Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 122

Kongres Praw Obywatelskich

Data początkowa
np.: 08/2019
Data końcowa
np.: 08/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

Data: 2019-03-15

15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

Rekomendacje szczegółowe

Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

  1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
  2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
  3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
  4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
  5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
  6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

Blok B - Równość – lekcja z historii

  1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
  2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
  3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
  4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
  5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
  6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
  7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
    z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
    . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
  8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
  9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
  10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
  11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
  12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
  13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
  14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
  15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

Blok C - Biorąc prawo poważnie

  1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
  2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
  3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
  4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
  5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
  6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
  7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
  8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
  9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

  1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
  2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
  3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
  4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
  5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
  6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
  7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
  8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
  9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
  10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

 

 

Recommendations of the Second Congress on Human Rights

Data: 2019-03-15

The Second Congress on Human Rights was held in Warsaw on 14-15 December 2018. It included 43 sessions, and was attended by 200 panellists and about 1500 participants from across the country, who discussed important issues regarding the protection of human rights and civil liberties in Poland. The Congress has been a result of the efforts of the participants of the CHR’s regional meetings held across the country. Their engagement and participation in the congress made it possible to develop its recommendations.

 

The programme of the Congress focused on four thematic areas: the crisis of the rule of law in Poland; equality - a lesson in history; taking the law seriously; effectiveness of the system of justice.

The first edition of the congress, held in 2017, was devoted to diagnosing numerous important social and legal phenomena. The second edition sought to develop a programme for the future, to look for solutions and identify activities that seem necessary for the protection of civil rights.

One of the main conclusions of the congress discussions is the need to increase the constitutional awareness of citizens, also among judges, scientists, media representatives and opinion-building communities. This is related to the current system’s crisis and constitutional order instability in the country, and the growing confusion and uncertainty of the roles and competences of several state authorities. The stoppage and reversal of this tendency depends mainly on the activity of the civil society. On whether the citizens will notice the threats on daily basis, identify themselves with constitutional values, and defend their constitutionally guaranteed rights and freedoms in their relations with the authorities.

Legal awareness at the European level is also of great importance, particularly now when we are witnessing intensified disputes about the operation of the European Union and the quality of our country's participation in it. We must keep convincing the citizens that European law and European institutions such as the EU Court of Justice or the European Court of Human Rights serve Poles well. All citizens may use them to seek justice and defence of their interests.

The participants of the congress also pointed to the necessity to introduce changes to history and civic education so as to enable dialogue and a variety of points of view, and to make this education carried out more extensively and with a greater sense of responsibility. The education process may not be conducted in a way adjusted to temporary needs or immediate political goals. After 100 years of regaining the country’s independence, Poles deserve a serious and in-depth debate on the actual sources of strength of the state and the society, and the role of social solidarity and the sense of community in promoting independence in a way that does not exclude or omit anyone. It is worth remembering that our ancestors lost their independence also due to their internal disagreements, but we have an opportunity to act in a smarter way, to draw the right conclusions and to convince the young generation that those conclusions are correct.

Another challenge relates to broadly understood social communication. We need to make it more targeted and useful for citizens. Every individual, community or professional group should have full knowledge about their rights and real possibilities of protecting them. We need better self-organization, improved communication with each other, closer cooperation and the ability to jointly act when needed. For example, we should not accept the attempts to limit public space for civil society and non-governmental organizations or the unjustified cases of refusal of access to public information. The relations between the individual and the state should be relatively balanced and there should be two-way communication between them. This also applies to local governments and all public institutions. A lot depends on everyday courage and consistent attitudes of the citizens.

Finally, an important element visible during the congress was the postulate to make at least a part of our social life de-politicized. There is a broad scope of matters of citizens, in particular the poorest and the weakest ones, that requires cooperation conducted despite the existing differences, with elementary sensitivity and practical approach rather than competition between political parties. There should be no space for political disputes or ideological prejudices where we want to assist people with disabilities, develop solutions to help homeless people or support victims of crimes. In this area of our life, there should be only two sides: those who need assistance, and those who can and want to provide it.

Specific recommendations

Area A: Crisis of the rule of law in Poland

  1. Attention should be paid to ensuring a diversity social organizations by building a non-discriminatory system public funds allocation to them for the implementation of their statutory objectives. Distribution of the support funding should be based on a fair, transparent, open and competitive selection process. The development of NGOs leads to expanding the space for the civil society.
  2. It is also recommended to react to all attempts of stigmatizing civil society organizations that defend democracy and human rights. In this respect, it is necessary to require state authorities to fulfil their obligations arising from the international law as well as the recommendations of the European Union Agency for Fundamental Rights (FRA). In its latest report, the Agency recommends collecting and publishing data on hate crimes against organizations working in the field of human rights.
  3. It is recommended to become involved in the law-making processes and to demand respecting our rights to open and effective social consultations. More and more often we come across situations when such consultations are avoided, an example of which is the excessive use of the possibility of proposing parliamentary bills instead of governmental ones (because of the fact that parliamentary bills do not require consultations). We may also propose the society’s bills.
  4. We should develop cooperation with international bodies by forwarding information required for objective evaluation of the situation in the area of the rule of law in Poland. From this point of view, the most important decision of the Court of Justice take in 2018 was the order of the Vice-President of the Court of Justice of 19 October 2018 in Case C-619/18R (Commission complaint against Poland regarding the Act on the Supreme Court). The effect of the order (confirmed subsequently by the order of 17 December 2018) was the seventh amendment to the Act on the Supreme Court Act, adopted on 21 November 2018. This only proves that the course of action is correct and should be continued.
  5. We should definitely disagree with the statements that judicial proceedings conducted before the EU Court of Justice (both on the initiative of the European Commission and as a result of questions referred to for preliminary ruling and concerning the interpretation of TEU provisions in the context of the rule of law in Poland) may be viewed as interference with Poland's internal affairs. It is worth reminding that such proceedings have a basis in international obligations undertaken by Poland and in the Constitution of the Republic of Poland.
  6. We should defend judges who decide to refer questions to the Court of Justice for preliminary ruling. They have a right and sometimes even a requirement to do so, directly under the EU law. Judges may not be restricted in the area of asking the CJ for the interpretation or assessment of any EU law. Only the CJ may assess whether the questions are correctly formulated and relate to the scope of jurisdiction of the court. Questions directed by judges should not be assessed as action in excess of their competences and should not be considered grounds for disciplinary proceedings.

Area B: Equality – a lesson in history

  1. If we want to strengthen our independence we should conduct our social and interpersonal relations according to the principle of joint responsibility rather than competition, and permissibility of different perspectives and points of view. We have a new generation of people brought up in free Poland, but there are groups that do not necessarily identify with this model of the state. The key issue is communication which should be multilateral, should use new technological solutions and should not be carried out in the traditional one-way direction from the elites to the society.
  2. We should take steps to ensure real equality of rights of minorities and their subjective treatment. The fact that one is a part of a national or other minority should not be perceived as a threat. People who experience "hate speech" should find the support of the state. The history of Poland that had minorities for centuries is full of good examples and models. Any xenophobic statement or behaviour in public space should be stigmatized.
  3. We should work towards changing the nature, composition and rules of work of the Joint Committee of the Government and National and Ethnic Minorities or the establishment of a new institution that would make it possible for representatives of minorities to have real influence on the state policy in this area.
  4. We should also take steps to underline the importance of national and ethnic minorities in the history of Poland, in the general education curricula and in educational programmes of schools and educational institutions. There should be lessons about modern patriotism and intercultural cooperation, referring directly to the idea and heritage of the Polish Commonwealth of Nations.
  5. We should request local authorities to be more involved in promoting the prohibition of discrimination, including the prohibition of discrimination against LGBT people e.g. by adopting local programmes for their equal treatment.
  6. We should take steps to ensure that Article 13 of the Constitution is consistently taken into account in activities of prosecutor's offices as well as in judicial decisions, and is not just a written provision on potential sanctions. The article prohibits the existence of political parties and other organizations that relate to totalitarian methods and practices of Nazism, fascism and communism, and that consent to hatred and use of violence.
  7. We should support non-governmental organizations in their activities against hate crime, violence and unequal treatment. All such initiatives are valuable, particularly the bottom up ones, if they help people who are weaker, discriminated against, victims of crime or at particular risk of violence.
  8. We must create a simple and victim-friendly system of reporting hate crimes, e.g. through the implementation of the directive on victims (Directive 2012/29/EU of the European Parliament and of the Council of 25 October 2012 establishing minimum standards on the rights, support and protection of victims of crime, and replacing Council Framework Decision 2001/220/JHA).
  9. We should ensure the safety of victims of domestic violence by immediate isolation of the perpetrator from the victim, regardless of the initiation of proceedings against the perpetrator and the stage of those proceedings.
  10. It seems necessary to supplement the legislation that prohibits sexual harassment in various areas of social life, in particular in the area of higher education.
  11. We should initiate training programmes for employees of the police, prosecutor offices, for judges and doctors about domestic violence and sexual violence because the fight against those crimes requires specific knowledge and sensitivity. We should learn how to accept information on such crimes and how to talk to victims so as to avoid secondary victimization. Particular attention should be paid to the situation of migrant women, women with disabilities, seniors or persons living in rural areas.
  12. Steps should be taken to change the definition of rape as crime, so that every sexual act performed without a person’s consent is subject to penalty.
  13. We should talk about life problems that LGBT people face as a result of their rights not being provided for in the existing legislation. A good opportunity for this may be compulsory school activities on human rights (e.g. introduction to social science, or education for family life).
  14. It is also necessary to develop activities in the field of strategic litigation relating to the protection of the rights of LGBT persons, conducted by their professional representatives and non-governmental organizations, in order to disseminate international standards in the judicial practice.
  15. It is also necessary to introduce legislation regarding universal design and to expand the scope of application of the so-called reasonable adjustments.

Area C: Taking the law seriously

  1. The right to sex education is the right to information. Such education is a part of health education, and relates to the right to health protection. Unfortunately, young people are left to themselves; teachers do not want to discuss the subject, and have no tools and possibilities for it. Therefore, we should require the state to meet its obligations, including compulsory sex education taking into account contemporary knowledge and results of scientific research. It is also advisable to involve local governments more strongly, in particular in the co-financing and organizing additional programmes.
  2. We should seek strengthened supervision of the Ministry of National Education and school inspectors over the organization of classes in "Education for family life" so that it is also consistent with contemporary knowledge and neutral in terms of worldview.
  3. We need better education and information for the society about possibilities and risks related to the development of new technologies, in particular in the area of self-learning systems and their effects. We must "follow the algorithms" in order to protect ourselves against the loss of control over our data and the possibility of its misuse.
  4. We should take more effective measures demanding the state to be responsible for environmental protection. Only the state has the tools (or the possibility of their establishment) to achieve this goal. The Constitution of the Republic of Poland (Article 68) guarantees the right to health protection to citizens. This right can be enforced in particular when the state authorities fulfil their duty to care for the environment (Article 74 of the Constitution). Environmental sustainability can therefore be considered as a condition necessary for citizens' health. Effective environmental protection means not only the prevention of environmental pollution but also the protection of biodiversity and climate stability.
  5. We should also more often refer to the rights provided for under the Aarhus Convention which guarantees the right to information and the participation in decision-making processes, as well as access the access to justice in cases related to the environment. It is possible to take cases to court to make the authorities fulfill their responsibilities in this area.
  6. It is also possible to apply Article 364 of the Environmental Protection Law (relating to operations discontinuance due to risk posed to human health). The article may be applied e.g. to the problem of odour nuisance, or to cases of risk to  mental health. According to the holistic approach, human health means both physical and mental health and the basis of the latter is mental well-being. This interpretation of the provision may make it possible for the Environmental Protection authorities to limit operations that are formally legal but arduous to people, claiming that they pose a risk to human life or health.
  7. Moreover, steps should be taken to introduce people’s right to living in a clean environment. This would give more possibilities, for example with regard to air pollution, to claim one’s right to living in unpolluted environment as individual’s right, and to seek protection by starting court proceedings concerning infringement of individual’s rights.
  8. We should take action to convince as many local governments as possible to apply the Charter of Rights of persons who experience homelessness, which lays a basis for systemic and comprehensive solutions of the problem.
  9. Steps should be taken to limit the increasing transport exclusion of residents of smaller towns and villages who have problems with transport connections to work places, health centres or cultural and educational facilities. To this end, transport to schools for all those who need it, or bus transport services available on the phone can be introduced. Greater engagement of local governments at the level of municipality and voivodeship is required.

Area D: Effectiveness of the system of justice

  1. The work of courts needs to be improved. Only a court that is independent, competent, accountable and effective can guarantee fair judgments. Discussion is required about the model of appointment of judges and the structure and organization of the system of justice in Poland. The key constitutional values of those institutions must be maintained: courts must be independent and judges must be impartial.
  2. The continuation of activities in the field of digitization of the system of justice should be supported. As a result, a large part of proceedings-related documentation will be available in the electronic form and consistent with WCAG 2.0 standards, taking into account the specific needs of people with disabilities.
  3. Measures must be taken to ensure that all persons working within the justice system, regardless of their position and function, are trained in the field of specific needs of people with disabilities and in anti-discrimination treatment. This knowledge should also be included in university courses in law, including apprenticeships and the courses offered by the National School of the Judiciary and Public Prosecutors.
  4. Steps are required to abolish the system of incapacitation in its current form, as inconsistent with the provisions of the Convention on the Rights of Persons with Disabilities. Instead, various forms of assistance based on the model of supported decision-making should be introduced.
  5. A national-level plan towards a deinstitutionalized system of care for people with disabilities is needed. We should call upon the authorities and MPs to take initiatives in this regard and to implement the National Deinstitutionalization Programme.
  6. We should seek a change of the current system of person’s surveillance carried out by special services pursuant to a court’s decision. After the proceedings regarding the case are ended, the person whose conversations had been recorded should be informed about it. This would make it possible to verify whether the use of the surveillance systems is justified. Courts should be provided with financial and personnel support in this regard. It is also worth considering the introduction of a system used in Germany or the UK. Britain where the use of surveillance is assessed by independent bodies.
  7. One of the problems of the Polish justice sector is the inefficient system of court experts. Yet, their role in court proceedings is extremely important as their opinions often directly impact the judgment. Therefore, it is necessary to verify the procedures of court expert selection and to develop a central register of court experts.
  8. Changes are needed regarding the official language use in courts and the improved communication of statements that contain judgment reasoning. A citizen who does not know the language of the judgment cannot trust the justice system. The use of new technologies is recommended here. Open access to the system of algorithms used to assign cases to judges would also increase trust to the system. Furthermore, citizens should be convinced that judges themselves seek more openness and the necessary changes.
  9. Attention should be paid to modern forms of citizens’ legal education. A very effective tool is mock trials that teach about the basic elements of court proceedings, the complexity of approach to various situations, the need to avoid simplified judgments and to maintain respect for other people. In this context, disciplinary proceedings initiated against judges in connection with their participation in such mock trials that make the work of courts closer to citizens should be a source of concern.
  10. For the reform of the system of justice to be effective, adequate methods should be used to measure the effectiveness of courts’ work. In this area, both quantitative and qualitative factors should be taken into account, and steps should be taken to this end. It is also of great importance for the system to be clear for citizens.

 

 

Relacje z II Kongresu Praw Obywatelskich

Data: 2019-01-14

14 i 15 grudnia 2018 roku odbył się w Warszawie II Kongres Praw Obywatelskich zorganizowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich dr. Adama Bodnara.

Na 45 sesjach, w tym 43 panelach roboczych ponad 1500 uczestników z całego kraju i 200 panelistów rozmawiało o ważnych problemach dotyczących praw człowieka w Polsce.

Dyskusje te toczyły się równolegle (po sześć na raz). Nikt nie mógł śledzić całego wydarzenia. Z każdego panelu powstała więc robocza notatka przygotowana przez pracowników i pracowniczki Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Wraz ze zdjęciami zamieściliśmy je w portalu Kongresu pod adresem www.rpo.gov.pl/kpo (można je przeczytać klikając na poszczególne panele; sesje główne uzupełniono o nagrania wideo).

Publikacja ta zawiera zebrane relacje z całego II Kongresu Praw Obywatelskich.

Gra Democracy Cake na Kongresie Praw Obywatelskich

Data: 2018-12-19

Jednym z gości II Kongresu Obywatelskiego, który w tym roku odbył się w Warszawie w dniach 14-15 grudnia, był Iver Ørstavik z Fundacji imienia profesora Thorolfa Rafto.

Fundacja Rafto jest organizacją pozarządową z Bergen w Norwegii. Założona została w 1987 roku dla upamiętnienia profesora historii ekonomii oraz obrońcy praw człowieka Thorolfa Rafto (1922-1986). Profesor był norweskim działaczem na rzecz praw człowieka, aktywnym zwłaszcza w krajach Europy Środkowej: Polski, Czech i Węgier. Wspierał dysydentów, opozycję intelektualną i religijną oraz przywódców związków zawodowych. Fundacja wyprodukowała i promuje grę planszową Democracy Cake.

Kongresowi towarzyszyła Wioska Praw Człowieka, gdzie organizacje pozarządowe przygotowały swoje programy dla gości Kongresu. Jedną z nich byli przedstawiciele z Fundacji Edukacja dla Demokracji. Jest to polska organizacja pozarządowa założoną w 1989 r. z inicjatywy działaczy polskiej opozycji demokratycznej oraz American Federation of Teachers – Amerykańskiej Federacji Nauczycieli, którzy w okresie przemian wspierali polskie środowiska edukacyjne.

„Jesteśmy po to, aby wspierać prodemokratyczne i proobywatelskie zmiany w społeczeństwie przede wszystkim w Polsce i na obszarze b. ZSRR, w szczególności tam, gdzie ograniczony jest dostęp do edukacji, rynku pracy i możliwości współdecydowania o własnym losie. Dąży do tego, by ludzie brali odpowiedzialność za swoje otoczenie społeczne i byli otwarci w stosunku do innych – kultur i społeczeństw"

Trenerzy  tej Fundacji Natalia Kertyczak, Martyna Bogaczyk, Mateusz Rudzki  prezentowali Democracy Cake młodzieży.  Cieszyła się ona szczególnym powodzeniem wśród młodzieży  z Zespołu Szkół Bednarska oraz Liceum im Jacka Kuronia oraz  Liceum Tadeusza Czackiego.

Moc jest w NAS. Podsumowanie II Kongresu Praw Obywatelskich

Data: 2018-12-15

- Państwo tu przyszli nie po pomoc, ale po moc. Wszysycy mamy w sobie tę moc, tylko potrzebujemy instrukcji i wsparcia. Niech zatem ta moc będzie z Państwem – mówił RPO Adam Bodnar, podsumowując II Kongres Praw Obywatelskich.

Zapowiedział, że zrobi wszystko, aby w 6 i 7 grudnia 2019 r. odbył się  III Kongres Praw Obywatelskich.  – Natomiast, czy będzie IV Kongres,  to zależy już od Państwa, bo za swego następcę nie mogę decydować – powiedział.

Były to dwa niezwykle intensywne dni obrad nad kondycją praw człowieka. Kongres stał się ważny dzięki Państwu, którzy w nim uczestniczyliście. Mamy prawo domagać się, aby prawa obywatelskie  egzekwować i żeby istniały instytucje, które je gwarantują. Musimy przekonać do nich innych obywateli. Musimy też przekraczać podziały. Prawa są przede wszystkim dla słabszych i tego dotyczyły  liczne panele. Prawa człowieka mają łączyć a nie dzielić. Wolne sądy muszą być sprawnymi sądami.

Zdaniem Rzecznika, za wcześnie jest, aby teraz przywołać wszystkie rekomendacje Kongresu. - Za miesiąc je ogłosimy. Będą kierowane pod adresem polityków, sędziów, wszystkich sprawujących władzę, w postaci raportów czy wystąpień generalnych. Obiecuję, że trafią do  wszystkich środowisk decyzyjnych.

Podczas Kongresu padła ważna deklaracja wiceprezydenta stolicy Pawła Rabieja, aby w Warszawie przyjąć Kartę Praw Osób Dotkniętych Kryzysem Bezdomności.

Katarzyna Gardapkhadze, pierwsza Zastępczyni dyrektora ODIHR – Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE powiedziała: Jesteśmy dumni, że mogliśmy to przedsięwzięcie wspierać. Ten dwudniowy Kongres nauczył nas pokory. Ludzie siedzieli tu na podłodze, a debaty były tak ciekawe i dynamicznie – że zaczęliśmy się zastanawiać, dlaczego my, jako organizacja międzynarodowa nie możemy zrobić czegoś podobnego? Yes, we can,

Mówicie, że jesteśmy tu jak Reduta Ordona. Ale Reduta Ordona miała tylko sześć armat, a nas jest znacznie więcej. W czasie takich wydarzeń nabiera się woli działania – wiemy, co i jak dalej robić. Pokazuje nam to Biuro RPO. Sposób dialogu i uczenia się możemy przenieść do siebie. Na szczebel lokalny i międzynarodowy. Yes, we can. Możemy

 

Sesja 38: Prawa człowieka oraz wyzwania wobec migracji (BLOK C)

Data: 2018-12-15

Celem panelu było przedstawienie obecnej sytuacji praw człowieka w kontekście trwającego kryzysu migracyjnego.

Uczestnicy panelu spróbowali określić najważniejsze wyzwania, jakie stoją przed państwem i społeczeństwem w związku z ruchami migracyjnymi oraz przedstawili możliwe rekomendacje. Czy polityka państw europejskich w kontekście migracji może opierać się na prawach człowieka? Czy powinna to być wspólna polityka europejska czy też polityka poszczególnych państw? Jak poradzić sobie z sytuacją kiedy niektóre państwa członkowskie prowadzą politykę „zamknięcia”? Jakie znaczenie może mieć Światowy Pakt w sprawie Migracji, przyjęty 11 lipca 2018 r. (patrz link pod tekstem).

W panelu udział wzięli:

  • Anna Rostocka - od 2014 roku dyrektorka Biura Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji (IOM) w Warszawie. Posiada bogate doświadczenie z zakresu problematyki migracyjnej. Walczy o poszanowanie i promowanie praw człowieka w kontekście migracji, m.in. przeciwko handlowi ludźmi.
  • Rafał Kostrzyński - rzecznik polskiego Przedstawicielstwa Agencji ONZ ds. Uchodźców (UNHCR), absolwent filozofii na UW (1995), były dziennikarz, pracował w Polskim Radiu, Radiu Zet, BBC World Service, dzienniku „Rzeczpospolita” i tygodniku „Przekrój”. W UNHCR od maja 2012 roku.

oraz moderator: 

  • Witold Klaus - dr hab. nauk prawnych, kryminolog i badacz migracji; adiunkt w Instytucie Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk oraz w Ośrodku Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego, prezes Stowarzyszenia Interwencji Prawnej,

Podczas dyskusji zwrócono uwagę przede wszystkim na:

  • Międzynarodowy pakt w sprawie Migracji – pierwsze porozumienie miedzy rządami dotyczące współpracy pomiędzy krajami w zakresie migracji w oparciu o Agendę Zrównoważonego Rozwoju. Nie jest prawnie wiążący, każdy kraj decyduje, jakie podejmuje kolejne kroki zgodnie z własnymi cela]\mi. Dokument zawiera wiele istotnych kwestii dotyczących migrantów, pozwala lepiej zarządzać przepływami migrantów. Dwa podstawowe założenia – suwerenność państw oraz współpraca międzynarodowa, bo żadne państwo nie jest w stanie samo rozwiązać problemów z migracją. Na 192 państwa 164 podpisały Pakt. Ważny bo:
    • jest to umowa międzynarodowa wielu krajów
    • zjawisko migracji ma charakter powszechny
    • dokument nie promuje, ani nie stopuje migracji, porządkuje
    • zakłada okresowe przeglądy, z dokonujemy postępu lepszego zarządzania migracjami.
    • podczas pracy nad tym dokument widać było napięcie pomiędzy prawem do mieszkania i życia w kraju bezpiecznym a obawami i bezpieczeństwem. Polska przyjmuje, wysyła i jest krajem transferowym i sama Polska nie jest w stanie rozwiązać tych problemów. Pakt nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale pozwala uporządkować wszystkie dziedziny pracy z migrantami, mówi też które państwa odpowiadaj za przyjęcie migrantów, jak wspomóc te państwa, jak stworzyć mechanizmy, aby powody migracji można by niwelować.
  • Nie ma pomysł,u jak zachęcić, zmobilizować państwa do realizacji zapisów takich dokumentów, to duża trudność, właściwie tylko miękkie formy nacisku na kraje, które ten dokument podpisały. Nie ma żadnego ciała, które mogłoby kontrolować realizację i jakie należałoby ustanowić konsekwencje za nieprzestrzeganie takich dokumentów. Nie dotyczy to też tylko tego dokumentu międzynarodowego o takim charakterze. Nie mniej dokument zakłada ich realizację, bo państwa się zobowiązały. To jest też kwestia nacisku innych państw, bo wyznacza ramy współpracy i współzależności pomiędzy narodami.
  • Migracja jest problemem złożonym, bo w Afryce najpierw migrują ze wsi do miast z powodu zmian klimatycznych, a potem z miast do innych krajów, co oznacza, że zmiany klimatyczne także w jakiś sposób są przyczyną migracji
  • W przypadku Polski - bo problem dotyczy przede wszystkim migracji ekonomicznej osób z Ukrainy do Polski, które dla wielu firm są jedyną możliwością pozyskania pracowników. Są oni też zadowoleni z warunków pracy, ale wskazują na wyzwania – przestrzeganie praw człowieka i dyskryminacji w zakresie płac i warunków pracy, czy też wręcz handlu ludźmi, których miejscem docelowym jest Polska. W kontekście długoterminowym integracja jest jednym z tych wyzwań, które przed Polską stoją, aby dobrze wykorzystać potencjał, jaki migranci ze sobą niosą.
  • Problemy, jakie maja migranci ekonomiści w Polsce, gdzie policja nie chce przyjmować od Ukraińców w Polsce, zdarzają się przypadki niechęci i mowy nienawiści wobec migracji.

Sesja 42: Skuteczna kontrola sądowa nad tajnymi służbami lub carte blanche? (BLOK D)

Data: 2018-12-15
  • Wprawdzie sądowy system kontroli inwigilacji przez służby jednostki nie jest doskonały, ale trudno o skuteczniejsze narzędzie dla ochrony praw i wolności.
  • Sądom należy zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe, tak aby sprawowany przez nie nadzór nie był atrapą.

Celem panelu było przedstawienie aktualnie funkcjonujących mechanizmów sądowej kontroli nad inwigilowaniem obywateli przez służby i zastanowienie się, czy jest ona efektywna.

Uczestnicy panelu spróbowali odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje konieczność powołania zupełnie nowej instytucji, odrębnej od sądownictwa, której jednym z zadań byłoby czuwanie nad tym, aby zarządzenie kontroli i utrwalania rozmów telefonicznych następowało wyłącznie w uzasadnionych przypadkach, usprawiedliwiających ingerencję w prawo jednostki do prywatności.

W panelu udział wzięli:

  • Wojciech Klicki - prawnik i aktywista, od 2012 r. związany z Fundacją Panoptykon. Specjalizuje się w tematyce uprawnień policji i służb specjalnych oraz relacji praw człowieka i bezpieczeństwa. Członek Obywatelskiego Forum Legislacji i Stowarzyszenia im. Zbigniewa Hołdy.
  • Igor Tuleya –Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, orzeka w sprawach karnych od 1996 r. Członek SSP "Iustitia". Autor publikacji z zakresu prawa karnego, prowadzi także szkolenia i wykłady z zakresu prawa karnego. 
  • Piotr Niemczyk -  były działacz opozycyjny i więzień polityczny. Współzałożyciel Ruchu „Wolność i Pokój”. Drukarz i dziennikarz „Tygodnika Mazowsze”.
    Od 1990 do 1994 r. Dyrektor Biura Analiz i Informacji i Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP. W latach 2000-2001 doradca Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - organizator Krajowego Centrum Informacji Kryminalnej. W 2001 wiceminister gospodarki. Od 1998 do 2015 roku (z przerwą 2001-2007) ekspert Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych.
    Obecnie niezależny konsultant i wykładowca akademicki w zakresie technik i metod analizowania i przetwarzania informacji. Autor książki "Szósta rano. Kto puka? Jak ojczyzna Solidarności zmienia się w państwo policyjne."

oraz moderator:

  •  Artur Pietryka – adwokat w kancelarii Wardyński i Wspólnicy. Pełni funkcję Wiceprzewodniczego Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Aktualnie przygotowuje pracę doktorską poświęconą procesowym aspektom ścigania zgwałceń

Paneliści, w swych wystąpieniach, wskazali przede wszystkim na to, że:

  • Obecnie sprawowana przez sądy kontrola wniosków służb (np. Policji) o  zarządzenie kontroli operacyjnej jest w znacznej mierze fikcją, ponieważ dokonywana jest na podstawie materiałów przekazanych przez te służby.
  • W sądach nie ma wyodrębnionych komórek organizacyjnych z sędziami, którzy zajmowaliby się przede wszystkim skrupulatnym kontrolowaniem powyższych wniosków służb i w mniejszym stopniu byliby obciążeni „zwykłymi” obowiązkami orzeczniczymi, a nadto nie ma wystarczającej obsady etatowej  do  rzetelnego zrealizowania tejże kontroli nad  tymi wnioskami. 
  • Istnieje konieczność wprowadzenia obowiązku notyfikacyjnego tj. informowania osoby, której rozmowy utrwalano lub  osoby, której w inny sposób naruszono jej prawo do prywatności, o owym fakcie, po zakończeniu postępowania w sprawie. Pozwoli to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności zarządzonych podsłuchów i stanowiłoby to swego rodzaju tamę. Jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach można byłoby odstąpić od udzielenia informacji.
  • Brak jest skutecznych środków w polskim porządku prawnym chroniących prawo jednostki do prywatności oraz przeciwdziałających nieuzasadnionemu gromadzeniu informacji dotyczących obywateli poprzez kontrolę operacyjną.
  •  W Niemczech i Wielkiej Brytanii legalność oraz zasadność przeprowadzonych kontroli operacyjnych oceniają pozasądowe, niezależne organy, należy zatem zastanowić się, czy nie zaczerpnąć wzorców z tych państw.

Z kolei, uczestnicy w ramach dyskusji, zwrócili uwagę na niedostatki aktualnie obowiązujących uregulowań prawnych, zaprotestowali przeciwko zbyt pobieżnej kontroli sądowej nad wnioskami służb, wskazali, iż powody uzasadniające kontrolę operacyjną winny być interpretowane ściśle. Podkreślali, że zapewnienie obywatelom realnej ochrony prawa do prywatności w omawianym kontekście ma doniosłe znaczenie społeczne.

W konkluzji paneliści doszli do zgodnego wniosku, iż wprawdzie sądowy system kontroli inwigilacji przez służby jednostki nie jest doskonały, ale trudno o skuteczniejsze narzędzie dla ochrony praw i wolności. Sądom należy zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe, tak aby sprawowany przez nie nadzór nie był atrapą.

Sesja 40: Wybory, wolność wypowiedzi i media publiczne (BLOK A)

Data: 2018-12-15
  • Rok wyborczy będzie dla mediów bardzo trudny  
  • Media są podzielone i nie ma już takich, które spełniałyby funkcję głównego nurtu
  • W idealnym świecie taką rolę mogłyby pełnić media publiczne, ale w Polsce ich nie ma. Obywatele muszą wyciągać z tego wnioski

Media są podzielone, jak i my wszyscy. Tkwimy w „bańkach informacyjnych”, które mogą wpłynąć na przyszły kształt demokracji jako takiej. Czy wybory w Polsce w 2019 r. będą uczciwe? Mówiono o tym podczas panelu poświęconego wyborom, wolności wypowiedzi i mediom publicznym.

Według raportu Freedom House „The Assault on Press Freedom in Poland” w Polsce wolność słowa jest poważnie zagrożona. Ma to związek z sytuacją mediów publicznych oraz nierównowagą sił, jeśli chodzi o wsparcie publiczne (budżety reklamowe spółek Skarbu Państwa) dla różnych rodzajów mediów. Powstaje pytanie, czy obecna sytuacja medialna może mieć wpływ na przebieg wyborów do Parlamentu Europejskiego oraz Sejmu i Senatu? Czy krytyka niektórych portali internetowych, tytułów prasowych oraz telewizji ze strony przedstawicieli władzy może ograniczać przestrzeń do debaty publicznej?

Panelistami byli: 

  • Jan Ordyński, Towarzystwo Dziennikarskie
  • Ewa Hołuszko, działaczka opozycji w PRL, Stowarzyszenie Wolnego Słowa 
  • Karolina Wigura, szefowa Obserwatorium Debaty Publicznej "Kultury Liberalnej", adiunktka w Instytucie Socjologii UW

Relacja na gorąco:

Ewa Hołuszko:  Dziś już nie trzeba cenzury, takiej jak za PRL, aby kontrolować media. Wystarczą działania  ekonomiczne i polityczne. Media publiczne zostały zawłaszczone przez jedną stronę, choć jest faktem,  że i za poprzednich rządów były takie próby. Po objęciu rządów przez PiS „Gazeta Polska Codziennie” odnotowała 256 proc. wzrostu dochodów z reklam; najwięcej straciła Agora. A przecież biznes pójdzie tam, gdzie może zaistnieć. To, co robi obóz rządzący, jest „madziaryzacją”, tam państwo przejęło wszystkie media. Myślę jednak, że wolność słowa zwycięży.

Naprawdę uczciwych wyborów nie dla się w Polsce przeprowadzić, bo wyborcy są w swoich „bańkach informacyjnych” i nie ma przypływu informacji między nimi.

Karolina Wigura:  Jeden z prezydenckich ministrów powiedział, że „skoro TVN prowadzi hejt elit wobec ludu, to TVP ma hejt ludowy wobec elit”, co uznał za przejaw pluralizmu. Jednocześnie zapowiedział, że „jeszcze zrobią polskie BBC”. Ale przecież polskiego BBC nie da się już zrobić, nawet gdyby ktoś tego chciał.

Zamiast o mediach publicznych, mówmy o mediach w Polsce. Dziś nie ma żadnej debaty w mediach, bo one się spolaryzowały, czego nie można mylić z pluralizacją - a rozmawiają ze sobą tylko ludzie podobni. Te „bańki komunikacyjne” ze sobą nie rozmawiają, co nie jest tylko polską specyfiką. Tymczasem w mediach społecznościowych naprawdę panuje wolny rynek. To, jak sobie dane ugrupowanie sobie w nich radzi, wynika tylko z umiejętności tych działań. Tego nie da się zmonopolizować.

A zatem PiS nie może zdominować przekazu medialnego. Pytanie, czy mówienie przez obie strony tylko do przekonanych, przyniesie nam lepszą demokrację? Wątpię. To może nam przynieść np. ruch sfrustrowanych ludzi typu „żółte kamizelki”, jak we Francji.

Jeśli mówimy o „bańkach informacyjnych”, to nigdzie na świecie nie odbywałyby się już w pełni uczciwe wybory. Skoro rożne grupy społeczne słuchają różnych mediów, to jak pojutrze będzie wyglądał system polityczny?  Czy np. przetrwa system partyjny? Skoro dziś każdy w internecie ma równy głos, to nie może to nie wpłynąć na rodzaj demokracji.

Czy ktoś z Państwa ostatnio poprosił kogoś, z kim się absolutnie nie zgadza, o opinię w jakiejś sprawie i jeszcze potem za nią podziękował? (Podniosło się kilka rąk). To świetnie. Ale generalnie media  społecznościowe sprawiają, że nikt nie jest na coś takiego gotowy.

Jan Ordyński: Dziennikarze mediów publicznych, np. Polskiego Radia mają dziś włączony ”bezpiecznik”, aby się nie narażać. Bo mają dzieci, kredyty. To zmusza ich do ostrożności, by nie powiedzieć - autocenzury. Jednocześnie starają się nie stracić twarzy. Gdy zakazano w Polskim Radiu podawania informacji o wielkiej demonstracji opozycji, dwie dziennikarki po prostu wyszły z pracy. Do Polskiego Radia 24 zaprasza się wyłącznie polityków partii rządzącej i trudno odróżnić gościa od dziennikarza. Świat jest jaki jest i można różne rzeczy robić delikatnie skalpelem, a można też i siekierą i do tego tępą.

Moim zdaniem grubsze fałszerstwo wyborcze jest w Polsce niemożliwe, Nikt przecież nie zgłosił poważniejszych zarzutów wobec wyborów  samorządowych. Nie jesteśmy jednak na tym etapie działań antydemokratycznych, np. nie zmieniono ordynacji wyborczej. 

Najważniejsze głosy w dyskusji

„Czy w ogóle media publiczne w Polsce mają jeszcze sens; przecież one mogłyby właśnie rozbijać te bańki”.

„Wybory w 2019 mogą nie być demokratyczne, liczyłem, że coś więcej usłyszę na ten temat”

„Upartyjnienie mediów publicznych zawsze w Polsce występowało. Czy dziś nie ma to jednak większego wpływu niż kiedyś, bo internet bez mediów publicznych nie funkcjonuje. Fake newsy nakręcają internet dopiero wtedy, gdy zostaną zacytowane przez media publiczne”.

„W Sejmie są posłowie zasiadający w nim już od siedmiu kadencji, którzy zmieniają kluby i partie polityczne. A ani TVP, ani TVN nie podają pełnej prawdy. Szkoda, że nie mamy polskiego BBC”.

„Nie mówimy w ogóle o mediach lokalnych, które są daleko i są biedne, w odróżnieniu od centralnych. Sytuacja tych mediów jest dramatyczna, a internet nie wystarcza”.

„Szkoda, że w Warszawie przetrwała poprzednia ekipa, która nie dbała o ludzi wyrzucanych z domów”.

„Potrzebna jest edukacja obywatelska z prawdziwego zdarzenia”

Konkluzje

Wybory w 2019 r. będą miały charakter plebiscytu. W użyciu będzie ciężka artyleria.

Dziś nie ma już mainstreamu w mediach. W idealnym państwie byłyby nim media publiczne. Ale nawet i one nie uchroniły Wlk. Brytanii przed „Brexitem”

Sesja 43 Warsztat: Jak podejmować obywatelskie działania edukacyjne na temat sądów (BLOK D)

Data: 2018-12-15

Wniosek z warsztatów: „Nam często wydaje się, że mówimy do strony. Ale do póki nie zrozumiemy jej perspektywy, to mówimy do siebie, nie do strony”

Warsztat organizowany był przez trzy inicjatywy społeczne:“Wolne Sądy”, Stowarzyszenie im. Prof. Zbigniewa Hołdy oraz Stowarzyszenie Sędziów Iustitia.

Organizatorzy warsztatów:

  • Adwokatka Sylwia Gregorczyk-Abram i sędzia Bartłowiej Starosta
  • Anna Koszur,  jedna dla pionierek doradztwa marketingowego w Polsce, oraz dziennikarz Grzegorz Markowski

przygotowali dla uczestników konkretne zadania, Polegały na opracowaniu trzech przykładów komunikatów o Sądzie Najwyższym i o pytaniach prejudycjalnych do TS UE.

Najpierw uczyliśmy się, jak fachowo planuje się komunikat

  1. Trzeba zapytać o cel (co ma się stać dzięki komunikacji - coś ma się stać, czy człowiek ma coś zrobić?). Im bardziej konkretny cel, tym łatwiej zaplanować przekaz (UWAGA, ludzie nie myślą tak jak my i nie wiedzą tego, co my – mogą wiedzieć inne rzeczy, których my nie wiemy)
  2. Trzeba zapytać, do kogo kierowany jest komunikat (Odpowiedź „do wszystkich” jest błędna. Nie ma „wszystkich”, są konkretne osoby – dlatego im bardziej dokładnie te osoby sobie wyobrazimy, im bardziej będą „osobne”, to łatwiej zrozumiemy, jaki jest stosunek do naszego komunikatu a także to, dlaczego nie robi tego, do czego chcemy ją przekonać. Powinniśmy sobie wyobrazić po prostu dzień tej osoby)
  3. Trzeba się zastanowić, jak osoby, na których nam zależy, zainteresować tym, co chcemy powiedzieć. Jak skupić ich uwagę na przekazie (prosty przykład: ludzie nie interesują się kafelkami, jeśli nie remontują łazienki). Mamy odwoływać się do potrzeb odbiorcy, a nie skupiać się na swojej potrzebie  tego, że mamy coś do powiedzenia.
  4. Jak ma wyglądać konkretny przekaz (nie może być wielowątkowy – jeden przekaz łatwiej zapamiętać)
  5. Na koniec trzeba wybrać narzędzia i kanały komunikacji. Uwaga ludzi jest rozproszona, ale za to rośnie liczna kanałów dotarcia. A kanał komunikacji decyduje o przekazie. Trzeba zatem wybrać. (UWAGA, najważniejsze są kanały mobilne i projekty wideo oraz gry)

Następnie stosowaliśmy te zasady w praktyce

Zebrani podzielili się na trzy grupy. Każda miała do wyboru jeden z trzech komunikatów i jedną z trzech grup odbiorców. Ostatecznie wybrana została sprawa Sądu Najwyższego i pytań prejudycjalnych TS UE

  • Mamy problem z Sądem Najwyższym – i chcemy dotrzeć do pana Antka z Torunia, który pracuje jako informatyk w Warszawie i żyje w związku partnerskim

Powstają dwie propozycje komunikatów – żaden z nich nie skupia się już na Sądzie Najwyższym, ale na tym, co pan Antek może stracić, jeśli nie będzie wolnych sądów (Puszcza Białowieska, prawo do wyborów w życiu osobistym).

  • Mamy problem z niezrozumienie, czym są pytania prejudycjalne do TS UE. Jak opowiedzieć to rodzinie z małej miejscowości. Powstaje pomysł, by opowiedzieć to na przykładzie projektów władz, które zmienią coś ważnego dla rodziny – i wyjaśnić, że taka zmiana jest sprzeczna z prawem UE i można w tej sytuacji zapytać o to sądu unijnego, który nas obroni.

WNIOSEK 1: W ten sposób zobaczyliśmy, jak zrozumienie potrzeb odbiorcy zmienia perspektywę nadawcy.

Krok drugi - szukanie ram  przekazu

Okazało się, że takich ram może być kilka:

  1. To może być odwołanie do wartości
  2. Może być szukanie bliskości i przejście do mikroobserwacji
  3. Można zastosować autoironię
  4. Można też udramatyzować sytuację (wyobraź sobie, co będzie, kiedy nie będzie… - ale to powinno być w miarę konkretne, nie abstrakcyjne)
  • O problemie Sądu Najwyższego opowiadamy teraz szukając bliskości: Twoja dziewczyna nie będzie miała prawa do legalnej aborcji. Sędzia odmawi jej pomocy , gdyż powoła się na klauzulę sumienia.
  • Druga grupa warsztatowa proponuje w tej samej sytuacji odwołać się do wartości – wolność jest krwioobiegiem demokracji. Bez niej pewnego dnia może być wycięty (zamknięty) internet – tak jak wycinana była Puszcza Białowieska i sędziowie SN (to ważne dla pana Antka, informatyka).
  • O pytaniach prejudycjalnych do TSUE opowiadamy w postaci sceny z życia pokazującej, jak zmieni się życie konkretnej rodziny, jeśli nie będzie można skorzystać z pytania prejudycjalnego do TSUE

WNIOSEK 2: W ten sposób zaczęliśmy używać innych narzędzi niż na początku przychodziły do głowy

Po ćwiczeniach uczestnicy warsztatów mówili, że prawnikom łatwo ulec iluzji, że wszyscy myślą abstrakcyjnie, a prawo jest dla wszystkich wartością samą w sobie. Zwrócenie uwagi na potrzeby i możliwości, zastosowanie prostych kroków, bardzo skutecznie zmienia to wyobrażenie – mówili.

To ćwiczenie pokazało też, jak podawać uzasadnienie wyroku tak, by uwzględnić perspektywę stron postępowania

WNIOSEK 3: Takie warsztaty są niezbędnym elementem edukacji profesjonalnej każdego prawnika.

WNIOSEK 4: Dobry przekaz opiera się na dwóch zasadach: UPORZĄDKUJ, a potem UDRAMATYZUJ

Sesja 41: Rekomendacje Komitetu ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami – co dalej? (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Potrzebny jest plan na poziomie centralnym dotyczący deinstytucjonalizacji
  • Konieczne jest też zniesienie instytucji ubezwłasnowolnienia
  • Wszyscy muszą się uczyć o specjalnych potrzebach osób z niepełnosprawnościami

„Bez planu planujemy porażkę”

Polska w 2012 r. ratyfikowała Konwekcję o prawach osób niepełnosprawnych. W 2014 r. rząd przestawił Komitetowi ONZ ds. Osób z Niepełnosprawnościami pierwsze sprowadzanie z wrażania Konwencji. Swoje raporty przekazały również Rzecznik Praw Obywatelskich oraz organizację pozarządowe. W bieżącym roku Komitet rozpatrzył sprawozdania i przestawił swoje rekomendacje.

Moderatorem panelu był dr hab. Paweł Kubicki ze Szkoły Głównej Handlowej, ekspert w zakresie polityki publicznej dotyczącej niepełnosprawności. Panelistami byli: Iwona Hartwich – organizatorka protestów osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin w Sejmie 2014 i 2018 r.: Karolina Hamer – paraolimpijka: Adam Zawisny - wiceprezes Stowarzyszenia Instytut Niezależnego Życia; dr Marek Balicki - kierownik Wolskiego Centrum Zdrowia Psychicznego; Paweł Wdówik - kierownik Biura ds. Osób Niepełnosprawnych na Uniwersytecie Warszawskim.

Rok 2018 r. był szczególny dla przestrzegania praw osób z niepełnosprawnościami. 40-dniowy strajk w Sejmie pokazał całemu społeczeństwu, z jakimi problemami wiąże się codzienne życie osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. We wrześniu 2018 r. przyjęte zostały rekomendacje Komitetu ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami – długa lista różnych kwestii do załatwienia, poprawienia oraz naprawienia. Podczas panelu odbyła się dyskusja nad tymi rekomendacjami. Paneliści przedstawili też swoje prognozy związane z ich wdrażaniem przez instytucje publiczne.

Paweł Wdówik wskazał, że głos osób z niepełnosprawnościami zanika na rzecz głosu ekspertów i lobbystów w dziedzinie niepełnosprawności. Jego zdaniem, mówienie o osobach niepełnosprawnych, jako o jednolitej mniejszości, nie ma sensu – każda osoba z niepełnosprawnością ma inne potrzeby. Zauważył, że należy wdrożyć w życie przede wszystkim rekomendację dot. wprowadzenia jednolitej definicji „racjonalnych dostosowań” oraz rekomendację dot. obowiązku konsultowania się z osobami z niepełnosprawnościami w kwestiach ich dotyczących. Niezwykle istotna jest też w jego ocenie kwestia uniwersalnego projektowania.

Adam Zawisny opowiedział o potrzebie deinstytucjonalizacji systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami, przede wszystkim zaś potrzebie wprowadzenia instytucji asystenta osobistego. Mieści się to w rekomendacji dot. dążenia do zapewnienia niezależnego życia osobom z niepełnosprawnościami. W Polsce panuje w tych obszarach stagnacja, mimo że inne państwa europejskie systematycznie idą w tym zakresie do przodu.

Iwona Hartwich wskazała, że wraz z grupą rodziców osób z niepełnosprawnościami walczy o ich prawa od 10 lat. Podkreśliła kwestię systemowego wprowadzenia instytucji asystenta osoby z niepełnosprawnością i zauważała, że edukacja włączająca – mimo zapewnień polityków – wciąż kuleje. Nie ma zorganizowanej opieki wytchnieniowej dla opiekuna. Jej zdaniem, wynika to z niechęci władzy, tak obecnej, jak i poprzednich, do zajmowania się problemami osób z niepełnosprawnościami i braku woli politycznej do rozwiązywania tych problemów.

Karolina Hammer podkreślała natomiast, jak ważnym wydarzeniem był protest w Sejmie – pokazał innym osobom z niepełnosprawnościami, że można i należy walczyć o swoje prawa. Zachęcała do codziennego obywatelskiego buntu i solidarności z osobami z niepełnosprawnością. Należy budować Polskę, w której każdy ma równe prawa. Podstawą tego musi być podmiotowość osób z niepełnosprawnością. Zwróciła też uwagę na problem przestrzegania praw reprodukcyjnych kobiet z niepełnosprawnościami.

Dr Marek Balicki opowiedział o organizacji zmiany sytuacji osób z niepełnosprawnością psychiczną na poziomie lokalnym i przeniesieniu tego na poziom ogólnopolski. Wskazał na mankamenty w realizacji celów ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, m.in. w zakresie deinstytucjonalizacji systemu wsparcia i przeciwdziałania stygmatyzacji. Zauważył też kluczową rolę działania na poziomie lokalnym oraz włączania osób z niepełnosprawnościami w przeprowadzane zmiany.

W dyskusji pojawiły się głosy dotyczące faktycznej realizacji edukacji włączającej, m.in. w zakresie niedawnych zmian dot. nauczania indywidualnego. Pytano o finansowanie psychiatrii oraz przełożenie tego na sytuację osób chorujących psychicznie w Polsce. Zauważono oczekiwania co do przyjęcia nowego systemu orzecznictwa o niepełnosprawności. Zastanawiano się również nad sytuacją osób z najcięższymi niepełnosprawnościami, które potrzebują stałego wsparcia innej osoby w codziennym funkcjonowaniu, dla których mieszkanie wspomagane, czy asystent nie będą wystarczającym wsparciem. Zastanawiano się także nad uniwersalnym projektowaniem przestrzeni publicznej.

Wnioski/rekomendacje

  1. Potrzeby jest plan na poziomie centralnym dotyczący deinstytucjonalizacji i ograniczenie finansowania masowych ośrodków wsparcia na rzecz inwestowania w rozwiązania indywidualne, jak asystentura osobista.
  2. Konieczne jest też zniesienie instytucji ubezwłasnowolnienia. Środowisko osób z niepełnosprawnościami wskazuje od lat na potrzebę zmian w tym obszarze, podobnych do tych, jakie zostały dokonane w innych państwach. Pomimo tego do tej pory nie podjęto prac legislacyjnych w tym zakresie.
  3. Potrzebne są także programy edukacyjne uświadamiające społeczeństwo co do specjalnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Potrzeba również szkoleń dla profesjonalistów (lekarzy, prawników) o potrzebach osób z niepełnosprawnościami występujących w charakterze ich klientów oraz zwiększających świadomość problemów związanych z niepełnosprawnością.
  4. Konieczna jest także realizacja edukacji włączającej na każdym etapie edukacji.
  5. Ważne jest też wprowadzenie ogólnej definicji „racjonalnego dostosowania”, tak aby obowiązywała w różnych dziedzinach życia społecznego, nie tylko w obszarze zatrudnienia.

Sesja 39 Warsztat: Obywatel i policja (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Policjanci w praktyce nie zawsze stosują się do przepisów. W takich sytuacjach zawsze należy składać zażalenie w ciągu 7 dni od interwencji.
  • Warto jest mieć na uwadze to, że funkcjonariusz jest człowiekiem, z którym trzeba komunikować się w taki sposób, by zapewnić bezpieczeństwo obu stronom.

W warsztacie wzięli udział głównie aktywiści i aktywiści, którzy w ramach swoich działań organizują lud uczestniczą w zgromadzeniach publicznych oraz kontrmanifestacjach.

Paneliści:

  • Mec. Piotr Wymysłowski
  • Mec. Paweł Murawski

W trakcie sesji przedstawione zostały prawa obywateli, szczególnie w kontekście wolności zgromadzeń, w kontaktach z Policją, a także obowiązki policjantów i policjantek w takich sytuacjach.

Paneliści podkreślali wielokrotnie, że standard, który obowiązuje w przepisach i orzecznictwie międzynarodowym, w praktyce bardzo często nie jest stosowany. Jednakże, sądy coraz częściej orzekają na korzyść obywateli, chroniąc tym samym ich prawa.

Podczas warsztatu omówione zostały konkretne sytuacje, które mogą zdarzyć się podczas demonstracji pokazując jak w praktyce powinno wyglądać działanie zarówno policjant jak i uczestnika.

Co mówi prawo, a jak wygląda praktyka?

Prawo do zgromadzeń jest zagwarantowane w konstytucji w art. 57. Ale nie jest to prawo absolutne, może zostać ograniczone. Ustawa o zgromadzeniach ogranicza właśnie w pewnym stopniu nasze prawa.

Załóżmy że

Załóżmy, że jest sobota, jest zima, wyobraźmy sobie tego policjanta, który o 16 chciałby już pójść do domu. Jest spocony lub zziębnięty, jego przełożony wysyła go bez zapowiedzi na zgromadzenie. Nie do końca wie, co się dzieje, być może zgadza się z którąś ze stron. Przybywa na miejsce i widzimy zadymę, jest sam, widzi, że komuś zagraża bezpieczeństwo. Musi podjąć  decyzję czy legitymować, czy zastosować siłę. O błąd w takiej sytuacji łatwo.

Podczas zgromadzeń sytuacja jest zawsze dynamiczna. Ocena post factum jest bardzo prosta, widzimy dokładnie, co się stało np. na nagraniach. Czy interwencja jest dobra czy zła, czy zachowanie było adekwatne jest możliwe do oceny po czasie.

Dlatego: Niezależnie od sytuacji musimy pamiętać, że komunikacja z funkcjonariuszem jest kluczowa dla naszego i funkcjonariusza bezpieczeństwa. Policjant ma działać zgodnie z zasadami prawa. Nie usprawiedliwiamy działań, które przekraczają prawo. Zależy nam tylko na tym by mieli to państwo na uwadze.

Środki przymusu bezpośredniego

Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego zawiera zamknięty katalog środków, których policjant może użyć. One są różne (np. pies służbowy, koń), ale tylko te mogą zostać zastosowane.

Ta ustawa jest bardzo restrykcyjna w stosunku do Policji.

Dwie zasady przy stosowaniu tych środków:

  • muszą być adekwatne (trzeba wyczerpać całą drogę innych środków, które mogą doprowadzić do oczekiwanego celu np. wylegitymowania);
  • muszą prowadzić do minimalnej szkody.

Policjanci często przekraczają swoje uprawnienia. Czasem w sposób przekraczający nasze wyobrażenia. Niestety jest to fakt.

Są to policjanci wyszkoleni, którzy mają przygotowanie psychologiczne. Ale w sytuacji konfrontacyjnej z policją musimy liczyć się z tym, że nie wszyscy będą wystarczająco wyszkoleni.

Utrwalanie wizerunku na kamerach policyjnych jest bardzo złą praktyką, która była regularnie kwestionowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich czy organizacje pozarządowe, np. Fundację Helsińską. Była to praktyka szczególnie widoczna w stosunku do kibiców do 2015. Niestety ciągle jest stosowana, teraz także w innych sytuacjach.

Co policjant musi zrobić podczas interwencji?

1.– przedstawić się

Podstawowy obowiązek policjanta: przedstawić się, podać stopień służbowy, podać podstawę prawną i faktyczną interwencji.  

Co więcej, policjanci którzy przystępują do czynności służbowych muszą podać stopień imię i nazwisko w taki sposób by można to było zapisać.

Głos z sali: Owszem podają, ale w praktyce mamroczą.

Sędziowie zwracają szczególną uwagę na ten drugi fragment – gdy policjant nie pozwolił na zapisanie danych tak, by można było odtworzyć, takie interwencje są uznane za nielegalne.

Głos z sali: Ale jak to wykazać?

Każda czynność, którą robi funkcjonariusz, trzeba nagrywać. To jest moje zalecenie dla wszystkich moich klientów.

Żądanie okazania legitymacji służbowej jest uzasadnione, tylko gdy funkcjonariusz nie jest umundurowany! Umundurowany musi podać jednie imię i nazwisko oraz numer służbowy.

2 - Policjant musi podać także podstawę prawną

Mec. Piotr Wymysłowski: Podstawa działania funkcjonariuszy jest Art. 15 ustawy o Policji. Ale to jedynie podstawa prawna tego, że funkcjonariusz podejmuje interwencje.

Policjant powinien podać też także podstawę faktyczną interwencji, czyli np. konkretny przepis który jest złamany związany z konkretną sytuacją (rzucone jajko, wejście do lasu mimo zakazu). Brak podania tej podstawy to błąd który można zaskarżyć później.

Zatrzymanie – najdalej idący środek

Zatrzymanie to bardzo daleko idąca ingerencja w prawo obywateli, dlatego jest bardzo szczegółowo uregulowana.

Zatrzymanie jest elementem wyjątkowym, powinna zdarzyć się tylko wtedy gdy przepisy na to pozwalają. Zawsze musi istnieć uzasadnione przypuszczenie, że osoba popełniła przestępstwo, ale to nie jedyny wymóg.

Niezwłoczny kontakt z adwokatem podczas zatrzymania może być i wielokrotnie jest kluczowy. Pamiętajmy, że mamy do tego prawo. Warto mieć wizytówkę adwokata w portfelu bo policja zakazuje czasami korzystania z telefonu komórkowego podczas zatrzymania.

Głos z sali: A co z adwokatem z urzędu?

Mec. Murawski: W praktyce tego nie ma. I to jest dramat. To standard do którego Polska się zobowiązała ale nigdy tego nie wprowadzono. RPO praktycznie od początku tej kadencji postuluje zmianę, ale niestety nic się nie dzieje.

Obecność policjanta na komendzie dla policjanta też jest czymś pozytywnym, bo ktoś z zewnątrz weryfikuje czy ta osoba zatrzymana jest bezpieczna. Dlatego z perspektywy państwa dostęp do adwokata od pierwszego momentu jest niezwykle ważny.

„Doprowadzenie w celu wylegitymowania”

W praktyce policjanci umieszczają siłowo w pojazdach policji obywateli. Zazwyczaj w Warszawie wywozi się ich na ul. Dzielną i dokonuje się czynności wylegitymowania, a następnie wypuszcza. Nie ma dalszych konsekwencji prawnych. Celem takiego działania jest po prostu by konkretne osoby nie brały udziału w manifestacji.

Mec. Murawski: Ukuliśmy argument, że takie doprowadzenie jest faktycznie zatrzymaniem, a w związku z tym przysługuje na nie zażalenie. Sądy potwierdzają to w orzecznictwie. Potwierdza to także wyrok ETPCz Austin and Others v. UK. W tym wyroku przetrzymanie przez 12 minut zostało uznane przez Trybunał za zatrzymanie.

Przeszukanie/kontrola osobista

Przeszukanie to uprawnienie Policji, które ma na celu ujawnieniu przedmiotów albo pochodzących z przestępstwa albo służących do jego popełnienia.

W tych sytuacjach musimy pamiętać o kilku kwestiach:

  1. Protokół – trzeba z tej czynności zawsze go sporządzić
  2. Przeszukany musi otrzymać spis zatrzymanych rzeczy
  3. Przedmioty, które zostały zatrzymane muszą zostać bardzo dokładnie opisane (także ze wskazaniem cech charakterystyczne)
  4. Możliwość udziału w przeszukaniu osób trzecich – to może być osoba zaufana, która patrzy policjantom na ręce
  5. Na ta czynność przysługuje zażalenie

Kwestia kontroli osobistej (np. kontrola plecaka na ulicy). Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepis który nadaje takie uprawnienie jest niekonstytucyjny, bo jest za szeroki. Pojawiły się głosy, że będzie nowelizacja jeszcze w tym roku. Dziś jest to wysoce kontrowersyjne – ale naszym zdaniem z takiej kontroli osobistej też powinien zostać sporządzony protokół.

Pytanie: a co jeśli policjant przeszukuje mi torebkę tylko dlatego, że idę ulicą na manifestację?

Mec. Murawski: To jest oburzająca praktyka, która nie ma podstawy prawnej, i która moim zdaniem ma charakter prześladowania politycznego. Namawia do składania w takich sytuacjach zażalenia w ciągu 7 dni.

Komunikacja deeskalująca

Mec. Paweł Murawski: Wydaje nam się, że rozmowa z funkcjonariuszem czasami jest skuteczna by ograniczyć błędy procesowe. To w jaki sposób dana osoba zwraca się do funkcjonariusza szalenie pomaga. Przykładem może być aktywistka Katarzyna Jagiełło – to w jaki sposób ona komunikuje się z policją jest standardem do którego powinniśmy dążyć. Doprowadza do tego, że policjanci są spokojniejsi.

Pytania uczestników dotyczyły szczegółowych i konkretnych sytuacji, które ich spotkały w trakcie manifestacji w kontaktach z Policją.

Sesja 32: Wzmocnienie pozycji kobiet we współczesnej Polsce – 100 lat po wywalczeniu praw wyborczych kobiet (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Chciałabym, aby nastąpiły czasy, kiedy nie będziemy musiały być dzielne – taki głos pojawił się w konkluzji panelu na temat wzmocnienia pozycji kobiet we współczesnej Polsce.
  • Kongresowa debata wykazała, że wzmocnienie pozycji kobiet w Polsce jest niezbędne, poprzez SOLIDARNY AKTYWIZM

Po 100 latach od wywalczenia przez kobiety w Polsce praw wyborczych chciałabym móc powiedzieć  – dziękujemy, koleżanki, feministki, sufrażystki – meldujemy wykonanie zadania. Ale jak wiecie, nie możemy, bo lista spraw do załatwienia jest nadal długa, a niektóre prawa kobiet są realizowane na miarę XIX i XX wieku – powiedziała dr Sylwia Spurek otwierając kongresową dyskusję.

Mijają lata, zmieniają się rządy, a pewne sprawy tak jak były, nie są załatwiane. Prawa reprodukcyjne, przeciwdziałanie przemocy, luka płacowa i luka emerytalna, godzenie ról rodzinnych i zawodowych, dostęp do funkcji publicznych itd. W wielu tych sprawach państwo nie odgrywa właściwej roli, dlatego zadania podejmują osoby indywidualne lub organizacje. Co takiego się dzieje, że nie można przeforsować wielu, czasami podstawowych, postulatów? Bo czy powinno budzić spory dążenie do tego, żeby kobieta w 2018 roku, w centrum Europy, mogła czuć się bezpieczna we własnym domu? Nie powinno, ale dzieli.

Do rozmowy o potrzebie wzmocnienia pozycji kobiet we współczesnej Polsce, moderowanej przez dr Sylwię Spurek, zastępczynię RPO ds. Równego Traktowania, zaproszonych zostało pięć niezwykłych kobiet – o wysokich kompetencjach, ale też wyjątkowej wrażliwości i silnej determinacji w walce o prawa kobiet. Łączy ich to, że idą pod prąd i nie mówią innym kobietom, że mają sobie same coś wywalczyć, ale solidarnie stoją po ich stronie.

W panelu wzięły udział:

  • Natalia Broniarczyk, doktorantka ISNS UW, współzałożycielka Aborcyjnego Dream Teamu, publicystka „Codziennika Feministycznego”;
  • Maja Staśko, doktorantka i krytyczka literacka, twórczyni wyjątkowej kampanii #jakpowinna i autorka książki „Gwałt to przecież komplement. Czym jest kultura gwałtu?”;
  • Nina Kuta, współzałożycielka kanału na YT „TransGrysy”;
  • Iwona Gałązka, psycholożka, koordynatorka wielu lokalnych inicjatyw mających na celu przeciwdziałanie przemocy i dyskryminacji i
  • Oxana Lytvynenko, tłumaczka, działaczka feministyczno-migranckich organizacji, wiceprezeska  Fundacji „Nie Tylko Matka Polka”. Feministki. Kobiety, które zabierają głos w sprawie wolności, sprzeciwiają się niesprawiedliwości i walczą o równe traktowanie. Kobiety, które z tego powodu są atakowane. Bo nadal istnieją grupy i osoby, które chcą je uciszyć i przerwać ich pracę.

Pamiętamy, że 28 listopada 1918 r. kobiety wywalczyły prawa wyborcze (zob.: Konferencja: Niedokończona emancypacja? 100 lat praw wyborczych kobiet. Wyniki badań). Obchodzona setna rocznica stanowi znakomitą okazję do dyskusji na temat aktualnego stanu przestrzegania praw kobiet w Polsce.

Zaproszone do debaty obrończynie praw człowieka podzieliły się z uczestnikami Kongresu swoimi uwagami i, nierzadko trudnymi, doświadczeniami. Odpowiadały na pytanie o to, czy była chwila kiedy poczuły strach, zniechęcenie, frustrację, o to, jakie ryzyka rodzą podejmowane przez nie aktywności.

Dla Natalii Broniarczyk w ostatnim roku najtrudniejsze były dwie sytuacje. Pierwsza z nich dotyczyła ruchu #Metoo i negatywnej reakcji części środowiska feministycznego na tekst „Papierowi feminiści” opublikowany w Codzienniku Feministycznym. Nieuzasadnione, bardzo krytyczne uwagi innych zarzucające, że inicjatywa została źle przeprowadzona podcięły kolana aktywistkom zaangażowanym w akcję. Druga sytuacja wiązała się z artykułem opublikowanym w Wysokich Obcasach o akcji „Aborcja jest ok”. Panelistka nie zamierza przepraszać za tę inicjatywę, ponieważ był to sposób, aby przełamać wstyd związany z aborcją, przemocą, biedą. To także próba zmiany narracji o przerwaniu ciąży – osoby zaangażowane w inicjatywę „Aborcja jest ok” dają przestrzeń na podzielenie się swoim doświadczeniem, nie oceniają wyborów innych kobiet.

Maja Staśko zwróciła uwagę, że istniejemy w świecie, w którym kobiety działające na rzecz innych kobiet codziennie spotykają się z wrogimi reakcjami. Jako przykład panelistka podała akcję #Metoo – kiedy panelistka opisała przypadki nadużyć seksualnych wobec kobiet, otrzymała groźby, które miały uciszyć jej głos i ukarać ją za wspieranie ofiar przemocy i trzymanie ich strony. Krytyka płynęła także od osób zaangażowanych w obronę praw kobiet, które zarzucały, że mówczyni była zbyt agresywna i wulgarna, a jej działania zaszkodziły sprawie. Ten brak solidarności wśród osób walczących o prawa kobiet jest dla Mai Staśko istotnym problemem, gdyż solidarność wśród kobiet jest niezbędna, jeśli chcemy doprowadzić do zmiany społecznej i sprawić, aby system był bardziej feministyczny.

Dla Oxany Lytvynenko trudne są sytuacje, kiedy kwestie praw kobiet są odsuwane w debacie publicznej jako mniej pilne. Panelistka ma poczucie, że jej praca wymaga ciągłego wysiłku i bywa wyczerpująca. Tymczasem, odzew innych osób bywa niewielki i frustrujący. Aktywistki spotykają się także z poczuciem, że niepowodzenie inicjatyw jest ich winą, gdyż ich wysiłki lub zaangażowanie było niewystarczające.

O problemie przeciążenia pracą aktywistki wspomniała w swoim wystąpieniu także Iwona Gałązka. Wycieńczenie nie kończy się wraz z projektem, lecz towarzyszy im ciągle w tle. Z tego względu konieczne jest, aby mieć wokół siebie „gang” wspierających osób, aby nie być samej w tym „aktywistycznym galopie”. Panelistka zgodziła się z przedmówczyniami, że szczególnie przykre jest kiedy pojawiają się osoby ze środowiska, które „podcinają jej skrzydła” i próbują podważyć sens jej działań.

Dla Niny Kity najtrudniejszymi momentami w działalności na rzecz praw osób trans były negatywne reakcje innych osób. Cześć z nich płynęła ze środowiska osób LGBT – było ich mniej, lecz były bardziej bolesne i zniechęcały do podejmowania kolejnych inicjatyw. Osoby prowadzące działania na rzecz osób LBGT często zakładają „pancerz” chroniący je przed obraźliwymi uwagami, lecz czasami fala nienawiści jest zbyt duża i nie mogą jej pokonać. Panelistkę martwi, że popularność mediów społecznościowych niekoniecznie działa na korzyść osób transseksualnych stanowiąc platformę szybkiego rozprzestrzeniania się fake-newsów i nienawistnych kampanii. Obawia się, że przy bierności osób zarządzających FB i YT następne pokolenie osób transseksualnych będą spotykały się z jeszcze większą falą nienawiści.

Panelistki odniosły się także do pytania o sprawy, jakie powinny być rozwiązane w pierwszej kolejności.

Natalia Broniarczyk stwierdziła, że nie ma już oczekiwań, jeśli chodzi o zmianę prawa – Nie wierzę, że prawo szybko się zmieni, ale możemy głośno mówić o swoich doświadczeniach. – powiedziała. Warto mówić o swoim przykładzie (np. o historii swojej aborcji), warto uczyć się słuchać i dawać wsparcie.

Maja Staśko wskazała, że wiele wartych uwagi postulatów zostało wypracowanych przez Socjalny Kongres Kobiet, m.in. dotyczących emerytur obywatelskich, dostępu do zdrowia, edukacji, kultury, bezpieczeństwa zatrudnienia, mieszkania itd. Niezbędne są zmiany systemu. – Jesteśmy w systemie, który eksploatuje nasze ciała i środowisko – podkreśliła.

Nina Kuta uznała, że największym oczekiwaniem jest zapewnienie pełnej refundacji świadczeń wymaganych w procesie tranzycji. Niezbędna jest też zmiana procedury uzgadniania płci, aby nie wymagała ona pozywania rodziców.

Iwona Gałązka podkreśliła, że konieczne jest szybkie usprawnienie mechanizmów izolacji sprawcy przemocy w rodzinie tak, by osoby narażone na przemoc miały szansę poczuć się bezpiecznie, a także dofinansowanie działań antyprzemocowych. Niezbędne jest również, aby szkoły realizowały zajecia z zakresu edukacji antydyskryminacyjnej i antyprzemocowej.

Oxana Lytvynenko podała postulat rozdzielenia kościoła od państwa.

W trakcie dyskusji wiele osób podzieliło się swoimi doświadczeniami i uwagami, odnosząc się do wypowiedzi panelistek. Podkreślano funkcjonowanie utrwalonych stereotypów dotyczących ról kobiet i mężczyzn (np. w trakcie naboru do pracy kobietom zadaje się pytanie o to, jak zamierza łączyć pełnienie danej funkcji z opieką nad dzieckiem, mężczyźni nie otrzymują takich pytań; umniejszane i kwestionowane są pomysły zgłaszane przez kobiety). Szereg przejawów dyskryminacji kobiet pozostaje nieuświadomionych, co wskazuje na niewystarczający poziom refleksji w różnych środowiskach, ale też w ogóle raczej niskiej wiedzy na temat praw kobiet. 

W wypowiedziach panelistek było dużo o strachu – 90% kobiet nie znajduje ochrony i wsparcia – powiedziała jedna z uczestniczek dyskusji podkreślając konieczność zmian w tym zakresie.

Inna osoba uznała, że największym marzeniem jest to, aby nastąpiły czasy, kiedy nie będziemy musiały być dzielne. Jednak teraz – Koniec bycia grzeczną! Koniec proszenia! – wzywała kolejna, podkreślając potrzebę współdziałania, solidarności, akceptacji wzajemnych wyborów. Te wartości obecne były także w innych wypowiedziach.

Panelistki na zakończenie sesji podkreśliły, że angażują się na rzecz innych kobiet by dawać wsparcie zwłaszcza tym, które znajdują się w trudniejszej sytuacji – Jeśli nie ja, to kto?!; Działam, bo jest zła i mam dość obecnej sytuacji; Trzeba uruchomić uważność na drugą osobę. Wtedy świat będzie lepszy – podkreślono.

Moderatorka dr Sylwia Spurek konkludując zaznaczyła, że dyskusja wykazała, że prawa kobiet nie stanowią uporządkowanego, zamkniętego katalogu i niezbędna jest dalsza aktywność. Kongresowa debata wykazała, że wzmocnienie pozycji kobiet w Polsce jest niezbędne, poprzez SOLIDARNY AKTYWIZM. Nie zamykajmy sobie ust, walczmy. Mówmy odważnie, nie przestaniemy walczyć, dopóki nasze postulaty nie zostaną zrealizowane.

Sesja 36: Osoby z niepełnosprawnościami w sądach i administracji publicznej (BLOK D)

Data: 2018-12-15
  • Wiedza o specjalnych potrzebach osób z niepełnosprawnościami powinna być elementem przygotowania do zawodów o dużym zaufaniu społecznym 
  • Niezbędne są cykliczne szkolenia dla wszystkich osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości
  • Konieczne jest zniesienie instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie
  • Należy zwrócić szczególną uwagę na eliminowanie przypadków kwestionowania wiarygodności lub zdolności spostrzegania osób z niepełnosprawnościami wyłącznie w oparciu o stereotypy.
  • Niezbędne jest również kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości tak, aby możliwie duża część dokumentacji w postępowaniu była dostępna w wersji elektronicznej, uwzględniającej specyficzne potrzeby osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.

Osoby z niepełnosprawnościami napotykają na bariery w różnych sferach życia społecznego. Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych stanowi, że te bariery powinny być systematycznie eliminowane na poziomie systemowym, co należy do odpowiedzialności wszystkich państw-stron tej Konwencji. Wymiar sprawiedliwości jako obszar kluczowy dla ochrony praw i wolności obywateli, powinien stanowić przedmiot priorytetowych działań państwa, jeśli chodzi o dostępność dla osób z niepełnosprawnościami.

O problemie dostępności wymiaru sprawiedliwości dla osób z niepełnosprawnościami dyskutowali:

  • mec. Monika Orłowska - radca prawny z doświadczeniem prokuratorskim, Kancelaria Radcy Prawnego Moniki Orłowskiej w Sandomierzu;
  • dr Krzysztof Kurowski - doktor nauk prawnych, pracownik Wydziału Prawa Antydyskryminacyjnego w Zespole ds. Równego Traktowania Biura Rzecznika Praw Obywatelskich;
  • Jolanta Kramarz - prezeska i fundatorka Fundacji Vis Maior, zaangażowana w promowanie praw osób niewidomych poruszających się z psami przewodnikami oraz w rzecznictwo dostępności wyborów dla osób z niepełnosprawnościami;
  • Jarosław Jagura – aplikant adwokacki, współpracownik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka;
  • sędzia Dariusz Mazur – karnista, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie.

Moderatorką panelu była mec. Anna Błaszczak-Banasiak – dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sądy oraz prokuratura powinny być dostępne dla osób z niepełnosprawnościami. Sędziowie i prokuratorzy powinni być także szczególnie uwrażliwieni na poszanowanie praw osób z niepełnosprawnościami. Tematem tym zajmowały się w Polsce różne organizacje pozarządowe. Zostały przygotowane praktyczne poradniki oraz rekomendacje. Powstaje więc pytanie, na ile zostały one faktycznie wdrożone w życie. Czy prawa osób z niepełnosprawnościami są w pełni respektowane w sądach i prokuraturze? Co należałoby jeszcze zmienić i naprawić? Jaką rolę w tym zakresie mogą odegrać stowarzyszenia sędziowskie?

Dr Krzysztof Kurowski zauważył, że instytucja ubezwłasnowolnienia jest przez prawników traktowana jako coś normalnego i mocno zakorzenionego w polskim systemie prawnym. Należałoby ją zastąpić instytucją wspieranego podejmowania decyzji – osoba z niepełnosprawnością powinna decydować o swoich prawach w jak największym stopniu, osoba wspierająca zaś powinna jej pomagać tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. Namiastką modelu wspieranego podejmowania decyzji mogłaby być instytucja kuratora osoby z niepełnosprawnością, o której mowa w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Komisja kodyfikacyjna wypracowała projekt zmiany instytucji ubezwłasnowolnienia w 2015 r., ale przerwano prace nad nim – wydaje się, że należałoby do niego powrócić, choć nie był doskonały. Sędziowie rozstrzygający sprawy o ubezwłasnowolnienie mogliby również zadawać Trybunałowi Konstytucyjnemu pytania prawne, o to czy instytucja ubezwłasnowolnienia jest zgodna z przepisami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

Jarosław Jagura opowiedział o przewodniku [w wersji pdf zamieszczony obok tej relacji] dla sędziów i prokuratorów, który opracowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka, dotyczącym równego traktowania uczestników postępowań. Nie jest to przewodnik po przepisach, ale zwrócono w nim uwagę na praktyczne aspekty funkcjonowania grup mniejszościowych w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości. Nie chodzi o faworyzowanie osób z niepełnosprawnościami w procesie sądowym, ale zapewnienie realnej równości stron, co wymaga podejmowania aktywnych działań. Ważna jest świadomość różnorodności potrzeb osób z niepełnosprawnościami, w zależności od rodzaju niepełnosprawności. HFPC w swoim przewodniku chciała zwrócić uwagę na to, co można zrobić już, bez zmiany przepisów. Jarosław Jagura opowiedział o dobrych praktykach obsługi osób z niepełnosprawnościami w sądach, np. o oddelegowywaniu pracownika do pomocy w poruszaniu się po gmachu sądu. Zwrócił też na kwestie dostępności architektonicznej i udogodnieniach, które są łatwe do wprowadzenia dzięki powszechnie dostępnym technologiom, np. stworzenie mapy z salami rozpraw dostępnej elektronicznie.

Jolanta Kramarz sama wiele razy stawała przed sądem, jako strona procesu i świadek. Podzieliła się swoimi doświadczeniami w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości na różnych szczeblach: od policji i prokuratury po sądy. Zauważyła, że sędziowie i prokuratorzy, którzy są wrażliwi na potrzeby osób z niepełnosprawnościami są w mniejszości. Pełnomocnicy procesowi również mają małą świadomość co do wsparcia osób z niepełnosprawnościami w procesach sądowych. Dużą pomocą służy w takich przypadkach Rzecznik Praw Obywatelskich i organizacje pozarządowe. Palącą kwestią jest sprawa pomocy prawnej dla osób z niepełnosprawnościami. Jej zdaniem należy w praktyce wdrożyć rozwiązania (wprowadzone na podstawie tzw. dyrektywy ofiarowej) pozwalające osobie niewidomej zeznawać samej.

Mec. Monika Orłowska przedstawiła perspektywę osoby z niepełnosprawnością jako pracownika wymiaru sprawiedliwości – w jej wypadku pełnomocnika procesowego. Opowiedziała, jakie są wymagania zawodowe dla zawodu sędziego, prokuratora i adwokata/radcy prawnego (jako pełnomocnika procesowego). Wszystkie te grupy mają wspólne zadania zawodowe, ale też wiele je różni – m.in. podstawa zatrudnienia, czy możliwość zlecania zadań innym podmiotom i zastępowania się w różnych czynnościach. Wydaje się, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną nie powinny wykonywać wskazanych wyżej zawodów – ale co np. z osobami chorymi na depresję? Czy im też wolno zabronić wykonywania tych zawodów? Panelistka wskazała na problem wejścia do zawodów prawniczych dla osób z niepełnosprawnościami, który wiąże się także z instytucją stanu spoczynku.

Sędzia Dariusz Mazur wskazywał, że prawie nigdy nie spotkał się z osobą z niepełnosprawnością na sali sądowej. Wydaje się więc, że organy ścigania lekceważą osoby z niepełnosprawnością jako potencjalnych świadków. Jednak niedługo będzie orzekał w sprawie, w której jest ok. 300 świadków z niepełnosprawnościami. Podkreślił, że w Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych jest wyrażony obowiązek państwa szkolenia kadr wymiaru sprawiedliwości w obsłudze osób z niepełnosprawnościami. Zauważył jednak, że w ciągu jego 20-letniej kariery sędziego nigdy nie zaproponowano mu szkolenia z obsługi osób z niepełnosprawnościami. Wskazał na postępującą cyfryzację wymiaru sprawiedliwości, co może znacznie ułatwić dostęp osób z niepełnosprawnościami do sądu. Organy wymiaru sprawiedliwości nie mają obowiązku prowadzenia korespondencji w języku Braille’a, ani w innych językach alternatywnych.. Wskazał na różne dobre praktyki, np. częstsze zarządzanie przerw w rozprawie, informowanie z wyprzedzeniem o zmianach miejsc posiedzeń i rozpraw.

Dyskusja i wnioski

W dyskusji pojawiły się pytania o przyczyny tak słabej świadomości pracowników wymiaru sprawiedliwości dla osób z niepełnosprawnościami – wydaje się, że wynikają przede wszystkim z braku wiedzy. Pojawił się też postulat wprowadzenia do programu studiów wyższych przygotowujących do zawodów o dużym zaufaniu społecznym szkoleń dotyczących specjalnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

W ocenie uczestników panelu konieczne jest zniesienie instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie i wprowadzenie różnorodnych form wsparcia opartych na modelu wspieranego podejmowania decyzji.

Uczestnicy panelu zgodzili się też, że niezbędne jest organizowanie cyklicznych szkoleń dla wszystkich osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, w zakresie specyfiki różnych rodzajów niepełnosprawności, a także szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

W praktyce sprawowania wymiaru sprawiedliwości należy zwrócić szczególną uwagę na eliminowanie przypadków kwestionowania wiarygodności lub zdolności spostrzegania osób z niepełnosprawnościami wyłącznie w oparciu o stereotypy.

Niezbędne jest również kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości tak, aby możliwie duża część dokumentacji w postępowaniu była dostępna w wersji elektronicznej, uwzględniającej specyficzne potrzeby osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.

Sesja 37 Efektywne korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej w działaniach na rzecz praw człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Kiedy obywatele korzystają z prawa dostępu do informacji publicznej, administracja zaczyna lepiej pracować i z większą starannością podejmują działania. 
  • Często w małych miejscowościach jedno orzeczenie sądowe w sprawie dotyczącej informacji publicznej może zmienić całą praktykę dotyczącą jawności.

Jeżeli chcemy być partnerem w debacie publicznej, musimy mieć dostęp do tych samych informacji, które mają decydenci.

Jawność działania organów władzy publicznej stanowi wyznacznik państwa demokratycznego. Jest ona podstawowym gwarantem zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, bez którego nie jest możliwe harmonijne funkcjonowanie społeczeństwa. Informacje o działaniach organów publicznych mogą być istotne zarówno dla jednostki, jak i całej opinii publicznej. Korzystanie z nich jest jednym z podstawowych narzędzi kontroli obywateli nad rządzącymi. Dlatego tak ważne jest zapewnienie możliwie szerokiego dostępu do informacji publicznej. Rzecznik Praw Obywatelskich regularnie przystępuje więc do toczących się przed sądami administracyjnymi postępowań w sprawach dotyczących udostępniania informacji publicznej.

W czasie kryzysu praworządności prawo dostępu do informacji publicznej staje się jednym z najważniejszych narzędzi w działaniach na rzecz ochrony praw człowieka oraz przeciwdziałania nadużyciom władzy. Korzystają z niego organizacje pozarządowe, indywidualni działacze i działaczki, ale także naukowcy. Jednakże w praktyce nie wystarczy tylko zadać pytanie, gdyż często odpowiedzi na wnioski o dostęp do informacji publicznej napotykają na barierę urzędniczo-administracyjną. Konieczne jest prowadzenie długotrwałych postępowań sądowych. W czasie warsztatu zaprezentowane zostały metody skutecznego korzystania z prawa dostępu do informacji publicznej. Próbowano odpowiedzieć na następujące pytania: Jak pytać, aby faktycznie uzyskać odpowiedź? Jak poradzić sobie z głównymi metodami odmowy stosowanymi przez administrację publiczną? Jak zaskarżyć decyzje do sądu i wygrać sprawę? Jak współpracować z mediami jeśli chodzi o informowanie o przebiegu spraw sądowych?

Warsztat był prowadzony przez Szymona Osowskiego, prezesa Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska oraz dr Edytę Widawską z Uniwersytetu Śląskiego. Sieć Obywatelska to założona w 2003 r. organizacja strażnicza, która w swojej działalności inspiruje się historiami osób z całej Polski, które mają problemy z jawnością. Organizacja udziela bezpłatnego poradnictwa. Wszystkie osoby, które napotkały na problemy dotyczące uzyskania informacji publicznej zachęcamy do kontaktu z siecią za pośrednictwem strony internetowej: porady.siecobywatelska.pl

Punktem wyjścia do rozważań dotyczących dostępu do informacji publicznej było doświadczenie Fundacji Rodzić Po Ludzku, która prowadzi monitoring standardów opieki okołoporodowej w szpitalach. W latach 2012-2013 Fundacja kierowała do szpitali prośby o przekazanie potrzebnych informacji. Uzyskała wtedy jedynie 70% odpowiedzi. Dopiero po sięgnięciu po narzędzie, jakim jest wniosek o udostępnienie informacji publicznej, udało się uzyskać prawie wszystkie potrzebne informacje. Przykład ten pokazuje, jak skutecznym narzędziem może być prawo dostępu do informacji publicznej.

Prowadzący podkreślali, że prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne wynika bezpośrednio z art. 61 Konstytucji RP.  Warto podkreślić, że już w 1996 r., kiedy nie obowiązywała jeszcze obecna Konstytucja, Naczelny Sąd Administracyjny, powołując się na art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka,  wskazał, że prawo do wiedzy o działaniach organów władzy publicznej jest prawem człowieka. Później taką argumentację w szeregu orzeczeń przedstawił również Europejski Trybunał Praw Człowieka. Podkreślono, że zgodnie z Konstytucją RP ustawa określa jedynie tryb  udostępnienia informacji. Nie powinna więc ona definiować, co jest informacją publiczną, ani wskazywać podmiotów zobowiązanych do jej udostępnienia. Z polskiego orzecznictwa wynika, że ustawowe wyjątki muszą być interpretowane na korzyść jawności.

Art. 61 Konstytucji RP gwarantuje także wstęp na posiedzenia organów kolegialnych, w tym także Sejmu. Prewencyjny zakaz wstępu na posiedzenie Sejmu jest więc wprost złamaniem Konstytucji. Za naruszenie Konstytucji należy również zakaz wnoszenia telefonów na galerię.

W roku 2018 należy szczególnie podkreślić, że przepisy RODO art. 86 nie wpływają na prawo dostępu do informacji publicznej. Przesłanką ograniczenia dostępu do informacji publicznej zgodnie z polską ustawą jest ochrona prywatności, a nie ochrona danych osobowych jako takich. Jeżeli składamy skargę na burmistrza albo wnioskujemy o lokal komunalny to jednocześnie godzimy się z faktem, że sprawy te będą rozpatrywane  w sposób jawny.

Uczestnicy również podzielili się swoimi doświadczeniami dotyczącymi informacji publicznej. Szczególnie ciekawy był przykład prezydenta miasta, który nie udzielił informacji o działaniach podjętych w celu zapobieżenia zarządowi komisarycznemu. Uzasadniał to faktem, że polecenia w tym zakresie wydawał ustnie i nie istnieją dokumenty wydane w tej sprawie. Argumentacja ta jest niewłaściwa. Informacja publiczna nie musi istnieć w formie materialnej.

Podczas panelu dużo uwagi poświęcono roli Watchdogów – osób, które patrzą władzy na ręce. W uzasadnieniu precedensowego wyroku dotyczącego lokalnego bloggera Sąd  Okręgowy w Słupsku (VI KA 238/17) podkreślił wprost istotną rolę społeczną Watchdogów. Politycy muszą mieć grubą skórę i liczyć się z krytyką i kontrolą ze strony obywateli. Należy podkreślić, że Watchdodzy działają na rzecz zmiany i poprawy funkcjonowania państwa. Tak rozumiana kontrola społeczna jest zaś solą demokracji.

Przykładem tego rodzaju działalności może być sprawa ośrodka zdrowia w małej miejscowości, który miał być zamknięty z uwagi na negatywne wyniki zawarte w dokumentach pokontrolnych. Lokalny dziennikarz zawnioskował o dostęp do tych dokumentów. Okazało się, że nie wynika z nich konieczność zamknięcia ośrodka.

Konkluzje

Organy publiczne, mając świadomość, że mogą zostać zapytane o konkretne informacje, z większą starannością podejmują określone działania. Dlatego tak istotne jest korzystanie z prawa do informacji publicznej. Często w małych miejscowościach jedno orzeczenie sądowe w sprawie dotyczącej informacji publicznej może zmienić całą praktykę dotyczącą jawności. Budujące jest więc to, że w ostatnich latach obserwujemy w Polsce wzrost społecznej aktywności w zakresie korzystania z udostępniania informacji publicznej. Sieć Obywatelska udziela obecnie ok. 2000 porad rocznie. Wpływa to na funkcjonowanie władz publicznych, czego przykładem może być np. rejestr wydatków w Gdańsku.

Sesja 35: Skuteczność procedury europejskiego nakazu aresztowania wobec sprawy Celmer (BLOK A)

Data: 2018-12-15

"Obecnie ekscesem orzeczniczym jest wykonywanie przez sędziego obowiązków i korzystanie z przysługujących mu uprawnień"

Współpraca sądowa w sprawach karnych oraz cywilnych opiera się na zasadzie wzajemnego zaufania. Reformy prowadzące do ograniczenia niezależności sądownictwa stawiają pod znakiem zapytania respektowanie powyższej zasady. Z problemem tym zmierzył się Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie Celmer. Powstaje pytanie jak test stworzony w sprawie Celmer będzie stosowany w praktyce oraz jak będzie wpływał na stosowanie europejskiego nakazu aresztowania. Czy niedawna nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym może spowodować ograniczenie ryzyka niestosowania ENA, czy też jednak kryzys będzie się pogłębiać?

Celem panelu była próba odpowiedzi na pytanie, jaki wpływ na funkcjonowanie Polski w ramach systemu ENA i postępowanie sądów w państwach wykonania europejskiego nakazu aresztowania będzie miał wyrok TSUE z dnia 25 lipca 2018 r. wydany w sprawie C-216/18 PPU (sprawa Celmer).

Powyższy wyrok zapadł na kanwie następującej sprawy:

Sądy polskie wydały przeciwko zainteresowanemu trzy europejskie nakazy aresztowania w celu jego zatrzymania i przekazania do Polski, a następnie przeprowadzenia postępowania karnego w sprawie m.in. nielegalnego obrotu środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi.

5 maja 2017 r. zainteresowany został zatrzymany w Irlandii na podstawie tych ENA i postawiony przed sądem irlandzkim (High Court).

Zainteresowany sprzeciwił się przekazaniu go polskim organom sądowym, twierdząc w szczególności, że takie przekazanie naraziłoby go na rzeczywiste ryzyko rażącego naruszenia prawa do sądu w powodu braku niezawisłości sądów państwa członkowskiego wydającego nakaz, wynikającej z wdrożenia w tym państwie członkowskim niedawnych reform legislacyjnych systemu sądownictwa.

Postanowieniem z dnia 23 marca 2018 r. sąd irlandzki (High Court) zawiesił postępowanie i zwrócił się do Trybunału z dwoma pytaniami prejudycjalnymi.

W przedmiocie pytań prejudycjalnych Trybunał stwierdził, że w sytuacji, gdy osoba wskazana w europejskim nakazie aresztowania sprzeciwia się swemu przekazaniu organowi sądowemu wydającemu nakaz i w tym kontekście powołuje się na istnienie systemowych lub co najmniej ogólnych nieprawidłowości, które według niej mogą mieć wpływ na niezawisłość władzy sądowniczej w wydającym nakaz państwie członkowskim oraz w ten sposób godzić w istotną treść jej prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, wykonujący nakaz organ sądowy jest zobowiązany dokonać oceny istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie tego prawa podstawowego przy podejmowaniu decyzji o przekazaniu jej organom tego państwa członkowskiego (pkt 60 wyroku).

W tym celu wykonujący nakaz organ sądowy powinien w pierwszej kolejności, w oparciu o obiektywne, wiarygodne, dokładne i należycie zaktualizowane informacje o funkcjonowaniu systemu sądowego w wydającym nakaz państwie członkowskim, dokonać oceny istnienia rzeczywistego ryzyka naruszenia prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, związanego z brakiem niezawisłości sądów tego państwa członkowskiego, z uwagi na systemowe lub ogólne nieprawidłowości w tym państwie (pkt 61 wyroku).

W razie stwierdzenia takich nieprawidłowości wykonujący nakaz organ sądowy powinien zbadać w jakim stopniu nieprawidłowości systemowe lub ogólne w odniesieniu do niezawisłości sądów wydającego nakaz państwa członkowskiego, o którym świadczą informacje posiadane przez  wykonujący nakaz organ sądowy, mogą mieć wpływ na właściwe sądy tego państwa w zakresie prowadzenia postępowania wobec osoby ściganej (pkt 74 wyroku).

Jeżeli z tego badania wynika, że omawiane nieprawidłowości mogą mieć wpływ na te sądy, wykonujący nakaz organ sądowy powinien jeszcze ocenić, czy istnieją poważne i sprawdzone podstawy, aby uznać, że owa osoba będzie narażona na rzeczywiste ryzyko naruszenia jej prawa podstawowego do niezawisłego sądu, a tym samym istotnej treści prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego w świetle jej sytuacji osobistej, jak również charakteru przestępstwa, za które jest ścigana, oraz kontekstu faktycznego, na którym opiera się europejski nakaz aresztowania (pkt 75 wyroku).

Wykonujący nakaz organ sądowy powinien wystąpić do wydającego nakaz organu sądowego o przekazanie wszelkich informacji uzupełniających, niezbędnych jego zdaniem do oceny istnienia takiego ryzyka (pkt 76 wyroku).

W sytuacji, gdy organ sądowy nie wykluczy istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie jej prawa podstawowego do niezawisłego sądu, powinien wstrzymać się od wykonania europejskiego nakazu aresztowania, który dotyczy tej osoby (pkt 78 wyroku).

W panelu wzięli udział:

  • Paweł Wiliński profesor zwyczajny doktor habilitowany nauk prawnych, sędzia Sądu Najwyższego, Kierownik Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (2010-2012, 2015-2016)
  • Piotr Gąciarek sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, wiceprezes Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, od 17 lat orzeka w sprawach karnych
  • Dariusz Korneluk prokurator, w latach 2003 - 2016 był szefem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ w Warszawie, szefem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie i szefem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Aktualnie od marca 2016 r. wykonuje czynności służbowe w Prokuraturze Rejonowej Warszawa - Śródmieście w Warszawie. Współzałożyciel Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia

Panel prowadził adw. Michał Hara główny specjalista w Zespole Prawa Karnego BRPO.

Relacja z panelu

Sędzia Piotr Gąciarek: w świat poszedł przekaz, że zagrożenia w Polsce są, ale sędziowie starają się jak najlepiej wykonywać swoją pracę.

Prokurator Dariusz Korneluk: dla nas największym ryzykiem i najważniejsze w uzasadnieniu wyroku jest to, że odsyła do stanowiska Komisji Europejskiej w sprawie zastosowania art. 7 Traktatu. Badanie powinno sprowadzać się przede wszystkim do charakteru przestępstwa jakie jest zarzucane. Wykonanie ENA będzie utrudnione jeśli w stosunku do osoby ściganej przedstawiciele władzy wykonawczej będą formułować twierdzenia naruszające zasadę domniemania niewinności.

Sędzia Paweł Wiliński: sędzia irlandzka zadała takie pytanie, ponieważ takie było stanowisko i zarzuty osoby ściganej. Trzeba uwzględnić kontekst sytuacyjny w jakim sędzia zdecydowała się zadać takie pytanie. Są argumenty przemawiające za wyjątkowością tego orzeczenia. Prawo do rzetelnego procesu staje się meta zasadą i meta normą. Trybunał starał się umieścić swoje stwierdzenia w neutralnym kontekście.

Prokurator Dariusz Korneluk: podstawowe znaczenie ma fakt, iż w wyrok w sprawie Celmer różni się od sprawy rumuńskiej (wyrok w sprawie Aranyosi i Caldararu) tym, iż sąd w przypadku stwierdzenia zagrożeń, może się wstrzymać z wykonaniem ENA, a nie umorzyć postępowanie (jak w sprawie rumuńskiej). W wyroku w sprawie Celmer Trybunał wprost podnosi, że każdy sąd winien mieć na uwadze stanowisko Komisji Europejskiej.

Sędzia Piotr Gąciarek: nie ma takiego państwa w Europie gdzie prokurator generalny ma takie uprawnienia i decydował o tak wielu sprawach. Jako obywatel i sędzia cieszę się, że Trybunał zajął się kwestią praworządności. Z drugiej strony obecnie w każdej sprawie obrońcy będą się powoływać na ten wyrok. Trzeba będzie lat, żeby patrnerzy Polski utwierdzili się w przekonaniu, że w Polsce nie ma zagrożeń.

Prokurator Dariusz Korneluk: skuteczność polskich ENA jest na poziomie 20%, W Niemczech 38%, Irlandia ok. 60%

w 2017 r. było 467 wniosków, 30% więcej niż w 2016 r.

Odbudować zaufanie będzie bardzo trudno.

Czasami kilka słów przedstawiciela władzy wykonawczej wystarczy by zniweczyć trud zbudowanego przez lata dobrego wizerunku Polski.

Sędzia Pawel Wiliński: zaufanie to kategoria wewnętrznego poczucia, dobudowaliśmy formalne kryteria, które muszą być spełnione. Trybunał mówi, czy i kiedy nadal można sobie ufać i ten wyrok dotyczy Polski.

Zgodnie z orzeczeniem TSUE, jeśli Sędzia nie wykluczy istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie jej prawa do niezawisłego sądu to może odmówić wydania.

Sędzia Piotr Gąciarek: odnośnie retorsji ze strony polskiej związanych z niewykonywaniem ENA, jest to kwestia bardziej polityczna, na poziomie władzy, jej decyzji i unormowań  jakie mogą zostać uchwalone.

Dyskusja:

Prokurator Dariusz Korneluk: według TSUE stanowisko KE jest szczególnie istotne dla oceny czy nie zostało naruszone prawo do sądu.

Sędzia Piotr Gąciarek: sądzimy najlepiej jak potrafimy ale zagrożenia są

Sędzia Paweł Wiliński: pewnie byłby to jest większy eksces orzeczniczy, gdyby sędzia nie zapytał TSUE, tylko od razu stwierdził, że jest zagrożenie. Przeraża mnie sytuacji, gdy ekscesem orzeczniczym jest wykonywanie przez sędziego obowiązków i korzystanie z przysługujących uprawnień. W naszym kraju jest niski poziom kultury prawnej. Sędzia ma obowiązek pytać jeśli ma wątpliwości. Jeśli ma wątpliwości, a nie zapyta, to jest problem.

Sędzia Piotr Gąciarek: pytania prejudycjalne padają także po to, aby podnieść problem szerszy na kanwie danej sprawy, czy niezawisłość sędziów w Polsce jest zagrożona. Podnoszenie pewnych kwestii daje nadzieję, że odniesie skutek, tak jak w sprawie ostatniej nowelizacji ustawy o SN,

Prokurator Dariusz Korneluk: do paraliżu w sprawie stosowania ENA w końcu dojdzie, podejrzani i obrońcy mają gotowe argumenty do podnoszenia i będą z tego korzystać. Coraz więcej jest wypowiedzi naruszających zasadę domniemania niewinności.

Sędzia Paweł Wiliński: Jestem zwolennikiem tego, żeby prawo było stabilne, mądre zastosowanie niezbyt fortunnego przepisu jest lepsze, niż głupie stosowanie mądrego przepisu.

Sędzia Piotr Gąciarek: praktyka jest taka, że odmowy zdarzały się bardzo rzadko. Jako sędzia czułem dyskomfort orzekając w sprawie ENA ze względu na duży formalizm - brak badania podstawy faktycznej do zastosowania aresztu w sprawie wykonania ENA.

Prokurator Dariusz Korneluk: cała istota ENA upadnie, jeśli sąd będzie badał cały kontekst sytuacyjny sprawy. System ENA oparty jest na wzajemnym zaufaniu, że sędzia w każdym kraju działa w oparciu o analogiczny standard.

Problem pojawi się, gdy Komisja podejmie kolejne działania wobec Polski, ENA może przestać funkcjonować.

Sędzia Piotr Gąciarek: jeśli byłyby niezbite dowody na niewinność to sąd nie powinnien wydać osoby ściganej

Prokurator Dariusz Korneluk: w takiej sytuacji jak wyżej sąd powinien wystąpić do państwa wnioskującego o uchylenie nakazu.

Miejmy nadzieję, że decyzja Rady i Komisji będzie na tyle dobra, że ENA będzie dalej funkcjonować

Sędzia Paweł Wiliński: sprawa Jakuba T. pokazuje inny aspekt, nie złożono apelacji, obrońcy powiedzieli, że nie ma sensu, w Polsce taki obrońca zostałby poddany krytyce, to pokazuje, że poziom kultury prawnej jest inny, nikt nie zarzucił, że został pozbawiony prawa do sądu, ani nie złożył skargi do ETPC.

Konkluzje:

  1. Wątpliwości co do rzetelności procesu w państwach członkowskich mogą potencjalnie zniszczyć zasadę wzajemnego zaufania, a tym samym system współpracy sądowej w sprawach karnych.
  2. Orzeczenie w sprawie C-216/18 będzie odbijać się jeszcze szerokim echem jako kamień milowy orzecznictwa TSUE w sprawach karnych

Sesja 34: Warsztat: Używanie symboli w działaniach wokół praw człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Potrzebujemy zaangażowania, poczucia wspólnoty, poczucia sprawczości, budowy kultury dialogu, odwagi –symbole mają nas łączyć, a nie dzielić.
  • Tworząc i używając symboli i znaków unikajmy mowy pogardy.

Jaką rolę pełnią symbole w pokojowym manifestowaniu swoich przekonań? Czy mogą one łączyć, czy mogą dzielić? Czy neutralne symbole, ze względu na ich zastosowanie przestają być neutralne i stają się polityczne? Dlaczego polskie społeczeństwo jest w stanie bardziej zaakceptować symbole niż znaki partyjne? Nad tymi kwestiami zastanawiali się uczestniczki i uczestnicy panelu – osoby zajmujące się kwestiami symboliki teoretycznie, jak również twórcy, aktywiści i aktywistki. 

Paneliści: 

Franciszek Sterczewski: Organizator protestu “Łańcuch światła” w Poznaniu. Zadaje pytanie – co jest znakiem, poza znakiem graficznym?

Marta Lempart: Liderka Ogólnopolskiego Strajku Kobiet – „Protest Parasolek”, „Czarny protest”.

Ola Jasionowska: Autorka identyfikacji Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, plakatu „Dziękujemy Spacerowiczom”.

Barbara Balicka: Współpracuje z Młodymi Demokratami. Stała się twarzą protestów w obronie sądów we Wrocławiu. Miała wówczas 17 lat.

Jacek Różycki: Prawnik zaangażowany w działania mające na celu upowszechnienie wiedzy o prawach człowieka i tematyce konstytucyjnej. Swoją działalność społeczną w ciągu ostatnich trzech lat skoncentrował na obronie demokratycznego państwa prawnego i polskiego porządku konstytucyjnego. Członek regionalnych władz stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji.

Mateusz Halawa: Socjolog i badacz w Max Planck Partner Group for the Sociology of Economic Life w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Z Luką Rayskim, kolektywem Demokracja Ilustrowana i innymi zajmował się dystrybucją plakatu Konstytucja.

Moderatorka: 

prof. Lucyna Talejko-Kwiatkowska: dr hab. prof. UAP, prowadzi Pracownię Grafiki Informacyjnej Wydziału Grafiki i Komunikacji Wizualnej Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Autorka szeregu projektów z zakresu grafiki wydawniczej, przede wszystkim okładek książkowych i ilustracji. W ostatnich latach zarówno w swojej pracy projektowej jak i dydaktycznej zajmuje się projektowaniem informacji szczególnie w kontekście prób rozwiązywania problemów społecznych.

Przebieg spotkania:

Warsztaty rozpoczęły się od postawienia pytań: czym jest znak, co może być znakiem, kiedy znak zyskuje moc, a kiedy ją traci, jak funkcjonuje w różnych kontekstach?

Pierwsza z panelistek, Ola Jasionowska, przedstawiła krótką historię związaną z powstaniem znaku stanowiącego identyfikację wizualną do wydarzeń z 2016 r., znanych jako strajk kobiet. Autorka stworzyła ilustrację w postaci profilu kobiecej twarzy. Założyła, że znak ma posiadać trzy cechy:

  • prostotę w przekazie, bez skomplikowanej oprawy graficznej;
  • dostępność, czyli łatwość powielenia nawet w warunkach domowych;
  • chęć identyfikacji z nim.

Panelistka stwierdziła, że nie chciała przedstawiać na plakacie zaciśniętej pięści, która krzyczy, bo to emocje były silne, a wydarzenia na tyle poruszające, że nie trzeba było „rzucać krwi na plakat”. Chciała narysować siebie, koleżankę, dziewczynę, bowiem wystarczyło pokazać, że chodzi po prostu o kobiety.

Kolejną opowieść o znakach przedstawiła Marta Lempart, przywołując liczne symbole towarzyszące protestom kobiet w Polsce i na świecie. Zaprezentowała m.in. symbol dwóch kresek malowanych na twarzy oznaczających gotowość do walki, symbol wieszaka jako odniesienie do nielegalnej aborcji, czy też zielony kolor (twarz, chustka) zapoczątkowany w Argentynie jako symbol walki o legalną aborcję.

Szerzej odniosła się do symbolu parasolki wskazując, że stała się ona najbardziej rozpoznawalnym symbolem protestów. Parasolka jest przedmiotem, który wszyscy posiadają, z jednej strony chroni, a z drugiej może być bronią. Warto dodać, że parasolka stanowiła wyposażenie eleganckiej kobiety przed wojną. Istnieje legenda, że 100 lat temu kobiety wywalczyły prawa wyborcze, stukając parasolkami w okno marszałka Józefa Piłsudskiego.

Łukasz Halawa opowiedział o najbardziej rozpoznawalnym symbolu, plakacie ilustrującym napis „Konstytucja”. Zajmował się jego dystrybucją. Wskazał, że istotną kwestią była otwartość znaku, co oznacza, że ludzie zaadoptowali go jako swój, tworząc różne jego wersje. Podkreślił, że wokół znaku utworzyła się wspólnota afektywna, a przedmiot protestów, czyli konstytucja, przepisy prawa -  to, co wydawało się zimne, odległe, urzędnicze, stało się ciepłe, bliższe człowiekowi, stało się czymś, o co warto walczyć.

Kolejny panelista, Franciszek Sterczewski, rozpoczął swoją wypowiedź od pytania, czy i jakich symboli potrzebujemy. W odpowiedzi przedstawił proces powstania w Poznaniu, latem 2017 r., pierwszego Łańcucha Światła. Chciał stworzyć coś, co będzie zrywało z brutalnością języka. Ciekawym tropem było dla niego milczenie. To była ta nuta, która może zjednoczyć społeczeństwo jako alternatywa dla agresywnej symboliki i haseł na demonstracjach. Łącznie zorganizowano 17 Łańcuchów Światła, a w szczytowym momencie protestowało 18 tysięcy osób. Okazało się, że był to największy w Wielkopolsce protest po 1989 r. Wydarzeniami towarzyszącymi były warsztaty i debaty pod hasłem „Prawo Warte Poznania”.

Wśród panelistów pojawił się też głos Barbary Balickiej, która pokazała, że młodzi ludzie protestując, chcą utożsamiać się z celem manifestacji, a nie konkretną przynależnością polityczną. Odrzucają wobec tego identyfikację z określoną partią, organizując manifestacje no logo.

Mecenas Jacek Różycki stwierdził, że protest to nie krzyk, znak powinien nieść pozytywny przekaz. Przykładem tego była akcja ubierania pomników w koszulki z napisem „Konstytucja”. Akcja ta wywoływała uśmiech na twarzy ludzi, dawała radość, a znak budował poczucie jedności, tworzył wspólnotę.

W wyniku dyskusji podjętej przez uczestników warsztatu, wybrzmiały następujące konkluzje:

  • tworząc i używając symboli i znaków unikajmy mowy pogardy;
  • formy protestu mogą być różne, protestujmy tak, jak podpowiada nam serce, nie narzucajmy innym form protestu – w imię tej samej idei jedni milczą, drudzy krzyczą, inni organizują punkty informacyjne, czy tworzą i dystrybuują symbole.
  • potrzebujemy zaangażowania, poczucia wspólnoty, poczucia sprawczości, budowy kultury dialogu, odwagi – gdy te czynniki się spotykają to powstają symbole, które mają nas łączyć, a nie dzielić.

Sesja 33: Nowe technologie, sztuczna inteligencja a prawa człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Trzeba dbać o ochronę praw człowieka w kontekście nowych technologii
  • Nie powinno się wprowadzać żadnej etyki dla samochodów autonomicznych
  • Trzeba sprawdzać i kontrolować algorytmy, licząc się z tym, że prawdziwie przejrzyste będą one tylko dla specjalistów. Trzeba jednak realizować prawo do bycia poinformowanym
  • Maszyny mogą dla nas zbierać dane; problemem będzie, gdy będą za nas podejmować ważne decyzje. A algorytmów nie mogą wyjaśniać inne algorytmy.

Tematem dyskusji była przejrzystość algorytmów rządzących nowymi technologiami i możliwe zagrożenia, także wobec praw człowieka.

Nowe technologie zmieniają nasze życie. Godzimy się z tym, akceptujemy, korzystamy z możliwości, które dają, ułatwiamy sobie życie codzienne jeśli chodzi o komunikację, rozrywkę, usługi publiczne czy transportowe. Sztuczna inteligencja wkracza powoli do zakładów pracy, zastępuje pracowników, automatyzuje różne procesy. Jednak nie pozostaje to bez wpływu na prawa człowieka. Poświęcamy naszą prywatność na rzecz bezpieczeństwa i wygody. Stopniowo likwidowane są niektóre miejsca pracy. Wreszcie zaczynamy stawiać pytania etyczne jak dalece sztuczna inteligencja może zastępować człowieka oraz czy człowiek może ustalić bariery jej rozwoju. Jak nigdy przedtem rzeczywistość z filmów science fiction wymaga już teraz od nas odpowiedniej refleksji. Czy dotychczasowe instrumenty prawne okażą się do tego wystarczające? Czy zdążymy z odpowiedzią na główne pytania i wyzwania etyczne zanim nowe technologie rozwiną się do tego stopnia, że nie będziemy mogli już wiele zrobić?

 Paneliści: 

Aleksandra Przegalińska - doktoryzowała się w dziedzinie filozofii sztucznej inteligencji na UW, adiunkt w Center for Research on Organizations and Workplaces w Akademii Leona Kozminskiego

Krzysztof Izdebski  - prawnik, członek zarządu i dyrektor programowy Fundacji ePaństwo.

Kamil Mamak - dr prawa, filozof i pasjonat nowych technologii.

Filip Konopczyński  - prawnik i kulturoznawca, specjalista Pracowni Badań Społecznych Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK).

Katarzyna Szymielewicz - prawniczka specjalizująca się w problematyce praw człowieka i nowych technologii. Współzałożycielka i prezeska Fundacji Panoptykon.

Relacja z panelu

Kamil Mamak: Wykorzystywanie algorytmów do sterowania autonomicznymi samochodami może rodzić liczne problemy prawne. Zwłaszcza, jeśli preferowałyby osoby znajdujące się poza pojazdem kosztem tych, które w nim są. Nie mówiąc nawet o preferencjach typu kobieta czy mężczyzna.

Aleksandra Przegalińska: Nie ma i nie będzie żadnych moralnych norm dla samochodów autonomicznych.  Środowisko naukowe nie jest w stanie ich wypracować. Traumatyczne dla moich studentów było doświadczenie testu „dylematu wagonika” (czy w chwili wypadku drogowego, gdy możemy wybrać, jak skręcimy kierownicę i czy poświęcimy raczej osobę starszą, by nie zabić młodszej, czy zabić mężczyznę czy kobietę). Notabene w kulturach  azjatyckich w tym teście była preferencja, by chronić starszych, a nie młodszych. Widzimy, że te maszyny są skuteczne, jeśli chodzi o zadania. Chciałoby się to stosować np. w diagnostyce medycznej, ale mamy kłopot, co dalej z tym robić.

Filip Konopczyński: Oczekiwanie, że można ustalić jednolitą etykę, jest zbyt daleko idące. To nie może być ostatecznie rozstrzygnięte, choć jest to starsze niż sama sztuczna inteligencja.

Przewortnie mówiąc, chciałbym, aby mój samochód miał osobowość prawną i to on odpowiadał, gdybym spowodował wypadek.

Nie jest niespodziewaną konsekwencją, że to roboty dziś zabijają. Wiele nowych technologii to wynik stosowania komercyjnego wcześniejszego inwestycji w technologie wojskowe. 

Katarzyna Szymielewicz: Produkujemy olbrzymie ilości nowych technologii. Jesteśmy skazani na to, że to maszyny będą dla nas zbierać dane. Problem zaczyna się, gdy będzie to wkraczać na poziom decyzji. Bo decyzje o reklamach w sieci jesteśmy w stanie pozostawić samej sieci. Ale jak wyobrażamy sobie, że maszyny będą opiekować się osobami starszymi? Jest mnóstwo sfer w których algorytmy zwolnią nas z dylematów. Dlatego musimy tu ustalić granice. Możemy skonstruować taki algorytm, który będzie oceniał dla nas ten pierwszy algorytm – np., gdy okaże się, że ludzie w czerwonych autach częściej mają wypadki drogowe. Chodzi o to, by nie mieć takiego systemu citizen scoringu ludzi, jak w Chinach.

Krzysztof Izdebski: Facebooka używano do mordów w Birmie. Ludzki komponent zawsze będzie obecny. A jeśli maszyny przejęłyby nad nami kontrolę, to może byłoby i lepiej, jeśli mówimy o tej okrutnej historii ludzkości. Ważnym „bezpiecznikiem” będzie przejrzystość danych - tak, aby same algorytmy nie wyjaśniały innych algorytmów. Bo np. z algorytmów w Australli wynikało, że najniebezpieczniej  jest w okolicach komisariatów policji – bo tam ludzie zgłaszają informacje o przestępstwach. Teoretycznie sztuczna inteligencja mogłaby przyspieszyć sprawy sądowe, ale jakim kosztem.

Najciekawsze głosy w dyskusji

Ludzie muszą być lepszymi ludźmi, by stosować nowe technologie. I bez autonomicznych samochodów wiemy co robić, żeby było bezpieczniej, a nie robimy tego. Nie musimy tu wymyślać etyki.

Konkluzje

Trzeba dbać o ochronę praw człowieka w kontekście nowych technologii  

Nie powinno się wprowadzać żadnej etyki dla samochodów autonomicznych  

Trzeba patrzeć na ręce algorytmom, choć ich przejrzystość zawsze będzie elitarna. Chodzi o realizację prawa do bycia poinformowanym

System losowania sędziów w Polsce powinien być jasny – to kwestia tylko woli politycznej

Sesja 26: Kurcząca się przestrzeń dla społeczeństwa obywatelskiego i dyskursu publicznego w Polsce (BLOK A)

Data: 2018-12-15
  • Ważne, aby się nie dać podzielić, skłócić i przeciwstawiać sobie
  • Kiedy państwo nie rozmawia i nie słucha, rośnie znaczenie debaty ulicznej

Podstawą dyskusji był raport unijnej Agencji Praw Podstawowych o zagrożeniach dla działalności organizacji pozarządowych w Europie.

W panelu uczestniczyli przedstawiciele i przedstawicielki organizacji krajowych. Poruszali kwestie finansowania organizacji pozarządowych, szykanowania liderów, ustanawiania prawodawstwa ograniczającego działalność niektórych NGOs.

Specjalnym gościem była Marta Pardavi, liderka Węgierskiego Komitetu Helsińskiego, która odniosła się m.in. do ustawy „Stop Soros” przyjętej na Węgrzech, a także do statusu Uniwersytetu Środkowo-Europejskiego w Budapeszcie.

W panelu udział wzięli:

  • Ewa Kulik-Bielińska - dyrektorka Fundacji im. Stefana Batorego, odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski za działalność w opozycji demokratycznej w latach 70-tych.
  • Draginja Nadażdin - dyrektorka Amnesty International Polska
  • Paweł Kasprzak - prezes zarządu Fundacji Wolni Obywatele RP
  • Katarzyna Kądziela - po 1989 była współinicjatorką takich przedsięwzięć, jak Fundacja Pomoc Społeczna SOS Jacka Kuronia, Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” czy Partia Kobiet. 
  • Marta Pardavi – prawniczka, obrończyni praw człowieka i współprzewodnicząca Węgierskiego Komitetu Helsińskiego (HHC) 
  • moderator Marcin Walecki

Marta Pardavi podkreśliła, że Węgry są pierwszym krajem w Europie wchodzącym w kurczącą się przestrzeń dla działalności społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych.  Na Węgrzech to przede wszystkim zmniejszająca się dostępność do informacji, zmniejszająca się wolność akademicka, ustawy niekorzystne dla organizacji pozarządowych, co raz trudniej zwracać się bezpośrednio do społeczeństwa z powodu braku dostępu do mediów. Ale mimo to musimy się nauczyć rozmawiać z ludźmi, słuchać ich.

Uczestnicy dyskusji zwracali uwagę na:

  • Zmniejszanie się przestrzeni dla organizacji w Polsce, podobnie jak na Węgrzech, choć jeszcze w mniejszym zakresie, polega na:
    • ograniczaniu roli organizacji pozarządowych
    • dzieleniu organizacji na lepsze i gorsze, nasze i nie nasze
    • inicjowaniu tworzenia organizacji w kontrze do już istniejących
    • zagarnianiu przestrzeni dotychczas przeznaczonych dla organizacji przez instytucje państwowe
    • represjach, naciskach odbieraniu dotacji dla organizacji, wymawianiu lokali i ograniczaniu wolności organizacji sprzeciwiających się instytucji rządowej, co paradoksalnie, zmieniło formy dofinansowania organizacji i pobudziło ludzką aktywność
    • kryminalizacji pomocy dla uchodźców
    • inwigilacji, obserwowaniu aktywnych obywateli i przedstawicieli organizacji pozarządowych
    • Unikaniu konsultacji publiczych poprzez inicjatywy poselskie a nie rządowe, (bo poselskie konsultacji nie wymagają) ->  ale spowodowało to jednak w Polsce olbrzymie zainteresowanie Konstytucją RP
  • Coraz większe znaczenie ma debata uliczna, bo państwo nie chce rozmawiać z obywatelami, nie chce ich słuchać. To czasami jedyne miejsce, gdzie głos niektórych grup, jak np. kobiet słychać najlepiej i najgłośniej
  • Wzbudziła się solidarność pomiędzy organizacjami, ruchami społecznymi, obywatelami, ważne, aby się nie dać podzielić, skłócić i przeciwstawiać sobie, wiele inicjatyw, ale także różnych niezależnych funduszy będzie wspierać te działania.

Sesja 31: Warsztat: Bezpieczeństwo dziennikarzy

Data: 2018-12-15
  • Presja ze strony władz – m.in. ekonomiczna i prawna – utrudnia dziś spełnianie przez media ich roli.
  • A bezpieczeństwo dziennikarzy pod każdym względem to gwarancja, że będziemy mieli rzetelną informację w erze „fake newsów”.

Dziennikarze odgrywają kluczową rolę w funkcjonowaniu nowoczesnych demokracji. Rzetelne dziennikarstwo jest w stanie doprowadzić do odkrycia nadużyć władzy, przestępstw korupcji czy naruszeń praw człowieka. Jednocześnie dziennikarze narażeni są na coraz większe niebezpieczeństwa w swojej pracy. Codzienne ataki personalne, polaryzacja debaty publicznej, trudne relacje z politykami, presja ze strony prokuratury na ujawnienie źródeł informacji – to wszystko staje się codziennością w pracy dziennikarskiej. Niestety wiąże się z tym także zagrożenie bezpieczeństwa osobistego, czego przykładem jest zabójstwo Jana Kuciaka, słowackiego dziennikarza.

Celem panelu było zastanowienie się, jakie są współczesne metody zapewnienia większego bezpieczeństwa dziennikarzom, szczególnie tym, którzy narażeni są na szykanowanie ze względu na rodzaj wykonywanej pracy. 

Warsztat zorganizowano we współpracy OSCE oraz Press Club 

Panelistami byli

  • Dominika Bychawska-Siniarska - członkini zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, koordynator projektów
  • Jarosław Włodarczyk - dziennikarz, sekretarz generalny International Association of Press Clubs, członek rady Press Club Polska
  • Deniz Yazici – przedstawicielka Departamentu Wolności Mediów OSCE/ODIHR 
  • Oleksandra Matviichuk - przewodnicząca Centrum Wolności Obywatelskich
  • Grzegorz Rzeczkowski - dziennikarz śledczy „Polityki”, wykładowca Collegium Civitas.

Relacja na gorąco:

Dominika Bychawska-Siniarska: Bezpieczeństwo dziennikarzy to nie tylko bezpieczeństwo fizyczne, ale i bezpieczeństwo prawne w przypadku prób ich zatrzymywania czy ścigania. To też agresja werbalna, którą można dziś obserwować w Polsce - zarówno ze strony polityków, i niestety  także ze strony innych dziennikarzy. Nie ma prawie dnia, aby jakieś polskie media nie informowały nas o wytaczanych im sprawach cywilnych lub karnych przez różne władze.

Deniz Yazici: Bezpieczeństwo prawne ma zasadnicze znaczenie, zwłaszcza w sytuacji zorganizowanych akcji przeciw dziennikarzom.

Dużym zagrożeniem jest przemoc fizyczna. A w tym roku  było najwięcej zabitych dziennikarzy OBWE w ostatnich latach. Inne wyzwania to sankcje karne za wypowiedzi dziennikarzy na dany temat lub też presja ekonomiczna. Są też zagrożenia technologiczne. Kobiety-dziennikarki są narażone na przemoc seksualną. Wszystko to utrudnia wykonywanie dziennikarskich obowiązków. 

W 9 przypadkach na 10 sprawcy przestępstw wobec dziennikarzy nie są zatrzymywani.

Oleksandra Matviichuk: Nasze centrum udziela pomocy w sprawach  oskarżanych i atakowanych dziennikarzy, jak i innymi osobami, których prawa były lub są łamane. Uczymy także dziennikarzy  kwestii etycznych oraz zasad obsługi dziennikarskiej wojny na wschodzie Ukrainy, gdzie ich życie może być zagrożone  - nalepka „Press” to cel dla snajperów. Muszą np. zgłaszać codziennie miejsce swego pobytu i trasę przejazdów. Ważne jest też bezpieczeństwo psychologiczne. Ok. 80 dziennikarzy było zatrzymanych na wschodzie Ukrainy. Dla ukraińskich dziennikarzy nie ma tam żadnej ochrony, byli bici i torturowani. Nie mamy żadnej możliwości pomocy niezależnym dziennikarzom na Krymie czy ludziom zamieszczającym informacje w mediach społecznościowych. Potrzebujemy międzynarodowej solidarności w takich przypadkach.

Jarosław Włodarczyk: Tylko od 6 do 10 proc. ludzi na świecie żyje w państwach, gdzie jest wolność słowa. Wielu ludzi w ogóle nie rozumie potrzeby ochrony zawodu dziennikarza. Kim jest zaś dziennikarz? Zgodnie z definicją z USA, dziennikarzem jest ten, kto ma nad sobą redaktora, który mu zleca pracę i z kim może się skonfrontować. Nie jest nim zatem np. bloger.

Sytuacja dziennikarzy jest coraz gorsza. Zwiększają się naciski na nich. Coraz częściej trafiają do więzień (w Turcji jest ich dziś 68). Zwiększa się liczba dziennikarzy oskarżanych przez państwo, np. o naruszanie jego interesów. Ataki fizyczne to wierzchołek góry lodowej. Główny problem to brak pieniędzy redakcji, a freelancerzy nie mają ochrony redakcji.                   

Bezpieczeństwo dziennikarzy to gwarancja, że będziemy mieli rzetelną informację. Ale w tym zawiera się także dostawanie przez nich terminowo zapłaty za swą pracę.

Zawód traci też prestiż, m.in. wskutek błędów dziennikarskich. Ale fake newsy, które niszczą społeczeństwa, uświadamiają, że trzeba znaleźć wiarygodne źródła informacji. Społeczeństwa, np. w USA, coraz częściej rozumieją że trzeba inwestować w media, bo inaczej staniemy się ślepi i głusi.

W Polsce od 3 lat dziennikarze mają problem z dostępem do informacji, a ministrowie nie chcą nawet odpowiadać na pytania. Od 30 lat nie wypracowano standardów wydawania publicznych środków na media w postaci reklam skarbu państwa. Powinno to być  pluralistyczne. Tymczasem kiedy rządzą liberałowie,  to reklam nie dostają media konserwatywne – a jak rządzi PiS, od reklam odcięte są media liberalne.

Polscy politycy coraz częściej korzystają z możliwości doniesień do prokuratury za niekorzystne o nich artykuły, zamiast sięgać po pozew cywilny. Bo doniesienie ich nic nie kosztuje, a za działania prokuratury płacą podatnicy.

Grzegorz Rzeczkowski:  Bezprecedensowa jest presja ze strony władz w celu zaniechania mediów do zbytniego interesowania się tym, co robi władza. W rankingu „Reporterów Bez Granic” Polska spadła o 40 miejsc od czasów rządów PiS.

Trzy rodzaje presji:

  • Ekonomiczna. Z „Polityki” odpłynęły reklamy spółek Skarnu Państwa. Na stacjach „Orlenu” widzi się najpierw całe strony tytułowe pism sympatyzujących z władzą; inne są wykładane tak, że widać tylko grzbiet okładki  
  • Prawna. Żądanie sprostowania jest najdelikatniejszą formą tej presji. Nawet jedno ze stowarzyszeń dziennikarskich pozwało redakcję, co jest zupełnym postawienie sprawy na głowie,
  • Informacyjna. Wysłanie mejla o informację, to jak wołanie na pustyni, to nie działa. Wyjściem jest powoływanie się na ustawę o dostępie do informacji publicznej. Wtedy jednak odpowiedź przychodzi nawet po 30 dniach i nie zawiera zazwyczaj nic konkretnego. Wiele instytucji nie ma w ogóle rzecznika prasowego.

Niektóre media obraźliwie nazywa się „polskojęzycznymi”. W sferze publicznej wolno dziś atakować dziennikarzy, bo wiadomo, że nikt się za nimi nie wstawi.

Najważniejsze głosy w dyskusji

„Za obecną sytuację w jakimś stopniu odpowiada także samo środowisko”.

„Na studiach dziennikarskich nie mówi  się o bezpieczeństwie prawnym dziennikarzy”.

„Jak zachęcić polskie społeczeństwo, aby doceniło wagę dziennikarstwa?”

„W małym mieście w Szwecji wychodzą dwa poważne dzienniki; dlaczego nie jest to możliwe w Polsce”

„Z uwagi na argument bezpieczeństwa w kontekście ataków seksualnych kobiety są rugowane z mediów; mają też problemy w redakcjach z pisaniem o sprawach kobiet”

Konkluzje

Potrzebna jest większa solidarność środowiska dziennikarskiego

Dziennikarstwo w Polsce jest bardzo podzielone nie tylko politycznie, ale także pokoleniowo i pod innymi wieloma względami  

Warto rozważyć szkolenia dla dziennikarzy w kwestii bezpieczeństwa prawnego, które mogłyby organizować ngo-sy.

Sesja 29: Kontrowersje wokół ustawy o IPN – lekcja na przyszłość (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Ustawa o IPN przyniosła Polsce ogromne szkody. Stało się to w dużej mierze dlatego, że była przyjmowana w sposób nieprawidłowy, więc wszystkich konsekwencji rządzący nie zdołali sobie uświadomić
  • Ustawa (nawet w wersji po zmianach) jest groźna dla lokalnych aktywistów i nauczycieli
  • Bezmiar niewiedzy i uprzedzeń antysemickich, jaki ujawnił się w czasie debaty  ustawie, jest wyzwaniem dla wszystkich

Już sam tytuł panelu w pewnym zakresie tłumaczy, dlaczego znalazł się on w programie II Kongresu Praw Obywatelskich. Gdyby ustawa o IPN była klarowna, prosta i oczywista, zgodna w każdym swoim artykule z ustawą zasadniczą i odpowiadająca oczekiwaniom społecznym, nie było by KONTROWERSJI, a tak… spotykamy się, dyskutujemy i próbujemy znaleźć odpowiedzi na masę pytań…

Przyjęcie na początku 2018 r. ustawy o IPN wywołało dyplomatyczną burzę na linii Polska – Izrael oraz USA, a także Polska – Ukraina. Ustawa została podpisana a nastepinie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego przez Prezydenta, a następnie zmieniona (w ciągu jednego dnia) przez Parlament. Pozornie wydaje się, że główne niebezpieczeństwa związane z ustawą zostały wyeliminowane. Natomiast warto pamiętać, że wciąż obowiązują przepisy, które mogą powodować odpowiedzialność karną historyków czy innych osób w kontekście badań nad relacjami polsko-ukraińskimi. Obowiązują także przepisy pozwalające na odpowiedzialność cywilnoprawną osób, które dopuszczają się znieważania Narodu Polskiego.

Celem panelu była refleksja, jakie wnioski można wyciągnąć z kryzysu dotyczącego ustawy o IPN, czy ustawa powinna pozostać niezmieniona w aktualnym kształcie, jakie może ona rodzić niebezpieczeństwa w kontekście praktyki polskiego życia publicznego? Wreszcie – czy możliwe jest pogodzenie wolności słowa z tzw. ustawami o pamięci (memory laws)?

W panelu wzięli udział:

  • dr Aleksandra Gliszczynska-Grabias, Centrum Praw Człowieka Polskiej Akademii Nauk Poznań
  • prof. Grzeogorz Motyka, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk
  • Zuzanna Radzik, Forum Dialogu
  • dr Bartłomiej Nowak, Vistula University
  • Agnieszka Markiewicz, American Jewish Committee
  • Moderator: Stanisław Trociuk ZRPO

Prof. Grzegorz Motyka:  Ustawa (art. 55 a) mówił o ściganiu i karaniu osób za pomawianie Narodu Polskiego za zbrodnie Holokaustu oraz negowanie zbrodni nacjonalistów ukraińskich. Zbrodnie te miały być popełnione w latach 1925 – 1950. Nikt nie wie skąd wzięła się ta cezura. Nie ma to uzasadnienia w faktach historycznych. W „części ukraińskiej” ustawy  nie ma zwolnień dla artystów i historyków.  Negowanie zbrodni UPA zrównuje się tym samym z zamachem na ministra Pierackiego w 1931 r.

Te przepisy są martwe, ale możliwość użycia ich, żeby kogoś postawić w stan oskarżenia, istnieje.

Gdyby ta ustawa była procedowana w normalny sposób, czyli eksperci historyczni mogliby się wypowiedzieć, nie doszłoby do uchwalenia tej ustawy. Wydaje się, że obawa rzecznika Stanisława Trociuka, czy sąd jest właściwy do rozstrzygania prawdy historycznej – jest zasadna.

Dr Aleksandra Gliszczyńska-Grabias: Moim zdaniem uchwalenie tej ustawy w przeddzień Rocznicy Holokaustu było zamierzone.

Badam, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka widzi kwestię wolności słowa w relacjonowaniu zbrodni  nazistowskich oraz komunistycznych (stalinowskich).

Ustawodawca niewątpliwie wiedział, jakie oddziaływanie będzie miało uchwalenie tej ustawy i że jest ona niezgodna z przepisami międzynarodowymi. Ta ustawa jest straszakiem nie na wybitnych historyków, którym świat pomoże, ale na nauczycieli w małych miasteczkach, czy działaczy, którzy będą się bali poruszać zagadnienia, za które mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności.

Bartłomiej Nowak: Wróciłem właśnie ze USA i tego, co się nasłuchałem, nie da się obronić, właśnie w kontekście Holokaustu i ustawy o IPN – to oznacza, że ta sprawa urosła do ogromnych rozmiarów. Budowaliśmy ponad 30 lat swój dobry wizerunek, a zniszczyliśmy go w kilka chwil.

Moim zdaniem „odmrożenie” tej ustawy nastąpiło dlatego, że w tamtym czasie wybuchła afera o premiach dla członków rządu  i trzeba było ją czymś przykryć.

Nie dokonano należytej analizy, jak odebrana zostanie ta ustawa w Izraelu, USA czy na Ukrainie.

Mamy prawo o tym oczywiście rozmawiać, ale rozwiązanie to poszło w stronę krajów, które mają niechlubne przepisy w tym zakresie, czyli Rosji czy Turcji, a wcześniej byliśmy wzorem, jeżeli chodzi o prawodawstwo w tym zakresie.

Na szczęście ustawodawca wycofał się z najgorszych zapisów, ale niestety wymiar polityki zagranicznej bardzo na tym stracił.

Zuzanna Radzik: Jako fundacja szykowaliśmy się do obchodów 20-lecia istnienia i mieliśmy poczucie sukcesu. A kiedy uchwalona została w styczniu ustawa o IPN, widzimy, że my POLACY, nie umiemy i boimy się mówić o Żydach o naszych relacjach. I nie jest to problem wielkich miast, ale właśnie o małych miasteczkach.

Zgadzam się że ta ustawa straszy dyrektorów szkół, nauczycieli w środowiskach maleńkich miasteczek. Do wielu dotarło, że w Polsce wciąż jest antysemityzm. Niepokojące jest to jak wiele zła uruchomiła ta nowelizacja ustawy.

Należy wprowadzić edukację o stosunkach polsko-żydowskich, które są gorzko-słodkie. Jest niewątpliwie wielkie wyzwanie, ale uważam że czas podjąć reformę edukacji, żeby te relacje zaczęły być bardziej słodkie niż gorzkie.

Agnieszka Markiewicz:Mówi się, że 70-80% amerykańskich żydów ma korzenie w Polsce, a to oznacza, że Polska jest ważna w perspektywie środowisk żydowskich. Zabieraliśmy głos w sprawie nieużywania określenia „polskich obozów zagłady”, interweniowaliśmy New York Times.

Moim zdaniem ustawa o IPN pokazała bezmiar niewiedzy i pamięci o sytuacji żydów w holokauście.

Uchwalenie tej ustawy pokazało, że antysemityzm w Polsce jest ogromny i ustawodawca nie spodziewał się tak złego odbioru w Izraelu. Teraz staramy się relacje naprawiać i uważam, że należy odrobić pracę domową, ale mam tu na myśli również stronę żydowską. Pozytywne jest to, że o relacjach polsko-żydowskich i o antysemityzmie, na tle ustawy o IPN, mówimy dzisiaj na Kongresie Praw Obywatelskich.

Dyskusja:

  • „Co zrobić, żeby podobne ustawy nie były ekspresowo uchwalane?”

Agnieszka Markiewicz: Nie ma recepty – zawsze może się zdarzyć, że znowu wrócimy do tematu”

Aleksandra Gliszczyńska-Grabias: Nie jesteśmy w stanie w obecnej sytuacji politycznej zrobić niczego, co by nas zabezpieczyło. Gdyby Trybunał Konstytucyjny działał, jak trzeba, byłoby to jakieś zabezpieczenie, ale obecnie nawet tego nie ma.

Zuzanna Radzik: moim zdaniem te wszystkie treści krążą w Polsce od wielu (ok.30) lat, natomiast teraz Ci który od dziecka byli taką propagandą karmieni, teraz są dojrzali i tym językiem  mówią.

Prof. Grzegorz Motyka: Kiedy ustawa o IPN została uchwalona, mówiono, że prezydent Duda powinien ją zawetować. I pojawiły się głosy, że nie może przez to przegrać następne wybory. Oznacza to, że rządzący obawiają się że poglądy antysemickie mogą wpłynąć na wynik wyborów.

Prezydent uległ wpływowi „idziemy przez błoto”, wiemy że jest źle, ale nie wycofamy się bo nie możemy  pokazać słabości.

Każde państwo prowadzi politykę historyczną – wiele środowisk uważa, że polska stara się pokazywać wyłącznie dobre strony polskiej historii, przy okazji ustawy o IPN pokazało, że nie da się zrobić tego do końca.

Dr Bartłomiej Nowak: wypowiedzi ministrów po uchwaleniu ustawy o IPN były bardzo złe dla państwa polskiego. Krok wstecz zrobili po pierwsze ze względu na odbiór międzynarodowy, ale to, że opozycja uświadomiła rządzącym, że wchodzimy w spór z Izraelem i USA

Dr Dominika Kozłowska (redaktor naczelna „Znak”): Co jeszcze można zrobić, żeby w obszarze faktów dojść do wspólnego kanonu, którego będziemy nauczać w szkołach?”

Agnieszka Markiewicz: temat Holokaustu nigdy nie był  głównym tematem dyskursu w Polsce. Przecież Francuzi dopiero kilka lat temu zajęła ostateczne stanowisko do sytuacji francuskich żydów. To zależy od tego ile lat jeszcze Polacy potrzebują na zmierzenie się z tematem.

Zuzanna Radzik: może odarcie z narodowości pozwoliło by nam przyznać co się wydarzyło i jak się z tym zmierzyć

Stanisław Trociuk: Podsumowują – procedura uchwalania ustawy o IPN była nieprawidłowa, być może gdyby była poddana prawidłowej procedurze legislacyjnej byłby lepiej. Jest tu też pole dla Rzecznika do działania, zmierzające do poprawy tej ustawy.

Sesja 27: Prawa osób LGBT w Polsce. Ostatnie zmiany i strategia na przyszłość (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Od początku kryzysu konstytucyjnego prawa osób LGBT zostały włączone w główny nurt działań na rzecz praw obywatelskich.
  • W wielu miastach widać pozytywny klimat dla różnorodności.
  • Problemem jest determinacja organizacji skrajnie prawicowych do torpedowania inicjatyw LGBT 

Podczas panelu zostały omówione wyzwania stojące przed społecznością LGBT. Podkreślano pogorszenie klimatu wokół praw osób LGBT – rośnie skala mowy nienawiści w dyskursie publicznym – oraz ataki na organizacje pozarządowe i wydarzenia organizowane przez społeczność osób LGBT (marsze równości, pikniki tęczowych rodzin, tęczowy piątek w szkołach.) Obserwuje się równocześnie zahamowanie wzrostu akceptacji dla związków partnerskich w badaniach społecznych (m.in. prowadzonych przez Miłość nie wyklucza). W ostatnim sondażu nie osiągnęło ono pułapu 50%, który był już obserwowany we wcześniejszych badaniach. Należy jednak zauważyć, że zmniejszyła się równocześnie liczba osób, deklarujących się jako zdecydowani przeciwnicy instytucjonalizacji związków partnerskich, co powala sądzić, że zwiększa się grupa osób, z którymi można podjąć pozytywny dialog na rzecz realizacji praw osób nieheteroseksualnych.

Zdarzają się sytuacje, kiedy w rozmowie z osobami przeciwnymi związkom partnerskim i równości małżeńskiej, po przedstawieniu konkretnych przykładów praw (np. możliwość pochówku partnera, odebrania dziecka ze szkoły itp.) brak możliwości ich realizacji przez osoby pozostające w związkach jednopłciowych spotkał się z oburzeniem rozmówców. Wyzwaniem więc pozostaje brak upowszechnienia wiedzy i świadomości społecznej, na czym polegają prawa osób LGBT w praktyce.  Sam skrót LGBT również nie jest czytelny dla wszystkich.

Wyzwaniem albo raczej trudnością jest dobrze zorganizowana aktywność skrajnie prawicowych organizacji przygotowanych merytorycznie, taktycznie i finansowo do torpedowania inicjatyw organizacji działających na rzecz osób LGBT.

Ataki na niezależność sądownictwa również mogą przełożyć się na trudności w prowadzeniu działalności na rzecz osób LGBT. W szczególności w kontekście ochrony praw osób transpłciowych obserwuje się w ostatnim czasie niepokojące zjawisko przystępowania do postepowań sądowych o uzgodnienie płci prokuratorów, którzy niekiedy utrudniają postępowanie.

Brak odniesień do sytuacji osób transpłciowych w prawie, sprawiający, że są one niewidoczne dla systemu, stanowi problem, którego rozwiązanie nie wydaje się możliwe w najbliższym czasie. Utrzymywać się będzie sytuacja, w której postępowania w spawie uzgodnienia płci będą prowadzone jedynie po rozpoczęciu procedury medycznej (nie ma obecnie możliwości prawnego uzgodnienia płci w dokumentach bez uruchomienia fizycznej korekty), również osoby pozostające w związku małżeńskim są zmuszone wystąpić o rozwód (niezależnie od tego, czy dana para odczuwa taką potrzebę, czy nie).

Uczestnicy spotkania wymienili jednak również szereg szans, które mogą wzmocnić działania na rzecz praw osób LGBT. Od początku kryzysu konstytucyjnego prawa osób LGBT zostały włączone do głównego nurtu działań na rzecz praw obywatelskich. Obserwowany jest również pozytywny klimat dla różnorodności na poziomie lokalnym. Mocnymi ośrodkami w tym kontekście są duże miasta, takie jak Warszawa lub Gdańsk, ale również w małych miejscowościach spotyka się urzędników, nauczycieli i lekarzy sprzyjających i pomagających osobom LGBT w ich codziennych sprawach.

Sesja 30: Nowe technologie w działaniu wymiaru sprawiedliwości (Stream D)

Data: 2018-12-15
  • Wprowadzanie nowych narzędzi musi iść w parze ze szkoleniami dla osób je stosujących
  • Nowe technologie powinny zmierzać do ułatwienia komunikacji obywatela z sądem
  • Nie powinny całkiem zastępować dotychczasowych narzędzi, ale je uzupełniać 

W Polsce od wielu lat przeprowadza się proces informatyzacji wymiaru sprawiedliwości. Jaki jest rzeczywisty skutek tych reform? Czy informatyzacja poprawiła efektywność sądownictwa, czy ułatwiła pracę sędziom, prokuratorom, adwokatom, radcom prawnym, urzędnikom sądowym? Czy przyczyniła się do zmniejszenia przewlekłości postępowań sądowym? Czy w polskich warunkach możliwe jest przeprowadzenie reformy pełnej digitalizacji akt sądowych? Jakie działania są jeszcze niezbędne, a także jakie najlepsze zagraniczne doświadczenia należałoby przenieść do polskich sądów?

Paneliści:

Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), prezes Fundacji Centrum Analiz dla Rozwoju (CADR). Były pracownik Biura Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu RP. Zaangażowany w popularyzowanie jawności życia publicznego i partycypacji obywatelskiej, jak również w otwieranie zasobów publicznych i obronę praworządności w Polsce

SSR Jarosław Gwizdak,  sędzia Sądu Rejonowego Katowice – Zachód w Katowicach, od 1 maja 2013 r. do 30 kwietnia 2017r. - prezes sądu, wykładowca oraz autor publikacji z zakresu retoryki i kreowania wizerunku oraz zarządzania jednostkami wymiaru sprawiedliwości. Laureat głównej nagrody pierwszej edycji plebiscytu „Obywatelski Sędzia Roku 2015” fundacji Court Watch Polska

Zbigniew Jankowski, ekspert ds. digitalizacji i przenoszeniu instytucji i przedsiębiorstw w świat gospodarki 4.0. CEO w agencji Maurent Digital oraz członek zarządu AdEmotion - firmy z sektora adtech, która łączy w digital marketingu psychologię, big data, media oraz sztuczną inteligencję (AI) w celu zwiększenie efektywności komunikacji marek. Od kilkunastu lat związany z branżą marketingu. Współpracuje ze Stowarzyszeniem Sędziów Iustitia.

Maciej Broniarz, od 1998 roku administrator systemów IT. Związany zawodowo z Uniwersytetem Warszawskim, wykładowca na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniku UW, ekspert Centrum Nauk Sądowych z zakresu bezpieczeństwa IT w zakresie informatyki kryminalistycznej. Architekt systemów IT i audytor bezpieczeństwa. Ekspert ds. bezpieczeństwa IT, computer forensics i Computer Security Incident Response.

r. pr. dr Anna Zalesińska, radca prawny, członek Zespołu Radców Prawnych Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu odpowiedzialny w szczególności za obsługę Centrum Kompetencji i Informatyzacji Sądownictwa w tym za prowadzenia postępowań w oparciu o prawo zamówień publicznych w zakresie systemów informatycznych obsługujących postępowania sądowe, współpracownik Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej (CBKE) na WPAiE UWr, wykładowca na wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz w Okręgowej Izbie Radców Prawnych we Wrocławiu.

moderator: prof. dr hab. SSA we Wrocławiu Jacek Gołaczyński, Profesor zwyczajny zatrudniony w Zakładzie Prawa Cywilnego i Prawa Prywatnego Międzynarodowego Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, doświadczony dydaktyk, autor wielu publikacji z zakresu prawa cywilnego, prawa prywatnego międzynarodowego i postępowania cywilnego; był koordynatorem krajowy do spraw wdrożeń systemów teleinformatycznych w sądach powszechnych

Relacja z panelu:

Paneliści zgodnie wskazywali, że technologia jest sprzymierzeńcem wymiaru sprawiedliwości, tylko jeszcze sądy nie nadążają za technologią. Wprowadzanie nowych narzędzi nie zawsze idzie w parze z edukacją osób je stosujących i obsługujących w praktyce. Podkreślono, że nowoczesne technologie informatyczne mogą z jednej strony wpływać na zwiększenie skuteczności i efektywności wymiaru sprawiedliwości, ale mogą być też narzędziem zarządzania pracownikami np. pod kątem odraczalności rozpraw, liczby wyroków uchylonych lub zmienionych, jak też zwiększenia możliwości udostępniania danych statystycznych służących społeczeństwu, jak choćby w zakresie zapewnienia jednolitości orzecznictwa. Może również wspierać sędziów poprze odciążenie ich od spraw biurokratycznych, nie związanych bezpośrednio ze sferą wymiaru sprawiedliwości.

Zwrócono uwagę, że wymiar sprawiedliwości to ciągłe balansowanie między dwiema istotnymi wartościami; z jednej strony ważna jest „obsługa klienta sądu”, z drugiej zapewnienie pełnego dostępu do sądu i sprawiedliwości. Zwrócono uwagę, że brakuje jeszcze kultury zarządzania personelem sądowym w zakresie używania nowych technologii informatycznych i wykorzystywania ich choćby jako dowodów w sprawie. Podano przykład postępowania sądowoadministracyjnego, w którym dość powszechnie przyjmuje się skanowanie skargi oraz innych pism procesowych na potrzeby sporządzanego uzasadnienia. Narzędzia te z pewnością przyspieszają czynności sądu, jednak nie można ich dokonywać bezrefleksyjnie i z pełnym zaufaniem do narzędzi informatycznych. W konsekwencji zdarzyło się, że system podczas skanowania zmienił „Konstytucję” w „konstrukcję”. Zmiany mogą też dotyczyć poszczególnych jednostek redakcyjnych w aktach prawnych, co rzutuje na jakość merytoryczną samego uzasadnienia.

Narzędzia informatyczne mogą być też wykorzystywane do badania stopnia obciążenia poszczególnych sądów, jednak powinny być udoskonalone. Podczas jednego z badań przeprowadzanych przez organizację pozarządową za pomocą ogólnodostępnego portalu orzeczeń sądów administracyjnych próbowano ustalić stopień obciążenia sądów administracyjnych skargami na bezczynności i przewlekłość. Ustalono, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie jest daleko bardziej obciążony skargami na bezczynność i przewlekłość niż sądy w mniejszych miejscowościach, np. w Opolu. Chcąc szczegółowo zbadać tę kwestię okazało się jednak, że algorytm wyszukiwarki orzeczeń był tak skonstruowany, że nie pozwalał na wyszukanie orzeczeń z wielu lat, ostatecznie blokując możliwość wyszukania większej liczby wyników.

Przy wprowadzaniu nowych technologii dąży się często do pełnej rezygnacji z tradycyjnych form komunikacji czy utrwalania danych. Przykładowo wprowadzony do użytku w sprawach cywilnych protokół elektroniczny, który zastąpił tradycyjny protokół papierowy, stanowi niekiedy problem dla samych sędziów, którzy przejmują referat po koledze i muszą odsłuchać kilkanaście godzin przesłuchań świadków. W oczywisty sposób wpływa to na wydłużenie procesu orzeczniczego. Pojawiła się sugestia, by protokół elektroniczny jedynie wspomagał tradycyjną formę protokołowania. Zwrócono również uwagę, że pełna digitalizacja akt sądowych może stanowić niemały problem. Z jednej strony generowałaby ogromne koszty, polegające na konieczności zatrudnienia co najmniej dwóch dodatkowych osób do każdego sądu, które zajmowałyby się wyłącznie skanowaniem akt. Dodatkowym problemem jest wykluczenie cyfrowe społeczeństwa, głównie osób starszych czy ubogich, którzy nie mają dostępu do internetu oraz nie potrafią posługiwać się urządzeniami mobilnymi i komputerami.

Paneliści podkreślali również zgodnie, że niezwykle istotne jest bezpieczeństwo przetwarzanych danych przed atakami hakerskimi. Obecnie wszystkie dane sądowe przechowywane są na serwerach sądów. Informatyzację mogą przeprowadzać sądy i już się to dzieje, np. w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu, który od wielu lat jest prekursorem informatyzacji wymiaru sprawiedliwości. Przykładowo możemy już obecnie zapewnić bezpiecznych transfer wideo na potrzeby osób, które nie mogą stawić się w budynku sądu na przykład ze względu na niepełnosprawność. Informatyzacja, ze względu między innymi na wspomniane wcześniej wykluczenie cyfrowe, nie powinna przechodzić rewolucji, tylko ewolucji, z pozostawieniem jej hybrydowego charakteru – cyfrowo-tradycyjnego.

Wymieniono najważniejsze obszary zagrożeń: cyberbezpieczeństwo, backup danych czyli wprowadzenie odpowiedniego zabezpieczenia, brak unifikacji systemów administracyjnych i decentralizacja różnych oprogramowań. Konieczna jest wymiana danych pomiędzy jednostkami wdrażającymi informatyzację oraz współpraca między systemami. Powinniśmy wybierać rozwiązania, które poprzez analizę, będą najbardziej wydajne. Problem stanowi również jakość wdrażania nowych technologii i brak odpowiednich kompetencji pracowników sądów, których obciążono tymi obowiązkami. 

Wszyscy również zgodnie stwierdzili, że najważniejszym czynnikiem i adresatem informatyzacji wymiaru sprawiedliwości jest człowiek – interesariusz sądu. Stąd też między innymi tworzony nowy portal informacyjny sądu jest już w pełni dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami według standardów WCAG 2.0. Sądownictwo powinno być czytelne dla jego odbiorców, nie tylko dla samych sędziów. Powinno również wykorzystywać nowe narzędzia do zbierania informacji bez potrzeby angażowania do tego obywateli. Obecnie ma to miejsce np. przy wykorzystaniu systemu PESEL oraz elektronicznych ksiąg wieczystych.

Rekomendacje:

  1. Ewolucyjność zmian zamiast rewolucyjności – zmiany powinny być wprowadzane w tych obszarach, w których nowe technologie mogą usprawnić i przyspieszyć postępowanie, a jednocześnie obywateli są przygotowani na te zmiany
  2. Niezwykle ważne jest bezpieczeństwo cyfrowe wymiaru sprawiedliwości, zatem wszystkie zmiany i wdrażanie nowych narzędzi powinno uwzględniać tę kwestię
  3. Wprowadzenie pełniejszego dostępu do danych publikowanych na portalu orzeczeń, publikowanie większej liczby orzeczeń w celu choćby umożliwienia obywatelom ustalenia linii orzeczniczej w danego rodzaju sprawach, co może niejednokrotnie odwieść ich od kierowania pochopnych roszczeń czy na przykład żądania wygórowanych kwot tytułem zadośćuczynienia
  4. Nowe technologie powinny zmierzać do ułatwienia komunikacji obywatela z sądem, powinny być obligatoryjnie wykorzystywane telekonferencje w przypadku przesłuchania świadków zamieszkujących daleko od sądu lub konieczności przesłuchania osób umieszczonych w zakładach karnych lub aresztach bez konieczności doprowadzania ich do sądów
  5. Jawność algorytmów wykorzystywanych w sądownictwie np. w celu przydzielania spraw sędziom – jako element wpływający na jawność i transparentność funkcjonowania organów władzy publicznej
  6. Zwiększenie kompetencji pracowników sądów w zakresie wdrażania, obsługi i utrzymania systemów informatycznych, jak również zwiększenie ich płac, aby zatrzymać odpływ wykwalifikowanych specjalistów. Rozwiązaniem może być szkolenie pracowników już na płaszczyźnie sądu, tworzenie jednostek organizacyjnych wyspecjalizowanych w zakresie obsługi i utrzymaniu systemów informatycznych.

Sesja 28: Warsztat: przestępstwa motywowane nienawiścią (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Dzięki nowoczesnym metodom badawczym nasza wiedza o skali przestępstw motywowanych nienawiścią nie zależy tylko od skrupulatności policjantów raportujących takie zdarzenia
  • Skala takich przestępstw jest bardzo duża, a rozmiar krzywdy, jakiej doświadczają ofiary, ogromny
  • Społeczeństwa obywatelskie wypracowują jednak metody obrony przed przestępstwami z nienawiści. Wato tę wiedzę zgłębiać

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich we współpracy z Biurem Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie przeprowadziło projekt badawczy, którego celem było oszacowanie skali występowania oraz zgłaszalności przestępstw z nienawiści, a także rozpoznanie ich specyfiki w wybranych społecznościach, tj. muzułmańskiej, afrykańskiej i ukraińskiej.

Przedsięwzięcie jest częścią projektu, w ramach którego ODIHR stworzy oraz rozpowszechni obszerny zestaw narzędzi wspomagający podmioty wymiaru sprawiedliwości w walce z przestępstwami z nienawiści, a także poprawi zgłaszalność tych przestępstw oraz usprawni gromadzenie danych dotyczących przestępstw z nienawiści na szczeblach lokalnych, regionalnych oraz krajowych.

To pilotażowe badanie przeprowadzone zostało przy wykorzystaniu metody Respondent Driven Sampling. Jest to odmiana metody „kuli śnieżnej” – respondenci po wywiadzie sami rekrutują kolejnych.

  • Ponad 600 respondentów należących do badanych społeczności zostało zapytanych o doświadczanie przestępstw z nienawiści, mieszczących się w sześciu wskazanych przez badaczy kategoriach (znieważenia, groźby, zniszczenie mienia, naruszenia nietykalności cielesnej, stosowania przemocy i napaści seksualnej).
  • W ten sposób ustalono, że ponad 18 % Ukraińców, 8 % muzułmanów i aż 43 % osób pochodzących z państw Afryki Subsaharyjskiej doświadczyło w latach 2016 – 2017 co najmniej jednego przestępstwa motywowanego nienawiścią. Tak uzyskane wyniki zostały następie wykorzystane do oszacowania liczby przestępstw z nienawiści w całych społecznościach - zamieszkujących w objętych badaniem województwach - których liczebność została określona na podstawie danych dostarczonych przez Urząd do Spraw Cudzoziemców.
  • Oszacowano w ten sposób, że w przypadku społeczności ukraińskiej w woj. małopolskim, najliczniejszej spośród badanych grup, w latach 2016-2017 mogło dojść do 44 000 przestępstw z nienawiści. W przypadku migrantów pochodzących z krajów muzułmańskich i migrantów z krajów Afryki Subsaharyjskiej, liczby te, dla samego województwa mazowieckiego, wynoszą ok. 4300 oraz ok. 3000 przestępstw.
  • W wyniku doświadczonych przestępstw ofiary zmieniają codzienne nawyki: rezygnują z publicznego używania swojego języka, unikają ubiorów kojarzących się z ich religią, a nawet próbują ukrywać kolor skóry.

W reakcji na te informacje wielu uczestników warsztatu przywołało swoje osobiste doświadczenia, związane ze zjawiskiem przestępstw z nienawiści np. groźby karalne zgłaszane w mediach społecznościowych. Co było szczególnie niepokojące to przytoczone przykłady reakcji, a właściwie jej braku, ze strony policji (ofiary uzyskiwały informacje, że podjęcie kroków prawnych możliwe będzie dopiero w przypadku naruszenia nietykalności fizycznej). Wynikało z tego, iż osoby doświadczające przestępstw z nienawiści w sytuacji kiedy zwróciły się o pomoc do organów ścigania, były w swoich zmaganiach pozbawione wsparcia państwa.

Na te wypowiedzi zareagował mł. insp. Gerard Bah, Pełnomocnik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Kielcach ds. Ochrony Praw Człowieka informując, że w każdej sytuacji braku reakcji policji na zgłoszenie dotyczące przestępstwa z nienawiści, należy powiadomić o tym fakcie pełnomocnika do spraw ochrony praw człowieka działającego w każdej komendzie wojewódzkiej Policji.

Uczestnicy warsztatu zostali zapoznani także z publikacją ODIHR na temat budowania koalicji w celu przeciwdziałania zbrodniom z nienawiści[1]. Podręcznik zawiera łatwe do zastosowania porady i przykłady z życia wzięte mające na celu wsparcie osób i organizacji dążenie do budowania i utrzymywania koalicji ukierunkowanych na walkę z nietolerancją i dyskryminacja. Oprócz instrukcji pokazujące jak krok po kroku tworzyć koalicje, przewodnik ten bada podstawowe wartości koalicji działających na rzecz promowania niedyskryminacji i przygląda się, jak te wartości kształtują koalicję - z jej składu i struktur do jej przywództwa i praktyk decyzyjnych.

Przewodnik zawiera praktyczne narzędzia, które są odpowiednie zarówno dla tych, którzy nigdy nie byli częścią koalicji, a także dla osób mających duże doświadczenie
w pracy w koalicjach. Przewodnik zawiera koncepcje i praktyki, które pomogą zwiększyć siłę i skuteczność koalicji. Ponadto czytelnicy mają możliwość zapoznania się z przykładami zapewnionymi przez twórców koalicji na poziomie lokalnym, krajowym, regionalnym lub międzynarodowym można wyciągnąć wnioski z praktycznych doświadczeń doświadczenie.

Następnie uczestnicy warsztatu połączyli się w grupy 3-4 osobowe w celu stworzenia koalicji. Uczestnicy tej symulacji doszli do następujących wniosków:

- utworzenie koalicji jest utrudnione, a właściwe niemożliwe w sytuacji kiedy pomimo wspólnego celu, występują fundamentalne różnice w przekonaniach poszczególnych uczestników potencjalnej koalicji;

- w celu utworzenia koalicji wskazane jest pozostawienie poszczególnym członkom swobody w doborze środków do osiągnięcia wspólnego celu (z wyłączeniem działań, które mogłyby zaszkodzić wizerunkowi koalicji);

- jednakże trudnością jest samo wyznaczenie wspólnego celu,

- jeżeli organizacje mają podobny profil, występuje łatwość w znalezieniu wspólnego języka, przykładowo na świecie powstaje coraz więcej koalicji zrzeszających organizacje muzułmańskie i żydowskie, a wspólnym celem jest zwalczanie przestępstw z nienawiści.

 

Sesja 20: Wymiar sprawiedliwości – najmniej zreformowana władza? Od diagnozy do prawdziwej reformy (BLOK D)

Data: 2018-12-15
  • Działanie sądów trzeba poprawiać, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Sądy nie będą prawdziwie niezależne bez społecznego zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie ciągle mają niespłacony dług wobec obywateli.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 45 mówi:

  1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
  2. Wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie.

Nie ulega wątpliwości, że sądy wymagają prawdziwej reformy. Podczas panelu zostały przedstawione pomysły i założenia programowe dwóch głównych organizacji sędziowskich oraz samorządów zawodowych adwokatów i radców prawnych, dotyczące rzeczywistej reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Sądy nie będą niezależne bez zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości.

W obecnej sytuacji sądy nie obroniłyby się bez udziału społecznego.

Co zrobić, aby to wsparcie było na stałe?

Kierunek reform powinien dążyć do zakotwiczenia wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie. Konieczne jest zwiększenie roli obywateli w wymiarze sprawiedliwości, co można osiągnąć poprzez:

  • umocnienie roli ławników
  • wprowadzenie sędziów pokoju do spraw drobnych
  • udział obywateli w wyborze sędziów do KRS-u
  • utworzenie przy KRS-się rady społecznej z rolą doradczą,
  • udział obywateli w postępowaniach dyscyplinarnych,
  • dobrą komunikację środowiska sędziowskiego z obywatelami.

Podczas panelu wszyscy paneliści i dyskutanci z sali zgadzali się co do potrzeby przeprowadzenia reform w wymiarze sprawiedliwości.

Zwrócono uwagę na konieczność rzetelnej analizy stanu obecnego, a następnie wprowadzenie działań naprawczych.

Obecnie sądy są przeciążone wpływającymi sprawami, ale jednocześnie stwierdzono, że nie brakuje sędziów, tylko asystentów i całego zaplecza, które powinno wspomagać sędziów w ich pracy. Sądy w Polsce są przestarzałe, brakuje im nowych technologii, pracują na dokumentach papierowych. Zbyt długie oczekiwanie na opinie biegłych sądowych z jednej strony i zbyt częste zwracanie się o takie opinie, nawet w sprawach prostych i oczywistych wydłuża postępowanie.

Zmiany jakie należy przeprowadzić w wymiarze sprawiedliwości, powinny obejmować:

dostępność sądów - należy uwzględnić nie tylko poprzez obniżenie kosztów sądowych, zmniejszenie zakresu rozstrzyganych spraw, wprowadzenia alternatywnych możliwości rozstrzygania sporów, np. mediacje czy negocjacje, tzw. „sędziów pokoju” do rozstrzygania prostych spraw, a także uproszczenie procedur;

sprawność, szybkość i skuteczność procedowania - sędziowie muszą mieć asystentów (w Krakowie jest 1 asystent na 5 sędziów, a powinno być 3 asystentów na 1 sędziego) i dobrze wyposażone zaplecze, które usprawni pracę sądów. Potrzeba jest dobrego zarządzania zasobami ludzkimi oraz wprowadzenie digitalizacji akt, trzeba zamienić walizkę na kółkach, która jest niezbędnym wyposażeniem każdego sędziego na laptop;

transparentność potrzeba zwiększenia udziału czynnika społecznego, informowanie o postępowaniach dyscyplinarnych;

Niezwykle ważną kwestią jest odbudowanie autorytetu zawodów prawniczych, w tym przede wszystkim zawodu sędziego. Funkcja społeczna sędziego powinna być ukoronowaniem ścieżki kariery prawniczej.

Odbudowania wymaga samorząd sędziowski i umocnienie jego roli w wymiarze sprawiedliwości.

Obecnie działa społeczna komisja kodyfikacyjna, która przygotowuje konkretne regulacje prawne.

Najważniejsze jest odseparowanie sądów od sfery politycznej. Postulowano całkowitą likwidację delegowania sędziów do Ministerstwa Sprawiedliwości.

W podsumowaniu RPO stwierdził, że do odbudowy dobrych fundamentów wymiaru sprawiedliwości konieczna jest zgoda i wspólne działania środowisk politycznych i prawniczych. Reforma wymiaru sprawiedliwości ma być dokonana i jest niezbędna dla obywateli.

O zmianach zachodzących w polskim wymiarze sprawiedliwości rozmawiali:

  • Zbigniew Tur, radca prawny, mediator sądowy, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Poznaniu. Specjalizuje się w prawie upadłościowym i prawie cywilnym,
  • Andrzej Mikosz, prawnik, radca prawny, partner w warszawskim biurze K&L Gates, koncentruje się na obsłudze transakcji na rynku kapitałowym oraz fuzjach i przejęciach. Andrzej Mikosz jest również uznanym specjalistą w sprawach władztwa korporacyjnego (corporate governance).
  • Bartłomiej Przymusiński, członek zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, przewodniczący IX Wydziału Gospodarczego w Sądzie Rejonowym Poznań,
  • Beata Morawiec, Prezeska Stowarzyszenia Sędziów Themis,
  • Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, adwokatka, obrończyni w procesach karnych. Od 2016 roku Wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej i Wiceprzewodniczącą Komisji Legislacyjnej przy Naczelnej Radzie Adwokackiej,

oraz moderator

  • Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich VII kadencji.

Sesja 25: Warsztat: "Wyłącz ego. Zrozum drugiego” - warsztat dialogu

Data: 2018-12-15
  • Współdecydowanie w sprawach ważnych dla obywateli nie będzie możliwe, jeśli nie będziemy ćwiczyc i trenować umiejętności prowadzenia konsultacji

Argumenty za i przeciw lokalizacji na osiedlu mieszkaniowym, tuż przy szkole, domu socjalnego dla mężczyzn po wyrokach – to temat warsztatów „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”.

Wykazały one, że wysłuchanie drugiego niekoniecznie musi  oznaczać porozumienie - ale można wtedy dalej normalnie żyć z takim człowiekiem.

W Polsce coraz trudniej jest rozmawiać o sprawach publicznych. Polaryzacja debaty, powstawanie środowisk o różnych zapatrywaniach ideowych, powoduje, że tracimy wspólną przestrzeń, nie chcemy słuchać drugiej osoby czy „Innego”.

Celem warsztatu było zastanowienie się, jak możemy temu przeciwdziałać. Jakie metody można wykorzystać, aby dialog i faktyczne wzajemne zrozumienie stały się możliwe. Uczestnicy warsztatu wcielali się w konkretne role, aby w praktyce zrozumieć źródła i dynamikę konfliktu.

Panelistami byli: 

  • Kuba Wygnański
  • Daria Drabik - koordynatorka inicjatywy „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”, Orange Polska
  • Katarzyna Pliszczyńska, członkini Laboratorium Partycypacji Obywatelskiej w Pracowni Badań i Innowacji Społecznych "Stocznia”.
  • Maja Zabokrzycka, wiceprezeska wrocławskiej Fundacji Dom Pokoju

Relacja na gorąco:

Kuba Wygnański: Coraz trudniej się dogadujemy, a jakość sporu jest większa niż wcześniej. Dla wielu konflikt jest celem samym w sobie. Media płaczą że się nie możemy porozumieć, ale bardzo dobrze żyją z tego konfliktu. Nie mamy autorytetów, które mogą nas posadzić obok sobie. Kościół  zawodzi. Parlamentaryzm staje się swoim przeciwieństwem Media publiczne, które mają zlepiać wspólną przestrzeń, są też częścią całej operacji.

Polacy są zmęczeni konfliktem i chętnie by o tym porozmawiali. Dlatego podjęliśmy działania, aby temu się przeciwstawić – tak powstał program „Wyłącz ego – zrozum drugiego” z udziałem Orange Polska. Wezwaliśmy na pomoc norweskich ekspertów, którzy pomagają w skomplikowanych sytuacjach z grupy Nansen Center for Peace and Dialogue.. Ich trenerzy szkolą nasze zespoły m.in. w grach, takich jak ta.

Maja Zabokrzycka: Przygotowaliśmy grę symulacyjną na podstawie autentycznej sytuacji, gdy doszło do konfliktu.

Na osiedle mieszkaniowe ma być przeniesiony dom socjalny dla mężczyzn, którym nie powiodło się w życiu - są po wyrokach. Teraz mają dostać  niszczejący pustostan, użytkowany  przez chuliganów.  Jest on w sąsiedztwie  szkoły podstawowej. W domu jest zakaz spożywania alkoholu. Prowadzące go stowarzyszenie jest finansowane przez gminę, która wskazała tę lokalizację.

Na osiedlu nakręca się spirala strachu. Część mieszkańców protestuje i zgłasza petycję aby zmienić lokalizację. Odbija się to na uczniach szkoły, którzy boją się że może ich spotkać coś złego.

Strony mają się spotkać i porozmawiać. Uczestnicy warsztatów wcielili się w rónże role – rodziców, dyrektor szkoły, członków rady osiedla,  urzędników gminy, stowarzyszenia prowadzącego dom.

Symulowana debata

Mieszkaniec będący „za”: Ci ludzie są weryfikowani, nie wolno im pić, muszą znaleźć pracę w 5 dni, inaczej muszą opuścić tę placówkę. Uważam, że trzeba im dać szansę.

Rodzic1: Wychowuje dzieci by nie miały kontaktu ze złymi ludźmi, a tu co?

Rrodzic2: Ja swoje dziecko wychowałam tak, aby pomagać. Nie dajemy szansy na wyjście z tego co zrobili, to wrócą do tego na szkodę nas wszystkich.

Członek rady osiedla1: Chcemy wiedzieć za co ci ludzie są skazani.

Członek Stowarzyszenia: Nie za przestępstwa przeciwko życiu czy zdrowiu. To nie są przypadkowe osoby. Oni są gotowi na zerwanie ze swą przeszłością. - Ale dlaczego przy szkole? Mamy 20 lat doświadczeń, nigdy nie było żadnych incydentów. – A czy może pani zagwarantować, że to się nie wydarzy?

Dyrektor szkoły: tam wcześniej w pustostanie mieszkali różni ludzie, i różne rzeczy się działy, a dzieci to widziały.

Stowarzyszenie: to urząd miasta nam to  miejsce wyznaczył. A dzieci zobaczą, że pracują, że mogą zerwać z przeszłością.

Mieszkańcy: Ale co, jeśli dzieci będą się patrzeć i brać z nich przykład?

Stowarzyszenie: Były pikiety protestacyjne pod naszym domem – dwóch naszych podopiecznych w efekcie się wyprowadziło.

Członek rady: Bardzo dobrze. Niech się wszyscy wyprowadzą i  zamieszkają gdzieś w lesie i tam sobie sami szałasy zbudują.

Mieszkaniec: Wartość mojego mieszkania się zmniejszy, gdybym chciał je sprzedać. Co na to urząd miasta?

Urząd miasta: jesteśmy za ochroną praw wszystkich. Musimy pomagać tym, którym nie powiodło w się w życiu. Te osoby maja obowiązek znaleźć pracę, a np. na państwa osiedlu nie wszyscy pracują.

Mieszkaniec: Czujemy się pominięci w decydowaniu, Nikt nas nie pytał, czy chcemy brać udział w tym eksperymencie społecznym? Nie było konsultacji.

Urząd miasta: była zakładka na stronie internetowej urzędu miasta o tym. – To kpina! (okrzyki z sali). Chcemy referendum!

Podsumowanie

Maja Zabokrzycka: Państwo odtworzyli prawdziwe emocje, które naprawdę miały miejsce podczas realnego spotkania. Choć tam prawie dochodziło do rękoczynów. Jak państwo czuli się w tych rolach?

Osoba wcielająca się w radną: Naprawdę jestem radną, i po tym szkoleniu uścisnę wszystkich najbardziej nieprzyjemnych radnych u siebie.

Odgrywająca rolę urzędnika miasta: wydawało mi się, że mieszkańcy pogadają, a my i tak zrobimy po swojemu.

Wcielający się w rolę mieszkańca: miałam poczucie, że spotkanie zrobiono  tylko po to, by nic się nie zmieniło

Wcielający się w rolę członka stowarzyszenia: mam wrażenie, że mieszkańcy i tak stosunkowo łagodnie odnosili się do sprawy.

Konkluzje

W dialogu często nie znajdziemy rozwiązania problemu, ale dajemy szansę, by się ludzie wypowiedzieli. By się usłyszeli i podjęli próbę zrozumienia drugiej strony. To, co mówimy, niekoniecznie jest tym, co chcemy osiagnąć. To co w środku, to nasze potrzeby czy wartości, których możemy sobie nie uświadamiać.

W każdej odtwarzanej roli można by znaleźć wartości, która były ważne. Chodzi o to by rozmawiać o tych wartościach i realnych potrzebach, a nie o słowach, które mogą ranić.

Najważniejsze pytanie to: „Dlaczego nie chcę ustąpić, skoro ten drugi ma taką samą potrzebę czy wartości, jak i ja”? Chodzi o to, by spojrzeć w oczy przeciwnikowi i zobaczyć,  że oprócz odpychającej warstwy zewnętrznej ma swoje motywacje które nimi kierują,. Niekoniecznie musi to oznaczać porozumienie. Ale można wtedy dalej z normalnie żyć z takim człowiekiem

Sesja 21: Prawo do edukacji seksualnej (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji
  • Edukacja seksualna jest częścią edukacji zdrowotnej, a więc związana jest z prawem do ochrony zdrowia
  • Państwo na poziomie centralnym nie wywiązuje się tu z obowiązku, warto więc zwracać uwagę na inicjatywy społeczne i lokalne

„Prawo do edukacji seksualnej? Było źle, jest jeszcze gorzej”.

Prawo do edukacji seksualnej służy realizacji innych praw – prawa do ochrony zdrowia, ochrony przed dyskryminacją oraz bezpieczeństwa w zakresie przemocy rówieśniczej oraz seksualnej. Niestety edukacja seksualna nie jest stawiana jako priorytet przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Różne działania w tym zakresie są natomiast prowadzone przez organizacje pozarządowe, zarówno te z wieloletnim doświadczeniem (np. Ponton), jak i te niedawno powstałe (#SexEdPl). Powstaje pytanie, czy niedostatki instytucjonalne w zakresie edukacji seksualnej mogą być skorygowane przez działalność pozarządową i czy będzie to działanie wystarczające oraz powszechnie akceptowane.

Na takie wątpliwości w panelu moderowanym przez Karolinę Kędziorę, prezeskę Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, starały się odpowiedzieć: edukatorka seksualna Aleksandra Dulas z Fundacji Spunk i Fabryki Równości, edukatorka antydyskryminacyjna Marta  Gontarska  z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej,  edukatorka seksualna Antonina Lewandowska z  Grupy Ponto oraz seksuolożka, pedagożka  dr Alicja Długołęcka.

Marta Gontarska opowiedziała o doświadczeniu w działaniu na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji w edukacji oraz o wynikach dwóch raportów wydanych przez Towarzystwo – Wielka nieobecna – o edukacji antydyskryminacyjnej w systemie edukacji oraz Edukacja antydyskryminacyjna Ostatni dzwonek!, które wskazują i alarmują o braku edukacji antydyskryminacyjnej w podstawie programowej, realizowanej w szkołach. Brak dostępnej wiedzy na temat przeciwdziałania antydyskryminacji i przestrzeni do rozmowy na temat różnorodności i wartości prowadzi do tego, że młodzi ludzie bądź są dyskryminowani i nie wiedzą, jak sobie z tym radzić bądź sami dyskryminują innych. Natomiast w prawie do edukacji seksualnej najważniejsza jest kwestia dostępności wiedzy, a w związku z tym, że edukacja seksualna nie jest realizowana, młodzi ludzie czerpią informację z Internetu, który nie zawsze jest rzetelnym źródłem wiedzy. Marta Gontarska zwróciła również uwagę na obecny problem braku finansowania przez Państwo działań edukacyjnych, realizowanych przez Towarzystwo.

Antonia Lewandowska przedstawiła działania Grupy Ponton, która prowadzi wielowątkową edukację seksualną, polegającą na przedstawianiu młodzieży wyników najnowszych badań, ułatwianiu dostępu do źródeł informacji. Prelegentka przedstawiła również międzynarodowe regulacje prawne, które obligują państwo do podjęcia edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej (tj. Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW), Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej). Negatywnie oceniła obecną podstawę programową pod kątem treści, które przybliżają w minimalnym stopniu temat edukacji seksualnej uczniom. Grupa Ponton również ze względu na brak finansowania musiała ograniczyć swoją pomoc i zawiesić wakacyjny telefon zaufania. Obecnie, wg. prelegentaki, mamy do czynienia z beznadziejną sytuacją, w której młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą i nie mają narzędzi i możliwości podejmowania tematu edukacji seksualnej. Lewandowska przywołała również przykład reakcji władz na Tęczowy Piątek, który w jej opinii miał efekt mrożący na nauczycieli i władze szkoły.

Aleksandra Dulas opowiedziała natomiast o dobrej praktyce w Łodzi, gdzie działania na rzecz edukacji seksualnej mają charakter systemowy i polegają na współpracy Fundacji SPUNK z  władzą samorządową. Dzięki zaangażowaniu Radnych miasta Łódź i udzielonym przez miasto wsparciu finansowym dla Fundacji, możliwe jest prowadzenie przez edukatorki zajęć w szkołach, w ramach których poruszane są zagadnienia dotyczące kwestii społecznych, roli mediów, bezpieczeństwa w sieci, sytuacji i prawa grup mniejszościowych. Według Dulas najlepszym kanałem edukowania jest rozmowa z dziećmi i młodzieżą, dawanie przestrzeni na zadawanie pytań i szukaniu wspólnej odpowiedzi. Edukatorka podkreśliła, że niezwykle pomocne dla Dyrektorów szkół jest bezpośrednie wsparcie władz samorządowych poprzez np. wysyłanie listów do szkół, zachęcających do przeprowadzenia zajęć z edukacji seksualnej w podległych im szkołach.

Dr Alicja Długołęcka zdefiniowała edukację seksualną jako prawo do informacji, szacunek, umiejętność stawiania granic i zadawania pytań – co jest dla mnie dobre, co mnie rozwija, jakie są moje potrzeby. Seksuolożka podkreśliła, że  brak jest materiałów naukowych – podręczników do rzetelnej edukacji seksualnej, która jest częścią edukacji zdrowotnej. Wg. Długołęckiej  obecnie edukacji seksualnej szkodzi fakt, że jest  przedmiotem politycznej debaty publicznej, a nie jest traktowana jako część nauki o zdrowiu psychicznym i fizycznym. Młodzież należy traktować poważnie i już od wczesnych etapów szkolnych poradzić z nimi niewykluczające rozmowy o edukacji seksualnej i zdrowiu.

W  dyskusji między publicznością a panelistkami m.in.  ponownie podkreślono ważną rolę władz lokalnych, które powinny wspierać organizację pozarządowe i grupy nieformalne w prowadzeniu działań na rzecz edukacji seksualnej.

Sesja 22: Warsztat: Międzynarodowe standardy monitorowania wyborów (BLOK A)

Data: 2018-12-15
  • Proces wyborczy jest zawsze kruchy, nawet w demokracjach o głębokich korzeniach. Zawsze wymaga poprawy, a najlepszym momentem na wdrażanie zmian jest moment tuż po wyborach. Tyle że wtedy wybory przestają być priorytetem w debacie publicznej.
  • Prawa wyborcze są częścią praw człowieka – musimy je więc zagwarantować nie tylko w tradycyjnym świecie, ale także w świecie mediów cyfrowych.
  • Wolne wybory to nie tylko procedury – to przejrzystość, spójność i zaufanie społeczne.
  • Nie ma wolnych wyborów bez aktywnych obywateli

Dwadzieścia osób, które w sobotni poranek uczestniczyły w warsztatach, było już zaangażowane w obserwację wyborów. Tak wynikało z pytań zadawanych ekspertom.

Cel panelu

W 2019 r. odbędą się w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego oraz wybory parlamentarne. W 2020 r. – wybory prezydenckie. Dlatego warto sobie zadać pytanie o międzynarodowe standardy monitorowania wyborów. Zadania tego podjęli się na Kongresie eksperci Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE oraz Fundacji im. Stefana Batorego.

Panel prowadził Alexander Shlyk z Białorusi, szef departamentu wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (OBWE/ODIHR) w Warszawie.

Paneliści: 

Ilze Brands-Kehris z Łotwy, członkini Komitetu Praw Człowieka ONZ (2017-2020) oraz pracowniczka naukową Instytutu Praw Człowieka im Raoula Wallenberga na Uniwersytecie w Lund.

Armin Rabitsch, przewodniczący austriackiego  wahlbeobachtung.org (Election-Watch.EU), niezależnej organizacji monitorującej wybory w całej Europie, nie tylko w Austrii.

Relacja z dyskusji

Co łączy proces wyborczy z prawami człowieka?

Ilze Brands-Kehris: Prawa wyborcze są po prostu częścią praw człowieka. Dlatego zadaniem państwa jest zapewnienie właściwego przebiegu wyborów. Nie chodzi tylko o same wybory, ale o całą kampanię i jej finansowanie, prekampanię i proces liczenia głosów.

Prawa wyborcze nie istnieją bez wolności słowa i zgromadzeń, i bez możliwości korygowania nieprawidłowości.

Dlaczego trzeba przyglądać się tam procesom wyborczym w Europie Zachodniej, skoro wszystkie te warunki są nam spełnione?

Armin Rabitsch: Moje obserwacje oparte są na doświadczeniu z dwudziestu krajów. Wiemy, że o poprawność procesu wyborczego trzeba zabiegać stale i zawsze, i nie można zdawać się w tym na instytucje państwa. Wymuszanie reform prawa wyborczego to zadanie obywateli. Przejrzystość procesu wyborczego jest kluczowa, a przecież nie wszystkie kraje gwarantują prawo do obserwowania wyborów (Polska zrobiła to w ostatniej nowelizacji Kodeksu wyborczego).

Wiele rekomendacji dotyczących poprawiania procesu wyborczego także na Zachodzie nie jest realizowana.

Dlaczego?

W 2010 r. zarekomendowaliśmy zmiany w procesie liczenia głosów. I nic się nie zmieniło. W efekcie w 2016 r. z powodu niejasności przy liczeniu głosów wybory musiały być powtórzone. Wszyscy ponieśliśmy tego koszty.

Problem polega na tym, że najlepszym momentem na wdrażanie zmian jest moment tuż po wyborach. Ale wtedy wybory przestają być priorytetem w debacie publicznej

Ilze Brands-Kehris: Warto pamiętać, że międzynarodowe standardy zobowiązują władze nie tylko do przeciwdziałania nadużyciom, ale wprost obligują do działań pozytywnych, poprawiania procesu wyborczego, zanim dojdzie do problemów. Prawa człowieka obowiązują w świecie „analogu” i w świecie cyfrowym. A więc musimy dostosować rzeczywistość cyfrową do tego, by spełniała standardy dla poprawnego procesu wyborczego. Mowa nienawiści ścigana w tzw. realu, ma wpływ na wybory ludzi także wtedy, gdy rośnie i krzywdzi w sieci.

Zaufanie obywateli do procesu wyborczego wynika z zaufania do całego systemu funkcjonowania państwa i prawa. Jeśli zaufanie do procesów politycznych słabnie, to samo dotyczy też procesów wyborczych. Tymczasem wolne wybory mogą się odbywać tylko w sprzyjającym środowisku. A stan tego obywatelskiego środowiska zależy od bardzo wielu czynników i aktorów.

Celem wyborów jest bowiem to, aby procesy polityczne były oceniane przez jak największą liczbę obywateli. Nie jest to możliwe bez zaufania – ono jest więc po prostu częścią kontraktu społecznego.

Sposobem na budowanie zaufania, spójności i przejrzystości, o których mówił Armin Rabitsch, jest zdaniem Ilze Brands-Kehris zwracanie uwagi na prawa grup zagrożonych, bo problemy z realizacją prawa wyborczego  widać zwłaszcza tu. Chodzi o prawa kobiet, członków mniejszości narodowych, osób z niepełnosprawności – czy maja równy dostęp do informacji wyborczych (w świecie nowych technologii), czy mogą skutecznie uczestniczyć w procesie wyborczym.

Pytania z sali

Uczestnicy panelu to osoby zaangażowane już w proces obserwacji wyborów. Pytali o same zasady zapraszania ekspertów OBWE do monitorowania wyborów (Czy możecie decydować sami, gdzie pojechać, czy potrzebne jest wam zaproszenie rządów?). Czy dwie komisje wyborcze (jedna do głosowania, druga do liczenia głosów – rozwiązanie wprowadzone ostatnio w Polsce) – zwiększa zaufanie do procesu wyborcze? Jak nauczyć ludzi sensu tajności procesu wyborczego (w wielu miejscach Polski wybory odbywają się praktycznie jawnie, bo ludzie nie zdają sobie sprawy ze znaczenia prawa do nieujawniania swoich poglądów politycznych).

Okazało się, że z podobnymi problemami zmagają się obserwatorzy wyborów w Austrii. Brak zrozumienia dla standardów wymaga uwagi. I zaangażowania niezależnych obserwatorów wyborów.

Nie wolno zapominać o roli mediów – przy czym nie chodzi tu tylko o zapewnienie wolność wypowiedzi, ale o zapewnienie faktycznego pluralizmu i obiektywizmu przekazywanych informacji (na to ostatnie w dobie mediów społecznościowych nigdzie nie ma na razie recepty), bo celem jest zapewnienie wyborcom realnego dostępu do informacji. Międzynarodowe standardy nakładają na państwa obowiązek upewnienia się, że wszyscy wyborcy są w stanie dokonać wyboru.

Ludzie są ludźmi, mogą – jeśli chcą – głosować tak, że widać, kogo wskazali. Problem mamy z komisjami wyborczymi. Nie reagują. Nie mówią „Przepraszamy, ale ujawniając swą decyzję wyborczą zepsuł/a Pan/Pani swój głos. Proszę zagłosować ponownie – oto nowa karta”.

Technologie pracy międzynarodowych obserwatorów wyborów, którzy nie skupiają się tylko na formalnościach, ale patrzą na problem kompleksowo, okazały się więc wyjątkowo interesujące. Ale też paneliści nie mieli złudzeń: poprawianie procesu wyborczego nigdy nie uda się bez edukacji, i to zaczynanej w młodym wieku. Bez świadomych obywateli nie ma wyborów. Bez świadomych odbiorców informacji nie ma procesu informowania (mogą być  najwyżej „clickbaity” dzięki „wyborczo” sformatowanym tytułom w mediach w okresie przedwyborczym).

Podsumowanie

  • Praw wyborczych nie można uznawać za danych raz na zawsze danych. Jest obywatelskim obowiązkiem, by o nie dbać, także po to, by przyszłe pokolenia mogły z nich korzystać. Dlatego tak ważna jest rola międzynarodowych i obywatelskich obserwatorów wyborów.
  • Nie ma łatwych odpowiedzi. Celem tego obywatelskiego procesu jest stawianie pytań. Im ich więcej, tym lepiej,

Warsztat organizowany przez OSCE ODIHR

Sesja 24: Bezdomność jako wyzwanie dla samorządów lokalnych (Blok C)

Data: 2018-12-15
  • W kontekście tematu dyskusji gorzko zabrzmiały słowa jednego z obecnych: możemy rozmawiać o bezdomności, ale pytanie czy możemy się porozumieć – po konferencji państwo wrócą do ciepłego mieszkania, a mnie czeka kolejna noc w zimnym namiocie.
  • Ważnym efektem panelu jest deklaracja wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, że władze miasta wdrożą kartę Praw Osób Doświadczających Bezdomności.

Za nami wybory do samorządów lokalnych. W naszych wspólnotach samorządowych są nowe władze – warto przekonać się, jakie jest ich podejście do zjawiska bezdomności i jakie mają pomysły na rozwiązywanie problemów osób w kryzysie bezdomności.

Karta Praw Osób Doświadczających Bezdomności – jej ideę promuje i popiera Rzecznik Praw Obywatelskich - powinna stanowić wyzwanie dla samorządów lokalnych w zakresie walki z bezdomnością. Na panelu dyskutujemy na temat metod przeciwdziałania bezdomności – z perspektywy dużego, średniego i małego miasta. Panelistami są: Paweł Rabiej – Wiceprezydent Warszawy, Adrian Staroniek z Urzędu Miasta Częstochowa, Krzysztof Zacharzewski – Burmistrz Złocieńca oraz: Beata Siemieniako – prawniczka i działaczka lokatorska i Jakub Wilczek - współzałożyciel i prezes Ogólnopolskiej Federacji na rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności. Dyskusję moderuje Adriana Porowska – Dyrektor Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

Adriana Porowska - nie rozmawiajmy dziś wyłącznie o systemie, ale porozmawiajmy o ludziach, bo to oni są najważniejsi. Proszę więc aby Państwo przedstawili się dziś nietypowo - poprzez przywołanie osobistego wspomnienia spotkania, zetknięcia się z osoba w kryzysie bezdomności.

Paweł Rabiej - spotkanie z Panią Marią, która straciła mieszkanie w następstwie tzw. reprywatyzacji, wywarło na mnie ogromne wrażenie i ukierunkowało moją działalność w samorządzie warszawskim. Wraz z pozostałymi wiceprezydentami liczę, że uda się stworzyć w Warszawie kompleksowy "łańcuch pomocy" osobom w kryzysie bezdomności.

Adrian Staroniek - w ramach mojej pracy w Urzędzie Miasta Częstochowy od wielu lat stykam się z problemem bezdomności. Zorganizowaliśmy program wychodzenia z bezdomności oparty na partnerstwie - współpracy ze specjalistami, z organizacjami pozarządowymi i ludźmi dobrej woli. Jest nowa ogrzewalnia, pracujemy na ulicy w ramach streetworkingu, monitorujemy problem na bieżąco. Znam wiele wzruszających historii, kiedy okazało się że nasze starania w ramach wdrażanego krok po roku systemu, przynoszą efekty i pozwalają ludziom w kryzysie "wyjść na prostą".

Krzysztof Zacharzewski - w naszej gminie jest 38 bezdomnych, więc z naszej perspektywy - małej gminy - te problemy wyglądają trochę inaczej i cieszę się, że możemy dziś zweryfikować nasze doświadczenia.

Jakub Wilczek - ja z osobami bezdomnymi nie pracuję osobiście, zajmuję się głównie tworzeniem programów i wspieraniem organizacji pozarządowych. Pamiętam jednak Panią Monikę, której przed laty udało się zmotywować, która znalazła prace i wróciła do społeczeństwa. Pamiętam takie zdjęcie, na którym Pani Monika patrzy na widza przez kółeczko od kluczy do swojego mieszkania.

Beata Siemieniako - pomagając lokatorom od strony prawnej, ja widzę te trudne sytuacje jako pewien proces - popadanie w zadłużenie, eksmisja, i sytuacja po eksmisji. Uderzyło mnie w mojej procy, jak bardzo problem bezdomności dotyka kobiety, które często też doświadczają przemocy. Obecnie prowadzę kancelarię prawną, zaangażowaną społecznie, i tam pro bono pomagamy również osobom bezdomnym, obecnie np. panu, który z powodu braku zameldowania nie może uzyskać wtórnika prawa jazdy. Badamy też możliwość realizacji w praktyce praw wyborczych przez osoby bezdomne. Lobbujemy za zmianą prawa w tym zakresie jeszcze przed najbliższymi wyborami.

Paneliści przedstawili pogląd na sposób planowania polityki wobec bezdomnych na terenie gmin, na których działają. Według Beaty Siemieniako, obowiązkiem miasta jest zapobieganie bezdomności poprzez kreowanie właściwej polityki mieszkaniowej. Podstawą jest odpowiednia liczba mieszkań komunalnych dla osób potrzebujących. To jest sprawa kluczowa.

Póki co, mieszkań jest za mało. „Postuluję, aby w uchwale mieszkaniowej warszawskiej zmienić tzw. kryterium metrażowe - obecnie o mieszkanie komunalne może ubiegać się osoba, która zamieszkuje w lokalu, w którym na jedna osobę przypada nie więcej niz 6 m.kw., a to jest fikcja, która pozbawia pomocy wiele osób realnie w bardzo trudnej sytuacji. Musi być więcej lokali socjalnych. Jeśli brakuje mieszkań - prawo do mieszkania pozostaje iluzją.

Jakub Wilczek odnosząc się do Zabrza, w którym mieszka i pracuje wskazał, że tam nie ma tak naprawdę żadnego długofalowego planowania polityki mieszkaniowej. Gmina zabezpiecza usługi dla osób bezdomnych na bardzo wysokim, jak na polskie warunki, poziomie (realizowane w partnerstwie ze stroną pozarządową), jednak skupia się na reagowaniu na problem, a nie na planowaniu zmierzającym do jego rozwiązania. Wg badań liczby bezdomnych wynika, że jest ok 230 na terenie gminy i liczba ta pozostaje od lat na mniej więcej stałym poziomie, a innowacje w lokalnym systemie pomocy są zazwyczaj inicjowane przez stronę pozarządową. Gmina nie ma żadnego planu na prewencję, np. poprzez stworzenie "sita" wyłapującego osoby popadające w trudności, a zatem zagrożone bezdomnością w przyszłości. Ok 40% społeczeństwa mieści się w niszy - za bogaci na mieszkanie komunalne, a za biedni, aby dostać kredyt na zakup własnego mieszkania. Narodowy Program Mieszkaniowy przyjęty przez rząd nie działa. 

Burmistrz Złocieńca zwrócił uwagę, że brak mieszkań komunalnych wynika z tego, że małych gmin nie stać na budowę mieszkań. Zawsze jest dylemat, komu pomóc - czy młodej rodzinie z dziećmi, czy osobie bezdomnej, która te podstawowe potrzeby może przynajmniej tymczasowo zaspokoić w noclegowni czy schronisku, które na terenie gminy funkcjonują.

Kontrowersje obecnych wywołało określenie "bezdomność z wyboru", które padło w toku dyskusji - nikt raczej z własnej woli bezdomności nie wybiera, a takie określenie sugeruje myślenie o bezdomnych, w kategoriach winy za własną sytuację, a to jest niewłaściwe.” W Częstochowie to spółdzielnie mieszkaniowe uczyły nas, jak ważne jest wczesne reagowanie na zadłużenie czynszowe” - zwraca uwagę Adrian Staroniek.

W naszym programie pomocowym funkcjonuje możliwość "odpracowania długu" - w pewnym momencie to właśnie te długi czynszowe były bardzo istotnym problemem. Kolejnym krokiem było przekazanie kilku mieszkań komunalnych na potrzeby osób bezdomnych dopiero wychodzących z kryzysu - tam gdzie można też prowadzić działania pomocowe i terapeutyczne. Specyfika Częstochowy powoduje, że mamy też mnóstwo osób z innych gmin i dla nas ważne jest tez weryfikowanie właściwosci gminy, która ma obowiązek pomóc w danej sytuacji.

Według Pawła Rabieja w Warszawie mamy przewagę myślenia systemowego nad perspektywą indywidualną. Do Warszawy napływają osoby z innych miejscowości i ta liczba osób spoza wspólnoty jest bardzo duża.

Musimy sobie też radzić z niedobrym wizerunkiem bezdomnego w społeczeństwie. Wg niego są trzy pola działania miasta: prewencja, wsparcie w wychodzeniu z bezdomności i polityka mieszkaniowa. Rozwijamy program mieszkań treningowych i to jest działanie w obszarze wychodzenia z bezdomności, który będziemy rozwijać. Tzw. działania pomocowe bardzo dobrze spełniają swoją rolę.

Oczywiście jest to możliwe tylko poprzez współpracę z organizacjami pozarządowymi. Problemem są programy mieszkaniowe - tak jak wiele innych gmin mieszkań mamy za mało. Według Pawła Rabieja niezbędna jest weryfikacja sytuacji osób, które ubiegają się o mieszkanie lub już w mieszkaniu komunalnym mieszkają, tak aby z pomocy gminy korzystali tylko ci, którzy naprawdę tego potrzebują. Kluczowa jest prewencja - trzeba ustalić dlaczego ludzie wpadają w bezdomność, miasto musi stworzyć ten system "sieci", o którym mówił Pan Wilczek.

Paneliści przedstawili też swój pogląd na pomysł karty praw osoby doświadczającej bezdomności. W środowisku organizacji pozarządowych i w samorządach  ten pomysł jest dyskutowany od około roku i budzi on wiele kontrowersji. Często sygnalizuje się, że karta wzmocni roszczeniową osobę osób bezdomnych. Beata Siemieniako wyraziła zdziwienie, że domaganie się realizacji podstawowych praw obywatelskich może być  oceniane jako "roszczeniowość". Paweł Rabiej uważa ideę karty praw osób w kryzysie bezdomności za dobry pomysł - to jest ten czas, aby o niej dyskutować. Częstochowa kończy już prace nad projektem karty praw osób bezdomnych i ufa, że w 2019r. Miasto Częstochowa kartę podpisze. Także Złocieniec jest otwarty na ideę karty.

Dyskusja była bardzo ożywiona - padały głosy krytyczne pod adresem władz Warszawy - owszem od niedawna są dwie łaźnie, ale ile czasu organizacje i kolejni rzecznicy praw obywatelskich musieli o to walczyć. Wg władz idealnie byłoby gdyby łaźnia była w każdej dzielnicy - a zatem brakuje jeszcze 16.

Władze Warszawy muszą działać aktywnie,  jest bardzo wiele jeszcze do zrobienia. Co z osobami chronicznie bezdomnymi - jakie propozycje ma Warszawa dla tej grupy? Warszawa nie ma rzetelnych danych o problemie bezdomności na jej terenie, a to jest podstawa przygotowania każdego programu. 15 mln na przeciwdziałanie bezdomności to jest promil budżetu Warszawy, to jest mniej niż na ten cel przeznaczają inne, mniejsze i biedniejsze miasta. Konieczne jest zwiększenie środków finansowych na ten cel.

Rekomendacje:

  • prawa osób bezdomnych, to prawa obywatelskie - zapisane w Konstytucji RP i gwarantowane przez akty prawa międzynarodowego.
  • konieczne jest myślenie systemowe o problemie bezdomności: na system składają się prewencja, wsparcie doraźne, programy wychodzenia z kryzysu oraz polityka mieszkaniowa
  • potrzebna jest rzetelna diagnoza problemu, ustalenie faktycznej liczby bezdomnych w gminie, pomoc adresowana do poszczególnych grup- kobiet, osób bezdomnych chronicznie
  • trzeba poszukiwać nowych, dobrych rozwiązań, czerpać wzory od gmin, które sobie z tym radzą, czerpać z wzorów zagranicznych, słuchać organizacji pozarządowych i ekspertów,
  • nie możemy zapominać o tym, że problem bezdomności - to przede wszystkim dramat indywidualnego człowieka, konieczny jest szacunek i uważność. Władze mają obowiązek słuchać co mówią bezdomni - nawet gdy tak jak pokazała dyskusja - są to często dla władz słowa gorzkie i nieprzyjemne.

Sesja 23: Prokurator jako gwarant interesu publicznego. Praktyka a rzeczywistość (BLOK A)

Data: 2018-12-15
  • Bycie rzecznikiem interesu społecznego polega na dbaniu o merytoryczność decyzji. Nie interes polityka, czy jakiejś grupy, nie własny awans, tylko zasady przyzwoitości powinny na to wpływać.
  • Polityczne uwarunkowanie działań prokuratury uniemożliwia jej skuteczne wykonywanie zadania ochrony interesu publicznego.

„Adwokat i prokurator to nie wrogowie, lecz sparring-partnerzy. Dlatego chciałbym widzieć prokuraturę wielką i wspaniałą. Wtedy porażka procesowa byłaby wręcz zaszczytem.”

J. Dubois

Rola prokuratora w postępowaniu sądowym jest szczególna. Z jednej strony jest on stroną tego postępowania dążącą do uzyskania określonego wyroku, z drugiej zaś strony ma on być gwarantem zachowania praworządności. Paneliści zastanawiali się, na ile możliwe jest połączenie tych ról, w szczególności w sytuacji kiedy Minister Sprawiedliwości uzyskał liczne uprawnienia do ingerowania w pracę poszczególnych prokuratorów.

W panelu wzięli udział:

  • Krzysztof Parchimowicz - prokurator
  • Jacek Dubois - adwokat
  • Sławomir Kaźmierczak – główny specjalista w Zespole Prawa Karnego w Biurze RPO
  • Karolina Kremens – doktor nauk prawnych, UWr

Relacja z debaty

K. Parchimowicz: Żeby zdefiniować interes publiczny, trzeba sięgnąć do Konstytucji, ale żeby móc dobrze go chronić prokurator musi być niezależny. Zależność od polityka niezmiernie komplikuje sytuację prokuratora.

S. Kaźmierczak: Definicja interesu publicznego jest bardzo trudna. Pamiętać należy, że zakres kompetencji prokuratora jest bardzo szeroki. Prokurator aktywnie uczestniczy w całości procesu karnego. Ale także w postępowaniach cywilnych, sądowo-administracyjnych, przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Zmiany z 2016 r. spowodowały ponowne połączenie urzędów Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, ale też w istotny sposób zmodyfikowały cele i zadania prokuratury. Obecnie jest to ściganie przestępstw i stanie na straży praworządności, co stanowi odwrócenie priorytetów względem stanu poprzedniego. Wskazuje to na zamysł podporządkowanie działalności prokuratury rządowi. Dba nie o bezpieczeństwo jest przecież jednym z zadań Rady Ministrów (art. 146 ust. 4 pkt 7 Konstytucji RP).

Rzecznik Praw Obywatelskich miał szereg zastrzeżeń do nowej ustawy o prokuraturze [więcej o działaniach RPO w sprawie sytuacji prokuratury można znaleźć w linku z lewej, PROKURATURA]. Jego wątpliwości wzbudziły w szczególności:

  • prawo Ministra Sprawiedliwości do wydawania poleceń wobec prokuratorów w sprawach konkretnych czynności procesowych;
  • prawo Ministra Sprawiedliwości do zmiany lub uchylenia decyzji prokuratora;
  • uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do przejmowania spraw do własnego prowadzenia;
  • możliwość ujawniania informacji ze śledztwa bez zgody prokuratora prowadzącego.

Jednocześnie Rzecznik podkreślał brak jakichkolwiek rozwiązań równoważących, chroniących jednostkę. Dlatego też wniósł do Trybunału konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności nowych rozwiązań (sygn. akt K 19/16). Wniosek ten musiał zostać jednak wycofany.

Opinia Komisji Weneckiej także była krytyczna. Komisja zwracała w szczególności uwagę na zbyt dużą kumulację władzy w ręku jednej osoby.

Postępowanie przygotowawcze jest fundamentem całego postępowania – jeśli jest wadliwe, całe postępowanie może runąć.

Rzecznik Praw Obywatelskich ma kompetencje w indywidualnych sprawach dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego. Nie może zatem prawnie ingerować w działania prokuratora w postępowaniu przygotowawczym. Może tylko żądać informacji o stanie sprawy lub rozstrzygnięciach procesowych.

J. Dubois:Obecnie istnieją wątpliwości, czy prokuratura wywiązuje się z obowiązku ochrony praworządności.

Reforma procesu karnego w kierunku kontradyktoryjności dała szansę prokuratorowi być bardziej niezależnym. Eliminowała swoistą schizofrenię polegającą na podwójnej roli prokuratora w tym samym postępowaniu. Prokuratura sama niestety bała się tej zmiany.

Miał być także przeprowadzony rozdział Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, żeby uniknąć zarzutów, że prokuratura używana jest politycznie, a nie do dbania o praworządność.

Pierwszym ruchem obecnie urzędującego ministra było jednak cofnięcie tych pozytywnych zmian.

Obecny minister zajął stanowisko dzięki głoszeniu tez, które ogół środowiska prawniczego odrzuca – surowe kary, kara śmierci. Jedną z jego pierwszych decyzji było zdegradowanie osoby kompetentnej, u której 10 lat wcześniej nie zdał egzaminu na aplikację. W prokuraturze panuje obecnie brak obiektywizmu i oceny opartej na merytorycznych kompetencjach. Taka prokuratora nie może budzić zaufania, ani co do kierunku jej działań, jak i do ich merytorycznej wartości.

Sama konstrukcja prokuratury sprawia, że jest ona elementem polityki. Przede wszystkim podlega bezpośrednio członkowi Rady Ministrów. Prokuratura walczy więc o interes partyjny, a nie publiczny, chociażby poprzez ferowanie wyroków na konferencjach prasowych.

W prokuraturze obecnie występują dwie postawy: wstydu (okazywanego różnie, np. odważnie i otwarcie, ale też jako „wstyd szeptany”) oraz bezrefleksyjna (zwykle przyjmowana przez osoby młode, których kariera nagle przyspieszyła, bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego).

K. Kremens: Czy prokurator może skutecznie bronić interesu publicznego, jeśli zależy od prokuratora nadrzędnego, nawet jeśli nie występują naciski o charakterze politycznym?

W 2016 r. przeprowadzona została kompleksowa reforma prokuratury, w tym w szczególności ponowne połączenie urzędu Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, oraz przyznanie dodatkowych, indywidualnych uprawnień Prokuratorowi Generalnemu. Niektóre aspekty reformy zostały skrytykowane przez Komisję Wenecką. Opinia Komisji Weneckiej nie stała się przedmiotem refleksji ze strony organów władzy. Co więcej po niektórych decyzjach organów prokuratury (w tym odmowach wszczęcia śledztwa czy umorzeniu postępowań), można mieć wątpliwości na ile prokuratura jest obecnie gwarantem praworządności. Odnosi się to także do postępowań przed Trybunałem Konstytucyjnym. 

H. Kuczyńska (prokurator, profesor nadzwyczajny): Wszystkie dyskusje naukowe ostatnio zaczynają się od dyskusji merytorycznej, ale kończy na polityce. Zamiast rozmawiania o usprawnieniu procesu, rozmawiamy o konkretnych działaniach aktualnego Ministra Sprawiedliwości.

Jak oceniać interes społeczny – subiektywnie, czy obiektywnie? Prokurator jest wykształcony, przygotowany, powinien odnosić tę zasadę do własnego sumienia. Tymczasem obecnie w prokuraturze panuje teza, że interes społeczny jest obiektywny, przez co prokurator nie ma swobody decyzyjnej w indywidualnej sprawie.

Dobrze przeprowadzone postępowanie przygotowawcze faktycznie usprawnia proces karny, ale nie jest to jedyny czynnik. Bardzo ważna jest rola sądu, np. dyscyplinowanie świadków. Ale jest i problem społeczny, ludzie nie szanują sądów i procesu, zresztą wydano miliony złotych, żeby sądom ten szacunek odebrać.

Przestrzeganie przez prokuratora prawa i standardów profesjonalnych przełoży się na szacunek do niego i jego działań. Ale jeśli jego decyzje nie są od niego zależne, jest to niemożliwe.

J. Onyszczyk (prokurator, Lex Super Omnia): Jeśli prokurator ma być rzecznikiem interesu publicznego, musi być maksymalnie niezależny. W debacie publicznej tymczasem utożsamia się interes publiczny z interesem politycznym. Dlatego trzeba oderwać prokuraturę od wymiaru publiczno-politycznego.

Rozumienia interesu publicznego faktycznie nie da się z góry narzucić. Powinien oceniać go kompetentny, wykształcony prokurator w odpowiednich warunkach pracy, w szczególności zajmujący się taką liczbę spraw, która pozwoli zbadać każdą z nich w sposób rzetelny. Jeśli w referacie jest 150 spraw, stają się one jedynie okładkami i kartkami, a nie problemami, którymi prokurator może zając się z uwzględnieniem interesu publicznego.

Może to mrzonka, że prokurator może być rzecznikiem interesu publicznego?

A. Sylwestrzak: Jak braki w Policji i prokuraturze wpływają na bezpieczeństwo obywateli? Policja i prokuratorzy zajmują się politycznymi sprawami i zaniedbują przez to sprawy bezpieczeństwa powszechnego.

K. Kwiatkowska (prokurator, Lex Super Omnia): Konieczna jest odbudowa etosu zawodu prokuratora. Zgadza się, że awansują błyskawicznie ludzie młodzi z bardzo krótkim doświadczeniem zawodowym, motywowani jedynie wyższymi zarobkami.

Prokurator bez kręgosłupa moralnego będzie zginał kark, niezależnie od tego, jak idealna będzie prawna obudowa jego działalności.

Przenoszenie postepowań poza właściwość miejscową jest skandalem. Dotyczy do nawet spraw, które zostały wcześniej przebadane i umorzone. Obecnie prokuratora jest narzędziem w rękach polityków.

J. Iwanicki (prokurator, Lex Super Omnia): Niezależnie od tego, jaka konkretnie grupa polityczna sprawuje władzę, zawsze będzie chętna do instrumentalnego wykorzystywania prokuratury. W przyszłości będzie może nieco inaczej, ale na pewno podobnie.

K. Parchimowicz: Obecnie prokuratura faktycznie jest rzecznikiem interesu partyjnego. Prokuratorów uczy się, żeby byli pokorni wobec przełożonych i bezwzględni wobec obywateli. Demoralizacja w formie podwyżek, awansów, dodatków zaczęła się od 4 marca 2016 r., kiedy Zbigniew Ziobro (poseł na Sejm) został Prokuratorem Generalnym. Po raz pierwszy Prokurator Generalny i jednocześnie Minister Sprawiedliwości ma czysto prokuratorskie kompetencje. Mógłby nawet założyć togę i iść oskarżać w dowolnym sądzie. A to łamie Konstytucję, bo nie można łączyć mandatu posła ze stanowiskiem prokuratora.

Nawet rejestracja stowarzyszenia Lex Super Omnia była inwigilowana przez prokuraturę, a członkowie są szykanowani za pomocą postępowań dyscyplinarnych.

Problemem jest także traktowanie przez prokuraturę mniejszości, zwłaszcza seksualnych. Wszczęto na przykład kontrolę Urzędów Stanu Cywilnego czy nie transkrybowano certyfikatów zawarcia związków małżeńskich jednopłciowych zawartych za granicą. Wszystkie Urzędy Stanu Cywilnego były indagowane i nie wiadomo, co dalej stało się z uzyskanymi informacjami.

Prokurator Generalny kieruje wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie dopuszczalności kierowania do trybunału Sprawiedliwości UE pytań prejudycjalnych oraz o konkretną interpretację ustaw i Konstytucji, aby zneutralizować uchwały podjęte przez Sąd Najwyższy.

Zachodzi absurdalna sytuacja, gdy kierownictwo prokuratury czyni cnotę z wzrastającej liczby stosowanych aresztowań i zabezpieczeń majątkowych.

Interes społeczny jest bardzo nieostrym terminem, więc musimy sięgać do tradycyjnie wypracowanych w doktrynie kryteriów, żeby ustalić, czy występuje, ale prokurator musi też dokonywać indywidualnej, „subiektywnej” oceny w danej sprawie.

S. Kaźmierczak: Czynnik ludzki ma istotne znaczenie, bo to od każdego prokuratora zależy, jak podejdzie do zmiany systemu. Wieżę więc, że prokuratura ostatecznie obroni się sama.

Sprawy są nie tylko arbitralnie przenoszone, ale też dzielone, wręcz „pączkują”.

Sprawność postępowania istotnie zależy nie tylko od postępowania przygotowawczego, to też biegli, świadoma obstrukcja stron i przeróżne inne kwestie. Ale postępowanie przygotowawcze ma tu istotne znaczenie.

J. Dubois: Szacunek do działania instytucji można mieć niezależnie od przepisów. Zależy on bowiem od indywidualnych postaw prokuratorów. To profesjonalizm, bycie sprawiedliwym, kompetentnym, dotrzymywanie słowa. Obecnie duża część „pierwszoliniowych” prokuratorów na taki szacunek nie zasługuje. Absurdalne decyzje uzasadniają „poleceniem z góry”, a słowo prokuratora, podanie ręki nic nie znaczy. Byłem zmuszony wprost nazwać jednego z prokuratorów „kłamcą”.

Bycie rzecznikiem interesu społecznego polega na dbaniu o merytoryczność decyzji. Nie interes polityka, czy jakiejś grupy, nie własny awans, tylko zasady przyzwoitości powinny na to wpływać.

Prokuratorzy często prowadzą bezsensowne postepowania, bo wydane zostało polecenie na poziomie politycznym, np. przeciwko polisolokatom. To wpływa na zmniejszenie poziomu ochrony innych stref chronionych, bo liczba prokuratorów jest ograniczona.

Być może nigdy nie będzie prokuratury niezależnej w czystej postaci, ale powinny być prawne gwarancje przejrzystości, rzetelności i odpowiedzialności za decyzje.

Prokurator J. Iwanicki przywołał swoje rozmowy z prokuratorami z Niemiec. Szokujące było dla nich, że w Polsce właściwość miejscowa prokuratury jest uznaniowa i śledztwa można dowolnie przenosić między prokuraturami w różnych miejscach kraju.

Unia personalna pomiędzy Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym prowadzi obecnie do upolitycznienia prokuratury. Nawet wcześniej, kiedy ta unia istniała, Prokurator Generalny nie mógł bezpośrednio wpływać na śledztwa i wydawać wiążących poleceń wszystkim prokuratorom.

Polityczne uwarunkowanie działań prokuratury uniemożliwia jej skuteczne wykonywanie zadania ochrony interesu publicznego.

Sesja 14: Polska jako państwo wolne od tortur (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Nie możemy zaprzeczać, że nie ma tortur. 
  • Co więcej, musimy o tym mówić ludziom.
  • Od naszego wspólnego wysiłku zależy, czy poradzimy sobie z problemem przemocy i poniżania.

- Im więcej demokracji, tym mniej tortur – wskazywał prof. Zbigniew Lasocik podczas sesji „Polska jako państwo wolne od tortur”, która zakończyła pierwszy dzień II Kongresu Praw Obywatelskich.

W dyskusji na temat przeciwdzialania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu wzięli udział:

  • prof. Zbigniew Lasocik - do 2012 r. członek Podkomitetu ds. Prewencji Tortur ONZ w Genewie, twórcą pierwszej w kraju placówki naukowej zajmującej się tą problematyką (Ośrodek Badań Handlu Ludźmi);
  • adw. Mikołaj Pietrzak - dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, członek Rady dyrektorów Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz pomocy ofiarom tortur;
  • red. Justyna Kopińska - autorka wielu reportaży ujawniających skalę przemocy w Polsce;
  • Maria Książak - współzałożycielka Polskiego Ośrodka Rehabilitacji Ofiar Tortur;
  • Przemysław Kazimirski - dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w Biurze RPO.

Dyskusję moderowała zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska. Na początku debaty podkreśliła, że tortury mogą dotknąć każdego człowieka, nie tylko przebywającego w miejscach detencji. Zauważyła przy tym, że w Polsce wciąż nie ma definicji tortur w kodeksie karnym, choć taka definicja zawarta jest w Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. Od wielu lat RPO apeluje o zmiany w polskim prawie w tym zakresie.

- Ludzie torturują nie dlatego, że są źli, tylko dlatego, że są do tego w różny sposób inspirowani – przekonywał prof. Zbigniew Lasocik. Wskazywał, że niezwykle ważną rolę w prewencji tortur odgrywają tzw. gwarancje minimalne: informacja o tym gdzie człowiek się znajduje, możliwość kontaktu z rodziną, dostęp do prawnika, możliwość zbadania przez lekarza, efektywny mechanizm skargowy i rzetelne prowadzenie rejestrów. Ale ogromnie ważną rolę odgrywają także: monitoring obywatelski, kryminalizacja tortur i skuteczne ściganie sprawców – Tortury nie mogą pozostawać bezkarne – podkreślał prof. Lasocik.

- Niewątpliwie tortury istnieją, i to tu i teraz – zaznaczał adw. Mikołaj Pietrzak. Zauważył, że najczęściej ofiarami tortur są m.in. osoby, które nie mają zbyt dużej świadomości prawnej, często osoby z niepełnosprawnością. To wszystkie grupy wrażliwe, które nie zawsze same są w stanie skutecznie się bronić.

Przedstawiciel warszawskiej ORA wskazywał, że ogromny problemem jest solidarność zawodowa, która występuje w zhierarchizowanych formacjach mundurowych. Przytaczał przykład śmierci Igora Stachowiaka, w której podnoszono wątki wpływu środków odurzających na jego zdrowie, zamiast w zdecydowany sposób powiedzieć, że to przede wszystkim zachowanie funkcjonariuszy było całkowicie niedopuszczalne. Mec. Pietrzak podkreślał, jak ważna jest rola dostępu do adwokata od samego momentu zatrzymania. Tymczasem jak wynika z badań NRA, 96 procent osób przechodzi postępowanie bez udziału adwokata. - Dlatego musimy wymagać od polityków, żeby państwo zbudowało system dostępu do adwokata dla każdego, już od momentu zatrzymania – podkreślał mec. Pietrzak.

O tym jak ważną rolę w zapobieganiu torturom odkrywa monitoring miejsc detencji mówił Przemysław Kazimirski. Podkreślał, że niezwykle ważnym elementem w zapobieganiu torturom jest podejmowanie działań edukacyjnych. To ogromnie istotne biorąc pod uwagę wyniki badań opinii publicznej przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich przez Kantar Millward Brown na reprezentatywnej grupie Polaków w wieku od 18 do 75 lat. Wynika z nich, że aż 41 procent respondentów dopuszcza sytuacje, w których stosowanie tortur może być uzasadnione. Natomiast 71 procent badanych Polaków uważa też, że na terenie Polski po 1989 r. miały miejsce przypadki stosowania tortur przez funkcjonariuszy publicznych. Zdecydowana większość wskazuje przy tym na funkcjonariuszy Policji - aż 87 proc., a prawie połowa (45 proc.) - na Służbę Więzienną.

Niejako potwierdzeniem wyników badań, jest sytuacja z sierpnia 2018 r. gdy podczas niezapowiedzianej wizytacji Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur ujawniono sprawę pana Zygmunta – mężczyzny zatrzymanego przez policjantów z KPP Ryki, który został pobity podczas przesłuchania. W świetle przywoływanej Konwencji ONZ zatrzymany był ofiarą tortur.

Na wątek międzynarodowy w zakresie tortur wskazała Maria Książak. - W Polsce brakuje procedury identyfikacji ofiar tortur – zauważyła ekspertka. Cudzoziemcy, którzy byli ofiarami przemocy w swoich krajach pochodzenia, i którzy przedstawiają opinie lekarskie na temat doznanych obrażeń i tak trafiają do ośrodków strzeżonych dla cudzoziemców, czyli miejsc przyczyniających się do ich wtórnej wiktymizacji, miejsc w których nigdy nie powinni się znaleźć.

– Gdy byłem w moim kraju, to często uderzali moją głową o ścianę, teraz, gdy jestem w tym ośrodku, sam mam ochotę uderzać głową o ścianę –  to jedna z wypowiedzi cudzoziemca, któremu wsparcia psychologicznego w zamkniętym ośrodku udzielała Maria Książak. Zwracała także uwagę na problem umieszczania dzieci w Strzeżonych Ośrodkach dla Cudzoziemców, czyli placówek, które mają reżim zbliżony do więziennego. Zdarzało się, że dzieci spędzały w tego typu placówkach nawet 270 dni.

- Już nigdy nie będę bierny wobec zła – to zdanie, które często powtarzało się w wiadomościach do red. Justyny Kopińskiej po tym, jak opublikowała wstrząsające reportaże o nadużyciach w jednym z szpitali psychiatrycznych oraz w instytucji kościelnej zajmującej się dziećmi, gdzie jednym z oprawców była zakonnica – siostra Bernadeta, która stosowała przemoc psychiczną a także dawała przyzwolenie na gwałty, do których dochodziło między wychowankami.

- Dla mnie ważne jest to, co stało się po moim reportażu. Instytucje kościelne zostały wtedy podporządkowane takim przepisom prawa, jak instytucje świeckie, a siostra Bernadeta ostatecznie trafiła do więzienia – wskazywała red. Justyna Kopińska. Dodała, że dla niej niezwykle ważne jest odpolitycznienie tematów dotyczących tortur, przemocy, gwałtów. - Teraz bardzo często widać, że ofiary zostają bez wsparcia, a sprawcy są chronieni ponieważ są częścią pewnych grup zawodowych, czy towarzyskich – zaznaczała.

Głos w dyskusji zabrał prof. Yevgeniy Zakharov, który zwrócił uwagę na nieefektywny system skargowy dotyczący tortur. - Na Ukrainie jest 96 tysięcy ofiar tortur i ponad 100 orzeczeń ETPCz w sprawie naruszenie art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – mówił.

Na rolę kodeksu etyki lekarskiej zwracał uwagę wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Jacek Kozakiewicz. – Polscy lekarze mogą być dumni z postawy, którą zajmowali w trudnych czasach, co warto podkreślić to przy okazji stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości. Ale dziś lekarze są w trudnej sytuacji: system ochrony zdrowia jest bowiem niewydolny, a oczekiwania społeczne są ogromne – podkreślał lekarz. Zarówno mec. Pietrzak, jak i Maria Książak podkreślali natomiast, że lekarze potrzebują szkoleń m.in. z zakresu identyfikacji ofiar tortur i stosowania Protokołu stambulskiego, który ułatwia prawidłowe dokumentowanie przypadków tortur.

- Potrzeba edukacji jest ogromna, dlatego zaczynamy roczną kampanię społeczną „Polska bez tortur” – zapowiedział dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

- Nie możemy zaprzeczać, że nie ma tortur. To od nas, od naszego wspólnego wysiłku, zależy uświadomienie społeczeństwu, że tortury są naganne, że w XXI wieku nie można stosować takich praktyk – podsumowała zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska.

Sesja 16: #MeToo – rok później (BLOK B)

Data: 2018-12-14
  • Temat przemocy seksualnej kobiet zaistniał w debacie publicznej, lecz nie doprowadził do istotnych zmian prawnych.
  • Zatrzymanie debaty sprawiło, że nie zostały spełnione oczekiwania tysięcy kobiet, zwłaszcza tych pochodzących z mniejszych miejscowości, starszych, z niepełnosprawnościami i w gorszej sytuacji ekonomiczniej.
  • Ujawniły się głębokie uprzedzenia wobec praw kobiet. Jeśli chodzi o rozmowę na temat przemocy kobiet jako problemu o charakterze strukturalnym, jesteśmy jeszcze na początku drogi.

Dzisiaj fala #Metoo nie ma już takiej siły jak rok temu, ale echo #Metoo jeszcze wyraźnie pobrzmiewa. Akcja wpłynęła na rzeczywistość pokazując mężczyznom, że muszą przekalibrować swój sposób myślenia na temat praw kobiet i równości”

Rok po #Metoo w wielu krajach akcja doprowadziła do istotnych zmian społecznych i prawnych. Podjęto liczne inicjatywy ustawodawcze i edukacyjne, aby efektywniej zwalczać przejawy przemocy seksualnej wobec kobiet.

#Metoo w Polsce nie przyniosła spektakularnych sukcesów – panelistki i paneliści wskazują, że temat przemocy seksualnej kobiet zaistniał co prawda w debacie publicznej i wzmocnił osoby działające na rzecz kobiet, lecz nie doprowadził do istotnych zmian prawnych.

Jeśli chodzi o rozmowę na temat przemocy kobiet jako problemu o charakterze strukturalnym, jesteśmy jeszcze na początku drogi.

#MeToo – rok później

Minął już ponad rok od powstania ruchu #MeToo. Powstaje pytanie, czy w Polsce miał on takie samo znaczenie jak w innych państwach demokratycznych? Czy faktycznie problem molestowania seksualnego i nadużyć na tle seksualnym jest w Polsce przedmiotem szerokiej dyskusji? Czy akcja #MeToo dotarła na uniwersytety, do służb mundurowych, do powszechnej świadomości pracodawców? Jakie bariery kulturowe powstrzymują rozprzestrzenienie się tej akcji? Jak zachować zasady sprawiedliwości proceduralnej, a jednocześnie działać na rzecz upowszechnienia akcji #MeToo?

Na powyższe pytania odpowiedzi szukali zaproszone panelistki i paneliści - dr Elżbieta Korolczuk, badaczka Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie, Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia" IPZ, dr Elżbieta Klimek-Dominiak, amerykanistka, adiunktka w Zakładzie Literatury i Kultury Amerykańskiej i kierowniczka Pracowni Badań Płci Kulturowej w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania, Łukasz Wójcicki, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, edukator antyprzemocowy, aktywista męskiego feminizmu. Dyskusję moderował dr Łukasz Pawłowski z „Kultury Liberalnej”.

Zastępczyni RPO dr Sylwia Spurek z ruchem #Metoo wiązała duże nadzieje, licząc, że pozwoli on wypracować nowe rozwiązania w obszarze przeciwdziałania przemocy seksualnej wobec kobiet w Polsce. Jednakże w jej ocenie ta akcja nie spełniła oczekiwań tysięcy kobiet, zwłaszcza tych pochodzących z mniejszych miejscowości, starszych, kobiet z niepełnosprawnościami i w gorszej sytuacji ekonomiczniej. W ocenie ZRPO, olbrzymi potencjał #Metoo został zmarnowany – akcja nie doprowadziła w Polsce do zmiany systemowej, a organy władzy publicznej nie podjęły refleksji nad problemem przemocy seksualnej wobec kobiet. ZRPO zauważyła również, że konsekwencje ujawnienia przypadków molestowania seksualnego były dużo bardziej dolegliwe dla kobiet niż dla samych sprawców przemocy.

Kolejna panelistka – Renata Durda – zaznaczyła, że #Metoo to ruch, który zorganizowały  kobiety  dzięki własnej energii, odwadze i w oparciu o swoją tożsamość. Akcja stworzyła przestrzeń „do bycia wysłuchaną” i zmieniła dotychczasową narrację dotyczącą przypadków nadużyć seksualnych. #Metoo sprawiło, że to same kobiety zabrały głos w debacie publicznej. Panelistka wskazała, że mówiąc #Metoo kobiety poczuły swoją moc i przekonały się, że wspólnym wysiłkiem mogą zrobić bardzo wiele, aby skutecznie zwalczać wszelkie przejawy przemocy seksualnej wobec kobiet. Ważne, żeby do tej współpracy włączyć mówić mężczyzn i chłopców i szukać w nich sojuszników. Chodzi o to, żeby reagowali i sprzeciwiali się przejawom molestowania seksualnego kobiet w swoim otoczeniu. Jest wielu równościowych mężczyzn którzy chcieliby wziąć udział w zmianie społecznej.

Ruch #Metoo odbił się również szerokim echem wśród mężczyzn. Łukasz Wójcicki podkreślił, że #Metoo sprawiło, że mężczyźni musieli wysłuchać głosów kobiet, których wcześniej nie chcieli i nie musieli słuchać. Powiedzenie #Metoo zmieniło postawę części mężczyzn – masowe wystąpienia kobiet otworzyły im oczy, ukazując skalę przemocy wobec kobiet i zmuszając ich zmiany swojego sposobu myślenia o prawach kobiet i równości. #Metoo przyniosło także nowe wyzwania w pracy panelisty, np. gdy niektórzy mężczyźni postrzegali akcję jako narzędzie w rękach kobiet pozwalające ich zdyskredytować.

Dr Elżbieta Klimek-Dominiak po roku nadal ocenia ruch #Metoo entuzjastycznie, choć dostrzega jej koszty – cześć kobiet, które ujawniły przypadki przemocy, była wyśmiewana, upokarzana, a ich wiarygodność publicznie kwestionowana. Akcja nadal rezonuje – rok po #Metoo temat molestowania seksualnego kobiet pojawia się coraz częściej w publicznym dyskursie, a niewłaściwe zachowania wobec kobiet są częściej piętnowane. Pojawiła się refleksja dotycząca odpowiedzialności sprawców za krzywdzenie kobiet. W ocenie ekspertki rezonans #Metoo uwidocznił się m.in. w przyznaniu przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu rekordowego odszkodowania i renty kobiecie pokrzywdzonej przez pedofila. Energia #Metoo została także wykorzystana do stworzenia nowego języka i mówienia o sprawach, które dotychczas były uciszane. Ten globalny ruch stworzył solidarność kobiet i dał podstawy wielu interesującym inicjatywom, jak np. fundusz „Time’s up” w Stanach Zjednoczonych, który wspiera finansowo amerykańskie organizacje kobiece czy komiks „Drawing the line” w Indiach.

W ocenie dr Elżbiety Korolczuk ruch #Metoo potwierdził, ze nadal potrzebujemy feminizmu, ukazując w pełni, że przemoc seksualna przenika kobiecą codzienność. #Metoo zapoczątkowało także istotną zmianę, przesuwając poczucie wstydu, które dotychczas towarzyszyło pokrzywdzonej na sprawcę molestowania. W Europie ruch #Metoo doprowadził także do innych zmian – np. penalizacji przejawów molestowania seksualnego w przestrzeni publicznej, ułatwieniu dochodzenia odszkodowania za nadużycia seksualne wobec kobiet, zmiany definicji zgwałcenia, tak aby uwzględniała ona kwestię świadomej zgody kobiety. Panelistka zwróciła uwagę, że dzięki #Metoo w wielu europejskich krajach rozwinięto współpracę z inspekcjami pracy i pracodawcami, podjęto liczne inicjatywy edukacyjne, a dzięki wieloletnim wysiłkom ruchu kobiecego stworzono dodatkowe instytucje powołane do walki z przejawami przemocy seksualnej wobec kobiet. W Polsce ruch #Metoo nie doprowadził do takich zmian.

Wystąpieniom panelistek i panelisty towarzyszyła gorąca debata. Jej uczestnicy i uczestniczki zwrócili uwagę, że powodzenie ruchu #Metoo było możliwe dzięki „niewidzialnej pracy” osób, które aktywnie wspierały kobiety ujawniające naruszenia oferując im wsparcie moralne, prawne i terapeutyczne. Ruch #Metoo dał początek wielu cennym inicjatywom wzmacniającym kobiety. Podano także propozycje zmian, które mogłyby istotnie poprawić sytuację kobiet molestowanych seksualnie w przestrzeni publicznej i na uczelniach wyższych.  

W podsumowaniu panelistki i paneliści zaprezentowali odmienne oceny ruchu #Metoo, wskazując, że w wielu krajach akcja doprowadziła do istotnych zmian społecznych i prawnych. W Polsce akcja #Metoo nie przyniosła spektakularnych sukcesów – temat przemocy seksualnej kobiet zaistniał w debacie publicznej, lecz nie doprowadził do istotnych zmian prawnych. Kobiety molestowane seksualnie w przestrzeni publicznej nadal nie dysponują żadnymi efektywnymi narzędziami prawnymi, aby dochodzić swoich praw. Panelistki zwróciły uwagę, że niektóre kobiety uczestniczące w #Metoo nie tylko nie uzyskały potrzebnego im wsparcia, a wręcz przeciwnie – spotkały się z podejrzliwością i licznymi przykrościami.

Podsumowując dyskusję dr Spurek wskazała, że w Polsce #Metoo spowodowało, że ujawniły się głębokie uprzedzenia wobec praw kobiet. Jeśli chodzi o rozmowę na temat przemocy kobiet jako problemu o charakterze strukturalnym, jesteśmy jeszcze na początku drogi.

Sesja 17: Warsztat: Wolność zgromadzeń – odpowiedzialność funkcjonariuszy policji i przedstawicieli administracji (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Czy można zakazywać zgromadzeń prewencyjnie, z uwagi możliwe zagrożenia i prawdopodobne hasła? W głosowaniu większość uczestników warsztatów opowiedziała się przeciwko.
  • Zgromadzenia dają poczucie, że nasz głos jest ważny i nie jesteśmy sami w naszych opiniach.

Przysługująca każdemu wolność organizowania i uczestniczenia w pokojowych zgromadzeniach jest jednym z wyznaczników państwa demokratycznego. Zgromadzenia publiczne są podstawową formą manifestowania opinii publicznej i umożliwiają obywatelom wyrażanie krytycznych poglądów oraz współuczestnictwo w funkcjonowaniu państwa. Dlatego też tak istotne jest zapewnienie możliwie nieograniczonego dostępu do korzystania z tego obywatelskiego prawa.

W ostatnich latach Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował liczne działania dotyczące organizowanych w Polsce manifestacji takich jak chociażby protesty w Puszczy Białowieskiej i Marsz Kobiet w Warszawie. Liczne naruszenia wolności zgromadzeń przez organy władzy publicznej prowadzą do wniosku o konieczności podjęcia refleksji na temat obowiązujących przepisów i praktyki ich stosowania.

Warsztat został zorganizowany przez Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, które posiada bogate doświadczenie związane z monitorowaniem przestrzegania wolności organizowania pokojowych zgromadzeń. OBWE jest także autorem dokumentu „soft law”, który określa podstawowe zasady realizacji tej konstytucyjnej wolności. Warsztat był prowadzony przez Pana Macieja Sopyło przedstawiciela Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka od lat zajmującego się wolnością słowa i popularyzacją praw człowieka oraz Panią Anitę Danka, doradczynię w zakresie praw człowieka OSCE ODIHR, która zajmuje się m.in. monitoringiem wolności zgromadzeń. Eksperci przedstawili zasady odpowiedzialności funkcjonariuszy policji i przedstawicieli administracji publicznej w zakresie monitorowania przebiegu demonstracji i innych zgromadzeń publicznych.

Punktem wyjścia do dyskusji był przykład decyzji Prezydent m.st. Warszawy o zakazaniu Marszu Niepodległości, który miał się odbyć w  dniu 11 listopada 2018 r. Uczestnicy, pracując w grupach, próbowali odpowiedzieć na pytanie, czy dopuszczalne jest zakazanie tego typu zgromadzeń z uwagi na obawy dotyczące możliwości wystąpienia zagrożeń dla bezpieczeństwa oraz głoszenia przez uczestników zgromadzenia treści ocenianych jako nielegalne. W toczącej się dyskusji rozważano, czy za zakazaniem marszu stały argumenty o charakterze prawnym, czy raczej emocjonalne obawy. W przeprowadzonym po dyskusji głosowaniu większość uczestników opowiedziała się przeciwko zakazywaniu tego rodzaju marszów, argumentując to koniecznością zapewnienia wolności zgromadzeń. Część osób przyznała, że sami również nie chcieliby, aby im odmówiono manifestowania ich własnych poglądów. Dlatego też, choć nie podzielają wielu głoszonych na Marszu Niepodległości haseł, nie uważają zakazu za właściwą metodę działań organów państwa. Podkreślano również znaczenie wolności słowa i prawa do głoszenia różnych, także kontrowersyjnych poglądów.

Aktywiści, którzy uczestniczyli w Marszu Niepodległości i stali się ofiarą mowy nienawiści ze strony jego uczestników, przyznali, że to doświadczenie w istotny sposób wpływa na ich ocenę tej sytuacji. Osoby, które w głosowaniu poparły zakaz zgromadzenia, wskazywały na fakt, że z uwagi na doświadczenia minionych lat mamy świadomość, że biorą w nich udział osoby głoszące poglądy, których nie da się podzielić z ideą demokratycznego państwa prawa. Zwracano uwagę, że taki zakaz może mieć na celu ochronę innych konstytucyjnych praw takich jak np. prawo do życia i zdrowia. Padło pytanie o zastosowanie w tym przypadku zasady proporcjonalności. Wskazano na przepisy Konstytucji, które zakazują głoszenia ideologii faszystowskiej. Jako istotny przykład powołano również dyrektywę unijną, która zobowiązuje państwa członkowskie UE do aktywnego zwalczania ideologii faszystowskiej.

Następnie moderatorzy i uczestnicy warsztatów wspólnie podjęli rozważania dotyczące  istoty zgromadzeń i ich znaczenia dla obywateli. Wskazano, że istotą zgromadzenia jest publiczne spotkanie w celu wspólnego  wyrażenia opinii. Podkreślono również, że wolność zgromadzeń stanowi istotę demokracji. Umożliwia ona bowiem wywieranie wpływu na rządzących. Jest często także najlepszą metodą do wyrażania krytycznych opinii dotyczących działania państwa.

Istotnym aspektem dyskusji była relacja pomiędzy wolnością zgromadzeń a prawem do prywatności. Zwracano uwagę, jak wielkie znaczenie może mieć publikowanie zdjęć zrobionych podczas zgromadzeń. Zdjęcia takie mogą bowiem służyć na przykład do profilowania osób manifestujących. Jeden z uczestników podał przykład osoby, która w związku z udziałem w marszu równości w Krakowie została zwolniona w pracy.

Omówiono również kluczowe międzynarodowe standardy dotyczące wolności zgromadzeń. Zgodnie z tymi standardami państwo ma pozytywny obowiązek ochrony i umożliwiania zgromadzeń. Ma jednak również negatywny obowiązek nieingerowania w zgromadzenia organizowane przez obywateli. Należy szczególnie podkreślić, że to na  państwie spoczywa obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa podczas zgromadzeń. To zadaniem policji jest podejmowanie działań wobec jednostek, które, zachowując się brutalnie, naruszają przebieg pokojowych zgromadzeń. Jeżeli całe zgromadzenie zaczyna stanowić zagrożenie, przestaje mieć charakter pokojowy i przestaje korzystać z ochrony wolności zgromadzeń. Państwo powinno powstrzymywać się od podejmowania działań prewencyjnych, które ograniczają możliwość organizowania zgromadzeń. Niedoskonałość interwencji podejmowanych przez służby nie powinna prowadzić do obniżenia standardów ochrony wolności zgromadzeń i wprowadzania wyjątków od wolności słowa. Rodzi to bowiem ryzyko podejmowania arbitralnych decyzji przez kolejne władze i marginalizowania w dyskursie publicznym grup reprezentujących inne poglądy. Kwestia bezpieczeństwa nie powinna stanowić dla państwa „wymówki” zwalniającej z obowiązku zapewnienia możliwości organizowania zgromadzeń.

Konkluzje:

Kluczowe pytanie: Czy zamiast uciszania dużej grupy ludzi gromadzących się w celu manifestowania poglądów, nie powinniśmy skupić się na identyfikowaniu jednostek, których celem jest zakłócenie porządku publicznego?

Ewentualne ograniczenia wolności zgromadzeń muszą być:

  • Oparte na przepisach prawa
  • Konieczne
  • Proporcjonalne
  • Niedyskryminujące

Sesja 18: Konieczne zmiany w systemie biegłych sądowych (BLOK D)

Data: 2018-12-14
  • „Konieczność zagwarantowania niezależności biegłego najlepiej ilustruje historia kierowcy czerwonego seicento”
  • Nie istnieje idealny system doboru biegłych. Najbardziej nam potrzebny można wypracować tylko w otwartej debacie.
  • Na pewno konieczny jest centralny rejestr biegłych sądowych.

Kwestia udziału biegłych jest istotna dla każdego postępowania – karnego, cywilnego, rodzinnego, gospodarczego. W wielu kwestiach technicznych, naukowych i specjalistycznych sędziowie musza zaczerpnąć wiedzy ekspertów z danej dziedziny. Ich opinia ma najczęściej kluczowe znaczenie dla poprawnego rozpoznania sprawy.

Rzecznik Praw Obywatelskich od wielu lat podejmuje problem braku kompleksowej regulacji statusu biegłych sądowych. Nie ulega wątpliwości, że ich dostępność (a także jakość pracy) wpływa na efektywność pracy sądów oraz prokuratury. W ostatnim czasie powstały na ten temat raporty Najwyższej Izby Kontroli, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Forensic Watch. Celem panelu było zastanowienie się nad możliwymi strategiami działania, aby systemowe problemy dotyczące biegłych sądowych zostały rozwiązane. 

W panelu wzięli udział:

  • Piotr Girdwoyń – ekspert nauk kryminalistycznych
  • Krzysztof Kwiatkowski – prezes NIK
  • Marcin Wolny – ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
  • Marek Pękała – emerytowany policjant
  • Anna Korwin-Piotrowska – sędzia sądu okręgowego
  • Marta Kolendowska-Matejczuk – zastępca Dyrektora Zespołu prawa karnego BRPO

Piotr Girdwoyń

Możliwość pociągnięcia biegłego do odpowiedzialności karnej lub odszkodowawcza może powodować „efekt mrożący” i paraliżować wydawanie kategorycznych (użytecznych) opinii.

A niejasności można rozwiewać przez opinię uzupełniającą lub innych biegłych.

Bardzo niebezpieczne jest penalizowanie w art. 233 k.k. opinii nieumyślnie fałszywej. Co to jest nieumyślnie fałszywa opinia? – nie wiadomo. Czy chodzi o konkretną sprawę? Przecież fałszywość zakłada umyślność. W efekcie będzie się biegłych ścigać za braki, niedociągnięcia, itd. A przecież są mechanizmy naprawiające błędy i niejasności.

Liczba skazań za „fałszywą opinię” – lata 2002-2004: 0, 2005 r. :1, 2008 r. : 3 (najwięcej) łącznie ok. 10.

Biegły może też wszak popełnić inne przestępstwa, np. przekupstwo, nadużycie tytułu biegłego sądowego w obrocie gospodarczym, ujawnienie tajemnicy.

Odpowiedzialność odszkodowawcza jest faktem, pomimo zastrzeżeń biegłych.

Krzysztof Kwiatkowski

Mówił o kontroli działalności biegłych przez NIK (Kontrola nie dotyczyła postępowań, czy samych opinii, lecz systemu): Wydatki nabiegłych ciągle rosną, ale też liczba skarg na biegłych, są coraz częstsze głosy krytyczne pod adresem systemu biegłych bo prowadzi on do przewlekłości.

Z kontroli wynika, że aktualny model nie gwarantuje rzetelnych i terminowych opinii, bo brak procesu weryfikacji kompetencji kandydatów (jest tylko formalna)  i podczas przedłużania wpisu oraz umożliwia powoływanie osób niedających rękojmi jako ad hoc.

Ministerstwo Sprawiedliwości nie reagowało na informacje spływające z sądów okręgowych, a projekt zmian prawa z 2014 r. nie mógł poprawić sytuacji.

Co zrobić?:

Wprowadzić centralny rejestr biegłych i ich opinii (centralny rejestr miał powstać w 2017, ale nie powstał).

Rzetelnie zbierać informacje statystyczne.

Efektywnie dobierać biegłych i skutecznie nadzorować ich rzetelność.

Marcin Wolny

Mówił o braku ram instytucjonalnych powoływania biegłych – prezesi sądów są do tego nieprzygotowani. Wynagrodzenia są żenująco niskie, co prowadzi do powoływania byle kogo, żeby tylko powstała byle jaka opinia.

Ogólnopolska lista biegłych jest koniecznością. Przynajmniej teraz sądy publikują listy własnych biegłych, ale poziom informowania o ich kompetencjach bardzo różny. + rejestr opinii = kontrola jakości. Za pobiegnie też migracjom skreślanych biegłych do innych sądów.

Opinię biegłego sądy też muszą ocenia ć krytycznie i racjonalnie. A przecież kurs prawniczy i aplikacja do tego nie przygotowuje.

Promyk światła: Centrum Nauk Sądowych na UW, działalność RPO.

Anna Korwin-Piotrowska

Faktycznie istnieje fetyszyzacja opinii biegłego. Z drugiej strony sądy przerzucają na biegłego ciężar orzekania. A to prowadzi do wystawienia biegłego na ataki strony niezadowolonej z opinii, a sąd nie reaguje.

Potrzebna porządny podręcznik-metodyka prowadzenia opinii dla sędziów.

Projekty ustaw dotąd sprowadzają się do powielenia treści obecnego rozporządzenia – ale nie nie tędy droga.

Centralna lista biegłych niezbędna. Prezesi nie są kwalifikowanie do weryfikowania kandydatów na biegłych. Potrzebny nam centralny organ, najlepiej niezależny od Ministra Sprawiedliwości, który prowadziłby weryfikację.

Marek Pękała

Obecnie centralne laboratorium kryminalistyczne jest instytutem, ale budżetowo zależne od MSWiA.

Nadzór prezesa nad listami biegłych jest iluzoryczny i formalny.

Musi powstać lista dyscyplin i specjalności zdefiniowanych (np. w Czechach 50 specjalności i 128 dziedzin). Powinny to zrobić profesjonalne stowarzyszenia. Definicje powinny określać, co powinien i co może zrobić biegły (jakie są ograniczenia danej dziedziny).

Opinia powinna być traktowana jako usługa. To pozwoli urealnić zarobki oraz zastosować mechanizmy kontroli jakości właściwe stosunkom gospodarczych (ocena zgodności z wymaganiami, tzw. normy jakości).

Biegli powinni się opowiadać nie tylko w zakresie dziedziny, lecz też stosowanej metodyki (czy spełnia wymogi naukowości). Powinni też mieć obowiązek podtrzymywania kompetencji (np. testy biegłości).

W dyskusji pojawiły się liczne głosy publiczności:

  • Osobiste poglądy biegłego mają często znaczenie w tworzeniu opinii (np. jeśli biegły jest członkiem Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich). Jak zapewnić neutralność?
  • Sędziowie podchodzą bezkrytycznie do oczywiście nieracjonalnych opinii. I to „poszkodowany” musi udowadniać związek przyczynowy miedzy błędną opinią i własną krzywdą.
  • Jak często biegły jest skreślany na gruncie merytorycznym, a nie administracyjnym? Co zrobić z opiniami oczywiście sprzecznymi z prawami natury?
  • Kompleksowa ustawa o biegłych jest niezbędnie konieczna. Ale już teraz trzeba weryfikować, kto chce się wpisywać na listy. Sądy nawet nie zauważają, że opinie są sporządzane „nowatorskimi” własnymi metodami biegłych. Penalizacja nieumyślnie fałszywej opinii jest pożądana.

Dwie osoby z widowni określały się jako „pokrzywdzone” przez biegłych, co skutkowało skierowaniem przeciwko nim postepowania karnego lub utratą majątku życia.

Marek Wolny przywołał sprawę „Pana Tomasza”, którego zwłoki znaleziono w rzece i pozytywnie zidentyfikowane. Tymczasem 15 lat później znaleziono inne zwłoki zakopane w innym miejscu, które także zidentyfikowano jako zwłoki „Pana Tomasza”.

Jaskrawym przykładem ludzkiej tragedii jest także sprawa Tomasza Komendy skazanego na podstawie niejednoznacznej opinii biegłego.

Z panelu wyłaniają się dwie  główne konkluzje:

  1. konieczny jest centralny rejestr biegłych sądowych;
  2. nie ma idealnego systemu doboru biegłych – każdy system ma wady i zalety.

Sesja 19: Warsztat: Symulacja procesu sądowego

Data: 2018-12-14
  • Nie dowiecie się, czy Robert nękał Kingę w sposób sprzeczny z prawem. Sprawa okazała się za trudna na półtoragodzinny warsztat. Ale dużo się nauczyliśmy.
  • Symulacja procesu sądowego jest niezwykle skutecznym narzędziem edukacyjnym, watym rozpowszechniania
  • Uczy nie tylko podstaw postępowania sądowego, ale widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych sądów, szacunku dla innych

Symulacja procesu sądowego zaczyna się od wyjaśnienia podstawowych zasad postępowania w sądach rejonowych. Warsztaty prowadzi sędzia Arkadiusz Krupa z Sądu Rejonowego w Łobzie.

Sprawa będzie karna, a w takiej sprawie w pierwszej instancji sędzia sądzi jednoosobowo. Musi dobrze ważyć wszystkie okoliczności sprawy, musi pamiętać, że w razie wątpliwości rozstrzyga na korzyść oskarżonego. Bywa, że niektórych dowodów nie może uznać

- Przecież tak się nie da! – protestują zebrani

- Da się. Na tym polega bycie sędzią – tłumaczy sędzia Krupa.

Będziemy odgrywać sprawę o stalking. Bawi nas to trochę, bo na sali są same kobiety. Ale w miarę upływu czasu wszyscy utożsamiają się ze swoimi rolami.  Mamy pokrzywdzoną, sprawcę, świadków, prokuratora, sędziego i ławników. Posługujemy się scenariuszem przygotowanym przez fundację CourtWatch. Była wykorzystywana w tym roku także w czasie symulacji rozprawy sądowej w czasie festiwalu Pol’and’rock w Kostrzyniu nad Odrą.

- Stalking to uporczywe nagabywanie – tłumaczy sędzia Krupa. – Sprawa jest trudna, bo dotyczy zwykłych ludzkich kontaktów. Musimy więc ustalić, kiedy np. SMS służy przekazaniu informacji, a kiedy już nie. Kiedy na kontakt była przynajmniej domniemana zgoda, a kiedy nie. Sędzia musi to wyważyć.

Zaczynamy postępowanie. Sędzia Krupa podpowiada, czy stać, czy siedzieć, i kto jeszcze powinien zabrać głos, zanim dobiegnie końca dany etap postępowania. Bardzo wyraźnie podkreśla, do którego momentu poszkodowany może wnieść o to, by zostać oskarżycielem posiłkowym (do momentu odczytania aktu oskarżenia).  Nasza pokrzywdzona korzysta z tego prawa i staje się oskarżycielką posiłkową.

Sąd – i uczestnicy warsztatu słuchają o sporze trojga ludzi: oskarżony i pokrzywdzona byli parą, ale się rozstali. Ona poznała innego, on się z tym nie godzi i próbuje ją odzyskać. Twierdzi, że wysyła góra dwa SMSy dziennie – ona mówi, że było ich kilkadziesiąt. On skarży się, że ona nie powiedziała mu otwarcie, że poznała innego, ona – nie widzi w tym problemu. On mówi, że się o nią boi, bo nowy partner ją skrzywdzi.

Przerywają sobie, denerwują się. „Sędzia” próbuje nad tym zapanować. Sędzia Krupa pokazuje, jakie pułapki mogą kryć się w źle (niechcący lub umyślnie) zadanych pytaniach. Dobre pytania powinny być otwarte, zachęcać do otwartej odpowiedzi, bo wtedy można dowiedzieć się więcej. Pytania, na które odpowiada się „Tak” lub „nie” nie ułatwiają rozwikłania sytuacji. Pokazuje, jak dopytywać świadków, oskarżonego i pokrzywdzoną.

I sprawa Kingi, Roberta i Tomasza staje się coraz bardzie skomplikowana – już nie wiemy, ile było SMSów, skąd wiadomo, co zawierały, czy świadkowie dobrze zapamiętali, co się zdarzyło, czy chcieli powiedzieć prawdę…

Sąd wyroku wydać nie zdołała, odroczył zatem rozprawę (bo skończył się czas przeznaczony na warsztat).

I w konkluzji - poleca tę formę edukacji prawnej

 

Sesja 15: Rola Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w obronie praworządności w Polsce (BLOK A)

Data: 2018-12-14
  • Postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE nie stanowią ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski i nie naruszają jej suwerenności.
  • Podstawą postępowań są deklaracje i zobowiązania, jakie Polska złożyła międzynarodowym partnerom.
  • Postępowanie przed TS UE świadczy o tym, że deklaracje Polski są przez jej partnerów traktowane poważnie

Kryzys konstytucyjny w Polsce objawia się na wielu płaszczyznach funkcjonowania Państwa. Między innymi, wobec naruszenia niezależności sądów działania podjęły organy organizacji międzynarodowych wobec których Polska podjęła zobowiązania międzynarodowe. Efektem tych działań są toczące się przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej postępowania. W debacie publicznej pojawiają się głosy, że stanowi to ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski oraz narusza suwerenność Polski. Dyskusja podczas panelu miała dać odpowiedź na pytanie czy rzeczywiście tak jest.

W panelu wzięli udział:

  • Doktor Marek Prawda – doświadczony dyplomata, obecnie dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce;
  • Profesor Marcin Matczak – profesor Uniwersytetu Warszawskiego, radca prawny, partner w kancelarii Domański-Zakrzewski-Palinka, znany powszechnie komentator i popularyzator wiedzy;
  • Doktor Maciej Taborowski – pracownik naukowy – adiunkt na Wydziale Prawa i Adm. Uniwersytetu Warszawskiego w katedrze prawa europejskiego, również komentuje wydarzenia aktualne z punktu widzenia prawa UE;
  • Gerald Knaus -  założyciel Europejskiej Inicjatywy Stabilności (ESI). Pracownik Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu.

Moderatorka: profesor Agnieszka Grzelak, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Prawa UE Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego, zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Europejskiego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bezprecedensowa decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE o zastosowaniu środków tymczasowych w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym doprowadziła do powstrzymania dalszych prób ograniczania niezależności Sądu Najwyższego. TSUE okazał się niezwykle istotnym organem strzegącym praworządności w Polsce. Przed TSUE zawisłe są sprawy z pytań prejudycjalnych polskich sądów. Czekamy także na rozstrzygnięcie TSUE w sprawie Komisja przeciwko Polsce, dotycząca Sądu Najwyższego. 

Głosy w dyskusji:

Agnieszka Grzelak dokonała przeglądu toczących się obecnie przed TSUE postępowań dotyczących Polski i zarysowała kontekst normatywny dla dyskusji.

Marek Prawda zauważył, że Unia Europejska zmaga się obecnie z wieloma problemami, jednym z nich są systemowe naruszenia praworządności. Unia Europejska musi być wspólnotą normatywną. Wspólne zasady praworządności mają przełożenie na wszystkie płaszczyzny działania Unii, w tym wspólny rynek. Uczestnik panelu wskazał również polityczne i prawne konsekwencje naruszeń praworządności.

Marcin Matczak stwierdził, że powiązanie sprawy niezależności sądów z kwestiami praworządności w Unii Europejskiej pozwoliło zahamować atak na sądy. Perspektywa wyjścia z Unii Europejskiej nie jest w Polsce społecznie akceptowana. Uczestnik panelu przedstawił percepcję spraw europejskich w Polsce i spraw polskich w Europie. Stwierdził że rolą prawników jest pokazywanie co się dzieje w Polsce, jak niszczone są instytucje. Niebezpieczne jest porównywanie Polski do Węgier. Obecnie generowane przez rząd komunikaty wywołują efekt mrożący wśród sędziów, którzy będą się bać zadawania pytań prejudycjalnych. Sytuacja jest poważniejsza w Polsce niż wydaje się partnerom zagranicznym.

Maciej Taborowski stwierdził, że Polska jest dla Unii Europejskiej źródłem precedensów. Niezawisłość sędziów jest obecnie chroniona z pominięciem elementu unijnego. Rząd zaatakował instytucje, które są kluczowe z perspektywy funkcjonowania systemu prawnego Unii Europejskiej. Konieczna jest ochrona sądów krajowych jako sądów europejskich.

Gerald Knaus zauważył, że sytuacja w Polsce jest istotna dla Europy jako wspólnoty. Obecnie w Europie wzmacniają się partie antyeuropejskie. Unia Europejska musi chronić praworządność i sądy. W związku z tym potrzebny jest silny Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Koncentracja władzy nad sądami w rękach Ministra Sprawiedliwości jest niebezpieczna.

Konkluzje z panelu:

  1. Wbrew obecnej publicznie retoryce, wszczynane postępowania - zarówno na podstawie art. 7 TUE, jak i postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE – nie stanowią ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski oraz nie naruszają suwerenności Polski. Legitymacja wszczynanych w ramach UE procedur uzasadniona jest zaciągniętymi przez Polską zobowiązaniami międzynarodowymi, zakotwiczonymi między innymi w Traktatach stanowiących podstawę UE. Jeżeli państwo członkowskie narusza zaciągnięte zobowiązania, uruchamiana są procedury przewidziane w Traktatach.
  2. Rolę zasadniczą w toku takiej ochrony odgrywa Trybunał Sprawiedliwości UE, organ sądowniczy Unii Europejskiej oraz sądy krajowe państw członkowskich,  działające w toku stosowania prawa unijnego również jako sądy unijne. Warto przypomnieć fundamentalną tezę z orzeczenia 64/16: Trybunał może kontrolować przepisy krajowe mające wpływ na niezależność sądów krajowych i niezawisłość sędziów, sądy krajowe działają bowiem również jako sądy unijne, a ich niezależność i niezawisłość sędziów jest podstawową gwarancją prawidłowego funkcjonowania wiodących zasad unijnej wspólnoty prawnej – zasady wzajemnego zaufania, wzajemnego uznawania, ochrony praw podstawowych, prawidłowego funkcjonowania procedury prejudycjalnej.
    Z tego względu Trybunał nie tylko może, ale i powinien oceniać status sądów i sędziów w państwach członkowskich.
  3. Głównym celem procedury art. 7 TUE oraz procedur wszczynanych przed Trybunałem Sprawiedliwości UE jest doprowadzenie do przestrzegania przez państwo członkowskie prawa UE, w analizowanym przypadku zasad praworządności określonych w art. 2 TUE. Na tym aspekcie powyższych procedur koncentrują się dyskusje i analizy eksperckie. Trzeba wyraźnie przypomnieć, że procedury wszczynane przed Trybunałem Sprawiedliwości UE mogą, w przypadku nierespektowania wyroków Trybunału, skutkować nałożeniem kar finansowych, zaś procedura art. 7 TUE pozwala w skrajnym przypadku na pozbawienie niepraworządnego państwa prawa udziału w unijnym procesie decyzyjnym.

 

Sesja 8: Nacjonalizm, patriotyzm, tożsamość konstytucyjna i prawa człowieka (BLOK B)

Data: 2018-12-14
  • Musimy stawić czoła konsekwencjom debaty o "Innym" (o uchodźcach), która w ostatnich latach przetoczyła się przez Polskę. Te konsekwencje same nie znikną

Co dominuje w pojęciu  Polska - Państwo czy Naród. Dyskusja na ten temat toczyła się i w II RP i w czasach PRL-u. Teraz powraca znowu. W polskiej tradycji ważne jest to wartościujące rozróżnienie, choć jak stwierdził prof. Rafał Pankowski bywa, że zatracamy  zdolność do wyraźnego przeciwstawienia patriotyzmu nacjonalizmowi, a przecież krytyczny patriotyzm jest (powinien być) ważną wartością zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Potwierdził tę tezę Leszek Jeżdżewski. Według niego Polak patriota to ktoś, kto jest z jednej strony dumny z postawy i dokonań Ireny Sendlerowej, a z drugiej strony płacze nad szmalcownikami, którzy dla pieniędzy wydawali swoich współobywateli.

Patriotyzm i Konstytucja są ze sobą ściśle powiązane. Tworzymy wspólnotę w ramach Unii Europejskiej, ale równocześnie respektujemy nasze narodowe konstytucje. Dr Śledzińska-Simon zwróciła uwagę, że naród stanowi prawo poprzez pewną większość. Istotna jest odpowiedź, jak chronimy równocześnie jednostki na styku obywatel/ Państwo i czy zapewniamy mniejszości ich prawa. Na ile pozwalamy sobie na odstępstwa i osłabianie tych praw m.in. poprzez sposób, w jaki władza traktuje teraz niezależność sądów w Polsce.

Krzysztof Czyżewski uważa, że stosunek do mniejszości jest sprawą fundamentalną. Przypomniał, że  państwo narodowe mamy dopiero od 100 lat i jest to zasadniczo inna jakość po  wspólnotowości pierwszej Rzeczpospolitej wielonarodowej. Operacja  przemiany w państwo narodowe Polaków była niezwykle bolesna zwłaszcza w miejscach tradycyjnie wielokulturowych, jak pogranicza. Nowa konstytucja jakby nie dostrzegała tych wcześniejszych więzów, przenikania, wielokulturowości i różnych tradycji i religii. Przed Polską w 1918 roku stanęło wyzwanie - cieszyliśmy się niepodległością, suwerennością, niezależnością, wolnością od zaborcy. Tworzyła się  większość polska, zaś mniejszości społeczne stały się osobnym światem, inaczej zorganizowanych, osobnych grup. Tak, jakby ze wspólnego stołu wielokulturowej Rzeczpospolitej wydzielono wielki stół Polski i mniejsze – osobne stoliki dla mniejszości. 

Teraz trzeba od nowa otwierać to, co zostało zamknięte np. dla kultury.

Moderatorka Dominika Kozłowska zwróciła uwagę, że dyskusje w III RP od początku toczą się wokół stosunku do mniejszości różnego rodzajów i są one sprawą wywołującą ostre spory.

Leszek Jażdzewski zwrócił uwagę, że kategoria mniejszości jest zawsze wytworzona przez większość, a przecież ta mniejszość także jest u siebie.

Krzysztof Czyżewski: Tworzenie odrębnych grup przyrównał to tworzenia w mieszkaniu oddzielnych pokoi. Za każdym takim wyodrębnieniem stoi jakaś historia. Wyzwaniem dla nas wszystkich jest przełamanie syndromu osobnego pokoju i mówienie o wspólnej historii, potrzebach i prawach.

Paneliści zastanawiali się także , czy wizje narodowców II i III RP są podobne, czy mają takie same źródła. Czy polski nacjonalizm napędza to samo co w innych krajach.

Profesor Rafał Pankowski zauważył, że kończy się smutny rok i smutne obchody 11 listopada 1918 roku. Problemem obchodów była jawna, wręcz ostentacyjna

legitymizacja skrajnego nacjonalizmu przez najwyższe władze państwowe w Polsce (marsz pod sztandarami ONR) .

Kiedyś w Polsce innym był Żyd, dzisiaj jest to uchodźca, ktoś, kto jest strasznie straszny, chociaż go nie ma.

Badania opinii publicznej pokazują jak bardzo w ciągu ostatnich kilku lat zmieniła się postawa Polaków z otwartej na niechętną i zamkniętą. Debata o uchodźcach, która przetoczyła się przez Polskę, dotknęła ważnych emocji.

Według Krzysztofa Czyżewskiego te emocje to lęk, spowodowany obroną granic tożsamościowych. Najbardziej „Innym” staje się ten, kto stanie w obronie mniejszości, imigrantów. Mimo, że swój zostaje napiętnowany jako nielojalny, zdrajca, sprzedawczyk.  Przypomniał mord Gabriela Narutowicza, którego sprawca, mimo poniesionej kary, został dla niektórych środowisk moralnym zwycięzcą.

Nacjonalizm nie jest odpowiedzią na przyszłość. Nawet jeśli przez chwilę musimy zamknąć się w twierdzy, żeby żyć pełnią musimy z niej wyjść i budować mosty porozumienia z innymi ludźmi.  Patriotyzm jest dużo bardziej otwarty i przyszłościowy, pozwala na budowanie mostów. Nacjonalizm zamyka nas w twierdzy. W długiej perspektywie most jest naturą społecznego współżycia, nie da się bez niego żyć. Przekroczenia granic, spotkanie, to jest w nas.

Założenia panelu:

Dyskusja o demokracji w Polsce to nie tylko rozważania na temat systemu instytucjonalnego i zagrożeń dla niego. To także kwestia dominujących ideologii. Budowanie „Budapesztu w Warszawie” ma konsekwencje dla interpretacji pojęć nacjonalizmu oraz patriotyzmu, ale także do relacji państwo-Kościół. Podważanie obowiązującej Konstytucji RP wpływa na budowanie podziałów w społeczeństwie oraz kwestionowanie wynikającej z Konstytucji tożsamości narodowej. Zwrot w kierunku demokracji nieliberalnej oznacza kwestionowanie liberalnej koncepcji praw człowieka. Z drugiej strony daje podstawę do budowania nowej wizji tożsamości – patriotyzmu konstytucyjnego.

Sesja 10: Warsztat: Komunikacja działań w zakresie praw człowieka z wykorzystaniem mediów społecznościowych i innych narzędzi (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Istota przekazu to treść – a nie umiejętności techniczne
  • Prawa człowieka są czymś osobistym – musimy ludziom pokazać, jak to przekłada się na ich osobiste problemy.
  • Przekaz powinien być prosty. Kluczowe jest tworzenie ram komunikacyjnych (ang. frames)

Warsztat miał na celu przybliżenie działaczom i działaczkom organizacji pozarządowych oraz aktywistom i aktywistkom możliwości wykorzystania mediów społecznościowych (oraz innych narzędzi nowych technologii) do ich codziennej działalności oraz wypracowanie odpowiedzi na następujące pytania:

  • Jak z nich korzystać?
  • Czy jest to skuteczne?
  • Czy jesteśmy w stanie przekroczyć granice naszej „bańki internetowej”?
  • Jak łączyć wiedzę specjalistyczną z uproszczoną komunikacją?
  • Czy warto promować indywidualne profile internetowe ekspertów i ekspertek związanych z organizacją czy stawiać na promocję organizacji?
  • Jak walczyć z mową nienawiści, która bywa reakcją na komunikaty zamieszczane w mediach społecznościowych?

Próbę odpowiedzi na podjęli: zastępczyni Dyrektora Biura instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE Katarzyna Gardaphadze, dziennikarz LibertyEU Israel Butler oraz bloger I przedsiębiorca zajmujący się wspieraniem i inwestowaniem w projekty technologiczne Artur Kurasiński.

Katarzyna Gardaphadze mówiła, że jeżeli przekaz jest głównie negatywny, wywołuje to w ludziach zobojętnienie. W mediach społecznościowych widzimy głównie wiadomości negatywne. Problem leży w braku weryfikacji - nie szukamy czy informacja jest prawdziwa. Tworzymy w naszej bańce komunikacyjnej przekaz w gruncie rzeczy fałszywy.

Israel Butler podkreślił, że popularyzacja praw człowieka w UE nie jest zupełnie nową dziedziną, ale wymaga dużego nakładu sił. Wskazał również, że środkiem do realizacji tych celów są często materiały wizualne, które potwierdziły swoją skuteczność, lecz należy unikać długich komunikatów, które zniechęcają odbiorców.

Opisując działalność “Libierties “ wskazał na wage, jaką powinno się przykładać do spersonalizowanych sposobów komunikacji, min. memów, które stały się ważną częścią kultury popularnej.

Wśród interaktywnych metod panelista wymienił również komunikaty wideo – vlogi oraz relacje w mediach społecznościowych cechujące się wysoką skuteczność przekazywanych komunikatów.

Na pytanie o skuteczność komunikatu przedstawiciel LibertiesEU głosił potrzebę podsumowania ważnych kwestie w jednym zdaniu. Uproszczenie komunikatu to kwestia kluczowa w tego  typu relacji z odbiorcą.

Do tego niezbędne jest tworzenie ram komunikacyjnych (ang. frames) – to one zapadają w pamięci odbiorcy. Gdy dla przykładu Victor Orban stworzy taką ramę, to komunkat z niej wynikły jest na tyle silny, że odbiorca musi się dostosować. Rozwiązaniem tego problemu jest zdaniem dziennikarza niereagowanie na ataki. To powoduje bowiem odwrotny skutek. Zamiast tego należy tworzyc własne ramy. Zamiast mówić, że nie ma kryzysu migracyjnego – lepiej opowiadać swoja historię – o tym, że bycie Polakiem to wyciaganie ręki, żeby pomoc innym. Nie jest to kwestia braku podawania faktów, ale wiązanie ich z wartościami.

Prawa człowieka są czymś osobistym – musimy ludziom pokazać, jak to przekłada się na ich osobiste problemy.

Katarzyna Gardaphadze przedstawiła interaktywne metody komunikacji z odbiorcą inspirowane serią “Humans of New York”. Pracownicy ODIHR OBWE w specjalnych nagraniach dzielą się tym, jak istotne są prawa człowieka w ich życiu.

Podkreśliła też, że należy wychodzić z komunkatem poza powszechnie utrwalone schematy. Za przykład skutecznego i atrakcyjnego przekazywania treści może tu służyć  niedawny nowojorski fashionweek – gdzie jedna ze znanych marek odieżowych zamiast modelek do prezentacji swoich ubrań zaprosiła obronców praw człowieka.

Artur Kurasiński wskazał na wagę treści, które przekazujemy. Te treści, tak zwany “content” są rozpowszechnianane na platformach, które maja swoją specyficzną polityke. Ważne, abyśmy wiedzieli, kto te komunikaty wysyła. I czy wszysycy uzytkownicy mediów społecznościowych mają równe prawa w tym zakresie.

Jeżeli chcemy mieć demokrację w takim stopniu, jak mieliśmy – te platformy muszą być ograniczone, szczególnie Facebook i Google, które przez algorytmy śledzące wpływają bezpośrednio na naruszenia naszej prywatności.

Pytania z sali dotyczyły między innymi problemu ucywilizowania nowych technologii , skutecznego organizowania kampanii społecznych czy wykorzystania nowych technologii do promocji wartości demokratycznych, w tym praw kobiet.

Sesja 11: Prawo do czystego środowiska jako prawo człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Odpowiedzialność za ochronę środowiska powinno ponosić państwo, państwa ma narzędzia lub możliwość ich ustanowienia;
  • Potrzebna jest rzetelna informacja dla obywateli, edukacja proekologiczna, wzrost świadomości obywateli.
  • Trzeba wprowadzić prawo podmiotowe do czystego środowiska, wydaje się, iż powinno to się odbyć  na poziomie międzynarodowym;
  • Konieczne jest dalsze rozwijanie litygacji strategicznej, poszerzanie zakresu ochrony udzielanej przez sądy;

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych przez Konstytucję. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom (art. 74).

Zmiany w środowisku nie pozostają obojętne dla praw człowieka. Bezpośrednio lub pośrednio wpływają na prawo do życia, prawo do zdrowia, czy prawo do środowiska. Wraz z rozwojem cywilizacji ludzkiej odkrywamy coraz więcej praw przysługujących człowiekowi. Po legitymizacji praw politycznych, społecznych i ekonomicznych prawodawcy stoją przed nowym wyznawaniem – prawem lub wiązką praw do czystego środowiska. W następstwie postępu technologicznego i wzrostu świadomości ekologicznej, wraz z dążeniem do zmniejszenia zanieczyszczeń, emisji i innych szkodliwych działań, coraz częściej mówi się o prawie jednostki  do życia w czystym, przyjaznym środowisku.

W ocenie Rzecznika, debata dotycząca zagadnienia prawa do czystego środowiska jest szczególnie potrzebna z kontekście problemu zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju,  które w sposób oczywisty stanowi  zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego.

W panelu wzięli udział:

  • Agnieszka Warso-Buchanann (radczyni prawna w zespole Clean Air, Fundacja ClientEarth),
  • Katarzyna Guzek (Rzeczniczka prasowa Greenpeace, aktywistka ekologiczna),
  • Jakub Jędrak (członek Krakowskiego Alarmu Smogowego oraz Polskiego Alarmu Smogowego),
  • Irena Sienkiewicz (członek założyciel Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej),
  • Zdzisław Kędzia (profesor w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu i na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu; specjalista z zakresu prawa konstytucyjnego i praw człowieka).

Moderatorem dyskusji był dziennikarz Adam Wajrak.

Odbywający się w grudniu 2018 r. szczyt COP24 w Katowicach zmusza do zastanowienia się, na ile ochrona środowiska wiąże się z prawami człowieka. Działania podejmowane przez liczne organizacje pozarządowe w Polsce pokazują, że w wielu przypadkach mamy prawo oczekiwać realizacji od władz publicznych prawa do czystego środowiska. Rzecznik Praw Obywatelskich angażuje się w działania dotyczące ochrony Puszczy Białowieskiej (brak konsultacji społecznych dotyczących planu urządzenia lasu), walki ze smogiem, uciążliwości zapachowych oraz konsekwencji różnych inwestycji energetycznych i drogowych. Powstaje pytanie, jak w Polsce doprowadzić do rzeczywistej realizacji zasady zrównoważonego rozwoju i pełnego poszanowania interesów obywateli w postaci zachowania czystego środowiska

W trakcie debaty zastanawiano się, czy kiedy mówimy o prawie do czystego środowiska mamy na myśli prawo podmiotowe, czy też normę programową. Przy szerszym spojrzeniu na kwestię ochrony środowiska jej związek z ochroną praw człowieka wydaje się oczywisty. Mówimy tu nie tylko o prawie do czystego powietrza, ale o bioróżnorodności gatunków i kwestii zmian klimatycznych. Podano przykłady działań zachodnich korporacji w krajach rozwijających się, które powodują całkowitą degradację środowiska naturalnego, tworzą takie warunki, w których ludzie nie są w stanie żyć. Zastanawiano się, czy na prawo do czystego środowiska można patrzeć antropocentrycznie przez pryzmat praw człowieka – przecież pomiędzy ludźmi a środowiskiem jest często sprzeczność interesów. Może więc warto mówić nie o prawach obywateli, ale o obowiązkach – tu jednak pojawia się pytanie, na kim ciąży obowiązek ochrony środowiska na państwie, czy na każdym obywatelu. Czy można się domagać od sąsiada, żeby nie spalał odpadów? Z drugiej strony zaznaczono, że człowiek jest częścią środowiska, nie można zatem mówić o opozycji człowiek-środowisko. Zwrócono uwagę, że istotą ochrony środowiska jest dążenie do samoograniczania się przez ludzi i państwa.

Dyskusja o istnieniu prawa podmiotowego do środowiska toczy się od wielu lat. Podkreślono, że prawo podmiotowe do czystego środowiska nie zostało wyraźnie sformułowane ani na gruncie krajowym, ani międzynarodowym. Co jednak nie może oznaczać braku konieczności podejmowania prób wywodzenia w toku procesów sądowych podmiotowego prawa do środowiska (na przykład ETPCz prawo do środowiska wywodzi z prawa do prywatności). Zauważono, że potrzeba poszukiwania prawa podmiotowego wynika z tego, że obywatele czują, że państwo nie chroni w sposób wystarczający środowiska naturalnego. Tutaj należy wskazać w szczególności na problem uciążliwości zapachowych czy też ocen oddziaływania na środowisko. W toku debaty pojawiły się głosy, że ochrona środowiska poświęcana jest na ołtarzu rozwoju gospodarczego, państwo jest zbyt słabe, żeby przeciwstawić się interesom gospodarczym. Postawiono także pytanie o treść prawa podmiotowego do środowiska (do jakiego środowiska, jaki ma być standard tego środowiska). Dyskutowano również kwestię prawnych możliwości obywateli egzekwowania obowiązków władzy publicznej w zakresie ochrony środowiska.

 

Sesja 13: Warsztat: Jak uczyć o historii i prawach człowieka (BLOK B)

Data: 2018-12-14
  • Skończmy z historią układaną hasłowo. Napełniajmy ją treścią, zwłaszcza lokalną. Pokazujmy to, co nieoczywiste. Uczmy młodzież o mechanizmach historii.
  • Tak traktowana współczesna opowieść uwrażliwia i przygotowuje do działania

Historia dla młodzieży to hasła bez treści, uleganie uprzedzeniom wynika z niewiedzy - mówiono podczas warsztatu „Jak uczyć o historii i prawach człowieka”. Podkreślano, że część odpowiedzialności ponoszą nauczyiciele. Dobre praktyki to np. odkrywanie przez uczniów zapomnianej lokalnej historii. 

Preambuła do Konstytucji RP głosi, że mamy być “pomni gorzkich doświadczeń z czasów kiedy prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”. W 2018 r. obchodzimy 70.  rocznicę Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, która stanowi podstawę współczesnej koncepcji praw człowieka. Jednocześnie dla młodego pokolenia prawa człowieka wydają się oczywiste, niedostrzegalne tak jak powietrze, nie wzbudzające większych emocji i zaangażowania. Powstaje pytanie, jak połączyć nauczanie historii z nauczaniem o prawach człowieka oraz jak sprawić, że prawa człowieka będą dla młodzieży czymś zrozumiałym, a nie oddalonym i abstrakcyjnym. 

Panelistami byli: 

  • Dr Alicja Bartuś  (Międzynarodowy Dom Spotkań w Oświęcimiu)
  • Bartosz Kicki (nauczyciel)
  • Dr Olga Kaczmarek (Forum Dialogu)
  • Barbara Janina Sochal (Polskie Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka)

Relacja na gorąco:

Alicja Bartuś: Rafał Lemkin, twórca pojęcia ludobójstwa, był świadkiem zbrodni, ale nie pozostał biernym obserwatorem. Dziś o zbrodniach czy łamaniu praw człowieka wiemy niemal od razu, są świadkowie, widzimy to na ekranach. Często mówimy „nie” dla zła, które się dokonuje, ale najczęściej jest to tylko sprzeciw wewnętrzny, który nie ma znaczenia dla zmiany rzeczywistości. Ograniczamy się do lajkowania.

Nasze projekty zmierzają do tego, aby pobudzić młodzież do aktywności, aby uwrażliwić ich, aby poszło za tym działania. Konieczne jest  wypracowanie skuteczniejszych metod dotarcia do młodego pokoleń.

Nasze badania wykazały, że:

  • młodzi nie mają podstawowej wiedzy o świecie i Polsce. Historia to dla nich hasła bez treści,
  • wzrasta „duma narodowa”, czyli tak naprawdę nacjonalizm. Przejawia się to w postrzeganiu „żołnierzy wyklętych” jako bohaterów przy braku wiedzy, o co oni walczyli, kiedy i z kim,
  • prawdziwy patriota walczy i umiera. Praca dla ojczyzny nie jest dla młodzieży patriotyzmem,
  • antysemityzm wydaje się wręcz mniejszy niż niechęć do „obcych:” szczególnie zły jest stosunek młodych do uchodźców; musieliśmy nawet przerwać warsztaty w tej sprawie,
  • autorytet Franciszka nie ma znaczenia. „On swoje - oni swoje”,
  • to pokolenie bez pamięci pokoleniowej. Młodzi nie kojarzą faktów historycznych, do których można by się odwołać,
  • bezrefleksyjne nawiązywanie do Holokaustu i obozów koncentracyjnych,
  • wybiórcza wrażliwość. Wrażliwość na cierpienie dzieci w czasie wojny nie przekłada się na takie samo współczucie, jak do własnych ofiar,
  • autorytetem dla młodzieży jest bloger a nie ekspert; brak umiejętność  weryfikacji źródeł; odurzenie internetem  

Bartosz Kicki: - Pani dr Bartuś jest dziś dyżurną pesymistką, a ja będę optymistą. Nie narzekałabym aż tak bardzo na młodzież, zwróciłbym uwagę na nauczycieli,  którzy mają ich nauczyć sztuki zdobywnia informacji i ich  weryfikacji. Mieliśmy niedawno spotkanie, jak uczyć o stanie wojennym. Nauczyciele mówili, że stan wojenny to „tylko ocet na półkach”. Sami powielają schemat rozciągania całego PRL na stan wojenny.

Od 2013 r. prowadzimy we Wrocławiu projekt „Edukacja w Miejscach Pamięci” na wszystkich poziomach edukacji. Wzięło w nim już udział 35 tys. uczniów. Wyjeżdżają do b. obozu Gross Rosen, oglądają Świątynię Pokoju w Świdnicy. Staramy się do b. obozu Auschwitz jeździć na dwa dni, aby zdążyć „przegadać” temat. Nawiązujemy wtedy do Rwandy, by pokazać współczesne ludobójstwo. Wielu z nich wraca w te miejsca z rodzicami, rodzeństwem czy znajomymi i opowiada im to, czego dowiedzieli się podczas tych wyjazdów; to dobry kierunek uczenia historii.

Ale z drugiej strony sytuacja, gdy nauczyciele uczyli się, co oznacza Krzyż celtycki, co oznacza Falanga. Nagle nauczycielka WOS mówi, że w kraju muzułmańskim „oni nie pokażą wystawy o chrześcijanach” i zyskuje tym poparcie. To jest problem, z którym musimy się uporać.

Barbara Janina Sochal: W Polsce Janusza Korczaka odbiera się tylko jako kogoś, kto „kochał dzieci i poszedł  z nimi do gazu”. Nie  mówi się o jego wieloletniej działalności wychowawczej. Niedawno wybrano nowego Rzecznika Praw Dziecka, który cytował Korczaka. Ale wszystkie jego poglądy są absolutnym zaprzeczeniem nauk. Oto jak można wyrwać z kontekstu ważną postać dla praw dziecka, cytować po to, by na jego barkach zdobyć kapitał.

Order Orła Białego należał się Korczakowi, ale nie jest przypadkiem, że dostał go pseudonim Janusz Korczak, a nie człowiek Henryk Goldszmit. Tak właśnie wykorzystuje się postacie historyczne dla aktualnych interesów politycznych.

A jak uczymy o historii? Czy zgodnie z prawami obywatelskimi? Przecież nie ma w niej kobiet, oprócz kilku. W historii nie ma też dzieci. Nie można uczyć, że my zawsze byliśmy „ci szlachetni” a  inni to byłi wrogowie. Jeśli nie przyznamy, że czasem postępowaliśmy niegodnie, nie nauczymy młodych odpowiedzialności.

Nie uczymy też o mechanizmach historii. Ma to być coś danego raz na zawsze. A tak samo prawa i wolności nie są dane raz na zawsze, o ile o to nie zadbamy.

Olga Kaczmarek: Nasz program „Szkoła Dialogu” trochę odpowiada na bolączki, o których mówili moi poprzednicy, choć ich nie usuwa. W ramach programu uczniowie z niewielkich miejscowości, które miały przed wojną znaczną populację żydowską, biorą udział w czterech warsztatach. Chodzi o to, aby sami się przyjrzeli swoim miejscowościom, jakie były kiedyś – by spojrzeli na nie innymi  oczyma. Aby zorientowali się ta zapomniana lokalna historia jest ich własną.

Dlatego przygotowują projekt upamiętniający tę społeczność, są przewodnikami po odpowiednich miejscach, a ich publiczność to lokalni mieszkańcy. My ich tylko przygotowujemy do poszukiwań, młodzi sami je prowadzą.

Taka zmiana percepcji pozwala wyjść z własnej tożsamości i stanąć trochę obok. Zmienia to ich postawy także wobec innych grup etnicznych, np. wobec Romów. Robiliśmy to m.in. w dwujęzycznej szkole w Przemyślu.

Nasze doświadczenie jest takie, że to się udaje. Oni orientują się, kto to w ogóle jest Żyd, dlaczego nie ma po nich śladu w ich miejscowościach. Czasami po tym inicjują upamiętnienia miejsc kaźni Holokaustu.  Choć spotykamy się też z sytuacjami, że rodzice czy dziadkowie nie podzielają tych postaw młodzieży.

Znajomy młody człowiek moderatora panelu Andrzeja Stefańskiego często jeździł na Marsze Niepodległości, do czego nawet go agitował. - Gdy go ostatnio spotkałem, powiedział, że ostatnio na nim już nie był. Spytany o powód, odpowiedział: Dojrzewam  - mówił Stefański.

Najważniejsze głosy w dyskusji

Halina Bortnowska mówiła, że gdy po upadku Powstania Warszawskiego trafiła do okupowanego Wrocławiu, gdzie jej rodzina spotkała się z pomocą ze strony Niemców. - To istotna wartość, także dla edukacji - podkreśliła

„Jeżeli młodzi ludzie zdobywają świadomość, że mogą wyjść z atmosfery antysemityzmu w ich rodzinnym domu, to już jest dobrze”

„Rzadko się zdarza, że wskazuje się na problemy także wśród nauczycieli, a nie tylko wśród młodzieży”

„Jeśli dorośli nie biorą odpowiedzialności za to co robią, to trudno tego oczekiwać od  młodych, gdy nie daje im się prawa do współdecydowania”

Sesja 9: Sprawiedliwość konstytucyjna po kryzysie konstytucyjnym (BLOK A)

Data: 2018-12-14
  • Dziś kluczowe jest przeciwdziałanie efektowi mrożącemu wśród przedstawicieli mediów i sędziów, jaki wywołało obniżenie standardów konstytucyjnych w Polsce
  • Nie docenialiśmy roli komunikacji wartości konstytucyjnych jako narzędzia obrony standardów konstytucyjnych
  • Z kryzysu konstytucyjnego nie da się jednak wyjść tylko na poziomie normatywnym, samymi aktami prawnymi

Jesteśmy w epicentrum kryzysu konstytucyjnego. Już teraz jednak musimy rozmawiać o jego źródłach, także po to, by wiedzieć, jak działać dzień po kryzysie.

Dlaczego rozmawiamy o sprawiedliwości konstytucyjnej?

Od kilku lat jesteśmy świadkami zmian, których efekty stawiają pod znakiem zapytania istnienie w Polsce niezależnej kontroli konstytucyjnej sprawowanej przez Trybunał Konstytucyjny.

Zdaniem prof. Mirosława Wyrzykowskiego na początku 2017 r. skończył się w Polsce kryzys konstytucyjny, ze względu na polityczne podporządkowanie Trybunału Konstytucyjnego.

Nowe wyzwania rodzą potrzebę szukania rozwiązań służących ochronie naszych praw i wolności. Jednym z nich jest sprawowanie sprawiedliwości konstytucyjnej (w ograniczonym zakresie) przez inne niż Trybunał instytucje, takie jak sądy czy organizacje międzynarodowe.

Celem panelu była dyskusja nad długofalowymi skutkami, jakie dla państwa prawa przynieść może stan, w którym niektóre z funkcji TK faktyczne sprawowane są przez inne podmioty oraz rozważenie, jak długo może on trwać.

W panelu wzięli udział:

  • prof. Ewa Łętowska – prawniczka, rzecznik praw obywatelskich pierwszej kadencji, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku;
  • prof. UJ dr hab. Monika Florczak-Wątor – profesor w Katedrze Prawa Konstytucyjnego UJ, radca prawny i mediator;
  • prof. UŁ, dr hab. Anna Rakowska-Trela – adwokat, specjalistka z zakresu prawa konstytucyjnego;
  • prof. UMCS dr hab. Sławomir Patyra – konstytucjonalista, pracownik naukowy Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Dyskusję panelową prowadził Pan Maciej Pach, prawnik, publicysta, asystent w Katedrze Prawa Konstytucyjnego WPiA UJ.

Oto relacja z panelu:

Prof. Łętowska rozpoczęła dyskusję od diagnozy, w jakim momencie kryzysu jesteśmy. W jej ocenie kryzys konstytucyjny wciąż trwa, a my jesteśmy w jego epicentrum. Prof. Łętowska zwróciła uwagę na długofalowe szkody, jakie jej zdaniem wywoła kryzys. Przede wszystkim obniży on  standardy konstytucyjne w Polsce. Już obecnie wpływa on na powstanie efektu mrożącego wśród uczestników życia publicznego, w szczególności zaś celem jest wywołanie tego efektu wśród przedstawicieli mediów sędziów.

Panelistka zwróciła też uwagę, że dobra konstytucja to taka, która odpowiada wartościom występującym w danym kręgu kulturowym, a nie jest narzucona przez władzę abstrahującą od konieczności poszanowania praw człowieka. Bardzo ważnym jest, by ustawy odzwierciedlały standardy konstytucyjne. W ocenie prof. Łętowskiej obecnie znajdujemy się na etapie kryzysu konstytucyjnego, na którym kwestionuje się aksjologię konstytucyjną.

Przyczyną, dla której obecnie znajdujemy się w epicentrum kryzysu konstytucyjnego, jest niedocenienie roli komunikacji i nieumiejętność czynienia z niej użytku, co doprowadziło do rozczarowania godnościowego i ekonomicznego społeczeństwa.

Profesor zaapelowała do pracowników naukowych, by nauczając prawa mieli świadomość, że  „w naszych czasach prawo zostało odkryte na nowo jako oręż w ręku sił politycznych” oraz do sędziów, by nie obawiali się stosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów.

Z kolei prof. Anna Rakowska-Trela wskazała na konieczność zastanowienia się nad tym, jakie działania winne być podjęte „dzień po” kryzysie.  Wskazała też, że w trwającym kryzysie konstytucyjnym zawodzi władza ustawodawcza i wykonawcza, które coraz częściej odwołują się do błędnie pojmowanej sprawiedliwości społecznej, jako wartości uzasadniającej niekonstytucyjne zmiany. Ostoją naszych praw mogą więc być obecnie jedynie niezależne sądy, które winny być wspierane przez społeczeństwo obywatelskie.

Prof. Monika Florczak-Wątor wskazała, że obecnie trudno formułować konstruktywne tezy dotyczące tego, co będzie po kryzysie konstytucyjnym. Prelegentka przedstawiła jednak szereg refleksji dotyczących trwającego kryzysu, którego skutki odczuwają i odczuwać będą także obywatele. Po pierwsze, w jej ocenie, kryzysu nie da się rozwiązać na poziomie normatywnym. Po drugie, obecna dysfunkcja TK nie jest związana z niekonstytucyjnymi przepisami. Po trzecie, najboleśniejszymi skutkami kryzysu będą spadek zaufania obywateli do państwa i prawa. Spadek zaufania obserwowany już obecnie jest w zakresie: zaufania do prawa (sposobu jego tworzenia); zaufania do państwa, tj. zaufania, że państwo działa na podstawie i w granicach prawa, a jeśli nie będzie tak działać, to istnieją skuteczne środki służące przeciwdziałaniu. Po czwarte, kryzys ma i miał na celu podważenie autorytetu instytucji. Autorytet ten będzie bardzo trudno odbudować.

W ocenie prelegentki do wyjścia z kryzysu nie wystarczy zmiana prawa, choć w pewnym zakresie może się ona okazać niezbędna, np. w zakresie odpowiedzialności konstytucyjnej polityków. Mimo tych krytycznych obserwacji prelegentka wierzy, że sprawiedliwość po kryzysie jest możliwa. Światełkiem w tunelu jest rozbudzenie świadomości konstytucyjnej wśród obywateli i sędziów.

Prof. Sławomir Patyra wskazał, że władza rozpoczęła wprowadzanie zmian od Trybunału Konstytucyjnego, który był sejfem dla wartości konstrukcyjnych. Rządzący swoimi działaniami wypalili dziurę w tym sejfie i rozpoczęli wyjmowane wartości, także m.in. szacunku dla prawa. Likwidacja instytucji demokratycznych powoduje odebranie nam pewnych praw i wolności, w tym, m.in. praw politycznych. W jego ocenie obecnie dobro obywatela jest wykorzystywane, by niszczyć podstawowe instytucje państwa.

Kontrola rozporoszona jako odpowiedź na kryzys konstytucyjny

W ocenie prof. Łętowskiej sądy powszechne nie mają za zadanie zastąpić TK. Kontrola rozproszona oznacza inną filozofię podejścia dla Konstytucji i zachęcenie do prokonstytucyjnej wykładni przepisów prawa. Podobnie uważa prof. M. Florczak-Wątor. Wskazała ona dodatkowo, że nasz model kontroli konstytucyjnej jest mieszany, tj. nie od dzisiaj sądy dokonywały zdecentralizowanej kontroli konstytucyjnej obok kontroli TK, który nie ma monopolu na kontrolę konstytucyjności prawa. Prof. Patyra przypomniał, że sędziowie są związani Konstytucją i ustawami, i to Konstytucja powinna być podstawowym punktem odniesienia w orzekaniu.

Głosy w dyskusji

W dyskusji zgodzono się, że kryzys konstytucyjny trwa. Obecnie winniśmy dążyć do edukacji konstytucyjnej społeczeństwa  i zachęcania sędziów do prokonstytucyjnej wykładni prawa. Wskazywano, że choć kryzys trwa i trudno jest mówić o konkretnych rozwiązaniach na „dzień po”, to już teraz jest jasnym, że rozwiązanie kryzysu będzie musiało mieć charakter demokratyczny. Zwrócono też uwagę na kluczową rolę, jaką w zmianach prawnych będą odgrywać politycy, którzy w swych działaniach winni się kierować odpowiedzialnością za państwo, nie zaś bieżącymi interesami politycznymi.

Czas nadziei

Na zakończenie dyskusji prof. Łętowska wskazała, że czas kryzysu konstytucyjnego jest też czasem nadziei, który winien nas nauczyć mądrości i… taktyki. Podkreśliła jednak, że „nie jest dobrą metodą obwieszczanie dnia zemsty wokół płonących stosów”.

Konkluzje

Dyskusje konferencyjne dowiodły, że istnieje chęć przywrócenia sprawiedliwości konstytucyjnej. Wydaje się też, że znamy już obecnie, choć częściowo, diagnozę kryzysu i mamy pomysły, na przywrócenie sprawiedliwości konstytucyjnej.

Sesja 12: Pomiar skuteczności wymiaru sprawiedliwości: metody i wdrażanie (BLOK D)

Data: 2018-12-14
  • Nie da się reformować wymiaru sprawiedliwości bez porozumienia się, jak mierzyć efektywność jego pracy
  • Sposobów pomiaru jest wiele. Ważne jest, by to sami sędziowie zaangażowali się w budowanie systemu oceny ich pracy
  • Dyskutując o miernikach nie wolno zapominać o upodmiotowieniu obywateli i zapewnieniu im wpływu na wymiar sprawiedliwości

Na świecie istnieje wiele metod mierzenia skuteczności i jakości działania wymiaru sprawiedliwości. Należą do nich metodologie wypracowane przez Bank Światowy, Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Radę Europy (CEPEJ), ale także przez niezależne organizacje pozarządowe. Celem panelu było zastanowienie się nad wpływem tych metod na rzeczywiste reformowanie wymiaru sprawiedliwości, jak również nad tym jak można je w lepszym stopniu wykorzystać do przygotowania kompleksowej reformy sądownictwa.

W panelu  wzięli udział:

  • Jarosław Bełdowski - prawnik  i ekonomista zajmujący się badaniem efektywności wymiaru sprawiedliwości,
  • Jakub Michalski - adwokat, wcześniej pracujący w Ministerstwie Sprawiedliwości,
  • profesor Gar Yein Ng - nauczycielka akademicka na Uniwersytecie Buckingham i współpracowniczka ODHIR w sprawach dotyczących zarządzania sądami i sprawiedliwością,
  • Szymon Janczarek - były sędzia, prawnik w Departamencie Wykonywania Wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Rady Europy.

Moderatorem Panelu był  Filip Wejman – adwokat, współzałożyciel prawniczego think tanku – Instytut Prawa i Społeczeństwa.

Paneliści przedstawi zagadnienie metod badania oceny efektywności wymiaru sprawiedliwości z wielu różnych perspektyw.

Profesor Gar Yein Ng stwierdziła, że nie powinno mieszać się pojęć odnoszących się do oceny efektywności pracy sędziów oraz efektywności wymiaru sprawiedliwości. Orzekanie to skomplikowany proces i nie powinno sprowadzać się jego oceny jedynie do liczby rozpoznawanych spraw. W sądzie również jako obywatele nie chcemy być traktowani jak numer, lecz jako żywy człowiek z problemem. W jej ocenie, aby sędzią trzeba posiadać zestaw określonych cech i wartości: niezależność, sprawiedliwość. Nie należy przy tym zapominać o efektywności załatwianych spraw. Sprawiedliwość opóźniona, kiedy wydanie wyroku następuje dopiero po kilku latach od momentu wniesienia sprawy do sądu, nie jest już sprawiedliwością. Ważne jest również, aby sędziowie byli oceniani również pod kątem tego, w jaki sposób prezentują się i zachowują się na sali sądowej. Nie może być tak, że zachowanie sędziego Profesor Gar Yein Ng skonkludowała, że system oceny sędziów pochodzi "z góry",  tzn. najczęściej jest tworzony przez Ministra Sprawiedliwości, a powinien on pochodzić "z dołu", czyli od samych sędziów.

Szymon Janczarek zauważył, że jeśli chodzi o mierniki dotyczące skuteczności sądów, to pojawiają się one na poziomie europejskim zazwyczaj w sprawach dotyczących przewlekłości postępowań sądowych. Jeśli ETPCZ uzna, że doszło do naruszenia art. 6 Europejskiej konwencji praw człowiek, to państwo będzie musiało podjąć środki naprawcze. Państwo ma obowiązek wykonać wyrok ETPCZ, a więc to państwo decyduje w jaki sposób rozwiązać ten problem. Komitet Ministrów (organ Rady Europy) nadzorujący działania państwa w tym zakresie potrzebuje jakiś kryteriów oceny działań państwa w tym zakresie. Konieczne jest więc odwoływanie się do danych statystycznych.

Komitet Ministrów korzysta z danych statystycznych pochodzących od samych państw oraz się z danych przygotowywanych przez Europejską Komisję na rzecz efektywności wymiaru sprawiedliwości. Komisja w 2018 r. przygotowała specjalny raport na temat efektywności wymiaru sprawiedliwości. Jest to kompendium wiedzy na temat systemów wymiarów sprawiedliwości państw członkowskich. Są tam dane dotyczące budżetu sądów, wynagrodzenia sędziów, płeć sędziów, wykorzystanie IT w sądach, etc. Są tam między innymi mierniki takie jak "załatwialność" spraw, które stanowią kryterium oceny sądów w danym systemie krajowym.

Jakub Michalski, były pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości, odnosząc się do statystyki, jako sposobu oceny efektywności wymiaru sprawiedliwości zauważył, że patrząc na te same dane statystyczne widzimy czasami inne rzeczy. Patrząc na dane bowiem często widzimy to co chcemy zobaczyć, pomijamy natomiast szerszy kontekst w jakim te dane funkcjonują. Jako przykład takiego działania wskazał na dane statystyczne publikowane na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

Zauważył, że w polskim systemie istnieje wskaźnik oceny efektywności pracy sędziów i sądów w postaci "opanowania wpływu". Powoływanie się tylko na ten wskaźnik jest jednak niesprawiedliwe, bowiem pomija inne składniki tego równania dotyczące efektowności. Kwestie kadrowe i niepełna obsada sądów, jak również niski budżet dla sądu to istotne czynniki, które są niestety pomijane przy ocenie efektywności pracy sędziów.

Wybierając dany miernik oceny sędziów i sądów, trzeba uważać, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Budując dany system należy określić jego mierniki sukcesu. Takimi miernikami nie jest ilość wydanych pieniędzy. Nie tylko kwestia wysokości budżetu sądu jest ważna istotne jest również na co te pieniądze są wydawane, czy na szkolenie, czy na podwyżki dla pracowników. Ważnym miernikiem utworzonym w 2014 r. był stosunek ilości urzędników w stosunku do sędziego. Jednak miernik ten nie został przyjęty dla oceny pracy sędziów i sądów.

W jego ocenie opieranie się o statystykę jest oparte na grzech pierworodnym, którego nie udało się nam jeszcze zmyć w wymiarze sprawiedliwości. Jedna sprawa może być bowiem dwustutomowa sprawa, ale też jedna sprawa może oznaczać po prostu przepisanie  sprawy z referatu jednego sędziego do referatu innego

Jakub Michalski zgodził się z profesor Gar Yein Ng że ważne jest, aby to sami sędziowie zaangażowali się w budowanie systemu oceny ich pracy.

Jarosław Błendowski przedstawił z kolei perspektywę ekonomiczną na sposób badania efektywności wymiaru sprawiedliwości. Odwołał się do chińskiego przysłowia, które mówi: "To że śpimy w tym samym łóżku, nie znaczy że mamy takie same sny". Tym łóżkiem jest wymiar sprawiedliwości. Zaznaczył, że ile osób, tyle poglądów na tego jak rozumieć pojęcie "efektywność" wymiaru sprawiedliwości. Wyraził potrzebę ustanowienia wspólnego mianownika w rozumieniu tego pojęcia.

Postawił również pytanie o konkretne propozycje rozwiązań badania efektowności pracy sędziów i sądów. Czy warto jest może dokonać spłaszczenia wymiaru sprawiedliwości poprzez połączenie sądu rejonowego i okręgowego? Czy zmian sposobu opłat sądowych stosunkowych na opłaty kwotowe zmniejszyłoby opanowanie wpływu spraw do sądów?

Odwołując się do nauk ekonomicznych i na "funkcji produkcji" porównał sąd do fabryki. Najważniejszym środkiem produkcji jest sędzią, personel, narzędzia, sposób zarządzania personelem. W jego ocenie obiektywnym narzędziem badania efektowności jest apelacja. Raptem 3 procent spraw wraca z powrotem do sądów rejonowych, a więc ogólnie sytuacja wygląda dobrze. Podkreślił, że sędzia jest najważniejszym zasobem sądów i powinien koncentrować się na rozpoznawaniu spraw spornych, a nie na mechanicznym podpisywaniu kilkudziesięciu nakazów.

W głosach z publiczności podnoszono, że to nie mierniki efektywności są ważne, ale upodmiotowienie obywateli i ich wpływ na wymiar sprawiedliwości. Dostrzeżono również, że w sądach mamy do czynienia ze złą organizacja systemu pracy. Świadkowie oraz biegli są wzywani na rozprawę dopiero po kilku latach od zajścia zdarzenia czy wydania opinii nie pamiętają już czego ona dotyczyła, kiedy już nie pamiętają tak naprawdę czego dotyczyła sprawa. Rozprawy powinny być wyznaczane w miarę szybko, a nie po kilku latach.

Jednym z kryterium dostępności obywateli do sądu jest również rozmieszczenie siatki geograficznej sądów. Sądy powinny być blisko obywateli tzn. obywatel korzystając ze środków komunikacji publicznej powinien móc w ciągu 2 godzin dostać się do budynku sądu.

Podsumowując, osią debaty była dyskusja na temat tego, jaki system oceny sprawności funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości oraz oceny pracy sędziów jest bardziej miarodajny dla formułowania na jego podstawie propozycji reform wymiaru sprawiedliwości.

Część panelistów była zdania, że lepiej sprawdza się system jakościowy koncentrujący się na szerszym kontekście pracy sędziego. Podkreślano przy tym, że kluczowe jest, aby system ten był współtworzony przez samych sędziów, aby byli oni w to aktywnie zaangażowani.

Inni natomiast twierdzili, że najistotniejszy jest miernik ilościowy, bazujący zazwyczaj na liczbie spraw rozpatrywanych przez danego sędziego w określonym czasie. Jednocześnie wskazywano na zagrożenia związane z opieraniem się na danych statystycznych, którym łatwo jest manipulować i które nie zawsze są tak oczywiste, jak to się wydaje na "pierwszy rzut oka".

 

Sesja 2. Co zrobiliśmy z naszą niepodległością? Od Konstytucji Marcowej z 1921 do Konstytucji kwietniowej 1997

Data: 2018-12-14
  • Uznawanie różnych perspektyw jest dla niepodległości kluczowe. Mamy dziś całe pokolenie wychowane w wolnej Polsce ale i całe grupy społeczne z taką Polską się nieidentyfikujące
  • Kluczem jest komunikacja, a nie jednostronny przekaz od elit do społeczeństwa
  • Nowoczesne myślenie o niepodległości  to rodzaj odwagi, wiary w swoją siłę i ufność, że można ułożyć stosunki z innymi na zasadzie odpowiedzialności a nie rywalizacji
  • Dając edukację państwo musi dawać obywatelom szansę spożytkowania jej dla wspólnoty

W 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości uczestnicy dyskusji zastanawiali się nad tym, co zrobiliśmy z odzyskaną w roku 1918 wolnością, porównując sytuację z przed stu lat do  sytuacji odzyskania pełni wolności po roku 1989.. Refleksję nad stanem przestrzegania praw i wolności obywatelskich a także nad stanem państwa podjęli:

  • Andrzej Leder - profesor w IFiS Polskiej Akademii Nauk. Filozof kultury i polityki. 
  • Małgorzata Molęda-Zdziech - profesor nadzwyczajny Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, dyrektor w Biurze Promocji Nauki PolSCA PAN w Brukseli. 
  • Andrzej Friszke - prof. dr hab., historyk członek korespondent Polskiej Akademii Nauk iczłonek Zarządu Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. 

oraz moderator: 

  • Jarosław Kuisz - adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i współdyrektor programu „Knowledge Bridges: Poland, Britain and Europe” w St. Antony’s College na Uniwersytecie Oksfordzkim. Redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”.

Otwierając sesję dr Jarosław Kuisz podkreślił, że po raz pierwszy po odzyskaniu pełnej wolności w życie wchodzi pokolenie ludzi wychowanych w wolnej Polsce. To rodzi pytanie, o to, jaki będzie ich stosunek do państwa. Dlatego tak ważne jest, by o wolności i niepodległości rozmawiać z uwzględnieniem także ich punktu widzenia, ale także ze świadomością, że sytuacja międzynarodowa miała i ma duży wpływ na tworzenie ustroju. Musimy pamiętać, że pojawianie się silnych ideologii może powodować i powoduje silne kryzysy. 

Konflikty, które targały II i III Rzeczpospolitą, różnią się, ale mają tak samo ostry charakter – w II RP o charakter państwa, w III RP - o "trucicieli transformacji".

Prof. Andrzej Friszke zwrócił uwagę, że i w 1918 r. i w 1989 r. sytuacja polityczna miała silny wpływ na tworzenie ustroju państwa. Za każdym razem pojawiały się też napięcia, czym Polska ma być – czy Państwem czy Narodem? 

Państwo ma formę obywatelską, zbudowana na prawie, a Naród to emocje, wiara w budowanie jednorodnej wspólnoty, co ma charakter wykluczający, Państwo skupia się na różnych dogadujących się grupach ludzi i jest na to przygotowane. Budowanie Narodu etnicznego na to nie pozwala. 

II Rzeczpospolita była wielonarodowa i wielowyznaniowa, była państwem, które z niczego powstawało w krótkim czasie. Idea państwa narodowego nie była tu możliwa do tealizacji, bo wykluczałaby  1/3 obywateli. Ale lansowanie takiej ideologii przez narodowa demokrację w latach 30. XX wieku było przyczyna poważnego i ostrego kryzysu.

III Rzeczpospolita powstawała w okresie, kiedy ważne było poszukiwanie pokoju, powszechnie dominowały demokracje parlamentarne, długotrwale oddziaływały ideologie praw człowieka, poszukiwanie tego, co łączy a nie dzieli, wizja budowy wspólnej Europy. Powstawała jako państwo jednorodne narodowo, więc teoretycznie bez napięć znanych II RP. Ale dały znać inne zjawiska: przekształcenia lat 90. sprawiły, że duża duże społeczne grupy ludzi były „nie do końca wygrane”. A to tak jak 70 lat wcześniej skutkowało wrogością zarówno wobec ustroju jak i państwa, które z tym ustrojem utożsamiają. 

W II RP duża część społeczeństwa była bardzo biedna, w III RP spora część społeczeństwa nie zmieściła się w przemianach, czułą się wykluczona, zmarginalizowana i nie akceptuje tych przemian do tej pory. To istotne podobieństwo.

Trzeba też mieć świadomość, że przeciętny Kowalski jest bierny i nie ma wpływu na sytuacje państwa. Zagospodarowanie sytuacji politycznej to dzieło przede wszystkim wąskich elit – tak było w II i III RP . Reszta społeczeństwa te koncepcje może ocenić – w wyborach.

Profesor Andrzej Leder interpretował to inaczej. Elity mogą uważać „przeciętnego Kowalskiego” za biernego uczestnika zdarzeń, ale duże grupy społeczne mogą państwo rozwalić nie dając mu poparcia.

Profesor Molenda-Zdziech problem widzi w sposobie, a właściwie braku komunikowania przez elity niepodległości. Jest kłopot w edukacji i komunikacji, bo zmieniły się jej formy, ale to nie wpłynęło na skuteczność komunikowania.

Na początku transformacji lat 90. kontakt była bardziej bezpośredni, nawet za pośrednictwem mediów, dzisiaj zalewa nas w internecie informacja, ale nie umiemy się ze sobą komunikować. Umasowiliśmy edukację, mamy dużą liczbę osób z wyższym i średnim wykształceniem, co mogłoby oznaczać, że więcej osób wchodzi w sferę tej komunikacji o tym, jakie ma być państwo. Ale jeżeli  co trzecia osoba przeczytała w ciągu roku zaledwie jedną książkę i przybywa osób z analfabetyzmem funkcjonalnym a nawet nie umiejących czytać, to o jakim porozumiewaniu się w sprawach państwa możemy mówić?

Doktor Jarosław Kuisz pyta zatem, czy to właśnie ta komunikacja o państwie nie jest kluczowa dla pytania o to „co zrobiliśmy z niepodległością”.

Sprowadziliśmy edukacje do roli kolejnego towaru, który ma się dobrze sprzedać. We Francji przed wyborami politycy publikują książki o swojej wizji państwa i drodze politycznej, w Polsce pokazanie się z książka osłabia notowania polityków. Produkcja informacji nie przekłada się na naukę i wykształcenie, brak jest tej swoistej relacji pomiędzy nadawcą a odbiorcą.

Profesor Andrzej Leder dodał kolejny element do tej układanki. Sposób rozmowy o państwie i niepodległości, nawet wśród tych, którzy taką debatę prowadzą, jest wsobny. To skupienie się na sobie, te rozmowy wyłącznie polsko-polskie, jakby na samotnej wyspie, sprawiają, że świat zewnętrzny postrzegany jest tylko jako zagrożenie. Dominuje myślenie, że niepodległość jest do wewnątrz. Idąc za Marcinem Królem, niepodległość lęku to wolność negatywna. Jeśli tak się myśli, to uważa się wszystko, co na zewnątrz, za zagrożenie a rywalizację uważa za podstawową relację między ludźmi. Do tego obojętnieje się na los słabszych.

Tymczasem problemy rozgrywają się w skali przekraczającej możliwości jednego państwa, a sieciowość naszego świata powinna prowadzić do zmiany w debacie.

Suwerenność, wolność nie są „dla siebie”, ale w relacjach z innymi. Suwerenność to branie odpowiedzialności za innych.

Niepodległość to rodzaj odwagi, wiary w swoją siłę i ufność, że można ułożyć stosunki z innymi na zasadzie odpowiedzialności. Kiedy tak pojmuje się niepodległość, to myśli się o sobie jak o większej wspólnocie i roli, jaką mamy w niej odegrać.

Ktoś,  kto ma przed sobą lęk, np. nieuznania, będzie sławił chwałę zwycięstwa, ktoś kto ma świadomość siły, może być dumny także z porażek i wzięcia odpowiedzialności za swoje winy. Wystarczająco silny, aby swoją winę udźwignąć.

Profesor Małgorzata Molęda-Zdziech zwróciła uwagę, że konsekwencją takiego podejścia jest niszczenie siły sprawczej kompromisu. W Europie konflikt może doprowadzić do pozytywnego kompromisu, w Polsce kompromis to porażka i cos zgniłego.

Profesor Andrzej Friszke podkreślił, że pokolenie premiera Tadeusza Mazowieckiego odwoływało się jeszcze do zaborów, że trzeba zrobić wszystko, aby tę niepodległość zachować i tak ułożyło stosunki z naszymi sąsiadami, że przez 30 lat były najlepsze na przestrzeni  dziesięcioleci.

Zabierając głos w dyskusji red. Marian Turski wskazał na etapy odzyskiwania i utrzymywania naszej niepodległości – 1918, 1945, 1989-90 i Jak te niepodległość w tym czasie wykorzystaliśmy.

W ciągu tych 75 lat mieliśmy trzykrotnie epizod niepodległości: 1918, 1945, 1989-90. Do czego ją wykorzystaliśmy?. W 1918 do integracja narodu, w 1945 – do integracji terytorialnej i awansu społeczny, a w latach 1989-90?

Odpowiadając profesor Andrzej Friszke przypomniał, że po 1918 r. nie udało się jednak stworzyć więzi z państwem bardzo wielu obywateli. Dotyczyło to przede wszystkim chłopów. Zaś rok 1945 oznaczał też straty ziem wschodnich, ale społeczeństwo się z tą zmianą pogodziło. Po 1989 wyznacznikiem zmian była przede wszystkim integracja europejska, budowanie integracji ze sąsiadami ze wschodem.

Te procesy ciągle trwają – i tak jak w 1918 i tak i teraz nigdzie nie jest powiedziane, że Polska musi istnieć.  To nasze zadanie, aby państwo miało gwarancje bezpieczeństwa,

Dr Jarosław Kuisz – młode pokolenie o tym nie wie.

Profesor Małgorzata Molenda-Zdziech odpowiadając na pytanie  Adriana Korszli, kto jest winowajcą złego stanu edukacji – wskazała na słabnący prestiż nauczycieli, nieumiejętność przekazywania kapitału kulturowego, małe nakłady na naukę, testy zwalniają z potrzeby samodzielnego myślenia, nie uczymy argumentowania i dyskusji. 

Profesor Andrzej Leder odpowiadając na pytanie Piotra Kozioła, czy dla pojęcia niepodległości jest analogia taka jak przy wolności (kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność innych) stwierdził, że liberalna definicja niepodległości musi być uzupełniona tym, że nie jestem niepodległy wtedy, kiedy inni nie są wolni, bo presja tych, co czują się zniewoleni, prowadzi do próby odebrania nam tej wolności.

Polskie społeczeństwo jest klasowe: jest inteligencja, klasa średnia i lud, Nieczytanie książek, o którym tu była mowa, to rodzaj oporu społecznego.

Sesja 4. Warsztat: Pisanie skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (BLOK A)

Data: 2018-12-14
  • Co trzeba wiedzi8eć o pisaniu skarg do ETPCz

W dobie ograniczenia skuteczności krajowych mechanizmów ochrony praw człowieka (a w szczególności podważenia niezależności Trybunału Konstytucyjnego) mechanizmy międzynarodowe nabierają specjalnego znaczenia. Celem warsztatu było  przekazanie praktycznej wiedzy na temat postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, w tym przygotowywania skarg, które mogą zakończyć się dla skarżących pomyślnie.

W panelu wzięli udział:

  • Adw. Monika Gąsiorowska – adwokatka specjalizująca się w swojej praktyce w skargach do ETPC
  • R. pr. Magda Mierzewska-Krzyżanowska – wieloletni prawnik w Kancelarii ETPC

W czasie panelu dawano wskazówki, jak napisać skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Należy bardzo przywiązywać uwagę do technicznego aspektu pisania skargi. W tej chwili formularz jest w pdf. Należy go ściągnąć ze strony internetowej www.echr.coe.int  Wszelkie myślenie o przygotowaniu skargi bez wstępnej konsultacji tej strony nie ma sensu.

Mecenas Gąsiorowska: „Uczulam państwa, że parę dni temu formularz znowu uległ zmianie. Dlatego zawsze, jeżeli piszecie skargę, to należy ściągać formularz ze strony Trybunału”.

Od 2014 r. warunki formalne uległy obostrzeniu w ten sposób, że postępowanie w Strasburgu inicjuje złożenie formularza skargi.

Na stronie Trybunału znajduje się szereg praktycznych informacji, jak wypełnić skargę, co zrobić, gdy skarga dotyczy kilku osób.

Należy pamiętać o ponumerowaniu kartek, załączników. Wszystkie dokumenty muszą być czytelnie skopiowane. Wszystkie dokumenty muszą być kompletne. Brak dokumentu, przeoczenie skutkuje odrzuceniem skargi, a wysłane dokumenty nie zostaną zwrócone.

Zasada przyświecająca Trybunałowi: do zapoznania się z istotą – całością sprawy powinien wystarczyć formularz i załączniki.

Najistotniejszą częścią jest opis stanu faktycznego – kto i jakie władze publiczne wydały jakie orzeczenia, które zdaniem skarżącego są dla niego niekorzystne i czynią z niego ofiarę praw człowieka.

Najpierw opisujemy fakty. Nie wskazujemy jakie uczucia nami targają, co myślimy o tych orzeczeniach. Krótko przedstawiamy, co się wydarzyło – wyrok, orzeczenie o takiej a takiej treści.

Stan faktyczny można uzupełnić na dodatkowych stronach – nie więcej niż 20.

Na tym etapie nie trzeba być reprezentowanym przez pełnomocnika, ale jeśli reprezentuje nas pełnomocnik to powinno się wypełnić część dotyczącą udzielenia pełnomocnictwa w formularzu. Wskazanie maila powoduje, że otrzymamy wiadomość tą drogą – trzeba będzie założyć specjalne konto, na którym nastąpi wymiana korespondencji elektronicznej.

Należy wskazać państwo, przeciwko któremu się występuje - „zaniedbanie postawienia ptaka w odpowiedniej rubryce pociąga za sobą nierozpoznanie skargi”.

Należy być konkretnym – nie przymiotniki i uczucia, tylko konkretnie – co mamy do zarzucenia. Przedstawiamy artykuł Konwencji wraz z krótkim uzasadnieniem.

Można postawić tylko te zarzuty, które były już stawiane w postępowaniu krajowym. Nie chodzi o przepis Konwencji, ale o treść zarzutu. Może to wyglądać następująco:

„Ja uważam, że orzeczenie wydane przez władze publiczne naruszyło moje prawo do poszanowania życia prywatnego, bo sąd ograniczył moje prawa rodzicielskie w sposób zbyt daleko idący… Naruszyło moje prawa do mienia, bo uważam, że należy mi się zwrot własności mojego dziadka, a władze tego nie chcą zrobić…”

Należy wskazać w jaki sposób państwo mnie skrzywdziło. Skarga nie odnosi się do abstrakcyjnych sytuacji, gdy nie jesteśmy bezpośrednio dotknięci skutkami tej normy. Możemy skarżyć się tylko w sytuacji, gdy jesteśmy bezpośrednio zagrożeni.

Żeby skargę w ogóle można było złożyć, trzeba być ofiarą naruszenia, a zanim wniesie się skargę należy wykorzystać wszystkie środki odwoławcze w kraju.

Warto pamiętać: złożenie wniosku do RPO o kasację nie przerywa biegu terminu do złożenia skargi do Strasburga. Jeżeli natomiast Rzecznik złoży kasację a Sąd Najwyższy ją rozpozna, to termin biegnie od orzeczenia SN.

Formułując zarzuty konieczne jest wskazanie wykorzystanych środków odwoławczych wraz z datą ostatecznych orzeczeń. Od każdego zarzutu czas biegnie odmiennie w zależności od sytuacji. Np. postępowania wpadkowe (zabezpieczające, dotyczące tymczasowego aresztowania) – wówczas termin biegnie od każdej prawomocnej decyzji w tym zakresie.

Może się zdarzyć, że pójdziemy do sądu cywilnego, który stwierdzi, że nie jest właściwy z uwagi na to, że jest to sprawa administracyjna, a sądy administracyjne stwierdzą, że to nie leży w ich właściwości. Jeżeli żaden z sądów nie będzie chciał naszej sprawy rozpoznać, istotne jest również żeby uzyskać orzeczenie negatywne, z którym będzie można pójść do Strasburga.

W rubryce uwagi dotyczące skargi – można wskazać, że dany dokument nie jest dostępny.

Istotne jest wskazanie adresata korespondencji.

Skarga nie podlega żadnym opłatom. Istotne jest zapoznanie się z techniką sporządzenia tej skargi.

Zasadniczo zwyczajna kserokopia orzeczenia sądu wystarczy. Nie musi być przez nikogo poświadczana.

Jeżeli nasza skarga zostanie odrzucona, otrzymamy decyzję jednego sędziego ETPC w tym zakresie wraz z podaniem przyczyny odrzucenia skargi.

Jeżeli okazuje się, że mamy jeszcze jakiś środek odwoławczy, to należy go wykorzystać i jeszcze raz spróbować złożyć skargę do ETPC.

Mecenas Gąsiorowska wskazała, że „Konwencja jest żywym instrumentem – jest interpretowana z duchem zmian, które zachodzą w społeczeństwie. Przykładem jest ochrona środowiska. W Konwencji nie ma na ten temat słowa. Jednakże w niektórych wypadkach Konwencja może nam pomóc chronić środowisko”.

Odrzucenie skargi kasacyjnej z powodu błędów formalnych oznacza niewykorzystanie środków krajowych zgodnie z przepisami.

Trybunał w Strasburgu wysłał sygnał w sprawie Solska i Rybicka przeciwko Polsce (dot. ekshumacji) , nie wdając się w rozważania co do skuteczności skargi konstytucyjnej – wskazał jedynie, że nie miała znaczenia, gdyż ekshumacje i tak byłyby wykonywane niezależnie od zawisłości sprawy przed TK.

Mecenas Mierzewska radziła: „Z ostrożności róbmy tak jakby skarga konstytucyjna była normalnym środkiem a TK normalnym sądem konstytucyjnym”.

Prowadzące instruowały: jak poruszać się po wyszukiwarce wyroków – HUDOC. Jak szukać wyroków w języku polskim? Można także wykorzystać? Gdzie szukać informacji zbiorczej zagadnieniowo?

Na stronie Trybunału jest tekst samej Konwencji oraz Regulamin Trybunału.

Największa publiczność na rozprawie ETPC w Strasburgu była kiedy jedną ze stron reprezentowała żona George’a Clooneya – Amal Clooney.

Z sali padały pytania:

Czy zastępstwo prawne jest obowiązkowe?

Zastępstwo prawne jest obowiązkowe od momentu komunikacji skargi polskiemu rządowi przez Trybunał. Trybunał wstępnie widzi w sprawie jakiś problem – zadaje sobie pytanie, czy prawa strony nie zostały naruszone. Komunikacja polega na tym, że zadaje rządowi kilka konkretnych pytań co do naruszenia praw strony. Rząd składa odpowiedź zwaną obserwacjami. Odpowiedź na obserwacje rządu musi być złożona przez fachowego przedstawiciela – adwokata albo radcę prawnego.

Na stronie NRA i KIRP jest zakładka z listą adwokatów specjalizujących się w skargach do ETPC.

W jakim języku toczy się komunikacja z Trybunałem?

Komunikacja z Trybunałem toczy się po angielsku lub francusku. Jeśli Trybunał pisze do nas po francusku, możemy odpisać po angielsku.

Czy możemy wnosić o utajnienie naszych danych?

Jeżeli nie chcemy, żeby nazwisko skarżącego było publiczne, trzeba wnieść o anonimizację sprawy wraz z uzasadnieniem. Dzieje się tak najczęściej we wszystkich sprawach z zakresu prawa rodzinnego.

Czy i kiedy możemy ubiegać się o pomoc prawną z urzędu?

Istnieje również możliwość ubiegania się o pomoc prawną, gdy się wykaże, że się nie ma środków na pomoc prawnika – poświadczona przez urząd skarbowy deklaracja.

Nie ma możliwości ubiegania się o pomoc prawną z urzędu przed komunikacją skargi.

Czy Trybunał wydaje zarządzenia tymczasowe?

Robi to bardzo rzadko i tylko w wyjątkowych sytuacjach.

Sprawa rumuńska: zamrożone zarodki oddane do przychodni. Władze w nocy przejęły te zarodki. ETPC wydał wówczas zarządzenie tymczasowe.

ETPC nie wydaje co do zasady zarządzeń tymczasowych w sprawie aresztów.

Czy Rzecznik Praw Obywatelskich może wystąpić do ETPC?

Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma możliwości wystąpienia do ETPC.

Jak wykorzystywać sprawy wydawane przeciwko innym państwom – jak je wykorzystać w sprawie polskiej?

Konwencja w Polsce obowiązuje od 25 lat. Jest częścią krajowego porządku prawnego. Sądy wykazują rozmaitą wrażliwość na jej obowiązywanie. Standard strasburski technicznie jest wiążący między państwem a stroną, co nie stoi na przeszkodzie temu, żeby się na niego powoływać, bo Trybunał wskazuje w jaki sposób należy interpretować Konwencję.

Otrzymałem decyzję o niedopuszczalności skargi do ETPC kompletnie bez żadnego uzasadnienia.

Kiedyś rzeczywiście ETPC nie uzasadniał swoich decyzji. Teraz to się zmieniło i w decyzji uzyskamy odpowiedź o przyczynie niedopuszczalności.

Czy decyzja o niedopuszczalności jest po polsku?

Tak.

Do czego służy elektroniczne konto?

Jeżeli Trybunał będzie chciał bliżej zbadać, może dokonać elektronicznej komunikacji i wyśle informacje na email skarżącego informując jak założyć specjalne konto. Dokumenty idą co najmniej kilka dni. Dużo szybciej jest wysłać email, np. o przedłużenie czasu do złożenia odpowiedzi na komunikację.

Czy Trybunał może zlecić sądowi polskiemu żeby rozpatrywał poprawnie sprawę?

Trybunał jest zarzucony sprawami, ale filtrem dopuszczalności jest tylko kryterium dopuszczalności. Trybunał nie może powiedzieć sądowi polskiemu jak należy rozpatrywać sprawę, bo najpierw należy wyczerpać środki krajowe. Wyjątkiem jest skarga na przewlekłość postępowania.

Jak cytować orzeczenia w języku obcym?

Można samemu przetłumaczyć. Wskazujemy tytuł i datę orzeczenia oraz cytujemy istotny fragment w naszym tłumaczeniu [MM].

Sesja 3. Polityka państwa wobec mniejszości – potrzeby zmian (BLOK B)

Data: 2018-12-14
  • Inność nie może być postrzegana jako zagrożenie. Nie można przyzwalać na używanie w przestrzeni publicznej ksenofobicznych treści.
  • Przeciwwagą dla niepokojących trendów jest edukacja i upodmiotowienie mniejszości. Stworzenie realnej możliwości wpływania przez nie na politykę państwa
  • Wiele dobrych pomysłów, jak to robić, zostało wypracowanych lokalnie. Także nasza historia – historia państwa współtworzonego przez mniejszości jest pełna dobrych wzorów.

Panel miał na celu refleksję nad obecną sytuacją mniejszości narodowych i etnicznych w Polsce. Czy Art. 35 Konstytucji RP[1] jest w pełni realizowany? W jaki sposób realizować prawa mniejszości w dobie mocno akcentowanej narodowej, polocentrycznej polityki historycznej oraz zwrotu w kierunku demokracji nieliberalnej?

Uczestnicy panelu zgodzili się, że działania władz na poziomie centralnym, adresowane do mniejszości narodowych i etnicznych czy społeczności posługującej się językiem regionalnym, wykazują pewne cechy strategii, ale jest to zdeterminowane głównie potrzebą rozdysponowania określonych w budżecie pieniędzy. Dlatego też strategie, jeżeli powstają, tylko w niewielkim stopniu wykraczają poza roczne plany budżetowe.

Paneliści podkreślali, że przyjęta w 2005 r. ustawa o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym tworzy właściwe ramy funkcjonowania społeczności uznanych w tej ustawie za mniejszości. Nawet najlepiej skonstruowane prawo nie spowoduje jednak pozytywnych zmian, jeśli będzie je realizował niechętny mniejszościom urzędnik. A zbyt często zapomina się, że mówiąc o mniejszościach, mówi się o niewielkich w skali społeczeństwa grupach, które mają słabszy dostęp do ośrodków władzy i w związku z tym, co jest kluczowe, w niewielkim stopniu mogą wpływać na politykę państwa kształtującą ich rzeczywistość prawną i społeczną.

Konieczne zatem jest stworzenie realnej możliwości wpływania przez mniejszości na politykę państwa i działania władz, które ich dotyczą. Istniejące obecnie mechanizmy współpracy, jak chociażby Komisja Wspólna Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych nie realizuje pokładanych w niej nadziei.

Uczestnicy panelu zaznaczali, że polityka państwa ulega zmianie. W okresie między I a II wojną światową działania państwa były ukierunkowane na asymilację. Kierunek ten został utrzymany  po II wojnie. Dopiero po przemianach ustrojowych, które nastąpiły do 1989 roku, Polska zaczęła realizować politykę integracji.

Niestety, ten kierunek w ostatnich latach ulega odwróceniu i obecnie dostrzec można zapowiedzi powrotu do polityki asymilacji. Tej zmianie towarzyszy budząca niepokój zmiana języka debaty publicznej. Coraz częściej „inność” postrzegana jest jako zagrożenie. Jawnie przyzwala się na używanie w przestrzeni publicznej ksenofobicznych treści, dotyczy to niestety również przedstawicieli państwa. Zatrważająca liczba przypadków mowy nienawiści, aktów przemocy wobec osób różnej narodowości czy pochodzenia etnicznego,  celowego niszczenia miejsc pamięci ważnych dla mniejszości,  to wszystko  powoduje, że członkowie mniejszości obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Oczywiście są też pozytywne przykłady, głównie na poziomie lokalnym, kiedy to społeczności lokalne, często przy poparciu władz samorządowych, odkrywają obecność mniejszości, kultywują wspólną pamięć i przywracają mniejszościom należne im miejsce w historii.

Wszyscy uczestnicy zaznaczali, że jedynym skutecznym środkiem, który mógłby stanowić przeciwwagę dla niepokojących trendów jest edukacja. Konieczne jest aby przekazywane treści uwzględniały zróżnicowany charakter Polski. W tym celu musimy poznać naszą wspólną historię, tak abyśmy mieli świadomość, że losy państwa polskiego kreowali także przedstawiciele mniejszości narodowych i etnicznych. Jednakże aby edukacja była skuteczna, musi być kierowana nie tylko do przyszłych pokoleń, ale powinna dotyczyć jej twórców.


[1] ust. 1 Rzeczpospolita Polska zapewnia obywatelom polskim należącym do mniejszości narodowych i etnicznych wolność zachowania i rozwoju własnego języka zachowania obyczajów i tradycji oraz rozwoju własnej kultury. Ust. 2 Mniejszości narodowe i etniczne mają prawo do tworzenia własnych instytucji edukacyjnych, kulturanyych i instytucji służących ochronie tożsamości religijnej oraz do uczestnictwa w rozstrzyganiu spraw dotyczących ich tożsamości kulturowej

 

Sesja 7: Warsztat: Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (warsztaty dla sędziów i adwokatów) (BLOK A)

Data: 2018-12-14

Warsztaty  polegały na pisaniu pytań prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE ws. ograniczeń w nabywaniu ziemi w Polsce. Pisali je sędziowie i adwokaci

Problem ograniczeń w nabywaniu ziemi może być podstawą pytania, bo swoboda przepływu osób, usług i kapitału oraz wyboru miejsca zamieszkania jest zasadą w Unii Europejskiej.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odgrywa coraz ważniejszą rolę w procesie kontroli zgodności polskiego prawa z prawem europejskim. Reforma sądownictwa spowodowała liczne pytania prejudycjalne polskich sądów, dotyczące m.in. statusu sędziów. Ale pytania prejudycjalne mogą dotyczyć różnych zagadnień z zakresu Karty Praw Podstawowych UE, prawa antydyskryminacyjnego, prawa do obrony w sprawach karnych, prawa ochrony środowiska, pomocy publicznej, czy prawa podatkowego.

Celem warsztatów było przygotowanie słuchaczy do prawidłowej oceny sytuacji, w której możliwe jest (lub wręcz obowiązkowe) zadanie pytania prejudycjalnego  do TSUE, odpowiedniego sformułowania pytania, znajomości procedury przed TSUE, możliwych interakcji w jej trakcie pomiędzy sądami (odsyłającym i TSUE), a także oceny skutków prawnych pytań (tj. wydanych wskutek zadania pytań wyroków) dla sądu pytającego jak i innych sądów.

Zajęcia miały charakter praktyczny. Zadaniem uczestników było przygotowanie, przy wykorzystaniu wiedzy uzyskanej w trakcie szkolenia, formuły pytania prejudycjalnego do przedstawionego stanu faktycznego.

Relacja na gorąco:

Punktem wyjścia był przedstawiony przez mec. Katarzynę Wiśniewską raport HFPC na temat roli TSUE  w ochronie praw człowieka „Do Luksemburga zamiast do Strasburga". Przygotowano  odpowiednie materiały wyjściowe do przygotowania pytania prejudycjalnego.

Dotyczyło ono ograniczeń w nabywaniu gruntów rolnych w Polsce. To problem, który  potencjalnie może być podstawą takiego pytania, bo swoboda przepływu osób, usług i kapitału jest zasadą w Unii – choć jej za jej proporcjonalne  ograniczenie może być uznany np. interes publiczny, moralność publiczna czy zdrowie publiczne. Unijne traktaty pozostawiają przepisy co do prawa własności państwom członkowskim, ale nie mogą one naruszać np. swobody przepływu kapitału.  TSUE wtedy sprawdza, czy dane przepisy są odpowiednie i proporcjonalne.

Jak mówiła prowadząca warsztat dr hab. Agnieszka Frąckowiak-Adamska, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Europejskiego Uniwersytetu Wrocławskiego, TSUE uznał już (w sprawie z Danii), ze możliwość kupna ziemi w innym państwie członkowskim jest właśnie swobodą przepływu kapitału. Dania ograniczyła nabywanie ziemi, bo trzeba było np. 8 lat mieszkać na kupionej ziemi. TSUE wskazał zaś, że prawo Unii chroni swobodę wyboru miejsca zamieszkania obywatela Unii, które w Danii ograniczono w sposób nieproporcjonalny.

W Polsce dziś nabywać ziemię rolną może tylko osoba fizyczna - rolnik, który  ma odpowiednie kwalifikacje, mieszka co najmniej od 5 lat w danej gminie i od tego czasu prowadzi swe gospodarstwo. Kupujący ziemię musi przez 5 lat mieszkać w miejscu, gdzie kupił ziemię i osobiście prowadzić gospodarstwo przez 10 lat. W polskich przepisach nie ma zapisu wprost, że tylko obywatel Polski może kupować ziemię (co czyni niemożliwe powoływanie się na zakaz dyskryminacji).

Uczestnicy panelu, podzieleni w trzyosobowe grupy, dostali zatem przygotować pytanie w tej sprawie i wskazać w nim wszystkie niezbędne w nim elementy.

Wcześniej dr Frąckowiak-Adamska przedstawiła najważniejsze zasady formułowania pytania:

  • Pytanie musi brzmieć: „Czy przepis X prawa unijnego należy interpretować w ten sposób, że zezwala/zakazuje……, a nie, „Czy polski przepis X jest zgodny z prawem Unii…”?
  • W pytaniu muszą być krótko opisane: strony, przedmiot sporu i okoliczności faktyczne, muszą być podane przepisy krajowe oraz powody, dla których sąd zwraca się do TSUE. Bez któregoś z tych elementów wniosek może być odrzucony. Sąd pytający może, ale nie musi napisać TSUE, jaka jest jego opinia w danej sprawie.  
  • Może być nawet kilkanaście pytań w jednym wniosku do TSUE.  Należy ich zadać po prostu tyle, ile ich potrzeba. Choć po odpowiedzi TSUE sąd może zadać dodatkowo inne pytania, to jednak przeciąga to całą sprawę.
  • Zdania powinny być krótkie, raczej nie złożone. Pytanie powinno liczyć nie więcej niż 10 stron. Inaczej może być skrócone przez TSUE, który musi je przetłumaczyć na wszystkie języki europejskie, Nie należy używać skrótów typu Kpk czy kpc.

W swych pytaniach uczestnicy warsztatów odwoływali się m.in. do zasady swobody przepływu kapitału lub wyboru miejsca zamieszkania. Problemem była znajomość wszystkich zasad zadawania pytań. Wskazywano, że pełnomocnicy stron – występując do sądu o zadanie pytania - powinni przedstawić sądowi odpowiednie materiały.

Uczestnicy mieli wątpliwości co do tego, czy pytać TSUE tylko o jedną ustawową przesłankę ograniczenia nabywania ziemi, czy o wszystkie. Dr Frąckowiak-Adamska wyjaśniała, że TSUE może sam przeformułować pytanie lub też je ograniczyć.  – A w tej sprawie wszystkie przesłanki są ważne, Moim zdaniem lepiej zadać szersze pytanie – powiedziała.

Jedna z uczestniczek wskazała, że skoro w sprawie Danii taki wyrok TSUE już zapadł, to i polska sprawa może być uznana przez Trybunał za już wyjaśnioną. Inni uczestnicy w swym pytaniach powoływaliby się na interes publiczny - by państwo mogło bronić się przed wykupywaniem ziemi na podstawione osoby.  

Prowadząca wyjaśniała, że w takim pytaniu można byłoby się odwołać albo do art. 16 i 17 Karty  Praw Podstawowych albo na 4. protokół do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Odkąd jest Karta, lepiej odwoływać się do niej, choć EKPC też nie zaszkodzi - dodała.

Rola TSUE

TSUE zapewnia jednolitą wykładnię prawa unijnego, aby dany przepis był tak samo rozumiany w państwach członkowskich. A wszystkie sądy tych państw są sadami unijnymi. TSIUE interpretuje tylko prawo unijne - wyrok co do przepisu wydaje sąd w danym kraju. Wyroki TSUE nie mogą być ignorowane w danym kraju, w przeciwieństwie np. do orzeczeń ETPCz.

TSUE zapewnia poszanowanie prawa w wykładni i stosowaniu Traktatów. Ten sad rozwija integrację unijną.

Takie pytanie należy zadać na takim etapie sprawy, gdy stan faktyczny jest już wyjaśniony, ale sąd ma wątpliwości co do rozumienia normy unijnej. Pytanie może  dotyczyć wszystkich elementów prawa Unii, poza Wspólną Polityką Zagraniczną i bezpieczeństwa. Materia danej sprawy musi mieć jednak związek z prawem Unii. Najwięcej są one zadawane co do przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

Każdy sędzia bez pytania do TSUE ma prawo do niestosowania przepisu, jeśli uzna, że jest on sprzeczny z prawem unijnym. Nie musi się wcześniej zgłaszać z pytaniem do Trybunału Konstytucyjnego

W 2005 r. do TSUE wpłynęło pierwsze pytanie z Polski. Ten sędzia przecierał szlak, jak Krzysztof Kolumb, który wypływał na nieznane wody – mówiono podczas warsztatów. Do 2017 r. ich liczba z Polski nie przekraczała  kilkunastu (wszystkie są one na stronie Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości – może to być pomocne w ich pisaniu). W sumie do końca 2017 r. z Polski wpłynęło ich 127.

Ten potencjał nie jest w Polsce tak szeroko wykorzystywany, jak w innych państwach UE. Np. Niemcy zadały 149 pytań w 2017 r., Włochy  - 57, Holandia – 38, Wlk. Brytania - tylko 11 (zapewne w związku z Brexitem). Do TSUE w 2017 r. złożono w sumie 533 takich pytań.  Od 1952 r. było ich w sumie ponad 10 tys.

Dr Frąckowiak-Adamska podkreśliła, że państwo UE może być pozwane przez Komisję Europejską za to, że jego sąd nie zadał pytania. W październiku 2018 r. TSUE pierwszy raz uznał bowiem, że dany kraj uchybił zobowiązaniom unijnym. Bo najwyższy sąd francuski nie zadał mu  pytania, a gdy KE pozwała Francję w tej samej sprawie, TSUE uznał, że sprawa nie była jasna i wymagała jego stanowiska. 

- HFPC zrobiła coś, co było bardzo potrzebne, bo sędziowie są pozostawieni sami sobie i nie mają szerokiego dostępu do takich szkoleń – podsumowała  dr Frąckowiak-Adamska.

Sesja 6. Wybór sędziów i jego wpływ na niezależność sądów (BLOK D)

Data: 2018-12-14

Od wielu lat w Polsce toczy się dyskusja na temat mechanizmu wyboru sędziów – czy powinien w Polsce dominować model zawodowej kariery sędziego (jak jest obecnie) czy też powinniśmy dążyć do tego, aby sędzia stał się „koroną zawodów prawniczych”.

W ostatnich dwóch latach dyskusja jednak dotyczy przede wszystkim roli Krajowej Rady Sądownictwa oraz Prezydenta RP w procesie nominacji sędziowskiej. Zmiana ustawy o KRS oraz metody powoływania „sędziowskich” członków KRS zmusza do refleksji nad upolitycznieniem procesu nominacji sędziowskich.

Paneliści i panelistki zastanowią się nad aktualnymi wyzwaniami, ale także nad docelowym modelem nominacji sędziowskich w Polsce.

 Paneliści: 

  • Łukasz Bojarski, prezes zarządu i współzałożyciel INPRIS (Instytutu Prawa i Społeczeństwa), prawnik. Ekspert instytucji międzynarodowych i krajowych. Jeden z fundatorów i Przewodniczący Rady Fundacji Uniwersyteckich Poradni Prawnych (FUPP).
  • Emilia Barabasz, adwokatka, sekretarz Sekcji Praw Człowieka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, członkini Zespołu ds. Kobiet przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Współpracuje pro bono z Polskim Towarzystwem Prawa Antydyskryminacyjnego w Warszawie.
  • Monika Frąckowiak, od 2007 r. sędzia w Sądzie Rejonowym Poznań Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, orzeka w sprawach cywilnych. Członkini  zarządu wielkopolskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, od 2017 r. członkini zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów i Prokuratorów dla Demokracji i Wolności MEDEL.
  • dr Joanna Guttzeit, sędzia w sądzie rodzinnym Pankow / Weißensee w Berlinie, gdzie jest odpowiedzialna za postępowanie w sprawach międzynarodowych (uprowadzenie dzieci, zatrzymanie ich itp.). Jest także członkiem Stowarzyszenia Sędziów Konwentu Haskiego.

Moderator: 

Maria Ejchart-Dubois, prawniczka, ekspert z zakresu praw człowieka, związana z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.

Relacja z panelu

Kto ma wybierać sędziów, czy politycy mają mieć wpływ na to, jaka ma być droga dochodzenia do zawodu. Zgadzamy się co do jednego – że sądy mają być niezależne, a sędziowie niezawiśli.

Łukasz Bojarski podkreślił, że losowy przydział spraw to dobry trop, jedna z gwarancji niezależności, ale nie znamy algorytmu, sędziowie narzekają.

Ustrój RP opiera się na podziale i równowadze władz. „Ostatnio myślę o Konstytucji sprzed 21 lat, kiedy obserwuję zachowania sędziów, 30-latków, dla nich ten podział władz jest jak powietrze, stąd ich walka w obronie niezależności. Zarzuca się im że są spadkobiercami sądów z lat 50-tych, a to młodzi sędziowie”.

Sprawny, dobry sąd jest niezależny, kompetentny, rozliczalny, efektywny. Te elementy się uzupełniają. To daje szansę na sprawiedliwy wyrok.

Modele wyboru sędziego są na świecie dwa:

  1. kontynentalny – sędzia urzędnik, jako zawód,
  2. drugi model – sędzia jako ukoronowanie kariery prawniczej – model anglosaski.

W czasie dyskusji wyjaśniono, co oznaczają pojęcia:

  • niezależność jest instytucjonalna, ustrojowa, niezbędna aby wydawać sprawiedliwe wyroki,
  • bezstronność dotyczy sędziego w konkretnej sprawie,
  • niezawisłość – to inaczej wewnętrzna niezależność sędziów.

Najważniejsze elementy, jakie powinny zostać poddane dyskusji w kontekście sposobu wyboru sędziów:

  1. Nikt nie badał naukowo, jak sprawdzają się sędziowie, wybrani w taki czy inny sposób.
  2. Profil kompetencyjny sędziego – jakie cechy powinien mieć kandydat na sędziego, kryteria powinny być z góry ustalone.
  3. Weryfikacja w oparciu o doświadczenie zawodowe czy poprzez konkurs.
  4. Rozliczalność – sędziowie powinni rozliczać się przed społeczeństwem z tego co robią, to powinno być transparentne, powinni nam mówić, jak tego dokonują.
  5. Kwestia komunikacji społecznej – trzeba rozmawiać ze społeczeństwem, tłumaczyć, na czym polega praca sędziego.
  6. Efektywność – czyli brak przewlekłości, jakie są umiejętności, warsztat sędziego.

Jedyny pozytywny efekt obecnej sytuacji to większa otwartość sędziów na społeczeństwo. Od 1989 r. nie prowadzono rozmów, jak powinno wyglądać sądownictwo polskie, mimo że system nie był doskonały. Nie dopracowaliśmy się przedyskutowanego modelu wyboru sędziów. Mecenas Emilia Barabasz podkreśliła „Straciliśmy czas. Szkoda, że takiej debaty, jak powinno wyglądać sądownictwo, nie było przez 20 lat”.

Sędzia dr Joanna Guttzeit przedstawiła model funkcjonowania zawodu sędziowskiego w Niemczech, podkreślając, że to kultura prawna decyduje o niezależności sędziego.

Sędzia Monika Frąckowiak podkreśliła, że  muszą być zewnętrzne mechanizmy zabezpieczające niezależność, wewnętrzna niezależność sędziów nie wystarczy. Dużo zaniedbaliśmy w przeszłości, system nie był perfekcyjny, na wielu etapach nie było możliwości wyłowienia tych osób, które nie powinny być sędziami.

Mecenas Emilia Barabasz zauważyła, iż nie zabieraliśmy głosu przy kolejnych reformach. Dopiero teraz sędziowie, którzy odważyli się mówić, mają wsparcie innych zawodów prawniczych i zainteresowanie dziennikarzy.

NAJWAŻNIEJSZA REKOMENDACJA, jaka wybrzmiała na panelu, to: rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów w Polsce.

Sesja 5. Wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miejscowości (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Transport publiczny kończy się, kiedy nawet „graficiarze” nie chcą pisać na przystankach.
  • Za bilet ze Słupska trzeba zapłacić ok. 200 zł, a za bilet do Londynu 20 zł.
  • Tam gdzie jest tabliczka „sołtys”, powinien przejeżdżać autobus.

Brak połączeń kolejowych czy autobusowych przyczyną wykluczenia transportowego!

Wiele nie tylko wsi, ale też mniejszych miast jest „odciętych od reszty kraju i świata”. Ta sytuacja staje się coraz bardziej powszechna. Wielu mieszkańców, aby dostać się do lekarza, czy skorzystać z innych usług publicznych, jest zmuszonych prosić sąsiadów lub rodzinę posiadającą samochód.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podnosił kwestię powszechnego wykluczenia transportowego, w szczególności dotyczącego mniejszych gmin i miejscowości. W dobie kryzysu komunikacji publicznej (kolejowej oraz autobusowej) oraz wysokich kosztów komunikacji samochodowej, istnieje coraz większa bariera z równym dostępem do edukacji publicznej, służby zdrowia oraz innych usług publicznych. Obecna sytuacja ma bezpośrednie znaczenie dla możliwości korzystania z praw przez młodzież, osoby starsze oraz osoby z niepełnosprawnością. Panel ma na celu wypracowanie rozwiązań, które pozwoliłyby na zmierzenie się z tym problemem.

Ten trud podjęli eksperci:

  • Karol Trammer – aktywny publicysta. Założyciel i redaktor naczelny dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”,
  • Marcin Kiciński – autor/współautor kilkudziesięciu publikacji z obszaru transportu i logistyki,
  • Marcin Skonieczka – wójt gminy Płużnica,
  • Andrzej Berezowski – redaktor Tygodnika Solidarność, dziennikarz, publicysta,
  • Tomasz Emiljan – dyrektor Departamentu Infrastruktury Najwyższej Izby Kontroli,
  • Jarosław Komża – ekspert Związku Powiatów Polskich,
  • oraz moderatorka

Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych w BRPO.

Dane statystyczne podane w komunikacie CBOS Nr 125/2017 wskazują, że w 75% gospodarstw domowych jest samochód osobowy, 14% nie ma, bo nie chce, 9% chciałoby mieć, ale nie stać, a 2% chciałoby mieć, ale nie ma z innych powodów.

Należy odnotować też, że od 25 lat, czyli od momentu monitorowania liczby samochodów w gospodarstwie, bardzo wyraźnie zmniejszył się odsetek badanych niemających samochodu w swoim gospodarstwie.

Jak podaje GUS, patrząc na miejsce zamieszkania, to większy odsetek gospodarstw domowych na wsi niż w mieście posiadał samochód osobowy, motocykl, skuter, motorower lub rower.

W raporcie Najwyższej Izby Kontroli z 2015 r. „Funkcjonowanie Regionalnego Pasażerskiego Transportu Drogowego” (KIN.410.007.00.2015, Nr ewid. 26/2016/P/15/035/KIN) można przeczytać, że „…skontrolowane samorządy na ogół nie były zainteresowane organizacją publicznego drogowego transportu zbiorowego i – do czasu kontroli NIK – jedynie administrowały tym transportem. Połowa kontrolowanych samorządów nie badała i nie analizowała potrzeb przewozowych w publicznym transporcie zbiorowym, z tym z uwzględnieniem potrzeb osób niepełnosprawnych i osób o ograniczonej zdolności ruchowej…”.

Wszyscy uczestniczący w gorącej dyskusji zgodzili się, że wykluczenie transportowe dotyczy właściwie całego obszaru kraju i jest ono znacznie poważniejsze na obszarach wiejskich. Liczba samochodów na obszarach wiejskich jest wynikiem braku transportu publicznego, a samochód jest jedynym środkiem komunikacji. Zgodzono się, że wykluczenie transportowe skutkuje wykluczeniem społecznym, zawodowym, wpływa negatywnie na rozwój całych obszarów i uderza najbardziej w ludzi najsłabszych, biednych, starszych i z niepełnosprawnościami.

Brak transportu publicznego i konieczność posiadania dużej liczby samochodów przyczynia się do zatorów na autostradach i drogach krajowych i tym samym do degradacji środowiska.

Wskazywano na sposoby organizowania transportu zbiorowego u naszych sąsiadów za granicą. Np. w Czechach udało się zapewnić komunikację na dobrym poziomie. Szukając koniecznych rozwiązań zwrócono uwagę na wprowadzenie nowych instrumentów prawnych, które mogłyby poprawić sytuację. To co można zrobić na już to otworzyć dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących. Kolejnym etapem powinno być wprowadzenie autobusów na telefon. Natomiast docelowo należy skupić odpowiedzialność za cały transport autobusowy i kolejowy w samorządach województw.

Prawo jednak nie zmieni wszystkiego. Bardzo ważne jest budowanie świadomości obywatelskiej, o tym jak wielką rolę dla naszych praw odgrywa możliwość korzystania z komunikacji publicznej.

Ważna jest też współpraca między samorządami i zawiązywanie partnerstw czy porozumień.

Przywołano dobry przykład powiatu lipnowskiego, gdzie udało się założyć własny transport i zbudować sieć połączeń w powiecie. Dokonano tego głównie mając na uwadze zatrzymanie młodych ludzi w gminach. Tam gdzie nie ma komunikacji odchodzenie młodych ze wsi, czy małych miejscowości do większych aglomeracji obserwuje się już na poziomie szkoły średniej.

  • WNIOSKI: problem wykluczenia transportowego nie sprowadza się tylko do braku możliwości korzystania z komunikacji publicznej, ale dotyka też kwestii społecznych, gospodarczych. Bezpośrednio ogranicza prawa człowieka.

MY jesteśmy Konstytucją. Otwarcie Drugiego Kongresu Obywatelskiego

Data: 2018-12-14
  • Ubiegły rok był w Polsce czasem testowania charakterów. Jak napisał w swym Manifeście Piotr Szczęsny, każda chwila zwłoki oznacza, że naprawa sytuacji będzie trudniejsza. #PorozmawiajMY[1] zatem, co zrobić, by kolejny rok był lepszy – tymi słowami rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar otworzył w Warszawie II Kongres Praw Obywatelskich.
  • W porywającym wystąpieniu prof. Mirosław Wyrzykowski pokazał zagrożenie dla ładu konstytucyjnego i to, jak obywatele - podmiot Konstytycji - mogą jej bronić.
  • Adwokatka Paulina Kieszkowska-Knapik opowiedziałała, jak przejmując pałeczkę od poprzednich pokoleń obrońców polskiej wolności można o nią walczyć dziś, także na Youtube.

Wystąpienie Adama Bodnara

- Spotykamy się po raz drugi. Możemy jeszcze raz porządnie i rzetelnie porozmawiać o stanie przestrzegania praw człowieka, zastanowić się nad diagnozą, porozmawiać o perspektywach – w 70. Rocznicę uchwalenia Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i wywalczenie (a nie przyznania) praw wyborczych przez kobiety – mówił Adam Bodnar.

Poprosił o uczczenie minutą ciszy pamięci zmarłej niedawno wybitnej rosyjskiej działaczki na rzecz praw człowieka Ludmiły Aleksiejewej. Powitał gości, w tym przedstawicieli władz i sądów, byłych rzeczników praw obywatelskich, a także młodzież i media. - Każdy jest ważny i każdy ma prawo od zabrania głosu na tym Kongresie.

Kongres to 43 panele i warsztaty, i wioska praw człowieka. Jego inspiracją – jak powiedział Adam Bodnar – są spotkania  regionalne RPO w Polsce. Uczestnicy już 150 spotkań i to, co mówili Rzecznikowi, jest inspitacją tego Kongresu. – Liczę,  że ten Kongres będzie równie konstruktywny i zakończy się równie konkretnymi rekomendacjami jak pierwszy Kongres Praw Obywatelskich przed rokiem.

Wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz podziękował RPO za zorganizowanie Kongresu: - Jestem zawsze z tymi, którzy o prawa człowieka walczą - powiedział

Prezes Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki przypomniał z kolej, jak RPO, „nasz rzecznik” rozniecał iskrę nadziei do końca broniąc niezawisłych sądów w Sejmie i Senacie - pokazywał, że warto trwać przy wartościach. To zadziałało w 2017 r. w debacie nad sądami, zadziała i teraz. Idea praw człowieka tak głęboko tkwi w Polakach, że jej nie zaprzepaszczą – powiedział.

Wiceprezes  NSA Janusz Drachal mówił, że wymiar sprawiedliwości w Polsce należy zmieniać i reformować, ale nie tak, jak się to dzieje teraz. - Ufam, że Kongres wypracuje konkretne rozwiązania potrzebne do poprawy działania sądownictwa. Widać dziś światełko w tunelu, ale spoczywać na laurach nie można.

MY jesteśmy Konstytucja: Wystąpienie otwierająca prof. Mirosława Wyrzykowskiego, członka Rady Społecznej przy RPO

W wykładzie wprowadzającym prof. Mirosław Wyrzykowski, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, mówił o trudach wykonywania RPO jego konstytucyjnego mandatu.

Przypomniał 70. rocznicę uchwalenia Deklaracji Praw Człowieka. I to, że wtedy przedstawiciele ówczesnej Polski wstrzymali się od głosu w jej sprawie.

- Po 70 latach nie ma mowy, aby ktokolwiek wstrzymał nas od zabrania głosu w sprawach określonych Deklaracją. Ona jest hołdem dla ofiar wojny i zobowiązaniem dla przyszłych pokoleń, że „nigdy więcej” – powiedział.

Na plakacie „KonsTYtucJA”, który jest dziś przez niektórych uznawany za akt wrogi porządkowi, jest JA i MY. Choć Marcin Świetlicki napisał w wierszu, że w Konstytucji nic o nas nie ma, to ja będę powtarzał:

W Konstytucji wszystko jest o nas.

My jesteśmy Konstytucją.

30 naruszeń Konstytucji

Dziś ta Konstytucja jest intencjonalnie naruszana. Porządek konstytucyjny zmieniany jest ustawami. Co najmniej 30 przepisów Konstytucji zostało naruszonych.

Nienachalna miłość władzy do Konstytucji ma swoje konsekwencje. Proces wrogiego przejęcia porządku konstytucyjnego odbywa się w toku procesu legislacyjnego. A choć ustawodawcy wolno wiele, ale nie wolno wszystkiego. Nie wolno stosować wykładni wrogiej samej Konstytucji.

Dziś to „wszystko” odbywa  się w trybie legislacyjnym, który zaprzecza zasadzie przyzwoitej legislacji. Bo prawnicy potrzebni są do budowy ładu prawnego, do destrukcja rządów prawa wystarczą ledwie absolwenci prawa.

Oszustwo argumentacyjne

To wrogie przejęcie porządku konstytucyjnego przyjmuje postać oszustwa argumentacyjnego. Sędziom zabrania się rozmowy o sprawach konstytucyjnych. Sprawa publiczna została utożsamiona z polityką. Twierdzi się, że Pierwsza Prezes Sądu Najwyższego nią nie jest.

Takich oszustw interpretacyjnych jest wiele. Nie wystarczy je odnotowywać. Trzeba się im przeciwstawiać, by nie została na nie nałożona maska legalności.

To nie jest bal maskowy!

Stoimy dziś przed szantażem - jeśli mu się raz poddamy, nigdy nie wyjdziemy już z pułapki szantażu.

Upadek parlamentaryzmu

Odbywa się proces upadku polskiego parlamentaryzmu. Poseł ma 30 sekund na wypowiedż w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym. Trzy czytania ustawy odbywają się w cztery (!) godziny.

Sala sejmowa jest pusta, gdy sprawozdanie o stanie praw obywateli składa RPO. Oto skala rozumienia praw człowieka przez parlament i wyraz lekceważenia organu konstytucyjnego,  jakim jest RPO.

Nakaz przyzwoitości nie jest zapisany w Konstytucji. Ale nieobecność posłów to też wyraz pogardy dla obywatelek i obywateli. A pogarda jest zaprzeczeniem przyrodzonej godności człowieka, która jest źródłem praw i wolności. Ta nieobecność była wyrazem delegitymizacji  Sejmu.

Jak bronić Konstytycji?

Powtórzymy - to każdy z nas jest interpretatorem Konstytucji. To MY jesteśmy Konstytucją.

Możecie dziś pytać,  czy coś w Konstytucji mogło temu przeciwdziałać? Ale to jak pytanie, ile zamków trzeba założyć w domu, by się chronić przed złoczyńcą. A przecież są miejsca, gdzie domy są otwarte, a nikt do nich nie wchodzi bez zaproszenia. A zamki maja chronić przed przeciągami.

Nic więcej nie można było zrobić kiedyś – za to teraz, zdaniem prof. Wyrzykowskiego – zrobić można wiele:

- Podczas wiecu w marcu 1968 na UW po raz pierwszy skandowałem ”Konstytucja”. I tak mi już zostało.

Dziś Konstytucja stała się znakiem sprzeciwu wobec żywiołu  politycznego. I znakiem nadziei dla innych. Sytuacja, w której koszulka z napisem „Konstytucja” jest przedmiotem zainteresowania tak wielu osób, pokazuje że to jest stosunek sprawcy do ofiar.

I że wstyd sprawcy zamienia się w nienawiść do ofiary. Kto pogardza, musi się liczyć z tym, że będzie pogardzany. Ale społeczeństwo na tym oparte nie może liczyć na przetrwanie.

Ksiądz Józef Tischner mówił kiedyś „Jesteście solą tej ziemi. Biada wam, jeśli o tym zapominacie. A czas próby jest krótki”.

Wy, obrońcy praw człowieka, jesteście solą tej ziemi. I nie zapominacie o tym.

To, co nam zostaje, to powtarzać jak Katon "Ceterum censeo constitionem defendendam esse  - tak jak Katon kończyć każdą wypowiedź zdaniem „Poza tym uważam, że należy bronić Konstytucji”.

To jest rama tego Kongresu. Był pierwszy, jest drugi, na pewno będzie trzeci Kongres. A czy będzie czwarty, to będzie zależało od obywateli.

"Idę, dokąd poszli tamci..." Wystąpienie Pauliny Kieszkowskiej-Knapik, adwokatki z inicjatywy #WolneSądy

Jestem warszawską adwokatką, prawniczką w piątym pokoleniu, z rodziny od ponad 150 lat zaangażowanej w polskie sprawy publiczne, powstania, ruch oporu, Armię Krajową opozycję antykomunistyczna. Urodziłam się w czasach głębokiej komuny. Pamiętam czołgi przed moim domem w 1981. Maturę robiłam już jednak w wolnej Polsce. Jestem dumną Europejką, wyedukowaną w Warszawie i na Uniwersytecie w Utrechcie.

Mam więc wielki dług zarówno wobec przeszłych pokoleń jak i wobec Europy. Mam też wielki dług wobec moich antenatek zaangażowanych w walkę o prawa kobiet. Mam poczucie konieczności spłaty tego długu każdego dnia – mówiła

Opowiadała, w jaki sposób z adwokatki specjalizującej się w prawie ochrony zdrowia (nigdy dobrze w Polsce nie przestrzeganym), stała się aktywistką w walce o wolne sądy: - Od zawsze dochodzenie prawa do ochrony zdrowia w Polsce kulało. Zawsze mogłam jednak zakładać, że sędziowie sądów administracyjnych, przed którymi staję, są niezawiśli od władzy, z którą prowadzę spór. Nie mogę powiedzieć matce pięcioletniego dziecka, dla którego walczymy o refundację leku, że sąd może nie być niezawisły.

Aż nadszedł rok 2015 i następne. I okazało się, że jest polityczny plan podporządkowania sądów i sędziów władzy wykonawczej i że moje zaangażowanie w społecznie ważne sprawy już nie wystarczy.

Życie zmusiło mnie więc, abym zaangażowała się także w walkę już nie tylko o jakość orzecznictwa w moich sprawach, ale w ogóle o istnienie sądu.

Stąd, jak mówiła Kieszkowska-Knapik, idea spontanicznej inicjatywy pro bono #wolnesądy. Uznaliśmy, że trzeba się z obywatelami podzielić w przystępny sposób naszą wiedzą o tym czym każdemu z nas grozi utrata niezależnego sądownictwa.

Przykładem tego jak opowiadamy o znaczeniu niezależnego sądownictwa niech będą dwa filmy #wolnychsądów dotyczące wprost mojej dziedziny prawa czyli ochrony zdrowia publicznego.

Uznaliśmy także, że jako patrioci i Europejczycy musimy ratować reputację naszej Ojczyzny i prawa jej obywateli. Zaangażowaliśmy się w nagłaśnianie tego co się dzieje w Polsce, pisanie listów do organów Unii Europejskiej:.

Czy coś to wszystko dało? TAK, Europa i świat widzą, że to co w Polsce się dzieje nie ma poparcia społecznego. Że jesteśmy gotowi demonstrować w obronie abstrakcyjnych wartości.

I tak my, obywatele, zrzeszeni w wielu NGOsach może zdołamy dowieść, że Polska, która była kiedyś symbolem walki o wolność, a potem symbolem walki o solidarność, teraz staje się symbolem walki o praworządność. Może jeszcze ten kryzys obróci się w coś pozytywnego – naukę dla całej Unii Europejskiej, co to jest państwo prawa, naukę dla nas co to znaczy być obywatelem i patriotą Polski i Unii Europejskiej.

 


[1] Hashtag Kongresu w mediach społecznościowych

 

Second National Congress on Human Rights 14-15 December 2018

Data: Od 2018-12-14 do 2018-12-31

Na Kongres przyjechało 1500 osób z calego kraju. Rozmawialiśmy na 43 toczących się równolegle sesjach, przy pełnych salach. Staliśmy pod scianami, siedzieliśmy na podłodze. Dyskutowaliśmy. Twittowaliśmy #PorozmawiaMY. Teraz RPO zajmie się spisywaniem postulatów - zarejestrowani na Kongres uczestnicy dostaną je mailem, ogłosimy je też na konferencji prasowej. Już teraz można czytać pisane na bieżąco przez pracowników Biura RPO relacje z paneli. Zamieściliśmy też nagrania wideo sesji plenarnych.

- Państwo tu przyszli nie po pomoc, ale po moc. Wszyscy mamy w sobie tę moc, tylko potrzebujemy instrukcji i wsparcia. Niech zatem ta moc będzie z Państwem – mówił RPO Adam Bodnar, podsumowując II Kongres Praw Obywatelskich.

Były to dwa niezwykle intensywne dni obrad nad kondycją praw człowieka. Kongres stał się ważny dzięki Państwu, którzy w nim uczestniczyliście. Mamy prawo domagać się, aby prawa obywatelskie  egzekwować i żeby istniały instytucje, które je gwarantują. Musimy przekonać do nich innych obywateli. Musimy też przekraczać podziały. Prawa są przede wszystkim dla słabszych i tego dotyczyły  liczne panele. Prawa człowieka mają łączyć a nie dzielić. Wolne sądy muszą być sprawnymi sądami. 

  • Po I Kongresie powstał zestaw 54 rekomendacji. To było nasze wspólne zobowiązanie, dlatego po prawie roku  chcemy Państwa poinformować, co udało (a co się nie udało) z tym zrobić. Załączony dokument zawiera przede wszystkim opis działań RPO, ale nie tylko.
 

II Kongres Praw Obywatelskich 14-15 grudnia 2018. RELACJE Z PANELI

Data: Od 2018-12-14 do 2018-12-31

Na Kongres przyjechało 1500 osób z calego kraju. Rozmawialiśmy na 43 toczących się równolegle sesjach, przy pełnych salach. Staliśmy pod scianami, siedzieliśmy na podłodze. Dyskutowaliśmy. Twittowaliśmy #PorozmawiaMY. Teraz RPO zajmie się spisywaniem postulatów - zarejestrowani na Kongres uczestnicy dostaną je mailem, ogłosimy je też na konferencji prasowej. Już teraz można czytać pisane na bieżąco przez pracowników Biura RPO relacje z paneli. Zamieściliśmy też nagrania wideo sesji plenarnych.

- Państwo tu przyszli nie po pomoc, ale po moc. Wszyscy mamy w sobie tę moc, tylko potrzebujemy instrukcji i wsparcia. Niech zatem ta moc będzie z Państwem – mówił RPO Adam Bodnar, podsumowując II Kongres Praw Obywatelskich.

Były to dwa niezwykle intensywne dni obrad nad kondycją praw człowieka. Kongres stał się ważny dzięki Państwu, którzy w nim uczestniczyliście. Mamy prawo domagać się, aby prawa obywatelskie  egzekwować i żeby istniały instytucje, które je gwarantują. Musimy przekonać do nich innych obywateli. Musimy też przekraczać podziały. Prawa są przede wszystkim dla słabszych i tego dotyczyły  liczne panele. Prawa człowieka mają łączyć a nie dzielić. Wolne sądy muszą być sprawnymi sądami. 

  • Po I Kongresie powstał zestaw 54 rekomendacji. To było nasze wspólne zobowiązanie, dlatego po prawie roku  chcemy Państwa poinformować, co udało (a co się nie udało) z tym zrobić. Załączony dokument zawiera przede wszystkim opis działań RPO, ale nie tylko.
 

Wioska praw człowieka

Data: Od 2018-12-14 do 2018-12-15

RELACJA FOTO NA GORĄCO

  • STOWARZYSZENIE NIGDY WIĘCEJ
  • FRONT EUROPEJSKI
  • SPÓŁDZIELNIA SOCJALNA FADO
  • FUNDACJA DAJEMY DZIECIOM SIŁĘ
  • KONGRES KOBIET
  • SIEĆ OBYWATELSKA WATCHDOG POLSKA
  • HUMANITY IN ACTION
  • FUNDACJA EDUKACJA DLA DEMOKRACJI
  • FUNDACJA INTEGRACJA
  • KONSORCJUM ORGANIZACJI DZIAŁAJĄCYCH NA RZECZ UCHODŹCÓW I MIGRANTÓW (AMNESTY INTERNATIONAL POLSKA, FUNDACJA CENTRUM BADAŃ MIGRACYJNYCH, FUNDACJA NASZ WYBÓR, POLSKIE FORUM MIGRACYJNE, HELSIŃSKA FUNDACJA PRAW CZŁOWIEKA, INICJATYWA CHLEBEM I SOLĄ, STOWARZYSZENIE HOMO FABER, STOWARZYSZENIE INTERWENCJI PRAWNEJ, STOWARZYSZENIE NOMADA).

 

W przededniu Kongresu Praw Obywatelskich - debata o Deklaracji Praw Człowieka

Data: 2018-12-13
  • W przededniu Kongresu Praw Obywatelskich w biurze OBWE/ODIHR dyskutowano, jak 70 lat temu narody ONZ stworzyły Powszechną Deklarację Praw Człowieka
  • Dały nam etyczną i moralną busolę. Dziś to od nas zależy, czy utrzymamy kurs na wolność, solidarność i pokój

13 grudnia 2018 r. w warszawskim Biurze Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE/ODIHR zorganizowano debatę związaną z obchodzoną w tym roku 70. rocznicą podpisania Deklaracji. Dyskusja poprzedzała II Kongres Praw Obywatelskich, który odbędzie się 14 i 15 grudnia.

Do udziału w nim zapraszał rzecznik praw obywatelskich Adam Bondar. Mówił, że rocznica Deklaracji szczególnie uświadamia zagrożenia praw człowieka w Polsce i na świecie. Rzecznik wskazał m.in. na załamanie się transatlantyckiej koncepcji  praw człowieka.

Paneliści o Deklaracji Praw Człowieka 

Zastępczyni RPO dr Hanna Machińska przypomniała pełną goryczy wypowiedź Aleksandra Sołżenicyna w niewygłoszonym przemówieniu z okazji przyznania mu literackiej nagrody Nobla w 1970 r. Sołżenicyn pisał: „Deklaracja to najlepszy z dokumentów uchwalonych w ciągu 25 lat. Ale ONZ nie postarała się, aby uczynić Deklarację obowiązkowym warunkiem członkostwa dla rządów i w ten sposób oddała drobiazg ludzki na łaskę i niełaskę niewybranych władz”. Ale Deklaracja była bardzo silnym dokumentem dla opozycji i w ZSRR, i w PRL. „To są nasze prawa, macie obowiązek ich stosowania” – mówiono wtedy władzom.

Do końca lat 80. Deklaracja nie była publikowana w ZSRR. Była uważana za antyradziecką i rzeczywiście taka była - uzupełnił działacz praw człowieka na Ukrainie Jewhen Zacharow. Dodał, że gdy ją przyjmowano, ZSRR i jego satelici wstrzymali się od głosu. 

Zastępczyni RPO podkreślała, że o Deklaracji mówimy dziś w kontekście 65. rocznicy uchwalenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i 25-lecia jej obowiązywania w Polsce. Bo Deklaracja silnie oddziaływała na system praw człowieka w Europie.

Według Hanny Machińskiej w Deklaracji urzekają zdania jej preambuły o uznaniu przyrodzonej godności i niezbywalnych praw wszystkich istoty, które rodzą się równe w swej godności. EKPC odwołuje się do samej Deklaracji, ale do 2002 r, milczała, jeśli chodzi o godność. Wyjaśnieniem może być stwierdzenie Jean Paula Costy, byłego prezesa Trybunału Praw Człowieka, że Konwencja jest dokumentem "bardziej praktycznym". Jednakże ten brak został dostrzeżony w 2002 r., gdy w Protokole do EKPC mówiącym o zakazie kary śmierci zapisano  „pełne uznanie wrodzonej godności każdej z istot ludzkich”.

- Czy możemy potępiać twórców EKPC, że wcześniej tego nie uznali? Myślę, że nie – mówiła Hanna Machińska. Orzecznictwo ETPCz naprawiało bowiem tę niedoskonałość, Do 2016 r. aż w 876 orzeczeniach Trybunał odnosił się do poszanowania godności. Zwróciła uwagę na orzeczenie Wielkiej Izby z 2015 r. w sprawie Bouyid przeciwko Belgii, w którym chodziło o naruszenie art. 3 Konwencji (spoliczkowanie młodego człowieka przez policjanta). Uznano, że fundamentem art. 3 jest poszanowanie ludzkiej godności, a ludzka godność staje się istotą całej EKPC. Wielka Izba odniosła się do 20 aktów prawa międzynarodowego przywołujących pojęcie ludzkiej godności, w tym właśnie do Deklaracji.

Wskazuje to, że Deklaracja jest trwałym źródłem praw i inspiracją w przyjmowaniu regionalnych aktów prawa międzynarodowego. Zastępczyni RPO przywołała m.in. art. Karty Praw Społecznych, mówiący o prawie do poszanowania godności w pracy.  Musimy zatem wrócić do Deklaracji, bo aktualność jej praw jest ponadczasowa – zakończyła.

Historię uchwalenia Deklaracji przedstawił prof. Zdzisław Kędzia, prawnik z UAM. - To doświadczenia II wojny światowej uświadomiły konieczność jej przyjęcia - mówił. Kontrowersje dotyczyły m.in. tego, czy ma być w niej wzmianka o Bogu czy raczej o naturze; o narodach, czy raczej społeczeństwach - ostatecznie przyjęto pragmatyczny kompromis. Prawnik podkreślił, że dziś Deklaracja jest gwarancją praw, ale nadal także i ich obietnicą. Na koniec przywołał słowa współtwórczyni Deklaracji, żony prezydenta USA Eleanor Roosevelt, które według niego nadal zachowują swą moc: że prawa człowieka zaczynają się w małych miejscach, przy samym domu, w miejscach tak małych, że ich nie widać, tam gdzie człowiek szuka szans na równość bez dyskryminacji.

Prof. Jerzy Zajadło wskazywał, że wśród twórców Deklaracji byli reprezentanci i oświeceniowego humanizmu europejskiego, i egzystencjalizmu, i konfucjanizmu, i  personalizmu katolickiego, i latynoskiego socjalizmu. - Jak zebrać tę mieszankę, to nie wiadomo, jak ci ludzie doszli do porozumienia - mówił. Pytał, czy w takim razie Deklaracja była daleko idącym ideowym porozumieniem, czy też raczej kruchym i złożonym kompromisem? Jego zdaniem, było to raczej to drugie, czego dowodzi historia późniejszej  implementacji praw człowieka. W końcu przeważyła koncepcja ich uniwersalizmu.

- Gdy o prawach człowieka mówi się żargonem, empatia ludzka znika. Gdy opowiada się o milionach, poziom współczucia spada – mówiła Katarzyna Gardapkhadze, wicedyrektorka Biura  OBWE. Tak naprawdę liczy się jeden człowiek, jak słynne dziecko uchodźców wyrzucone przez morze na brzeg. Ten obraz znamy i pamiętamy wszyscy. Społeczność światowa musi odejść od pojęć plemiennych, by prawa człowieka w pełni implementować.

Pogratulowała RPO, że II Kongres Praw Obywatelskich ma hasztag #porozmawiajMY. - To właśnie język, który ludzie są w stanie zrozumieć, który tworzy więź - dodała.

Kongres Praw Obywatelskich 

Organizatorami II Kongresu Praw Obywatelskich są Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE/ODIHR. Tematem dyskusji 43 paneli i warsztatów będą najważniejsze i najbardziej aktualne problemy dotyczące praw i wolności obywatelskich. Wiele z nich zrodziło się z rozmów z mieszkańcami podczas 150  wyjazdów regionalnych Adama Bodnara.

Kongres będzie obradował w czterech blokach tematycznych:

  • Kryzys praworządności w Polsce
  • Równość – lekcja z historii
  • „Biorąc prawa poważnie”
  • Efektywność wymiaru sprawiedliwości

Będzie to kontynuacja ubiegłorocznego I Kongresu Praw Obywatelskich, którego owocem były 54 rekomendacje. Wiele z nich udało się wdrożyć, inne wykorzystywane są w bieżącej pracy RPO , instytucji państwowych i organizacji pozarządowych.

JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH

Paweł Rabiej

Data: 2018-12-08

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

Zastępca Prezydenta Miasta st. Warszawy

Grzegorz Rzeczkowski

Data: 2018-12-06

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich​

dziennikarz śledczy „Polityki” i wykładowca Collegium Civitas. Pracował m.in. w „Gazecie Wyborczej” i „Przekroju”. Był zastępcą szefa działu kraj „Dziennika”. Od 2009 roku w „Polityce”, w latach 2013-2018 redaktor naczelny serwisu Polityka.pl. Nominowany do nagrody Grand Press 2009 w kategorii dziennikarstwo śledcze za cykl artykułów na temat nadużyć w KRUS oraz do Nagrody Radia ZET im. Andrzeja Woyciechowskiego 2018 za cykl artykułów śledczych pokazujących ingerencję Rosji w politykę innych krajów

Łukasz Wójcicki

Data: 2018-12-05

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

edukator antyprzemocowy i genderowy, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, autor tekstów nt męskiej przemocy, nowego modelu męskości i męskiego feminizmu. Współautor poradnika "Głosy Przeciw Przemocy. Jak pracować z chłopcami i młodymi mężczyznami" (Feminoteka, 2016). Aktywista warszawskich środowisk wolnościowego i LGBTQ+. Trener personalny, założyciel klubu sportowego RKS Gwiazda. Weganin. Choreograf i performer. Współtwórca inicjatywy Radykalna Akcja Solidarna.

 

Jarosław Kuisz

Data: 2018-12-02

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

Adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego i współdyrektor programu „Knowledge Bridges: Poland, Britain and Europe” w St. Antony’s College na Uniwersytecie Oksfordzkim. Redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”. Chercheur étranger associé w Institut d'histoire du temps présent w Paryżu. Marie Skłodowska-Curie Fellow w SAXO Institute na Uniwersytecie Kopenhaskim.

Iwona Hartwich

Data: 2018-11-29

Panelistka II Kongresu Praw Obywatelskich

Uczestniczka protestu osób z niepełnosprawnościami w Sejmie

Mateusz Halawa

Data: 2018-11-29

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich​

jest socjologiem i badaczem w Max Planck Partner Group for the Sociology of Economic Life w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Od 2015 kieruje zespołem humanistyki i nauk społecznych w School of Form, gdzie zajmuje się edukacją, badaniami i rozwojem na styku życia codziennego, gospodarki i designu. Z Luką Rayskim, kolektywem Demokracja Ilustrowana i innymi zajmował się dystrybucją plakatu Konstytucja.

 

Adam Wajrak

Data: 2018-11-19

dziennikarz „Gazety Wyborczej”,  Pisze głównie o zwierzętach, które są jego pasją od dzieciństwa i ochronie przyrody oraz leśnictwie. Od blisko 20 lat na mieszka w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej, o której ochronę zabiega. W 2005 został uznany przez magazyn „Time” Bohaterem Europy. Za działania na rzecz ocalenia unikalnej Doliny Rospudy otrzymał nagrodę im Andrzeja Woyciechowskiego, a przez brukselski dziennik Europen Voice został uznany za jedną 50 osób które wywarły największy wpływ na Europę w 2007 roku.  

II Kongres Praw Obywatelskich. Można się już rejestrować. Co się stało z rekomendacjami z I Kongresu?

Data: 2018-11-15
  • Można już się zgłaszać na II Kongres Praw Obywatelskich, organizowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich 14 i 15 grudnia 2018 r.
  • Kongres odbędzie się w Warszawie w Muzeum Polin (tak jak w zeszłym roku).
  • W tym roku na Kongres składają się 43 panele i warsztaty w sprawach, które zdaniem RPO wymagają wspólnego przedyskutowania
  • Przedstawiamy nieformalny raport z tego, jak udało się zrealizować rekomendacje I Kongresu, który odbył się przed rokiem

II Kongres Praw Obywatelskich organizowany jest przez RPO Adama Bodnara w stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Po I Kongresie powstał zestaw 54 rekomendacji. To było nasze wspólne zobowiązanie, dlatego po prawie roku chcemy Państwa poinformować, co się udało (a czego się nie udało) z tym zrobić. Załączony dokument zawiera przede wszystkim opis działań RPO, ale nie tylko.

Podkreśla znaczenie inicjatyw społecznych, wskazuje na zmianę języka i lepszą komunikację dotyczącą praw człowieka –  było to jedno z ważniejszych wyzwań postawionych przez społeczność Kongresu (przebudowywana właśnie strona rpo.gov.pl jest jednym z przykładów wywiązywania się z tego wspólnego zobowiązania).

Link do portalu tegorocznego Kongresu jest tutaj: https://www.rpo.gov.pl/pl/kpo

Program i lista panelistów jest nadal rozbudowywana i uzupełniana.

Link do rejestracji: https://www.rpo.gov.pl/formularz/ii-kongres-praw-obywatelskich-14-15-grudnia-2018

prof. Lucyna Talejko-Kwiatkowska

Data: 2018-11-12

Moderatorka panelu II Kongresu Praw Obywatelskich

Lucyna Talejko-Kwiatkowska, dr hab. prof.UAP, ur. 1964 r. prowadzi Pracownię Grafiki Informacyjnej na Wydziale Grafiki i Komunikacji Wizualnej Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu. Od ukończenia studiów na Wydziale Malarstwa, Grafiki i Rzeźby w 1989 r. związana zawodowo z Uczelnią. Autorka szeregu projektów z zakresu grafiki wydawniczej, przede wszystkim okładek książkowych i ilustracji. W ostatnich latach zarówno w swojej pracy projektowej jak i dydaktycznej zajmuje się projektowaniem informacji szczególnie
w kontekście prób rozwiązywania problemów społecznych.

Patryk Wachowiec

Data: 2018-11-12

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

Analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), prezes Fundacji Centrum Analiz dla Rozwoju (CADR), członek Rady Programowej Komitetu Obrony Sprawiedliwości (KOS). Były pracownik Biura Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu RP, w którym przygotowywał opinie prawne dla posłów, komisji sejmowych i służb parlamentarnych innych państw w ramach Europejskiego Centrum Badań Parlamentarnych i Dokumentacji (ECPRD). Zaangażowany w popularyzowanie jawności życia publicznego i partycypacji obywatelskiej, jak również w otwieranie zasobów publicznych i obronę praworządności w Polsce. Autor projektów ustaw, opinii prawnych i stanowisk przed sądami polskimi i europejskimi. Od niedawna organizator strategicznych postępowań sądowych. W swojej pracy łączy zastosowanie narzędzi informatycznych do procesu legislacyjnego i wykładni prawa.

Główne obszary zainteresowania obejmują prawo konstytucyjne, prawo ustrojowe Unii Europejskiej i prawo parlamentarne.

Od lat obiecuje sobie, że doprowadzi do stworzenia otwartego systemu informacji prawnej, pozwalającego obywatelom na wzięcie realnego udziału w procesie tworzenia prawa w duchu "crowdsourcingu". Uzależniony od mediów społecznościowych, szczególnie Twittera.

Grzegorz Motyka

Data: 2018-11-12

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

Historyk, politolog, dyrektor Instytutu Studiów Politycznych PAN, zajmuje się problematyką stosunków polsko-ukraińskich po 1939 roku oraz kwestią antykomunistycznego oporu w Europie Środkowej po 1944 r. Napisał między innymi: Od rzezi wołyńskiej do akcji >>Wisła<<. Konflikt polsko-ukraiński 1943-1947 (Kraków 2011); Na białych Polaków obława. Wojska NKWD w walce z polskim podziemiem 1944-1953 (Kraków 2014). Mieszka w Warszawie.

Paweł Kasprzak

Data: 2018-11-12

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

Publicysta, operator i montażysta filmowy, producent i autor programów telewizyjnych, działacz opozycji antykomunistycznej w czasach Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Prezes zarządu Fundacji Wolni Obywatele RP, której celem jest wspieranie, zapewnienie finansowania i zaplecza organizacyjnego ruchu Obywatele RP.

 

Krzysztof Kwiatkowski

Data: 2018-11-12

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

Absolwent Wydziału Prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Działał w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów, był członkiem władz krajowych stowarzyszenia. W latach 1997-2001 doradca i sekretarz Prezesa Rady Ministrów, Jerzego Buzka. W 2006 roku uzyskał mandat radnego sejmiku województwa łódzkiego, w którym objął stanowisko wiceprzewodniczącego.

W wyborach parlamentarnych w 2007 wybrany z okręgu łódzkiego na senatora VII kadencji. Kierował Komisją Ustawodawczą. W lutym 2009 roku został sekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.  14 października 2009 roku powołany na urząd ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. W wyborach parlamentarnych w 2011 uzyskał mandat poselski z okręgu łódzkiego.

26 lipca 2013 powołany przez Sejm na prezesa Najwyższej Izby Kontroli. 9 sierpnia 2013 roku jego wybór na szefa NIK zatwierdził Senat. 27 sierpnia 2013 roku, po zaprzysiężeniu w Sejmie, Krzysztof Kwiatkowski rozpoczął swoją sześcioletnią kadencję na stanowisku Prezesa Najwyższej Izby Kontroli. 

Łukasz Pawłowski

Data: 2018-11-12

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

Dziennikarz i publicysta.Szef działu politycznego i sekretarz redakcji "Kultury Liberalnej". Pisze głównie o polityce polskiej i amerykańskiej. Jego artykuły ukazywały się w największych gazetach w Polsce - m.in. Gazecie Wyborczej, Rzeczpospolitej, Polityce - a także w prasie zagranicznej, m.in. w Financial Times i duńskim Dagbladet Information

Przemysław Kazimirski

Data: 2018-11-12

Dyrektor Zespołu "Krajowy Mechanizm Prewencji", Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich

Marcin Matczak

Data: 2018-11-12

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

profesor Uniwersytetu Warszawskiego

54 rekomendacje z I Kongresu Praw Obywatelskich

Data: 2018-01-08
  • 54 rekomendacje I Kongresu Praw Obywatelskich to lista zadań do wykonania dla Rzecznika Praw Obywatelskich i społeczeństwa obywatelskiego.
  • Kongres zgromadził w grudniu 2017 r. ponad 1500 uczestników na 37 panelach współorganizowanych przez organizacje pozarządowe.
  • Konkretne rekomendacje Kongresu dotyczą edukacji i obywatelskiego upodmiotowienia, praw obywateli w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości, zdrowia, pracy, domu, miejsca Polski w Europie.
  • Następny Kongres Praw Obywatelskich odbędzie się  7 i 8 grudnia 2018 r. W stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

- Pierwszy Kongres Praw Obywatelskich był wydarzeniem bez precedensu – mówił dziennikarzom na konferencji prasowej 8 stycznia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - W ciągu miesiąca od zakończenia Kongresu powstały konkretne rekomendacje, które będą dla RPO inspiracją w pracy, zostaną przekazane ministerstwom i instytucjom centralnym oraz partiom politycznym, a Rzecznik wykorzysta je też  w toku spotkań regionalnych (ludzie chcą rozmawiać o konkretach!)

Relacje, dokumenty, nagrania dyskusji i dokumentacja fotograficzna z Kongresu dostępne są na portalu kongresu (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo).

- Następny Kongres odbędzie się  7 i 8 grudnia 2018 r.- zapowiedział  Adam Bodnar. Przypomniał, że odbędzie się to nie tylko w stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Kongres Praw Obywatelskich to była świetna okazja do dyskusji o współczesnej Polsce, o problemach, które są do rozwiązania, o znaczeniu Konstytucji w naszym codziennym życiu.

Kongres pokazał, że prawa i wolności obywatelskie oraz wartości konstytucyjne przenikają nasze codzienne życie. Praktycznie nie ma dziedziny życia społecznego, o której można by rozmawiać bez uwzględnienia kontekstu ochrony praw obywatelskich.

Kongres został zorganizowany we współpracy z OBWE ODIHR. Biuro ODIHR od lat wspiera krajowe instytucje praw człowieka. Był to zaszczyt dla nas, że mogliśmy z ODIHR współpracować.

Ale Kongres był wysiłkiem nie tylko Biura RPO, ale także kilku organizacji pozarządowych, które z nami współpracowały i które mogły w jego ramach przeprowadzić istotne panele (np. ClientEarth – konsultacje w kwestii ochrony środowiska, Panoptykon – wdrożenie dyrektywy policyjnej, HFPC – prawo do obrony w sprawach karnych, "Więź" o chrześcijańskiej perspektywie praw człowieka). Kongres odgrywa ważną rolę integracyjną!

- Naszym celem jest to, by Kongres stał się żywym ośrodkiem myśli i dyskusji obywatelskiej, głębszej refleksji na kluczowe tematy. Tak postrzegam bowiem rolę Rzecznika Praw Obywatelskich – nie może się on ograniczać do bieżących interwencji, wystąpień i wniosków, ale inicjować dyskusję tam, gdzie tylko ona może doprowadzić do sensownych efektów – powiedział RPO.

Rzecznik zwrócił uwagę na kilka postulatów generalnych wypracowanych w trakcie Kongresu, na znaczenie:

  • wartości konstytucyjnych, przejrzystości debaty publicznej i narzędzi pozwalających obywatelom kontrolować rządzących
  • edukacji obywatelskiej, znajomości konstytucji i praw i wartości obywatelskich prowadzi do upodmiotowienia obywateli
  • samoorganizacji społecznej. To od niej w wielu przypadkach zacznie się realne rozwiązywanie problemów. Doskonale to widać w samorządach, czy w sprawach ochrony zdrowia psychicznego (w zeszłym roku to właśnie społecznych Kongres Zdrowia Psychicznego podjął prace nad kluczowymi zagadnieniami w tej dziedzinie)

Przedstawiając rekomendacje szczegółowe RPO podkreślił znaczenie rekomendacji dotyczących pracy i wymiaru sprawiedliwości

Najważniejsze wnioski Kongresu Praw Obywatelskich - wprowadzenie

Nasze państwo wymaga zmian, ale nie poprzez likwidację trójpodziału władz czy upolitycznienie instytucji publicznych, lecz przez rozwiązywanie tysięcy mniejszych spraw – związanych z konkretnym problemem, środowiskiem, potrzebą społeczną.

Obywatele mają coraz mniej możliwości i narzędzi do kontroli poczynań władzy na różnych szczeblach. Tym samym życie publiczne staje się mniej przejrzyste. Wskazując na konkretne przykłady, uczestnicy Kongresu postulowali rozwiązania, które służyłyby budowaniu państwa partnerskiego, przyjaznego, szanującego podmiotowość jednostki.

Jedną z naszych największych bolączek staje się zamieranie dialogu społecznego. Odwrócenie tego trendu będzie miało kluczowe znaczenie dla losów demokracji i praw człowieka w naszym kraju.

Kongres jednoznacznie wskazał na edukację jako podstawę rozwoju obywatelskiego. Podstawą powinna być znajomość Konstytucji (patriotyzm konstytucyjny), ale w praktyce chodziłoby też to, aby każdy uczeń, pracownik czy senior, każdy specjalista i zarządzający, znał konkretne prawa obywatelskie i wiedział, jak je zastosować w różnych sytuacjach życiowych.

Wielką przyszłość ma samoorganizacja społeczna. Są ogromne pokłady spraw, w których obywatele mogą wspólnie pomóc sobie sami. Zwłaszcza na szczeblu lokalnym, w środowiskach zamieszkania, ale i w korporacjach zawodowych.

Niezależnie od znaczenia merytorycznego Kongres odgrywa ważną rolę integracyjną, tworząc platformę wymiany myśli i doświadczeń dla zatroskanych stanem ochrony praw obywatelskich w naszym kraju.

REKOMENDACJE I KONGRESU PRAW OBYWATELSKICH

Prawo a wiedza i edukacja

Edukacja

Dyskusja o poziomie wiedzy społeczeństwa na temat praw obywatelskich uświadamia nam, jak wielkie są potrzeby edukacyjne w tym zakresie. Często bowiem bywamy „nierealistycznymi optymistami” – czyli jesteśmy przekonani, że łamanie praw obywatelskich, choćby opisywane w mediach, nas nie dotyczy i nigdy nam się nie przydarzy, stąd postrzegamy problem jako abstrakcyjny.

  1. Musimy uczyć (się) o prawach człowieka i obywatela od najmłodszych lat. Nie tylko na lekcjach wychowawczych. Ważne jest, aby wskazywać na praktyczne zastosowanie wykładanych treści w nawiązaniu do praw człowieka. Np. nauka o człowieku, jego organizmie, potrzebach i możliwościach nie powinna być przekazywana w oderwaniu od jego praw z tego wynikających.
  2. Aby poprawić komunikację dotyczącą praw człowieka, powinniśmy używać także języka wolnego od uprzedzeń, jasnego, najlepiej w oparciu o przykład konkretnej osoby, indywidualną historię – tak by ukazać utylitarny (praktyczny) charakter praw człowieka.
  3. Edukacja obywatelska to zadanie nie tylko dla szkoły, ale także dla przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Ważna jest edukacja samych nauczycieli, po to aby stale się rozwijali i poszukiwali nowych sposobów na komunikację z młodzieżą (współczesna demokracja nie traktuje po partnersku młodych ludzi, nie kieruje do nich przekazu, nie zauważa, co jest dla nich ważne. Traktuje ich jak biernych odbiorców decyzji, a nie nowych, aktywnych liderów z aspiracjami). Dobrym sposobem jest także angażowanie w kampanie społeczne osób publicznych, które przyciągną uwagę tych, którzy na co dzień są niezainteresowani tematem.
  4. Edukacja powinna uwrażliwiać na prawa innych (zwłaszcza słabszych). Musimy wszyscy lepiej poznać prawo antydyskryminacyjne. Dotyczy to także sędziów i profesjonalnych pełnomocników reprezentujących osoby dyskryminowane.
  5. Osoby wykonujące zawody, w których można się zetknąć z ofiarami przemocy domowej, muszą się uczyć sposobów zapobiegania oraz wykrywania aktów przemocy, a także tematów dotyczących równości kobiet i mężczyzn. Proces ich edukacji musi pozwalać na  zrozumienie potrzeb i praw ofiar przemocy oraz tego, jak zapobiegać wtórnej wiktymizacji i ograniczyć jej wpływ na dzieci.
  6. Należy wspierać edukację seksualną, w ramach której przekazywana jest wiedza na temat zachowań asertywnych, tego jak zaakceptować i zrozumieć własną seksualność, jak wyrażać swoje uczucia, jak budować związki oparte na odpowiedzialności i miłości, czy też jak chronić się przed niechcianą ciążą oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową.
  7. Włączenie imigrantów do życia społecznego wymaga działań edukacyjnych kierowanych do przybyszy, ale także edukacji antydyskryminacyjnej dla wszystkich uczniów.

Pomoc w trudnych sytuacjach, w tym pomoc prawna

Mądra wspólnota wie, jak ważne dla jej rozwoju i sukcesu jest to, aby obywatele potrafili korzystać ze swoich praw. Dlatego warto ich w tym wspierać. Nie może się to jednak ograniczać wyłącznie do płatnej pomocy pełnomocników prawnych.

8.   Zacznijmy od poprawy obowiązującej od dwóch lat ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, a zmiany te powinny wyjść poza to, co proponuje Prezydent. Wyłącznym kryterium uprawniającym do bezpłatnej pomocy prawnej powinien być dochód. Do ustalenia pozostaje sposób jego skutecznej weryfikacji.

9.   Potrzebujemy też doradztwa rodzinnego czy psychologicznego (korzystanie z praw nie ogranicza się bowiem tylko do czynności prawnych) – a takiej pomocy nie mogą zapewnić prawnicy, lecz organizacje pozarządowe.

10.   Niezbędne jest wsparcie prawne dla organizacji pozarządowych działających na poziomie lokalnym. Warto dzielić się doświadczeniami. Pokazywać, że przynoszą one korzyści dla obu stron.

Prawo i wymiar sprawiedliwości

Prawo do obrony

11.   Dziś w postępowaniu przygotowawczym kontakt adwokata z zatrzymanym w praktyce napotyka na mur niemożności. Konieczne jest faktyczne zagwarantowanie tego prawa.

12.   Należy przykładać większą wagę do informowania uczestników postępowań o przysługujących im prawach.

13.   Pełnomocnicy prawni wskazują też, że w praktyce utrudniony jest również dostęp do akt. Zwłaszcza w przypadku tymczasowego aresztowania nie ma dostępu do wszystkich dowodów. „Praktyka jest taka, że stykamy się z prokuratorem, który mówi, że bardzo chętnie by wszystko pokazał, ale nie ma. Sąd bez zgody prokuratora nie przekaże akt. Między istnieniem przepisu a jego realnym wykonaniem mija okres kilku dni czy tygodni. To powoduje, że nie ma równości broni”.

14.   Konieczne jest dopilnowanie, by planowane zmiany prawa procesowego nie doprowadziły do tego, że postawienie w stan podejrzenia czy oskarżenia będzie de facto eliminowało człowieka z normalnego życia, bo nie będzie żadnej kontroli nad działaniem prokuratury ani limitu trwania postępowania przygotowawczego (czy nie powinno być zażalenia do sądu, który skontrolowałby, czy istnieją podstawy, by kogoś nazywać podejrzanym?).

15.   Do realizacji praw obywatelskich, zwłaszcza związanych z ochroną prywatności, wolnością wypowiedzi, ale także prawem do życia w bezpiecznym państwie konieczne jest pilne uregulowanie zasad nadzoru nad służbami zajmującymi się walką z przestępczością i gromadzącymi w tym celu różne informacje (w tym dane osobowe).

Prawo do sądu

16.  Sądy muszą działać w sposób przejrzysty i zrozumiały. Sędziowie nie powinni koncentrować się jedynie na „załatwianiu spraw” i dążeniu do awansu, ale również na lepszej komunikacji ze wszystkimi stronami procesu sądowego.

17.  Na poziomie centralnym władza sądownicza w Polsce powinna zostać ukształtowana w sposób bardziej otwarty (chodzi o stworzenie obywatelom możliwości przyglądania się codziennej pracy sądów).

18.  Sądy powinny co roku organizować spotkania, w czasie których ludzie mogliby dowiedzieć się, czym zajmowali się sędziowie.

19.  Sędziowie powinni też nauczyć się reagować na każde negatywne zachowanie przedstawicieli swojego środowiska. Postępowania dyscyplinarne powinny być inicjowane wobec sędziów, których zachowania budzą wątpliwości, ponieważ nawet pojedyncze incydenty mogą wpłynąć na opinię o całej społeczności sędziowskiej.

20.   Nie można ustawać w walce o ochronę wspólnych konstytucyjnych wartości, w tym o niezależne sądownictwo. Aby bronić demokracji – której niezbędnym elementem są wolne od wpływów politycznych sądy –trzeba zaangażowania, pasji i odwagi cywilnej każdego obywatela.

21.   Sędziowie powinni spłacać dług wobec obywateli wykazując się odwagą w bezstronnym rozpoznaniu spraw sądowych, szczególnie w obecnym trudnym czasie, w którym politycy chcą wpływać na ich niezależność (nawet gdyby nie było pisanej Konstytucji, to w sędziowskich umysłach może być coś, co nazwiemy konstytucyjnym myśleniem w kategorii gwarancji obywatelskich, praw i wolności człowieka i obywatela). My wszyscy jako obywatele powinniśmy natomiast mieć odwagę bronić wartości konstytucyjnych, do których należy niezależny wymiar sprawiedliwości.

Więcej praw

22.   Powinniśmy wmocnić środki ochrony prawnej przed dyskryminacją uwzględniając, że konstytucja zakazuje dyskryminacji z jakichkolwiek przyczyn. Ochrona ze względu na wszystkie przesłanki dyskryminacji powinna być taka sama.

23.   Projekt ustawy o ochronie danych osobowych przygotowany w Ministerstwie Cyfryzacji (wersja z października 2017 r.) wymaga dyskusji, bowiem rozwiązania w nim zaproponowane odnośnie do przyszłego organu ochrony danych osobowych nie gwarantują niezależności.

24.   Brakuje nam w Konstytucji obywatelskiego prawa dostępu do internetu i mediów społecznościowych (ostatnio uznanego przez sądy amerykańskie). Internet jest na tyle ważną społecznie przestrzenią, że prawo swobodnego dostępu do tego medium powinno być szeroko aprobowane. Powszechny dostęp do informacji i możliwość jej rozpowszechniania powinny być jednak uregulowane w sposób proporcjonalny, bez naruszania innych praw.

Zdrowie, praca, dom

Zdrowie

25.   W edukacji lekarzy większy nacisk należy położyć na prawa pacjenta.

26.   Musimy wprowadzić i rozpowszechnić standardowe formularze zgody na zabieg medyczny. Kluczowa w nich jest szeroka i zrozumiała informacja o zabiegu, w tym o jego potencjalnych niekorzystnych następstwach.

27.   Konieczne jest wsparcie państwa dla opiekunów rodzinnych, ze szczególnym uwzględnieniem osób, które opiekują się chorymi nieposiadającymi orzeczenia o stopniu niepełnosprawności (m.in. Kongres wskazał na potrzebę stworzenia karty opiekuna rodzinnego, dzięki której miałby on m.in. prawo do szybszego dostępu do lekarza).

28.   Rozwój genetyki stawia nowe wyzwania bioetyczne. Potrzebujemy ustawy o wykonywaniu testów genetycznych właściwie chroniącej prawa osób badanych, a także osób, których wynik badania może dotyczyć (czyli także krewnych dawcy materiału genetycznego). Musimy podjąć wysiłek powszechnej edukacji w sprawach testów genetycznych (dziś pacjenci nie rozumieją wielu informacji przekazywanych w tej dziedzinie przez lekarzy).

29.   Musimy wprowadzić środowiskowy model ochrony zdrowia psychicznego. Jest to bowiem najlepszy model opieki psychiatrycznej: pomoc osobom w kryzysie jest świadczona przede wszystkim blisko domu, a nie w zamkniętych szpitalach psychiatrycznych.

30.   Ważne jest wspieranie inicjatyw osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego i chorujących psychicznie. Musimy się nauczyć, jak ważne role mają oni do odegrania: członka grupy samopomocowej, doradcy telefonicznego, działacza społecznego, przyjaciela, pełnoprawnego członka rodziny, towarzysza w zdrowieniu.

31.   Instytucja ubezwłasnowolniona powinna zostać zniesiona i zastąpiona elastycznym, szerokim systemem wsparcia.

32.   Osoby starsze muszą mieć prawo do starzenia się u siebie, w swoim miejscu zamieszkania, muszą mieć zagwarantowane prawo do decydowania o sobie. Konieczne jest prowadzenie kompleksowych, skoordynowanych działań, uwzględniających przy tym indywidualne potrzeby seniora, co będzie także alternatywą dla opieki w domu pomocy społecznej. Do pracy nad tym zobowiązane są władze centralne i lokalne, a także wszystkie instytucje i organizacje społeczne, które zajmują się prawami osób starszych.

Praca

33.   Do zadań państwa należą działania, które doprowadzą do pogłębienia społecznego wymiaru pracy i będą przeciwdziałały przedmiotowemu traktowaniu pracowników. Bez tego nie uda się zwiększyć innowacyjności polskiej pracy.

34.   Przy reformowaniu prawa pracy konieczny wydaje się powrót do idei zakładu pracy pojmowanego jako wspólnoty osób. Barierami, które musimy pokonać, są także niskie płace oraz dominujący styl kierowania pracownikami.

35.   Niezbędne są modyfikacje systemu emerytalnego oraz wydłużanie karier zawodowych. Procesy demograficzne już w najbliższych latach mogą doprowadzić do obniżenia wysokości wypłacanych emerytur. Mogą też zagrozić możliwości finansowania rosnących wydatków emerytalnych. Zmiany muszą mieć charakter kompleksowy i dotyczyć zarówno zmian konstrukcyjnych (nowe filary), jak i parametrycznych (staż ubezpieczenia, wiek emerytalny). Realność tych zmian musi być wypracowana w toku debaty o charakterze społecznym.

Prawo do mieszkania

36.      Państwo musi konsekwentnie realizować programy taniego budownictwa. Bez wystarczającej liczby mieszkań nie da się osiągnąć stanu równowagi w zakresie ochrony praw zarówno właścicieli mieszkań (wynajmujących), jak i lokatorów.

37.   Dalej trzeba prowadzić prace nad zasadniczą zmianą ustawy o ochronie praw lokatorów, w tym nad zapewnieniem gminom możliwości bardziej elastycznego gospodarowania zasobami mieszkań komunalnych.

38.   Utrata pracy za granicą łatwo może prowadzić do bezdomności. Problemem bezdomności Polaków za granicą trzeba się zajmować systemowo, a nie incydentalnie. Musimy wpływać na zmiany w prawie wspólnotowym (unijnym) w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą. Trzeba zwiększać środki na wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”, zwiększać liczebność służb konsularnych w krajach UE, tworzyć „domy polskie” dla bezdomnych Polaków za granicą.

Ochrona środowiska (partycypacja, konsultacje, procedury).

39.   Uciążliwe inwestycje blisko domostw i osiedli to coraz bardziej poważny problem. Ludzie mają prawo zabierać głos w tych sprawach, ale nie robią tego często dlatego, że nie znają swoich praw. Musimy nauczyć się korzystać z praw wynikających z Konwencji Aarhus (gwarantuje ona prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska). Organy władzy publicznej powinny bezpośrednio stosować przepisy Konwencji z Aarhus.

40.   Trzeba zmienić przepisy tak, by zatwierdzenie planu urządzenia lasu następowało w formie decyzji administracyjnej, co pozwoliłoby organizacjom ekologicznym na zaskarżanie takich rozstrzygnięć. Gospodarowanie lasem nie może być tylko sprawą wewnętrzną jego właściciela, bowiem jest to dobro wspólne wszystkich (por. postanowienie NSA z dnia 17 października 2017 r., sygn. II OSK 2336/17).

 

Osoby pozbawione wolności

41.   Musimy zadbać o wprowadzenie skutecznych mechanizmów chroniących przed stosowaniem tortur w miejscach detencji.

42.   Zatrzymany od pierwszych chwil musi mieć dostęp do obrońcy. Dotyczy to zwłaszcza osób, których nie stać na obrońcę z wyboru. Potrzebne są rzetelne badania medyczne każdej osoby zatrzymanej, trzeba zagwarantować prawo do bezzwłocznego poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu.

43.   Nie możemy akceptować zachowań noszących znamiona tortur – do tego potrzebna jest edukacja społeczna. 

44.   Prawo musi jasno wskazywać, czym jest przestępstwo tortur (teraz polskie prawo zna takie pojęcie tylko w przypadku jeńców wojennych). Żadna sytuacja nie może uzasadniać stosowania tortur.

45.   W przypadku stwierdzenia tortur trzeba wprowadzać nadzór parlamentarny nad działaniem służb, w których do takiego przypadku doszło. Jest to skuteczny sposób oddziaływania na osoby nadzorujące miejsca detencji, i ważny element edukacji (także osób odpowiedzialnych za tworzenie prawa).

46.   Musimy wprowadzić efektywny system identyfikacji ofiar tortur wśród cudzoziemców szukających w Polsce ochrony międzynarodowej. Wciąż do polskich strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców kierowane są osoby, które w swoim kraju doświadczyły tortur. Jest to niezgodne z polskim prawem. Umieszczanie takich osób w miejscach detencji powoduje kolejne traumy, nie pozwala też na niesienie odpowiedniej pomocy psychologicznej.

Sytuacja osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną w jednostkach penitencjarnych

47.   Musimy nauczyć służby, by reagowały na niepokojące sygnały w zachowaniu zatrzymanego, tymczasowo aresztowanego, skazanego. Chodzi o sygnały, które mogą wskazywać na niepełnosprawność intelektualną lub psychiczną.

48.   Osoba skazana lub tymczasowo aresztowana, u której stwierdzono chorobę psychiczną, powinna być niezwłocznie przeniesiona do szpitala psychiatrycznego. W przywięziennych szpitalach psychiatrycznych dostępna jest tylko farmakoterapia – nie ma psychoterapii czy terapii warsztatowej.

Polska i Europa

49.   Potrzeba jest nam wspólnota oparta na wartościach. Politycy nie zawsze potrafią o tym rozmawiać, ale Unia Europejska zbudowana jest właśnie na wartościach, na kulturze judeochrześcijańskiej. Rozważna polityka polega na tym, że nie wstydzimy się ani pragmatyzmu, ani wartości. Zamiast zamykać się, spróbujmy realizować ideał gościnności.

50.   Nie możemy odgradzać się od innych. Społeczeństwo, które się zamyka i pogrąża w „naszości”, zagraża istnieniu wspólnoty – w takiej społeczności trzeba ciągle wskazywać kozła ofiarnego (tego, kto nie jest dostatecznie „patriotyczny”, nie dość „narodowy”, nie dość „nasz”).

51.   W ramach solidarnej polityki migracyjnej z Unią Europejską i przyjęcia przez Polskę uchodźców, którzy już dotarli do Europy, pożądanym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie takiej polityki migracyjnej, która zakładałaby przyjęcie z góry określonej liczby uchodźców, którym Polska będzie w stanie zapewnić realną pomoc. Państwo wyrażając zgodę na pobyt uchodźców bierze odpowiedzialność za te osoby w zakresie uzyskania dostępu do edukacji, pracy czy wdrożenia w proces integracji. Należy zatem przyjąć tylu uchodźców, dla ilu Polska będzie w stanie przygotować kompleksową ofertę pomocy i integracji. Wówczas migranci będą mogli wykorzystać w pełni swój potencjał, także z korzyścią dla Polski.

Europejska Konwencja Praw Człowieka

52.   Niewiele wiemy o orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz). Nawet sędziowie sądów powszechnych i administracyjnych wydając wyroki rzadko powołują się na orzeczenia Trybunału. Tymczasem znaczenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie ogranicza się jedynie do poziomu międzynarodowego. Europejski Trybunał Praw Człowieka funkcjonować może dobrze tylko wtedy, gdy większość naruszeń praw człowieka już na poziomie krajowym zostanie udaremniona lub skorygowana. Dlatego też pożądane jest upowszechnianie wiedzy o Konwencji i orzecznictwie ETPCz.

53.   Warto przypominać o pierwszeństwie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wobec prawa krajowego i możliwości jej bezpośredniego stosowania w przypadku niezgodności przepisów krajowych z Konwencją.

54.   Konieczne jest też monitorowanie wykonywania wyroków ETPC przez Polskę, zarówno w kontekście systemowym (realizacja rekomendacji wynikających ze spraw nie tylko przeciwko Polsce, ale tych, z którymi wystąpili obywatele innych krajów), jak i indywidualnym (wypłacanie odszkodowań Polakom, którzy wygrali swoje sprawy).

Rzecznik praw obywatelskich dla Onet.pl o I Kongresie Praw Obywatelskich, 12.12. 2017

Data: 2017-12-12

W cieniu zmiany premiera i uchwalania ustaw zmierzających do upolitycznienia sądów, odbył się I Ogólnopolski Kongres Praw Obywatelskich. Wydarzenie niepolityczne, wyraźnie odbiegające swoim charakterem od modnej dzisiaj "wojny plemiennej". Bez udziału frontowych polityków, bez inwektyw i obrażania, bez incydentów i prowokacji. Za to bogate w refleksje, świeże diagnozy i konstruktywne postulaty. Kongres był prawie niezauważony przez media, ale pragnę zapewnić, że pozaekranowe życie też bywa ciekawe i wartościowe.

Pierwszy Ogólnopolski Kongres Praw Obywatelskich 8-9 grudnia 2017 r.

Data: 2017-12-09

- Gdyby był z nami Piotr Szczęsny, to wyszedłby z nadzieją co do przyszłości – zakończył I Kongres Praw Człowieka rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - Dyskutujemy przez dwa dni, rozmawiamy o przyszłości. Nie może nam to przysłonić faktu łamania Konstytucji ustawami – i tego, co się dzieje w parlamencie i na ulicach. To są trudne chwile dla wszystkich. Teraz się rozchodzimy, ale tym, co się stało, zajmujemy się. Nadzieja umiera ostatnia.

Po zakończeniu ostatnich paneli 9 grudnia wieczorem uczestnicy Kongresu spotkali się jeszcze na chwilę w audytorium Muzeum Polin i Adam Bodnar podsumował całe spotkanie:

- Dziękuję panelistom i panelistkom, ekspertkom i ekspertom za zaangażowanie w zorganizowanie tego spotkania i w dyskusję. Dziękuję za szukanie odpowiedzi i zadawania pytań – pytan dla innych z zadawanych sobie.

Żyjemy w szczególnym czasie. Na Kongresie szukaliśmy odpowiedzi na pytanie nie tylko, jak jest, ale jak być powinno. Jak naprawiać zaniedbania, ale także – jak podchodzić poważnie do tematów, które emocje i walka polityczna spłycają.

Dziękuję za organizację moim współpracownikom i OBWE, i organizacjom pozarządowym, które organizowały panele. Taki Kongres to wielka gra zespołowa.

Ideę Kongresu trzeba kontynuować  na wielu polach. Nie chodzi tylko o relacje i stenogramy, które teraz będziemy przygotowywać. Musimy przemyśleć to, co zostało powiedziane.

Druga kwestia – rekomendacje z Kongresu. Wszyscy musimy się do tego odwoływać. I podejmować debatę tam, gdzie ona tego wymaga, gdzie potrzebny jest krok dalej. Tu także gra zespołowa jest potrzebna i my ją w Biurze RPO podejmiemy.

Skoro był Pierwszy Kongres, to powinien być następny [oklaski].

Mam nadzieję, że tak uda się nam nawiązać do idei ruchu helsińskiego.

Dyskutujemy przez dwa dni, rozmawiamy o przyszłości. Nie może nam to przysłonić faktu łamania Konstytucji ustawami – i tego, co się dzieje w parlamencie i na ulicach. To są trudne chwile dla wszystkich. Teraz się rozchodzimy, ale tym, co się stało, zajmujemy się. Nadzieja umiera ostatnia.

Pierwszy Kongres Obywatelski uważam za zamknięty - zakonczył Adam Bodnar.

Pierwszy Ogólnopolski Kongres Praw Obywatelskich - DLACZEGO? 

Prawa człowieka to nie tylko Konstytucja i wielkie prawnicze debaty. To jak respektowane są nasze prawa, rozstrzyga się codziennie w tysiącu sprawach pozornie bardzo specjalistycznych. O tym rozmawiajmy!

Na Kongres składało się 36 paneli na ważne tematy - od spraw specjalistycznych po ogólne, dotyczące każdego z nas.  Uczestniczyło w nich w sumie ponad 1500 osób z całego kraju i zagranicy, na miejcu i drugie tyle widzów transmisji online. Głos zabierało ponad 150 panelistów.

Relacje z każdego z paneli (przygotowywane na gorąco przez pracowników BRPO i dziennikarzy "Kultury Luberalnej") zamieszczone są w tym portalu - pod linkami proadzącymi do informacji o panelach w podziale na dwa dni. Dodane są też tam prezentacje i publikacje pozwalające lepiej zorientować się w temacie debat.

Zamieszczamy też bogatą relację fotograficzną Marcina Kluczka i relacje graficzne przygotowane przez Magdę Arażny i Dorotę Kostowską.

 

30 lat Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce

W tym roku Instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich kończy 30 lat.  Myśleliśmy, że warto na chwilę się zatrzymać i zastanowić, jakie nowe wyzwania stoją przed Polakami.

Adam Bodnar, który od września 2015 r. jest siódmym rzecznikiem praw obywatelskich, chcąc uhonorować dorobek Poprzedników zaproponował więc spotkanie na Pierwszym Ogólnopolskim Kongresie Praw Obywatelskich organizowanym we współpracy z Biurem Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR).

Myśląc o początkach urzędu RPO w Polsce pamiętamy, że dla opozycji demokratycznej w czasach PRL idea praw człowieka była ważna i do niej odwoływali się ludzi walczący o dobro Polski. To dzięki ich naciskowi władze stopniowo ustępowały: najpierw powołując do życia Trybunał Konstytucyjny, potem instytucję ombudsmana, obrońcy praw człowieka – czyli - jak go wtedy nazwano, Rzecznika Praw Obywatelskich – ostatecznie zaś zgadzając się na częściowo wolne wybory 1989 r., które przesądziły o dalszym biegu wypadków. To z naszego modelu instytucji ombudsmana korzystali sąsiedzi Polski tworząc tę instytucję u siebie.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich pod kierunkiem Prof. Ewy Łętowskiej, pierwszej rzeczniczki praw obywatelskich rozpoczęło działalność 1 stycznia 1988 roku. Od tamtej pory piastowali ten urząd: Tadeusz Zieliński, Adam Zieliński, Andrzej Zoll, Janusz Kochanowski i Irena Lipowicz.

Czy można w Polsce całkowicie wyeliminować tortury?

Data: 2017-12-09

„Jestem zaszczycony tym, że mogę państwu opowiedzieć o przypadkach tortur, z którym zetknąłem się podczas swojej pracy dziennikarskiej” - mówił Wojciech Bojanowski, dziennikarz pracujący nad sprawą Igora Stachowiaka, młodego człowieka, który w 2016 r. zmarł w wyniku działań funkcjonariuszy policji podczas przesłuchania na wrocławskim komisariacie.

We wstępie do panelu Justyna Lewandowska z BRPO (dyrektorka Zespołu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur) krótko przedstawiła historię stosowania tortur. Podkreśliła, że pierwsze apele o zniesienie tortur pojawiły się w XVIII wieku, a jako pierwszy kraj w Europie tortury zniosły Prusy. Następnie zrobiły to Austria i Rzeczpospolita. Ponowna refleksja nad tym zjawiskiem była możliwa po tragedii II wojny światowej. Moderatorka zapytała panelistów o to, czy we współczesnej Polsce stosuje się tortury, a jeśli tak, to czy możliwe jest ich wyeliminowanie? Zastanawiała się też, czy polskie społeczeństwo nie daje biernego przyzwolenia na to zjawisko.

W panelu wzięli udział: prof. nauk prawnych i kryminologii Zbigniew Lasocik (Uniwersytet Warszawski), adwokat Mikołaj Pietrzak (wspólnik w Kancelarii Pietrzak Sidor & Wspólnicy), Wojciech Bojanowski (TVN) i Igor Tuleya (Sędzia Okręgowy w Warszawie)..

„Nie jesteśmy w stanie wyeliminować tortur w Polsce, ale musimy próbować”, zaczął swoje wystąpienie prof. Zbigniew Lasocik. Według niego, aby wyeliminować tortury, potrzebne byłoby spełnienie konkretnych warunków:

  1. Uznanie w Polsce tortur za przestępstwo, a więc dostrzeżenie realnego problemu społecznego, jakim one są.
  2. Pokonanie barier mentalnych istniejących w społeczeństwie.
  3. Brak akceptacji dla przymusu stosowanego wobec obywateli.
  4. Sprawne działanie podstawowych mechanizmów prewencyjnych, w tym znajomość swoich praw przez obywateli.
  5. Edukacja prawna służb mundurowych i obywateli.
  6. Poparcie mediów dla powyższych działań, które nagłaśniałyby negatywne przypadki.

Według Mikołaja Pietrzaka w każdym kraju występują przypadki tortur, a w niektórych państwach, jak np. w Kirgistanie, są one częścią mechanizmu instytucjonalno-społecznego pracy policyjnej. „W Polsce problem przyzwolenia społecznego na tortury mogliśmy zaobserwować podczas dyskusji o więzieniach CIA”, mówił adwokat. W kontekście przeciwdziałania nadużyciom Pietrzak wspominał o konieczności nagrywania działań służb mundurowych: „Wszędzie tam, gdzie działają uzbrojone formacje mundurowe, pojawia się szczególne pole do nadużyć, a kamery pomagają temu zapobiegać. Konieczne jest również wyciąganie surowych konsekwencji w przypadku manipulacji nagraniami oraz zapewnienie fachowej pomocy prawnej podczas pierwszego kontaktu ze służbami stosującymi przemoc”.

Z kolei sędzia Igor Tuleya mówił o tym, że nawet cień stosowania metod z  XXI wieku stanowi realne zagrożenie dla demokracji. I doprecyzowywał: „Mam tu na myśli nagminne nadużywanie bezzasadnych zatrzymań obywateli. Do tego trzeba doliczyć przesłuchania nocne i jednostkowe przypadki tortur, związane z warunkami w zakładach karnymi i aresztów śledczych”. Sędzia podsumował swoją wypowiedź, podkreślając, że kluczowa jest zdecydowane reakcja w odpowiedzi na najmniejsze przekroczenie uprawnień przez służby mundurowe.

Wojciech Bojanowski, dziennikarz pracujący nad sprawą Igora Stachowiaka, zwrócił uwagę, że instytucje potrzebne do wyjaśniania spraw takich jak powyższa już istnieją, ale zbyt często działają one na zasadzie wzajemnego tuszowania swoich błędów. Po głośnym medialnym finale sprawy Stachowiaka do opinii publicznej wyciekły kolejne świadectwa opisujące tego typu przypadki, które dowodzą realnej istoty problemu. Reporter „Faktów” zaznaczył, że każda osoba, przestępca czy handlarz narkotykami, żyje w państwie prawa i musi być potraktowana zgodnie z jego zasadami. Bojanowski odniósł się też do wypowiedzi mec. Pietrzaka, mówiąc, że samo nagrywanie interwencji służb nie jest wystarczające. „Samo założenie kamery na mundur niczego nie rozwiązuje. Musimy stworzyć system pozwalający na ewidencję i dostęp do tych nagrań”, zaznaczył.

Głos zabrał również rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który podziękował Wojciechowi Bojanowskiemu za jego pracę dziennikarską. „Nadał pan naszej pracy nowe znaczenie. Dzięki opublikowanemu przez Pana materiałowi udało nam się zmienić debatę publiczną w Polsce”, mówił rzecznik. W dalszej części wypowiedzi dr Bodnar odniósł się do kwestii nadzoru parlamentarnego, który mógłby pomóc wzmocnić nacisk na służby mundurowe.

W dyskusji z publicznością głos zabrali przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, którzy mówili o tym, że przypadki tortur nie są odosobnione, a sędziowie i adwokaci bardzo rzadko powołują się na działania Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Mecenas Pietrzak w końcowej części dyskusji poruszył temat roli języka, którym posługują się służby mundurowe wobec skazanych i oskarżonych. „Tryb rozkazujący oraz brak formy «pan» lub «pani» implikuje pogardliwy stosunek funkcjonariusza”, mówił adwokat. Na ten głos zareagowali byli rzecznicy służb mundurowych, którzy zgodzili się z adwokatem. Jednocześnie prosili o zdecydowane, a nie pozorne działania, które pomogłyby zmienić nastawienie służb mundurowych.

Prowadząca spotkanie Justyna Lewandowska podsumowała debatę, mówiąc, że w Polsce istnieje publiczne przyzwolenie na tortury, co pokazuje, że konieczna jest dalsza edukacja każdej grupy społecznej.

Jakub Bodziony „Kultura Liberalna”

Gościnność, czyli Gospodarz i Gość wobec praw obywatelskich

Data: 2017-12-09

Panel służył poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie jakiej gościnności potrzebujemy, by sprostać wyzwaniom nowoczesnego społeczeństwa wielokulturowego.

Autor koncepcji panelu i jego moderator Krzysztof Czyżewski  - współtwórca Ośrodka  „Pogranicze – sztuk, kultur, narodów” w Sejnach i Międzynarodowego Centrum Dialogu w Krasnogrudzie  zaprosił do debaty dwoje panelistów:

Agatę Bielik-Robson – filozofkę i publicystkę, profesorkę katedry Studiów Żydowskich na Uniwersytecie w Nottingham, a także Instytutu Filozofii i Socjologii PAN;

Jacka Dehnela  – prozaika, poetę, tłumacza, felietonistę, laureata nagrody Kościelskich i Paszportu Polityki.

Otwierając panel Krzysztof Czyżewski nawiązał do debaty  przeprowadzonej z udziałem rzecznika praw obywatelskich w Sejnach, związanej z artykułem Konstytucji mówiącym o prawach mniejszości narodowych i etnicznych. Dyskusja  wykroczyła wtedy  poza sprawy mniejszości koncentrując się na wspólnotowości.  Najważniejszym postulatem wobec rzecznika nie była ochrona praw mniejszości  ale wsparcie w uzyskaniu większej odpowiedzialności za własny los, uzyskaniu kompetencji, które pozwolą się mierzyć wspólnocie samodzielnie z problemami. Była to nowa wartość wobec wcześniejszych reakcji, kiedy rozwiązania problemów szukano nie w Sejnach, nie w samorządzie, ale w centrali w Warszawie. „To podsunęło mi myśl, żeby wyjść w tym panelu poza sprawy mniejszości i skoncentrować debatę na gościnności. Gościnność  - to specyficzne signum temporis. To wyzwanie biegnące w przyszłość.

Osobiste doświadczenia inności

Agata Bielik-Robson: „Czuję się pod presją; raz mocniejszą raz słabszą ale nieustającą. To nie jest relacja symetryczna – wzajemnego uznania. W  kulturze goszczącego zawarta jest asymetria. Gospodarz jest w sytuacji uprzywilejowanej, co powoduje, że gość jest pod stałą presją. To historycznie problem Żydów w Polsce. Goszczenie prędzej czy później doprowadza do asymilacji.”

Jacek Dehnel : „Doświadczyłem  inności na różnych obszarach. Z jednej strony bycie gejem w Polsce jest uciążliwe,  wiąże się  też z nierównością prawną. Z kolei z perspektywy pochodzenia –  moja rodzina od trzech pokoleń jest polska. Wcześniej można znaleźć różne korzenie – niemieckie, rosyjskie, kozackie. Rodzina przyjechała z Francji, uciekając przed prześladowaniem religijnym. Moje nazwisko zwykle nie jest problemem, ale w  sytuacji dla kogoś trudnej, pojawiają się  natychmiast pytania: a skąd on jest? Co to za nazwisko? Co ma do powiedzenia, jeśli nie jest stąd. Pytania pojawiają się nagle, jakby znikąd. Przykład: wyremontowaliśmy kamienicę, w której mieszkamy  - za pieniądze wspólnoty mieszkaniowej. Majster  już pod koniec prac usłyszał sąsiadkę z innej kamienicy, która mówiła -   no tak, żydowska kamienica to wyremontowana, a nasza polska to nie.  Kiedy tylko pojawia się sytuacja, w której ktoś może poczuć  się źle to nagle wyskakuje na sprężynce owa inność. I stan faktyczny nie ma tu znaczenia.”

Od Kanta do Unii Europejskiej

Przywoływano rozważania  Immanuela Kanta zawarte w traktacie „O wiecznym pokoju”. Szczególnie znacząca u Kanta jest wizja gościnności - ukazana nie jako forma filantropii, ale prawo. W trzecim artykule definitywnym gwarantującym wieczysty pokój, Kant postuluje, że „ogólnoświatowe prawo obywatelskie, powinno być ograniczone do warunków powszechnej gościnności”. Kant uważał, że żyjemy w okresie przejściowym. W przyszłości państwa narodowe zostaną zastąpione kosmopolityczną wspólnotą , w której nie będzie podziału na gościa i gospodarza, w której nie będzie Greka, ani Żyda. Póki istnieją narody musi działać powszechna gościnność – niezbędna, żebyśmy się w świecie podzielonym na narody nie pozabijali. Kant nie patrzył na gościnność jako na filantropię ale obowiązek. Myślał o kosmopolitycznym globalnym mieście, kosmopolitycznej wspólnocie, jaką dziś jest Unia Europejska.

Jeśli uznamy, że gościnność gospodarza nie jest łaską lecz obowiązkiem – brak gościnności staje się jednoznacznie złem, podłością, grzechem, występkiem.  Przy takim podejściu gościnność nie jest gestem charytatywnym, staje się powinnością. Inaczej oceniamy brak gestu charytatywnego, inaczej nie wypełnienie obowiązku.

Gościnność stanowi rdzeń kultury śródziemnomorskiej. Na Sycylii wszyscy są zaangażowani w ruch na rzecz uchodźców. Odebranie im prawa do gościnności byłoby odebraniem im tożsamości. Bycie śródziemnomorczykiem oznacza obowiązek gościnności, wspomagania potrzebujących, ratowania tonących. Bez tych cech nie ma kultury śródziemnomorskiej.

Dlaczego mamy w Polsce kłopot z gościnnością

Nasz kłopot z gościnnością ujawnił się szczególnie mocno w czasie debaty związanej z kryzysem migracyjnym i przyjmowaniem uchodźców. Pojawiły się różne typy racjonalizacji odmowy gościnności.

  1. Nie możemy przyjąć uchodźców, bo nasze dzieci i kobiety ucierpią.  Używający tego argumentu stawiają się w pozycji rycerzy broniących słabych – kobiety i dzieci.  Argument fałszywy, bo właśnie kobiety i dzieci najbardziej cierpią wśród uchodźców.
  2. Nie będę płacić ze swojej emerytury na uchodźców. Fakty:   roczny koszt przyjęcia  7 tys. uchodźców w przeliczeniu na jednego obywatela to 1,18 zł (słownie: jeden złoty i osiemnaście groszy).
  3. Wystąpiło również  straszenie uchodźcami, jako  zagrożeniem dla naszej kultury i tożsamości, a nawet straszeniem chorobami, które mogą ze sobą przynieść.

Istotnym źródłem naszych kłopotów z gościnnością jest zdaniem panelistów to, że jesteśmy społeczeństwem monokulturowym. Inny powód to słabe zakorzenienie wartości chrześcijańskich.

Chrześcijaństwo a gościnność

 Agata Bielik-Robson  zwróciła uwagę na niewłaściwe tłumaczenie przykazania, które po polsku znamy w wersji: „Będziesz miłował bliźniego swego, jak siebie samego”.  Hebrajskie słowo  GER przetłumaczono jako „bliźni”. Bliźni to ktoś bliski, członek klanu. Podczas kiedy słowo GER znaczy „Inny”.  Nakaz oryginalny mówi wprost o miłowaniu innego. A znaczy: Żydzi bądźcie dobrzy dla obcych, bo sami byliście obcy w kraju wygnania. Kochaj innego, jak siebie samego -to jest sedno judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.

Zatem gościnność to nawet coś więcej niż obowiązek – to nakaz miłości.

Zdaniem Jacka Dehnela w Polsce chrześcijaństwo się nie przyjęło. Nie interesuje dużej części polskich biskupów i polskich wiernych. Namysł społeczny nad tym co jest naszym obowiązkiem etycznym jako chrześcijan jest nikły. Esencją chrześcijaństwa jest czynienie dobra we wspólnocie. Jeśli my jako wspólnota mówimy przybyszom, którzy przybywają poranieni na granicę -  nie wejdziecie. To Jezus mówi – to ja jestem tym przybyszem, tak jak  każda z tych siedmiu tysięcy nie przyjętych osób  – tak jest zapisane w księdze.

Agata Bielik-Robson wyraża to dobitnie: Polska jest pogańskim bałwanem dla samego siebie, zamknięta w granicach, które obiega różaniec. O wiele bardziej chrześcijańska jest Unia Europejska ze swoimi wartościami.

Polityka pragmatyczna czy polityka wartości

Pragmatyzm pozbawiony debaty o wartościach też może prowadzić na manowce. Wspólnoty nie można zbudować na prawie wizowym i inwestycjach. Konieczna jest rozmowa o wartościach i ciągłe ich przywoływanie. Politycy nie lubią rozmawiać o wartościach, ale Unia Europejska zbudowana jest na wartościach, na kulturze judeochrześcijańskiej. Dobra polityka polega na tym, ze nie wstydzi się ani pragmatyzmu ani wartości. Zamiast zamykać się mamy realizować ideał gościnności.

Problemy są po to, aby je rozwiązywać

Nie ma co udawać, że nie ma problemów z uchodźcami. Ale to są problemy, które można i należy rozwiązywać. Jeden z problemów to tworzenie skupisk biedy, jeśli uchodźcy, jako biedniejsi trafiają do biedniejszych dzielnic. Inny to problem autonomizacji prawa – wspólnoty islamskie mające większą autonomię prawną w Wielkiej Brytanii ujawniają np. kwestie praw kobiet. Przykład trudności w integracji Niemiec po zjednoczeniu pokazuje, że trudności nie muszą wynikać z różnic religijnych. Trzeba poszukiwać rozwiązań i cały czas dokonywać kompromisów. Ale to nie jest złe, to jest lepsze niż zapadająca się „naszość”.

Monokultura też stwarza problemy

Społeczeństwo, które się zamyka i pogrąża w „naszości” jest zagrożeniem dla wspólnoty. Bo  forteca nie przekłada się na wspólnotowość.  W takiej społeczności trzeba ciągle  wskazywać kozła ofiarnego - ten nie jest dostatecznie patriotyczny, nie dość narodowy, nie dość nasz. To nie kończący się cykl ofiarniczy. Pojawia się niebezpieczeństwo faszyzmu, który jest oparty na zasadzie ciągłego oczyszczania.

Państwo narodowe oparte na jednorodności wytwarza niebezpieczeństwa, które dzieją się na naszych oczach. Społeczeństwo monokulturowe to efekt  straszliwego oczyszczenia naszego kraju,  dokonanego wspólnie przez  Hitlera ze Stalinem. To  nieszczęście jest teraz pokazywane jako wartość, którą mamy ponieść w świat. Nie róbmy z nieszczęścia naszej największej wartości – apelowała Agata Bielik-Robson.

Głosy w dyskusji

Czy można w Polsce zasadzić baobab?  To pytanie uczestnika dyskusji, który zwrócił uwagę, że istnieją gatunki inwazyjne, które zagrażają gatunkom rodzimym. Ponad 60% Polaków jest przeciw przyjmowaniu imigrantów. Zachodnie kraje zamieniają się w kalifaty. Polska jest najlepszym miejscem na świecie. Jesteśmy przezorni nie przyjmując uchodźców.

W odpowiedzi usłyszał, ze dwa lata temu tylko 38% pytanych było przeciw przyjęciu uchodźców, a po zmasowanej akcji propagandowej i straszeniu, że uchodźcy sprowadzają choroby, te proporcje się odwróciły.

Uczestnicy debaty pytali jak rozmawiać w gronie rodziny, znajomych z tymi, którzy są zdeklarowanymi przeciwnikami przyjmowania uchodźców, często emocjonalnie zaangażowanymi. Nie można w takiej  rozmowie odwołać się do Kanta. Jak żyć we wspólnocie przy zasadniczej różnicy poglądów. „Rozmawiam z koleżanką  i ona mówi – przecież uchodźca zgwałci ci córkę. To nie jest osoba głupia. Mogę zerwać znajomość, rozmawiać wyłącznie o sprawach nieistotnych lub przytakiwać.”

Rozmowa  jest wartością. Warto zapytać skąd ona to wie, że wszyscy islamscy uchodźcy to gwałciciele. Może to efekt antyislamskiej propagandy w Internecie, może źródło informacji jest fałszywe.

Warto zapytać czy ocenia ludzi za ich czyny, czy za przynależność do wspólnoty i jej cechy. Wszyscy Polacy kradną. To nie jest prawda, ale w latach 90 wielu Polaków kradło samochody w Niemczech. To że w Polsce codziennie dochodzi do gwałtów nie oznacza, że Polska jest krajem gwałcicieli. Przypisanie całemu etnosowi  jakiejś cechy jest podstawą faszyzmu.

Czasami trzeba zostać przy protokole rozbieżności. Należy pracować z młodzieżą - trzeba to zrobić dla naszych dzieci.

Natalia Gebert Inicjatywa Dom Otwarty.

Toczę te rozmowy od dawna i mam wrażenie że te dyskursy nie maja prawa się spotkać. Ponieważ jedna grupa odwołuje się do wartości, a druga do rachunku zysku i strat.

Ignacy Dutkiewicz – Magazyn Kontakt

Mimo, że trudno mi słuchać krytyki Kościoła, to się z nią zgadzam. Papież Franciszek mówi to samo. Często mówi się u nas z poczuciem mocy – ja mam  władzę i decyduję, kogo przyjmę, a kogo nie. Chrześcijaństwo oznacza odwrócenie tej hierarchii. A poczucie mocy wynika ze słabości. Jeśli zagraża nam 7 tys. Uchodźców, to jaka jest siła naszej tożsamości? Mam przyjaciela, dzielą nas poglądy na kryzys azylowy – to się czasem udaje przepracować, ale nie wierzę w samą informację, sama wiedza nie wystarczy. Mój dziadek był niewierzącym Żydem, który zawsze pościł w Wielki Piątek.

Agata Bielik-Robson

Momentem zahaczenia może być  też ambicja nauczania całego świata chrześcijaństwa. Zasady i wartości chrześcijańskie są tym zahaczeniem. Można się powołać na  papieża Franciszka i znaleźć punkt wspólny.

Jacek Dehnel

Skuteczne  jest powiedzenie – jesteśmy wspólnotą. Ja jestem Polakiem. Pani jest Polką. Chcemy dla Polski dobrze. Tylko mamy inny pogląd, co to dobrze oznacza. Jest coś takiego w uratowaniu ludzkiego życia, ze z każdym pokoleniem to przyrasta. Możemy ocalić 7 tysięcy, a w drugim pokoleniu będzie ich 14 tysięcy. Ale nie chcemy.

Krzysztof Czyżewski dzielił się swoimi doświadczeniami w budowaniu wspólnoty.

Jest  takie wschodnie  przysłowie: jeśli chcesz osiągnąć  cel to nigdy nie mierz w środek. Nigdy nie mówimy o mniejszości, ale uruchamiamy ścieżkę działania różnych ludzi o różnych lękach. Pierwszego dnia nic nie będzie możliwe. Ale jeśli założymy długi dystans, to jest możliwe porozumienie.  Potrzeba czasu, cierpliwości i zrozumienia, że jest problem.

Staram się też odciągać z barykad o wolność. A skierować ludzi do lepienia tkanki solidarności. Tego musimy się uczyć.

Szukamy przekucia pięknych idei na konkretne działania, też na dyskurs. A działanie, które powinno się toczyć na dole, będzie uczyło nas kolejnych kroków lub wskazywało, że nie jesteśmy do tego jeszcze gotowi.

Teraz niezależnie czy jesteśmy chrześcijanami czy nie, musimy się skupić na wartościach.

To rozmowa nie jest dokończona, ale zawieszam ją, abyśmy częściej mogli się spotykać.

Jakich praw obywatelskich brakuje w Konstytucji RP?

Data: 2017-12-09

Prof. Zbigniew Szawarski w odpowiedzi na pytanie, jakie prawo obywatelskie dodałby do konstytucji, stwierdził bez wahań: „Prawo do życia wolnego od indoktrynacji. Wszelkiej indoktrynacji. Ta rodzi bowiem postawy fanatyczne, fanatyk zaś nie myśli – fanatyk tylko realizuje program”.

Celem panelu była ocena uregulowań konstytucyjnych, które odnoszą się do praw obywatelskich. Otwierająca debatę redaktor Ewa Siedlecka podkreśliła, iż dyskusja ta toczy się w specyficznych realiach politycznych, w których funkcjonowanie konstytucji zostało niejako ujęte w nawias.

Do bieżących wydarzeń odwołał się też prof. Zbigniew Szawarski, który przypomniał aktu samospalenia Piotra Szczęsnego na Placu Defilad w Warszawie w proteście przeciwko łamaniu przez rząd wolności obywatelskich.

Zdaniem profesora był to akt dokonany w imieniu walki o wartości oraz wyraz wierności wyznawanym zasadom. Prof. Szawarski podkreślił, że szczególnie ważna w kształtowaniu owych wartości, tworzących jądro moralności człowieka, jest edukacja, Zapytany, jakie prawo dodałby do konstytucji, odpowiedział: Prawo do życia wolnego od indoktrynacji. Wszelkiej indoktrynacji. Ta rodzi bowiem postawy fanatyczne, fanatyk zaś nie myśli – fanatyk tylko realizuje program”.

Prof. Krzysztof Izdebski mówił o konstrukcji obywatelskiego prawa dostępu do internetu i mediów społecznościowych (ostatnio uznanego przez sądy amerykańskie). Internet jest na tyle ważną społecznie przestrzenią, że prawo swobodnego dostępu do tego medium powinno być szeroko aprobowane. Powszechny dostęp do informacji i możliwość jej rozpowszechniania powinny być jednak uregulowane w sposób proporcjonalny, bez naruszania innych praw.

Następnie głos zabrał prof. Mirosław Wyrzykowski, który zastanawiał się, czy wprowadzanie nowych praw do konstytucji ma racjonalne uzasadnienie w sytuacji, gdy władza nie respektuje istniejących już podstawowych zasad konstytucji RP.

Profesor zauważył, że w obliczu demontażu Trybunału Konstytucyjnego badającego konstytucyjność aktów legislacyjnych, nie ma miejsca dla jakichkolwiek zmian konstytucji.

Prof. Wyrzykowski zwrócił również uwagę na proces wykluczenia społecznego, przed którym chroni art. 30 Zrewidowanej Europejskiej Karty Społecznej (każdy człowiek ma prawo do ochrony przed ubóstwem i marginalizacją społeczną). Zdefiniowanie istoty tego prawa jest jednak zadaniem niezwykle trudnym.

Kolejny panelista, prof. Zdzisław Kędzia, odwołał się do filozofii personalizmu i zadał pytanie: „Czy za Jacquesem Maritainem możemy powtórzyć, że podkopanie fundamentów aksjologicznych, które legły u podstaw uregulowań konstytucyjnych, sprawia, iż uregulowania te mają obecnie charakter czysto techniczny?”.

„Choć polskie społeczeństwo jest bardzo podzielone, mam nadzieję, że nie jesteśmy jeszcze w tym miejscu”, podsumował prof. Kędzia.

Jeśli chodzi o inicjatywy legislacyjne dotyczące praw obywatelskich, profesor stwierdził: „W konstytucji należałoby wskazać powody zakazu dyskryminacji. Dziś konstytucja mówi, że zakazuje się dyskryminacji z jakichkolwiek przyczyn. Wyraźne wymienienie ich w tym akcie byłoby niezwykle przydatne. Otwartą kwestią pozostaje to, jakie to są powody oraz – być może – jakie są formy owej dyskryminacji”.

Z widowni padł głos zwracający uwagę na fakt, że konstytucja w niektórych fragmentach w sposób blankietowy odsyła do uregulowań ustawowych, nie wyposażając obywateli w rzeczywistą możliwość ochrony praw skorelowanych z pewnymi obowiązkami państwa. Prof. Kędzia podkreślił jednak konieczność rozróżnienia między normami podmiotowymi i normami programowymi zawartymi w konstytucji.

Komentujący podnieśli również, że o wiele ważniejsza niż same przepisy jest praktyka prawa. Nacisk należy kłaść również na aktywną rolę obywateli stających w obronie swych praw konstytucyjnych.

Prof. Adam Zieliński wyraził przekonanie, że przyzwolenie na zmiany uregulowań konstytucyjnych w obecnym klimacie politycznym byłoby błędem. „Dzisiejsza sytuacja to mecz bokserski nadzorowany przez nieuczciwego sędziego” – stwierdził.

Dyskutanci szukali także odpowiedzi na pytanie, dlaczego konstytucja jako akt prawny nie jest w stanie bronić się w obecnych realiach politycznych przed jej łamaniem.

Prof. Kędzia wskazał, że w przypadku rządów odrzucających podstawowe zasady demokracji urządzenia konstytucyjne okazują się słabe. Największą gwarancją praw obywatelskich nie są zapisy konstytucji, lecz obywatele, a więc my sami.

Prof. Wyrzykowski z kolei polemizował z zarzutami dotyczącymi braku szczelności proceduralnej konstytucji, wskazując, że nawet najlepiej skonstruowana umowa może być złamana przez stronę kontraktu. Przestrzeganie ustawy zasadniczej to jego zdaniem kwestia kultury politycznej i szacunku dla społeczeństwa, które sobie tę konstytucję nadało.

„Przestrzeganie norm konstytucyjnych przez władzę związane jest z istnieniem grupy ludzi, którym na tym zależy, którzy w imieniu struktury moralnej kierującej ich postepowaniem poczuwają się do odpowiedzialności za świat, w którym żyją, stan swojego kraju i struktury prawnej systemu prawnego” – skonkludował prof. Szawarski.

Joanna Derlikiewicz, „Kultura Liberalna”

Jak uczyć o Konstytucji i prawach obywatelskich?

Data: 2017-12-09

Jak uczyć o Konstytucji i prawach obywatelskich? Na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy jednego z paneli w czasie I Kongresu Praw Obywatelskich. Współorganizatorem debaty na ten temat było Stowarzyszenie im. Prof. Zbigniewa Hołdy, które odpowiada także za przygotowanie ogólnopolskiego projektu Tydzień Konstytucyjny.

- W naszej szkole mówimy o prawach człowieka i obywatela od samego początku. Omawiamy jej na lekcjach wychowawczych i na każdym przedmiocie, gdzie możemy do tego tematu nawiązać – mówiła Agnieszka Milbrandt dyrektorka Społecznej Szkoły Podstawowej nr 30 oraz Społecznego Gimnazjum nr 5 w Warszawie.

-W mojej szkole działa parlament szkolny, do którego są wybory. Jest kampania wyborcza, kandydaci mają swój program, prezentują go. W wyniku  glosowania wybieramy 10 osób. W tych wyborach startują także pierwszoklasiści. To dobry sposób na naukę samorządności. Ważne jest, aby te pomysły na działalność i zaangażowanie pochodziły od samych dzieci, a nie były tylko realizowaniem pomysłów dorosłych. To niezwykle ważne – podkreśliła Agnieszka Milbrandt. Wyraziła wdzięczność Stowarzyszeniu prof. Zbigniewa Hołdy za realizację Tygodnia Konstytucyjnego.

To projekt, którego celem jest zwrócenie uwagi uczniów gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych na praktyczny wymiar obowiązywania Konstytucji i działalności Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o to, aby w przystępny i interesujący sposób pokazać, że problematyka konstytucyjna ma bezpośredni wpływ na codzienne życie każdego z nas. W ramach Tygodnia Konstytucyjnego prawnicy promują świadome obywatelstwo i zachęcają młodych ludzi do większego zainteresowania się sprawami publicznymi.

- My dorośli trochę przestaliśmy mówić o Konstytucji. Za mało mówiliśmy o tym, jak bardzo jest istotna, więc młodym mogło się zdawać, że to nie temat do dyskusji, że Konstytucja oczywistością – mówiła Agnieszka Milbrandt.

- Tadeusz S. odbył karę 20 lat pozbawienia wolności. Jednak gdy miał wyjść z więzienia został objęty tzw. ustawą o bestiach. Czeka 9 miesięcy na opinie ekspertów. W tym czasie cały czas jest pozbawiony wolności. Wcielcie się w rolę jego adwokatów i adwokatek. Ustalcie strategię działania dla Pana Tadeusza – rozpoczęła swoje wystąpienie prof. Monika Płatek. W ten sposób podzieliła uczestników panelu na kilka grup, w których toczyły się ożywione dyskusje na temat tego, jakie działania należałoby podjąć. Dzięki  temu prof. Płatek pokazała w jaki sposób powinna wyglądać nauka o Konstytucji.

– Tego typu zajęcia wymagają, żebym jako prowadząca po 5 minutach przestała mówić i oddała głos uczestnikom spotkania. W ten sposób lepiej zapamiętają sens dyskusji – podkreślała wykładowczyni z Uniwersytetu Warszawskiego. Zwróciła także uwagę, że uczestnicy dyskusji powinni być traktowani na równych warunkach. - Nie możemy się też bać powiedzieć czasami po prostu: nie wiem – doradzała również uczestnikom spotkania.

- My jako edukatorzy czasami posługujemy się prawniczą nowomową – wskazała moderatorka spotkania Paulina Kieszkowska-Knapik. Powoduje to czasem wiele trudności w komunikacji, szczególnie z młodymi obywatelami.

Monika Mazur-Rafał  z Humanity in Action Polska zwróciła uwagę na to, jak dużą rolę w życiu młodych ludzi odgrywa internet i wirtualna rzeczywistość. Przedstawiła też programy realizowane przez jej organizację m.in. na temat mowy nienawiści. Podkreśliła, że starają się, aby te programy były jak najbardziej angażujące, by rozszerzały pole działalności społecznej. – Pamiętają Państwo pewnie pobicie profesora uniwersyteckiego w tramwaju za to, że rozmawiał po niemiecku. Jeden z naszych wolontariuszy zorganizował później akcję rozmawiania w tym tramwaju w obcych językach. Zależy nam na tym, aby absolwenci naszych programów nie byli obojętni na to się dzieje wokół – podkreślała Monika Mazur-Rafał .

-Jak rozmawiać o Konstytucji? Trzeba zejść z tonu i rozmawiać po prostu tak, by inni nas rozumieli – mówił prof. Paweł Wiliński wieloletni Wicedyrektor Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych i Wniosków Trybunału Konstytucyjnego. Opowiedział też o swojej współpracy ze studentami Akademii Sztuk Pięknych, którzy przygotowywali pod jego kierunkiem infografiki dotyczące praw i wolności. Z tych grafik został stworzony kalendarz – po jednej na każdy miesiąc.

- Przez 17 lat mojej pracy przekonałem się, że nikt tak naprawdę nie zna Konstytucji, nawet prawnicy. Wszystkich trzeba edukować o tym w jaki sposób mówić o Konstytucji – podkreślał prof. Wiliński.

Paulina Kieszkowska-Knapik opowiedziała o projekcie „5 zdań” i inicjatywie Wolne Sądy. Zawracała uwagę, że duże problemy sprawia komunikacja. Nie łatwo jest przełożyć język prawniczy  na taki, który zrozumie każdy obywatel. Nawet osoby publiczne, mające duże doświadczenie w wystąpieniach publicznych, często nie potrafią w prosty sposób wyjaśnić dlaczego niezależność sędziowska jest ważna.

W dyskusji zwracano uwagę na rolę jaką we współczesnym świecie odgrywają media społecznościowe. Młodzież coraz częściej to właśnie stamtąd czerpie wiedzę. Podkreślano też, że w akcji Tydzień Konstytucyjny bardzo ważne jest to, że uczniowie mają bezpośredni kontakt z prawnikiem, z którym mogą porozmawiać także o swoich własnych problemach. Jedna z uczestniczek mówiła, że w jej szkole o prawach konstytucyjnych można uczyć nie tylko na lekcjach wiedzy o społeczeństwie, ale np. na lekcjach języka polskiego. – Nasi uczniowie zrobili rozprawę nad Panem Tadeuszem. Wcielali się w rolę oskarżycieli i obrońców – opowiadała kobieta.

Uczestnicy panelu nagrodzili brawami uczniów z Kędzierzyna Koźla, którzy uczestniczyli w całym Kongresie Praw Obywatelskich. Ich opiekunka opowiadała o tym, że u niej w szkole zajęcia w ramach Tygodnia Konstytucyjnego są obowiązkowe. - Uczniowie z klas prawnych mają edukację prawną, ale chcemy nie tylko by to oni się uczyli, docelowo to oni sami będą prowadzić zajęcia dla młodszych uczniów: w gimnazjach i szkołach podstawowych, także z zakresu przeciwdziałania mowie nienawiści.

Uczestnicy debaty zwrócili też uwagę, że poza edukacją młodych ludzi bardzo ważna jest edukacja samych nauczycieli, bo to aby stale się rozwijali i poszukiwali nowych sposobów na komunikację z młodzieżą.

 

Współczesne wyzwania bioetyczne w kontekście rozwoju nowoczesnych technologii

Data: 2017-12-09

Paneliści zastanawiali się nad wyzwań związanymi z ochroną praw człowieka w kontekście rozwoju technologii medycznych. Gdzie pojawiają się problemy? Czy umiemy proponować dobre rozwiązania prawne? Czy genetycy i prawnicy dobrze się rozumieją?

W panelu wzięli udział:

  • Prof. dr hab. Michał Witt - lekarz genetyk, dyrektor Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu, kierownik Zakładu Biologii Molekularnej i Genetyki Klinicznej.
  • Dr Marta Soniewicka, dr nauk prawnych i dr filozofii, adiunkt w Katedrze Filozofii Prawa i Etyki Prawniczej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego.
  • Dr Dorota Krekora-Zając z  Instytut Prawa Cywilnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego
  • Dr hab. med. Anna Wójcicka z Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, współzałożycielka i prezeska firmy Warsaw Genomics zajmującej się diagnostyką genetyczną.
  • Prof. dr hab. n. med. Tomasz Pasierski - przewodniczący Rady Przejrzystości,  kierownik Zakładu Etyki Lekarskiej i Medycyny Paliatywnej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Moderator: Anna Białek, Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego, BRPO

Oto relacja z panelu przygotowana na gorąco

Z 10 ml krwi można wyizolować tyle DNA, że starczy na wiele badań. Można pobierać materiał z nabłonka policzka (wacikiem) – zaczął prof. Michał Witt. - To znaczy, że genetyka idzie pod strzechy. Liczba chorób, dla których badania genetyczne są osiągalne, rośnie gwałtownie. (60 tys. testów jest dostępnych na rynku i używanych). Brak uregulowania tych kwestii w prawie polskim rodzi jednak istotne wyzwania. 

Czy testy genetyczne różnią się od innych testów medycznych?  Tak, bo m.in. są istotne dla całej rodziny, często mają więc poważne skutki psychospołeczne. Trzeba pamiętać, że ich wyniki są niezmienne i testy te generują wrażliwe dane osobowe.

tzw. testy DTC (przykłady dostępne w internecie: „testy na ojcostwo prywatne”, „testy na zdradę oraz śledztwo DNA”) odbywają się bez nadzoru i bez pośrednictwa medycznego. Wykonywać może je każdy, kto zarejestruje działalność gospodarczą. Wiążą się z tym poważne niebezpieczeństwa: brak zachowania świadomej zgody, brak kontroli nad przechowywaniem, przesyłaniem, analizą próbek, brak kontroli nad danymi, problem z poufnością danych. Jednocześnie sytuacja ta pociąga za sobą intensywne konsekwencje, związane z dyskryminacją genetyczną, naruszają publiczne zaufanie do badań genetycznych, ich wykonanie nie wiąże się jednoznacznie z poradnictwem genetycznym.  Genetyk medyczny nie może polegać na wyniku.Regulacje prawne są niespójne i nie są właściwym narzędziem dla genetyków, by chronić interes pacjenta, a także własne. Założenia do projektu o testach genetycznych powstały w 2012 r., ale prace nad nimi zarzucono. Nowe założenia powstały w tym roku, jednak nie jest jasne, czy trwają nad nimi jakieś prace.

Postęp technologiczny daleko wyprzedza nasze zdolności interpretacyjne, możemy uzyskiwać ogromną ilość danych, których nie jesteśmy w stanie przeanalizować. Techniczne możliwości są ogromne (moment pobierania materiału do testów WGS), ale wiąże się to z trudnościami oceny etycznej.

W Europie 19 państw posiada ustawy regulujące kwestie genetyczne, w Polsce takiej spójnej regulacji nie ma.  Jest za to ogromna ilość aktów prawnych regulujących te zagadnienia nie prowadzi jednak do spójnej regulacji problemu. Problemem jest niekonsekwencja terminologiczna i brak spójności systemu prawnego.

 

Problemów wymagających regulacji jest cała długa lista: kto ma zlecać, kto ma prowadzić nadzór jakościowy, jak zabezpieczyć materiał, dane genetyczne, prawo do informacji, jak zabezpieczyć wyniki itp. 

Dr Marta Soniewicka mówiła o etycznych aspektach ulepszania natury człowieka – a zwłaszcza tych, którzy jeszcze nie przyszli na świat (inną sprawą jest przecież ingerencja genetyczna wobec człowieka, który może na to wyrazić na świadomą zgodę).

– Jeszcze niedawno było to zagadnienie z dziedziny science fiction, ale zsekwencjonowanie ludzkiego genomu zmieniło tę sytuację i nowa metoda terapii genowej (edycji genomu – z 2012 r.; pozwala na bardzo precyzyjną ingerencję w genom).

omówiła zagadnienie granice dopuszczalności ingerencji genetycznej związane z ulepszaniem natury człowieka, wskazując na podstawowe problemy etyczne związane z badaniami nad tymi zagadnieniami, zagrożenia i argumenty przemawiające przeciw genetycznemu ulepszaniu.

Zwróciła szczególną uwagę na kwestie badań prenatalnych, które mogą prowadzić do umożliwienia podejmowania decyzji na temat tego, czy powinny się urodzić dzieci o określonych cechach zgodnych z preferencjami rodziców lub społeczeństwa. Badania tego typu wiążą się oczywiście z istotnymi kontrowersjami, sceptycyzmem i obawami przed możliwością stworzenia w przyszłości genetycznie modyfikowanych ludzki. Czy zatem powinno być to dopuszczone? Badania nad rozwojem genetyki i biotechnologii prowadzone są już od XIX w., a kontekście tematu szczególnie istotnymi momentami były Projekt Poznania Genomu Ludzkiego (1990-2003) oraz nowa terapia genowa (2012, edycja genomu CRISPR/Cas9), umożliwiającej naprawę lub zamianę genów wadliwych oraz dodanie genów dodatkowych – jest w fazie badań i eksperymentów).

Prelegentka podkreśliła, że inżynieria genetyczna, selekcja pozytywna czy negatywna były wynalezione dla celów terapeutycznych, związanych ze zdrowiem przyszłego potomstwa, ale jednak należy pamiętać, że mogą być używane również dla celów pozaterapeutycznych. Technologia umożliwia dokonywanie wyboru potomstwa ze względu na cechy niezwiązane ze zdrowiem (zgodność tkankowa z istniejącym chorym potomstwem, płeć, inne cechy o podłożu genetycznym), co nie oznacza, że jest to dopuszczalne. Na gruncie ustawy o leczeniu niepłodności stosowanie selekcji ze względu na cechy fenotypowe niepowiązane ze zdrowiem są w chwili obecnej niedopuszczalne.

Dr Soniewicka wskazała na różnice poglądów między transhumanistami (zwolennikami swobody reprodukcyjnej, prawa rodziców do wyboru dziecka) a biokonserwatystami (zwolennikami ograniczenia swobody reprodukcyjnej). Zwróciła szczególną uwagę na kilka grup argumentów przemawiających przeciwko ulepszaniu, w tym na argumenty ze statusu normatywnego embrionu/płodu ludzkiego, statusu normatywnego ludzkości (zabawa w Boga, nieznane konsekwencje) czy też ze sprawiedliwości (pogłębienie nierówności), wolności i godności (uprzedmiotowienie dziecka). 

Dr Dorota Krekora-Zając mówiła o problemie biobanków (do celów naukowych i transplantologicznych).

 

Biobanki są podstawą dla istnienia nowoczesnej medycyny – nowe leki, procedury, polityka zdrowotna. Ale jest drugie pytanie – jeżeli mówimy o dobrze ludzkości, to prawa jednostki mogą ulec ograniczeniu. Nie ma regulacji dotyczącej bionakowania próbek (jest ustawa transplantoloficzna – biobanki wyłącznie do celów transplantologicznych, nie naukowych).

Regulacje dotyczą biobankowania mają charakter miękki, więc nie regulują jasno praw dawców. Co z tego wynika?

Soft-law – konwencja bioetyczna, wytyczne OECD, deklaracja z Taipei – zalecenia, nie kształtują w sposób bezpośredni praw dawców

Dawca – prawo do autonomii, prywatności, ochrony życia prywatnego – w założeniu teoretycznym dawca musi być informowany o tym, że jego próbka pobierana jest do celów naukowych, wyraża zgodę, ale ma również prawo do wycofania zgody na wycofanie próbki. I tu jest pierwszy realny problem – anonimizacja danych osobowych (Kiedy biobank pozyskuje naszą tkankę, zyskuje dostęp do bardzo wielu informacji o nas. Nie wiemy, co się z nimi stanie. Czy zatem rozwiązaniem może być obowiązkowa anonimizacja naszych danych? Ale to de facto ochrona praw dawcy przez pobawienie go praw?).

W jakiej sytuacji stawia to dawców w przypadku materiału genetycznego pozyskanego bez ich zgody (np. z odpadów medycznych)?

A co, jeśli badania genetyczne na pozyskanym materiale doprowadzą do uzyskania informacji istotnych dla zdrowia dawcy? (tu trzeba sobie uświadomić, że obowiązek zawodowy powiadomienia pacjenta o jego zdrowiu ma tylko lekarz, a nie genetyk).

Wszystkie te pytania stają się jeszcze bardziej skomplikowane, kiedy uświadomimy sobie, że nie zawsze wiadomo, kto decyduje o pobraniu próbki.

Jak widać, pytań jest więcej niż odpowiedzi.

Dr hab. Anna Wójcicka chciała skupić się na jaśniejszych stronach postępu genetyki. - Bo choć bardzo wielu rzeczy nie wiemy, to potrafimy coraz lepiej pomagać ludziom właśnie dzięki osiągnięciom genetyki.

Co dziś możemy: diagnozować istniejące choroby i ryzyko wystąpienia chorób w przyszłości.

Choć możliwe jest zbadanie całego genomu człowieka, to nie powinno się teg robić i lekarze nie chcą tego robić. Ale rynek diagnostyki genetycznej trzeba uregulować – i prowadzić ją w certyfikowanych laboratoriach, które skupią się na rozwiązywaniu konkretnych problemów pacjenta, bp. skupią się na problemie padaczki u dziecka, ale nie zaczną rozszerzać badania po to, by wykryć dodatkowo ryzyko wystąpienia raka jelita grubego. Zwłaszcza, że zrozumienie tego, co oznacza wynik badania genetycznego, może być trudne nawet dla lekarza – a nie tylko dla pacjenta, który nie jest genetykiem. Niestety, wymaga zmiany sposób edukacji w tej dziedzinie.

Kolejnym problemem jest ustalenie, kto tak naprawdę może zlecać i wykonywać badania genetyczne.

To niestety nie koniec. Bo jeśli badania wykonane w konkretnym, wąskim celu wykażą konkretne ryzyko choroby, to nie zawsze lekarze mogą pomóc, choć wiedzą jak. Przykład? Tzw. geny Angeliny Jolie, w tym przypadku rekomenduje się pancjentkom profilaktyczną mastektomię i usunięcie jajników. Tyle że w Polsce nie jest to refundowane (Z drugiej strony trzeba mieć świadomość, że źle wykonane badana genetyczne i źle zrozumiane ich wyniki mogą prowadzić pacjentów do złych decyzji medycznych – w przypadku kobiet może o być  decyzja o niepotrzebnej mastektomii)

Prof. Tomasz Pasierski mówił o dostępie do kosztownych terapii i dylematach, jakie z tego powodu się pojawiają

– Ludzie uważają, że dostęp do nowych terapii jest ich prawem, choć są to procedury niezmiernie kosztowne. W jaki sposób ocenić, czy nowa technologia jest naprawdę dobra i warto za nią zapłacić? Jak dzielić zasoby na ochronę zdrowia – bo przecież nie są nieograniczone? Czy wydać pieniądze na kosztowne leczenie jednej osoby czy równie skuteczne ale tańsze leczenie wielu osób? Jak liczyć koszty terapii, skoro ustalają je często firmy farmaceutyczne (rozliczające się z akcjonariuszami)?

Musimy dobrze oceniać naukę, rozumieć, że działamy w obszarze dużej niepewności. Musimy też znaleźć sposób na to, by – jeśli terapia działa – zapewnić ją tym, którzy „wylosowali” najgorszy los, niezależnie od tego, ile taka terapia kosztuje.

Dyskusja

  •  Modyfikacja genetyczna embrionów. Dziś zamiast ryzykownej „naprawy” genetycznej  embrionów łatwiej jest je selekcjonować i implantować zdrowe.  Każda z tych metod niesie inne etyczne zagrożenia, ale dyskusja musi być otwarta i szeroka.
  • Problem niezrozumiałości zgód na testy genetyczne (prof. Ewa Bartnik): przygotowywane są przez prawników, które chcą się asekurować na wszystkie sposoby . Dziś tych dokumentów może nie zrozumieć w Polsce nawet genetyk – to ogromny problem.
  • W dyskusji o aspektach etycznych genetyki trzeba unikać uproszczeń i trzymać się realiów. Można debatować nad tym, czy to etycznie decydować o wzroście innego człowieka (i prowadzić takie debaty w mediach), ale trzeba mieć świadomość, że wzrost jest uzależniony od 400 genów. 

Kobieta jako (nie)pełnoprawna* obywatelka / *niepotrzebne skreślić

Data: 2017-12-09

“Mówimy o naruszaniu praw kobiet w każdej dziedzinie. Podsumowanie mogłoby brzmieć: po wielu latach od prób wprowadzania rożnych zmian, także w postawach, w każdej dziedzinie dotyczącej praw człowieka i praw kobiet mamy bardzo dużo do zrobienia”, oceniła gorzko dr Sylwia Spurek, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

Kwestia praw kobiet, szczególnie w kontekście prób ich łamania lub ograniczania to temat, który jak bumerang wraca od początku rządów PiS. W październiku 2016 w miastach całej Polski odbył się Czarny Protest, pierwsza zorganizowana na tak dużą skalę demonstracja w obronie praw kobiet i jednocześnie pierwszy z wielu protestów. Tematy, które są poruszane najczęściej, to kwestia aborcji – wraz z pytaniem, czy uda się utrzymać kompromis z lat 90., czy też raczej czeka nas zaostrzenie ustawy – dostęp do antykoncepcji oraz do tzw. pigułki po. O tej i innych kwestiach podczas panelu „Kobieta jako (nie)pełnoprawna* obywatelka” dyskutowali: prof. Małgorzata Fuszara, była pełnomocniczka Rządu ds. Równego Traktowania, o. Paweł Gużyński, dominikanin, doktorant socjologii na Uniwersytecie Łódzkim, Elwira Borowiec - działaczka społeczna, Tiina Kukkamaa-Bah - kierowniczka Działu ds. demokratycznych rządów i równości płci w Biurze Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, Monika “Pacyfka” Tichy - aktywistka, feministka, dr Sylwia Spurek - zastępczyni RPO oraz Grzegorz Wrona, adwokat, specjalista i superwizor z zakresu przeciwdziałania przemocy rodzinie.

Piotr Pacewicz z magazynu Oko Press, który moderował dyskusję, rozpoczął od zadania widowni trzech pytań na temat kondycji praw kobiet w Polsce odpowiednio w sferze praw publicznych, praw społeczno-ekonomicznych i praw reprodukcyjnych. Następnie przeszedł do części zasadniczej panelu, zadając panelistom na dwa pytania: czy i które prawa kobiet w Polsce są łamane lub ograniczane? Oraz co możemy z tym zrobić?

Wśród problemów, z którymi zmagają się Polki, większość uczestników debaty wymieniła te związane z prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi. Prof. Fuszara zauważyła, że kwestia ta dotyczy nie tylko dostępu do aborcji czy antykoncepcji, ale także szeregu spraw związanych z porodem i opieką okołoporodową, czy badaniami prenatalnymi. Fuszara oceniła politykę rządu w tym zakresie jako antymacierzyńską. Ojciec Gużyński odniósł się do stanowiska Kościoła w kwestii aborcji, zauważając, że przynajmniej wśród części duchownych panuje deficyt zrozumienia problemów, z którymi borykają się kobiety. – „Odczytuję to zrozumienie w osobie papieża Franciszka, który dawał wyraz swojemu przekonaniu, iż gros aborcji jest związanych ze złą sytuacją kobiet. Papież mówi, że to złe jest przymuszanie ich do postaw heroicznych. Na gruncie polskiego Kościoła są to jednak poglądy niemile widziane”.

Elwira Borowiec, podobnie jak prof. Fuszara, upatrywała źródeł problemów w próbach narzucania kobietom określonych poglądów i postaw przez każdą rządzącą w Polsce ekipę. Jednocześnie zwróciła uwagę na inne wyzwanie, a mianowicie poziom życia kobiet na wsiach i w małych miejscowościach. “Kobiety na prowincji mają nieporównywalnie mniejsze szanse”, przekonywała. “Jest różnica między kobietami z miasta i wsi, gdzie jest przyzwolenie na traktowanie ich przedmiotowo”.

Tiina Kukamaa-Bah stwierdziła, że Polska i Finlandia dzielą pewne problemy, a wśród nich np. niewystarczającą reprezentację kobiet w polityce. “Z mojej perspektywy największym wyzwaniem jest zwiększenie udziału, reprezentacji kobiet w podejmowaniu decyzji, życiu publicznym. Kiedy obywatele nie są równo reprezentowani, to zagrożenie dla demokracji.”

Wtórowała jej Monika “Pacyfka” Tichy, przekonując, iż wiele problemów, z jakimi borykają się kobiety, ma naturę systemową. „Ksiądz na kazaniu mówi o mężatce, która przez dekady nie odeszła od męża alkoholika, który bił ją i dzieci, że to wspaniałe - mówiła. - Ostateczny cel jest taki, żeby ci, którzy dzięki swojej biologicznej przewadze mają siłę i władzę, mieli jej jeszcze więcej”. O przewadze siłowej mec. Wrona, specjalista spraw przemocy domowej, który właśnie przemoc w związku czy rodzinie i brak legislacyjnej możliwości podjęcia skutecznych działań w związku z nią uznał za największe zagrożenie dla praw kobiet.

Dr Sylwia Spurek pesymistycznie podsumowała, że o naruszaniu praw kobiet można mówić praktycznie w każdej dziedzinie. Dodatkowo poruszyła aspekt przemocy ekonomicznej i nierówności płac między kobietami a mężczyznami na tych samych stanowiskach. “Każda z tych sfer to ignorowanie i arogancja - dodała. - Myślę, że geneza jest ponadpartyjna”.

W drugiej części paneliści starali się znaleźć odpowiedź na pytanie, jakie działania można podjąć, by sytuacja uległa poprawie. Mec. Wrona wskazywał jako rozwiązanie zajęcia edukacyjne, np. takie, jakie prowadzone są dla studentów stomatologii w Warszawie. “Od 3 lat na wydziale dentystycznym są zajęcia z przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Bardzo interesująca jest dla mnie postawa tych studentów, którzy nie mówią: >>wymyślacie, narzucacie<<, ale są na to otwarci”. Jego zdaniem tego rodzaju kształtowanie otwartości powinno mieć miejsce na jak najwcześniejszych etapach w przygotowywaniu do wszystkich zawodów eksponowanych na przemoc - prawników, lekarzy, policjantów, pedagogów itd.

Z kolei o edukacji seksualnej mówiła Monika Tichy. „A tego nie da się zrobić bez rozdziału Kościoła od państwa” - przekonywała. Ojciec Gużyński był natomiast zdania, że ruchy feministyczne nie tylko mogłyby od Kościoła uczyć się cierpliwości, która co pomogłoby im działać długofalowo, ale wręcz że Kościół mógłby stać się sprzymierzeńcem kobiet. Nieco bardziej sceptyczna wobec tego była prof. Fuszara. „Zdaję sobie sprawę z tego, że Kościół ma inne pole do działania niż rząd. W Kościele protestanckim był cały rok poświęcony walce z przemocą. Czemu Kościół katolicki nic z tym nie robi?” - pytała.

Tiina Kukkamaa-Bah rozwiązanie widziałaby w ustawowo wprowadzanych parytetach i tzw. suwaku, czyli metodzie naprzemiennego umieszczania na listach wyborczych kobiet i mężczyzn (w Polsce taka ustawa utknęła w Sejmie w 2014 r.). Podkreśliła także, że odkąd mieszka w Polsce, obserwowała wszystkie protesty i widzi ogromny potencjał w naszym ruchu środowisk kobiecych. Wiarę w aktywizm i politykę lokalną podzielała także Elwira Borowiec: „Byłam kurą domową, ofiarą przemocy i sytuacji kobiet na wsi, którą opisywałam. Kiedy zakończyłam związek, zaczęłam działać, organizować protesty, jeździć do Warszawy. W następnych wyborach będę startować na radną w moim miasteczku” - opowiadała.

Na końcu dr Spurek zwróciła uwagę, że coraz częściej spotyka się z chęcią podjęcia działań także u mężczyzn, którzy nie zgadzają się na przemoc i nierówne traktowanie. “To nie może być tylko ruch kobiecy – podsumowała. - Ale musi to być ruch ludzi na rzecz praw kobiet i równości płci. Każdy z nas może na co dzień działać na rzecz sprawy”.

Jagoda Grondecka, Kultura Liberalna

 

Ofiary tortur w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców na terenie RP

Data: 2017-12-09

O obecności ofiar tortur w ośrodkach strzeżonych na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej rozmawiali:

  • Maria Książak – psycholożka Międzynarodowej Inicjatywy Humanitarnej oraz współzałożycielka Polskiego Ośrodka Rehabilitacji Ofiar Tortur, działaczka Stowarzyszenia Badań nad Stresem Pourazowy, ekspertka Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur i Rady ds. Migracji przy RPO.
  • dr Joanna Paruszkiewicz - specjalistka psychiatrii dzieci i młodzieży, psychoterapeutka EMDR, wieloletni kierownik oddziału psychiatrii dziecięcej, współpracowniczka Fundacji Międzynarodowa Inicjatywa Humanitarna / Polskiego Ośrodka Rehabilitacji Ofiar Tortur.
  • płk Andrzej Jakubaszek – dyrektor Zarządu do spraw cudzoziemców Komendy Głównej Straży Granicznej
  • Adam Chmura – prawnik w Biurze Rzecznika Praw Dziecka, trener z zakresu prawa migracyjnego i azylowego oraz z obszaru praw socjalnych i ekonomicznych cudzoziemców. 

Panel moderowała Aleksandra Chrzanowska ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej.

Czy jesteśmy jeszcze społeczeństwem, które chce pomagać? Czy zapomnieliśmy już wojnę i tortury, które przeżył nasz naród? Czy wciąż uważamy, że każdy człowiek ma prawo do życia i ludzkości? Czy mamy odwagę bronić praw innych? – pytała Jolanta Paruszkiewicz.

Tortury wśród migrantów są często bezpośrednią przyczyną ich przymusowej migracji do Polski. Tymczasem istniejący algorytm identyfikacji ofiar tortur zatwierdzony przez Komendę Główną Straży Granicznej został opracowany z pominięciem i w sprzeczności z Konwencją o zakazie tortur, Protokołem  Stambulskim, ustawą o cudzoziemcach oraz z etyką lekarską – twierdziły przedstawicielki MIH.

Na brak przestępstwa tortur w kodeksie karnym uwagę zwróciła Maria Książak. W rezultacie utrudnia to ściganie sprawców, łagodzi odpowiedzialność oraz utrudnia rehabilitację ofiar. W jej opinii w Polsce nie identyfikuje się ofiar tortur, a te zidentyfikowane przyjmuje się do zamkniętych ośrodków, co jest niezgodne z prawem. Obwiązujący Służbę Graniczną algorytm identyfikacyjny służy temu aby cudzoziemiec pozostał w ośrodku.

Czy brak identyfikacji ofiar tortur uwarunkowany jest polityką państwa? pytała Jolanta Paruszkiewicz. Wskazywała, iż niezastąpionym podręcznikiem do identyfikacji ofiar tortur jest Protokół Stambulski. Podkreślała, iż lekarz powinien wydawać zaświadczenie o stanie zdrowia, a nie o możliwości o pobycie w ośrodku, gdyż narusza zasady etyki lekarskiej

Płk. Jakubaszek zanegował uwagi przedstawione przez przedstawicielki MIHu. Wskazywał, iż identyfikacja osób torturowanych jest koniecznością. Jednakże nie można dokonać tego w kilka godzin. Zbudowanie zaufania jest niezbędne w tym procesie. Każdy z cudzoziemców poddawany jest badaniom fizykalnym, których zakres jest szerszy niż w innych krajach, każdy cudzoziemiec ma zapewnione spotkania z psychologiem i opiekunem socjalnym. Wskazał również, iż w 2017 r. kilkaset osób zostało zwolnionych z ośrodków właśnie z powodu identyfikacji. Jednakże decyduje o tym sąd, który nie jest notariuszem Służby Granicznej.

Adam Chmura wytłumaczył uczestnikom panelu, iż przepisy dotyczące zwalniania ofiar tortur z detencji są dobre i humanitarne. Mówią one  bowiem o domniemaniu przemocy wszelkiego rodzaju, gdziekolwiek. Podstawą domniemania jest natomiast stan psychofizyczny. Poruszył również kwestię detencji małoletnich w ośrodkach. W Polsce bowiem nie ma przepisów mówiących o zakazie detencji dzieci. Są jednak  stanowiska organów międzynarodowych, które mówią, iż detencja dzieci nigdy nie jest zgodna z ich interesem, nie służy ochronie ich praw i wywołuje spustoszenie w psychice dziecka. 

Maria Książak wyjaśniła, iż wstępna identyfikacja nie trwa długo i dla osoby merytorycznie przygotowanej zajmuje kilka godzin.

Obecna na sali dziennikarka zajmująca się tematem Czeczenów, wskazała iż przedstawione przez panelistki diagnozy problemu pokrywają się z jej wiedzą i Straż Graniczna powinna potraktować je poważnie. W końcu, jak wskazano w prezentacji MIH „miarą wielkości narodu jest to, jak traktuje najsłabszych”.

Prawa obywatelskie w mediach. O czym i jak informować?

Data: 2017-12-09

Jakie są główne grzechy mediów, jeśli chodzi o informowanie o prawach obywatela? Prawa obywatelskie to przecież nie tylko kwestie tak oczywiste jak wolność od tortur, ale także prawo do sprawiedliwego procesu, ochrony zdrowia psychicznego czy równego traktowania. W jaki sposób media mogą być sojusznikiem w walce o ich respektowanie?

Na te pytania odpowiedzi szukali prelegenci: Łukasz Warzecha z tygodnika „Do Rzeczy”, Justyna Kopińska, dziennikarka, Przemysław Talkowski, dziennikarz i prawnik, Krystyna Skarżyńska, psycholog, SWPS oraz Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, główna koordynatorka ds. Strategicznych Postępowań Sądowych w BRPO.

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz mówiła o obowiązkach mediów wobec obywateli w zakresie informowania o sprawach ważnych społecznie, takich jak np. eksmisje na bruk. Jej zdaniem przedmiotem dogłębnej refleksji powinien być przede wszystkim język, jakiego używają dziennikarze.

- Problemem mediów jest to, że nie piszą o tym, co dotyka zwykłych ludzi. W dziennikarstwie najważniejsze jest oddanie głosu tym, którzy na co dzień go nie mają – zauważyła z kolei Justyna Kopińska.

Kolejną rzeczą, na którą zwróciła uwagę Kopińska, jest niekompetencja i nierzetelność, która nierzadko wkrada się w pracę dziennikarza. Negatywnym zjawiskiem, zdaniem redaktorki, jest także zbytnie ujawnianie swoich poglądów politycznych przez dziennikarzy na swoich profilach w mediach społecznościowych.

- Dziennikarz, zajmujący się sprawami społecznymi, powinien szanować wyborców każdej partii – podkreśliła.

Głos zabrał z kolei Przemysław Talkowski, wskazując, że jak istotne jest, aby dziennikarz dysponował odpowiednim czasem na przygotowanie swych materiałów reporterskich.

- W dzisiejszych czasach internet dosłownie goni nas, dziennikarzy. Niezwykle dynamizuje naszą pracę i upraszcza przekaz. Często nie idzie to w parze z rzetelną informacją i skutkuje przedstawianiem spraw bez pogłębionej analizy okoliczności im towarzyszących.

Zdaniem Łukasza Warzechy, jeśli chodzi o pokazywanie ludzkich spraw, to bardzo użyteczną formą są programy interwencyjne. Pojawia się tu jednak zagrożenie popadnięcia w populizm. Przekaz powinien być zatem zrównoważony, dzięki przedstawieniu złożoności sprawy i wnikliwej analizie jej szczegółów.

- Kolejny problem jest taki, że ogromna część mediów uprawia dziś politykę, bo dobrze sprzedaje się mocno nacechowany tożsamościowo przekaz – powiedział Warzecha.

Profesor Skarżyńska stwierdziła, że media przeceniają wiedzę przeciętnego odbiorcy w zakresie praw obywatelskich. Ten jest zaś często tzw. nierealistycznym optymistą, co znaczy, iż pozostaje w przekonaniu, że łamanie praw obywatelskich przedstawiane przez media go nie dotyczy lub sytuacja taka nigdy mu się nie przydarzy. Bardzo ważna jest także kwestia przystępnej formy przekazu.

- Ile osób reaguje, gdy słyszy, że za ścianą dochodzi do przemocy? Bardzo niewiele – argumentowała Skarżyńska, podejmując problem generalnego zaangażowania ludzi w ochronę praw obywatelskich.

Redaktor Agata Szczęśniak spytała, na ile zmiana prawa dotyczącego mediów ma szansę poprawić sytuację w zakresie dyskutowanych problemów. Być może etos pracy dziennikarza powinien być w większej mierze regulowany przez prawo stanowione? – dodała.

Zdaniem Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz ważniejsza w tej sferze jest zmiana mentalności dziennikarzy i obywateli, a nie uchwalanie nowych praw:

- Chodzi właśnie o tę reakcję na płacz za ścianą, o którym mówiła profesor Skarżyńska. Tego nie da się narzucić ustawą. To pewna wrażliwość społeczna i kwestia edukacji obywatelskiej - przekonywała. - Ich kształtowanie to nasza wspólna misja.

Dyskutowano także o języku używanym przez media. Jak ważne jest posługiwanie się językiem wrażliwym społecznie?

Zdaniem Rudzińskiej-Bluszcz semantyka kształtuje świadomość. Prawniczka uważa, że używanie form równościowych, takich jak „psycholożka”, „adwokatka” czy „osoba z niepełnosprawnością” (zamiast „niepełnosprawna”) ma wielkie znaczenie dla osób, względem których są używane. Profesor Skarżyńska dodała, że jest to istotny element tożsamości.

Zupełnie odmienny pogląd miał na ten temat Łukasz Warzecha.

- Nikt nie może zmusić mnie do posługiwania się łamanymi formami językowymi, które nie są naturalne. Implementacja takich sformułowań odzwierciadla poglądy i ja jako konserwatysta jestem temu przeciwny – stwierdził.

Z widowni padł głos, zarzucający dziennikarzom, że zbytnią wagę przywiązują do pozostawania neutralnym, podczas gdy dzisiejsza rzeczywistość polityczna wymaga jednoznacznego piętnowania naruszeń praw obywatelskich przez władzę i uczestnictwa w demonstracjach.

Jako wątpliwe ocenił jednak opowiadanie się za jedną opcją polityczną Przemysław Talkowski. Justyna Kopińska dodała, że dzięki temu, że nie angażuje się bezpośrednio w politykę, może docierać do ludzi o różnych poglądach, wzbudzać ich zaufanie i opisywać ich historie w reportażach. Z przedmówcami zgodził się Łukasz Warzecha:

- To nie my mamy stawać się aktorami rzeczywistości, ale ją opisywać. Być może gdyby zmiany legislacyjne uderzały w interes dziennikarzy, byłoby inaczej. Jednak nasze środowisko jest obecnie tak skrajnie podzielone, że nie sądzę, żebym wziął kiedykolwiek w takiej demonstracji udział – podsumował Warzecha.

Joanna Derlikiewicz, „Kultura Liberalna”

Ciemna strona integracji – problemy obywateli polskich za granicą

Data: 2017-12-09

Relacja z panelu dyskusyjnego „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą”

Integracja europejska otworzyła przed obywatelami Polski nowe perspektywy – możliwości podróżowania, podjęcia pracy w innych krajach UE, studiowania na wymarzonej uczelni, bądź odbywania staży naukowych, praktyk zawodowych, zawierania nowych znajomości, tworzenia związków  itp.

Ale tak szerokie otwarcie granic to nie tylko korzyści, ale także różnego rodzaju niebezpieczeństwa, które mogą stać się dla obywateli swoistą pułapką.

Utrata pracy, środków do życia może łatwo prowadzić do bezdomności za granicą, wyjazd „za pracą” często skutkuje tym, że rodziny żyją w rozłączeniu, pojawia się problem tzw. eurosieroctwa, związki tworzone z obywatelami innych państw muszą przezwyciężać trudności wynikające z odmienności kulturowych, stylu życia i uwarunkowań prawnych.

Jak radzą sobie z tymi problemami polscy obywatele i w jaki sposób państwo polskie może ich wspierać w rozwiązywaniu tych problemów? Czy wystarczająca jest aktywność organizacji pozarządowych w tym zakresie? O tym rozmawiali uczestnicy panelu pt. „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą” – moderatorem dyskusji był Łukasz Lipiński, z Polityka Insight.

Dr Magdalena Mostowska z Uniwersytetu Warszawskiego badała naukowo sytuację osób bezdomnych z Polski w krajach UE. Przedstawiła wyniki badań przeprowadzonych w krajach skandynawskich. Wynika z nich, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, które jest bardzo trudne do zdefiniowania i oszacowania i z tego powodu nie jest dotąd dokładnie zanalizowane.

Ewa Sadowska z Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka” przedstawiła działalność Fundacji: - W 2006 r. „Barka” została zaproszona do pracy z osobami w kryzysie bezdomności w Londynie. Powstał program „Powroty” – nasi liderzy wychodzą na ulice i własnym przykładem pokazują, że można wyjść z najgłębszego kryzysu. Programy są współfinansowane przez państwa, w których pracujemy oraz w oparciu o partnerstwa – z Senatem RP, z polskim MSZ, placówkami konsularnymi, miejscowymi organizacjami pozarządowymi. Ta współpraca przekłada się na efektywna pomoc. Umożliwiamy ludziom powrót do kraju i podjęcie normalnego życia w rodzinie albo w naszych ośrodkach resocjalizacyjnych.

Magdalena Chwarścianek od 3 lat odpowiada za programy „Barki” w Holandii i Belgii”: – Pracujemy we wszystkich większych miastach w Holandii. Historie są bardzo dramatyczne – Polacy wyjeżdżają do pracy, po lepsze życie, ale gdy coś się nie uda, powinie się noga, jest wielki wstyd, który nie pozwala poprosić o racjonalne wsparcie, gdy jeszcze jest na to czas.

Wielkim problemem są uzależnienia – ok. 80 % osób, z którymi współpracujemy, to uzależnieni. To jeszcze przyspiesza upadek za granicą. Do tego dochodzi często brak wsparcia w rodzinie. Obecnie w Holandii mamy kontakt z ok. 2000 Polaków bezdomnych, ale wspieramy ok. 6000 osób, które nie są bezdomne, ale są w bardzo trudnej sytuacji – im pomagamy wejść na rynek pracy.

Adriana Porowska z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej”: – Do nas przyjeżdżają bezdomni, którzy mają już za sobą doświadczenie bezdomności także za granicą, w innych krajach europejskich. Nas może oburzać taki tryb życia, ale to nie zwalnia nas, jako ludzi, z obowiązku pomocy. Ludzie bezdomni za granicą umierają, i to umierają w ogromnej samotności. Nie ma tam polskich działaczy, organizacji – nie ma pomocy adresowanej do bezdomnych w języku polskim, a język jest barierą często nie do przejścia. Nie ma tam polskich psychologów i terapeutów.

Z takimi problemami borykają się między innymi osoby pomagające bezdomnym Polakom w Paryżu. Powinniśmy natychmiast przeznaczyć część środków z budżetu państwa na pomoc bezdomnym Polakom tam, na miejscu.

Senator RP dr Ryszard Majer: -  W UE mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu bezdomnych Polaków – nie ma jednoznacznych szacunków. Jako państwo musimy troszczyć się o trzy elementy: prawa człowieka, prawa obywatelskie, prawa socjalne. W jaki sposób to robić : zasadnicza jest praca socjalna – streetworking i na to muszą znaleźć się pieniądze, o co ciągle zabiega Senat RP, równie ważna jest profesjonalna pomoc konsularna.

O sytuacji rodzin i polskich dzieci w kontekście integracji europejskiej mówiła Kamila Zagórska z Ministerstwa Sprawiedliwości. Najliczniejsze sprawy to kwestia integracji rodzin i sprawy opiekuńcze w sytuacji wyjazdu, problem uprowadzeń rodzicielskich i egzekucja alimentów z zagranicy. W roku 2017, w porównaniu z poprzednim, nastąpił 40-procentowy wzrost liczby wniosków które wpłynęły do MS w tych sprawach.

B. Rosik z Departamentu Konsularnego MSZ wskazał na różnorodność działań konsularnych w najróżniejszych sprawach życiowych. W ciągu ostatnich 15 lat liczba obywateli polskich w krajach UE wzrosła niepomiernie, a dużą ich liczbę stanowią dzieci. To właśnie sprawy dzieci budzą najwięcej emocji i często są najtrudniejsze, zwłaszcza gdy dochodzi do przejęcia opieki nad dziećmi przez służby opiekuńcze innego państwa. Najwięcej spraw tego typu jest z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Norwegii, Belgii, Holandii.

W dalszej dyskusji zastanawiano się co jest przyczyną tak dużego odsetka Polaków wśród bezdomnych za granicą. Zwracano uwagę na problemy, jakie wynikają z faktu sprywatyzowania w wielu krajach sektora pomocy i opieki instytucjonalnej nad dziećmi. Sygnalizowano potrzebę ułatwienia Polakom za granicą, zwłaszcza w sprawach rodzinnych, dostępu do profesjonalnej pomocy prawnej. Zwracano uwagę na brak jednolitej, zgodnej z przyjętymi na świecie standardami, metodologii badania liczby osób bezdomnych.

Rekomendacje:

  • rzetelne zdiagnozowanie istniejących problemów, także w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą oraz współpraca z samorządami lokalnymi,
  • potrzebne są rozwiązania systemowe, a nie incydentalne, wpływanie na dokonywanie korzystnych zmian w prawie wspólnotowym,
  • zwiększenie środków na finansowe wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”,
  • zwiększenie liczebności służb konsularnych w krajach UE. Tworzenie „domów polskich” dla bezdomnych Polaków za granicą, gdzie otrzymaliby nie tylko pomoc doraźną, ale także wsparcie psychologiczne i terapeutyczne.
  • W konkursach na realizację zadań pomocowych finansowanych przez państwo konieczny jest wniosek od organizacji pozarządowej mającej siedzibę w Polsce, to ogranicza dostęp – zatem regulaminy konkursów wymagają korekty. Istotna jest kwestia uregulowania prawa pobytu w krajach UE – to nie może zamykać prawa do pomocy dla osób w kryzysie.
  • Bardzo ważna jest wymiana wiedzy na temat już istniejących rozwiązań i instrumentów, z których można korzystać. Także budowanie świadomości o ryzykach, jakie niesie ze sobą emigracja.

Kamilla Dołowska, BRPO

Bezpośrednie stosowanie Konstytucji w sferze prawa karnego

Data: 2017-12-09

„Chciałbym, byśmy patrzyli jako prawnicy i sędziowie na problem bezpośredniego stosowania Konstytucji bez aspektu politycznego. Takie powinno być prawnicze rozumowanie. Wtedy będziemy w swoich ocenach bardziej sędziowscy i prawniczy, jeśli nie damy się ponieść uniesieniom chwili. Jeżeli tak będziemy patrzyli na bezpośrednie stosowanie Konstytucji, to unikniemy tego uwikłania, które dało się słyszeć w pani głosie…”

Stanisław Zabłocki

Celem panelu była dogmatyczna analiza dopuszczalności bezpośredniego stosowania Konstytucji RP w sprawach karnych w oparciu o konkretne problemy, w szczególności w kontekście ostatnich zmian legislacyjnych.

W trakcie panelu poruszone zostały m.in. takie tematy, jak: dopuszczalność dowodów uzyskanych z naruszeniem prawa, konfiskata rozszerzona, zaskarżalność postanowienia o ekshumacji zwłok, dopuszczalność i zasady prowadzenia kontroli operacyjnej.

Argumenty przedstawione podczas dyskusji powinny posłużyć sędziom, prokuratorom i profesjonalnym pełnomocnikom podczas konkretnych spraw zawisłych przed sądami.

Panel miał także na celu zidentyfikowanie ewentualnych trudności i ograniczeń bezpośredniego stosowania Konstytucji RP.

W panelu udział wzięli:

  • Stanisław Zabłocki - prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego, prof. dr hab.
  • Małgorzata Szeroczyńska - prokurator, doktor
  • Małgorzata Wąsek-Wiaderek - członek Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, dr hab.
  • Andrzej Sakowicz - profesor nadzwyczajny w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu w Białymstoku, pracownik Biura Studiów i Analiz SN.

Prowadzącą panel była adw. Katarzyna Wiśniewska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Stanisław Zabłocki - Prawo do obrony przez osobę nie posiadającą statusu podejrzanego

Sędzia Zabłocki wskazał, iż wykładnia prokonstytucyjna to postawa bardziej ofensywna niż prowadzenie zwykłej wykładni zgodnej z Konstytucją. Jest to bowiem postawa immanentnie zakładająca, że w procesie wykładni na każdym etapie dostrzega się współoddziaływanie Konstytucji w szczególności praw podmiotowych zapisanych w Konstytucji.

Konstytucji, która jest gwiazdą polarną czy aksjologicznym kompasem na każdym etapie prowadzonej wykładni.

Sędzia powołał się na profesorów: Kardasa i Gutowskiego mówiąc, iż chodzi o to, by każdy element interpretacji był nasączony konstytucyjną aksjologią.

Sędzia Zabłocki powołując się na uchwałę SN z 1991 r. wskazał, iż może nie być konstytucji pisanej, aktu prawnego nazywanego Konstytucją, a może być już w sędziach, sędziowskich umysłach coś, co nazwiemy konstytucyjnym myśleniem w kategorii gwarancji obywatelskich, praw i wolności człowieka i obywatela.

W omawianej uchwale SN stwierdził, iż nie wolno przesłuchiwać oskarżonego w jego własnej sprawie w charakterze świadka. Wynika to z istoty procesowych gwarancji przyznawanych oskarżonemu. Przecież w sytuacji kiedy świadek ma obowiązek składania zeznań, ponosi odpowiedzialność za fałszywe zeznania. Może więc odmówić odpowiedzi na poszczególne pytania, która mogłaby narazić go na odpowiedzialność karną. Każdy ma prawo do obrony w postaci składania zeznań nieprawdziwych, o ile nie popełnia innego przestępstwa - przestępstwa fałszywego oskarżenia innych osób. SN wskazał, iż zajęte tu stanowisko mogłoby nasuwać tu istotne wątpliwości, gdyby tylko stanąć na gruncie prawa karnego materialnego. Przy rozstrzyganiu tej kwestii nie można jednak pominąć przepisów prawa procesowego w zakresie prawa do obrony. Oprócz wyraźnie przewidzianych okoliczności należy również zaliczyć działanie w ramach uprawnień w przepisach ustaw wydanych na jej podstawie.

Również w uchwale z kwietnia 2007 r. na gruncie innego stanu prawnego że zawarte w art. 42 ust. 2 Konstytucji „każdy przeciwko komu” wcale nie muszą oznaczać że prawo do obrony przysługuje od fazy in personam, ale że słowa te można kierować do os podejrzanej - a więc i osobie faktycznie a nie tylko formalnie podejrzanej. Uchwałę SN z 2007 r. utrzymano dokładnie w tym samym tonie: nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań, kto umyślnie składa fałszywe zeznania w realizacji jego prawa do obrony.

Sędzia Zabłocki wskazał przypadek kasacji do SN wniesionej na korzyść przez Prokuratora Generalnego, który w kasacji postawił zarzut rażącego naruszenia art. 387 § 2 k.p.k. że wydano wyrok skazujący bez przeprowadzenia dowodów w sytuacji gdy okoliczności popełnienia przestępstwa z art. 233 § 1 k.k budziły wątpliwość, gdyż oskarżony działał w warunkach ustawowego kontratypu.

Ta linia orzecznicza była niezwykle silnie atakowana przez polityków - zawsze była dla nich niewygodna. Dlatego w uzasadnieniu projektu ustawy o Sądzie Najwyższym uchwalonej w lipcu 2017 r. (później zawetowanej przez Prezydenta) ta linia orzecznicza była pokazywana jako ta, która „nakazuje rozpędzić SN na cztery wiatry” z uwagi na to, że  „nie uwzględnia konfliktu między wartościami a obowiązującym prawem, co wywołuje poczucie niesprawiedliwości”. Tym samym, w ocenie krytyków, SN przyznał osobom zeznającym jako świadkom prawo do kłamstwa co może prowadzić do unicestwienia celów postępowania karnego.

Sędzia Zabłocki przeciwko takiej linii wykładni ostro protestował w Senacie i protestuje również dzisiaj.

Odwołanie się do art. 42 ust. 2 Konstytucji w tych dwóch uchwałach i licznych orzeczeniach, nie stanowi przyznania podmiotowego prawa do kłamstwa świadkowi, ale przyznanie prawa do obrony w takim stopniu w jakim to prawo do obrony ma przyznane podejrzany, gdy jest ustawiony w prawidłowej procesowo roli.

W marcu 2016 r. doszło do olbrzymiego przemodelowania art 233 k.k. dodając m.in. paragraf 1a.

W doktrynie (prof. Mozgawa) pojawiły się poglądy że tym samym straciła aktualność teza w uchwale z 2007 r. Odmiennie twierdzą: Witold Zontek, Adam Wojtaszczyk i Maria Szewczyk (w komentarzu pod red. prof. Zolla i Wróbla). De lege lata można bronić tezy, że wprowadzenie jednostki redakcyjnej art 233 § 1a k.k. nie mogło zmienić ocen dotyczących możliwości realizacji prawa do obrony przez tę grupę świadków, którzy powinni być przesłuchani we właściwej roli (tj. podejrzanego) i powinni mieć możliwość skorzystania z prawa do odmowy składania zeznań.

Sędzia Zabłocki wskazał, iż po pierwsze, terminy konstytucyjne mają swój autonomiczny charakter i w żaden sposób nie wolno ich wykładać poprzez ustawy zwykłe. Zwykła ustawa nie może przyciąć terminu konstytucyjnego, wydrążyć go z przynależnego elementu i pozbawić prawa do obrony wynikającego z art 42 ust 2 Konstytucji. Po drugie, terminy konstytucyjne i ratyfikowanych umów międzynarodowych nie mogą być tylko wykładane literalnie, ale na podstawie wszystkich metod wykładni z uwagi na fakt, iż operują tekstem syntetycznym. Wykładnia literalna jest o wiele bardziej zawodna.

To twierdzenie, które ma uzasadnić tezę, że doszło do przewrotu kopernikańskiego w zakresie prawa do obrony nie może być wywodzone tak jak to czynią projektodawcy i autorzy tego przepisu z tego że w art. 42 ust 2 Konstytucji nie jest pozytywnie zapisane, że w ramach prawa do obrony mieści się również tzw. prawo do podawania nieprawdziwej wersji wydarzeń przez podejrzanego instrumentalnie albo omyłkowo słuchanego w charakterze świadka.

To jest próba pokazania przez projektodawcę, że mamy pojęcie konstytucyjnego prawa do obrony wykładać w świetle zwykłych ustaw.

Wystarczy odwołać się do art. 42 ust 2 Konstytucji.

Przy właściwej analizie art. 233 § 1a k.k. przepis ten nie obejmuje świadka instrumentalnie albo przypadkowo przesłuchiwanego w tym charakterze, a który powinien być przez prokuratora przesłuchiwany w charakterze podejrzanego. Przepis ten obejmie już sytuację, gdy organy ścigania mają wiadomość, że członkowie rodziny osoby składającej fałszywe zeznania są zaangażowane w czyn zabroniony. Tutaj świadek nie korzysta z prawa do obrony, bo zeznaje nie w swojej sprawie. Przepis ten zatem nie jest całkowicie wydrążony ze swojej treści.

Małgorzata Szeroczyńska, Ocena znamion przestępstw w świetle Konstytucji

Prokurator wyraziła nadzieję, że sądy będą stosowały prokonstytucyjną wykładnię. Opisuje to na przykładzie:

W święta 2016 r. pada informacja, że tatuś nie żyje. Syn zeznaje, że tatuś wrócił pokrojony z imprezy. Faktycznie ślady lejącej się krwi od furtki. Rany na rękach, na wysokości ścian smugi krwi. Wcześniej syn wzywał pogotowie. Nie ma w domu matki. Zamknął matkę w domu, ale uciekła przez okno. W czasie oględzin proszę, żeby od razu przesłuchano syna w charakterze świadka pouczając w trybie art. 183 k.p.k. Oględziny trwają cały dzień. Wchodzimy do pokoju syna i okazuje się, że na jego łóżku olbrzymia plama krwi. Pod łóżkiem ubrania we krwi. Syn oficjalnie zatrzymany, przyznaje się. Dostaje zarzuty z art. 148 kk.

Postawiłam mu zarzut z art. 233 § 1a k.k. mając nadzieję że SO w Płocku zaprzeczy poglądowi prof. Mozgawy i dokona prokontytucyjnej wykładni tego przepisu odmawiając jego zastosowania.

Czy można uniewinnić człowieka na podstawie Konstytucji?

Doktor Szeroczyńska wskazała, że prokuratorzy nie mają przyzwyczajenia korzystania z Konstytucji ani z międzynarodowych umów międzynarodowych, a szkoda, bo warto takie rzeczy robić już w postępowaniu przygotowawczym. Wynika to z praktycznego podejścia do przepisu: że ustawa karna jest narzędziem pracy prokuratora.

Poddała w wątpliwość konstytucyjność art. 135 § 2 k.k. (publiczne znieważenie prezydenta) w kontekście wyrażonej w art. 32 ust. 1 Konstytucji zasady równości wobec prawa. Jednocześnie jednak pogratulowała prokuratorowi, który odważy się umorzyć takie postępowanie.

Wątpliwy konstytucyjnie jest również art. 45 prawa prasowego - czyn zabroniony polegający na wydawaniu dziennika lub czasopisma bez rejestracji. Trybunał Konstytucyjny uznał sankcje za zbyt surową, podnosząc, że prawo może wymagać rejestracji czasopism ale nie może stanowić sankcji karnej. Obecnie czyn stanowi wykroczenie. Czy aby na pewno wolność prasy i słowa wymaga żeby to było karane?

Prokurator zwróciła uwagę, że SN 10 lat temu orzekł, że prasa to są wszystkie publikacje periodyczne które są publiczne, a więc również te ukazujące się w Internecie. Zgodnie z tą definicją każdy bloger prowadzi prasę - każda strona urzędowa jest prasą, bo tam są informacje bieżące publikowane na pewno częściej niż raz do roku. Dopóki to było przestępstwo, można było umorzyć postępowanie z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu. Teraz jest to wykroczenie. A policjanci na pewno nie zastosują prokonstytucyjnej wykładni prawa. Jest to więc świetne narzędzie zrobienia komuś krzywdy. Wolność słowa każdego obywatela jest dużo wyżej niż obowiązek rejestracji.

Czy można skazać kogoś na podstawie Konstytucji?

Prokurator Szeroczyńska wskazała, że nie ma takiej możliwości.

Jednocześnie podała przykład art. 36 Konwencji Stambulskiej, który nakłada na Polskę obowiązek wprowadzenia przepisów karnych za stosunki seksualne bez zgody. Mamy art. 197 kk – tj. coś więcej niż stosunek seksualny bez zgody. Gdy kobieta zeznaje, że odbyła stosunek seksualny, którego nie chciała, to prokurator musi dopytać, w jaki sposób, w jakich okolicznościach. Mamy konwencję, która wymaga od państwa, żeby to było karane. Mamy pokrzywdzoną, która powinna mieć ochronę. Konstytucja jednak stanowi, że nie ma przestępstwa, jeżeli nie ma ustawy.

Posługując się przykładem przestępstwa z art. 257 kk (znieważenie grupy ludności z powodu pewnych konkretnych cech) prokurator zapytała, co z osobami należącymi do innych grup mniejszościowych - LGBT, niepełnosprawnych, czy wegan. Z jednej strony, nikt nie może być dyskryminowany w ochronie. Nie ma tutaj jednak przestępstwa z uwagi na brzmienie art. 42 ust. 1 Konstytucji. 

A ile razy Konstytucja pozwala karać człowieka?

Zasadę ne bis in idem wywodzi się z art. 2 i 45 ust. 1 Konstytucji. Przepisy ustaw pozwalają nas karać wielokrotnie w bardzo różnych sytuaacjach:

  • zbieg idealny przepisów karnoskarbowych i karnych
  • zbieg przepisów administracyjnych i karnych
  • zbieg wykroczeń i przestępstw

Wyrok TK z 1.12.2016 r. o zgodności art. 10 kodeksu wykroczeń z art. 2 i art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 4 ust. 1 Protokołu nr 7 EKPC i art. 14 ust. 7 MPPOiP jest niezrozumiały.

Można wyobrazić sobie sytuację wypadku samochodowego, w którym rannych jest kilka osób powyżej 7 dni i jedna powyżej. Dochodzi do skazania karnego. Przed sądem wykroczeniowym pokrzywdzona przynosi dodatkową dokumentację medyczną, z której wynika, że ma obrażenia powyżej dni 7. I sąd umarza postępowanie wykroczeniowe, przesyła sprawę do prokuratora o czyn przestępny. Prokurator pyta się, co ma zrobić. Przecież my już skazaliśmy za to przestępstwo. Pokrzywdzona zostaje na lodzie.

Dygresja na czasie: prezydent nie zawetował jednej z ustaw. Dzięki temu mamy asesorów, którzy już zaczynają sądzić. ETPC powiedział że nie są niezawiśli. Ustawodawca nie wyłączył ich od stosowania kary pozbawienia wolności. Czy asesor jest niezawisłym sędzią, który wyda wyrok i może skazać nawet na karę 12 lat pozbawienia wolności. Czy każdy taki wyrok należy skarżyć w świetle Konstytucji. Czy mamy tu niezawisłego sędziego. Czy należy każdy wyrok skarżyć czy tylko karę pozbawienia wolności, jeśli zostanie wymierzona?

Małgorzata Wąsek-Wiaderek, Wykreowanie środka zaskarżenia na skutek wydania wyroku TK w zakresie pominięcia ustawodawczego

Czy sąd może sięgając sam bezpośrednio do Konstytucji wykreować środek zaskarżenia?

Chodzi o sytuację gdy nie mamy przepisu ustawowego, nie substratu kontroli konstytucyjnej. Sytuacja, w której brak przepisu, brak regulacji jest sprzeczny z Konstytucją.

W odniesieniu do wyroku TK z dnia 8 października 2013 r. (K 30/11), stwierdzającego, że art. 81 § 1 k.p.k. „w zakresie, w jakim nie przewiduje sądowej kontroli zarządzenia prezesa sądu o odmowie wyznaczenia obrońcy z urzędu dla oskarżonego, który złożył wniosek w trybie art. 78 § 1 ustawy – Kodeks postępowania karnego, jest niezgodny z art. 42 ust. 2 w zw. z art. 45 ust. 1 i z art. 78 Konstytucji Rzeczypospolitej, SN pozostawił zażalenie bez rozpoznania (postanowienie z 14.11.2014 r., III KZ 86/14) SN wskazując, że nie jest to negatywny wyrok zakresowy. Nie rozstrzygnął bowiem o niekonstytucyjności treści normatywnej wyrażonej w przepisie, ale o niekonstytucyjności pominięcia treści normatywnej.

Postanowieniem z 27.10.2005 r., I KZP 37/05, SN stwierdził, że na postanowienie sądu o zamianie kary porządkowej grzywny na karę pozbawienia wolności (art. 50 § 3 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych, Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.), wydane w postępowaniu toczącym się na podstawie przepisów Kodeksu postępowa-nia karnego, zażalenie nie przysługuje (art. 459 k.p.k. a contrario). 

Sprawa zapadła na kanwie wyroku TK (SK 24/06). SN wskazał, że stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny konieczności istnienia takiego środka prawnego (i w konsekwencji niekonstytucyjności przepisu tego nieprzewidującego) jest niewystarczające do przyjęcia, że z chwilą utraty mocy obowiązującej art. 50 § 3 u.s.p. takie zażalenie będzie przysługiwać. Utrata mocy obowiązującej przepisu w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mogłaby oznaczać ,,powstanie" prawa do wniesienia zażalenia jedynie w sytuacji, gdyby przepis ustawy wyłączał wniesienie zażalenia.

Czy bez wyroku TK sąd może samodzielnie bezpośrednio zastosować Konstytucję w sytuacji pominięcia ustawodawczego?

Dr hab. Małgorzata Wąsek-Wiaderek wskazała, że co do zasady bezpośrednio stosowanie Konstytucji nie może polegać na samodzielnym wykreowaniu środka zaskarżenia.

Wyjątki są dopuszczalne jedynie w razie oczywistej niekonstytucyjności przepisu ustawowego:

  • gdy dojdzie do obalenia przez TK domniemania zgodności z Konstytucją pominięcia ustawodawczego polegającego na niezapewnieniu środka zaskarżenia
  • gdy przepis ustawy i Konstytucji dotyczy tej samej materii i są ze sobą sprzeczne przy założeniu, że norma Konstytucji jest na tyle skonkretyzowana, że pozwala na jej samodzielne zastosowanie
  • gdy TK stwierdzi niekonstytucyjność określonej normy prawnej w przepisie tożsamym który nie był objęty orzeczeniem
  • gdy wynika to z utrwalonego orzecznictwa TK

Nie wszystkie wyjątki dadzą się zastosować do braku środka zaskarżenia.

Jednoznaczna jest sytuacja gdy brak uregulowania zażalenia stoi w oczywistej sprzeczności z przewidzianą drogą sądową w Konstytucji. Gdyby ustawodawca zrezygnował z kontroli sądowej zatrzymania (usuwając art 246 kpk), wtedy sięgnęlibyśmy do art. 41 ust. 2 Konstytucji. Norma konstytucyjna jest na tyle skonkretyzowana, że pozwala na jej samoistne stosowanie.

Wyjątek znajdzie zastosowanie, gdy TK stwierdza niekonstytucyjność określonej normy prawnej z uwagi na brak środka zaskarżenia , a jednocześnie dla bardzo podobnej sytuacji ustawodawca nie wprowadza środka zaskarżenia i jego brak nie zostaje stwierdzony orzeczeniem TK.

Może dojść też do sytuacji, gdy są dwa przepisy: jeden, który był przedmiotem orzeczenia TK (który stwierdził jego niezgodność z Konstytucją) a drugi o bliźniaczej treści dalej tkwi w systemie prawa i nie został usunięty. 

Dr hab. Małgorzata Wąsek-Wiaderek zaleca ostrożność w tego typu zabiegach, bacząc by sąd nie wchodził w rolę ustawodawcy, tam gdzie ten ostatni wyraźnie nie przewidział środka zaskarżenia.

Sądy powszechne wywodzą te środki wprost z Konstytucji. Takim znamiennym orzeczeniem jest postanowienie SN III KZ 45/16 z 5.9.2016 r. po wyr TK z 26.10.2010 r., SK 33/12 - w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości zaskarżenia postanowienia w przedmiocie kosztów nieopłaconej przez strony pomocy prawnej udzielonej z urzędu, zasądzonych po raz pierwszy przez sąd odwoławczy, jest niezgodny z art. 78 w związku z art. 45 ust. 1 Konstytucji.

Tam trzeba było wykreować jakąś właściwość - SN sobie doskonale poradził, nie ma problemu z bezpośrednim stosowaniem Konstytucji - drogą analogii wskazano, iż jest to instancja pozioma - zażalenie do sądu apelacyjnego w innym składzie.

Konkludując wskazała, iż bezpośrednie kreowanie w oparciu o Konstytucję środka prawnego wcale nie jest takie łatwe i może doprowadzić do chaosu.

Profesor Andrzej Sakowicz - konfiskata rozszerzona z perspektywy Konstytucji

Profesor Sakowicz omówił nowelizację Kodeksu karnego w zakresie konfiskaty rozszerzonej, wskazując, iż nowela ta nie jest przykładem że każda zmiana jest dobra. Zauważył również, że art 8 ust. 2 Konstytucji nie jest normą pustą i daje możliwość bezpośredniego stosowania Konstytucji i odstąpienia od zastosowania normy pustej

Problemy z perspektywy Konstytucji i umów międzynarodowych (art. 91 ust 3 Konstytucji):

W zakresie przepadku przedsiębiorstwa (art. 44a k.k.) prof. Sakowicz wskazał, że ten przepis pozwala bardzo szeroko na stosowanie instytucji przepadku przedsiębiorstwa w oderwaniu od katalogu przestępstw. Jedynym kryterium jest korzyść o znacznej wartości.

Jeżeli chodzi o przepadek określonego przedsiębiorstwa służącego do popełnienia przestępstwa lub ukrycia osiągniętej z niego korzyści, to trudno uznać by te rozwiązania normatywne były precyzyjne, pomimo że stanowią daleko idącą ingerencję w prawo własności (art 64 Konstytucji). Powinny być w związku z tym bardzo wąsko interpretowane, precyzyjne i ograniczone do sytuacji niezmiernie koniecznych.

Niepokój budzi art 45 § 2 i 3 kk , tj. poszerzona konstrukcja konfiskaty rozszerzonej - tu się pojawia możliwość orzeczenia przepadku, reakcji prawnokarnej oderwanej całkowicie od czynu na gruncie ustawy zwykłej. Standard dyrektywy nie jest zgodny z art. 64 ust.1  Konstytucji - w tym zakresie należałoby wprowadzić odrębne regulacje, uwzględnić regulacje podatkowe.

Zgodnie z art. 42 ust. 1 Konstytucji niedozwolone jest stosowanie środka reakcji w oderwaniu od czynu. W ocenie profesora Sakowicza powyższe rozwiązanie jest więc sprzeczne z art. 64 ust. 1 Konstytucji i art 1 Protokołu 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Głos zabrała również profesor Barbara Nita-Światłowska.

Wskazała, iż  norma Konstytucji odnosi się również do prokuratorów i że sama nie sformułowałaby zarzutu sprzecznego z Konstytucją. Przenoszenie ciężaru stosowania bezpośredniego Konstytucji na sądy albo na sąd ostatniej instancji albo Sąd Najwyższy jest założeniem ryzykownym. Nie sposób przewidzieć co się stanie w toku rozpoznawaniem sprawy. Mogą sądy wystąpić z pytaniem prawnym do TK. Czy to sąd w wyniku pytania prawnego czy inne podmioty uprawnione (Minister Sprawiedliwości) wystąpi z pytaniem prawnym i uzyska rozstrzygnięcie: zgodność kwestionowanego przepisu z Konstytucją. Orzeczenie TK jest ostateczne. Co ma zrobić sąd w takiej sytuacji? Oczekiwanie, że to ktoś za nas w wyższej instancji zdecyduje co zrobić z tym przepisem jest bardzo ryzykownym posunięciem.

Profesor Nita-Światłowska podkreśliła, że bezpośrednie stosowanie Konstytucji do konstruowania przepisu którego nie ma jest bardzo ryzykowne. Podała przykład wtórnej niekonstytucyjności: przepis takiej samej treści powielony w ustawie pomimo uznania za niezgodny z Konstytucją jego odpowiednika. Wcześniej TK zawsze rozpoznawał wtórnie taki sam przepis: to wskazuje na konieczność bardzo dużej ostrożności przy konstruowaniu brakującego uregulowania.

Koniecznym w ocenie profesor Nity-Światłowskiej jest przejrzenie przez sądy orzeczeń TK w kierunku pozytywnym. Do tej pory nikt tego nie zrobił.

Dr Barbara Grabowska-Moroz wskazała, iż równolegle do panelu na twitterze toczy się dyskusja, w czasie której padło stwierdzenie, że Konstytucja nie służy do chronienia przestępców?

Prokurator Małgorzata Szeroczyńska przypomniała, że szuka rozwiązania, jak skazać, żeby pomóc pokrzywdzonemu. Szuka tego w oparciu o inne normy ustawowe poprzez objęcie ściganiem prywatnoskargowym, a nie szukając innej odpowiedzialności w oparciu o Konstytucję. 

Zdaniem prokurator Szeroczyńskiej prokurator jest zobowiązany do bezpośredniego stosowania Konstytucji. Sama stosuje tak Konstytucję, że nikt by tego nie zauważył. Najzwyczajniej nie postawiłaby zarzutu w razie niezgodności przepisu ustawowego z Konstytucją. Odnosząc się do zarzutu z art. 233 § 1a k.k. zapowiedziała, że jeśli sąd skaże na tej podstawie, to sama napisze apelację na korzyść oskarżonego.

Na koniec zadała pytania.

  • Co zrobić z orzeczeniami TK, które budzą wątpliwości konstytucyjne?
  • Czy mamy w sobie gotowość by uznać je za niezgodne z Konstytucją?

Sędzia Stanisław Zabłocki przypomniał, że już w podręczniku do metodyki pracy sędziego pisał o bezpośrednim stosowaniu Konstytucji. Zwykło się wszystko upolityczniać. Ta sytuacja stawia nas w obliczu nowych wyzwań. Sędzia Zabłocki chciałby, byśmy patrzyli jako prawnicy i sędziowie na problem bezpośredniego stosowania Konstytucji bez aspektu politycznego. Takie powinno być prawnicze rozumowanie. Wtedy będziemy w swoich ocenach bardziej sędziowscy i prawniczy, jeśli nie damy się ponieść uniesieniom chwili. Jeżeli tak będziemy patrzyli na bezpośrednie stosowanie Konstytucji, to unikniemy tego uwikłania, które dało się słyszeć w głosie osoby zadającej pytanie.

Sędzia Zabłocki przypomniał, że nie mówił, że Konstytucja daje podmiotowe prawo do kłamstwa komukolwiek: świadkowi czy oskarżonemu. Konstytucja nie jest po to żeby chronić przestępców. Konstytucja jest po to, aby polskim obywatelom dawać prawo do obrony i o tym prawie podmiotowym tutaj toczy się dyskusja. Mówiąc o tym, że Konstytucja nie chroni przestępców należałoby wydrążyć prawo do obrony nie tylko z tego aspektu ale również z aspektu prawa do mówienia nieprawdy przez oskarżonego czy podejrzanego. Nie ma takiego przepisu w Konstytucji a nikt nie ma cienia wątpliwości, że ten aspekt zachowania osoby podejrzanej mieści się w aspekcie art. 42 ust. 2 Konstytucji, podobnie jak aspekt przesłuchiwania świadka instrumentalnie co może być efektem taktyki procesowej.

Podsumowując adw. Katarzyna Wiśniewska przypomniała, że sędziowie powinni myśleć w kategoriach praw i wolności obywatelskich. Co do zaś bezpośredniego stosowania Konstytucji, to nie powinniśmy myśleć że ktoś zrobi coś za nas. 

Zaburzenia adaptacyjne oraz zespół stresu pourazowego w służbach mundurowych

Data: 2017-12-09

Radzenie sobie z zaburzeniami adaptacyjnymi, zespołem stresu pourazowego w służbach mundurowych (wojsko, policja, straż pożarna), kumulacją stresu, nadużywaniem alkoholu, przemocą domowa, wymaga współpracy z organizacjami zrzeszającymi żołnierzy i funkcjonariuszy (w tym weteranów), a także organizacjami lub instytucjami (np. Klinika Psychiatrii i Stresu Bojowego WIM) prowadzącymi terapie dla osób doświadczających sytuacji kryzysowych..

W panelu wzięli udział:

  • Płk. dr n. med. Radosław Tworus - cz.p.o. Kierownika Kliniki Psyciatrii, stresu Bojowego i Psychotraumatologii WIM;
  • Izabela Solarska - Naczelnik Wydziału Psychologów Biura Kadr, Szkolenia i Obsługi Prawnej Komendy Głównej Policji
  • Ewa Sapieżyńska - specjalista programu „Prawa człowieka, gender i służby mundurowe” w Biurze Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR);
  • Mariusz Pogonowski   - Kierownik Zespołu Wsparcia Weteranów Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa.
  • Oto relacja z panelu przygotowana na gorąco

Moderator Tomasz Oklejak z BRPO rozpoczął od przedstawienia  specyfiki służb funkcjonariuszy/żołnierzy,  w szczególności w aspekcie sfery życia prywatnego. Podkreślił, że należy ułożyć współpracę pomiędzy instytucjami a organizacjami, oraz określić jak dotrzeć ze skuteczną pomocą do pokrzywdzonych.

Mariusz Pogonowski opowiedział, jak działa Zespół Wsparcia Weteranów Centrum Weterana Działań Poza Granicami Państwa.  Następnie płk. dr Radosław Tworus przedstawił problematykę dotyczącą zdrowia psychicznego żołnierzy, w tym zaburzenia adaptacyjne, uzależnienia, inne zaburzenia psychiczne oraz zaburzenia agrawowane (nerwica roszczeniowa). Żołnierz jest trudnym pacjentem. System ubezpieczeń zdrowotnych nie zawsze jest do tego przygotowany, ale są też skuteczne sposoby pomagania żołnierzom.

Izabela Solarska włączając się w dyskusję wskazała na specyficzne aspekty funkcjonowania Policji, w tym częsty kontakt z petentem zewnętrznym najczęściej w sytuacjach kryzysowych. Z drugiej strony – zwróciła uwagę na wpływ na wypalenie zawodowe czynników związanych z samym funkcjonowaniem Policji (stres organizacyjny). Przedstawiła sposoby zapobiegania „wypaleniu zawodowemu” oraz omówiła funkcjonowanie programów profilaktycznych.

Tomasz Oklejak wskazał na pojawiający się konflikt pokoleń pomiędzy funkcjonariuszami/żołnierzami  z dużym doświadczeniem zawodowym a młodym pokoleniem rozpoczynającymi służbę.

Ewa Sapieżyńska przedstawiając funkcjonowanie i zakres zadań OBWE (ODIHR). Odniosła się do pojawiającego się problemu przemocy i agresji w służbach mundurowych, który nie jest w pełni przedstawiany opinii publicznej. Konieczne jest zwiększenie poufności w omawianej tematyce tak, aby służby mundurowe efektywnie zwalczały pojawiające się problemy zdrowia psychicznego, np. poprzez system szkoleń, przeciwdziałanie negatywnej stygmatyzacji.

Tomasz Oklejak omówił międzynarodowe trendy związane z tematyką zdrowia psychicznego służb mundurowych. Do dyskusji włączyli się pozostali paneliści wskazując na specyfikę rozwiązań polskich.

Mariusz Pogonowski wskazał na funkcjonujące instytucję „mężów zaufania” oraz inne funkcjonujące rozwiązania.

Na zakończenie Tomasz Oklejak omówił procedury antymobbingowe funkcjonujące  w służbach mundurowych.

Pytania z sali:

  • Czy psycholog obsługującego służby mundurowe zobowiązany jest zachować poufność?
  • Jakie są realne formy pomocy w służbach mundurowych?
  • Czy istnieje realne wsparcie dla funkcjonariuszy mundurowych?
  • Czy nastąpiła cykliczna ewaluacja programu Moc Tak Przemoc Nie?
  • Czy istnieje wsparcie realne psychologiczne w służbach mundurowych w tym w służbie więziennej?
  • Czy badania zdrowia psychicznego oraz mobbingu realnie odnoszą się do problemu biorąc pod uwagę specyfikę prawa polskiego i unijnego?

Sądy - dłużnicy obywateli

Data: 2017-12-09

 „Wymiar sprawiedliwość to stajnia Augiasza, którą należy oczyścić” – powiedział w ostatnim wywiadzie desygnowany na premiera Mateusz Morawiecki. To tego stwierdzenia nawiązywali uczestnicy panelu „Sądy - dłużnicy obywateli. Jakich zmian wymaga polski wymiar sprawiedliwości?”

Paneliści poszukiwali odpowiedzi na pytanie jakich zmian wymaga polski wymiar sprawiedliwości tak, aby lepiej służył zapewnieniu prawa obywatela do niezależnego  i niezawisłego sądu. Czy sądy to rzeczywiście stajnia Augiasza wymagająca oczyszczenia?

Do dyskusji zaprosiliśmy:

  • Karolinę Wigurę -   socjolożkę i historyczkę idei, szefową Obserwatorium Debaty Publicznej "Kultury Liberalnej",
  • Bartosza Pilitowskiego - Prezesa Fundacji Court Watch Polska zajmującej się obywatelskim monitoringiem sądów;
  • Jarosława Gwizdaka  -  sędziego Sądu Rejonowego Katowice – Zachód w Katowicach,
  • Marię Ejchart-Dubois -  Prezeskę Stowarzyszenia im. Profesora Zbigniewa Hołdy,
  • Annę Korwin-Piotrowskę - sędzię Sądu Okręgowego w Opolu,

Nawiązując do tytułu panelu Łukasz Bojarski (Prezes Fundacji INPRIS) przypomniał lipcowe protesty w sprawie ochrony niezależnych sądów, kiedy to obywatele wyrazili swoje poparcie dla sędziów i kiedy to sędziowie zaciągnęli u obywateli niejako kredyt zaufania. Zaproponował definicję dobrego sądu: "sąd musi być niezależny, kompetentny (profesjonalny), rozliczany (przed obywatelami) i efektywny (brak przewlekłości postępowań). Aby ten kwadrat zbudowany z tych czterech elementów się nie rozpadł wszystkie elementy muszą  być ze sobą powiązane.

Jak sądy mają gwarantować obywatelom wolność?

Odwołując się do poglądów Monteskiusza na temat wolności Karolina Wigura  zwróciła uwagę, że pisał on o wolności politycznej, będącej spokojem ducha. Wolność jest poczuciem stabilności, przeciwieństwem lęku. Funkcją sądów jest zapewnianie bezpieczeństwa i spokoju obywatelom. Zwróciła uwagę, że tylko kiedy władza sądowa jest odrębną od władzy wykonawczej można mówić o wolności sędziowskiej i realizacji tego postulatu.

Czy Polacy otrzymują od władzy poczucie bezpieczeństwa?

Z badań CBOSU wynika, że ¼ Polaków uważa, że sądy działają dobrze, ale połowa jest niezadowolona z pracy sądów. Powoduje to, że w opinii publicznej istnieje paliwo, które umożliwia każdemu na naruszenie niezależności sądów. Paliwem tym jest frustracja. Jedną z przyczyn jest brak wiedzy obywateli o ciężkiej, codziennej pracy sądów. Ponadto, w jej ocenie, zaniechanie lustracji wobec sędziów sprawiło, że partia rządząca ma grunt do wprowadzania kontrowersyjnych reform.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: ukształtować władzę sądowniczą w Polsce na kształt amerykański, w którym obywatele widzą, co dzieje się w sądach, także poprzez udział w wymiarze sprawiedliwości. Ma to zapobiegać frustracji obywateli i niezadowoleniu.

Bartosz Pilitowski przedstawił perspektywę obywatelską dotyczącą pracy sądów. Zwrócił uwagę, że wyniki na które powołuje się rząd, według których aż 82 % obywateli domaga się reformy wymiaru sprawiedliwości są niestety prawdziwe.

W ocenie Piltkowiskiego, tak jak kropla atramentu może zamącić całe wiadro krystalicznie czystej wody, tak pojedynczy, negatywny incydent z udziałem sędziów wpływa na negatywny obraz oraz odbiór w oczach społeczeństwa. Kiedy trafiamy do sądu emocje związane ze sprawą odgrywają ogromną rolę, a więc postawa sędziego - który okazuje niechęć, brak szacunku niestety w łatwy sposób może popsuć reputację całego środowiska sędziowskiego.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: postępowania dyscyplinarne powinny być inicjowane w sytuacji negatywnych zachowań sędziów, które budzą wątpliwości co do ich bezstronności. Konieczna jest determinacja w samooczyszczaniu środowiska sędziów i piętnowanie negatywnych przypadków zachowań sędziów.

Wymiarowi sprawiedliwości brakuje spójnej wizji.

Z kolei sędzia Jarosław Gwizdak, który został laureatem tytułu obywatelskiego sędziego roku przyznawanego przez Fundację Court Watch, ze smutkiem przyznał, że wymiarowi sprawiedliwości brak jest kompleksowej wizji modernizacji. Przez 30 lat nie było modelu, do którego miałby zmierzyć wymiar sprawiedliwości, a dodatkowo Ministrowie Sprawiedliwości nie mieli również spójnej wizji naprawy wymiaru sprawiedliwości.

Sprawowanie wymiaru sprawiedliwości jest usługą dla obywateli.

Zdaniem Gwizdaka, sędzia pełni służbę dla obywateli. Obywatel, płacąc podatki, jest niejako pracodawcą sędziego. Obywatel oczekuje efektywnego, rzetelnego i bezstronnego rozpatrzenia jego sprawy. Sędziowie mają w swoich referatach ogromną liczbę spraw, co powoduje przewlekłość postępowania.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: Elementem rozliczalności sędziów powinna być transparentność działań sądów. Na poziomie lokalnym powinno odbywać się coroczne zebranie informujące o tym co się działo przez rok w sądzie.

Musimy chronić wartości w postaci niezależności i niezawisłości, a nie konkretnych sądów, czy sędziów.

W ocenie Marii Ejchart-Dubois, sądy i obywatele są po tej samie stronie. Ważne jest mówienie o wspólnych wartościach wypracowanych w Konstytucji. Jedną z tych zasad jest to, że wymiar sprawiedliwości sprawowany jest przez sądy. W interesie obywateli jest rozpoznawanie tych spraw przez mądrych, niezależnych sędziów.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: Spłaceniem długu sędziów wobec obywateli powinno nastąpić poprzez wykazywanie się przez nich odwagą w bezstronnym rozpoznaniu spraw sądowych, szczególnie w obecnym trudnym czasie, w którym politycy chcą wpływać na ich niezależność. Obywatele natomiast powinni mieć odwagę bronić wartości konstytucyjnych.

Sędzia Sądu Okręgowego w Opolu - Anna Korwin-Piotrowska wskazała, że aby sędziowie mogli zapewniać bezpieczeństwo obywatelom, sami muszą czuć się bezpiecznie. Muszą być również odważni.

Czego boją się sędziowie?

Sędziowie bali się i nadal boją się stosowania innej wykładni prawa, niż literalna. Boją się odwoływać się do wykładni konstytucyjnej oraz standardów międzynarodowych. Sędziowie boją wizytatorów, postępowań dyscyplinarnych, sądu odwoławczego, zadawania pytań prejudycjalnych do ETPCZ, aby nie narazić się na przewlekłość postępowania. Sędziowie najbardziej boją się, że wydany przez nich wyrok zostanie uchylony przez sąd wyższej instancji. Boją się o statystki. Boją się komunikowania ze stronami, adwokatami, biegłymi ponieważ obawiają się, że zostaną posądzeni o stronniczość wobec jednej ze stron procesu. Sędziowie patrzą przez pryzmat załatwienia sprawy, opanowanie wpływu, pisane w terminie uzasadnienia. To są wskaźniki, które obowiązują sędziów. W ocenach okresowych nie uwzględnia się natomiast kwestii takich jak kierowanie spraw do mediacji, prawdziwego sądzenia ludzkich spraw. Jest to również poza zainteresowaniem samych sędziów. Najważniejszy stał się formalizm. Sędziowie nie chcą mieć problemu z prezesem, a mają je tylko w sytuacji, gdy mają niskie wskaźniki w zakresie opanowania spraw, a więc wyłącznie kwestie formalne.

Co przeszkadza usprawnieniu pracy sądów?

Model kariery sędziego oparty jest o model urzędniczy. Każdy sędzia chcę awansować. Aby to osiągnąć dążą do tego, aby mieć jak najwięcej spraw w jak najszybszym czasie. Strony mogą mu w tym przeszkadzać. Ponadto,  system odnoszący się do  pociągania sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej nie funkcjonuje dobrze.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: Sędziowie powinni wyjść z wieży z kości słoniowej i zacząć rozmawiać ze stronami. Nie powinni koncentrować się na formalizmie, a na życzliwym podejściu do stron procesu.

Uczestnicy panelu zgodzili się, że nie ma wątpliwości, że wymiar sprawiedliwości wymaga zmian. Maria Ejchart-Dubois podkreśliła, że jakkolwiek zasadna jest debata o "remoncie domu jakim jest wymiar sprawiedliwości", to nie możemy jednak zapominać o kontekście w jakim się ona odbywa, a jest to moment w którym trzęsą się jego fundamenty (przyjęcie przez Sejm w trzecim czytaniu zmian odnoszących się do ustaw o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa, które w poważny sposób ograniczają ich niezależność). W związku z tym Karolina Wigura postawiła przed każdym z uczestników Kongresu pytanie: Jak nazywać to co się stało obecnie z sądownictwem? W jej ocenie dzisiaj pojęcie "koniec demokracji" nic już nie oznacza, bo zostało powiedziane już tyle razy, że się zużyło. Nie można jednak ustawać w walce o ochronę wspólnych konstytucyjnych wartości, w tym o niezależne sądownictwo. Należy pamiętać, że aby bronić demokracji trzeba pasji i odwagi cywilnej każdego obywatela.

PODSUMOWANIE MODERATORA ŁUKASZA BOJARSKIEGO

Ach gdybyż rządzący posłuchali tych głosów i dyskusji....
I Kongres Obywatelski RPO zakończony. Panel, który miałem zaszczyt moderować był bardzo ciekawy - padło wiele ważnych słów, część warta dalszej refleksji. Każdy z panelistów był inspirujący i prowokujący. Dziękuję wszystkim za ich słowa, tu, z racji długości wpisu, wymieniam tylko poszczególne zagadnienia spośród tych, które zapamiętałem, i które były dla mnie ważne. Karolina Wigura - dziękuję za słowa o tym, że sądy zapewniają bezpieczeństwo w miejsce lęku, o frustracji jako paliwie i o deflacji słów, jak "koniec demokracji". Bartosz Pilitowski - dziękuję za wezwanie do reagowania na naruszenia "czarnych owiec", które cieniem (atramentem 🙂 rzucają się na opinię o całości środowiska. Jaras Gvvizdak - dzięki za podejście pro-konsumenckie (sąd to usługa) i za zaproszenie do sądów (oglądania rozpraw miast filmów 🙂 Maria Ejchart-Dubois - wielkie dzięki za wycieczkę do wartości podstawowych, przypomnienie, że nasza krytyka jest "za" a nie "przeciw" i podkreślenie roli odwagi cywilnej. Anna Korwin-Piotrowska  - szczególne podziękowania za szczerą do bólu wiwisekcję sędziowskich lęków i niedoskonałości; takich odważnych głosów ze środowiska brakuje. Dzięki Rzecznikowi Adam Bodnar za pomysł.

Chrześcijanie wobec praw człowieka - 40 lat później

Data: 2017-12-09

- Nie ma jednego podejścia chrześcijańskiego do praw człowieka, mimo to konstytucja z 1997 r. jest dokumentem, który nas łączy a nie dzieli – mówił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podczas panelu dyskusyjnego: „Chrześcijanie wobec praw człowieka - 40 lat później.”

W listopadzie 1977 roku odbyła się pamiętna sesja „Chrześcijanie wobec praw człowieka” zorganizowana przez Tadeusza Mazowieckiego. Po jej zakończeniu ówczesny redaktor naczelny miesięcznika „Więź” otrzymał m.in. list od kard. Karola Wojtyły.

„Chrześcijaństwo, które ze swych własnych źródeł czerpie przeświadczenie o szczególnej wartości człowieka, ma też szczególnie wiele powodów, aby stawać się rzecznikiem jego praw w różnych sytuacjach dziejowych” – pisał metropolita krakowski na pół roku przed konklawe z października 1978 roku. Podkreślił też, że świadomość chrześcijan „musi stawać się w tej dziedzinie coraz dojrzalsza”.

W czterdziestą rocznicę tamtego wydarzenia  uczestnicy Kongresu Praw Obywatelskich dyskutowali o dzisiejszej postawie chrześcijan wobec kwestii praw człowieka.

Wprowadzenie historyczne wygłosił prof. Andrzej Friszke, członek redakcji „Więzi”. W dyskusji wzięli udział:

  • dr Dominika Kozłowska – redaktor naczelna miesięcznika „Znak”,
  • prof. Andrzej Rzepliński – były prezes Trybunału Konstytucyjnego,
  • prof. Aleksander Stępkowski – założyciel i prezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”,
  • prof. Tadeusz J. Zieliński – prorektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej.

Prowadzącym rozmowę był naczelny kwartalnika „Więź” Zbigniew Nosowski.

Relacja na gorąco:

- Mamy wśród uczestników dzisiejszej debaty takie osoby, które przed czterdziestu laty uczestniczyły w tej pamiętnej sesji. Jest z nami Andrzej Wielowieyski, który niebawem kończy 90 lat – rozpoczął spotkanie Zbigniew Nosowski.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar również rozpoczął od przywołania historycznej sesji. - Tamten moment był niezwykle istotny, bo tak naprawdę zapoczątkował dyskusję o prawach człowieka. Odbył się dwa lata po tym jak przyjęto akt końcowy Komitetu Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. To miało znaczenie przy tworzeniu Komitetu Helsińskiego, miało wpływ na działalność Komitetu Obrony Robotników. Dlatego tym bardziej cieszę się, że współorganizatorem I Kongresu Praw Obywatelskich jest Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE – mówił Adam Bodnar.

RPO zaznaczył, że myśl chrześcijańska ma ogromny wpływ na to jak postrzegane są prawa człowieka. Nie ma jednego podejścia chrześcijańskiego do praw człowieka. Dostrzegamy przecież różne podejścia np. do ochrony życia poczętego.

- Konstytucja z 1997 r. jest jednak dokumentem, który nas łączy, a nie dzieli – podkreślił Adam Bodnar wskazując, że myśl chrześcijańska Tadeusza Mazowieckiego miała ogromny wpływ na tworzenie ustawy zasadniczej.

Andrzej Friszke przedstawiając rys historyczny spotkania z 1977 roku zaznaczył, że jego korzeni należy upatrywać już w wydarzeniach z roku 1968 roku. Przedstawił sylwetki uczestników ówczesnego spotkania.

W ciągu 40 lat zmieniło się bardzo wiele w postrzeganiu praw człowieka w chrześcijaństwie. Oto, jak zmiany te postrzegają paneliści:

Dr Dominika Kozłowska podkreślała, że troska o budowanie fundamentu, na którym można budować świadomość praw innych jest wartością zasadniczą. - To co się zaczęło się w latach 60-tych i 70-tych to jest pewnego rodzaju wyjście poza krąg swojego środowiska, to rozpoznawanie potrzeb innych. I to jest właśnie coś, co staramy się kontynuować w naszych pismach. To ważne by budować środowisko zaangażowane na rzecz praw innych osób. Teraz bardzo ważne jest zaangażowanie i działanie na rzecz uchodźców np. organizowanie nabożeństw ekumenicznych – wskazywała redaktor naczelna miesięcznika „Znak”. Mówiła także o sytuacji osób LGBT. – To ważne wy występować w ich imieniu. Przykładem takiej akcji może być kampania „Przekażmy sobie znak pokoju” – mówiła. Dr Kozłowska. Wskazywała również na działania na rzecz osób bezdomnych, czy na temat niedostrzegany w latach 70-tych, czyli chrześcijański feminizm.

-To chrześcijanie sprawili, że pożegnaliśmy się z poprzednim system bez rozlewu krwi, choć w wielu osobach na pewno silna była chęć zabijania – mówił prof. Andrzej Rzepliński, wskazując że nie we wszystkich krajach bloku komunistycznego udało się w sposób pokojowy przejść do demokracji.

Odnosząc się do wyzwań, które stoją przed społeczeństwem, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, wskazywał, że olbrzymim wyzwaniem jest rewolucyjny postęp w technice np. pojawianie się inteligentnych maszyn. –Nie musimy się tego bać, ale musimy to rozumieć – podkreślał. Prof. Rzepliński mówił też o wyzwaniu, jakim jest coraz powszechniejsze zjawisko mowy nienawiści.

Prof. Aleksander Stępkowski wskazywał, że bardzo rzadko zastanawiamy się czym tak w ogóle są prawa człowieka. Zaznaczył, że dla niego są to warunki służące rozwijaniu się jednostki. – Z perspektywy 40. lat, to co wówczas było istotne to kontekst totalitarnego ustroju w jakim ta dyskusja została podjęta. On sprawiał że granice „my” i „oni” przebiegały inaczej. Okazało się jednak, że pojawiły się także różnice w „my” – zauważył. Prezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” podkreślił, że gdy mówimy o prawach człowieka, to ważne by była dostrzegana ich chrześcijańska antropologia. Przyznał, że jeśli chodzi o chrześcijańską wizję człowieczeństwa to widać różne kontrowersje. Wpływa na to m.in. przyjęcie różnych perspektyw antropologicznych.

 „Najistotniejsza zmiana w Kościele to przejście od obrony religii i Kościoła do obrony praw człowieka” – prof. Tadeusz Zieliński przywoływał słowa wystąpienia Tadeusza Mazowieckiego. Przyznał przy tym, że dziś dostrzega odwrotny trend. W tym kontekście przywołał m.in. słowa abp. Marka Jędraszewskiego, abp. Stanisława Gądeckiego, czy Mateusza Morawickiego. – Jezus z Nazaretu lepiej dogadałby się dziś z przedstawicielami Partii Razem i Krytyki Politycznej, bliżej byłoby mu do Adriana Zandberga niż do Mateusza Morawickiego – wskazywał prof. Tadeusz Zieliński. – Trzeba dużo odwagi, żeby porównywać, że Jezusowi było by bliżej do tych grup niż do hierarchów kościelnych – ripostował prof. Aleksander Stępkowski. Wskazując jednocześnie, że często słowa papieża Franciszka są także nadinterpretowane przez publicystów.

Dr Kozłowska mówiła natomiast o podejściu papieża Franciszka to kwestii praw trzeciej generacji, do tego jak wielką uwagę przykłada np. do ochrony środowiska. Podkreśliła, że dziś te kwestie powinny być szczególnie ważne. Wskazała też, że to osoba, a nie wspólnota musi być punktem wyjścia do dyskusji o prawach człowieka. -To co musimy szczególnie chronić to są prawa jednostki - nie prawo wspólnoty, które jest już czymś więcej. Broniąc praw wspólnoty, nie możemy niszczyć praw jednostki – zaznaczała dr Kozłowska.

- To czego się najbardziej obawiam to przywoływane przez prof. Zielińskiego słowa arcybiskupów odnoszące się do roli narodów. Nie było przecież w historii bardziej krwawych wojen niż te narodowe, a szczególnie tych, gdzie znaczącą rolą odgrywała też religia – przestrzegał prof. Andrzej Rzepliński. - Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. To nam powinno wystarczyć. A wydaje mi się, że właśnie tego nam dziś brakuje – podkreślił na zakończenie  dyskusji były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Prof. Jakub Urbanik z Uniwersytetu Warszawskiego pytał w trakcie dyskusji Aleksandra Stępkowskiego o to, dlaczego rząd w którym był wiceministrem spraw zagranicznych odmówił przyjęcia uchodźców. Odniósł się także do działań Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” wobec osób LGBT. Prof. Stępkowski ripostował, że nie miał wpływu na tę decyzję i że była to osobista decyzja premiera. Odwoływał się także do kwestii bezpieczeństwa. Co do małżeństw osób LGBT odniósł się do historycznych tekstów biblijnych i przedstawianej w nich moralności.

Andrzej Wielowieyski przywołał stanowisko prymasa Wojciecha Polaka, który opowiadał się za ideą przyjmowania uchodźców. Odniósł się także do kwestii aborcji.  - Czego bardziej wartościowego mamy bronić niż życie ludzkie, które samo nie może się obronić. Jednocześnie sytuacja, która jest obecnie w naszym kraju jest absurdalna, bezsensowna. Cały system nie działa, a proponujemy-  z poparciem episkopatu – żeby wprowadzić całkowity zakaz aborcji. To jest ten zwykły prosty, zastraszony konserwatyzm – mówił Andrzej Wielowieyski. Podkreślał, że zaostrzenie przepisów nic nie da, bo kobiety będą decydować o urodzeniu dziecka np. szukając możliwości skorzystania z aborcji zagranicą. Jego zdaniem kościół powinien się zachowywać w tej sytuacji mądrze i zmienić swoje stanowisko. Powinien szukać nowych sposobów przekonywania i pomocy dla kobiet, które rozważają aborcję, a nie popierać ideę prokuratorskiego ścigania.  

 

Sytuacja osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną w jednostkach penitencjarnych

Data: 2017-12-09

„Kara pozbawienia wolności, która w swym znaczeniu jest bezwzględnym przymusem, i nie można, gdy zostaje prawomocnie orzeczona, się od niej uchylić, dla osób niepełnosprawnych intelektualnie i chorych psychicznie jest niczym innym jak formą przemocy, którą przeżywają jako szczególny rodzaj torturowania. Zakłady karne i areszty swoim powszechnym i tradycyjnym charakterze nie są najwłaściwszym miejscem do leczenia chorób psychicznych i pobytu w nich osób niepełnosprawnych intelektualnie”(Prof. nadzw. dr hab. n. med. Janusz Heitzman)

Dlaczego dyskutujemy na ten temat ? Dr Adam Bodnar obejmując w 2015 r. urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazał, że jednym z największych zagrożeń z punktu widzenia przestrzegania praw człowieka i obywatela w Polsce jest brak systemowych roz­wiązań dotyczących sposobu postępowania wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną, które są uczestnikami postępowania karnego. Analiza tego zagadnienia została zawarta w monografii wydanej w grudniu 2017 r. przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich pt. „Osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną osadzone w jednostkach penitencjarnych” (redakcja naukowa - dr Ewa Dawidziuk i dr Marcin Mazur).

W panelu wzięli udział: Moderator dr Ewa Dawidziuk – Dyrektor Zespołu do spraw Wykonywania Kar, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Paneliści: dr hab. Barbara Stańdo-Kawecka, prof. UJ – zatrudniona w Zakładzie Prawa Karnego Wykonawczego na Wydziale Prawa i Administracji UJ, dr Maria Gordon – doktor nauk społecznych w zakresie psychologii, wykładowca na Wydziale Psychologii UW, biegły sądowy, Krzysztof Olkowicz - Główny Koordynator do spraw Ochrony Zdrowia Psychicznego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, w latach 2015-2017 Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich.

Relacja z panelu:

Prof. Barbara Stańdo-Kawecka przedstawiła analizę przepisów dotyczących skazanych chorych psychicznie, z zaburzeniami psychicznymi oraz niepełnosprawnych intelektualnie, od uregulowań obowiązujących w okresie międzywojennym, po regulacje obowiązujące obecnie, w tym dotyczące wykonywania kary pozbawienia wolności w systemie terapeutycznym. Zasygnalizowała także kwestię pomocy udzielanej tej grupie skazanych, zwalnianych z zakładu karnego.

Dr Maria Gordon wskazała, że zaburzenia psychiczne stwierdza się u 60 –70% sprawców czynów zabronionych. Choroby psychiczne rozpoznaje się u ok. 25% sprawców poddanych obserwacji sądowo – psychiatrycznej. Wśród sprawców różnego rodzaju czynów zabronionych, upośledzeni umysłowo stanowią ok. 4%. Ponadto, zwróciła uwagę na niekonsekwencję przepisów dotyczących postępowania z osobami chorymi psychicznie przebywającymi w zakładach penitencjarnych i potrzebę jednoznacznego rozstrzygnięcia kwestii, czy osoby chore psychicznie mogą przebywać w warunkach izolacji więziennej. Panelistka podkreśliła, że zakład karny czy areszt śledczy to nie jest miejsce dla osób chorych psychicznie.

Krzysztof Olkowicz podkreślił, że omawiany problem ma charakter systemowy. Trzeba uwrażliwiać na problemy osób z niepełnosprawnością przede wszystkim tych, którzy stosują prawo - policjantów, prokuratorów, sędziów, w tym w szczególności sędziów penitencjarnych, kuratorów, funkcjonariuszy Służby Więziennej. Potrzebny jest lepszy przepływ informacji między tymi organami, na poszczególnych etapach postępowania karnego. Panelista przedstawił szczegółowo trzy sprawy indywidualne – niepełnosprawnych intelektualnie, którzy funkcjonowali w jednostce penitencjarnej na poziomie 9-letniego dziecka, jak również przypadek chorego na schizofrenię tymczasowo aresztowanego, który przez 8 miesięcy przebywał w szpitalu psychiatrycznym przywięziennym. Podał przykłady przepisów, które prowadzą obecnie do takiego stanu rzeczy.

Najważniejsze głosy w dyskusji

  • Po części poświęconej na wypowiedzi panelistów miały miejsce luźne komentarze oraz pytania zadawane przez uczestników panelu. Wśród nich najważniejsze to:
  • Czy dostrzegają Państwo konieczność zwiększenia gwarancji procesowych dla osób z niepełnosprawnością intelektualną występujących w postępowaniu karnym ?
  • Czy pobyt osoby chorej psychicznie w zakładzie karnym można potraktować jako tortury?
  • Dlaczego w programach nauczania na wydziałach prawa nie ma odpowiednich  szkoleń z zakresu psychologii, kryminalistyki, przedmiotu prawo karne wykonawcze?
  • Dlaczego nadal są przypadki wielomiesięcznego pobytu w areszcie śledczym osoby chorej psychicznie?
  • Czy środki przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek mogą być stosowane prewencyjnie wobec osób chorych psychicznie, przebywających w przywięziennych oddziałach psychiatrii sądowej?
  • Czy w każdym stadium rozwoju choroby psychicznej możemy wykluczyć pobyt w więzieniu?
  • Czy nie jest gorszy wieloletni pobyt w zakładzie psychiatrycznym w ramach wykonywania środka zabezpieczającego (30-40-letni) niż pobyt w zakładzie karnym? Na jakiej podstawie sąd przedłuża przez wiele lat pobyt w zakładzie psychiatrycznym?

Ludzkie historie:

Jak zauważył p. Krzysztof Olkowicz, osoby z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną stanowią szczególnie wrażliwą grupę osadzonych ze względu na ich bezradność i brak zrozumienia własnej sytuacji. Część z tych osób nigdy nie powinna trafić do więzień. Reszta powinna być traktowana w sposób szczególny, przebywać w oddziałach terapeutycznych. Inaczej bowiem cierpią w sposób nieuzasadniony. Takich historii jest wiele. Pan Radosław w ocenie biegłych nie mógł przebywać w zakładzie karnym, będąc osobą niepełnosprawną intelektualnie w stopniu umiarkowanym. Sądy orzekały jednak wobec niego kary pozbawienia wolności. Kolejnym przykładem jest prowadzona w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich sprawa Pana Juliana, przebywającego przez 8 miesięcy w Oddziale Psychiatrii Sądowej aresztu śledczego w ramach wykonywania tymczasowego aresztowania, pomimo zdiagnozowanej schizofrenii paranoidalnej.

(https://www.rpo.gov.pl/pl/content/final-sprawy-pana-juliana-prowadzonej-w-biurze-rpo).

Dyrektor A. Leńczuk z CZSW podał z kolei przykład skazanego pana Jacka, który zachorował na chorobę psychiczną w trakcie odbywania wieloletniej kary pozbawienia wolności, a mimo to sąd penitencjarny nie udziela mu przerwy w karze w sytuacji gdy jest ona obligatoryjna wobec osób chorych psychicznie.

Co trzeba zmienić? (konkluzje z panelu)

  • Nauczyć się reagować na każdym etapie postępowania na jakikolwiek niepokojący sygnał o zachowaniu zatrzymanego, tymczasowo aresztowanego, skazanego.
  • Organizować szkolenia z zakresu rozpoznawania problemów i postępowania z osobami z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną.
  • Osoba skazana lub tymczasowo aresztowana u której stwierdzono chorobę psychiczną powinna być niezwłocznie przeniesiona do szpitala psychiatrycznego. W oddziałach psychiatrii sądowej, gdzie najczęściej przebywają osoby chore psychicznie, zapewniana jest bowiem tylko farmakoterapia, nie ma zaś psychoterapii, terapii warsztatowej (oferowana w szpitalach psychiatrycznych poza strukturą więziennej opieki medycznej).
  • Obowiązujące przepisy prawa regulują postępowanie z więźniami chorymi psychicznie w sposób niedoskonały i niekonsekwentny. Potrzebne są zmiany legislacyjne aby to wyeliminować.
  • Konieczna jest odpowiedź na pytanie, czy chory psychicznie może być w więzieniu. Zdaniem dr Marii Gordon nie, ale wielu lekarzy psychiatrów ma odmienne zdanie, zgodnie z którym chory psychicznie może przebywać w warunkach zakładu karnego.
  • Potrzebne jest spojrzenie holistyczne na problem. Obecną sytuację mogą zmienić: policjanci, prokuratorzy, kuratorzy, sąd, biegli psychiatrzy, funkcjonariusze SW.

Zabezpieczenie emerytalne – w poszukiwaniu równowagi między możliwościami państwa a interesem ubezpieczonych

Data: 2017-12-09

Konstytucyjne prawo każdego do zabezpieczenia społecznego, w tym na wypadek niezdolności do pracy ze względu na wiek, ma swój wymiar socjalny oraz finansowy. Procesy demograficzne już w najbliższych latach prowadzić mogą do obniżenia wysokości wypłacanych emerytur oraz zagrożenia możliwości finansowania rosnących wydatków emerytalnych.

Dyskusja podczas panelu: „Zabezpieczenie społeczne - w poszukiwaniu równowagi między możliwościami państwa a interesem ubezpieczonych”, koncentrowała się na poszukiwaniu odpowiedzi, jak w obliczu wyzwań demograficznych, technologicznych oraz na rynku pracy pogodzić cele długoterminowej stabilności finansów publicznych z oczekiwaniami społecznymi, w tym również rozwiązań dotyczących samego systemu emerytalnego. Wprowadzone w ostatnich latach zmiany do systemu emerytalnego, a następnie częściowe wycofanie się z nich (wiek emerytalny) przyniosły w efekcie obniżenie zaufania społecznego do systemu emerytalnego.

W panelu wzięli udział eksperci specjalizujący się w dziedzinie zabezpieczenia emerytalnego:

  • dr Kamila Bielawska
  • dr Janina Petelczyc
  • dr Piotr Lewandowski
  • dr Paweł Wojciechowski.

Dyskutanci odnosili się do zasadniczych kwestii związanych ze zmianami obecnego systemu emerytalnego, a w szczególności do:

  • celowości i możliwości utrzymania zasady ekwiwalentności wobec presji niskich emerytur i rosnących nierówności,
  • tego,  jakie powinny być gwarancje państwa w zakresie wysokości świadczeń na tle doświadczeń innych krajów dotyczących najniższych świadczeń, takich jak emerytura minimalna, emerytura obywatelska czy minimalny dochód gwarantowany,
  • tego, jak zminimalizować ryzyko braku stabilności finansów publicznych wobec oczekiwań społecznych,
  • tego, jakie zmiany systemu są nieuniknione wobec tych wyzwań, jaką rolę powinien odegrać powszechny system emerytalny, a jaką tzw. trzeci filar,
  • tego, jakie działania są konieczne i możliwe w celu wydłużenia karier zawodowych.

Dyskusja podczas debaty panelowej dowiodła, że w najbliższych latach konieczne będą działania modyfikujące dotychczasowe rozwiązania systemu emerytalnego. Muszą one mieć charakter kompleksowy i dotyczyć zarówno zmian konstrukcyjnych (nowe filary), jak i parametrycznych (staż ubezpieczenia, wiek emerytalny).

Niezbędne są także rozwiązania służące wydłużeniu kariery zawodowej i dłuższemu życiu w zdrowiu.

Realność tych zmian musi być wypracowana w toku debaty o charakterze społecznym, jednak konstruując system zabezpieczenia społecznego należy pamiętać, że możliwości państwa = możliwościom przyszłych podatników (i ubezpieczonych).

 

Dyrektywa policyjna - szansa dla obywateli czy legislacyjny pusty przebieg?

Data: 2017-12-09

Od wielu lat mierzymy się z problemem braku zewnętrznej kontroli nad zdobywaniem przez służby informacji o obywatelach. Tymczasem na skutek przepisów unijnych w maju 2018 r. czeka nas rewolucja w sposobie ochrony danych osobowych. Przyjęte w 2017 r. w Unii Europejskiej nowe przepisy to nie tylko rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych (tzw. RODO[1]), ale także tzw. dyrektywa policyjna, która dotyczy przetwarzania danych osobowych przez organy ścigania[2]. Dyrektywa stanowi próbę pogodzenia dwóch wartości. Z jednej strony ułatwienie wymiany danych między państwami członkowskimi, z drugiej – wzmocnieniu praw osób, których dane dotyczą. Dyrektywa przyznaje m.in. jednostce uprawnienie do złożenia skargi do organu nadzorczego czy uzyskania informacji, czy dotyczące jej dane są przetwarzane.

O szansach wzmocnienia ochrony prawa do prywatności obywateli, rozmawiali uczestnicy panelu: dr hab. Agnieszka Grzelak prof. nadzw. ALK,  zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Europejskiego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich; dr hab. Paweł Waszkiewicz specjalizujący się w tematach prewencji kryminalnej, monitoringu wizyjnego, biometrii, pracy operacyjnej czy metod inwigilacji; dr Barbara Grabowska-Moroz ekspertka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Moderatorem panelu był Wojciech Klicki związany z fundacją Panoptykon.

Relacja na gorąco:

Dr Barbara Grabowska-Moroz wskazywała, że takie wartości jak bezpieczeństwo publiczne i prywatność nie stoją ze sobą w konflikcie. Przyjmuje się jednak narrację o nadzwyczajnym charakterze zagrożeń jakie występują. Należy jednak zastanowić się czy te zagrożenia mają ciągle charakter nadzwyczajny. Takie spojrzenie ma wpływ na debatę w Polsce. Podstawowym punktem wyjścia jest kwestia określenia przesłanek, na podstawie których służby mogą podejmować określone działania.   

 „Przedstawianie bezpieczeństwa i wolności jako alternatywy rozłącznej jest nieprawdziwe”.

Dr Paweł Waszkiewicz odpowiadając na pytanie dotyczące tego w jaki sposób powinniśmy myśleć o kontroli aby była ona skuteczna i jednocześnie nie blokowała realizacji zadań służb zwracał uwagę, że „przedstawianie bezpieczeństwa i wolności jako alternatywy rozłącznej jest nieprawdziwe”. Stwierdził, że pozbywanie się wolności za obietnice bezpiecznego życia nigdzie do tej pory się nie sprawdziło. Polska nie jest wyjątkowa, dlatego ograniczając wolność nie  wzmocnimy bezpieczeństwa. Potrzeby funkcjonowania służb nikt nie kwestionuje. Diabeł tkwi w szczegółach. Zwracał uwagę na specyfikę pracy w służbach.  Sytuacją idealną jest kontrola służb przez niezależny organ.

Na konieczne zmiany z punktu widzenia Rzecznika Praw Obywatelskich wskazywała prof. Agnieszka Grzelak. Podkreślała, że kwestia kontroli służb nie jest nowym problemem, w tym kontekście wskazywała na wyrok TK w sprawie  K 23/11 (z wniosku RPO), który był pretekstem do przyjęcia przepisów ustawy inwigilacyjnej. Tymczasem w ocenie RPO ten wyrok TK nie tyko nie jest wykonany, ale zawiera regulacje które budzą wątpliwości konstytucyjne. Problem nadzoru jest przedmiotem wniosku RPO do TK w sprawie ustawy inwigilacyjnej i ustawy antyterrorystycznej. W tym kontekście wskazywała również na opinię Komisji Weneckiej, w której również został poruszony problem braku niezależnej kontroli. Rzecznik przedstawiając swoje stanowiska w tym zakresie, m.in. występując do MSWiA, a także MC, podkreślał, że musi istnieć organ który te służby kontroluje. Każda osoba zainteresowana ochroną swoich praw musi mieć możliwość zwrócenia się do organu, który jest organem niezależnym.  Prof. Grzelak wskazywała także, że mamy wyznaczony standard europejski, problemem jest jak przekonać władze do tego aby ten standard stosować.

Dr Barbara Grabowska-Moroz wskazywała, patrząc z perspektywy przedstawiciela organizacji pozarządowej, że argument z prawa Unii Europejskiej działa jak dźwignia. Jesteśmy lepiej słyszalni wykorzystując argumenty UE. W ustawie implementacyjnej stworzenie skutecznych mechanizmów będzie problematyczne, ale również trudne może okazać się wytoczenie granicy między bezpieczeństwem publicznym, a porządkiem publicznym.

Dr Waszkiewicz wskazywał, że Dyrektywa jest szansą nie tylko dla obywateli, ale także wszystkich osób fizycznych, a także dla pracy służb policyjnych. Jeżeli chodzi o szanse to należy wskazać na preambułę Dyrektywy.  Dyrektywa ma ułatwić pracę służbom, a nie  być kagańcem dla nich (np. umożliwia korzystanie z baz danych).

 Prof. Agnieszka Grzelak podkreślała, że Dyrektywa reguluje standard ochrony danych. Wskazywała przy tym na termin implementacji Dyrektywy (6 maja 2018 r.). Przypominała również stanowisko RPO dotyczące niezależności organu nadzorczego, które prezentował w swoim wystąpieniu do MC i MSWiA.  Wskazywała na szansę jaką daje art. 17 Dyrektywy,  tj.  na wykonywanie praw osoby, której dane dotyczą za pośrednictwem organu nadzorczego. Ważne jest również to, że Dyrektywa przewiduje, przyjęcie przepisów określających sankcje za naruszenie przepisów przyjętych na podstawie Dyrektywy. Sankcje te muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające (art. 57 Dyrektywy). Poza wdrożeniem dyrektywy konieczne jest dokonanie przeglądu bieżącego ustawodawstwa, trzeba sprawdzić czy te przepisy, które obowiązują są zgodne z prawem unii europejskie.

 Podczas dyskusji podkreślano, że istnieje poważne niebezpieczeństwo związane  z brakiem kontroli działań służb. Uczestnicy dyskusji wskazywali również na potrzebę kompleksowego podejścia od reformy ochrony danych osobowych (związanej z przyjęciem RODO i Dyrektywy), gdyż mamy do czynienia z pakietem ustaw. Sygnalizowano także, że dzisiaj mamy jedynie kontrolę formalną, a nie merytoryczną ocenę sądów nad działalnością służb.

Podsumowując dyskusję Wojciech Klicki wskazywał, że istnieje ryzyko, że Dyrektywa może okazać się tylko „pustym przebiegiem”.  Dlatego aktualnie, ważna jest rola instytucji takich jak GIODO i RPO, które powinny podejmować działania ukierunkowane na to aby dyrektywa została implementowana do prawa polskiego.




[1] rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia o dyrektywy 95/46/WE

[2] dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez właściwe organy do celów zapobiegania przestępczości, prowadzenia postępowań przygotowawczych, wykrywania i ścigania czynów zabronionych i wykonywania kar, w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylająca decyzję ramową Rady 2008/977/WSiSW

 

Polityka migracyjna Polski w dobie kryzysu

Data: 2017-12-09

Od przeszło dwóch lat zagadnienie polityki migracyjnej poruszane jest głównie w kontekście kryzysu humanitarnego związanego z przybyciem do Europy uchodźców z Syrii, Afganistanu i Iraku.

Próby przedostania się uchodźców do Europy wzbudziły rozmaite reakcje. Z jednej strony byliśmy świadkami gestów solidarności i życzliwości wobec osób uciekających przed wojną, z drugiej – z niepokojem obserwowaliśmy zmiany nastrojów społecznych dotyczące akceptacji dla  cudzoziemców. Echa kryzysu dotarły także do Polski – widzimy to m.in. analizując rosnącą liczbę rasistowskich ataków na cudzoziemców na polskich ulicach czy utrudnienia, z jakimi spotykają się cudzoziemcy podczas prób przekraczania granicy w Terespolu i w Medyce.

Polska nie ma kompleksowej strategii w zakresie migracji. Prace nad nową „Polityką migracyjną Polski” rozpoczną się dopiero w 2018 roku.

I Ogólnopolski Kongres Praw Obywatelskich był idealną okazją do rozpoczęcia merytorycznej debaty nad założeniami dokumentu, który będzie miał fundamentalne znaczenie nie tylko dla polityki ekonomicznej czy społeczno-demograficznej państwa, ale też dla ochrony praw cudzoziemców oraz realizacji międzynarodowych zobowiązań Polski w tym obszarze.

Do udziału w panelu Rzecznik Praw Obywatelskich zaprosił:

  • dr hab. Witolda Klausa, kryminologa i badacza zjawiska migracji, prezesa Stowarzyszenia Interwencji Prawnej,
  • dr Ewę Pogorzałę, specjalistkę w zakresie kształtowania polityki migracyjnej, absolwentka Wydziału Politologii UMCS w Lublinie, doktorat w Zakładzie Badań Etnicznych, członkinię Rady Fundacji na rzecz Różnorodności Społecznej,
  • dr hab. Macieja Duszczyka - współtwórcę Polskiej Polityki Migracyjnej z 2012 r., przedstawiciela Rady Naukowej Ośrodka Badań nad Migracjami Uniwersytetu Warszawskiego

Zdaniem Macieja Duszczyka, obecnie prowadzona polityka migracyjna Polski jest dychotomiczna. Z jednej strony nadal jesteśmy państwem otwartym na migrację zarobkową z Ukrainy, co potwierdza liczba wydanych zezwoleń pobytowych i na pracę. Diametralnie inne jest zaś nasze podejście do uchodźców. W tym zakresie Polska prowadzi dzisiaj „politykę zamkniętych drzwi” i nie wypełnia swoich zobowiązań wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych.

Zdaniem panelisty pożądanym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie selektywnej polityki migracyjnej, która zakładałaby przyjęcie z góry ograniczonej liczby uchodźców, którym Polska będzie w stanie zapewnić realną pomoc. Panelista podkreślił, że państwo, wyrażając zgodę na pobyt uchodźców na swoim terytorium, bierze odpowiedzialność za te osoby w zakresie uzyskania dostępu do edukacji, pracy czy wdrożenia w proces integracji.  Należy zatem przyjąć tylu uchodźców, dla ilu Polska będzie w stanie przygotować kompleksową ofertę   w zakresie pomocy i integracji. Wówczas migranci będą mogli wykorzystać w pełni swój potencjał, także z korzyścią dla Polski. Takie podejście, zdaniem panelisty, jest zatem uzasadnione nie tylko z punktu widzenia interesów państwa, ale także z perspektywy przyjmowanej osoby.

Dr hab. Witold Klaus zwrócił uwagę, że kryzys humanitarny w 2015 roku wywołał w Polsce szereg zmian w zakresie prowadzonej dotychczas polityki migracyjnej. Zmiany te możemy obserwować na trzech poziomach: w debacie publicznej, w legislacji i w praktyce, zwłaszcza w działaniu Straży Granicznej.

Dyskusja dotycząca imigrantów i uchodźców prowadzona jest w bardzo niesprzyjającym klimacie. Dominuje retoryka strachu, gwałtownie wzrastają nastroje niechętne wobec migrantów – obecnie 63% Polaków sprzeciwia się przyjęciu uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki. W dyskursie publicznym często powtarzają się „mity”, nierzetelne informacje, które uniemożliwiają podjęcie rzeczowej dyskusji. Niepokoją również ostatnie zmiany i propozycje legislacyjne, w tym przyjęcie tzw. ustawy antyterrorystycznej oraz projektowane zmiany ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony na terytorium RP, które, w pierwszym przypadku, utrwalają wizerunek cudzoziemca jako potencjalnego terrorysty, w drugim, pod pojęciem procedur granicznych wprowadzają możliwość przyspieszonej deportacji cudzoziemców, wśród których mogą być osoby poszukujące ochrony. Są to rozwiązania, które zagrażają podstawowym prawom człowieka.

Panelista zwrócił uwagę na nieskuteczność instrumentów prawnych, które pozwalałyby pomóc osobom przekraczającym granicę na przejściu w Terespolu. Mimo uwzględnienia przez ETPCz skarg w 6 sprawach tylko 2 rodziny uzyskały zgodę na wjazd na terytorium Polski. Panelista podkreślił, że obecnie mierzymy się z kryzysem praw człowieka, które są łamane przy poparciu przedstawicieli kościoła katolickiego, rządu i części społeczeństwa.

Dr Ewa Pogorzała zaznaczyła, że włączenie imigrantów do społeczeństwa wymaga zapewnienia działań edukacyjnych nie tylko dorosłym migrantom i ich dzieciom, ale także zorganizowania zajęć z zakresu edukacji antydyskyminacyjnej dla wszystkich uczniów. Zwróciła uwagę, że przepisy oświatowe w tym zakresie są chaotyczne i mało przejrzyste. Mimo iż na poziomie ustawowym dzieci  migrantów mają prawo do m.in. nauki języka polskiego, opieki psychologicznej czy zajęć wyrównawczych, ich wyegzekwowanie w praktyce jest niezwykle trudne. Często oprócz nieznajomości przepisów, barierą są także niewystarczające środki finansowe, którymi dysponują samorządy. W ciągu ostatnich lat pogorszyła się także atmosfera w szkołach jeżeli chodzi o możliwość prowadzenia zajęć z edukacji antydyskryminacyjnej przez organizacje pozarządowe, które nie są wpuszczane do szkół lub dyrekcje niechętnie się z nimi współpracują.

W dyskusji prof. Irena Rzeplińska wskazała, że niepokoi ją załamanie się kultury przyjęcia uchodźców w Polsce, które  polega na budzeniu wśród społeczeństwa przekonania, że migrant jest zagrożeniem.

Zdaniem Piotra Tymy, przedstawiciela Związku Ukraińców w Polsce, obecna atmosfera wokół polityki migracyjnej i postępujący brak tolerancji może zniechęcić imigrantów do integrowania się ze społeczeństwem.

Zdaniem Roberta Smolenia z Fundacji Naukowej A. Frycza-Modrzewskiego obecny rząd prowadzi czytelną politykę migracyjną, której celem jest mobilizowanie wyborców obozu rządzącego. Jednocześnie, nie chodzi w niej o kwestie bezpieczeństwa, ponieważ państwo ma stosowne narzędzia i służby, które pozwalałyby na przyjęcie pewnej grupy uchodźców.

Z badań Fundacji wynika także, że bezpodstawne są także obawy o przesycenie rynku pracy wskutek przyjęcia uchodźców z Bliskiego Wschodu czy Afryki.

Dobrym podsumowaniem dyskusji była wypowiedź Barbary Błońskiej, która wskazała na etyczny wymiar obowiązku przyjęcia migrantów i prawnoczłowieczy walor możliwości wyboru bezpiecznego miejsca do życia. 

Dezubekizacja – sprawiedliwość społeczna czy represja

Data: 2017-12-09

Musicie zareagować. To jest kwestia obywatelskiej aktywności. Trzeba wykorzystywać wszystkie możliwe środki prawne. Trzeba pomagać potrzebującym.

Ustawa represyjna (tzw. dezubekizacyjna) była jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów rządu Prawa i Sprawiedliwości. Już przeprowadzona przez PO nowelizacja ustawy (z 2009 roku), dotyczącej uposażenia emerytalnego byłych funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa PRL, od początku stała się przedmiotem gorącego sporu. Przeciwnicy projektu zarzucali mu niekonstytucyjność, zaś zwolennicy bronili go, twierdząc, że nie ma tu miejsca odbieranie świadczeń, lecz jedynie niesłusznie przyznanych przywilejów. Ustawa została ponownie zmieniona – tym razem 16 grudnia 2016 r. odbierając prawo do świadczeń za czas przepracowany w PRL wszystkim, którzy pracowali w jednostkach MSW, które ustawodawca uznał za wspierające „ustrój totalitarny”. Jednocześnie dla tych świadczenia za okres w III RP zostały obniżone do wartości minimalnej. Ustawa przewiduje możliwość odwołania, ale te nie są obecnie rozpatrywane, tymczasem świadczenia zostały obniżone od 1 października.

Temat ten wzbudził również olbrzymie emocje podczas drugiego dnia Kongresu Praw Obywatelskich.  

O dezubekizacji dyskutowali Andrzej Milczanowski - były minister spraw wewnętrznych oraz szef UOP w latach 1992-1995, Henryk Majewski - były szef MSW i działacz Solidarności,  Marek Chmaj - prawnik konstytucjonalista, Marcin Szwed - prawnik, ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, oraz Tomasz Truskawa ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa.

Jak podkreślił moderator debaty, gen. Adam Rapacki, zaproszenie na nią trafiło także do ministra i wiceministra spraw wewnętrznych jako autorów ustawy, nie zdecydowali się jednak oni, aby z niego skorzystać.

Dyskusja była gorąca. We wprowadzeniu do debaty gen. Rapacki podkreślił, że: „16 grudnia większością głosów przegłosowano tzw. ustawę dezubekizacyjną. My mówimy, że ta nazwa jest specjalnie tak dobrana, by dyskredytować tych, których ona dotyka. Jest nielogiczna -  doprowadziła do tego, że ci, którzy najbardziej dokuczali opozycji i nie poddali się weryfikacji, mają wyższe emerytury niż ci, którzy uwierzyli państwu i pozytywnie przeszli weryfikację. Jest niekonstytucyjna, poza wszelkimi zasadami prawnymi” (wynika to z tego, że osoby zweryfikowane negatywnie w 1990 r. mają dziś emerytury z systemu powszechnego, zweryfikowani pozytywnie – mundurowe, drastycznie obniżone).

Następnie głos Andrzej Milczanowski, nawołując do oporu i protestu przeciwko ustawie, którą określił „wyrazem gigantycznej podłości i małości”. Wspominając swoje doświadczenie w opozycji w latach 80. Milczanowski podkreślił, że ustawa wymierzona jest w ludzi w podeszłym wieku, z licznymi kłopotami zdrowotnymi, a działanie rządzących jest rodzajem osobistej zemsty. Wymienił także progi maksymalnych i minimalnych świadczeń emerytalnych dla funkcjonariuszy objętych ustawą, które wynoszą zaledwie 1700 i 1000 zł brutto.

Milczanowski zaapelować do konieczności stawienia oporu tej „drastycznej niesprawiedliowści”. Gen. Rapacki apelował o zaangażowanie, uczestnictwo w wyborach, korzystanie  z wszelkich możliwości prawnych, by zmienić złe prawo, a min. Majewski – prosił o wspieranie się nawzajem, o niesienie pomocy tym, których ustawa dotknęła najbardziej, o wyszukiwanie ludzi w kryzysach psychicznych i szukania wsparcia materialnego dla tych, których ustawa postawiła w dramatycznej sytuacji życiowej.

Adam Rapacki przypomniał, że weryfikacja służb odbyła się już na przełomie lat 80. i 90., a ci, którzy zostali dopuszczeni do pracy na rzecz wolnej Polski, słusznie mogą się dziś czuć oszukani.  

Zwracano uwagę, że w treści ustawy funkcjonuje w niecodziennym rozumieniu sformułowanie „ustrój totalitarny”. “Ustawa nazwała cały okres PRL okresem totalitarnym. […] W państwie totalitarnym nie może być opozycji, a jeśli taka jest, to jest prowokacją ze strony służb. Więc jeśli nazywamy lata 70. i 80. totalitarnymi, negujemy dorobek Solidarności i KOR-u” - podkreślał Marek Chmaj. Całą ustawę określił jako “ohydne stosowanie odpowiedzialności zbiorowej, które nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa”.  

Prawnicy zasiadający w panelu zgodzili się co do niekonstytucyjnego charakteru ustawy i jej sprzeczności z wieloma przepisami. Według nich ustawa narusza zasady państwa prawa, takie jak prawa nabyte i prawo do ubezpieczenia społecznego, jak również jest sprzeczna z zasadą niedyskryminacji i równości. W związku z tym nawoływali, aby dotknięci nią funkcjonariusze dociekali swoich praw, podając przykłady artykułów, z którymi stoi ona w sprzeczności, np. 1. artykułu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi o prawie własności. Marcin Szwed przypomniał, że masowe skargi do europejskiego Trybunału Praw Człowieka wpłynęły już w roku 2009, kiedy ogłoszono pierwszą tzw. ustawę dezubekizacyjną. Wtedy Trybunał wszystkie je oddalił, zdaniem Szweda funkcjonariusze nie powinni się tym jednak zniechęcać.

Warto mimo wszystko dociekać swoich spraw w Trybunale, gdyż od 2009 r. zmieniła się rzeczywistość prawna i polityczna w naszym kraju. „Trybunał zna sytuację Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, zna opinię Komisji Weneckiej, więc nie będzie już z takim respektem podchodził do jego decyzji” – argumentował Szwed.  

Marek Chmaj dodał: “Niektórzy media twierdzą, że bronię esbeków. Być może te same osoby, które ich dziś bronią, zaangażują się kiedyś w obronę członków PiS, kiedy po powrocie do państwa prawa ktoś będzie chciał wobec nich zastosować odpowiedzialność zbiorową”.

Paneliści zgodnie mówili także o roli niezależnych, niezawisłych sądów w sprawie ustawy dezubekizacyjnej. “Każde postępowanie przed sądem okręgowym, rozpoznanie o decyzji zakładu emerytalno-rentowego to bitwa o to, żeby ta haniebna ustawa nie była stosowana tak, jak sobie zażyczyli ustawodawcy”. “Trzeba mieć nadzieję, że sądy będą niezłomnie orzekać na podstawie Konstytucji. Jest kilkanaście opinii prawnych wskazujących na to, że w tym przypadku sądy muszą stosować konstytucję i zasady państwa prawa, zwłaszcza, kiedy większość sejmowa, prezydent i Trybunał Konsytucyjny nie mają refleksji konstytucyjnej”.  

Min. Majewski sojusznika dla objętych ustawą funkcjonariuszy szukał w Kościele katolickim. Powołując się na słowa Jana Pawła II i prymasa Polski, stwierdził, że to kwestia, w której Episkopat stanowczo powinien zabrać głos. „Chciałbym z tej trybuny przypomnieć, że kiedy w latach 80. potrzebowaliśmy pomocy Kościoła, był dialog, bo był potrzebny spokój społeczny. Najgorsze problemy można rozwiązać, jeśli chcemy dojść do porozumienia”.

Opozycyjny głos w dyskusji zajął Tomasz Truskawa, który stwierdził, iż należy przyjąć jakąś ustawę rozliczającą okres komunizmu, której zabrakło po 1989. r. Przyznał jednak, że ustawa z 16 grudnia 2016 trudna jest do obrony, a po upływie niemalże 30 lat może być to skrajnie trudne, a także przekonywał, iż problem służby w organach komunistycznych jest natury moralnej  - i nie powinien stanowić kanwy do rozstrzygnięć prawnych.

Podczas panelu zabrał także głos poseł Andrzej Rozenek, który namawiał środowisko mundurowe do konsolidacji, a nawet wystawiania w wyborach swoich przedstawicieli, by mogli zdobyć reprezentację w Parlamencie. Przypomniał, że 28 lutego w Parlamencie Europejskim dzięki inicjatywie naszych europosłów odbędzie się specjalne czytanie dotyczące ustawy. Rozenek odniósł się także do słów Chmaja: “Rozumiem, że pan, jako prawnik, konstytucjonalista, musi tak mówić. Ale ja mówię jasno - ja ich [obecnych działaczy PIS, jak stracą władzę i staną przed sądami] bronić nie będę.” Jego daniem ustawa ma już śmiertelne ofiary (samobójstwa i gwałtowne śmierci z powodu chorób) i nie można o tym zapomnieć.

Z widowni można było także usłyszeć głosy żołnierzy w stanie spoczynku, jak np. kapitana Leszka Szymańskiego, wiceprezesa Stowarzyszenia Żołnierzy Zawodowych w Stanie Spoczynku, który bez ogródek stwierdził, że byli żołnierze są przez państwo okradani.  

Jagoda Grondecka, „Kultura Liberalna”

 

Prawa człowieka widziane z perspektywy różnych pokoleń

Data: 2017-12-08

Prawa człowieka mają charakter uniwersalny, jednak rozumienie i zastosowanie podlega zmianie w czasie, jest zależne od wielu czynników politycznych, gospodarczych, społecznych a także pokoleniowych. Każda generacja współtworzy tę ideę, uczy się ją chronić jednocześnie wnosząc nowe wartości.

Relacja na gorąco

Kiedy prawa człowieka przestały być dla Państwa przedmiotem szkolnym, a stały się naprawdę? Czy prawa człowieka mogą być narzędziem tworzenia wspólnoty, czy tylko obrony indywidualnych praw? – pytał panelistów moderator Jakub Janiszewski.

LATA 30. Marian Turski (historyk i dziennikarz, przewodniczący Rady Muzeum Historii Żydów Polskich): Kiedy w moim życiu pojawił się problem praw człowieka? Przed wojną, w gimnazjum. Jako Żydzi nie mieliśmy prawa wstępu na basen prowadzony przez YMCA (Związek Chrześcijańskiej Młodzieży Męskiej).

A potem, po nocy kryształowej (9.11.1938), kiedy obywatele niemieccy żydowskiego pochodzenia byli wypędzanie z Niemiec, zrozumiałem, że stało się to dlatego, że ludzi ci zostali pozbawieni praw. A jak mówiła Hannah Arendt, żeby zabić Żyda, trzeba było najpierw pozbawić go praw obywatelskich. Krok po kroku.

Marian Turski opowiadał też o łamaniu praw człowieka na w południowych stanach USA w latach 60. – Największymi rasistami byli zwykli ludzie. Bo dla nich kolor skóry definiował ich godność.

LATA 60. I LATA 90. Karol Modzelewski, historyk mediewista, działacz opozycji w okresie PRL.: Chcecie historii z naszego życia? Proszę bardzo. Kiedy zaczynaliśmy knuć z Jackiem Kuroniem, Andrzej Drawicz powiedział nam „Każde pokolenie ma prawo brać w d… tyle razy, ile zechce”. To było pierwsze prawo człowieka, z jakim się zetknąłem.

A kiedy rząd Tadeusza Mazowieckiego, rząd, który nazywaliśmy naszym,  wprowadzał reformy i szukał sposobu ograniczenia oporu załóg dużych zakładów pracy, jako senator zacząłem protestować. Nie sam. Wtedy powiedziałem – może nieco naciągając – że prawo do strajku to prawo człowieka, dlatego załoga może tworzyć komitet strajkowy, a prawo do decydowania o strajku nie nalezy tylko związku zawodowego (na mocy procedowanej zmiany komitety strajkowe miały to prawo w zasadzie stracić).

- I tu macie Państwo odpowiedź na pytanie, czy prawa człowieka mogą być narzędziem tworzenia wspólnoty.

A co było z poprawką? Do projektu Senat zgłosił poprawkę. Sejm ją odrzucił – akurat głosami posłów z „Solidarności” – powiedział prof. Modzelewski

LATA 70. Danuta Przywara, prezeska Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka: Doświadczeniem mojego pokolenia było uczenie się praw człowieka i odkrywanie, jak fasadowo traktowane są prawa zapisane w konstytucji PRL. Jak ważne było dla nas ratyfikowanie Międzynarodowych Paktów Praw Człowieka przez kraje obozu „socjalistycznego” i ustalenia Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie przyjęte w Helsinkach w 1975 r.  To wtedy powstały pozarządowe ruchy helsińskie. Godność człowieka leżała wtedy u podstaw ruchów  opozycyjnych.

Kiedy 13 grudnia 1981 r.  wprowadzono stan wojenny, dobrze poznaliśmy, co to znaczy być pozbawionym praw. Ale też o te prawa mogliśmy się upominać. To dlatego nasza generacja jest tak przywiązana praw człowieka, do konstytucyjnej kontroli legislatury, do trójpodziału i wzajemnego kontrolowania się władz, do niezależności sądownictwa (mam świadomość , jak to dzisiaj brzmi)

WSPÓŁCZESNOŚĆ. Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny LIBERTÉ!: Prawda jest taka, że nie interesuję się prawami człowieka. I powiem Wam, dlaczego. Prawa człowieka są tylko środkiem – narzędziem obrony wolności człowieka. Przydają się w sytuacjach krytycznych, kiedy stawką są rzeczy podstawowe.

I jeśli o czymś warto rozmawiać, to o tym, co zrobić, by prawa człowieka nie były abstrakcją. By oznaczały prawa bliźniego. Cóż nam bowiem po wielkich zapisach, skoro nie dajemy praw uchodźcom? 

Dla mnie prawa człowieka to ty. Ty, który możesz wylądować w  obozie dla uchodźców na drugim krańcu ziemi, gdy na twój dom spadły bomby.

W tym sensie prawa człowieka są wspólnotowe – bo dotyczą ciebie. Nikt nie może być pewien swoich praw, jeśli odmawia ich innym.

Augusta Featherston,  Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE w Warszawie, odpowiedzialna za promowanie uczestnictwa młodych ludzi w procesach politycznych: Jestem Amerykanką wychowaną w Niemczech do 10. roku życiu. Pamiętam, jak telewizja pokazywała upadek muru berlińskiego. Rozumiałam, że to coś bardzo ważnego – choć wydawało mi się, że tych niezwykłych czynów dokonują bardzo starzy ludzie. Choć tak naprawdę bardzo młodzi ludzie.

Kluczowy dla praw człowieka jest właśnie udział młodych ludzi. Tymczasem współczesna demokracja młodych nie zauważa, nie kieruje do nich przekazu, nie zauważa, co dla nich ważne. Traktuje ich jak biernych odbiorców decyzji, a nie nowych aktywnych liderów. Nie dziwmy się więc, że młodzi nie interesują się życiem publicznym, nie włączają się w demokratyczne struktury, choć mają do tego tyle nowych inspirujących narzędzi.  Bo to młodzi są online, a nowe technologie są wyzwaniem dla demokratycznych społeczeństw.

Cristi Mihalache, OBWE, opowiadał o doświadczeniu w komunistycznej Rumunii w rodzinie romskiej. O opresji dotyczących wszystkich i dyskryminacji dotyczącej Romów.

Aleksandra Chudaś, działaczka na rzecz aktywności obywatelskiej, aktualnie jako kierownik w Zwolnionych z Teorii: Prawa człowieka są dziełem wspólnoty. To, co nam dolega, to to, że tracimy wspólnotę. I dlatego tracimy prawa człowieka. Zapewne wynika to ze zmian w mediach, bo coraz większe znaczenie mają z jednej strony przekazy radykalne, a z drugiej – informacje od osób takich jak my. W ten sposób przestajemy się czuć częścią wspólnoty.

Jakub Janiszewski: podsumowując - Konstytuujące jest doświadczenie wspólnoty, które tracą swoje prawa – ale i uświadomienie sobie prawa do buntu. Ale także świadomość tego, że prawa, które tracimy, są gdzieś zapisane

Danuta Przywara: Młodzi traktują prawa człowieka jako coś oczywiście danego. Dopiero utrata tych praw może ich mobilizować. Ale my musimy szukać nowego kodu dotarcia do młodych z przesłaniem i wyjaśnienie, co można robić.

Aleksandra Chudaś: Tak, młodzi są przyzwyczajeni do praw człowieka. Uważają je za oczywistość. Niestety, tak jak to tutaj mówiono, prawa traci się krok po kroku. Możemy się obudzić za późno.

Cristi Mihalache: Młodzi mogą i potrafią reagować. Kluczowy staje wspólnotowy przekaz, historie łączące pokolenia, aktualne dziś. Organizacje watchdogowe będą zawsze potrzebne, a młodzi to potrafią.

Karol Modzelewski: Nie wierzycie w zaangażowanie młodych w prawa człowieka? A przecież pokolenia wcześniejsze też w zasadzie nie miały „prawa” się w to zaangażować. A jednak się zaangażowały, więc ten pesymizm jest może przesadzony.

Gdy autorytaryzmy są w natarciu, warto się zastanowić nad tym, bo to nie dzieje się bez powodu. Ale, jak mówił prof. Modzelewski, zacznijmy od tego, by nie nazywać tych systemów autorytarnymi, bo to niezrozumiałe słowo,  może być odbierane jako dowód wywyższania się elit.  Warto pamiętać, że dyktatury na ogół chowają się za demokratycznym sztafażem.

Z sali padło pytanie o to, dlaczego samorządy tak słabo włączają młodych w działania partycypacyjne. W Lubuskiem, skąd przyjechała uczestniczka Kongresu, to się świetnie udaje.

- Bez dowartościowania zaangażowania, patriotyzmu, który przemawia do młodych, niewiele zmienimy. Zacznijmy wymagać – odpowiadała Leszek Jażdżewski.

- Młodzi są gotowi i przygotowani. To samorządy gotowe nie są – komentowała Danuta Przywara. Ale Aleksandra Chudaś zaprotestowała: Młodzi nie są przygotowani. Ale mogą się uczyć, jeśli nich się do tego zachęci. Niestety, system edukacji uczy bierności.

Zgodził się z tym Karol Modzelewski: nasza szkoła oducza stawiania pytań. Uczy odpowiedzi na pytania.

Adam Bodnar z sali:  Dlaczego młodzi zaangażowali się w protesty w lipcu. Co wtedy było dla nich ważne?

Aleksandra Chudaś: Wszyscy się nad tym zastanawiamy. Ale może tak być, że generalnie młodzi nie chcą być wciągani w rozgrywki starszych. Lipiec był oddolny i spontaniczny, więc nie był wpisany w tę tradycyjną dynamikę politycznego sporu. Młodzi mogli wyjść na ulice, bo nie obawiali się zaklasyfikowania po jednej czy drugiej stronie.  Teraz tego już nie ma. Weta prezydenta osłabiły impet, a na kolejnych manifestacjach pojawili się partyjni liderzy.

Adam Bodnar do Leszka Jażdżewskiego: Czy nasze pokolenie, przyzwyczajone do dobrobytu,  nie weszło przypadkiem na ścieżkę „małej stabilizacji”?

Jażdżewski: Nasze pokolenie jest liberalne i proeuropejskie, bo ma doświadczenie wyjścia z komunizmu. Ale to pokolenie niewykorzystane. Dobrze się zapowiadaliśmy, czekaliśmy – i przypadł nam los średniaków. Być może ta władza musi nam zabrać to, co dla nas ważne, by nastąpił przełom?

 

Europejska Konwencja Praw Człowieka w rękach obywateli

Data: 2017-12-08

"Europejski Trybunał Praw Człowieka padł ofiarą własnego sukcesu.”, mówił prof. Ireneusz Kamiński. „Jedną z funkcji Trybunału jest funkcja ściany płaczu, systemu terapii społecznej. W Polsce mieliśmy do czynienia z bardzo wieloma takimi skargami”, dodała Magda Mierzewska-Krzyżanowska.

Europejska Konwencja Praw Człowieka postrzegana jest często jako „prawo ostatniej szansy”. Poważne naruszenia dotyczące prawa i dysfunkcje instytucjonalne w Polsce powodują jednak masowy napływ skarg kierowanych do Europejskiego Trybunału, co znacząco wpływa na skuteczność jego działania. 

Konwencja stanowi naczelny akt prawny o charakterze międzynarodowym odnoszący się do tej materii na Starym Kontynencie. Chociaż poszczególne państwa samodzielnie regulują problematykę praw i wolności człowieka, to EKPC zawiera postanowienia, które mają stanowić wzorzec dla ustawodawstw sygnatariuszy umowy. Przykładowo, wywodząc środki zaskarżenia w rodzimym procesie karnym, można powoływać się na naruszenia konkretnych postanowień Konwencji. Głównym tematem dyskusji było jednak nie tyle jej zastosowanie, co problemy i wyzwania, jakie pojawiły się przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości w procesie przemian historyczno-politycznych.

O znaczeniu Konwencji, skuteczności skargi indywidualnej do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jego orzecznictwie, a także o tym czy zmiany dotyczące poprawy skuteczności działania Trybunału mają wpływ na dostęp jednostki do europejskiego wymiaru sprawiedliwości dyskutowali uczestnicy panelu. Wzięli w nim udział: r. pr. Mirosław Wróblewski – dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w BRPO, członek zarządu Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (EU Fundamental Rights Agency) na kadencję w latach 2012-2017; prof. dr hab. Ireneusz Kamiński – prawnik i socjolog specjalizujący się w zakresie praw człowieka, zwłaszcza w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, sędzia ad hoc w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu (kadencja 2014-2016); ekspert HFPCz; r. pr. Magdalena Krzyżanowska-Mierzewska – prawnik w Kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu (od 1998 r.), autorka licznych publikacji o orzecznictwie Trybunału, ochronie praw człowieka i wymiarze sprawiedliwości, prowadząca liczne szkolenia w tym zakresie. Moderatorką była dr Hanna Machińska – zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich.

„Im gorzej w państwie, tym więcej skarg. Im bardziej zapada się wymiar sprawiedliwości, tym więcej europejski Trybunał będzie miał  kłopotów. Im głębsza erozja standardów, tym większe są nasze oczekiwania wobec Konwencji. Ale musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Trybunał sprosta naszym oczekiwaniom?”. Takie pytanie przed gośćmi panelu postawiła moderatorka, dr Machińska.

Mirosław Wróblewski: „System konwencyjny jest systemem subsydialnym, funkcjonuje dobrze, gdy większość naruszeń praw człowieka może być skorygowana już na poziomie krajowym. Na tym poziomie wyróżniłbym trzy funkcje orzecznictwa europejskiego Trybunału na przykładzie Konwencji: po pierwsze, uzupełniania luk prawnych braku ochrony, gdy chodzi o prawo konstytucyjne. Druga funkcja to funkcja wzorca i kontroli krajowego ustawodawstwa oraz działania organów państwowych oraz wreszcie funkcja impulsu, wpływu na prawodawstwo krajowe”. 

Czy jednak polskie sądy rzeczywiście wykorzystują Konwencję? Według Wróblewskiego w sądach powszechnych zapadło tylko 13 wyroków, w których wpisano Konwencję jako podstawę prawną wyroku, a tylko w czterech przypadkach rzeczywiście była podstawą i coś zmieniła - m.in. w przypadku ochrony sygnalistów [ang. whistleblowers] i prawa do renty. „Moja analiza jest niedoskonała, ale potwierdza, że [...] Konwencja jest wzorcem i może kształtować pewien standard, które polskie sądy mogłyby wykorzystywać w sposób szerszy. W kontekście Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik często wspiera się, czasem jako dodatkową argumentacją, orzecznictwem europejskiego Trybunału i Konwencją. W przypadku sądów jest to dziś dyskusja związana z kwestią tak zwanej rozproszonej kontroli konstytucyjności prawa”.

Wróblewski zwrócił także uwagę, że orzeczenia europejskiego Trybunału bywają wykorzystywane w zaskakującym kontekście. „Dziś mamy do czynienia z wyrokami Trybunału Konstytucyjnego, które obficie cytują wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ale starając się udowadniać zupełnie coś innego. Po ostatnim wyroku Trybunału [Konstytucyjnego; przyp. red.] w sprawie zgromadzeń można mieć poczucie, że jego orzecznictwo posłużyło ograniczeniu prawa do kontrmanifestacji. Ten wyrok zasługuje na bardzo krytyczne traktowanie. Nie można abstrahować od skomplikowanej sytuacji związanej z Trybunałem Konstytucyjnym, ale rola Konwencji w polskim porządku prawnym powinna rosnąć i będzie nadal rosnąć.”

Hanna Machińska zwróciła uwagę, że na zainteresowanie zasługują warunki dopuszczalności skargi – procedury związanej z protokołem 14. Konwencji. Goście nie mieli wątpliwości, że na przestrzeni lat funkcjonowania Trybunału zostały one drastycznie zaostrzone, a ich obecny kształt jest tak rygorystyczny, że praktycznie uniemożliwia obywatelowi bez profesjonalnego zaplecza prawniczego wniesienie skargi. Jak komentuje prof. Ireneusz Kamiński, „Trybunał jest ofiarą swojego sukcesu. Zaczęły do niego masowo napływać skargi, bo zaczął orzekać bardzo mocno. Bardzo silna linia orzecznicza w latach 80., kreacja szeregu obowiązków państwa, których literalnie w konwencji nie ma, odbierana przychylnie przez skarżących, doprowadziła do tego, że dziś Trybunał ma do rozpatrzenia 160 000 skarg”.

Jak dodał, Trybunał nie może zreformować się, zwiększyć swojego budżetu czy personelu orzekającego, ponieważ nie ma woli wszystkich państw członkowskich. „Z punktu widzenia osób skarżących - wcześniej pisały po omacku, a Kancelaria pomagała w napisaniu skargi. Kiedy skarg zaczęło być bardzo wiele, proces zaczął być bardziej rygorystyczny i dziś skarga musi zostać wysłana w sposób kompetentny w ciągu sześć miesięcy” Skutek? „Skarga musi być wnoszona przez osobę, która obraca się w Konwencji, a najlepiej jest prawnikiem”.

Podobnego zdania była Magda Mierzewska-Krzyżanowska: „Jedną z funkcji Trybunału jest funkcja ściany płaczu, systemu terapii społecznej. W Polsce mieliśmy do czynienia z bardzo wieloma takimi skargami. To był rodzaj odreagowania tego, że nareszcie można gdzieś się poskarżyć, nie przebierając w słowach na sąd, urząd, zakład karny. Spraw jest teraz mniej, bo Trybunał bardzo rygorystycznie kontroluje skargi pod względem formalnym. Powstaje pytanie, czy i jakie możliwości i obowiązki rodzi to po stronie społeczeństwa obywatelskiego?”

Dyrektor Wróblewski podkreślał również, że wysoka liczba skarg potwierdza tezę, że poziom krajowy jest bardzo ważny. Odniósł się też do kwestii skargi nadzwyczajnej i zwracał uwagę, że ustawodawca w przewidzianym projekcie ustawy wprowadzającym tą instytucję, nie przewidział żadnych mechanizmów koordynacyjnych, co stwarza niebezpieczeństwo, że wiele postępowań może toczyć się jednocześnie. Problemem może być również kwestia odżycia prawa do złożenia skargi do ETPCZ w sytuacji gdy będzie nowe orzeczenie w sprawie wcześniej już zakończonej.

Jedną z konkluzji debaty był postulat przybliżenia Konwencji oraz Trybunału obywatelom poprzez edukację. Według sędzi Anny Ślęzy z Sądu Okręgowego we Wrocławiu, „Konwencja i orzecznictwo nie były należycie promowane. Jako państwo powinniśmy to bardziej przybliżyć obywatelom”. Należy publikować i pokrótce omawiać orzecznictwo Trybunału, skrótowo objaśniając obywatelom, o co w nim chodzi i do jakich wyroków będzie użyteczne.

Jak zwracała uwagę Magda Mierzewska-Krzyżanowska, potrzebny jest blog informacyjny, komunikatywny typu „Strasburg Watch” w którym wskazywano by, jakie nowe standardy zostały tam wprowadzone i jak to się przekłada na Polską sytuację. Zauważała, przy tym że należy wypracować formę komunikowania się skarżących z prawnikami. Sygnalizowała także, że należy obserwować co się dzieje w dziedzinie wykonywania przez Polskę wyroków ETPCz.

Dr Hanna Machińska dziękując za udział w panelu, podkreślała że dzisiejsze spotkanie jest formą upowszechnienia Konwencji, dlatego udział w tym spotkaniu jest niezwykle ważny.Jagoda Grondecka „Kultura Liberalna”

 

Praca, wolność, solidarność – Dylematy (pół)peryferyjnych społeczeństw

Data: 2017-12-08

W jaki sposób uczynić polską pracę bardziej innowacyjną, jak podwyższyć status pracy i pracowników, jaka powinna być treść pojęcia solidarności oraz jak pojmować prawa pracownicze i prawa pracownika w warunkach społecznej gospodarki rynkowej?

Do dyskusji wprowadziło zebranych wystąpienie prof. A. Sobczyka, który mówił o prawnym charakterze zakładu pracy i wynikających z tego konsekwencji dla rozumienia praw pracowniczych i praw pracownika oraz wspólnotowości.

Wiele uwagi poświęcił także pojęciu solidarności oraz pozycji i roli związków zawodowych. W jego ocenie ukazuje to prawo pracy jako prawo publiczne, a pracodawcę jako podmiot administrujący. Pracodawca zajmuje się zatem polityką społeczną, a przedsiębiorca pokrywa związane z tym koszty.

Kolejni uczestnicy panelu koncentrowali się w szczególności na procesach wspierających status pracy, a więc na kwestiach materialnych i symbolicznych i konsekwencjach tych zjawisk dla kultury obywatelskiej (prof. J. Sowa).

Wiele uwagi poświęcili dylematom (pół)peryferyjnych społeczeństw opartych na tradycyjnym pomyśle.

W toku dyskusji wskazali na warunki, których spełnienie jest niezbędne w celu zmniejszenia luki średniego rozwoju i włączenia Polski do centrum rozwoju gospodarki opartej na wiedzy (prof. J. Hryniewicz). 

Wskazywali na możliwości tworzenia prawa pracy przeciwdziałającego przedmiotowemu traktowaniu pracownika i utowarowieniu pracy, a także na zadania przedstawicieli nauki prawa pracy ukierunkowane na poprawę kultury pracy w Polsce (prof. A. Musiała).

Debata unaoczniła wielość przyczyn powodujących niską kulturę pracy w Polsce. Wyzwaniem jest podjęcie działań ukierunkowanych na pogłębienie społecznego wymiaru pracy i przeciwdziałanie przedmiotowemu traktowaniu pracowników, a pracy jako towaru.

Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że barierami są także niskie płace oraz dominujący styl kierowania pracownikami. Bez znaczącego poglębienia innowacyjności polskiej pracy nie będzie możliwe w najbliższej przyszłości włączenie Polski do centrum rozwoju gospodarki.

Debatę zakończyła konkluzja, że  nie ma godności (wolności) bez godnej pracy.

Zasada równego traktowania w relacjach horyzontalnych

Data: 2017-12-08

„Czy dyskryminacja w dostępie do usług jest w Polsce zakazana?” – między innymi na to pytanie odpowiedzi szukali uczestnicy I Kongresu Praw Obywatelskich. 

Problem przestrzegania zasady równego traktowania w relacjach między podmiotami prywatnymi w Polsce –  obywatelami i przedsiębiorcami – stale budzi kontrowersje.

Przedstawiciele nauki prawa nie są zgodni co do faktycznego zakresu ochrony przyznanego w art. 32 Konstytucji RP – zakazu dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

Właściwego poziomu ochrony nie zapewnia też ustawa „o równym traktowaniu” (ustawa z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania), która w obszarze dostępu do dóbr i usług obejmuje wyłącznie przesłanki narodowości, rasy, pochodzenia etnicznego i płci.

Do Biura RPO trafia coraz więcej skarg odnoszących się do naruszenia zasady równego traktowania przez prywatnego usługodawcę lub przedsiębiorcę.

W ramach I Ogólnopolskiego Kongresu Praw Obywatelskich w panelu dotyczącym tego zagadnienia udział wzięli: dr hab. Anna Zawidzka-Łojek (kierowniczka Katedry Prawa Europejskiego i Podyplomowych Studiów Prawa Unii Europejskiej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego), prof. dr hab. Piotr Machnikowski (specjalista w zakresie prawa cywilnego, radca prawny, były członek Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego) oraz dr Witold Borysiak (adiunkt na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz w Instytucie Wymiaru Sprawiedliwości). Panel prowadziła adw. Anna Mazurczak, Naczelniczka Wydziału Prawa Antydyskryminacyjnego w Zespole ds. Równego Traktowania w Biurze RPO.

Czy dyskryminacja w relacjach horyzontalnych jest niezgodna z prawem, a jeśli tak, to w jakim zakresie?

Prof. Zawidzka-Łojek wskazała, że zasada równości (a w jej ramach zakaz dyskryminacji) stanowi fundament prawa Unii Europejskiej. Pomimo braku wyraźnej podstawy prawnej do wyinterpretowania zakazu dyskryminacji w relacjach horyzontalnych, Trybunał Sprawiedliwości w kilku orzeczeniach zastosował tę zasadę również w relacjach pomiędzy podmiotami prywatnymi. Trzeba jednak pamiętać, że zakres zastosowania prawa unijnego jest ograniczony. Najszersza ochrona ma miejsce w sferze gospodarczej (w ramach swobód rynku wewnętrznego).

Dr Borysiak podkreślił, że adresatem normy art. 32 Konstytucji są podmioty władzy publicznej. Ustawodawca powinien jednak normować relacje pomiędzy jednostkami (na poziomie ustawowym) w sposób zgodny z dyrektywą konstytucyjną – zasadą równości i zakazem dyskryminacji. Można mieć wątpliwości, czy niepełna ochrona zapewniania przez ustawę o równym traktowaniu realizuje w pełni tę dyrektywę konstytucyjną.

W ocenie prof. Machnikowskiego poziom ochrony przed dyskryminacją zapewniony na poziomie ustawowym jest niewystarczający, a zakres tej ochrony niekompletny. Ustawa o równym traktowaniu zapewnia ochronę przed dyskryminacją tylko ze względu na określone cechy oraz tylko w niektórych obszarach życia społecznego, takich jak kształcenie czy dostęp do usług. Na podstawie ustawy o równym traktowaniu można dochodzić naprawienia szkody niezależnie od winy sprawcy naruszenia prawa, a osoba pokrzywdzona dyskryminacją musi jedynie uprawdopodobnić naruszenie zasady równego traktowania. Jest to prostsze niż dochodzenie naprawienia szkody na podstawie kodeksu cywilnego. Niektórzy przedstawiciele doktryny wskazują jednak, że nie każdy przypadek dyskryminacji jest jednocześnie naruszeniem godności osoby, czyli naruszeniem dobra osobistego.

Przedstawicielka Biura RPO zwróciła uwagę na ograniczone kompetencje przysługujące RPO w relacjach pomiędzy podmiotami prywatnymi, również w sferze równego traktowania. Istnieją też wątpliwości co do zakresu kompetencji przysługujących innym organom obowiązanym do reagowania na przypadki naruszenia zasady równego traktowania, takim jak UOKiK czy Rzecznik Praw Pacjenta.

Poruszono też problem zasady wolności gospodarczej (swobody zawierania umów) w kontekście ochrony przed dyskryminacją.

Pojawiły się głosy, że każdy przedsiębiorca ma prawo do odmowy zawarcia umowy z dowolną osobą, jednakże jeżeli powód zawarcia umowy jest dyskryminacyjny, to przedsiębiorca ten powinien ponieść odpowiedzialność (np. konieczność zapłaty odszkodowania za naruszenie zasady równego traktowania).

Wnioski:

  • Naruszenie zasady równego traktowania prowadzi do naruszenia godności osoby dyskryminowanej. Godność jest podstawową wartością w chrześcijańskim społeczeństwie.  
  • Środki ochrony już istniejące w Polsce nie zapewniają efektywnej realizacji prawa do równego traktowania. Odpowiednie stosowanie obecnie obowiązujących przepisów mogłoby jednakże zwiększyć ochronę przed dyskryminacją.
  • Ważne jest zwiększanie świadomości społeczeństwa, sędziów i profesjonalnych pełnomocników reprezentujących osoby dyskryminowane.

Współczesne wyzwania międzynarodowe dotyczące ochrony praw obywatelskich

Data: 2017-12-08

Kryzys ekonomiczny, terroryzm, rosnący radykalizm wywołują w społeczeństwach poczucie braku bezpieczeństwa i niepewności. Istnieje więc pokusa, by zapewnić bezpieczeństwo za wszelką cenę, nawet ograniczając prawa i wolności jednostki. Jak pogodzić ze sobą te dwie wartości?

Na to pytanie odpowiedź próbowali znaleźć paneliści: Reinier van Zupthen, Ombudsman Holandii, Günther Kräuter, Sekretarz Generalny Międzynarodowego Instytutu Ombudsmana (IOI), Anna Šabatová, Ombudsman Czech, Marcin Walecki, Dyrektor Departamentu Demokratyzacji w Biurze Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE w Warszawie, Rafael Ribo, Przewodniczący Regionu Europejskiego Międzynarodowego Instytutu Ombudsmana (IOI) i Ombudsman Katalonii oraz Bart Weekers, Ombudsman Flandrii.

W pierwszej kolejności rzecznicy zaadresowali potrzebę solidarności w zakresie ochrony praw obywatelskich między ombudsmanami w Europie, jaka w obecnych czasach szczególnie daje się we znaki. „Tylko międzynarodowa współpraca pozwoli nam na poradzenie sobie z kryzysem migracyjnym. Trzeba pamiętać, że termin „obywatel” nie powinien być używany, by w istocie wykluczać pewne grupy” – zaznaczył Kräuter.

„Należy także wyjaśniać ludziom, że prawa człowieka służą wszystkim. Rzecznicy nie zajmują się wyłącznie mniejszościami czy walką z opresyjnością rządu, często to kwestie zupełnie powszechne” – podkreśliła rzeczniczka Czech, Anna Sabatová.

Czy jednak istniejące obecnie rozwiązania prawne skutecznie chronią prawa jednostki? Jak stwierdził Reinier van Zupthen, prawa człowieka to nie kwestia opinii. To prawa podstawowe nie tylko zawarte w dokumentach takich jak Europejska Konwencja Praw Człowieka, ale w istocie podwaliny naszych społeczeństw. Bardzo ważne jest zaś by rzecznik stał na straży indywidualnego interesu obywatela. „Rzecznik musi wyjść ludziom naprzeciw. Często ludzie zwracający się o pomoc to rodziny z dziećmi, które nie mają czasu, żeby siąść i zastanawiać się, jak złożyć skargę do ombudsmana. Praca rzecznika to zawód, w którym trzeba być aktywnym – i to ogromne wyzwanie”, mówił.

O tych wyzwaniach stojących przed ombudsmanami szeroko mówił też Rafael Ribo: „Stan wyjątkowy we Francji, mający walczyć z terroryzmem, trwa już dwa lata. Czy spełnia on swą rolę i gwarantuje obywatelom bezpieczeństwo?”, pytał. Brak skutecznej polityki państw w obliczu problemów o zasięgu ponadnarodowym jest zauważalny także w kwestii dostępu do usług prywatnych, nierównościach ekonomicznych, braku zrównoważonej gospodarki nieruchomościami czy dyskryminacji ze względu na rasę czy płeć.

„Bardzo ważny jest ruch #metoo, który sprawił, że kobiety na całym świecie mówią o swoich doświadczeniach padania ofiarą męskiego szowinizmu” – zauważył van Zupthen.

„Nie zawsze jest łatwo rozumieć procesy zachodzące w Europie, w Polsce, na całym świecie. My jako rzecznicy staramy się je tłumaczyć, gdy inni szukają polaryzacji. Jestem przekonany, że zawsze znajdziemy sposoby by to robić. Tego bym sobie życzył” – dodał Bart Weekers.

Szeroko dyskutowana była również kwestia gwarancji niezależności instytucji ombudsmana w różnych systemach prawnych. Dr Marcin Walecki stwierdził, że w XXI wieku dla wszystkich organizacji międzynarodowych prawa człowieka i niezależność ombudsmanów to wartości, które są najważniejsze. Zdaniem Waleckiego rola OBWE jest obecnie równie istotna jak na początku lat 90. Najważniejszą misją jest tworzenie platformy do dialogu, gdyż to jedyna forma wyjścia z kryzysu wartości demokratycznych panującego obecnie w Europie.

Walecki wspomniał także o niepokojących atakach na organizacje międzyrządowe oraz kwestie dotyczące procesu ustawodawczego w Polsce. Przestrzegł również, aby pamiętać o tym, że najbardziej skorumpowane instytucje w Europie to partie polityczne i parlamenty, a nie wymiar sprawiedliwości, wbrew obecnym opiniom.

Polska coraz bardziej zamyka się w retoryce populistycznej i izoluje się. To bardzo niebezpieczna tendencja. Rolą rzecznika jest dziś promowanie głosów płynących z Europy i wskazywanie na potrzebę solidarności – padł głos z widowni.

Zdaniem Waleckiego najgorszą rzeczą jest milczenie i ignorowanie opinii takich ciał jak Komisja Wenecka. Raporty OBWE nie podobają się nikomu, ale my nie jesteśmy w biznesie rozrywkowym – nie mamy bawić, lecz działać jak bezpiecznik.

Wszyscy ludzie urodzili się równi i powinni tacy być w obliczu prawa. Instytucja ombudsmana jest jedną z najważniejszych w tej dziedzinie – nie może jednak działać w próżni. By działać skutecznie potrzebuje sojuszników, którym powinno być silne, demokratyczne społeczeństwo. My, zwykli ludzie, powinniśmy pamiętać, że bez naszego udziału demokracja nie funkcjonuje.

Joanna Derlikiewicz „Kultura Liberalna”

Opiekun rodzinny – samotny bohater?

Data: 2017-12-08

 „Ja, jako opiekun rodzinny, jestem pozbawiony wszelkich praw”, 80-letni opiekun swojej żony.

„Jestem sama. Zdarzało mi się wyjeżdżać za miasto do lasu i krzyczeć z rozpaczy”, 70-letnia opiekunka niepełnosprawnego wnuka.

W Polsce żyje wiele osób, które ze względu na stan zdrowia, wiek czy niepełnosprawność, korzysta z wsparcia najbliższych. Niestety nie zawsze państwo oferuje osobom niosącym pomoc odpowiednie wsparcie. Dlatego za ważne uznaliśmy podjęcie podczas Kongresu tematu opiekunów rodzinnych. Naszym celem było zwrócenie uwagi na potrzebę zapewnienia systemowego wsparcia osobom, które na co dzień opiekują się najbliższymi niezdolnymi do samodzielnego życia.

Do dyskusji zaprosiliśmy:

  • dr Annę Janowicz, prezes Fundacji Hospicyjnej, specjalistkę z zakresu opieki u kresu życia oraz opieki nieformalnej,
  • dr Magdalenę Rosochacką-Gmitrzak, specjalistkę z zakresu socjologii starzenia, socjologii rodziny i gerontologii społecznej,
  • dr hab. Piotra Czekanowskiego, prof. UG, specjalistę w zakresie socjologii starości oraz pracy socjalnej,
  • prof. Beatę Tobiasz-Adamczyk, specjalistkę z zakresu socjologii starzenia się, której badania koncentrują się na społecznych uwarunkowaniach pozytywnego starzenia się oraz na roli sieci społecznych i wsparcia społecznego w jakości życia uwarunkowanej stanem zdrowia osób starszych i chorych, którzy przeszli chorobę nowotworową,
  • dra Przemysława Rzodkiewicza z Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji.

W 2016 r. Fundacja Hospicyjna w kampanii społecznej pytała, czy opiekun rodzinny jest samotnym bohaterem. Tegoroczna akcja Fundacji wydaje się być odpowiedzią na to pytanie, która brzmi: opiekun nie musi być sam. O tym, że opiekun nie musi i nie powinien być sam w codziennych trudnościach związanych z opieką nad chorymi najbliższymi dyskutowaliśmy podczas jednego z paneli I Kongresu Praw Obywatelskich.

 

„Zwolniłam się z pracy, aby zająć się mamą. Odeszłam na własne żądanie, z dnia na dzień, bo trzeba było zająć się mamą”

Prof. dr hab. Beata Tobiasz-Adamczyk podczas swojego wystąpienia wskazała na wyzwania stojące przed opiekunami rodzinnymi. Prelegentka podkreśliła znaczenie kompleksowego wsparcia emocjonalnego, fizycznego i organizacyjnego. Zwróciła uwagę, że opiekun nierzadko zmuszony jest do ograniczenia kontaktów społecznych, rezygnacji z pracy czy zainteresowań. Wykonywanie stałej opieki, choć może nieść satysfakcję, często też ma negatywne efekty psychiczne: może powodować stałe napięcie, zaburzenia snu, poczucie wypalenia. Pani profesor przedstawiła też wyniki badań przeprowadzonych wśród opiekunów rodzinnych. Ich wstępne wyniki wskazują, że przeważająca większość badanych nie czuje się gotowa do roli opiekuna rodzinnego. Roli, którą zmuszeni okolicznościami, często bez żadnego wsparcia i przygotowania, musieli podjąć.

Mężczyzna-opiekun rodzinny jako artefakt?

Dr Magdalena Rosochacka-Gmitrzak w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę na sytuację mężczyzn będących opiekunami nieformalnymi swoich żon lub partnerek w późnej dorosłości i starości. W pierwszej kolejności prelegentka zauważyła, że obecnie to kobiety w przeważającej większości opiekują się osobami starszymi. Niemniej wraz z wiekiem wzrasta  prawdopodobieństwo podejmowania ról opiekuńczych przez mężczyzn, a po 75. roku życia –  opieka staje się „światem mężczyzn”.  Doktor Rosochacka-Gmitrzak omówiła główne przyczyny nadreprezentacji kobiet w zakresie sprawowania opieki nad starszymi – zarówno z perspektywy indywidualnej (m.in. społeczny odbiór mężczyzn sprawujących opiekę nad starszymi bliskimi osobami, wciąż żywe przekonanie, że dla mężczyzn to „nienaturalne” być opiekunem), jak i instytucjonalnej (m.in. to mężczyźni zazwyczaj więcej zarabiają, więc z perspektywy ekonomicznej bardziej opłacalnym jest kontynuowanie przez nich pracy i powierzenie kobietom opieki nad osobami niemogącymi samodzielnie egzystować). Prelegentka postulowała uwzględnianie roli mężczyzn w tworzonych politykach dotyczących opiekunów rodzinnych.

Cały czas słyszymy, że trzeba się przygotować na wyzwania związane ze starzejącym się społeczeństwem, ale nikt się nie przygotowuje

Dr hab. Piotr Czekanowski, prof. UG, zwrócił uwagę na potrzebę szczegółowego rozeznania potrzeb opiekunów rodzinnych, tak by zaproponowane wsparcie miało charakter systemowy. Profesor w swoim wystąpieniu postulował m.in. tworzenie elastycznych rozwiązań w obszarze polityki społecznej, zwiększenie roli służb socjalno-medycznych, kształcenie profesjonalistów w zakresie problemów zdrowotnych i społecznych występujących w okresie starości, wykorzystywanie dobrych praktyk oraz zwiększanie świadomości społecznej. Podkreślał, że opiekunowie mają bardzo mało wiedzy na temat sposobu sprawowania opieki. A miejsc, w których taką wiedzę można zdobyć wciąż brakuje. Podstawowym obowiązkiem państwa powinno być tworzenie punktów informacyjnych, np. w szpitalach, w których opiekun mógłby zasięgać pomocy.

Starzejące się społeczeństwo

Dr Przemysław Rzodkiewicz wskazał, że nie ma aktualnych badań dotyczących osób, które są opiekunami rodzinnymi. Zwrócił uwagę, że obecnie 15% polskiego społeczeństwa to osoby starsze, a w nieodległej przyszłości będą one stanowić aż 30% społeczeństwa.  Jeżeli już teraz się nie przygotujemy na te zmiany społeczne, to w przyszłości państwo będzie w stanie zaoferować jedynie doraźne wsparcie. W ocenie prelegenta istotnym jest podjęcie prac na rzecz prawnego uregulowania opieki wytchnieniowej dla opiekunów.

„Ja się modlę, ale Bóg mnie już chyba nie słyszy”, matka opiekująca się niepełnosprawną córką

Dr Anna Janowicz, dokonując podsumowania panelu, zwróciła uwagę na obciążenia, z jakimi zmagają się osoby opiekujące się najbliższymi. Przede wszystkim podkreśliła, że z uwagi na charakter wykonywanej przez opiekunów pracy nierzadko towarzyszy im ból totalny, obejmujący ból fizyczny, psychiczny, socjalny i duchowy. Prelegentka wskazała też na działania, które stanowić mogą realną odpowiedź na potrzeby opiekunów. Wśród nich istotną rolę powinny odgrywać odpowiednie szkolenia, wolontariat, popularyzacja informacji na temat opiekunów rodzinnych oraz ich praw, a także  organizowanie grup i centrów wsparcia, infolinii dla opiekunów, zapewnienie opieki wytchnieniowej lub wyręczającej oraz zapewnienie udziału reprezentantów opiekunów w debatach publicznych. Pani doktor postulowała podjęcie działań zmierzających do zbadania, ilu jest w Polsce opiekunów rodzinnych i jaka jest wartość ich pracy. Postulowała też upowszechnianie w przestrzeni publicznej pojęcia „opiekun rodzinny”.

Dyskusja

Po panelu odbyła się dyskusja, której uczestnicy, nierzadko dzieląc się osobistymi przeżyciami, wskazywali na problemy, z jakimi borykają się opiekunowie rodzinni.

Pierwsza z uczestniczek dyskusji wskazywała, że w Polsce wciąż jest wiele osób, które choć opiekują się na co dzień bliskimi są zupełnie niewidoczni dla państwa. W szczególności mowa tu o opiece nad osobami cierpiącymi na choroby rzadkie, które nie mają orzeczenia o niepełnosprawności, a których potrzeby w zakresie opieki zmieniają się znacznie w czasie. Podkreśliła również problem alienacji kobiet, które opiekują się osobami bliskimi. Ich powrót na rynek pracy po zakończeniu opieki bywa niemożliwy.

Dr Anna Janowicz zauważyła, że problem opieki nad osobami, które nie mają orzeczenia o stopniu niepełnosprawności powinien stanowić przedmiot wystąpienia do organów władzy.

Inni uczestnicy dyskusji wskazywali, że w rodzinie często więcej niż jedna osoba wymaga wsparcia i to długofalowego. Niestety wielu polityków nie jest świadomych istnienia tego problemu. W ich ocenie państwo nie jest zainteresowane obecnie wsparciem opiekunów rodzinnych, a w przyszłości bez nich sobie nie poradzi!

Obecny na sali 80-letni opiekun swojej żony apelował o przygotowanie karty opiekuna rodzinnego, która umożliwiłaby opiekunom m.in. szybszy dostęp do lekarza.

Kolejny głos z sali dotyczył nikłego wsparcia finansowego ze strony państwa dla opiekunów nieformalnych. Takie osoby wykonują bardzo ciężką i nieodpłatną pracę. Wyręczają państwo. Gdzie tu sprawiedliwość? Należy stworzyć taki system wsparcia, który nie wykluczałby możliwości podjęcia przez opiekunów dodatkowej pracy bez utraty wsparcia ze strony państwa.

Dyskutanci zgodzili się, że należy wywierać presję na władze, by podjęły wreszcie działania służące wsparciu opiekunów rodzinnych. W działania te powinien także zaangażować się Rzecznik Praw Obywatelskich. Ostatecznie w tym wszystkim chodzi przecież o to, żeby móc godnie żyć.

Pomoc prawna pro bono jako uzupełnienie funkcjonującego systemu pomocy prawnej

Data: 2017-12-08

System nieodpłatnej pomocy prawnej jest nieodzownym elementem systemu ochrony praw i wolności. Pozwala zapewnić dostęp do profesjonalnej pomocy prawnej osobom uboższym, jak również może – poprzez częściową profesjonalizację obrotu prawnego – usprawnić działania administracji i wymiaru sprawiedliwości.

Zarówno wśród prawników, jak i osób korzystających z bezpłatnej pomocy prawnej, panuje zgoda, że system w obecnej postaci nie wystarcza do realizacji założonych celów. Potwierdzają to też praktyczne doświadczenia z działalności Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Celem panelu była wymiana doświadczeń przez różne instytucje zajmujące się świadczeniem pomocy prawnej na rzecz obywateli. Jednocześnie panel poświęcony zostanie refleksji nad proponowanymi zmianami ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej.

Do udziału w dyskusji zaprosiliśmy przedstawicieli innych instytucji rzeczniczych, klinik prawa, oraz samorządów zawodowych i organizacji pozarządowych zajmujących się nieodpłatna pomocą prawna zarówno w ujęciu systemowym, jak i w praktyce.

Panelistami byli: 

  • profesor Małgorzata Król, kierowniczka Studenckiego Punktu Informacji Prawnej - Klinika Prawa i Klinika Praw Dziecka.
  • Mecenas Ryszard Ostrowski, wiceprezes Krajowej Rady Radców Prawnych.
  • Mecenas Rafał Dębowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej.
  • Piotr Lewko, wiceprezes zarządu Związku Biur Porad Obywatelskich
  • Grzegorz Wiaderek, członek zarządu INPRiS – organizacji, która od lat zajmuje się refleksją systemową nad poradnictwem prawnym i dostępem do prawa.
  • Moderatorką dyskusji, a zarazem jednym z ekspertów, była Wioletta Lewicka-Szostak - dyrektorka Zespołu Wstępnej Oceny Wniosków w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, który zajmuje się obsługą interesantów, zarówno w siedzibie Rzecznika, jak i w punktach terenowych, a także wstępną analizą wszystkich skarg wpływających do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Relacja na gorąco

Profesor Małgorzata Król zaprezentowała ideę i sposób działania Studenckich Poradni Prawnych na przykładzie Uniwersytetu Łódzkiego. Zaakcentowała ich rolę społeczną, tj. świadczenie pomocy prawnej osobom niezamożnym i nieporadnym. Zaprezentowała metodykę ich pracy.

Kryteriami przyjmowania spraw jest ich waga terminowość, a  także sytuacja materialna klienta. Poradnictwo prawne ma generalnie za cel wskazać kierunek działania. Nie świadczą pomocy prawnej w sensie ścisłym, tj. reprezentacji przed sądami i organami. Stosowana jest asysta prawna w postępowaniach przed sądami i urzędami. Zaprezentowała dane statystyczne klinik wskazując, że od października 2014 do czerwca 2016 przyjęły 8424 sprawy. Obecnie liczba spraw spadła do 21 procent.

Mecenas Rafał Dębowski wskazał, że w zawarta w projekcie nowelizacji ustawy porada obywatelska, może budzić zastrzeżenia z uwagi na to, że nie jest wymierną pomocą prawną.

Założeniem jest to, że system jest skierowany do osób, których nie stać na korzystanie z pomocy profesjonalnych prawników. Obecnie, z nieodpłatnej pomocy mogą korzystać także osoby zamożne. Nie działa właściwie system sądowej pomocy prawnej. Problemem jest też bardzo niskie finansowanie systemu.

Pomoc prawna powinna być profesjonalna. Radca lub adwokat jest związany tajemnicą zawodową i podlega standardom korporacyjnym. Odróżnia to ich usługi od pomocy świadczonej przez studentów. Nieprofesjonalne sporządzenie pisma np. pozwu może naruszać interesy strony.

Porażką systemu nieodpłatnej pomocy prawnej jest efektem wielu błędów, wskazywanych tez w toku prac legislacyjnych. Jedynym kryterium powinno byś kryterium majątkowe.

W przypadku niektórych organizacji pozarządowych ma miejsce komercjalizacja działalności. Ostatecznie jednak obywatelowi adwokat lub radca. Należy usunąć organizacje będące kosztotwórczymi pośrednikami.

Mecenas Ostrowski:  pomoc pro bono jest świadczona przez radców od dawna, zanim powstał system nieodpłatnej pomocy prawnej. Obecna ustawa działa już od 2, 5 roku i  wymaga poprawy. Nie ma także akcji informacyjnej - obywatele nie wiedzą o systemie, a także często jest zła lokalizacja punktów. Kto inny finansuje i organizuje system. Odpowiedzialność się rozmywa. Sygnały od Radców są niepokojące. Trafiają do punktów osoby zamożne, a uprawnione według ustawy, często wielokrotnie. Porad udzielają prawnicy bez uprawnień radcowskich i adwokackich.

Radcowie odnosząc się do projekt prezydenckiego wskazali, że zmiany powinny iść w kierunku objęcia systemem tylko osób niezamożnych. W projekcie nie ma takiego kryterium, a w zamian jest rozszerzenie katalogu o  kolejne 10 kryteriów.

Wprowadzone poradnictwo obywatelski nie zostało zdefiniowane. Nie zwiększono też środków finansowych, pomimo dodania nowych usług.

Brakuje poważnej debaty nad projektem, pomimo że projekt zawiera wiele usterek.

Ustawa nie precyzuje kwestii  związanych z mediacją. Kierunek jest słuszny, jednakże właściwie nie ma regulacji dotyczących te kwestii.

Wątpliwe jest wyłączenie samorządów zawodowych od  prowadzenia edukacji prawnej i powierzenie jej w całości organizacji  pozarządowych. Mimo wad niektórych  rozwiązań, Radcowie nadal będą zaangażowani w system pomocy pro bono.

Piotr Lewko: Biura Porad Obywatelskich działają głównie w środowisku lokalnym. Udzieliły około 35000 porad. Liczba porad pokazuje, jak potrzebna jest ta działalność. Dofinansowanie jest na bardzo niskim poziomie. Poradnictwo obywatelskie skupia się na wskazywaniu możliwych rozwiązań, nie zawsze natury prawnej, w tym polubownych. Służyć ma także rozwiązaniu sytuacji konfliktowych, które są źródłem problemu. Jest pojęciem szerszym niż pomoc prawna. Wiąże się to z kwestią kształtowania relacji z osobami potrzebującymi pomocy.

Teza, że organizacje pozarządowe są tylko pośrednikiem pomiędzy prawnikiem,
a obywatelem jest uproszczeniem. Jest dla nich miejsce m.in. w obszarze edukacji. Uzupełniają sieć poradnictwa w małych ośrodkach.

Grzegorz Wiaderek: INPRiS nie udziela porad. Analizujemy problem od strony systemowej. Wszyscy powinni wyjść z założenia, że system jest dla ludzi, a w praktyce wygląda to różnie. Już na początku popełniono błędy systemowe.

Jednym z problemów jest płacenie prawnikom za godziny pracy, nie za usługi. To jedna z przyczyn nieefektywności systemu. Kolejny to kryteria dostępu. Jedynym powinno być majątkowe, a nie rozszerzanie na kolejne grupy. Nie ma też kontroli i ewaluacji jakości usług. Dotyczy to zarówno korporacji prawniczych, jak  i organizacji. Ograniczono się wyłącznie do poradnictwa, który jest tylko jednym, a nie jedynym elementem. Projekt prezydencki nie rozwiązuje problemu.

Nie ma powodów, aby  wyłączać z usług organizacje pozarządowe.

W systemie nie ma miejsca dla wyspecjalizowanych organizacji np. zajmujących się określonymi rodzajami niepełnosprawności.

Wskazane byłoby powierzanie poradnictwa osobom i organizacjom osadzonym w środowisku lokalnym. Pomoc prawna i prawnicy są w zasadzie uzupełnieniem. Bardzo dobre efekty przynosi  współdziałanie prawników z organizacjami.

Mecenas Dąbrowski wskazał, że propozycje adwokatów szły w innym kierunku. System nie zakładał tworzenia biur, lecz powierzanie usług istniejącym organizacjom i prawnikom. Pomoc prawna od nieodpłatnej różni się finansującym. Adwokaci rywalizowaliby o klientów opłacanych przez Państwo. Taki system sam by się kontrolował. System zakłada, że koszt porady to 60 zł. Z analiz wynika, że powinny to być dwie porady, łącznie 200 zł.

Profesor Małgorzata  Król  stwierdziła, że działalność Klinik prawa wymaga ugruntowania prawnego. Chodzi na przykład o tajemnicę zawodową.

Jedna z uczestniczek panelu na co dzień koordynująca punkt poradnictwa obywatelskiego wskazała, że w toku konsultacji społecznych nad projektem ustawy, postulowano stworzenie systemu opartego na ośrodkach pomocy społecznej i organizacjach pozarządowych, co pozwoliłoby rozszerzyć poradnictwo także o poradnictwo specjalistyczne. Na szczeblu lokalnym urzędnicy znają organizacje i wiedzą, komu zaufać. Kryterium finansowe nie jest właściwe. Osoby powinny kwalifikować ośrodki pomocy społecznej.

Mecenas Ostrowski poddał pod rozwagę odrębne uregulowanie poradnictwa obywatelskiego i prawnego jako uzupełniających się systemów.

Grzegorz Wiaderek w odpowiedzi na pytanie z sali stwierdził, że problemem jest brak badań dotyczących rzeczywistych potrzeb obywateli w celu budowania systemu poradnictwa.

Odpowiadając na pytanie z sali paneliści zgodnie uznali, że nie ma konkurencji pomiędzy korporacjami zawodowymi a organizacjami pozarządowymi i klinikami prawa.

Podsumowując dyskusję moderatorka stwierdziła, że obowiązujący system jest niewydolny i wymaga zmian, które powinny być przedmiotem szerokiej dyskusji, w której istotną rolę odgrywa także edukacja prawna. 

Ruch samopomocowy osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego

Data: 2017-12-08

 - Dać nadzieję i uwolnić tych, którzy być może nie są jeszcze na to gotowi – mówiła Anna Ocimek podczas panelu „Ruch samopomocowy osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego”.

Osoby chorujące psychicznie wciąż pozostają nieobecne w toczącej się debacie nad problematyką dotyczącą chorób psychicznych oraz ochrony i promocji zdrowia psychicznego. Ideą przyświecającą organizatorom Kongresu jest włączenie do dyskusji tych, którzy bezpośrednio doświadczają trudności – oddanie im głosu. Chorujący – dotychczas osadzeni wyłącznie w roli biernego odbiorcy komunikatów i działań – stają się stopniowo odgrywającymi rzeczywistą rolę partnerami działań. Wyzwaniem stojącym przed Rzecznikiem Praw Obywatelskich jest umacnianie form opartych na włączaniu tych, których prawa wciąż nie są respektowane – a niejednokrotnie wręcz łamane.

W panelu udział wzięły osoby reprezentujące inicjatywy samopomocowe oraz tzw. sojusznicy ruchu pacjentów:

  • Jacek Bednarzak oraz Agnieszka Ejsmont z warszawskiej Grupy Wsparcia Osób z Doświadczeniem Kryzysu Psychicznego TROP, działającej przy wsparciu Porozumienia na Rzecz Wspierania Osób Chorujących Psychicznie
  • Joanna Obiegałka - współtwórczyni i liderka Nieformalnej Grupy Wolni Razem z Warszawy
  • Anna Ocimek studentka Instytutu Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego zaangażowana w działania edukacyjne na rzecz zdrowia psychicznego
  • Tomasz Ferenc – psycholog kliniczny i terapeuta środowiskowy
  • Piotr Harhaj reprezentujący gdyński Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej oraz Pomorską Koalicję na rzecz Zdrowia Psychicznego

Spotkanie moderował prof. Paweł Bronowski, kierownik Zakładu Psychologii Klinicznej Człowieka Dorosłego w Instytucie Psychologii Stosowanej Akademii Pedagogiki Specjalnej. 

W wystąpieniach prelegentów wyraźnie wybrzmiały potrzeby formułowane przez osoby z doświadczeniem choroby psychicznej i ich rodzin oraz tzw. sojuszników rodzącego się ruchu osób z doświadczeniem (pracowników socjalnych, lekarzy, psychologów) – kierowane zarówno do profesjonalistów, jak i otoczenia społecznego.

Na pierwszym miejscu pojawiło się wspieranie inicjatyw – tworzenie możliwości do podejmowania działań, przestrzeni do zagospodarowania przez osoby z doświadczeniem i do współpracy wszystkich tych, którym na sercu leży kondycja polskiego systemu psychiatrii i pomocy społecznej. Potrzeba nowej perspektywy patrzenia i rozumienia ról, jakie odgrywać mogą i powinni chorujący psychicznie: członka grupy samopomocowej, doradcy telefonicznego, działacza społecznego, przyjaciela, pełnoprawnego członka rodziny, towarzysza w zdrowieniu. Nawet będąc osobą po kryzysie, człowiek nadal ma możliwość dokonania wyboru i pokierowania swoim życiem. Taką świadomość budować może w byłych i obecnych pacjentach m.in. aktywne zaangażowanie w inicjatywy samopomocowe.

Podczas panelu poszukiwano odpowiedzi na pytanie, jakie znaczenie mają działania samopomocowe dla osób z doświadczeniem choroby psychicznej i ich bliskich oraz otoczenia. Ich sednem jest wspólnota doświadczeń i przeżyć ich uczestników, na bazie której możliwe jest udzielanie emocjonalnego, psychicznego i informacyjnego wsparcia. Kolejnym aspektem są działania edukacyjne ukierunkowane na wzrost wiedzy i świadomości społecznej oraz destygmatyzację.

Istotną częścią panelu było zaprezentowanie kilku inicjatyw o charakterze samopomocowym działających „od morza do Tatr”, m.in. Grupy Wsparcia Osób z Doświadczeniem Kryzysu Psychicznego TROP z Warszawy, Nieformalnej Grupy Wolni Razem z Warszawy, Fundacji Wspierania Rozwoju Społecznego Leonardo z Krakowa, Pomorskiej Koalicji na rzecz Zdrowia Psychicznego w Gdyni, Fundacji Stabilo z Torunia, Stowarzyszenia Zrozumieć i Pomóc w Poznaniu.

Przedstawione zostały także przykłady wyzwań, jakie mogą stanąć przed tymi, którzy podjęli się zadania wspierania osób z doświadczeniem. Self adwokat zasygnalizował wyraźną potrzebę stworzenia tzw. „bezpieczników” dla osób tworzących ruch samopomocowy. W odpowiedzi psychiatra zaproponowała m.in. superwizję.

Jednym z punktów spotkania była również próba aktywizacji uczestników do dyskusji opartej na wspólnym narzekaniu. Pokazało ono, jak różne są problemy i wyzwania, z jakimi zmagamy się na co dzień. Ponadto uświadomiło, że nie każdy z nas chce narzekać lub nie jest gotowy do dzielenia się swoimi sprawami z innymi. Okazało się jednak, że są wśród nas również optymiści – zamiast narzekania pojawiły się bowiem słowa: „Jestem szczęśliwy”.

Panel pokazał, że spotkania tego typu są niezwykle potrzebne. Stwarzają bowiem przestrzeń do rozmowy, wymiany doświadczeń i spostrzeżeń, nawiązywania kontaktów i budowania relacji. Inicjatywy samopomocowe przestają być samotnymi wyspami, co daje nadzieję na to, że głos doświadczających dyskryminacji nie tylko będzie wysłuchany, ale stanie się przedmiotem głębszej refleksji tych, którzy odpowiadają za szeroko rozumianą ochronę zdrowia psychicznego w Polsce. Współcześnie w świetle badań naukowych, doniesień i relacji osób doświadczonych, jakiekolwiek działania na rzecz osób wykluczonych nie mogą być skuteczne bez dialogu pomiędzy nimi, profesjonalistami, rodzinami. Koncept ten wpisuje się we współczesną politykę społeczną opartą na idei trialogu – osób doświadczonych, rodzin i profesjonalistów.

Wzmocnione zostało także znaczenie dalszego włączania Rzecznika Praw Obywatelskich w te formy obywatelskiego działania, które będą wspierały taką a nie inna wizję samopomocy prowadzącej do respektowania praw obywatelskich.

W grupie siła.

Świadoma zgoda pacjenta na zabieg medyczny

Data: 2017-12-08

 „W dziedzinie medycyny i biologii muszą być szanowane w szczególności swobodna i świadoma zgoda osoby zainteresowanej, wyrażona zgodnie z procedurami określonymi przez ustawę.”

 art. 3 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej.

 

Polskie prawo wymaga, by każdy zabieg medyczny był poprzedzony z jednej strony udzieleniem pacjentowi informacji o samym zabiegu i jego następstwach, z drugiej, wyrażeniem przez pacjenta zgody na wykonanie zabiegu. W praktyce jednak bywa z tym różnie, o czym świadczą kierowane również do Rzecznika Praw Obywatelskich skargi. Poświęcony temu zagadnieniu panel ma przede wszystkim pozwolić na zdefiniowanie przyczyn tego zjawiska i ewentualnych środków, którymi można zaradzić istniejącym problemom.

W panelu moderowanym przez Joannę Pietrusiewicz – prezeskę Fundacji Rodzić po Ludzku (współgospodarza panelu) uczestniczyli: Filip Dąbrowski – lekarz rezydent, członek Prezydium Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, Olga Kozieł – prawniczka, ekspertka prawa medycznego w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta i Iwona Adamska-Sala - specjalistka polityki społecznej, współpracowniczka Fundacji Rodzić po Ludzku.

Oto relacja z panelu przygotowana na gorąco:

Olga Kozieł przybliżyła uczestnikom zakres praw pacjenta wynikających z powszechnie obowiązującego prawa. Jedne z głównych miejsc w katalogu tych praw zajmują prawo do wyrażenia zgody na udzielenie świadczenia zdrowotnego i prawo do informacji.

- Są one ze sobą nierozerwalnie związane. Warunkiem udzielenia zgody jest uprzednie uzyskanie pełnej informacji – wskazywała.

Iwona Adamska-Sala w swoim wystąpieniu porównała teorię z praktyką w oparciu o przeprowadzone przez Fundację Rodzić po Ludzku badania jakości opieki okołoporodowej.

- Z zebranych przez nas ankiet wynika, że tylko nieco ponad 60% pacjentek uznawało się za „poinformowane” o przebiegu porodu i udzielanych świadczeniach – wyjaśniła.

Filip Dąbrowski prezentując swoje spostrzeżenia stwierdził, że przepisy przedstawiają pewien ideał, ale wymaga zastanowienia, czy w każdych warunkach jest on osiągalny.

- Jako lekarze musimy zawsze mieć na względzie dobro pacjenta. W stanach nagłych czasami musimy polegać na zgodzie ustnej, bywa że nie możemy tracić nawet minuty na tłumaczenie – wskazał.

W jego ocenie problemem jest brak czasu po stronie lekarzy, a także niedostateczna ich edukacja. Lekarze nie są specjalnie szkoleni do rozmowy z pacjentami i zrozumiałego przekazywania informacji. Wyjaśnił, że czasami realizacja obowiązków informacyjnych może prowadzić do absurdów, a nawet zagrożenia zdrowia pacjenta:

- Nie dajmy się zwariować – nie na wszystko jesteśmy w stanie odebrać pisemną zgodę. Weźmy na przykład założenie wenflonu, co nie jest zabiegiem obarczonym ryzykiem. Nie możemy sprowadzić procedur medycznych do biurokracji, bo nie będzie czasu na leczenie – mówił.

Jako świetne rozwiązanie problemu z brakiem czasu na informowanie pacjenta, uczestnicy dyskusji wskazali na funkcjonujące już w niektórych szpitalach formularze zgody ze szczegółowymi informacjami dla pacjenta.

- Nie zastąpią rozmowy z lekarzem, ale sprawią, że lekarz skupi się na wyjaśnieniu wątpliwości pacjenta po zapoznaniu się z informacjami – wskazała Olga Kozieł.

Ważne jest przy tym, by formularze te zawierały szczegółowe informacje o ryzykach związanych z planowanym zabiegiem, a także by były pisane zrozumiałym językiem.

Dyskutanci zgodzili się również z potrzebą położenia w edukacji lekarzy większego nacisku na prawa pacjenta. Edukacja o prawach pacjenta powinna się rozpocząć na najniższym etapie edukacji (od pierwszego roku studiów).

- Błędem kształcenia lekarzy jest nieuwzględnianie aspektów humanitarnych medycyny – wskazywała prof. Eleonora Zielińska.

Odrębną kwestią jest poprawienie organizacji pracy w szpitalach.

- Czas oczekiwania na rozmowę z lekarzem jest często zmarnowany. Pacjent może otrzymać pisemną informację w recepcji i czekając na lekarza zapoznać się z nią – podniosła mec. Miłosława Zagłoba.

Postulaty te należy wcielić w życie wspólnymi siłami – we współpracy lekarzy, pacjentów i środowiska naukowego.

Ubezwłasnowolnienie – reforma czy likwidacja? O potrzebie wprowadzenia wspieranego podejmowania decyzji.

Data: 2017-12-08

- Instytucja ubezwłasnowolnienia jest zła z punktu humanitarnego i z punktu widzenia całego systemu praw człowiekawskazywał prof. Roman Wieruszewski podczas panelu „Ubezwłasnowolnienie – reforma czy likwidacja? O potrzebie wprowadzenia wspieranego podejmowania decyzji.”

Osoby z niepełnosprawnością intelektualną mają prawo do samostanowienia. Warunkiem autonomii decyzyjnej jest zdolność do czynności prawnych. Zgodnie z ratyfikowaną i obowiązującą w Polsce Konwencją ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, obowiązkiem państwa jest zagwarantowanie środków wsparcia w korzystaniu ze zdolności do czynności prawnych dla tych osób, które mogą tego potrzebować.

Tymczasem w Polsce, jedyną stosowaną wobec osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną instytucją dotyczącą zdolności do czynności prawnych jest ubezwłasnowolnienie. Mimo wielu orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, stanowisk Komitetu ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, a także wiodących organizacji międzynarodowych, w Polsce wciąż obowiązuje ubezwłasnowolnienie w kształcie z lat 60. ubiegłego wieku.

Podczas dyskusji prof. Roman Wieruszewski zauważył, że Konstytucja, interpretowana holistycznie, zachęca do rezygnacji z ubezwłasnowolnienia, wskazując na podstawową zasadę godności człowieka. W jego opinii, ubezwłasnowolnienie jest obecnie równoważne ze śmiercią cywilną.

Sędzia Henryk Walczewski z Ministerstwa Sprawiedliwości stwierdził, że ktoś, kto ma jakieś ograniczenia, fizyczne czy umysłowe, nie staje się mniej wartościowym człowiekiem. Problemem jest stopniowalność zdolności do czynności prawnych, gdyż skrajne przypadki nie powinny być przesłanką do formułowania przepisów dotyczących wszystkich. - Tam, gdzie ograniczenia człowieka przeszkadzają w wykonywaniu jego praw, należy mu się wsparcie – podkreślał.

Dr Monika Zima-Parjaszewska z Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób Niepełnosprawnych Intelektualnie wskazała, że Polska musi dostosować swój system prawny do norm prawa międzynarodowego, w tym zwłaszcza do Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami. Zaznaczyła także, że w 2016 r. było prawie 14 tys. wniosków o ubezwłasnowolnienie, a w tym roku wpłynęło już 7,5 tys. Z załatwionych spraw ponad 8 tys. to ubezwłasnowolnienia całkowite, zaś jedynie 829 to częściowe.

Dr Mariusz Sorysz z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury podniósł konieczność przemyślanego tworzenia przepisów, mających zastąpić instytucję ubezwłasnowolnienia, by grupa osób, których dotyczy, nie została bez wsparcia.

Rozwiązaniem idealnym, według dr Moniki Zimy-Parjaszewskej, byłoby ustanowienie asystencji prawnej dla osoby potrzebującej wsparcia. Asystentem powinien być ktoś z odpowiednim certyfikatem, oczywiście może być to ktoś z rodziny, ale jest to rozwiązanie bardzo obciążające. Celem asystencji powinno być niezależne życie w społeczności lokalnej. Wspieranie, a nie zastępowanie, prowadzi do zatrudniania osób wspieranych, zarabiania przez nie pieniędzy, nawiązywania związków i posiadania dzieci. Nawet w skrajnych wypadkach, gdy w konkretnym momencie osoba nie może przekazać swej woli, wsparcie powinno być określane zakresowo – na jakiś czas i w jakiejś sferze.

Głosy z sali

Sławomir Besowski, przedstawiciel fundacji Centrum Praw Osób Niepełnosprawnych, wskazał, że obecnie nauka pozwala przesuwać granice kontaktu z osobami wcześniej uznawanymi za całkowicie niekontaktowalne - i dlatego musi być rozwiązanie, które takie nowe osiągnięcia uwzględnia.

Prokurator Małgorzata Szeroczyńska przedstawiła podstawowe regulacje projektu Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego, który nie został wdrożony do dalszych prac legislacyjnych z powodu rozwiązania Komisji. Zakładał on zastąpienie ubezwłasnowolnienia czterostopniową opieką, polegającą na pomocy faktycznej, w tym pomocy w przekazywaniu woli. Projekt w skrajnej, czwartej formie opieki zakładał możliwość orzeczenia zastępczego podejmowania decyzji przez opiekuna. Prokurator Szeroczyńska zaznaczyła, że nie zgadza się z terminologią projektu.

Dr Paweł Kubicki, przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Gerontologicznego, zwrócił uwagę, że omawiana kwestia będzie dotykała coraz większej liczby osób starszych, zwłaszcza ze zmianami dementywnymi. Seniorzy stają się ofiarami różnego rodzaju nadużyć, w tym finansowych.

Jarosław Jagura z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka wskazał, że konieczna jest – poza prawem materialnym – także zmiana procedury, by faktycznie możliwa była ocena przez sąd, jakie są potrzeby osoby, której postępowanie dotyczy, obecne posiedzenia są bowiem zbyt krótkie.

Prof. Wieruszewski oraz prokurator Szeroczyńska uznali, że art. 62 Konstytucji, mówiący o ubezwłasnowolnieniu, nie jest przeszkodą do likwidacji tej instytucji drogą ustawodawstwa zwykłego.

W podsumowaniu prelegenci stwierdzili, że kluczowe jest to, by ubezwłasnowolnienie, jako śmierć cywilna, wyparowała z głów i z systemu.

 

Panel Rzeczników – przeszłość, teraźniejszość, przyszłość

Data: 2017-12-08

Panel Rzeczników – Przeszłość, Teraźniejszość, Przyszłość

 

„Wolność jest jak powietrze, dlatego prawa człowieka i rozwój gospodarczy są ze sobą bezpośrednio powiązane” - powiedziała podczas dyskusji prof. Irena Lipowicz, była Rzeczniczka Praw Obywatelskich. Rola RPO jest dziś coraz ważniejsza, ale warunki do jej wypełniania coraz trudniejsze.

„Powiedzcie Państwo o tym, jaka  była rola Rzeczników w czasach, kiedy sprawowaliście ten urząd, a jaka jest teraz. Czy RPO będzie nam jeszcze potrzebny? Można dziś działać?” – pytał moderator Jarosław Kuźniar (Onet.pl). Paneliści, wśród których znaleźli się byli RPO, odnieśli się do swoich doświadczeń. Przede wszystkim jednak wskazali na różnice w stosunku do wyzwań, z jakimi zmaga się obecny RPO, Adam Bodnar.

W dyskusji udział wzięli: prof. Ewa Łętowska (RPO w latach 1987-1992), prof. Adam Zieliński (RPO w latach 1996-2000), prof. Irena Lipowicz (RPO w latach 2010 – 2015), dr Adam Bodnar (RPO od roku 2015). Prezentację na temat działalności prof. Tadeusza Zielińskiego wygłosił Lesław Nawacki.

Prof. Łętowska powiedziała, że praca RPO jest dziś dużo trudniejsza. Urząd nie może już korzystać ze wsparcia mediów, które mają skupiają się na tematach trywialnych, a nie rzeczywistych problemach społeczeństwa. „Adam Bodnar a będzie miał tyle możliwości, ile sobie wyszarpnie. Ja mogłam liczyć na media, pan Bodnar musi wciskać swój przekaz między obrazki kotów”, mówiła. „Dziś to jest ostra walka na ringu. Za moich czasów, w latach 1996-2000, jeszcze wiał wiatr historii”, potwierdza Adam Zieliński. „Ówcześni rządzący rozumieli potrzebę praw człowieka. Dziś to jest zwijanie praw człowieka”. Taki obraz sytuacji potwierdzał prof. Andrzej Zoll: „W latach 2000-2006 polityczna sytuacja w Polsce była korzystniejsza. Owszem, bardzo ciężkim zadaniem była ochrona najsłabszych. Pamiętajmy, jakie wtedy było choćby bezrobocie – a standardową odpowiedzią władz było «Ma Pan racje, ale nie mamy pieniędzy». Nie było konfliktu na poziomie zasad, ale sytuacja gospodarcza była tak trudna”.

Sam Bodnar mówił, że „od co najmniej dwóch lat władza jest koncentrowana w jednych rękach. Państwo ma coraz większą siłę, może więcej ze względu na hierarchiczne podporządkowanie. A instytucje kontrolne słabną. Dlatego i obywatel staje się mniej ważny”. Jako przykład podał zeszłoroczne rozszerzenie kompetencji służb specjalnych, które dziś działają poza kontrolą społeczną. Sytuację wyróżniającą obecną kadencję RPO od poprzednich jest status Trybunału Konstytucyjnego – twierdził – która w bezprecedensowy sposób negatywnie wpływa na pracę jego zespołu. „To, co mnie różni od poprzedników, to sytuacja z Trybunałem Konstytucyjnym. Nie mam komu «wystawiać  piłek» – jak rolę RPO opisywała prof. Łętowska. Ocenę prawna zastąpiła w Trybunale ocena polityczna”. Dodał że „o uchwaleniu przez władzę reformy sądownictwa, nasza współpraca z wymiarem sprawiedliwości będzie jeszcze bardziej utrudniona”.

Jarosław Kuźniar pytał też uczestników o to, jakie znaczenie ma obecnie obywatel wobec państwa. Według prof. Łętowskiej obecnie Polska jest państwem prawa jedynie na papierze. „W rzeczywistości następuje odpływ standardów. Resorty siłowe uczą się już nie praw człowieka, ale czegoś innego – jak wykorzystywać możliwości polityczne, żeby wygodniej im się pracowało”. Adam Zieliński przypomniał drugi artykuł Konstytucji mówiący o tym, że Polska jest państwem prawa, postępującym zgodnie z zasadami sprawiedliwości społecznej. „Cała sztuka to zachowanie równowagi między państwem prawa a zasadą sprawiedliwości społecznej. Dziś szala przechyliła się na drugą stronę”.

Prof. Andrzej Zoll także przyznawał, że kiedy on sprawował stanowisko RPO sytuacja polityczna była znacznie bardziej korzystna dla jego działalności, pomimo ogromnych wyzwań systemowych związanych z ubóstwem dużej części społeczeństwa i wysokim bezrobociem. Lesław Nawacki – dyrektor Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w Biurze RPO – wspominał działalność nieżyjącego już prof. Tadeusza Zielińskiego, który pełnił funkcję Rzecznika w latach 1992-1996. „Dla Profesora najważniejsza więc była zasada, że granicą wolności są prawa innego człowieka”. Nawacki podkreślał też wagę moralności i walkę o zabezpieczenia socjalne dla obywateli takie jak zapewnianie miejsca zamieszkania oraz dostępu do opieki zdrowotnej.

Dlaczego sytuacja praw obywatelskich w Polsce wygląda dziś tak a nie inaczej? -  pytał Kuźniar. Za główną przyczynę prof. Lipowicz uznała zbyt długie ignorowanie potrzeb najuboższych i najbardziej potrzebujących obywateli, które  stworzyło polityczny grunt dla populistów. Lipowicz zaznaczyła również, że ideą RPO jest państwo, które służy człowiekowi. Dzisiaj próbuje się odwrócić te bieguny i realizować politykę, zgodnie z którą wszystkie instytucje publiczne mają realizować interes władzy. Była RPO sprzeciwiła się temu zdecydowanie, a swoją wypowiedź podsumowała mówiąc, że „wbrew temu, co twierdzą niektórzy prawa człowieka są uniwersalne, a nie są wymysłem Europy Zachodniej”.

Zapytani o prawa człowieka w dzisiejszym świecie paneliści zgodnie odpowiadali, że słabnie ich znaczenie. Według prof. Łętowskiej prawa człowieka nie są modne, co jest związane z postawą większości mediów i współcześnie dominującymi tendencjami politycznymi. Według prof. Zielińskiego, punktem zwrotnym w dziejach współczesnych praw człowieka były zamachy w Nowym Jorku w 2001 roku, a obecnie negatywną tendencję wzmacnia ogólnoświatowy kryzys demokracji liberalnej. „W latach 90. korzystaliśmy ze wzorów skandynawskich, ale byliśmy również inspiracją dla innych krajów, zwłaszcza tych leżących we wschodniej Europie” - mówił Zieliński. W końcowej części spotkania paneliści odnieśli się również do pytań z sali, które poruszały kwestie możliwego upolitycznienia stanowiska RPO i działań osób indywidualnych na rzecz praw człowieka.

Paneliści zgodzili się, że to właśnie z praw człowieka wynika obowiązek zajmowania zdecydowanego stanowiska przeciwko nadużyciom władzy. A prawo, które zazwyczaj jest uśpione, reaguje na bodźce. Mogą być nimi działania RPO, ale także każdego obywatela z osobna. 

Z sali padło m.in.pytanie, jak takie działania mają wyglądać małej miejscowości? („ I nie mówcie, że mam działać w organizacji pozarządowej”).  Ewa Łętowska podpowiedziała, że trzeba umieć mówić „nie”. Adam Bodnar  podkreślił znaczenie postaw obywatelskich: „Jedna osoba może przez wnioski o dostęp do informacji publicznych prześwietlić  spółki lokalne. Jedna osoba może zrobić spotkanie, choćby z rzecznikami, dla swoich sąsiadów”. Prof. Lipowicz dodała: Warto się zająć sprawami najsłabszych.

Podczas panelu na oczach uczestników powstawała relacja graficzna, której ostateczny efekt jest załączony poniżej.

Jakub Bodziony, „Kultura Liberalna”

 

Działania na rzecz równego traktowania. Obecne wyzwania. Budowanie sojuszy z samorządami prawniczymi

Data: 2017-12-08

- Dyskryminacyjne traktowanie niedługo może dotyczyć nie tylko grup mniejszościowych, ale nas wszystkich -  mówiła Karolina Kędziora z Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, które było współorganizatorem panelu „Działania na rzecz równego traktowania. Obecne wyzwania. Budowanie sojuszy z samorządami prawniczymi.”

Opowiedziała o działalności PTPA – organizacji skupiającej prawniczki i prawników działających pro bono na rzecz równego traktowania. Podkreślała, że PTPA przykłada ogromną wagę do różnego rodzaju współpracy, zawiązywanej na rzecz skutecznego działania w obronie praw człowieka, w tym w ramach koordynowanego przez siebie programu Pro Bono – Prawnicy dla równości, który łączy podnad 70 pełnomocniczek i pełnomocników z całego kraju. W ramach programu działają adwokaci, radcy prawni oraz aplikanci. Prawnicy działający w ramach Pro Bono prowadzą obecnie kilkadziesiąt postępowań w całej Polsce.

Marta Rawłuszko – socjolożka i badaczka społeczna, opowiedziała o zjawisku przemocy wobec osób LGBT oraz przemocy wobec kobiet. Przedstawiła też działalność Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej.

- Przez długi czas nasza działalność nie kojarzyła nam się ze współpracą z prawnikami. Skupialiśmy się raczej na dyskryminacji występującej w relacjach społecznych np. między uczniami. Prowadzimy badania, piszemy raporty  o powszechnym zjawisku dyskryminacji w szkołach. Staramy się również proponować rozwiązania, prowadzimy szkolenia. Chcemy wyobrazić sobie szkołę, która rozpoznaje i reaguje na dyskryminację. Skład TEA to głównie edukatorzy, szkoleniowcy, nauczyciele. Nie mamy żadnego prawnika. Do niedawna wydawało nam się, że my skupiamy na zupełnie czym innym niż prawnicy – na kształtowaniu postaw społecznych – mówiła Marta Rawłuszko.

W trakcie dyskusji przedstawiła kilka przykładów dyskryminacji:

  1. Rodzice 10 letniego ucznia zaprotestowali, ponieważ na początku każdej lekcji odmawiano modlitwę. Każde dziecko, bez względu na wyznanie było do tego zobowiązane. Sprawą zainteresowali się dziennikarze, ostatecznie trafiła do kuratorium oświaty. Rodzic zainteresował też całą sprawą TEA. Kuratorium wystąpiło do szkoły, by zaprzestano modlitwy do czasu wyjaśnienia sprawy, szkoła przesunęła jedynie modlitwę o jedną minutę przed każdą lekcją. I jednocześnie skierowała sprawę do sądu rodzinnego i pozwała rodziców o demoralizację. -  Zwróciliśmy się do PTPA. Okazało się, że osoby, które do nas się  zwracają potrzebują wsparcia prawnego – wtedy po raz pierwszy skorzystaliśmy z sieci programu Pro Bono. Sprawa zakończyła się sukcesem – zaznaczyła Marta Rawłuszko. Karolina Kędziora zwróciła uwagę, że rodzice i dziecko ponieśli wysokie koszty społeczne, m.in. alienacji w lokalnej społeczności.
  2. Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych Warszawy i Mazowsza rozesłało do szkół pismo, w którym wymienia kila organizacji, m.in. TEA, oraz konkretnych edukatorów. To swoistego rodzaju ostrzeżenie. W piśmie podkreślano, że Towarzystwo Edukacji Antydyskryminacyjnej demoralizuje i seksualizuje dzieci, narusza  prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoim sumieniem. -  W tej sprawie też zwróciliśmy się do PTPA i obecnie znajdujemy się na etapie działań przedsądowych. To jest przykład niespodziewanego sojuszu, który jest bardzo potrzebny – podkreślała Marta Rawłuszko.

Karolina Kędziora zaznaczyła, że budowanie tego typu sojuszy to tak naprawdę element budowania społeczeństwa obywatelskiego.

Mec. Sylwia Gregorczyk-Abram – pełnomocniczka dziekana Warszawskiej Izby Adwokackiej ds. współpracy z organizacjami pozarządowymi opowiedziała o doświadczeniach współpracy samorządu adwokackiego z trzecim sektorem. To m.in.:

  1. Projekt szkoleń dla organizacji pozarządowych m.in. z prawa pracy.
  2. Szkolenie, którego inicjatorem było PTPA, dotyczące zasad przeprowadzania zatrzymań i przesłuchań przez organy ścigania.

- Centrum Praw Kobiet – po przeszukaniu, które się u nich odbyło zadzwoniło właśnie do mnie. Ja i dwie moje koleżanki pojechałyśmy na to przeszukanie, aby wesprzeć organizację. Pokazało to skuteczność tego szkolenia – podkreślała mec. Gregorczyk-Abram.

- Robiliśmy również symulacje obrad z organizacjami pozarządowymi m.in. z Centrum Praw Kobiet, Autonomią. Współpracujemy z Sądem Okręgowym w Warszawie, który wynajmuje nam sale, a organizacje wśród swoich podopiecznych rozsyłają informacje o przygotowywanej symulacji rozprawy sądowej, która w pełni oddaje charakter posiedzenia. Organizacje dzięki temu mogą zaoferować swoim podopiecznym „coś ekstra”. Ostatnią symulację przeprowadziliśmy w związku z akcją 16 dni przeciw przemocy – przypominała przedstawicielka warszawskiej ORA.

Opowiedziała także o inicjatywie adwokatów, którzy pojechali na granicę do Terespola, by pomóc osobom, które ubiegały się o ochronę międzynarodową i chciały przekroczyć granicę. - Nie wpuszczono nas. Nie dopuszczono do klientów. Ale informacja  o sytuacji Terespolu poszła w świat. W ramach współpracy złożyliśmy interim measures. To było bardzo ważne doświadczenie dla adwokatów. Pokazało, że pracownicy organizacji pozarządowych mogą nam wiele dać w związku ze swoim ogromnym doświadczeniem. Nie byłoby tego gdyby organizacje pozarządowe nie przyszły do ORA w Warszawie – podkreślała mec. Gregorczyk-Abram.

Organizacje są również niezwykle przydatne dla adwokatów m.in. poprzez sporządzanie opinii przyjaciela sądu – amicus curiae lub wysyłania obserwatorów na rozprawy.

- Zależy nam, by profesjonalni pełnomocnicy dostrzegali  trzeci sektor. Dlatego też informujemy o naszej działalności i wiedzy w środowisku prawniczym – wskazywała Karolina Kędziora.

Mirosława Makuchowska – wiceprezeska Kampanii przeciw Homofobii opowiadała o początkach KPH, m.in. o pierwszych Marszach Równości, które spotykały się z ogromną dozą agresji. Sprawy i pogróżki były zgłaszane policji, z prośbą o ochronę. Prośby o prewencyjne interwencje były pozostawiane bez odzewu. Spotykano się również z niechęcią ze strony miasta. Działacze KPH, jako nie-prawnicy, w przeważającej mierze nie do końca wiedzieli, jak i czy mogą reagować w takich sytuacjach. Mirosława Makuchowska zwróciła uwagę na konieczność istnienia wsparcia prawnego na poziomie lokalnym – co m.in. daje program Pro Bono koordynowany przez PTPA.

- Ludzie nie będą korzystać ze swoich praw, jeżeli nie będą wiedzieli, że mogą. Zmiana prawna musi iść w parze ze zmianą społeczną – podkreśliła przedstawicielka KPH.

 - Jest bardzo ważne, by o prawa osób LGBT dopominały się nie tylko te osoby, ale również heteroseksualni sojusznicy i sojuszniczki. Pierwszą taką grupą, do której się zwróciliśmy o takie wsparcie, byli rodzice osób LGBT – mówiła Mirosława Makuchowska opowiadając o kampanii „Odważcie się mówić.”

KPH współpracuje też z osobami publicznymi, które są sojuszniczkami i sojusznikami osób LGBT. Sylwia Gregorczyk Abram zwróciła uwagę, na to jak ważne jest wykorzystywanie osób publicznych przy kampanii Wolne Sądy (podobnie jak w przypadku wsparcia KPH przez osoby publiczne).

O zaangażowaniu  na poziomie międzynarodowym w działania pro bono opowiedziała  mec. Agnieszka Wardak z kancelarii Dentons.

- Moja działalność pro bono wzięła się z edukacji i współpracy z trzecim sektorem. Po pierwsze jestem stypendystką Open Society Institute- prowadziłam badania na temat zakazu zbliżania się, kiedy jeszcze takiego przepisu w polskim prawie nie było. To ziarno, które zasiano we mnie podczas tego stypendium, wyrosło. Wierzę, że adwokat, jest rzemieślnikiem, który ma za zadanie podchodzić do każdego klienta bez względu na to, jakie ten ma przekonania lub kim jest – podkreślała mec. Agnieszka Wardak.

 

Gwarancje procesowe oskarżonego i respektowanie zasady równości broni w modelu postępowania przyjętym w nowelizacji procedury karnej

Data: 2017-12-08

„Stoimy w takim momencie ustrojowym, że każdy z nas może stać się obywatelem K. z „Procesu” Franza Kafki”

Celem panelu była analiza aktualnych (w świetle nowelizacji procedury karnej oraz jej kolejnych zmian), gwarancji procesowych oskarżonego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa do obrony i prawa dostępu do pomocy prawnej.

Uczestnicy panelu rozważali znaczenie zasady równości broni w modelu postępowania karnego przyjętym po nowelizacji Kodeksu postępowania karnego, jej zagrożenia i ich skutki. Uczestnicy próbowali m. in. znaleźć odpowiedź na pytania, jaka jest pozycja oskarżonego i oskarżyciela po zmianach, jakie istnieją w związku z tym zagrożenia dla rzetelnego procesu sądowego, prawa do obrony czy też dostępu do sądu, czy zasada równości broni może w pewnych przypadkach doznawać ograniczeń.

W panelu udział wzięli:

Jacek Dubois, adwokat, obrońca w wielu głośnych procesach karnych, wiceprzewodniczący Trybunału Stanu.

Krzysztof Parchimowicz, prokurator byłej Prokuratury Generalnej, przeniesiony od 9 marca 2016 roku na stanowisko prokuratora prokuratury rejonowej, prezes Stowarzyszenia Lex Super Omnia.

Dariusz Świecki, Sędzia Sądu Najwyższego w Izbie Karnej, przewodniczący I Wydziału Zagadnień Prawnych, dr hab., profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Panel poprowadziła Ewa Ivanova, dziennikarka Gazety Wyborczej.

Relacja na gorąco:

Prowadząca panel Ewa Ivanova zwróciła uwagę, iż dzisiaj są przegłosowywane ustawy, które będą miały dotkliwy wpływ na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Dlatego trudno w czasie dyskusji abstrahować od sytuacji związanej z sądami.

Mecenas Jacek Dubois podkreślił, że Konstytucja stanie się ostatnim ratunkiem sądu, żeby prawo było respektowane. Powołał się na wyrażane w myśli Heraklita, Platona i Hegla założenie, że przed sądem niezawisłym dochodzi się do prawdy. Nowe prawo o prokuraturze pozwoliło na ręczne sterowanie, możliwość ingerencji w poszczególne sprawy oraz na wyłączenie odpowiedzialności dyscyplinarnej w przypadku działania w interesie społecznym.

Wprowadzając art. 168a k.p.k. władza naruszając prawo zaczęła wdzierać się w naszą prywatność używając niedozwolonych prowokacji. Kusi i jeśli ktoś pokusie ulegnie, to władza może z takich dowodów korzystać. Sądy nie są bezradne, bo mają wielkiego pomocnika w postaci Konstytucji. Przywołać tu należy wspaniały wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Mecenas Dubois stwierdził, że wszystkie te projekty zmiany prawa procesowego służą temu, żeby tego człowieka trzymać w zamrażalce, eliminować z normalnego życia. Ktoś może być wiecznym podejrzanym, oskarżonym. Prokurator może postawić zarzut, który praktycznie jest poza kontrolą. Czy nie powinna być kontrola postanowienia o przedstawieniu zarzutów? Czy nie powinno być na to zażalenie do sądu, który skontrolowałby, czy istnieją podstawy, by kogoś nazywać podejrzanym?

W ocenie Jacka Dubois to nie jest żadna nowelizacja. To jest jak bumerang z turbodoładowaniem: to co dobre skończyło się, a wróciliśmy do starego modelu inkwizycji.

Prokurator Krzysztof Parchimowicz mówił o zaleceniach i instrumentach międzynarodowych określających standardy niezależności prokuratorów. Bezstronny prokurator publiczny jako gwarancja rzetelnego procesu. Pozornie nie powinniśmy mieć wątpliwości co do bezstronności prokuratora: kieruje się przepisami prawa, nie jest związany z żadną ze stron.

Niezależność prokuratora jest czymś innym niż niezawisłość sędziego. Najważniejszym elementem prokuratury jest niezależność od organów władzy. Wszelkie zalecenia rządu kierowane do prokuratorów: transparentne, publikowane, powszechnie dostępne i zamieszczane w aktach postępowania. Prokurator Parchimowicz przypomniał, że aktualnie Komisja Wenecka pracuje nad raportem dotyczącym polskiej prokuratury.

Ewa Ivanova spytała ostatniego panelistę, czy sędziowie mają też poczucie pewne zagrożenia? Czy wiedzą o tym, że są ostatnią gwarancją?

Sędzia Dariusz Świecki zwrócił uwagę na to, że rola sądu jest jasno określona w Konstytucji. Mówi o niej art. 45 wskazując standardy wymierzania sprawiedliwości. Niezawisłość sędziego - obawa czy jej brak, że będzie postępował zgodnie ze swoim sumieniem - jest istotna dla komfortu pracy. Kontestowanie decyzji wkalkulowanie jest w zawód sędziego. Atmosfera wokół sądów nie sprzyja komfortowi pracy. To jest czas próby dla każdego sędziego z punktu widzenia, jak będzie te obowiązki wykonywał.

Nowe przepisy zaburzają zasadę równości stron. Sędzia Świecki podał trzy przykłady. Po pierwsze, przepis ograniczający swobodę wyłączania jawności rozprawy pod warunkiem braku sprzeciwu prokuratora, który wiąże sąd. Po drugie, sąd wiąże wniosek oskarżyciela o zwrot sprawy do postępowania przygotowawczego, które będzie się toczyło w sposób niekontrolowany przez sąd. Nie ma przy tym limitu trwania postępowania przygotowawczego. Będzie trwało aż do przedawnienia karalności czynu. Ogranicza to oskarżonego - uniemożliwia mu uwolnienie się od zarzutów. Po trzecie, kwestia dopuszczenia nielegalnych dowodów z art. 168a k.p.k.

Nowela z 1.7.2015 r. zwiększała kontradyktoryjność w modelu mieszanym. Głównym celem tej reformy było jednak zwiększenie aktywności procesowej oskarżyciela publicznego. By był zainteresowany popieraniem aktu oskarżenia. By nie spoczywało to tylko na sądzie. Bezstronność sądu to nie tylko wewnętrzne uczucie - przekonanie sędziego, ale przejaw bezstronności zewnętrznej. Obecnie w procedurze karnej - oskarżony nie zna okoliczności, na które dowody zostaną przeprowadzone, choć sam musi składać wnioski dowodowe ze sformułowaniem tezy. W ten sposób oskarżyciel może zgłaszać dowód nieprzydatny.

Czy tak naprawdę w ogóle zasada równości broni istnieje w procesie karnym?

Adwokat Jacek Dubois zaznaczył, że kwestia równości broni najbardziej zachwiana jest w postępowaniu przygotowawczym w płaszczyźnie przepisów i praktyki. Szereg gwarancji ustawowych nie jest stosowany: kwestia kontaktu z adwokatem, który powinien być na żądanie w każdej chwili. W praktyce klienci nie są instruowani, a prośba o kontakt jest odkładana. Kontakt z zatrzymanym w praktyce napotyka na mur niemożności. Nie ma funkcjonariuszy, który wpuści adwokata. Nie można wejść do komisariatu. Nie dochodzi do kontaktu. W prokuraturze zdarzały się sytuacje uniemożliwiania kontaktu obrońcy z osobą podejrzaną przez prowadzącego postępowanie. Mecenas Dubosi podkreślił, że duża część skazań zapada na podstawie pierwszych przesłuchań. Aktualne techniki przesłuchań oparte są na wzorze FBI - za pośrednictwem metod psychologicznych osoba przesłuchiwana uznawała, że powinna się przyznać, że będzie to dla niej korzystne.

Utrudniony jest również dostęp do akt, zwłaszcza przy zastosowaniu tymczasowego aresztowania nie ma dostępu do wszystkich dowodów. „Praktyka jest taka, że stykamy się z prokuratorem, który mówi, że bardzo chętnie by wszystko pokazał, ale nie ma. Sąd bez zgody prokuratora nie przekaże akt. Między istnieniem przepisu a jego realnym wykonaniem okres kilku dni czy tygodni. To powoduje, że nie ma równości broni”.

Zdaniem mecenasa Dubois adwokat ma prawo prowadzić kontrpostępowanie. Tymczasem adwokat obawia się nawiązać kontakt ze źródłem dowodowym, bojąc się popełnić czyn zabroniony. Nie ma rozróżnienia rozmowy w celu uzasadnienia tezy dowodowej a wpływaniem na świadka (art. 239 k.k.). Ustawodawca powinien zapewnić, żeby obrońca mógł w sposób godny i normalny formułować i weryfikować tezy dowodowe.

Ograniczenia wynikają z braku zaufania do sądu.

Mecenas Dubois miał do czynienia z następującą sytuacją. Złożył wniosek, że chce wziąć udział w postępowaniu dowodowym. Prokurator zapytał: w jakich konkretnie? We wszystkich, odpowiedział mecenas. W jakich? W takich jakie prokurator przeprowadzi. Tzn. w jakich?

Wskazał również na utrudniony kontakt z prokuratorem. Jego zdaniem nowelizacja powinna nakładać obowiązek na prokuratora zajęcia stanowiska. Powinna istnieć możliwość zawarcia ugody przedprocesowej z gwarancją skutku. Nie ma też wymogu prokuratorskiego honoru. Spotkał się z sytuacjami, gdy pomimo umówienia się z prokuratorem na 387 - inny prokurator przychodzi i mówi, że nie wyraża zgody, bo nie jest związany oświadczeniem poprzednika. Jak to się ma do praw i gwarancji oskarżonego, który przekazał stanowisko w sprawie i nie ma żadnych gwarancji? Powinna być forma ugody albo niezmienności stanowiska, które zostanie zajęte.

Czy równość broni zależy od modelu postępowania?

Mecenas Dubois zwrócił uwagę na fakt, iż bardzo często przed sądem potwierdza się dowód przeprowadzony a świadek zasłania się niepamięcią. Jedynym dowodem na to co zostało przeprowadzone w prokuraturze są zeznania składane jednorazowo przed prokuratorem.  

Prokurator Parchimowicz stanął na stanowisku, że prokurator musi mieć gwarancje pozwalające mu odwlekać moment aktywnego udziału drugiej strony. Musi mieć swobodę zanim postawi zarzuty. Musi mieć możność odroczenia tego momentu. To jest ostrożność dyktowana możliwymi zachowaniami podejrzanego.

W ocenie sędziego Świeckiego model inkwizycyjny zakłada reprodukcję dowodów: najpierw przeprowadza je prokurator, a potem sąd. Przesłuchanie świadka, w którym oskarżony nie uczestniczy. Jak zweryfikować? Model pośredniości - oparcie na protokole. W tym modelu szansa oskarżonego wykazania niewiarygodności świadka jest o wiele mniejsza.

Rola prokuratora jest bardzo trudna z uwagi na to, że pełni jednocześnie trzy role: organu ścigania, oskarżyciela publicznego, a na koniec rzecznika interesu publicznego i musi być obiektywny. Ma być zainteresowany skazaniem a jednocześnie przeprowadzić dowody na korzyść. Czy rzeczywiście ten model jest prawidłowy? Czy nie czas zreformować prokuraturę i zmienić te zadania? Czy prokurator nie powinien być tylko oskarżycielem? Jeżeli prokurator prowadzi śledztwo i styka się z dowodami to przed sądem trudno mu zachować obiektywizm. On prowadzi je pod określonym kątem. Modelowo rola prokuratora powoduje, że często nie radzi sobie z tym.

Inwigilacja. Kontrole operacyjne bez kontroli sądu.

Mecenas Jacek Dubois wskazał, że gwarancją jest tok myślenia, którą poszedł Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Gdy ktoś wkracza w sferę wolności obywatelskich, Konstytucja jest najwyższą ochroną. Nie możemy być pozbawieni wolności mocą ustawowych rozwiązań.

W ocenie prokuratora Parchimowicza art. 168b k.p.k. byłby do przyjęcia gdyby nie to, że prokurator przez zgodę następczą może wprowadzić do procesu karnego również zdarzenia obejmujące występki nie objęte katalogiem występków, o które występuje się o zgodę.

Sędzia Świecki odnosząc się do art 168b k.p.k. podniósł, iż po pierwsze, wyłączono kontrolę sądową, a decyzję podejmuje jedynie prokurator. Po drugie, nie ma żadnych terminów. Po trzecie, nie wiadomo czy wykładnia literalna innego przestępstwa ściganego z urzędu dotyczącego każdego przestępstwa czy tylko przestępstwa z katalogu, co do którego może zostać uzyskana zgoda pierwotna.

Istnieje również wątpliwość, co do formy procesowej decyzji prokuratora w tym zakresie. Jeśli to postanowienie, to przysługiwałoby zażalenie do sądu. W doktrynie istnieje pogląd, że nie trzeba sięgać do rozproszonej kontroli konstytucyjności, a wystarczy dokonać prawidłowej wykładni literalnej przepisu.

Na koniec redaktor Ivanova wskazała, iż  znajdujemy się w takim momencie, że obywatel, który trafi w tryby wymiaru sprawiedliwości znajdzie się w sytuacji jak obywatel K. z „Procesu” Franza Kafki nie jest przesadzone. Miejmy nadzieję, że osoby, które strzegą Konstytucji, staną po stronie obywateli. 

Prawa lokatorów – chronione wystarczająco, czy „za bardzo”?

Data: 2017-12-08

Celem panelu była refleksja nad tym, czy mamy w Polsce do czynienia z faktyczną równowagą pomiędzy ochroną prawa własności a ochroną praw lokatorów. Przez wiele lat orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego – akcentując konieczność należytego zbalansowania ochrony praw obu grup obywateli – właścicieli mieszkań i lokatorów, torowało drogę do zmniejszenia poprzedniego zakresu ochrony lokatora, zwłaszcza w zakresie podwyższania czynszu najmu oraz trwałości stosunku najmu celem zapewnienia efektywniejszej realizacji prawa własności. Z drugiej strony, niezmienne jest stanowisko Trybunału, że eksmisja z mieszkania, bez zapewnienia rzeczywistej ochrony przed bezdomnością narusza godność człowieka i nie może być akceptowana. Ostatnio słychać jednak coraz więcej głosów, że prawa lokatorów, zwłaszcza z uwagi na ich postrzeganie przez pryzmat nagannych działań tzw. czyścicieli kamienic, jest za daleko idąca i w skrajnych wypadkach prowadzi do pozbawienia właściciela prawa do dysponowania przedmiotem swojej własności. Być może zatem warto powrócić do dyskusji na temat zapewnienia właściwej równowagi w zakresie ochrony praw obu grup obywateli, zwłaszcza w kontekście przygotowywanej zasadniczej nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów.

Relacja na gorąco:

„Rozumiem ludzi wyrzuconych na bruk – to absolutnie nieakceptowalne społecznie” – powiedział mec. Rafał Dębowski, Sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej. „Dlatego dziwię się, że od tylu lat istniało na to przyzwolenie społeczne i polityczne, a państwo nie wprowadziło przeciwko temu odpowiednich instrumentów”.

Stosunki między właścicielami a najemcami można określić jako wieczny antagonizm. Zauważalna w latach 90. tendencja do akcentowania konieczności zapewnienia efektywniejszej realizacji prawa własności przez wiele lat torowała drogę do zmniejszenia poprzedniego zakresu ochrony praw lokatora, zwłaszcza w zakresie podwyższania czynszu najmu i trwałości stosunku najmu. Konflikty między właścicielami a lokatorami zaostrzały się i doprowadziły do wielu systemowych patologii, których najbardziej jaskrawym przykładem jest choćby działalność tzw. czyścicieli kamienic. Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego niezmiennie pozostawało jednak przy stanowisku, że eksmisja z mieszkania, bez zapewnienia rzeczywistej ochrony przed bezdomnością narusza godność człowieka i nie może być akceptowana. Na ile postulaty udało się dotychczas zrealizować? 

W panelu udział wzięli dr hab. Małgorzata Bednarek, radczyni prawna i autorka monografii „Prawo do mieszkania w Konstytucji i ustawodawstwie”, mec. Rafał Dębowski, Sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej, Robert Damski, komornik sądowy, dr Paweł Sławicki, sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Pragi oraz Renata Krupa-Dąbrowska, dziennikarka „Rzeczpospolitej”. Celem spotkania była dyskusja nad kwestią faktycznej równowagi między fundamentalną wartością, jaką jest ochroną prawa własności a ochroną praw lokatorów w polskim systemie prawnym. Potrzeba zbalansowania interesów obu grup obywateli stanowi przedmiot toczącej się od wielu lat debaty, która obecnie ponownie zyskuje na aktualności wobec działań związanych z reprywatyzacją oraz przygotowywanej zasadniczej nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów.

Dr hab. Bednarek wskazała regulacje prawne należy zawsze rozpatrywać w zestawieniu z zasadą przyrodzonej godności jednostki, która poprzez pozbawienie jednostki możliwości realizowania potrzeb mieszkaniowych jest ograniczana. Ustawodawca zaś powinien urzeczywistniać zasady społecznej gospodarki rynkowej, ale także sprawiedliwości społecznej.

Zdaniem dr hab. Bednarek, państwo powinno wywiązywać się z tych obowiązków poprzez zapewnianie obywatelom instrumentów prawnych, ale także finansowych, dążących do realizacji potrzeb mieszkaniowych obywateli, np. poprzez budownictwo socjalne czy programy przeciwdziałania bezdomności.

W przypadku prawa własności i prawa najmu do czynienia mamy z kolizją praw podstawowych w tym samym obrębie praw majątkowych. Jakkolwiek, pamiętać należy, że prawo najmu jest usytuowane niżej w hierarchii praw podmiotowych niż prawo własności. Ustawodawstwo powinno hierarchię tę odzwierciedlać. Ważną rolą państwa jest jednak zapewnianie ochrony lokatorom przed nieuczciwymi mechanizmami rynkowymi.

Mecenas Dębowski w kwestii niedostatku lokali socjalnych zaproponował innowacyjne rozwiązanie konfliktu, jakim mogłoby być w jego przekonaniu wykonanie zastępcze. „Czy w przypadku, gdy gmina nie wykonuje obowiązku o zaoferowaniu lokalu socjalnego, czy nie można by wynająć innego lokalu i obciążyć kosztami tego, kto obowiązku płacenia czynszu nie spełnia?” – spytał.

Kto miałby dostarczyć ten lokal zastępczy? „Proponowałbym, by była to osoba trzecia, prywatny właściciel wynajmujący lokal za czynsz rynkowy. Gmina natomiast miałaby obowiązek zwrócić koszt czynszu za ten lokal, nie wykonując obowiązku dostarczenia lokalu socjalnego” – wyjaśnił mecenas.

Szczególnie przykrym zjawiskiem jest dotychczasowy brak polityki państwa w zakresie tworzenia mieszkań socjalnych. Jeśli chcemy wyciszyć konflikt społeczny, państwo w tym zakresie musi współdziałać, wspierać inwestycje i być pomocą realną. 

Redaktor Krupa-Dąbrowska przypomniała, że podejmowane były budowy mieszkań pod wynajmem poprzez Towarzystwo Budownictwa Społecznego – pomysł ten jednak się nie sprawdził. „Mieszkań pod wynajem nie brakuje, problemem jest to, że prawo najmu mieszkań socjalnych jest niejako dziedziczone poprzez wstępowanie w stosunek najmu” – stwierdziła. Podejmowane były próby zmiany owych regulacji – proponowane przepisy przewidywały możliwość weryfikacji dochodów lokatorów mieszkań socjalnych celem badania ich uprawnienia do takiego lokalu. Z powodów politycznych próby te zawsze kończyły się fiaskiem.

Sędzia Paweł Sławicki zwrócił uwagę na ważkość przepisów proceduralnych wprowadzanych przez ustawodawcę do systemu prawnego i problemy z przeprowadzeniem postępowania dowodowego przez sąd w przypadku przyznawania lokali socjalnych. „Jeśli ustawodawca nakłada pewne obowiązki na sąd i organy egzekucyjne, powinien także wyposażać ich w narzędzia do ustalenia okoliczności faktycznych”. W przypadku nowo wprowadzonej konstrukcji prawnej najmu instytucjonalnego sąd prowadzi jedynie postępowanie klauzulowe i nie ma żadnej możliwości zbadania czy eksmitowanemu przysługuje prawo do lokalu socjalnego, co naraża grupy szczególnie chronione (jak kobiety w ciąży, osoby z niepełnosprawnością) na eksmisję do noclegowni.  

Robert Damski, komornik sądowy wskazał na wiele uregulowań proceduralnych w polskim systemie prawnym, które w istocie umożliwiają eksmisję lokatorów na bruk, jak choćby art. 999 Kodeksu postępowania cywilnego, czy konstrukcja najmu instytucjonalnego w ramach programu Mieszkanie+. Z drugiej strony – co ma zrobić właściciel lokalu gdy najemca przestaje opłacać czynsz bądź choćby dewastuje mieszkanie będące przedmiotem najmu? O ile oczywiste jest, że prawa lokatorów nie są wystarczająco chronione w niektórych przypadkach, o tyle prawa właścicieli istnieją jedynie do tego stopnia, do którego najemca zachowuje się fair.

Dyrektor Zespołu Cywilnego w BRPO, Kamilla Dołowska, zauważyła, że problemy, o których mówił Damski, były wielokrotnie przedmiotem działań Rzecznika.

Mecenas Dębowski, mimo że dostrzega dolegliwość niektórych przepisów względem lokatorów, zauważył, że dodatkowym problemem właścicieli jest długość postępowania zmierzającego do odzyskania własności. „Nie jest to przewlekłość postępowania, a naturalny czas trwania procesu, który w swej istocie jest procesem długim”.

Dębowski wyraził zbulwersowanie faktem, że osoby z dużym dochodem ukrywając majątek często korzystają z lokali socjalnych, które powinny służyć zaspokajaniu potrzeb najuboższych. Nie ma jednak woli politycznej, by wprowadzić takie przepisy umożliwiające weryfikację praw do posiadania lokali w zasobach komunalnych.  

Redaktor Krupa wskazała, że wyjściem z sytuacji byłaby budowa nowych mieszkań komunalnych wraz z przeznaczeniem na ten cel dużych środków budżetowych. Ze stanowiskiem tym w polemikę weszła dr hab. Bednarska, mówiąc, że władze publiczne nie mogą permanentnie budować lokali nisko oczynszowanych czy socjalnych, wyzbywając się własności publicznej w zasadzie za darmo, gdyż to polityka nieracjonalna.

W podsumowaniu dyskusji zauważono, że oś sporu przebiega de facto wokół kwestii, na ile gospodarka powinna być społeczna, a na ile rynkowa.

Joanna Derlikiewicz, „Kultura Liberalna”

Ochrona środowiska. Partycypacja. Konsultacje. Procedury.

Data: 2017-12-08

Wycięty las

Szumi już tylko w nas”

Jan Sztaudynger

 

W trakcie pierwszego dnia Kongresu Praw Obywatelskich odbył się panel poświęcony zagadnieniu partycypacji obywateli w procedurach środowiskowych. Partycypacja obywatelska jest bowiem szczególnie potrzebna w sprawach dotyczących dóbr wspólnych, jakim jest np. środowisko naturalne. Ochrona środowiska jest jedną z podstawowych wartości chronionych przez ustawę zasadniczą. Celem panelu była odpowiedź na pytanie, czy obowiązujące prawo w sposób właściwy gwarantuje partycypację obywateli w sprawach dotyczących ochrony środowiska, jeśli nie to dlaczego i co należałoby zrobić, żeby to zmienić.

Artur Zalewski z Zespołu Prawa Cywilnego w Biurze RPO przedstawił refleksje na tle sprawy planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża, stawiając tezę, że prawo do środowiska ma charakter iluzoryczny. Zwrócił uwagę, że gospodarowaniem lasem nie jest sprawą wewnętrzną jego właściciela, bowiem jest to dobro wspólne wszystkich obywateli. Dlatego obywatele powinni mieć udział w zatwierdzaniu planu.

Szymon Osowski - prezes Zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, swoje wystąpienie poświęcił zagadnieniu dostępu obywateli do informacji o środowisku. Podkreślił, że organy niechętnie dzielą się informacjami ze społeczeństwem.

- Ochrona przyrody zawsze przynosi korzyść ludziom. Organizacje społeczne często nie dysponują jednak wystarczającymi zasobami, by doprowadzić do koniecznych zmian – podkreślił Robert Stańko, prezes Klubu Przyrodników .

Jerzy Jendrośka - członek Komitetu Konwencji z Aarhus podkreślił, że każdy obywatel może wnieść skargę do Komitetu do Spraw Przestrzegania Konwencji (tzw. Compliance Committee) na naruszenie przez Polskę Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska podpisanej 25 czerwca 1998 roku w Aarhus w Danii w czasie IV Paneuropejskiej Konferencji Ministrów Ochrony Środowiska. Zaznaczył, że wśród jej postanowień najistotniejsze znaczenie w kontekście uczestnictwa organizacji społecznych w postępowaniu administracyjnym mają regulacje zawarte w jej art. 6 i 9. Przepisy te przewidują szereg uprawnień proceduralnych przysługujących „zainteresowanej społeczności".

Prezes Zarządu Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi Marcin Stoczkiewicz przedstawił stanowisko, zgodnie z którym na gruncie Konstytucji RP prawo własności, swoboda działalności gospodarczej są mocniej chronione niż środowisko naturalne, dlatego władze publiczne w sytuacji kolizji tych wartości pierwszeństwo dają tym pierwszym. - Konstytucja w sposób wyraźny nie formułuje prawa podmiotowego do środowiska, dlatego stopień realizacji obowiązku ochrony środowiska przez organy zależy w dużej mierze od woli politycznej – zauważył.

W trakcie debaty dyskutowano o prawnych możliwościach służących egzekwowaniu obowiązków władzy publicznej w zakresie ochrony środowiska. Podkreślono konieczność podejmowania prób wywodzenia w toku procesów sądowych podmiotowego prawa do środowiska (na przykład w Holandii prawo do środowiska wywodzone jest z prawa do życia, ETPCz prawo do środowiska wywodzi z prawa do prywatności). Uznano także potrzebę bezpośredniego stosowania na gruncie prawa krajowego Konwencji Aarhus. Zwrócono uwagę, że Komitet do Spraw Przestrzegania Konwencji Aarhus w przypadku stwierdzenia naruszenia Konwencji przez państwo posiada efektywne środki prawne w celu doprowadzenia do stanu zgodności.

W podsumowaniu stwierdzono, że problemy dotyczące ochrony środowiska i partycypacji obywateli w tym obszarze  wymagają podjęcia stosownych zmian legislacyjnych na gruncie krajowym. Potrzebne jest również podniesienie tego problemu na forum UE i przyjęcie jednolitych zasad obowiązujących w tym zakresie. Aktualnie obowiązujące procedury w praktyce są zawodne i nieefektywne, w wielu obszarach nie przystają do szybko zmieniającej się rzeczywistości. Piotr Mierzejewski z Biura RPO zapowiedział dalsze zainteresowanie Rzecznika tą problematyką. Przygotowane zostanie m.in. seminarium, które będzie stanowić kontynuację rozpoczętej dyskusji.

Ochrona zdrowia psychicznego w Polsce

Data: 2017-12-08

Piętno choroby psychicznej nie musi oznaczać wykluczenia

Zdrowie psychiczne jest obecnie jednym z ważniejszych aspektów zdrowia w pojęciu ogólnym, jest wyzwaniem dla polityki społecznej i zdrowotnej państwa oraz samorządów terytorialnych. Przez wiele lat temat osób chorych psychicznie był marginalizowany i stanowił społeczne tabu. Jednakże w obliczu wzrostowej tendencji zapadalności na choroby psychiczne i zaburzenia zachowania, należy walczyć o zasadniczą zmianę podejścia do tego zagadnienia i to nie tylko w aspekcie systemowej przebudowy ochrony zdrowia psychicznego, ale również poprzez łamanie negatywnych stereotypów społecznych.

To spostrzeżenie stało się punktem wyjścia do zorganizowania w ramach I Kongresu Praw Obywatelskich panelu poświęconego Ochronie Zdrowia Psychicznego w Polsce. W panelu udział wzięli:

  • Andrzej Cechnicki- ekspert z zakresu psychiatrii, zaangażowany w reformę i realizację Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, członek Zespołu do spraw wdrożenia pilotażu programu psychiatrii środowiskowej w ramach Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.
  • Marek Balicki – wieloletni dyrektor szpitali warszawskich, minister zdrowia, członek powołanej przez Prezydenta Narodowej Rady Rozwoju w sekcji ochrona zdrowia, członek Zespołu do spraw wdrożenia pilotażu programu psychiatrii środowiskowej w ramach Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.
  • Joanna Krzyżanowska-Zbucka – lekarz psychiatra, przewodnicząca i organizatorka I Kongresu Zdrowia Psychicznego.
  • Mariusz Panek – Prezes Fundacji Leonardo, od lat zaangażowany w pomoc osobom doświadczonym kryzysem psychicznym.
  • Agnieszka Lewonowska-Banach- współtwórczyni pensjonatu i restauracji U Pana Cogito w Krakowie, od lat związana z krakowską psychiatria środowiskową.

W trakcie spotkania zasygnalizowane zostały problemy z jakimi boryka się polska psychiatria. Wskazano, że współcześnie na świecie, za najlepszy model opieki psychiatrycznej uważa się model psychiatrii środowiskowej. Zakłada on powstanie systemu opieki, która jest dostępna i położona w pobliżu miejsca zamieszkania osoby w kryzysie, a przede wszystkim jest zorientowany na osoby z zaburzeniami i oferuje im wszechstronne oddziaływania terapeutyczne. Taki system uwzględnia i angażuje zasoby społeczności lokalnych, a w szczególności osoby z doświadczeniem kryzysu psychicznego.

          Wprowadzenie takiego modelu opieki środowiskowej zakładał  Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, którego realizacja  przewidziana była na lata 2011-2015. Program zakładał odejście od dominującego dotychczas modelu izolacyjnego postępowania z chorymi psychicznie na rzecz środowiskowego modelu psychiatrii.

Program NPPOZP realizowany w latach 2011-2015 okazał się jednak porażką organów państwa, ale z drugiej strony stał się przyczynkiem do podjęcia wspólnych działań środowisk działających na rzecz poprawy sytuacji w psychiatrii do zorganizowania I Kongresu Zdrowia Psychicznego. Wypracowana wówczas  Deklaracja Warszawska z dnia  8 maja 2017 r została przekazana do Ministra Zdrowia.

Obecnie realizowany jest nowy Narody Program Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017-2022, w ramach którego została uchwalona ustawa pilotażowa, powołująca Biuro do spraw pilotażu przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, które będzie odpowiedzialne za przygotowanie i wdrożenie pilotażu psychiatrycznej opieki środowiskowej. W ocenie ekspertów, taki system opieki pozwoli na zmianę obecnego paradygmatu – leczenie poprzez izolację (model medyczny) i przejście do modelu skoncentrowanego na osobie.

Paneliści podkreślili również znaczenie inicjatyw podejmowanych przez organizacje  społeczne (pensjonat i restauracja U Pana Cogito w Krakowie, Fundacji Leonardo, fundacja eFkropka) działające na rzecz osób w kryzysie, które doświadczają stygmatyzacji i wykluczenia społecznego (brak pracy, ograniczony dostęp do edukacji, trudności w relacjach z innymi ludźmi).

Wszyscy uczestnicy zgodnie uznali, że konieczne jest:

  • poszanowanie praw i wolności osób w kryzysie zdrowia psychicznego,
  • zrealizowanie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego,
  • wprowadzenia środowiskowego modelu ochrony zdrowia psychicznego
  • -racjonalne finansowanie wszystkich form opieki psychiatrycznej.

Otwarcie Pierwszego Kongresu Obywatelskiego

Data: 2017-12-08

„Dzisiejsze państwo nie funkcjonuje wg normalnych, konstytucyjnych reguł. Ustrój demokratyczny ulega bardzo szybkiej degeneracji, przeobrażając się w tzw. konkurencyjny autorytaryzm”, powiedziała prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf.

Zdaniem Gersdof w tej formie ustrojowej „instytucje prawne i rola opozycji stają się fasadowe, a liczą się jedynie interesy klasy rządzącej”. W tej sytuacji szczególnego znaczenia nabiera urząd Rzecznika Praw Obywatelskich, „jeden z najważniejszych i najbardziej państwowotwórczych, zaspokaja wielki głód sprawiedliwości społecznej. Wszyscy Rzecznicy przywracali Polakom wiarę w moc prawa, w prawa słabszych i pokrzywdzonych”.

Rozpoczynający się 8 grudnia 2017 r. Kongres Praw Obywatelskich został zainicjowany i zorganizowany przez Adama Bodnara – Rzecznika Praw Obywatelskich VII Kadencji – wspólnie z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie z okazji 30-lecia istnienia urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce. Na Kongres składa się 36 paneli, a jego hasłem przewodnim jest wymyślony przez stażystów Biura RPO hasztag #porozmawiajMy, nawiązujący do towarzyszącego protestom przeciwko reformie sądownictwa plakatu Luki Rayskiego z napisem „KonsTytucJa”.

Kongres otworzyło przemówienie Adama Bodnara, w którym przedstawił krótką historią urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce. Podczas sesji inauguracyjnej publiczność wysłuchała także wystąpień Ingibjörg Sólrún Gísladóttir – dyrektorki Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODiHR), Emily O’Reilly – Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, Birgit Van Hout – przedstawicielki Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka na Europę, Rafael Ribo, przewodniczącego Regionu Europejskiego Międzynarodowego Instytutu Ombudsmana (IOI) i Ombudsmana Katalonii oraz przedstawicieli europejskich instytucji zajmujących się ochroną praw człowieka: Europejskiej Sieci Krajowych Instytucji Praw Człowieka (ENNHRI), Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego ds. Krajowych Instytucji Praw Człowieka (GANHRI) oraz Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). Wykład wprowadzający do Kongresu wygłosił Nils Muižnieks, Komisarz Praw Człowieka Rady Europy.

Wystąpienia obecnych na otwarciu Kongresu gości w dużym stopniu odnosiły się do obecnej sytuacji prawno-ustrojowej w Polsce. List od prezydenta RP Andrzeja Dudy odczytał jego doradca, Marek Rymsza. Prezydent chwalił rolę, jaką RPO odgrywa w państwie, podkreślając historyczną tradycję walki o godność i prawa człowieka w Polsce. Podobnie, jak Ingibjörg Sólrún Gísladóttir w swoim przemówieniu zaznaczył, że urząd Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce może być wzorem dla innych krajów regionu i całej Europy, a jego rola pozostaje fundamentalna dla poszanowania demokracji i praworządności.

Podobnego zdania była Małgorzata Gersdorf, I Prezes Sądu Najwyższego, która jednak krytycznie odniosła się do kondycji praw człowieka i ustroju demokratycznego w Polsce. W przeciwieństwie do Prezydenta oceniła, że „w polskiej kulturze politycznej osoba ludzka nie jest ważna”, co jest „wielką, niedorobioną lekcją naszej historii społecznej”. Zdaniem Gersdorf „państwo i jego instytucje działają jak folwark, a obywatel jest uprzedmiotowiony, traktowany instrumentalnie”. Prezes SN odwołała się także do przeprowadzanej przez partię rządzącą reformy sądownictwa, mówiąc o brutalnych atakach politycznych na sędziów i sądy oraz nawołując wszystkich obywateli, aby słuchali się wzajemnie i oceniali po rzetelnej analizie, unikając powtarzania stereotypów i kłamstw, które powiela partia rządząca.

O roli sądownictwa w ochronie praw człowieka mówił także Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa, powołując się na sprawę eksmisji dwóch starszych osób, którą prowadził jako młody sędzia. „Stanąłem przed dylematem – uwzględnić słuszne z jednej strony prawa właściciela kamienicy czy odszukać prawa pozwalające ochronić tych ludzi? Oddaliłem eksmisję z art. 5 KC. Sądy mają stosować prawo, ale muszą także być wrażliwe społecznie. Sąd jest dla obywatela, nie może zamykać oczu na społeczną wrażliwość”, mówił Żurek.

Ostrzegł także, że „za kilka miesięcy może okazać się, że nasze prawo do protestowania, wolność słowa mogą być zagrożone”.

Ewa Polkowska, wiceprezes NIK powiedziała po prostu: „Dzięki Bogdanowi Borusewiczowi wolność kocham. Dzięki Ewie Łętowskiej wolność rozumiem. Dzięki Adamowi Bodnarowi wolności oddać nie umiem.”

Wystąpienia zagranicznych gości w większym stopniu dotyczyły problemów wspólnych dla całej Europy – kryzysu imigracyjnego, narastającego rasizmu i ksenofobii wymierzonych przeciwko muzułmanom, mniejszościom etnicznym i migrantom. Emilly O'Reilly podkreśliła, że to, co wydarzyło się w Europie 80 lat temu w czasie II wojny światowej należy do przeszłości, ale cienie tamtych wydarzeń są wciąż obecne, szczególnie w postaci „niepokojących przejawów akceptacji dla czegoś, co jeszcze kilka lat temu byłoby nieakceptowalne”. Europejska Rzecznik Praw Obywatelskich wezwała wszystkich do ochrony praw tych ludzi, którzy dziś cierpią prześladowanie i, podobnie jak Brigit van Hout, zwróciła uwagę, że prawa człowieka nie są dane raz na zawsze. Niczego, co dotychczas osiągnęliśmy, nie możemy uznawać za pewnik. Za powód do optymizmu uznała jednak rosnące poszanowanie dla praw osób homoseksualnych, wyrażające się m.in. w wynikach ostatnich referendów w Irlandii i Australii.

Temat Polski powrócił w wykładzie Nilsa Muižnieksa. Komisarz Praw Człowieka Rady Europy wymienił szereg kwestii, które niepokoją go w kontekście przestrzegania praw człowieka w naszym kraju. Pierwszą z nich było forsowanie przez rząd ustawy o sądownictwie w pośpiechu i nietransparentny sposób, a także kwestia niezależności Trybunału Konstytucyjnego i proponowanych zmian w Sądzie Najwyższym. Za bardzo niebezpieczną uznał także kampanię partii rządzącej, która atakuje zbiorowość sędziów i przedstawiając ją jako „całkowicie skorumpowaną i niewiarygodną”.

Uwagę Muižnieksa zwrócił także temat praw kobiet w naszym kraju. Komisarz zwracał uwagę między innymi na problem przemocy domowej, przemocy na tle seksualnym oraz prawa reprodukcyjne naruszane przez brak dostępu do legalnej i bezpiecznej aborcji. Wraz z reformą sądownictwa to obszary, które w ciągu ostatniego roku wzbudziły nad Wisłą największy opór społeczny, wyrażany m.in. w ogólnokrajowych protestach w miastach całej Polski.

Poza tymi najbardziej palącymi kwestiami Komisarz omówił także problemy osób z niepełnosprawnością i ich dostępem do przestrzeni publicznej, odpowiedniego leczenia i rehabilitacji oraz społecznej akceptacji. Podkreślił, że problem edukacji oraz uczestnictwa w życie społecznym tej grupy ludzi pozostaje wyzwaniem nie tylko dla Polski, ale także dla innych krajów Europy.

Konkludując, Muižnieks wyraził nadzieję, że Polska odegra zdecydowaną rolę w ochronie praw człowieka w regionie, a dwa dni samego Kongresu będą obfitowały w owocne dyskusje.

Jagoda Grondecka, „Kultura Liberalna”

 

List Prezydenta RP Andrzeja Dudy do uczestników Ogólnopolskiego Kongresu Praw Obywatelskich

Uczestnicy i Organizatorzy Ogólnopolskiego Kongresu Praw Obywatelskich! Szanowny Panie Rzeczniku! Dostojni Goście!

Szanowni Państwo!

Rzecznik Praw Obywatelskich odgrywa ważną rolę w budowaniu państwa, którego wszyscy potrzebujemy i z którego pragniemy być dumni. Państwa sprawiedliwego i przyjaznego ludziom. Pozdrawiam uczestników Kongresu, zorganizowanego z okazji jubileuszu trzydziestej rocznicy utworzenia w Polsce instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich. Doceniam, że spotykają się tu przedstawiciele różnych środowisk, aby dyskutować o istotnych dla nas wszystkich wyzwaniach. Pragnę serdecznie powitać w Warszawie naszych znakomitych gości.

Świętowany dziś jubileusz nasuwa wiele refleksji. Z obecnej perspektywy chyba najmniej istotne są te, które dotyczą okoliczności powołania w Polsce urzędu RPO. Pozostaje dyskusyjne, na ile w tym akcie można było widzieć zapowiedź nadchodzących zmian ustrojowych, a na ile propagandowy sztafaż komunistycznej władzy. Jest jednak faktem historycznym, że Polska stała się pierwszym krajem Europy Środkowo-Wschodniej za „żelazną kurtyną”, w którym wprowadzono instytucję ombudsmana.

O wiele bardziej wymowne jest szerokie dziejowe tło, na jakim warto postrzegać dzisiejszy jubileusz. Z dumą pamiętamy, że w czasach reżimu komunistycznego polska walka o wolność i niepodległość była także walką o ludzką godność i podmiotowość, walką w obronie podstawowych praw człowieka, wolności obywatelskich i praw pracowniczych. Właśnie taki wymiar miał dziesięciomilionowy, bezprecedensowy w skali Europy ruch NSZZ „Solidarność” i zainicjowana przezeń pokojowa rewolucja. Jeszcze wcześniej działały w Polsce ogromnie ważne ruchy dysydenckie, z których należy przywołać przede wszystkim Komitet Obrony Robotników oraz Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela. Polakom nie trzeba było tłumaczyć, jak wielkim przełomem w zmaganiach wolnego świata z sowieckim totalitaryzmem okazały się postanowienia helsińskiej KBWE, które poszanowanie podstawowych praw i wolności człowieka wprowadziły do centrum polityki międzynarodowej.

Świadomość, czym są prawa obywatelskie, czerpiemy od wieków z głębin naszej historii. Z dziedzictwa dawnej Rzeczypospolitej – wspólnego dobra obywateli. Z chlubnej tradycji rządów prawa, parlamentaryzmu, demokracji i tolerancji. Już w początkach XV wieku król Władysław Jagiełło ustanowił przywileje „neminem captivabimus” dotyczące szerokiej warstwy szlacheckiej, które zabraniały więzić i karać kogokolwiek bez wyroku sądu. To nasz polski Habeas Corpus Act. Fenomenem na skalę europejską były także Artykuły Henrykowskie, prawo o wymiarze konstytucyjnym, ograniczające samowolę władcy. Dumni jesteśmy z aktu konfederacji warszawskiej z 1573 roku, który ugruntował tolerancję religijną w Rzeczypospolitej. Korzystamy z dorobku Konstytucji 3 maja 1791 roku – drugiej w świecie ustawy zasadniczej oraz uchwalonej tuż po odzyskaniu niepodległości Konstytucji z 1921 roku, która wyprzedzała wiele innych państw w dziedzinie praw socjalnych. Jako jedne z pierwszych kobiet na świecie, Polki otrzymały w 1918 roku prawa wyborcze. To wspaniałe dziedzictwo jest ważną częścią polskiej tożsamości i wkładem, jaki na zawsze wnieśliśmy do ogólnoludzkiej skarbnicy.

Rzecznik Praw Obywatelskich to instytucja wpisana w tę wielką i zobowiązującą tradycję. Jest to urząd, który zaliczamy do filarów demokratycznego państwa prawa. Warto głęboko zastanowić się nad znaczeniem tej instytucji, która jest tak naturalna w systemie nowoczesnej demokracji, a jednocześnie ma wagę tak szczególną. Rzecznik Praw Obywatelskich to strażnik praw i wolności każdego z nas, to „obrońca z urzędu” przysługujący nam na mocy naszej obywatelskości. Warto szczególnie docenić to, że tę instytucję powołuje naród-suweren poprzez swoich przedstawicieli jako instytucję państwa ustanowioną dla kontrolowania działań tegoż państwa – aby nie zapominało ono o swojej służebnej roli wobec obywateli i zachowywało nie biurokratyczną, bezduszną, ale „ludzką twarz”. Urząd ombudsmana to swoisty bezpiecznik wpięty w państwową machinę, nie tylko ostrzegający przed błędami, lecz także korygujący jej działania. Misją Rzecznika jest czuwać nad tym, by nasze państwo urzeczywistniało tak fundamentalne zasady jak sprawiedliwość, równość i solidarność. By było ono skuteczne i silne wobec silnych, a wyciągające pomocną dłoń do słabych.

W takim właśnie kontekście widzę współczesne zadania, które stoją przed urzędem RPO. Doceniam znaczenie pokaźnej pracy, która została wykonana przez wszystkie osobistości sprawujące tę misję w ciągu minionych trzydziestu lat. W imieniu Rzeczypospolitej, pragnę złożyć Państwu wyrazy uznania. Myśląc o potrzebach obywateli, zwłaszcza tych, którzy doświadczyli szczególnej niesprawiedliwości, lekceważenia i niezrozumienia ze strony państwa i jego urzędników, chciałbym wyrazić oczekiwanie, że instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich skoncentrowana będzie nie tylko na prawnym aspekcie takich problemów, ale w coraz większym stopniu odgrywać będzie rolę opiekuna pochylającego się nad ludzką krzywdą. Jeśli chcemy, aby obywatele mieli poczucie sprawiedliwości i traktowali Rzeczpospolitą jako własne, przyjazne państwo, musimy uczynić wszystko, by wyrządzone ludziom krzywdy były naprawiane. W takiej właśnie intencji zaproponowałem instytucję skargi nadzwyczajnej, której zgłaszanie będzie należało do kompetencji Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ważne jest również, by rozpatrując przestrzeganie wszystkich praw obywatelskich, zwracać baczniejszą uwagę na respektowanie zasad sprawiedliwości społecznej, praw ekonomicznych, socjalnych i pracowniczych, które są zapisane wprost w Konstytucji i w licznych ustawach. Jeśli mówimy o konstytucyjności ładu ustrojowego i porządku społecznego w Polsce, nie możemy bagatelizować tych doniosłych, rzutujących na ludzką kondycję, zagadnień. Cieszą mnie wypowiedzi i działania Pana Rzecznika, które świadczą, że rozumie Pan wagę tych wyzwań.

Polska powinna być bezpiecznym, sprawiedliwym i przyjaznym domem dla obywateli. To nasze wspólne zadanie. Wierzę, że my wszyscy, pragnący dobra Rzeczypospolitej, ponad różnicami poglądów potrafimy połączyć nasze wysiłki, aby tak się stało. Z okazji jubileuszu 30-lecia działalności Rzecznika Praw Obywatelskich składam gratulacje wszystkim osobom, które przyczyniły się do zbudowania dorobku tej instytucji. Życzę Panu Rzecznikowi pomyślności w wykonywaniu swojej misji. Wszystkim uczestnikom Kongresu składam życzenia owocnych obrad. Proszę przyjąć serdeczne pozdrowienia.

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Andrzej Duda

Jacek Jaśkowiak

Data: 2017-11-20

Prezydent Miasta Poznania

Jacek Jaśkowiak urodził się 10 marca 1964 w Poznaniu. Społecznik, działacz sportowy, były przedsiębiorca. Ukończył Wydział Prawa Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, studia podyplomowe z zakresu rachunkowości i finansów oraz podatków. Jest stypendystą GFPS na Uniwersytecie w Bielefeld w Niemczech.

Doświadczenie zawodowe zdobywał w latach 90. w firmach handlowych. Pracował m.in. dla dra Jana Kulczyka, w Kulczyk Tradex. Od 1997 do 2014 roku prowadził własną działalność gospodarczą, polegającą na obsłudze księgowej i doradczej zagranicznych przedsiębiorców. Wraz z inwestorami biznesowymi uczestniczył w tworzeniu tysięcy miejsc pracy w Polsce.

Dzięki aktywności publicznej w roku 2010 został kandydatem ruchu miejskiego My-Poznaniacy na urząd prezydenta Poznania, a funkcję tę objął w roku 2014.

Andrzej Rzepliński

Data: 2017-11-08

Panelista I Kongresu Praw Obywatelskich

Prof. dr hab. nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. Autor raportu dotyczącego łamania praw człowieka w PRL przedstawionego w 1983 r. na forum Konferencji Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Był sekretarzem Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. W latach 2007-2016 był sędzią Trybunału Konstytucyjnego, w tym 2010–2016 – prezesem Trybunału. 

Ewa Siedlecka

Data: 2017-11-08

Panelistka I Kongresu Praw Obywatelskich

Od 1989 do lutego 2017 pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Od marca 2017 – w tygodniku Polityka.

Zajmuje się tematyką prawną, w tym praw człowieka i prawa konstytucyjnego. Szczególnie interesują mnie prawa grup wykluczonych, w tym osób LGBT, chorych psychicznie i niepełnosprawnych. A także problemem wolności sumienia i wyznania i tematyką bioetyczną. Zajmuje się też prawnymi i etycznymi problemami inwigilacji – zarówno w relacji jednostka-państwo, jak związane z zagrożeniami ze strony prywatnych firm, nowoczesnych technologii, rozwoju internetu i przemian świadomości związanych ze „śmiercią prywatności”.  I tematyką społeczeństwa obywatelskiego oraz prawami zwierząt (jest weganką).

Niektóre nagrody:

2002r. – nagroda Klubu Gaja (najstarsza polska organizacje ekologiczna) „za wytrwałość w pracy na rzecz praw ludzi i zwierząt".

2011r. Nagroda Amnesty International Polska na 50-cio lecie AI „za całokształt pracy dziennikarskiej na rzecz praw człowieka”

2011r. W 2011 Nagroda im. Dariusza Fikusa

2013r. Nagroda ToleraNcji przyznawana dorocznie przez niemieckie, francuskie i polskie organizacje LGBT

2017r. Press Freedom Award – nagroda austriackiego oddziału Reporterów bez Granic za cykl tekstów o kryzysie konstytucyjnym w Polsce

2017r. – nagroda miesięcznika „Znak” i Towarzystwa Ubezpieczeniowego Hestia im. księdza Józefa Tischnera

Odznaczenia

2014r. odznaczona przez prezydenta RP Bronisława Komorowskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odroczenia Polski

Zbigniew Nosowski

Data: 2017-11-07

Panelista I Kongresu Praw Obywatelskich

Członek Rady Społecznej przy Rzeczniku Praw Obywatelskich​

Socjolog, teolog, publicysta i działacz katolicki, redaktor naczelny kwartalnika „Więź”. Od urodzenia (1961) mieszka w Otwocku. Żonaty, ma dwie dorosłe córki. Absolwent socjologii na Uniwersytecie Warszawskim oraz teologii na Akademii Teologii Katolickiej i w Instytucie Ekumenicznym Światowej Rady Kościołów w Bossey pod Genewą. W latach 1980-1984 działacz Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Od roku 1983 do dziś uczestnik chrześcijańskiego ruchu „Wiara i Światło”, skupiającego osoby z upośledzeniem umysłowym, ich rodziny i przyjaciół. W latach 1988-1990 sekretarz konwersatorium „Polska w Europie”. Od roku 1989 członek redakcji miesięcznika „Więź”, od 2001 redaktor naczelny pisma (obecnie - kwartalnika). W latach 1991-2009 członek Zarządu Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, w tym 1992-1996 wiceprezes Klubu. W latach 1993-2001 autor ponad 300 programów telewizyjnych, m.in. cyklów „Boskie i cesarskie” oraz „Dzieci Soboru zadają pytania”. Dwukrotnie - w roku 2001 i w roku 2005 - był świeckim audytorem Synodu Biskupów w Watykanie. W latach 2002-2008 konsultor Papieskiej Rady ds. Świeckich. Od roku 2002 przewodniczący Społecznego Komitetu Pamięci Żydów Otwockich i Karczewskich, organizator corocznych obchodów rocznicy zagłady otwockich Żydów.  Od roku 2007 członek Zarządu Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, w tym w latach 2007-2009 chrześcijański współprzewodniczący, 2009-2015 wiceprzewodniczący. Od roku 2003 współorganizator ekumenicznych Zjazdów Gnieźnieńskich. W latach 2006-2010 członek Rady Rzecznika Praw Obywatelskich. Od roku 2009 członek Rady Fundacji Auschwitz-Birkenau. Od roku 2013 członek Komitetu Ogrodu Sprawiedliwych w Warszawie. Od roku 2014 członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.W 2005 r. odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2012 r. Krzyżem Oficerskim tegoż Orderu. Autor kilku książek, m.in.: „Parami do nieba. Małżeńska droga świętości” (2004, 2010), „Szare a piękne. Rekolekcje o codzienności” (2007), „Polski rachunek sumienia z Jana Pawła II” (2010), „Krytyczna wierność. Jakiego katolicyzmu Polacy potrzebują” (2014).

Regulamin I Kongresu Praw Obywatelskich

Data: 2017-11-03

§ 1. Postanowienia ogólne

  1. Niniejszy Regulamin określa prawa i obowiązki Uczestników Konferencji pt. „Pierwszy Kongres Praw Obywatelskich”.
  2. Konferencja odbywa się w dniach 8 - 9 grudnia 2017 r. w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN przy ul. Mordechaja Anielewicza 6, 00-157 Warszawa.
  3. Organizatorem Konferencji jest Rzecznik Praw Obywatelskich z siedzibą w Warszawie przy Al. Solidarności 77 oraz Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka ODIHR z siedzibą w Warszawie przy ul. Miodowej 10, zwani dalej jako „Organizator”.
  4. Warunkiem uczestnictwa w Konferencji jest zapisanie się na wybrane panele za pomocą rejestratora znajdującego się na stronie internetowej https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo.
  5. Osoby fizyczne, które zarejestrowały się na Konferencję, a które w dniu rejestracji nie miały ukończonych 18 lat, zobligowane są poinformować o powyższym Organizatora na adres mailowy j.rudnicka@brpo.gov.pl oraz uczestniczyć w Konferencji pod opieką osoby pełnoletniej.
  6. Uczestnik może zrezygnować z udziału w Konferencji. Rezygnacja ta powinna być dokonana w formie elektronicznej na adres mailowy j.rudnicka@brpo.gov.pl.
  7. Każdy Uczestnik zobowiązany jest do zapoznania się i przestrzegania przepisów niniejszego Regulaminu, a także stosowania się do Regulaminu obowiązującego w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, który stanowi załącznik Nr 2 do niniejszego Regulaminu.
  8. W ramach Konferencji przewidziane są panele wskazane w programie Konferencji, stanowiącym załącznik Nr 1 do niniejszego Regulaminu.
  9. Serwis internetowy wraz z programem Konferencji znajduje się na stronie internetowej https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo.

§ 2. Odbiór identyfikatorów.

  1. Odbiór identyfikatorów, uprawniających do uczestnictwa w Konferencji, odbywa się Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN od:
    1) godziny 8.00, w dniu 8 grudnia 2017 r.;
    2) godziny 8:30, w dniu 9 grudnia 2017 r.

2. Organizator dopuszcza możliwość zarejestrowania się na wybrane panele w dniach wskazanych w § 1 ust. 2, pod warunkiem, że będą na nie jeszcze wolne miejsca.  

3. Odbierając identyfikator, uczestnicy otrzymują również programem Konferencji.

§ 3. Bezpieczeństwo i identyfikacja

  1. W trakcie trwania Konferencji Uczestnik zobowiązany jest do zachowania wysokiej kultury osobistej, przestrzegania zasad współżycia społecznego oraz stosowania się do poleceń Organizatora oraz przedstawicieli Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.
  2. Posiadanie przez Uczestnika identyfikatora upoważnia go do wstępu na wydarzenia związane z Konferencją.

§ 4. Środki porządkowe

  1. Nieodpowiednie zachowanie Uczestnika podczas Konferencji, niestosowanie się do poleceń osób wymienionych w § 3 ust. 1, a w szczególności:
    1) wchodzenie w inne obszary niż przeznaczone dla uczestników Konferencji;
    2) prowadzenie demonstracji, zakłócających przebieg Konferencji, czy poszczególnych paneli;
    3) jedzenie i picie, z wyjątkiem miejsc do tego wyznaczonych;
    4) spożywanie wyrobów alkoholowych, z wyjątkiem miejsc do tego wyznaczonych;
    5) palenie wyrobów tytoniowych i papierosów elektronicznych;
    6) wnoszenie alkoholu, środków psychoaktywnych i odurzających;
    7) wprowadzanie zwierząt (z wyjątkiem psa przewodnika);
    8) przenoszenie elementów wyposażenia poza jego teren;
    9) niszczenie jakichkolwiek elementów wyposażenia Muzeum;
    10) wnoszenie broni palnej i innych niebezpiecznych przedmiotów bądź też inne zachowanie stwarzające zagrożenie zdrowia i bezpieczeństwa Uczestnika bądź innych Uczestników, w tym przepisów BHP i przeciwpożarowych obowiązujących na terenie Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, stanowią podstawę do zastosowania środków dyscyplinujących w postaci niezwłocznego dyscyplinarnego usunięcia Uczestnika z Konferencji lub powiadomienia właściwych organów ścigania.
  2. O zastosowaniu środka dyscyplinującego, w tym także o jego rodzaju decyduje Organizator.
  3. Organizator może zdecydować o zastosowaniu dwóch środków dyscyplinujących łącznie.
  4. W sytuacji rażąco nieodpowiedniego zachowania Uczestnika stwarzającego zagrożenie zdrowia i bezpieczeństwa dla siebie bądź innych Uczestników, przedstawiciele Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN mogą podjąć właściwą interwencję bez powiadamiania Organizatora.
  5. Uczestnik zobowiązany jest do przestrzegania wszelkich regulacji Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, w tym zasad bezpieczeństwa określonych wewnętrznymi przepisami, które dostępne są pod adresem: http://www.polin.pl/pl.

§ 5. Dane osobowe

  1. Administratorem danych osobowych w rozumieniu ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2016 r. poz. 922) jest Organizator.
  2. Dane osobowe Uczestników, Prelegentów i Prowadzących przetwarzane są w celu organizacji i przeprowadzenia Konferencji, w tym stworzenia listy Uczestników.
  3. Dokonując rejestracji Uczestnik wyraża zgodę na przetwarzanie jego danych osobowych dla celów organizacji i przeprowadzenia Konferencji, w tym stworzenia listy Uczestników, a także zgodę na otrzymywanie korespondencji dotyczącej Konferencji oraz poszczególnych paneli, na które uczestnik zarejestrował się .
  4. Uczestnikom, Prelegentom i Prowadzącym Konferencję przysługuje prawo dostępu do swoich danych osobowych, ich poprawy oraz żądanie ich usunięcia. Podanie danych osobowych jest dobrowolne, ale niezbędne dla wzięcia udziału w Konferencji.
  5. Podczas Konferencji Organizator może przeprowadzać sesje fotograficzne i video. Uczestnictwo w wydarzeniach jest połączone z wyrażeniem zgody na wykorzystanie wizerunku każdego z Uczestników, w tym Prelegentów i Prowadzących w materiałach informacyjnych i promocyjnych. Osoba, która takiej zgody nie wyrazi, zobowiązana jest poinformować o tym fakcie Organizatora do dnia 6 grudnia 2017 r. na adres mailowy j.rudnicka@brpo.gov.pl lub bezpośrednio najpóźniej w dniu rozpoczęcia Konferencji.
  6. Organizator wykorzysta wszelkie możliwe i nakazane prawem środki techniczne i organizacyjne służące ochronie danych osobowych Uczestników, Prelegentów i Prowadzących Konferencję, w szczególności zapobiegające pozyskaniu i modyfikacji przez osoby nieupoważnione danych podawanych podczas rejestracji.

§ 6. Postanowienia końcowe

  1. Wszelkie spory mogące wyniknąć z tytułu uczestnictwa w Konferencji będą rozstrzygane przez Sąd właściwy dla siedziby Organizatora, chyba że przepisy powszechnie obowiązującego prawa stanowią inaczej.
  2. Konferencja ma charakter zamknięty i nie stanowi imprezy masowej w rozumieniu ustawy z dnia 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (Dz. U. z 2017 r. poz. 1160, z pózn. zm.).
  3. W sprawach nieuregulowanych niniejszym Regulaminem oraz przepisami obowiązującymi w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN zastosowanie mają przepisy Kodeksu Cywilnego.
  4. Organizator nie ponosi odpowiedzialności za rzeczy Uczestników, które mogą zostać zgubione, zniszczone lub skradzione podczas Konferencji.
  5. Uczestnicy ponoszą pełną odpowiedzialność materialną za dokonane przez siebie zniszczenia zarówno na terenie obiektów, w których prowadzone są jakiekolwiek działania związane z Konferencją, jak również w miejscach zakwaterowania.
  6. Niniejszy Regulamin wchodzi w życie z dniem jego zamieszczenia na stronie internetowej Organizatora.
  7. Organizator ma prawo zmiany postanowień Regulaminu. Zmiany wchodzą w życie w terminie 5 dni od dnia ich zamieszczenia na stronie internetowej Organizatora.
  8. Przepisy niniejszego Regulaminu stanowią integralną część Konferencji i obowiązują wszystkich Uczestników.

Anna Sabatova

Data: 2017-11-02

Ombudsmanka (rzeczbiczkja praw człowieka) Czech. 

Panelistka Kongresu Praw  Obywatelskich.

Anna Šabatová  jest sygnatariuszem Karty 77 . Jest prawniczką z zakresu praw człowieka. W latach 2001-2007 była przedstawicielem Rzecznika Praw Obywatelskich, następnie przewodniczącą Komitetu Helsińskiego w Helsinkach. W lutym 2014 r. wybrana Publiczny Obrońca Praw Republiki Czeskiej (Ombudsman). Laureat Nagrody ONZ dla Obrony Praw Człowieka, Alice Garrigue Masaryk Award, przyznawanej przez Ambasadora Stanów Zjednoczonych. 

Jacek Dehnel

Data: 2017-10-27

 

Panelista I Kongresu Praw Obywatelskich

Prozaik, poeta, tłumacz, felietonista. Laureat Nagrody Kościelskich i Paszportu Polityki. Ostatnio wydał powieść "Krivoklat" i tom wierszy "Języki obce" oraz przekład powieści Philipa Larkina "Zimowe królestwo"

Anna Mazurczak

Data: 2017-10-27

Panelistka II Kongresu Praw Obywatelskich

adwokatka, w latach 2012-2018 pracowała w Zespole ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Obecnie koordynatorka projektów w Polskim Towarzystwie Prawa Antydyskryminacyjnego.

Członkini Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej.

Specjalizuje się w prawie antydyskryminacyjnym oraz w prawach osób LGBT, w szczególności w sprawach rodzinnych z elementem transgranicznym.

Marcin Sośniak

Data: 2017-10-27

Naczelnik Wydziału Praw Migrantów i Mniejszości Narodowych w Zespole Równego Traktowania, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich

Sylwia Gregorczyk-Abram

Data: 2017-10-26

Panelistka II Kongresu Praw Obywatelskich

Sylwia Gregorczyk-Abram jest adwokatem. Specjalizuje się w postępowaniach i sądowych, prawie cywilnym i karnym. Jest współtwórczynią inicjatywy obywatelskiej "Wolne Sądy" oraz członkinią zarządu Stowarzyszenia im. Profesora Zbigniewa Hołdy. Od kwietnia 2016 roku jest koordynatorką do spraw kontaktów z organizacjami pozarządowymi przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie. Od wielu lat współpracuje w sposób stały z organizacjami i inicjatywami społecznymi, które podejmują próby przeprowadzania zmian systemowych oraz organizuje dla nich wsparcie finansowe. W swojej działalności pro bono realizuje misję wspierania rozwoju społeczeństwa obywatelskiego w Polsce. W 2016 została nagrodzona tytułem prawnika pro bono.

 

Dominika Kozłowska

Data: 2017-10-25

Panelistka II Kongresu Praw Obywatelskich

Redaktor naczelna miesięcznika „Znak”, dr nauk humanistycznych w zakresie filozofii, publicystka. Specjalizuje się w tematach dotyczących społecznych przemian religijności, relacji państwo-Kościół, feminizmu, wielokulturowości i problemów mniejszości. Członkini Zarządu Społecznego Instytutu Społecznego Znak sp. z o.o. oraz Rady Fundacji na rzecz Chrześcijańskiej Kultury Społecznej im. Hanny Malewskiej. Regularnie uczestniczy w ogólnopolskich i regionalnych Kongresach Kobiet oraz Klubie Polska-Rosja w Fundacji im. Stefana Batorego. W 2016 r. uczestniczyła w kampanii na rzecz homoseksualnych katolików „Przekażmy sobie znak pokoju”. W 2017 otrzymała Nagrodę Specjalną im. Dariusza Fikusa, przyznaną „za odświeżenie i wzbogacenie formuły miesięcznika „Znak”, nawiązanie do najlepszych jego tradycji z jednoczesnym otwarciem na młodych autorów i odważne podejście do poruszanych tematów”. Publikuje także m.in. w „Tygodniku Powszechnym” i „Gazecie Wyborczej”.

Aleksander Stępkowski

Data: 2017-10-25

Panelista I Kongresu Praw Obywatelskich

Dr hab. nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, kierownik Katedry Socjologii Prawa na Wydziale Prawa i Administracji UW.

Założyciel, organizator i prezes Zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”.

W latach 2015-2016 był wiceministrem spraw zagranicznych.

Członek Rady Programowej Polskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych. 

Anna Korwin-Piotrowska

Data: 2017-10-20

Panelistka I i II Kongresu Praw Obywatelskich

sędzia Sądu Okręgowego w Opolu, wiceprezes tego Sądu, członek zarządu Stowarzyszenia Sędziów THEMIS.  Sędzia  z 20 - letnim stażem, orzekała  w sprawach cywilnych, egzekucyjnych,  pracowniczych a obecnie   gospodarczych.  Była prezesem Sądu Rejonowego w Kędzierzynie-Koźlu, wykładowca dla aplikantów adwokackich i radcowskich. Od lat zaangażowana w propagowanie idei mediacji.

Leszek Jażdżewski

Data: 2017-10-16

Panelista II Kongresu Praw Obywatelskich

Redaktor naczelny Liberté!, współtwórca Igrzysk Wolności, założyciel Bookme - aplikacji, która tworzy społeczność czytelników.

Publikuje m.in. w „Gazecie Wyborczej”.

Członek Rady Programowej EFNI, absolwent Marshall Memorial Fellowship.

Zasłynął samotnym protestem na marszu narodowców „Idzie antykomuna” i stworzeniem akcji Świecka Szkoła. W gronie 25 liderów wytypowanych przez „Teraz Polska”. Właśnie rozpoczął akcję 3 maja - Nie dla wyjścia z Unii Europejskiej. 

http://jazdzewski.liberte.pl/

Tomasz Oklejak

Data: 2017-10-11

Naczelnik Wydziału Spraw Żołnierzy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich