Zawartość
Liczba całkowita wyników: 128

Lokatorzy

Prawa loklatorów, polityka samorządów i rządu, mieszkania socjalne

Data początkowa
np.: 04/2020
Data końcowa
np.: 04/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Koronawirus. RPO i Komisja Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności w sprawie sytuacji osób w kryzysie bezdomności w okresie stanu zagrożenia epidemicznego

Data: 2020-03-20
  • Osoby doświadczające bezdomności znajdują się dziś w szczególnej sytuacji. Wymagają szczególnego wsparcia ze strony władz państwowych i samorządowych. Nie mają bowiem miejsca, w którym mogą bezpiecznie odizolować się i uniknąć zakażenia wirusem Covid-19.
  • Wielu ludziom bezdomność zagrozi, bo nie będą w stanie regulować opłat za mieszkanie.
  • RPO Adam Bodnar oraz Komisja Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności Przy Rzeczniku Praw Obywatelskich apelują do premiera o działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich i Komisja Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności wzywają wszystkie właściwe organy i instytucje do natychmiastowego działania na rzecz wsparcia osób doświadczających bezdomności oraz osób zagrożonych bezdomnością lub wykluczeniem mieszkaniowym. Apelujemy o otwartość na inicjatywy i wskazania płynące od organów, organizacji i instytucji na co dzień wspierających osoby w kryzysie bezdomności i wykorzystywanie ich w planowaniu, delegowaniu i realizacji zadań w tym obszarze.

Osoby doświadczające bezdomności, ze względu na słabszy stan zdrowia wynikający z życia na ulicy, są szczególnie narażone na zakażenie tym wirusem. Mają tez dużo trudniejszy dostęp do opieki medycznej oraz do rzetelnych informacji na temat pandemii oraz sposobów zapobiegania zakażeniu (w tym zakresie należy rozważyć użycie megafonów, komunikatów na dworcach i w środkach transportu, zaopatrzenie w odpowiednie sprzęt organizacji pomocowych). Mogą być narażone na przymusową izolację mogącą utrudniać im dostęp do schronienia oraz żywności.

Jeśli korzystają ze wsparcia w placówkach zapewniających schronienie (schroniska, noclegownie, ogrzewalnie), to są skazani na przebywanie w dużej grupie, w wieloosobowych pomieszczeniach, o słabej wentylacji, w towarzystwie osób, które wcześniej dużo się przemieszczały i przebywały w miejscach publicznych.

W reakcji na pandemię instytucje prowadzące schroniska i noclegownie podejmują wszelkie leżące w ich mocy działania: zapewniają dodatkowe środki czystości, informują mieszkańców i pracowników o wytycznych w związku z zagrożeniem wirusem, szukają dodatkowych pieniędzy i żywności dla osób doświadczających bezdomności.

Niektóre placówki podjęły decyzję o nieprzyjmowaniu nowych mieszkańców i zamknięciu się wraz z przebywającymi w niej mieszkańcami.

Instytucje prowadzące placówki dla osób doświadczających bezdomności oraz pomagające takim osobom w przestrzeni publicznej muszą otrzymać wszelkie możliwe wsparcie ze strony państwa i samorządu lokalnego. Nie mogą pozostać osamotnione. Wynika to nie tylko z obowiązujących przepisów, Konstytucji i zobowiązań międzynarodowych wiążących Polskę. Właściwa opieka i wsparcie dla tej szczególnej grupy obywateli leży w interesie wszystkich i jest niezbędnym elementem przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się wirusa.

Władze publiczne mają obowiązek we właściwy i odpowiedzialny sposób zorganizować pomoc dla osób doświadczających bezdomności poprzez zapewnienie środków, alternatywnych miejsc schronienia (dostępnych przez całą dobę), umożliwiających ograniczenie częstotliwości przemieszczania się oraz przede wszystkim poprzez wydanie rzetelnych i szczegółowych wytycznych dla wszystkich podmiotów bezpośrednio pomagającym tym osobom, tak aby wiedziały dokładnie co maja robić i aby takie działania były jednolite w skali kraju.

Takie wytyczne zostały w Polsce wydane, lecz wymagają one dopracowania i uszczegółowienia; nie wynika z nich np. kto podejmuje decyzję o poddaniu osoby z objawami testom, kto ma zapewnić środki dezynfekujące i ochrony w sytuacji gdy brakuje ich na rynku lub zwyczajnie są bardzo drogie. Nie można przerzucać na barki poszczególnych instytucji, w tym organizacji pozarządowych, ciężaru podejmowania odpowiedzialnych i często bardzo trudnych decyzji w tym szczególnym czasie, jak również ciężaru zdobywania środków higienicznych, środków ochrony oraz żywności.

Nieodzowne jest wykorzystywanie doświadczeń innych państw oraz zaleceń i wytycznych przygotowanych przez instytucje międzynarodowe:

Wiele osób pracujących na podstawie umów cywilnoprawnych (umowy zlecenia, umowy o dzieło), osób pracujących dorywczo, a także osób pracujących nielegalnie, obecnie utraciło źródła dochodu. Aktualna sytuacja sprawia, że właśnie teraz dramatycznie wzrasta zagrożenie bezdomnością wielu gospodarstw domowych.

Odpowiedzią na potrzeby tej grupy i sposobem na zmniejszenie ryzyka bezdomności / popadnięcia w długi powinny być m.in.

  • czasowe zwolnienia od zapłaty czynszów (zwłaszcza w mieszkaniach z zasobów publicznych)/ środki stabilizacji lub obniżki czynszów/bezpośrednie wsparcie finansowe na potrzebę zapłaty czynszów/kredytów hipotecznych,
  • moratorium na eksmisje z powodu czynszu i zaległości hipotecznych;
  • przedłużenie zimowych okresów zakazu eksmisji,
  • zawieszenie opłat za media i innych dodatkowych opłat, przynajmniej na czas pandemii

Propozycje działań:

  1. Międzyinstytucjonalna współpraca na poziomie JST, szpitali, stacji pogotowia ratunkowego, stacji sanitarno-epidemiologicznych, organizacji pozarządowych prowadzących placówki dla bezdomnych, policji, straży miejskich, straży kolejowych przy wsparciu MRPiPS i MZ  wypracowanie szczegółowych procedur bezpieczeństwa dla placówek dla osób bezdomnych
    • wypracowanie szczegółowych procedur bezpieczeństwa wobec osób bezdomnych przebywających w przestrzeni publicznej
    • uproszczenie procedur przekazywania żywności z Banków Żywności do organizacji pozarządowych
    • wypracowanie szczegółowych procedur i bezpiecznych miejsc dystrybucji żywności dla osób pozostających poza placówkami
    • informacja dla podmiotów gastronomii oraz sklepów spożywczych o możliwości przekazywania żywności placówkom dla osób bezdomnych
  2. Działania wobec osób przebywających w placówkach dla bezdomnych  kontrola zaopatrzenia w środki ochrony i dezynfekcji
    • bieżące uzupełnianie zaopatrzenia w środki ochrony i dezynfekcji
    • dystrybucja materiałów informacyjnych dotyczących bezpiecznych zachowań
    • w razie podejrzenia zarażenia natychmiastowa kwarantanna szpitalna i testy na obecność Covid-19
  3. Działania wobec osób przebywających w przestrzeni publicznej  kontrola miejsc niemieszkalnych, ulic, dworców, przystanków komunikacji miejskiej, parków itp.
    • w razie podejrzenia zarażenia natychmiastowa kwarantanna szpitalna wobec osób z objawami grypy i testy na obecność Covid-19.
    • bezpieczna dystrybucja żywności
  4. Działania wobec osób zagrożonych bezdomnością  czasowe zwolnienia od zapłaty czynszów/środki stabilizacji lub obniżki czynszów – np.
    • wobec najemców lokali komunalnych/lokali z zasobów publicznych, którzy ze względu na przyjęte środki bezpieczeństwa utracili możliwość zarobkowania, powinny zostać wprowadzone zwolnienia z opłat czynszu,
    • wobec innych lokatorów, którzy obecnie nie osiągają dochodów ze względu na panującą sytuację – wprowadzić bezpośrednią pomoc finansową na potrzeby mitygacji skutków braku zarobków i umożliwienia im zapłaty czynszu.
    • moratorium na eksmisje z powodu czynszu i zaległości hipotecznych
    • odroczenie spłaty kredytów hipotecznych dla osób dotkniętych wirusem/odczuwających finansowe skutki przyjętych środków
    • przedłużenie zimowych okresów zakazu eksmisji,
    • zawieszenie opłat za media i innych dodatkowych opłat, przynajmniej na czas pandemii.

IV.7217.13.2020

RPO: doprecyzować przepisy o nabywaniu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej

Data: 2020-03-17
  • Przed zmianą prawa z 2017 r. członkami spółdzielni mieszkaniowej mogli być oboje małżonkowie - choćby tylko jednemu przysługiwało spółdzielcze prawo do lokalu albo do odrębnej własności lokalu
  • Po zmianie pojawił się problem, na jakiej podstawie członkostwo może nabyć małżonek, który ma wspólne prawo odrębnej własności lokalu, a który wcześniej nie był członkiem spółdzielni
  • W praktyce powstają rozbieżności, czy małżonek nabył członkostwo z mocy prawa wraz z wejściem noweli, czy też musi się o to ubiegać 

- Należy zatem doprecyzować przepisy o nabywaniu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej – pisze zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk do Minister Rozwoju.

Problem pojawił się w skargach wpływających do RPO. Przed wejściem w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 20 lipca 2017 r. członkami spółdzielni mogli być oboje małżonkowie, choćby spółdzielcze prawo do lokalu albo prawo odrębnej własności lokalu przysługiwało tylko jednemu z nich. Małżonkowi członka przysługiwało roszczenie o przyjęcie w poczet członków spółdzielni.

Zgodnie z zasadami sprzed wejścia noweli w życie, każda osoba chcąca zostać członkiem spółdzielni, musiała złożyć deklarację członkowską. Decyzja w kwestii uzyskania członkostwa przybierała formę uchwały właściwego organu spółdzielni

Po wejściu w życie noweli pojawił się problem, na jakiej podstawie członkostwo może nabyć małżonek członka spółdzielni, któremu wspólnie z nim przysługuje prawo odrębnej własności lokalu, a który w poprzednim stanie prawnym nie był członkiem spółdzielni.

Zgodnie z ustawą, członkiem spółdzielni jest osoba fizyczna (choćby nie miała zdolności do czynności prawnych albo miała ją ograniczoną):

  • której przysługuje spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego;
  • której przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu;
  • której przysługuje roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego;
  • której przysługuje roszczenie o ustanowienie odrębnej własności lokalu, tzw. ekspektatywa własności"
  • będąca założycielem spółdzielni.

Członkami spółdzielni są oboje małżonkowie, jeżeli prawo do lokalu przysługuje im wspólnie, albo jeżeli wspólnie ubiegają się o zawarcie umowy o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego albo prawa odrębnej własności lokalu.

W ustawie jest mowa o nabyciu członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej z mocy samej ustawy (bez konieczności składania deklaracji członkowskiej i podejmowania jakichkolwiek rozstrzygnięć przez organy spółdzielni) przez małżonków, którym „prawo do lokalu przysługuje wspólnie”. W przepisie tym mowa jest ogólnie o „prawie do lokalu”, bez rozróżnienia czy chodzi tu wyłącznie o prawa spółdzielcze czy także o prawo własności lokalu.

Mogłoby to zatem wskazywać na to, że małżonek członka spółdzielni, któremu wspólnie z nim przysługuje odrębna własność lokalu, stał się z dniem wejścia w życie nowelizacji członkiem spółdzielni z mocy samego prawa. Tym bardziej, że w myśl tego przepisu członkami z mocy prawa stają się oboje małżonkowie ubiegający się o zawarcie umowy o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu.

Konkluzja taka budzi jednak wątpliwości z uwagi na systematykę ustawy.  Dopiero bowiem ust. 31 art. 3 mówi o sytuacji osób, które są właścicielami lokali. Zgodnie z tym unormowaniem członkiem spółdzielni może być osoba, która nabyła prawo odrębnej własności lokalu. Właścicielowi lokalu, który nie jest członkiem spółdzielni, przysługuje roszczenie o przyjęcie w poczet członków spółdzielni.

W praktyce przepis ten interpretowany jest w ten sposób, że małżonek członka, któremu wspólnie z nim służy odrębna własność lokalu, nie nabył członkostwa z mocy samego prawa z dniem wejścia w życie nowelizacji, lecz może zostać członkiem spółdzielni po złożeniu deklaracji członkowskiej.

W taki sposób przepis jest również wykładany w praktyce sądowej. W piśmiennictwie prawniczym problem nie został szerzej dostrzeżony i omówiony.

Z kolei na stronie internetowej Ministerstwa Rozwoju wskazano, że „osoby posiadające spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, które nie były członkami spółdzielni a także współmałżonkowie członków spółdzielni jeżeli tytuł prawny do lokalu przysługiwał im wspólnie z dniem wejścia w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych tj. od 9 września 2017 r. uzyskują członkostwo z mocy prawa. Nie składają deklaracji ani nie wnoszą udziałów i wpisowego”.

Takie stwierdzenie zdaje się sugerować, że w ocenie resortu, małżonek członka nabywa członkostwo z mocy prawa także wtedy, gdy służy mu wspólnie z członkiem spółdzielni odrębna własność lokalu.

Z doświadczeń RPO wynika, że w spółdzielniach mieszkaniowych istnieje rozbieżna praktyka w tej sprawie. A jej rozstrzygnięcie ma istotne znaczenie. Wiąże się bowiem z możliwością zagwarantowania danej osobie realizacji praw wynikających z członkostwa w spółdzielni, jak i pośrednio praw związanych z faktem posiadania prawa odrębnej własności lokalu. Od bycia członkiem spółdzielni zależy np. podstawa prawna oraz zakres uprawnień do zaskarżania uchwał organów spółdzielni.

Cała kwestia powinna być zatem jednoznacznie rozstrzygnięta w przepisach. Dlatego też RPO wystąpił do minister rozwoju Jadwigi Emilewicz o rozważenie zasadności podjęcia prac legislacyjnych nad doprecyzowaniem przepisów.

IV.612.4.2019

Rzecznik: co z rozliczaniem kosztów ciepła w budynkach wielolokalowych

Data: 2020-03-13
  • Do RPO wciąż napływają skargi dotyczące nieprawidłowości w rozliczeniach za ciepło przy zastosowaniu nagrzejnikowych podzielników kosztów ciepła w budynkach wielolokalowych
  • Dlatego po raz kolejny Rzecznik występuje do Ministerstwa Aktywów Państwowych
  • Tym razem - o informacje o efektach pracy Grupy Roboczej ds. określenia wytycznych dla indywidualnego rozliczania kosztów zakupu ciepła w budynkach wielolokalowych

Zastosowanie podzielników kosztów ciepła w założeniu miało dostosować rachunki za ciepło do indywidualnego zużycia i stymulować zachowania energooszczędne. Urządzenia te umożliwiają ustalenie udziału zużycia ciepła przez lokal w całkowitym zużyciu ciepła przez budynek, a tym samym służą do podziału kosztów energii cieplnej pomiędzy poszczególnych użytkowników lokali.

Podzielniki - w odróżnieniu od ciepłomierzy - nie są jednak przyrządami pomiarowymi. Oznacza to, że nie podlegają żadnej formie prawnej kontroli metrologicznej przewidzianej przez przepisy.

Na co skarżą się ludzie

Problem rozliczeń kosztów ciepła przy wykorzystaniu podzielników jest stale poruszany jest w licznych skargach od obywateli wpływających do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Skarżący zwracają uwagę na krzywdzące nieprawidłowości w rozliczeniach za ciepło, których efektem są wysokie dopłaty do kosztów ogrzewania, wynoszące nawet kilka tysięcy zł w okresie rozliczeniowym. Wskazują również, że są zmuszani do ponoszenia kosztów ciepła, którego teoretycznie, w fizycznej postaci, nie ma możliwości dostarczenia do zajmowanego lokalu. Często wysokość tych dopłat kilkakrotnie przewyższa koszty ogrzania lokalu przy wykorzystaniu energii elektrycznej lub węgla. W efekcie część użytkowników lokali, niemogących podołać nadmiernym kosztom, rezygnuje z ogrzewania lokalu (zakręca grzejniki). A to przyczynia się do zawilgocenia i zagrzybienia lokali.

Z analizy skarg wynika, że stosowane przez właścicieli i zarządców zasobów lokalowych wewnętrzne systemy rozliczeń kosztów ciepła, oparte na wskazaniach podzielników kosztów ciepła, nie dają użytkownikom mieszkań poczucia rzetelnego i sprawiedliwego rozliczania kosztów ciepła na użytkowników lokali. Wskazują też na wady zastosowanych przez właściciela i zarządcę podzielników (np. rejestrowanie zużycia ciepła także w okresie letnim).

Zdaniem skarżących nieprawidłowości często są wynikiem wadliwie skonstruowanych regulaminów rozliczeń kosztów dostawy ciepła, w tym dowolnie ustalonych przez właściciela lub zarządcę współczynników wyrównawczych zużycia ciepła na ogrzewanie wynikających z położenia lokalu w bryle budynku, a także niewłaściwie ustalonej relacji tzw. kosztów stałych ciepła do kosztów zmiennych.

Skarżący sygnalizują również, że właściciele i zarządcy często stosują ten system rozliczania kosztów bez uprzedniego przeprowadzenia w budynku koniecznych robót w celu zminimalizowania strat ciepła (termomodernizacji). Zwracają też uwagę na trudności związane z możliwością weryfikacji rozliczeń kosztów ciepła dokonywanych przez podmioty, którym właściciel lub zarządca zasobów lokalowych zlecił prowadzenie takich rozliczeń.

RPO: skargi są zasadne

W ocenie Rzecznika zarzuty skarg zasługują na rozważenie. Zwracają bowiem uwagę na brak wystarczających regulacji prawnych określających sposób funkcjonowania i użytkowania w lokalach mieszkalnych podzielników kosztów ciepła, jak również zasad dokonywania rozliczeń kosztów ciepła dostarczanego do lokali w budynkach wielolokalowych.

Musi to rodzić pytanie o wiarygodność dokonywanych rozliczeń. Jest to o tyle istotne, że dotyczy zobowiązań finansowych znaczącej części społeczeństwa. Z uwagi zarówno na skalę problemu, długotrwałość jego występowania, jak i fakt, że ma on bezpośredni związek ze sferą praw obywatelskich (dotyka najbardziej podstawowych potrzeb bytowych) wprowadzenie stosownych regulacji jest obowiązkiem państwa.

W piśmie z 30 listopada 2017 r. Minister Energii poinformował Rzecznika, że jest świadomy złożoności problematyki i konieczności wprowadzenia niezbędnych regulacji. Dlatego też w Ministerstwie została utworzona Grupa Robocza ds. określenia wytycznych dla indywidualnego rozliczania kosztów zakupu ciepła w budynkach wielolokalowych.

7 listopada 2018 r. Rzecznik po raz kolejny zwrócił się do Ministra Energii o informacje, na jakim etapie znajdują się prace Grupy oraz czy określono wytyczne dla indywidualnego rozliczania kosztów ciepła w budynkach wielolokalowych.

29 listopada 2018 r. Minister wskazał, że członkowie Grupy ze względu na szeroki zakres zadań oi w celu usprawnienia pracy utworzyli dwa zespoły. Pierwszy przygotowuje zbiór zaleceń do metodyki rozliczania kosztów ciepła, ułatwiających prawidłowe jego rozliczanie na poszczególne lokale. Zalecenia te będą określały: optymalny sposób opomiarowania instalacji w budynku, kwestie, które powinien normować wewnętrzny regulamin rozliczeń danego budynku oraz zalecane metodologie podziału kosztów ciepła, dla opisanych metod opomiarowania budynku wraz ze wzorami do obliczeń. Drugi zespół pracuje nad techniczną stroną pomiarów ciepła zużytego przez dany budynek/lokal oraz nad opiniowaniem przepisów.   

W kolejnym piśmie z 18 lipca 2019 r. Minister Energii poinformował, że praca zespołu zajmującego się przygotowaniem zbioru zaleceń do metodyki rozliczania kosztów została zakończona, a opracowany materiał zostanie opublikowany na stronie internetowej resortu. Natomiast praca zespołu opiniującego przepisy prawa została wstrzymana w związku z wejściem w życie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2018/2002 z 11 grudnia 2018 r. zmieniającej dyrektywę 2012/27/UE w sprawie efektywności energetycznej. Resort analizuje warianty implementacji dyrektywy,  na których podstawie możliwa będzie dalsza praca zespołu.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Aktywów Państwowych o informację o efektach pracy Grupy Roboczej.  Pyta, czy materiał opracowany przez zespół ds. zbioru zaleceń do metodyki rozliczania kosztów ciepła będzie opublikowany na stronie internetowej resortu. Prosi też o nformacje, czy kontynuowane są prace zespołu opiniującego przepisy prawa, a jeżeli tak, to na jakim są etapie. 

IV.7215.186.2016

Spory o kwotę należną po wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu. RPO pisze do Minister Rozwoju

Data: 2020-03-06
  • Po wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu dana osoba dostaje od spółdzielni zwrot jego wartości rynkowej. Nie może to być więcej od kwoty, jaką spółdzielnia uzyska za ten lokal w wyniku przetargu
  • Zdarza się jednak, że wartość ustalona przez rzeczoznawcę jest nawet o kilkadziesiąt tysięcy zł niższa niż kwota uzyskana w przetargu
  • Dochodzi wtedy do sporu między spółdzielnią a osobą, czy należy się jej kwota z operatu rzeczoznawcy, czy też uzyskana w wyniku przetargu
  • Sądy wydają rozbieżne wyroki w tych sprawach, co budzi rozgoryczenie obywateli

Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na zasady rozliczeń spółdzielni mieszkaniowej z osobami uprawnionymi - po wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

Główną przyczyną sporów jest nieprecyzyjny stan prawny, a zwłaszcza art. 11 ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Zgodnie z jej art. 11 ust. 21 wobec wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego spółdzielnia wypłaca osobie uprawnionej wartość rynkową lokalu. Nie może być ona wyższa od kwoty, jaką spółdzielnia uzyska od osoby obejmującej lokal w wyniku przetargu.

W zgłoszonej Rzecznikowi sprawie wartość rynkowa lokalu - ustalona w operacie szacunkowym sporządzonym przez rzeczoznawcę majątkowego na zlecenie spółdzielni - była o kilkadziesiąt tysięcy niższa niż kwota uzyskana następnie w wyniku przetargu na zbycie prawa własności tego lokalu, przeprowadzonego przez spółdzielnię kilka miesięcy później. Powstał zatem spór, czy "wartość rynkową” stanowi kwota określona przez rzeczoznawcę w operacie szacunkowym, czy też kwota uzyskana w wyniku przetargu.

Spór zakończył Sąd Najwyższy, który stwierdził, że z przepisu ustawy nie wynika konieczność odróżnienia wartości rynkowej lokalu od kwoty uzyskanej w wyniku przetargu. SN uznał, że wprawdzie wypłacana wartość rynkowa nie może być wyższa od kwoty uzyskanej w wyniku przetargu - ale może być od niej niższa.

Jednak sądy powszechne dokonują również odmiennej wykładni ustawy. Jeden z sądów okręgowych uznał za uzasadnione żądanie powoda, aby podstawę rozliczeń stanowiła kwota uzyskana w drodze przetargu. 

Sąd wskazał, że obecna definicja wartości rynkowej mówi, że jest to szacunkowa kwota, jaką w dniu wyceny można uzyskać za nieruchomość w transakcji sprzedaży zawieranej na warunkach rynkowych pomiędzy kupującym a sprzedającym, którzy mają stanowczy zamiar zawarcia umowy, działają z rozeznaniem i postępują rozważnie oraz nie znajdują się w sytuacji przymusowej.

Za "wartość rynkową" nie należy zatem przyjmować najbardziej prawdopodobnej ceny możliwej do uzyskania na rynku, lecz szacunkową kwotę, jaką według osoby dokonującej wyceny można uzyskać za nieruchomość w transakcji rynkowej zawieranej w konkretnym dniu - uznał sąd.

W literaturze przedmiotu zdaje się dominować pogląd, że "wartością rynkową" jest kwota uzyskana w wyniku przetargu.

W świetle rozważań Trybunału Konstytucyjnego należy zaś przyjąć, że spółdzielnia mieszkaniowa ma obowiązek rozliczyć się z osobą uprawnioną na podstawie operatu szacunkowego - co może zostać skorygowane stosownie do wyniku przetargu.  

Praktyka wskazuje, że spółdzielnie rozliczają sie po przetargu. Przed uzyskaniem wylicytowanej kwoty rzadko która spółdzielnia dysponuje bowiem kwotą, którą mogłaby zadysponować na rzecz osoby uprawnionej. 

Obecny stan prawny rodzi zatem istotne spory między spółdzielnią mieszkaniową a osobą uprawnioną do uzyskania rozliczenia. Wymagają one rozstrzygnięcia na drodze sądowej, a orzeczenia nie są jednolite. Wywołuje to krytykę zainteresowanych obywateli. Nie rozumieją oni bardzo skomplikowanych zabiegów interpretacyjnych, które sądy są zmuszone stosować z uwagi na brak precyzji przepisu ustawy.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił minister rozwoju Jadwigę Emilewicz o podjęcie prac legislacyjnych w celu doprecyzowania przepisów. Pyta też o wykładnię pojęcia "wartości rynkowej lokalu" oraz wpływu wyniku przetargu na jej określenie.

IV.511.342.2019

SN orzekł, kiedy sąd może uchylić uchwałę wspólnoty mieszkaniowej

Data: 2020-02-27
  • Sąd może uchylić uchwałę wspólnoty mieszkaniowej podjętą w trybie obiegowym, nawet jeśli poparła ją wymagana większość - gdy wszystkim członkom nie zapewniono udziału w głosowaniu i mogło to mieć wpływ na treść tej uchwały – uznał Sąd Najwyższy
  • A to, że uchwałę poparła większość właścicieli lokali, nie musi oznaczać samo z siebie, że niezapewnienie możliwości oddania głosu niektórym z nich nie miało wpływu na treść uchwały
  • RPO, który przyłączył się do tej sprawy w SN, wskazywał, że niezapewnienie wszystkim właścicielom udziału w głosowaniu obiegowym, może być podstawą uchylenia uchwały, jeżeli uchybienie to miało lub mogło mieć wpływ na jej treść

Sprawa trafiła do SN po pytaniu prawnym Sądu Apelacyjnego, który miał wątpliwości, jak rozstrzygnąć spór w jednej z wspólnot. Członek jej zarządu miał lokal użytkowy i chciał go wynająć na sklep lub restaurację. Do tego potrzebna jest koncesja na sprzedaż alkoholu, a miasto nie może jej wydać bez zgody wspólnoty.

Wspólnota spotyka się raz do roku na walnym zebraniu, a na co dzień decyzje w jej imieniu podejmuje zarząd. Jednak są sprawy, w których zarząd decydować nie może – musi odwołać się do wspólnoty. Taką sprawą jest np. zgoda na sprzedaż alkoholu.

Członek zarządu przekonał więc resztę zarządu, by zorganizować tzw. obiegowe głosowanie. Polega to na tym, że projekt uchwały jest rozsyłany właścicielom lokali, którzy wyrażają swą wolę, oddając głos na załączonej karcie. Aby zbieranie głosów usprawnić, członek zarządu zainteresowany wynajęciem swego lokalu dzwonił po sąsiadach i przedstawiał im sprawę, a potem przesyłał karty do głosowania. Procedura zbierania głosów trwała ok. 10 dni i zakończyła się, gdy zebrano większość głosów na TAK (za przyjęciem uchwały opowiedziało się 59,17% udziałów).

Przyjętą uchwałę rozesłano wszystkim członkom wspólnoty. Dopiero wtedy jeden z członków dowiedział się, że w ogóle takie głosowanie się odbyło. Nie odebrał telefonu od członka zarządu, więc nie dostał karty do głosowania. Nie przyszedł też na doroczne zebranie wspólnoty, więc nie zgłosił tam swoich wątpliwości. Przedstawił je w sądzie.

Sąd I instancji uznał jego racje: uchwała jest nieważna, nie została bowiem poddana pod głosowanie wszystkich uprawnionych (sąd zauważył, że zarząd wspólnoty miał listę mailową wszystkich członków, ale projekt uchwały wysłał tylko do wybranych osób). Sąd uznał, że w tak ważnej dla wspólnoty sprawie decyzję powinna poprzedzać debata. Pospieszny tryb podejmowania decyzji zapewniał interes ekonomiczny właściciela lokalu użytkowego, ale już nie pozostałych członków wspólnoty.

Sąd Apelacyjny nabrał jednak wątpliwości, czy aby na pewno wspólnota nie może decydować w trybie obiegowym, o ile takie głosowanie zostanie przeprowadzone prawidłowo. Stąd pytanie do SN.

Jeśli bowiem wszyscy członkowie wspólnoty wiedzą o głosowaniu, to ci, którzy są danej decyzji przeciwni, mogą przedstawić swoje stanowisko sąsiadom i próbować ich przekonać do swoich argumentów. Nie ma w takiej sytuacji zagrożenia, że zagłosują tylko ci, którzy są na TAK, a reszta nawet się nie dowie, że w ich domu był jakiś problem. Czy interes całej wspólnoty mieszkaniowej nie byłby w tak prowadzonym procesie zabezpieczony? – zapytał Sąd Apelacyjny.

Stanowisko RPO

Przystępując do postępowania przed SN, RPO przedstawił następujący pogląd w sprawie: "Uchwała wspólnoty mieszkaniowej, wyrażająca zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu, która uzyskała wymaganą ustawowo większość głosów, jest skuteczna i wiąże ogół właścicieli lokali. Niezapewnienie wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu przeprowadzonym w trybie indywidualnego zbierania głosów, może stanowić podstawę uchylenia uchwały, jeżeli uchybienie to miało lub mogło mieć wpływ na treść uchwały”.

W pisemnym stanowisku RPO wnosił by SN stwierdził, że uchwała, którą poparła większość członków wspólnoty, jest skuteczna. Niezapewnienie zaś wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu obiegowym może być podstawą uchylenia podjętej tak uchwały – ale jedynie wówczas, jeśli uchybienie to mogło mieć wpływ na treść uchwały.

Rzecznik pisał: "Nie można bowiem pomijać faktu, że prawidłowe funkcjonowanie wspólnot mieszkaniowych nierzadko wiąże się z koniecznością podejmowania uchwał w sprawach pilnych w krótkim czasie. Przyjęcie rygorystycznej koncepcji, iż dla skuteczności podjęcia uchwały konieczne jest zawsze przedstawienie jej wszystkim członkom wspólnoty, może utrudnić, a niekiedy nawet uniemożliwić prawidłowe zarządzanie nieruchomością wspólną".

"Nie sposób zaś zgodzić się z poglądem przeciwnym i bardzo restrykcyjną linią orzeczniczą, która opowiada się za skutkiem w postaci uchylenia uchwały tylko z powodu uchybień w procesie głosowania nad uchwałą" - dodał RPO.

Podkreślił, że taka interpretacja przepisów, za którą się opowiada, nie narusza interesów właścicieli lokali, gdyż mogą oni zaskarżyć uchwałę do sądu i "przytaczać zarówno zarzuty merytoryczne, jak też wskazywać na uchybienia formalne".  Wówczas sąd ocenia ewentualny wpływ uchybienia na treść uchwały.

27 lutego 2020 r. Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej (sygn.akt III CZP 59/19) wydał uchwałę o treści: "Niezapewnienie wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu nad uchwałą podejmowaną w trybie indywidualnego zbierania głosów może uzasadniać uchylenie przez sąd uchwały, jeżeli miało lub mogło mieć wpływ na jej treść". 

IV.7211.279.2019

Czy wspólnota mieszkaniowa może decydować o sprzedaży alkoholu w budynku w trybie obiegowym? Stanowisko RPO w sprawie przed SN

Data: 2020-01-31
  • W jaki sposób wspólnota mieszkaniowa może decydować o ważnych dla siebie sprawach? Czy zgodę na sprzedaż alkoholu w lokalu użytkowym można wydać w głosowaniu obiegowym?
  • RPO uważa, że tak, pod warunkiem, że wszyscy członkowie wspólnoty będą mieli szansę wziąć udział takim w głosowaniu.
  • Jeśli nie wszyscy wiedzą, że głosowanie się odbywa, taka uchwała nie może być wiążąca, nawet jeśli ZA zagłosują właściciele dysponujący większością udziałów 
  • Takie stanowisko RPO przedstawia w postępowaniu przed Izbą Cywilną Sądu Najwyższego (sygn. III CZP 59/19)

Sprawa trafiła do najważniejszego sądu w Polsce, bowiem Sąd Apelacyjny w Gdańsku miał wątpliwości, jak rozstrzygnąć spór w jednej z gdańskich wspólnot (sygn. akt I ACa 682/18).

Członek zarządu tej wspólnoty miał lokal użytkowy i chciał go wynająć na sklep lub restaurację. Do tego potrzebna jest koncesja na sprzedaż alkoholu, a miasto nie może jej wydać bez zgody wspólnoty mieszkaniowej.

Wspólnota spotyka się raz do roku na walnym zebraniu, a na co dzień decyzje w jej imieniu podejmuje właśnie zarząd. Jednak są sprawy, w których zarząd decydować nie może – musi odwołać się do wspólnoty. Taką sprawą jest np. zgoda na sprzedaż alkoholu.

Członek zarządu przekonał więc pozostałych członków zarządu, by zorganizować tzw. obiegowe głosowanie wspólnoty. Polega to na tym, że projekt uchwały zostaje rozesłany mieszkańcom, a ci wyrażąją swoją wolę, oddając głos na załączonej karcie. Aby zbieranie głosów usprawnić, członek zarządu zainteresowany wynajęciem swego lokalu zaczął dzwonić do sąsiadów i przedstawiać sprawę, a potem przesyłał im karty do głosowania. Procedura zbierania głosów trwała ok. dziesięciu dni i zakończyła się, gdy zebrano większość głosów na TAK (za przyjęciem uchwały opowiedziało się 59,17% udziałów w nieruchomości wspólnej). Przyjętą uchwałę rozesłano członkom wspólnoty.

Dopiero wtedy jeden z członków wspólnoty dowiedział się, że w ogóle takie głosowanie się odbyło. Nie odebrał telefonu od członka zarządu, więc nie dostał karty do głosowania. Nie przyszedł też na doroczne zebranie wspólnoty, więc nie zgłosił tam swoich wątpliwości. Przedstawił je w sądzie.

Sąd I instancji uznał jego racje: uchwała jest nieważna, nie została bowiem poddana pod głosowanie wszystkich uprawnionych (sąd zauważył, że zarząd wspólnoty miał listę mailową wszystkich członków, ale projekt uchwały wysłał tylko do wybranych osób). Sąd uznał przy tym, że w tak ważnej dla wspólnoty sprawie decyzję powinna poprzedzać debata. Pospieszny tryb podejmowania decyzji zapewniał interes ekonomiczny właściciela lokalu użytkowego, ale już nie pozostałych członków wspólnoty.

Sąd Apelacyjny nabrał jednak wątpliwości, czy aby na pewno wspólnota nie może decydować w trybie obiegowym, o ile takie głosowanie zostanie przeprowadzone prawidłowo. Stąd pytanie do Sądu Najwyższego.

Jeśli bowiem wszyscy członkowie wspólnoty wiedzą o głosowaniu, to ci, którzy są danej decyzji przeciwni, mogą przedstawić swoje stanowisko sąsiadom i próbować ich przekonać do swoich argumentów. Nie ma w takiej sytuacji zagrożenia, że zagłosują tylko ci, którzy są na TAK, a reszta nawet się nie dowie, że w ich domu był jakiś problem. Czy interes całej wspólnoty mieszkaniowej nie byłby w tak prowadzonym procesie zabezpieczony? – zapytał Sąd Apelacyjny.

Przystępując do tego postępowania przed Sądem Najwyższym RPO przedstawił następujący pogląd w sprawie:

Uchwała wspólnoty mieszkaniowej, wyrażająca zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu, która uzyskała wymaganą ustawowo większość głosów, jest skuteczna i wiąże ogół właścicieli lokali.

Niezapewnienie wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu przeprowadzonym w trybie indywidualnego zbierania głosów, może stanowić podstawę uchylenia uchwały, jeżeli uchybienie to miało lub mogło mieć wpływ na treść uchwały.

IV.7211.279.2019

Syndyk masy upadłości SKOK Wołomin nie miał prawa żądać od członków SKOK dodatkowych dopłat mających na celu pokrycie straty bilansowej

Data: 2019-12-17
  • Tak wynika z uchwały podjętej przez Sąd Najwyższy, przy udziale Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • Rzecznik zdecydował się przyłączyć do postępowania z uwagi wiele skarg obywateli – członków Kasy.
  • Rzecznik przedstawił m.in. pogląd, że w stosunkach wewnętrznych (w zakresie odpowiedzialności za straty kasy) członek kasy jest quasi konsumentem, dlatego powinien korzystać ze szczególnej ochrony przewidzianej w art.76 Konstytucji
  • Pogląd prawny wyrażony w uchwale Sądu Najwyższego wiąże sąd w tej konkretnej sprawie. Sądy niższych instancji mogą więc w innych rozpatrywanych przez siebie sprawach przyjąć odmienną interpretację przepisu. Ryzykują wówczas, to, że ich wyrok może być w toku dalszego postępowania uchylony.

Z uchwały podjętej 12 grudnia 2019 r., sygn. akt III CZP 42/19, wynika, że:

„w sytuacji niepodjęcia, przed ogłoszeniem upadłości spółdzielczej kasy oszczędnościowo-kredytowej, przez walne zgromadzenie uchwały w sprawie sposobu pokrycia straty kasy stosownie do art. 38 § 1 pkt. 4 ustawy z dnia 16 września 1982 roku – Prawo spółdzielcze, syndykowi masy upadłości kasy nie przysługuje roszczenie wobec członków kasy o pokrycie straty bilansowej kasy na podstawie postanowień statutu uchwalonego w trybie art. 26 ust. 3 ustawy z dnia 5 listopada 2009 roku o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych, przewidującego podwyższoną odpowiedzialność członków za straty powstałe w kasie do podwójnej wysokości wpłaconych udziałów”

Tym samym Sąd Najwyższy podzielił argumentację Rzecznika przedstawioną w piśmie procesowym z dnia 5 grudnia 2019 r. oraz na posiedzeniu  Sądu w dniu 12 grudnia.

Czego dotyczyła sprawa?

Spór dotyczył tego, czy po ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej Syndykowi przysługiwało roszczenie względem członków kas o pokrycie straty w podwójnej wysokości wpłaconych udziałów, w sytuacji gdy Walne Zgromadzenie Kasy nie podjęło uchwały o sposobie pokrycia straty jeszcze przed ogłoszeniem upadłości.

Dlaczego Rzecznik przystąpił do sprawy?

Rzecznik zdecydował się przyłączyć do postępowania przed Sądem Najwyższym z uwagi wiele skarg obywateli – członków Kasy, które wpływały do Biura RPO. Ich autorami były głównie osoby starsze, emeryci, którzy nie byli w stanie zorganizować sobie profesjonalnej pomocy prawnej. W ich przekonaniu działania podejmowane przez Syndyka były próbą przerzucania na nich odpowiedzialności za upadłość Kasy.

Argumentacja Rzecznika

W ocenie Rzecznika instrument w postaci dodatkowej odpowiedzialności członków Kasy za jej straty bilansowe został przez Syndyka wykorzystany wbrew jego ustawowemu celowi – tj. do zwiększenia poziomu spłaty wierzycieli a nie do wzmocnienia kapitałowego Kasy. Pokrywanie straty już po ogłoszeniu upadłości likwidacyjnej nie ma bowiem podstaw ekonomicznych, ponieważ nie gwarantuje już kontynuacji jej działania i uchronienia kasy przed upadłością czy likwidacją.

Zadaniem syndyka jest optymalne wykorzystanie majątku upadłego do zaspokojenia wierzycieli, jednakże nie powinno to otwierać drogi do podejmowania przez Syndyka działań aby samodzielnie „wykreować” roszczenie względem członków Kasy.  Stoi to w sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej oraz mogłoby doprowadzić do konsekwencji nie dających nie zaakceptować na gruncie aksjologicznym.

Członek SKOK konsumentem?

W postępowaniu przed Sądem Najwyższym Rzecznik przedstawił również pogląd, że w stosunkach wewnętrznych (w zakresie odpowiedzialności za straty kasy) członek kasy jest quasi konsumentem, dlatego powinien korzystać ze szczególnej ochrony przewidzianej w art.76 Konstytucji RP.

Rozwiązania ustawowe dotyczące kas coraz silniej lokują je w kategorii podmiotów gospodarczych prowadzących zwykłą komercyjną działalność depozytowo-kredytową, a praktyka działania kas dowodzi, że rozluźnieniu ulegają  wymagane ustawowo więzi społeczne między członkami kas. Wszystko to systematycznie upodabnia kasy do banków i pozbawia je cech typowych dla unii kredytowych.

Sytuacja członków kas nie mających zasadniczo większego wpływu na sposób zarządzania kasami zbliżona jest zatem bardziej do sytuacji klientów banków niż członków unii kredytowych – organizacji, których istotą była idea samopomocy finansowej. Z tego względu Rzecznik uznał, że przy interpretacji przepisu art. 26 ust. 3 ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo – kredytowych należy zastosować wykładnię prokonstytucyjną.

Uchwała Sądu Najwyższego

W ustnych motywach swojego rozstrzygnięcia, Sąd wskazał, że roszczeniu Syndyka, opartego na przepisie art. 26 ust. 3 ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo - kredytowych, sprzeciwia się wykładnia literalna, systemowa, funkcjonalna i historyczna.  Przepis ten reguluje stosunki wewnętrzne między kasą  a jej członkami i dotyczy zwykłej działalności kasy, nie może być zatem wykorzystywany przez syndyka już po ogłoszeniu upadłości. Regulacja ta nie może być podstawą roszczenia in abstracto.

Za takim rozumieniem tej normy przemawia również wykładnia prokonstytucyjna. Z nieprecyzyjnego  „szczątkowego” przepisu, nie można wyprowadzać tak daleko idących wniosków i uznawać go za źródło roszczenia. Stałoby to w sprzeczności z zasadą zaufania do stanowionego przez państwo prawa.

Sąd zauważył również, że art. 26 ust. 3 ustawy o spółdzielczych kasach oszczędnościowo – kredytowych nie może być wykładany niezgodnie z jego celem, którym jest wzmocnienie kapitałowe kasy w czasie jej normalnej działalności. Brak zatem było podstaw prawnych do wzywania przez Syndyka członków kasy do pokrycia jej straty bilansowej już po ogłoszeniu upadłości.

Jakie są konsekwencje uchwały?

Pogląd prawny wyrażony w uchwale Sądu Najwyższego wiąże sąd w tej konkretnej sprawie. Sądy niższych instancji mogą więc w innych rozpatrywanych przez siebie sprawach przyjąć odmienną interpretację przepisu. Ryzykują wówczas, to, że ich wyrok może być w toku dalszego postępowania uchylony.

Należy zatem przypuszczać, że sądy, z uwagi na „siłę autorytetu” Sądu Najwyższego będą przeważnie powstrzymywać się od przyjmowania odmiennej interpretacji niekorzystnej dla członków spółdzielczych kas oszczędnościowo – kredytowych.

Kolejna skarga kasacyjna RPO na rzecz stowarzyszenia Miasto Jest Nasze

Data: 2019-11-27
  • RPO złożył kolejną skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego w sprawie Jana Śpiewaka i stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, wskazując m.in. na znaczenie wolnej debaty w kwestiach dotyczących interesu publicznego i na rolę organizacji pozarządowych w tej debacie.
  • Wskazał, że działacze przeciwstawiający się nadużyciom w procesie reprywatyzacji nie mogą być karani za używanie sformułowania „Dzika reprywatyzacja”
  • Skarga dotyczy wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 16 kwietnia 2019 r.  

W sprawi chodzi o sformułowania użyte w czasie konferencji prasowej stowarzyszenia 13 września 2016 r. Występując w imieniu stowarzyszenia Miasto Jest Nasze Jan Śpiewak powiedział wtedy, że w Warszawie funkcjonuje ściśle powiązana ze sobą grupa interesów, w skład której wchodzą biznesmeni, prawnicy oraz urzędnicy, którzy działają na rynku reprywatyzacyjnym wykorzystując niejasne przepisy prawne i nieuczciwość urzędników. Wskazał, że z grupą tą powiązane są osoby prowadzące działalność przestępczą, a także, że państwo znajduje się w głębokim kryzysie, a obywatele są bezbronni. Spółkę, która wniosła następnie pozew do sądu, przedstawił jako jedną z najbardziej agresywnych firm działających na rynku reprywatyzacji.

Sąd Okręgowy uznał, że w ten sposób naruszone osobiste powodów i nakazał przeprosiny. Z uwagi jednak na działanie pozwanych w istotnym interesie publicznym Sąd uznał, że wyłączona została bezprawność. Podane w trakcie konferencji dane okazały się prawdziwe, zaś wyprowadzone wnioski były uprawnione.

Miasto Jest Nasze i Jan Śpiewak złożyli apelację. Sąd Apelacyjny uznał, że stan faktyczny, znajdujący odzwierciedlenie w przebiegu konferencji prasowej podczas prezentacji tzw. mapy reprywatyzacji w Warszawie jest niesporny i został prawidłowo ustalony. Jednak jako ocenne uznał włączenie powodów do „biznesu reprywatyzacyjnego”, „wspólnego działania na rynku warszawskiej reprywatyzacji” jako „wielkiej pralni brudnych pieniędzy”, z wykorzystaniem „mętnych przepisów prawnych, nie do końca uczciwych urzędników ( … ) kosztem tysięcy, dziesiątek tysięcy mieszkańców Warszawy”. W ocenie Sądu Apelacyjnego przy tak poważnych zarzutach powinno się  wymagać od pozwanych większej dbałości o sprawdzenie podstaw faktycznych.

W skardze kasacyjnej RPO zauważa, że:

  • nie ma powodu, by traktować Jana Śpiewaka jako osobny podmiot, bo na konferencji prasowej występował on w imieniu Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze
  • pozwani działali w obronie społecznie uzasadnionego interesu i nie powinni być karani

Argumenty RPO

Nawet więc jeśli przyjąć, iż doszło do naruszenie dóbr osobistych, takie naruszenie nie było bezprawne. Sąd Apelacyjny całkowicie pominął szerszy kontekst sprawy i działanie pozwanych w obronie społecznie uzasadnionego interesu, co narusza wolność do wyrażania swoich poglądów i wolność rozpowszechniania informacji.

W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podkreśla się znaczenie wolności debaty publicznej jako nieodzownego warunku funkcjonowania demokratycznego społeczeństwa. Aczkolwiek wolność wypowiedzi nie jest nieograniczona, zgodnie z art. 10 ust. 2 Konwencji dopuszczalna ingerencja musi spełniać trzy warunki: legalności, celowości i konieczności w demokratycznym społeczeństwie. W odniesieniu do wypowiedzi mających publiczne znaczenie, Trybunał w swoim orzecznictwie zastrzega wyjątkowo szeroki zakres wypowiedzi i tylko wyjątkowo zezwala na ingerencję.

Nawet jeśli przyjąć, iż doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów przez pozwanych, Rzecznik podziela zdanie sądu pierwszej instancji, iż pozwani zwolnieni są z odpowiedzialności, bowiem działali w interesie publicznym. Interes publiczny, jako kontratyp wyłączający bezprawność naruszenia, wyraża się w niniejszej sprawie w zasadzie jawności życia publicznego i prawa obywateli do informacji na temat szczegółów reprywatyzowania nieruchomości warszawskich, w tym dysponowania mieniem publicznym i zaangażowania urzędników w postępowania reprywatyzacyjne. Kluczowym czynnikiem podlegającym badaniu, czy do wyłączenia bezprawności doszło, powinno być dochowanie należytej staranności przez pozwanych, nie zaś udowodnienie przez nich prawdziwości swoich zarzutów.

Praktyka polskich sądów polegająca na ograniczaniu się sądów w sprawach o ochronę dóbr osobistych do zbadania prawdziwości zarzutu ma długą tradycję. W zakończonej w 2009 r. sprawie przeciwko Grzegorzowi Braunowi Sąd Najwyższy uznał, że koniecznym elementem wyłączenia bezprawności działania naruszającego dobro osobiste jest prawdziwość twierdzeń co do faktów. Grzegorz Braun wziął udział w debacie radiowej, podczas której stwierdził, że powód, powszechnie znany językoznawca, był tajnym współpracownikiem komunistycznej władzy. Stwierdzenie Brauna zostało uznane za nieprawdziwe. W ocenie sądu polskiego nieprawdziwe stwierdzenia, naruszające prawa innej osoby, należało uznać za bezprawne. Powyższe stanowisko zostało zdyskwalifikowane przez Europejski Trybunał Praw Człowieka który uznał, że doszło do naruszenia art. 10 ust. 1 Konwencji. Trybunał przyjął, że skoro Braun był wyraźnie zaangażowany w debatę publiczną na temat ważnej kwestii (lustracja), Trybunał nie jest w stanie zaakceptować podejścia sądów polskich, które wymagają od skarżącego udowodnienia prawdziwości swoich twierdzeń. W świetle orzecznictwa Trybunału i okoliczności sprawy nie było uzasadnione wymaganie od Grzegorza Brauna spełnienia standardów bardziej wymagających niż należyta staranność tylko na tej podstawie, że prawo krajowe nie uznało go za dziennikarza. Sądy polskie, stosując takie podejście, skutecznie pozbawiły skarżącego ochrony przyznanej na mocy art. 10 Konwencji.

Stanowisko to zostało powtórzone przez Trybunał w 2016 r. w sprawie wygranej przeciwko Polsce przez Jacka Kurskiego, w odniesieniu do którego sądy krajowe przyjęły, że bezprawnie naruszył dobra osobiste spółki Agora. Podobnie jak w sprawie ze skargi Grzegorza Brauna Trybunał uznał, że wymaganie spełnienia wyższego standardu niż należyta staranność nie było usprawiedliwione w świetle orzecznictwa Trybunału. Ponadto sądy polskie nie ustaliły w sposób przekonujący społecznej potrzeby ochrony praw wydawcy gazety ponad prawo skarżącego do wolności wyrażania opinii oraz społeczne zainteresowanie promowaniem tej wolności.

Sąd Apelacyjny pominął powyższe stanowisko uznając, że standardów rzetelnej krytyki nie spełniają informacje o faktach nieprawdziwych. Gdyby jednak Sąd zastosował standardy wypracowane w orzecznictwie Trybunału nieprawdziwość faktów byłaby drugorzędna, bo w pierwszej kolejności sąd zobligowany byłby do zbadania, czy pozwani dochowali należytej staranności. Należy przy tym wskazać że Sąd Apelacyjny mimo uznania szczególnej roli organizacji pozarządowych pominął w swoich konkluzjach, że Konwencja zapewnia ochronę wszystkim uczestnikom debaty na temat spraw uzasadnionego zainteresowania publicznego – niezależnie od tego, czy są dziennikarzami czy nie.

Szczególny status organizacji pozarządowych w debacie publicznej

Każdy sąd orzekający w sprawie naruszenia dóbr osobistych przez wypowiedzi w sprawach istotnych społecznie (a do takich bezsprzecznie kwestia reprywatyzacji warszawskich nieruchomości należała) powinien mieć na względzie także szerszy kontekst, w jakim funkcjonują podmioty działające w interesie publicznym, w tym dziennikarze, aktywiści społeczni, organizacje pozarządowe. Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie wskazał, że ograniczenia wolności debaty nie mogą zniechęcać prasy do podejmowania i uczestniczenia w otwartych dyskusjach w sprawach stanowiących przedmiot uzasadnionego zatroskania opinii publicznej. W sferze publicznej wolność prasy jest zwiększona, gdyż pełni ona rolę „strażnika publicznego” (ang. watchdog) w przekazywaniu informacji o poważnym znaczeniu publicznym. Podobnie jest z organizacjami pozarządowymi. Sąd Apelacyjny ów szerszy kontekst dostrzegł, wskazując m.in., że „sposób reprywatyzacji warszawskiej i jego nieprawidłowości to problem istotny społecznie, budzący od dłuższego czasu zainteresowanie, jego zatem podjęcie, próba wyjaśnienia, a następnie publicznego przedstawienia wyników prac – co do zasady wpisywało się w ramy kontratypu uzasadnionego interesu społecznego”. Niemniej jednak, przy analizowaniu czy krytyka pozwanych była rzeczowa i rzetelna, a zatem – czy kontratyp skutecznie wyłączył bezprawność czynu pozwanych – Sąd Apelacyjny ów szerszy kontekst debaty, zainicjowanej przez strażniczą organizację pozarządową w sprawie mającej olbrzymie publiczne znaczenie, całkowicie pominął.

W konsekwencji, wyrok nie odnosi się w ogóle do dwóch zagadnień, mających niebagatelne znaczenie dla niniejszej sprawy: do ochrony strażniczych organizacji pozarządowych oraz do postępowań sądowych, określanych angielskim skrótem SLAPP.

Współcześnie to często organizacje pozarządowe na równi z dziennikarzami śledczymi informują opinię publiczną o nieprawidłowościach czy nielegalnych praktykach. W związku z tym wolność wypowiedzi prasowej przysługuje w równym stopniu profesjonalnym dziennikarzom, jak i pełniącym funkcje watchdogów (organizacji strażniczych) i wzbudzającym publiczną debatę organizacjom pozarządowym. Do takiego wniosku doszedł Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Társaság a Szabadságjogokért przeciwko Węgrom. W wyroku sprzed 10 lat Trybunał wskazał, że „funkcją prasy jest inicjowanie debaty publicznej. Jednak wypełnianie tej funkcji nie jest wyłącznie zarezerwowane dla mediów. W opisywanej sprawie inicjowanie debaty publicznej należało do zadań skarżącej organizacji pozarządowej”. Trybunał wskazał ponadto, że wprowadzanie ograniczeń w dostępie do informacji może wpływać negatywie na organizacje próbujące dotrzeć do źródeł informacji i może powstrzymać je od podejmowania tego typu działań. W związku z czym ich rola „publicznych stróży” może zostać zdeprecjonowana lub wykluczona.

W konsekwencji przyjąć należy, że działalność stowarzyszeń stanowi formę zbiorowego wykonywania wolności wypowiedzi i sama w sobie uprawnia je do powoływania się na ochronę z art. 10 i 11 Konwencji. W wyroku Vides Aizsardzibas przeciwko Łotwie Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreślił, że prawidłowe wypełnianie przez stowarzyszenia ich statutowych zadań wymaga zapewnienia im możliwości przekazywania informacji o faktach wzbudzających publiczne zainteresowanie oraz ich oceny. Kładzie się zatem szczególny nacisk na respektowanie przez władze publiczne wolności wypowiedzi organizacji pozarządowych, które to wypowiedzi mogą w związku z tym cechować się przesadą i być prowokacyjne.

Problem reprywatyzacji w Warszawie

Przedmiotem niniejszego postępowania były informacje na temat procederu warszawskiej reprywatyzacji, ujawnione przez organizację pozarządową – Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze. Informacje przekazane społeczeństwu w kwestionowanej przez powodów konferencji prasowej stały się podstawą licznych działań organów państwa, w tym organów ścigania, zmian personalnych w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy, powołania sejmowej Komisji do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, kwestie poniesione przez Stowarzyszenie, stanowiły niewątpliwie sprawę istotną publicznie (ang. matter of public importance). Dlatego nakładanie na pozwane Stowarzyszanie sankcji może uznane zostać za naruszenie wolności rozpowszechniania informacji. Działając zgodnie ze standardami orzecznictwa strasburskiego Sąd Apelacyjny powinien był przyjąć, iż skoro pozwane Stowarzyszenie i jego reprezentant byli zaangażowani w debatę publiczną na temat ważnej kwestii, dla ochrony wolności ich wypowiedzi wystarczyło wykazanie, iż pozwani dochowali należytej staranności.

Pominięcie szczególnej roli pozwanych ma dalsze konsekwencje. Szczególna ochrona przysługuje bowiem podmiotom aktywnym w debacie publicznej przed powództwami określanymi w doktrynie anglosaskiej mianem SLAPP - strategic lawsuit against public participation. Celem SLAPP jest nie tyle wygranie sprawy sądowej, lecz uciszenie krytycznych wypowiedzi oraz zapobiegniecie kolejnym - poprzez stworzenie swoistego efektu mrożącego. Praktykę powództw typu SLAPP potępił w swojej rezolucji z 2014 r. Parlament Europejski. Wskazał przy tym, że ich charakterystyczną cechą jest wszczęcie lub grożenie wszczęciem postępowania sądowego nie z zamiarem wymierzenia sprawiedliwości, lecz w celu skłonienia osoby podejmującej tematy nieprawidłowych lub nielegalnych praktyk do autocenzury lub wyczerpania finansowego, moralnego lub psychicznego. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, biorąc pod uwagę całokształt ustalonego w sprawie stanu faktycznego który legł u podstaw wyroku, należało rozważyć czy niniejsze powództwo może być kwalifikowane jako polska wersja SLAPP.

Kwalifikacja taka uprawnia zbadanie, czy w okolicznościach niniejszej sprawy powodowie nie naruszyli art. 5 kc, czyli czy chcieli uczynić ze swego prawa użytek sprzeczny z zasadami współżycia społecznego. Art. 5 kc jest normą zezwalającą na wyjątkowe naruszenie prawa podmiotowego uzasadnione między innymi interesem ogólnym. Jak wskazuje Sąd Najwyższy, ustawodawca po to wprowadził to unormowanie, aby nie dochodziło do wydawania rozstrzygnięć formalnie zgodnych z prawem, ale nie do zaakceptowania z punku widzenia ogólne akceptowanych w społeczeństwie, wykształconych zasad moralnych i niebudzących kontrowersji zwyczajów. Takim przypadkiem są właśnie powództwa spełniające wyżej opisane kryteria SLAPP.

Dopuszczalność używania obrażających i oburzających sformułowań

Sąd Apelacyjny w ogóle nie odniósł kwestionowanych sformułowań do standardu strasburskiego dotyczącego języka debaty publicznej. Jedną z jej nieodłącznych cech jest krytyka określonych zjawisk i wskazywanie na nieprawidłowości życia społecznego. Sąd Apelacyjny pominął, iż te właśnie cele przyświecały pozwanym i zostały przez nich spełnione, bowiem ich działania doprowadziły do zmiany praktyki reprywatyzowania nieruchomości warszawskich, a w dalszej perspektywie – do powołania Komisji do spraw reprywatyzacji nieruchomości warszawskich czy wszczęcia postępowań karnych.

Uwagę Sądu Apelacyjnego w Warszawie zwrócił komentarz, który nie był neutralny, bowiem dotyczył „biznesu reprywatyzacyjnego i uczestnictwa w pralni brudnych pieniędzy”. Sąd uznał, że dla tych tak daleko idących wniosków - użytych bez wyraźnego wskazania na powodów – trudno dostrzec uzasadnienie. W oparciu o te stwierdzenia, Sąd uznał że doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda. Sąd Apelacyjny pominął przy tym przyjętą linię orzeczniczą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazującą, że wolność wypowiedzi, zagwarantowana w Art. 10 ust. 1 Konwencji, ma zastosowanie nie tylko do informacji czy idei, które są przychylnie przyjmowane albo traktowane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz także do tych, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój. Jak przyjmuje Trybunał, „takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości, bez których nie ma “demokratycznego społeczeństwa”. Na mocy Artykułu 10 ust. 2 Konwencji istnieje niewielki zakres dopuszczalności ograniczania wypowiedzi politycznych lub debaty w kwestiach dotyczących interesu publicznego”. Zbieżne z tym poglądem jest stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który wskazał iż nie ma wolnej, demokratycznej debaty w sytuacji, w której poziom emocji i „soczystość” używanego języka miałaby być z góry narzuconym standardem, określonym w sposób sformalizowany i zbiurokratyzowany przez organy władzy publicznej.

Według orzecznictwa strasburskiego, ochronie podlega korzystanie w wypowiedziach z przesady, o ile nie ucieka się do nieuzasadnionego obraźliwego i niestosownego języka lub nie wykracza się poza ogólnie akceptowalny stopień przesady. Europejski Trybunał Praw Człowieka prowokujący i „co najmniej nieelegancki” język debaty uznał za koszt wolności słowa w demokratycznym społeczeństwie.

Niniejszą sprawę można porównać do sprawy Ziembińskiego przeciwko Polsce, w której dziennikarz opisując plany budowy farmy przepiórek użył określeń takich jak „pozer”, „nierozgarnięci szefowie”, „palant” i „przygłupawy urzędnik” i został za to skazany przez polskie sądy. Trybunał uznał naruszenie swobody wypowiedzi skarżącego - wskazał bowiem, że ostre sformułowania Ziembińskiego nie były przypisane konkretnym osobom. Osoby, które poczuły się urażone artykułem były bądź politykami, bądź urzędnikami, czyli grupą, która powinna tolerować szerszą krytykę wobec siebie. Analogiczna sytuacja występuje na kanwie stanu faktycznego niniejszej sprawy, z którego jasno wynika iż ani Jan Śpiewak ani Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze nie odnieśli expressis verbis udziału w dzikiej reprywatyzacji ani w grupie przestępczej do powodów.

Swoboda wypowiedzi nie ma oczywiście charakteru absolutnego i podlega ograniczeniom (art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz art. 10 ust. 2 Konwencji). Granicą jest m.in. zakaz naruszania dóbr osobistych osób prywatnych. Nie można jednak pomijać faktu, że wypowiedzi pozwanych nie odnosiły się do życia prywatnego powoda, lecz dotyczyły jego działań biznesowych.

VII.511.41.2019

Sprawa "warszawskiej mapy reprywatyzacji". Skarga kasacyjna RPO na korzyść Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze

Data: 2019-11-20
  • Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze ma przeprosić przedsiębiorcę, który znalazł się na upublicznionej przez nie w 2016 r. tzw. "warszawskiej mapie reprywatyzacji"
  • Sąd uznał, że MJN przypisało mu udział w zorganizowanej grupie przestępczej wyłudzającej nieruchomości - co naruszyło jego dobra osobiste
  • Skargę kasacyjną na korzyść Stowarzyszenia wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Wskazał m.in. na naruszenie przez sąd prawa do wolności wypowiedzi oraz działanie MJN w obronie ważnego interesu publicznego - prawa do informacji o wielkiej aferze 

- Przez wydanie skarżonego orzeczenia doszło do naruszenia konstytucyjnych wolności albo praw człowieka i obywatela, a konkretnie art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, a więc gwarantowanego przez ustawę zasadniczą prawa do rozpowszechniania informacji oraz wolności słowa – napisał Adam Bodnar w skardze kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Naruszony został także art. 10 europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W ocenie Rzecznika w tej sprawie nie ma podstaw do ingerencji w wolność słowa. Stowarzyszenie prawidłowo bowiem wypełniło swe statutowe zadania - poinformowało opinię pubiczną o sprawach wzbudzających publiczne zainteresowanie. A chodziło o jedną z największych afer w Polsce, związanych z reprywatyzacją nieruchomości w  ostatnich dekadach.

Historia sprawy

We wrześniu 2016 r. Stowarzyszenie - nagłaśniające ujawniony wówczas proceder nielegalnego przejmowania nieruchomości w stolicy - upubliczniło na swej stronie tzw. „warszawską mapę reprywatyzacji”. Było na niej 30 osób wymienionych z imienia i nazwiska wraz z wizerunkami. Mapę przedstawiającą kulisy „dzikiej reprywatyzacji” zaprezentowano też na konferencji prasowej MJN. Wypowiadał się na niej m.in. ówczesny przewodniczący MJN Jan Śpiewak.

Powód złożył do sądu pozew wobec MJN i Jana Śpiewaka o naruszenie swych dóbr osobistych - dobrego imienia, czci, godności i renomy jako przedsiębiorcy oraz ujawnienie wizerunku. Uznał, że został pomówiony o udział w ”dzikiej reprywatyzacji” i o przestępstwa. Pozwani replikowali m.in., że nie działali bezprawnie, lecz w interesie publicznym, a wobec powoda jako osoby publicznej granice krytyki są szersze.  

Sąd okręgowy w 2017 r. uznał powództwo jedynie w zakresie naruszenia prawa powoda do ochrony wizerunku. Po jego apelacji sąd apelacyjny zmienił jednak ten wyrok. W marcu 2019 r. nakazał Stowarzyszeniu przeprosiny powoda za nieprawdziwe informacje sugerujące, że brał on udział w „dzikiej reprywatyzacji”. Nakazał też MJN wpłatę 10 tys. zł na cel społeczny. Sąd oddalił zaś apelację powoda wobec Jana Śpiewaka.

Argumenty RPO

Od wyroku II instancji skargę kasacyjną złożył Rzecznik Praw Obywatelskich. Wniósł by Izba Cywilna SN oddaliła apelację powoda albo też zwróciła sprawę sądowi odwoławczemu.

Rzecznik argumentuje m.in. że:

  • pozwany w żadnej wypowiedzi nie przypisał wyraźnie powodowi udziału w „dzikiej reprywatyzacji” i w zorganizowanej grupie przestępczej, co doprowadziło do błędnego uznania naruszenia dóbr osobistych;
  • sąd odesłał zaś do „mapy reprywatyzacji warszawskiej”, w której - jak sąd sam stwierdził - nie doszukał się naruszenia dóbr osobistych powoda;
  • sąd błędnie uznał, że przeciętny odbiorca, oglądając w internecie „mapę reprywatyzacji”, nie zapoznawał się z oświadczeniem na głównej stronie MJN, w którym wyraźnie zaznaczono, że Stowarzyszenie nie przypisuje nikomu winy czy odpowiedzialności. A to powinno zwalniać od odpowiedzialności cywilnej;
  • inną przesłanką jej braku jest działanie w społecznie uzasadnionym interesie. Wyraża się on w zasadzie jawności życia publicznego i prawa obywateli do informacji o szczegółach reprywatyzowania nieruchomości warszawskich – sprawy dotyczącej bezpośrednio bądź pośrednio setek tysięcy ludzi;
  • sąd powinien był zbadać, czy MJN działało w dobrej wierze, czyli miało rozsądne powody do przyjęcia, że ujawniona informacja była prawdziwa i czy dochowało należytej staranności, zwłaszcza że chodziło o działalność powoda jako osoby publicznej w kwestii społecznie istotnej;
  • sąd nie rozważył, że Stowarzyszenie działało jako organizacja obywateli, inicjująca publiczną debatę w sprawach społecznie ważkich (tzw. watchdog), która korzysta ze szczególnej ochrony wolności wypowiedzi;
  • sąd pominął szerszy kontekst działania tych organizacji, odbierając tym samym MJN dostęp do europejskich standardów ochrony przysługujących w takiej sytuacji. Ma to szczególne znaczenie w aspekcie procesów wytaczanych organizacjom i aktywistom w celu powstrzymywania przed wykonywaniem ich statutowych funkcji;
  • orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tym kontekście poszerza granice wolności wypowiedzi, czego konsekwencją jest odejście od tzw. testu prawdy i fałszu;
  • sąd niewłaściwie zasądził pieniądze na cel społeczny, gdyż powód nie dowiódł ani swej krzywdy, ani zawinionego działania Stowarzyszenia;
  • sankcje finansowe były nadmierne (postępowanie sądowe kosztowało MJN ok. 1/3 wysokości rocznych wypływów z darowizn i składek wskazanych w bilansie za 2018 r.).

VII.511.41.2019

Do przewodniczącego Sebastiana Kalety w sprawie jego pisma niezawierającego informacji dotyczących spraw reprywatyzacyjnych

Data: 2019-09-04
  • RPO dziękuje Sebastianowi Kalecie, przewodniczącemu działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości Komisji Weryfikacyjnej zajmującej się reprywatyzacją w Warszawie, za odpowiedź na swoje pismo.
  • Zauważa jednak, że nie porusza ona kwestii zawartych w wystąpieniu Rzecznika, a komentarze przewodniczącego Kalety świadczą o tym, że najprawdopodobniej nie zna kompetencji RPO, nie dowiedział się też o jego działaniach na rzecz lokatorów i ofiar reprywatyzacji, mimo że informacje o nich są publicznie dostępne.
  • W kolejnym adresowanym do przewodniczącego Kalety  piśmie RPO przypomina więc, o co mu chodziło, co stanowi prawo, i jakie problemy prawne już zdiagnozował i podsunął władzom do rozwiązania

Sam fakt otrzymania odpowiedzi z resortu sprawiedliwości jest wart odnotowania, ponieważ – jak wynika to choćby z Informacji Rocznej RPO za rok 2018 – takie odpowiedzi nie zawsze przychodzą z tej instytucji. Na czym jednak polega nieporozumienie z tą odpowiedzią?

  1. O co chodzi w sprawie – problem prawny

Swoje wystąpienie Rzecznik Praw Obywatelskich skierował w związku z problemami pojawiającymi się przy prowadzeniu postępowania „sprawdzającego”, w którym Komisja Weryfikacyjna dopiero wstępnie bada, czy przy reprywatyzacji danej nieruchomości w ogóle doszło do nieprawidłowości. Właściwe postępowanie „rozpoznawcze” Komisja wszczyna dopiero wtedy, gdy przy takim wstępnym sprawdzaniu legalność reprywatyzacji wzbudzi wątpliwości Komisji. Przedmiotem wystąpienia Rzecznika nie była jednak krytyka postępowania sprawdzającego jako takiego – jego konieczność wydaje się dość oczywista – ale sytuacja osób, których prawa zostały naruszone, mimo że sama Komisja nie zakwestionowała dotyczących ich decyzji reprywatyzacyjnych.

Wynika to z niedoskonałości prawa dotyczącego działań Komisji - już na etapie postępowania sprawdzającego zapadają rozstrzygnięcia władcze bezpośrednio ingerujące w sferę prawną jednostek (jak np. zablokowanie wykonania prawomocnego wyroku sądu), a sądowa ochrona ich praw wydaje się nieskuteczna. Osoby te nie mają też dostępu do akt sprawy, trudno im polemizować ze stanowiskiem Komisji.

Tu przedmiotem zainteresowania Rzecznika była kwestia, w jaki sposób Komisja rozstrzyga pojawiające się tu nieuchronnie konflikty i jakie okoliczności bierze pod uwagę.

Rzecznik ponownie zwraca się o wyjaśnienia i z przykrością przypomina, że nieudzielenie mu wyjaśnień, o jakie zwraca się w oparciu o ustawowe podstawy, stanowi naruszenie art. 17 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich.

  1. Jak to jest z tą skutecznością?

Odnosząc się zaś do porównań Przewodniczącego „skuteczności” działań Rzecznika Praw Obywatelskich ze „skutecznością” działań Komisji do spraw nieruchomości warszawskich, RPO przypomina, że oba te organy pełnią odmienne funkcje, różne jest ich konstytucyjne umocowanie, a przede wszystkim – ustawowe kompetencje.

Rzecznik Praw Obywatelskich bada działania władzy wobec obywateli, ale ich nie rozstrzyga, tylko wskazuje obszary naruszenia praw. Dzięki temu instytucje, które mają do tego uprawnienia, mogą sytuację obywateli naprawić.

Komisja tymczasem sama podejmuje decyzje, została bowiem wyposażona w wyjątkowe, nawet w skali systemu prawnego, kompetencje w wąskim (aczkolwiek bardzo skomplikowanym) zakresie reprywatyzacji gruntów warszawskich.

Ponieważ problemy sygnalizowane władzom przez Rzecznika Praw Obywatelskich wynikają z kierowanych do niego skarg, to fakt, że nie są one rozwiązywane, świadczy – co logiczne -  o braku skuteczności działania samych adresatów pism Rzecznika.

Jakie są zatem typowe przejawy tej rzeczywistej nieskuteczności adresatów pism Rzecznika? To:

  • unikanie odpowiedzi na pytania Rzecznika,
  • odmowa współpracy
  • nieprzekazywanie żądanych przez niego informacji i wyjaśnień.
  1. O jakich problemach obywateli związanych z reprywatyzacją i ochroną obywateli warto wiedzieć, jeśli działa się w tej dziedzinie?

W swojej odpowiedzi Przewodniczący Komisji dał wyraz swojemu zdumieniu, że Rzecznik Praw Obywatelskich w ogóle wystosował w tej sprawie wystąpienie.

- Pragnę wierzyć, że reakcja ta nie jest wynikiem złej woli, lecz jedynie skutkiem braku wystarczającej wiedzy o przepisach regulujących działalność Rzecznika (co, mam nadzieję, zostało wyżej wyjaśnione), jak też o działaniach, które Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje w ramach swoich ustawowych obowiązków – zauważa RPO. Jego zdaniem być może Przewodniczący Komisji nie zdołał dowiedzieć się o innych wystąpieniach, bo nie są one adresowane do niego, ale do innych instytucji państwa, które także zajmują się tymi zagadnieniami, a wyposażone są w inicjatywę ustawodawczą (Rzecznik jej nie ma, ale może do tych instytucji kierować wnioski w trybie art. 16 ustawy o RPO).

W piśmie do przewodniczącego Kalety RPO te wystąpienia streszcza:

Problem reprywatyzacji, w tym gruntów warszawskich, był od samego początku działalności Rzecznika Praw Obywatelskich jednym z kluczowych obszarów jego zainteresowania. Od przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku Rzecznik nieustannie apelował o przyjęcie systemowych rozwiązań, także adekwatnie chroniących lokatorów reprywatyzowanych kamienic i wskazywał na obawy tych osób przed prywatyzacją mienia publicznego oraz zagrożenie perspektywą utraty mieszkań jako konsekwencją postępującej komercjalizacji rynku mieszkaniowego. Sprawy na tym tle zawsze stanowiły istotny obszar aktywności Rzecznika, a wystąpienia – dotyczące różnych aspektów tego złożonego problemu – były kierowane już od pierwszych lat transformacji; opisane one są zresztą w przedkładanych corocznie Sejmowi obszernych Informacjach Rzecznika o jego działalności.

1. Przede wszystkim należy wskazać, że w dniu 7 października 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował obszerne i wieloaspektowe wystąpienie do ówczesnej prezes Rady Ministrów Beaty Szydło, w którym przedstawił swoje argumenty przemawiające za koniecznością uchwalenia tzw. ustawy reprywatyzacyjnej.

2. To w efekcie działań Rzecznika (w szczególności prof. Ireny Lipowicz), do Kodeksu karnego został wprowadzony w 2015 r. art. 191a  oraz zsynchronizowane z nim zmiany w przepisach prawa budowlanego, rozszerzające kompetencje organów nadzoru budowlanego w przypadku stwierdzenia szykanowania mieszkańców poprzez celowe pogarszanie stanu technicznego budynku czy wręcz doprowadzanie do jego „śmierci technicznej”.

3. Rzecznik podejmuje liczne działania dotyczące potrzeby zmian przepisów ustawy z dnia 21 czerwca 2001r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (t. jedn. Dz.U. z 2019 r., poz. 1182), podejmowane w ostatnich latach. Lepsza ochrona prawna lokatorów dotyczy bowiem także wprost tej grupy lokatorów, która jest przedmiotem szczególnej uwagi i troski ze strony kierowanej przez Pana Przewodniczącego Komisji.

4. Z kolei w wystąpieniu z 21 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę Ministra Sprawiedliwości na niekorzystną sytuację prawną osób, wobec których wydane zostały z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej prawomocne wyroki nakazujące opuszczenie lokalu.

5. Wydaje się również zasadne wspomnieć, że już w wystąpieniu skierowanym 16 marca 2017 r. do Prezydenta, zatem jeszcze na etapie prac legislacyjnych nad ustawą powołującą Komisję, Rzecznik analizował wpływ projektowanej regulacji na sytuację prawną lokatorów prywatyzowanych kamienic. Wskazywał, że wejście w życie ustawy nie doprowadzi do całościowej likwidacji reprywatyzacyjnych patologii, do jakich mogło dochodzić przy realizacji roszczeń na tle dekretu warszawskiego. Ich źródłem są przede wszystkim mechanizmy rynkowe, skłaniające do maksymalizacji zysków przez właścicieli nieruchomości, także kosztem lokatorów oraz - zaniechanie przez prawodawcę rzetelnego rozliczenia się z tzw. „kwestią gruntów warszawskich”: uporządkowania spraw własnościowych, odszkodowawczych dla właścicieli oraz poszanowania praw lokatorów.

6. Na koniec warto wspomnieć również o choćby niektórych działaniach Rzecznika podejmowanych w indywidualnych sprawach, sygnalizowanych przez obywateli we wnioskach do Rzecznika Praw Obywatelskich.

I tak, Rzecznik przystąpił do postępowania sądowego w sprawie dotyczącej ochrony dóbr osobistych lokatorki, naruszonych przez właściciela kamienicy, którego działania nosiły cechy „czyszczenia kamienicy”. Sąd I instancji częściowo uwzględnił żądania powódki, od wyroku tego odwołała się zarówno sama powódka, jak i pozwany. Ostatecznie apelacja pozwanego została oddalona jako bezzasadna.

W 2018 r. Rzecznik korespondował z Dyrektorem Biura Polityki Lokalowej Urzędu m.st. Warszawy, wskazując na – zgłaszaną w skargach – wadliwą praktykę niektórych Dzielnic m.st. Warszawy polegającą na odmawianiu uznania wstąpienia z mocy samego prawa w stosunek najmu lokalu mieszkalnego po zmarłym najemcy, a w konsekwencji – nierespektowaniu przejścia wynikających stąd uprawnień.

Rzecznik w swym piśmie podpowiada, że opis wszystkich wystąpień wskazanych w niniejszym piśmie znajduje się na stronie internetowej Rzecznika: www.rpo.gov.pl. (sprawy te są wyodrębnione w kategorii SPRAWY OBYWATELI/REPRYWATYZACJA, i kategorii SPRAWY OBYWATELI/LOKATORZY)

- Jeżeli Pan Przewodniczący byłby zainteresowany ich lekturą i wzbogaceniem perspektywy Komisji przy rozpatrywaniu badanych przez nią spraw, deklaruję gotowość przekazania tych pism również droga pocztową. Mając też i tę ostatnią kwestię na uwadze ponownie uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na pismo Rzecznika z dnia 13 maja br. – kończy swą odpowiedź RPO.

IV.7004.2.2019

Skarżąca nie musi już mieszkać ze sprawcą przemocy. Skuteczna interwencja RPO.

Data: 2019-09-03

Po latach doświadczania przemocy domowej ze strony byłego męża skarżąca dostała od gminy oddzielne mieszkanie. Początkowo gmina nie chciała się na to zgodzić, mimo bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety. Według gminy nie przewidywały tego przepisy. Rzecznik poprosił gminę o ponowne przeanalizowanie sprawy. Gmina potraktowała ją indywidualnie i ostatecznie wskazała ofierze przemocy i sprawcy dwa odrębne lokale zamienne.

BPW.7213.3.2019

Rząd rozszerzy prawo do premii gwarancyjnej z książeczki mieszkaniowej. Odpowiedź MIiR

Data: 2019-07-16
  • Katalog wydatków mieszkaniowych uprawniających do premii gwarancyjnych z PRL-owskiej książeczki mieszkaniowej zostanie rozszerzony
  • Rząd sprawdzi też, ile książeczek naprawdę przetrwało od czasu PRL – wtedy będzie wiadomo, z jakimi wydatkami musi się liczyć państwo. Na razie posługujemy się szacunkami na podstawie liczby wydanych książeczek
  • Po ponad dwóch latach zabiegów RPO rząd zaproponował zmiany w przepisach
  • Problem właścicieli „książeczek mieszkaniowych” jest na liście 15 problemów, które Adam Bodnar o które chce się upominać do końca swojej kadencji w 2020 r.

W czasach PRL władze zachęcały ludzi do oszczędzania na mieszkanie na tzw. książeczkach mieszkaniowych. Po uskładaniu wkładu na mieszkanie spółdzielcze właściciel książeczki mógł liczyć na dodatkową premię – tzw. gwarancyjną. System zawalił się jednak w kryzysie gospodarczym lat 70. i 80. Wkład zgromadzony na książeczce nie starczał już na mieszkanie. W III RP można już było jednak dzięki książeczce sfinansować część wydatków np. na wykup mieszkania czy wymianę okien.

Z tej możliwości nie skorzystało jednak do tej pory nadal ponad milion osób (tyle wydanych książeczek nie zostało zlikwidowanych). Mają prawo do premii, ale wydatki mieszkaniowe, jakie planują, nie są podstawą do wypłaty premii. Od stycznia 2017 r. RPO proponował, by rozszerzyć listę wydatków mieszkaniowych, na które można dostać premię.

Na posiedzeniu senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji 9 lipca RPO Adam Bodnar wymienił problem na liście 15, o które chce się upominać do końca swej kadencji. Miesiąc wcześniej wysłał do Ministra Inwestycji i Rozwoju kolejne ponaglenie w sprawie.

11 lipca wiceminister inwestycji i rozwoju przysłał Rzecznikowi Artur Soboń pismo, że gotowy jest już projekt poszerzający listę wydatków mieszkaniowych, na które można będzie dostać premię. Został on też skierowany do konsultacji (żeby wszedł w życie, musi być jeszcze przyjęty przez cały rząd, a następnie przez parlament i to przed końcem tej kadencji).

Większość pozycji w obecnym katalogu czynności uprawniających do wypłaty premii gwarancyjnej odnosi się do zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych właściciela książeczki w formie zakupu mieszkania (lub uzyskania mieszkania w TBS).

Teraz rząd proponuje rozszerzenie tego katalogu o:

  • opłaty z tytułu przekształcenia prawa użytkowania wieczystego w prawo własności;
  • nowe przedsięwzięcia remontowe (poszerzone o wymianę instalacji centralnego ogrzewania, w tym wymianę źródeł ciepła, oraz instalacji wodno-kanalizacyjnej);
  • wydatki związane z zawarciem umowy najmu instytucjonalnego z dojściem do własności - premia gwarancyjna będzie przekazywana przed uzyskaniem własności mieszkania tytułem spłaty części kapitałowej;

Projekt zakłada też uwzględnienie właścicieli książeczek mieszkaniowych w kryteriach pierwszeństwa przy przeprowadzaniu naboru wniosków o zawarcie umowy najmu w programie „Mieszkanie na Start”.

Rząd chce też sprawdzić, ile realnie jest jeszcze niezrealizowanych książeczek. Część niezlikwidowanych książeczek mogła zostać zniszczona lub zgubiona – więc naprawdę na realizację praw właścicieli trzeba mniej pieniędzy, niż się teraz szacuje. Dlatego istniejące książeczki mają być teraz zarejestrowane w bankach. Na podstawie tej informacji zostanie zrobiona analiza dalszych rozwiązań.

Projekt ustawy został ujęty w Wykazie prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów pod numerem UD548.

Problem rozliczenia kosztów ogrzewania (podzielniki kosztów ciepła). Czy rządowi udało się wypracować rozwiązanie problemu?

Data: 2019-07-15
  • Ludzie skarżą się na nieprawidłowości w rozliczeniach za ogrzewanie mieszkań. Nie ma bowiem regulacji prawnych określających sposób funkcjonowania i użytkowania podzielników kosztów ciepła w lokalach mieszkalnych i użytkowych.
  • Rząd zna problem, w 2017 r. powstała nawet specjalna grupa robocza. Kiedy jednak w 2018 r. RPO pytał, co grupa ustaliła, dowiedział się, że podzieliła się na dwa podzespoły.
  • Teraz więc pyta, co udało się wypracować tym zespołom.

Kwestia podzielników kosztów ciepła dla rozliczania kosztów ogrzewania lokali mieszkalnych i użytkowych w budynkach wielolokalowych wciąż jest tematem skarg do Rzecznika Praw Obywatelskich. W licznych wystąpieniach Rzecznik wskazywał na potrzebę uregulowania zasad rozliczania z indywidualnymi użytkownikami. Jednak mimo kolejnych nowelizacji Prawa energetycznego, takich uregulowań wciąż nie ma.

Systemy rozliczeń oparte na wskazaniach podzielników kosztów ciepła nie dają użytkownikom mieszkań poczucia rzetelnego rejestrowania zużycia. Zdaniem skarżących nieprawidłowości często są wynikiem wadliwych regulaminów rozliczeń kosztów, w tym ustalanych przez właściciela lub zarządcę współczynników wyrównawczych zużycia ciepła na ogrzewanie, wynikających z położenia lokalu w budynku. System rozliczania jest stosowany bez uprzedniej termomodernizacji budynków.

Już w 2017 r. Minister Energii zapowiedział powołanie Grupy Roboczej ds. określenia wytycznych dla indywidualnego rozliczania kosztów zakupu ciepła w budynkach wielolokalowych. Stąd kolejne pytanie RPO o postęp prac.

W 2018 r. minister poinformował, że:

1.    członkowie Grupy Roboczej 27 września 2018 r. ze względu na szeroki zakres zadań oraz w celu usprawnienia pracy utworzyli dwa zespoły.

2.    pierwszy zespół pracuje nad przygotowaniem zbioru zaleceń do metodyki rozliczania kosztów ciepła dostarczonego do budynku wielolokalowego, drugi – nad techniczną stroną pomiarów ciepła zużytego przez dany budynek/lokal.

RPO pyta więc teraz oficjalnie ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego o informacje, na jakim etapie znajdują się prace tych zespołów wchodzących w skład Grupy Roboczej, a jeżeli prace te już się zakończyły, to jakie są wyniki tych prac.

IV.7215.186.2016

Długotrwałe czynności sprawdzające Komisji Weryfikacyjnej. RPO pisze do Patryka Jakiego

Data: 2019-05-24
  • Obywatele skarżą się, że Komisja Weryfikacyjna ds. warszawskiej reprywatyzacji prowadzi długotrwałe czynności sprawdzające - nie podejmując decyzji bądź o ich zakończeniu, bądź o wszczęciu właściwego postępowania rozpoznawczego
  • Osoba zainteresowana rozstrzygnięciem Komisji nie ma żadnych instrumentów by wpłynąć na zakończenie tych czynności w rozsądnym terminie – nie jest bowiem stroną postępowania
  • Rzecznik podkreśla konstytucyjną zasadę lojalności organów władzy wobec obywateli, zwłaszcza tych, wobec których trwają jedynie czynności sprawdzające, bez stwierdzenia, by naruszyli prawo

Skargi wpływające do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają uwagę na problem stosowania przepisów ustawy z 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa.

Chodzi o tzw. czynności sprawdzające Komisji Weryfikacyjnej i podejmowane w ich toku rozstrzygnięcia. Zgodnie z ustawą Komisja podejmuje je by sprawdzić, czy są podstawy do wszczęcia postępowania rozpoznawczego wobec danej nieruchomości. Gdy je podejmuje, toczy się ono co do zasady według przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego.

Czynności sprawdzające podejmowane są zaś w sposób pozaprocesowy, a przepisy Kpa nie są stosowane. Tymczasem w tej procedurze zapadają rozstrzygnięcia ingerujące w sytuację obywateli. Chodzi głównie o ustawową możliwość zawieszenia postępowania egzekucyjnego dotyczącego nieruchomości lub też osoby zajmującej lokal w nieruchomości będącej przedmiotem decyzji reprywatyzacyjnej. Komisja może wystąpić do sądu o zawieszenie tego postępowania lub o wstrzymanie czynności.

Rzecznik ma wątpliwości co do stosowania tych przepisów w odniesieniu do dwóch kwestii: 

  • przewlekłości postępowania sprawdzającego, w którego toku wydano postanowienie o zawieszeniu postępowania,
  • przesłanek zawieszenia postępowania egzekucyjnego i zakresu sądowej kontroli takiego wniosku Komisji.

Ponieważ w postępowaniu sprawdzającym nie stosuje się Kpa, osoby, wobec których  podejmowane są czynności, nie mają statusu strony. Nie mogą ani kwestionować zasadności wniosku o zawieszenie postępowania ani też przeciwdziałać ewentualnej przewlekłości czynności sprawdzających.

Gdy doszło do zawieszenia postępowania egzekucyjnego – a tym samym ograniczenia konstytucyjnego prawa do sądu – nie istnieją żadne systemowe mechanizmy, za których pomocą jednostka mogłaby skłonić Komisję czy to do zwolnienia spod nałożonych na nią ograniczeń, czy to do sprawnego prowadzenia postępowania i jego zakończenia w rozsądnym terminie. A ustawa nie wskazuje przesłanek uzasadniających zawieszenie postępowania - wystarczy przekonanie Komisji, że wstrzymanie egzekucji jest potrzebne.

Rzecznikowi znane są rozstrzygnięcia sądów co do wniosków Komisji o zawieszenie (niezawierających zresztą uzasadnienia), których zasadności sąd w ogóle nie badał. Do ich uwzględnienia wystarczyło jedynie to, że złożył je uprawniony organ, czyli Komisja.

Uniemożliwia to skuteczną ochronę sądową w przypadku ograniczenia konstytucyjnych praw obywateli rozstrzygnięciem organu władzy - podkreśla Adam Bodnar. Tymczasem stosowne gwarancje ochronne przewiduje i Konstytucja (art. 45 i art. 78, ale i art. 64), i Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

RPO wskazuje, że wstrzymanie egzekucji – a także postępowań eksmisyjnych – może naruszać prawa obu stron. Chodzi nie tylko o wierzyciela (pozbawionego możliwości korzystania ze swego mieszkania), ale i lokatora (któremu narastają opłaty z tytułu bezumownego korzystania z lokalu). Może się zdarzyć, że eksmisja nie wynika z naruszenia prawa przez właściciela nieruchomości, ale z przyczyn leżących po stronie lokatora.

Ochronę lokatorów wyłącza zaś - w świetle ustawy o ochronie praw lokatorów – np. wykraczanie przeciwko porządkowi domowemu, niewłaściwe zachowanie czyniące uciążliwym korzystanie z innych lokali, przemoc domowa czy zajęcie lokalu bez tytułu prawnego. Przyczyną eksmisji może też być ustanie stosunku najmu, m.in. na skutek długotrwałego niepłacenia czynszu. Tymczasem może dochodzić do wstrzymywania postępowań egzekucyjnych także i takich spraw.

Adam Bodnar poprosił przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej Patryka Jakiego o podanie przeciętnego czasu trwania postępowań sprawdzających. Spytał także, czy w sytuacji, gdy wszczęto postępowanie sprawdzające, a Komisja dowie się o trwających postępowaniach egzekucyjnych, skierowanie stosownego wniosku jest regułą, czy też zdarza się, że Komisja uznaje zawieszenie postępowania za niezasadne. Chce także wiedzieć, czy wnioski Komisji do sądu prowadzącego postępowanie egzekucyjne zawierają uzasadnienie oraz czy sąd z reguły uwzględnia wniosek, czy też zdarza się, że go oddala, a jeżeli tak - jak to uzasadnia.

IV.7004.2.2019

Spotkanie regionalne w Olsztynie

Data: 2019-05-23
  • Na spotkaniu RPO w gościnnych progach Olsztyńskiego Centrum Organizacji Pozarządowych zebrało się ponad 70 osób.
  • Rzecznikowi i jego współpracownikom towarzyszyła tłumaczka języka migowego, gdyż taką potrzebę zgłosiły osoby głuche, które chciały wziąć udział w spotkaniu.

Na wstępie z podziękowaniami dla rzecznika wystąpił przedstawiciel Uniwersytetu Obywatela – Mamy zaszczyt mieć Pański honorowy patronat. Dzięki Panu bierzemy udział w dwóch niezwykle ważnych programach – w kwestii równego traktowania i działań na rzecz osób starszych. Z prawdziwą przyjemnością dziękuję za kampanie społeczne, które służą aktywności obywatelskiej.

O problemach mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych

Było porozumienie między urzędem i prezesem spółdzielni, zapisane w aktach notarialnych jako uwłaszczeni – nie wykazali, gdzie jest część wspólna a podali ułamek. W części wspólnej – pralnie i suszarnie – wygodnie jest tego pozbawić a potem przerobić na lokalne. Nie zgodziłam się na to – sprawa trwa 8 lat. To nie jest już sprawa prezesa i prezydenta – teraz prokuratorów i sędziów.

Wyszło na jaw, że deklaracje ludzi są nieprawidłowe – oskarża się obywatela, który jest już w wieku podeszłym i nie zna przepisów – należy to uregulować i podatek od części wspólnej ma każdy płacić. Można złożyć nową deklarację, ale osoby nie mogą tego zrobić, bo część pomieszczeń ma już inne przeznaczenie.

Człowieka którego nie stać na dom traktuje się gorzej. Jeżeli faktycznie ten co ma dom i ten który mieszka w spółdzielni ma te same prawa – proszę abyście się państwo zajęli – skala jest duża.

RPO: W BRPO mamy dwa zespoły właściwe – prawa cywilnego w wydziale prawa mieszkaniowego. To może być też zagadnienie dla zespołu prawa karnego – nadzór nad działalnością prokuratury. Będziemy musieli się przyjrzeć. Często przy takich sprawach wychodzi nam problem systemowy.

O prawach osób skazanych

Jestem przedstawicielem Mission4Freedom International. Zajmujemy się osobami skazanymi i ich rodzinami. Jest to dziedzina w naszym społeczeństwie traktowana po macoszemu. Powstał pewien problem z jednym z nowych przepisów – karta byłego skazanego – zatarcie skazania. W naszych strukturach staramy się aktywizować byłych skazanych do pomocy obecnym skazanym – w tych działaniach najlepiej się sprawdzają. Byli skazani nie mogą pracować w jednostkach penitencjarnych na zasadzie społecznej. Jaki jest pogląd RPO na interwencję wspomaganie tych działań?

RPO: Chciałbym Panu podziękować, że prowadzi Pan działalność, mimo że nie budzi ona akceptacji społecznej. Jeśli się widzi organizację, która mówi, że to ludzie z rodzinami, którym należy się wsparcie, to wcale nie trafia na podatny grunt. Nie wiem czy Państwo korzystają z Funduszu Sprawiedliwości – to powinien być ten cel, a są wykorzystywane na inne aktywności.

Może dobrym pomysłem byłoby działanie crowdfundingowe.

Problem pomocy dla osób skazanych – do nas trafia bardzo dużo skarg od więźniów – prawa do widzeń też intymnych, prawa do przepustek losowych – nie zawsze są udzielane. W BRPO – zespół do spraw wykonywania kar, którym kieruje dr Ewa Dawidziuk. W zasadzie poza RPO nie mają nikogo, kto by się tymi sprawami zajmował.

Ten temat trafił do nas dzięki interwencji organizacji społecznych. Cała idea pracy ze skazanymi to muszą być osoby, które przeszły przez więzienie. Osoby z czystą kartoteką nie rozumieją wszystkich problemów

Zobacz: Wystąpienie do Centralnego Zarządu Służby Więziennej

Bardzo ważna rzecz nierozwiązana systemowo w Polsce to to, co się dzieje ze skazanym, który kończy odbywanie kary. Jeśli ma rodzinę, jest łatwiej, ale zawsze może trafić z powrotem do złego środowiska.

Mało jest w Polsce instytucji przejściowych. Jest jedno miejsce – ośrodek Mateusz. Razem z nim w wielkim domu mieszka ponad 20 mężczyzn, którzy uczą się prostych rzeczy i normalnych zasad wypoczynku, na czym polega codzienne branie odpowiedzialności za nowe życie. To miejsce to „śluzy do wolności” – na 100 osób tylko dwie wróciły do przestępstwa.

O prawach seniorów do ochrony zdrowia

Przewodniczący społecznej rady seniorów: -  Zajmujemy się między innymi ochroną zdrowia. Przeczytałem w wywiadzie, że rząd chce likwidacji 150 szpitali w powiatach, tylko boi się podjąć taką decyzję.  Czy jest panu znany ten wywiad i tendencje rządu do likwidacji szpitali?

RPO: Nie natknąłem się na ten wywiad. Wiemy dobrze, że ustawa o sieci szpitali miała dokonać restrukturyzacji aby osiągnąć oszczędności, a doprowadziła do likwidacji wielu oddziałów i wielu specjalizacji. Zapoznam się z wywiadem. Będę miał spotkanie z komisją ekspertów ds. ochrony zdrowia. W tej kwestii RPO może być wpływowy. Jedynym ograniczeniem dla mnie jest brak ludzi. Od ochrony zdrowia mam raptem kilka osób. Mamy problem, że rząd nie wykonuje swoich zobowiązań – przykładem - protest lekarzy rezydentów – zwiększenie finansowania – co nie zostało wykonane.

Dyrektor Barbara Imiołczyk, BRPO  – geriatra to specjalista od leczenia osób starszych które cechują się wielochorobowością. Potrzebny jest lekarz, który z zespołem ustala metodę leczenia i sposób pomocy rodzinie. Taka wizyta trwa godzinę. Wprowadzenie nowego sposobu finansowania szpitali. Przychodnie i oddziały geriatryczne zaczynają się zamykać. Geriatrzy pracują w innych specjalnościach, bo nie mają pracy – tam są lepiej opłacani.

Powiat musi mieć kluczowe instytucje, szkoły, prokuratury i właśnie szpital – sieć powiatowa to sieć usług, które możliwie są najbliżej człowieka, żeby mu pomóc. Aby mógł posłużyć szybkim przypadkom dla danej okolicy. Pediatria, oddział wewnętrzny chirurgia, a my idziemy w zupełnie innym kierunku.

O prawach osób niesłyszących

Problem dotyczy aplikacji 112 która po czterech latach przestaje działać – osoby głuche zwracają uwagę – pisaliśmy do Ministerstwa, ale nie wiemy co będzie dalej. Osoby głuche bardzo potrzebują takiej formy komunikacji. Prosimy Pana o interwencję – powiedział wiceprezes stowarzyszenia osób głuchych.

RPO: Z tego, co pamiętam, byliście tym pierwowzorem i pierwszym województwem, które wprowadziło tego typu rozwiązania. Ta aplikacja była dostępna, po czym MSWiA wzięła się za to, żeby przygotować jedna aplikacje na potrzeby całego kraju – nie wiadomo, co ministerstwo robi w tym zakresie, a zlikwidowało waszą aplikację. Z pozycji pioniera spadliście na pozycję pokrzywdzonych.

Dyrektor Imiołczyk: Aplikacja została stworzona wspólnie przez centrum zarzadzania kryzysowego wojewody i głuchych ze stowarzyszenia. Dla mnie to, że ona nie działa jest zaskoczeniem. To wymaga wyjaśnienia.

RPO: Jeżeli podczas spotkania był nam przedstawiony harmonogram prac to zwrócę na to uwagę. Apel do mediów, aby o tym pisali. Taka sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna.

Chciałabym dodać jeszcze jedną rzecz – głusi nie mogą napisać tego w j. polskim – nie znają też przepisów są zieloni w tej sprawie, dlatego bardzo prosimy o wsparcie RPO. My możemy to napisać, ale w języku migowym, wtedy osoba czytająca nie będzie w stanie pomóc. Proszę o pomoc.

RPO: Od tego jestem, władza musi to zrozumieć. Chcę się porozumieć z Panem ministrem, być może także w mediach społecznościowych.

Jestem osobą z niedosłuchem – przeprowadziłem badanie dotyczące języka migowego. Język migowy jest niezbędny, a rzecznik ma środki do tego, aby poruszyć publicznie kwestię edukacji i służby zdrowia.

Dyrektor Imiołczyk: Wielokrotnie poruszaliśmy kwestie nauczanie PJM i kształcenia tłumaczy PJM, żeby tłumacz migowy mógł być tłumaczem przysięgłym. RPO też przygotowywał wystąpienie i do minister edukacji i do ministra zdrowia i do parlamentu dlatego, że w tej chwili trwają prace nad nowelizacją ustawy o PJM – jest niewystarczająca, ale idzie w dobrym kierunku – głuchy będzie mógł korzystać z PJM we wszystkich służbach ratunkowych – w straży pożarnej, na policji, czy na SORze. Niestety od lipca ubiegłego roku nic się z ustawą nie dzieje. Jest w podkomisji sejmowej. Państwo się nie skarżą do RPO – apel do państwa – szukamy osoby, która chciałaby zgłosić swoją sprawę dyskryminacji do sądu aby RPO mógł do takiej sprawy przystąpić. Walczcie o swoje prawa!

RPO: Czasem trzeba mieć odwagę zadziałać. Macie tu wsparcie specjalistów, prawników – być może zamiana może zacząć się od Was. Mamy wielką kancelarię, która chce pomóc pro bono. Jak się państwo zdecydują i będą mieli bohaterów to będziemy mogli pomóc.

- Mam skargę od głuchych – oni się boją, nie są odważnie, żeby walczyć o prawo – mówią w swoim języku – można nagrać filmik i wysłać do izby skarżącej.

RPO: Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie nagrywają państwo filmik z pozwem - prawdopodobnie sądy nie będą wiedziały co z tym zrobić, ale na tym to polega! Jeśli sąd to odrzuci taki pozew ze względów formalnych to są państwo pozbawieni prawa do sądu – to jest przecież Wasz język. Przetestowanie jak się sądy zachowają to też jest wartość społeczna. To sądy same muszą się do tego dostosować.

Dyrektor Imiołczyk: Do BRPO można wysłać skargę w języku migowym. Jeśli sąd odrzuci taką skargę – proszę ją skierować. Jak chcecie możemy przeprowadzić w Olsztynie warsztaty jak zgłaszać skargę do rzecznika.

O prawach do wcześniejszej emerytury kobiet z rocznika 1953

Należę do kobiet, w stosunku do których nie działa przedawnienie. To rocznik 1953. Nie godzimy się na takie traktowanie. W tej chwili powstaje projekt ustawy o zmianie przepisów emerytalnych. Wiem, że RPO prowadził tę sprawę. Prosimy o pomoc.

RPO: Ta sprawa była dla nas bardzo ważna. Udało się -wygrać sprawę przed TK, ale problemem jest jego realizacja – to kwestia obciążeń finansowych dla rządu.

O ustawie „dezubekizacyjnej”

Wydawałoby się, że prawa są niezmienne, a niedziałanie prawa wstecz, brak odpowiedzialności zbiorowej, prawa człowieka – kilkadziesiąt tysięcy mundurowych zostało pozbawionych praw. Jak już odebrano im te prawa, można zabrać emerytury. Jak RPO do tego się ustosunkowuje bo wiem, że robił Pan już coś w tym przedmiocie – mówił pan ze stowarzyszenia emerytów i rencistów policyjnych.

RPO: To, o czym Pan powiedział, to ustawa, która pozbawiła uprawnień emerytalnych osoby, które były pod nadzorem MSW przed 1989 roku. Osoby te przeszły pozytywną weryfikację, załapały się pod zakres tej ustawy. To też np. osoby, które wprowadzały numery PESEL – cybernetycy też zostały objęte ustawą. Ustawa jest po prostu niesprawiedliwa na wielu poziomach. Wprowadziła zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Środki zaskarżenia stały się iluzoryczne. W normalnej sytuacji – sprawa dla TK. Sąd w Warszawie skierował takie pytanie, ale sprawa leży nierozpatrzona.

Pan słusznie powiedział, że przecież na tym niekoniecznie musi się skończyć. Ustawa dotycząca dyplomatów, czemu nie?

Pokazuje wady ustawy poprzez przyłączanie się do spraw – wybraliśmy 12 symbolicznych spraw a dwie już udało nam się wygrać. Mam tylko kilka osób, które się zajmują tym tematem więc nie możemy podjąć więcej interwencji. Chcemy zachęcić sądy do bezpośredniego stosowania Konstytucji – Europejski Trybunał Praw Człowieka powinien się tym zająć.

- Pamiętajmy, że to coraz więcej starszych osób – ludzie zostali obdarci także z godności – wtrącił pan

RPO: Robimy dużo, ale nie mam mocy, żeby zmusić rząd do zmiany ustawy.

O prawach ojców

Doskonale zna Pan problem alienacji rodzicielskiej przez przyznawanie opieki jednemu z rodziców. Czy mógłby się Pan pochwalić, jeżeli chodzi o interwencje RPO, jeśli chodzi o łamanie prawa dzieci przez sądy rodzinne – powiedział pan z portalu internetowego www.tyjakotata.pl

RPO: Zajmujemy się tym problemem w Biurze. Rok temu zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich. To przede wszystkim kwestia dialogu miedzy sędziami, organizacjami, psychologami. Należy pamiętać, że społeczeństwo nam się zmieniło. To rola ojca w społeczeństwie – powinien mieć przyznany równy dostęp. To na czym nam bardzo zależy to kwestia prowadzenia na etapie postępowania rozwodowego – kuratora dla dziecka.

Podejmujemy interwencje na rzecz osób indywidualnych. W ostatnim czasie udało mi się podjąć rozmowy ze środowiskami.

Przygotowujemy wystąpienie dotyczące miejsca zamieszkania. Planuję zorganizowanie w BRPO konferencji ze stowarzyszeniami sędziowskimi. Jest wielki mit wśród sędziów – mają obawę, że to nie działa. Należy korzystać z praktyk z innych państw.

O problemie z instytucją „małego świadka koronnego”

Chciałam zapytać, czy jest Panu znany projekt Piotra „Liroya” Marca w sprawie pomówienia osób skazanych. To sprawa między innymi Oliwiera Romanowskiego – rapera „Bonusa RPK” . Czy jest Panu znana ta sprawa.?

RPO: Chodzi o kwestie stosowania zeznań małego świadka koronnego, któremu często nie towarzyszy weryfikacja. Rok temu odezwał się do mnie poseł Artur Dębski. Mniej więcej rok temu spotkałem się z Oliwierem Romanowskim – „Bonusem RPK”. Przygotowaliśmy wystąpienia do ministerstwa sprawiedliwości – należy uszczegółowić przepisy w takim kierunku jak przy świadku anonimowym.

-  Pisałam pisma do RPO.

Wszyscy, którzy byli na konferencji u nas, byli przekonani, że jest problem z tym przepisem. Z obecnym ministerstwem sprawiedliwości nie dogadam się w tej sprawie. Pan Oliwier został prawomocnie skazany – muszę obserwować. Aby spowodować, aby doprowadzić do poważnej wypowiedzi Sądu Najwyższego. Widzimy wadę systemową przepisów. Jeżeli chodzi o pani sprawę – może za chwilę

O problemach finansowych Biura RPO

Uznanie dla pana i urzędu. Śledzę wystąpienia publiczne i wywiady. W tamtym roku powiedział pan, że zostały ograniczone fundusze, czy to dalej jest kontynuowane. Ograniczenie wyjazdów, ludzi. Okazuje się, że państwo też mają problemy.

RPO: Parlament nie odpowiedział na podstawowe potrzeby które ma biuro. Problem kasacji, przy urzędzie pracowników trzyma bardziej misja niż fundusze. Skarga nadzwyczajna i ani złotówki na nowe etaty. Pieniądze na delegacje mogą się skończyć w październiku. Każda najmniejsza aktywność kosztuje. Nie mogę się zrażać.

Spotkanie regionalne w Mrągowie

Data: 2019-05-22
  • Ponad 40 osób zaangażowanych w różne działania na szczeblu lokalnym pojawiło się na spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem. Gospodarzami spotkania było Mrągowskie Forum Młodzieży oraz Fundacja Alternatywnej Edukacji "ALE".
  • Od jesieni 2015 roku, kiedy zaczęły się  spotkaniach regionalne RPO z mieszkańcami, to pierwsze spotkanie z tak aktywnym uczestnictwem młodych. To była ważna rozmowa, ważna dla jej uczestników niezależnie od ich wieku.
  • To spotkanie niekoniecznie musi rozwiązywać problemy, może tylko wskazać drogę

Przed spotkaniem młodzi przeprowadzili sondę wśród mieszkańców na temat spraw, które chcieliby przekazać RPO. Zgłaszali też rzecznikowi swoje problemy:

  • dlaczego każdy dzień dojazdu do Olsztyna lub sąsiedniego miasta musi być walką o przetrwanie;
  • dlaczego w Mrągowie nie ma szans na wynajem mieszkania w dostępnej cenie, a na mieszkania komunalne trzeba czekać żyjąc w poniżających warunkach;
  • dlaczego my młodzi nie mogą mieć własnej przestrzeni i być na niej gospodarzami;
  • dlaczego ...

Chcą uczestniczyć, mieć wpływ, szukają rozwiązań, nie zgadzają się na rolę „pionków".

- Jesteśmy grupą, która jest częścią społeczności związanej z miastem. Mieszkańców Mrągowa możemy określić jako teatr. Żaden teatr nie jest jednak teatrem jednego aktora – nawet monodram jest przygotowywany przez całą rzeszę osób. Mrągowo – jest takim właśnie teatrem, a rozwój miasta spektaklem, który rozgrywa się na naszych oczach. Rozgrywajmy razem ten spektakl pomagając miastu się rozwijać. – powiedziała Aleksandra Lemańska, prezeska Fundacji Edukacji Alternatywnej „ALE” witając rzecznika i jego współpracowników.

Problemy młodych mrągowian

- Marzyłoby nam się pomieszczenie, które byłoby placówką wsparcia dziennego dla młodzieży. Choć jestem aktywny, takiej przestrzeni nie miałem. Takie miejsce nam to potrzebne. Obecnie mamy dostęp do pomieszczeń przez cztery godziny, trzy razy w tygodniu. Udało nam się w ciągu pół roku zrealizować kilka dobrych projektów w Mrągowie. Taka placówka wsparcia dziennego dla młodzieży mogłaby być świetnym miejscem w którym młodzież mogłaby się spotykać.

RPO: Jakie prawo obywatelskie jest naruszone ze względu na brak takiej placówki?

- Żadne, ale dzięki takiemu miejscu można przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Takie miejsca pozwalają na spotykanie się i na pracę, dzięki czemu nie ma chęci i czasu na uciekanie do używek. – odpowiedział uczestnik spotkania.

RPO: Zatem narzędziem do rozwiązania tego problemu są petycje. Warto pamiętać też, że Konstytucja (art. 68 ust. 5) mówi o tym, że władze publiczne powinny popierać rozwój kultury fizycznej zwłaszcza dzieci.

Polecałbym Wam zajrzenie do ustawy o petycjach. Należy postulować do burmistrza i rady miasta – dzięki petycji, która musi być zarejestrowana.

- Komunikacja na linii młodzi a władze miasta już była. Powstaje problem z tym, kto powinien podjąć decyzję odnośnie przeznaczenia pomieszczenia– budynek miasta, ale w użytkowaniu ma go operator – nie wiadomo, kto powinien się tym zająć.

RPO: Tu może pomóc wniosek o dostępie do informacji publicznej.

- Zgadzam się z RPO – to nie jest ta przestrzeń do dyskusji. Myślę, że trzeba się pogodzić z innymi grupami. – powiedziała Pani obecna na spotkaniu.

RPO: Są dobre przykłady takiej współpracy – na przykład Centrum Organizacji Pozarządowych w Koninie.

O organizacjach strażniczych

- Nie ma u nas organizacji strażniczych. Są nieśmiałe próby ich tworzenia. Ludzie się boją, bo wiedzą, jaką władzę ma urząd, szczególnie w małych społecznościach. Brak także oparcia w mediach – dziennikarze nie chcą się narażać na krytykę ze strony urzędu miasta. Było dużo sytuacji problematycznych pokazujących powiązania. Co można z tym zrobić? Jak walczyć z takim zachowaniem władz i z tym strachem? Jak zabierać głos? Czy przez radnych, którzy wcześniej deklarowali pomoc, a teraz się wypierają?

RPO: Chciałbym podać Panu dwa przykłady. Bohaterką artykułu „The Guardian” była Elżbieta Wąs, która założyła organizację strażniczą w Lubartowie. Konsekwentnie prosi o informację publiczną. To jest taka sytuacja, kiedy osoby takie jak Pan podejmują pewne akcje, ale są w tym osamotnieni. W pewnym momencie zaczną Pana szanować, tylko trzeba robić to konsekwentnie.

Drugą osobą o której chciałem powiedzieć to osoba, która z uporem pokazywała temat reprywatyzacji w Warszawie - Jan Śpiewak.

Nie powiem Panu, jak ma Pan zachęcić różne osoby, żeby z Panem współpracowały, bo każdy sam ocenia poziom ryzyka, ale warto szukać kontaktów. Podobną osobę spotkaliśmy w Kłodzku, która zaczęła składać wnioski do prokuratury na brak odpowiedzi na wnioski. Jeżeli Pan wie, że ma Pan różnego rodzaju problemy to powinien pan zainwestować we współpracę z organizacją która wie jak to robić – Watchdog Polska – oni w Pana imieniu mogą pomóc.  

Są też działania, które służą wzmocnieniu liderów – dobrym przykładem jest szkoła liderów politycznych.

W kwestii prasy lokalnej – wydawanie prasy lokalnej ze środków publicznych to duży problem. Polecam artykuł Doroty Głowackiej i Adama Ploszki – który dobrze opisuje ten problem.

Dyrektor Barbara Imiołczyk: Chciałbym przedstawić postać Elżbiety Lazarek – to współczesna bohaterka, chciałabym być taka jak ona. W małej miejscowości codziennie protestuje w obronie praworządności. To daje wielu ludziom ogromną siłę. Myślę, że jest rzeczywiście bardzo trudno tworzyć organizacje strażnicze w małych miejscowościach – wystarczy, że jest jeden lider współpracujący z Watchdog Polska, który skupia ludzi, żeby realizować prawo.

O problemach osób z niepełnosprawnościami

Chodzi o czas wolny po szkole dzieci z niepełnosprawnością intelektualną – one też chciałyby uczestniczyć w zajęciach, a nie ma możliwości zorganizowania opieki, a kiedy zaoferowałem swoją pomoc powiedzieli mi, że nie przewidują obecności rodzica. Czy mogę liczyć, że moje dziecko będzie mogło uczestniczyć w takich zajęciach?

Chodzi także o zajęcia wakacyjne dla osób z niepełnosprawnością – chcielibyśmy korzystać z dofinansowania, a nie jest to możliwe – powiedziała inna pani.

RPO: Te prawa gwarantuje nam Konstytucja w artykule 69 i artykule 68 ust 5. To od nas zależy, do czego władze przekonamy. Jeśli wspólnota lokalna - w tym przypadku rodzice - uznaje, że takie zajęcia są potrzebne, to należy je zorganizować.

Mogę napisać do Pana burmistrza. Tutaj bardzo ważne jest powołanie się na konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami – można to uznać za dyskryminacje.

- Chciałam przypomnieć, że rodzice też mają z tym problem. Tak samo rodzice nie mają punktu, żeby się spotykać. Nasze dzieciaki są dyskryminowane. Moje dzieci zostały odesłane z kwitkiem tylko dlatego, że są niepełnosprawne. Rzadko kiedy nauczyciele uczą o problemach dzieci autystycznych czy z zespołem Aspergera. Nie ma u nas miejsc gdzie dzieciaki mogły się spotykać, środowiskowych domów wsparcia. -

RPO: Czy były podejmowane prace, żeby stworzyć coś w rodzaju miejskiej polityki w sprawie osób z niepełnosprawnościami? – Rodzice osób z niepełnosprawnością mówią mi, że nie –  Rozumiem, że nie było okrągłego stołu?

Uczestniczka spotkania: Z perspektywy osoby, która pracowała w urzędzie miejskim, mogę powiedzieć, że - tak jak w wielu gminach w Polsce – są to dokumenty opracowane przez zewnętrzną firmę – na zasadzie „kopiuj-wklej”. Następnie ten dokument idzie na półkę.

Mamy w mieście problem z konsultacjami społecznymi. Chcemy porozmawiać, żeby ktoś nie podejmował decyzji nie znając lokalnego środowiska. P

RPO: Możemy Państwu pomóc w kontaktach z osobami, które znają się na tym jak należy rozmawiać. Mogą Państwu pomóc w wypracowaniu strategii – dokumentu, który wskazywałby najważniejsze potrzeby.

O braku komunikacji

- W Mrągowie funkcjonuję 20 lat a władze samorządowe zmieniają się co cztery lata. Widzę, że większym problemem jest brak komunikacji pomiędzy podmiotami a przekazywaniem tych informacji do samorządu. Burmistrz jest organem wykonawczym, ale jest też rada miejska. Wiem, że mentalność społeczna jest taka, że idziemy do jednego. Kiedy taki wniosek trafi do szerszego kręgu może trafiać do innych instytucji. Łatwiej i szybciej znajdziemy rozwiązanie problemu.

RPO: Mieliśmy spotkanie w Piotrkowie Trybunalskim – na naszym spotkaniu pierwszy raz organizacje pozarządowe się spotkały, aby stworzyć sieć komunikacyjną.

O świadczeniu pielęgnacyjnym

System płacenia – teraz – 620 zł miesięcznie – miej niż minimum socjalne. Przepis ten został zakwestionowany przez TK ale nie został do tej pory zmieniony?

RPO: To jeden z najbardziej wstydliwych faktów dyskryminacji osób z niepełnosprawnością. Wyrok został wydany 5 la temu i nie został wykonany. Został zignorowany przez rząd. Uważam, że koszt jest dla rządzących za wysoki w perspektywie świadczeń socjalnych, takich jak 500 +.

Można kwestionować decyzję MOPS i pójść z tym do sądów administracyjnych – argumentować, że niezależnie od niewykonania wyroku można argumentować, że obowiązuje. Tak działa miasto Sopot.

Należy pamiętać, że rząd wdrożył program Dostępność Plus. Dostosowanie budynków do wszystkich typów niepełnosprawności. Powinny być do tego dobre instrumenty.

Dobry przykład z Konina – wprowadzeni oficera do spraw dostępności, który opiniuje rozwiązania przystępne dla osób z niepełnosprawnością. Jak ustawa wejdzie w życie taki oficer ma być w każdej instytucji, która realizuje zadania ze środków publicznych.

O problemach budowlanych

Gros kamienic komunalnych zostało już sprzedanych i stoją w stanie grożącym zawaleniem, nie używane przez właścicieli. Jest kilka lokali, które stoją puste a mogą być przeznaczone na konkretne cele. Rząd ustala prawo, które nie jest realizowane. Może warto wprowadzić takie normy jak dla budownictwa rodzinnego – 2 lata na budowę i 5 lat na wprowadzenie się.

RPO: Trudno byłoby sobie wyobrazić procedury wywłaszczenia. Władze lokalne musiałyby podjąć decyzję, czy chcą odkupować konkretny lokal.

Przewodniczący rady miasta: - Niestety prywatni właściciele postępują różnie – niektórzy inwestują inni nie. Odkupienie takiej kamienicy to wolna wola jej właściciela.

O problemie przyznawania lokali socjalnych

Ludzi nie stać na wynajem – mieszkania są drogie. Jeśli chodzi o mieszkania – nie wiem co ma wpływ. Z racji tego, że ma samochód nie dostanie mieszkania bo ma za duży majątek – powiedziała jedna  z młodszych uczestniczek spotkania

RPO: Niedawno byliśmy w Maszkowicach w Małopolsce. Przykład z samochodem jest dobry, bo tam duża część społeczności romskiej samochody także miała, ale stan ich mieszkań był bardzo zły. Jak rozumiem problemem, który Pani zgłasza, to problem zasobu lokali socjalnych i regulaminu ich przyznawania. Takie skargi do nas trafiają. Mogę Pani obiecać, że przyjrzymy się temu. Jest też problem znacznie szerszy – na ile władze lokalne tworzą program tanich mieszkań na wynajem. Dlaczego to ważne w Mrągowie? Bo jesteście miejscowością turystyczną, gdzie ceny mieszkań są wysokie. To trochę taki problem jak mieszkańców Londynu, z zachowaniem wszystkich proporcji, gdzie zwyczajni Brytyjczycy muszą mieszkać daleko od centrum bo nie stać ich na wynajem.

Jestem w stanie płacić czynsz i media za takie mieszkanie, ale nie mogę sobie pozwolić na wynajem w Mrągowie. – dodał jeden z uczestników

RPO: Rozróżnijmy lokale socjalne od tanich mieszkań na wynajem. W każdym mieście w Polsce mamy za krótką kołdrę. Polityka miejska powinna prowadzić do tego, że są możliwości wynajęcia tanich mieszkań. To kwestia którą trzeba zaprogramować i za kilka lat zbierać tego owoce. Dziękuję za ten sygnał – ten problem miejscowości turystycznych i zupełnie innej polityki miejskiej w stosunku do tanich mieszkań na wynajem nigdy nam nie wybrzmiał.

Problem społeczeństwa facebookowego.

Ochrona wizerunku w Czechach zaczyna się już na etapie zrobienia zdjęcia. Jeżeli nie wyrazi zgody a już będzie na tym etapie ze zostanie zdjęcie zrobione. Taka osoba która zrobiła zdjęcie odpowiada karnie.

RPO: Spotkanie na którym jesteśmy ma charakter publiczny. Może w przypadku takich spotkań my także musimy zwracać na to szczególną uwagę, ale nie ma ochrony wizerunku, kiedy osoba jest częścią większej społeczności.

O małych wspólnotach

Małe wspólnoty mieszkaniowe – do 7 mieszkań – są na samopas, bez zarządcy. Ustawowo wspólnota jest. Jest osoba, która ma spór sąsiedzki. Gdyby był przymus tak jak w dużych wspólnotach może nie byłoby konfliktu – problem ustalania zarządcy takiej wspólnoty.

RPO: Przyjrzymy się tego i sprawdzimy, czy jest to szerszy problem.

O wykluczeniu transportowym

Mieszkam 15 km od Mrągowa. Kiedy nie miałem 18 lat, dojeżdżałem autobusem do oddalonej o 2 km wioski i musiałem iść stamtąd do domu. Autobusy kursujące w ciągu dnia po tych miejscach jeżdżą dwa razy dziennie i są to wyłącznie autobusy szkolne. Gdybym chciał dostać się do domu później, byłbym wykluczony z życia społecznego i kulturalnego.

Zdaję sobie sprawę, że węzły komunikacyjne są nierentowne dla przewoźnikom. Może warto wprowadzić program, który dzięki dopłatom dla przewoźników zwiększyłby kursy.  

RPO: To problem, który występuje w całym kraju. Dwie partie polityczne w kontekście ostatnich wyborów zdefiniowały ten problem. Był postulat przywrócenia PKS, ale chyba nie tędy droga. Aby to rozwiązać konieczne jest wsparcie finansowe z budżetu państwa.

Dyrektor Imiołczyk: Problem tu poruszony jest jednym z najważniejszych w Polsce. Wyklucza i pozbawia praw bardzo szeroką rzeszę ludzi – młodych i starszych – ograniczenie szeregu praw – do edukacji, pracy, dostępu do lekarza, dostępu do kultury. Jesteśmy zasobniejsi w samochody niż Niemcy i Anglicy – dzieje się tak dlatego, że samochód jest często jedyną ucieczką z naszych wiosek. Najlepsza próba rozwiązania tego problemu – próba kontraktowania przewoźników w taki sposób, żeby nie mogli omijać nierentownych dla nich miejscowości. To kwestie są do rozwiązywania na poziomie gminnym i powiatowym. Dobrym przykładem są Chojnice, które wprowadziły dobrą komunikację w ramach powiatu. Wiemy, że w Mrągowie zawarta jest umowa na 7 lat realizacji z góry, ale trzeba szukać rozwiązań. Trzeba korzystać z wzoru czeskiego gdzie rynek transportu publicznego jest regulowany. Propozycje zmian ustawowych są przygotowywane i czekają być może na lepszy czas.

RPO: Może ratunkiem są nowe technologie – aby stworzyć aplikację na telefon – coś w stylu lokalnego BlaBlaCar, może warto się nad tym zastanowić.

- Codziennie widzę ludzi, którzy się z tym zmagają. Do prawie każdej miejscowości jest obciążenie. Nie ma autobusu które jadą do Mrągowa – zawsze przez Mrągowo przejeżdżają. Autobusy potrafią nie przyjechać. Nie wiem czy mogę wrócić i kiedy wrócić. A ja kiedy jadę do innej miejscowości – ostatni pociąg do Mrągowa jest o godz. 20 – albo czekam do piątej, albo zostaję na noc co wiąże się z ogromnymi kosztami - – dodała przedstawicielka młodzieży.

RPO: jak zapobiegać wyłudzeniom mieszkań od starszych osób w zmian za pożyczki

Data: 2019-05-14
  • Samorząd notarialny powinien zapewnić pełną ochronę osobom starszym przed przejmowaniem ich nieruchomości na podstawie aktów notarialnych będących zabezpieczeniem oszukańczych pożyczek 
  • RPO ponownie wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie inicjatyw, które mogłyby przeciwdziałać temu zjawisku, zwłaszcza wobec osób cierpiących na demencję czy otępienie starcze
  • W ocenie Rzecznika przywołany wcześniej przez KRN projekt tzw. przedstawiciela opiekuńczego dla takich osób nie uchroniłby ich przed negatywnymi skutkami oszukańczych działań

Osoby starsze i mniej zorientowane padają ofiarami procederu przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki osoby takie tracą własność zamieszkiwanych nieruchomości.  Często przy składaniu podpisów w kancelarii notarialnej nie miały one świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie ich własności. O trudnych do odwrócenia skutkach dowiadywały się, gdy nowi właściciele mieszkań żądali kluczy. Proceder ten rozwinął się mimo że przeniesienie własności nieruchomości następowało w formie aktu notarialnego, a więc w tego typu czynnościach uczestniczył przedstawiciel zawodu zaufania publicznego – notariusz.  

Działania RPO 

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich opisywane w mediach takie przypadki ujawniły słabość systemu prawnego. Rzecznik zwracał się kilka razy do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych.

W korespondencji z KRN Rzecznik zwracał uwagę, że notariusz ma obowiązek czuwać nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne. Ponadto notariuszowi nie wolno dokonywać czynności notarialnej, jeżeli poweźmie wątpliwość, czy strona czynności notarialnej ma zdolność do czynności prawnych. Rada rozesłała to pismo notariuszom. Rzecznik zwracał jednak uwagę, że to za mało – potrzebne są bardziej aktywne działania samorządu notarialnego.

RPO podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron. Taką inicjatywę legislacyjną ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. resort informował zaś, że prace nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie trwają. Z niewiadomych przyczyn zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone.
 
- Niezbędne są jednak dalej idące działania i inicjatywy ze strony samorządu notarialnego, które pozwolą zagwarantować ochronę osób starszych przed czynnościami dokonywanymi z ich pokrzywdzeniem. W niektórych przypadkach ochrona powinna polegać wręcz na odmowie dokonania czynności notarialnej – pisał Rzecznik w grudniu 2018 r. do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego.  

Odpowiedzi samorządu notarialnego

W odpowiedziach Rada przyznawała, że w obowiązującym stanie prawnym zarzuty wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Zwróciła zarazem uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Rada opowiadała się także za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one. Proponowała też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie. 

W odpowiedzi dla RPO z 12 marca 2019 r. Rada przywołała projekt powołania instytucji przedstawiciela opiekuńczego starszej osoby, przygotowany w 2015 r. przez Komisję ds. Wzmocnienia Ochrony Osób Starszych i Niepełnosprawnych, działającą w ramach Fundacji na rzecz Bezpiecznego Obrotu Prawnego. Projekt ten nie uzyskał wymaganej akceptacji i nie był procedowany w Parlamencie.

RPO o propozycji przedstawiciela opiekuńczego

W ocenie Rzecznika projekt ten nie uchroniłby osób cierpiących na demencję albo otępienie starcze przed negatywnymi skutkami działań, które mogłyby podjąć, mimo wcześniejszego ustanowienia przedstawiciela opiekuńczego.

Wzmocnienie ochrony tych osób można byłoby częściowo osiągnąć wyłącznie wtedy, gdy z uwagi na niepełnosprawność nie byłyby one w stanie podjąć określonych działań samodzielnie, ale zachowałaby pełną świadomość i rozeznanie rzeczywistości. Przedstawiciel byłby bowiem ustanawiany jeszcze na etapie, gdy dana osoba wykazywałaby dość wysoką świadomość swoich działań, ograniczeń i otaczającej go rzeczywistości.

Nie uchroniłoby to jej jednak przed zawarciem niekorzystnej umowy w późniejszym czasie - już po wystąpieniu symptomów otępienia czy demencji starczej.Ustanowienie przedstawiciela opiekuńczego nie ograniczałoby bowiem prawa osobistego działania danej osoby. W ramach nadal przysługujących jej uprawnień mogłaby ona, za namową osób trzecich, działających dla zysku, nadal dokonać niekorzystnej umowy przeniesienia własności nieruchomości.

Zdaniem RPO jedynie na etapie bezpośrednio poprzedzającym zawarcie aktu notarialnego, w którym uczestniczy notariusz, może zostać roztoczona szeroka ochrona nad osobami starszymi.

Dlatego też Rzecznik widzi potrzebę wdrożenia przez samorząd notarialny stosownych środków, które zapewnią pełną ochronę osobom starszym i uchronią je od zawierania niekorzystnych umów.

W związku z tym RPO ponownie zwrócił się o stanowisko samorządu notarialnego i informacje o podjętych bądź planowanych inicjatywach w tej sprawie.

IV.7000.301.2017

Obywatel odmawiający przyjęcia zaproponowanego przez gminę lokalu komunalnego nie może zostać skreślony z listy – WSA w Gliwicach podziela stanowisko RPO

Data: 2019-04-25
  • RPO analizując postanowienia uchwały Rady Miejskiej w Jaworznie, określającej zasady wynajmowania lokali komunalnych doszedł do wniosku, że niektóre jej postanowienia są sprzeczne z ustawą.
  • Zwrócił się więc do Przewodniczącego Rady o ich zmianę lub uchylenie.
  • Władze Jaworzna zgodziły się ze stanowiskiem RPO, jednak pozostawiły w uchwale zapis, który umożliwiał skreślenie z listy oczekujących osoby dwukrotnie odmawiającej przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu.

RPO skierował do WSA w Gliwicach skargę na postanowienie uchwały wnosząc o stwierdzenie jego nieważności. Sąd administracyjny w całości podzielił stanowisko RPO i wyrokiem z dnia 25 kwietnia 2019 r. (sygn. akt III SA/Gl 1303/18) stwierdził nieważność zaskarżonego przepisu. W ustnym uzasadnieniu wyroku wskazano, że sankcja skreślenia z listy oczekujących z uwagi na odmowę przyjęcia zaproponowanego lokalu jest sprzeczna z celem ustawy o ochronie praw lokatorów i stanowi nieuprawnione ograniczenie dostępu do lokali komunalnych. 

Warto w tym miejscu podkreślić, że wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach jest już drugim w tym roku orzeczeniem zapadłym w wyniku działania RPO, które potwierdza nieważność zapisu umożliwiającego skreślenie z listy oczekujących wyłącznie z uwagi na odmowę przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu (porównaj wyrok WSA w Kielcach z dnia 6 lutego 2019 r., sygn. akt II SA/Ke 782/18).

Wyrok nie jest prawomocny. Rada może złożyć skargę kasacyjną do NSA.

IV.7214.145.2017

Dwa kolejne problemy z przepisami o Komisji Reprywatyzacyjnej

Data: 2019-04-24
  • Jaka jest sytuacja właściciela mieszkania kupionego na wolnym rynku, ale w kamienicy, której reprywatyzację następnie unieważniła Komisja Reprywatyzacyjna?
  • Jak długo Komisja może blokować postępowanie sądowe wobec lokatora w kamienicy, co do której nie ma jeszcze nawet podejrzenia, że doszło w niej do reprywatyzacyjnych nieprawidłowości?
  • RPO przedstawił Ministrowi Sprawiedliwości dwa kolejne problemy, z którymi borykają się ludzie z powodu niejasności przepisów ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej.

- Pragnę zwrócić uwagę Pana Ministra na niektóre kwestie związane ze stosowaniem w praktyce przepisów ustawy o Komisji Weryfikacyjnej (o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa) – napisał Adam Bodnar do ministra Zbigniewa Ziobro.

Jeśli w nieprawidłowo zreprywatyzowanej kamienicy są lokatorzy, nabywca mieszkania traci je?

W jednej ze skarg zwrócono uwagę na praktyczne skutki sytuacji, gdy z nieruchomości warszawskiej wyodrębniono lokale, które uległy dalszemu zbyciu, natomiast Komisja Weryfikacyjna uchyla w całości decyzję reprywatyzacyjną i przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania. Brzmienie ustawy po jej gruntownej nowelizacji w marcu 2018 r. (zwłaszcza art. 30 ust. 4, art. 29 ust. 1 pkt 3 oraz art. 40 i art. 41a ust. 2) może utrudniać ustalenie, jak kształtuje się wówczas sytuacja osób, które w dobrej wierze nabyły mieszkania na wolnym rynku.

Ustawa w jej pierwotnym brzmieniu pozwalała taką sytuację zakwalifikować jako zajście nieodwracalnych skutków prawnych. Komisja ograniczała się do stwierdzenia, że decyzja została wydana z z naruszeniem prawa; rodziło to dalsze skutki o charakterze odszkodowawczym.

Obecnie jednak wydanie takiego rozstrzygnięcia nie jest możliwe, jeśli mieszkanie, o które chodzi, znajduje się w kamienicy zamieszkałej przez choćby jednego lokatora, który do dnia wydania decyzji reprywatyzacyjnej nie dostał innego mieszkania. W takiej sytuacji Komisja musi uchylić decyzję reprywatyzacyjną w całości.

Stanowi ona podstawę nie tylko wykreślenia wpisu dokonanego „na podstawie” lub „z uwzględnieniem” decyzji uchylonej, ale też i (wszelkich?) wpisów późniejszych, „na podstawie aktu notarialnego” czyli w ramach obrotu cywilnoprawnego. Decyzja Komisji jest jednocześnie podstawą wpisania jako właściciela nieruchomości odpowiednio m.st. Warszawy albo Skarbu Państwa. Do tego na podstawie ustawy o własności lokali ułamkowym współwłaścicielem nieruchomości gruntowej (budynkowej – przy nieprzekształconym prawie użytkowania wieczystego) nadal pozostaje właściciel lokalu  – czego ustawa o Komisji Reprywatyzacyjnej zdaje się nie uwzględniać.

Ustawa nie przesądza, czy w takiej sytuacji sąd wieczystoksięgowy rzeczywiście powinien ujawnić m.st. Warszawę bądź Skarb Państwa jako wyłącznego właściciela i np. wpisać z urzędu ostrzeżenia o niezgodności księgi gruntowej (budynkowej) z rzeczywistym stanem prawnym – chociażby z tego powodu, że nie zgadza się suma udziałów we współwłasności. Jeżeli zaś tak, to powstają pytania o wpływ takich wpisów na treść księgi prowadzonej dla samego lokalu.

Skutki postępowania rozpoznawczego

Postępowanie sprawdzające służy Komisji Weryfikacyjnej do wstępnego zbadania, czy w procesie reprywatyzacji rzeczywiście doszło do naruszenia prawa lub innego rodzaju nadużyć. Na tym etapie badane orzeczenia i decyzje korzystają zatem z przymiotu legalności, a ich beneficjentom nie sposób postawić zarzut naruszenia prawa. Dopiero jeśli Komisja poweźmie wątpliwości co do prawidłowości procesu reprywatyzacyjnego, wszczyna postępowanie rozpoznawcze, które może zakończyć się także utrzymaniem w mocy decyzji reprywatyzacyjnej. Wtedy z mocy prawa ulegają zawieszeniu postępowania egzekucyjne (i inne).

Już jednak na etapie postępowania sprawdzającego, które nie jest objęte żadnymi ramami prawnymi czy terminami, Komisja może już wnieść do sądu o zawieszenie postępowania egzekucyjnego „dotyczącego nieruchomości warszawskiej lub dotyczącego osoby zajmującej lokal w nieruchomości warszawskiej będącej przedmiotem decyzji reprywatyzacyjnej”. Ten „stan prowadzenia postępowania” może trwać bez końca, nie ma żadnej możliwości przeciwdziałania jego przewlekłości.

Zdaniem RPO zawieszenie postępowań egzekucyjnych na podstawie art. 26a ustawy na etapie czynności „zaledwie” sprawdzających winno być stosowane z poszanowaniem konstytucyjnej zasady ochrony praw niewadliwie nabytych i z uwzględnieniem zasady proporcjonalności w ograniczaniu konstytucyjnych praw.

IV.7000.538.2018

Patryk Jaki: decyzja Komisji Weryfikacyjnej nie unieważnia wyroków eksmisyjnych

Data: 2019-04-24
  • Decyzja Komisji Weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacyjnej nie unicestwia prawomocnych sądowych wyroków eksmisyjnych – przyznaje resort sprawiedliwości.
  • Zdaniem resortu w takiej sytuacji władze Warszawy muszą ustalić, czy lokatorowi nie przysługuje odszkodowanie od samorządu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostał odpowiedź resortu w sprawie wątpliwości prawnych dotyczących konsekwencji decyzji wydawanych przez tzw. Komisję Weryfikacyjną w sprawie reprywatyzacji w Warszawie. Rzecznika interesowała sytuacja lokatorów, którzy dostali już wyroki eksmisyjne, a następnie Komisja unieważniła decyzję reprywatyzacyjną.

Minister Patryk Jaki, który jest równocześnie przewodniczącym Komisji, wyjaśnił, że decyzja Komisji Weryfikacyjnej nie prowadzi do unicestwienia i bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych nakazujących opuszczenie i opróżnienie lokali, albowiem byłoby to sprzeczne z Kodeksem postępowania cywilnego (art. 365 § 1).

Nie oznacza to jednak – w ocenie Ministra Sprawiedliwości - pozostawienia byłych lokatorów, w stosunku do których sąd orzekł eksmisję lub oddalił ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu bez pomocy i wsparcia Komisji.

Zgodnie z ustawą o Komisji Reprywatyzacyjnej (art. 33 ustawy z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa) w takiej sytuacji osobie zajmującej lokal przysługuje od m.st. Warszawy odszkodowanie za poniesioną szkodę lub zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, jeżeli wobec tej osoby zastosowano groźbę bezprawną, przemoc lub podwyższono czynsz albo inne opłaty, jeżeli spowodowało to istotne pogorszenie jej sytuacji materialnej.

Minister Sprawiedliwości wskazał, że eksmisja lokatora może być jedną z przesłanek wpływających na wysokość przyznanego zadośćuczynienia. Istotą, celem i zadaniem Komisji jest wyrównanie w całości wszystkich dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom również tym, którzy prawomocnym wyrokiem sądu zostali eksmitowani lub oddalono ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu.

Rzecznik przekazał to stanowisko władzom Warszawy.

IV.7213.4.2018

Jak notariusze radzą sobie z transakcjami na rynku mieszkaniowym po zmianach w użytkowaniu wieczystym?

Data: 2019-04-18
  • Sprzedaż mieszkania bez zaświadczenia z gminy o przekształceniu użytkowania wieczystego we własność może się skończyć dla nabywcy przykrą niespodzianką: dostanie za kilka miesięcy informację, że musi jeszcze ponieść dodatkową opłatę przekształceniową.
  • Na problem zwraca uwagę resort sprawiedliwości, który jednak nie chce dawać żadnych wytycznych, jak sobie z problemem poradzić u notariusza i w sądzie.
  • Dlatego RPO pyta Krajową Radę Notarialną, czy znane są jej takie konsekwencje obecnego zamieszania na rynku nieruchomości oraz jak sobie z tym notariusze radzą.

Problem wziął się stąd, że 1 stycznia 2019 r, prawo użytkowania wieczystego gruntu, na których stoi dom, zamieniło się dla właścicieli 2,5 mln mieszkań w prawo własności. Stało się to z mocy prawa, jednak na potwierdzenie tego trzeba poczekać, aż gmina wystawi stosowne zaświadczenie – ustawa dała na to 12 miesięcy.

Ponieważ większość właścicieli zaświadczeń jeszcze nie dostała, a bez tego trudniej jest sprzedać, pojawiła się nawet obawa, że opóźnienia w uzyskiwaniu zaświadczeń sparaliżować mogą rynek obrotu mieszkaniami.

Żeby temu zapobiec Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia poradziła notariuszom, że dopuszczalna jest transakcja sprzedaży mieszkania bez zaświadczenia, jest ono natomiast niezbędne na rynku pierwotnym obrotu nieruchomościami (np. przy ustanawianiu odrębnej własności lokali w budynkach wzniesionych na gruntach będących przed dniem 1 stycznia 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych).

Stanowisko to nie jest jednak obowiązujące, a poza tym nawet jeśli notariusz sporządzi akt notarialny bez zaświadczenia, to nie jest pewne, czy nowy właściciel uzyska wpis swojego prawa do księgi wieczystej w sądzie wieczystoksięgowym. Nie wykształciła się jednolita linia orzecznicza w tej kwestii.

Część sądów czekała na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości, tych jednak – jak wynika ze stanowiska resortu – nie będzie. Ministerstwo nie znajduje bowiem podstaw do podejmowania działań, które mogłyby - choćby w sposób pośredni - oddziaływać na praktykę orzeczniczą sądów wieczystoksięgowych, oraz na treść aktów notarialnych i treść wniosków kierowanych przez notariuszy do sądów wieczystoksięgowych.

Otóż – jak przypomina resort – zaświadczenie z gminy potwierdza nie tylko przekształcenie prawa do gruntu. Informuje też o obowiązku wnoszenia rocznej opłaty przekształceniowej, wysokości i okresie jej wnoszenia, a także możliwości wniesienia opłaty jednorazowo i zasadach jej wnoszenia. Zaświadczenie stanowi też podstawę wpisu w dziale III księgi wieczystej roszczenia o opłatę przekształceniową w odniesieniu do każdoczesnego właściciela nieruchomości.

Dlatego, w ocenie Ministra Sprawiedliwości, wykładnia KRN może być źródłem problemów z ustaleniem odpowiedzialności za ponoszenie opłaty przekształceniowej.

IV.7000.30.2019

RPO upomina się o prawa ofiar "dzikiej reprywatyzacji", wobec których wydano wyroki eksmisji

Data: 2019-04-12
  • Wielu lokatorów reprywatyzowanych w stolicy kamienic nie było w stanie płacić czynszów radykalnie podwyższanych przez nowych właścicieli 
  • Z inicjatywy właścicieli zapadały wyroki sądowe, po których ludzie tracili prawo najmu do lokalu
  • Dziś nie mogą tego prawa odzyskać. Nie ma bowiem przepisu, który by to umożliwiał - nawet po uchyleniu decyzji reprywatyzacyjnej przez Komisję Weryfikacyjną

21 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednie doprecyzowanie ustawy o usuwaniu skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych wydanych w Warszawie z naruszeniem prawa. Do dziś nie otrzymał odpowiedzi. Dlatego ponownie zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o poinformowanie o ewentualnych planowanych działaniach legislacyjnych na korzyść obywateli.

Wobec wielu lokatorów reprywatyzowanych kamienic zapadały - z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej - prawomocne wyroki, nakazujące opróżnienie i opuszczenie zajmowanych lokali mieszkalnych. Osoby te nie były w stanie płacić rażąco wysokich czynszów wprowadzanych przez nowego właściciela. Efektem była utrata tytułu prawnego do lokalu wskutek wypowiedzenia najmu i w konsekwencji orzeczenia eksmisji.

Ta grupa byłych lokatorów pozostaje poza ochroną przewidzianą w ustawie z 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa. Na mocy tej ustawy powołano Komisję Weryfikacyjną, która zajmuje się „dziką reprywatyzacją”.  

Założeniem ustawy miało być usunięcie wszelkich skutków decyzji reprywatyzacyjnych wydanych z naruszeniem prawa, zwłaszcza wyrównanie dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom. Niestety, w praktyce okazuje się, że cel ten nie może zostać w pełni osiągnięty ze względu na złożoność stosunków prawnych, których ustawa nie uwzględnia.

Wprawdzie stanowi ona, że czynności prawne dokonane przez osobę, na rzecz której wydano decyzję reprywatyzacyjną, uznaje się za bezskuteczne wobec osoby zajmującej nieruchomość lub jej część, ale nie uwzględnia to bardziej skomplikowanych sytuacji. Nie daje też podstaw do uznania, że niweczy to skutki prawomocnych orzeczeń sądowych.

Kwestia dotyczy lokatorów, wobec których prawomocne wyroki eksmisyjne nie zostały wykonane; lokatorów, którzy dobrowolnie bądź w wyniku działań egzekucyjnych opuścili lokale, a także tych, których sytuacja została ukształtowana  wyrokami oddalającymi ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu. Nadal zatem na byłych lokatorach ciąży obowiązek opróżnienia zajmowanych lokali, bowiem są oni związani sentencją prawomocnych orzeczeń sądowych.

Ustawa z 2017 r. rozbudziła ich nadzieje na odwrócenie niekorzystnych skutków „dzikiej reprywatyzacji”, jednakże nadzieje te nie mogą być zrealizowane – wskazuje RPO. Brak jest bowiem przepisu, który stanowiłby w takich sytuacjach podstawę do przywrócenia byłym lokatorom prawa najmu na dotychczasowych zasadach - po uchyleniu przez Komisję Weryfikacyjną decyzji o reprywatyzacji danej nieruchomości.

W takiej sytuacji możliwe wydaje się zaś przywrócenie posiadania lokali byłym lokatorom, którzy do opuszczenia swoich mieszkań zostali zmuszeni  wskutek rożnych działań właściciela sprywatyzowanej nieruchomości (ale nie zapadły wobec nich wyroki o eksmisje). Zgodnie z ustawą, gmina albo Skarb Państwa ma bowiem obowiązek niezwłocznego przywrócenia posiadania takiemu najemcy lub innej osobie zajmującej nieruchomość lub jej część przed dniem wydania decyzji reprywatyzacyjnej.

Z braku wyraźnej regulacji, decyzja Komisji Weryfikacyjnej o uchyleniu reprywatyzacji nie może zatem oznaczać bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych – podkreśla Rzecznik. Niestety, żaden środek prawa procesowego cywilnego, umożliwiający weryfikację prawomocnych orzeczeń sądowych, nie jest adekwatny do wyeliminowania tych orzeczeń z obrotu prawnego (nawet skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego).

- Wbrew zatem słusznym założeniom prawodawcy oraz oczekiwaniom społecznym - na gruncie obowiązującego stanu prawnego - nie jest możliwe w omawianych przypadkach zadośćuczynienie krzywdom poniesionym przez byłych lokatorów poprzez przywrócenie im posiadanych wcześniej uprawnień – stwierdza Rzecznik. W jego ocenie próby rozwiązania problemu poprzez zawarcie nowych umów najmu przez gminę bądź Skarb Państwa nie zaspokoją uzasadnionych oczekiwań byłych lokatorów.

Dlatego konieczne jest uregulowanie sytuacji prawnej tej grupy byłych lokatorów. Zasadne jest zatem zmiana ustawy poprzez jej doprecyzowanie i uzupełnienie.

IV.7213.4.2018

 

Spotkanie regionalne w Grajewie: o dzieciach w bibliotece dla dzieci

Data: 2019-04-10
  • W Grajewie w salce biblioteki dla dzieci spotkało się z RPO dziesięć osób. Część przyszła z konkretnymi sprawami, w tym sprawami osobistymi. Jedną panią interesowało, co właściwie robi rzecznik, po co jeździ po kraju „ze świtą” i ile to kosztuje. I od tego zaczął Adam Bodnar

- To jest duży wysiłek. Byliśmy w ponad 180 miejscach, przywieźliśmy z nich wiele spraw, o których bez tego nikt by się w Warszawie nie dowiedział: o problemach osób z niepełnosprawnościami, z emeryturami, z uciążliwymi inwestycjami, ze skomplikowanymi sprawami z ZUS…. Każdy z członków ekipy ma swoje zadanie po to, by jak najsprawniej rozpoznać istotę problemu zgłaszanego przez ludzi i znaleźć rozwiązanie.

Spółdzielnie mieszkaniowe

Człowiek nie ma się jak dowiedzieć, jak oni rozliczają koszty i inwestycje.

RPO: Problem prawa spółdzielczego jest trudny, stale się z nim zajmujemy w kontaktach z parlamentem, np:

Zanieczyszczenie środowiska

Odory z fabryki pasz

Ja mam problem taki nieistotny… - zaczyna kolejny uczestnik spotkania. – Zaraz, jeśli chce Pan mówić o uciążliwej inwestycji, to to jest bardzo ważny problem.

Fabryka działa, filtry nie pomagają, smród dociera do mieszkań, ludzie nie mogą otwierać okien .

RPO: Największym problemem naszego kraju jest brak ustawy antyodorowej, która mówiłaby, jak mierzyć stan powietrza i jak egzekwować poprawę jego stanu. (zobacz: „Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami)

Zatrucie rtęcią w pracy

Uczestnik spotkania opowiada o konsekwencjach zatrucia rtęcią i niemożności dojścia odszkodowania.

Adopcja

Czy to lekarz-psychiatra musi wydawać zaświadczenie osobie starającej się o adopcję? Ten lekarz nikogo nie bada, stwierdza tylko, czy dana osoba jest czy też nie leczona psychiatrycznie. Czy nie wystarczy zaświadczenie samej poradni?

Osoby starające się o adopcję uważają, że konieczność występowania o to do psychiatry to niepotrzebna i bezsensowna ingerencja w ich życie.

RPO: sprawa dla nas do sprawdzenia

Jak powstaje Centrum Zdrowia Psychicznego w Grajewie

Idea centrów polega na tym, by osoby chorujące dostawały pomoc w poradniach i w miejscu zamieszkania, a nie trafiały do szpitali. Po zgłoszeniu pacjent w ciągu 72 dni powinien dostać właściwą dla siebie terapię. To zminimalizuje potrzeby hospitalizację, ludzie mogą przetrwać kryzysy psychiczne wśród bliskich.

W Grajewie Centrum działa od 1 lipca 2018 r. Łączy oddział psychiatryczny szpitala, zespół leczenia środowiskowego, oddział dzienny i poradnię. Jest dla wszystkich osób dorosłych, które mają jakiekolwiek problemy psychiczne.

Głównym problemem są ciągle trudności z dotarciem z informacją do potrzebujących, że mogą dostać pomoc na miejscu.

Centrum nie ma też niestety kontraktu na leczenie dzieci (najbliższy oddział dla dzieci jest w Olsztynie).

Pani, która kwestionowała sens spotkań regionalnych, uzupełnia informację: nie mamy psychiatrów dziecięcych. Jest ich 400 w Polsce. Dopuściliśmy do tego i teraz są konsekwencje.

RPO: Ma Pani absolutną rację. Pyta Pani, co robię? Wszystko co mogę (link do działań RPO poświęconych zdrowiu psychicznego).

Jeśli zastanawiamy się, skąd się biorą problemy psychiczne dzieci, to zwróćmy uwagę nie tylko na kryzysy i konflikty w rodzinie, ale na zmiany technologiczne – dzieci korzystają z sieci przez smartfony, a więc bez asysty dorosłych (Raport EU Kids Online, problem patostreamingu).

Pomoc osobom chorym na Alzheimera i ich rodzinom

Rozmowa schodzi na pomoc osobom chorującym na Alzheimera – bo i one mogą szukać w Centrum Zdrowia Psychicznego.  Adam Bodnar zachęca do udziału w „gwiaździstej” konferencji organizowanej przez RPO. Polega ona na tym, że eksperci spotykają się w biurze RPO w Warszawie, a ludzie w całym kraju spotykają się, by śledzić debatę online, zadawać pytania i wspólnie analizować problem. (nagranie z zeszłorocznej konferencji – w tym roku odbędzie się we wrześniu).

Mowa nienawiści

Jakie są możliwości przeciwdziałania mowie nienawiści?

RPO: Mamy problem prawny, choć nie on jest najtrudniejszy (warto jednak zabiegać o instytucję ślepego pozwu po to, by nie trzeba było znać personaliów sprawcy, by wystąpić wobec niego do sądu).

Ważniejsze jest uczenie (się) komunikowania w inny sposób niż nienawistny.

Osoby w kryzysie bezdomności

Ostatni watek rozmowy dotyczy osób w kryzysie bezdomności -tym też zajmuje się RPO.

W obronie praw obywateli do członkostwa w spółdzielniach mieszkaniowych. Wniosek RPO do TK

Data: 2019-03-13
  • Wiele osób straciło członkostwo spółdzielni mieszkaniowych po zmianie przepisów z 2017 r.
  • Stało się to z mocy prawa, bez ich winy -  co nie może być akceptowane w praworządnym państwie
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r.
  • Wcześniej Rzecznik apelował do rządu o pilne uregulowanie sytuacji osób objętych nowelizacją. Dostał odpowiedź, że jej ostateczny kształt był wyrazem woli parlamentarzystów 

Obywatele skarżyli się RPO na znowelizowaną 20 lipca 2017 r. ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych, Prawo spółdzielcze oraz Kodeks postępowania cywilnego. Ustawa weszła w życie po 14 dniach od jej ogłoszenia. Stało się to we wrześniu 2017 r. Na mocy jej art. 4. członkostwo w spółdzielniach stracili z mocy prawa wszyscy, którym nie przysługuje:

  • spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego,
  • spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu albo prawo odrębnej własności,
  • roszczenie o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu lub roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

W związku ze skargami, prośbami od spółdzielców oraz wątpliwościami konstytucyjnymi Rzecznik występował w tej sprawie do ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego. 

Dostał odpowiedź, że rządowy projekt nowelizacji respektował konstytucyjną zasadę ochrony praw nabytych. Przewidywał zachowanie członkostwa spółdzielni przez osoby, które je nabyły przed wejściem nowelizacji w życie, a o utracie członkostwa miały decydować właściwe organ spółdzielni. Ostateczny kształt nowelizacji jest zatem wyrazem woli parlamentarzystów - podkreślał resort. 

Rzecznik zdecydował zaskarżyć art. 4 nowelizacji, który ukształtowała poprawka Senatu, zaaprobowana przez Sejm. Uznał, że jest on niezgodny z art. 58 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji RP. Ingeruje bowiem znacząco w konstytucyjnie chronioną wolność zrzeszania się poprzez pozbawienie obywateli nabytego zgodnie z przepisami obowiązującymi w dacie nabycia członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej. Narusza również wywodzoną z art. 2 Konstytucji zasadę ochrony praw nabytych oraz zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Z uzasadnienia poprawki Senatu wynika, że podstawowym celem było pozbawienie członkostwa z dniem wejścia w życie ustawy jednej tylko kategorii członków - tzw. „członków oczekujących”, czyli osób, które – na podstawie różnych uprawnień – oczekiwały na uzyskanie tytułu prawnego do lokalu.

W ocenie Rzecznika cel ten nie znalazł jednak właściwego odzwierciedlenia w treści przepisu. W praktyce okazało się, że wywołuje on różne, niekorzystne i prawdopodobnie niezamierzone przez ustawodawcę skutki prawne. Nie uwzględniono bowiem  mnogości stanów faktycznych, które wiązały się z członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej. Jednakowo potraktowane zostały osoby, których prawa można uznać za słusznie nabyte, jak i te, których członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej faktycznie nie ma żadnego uzasadnienia - wskazuje Rzecznik we wniosku do TK.

Art. 4 ustawy pozbawił członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej wszystkich, którzy zbyli (bądź w inny sposób utracili) prawo do lokalu, lecz nadal w nich mieszkają na podstawie innych tytułów prawnych (np. dożywocia, służebności czy użyczenia). Do RPO skarżyli się najczęściej ludzie w podeszłym wieku, którzy prawo do lokalu w spółdzielni przekazali dorosłym dzieciom, np. dla ułożenia spraw majątkowych na wypadek śmierci. Osoby te pisały, że gdyby wiedziały wcześniej, iż nie będą mogły pozostać członkami spółdzielni, nie zdecydowałyby się na zbycie prawa do mieszkania.

Dotychczas to od decyzji spółdzielni zależało, czy takie osoby - z uwagi na zbycie tytułu prawnego do lokalu - pozbawić członkostwa, a od uchwały organu spółdzielni można było odwołać się do sądu. W ocenie RPO trudno uznać za racjonalne i sprawiedliwe pozbawienie tej grupy dotychczasowego członkostwa automatycznie, z dniem wejścia w życie ustawy.

Ponadto art. 4 odebrał też członkostwo tym, którzy w przeszłości uzyskali przydział spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje prawo własności albo prawo użytkowania wieczystego. Jak głosi uchwała Sądu Najwyższego z 24 maja 2013 r. ( III CZP 104/12),  osoby takie mają tylko roszczenie (tzw. ekspektatywę) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Oznacza to m.in. niemożność zakładania ksiąg wieczystych. Takich osób może być ok. pół miliona (w samej Warszawie ok. 300 tysięcy).  Spółdzielnie wykreślają te osoby z rejestru członków.

Oprócz tego zaskarżony przepis bardzo niekorzystnie rzutuje na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich". Nie mają one w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po dawnych państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych. Chodzi np. o kotłownie, stacje transformatorowe, place zabaw i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty przekazywano nieodpłatnie gminie albo właśnie spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali.

Nowelizacja sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację. Likwidacja spowoduje zaś problemy z bieżącym administrowaniem nieruchomościami, a z uwagi na położenie budynków zazwyczaj z dala od większych miast - także ze znalezieniem profesjonalnego zarządcy nieruchomości, który przejmie to zadanie od spółdzielni. Nie da się bowiem wykluczyć, że infrastruktura techniczna zostanie przekazana innym podmiotom niż byli członkowie spółdzielni. Przekazanie jej podmiotom prywatnym, kierującym się kryterium zysku, może wypłynąć na wysokość opłat za mieszkania.

Podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także te spółdzielnie, wskutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków, będą musiały zostać zlikwidowane.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie sądów pojawiły się rozbieżności co do tego, czy dla zachowania członkostwa w spółdzielni wystarczy jakiekolwiek prawo do lokalu będącego w zasobach dowolnej spółdzielni i zlokalizowanego w dowolnym miejscu.

- Tak radykalne rozwiązanie, całkowicie odmienne od dotychczasowych, zadziałało natychmiast, nie dając dotkniętym nim jednostkom oraz spółdzielniom mieszkaniowym czasu na przygotowanie się do negatywnych skutków, jakie za sobą pociągnęło - brzmi konkluzja wniosku Adam Bodnara. Skutki te, przynajmniej w części wydają się być zupełnie przypadkowe, nieobjęte zamiarem ustawodawcy i przez niego nieprzewidziane oraz nieprzeanalizowane. Ten brak racjonalności - a nawet poczucia odpowiedzialności za jakość stanowionych przepisów - w działaniu ustawodawcy również podważa zaufanie obywateli do państwa i ustanowionego przez nie prawa.

IV.7210.58.2017

Jak działa państwo w Turku – spotkanie regionalne RPO o tym, że "nie mamy pańskiego płaszcza"

Data: 2019-03-12
  • Mieszkańcy Turku opowiedzieli Adamowi Bodnarowi, jak państwo obchodzi swoje własne prawo, oszczędzając na obywatelach
  • Górnicy mówili o strategii ZUS, by bez zmiany ustawy emerytalnej wydłużać wiek emerytalny (metodą – „ale Pan nie był górnikiem”)
  • Rząd nie wykonuje postanowienia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie pomocy dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. A jak człowiek ubiega się w urzędzie o pomoc, to – na czas postępowania - zawiesza się mu wypłatę dotychczasowej świadczenia
  • Konserwator zabytków zakazał termomodernizacji, choć sąsiednie podobne domy zostały już tak wyremontowane…

Na spotkanie z Adamem Bodnarem w Turku 12 marca 2019 r. przyszło w południe 50 osób. Z trudem pomieściliśmy się w sali Muzeum Miasta. Tematy? Emerytury górnicze, sytuacja osób w niepełnosprawnościami, krzywdy, jakie spotykają ludzi, niezrozumiałe procedur.

Wiele osób zgłaszało już swoje sprawy do Rzecznika, ale dostało odpowiedź, że RPO „nie może pomóc”. – No to co Pan może? – pytali.

- Rzecznik to taki dziwny urząd, który nie wydaje poleceń, ale może interweniować, jeśli dostanie sygnał a prawo daje mu możliwości – mówił Adam Bodnar.-  Może przyłączyć się do spraw przed sądami (jak w tym tygodniu – w sprawie zatrucia ziemi koło Bydgoszczy), przed Trybunałem Konstytucyjnym (jak w przypadku emerytur kobiet z rocznika 1953). Możemy interweniować w indywidualnych sprawach, zwracając uwagę na to, co nie działa, albo kierować do ministrów wystąpienia (zwane generalnymi) – przedstawiamy kompleksowo problemy, przedstawiamy argumentację prawną, pokazujemy, jak i dlaczego trzeba poprawić prawo.

RPO jest urzędnikiem niezależnym. – Nie należę do żadnej partii, do polityki się nie wybieram, nie będę się ubiegał o drugą kadencję – bo to by wymagało zabiegów o poparcie polityków. Odpowiadam tylko przed parlamentem, któremu przedstawiam szczegółowe sprawozdania o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – powiedział Adam Bodnar.

Rzecznik działa na podstawie zgłoszeń od obywateli – takich, jak na spotkaniach, ale także przekazywanych pocztą lub w rozmowach z prawnikami. Rzecznik pracuje w Warszawie, ale w kilku miastach ma punkty przyjęć – np. w Poznaniu.

Warto pamiętać, że RPO nie jest jedyną instytucją, jaka może pomóc – specjalizują się one w różnych kwestiach i warto z ich pomocy korzystać. Warto też korzystać z pomocy specjalistów dzięki infoliniom.

Pytanie z sali: Jak to jest prawnie dopuszczalne, że pisma z Biura RPO nie są przez Pana podpisane, tylko przez jakiegoś pracownika?

RPO: Bo Rzecznik – zgodnie z ustawą – pracuje przy pomocy Biura, zgodnie z wewnętrznymi procedurami kontroli jakości. Nowych spraw mamy 20-30 tys. rocznie. Sam nie dałbym rady wszystkiego przeczytać i podpisać.

Jak się wydłuża wiek emerytalny  – praktyka ZUS w Koninie. Emerytury górnicze

- Górnikom przysługują wcześniejsze emerytury – ale ja się dowiedziałem, że mimo pracy w kopalni nie jestem górnikiem. Tak sobie uznał ZUS. Ja jeszcze mam pracę, ale koledzy po reorganizacjach zostali z niczym – opowiada jeden pan.

Na sali jest wielu mężczyzn w średnim wieku w podobnej sytuacji. Zwolnili się tego dnia z pracy, aby opowiedzieć o tym RPO. Z ich relacji wynika, że problem pojawił się latem 2016 r., po zmianie kierownictwa ZUS w Koninie.

Choć przepisy o emeryturach górniczych się nie zmieniły, tutejszy ZUS zaczął je wtedy inaczej interpretować: wykorzystuje każdą możliwość, by nie uznać danego stanowiska za „górnicze”. Albo stwierdza, że stanowiska nie ma w ministerialnym wykazie (choć praca miała charakter górniczy), albo – jeśli stanowisko jest w wykazie, to ZUS uznaje czyjąś pracę za niemającą charakteru górniczego. Człowiek nie ma innego wyjścia tylko iść do sądu – a ZUS-owska strategia procesowa zmierza do przewlekania rozstrzygnięć sądu, gdzie sprawy trwają miesiącami. I tak ZUS zmusza ludzi do wygrywania – ludzie płacą składki i nie mają prawa do świadczeń.

Zebrani podają przykłady sprzecznych decyzji, odmawiania ludziom świadczeń już raz przyznanych, trzymania ludzi w zawieszeniu.

Jeden z obecnych miał już emeryturę górniczą, zawiesił ją jednak. A kiedy wystąpił o przywrócenie świadczenia, odmówiono mu.

RPO: To jest klasyczna sprawa na interwencję Rzecznika.

Widać jasno, że naruszane jest prawo do dobrego rządzenia – czyli tego, że mamy prawo przewidywać decyzje urzędnicze (patrz – sprawa Moskal przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu). To jest też sprawa do systemowego zajęcia się – mamy w Biurze wybitnych ekspertów od prawa pracy i zabezpieczenia społecznego. Możemy zapytać ZUS o sposób interpretowania przepisów w Koninie, możemy zapytać o to Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Możemy zapytać sądy o czas rozpatrywania spraw emerytalnych. Możemy sprawdzić wyroki i wnieść do Sądu Najwyższego o ujednolicenie orzecznictwa.

Opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnościami: jak mamy żyć?

Opiekun osoby dorosłej dostaje 620 zł. Jak Pan chce to zmienić (korzystając ze stanowiska Trybunału Konstytucyjnego, że podział na opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością – pomoc 1470 zł - i opiekunów dzieci, jest niezgodny z Konstytucją), Może Pan złożyć wniosek do gminy. Ale na czas postępowania zawieszą Panu świadczenie. A postępowanie trwa nawet osiem miesięcy. To z czego mamy żyć?

RPO: Wyrok TK jest z 2014 r. i dotychczas rząd go nie wykonał. To jest absolutny skandal w państwie prawa. Część opiekunów idzie w tej sytuacji do sądów administracyjnych. Są też samorządy, które nie czekają na wyroki, lecz podnoszą ludziom świadczenia (ale prezydent Sopotu, który tak zrobił, ma teraz postępowanie o naruszenie dyscypliny finansowej).

Co w tej sytuacji może Rzecznik? Może krzyczeć głośno, że to jest niesprawiedliwe. I zachęcać ludzi do drogi sądowej.

Ale jeśli jest tak, jak Pan mówi, że w czasie procedury w urzędzie (zamiana świadczenia pielęgnacyjnego na zasiłek opiekuńczy) zawiesza się pomoc dla rodziny, to musimy się tym zająć. Bardzo Panu dziękuję za zwrócenie uwagi na ten problem.

Dom Pomocy dla osób z niepełnosprawnością umysłową i chorujących psychicznie

- Charakter DPS się zmienił – mamy osoby potrzebujące wsparcia medycznego, a pomocy pielęgniarskiej zaczyna dramatycznie brakować. A jeśli nie ma pielęgniarki, to kto poda leki, kto je rozdysponuje na mieszkańców?

U mnie jedna pielęgniarka ma sto osób pod opieką. A nasi mieszkańcy nie mogą już korzystać ze wsparcia środowiskowego, potrzebują bardziej skomplikowanej pomocy. Państwo problemu nie zauważa – i tak będzie dopóki nie zdarzy się tragedia.

Co musi się wydarzyć, by ktoś się tym zajął i nam pomógł?

RPO: Problem polega na tym, że:

  • starzejmy się jako społeczeństwo – i nie jesteśmy w stanie zająć się sami naszymi krewnymi,
  • koordynacja działań między resortami szwankuje. A taki DPS podlega i Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, i Ministerstwu Zdrowia,
  • A do tego dramatycznie brakuje nam pielęgniarek.

I to się skupiło na Pani instytucji. Rzecznik jest od tego, by się o rozwiązanie problemu upominać – ale gwarancji sukcesu nie dam.

Wykluczenie transportowe w Turku

- Tu nie ma jak dojechać do Łodzi czy Poznania. Tu nie ma nic – a ludzie są starsi, nawet prawo jazdy mają, ale nie pojadą. Ani pociągu, ani autobusu – głos zabiera 84-letni przedsiębiorca, który przyszedł głownie poskarżyć się na niezrozumiałe formularze PIT i bezsens płacenia groszowych podatków w jego sytuacji.

Zebrani uśmiechają się – ale Adam Bodnar mówi: to jest bardzo ważny problem, w całej Polsce. Nie tylko dla osób starszych. Młodzi ludzie nie mają jak korzystać z zajęć pozalekcyjnych (bo ostatni autobus odjeżdża po lekcjach). Nie da się tego rozwiązać bez dotacji centralnych dla samorządów – by wsparły połączenia komunikacyjne dla młodych, seniorów i osób z niepełnosprawnościami.

Jak się ociepla domy objęte ochroną konserwatora zabytków?

Część domów w Turku udało się ocieplić. Ale zmienił się konserwator zabytków – i teraz już ocieplać nie wolno. Sprawa jest w sądzie. Ludzie marzną. A obok stoi taki sam dom termomodernizowany i to z poszanowaniem charakteru domu. Czy Rzecznik może nam pomóc?

RPO: Czyli macie sytuację, że z powodu zmiany interpretacji przepisów ludzie są traktowani niejednakowo? A prawo własności i prawa lokatorów zostały ograniczone? Musimy się temu przyjrzeć.

Mieszkańcy miast - właściciele gospodarstw po rodzicach

Jeśli ma się takie gospodarstwo, to nie można korzystać z programów wsparcia i dotacji (bo nie są formalnie rolnikami).

Jakie mamy szanse w sporze z funkcjonariuszem publicznym?

Pan czyta z kartki prawnicze pytania o to, kto jest stroną postępowaniu dyscyplinarnym wobec funkcjonariusza publicznego. – Pani B. upoważniła mnie o przekazanie tej sprawy – mówi.  

Okazuje się, że prokurator zniesławił tę osobę,  a ona nie ma jak się bronić.

RPO tłumaczy zasady obrony przed zniesławieniem: to przede wszystkim wytoczenie powództwa. Postępowania dyscyplinarne (w różnych zawodach) nie do końca temu służą. Z taką sytuacją, jak Pan opisuje, nie spotkałem się.

Pytania różne

  • Czy interweniuje Pan w sprawach o areszty wydobywcze?
  • Czy zaskarży Pan dla działkowców ustawę PZD do TK? (RPO: Wie Pan, chyba najwyższa pora, by przyjrzeć się temu, jak działa ustawa o Polskim Związku Działkowym)
  • Czy zrobicie coś z ekranami dźwiękochłonnymi (pół bloków ma, a pół – nie)? Czy można zmienić tę ustawę? (RPO: uciążliwe inwestycje to coś, co nam bardzo leży na sercu. I jesteśmy nawet dosyć skuteczni)

WSA przyznał rację Rzecznikowi ws. najmu lokali komunalnych w Pruszkowie

Data: 2019-03-08
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził nieważność zasad wynajmowania lokali komunalnych w Pruszkowie z 2015 r.
  • Rada Miejska pozbawiła wtedy m.in. prawa do najmu osoby mające tytuł prawny do innego lokalu, a za lokale powyżej 80m2 nakazała płacić czynsz ustalany w drodze przetargu
  • Zasady te zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich

26 marca 2015 r. Rada Miejska w Pruszkowie uchwaliła zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu mieszkaniowego gminy.

RPO stwierdził naruszenie prawa w odniesieniu do:

  • § 3 ust. 2 uchwały w zakresie, w jakim pozbawia prawa do najmu lokalu mieszkalnego osoby posiadające tytuł prawny do lokalu,
  • § 19 pkt 2 a),b),c) w zakresie, w jakim wyłącza prawo wnioskodawcy do merytorycznego rozpoznania złożonego wniosku mieszkaniowego, a tym samym pozbawia prawa do najmu lokalu mieszkalnego osoby ubiegające się o najem lokalu wchodzącego w skład mieszkaniowego zasobu gminy,
  • § 28 w zakresie, w jakim przewiduje oddanie w najem lokali o powierzchni użytkowej przekraczającej 80m2 za zapłatą czynszu, którego wysokość ma być ustalana w drodze przetargu.

Uchwałą z 30 sierpnia 2018 r. Rada Miejska w Pruszkowie zmieniła - zgodnie z żądaniem RPO - zaskarżone postanowienia uchwały z 26 marca 2015 r.

Rzecznik podtrzymał jednak skargę do WSA, bo zmienione i uchylone przepisy w dalszym ciągu wywoływały skutki prawne. Wniósł o stwierdzenie nieważności zaskarżonych postanowień uchwały z 26 marca 2015 r. - w brzmieniu obowiązującym do dnia wejścia w życie uchwały zmieniającej  z 30 sierpnia 2018 r.

8 marca 2019 r. w WSA odbyła się rozprawa w tej sprawie. Sąd w całości podzielił argumentację RPO i stwierdził nieważność zaskarżonych przepisów w brzmieniu obowiązującym do dnia wejścia w życie uchwały z 30 sierpnia 2018 r. Orzeczenie nie jest prawomocne.

IV.7210.13.2014

RPO: za długi spółdzielni nie mogą odpowiadać właściciele lokali

Data: 2019-03-07
  • Członkowie spółdzielni mieszkaniowych, jak i osoby z prawem do lokali, muszą mieć ochronę prawną przed przerzucaniem na nich odpowiedzialności za długi spółdzielni – wskazuje RPO
  • W świetle orzecznictwa jest jednak niebezpieczeństwo obciążania hipotecznego nie tylko całej nieruchomości spółdzielni, ale także poszczególnych lokali stanowiących odrębną własność  
  • Rzecznik pyta Ministra Inwestycji i Rozwoju, czy w tej sprawie zostaną podjęte odpowiednie działania legislacyjne dla ochrony praw obywateli

Z przepisów Prawa spółdzielczego i ustawy z 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych jednoznacznie wynika, że wolą ustawodawcy było, aby tytuły prawne  do lokali w ramach spółdzielni mieszkaniowej nie były zagrożone, gdy spółdzielnia jest zadłużona, np. z powodu ryzykownej działalności inwestycyjnej (jak np. Śródmiejska Spółdzielnia Mieszkaniowa w Warszawie).

W praktyce jednak ten cel nie zostaje osiągnięty. Gdy spółdzielnia popadnie w długi, a nie stać jej na ich spłatę, to wierzyciel może wystąpić o zabezpieczenie swego długu poprzez ustanowienie hipoteki na nieruchomości takiej spółdzielni.

Zgodnie z dotychczasowym utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, przepisy ustawy z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece dopuszczają sytuację, w której takie hipoteki na nieruchomości spółdzielni mieszkaniowej przekształcałyby się z mocy tej ustawy w tzw. hipoteki łączne, obciążające także te lokale, które - w toku likwidacji, postępowania upadłościowego albo postępowania egzekucyjnego z nieruchomości spółdzielni - zmieniły status ze spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w prawo odrębnej własności

Według Rzecznika istnieje zatem realne niebezpieczeństwo przerzucenia na gruncie obowiązującego stanu prawnego zobowiązań spółdzielni mieszkaniowych na osoby, którym służy spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, w tym nawet na te, które w ogóle nie są członkami spółdzielni.

RPO już od kilku lat prowadzi korespondencję w tej sprawie. W odpowiedzi na ostatnie wystąpienie z lutego 2017 r. resort infrastruktury i budownictwa w marca 2017 r poinformował  o podjęciu w trybie roboczym współpracy w tej sprawie z Ministerstwem Sprawiedliwości. To Ministerstwo w  marca 2016 r. pisało zaś, że kwestia jest skomplikowana i nie pozwala na jednoznaczne przesądzenie kwestii odpowiedzialności rzeczowej nabywców odrębnej własności lokalu w toku postępowania upadłościowego, egzekucyjnego i likwidacyjnego. Za uzasadniono uznano postulat zmiany obowiązującego stanu prawnego tak, aby jednoznacznie przesądzić, którego rodzaju prawom przyznać prymat - prawom byłych spółdzielców stających się z mocy prawa właścicielami odrębnych obciążonych hipotecznie nieruchomości, czy też wierzyciela hipotecznego. Ewentualne skierowanie projektu założeń ustawy do rozpatrzenia przez Radę Ministrów uzależniono od rekomendacji ekspertów, co było wstępnie przewidywane na II kwartał 2018 r.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Inwestycji i Rozwoju o poinformowanie, jakie ustalenia ostatecznie przyjęto w ramach roboczej współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości oraz, czy zostaną podjęte działania legislacyjne, a jeśli tak, to jakie.

IV.7000.251.2015

Ministerstwo Sprawiedliwości nie wyjaśni sytuacji kupujących mieszkania po 1 stycznia

Data: 2019-03-05

Chodzi o problem związany z ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716 ze zm.).

Chodzi o to, że choć przekształcenie nastąpiło z mocy prawa 1 stycznia 2019 r., to podstawą zmiany wpisu w księdze wieczystej (oraz w ewidencji gruntów i budynków) ma być zaświadczenie wydawane przez właściwy organ (art. 4 ust. 1). Takich zaświadczeń gminy mają wydać 2,5 mln. Ustawa daje im na to rok, choć w przypadku transakcji mieszkaniowych skraca ten czas do miesiąca. Jest jednak wątpliwe, czy samorządy, zwłaszcza w dużych miastach, zdążą z tym.

Rozumiejąc problem, Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia 2019 r. uznała, że w przypadku sprzedaży mieszkania dopuszczalne jest sporządzanie aktów notarialnych dokumentujących transakcje nieruchomościami przed uzyskaniem zaświadczenia (nie da się natomiast bez zaświadczenia sprzedać domu jednorodzinnego czy ustanowić odrębnej własności lokali w nowych domach na gruntach do 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych). Jest to jednak tylko opinia i nie wiadomo, jak w tej sytuacji zachowają się sądy wieczystoksięgowe.

Nie wykształciła się jednak jednolita linia orzecznicza i część sądów oczekuje na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości. Mogą więc odmawiać nowym właścicielom wpisu do księgi wieczystej, skoro aktowi notarialnemu nie towarzyszyło zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność.

Dlatego RPO prosił  Ministerstwo Sprawiedliwości o jasne stanowisko.

W odpowiedzi wiceminister Łukasz Piebiak napisał, że stanowiska nie będzie -  ze względu na poszanowanie zasada niezawisłości sędziowskiej a także ze względu na obawę o możliwość wywołania negatywnych następstw w obszarze praw i obowiązków stron czynności notarialnych oraz podmiotów uprawnionych z tytułu opłaty przekształceniowej.

Dlatego resort sprawiedliwości nie bierze pod uwagę podejmowania jakichkolwiek działań „w celu ujednolicenia praktyki postępowania (...) w sadach wieczystoksięgowych".

Wątpliwości związane z tokiem tych postępowań oraz co do roli zaświadczenia o przekształceniu jako podstawy wpisu mogą zostać rozwiane wyłącznie w drodze wykładni dokonywanej przez sądy w indywidualnych sprawach.

Proces stosowania tych przepisów będzie podlegać stałemu monitorowaniu ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości.

Ludzie i rosnące lotniska. Czy właściciele domów zyskają realną szansę na odszkodowania za hałas?

Data: 2019-02-15
  • Parlament poprawia właśnie ustawę, którą przed rokiem Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjną: na złożenie wniosku o odszkodowanie dawała tylko dwa lata od decyzji rozpoczynającej budowę lub rozbudowę lotniska
  • Parlament do 15 marca powinien zmienić te przepisy. Początkowo senacki projekt dawał mieszkańcom realną szansę na uzyskanie odszkodowań, teraz jednak coraz bardziej zmierza w stronę ochrony interesów przedsiębiorców i państwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zaniepokojenie tym faktem

Oświadczenie to RPO wydaje w związku z toczącymi się pracami parlamentarnymi nad projektem zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska, uznanego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. akt K 2/17) za niezgodny z Konstytucją.

Kiedy w danej okolicy ma powstać uciążliwa inwestycja, np. lotnisko, trzeba najpierw wskazać obszar ograniczonego użytkowania wokół. Na tym terenie nie będą w przyszłości spełniane normy środowiskowe – np. dużo wyższy może być poziom hałasu. Ale właściciele nieruchomości zyskują prawo do odszkodowania za utratę wartości ich własności.

Niestety, przepisy dawały na wystąpienie z takim wnioskiem tylko dwa lata – a ponieważ lotniska są budowane z reguły dłużej, wiele osób poniewczasie dowiadywało się, że prawo do odszkodowania już im wygasło. Lotniska w naszym kraju rozbudowywały się gwałtownie w ostatnich latach – dla większości tych inwestycji dwuletni termin już wygasł.

Przepisy te zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich i przed rokiem sprawę wygrał. 7 marca 2018 r. Trybunał uznał, że dwuletni termin na dochodzenie roszczeń jest zbyt krótki, a przez to niezgodny z Konstytucją. Nadmiernie ogranicza bowiem ochronę praw właścicieli (art. 64 Konstytucji).

Zaskarżony przepis traci moc 15 marca 2019 r. – do tego czasu parlament musi zmienić przepisy. Rzecznik śledzi prace parlamentarne z uwagą, dlatego dziś musi zaalarmować opinię publiczną, że przybrały one obrót niekorzystny dla ludzi.

12 lutego połączone senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Środowiska oraz Ustawodawcza obradowały nad projektem nowelizacji ustawy (druk senacki nr 1069).

Przewidywał on, że :

  • z roszczeniami odszkodowawczymi można by było wystąpić w terminie PIĘCIOLETNIM od wejścia w życie aktu powodującego ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości,
  • w przypadku roszczeń, które jeszcze nie wygasły, termin na składanie wniosków byłby także PIĘCIOLETNI,
  • najważniejsze jednak było uregulowanie sytuacji osób, które zgłosiły wnioski, ale po upływie dwuletniego, niekonstytucyjnego terminu - dla nich  projekt przewidywał nowy, TRZYLETNI termin na wystąpienie z roszczeniem od dnia wejścia w życie nowelizacji.

Niestety, rozwiązania korzystne dla mieszkańców stref ograniczonego użytkowania nie zostały przyjęte – w nowej wersji (druk 1069s) senatorowie uznali, że:

  • do TRZECH a nie pięciu lat zostanie wydłużony czas na wnoszenie roszczeń odszkodowawczych w przypadku obszarów ograniczonego użytkowania (OOU), które dopiero powstaną,
  • do TRZECH lat wydłuży się termin w przypadku osób, którym roszczenia jeszcze nie wygasły (ich dom znalazł się w OOU nie dalej niż dwa lata temu),
  • Ci, którym termin na roszczenia już upłynął – nie będą mogli już NIC zrobić.

Taką zmianę projektu zainicjowało Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, wskazując, że inaczej zbyt wiele osób wystąpi z roszczeniami. To spowoduje z kolei zbyt poważne skutki finansowe dla samorządów, które zbudowały lotniska, a także dla skarbu państwa i podmiotów, których działalność doprowadziła do ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zdecydowany sprzeciw wobec przekazania takiego projektu  do dalszych prac parlamentarnych.

Należy przypomnieć, że to właśnie konieczność ochrony praw tych osób, którym dwuletni termin zawity upłynął, stała się przyczyną skierowania przez Rzecznika wniosku do Trybunału i wydania jego wyroku. W wielu przypadkach bowiem roszczenia wygasały, zanim obywatele uświadamiali sobie ich istnienie.

W ocenie RPO pełna realizacja wyroku winna uwzględniać prawa osób pokrzywdzonych niekonstytucyjnym przepisem. Tylko tak można naprawić szkody wyrządzone im w przeszłości. Tylko w ten sposób wyrok Trybunału Konstytucyjnego będzie mógł odnieść realny skutek. Nie można zapominać, że roszczenia odszkodowawcze z art. 129 ust. 4 ustawy dotyczą przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, przy czym większość z tych inwestycji została już zrealizowana, natomiast uprawnieni nie zdążyli wystąpić z tym roszczeniem. Jeśli ustawodawca nie ureguluje – w przepisach przejściowych – sytuacji tych osób, nie będą one mogły w ogóle zrealizować swoich roszczeń, choć regulacja odbierająca im te została uznana za niezgodną z Konstytucją RP.

Trybunał Konstytucyjny uchylając ten przepis uznał, że jego podstawowym celem nie była „realizacja tradycyjnych funkcji prekluzji”, rozumiana jako określenie terminów na dochodzenie roszczeń, co jest konieczne dla prawidłowego regulowania stosunków prawnych. Trybunał wprost stwierdził, że w regulacji tej chodziło o „minimalizację skali dochodzonych roszczeń właścicieli nieruchomości i innych uprawnionych o odszkodowanie lub wykup. Prawodawca, wprowadzając krótki termin zawity na dochodzenie roszczenia, w istocie liczył na to, że nie wszyscy uprawnieni zdążą skorzystać z przedmiotowych roszczeń. Dominuje w tym troska o finanse publiczne, chęć ograniczenia wydatków obciążających budżet państwa czy jednostek samorządu terytorialnego; mniejszą rolę odgrywa wola wynagrodzenia uszczerbków poniesionych wskutek ograniczenia własności lub innych praw majątkowych.”.

W związku z powyższym Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić głębokie zaniepokojenie związane z przyjętym brzmieniem projektu zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska. Zarówno w zakresie, w jakim z projektu wykreślony został przepis przejściowy umożliwiający osobom uprawnionym „reaktywację” roszczeń opartych na przepisie uznanym za niezgodnym z Konstytucją, jak i w zakresie przyjętej formuły wydłużenia terminu występowania z roszczeniem: uznany przez Trybunał termin 2-letni jako rażąco za krótki został wydłużony zaledwie do lat 3.

Uchwalona w komisjach senackich zmiana projektu jest wyraźnie sprzeczna z istotą wniosku Rzecznika do Trybunału, a zarazem i z duchem samego wyroku sądu konstytucyjnego. Nie można zaakceptować sytuacji, w której to właśnie te osoby, których skargi – i prawna sytuacja – skłoniły Rzecznika do złożenia wniosku do TK, a naruszenie ich praw przez niekonstytucyjny przepis TK potwierdził, pozostaną bez jakiejkolwiek prawnej ochrony. Jedynym tego uzasadnieniem nie może zaś być – zdyskredytowana w tym przypadku przez TK – chęć ograniczenia wydatków budżetowych, kosztem osób, których konstytucyjne prawa naruszono.  

Niekorzystny dla właścicieli gruntów, opisywany wyżej w linku, projekt zmiany art. 129 ust. 4, zostały przyjęty przez Sejm na 22 lutego 2019 posiedzeniu, 26 lutego będzie procedowany w Senacie – załączam plik do uchwalonego przez Sejm tekstu nowelizacji. Projekt będzie procedowany 26 lutego (pkt 3. porządku) – link: https://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/tematy,517,1.html

Zasady wynajmu lokali komunalnych w Pułtusku - nieważne. WSA uznał skargę Rzecznika

Data: 2019-02-14
  • Przez kilkanaście lat w Pułtusku obowiązywały zasady wynajmu lokali gminnych, niezgodne z ustawą o ochronie praw lokatorów
  • Osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego lokalu, była skreślana z listy oczekujących. O lokal nie można się było starać, mając tytuł prawny do innego lokalu
  • Nieważność zaskarżonych przez RPO postanowień uchwały Rady Miejskiej Pułtuska stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie

Ustalając w 2005 r. zasady wynajmu lokali z zasobu gminy, Rada Miejska w Pułtusku wprowadziła do nich warunki, których nie ma w ustawie. Zapisano m.in., że osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu, zostaje skreślona z listy oczekujących. A o jakikolwiek lokal z zasobu gminnego nie może się starać ktoś, kto ma już tytuł prawny do innego lokalu. Tymczasem ustawa o ochronie praw lokatorów wprowadza taki warunek wyłącznie wobec osób ubiegających się o lokale socjalne. 

Jeden z mieszkańców Pułtuska w 2017 r. poskarżył się na te zasady  do Rzecznika Praw Obywatelskich. W tym też roku RPO zaskarżył kwestionowane zapisy uchwały rady do WSA, wnosząc o  ich unieważnienie.

Po interwencji RPO Rada Miejska w Pułtusku zmieniła - w lutym 2018 r. – zasady przydzielania lokali. Dlatego w lipcu 2018 r. WSA w Warszawie umorzył postępowanie ze skargi Rzecznika. Uznał, że postępowanie stało się bezprzedmiotowe.

Rzecznik zaskarżył to postanowienie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kwestionowane zasady przydziału lokali obowiązywały przez 13 lat i nie można wykluczyć, że ludzie zostali przez nie poszkodowani - argumentował. A jeśli sąd oceni zasady merytorycznie, będzie można naprawić błędy wobec tych,  co do których to prawo zastosowano.

W październiku 2018 r. NSA uwzględnił zażalenie RPO. Uznał, że WSA musi merytorycznie ocenić, czy rację ma RPO, że zasady przyznawania lokali w Pułtusku w latach 2005-2018 nie były zgodne z prawem.

14 lutego 2019 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 1840/18) uwzględnił skargę Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych postanowień uchwały Rady Miejskiej Pułtuska.

Wyrok nie jest prawomocny. Rada może złożyć skargę kasacyjną do NSA.

IV.7214.72.2017

W Senacie – o projekcie ustawy dotyczącym m.in. właścicieli gruntów przy lotniskach

Data: 2019-02-12
  • Jak będzie wyglądała ustawa realizująca wyrok TK sprzed roku, który dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania?

12 lutego 2019 r. na wspólnym posiedzeniu senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Ustawodawcza i Środowiska zajmują się senackim projektem zmian ustawy Prawo o ochronie środowiska.

Projekt ma doprowadzić do realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. K 2/17) . Trybunał stwierdził wtedy, że art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo o ochronie środowiska, który określał bardzo krótki termin zawity (2 lata) na zgłaszanie przez właścicieli nieruchomości, których prawa zostały ograniczone w związku z ochroną środowiska, roszczeń o odszkodowanie, jest niezgodny z Konstytucją.

Przepis ten dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania.

Trybunał Konstytucyjny odroczył wejście w życie wyroku. Jeżeli jednak do 13 marca 2019 r. ustawodawca nie wprowadzi nowych regulacji, to wówczas:

  1. każdy właściciel będzie mógł dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych, zgodnie z terminami przedawnienia roszczeń określonymi w Kodeksie cywilnym,
  2. otworzy się możliwość wznawiania postępowań zakończonych niekorzystnymi wyrokami, opartymi na niekonstytucyjnym przepisie.

Dlatego ważne jest uchwalenie nowelizacji przed 13 marca.

W ramach prac w Komisji Ustawodawczej Senatu przygotowano projekt, który jest bardzo korzystny dla wszystkich zainteresowanych właścicieli gruntów. Przewiduje m.in. przedłużenie terminów zawitych do 5 lat, a także „reaktywuje” terminy wygasłe przed dniem wejścia w życie nowelizacji na kolejne trzy lata.

Ta propozycja spotkała się jednak z krytyczną oceną m.in. Ministerstwa Środowiska oraz Związku Powiatów Polskich (głownie z uwagi na daleko idące, niekorzystne skutki dla finansów publicznych) oraz Sądu Najwyższego, który zgłosił zasadnicze zastrzeżenia co do samej siatki pojęciowej oraz konstrukcji prawnych przyjętych w projekcie.

Sprawa jest zatem rozwojowa i interesująca, choć na zmianę przepisów pozostał zaledwie miesiąc.

Skarżysko-Kamienna nie może wskazywać pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych

Data: 2019-02-07
  • Rada gminy nie może w sposób dowolny określać dodatkowych, pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta Skarżysko-Kamienna i podzielił jego stanowisko

6 lutego 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta Skarżysko-Kamienna, dotyczącą wynajmowania lokali komunalnych. Powodem zaskarżenia uchwały były liczne skargi mieszkańców gminy na dyskryminujące postanowienia prawa miejscowego.

WSA w całości podzielił stanowisko Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych postanowień uchwały, które w sposób nieuprawniony ograniczały mieszkańcom Skarżyska-Kamiennej dostęp do lokali komunalnych.

W ustnych motywach wyroku sędzia sprawozdawca wyjaśnił, że rada gminy nie może w sposób dowolny określać dodatkowych, pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych. Podkreślono jednocześnie, że powszechny na terenie całej Polski deficyt lokali komunalnych nie usprawiedliwia niezgodnego z powszechnie obowiązującym prawem ograniczenia dostępu obywateli do tego typu lokali. Wszyscy mieszkańcy gminy o niskich dochodach powinni mieć możliwość otrzymania pomocy w zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych. Wyrok jest nieprawomocny.

IV.7214.88.2017

RPO do ministra Ziobry o pomoc dla kupujących mieszkania po 1 stycznia

Data: 2019-02-05
  • Kupujesz mieszkanie, do którego przypisane było prawo użytkowania wieczystego gruntu, na którym stoi budynek? Z mocy ustawy prawo to od 1 stycznia przekształcone zostało we własność. Tyle że sprzedający nie ma na to zaświadczenia. Gmina nie zdążyła go wydać.
  • Pytanie, czy sąd wieczysto-księgowy taką transakcję wpisze do ksiąg. Czy zaakceptuje fakt, że w akcie notarialnym pojawia się własność, choć w poprzednich dokumentach mieszkania mowa była tylko o użytkowaniu wieczystym?
  • O wyraźną wytyczną dla sądów RPO apeluje do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na problem związany z ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716 ze zm.).

Ustawa ta od 1 stycznia 2019 r. przekształciła prawo użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności. Ta sama ustawa dała właścicielom prawo do bardzo wysokiej bonifikaty związanej z opłatami za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego we własność. Dlatego nie do każdego dociera problem z samym przekształceniem. Sygnalizowali go już jednak dziennikarze, m.in. „Dziennika Gazety Prawnej” i „Rzeczpospolitej”.

Chodzi o to, że choć przekształcenie nastąpiło z mocy prawa, to podstawą zmiany wpisu w księdze wieczystej (oraz w ewidencji gruntów i budynków) ma być zaświadczenie wydawane przez właściwy organ (art. 4 ust. 1). Takich zaświadczeń gminy mają wydać 2,5 mln. Ustawa daje im na to rok, choć w przypadku transakcji mieszkaniowych skraca ten czas do miesiąca. Jest jednak wątpliwe, czy samorządy, zwłaszcza w dużych miastach, zdążą z tym.

Rozumiejąc problem, Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia 2019 r. uznała, że w przypadku sprzedaży mieszkania dopuszczalne jest sporządzanie aktów notarialnych dokumentujących transakcje nieruchomościami przed uzyskaniem zaświadczenia (nie da się natomiast bez zaświadczenia sprzedać domu jednorodzinnego czy ustanowić odrębnej własności lokali w nowych domach na gruntach do 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych). Jest to jednak tylko opinia i nie wiadomo, jak w tej sytuacji zachowają się sądy wieczystoksięgowe. Nie wykształciła się jednolita linia orzecznicza i część sądów oczekuje na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości. Mogą więc odmawiać nowym właścicielom wpisu do księgi wieczystej, skoro aktowi notarialnemu nie towarzyszyło zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność.

Dlatego RPO prosi  Ministerstwo Sprawiedliwości o jasne stanowisko.

IV.7000.30.2019

URE zakłada, że Innogy obniży ceny prądu

Data: 2019-02-05
  • Innogy powinna zmienić stawki za prąd do końca I kwartału z mocą od początku roku
  • Spółka nie jest zobowiązana do przedstawiania swoich taryf do zatwierdzenia Urzędowi Regulacji Energetyki, jednak do zmiany stawek zobowiązała ją ustawa z 28 grudnia 2018 r.
  • Na podjęcie działań Innogy miała czas do 30 stycznia i już zapowiedziała, że to zrobi

Informacje te przekazał Rzecznikowi 30 stycznia 2019 r. prezes URE. Do RPO pisali ludzie zaniepokojeni wysokością opłat za energię. Dlatego URE czeka na ruch ze strony spółki. Zdaje sobie sprawę z zaniepokojenia odbiorców prądu, którzy – mimo zapowiedzi władz - dostali w styczniu wyższe rachunki.

Rzeczywiście, 30 stycznia Innogy ogłosiła komunikat:

Innogy Polska S.A. pragnie poinformować, że zgodnie z Ustawą o zmianie ustawy o podatku akcyzowym oraz niektórych innych ustaw, Zarząd spółki podjął decyzję o przywróceniu w taryfach cen i stawek opłat za energię elektryczną do poziomu obowiązującego w dniu 30.06.2018 roku.

Nowe taryfy opublikowane w dniu 30.01.2019 roku na stronie www.innogy.pl znajdą zastosowanie w rozliczeniach z odbiorcami. Nowe ceny i stawki opłat za energię elektryczną zostaną uwzględnione w rozliczeniach automatycznie, dzięki czemu Klienci innogy Polska S.A. nie muszą podejmować żadnych dodatkowych czynności, by zachować ciągłość dostaw energii do swojego domu lub przedsiębiorstwa.

Klienci innogy Polska S.A. są uprzejmie proszeni o regulowanie płatności zgodnie z otrzymywanymi dokumentami rozliczeniowymi. innogy Polska S.A. dokłada wszelkich starań, by Klienci otrzymali faktury za zużycie energii elektrycznej zgodnie z obowiązującymi cenami i stawkami opłat. Ewentualne różnice w rozliczeniach wynikające ze zmiany cen i stawek opłat będą uwzględniane w fakturze wystawianej na zakończenie okresu rozliczeniowego.

https://www.innogy.pl/pl/dla-mediow/2019/informacja-dla-klientow-innogy-...

IV.7215.6.2019.

Pani Elżbieta przegrała sprawę o mieszkanie komunalne

Data: 2019-01-30
  • Pani Elżbiecie odmówiono lokalu komunalnego, argumentując że jest właścicielką połowy domu - gdzie mieszka jej były mąż, który się nad nią znęcał - i dwóch nieruchomości rolnych
  • Władze dzielnicy Praga-Południe uznały, że może albo zamieszkać z byłym mężem, albo sprzedać ziemię i kupić sobie mieszkanie
  • Do skargi kobiety do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przyłączył się RPO, według którego sprawę zbadano bardzo pobieżnie
  • Sąd wniosek oddalił 11 grudnia 2018 r.

Sąd uznał, że choć pani Elżbieta nie chce, czy też nie może - wobec określonych osobistych obaw - zamieszkiwać z byłym mężem w lokalu, do którego ma tytuł prawny (przywołuje przypadki przemocy wobec niej), to nie może to jednak uzasadniać korzystania z pomocy socjalnej w postaci uzyskania lokalu z zasobów gminnych.

Zdaniem sądu pani Elżbieta mogła bowiem zastosować stosowne środki prawne: zniesienie współwłasności, czy - w razie nagannych zachowań byłego męża po wspólnym zamieszkaniu - uzyskanie stosownych orzeczeń sądowych, gwarantujących ochronę przed jego nielegalnymi działaniami. Mogła też zapewnić wykorzystanie praw do lokalu bądź to przez osobiste zamieszkiwanie, sprzedaż albo czerpanie z nieruchomości pożytków, które uzupełniałyby jej budżet przy wynajmie mieszkania na wolnym rynku.

Sąd zauważył też, że wsparcie socjalne dla osoby, która dysponuje materialnymi zasobami umożliwiającymi samodzielne nabycie bądź wynajmowanie lokalu, lecz z nich nie korzysta, oznacza jednocześnie ograniczenie możliwości udzielenia pomocy osobom, pozostającym obiektywnie w trudnej sytuacji.

IV.7211.108.2018

O bezradności i smogu - spotkanie regionalne RPO w Mikołowie

Data: 2019-01-25
  • W Mikołowie przemysł sąsiaduje z osiedlami mieszkaniowymi, a w dawnych magazynach powstają nowe uciążliwe fabryki. Mieszkańcy protestują, ale to nic nie daje
  • Ludzie zgłaszali też problemy dotyczące funkcjonowania samorządu -  uważają, że działa bezdusznie, trzyma się sztywno przepisów nie szukając rozwiązań, przez co człowiek zostaje ze swoimi problemami sam
  • Młodzi ludzie dzielili się niepewnością o przyszłość. I pytali, dlaczego nie da się rozwiązać najprostszych problemów, które utrudniają życie.

Najważniejsza jest solidarność. Najpierw jesteśmy my, potem dopiero państwo o prawo. Jeśli chcemy otwartej, nowoczesnej Polski, to sami weźmy się do roboty. Drogę mamy otwartą – podsumowała spotkanie paraolimpijka Karolina Hamer.

Prawie 90 osób przyszło do Biblioteki Miejskiej w Mikołowie na poranne spotkanie regionalne z RPO Adamem Bodnarem. Starsi zajęli miejsca przy bibliotecznych stołach, młodzież – na antresoli.

Przyszły osoby zaangażowane w pomoc społeczną, seniorzy z Rady Seniorów i Uniwersytetu Trzeciego Wieku, działający na rzecz osób z niepełnosprawnościami a także mieszkańcy stowarzyszający się po to, by naprawić sytuację osiedli wokół terenów przemysłowych.  Wielu mówiło, że po prostu byli ciekawi („Przyszłam, bo chcę być blisko spraw ważnych”).

Spotkanie tłumaczyła tłumaczka języka migowego.

- Rzecznik Praw Obywatelskich ma stać na straży przestrzegania praw obywatelskich gwarantowanych przez Konstytucję i przez konwencje międzynarodowe (np. Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych). Jedną z gwarancji tych praw jest prawo zgłoszenia się do Rzecznika Praw Obywatelskich (art. 80 Konstytucji) – wyjaśnił na wstępie Adam Bodnar. - Jednym z ważniejszych zadań Rzecznika jest ustalanie, gdzie dochodzi do naruszeń praw człowieka – wiem dzięki spotkaniom w kraju, jak różne są to problemy, jak mało się o nich wie w Warszawie. Ale wiem też, jak wspaniałe rozwiązania problemów powstają daleko od centrum.

Ochrona środowiska

- Grażyna Wolszczak wygrała wczoraj proces o zanieczyszczenie środowiska. Co z tego wynika dla nas? Czy Rzecznik może wspomóc ludzi w takich sprawach.

RPO: Pani Grażyna Wolszczak wystąpiła przeciw Skarbowi Państwa o naruszenie dóbr osobistych z powodu smogu w Warszawie. Powątpiewałem w jej sukces, bo sytuacja w Warszawie jest jednak nieporównywalnie lepsza niż np. w Rybniku, gdzie  przez 1/3 roku nie można normalnie funkcjonować.

Jest jednak inna ważna sprawa, która się toczy w Polsce – Rybnicki Alarm Smogowy rozpoczął akcję informacyjną i działania na rzecz poprawy sytuacji w mieście. I do tego jego przedstawiciel złożył pozew przeciwko skarbowi państwa  wykazując, że smog zmusza go do zmiany sposobu życia (co oznacza, że przestaje być wolnym człowiekiem). Inaczej niż pani Grażyna Wolszczak przegrał w pierwszej instancji. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do tego postępowania (opowiadała o tym mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z BRPO).

Sala sądowa jest miejscem na przedstawienie argumentów – to tą drogą obywatele mogą dosyć skutecznie przedstawiać argumenty, które będą miały wpływ na politykę publiczną. Grażyna Wolszczak wygrała proces i dziś cała Polska o tym rozmawia. A my mamy też szansę wpłynąć na linię orzeczniczą sądów -  zauważą one być może, jaki jest związek między ochroną środowiska i prawami obywateli.

Rzecznik skutecznie zmienił tą drogą zasady wprowadzania tzw. opłat klimatycznych – samorządy liczyły sobie dodatkowe opłaty jako kurorty, a powietrze tam było już dosyć zanieczyszczone (patrz – sprawa Zakopanego). W ten sposób samorządowcy dosyć boleśnie uświadamiają sobie, że mają problem z ochroną środowiska i muszą go rozwiązać. – Pokazujemy, że opłaca się zainwestować w ochronę środowiska – powiedział dyr. Łukasz Kosiedowski z BRPO

Zresztą – zauważył Adam Bodnar – tą drogą można też egzekwować prawa osób z niepełnosprawnościami. A robić to można nie tylko z pomocą RPO ale i organizacji pozarządowych. W przypadku ochrony środowiska taką organizacją jest ClientEarth.

Sytuacja w Mikołowie

- W Mikołowie budują się fabryki w dawnych magazynach. To się dzieje za cichym przyzwoleniem władz. Mamy tak rozwijającą się fabrykę mebli. Skończymy jak w Mielcu. Bo dla władz ważny jest rozwój gospodarczy – nie ważne, że dzieje się to w okolicy osiedli mieszkalnych. Na papierze te nowe fabryki nie szkodzą. A kiedy zgłaszamy problemy, mówi się nam „Możecie się wyprowadzić”.

Powietrze nas truje, hałas wykańcza – mówili ludzie.

RPO: Jak mogę Państwu pomóc?

- Chcemy, by nasz głos był bardziej słyszany – mówi lider stowarzyszenia i przekazuje Adamowi Bodnarowi cały zestaw dokumentów.

Prawo do mieszkania w Mikołowie

- Oddawali piękne budynki socjalne, tam jest więcej samochodów niż mieszkań, a mnie odmówili jednego pokoju, bo mi burmistrz zarzucił za wysoką emeryturę. Straciłem na GetBack, jestem osobą zasłużoną dla tej spoleczności, mam 70 lat i nikt mi nie chce pomóc, nawet Rzecznik. Jestem za stary, żeby mi ktoś pomógł. Nikt się bezdomnymi nie przejmuje.

RPO: Przyjrzymy się jeszcze raz tej sprawie. Proszę jednak pamiętać, że prawo pozwala urzędnikom przyznawać mieszkania socjalne tylko tym, których dochody nie przekraczają pewnego progu. To nie znaczy, że nie da się pomóc

Sprawa GetBacku jest bardzo poważna – bo tu chodzi o instytucję finansową notowaną na giełdzie, a więc taką, za której standardy ręczyło państwo. Rzecznik sprawą się zajmuje – powiedział Adam Bodnar.

Opowiedział też  o tym, jak powinna wyglądać polityka pomocy w wychodzeniu z kryzysu bezdomności – od wsparcia i leczenia, po mieszkania wspomagane. W niektórych miejscach ten system działa świetnie, a w innych – nie. RPO może zapytać władze Mikołowa o politykę w tej sprawie, podzielić się wiedzą zebraną w innych regionach kraju i dzięki współpracy z ekspertami.

Prawo do bycia zauważonym

- Ale jak mamy sprawić, by nasze koncepcje były bardziej uwzględniane? Powinniśmy np. lepiej rozwijać komunikację rowerową…

RPO: nie ma innego sposobu niż tworzenie wspólnoty i miejsca do rozmowy. Pomysły rowerzystów mogą budzić opór kierowców. Żeby zgłaszać propozycje, trzeba też umieć zrozumieć stanowisko drugiej strony. A potem wspólnie decydować.

Tworzenie przyjaznej przestrzeni w mieście może się odbywać zgodnie z wypracowywanymi już zasadami – może warto skorzystać z wzorów, jakie przygotowała Komisja Ekspertów ds. Osób Starszych w sprawie projektowania przestrzeni uniwersalnej a także System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania.

- To jest porządny wzór działania i koordynowania działań po to, by dla seniora dom pomocy nie był jedynym rozwiązaniem. Pokazuje, że działania musza być całościowe, że jeśli prawo nie pozwala przyznać komuś mieszkania socjalnego ze względu na za wysokie dochody, to może trzeba mu pomóc to mieszkanie wynająć. Ludzie popadają w kryzys bezdomności naprawdę z wielu powodów.

Problem niemożności wyegzekwowania obowiązku meldunkowego

Dłużnik nie mógł ustalić miejsca zamieszkania wierzyciela – więc musiał wpłacić pieniądze do depozytu. To nie przeszkodziło egzekucji, która doprowadziła człowieka do ruiny.

A to dlatego, że choć obowiązek meldunkowy istnieje, to nie ma go komu wyegzekwować.

RPO: Sprawdzimy to.

Pytania od licealistów (na karteczkach)

·Pytania o sprawy szkolne (przeładowane programy, obowiązkową maturę z matematyki dla humanistki, brak lekcji z tego, co jest naprawdę potrzebne).

RPO:  Rzecznik nie jest specjalistą od metodologii nauczania. Mogę to próbować wyjaśnić decyzjami metodyków nauczania (matematyka) a także szybko wdrażaną reformą edukacji (przeładowane programy).

·Dlaczego politycy nie dotrzymują słowa, a najgorsze przestępstwa nie są karane surowiej?

RPO: Wyjaśnieniem jest populizm, czyli składanie pustych obietnic zamiast poważnej rozmowy z ludźmi o problemach. Populista proponuje zbyt proste rozwiązanie – nie po to, by problem rozwiązać, ale po to, by zyskać poklask. Realne rozwiązania problemów są zaś zawsze dużo bardziej skomplikowane, i kosztują dużo więcej, niż chcielibyśmy wydać.

·Dlaczego w autobusach nie można używać zwykłych biletów tylko karty?

RPO:  To jest świetne pytanie do radnych i do lokalnego rzecznika konsumentów.

·Dlaczego w telewizji nie ma zawsze tłumaczenia na język migowy?

RPO:  Bo to kosztuje, nadawcy oszczędzają, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji słabo egzekwuje ten obowiązek.

·Dlaczego nie ma kładki nad drogą krajową 44 łączącą Mikołów z Tychami, a przebiegającą przez osiedle? Tam zginęły dwie młode dziewczyny.

RPO: A to jest sprawa dla Rzecznika, sprawdzimy. Być może powinniśmy złożyć kilka kasacji do Sądu Najwyższego po to by zwrócić uwagę na problem.

·Czy nauczyciel może przedstawiać swoje poglądy na lekcji?

RPO: Coraz częściej jesteśmy pytani, czy nauczyciel WOS może mówić o Konstytucji. Moim zdaniem zawsze najlepszym sposobem jest przedstawianie różnych źródeł i interpretacji.

·Dlaczego studia nie opłacają się młodym, bo albo nie ma po nich pracy, albo jest niskopłatna

RPO: Stworzyliśmy mit, że po studiach ma się fajną i dochodową pracę. Tak niestety nie jest – i mogę Wam to powiedzieć jako prawnik. Wyksztalcenie daje szansę, ale nie jest gwarancją lepszego życia.

Czy RPO włączy się w kampanię przeciwko mowie nienawiści

- Na stronie RPO.gov.pl znalazłam Pana rekomendacje w sprawie mowy nienawiści. Czy Pan się w to włączy?

RPO: Od dwóch tygodni prawie nic innego nie robię

Kolejna interwencja RPO w sprawie mieszkań wyłudzanych za pożyczki

Data: 2018-12-28
  • Notariusze powinni odmawiać dokonania czynności, by skuteczniej chronić osoby starsze przed przejęciem ich nieruchomości na podstawie aktów notarialnych będących zabezpieczeniem pożyczek udzielanych przez oszustów
  • RPO ponownie wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie inicjatyw samorządu, które mogłyby się przyczynić do przeciwdziałania temu zjawisku
  • Chodziłoby np. o wypracowanie standardów postępowania w takich sprawach czy o specjalne szkolenia dla notariuszy

Od kliku lat w zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje proceder przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości. Z ich relacji wynikało, że w chwili składania podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie własności.

Działania RPO 

Opisywane w mediach takie przypadki ujawniły - według RPO - słabość systemu prawnego. Rzecznik zwracał się wcześniej do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedziach Rada przyznawała, że w  obowiązującym stanie prawnym zarzuty podnoszone wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Rada opowiadała się też za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one. Proponowała też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie. Takie były pomysły Rady złożone Ministrowi Sprawiedliwości  dla skutecznej walki z tym procederem. Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w 2016 r. Minister Sprawiedliwości.

Krajowa Rada Notarialna postanowiła przekazać pismo RPO z 8 lutego 2018 r. do rad izb notarialnych z prośbą o zapoznanie z  nim notariuszy poszczególnych izb. W ocenie Rzecznika powinno to zaowocować dalszymi rozwiązaniami w celu przeciwdziałanie zjawisku wykorzystywania majątkowego osób starszych.

Notariusz powinien czasem odmówić czynności 

- Niezbędne są jednak dalej idące działania i inicjatywy ze strony samorządu notarialnego, które pozwolą zagwarantować ochronę osób starszych przed czynnościami dokonywanymi z ich pokrzywdzeniem. W niektórych przypadkach ochrona powinna polegać wręcz na odmowie dokonania czynności notarialnej – napisał Rzecznik do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego.   

Zgodnie z art. 81 ustawy z 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie, notariusz ma obowiązek odmówić dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem. W orzecznictwie Sądu Najwyższego prezentowany jest  pogląd, że ocena na gruncie art. 81 obejmuje badanie, czy konkretna umowa nie narusza uzasadnionych interesów jednej ze stron i przez to nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Notariusz odpowiada za treść sporządzonej przez siebie umowy i za jej skutki, a jego obowiązkiem jest dbać o to, by umowa ta była bezstronna i zgodna z przepisami prawa oraz zasadami współżycia społecznego.

W przypadkach, w których notariusz nie ma podstaw do stwierdzenia, że osoba starsza znajduje się w stanie wyłączającym możliwość składania oświadczeń woli, szczególnego znaczenia nabiera zatem obowiązek czuwania przez notariusza nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne.

Zdaniem Rzecznika z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich istotne są wszelkie inicjatywy samorządu notarialnego, które mogłyby przyczynić się do przeciwdziałania opisanemu zjawisku. Wydaje się, że warto rozważyć choćby takie działania jak np. ustalenie standardów postępowania w przypadkach dokonywania czynności notarialnych, szczególnie z osobami starszymi, przeprowadzenie cyklu szkoleń dotyczących obowiązków notariusza w kontekście tego zjawiska, czy też dokonanie rewizji treści Kodeksu etyki zawodowej notariusza.

Ważne jest bowiem, aby notariusze realizowali obowiązki  w sposób zgodny z wykładnią SN, uwzględniający ochronę stron czynności notarialnych i z dbałością o słuszne interesy, szczególnie tych stron, które nie są w stanie ich samodzielnie zabezpieczyć.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Rady o informację, jakie działania podjęto w celu rozwiązania problemu.

IV.7000.301.2017

Sesja 24: Bezdomność jako wyzwanie dla samorządów lokalnych (Blok C)

Data: 2018-12-15
  • W kontekście tematu dyskusji gorzko zabrzmiały słowa jednego z obecnych: możemy rozmawiać o bezdomności, ale pytanie czy możemy się porozumieć – po konferencji państwo wrócą do ciepłego mieszkania, a mnie czeka kolejna noc w zimnym namiocie.
  • Ważnym efektem panelu jest deklaracja wiceprezydenta Warszawy Pawła Rabieja, że władze miasta wdrożą kartę Praw Osób Doświadczających Bezdomności.

Za nami wybory do samorządów lokalnych. W naszych wspólnotach samorządowych są nowe władze – warto przekonać się, jakie jest ich podejście do zjawiska bezdomności i jakie mają pomysły na rozwiązywanie problemów osób w kryzysie bezdomności.

Karta Praw Osób Doświadczających Bezdomności – jej ideę promuje i popiera Rzecznik Praw Obywatelskich - powinna stanowić wyzwanie dla samorządów lokalnych w zakresie walki z bezdomnością. Na panelu dyskutujemy na temat metod przeciwdziałania bezdomności – z perspektywy dużego, średniego i małego miasta. Panelistami są: Paweł Rabiej – Wiceprezydent Warszawy, Adrian Staroniek z Urzędu Miasta Częstochowa, Krzysztof Zacharzewski – Burmistrz Złocieńca oraz: Beata Siemieniako – prawniczka i działaczka lokatorska i Jakub Wilczek - współzałożyciel i prezes Ogólnopolskiej Federacji na rzecz Rozwiązywania Problemu Bezdomności. Dyskusję moderuje Adriana Porowska – Dyrektor Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej.

Adriana Porowska - nie rozmawiajmy dziś wyłącznie o systemie, ale porozmawiajmy o ludziach, bo to oni są najważniejsi. Proszę więc aby Państwo przedstawili się dziś nietypowo - poprzez przywołanie osobistego wspomnienia spotkania, zetknięcia się z osoba w kryzysie bezdomności.

Paweł Rabiej - spotkanie z Panią Marią, która straciła mieszkanie w następstwie tzw. reprywatyzacji, wywarło na mnie ogromne wrażenie i ukierunkowało moją działalność w samorządzie warszawskim. Wraz z pozostałymi wiceprezydentami liczę, że uda się stworzyć w Warszawie kompleksowy "łańcuch pomocy" osobom w kryzysie bezdomności.

Adrian Staroniek - w ramach mojej pracy w Urzędzie Miasta Częstochowy od wielu lat stykam się z problemem bezdomności. Zorganizowaliśmy program wychodzenia z bezdomności oparty na partnerstwie - współpracy ze specjalistami, z organizacjami pozarządowymi i ludźmi dobrej woli. Jest nowa ogrzewalnia, pracujemy na ulicy w ramach streetworkingu, monitorujemy problem na bieżąco. Znam wiele wzruszających historii, kiedy okazało się że nasze starania w ramach wdrażanego krok po roku systemu, przynoszą efekty i pozwalają ludziom w kryzysie "wyjść na prostą".

Krzysztof Zacharzewski - w naszej gminie jest 38 bezdomnych, więc z naszej perspektywy - małej gminy - te problemy wyglądają trochę inaczej i cieszę się, że możemy dziś zweryfikować nasze doświadczenia.

Jakub Wilczek - ja z osobami bezdomnymi nie pracuję osobiście, zajmuję się głównie tworzeniem programów i wspieraniem organizacji pozarządowych. Pamiętam jednak Panią Monikę, której przed laty udało się zmotywować, która znalazła prace i wróciła do społeczeństwa. Pamiętam takie zdjęcie, na którym Pani Monika patrzy na widza przez kółeczko od kluczy do swojego mieszkania.

Beata Siemieniako - pomagając lokatorom od strony prawnej, ja widzę te trudne sytuacje jako pewien proces - popadanie w zadłużenie, eksmisja, i sytuacja po eksmisji. Uderzyło mnie w mojej procy, jak bardzo problem bezdomności dotyka kobiety, które często też doświadczają przemocy. Obecnie prowadzę kancelarię prawną, zaangażowaną społecznie, i tam pro bono pomagamy również osobom bezdomnym, obecnie np. panu, który z powodu braku zameldowania nie może uzyskać wtórnika prawa jazdy. Badamy też możliwość realizacji w praktyce praw wyborczych przez osoby bezdomne. Lobbujemy za zmianą prawa w tym zakresie jeszcze przed najbliższymi wyborami.

Paneliści przedstawili pogląd na sposób planowania polityki wobec bezdomnych na terenie gmin, na których działają. Według Beaty Siemieniako, obowiązkiem miasta jest zapobieganie bezdomności poprzez kreowanie właściwej polityki mieszkaniowej. Podstawą jest odpowiednia liczba mieszkań komunalnych dla osób potrzebujących. To jest sprawa kluczowa.

Póki co, mieszkań jest za mało. „Postuluję, aby w uchwale mieszkaniowej warszawskiej zmienić tzw. kryterium metrażowe - obecnie o mieszkanie komunalne może ubiegać się osoba, która zamieszkuje w lokalu, w którym na jedna osobę przypada nie więcej niz 6 m.kw., a to jest fikcja, która pozbawia pomocy wiele osób realnie w bardzo trudnej sytuacji. Musi być więcej lokali socjalnych. Jeśli brakuje mieszkań - prawo do mieszkania pozostaje iluzją.

Jakub Wilczek odnosząc się do Zabrza, w którym mieszka i pracuje wskazał, że tam nie ma tak naprawdę żadnego długofalowego planowania polityki mieszkaniowej. Gmina zabezpiecza usługi dla osób bezdomnych na bardzo wysokim, jak na polskie warunki, poziomie (realizowane w partnerstwie ze stroną pozarządową), jednak skupia się na reagowaniu na problem, a nie na planowaniu zmierzającym do jego rozwiązania. Wg badań liczby bezdomnych wynika, że jest ok 230 na terenie gminy i liczba ta pozostaje od lat na mniej więcej stałym poziomie, a innowacje w lokalnym systemie pomocy są zazwyczaj inicjowane przez stronę pozarządową. Gmina nie ma żadnego planu na prewencję, np. poprzez stworzenie "sita" wyłapującego osoby popadające w trudności, a zatem zagrożone bezdomnością w przyszłości. Ok 40% społeczeństwa mieści się w niszy - za bogaci na mieszkanie komunalne, a za biedni, aby dostać kredyt na zakup własnego mieszkania. Narodowy Program Mieszkaniowy przyjęty przez rząd nie działa. 

Burmistrz Złocieńca zwrócił uwagę, że brak mieszkań komunalnych wynika z tego, że małych gmin nie stać na budowę mieszkań. Zawsze jest dylemat, komu pomóc - czy młodej rodzinie z dziećmi, czy osobie bezdomnej, która te podstawowe potrzeby może przynajmniej tymczasowo zaspokoić w noclegowni czy schronisku, które na terenie gminy funkcjonują.

Kontrowersje obecnych wywołało określenie "bezdomność z wyboru", które padło w toku dyskusji - nikt raczej z własnej woli bezdomności nie wybiera, a takie określenie sugeruje myślenie o bezdomnych, w kategoriach winy za własną sytuację, a to jest niewłaściwe.” W Częstochowie to spółdzielnie mieszkaniowe uczyły nas, jak ważne jest wczesne reagowanie na zadłużenie czynszowe” - zwraca uwagę Adrian Staroniek.

W naszym programie pomocowym funkcjonuje możliwość "odpracowania długu" - w pewnym momencie to właśnie te długi czynszowe były bardzo istotnym problemem. Kolejnym krokiem było przekazanie kilku mieszkań komunalnych na potrzeby osób bezdomnych dopiero wychodzących z kryzysu - tam gdzie można też prowadzić działania pomocowe i terapeutyczne. Specyfika Częstochowy powoduje, że mamy też mnóstwo osób z innych gmin i dla nas ważne jest tez weryfikowanie właściwosci gminy, która ma obowiązek pomóc w danej sytuacji.

Według Pawła Rabieja w Warszawie mamy przewagę myślenia systemowego nad perspektywą indywidualną. Do Warszawy napływają osoby z innych miejscowości i ta liczba osób spoza wspólnoty jest bardzo duża.

Musimy sobie też radzić z niedobrym wizerunkiem bezdomnego w społeczeństwie. Wg niego są trzy pola działania miasta: prewencja, wsparcie w wychodzeniu z bezdomności i polityka mieszkaniowa. Rozwijamy program mieszkań treningowych i to jest działanie w obszarze wychodzenia z bezdomności, który będziemy rozwijać. Tzw. działania pomocowe bardzo dobrze spełniają swoją rolę.

Oczywiście jest to możliwe tylko poprzez współpracę z organizacjami pozarządowymi. Problemem są programy mieszkaniowe - tak jak wiele innych gmin mieszkań mamy za mało. Według Pawła Rabieja niezbędna jest weryfikacja sytuacji osób, które ubiegają się o mieszkanie lub już w mieszkaniu komunalnym mieszkają, tak aby z pomocy gminy korzystali tylko ci, którzy naprawdę tego potrzebują. Kluczowa jest prewencja - trzeba ustalić dlaczego ludzie wpadają w bezdomność, miasto musi stworzyć ten system "sieci", o którym mówił Pan Wilczek.

Paneliści przedstawili też swój pogląd na pomysł karty praw osoby doświadczającej bezdomności. W środowisku organizacji pozarządowych i w samorządach  ten pomysł jest dyskutowany od około roku i budzi on wiele kontrowersji. Często sygnalizuje się, że karta wzmocni roszczeniową osobę osób bezdomnych. Beata Siemieniako wyraziła zdziwienie, że domaganie się realizacji podstawowych praw obywatelskich może być  oceniane jako "roszczeniowość". Paweł Rabiej uważa ideę karty praw osób w kryzysie bezdomności za dobry pomysł - to jest ten czas, aby o niej dyskutować. Częstochowa kończy już prace nad projektem karty praw osób bezdomnych i ufa, że w 2019r. Miasto Częstochowa kartę podpisze. Także Złocieniec jest otwarty na ideę karty.

Dyskusja była bardzo ożywiona - padały głosy krytyczne pod adresem władz Warszawy - owszem od niedawna są dwie łaźnie, ale ile czasu organizacje i kolejni rzecznicy praw obywatelskich musieli o to walczyć. Wg władz idealnie byłoby gdyby łaźnia była w każdej dzielnicy - a zatem brakuje jeszcze 16.

Władze Warszawy muszą działać aktywnie,  jest bardzo wiele jeszcze do zrobienia. Co z osobami chronicznie bezdomnymi - jakie propozycje ma Warszawa dla tej grupy? Warszawa nie ma rzetelnych danych o problemie bezdomności na jej terenie, a to jest podstawa przygotowania każdego programu. 15 mln na przeciwdziałanie bezdomności to jest promil budżetu Warszawy, to jest mniej niż na ten cel przeznaczają inne, mniejsze i biedniejsze miasta. Konieczne jest zwiększenie środków finansowych na ten cel.

Rekomendacje:

  • prawa osób bezdomnych, to prawa obywatelskie - zapisane w Konstytucji RP i gwarantowane przez akty prawa międzynarodowego.
  • konieczne jest myślenie systemowe o problemie bezdomności: na system składają się prewencja, wsparcie doraźne, programy wychodzenia z kryzysu oraz polityka mieszkaniowa
  • potrzebna jest rzetelna diagnoza problemu, ustalenie faktycznej liczby bezdomnych w gminie, pomoc adresowana do poszczególnych grup- kobiet, osób bezdomnych chronicznie
  • trzeba poszukiwać nowych, dobrych rozwiązań, czerpać wzory od gmin, które sobie z tym radzą, czerpać z wzorów zagranicznych, słuchać organizacji pozarządowych i ekspertów,
  • nie możemy zapominać o tym, że problem bezdomności - to przede wszystkim dramat indywidualnego człowieka, konieczny jest szacunek i uważność. Władze mają obowiązek słuchać co mówią bezdomni - nawet gdy tak jak pokazała dyskusja - są to często dla władz słowa gorzkie i nieprzyjemne.

Kolejny korzystny wyrok w sprawie ulgi meldunkowej

Data: 2018-12-07
  • Kolejny korzystny dla obywatela wyrok w sprawie ulgi meldunkowej wydał sąd administracyjny; do sprawy przyłączył się RPO
  • Sprawa dotyczyła "ulgowicza”, który miał zapłacić kilkadziesiąt tysięcy zł podatku
  • Urząd skarbowy powoływał się m.in. na plotki i pogłoski oraz cytował słowa „niech się cieszy, że żyje” (chodzi o osobę  z niepełnosprawnością)

Ofiary ulgi meldunkowej to osoby, które w latach 2007-2008 kupiły mieszkanie, a następnie sprzedały je przed upływem 5 lat. W celu skorzystania z obowiązującej wówczas tzw. ulgi meldunkowej należało spełnić dwa warunki:

  • podatnik musiał być faktycznie zameldowany w zbywanym lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy,
  • musiał złożyć specjalne oświadczenie potwierdzającego tę okoliczność w terminie rozliczenia podatku za rok, w którym nastąpiła sprzedaż.

W praktyce wiele osób nie wiedziało o konieczności złożenia takiego dokumentu. Po latach, tuż przed upływem terminu przedawnienia podatkowego, fiskus domagał się zapłaty podatku dochodowego wraz z odsetkami. W niektórych sprawach podatnikom stawiano też zarzuty karne skarbowe. Może to dotyczyć  w sumie kilkunastu tysięcy osób.

Urzędy skarbowe żądały od nich zaległego podatku, a pretekstem był brak oświadczenia o zameldowaniu w takim lokalu. Na podstawie skarg od ludzi RPO interweniował u ministra finansów, wskazując że wymóg formalny nie może być przyczyną kłopotów obywatela, który faktycznie był zameldowany. RPO opowiadał się za prokonstytucyjną wykładnią przepisów, tak aby jak najszerszej dopuścić możliwość skorzystania z ulgi. Minister nie podzielił tych argumentów.

Wobec tego Rzecznik przyłączał się do spraw sądowych po stronie obywateli, dostarczając profesjonalnej argumentacji. Zauważył on, że ludzie stracili prawo do ulgi meldunkowej wyłącznie z przyczyn formalnych, choć w rzeczywistości byli zameldowani. Przepisy były bowiem nieprecyzyjne - nie było żadnego wzoru, czy formularza oświadczenia, które byłyby ogólnie dostępne w urzędach skarbowych.M.in. dzięki temu sądy administracyjne zaczęły orzekać na korzyść podatników.

Wyrok WSA w Lublinie

W sprawie, w której wyrok wydał 7 grudnia 2018 r. WSA w Lublinie, Urząd Skarbowy nakazał obywatelowi  w 2015 r. zapłatę podatku oraz odsetek za czas, kiedy sprzedał swą nieruchomość w 2012 r. US w piśmie do organu odwoławczego powoływał się m.in. na plotki i pogłoski oraz cytował słowa typu „niech się cieszy, że żyje”.

Izba Administracji Skarbowej utrzymała nakaz zapłaty podatku, argumentując że brak pieniędzy na jego spłatę nie wystarczy do ulgi, a podatnik miał je „w dacie powstania zaległości”. Uznano, że obecnie osoby z niepełnosprawnościami mają większe szanse na znalezienie pracy. Zarazem umorzono odsetki ze względu na ważny interes podatnika i interes publiczny (m.in. obowiązek opieki państwa nad  osobami z niepełnosprawnością).

Rzecznik wskazywał, że obywatel w sposób dorozumiany wyraził wolę skorzystania z ulgi - kwotę uzyskaną ze sprzedaży ujawnił w zeznaniu PiT za 2012 r. W piśmie do sądu Adam Bodnar podkreślił, że orzecznictwo sądów nie może nie wpływać  na sprawy jeszcze trwające. Nie dostrzegła tego Izba Administracji Skarbowej. W sprawach o ulgę podatkową trzeba bowiem badać sytuację podatnika w chwili rozpatrywania jego wniosku. RPO krytycznie ocenił też spekulacje co do znalezienia pracy (Izba podkreśliła, że skarżący jest „tylko” częściowo niezdolny do pracy).

WSA uchylił obie decyzje w tej sprawie i umorzył postępowanie podatkowe. 

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd zwrócił uwagę, że organ prawidłowo ustalił istnienie ważnego interesu podatnika w związku z jego stanem zdrowia, prawidłowo zgromadził materiał dowodowy. Prawidłowo ustalił też rozbieżność i niespójność w wyjaśnieniach podatnika odnośnie jego sytuacji majątkowej oraz okoliczności zbywania majątku. 

Jednakże - według sądu - organ nie wziął pod uwagę okoliczności powstania zaległości podatkowej. Z decyzji wymiarowej z 18 lutego 2016 r. wprost wynika, że podatnik wskazał w zeznaniu Pit-39 wysokość przychodu osiągniętego ze sprzedaży nieruchomości, wskazał w tej samej wysokości dochód zwolniony z opodatkowania, a jako wysokość podatku należnego została wskazana wartość 0 zł. Biorąc pod uwagę aktualne orzecznictwo sądów administracyjnych, należy uznać, że spełnione zostały warunki do skorzystania z ulgi meldunkowej.

Ostatnio wiceminister finansów Paweł Cybulski wysłał urzędom skarbowym pismo, aby w świetle utrwalonej linii orzeczniczej sądów administracyjnych przeanalizowały wszystkie niezakończone postępowania skarbowe i karno-skarbowe w sprawach ulgi mieszkaniowej z lat 2007-2008. Powołał się m.in. na wyrok NSA, który uznał, że podatnik spełnił ustawowe wymogi ulgi nawet wówczas, gdy nie złożył formalnego oświadczenia o zameldowaniu. Bo oświadczenie takie potwierdza jedynie stan faktyczny.

V.511.484.2016

Rzecznik w obronie ofiar "dzikiej reprywatyzacji", wobec których zapadły wyroki eksmisyjne

Data: 2018-11-28
  • Wielu lokatorów reprywatyzowanych w stolicy kamienic nie było w stanie płacić czynszów podwyższanych przez nowych właścicieli 
  • Z ich inicjatywy zapadały wyroki sądowe, po których ludzie tracili prawo najmu do lokalu
  • Dziś nie mogą oni odzyskać tego prawa. Nie ma bowiem przepisu, który by to umożliwiał - nawet po uchyleniu decyzji reprywatyzacyjnej przez Komisję Weryfikacyjną

RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednie doprecyzowanie ustawy o usuwaniu skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych wydanych w Warszawie z naruszeniem prawa.

Wobec wielu lokatorów reprywatyzowanych kamienic zapadały - z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej - prawomocne wyroki nakazujące opróżnienie i opuszczenie zajmowanych lokali mieszkalnych. Osoby te nie były w stanie uiszczać rażąco wysokich czynszów wprowadzanych przez nowego właściciela, co doprowadziło do utraty tytułu prawnego do lokalu wskutek wypowiedzenia najmu i w konsekwencji orzeczenia eksmisji.

Jak wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich, ta grupa byłych lokatorów pozostaje poza ochroną przewidzianą w ustawie z 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa. Na mocy tej ustawy powołano Komisję Weryfikacyjną, która zajmuje się „dziką reprywatyzacją”.  

Założeniem ustawy miało być usunięcie wszelkich skutków decyzji reprywatyzacyjnych wydanych z naruszeniem prawa, w szczególności wyrównanie dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom - podkreśla w wystąpieniu do MS zastępca RPO Stanisław Trociuk. Niestety, w praktyce okazuje się, że cel ten nie może zostać w pełni osiągnięty ze względu na złożoność stosunków prawnych, których ustawa nie uwzględnia.

Wprawdzie stanowi ona, że czynności prawne dokonane przez osobę, na rzecz której wydano decyzję reprywatyzacyjną uznaje się za bezskuteczne wobec osoby zajmującej nieruchomość lub jej część, ale nie uwzględnia to bardziej skomplikowanych sytuacji. Nie daje też podstaw do uznania, że niweczy to skutki prawomocnych orzeczeń sądowych.

Kwestia dotyczy lokatorów, wobec których prawomocne wyroki eksmisyjne nie zostały wykonane, lokatorów, którzy dobrowolnie bądź w wyniku działań egzekucyjnych opuścili lokale, a także tych, których sytuacja została ukształtowana  wyrokami oddalającymi ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu. Nadal zatem na byłych lokatorach ciąży obowiązek opróżnienia zajmowanych lokali, bowiem są oni związani sentencją prawomocnych orzeczeń sądowych.

Ustawa rozbudziła ich nadzieje na odwrócenie wobec nich niekorzystnych skutków działania „dzikiej reprywatyzacji”, jednakże nadzieje te nie mogą być zrealizowane. Brak jest bowiem przepisu, który stanowiłby w takich sytuacjach podstawę do przywrócenia byłym lokatorom prawa najmu na dotychczasowych zasadach - po uchyleniu przez Komisję Weryfikacyjną decyzji o reprywatyzacji danej nieruchomości.

W takiej sytuacji możliwe wydaje się zaś przywrócenie posiadania lokali byłym lokatorom, którzy do opuszczenia swoich mieszkań zostali zmuszeni wskutek rożnych działań właściciela sprywatyzowanej nieruchomości (ale nie zapadły wobec nich wyroki o eksmisje). Zgodnie z ustawą gmina albo Skarb Państwa ma bowiem obowiązek niezwłocznego przywrócenia posiadania takiemu najemcy lub innej osobie zajmującej nieruchomość lub jej część przed dniem wydania decyzji reprywatyzacyjnej.

Z braku wyraźnej regulacji, decyzja Komisji Weryfikacyjnej o uchyleniu reprywatyzacji nie może zatem oznaczać bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych – wskazuje Rzecznik. Niestety, żaden środek prawa procesowego cywilnego, umożliwiający weryfikację prawomocnych orzeczeń sądowych, nie jest adekwatny do wyeliminowania tych orzeczeń z obrotu prawnego (nawet skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego).

- Wbrew zatem słusznym założeniom prawodawcy oraz oczekiwaniom społecznym - na gruncie obowiązującego stanu prawnego - nie jest możliwe w omawianych przypadkach zadośćuczynienie krzywdom poniesionym przez byłych lokatorów poprzez przywrócenie im posiadanych wcześniej uprawnień – stwierdza Stanisław Trociuk. W jego ocenie próby rozwiązania problemu poprzez zawarcie nowych umów najmu przez gminę bądź Skarb Państwa nie zaspokoją uzasadnionych oczekiwań byłych lokatorów.

Dlatego konieczne jest uregulowanie sytuacji prawnej tej grupy byłych lokatorów. W ocenie Rzecznika zasadne jest dokonanie zmian ustawy poprzez jej doprecyzowanie i uzupełnienie.

W związku z tym Stanisław Trociuk poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o poinformowanie o stanowisku w sprawie.

IV.7213.4.2018

Deputaty węglowe i mieszkania pozakładowe. Spotkanie regionalne RPO w Piekarach Śląskich

Data: 2018-11-27

Spotkania regionalne są po to, by zobaczyć, co w Polsce nie działa (a co działa). A także po to, by Państwu przybliżyć działania Rzecznika Praw Obywatelskich – by łatwiej było korzystać ze swoich praw i z pomocy RPO

Rano na spotkanie z Adamem Bodnarem w Centrum Usług Społecznych w  Piekarach Śląskich przyszło prawie 50 osób, głównie seniorzy skupieni wokół uniwersytetu III wieku.

- Rzecznik jest niezależny od rządu. Mam się dopytywać o sytuację ludzi, przedstawiam rządowi ich problemy. Ale o planach rządu nie mogę nic powiedzieć – nie jestem rządem – wyjaśnił na początku Adam Bodnar. Okazało się bowiem, że sporo osób zainteresowanych było problemem smogu, kosztów ogrzewania i energii. Ludzie mówili o swoich obawach związanych z podwyżkami ceny prądu i pytali, co wiadomo o rządowych planach rekompensat.

Wiele osób skarżyło się na odebranie im deputatu węglowego.

Deputaty węglowe (Co Rzecznik może, a czego nie)

- Deputaty węglowe były „od zawsze”, to część naszego wynagrodzenia, od którego odprowadzany był ZUS. Należał się także emerytom. Ale w 2013 r., po przekształceniach kopalń, zaczęliśmy dostawać pisma, że nam, emerytom, deputat się nie należy. Niektórzy szli z tym do sądu. Jedne sądy deputaty przywracały, inne – nie.

Problemem są koszty sądowe, które na nas spadły po przegranych sprawach z pozwów zbiorowych. Kancelaria prawna nie uprzedziła o tych kosztach.

Tymczasem państwo zaproponowało emerytom górniczym rozwiązanie jednorazowe -  10 tys. zł rekompensaty, w zamian za zrzeczenie się roszczeń do deputatu (10 tys. to równowartość dwuletniego deputatu).

RPO: Przede wszystkim możemy przyjrzeć się dokładnie orzecznictwu sądów i praktyce wdrażania aktów prawnych dotyczących deputatów węglowych. Czy ktoś z Państwa jest w sporze sądowym lub ma dokumenty, od których moglibyśmy zacząć?

Okazuje się, że nikt z zebranych takich dokumentów nie ma. Ludzie skarżą się na brak informacji, dlatego RPO wyjaśnia, że Rzecznik ma prawo do kwerendy sądowej – może wydobyć dokumenty badając sprawy obywateli.

Ostrzega jednak: Rzecznik ma prawo interweniować w sprawach między ludźmi a państwem. W relacji ludzi z prywatnym podmiotem, jakim jest kancelaria prawna, RPO ma związane ręce. Przyjrzymy się sprawie, ale uprzedzam, że akurat w tym przypadku mamy małe możliwości działania.

Z Państwa relacji wynika, że instytucja pozwów zbiorowych nie działa tak jak trzeba. I temu musimy się bardzo dokładnie przyjrzeć.

Mieszkania niegdyś zakładowe. 1600 zł emerytury i 1200 zł czynszu!

Kilkaset mieszkań zakładowych po cyklu przekształceń własnościowych trafiło do masy upadłościowej i jest zarządzane przez syndyka. Miasto nie może w nie inwestować, nie może też osiedla odkupić, bo syndyk stale podnosi ceny (wycena rośnie), poza tym chciałby wcześniej sprzedać osobno najbardziej atrakcyjne mieszkania. Takie ma obowiązki.  Część mieszkańców Piekar nie chce, by miasto wydawało publiczne środki na zakup osiedla. Skarżą się na to do CBA.

Tymczasem na osiedlu ludzie mieszkają od kilkudziesięciu lat. Remontów nie ma, rosną dopłaty za ogrzewanie, nie ma żadnych dopłat do czynszu. Człowiek ma 1600 zł emerytury a 1200 zł czynszu ma zapłacić!

RPO: Sprawdzimy dokumentację dotyczącą rozliczenia ciepła. Poprosimy też prezydenta miasta o wyjaśnienia, jak miasto może w tej sytuacji zadbać o jakość życia mieszkańców.

Konsultacje społeczne. Koszty życia rosną

Opłaty lokalne rosną, a emerytury nie. Żadna organizacja pozarządowa się temu nie sprzeciwi, bo jest finansowana z kasy miasta.

RPO: Nie obiecam Państwu obniżek opłat i podwyżek płac i świadczeń. Wiem, dzięki współpracy z ekspertami, że za 20 lat emerytury nie będą starczały na życie. Za mało ludzi pracuje, płaci składki, a za długo trwa nasze życie na emeryturze. Z każdym rokiem będzie przybywało osób, które wypracowały sobie emeryturę mniejszą niż minimalną. Emerytury nie będą za chwilę pełniły swej podstawowej funkcji ochrony ludzi starszych przed ubóstwem.

Smog

W Piekarach jest smog, a ludzi nie stać na „czystsze” ogrzewanie gazowe.

RPO: Jeśli dostrzegacie Państwo problem ze smogiem w mieście, to gorąco polecam kontakt z Rybnickim Alarmem Smogowym. To jest organizacja, która ma duże doświadczenie w tej sprawie. Byli wczoraj na spotkaniu w Rybniku [relacja z tego spotkania jest w odnośniku pod tym tekstem]

Prawa rodzin osób z niepełnosprawnościami

Dorosła osoba z niepełnosprawnościami, jeśli nie potrafi się podpisać, jest dla PFRON (Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) osobą „nieprowadzącą własnego gospodarstwa domowego”, dlatego jej dochody wliczają się do dochodów rodziców. I nie może dostać wsparcia – choćby na wózek.

– Nie jestem w stanie zaakceptować tego, że mój 35-letni syn, tylko z tego powodu, że nie potrafi się podpisać, nie może dostać dofinansowania na wózek.  A jednocześnie mówi mi się, że to „nie jest moje dziecko”, bo syn skończył 18 lat. I wszystko to odbywa się ustnie, bo PFRON nie wydaje decyzji administracyjnych, które można by zaskarżyć do sądu.

RPO: Proszę opisać tę sprawę. Wtedy Rzecznik będzie mógł się nią zająć. Potrzebujemy szczegółów, by ustalić, gdzie leży problem.

Ludzie: Skoro pieniędzy wszędzie brakuje, to dlaczego państwowa firma Orlen wydaje miliony na wsparcie dla pana Kubicy. Nie mamy nic przeciw panu Kubicy, kibicujemy mu, ale przecież te pieniądze pomogłyby osobom z niepełnosprawnościami!

Barbara Imiołczyk, BRPO podsumowuje ten wątek dyskusji zwracając uwagę na dwa problemy: 1. Państwo traktuje osobę z niepełnosprawnością tylko jako członka rodziny. I nie zauważa, że gdyby taka osoba nie znalazła wsparcia w rodzinie, to jej utrzymanie w domu pomocy byłoby dużo bardziej kosztowne. To myślenie musimy zmienić. 2. PFRON nie będzie miał więcej pieniędzy, bo utrzymuje się z kar od przedsiębiorstw, które nie zatrudniają osób z niepełnosprawnościami. Tymczasem robimy wszystko jako państwo w Unii Europejskiej, by osoby z niepełnosprawnościami znajdowały zatrudnienie. Zatem kar będzie mniej – i PFRON będzie biedniejszy. Musimy zatem zmienić ten system pomocy.

System orzekania o niepełnosprawności

Czy coś wiadomo Panu o zmianach w prawie?

Barbara Imiołczyk: Prowadzone są prace dotyczące zmiany systemu orzekania, ale resort rodziny i pracy szczegółów nie ujawnia.

Co ze zniesieniem ubezwłasnowolnienia

Czy będą jakieś zmiany?

RPO: Organizacje pozarządowe wypracowały model pomocy w formie wspomagania decyzji, a nie odbierania osobom z niepełnosprawnościami wszelkich praw poprzez ubezwłasnowolnienie. RPO stale się o to upomina, zalecenia wydała trzy miesiące temu ONZ, a polski rząd nawet zapowiedział podjęcie prac nad zmianami.

Barbara Imiołczyk: Problem jest w głowach decydentów. Musicie Państwo pisać do posłów, składać petycje.

RPO: wykorzystajcie Państwo ten rok do wyborów. Nie ma innej drogi. Ja też obiecuję, że nie odpuszczę.

Obywatel i prokurator

Prokurator zmusza mnie do pewnych działań na podstawie wewnętrznej instrukcji. Kto się może tym zająć?

RPO: Rzecznik Praw Obywatelskich. Mamy ekspertów od postępowań przygotowawczych. Musimy tylko dostać zgłoszenie.

Badania laboratoryjne

Każdy powinien mieć badania laboratoryjne co roku. A tak nie jest. Pracujący jeszcze jakieś badania mają, a emeryci już nie.

RPO: Dobrze, sprawdzimy zasady przepisywania badań laboratoryjnych, zwłaszcza w wieku wrażliwym na choroby.

Ulga meldunkowa. Resort finansów łagodzi stanowisko pod wpływem orzeczeń sądów

Data: 2018-11-23
  • Resort finansów wycofuje się ze stanowiska w sprawie ulgi podatkowej. Napisał do urzędów skarbowych, aby przeanalizowały swe postępowania, bo sądy administracyjne wyraźnie wskazują, że racja jest po stronie podatników
  • 23 listopada 2018 r. odbyła się rozprawa w kolejnej sprawie z udziałem RPO. Dotyczy obywatela – „ulgowicza”, który ma zapłacić 48 tys. zł podatku. Urząd skarbowy powoływał się m.in. na plotki i pogłoski oraz cytował słowa „niech się cieszy, że żyje” (chodzi o osobę  z niepełnosprawnością)
  • Widać, że działania obywateli, wsparte w sądach argumentami RPO, przynoszą efekty

Ofiary ulgi meldunkowej to osoby, które w latach 2007-2008 kupiły mieszkanie, a następnie sprzedały je przed upływem 5 lat. Może to dotyczyć  w sumie kilkunastu tysięcy osób.

Urzędy skarbowe żądały od nich zaległego podatku, a pretekstem był brak oświadczenia o zameldowaniu w takim lokalu. Na podstawie skarg od ludzi RPO interweniował u ministra finansów, wskazując że wymóg formalny nie może być przyczyną kłopotów obywatela, który faktycznie był zameldowany. Minister nie podzielił tych argumentów. Wobec tego Rzecznik przyłączał się do spraw sądowych po stronie obywateli, dostarczając profesjonalnej argumentacji. M.in. dzięki temu sądy administracyjne zaczęły orzekać na korzyść podatników

W tym działaniu RPO istotne jest to, że jego argumenty są jawne, a o decyzjach sądów w sprawach, do których przyłączył RPO, można się łatwo dowiedzieć.

KROK 1. Ludzie zgłaszają problem

W celu skorzystania z obowiązującej wówczas tzw. ulgi meldunkowej należało spełnić dwa warunki:

  • podatnik musiał być faktycznie zameldowany w zbywanym lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy,
  • musiał złożyć specjalne oświadczenie potwierdzającego tę okoliczność w terminie rozliczenia podatku za rok, w którym nastąpiła sprzedaż.

W praktyce wiele osób nie wiedziało o konieczności złożenia takiego dokumentu. Po latach, tuż przed upływem terminu przedawnienia podatkowego, fiskus domagał się zapłaty podatku dochodowego wraz z odsetkami. W niektórych sprawach podatnikom stawiano też zarzuty karne skarbowe.

Pokrzywdzeni zaczęli się skarżyć do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Krok 2. RPO alarmuje Ministra Finansów

Zauważył on, że ludzie stracili prawo do ulgi meldunkowej wyłącznie z przyczyn formalnych, choć w rzeczywistości byli zameldowani. Przepisy były bowiem nieprecyzyjne - nie było żadnego wzoru, czy formularza oświadczenia, które byłyby ogólnie dostępne w urzędach skarbowych.

Rzecznik dwukrotnie (w 2017 i 2018 r.) zwracał się w tej sprawie do Ministra Finansów. - Ulgi podatkowe nie mogą stawać się swoistą pułapką dla obywateli, szczególnie, gdy chodzi o wsparcie państwa w realizacji ich potrzeb mieszkaniowych - argumentował. RPO opowiadał się za prokonstytucyjną wykładnią przepisów, tak aby jak najszerszej dopuścić możliwość skorzystania z ulgi.

Minister nie podzielił jednak stanowiska Rzecznika.

KROK 3. RPO przedstawia argumenty sądom

Dlatego korzystając ze swych uprawnień, Rzecznik przyłączał się do spraw ofiar ulgi meldunkowej w sądach administracyjnych w celu doprowadzenia do powstania korzystnej dla obywateli linii orzeczniczej sądów.

Stanowisko prawne Rzecznika prezentowane w tych sprawach wzmacniało pozycję podatnika. Dawało też sądom dodatkowe argumenty, zwłaszcza pod kątem praw wynikających z Konstytucji i wiążących Polskę konwencji międzynarodowych.

Służyło to także poszerzeniu wiedzy prawniczej - z powszechnie dostępnych pism RPO (np. na stronie internetowej Rzecznika) mogli korzystać kolejni pokrzywdzeni  obywatele i ich pełnomocnicy.

Ważne jest, że działania RPO redukują koszty obywatelom. Jego stanowisko z argumentami  (najpierw dla rządu, a potem dla sądów)  wypracowują eksperci Biura RPO z danej dziedziny. Robią to w ramach swojej pracy, a nie honorarium. Jeśli ta wiedza jest publiczna, to się rozprzestrzenia.

Rzecznik przyłączył się do pięciu najbardziej bulwersujących, precedensowych tego typu spraw w całej Polsce. Nie musiał przyłączać się do każdej takiej sprawy, bo sądy powołują się wzajemnie na  swe orzecznictwo - zwłaszcza gdy w danej sprawie wypowiada się Naczelny Sąd Administracyjny, do którego trafiają odwołania od wyroków WSA.

Prawa podatników są uwzględniane

Ostatecznie w postępowaniach dotyczących wymiaru podatku sądy zaczęły uznawać   możliwość złożenia oświadczenia w sposób dorozumiany, np. w ramach zeznania podatkowego, na podstawie aktu notarialnego przekazywanego „skarbówce” za pośrednictwem notariuszy, czy w toku korespondencji podatnika z urzędem. Np. w jednej ze spraw, do której przystąpił Rzecznik, Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że doszło do skutecznego złożenia oświadczenia za pośrednictwem aktów notarialnych (sygn. II FSK 1960/17).

Rzecznik wspierał obywateli także w postępowaniach umorzeniowych, w wyniku czego  sądy przyjmowały, że niedopełnienie przez podatnika wyłącznie wymogów formalnych mieści się w pojęciu interesu publicznego. A to z kolei może być podstawą  umorzenia zarówno podatku,  jak i odsetek  (wyrok  NSA z 2 października 2018 r., sygn. II FSK 2798/16, II FSK 2799/16).

Jak podał portal Money.pl i „Gazeta Wyborcza”, wiceminister finansów Paweł Cybulski wysłał urzędom skarbowym pismo, aby w świetle utrwalonej linii orzeczniczej sądów administracyjnych przeanalizowały wszystkie niezakończone postępowania skarbowe i karno-skarbowe w sprawach ulgi mieszkaniowej z lat 2007-2008. Powołał się m.in. na wyrok NSA, który uznał, że podatnik spełnił ustawowe wymogi ulgi nawet wówczas, gdy nie złożył formalnego oświadczenia o zameldowaniu. Bo oświadczenie takie potwierdza jedynie stan faktyczny.

Najnowsza sprawa z udziałem Rzecznika w WSA

23 listopada 2018 r. odbyła się rozprawa w kolejnej sprawie, do której przyłączył się RPO (wyrok zostanie ogłoszony 7 grudnia).  Urząd skarbowy nakazał obywatelowi  w 2015 r. zapłatę 48 tys. zł podatku i 14 tys. zł odsetek za 2012 r., kiedy sprzedał swą nieruchomość. US w piśmie do organu odwoławczego powoływał się m.in. na plotki i pogłoski oraz cytował słowa typu „niech się cieszy, że żyje”.

Izba Administracji Skarbowej utrzymała nakaz zapłaty podatku, argumentując że brak pieniędzy na jego spłatę nie wystarczy do ulgi, a podatnik miał je „w dacie powstania zaległości”. Uznano, że obecnie osoby z niepełnosprawnościami mają większe szanse na znalezienie pracy. Zarazem umorzono odsetki ze względu na ważny interes podatnika i interes publiczny (m.in. obowiązek opieki państwa nad  osobami z niepełnosprawnością).

Rzecznik wnosił, aby WSA uchylił także decyzję o samym podatku. Obywatel w sposób dorozumiany wyraził bowiem wolę skorzystania z ulgi - kwotę uzyskaną ze sprzedaży ujawnił w zeznaniu PiT za 2012 r. W piśmie do sądu Adam Bodnar podkreślił, że orzecznictwo sądów nie może nie wpływać  na sprawy jeszcze trwające. Nie dostrzegła tego Izba Administracji Skarbowej. W sprawach o ulgę podatkową trzeba bowiem badać sytuację podatnika w chwili rozpatrywania jego wniosku. RPO krytycznie ocenił też spekulacje co do znalezienia pracy (Izba podkreśliła, że skarżący jest „tylko” częściowo niezdolny do pracy).

V.511.484.2016

Rzecznik w obronie najemców. Skarży do sądów administracyjnych zasady wynajmu lokali komunalnych w Skarżysku-Kamiennej i Jaworznie

Data: 2018-11-19
  • Osoba, która dwukrotnie odmawia przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu mieszkalnego, zostaje skreślona z listy oczekujących
  • Takie m.in. zasady wynajmu lokali komunalnych lub socjalnych, przyjęte w Skarżysku-Kamiennej i Jaworznie, RPO zaskarżył do sądów administracyjnych
  • Nie określono kryteriów skreślania z listy osób będących w takiej sytuacji - argumentuje Rzecznik

W obu skargach RPO podkreśla, że zapisy uchwał rad miast są niezgodne z ustawą o ochronie lokatorów oraz wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP zasadą legalizmu, w myśl której organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Powołuje się też na orzecznictwo sądów administracyjnych. M.in. orzekały one, że wykreślanie ze spisu oczekujących za dwukrotną odmowy przyjęcia proponowanych lokali, jest sprzeczne z celem ustawy i obowiązkiem gminy oraz wykracza poza delegację ustawową.

Kwestionowane zasady najmu w Skarżysku-Kamiennej

W 2016 r. Rada Miasta Skarżyska-Kamiennej określiła w uchwale zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu gminy.  W skardze do  Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach Rzecznik zakwestionował kilka  zapisów uchwały.  

Jeden z nich głosi, że do najmu lokalu mieszkalnego uprawnione są osoby będące członkami wspólnoty samorządowej gminy, które nie posiadają tytułu prawnego do lokalu lub budynku mieszkalnego oraz w ostatnich 10 latach nie zbyły swych  prawa do takiego lokalu lub budynku.

RPO podkreśla, że ustawa wskazuje, iż o najem może się ubiegać mieszkaniec danej gminy, który ma niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe oraz ma niskie dochody. Za niedopuszczalny należy uznać zapis uzależniający pomoc mieszkaniową - inną niż lokal socjalny - od braku tytułu prawnego do innego lokalu lub budynku mieszkalnego. A ten zapis uchwały odnosi się do lokali innych niż socjalne, przez co jest niezgodny z powszechnie obowiązującym prawem.

Nieuprawiony jest też warunek niezbycia przez 10 lat prawa do lokalu lub budynku. Zapis ten nie uwzględnia faktu, że mogło to być konsekwencją np. rozwodu i związanego z nim podziału majątku małżonków.  Rozwiązanie to pozbawia określoną grupę mieszkańców możliwości ubiegania się o lokal komunalny, a ponadto różnicuje sytuacje prawną mieszkańców gminy, co jest  sprzeczne z zasadą równości (art. 32 Konstytucji RP) – uznał RPO.

Zastrzeżenia budzi także zapis, że dwie odmowy przyjęcia wskazanego lokalu mieszkalnego lub socjalnego powodują skreślenie z wykazu i niemożność ubiegania się o najem. Nie określono, czy chodzi tu o odmowę uzasadnioną, czy też bezzasadną. Ponadto przepis nie zawiera żadnych kryteriów, na których podstawie można byłoby stwierdzić, że określona sytuacja życiowa, uzasadniałaby pozostawienie na liście oczekujących - mimo dwukrotnej odmowy.

RPO podkreśla, że skutek taki nastąpi także wtedy, gdy zaproponowane lokale nie będą spełniały warunków ustawowych. Osoba oczekująca  z obawy przed skreśleniem z wykazu będzie przymuszona do zaakceptowania niezgodnych z prawem warunków mieszkaniowych (np. zły stan techniczny), albo nieodpowiednich w jej szczególnej sytuacji życiowej (np. niepełnosprawności).

Rzecznik podważa też inny zapis uchwały – że nie zasiedlenie lokalu w  30 dni od podpisania umowy najmu, będzie podstawą do jego wypowiedzenia. Zaden przepis nie daje gminie takiego uprawnienia.

Zasady najmu w Jaworznie

W 2011 r. Rada Miasta Jaworzno uchwaliła zasady wynajmu gminnych lokali. Przyjęto, że odmowa oferowanego lokalu mieszkalnego skutkuje przesunięciem na koniec listy oczekujących, a kolejna odmowa - skreśleniem z niej. W 2018 r. uchwałę zmieniono, dopisując słowo „nieuzasadniona” po słowie „kolejna”.

W ocenie RPO zarówno nowe, jak i stare brzmienie tego zapisu jest sprzeczne z ustawą o ochronie praw lokatorów.  W wyniku odmowy dana osoba traci uprawnienie do lokalu komunalnego, mimo iż nie zachodzą żadne ustawowe podstawy do tego. Według RPO uzasadnieniem skreślenia z listy mogłaby być np. ponowna weryfikacja umieszczonych na niej osób pod kątem spełnienia przesłanek ustawowych co do uzyskania pomocy, jak dochód czy fakt zamieszkiwania na terenie gminy - nie zaś odmowa przyjęcia lokalu.

Ponadto przepis nie zawiera kryteriów, na których podstawie można byłoby ocenić, kiedy dochodzi do odmowy nieuzasadnionej - napisał RPO w skardze do WSA w Gliwicach.

IV.7214.145.2017, IV.7214.88.2017

Sprawa opłat za ogrzewanie mieszkań. Kolejne wystąpienie RPO do Ministra Energii

Data: 2018-11-15
  • Ludzie skarżą się na nieprawidłowości w rozliczeniach za ogrzewanie mieszkań w budynkach
  • Są zmuszani do ponoszenia kosztów za ciepło, którego nie dało się dostarczyć lub latem
  • Nie ma bowiem regulacji prawnych określających sposób funkcjonowania i użytkowania podzielników kosztów ciepła w lokalach mieszkalnych i użytkowych
  • Od lat RPO wskazuje władzom na potrzebę uregulowania zasad rozliczania tych kosztów z indywidualnymi odbiorcami 

Kwestia podzielników kosztów ciepła dla rozliczania kosztów ogrzewania lokali mieszkalnych i użytkowych w budynkach wielolokalowych wciąż jest tematem skarg do Rzecznika Praw Obywatelskich. W licznych wystąpieniach generalnych Rzecznik wskazywał na potrzebę uregulowania zasad rozliczania z indywidualnymi użytkownikami. Jednak mimo kolejnych nowelizacji Prawa energetycznego, takich uregulowań wciąż nie ma.

Problem ten Rzecznik poruszył ponownie w wystąpieniu do ministra energii 2 listopada 2017 r. Wskazywał, że zastosowanie podzielników kosztów ciepła w założeniu miało dostosować rachunki do indywidualnego zużycia i promować energooszczędność. Wprawdzie podzielniki, montowane na grzejnikach centralnego ogrzewania w lokalach, nie są urządzeniami pomiarowymi, jednak umożliwiają ustalenie udziału zużycia ciepła przez lokal w budynku, a tym samym służą do podziału kosztów energii cieplnej pomiędzy poszczególnych użytkowników.

Ze względu na fakt, iż w starszym budownictwie korzystanie z ciepła związane jest ze wspólną w budynku instalacją przesyłową (tzw. „piony”), a w konsekwencji nie ma technicznej możliwość pomiaru ciepła dostarczanego do każdego z lokali z osobna przy wykorzystaniu ciepłomierzy, stosowany w Europie Zachodniej system rozliczeń indywidualnego zużycia ciepła oparty na wskazaniach podzielników kosztów ciepła został zaadaptowany przez właścicieli i zarządców. Jest on powszechnie stosowany, zwłaszcza w zasobach spółdzielczych.

Skarżący zwracają jednak uwagę na krzywdzące nieprawidłowości w rozliczeniach za ciepło, których efektem są wysokie dopłaty, wynoszące nawet kilka tysięcy zł w okresie rozliczeniowym. Wskazują, że są zmuszani do ponoszenia kosztów ciepła, którego  nie ma możliwości dostarczenia do zajmowanego lokalu lub za rejestrowanie zużycia ciepła także w okresie letnim. Często wysokość dopłat kilkakrotnie przewyższa koszty ogrzania lokalu przy wykorzystaniu prądu lub węgla. W efekcie część użytkowników lokali, nie mogąc  podołać nadmiernym kosztom, „zakręca” grzejniki, co przyczynia się do zawilgocenia i zagrzybienia lokali.

Systemy rozliczeń oparte na wskazaniach podzielników kosztów ciepła, nie dają użytkownikom mieszkań poczucia rzetelnego rejestrowania zużycia. Zdaniem skarżących nieprawidłowości często są wynikiem wadliwych regulaminów rozliczeń kosztów, w tym ustalanych przez właściciela lub zarządcę współczynników wyrównawczych zużycia ciepła na ogrzewanie, wynikających z położenia lokalu w budynku. Skarżący podnoszą też, że ten system rozliczania jest stosowany bez uprzedniej termomodernizacji budynków.

W odpowiedzi na to wystąpienie minister 30 listopada 2017 r. poinformował o powołaniu w Ministerstwie Energii Grupy Roboczej ds. określenia wytycznych dla indywidualnego rozliczania kosztów zakupu ciepła w budynkach wielolokalowych. Jej zadaniem jest m.in. przygotowanie wymagań dla instalacji rozprowadzających ciepło w budynkach wielolokalowych, a także szczegółowych wymagań dla właścicieli lub zarządców budynku w zakresie zasad podziału kosztów zużycia energii cieplnej, zapewniających przejrzystość i dokładność rozliczania indywidualnego za pomocą wykorzystywanych podzielników kosztów.

W zwiazku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Krzysztofa Tchórzewskiego o informacje, na jakim etapie znajdują się prace Grupy Roboczej.  Chodzi zwłaszcza o to, czy określono wytyczne dla indywidualnego rozliczania kosztów zakupu ciepła w budynkach wielolokalowych.

IV.7215.186.2016

Problem wody z kranu istnieje, zmienimy prawo – odpowiedź Ministerstwa Żeglugi

Data: 2018-10-30
  • Ministerstwo Żeglugi pracuje nad zmianami w przepisach dotyczących wody z kranu
  • Choć wodociągi dostarczają nam coraz lepszą wodę, to psuć ją może stan instalacji w blokach
  • Tymczasem prawo nie przewiduje, kto ma tam kontrolować jej jakość - wskazywał Rzecznik Praw Obywatelskich

Rzecznik napisał do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, że prawo jest niejasne i nie wiadomo, kto odpowiada za jakość wody w instalacji wewnętrznej w budynkach. Bo wodociągi odpowiadają tylko za dostarczenie jej do budynku. Tymczasem woda może być zanieczyszczona także w samym budynku, np. w wyniku remontów.

RPO dostał odpowiedź.

Od 9 stycznia 2018 r. sprawą zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków zajmuje się Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Identyfikuje też pojawiające się problemy w prawidłowym funkcjonowaniu systemu.

Przedstawiciele Ministerstwa biorą udział w pracach Grupy Roboczej do Spraw Środowiska, która w ramach Rady Unii Europejskiej prowadzi prace nad projektem nowej dyrektywy w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.

Minister Marek Gróbarczyk 5 września 2018 r. powołał „Zespół doradczy do spraw zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków”, który zajmuje się kompleksową analizą zagadnień związanych z tym obszarem. Wraz z powołaniem Zespołu rozpoczęto prace analityczne nad zmianą ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. W ramach tych prac przeprowadzony zostanie kompleksowy przegląd zagadnień zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków.

- Mając na względzie kierunek zmian proponowanych w obecnie nowelizowanej dyrektywie dotyczącej jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, kwestia podmiotów zobowiązanych do przeprowadzania kontroli jakości wody w instalacjach wewnętrznych z pewnością będzie zagadnieniem, które powinno znaleźć swoje uregulowanie w nowelizowanej ustawie - głosi odpowiedź resortu.

Według niego należy się spodziewać, że w najbliższym czasie zakończony zostanie proces zmiany dyrektywy w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, co niewątpliwie będzie się wiązać z koniecznością wdrożenia jej do polskiego systemu prawnego.

IV.7215.91.2018

Zasady wynajmu lokali komunalnych w Pułtusku. NSA zgadza się z RPO, że trzeba je ocenić - mimo ich zmiany

Data: 2018-10-29
  • Nie wystarczy zmienić złe prawo. Jeśli wywołało skutki wobec obywateli, należy je unieważnić
  • To stanowisko RPO w sprawie zasad wynajmowania mieszkań komunalnych i socjalnych w Pułtusku
  • Rzecznik zaskarżył te zasady do sądu administracyjnego. W toku postępowania władze miasta zmieniły je, wobec czego WSA umorzył postępowanie 
  • RPO wystąpił do NSA o uchylenie tej decyzji, bo jeśli sąd oceni zasady, to będzie można naprawić błędy wobec ludzi, wobec których to prawo lokalne zostało zastosowane

Ustalając w 2005 r. zasady wynajmu lokali z zasobu gminy, Rada Miejska w Pułtusku wprowadziła do nich warunki, których nie ma w ustawie. Zapisano m.in., że osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu, zostaje skreślona z listy oczekujących.  A o jakikolwiek lokal z zasobu gminnego nie może się starać ktoś, kto ma już tytuł prawny do innego lokalu. Tymczasem ustawa o ochronie praw lokatorów wprowadza taki warunek wyłącznie wobec osób ubiegających się o lokale socjalne. 

W 2017 r. na zasady te poskarżył się do Rzecznika jeden z mieszkańców Pułtuska. W tym też roku RPO zaskarżył kwestionowane zapisy uchwały rady miasta do WSA, wnosząc o  ich unieważnienie. Po interwencji RPO Rada Miejska w Pułtusku zmieniła - w lutym 2018 r. – zasady przydzielania lokali. Dlatego w lipcu 2018 r. WSA w Warszawie umorzył postępowanie ze skargi Rzecznika. Uznał, że postępowanie stało się bezprzedmiotowe.

Rzecznik zaskarżył to postanowienie do NSA. Zaskarżone zasady przydziału lokali obowiązywały przez 13 lat i nie można wykluczyć, że konkretni ludzie zostali przez nie poszkodowani.

NSA zgodził się z tą argumentacją i 5 października 2018 r. uwzględnił zażalenie RPO. WSA będzie musiał merytorycznie ocenić, czy rację ma RPO, że zasady przyznawania lokali w Pułtusku w latach 2005-2018 nie były zgodne z prawem.

IV.7214.72.2017

Przepisy pozwalające na eksmisję dzieci lub chorych członków rodziny dłużnika, który traci prawo własności do mieszkania. MIiR zgadza się, że trzeba je poprawić

Data: 2018-10-26
  • Minister Inwestycji i Rozwoju zgadza się z RPO, że dzieci, osoby z niepełnosprawnościami czy chore nie mogą lądować "na bruku", jeśli mieszkały z członkiem rodziny, który za długi stracił prawo własności mieszkania
  • Według resortu takie osoby powinny mieć prawo do wytoczenia powództwa o ustalenie prawa do lokalu socjalnego, z możliwością zawieszenia postępowania egzekucyjnego
  • Kwestia ta zostanie uwzględniona "w przypadku podjęcia prac" nad zmianami w ustawie o ochronie lokatorów - zastrzega zarazem MIiR

Dziś rodzina właściciela mieszkania nie korzysta z takiej ochrony przed bezdomnością, jaka przysługuje lokatorom w szczególnie trudnej sytuacji życiowej.  Rzecznik od lat zwraca uwagę na ten problem. Wadliwa regulacja prawna uniemożliwia całej grupie lokatorów realną ochronę przed bezdomnością.

Kto i kiedy może trafić "na bruk"

Kiedy sąd wydaje wyrok eksmisyjny, określa w nim, czy eksmitowanemu lokatorowi przysługuje prawo do lokalu socjalnego. Jeśli tak, to gmina ma zapewnić taki lokal, a sąd wstrzymuje eksmisję do czasu, aż nowe mieszkanie się znajdzie. Uprawnienia do tego lokalu mają: kobiety w ciąży, dzieci, osoby z niepełnosprawnością oraz mieszkający z nimi ich opiekunowie, obłożnie chorzy, emeryci i renciści otrzymujący pomoc społeczną, bezrobotni.

Żeby jednak korzystać z takiej ochrony, trzeba być lokatorem – czyli wynajmować mieszkanie. Jeśli ktoś był właścicielem i stracił prawo własności (np. w wyniku niespłaconego kredytu), to przepisy z ustawy o ochronie lokatorów go nie obejmują. W tym przypadku eksmisja przebiega na podstawie Kodeksu postępowania cywilnego.  W tej procedurze nie ma miejsca dla sądu, który oceniłby, czy lokatorom (osobom mieszkającym z dłużnikiem) przysługuje prawo do lokalu socjalnego - nawet jeśli są to dzieci, osoby obłożnie chore czy z niepełnosprawnościami.

Dzieje się tak, mimo że zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego osoby, które mieszkają z dłużnikiem, można uznać za lokatorów – ich prawo do mieszkania nie wynika z prawa własności, ale z relacji z byłym właścicielem.

Rzecznik sygnalizował ten problem już w 2013 r. Wtedy Minister Sprawiedliwości nie widział potrzeby zmiany przepisów.

Skargi do RPO wpływają nadal. Rzecznik ponownie zajął się sprawą w lutym 2018 r. Minister Sprawiedliwości przyznał wtedy, że trzeba poprawić przepisy. Zdaniem resortu zmiana musi być kompleksowa i znaleźć się ustawie o ochronie lokatorów. To jednak nie jest w gestii resortu sprawiedliwości, tylko infrastruktury i budownictwa. Z pisma z resortu sprawiedliwości wynikało, że Minister Infrastruktury i Budownictwa co do zasady zaakceptował propozycje i zapowiedział analizy. 7 września 2018 r. RPO przedstawił sprawę Ministrowi Inwestycji i Rozwoju.

Odpowiedź ministerstwa

Ministerstwo, dostrzegając ten problem przychyla się do opinii o konieczności wprowadzenia do ustawy o ochronie lokatorów przepisu regulującego tę kwestie - odpowiedział RPO wiceminister Artur Soboń w piśmie z 9 października. 

Przyznał, że obecna ustawa nie przewiduje ochrony eksmitowanych lokatorów w sytuacji, gdy tytuł wykonawczy, będący podstawą egzekucji, jest oparty na innym tytule egzekucyjnym niż orzeczenie sądu wydane w postępowaniu rozpoznawczym. Art. 14 ustawy nie daje dłużnikowi posiadającemu status lokatora, zobowiązanemu do wydania lokalu nabywcy licytacyjnemu, możliwości skutecznego dochodzenia przysługującego mu prawa do lokalu socjalnego. Ustawa ma zastosowanie do wszystkich osób zamieszkujących wspólnie z dłużnikiem, np. jego dzieci lub małżonka.

- Osoby te winny mieć zagwarantowane prawo do wytoczenia powództwa o ustalenie prawa do lokalu socjalnego i jego zabezpieczenie poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego. Kwestia ta zostanie uwzględniona w przypadku podjęcia prac nad zmianami w ustawie o ochronie lokatorów - napisał wiceminister Artur Soboń .

IV.7214.130.2017

RPO upomina się o ofiary ulgi meldunkowej. Piotr Mierzejewski z BRPO w Rzeczpospolitej

Data: 2018-10-21

Rzecznik praw obywatelskich podejmował działania procesowe w celu doprowadzenia do ukształtowania się linii orzeczniczej korzystnej dla podatników będących ofiarami tzw. ulgi meldunkowej.

Naczelny Sąd Administracyjny wydaje ostatnio wyroki po myśli obywateli – zarówno w sprawach tzw. wymiarowych, jak i umorzeniowych. Rzecznik nie wyklucza kolejnych interwencji.

Pułapka fiskusa na obywateli

Ofiary ulgi meldunkowej to osoby, które w latach 2007–2008 nabyły mieszkanie, a następnie sprzedały je przed upływem pięciu lat od nabycia. Obowiązywała wówczas tzw. ulga meldunkowa. W celu skorzystania z niej należało spełnić dwa warunki. Po pierwsze, podatnik musiał być faktycznie zameldowany w zbywanym lokalu przez co najmniej 12 miesięcy. Po drugie, wymagane było złożenie specjalnego oświadczenia potwierdzającego tę okoliczność w terminie rozliczenia podatku za rok, w którym nastąpiła sprzedaż.

RPO w sprawie członków Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Korzystny dla jej członków wyrok sądu

Data: 2018-10-18
  • W kolejnej sprawie przed sądem dotyczącej sytuacji w warszawskiej ŚSM sąd przychylił się do stanowiska Rzecznika
  • RPO angażuje się w tę sprawę, gdyż niewłaściwe zarządzanie spółdzielnią sprawiło, że teraz jej członkowie mają ponosić tego konsekwencje

Organy Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej zdaniem prokuratury tak źle zarządzały jej majątkiem, że wyrządziły jej szkody sięgające blisko 42 milionów złotych. Miało to miejsce w latach 2012-2014. Teraz lokatorzy muszą za to płacić nawet kilkaset złotych miesięcznie oprócz czynszu.

Przed sądem toczą się nie tylko sprawy dotyczące odpowiedzialności byłych członków organów spółdzielni, ale także sprawy sądowe, które mają rozstrzygnąć, czy zobowiązania, jakie organy te podjęły w imieniu spółdzielni, są ważne.

Ponieważ zagrożone zostały prawa majątkowe członków Spółdzielni, RRO wytoczył powództwo o stwierdzenie nieważności kilku skrajnie niekorzystnych uchwał Rady Nadzorczej Śródmiejskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Na mocy tych uchwał zarząd Spółdzielni mógł swobodnie – bez żadnej kontroli - dysponować jej majątkiem, w tym ustanawiać hipoteki lub w innej formie obciążać dowolne nieruchomości.

Sąd uwzględnił powództwo RPO i stwierdził nieważność kwestionowanych uchwał Rady Nadzorczej Spółdzielni,  z wyjątkiem jednej uchwały. Żądanie ustalenia jej ważności zgłosił wierzyciel Spółdzielni, mający interes w tym, aby pozostała w obrocie prawnym uchwała, mocą której ustanowiono na jego rzecz  szereg hipotek zabezpieczających wierzytelności przysługujące mu wobec Spółdzielni. W tym zakresie postępowanie wszczęte z inicjatywy RPO zostało zawieszone a żądanie wierzyciela zostało wyłączone do odrębnego rozpoznania.  

Mając na uwadze konieczność ochrony wolności i praw członków Spółdzielni RPO zgłosił swój udział również w tym postępowaniu sądowym. Stworzyło to możliwość przedstawienia krytycznego stanowiska RPO wobec tej uchwały i wskazania na jej niezgodność z przepisami prawa spółdzielczego.

Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił powództwo wierzyciela przychylając się do stanowiska zarządcy tymczasowego Śródmiejskiej SM (obecnie Syndyka) i RPO.  Sprawa na skutek apelacji wierzyciela trafiła do Sądu II instancji.

18 października odbyła się rozprawa  apelacyjna z udziałem przedstawiciela RPO.  RPO i syndyk wnosili o oddalenie apelacji. Sąd Apelacyjny w Warszawie oddalił apelację powoda (wierzyciela Spółdzielni). Sąd w pełni zgodził się z rozważaniami prawnymi Sądu I instancji, który oddalił żądanie ustalenia ważności uchwały. Sąd II instancji przychylił się tym samym do stanowiska prezentowanego przez RPO i syndyka, którzy podnosili, że uchwała zezwalająca zarządowi na niczym nieograniczone obciążanie nieruchomości, do których przysługuje Spółdzielni tytuł prawny, jak też tych, do których uzyska ona taki tytuł w przyszłości, narusza  prawo, godzi w istotę funkcji kontrolno-nadzorczych rady  nadzorczej  i ma charakter blankietowy. Uchwała w istocie przekazuje kompetencje  rady nadzorczej na inny organ, na co ustawodawca nie zezwolił.

V.7212.10.2015/IV.612.1.2016

RPO interweniuje w sprawie jakości wody w kranie

Data: 2018-10-18
  • Choć wodociągi dostarczają nam coraz lepszą wodę, to psuć ją może stan instalacji w blokach
  • Tymczasem prawo nie przewiduje, kto ma tam kontrolować jej jakość - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • W efekcie nikt na tym etapie nie zapewnia ochrony wody do spożycia
  • O zapisanie w ustawie, kto odpowiada za taką kontrolę, RPO wystąpił do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

Rzecznik zwraca uwagę, że polskie prawo nie określa, kto jest zobowiązany do kontroli jakości wody w instalacji wewnętrznej budynków wielomieszkaniowych.  Jakość wody do spożycia nie jest chroniona.

Zgodnie z ustawą z 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne zapewnia ciągłe i niezawodne dostawy wody należytej jakości, w wymaganej ilości i pod odpowiednim ciśnieniem. Z kolei odbiorca wody (w przypadku  budynku wielolokalowego jest to właściciel lub zarządca) odpowiada za niezawodność instalacji i przyłączy do wodociągu. Nie ma zatem obowiązku kontroli jakości wody - bo to zadanie przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego, które jednak zajmuje się wyłącznie stanem samej sieci wodociągowej.

Tymczasem w rurach w budynku - na odcinku od wodomierza głównego do kranów - woda może zostać zanieczyszczona w sposób niebezpieczny dla ludzi, np w czasie awarii i ich usuwania. Zagrożenia te wyszczególniono w publikacji Światowej Organizacji Zdrowia  „Bezpieczeństwo wodne w budynkach”.

Ustawa o zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków upoważniła Ministra Zdrowia do określenia w rozporządzeniu m.in.: 

  • wymagań dotyczących jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, w tym  bakteriologicznych, fizykochemicznych i organoleptycznych
  • sposobu oceny przydatności wody przeznaczonej do spożycia
  • częstotliwości i miejsca pobierania do badania próbek wody oraz zakres jej badania
  • monitoringu jakości wody do spożycia pod kątem bezpieczeństwa i zdrowie ludzi.      

Minister wydał takie rozporządzenie 7 grudnia  2017 r. W § 4 ust. 4  określono miejsca pobierania próbek wody pozwalających na ocenę wewnętrznej instalacji wodociągowej oraz jakości wody w budynku mieszkalnym. Minister nie wskazał  jednak podmiotu odpowiedzialnego za wykonanie poboru próbek.

Według RPO paragraf 4 ust. 4 rozporządzenia wykracza poza materię ustawową, gdyż żaden przepis ustawy o zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków nie przewiduje obowiązku kontroli jakości wody w instalacji wewnętrznej. Jest on przepisem martwym, który nie spełnia swojego celu.

Na potrzebę określenia podmiotu, który by za to odpowiadał, zwróciła uwagę Najwyższa Izba Kontroli w raporcie „Utrzymanie i eksploatacja sieci wodociągowych w miastach”, skierowanym do Ministra Zdrowia 30 maja 2018 r.  W odpowiedzi Minister poinformował, że zgodnie z zapisem ustawy określił jedynie miejsca pobierania próbek wody. Wskazał zarazem na obowiązki właścicieli i zarządców obiektów budowalnych, wynikające z art. 61 pkt 7 i art. 62 Prawa budowlanego. W konkluzji NIK uznał, że podmiot odpowiedzialny za wykonywanie badań w miejscach wskazanych w rozporządzeniu może być doprecyzowany jedynie w ustawie.

RPO zgadza się ze stanowiskiem NIK, że w żadnym z aktów prawnych dotyczących jakości wody nie wskazano podmiotu zobowiązanego do pobierania próbek i wykonywania badań wody z instalacji wewnętrznej w budynkach mieszkalnych. Przy niewłaściwej eksploatacji instalacji, powodującej pogorszenie jakości wody, stwarza to zagrożenie dla zdrowia mieszkańców - uznał Rzecznik.

Od lutego 2018 r. trwają prace nad rewizją dyrektywy Rady 98/83/WE z  3 listopada 1998 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Propozycje zmian dotyczą nowego podejścia do bezpieczeństwa wody opartego głównie na analizie ryzyka związanego także z wewnętrznymi instalacjami wodociągowymi. Zmiany mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa wody od źródła do kranu.

Ponieważ dostęp do bezpiecznej wody pitnej wiąże się z prawem do życia i godności ludzkiej, co znajduje potwierdzenie w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej,  RPO dostrzega konieczność uzupełnienia ustawy o to zagadnienie.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka o zainicjowanie odpowiednich działań legislacyjnych. Zasady i warunki zbiorowego zaopatrzenia w wodę do spożycia przez ludzi wchodzą w skład działu gospodarka wodna, którym zawiaduje MGMiŻS.

IV.7215.91.2018

Po wystąpieniach RPO Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju planuje zmiany w ustawie o spółdzielniach

Data: 2018-10-05
  • Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju pracuje nad nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych - poinformował RPO wiceminister Artur Soboń
  • Chodziłoby o naprawienie błędów poprzedniej nowelizacji z lipca 2017 r., na które w wystąpieniach do MIiR wskazywał Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Jedną z konsekwencji nowelizacji jest likwidacja tzw. „spółdzielni popegeerowskich", zarządzającymi infrastrukturą, która obsługuje mieszkania w zlikwidowanych PGR-ach
  • Ponadto nowelizacja pomijała osoby mające roszczenie o ustanowienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Są one już wykreślane przez spółdzielnie mieszkaniowe z  rejestru członków

Do Biura RPO wpływały skargi obywateli, w tym spółdzielców, w związku ze znowelizowanymi 20 lipca 2017 r. przepisami ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, Prawa spółdzielczego oraz Kodeksu postępowania cywilnego.

Nowelizacja ta przewiduje, że wraz z jej wejściem w życie (co nastąpiło we wrześniu 2017 r.) członkostwo w spółdzielni tracą wszyscy, którym nie przysługuje spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, spółdzielcze własnościowe prawo, prawo odrębnej własności czy roszczenie o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu lub roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

Przepis ten niekorzystnie rzutuje m.in. na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich". Nie mają one w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po PGR-ach (państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych). Chodzi np. o kotłownie, stacje transformatorowe i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty były przekazywane nieodpłatnie gminie albo spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali. Nowelizacja sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację.

Krajowa Rada Spółdzielcza informowała RPO, że spowoduje to problemy z bieżącym administrowaniem nieruchomościami, a z uwagi na położenie budynków zazwyczaj z dala od większych miast - także ze znalezieniem profesjonalnego zarządcy nieruchomości. Nie wiadomo też, co po likwidacji spółdzielni stanie z tą infrastrukturą; jej przekazanie prywatnym podmiotom może oznaczać wzrost opłat za mieszkania.

Rada zwracała ponadto uwagę, iż podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także one, wskutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków, będą musiały zostać zlikwidowane.

W sierpniu 2018 r. RPO wystąpił w tej sprawie do ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego. Zwracając uwagę na prawdopodobnie nieprzewidziane przez prawodawcę skutki nowelizacji, wskazał na pilną potrzebę rozważenia zmian legislacyjnych.

Na pismo to  odpowiedział 21 września 2018 r. wiceminister MIiR Artur Soboń.

- W odpowiedzi na pismo w sprawie zmiany ustawy z dnia 15 grudnia 2000 r. o spółdzielniach mieszkaniowych (dalej u.s.m.), w celu wyeliminowania skutków powstałych na tle przepisu art. 4 ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz ustawy - Prawo spółdzielcze, a dotyczących ustania z mocy tego przepisu członkostwa w spółdzielniach mieszkaniowych osób, które z uwagi na nieuregulowany stan prawny nieruchomości spółdzielczych posiadają jedynie ekspektatywę spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, jak i niekorzystnych konsekwencji m.in. na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich" oraz spółdzielni domów jednorodzinnych, informuję, że obecnie w Ministerstwie prowadzone są analizy nad zakresem zmian w u.s.m. - głosi pismo.

- Propozycje przedstawione w piśmie Pana Rzecznika będą również przedmiotem dyskusji nad kierunkiem tych zmian - dodał wiceminister Soboń.

W kwietniu 2018 r. RPO wystąpił do MIiR  w sprawie innego błędu nowelizacji z lipca 2017 r.  Pominęła ona bowiem osoby mające roszczenie o ustanowienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Chodzi o członków spółdzielni, którzy w przeszłości uzyskali przydział spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje prawo własności albo prawo użytkowania wieczystego. Jak głosi uchwała Sądu Najwyższego z 24 maja 2013 r.,  takie osoby mają tylko roszczenie (tzw. ekspektatywę) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Oznacza to m.in. niemożność zakładania dla takich spraw ksiąg wieczystych. Takich osób może być ok. pół miliona (w samej Warszawie ok. 300 tysięcy).  Spółdzielnie wykreślają już te osoby z rejestru członków.

W odpowiedzi w maju 2018 r.  MIiR pisało, że problem ten "jest obecnie przedmiotem analizy". Wskazano zarazem, że rządowy projekt przewidywał, zgodnie z zasadą ochrony praw nabytych, zachowanie członkostwa spółdzielni przez osoby, które je nabyły przed wejściem w życie nowelizacji. Ostateczny jej kształt jest zatem wyrazem woli parlamentarzystów - dodano. 

IV.7211.8.2018, IV.7211.54.2018

Trzeba poprawić przepisy pozwalające na eksmisję do noclegowni dzieci lub chorych członków rodziny dłużnika, który traci prawo własności do mieszkania

Data: 2018-09-21
  • Dzieci, osoby z niepełnosprawnościami czy obłożnie chore mogą wylądować na bruku, o ile mieszkały razem z członkiem rodziny, który stracił prawo własności do mieszkania za długi
  • Rodzina właściciela mieszkania nie korzysta bowiem z takiej ochrony przed bezdomnością, jaka przysługuje lokatorom w szczególnie trudnej sytuacji życiowej
  • Rzecznik zwraca uwagę na problem od lat. W tej chwili rząd gotów jest już się nim zająć, jednak sprawa trafiła z resortu sprawiedliwości do inwestycji i rozwoju 
  • RPO przekazuje więc całą dokumentację problemu do tego ministerstwa, z nadzieją na jego rozwiązanie

Kiedy sąd wydaje wyrok eksmisyjny, określa w nim, czy eksmitowanemu lokatorowi przysługuje prawo do lokalu socjalnego. Jeśli tak, to gmina ma zapewnić taki lokal, a sąd wstrzymuje eksmisję do czasu, aż nowe mieszkanie się znajdzie. Uprawnienia do lokalu socjalnego mają bezwzględnie: kobiety w ciąży, dzieci, osoby z niepełnosprawnością oraz mieszkający z nimi ich opiekunowie, obłożnie chorzy, emeryci i renciści spełniających kryteria do otrzymania świadczenia z pomocy społecznej, bezrobotni.

Żeby jednak korzystać z takiej ochrony, trzeba być lokatorem – czyli wynajmować mieszkanie. Jeśli ktoś był właścicielem i stracił prawo własności (np. w wyniku niespłaconego kredytu), to przepisy z ustawy o ochronie lokatorów go nie obejmują. W tym przypadku eksmisja przebiega na podstawie Kodeksu postępowania cywilnego. Nie ma w tej procedurze miejsca dla sądu, który oceniłby, czy lokatorom (osobom mieszkającym z dłużnikiem) przysługuje prawo do lokalu socjalnego – nawet jeśli są to dzieci, osoby obłożnie chore czy z niepełnosprawnościami.

Dzieje się tak, mimo że zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego osoby, które mieszkają z dłużnikiem, można uznać za lokatorów – ich prawo do mieszkania nie wynika z prawa własności, ale z relacji z byłym właścicielem.

Rzecznik sygnalizował ten problem już w 2013 r. Wtedy Minister Sprawiedliwości nie widział potrzeby zmiany przepisów. Skargi do RPO wpływają nadal. Wadliwie ukształtowana regulacja prawna uniemożliwia zdaniem RPO całej grupie lokatorów uzyskanie realnej ochrony przed bezdomnością.

Rzecznik ponownie zajął się sprawą w lutym 2018 r. Minister Sprawiedliwości przyznał wtedy, że trzeba poprawić przepisy. Zdaniem resortu zmiana musi być kompleksowa i znaleźć się ustawie o ochronie lokatorów. To jednak nie jest w gestii resortu sprawiedliwości, tylko infrastruktury i budownictwa. Z pisma z resortu sprawiedliwości wynikało, że Minister Infrastruktury i Budownictwa co do zasady zaakceptował propozycje i zapowiedział analizy. Po upływie pół roku Rzecznik Praw Obywatelskich uznał za konieczne przedstawienie Ministrowi Inwestycji i Rozwoju tego ważnego z punktu widzenia ochrony praw i wolności obywatelskich problemu.

IV.7214.130.2017

Sprawa odmowy najmu lokalu komunalnego bez wnikliwego zbadania stanu faktycznego

Data: 2018-09-14

Sprawa pani Elżbiety

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił  do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w sprawie pani Elżbiety.

Stan faktyczny

W  marcu 2018 r. Zarząd Dzielnicy Praga Południe odmówił zgody na najem lokalu komunalnego pani Elżbiecie (której wypowiedziano umowę najmu w budynku prywatnym).  Uzasadniono to m.in. tym, że jest ona właścicielką połowy domu w O. (gdzie mieszka jej były mąż, który się nad nią znęcał) - i dwóch działek rolnych. Władze dzielnicy uznały, że może ona albo zamieszkać z byłym mężem, albo sprzedać ziemię i kupić sobie mieszkanie.

Decyzję wydano na podstawie par. 6 ust. 1 pkt 1 uchwały Rady m. st. Warszawy z 9 lipca 2009 r. w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta. Zgodnie z nim, odmawia się najmu lokalu, jeżeli wnioskodawca czy jego małżonek jest właścicielem lokalu, budynku mieszkalnego lub jego części i może go używać lub gdy ma tytuł prawny do nieruchomości, której zbycie lub z której pożytki dają możliwość zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych.

Stan sprawy

W skardze do WSA pani Elżbieta kwestionuje, aby odmowa najmu miała zawsze wynikać z faktu bycia właścicielem domu lub nieruchomości - skoro realnie nie można w niej zamieszkać lub jej sprzedać (działki rolne próbuje ona od 10 lat bezskutecznie sprzedać). Zarząd dzielnicy w ogóle nie wziął pod uwagę tych okoliczności. Założenie zaś, że powinna ona zamieszkać z byłym mężem - który stosował wobec niej  przemoc, za co wyrokiem sądu został eksmitowany z jej dotychczasowego lokalu - jest rażąco sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.  Skarga wnosi o stwierdzenie nieważności decyzji władz dzielnicy.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której władze tworzą regulacje prawa miejscowego, mające zaspokajać uzasadnione potrzeby mieszkaniowe  obywateli, a z drugiej zaś - w indywidualnych sprawach podejmują rozstrzygnięcia bez przeprowadzenia dogłębnej analizy, co de facto może prowadzić do bezdomności. Takie działania i rozstrzygnięcia trzeba uznać za arbitralne i nie gwarantujące ochrony praw obywatelskich.

Do przystąpienia do sprawy RPO skłonił m.in. wzrost skarg, z których wynika, że zarządy dzielnic nie prowadzą wnikliwego postępowania wyjaśniającego w takich sprawach. Ponadto odstępują od zbierania dowodów na okoliczności, które - ich zdaniem - nie kwalifikują wnioskodawców do pomocy mieszkaniowej, a odmowy opierają często na dowolnych wnioskach i ocenach. Tymczasem sądy administracyjne słusznie podkreślają, że te sprawy nie mogą być załatwiane pobieżnie, ale wymagają szczególnej staranności i obiektywizmu oraz działań w zgodzie z obowiązującymi przepisami. Obywatel ma prawo oczekiwać dokładnego i rzetelnego zbadania sprawy i zgromadzenia materiału potrzebnego do dokonania ustaleń niezbędnych do jej wyjaśnienia.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek adwokatki skarżącej

Argumenty RPO

Sprawę pani Elżbiety zbadano bardzo pobieżnie. Nie przeprowadzono wnikliwego i rzetelnego postępowania wyjaśniającego co do wszystkich przesłanek z par. 6 ust. 1 pkt 1 uchwały Rady. W konsekwencji nie wykazano okoliczności faktycznych uzasadniających odmowę najmu.

Arbitralnie i bez jakiegokolwiek uzasadnienia odmówiono skarącej pomocy mieszkaniowej - bez zbadania, czy może ona zaspokoić swe potrzeby mieszkaniowe z wykorzystaniem nieruchomości, do których ma tytuł prawnyNie sprawdzono bowiem ani możliwości zamieszkania pani Elżbiety z byłym mężem, ani realnej możliwości sprzedaży działek rolnych. Według Rzecznika sama możliwość sprzedaży w zasadzie każdej nieruchomości nie może być podstawą uznania, że w tym konkretnym przypadku nieruchomości będące własnością i współwłasnością pani Elżbiety mogą być przedmiotem realnej sprzedaży.

Nikt nie zwrócił się do pani Elżbiety, aby wykazała, że nie ma możliwości zamieszkania w domu w O. Oczywiste jest zaś, że nie może ona zamieszkać z byłym mężem. Nie może też samodzielnie decydować o sprzedaży tej nieruchomości. W aktach sprawy nie ma  potwierdzenia, by pieniądze z takiej sprzedaży pozwoliły na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych skarżącej.

Ponadto od pani Elżbiety nie żądano informacji o jej staraniach sprzedaży działek rolnych. Nie ustalono, czy ma ona możliwość uzyskiwania z nich dochodów lub też ich sprzedaży. Nie sprawdzono cen nieruchomości rolnych w tych miejscowościach. Nie zbadano też, jaki jest tam popyt na nieruchomości - a więc jaka jest realna możliwość ich sprzedaży. 

Z dokumentów wynika, że Zarząd prowadził zaś wnikliwe postępowanie wyjaśniające dotyczące aktualnej sytuacji mieszkaniowej pani Elżbiety, jej zobowiązań finansowych związanych z zajmowanym lokalem i stanu prawnego nieruchomości, w której się on znajduje. Ustalono też, że miesięczny dochód pani Elżbiety z emerytury i umowy zlecenia wynosi w sumie 1545,67 zł netto. Oznacza to, że spełnia ona nie tylko kryterium niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych, ale także kryterium dochodowe kwalifikujące ją do gminnej pomocy mieszkaniowej.

Dlatego RPO za zasadny uznaje zarzut naruszenia przez Zarząd także art. 4 ust. 2 ustawy z 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że gmina zapewnia lokale socjalne i lokale zamienne, a także zaspokaja potrzeby mieszkaniowe gospodarstw domowych o niskich dochodach.

Według Rzecznika odmowa przyznania lokalu pani Elżbiecie - gdy w świetle zebranego materiału nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie jest ona uprawniona do uzyskania takiej pomocy - narusza również zasadę legalizmu wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP oraz gwarancje dla obywatela do uzyskania pomocy mieszkaniowej, wynikające z art. 75 ust. 1 Konstytucji RP.

Numer sprawy

IV.7211.108.2018

Notariusze proponują: zakazać pożyczek zabezpieczanych nieruchomością wartą wiele więcej niż one

Data: 2018-09-10
  • Po zaciągnięciu niewielkiej pozyczki można dziś stracić mieszkanie
  • Za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one, opowiada się Krajowa Rada Notarialna
  • To jedna z jej propozycji zmian prawa, złożonych Ministrowi Sprawiedliwości dla skutecznej walki z wyłudzeniami mieszkań wskutek niekorzystnych umów pożyczkowych 
  • Rada wnosi też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie

Rada odpowiedziała Rzecznikowi Praw Obywatelskich w sprawie możliwości przeciwdziałania przejmowaniu - na podstawie aktów notarialnych - mieszkań poniżej ich wartości, będących zabezpieczeniem wysoko oprocentowanych pożyczek, udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Nie mogąc spłacić niewielkich - w stosunku do wartości mieszkania - pożyczek, tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości, często jedynego ich majątku. Z ich relacji wynikało, że przy składaniu podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest przeniesienie własności.

RPO podejmuje działania od 2016 r.  

RPO wskazywał, że opisywane w mediach takie przypadki ujawniły słabość systemu prawnego. W czerwcu 2016 r. rzecznik zwrócił się do prezesa Krajowej Rady Notarialnej w sprawie potrzeby zmian prawa w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości. Dlatego RPO poddał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedzi Rada przyznała, że w obowiązującym stanie prawnym zarzuty wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że nagrywanie czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na ochronę tajemnicy zawodowej.

Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak informował zaś, że w resorcie  trwają prace analityczne i koncepcyjne nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie szerokich zmian legislacyjnych, zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa obrotu prawnego.

Z niewiadomych przyczyn zapowiadane zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone - pisał 25 lipca 2018 r. RPO do prezesa Krajowej Rady Notarialnej. Podtrzymał postulat nagrywania czynności notarialnych. Ponadto poprosił o informacje, czy Rada rozważała propozycje rozwiązań, które pozwoliłyby zapewnić szerszą ochronę stronom czynności notarialnych.

Notariusze za pilną zmianą prawa 

W odpowiedzi z 24 sierpnia 2018 r. wiceprezes Rady Krzysztof Czaplicki poinformował, że Rada widzi pilną potrzebę zabezpieczenia obywateli przed takim nieuczciwym przejmowaniem ich nieruchomości. Dlatego Rada poddała Ministrowi Sprawiedliwości pod rozwagę propozycje uregulowania instytucji tzw. przewłaszczenia na zabezpieczenie.

Według Rady to właśnie brak regulacji prawnych w tym zakresie powoduje, że powtarza się proceder nadużywania zasady swobody umów przy zabezpieczaniu wierzytelności przez przenoszenie własności nieruchomości. Ustawodawca powinien ukształtować przepisy w sposób umożliwiający jednoznaczną interpretację takich umów - uważa Rada. Generalne przyzwolenie na zawieranie umów przewłaszczenia nieruchomości na zabezpieczenie wynika z braku szczegółowej regulacji, która kształtowałaby zasady tego rodzaju czynności, czy też wprost wyłączałaby taką możliwość w określonych przypadkach. 

Rada podkreśla, że brak szczegółowych regulacji niesie za sobą ryzyko naruszania art. 157 § 1 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym własność nieruchomości nie może być przeniesiona pod warunkiem ani z zastrzeżeniem terminu.

Precyzyjne uregulowanie instytucji przewłaszczenia na zabezpieczenie będzie stanowić pomoc i jednoznaczną interpretację - zarówno dla osób zawierających umowy, innych podmiotów, jak również notariuszy. Rada przypomina zapis Prawa o notariacie, zgodnie z którym notariusz odmawia dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem.

Rada widzi potrzebę wprowadzenia zakazu dokonywania przewłaszczenia na zabezpieczenie w sytuacji, gdy wartość nieruchomości znacznie przewyższa kwotę udzielonej pożyczki.

Za konieczne rada uznaje wprowadzenie przepisów, które zapewnią realną możliwość zwrotu rzeczy oraz określą zakres uprawnień strony, która nabyła własność tytułem zabezpieczenia.

Według Rady istotne byłoby uregulowanie zasad zwrotnego przeniesienia własności będącej przedmiotem zabezpieczenia. Następowałoby ono w przypadku spełnienia świadczenia przez dłużnika. Rada wskazuje też na potrzebę uregulowania terminu, w jakim dłużnik będzie mógł spełnić świadczenie, dzięki czemu odzyska własność.
 
Istotną kwestią jest należyte zabezpieczenie interesów, w szczególności w przypadków konsumentów. Przemyślenia wymaga wprowadzenie nieważności umów przenoszących własność nieruchomości na zabezpieczenie wierzytelności, której stroną jest konsument.
 
Ponadto Rada uznała, że utrwalanie przebiegu czynności notarialnych za pomocą urządzeń rejestrujących dźwięk i obraz nie spełni funkcji ochronnych w takich przypadkach. Zapis taki może pełnić jedynie rolę dowodową na etapie sporu między stronami. Dokonywanie takich nagrań byłoby trudne do pogodzenia z nałożonym na notariuszy obowiązkiem zachowania tajemnicy zawodowej w celu ochrony ich klientów.
 
IV.7000.507.2015

Rzecznik interweniuje w sprawie mieszkanek Katowic, którym urzędnicy każą opuścić mieszkanie socjalne

Data: 2018-09-10

Według mediów urzędnicy z Katowic chcą wyrzucić z mieszkania socjalnego schorowaną, 64-letnią kobietę, która opiekuje się córką z niepełnosprawnością. Kobieta utrzymuje się ze 150 zł dodatku pielęgnacyjnego i z renty córki. W mieszkaniu jest jeszcze syn kobiety, który pracuje za najniższą krajową, ale niechętnie dzieli się pieniędzmi z matką. To właśnie te pieniądze sprawiły, że rodzina przekroczyła kryterium dochodowe.

Rzecznik poprosił więc Wiceprezydenta Miasta Katowice o wyjaśnienia.

Sprawa w toku.

BPK.7214.6.2018

Lokale komunalne bez barier dla osób z niepełnosprawnościami - jeszcze przed wejściem w życie nowego prawa

Data: 2018-09-07
  • Osoby z niepełnosprawnościami już teraz powinny otrzymywać od gmin lokale na wynajem pozbawione barier architektonicznych - uważa RPO. - To jest absolutne minimum
  • W kwietniu 2019 r. wchodzi w życie przepis, według którego gminy będą musiały określać wymogi wobec tych lokali - tak aby były dostosowane do danego rodzaju niepełnosprawności
  • Jednak już obecnie gminy powinny uwzględniać sytuację osób, którym jak np. w Warszawie wskazuje się lokale rażąco odbiegające od ich potrzeb
  • Zdaniem rzecznika powodem jest właśnie brak określenia wymogów lokali komunalnych dla osób z niepełnosprawnościami

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prezydent m. st. Warszawy w sprawie dostępności mieszkań komunalnych dla osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności.

Będą wymogi wobec lokali dla niepełnosprawnych

21 kwietnia 2019 r. wchodzi  w życie ważna w tym zakresie zmiana ustaw z 22 marca 2018 r. o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych oraz o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Nowelizacja nakłada na gminy obowiązek określenia w uchwałach ich rad (tzw. aktach prawa miejscowego) warunków, jakie musi spełniać lokal dla osób z niepełnosprawnościami. Zasady wynajmowania lokali komunalnych mają zaś określać m.in. warunki, jakim musi odpowiadać taki lokal - z uwzględnieniem rzeczywistych potrzeb dla danego rodzaju niepełnosprawności. 

Odpowiednie uchwały podjęte przed 21 kwietnia 2019 r. zachowują ważność - ale tylko przez 2 lata od tej daty.

RPO: niech gminy nie czekają na nowe prawo

Gminy otrzymały zatem czas na określenie tych wymogów oraz na odpowiednie przystosowanie lokali z zasobu mieszkaniowego gminy m.st. Warszawy - głosi pismo zespołu prawa cywilnego Biura RPO do Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pozwoli to na inwentaryzację lokali pod kątem dostępności dla osób z niepełnosprawnościami oraz wykonanie w nich niezbędnych prac modernizacyjnych. 

Jednak RPO już obecnie widzi konieczność podjęcia przez gminy - w tym i Warszawę - działań na rzecz poprawy sytuacji osób oczekujących na lokale z publicznego zasobu mieszkaniowego, dostosowane do ich niepełnosprawności. Do rzecznika docierają bowiem z różnych dzielnic stolicy sygnały o wskazywaniu takim osobom lokali rażąco odbiegających od ich potrzeb.

Wydaje się, że taka sytuacja nie jest – jak mogą to odbierać wnioskodawcy - wyrazem całkowitego lekceważenia szczególnych potrzeb tej grupy osób. W istocie jej przyczyną jest brak określenia podstawowych wymogów technicznych, które mają spełniać lokale dla osób z niepełnosprawnościami, w szczególności z ograniczeniami ruchowymi i innego typu dysfunkcjami.

Określenie tych wymogów, zgodnie z nowelizacją z 22 marca, niewątpliwie definitywnie zmieni niekorzystny stan dla tej grupy mieszkańców Warszawy.  - Jednak nie sposób przyjąć, że do tego czasu szczególne potrzeby mieszkaniowe osób z niepełnosprawnościami nie będą realizowane albo będą realizowane w sposób daleko odbiegający od przyjętych przez Rzeczpospolitą Polską zasad poszanowania praw osób z niepełnosprawnością – uważa rzecznik.  

W jego ocenie - biorąc pod uwagę postanowienia Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych - gminy, mimo braku wyraźnego obowiązku wskazania lokalu dostosowanego do potrzeb osoby z niepełnosprawnością, powinny już obecnie uwzględniać potrzeby tych osób i wskazywać lokale co najmniej pozbawione barier architektonicznych.

Standardy dostępności to dobra praktyka

Art. 9 Konwencji nakłada na Polskę obowiązek  umożliwienia osobom z niepełnosprawnościami niezależnego życia i pełnego udział we wszystkich sferach życia, na zasadzie równości z innymi osobami - m.in. dostępu do usług. Obejmuje to również usługi najmu lokali z zasobu gminy. - Bez wątpienia realizacja obowiązków wymienionych w art. 9 Konwencji, m.in. rozpoznanie i eliminacja przeszkód i barier w zakresie dostępności budynków i mieszkań - obowiązków odnoszących się wprawdzie do państw-stron Konwencji - nie powinna jednak napotykać na bariery na poziomie samorządu terytorialnego – uważa rzecznik.

Wskazał, że wobec braku aktów prawnych, które określają w sposób generalny wymogi dla takich lokali, mogą być one określane na poziomie lokalnym w postaci standardów dostępności. Pionierem jest tu Gdynia, gdzie decyzją prezydenta miasta w 2013 r. wdrożono standardy przestrzeni publicznej dla osób z niepełnosprawnościami.

RPO poprosił prezydent stolicy o poinformowanie, czy podjęto inwentaryzację zasobu mieszkaniowego Warszawy pod kątem dostępności dla osób z niepełnosprawnościami oraz niezbędne prace przystosowujące zasób do ich potrzeb. Wystąpił też o informację, czy określono jednolite dla stolicy standardy dostępności takich mieszkań. Jeżeli nie zostały one jeszcze wprowadzone, RPO zwraca się o rozważenie potrzeby ich określenia w możliwie krótkim czasie. Niewątpliwie będzie to wyrazem poszanowania praw i potrzeb osób z niepełnosprawnościami, jak też posłuży realizacji obowiązku wynikającego z nowelizacji z marca 2018 r. - ocenia rzecznik. 

Co przewiduje Konwencja 

Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych definiuje pojęcie uniwersalnego projektowania. Zobowiązuje państwa-strony do popierania tej zasady przy tworzeniu norm i wytycznych.

Uniwersalne projektowanie oznacza projektowanie produktów, środowiska, programów i usług w taki sposób, by były użyteczne dla wszystkich, w możliwie największym stopniu, bez potrzeby adaptacji lub specjalistycznego projektowania (np. wejście do budynku z poziomu gruntu, bez schodów i potrzeby budowy podjazdu).

Prawo budowlane nakazuje dostępność nowych budynków dla osób z niepełnosprawnościami, nie wymaga jednak stosowania zasad uniwersalnego projektowania. W praktyce uwzględnia się jedynie dostępność dla osób na wózkach - potrzeby np. osób niewidomych są pomijane. Właściciele budynków wybudowanych przed 1995 r. w ogóle zaś nie mają obowiązku likwidacji barier architektonicznych.

3-5 wrzesnia 2018 r. Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który monitoruje przestrzeganie Konwencji, badał sprawozdanie polskiego rządu z jej wdrożenia; wkrótce ma wydać rekomendacje dla Polski. Jednym z pytań Komitetu wobec Polski było, czy przepisy ws. dostępności budynków dla osób z niepełnosprawnościami wprowadzają wymóg uniwersalnego projektowania oraz kary za ich nieuwzględnianie. W rekomendacjach dla Komitetu rzecznik wskazywał na  konieczność wprowadzenia wymogu, aby nowe obiekty powstawały zgodnie z zasadami uniwersalnego projektowania i odpowiedniego dostosowania obiektów sprzed 1995 r.

Zadania samorządów według Poradnika RPO z 2015 r.

Według przygotowanego przez architekta prof. Marka Wysockiego Poradnika RPO - Przestrzeń Publiczna Przyjazna Seniorom z 2015 r., dla poprawy dostępności przestrzeni publicznej wazne jest:

  • uświadomienie służbom odpowiadającym za dostępność przestrzeni publicznej konieczności uwzględnienia potrzeb wszystkich grup społecznych, w tym - likwidacji barier przestrzennych dla osób z ograniczoną mobilnością i percepcją,
  • wprowadzanie dodatkowych oznaczeń fakturowych oraz dźwiękowych dla osób niewidomych i słabowidzących oraz zastosowanie dodatkowych oznaczeń wizualnych dla osób z dysfunkcjami słuchu, 
  • zapewnienie pełnej dostępności we wszystkich obiektach użyteczności publicznej, urzędach, placówkach kultury, obiektach oświatowych, obiektach służby zdrowia, lokalach gastronomicznych ze szczególnym uwzględnieniem obiektów, których właścicielem jest samorząd lokalny i Skarb Państwa,
  • przeprowadzenie pełnej i wnikliwej inwentaryzacji tych obiektów i podjęcie działań w celu wyeliminowanie istniejących barier,
  • przeprowadzenie analizy dostępności przestrzeni publicznych całej miejscowości i przygotowanie harmonogramu dostosowania, z zapewnieniem odpowiednich środków budżetowych,
  • przygotowanie optymalizacji prowadzenia remontów i modernizacji budynków, które uwzględnią likwidację barier w celu rozszerzenia listy obiektów o pełnej dostępności dla osób z ograniczeniami mobilności i percepcji,
  • prowadzenie wnikliwej oceny zatwierdzanych projektów architektonicznych w kwestii dostosowania do potrzeb osób niepełnosprawnych, z uwzględnieniem rozwiązań przeciwdziałających dyskryminacji w dostępie do obiektu oraz konsekwentna kontrola obiektów przy odbiorach technicznych,
  • wprowadzanie mechanizmów prawnych, systemu ulg dla właścicieli i zarządców budynków oraz lokali użytkowych za przeprowadzenie inwestycji mających na celu zapewnienie pełnej dostępności dla osób z ograniczeniami mobilności i percepcji, 
  • wprowadzenie zapisów prawnych o konieczności zapewnienia dostępności dla osób z niepełnosprawnościami w umowach: na dzierżawę lokali użytkowych, w zezwoleniach na działalność handlową w miejscach publicznych, w umowach na dotację imprez ogólnodostępnych pokrywanych ze środków publicznych i konsekwentna ich kontrola, 
  • stałe szkolenia w zakresie projektowania uniwersalnego służb odpowiadających za dostępność przestrzeni publicznej, 
  • wypracowanie a następnie wdrożenie standardów projektowych w zakresie projektowania przyjaznego w ścisłej współpracy z lokalnymi organizacjami osób niepełnosprawnych, 
  • wprowadzenie do procesu zamówień publicznych, w tym do Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia zapisów o konieczności projektowania uniwersalnego,
  • stworzenie systemu ewidencji przestrzennej miejsc dostępnych dla osób z niepełnosprawnością (tzw. mapy dostępności) oraz ich promocja jako miejsc przyjaznych tym osobom, 
  • zapewnienie w pełni dostępnego budownictwa mieszkaniowego dla osób starszych i niepełnosprawnych, ocena oferty deweloperskiej pod kątem dostępności dla osób z ograniczeniami ruchowymi i percepcji,
  • wdrażanie mechanizmów konsultacji społecznych z uwzględnieniem współpracy z organizacjami osób niepełnosprawnych i seniorów w politykach samorządów lokalnych oraz przedsiębiorstw sektora publicznego. 

IV.7213.2.2018

Pani Elżbieta nie dostała lokalu komunalnego - RPO przyłącza się do jej skargi w WSA

Data: 2018-08-28
  • Pani Elżbiecie odmówiono lokalu komunalnego, argumentując że jest właścicielką połowy domu - gdzie mieszka jej były mąż, który się nad nią znęcał - i dwóch nieruchomości rolnych
  • Władze dzielnicy Praga-Południe uznały, że może albo zamieszkać z byłym mężem, albo sprzedać ziemię i kupić sobie mieszkanie
  • Do skargi kobiety do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przyłączył się RPO, według którego sprawę zbadano bardzo pobieżnie
  • Nie sprawdzono bowiem ani możliwości zamieszkania pani Elżbiety z byłym mężem, ani realnej możliwości sprzedaży działek rolnych

Stan sprawy

W  marcu 2018 r. Zarząd Dzielnicy Praga Południe odmówił zgody na najem lokalu komunalnego pani Elżbiecie (której wypowiedziano umowę najmu w budynku prywatnym). Zarząd wskazał, że jest ona współwłaścicielką połowy nieruchomości z domem w O. o powierzchni 177 m kw. - gdzie może mieszkać. Jest ponadto właścicielką dwóch nieruchomości rolnych (jednej z nich - w połowie). Uznano, że majątek ten może sprzedać - lub znieść współwłasność nieruchomości w O. - a uzyskane pieniądze dadzą jej możliwość kupna mieszkania.

Decyzję wydano na podstawie par. 6 ust. 1 pkt 1 uchwały Rady m. st. Warszawy z 9 lipca 2009 r. w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta. Zgodnie z nim, odmawia się najmu lokalu, jeżeli wnioskodawca czy jego małżonek jest właścicielem lokalu, budynku mieszkalnego lub jego części i może go używać lub gdy ma tytuł prawny do nieruchomości, której zbycie lub z której pożytki dają możliwość zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych.

W skardze do WSA pani Elżbieta kwestionuje, aby odmowa najmu miała wynikać zawsze z faktu bycia właścicielem domu lub nieruchomości - skoro nie można zamieszkać lub jej sprzedać (działki rolne od 10 lat bezskutecznie próbuje sprzedać). Założenie zaś, że powinna zamieszkać z byłym mężem - który stosował wobec niej  przemoc, za co wyrokiem sądu został eksmitowany z jej dotychczasowego lokalu - jest rażąco sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.  Skarga wnosi o stwierdzenie nieważności decyzji Zarządu dzielnicy.

11 grudnia 2018 r. sąd oddalił skargę pani Elżbiety wskazując, że wyprowadzka dop lokalu socjalnego nie jest jedynym rozwiązaniem w jej sytuacji, więc nie może się takiego lokalu domagać.

Argumenty RPO

W ocenie RPO nie można uznać, że spełniono wszystkie przesłanki z uchwały Rady uzasadniające odmowę najmu lokalu - co oznacza jej naruszenie. Arbitralnie i bez jakiegokolwiek uzasadnienia odmówiono bowiem kobiecie pomocy mieszkaniowej - bez zbadania, czy może ona sama zabezpieczyć swe potrzeby mieszkaniowe z wykorzystaniem nieruchomości, do których ma tytuł prawny. Nikt nie zwrócił się do pani Elżbiety, aby wykazała np., że nie ma możliwości zamieszkania w domu w O. Nie żądano też od niej informacji o jej staraniach co do sprzedaży nieruchomości rolnych. 

Rzecznik wskazał, że w aktach sprawy nie ma dowodów na przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego co do możliwości zamieszkania pani Elżbiety w domu w O. Oczywiste jest zaś, że nie może ona zamieszkać z byłym mężem. Nie może też samodzielnie decydować o sprzedaży tej nieruchomości. W aktach nie ma również potwierdzenia, że pieniądze z takiej sprzedaży pozwoliłyby na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych skarżącej.

Ponadto nie dokonano koniecznych ustaleń co do jej nieruchomości rolnych. Nie ustalono, czy pani Elżbieta ma możliwość uzyskiwania z nich dochodów czy też ich sprzedaży w celu uzyskania pieniędzy na kupno mieszkania. Nie sprawdzono cen nieruchomości rolnych w tych miejscowościach. Nie zbadano też, jaki jest tam popyt na nieruchomości - a więc jaka jest realna możliwość ich sprzedaży. Według rzecznika sama możliwość sprzedaży w zasadzie każdej nieruchomości nie może być podstawą uznania, że w tym konkretnym przypadku nieruchomości będące własnością i współwłasnością pani Elżbiety mogą być przedmiotem realnej sprzedaży.

Z dokumentów sprawy wynika, że Zarząd prowadził wnikliwe postępowanie wyjaśniające dotyczące aktualnej sytuacji mieszkaniowej pani Elżbiety, jej zobowiązań finansowych związanych z zajmowanym lokalem i stanu prawnego nieruchomości, w której się on znajduje. Ustalono też, że miesięczny dochód pani Elżbiety z emerytury i umowy zlecenia to w sumie 1545,67 zł netto. Oznacza to, że spełnia ona nie tylko kryterium niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych, ale także kryterium dochodowe (2265,56 zł), kwalifikujące ją do gminnej pomocy mieszkaniowej.

Dlatego za zasadny RPO uznaje zarzut naruszenia przez Zarząd także art. 4 ust. 2 ustawy z 21 czerwca 2001 o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że gmina zapewnia lokale socjalne i lokale zamienne, a także zaspokaja potrzeby mieszkaniowe gospodarstw domowych o niskich dochodach.

Według rzecznika odmowa przyznania lokalu pani Elżbiecie - gdy w świetle zebranego materiału nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie jest ona uprawniona do uzyskania takiej pomocy - narusza również zasadę legalizmu wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP oraz gwarancje dla obywatela do uzyskania pomocy mieszkaniowej, wynikające z art. 75 ust. 1 Konstytucji RP.

Coraz więcej takich skarg

Do przystąpienia do sprawy RPO skłonił także wzrost skarg, z których wynika, że zarządy dzielnic nie prowadzą wnikliwego postępowania wyjaśniającego w takich sprawach, odstępują od zbierania dowodów na okoliczności, które ich zdaniem nie kwalifikują wnioskodawców do uzyskania pomocy mieszkaniowej, a odmowy opierają często na dowolnych wnioskach i ocenach. 

Tymczasem sądy administracyjne słusznie podkreślają, że te sprawy nie mogą być załatwiane pobieżnie, ale wymagają szczególnej staranności i obiektywizmu oraz działania w zgodzie z obowiązującymi przepisami prawa. Obywatel ma prawo oczekiwać dokładnego i rzetelnego zbadania jego sprawy i zgromadzenia materiału potrzebnego do dokonania ustaleń niezbędnych do wyjaśnienia sprawy.

Zdaniem rzecznika nie do zaakceptowania z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich jest sytuacja, w której władze tworzą regulacje prawa miejscowego mające realizować zaspokajanie uzasadnionych potrzeb mieszkaniowych obywateli, z drugiej zaś - w indywidualnych sprawach podejmują rozstrzygnięcia bez przeprowadzenia dogłębnej analizyj, co de facto może prowadzić do bezdomności. Tego typu działania i rozstrzygnięcia uznać trzeba za arbitralne i nie zapewniające właściwej gwarancji ochrony praw obywatelskich - uznaje RPO.

IV.7211.108.2018

 

Naprawić błąd w nowelizacji prawa spółdzielczego z 2017 r. RPO pisze do Ministra Inwestycji i Rozwoju

Data: 2018-08-27
  • Ludzie nagle się dowiedzieli, że nie mają żadnego prawa do kotłowni i reszty infrastruktury zasilającej ich mieszkania w dawnym PGR
  • O pilne naprawienie błędu nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r. apeluje Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • W ocenie RPO nowelizacja narusza konstytucyjne zasady ochrony praw nabytych i wolność zrzeszania się
  • W niezamierzony sposób wymusiła ona bowiem likwidację „spółdzielni popegeerowskich” - podmiotów stworzonych do zarządzania infrastrukturą obsługującą mieszkania w zlikwidowanych PGR-ach
  • Nie wiadomo m.in., co po likwidacji spółdzielni stanie z tą infrastrukturą; jej przekazanie prywatnym podmiotom może oznaczać wzrost opłat za mieszkania

W związku ze skargami obywateli, prośbami spółdzielców i wątpliwościami konstytucyjnymi zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił w tej sprawie do ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego. Zwrócił uwagę na prawdopodobnie nieprzewidziane przez prawodawcę skutki znowelizowanych 20 lipca 2017 r. przepisów ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, Prawa spółdzielczego oraz Kodeksu postępowania cywilnego.

O co chodziło w nowelizacji 

Nowelizacja przewiduje, że wraz z jej wejściem w życie (co nastąpiło we wrześniu 2017 r.) członkostwo w spółdzielni tracą wszyscy, którym nie przysługuje spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, spółdzielcze własnościowe prawo, prawo odrębnej własności czy roszczenie o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu lub roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

Ten ogólny przepis bardzo niekorzystny rzutuje m.in. na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich". Nie mają one w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po PGR-ach (państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych). Chodzi np. o kotłownie, stacje transformatorowe, place zabaw i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty były przekazywane nieodpłatnie gminie albo właśnie spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali.

Nowelizacja sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację. Takie też jest stanowisko Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa.

Krytyczna opinia spółdzielców

Z uwagi na skargi obywateli, RPO zwrócił się w tej sprawie do Krajowej Rady Spółdzielczej. W odpowiedzi Rada wskazała na trudności procesu likwidacji spółdzielni oraz na związane z tym koszty - także dla mieszkańców budynków i byłych członków spółdzielni. Według Rady likwidacja spółdzielni spowoduje też problemy z bieżącym administrowaniem nieruchomościami, a z uwagi na położenie budynków zazwyczaj z dala od większych miast - także ze znalezieniem profesjonalnego zarządcy nieruchomości, który przejmie to zadanie od spółdzielni.

Dla mieszkańców budynków „popeegerowskich” zaistniały stan rzeczy jest niezrozumiały, a powody, dla których dobrze funkcjonujące spółdzielnie mają być likwidowane, są całkowicie nieracjonalne – pisała Rada. Zwróciła także uwagę, iż podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także te spółdzielnie, wskutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków, będą musiały zostać zlikwidowane.

Rada poprosiła RPO o pomoc w zmianie prawa. Ponadto podkreśliła, że z uwagi na brak zainteresowania likwidacją ze strony byłych członków i zarządów spółdzielni, a także brak środków na przeprowadzenie likwidacji, w praktyce może ona nie zostać w ogóle realizowana. - Powstaje zatem pytanie, czy, i w jaki sposób, resort inwestycji i rozwoju, któremu służą określone uprawnienia kontrolne względem spółdzielni mieszkaniowych, zamierza monitorować i egzekwować realizację obowiązku likwidacji omawianego typu spółdzielni - napisał zastępca RPO do ministra  Jerzego Kwiecińskiego.

Niekorzystne skutki nowelizacji

Rzecznik widzi też i inne niebezpieczeństwo wynikające z nowelizacji. Nie da się bowiem wykluczyć, że infrastruktura techniczna zostanie przekazana innym podmiotom niż byli członkowie spółdzielni. Przekazanie jej podmiotom prywatnym, kierującym się kryterium zysku, może wypłynąć na wysokość opłat za mieszkania - uważa Stanisław Trociuk.

Zapisy nowelizacji są krytykowane także przez dotychczasowych członków tzw. oczekujących oraz przez osoby, które są aktywne i zaangażowane w bieżące sprawy spółdzielcze, mimo że swoje prawo do lokalu darowały np. dorastającym dzieciom. Osoby te nie mogą zrozumieć powodów, dla których obecnie odebrano im członkostwo w spółdzielniach mieszkaniowych, z którymi były i są związane nierzadko przez całe dorosłe życie.

Ponadto RPO zwraca uwagę na pojawiające się już rozbieżności w orzecznictwie sądów powszechnych pierwszej instancji. Dotyczą one okoliczności, czy dla zachowania członkostwa w spółdzielni wystarczy jakiekolwiek prawo do lokalu będącego w zasobach dowolnej spółdzielni i zlokalizowanego w dowolnym miejscu.

Nie bez znaczenia jest również  fakt, że w rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowy, który był podstawą uchwalonego później tekstu, kwestie dotychczasowego członkostwa były uregulowane odmiennie. Ministerstwo dostrzegało bowiem potrzebę respektowania konstytucyjnej zasady ochrony praw nabytych. W ocenie RPO ostatecznie przyjęte w nowelizacji rozwiązanie pozostaje w sprzeczności nie tylko z tą zasadą, ale również budzi zasadnicze wątpliwości co do zgodności z zagwarantowaną w art. 58 Konstytucji wolnością zrzeszania się.

- Wszystko to wskazuje na pilną potrzebę rozważenia zmiany art. 4 ustawy nowelizującej, ponieważ wywołuje on daleko idące, niekorzystne skutki dla obywateli, których, na co wskazuje przebieg procesu legislacyjnego, ustawodawca raczej nie przewidział - głosi pismo Stanisława Trociuka. Poprosił on ministra o stanowisko.

W nowelizacji była też i inna "niedoróbka"

Media podawały, że nowelizacja pominęła osoby mające roszczenie o ustanowienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Chodzi o członków spółdzielni, którzy w przeszłości uzyskali przydział spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje prawo własności albo prawo użytkowania wieczystego. Jak głosi uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 24 maja 2013 r.,  takie osoby mają tylko roszczenie (tzw. ekspektatywę) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Oznacza to m.in. niemożność zakładania dla takich spraw ksiąg wieczystych. Takich osób może być ok. pół miliona (w samej Warszawie ok. 300 tysięcy).  Spółdzielnie wykreślają te osoby z rejestru członków.

W kwietniu 2018 r. RPO wystąpił do MIiR o pilne uregulowanie sytuacji tych osób. W opinii Rzecznika problem może być wynikiem niedopatrzenia ustawodawcy. RPO zwrócił uwagę, że zachodzi realna obawa, iż wykreślenie tych osób z rejestru członków spółdzielni pozbawi je wpływu na funkcjonowanie spółdzielni i współdecydowanie o jej działalności. Sytuacja, w której grupa obywateli - bez własnej winy - pozbawiana jest przysługujących im uprawnień, narusza zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego prawa oraz nie może być akceptowana w praworządnym państwie - oświadczył RPO.

W odpowiedzi z maja resort napisał, że problem ten "jest obecnie przedmiotem analizy". Wskazano zarazem, że rządowy projekt przewidywał, zgodnie z zasadą ochrony praw nabytych, zachowanie członkostwa spółdzielni przez osoby, które je nabyły przed wejściem w życie nowelizacji. Ostateczny jej kształt jest zatem wyrazem woli parlamentarzystów - dodano. 

IV.7211.8.2018

Spółdzielcy proszą Rzecznika Praw Obywatelskich o pomoc w naprawieniu błędu w nowelizacji prawa spółdzielczego z 2017 r.

Data: 2018-08-20
  • Przepisy niezamierzenie wymusiły likwidację „spółdzielni popegeerowskich”, czyli specjalnych podmiotów stworzonych do zarządzania infrastrukturą obsługującą mieszkania w likwidowanych PGR-ach

- Krajowa Rada Spółdzielcza  wyraża ogromną wdzięczność za zainteresowanie się tą wrażliwą społecznie i istotną dla byłych pracowników i członków zamieszkujących w tzw. spółdzielniach popegeerowskich- sprawą związaną z utratą przez nich członkostwa w tych spółdzielniach po wejściu w życie ustawy z 20 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych – pisze prezes Zarządu Krajowej Rady Spółdzielczej Mieczysław Grodzki w odpowiedzi na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich.

Nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r. zawiera przepis przejściowy, zgodnie z którym wraz z wejściem jej w życie wygasa członkostwo osoby, która w spółdzielni mieszkaniowej nie ma prawa do lokalu.  Przepis ten w sposób bardzo niekorzystny rzutuje m.in. na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich", które są szczególnym przypadkiem, bo nie mają w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po PGR-ach (państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych). Chodzi np. o kotłownie i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty były przekazywane nieodpłatnie gminie albo właśnie spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali.

Teraz nowelizacja prawa spółdzielczego sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację.

To nie tylko nieracjonalny, ale kosztowny i pracochłonny proces, który teraz spada na barki albo spółdzielczych związków rewizyjnych (przypada na nie ok. 120 takich podmiotów), albo Krajowej Rady Spółdzielczej (ok. 400 podmiotów), albo ostatecznie  - ministra budownictwa.

Sposób, w jaki ustawodawca narzucił "spółdzielniom popegeerowskim" konieczność likwidacji, budzi wątpliwości spółdzielców co do konstytucyjności przyjętych rozwiązań. Nie tylko wiążą się z tym określone koszty, ale nie do końca wiadomo, co stanie się z majątkiem likwidowanych spółdzielni, który - jak wskazano - stanowi infrastruktura potrzebna do obsługi mieszkań (głównie kotłownie, stacje transformatorowe, place zabaw). Ponadto spółdzielnie te na bieżąco administrowały budynkami mieszkalnymi, a nie wiadomo, czy po ich likwidacji na terenach wiejskich, często oddalonych od większych ośrodków miejskich, uda się znaleźć profesjonalnego zarządcę nieruchomości, który przejmie to zadanie od spółdzielni.

Krajowa Rada Spółdzielcza zwróciła ponadto uwagę, iż podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także te spółdzielnie – na skutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków – będą musiały zostać zlikwidowane.

O problemie „spółdzielni pegeerowskich” Rzecznik dowiedział się z wniosków od obywateli i zwrócił się do Krajowej Rady Spółdzielczej o wskazanie skali problemu. Odpowiedź Rady potwierdza, że jest to bardzo istotny problem, który wymaga dalszych działań Rzecznika.

IV.7211.8.2018.

Nagrywanie czynności notarialnych – sposobem na wyłudzenia mieszkań. RPO ponawia apel o zmianę prawa

Data: 2018-08-03
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie podkreśla konieczność szerszej ochrony prawnej stron czynności notarialnych - zwłaszcza tych, których przedmiotem jest nieruchomość zamieszkiwana przez sprzedającego
  • Nadal bowiem jest możliwe wykorzystywanie aktu notarialnego w niegodziwym celu, a strony wciąż nie mają sposobu ustalenia ich rzeczywistej woli i weryfikacji okoliczności zawarcia aktu
  • Dlatego RPO podtrzymuje postulat nagrywania czynności notarialnych, co pozwalałoby jednoznacznie ustalić przebieg czynności, w której wyniku nastąpiła np. niezamierzona sprzedaż nieruchomości 

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego o informacje, czy rada rozważała propozycje rozwiązań, które pozwoliłyby zapewnić szerszą ochronę stronom czynności notarialnych i czy wystąpiła, bądź też planuje wystąpić, z inicjatywą odpowiednich zmian legislacyjnych.

Od kliku lat w zainteresowaniu RPO  pozostaje proceder przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości. Z ich relacji wynikało, że w chwili składania podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie własności,

Opisywane w mediach takie przypadki ujawniły - według RPO - słabość systemu prawnego. W czerwcu 2016 r. rzecznik zwrócił się do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedzi Rada przyznała, że w  obowiązującym stanie prawnym zarzuty podnoszone wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak informował zaś, że w resorcie  trwają prace analityczne i koncepcyjne nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie szerokich zmian legislacyjnych, zmierzających do zwiększenia bezpieczeństwa obrotu prawnego.

Z niewiadomych przyczyn zapowiadane zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone - podkreślił w swym piśmie Stanisław Trociuk. Obowiązujący stan prawny nadal zatem stwarza możliwości wykorzystywania instytucji prawa cywilnego i  aktu notarialnego w niegodziwym celu, a jednocześnie nie daje stronom aktu notarialnego narzędzi do ustalenia rzeczywistej woli stron, weryfikacji przebiegu czynności notarialnej i okoliczności zawarcia aktu notarialnego.

Dlatego też w dalszym ciągu niezbędne są zmiany w prawie w kierunku zapewnienia stronom czynności notarialnych szerszej ochrony prawnej, która może polegać na rejestrowaniu dźwięku albo dźwięku i obrazu z czynności notarialnych. Jeżeli ta propozycja stwarza trudności w realizacji, ochrona stron aktu notarialnego może przybrać inną postać – przyznaje rzecznik. Niewątpliwie kwestią istotną i trudną  do rozstrzygnięcia pozostaje kształt ewentualnych zmian legislacyjnych w tym zakresie.

Problem wyzyskiwania nieświadomości lub bezradności osób - zwłaszcza starszych - był przedmiotem wystąpienia RPO do Prokuratora Generalnego w 2014 r. Z uzyskanej odpowiedzi wynikało, że Prokurator Generalny skierował do prokuratorów apelacyjnych zalecenia dotyczące prowadzenia postępowań w tego rodzaju sprawach. 

IV.7000.507.2015

Odpowiedź PKO Banku Polskiego na wystąpienie RPO ws. książeczek mieszkaniowych

Data: 2018-07-09
  • Posiadacze książeczek mieszkaniowych założonych przed październikiem 1990 r. - w przeciwieństwie do osób, które gromadziły wkłady oszczędnościowe na innych rachunkach - nie są pokrzywdzeni na skutek inflacji i wzrostu cen mieszkań, twierdzi PKO Bank Polski
  • Według niego oprocentowanie wkładów na książeczkach nigdy nie odbiegało od oprocentowania rynkowego, a rekompensatę utraconych w wyniku inflacji wartości wkładu oraz odsetek stanowi właśnie premia gwarancyjna
  • Tak bank odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wskazywał m.in. na symboliczne odsetki od tych wkładów (0,01 %)

W maju 2018 r. Adam Bodnar wystąpił do prezesa Zarządu PKO Banku Polskiego S.A. Zbigniewa Jagiełły w sprawie problemów właścicieli książeczek mieszkaniowych z PRL. Poprosił go m.in. o wyjaśnienie kwestii niskiego oprocentowania wkładów zgromadzonych na książeczkach oraz opłat pobieranych przez bank za obsługą i likwidację książeczek.

Problemy posiadaczy książeczek

Nierozwiązany problem osób dysponujących książeczkami mieszkaniowymi  (jest ich ponad milion) pozostaje od wielu lat przedmiotem zainteresowania RPO. Do Biura RPO wciąż wpływają skargi od posiadaczy książeczek i od Krajowego Stowarzyszenia Posiadaczy Książeczek Mieszkaniowych PKO BP.  Podnoszą oni, że w związku z utratą wartości wkładów, wskutek występującej w Polsce w latach 80. i w początku lat 90. wysokiej inflacji, nie są w stanie odzyskać zgromadzonych oszczędności w realnej wartości. Choć wkłady objęte były gwarancją realnej wartości, to obecnie wypłacane lub wyliczone środki wraz z premią gwarancyjną i odsetkami stanowią jedynie równowartość 1-2 m kw. ceny rynkowej mieszkania.

Obecnie jedynym uprawnieniem właścicieli książeczek jest prawo do premii gwarancyjnej. Można ją uzyskać w przypadku realizacji jednego z kilkunastu wskazanych celów mieszkaniowych. Obywatele skarżą się RPO, że każdy rok utrzymywania książeczki powoduje kolejne straty. Nadal nie mogą zrealizować książeczki na zaspokojenie swoich potrzeb mieszkaniowych, bowiem nie są w stanie zrealizować żadnej z czynności uprawniającej do uzyskania premii, a jednoczenie wysokość premii systematycznie maleje.

Innym problemem jest wręcz symboliczne oprocentowanie wkładów na książeczkach. Premia gwarancyjna przysługuje od wkładów wystawionych do 23 października 1990 r. Oznacza to, że nawet najpóźniej założone książeczki mają już prawie 28 lat. Co najmniej więc przez taki okres w dyspozycji Banku PKO BP pozostają zgromadzone przez posiadaczy książeczek środki oszczędnościowe, z których ich właściciele nie mogli i nadal nie mogą korzystać.

Nie mogą także nimi zadysponować np. poprzez założenie lokaty znacznie wyżej oprocentowanej. Zdaniem wnioskodawców bank przez kilkadziesiąt lat mógł i może nadal tymi środkami swobodnie obracać, w konsekwencji na tym zarabiać. Ponadto wnioskodawcy uznają za krzywdzące ustalone przez Bank opłaty związane z obsługą i likwidacją książeczek. 35 zł pobiera on za wydanie drugiego i następnych zaświadczeń o wysokości środków na książeczce. 40 zł to opłata za likwidację rachunku oszczędnościowego prowadzonego do książeczki z wypłatą premii gwarancyjnej

Pismo RPO

W swym piśmie do banku RPO  wskazywał, że PKO BP może swobodnie dysponować kwotą 637 mln zł zgromadzoną przez posiadaczy książeczek mieszkaniowych, tymczasem odsetki od tych wkładów są symboliczne, Wielu posiadaczy książeczek nie może zaspokoić swych potrzeb mieszkaniowych, bo nie są w stanie spełnić skomplikowanych wymogów uzyskania premii gwarancyjnej. Kwestia powinna zostać definitywnie rozwiązana na drodze ustawowej. Bez zmiany przepisów likwidacja ostatnich książeczek potrwa jeszcze ponad 40 lat - pisal RPO.

Zaniepokojenie RPO budzi także systematycznie malejąca wysokość średniej wypłacanej premii gwarancyjnej oraz spadek liczby likwidowanych książeczek. Średnia premia gwarancyjna wyniosła w 2016 roku 8104,5 zł. Była niższa niż we wcześniejszych latach - w 2014 r. ok. 9490 zł, a w 2015 r. -  8522 zł.  Rok 2016 był też kolejnym rokiem spadku liczby likwidowanych książeczek  - 26 064, w tym 24 041 z wypłaconą premią gwarancyjną (spadek o ok. 3 tys.).

Bank odpowiada

W odpowiedzi banku podkreślono, że oprocentowanie wkładów na książeczkach mieszkaniowych PKO BP SA nigdy nie odbiegało od oprocentowania rynkowego, stosowanego przez inne banki dla podobnych terminowych wkładów oszczędnościowych. Jednakże na skutek niekorzystnych zjawisk ekonomicznych w latach 80. i na początku lat 90. XX wieku, nastąpił znaczny wzrost cen budowy 1 m2 powierzchni użytkowej lokali mieszkalnych. W celu zapobieżenia temu zjawisku, wkłady na oszczędnościowych książeczkach mieszkaniowych, począwszy od lat 50. były - w określonej części - objęte gwarancją zachowania realnej wartości, w postaci premii gwarancyjnej.

Zdaniem banku to  właśnie premia gwarancyjna stanowi rekompensatę utraconych w wyniku inflacji wartości wkładu i w konsekwencji odsetek. Oznacza to, iż w ramach obliczenia wartości wkładu należy zsumować wartość odsetek i premii. gwarancyjnej.  

Ponieważ środki pieniężne na wypłatę premii gwarancyjnych pochodzą z budżetu państwa, można nawet mówić o pewnym uprzywilejowaniu właścicieli książeczek mieszkaniowych w stosunku do innych osób, które gromadziły w tym okresie wkłady oszczędnościowe. Tytułem przykładu należy wskazać, że książeczki mieszkaniowe założone po 23 października 1990 r. nie są już objęte gwarancją zachowania realnej wartości wkładu w postaci premii gwarancyjnej. 

Z tego względu nie sposób zgodzić się z twierdzeniem, iż posiadacze książeczek mieszkaniowych nie są w stanie odzyskać realnej wartości dokonanych wkładów - napisał bank.

Bank przyznał, iż premia gwarancyjna miała faktycznie tendencję spadkową między rokiem 2014 a 2015, po czym ponownie wzrastała w latach 2016 - 2017. Związane jest to ściśle z wzorem do obliczania premii gwarancyjnej oraz kombinacją danych wejściowych (identyczne dla porównywanych rachunków). Tendencja spadkowa w wyliczaniu premii gwarancyjnej może powrócić - dodano w piśmie banku.

Ponadto w piśmie banku podano, że nie otrzymuje on zwrotu kosztów realizacji zadań organizacyjnych związanych z wypłatą premii gwarancyjnych finansowanych przez Skarb Państwa. Z tego względu, mając na uwadze istotnie większy zakres czynności, jakie Bank musi wykonać, pobierana jest opłata związana z likwidacją książeczki mieszkaniowej w wysokości 40 zł.

Odnosząc się do kwestii istotnie zawiłego sposobu ustalania wysokości premii gwarancyjnej oraz formalności przy realizacji uprawnień przez właścicieli książeczek, bank napisał, że opracował i udostępnia wszystkim zainteresowanym specjalny informator.

IV.7216.19.2016

Możliwe są problemy przy realizacji orzeczeń sądów o przyznaniu prawa do lokalu socjalnego

Data: 2018-05-26
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przestrzega przed problemami z realizacją orzeczeń sądów o przyznaniu prawa do lokalu socjalnego po nowelizacji ustawy m.in. o ochronie praw lokatorów
  • 1 maja 2018 r. wszedł w życie zapis nowelizacji o stosowaniu jej przy wykonywaniu orzeczeń wydanych przed wejściem w życie innych przepisów noweli - co z kolei ma nastąpić 21 kwietnia 2019 r.
  • Ustawodawca nie wymienił jednak jednoznacznie, które przepisy powinny być w tym czasie stosowane - wskazuje RPO, który apeluje o pilne poprawienie tego prawa    

Zastępca RPO Stanisław Trociuk napisał do ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego o problemach w związku z uchwaloną 22 marca 2018 r. nowelizacją ustaw m.in. o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych; o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz innych ustaw.

Nowela realizuje Narodowy Program Mieszkaniowy. Wprowadza także zmiany dotyczące wsparcia samorządów w tworzeniu zasobu mieszkań na wynajem. Gminy będą mogły wynająć lub podnająć każdy lokal w ramach tzw. najmu socjalnego. Nowela jest m.in. odpowiedzią na sygnalizowaną przez RPO konieczność zmian najmu lokali komunalnych.

Jak wskazał Stanisław Trociuk, nowelizacja generalnie weszła w życie 1 maja 2018 r., z wyjątkiem art. 1 pkt 15 w zakresie art. 12 ust. 2 i pkt 16 i 19, które wchodzą w życie 1 stycznia 2019 r. oraz  art. 2-4 i art. 6, które wchodzą w życie 21 kwietnia 2019 r. (w rok od ogłoszenia).  1 maja 2018 r. wszedł w życie m.in. art. 18 noweli, który stanowi, że w celu realizacji orzeczeń sądowych przyznających uprawnienie do lokalu socjalnego, wydanych przed dniem wejścia w życie art. 2 i art. 4, stosuje się przepisy ustawy zmienianej w art. 2, w brzmieniu nadanym nowelizacją.

- Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której ustawodawca co do zasady przesuwa w czasie wejście w życie nowelizacji, a jednocześnie dokonuje wyłomu w tej zasadzie, nakładając na adresatów normy zawartej w art. 18 ustawy nowelizującej obowiązek stosowania przepisów w nowym brzmieniu, przy czym nie wymienia, które z tych przepisów powinny być stosowane - podkreślił zastępca RPO.

Jego zdaniem trudno ustalić, jakimi względami kierował się ustawodawca, rezygnując z wyraźnego wymienienia w przepisach końcowych ustawy nowelizującej tych z punktów art. 2, które powinny wejść w życie wcześniej niż po upływie 12 miesięcy od dnia jej ogłoszenia.

Na tym tle rysują się istotne wątpliwości, które niebawem przełożą się na problemy i rozbieżności w działaniach gmin przy realizacji orzeczeń sądowych. Może to zniweczyć możliwość stosowania w okresie do 21 kwietnia 2019 r. nowych, ochronnych rozwiązań, jakie ustawodawca przewidział w nowelizacji co do uprawnień do lokali socjalnych.

Przyjmując, że intencją ustawodawcy było w istocie objęcie szerszą ochroną osób, którym przyznano prawo do lokalu socjalnego, na etapie realizacji orzeczenia sądowego nakazującego eksmisję, można założyć, że ustawodawca słusznie zamierzał nadać od 1 maja 2018 r. moc obowiązującą wszystkim przepisom, które taką ochronę wprowadzają - wskazał Stanisław Trociuk. Jednak wobec niedookreślonej treści art. 18 - nie wskazującego jednoznacznie, które z nowych przepisów powinny być stosowane - cel regulacji może nie zostać spełniony,  a ochrona może okazać się iluzoryczna.

Wątpliwości co do zakresu stosowania przed 21 kwietnia 2019 r. przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów w nowym brzmieniu, będą zmuszone rozstrzygać z różnym - niekiedy negatywnym dla obywateli skutkiem - podmioty obowiązane do realizacji orzeczeń sądowych przyznających prawo do lokalu socjalnego. Będą to głównie gminy i komornicy sądowi realizujący orzeczenia nakazujące opróżnienie lokalu mieszkalnego.  

RPO uważa, że z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich niepokojący jest stan, w którym niedoprecyzowany i niejasny pozostaje zakres ochrony, jakiej od 1 maja 2018 r. mogą oczekiwać obywatele w związku z przyznanym uprawnieniem do lokalu socjalnego (obecnie najmu socjalnego lokalu). Zastosowany zabieg legislacyjny w istocie wyklucza realną kontrolę działań gmin w tym zakresie.

W ocenie RPO art. 18 nie spełnia wymogu prawidłowej legislacji, w tym - określoności prawa. Taki konstytucyjny wymóg odnosi się do wszelkich regulacji pośrednio czy bezpośrednio kształtujących pozycję prawną obywatela.

Dlatego Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra J. Kwiecińskiego o pilne zainicjowanie działań legislacyjnych, które wyeliminują problemy z wykładnią i stosowaniem tych przepisów nowelizacji.

IV.7210.14.2018

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

IV.7210.14.2018 z 11 maja 2018 r. – wystąpienie do Ministra Inwestycji i Rozwoju w sprawie ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego oraz niektórych innych ustaw.

Powyższa ustawa jest oczekiwaną reakcją ustawodawcy wobec trwającego od lat deficytu lokali mieszkalnych w publicznym zasobie mieszkaniowym i odpowiedzią na sygnalizowaną m.in. przez Rzecznika Praw Obywatelskich konieczność weryfikacji rozwiązań, obowiązujących od kilkunastu lat w niezmienionym kształcie, w zakresie najmu lokali komunalnych.

Przede wszystkim Rzecznik zwrócił uwagę na, istotne z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich, problemy rysujące się na tle zawartych w tej ustawie przepisów intertemporalnych. Rzecznik wskazał, że z przepisu końcowego ustawy wynika jednoznacznie, że ustawa wchodzi w życie z dniem 1 maja 2018 r., z wyjątkiem art. 1 pkt 15 w zakresie art. 12 ust. 2, oraz pkt 16 i 19, które wchodzą w życie z dniem 1 stycznia 2019 r. oraz art. 2-4 i art. 6, które wchodzą w życie po upływie 12 miesięcy od dnia ogłoszenia.

Z mocy art. 18 ustawy nowelizującej od dnia 1 maja 2018 r. orzeczenia sądowe przyznające uprawnienie do otrzymania lokalu socjalnego, wydane przed dniem 21 kwietnia 2019 r., powinny być realizowane zgodnie ze znowelizowanymi przepisami ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Zdaniem Rzecznika, mamy do czynienia z sytuacją, w której ustawodawca co do zasady przesuwa w czasie wejście w życie nowelizacji ustawy, a jednocześnie dokonuje wyłomu w tej zasadzie nakładając na adresatów normy zawartej w art. 18 obowiązek stosowania przepisów w nowym brzmieniu, przy czym nie wymienia, które z tych przepisów powinny być stosowane.

W ocenie Rzecznika powyższe wątpliwości przełożą się niebawem na problemy i rozbieżności w działaniach gmin przy realizacji wyżej wymienionych orzeczeń sądowych. Problemy te zaś mogą zniweczyć możliwość stosowania w okresie do dnia 21 kwietnia 2019 r. nowych, ochronnych rozwiązań, jakie ustawodawca przewidział w wymienionej nowelizacji w zakresie realizacji uprawnień do lokali socjalnych. Zastosowany w art. 18 ustawy nowelizującej zabieg legislacyjny w istocie wyklucza realną kontrolę działań gmin w omawianym zakresie i możliwość postawienia gminie zarzutu naruszenia konkretnych przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów… Brak jednoznacznego określenia obowiązków, które gminy miałyby realizować z mocy art. 18 ustawy nowelizującej to również brak pewności prawa co do zakresu przewidzianej w nim ochrony dla obywateli.

Powyższe uwagi prowadzą do wniosku, że treść art. 18 ustawy nowelizującej nie czyni zadość wymogowi prawidłowej legislacji, w tym dyrektywie określoności prawa. Wymóg określoności regulacji prawnej – wywiedziony z art. 2 Konstytucji – odnosi się do wszelkich regulacji (pośrednio czy bezpośrednio) kształtujących pozycję prawną obywatela.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie możliwości pilnego zainicjowania działań legislacyjnych, które wyeliminują problemy z wykładnią i stosowaniem wymienionych wyżej przepisów ustawy nowelizującej. 

Kolejna interwencja RPO w sprawie właścicieli książeczek mieszkaniowych

Data: 2018-05-16
  • Bank PKO BP może swobodnie dysponować kwotą 637 mln zł zgromadzoną przez posiadaczy książeczek mieszkaniowych, tymczasem odsetki od tych wkładów są symboliczne - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Wielu posiadaczy książeczek nie może zaspokoić swych potrzeb mieszkaniowych, bo nie są w stanie spełnić skomplikowanych wymogów uzyskania premii gwarancyjnej
  • Kwestia książeczek powinna zostać definitywnie rozwiązana na drodze ustawowej - uważa Rzecznik. Bez zmiany przepisów likwidacja ostatnich książeczek potrwa jeszcze ponad 40 lat

Adam Bodnar wystąpił do prezesa Zarządu PKO Banku Polskiego S.A. Zbigniewa Jagiełły w sprawie problemów właścicieli książeczek mieszkaniowych z PRL. Poprosił go m.in. o wyjaśnienie kwestii niskiego oprocentowania wkładów zgromadzonych na książeczkach oraz opłat pobieranych przez bank za obsługą i likwidację książeczek.

Nierozwiązany problem osób dysponujących książeczkami mieszkaniowymi - a jest ich ponad milion - pozostaje od wielu lat przedmiotem zainteresowania kolejnych Rzeczników. Adam Bodnar 15 stycznia 2018 r. wystąpił w tej sprawie do Prezesa Rady Ministrów.

Problemy z premią gwarancyjną

Do Biura RPO nadal wpływają skargi od posiadaczy książeczek i od Krajowego Stowarzyszenia Posiadaczy Książeczek Mieszkaniowych PKO BP.  Podnoszą oni, że w związku z utratą wartości wkładów, wskutek występującej w Polsce w latach 80. i w początku lat 90. wysokiej inflacji, nie są w stanie odzyskać zgromadzonych oszczędności w realnej wartości. Choć wkłady objęte były gwarancją realnej wartości, to obecnie wypłacane lub wyliczone środki wraz z premią gwarancyjną i odsetkami stanowią jedynie równowartość 1-2 m kw. ceny rynkowej mieszkania.

Obecnie jedynym uprawnieniem właścicieli książeczek jest prawo do premii gwarancyjnej. Można ją uzyskać w przypadku realizacji jednego z kilkunastu wskazanych celów mieszkaniowych. Obywatele skarżą się RPO, że każdy rok utrzymywania książeczki powoduje kolejne straty. Nadal nie mogą zrealizować książeczki na zaspokojenie swoich potrzeb mieszkaniowych, bowiem nie są w stanie zrealizować żadnej z czynności uprawniającej do uzyskania premii, a jednoczenie wysokość premii systematycznie maleje.

Wnioskodawcy wskazują też, że niezrozumiałe są dla nich zasady wyliczania premii, a zawiły wzór obliczania jej wysokości uniemożliwia im zweryfikowanie wyliczeń PKO BP (który obsługuje książeczki). Od pracowników banku nie mogą uzyskać dodatkowych wyjaśnień. 

Rzecznik spytał prezesa PKO BP, czy funkcjonujący od kilkudziesięciu lat ustawowy wzór obliczania premii jest adekwatny do aktualnej sytuacji.

Wysokie opłaty - niskie oprocentowanie

Właściciele książeczek oraz Stowarzyszenie wskazują także inne problemy. Jednym z nich jest bardzo niskie, wręcz symboliczne oprocentowanie wkładów na książeczkach - zaledwie 0,01 %. Premia gwarancyjna przysługuje od wkładów wystawionych do 23 października 1990 r. Oznacza to, że nawet najpóźniej założone książeczki mają już prawie 28 lat. Co najmniej więc przez taki okres w dyspozycji Banku PKO BP pozostają zgromadzone przez posiadaczy książeczek środki oszczędnościowe, z których ich właściciele nie mogli i nadal nie mogą korzystać.

Nie mogą także nimi zadysponować np. poprzez założenie lokaty znacznie wyżej oprocentowanej. Zdaniem wnioskodawców Bank PKO BP przez kilkadziesiąt lat mógł i może nadal tymi środkami swobodnie obracać, w tym także swobodnie je lokować, a w konsekwencji na tym zarabiać. Według informacji Ministra Infrastruktury i Budownictwa wciąż pozostaje zarejestrowanych ponad milion książeczek z wkładami w wysokości ponad 637 mln zł.

- Oznacza to, że w dyspozycji Banku nadal pozostaje pokaźna kwota, którą Bank może korzystnie dysponować, przy minimalnych symbolicznych odsetkach od tych wkładów naliczanych właścicielom książeczek mieszkaniowych - napisał Rzecznik.

Ponadto wnioskodawcy uznają za krzywdzące ustalone przez Bank opłaty związane z obsługą i likwidacją książeczek. 35 zł pobiera on za wydanie drugiego i następnych zaświadczeń o wysokości środków na książeczce. 40 zł to opłata za likwidację rachunku oszczędnościowego prowadzonego do książeczki z wypłatą premii gwarancyjnej. Koszt  przelewu środków na rachunki właścicieli w innych bankach to 5,99 zł. Wnioskodawcy wskazują także, że zdarza się, iż przy likwidacji książeczki są zmuszani do założenia konta w PKO BP.

Zaniepokojenie RPO budzi także systematycznie malejąca wysokość średniej wypłacanej premii gwarancyjnej oraz spadek liczby likwidowanych książeczek. Średnia premia gwarancyjna wyniosła w 2016 roku 8104,5 zł. Była niższa niż we wcześniejszych latach - w 2014 r. ok. 9490 zł, a w 2015 r. -  8522 zł.  Rok 2016 był też kolejnym rokiem spadku liczby likwidowanych książeczek  - 26 064, w tym 24 041 z wypłaconą premią gwarancyjną (spadek o ok. 3 tys.).

Z danych tych wynika, że bez zmiany istniejących uregulowań prawnych likwidacja ostatnich książeczek mieszkaniowych potrwa jeszcze ponad 40 lat - wskazuje Adam Bodnar.

IV.7216.19.2016

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

IV.7216.19.2016 z 8 maja 2018 r. – wystąpienie do Prezesa Zarządu PKO Banku Polskiego S.A. w sprawie problemów osób dysponujących książeczkami mieszkaniowymi.

Od wielu lat przedmiotem zainteresowania kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich pozostaje nierozwiązany dotychczas problem osób dysponujących książeczkami mieszkaniowymi.

W obecnym stanie prawnym jedynym szczególnym uprawnieniem przysługującym właścicielom książeczek mieszkaniowych jest prawo do otrzymania premii gwarancyjnej. Aby jednak otrzymać premię gwarancyjną trzeba spełnić warunki ściśle określone w ustawie o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych. Ustawa ta w art. 3 ust. 1 wymienia w sposób wyczerpujący czynności, których dokonanie uprawnia do otrzymania premii gwarancyjnej. Obecnie premię gwarancyjną można uzyskać w przypadku realizacji jednego z kilkunastu różnych, wskazanych w tym przepisie celów mieszkaniowych.

W ocenie Rzecznika aktualnie obowiązujący katalog zdarzeń uprawniających do otrzymania premii uległ wyczerpaniu i należałoby podjąć przez ustawodawcę działania zmierzające do dokonania zmian w tym zakresie i do definitywnego rozwiązania problemu posiadaczy książeczek mieszkaniowych. Zaniepokojenie Rzecznika budzi także systematycznie malejąca wysokość średniej wypłacanej premii gwarancyjnej oraz tendencja spadkowa w liczbie likwidowanych książeczek.

W nadsyłanych do Biura Rzecznika pismach obywatele skarżą się, że w obecnych realiach każdy kolejny rok utrzymywania książeczki mieszkaniowej powoduje dla nich wyłącznie straty. Nadal nie mogą zrealizować książeczki mieszkaniowej na zaspokojenie swoich potrzeb mieszkaniowych, bowiem nie są w stanie zrealizować żadnej z czynności uprawniającej do uzyskania premii, a jednoczenie wysokość premii, jaką mogliby uzyskać systematycznie maleje. Dla zwracających się do Rzecznika wnioskodawców niezrozumiały, bardzo skomplikowany jest także wzór do obliczania wysokości premii gwarancyjnej.

Ponadto, posiadacze książeczek mieszkaniowych żalą się na bardzo niskie, wręcz symboliczne oprocentowanie zgromadzonych wkładów przy jednoczesnych, dość znaczących, opłatach ustalonych przez bank, związanych z obsługą i likwidacją książeczki mieszkaniowej. Niejasne i mogące budzić wątpliwości jest także uregulowanie prawne wynikające z art. 3b ustawy o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych w zakresie naliczania premii gwarancyjnej przy wykorzystaniu jej na cele związane z domem jednorodzinnym. Wątpliwości budzi w szczególności, jaka cena m2 jest wówczas brana pod uwagę.

Rzecznik zwrócił się do Prezesa z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionych w niniejszym piśmie zagadnień i wyjaśnienie kwestii związanych z oprocentowaniem zgromadzonych na książeczkach mieszkaniowych wkładów oszczędnościowych i z pobieranymi od właścicieli książeczek mieszkaniowych opłatami. 

RPO ponownie upomina się o pełny dostęp osób z niepełnosprawnościami do obiektów użyteczności publicznej i domów wielorodzinnych

Data: 2018-05-15
  • Osoby z niepełnosprawnościami i starsze muszą mieć zagwarantowany realny, jak najszerszy dostęp do obiektów użyteczności publicznej i wielorodzinnego budownictwa mieszkaniowego
  • Chodzi także o zapewnienie egzekwowania obowiązków z tym związanych wobec właścicieli i zarządców budynków już istniejących
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do Ministra Inwestycji i Rozwoju

Do Biura RPO stale wpływają skargi obrazujące mankamenty obecnych uregulowań prawnych i problemy pod względem dostępności w istniejących już budynkach. Dotyczy to głównie osób z niepełnosprawnościami, osób starszych i coraz mniej sprawnych ruchowo - mieszkających w starym budownictwie w wielokondygnacyjnych budynkach komunalnych, spółdzielczych i należących do wspólnot mieszkaniowych. A przecież takich osób będzie coraz więcej z uwagi na starzenie się społeczeństwa.

RPO od dawna widzi problem 

W 2013 r. RPO sygnalizował Ministrowi Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej problem braku przepisów, które byłyby samodzielną podstawę prawną do dostosowania istniejących obiektów budowlanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Zwracał tez uwagę, że przepisy obecnie obowiązujące pod wieloma względami liberalizują obowiązki związane z przystosowywaniem obiektów budowlanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Zwłaszcza w świetle ratyfikowanej przez Polskę Konwencji  o prawach osób niepełnosprawnych zasadne i celowe jest wprowadzenie wobec właścicieli i zarządców budynków użyteczności publicznej oraz budynków mieszkalnictwa wielorodzinnego obowiązku działań w celu likwidacji przeszkód w codziennej egzystencji osób z niepełnosprawnościami. - Pozwoliłoby to wydatnie przyspieszyć likwidację barier w integracji społecznej tej grupy osób - wskazał zastępca RPO Stanisław Trociuk w pismie do ministra Jerzego Kwiecińskiego.

Wprawdzie Prawo budowlane i odpowiednie rozporządzenie Ministra Infrastruktury przewidują szereg obowiązków w celu zapewnienia niezbędnych warunków do korzystania  z budynków przez osoby z niepełnosprawnością, lecz zdaniem Rzecznika wydają się one niewystarczające.

S.Trociuk podał przykład mieszkańca Zabrza - osoby  z niepełnosprawnością ruchową - który mieszka w wielopiętrowym budynku z 1979 r. z wielkiej płyty, gdzie nie ma podjazdu dla wózka inwalidzkiego. W wyniku działań Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Zabrzu ustalił, że budynek zrealizowano bez zapewnienia dostępności dla osób na wózkach inwalidzkich. PINB stwierdził też, że brak jest obowiązku dostosowywania istniejących budynków do wymagań dotyczących zapewnienia dostępności dla osób z niepełnosprawnością.

Potwierdza to istnienie poważnego problemu systemowego, który wymaga interwencji prawodawcy -  zaznaczył S. Trociuk.

RPO z uznaniem przyjął  zaś inicjatywę resortu Infrastruktury i Budownictwa z lipca 2017 dotyczącą opracowania „Standardów dostępności budynków dla osób z niepełnosprawnościami mając na uwadze koncepcję projektowania uniwersalnego”. Celem tego poradnika jest wskazanie odpowiednich rozwiązań w zakresie kompleksowego dostosowania projektowanych budynków do zróżnicowanych potrzeb ich użytkowników, mając na uwadze zasady tzw. projektowania uniwersalnego.

S. Trociuk zwrócił się ponownie do ministra J. Kwiecińskiego o rozważenie podjęcia zmian legislacyjnych,  które realnie i w możliwie najszerszym zakresie umożliwią dostęp osób z niepełnosprawnościami do obiektów użyteczności publicznej i wielorodzinnego budownictwa mieszkaniowego oraz wprowadzą narzędzia umożliwiające egzekwowanie takich obowiązków wobec właścicieli i zarządców budynków.

Co przewiduje Konwencja 

Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych definiuje pojęcie uniwersalnego projektowania. Zobowiązuje też państwa-strony do popierania tej zasady przy tworzeniu norm i wytycznych.

Uniwersalne projektowanie oznacza projektowanie produktów, środowiska, programów i usług w taki sposób, by były użyteczne dla wszystkich, w możliwie największym stopniu, bez potrzeby adaptacji lub specjalistycznego projektowania (np. wejście do budynku z poziomu gruntu, bez schodów i potrzeby budowy podjazdu).

Prawo budowlane nakazuje dostępność nowych budynków dla osób z niepełnosprawnościami, nie wymaga jednak stosowania zasad uniwersalnego projektowania. W praktyce uwzględnia się jedynie dostępność dla osób na wózkach - potrzeby np. osób niewidomych są pomijane. Właściciele budynków wybudowanych przed 1995 r. w ogóle zaś nie mają obowiązku likwidacji barier architektonicznych.

Jesienią 2018 r. Komitet Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który monitoruje przestrzeganie Konwencji, zbada sprawozdanie polskiego rządu z jej wdrożenia i wyda rekomendacje dla Polski.  Jednym z pytań Komitetu wobec Polski było, czy przepisy ws. dostępności budynków dla osób z niepełnosprawnościami wprowadzają wymóg stosowania zasad uniwersalnego projektowania oraz kary za ich nieuwzględnianie.

BPK.7215.11.2017

Spotkanie regionalne RPO w Ełku

Data: 2018-05-15

O sprawach niemieszczących się w głowie powinniśmy informować Rzecznika. Zwłaszcza jeśli za takimi niemieszczącymi się w głowie działaniami stoją przedstawiciele państwa. O tym rozmawialiśmy na spotkaniu regionalnym ​w Ełku.

Prawie 30 osób przyszło na przedpołudniowe spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Ełku. Rzecznik zaczął je od przedstawienia zasad zbierania i przetwarzania danych osobowych – 25 maja wchodzą nowe przepisy o ochronie naszych danych. Nakładają one nowe obowiązki na instytucje publiczne.

Każdy ma prawo złożyć skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich na działania władz.

Rzecznik może te sprawy wyjaśniać, prowadzić sprawy przed sądami, składać wnioski do Trybunału Konstytucyjnego, składać kasacje w sprawach karnych do Sądu Najwyższego (niestety, tych wniosków dostajemy za dużo w stosunku do liczby zatrudnionych pracowników, a na więcej nie mamy pieniędzy) , sygnalizować problemy z przepisami władzom (mogą być źle napisane, mogą nie uwzględniać zmian społecznych i cywilizacyjnych albo wyjątkowej sytuacji danej osoby). To uruchamia proces dyskusji i daje szansę na zmianę stanu rzeczy – wyjaśnił Adam Bodnar.

- Często potrzebne są drobne, szczegółowe zmiany – a o nich nie mówi się w debacie publicznej – tymczasem od nich zależy sytuacja ludzi. Po to są spotkania regionalne, tu możemy usłyszeć, co warto zmieniać - powiedział.

Problemy mieszkaniowe

Schroniska dla osób w kryzysie bezdomności

Standardy dotyczące schronisk dla osób w kryzysie bezdomności są tak wyśrubowane, że schroniska nie mogą sprawnie działać. Np. opiekunowie muszą mieć wykształcenie średnie –tymczasem tu, w Ełku jest wiele osób, które, choć same mają wiele spraw w życiu jeszcze nie załatwionych, mogłyby w noclegowniach i schroniskach pomagać.

Do tego osoby w kryzysie bezdomności dostają skierowanie do konkretnych placówek. W ogóle nie uwzględnia się tego, gdzie chciałyby zamieszkać, a to nie pomaga w wychodzeniu z bezdomności.

RPO: - Standaryzacja placówek trwa, a niestety wiemy, że tych standardów nie spełni większość placówek. Jesteśmy w kontakcie z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zajmiemy się sprawą wykształcenia – wiemy przecież, że także osoby wychodzące z bezdomności mogłyby usamodzielniać się zaczynając pracę dla schroniska.

Proszę pamiętać, że RPO wspiera komisja wybitnych ekspertów zajmujących się problemem bezdomności.

Brak pomocy mieszkaniowej

Są u nas osoby, które w żaden sposób nie mogą zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych. Mieszkają w strasznych warunkach, w pomieszczeniach nieremontowanych – a gmina tłumaczy, że nie ma pieniędzy na pomoc. Czy to jest sprawa dla Rzecznika?

RPO: Tak. Potrzebujemy tylko dokumentów.

Pomoc osobom z niepełnosprawnościami

U nas osoby pracujące tracą prawo do pomocy ze Środowiskowego Domu Pomocy. A to jest miejsce ofiarujące wsparcie osobom w kryzysach choroby psychicznej czy z niepełnosprawnościami intelektualnymi, na terapię i zajęcie, a przede wszystkim na kontakt z ludźmi. Przepisy nigdzie nie mówią, że jeśli ktoś wychodząc z kryzysu znajduje pracę, to musi być od takiej pomocy odcięty. Ale tu tak jest. Zakłada się, że znalezienie pracy dowodzi, że cel udzielania pomocy został osiągnięty.

RPO: Przyjrzymy się problemowi. Bardzo przydadzą się nam dokumenty.

Barbara Imiołczyk: Proszę też pomyśleć o nowej formule wsparcia dla osób wychodzących z kryzysu. Im dłużej będziecie działać, tym większe będą Wasze sukcesy, ale też tym więcej będzie osób, które będą chciały utrzymywać kontakt już po wyjściu z kryzysu. Formułą może być klub samopomocy – nawet nieformalna grupa działająca przy stowarzyszeniu.

RPO podaje doskonały przykład z Krakowa – Pensjonat Pana Cogito

Problem rowerzystów

Rowerzyści nie korzystają w Ełku ze ścieżek rowerowych. To robi się niebezpieczne. Pani, która zgłasza problem, była dwukrotnie potrącona przez rowerzystę. Policja i straż miejska nie reaguje. Co z tym można zrobić?

RPO: To nie jest błahy problem. Zajmowała się nim NIK. Przyjrzymy się.

Uczestnik spotkania: problem jest głębszy. Policja nie reaguje na zgłoszenia. Przełożeni nie reagują na bezczynność podwładnych. Wygląda na to, że szwankują szkolenia, ale też widać, jakby policjanci oczekiwali, że im ktoś wyraźnie powie, kiedy wkraczać.

Bo np. w przypadku picia alkoholu na ławce w parku potrafią osobę z niepełnosprawnością zabrać   z Elku do Giżycka na dwa dni i ukarać 50-złotowym  mandatem.

RPO: takie rzeczy koniecznie trzeba zgłaszać Rzecznikowi.

Problem organizacji pozarządowych

Dlaczego samorządy biorą się za realizację zadań, które lepiej wykonałyby organizacje pozarządowe?

RPO: Pełna zgoda.  Jeździmy po kraju i widzimy, ile dobrego mogą zrobić organizacje pozarządowe, jeśli się im pozwoli. Widzimy jednak także świadome działania państwa, które centralizuje swoje działania i pozbawia sił pewne organizacje pozarządowe (zwłaszcza te, które przeciwdziałają przemocy w rodzinie i wobec kobiet).

Barbara Imiołczyk z Biura RPO przypomniała przy okazji sukces Częstochowy, która przekazuje zadania publiczne do realizacji spółdzielniom społecznym.

Ustawa dezubekizacyjna

Nigdy nie byłem esbekiem. Zawsze odmawiałem takim propozycjom. Byłem milicjantem, nie należałem do PZPR. Ślub brałem w kościele. W III RP właśnie dlatego stałem na czele komisji weryfikacyjnej służb w regionie. I teraz obniżono mi emeryturę. Bo IPN uznał, że w jakimś momencie moja komórka podlegała SB! Mimo mojej całej działalności.

Jak to w ogóle jest możliwe?

RPO: jest niestety możliwe, jeśli państwo zamiast odpowiedzialności indywidualnej wprowadza zbiorową. Niestety, to może się skończyć międzynarodowym skandalem, za który wszyscy zapłacimy.

Na koniec RPO pyta o to, jak licealiści radzą sobie w regionie z dojazdami do szkoły (problem zgłaszany był także w czasie innych spotkań regionalnych).

W Ełku są autobusy. Tyle że wyjeżdżają spod szkoły zaraz po lekcjach. I nie ma jak skorzystać z zajęć pozalekcyjnych.

 

 

WSA: gmina nie może uzależniać przyznania lokalu ze swego zasobu od nieposiadania tytułu prawnego do innego lokalu

Data: 2018-04-30
  • Uzależnienie przez gminę możliwości przyznania prawa do lokalu od nieposiadania tytułu prawnego do innego lokalu narusza ustawę o ochronie praw lokatorów i Konstytucję
  • Taki wyrok wydał  Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, który uwzględnił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta w Okonku
  • Rzecznik zaskarżył uchwałę, gdyż wprowadziła nieznane ustawie kryterium przyznania prawa do lokalu - co pewną kategorię osób pozbawiało prawa do pomocy mieszkaniowej ze strony gminy

25 kwietnia 2018 r. WSA w całości uwzględnił skargę RPO i stwierdził nieważność uchwały Rady Miasta w Okonku z sierpnia 2017 r. Wyrok jest nieprawomocny.

Po analizie treści uchwały RPO uznał, że jej uregulowania wykraczały poza delegację zawartą w art. 21 ust. 3 ustawy z 21 czerwca 2001r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego.

Kwestionowane przepisy uchwały wprowadziły bowiem nieprzewidziane w ustawie kryterium uzależniające przyznanie prawa do lokalu od nieposiadania tytułu prawnego do innego lokalu lub budynku mieszkalnego. Bez względu na rzeczywiste warunki zamieszkiwania osób oraz osiągany przez nich dochód, pozbawiało to tę kategorię osób prawa do uzyskania pomocy mieszkaniowej ze strony gminy.

W skardze szczegółowo wykazano na czym polegało przekroczenie przez gminę uprawnień w stanowieniu prawa miejscowego. Przesłankami uzyskania lokalu mieszkalnego z zasobu gminy są niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe oraz niskie dochody ubiegających się. Niedopuszczalne jest tworzenie dodatkowych kryteriów, które stoją z nimi w sprzeczności i w konsekwencji utrudniają dostęp do uzyskania mieszkania komunalnego.

Według RPO, stanowiąc uchwałę niezgodną z aktem wyższego rzędu, czyli ustawą o ochronie praw lokatorów, Rada Miasta działała niezgodnie z zasadą legalizmu wyrażoną w art. 7 Konstytucji. Ponadto Rzecznik uznał to za przejaw nierównego traktowania obywateli przez władze publiczne. Złamaniem art. 32 Konstytucji jest bowiem wprowadzenie nieuzasadnionych przesłanek różnicujących obywateli.

IV.7211.101.2016    

Czy gmina odstąpi od żądania zwrotu bonifikaty przy wykupie mieszkania?

Data: 2018-04-16

BPK.7000.6.2018

Matka pana Jana darowała mu mieszkanie, które wcześniej wykupiła od gminy. Pan Jan sprzedał je i za otrzymane pieniądze rozbudował swój dom. W domu tym mieszkają z nim matka i brat, którymi pan Jan się opiekuje.

Problem w tym, że pan Jan sprzedał mieszkanie przed upływem 5-letniego terminu od jego nabycia od gminy. Dlatego gmina domaga się od niego zwrotu bonifikaty udzielonej przy wykupie mieszkania jego matce.

Rzecznik poprosił już Burmistrza Miasta i Gminy W. o udzielenie wyjaśnień i wskazanie, czy mając na uwadze sytuację rodziny i fakt przeznaczenia środków pieniężnych w całości na rozbudowę domu, aby móc sprawować opiekę nad członkami rodziny, można byłoby odstąpić od żądania zwrotu bonifikaty.

 

NSA wydał prokonstytucyjny wyrok w sprawie jednej z ofiar ulgi meldunkowej

Data: 2018-04-11

Naczelny Sąd Administracyjny podzielił pogląd Rzecznika Praw Obywatelskich, że oświadczenie o zameldowaniu w danym lokalu przez co najmniej 12 miesięcy – wymagane  do skorzystania z ulgi meldunkowej - podatnik mógł złożyć w sposób niesformalizowany, np. za pośrednictwem aktu notarialnego.

W środę NSA (sygn. akt II FSK 1960/17) prawomocnie NSA zniósł swoim rozstrzygnięcem skutki decyzji organu podatkowego (podatek plus odsetki), który uznał, że pan Henryk ma zapłacić kilkadziesiąt tysięcy zł zaległego podatku dochodowego wraz z odsetkami za sprzedaż mieszkania, bo nie dopełnił warunku formalnego ulgi - złożenia oświadczenia o zameldowaniu w lokalu przez co najmniej 12 miesięcy.

NSA uznał  że pan Henryk - do którego skargi kasacyjnej przyłączył się RPO - miał prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej. Stanowisko NSA powinno być zastosowane przy ponownym rozpoznaniu tej sprawy przez skarbówkę.

Problem dotyczy osób, które nabyły nieruchomość w latach 2007-2008, a następnie ją sprzedały przed upływem pięciu lat od daty nabycia, przy czym nie złożyły oświadczenia. Faktycznie spełnili warunek materialny ulgi (były zameldowane), ale nie dopełnili wymogu formalnego - złożenia oświadczenia. Organy skarbowe kwestionują ich prawa do ulgi i domagają się zaległego podatku. Postępowania podatkowe wszczynane są tuż przed upływem terminu przedawnienia, co dodatkowo oznacza konieczność zapłaty odsetek.

Rzecznik uważa, że nie można pozbawiać obywateli prawa do skorzystania z ulgi wyłącznie z przyczyn formalnych - choć byli zameldowani w lokalu przez wymagany okres, co można łatwo zweryfikować. W ocenie Adama Bodnara dopuszczalne jest uznawanie za skuteczne oświadczeń podatnika złożonych w akcie notarialnym. Według RPO przepisy były nieprecyzyjne - nie przewidywały wzoru oświadczenia, który byłby dostępny dla podatników.

Sprawa pana Henryka

Pan Henryk mieszkał w lokalu na IV piętrze, w którym zameldowany był przez 34 lata. Własność mieszkania nabył w 2007 r. w wyniku przekształcenia lokatorskiego prawa do lokalu w prawo własności. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia (niepełnoprawność ruchowa uniemożliwiająca wchodzenie po schodach), w 2011 r. pan Henryk zmuszony został do sprzedaży lokalu. W tym samym roku kupił mieszkanie na parterze.

Pod koniec upływu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego, organy  wszczęły postępowanie i uznały, że pan Henryk powinien zapłacić podatek z odsetkami. Ich zdaniem nie złożył on wymaganego oświadczenia uprawniającego do skorzystania z ulgi.

Sprawa trafiła do WSA w Lublinie (sygn. akt I SA/Lu 853/16). Sąd wprawdzie uchylił decyzję fiskusa, ale z powodu błędnego ustalenia kosztów nabycia lokalu w odniesieniu do wydatków poniesionych na poczet wkładu mieszkaniowego. Jednocześnie sąd stwierdził, że organy podatkowe słusznie przyjęły, że w tej sprawie nie doszło do złożenia oświadczenia w sprawie ulgi.

Do NSA skargę kasacyjną złożył pan Henryk, kwestionując wyrok co do zasady. Skargę złożył też Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Lublinie, którego zdaniem organy prawidłowo ustaliły koszt przy wymiarze podatku, a więc sąd nie powinien uchylać decyzji.

Rzecznik dowiedział się o sprawie pana Henryka z doniesień medialnych i z urzędu podjął interwencję procesową. Do sprawy przyłączyła się Fundacja Praw Podatnika.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika były podstawy do przyjęcia, że w sprawie pana Henryka doszło do skutecznego złożenia oświadczenia o zameldowaniu za pośrednictwem aktów notarialnych. Rzecznik wskazywał na konieczność zastosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów. Uznał, że w jak najszerszym zakresie powinno się dopuścić możliwość zastąpienia oświadczenia w sprawie spełnienia warunków do zastosowania ulgi meldunkowej innymi dokumentami.

Zdaniem Rzecznika, skoro w przepisach podatkowych nie określono ani treści, ani też formy, w jakiej należy złożyć oświadczenie, to w dorozumiany sposób można za nie uznać np. akt notarialny przekazywany organom podatkowym za pośrednictwem notariuszy. To  dokument urzędowy, który potwierdza dokonanie określonej czynności prawnej; zawiera oświadczenia woli stron i korzysta z domniemania zgodności z prawdą tego, co w nim stwierdzono.

Zdaniem Rzecznika niewątpliwie „słusznościowa” wykładnia przepisów o uldze meldunkowej uzasadniona jest także ze względu na to, że nieobowiązujące już regulacje w tym zakresie wywoływały szereg praktycznych wątpliwości (w krótkim czasie obowiązywały 3 różne stany prawne, których stosownie uzależnione było od daty nabycia danej nieruchomości, co w praktyce wywoływało najwięcej problemów).

Rzecznik podkreślał, że w dziedzinie prawa podatkowego, gdzie obowiązują podwyższone standardy, ustawodawca powinien stanowić jasne i zrozumiałe przepisy, tak aby nie stawały się one pułapką dla zwykłych obywateli. Zwłaszcza dotyczy to przypadków, gdzie mamy do czynienia ze specyficznym systemem ulg mających na celu wsparcie obywateli w realizacji ich potrzeb mieszkaniowych.

Wyrok NSA

NSA oddalił obie skargi kasacyjne i stwierdził, że zaskarżony wyrok WSA w Lublinie, pomimo błędnego uzasadnienia, odpowiada prawu. Rozstrzygnięcie to jest korzystne dla podatnika, ponieważ wskazuje na zasadność uchylenia decyzji organu podatkowego. Nie z powodu kosztów, ale uznania, że pan Henryk miał prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej.

W ustnym uzasadnieniu wyroku NSA podzielił pogląd Rzecznika o tym, że całokształt materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie pozwala na przyjęcie, iż doszło do skutecznego złożenia wymaganego oświadczenia w formie dorozumianej, tj. w  aktach notarialnych. Zdaniem NSA, wymóg złożenia spornego oświadczenia w sprawie ulgi meldunkowej należy interpretować w sposób niesformalizowany.

Ponadto, sąd stwierdził, że nie było konieczne analizowanie sprawy zasadności ustalenia kosztów w wymiarze podatku, skoro zarzuty dotyczące prawa do skorzystania z ulgi meldunkowej okazały się zasadne.

NSA uznał za niezasadne wnioski Fundacji Praw Podatnika o skierowanie sprawy do powiększonego składu 7 sędziów NSA, a także o zadanie pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego.

Działania RPO w sprawie ofiar ulgi meldunkowej

Do RPO dochodzą też sygnały, że  ofiarom ulgi za niezapłacenie podatku stawiane są zarzuty umyślnego przestępstwa skarbowego  Zdaniem Adama Bodnara nie ma do tego podstaw. Zwrócił się on do resortu finansów o podanie liczby tych postępowań.

Rzecznik już wcześniej występował do ministra rozwoju i finansów w sprawie mniej restrykcyjnego stanowiska organów skarbowych w sprawie oświadczeń. „Bez względu na przyczyny uchybienia terminu do złożenia oświadczenia - czy jest ona następstwem braku po stronie podatnika należytej staranności w prowadzeniu własnych spraw, czy też jest konsekwencją zdarzeń od niego niezależnych - nie znajduje się uzasadnienia do ukształtowania sytuacji podatnika uwzględniającej zwolnienie” -  odpowiedział w sierpniu 2017 r. minister.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego w Biurze RPO:

NSA zastosował daleko idącą prokonstytucyjną wykładnię przepisów. W pełni podzielił stanowisko RPO, że akt notarialny może być oświadczeniem, które powinno być złożone przez podatnika. Wyrok NSA ma istotne znaczenie dla podatników. Oznacza zwiększenie szans na wygraną  w sporach o prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej.

O dalszych losach sprawy zdecyduje pogląd prawny, jaki znajdzie się w pisemnym uzasadnieniu. Orzeczenie NSA jest wiążące w tej konkretnej sprawie. Będzie ono oddziaływać na orzecznictwo sądów administracyjnych.  Mamy nadzieję, że w dalszej perspektywie spowoduje także zmianę rygorystycznego podejścia organów podatkowych w sprawach ulgi meldunkowej.

 

Rzecznik broni członków spółdzielni mieszkaniowych, którzy są z nich usuwani

Data: 2018-04-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do rządu o pilne uregulowanie sytuacji osób, które wskutek niedopatrzenia ustawodawcy tracą członkostwo spółdzielni mieszkaniowych
  • Chodzi o ok. pół miliona osób, które mają roszczenie o ustanowienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, a zostały pominięte w ubiegłorocznej nowelizacji prawa
  • Rzecznik wskazuje, że tracą oni członkostwo spółdzielni z mocy prawa, a bez własnej winy -  co nie może być akceptowane w praworządnym państwie

O podjęcie działań legislacyjnych w tej sprawie zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Ministra Inwestycji i Rozwoju.

Powołał się na doniesienia mediów o problemach związanych z nowelizacją ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która weszła w życie 9 września 2017 r. Przewiduje ona, że członkostwo w spółdzielni tracą wszyscy, którym nie przysługuje spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, spółdzielcze własnościowe prawo, prawo odrębnej własności czy roszczenie o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu lub roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

"Zapomniano" o 500 tys. osób

Media podawały, że ustawodawca zapomniał o roszczeniu o ustanowienie spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Chodzi o członków spółdzielni, którzy w przeszłości uzyskali przydział spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje prawo własności albo prawo użytkowania wieczystego. Jak głosi uchwała siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 24 maja 2013 r.,  takie osoby mają tylko roszczenie (tzw. ekspektatywę) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Oznacza to m.in. niemożność zakładania dla takich spraw ksiąg wieczystych.

Z doniesień medialnych wynika, że osób w takiej sytuacji może być ok. pół miliona (w samej Warszawie ok. 300 tysięcy).  Obecnie spółdzielnie mieszkaniowe przystąpiły do wykreślania tych osób z rejestru członków.

RPO: to niedopatrzenie ustawodawcy

W opinii Rzecznika problem może być wynikiem niedopatrzenia ustawodawcy, który wprowadzając nowelizację, nie uwzględnił sytuacji prawnej tej grupy. Zachodzi zatem uzasadniona obawa, że osoby te utracą członkostwo w spółdzielni z mocy prawa. Istotne, że znalazły się one w sytuacji wynikającej z uchwały SN z przyczyn przez siebie niezawinionych.

RPO zwrócił uwagę, że zachodzi realna obawa, iż wykreślenie tych osób  z rejestru członków spółdzielni, spowoduje odebranie przysługujących im uprawnień. Zostaną one pozbawione wpływu na funkcjonowanie spółdzielni i współdecydowanie o jej działalności, np. odnoszących się do zarządzania majątkiem, dostępu do dokumentów,  uprawnienia do żądania przedstawienia przez spółdzielnię kalkulacji wysokości opłat itp.

Sytuacja, w której grupa obywateli - bez własnej winy - pozbawiana jest przysługujących im uprawnień, narusza zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego prawa oraz nie może być akceptowana w praworządnym państwie - oświadczył RPO.

RPO występował do władz od 2013 r.

Po podjęciu przez SN tej uchwały RPO kilka razy występował do premiera (w 2013 r.)  i resortu infrastruktury (2014, 2015, 2017) ze wskazaniem na potrzebę pilnej interwencji ustawodawcy. Podkreślał, że skoro ustawodawca dopuścił możliwość ustanawiania spółdzielczych praw do lokali także przy  braku tytułu prawnego spółdzielni do gruntu, to ma teraz obowiązek uporządkowania tej sytuacji.

Stanisław Trociuk podkreślił z przykrością, że - mimo dalekosiężnych skutków społecznych i prawnych uchwały SN – do dziś ustawodawca nie przygotował zmiany prawa.

Dlatego RPO zwrócił się do ministra Jerzego Kwiecińskiego o rozważenie pilnego podjęcia działań legislacyjnych w celu wyeliminowania tego niedopatrzenia ustawodawcy.

IV.7211.54.2018

 

RPO ma wątpliwości, czy nowe kompetencje komisji ds. reprywatyzacji są konstytucyjne

Data: 2018-04-05
  • Komisja badająca stołeczną reprywatyzację dostała pełny dostęp do informacji z Krajowego Rejestru Sądowego, Krajowego Rejestru Karnego oraz centralnej bazy danych ksiąg wieczystych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje, że oznacza to możliwość przetwarzania tych danych przez komisję bez wiedzy i zgody osób, których one dotyczą
  • Adam Bodnar ma wątpliwości, czy kompetencje komisji do przetwarzania tych informacji - w tym danych wrażliwych - nie są nieograniczone, a tym samym niekonstytucyjne

RPO napisał do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych Edyty Bielak-Jomaa w sprawie nowych kompetencji, które nowelizacja z 26 stycznia 2018 r. przyznała Komisji ds. usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa (tzw. komisja Jakiego)  Rzecznik powołał się na wpływające do Biura RPO skargi, które dotyczą tej nowelizacji.

Komisja ds. reprywatyzacji dostała pełny dostęp do rejestrów

Nowe przepisy, które weszły w życie 12 marca 2018 r., regulują m.in. zasady przetwarzania  danych osobowych przez komisję. Ma ona teraz dostęp do aktualnych, pełnych danych i informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, Krajowym Rejestrze Karnym oraz centralnej bazie danych ksiąg wieczystych.

Jak wskazał Adam Bodnar, dostęp do tych danych w żaden sposób nie jest ograniczony.  Komisja może przetwarzać dane z tych zbiorów  (jak i z innych zborów prowadzonych na podstawie innych przepisów przez organy władzy publicznej) bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. „Komisja zatem otrzymała niczym nieograniczony dostęp do zbiorów i rejestrów prowadzonych przez organy władzy publicznej” - napisał Rzecznik.

Ponadto komisja uzyskała możliwość bezpośredniego dostępu do danych w Krajowym Rejestrze Sądowym w drodze teletransmisji. Szczegółowe zasady tego dostępu ma określić porozumienie między Ministrem Sprawiedliwości a przewodniczącym komisji (jest nim  sekretarz stanu w tym resorcie Patryk Jaki).

Według RPO takie rozwiązanie budzi oczywiste wątpliwości, czy ustalenia między Ministrem Sprawiedliwości a sekretarzem stanu w tym ministerstwie nie będą dawały komisji zbyt daleko idących uprawnień.  Rodzi się też pytanie, czy nie będą zbyt głęboko ingerowały w prawo do prywatności i zasadę ochrony autonomii informacyjnej.

Dane wrażliwe także mogą trafić do komisji

Przewodniczący komisji może żądać przekazania mu informacji i dokumentów od   organów administracji rządowej i samorządowej, ale także - od organów samorządów zawodowych,  prezesa sądu oraz prokuratora. 

Zdaniem Rzecznika tak szerokie uprawnienia do przetwarzania  danych bez zgody i wiedzy osoby, której dotyczą, i nałożenie obowiązku współpracy różnych podmiotów z komisją rodzą zastrzeżenia ze względu na możliwość ingerencji w tajemnice zawodowe lub też w  toczące się postępowania.

Wśród przetwarzanych danych osobowych mogą znajdować się również dane wrażliwe. Uzasadnieniem dostępu komisji do danych ma być „interes publiczny, jakim jest oczekiwanie, iż komisja rozwiąże rażące przypadki niesprawiedliwości społecznej”.

Rzecznik przypomina, że zgodnie z art. 51 ust. 2 Konstytucji władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Możliwa niezgodność nowelizacji z RODO

Mające być wkrótce w Polsce prawem rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych (RODO) warunkuje możliwość przetwarzania danych osobowych, m.in. co do wyroków skazujących, nie tylko od dokonywania tego pod nadzorem władz publicznych, ale też od istnienia regulacji państwa członkowskiego, przewidującej odpowiednie zabezpieczenia praw i wolności osób, których dane dotyczą. RODO zawiera takie sformułowanie także w odniesieniu do innych danych osobowych, które powinny podlegać szczególnej ochronie.

„Omawiana nowelizacja ustawy bez wątpienia takich konkretnych zabezpieczeń nie wprowadza” - podkreśla  Adam Bodnar.

Jako organ administracji publicznej komisja jest zobowiązana do działania na podstawie i w granicach prawa, zgodnie z art. 7 Konstytucji. Pozytywnie należy zatem ocenić próbę uregulowania podstawy prawnej do przetwarzania danych osobowych o obywatelach, której przedtem  nie było. „Można mieć jednak wątpliwości, czy przyznane komisji kompetencje do przetwarzania danych, w tym danych wrażliwych, nie są w istocie nieograniczone, a tym samym niekonstytucyjne” - napisał  RPO.

Dlatego zwrócił się do GIODO o wyrażenie stanowiska.  Spytał też, czy w trakcie prac legislacyjnych nad projektem nowelizacji zasięgano opinii GIODO,  a jeśli tak, jaka była jej treść.

VII.501.24.2018

Działania RPO dotyczące problematyki ulgi meldunkowej – list do redaktor naczelnej portalu Money.pl

Data: Od 2018-03-28 do 2018-04-01

W związku z artykułem redaktora Krzysztofa Janosia, pt. „Fiskus nadal stosuje bezprawny patent na ściganie podatników. Nie pomagają wyroki i zapewnienia ministerstwa", jaki ukazał się w dniu 6 marca 2018 r. na portalu Money.pl rzecznik praw obywatelskich skierował list do redaktor naczelnej portalu Nino Dżikija. Rzecznik w piśmie przedstawił działania RPO dotyczące problematyki ulgi meldunkowej. Niestety list nie został opublikowany na portalu, mimo że pojawiają się następne materiały dotyczące tej problematyki, dlatego zamieszczamy go na stronie  rpo.gov.pl

 

RPO upomina się o zasady demokracji bezpośredniej w spółdzielniach mieszkaniowych

Data: 2018-03-16
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje, że nadal są spółdzielnie mieszkaniowe, w których najwyższym organem jest zebranie przedstawicieli, a nie - jak stanowi ustawa z 2007 r. - walne zgromadzenie wszystkich członków spółdzielni
  • Choć ustawa z 2007 r. stworzyła podstawę do realizowania w spółdzielniach zasad demokracji bezpośredniej, okazało się to częściowo iluzoryczne - podkreśla RPO
  • Nie ma żadnych sankcji prawnych, aby zebrania przedstawicieli zostały zastąpione walnym zgromadzeniem - jeżeli takie zebranie nie podejmie odpowiedniej  uchwały, która zostanie wpisana do Krajowego Rejestru Sądowego

Zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił w tej sprawie do ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego.  Przypomniał, że w 2017 r. RPO skierował do resortu wystąpienie, w którym wskazywał na potrzebę analizy regulacji dotyczących walnych zgromadzeń w spółdzielniach mieszkaniowych.

W 2007 r. nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych wprowadziła zasadę, że walne zgromadzenie wszystkich członków spółdzielni nie może być zastępowane zebraniem przedstawicieli. Istniejące spółdzielnie miały odpowiednio zmienić swe statuty do 30 listopada 2007 r. i zgłosić te zmiany w Krajowym Rejestrze Sądowym do 30 grudnia 2007 r.  

Do Biura RPO wpływają skargi, z których wynika, że mimo upływu ponad 10 lat nadal funkcjonują spółdzielnie mieszkaniowe, w których najwyższym organem jest zebranie przedstawicieli. „Tego stanu rzeczy nie akceptują członkowie spółdzielni, którzy zainteresowani są zwiększeniem swojego wpływu na działalność najwyższego organu spółdzielni poprzez bezpośredni udział w posiedzeniach walnych zgromadzeń” - napisał Stanisław Trociuk. Skarżą się na brak środków prawnych, które umożliwiałyby realizację ustawowego obowiązku zmian w statutach i zastąpienia zebrania przedstawicieli walnym zgromadzeniem.

RPO przyznaje, że nie ma sankcji, które pozwalałyby na doprowadzenie do sytuacji, w której zebrania przedstawicieli zastąpiono by walnym zgromadzeniem - jeżeli  uchwała o zmianie statutu nie zostanie uchwalona przez zebranie przedstawicieli i zarejestrowana w KRS. Tego stanu rzeczy nie mogą zrozumieć i zaakceptować członkowie spółdzielni zainteresowani udziałem w walnych zgromadzeniach. „Osoby te podkreślają także, że możliwość zmian blokuje często nieliczna i niereprezentatywna grupa członków, wybranych przed laty jako przedstawiciele” - podkreślił Stanisław Trociuk.

Jakkolwiek RPO ma uwagi krytyczne także wobec regulacji określających funkcjonowanie walnych zgromadzeń, to ustawa z 2007 r. - wychodząc naprzeciw oczekiwaniom członków spółdzielni mieszkaniowych - stworzyła podstawę do realizowania w nich zasad demokracji bezpośredniej. „Niestety, przedstawione rozważania wskazują, iż w stosunku do niektórych spółdzielni możliwość ta okazała się iluzoryczna” - brzmi konkluzja pisma.

Rozwiązanie problemu jest niemożliwe bez dokonania zmian ustawowych. Dlatego Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra o rozważenie podjęcia odpowiednich prac legislacyjnych.

IV.7212.1.2018

TK: termin 2 lat na roszczenia właścicieli, których prawa ograniczono ze względu na ochronę środowiska - niekonstytucyjny

Data: 2018-03-07
  • Tysiące ludzi mieszkających blisko lotnisk ma szansę na wznowienie przegranych spraw o odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości, albo też o jej wykup przez państwo.
  • Takie są konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodny z Konstytucją uznał dwuletni termin na zgłaszanie roszczeń, jeśli np. mieszkają blisko lotnisk.
  • Przepisy zaskarżył do TK Rzecznik Praw Obywatelskich

Orzeczenie, po posiedzeniu niejawnym, wydał Trybunał w pięcioosobowym składzie  pod przewodnictwem sędzi Małgorzaty Pyziak-Szafnickiej. Sprawozdawcą był sędzia Michał Warciński. Zaskarżony przepis straci moc obowiązującą  po 12 miesiącach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

W lutym 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył do TK przepis Prawa ochrony środowiska określający termin na zgłaszanie roszczeń przez właścicieli, których korzystanie z nieruchomości stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone ze względu na ochronę środowiska. Może do tego dochodzić np. tzw. obszarach ograniczonego użytkowania (a także przy tworzeniu rezerwatów, parków narodowych, obszarów Natura 2000).

Obszary ograniczonego użytkowania tworzone są m.in. wokół lotnisk, bo tam nie da się zagwarantować standardu co do poziomu hałasu. W tej sytuacji właściciele nieruchomości  mogli żądać ich wykupienia lub odszkodowania.  Mieli na to jednak tylko dwa lata od wejścia w życie przepisów ustanawiających obszar.

Galimatias prawny powstał wobec rozbieżności w orzecznictwie między Naczelnym Sądem Administracyjnym a Sądem Najwyższym na tle obszaru wokół warszawskiego Okęcia.  NSA uznał, że w 2008 r.  obszar wokół Okęcia przestał istnieć z mocy prawa. SN orzekł zaś, że obszar ten istniał do momentu, gdy sejmik województwa podjął w 2011 r. kolejną  uchwałę o ustanowieniu takiego obszaru.

SN nie brał pod uwagę stanowiska NSA. Powstała sytuacja  patowa, bo nie przewidziano sytuacji  by dwa sady wypowiadały się rozbieżnie, choć na różnych płaszczyznach, co do aktów prawa miejscowego.

Jedyną możliwością było zatem zaskarżenie  tego do TK.  I to właśnie zrobił RPO.

"Krótki termin nie zapewnia wszystkim realnej możliwości podniesienia przysługujących im roszczeń, gdyż w wielu przypadkach roszczenia mogą wygasnąć, zanim uprawnieni uświadomią sobie ich istnienie" - pisał RPO we wniosku do TK. Dodawał, że odpowiednie informacje nie są indywidualnie komunikowane uprawnionym. Powoływał się na liczne skargi obywateli na problemy z uzyskaniem należnej rekompensaty, wynikające z niezgłoszenia roszczenia w tak krótkim terminie.

Adam Bodnar ocenił, że możliwość zgłoszenia roszczeń w tym terminie ogranicza prawa własności, a w krańcowych przypadkach może prowadzić do naruszenia jego istoty. Uznał, że termin ten wydaje się podyktowany względami budżetowymi, co nie może mieć prymatu nad ochroną fundamentalnego - z punktu widzenia zasad ustrojowych państwa - prawa własności.

RPO wskazywał też na nierówne traktowanie właścicieli nieruchomości objętych ograniczeniami ze względu na ochronę środowiska w porównaniu z tymi, gdy powodem ograniczenia były inne cele publiczne. W tym drugim przypadku nie ma tak krótkiego terminu na dochodzenie roszczeń.

Teraz piłka jest po stronie ustawodawcy. Po wyroku  TK termin na złożenie roszczeń musi być wydłużony. Wydłużony na tyle by - niezależnie od tego, pod rządami którego aktu ktoś wytoczył powództwo - było ono badane nie pod względem, czy ktoś dochował dwuletniego terminu, tylko czy jego roszczenie jest zasadne. Ustawodawca musi też unormować , w jaki sposób mieszkańcy danego obszaru mają być informowani o pogorszeniu warunków środowiska.

Być może ustawodawca wprowadzi zapisy co do spraw już zakończonych, spraw obywateli, którzy przegrali swe procesy.

Gdy wyrok zacznie po 12 miesiącach obowiązywać, obywatele będą mogli wnosić o wznawianie postępowań sądowych, wytaczanych w takich sprawach  - zakończonych lub tych, które się do tego czasu zakończą.  Procesy będą mogły się toczyć od nowa.

RPO będzie monitorował, czy ustawodawca podejmie jakieś działania. Ważne też będzie, co TK napisze w pisemnym uzasadnieniu wyroku. To dopiero będzie podstawą do prac  legislacyjnych.

Komentarz Artura Zalewskiego z zespołu prawa cywilnego Biura RPO:

Wyrok, zgodny z wnioskiem Rzecznika, jest fundamentalnym rozstrzygnięciem co do zakresu dopuszczalnej ingerencji publicznej w prawo własności. Stanowi też punkt odniesienia do oceny innych regulacji ograniczających krótkim terminem zawitym możność podnoszenia roszczeń odszkodowawczych. 

Rzecznik w żaden sposób nie podważał zasadności wprowadzania ograniczeń konstytucyjnych praw podmiotowych ze względu na ochronę środowiska, których dopuszczalność wynika wprost z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Głównym zarzutem Rzecznika było nadmierne ograniczenie prawa do odszkodowania za wprowadzane, nierzadko bardzo daleko idące, ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości, w wyniku których mogła ona niemal całkowicie stracić swoją przydatność dla właściciela (np. pozbawiając go prawa jej zabudowy, korzystania dla celów działalności gospodarczej czy rolniczej).

W wielu przypadkach świadomość wprowadzanych ograniczeń pojawia się u osób uprawnionych dopiero w momencie działań zmierzających do zmiany sposobu korzystania z nieruchomości (np. wszczęcia bądź realizacji procedur inwestycyjnych). Wprowadzenie krótkiego dwuletniego terminu, liczonego od momentu wejścia w życie ograniczeń - niezależnie od świadomości uprawnionych co do ich wprowadzenia - na zgłoszenie roszczeń o odszkodowanie godziło w ocenie Rzecznika w konstytucyjną ochronę prawa własności stanowioną art. 64 ust. 1 Konstytucji. Ochrona własności jest zaś jedną z naczelnych wartości konstytucyjnych, chronioną nie tylko jako prawo podmiotowe, ale będącą również podstawową zasadą ustroju Rzeczypospolitej Polskiej (art. 21 Konstytucji) i stanowiącą jeden z wyznaczników społecznej gospodarki rynkowej, będącej podstawą ustroju gospodarczego RP.  

Ograniczanie sposobu wykonywania prawa własności jest dopuszczalne w świetle Konstytucji ze względu na inne ważne wartości wskazane w art. 31 ust. 3, ale musi być zgodne z zasadą proporcjonalności. Zaskarżona przez Rzecznika regulacja zgodna z zasadą proporcjonalności nie była. Skłoniło to Rzecznika, otrzymującego wiele skarg na nią, do jej zaskarżenia przed Trybunałem Konstytucyjnym.  

IV.7002.55.2014

 

 

 

 

 

W sprawie praw osób eksmitowanych, szczególnie chronionych przed bezdomnością do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2018-03-05
  • Osoby chronione przed bezdomnością, np. niepełnosprawne, bezrobotne czy kobiety w ciąży, mają trudności w uzyskiwaniu na drodze sądowej prawa do  lokalu socjalnego, jeśli dochodzi do ich eksmisji za długi, a ich lokale są licytowane - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • RPO zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie działań w celu  wyeliminowania wątpliwości co do  obecnych  przepisów.

Już w 2013 r. RPO sygnalizował resortowi problem trybu, w jakim dłużnik - będący osobą szczególnie chronioną przed bezdomnością - może dochodzić  przyznania przez sąd prawa do lokalu socjalnego w toku egzekucji sądowej zajmowanego wcześniej lokalu. RPO podkreśla, że gdy nabywca takiego zlicytowanego lokalu ma już do niego tytuł wykonawczy, to nie musi inicjować odrębnego postępowania w celu uzyskania orzeczenia sądu, nakazującego opuszczenie lokalu przez dłużnika.  

Oznacza to, że w toku egzekucji - na żadnym jej etapie - sąd nie jest uprawniony do orzekania o uprawnieniu do lokalu socjalnego dla lokatorów objętych szczególną ochroną przed bezdomnością - napisał RPO.

W 2013 r. resort odpisał RPO, że przepisy umożliwiają należytą ochronę tych osób, bo mogą one występować z tzw. powództwem przeciwegzekucyjnym. Uwzględniając taki pozew, sąd ograniczy tytuł wykonawczy, uzależniając go od złożenia przez gminę oferty zawarcia umowy najmu lokalu socjalnego z eksmitowaną osobą – podkreślał resort.

W najnowszym wystąpieniu do ministra RPO napisał, że z analizy skarg wciąż napływających do Biura RPO wynika, iż obawy z 2013 r. okazały się zasadne. Osoby, o których mowa, nie mogą realnie uzyskać tej ochrony w trybie powództwa przeciwegzekucyjnego - dodał RPO.

Skarżący wskazują na nieprecyzyjną i niejasną treść przepisów. Przekłada się to na problemy ze sformułowaniem pozwu, a zwłaszcza - z powiązaniem żądania pozbawienia wykonalności tytułu wykonawczego z ustaleniem uprawnienia do lokalu socjalnego.   Nie mają oni też wiedzy o przysługujących im uprawnieniach, a komornicy, nawet gdy  w zlicytowanym lokalu mieszkają dzieci lub osoby niepełnosprawne, nie pouczają ich o możliwości wniesienia powództwa przeciwegzekucyjnego.

W razie wniesienia powództwa sądy odmawiają zawieszenia egzekucji, co z reguły niweczy celowość dalszego prowadzenia postępowania sądowego - podkreślił RPO.

W jego ocenie  zarzuty skarżących  wymagają rozważenia. Świadczą o wadliwej regulacji,  która uniemożliwia tej grupie lokatorów uzyskanie realnej ochrony przed bezdomnością. Ustawodawca powinien w sposób jednoznaczny i zrozumiały wskazać tryb postępowania, z którego osoby te mogą skorzystać, aby taką ochronę otrzymać – dodał RPO.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o rozważenie  podjęcia działań legislacyjnych dla wyeliminowania istniejących wątpliwości co do treści normy prawnej.

 

IV.7214.130.2017

 

Rzecznik do Ministra Finansów w sprawie sytuacji podatkowej tzw. ofiar ulgi meldunkowej

Data: 2018-02-15
  • Do Biura RPO wciąż wpływają skargi obywateli, których prawo do skorzystania z ulgi podatkowej jest kwestionowane.
  • Rzecznik po raz kolejny napisał w tej sprawie do Ministra Finansów.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w dalszym ciągu napływają liczne skargi obywateli, wobec których organy kwestionują prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej. Organy stoją na stanowisku, zgodnie z którym sprzedaż nieruchomości nabytej w latach 2007–2008 przed upływem 5 lat od daty nabycia nie jest zwolniona z opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych, w sytuacji gdy podatnik faktycznie był zameldowany w danym lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy, jednak nie złożył w terminie oświadczenia o spełnieniu warunków do zwolnienia.

Z uwagi na to, że postępowania podatkowe wszczynane są na krótko przed upływem terminu przedawnienia, oprócz zaległości podatkowej pojawia się konieczność zapłaty narosłych przez lata odsetek. Co więcej, jak wynika z informacji przekazanych przez Fundację Praw Podatnika, w praktyce wobec ofiar ulgi meldunkowej stawiane są także zarzuty w postępowaniach karnych skarbowych. Tego rodzaju działania aparatu skarbowego wzbudzają istotne zastrzeżenia z punktu widzenia organu stojącego na straży konstytucyjnych praw i wolności obywatelskich.

W ocenie Rzecznika w sprawach ofiar ulgi meldunkowej trzeba zdecydowanie odwołać się do względów słusznościowych i opowiedzieć się za prokonstytucyjną wykładnią przepisów warunkujących przyznanie ulgi meldunkowej, tak aby w jak najszerszym zakresie dopuścić możliwość skorzystania przez obywateli z tego zwolnienia.

Rzecznik podkreślił, że problem dotyczy obywateli, którzy faktycznie spełnili warunek materialny w postaci konieczności bycia zameldowanym w danym lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy, jednak nie dopełnili wymogu formalnego w postaci złożenia oświadczenia potwierdzającego zaistniały już stan faktyczny. Co istotne, sporne oświadczenie nie kreowało żadnego nowego stosunku prawnego. Potwierdzało wyłącznie stan faktyczny, tj. fakt zameldowania. Zdaniem Rzecznika należałoby je zatem traktować jak oświadczenie wiedzy.

Ponadto, skoro w przepisach podatkowych nie określono ani treści, ani też formy, w jakiej należy złożyć sporne oświadczenie o spełnieniu warunków uprawniających do zastosowania ulgi meldunkowej, to – w ocenie Rzecznika – należałoby dopuścić ewentualność jego odzwierciedlenia w inny dorozumiany sposób w takich dokumentach jak np. zeznanie podatkowe czy akt notarialny przekazywany organom podatkowym za pośrednictwem notariuszy.

W niektórych stanach faktycznych, tj. w przypadku osób, które dokonały zbycia nieruchomości nabytej w drodze spadku lub darowizny na rzecz osoby najbliższej, może powstać wątpliwość co zakresu opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych. Zdaniem Fundacji Praw Podatnika, skoro ustawodawca zdecydował o zwolnieniu z opodatkowania podatkiem od spadków i darowizn majątku przekazywanego na rzecz osób najbliższych i jednocześnie zdecydował o wyłączeniu darowizn i spadków z zakresu opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych, to nie powinno opodatkowywać się wartości tego majątku przy braku rzeczywistego jego powiększenia. Tym samym, opodatkowaniu podatkiem dochodowym powinien podlegać przyrost majątku (nadwyżka ponad wartość otrzymanego w formie spadku lub darowizny majątku), a nie majątek wcześniej z opodatkowania wyłączony.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionych uwag.

V.511.253.2017

RPO w sprawie przekazywania mieszkań w zamian za renty: trzeba w końcu zabrać się za zmianę przepisów, by lepiej chroniły ludzi

Data: 2018-01-19
  • Coraz więcej starszych osób oddaje mieszkania w zamian za renty
  • To nie jest jednak odwrócona hipoteka, ale umowa, na podstawie której człowiek od razu przekazuje prawo do mieszkania w zamian za późniejsze świadczenie rentowe czy dożywocie
  • W tych umowach człowiek jest zawsze stroną słabszą niż firma, dlatego państwo ma obowiązek wesprzeć go prawnie.
  • RPO apeluje do ministra inwestycji i rozwoju o wznowienie prac nad porzuconym kilka lat temu projektem ustawy.

Żyjemy dłużej, wiadomo też, że świadczenia emerytalne nie będą nam rosły. Coraz więcej osób będzie więc szukało nowych źródeł dochodu. Jednym z nich jest umowa świadczeń dożywotnich.

Tu nie chodzi o odwróconą hipotekę, która już jest ustawowo uregulowana i wiadomo, że w tym przypadku mieszkanie przechodzi na rzecz banku po śmierci właściciela.

To odwrotna sytuacja – mieszkanie od razu przechodzi na własność przedsiębiorcy, a ten potem wypłaca świadczenie.

Przedsiębiorcy, którzy świadczą taką usługę, nie podlegają takiemu nadzorowi jak banki. Do tego wycena mieszkania w dużej mierze oparta jest na uznaniowości. W efekcie osoby, które podpisują takie umowy, są stroną słabszą a prawo odpowiednio ich nie wspiera. A przecież często są to osoby starsze, mniej zamożne i bez specjalistycznej wiedzy dotyczącej prawa i finansów. Łatwo im pomylić tę ofertę z bezpieczniejszą odwróconą hipoteką.

Widać więc – zauważa RPO Adam Bodnar - że ochrona tych, którzy oddają swoje mieszkania czy domy w zamian za rentę lub dożywocie, jest niedostateczna. Dlatego występuje do ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego z postulatem poprawy przepisów dla rozwijającego się modelu sprzedażowego opartego na instytucji renty lub dożywocia.

Był projekt ustawy

Dziś przekazanie mieszkania za rentę odbywa się na podstawie kodeksu cywilnego. Trzeba jednak pamiętać, że kodeksowa umowa dożywocia, co do zasady, powinna regulować stosunki między osobami bliskimi, spokrewnionymi. Dlatego wykorzystywanie jej jako podstawy prawnej zawierania umów w ramach prowadzonej działalności gospodarczej rodzi zastrzeżenia z punktu widzenia należytego zabezpieczenia interesów osób, które pozbywają się nierzadko całego dorobku życia w postaci mieszkania.

Już poprzedniczkę Adama Bodnara na stanowisku RPO prof. Irenę Lipowicz ówczesny minister gospodarki zapewniał, że podejmie prace nad odpowiednią ustawą. Projekt był procedowany (pod nr UD158), został jednak wycofany z prac legislacyjnych[1]. Trzeba do tego wrócić, bo problem staje się coraz bardziej ważny społecznie. UOKiK znalazł już przykłady umów, które są niekorzystne dla ludzi.

V.7224.263.2014

 

Od 1 stycznia 2018 r. ustawowe zwolnienie umorzonych należności czynszowych

Data: 2018-01-10
  • W 2016 roku media informowały, że blisko 30 tys. mieszkańców Warszawy będzie musiało zapłacić podatek od długów umorzonych im przez władze miasta. Chodziło m.in. o zaległości za niezapłacony czynsz za lokale komunalne.
  • Rzecznik interweniował w tej sprawie, a Minister Rozwoju i Finansów wydał rozporządzenie, w wyniku którego należności za 2016 i 2017 rok zostały umorzone.
  • Od 1 stycznia 2018 r. w ustawie wskazano, że umorzone należności czynszowe są zwolnione od podatku.

W ubiegłym roku Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w sprawie mieszkańców, którym władze miasta umorzyły czynsz za lokale mieszkalne. Rzecznik wskazywał, że w sytuacji gdy obywatele nie dysponują odpowiednimi środkami pozwalającymi na spłatę należności czynszowych, to oczywiste, że trudno jest im ponieść dodatkowy ciężar  podatkowy z tytułu umorzenia.

Ostatecznie Minister Rozwoju i Finansów wydał rozporządzenie, w którym zaniechał poboru podatku z tytułu umorzenia należności pieniężnych związanych z użytkowaniem lokalu mieszkalnego (Dz. U. z 2017 r. poz. 380). Dotyczyło ono jednak świadczeń uzyskanych
w latach 2016 i 2017.

W dalszej kolejności Rzecznik monitorował zapowiedzi resortu dotyczące wprowadzenia do ustawy podatkowej zwolnienia w tym zakresie.

W dniu 1 stycznia 2018 r. weszła w życie nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych. Do art. 21 ust. 1 dodano pkt 97b, zgodnie z którym wolne od podatku dochodowego są kwoty umorzonych należności z tytułu:

  • zaległej opłaty z tytułu czynszu najmu lokalu mieszkalnego,
  • zaległej opłaty za dostawy do lokalu mieszkalnego energii, gazu, wody oraz za odbiór ścieków, odpadów i nieczystości ciekłych,
  • odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu mieszkalnego,
  • odsetek od ww. należności,
  • nieuregulowanych kosztów dochodzenia i egzekucji należności, o których mowa powyżej, w tym zasądzonych prawomocnym tytułem wykonawczym wraz z kosztami postępowania sądowego i egzekucyjnego.

54 rekomendacje z I Kongresu Praw Obywatelskich

Data: 2018-01-08
  • 54 rekomendacje I Kongresu Praw Obywatelskich to lista zadań do wykonania dla Rzecznika Praw Obywatelskich i społeczeństwa obywatelskiego.
  • Kongres zgromadził w grudniu 2017 r. ponad 1500 uczestników na 37 panelach współorganizowanych przez organizacje pozarządowe.
  • Konkretne rekomendacje Kongresu dotyczą edukacji i obywatelskiego upodmiotowienia, praw obywateli w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości, zdrowia, pracy, domu, miejsca Polski w Europie.
  • Następny Kongres Praw Obywatelskich odbędzie się  7 i 8 grudnia 2018 r. W stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

- Pierwszy Kongres Praw Obywatelskich był wydarzeniem bez precedensu – mówił dziennikarzom na konferencji prasowej 8 stycznia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - W ciągu miesiąca od zakończenia Kongresu powstały konkretne rekomendacje, które będą dla RPO inspiracją w pracy, zostaną przekazane ministerstwom i instytucjom centralnym oraz partiom politycznym, a Rzecznik wykorzysta je też  w toku spotkań regionalnych (ludzie chcą rozmawiać o konkretach!)

Relacje, dokumenty, nagrania dyskusji i dokumentacja fotograficzna z Kongresu dostępne są na portalu kongresu (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo).

- Następny Kongres odbędzie się  7 i 8 grudnia 2018 r.- zapowiedział  Adam Bodnar. Przypomniał, że odbędzie się to nie tylko w stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Kongres Praw Obywatelskich to była świetna okazja do dyskusji o współczesnej Polsce, o problemach, które są do rozwiązania, o znaczeniu Konstytucji w naszym codziennym życiu.

Kongres pokazał, że prawa i wolności obywatelskie oraz wartości konstytucyjne przenikają nasze codzienne życie. Praktycznie nie ma dziedziny życia społecznego, o której można by rozmawiać bez uwzględnienia kontekstu ochrony praw obywatelskich.

Kongres został zorganizowany we współpracy z OBWE ODIHR. Biuro ODIHR od lat wspiera krajowe instytucje praw człowieka. Był to zaszczyt dla nas, że mogliśmy z ODIHR współpracować.

Ale Kongres był wysiłkiem nie tylko Biura RPO, ale także kilku organizacji pozarządowych, które z nami współpracowały i które mogły w jego ramach przeprowadzić istotne panele (np. ClientEarth – konsultacje w kwestii ochrony środowiska, Panoptykon – wdrożenie dyrektywy policyjnej, HFPC – prawo do obrony w sprawach karnych, "Więź" o chrześcijańskiej perspektywie praw człowieka). Kongres odgrywa ważną rolę integracyjną!

- Naszym celem jest to, by Kongres stał się żywym ośrodkiem myśli i dyskusji obywatelskiej, głębszej refleksji na kluczowe tematy. Tak postrzegam bowiem rolę Rzecznika Praw Obywatelskich – nie może się on ograniczać do bieżących interwencji, wystąpień i wniosków, ale inicjować dyskusję tam, gdzie tylko ona może doprowadzić do sensownych efektów – powiedział RPO.

Rzecznik zwrócił uwagę na kilka postulatów generalnych wypracowanych w trakcie Kongresu, na znaczenie:

  • wartości konstytucyjnych, przejrzystości debaty publicznej i narzędzi pozwalających obywatelom kontrolować rządzących
  • edukacji obywatelskiej, znajomości konstytucji i praw i wartości obywatelskich prowadzi do upodmiotowienia obywateli
  • samoorganizacji społecznej. To od niej w wielu przypadkach zacznie się realne rozwiązywanie problemów. Doskonale to widać w samorządach, czy w sprawach ochrony zdrowia psychicznego (w zeszłym roku to właśnie społecznych Kongres Zdrowia Psychicznego podjął prace nad kluczowymi zagadnieniami w tej dziedzinie)

Przedstawiając rekomendacje szczegółowe RPO podkreślił znaczenie rekomendacji dotyczących pracy i wymiaru sprawiedliwości

Najważniejsze wnioski Kongresu Praw Obywatelskich - wprowadzenie

Nasze państwo wymaga zmian, ale nie poprzez likwidację trójpodziału władz czy upolitycznienie instytucji publicznych, lecz przez rozwiązywanie tysięcy mniejszych spraw – związanych z konkretnym problemem, środowiskiem, potrzebą społeczną.

Obywatele mają coraz mniej możliwości i narzędzi do kontroli poczynań władzy na różnych szczeblach. Tym samym życie publiczne staje się mniej przejrzyste. Wskazując na konkretne przykłady, uczestnicy Kongresu postulowali rozwiązania, które służyłyby budowaniu państwa partnerskiego, przyjaznego, szanującego podmiotowość jednostki.

Jedną z naszych największych bolączek staje się zamieranie dialogu społecznego. Odwrócenie tego trendu będzie miało kluczowe znaczenie dla losów demokracji i praw człowieka w naszym kraju.

Kongres jednoznacznie wskazał na edukację jako podstawę rozwoju obywatelskiego. Podstawą powinna być znajomość Konstytucji (patriotyzm konstytucyjny), ale w praktyce chodziłoby też to, aby każdy uczeń, pracownik czy senior, każdy specjalista i zarządzający, znał konkretne prawa obywatelskie i wiedział, jak je zastosować w różnych sytuacjach życiowych.

Wielką przyszłość ma samoorganizacja społeczna. Są ogromne pokłady spraw, w których obywatele mogą wspólnie pomóc sobie sami. Zwłaszcza na szczeblu lokalnym, w środowiskach zamieszkania, ale i w korporacjach zawodowych.

Niezależnie od znaczenia merytorycznego Kongres odgrywa ważną rolę integracyjną, tworząc platformę wymiany myśli i doświadczeń dla zatroskanych stanem ochrony praw obywatelskich w naszym kraju.

REKOMENDACJE I KONGRESU PRAW OBYWATELSKICH

Prawo a wiedza i edukacja

Edukacja

Dyskusja o poziomie wiedzy społeczeństwa na temat praw obywatelskich uświadamia nam, jak wielkie są potrzeby edukacyjne w tym zakresie. Często bowiem bywamy „nierealistycznymi optymistami” – czyli jesteśmy przekonani, że łamanie praw obywatelskich, choćby opisywane w mediach, nas nie dotyczy i nigdy nam się nie przydarzy, stąd postrzegamy problem jako abstrakcyjny.

  1. Musimy uczyć (się) o prawach człowieka i obywatela od najmłodszych lat. Nie tylko na lekcjach wychowawczych. Ważne jest, aby wskazywać na praktyczne zastosowanie wykładanych treści w nawiązaniu do praw człowieka. Np. nauka o człowieku, jego organizmie, potrzebach i możliwościach nie powinna być przekazywana w oderwaniu od jego praw z tego wynikających.
  2. Aby poprawić komunikację dotyczącą praw człowieka, powinniśmy używać także języka wolnego od uprzedzeń, jasnego, najlepiej w oparciu o przykład konkretnej osoby, indywidualną historię – tak by ukazać utylitarny (praktyczny) charakter praw człowieka.
  3. Edukacja obywatelska to zadanie nie tylko dla szkoły, ale także dla przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Ważna jest edukacja samych nauczycieli, po to aby stale się rozwijali i poszukiwali nowych sposobów na komunikację z młodzieżą (współczesna demokracja nie traktuje po partnersku młodych ludzi, nie kieruje do nich przekazu, nie zauważa, co jest dla nich ważne. Traktuje ich jak biernych odbiorców decyzji, a nie nowych, aktywnych liderów z aspiracjami). Dobrym sposobem jest także angażowanie w kampanie społeczne osób publicznych, które przyciągną uwagę tych, którzy na co dzień są niezainteresowani tematem.
  4. Edukacja powinna uwrażliwiać na prawa innych (zwłaszcza słabszych). Musimy wszyscy lepiej poznać prawo antydyskryminacyjne. Dotyczy to także sędziów i profesjonalnych pełnomocników reprezentujących osoby dyskryminowane.
  5. Osoby wykonujące zawody, w których można się zetknąć z ofiarami przemocy domowej, muszą się uczyć sposobów zapobiegania oraz wykrywania aktów przemocy, a także tematów dotyczących równości kobiet i mężczyzn. Proces ich edukacji musi pozwalać na  zrozumienie potrzeb i praw ofiar przemocy oraz tego, jak zapobiegać wtórnej wiktymizacji i ograniczyć jej wpływ na dzieci.
  6. Należy wspierać edukację seksualną, w ramach której przekazywana jest wiedza na temat zachowań asertywnych, tego jak zaakceptować i zrozumieć własną seksualność, jak wyrażać swoje uczucia, jak budować związki oparte na odpowiedzialności i miłości, czy też jak chronić się przed niechcianą ciążą oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową.
  7. Włączenie imigrantów do życia społecznego wymaga działań edukacyjnych kierowanych do przybyszy, ale także edukacji antydyskryminacyjnej dla wszystkich uczniów.

Pomoc w trudnych sytuacjach, w tym pomoc prawna

Mądra wspólnota wie, jak ważne dla jej rozwoju i sukcesu jest to, aby obywatele potrafili korzystać ze swoich praw. Dlatego warto ich w tym wspierać. Nie może się to jednak ograniczać wyłącznie do płatnej pomocy pełnomocników prawnych.

8.   Zacznijmy od poprawy obowiązującej od dwóch lat ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, a zmiany te powinny wyjść poza to, co proponuje Prezydent. Wyłącznym kryterium uprawniającym do bezpłatnej pomocy prawnej powinien być dochód. Do ustalenia pozostaje sposób jego skutecznej weryfikacji.

9.   Potrzebujemy też doradztwa rodzinnego czy psychologicznego (korzystanie z praw nie ogranicza się bowiem tylko do czynności prawnych) – a takiej pomocy nie mogą zapewnić prawnicy, lecz organizacje pozarządowe.

10.   Niezbędne jest wsparcie prawne dla organizacji pozarządowych działających na poziomie lokalnym. Warto dzielić się doświadczeniami. Pokazywać, że przynoszą one korzyści dla obu stron.

Prawo i wymiar sprawiedliwości

Prawo do obrony

11.   Dziś w postępowaniu przygotowawczym kontakt adwokata z zatrzymanym w praktyce napotyka na mur niemożności. Konieczne jest faktyczne zagwarantowanie tego prawa.

12.   Należy przykładać większą wagę do informowania uczestników postępowań o przysługujących im prawach.

13.   Pełnomocnicy prawni wskazują też, że w praktyce utrudniony jest również dostęp do akt. Zwłaszcza w przypadku tymczasowego aresztowania nie ma dostępu do wszystkich dowodów. „Praktyka jest taka, że stykamy się z prokuratorem, który mówi, że bardzo chętnie by wszystko pokazał, ale nie ma. Sąd bez zgody prokuratora nie przekaże akt. Między istnieniem przepisu a jego realnym wykonaniem mija okres kilku dni czy tygodni. To powoduje, że nie ma równości broni”.

14.   Konieczne jest dopilnowanie, by planowane zmiany prawa procesowego nie doprowadziły do tego, że postawienie w stan podejrzenia czy oskarżenia będzie de facto eliminowało człowieka z normalnego życia, bo nie będzie żadnej kontroli nad działaniem prokuratury ani limitu trwania postępowania przygotowawczego (czy nie powinno być zażalenia do sądu, który skontrolowałby, czy istnieją podstawy, by kogoś nazywać podejrzanym?).

15.   Do realizacji praw obywatelskich, zwłaszcza związanych z ochroną prywatności, wolnością wypowiedzi, ale także prawem do życia w bezpiecznym państwie konieczne jest pilne uregulowanie zasad nadzoru nad służbami zajmującymi się walką z przestępczością i gromadzącymi w tym celu różne informacje (w tym dane osobowe).

Prawo do sądu

16.  Sądy muszą działać w sposób przejrzysty i zrozumiały. Sędziowie nie powinni koncentrować się jedynie na „załatwianiu spraw” i dążeniu do awansu, ale również na lepszej komunikacji ze wszystkimi stronami procesu sądowego.

17.  Na poziomie centralnym władza sądownicza w Polsce powinna zostać ukształtowana w sposób bardziej otwarty (chodzi o stworzenie obywatelom możliwości przyglądania się codziennej pracy sądów).

18.  Sądy powinny co roku organizować spotkania, w czasie których ludzie mogliby dowiedzieć się, czym zajmowali się sędziowie.

19.  Sędziowie powinni też nauczyć się reagować na każde negatywne zachowanie przedstawicieli swojego środowiska. Postępowania dyscyplinarne powinny być inicjowane wobec sędziów, których zachowania budzą wątpliwości, ponieważ nawet pojedyncze incydenty mogą wpłynąć na opinię o całej społeczności sędziowskiej.

20.   Nie można ustawać w walce o ochronę wspólnych konstytucyjnych wartości, w tym o niezależne sądownictwo. Aby bronić demokracji – której niezbędnym elementem są wolne od wpływów politycznych sądy –trzeba zaangażowania, pasji i odwagi cywilnej każdego obywatela.

21.   Sędziowie powinni spłacać dług wobec obywateli wykazując się odwagą w bezstronnym rozpoznaniu spraw sądowych, szczególnie w obecnym trudnym czasie, w którym politycy chcą wpływać na ich niezależność (nawet gdyby nie było pisanej Konstytucji, to w sędziowskich umysłach może być coś, co nazwiemy konstytucyjnym myśleniem w kategorii gwarancji obywatelskich, praw i wolności człowieka i obywatela). My wszyscy jako obywatele powinniśmy natomiast mieć odwagę bronić wartości konstytucyjnych, do których należy niezależny wymiar sprawiedliwości.

Więcej praw

22.   Powinniśmy wmocnić środki ochrony prawnej przed dyskryminacją uwzględniając, że konstytucja zakazuje dyskryminacji z jakichkolwiek przyczyn. Ochrona ze względu na wszystkie przesłanki dyskryminacji powinna być taka sama.

23.   Projekt ustawy o ochronie danych osobowych przygotowany w Ministerstwie Cyfryzacji (wersja z października 2017 r.) wymaga dyskusji, bowiem rozwiązania w nim zaproponowane odnośnie do przyszłego organu ochrony danych osobowych nie gwarantują niezależności.

24.   Brakuje nam w Konstytucji obywatelskiego prawa dostępu do internetu i mediów społecznościowych (ostatnio uznanego przez sądy amerykańskie). Internet jest na tyle ważną społecznie przestrzenią, że prawo swobodnego dostępu do tego medium powinno być szeroko aprobowane. Powszechny dostęp do informacji i możliwość jej rozpowszechniania powinny być jednak uregulowane w sposób proporcjonalny, bez naruszania innych praw.

Zdrowie, praca, dom

Zdrowie

25.   W edukacji lekarzy większy nacisk należy położyć na prawa pacjenta.

26.   Musimy wprowadzić i rozpowszechnić standardowe formularze zgody na zabieg medyczny. Kluczowa w nich jest szeroka i zrozumiała informacja o zabiegu, w tym o jego potencjalnych niekorzystnych następstwach.

27.   Konieczne jest wsparcie państwa dla opiekunów rodzinnych, ze szczególnym uwzględnieniem osób, które opiekują się chorymi nieposiadającymi orzeczenia o stopniu niepełnosprawności (m.in. Kongres wskazał na potrzebę stworzenia karty opiekuna rodzinnego, dzięki której miałby on m.in. prawo do szybszego dostępu do lekarza).

28.   Rozwój genetyki stawia nowe wyzwania bioetyczne. Potrzebujemy ustawy o wykonywaniu testów genetycznych właściwie chroniącej prawa osób badanych, a także osób, których wynik badania może dotyczyć (czyli także krewnych dawcy materiału genetycznego). Musimy podjąć wysiłek powszechnej edukacji w sprawach testów genetycznych (dziś pacjenci nie rozumieją wielu informacji przekazywanych w tej dziedzinie przez lekarzy).

29.   Musimy wprowadzić środowiskowy model ochrony zdrowia psychicznego. Jest to bowiem najlepszy model opieki psychiatrycznej: pomoc osobom w kryzysie jest świadczona przede wszystkim blisko domu, a nie w zamkniętych szpitalach psychiatrycznych.

30.   Ważne jest wspieranie inicjatyw osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego i chorujących psychicznie. Musimy się nauczyć, jak ważne role mają oni do odegrania: członka grupy samopomocowej, doradcy telefonicznego, działacza społecznego, przyjaciela, pełnoprawnego członka rodziny, towarzysza w zdrowieniu.

31.   Instytucja ubezwłasnowolniona powinna zostać zniesiona i zastąpiona elastycznym, szerokim systemem wsparcia.

32.   Osoby starsze muszą mieć prawo do starzenia się u siebie, w swoim miejscu zamieszkania, muszą mieć zagwarantowane prawo do decydowania o sobie. Konieczne jest prowadzenie kompleksowych, skoordynowanych działań, uwzględniających przy tym indywidualne potrzeby seniora, co będzie także alternatywą dla opieki w domu pomocy społecznej. Do pracy nad tym zobowiązane są władze centralne i lokalne, a także wszystkie instytucje i organizacje społeczne, które zajmują się prawami osób starszych.

Praca

33.   Do zadań państwa należą działania, które doprowadzą do pogłębienia społecznego wymiaru pracy i będą przeciwdziałały przedmiotowemu traktowaniu pracowników. Bez tego nie uda się zwiększyć innowacyjności polskiej pracy.

34.   Przy reformowaniu prawa pracy konieczny wydaje się powrót do idei zakładu pracy pojmowanego jako wspólnoty osób. Barierami, które musimy pokonać, są także niskie płace oraz dominujący styl kierowania pracownikami.

35.   Niezbędne są modyfikacje systemu emerytalnego oraz wydłużanie karier zawodowych. Procesy demograficzne już w najbliższych latach mogą doprowadzić do obniżenia wysokości wypłacanych emerytur. Mogą też zagrozić możliwości finansowania rosnących wydatków emerytalnych. Zmiany muszą mieć charakter kompleksowy i dotyczyć zarówno zmian konstrukcyjnych (nowe filary), jak i parametrycznych (staż ubezpieczenia, wiek emerytalny). Realność tych zmian musi być wypracowana w toku debaty o charakterze społecznym.

Prawo do mieszkania

36.      Państwo musi konsekwentnie realizować programy taniego budownictwa. Bez wystarczającej liczby mieszkań nie da się osiągnąć stanu równowagi w zakresie ochrony praw zarówno właścicieli mieszkań (wynajmujących), jak i lokatorów.

37.   Dalej trzeba prowadzić prace nad zasadniczą zmianą ustawy o ochronie praw lokatorów, w tym nad zapewnieniem gminom możliwości bardziej elastycznego gospodarowania zasobami mieszkań komunalnych.

38.   Utrata pracy za granicą łatwo może prowadzić do bezdomności. Problemem bezdomności Polaków za granicą trzeba się zajmować systemowo, a nie incydentalnie. Musimy wpływać na zmiany w prawie wspólnotowym (unijnym) w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą. Trzeba zwiększać środki na wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”, zwiększać liczebność służb konsularnych w krajach UE, tworzyć „domy polskie” dla bezdomnych Polaków za granicą.

Ochrona środowiska (partycypacja, konsultacje, procedury).

39.   Uciążliwe inwestycje blisko domostw i osiedli to coraz bardziej poważny problem. Ludzie mają prawo zabierać głos w tych sprawach, ale nie robią tego często dlatego, że nie znają swoich praw. Musimy nauczyć się korzystać z praw wynikających z Konwencji Aarhus (gwarantuje ona prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska). Organy władzy publicznej powinny bezpośrednio stosować przepisy Konwencji z Aarhus.

40.   Trzeba zmienić przepisy tak, by zatwierdzenie planu urządzenia lasu następowało w formie decyzji administracyjnej, co pozwoliłoby organizacjom ekologicznym na zaskarżanie takich rozstrzygnięć. Gospodarowanie lasem nie może być tylko sprawą wewnętrzną jego właściciela, bowiem jest to dobro wspólne wszystkich (por. postanowienie NSA z dnia 17 października 2017 r., sygn. II OSK 2336/17).

 

Osoby pozbawione wolności

41.   Musimy zadbać o wprowadzenie skutecznych mechanizmów chroniących przed stosowaniem tortur w miejscach detencji.

42.   Zatrzymany od pierwszych chwil musi mieć dostęp do obrońcy. Dotyczy to zwłaszcza osób, których nie stać na obrońcę z wyboru. Potrzebne są rzetelne badania medyczne każdej osoby zatrzymanej, trzeba zagwarantować prawo do bezzwłocznego poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu.

43.   Nie możemy akceptować zachowań noszących znamiona tortur – do tego potrzebna jest edukacja społeczna. 

44.   Prawo musi jasno wskazywać, czym jest przestępstwo tortur (teraz polskie prawo zna takie pojęcie tylko w przypadku jeńców wojennych). Żadna sytuacja nie może uzasadniać stosowania tortur.

45.   W przypadku stwierdzenia tortur trzeba wprowadzać nadzór parlamentarny nad działaniem służb, w których do takiego przypadku doszło. Jest to skuteczny sposób oddziaływania na osoby nadzorujące miejsca detencji, i ważny element edukacji (także osób odpowiedzialnych za tworzenie prawa).

46.   Musimy wprowadzić efektywny system identyfikacji ofiar tortur wśród cudzoziemców szukających w Polsce ochrony międzynarodowej. Wciąż do polskich strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców kierowane są osoby, które w swoim kraju doświadczyły tortur. Jest to niezgodne z polskim prawem. Umieszczanie takich osób w miejscach detencji powoduje kolejne traumy, nie pozwala też na niesienie odpowiedniej pomocy psychologicznej.

Sytuacja osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną w jednostkach penitencjarnych

47.   Musimy nauczyć służby, by reagowały na niepokojące sygnały w zachowaniu zatrzymanego, tymczasowo aresztowanego, skazanego. Chodzi o sygnały, które mogą wskazywać na niepełnosprawność intelektualną lub psychiczną.

48.   Osoba skazana lub tymczasowo aresztowana, u której stwierdzono chorobę psychiczną, powinna być niezwłocznie przeniesiona do szpitala psychiatrycznego. W przywięziennych szpitalach psychiatrycznych dostępna jest tylko farmakoterapia – nie ma psychoterapii czy terapii warsztatowej.

Polska i Europa

49.   Potrzeba jest nam wspólnota oparta na wartościach. Politycy nie zawsze potrafią o tym rozmawiać, ale Unia Europejska zbudowana jest właśnie na wartościach, na kulturze judeochrześcijańskiej. Rozważna polityka polega na tym, że nie wstydzimy się ani pragmatyzmu, ani wartości. Zamiast zamykać się, spróbujmy realizować ideał gościnności.

50.   Nie możemy odgradzać się od innych. Społeczeństwo, które się zamyka i pogrąża w „naszości”, zagraża istnieniu wspólnoty – w takiej społeczności trzeba ciągle wskazywać kozła ofiarnego (tego, kto nie jest dostatecznie „patriotyczny”, nie dość „narodowy”, nie dość „nasz”).

51.   W ramach solidarnej polityki migracyjnej z Unią Europejską i przyjęcia przez Polskę uchodźców, którzy już dotarli do Europy, pożądanym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie takiej polityki migracyjnej, która zakładałaby przyjęcie z góry określonej liczby uchodźców, którym Polska będzie w stanie zapewnić realną pomoc. Państwo wyrażając zgodę na pobyt uchodźców bierze odpowiedzialność za te osoby w zakresie uzyskania dostępu do edukacji, pracy czy wdrożenia w proces integracji. Należy zatem przyjąć tylu uchodźców, dla ilu Polska będzie w stanie przygotować kompleksową ofertę pomocy i integracji. Wówczas migranci będą mogli wykorzystać w pełni swój potencjał, także z korzyścią dla Polski.

Europejska Konwencja Praw Człowieka

52.   Niewiele wiemy o orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz). Nawet sędziowie sądów powszechnych i administracyjnych wydając wyroki rzadko powołują się na orzeczenia Trybunału. Tymczasem znaczenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie ogranicza się jedynie do poziomu międzynarodowego. Europejski Trybunał Praw Człowieka funkcjonować może dobrze tylko wtedy, gdy większość naruszeń praw człowieka już na poziomie krajowym zostanie udaremniona lub skorygowana. Dlatego też pożądane jest upowszechnianie wiedzy o Konwencji i orzecznictwie ETPCz.

53.   Warto przypominać o pierwszeństwie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wobec prawa krajowego i możliwości jej bezpośredniego stosowania w przypadku niezgodności przepisów krajowych z Konwencją.

54.   Konieczne jest też monitorowanie wykonywania wyroków ETPC przez Polskę, zarówno w kontekście systemowym (realizacja rekomendacji wynikających ze spraw nie tylko przeciwko Polsce, ale tych, z którymi wystąpili obywatele innych krajów), jak i indywidualnym (wypłacanie odszkodowań Polakom, którzy wygrali swoje sprawy).

Prawa lokatorów – chronione wystarczająco, czy „za bardzo”?

Data: 2017-12-08

Celem panelu była refleksja nad tym, czy mamy w Polsce do czynienia z faktyczną równowagą pomiędzy ochroną prawa własności a ochroną praw lokatorów. Przez wiele lat orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego – akcentując konieczność należytego zbalansowania ochrony praw obu grup obywateli – właścicieli mieszkań i lokatorów, torowało drogę do zmniejszenia poprzedniego zakresu ochrony lokatora, zwłaszcza w zakresie podwyższania czynszu najmu oraz trwałości stosunku najmu celem zapewnienia efektywniejszej realizacji prawa własności. Z drugiej strony, niezmienne jest stanowisko Trybunału, że eksmisja z mieszkania, bez zapewnienia rzeczywistej ochrony przed bezdomnością narusza godność człowieka i nie może być akceptowana. Ostatnio słychać jednak coraz więcej głosów, że prawa lokatorów, zwłaszcza z uwagi na ich postrzeganie przez pryzmat nagannych działań tzw. czyścicieli kamienic, jest za daleko idąca i w skrajnych wypadkach prowadzi do pozbawienia właściciela prawa do dysponowania przedmiotem swojej własności. Być może zatem warto powrócić do dyskusji na temat zapewnienia właściwej równowagi w zakresie ochrony praw obu grup obywateli, zwłaszcza w kontekście przygotowywanej zasadniczej nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów.

Relacja na gorąco:

„Rozumiem ludzi wyrzuconych na bruk – to absolutnie nieakceptowalne społecznie” – powiedział mec. Rafał Dębowski, Sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej. „Dlatego dziwię się, że od tylu lat istniało na to przyzwolenie społeczne i polityczne, a państwo nie wprowadziło przeciwko temu odpowiednich instrumentów”.

Stosunki między właścicielami a najemcami można określić jako wieczny antagonizm. Zauważalna w latach 90. tendencja do akcentowania konieczności zapewnienia efektywniejszej realizacji prawa własności przez wiele lat torowała drogę do zmniejszenia poprzedniego zakresu ochrony praw lokatora, zwłaszcza w zakresie podwyższania czynszu najmu i trwałości stosunku najmu. Konflikty między właścicielami a lokatorami zaostrzały się i doprowadziły do wielu systemowych patologii, których najbardziej jaskrawym przykładem jest choćby działalność tzw. czyścicieli kamienic. Orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego niezmiennie pozostawało jednak przy stanowisku, że eksmisja z mieszkania, bez zapewnienia rzeczywistej ochrony przed bezdomnością narusza godność człowieka i nie może być akceptowana. Na ile postulaty udało się dotychczas zrealizować? 

W panelu udział wzięli dr hab. Małgorzata Bednarek, radczyni prawna i autorka monografii „Prawo do mieszkania w Konstytucji i ustawodawstwie”, mec. Rafał Dębowski, Sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej, Robert Damski, komornik sądowy, dr Paweł Sławicki, sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Pragi oraz Renata Krupa-Dąbrowska, dziennikarka „Rzeczpospolitej”. Celem spotkania była dyskusja nad kwestią faktycznej równowagi między fundamentalną wartością, jaką jest ochroną prawa własności a ochroną praw lokatorów w polskim systemie prawnym. Potrzeba zbalansowania interesów obu grup obywateli stanowi przedmiot toczącej się od wielu lat debaty, która obecnie ponownie zyskuje na aktualności wobec działań związanych z reprywatyzacją oraz przygotowywanej zasadniczej nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów.

Dr hab. Bednarek wskazała regulacje prawne należy zawsze rozpatrywać w zestawieniu z zasadą przyrodzonej godności jednostki, która poprzez pozbawienie jednostki możliwości realizowania potrzeb mieszkaniowych jest ograniczana. Ustawodawca zaś powinien urzeczywistniać zasady społecznej gospodarki rynkowej, ale także sprawiedliwości społecznej.

Zdaniem dr hab. Bednarek, państwo powinno wywiązywać się z tych obowiązków poprzez zapewnianie obywatelom instrumentów prawnych, ale także finansowych, dążących do realizacji potrzeb mieszkaniowych obywateli, np. poprzez budownictwo socjalne czy programy przeciwdziałania bezdomności.

W przypadku prawa własności i prawa najmu do czynienia mamy z kolizją praw podstawowych w tym samym obrębie praw majątkowych. Jakkolwiek, pamiętać należy, że prawo najmu jest usytuowane niżej w hierarchii praw podmiotowych niż prawo własności. Ustawodawstwo powinno hierarchię tę odzwierciedlać. Ważną rolą państwa jest jednak zapewnianie ochrony lokatorom przed nieuczciwymi mechanizmami rynkowymi.

Mecenas Dębowski w kwestii niedostatku lokali socjalnych zaproponował innowacyjne rozwiązanie konfliktu, jakim mogłoby być w jego przekonaniu wykonanie zastępcze. „Czy w przypadku, gdy gmina nie wykonuje obowiązku o zaoferowaniu lokalu socjalnego, czy nie można by wynająć innego lokalu i obciążyć kosztami tego, kto obowiązku płacenia czynszu nie spełnia?” – spytał.

Kto miałby dostarczyć ten lokal zastępczy? „Proponowałbym, by była to osoba trzecia, prywatny właściciel wynajmujący lokal za czynsz rynkowy. Gmina natomiast miałaby obowiązek zwrócić koszt czynszu za ten lokal, nie wykonując obowiązku dostarczenia lokalu socjalnego” – wyjaśnił mecenas.

Szczególnie przykrym zjawiskiem jest dotychczasowy brak polityki państwa w zakresie tworzenia mieszkań socjalnych. Jeśli chcemy wyciszyć konflikt społeczny, państwo w tym zakresie musi współdziałać, wspierać inwestycje i być pomocą realną. 

Redaktor Krupa-Dąbrowska przypomniała, że podejmowane były budowy mieszkań pod wynajmem poprzez Towarzystwo Budownictwa Społecznego – pomysł ten jednak się nie sprawdził. „Mieszkań pod wynajem nie brakuje, problemem jest to, że prawo najmu mieszkań socjalnych jest niejako dziedziczone poprzez wstępowanie w stosunek najmu” – stwierdziła. Podejmowane były próby zmiany owych regulacji – proponowane przepisy przewidywały możliwość weryfikacji dochodów lokatorów mieszkań socjalnych celem badania ich uprawnienia do takiego lokalu. Z powodów politycznych próby te zawsze kończyły się fiaskiem.

Sędzia Paweł Sławicki zwrócił uwagę na ważkość przepisów proceduralnych wprowadzanych przez ustawodawcę do systemu prawnego i problemy z przeprowadzeniem postępowania dowodowego przez sąd w przypadku przyznawania lokali socjalnych. „Jeśli ustawodawca nakłada pewne obowiązki na sąd i organy egzekucyjne, powinien także wyposażać ich w narzędzia do ustalenia okoliczności faktycznych”. W przypadku nowo wprowadzonej konstrukcji prawnej najmu instytucjonalnego sąd prowadzi jedynie postępowanie klauzulowe i nie ma żadnej możliwości zbadania czy eksmitowanemu przysługuje prawo do lokalu socjalnego, co naraża grupy szczególnie chronione (jak kobiety w ciąży, osoby z niepełnosprawnością) na eksmisję do noclegowni.  

Robert Damski, komornik sądowy wskazał na wiele uregulowań proceduralnych w polskim systemie prawnym, które w istocie umożliwiają eksmisję lokatorów na bruk, jak choćby art. 999 Kodeksu postępowania cywilnego, czy konstrukcja najmu instytucjonalnego w ramach programu Mieszkanie+. Z drugiej strony – co ma zrobić właściciel lokalu gdy najemca przestaje opłacać czynsz bądź choćby dewastuje mieszkanie będące przedmiotem najmu? O ile oczywiste jest, że prawa lokatorów nie są wystarczająco chronione w niektórych przypadkach, o tyle prawa właścicieli istnieją jedynie do tego stopnia, do którego najemca zachowuje się fair.

Dyrektor Zespołu Cywilnego w BRPO, Kamilla Dołowska, zauważyła, że problemy, o których mówił Damski, były wielokrotnie przedmiotem działań Rzecznika.

Mecenas Dębowski, mimo że dostrzega dolegliwość niektórych przepisów względem lokatorów, zauważył, że dodatkowym problemem właścicieli jest długość postępowania zmierzającego do odzyskania własności. „Nie jest to przewlekłość postępowania, a naturalny czas trwania procesu, który w swej istocie jest procesem długim”.

Dębowski wyraził zbulwersowanie faktem, że osoby z dużym dochodem ukrywając majątek często korzystają z lokali socjalnych, które powinny służyć zaspokajaniu potrzeb najuboższych. Nie ma jednak woli politycznej, by wprowadzić takie przepisy umożliwiające weryfikację praw do posiadania lokali w zasobach komunalnych.  

Redaktor Krupa wskazała, że wyjściem z sytuacji byłaby budowa nowych mieszkań komunalnych wraz z przeznaczeniem na ten cel dużych środków budżetowych. Ze stanowiskiem tym w polemikę weszła dr hab. Bednarska, mówiąc, że władze publiczne nie mogą permanentnie budować lokali nisko oczynszowanych czy socjalnych, wyzbywając się własności publicznej w zasadzie za darmo, gdyż to polityka nieracjonalna.

W podsumowaniu dyskusji zauważono, że oś sporu przebiega de facto wokół kwestii, na ile gospodarka powinna być społeczna, a na ile rynkowa.

Joanna Derlikiewicz, „Kultura Liberalna”

Minister Infrastruktury i Budownictwa w sprawie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych

Data: 2017-11-30

W odpowiedzi na wystąpienie RPO dotyczące ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz ustawy - Prawo spółdzielcze  Minister Infrastruktury i Budownictwa przesłał pismo, w którym przyznał, że pewne rozwiązania przyjęte ostatecznie w ustawie zmieniającej mogą budzić wątpliwości interpretacyjne. Dlatego też w ministerstwie w ostatnim czasie trwały intensywne prace nad analizą przepisów tej ustawy. Opracowana kompleksowa analiza przepisów ustawy zmieniającej została umieszczona na stronie internetowej ministerstwa.

W odpowiedzi czytamy:

„W obecnie złożonym systemie prawnym, przy wciąż rosnącej liczbie aktów prawnych, trudno jest uniknąć w przepisach niespójności Reguła racjonalnego ustawodawcy ma natomiast służyć uzyskaniu ze zbioru sprzecznych, czy niejednoznacznych przepisów jedną spójną i jednoznaczną całość, niezależnie od błędów (w tym redakcyjnych), jakie popełnił prawodawca podczas redagowania przepisów."

Brak ustawowej definicji dochodu, którą związane byłyby gminy rozpoznające wnioski mieszkaniowe – stanowisko Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa

Data: Od 2017-11-29 do 2017-11-30

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Infrastruktury i Budownictwa w sprawie możliwości wprowadzenia przepisów określających definicję dochodu w ustawie o ochronie praw lokatorów mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. W ocenie Rzecznika, pozostawiona gminie możliwość ustalenia dochodu gospodarstwa domowego poniżej minimum egzystencji, a więc poniżej kwoty niezbędnej do godnego życia człowieka, prowadzi do wniosku, że gminnej pomocy mieszkaniowej mogą nie uzyskać także osoby żyjące w ubóstwie.  Brak regulacji ustawowej przewidującej jednolite zasady dla wszystkich gmin, przekłada się na nieuzasadnione różnice w zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w zależności od definicji dochodu obowiązującej na terytorium danej gminy.

W odpowiedzi Minister stwierdził, iż w jego opinii, brak jest podstaw do rozszerzenia zakresu obligatoryjnego stosowania definicji na potrzeby kompleksowej polityki mieszkaniowej wszystkich gmin. Każda gmina samodzielnie powinna decydować jaka definicja dochodu gospodarstw domowych będzie stosowana w powiązaniu z przyjętym przez nią progiem dochodowym przy kwalifikowaniu mieszkańców do uzyskania gminnej pomocy mieszkaniowej.

Ile mamy płacić za dostawę ciepła do mieszkania. RPO do Ministra Energii w sprawie podzielników kosztów ciepła przy rozliczaniu kosztów ciepła

Data: 2017-11-03

W sferze zainteresowania Rzecznika Praw Obywatelskich znajduje się problematyka podzielników kosztów ciepła dla potrzeb rozliczania kosztów ciepła dostarczanego do lokali mieszkalnych i użytkowych w budynkach wielolokalowych (IV.7215.186.2016).

Obywatele tę kwestię w skargach kierowanych do Rzecznika zwracają uwagę na krzywdzące nieprawidłowości w rozliczeniach za ciepło. Ich efektem są wysokie dopłaty do kosztów ogrzewania, wynoszące nawet kilka tysięcy złotych w okresie rozliczeniowym.

Obywatele wskazują również, że są zmuszani do ponoszenia kosztów ciepła, którego na pewno nie dało się dostarczyć lub gdy zużycie ciepła rejestrowane jest także w okresie letnim.

W ocenie Rzecznika zarzuty te zasługują na rozważenie. Brakuje najwyraźniej regulacji prawnych określających sposób funkcjonowania i użytkowania w lokalach mieszkalnych podzielników kosztów ciepła.

W licznych wystąpieniach generalnych, kierowanych od 2000 r. do Ministra Rozwoju Regionalnego i Budownictwa, Ministra Gospodarki oraz do Prezesa Rady Ministrów Rzecznik wskazywał na potrzebę uregulowania zasad rozliczania z indywidualnymi użytkownikami lokali kosztów dostawy ciepła do lokali. Jednak mimo kolejnych nowelizacji Prawa energetycznego takich uregulowań nie ma.

A to musi rodzić pytanie o wiarygodność dokonywanych rozliczeń. Jest to o tyle istotne, że dotyczy zobowiązań finansowych znaczącej części społeczeństwa.

Z uwagi zarówno na skalę problemu, długotrwałość jego występowania, jak i fakt, że ma on bezpośredni związek ze sferą praw obywatelskich (bowiem dotyka kwestii zaspokajania najbardziej podstawowych potrzeb bytowych obywateli), wprowadzenie stosownych regulacji w tym zakresie stanowi obowiązek państwa.

W jednym z pism nadesłanych do Rzecznika przez Ministra Energii zawarta została wzmianka o planach dotyczących utworzenia w resorcie grupy roboczej, której zadaniem będzie przygotowanie wymagań dla instalacji rozprowadzających ciepło w budynkach wielolokalowych, a także szczegółowych wymagań dla właścicieli lub zarządców budynku w zakresie zasad podziału kosztów zużycia energii cieplnej, zapewniających przejrzystość i dokładność rozliczania indywidualnego za pomocą wykorzystywanych podzielników kosztów.

Wobec tego Rzecznik zwrócił się do Ministra o informację, czy zespół taki został powołany, a jeżeli tak, to na jakim etapie znajdują się podjęte przez ten zespół prace oraz w jakim kierunku zmierzają.

Udana interwencja Rzecznika w sprawie uszkodzenia przyłączy wody i płotu.

Data: 2017-10-30

Wszelkie roszczenia skarżącego, któremu firma budowlana działająca na zlecenie gminy uszkodziła przyłącze wody i płot, są już zaspokojone. Chodziło o uszkodzenia, do jakich doszło podczas budowy kanalizacji teletechnicznej. Wykonywała ją prywatna firma, ale na zlecenie gminy (BPW.510.49.2015).

Niestety na początku sprawy skarżący nie mógł ustalić, kto powinien zapłacić za szkodę -  gmina czy wykonawca. Miał on też zastrzeżenia co do sposobu wyłonienia wykonawcy robót. Nie wiadomo było też, czy firma budowlana była ubezpieczona. W rezultacie skarżący pozwał gminę do sądu. Tam także sytuacja skarżącego się skomplikowała, bo składane przez niego pisma trafiły do dwóch różnych sądów pod dwoma różnymi sygnaturami.

Dlatego skarżący poprosił Rzecznika o pomoc.

Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu zapytał więc sąd o stan postępowania oraz poprosił Zarząd Dróg i Utrzymania Miasta o odniesienie się do stawianych przez skarżącego zarzutów. Dodatkowo Pełnomocnik wystąpił do Urzędu Zamówień Publicznych z prośbą o rozważenie zasadności przeprowadzenia kontroli procesu udzielania zamówień w zakresie przewidzianym ustawą (art. 154 pkt 11 ustawy Prawo zamówień publicznych).

Pełnomocnik Terenowy ustalił, że problem dwóch sygnatur sprawy w dwóch sądach i składanych przez skarżącego pism sąd już wyjaśnił oraz że wydał on wyrok nakazujący wykonawcy robót zapłatę żądanej przez skarżącego sumy odszkodowania. Natomiast Urząd Zamówień Publicznych wszczął postępowanie wyjaśniające w sprawie, ale nie znalazł podstaw faktycznych i prawnych do wszczęcia kontroli doraźnej co do udzielonego zamówienia publicznego.

Ostatecznie skarżący przekazał Pełnomocnikowi Terenowemu RPO we Wrocławiu informację, że ustalono podmioty odpowiedzialne za szkodę i uzyskał on odszkodowanie.

Brakuje ustawowej definicji dochodu, którą związane byłyby gminy rozpoznające wnioski mieszkaniowe – przez to pomoc mieszkaniowa może być iluzoryczna

Data: 2017-10-27

Analiza prowadzonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich spraw osób ubiegających się o gminną pomoc mieszkaniową, które uzyskały odmowę z powodu przekroczenia kryterium dochodowego, pokazuje negatywne skutki braku ustawowej definicji dochodu, którą związane byłyby gminy rozpoznające wnioski mieszkaniowe.

W obecnym stanie prawnym każda gmina samodzielnie reguluje w przepisach prawa miejscowego sposób ustalenia dochodu i ustala składniki, jakie podlegają zaliczeniu do dochodu bądź odliczeniu z niego. Dochód stanowi istotne kryterium przy kwalifikowaniu mieszkańca gminy do uzyskania gminnej pomocy mieszkaniowej. W konsekwencji, w niektórych gminach rodziny pobierające świadczenie wychowawcze tzw. świadczenie 500+, wskutek zaliczenia tego świadczenia do dochodu rodziny, nie mogą otrzymać gminnej pomocy mieszkaniowej.

Stan prawny umożliwiający każdej gminie określenie wysokości dochodu na dowolnym poziomie, pozostawia gminom możliwość świadomego uchylenia się od wykonywania ustawowego obowiązku zaspokajania potrzeb mieszkaniowych członków wspólnoty gminnej. Problem ten dotyczy szczególnie gmin wiejskich, które nie posiadają zasobu mieszkaniowego, bądź też zasób ten jest bardzo mały. Nadal istnieją gminy, które nie wykonały ustawowego upoważnienia do podjęcia uchwały określającej zasady wynajmowania lokali gminnych, uznając, że brak zasobu zwalnia je z tego obowiązku. Natomiast ustawowy obowiązek zaspokajania potrzeb mieszkaniowych mieszkańców gminy ciąży na każdej gminie, bez wyjątku, a brak zasobu mieszkaniowego nie zwalnia z niego. Obowiązek ten może być realizowany w inny sposób, z wykorzystaniem lokali spoza zasobu gminy.

W ocenie Rzecznika, pozostawiona gminie możliwość ustalenia dochodu gospodarstwa domowego poniżej minimum egzystencji, a więc poniżej kwoty niezbędnej do godnego życia człowieka, prowadzi do wniosku, że gminnej pomocy mieszkaniowej mogą nie uzyskać także osoby żyjące w ubóstwie. Z całą pewnością osoby uzyskujące dochód poniżej minimum egzystencji osiągają niski dochód. Skoro osoby te realnie mogą nie uzyskać pomocy, którą ustawodawca dla tej właśnie grupy przewidział, to zarówno ustawowy obowiązek gminy, jak też wynikająca z niego pomoc mieszkaniowa stają się iluzoryczne.

W obowiązującym stanie prawnym, gmina nie tylko ustala wysokość dochodu gospodarstwa domowego, ale także samodzielnie określa sposób ustalenia dochodu mieszkańca gminy ubiegającego się o gminną pomoc mieszkaniową. Również w tym zakresie ustawodawca pozostawił gminom całkowitą swobodę. Brak zaś jednolitych, ustawowych, zasad określenia dochodu skutkuje tym, że poszczególne składniki dochodu (np. świadczenia z pomocy społecznej, świadczenie wychowawcze 500+ itp.) w niektórych gminach są zaliczane do dochodu osoby ubiegającej się o gminną pomoc mieszkaniową, w innych zaś nie są uwzględniane. W konsekwencji, brak regulacji ustawowej przewidującej jednolite zasady dla wszystkich gmin, przekłada się na nieuzasadnione różnice w zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w zależności od definicji dochodu obowiązującej na terytorium danej gminy.

Opisany stan prawny – w ocenie Rzecznika – nie wypełnia dyrektywy prowadzenia polityki sprzyjającej zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych obywateli (art. 75 Konstytucji) i nie uwzględnia zasady godności (art. 30 Konstytucji) i dobra rodziny (art. 71 Konstytucji).

W przekonaniu Rzecznika istnieje potrzeba zainicjowania działań zmierzających do uzupełnienia przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego o uregulowania dotyczące wymienionych kwestii związanych z dochodem.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa z prośbą o przeanalizowanie przedstawionych uwag i zajęcie stanowiska w poruszonych kwestiach.

Ministerstwo Sprawiedliwości zajęło się problemem uporządkowania sytuacji prawnej spółdzielczych budynków wielorodzinnych na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym

Data: 2017-10-19

Ministerstwo Sprawiedliwości zajęło się problemem uporządkowania sytuacji prawnej spółdzielczych budynków wielorodzinnych posadowionych na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym. Rzecznik Praw Obywatelskich dopominał się o to od lat.

Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzegło potrzebę uporządkowania sytuacji prawnej spółdzielczych budynków wielorodzinnych posadowionych na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym. Problem ten jest uwidocznił się po podjęciu przez skład siedmiu sędziów Sądu Najwyższego w dniu 24 maja 2013r. uchwały, w której Sąd Najwyższy przesądził, że: „Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu ustanowione w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje własność albo użytkowanie wieczyste stanowi ekspektatywę tego prawa; niedopuszczalne jest założenie księgi wieczystej w celu jej ujawnienia.” (sygn. akt III CZP 104/12). Skutkiem uchwały jest stan, w którym sądy wieczystoksięgowe odmawiają zakładania ksiąg wieczystych dla takich lokali, zaś banki - udzielania kredytów hipotecznych na zakup takich lokali. Brak możliwości założenia księgi wieczystej dla istniejących już spółdzielczych własnościowych praw do lokali doprowadził do znacznego ograniczenia obrotu tymi prawami. Ponadto użytkownicy lokali spółdzielczych, mimo przyznania im od dnia 31 lipca 2007r. roszczenia o przeniesienie prawa własności mieszkania za przysłowiową „złotówkę”, nadal nie mogą skutecznie ubiegać się o takie przekształcenie w przypadku, gdy spółdzielnia nie nabyła tytułu prawno-rzeczowego do gruntu, na którym stoi budynek.

Problem ograniczenia obrotu spółdzielczymi własnościowymi prawami do lokali w sytuacji, gdy spółdzielnia mieszkaniowa nie dysponuje prawem własności gruntu lub prawem użytkowania wieczystego od 2013r. był podejmowany przez Rzecznika w różnych wystąpieniach generalnych. W kolejnych wystąpieniach kierowanych do Prezesa Rady Ministrów oraz do Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej i Ministra Infrastruktury i Budownictwa Rzecznik wskazywał, że opisany stan wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Skoro ustawodawca dopuścił w przeszłości prawną możliwość ustanawiania spółdzielczych praw do lokali także w sytuacji braku uregulowania tytułu prawnego spółdzielni do gruntu pozostającego w jej władaniu i zakładania dla takich praw ksiąg wieczystych, a następnie tolerował ten stan przez wiele lat aż do dnia 31 grudnia 2012 r., to na ustawodawcy spoczywa teraz obowiązek uporządkowania sytuacji prawnej w omawianym zakresie.

Z opublikowanych w mediach informacji wynika, że w projekcie tzw. „dużej ustawy reprywatyzacyjnej” przygotowywanym przez resort sprawiedliwości planowane jest uregulowanie tzw. postępowania wywoławczego. Spółdzielnie mieszkaniowe i jednostki samorządu terytorialnego będą mogły składać do sądu wnioski o nabycie własności gruntu wskutek tzw. przemilczenia. Sąd opublikuje w mediach ogłoszenia skierowane do dawnych właścicieli nieruchomości, by zgłaszali swoje roszczenia do gruntu. Jeżeli przez rok nikt uprawniony się nie zgłosi, to nieruchomość przejdzie na własność wnioskodawcy. Jeżeli grunty, które zabudowały spółdzielnie mieszkaniowe są objęte tzw. roszczeniami dekretowymi, dawni właściciele hipoteczni gruntów i ich następcy prawni będą mogli na zasadach ogólnych zgłaszać wojewodzie roszczenia o zadośćuczynienie. Tym samym wielokrotnie zgłaszany przez Rzecznika problem być może zostanie w końcu rozwiązany.

Wątpliwości Rzecznika co do nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych

Data: 2017-10-19

Niemal od momentu uchwalenia, w dniu 20 lipca 2017 r., ustawy o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, Kodeksu postępowania cywilnego oraz Prawa spółdzielczego, do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi, dotyczące objętej nią problematyki. Ze skarg tych wynika przede wszystkim daleko idąca niepewność co do tego, w jaki sposób interpretować niejasne, bardzo ogólne i niespójne z całym systemem prawa spółdzielczego zapisy tej ustawy, i w jaki sposób stosować je w praktyce, skoro wiele regulacji nie zawiera jasnych wskazówek w tej kwestii. Dodatkowo w ocenie Rzecznika, niektóre zapisy znowelizowanej ustawy, poprzez swoją niejednoznaczność, budzą obawy z punktu widzenia ochrony praw i wolności zagwarantowanych w Konstytucji.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa z prośbą o nadesłanie wyjaśnień dotyczących trudności co do wykładni i praktycznego stosowania przepisów znowelizowanej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, a także o zajęcie stanowiska co do wątpliwości natury konstytucyjnej.

Zagadnienia związane z członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej

W szczególności zastrzeżenia budzą zagadnienia związane z członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej. Np. zgodnie z regulacją przyjętą w art. 1 ust. 9 znowelizowanej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych osoby nabywające członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej nie składają deklaracji członkowskiej ani nie wnoszą wpisowego i udziałów. Powoduje to sytuację, w której w ramach jednej spółdzielni mieszkaniowej funkcjonować będą członkowie, których członkostwo jest związane z wpłaconymi wcześniej wpisowym i udziałami oraz członkowie, których członkostwo nie wiązało się z obowiązkami finansowymi. Taki stan wywołuje słuszne obiekcje z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości wobec prawa. Ponadto, ustawa zakłada automatyzm w uzyskiwaniu członkostwa przez osoby wymienione w znowelizowanym art. 3 .Należy uznać, że już z dniem wejścia w życie nowelizacji wszystkie osoby, spełniające wymogi przewidziane w tym artykule uzyskują członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej. Może temu jednak przeczyć treść art. 32 znowelizowanej ustawy, który określa chwilę powstania członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej i uzależnia ją w niektórych wypadkach od zawarcia umowy bądź prawomocnego rozstrzygnięcia sądu. Brak jednoznacznych reguł w tej kwestii doprowadzić może do chaosu prawnego i braku pewności co do tego, czy dana osoba jest, czy nie jest członkiem spółdzielni mieszkaniowej. Również zapisy dotyczące ustania członkostwa w spółdzielni, wykluczenia ze spółdzielni i wykreślenia z rejestru jej członków są niejasne, mnożą wątpliwości interpretacyjne oraz ingerują w zagwarantowaną przez Konstytucję wolność zrzeszania się.

Żądanie przez spółdzielnię orzeczenia przez sąd o wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu

Z kolei zgodnie z art. 11 ust.11 znowelizowanej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych w przypadku zaległości z zapłatą opłat, o których mowa w art. 4 ust. 1, za okres co najmniej 6 miesięcy, rażącego lub uporczywego wykraczania osoby korzystającej z lokalu przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo niewłaściwego zachowania tej osoby czyniącego korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, spółdzielnia może w trybie procesu żądać orzeczenia przez sąd o wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu mieszkalnego. Obecnie spółdzielnia mieszkaniowa nie może już własnym działaniem spowodować wygaśnięcia spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu w stosunku do osób, które nie przestrzegają wskazanych wyżej obowiązków. Jedynym jej uprawnieniem jest żądanie orzeczenia przez sąd o wygaśnięciu prawa. Regulacja ta stanowi zatem istotne ograniczenie właściciela nieruchomości w możliwości doprowadzenia do zakończenia stosunku prawnego wiążącego go z osobą, która nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań. Kwestionowana regulacja stwarza także istotne ryzyko rozbieżności w orzecznictwie, a zatem budzi wątpliwości z punktu widzenia zasad poprawnej legislacji, wywodzonych z Konstytucji.

Zagadnienia związane z zarządem nieruchomością wspólną

Obawy wzbudzają również zagadnienia związane z zarządem nieruchomością wspólną. Od momentu wejścia w życie znowelizowanej ustawy spółdzielnia mieszkaniowa będzie mogła w odniesieniu do nieruchomości wspólnej podejmować samodzielnie wyłącznie czynności zwykłego zarządu. Natomiast do czynności przekraczających zwykły zarząd niezbędne będzie każdorazowo podjęcie uchwały właścicieli lokali wyrażającej zgodę na dokonanie tej czynności oraz udzielającej zarządowi pełnomocnictwa do zawierania umów stanowiących czynności przekraczające zakres zwykłego zarządu w formie prawem przewidzianej. Ponadto, podjęcie ww. uchwały będzie następowało w jednym z trybów przewidzianych w przepisach ustawy o własności lokali, większością głosów liczoną według wielkości udziałów albo wg zasady jeden właściciel – jeden głos. W ocenie Rzecznika nie są jasne powody, dla których ustawodawca zdecydował o tak radykalnej zmianie zasad podejmowania przez spółdzielnię mieszkaniową decyzji w sprawach dotyczących zarządu nieruchomością wspólną. Zasadne wydają się też podnoszone w pismach do Rzecznika obawy o sprawność zarządzania nieruchomością wspólną, w szczególność o możliwość szybkiego podejmowania decyzji, a także o wpływ nowych regulacji na sprawy będące w dniu wejścia wżycie ustawy w toku. Inną konsekwencją przyjętych w nowelizowanej ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych odwołań do regulacji zawartych w ustawie o własności lokali zdaje się być bardzo poważne ograniczenie drogi sądowej w sprawach związanych z zarządem nieruchomością wspólną.

Zasygnalizowane wątpliwości wywołują obawę, iż efektem działania nowych regulacji może być ograniczenie zarówno właścicieli lokali, jak i spółdzielni mieszkaniowej, jako odrębnego od powstałej wspólnoty podmiotu prawa, w podejmowaniu swobodnych decyzji co do powierzenia i sprawowania zarządu nieruchomością wspólną.

Czy przepisy umożliwiające realizację programu Mieszkanie+ nie zmniejszają ochrony przed eksmisją na bruk ludzi w naprawdę trudnej sytuacji? Kolejne wystąpienie Rzecznika w sprawie najmu instytucjonalnego

Data: 2017-10-12

Podejmując po raz kolejny problem, swoje uwagi i wątpliwości Rzecznik Praw Obywatelskich skierował tym razem do Ministra Infrastruktury i Budownictwa. Pomimo zastrzeżeń przedstawionych w wystąpieniu z dnia 7 sierpnia 2017 r., że wprowadzony najem instytucjonalny nie chroni przez bezdomnością osób zobowiązanych do opuszczenia lokalu, prezydent podpisał bowiem ustawę o Krajowym Zasobie Mieszkaniowym.

Rzecznik wskazuje (IV.7210.25.2017), że wprowadzony nowy rodzaj umowy nazwanej - „najem instytucjonalny”, którego postanowienia mają zastosowanie do najmu lokali powstałych zarówno w ramach Programu „Mieszkanie+”, jak i do wszystkich działających na rynku podmiotów, prowadzących działalność gospodarczą w zakresie wynajmowania lokali. I nie zapewniają najemcom ochrony przed bezdomnością.

Zgodnie bowiem z przyjętymi przez ustawodawcę rozwiązaniami, jeśli po rozwiązaniu umowy najmu wskutek upływu okresu wypowiedzenia i po skutecznym doręczeniu żądania opróżnienia lokalu najemca nie opróżni lokalu w wyznaczonym terminie, to właściciel składa do sądu wniosek o nadanie klauzuli wykonalności aktowi notarialnemu, w którym najemca poddał się egzekucji i zobowiązał się do opróżnienia lokalu w terminie wskazanym w żądaniu wynajmującego oraz, że przyjął do wiadomości, że prawo do lokalu socjalnego ani pomieszczenia tymczasowego mu nie przysługuje.

W takiej sytuacji sąd nadaje klauzulę wykonalności, która stanowi podstawę do podjęcia przez komornika działań zmierzających do opróżnienia lokalu i wydania go wierzycielowi. Sąd nie orzeka wtedy eksmisji i nie bada (jak to ma miejsce w innych stosunkach najmu), czy zachodzą przesłanki do otrzymania lokalu socjalnego przez osobę zobowiązaną do opuszczenia lokalu.

W ogóle nie dochodzi do merytorycznego badania tych kwestii w trybie procesu sądowego.

Dłużnikowi zobowiązanemu do opróżnienia lokalu zajmowanego na podstawie najmu instytucjonalnego nie przysługuje także prawo do tymczasowego pomieszczenia. A zatem przymus opróżnienia lokalu może być przez komornika sądowego zrealizowany do noclegowni bądź schroniska dla bezdomnych.

Okres najmu instytucjonalnego obejmuje okres bardzo długi (15 czy nawet 30 lat). W takim okresie sytuacja najemcy (zdrowotna, rodzinna, itd.) może ulec trwałemu i radykalnemu pogorszeniu, przez co najemca nie będzie móg płacić czynszu, co skutkować będzie wypowiedzeniem umowy najmu przez operatora mieszkaniowego ( art. 83 ust. 2 ustawy o KZN) lub wynajmującego (art. 19j ustawy o ochronie praw lokatorów).

Zastrzeżenia i wątpliwości Rzecznika budzi przyjęta regulacja, zgodnie z którą sytuacja życiowa najemcy nie będzie podlegała ocenie żadnego organu, w tym przede wszystkim sądu i w konsekwencji zostanie on usunięty przez komornika (zgodnie z regulacją art. 1046 § 51) do noclegowi, schroniska lub innej placówki zapewniającej miejsca noclegowe, wskazanej przez gminę właściwą ze względu na miejsce położenia lokalu podlegającego opróżnieniu), a więc pozbawiony lokalu i faktycznie bezdomny.

Nie można wykluczyć sytuacji, że konsekwencje te dotkną grupy osób objętych dotąd szczególną ochroną przed bezdomnością (wymienionych w art. 14 ust. ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów), w stosunku do których sąd nie może orzec o braku uprawnień do lokalu socjalnego, a więc m. in. kobiet w ciąży, małoletnich, niepełnosprawnych, obłożnie chorych.

Większość wskazanych wyżej kategorii osób należy przecież jednocześnie do tych grup lokatorów, którym na podstawie. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów przysługiwałoby prawo do otrzymania lokalu socjalnego orzeczonego przez sąd w wyroku sądowym nakazującym eksmisję. Dlatego też pozbawienie tej grupy osób - najemców lokali w trybie najmu instytucjonalnego realizowanego w ramach Programu „Mieszkanie +” - możliwości zbadania ich sytuacji pod kątem uprawnień do otrzymania lokalu socjalnego i pozbawienie ich uprawnień do otrzymania pomieszczenia tymczasowego stanowi naruszenie postanowień art. 75 Konstytucji RP, nakładającego na władze publiczne obowiązek przeciwdziałania bezdomności.

Pominięcie w omawianych regulacjach minimalnych standardów chroniących osoby eksmitowane z mieszkania przed bezdomnością, może ponadto prowadzić do naruszenia godności człowieka (art. 30 Konstytucji RP).

Nie można nie zauważyć także, że w przypadku najmu instytucjonalnego nie stosuje się przepisów ustawy o ochronie praw lokatorów o okresie ochronnym, zatem eksmisje do schronisk i noclegowni (przepełnionych zimą) będą mogły następować przez cały rok, w tym również w okresie zimowym.

W mediach pojawiły się wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa podkreślające, że przepisy ustawy o KZN chronią najemców przed bezdomnością, a ustawa nie zmienia obecnie funkcjonujących zasad najmu i przepisów regulujących problematykę eksmisji czy prawa do lokalu socjalnego. Ponadto wynika z nich, że rozwiązania dotyczące najmu instytucjonalnego umożliwiają zawieranie umów dopuszczających eksmisje do lokalu z zasobu publicznego, kiedy najemca przestaje płacić za lokal.

Prezentowane wyżej stanowiska budzą wątpliwości Rzecznika. O najem lokalu komunalnego lokalu mogą bowiem ubiegać się jedynie osoby o relatywnie niskich dochodach ( nie wiadomo zatem czy osoby te będą spełnić to kryterium). Ponadto powszechnie wiadomo, że od wielu lat utrzymuje się duży deficyt lokali komunalnych, a osoby spełniające kryteria do otrzymania takiego lokalu oczekują na taki lokal co najmniej kilka lat. Powstaje zatem pytanie, gdzie osoby zakwalifikowane do najmu lokalu komunalnego mają zamieszkać w kilkuletnim okresie, od upływu terminu wypowiedzenia do otrzymania lokalu komunalnego ?

Dlatego też Rzecznik zwrócił się do Ministra o przedstawienie stanowiska w przedmiotowym zakresie oraz wyjaśnienie, w jaki sposób realizowany będzie w stosunku do tej grupy osób zobowiązanych do opróżnienia zajmowanego lokalu konstytucyjny obowiązek państwa przeciwdziałania bezdomności.

Lokatorce przed eksmisją i bez prądu, po interwencji Rzecznika prąd przywrócono.

Data: 2017-10-10

Pani Janina mieszka w lokalu będącym własnością spółdzielni mieszkaniowej. Sąd orzekł wobec niej eksmisję z  zajmowanego lokalu i przyznał prawo do lokalu socjalnego. Gmina nie zapewniła jednak dotychczas takiego lokalu, więc Pani Janina nadal zajmuje lokal spółdzielni. Z powodu zadłużenia mieszkania, lokatorce odcięto energię elektryczną na wniosek spółdzielni.

Według zaniepokojonych mieszkańców spółdzielnia planuje podjąć takie działania również wobec kolejnych lokatorów lokali spółdzielczych.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika w Gdańsku poprosił więc Prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej o informację, kto i na jakiej podstawie rozwiązał umowę o  dostawę prądu do lokalu mieszkalnego zajmowanego przez Panią Janinę oraz o  wskazanie, czy również inni mieszkańcy Spółdzielni Mieszkaniowej zostali w ten sposób pozbawieni dostawy energii elektrycznej (BPG.7213.4.2017).

Prezes Spółdzielni wyjaśnił, że spółdzielnia, jako właściciel lokalu, wystąpiła 26 maja 2017 r. z wnioskiem do dostawcy energii o  demontaż licznika energii elektrycznej, zasilającej lokal zajmowany przez Panią Janinę. Do wniosku dołączyła kopię wyroku Sądu Rejonowego, aby potwierdzić, że lokal zajmowany jest bez tytułu prawnego.

Dostawca energii elektrycznej poinformował spółdzielnię o tym, że nie jest ona stroną umowy. Stosowny wniosek o demontaż licznika można jednak złożyć na odpowiednim druku. Do wniosku należy dołączyć protokół zdawczo-odbiorczy lokalu podpisany między stronami umowy. 26 maja 2017 r. spółdzielnia przekazała, zgodnie z zaleceniem, wniosek o demontaż licznika energii elektrycznej, ale bez protokołu zdawczo-odbiorczego lokalu. Jak wyjaśniał Prezes Spółdzielni mieszkaniowej w  piśmie do Rzecznika, jeżeli faktycznie licznik energii elektrycznej dla mieszkania zajmowanego przez Panią Janinę dla lokalu został zdemontowany, to decyzję powyższą podjął wyłącznie dostawca energii elektrycznej, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność prawną. Spółdzielnia nie została formalnie poinformowana o  fakcie demontażu licznika. Nikt ze spółdzielni nie był obecny przy tym demontażu i nie podpisywał żadnego protokołu. Spółdzielnia nie została poinformowana o dacie dokonania tej czynności.

Prezes Spółdzielni powiadomił też Rzecznika, że wnioski o odłączenie licznika spółdzielnia złożyła do dostawcy energii w tym samym czasie w  stosunku do dwóch innych lokali mieszkalnych zajmowanych bez tytułu prawnego z  wyrokami eksmisyjnymi lokatorów. Jednak w tych sprawach spółdzielnia nie dostała żadnej odpowiedzi i nie wyłączono w tych lokalach prądu.

Przedstawiciel Rzecznika skontaktował się telefonicznie z panią Janiną. Lokatorka wyjaśniła, że nie miała prądu przez trzy tygodnie, ale po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich, dopływ prądu został przywrócony.

Pani Janina wie już, że gdyby miała podobny problem w  przyszłości, może ponownie zgłosić się do RPO i poinformować o nim organy ścigania. Działania osób zaangażowanych w odcięcie dopływu prądu do mieszkalnia mogą wyczerpywać znamiona czynu zabronionego, co może stanowić przestępstwo, które jest ścigane na wniosek pokrzywdzonego. 

Jaka jest sytuacja osób, które mają spółdzielcze mieszkanie własnościowe w budynku, który stoi na gruntach, do których sama spółdzielnia nie ma prawa? Czy potrzebna jest specjalna regulacja prawna, czy też spółdzielnie same poradzą sobie z problemem?

Data: 2017-09-18

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła odpowiedź Sekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa na wystąpienie w sprawie dotyczącej sytuacji prawnej obywateli, którzy w przeszłości uzyskali spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu położonego w budynku posadowionym na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym, tj. na gruncie, do którego spółdzielni mieszkaniowej nie przysługuje prawo własności, ani prawo użytkowania wieczystego.

Problem ten jest wynikiem uchwały siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z 24 maja 2013 r. (sygn. akt III CZP 104/12), że: „Spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu ustanowione w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje własność albo użytkowanie wieczyste stanowi ekspektatywę tego prawa;niedopuszczalne jest założenie księgi wieczystej w celu jej ujawnienia.”

Sekretarz Stanu w MIiB wskazał, że problem ten jest przedmiotem analizy pod kątem konieczności zmiany przepisów.

Z ankiet nadesłanych do Ministerstwa przez spółdzielnie mieszkaniowe wynika, że spośród 450 spółdzielni budynki na gruntach o nieuregulowanym stanie prawnym ma 105 z nich.

Z nadesłanych odpowiedzi wynika, że głównym powodem braku uregulowania stanu prawnego nieruchomości są kwestie związane z toczącymi się postępowaniami sądowymi.

Pozostałe – dużo rzadsze przyczyny dotyczyły niemożności ustalenia właściciela gruntu, braku zgody członków spółdzielni mieszkaniowej na podjęcie działań umożliwiających uregulowanie stanu prawnego gruntu oraz inne przyczyny.

W ocenie Sekretarza Stanu w MIiB należy uznać, że spółdzielnie mieszkaniowe podejmują działania mające na celu uregulowanie stanu prawnego nieruchomości, o czym świadczy 486 postępowań w sprawie ustanowienia prawa użytkowania wieczystego lub nabycia własności gruntu oraz 193 inne postępowania.

Odnosząc się natomiast do kwestii wprowadzenia przez ustawodawcę rozwiązań prawnych mających na celu uregulowanie sytuacji prawnej obywateli, którzy w przeszłości uzyskali spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu położonego w budynku posadowionym na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym, Sekretarz Stanu w MIiB wskazał, że ze względu na różnorodność sytuacji określanych zbiorczo jako „nieuregulowanie stanu prawnego gruntu” oraz wielorakość potencjalnych przyczyn zaistnienia tego stanu w poszczególnych przypadkach, wątpliwości budzi możliwość całościowego uporządkowania w formie ustawy naprawczej problemu „nieuregulowania stanu prawnego gruntów”.

Nadto interwencja legislacyjna w odniesieniu do niektórych kategorii gruntów może być nieuzasadniona albo wręcz niezgodna z Konstytucją, jeżeli ingeruje w gwarantowane w art. 21 ust. 1 Konstytucji RP prawo własności oraz określone w art. 165 Konstytucji RP prawo własności jednostek samorządu terytorialnego.

Rozważając opcję legislacyjną trzeba także pamiętać, że Trybunał Konstytucyjny kwestionował już zbytnie uprzywilejowanie spółdzielni mieszkaniowych w nabywaniu gruntów. Wiele spółdzielni uregulowało stany prawne gruntów w oparciu o dotychczas obowiązujące przepisy i ostrożnie trzeba podchodzić do premiowania tych spółdzielni, które tego jeszcze nie zrobiły.

Sekretarz Stanu w MIiB podkreślił jednak, że kwestie związane z funkcjonowaniem spółdzielni mieszkaniowych są jednym z priorytetów resortu. 27 września 2016 r. Rada Ministrów przyjął Narodowy Program Mieszkaniowy. W ramach działań przewidzianych w tym zakresie znajdują się m.in. inicjatywy legislacyjne, mające na celu przeciwdziałanie nieprawidłowościom oraz usprawnienie funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych.

Jeden z instrumentów, odnoszący się do spółdzielni mieszkaniowych, przewidziany w Narodowym Programie Mieszkaniowym  zakłada kompleksową weryfikację obowiązujących rozwiązań prawnych pod kątem zmian, jakie należy wprowadzić dla zwiększenia aktywności istniejących spółdzielni w realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz szerszego wykorzystania tej formy organizacyjno-prawnej przez nowopowstające podmioty chcące działać w obszarze budownictwa mieszkaniowego, w tym w zakresie realizacji własnych potrzeb mieszkaniowych (małe spółdzielnie budujące na własne potrzeby członków). Skierowanie projektu założeń ustawy do rozpatrzenia przez Radę Ministrów uzależnione jest od rekomendacji ekspertów, przy czym wstępnie przewidywane jest na II kwartał 2018 r.

W ramach tych prac możliwym będzie rozpatrzenie sposobu uregulowania zagadnienia dotyczącego problemów powstałych na skutek uchwały Sądu Najwyższego z dnia 24 maja 2013 r. 

Sąd Najwyższy rozstrzygnął pytanie prawne RPO w sprawie upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości

Data: 2017-08-25

Chodzi o rozstrzygnięcie, czy upływ terminu, na jaki zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, na której znajduje się budynek wielolokalowy, powoduje wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokalu w tym budynku (art. 235 § 2 k.c. w zw.  z art. 3 ust. 1  i art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali – Dz. U. z 2015 r. poz. 1892)

W orzecznictwie sądowym zarysowały się dwa rozbieżne poglądy na temat bytu prawnego odrębnej własności lokalu w sytuacji wygaśnięcia użytkowania wieczystego gruntu, na którym posadowiony jest budynek wielolokalowy, z których jeden dopuszcza wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokali w budynku wielolokalowym po upływie terminu, na który ustanowione zostało użytkowanie wieczyste gruntu - to zaś skutkuje utratą przez dotychczasowego właściciela prawa własności mieszkania, ponieważ prawo własności „przechodzi” na podmiot będący właścicielem gruntu (Skarb Państwa bądź gmina). Według drugiego poglądu, prawo własności lokalu jest prawem wiodącym, które nie może wygasnąć na skutek upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości. A zatem, brak jednoznacznego określenia, jakie są losy prawa odrębnej własności lokalu w wypadku wygaśnięcia prawa użytkowania wieczystego gruntu. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował więc do Sądu Najwyższego pytanie prawne po to, by rozwiać wątpliwości w tej kwestii.

25 sierpnia 2017 r. Sąd Najwyższy w poszerzonym siedmioosobowym składzie wskazał, że upływ terminu, na który zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego gruntu, nie powoduje wygaśnięcia prawa odrębnej własności lokalu znajdującego się w budynku położonym na tym gruncie (III CZP 11/17)

Tym samym Sąd Najwyższy zgodził się z argumentacją Rzecznika Praw Obywatelskich i stanowiskiem Prokuratora Prokuratury Krajowej, które było zbieżne z wnioskiem RPO.

Czy resort budownictwa pracuje nad zmianą przepisów, które dziś nie chronią właścicieli mieszkań kupionych na kredyt przed eksmisją? Wystąpienie RPO do Ministra Infrastruktury i Budownictwa

Data: 2017-08-18

Przepisy skonstruowane są tak, że przed eksmisją chronione są osoby w szczególnej sytuacji życiowej, ale tylko wtedy gdy są najemcami lokali. Jeśli ktoś jest właścicielem mieszkania kupionego na kredyt, w tym na tzw. kredyt „frankowy”, i nie jest w stanie spłacać tego kredytu, może zostać wyeksmitowany do noclegowni.

Ponieważ problem ten zaczyna realnie dotykać ludzi i Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje w tej sprawie skargi (problem opisują tez media - m.in. red. Piotr Żytnicki „Frankowicze poza prawem i bez ochrony. Czeka ich eksmisja bez znieczulenia”, Gazeta Wyborcza, 19 lipca 2017 r.), RPO Adam Bodnar zwrócił się do ministra Andrzeja Adamczyka z pytaniem, czy zna ten problem i co w tej sprawie może zrobić.

- Kredyty mieszkaniowe udzielane są na kilkadziesiąt lat i w tym czasie może bardzo zmienić się sytuacja życiowa, czego osoby podpisujące umowę kredytową nie mogły przewidzieć. Sytuacja, gdy wskutek zmiany okoliczności kredytobiorca nie jest w stanie spłacać rat kredytu, staje się w ostatnich latach coraz częstsza, zwłaszcza wobec znacznych wahań kursu franka szwajcarskiego. Tych okoliczności nie dostrzega natomiast obowiązujący system prawny. Dotyczy to w szczególności tych osób, których sytuacja materialna uległa radykalnej zmianie bez ich winy, a ocena tej sytuacji (jak wskazano wyżej) nie podlega badaniu przez sąd – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich.

I przestawia analizę obowiązujących przepisów:

Prawo chroni dziś przed eksmisją lokatorów w szczególnej sytuacji: kobiety w ciąży, dzieci i osoby z niepełnosprawnością, a także ich opiekunów i osoby wspólnie zamieszkałe, obłożnie chorych, emerytów i rencistów spełniający kryteria do otrzymania świadczenia z pomocy społecznej, osoby ze statusem bezrobotnego oraz osoby spełniające przesłanki określone przez radę gminy w drodze uchwały (art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów, (Dz. U. z 2016 r., poz. 1610).

Tych osób nie można eksmitować bez wskazania lokalu socjalnego.

Kilkanaście lat temu, czyli jeszcze zanim popularne stały się kredyty hipoteczne pod zakup mieszkania, Sąd Najwyższy analizując ten problem doprecyzował, że wymienione grupy osób są objęte ochroną, o ile korzystają z lokalu na podstawie innej niż prawo własności (uchwała SN z 15 listopada 2001 r., sygn. III CZP 66/01, opubl. OSNC z 2002 r. Nr 9, poz. 109). O tym, że właściciel lokalu nie jest najemcą w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie praw lokatorów, wypowiedział się Sąd Najwyższy także w wyroku z dnia 26 lipca 2004 r., sygn. akt V CA 1/04 oraz w postanowieniu z dnia 3 czerwca 2011 r., sygn. akt III CKS 330/10.

To oznacza, że jeśli ktoś jest właścicielem mieszkania, to nie ma prawa do lokalu socjalnego (przyznawanego przez sąd) nawet w przypadku, gdy jego sytuacja życiowa i materialna uległa drastycznemu pogorszeniu i nie pozwala na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych we własnym zakresie, a zadłużenie kredytowe lokalu niekiedy (mimo wielu lat spłat) przewyższa jego aktualną wartość rynkową.

To dlatego jeśli właściciel nie spłaca kredytu, bank- wierzyciel może takie mieszkanie zlicytować, a dłużnik, bez względu na aktualną sytuację życiową i materialną, nie może z mocy prawa liczyć na lokal socjalny.

Nowy właściciel, który kupił mieszkanie na licytacji, ma prawo do przejęcia lokalu na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego (stosownie do art. 791 § 2 k.p.c. tytuł wykonawczy zobowiązujący do wydania nieruchomości upoważnia do prowadzenia egzekucji nie tylko przeciw dłużnikowi, lecz także przeciwko jego domownikom, krewnym i innym osobom reprezentującym jego prawa).

W takim przypadku sąd nie bada (jak to ma miejsce w przypadku osób legitymujących się statusem lokatora), czy z uwagi na sytuację materialną czy rodzinną zachodzą przesłanki do otrzymania lokalu socjalnego.

Jeśli osoba zobowiązana do opróżnienia i wydania lokalu nie uczyni tego dobrowolnie, to wkracza komornik w trybie art. 1046 k.p.c. : albo usuwa dłużnika do innego lokalu, którym ten dłużnik dysponuje, albo czeka – ale nie dłużej niż pół roku - aż gmina wskaże lokal tymczasowy. Po upływie tego terminu po prostu usuwa dłużnika do noclegowni albo schroniska. Następnie powiadamia gminę, że dłużnik potrzebuje tymczasowego pomieszczenia.

- Biorąc pod uwagę powyższe zwracam się do Pana Ministra o informację, czy zauważa Pan Minister przedstawiony problem i czy prowadzi prace legislacyjne zmierzające do uregulowania przedmiotowych kwestii – pisze Rzecznik Praw Obywatelskich.

Czy dopuszczalna jest droga sądowa w sprawach o eksmisję z tymczasowego pomieszczenia? Zagadnienie prawne w Sądzie Najwyższym z udziałem RPO

Data: 2017-08-18

Przed Sądem Najwyższym rozpatrywane jest zagadnienie prawne, czy dopuszczalna jest droga sądowa w sprawach o eksmisję z tymczasowego pomieszczenia (sygn akt III CZP 61/17).

O rozstrzygnięcie tego zagadnienia zwrócił się do Sądu Najwyższego Sąd Okręgowy w Warszawie, który spostrzegł, że w sądzie tym powstały dwie rozbieżne linie orzecznicze dotyczące dopuszczalności drogi sądowej we wskazanych sprawach.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym i przedstawił stanowisko, iż droga sądowa w sprawach o eksmisję z tymczasowego pomieszczenia jest dopuszczalna.

Odmienne stanowisko jest w ocenie Rzecznika wynikiem niewłaściwej interpretacji przepisu procedury cywilnej, który nakazuje komornikowi sądowemu wstrzymanie czynności egzekucyjnych w sprawach wykonania wyroku nakazującego opuszczenie mieszkania, w którym to wyroku sąd nie przyznał dłużnikowi prawa do lokalu socjalnego. W takim wypadku eksmisja powinna być przeprowadzona do tymczasowego pomieszczenia, które ma obowiązek wskazać gmina.

Dlatego właśnie komornik prowadząc eksmisję powinien zwrócić się do gminy o wskazanie tymczasowego pomieszczenia dla dłużnika i wstrzymać dalszą procedurę, ale nie dłużej niż na 6 miesięcy.

Po upływie tego czasu komornik sadowy musi wyeksmitować dłużnika i jeśli gmina nie wskazała pomieszczenia tymczasowego, czyni to do noclegowni, schroniska dla bezdomnych lub podobnej placówki.

Nie oznacza to jednak, że w sytuacji gdy eksmisja ma się odbyć z tymczasowego pomieszczenia (a nie z mieszkania), to komornik sądowy może sam, po upływie 6 miesięcy, bez wyroku sądowego wyeksmitować dłużnika z tego pomieszczenia.

A tak właśnie interpretują przywołany przepis Kodeksu postępowania cywilnego niektóre składy orzekające Sądu Okręgowego w Warszawie.

W ocenie Rzecznika, taka wykładnia nie tylko nie znajduje oparcia w treści przepisu, ale byłaby również niezgodna z Konstytucją, która gwarantuje każdemu prawo do sądu.

Rzecznik pisze do Prezydenta w sprawie ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości, która umożliwia eksmisję na bruk

Data: 2017-08-08

- Moje wątpliwości budzą uregulowania  związane  z rozwiązaniem umowy najmu wskutek upływu terminu wypowiedzenia i brak jakiejkolwiek ochrony najemcy przed bezdomnością – pisze Adam Bodnar w wystąpieniu do Prezydenta RP w sprawie ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości. Dokument czeka obecnie na podpis głowy państwa.

Celem ustawy jest  zwiększenie podaży dostępnych nieruchomości pod budownictwo mieszkaniowe, w szczególności przez wykorzystanie nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa oraz budowy dostępnych mieszkań na wynajem (w tym z opcją stopniowego uzyskiwania własności przez najemcę).

Ustawa reguluje bardzo obszerną materię i wiele skomplikowanych zagadnień z różnych dziedzin. Jednak największe obawy opinii publicznej, organizacji pozarządowych zajmujących się przeciwdziałaniem bezdomności i samego RPO wzbudza brak zapewnienia ochrony najemców mieszkań wynajmowanych w ramach tzw. najmu instytucjonalnego.

Zastrzeżenia, co do najmu instytucjonalnego

Z uzasadnienia projektu ustawy o KZN wynika, że najem instytucjonalny zawiera zasadnicze elementy podobne do rozwiązań przewidzianych dla funkcjonującego obecnie najmu okazjonalnego, którego zakres zostanie ograniczony jedynie do lokali osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej w zakresie wynajmowania lokali. Natomiast w przypadku najmu instytucjonalnego wynajmującym będzie wyłącznie podmiot prowadzący działalność gospodarczą w tym zakresie.

Zgodnie z przepisami ustawy o ochronie praw lokatorów do umowy najmu instytucjonalnego lokalu załącza się oświadczenie najemcy w formie aktu notarialnego, w którym zgadza się na to, że  podda się egzekucji i zobowiąże się do opróżnienia lokalu w określonym terminie, oraz że przyjmuje do wiadomości, że jeśli znajdzie się w takiej sytuacji to prawo do lokalu socjalnego ani pomieszczenia tymczasowego mu nie przysługuje.

Zgodnie z przyjętymi przez ustawodawcę rozwiązaniami, jeśli po rozwiązaniu umowy najmu wskutek upływu okresu wypowiedzenia i po skutecznym doręczeniu żądania opróżnienia lokalu najemca nie opróżni lokalu w wyznaczonym terminie, to właściciel lokalu składa do sądu wniosek o nadanie klauzuli wykonalności złożonemu wcześniej oświadczeniu w formie aktu notarialnego.  

W takiej sytuacji sąd (na posiedzeniu niejawnym – art. 766 k.p.c.) nadaje klauzulę wykonalności, która stanowi podstawę do podjęcia przez komornika działań zmierzających do opróżnienia lokalu i wydania go wierzycielowi. W tym przypadku sąd nie orzeka eksmisji i nie bada (jak to ma miejsce w innych stosunkach najmu), czy zachodzą przesłanki do otrzymania lokalu socjalnego przez osobę zobowiązaną do opuszczenia lokalu. W ogóle nie dochodzi do merytorycznego badania tych kwestii w trybie procesu sądowego.

Dodać także należy, że w myśl znowelizowanego omawianą ustawą art. 25d pkt 4 ustawy o ochronie praw lokatorów, jeżeli dłużnik został zobowiązany do opróżnienia lokalu zajmowanego na podstawie umowy najmu instytucjonalnego, nie przysługuje mu prawo do tymczasowego pomieszczenia. A zatem przymus opróżnienia lokalu może być przez komornika sądowego zrealizowany do noclegowni bądź schroniska dla bezdomnych.

Nie ulega wątpliwości, że okres najmu instytucjonalnego, z założenia ustawodawcy,  trwa bardzo długo (15 czy nawet 30 lat). W związku z tym, w tak długim okresie czasu nie można przewidzieć, czy sytuacja najemcy (zdrowotna, rodzinna, itd.) nie ulegnie trwałej i radykalnej zmianie (pogorszeniu) i czy nie spowoduje to niemożności opłacania należnego czynszu, co skutkować będzie  wypowiedzeniem umowy najmu  przez operatora mieszkaniowego (art. 83 ust. 2 ustawy o KZN) lub wynajmującego (art. 19j ustawy o ochronie praw lokatorów).

- Nie do zaakceptowania jest - w mojej ocenie - przyjęta regulacja, zgodnie z którą sytuacja życiowa najemcy nie będzie podlegała ocenie żadnego organu, w tym przede wszystkim sądu i w konsekwencji zostanie on usunięty przez komornika (zgodnie z regulacją art. 1046 § 51 k. p. c.) do noclegowi, schroniska lub innej placówki zapewniającej miejsca noclegowe, wskazanej przez gminę właściwą ze względu na miejsce położenia lokalu podlegającego opróżnieniu), a więc pozbawiony lokalu mieszkalnego i faktycznie bezdomny. Nie można wykluczyć sytuacji, że powyższe konsekwencje dotkną grupy osób objętych dotąd szczególną ochroną przed bezdomnością (wymienionych w art. 14 ust. ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów), w stosunku do  których sąd nie może orzec o braku uprawnień do lokalu socjalnego, a więc m. in. kobiet w ciąży, małoletnich, niepełnosprawnych, obłożnie chorych – podkreśla w swoim wystąpieniu Rzecznik Praw Obywatelskich.

Wątpliwości, co do zgodności przyjętych rozwiązań z Konstytucją  RP 

Przyjęte rozwiązania, związane z brakiem jakiejkolwiek ochrony najemcy przez bezdomnością, budzą szczególne wątpliwości przy najmie instytucjonalnym lokali realizowanym w ramach Programu „Mieszkanie +”.  Wprawdzie odbiorcy programu nie zostali precyzyjnie wskazani przez ustawodawcę, ale z uzasadnienia projektu ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości (druk sejmowy nr 1726) oraz ze stenogramu dyskusji odbytej w Senacie w dniu 26 lipca 2017 r., wynika, że najem lokali w trybie wskazanym w ustawie o KZN przeznaczony jest dla osób o dochodach uniemożliwiających obecnie nabycie lub wynajęcie mieszkania na zasadach komercyjnych –  także osób nieposiadających zdolności kredytowej.

Natomiast  art. 56 ust. 3 pkt 1 ustawy o KZN stanowi, że prawo pierwszeństwa zawarcia umowy najmu przysługuje w sytuacji gdy  członkowie gospodarstwa domowego osoby ubiegającej się o najem osiągają względnie niższe dochody.

Ponadto kryteriami pierwszeństwa zawarcia umowy najmu są,  zgodnie art. 56 ust. 3 ustawy o KZN,  m.in.: posiadanie przez osoby ubiegające się o najem lokalu co najmniej jednego dziecka bądź też dziecka legitymującego się orzeczeniem o umiarkowanym lub znacznym stopniem niepełnosprawności, ukończony 65 rok życia osoby ubiegającej się o najem, legitymowanie się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności. 

Niewątpliwie większość wskazanych wyżej kategorii osób należy jednocześnie do tych grup lokatorów, którym na podstawie obowiązującego aktualnie art. 14 ust. 4 ustawy o ochronie praw lokatorów przysługiwałoby prawo do otrzymania lokalu socjalnego orzeczonego przez sąd w wyroku sądowym nakazującym eksmisję.

Dlatego też pozbawienie tej grupy osób - najemców lokali w trybie najmu instytucjonalnego realizowanego w ramach Programu „Mieszkanie +” możliwości zbadania ich  sytuacji pod kątem uprawnień do otrzymania lokalu socjalnego i pozbawienie ich uprawnień do otrzymania pomieszczenia tymczasowego stanowi naruszenie postanowień art. 75 Konstytucji RP, nakładającego na władze publiczne obowiązek przeciwdziałania bezdomności. Pominięcie w omawianych regulacjach minimalnych standardów chroniących osoby eksmitowane z mieszkania przed bezdomnością, może ponadto prowadzić do naruszenia godności człowieka (art. 30 Konstytucji RP).

- Wspomniane przepisy mogą stać się wręcz swoistą „pułapką prawną” dla omawianej grupy osób, zwłaszcza z uwagi na to, że oszacowanie ryzyka istotnej zmiany sytuacji materialnej, zdrowotnej, rodzinnej w perspektywie 30 lat  trwania umowy najmu jest po prostu niemożliwe. To zaś powoduje, iż omawiane regulacje budzą moje wątpliwości także z punktu widzenia zasad sprawiedliwości społecznej, o  jakich mowa w art. 2 Konstytucji RP – podkreśla Adam Bodnar.

Zastrzeżenia, co do trybu uchwalenia ustawy

W wystąpieniu do Prezydenta RP Rzecznik zwraca też uwagę na niezwykle szybki  tryb uchwalenia przez Sejm i przyjęcia przez Senat ustawy z dnia 20 lipca 2017 r. o Krajowym Zasobie Nieruchomości.  Rządowy projekt ustawy (druk nr 1726) – liczący 141 artykułów i wprowadzający istotne zmiany do 8 innych ustaw - wpłynął do Sejmu w dniu 12 lipca 2017 r., a w dniu 20 lipca 2017 r. odbyły się wszystkie III czytania tego projektu i uchwalenie ustawy. Zaś w dniu 27 lipca 2017 r. ustawa została przyjęta bez poprawek przez Senat.

Analiza procesu legislacyjnego wskazuje, że przedmiotowy projekt rządowy, w zakresie regulacji związanych z najem lokali oraz wprowadzeniem do obrotu prawnego nowej instytucji najmu instytucjonalnego, nie był poddany konsultacjom publicznym, w tym w szczególności konsultacjom z organizacjami zajmującymi się ochroną praw lokatorów.

- W kierowanych do mnie wystąpieniach organizacje te wskazują, że nie miały wiedzy o projektowanych regulacjach i nie miały możliwości się z nimi zapoznać ani też zgłosić swoich uwag. O przepisach pozwalających profesjonalnym wynajmującym na pozbycie się najemcy z lokalu bez uzyskania przez niego innego lokalu dowiedzieli  się dopiero po uchwaleniu ustawy przez Sejm, a podjęte przez nich działania na etapie rozpatrywania ustawy przez Senat nie przyniosły rezultatu – zaznacza RPO.

Ponadto, jak wynika z analizy materiałów dostępnych na stronach internetowych: Rządowego Centrum Legislacji, Sejmu RP oraz Senatu RP, istniał wcześniejszy projekt ustawy z dnia  15 grudnia 2016 r. , który nosił tytuł „ustawa o Narodowym Funduszu Mieszkaniowym i przekazywaniu Nieruchomości Skarbu Państwa na cele mieszkaniowe”. Został on poddany szerokim konsultacjom (w tym z organizacjami pozarządowymi) ale nie zawierał jeszcze wtedy  żadnych regulacji związanych z najmem lokali. Dopiero kolejna wersja projektu, z dnia 20 kwietnia 2017r. , która powstała już po etapie tychże konsultacji, wprowadziła do ustawy m.in. zmiany w ustawie o ochronie praw lokatorów, w tym cały nowy rozdział 2b o najmie instytucjonalnym.

Warto także wskazać, że uzasadnienie projektu ustawy skierowanego do Sejmu nie zawiera w swej treści uzasadnienia dla wprowadzenia tej zupełnie nowej instytucji prawnej, a zwłaszcza nie zawiera uzasadnienia powodów, dla których najemców instytucjonalnych pozbawiono choćby elementarnej ochrony przed bezdomnością w przypadku rozwiązania umowy najmu instytucjonalnego na skutek jej wypowiedzenia przez właściciela lokalu.

W tej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Prezydenta RP o wnikliwe rozważnie przedstawionych uwag i uwzględnienie podniesionej argumentacji przed podjęciem decyzji o zasadności podpisania ustawy o Krajowym Zasobie Nieruchomości w jej obecnym kształcie.

Kalkulacja wydania warunków na podłączenie się do wodociągu/kanalizacji zakwestionowana

Data: 2017-08-07

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach, wyrokiem z dnia 25 maja 2017 r., sygn. akt I SA/Ke 229/17, po rozpoznaniu skargi mieszkańca gminy na uchwałę Rady Gminy Górno z dnia 23 lutego 2016 r. Nr XV/164/2016, orzekł o niezgodności z prawem uchwały Rady w przedmiocie zatwierdzenia cennika usług Zakładu Usług Komunalnych w Górnie w zakresie załącznika nr 1 kalkulacja wydania warunków na podłączenie się do wodociągu/kanalizacji wraz z uzgodnieniem projektu i odbiorem przyłącza.

Tekst orzeczenia wraz z uzasadnieniem jest dostępny w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych (www.orzeczenia.nsa.gov.pl ). Orzeczenie to wg stanu na dzień 13 lipca 2017r. jest nieprawomocne.

BPK.7220.1.2017

Czy wielodzietnej rodzinie z pustostanu uda się uzyskać mieszkanie? Rzecznik pomaga

Data: 2017-08-02

Interesanci RPO są rodziną wielodzietną. Wychowują dzieci z niepełnosprawnościami. Zajęli jeden z pustostanów w gminie, ponieważ trzeba bardzo długo czekać na przydział lokalu komunalnego. Mieszkanie samodzielnie wyremontowali i ponoszą opłaty za bezumowne korzystanie z lokalu.

Mają jednak sprawę o eksmisję. Interesanci chcieli zawrzeć z gminą ugodę. Przecież regularnie, tak jak dotychczas, będą ponosić opłaty za mieszkanie. Gmina mówi im, żeby pieniądze z 500+ przeznaczyli na najem lokalu mieszkalnego na wolnym rynku. Jednak interesanci wydają te pieniądze na potrzeby dzieci. Koszty te z powodu ich niepełnosprawności są bardzo wysokie.

Rodzina jest w trudnej sytuacji. Dlatego poprosili Rzecznika o pomoc.

Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach napisało więc wniosek do Prezydenta Miasta, aby ponownie zbadał sytuację i rozważył możliwość zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych rodziny.

BPK.7214.3.2017

Rada Miejska w Kowarach zmienia zasady wynajmu lokali po interwencji Rzecznika.

Data: 2017-07-24

Rzecznik napisał do władz miasta w konkretnej sprawie. Chodziło o zamianę mieszkań komunalnych i przydzielenie większego lokalu. Zarzuty skarżącej nie potwierdziły się. (BPW.7210.2.2017)

Jednak dzięki interwencji Rzecznika poprawiono zasady najmu lokali komunalnych, poinformował Przewodniczący Rady Miejskiej w Kowarach. Z uchwały Nr XXIV/128/04 29.09.2004r. w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu Gminy Kowary wykreślono dwa zapisy.

Wedle uchwały zawarcie umowy najmu lokalu komunalnego było uzależnione od nieposiadania tytułu prawnego do innego lokalu.

Jest to sprzeczne z ustawą o ochronie lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy oraz o zmianie Kodeksu cywilnego. Przepisy te uzależniają najem jedynie od sytuacji dochodowej i pozostawania członkiem wspólnoty samorządowej, mającym niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe. Rada Gminy nie miała prawa wykluczyć z kręgu uprawnionych do ubiegania się o wynajem mieszkania komunalnego osób, które posiadają tytuł prawny do innego lokalu (np. uzasadnienie wyroku WSA w Gorzowie Wlkp. z dnia 28.03.2012 r.)

Z kolei § 25 uchwały naruszał konstytucyjną zasadę równości obywateli. Zgodnie z nim, wynajmujący mógł zawrzeć umowę najmu lokalu stanowiącego własność miasta z osobami, które nie wstąpiły w stosunek najmu po śmierci najemcy, jeżeli zamieszkiwały w nim przez okres 10 lat. Stawiał on osobom objętym zakresem jego regulacji dodatkowy wymóg zamieszkiwania w lokalu przez okres 10 lat. Takie kryterium nie istniało natomiast w przypadku ubiegających się o lokal mieszkalny wyłącznie na podstawie § 10 Uchwały. Sytuacja ta była całkowicie niezrozumiała i nie znajdowała żadnego uzasadnienia.

Wystąpienie do Ministra Rozwoju i Finansów w sprawie sytuacji podatkowej tzw. ofiar ulgi meldunkowej

Data: 2017-07-18

Wskazany problem dotyczy osób, które nabyły nieruchomość w latach 2007-2008, następnie ją sprzedały przed upływem pięciu lat od daty nabycia i nie dopełniły warunku formalnego w postaci złożenia oświadczenia o zameldowaniu w lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy.

W stosunku do takich osób organy kwestionują prawo do zwolnienia i domagają się od nich uiszczenia zaległego podatku. Postępowania podatkowe wszczynane są tuż przed upływem terminu przedawnienia, co dodatkowo oznacza konieczność zapłaty narosłych odsetek.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich przepisy w zakresie oświadczenia o zameldowaniu były nieprecyzyjne. Nie przewidywały wzoru, czy też formularza takiego oświadczenia, które byłyby ogólnie dostępne dla podatników w placówkach urzędów skarbowych. W swoich skargach obywatele podnosili, że wiedzieli o tym obowiązku, niejednokrotnie byli wprowadzani w błąd przez notariuszy, a także pracowników urzędów skarbowych, którzy zapewniali ich o braku konieczności przedstawienia takiego oświadczenia.

Rzecznik nie może zaakceptować stanowiska, zgodnie z którym z przyczyn wyłącznie formalnych obywatele utracili prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej, pomimo tego, że w rzeczywistości byli zameldowani w danym lokalu przez wymagany przez ustawę czas. Sam fakt zameldowania w danym w budynku lub lokalu na pobyt stały jest okolicznością, która może być w każdym czasie zweryfikowana na podstawie dokumentu urzędowego, wystawianego przez organ gminy lub miasta. Dodatkowo wskazać należy, że także organ podatkowy może we własnym zakresie pozyskać dane z rejestru PESEL.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska wobec poruszonego problemu, w szczególności o wskazanie czy istnieje możliwość weryfikacji bardzo restrykcyjnego stanowiska organów w sprawie wymogu złożenia oświadczenia potwierdzającego okoliczność zameldowania w lokalu oraz podjęcia przez resort innych działań, zmierzających do wzmocnienia sytuacji podatkowej tzw. ofiar ulgi meldunkowej.

Rzecznik w sprawie ograniczenia obrotu lokalami spółdzielczymi w sytuacji braku tytułu prawnego spółdzielni do gruntu

Data: 2017-07-05

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problem dotyczący sytuacji prawnej obywateli, którzy w przeszłości uzyskali spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu mieszkalnego w budynku posadowionym na gruncie o nieuregulowanym stanie prawnym, tj. na gruncie, do którego spółdzielni mieszkaniowej nie przysługuje prawo własności, ani prawo użytkowania wieczystego. Mimo dalekosiężnych skutków społecznych i prawnych, jakie wynikają z braku tytułu prawnego spółdzielni mieszkaniowej do gruntu pod budynkami spółdzielczymi, do chwili obecnej ustawodawca nie podjął działań legislacyjnych zmierzających do uregulowania sytuacji prawnej omawianej grupy osób.

Do Biura Rzecznika wciąż wpływają liczne skargi od obywateli, a także od spółdzielni mieszkaniowych, w których problem ten jest podnoszony w różnych aspektach. Skarżący wskazują, że nie mogą zbyć, ani zamienić swoich mieszkań, mimo iż ustawodawca ukształtował spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu jako prawo zbywalne (ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych).

Podkreślają, że nie są w stanie przewidzieć, jak długo jeszcze potrwa taki stan. Skarżą się, że mimo różnych, nierzadko tragicznych okoliczności życiowych, powodujących konieczność zmiany miejsca zamieszkania, zmuszeni są pozostać w dotychczas zajmowanych lokalach. Obywatele skarżą się również, że w ramach tej samej spółdzielni mieszkaniowej funkcjonują prawa spółdzielcze „lepsze” – bo ustanowione w budynku posadowionym na gruncie o uregulowanym stanie prawnym, i „gorsze” – znajdujące się na gruncie, do którego spółdzielni mieszkaniowej nie służy tytuł prawnorzeczowy. Stan taki oceniają jako krzywdzący i niesprawiedliwy.

Zdaniem Rzecznika zachodzi potrzeba podjęcia przez ustawodawcę pilnych działań legislacyjnych w celu rozwiązania opisanego problemu. Skoro ustawodawca dopuścił w przeszłości prawną możliwość ustanawiania spółdzielczych praw do lokali także w sytuacji braku uregulowania tytułu prawnego spółdzielni do gruntu pozostającego w jej władaniu i zakładania dla takich praw ksiąg wieczystych, a następnie tolerował ten stan przez wiele lat, to na ustawodawcy spoczywa teraz obowiązek uporządkowania sytuacji prawnej w omawianym zakresie.

Brak uregulowania tytułu prawnego części spółdzielni mieszkaniowych do będących w ich władaniu gruntów zabudowanych budynkami spółdzielczymi wynika nie tylko z opieszałości ich organów statutowych, ale często jest powodowane czynnikami zewnętrznymi, na które organy te nie mają wpływu.

Ponadto, w sytuacji, gdy wiele spółdzielni do chwili obecnej nie uregulowało jeszcze tytułu prawnego do gruntów, a proces regulacji stanu prawnego gruntów przebiega bardzo długo, tym bardziej pożądana wydaje się interwencja ustawodawcy. Niepodjęcie jakichkolwiek działań w omawianym zakresie oznacza tolerowanie przez ustawodawcę sytuacji, w której omawiana grupa obywateli – nie ze swojej winy – zmuszona jest do ponoszenia niekorzystnych skutków prawnych stanów, które w dużej mierze są efektem zaniechań legislacyjnych w minionych latach. Stan taki narusza zaufanie obywateli do państwa i stanowionego prawa i nie może być akceptowany w praworządnym państwie.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o rozważenie potrzeby pilnego podjęcia działań legislacyjnych w omawianym zakresie.

Rząd realizuje postulat RPO, by doprecyzować pojęcie dochodu miesięcznego, który upoważnia do bonifikaty w opłatach za użytkowanie wieczyste

Data: 2017-06-01

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa, by w ustawie o gospodarce nieruchomościami doprecyzować, czym jest dochód miesięczny, który bierze się przy udzielaniu  udzielenia bonifikaty od opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego (art. 74 ust. 1 ustawy). Rzecznik postuluje, by odwołać się  do pojęcia dochodu miesięcznego w rozumieniu przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych .

Na to, że trzeba definicję dochodu miesięcznego z art. 74 ust. 1 doprecyzować,. zwracała już uwagę rzeczniczka praw obywatelskich prof. Irena Lipowicz 13 stycznia 2014 r. Dziś bowiem nie jest jasne, komu i kiedy przysługuje bonifikata od opłat za użytkowanie wieczyste. (V.7001.1.2014)

Analiza korespondencji prowadzonej między urzędem Rzecznika Praw Obywatelskich a resortem sprawiedliwości na przestrzeni lat 2014-2016 prowadzi do wniosku, że konieczność zmiany i doprecyzowania tego przepisu nie budzi już wątpliwości. Tym bardziej budzi niepokój to, że tak długo trzeba czekać na stosunkowo prostą prawniczo zmianę w prawie (tymczasem od 2014 r. ten sam artykuł 74 ust. 1  był zmieniany już czterokrotnie).

Ministerstwo Sprawiedliwości tłumaczyło, że rządowy projekt, który przewiduje tę zmianę, znajduje się nadal na etapie uzgodnień z Komisją Europejską (chodzi o projekt ustawy wpisany do Wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów pod nr UC33). Ostatecznie, zdając sobie sprawę, że problem jest dla ludzi ważny, zmiana art. 74 została wyłączona z tego kompleksowego projektu i wpisana do innego - o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz niektórych innych ustaw (w wykazie prac legislacyjnych rządu nr UD67). 9 maja 2017 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy i zdecydowała o skierowaniu go do Sejmu (projekt otrzymał tam numer 1560)

Projekt ten zakłada, że w art. 74 ustawy o gospodarce nieruchomościami pojęcie dochodu miesięcznego zostanie doprecyzowane poprzez nawiązanie do przepisów ustawy o dodatkach mieszkaniowych. Obie te regulacje mają podobny cel polegający na wsparciu zaspokajania potrzeb mieszkaniowych.

Projektowane przepisy zawierają również definicję pojęcia „gospodarstwo domowe”, sformułowaną również na wzór definicji zawartej w przepisach o dodatkach mieszkaniowych oraz określają termin na złożenie wniosku o udzielenie bonifikaty. 

RPO: Nie powinno się obciążać za nielegalny pobór paliw lub energii z powodu uszkodzonego urządzenia pomiarowego

Data: 2017-05-31

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje skargi od odbiorców paliw lub energii, którzy podnoszą, że zostali bezzasadnie obciążeni odpowiedzialnością za uszkodzenie urządzenia pomiarowego, a w konsekwencji wysokimi opłatami z tytułu nielegalnego poboru paliw lub energii na rzecz przedsiębiorstw energetycznych.

Treść powyższych skarg oraz analiza orzecznictwa sądów cywilnych w tego typu sprawach skłaniają do wniosku, że obowiązujące uregulowania prawne w zakresie odpowiedzialności z tytułu nielegalnego poboru paliw lub energii pozostawiają odbiorców bez właściwej ochrony prawnej. Są oni pozbawieni możliwości uwolnienia się od zarzutu nielegalnego poboru paliw lub energii oraz od odpowiedzialności finansowej w razie stwierdzenia przez przedstawicieli przedsiębiorstwa uszkodzenia urządzenia pomiarowego.

Stwierdzenie przez pracowników przedsiębiorstwa energetycznego uszkodzenia licznika np. jego zarysowania czy wgniecenia skutkuje pasmem problemów. Przedsiębiorstwo energetyczne kieruje do odbiorcy paliw lub energii żądanie uiszczenia opłaty obliczonej zgodnie z taryfą wskazując, że miała miejsce ingerencja w układ pomiarowo-rozliczeniowy, która mogła mieć wpływ na zafałszowanie pomiarów. Spory pomiędzy przedsiębiorstwami energetycznymi a odbiorcami, w szczególności spory dotyczące rozliczeń, również z tytułu nielegalnego poboru paliw lub energii, są sporami cywilnoprawnymi, poddanymi pod rozstrzygnięcie sądów powszechnych. Należności z tytułu opłaty, stwierdzone prawomocnym wyrokiem sądu podlegają ściągnięciu w trybie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego. Najczęściej przedsiębiorstwa żądają od odbiorcy opłaty za nielegalny pobór paliw lub energii w wysokości wynikającej z obowiązującej taryfy. Wysokość tej opłaty jest oderwana od wielkości szkody rzeczywistej, poniesionej przez przedsiębiorstwo.

Odbiorcy paliw lub energii napotykają problemy w dowodzeniu swoich racji i nie mogą doprowadzić do zwolnienia się z odpowiedzialności za uszkodzenie licznika. Ponadto, obciążani są opłatami z tytułu nielegalnego poboru nawet wówczas, gdy nie można ustalić, kiedy powstało uszkodzenie licznika. Ich odpowiedzialność jest rozciągana na okres, gdy użytkownikiem nieruchomości i odbiorcą paliw lub energii była inna osoba (np. poprzedni właściciel nieruchomości, spadkodawca).

W ocenie Rzecznika trudności dowodowe nie powinny uzasadniać obciążania odbiorcy wszelkim ryzykiem związanym z funkcjonowaniem układu pomiarowo-rozliczeniowego. Prawa i interesy odbiorców paliw lub energii nie są obecnie wystarczająco chronione i wymagają wzmocnienia. Odpowiedzialność z tytułu nielegalnego poboru energii, która skutkuje obciążeniem finansowym, powinna opierać się na jasno określonych przesłankach, które mogą zostać udowodnione. Stan prawny nie powinien stwarzać luzów interpretacyjnych, które w efekcie prowadzą do obciążania odbiorców odpowiedzialnością finansową, na podstawie domniemań faktycznych, często tylko z powodu wykrycia uszkodzenia licznika.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz zainicjowanie działań legislacyjnych w kierunku zmiany aktualnego stanu prawnego.

 

Ochrona praw lokatorów w związku z reprywatyzacją i działaniami właścicieli

Data: 2017-05-22

Sprawa 99-letniej poznanianki, którą nowy właściciel kamienicy postanowił „skłonić” do wyprowadzki.

RPO przyłączył się do sprawy 99-letniej poznanianki, która broniła się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszka od 50 lat. Wystąpiła o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie.

Stan faktyczny

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Stan sprawy

W I instancji sąd uznał część racji pani P., ale właściciel kamienicy się odwołał. Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddalił apelację pozwanego

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO

Rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków objętych reprywatyzacją.

Skąd RPO wie o sprawie

Wniosek obywatelki.

Argumenty prawne RPO

Patrz - załącznik

Numer sprawy

IV.7213.4.2015

Sprawa pani Stefanii i grożącej jej eksmisji. Sąd Apelacyjny uwzględnia argumenty RPO

Data: 2017-05-19

Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddalił apelację właściciela kamienicy jako oczywiście bezzasadną. Wskazał, że właściciel nękał  99-letnią lokatorkę. Na argumenty, że właścicielowi chodziło o stan techniczny budynku, odpowiedział, że powinien był w pierwszej kolejności zadbać o dobro człowieka - pani Stefanii.

Kamienica w centrum Poznania

99-letnia poznanianka broniła się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszkała od ponad 50 lat. Wystąpiła o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie. W I instancji sąd uznał część jej racji, ale właściciel kamienicy się odwołał. Do sprawy przyłączył się więc po stronie lokatorki Rzecznik Praw Obywatelskich. Dostrzegł bowiem precedensowy charakter sprawy. Jej rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków przejmowanych przez prywatnych właścicieli w celach inwestycyjnych.

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Warto zauważyć – napisał RPO -  że pozwany stopniował dolegliwości wobec pani P., poczynając od działań, które wywodził z uprawnień właściciela, tj. podwyższenia czynszu, kierowania żądań opuszczenia lokalu, informowania o złym stanie technicznym kamienicy oraz zamiarze jej rozbiórki, a w sytuacji, gdy nie doprowadziły one do zmierzonego celu – sięgnął do bardziej wyrafinowanych działań o charakterze szykan, które wywołały w powódce dojmujące poczucie bezradności i lęku związanego z zagrożeniem podstawy egzystencji jaką jest mieszkanie, lęk o własne zdrowie i życie, co w konsekwencji pozbawiło powódkę poczucia bezpieczeństwa i wywołało silny stres.

Wyrzucanie lokatorów zanim zapadną formalne decyzje

Do pogłębienia stanu niepokoju pani P. przyczyniała się, jak zauważa RPO, lekceważąca postawa właściciela , który nie wykonywał nakazów organów inspekcji sanitarnej utrzymania nieruchomości we właściwym stanie sanitarnym, a następnie ignorował nakładane na niego mandaty.

Rzecznik podkreśla, że nie jest tak, że właściciel domu ma całkowicie związane ręce i nie może w miejsce starego budynku postawić nowego. Prawo przewiduje sytuacje opróżnienia budynku mieszkalnego. Warunkiem jest jednak działanie na podstawie ostatecznej decyzji administracyjnej organu nadzoru budowlanego.

Tymczasem właściciel kamienicy, w której mieszkała pani P.,  postawił sobie za cel wyburzenie domu, zanim właściwe instytucje państwa mogły ustalić, czy jest to w ogóle możliwe i czy można eksmitować lokatorów (sąd w końcu powiedział, że w przypadku pani P. nie można). Już wtedy reklamował budowę „nowoczesnego biurowca” („nasza nową inwestycją jest budowa ekskluzywnego biurowca biuro-usługowego w jednej z najlepszych lokalizacji w Poznaniu (500 m od Starego Rynku)(…) Budynek zostanie wykonany w najwyższym standardzie klasy A z inteligentnym systemem sterującym”).

Argumenty pani P. i wyrok w I instancji

Pani P. występując w tej sprawie do sądu napisała w pozwie, że od momentu nabycia nieruchomości przez pozwanego ona i jej bliscy byli poddani przez wiele miesięcy presji i różnorakim szykanom, których celem było opuszczenie przez nich najmowanego lokalu mieszkalnego. Szczególnie dotkliwa jest krzywda niemajątkowa związana z naruszeniem jej dóbr osobistych tj. zdrowia, wolności, godności osobistej i dobrego imienia, a także miru domowego i nietykalności mieszkania.

Sąd Okręgowy w Poznaniu  8 czerwca 2016 r. nakazał pozwanemu, by przeprosił panią P. i zapłacił jej 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Właściciel kamienicy ten wyrok zaskarżył. RPO przyłączył się do sprawy wnosząc o oddalenie jego apleacji.

Wyrok II instancji

Sąd II instancji uznał, ze apelacja pozwanego była całkowicie nieuzasadniona. Zdaniem sądu jednoznacznie doszło do naruszenia dóbr osobistych pani P., między innymi przez powoływanie się na nieprawdziwe fakty w kierowanych do niej pismach (nakaz rozbiórki) czy postawienie stempli budowlanych bez wyraźnej potrzeby. Nawet jeśli zachodziła konieczność zabezpieczenia budynku, w pierwszej kolejności należało zabezpieczyć dobro zamieszkujących w nim osób, stwierdził Sad Apelacyjny w Poznaniu.

Dlaczego RPO przyłącza się do sprawy

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, przystąpienie do postępowania uzasadnione jest potrzebą ochrony praw 99-letniej powódki.  Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje coraz częstsze i bardziej drastyczne przypadki naruszania praw lokatorów, zamieszkujących przez lata w kamienicach będących w zarządzie gmin, po ich przejęciu przez osoby prywatne. U podstawy takich naruszeń leży w większości przypadków chęć szybkiego opróżnienia budynków i zadysponowania lokalami czy też całą nieruchomością na cele komercyjne. Niestety coraz częściej odbywa się to z rażącym naruszeniem praw lokatorów. Zjawisko to zyskało już nawet własną nazwę jako działalność „czyścicieli kamienic”.

Zdaniem Rzecznika zaporą dla osób dopuszczających się tego typu działań może być jednoznaczna i negatywna ich ocena prawna w orzecznictwie sądów powszechnych.

Jak interpretować pojęcie dochodu miesięcznego w przypadku opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego? RPO pisze do Ministra Infrastruktury i Budownictwa

Data: 2017-05-17

W nawiązaniu do dotychczasowej korespondencji w sprawie planowanych prac legislacyjnych obejmujących nowelizację przepisu art. 74 ustawy o gospodarce nieruchomościami (dalej: u.g.n.), Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwrócił się do Ministra Infrastruktury i Budownictwa z prośbą o udzielenie informacji na temat aktualnego stanu prac nad projektem ustawy, która miałaby zdefiniować pojęcie dochodu miesięcznego, o którym mowa w art. 74 ust. 1 u.g.n. poprzez odwołanie do pojęcia dochodu miesięcznego w rozumieniu przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych.

Analiza korespondencji prowadzonej między urzędem Rzecznika Praw Obywatelskich, a resortem infrastruktury na przestrzeni lat 2014–2016 prowadzi do wniosku, że co do zasygnalizowanej potrzeby nowelizacji art. 74 ust. 1 u.g.n. panuje pełne porozumienie, a kwestia ta nie jest przedmiotem żadnych kontrowersji.

Tymczasem omawiana zmiana wciąż nie została wprowadzona, co wydaje się tym bardziej niezrozumiałe, że zabieg ten nie jest szczególnie skomplikowany ani od strony merytorycznej ani techniczno-legislacyjnej, a niewielkie zmiany w obrębie art. 74 ust. 1 u.g.n. były wprowadzane od 2014 r. już czterokrotnie.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o niezwłoczne podjęcie działań w celu postulowanej zmiany ww. przepisu oraz o poinformowanie o przedsięwziętych środkach.

RPO w sprawie opodatkowania zbycia nieruchomości przez wdowy i wdowców – korzystna uchwała siedmiu sędziów NSA

Data: 2017-05-15

15 maja 2017 r. NSA w składzie siedmiu sędziów podjął ważną i korzystną dla obywateli uchwałę (sygn. akt II FPS 2/17).

NSA przesądził, że w przypadku zbycia nieruchomości po śmierci współmałżonka, dla celów podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT), za dzień nabycia należy uznać datę nabycia nieruchomości lub praw do majątku wspólnego przez małżonków, a nie moment otwarcia spadku. Oznacza to, że o rozpoczęciu 5-letniego terminu, od którego zależy opodatkowanie, decyduje moment nabycia nieruchomości przez małżonków do majątku wspólnego. Tym samym, NSA podzielił stanowisko prezentowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Na czym polega problem?

Problem dotyczy wdów i wdowców, którzy zdecydowali się na sprzedaż nieruchomości objętej uprzednio wspólnością majątkową małżeńską przed upływem 5 lat od daty śmierci współmałżonka.

W sprawie, w której skierowano pytanie prawne do powiększonego składu NSA w 1993 r. małżonkowie nabyli do majątku wspólnego mieszkanie. W 2008 r. jeden z małżonków zmarł. Następnie w 2009 r. wdowa dokonała sprzedaży odziedziczonego mieszkania. Organy podatkowe uznały, że w związku z transakcją sprzedaży należny jest podatek dochodowy od części odpowiadającej udziałowi nabytemu w drodze spadkobrania przez wdowę.

Sprawa trafiła do sądu pierwszej instancji, który stwierdził, że w tej sytuacji zbycie nieruchomości nie powinno być opodatkowane PIT. Niemniej jednak na tym etapie sprawa się nie zakończyła, ponieważ organ podatkowy złożył skargę kasacyjną. Sprawa trafiła do NSA, który uznał, że wystąpiło istotne zagadnienie prawne budzące poważne wątpliwości i przekazał sprawę do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów.

Dwie przeciwstawne linie orzecznicze

W tym temacie wykształciły się dwie odmienne linie orzecznicze. Część sądów stała na stanowisku, że w wyniku śmierci jednego z małżonków, drugi nie może nabyć (dla celów podatkowych) w drodze spadku po raz drugi udziału w tej samej nieruchomości.

Z kolei inne sądy zgadzały się z poglądem organów podatkowych o tym, że dziedziczenie nieruchomości lub prawa objętego uprzednio ustrojem wspólności majątkowej małżeńskiej stanowi nabycie. Oznaczało to, że data takiego nabycia, tj. otwarcie spadku stanowi o rozpoczęciu biegu 5-letniego terminu, który decyduje o opodatkowaniu PIT zbycia nieruchomości lub prawa po śmierci jednego ze współmałżonków.

 Interwencja RPO

Problem opodatkowania wdów i wdowców od dłuższego czasu znajdował się w zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich. Jeszcze w 2013 r. Rzecznik skierował wystąpienie do Ministra Finansów, sygnalizując konieczność zmiany niekorzystnej dla podatników wykładni przepisów (RPO-724484). Rzecznik przystępował też do postępowań sądowych w sprawach indywidualnych obywateli, uzyskując korzystne dla nich rozstrzygnięcia (sygn. akt II FSK 3811/14).

W toku postępowania przed powiększonym składem sędziów NSA Rzecznik wskazywał, że w ramach wspólności majątkowej małżeńskiej nie można wyodrębniać udziałów i w konsekwencji przyjmować, że 5-letni termin biegnie od daty nabycia nieruchomości przez wdowę lub wdowca w drodze spadku po zmarłym małżonku.

Rzecznik odwoływał się również do argumentów natury konstytucyjnej podkreślając, że obywatele nie powinni ponosić negatywnych konsekwencji związanych z nieprecyzyjną treścią przepisów podatkowych. Ponadto, Rzecznik wskazywał na konieczność odwołania się do zasady in dubio pro tributario, tj. rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika.

Jak wyglądają prace nad zmianą prawa spółdzielczego? Minister Infrastruktury i Budownictwa wyjaśnia

Data: 2017-05-05

Rzecznik otrzymał odpowiedź Ministra Infrastruktury i Budownictwa na wystąpienie w sprawie systemowych zmian przepisów o spółdzielczości mieszkaniowej (IV.7210.8.2017).

W wystąpieniu rzecznik zwracał uwagę na liczne krytyczne głosy dotyczące zasad funkcjonowania w spółdzielniach mieszkaniowych walnych zgromadzeń dzielonych na części.

Ministerstwo poinformowało, że w przygotowanym przez resort projekcie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, która ma przede wszystkim zrealizować wytyczne wydanych w ostatnich latach wyroków Trybunału Konstytucyjnego, przewidziano wiele zmian mających poprawić funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych.

Między innymi proponuje się zapisy dotyczące lustratorów, którzy dzięki temu byliby bardziej niezależni. Zwiększeniu miałyby też ulec uprawnienia nadzorcze Ministra nad spółdzielniami mieszkaniowymi.

Doprecyzowane miałyby zostać również zasady liczenia głosów podczas podejmowania uchwał przez walne zgromadzenie spółdzielni.

Kolejną planowaną zmianą jest zapewnienie członkom spółdzielni możliwości uczestniczenia w walnym zgromadzeniu poprzez pełnomocnika, przy czym jeden pełnomocnik będzie mógł reprezentować tylko jednego członka spółdzielni. Uprawnienia do zastępstwa przez pełnomocnika nie byłoby już można ograniczyć poprzez zapis w statucie spółdzielni.

Ponadto Minister Infrastruktury i Budownictwa poinformował Rzecznika, że inne problemy (w tym także te wskazane w wystąpieniu Rzecznika) będą przedmiotem analizy w toku weryfikacji obowiązujących rozwiązań prawnych dotyczących spółdzielczości mieszkaniowej.

Zakłada się przyjęcie nowych rozwiązań, które zwiększą aktywność istniejących spółdzielni w realizacji inwestycji mieszkaniowych oraz stworzą zachętę do szerszego wykorzystywania tej formy działalności, poprzez zakładanie małych spółdzielni budujących mieszkania na własne potrzeby ich członków. Projekt założeń projektu ustawy ma być skierowany do rozpatrzenia przez Radę Ministrów – jak się wstępnie zakłada – w II kwartale 2018 r.

Sejm podziela stanowisko RPO dotyczące eksmisji z lokali policyjnych w sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym

Data: 2017-04-28

Sejm RP zajął stanowisko w sprawie z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego braku ochrony przed eksmisją „na bruk” w tych wypadkach, gdy obowiązek opuszczenia mieszkania wynika z decyzji administracyjnej (a nie z wyroku sądu), zaś postępowanie egzekucyjne jest prowadzone w trybie administracyjnym (sygn.akt K 27/15). Taka sytuacja dotyczy przede wszystkim osób zajmujących mieszkania policyjne bądź będące w dyspozycji innych formacji mundurowych oraz nieruchomości wywłaszczane pod realizację inwestycji o szczególnym znaczeniu dla Państwa (np. autostrad).

Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim wniosku zakwestionował zgodność z Konstytucją oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności przepisu ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji w zakresie, w jakim przepis ten uprawnia egzekutora, prowadzącego egzekucję z nieruchomości lub lokalu (pomieszczenia) służących zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych zobowiązanego, do usunięcia zobowiązanego i jego domowników w sytuacji, gdy nie wskazano lokalu, do którego ma nastąpić przekwaterowanie, a zobowiązany nie jest w stanie we własnym zakresie zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych. 

Sejm RP w całości podzielił zarzuty Rzecznika zawarte w jego wniosku, również uznając zaskarżoną regulację za niezgodną z Konstytucją RP.

W uzasadnieniu stanowiska Sejm RP zgodził się z  Rzecznikiem, że zakwestionowana regulacja, która nie zapewnia ochrony osobom usuwanym z mieszkań na podstawie decyzji administracyjnych przed bezdomnością pozostaje w sprzeczności z zasadą poszanowania godności człowieka wyrażoną w art. 30 Konstytucji. Ponadto, pozostaje w sprzeczności z tymi przepisami Konstytucji, które nakazują państwu prowadzenie polityki zapobiegającej bezdomności oraz otaczaniem szczególną ochroną dzieci i rodzinę oraz z Europejską Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. (IV.7214.131.2014)

Nie będzie podatku od umorzonych należności czynszowych

Data: 2017-04-25

Pod koniec 2016 r. Minister Rozwoju i Finansów stwierdził, że mieszkańcy Warszawy, którym miasto umorzyło należności z tytułu opłat czynszowych za lokale komunalne, powinni zapłacić podatek.

W tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich podjął interwencję. W wystąpieniu skierowanym do resortu rozwoju i finansów, Rzecznik wskazał na konieczność wzmocnienia sytuacji podatkowej tej grupy obywateli, np. poprzez wydanie rozporządzenia o zaniechaniu poboru podatku. Rzecznik odwołał się do kryterium słusznościowego. Argumentował, że jeżeli obywatele nie dysponują odpowiednimi środkami pozwalającymi na spłatę należności czynszowych, to oczywiste, że trudno jest im ponieść dodatkowy ciężar podatkowy z tytułu umorzenia.

Ostatecznie Minister Rozwoju i Finansów wydał rozporządzenie, w którym zaniechał poboru podatku z tytułu umorzenia należności pieniężnych związanych z użytkowaniem lokalu mieszkalnego za lata 2016-2017.

Na mocy tego rozporządzenia nie podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych należności umorzone w latach 2016-2017 przez jednostki samorządu terytorialnego. Dotyczy to:

  1. zaległej opłaty z tytułu czynszu najmu lokalu mieszkalnego;
  2. zaległej opłaty za dostawy do lokalu mieszkalnego energii, gazu, wody oraz za odbiór ścieków, odpadów i nieczystości ciekłych;
  3. odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu mieszkalnego;
  4. odsetek od ww. należności;
  5. nieuregulowanych kosztów dochodzenia i egzekucji tych należności, w tym zasądzonych prawomocnym tytułem wykonawczym wraz z kosztami postępowania sądowego i egzekucyjnego.

 

W praktyce oznacza to, że gminy nie będą wystawiać informacji PIT-8C, a obywatele nie muszą uwzględnić umorzonych należności z tytułu użytkowania lokalu mieszkalnego  w zeznaniach rocznych.

Z uzyskanych informacji wynika, że aktualnie resort pracuje nad projektem rozwiązań ustawowych dotyczących skutków podatkowych umorzenia tej kategorii należności.
Mają one obowiązywać od 2018 r.

W tym zakresie Rzecznik będzie monitorował dalsze działania Ministra Rozwoju i Finansów.

Wspólne mieszkanie socjalne z mężem, który się znęcał? Na szczęście nie. Udana interwencja Rzecznika

Data: 2017-04-21

Mąż interesantki znęcał się nad nią. Sąd kilka lat temu orzekł rozwód z wyłącznej winy męża i nakazał mu opuścić mieszkanie. Kobiecie nie udało się jednak wyeksmitować byłego męża. Nie było ją na to stać. W końcu budynek, w którym mieszkają byli małżonkowie przeznaczono do rozbiórki. Gmina zaproponowała im wspólne lokum - jednopokojowy lokal socjalny. Kobieta zwróciła się zatem o pomoc do Biura Terenowego RPO we Wrocławiu.

Rzecznik napisał więc do Prezydenta Miasta, że wskazywanie dla obojga byłych małżonków, w tym ofierze przemocy w rodzinie, jednopokojowego lokalu jest pozbawione podstaw prawnych i nieracjonalne.

Gmina odpowiedziała, że nie wiedziała nic o sytuacji rodzinnej skarżącej, ani nie wiedziała również o eksmisji orzeczonej w wyroku rozwodowym.

Rzecznik poprosił też o wyjaśnienia Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Jak się okazało, pracownicy socjalni od wielu lat znali sytuację rodzinną kobiety i udzielali jej stosownej pomocy.

W kolejnej odpowiedzi Prezydent Miasta powiadomił Rzecznika, że mając na uwadze skomplikowaną sytuację rodzinną kobiety i aby uniknąć sytuacji niepożądanych w przyszłości, po ponownym przeanalizowaniu sprawy Gmina złoży skarżącej ofertę odrębnego lokalu socjalnego.

Uzyskanie pozytywnego rozstrzygnięcia nie byłoby możliwe bez interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich. BPW.502.7.2016

Uchwała Sądu Najwyższego z 19 kwietnia 2017 r. w sprawie opłat za korzystanie z lokali w kamienicach odzyskanych przez byłych właścicieli (III CZP 84/16)

Data: 2017-04-19

Przeciwko komu właściciel powinien skierować żądanie zapłaty za bezumowne korzystanie z jego własności: posiadaczowi samoistnemu (tj. osobie, która uważa się za właściciela i tak się zachowuje, mimo że właścicielem nie jest), czy przeciwko posiadaczowi zależnemu (tj. osobie, która uważa się za osobę uprawnioną na podstawie innego tytułu prawnego).

19.04.2017 r. Sąd Najwyższy w składzie 7 sędziów wydał uchwałę w sprawie III CZP 84/16, w której uczestniczył Rzecznik Praw Obywatelskich, dotyczącą opisanego tu zagadnienia z zakresu przepisów kodeksu cywilnego o ochronie własności (art. 224 i nas. k.c.).

IV.7000.392.2016:

Problem prawny wystąpił głównie na tle spraw reprywatyzacyjnych, przede wszystkim dotyczących dekretu warszawskiego. Jego źródłem jest brak przepisów szczególnych o rekompensatach za przejęcie własności niezgodnie z prawem, tj. niezgodnie z tzw. dekretem Bieruta. W takiej sytuacji byli właściciele, którzy odzyskali swoją własność, kierują żądania o zapłatę za bezumowne korzystanie z nieruchomości warszawskich, za okres do 10 lat wstecz. Pojawił się jednak problem, czy zobowiązanym do zapłaty w takich sprawach powinno być m.st.Warszawa (ew. Skarb Państwa), czy może inne osoby, które rzeczywiście, faktycznie, korzystają z cudzej własności – a więc przede wszystkim lokatorzy komunalni.

W grudniu 2016 r. Rzecznik przystąpił do tego postępowania, wnosząc o podjęcie uchwały, iż odpowiedzialnym za zapłatę za bezumowne korzystanie z własności powinien być samoistny posiadacz nieruchomości, nawet wówczas, gdy rzecz oddał w posiadanie zależne innej osobie. Obciążanie takim obowiązkiem zapłaty posiadaczy zależnych (np. lokatorów, którzy mają ważne umowy najmu), byłoby niesprawiedliwe – musieliby oni tak naprawdę dwukrotnie płacić za ten sam okres korzystania z lokalu.

SN podjął uchwałę, zgodnie z którą: „Korzystanie z nieruchomości przez posiadacza samoistnego, który oddał rzecz do używania najemcy, polega wyłącznie na pobieraniu pożytków cywilnych (art. 224 i 225 k.c.).”

Z uchwały wynika, że byli właściciele gruntów warszawskich nie mogą pozywać m.st. Warszawy (Skarbu Państwa) o zapłatę wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z ich własności. Mogą natomiast żądać zwrotu pożytków, czyli uzyskanych z tego tytułu czynszów. To, w jaki sposób – i czy w ogóle – powyższe rozstrzygnięcie przełoży się na sytuację prawną lokatorów, zostanie prawdopodobnie bliżej wyjaśnione w uzasadnieniu uchwały, które jednak nie zostało jeszcze sporządzone. 

My, mieszkańcy Świdnicy - spotkanie regionalne RPO

Data: 2017-03-29

- Usiedliśmy w kręgu, by pokazać, że wszyscy jesteśmy równi – zaczął Adam Bodnar spotkanie w Świdnicy. Na spotkanie w Miejskiej Bibliotece Publicznej przyszło w środę rano około 20 osób. Każdy po kolei przedstawiał siebie, i swoją organizację – tak jak na każdym spotkaniu regionalnym.

Moja mała społeczność

Wyprowadziłem się z dużego miasta na wieś. Zaskoczyło mnie, że wszyscy narzekają i skarżą się, ale nie chcą nic robić – bo nie wiedzą, jak. Zorganizowaliśmy więc stowarzyszenie działające na rzecz naszej małej społeczności.

My, kobiety

Koło Ligi Kobiet zajmuje się sprawami kobiet, spotykamy się - także z okazji Dnia Kobiet, informujemy o Unii, spotykamy się razem w kręgach bez uzależnień, pracujemy w hospicjach.

- Jakie macie problemy? – pytał RPO

- Takie, jak wszystkie kobiety: dostęp do legalnych świadczeń medycznych, niższe płace. Ja nie jestem za aborcją, ale nikt nie ma prawa za mnie decydować. To powinna być moja decyzja.

RPO: Tu muszę wyjaśnić: Rzecznik Praw Obywatelskich nie może mówić, jaka ma być ustawa np. „antyaborcyjna”, ale ma obowiązek interweniować, jeśli obowiązujące prawo nie jest przestrzegane.

My, seniorzy

Na 16 tys. osób starszych świdnicki Uniwersytet III Wieku (UTW) zrzesza 280 osób.

Dla nas największym problemem jest sytuacja prawdziwych seniorów, 75+. Nie ma dla nich oferty, także w UTW, bo tu oferta jest jednak przeznaczona dla osób młodszych.

Ci starsi są schorowani, zubożali i wykluczani. Nie do nich kierowane są kursy komputerowe – zatem nie mogą korzystać z usług e-zdrowia.

Wiele badan profilaktycznych prowadzonych jest tylko do 59. czy 65. roku życia, a dostęp do służby zdrowia naprawdę jest utrudniony.

Mamy ogromny problem z opieką nad osobami starszymi i z dostępem do geriatrów. To dlatego zawiązaliśmy tu, lokalnie, Koalicję na rzecz Zdrowego Starzenia się.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO zachęcała przedstawicieli świdnickich seniorów do współpracy z Komisja Ekspertów ds. osób starszych, która działa przy Rzeczniku (patrz publikacje BRPO „System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania”, „Przestrzeń Publiczna Przyjazna Seniorom. Poradnik RPO” oraz „Sytuacja osób chorych na chorobę Alzheimera w Polsce”.

My, osoby niewidome

Ciągle napotykamy na problem braku wsparcia dla naszych projektów. Bo nie są „innowacyjne”. A przecież my nie potrzebujemy innowacji – potrzebujemy aktywizacji, włączenia do społeczeństwa, umożliwienia nam godnego życia.

Czy wiecie Państwo, że instalowane w środkach komunikacji informacje głosowe są ściszane – żeby wygodnie było słuchać radia albo porozmawiać?

Bariery architektoniczne są znoszone, robiąc to uwzględnia się potrzeby osób z dysfunkcja ruchu albo osób z wózkami. A niewidomi?

Narzędzia wspierające (nawet laska inwalidzka) są wprawdzie częściowo refundowane przez państwo, ale każde zwiększenie refundacji oznacza, że producent natychmiast podnosi cenę.

My, mieszkańcy spółdzielni mieszkaniowych

Czy powstaje jakieś prawo, by spółdzielcy czuli się u siebie i nie byli okradani – tak jak pokazują audycje telewizyjne?

RPO: o problemach spółdzielni Rzecznik wie i z wniosków obywateli i ze spotkań regionalnych. Efektem jest wystąpienie do Ministra Infrastruktury i Budownictwa w sprawie problemów, jakie ludzie mają z prawem spółdzielczym

W sprawy spółdzielców zaangażowana jest senator Lidia Staroń, która współpracuje z wiceministrem infrastruktury Kazimierzem Smolińskim. Ostatnio opublikowane zostały założenia do ustawy.

My, pracownicy upadłej firmy

Od trzech lat nie mamy świadectw pracy. Syndycy przerzucają sobie nasze sprawy, sądy działają, jak działają.

RPO: Przyjrzymy się sprawie, sprawdzimy, co da się zrobić.

My i nasze kłopoty z policją

- Policja używa nielegalnych urządzeń do pomiaru prędkości. A sądy nie uwzględniają uwag obywateli w tej sprawie. Będę walczył o zmianę tego i zakładam w tym celu stowarzyszenie.

RPO: Rzecznik może zbadać sprawę urządzeń pomiarowych.

Przykładowe działania RPO w sprawach kierowców.

Odpowiedź Ministra Infrastruktury i Budownictwa na wystąpienie w sprawie zapewnienia osobom korzystającym z odnawialnych źródeł energii wsparcia finansowego w formie ryczałtu na zakup opału

Data: 2017-03-29

Minister Infrastruktury i Budownictwa podzielił uwagi  Rzecznika i  przyznał, że na gruncie obwiązujących przepisów brak jest możliwości wyliczenia ryczałtów na zakup opału dla osób korzystających z odnawialnych źródeł energii w niektórych przypadkach. Występuje problem z ustaleniem ceny  1 kWh energii elektrycznej, który dotyczy  osób nie podłączonych do sieci lub które posiadają umowy kompleksowe zawarte z zakładem energetycznym,  które wytwarzają energię elektryczną na własne potrzeby, ale nie wprowadzają jej do sieci i nie korzystają z zasobów energii elektrycznej dostarczanej z innych źródeł niż własne, dlatego też nie jest znana cena zakupu tej energii. 

Jednocześnie Minister zapowiedział, że w ramach Narodowego Programu  Mieszkaniowego przewiduje się modyfikację systemu dodatków mieszkaniowych i nowelizację ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych. Przyjęcie projektu nowelizacji ustawy przez Radę Ministrów powinno nastąpić w II półroczu 2017 r. Projekt będzie uwzględniał postulaty zgłoszone przez Rzecznika. 

Chorzy mieszkańcy G. nie będą eksmitowani do odległego lokalu socjalnego

Data: 2017-03-28

Dwoje mieszkańców G. miało się wyprowadzić do lokalu socjalnego. Gmina G. zaoferowała im jednak mieszkanie położone w bardzo odleglej dzielnicy, gdzie nie będą mogli korzystać ze swojej przychodni zdrowia. Dlatego Rzecznik poprosił Miasto G., aby rozważyło przyznanie eksmitowanym lokalu socjalnego położonego w dogodniejszej dla nich lokalizacji.

Zastępca Prezydenta Miasta G. poinformował, że z uwagi na stan zdrowia mieszkanki  wierzyciel odstąpił od wykonania eksmisji do lokalu socjalnego. W konsekwencji eksmitowani mieszkańcy nie muszą przeprowadzać się do daleko położonego mieszkania. Nr sprawy BPK.7214.12.2016

Nie będzie eksmisji mieszkańca Ż. Udana interwencja Rzecznika

Data: 2017-03-28

Mężczyzna mieszkał z rodziną w lokalu komunalnym od urodzenia. Główną najemczynią mieszkania była jednak jego matka. Rodzina nie zalegała z czynszem i mieszkała ze starszą kobietą, która pod koniec życia trafiła do domu pomocy społecznej. Po śmierci matki mężczyźnie odmówiono wstąpienia w stosunek najmu. Jako przyczynę podano właśnie pobyt głównej najemczyni w tej placówce.

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich we Wrocławiu podjęło tę sprawę po artykule w Gazecie Lubuskiej pt. „Święta pod mostem?”.

Rzecznik poprosił Burmistrza Ż. o ponowne przeanalizowanie sytuacji prawnej i faktycznej rodziny mężczyzny. Pobyt w domu pomocy społecznej jest przecież z natury rzeczy pobytem czasowym, na okres, w którym dana osoba wymaga stałej opieki i pielęgnacji. Okoliczność, że niektórzy z pensjonariuszy domów pomocy społecznej żyją w nim do swojej śmierci, nie przekreśla tymczasowości tego pobytu. Założenie, że dana osoba nie opuści już nigdy murów DPS jest założeniem błędnym, chociażby stan zdrowia danej osoby mógł przemawiać za takim twierdzeniem.

2 marca 2017 r. Zastępca Burmistrza poinformował Rzecznika, że po przeprowadzeniu postępowania wyjaśniającego, Burmistrz wyraził zgodę na zawarcie umowy najmu lokalu przez mężczyznę. Nr sprawy BPW.7210.29.2016

Matka i jej 6-letni syn dostają mieszkanie komunalne po interwencji Rzecznika

Data: 2017-03-28

Sytuacja mieszkaniowa matki i jej 6-letniego dziecka była zła. Pisała o tym lokalna prasa. Kobieta od 2012 r. ubiegała się o mieszkanie komunalne. Z powodu trudnych warunków mieszkaniowych, przeludnienia i w rezultacie braku możliwości prawidłowego rozwoju synka, mógł on być odebrany matce.

Rzecznik postanowił zbadać sytuację kobiety i jej dziecka. Dlatego poprosił o niezbędne informacje Urząd Miasta w Z. i Dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Z.

Z przekazanych informacji wynikało, że kobietę skierowano do Ośrodka Interwencji Kryzysowej, z pobytu jednak zrezygnowała i wynajęła mieszkanie. MOPS i przedszkole, do którego chodzi jej syn prosiły Urząd Miasta o przyspieszenie przydziału mieszkania z zasobu komunalnego.

Dopiero po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich Urząd Miasta podjął decyzję o przydziale mieszkania matce i jej dziecku.

Nr sprawy BPW.7021.3.2017

Adam Bodnar apeluje: Realizując program Mieszkanie Plus nie można zapominać o potrzebach osób z niepełnosprawnościami, seniorów i rodzin z małymi dziećmi

Data: 2017-03-15

Z doniesień medialnych wynika, że bloki budowane w ramach programu rządowego Mieszkanie Plus mają powstać przy wykorzystaniu nowoczesnych, lecz tanich i szybkich, technologii. Optymalizacja kosztów związanych z inwestycją, zrozumiała w kontekście konieczności zapewnienia niskich kosztów użytkowania lokali, prawdopodobnie pociągnie jednak za sobą całkowitą rezygnację z takich rozwiązań, jak: parkingi podziemne, windy, czy klatki schodowe. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że przy poszukiwaniu oszczędności należy mieć na względzie potrzeby mieszkaniowe osób o szczególnej sytuacji życiowej: rodzin z małymi dziećmi, osób z niepełnosprawnościami, czy w podeszłym wieku.

Odnosząc się do informacji, że budynki mieszkalne wznoszone w ramach ww. programu mają mieć 3 piętra, co pozwoli na rezygnację z montażu wind, Rzecznik zwrócił uwagę na wynikającą z Konwencji z dnia 13 grudnia 2006 r. o prawach osób niepełnosprawnych zasadę uniwersalnego projektowania. Polska wraz z ratyfikacją tego aktu prawnego zobowiązała się do projektowania produktów, środowiska, programów i usług w taki sposób, by były użyteczne dla wszystkich w możliwie największym stopniu, bez potrzeby adaptacji lub specjalistycznego projektowania.

Jednocześnie należy mieć na uwadze, że obniżenie sprawności organizmu nie zawsze następuje już od urodzenia, a osoba zdrowa może stać się osobą z niepełnosprawnością na dalszym etapie życia. Ponadto wraz z demograficznym starzeniem się społeczeństwa polskiego liczba osób o szczególnych potrzebach mieszkaniowych będzie stale wzrastać. Realizacja zasady uniwersalnego projektowania przy wznoszeniu nowych budynków i lokali mieszkalnych ułatwi odpowiednie dostosowanie mieszkań do specjalnych potrzeb osób z niepełnosprawnością, zwłaszcza ruchową, gdy zaistnieje taka potrzeba w przyszłości. Nie ulega wątpliwości, że dostępność środowiska fizycznego i społecznego dla osób z niepełnosprawnościami ma fundamentalne znaczenie dla pełnego korzystania przez nie ze wszystkich praw człowieka i podstawowych wolności. Osoby z niepełnosprawnościami są członkami społeczności lokalnych, a dostępność architektury sprzyja włączaniu społecznemu i zapobiega wykluczeniu.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wskazanie, czy w planach wdrożenia Narodowego Programu Mieszkaniowego uwzględniono szczególne potrzeby seniorów, osób z niepełnosprawnościami oraz rodzin z małymi dziećmi.

Związek pary jednopłciowej jako dopuszczalna okoliczność świadcząca o związku z Polską na gruncie ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców

Data: 2017-03-14

Sprawa Fernando G.

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę kasacyjną w sprawie dotyczącej możliwości udowodnienia związku z Polską na gruncie ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców poprzez wykazanie pozostawania w długoletnim związku homoseksualnym z Polakiem.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Cywilnego

Stan faktyczny:

Pan G. pozostawał w związku partnerskim zawartym pod prawem brytyjskim z obywatelem polskim. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji odmówił panu G. wydania zezwolenia na nabycie nieruchomości w Gdańsku wskazując, że zawarcie związku partnerskiego z Polakiem pod prawem brytyjskim nie może być równoznaczne z zawarciem małżeństwa. Aczkolwiek organ wskazał, że katalog okoliczności świadczących o więzi z Polską, wymieniony w art. 1a ust. 2 ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców ma charakter przykładowy, na co wskazują słowa „w szczególności”, przesłanki te mają „określony ciężar gatunkowy”. Minister stwierdził, że po stronie cudzoziemca istnieje więź o charakterze subiektywnym z obywatelem Polski, nie zaś więź z krajem. Powyższa ocena została podzielona przez WSA w Warszawie. Rzecznik Praw Obywatelskich w skardze kasacyjnej wskazał, że nie można uznać, że ustawodawca przyjął związek małżeński za jedyną okoliczność o charakterze osobistym przesądzającą o więzi z Polską, skoro zdecydował o jedynie przykładowym wymienieniu przesłanek w art. 1a ust. 2 ustawy. W zależności od okoliczności faktycznych, o takiej więzi może świadczyć zarówno związek partnerski pary jednopłciowej, jak i fakt bycia rodzicem dziecka posiadającego obywatelstwo polskie lub pozostawanie z obywatelem polskim w konkubinacie. W ocenie Rzecznika, celem przepisu jest ochrona doniosłych więzi rodzinnych jednostki – a takie kryterium spełnia fakt długoletniego pożycia dwóch osób, niezależnie od ich orientacji seksualnej.

Wyrok sądu:

W wyroku z 14 września 2016 r. Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. II OSK 2982/14)uchylił zarówno zaskarżony wyrok jak i decyzję Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Naczelny Sąd Administracyjny jednoznacznie stwierdził, że pozostawanie we wspólnym pożyciu przez wiele lat, istnienie więzi uczuciowej, fizycznej oraz gospodarczej, niezalegalizowanej małżeństwem może doprowadzić do związków z krajem pochodzenia partnera. Aczkolwiek więź ta nie ma charakteru prawnego, może mieć znaczenie dla oceny związku z Polską. Wspólne pożycie, również par jednopłciowych, może mieć charakter życia rodzinnego, podlegającego ochronie na podstawie art. 47 Konstytucji i art. 8 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Organ powinien był wyjaśnić powyższe okoliczności, a nie apriorycznie wykluczyć możliwość nabycia nieruchomości przez cudzoziemca.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Jest to kolejny przełomowy wyrok w sprawie uprawnień związków jednopłciowych. Po uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z lutego 2016 r., uznającej partnera lub partnerkę tej samej płci za osobę najbliższą w rozumieniu prawa karnego, przyszła kolej na ustalenie, czy wieloletni związek osób tej samej płci może świadczyć o związkach z Polską.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Argumenty prawner RPO

Patrz - załączony dokument

Numer sprawy:

IV.816.2.2014

RPO: Osoby korzystające z odnawialnych źródeł energii powinny mieć możliwość uzyskania ryczałtu na zakup opału, wypłacanego w ramach dodatku mieszkaniowego

Data: 2017-02-28

Zryczałtowane wydatki stanowiące podstawę obliczenia ryczałtu na zakup opału są ustalane w postępowaniu administracyjnym, które kończy decyzja o przyznaniu bądź odmowie przyznania dodatku mieszkaniowego, wyłącznie na podstawie dostarczonego przez wnioskodawcę rachunku za energię elektryczną za ostatni okres rozliczeniowy. Rachunkiem takim nie dysponują jednak osoby korzystające z niekonwencjonalnych źródeł energii. Nie mogą one zatem uzyskać ryczałtu na zakup opału, mimo że spełniają warunki do otrzymania tej formy pomocy finansowej przewidziane w ustawie z dnia 21 czerwca 2001 r. o dodatkach mieszkaniowych.

W ocenie Rzecznika przepisy ww. ustawy oraz przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 28 grudnia 2001 r. w sprawie dodatków mieszkaniowych nie odpowiadają na aktualne potrzeby słabszych ekonomicznie uczestników rozwijającego się rynku energii odnawialnej. W konsekwencji nie uwzględniają one sytuacji osób, które wytwarzają energię elektryczną na potrzeby własne, a jednocześnie spełniają przesłanki do uzyskania dodatku mieszkaniowego. Osoby te bowiem nie mogą przedstawić rachunku za energię elektryczną, a niewątpliwe ponoszą wydatki na ogrzewanie lokalu i wody, ale wykorzystują do tego celu inny nośnik niż energię elektryczną np. gaz, opał stały (drewno, węgiel, koks itp.).

Rzecznik zauważył, że na gruncie obowiązujących aktualnie przepisów, organy administracyjne mają bezwzględny obowiązek przyjąć jako dowód w postępowaniu administracyjnym niezbędny do wyliczenia ryczałtu rachunek za ostatni okres rozliczeniowy i według jego treści ustalić wartość 1 kWh. Nie ulega wątpliwości, że zakres związania organu w tym zakresie okazuje się obecnie zbyt daleko idący, gdyż nie uwzględnia wszystkich możliwych do zaistnienia stanów faktycznych.

Z informacji uzyskanych od Departamentu Mieszkalnictwa w Ministerstwie Infrastruktury i Budownictwa wynika, iż planowana jest nowelizacja ustawy o dodatkach mieszkaniowych. W toku prac nad zmianami przepisów tej ustawy – jak zapewniono Rzecznika – zostanie poddana analizie kwestia ustalania ceny 1 kWh energii elektrycznej także na podstawie informacji z innych źródeł niż rachunek danego odbiorcy.

Jednak zdaniem Rzecznika już teraz zasadne wydaje się podjęcie przez prawodawcę doraźnych działań legislacyjnych mających na celu uzupełnienie treści rozporządzenia z dnia 28 grudnia 2001 r. w sprawie dodatków mieszkaniowych. Istnieje bowiem potrzeba wyraźnego wskazania dokumentów, jakie stanowić mogą podstawę dla organów administracyjnych do wyliczenia wysokości ryczałtu na zakup opału przez prosumentów wytwarzających energię elektryczną we własnym zakresie, którzy mają zawartą umowę kompleksową w przedsiębiorstwem energetycznym.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważanie zasadności poddania pod obrady Rady Ministrów wniosku o podjęcie prac nad zmianą przepisów rozporządzenia z dnia 28 grudnia 2001 r. w sprawie dodatków mieszkaniowych w tym zakresie. Jednocześnie poprosił o przekazanie informacji o planowanym terminie rozpoczęcia prac nad nowelizacją ustawy o dodatkach mieszkaniowych i jej zakresie.

 

70 lat bez wody i gazu. Rzecznik interweniuje

Data: 2017-02-20

Biuro Rzecznika Terenowego w Katowicach bada trudną sytuację 92-letniej interesantki, która od 70 lat żyje w bardzo prymitywnych warunkach (BPK.7000.60.2016).

W byłym domku dróżnika, użyczonym przez PKP, nie ma podłączenia do bieżącej wody i gazu. Starsza kobieta codziennie musi pokonywać około 200 metrów do studni, z której czerpie wodę. Zimą to szczególnie trudne i niebezpieczne. Rodzina kobiety chce zainwestować w nieruchomość, ta jednak jest własnością Polskich Kolei Państwowych. PKP nie odpowiedziało interesantce, czy może to zrobić.

Biuro Pełnomocnika Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach wystąpiło z pismem do Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP o wyjaśnienia.

Minister Rozwoju i Finansów zapowiada działania na rzecz mieszkańców, którym władze miasta umorzyły czynsz za lokale komunalne

Data: 2017-02-16

Po tym, jak Minister Rozwoju i Finansów z urzędu zmienił korzystne dla podatników interpretacje podatkowe i uznał, że osoby, którym umorzono m.in. należności czynszowe, będą musiały uregulować podatek, Rzecznik Praw Obywatelskich podjął interwencję.

W wystąpieniu generalnym skierowanym do resortu, Rzecznik wskazywał na konieczność wzmocnienia sytuacji podatkowej tej grupy obywateli, np. poprzez wydanie rozporządzenia o zaniechaniu poboru podatku. Rzecznik argumentował, że jeżeli obywatele nie dysponują odpowiednimi środkami pozwalającymi na spłatę należności czynszowych, to oczywiste, że trudno jest im ponieść dodatkowy ciężar podatkowy z tytułu umorzenia.

Minister Rozwoju i Finansów – w odpowiedzi udzielonej Rzecznikowi – podtrzymał swoje stanowisko, że w przypadku umorzenia należności cywilnoprawnej powstaje po stronie dłużnika przychód podlegający opodatkowaniu. Wskazał, że osoby, które nie są w stanie wypełnić swoich zobowiązań podatkowych, mogą rozważyć zwrócenie się do właściwego organu podatkowego z wnioskiem o umorzenie zaległości podatkowej.

Niemniej resort zapewnił Rzecznika, że dostrzega trudną sytuację osób najuboższych, którym umorzono zaległości czynszowe.

„Rozważane jest kilka rozwiązań tego problemu, aby po pierwsze doprowadzić do ujednolicenia w całym kraju stanowiska organów podatkowych w tej sprawie, a po drugie – aby przyjąć racjonalne, rozsądne kryteria ulgi podatkowej opartej na zasadach sprawiedliwości społecznej” – wyjaśnia resort finansów.

Prowadzone są konsultacje z samorządami, tak aby podstawa do określenia preferencji podatkowej uwzględniała kryteria przyznania ulg w czynszach stosowane i akceptowane przez stronę samorządową.

Rzecznik będzie monitorował, czy i w jaki sposób zapewnienia Ministra Rozwoju i Finansów zostaną zrealizowane.

Rzecznik po raz kolejny interweniuje w sprawie ochrony mieszkańców budynków spółdzielczych przed skutkami niewypłacalności spółdzielni

Data: 2017-02-07

W nawiązaniu do poprzedniej korespondencji w przedmiotowym zakresie Rzecznik ponownie zwrócił uwagę na konieczność podjęcia działań legislacyjnych, których celem byłoby zagwarantowanie członkom spółdzielni mieszkaniowych, oraz pozostałym osobom posiadającym tytuły prawne do lokali w ramach spółdzielni mieszkaniowych, ochrony przed przerzucaniem na nich odpowiedzialności za długi spółdzielni oraz zapewnienie pełnej spójności pomiędzy przepisami prawa dotyczącymi tej problematyki.

Rzecznik podniósł, że z przepisów Prawa spółdzielczego oraz ustawy z dnia 15 grudnia 2000r. o spółdzielniach mieszkaniowych wynika, że wolą ustawodawcy było to, aby tytuły prawne, przysługujące do lokali mieszkalnych w ramach spółdzielni mieszkaniowej nie były zagrożone w sytuacji, gdy spółdzielnia jest zadłużona w stosunku do podmiotów zewnętrznych, np. z powodu złego skalkulowania ryzyka podjętej działalności inwestycyjnej. Jednocześnie przepisy ustawy z dnia 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych i hipotece, zgodnie z dotychczasowym utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, dopuszczają w praktyce sytuację, w której hipoteki ustanowione na nieruchomościach spółdzielni mieszkaniowych przekształcałyby się z mocy art. 76 ust. 1 u.k.w.h. w hipoteki łączne obejmujące lokale, które ex lege – w toku likwidacji, postępowania upadłościowego albo postępowania egzekucyjnego z nieruchomości spółdzielni – zmieniły status prawny ze spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w prawo odrębnej własności (lub we własność domu jednorodzinnego). Powyższe zaś oznacza, że istnieje realne niebezpieczeństwo przerzucenia na gruncie obowiązującego stanu prawnego zobowiązań spółdzielni mieszkaniowych na osoby, którym służy spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, w tym nawet na te, które nie są członkami spółdzielni.

W odpowiedzi na swoje poprzednie wystąpienie Rzecznik został poinformowany przez resort infrastruktury i budownictwa, że podjęto współpracę z Ministerstwem Sprawiedliwości w celu przeanalizowania potrzeby wdrożenia inicjatywy legislacyjnej w sferze ww. zagadnień.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o informację, jakie ustalenia zostały przyjęte w omawianym zakresie w ramach wspomnianej współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości, a w szczególności, czy w sygnalizowanej sprawie zostaną podjęte działania legislacyjne.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy 99-letniej kobiety, która broni się przed „czyścicielem kamienic”

Data: 2017-01-30

99-letnia poznanianka broni się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszka od 50 lat, występując o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie. W I instancji sąd uznał część jej racji, ale właściciel kamienicy się odwołał. Do sprawy przyłączył się więc po stronie lokatorki Rzecznik Praw Obywatelskich. Dostrzega bowiem precedensowy charakter sprawy. Jej rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków objętych reprywatyzacją.

Kamienica w centrum Poznania

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Warto zauważyć – pisze RPO -  że pozwany stopniował dolegliwości wobec pani P., poczynając od działań, które wywodził z uprawnień właściciela, tj. podwyższenia czynszu, kierowania żądań opuszczenia lokalu, informowania o złym stanie technicznym kamienicy oraz zamiarze jej rozbiórki, a w sytuacji, gdy nie doprowadziły one do zmierzonego celu – sięgnął do bardziej wyrafinowanych działań o charakterze szykan, które wywołały w powódce dojmujące poczucie bezradności i lęku związanego z zagrożeniem podstawy egzystencji jaką jest mieszkanie, lęk o własne zdrowie i życie, co w konsekwencji pozbawiło powódkę poczucia bezpieczeństwa i wywołało silny stres.

Wyrzucanie lokatorów zanim zapadną formalne decyzje

Do pogłębienia stanu niepokoju pani P. przyczyniała się, jak zauważa RPO, lekceważąca postawa właściciela , który nie wykonywał nakazów organów inspekcji sanitarnej utrzymania nieruchomości we właściwym stanie sanitarnym, a następnie ignorował nakładane na niego mandaty.

Rzecznik podkreśla, że nie jest tak, że właściciel domu ma całkowicie związane ręce i nie może w miejsce starego budynku postawić nowego. Prawo przewiduje sytuacje opróżnienia budynku mieszkalnego. Warunkiem jest jednak działanie na podstawie ostatecznej decyzji administracyjnej organu nadzoru budowlanego.

Tymczasem właściciel kamienicy, w której mieszkała pani P.,  postawił sobie za cel wyburzenie domu, zanim właściwe instytucje państwa mogły ustalić, czy jest to w ogóle możliwe i czy można eksmitować lokatorów (sąd w końcu powiedział, że w przypadku pani P. nie można). Już wtedy reklamował budowę „nowoczesnego biurowca” („nasza nową inwestycją jest budowa ekskluzywnego biurowca biuro-usługowego w jednej z najlepszych lokalizacji w Poznaniu (500 m od Starego Rynku)(…) Budynek zostanie wykonany w najwyższym standardzie klasy A z inteligentnym systemem sterującym”).

Argumenty pani P. i wyrok w I instancji

Pani P. występując w tej sprawie do sądu napisała w pozwie, że od momentu nabycia nieruchomości przez pozwanego ona i jej bliscy byli poddani przez wiele miesięcy presji i różnorakim szykanom, których celem było opuszczenie przez nich najmowanego lokalu mieszkalnego. Szczególnie dotkliwa jest krzywda niemajątkowa związana z naruszeniem jej dóbr osobistych tj. zdrowia, wolności, godności osobistej i dobrego imienia, a także miru domowego i nietykalności mieszkania.

Sąd Okręgowy w Poznaniu  8 czerwca 2016 r. nakazał pozwanemu, by przeprosił panią P. i zapłacił jej 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Właściciel kamienicy ten wyrok zaskarżył. RPO przyłączył się do sprawy wnosząc o utrzymanie wyroku.

Dlaczego RPO przyłącza się do sprawy

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, przystąpienie do postępowania uzasadnione jest potrzebą ochrony praw 99-letniej powódki.  Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje coraz częstsze i bardziej drastyczne przypadki naruszania praw lokatorów, zamieszkujących przez lata w kamienicach będących w zarządzie gmin, po ich przejęciu przez osoby prywatne. U podstawy takich naruszeń leży w większości przypadków chęć szybkiego opróżnienia budynków i zadysponowania lokalami czy też całą nieruchomością na cele komercyjne. Niestety coraz częściej odbywa się to z rażącym naruszeniem praw lokatorów. Zjawisko to zyskało już nawet własną nazwę jako działalność „czyścicieli kamienic”.

Zdaniem Rzecznika zaporą dla osób dopuszczających się tego typu działań może być jednoznaczna i negatywna ich ocena prawna w orzecznictwie sądów powszechnych (IV.7213.4.2015). 

O lokal socjalny może wystąpić do gminy sam eksmitowany, a nie tylko właściciel mieszkania, którego dotyczy eksmisja: rząd odpowiada na postulaty RPO

Data: 2017-01-25

W odpowiedzi na wystąpienie RPO w sprawie braku ustawowego trybu realizacji przyznanego dłużnikowi w wyroku eksmisyjnym uprawnienia do lokalu socjalnego, jak również braku efektywnego trybu zakwestionowania oferty najmu lokalu socjalnego Minister Infrastruktury i Budownictwa poinformował Rzecznika Praw Obywatelskich, że resort pismem 28 lipca 2016 r., zwrócił się do Ministerstwa Sprawiedliwości o przedstawienie opinii w kwestii potrzeby doprecyzowania regulacji prawnych we wnioskowanym przez Rzecznika zakresie.

Zdaniem obu resortów w aktualnym stanie prawnym

  • nie ma przeszkód, aby z żądaniem wykonania wyroku eksmisyjnego, w zakresie złożenia ofert zawarcia umowy najmu lokalu socjalnego mógł do gminy wystąpić nie tylko, jak jest to interpretowane obecnie, wierzyciel jako gospodarz postępowania egzekucyjnego, ale i sam dłużnik,
  • sądowa kontrola kwestii realizacji przez gminę obowiązku wskazania lokalu socjalnego przy zachowaniu cech przewidzianych w art. 2 ust. 1 pkt 5 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów jest możliwa i nie wydaje się konieczne wprowadzanie nowego środka prawnego inicjującego kontrolę sądową w omawianym zakresie

Dlatego projekt nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego nie przewiduje takich rozwiązań.

Niemniej jednak zgadzając się z Rzecznikiem, że nie wszyscy dłużnicy posiadają wiedzę o przysługujących środkach prawnych, w projekcie nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych oraz niektórych innych ustaw zostanie wprowadzony przepis nakładający na gminę, która składa ofertę najmu socjalnego lokalu, obowiązek poinformowania osoby uprawnionej o przysługujących środkach prawnych do zaskarżenia prawidłowości tej oferty – napisał wiceminister infrastruktury i budownictwa Kazimierz Smoliński.

Interwencje RPO w związku z upadłością Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa z siedzibą w Wołominie

Data: 2017-01-24

Po ogłoszeniu upadłości Spółdzielczego Banku Rzemiosła i Rolnictwa z siedzibą w Wołominie („SK Bank”) okazało się że osoby, które kupiły mieszkania od developerów i zapłaciły za nie pełną cenę, nie są ich właścicielami.

SK Bank udzielał kredytów developerom na realizację inwestycji mieszkaniowych,  a następnie wystawiał promesy zgód na bezobciążeniowe wyodrębnienie lokali stronom umów developerskich. Nieruchomości, na których prowadzone były przedsięwzięcia deweloperskie, zostały zabezpieczone hipoteką ustanowioną na rzecz SK Banku. Pomimo tego, że inwestycje zostały zakończone, a klienci dokonali zapłaty ceny na wskazany rachunek developera w SK Banku, nie doszło do realizacji promesy. Przed wyodrębnieniem lokali na rzecz ich nabywców, SK Bank ogłosił upadłość.

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w sprawie grupy poszkodowanych obywateli w Komisji Nadzoru Finansowego („KNF”), a także zwrócił się do syndyka masy upadłości SK Banku.

Z uzyskanych informacji wynika, że syndyk odbył spotkanie w sprawie wyrażenia zgody na bezobciążeniowe przenoszenie lokali mieszkalnych na rzecz nabywców lokali. W związku z tym, że wierzytelności zabezpieczone hipoteką są przedmiotem zastawu na rzecz Skarbu Państwa – Ministra Finansów, w ocenie syndyka bezobciążeniowe wyodrębnienie lokali możliwe jest po uzyskaniu zgody Ministra Finansów. Syndyk wystąpił w tej sprawie do Ministra Finansów i obecnie czeka  na stanowisko. Jeżeli Minister Finansów wyrazi zgodę, sprawa zostanie przedstawiona Radzie Wierzycieli. Po tym, jak Rada ostatecznie zezwoli na bezobciążeniowe wyodrębnianie lokali, nastąpi wykreślenie hipotek w stosunku do klientów, którzy wpłacili 100% ceny lokalu – zapewnił syndyk.

Ponadto syndyk poinformował, że w jego ocenie zasady współżycia społecznego w tym uczciwości przemawiają za wyrażaniem zgody na bezobciążeniowe wyodrębnienie lokali na rzecz osób, które za nie zapłaciły. Zdaniem syndyka osoby te działały w dobrej wierze i bez swojej winy znalazły się w trudnej sytuacji. Syndyk stoi na stanowisku, że wszczynanie ewentualnych postępowań egzekucyjnych w stosunku do lokali mieszkalnych najpewniej przyniesie masie upadłości więcej kosztów niż korzyści, co byłoby sprzeczne z podstawową zasadą postępowania upadłościowego. 

Rzecznik będzie podejmował dalsze działania na rzecz nabywców w celu ostatecznego uregulowania stanu prawnego lokali.

W ocenie KNF regulacją, która w przyszłości pozwoli uniknąć konsekwencji prawnych w postaci ograniczenia praw klientów banków w upadłości, jest nowa ustawa z dnia 10 czerwca 2016 r. o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym, systemie gwarantowania depozytów oraz przymusowej restrukturyzacji (Dz. U. z 2016 r. poz. 996). Regulacja ta stanowi implementację dyrektyw unijnych i ustanawia ramy prawne dla prowadzenia restrukturyzacji w odniesieniu do instytucji finansowych zagrożonych upadłością przez Bankowy Fundusz Gwarancyjny.  

Dyskusja o problemach dotyczących funkcjonowania spółdzielni mieszkaniowych

Data: 2017-01-23

Bardzo często podczas spotkań regionalnych RPO osoby, z którymi spotykał się Adam Bodnar, zgłaszały szereg nadużyć i nieprawidłowości w spółdzielniach mieszkaniowych. 23 stycznia w Biurze RPO odbyło się spotkanie ze spółdzielcami, aby omówić najważniejsze problemy.

W dyskusji wzięli udział przedstawiciele rad nadzorczych oraz członkowie spółdzielni z kilku miast m.in. z województwa kujawsko-pomorskiego i lubelskiego. Wielu z nich wskazywało, że prawo spółdzielcze wymaga gruntownej zmiany.

Główne postulaty, jakie przestawili goście to m.in.:

  • wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego prawa własności gruntu, na którym posadowiony jest budynek;
  • jawność dokumentacji spółdzielni, szczególnie tych dotyczących kalkulacji wydatków;
  • organizacja obrad walnego zgromadzenia w tzw. „częściach”;
  • jednolite zasady lustracji organizacji spółdzielczych;
  • rozszerzenie roli radców prawnych - nie jedynie do reprezentowania zarządów, ale również członków spółdzielni.

Rzecznik wskazał, że te kwestie wymagają głębszej analizy.

- Z pewnością kwestia jawności dokumentów w spółdzielni jest niezwykle istotna. Należy się również pochylić nad orzecznictwem w podobnych sprawach. Może warto część z tych wątpliwości rozstrzygnąć tą właśnie drogą – zauważył Adam Bodnar.

Rzecznik nadal bada sprawę małżeństwa z Gdyni, które twierdzi, że zostało bezprawnie pozbawione mieszkania

Data: 2017-01-23

Małżonkowie utrzymują, że pod presją podpisali umowę na 50 tys. zł, choć otrzymali 30 tys. zł, a ich kawalerka jest warta 120 tys. zł. Człowiek, który przejął tę kawalerkę jako zastaw pożyczki, sprzedał ją. Nowy właściciel (ojciec „pożyczkodawcy”) nie mając prawomocnego orzeczenia o eksmisji (sprawa sądowa w toku), dokwaterował poszkodowanemu małżeństwu 6-osobową rodzinę romską, a po kilku dniach wymienił zamki i nie wpuścił małżonków do środka, zaś ich rzeczy przewiózł w nieznane miejsce.

Policja odmówiła interwencji, wskazując na „cywilno-prawny” charakter sprawy. Prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie uporczywego utrudniania korzystania z mieszkania. Sprawa dotycząca podejrzenia popełnienia oszustwa wciąż jest w prokuraturze.

Rzecznik skierował (BPG.519.64.2016) wystąpienie do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, Prokuratury Rejonowej w Gdyni oraz Sądu Rejonowego w Gdyni z zapytaniem o aktualny stan sprawy. Po otrzymaniu odpowiedzi Rzecznik zadecyduje o swoich dalszych działaniach po przeanalizowaniu wyjaśnień ww. organów.

Minister Infrastruktury i Budownictwa przyjmuje argumenty RPO w sprawie przepisów o ochronie lokatorów przed eksmisją

Data: 2017-01-17

W rządowym projekcie nowelizacji ustawy o ochronie praw lokatorów znalazł się przepis o zlikwidowaniu obowiązku, by  sąd wyroku eksmisyjnym gwarantował prawo do lokalu socjalnego ludziom w najtrudniejszej sytuacji (kobietom w ciąży, z dziećmi, inwalidom, najuboższym – zmiana art. 14 ust. 4). Zastąpić je miał przepis, według którego o tym, czy eksmitowanemu należy się mieszkanie socjalne, będzie decydował za każdym razem sąd.

RPO przypomniał, że podobne przepisy już kiedyś obowiązywały i wiązały się z krzywdą dla ludzi. Ponieważ Trybunał Konstytucyjny kwestionował ich konstytucyjność, Sejm w 2000 r. wprowadził właśnie te gwarancje, które teraz miałyby zniknąć – pisał RPO. - Statystyki dotyczące eksmisji „na bruk” były w owym czasie na tyle zatrważające, że wprowadzenie katalogu grup społecznych szczególnie chronionych wydawało się wtedy oczywiste. Bo – co przypomniał w wystąpieniu RPO – praktycznie co drugi eksmitowany lądował wtedy na bruku.

Wiceminister Kazimierz Smoliński napisał teraz w odpowiedzi z 12 stycznia, że „rozważona zostanie zmiana art. 14 ust. 4 ustawy w kierunku zaproponowanym przez Rzecznika, tj. polegająca na ustanowieniu podstawy materialnoprawnej dla sądów do orzekania o braku prawa do lokalu socjalnego nie tylko w sytuacji, gdy osoby wymienione w art. 14 ust. 4 ustawy mogą zamieszkać w innym lokalu niż dotychczas używany, ale także wtedy, gdy ich sytuacja materialna pozwala za zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych we własnym zakresie” – pisze min. Smoliński.

Gdyby zmiany w prawie poszły w tym kierunku i został dodany drugi warunek, to np. kobieta w ciąży, choć po eksmisji nie dostawałaby automatycznie prawa do lokalu socjalnego, to jednak sad musiałby przed wydaniem orzeczenia ustalić, czy jej faktyczna sytuacja materialna pozwala na zapewnienie sobie innego schronienia. W takie sytuacji musiałby lokal socjalny przyznać w wyroku, zatem ochrona eksmitowanego byłaby nieco lepsza.

Minister Smoliński zapewnił też, że przygotowywany projekt zostanie ponownie skierowany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych.

Rzecznik do Ministra Rozwoju i Finansów w sprawie opodatkowania podatkiem dochodowym obywateli, którym umorzono należności

Data: 2017-01-13

Niepokój Rzecznika wzbudziła informacja o zmianie stanowiska Ministra Rozwoju i Finansów w sprawie opodatkowania podatkiem dochodowym od osób fizycznych obywateli, którym m. st. Warszawa umorzyło zaległości m.in. z tytułu niezapłaconego czynszu za lokale komunalne. W sierpniu 2015 r. Minister Finansów wydał dwie interpretacje indywidulane dotyczące podatku dochodowego w ww. zakresie. Były to interpretacje zgodne ze stanowiskiem  m. st. Warszawy i korzystne dla podatników, bowiem zakładały, że nie ma obowiązku sporządzania informacji PIT-8C oraz przekazywania jej w ustawowym terminie podatnikowi (dłużnikowi) i właściwemu urzędowi skarbowemu, a zatem lokatorzy nie mają obowiązku uiszczania podatku dochodowego od osób fizycznych. Niestety już w październiku 2016 r. doszło do zmiany wspomnianych interpretacji. Wedle aktualnego stanowiska Ministra Rozwoju i Finansów w sytuacji, gdy m.st. Warszawa udziela osobie fizycznej ulgi w spłacie należności o charakterze cywilnoprawnym w postaci umorzenia (w całości lub w części), powstaje nieodpłatne świadczenie. Zaoszczędzenie wydatku, jaki musiałby zostać poniesiony przez dłużnika powinno być zatem traktowane jako przyrost majątku. Zdaniem organu w takich przypadkach m.st. Warszawa ma obowiązek przesłania podatnikowi oraz właściwemu dla miejsca jego zamieszkania urzędowi skarbowemu informacji PIT-8C o wysokości przychodu z innych źródeł, w której wykaże wartość umorzenia.

W opinii Rzecznika taki osąd uniemożliwi restrukturyzację zadłużenia osobom najbardziej potrzebującym. Obywatele, którym sytuacja materialna nie pozwala na spłatę należności czynszowych i którzy popadają w zadłużenie, z pewnością nie będą mogli ponieść dodatkowego ciężaru podatkowego. Zdaniem Rzecznika konieczne jest pilne podjęcie działań, które przyczyniłyby się do wzmocnienia podatkowej pozycji osób, znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej i życiowej. Działania te mogłyby polegać w szczególności na wydaniu na podstawie art. 22 § 1 pkt 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa rozporządzenia o zaniechaniu poboru podatku w uzasadnionych przypadkach.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie, a także o rozważenie zasadności wydania wyżej wskazanego rozporządzenia.

Co dalej z mieszkańcami „mieszkań przejściowych” w Bielsku-Białej? Interweniuje Pełnomocnik Terenowy w Katowicach

Data: 2017-01-02

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach podjął z urzędu sprawę mieszkańców „mieszkań przejściowych” w Bielsku – Białej. 50 osób zamieszkiwało jeden z budynków w tym mieście. W kręgu osób korzystających z tej formy wsparcia znalazły się osoby przebywające  wcześniej w placówkach dla bezdomnych, ośrodku interwencji kryzysowej, domu pomocy społecznej oraz wychowankowie placówek opiekuńczo-wychowawczych.

Na udzielenie schronienia potrzebującym pomocy przez przyznanie im tymczasowego miejsca noclegowego w noclegowniach, domach dla bezdomnych i „innych miejscach” do tego przeznaczonych pozwalała ustawa z dnia 12 marca 2004r. o pomocy z społecznej.

Tym „innym miejscem” w Bielsku – Białej był właśnie opisywany budynek. 5 września 2016r. weszła w życie nowelizacja ww. aktu, którą usunięto wyrażenie „inne miejsca”. Zdaniem Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej wyklucza to udzielenie schronienia w takim lokalu, jak mieszkania przejściowe, bowiem zgodnie z obecnym brzmieniem ustawy możliwe jest to jedynie w schroniskach, noclegowniach oraz ogrzewalniach.

Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Bielsku – Białej poinformował Rzecznika Praw Obywatelskich, iż odbyły się konsultacje z przedstawicielami Urzędu Miasta oraz Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej. Mieszkańcom budynku zaproponowano możliwość (po uprzednim zawarciu kontraktu socjalnego ukierunkowanego na wzmacnianie aktywności społecznej, wyjście z bezdomności i uzyskanie samodzielności życiowej) schronienia w schronisku dla bezdomnych  lub  szeroko pojętą pomoc przy samodzielnym poszukiwaniu mieszkania na wolnym rynku.

Powiadomiono również, że część rodzin  już zmieniła miejsce pobytu, a w budynku pozostało jedynie 16 osób. Przebywają one w tym miejscu bez tytułu prawnego, zatem Zakład Gospodarki Mieszkaniowej postanowił naliczać im odszkodowania za bezumowne zajmowanie pomieszczeń w wysokości czynszu, jaki przysługiwałby, gdyby były one lokalami mieszkalnymi. Do czasu rozwiązania problemu mieszkaniowego tych osób ZGM nie będzie jednak kierował przeciwko nim pozwów o eksmisję.

Z kolei Dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej w Bielsku – Białej wskazał, że problemów z jakimi borykają się mieszkańcy tego budynku nie byłoby, gdyby nie nowelizacja ustawy o pomocy społecznej.

Zdaniem organu, ograniczenie liczby placówek pomocy społecznej jedynie do noclegowni, schronisk dla osób bezdomnych i ogrzewalni, było niepotrzebnym zabiegiem ustawodawczym, który przyniósł więcej szkód niż pożytku. W jego opinii, najlepszym rozwiązaniem byłaby ponowna nowelizacja ustawy o pomocy społecznej, przywracająca kategorię innych miejsc, w których można udzielać schronienia osobom bezdomnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich rozważa zwrócenie się do odpowiednich organów o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w  tej sprawie.