Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 102

Obywatel i policja

Problemy podczas zatrzymań, w aresztach i w czasie zgromadzeń

Data początkowa
np.: 11/2019
Data końcowa
np.: 11/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Wydarzenia 11 listopada 2019 r. w Warszawie i we Wrocławiu – pod lupą RPO

Data: 2019-11-19
  • Podczas obchodów Narodowego Święta Niepodległości 11 listopada 2019 r. w Warszawie policja zablokowała w tzw. kotle, a potem wyniosła, kontrmanifestantów protestujących przeciw „Marszowi Niepodległości”
  • Fizyczne oddzielenie przez policję kontrmanifestacji od zgromadzenia utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z konstytucyjnej wolności zgromadzeń
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu bada tę interwencję 
  • Wobec złożonych skarg RPO zajął się także użyciem siły przez policję wobec „Marszu Polaków” we Wrocławiu, który został rozwiązany

Jak wynika z informacji mediów, kontrmanifestacja Obywateli RP wobec „Marszu Niepodległości” w Warszawie została rozwiązana, a jej uczestnicy zostali siłą usunięci z trasy marszu. Wcześniej miejsce to policja otoczyła podwójnym kordonem, tzw. kotłem. Skutecznie uniemożliwiło to innym potencjalnym uczestnikom dołączenie do kontrmanifestantów.

Zgromadzenia publiczne - jakie są obowiązki władz 

Obowiązkiem władz publicznych, związanym z realizacją zasady wolności zgromadzeń publicznych (art. 57 Konstytucji), jest przede wszystkim umożliwienie odbycia zgromadzenia, a następnie zabezpieczenie pokojowego jego  przebiegu. Dotyczy to także zgromadzeń spontanicznych i kontrmanifestacji - podkreśla RPO.

Prawo do odbycia kontrmanifestacji zostało potwierdzone w orzecznictwie m.in. Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Jak uznawał Trybunał Konstytucyjny, władze mają obowiązek nie tylko usunięcia przeszkód w korzystaniu z wolności zgromadzeń i zaniechania nieuzasadnionej ingerencji w tę sferę, ale również - podjęcia kroków dla urzeczywistnienia tego prawa. Są zobowiązane do zapobieżenia naruszeniu integralności cielesnej osób: uczestników zgromadzenia, kontrdemonstrantów, osób postronnych, jak i personelu zabezpieczającego przebieg zgromadzenia publicznego i funkcjonariuszy – a także zapobieżenia naruszeniu mienia.

Policja ma zatem obowiązek zapewnienia ochrony grupom organizującym demonstracje i biorącym w nich udział. Chodzi bowiem o realne zagwarantowanie wolności zgromadzeń - bez względu na stopień kontrowersyjności przedstawianych publicznie poglądów i opinii. Działania policji muszą być jednak legalne i proporcjonalne.

Należy pamiętać, że uczestnicy kontrdemonstracji mają prawo publicznie wyrażać swoją niezgodę z demonstrantami. W reakcji na zagrożenie policja musi więc uwzględniać obowiązek ochrony prawa do zgromadzania się obu demonstrujących grup i poszukiwania rozwiązań najmniej restrykcyjnych, umożliwiających co do zasady odbycie obu demonstracji.

Zastosowane środki przymusu bezpośredniego powinny być proporcjonalne i adekwatne. A takie metody, jak odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami czy przetrzymywanie manifestantów w tzw. „kotle” powinny  być stosowane wyjątkowo - w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji np. w „kotle” potencjalnie narusza prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Ten środek powinien być stosowany tylko wobec palącej potrzeby zapobieżenia poważnym obrażeniom lub szkodom.

Fizyczne oddzielenie przez funkcjonariuszy kontrmanifestacji od zgromadzenia znacząco utrudnia pokojowym kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń. W wyroku z 21 czerwca 1988 r. ETPCz podkreślił istotę prawa do kontrdemonstracji, czyli tego, by przeciwne pod względem ideowym grupy mogły usłyszeć odmienne poglądy i stanowiska - nawet jeśli się z nimi nie zgadzają. Obowiązkiem władz jest taka reakcja na ewentualną wrogość uczestników obu demonstracji, aby nie dochodziło do fizycznej przemocy.

RPO wystąpił do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienie podjętej interwencji.

Zgromadzenie we Wrocławiu

W związku z zorganizowanym 11 listopada 2019 r. we Wrocławiu zgromadzeniem „Marsz Polaków” do Rzecznika wpłynęły skargi na działanie policji (ponadto Jacek Międlar skierował do RPO list otwarty). Skarżący podnoszą, że policja użyła wobec demonstrujących siły fizycznej, armatek wodnych i kul gumowych. Zdaniem skarżących nie reagowała też na akty przemocy wobec demonstrantów i nie udzieliła im pomocy. Wskazują również, że po rozwiązaniu zgromadzenia policja przetrzymywała manifestantów w tzw. kotle.

Opisane w skargach działania policji mogły prowadzić do naruszenia wolności zgromadzeń publicznych, chronionej przez Konstytucję oraz prawo międzynarodowe. Dlatego Rzecznik jest zobowiązany do wszczęcia postępowania wyjaśniającego w tej sprawie.

RPO zwrócił się do komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu nadinsp. Tomasza Trawińskiego o szczegółowe wyjaśnienia. Chodzi zwłaszcza o wskazanie: 

  • co było bezpośrednią przyczyną decyzji o rozwiązaniu marszu i jak poinformowano o tym demonstrantów;
  • czy działanie organizatorów lub demonstrantów naruszało obowiązujące przepisy prawa;
  • czy podczas manifestacji powstało zagrożenie bezpieczeństwa i porządku publicznego lub osób trzecich;
  • w reakcji na jakie zachowania policja użyła armatek wodnych;
  • ilu demonstrantów zostało rannych wskutek podjętych działań;
  • wobec ilu osób funkcjonariusze podjęli interwencje i ilu zatrzymano. 

VII.613.51.2019, VII.613.46.2019

Rzecznik spyta policję i prokuraturę o śmiertelne postrzelenie mężczyzny w Koninie

Data: 2019-11-15
  • Sprawę śmiertelnego postrzelenia mężczyzny przez policjanta w Koninie podejmuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zwróci się o informacje o sprawie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu oraz Prokuratury Okręgowej w Koninie

Według przekazów medialnych 14 listopada w Koninie patrol policji próbował wylegitymować trzech mężczyzn; najstarszy z nich zaczął uciekać. Nie zareagował na wezwanie funkcjonariuszy do zatrzymania się. Jeden z policjantów użył broni palnej, w wyniku czego postrzelony 21-latek zmarł. Media twierdzą, że wyciągnął on nożyczki, którymi chciał zaatakować policjanta.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koninie poinformowała o wszczęciu śledztwa w tej sprawie.

Rzecznik PO poprosi Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu o informacje co do ustaleń poczynionych w ramach czynności  wyjaśniających i - ewentualnie - postępowania dyscyplinarnego wobec funkcjonariusza.

Do Prokuratury Okręgowej w Koninie wystąpi o informacje co do wszczętego śledztwa

 

 

Zgon mężczyzny, wobec którego policja użyła paralizatora. Sprawę zbada RPO

Data: 2019-10-26
  • Sprawę śmierci mężczyzny, wobec którego policja w Inowrocławiu użyła paralizatora, podjął Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zwrócił się o odpowiednie informacje do policji i prokuratury, ktora wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci

Jak podawały media, 19 października 2019 r. policja w Inowrocławiu została wezwana do interwencji domowej. Chodziło o 24-latka, który miał być agresywny po zażyciu narkotyków Zgłaszająca sprawę partnerka mężczyzny podawała, że choruje on na serce.

Podczas interwencji policjanci użyli wobec niego paralizatora. Ratownicy medyczni stwierdzili nagłe zatrzymanie krążenia. Mimo reanimacji mężczyzna zmarł.

Zgodnie z informacjami mediów, wstępne wyniki sekcji zwłok nie pozwalają na odpowiedź o związek między użyciem paralizatora a zgonem 24-latka. Prokuratura zleciła dodatkowe badania.

RPO zwrócił się do Komendanta Powiatowego Policji w Inowrocławiu o przedstawienie wyników czynności wyjaśniających, a do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy - o informacje o prowadzonym postępowaniu.

II.519.1279.2019

Próba wylegitymowania sędzi na sali rozpraw. Rzecznik prosi policję o wyjaśnienia

Data: 2019-10-24
  • Policjanci próbowali wylegitymować sędzię w sali rozpraw poznańskiego sądu. Zgłoszenie dotyczyło „awantury pod salą”
  • Budzi to poważne zastrzeżenia RPO w kontekście zadań i funkcji, jakie sędziom powierza Konstytucja  w ramach sprawowania przez nich wymiaru sprawiedliwości
  • Funkcjonariusze nie mogą zaś podejmować interwencji bez refleksji oraz tam, gdzie co do zasady o bezpieczeństwo dba policja sądowa

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy opisywaną w mediach sprawę próby wylegitymowania przez policjantów z Poznania sędzi Beaty Woźniak na sali rozpraw. Z doniesień medialnych wynika, że do komisariatu zadzwonił mężczyzna, który zgłosił awanturę pod salą rozpraw. Dyżurny wysłał tam patrol. Policjanci weszli do Sądu Okręgowego w Poznaniu i następnie na salę rozpraw, gdzie trwała kolejna rozprawa. Zażądali od sędzi okazania dowodu osobistego, czemu ona się sprzeciwiła.

Działania funkcjonariuszy były nieadekwatne do informacji, jakie otrzymali w zgłoszeniu – ocenia Rzecznik. Zakłócenie rozprawy w celu wylegitymowania sędziego budzi poważne zastrzeżenia w kontekście zadań i funkcji ,jakie zostały powierzone sędziom w art. 178 Konstytucji, w ramach sprawowania przez nich wymiaru sprawiedliwości. Może też budzić to wątpliwości w kontekście prawa każdego dostępu do niezależnego sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Rzecznik z pełnym zrozumieniem i powagą traktuje ustawowy  obowiązek policji zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Niemniej jednak nie może to prowadzić do sytuacji, w której funkcjonariusze podejmują interwencję bez refleksji i w miejscu, w którym, co do zasady, o bezpieczeństwo dba policja sądowa (§ 3 pkt 1 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 16 sierpnia 2007 r. w sprawie szczegółowego zakresu zadań i zasad organizacji policji sądowej).

RPO zwrócił się do komendanta Komisariatu Policji Poznań-Stare Miasto o informacje, na jakiej podstawie podjęto interwencję w sądzie oraz co zrobiono dla wyjaśnienia sytuacji. Rzecznik zna wypowiedzi medialne rzecznika prasowego wielkopolskiej policji, ale pragnie uzyskać wyjaśnienia bezpośrednio u źródła.

VII.519.4.2019

Ochrona tajemnicy adwokackiej (radcy prawnego) a działania władzy

Data: 2019-09-02

Publikacja ta jest efektem seminarium eksperckiego, które odbyło się 14 marca 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich (relacja z niego - poniżej).

W ostatnich latach organy ścigania coraz częściej interesują się informacjami objętymi tajemnicą adwokacką i radcowską, i składają wnioski o ich uchylenie.

Tymczasem – o czym należy pamiętać - tajemnica adwokacka chroni nie adwokata czy radcę prawnego, ale ich klienta, który w kontakcie z profesjonalnym pełnomocnikiem oczekuje realizacji swych praw i wolności. Istotą tajemnicy zawodowej adwokata i radcy prawnego jest nić zaufania z klientem.

Utrzymanie tej relacji ma podwójne znaczenie: jest potrzebne klientowi, który powierzając sekrety, może znaleźć oparcie w zaufanej osobie swojego adwokata. Jest także korzystne dla ogółu społeczeństwa, ponieważ dzięki temu, że ułatwia poznanie prawa i realizację prawa do obrony, przyczynia się do rzeczywistego wymierzania sprawiedliwości oraz ujawnienia prawdy.

Relacja łącząca adwokata (radcę prawnego) z klientem jest jednak bardzo wrażliwa, ze względu na naturę powierzanych informacji. Dlatego być objęta szczególną ochroną.

Policja o „Marszu Równości” w Białymstoku: nie dopuściliśmy do zablokowania tego legalnego zgromadzenia

Data: 2019-08-08
  • 25 zatrzymanych, zarzuty wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatów karnych oraz kilka wniosków do sądu o ukaranie za wykroczenia
  • Takie dane o efektach działań policji wobec ataków na "Marsz Równości" w Białymstoku otrzymał RPO
  • Komendant Wojewódzki Policji podkreśla, że dzięki jej zaangażowaniu nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia

20 lipca 2019 r., podczas „Marszu Równości” doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego zgromadzenia. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. Wskazał że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie poziomem agresji osób usiłujących zablokować marsz. Chodzi o przypadki bicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania obraźliwych i nienawistnych haseł.

Rzecznik dostrzegł, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Odpowiedzi nadinsp. Daniela Kołnierowicza, komendanta wojewódzkiego policji, na poszczególne pytania pisma RPO

Jak przeprowadzono zabezpieczenie „Marszu Równości”

20 lipca w godz. 14.00-17.00 zaplanowano zgromadzenie w formie przemarszu pn. „Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku”. Organizator deklarował udział ok 1500 osób. W tym dniu w różnych przedziałach czasowych zaplanowano też  52 inne zgromadzenia, w tym 17 w formie przemarszu. Dwa zgromadzenia zostały zgłoszone przez osoby utożsamiane ze środowiskiem kibicowskim, w tym jedno jako „Ogólnopolski zjazd kibiców”. Planowana liczba uczestników tych zgromadzeń wynosiła ok. 10 tys. 

Mając na uwadze ochronę życia i zdrowia ludzi oraz mienia, w tym zapewnienia spokoju w miejscach publicznych. Komendant Wojewódzki Policji  zarządził operację policyjną (najwyższa forma organizacyjna działań policyjnych). W jej ramach m.in. wnioskowano o przydzielenie wsparcia z innych komend wojewódzkich policji w kraju oraz sił pozapolicyjnych. Wypracowano wielowariantową taktykę działania w celu zapobieżenia zakłóceniom porządku publicznego, a w przypadku ich zaistnienia - czynności przeciwdziałających. 

Celem oddzielenia uczestników marszu - ok. 800 osób - od kontrmanifestantów osoby biorące w przemarszu objęto asystą kroczącą.

Czy dokonano analizy zabezpieczenia z punktu widzenia zrealizowania założeń

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu policjantów nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń, w tym do całkowitego zablokowania legalnego zgromadzenia lub jego rozwiązania przed planowanym zakończeniem. Po zakończeniu operacji  działania policji zostały ukierunkowane na identyfikację osób, które wyczerpały znamiona czynów zabronionych jako przestępstwa lub wykroczenia, w tym analizę zgromadzonego materiału foto i wideo. Wstępnie przebieg działań zabezpieczających oceniam bardzo wysoko i zostały one zrealizowane w sposób profesjonalny.

Ile osób zatrzymano podczas zabezpieczenia i za jakie czyny 

1) Sprawcy przestępstw - 4 osoby:

  • art. 13 § 1 kk w zw z art. 222 § 1 Kodeksu karnego; 
  • art. 224 § 2 kk; 
  • art. 13 § 1 kk w zw z 222 § 1; 
  • art. 158 § 1 kk w zw z art. 57a § 1 kk; 

2) Sprawcy wykroczeń 21 osób:

  • wnioski o ukaranie do sądu  - 2 osoby, z art. 54 Kodeksu wykroczeń i art. 90 kw;
  • art. 51 § 1 kw - 4 osoby ukarane mandatami na kwotę 1600 zł
  • art. 51 §2 kw - 1 osoba  ukarana mandantem 100 zł;
  • art. 52§2 kw - 10 osób ukaranych mandatami na kwotę 5000 zł;
  • art. 140 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 200 zł; 
  • art. 145 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 500 zł.

Ile osób wylegitymowano i w jakim kontekście

W trakcie działań w ramach operacji policyjnej wylegitymowano łącznie 49 osób - sprawców przestępstw i wykroczeń oraz świadków.

Czy zidentyfikowano sprawców napaści ( napaść na dziewczynę i młodego chłopaka)

Na podstawie materiałów uzyskanych z internetu, materiałów operacyjnych i zabezpieczonych nagrań monitoringu miejskiego zidentyfikowano sprawców napaści, w tym na dziewczynę oraz młodego chłopaka.

Ile było aktów przemocy wobec policjantów

W sprawie przemocy wobec policjantów ustalono sprawców: 

  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Piotr Sz. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariuszki); 
  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Krzysztof D. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariusza);
  •  art. 224 § 2 kk - zatrzymany Sebastian Ł. (stosowanie groźby oraz przemocy wobec insp. Jacka A. i nadkom. Roberta K.). 

Ponadto ustalono i zatrzymano sprawców innych przestępstw: 

  • dwa czyny z  art. 158 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk - ustalony sprawca Łukasz W. (tymczasowo aresztowany); 
  • art. 160 § 2 kk - ustalony sprawca Krzysztof C. (narażenie 11-miesięcznego syna na niebezpieczeństwo); 
  • art. 43 Prawo Prasowe, art. 216 § 1 kk, art. 217 § 1 kk - ustalony sprawca Piotr P.; 
  • art. 157 § 2 kk - uszkodzenie ciała nieletniej Wiktorii Z. - materiały przesłano do prokuratury z wnioskiem o objęciem ścigania czynu z urzędu. Prokurator objął to ściganiem z urzędu, na podstawie monitoringu ustalono wizerunek sprawcy. 

30.07.2019 r. zatrzymano Mariusza J., podejrzanego o uszkodzenia ciała  pokrzywdzonego Michała P. (czynności w kierunku art. 157 § l kk w zw. z art. 57a § 1 kk).

Czy złożono zawiadomienia ws.  niewłaściwego zachowania policjantów

Na chwilę obecną do KMP w Białymstoku nie wpłynęły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów przez uczestników marszu lub inne osoby.

Czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu

Policja dysponuje zabezpieczonymi nagraniami monitoringu miejskimi, materiałami operacyjnymi, na bieżąco zabezpieczane są nagrania z internetu.

Jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców

Wizerunki sprawców - zarówno przestępstw, jak  i wykroczeń - opublikowano na stronach internetowych. Skutkowało to uzyskaniem szeregu informacji o ich danych osobowych. Na prośbę policji społeczeństwo samo informuje i przesyła wizerunki sprawców.

Jaki był cel użycia helikoptera krążącego na bardzo niskiej wysokości 

W ramach operacji policyjnej śmigłowiec Straży Granicznej realizował zadania: 

  • monitorowania głównych ciągów komunikacyjnych oraz miejsc w Białymstoku, w tym na trasie przemarszu; 
  • rejestracji zachowań niezgodnych z prawem osób, które usiłowały zakłócić przebieg legalnego zgromadzenia, celem utrwalenia i zabezpieczenia materiału dowodowego;
  • współpracy z patrolami policji i przekazywaniu informacji o bieżącej sytuacji operacyjnej oraz pojawiających się zagrożeniach.

Lot wykonywany był przez funkcjonariuszy SG, którzy realizowali go w oparciu o obowiązujące ich unormowania prawne.

Ponadto na 30 lipca 2019 r. na podstawie zebranych różnego rodzaju materiałów ukarano sprawców różnego rodzaju wykroczeń: 

  • nałożono 75 mandatów karnych;
  • skierowano 4 wnioski o ukaranie; 
  • poinformowano w jednym przypadku Sąd Rodzinny.

W przypadku 30 zarejestrowanych zdarzeń trwają nadal ustalenia operacyjne.

II.519.889.2019

Zatrzymany, którego zwolniono bez zarzutu, musi mieć dostęp do akt sprawy

Data: 2019-07-23
  • Osoba, którą zatrzymano, a potem zwolniono bez zarzutów, nie ma prawa dostępu do akt sprawy, co uniemożliwia jej zażalenie na takie zatrzymanie
  • Nie jest bowiem stroną postępowania przygotowawczego, wobec czego nie przysługuje jej prawo dostępu do akt 
  • Zdaniem RPO narusza to konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego, prawo dostępu obywatela do dotyczących go urzędowych dokumentów oraz prawo do sądu i obrony
  • Jawne muszą być bowiem wszystkie materiały, które uzasadniały zatrzymanie

- Żaden przepis expressis verbis nie zabrania zatrzymanemu, któremu następnie nie postawiono zarzutów, dostępu do akt sprawy. Jednocześnie brak jest przepisu, który by na to zezwalał – wskazuje Adam Bodnar. To luka w polskim prawie, która nie ma żadnego uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych. Należałoby zatem wprowadzić przepis umożliwiający zatrzymanemu dostęp do akt sprawy w celu uruchomienia mechanizmu sądowej weryfikacji zasadności i legalności jego zatrzymania.

Skarga obywatela

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi, że został zatrzymany, a następnego dnia zwolniony. Nigdy nie przedstawiono mu żadnego zarzutu. Mimo jego starań, nie umożliwiono mu dostępu do akt sprawy - z braku takiej podstawy prawnej w Kodeksie postępowania karnego.

Zgodnie z art. 156 § 5 i 5a Kpk, jeżeli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, w toku postępowania przygotowawczego jego akta udostępnia się stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym. Ponieważ zatrzymany, któremu nie przedstawiono potem zarzutów, nie jest stroną postępowania, nie uzyskuje statusu podejrzanego – nie przysługuje mu zatem prawo dostępu do akt postępowania przygotowawczego czy akt w związku z aresztowaniem.

Argumenty RPO za zmianą prawa

W ocenie RPO pozbawienie takiego zatrzymanego prawa dostępu do akt stanowi naruszenie art. 2 (zasada praworządności) oraz art. 42 ust. 2 (prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania) w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (wolność i jej ograniczenia).

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że prawo do obrony jest nie tylko fundamentalną zasadą procesu karnego, ale także elementarnym standardem demokratycznego państwa prawnego. Prawo to należy rozumieć szeroko, jako przysługujące każdemu od chwili wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego aż do wydania prawomocnego wyroku i jego wykonania.

Jeszcze dalej idą najnowsze orzeczenia Sądu Najwyższego, według których nie formalne postawienie zarzutu popełnienia przestępstwa, lecz już pierwsza czynność organów procesowych skierowana na ściganie określonej osoby czyni ją podmiotem prawa do obrony.

Skoro zatem prawo do obrony materializuje się z podjęciem pierwszej czynności procesowej, to zakres akt, które winny być udostępnione zatrzymanemu i jego adwokatowi, powinien być wyznaczany przez efektywność prawa do obrony. Jawne muszą być więc wszystkie te materiały postępowania przygotowawczego, które uzasadniają zatrzymanie.

Taka sytuacja stanowi również naruszenie art. 41 ust. 2 Konstytucji (każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia). Chodzi o zapewnienie jednostce kontroli prawidłowości działania organów państwa. Jak wynika z orzecznictwa TK, gwarancje te odnoszą się także do osób, które były pozbawione wolności, lecz zostały uwolnione przed wniesieniem odwołania do sądu. Postępowanie sądowe ma umożliwić pokrzywdzonemu dochodzenie prawa do odszkodowania z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności.

Ponadto brak dostępu do akt sprawy narusza art. 51 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Podstawą decydowania o statusie prawnym danej osoby nie mogą być bowiem jakiekolwiek dokumenty i informacje, które pozostawałyby niedostępne, jako tajne, dla osoby zainteresowanej.

Jest to również niezgodne ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według art. 5 ust. 4 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności każdy, kogo pozbawiono wolności, ma prawo odwołania się do sądu w celu ustalenia legalności pozbawienia wolności. Z orzecznictwa ETPCz wynika, że procedura musi być kontradyktoryjna i gwarantować „równość broni” między stronami. Nie jest ona zapewniona, jeżeli adwokatowi odmawia się dostępu do akt.

Ta luka w polskim prawie budzi też wątpliwości z perspektywy prawa unijnego. Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/13/UE z 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym, w przypadku gdy osoba zostaje zatrzymana i aresztowana, państwa członkowskie zapewniają jej lub obrońcy dostęp do dokumentów, które mają istotne znaczenie dla skutecznego zakwestionowania legalności zatrzymania lub aresztowania.

Brak regulacji dostępu do akt osób zatrzymanych, które nie uzyskały statusu strony postępowania, jest sprzeczny z art. 7 ust. 1 tej dyrektywy. Usunięcie tej luki w polskim prawie powinno było nastąpić do 2 czerwca 2014 r. Nowa regulacja powinna przewidywać nie tylko prawo dostępu do akt osobie zatrzymanej, ale również prawo do złożenia zażalenia na odmowę dostępu do akt.

Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany prawa. 

II.511.437.2019

RPO zaniepokojony atakami na „Marsz Równości” w Białymstoku; pyta też premiera o wypowiedź szefa MEN

Data: 2019-07-22
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony agresją przeciwników „Marszu Równości” w Białymstoku
  • Brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych
  • Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych
  • Rzecznik pyta premiera, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego, że „Marsze Równości’ budzą „ogromny opór” wobec czego „warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”

Podczas „Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. 

RPO pyta policję o zabezpieczenie marszu

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie widocznym na nagraniach poziomem agresji osób usiłujących zablokować „Marsz Równości”. Chodzi o przypadki pobicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania haseł obraźliwych i nienawistnych.

Rzecznik dostrzega, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o następujące informacje:

  • jak  zabezpieczano „Marsz Równości’, zwłaszcza w kontekście oddzielenia manifestacji i kontrmanifestacji oraz czy dokonano analizy przebiegu zabezpieczenia;
  • ile osób zatrzymano (w kontekście jakich przestępstw i zarzutów) a ile  wylegitymowano (i w jakim kontekście);
  • czy zidentyfikowani zostali sprawy napaści (w internecie są nagrania  napaści na dziewczynę oraz na młodego chłopaka);
  • ile było aktów przemocy w stosunku do policjantów; czy ustalono sprawców;
  • czy uczestnicy marszu lub inne osoby złożyły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów;
  • czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu;
  • jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców;
  • jaki był cel użycia przez policję krążącego na bardzo niskiej wysokości helikoptera, czy w tym zakresie dochowano standardów bezpieczeństwa.

W przypadku zainicjowania przez policję postępowań karnych lub wykroczeniowych Rzecznik prosi o przekazanie szczegółów.

Rzecznik pyta premiera o słowa ministra Dariusza Piontkowskiego

W wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego Adam Bodnar napisał, że jego poważne zaniepokojenie wzbudził komentarz nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. W wywiadzie dla  TVN24 stwierdził on: „Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Według Rzecznika wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenieRzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – napisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do premiera o wyjaśnienia, w szczególności o odniesienie się do wypowiedzi Ministra Edukacji Narodowej. - W szczególności proszę o wyjaśnienie, czy wypowiedź Ministra Edukacji Narodowej wyraża stanowisko Rady Ministrów w przedmiocie ochrony wolności zgromadzeń w Rzeczypospolitej Polskiej - głosi pismo RPO.

Standardy wolności zgromadzeń 

Rzecznik przypomniał też standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie do art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te są również chronione przez akty prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. W art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych 10 grudnia 1948 r.  zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, otwarty do podpisu w Nowym Jorku 19 grudnia 1966 r. Jest on w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z art. 21 MPPOiP: uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób.

Efektywne i rzeczywiste poszanowanie wolności zgromadzeń nie może się ograniczać wyłącznie do obowiązku władz publicznych powstrzymania się od ingerencji w organizację lub przebieg pokojowego zgromadzenia. Istnieją bowiem także pozytywne zobowiązania państwa do zagwarantowania bezpiecznego korzystania z tej wolności. Organy władzy mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji.

Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach, sprzeciwiających się głoszonym przez uczestników manifestacji hasłom. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz, a wszelkie ograniczenia swobody demonstrujących muszą być zgodne z treścią art. 11 ust. 2 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu.  Obejmuje to również obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i narażonych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żaden oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Według Trybunału można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władz wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Zakaz zgromadzenia nie powinien być wydany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. 

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów  (np. wzywających do nienawiści rasowej czy propagujących ideologię faszystowską).

VII.613.43.2019, II.519.889.2019

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur monitoruje sprawę zatrzymania mężczyzny przez białostocką policję

Data: 2019-06-28

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przygląda się sprawie mężczyzny, w związku z medialnymi doniesieniami dotyczącymi zastosowania wobec niego środków przymusu bezpośredniego w sposób nieproporcjonalny, co stanowić mogło przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.

Sprawa ta badana jest przez Komendanta Miejskiego w Białymstoku, Biuro Spraw Wewnętrznych Policji oraz Prokuraturę Rejonową Białystok-Północ.

Kolejny wyrok ETPC ws. nadmiernego przymusu policji. Rzecznik pisze do MSWiA

Data: 2019-06-21
  • W czasie zatrzymania w 2011 r. człowiek odniósł obrażenia; był też rażony paralizatorem przez policjantów - mimo że się poddał i był unieruchomiony. Po dwóch dniach zwolniono go z aresztu bez zarzutów
  • W maju 2019 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że stosując wobec skarżącego nadmierny przymus oraz nie wyjaśniając należycie sprawy, Polska naruszyła zakaz tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania
  • To przełomowy wyrok wskazujący m.in., jak ważne jest prawidłowe i proporcjonalne użycie środków przymusu przez uprawnione służby
  • Wyrok powinien być dla policji impulsem do skutecznej walki ze źle pojmowaną solidarnością zawodową, prowadzącą do zmowy milczenia, a nawet do unikania odpowiedzialności przez sprawców złego  traktowania

- Funkcjonariusze muszą mieć świadomość, że podstawą skuteczności policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek, jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo, co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem - głosi pismo Rzecznika Praw Obywatelskich do sekretarza stanu w MSWiA Jarosława Zielińskiego.

Rzecznik opisał w nim wyrok ETPC z 23 maja 2019 r. w sprawie Kanciał przeciwko Polsce (skarga nr 37023/13). Skargę do Trybunału wniósł obywatel, który w czerwcu 2011 r. został zatrzymany przez antyterrorystów i Centralne Biuro Śledcze w związku z podejrzeniem udziału w porwaniu. Funkcjonariusze wtargnęli rano do mieszkania, w którym przebywał ze znajomymi. Mężczyzna twierdził, że został pobity oraz rażony paralizatorem w plecy, pośladki i genitalia - pomimo że się poddał i był unieruchomiony. Badanie lekarskie  wykazało ślady obrażeń m.in. twarzy i nadgarstków. Po dwóch dniach mężcyzna został zwolniony z aresztu. Nigdy nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Skarżący zażalił się do prokuratury na traktowanie w czasie zatrzymania. Postępowanie po roku umorzono. Prokuratura uznała, że brak było wystarczających dowodów  przestępstwa, a paralizatora użyto zgodnie z przepisami.

ETPC uznał, że Polska naruszyła zakaz tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania ze względu na zastosowanie nadmiernego przymusu bezpośredniego w trakcie i po zatrzymaniu podejrzanego oraz brak odpowiedniego postępowania wyjaśniającego.

W opinii Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur to przełomowy wyrok podkreślający nie tylko, jak ważne jest prawidłowe i proporcjonalne stosowanie środków przymusu przez uprawnione służby, ale przede wszystkim, jak kluczową rolę odgrywa rzetelne postępowanie wyjaśniające.

ETPC wskazał na dwie fazy zatrzymania: do momentu zakucia w kajdanki i unieruchomienia oraz po tym. ETPCz nie mógł jednak ocenić, czy do nadużycia przymusu doszło w pierwszej fazie - ze względu na sprzeczne zeznania stron. Władze twierdziły, że mężczyzna został porażony paralizatorem, bo stawiał opór i nie pozwalał na założenie kajdanek. Skarżący twierdził, że spełniał wszystkie polecenia, a mimo to był uderzany, kopany i rażony paralizatorem.

Trybunał uznał, że funkcjonariusze niepotrzebnie użyli siły wobec skarżącego po jego unieruchomieniu, a zastosowanie takich środków przymusu bezpośredniego jak paralizator nie było konieczne.

W opinii ETPC ani prokuratura, ani sądy nie przeprowadziły odpowiedniej analizy legalności użycia środków przymusu. Należało przeprowadzić rygorystyczną weryfikację konieczności użycia paralizatora ze względu na dolegliwość obrażeń. Zdaniem ETPC faworyzowano też zeznania funkcjonariuszy, przyznając o wiele mniejsze znaczenie zeznaniom skarżącego, mimo iż wyniki obdukcji i badań lekarskich potwierdzały jego wersję

Trybunał stwierdził naruszenie art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Zasądził na rzecz skarżącego 25 tys. euro zadośćuczynienia.

W opinii KMPT wyrok ten powinien stać się impulsem do głębszej refleksji co do stosowania przymusu bezpośredniego, w szczególności tzw. paralizatorów oraz w kontekście prowadzenia rzetelnych postępowań wyjaśniających nadużycia.

Kwestia  paralizatorów jest podnoszona od ujawnienia nagrań w sprawie Igora Stachowiaka, torturowanego we wrocławskim komisariacie. Zastosowanie broni elektrycznej rodzi wiele  konsekwencji, które w chwili jej użycia nie zawsze są możliwe do przewidzenia. Na kanwie tego przypadku Europejski Komitet Przeciwko Torturom (CPT) zalecił po wizycie w Polsce w 2017 r. przypomnienie wszystkim policjantom instrukcji używania paralizatorów. Mogą być one stosowane wyłącznie w przypadku rzeczywistego i bezpośredniego zagrożenia dla życia lub ryzyka poważnych obrażeń. Sięgnięcie po nie wyłącznie po to, by dana osoba zastosowała się do polecenia, jest niedopuszczalne. Ich stosowanie powinno być dozwolone wyłącznie gdy łagodniejsze środki przymusu nie odniosły skutku lub są niepraktyczne, oraz jeżeli jedyną alternatywą jest użycie np. broni palnej.

W tym kontekście z zadowoleniem należy przyjąć, że po apelach RPO dotyczących poddania używania tego środka rygorom podobnym jak w przypadku broni palnej - w szczególności w zakresie ich dokumentowania oraz kontrolowania - Komenda Główna Policji w sierpniu 2018 r. wydała w tej sprawie wytyczne. Należy jednak pamiętać, że same standardy nie wystarczą. Zdaniem KMPT kluczową rolę powinno odgrywać profesjonalne szkolenie funkcjonariuszy, ukierunkowane nie tylko na aspekty praktyczne samego wykorzystania tego rodzaju środków, ale także na budowanie kultury sprzeciwu wobec tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Wyrok ETPC powinien stać się impulsem dla samej policji, by rozpocząć skuteczną walkę ze źle pojmowaną solidarnością zawodową prowadzącą do zmowy milczenia, a w skrajnych przypadkach do unikania odpowiedzialności przez sprawców złego  traktowania.

Funkcjonariusze muszą mieć świadomość, że podstawą skuteczności policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem.

Tortury, nieludzkie i poniżające traktowanie stanowią najbardziej skrajny przykład łamania praw człowieka, wyrażają pogardę dla jego godności i degradują społeczeństwo, które na nie przyzwala. Muszą o tym pamiętać przedstawiciele zawodów zaufania publicznego, którzy jako pierwsi powinni stać na straży przestrzegania zakazu tortur.

W opinii KMPT jest to szczególnie ważne w kontekście postępowań prowadzonych przez prokuraturę w spawach dotyczących przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Wszelkie sygnały dotyczące nadużywania siły, znęcania się nad zatrzymanymi, torturowania ich, by przyznali się do winy, czy zachowywali w określony sposób, powinny być każdorazowo kompleksowo wyjaśniane, a sprawcy odpowiednio ukarani. Rzetelne prowadzenie postępowań, zarówno na etapie prokuratorskim, jak i sądowym, jest w tym kontekście kluczowe.

W państwie, które w ubiegłym roku obchodziło 25-lecie wejścia w życie Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, wszystkie instytucje i organy władzy publicznej, a w szczególności przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, muszą pamiętać, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach - takich jak walka z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną - art. 3 Konwencji, jak i art. 40 Konstytucji w sposób bezwzględny zakazują stosowania tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania, niezależnie od zachowania danej osoby. Nie możemy zapomnieć, że przestrzeganie tego zakazu świadczy o istocie demokratycznego państwa.

KMP.570.16.2019

Oświadczenie w związku z zatrzymaniem i traktowaniem mężczyzny podejrzanego o zabójstwo w Mrowinach

Data: 2019-06-19
  • Nie były potrzebne kajdanki zespolone ani chwyt obezwładniający. Zatrzymany nie stawiał oporu
  • Użyte przez policję środki wydają się w tym przypadku nieproporcjonalne i mają charakter pokazowy, stanowiący przykład manifestacji siły państwa wobec jednostki, do którego nie powinno dojść w demokratycznym państwie prawa
  • Za niedopuszczalne należy uznać wyprowadzenie zatrzymanego z budynku boso i niekompletnie ubranego, a następnie pozostawienie zatrzymanego w takim stanie, w czasie wykonywania czynności procesowych. Takie zachowanie narusza godność zatrzymanego i stanowi pogwałcenie praw człowieka
  • Z posiadanych informacji nie wynika, by podejrzany miał obrońcę (z urzędu lub wyboru), co może budzić wątpliwości co do właściwej realizacji jego prawa do obrony. Charakter popełnionego czynu (liczba ciosów nożem które miały być zadane ofierze) i zapowiedzi prokuratury o skierowaniu podejrzanego na badania psychiatryczne mogą sugerować, że człowiek ten może nie mieć właściwego rozeznania co do swojej sytuacji prawnej i znaczenia składanychoświadczeń. 
  • Mamy nadzieję, że opisane wyżej uwagi staną się przedmiotem refleksji ze strony odpowiednich władz i systemowych działań

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur (KMPT) wyraża głębokie zaniepokojenie sposobem zatrzymania i traktowania przez Policję mężczyzny podejrzanego o zabójstwo 10-latki z miejscowości Mrowiny (woj. dolnośląskie).

Zadania Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur wykonujje w Polsce Rzecznik Praw Obywatelskich. Podstawą prawną sprawowania mandatu KMPT jest Protokół fakultatywnego do ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

[EDIT: Warto wiedzieć, że Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ma OBOWIĄZEK alarmować za każdym razem, gdy coś niepokojącego się dzieje. Ci eksperci stale i niezapowiedzianie wizytują miejsca pozbawienia wolności, nie tylko komendy policji i więzienia - ale też izby wytrzeźwień, szpitale psychiatryczne, domy pomocy społecznej, prywatne domy opieki - wszystkie te miejsca, których człowiek nie może sam opuścić, a jest pod kontrolą innych].

Stan faktyczny

Z opublikowanego przez dolnośląską Policję nagrania oraz doniesień prasowych wynika, że 16 czerwca 2019 r., w godzinach popołudniowych, funkcjonariusze grupy realizacyjnej policji zatrzymali 22-letniego mężczyznę podejrzanego o zabójstwo.

Mężczyzna w czasie zatrzymania nie stawiał oporu.

Mimo to został położony na brzuchu, na podłodze, po czym założono mu kajdanki zespolone na trzymane z tyłu ręce i na nogi. Z budynku został wyprowadzony boso, w samej bieliźnie i koszulce, ze skutymi rękami i nogami. Funkcjonariusze stosowali chwyt obezwładniający, powodujący, że zatrzymany szedł mocno pochylony do dołu. Przez cały czas doprowadzenia zatrzymanemu towarzyszyli zamaskowani funkcjonariusze policji.

Zatrzymany został przesłuchany przez policję. W czasie przesłuchania siedział na krześle i był skuty kajdankami zespolonymi, założonymi na ręce trzymane z tyłu i nogi. Był boso, ubrany jedynie w bieliznę i koszulkę. Zdjęcie z tego przesłuchania zostało zamieszczone na jednym z portali społecznościowych. Mężczyzna nie miał na nim zasłoniętej twarzy. Zdjęcie podpisano "Niech każdy go zobaczy…”. W komentarzach do zdjęcia podano pełne dane zatrzymanego i link do jego konta na portalu społecznościowym. Zdjęcie zostało wielokrotnie udostępnione przez użytkowników. Pojawiły się też wpisy, w których życzono mężczyźnie śmierci i nawoływano do linczu. Policja wszczęła w tej sprawie postępowanie wyjaśniające.

Po kilku godzinach od zatrzymania mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, gdzie zostały mu przedstawione zarzuty i został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Przesłuchanie trwało pięć godzin i odbywało się późno w nocy (20:00-1:00). Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu.

18 czerwca 2019 r. Sąd Rejonowy w Świdnicy zastosował wobec mężczyzny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres trzech miesięcy.

Zatrzymanemu nie udzielono pomocy prawnej.

Przez cały okres pozostawania w dyspozycji organów ściągania, przesłuchań i innych czynności procesowych oraz posiedzenia sądu w przedmiocie tymczasowego aresztowania, podejrzany nie miał obrońcy – zarówno z wyboru, jak i z urzędu.

Ocena Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

W ocenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur sposób traktowania zatrzymanego przez organy ścigania stanowi poniżające traktowanie, które jest bezwzględnie zabronione zarówno przez Konstytucję (art. 40), jak i umowy międzynarodowe (art. 16 Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, art. 3 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r., art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych).

Sposób zatrzymania i doprowadzenia zatrzymanego na czynności procesowe był nieproporcjonalny do sytuacji i nie znajduje uzasadnienia z punktu widzenia celu samej czynności. Wątpliwości budzi samo użycie grupy realizacyjnej w stosunku do 22 latka - osoby, która nie działała w ramach zorganizowanego związku lub grupy przestępczej lub związku o charakterze zbrojnym. Użyte przez policję środki wydają się w tym przypadku nieproporcjonalne i mają charakter pokazowy, stanowiący przykład manifestacji siły państwa wobec jednostki, do którego nie powinno dojść w demokratycznym państwie prawa.

Uzasadnienia nie znajduje też stosowanie po zatrzymaniu kajdanek zespolonych oraz chwytu obezwładniającego. Stosowanie takich środków stanowi dodatkową, nieuzasadnioną dolegliwość. Zatrzymany nie stawiał bowiem oporu, nie był agresywny, zaś doprowadzenia odbywały się w asyście licznej grupy funkcjonariuszy, zdolnych do odpowiedniej reakcji w przypadku agresji lub próby ucieczki. W ocenie KMPT zatrzymany mógł zostać doprowadzony na czynności procesowe bez kajdanek. W przypadku uzasadnionej konieczności zapobieżenia ucieczce, agresji lub autoagresji, wystarczającym środkiem wydaje się stosowanie kajdanek zakładanych na ręce.

Zgodnie z ustawą o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej środki te używa się lub wykorzystuje w sposób niezbędny do osiągnięcia celów tego użycia lub wykorzystania, proporcjonalnie do stopnia zagrożenia, wybierając środek o możliwie jak najmniejszej dolegliwości (art. 6 ust. 1).

W tym kontekście niepokój budzi też stosowanie kajdanek zespolonych podczas przesłuchania przez policję. Zatrzymany znajdował się bowiem w budynku Policji, zaś w czynności procesowej uczestniczyło kilku policjantów. Funkcjonariusze mieli więc możliwość zapewnienia bezpieczeństwa i właściwej realizacji czynności służbowej, bez uciekania się do tak restrykcyjnego środka jakim są kajdanki zespolone.

Za niedopuszczalne należy uznać wyprowadzenie zatrzymanego z budynku boso i niekompletnie ubranego, a następnie pozostawienie zatrzymanego w takim stanie, w czasie wykonywania czynności procesowych. Takie zachowanie narusza godność zatrzymanego i stanowi pogwałcenie praw człowieka.

KMPT jest również zaniepokojony niezapewnieniem podejrzanemu odpowiedniej pomocy prawnej. Z posiadanych informacji nie wynika, by podejrzany miał obrońcę (z urzędu lub wyboru), co może budzić wątpliwości co do właściwej realizacji jego prawa do obrony. Charakter popełnionego czynu (liczba ciosów nożem które miały być zadane ofierze) i zapowiedzi Prokuratury o skierowaniu podejrzanego na badania psychiatryczne mogą sugerować, że człowiek ten może nie mieć właściwego rozeznania co do swojej sytuacji prawnej i znaczenia składanych przez siebie oświadczeń i powinien mieć przyznanego obrońcę z urzędu.

Zgodnie z Dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1919 z dnia 26 października 2016 r. w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy wniosek w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania (Dz.U.UE.L.2016.297.1) podejrzani, którzy nie posiadają wystarczających środków na pokrycie kosztów pomocy adwokata, mają prawo do korzystania z pomocy prawnej z urzędu, gdy wymaga tego dobro wymiaru sprawiedliwości. Pomoc prawna z urzędu powinna być przyznana bez zbędnej zwłoki i najpóźniej przed przesłuchaniem danej osoby przez Policję, inny organ ścigania lub przez organ sądowy, lub przed przeprowadzeniem konkretnych czynności dochodzeniowo-śledczych lub dowodowych.

Kontakt zatrzymanego z obrońcą od momentu zatrzymania, stanowi też podstawową i minimalną gwarancję prewencji tortur i innych form złego traktowania. Ryzyko tortur jest bowiem największe bezpośrednio po zatrzymaniu, a wyroki polskich sądów pokazują, że tortury w Polsce są nadal poważnym problemem.

Niepokój KMPT budzi też nocne przesłuchanie podejrzanego w Prokuraturze. Nie jest to odpowiednia pora do realizacji czynności procesowej i o ile nie uzasadniają jej szczególne okoliczności danej sprawy, należy jej unikać. Nie ma bowiem żadnych przeszkód procesowych, by zatrzymany został przesłuchany następnego dnia, w obecności i po konsultacji ze swoim obrońcą. Dokonywanie przesłuchania w godzinach nocnych, gdy zatrzymany jest wyczerpany fizycznie i emocjonalnie samym faktem zatrzymania i poprzednim przesłuchaniem policyjnym, nie może być uznane za humanitarne traktowanie.

KMPT jest również zaniepokojony zamieszczeniem zdjęcia podejrzanego na jednym z portali społecznościowych, z podaniem jego danych osobowych i nawoływaniem do linczu. KMPT wyraża przekonanie, że powyższe zachowania staną się przedmiotem rzetelnych i wnikliwych postepowań karnych i dyscyplinarnych, które doprowadzą do ujawnienia sprawcy i wymierzenia kary adekwatnej do czynu.

KMPT ma również nadzieję, że opisane wyżej uwagi staną się przedmiotem refleksji ze strony odpowiednich władz i systemowych działań, które nie tylko wyeliminują wskazane nieprawidłowości, ale przede wszystkim doprowadzą do zmiany postaw w Policji, w pełni szanujących prawa człowieka. Przeciwdziałanie torturom jest bowiem procesem złożonym, wymagającym holistycznego, systemowego podejścia do tego zagadnienia oraz edukacji i odpowiednich ram prawnych.

Protokół fakultatywny do Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 18 grudnia 2002 r. wskazuje w preambule, że „skuteczne zapobieganie torturom oraz innemu okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu wymaga edukacji i połączenia szeregu środków legislacyjnych, administracyjnych, sądowych i innych”.

Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) podkreśla, że skuteczne zapobieganie torturom i innym formom niewłaściwego traktowania przez funkcjonariuszy Policji wymaga zmiany kultury policyjnej, ukierunkowanej na poszanowanie praw człowieka i reagowania funkcjonariuszy na wszelkie przypadki złego traktowania przez ich współpracowników. Przemoc wobec osób pozostających pod nadzorem Policji powinna być postrzegana jako naruszenie praw człowieka oraz niedopuszczalny brak profesjonalizmu, który ma wpływ na wizerunek całej Policji. Zmiana sposobu myślenia oraz działania w Policji powinna rozpocząć się od konkurencyjnego i rygorystycznego systemu selekcji do służby oraz odpowiedniego wynagrodzenia, które stanowi ważne narzędzie do przyciągnięcia najlepszych kandydatów i utrzymania wysoce kompetentnego personelu [zob. Dwudziesty Ósmy Raport Generalny CPT, CPT/Inf (2019) 9, § 69-71; Raport CPT z wizyty w Polsce, CPT/Inf (2014) 21, § 24].

KMPT wyraża nadzieję na konstruktywny dialog władz w zakresie prewencji tortur i skuteczne zmiany systemowe.

Policjanci winni nieludzkiego i poniżającego traktowania zatrzymanego. Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Kanciał przeciwko Polsce

Data: 2019-05-28
  • Polska naruszyła zakaz tortur oraz nieludzkiego i poniżającego traktowania. Powodem jest zastosowanie nadmiernego przymusu bezpośredniego w trakcie i po zatrzymaniu oraz brak odpowiedniego postępowania wyjaśniającego – stwierdził Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku z 23 maja 2019 r. (sprawa Kanciał przeciwko Polsce, skarga nr 37023/13).
  • W opinii Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur to przełomowy wyrok podkreślający nie tylko, jak ważne jest prawidłowe i proporcjonalne stosowanie środków przymusu przez uprawnione służby, ale przede wszystkim, jak kluczową rolę odgrywa rzetelne postępowanie wyjaśniające.

Skargę do Trybunału wniósł mieszkaniec Gdańska, który w czerwcu 2011 r. został zatrzymany przez grupę antyterrorystów i Centralne Biuro Śledcze w związku z podejrzeniem udziału w porwaniu. Funkcjonariusze wtargnęli o 6 rano do mieszkania, w którym przebywał ze znajomymi. Mężczyzna twierdził, że został pobity oraz rażony paralizatorem w plecy, pośladki i genitalia pomimo tego, że się poddał i był unieruchomiony. Badanie lekarskie przeprowadzone po zatrzymaniu ujawniło ślady obrażeń m.in. twarzy i nadgarstków. Po dwóch dniach gdańszczanin został zwolniony z aresztu i nigdy nie postawiono mu żadnych zarzutów.

Skarżący złożył do prokuratury zażalenie na traktowanie w czasie zatrzymania. Postępowanie po roku zostało umorzone. Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku uznała, że brak było wystarczających dowodów na popełnienie przestępstwa, a paralizator został użyty zgodnie z przepisami.

Wyrok ETPCz

Warto zauważyć, że Trybunał w Strasburgu wskazał niejako na dwie fazy zatrzymania skarżącego: do momentu zakucia w kajdanki i unieruchomienia oraz po jego unieruchomieniu. ETPCz nie mógł jednak ocenić, czy nadużycie przymusu bezpośredniego miało miejsce w fazie pierwszej, ze względu na sprzeczne zeznania stron. Władze twierdziły, że mężczyzna został porażony paralizatorem, ponieważ stawiał opór i nie pozwalał na założenie kajdanek, skarżący twierdził, że spełniał wszystkie polecenia policji, a mimo to był uderzany, kopany i rażony paralizatorem.

Ostatecznie ETPCz uznał, że funkcjonariusze policji niepotrzebnie użyli siły w stosunku do skarżącego po jego unieruchomieniu, a zastosowanie takich środków przymusu bezpośredniego jak paralizator nie było w tym przypadku konieczne. Zważywszy na obrażenia doznane przez skarżącego, Trybunał stwierdził, że mężczyzna został poddany nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, z naruszeniem art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności z 1950 r. (Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284).

Ponadto w opinii ETPCz ani prokuratura, ani sądy nie przeprowadziły odpowiedniej analizy legalności użycia środków przymusu. Zdaniem Trybunału należało przeprowadzić rygorystyczną weryfikację konieczności użycia paralizatora ze względu na dolegliwość obrażeń po jego zastosowaniu. Dodatkowo zdaniem ETPCz w postępowaniu widocznie faworyzowano zeznania funkcjonariuszy policji przyznając o wiele mniejsze znaczenie zeznaniom skarżącego, mimo iż wyniki obdukcji i badań lekarskich potwierdzały jego wersję.

Trybunał przyznał, że doszło do naruszenia art. 3 Konwencji zarówno w aspekcie materialnoprawnym, jak i procesowym i zasądził na rzecz mężczyzny 25 tys. euro zadośćuczynienia. Warto także zauważyć, że dwaj sędziowie przedstawili zdanie odrębne, w którym podnosili, że użycie paralizatora jeszcze przed samym założeniem kajdanek zatrzymanemu nie było uzasadnione, ze względu na użycie innych, w tym fizycznych, środków przymusu bezpośredniego.

Oświadczenie KMPT

W opinii KMPT, zespołu ekspertów, którego zadaniem jest przeciwdziałanie torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka powinien stać się impulsem do głębszej refleksji w zakresie stosowania środków przymusu bezpośredniego, w szczególności tzw. paralizatorów, a także w kontekście prowadzenia rzetelnych postępowań wyjaśniających nadużycia funkcjonariuszy.

Warto zauważyć, że kwestia zastosowania paralizatorów jest podnoszona już od chwili ujawnienia nagrań w sprawie Igora Stachowiaka, torturowanego we wrocławskim komisariacie. Zastosowanie broni elektrycznej rodzi bowiem wiele daleko idących konsekwencji, które w chwili użycia tego środka nie zawsze są możliwe do przewidzenia.

Należy pamiętać, że na kanwie tego przypadku Europejski Komitet Przeciwko Torturom (CPT) zalecił po wizycie w Polsce w 2017 r. przypomnienie wszystkim policjantom instrukcji dotyczących właściwego zachowania w zakresie używania paralizatorów elektrycznych. Podkreślił, że paralizatory elektryczne mogą być stosowane wyłącznie w przypadku rzeczywistego i bezpośredniego zagrożenia dla życia lub ryzyka poważnych obrażeń. Sięgnięcie po taką broń wyłącznie w celu zapewnienia, że dana osoba zastosuje się do polecenia, jest niedopuszczalne. Ponadto zastosowanie tego rodzaju broni powinno być dozwolone wyłącznie kiedy łagodniejsze środki przymusu nie odniosły skutku lub są niepraktyczne, oraz jeżeli jest jedyną możliwą alternatywą do użycia metody stwarzającej większe ryzyko obrażeń czy zgonu (np. broni palnej).

W tym kontekście z zadowoleniem należy przyjąć, że po apelach Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczących poddania używania tego środka rygorom podobnym jak w przypadku broni palnej – w szczególności w zakresie ich dokumentowania oraz kontrolowania, Komenda Główna Policji w sierpniu 2018 r. wydała w tej sprawie wytyczne. Należy jednak pamiętać, że same standardy nie wystarczą.

Zdaniem KMPT kluczową rolę powinno odgrywać profesjonalne szkolenie funkcjonariuszy, ukierunkowane nie tylko na aspekty praktyczne samego wykorzystania tego rodzaju środków, ale także na budowanie kultury sprzeciwu wobec tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania. Wyrok ETPCz powinien stać się impulsem dla samej Policji, by rozpocząć skuteczną walkę ze źle pojmowaną solidarnością zawodową prowadzącą do zmowy milczenia, a w skrajnych przypadkach do unikania odpowiedzialności przez sprawców złego traktowania. Funkcjonariusze muszą mieć świadomość, że podstawą skuteczności Policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem.

Tortury, nieludzkie i poniżające traktowanie stanowią najbardziej skrajny przykład łamania praw człowieka, wyrażają pogardę dla jego godności i degradują społeczeństwo, które na nie przyzwala. Muszą o tym pamiętać przedstawiciele zawodów zaufania publicznego, którzy jako pierwsi powinni stać na straży przestrzegania zakazu tortur. W opinii KMPT jest to szczególnie ważne w kontekście postępowań prowadzonych przez prokuraturę w spawach dotyczących przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy. Wszelkie sygnały dotyczące nadużywania siły, znęcania się nad zatrzymanymi, torturowania ich, by przyznali się do winy, czy zachowywali w określony sposób, powinny być każdorazowo kompleksowo wyjaśniane, a sprawcy odpowiednio ukarani. Rzetelne prowadzenie postępowań, zarówno na etapie prokuratorskim, jak i sądowym, jest w tym kontekście kluczowe.

W państwie, które w ubiegłym roku obchodziło 25-lecie wejścia w życie Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, wszystkie instytucje i organy władzy publicznej, a w szczególności przedstawiciele organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, muszą pamiętać, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach takich jak walka z terroryzmem i przestępczością zorganizowaną, art. 3 Konwencji, jak i art. 40 Konstytucji RP w sposób bezwzględny zakazują stosowania tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania, niezależnie od zachowania danej osoby.

Nie możemy zapomnieć, że przestrzeganie tego zakazu świadczy o istocie demokratycznego państwa.

Trzy lata po śmierci Igora Stachowiaka. Oświadczenie RPO

Data: 2019-05-15

Postulaty zmian systemowych nie straciły na aktualności

15 maja mijają 3 lata od śmierci Igora Stachowiaka. Trzydzieści sześć miesięcy szansy, by resorty Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Sprawiedliwości, wyciągnęły z tej tragedii wnioski na przyszłość, tworząc spójny i funkcjonalny system skutecznej ochrony obywateli przed torturami. Niestety, ani przypadek Stachowiaka, który nie doczekał się jeszcze orzeczenia sądu, ani kolejne wyroki, które zapadły wobec funkcjonariuszy stosujących tortury, nie spowodowały pogłębionej refleksji, o którą zabiegam. Natomiast świadek zatrzymania Igora Stachowiaka, który nagrywał czynności policjantów - zatrzymany w wyniku akcji policyjnej - został oskarżony o naruszenie nietykalności osobistej w celu zmuszenia zatrzymujących go policjantów do odstąpienia od czynności służbowych. Akt oskarżenia przeciwko niemu wpłynął do sądu pod koniec ubiegłego roku.  

W tym dniu  chciałbym móc napisać o tym, że postulowane przeze mnie zmiany zostały zrealizowane i że śmierć Igora nie poszła na marne. Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że fundamentalne elementy gwarancyjne, o  których wprowadzenie zabiegam od lat, nadal nie zostały potraktowane z należytą atencją.

Minister nie odpowiada, a obywatele padają ofiarami tortur

18 kwietnia 2017 r. przekazałem Ministrowi Sprawiedliwości analizę konkretnych, potwierdzonych sądownie przypadków tortur, okrutnego i nieludzkiego traktowania, które miały miejsce w latach 2008 – 2015. Wnioski poczynione w ramach analizy nie pozostawiają złudzeń, że system ochrony obywateli przez torturami nie działa należycie. Brakuje wypełnienia trzech podstawowych jego filarów, którymi są:

  • dostęp każdego zatrzymanego do obrońcy od początku zatrzymania,
  • poddawanie każdego zatrzymanego badaniom lekarskim, 
  • powiadamianie osób bliskich przez zatrzymanych o fakcie zatrzymania.

Dwa ponaglenia skierowane do Ministra Sprawiedliwości, pismo do Prezesa Rady Ministrów, kolejne dwa ponaglenia do Premiera …

Dziś mija dokładnie 756 dzień bez odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na moje wystąpienie. Nie nastąpiły również żadne zmiany w prawie, które stanowiłyby reakcję na mój apel.

W tym samym czasie, sądy skazały łącznie 7 funkcjonariuszy policji w dwóch sprawach, w których dopuścili się stosowania tortur wobec zatrzymanych. Wyrok w jednej ze spraw (stosowania prywatnego paralizatora wobec zatrzymanych doprowadzonych do izby wytrzeźwień w Lublinie), w której skazanych zostało 3 funkcjonariuszy, jest prawomocny. Druga ze spraw (torturowanie zatrzymanego na komendzie w Kołobrzegu przez 4 policjantów przy wykorzystaniu m.in. paralizatora), znajduje się obecnie na etapie postępowania międzyinstancyjnego. W toku pozostaje ponadto postępowanie wobec funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Rykach, którzy torturowali zatrzymanego pod zarzutem bezczeszczenia grobu zmarłego policjanta, 70-letniego mężczyznę.

Daty popełnienia tych przestępstw – 17/18.07.2016, 4.06.2017, 22.08.2018, pokazują, że w każdym roku przypadającej w dniu dzisiejszym trzeciej rocznicy śmierci Igora Stachowiaka, popełniony został najbardziej rażący atak na prawa człowieka, jaki stanowią tortury. Czy w XXI wieku, w demokratycznym państwie prawa możemy pozwolić sobie na kolejne tego typu przypadki?

Trzydzieści lat po wejściu w życie Konwencji ONZ, wciąż brakuje przestępstwa tortur w polskim kodeksie karnym

Nasze prawo w zakresie ochrony przed torturami w miejscach zatrzymań jest niewystarczające. Brak definicji przestępstwa tortur utrudnia lub wręcz uniemożliwia kwalifikację konkretnych czynów jako tortur w rozumieniu Konwencji ONZ o zakazie tortur. Nie pozwala też na szybkie i bezstronne dochodzenie oraz wymierzanie odpowiedniej kary sprawcom. Dlatego 24 października 2018 r. zaapelowałem po raz kolejny do Ministra Sprawiedliwości o wprowadzenie do polskiego prawa definicji tortur oraz określenia kar za ich stosowanie. Do dnia dzisiejszego, nie otrzymałem odpowiedzi w tej sprawie.

Potrzebujemy prawnej ochrony funkcjonariuszy sprzeciwiających się stosowaniu tortur

Tortury mają miejsce w biały dzień. Są stosowane w komendach, komisariatach Policji, czyli w  tych miejscach, które powinny gwarantować bezpieczeństwo każdemu z obywateli, nawet tego, który podejrzewany jest o popełnienie przestępstwa. Tymczasem tak nie jest. Dla tych, którzy padli ofiarą tortur, te miejsca i ludzie wykonujący w nich swe obowiązki nie kojarzą się z  bezpieczeństwem, lecz z pozbawianiem godności. Dzieje się tak, ponieważ takie przypadki nie są zgłaszane przez funkcjonariuszy będących ich świadkami. Niektórzy dopuszczają się takiego zaniechania, bo nie widzą niczego złego w stosowaniu przemocy fizycznej i psychicznej względem zatrzymanych; inni zaś nie reagują z obawy o własne bezpieczeństwo. W  dniu 16.04.2018 r. w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów zaapelowałem o wprowadzenie środków prawnych służących ochronie sygnalistów w służbach mundurowych i  służbach specjalnych (ang. whistle-blower) jako mechanizmu chroniącego przed torturami. Sygnaliści powinni mieć gwarancje prawne, dzięki którym ujawnianie tortur stosowanych przez ich współpracowników, nie będzie związane z zagrożeniem ich bezpieczeństwa i konsekwencjami zawodowymi. Moja inicjatywa spotkała się z zapowiedzią Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji jej wykorzystania podczas prac nad projektem ustawy o jawności życia publicznego.

Procedury stosowania przez policjantów paralizatorów są niezbędne

Śmierć Igora Stachowiaka wielokrotnie rażonego przez policjantów paralizatorem i użycie przez policjanta w Lublinie prywatnego paralizatora stały się dla mnie podstawą do zwrócenia uwagi na zasady użycia tego środka przymusu bezpośredniego. Skierowałem w tej sprawie dwa wystąpienia do Komendanta Głównego Policji. W pierwszym z nich zwróciłem uwagę, że  całkowicie niedopuszczalne jest posiadanie oraz używanie prywatnego sprzętu (na przykład paralizatorów) przez policjantów w trakcie pełnienia służby. W odpowiedzi Komendant Główny poinformował, że wydał polecenia kategorycznego zakazu posiadania, używania i wykorzystywania - w czasie służby i podczas realizacji zadań służbowych - jakichkolwiek prywatnych środków przymusu bezpośredniego lub urządzeń podobnie działających. W drugim wystąpieniu zwróciłem uwagę na zagrożenia jakie wiążą się z użyciem paralizatorów dla zdrowia i życia ludzi oraz na to, że użycie paralizatorów wywołuje silny ból, co może kwalifikować takie działanie jako tortury. Postulowałem w związku z tym poddanie używania tego środka rygorom podobnym jak w przypadku broni palnej – w szczególności w zakresie dokumentowania każdego przypadku użycia oraz kontrolowania przez przełożonych tych przypadków. W  odpowiedzi Komendant poinformował, że polecił przeprowadzenie stosownych analiz oraz przygotowanie projektu wytycznych określających sposób postępowania przy użyciu lub  wykorzystaniu paralizatorów, co doprowadziło do wydania w dniu 9 sierpnia 2018 r. wytycznych nr  4 w sprawie wybranych procedur i sposobu sprawowania nadzoru nad  postępowaniem policjantów lub innych wyznaczonych osób z przedmiotami przeznaczonymi do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej, pozostającymi na wyposażeniu Policji (Dz.U. KGP z 2018 r. poz. 82).

Pilotażowy program Body cameras

Z zadowoleniem przyjąłem informację na temat zwiększenia transparentności działań Policji podczas interwencji. W połowie grudnia 2017 r. ruszył pilotażowy program związany z wyposażeniem policjantów w kamery na mundurach. Jako pierwsi, w urządzenia rejestrujące obraz i dźwięk, wyposażeni zostali policjanci z trzech garnizonów: stołecznego, dolnośląskiego i podlaskiego.

Informacje zebrane od policjantów biorących udział w programie, wskazują na prewencyjną rolę zastosowanych urządzeń - osoby uprzedzone o tym, iż są nagrywane zmieniają swoje zachowanie stając się mniej agresywne i bardziej skłonne do wykonywania poleceń policjanta. Dodatkowo rzadziej podważana jest zasadność podejmowanych czynności służbowych przeprowadzanych przez policjantów, co skutkuje zwiększeniem ich bezpieczeństwa.

Dziwi mnie, że dysponując tak pozytywnymi wynikami trwającego programu, Komenda Główna Policji nie planuje objęcia nim również funkcjonariuszy służby kryminalnej i śledczej.

Przełomowe orzeczenia lubelskich sądów

Orzeczenia Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego w Lublinie wydane w sprawie stosowania prywatnego paralizatora przez funkcjonariusza policji, stanowią przykłady przełomowej argumentacji, w której oparto się na  Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub  poniżającego traktowania albo karania z 1984 r.

Tylko w Lublinie nazwano działania funkcjonariusza torturami, pomimo, że w każdej z dotychczasowych spraw zakończonych prawomocnymi skazaniami policjantów, sprawcy wypełnili de facto definicję tortur z art. 1 Konwencji, której treścią związane jest nasze państwo od 1989 r. Wyroki lubelskich sądów to nie tylko przełomowe sięgnięcie do definicji tortur by nazwać postępowanie policjantów, lecz także wskazanie na szerszy wymiar społeczny takich czynów. Osądzona sprawa podważa bowiem zaufanie do lubelskiej Policji. Jak podkreślono w uzasadnieniu, podstawą skuteczności Policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem. Tymczasem, w ocenie sądu, przez pryzmat takich przypadków, ktoś może postrzegać całą Policję jako formację niezdyscyplinowaną, nieprofesjonalną, skłonną używać przemocy bez potrzeby i dla kaprysu.

Kampania społeczna „Państwo bez tortur”

Tortury wobec obywateli naszego państwa stosowane były przez funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa w czasach ustroju komunistycznego. Niestety, po upadku reżimu mamy w dalszym ciągu problem w tym obszarze. Bez wątpienia jednym z najistotniejszych elementów, mających wpływ na obecność tortur w Polsce po 1989 roku jest niska świadomość obywateli naszego kraju w tym zakresie. Z badania „Tortury – opinie Polaków” przeprowadzonego z mojej inicjatywy przez Kantar Millward Brown wynika, że: aż 71 % badanych uważa, że w Polsce po 1989 r. stosowane były tortury, aż 86 % ankietowanych uważa, że problemowi wykorzystywania tortur przez instytucje państwowe powinno poświęcać się więcej miejsca w przestrzeni publicznej, a 41 % badanych uważa, że stosowanie tortur może być uzasadnione w szczególnych przypadkach!

O tym, jak niezwykle krzywdząca jest to postawa, najdobitniej świadczy sprawa niesłusznie skazanego Tomasza Komendy, który jak sam kilkukrotnie wskazywał, przyznał się do zbrodni, której nie popełnił, bo był bity przez policjantów podczas przesłuchania. Tymczasem każdy członek społeczeństwa powinien czuć się bezpiecznie w kontaktach z organami ścigania, nawet jeśli jest podejrzany o popełnienie przestępstwa. Dlatego też, z końcem 2018 roku ogłosiłem rozpoczęcie kampanii społecznej Państwo bez tortur. Jej partnerami są: Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Izba Radców Prawnych, Rada Europy, ODIHR OBWE, Stowarzyszenie Zapobiegania Torturom (Association for the Prevention of Torture) oraz Kantar Millward Brown. Głównym założeniem kampanii jest pogłębienie świadomości społecznej na temat tego, czym są tortury i kto może stać się ich ofiarą. Z doświadczenia Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur wynika bowiem, że  najczęściej ofiarami tortur są osoby o niewielkiej świadomości społecznej, bardzo często niepełnoletni, ale także osoby z niepełnosprawnościami.

Dziś po niemal pięciu miesiącach od rozpoczęcia Kampanii stwierdzam z zadowoleniem, że  beneficjentami działalności edukacyjnej świadczonej w jej ramach, są również przedstawiciele Policji. Wierzę, że tylko poprzez wspólne działania możemy wpłynąć na zmianę społecznego podejścia do problemu tortur. Kluczowe jest podnoszenie świadomości obywateli na temat przysługujących im praw, a także podjęcie dialogu z przedstawicielami władzy, mającego na celu wypracowanie najskuteczniejszych gwarancji prawnych chroniących przed złym traktowaniem ze  strony przedstawicieli państwa.

II.519.656.2018

RPO pyta o podstawy działań przedstawicieli państwa wobec Elżbiety Podleśnej

Data: 2019-05-08
  • O wskazanie podstaw prawnych działania policji, która o godz. 6 rano wkroczyła do mieszkania kobiety podejrzewanej o to, że przetworzyła w tęczę aureolę Matki Boskiej Częstochowskiej, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zapytał 7 maja policję i prokuraturę.

Jak wynika z przekazu medialnego, w poniedziałek 6 maja o godz. 6 rano kilku policjantów weszło do warszawskiego mieszkania Elżbiety Podleśnej. Przeprowadzili rewizję i zarekwirowali jej sprzęt elektroniczny m.in. telefon i komputer. Po przeszukaniu zdecydowali o zatrzymaniu i przewieźli ją do Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Postawili jej zarzut obrazy uczuć religijnych, ponieważ wiążą ją z plakatem przedstawiającym Matkę Boską Częstochowską w tęczowej aureoli.

Pojawił się on w Płocku m.in. na kościele, w którym Grób Pański w Wielkanoc został udekorowany pudłami z napisami: „LGBT”, „gender”, „chciwość”, „homozboczenia”, „pycha”, „plotki”, „odrzucenie wiary”, „egoizm”, „nienawiść”, „kradzież”, „pogarda”, „kłamstwa”.

W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich prosi prokuratora rejonowego w Płocku Norberta Pęcherzewskiego o informacje o stanie sprawy i wyjaśnienie, czy to on zatwierdził przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej.

Nadinspektora Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji pyta natomiast:

  • o podstawy prawne i przesłanki zatrzymania oraz przeszukania;
  • o okoliczności realizacji zatrzymania i przeszukania (z wyjaśnieniem, czy wcześniej były podejmowane działania mające na celu zapewnienie stawiennictwa zatrzymanej oraz czy wcześniejsza postawa p.  E. Podleśnej uzasadniała podejrzenie, że nie stawi się na wezwanie lub w inny bezprawny sposób będzie utrudniała postępowanie);
  • czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanej do Komendy Miejskiej Policji w  Płocku były stosowane środki przymusu bezpośredniego i jakie, oraz ewentualnie – jaka była podstawa faktyczna i prawna stosowania tych środków;
  • czy zatrzymana złożyła zażalenie na zatrzymanie, bądź skargę na funkcjonariuszy, co do sposobu realizacji zatrzymania.

Gdyby się miało okazać, że przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej nie wynikało z zarządzenia prokuratora Pęcherzewskiego, Adam Bodnar pyta nadinspektora Dobrodzieja, kto wydał taki rozkaz.

II.519.499.2019

Prawnicy z Olsztyna wspierali sędziów - wylegitymowała ich policja. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-04-11
  • Sędziowie i inni prawnicy z Olsztyna zrobili sobie zdjęcie pod tamtejszym sądem, gdy manifestowali wsparcie dla sędziów, wobec których trwają postępowania dyscyplinarne lub też już ich ukarano
  • Na miejscu pojawiła się policja; wiele osób stojących przed sądem wylegitymowano
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o wyjaśnienia do Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie
  • Zebrani korzystali bowiem z chronionych konstytucyjnie wolności słowa oraz publicznego zgromadzania się

5 kwietnia 2019 r. pod gmachem Sądu Okręgowego w Olsztynie grupa ubranych na czarno sędziów, adwokatów i radców prawnych ustawiła się do zdjęcia, trzymając napis: "Murem za Dorotą". Chodziło o wsparcie m.in. sędzi tego sądu Doroty Lutostańskiej, która ma postępowanie dyscyplinarne za założenie koszulki z napisem "Konstytucja".  

W związku z informacjami z prasy, RPO z urzędu podjął sprawę działań policji pod sądem.

W ocenie Rzecznika zebrane osoby korzystały z konstytucyjnie chronionych wolności słowa (art. 54 Konstytucji) oraz publicznego zgromadzania się (art. 57 Konstytucji).

RPO zwrócił się do komendanta miejskiego o wyjaśnienia - zwłaszcza o poinformowanie, jakie były przyczyny interwencji wobec zgromadzonych pod sądem oraz o wskazanie podstawy prawnej podjętych czynności.

VII.613.7.2019

KGP odpowiada na raport RPO ws. zgromadzeń. Zagłuszanie legalnych zgromadzeń to wykroczenie

Data: 2019-04-09
  • Legalne zgromadzenia mają ochronę prawną niezależnie od wyrażanych poglądów ich uczestników, dlatego ich blokowanie lub zagłuszanie spotyka się z interwencją policji - wskazuje Komendant Główny Policji
  • Wznoszenie okrzyków i używanie megafonów przez kontrmanifestantów zakłóca zgromadzenia i jest wykroczeniem
  • Nie ma przy tym znaczenia charakter tak przekazywanych treści – zakłóceniem jest bowiem samo natężenie i intensywność emitowanych dźwięków
  • Tak gen. insp. Jarosław Szymczyk odpowiedział na raport RPO „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”

Komendant główny odniósł się do opracowanego w 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich raportu nt. zgromadzeń. Zapowiedział, że zostanie on wykorzystany w doskonaleniu zawodowym, w celu kształtowania świadomości policjantów co do wieloaspektowości zagadnień i potrzeb uczestników zgromadzeń.

Raport RPO

Wolność zgromadzeń jest źrenicą wolności; tymczasem jest ona dziś w Polsce naruszana przez obecną ustawę o zgromadzeniach oraz wskutek działań władz - to główny wniosek 216-stronicowego raportu z września 2018 r. „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018”. Sa w nim liczne rekomendacje, m.in. likwidacji tzw. zgromadzeń cyklicznych i umożliwienia odbywania kontrmanifestacji.  W opinii Rzecznika przywrócą one porządek prawny zgodny z Konstytucją i wiążącymi Polskę standardami międzynarodowymi.

Raport powstał, gdyż RPO jest adresatem wielu skarg obywateli na ograniczanie wolności zgromadzeń publicznych.  Chodzi o to, aby zebraną ekspercką wiedzę wykorzystać z pożytkiem dla wszystkich odpowiedzialnych za wolność zgromadzeń:

  • MSWiA może zainicjować zmiany praw.
  • Policja - lepiej szkolić funkcjonariuszy;
  • Włodarze miast powinni móc odpowiednio uzasadnić ewentualne decyzje o zakazie zgromadzeń (które powinny być wyjątkiem);  wyroki sądów ws. zakazu marszów z 11 listopada 2018 r. w Warszawie czy Wrocławiu wskazują, że miasta mogą mieć problem z wykazaniem potrzeby zakazu.

Dlatego Rzecznik wysyłał tę publikację do tych, od których najbardziej zależy realizacja prawa do organizacji pokojowych zgromadzeń. Przekazał ją - z prośbą o analizę oraz uwzględnienie wniosków - m.in. Komendantowi Głównemu Policji.

Rekomendacje raportu wobec policji

  • Funkcjonariusze policji i innych służb nie powinni podejmować czynności (legitymować, stosować sankcji, wszczynać postępowań), które utrudniają bądź wręcz uniemożliwiają pokojowym manifestantom/kontrmanifestantom korzystanie z wolności zgromadzeń.  
  • Prawo do kontrmanifestacji potwierdza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Dla jego zagwarantowania niezbędna jest zmiana Prawa o zgromadzeniach, aby wyeliminować konieczność odbywania zgromadzeń w odległości 100 m pomiędzy nimi oraz aby umożliwić kontrmanifestacje wobec zgromadzeń cyklicznych.
  • Policja zobowiązania jest chronić wszystkich uczestników pokojowych manifestacji i kontrmanifestacji (odbywanych  w granicach prawa), niezależnie od wyrażanych przez nich poglądów i dbać, aby nie dochodziło do aktów przemocy. W przypadkach zaniedbań policji, w tym - bierności  wobec naruszeń praw uczestników zgromadzeń, odpowiedzialni funkcjonariusze powinni ponieść odpowiedzialność karną i dyscyplinarną.
  • Działania policji wobec uczestników zgromadzeń publicznych powinny być adekwatne do stwierdzonych naruszeń. Nie można karać manifestantów za wyrażanie poglądów w formie okrzyków, za pomocą transparentów, megafonów, jeżeli przybierają one postać pokojowego manifestowania.
  • Środki przymusu bezpośredniego zastosowane przez policję wobec uczestników zgromadzeń powinny być proporcjonalne i adekwatne. Metody zabezpieczania zgromadzenia – jak np. odgradzanie zgromadzeń betonowymi ogrodzeniami, taktyka przetrzymywania manifestantów w tzw. „kotle” – powinny być wyjątkami dla odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo. 

Odpowiedź KGP

- Celem działań policyjnych podczas zabezpieczania zgromadzeń publicznych jest nie tylko ułatwianie społeczeństwu pokojowego gromadzenia się, ale przede wszystkim niedopuszczenie do eskalacji zachowań agresywnych lub naruszających przepisy o – podkreśla gen. insp. Jarosław Szymczyk w piśmie do RPO z 26 marca 2019 r.

Jego zdaniem powoływanie się w raporcie RPO na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wskazywanie na obowiązek zapewnienia pokojowego przebiegu wszelkich legalnych manifestacji sugeruje, że nie wszyscy uczestnicy legalnych zgromadzeń podlegają w Polsce należytej ochronie, w szczególności, gdy demonstranci swoim zachowaniem mogą drażnić irytować i obrażać osoby o innych poglądach. W ocenie komendanta raport RPO interpretuje te zasady jako równoprawne wobec grup demonstrantów określanych jako „kontrmanifestanci". Sugestia ta nie odzwierciedla rzeczywistości, gdyż co do zasady działania funkcjonariuszy  ukierunkowane są na ochronę każdej legalnie manifestującej grupy, wyrażającej swoje nawet najbardziej kontrowersyjne poglądy.

Wątpliwości Jarosława Szymczyka budzi retoryka raportu RPO w kontekście orzeczenia wskazującego, że prawo do „kontrmanifestacji" nie może sięgać tak daleko, iż stanie się ograniczeniem prawa do manifestacji. - Zasada taka jest przestrzegana w działaniach policjantów zabezpieczających zgromadzenia, a stosowane środki - pomimo, że wzbudzają zastrzeżenia Rzecznika - znajdują swoje uzasadnienie w przepisach obowiązującego w Polsce prawa -  głosi pismo.

Funkcjonariusze mają świadomość, że legalne zgromadzenia pozostają pod ochroną prawną państwa (niezależnie od poglądów wyrażanych przez ich uczestników). Dlatego np. blokowanie przemarszu lub zagłuszanie manifestacji i debaty prowadzonej w przestrzeni publicznej, podlega monitorowaniu policji, a w określonych przypadkach staje się przedmiotem interwencji.

Celem funkcjonariuszy w takich przypadkach nie jest jednak reagowanie na poglądy, a wyłącznie zapewnienie zgodnego z prawem przebiegu legalnie prowadzonej manifestacji. Funkcjonariusze przeprowadzają wstępną ocenę prawnokarną zachowania konkretnej osoby, ustalają jej tożsamość, zabezpieczają materiały. Przy prowadzeniu tych działań nie jest ich rolą dokonywanie wiążących wykładni przepisów. Rozstrzygnięcie co do ewentualnego nałożenia sankcji karnych bądź uniewinnienia należy do sądu.

- Policja w pełni respektuje fakt wolności zgromadzeń, w tym prawo do pokojowego gromadzenia się ludzi w celu wolnego wyrażenia poglądów – zapewnia komendant główny. Zarazem podkreślił, że ustawodawca nie definiuje takich pojęć jak demonstracja i kontrdemonstracja, które są używane w raporcie RPO. Kodeks wykroczeń penalizuje zaś przeszkadzanie lub usiłowanie przeszkadzania w organizowaniu lub przebiegu legalnego zgromadzenia.

Za utrudnianie, przeszkadzanie lub usiłowanie przeszkadzania zgromadzeniu należy także uznać wznoszenie okrzyków oraz używanie megafonów i tym podobne zachowania (niezależnie od charakteru przekazywanych w ten sposób treści, gdyż to nie treść jest przedmiotem zakłócenia, a natężenie, dynamika i intensywność emitowanych dźwięków).

W przypadku wątpliwości co do prawidłowości działań policjantów, bądź podejrzeń przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy, podejmowane są odpowiednie czynności przez pion kontroli, a w razie konieczności także przez rzeczników dyscyplinarnych, Biuro Spraw Wewnętrznych Policji oraz  prokuraturę - podkreśla Komendant Główny Policji.

VII.613.1.2019

Sąd przyznał zadośćuczynienie od państwa bezprawnie zatrzymanemu 11 listopada 2017 r.

Data: 2019-03-28
  • 4 tys. zł zadośćuczynienia za niezasadne zatrzymanie przez policję sąd przyznał uczestnikowi kontrmanifestacji przeciw Marszowi Niepodległości w 2017 r.
  • Sąd uznał, że pana Tadeusza pozbawiono wolności bez żadnej podstawy prawnej. Działania policji sąd ocenił jako naganne i niedopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów
  • Wbrew wymogom prawa policja nie poinformowała pana Tadeusza o przyczynach zatrzymania i o przysługujących mu prawach, w tym - do kontaktu z adwokatem; nie sporządziła też protokołu z zatrzymania
  • Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej wskazywał na niezasadność zatrzymania grupy, w której był pan Tadeusz

Pan Tadeusz był jednym z uczestników pokojowej pikiety w Warszawie 11 listopada 2017 r. przeciw Marszowi Niepodległości. Wraz innymi osobami należącymi do Stowarzyszenia „Obywatele RP” przebywał przy Skwerze Wisłockiego, między ulicami Smolną a Al. Jerozolimskimi.  Około godz. 14.40 wraz z innymi osobami został zatrzymany przez policję, która uznała, że  protestujący są za blisko przemarszu i wezwała ich do opuszczenia tego miejsca. Funkcjonariusze dokonali prewencyjnych zatrzymań pod pretekstem legitymowania. Wobec pana Tadeusza użyto siły fizycznej i chwytów z uwagi na bierny opór. Został odprowadzony do policyjnego samochodu, a następnie przewieziony do komisariatu.

Spędził tam ponad dwie godziny. Przez ten czas nie mógł opuścić budynku. Nie mógł też skontaktować się z nikim z zewnątrz. Policjanci nie przesłuchali go; nie przedstawili mu żadnych zarzutów; nie sporządzili protokołu zatrzymania, nie pouczyli o przysługujących mu prawach. Nie został nawet wylegitymowany. W końcu został wypuszczony.

Pan Tadeusz zażalił się na zatrzymanie. Zażalenie na zatrzymanie w dniu 11 listopada 2017 r. złożone zostało przez adwokata będącego obrońcą pana Tadeusza w tej sprawie. Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia uznał, że zatrzymanie było bezzasadne i nieprawidłowe, jednakże legalne. Policja przekazała sądowi, że nie sporządzono protokołu zatrzymania, gdyż nie był on osobą zatrzymaną w rozumieniu art. 244 § 1 k.p.k. ani art. 45 § 1 k.p.o.w. Sąd uznał jednak, że czynności nosiły cechy zatrzymania w rozumieniu art. 244 § 1 k.p.k. i że nie został on wylegitymowany w rozumieniu art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Prokuratura odmówiła śledztwa ws. tego bezzasadnego zatrzymania.

Wniosek do sądu i wyrok I instancji 

Adwokat pana Tadeusza wystąpił do Sądu Okręgowego w Warszawie o zasądzenie od Skarbu Państwa na jego rzecz kwoty 20 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę wynikłą z niewątpliwie niesłusznego, bezzasadnego i nieprawidłowego zatrzymania.

Prokurator wniósł o oddalenie wniosku, dowodząc że zatrzymanie było związane z wykroczeniem. W związku z tym wniosek złożono po ustawowym terminie.

21 sierpnia 2018 r. sąd okręgowy zasądził panu Tadeuszowi 4 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd  nie zgodził się z prokuratorem, że zatrzymanie było związane z wykroczeniem. Sama policja podawała bowiem, że wobec pana Tadeusza nie można stosować Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.

Sąd uznał, że skoro wnioskodawca został pozbawiony wolności, to czynności przekroczyły zakres wylegitymowania. Na miejscu nie został on wezwany do okazania dowodu osobistego, został zabrany do policyjnego samochodu i przewieziony do jednostki policji. Zatem bez żadnej podstawy prawnej został pozbawiony wolności.

- Podstawowym warunkiem legalizującym zatrzymanie jest uzasadnione przypuszczenie, że określona osoba popełniła przestępstwo - podkreślił sąd. Prawo przewiduje obowiązek natychmiastowego poinformowania zatrzymanego o przyczynach zatrzymania i o przysługujących mu prawach, a także obowiązek wysłuchania go – powinno to nastąpić już przy zatrzymaniu. Pouczenie o prawach powinno zaś obejmować informację o możliwości:

  • skontaktowania się z adwokatem;
  • żądania powiadomienia o zatrzymaniu osób najbliższych lub zakładu pracy;
  • wystąpienia z zażaleniem do sądu na zatrzymanie;
  • wypowiedzenia się co do przyczyn zatrzymania.

Sąd powołał się też na ustawowy wymóg sporządzenia protokołu zatrzymania, w którym powinny być m.in. podane przyczyna zatrzymania i  przestępstwo, o  jakie podejrzewa się zatrzymanego.  W tej zaś sprawie doszło do zatrzymania, które było bezzasadne i nieprawidłowe. - Przeprowadzone przez funkcjonariuszy policji czynności należy w tym zakresie uznać za stanowczo naganne i niedopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów – uznał sąd.

Według sądu kwota 20 tys. zł  jest zbyt wygórowana, a za adekwatną uznał 4 tys. zł. Uzasadnił to tym, że wnioskodawca, występując z transparentami w ramach działalności Obywateli RP, liczył się z możliwością zatrzymania. Ponadto za swą działalność był już kilkukrotnie zatrzymywany, zatem sam fakt zatrzymania w tej sprawie „nie mógł być dla niego aż tak wielkim i nieprzewidywalnym szokiem”.

Apelacja prokuratury i wyrok II instancji 

Apelację złożył prokurator, kwestionując wysokość przyznanego zadośćuczynienia jako nieadekwatną do cierpień, przeżyć i krzywd wnioskodawcy. Wniósł o obniżenie tej kwoty do 2 tys. zł.

Sąd Apelacyjny w Warszawie 11 lutego 2019 r. utrzymał wyrok I instancji. Podkreślił, że:

  • każdemu zapewnia się niezbywalne prawo nietykalności osobistej i wolności osobistej. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie,
  • każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia wolności,
  • o pozbawieniu wolności należy powiadomić niezwłocznie rodzinę lub osobę wskazaną przez pozbawionego wolności,
  • każdy zatrzymany powinien być niezwłocznie i w sposób zrozumiały dla niego poinformowany o przyczynach zatrzymania oraz należy umożliwić mu wypowiedzenie się co do przyczyn zatrzymania. Osoba zatrzymana ma również prawo do kontaktu z adwokatem.

Sąd podkreślił, że tych uprawnień pan Tadeusz został pozbawiony. Zwiększało  to - w porównaniu ze „zwykłym” zatrzymaniu procesowym - jego niepewność co do dalszego losu, wzmagając poczucie krzywdy. 

Działania RPO w sprawie działań policji 11 listopada 2017 r. 

Rzecznik podjął wcześniej działania ws. reakcji policji na takie zdarzenia podczas marszu, jak: wznoszenie okrzyków i niesienie transparentów, których treść mogła być  przestępstwem (np. nawoływania do waśni narodowościowych czy przestępstw), agresywne zachowania uczestników wobec osób prezentujących hasła antyfaszystowskie oraz używanie materiałów pirotechnicznych. Ponadto RPO badał działania policji wobec kontrmanifestantów, których część zatrzymano.

W ocenie RPO policjanci w szerokim zakresie naruszyli prawa i wolności obywatelskie w związku z Marszem Niepodległości w 2017 r. w stolicy. Nie reagowali bowiem na powszechne używanie materiałów pirotechnicznych podczas marszu. Podjęli zaś sprzeczne z prawem działania wobec osób manifestujących inne poglądy niż uczestnicy marszu - różnicując swe reakcje wobec obu grup. Rzecznik wystąpił do Komendanta Głównego Policji o ustalenie osób odpowiedzialnych i wyciągnięcie wobec nich konsekwencji.

RPO: sankcje służbowe za nielegalny zakaz wstępu do Puszczy Białowieskiej podczas jej wycinki

Data: 2019-03-21
  • Zakaz wstępu do Puszczy Białowieskiej podczas jej wycinki był nielegalny. Wprowadzono go bowiem na czas nieokreślony, a prawo dopuszcza tylko zakaz okresowy
  • Orzekł tak Sąd Najwyższy, uniewinniając po kasacji RPO jedną z osób protestujących przeciw wycince
  • Oznacza to, że osoby pokojowo protestujące nie złamały prawa - naruszyły je zaś Lasy Państwowe
  • Dlatego Rzecznik wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych o sankcje służbowe wobec osób, które wydały zakaz wstępu do lasu z naruszeniem prawa

17 kwietnia 2018 r. - w związku ze skargą Komisji Europejskiej - Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Polska w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej uchybiła zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej oraz ptasiej. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślał, że Trybunał potwierdził tym samym, iż wycinka  Puszczy była nielegalna, a manifestacje w jej obronie - uzasadnione. Miały one bowiem na celu doprowadzenie do przestrzegania prawa przez polskie władze i powstrzymania Lasów Państwowych od zwiększenia wycinki.

27 kwietnia 2018 r. Rzecznik spytał Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Białymstoku, czy w świetle tego wyroku nadal będą popierane wnioski o ukaranie osób protestujących przeciw wycince w Nadleśnictwie Białowieża. Zostały one obwinione, głównie przez Straż Leśną, o wykroczenie polegające na przechodzeniu i przebywaniu na gruntach leśnych, na których jest to zabronione (art. 151 § 1 Kodeksu wykroczeń).

W odpowiedzi z 18 maja 2018 r. dyrektor RDLP Andrzej Józef Nowak poinformował, że działania leśników w Puszczy Białowieskiej „nigdy nie naruszały praw i wolności obywatelskich”. Z odpowiedzi  wynikało też, że „większość wniosków skierowanych przez nadleśnictwa dotyczyła naruszenia okresowych zakazów wstępu do lasu, które były wprowadzone przez nadleśniczych w pełni zasadnie i legalnie, byli zresztą do tego zobligowani na podstawie ustawy o lasach”.

Rzecznik nie podziela oceny, że ten zakaz wstępu wprowadzono legalnie. Z art. 26 ust. 3 ustawy z 28 września 1991 r. o lasach wynika bowiem, że nadleśniczy jest uprawniony do wprowadzenia okresowego zakazu wstępu do lasu stanowiącego własność Skarbu Państwa. Tymczasem zarządzenie Nr 10/17 Nadleśniczego Nadleśnictwa Białowieża z  27 marca 2017 r. w sprawie wprowadzenia okresowego zakazu wstępu do lasu (zmienione zarządzeniem Nr 15/17 Nadleśniczego z 28 kwietnia 2017 r.), nie pozostawia wątpliwości, że zakaz w tym przypadku wprowadzono na czas nieokreślony. Zakaz wprowadzony „do odwołania” jest bowiem zakazem na czas nieokreślony, a nie zakazem okresowym. Został więc wprowadzony z rażącym naruszeniem art. 26 ust. 3 ustawy o lasach.

Taką ocenę prawną Rzecznik przedstawił, wnosząc do Sądu Najwyższego kasacje od wyroków nakazowych wydanych przez sąd w Hajnówce w postępowaniach wykroczeniowych wobec protestujących.

11 grudnia 2018 r. SN podzielił ocenę prawną Rzecznika i uwzględnił kasacje wobec trzech osób ukaranych w 2017 r. przez sąd w Hajnówce grzywnami za złamanie zakazu wejścia do lasu. Sąd rejonowy wydał wyroki nakazowe bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych. Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozpraw. Dlatego wniósł o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

SN jedną z obwinionych uniewinnił, a sprawy dwóch pozostałych (w tym operatora telewizji) zwrócił sądowi w Hajnówce (sygn. akt III KK 649/18, III KK 648/18, III KK 647/18).  SN orzekł, że zarządzenie, zamiast ustalić wymagany przez ustawę okresowy zakaz wstępu do lasu, wprowadziło w istocie stały zakaz.

Uniewinniając obwinioną A.G., Sąd Najwyższy stwierdził, że „towarzyszyła jej rzeczywista i autentyczna troska o stan polskiej przyrody i że swoją postawą, zasługującą na uznanie, zmierzała i ostatecznie w jakiejś mierze przyczyniła się do położenia kresu dewastacji znanego i cenionego na świecie kompleksu leśnego. Pozbawione wszelkiej agresji zachowanie (…) – trzeba to z całą mocą zaakcentować – nie odznaczało się w najmniejszym stopniu społeczną szkodliwością. Przeciwnie – zasługiwało na to, aby potraktować je jako społecznie korzystne i godne szacunku”.

Po wyrokach TS UE i SN nie budzi zatem wątpliwości, że:

  • wycinka drzew w Nadleśnictwie Białowieża była prowadzona z naruszeniem prawa;
  • wprowadzony zakaz wstępu do lasu miał charakter nielegalny, gdyż został wprowadzony na czas nieokreślony, a więc z rażącym naruszeniem ustawy o lasach;
  • osoby pokojowo protestujące nie dopuściły się czynu zabronionego z  art. 151 § 1 Kodeksu wykroczeń. Nie może dopuścić się bowiem tego wykroczenia  osoba, która nie przestrzega nielegalnego zakazu.

- Mając na uwadze powyższe, stwierdzam, że Lasy Państwowe w wyniku podejmowanych przez swoich funkcjonariuszy niezgodnych z prawem działań, doprowadziły do naruszenia praw obywatelskich licznych osób, przeciwko którym kierowały wnioski o ukaranie oparte na nielegalnej podstawie prawnej – napisał Rzecznik do RDLP w Białymstoku. W efekcie tych działań, paradoksalnie, to osoby broniące porządku prawnego zostały narażone na odpowiedzialność prawą, zaś naruszyciele tego porządku nie ponieśli dotychczas żadnych konsekwencji. Taki stan rzeczy nie może być tolerowany.

Dlatego Rzecznik wystąpił do dyrektora RDLP w Białymstoku o zastosowanie sankcji służbowych wobec osób, które doprowadziły do wydania zakazu wstępu do lasu z oczywistą obrazą art. 26 ust. 3 ustawy o lasach.

Zgodnie z ustawą RPO może kierować wystąpienie do organu, organizacji lub instytucji, w których działalności stwierdził naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela oraz żądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego lub zastosowania sankcji służbowych.

VII.613.4.2017

Spotkanie RPO z Henryką Bochniarz, prezydentką Konfederacji Lewiatan

Data: 2019-03-08

8 marca 2019 r. w Biurze RPO odbyło się spotkanie Rzecznika Praw Obywatelskich z Henryką Bochniarz, prezydentką Konfederacji Lewiatan.

Wyrażono zaniepokojenie spektakularnymi zatrzymaniami przez organy ścigania byłych szefów spółek, w tym Skarbu Państwa, oraz urzędników państwowych (np. z Komisji Nadzoru Finansowego).

Według Konfederacji zatrzymania takie, podejmowane tylko w celu przedstawienia zarzutów oraz złożenia wyjaśnień, od razu nagłaśniane w mediach, podważają zaufanie do tej grupy zawodowej, ale i do instytucji państwa. Nie sprzyja to również prowadzeniu działalności gospodarczej, zwiększaniu inwestycji oraz rozwijaniu biznesu.

Rzecznik praw obywatelskich wskazał, że w takich sprawach występuje do prokuratury i służb z pytaniami, czy zatrzymania były niezbędne. W opinii RPO w ostatnich głośnych przypadkach nie był one uzasadnione, a wystarczające byłoby wezwanie na przesłuchanie w zwykłym trybie.

Adam Bodnar podkreślił, że źródłem takich niezasadnych działań jest m.in. zmieniona w 2016 r. ustawa Prawo o prokuraturze. Przypomniał też, że od dawna upomina się u Ministra Sprawiedliwości o prawne zagwarantowanie obecności adwokata od samej chwili zatrzymania.  

Ponadto tematem dyskusji były możliwe działania na rzecz polepszenia regulacji działalności biznesowej. Mówiono także o rządowych planach zmian legislacyjnych dotykających kwestii swobody i równości prowadzenia działalności gospodarczej.

Rzecznik o teatralizacji zatrzymań osób pełniących funkcje publiczne

Data: 2019-03-04
  • Sądy często uznają za niezasadne spektakularne zatrzymania osób pełniących dziś lub w przeszłości ważne funkcje publiczne czy zajmujące wysokie stanowiska w dużych firmach
  • Rzecznik zwraca uwagę na teatralizację takich zatrzymań, jak i używanie kajdanek wobec tych osób, np. byłych szefów KNF 
  • Przy takich zatrzymaniach często nie uczestniczył adwokat
  • RPO od dawna podkreśla konieczność zapewnienia go już od chwili zatrzymania

4 marca 2019 r. Senacki Zespół ds. Monitorowania Praworządności zajmował się praktykami prokuratury i służb, polegającymi m.in. na tzw. prewencyjnych zatrzymaniach czy wzywaniu świadków, będących niekiedy w podeszłym wieku, na przesłuchania w prokuraturze odległej o kilkaset kilometrów.

Podczas posiedzenia dyrektor Zespołu Prawa Karnego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich Marek Łukaszuk przedstawił sprawy, w których zatrzymania naruszały prawa i wolności.  Były bowiem nieadekwatne do stopnia zagrożenia i rzeczywistej potrzeby, co w wielu przypadkach sądy oceniły jako nieprawidłowe i niezasadne. Dotyczyło to m.in.:

  • zatrzymania i założenia kajdanek Władysławowi Frasyniukowi;
  • zatrzymania i konwojowania (oraz założenia kajdanek) b. szefa Komisji Nadzoru Finansowego, a także innych pracowników;
  • zatrzymań i legitymowania obywateli, którzy znajdowali się w pobliżu „ Marszu Niepodległości” w 2017 r.

Rzecznik upatruje źródło tych naruszeń nie tylko w przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariuszy służb, ale także w unormowaniach Prawa o prokuraturze,  które dało prokuratorom nadrzędnym podstawy do:

  • ingerowania w decyzje  prokuratorów podległych,
  • informowania osób niepełniących funkcji publicznych i mediów o prowadzonych postępowaniach, niezależnie od ich fazy. Dotyczy to zwłaszcza spraw mających wydźwięk polityczny a zarazem budzących szeroki rezonans społeczny.

RPO zwraca w tym kontekście uwagę na teatralizację zatrzymań i użycie środków przymusu bezpośredniego wobec osób sprawujących obecnie bądź w przeszłości ważne funkcje publiczne, społeczne i piastujących wysokie stanowiska w dużych firmach. Rzecznik w wystąpieniach generalnych (jak i we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, potem wycofanym) wskazywał na niezgodność unormowań Prawa o prokuraturze z Konstytucją. Krytyczną opinie o tej ustawie  wyraziła też Komisja Wenecka.

Nie bez znaczenia dla ochrony praw i wolności osób pokrzywdzonych takimi naruszeniami prawa jest to, iż w trakcie zatrzymań  nie uczestniczył adwokat.

Rzecznik od lat zabiega u Ministra Sprawiedliwości- Prokuratora Generalnego i Prezesa Rady Ministrów o wdrożenie do polskiego prawa  Dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady z 22 października 2013 r. w sprawie dostępu do adwokata w postępowaniu karnym. Powinna być ona wprowadzona do 27 listopada 2016 r.

Rzecznik sygnalizował też konieczność pełniejszego korzystania z możliwości przesłuchania świadków i osób podejrzewanych/podejrzanych w drodze pomocy prawnej, dla uniknięcia niedogodności wynikających z konwojowania.

Wskazywał też na potrzebę rejestrowania audiowizualnego wszystkich czynności podejmowanych w ramach szeroko rozumianego postępowania karnego, począwszy od pierwszych czynności podejmowanych wobec osób, niezależnie od ich statusu procesowego– biorąc pod uwagę częste przypadki naruszania ich praw i wolności.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę nieodpowiedniej reakcji policjantów w Łodzi na zgłoszenie przez młodą kobietę usiłowania gwałtu i pobicia

Data: 2019-02-27

Sprawa została opisana w mediach społecznościowych i w „Gazecie Wyborczej” 27 lutego. Rzecznik poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi o informacje o ustaleniach i podjętych działaniach.

Zgodnie z ustawą o RPO (art. 17) instytucja, do której zwraca się Rzecznik, ma obowiązek z nim współdziałać i udzielać żądanych informacji.

II.519.204.2019

RPO: potrzeba rzetelnych zasad dokumentowania obrażeń przy przyjmowaniu do aresztów

Data: 2019-02-11
  • W Polsce nie ma odpowiedniego systemu dokumentowania i zgłaszania obrażeń osób umieszczanych w aresztach  
  • Osadzeni skarżą się, że policja stosuje tortury, aby zmusić ich do przyznania się do przestępstw - co nie znajduje odzwierciedlenia w ich dokumentacji medycznej
  • Według Rzecznika należy wprowadzić specjalny formularz (tzw. mapę ciała), w którym lekarze więzienni wpisywaliby wszelkie urazy, badając osoby przyjmowane do aresztów
  • Dzięki temu takie badanie będzie rzeczywistym i rzetelnym sprawdzeniem ich  zdrowia, a nie jedynie opinią na podstawie pobieżnego wywiadu

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej w sprawie właściwego dokumentowania obrażeń osób pozbawionych wolności.

RPO pełni funkcję krajowego mechanizmu prewencji w rozumieniu Protokołu fakultatywnego do Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub  oniżającego traktowania albo karania, przyjętego przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w 2002 r. (OPCAT).

Rzecznik podkreśla, że niezależne badanie lekarskie oraz właściwe dokumentowanie obrażeń stanowi jedną z podstawowych gwarancji chroniących osoby pozbawione wolności przed torturami i innymi formami przemocy. Stanowisko takie prezentują międzynarodowe instytucje monitorujące traktowanie osób uwięzionych: Podkomitet ONZ ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (SPT) oraz Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT).

Z wizytacji przedstawicieli Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w aresztach i więzieniach wynika, że:  

  • brakuje jasnych procedur postępowania  wobec informacji o poddawaniu torturom lub innym formom przemocy osoby trafiającej do aresztu,
  • dokumentowanie ujawnionych obrażeń często odbywa się w sposób powierzchowny,
  • może to prowadzić do nieudzielenia ofierze właściwej i bezzwłocznej pomocy.

Tymczasem wstępne badanie lekarskie osób przyjmowanych do aresztów chroni funkcjonariuszy Służby Więziennej przed fałszywymi zarzutami, że obrażenia powstały podczas przebywania więźniów pod ich nadzorem. Z kolei świadomość ujawnienia śladów przemocy i ich udokumentowania może działać odstraszająco na funkcjonariuszy  rozważających użycie przemocy wobec zatrzymanych, doprowadzanych potem do aresztu.

W 2017 r. RPO zwrócił się do dyrektora generalnego Służby Więziennej o wprowadzenie jednoznacznych wytycznych dla więziennych lekarzy co do właściwego dokumentowania obrażeń. W odpowiedzi dostał informację że jest to stałym przedmiotem szkoleń.  

Standardy międzynarodowe i zalecenia dla Polski

Konieczność właściwego dokumentowania obrażeń i zarzutów tortur oraz innego nieludzkiego i poniżającego traktowania określają  m.in. Wzorcowe reguły minimalne ONZ dotyczące postępowania z więźniami, tzw. Reguły Mandeli. Wskazują one, że: 

  • lekarz lub inny wykwalifikowany pracownik służby zdrowia ma obowiązek obejrzeć, zbadać i porozmawiać z każdym więźniem bezzwłocznie po jego przyjęciu, a także później, gdy zajdzie taka potrzeba,
  • szczególną uwagę należy zwrócić m.in. na wykrycie śladów złego traktowania przed przybyciem do więzienia,
  • jeżeli w trakcie badania pracownicy służby zdrowia zauważą jakiekolwiek ślady tortur lub innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania, powinni udokumentować takie przypadki i zgłosić je właściwemu organowi medycznemu, administracyjnemu lub sądowemu.

Także Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom i Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu wielokrotnie zwracał uwagę na dokładne rejestrowanie urazów i przekazywanie informacji właściwym organom. Staranne i niezwłoczne udokumentowanie i zgłaszanie takich dowodów medycznych znacznie ułatwia zbadanie przypadków złego traktowania i pociągnięcie do odpowiedzialności sprawców, co z kolei stanowi istotny element zapobiegania niewłaściwemu traktowaniu w przyszłości.  Komitet rekomenduje m.in. aby:

  • wstępne badania przeprowadzać bez zbędnej zwłoki, najlepiej w 24 godz. od przyjęcia,
  • dokumentacja z takiego badania powinna zawierać: obiektywny i dokładny opis stanu pacjenta (wszelkich posiadanych obrażeń), wyniki dodatkowych badań, wnioski ze specjalistycznych konsultacji, proponowany sposób leczenia i wskazania do dalszej pracy z pacjentem,
  • wszelkie zauważone urazy należy nanieść na specjalny formularz przewidziany do tego celu, z wykresami ciała do oznakowania urazów, który będzie przechowywany w aktach medycznych więźnia (tzw. mapa ciała),
  • pożądane jest fotografowanie ran; zdjęcia powinny być załączone do akt medycznych.

Na brak skutecznego systemu identyfikacji obrażeń osób umieszczanych w miejscach detencji w Polsce CPT zwrócił uwagę podczas ostatniej wizyty w naszym kraju w 2017 r. Komitet stwierdził, że:

  • żadna z odwiedzonych jednostek nie prowadziła specjalnego rejestru do odnotowywania obrażeń, a informacja na ten temat trafiała wyłącznie do karty medycznej osadzonych,
  • opisy obrażeń były powierzchowne i nie obejmowały wniosków lekarzy co do potencjalnego powodu obrażenia,
  • brakowało informacji, czy obrażenia były spójne z informacjami przekazywanymi przez osadzonego,
  • nie zaobserwowano systemowego przekazywania prokuraturze informacji o zarejestrowanych obrażeniach.  

Dlatego  Komitet w raporcie powizytacyjnym zalecił m.in., aby:

  • dokumentacja osadzonego zawierała opis uwag osoby poddanej badaniu istotnych z punktu widzenia badania lekarskiego, pełne obiektywne ustalenia lekarskie dokonane na podstawie dokładnego badania, a także uwagi lekarza w związku z informacjami pozyskanymi w trakcie badania, wskazujące na zgodność lub sprzeczność pomiędzy przedstawionymi zarzutami a obiektywnymi ustaleniami lekarskimi.
  • dokumentacja taka zawierała wyniki dodatkowo przeprowadzonych badań, szczegółowe wyniki konsultacji specjalistycznych, opis sposobu leczenia obrażeń, a także informację o wszelkich innych przeprowadzonych procedurach.
  • rejestracja badań w przypadku obrażeń była wykonana przy pomocy specjalnego formularza przygotowanego na takie potrzeby, zawierającego zarysy sylwetki do zaznaczania umiejscowienia obrażeń (tzw. mapy ciała), który byłby przechowywany w kartotece medycznej osadzonego.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego o rozważenie możliwości wprowadzenia obowiązku korzystania z tzw. mapy ciała przez lekarzy więziennych przeprowadzających wstępne badania osadzonych.

W ocenie Adama Bodnara spowoduje to, że badanie osób pozbawionych wolności będzie rzeczywistym i rzetelnym sprawdzeniem ich stanu zdrowia, a nie jedynie opinią wydawaną na podstawie pobieżnego wywiadu.

KMP.571.6.2017

Rzecznik pyta policję o incydent pod gmachem TVP

Data: 2019-02-05
  • RPO pyta policję o przebieg incydentu pod gmachem TVP, gdy grupa osób zablokowała samochód Magdaleny Ogórek, kierując wobec nie groźby i wyzwiska
  • Rzecznik prosi też o informacje o interwencji policjantów wobec tych osób, w tym - ile osób wylegitymowano i jakie podjęto wobec nich czynności

W piśmie do komendanta stołecznego policji nadinsp. Paweła Dobrodzieja Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował o podjęciu z urzędu sprawy zdarzenia pod siedzibą TVP 2 lutego 2019 r. Grupa osób zablokowała wtedy auto dziennikarki Magdaleny Ogórek, uniemożliwiając jej wyjazd i kierując wobec niej groźby i wyzwiska.

W związku z tym Rzecznik poprosił stołeczną policję o udzielenie informacji o ustalonym przebiegu tego zdarzenia oraz interwencji funkcjonariuszy wobec osób blokujących auto Magdaleny Ogórek, w szczególności ile osób wylegitymowano i jakie podjęto wobec nich czynności.

II.519.114.2019

Niewłaściwe zachowanie policjantki w szkole. Interwencja RPO

Data: 2019-01-11
  • Szkoła podstawowa zorganizowała zajęcia profilaktyczne dla dzieci z policjantką wydziału ds. nieletnich
  • W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem policjantki - zachowanie uczniów, zażądała podania ich danych osobowych oraz rodziców. Groziła wpisaniem dzieci do Krajowego Rejestru Karnego

Na wniosek dyrektorki szkoły Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia komendanta właściwej komendy policji.

W grudniu 2018 r. w 8. klasie szkoły podstawowej w dużym mieście zorganizowano zajęcia na temat demoralizacji nieletnich, ich odpowiedzialności karnej oraz zagrożeń w cyberprzestrzeni. Prowadziła je policjantka z wydziału ds. profilaktyki społecznej, nieletnich i patologii Komendy Rejonowej Policji.

Z relacji wychowawczyni oraz uczniów wynika, że zajęcia przebiegały w atmosferze wrogości i zastraszania. W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem prowadzącej zajęcia - zachowanie uczniów, zażądała od nich podania danych osobowych nie tylko ich, ale i ich rodziców.  Groziła, że dane dzieci, z uwagi na ich niewłaściwe zachowanie, zostaną wpisane do Krajowego Rejestru Karnego, co w przyszłości uniemożliwi im uzyskanie dobrego wykształcenia i pracy, a ich rodzice stracą zatrudnienie.

Wzbudziło to w uczniach zdenerwowanie i strach. Rodzice informowali, że po powrocie ze spotkania niektóre dzieci płakały, a u większości powstało poczucie, że zostały potraktowane w sposób niesprawiedliwy i zbyt surowy. W opinii rodziców, którzy złożyli skargę na zachowanie policjantki, jej zachowanie polegało na manipulacji, wprowadzaniu w błąd i grożeniu konsekwencjami karnymi. Według rodziców, niestosowne zachowanie dzieci nie może być powodem nieuprawnionego zbierania prawnie chronionych danych osobowych. Wskazali też na niewłaściwą ich zdaniem reakcję naczelnika wydziału na całą sprawę.

Sprawa wzbudziła poważne zaniepokojenie RPO. Biuro RPO zwróciło się do komendanta właściwej komendy policji o zajęcie stanowiska. W szczególności chodzi o informację o ewentualnych działaniach podjętych wobec policjantki, w celu zapewnienia, by kolejne szkolenia odbyły się w sposób odpowiedni dla uczniów.

VII.7037.1.2019

Z punktu widzenia mieszkańców Biłgoraja. Spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-01-09

50 osób przyszło do Biłgorajskiego Centrum Kultury. Zebranych witał pochodzący z Biłgoraja członek Rady Społecznej RPO Henryk Wujec. Ludzie przyszli z ciekawości i by porozmawiać o sprawiedliwości, ale dyskusja szybko zaczęła dotyczyć konkretnych spraw. Spotkanie zapowiadał wielki baner przed budynkiem.

- RPO jest od patrzenia władzy na ręce, jest niezależny od polityków i dlatego powoływany na pięć lat. W tym czasie co roku ma przedstawiać parlamentowi sprawozdanie o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – zaczął spotkanie Adam Bodnar. - Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, nie byłem w żadnej i w żadnej być nie zamierzam. Moja praca polega na wchodzeniu w spór z władzą w interesie obywateli – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik, który kłaniałby się władzy, nie nadawałby się do tej pracy. Jego zadaniem jest bowiem ochrona praw obywateli. Dlatego np. może się wypowiadać tylko wtedy, kiedy widzi jasną konstytucyjną podstawę (i nie może za bardzo wypowiadać się w sprawie ochrony dzików przed ostrzałem, co było jednym z pierwszych pytań na spotkaniu).

Sprawy zgłoszone na spotkaniu:

Z punktu widzenia telewidza: niepokojące zatrzymania rejestrowane przez kamery

Każdy jest niewinny do momentu prawomocnego skazania. Organizowanie zatrzymań w świetle fleszy jest złą praktyką. Nie powinno tak być.

RPO: Uzyskiwanie korzyści politycznych z aresztowania narusza prawa jednostki. Ale są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i służby muszą się tak zachować.

Ważne jest, że obywatel ma prawo w takiej sytuacji poskarżyć się do sądu na sposób zatrzymania.

Osobnym problemem są komentarze polityków do zatrzymań, a także pomyłkowe zatrzymania. Takie sprawy muszą być wyjaśniane, a prawo do odszkodowania egzekwowania.

Z punktu widzenia związkowca

  • Dlaczego trzeba płacić za ogromne pakiety telewizyjne, skoro człowiek ogląda tylko kilka programów. Do tego umowy są konstruowane tak, że człowiek nic z nich nie rozumie.
  • Dlaczego oszczędności w bankach są nisko oprocentowane, a banki pobierają od pożyczek wysokie odsetki. Kiedyś odsetki z oszczędności były większe.
  • Dlaczego rozpiętość plac w zakładach jest taka duża?

RPO: 1. Za abonament RTV mamy wszyscy dostęp do kilkunastu stacji telewizji naziemnej. Tu nie mamy wyboru. Jednak pozostałe kanały wynikają z umowy z operatorem telewizji. Nie ma tu naruszenia praw człowieka. Jeśli ktoś uważa, że traci na tym jako konsument (naruszenie praw konsumenta), powinien zwracać się do rzecznika konsumentów.

Poważnym problemem z punktu widzenia RPO jest niejasność umów – bo to powoduje, że człowiek nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji. Dlatego tak wazna jest dla nas współpraca z rzecznikami konsumentów.

2. Odsetki są związane z poziomem inflacji. Teraz mamy bardzo niską inflację, kiedyś była wysoka, stąd zmiany oprocentowania.

3. Różnice w zarobkach są cechą gospodarki rynkowej. Zmieniać je można nakładając wyższe podatki od wyższych dochodów oraz ustalając na odpowiednim poziomie minimalne wynagrodzenie.

Z punktu widzenia matki: przemoc w rodzinie

Przeciwdziałanie przemocy jest trudne, szczególnie, jeśli sprawcą jest osoba wysoko postawiona, ze znajomościami w policji i świecie prawniczym.

RPO: Prawnicy mają dzieci i nie żyją w układach, ale w naturalnych związkach koleżeńskich. W opisanych przez panią przypadkach trzeba sprawę przenosić do innego sądu i również informować o tym RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

Z punktu widzenia działacza rozczarowanego zmianami w kraju z ostatnich 30 lat: RPO jest stronniczy

Dlaczego RPO jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, nie broni kibiców, za to esbeków?

RPO: W sprawie reformy emerytalnej RPO nigdy nie wypowiadał się, bo to jest kompetencja rządu. Za to w sprawami kibiców zajmowałem się od pierwszego dnia kadencji.

Z punktu widzenia osoby, która przegrała sprawę w sądzie: co zrobić, żeby RPO wniósł skargę nadzwyczajną?

Skarga nadzwyczajna jest bardzo poważnym narzędziem, bo jest do zastosowania wtedy, gdy zawiodły już inne narzędzia. Ale nie można wzruszać prawomocnych wyroków, zwłaszcza sprzed lat, lekką ręką – bo to ma konsekwencje dla wielu ludzi, nie tylko dla tych, którzy wnoszą o zmianę wyroku.

Są jednak sytuacje, kiedy RPO już reaguje i wnioski o skargę nadzwyczajną składa. Robi to wtedy, kiedy człowiekowi nie można inaczej pomóc.

Z punktu widzenia porządku i prawa: Prawa dzieci z jednopłciowych małżeństw

Dziecko z rodziny, w które rodzice są jednej płci, nie mają prawa do polskiego PESEL, bo podnosi się argument, że polska konstytucja mówi o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. I system komouterowy nie pozwala zarejestrować dziecka.

RPO: NSA tę kwestię rozstrzygnął. Powiedział, że tu nie liczy się status małżeństwa (art. 18 Konstytucji) ale kwestia praw dziecka (art. 72 Konstytucji).- 

Tak, ale to wyrok niewykonalny. Własnie dlatego, że systemy infornatyczne nie są do takiego rozstrzygnięcia przygotowane i praktycznie nie da się takiej decyzji wydać. 

Z punktu widzenia dziecka rolników: prawo do mojej ziemi

Ziemię należącą do mojej rodziny chcą przejąć krewni przez zasiedzenie. Sprawa jest w sądzie i nie wiem, jak mam udowodnić swoją rację.

RPO: To warto omówić na spotkaniu indywidualnym z prawnikiem Biura. Dlatego jest z Rzecznikiem pani mecenas, z którą można o tym porozmawiać.

Z punktu widzenia obywateli, którzy słyszeli coś o sądach: nie można ich bronić

Czy Pan tego nie widzi, że z sądami jest coś nie tak?

RPO: Widzę. To jest dziedzictwo niedemokratycznej przeszłości. Rok 1989 przyniósł ogromne zmiany społeczne, które sprawiły, że coraz więcej nowych typów spraw trafia do sądu. A sądy nie zmieniły się aż tak bardzo pod względem organizacji pracy, są zarządzane po staremu – sędziowie nie mają odpowiedniej pomocy w pracy, takiej jak choćby w kancelariach adwokackich. Przez to sądy się zatykają (w Sądzie Okręgowym w Warszawie ¼ spraw dotyczy kredytów frankowych – kto o tym słyszał 20 lat temu?). Sędziowie przez lata zamykali się przed społeczeństwem i odgradzali od przedstawicieli innych zawodów sędziowskich.

Niestety, dotychczasowe reformy nie mierzyły się z tymi problemami, zamiast tego od 3 lat politycy próbują podporządkować sobie sędziów.

A do zrobienia jest naprawdę wiele – temu poświęciliśmy wiele paneli ostatniego II Kongresu Praw Obywatelskich.

  • Mówi Pan o konkursowym wybieraniu ludzi na stanowiska w sądach. Ale po co są konkursy– nie lepiej je w ogóle zlikwidować, skoro i tak zatrudniają kogo chcą? RPO: konkursy to najlepsza rzecz, jaka może być w administracji.
  • Albo przenośmy sędziów co kilka lat. Żeby się nie zżywali ze środowiskiem RPO: a wyobrażacie sobie Państwo życie rodziny takiego sędziego.

Z punktu widzenia pracownika szpitali

Byłam na zwolnieniu po wypadku w pracy, kiedy przyznawali „dodatek zembalowy” (podwyżki przyznane jako dodatek  w 2015 r.). Nie dostałam. Nie dostałam też podwyżki. Nie reaguje Inspekcja Pracy.

RPO: Wtedy trzeba się skarżyć do Rzecznika. My od tego jesteśmy.

Z punktu widzenia ucznia: dlaczego nie mieliśmy spotkania z RPO?

RPO: Przed wyjazdami regionalnymi zwracamy się do szkół z pytaniem, czy nie chcą spotkania z RPO. Czasami odpowiadają, że „nie są zainteresowane”.

Z punktu widzenia lekarza: jak uzyskać świadomą zgodę pacjenta z zaburzeniami poznawczymi, a nie ubezwłasnowolnionego

Gdybyśmy mieli respektować prawo, to nie moglibyśmy leczyć, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia.

Czy takie sprawy interesują Rzecznika

RPO: Tak.

Debata jest trudna, bo szalenie zideologizowana. Ale dotyczy fundamentalnych praw.

Tę sprawę też sprawdzimy.

...

A nie zająłby się Pan jednak sprawami dzików?

Krytyczna opinia RPO dla Senatu co do ustawy, która ma wdrażać unijną "dyrektywę policyjną"

Data: 2018-12-20
  • Uchwalona przez Sejm ustawa nie dokonuje właściwego wdrożenia "dyrektywy policyjnej" z 2016 r. 
  • Wprowadza bowiem zbyt wiele wyjątków, np. wyłącza np. spod ustawy pięć służb specjalnych  
  • Ustawa w wielu miejscach jest niespójna lub wręcz sprzeczna z prawem Unii Europejskiej 
  • Rzecznik przedstawił swe uwagi Senatowi, który pracuje nad ustawą

14 grudnia 2018 r. Sejm uchwalił  ustawę o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Rzecznik Praw Obywatelskich na etapie prac legislacyjnych poprzedzających skierowanie projektu przedstawiał swe uwagi, skierował również opinię do Marszałka Sejmu (niedołączoną przez niego do druku nr 2089).

Obecnie ustawą zajmuje się Senat. W związku z tym Rzecznik przedstawił Marszałkowi Senatu swe istotne wątpliwości, związane z poziomem przestrzegania praw i wolności człowieka i obywatela.

Ustawa ma wdrażać dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. Dotyczy ona uprawnień służb w przetwarzaniu danych i jest nazywana „drugą nogą” RODO, czyli rozporządzenia o tym, co wolno przedsiębiorcom i administracji robić z danymi osobowymi. Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela. Została ona przyjęta  27 kwietnia 2016 r., weszła w życie 5 maja 2016 r., a zatem projektodawca miał praktycznie dwa lata na przygotowanie projektu.

Wyłączenia pięciu służb spod ustawy

Ustawa przewiduje wyłączenie z zakresu jej stosowania danych osobowych przetwarzanych w ramach realizacji ustawowych zadań służb specjalnych: ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz CBA. Projektodawca tłumaczy, że wszystkie obszary działalności tych służb należą do przewidzianego przez dyrektywę wyjątku, jakim jest przetwarzanie danych „w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa narodowego”.

Rzecznik konsekwentnie nie zgadza się z tym stanowiskiem, czemu dał wyraz w opinii dla Sejmu. Nie wszystkie bowiem zadania ustawowe realizowane przez służby mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe”. Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”, o czym świadczą przepisy samego Traktatu o Unii Europejskiej i  Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Również - przykładowo - zwalczanie terroryzmu nie jest uznawane w UE za domenę wyłączoną z zakresu prawa Unii.

Wyłączenie stosowania ustawy do danych osobowych z akt postępowania

Takie przepisy ustawy oznaczają, że nie będzie ona miała zastosowania do danych osobowych zawartych w aktach postępowań -  prowadzonych na podstawie Kpk, Kpw, Kkw, Kks, ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich czy ustawy ws. rejestru sprawców przestępstw seksualnych. Takie wyłączenie nie jest zgodne z dyrektywą 2016/680. RPO zaznacza, że podobną opinię w tej sprawie ma MSZ.

Powierzenie nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w sądach i prokuraturze instytucjom, które nie są niezależne od władzy wykonawczej  

Ustawa stanowi, że – w zależności od sytuacji – albo Krajowa Rada Sądownictwa, albo prezesi sądów (lub odpowiedni prokuratorzy) będą mogli zażądać dostępu do wszelkich danych osobowych w prowadzonych postępowaniach w związku z realizacją zadań wynikających z konieczności nadzoru nad sposobem przetwarzania danych osobowych. Tymczasem z prawa UE jasno wynika, że nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych może sprawować wyłącznie organ niezależny.

W ocenie Rzecznika takie rozwiązania prawne są wątpliwe, bowiem ani Krajowa Rada Sądownictwa, ani prezesi sądów nie mogą być dziś uznani za organy niezależne, zdolne do prowadzenia nadzoru w sposób wypełniający wymogi Karty Praw Podstawowych UE. W opinii do projektu ustawy KRS sama uznała się za niewłaściwą do sprawowania takiego nadzoru – wskazuje Rzecznik.

Poszerzenie wyłączeń dla informacji niejawnych

Rzecznik negatywnie  ocenia wyłączenie przez ustawę spod ochrony danych przetwarzania informacji niejawnych. Budzi to bowiem zastrzeżenia Z punktu widzenia zakresu rodo oraz dyrektywy 2016/680, a przede wszystkim art. 51 Konstytucji. Obecnie wyłączeniu spod ustawy podlega tylko rejestracja zbioru danych przez administratorów danych niejawnych, a nie ich przetwarzanie.

Brak implementacji art. 17 dyrektywy

Dyrektywa nałożyła na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia, że osoba, której dane dotyczą, będzie mogła wykonywać swoje prawa także za pośrednictwem właściwego organu nadzorczego, który ma informować daną osobę przynajmniej o fakcie przeprowadzenia wszelkich niezbędnych weryfikacji lub przeglądów. Ustawa daje wprawdzie możliwość złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ale ma przysługiwać ona wtedy, gdy dane osobowe są przetwarzane niezgodnie z prawem. Art. 17 dyrektywy dotyczy zaś sytuacji, w której osoba w ogóle nie ma pewności, że jej dane (i jakie) są przetwarzane.

RPO nie może się zgodzić z takim rozwiązaniem w ustawie. Istota art. 17 polega bowiem na możliwości dokonywania przez Prezesa UODO niezależnej oceny zasadności przetwarzania danych przez podmioty objęte zakresem dyrektywy. W ten sposób jeden z najistotniejszych przepisów dyrektywy 2016/680 nie znajdzie swojego odzwierciedlenia w polskim systemie prawnym – napisał Rzecznik do marszałka Senatu.

Wejście w życie ustawy i terminy na dostosowanie

Ustawa ma wejść w życie zasadniczo po 14 dniach od dnia ogłoszenia. Ale art. 102 ustawy przyznaje administratorom kolejny rok na dostosowanie zasad przetwarzania danych osobowych do środków technicznych i organizacyjnych wymaganych art. 39 ust. 2 ustawy. Dodatkowo, jeśli wymagałoby to niewspółmiernie dużego wysiłku lub nakładów, administrator będzie miał czas aż do 6 maja 2023 r. 

Rzecznik przypomina, że dyrektywa była uchwalona w kwietniu 2016 r. Wyznaczanie teraz kolejnych terminów, a zwłaszcza tak odległych, musi być ocenione jako sprzeczne z dyrektywą. Takie rozwiązania są też rozbieżne z tym, co było wyzwaniem dla wszystkich, którzy od 25 maja 2018 r. stosują przepisy rodo i są nimi związani. - Żaden podmiot, który jest objęty zakresem stosowania rodo, nie był w tak doskonałej sytuacji, w jakiej mają być administratorzy objęci zakresem przepisów ustawy – podkreśla Rzecznik.

Nie wyjaśniono, dlaczego w takiej uprzywilejowanej sytuacji stawia się organy co do zasady publiczne, w porównaniu do sytuacji podmiotów prywatnych - w szczególności przedsiębiorców, którzy musieli ponieść często wysokie koszty dostosowania się do przepisów rodo w wyznaczonym terminie.

Rzecznik przekazał swe uwagi marszałkowi Senatu Stanisławowi Karczewskiemu z prośbą o ich uwzględnienie w toku prac nad ustawą.

VII.501.315.2014

Problemy z odszkodowaniami za bezprawne przeszukania i kontrolę osobistą

Data: 2018-12-17
Czy przepisy dotyczące kontroli osobistych zostały zmienione tak, by w pełni chronić prawa obywateli? Ustawa przyjęta w 2018 r. stanowi m.in., że zasadność kontroli może ocenić sąd, jednak jeśli stwierdzi naruszenie prawa obywatela, to nie będzie mógł orzec o zadośćuczynieniu czy odszkodowaniu. Obywatel musiałby wystąpić o to osobno, korzystając z czasochłonnej procedury cywilnej.

Po roku od wyroku Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K 17/14) parlament przyjął nowelizacje ustawy o Policji, która zdaniem RPO realizuje zalecenia TK tylko w pewnym stopniu (Ustawa z 14 grudnia 2018 r. (Dz. U. z 2018 r., poz. 2399).

Owszem, w sposób szczegółowy reguluje tryb przeszukania osoby i bagażu (dotychczas materia ta precyzowana była jedynie w rozporządzeniu). Przewiduje także możliwość złożenia zażalenia na przeszukanie do sądu rejonowego (za pośrednictwem jednostki służby mundurowej, która dokonała przeszukania).

Jednak jedyną konsekwencją uwzględnienia przez sąd zażalenia jest zawiadomienie o tym prokuratora i kierownika jednostki służby nadrzędnej.

Co prawda obywatelowi przysługiwać będzie w takiej sytuacji prawo dochodzenia zadośćuczynienia lub odszkodowania na drodze cywilnej, lecz odbywać się to będzie musiało w ramach odrębnego postępowania. Rzecznik postulował – bezskutecznie – by w takiej sytuacji sąd mógł od razu przyznawać odszkodowanie lub zadośćuczynienie.

II.519.344.2014

 

Sesja 39 Warsztat: Obywatel i policja (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Policjanci w praktyce nie zawsze stosują się do przepisów. W takich sytuacjach zawsze należy składać zażalenie w ciągu 7 dni od interwencji.
  • Warto jest mieć na uwadze to, że funkcjonariusz jest człowiekiem, z którym trzeba komunikować się w taki sposób, by zapewnić bezpieczeństwo obu stronom.

W warsztacie wzięli udział głównie aktywiści i aktywiści, którzy w ramach swoich działań organizują lud uczestniczą w zgromadzeniach publicznych oraz kontrmanifestacjach.

Paneliści:

  • Mec. Piotr Wymysłowski
  • Mec. Paweł Murawski

W trakcie sesji przedstawione zostały prawa obywateli, szczególnie w kontekście wolności zgromadzeń, w kontaktach z Policją, a także obowiązki policjantów i policjantek w takich sytuacjach.

Paneliści podkreślali wielokrotnie, że standard, który obowiązuje w przepisach i orzecznictwie międzynarodowym, w praktyce bardzo często nie jest stosowany. Jednakże, sądy coraz częściej orzekają na korzyść obywateli, chroniąc tym samym ich prawa.

Podczas warsztatu omówione zostały konkretne sytuacje, które mogą zdarzyć się podczas demonstracji pokazując jak w praktyce powinno wyglądać działanie zarówno policjant jak i uczestnika.

Co mówi prawo, a jak wygląda praktyka?

Prawo do zgromadzeń jest zagwarantowane w konstytucji w art. 57. Ale nie jest to prawo absolutne, może zostać ograniczone. Ustawa o zgromadzeniach ogranicza właśnie w pewnym stopniu nasze prawa.

Załóżmy że

Załóżmy, że jest sobota, jest zima, wyobraźmy sobie tego policjanta, który o 16 chciałby już pójść do domu. Jest spocony lub zziębnięty, jego przełożony wysyła go bez zapowiedzi na zgromadzenie. Nie do końca wie, co się dzieje, być może zgadza się z którąś ze stron. Przybywa na miejsce i widzimy zadymę, jest sam, widzi, że komuś zagraża bezpieczeństwo. Musi podjąć  decyzję czy legitymować, czy zastosować siłę. O błąd w takiej sytuacji łatwo.

Podczas zgromadzeń sytuacja jest zawsze dynamiczna. Ocena post factum jest bardzo prosta, widzimy dokładnie, co się stało np. na nagraniach. Czy interwencja jest dobra czy zła, czy zachowanie było adekwatne jest możliwe do oceny po czasie.

Dlatego: Niezależnie od sytuacji musimy pamiętać, że komunikacja z funkcjonariuszem jest kluczowa dla naszego i funkcjonariusza bezpieczeństwa. Policjant ma działać zgodnie z zasadami prawa. Nie usprawiedliwiamy działań, które przekraczają prawo. Zależy nam tylko na tym by mieli to państwo na uwadze.

Środki przymusu bezpośredniego

Ustawa o środkach przymusu bezpośredniego zawiera zamknięty katalog środków, których policjant może użyć. One są różne (np. pies służbowy, koń), ale tylko te mogą zostać zastosowane.

Ta ustawa jest bardzo restrykcyjna w stosunku do Policji.

Dwie zasady przy stosowaniu tych środków:

  • muszą być adekwatne (trzeba wyczerpać całą drogę innych środków, które mogą doprowadzić do oczekiwanego celu np. wylegitymowania);
  • muszą prowadzić do minimalnej szkody.

Policjanci często przekraczają swoje uprawnienia. Czasem w sposób przekraczający nasze wyobrażenia. Niestety jest to fakt.

Są to policjanci wyszkoleni, którzy mają przygotowanie psychologiczne. Ale w sytuacji konfrontacyjnej z policją musimy liczyć się z tym, że nie wszyscy będą wystarczająco wyszkoleni.

Utrwalanie wizerunku na kamerach policyjnych jest bardzo złą praktyką, która była regularnie kwestionowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich czy organizacje pozarządowe, np. Fundację Helsińską. Była to praktyka szczególnie widoczna w stosunku do kibiców do 2015. Niestety ciągle jest stosowana, teraz także w innych sytuacjach.

Co policjant musi zrobić podczas interwencji?

1.– przedstawić się

Podstawowy obowiązek policjanta: przedstawić się, podać stopień służbowy, podać podstawę prawną i faktyczną interwencji.  

Co więcej, policjanci którzy przystępują do czynności służbowych muszą podać stopień imię i nazwisko w taki sposób by można to było zapisać.

Głos z sali: Owszem podają, ale w praktyce mamroczą.

Sędziowie zwracają szczególną uwagę na ten drugi fragment – gdy policjant nie pozwolił na zapisanie danych tak, by można było odtworzyć, takie interwencje są uznane za nielegalne.

Głos z sali: Ale jak to wykazać?

Każda czynność, którą robi funkcjonariusz, trzeba nagrywać. To jest moje zalecenie dla wszystkich moich klientów.

Żądanie okazania legitymacji służbowej jest uzasadnione, tylko gdy funkcjonariusz nie jest umundurowany! Umundurowany musi podać jednie imię i nazwisko oraz numer służbowy.

2 - Policjant musi podać także podstawę prawną

Mec. Piotr Wymysłowski: Podstawa działania funkcjonariuszy jest Art. 15 ustawy o Policji. Ale to jedynie podstawa prawna tego, że funkcjonariusz podejmuje interwencje.

Policjant powinien podać też także podstawę faktyczną interwencji, czyli np. konkretny przepis który jest złamany związany z konkretną sytuacją (rzucone jajko, wejście do lasu mimo zakazu). Brak podania tej podstawy to błąd który można zaskarżyć później.

Zatrzymanie – najdalej idący środek

Zatrzymanie to bardzo daleko idąca ingerencja w prawo obywateli, dlatego jest bardzo szczegółowo uregulowana.

Zatrzymanie jest elementem wyjątkowym, powinna zdarzyć się tylko wtedy gdy przepisy na to pozwalają. Zawsze musi istnieć uzasadnione przypuszczenie, że osoba popełniła przestępstwo, ale to nie jedyny wymóg.

Niezwłoczny kontakt z adwokatem podczas zatrzymania może być i wielokrotnie jest kluczowy. Pamiętajmy, że mamy do tego prawo. Warto mieć wizytówkę adwokata w portfelu bo policja zakazuje czasami korzystania z telefonu komórkowego podczas zatrzymania.

Głos z sali: A co z adwokatem z urzędu?

Mec. Murawski: W praktyce tego nie ma. I to jest dramat. To standard do którego Polska się zobowiązała ale nigdy tego nie wprowadzono. RPO praktycznie od początku tej kadencji postuluje zmianę, ale niestety nic się nie dzieje.

Obecność policjanta na komendzie dla policjanta też jest czymś pozytywnym, bo ktoś z zewnątrz weryfikuje czy ta osoba zatrzymana jest bezpieczna. Dlatego z perspektywy państwa dostęp do adwokata od pierwszego momentu jest niezwykle ważny.

„Doprowadzenie w celu wylegitymowania”

W praktyce policjanci umieszczają siłowo w pojazdach policji obywateli. Zazwyczaj w Warszawie wywozi się ich na ul. Dzielną i dokonuje się czynności wylegitymowania, a następnie wypuszcza. Nie ma dalszych konsekwencji prawnych. Celem takiego działania jest po prostu by konkretne osoby nie brały udziału w manifestacji.

Mec. Murawski: Ukuliśmy argument, że takie doprowadzenie jest faktycznie zatrzymaniem, a w związku z tym przysługuje na nie zażalenie. Sądy potwierdzają to w orzecznictwie. Potwierdza to także wyrok ETPCz Austin and Others v. UK. W tym wyroku przetrzymanie przez 12 minut zostało uznane przez Trybunał za zatrzymanie.

Przeszukanie/kontrola osobista

Przeszukanie to uprawnienie Policji, które ma na celu ujawnieniu przedmiotów albo pochodzących z przestępstwa albo służących do jego popełnienia.

W tych sytuacjach musimy pamiętać o kilku kwestiach:

  1. Protokół – trzeba z tej czynności zawsze go sporządzić
  2. Przeszukany musi otrzymać spis zatrzymanych rzeczy
  3. Przedmioty, które zostały zatrzymane muszą zostać bardzo dokładnie opisane (także ze wskazaniem cech charakterystyczne)
  4. Możliwość udziału w przeszukaniu osób trzecich – to może być osoba zaufana, która patrzy policjantom na ręce
  5. Na ta czynność przysługuje zażalenie

Kwestia kontroli osobistej (np. kontrola plecaka na ulicy). Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepis który nadaje takie uprawnienie jest niekonstytucyjny, bo jest za szeroki. Pojawiły się głosy, że będzie nowelizacja jeszcze w tym roku. Dziś jest to wysoce kontrowersyjne – ale naszym zdaniem z takiej kontroli osobistej też powinien zostać sporządzony protokół.

Pytanie: a co jeśli policjant przeszukuje mi torebkę tylko dlatego, że idę ulicą na manifestację?

Mec. Murawski: To jest oburzająca praktyka, która nie ma podstawy prawnej, i która moim zdaniem ma charakter prześladowania politycznego. Namawia do składania w takich sytuacjach zażalenia w ciągu 7 dni.

Komunikacja deeskalująca

Mec. Paweł Murawski: Wydaje nam się, że rozmowa z funkcjonariuszem czasami jest skuteczna by ograniczyć błędy procesowe. To w jaki sposób dana osoba zwraca się do funkcjonariusza szalenie pomaga. Przykładem może być aktywistka Katarzyna Jagiełło – to w jaki sposób ona komunikuje się z policją jest standardem do którego powinniśmy dążyć. Doprowadza do tego, że policjanci są spokojniejsi.

Pytania uczestników dotyczyły szczegółowych i konkretnych sytuacji, które ich spotkały w trakcie manifestacji w kontaktach z Policją.

Jakie tortury? To tylko przekroczenie uprawnień. Wywiad z dr Hanną Machińską w Gazecie Wyborczej

Data: 2018-12-15

Wywiad inauguruje w mediach kampanię "Państwo bez tortur". Jej plakat przygotował Luka Rayski.

Kampania Rzecznika Praw Obywatelskich i Rady Europyma uświadomić społeczeństwu problem tortur. Specjaliści z Biura RPO przeprowadzą szkolenia i wykłady dla policjantów i funkcjonariuszy miejsc detencji, czyli odosobnienia.

Czy w Polsce dochodzi do tortur? - pyta Rafał Wójcik z GW

- Dochodzi. Z wielu przyczyn - mówi w wywiadzie zastępczyni RPO Hanna Machińska

Jakich?

- Przede wszystkim z powodu złego przygotowania funkcjonariuszy policji. Nam się wydawało, że przez te 30 lat demokracji policja i zakłady karne przeszły nowe otwarcie. Oczywiście jest wielu znakomitych policjantów, ale zdarzają się przypadki, które kładą się cieniem na całej policji. I wtedy nikt nie dzieli włosa na czworo, odium spada na całą formację: „Policja bije”.

Rzecznik wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie środków przymusu

Data: 2018-12-10
  • RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie niemożności zaskarżenia przez obywatela zastosowania środków przymusu bezpośredniego przez niektóre służby  
  • W składzie orzekającym zasiadają osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • To szósta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących praw i wolności obywateli

- Decyzja ta uzasadniona jest dokonanymi zmianami w składzie orzekającym Trybunału Konstytucyjnego, które nie mają podstawy prawnej w obowiązujących przepisach, a także wprowadzeniem do składu orzekającego osoby, której wybór miał miejsce z naruszeniem Konstytucji RP - napisał RPO Adam Bodnar w piśmie do TK z 5 grudnia 2018 r.  w sprawie cofnięcia wniosku. 

W marcu 2018 r. RPO cofnął z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W kwietniu wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. W tym samym miesiącu podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych. W maju wycofał zaś wniosek w  sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego. W październiku RPO zdecydował tak w sprawie ustawy o prokuraturze, która nadała ogromne uprawnienia Prokuratorowi Generalnemu.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.  

Wniosek do TK 

25 stycznia 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zakwestionował we wniosku do Trybunału przepisy tych ustaw regulujących działalność służb, które nie przewidują możliwości złożenia zażalenia na zastosowanie przez nie środków przymusu bezpośredniego oraz broni palnej.

Do ich użycia ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej uprawnia: Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencję Wywiadu, Biuro Ochrony Rządu, Służbę Celną, Centralne Biuro Antykorupcyjne, kontrolę skarbową, Państwową Straż Łowiecką oraz Rybacką, policję, Służbę Kontrwywiadu oraz Wywiadu Wojskowego, Służbę Więzienną, straże gminne, Straż Graniczną, Straż Leśną, Straż Marszałkowską, Straż Ochrony Kolei, straż parków narodowych, Żandarmerię Wojskową, ochroniarzy oraz Inspekcję Transportu Drogowego.

Ustawą tą zmieniono także przepisy innych ustaw dotyczących użycia środków przymusu przez poszczególne służby: straży ochrony kolei, strażników gminnych, strażników, Żandarmerii Wojskowej. W ich przypadku wprowadzono możliwość zażalenia do prokuratury. Nie wprowadzono zaś regulacji umożliwiających zażalenie na użycie środków przymusu przez pozostałe służby.

Według Rzecznika trudno znaleźć uzasadnienie dla stanu prawnego, który w sposób wybiórczy przewiduje możliwość zażalenia na zastosowanie środków przymusu bezpośredniego wyłącznie przez niektóre służby.

Tak poważna zaś ingerencja w prawa i wolności obywatelskie wymaga zagwarantowania skutecznych środków kontroli zasadności i legalności stosowanych wobec jednostki środków przymusu bezpośredniego i broni palnej. Jest to tym bardziej istotne, że z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, iż stosowanie tych środków w sposób nieproporcjonalny ów przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy publicznych może przybrać zakazaną formę nieludzkiego lub poniżającego traktowania.

Zaskarżone przepisy Rzecznik uznał za niezgodne zarówno z postanowieniami Konstytucji (art. 78 w związku z art. 40 i art. 41 ust. 1), jak i z art. 13 w związku z art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Przyczyny cofnięcia wniosku 

Prezes TK 5 kwietnia 2016 r. wyznaczył do tej sprawy pełny skład Trybunału Konstytucyjnego, z Andrzejem Rzeplińskim jako przewodniczącym i Małgorzatą Pyziak-Szafnicką jako sprawozdawcą. Zarządzeniem Prezesa Trybunału z 31 stycznia 2017 r. wobec upływu kadencji sędziego Andrzeja Rzeplińskiego, wyznaczono w jego miejsce sędziego TK Michała Warcińskiego. Ponadto do uzupełnienia składu orzekającego wyznaczono Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego. Przewodniczącym składu została Julia Przyłębska. Potem, po śmierci Lecha Morawskiego, wyznaczono w jego miejsce Justyna Piskorskiego, a po śmierci Henryka Ciocha w jego miejsce wyznaczono Jarosława Wyrembaka.

Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak nie zostali ważnie wybrani na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a zatem są nieuprawnieni do zasiadania w składzie orzekającym.

W efekcie zmian w sprawie tej występuje przypadek składu sądu sprzecznego z przepisami prawa, tj. sytuacja, gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona. Tak wyznaczony skład TK jest sprzeczny z postanowieniami Konstytucji RP.

Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego (postanowienie SN z 17 listopada 2005 r.), w takich sytuacjach zachodzi przypadek orzeczenia). Taka sytuacja może też powodować chaos prawny, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron także w procesach przed sądami europejskimi - skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej.

RPO przypomniał  w tym kontekście zalecenie z 20 grudnia 2017 r. w sprawie praworządności w Polsce, uzupełniające zalecenia Komisji (UE) 2016/1374, (UE) 2017/146 i (UE) 2017/1520), w świetle których „trzech sędziów wybranych przez Sejm nowej kadencji bez ważnej podstawy prawnej nie może orzekać, dopóki nie zostaną wybrani zgodnie z prawem”.

II.511.1869.2014

JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANEL

Sesja 9: Sprawiedliwość konstytucyjna po kryzysie konstytucyjnym (BLOK A)

 

RPO podjął sprawę zatrzymania b. szefów KNF, w tym Wojciecha Kwaśniaka

Data: 2018-12-10

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zatrzymania byłego wiceprzewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Wojciecha Kwaśniaka oraz kilkorga innych pracowników KNF, w tym b. jej przewodniczącego Andrzeja Jakubiaka.

Rzecznik wystąpił o informacje dotyczące podstaw prawnych oraz przesłanek zatrzymań i okoliczności ich realizacji. M.in. chce się dowiedzieć, czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanych do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie były stosowane środki przymusu bezpośredniego i ewentualnie jakie. Zwrócił się także o informacje, czy wpłynęły zażalenia na zatrzymania.

Ponadto Rzecznik spytał Prokuraturę Regionalną w Szczecinie, czy wcześniej podejmowano działania mające na celu wezwanie tych osób do prokuratury oraz o to, jakie ewentualnie okoliczności przemawiały za obawą, że nie stawią się lub że mogą w inny sposób utrudniać postępowanie.

W związku z tym, że przy okazji zatrzymania media nagłośniły sprawę ciężkiego pobicia Wojciecha Kwaśniaka w 2014 r., Rzecznik wystąpił do Prokuratury Krajowej o informacje, jaki jest obecny stan postępowania  w tej sprawie – kiedy zostanie zakończone i czy  wobec podejrzanych o udział w pobiciu stosowane są obecnie lub były stosowane w przeszłości środki zapobiegawcze.

II.519.1144.2018

 

Jak nasze dane mają przetwarzać organy zwalczające przestępczość? Opinia RPO do rządowego projektu wdrażającego unijną "dyrektywę policyjną"

Data: 2018-11-30
  • Rządowy projekt nie dokonuje właściwego wdrożenia dyrektywy z 2016 r. – wprowadza zbyt wiele wyjątków, wyłączając określone służby i organy spod ustawy
  • Jest on w wielu miejscach niespójny lub sprzeczny z prawem Unii Europejskiej
  • RPO przedstawia Marszałkowi Sejmu swe uwagi w nadziei, że parlament usunie usterki projektu 

Projekt ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i  zwalczaniem przestępczości (druk nr 2989) przeszedł już w Sejmie pierwsze czytanie. Tymczasem zawiera propozycje, które wywołują istotne wątpliwości dotyczące przestrzegania praw i wolności człowieka i  obywatela – pisze Adam Bodnar w wystąpieniu do marszałka Marka Kuchcińskiego. Ustawa ma wdrożyć dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. Dotyczy ona uprawnień służb w przetwarzaniu danych i jest nazywana „drugą nogą” RODO, czyli rozporządzenia o tym, co wolno przedsiębiorcom i administracji robić z danymi osobowymi.

W związku z pracami parlamentue Rzecznik przedstawia uwagi, które dotyczą spraw fundamentalnych z punktu widzenia praw jednostki i nie mogą być traktowane jako wyczerpujące zastrzeżenia i wątpliwości, które można podnieść pod adresem tego projektu i sposobu procedowania nad nim.

Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela.

Wyłączenia dla służb

Projekt przewiduje wyłączenie z reguł dotyczących przetwarzania danych dla służb specjalnych: ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz CBA. Projektodawca tłumaczy, że wszystkie obszary działalności tych służb należą do przewidzianego przez dyrektywę wyjątku, jakim jest przetwarzanie danych „w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa narodowego”.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie nie zgadza się z tym stanowiskiem. Nie wszystkie bowiem zadania ustawowe realizowane przez służby mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe”. Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”, o czym świadczą przepisy samego Traktatu o Unii Europejskiej i  Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Również - przykładowo - zwalczanie terroryzmu nie jest uznawane w UE za domenę wyłączoną z zakresu prawa Unii.

Wyłączenie stosowania ustawy do danych osobowych zawartych w aktach postępowania

Projekt przewiduje takie wyłączenie, co oznacza, że do danych osobowych zawartych w aktach postępowań, prowadzonych na podstawie Kpk, KPW, kkw, kks, ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich czy ustawy, która przewiduje utworzenie i prowadzenie rejestru sprawców przestępstw seksualnych, ustawa nie będzie miała zastosowania. Takie wyłączenie nie jest zgodne z dyrektywą 2016/680. RPO zaznacza, że podobną opinię w tej sprawie ma MSZ.

Powierzenie nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w sądach i prokuraturze instytucjom, które nie są niezależne od władzy wykonawczej  

Projekt przewiduje, że – w zależności od sytuacji – albo Krajowa Rada Sądownictwa, albo prezesi sądów (czy odpowiedni prokuratorzy) będą mogli zażądać dostępu do wszelkich danych osobowych w prowadzonych postępowaniach w związku z realizacją zadań wynikających z konieczności nadzoru nad sposobem przetwarzania danych osobowych. Tymczasem z prawa UE jasno wynika, że nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych może sprawować wyłącznie organ niezależny. W ocenie Rzecznika takie rozwiązania prawne są wątpliwe, bowiem ani Krajowa Rada Sądownictwa, ani prezesi sądów nie mogą być dziś uznani za organy niezależne, zdolne do prowadzenia nadzoru w sposób wypełniający wymogi Karty Praw Podstawowych UE.

Poszerzenie wyłączeń dla informacji niejawnych

Projekt wyłącza też spod ochrony danych przetwarzanie informacji niejawnych. Także tę zmianę RPO ocenia negatywnie, bo wyłączenie stosowania przepisów o ochronie danych osobowych jest zbyt szerokie. Obecnie wyłączeniu spod ustawy podlega tylko rejestracja zbioru danych przez administratorów danych niejawnych, a nie ich przetwarzanie.

Liczne niespójności, także wobec RODO pokazują, że na etapie prac rządowych nie dokonano prawidłowej analizy wszystkich problemów, jakie wiążą się z  implementacją dyrektywy 2016/680 i koniecznością zapewnienia spójności rozwiązań między projektowaną ustawą a przepisami RODO.

Poważnym problemem jest także to, że choć projekt ma wdrażać do polskiego systemu prawnego dyrektywę z 27 kwietnia 2016 r., czyli sprzed ponad dwóch lat, w trakcie prac nad projektem zainteresowanym podmiotom wyznaczono zaledwie kilka dni na przedstawienie uwag. A później już nie poddano ich żadnej szerszej dyskusji z udziałem zainteresowanych.

VII.501.315.2014

SENAT. Informacja o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności RPO

Data: 2018-11-23
  • Występuję tu po roku od dramatycznych w wydarzeń i debat w obronie Sądu Najwyższego. I dziś pani pierwsza prezes SN może powiedzieć, że dalej pełni tę funkcję. To jest fundament obrony praw obywateli – zakończył swoje wystąpienie w Senacie RPO Adam Bodnar
  • Senat zapoznał się z informacją RPO o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce w 2017 r.
  • Rzecznik przypomniał w debacie, że media będą w Polsce wolne, póki się o tę wolność będziemy upominać.

​Jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań. Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku. Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką - powiedział senatorom Adam Bodnar. 

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka - powiedział.

Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara:

Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie oraz Panowie Senatorowie!

Na podstawie art. 212 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przesłałem do Senatu w dniu 30 maja. obszerną informację o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich oraz o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich w Polsce w 2017 r. Dzisiaj, ze względu na ograniczony czas, pozwolę sobie omówić tylko wybrane zagadnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest najczęstszym w państwie adresatem skarg obywateli. Liczba nowych skarg zasadniczo od lat się nie zmienia i utrzymuje się na poziomie ponad 20 tysięcy skarg. Są to sprawy systemowe, istniejące od lat, ale także sprawy nowe, związane z aktualnymi problemami.

Wiedzę o ludzkich problemach Biuro Rzecznika czerpie z listów i zgłaszanych spraw, ale także ze spotkań i rozmów z konkretnymi ludźmi podczas organizowanych wyjazdów regionalnych. Jako rzecznik uczestniczę w takich wyjazdach dość regularnie. Od początku kadencji odwiedziłem wraz z moim zespołem łącznie ponad 140 miejscowości. I w każdym z tych miast i miasteczek, w każdej z tych wiosek mogliśmy z bliska przyglądać się problemom obywateli oraz zdobyć wrażliwość wykraczającą poza granice wielkich miast.

Chciałbym także podkreślić, że otrzymujemy sporo zapytań oraz próśb o interwencję od posłów i senatorów. Na każdą z tych próśb staramy się odpowiedzieć z maksymalną życzliwością, z maksymalnym zaangażowaniem moich współpracowników.

Chciałbym podkreślić, że w obecnych realiach ustrojowych rola notariusza ludzkich krzywd i adwokata praw obywateli staje się coraz bardziej złożona.

Wymaga konsekwencji i pryncypialności, jeśli chodzi o dochowanie standardów demokracji oraz realizację ustawowych celów, a jednocześnie wymaga poszukiwania rozwiązań, które będą służyć poprawie sytuacji obywateli w warunkach, w których przyszło nam działać.

Dlatego bardzo często pojawia się pytanie, ile w działalności rzecznika powinno być pryncypialności, a ile pragmatyzmu.

Jak chronić prawa obywateli w państwie, w którym polityka i politycy przejmują coraz to nowe obszary życia publicznego i ograniczona jest podmiotowość obywateli, a jednocześnie utrzymuje się podobna jak we wcześniejszych latach liczba skarg na działanie instytucji publicznych, utrzymuje się także duży poziom braku zaufania do działalności organów władzy publicznej?

Chciałbym podkreślić, że moją odpowiedzią jest determinacja w dochowaniu wierności obowiązującej konstytucji, a równocześnie poszukiwanie rozwiązań, które w optymalny sposób będą służyły ochronie praw obywateli. Konsekwentnie staram się walczyć o naprawienie ludzkich krzywd wszędzie tam, gdzie jest to dzisiaj możliwe.

Tworzę także miejsca do debaty i wypracowywania najlepszych możliwych rozwiązań. Przykładem tego może być I Kongres Praw Obywatelskich, który odbył się w grudniu 2017 r. W 36 panelach dyskusyjnych wzięło udział ponad 1 tysiąc 500 osób. Na końcu informacji o działalności rzecznika załączony jest zbiór rekomendacji, które zostały opracowane po tym Kongresie.

Bardzo konkretny zbiór rekomendacji odnośnie do tego, co należałoby poprawić w funkcjonowaniu naszego państwa. Chciałbym państwa poinformować, że w tym roku odbędzie się kolejny kongres, 14 i 15 grudnia 2018 r.

Chciałbym podkreślić, że celem mojego działania, zarówno w obszarze wymiaru sprawiedliwości, jak i w innych dziedzinach, nigdy nie było i nie jest utrzymanie tego stanu, który istnieje. Bo nie tak odczytuję oczekiwania obywateli.

Chciałbym zawsze poszukiwać drogi do rozmowy, do dialogu o tym, jak powinny przebiegać zmiany, jak usprawniać system wymiaru sprawiedliwości, jak dbać o efektywność postępowań, jak walczyć z przewlekłością postępowań, jak przybliżać sądy ludzkim potrzebom. Dostrzegam te wszystkie problemy – te wszystkie problemy są przedmiotem licznych wystąpień kierowanych chociażby do Ministerstwa Sprawiedliwości – ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że każda reforma musi oznaczać jednoczesne poszanowanie standardów niezależności sądownictwa, a także dobrej współpracy z sądami innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

Przygotowując sprawozdanie za 2017 r., spojrzeliśmy na działalność rzecznika praw obywatelskich, a także na problemy występujące w Polsce, przez pryzmat konkretnych postanowień konstytucji. W każdej dziedzinie analizujemy – można powiedzieć, że przepis po przepisie – to, w jaki sposób konstytucja jest respektowana, co się zmieniło, co się nie zmieniło, gdzie występują zasadnicze problemy związane z przestrzeganiem praw i wolności. Odnosząc się także do działalności rzecznika, staramy się to ilustrować konkretnymi przykładami podejmowanych działań, wystąpień, debat. Chciałbym także podkreślić, że ten sposób przygotowania raportu rocznego jest związany z chęcią pokazania, że istnieje silny bezpośredni związek między sposobem funkcjonowania instytucji publicznych i stanem przestrzegania naszych praw i wolności obywatelskich. Za każdym listem, za każdą zgłoszoną sprawą stoi żywy człowiek. Jeśli dochodzi do protestów całych środowisk, np. rodziców osób z niepełnosprawnościami… Nie biorą się one znikąd, lecz są najczęściej poprzedzone licznymi skargami czy postulatami zgłaszanymi za pośrednictwem rzecznika.

Jednocześnie chcę podkreślić, że z całą konsekwencją dostrzegam te działania państwa, które dobrze służą ludziom – wspierają od strony materialnej i prawnej realizację ich obywatelskich praw. Myślę tu o programach na rzecz rodzin i ich dzieci, o zmianach legislacyjnych umacniających pozycję pracowników czy choćby o niektórych posunięciach w sprawie lepszej ściągalności alimentów. Jako rzecznik praw obywatelskich doceniam kierunek zmian. Widzę także, że dzięki aktywności państwa polepszają się statystyki chociażby w zakresie lepszej ściągalności alimentów czy poprawia się jakość funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Szczególną uwagę chciałbym poświęcić zmianom legislacyjnym, które dotyczą systemu konstytucyjnego.

Mój największy niepokój budzi nieprzestrzeganie w praktyce konstytucyjnej zasady dialogu społecznego i współdziałania władz, co przejawia się m.in. brakiem konsultacji projektów wielu ważnych ustaw. Z ubolewaniem dostrzegam, że niektóre ustawy potrafią być przyjęte – przejść cały proces legislacyjny – w ciągu bardzo krótkiego czasu. Powstaje pytanie, jak można wtedy uniknąć błędów, jak można spowodować, że te błędy dostrzeże się na czas i w ten sposób nie spowoduje się szkody dla obywateli.

Chciałbym podkreślić, że jesteśmy w pewnym szczególnym momencie – dyskutujemy na temat zmian legislacyjnych dotyczących sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego w sytuacji, kiedy na forum tej Izby te problemy były wielokrotnie dyskutowane; ja sam starałem się być częścią tej debaty. Uważam, że zmiany wprowadzone w funkcjonowaniu sądów powszechnych oraz Krajowej Rady Sądownictwa zwiększają wpływ czynników politycznych na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji osłabiają system ochrony praw człowieka, bo to niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich. Dostrzegam także poważnie ograniczoną rolę Trybunału Konstytucyjnego.

W tym kontekście konieczne jest wspomnienie o sytuacji Sądu Najwyższego. To właśnie w 2017 r. na forum tej Izby wielokrotnie dyskutowano o jego niezależności. To tutaj, korzystając z możliwości występowania na forum Senatu, przestrzegałem państwa, jakie to może mieć konsekwencje dla naszej współpracy europejskiej, w tym dla stosowania europejskiego nakazu aresztowania. Nawet nie spodziewałem się, że faktycznie później dojdzie do takiej debaty na forum europejskim. Chodzi chociażby o wydanie rozstrzygnięć dotyczących stosowania europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do obywateli polskich przebywających za granicą. To tutaj także padły słynne słowa o tym, że o wolnych sądach będą pamiętać wolni ludzie. I dlatego cieszę się, że niezależność Sądu Najwyższego – właśnie dzięki społeczeństwu obywatelskiemu – została utrzymana i że dzięki protestom społeczeństwa obywatelskiego ten problem związany z zagrożeniem dla niezależności Sądu Najwyższego został dostrzeżony. (Oklaski)

Chciałbym podkreślić, że w Polsce dochodzi do licznych ograniczeń naszych praw i wolności o charakterze osobistym oraz politycznym.

  • Wolność zgromadzeń jest tego najlepszym przykładem, w tym to, co się stało w konsekwencji ograniczania wolności zgromadzeń, a mianowicie reakcja ze strony policji i naruszenie prawa do organizowania kontrmanifestacji. Szczęśliwie w wielu przypadkach sądy potrafiły właściwie ocenić naruszenie prawa do uczestniczenia w zgromadzeniach i odpowiednio ocenić działania ze strony policji.
  • Nie zostały usunięte zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności wynikające z obowiązywania wielu przepisów dających Policji oraz służbom specjalnym szerokie uprawnienia w zakresie stosowania kontroli operacyjnej i pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych, a w szczególności sprawdzania, weryfikowania billingów telefonicznych oraz danych geolokacyjnych. Wątpliwości budzi zarówno zakres pozyskiwanych danych o jednostce, jak i ciągły brak efektywnej kontroli sądowej nad procesem pozyskiwania tych danych i ich wykorzystywania. Na ten temat Komisja Wenecka wydała kompleksowy raport. Zalecenia tego raportu w zasadzie do dzisiaj nie zostały wykonane.
  • Nie został także rozwiązany sygnalizowany w poprzednich latach problem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego świadczeń finansowych dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. To jest przykład szczególny. Wyrok powinien być wykonany. Zaniechanie jego wykonania zmusza opiekunów do poszukiwania należnej im sprawiedliwości poprzez inicjowanie długotrwałych postępowań przed sądami administracyjnymi, które to postępowania nie zawsze kończą się sukcesem, a do tego mogą być inicjowane przez stosunkowo niewielką liczbę osób. To jest różnica, czy otrzymuje się wsparcie w wysokości 1 tysiąca 477 zł, czy też 520 zł, bo taka jest różnica, jeśli chodzi o świadczenia przyznawane opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnością, w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność dziecka, osoby, którą się opiekują.
  • Pomimo ratyfikacji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych wciąż dalecy jesteśmy od zapewnienia prawa do niezależnego życia oraz prawa do godnego życia takim osobom, a także ich opiekunom. Protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie pokazał, jak ważny to jest problem.
  • Doceniam powstanie rządowego programu „Dostępność Plus”, bo to jest faktyczny krok w kierunku udostępnienia przestrzeni publicznej, stron internetowych, wielu różnych przestrzeni, z którymi spotykają się osoby z niepełnosprawnościami, a które są dostępne wszystkim. To jest program w kierunku promocji uniwersalnego projektowania, ale to jest niewystarczające, bo wciąż jest wiele barier, nie tylko tych barier fizycznych, technologicznych, które utrudniają realizację prawa do niezależnego życia dla osób z niepełnosprawnościami. Co więcej, to jest ta przestrzeń, w której widzimy swoistą wyspowość działania naszego państwa, czyli to, że pewne problemy udaje się czasami rozwiązać na szczeblu lokalnym dzięki dobrej współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi, ale brakuje, powiedziałbym, jednolitego podejścia na wyższym szczeblu, jeśli chodzi o całe państwo.
  • Wciąż nie uregulowano spraw skutków powojennych wywłaszczeń oraz nacjonalizacji, wciąż czekamy na kompleksową ustawę reprywatyzacyjną, która by pozwoliła na docelowe rozwiązanie problemu. Do tej pory nie został nawet wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. orzekający częściową niekonstytucyjność przepisu umożliwiającego stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej z rażącym naruszeniem prawa bez żadnych ograniczeń czasowych. Ta sytuacja narusza poczucie bezpieczeństwa prawnego uczestników obrotu prawnego.
  • Z niepokojem obserwujemy także wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami lub wręcz nienawiścią, np. wobec osób innej rasy, pochodzenia etnicznego lub narodowości i religii. Alarmujemy w tej sprawie odpowiednie organy państwa, w szczególności Policję oraz prokuraturę. Chciałbym podkreślić, że według badań, które zostały przeprowadzone niedawno przez moje biuro wraz z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, tylko 5% tzw. przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych organom państwa. Dominuje niestety podejście opierające się na nieufności w stosunku do działania organów państwa. Czyli to, że pozostałe 95% nie jest zgłaszane, powodowane jest głównie brakiem zaufania, wiary w to, że z taką sprawą cokolwiek się stanie, że organy państwa się tym odpowiednio zajmą.
  • W Polsce jest wciąż wiele do zrobienia, jeśli chodzi o poszanowanie praw osób homoseksualnych i osób pozostających w związkach osób tej samej płci, ale też w zakresie walki z homofobią. Konieczne jest także wprowadzenie procedury uzgodnienia płci osób transpłciowych, która nie będzie wymuszała na nich pozywania własnych rodziców, co powoduje kolejne traumatyczne doświadczenia.
  • Istotna część pracy rzecznika to kwestia praw rodziców w kontekście funkcjonowania współczesnej rodziny. W tym zakresie współpracuję blisko z rzecznikiem praw dziecka, panem Markiem Michalakiem. Problemy niepłacenia alimentów, kontaktów rodziców z dziećmi po rozwodzie, problemy małżeństw transgranicznych, walka z przemocą domową, sytuacja rodziców opiekujących się osobami z niepełnosprawnościami to problemy, które cały czas budzą moje zainteresowanie i są przedmiotem różnych działań.

W czerwcu tego roku właśnie z tego powodu, a także z tego powodu, że stanowi to przedmiot wielkiego zainteresowania publicznego, zorganizowaliśmy duży kongres praw rodzicielskich, w którym uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk, w tym także środowiska pokrzywdzonych ojców.

Uważam, że w tej sferze życia potrzebne są dialog, rozmowa i zrozumienie tego, że zmiany społeczne, zmieniający się model rodziny powodują dodatkowe wyzwania dla organów państwa. Potrzebne są także sprawne i efektywne sądy, gdyż każde opóźnienie postępowań w sprawach rodzinnych może mieć tragiczne skutki dla życia rodziny i dla życia poszczególnych rodziców. W tym zakresie chciałbym docenić inicjatywy, a także zmiany legislacyjne przyjęte w ostatnim czasie, które poprawiają skuteczność postępowań transgranicznych i w pewnym sensie centralizują wysiłki państwowe dotyczące odpowiadania na różne potrzeby sądów innych państw członkowskich w tym zakresie.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmuje także wiele działań na rzecz ochrony praw kobiet.

W roku, w którym świętujemy stulecie uzyskania czy wywalczenia przez kobiety praw wyborczych, powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie ich prawa są w pełni realizowane. Mówię o prawach kobiet w kontekście prawa do ochrony zdrowia, faktycznej realizacji ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży, dostępności terapii in vitro, walki z przemocą domową, równoważenia ról zawodowych i prywatnych lub opieki okołoporodowej. To jest cały czas lista spraw do załatwienia, do rozwiązania. Co więcej, w tym zakresie wyraźnie widać różnicę między sytuacją kobiet zamożnych, mieszkających w dużych miastach, a pochodzących z mniejszych miast, tych, które są mniej zamożne. Prywatyzacja usług publicznych rozwiązuje tu niektóre problemy, ale powoduje pogorszenie sytuacji osób, które mieszkają dalej od centrum.

Kolejne działania rzecznika dotyczą dyskryminacji osób starszych w ochronie zdrowia, dostępu do różnych usług, a przede wszystkim wsparcia tych osób w ich miejscu zamieszkania zamiast oferowania im opieki instytucjonalnej, czyli tworzenia dużych instytucji, izolowania seniorów, zapominania o nich.

To jest coś, co się nazywa instytucjonalizacją opieki. Powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, aby doprowadzić do tzw. deinstytucjonalizacji, czyli zrezygnowania z tych wielkich ośrodków ochrony na rzecz indywidualnego wsparcia możliwie najbliżej miejsca zamieszkania. W tym zakresie w czasie moich wyjazdów regionalnych staram się organizować spotkania na poziomie poszczególnych powiatów dotyczące promocji modelu wsparcia osób starszych w miejscu zamieszkania. Kilka takich spotkań się odbyło, np. w Stargardzie Szczecińskim, w Krapkowicach czy też w Lesznie.

W ramach pracy biura rzecznika staramy się alarmować o problemach niedostrzeganych z perspektywy dużych miast. Są w Polsce miejsca, gdzie wykluczenie transportowe staje się coraz większym problemem, gdzie młoda osoba, która kończy gimnazjum, wybiera nie taką szkołę, która odpowiada jej talentom i zainteresowaniom, ale taką, do której po prostu można dojechać. To jest też problem dostępu do lekarzy specjalistów i problem związany z szansą na codzienną aktywność seniorów.

Naruszenia praw człowieka dotykają w Polsce właśnie tych najsłabszych, tych, którzy nie potrafią się upomnieć albo z różnych powodów nie mają na to szans. W tym kontekście chciałbym wspomnieć o 3 grupach, które mają szczególnie trudną sytuację, choć każda z nich jest odmienna.

  • Pierwsza to osoby dotknięte kryzysem bezdomności. Mamy ciągle powyżej 30 tysięcy osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Trzeba zmienić nasze myślenie o bezdomności. Trzeba myśleć o bezdomności w taki sposób, że jest to kryzys, z którego można wyjść, a państwo służy do tego, aby podać pomocną dłoń, i to niezależnie od tego, czy osoba bezdomna mieszka w Polsce, czy też jest obywatelem RP mieszkającym poza granicami Polski, bo przecież takich osób też ten kryzys dotyczy. Osoby te często z tego powodu, że ich własna godność im na to nie pozwala, nie decydują się nawet na powrót do własnego kraju, decydują się na to, aby dalej pozostawać w stanie bezdomności. Jest to dziedzina, w której współpraca organizacji pozarządowych i samorządów może przynieść wiele korzyści, ale także jest to przestrzeń, w której bardzo wiele można zrobić, jeżeli odpowiednio skoordynuje się wysiłki na szczeblu centralnym.
  • Druga grupa osób to są osoby dotknięte kryzysem zdrowia psychicznego. To jest wycinek naszej ogólnej trudnej sytuacji w służbie zdrowia. Dobrze wiemy, że dyskusja na temat prawa do ochrony zdrowia w sytuacji niewystarczających środków finansowych, ale także niewłaściwej organizacji służby zdrowia, jest trudna.

Ten kryzys w ochronie zdrowia psychicznego to jest coś bardzo szczególnego. I znowu: w tym zakresie musimy działać na rzecz rezygnacji z opieki instytucjonalnej w dużych, wielkich szpitalach psychiatrycznych na rzecz pomocy w miejscu zamieszkania. Cieszy mnie uruchomienie od 1 lipca programu pilotażowego, który zmienia system ochrony zdrowia psychicznego, bo jest to ważna jaskółka zmian. Mam nadzieję, że realizacja tego programu pilotażowego doprowadzi do trwałych zmian w dziedzinie ochrony zdrowia psychicznego.

  • Wreszcie trzecia taka grupa osób – myślę, że szczególnie niedostrzegalna z perspektywy wielkich miast, ale wydaje mi się, że szczególnie znana państwu jako senatorom Rzeczypospolitej, gdyż państwo, ze względu na swój mandat, mają bezpośredni kontakt z wyborcami – a mianowicie osoby mieszkające na terenach wiejskich, które są dotknięte konsekwencjami różnych inwestycji energetycznych, budowlanych czy przemysłowych. To są często osoby na straconej pozycji. Nie mają siły, determinacji, wiedzy, kwalifikacji prawniczych, aby tego typu inwestycje ograniczać czy po prostu brać udział w dyskusji, aby uzyskiwać informacje w trybie dostępu do informacji publicznej, przyłączać się do postępowań, korzystać z prawa do petycji. To są problemy Wrześni, problemy Bakałarzewa, problemy Piły i wielu innych polskich miejscowości. I tutaj widzę moją rolę jako polegającą na tym, że zarówno staram się te osoby wzmacniać, interweniować tam, gdzie mogę, jak i przyłączać się do postępowań, często także z dobrym skutkiem.

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Rzecznik Praw Obywatelskich to jest także organ, który zajmuje się prawami osób pozbawionych wolności.

Na podstawie protokołu dodatkowego do konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania rzecznik praw obywatelskich ma zadanie stałego monitorowania wszystkich miejsc pozbawienia wolności w Polsce, zarówno zakładów karnych, aresztów śledczych, jak i szpitali psychiatrycznych, domów pomocy społecznej, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, zakładów poprawczych itd., itd., wszystkich miejsc, w których osoba bez własnej woli pozbawiana jest wolności. Otrzymujemy także bardzo wiele skarg od osób pozbawionych wolności, w szczególności od osób osadzonych. I to jest dla nas wielkie wyzwanie, jak łączyć działania na rzecz prewencji, polegające na bieżącym monitorowaniu sytuacji w tych miejscach, z działaniami polegającymi na odpowiadaniu za poszczególne skargi. W 2017 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji przeprowadzili łącznie prawie 100 wizytacji, z których wyciągnęli określone wnioski i przedstawili je organom władzy.

Chciałbym podkreślić, że wciąż mamy sporo problemów: przeludnienie w więzieniach, sytuacja osób z niepełnosprawnościami, niskie standardy opieki zdrowotnej. To są te, powiedziałbym, najważniejsze problemy dotyczące samych więzień.

Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy do spraw przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób. Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 23 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem.

Ale skoro mówimy o niskich standardach opieki zdrowotnej, to chciałbym wspomnieć, że w 2017 r. dokładnie zbadaliśmy sprawę śmierci pani Agnieszki Pysz, która zmarła w areszcie śledczym w Warszawie w wyniku nieudzielenia pomocy medycznej. Nasze zbadanie sprawy doprowadziło do tego, że zajęła się tym nawet Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, a pan minister Patryk Jaki na forum komisji przepraszał matkę pani Agnieszki Pysz za to, co jej się stało. To są takie historie, które niezwykle uruchamiają naszą wyobraźnię, które pokazują, że każde zaniedbanie, jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów, może prowadzić do wielkich tragedii, tragedii, których można było uniknąć, gdybyśmy tylko lepiej o te kwestie zadbali.

Zupełnie osobnym problemem związanym z kwestiami, na które się skarżą osoby, jest funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

Problem ten jest znany szanownym państwu, ponieważ wielokrotnie zajmowała się tym Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej, pojawia się też coraz więcej artykułów prasowych na ten temat. Szanowne Panie i Panowie Senatorowie, naprawdę musimy sobie z tym problemem poradzić. Jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że… Jeżeli już taki ośrodek musi w Polsce istnieć, to powinien funkcjonować tak, jak chociażby ośrodek niemiecki w Rosdorfie, i powinien być opatrzony odpowiednimi regulacjami prawnymi na poziomie ustawy, a nie na poziomie zarządzeń wewnętrznych dyrektora ośrodka w Gostyninie.

Chciałbym podkreślić, że w 2017 r. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przygotował obszerny materiał będący analizą prawomocnych orzeczeń sądowych za stosowanie tortur w latach 2008–2015, które związane były z wymierzeniem kary pozbawienia wolności funkcjonariuszom publicznym za stosowanie tortur. W tym czasie, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach karnych. Jeżeli mówię o torturach, to mówię naprawdę o torturach. Nie mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusz przekracza granicę stosowania środków przymusu bezpośredniego, np. w czasie demonstracji czy w czasie zatrzymania danej osoby, ale mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusze Policji gdzieś w izolacji, w pomieszczeniach zamkniętych stosują przemoc w stosunku do osób pozbawionych wolności, upokarzają je, zmuszają je do zeznań i stosują metody, których nie można określić inaczej, jak tortury. Tak jak powiedziałem, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji. Uważam, że skoro żyjemy w państwie, w którym mówi się o tym, że mamy być pomni czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane, i dlatego ustanawiamy katalog praw i wolności obywatelskich, dlatego ustanawiamy bezwzględny zakaz tortur, to musimy faktycznie dbać o to, żeby wyeliminować stosowanie tortur w Polsce.

Efektem badań mojego zespołu było duże wystąpienie do ministra sprawiedliwości, wskazujące, co należałoby zrobić, aby ten problem naprawić. I to są stosunkowo proste rzeczy: stała obecność adwokatów na posterunkach Policji; stały monitoring tego, co się dzieje na posterunkach, w tym także monitoring tych miejsc, które mogą nie być temu monitoringowi poddane; rzetelny nadzór nad tym, co się dzieje z materiałami z monitoringu. Chciałbym podkreślić, że nie dostałem odpowiedzi od ministra sprawiedliwości. Apelowałem nawet do premiera, aby zmotywował ministra sprawiedliwości, ale odpowiedzi wciąż się nie doczekałem. Chciałbym powiedzieć jedno: jak mamy walczyć z torturami, skoro Ministerstwo Sprawiedliwości nie poczuwa się do przeprowadzenia zmian w zakresie funkcjonowania naszego państwa, nie poczuwa się do zmian legislacyjnych oraz nie poczuwa się do tego, aby ten problem naprawić? Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że konstytucja, preambuła, nasze doświadczenia historyczne zobowiązują nas do tego, aby Polska była państwem całkowicie wolnym od tortur.

Szanowne Panie i Szanowni Panowie Senatorowie!

W ostatnich latach na rzecznika praw obywatelskich sukcesywnie nakładane są nowe zadania: realizacja mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

To jest  realizowanie tego mandatu od 10 lat; realizacja zasady równego traktowania, czyli przepisów antydyskryminacyjnych, które Polska wdrożyła w wyniku implementacji dyrektyw unijnych; monitorowanie wdrożenia konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami; a także monitorowanie niewłaściwych działań Policji i innych służb, monitorowanie sytuacji funkcjonariuszy. Jak się spojrzy na to z perspektywy, to wszystko to następowało w zasadzie bez przyznania wystarczających, dodatkowych środków finansowych. I moja poprzedniczka, i ja wielokrotnie powtarzaliśmy, że realizacja tego mandatu jest niezwykle utrudniona. W zasadzie to, że my staramy się wykonywać naszą pracę maksymalnie rzetelnie bez tych środków finansowych, zawdzięczam mojemu wspaniałemu zespołowi, moim wspaniałym dyrektorom, dyrektorkom, zastępcom, zastępczyniom, dyrekcji generalnej, którzy są tutaj ze mną, a którzy mają tę siłę, żeby motywować pracowników do ciężkiej pracy. Chciałbym im za to bardzo serdecznie podziękować. (Oklaski)

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Rzecznik ma nowe zadania, to przyznanie kompetencji do składania skargi nadzwyczajnej.

Skarga nadzwyczajna była przedmiotem dyskusji na forum tej izby wielokrotnie. Ale chciałbym podkreślić, że po ostatniej zmianie legislacyjnej prawo do składania skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do, można powiedzieć, historii z przeszłości, czyli z ostatnich 20 lat, ma prokurator generalny oraz rzecznik praw obywatelskich. Jak do tej pory – a sprawdzałem statystyki na 22 listopada – wpłynęło do nas 2407 wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Podkreślam: 2407 wniosków.

Każdy z tych wniosków oznacza, że musimy zapoznać się z nimi, przeczytać dokładnie dokumenty, częstokroć ściągnąć akta i odpowiedzieć. To jest wielki wysiłek. To nie jest tak, że można w 5 minut odpowiedzieć obywatelom, że skargi nadzwyczajnej nie wniesiemy. Każdy ten wniosek wymaga wielkiego zaangażowania. I tu podkreślam, że rozpatrzenie wniosków w sposób rzetelny i odpowiedzialny, w rozsądnym terminie, przekracza obecne możliwości kadrowe i finansowe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Uchwalając te zmiany, pominięto aspekt ekonomiczny, pomimo tego, że apelowałem, także na forum tej izby, o to, aby przyznać dodatkowe środki finansowe na rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych.

Apelowałem do premiera o przesunięcie środków w budżecie rzecznika bądź o przyznanie na ten cel środków z rezerwy budżetowej.

Nie uzyskałem pozytywnej odpowiedzi.

Złożyłem wniosek o odpowiedni budżet na przyszły rok, ale – sądząc po doświadczeniach z tego tygodnia i debacie, która przebiegała na forum Komisji Finansów Publicznych – nie jestem przekonany, czy faktycznie uda się to wywalczyć.

A chciałbym podkreślić, że to jest niezwykle ważne. Powierzanie dodatkowych obowiązków bez odpowiedniego finansowania niestety powoduje, że relacja między obywatelem a biurem rzecznika może być zakłócona, ale to także jest kwestia budowania ogólnego zaufania do funkcjonowania państwa.

Mimo wszystko chciałbym się odnieść do samej instytucji skargi nadzwyczajnej.

Zdaję sobie sprawę z wątpliwości konstytucyjnych dotyczących tej instytucji, z tego, że stwarza ona możliwość podważania prawomocnych orzeczeń i że ten okres 20 lat jest niezwykle długi. Sam wyrażałem te wątpliwości. Jednakże będąc urzędnikiem państwowym, odpowiedzialnym w stosunku do obywateli, nie mogę uznać, że instytucji tej nie będę stosował. Dlatego jak do tej pory skierowałem dwie skargi nadzwyczajne w sprawach dotyczących prawa spadkowego, w sprawach, w których, można powiedzieć, ta skarga może spełnić swoją oryginalną funkcję, czyli może stanowić wentyl bezpieczeństwa, który powinien mieć zastosowanie w absolutnie wyjątkowych przypadkach. I liczę, że w przyszłości skarga nadzwyczajna będzie stosowana tylko i wyłącznie w tego typu sprawach, tj. w takich, w których w inny sposób nie można naprawić sytuacji życiowej obywateli.

Szanowni Państwo,

Na koniec mojego wystąpienia chciałbym podzielić się refleksją na temat tego, dlaczego ludzie skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Skarżą się, bo są różne problemy w naszym państwie, stare i nowe.

Skarżą się, bo są pokrzywdzeni przez organy państwa lub też dyskryminowani w życiu społecznym czy gospodarczym.

Dla każdego człowieka jego indywidualna krzywda jest najważniejsza – możemy być mobingowanym pracownikiem; emerytem, którego dotknęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., przez co stracił on dużą część uprawnień emerytalnych; rolnikiem, który został pozbawiony ojcowizny w wyniku działania specustawy drogowej; ojcem, który nie ma kontaktu z własnymi dziećmi; przedsiębiorcą spierającym się z urzędem skarbowym; mieszkańcem, któremu niedaleko od domu wybudowano fabrykę akumulatorów. Każda historia jest inna i nie można jednej przedkładać nad drugą, dokonywać ich ważenia, bo każdy z tych obywateli zasługuje na wysłuchanie i reakcję. I każdy zasługuje na ochronę konstytucyjną jego praw i wolności.

Ale chciałbym podkreślić, że rolą Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest potakiwanie obywatelom i mówienie każdemu, że faktycznie każdego obywatela, który zwrócił się do rzecznika, spotkała krzywda. Bo czym innym jest nasze subiektywne poczucie, że zostaliśmy pokrzywdzeni, a czym innym jest ocena dokonywana w świetle konstytucji i standardów praw człowieka wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych.

Rzecznik ma za zadanie nie tylko pomagać, ale także musi to robić profesjonalnie. Do tego musi mieć świetnych fachowców – a tym akurat, jak powiedziałem, mogę się poszczycić. Ale aby pomagać, rzecznik musi także działać w ekosystemie demokratycznego państwa prawnego.

Bo jeśli następuje erozja i rozchwianie tradycyjnych instytucji państwa demokratycznego, to staje się to trudniejsze. Dzieje się tak, jeśli zawodzi dialog w stanowieniu prawa, jeśli zawodzą konsultacje społeczne albo ich nie ma, jeśli nie szuka się kompromisowych rozwiązań, jeśli brakuje współpracy między konstytucyjnymi organami państwa.

Nie można mieć gwarancji demokratycznego państwa prawnego oraz przestrzegania praw i wolności jednostek, jeśli zawodzą mechanizmy ochrony praw i wolności, a są nimi niezależne sądy oraz niezależny Trybunał Konstytucyjny. Bez niezależnych instytucji, szczególnie sądów, obywatel jest skazany na arbitralność władzy, a jego prawa mogą nie być przestrzegane.

Chciałbym powiedzieć, że jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań.

Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku.

Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką. Jest to po prostu moje świadectwo rzetelnego wykonywania zadania, które zostało mi powierzone przez Sejm i Senat w połowie 2015 r.

Dziękuję za uwagę.(Oklaski)

Odpowiedź RPO na wystąpienia senatorów

Dokładamy maksymalnych starań i staramy się działać z maksymalnie dobrą wiarą i maksymalnym poszanowaniem Konstytucji, aby jak najlepiej w trudnych warunkach realizować mandat Rzecznika Praw Obywatelskich, a tym mandatem jest stanie na straży praw i wolności określonych w konstytucji oraz w ratyfikowanych umowach międzynarodowych.

Jak słuchałem wystąpień, uznałem, że jednak chciałbym kilka rzeczy skomentować.

Zgromadzenia cykliczne

Pierwsza sprawa to zgromadzenia cykliczne.

To jest faktycznie innowacja. To jest innowacyjna instytucja, ponieważ w świecie państw demokratycznych nie jest znane rezerwowanie na przyszłość miejsca na demonstracje i jednoczesne zakazywanie organizowania kontrmanifestacji. Tak po prostu nie można czynić i jest to sprzeczne z podstawowymi standardami praw i wolności, które dotyczą wolności zgromadzeń, co było sygnalizowane przez wiele osób na różnych etapach procesu legislacyjnego. I możemy się cieszyć, że już tych, można powiedzieć, zgromadzeń cyklicznych, które są organizowane, jest mniej, ale wciąż jednak się zdarzają, chociażby Marsz Niepodległości korzystał z tego statusu, co powodowało różne wątpliwości prawne.

Prawa osób głuchych

Mamy w ogóle w Biurze Rzecznika cały zespół, zespół, który się zajmuje problematyką osób głuchych. W skrócie i tak bardzo szybko powiem o 3 tematach.

  • Pierwsza sprawa. Administracja wciąż nie jest dostosowana, bo z jednej strony mamy ustawę o języku migowym, ale później jej realizacja w praktyce, w szczególności dostępność tłumaczeń, dostępność wideotłumaczy, jest na niewystarczającym poziomie. Pamiętam, że jak byłem w Człuchowie, to jedna pani nam opowiadała, że czasami za własne, prywatne pieniądze po prostu zamawia tłumacza, żeby przyjechał, bo już nie chce się bawić w te wszystkie rozliczenia, byleby tylko, jak osoba głucha się pojawi, jak najlepiej jej pomóc. Tak że kwestia w ogóle faktycznego funkcjonowania administracji to jest jeden problem.
  • Drugi problem jest związany z audiotranskrypcją w kinach, w programach telewizyjnych. Ale chciałbym państwu właśnie przy okazji zgłosić problem z Wrocławia. Bo jak byłem we Wrocławiu, to jedna działaczka, bodajże Fundacji „Katarynka”, jeżeli mnie pamięć nie myli, zgłosiła, że była absolutnie oburzona, i środowisko osób głuchych było absolutnie oburzone, tym, że wszystkie programy związane z rocznicą niepodległości nie były opatrzone audiotranskrypcją, i że to jest właśnie taki najbardziej dobitny przykład, jak można wykluczyć. Organizuje się obchody, przeznacza się określone środki finansowe i nie ma audiotranskrypcji. Przyznam szczerze, że jeszcze nie zdążyłem napisać oficjalnej interwencji w tym zakresie, ale dzielę się tym, co zostało mi przekazane. Tak że myślę, że o tym warto pamiętać.
  • Trzecia sprawa, która mnie szczególnie interesuje, bo ona jest trudna do zrozumienia i ujęcia bezpośrednio, a dotyczy może nie sporej, ale pewnej grupy osób, to problem dzieci CODA, czyli dzieci słyszących, ale żyjących w rodzinach osób niesłyszących. One w związku z tym stają się w młodym wieku takimi, można powiedzieć, naturalnymi tłumaczami swoich rodziców, co powoduje bardzo poważne konsekwencje dla ich rozwoju emocjonalnego, rozwoju psychicznego, takie nadmierne obciążenie odpowiedzialnością, przyspieszone dorastanie. I w tym zakresie skierowałem wystąpienie do pani minister edukacji narodowej, która obiecała, że uwrażliwi pedagogów szkolnych na ten problem. Ale warto pamiętać o tym, że takie dzieci też są u nas i że potrzebują one wsparcia. Dziękuję.

Mowa nienawiści

Nigdy bym nie powiedział, że polskie społeczeństwo jest z założenia nietolerancyjne. Nigdy bym nie powiedział, że, powiedzmy, dominuje rasizm. Jedyne, o czym ja powiedziałem w moim wystąpieniu, to jest to, że… Powiedziałem o bardzo konkretnych sprawach, które trafiają do biura rzecznika, którymi się zajmuję, które mogą dotyczyć chociażby przestępstw z nienawiści.

Chciałbym podkreślić, że pobicia – szczególnie pobicia, bo one mi najbardziej leżą na sercu – zdarzają się przez to, że tolerujemy czy przyzwalamy na mowę nienawiści. To są niezwykle dramatyczne historie. To są historie, które dla mnie są nie do zrozumienia, jeśli się weźmie pod uwagę naszą historię, nasze tradycje, naszą tradycję szlachecką tolerancji religijnej i to, że Polska zawsze była czy przez wiele wieków była państwem różnorodności kulturowej oraz narodowościowej.

I teraz, jeżeli spojrzelibyśmy do raportu á propos konkretnych spraw, to w 2017 r. my sami zarejestrowaliśmy 100 różnych spraw, które dotyczyły aktów przemocy i mowy nienawiści, motywowanych przynależnością narodowo-etniczną bądź rasową czy wyznawaną religią. Czyli to są te sprawy, o których się dowiedzieliśmy, które podjęliśmy, z którymi się do nas zwróciły osoby bądź organizacje pozarządowe. Gdybyśmy spojrzeli do raportu, który odnosi się do art. 32 konstytucji mówiącego o zakazie dyskryminacji, to przeczytamy tam, że interweniowałem w sprawie: napaści na obywatela Bangladeszu w Legnicy, pobicia Saudyjczyka w Zakopanem, pobicia hinduskiego studenta w Poznaniu, pobicia obywatela Ukrainy w Warszawie, napaści na izraelskich sportowców w hotelu w Sochocinie, pobicia Czeczenki na warszawskiej Woli, znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej obywatela Ukrainy w Opolu i napaści kilkudziesięcioosobowej grupy na cudzoziemców przebywających w jednym z wrocławskich barów z kebabem. Prawda? To jest przykład kilku bardzo konkretnych spraw, które…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Ale to…

(Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

Jeżeli, Panie Senatorze, 8 spraw to jest mało…

(Rozmowy na sali)

Jeżeli chodzi o pobicie, to my się chyba różnimy oceną, bo dla mnie to jest bardzo dużo. Tak? To znaczy, dla mnie każda sytuacja, kiedy kogoś bije się z powodu pochodzenia rasowego i etnicznego, to jest powód do wstydu. Wstydu, że to się w ogóle w Polsce dzieje. I nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja muszę to dokumentować, muszę to wyjaśniać, muszę badać, czy te osoby mają… czy odpowiednio reaguje policja, czy odpowiednio reaguje prokurator i sąd. Co więcej, w przypadku każdej z tych spraw my staramy się też do tych osób dotrzeć, porozmawiać z nimi, zastanowić się, jak moglibyśmy pomóc w danej sytuacji. I uważam, że to jest bardzo przykre, że aż takie historie się w Polsce dzieją.

Ale znowu chciałbym podkreślić: ja z tego nie będę wyciągał takich wniosków. I nie podałem w swoim przemówieniu takiego wniosku, który pan senator mógłby mi wskazać. Ja tylko mówię o pewnej liczbie spraw, które się pojawiają.

Dyskryminacja

Jeśli zaś chodzi o sytuacje dyskryminacyjne, to pamiętajmy o tym, że te sytuacje są przeróżne. To nie są tylko i wyłącznie tego typu historie. Występuje np. taki problem, który jest dyskutowany w Polsce, jak dyskryminacja w dostępie do różnych dóbr i usług. Tak? I znowu zdarzają się takie sytuacje, że np. jest osoba, która się porusza na wózku, i odmawia się jej wstępu do klubu na koncert, chociaż lokal był dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, albo odmawia się osobie ubogiej obsługi, albo są osoby niewidome czy osoby korzystające z psa przewodnika, którym odmawia się korzystania z różnych usług. To też są sprawy, którymi się zajmujemy.

Ja myślę, że jeśli chodzi o sprawy dyskryminacyjne, to problemem jest nie tyle liczba spraw, ile kwestia tego, czy ludzie mają świadomość, że mają instrumenty prawne, za pomocą których mogą sobie sami pomóc; czy znowu występuje takie zjawisko, że się obawiają, jaka będzie konsekwencja zgłoszenia danej sprawy i czy faktycznie ktoś im będzie w stanie skutecznie pomóc. I to jest, myślę, jeden z większych problemów dotyczących praw osób homoseksualnych. To znaczy, one często nie raportują spraw indywidualnych, bo boją się, że konsekwencją tego będzie po prostu ujawnienie ich tożsamości, ich orientacji, a nie chcą czy nie mogą sobie na to pozwolić. Ale to nie znaczy, że te problemy nie występują, bo występują. Ja jestem w stałym kontakcie z organizacjami, które zajmują się pomocą takim osobom, ale także z niektórymi osobami, które niekoniecznie chciały mówić o swoich indywidualnych problemach.

Prawa lokatorów. Reprywatyzacja

Ustawa jest potrzebna, żeby zakończyć pewien etap polskiej historii, żeby te roszczenia spisać, rozliczyć, określić termin, do którego roszczenia można by zgłaszać, a także stworzyć mechanizm kompensaty, który z jednej strony dawałby poczucie satysfakcji osobom, które zostałyby objęte ustawą, a z drugiej strony byłby, można powiedzieć, impulsem rozwojowym polegającym na tym, że niektóre grunty mające nieuregulowaną sytuację mogłyby się jakby rozwijać, mogłyby być przedmiotem obrotu. Dodatkowo rozkładałoby to ciężar na przyszłe lata. Zaraz powiem, co mam na myśli.

Utrzymywanie stanu, w którym nie mamy ustawy, powoduje przerzucenie ciężaru odpowiedzialności na sądy. Sądy muszą się posługiwać zasadami ogólnymi i mogą przy okazji popełniać błędy. Te błędy po czasie… Nawet jeśli sądy działają w dobrej wierze, to później ich orzeczenia mogą być oceniane w różny sposób. Sądy mogą być wręcz za to niezwykle krytykowane.

Wczoraj nawet mieliśmy w Biurze Rzecznika pewną debatę, w której uczestniczyła pani profesor Ewa Łętowska. Sformułowała ona taki pogląd, że sądy w ostatnich latach dawały się być może nadmiernie uwieść pełnomocnikom procesowym i trochę za bardzo przyjmowały niektóre przedstawiane argumenty. To niebezpieczeństwo cały czas istnieje. To pogłębia stan nie tylko niepewności prawnej, ale też nierównowagi, bo niektóre grupy czy niektóre instytucje w pełni, można powiedzieć, skorzystały z procesu reprywatyzacji, a niektórzy muszą dociekliwie dochodzić uprawnień przed sądami.

Podam państwu przykład. Uczestniczyliśmy jako biuro w bardzo poważnej sprawie, którą prowadziła pani dyrektor Dołowska z biura rzecznika. Sprawa dotyczyła reprywatyzacji w Michałowicach pod Warszawą, gdzie zostały zgłoszone roszczenia jednej z rodzin. Rodzina rościła sobie tytuły do gruntów i na podstawie decyzji ministra rolnictwa próbowała je odzyskać. Rzecz dotyczyła interesów 1 tysiąca 500 mieszkańców Michałowic. Szczęśliwie NSA, można powiedzieć, powstrzymał roszczenia reprywatyzacyjne i ci mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. Ja mogę się cieszyć, że mogłem pomóc i w tym uczestniczyć. Aczkolwiek tak zupełnie na marginesie muszę państwu powiedzieć, że wysłanie do sądu 1 tysiąca 500 odpisów skargi kasacyjnej to jest duży wysiłek organizacyjny. Kosztowało nas kilka ładnych tygodni pracy, żeby to przygotować. Ale to na marginesie. Ta sprawa pokazuje problem, z którym mamy tutaj do czynienia, pokazuje niepewność w zakresie interesów mieszkańców, osób, które w międzyczasie nabyły tytuły własności.

Myślę, że warto w tym kontekście wspomnieć o komisji weryfikacyjnej. Ja przedstawiałem dość krytyczne stanowisko, jeśli chodzi o komisję weryfikacyjną. Główny argument był taki, że w tym kształcie ona nie byłaby w stanie dokonać przeglądów wszystkich nieruchomości w Warszawie. Po jakimś czasie mogę w sumie powiedzieć, że faktycznie tak się nie stało, że sprawy pewnej części nieruchomości zostały jedynie przejrzane.

Jeśli chodzi o przyszłość, to myślę, że musimy po prostu skorzystać z naszych własnych, krajowych rozwiązań, mianowicie z ustawy, która dotyczy mienia zabużańskiego. W kontekście mienia zabużańskiego wprowadzono zasadę spisania wszystkich roszczeń do określonego momentu i wypłacono 20% wartości. Można powiedzieć, że rozliczenie tego wszystkiego było domknięciem sytuacji.

Oczywiście w kontekście reprywatyzacji byłoby znacznie trudniej tak z dnia na dzień wypłacić w gotówce 20%. Moim zdaniem, pewnym rozwiązaniem mogłoby być wyemitowanie albo obligacji Skarbu Państwa, albo jakichś bonów, które byłyby do zrealizowania. Od razu byłyby one w obrocie, ale byłyby realizowane przez państwo sukcesywnie przez kolejne, najbliższe, powiedzmy, 15–20 lat, tak żeby nie obciążać jakąś wielką kwotą budżetu na kolejny rok, tylko rozłożyć to na kolejne lata. No, po prostu to trzeba w którymś momencie w Polsce zrobić, oby jak najszybciej.

Chciałbym podkreślić, że w biurze rzecznika w Zespole Prawa Cywilnego, którym kieruje pani dyrektor Dołowska, pracuje 20 osób, które zajmują się całą problematyką prawa cywilnego. Prawem mieszkaniowym, w tym także różnymi problemami związanymi z reprywatyzacją w Warszawie, zajmuje się kilka osób i mogę pana senatora zapewnić, że staramy się na bieżąco zajmować tymi sprawami i odpowiadać na te wszystkie skargi, podejmować działania w relacjach z miastem stołecznym Warszawa, tak aby sytuacje osób, których lokale objęte są reprywatyzacją i których dotyczą inne problemy mieszkaniowe, rozwiązywać.

Ośrodek w Gostyninie

Bo założenie było takie, że ośrodek w Gostyninie i cała konstrukcja ustawy są po to, aby stworzyć możliwość dalszej terapii, także dalszego odizolowania osób skazanych na karę śmierci, która następnie została zamieniona na karę 25 lat pozbawienia wolności. Ale praktyka poszła w zupełnie innym kierunku, właśnie w tym kierunku, którego się obawialiśmy, a mianowicie w takim, że kiedy teraz dochodzi do zakończenia kary osoby, która została skazana za przestępstwo o podłożu seksualnym, to dyrektorzy zakładów mają pewną obawę przed zwalnianiem takich osób z zakładu i podejmują działania, które następnie skutkują tym, że osoby te dostają orzeczenie o izolacji prewencyjnej i trafiają do Gostynina. W związku z tym obecnie Gostynin, można powiedzieć, pęka w szwach, tak? Wszystkie 54 miejsca są wypełnione. W zasadzie należałoby oddać pewnie kolejne pawilony. Miejsce, które miało być czymś w rodzaju schroniska, ośrodka terapeutycznego, staje się de facto więzieniem. Są łóżka piętrowe i naprawdę nie przypomina to w żaden sposób tego standardu, jaki powinien być, porównując go chociażby ze standardem w Rosdorfie w Niemczech.

Pomoc prawna, prawa „frankowiczów”

Podstawowy problem z bezradnością obywateli jest taki, że oni często nie wiedzą nawet, jakie mają możliwości działania w warunkach naszego państwa.

Podam taki przykład. My dość intensywnie zajęliśmy się problemem tzw. kredytów frankowych. Wiemy, że jest to temat budzący zainteresowanie obywateli, i stwierdziliśmy, że naszą rolą, razem z panią Aleksandrą Wiktorow, Rzecznikiem Finansowym, jest udzielenie obywatelom przynajmniej podstawowej informacji, co mogą z tymi kredytami zrobić. Zorganizowaliśmy spotkania w 16 miastach, to były spotkania informacyjne, w każdym ze spotkań uczestniczyło 200–300 osób. I okazało się, że zdecydowana większość obywateli w ogóle nie wiedziała o istnieniu Rzecznika Finansowego, o tym, jak wygląda procedura reklamacyjna i jak sobie z tym kredytem radzić. Myślę, że w Polsce sytuacja jest taka, że często budujemy różne instytucje, tworzymy różne rozwiązania, ale później niekoniecznie się zastanawiamy, czy to w praktyce działa, czy obywatele mają faktyczny, rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej, do rzeczywiście fachowej porady.

Z tym jest związany m.in. drugi problem, podobny: w każdym powiecie są rzecznicy konsumentów, ale, jak się okazuje, w Poznaniu rzecznik konsumenta zatrudnia ponad 10 osób, ma całe biuro i aktywnie działa na rzecz praw konsumenta, a w niektórych miastach rzecznik konsumenta jest zatrudniony na pół etatu i siłą rzeczy nie jest w stanie skutecznie pomóc, nie jest w stanie nawet odpowiednio się przygotować. I jak trafia do niego, przykładowo, emeryt, który kupił garnki za 5 tysięcy zł, to taki rzecznik nawet nie ma wystarczających, powiedziałbym, mocy przerobowych na poziomie lokalnym, żeby mu pomóc. I z tego się tworzą kolejne problemy. Zdarza się też tak, że ludzie trafiają do adwokatów, radców prawnych, którzy popełniają błędy, którzy nie zawsze są rzetelni, którzy nie są w stanie odpowiednio pomóc. I później czasami jeden błąd przesądza o całym losie danego człowieka.

Wreszcie… Myślę, że to jest też doświadczenie państwa senatorów, że do państwa pewnie trafiają osoby… może nawet nie tyle roszczeniowe, ile osoby, które przeszły przez wszystkie instancje… Później państwo nawet do nas piszą, żebyśmy komuś pomogli. A my przeglądamy całą dokumentację i widzimy, że błędy zostały popełnione dawno temu i w zasadzie nie można już pomóc. Bo system prawny funkcjonuje tak, a nie inaczej, i jeżeli ktoś w odpowiednim momencie nie wykorzystał odpowiednich środków zaskarżenia, to nie można tej sytuacji po latach przywrócić, nawet jeżeli mamy poczucie niesprawiedliwości. Wtedy nawet państwu możemy odpowiedzieć, że się czymś nie zajmiemy, i jest pretensja do nas, że rzecznik nie jest w stanie się sprawą zająć. Tak że, powiedziałbym, to wszystko w zależności od sytuacji… różnie to wygląda.

Niemniej jednak ja wychodzę z założenia, że długofalowo musimy działać na rzecz wzmocnienia obywateli, że potrzebne jest takie faktyczne myślenie, jak im pomóc. Ale nie tylko na takiej zasadzie, żeby dać pomoc, ale tak, żeby ta pomoc była skuteczna. Czyli, przykładowo, jak mówię o tych rzecznikach konsumentów, to nie chodzi tylko o to, żeby te stanowiska stworzyć, ale o to, żeby ich odpowiednio wyposażyć, dokształcić i spowodować, że oni faktycznie będą odpowiednio działali.

Pracownicy cudzoziemscy

Przede wszystkim problem dotyczy oczywiście głównie Ukraińców, którzy pracują w Polsce i których jest ok. 2 milionów. To jest, wydaje się, w ogóle największa od 70 lat migracja zarobkowa w Polsce. To jest zjawisko, które należy rozpatrywać nie tylko pod kątem prawnym, ale także jako zjawisko społeczne, które trwale zmienia oblicze naszego państwa i wymaga również szczególnej odpowiedzialności ze strony organów władzy publicznej. Udało mi się nawiązać dość dobry dialog ze związkiem zawodowym Ukraińców, który działa na terytorium Polski. Także w tym roku organizowaliśmy konferencję, która była poświęcona, powiedziałbym, 3 aspektom: po pierwsze, mowie nienawiści w stosunku do Ukraińców, po drugie, właśnie prawom pracowniczym, po trzecie, kwestiom historycznym. Na pewno warto pamiętać o tym, i to była jedna z konkluzji tej konferencji, że ta ogólna atmosfera dotycząca rozliczeń historycznych oraz jednak pojawiające się przejawy mowy nienawiści mają wpływ, można powiedzieć, na samopoczucie Ukraińców, którzy w Polsce pracują.

Jeśli chodzi już o same prawa migrantów, to wyróżniłbym tutaj dwie kwestie.

  • Pierwsza to jest taka, czy ten jeden związek zawodowy, który nawet współpracuje z Państwową Inspekcją Pracy, jest wystarczający, żeby te prawa migrantów zabezpieczyć, tym bardziej że jest to ta grupa, która jest szczególnie narażona na nieznajomość przepisów, procedur i wykorzystywanie. Nawet była historia osoby, która zachorowała w zakładzie pracy – chyba w okolicach Poznania, w Szamotułach to było, o ile się nie mylę – i która przez pracodawcę została po prostu odwieziona na przystanek PKS, której nie zapewniono odpowiedniego wsparcia. Uważam, że remedium jest po prostu wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, spojrzenie naprawdę takie dogłębne, czy Państwowa Inspekcja Pracy w tej sytuacji ma wystarczające środki, czy dobrze działają infolinie, czy jest wystarczająca liczba osób władających językiem ukraińskim, które byłyby w stanie pomóc, i czy ta cała struktura jest dostosowana do potrzeb.
  • Ale, Szanowni Państwo, jak niedawno byłem w Norwegii, to, proszę sobie wyobrazić, zwrócono mi uwagę… Dla nich Polska z ostatnich lat kojarzyła się z jednej strony z kryzysem praworządności, a z drugiej strony z tym, co się zdarzyło w Stoczni Gdańskiej, w której pracownicy z Korei Północnej pracowali w ramach działalności podwykonawcy i, ich zdaniem, narażeni byli na pracę wręcz niewolniczą. I proszę zauważyć, że to jest niezwykle trudna sytuacja. Bo gdy jest przedsiębiorca, który mówi: okej, to ja wykonam część usługi i zatrudniam podwykonawcę, a ten podwykonawca sprowadza pracowników delegowanych z państw azjatyckich, to bardzo trudno jest później sprawdzić, co faktycznie z nimi się dzieje, jak ich prawa są przestrzegane i czy są przestrzegane.

I znowu: co można zrobić w tej sytuacji? Powinna być aktywność Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury, tak? Inaczej nie da rady. Zrozumienie, że możemy mieć taki problem, że na terytorium Polski, państwa, które ma dziedzictwo „Solidarności” i szczególnej dbałości o prawa pracownicze, może dochodzić do takich sytuacji… Jak sobie to uświadomimy, to wtedy widzimy, co należałoby zrobić, jeśli chodzi o działanie Państwowej Inspekcji Pracy, i czy mechanizmy w tym zakresie są wystarczające.

Zwalnianie z pracy pod pretekstem reorganizacji

Druga kwestia, o której chciałbym powiedzieć, dotyczy celników, także pracowników Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.

Ja wczoraj jeszcze zdążyłem wysłać wystąpienie w tej sprawie do marszałka Senatu, być może za późno. To jest problem, który jest szerszy. Mianowicie nie można mocą ustawy dokonywać automatycznego przerwania stosunku pracy pracowników. Nie można tego skrócić i powiedzieć: od teraz przerywamy stosunek pracy i na nowych zasadach to będzie się odbywało.

Ale przecież, Szanowni Państwo, ta kwestia dotyczy nie tylko celników, bo… Tutaj patrzę na pana ministra Warchoła, który się pojawił. Ja pamiętam, że właśnie o tym dyskutowaliśmy w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym w lipcu 2017 r. Przecież taka sama regulacja dotyczyła pracowników Sądu Najwyższego, mianowicie chciano w ich przypadku przerwać stosunek pracy niezależnie od ich statusu, niezależnie od tego, czy np. wśród asystentów czy specjalistów w Biurze Studiów i Analiz były osoby, które mogły być objęte szczególną ochroną. To ustawodawcy w ogóle nie obchodziło, nikt na to nawet nie patrzył. I gdyby nie weto prezydenta akurat w tym przypadku, to tak by się właśnie stało. Akurat weto prezydenta pomogło w tym, że późniejsza nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, niezależnie od różnych innych wad, jednak tego przepisu nie zawierała. Nie można na mocy ustawy w taki sposób traktować pracowników, gdyż to podważa konstytucyjną ochronę pracy.

RPO i Trybunał Konstytucyjny

Kolejna kwestia: Trybunał Konstytucyjny, ten zarzut wycofywania wniosków i kwestia tego, że urzędnik nie powinien tak czynić.

No, ale jeżeli ten urzędnik wcześniej ma, tak jak pan senator to powiedział, pełny skład, później skład jest zmieniany i jest to 5 osób, następnie zmiany są przeprowadzane w taki sposób, że nie można mieć zaufania do tego, że faktycznie ten skład będzie w pełni niezależny…

Jeżeli składam wnioski o wyłączenie osób nieuprawnionych do orzekania i te wnioski nie są rozpoznawane, to nie mam innej opcji.

Bo ja wolę, żeby sędziowie, chociażby Sąd Najwyższy, w toku swojego orzekania rozstrzygali problemy konstytucyjne, niż żeby to zostawiać w taki sposób, że Trybunał Konstytucyjny de facto będzie legitymizował stan, który godzi w podstawowe prawa i wolności obywatelskie.

Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka?

Wolność mediow

Pan minister Radziwiłł powiedział o mediach, powiedział, że ilu tu dziennikarzy, że wolność słowa.

Ale ja pamiętam moje interwencje, które dotyczyły ograniczania wolności mediów i właśnie ich obecności na korytarzach Sejmu i Senatu, kiedy powstał plan, aby dziennikarzy przenieść, najlepiej do osobnego budynku, żeby tam oni się zajmowali kontaktami z politykami.

(Głos z sali: Pamiętamy.)

Przecież to był wielki spór. To był spór, który był efektem protestów po 16 grudnia 2016 r., spór dotyczący tego, żeby dziennikarzy wyprowadzić stąd, najlepiej gdzieś poza budynek Sejmu. I to, że oni tutaj są, Panie Ministrze, to jest efekt właśnie m.in. protestu dziennikarzy, ale także m.in. moich protestów, bo mówiłem, że tego typu sytuacja zagrażać będzie wolności słowa, wolności pozyskiwania informacji.

Ja już nawet nie będę mówił o sytuacji w mediach publicznych, o licznych sprawach, o tym, że reprezentowaliśmy bądź wspieraliśmy dziennikarzy w procesach przed sądami, o sprawie Jerzego Sosnowskiego zwolnionego z Polskiego Radia, z Programu 3 i innych dziennikarzy, którzy pozawierali ugody w efekcie zwolnień z mediów publicznych. Ja już nawet nie będę mówił o tym, że nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia – symboliczna data – 2016 r., który dotyczył kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Domagam się wykonania tego wyroku, domagam się uwzględnienia pluralizmu w mediach, ale niestety to nie trafia na podatny grunt.

Tak że nie jest tak kolorowo i tak pięknie, jeżeli chodzi o standardy debaty, standardy wolności słowa w Polsce.

Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za te słowa. I powiem państwu na sam koniec, a żałuję, że tego nie słyszy pani pierwsza prezes, że…

(Senator Robert Mamątow: Słyszy.)

(Senator Jerzy Fedorowicz: Słyszy.)

…dla mnie to jest największa nagroda, że mogę dzisiaj tutaj przed państwem występować, mogę występować po roku od tych dramatycznych wydarzeń w lipcu 2017 r. – i jeszcze raz chciałbym spojrzeć w oczy panu ministrowi Warchołowi, bo to pan minister Warchoł był m.in. za to odpowiedzialny – występować w momencie, kiedy pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego może cały czas twierdzić, i być, bo cały czas nim jest, że jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.

To jest fundament ochrony praw i wolności, że Sąd Najwyższy pozostał niezależnym organem sądowniczym w Polsce. Dziękuję państwu. (Oklaski)

 

Rzecznik bada sprawę pobicia kierowcy przez policjantów

Data: 2018-11-13

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika w Katowicach podjął  sprawę pobicia kierowcy przez funkcjonariuszy Policji podczas kontroli drogowej w Zabrzu. Skierował on wystąpienie do Sądu Rejonowego w Zabrzu z prośbą o przekazanie aktualnych informacji o stanie sprawy.

BPK.519.77.2018

 

Co trzeba wiedzieć o paralizatorze? Szkolenie z monitorowania i dokumentowania środków przymusu bezpośredniego dla pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur i Zespołu ds. Wykonywania Kar

Data: 2018-10-30

30 października w BRPO odbyło się szkolenie zorganizowane przez ODIHR we współpracy z ekspertami z fundacji Omega Research oraz Uniwersytetu w Exeter. Przedmiotem były zagadnienia związane z monitoringiem środków przymusu bezpośredniego stosowanych w miejscach detencji, które są wizytowane przez KMPT.

Ekspertkami prowadzącymi szkolenie były: dr Abigail Dymond (kryminolożka, Uniwersytet w Exeter), Helen Close (Omega Research Foundation) oraz Stephanie Selg (doradczyni z zakresu prewencji tortur, ODIHR)

Uczestnicy warsztatów dyskutowali nie tylko o metodach monitoringu, lecz także o następstwach dla zdrowia wynikających ze stosowania przymusu bezpośredniego.

Szkolenie stanowiło okazję do omówienia zagadnienia związanego z używaniem elektrycznych środków obezwładniania typu taser (paralizatir). Dyskusja koncentrowała się w szczególności na kwestiach związanych z długością i napięciem impulsu elektrycznego emitowanego przez te urządzenia oraz jego wpływem na życie i zdrowie osoby poddawanej przymusowi bezpośredniemu w takiej postaci.

Szkolenie obyło się w ramach programu wzmacniania mechanizmów prewencji z regionu OBWE przez ODIHR.

RPO pisze do sejmowej komisji, by zmienić projekt noweli ustawy o policji

Data: 2018-10-17
  • Projekt noweli ustawy o Policji może ograniczyć działanie służb kontrterrorystycznych wyłącznie do stanu wyższej konieczności - wskazuje RPO
  • Może to oznaczać, że większe możliwości działania od policjanta-antyterrorysty będzie miał dzielnicowy ścigający złodzieja
  • Rzecznik wystąpił w tej sprawie do przewodniczącego sejmowej komisji spraw wewnętrznych, która pracuje nad nowelą

Podczas analizy rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (druk 2828) Rzecznik powziął wątpliwość  co  do zgodności projektowanych przepisów z obowiązującymi normami.

W ocenie RPO zapis projektu może ograniczyć działanie służb kontrterrorystycznych wyłącznie  do stanu wyższej konieczności. Z uzasadnienia projektu wynika, że przewiduje on  możliwość odstąpienia od przestrzegania przepisów i zasad bezpieczeństwa  i higieny służby - z zachowaniem wszelkich dostępnych w danych warunkach zabezpieczeń - jeżeli w czasie zadań służbowych, w okolicznościach uzasadnionych stanem wyższej konieczności, policjant służby kontrterrorystycznej stwierdzi, że istnieje prawdopodobieństwo uratowania życia ludzkiego lub usunięcia zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa. Przepis ten pozwoli na wykorzystanie wszelkich środków w celu ratowania życia przez policjantów służby kontrterrorystycznej.

Podobne rozwiązanie już funkcjonuje w ustawach o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego.

Tymczasem obowiązująca ustawa z 6 kwietnia 1990 r. o Policji zawiera już wyłączenie art. 210 Kodeksu pracy, umożliwiającego powstrzymanie się od świadczenia pracy w warunkach bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia lub życia w stosunku do policjantów, wykonujących zadania dotyczące:

  • ochrony życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra;
  • ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych oraz w środkach publicznego transportu i komunikacji publicznej, w ruchu drogowym i na wodach przeznaczonych do powszechnego korzystania;
  • inicjowania i organizowania działań mających na celu zapobieganie popełnianiu przestępstw i wykroczeń oraz zjawiskom kryminogennym i współdziałanie w tym zakresie z organami państwowymi, samorządowymi
    i organizacjami społecznymi;
  • prowadzenia działań kontrterrorystycznych w rozumieniu ustawy z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych;
  • wykrywania przestępstw i wykroczeń oraz ściganie ich sprawców;
  • kontroli przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych.

Inaczej mówiąc, już na gruncie obowiązującej ustawy o Policji, przepisy BHP nie są stosowane do policjanta realizującego zadania kontrterrorystyczne. Wprowadzenie projektowanego przepisu w aktualnym kształcie może doprowadzić do zawężenia możliwości działania służby kontrterrorystycznej do stanu wyższej konieczności -  uważa Rzecznik.

W pragmatykach służb specjalnych przepis taki umożliwia skutecznie działanie funkcjonariuszy w warunkach innych niż wykonywanie ustawowych zadań -  jeżeli uzasadnione jest to stanem wyższej konieczności.  W projektowanym przepisie wyraźnie odsyła się jednak do prowadzenia działań kontrterrorystycznych, co w ocenie RPO zawęża zakres jego normowania. W praktyce może to oznaczać, że większe możliwości działania od policjanta-antyterrorysty będzie miał dzielnicowy ścigający złodzieja.

WZF.7044.15.2018

Policja: ”krzyż celtycki” to prawny symbol NOP. Dochodzenie ws. marszu pamięci „żołnierzy wyklętych” w Hajnówce umorzone

Data: 2018-10-01
  • Jeśli ktoś trzyma na demonstracji symbol „krzyża celtyckiego" , to nie można uznać, że promuje rasizm, mowę nienawiści, czy propaguje totalitarny ustrój państwa. Jest to bowiem wpisany do rejestru sądowego symbol Narodowego Odrodzenia Polski
  • Tak białostocka policja uzasadnia umorzenie dochodzenia w sprawie m.in. propagowania faszyzmu podczas „Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych" w Hajnówce 
  • Uznała też, że okrzyki na cześć Romualda Rajsa („Burego”) w czasie demonstracji nie oznaczały wcale pochwały jego zbrodni na prawosławnych mieszkańcach Podlasia w 1946 r. i nie znieważały ich
  • RPO ma prawo zaskarżenia decyzji prokuratury, która zatwierdziła umorzenie

24 lutego 2018 r. ulicami Hajnówki przeszedł „Marsz Pamięci Żołnierzy Wyklętych". Jego uczestnicy prezentowali symbole „krzyża celtyckiego", „falangi”  oraz odznaki trupiej główki z piszczelami (tzw. „Totenkopf"), wraz z literami ŚWO („Śmierć Wrogom Ojczyzny”). Wznosili też okrzyki na cześć Romualda Rajsa ps. „Bury", dowódcy oddziału Narodowego Zjednoczenia Wojskowego działającego po 1945 r. na Podlasiu (w 1946 r. dokonywał on "czystek" na ludności wyznania prawosławnego – ich ofiarą padło kilkadziesiąt osób, w  tym kobiety i dzieci).

Zawiadomienie RPO; działania policji 

7 marca 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, które polega na publicznym propagowaniu faszystowskiego ustroju państwa i znieważeniu mieszkających w Hajnówce osób wyznania prawosławnego poprzez gloryfikowanie „Burego”.

W lutym 2018 r. RPO Adam Bodnar spotykał się z mieszkańcami Podlasia i usłyszał, jak bolesnym doświadczeniem był ten marsz.

Dochodzenie w maju 2018 r. wszczęła Komenda Miejska Policji w Białymstoku. Zebrała obszerny materiał fotograficzny i filmowy z demonstracji, przesłuchała świadków oraz uzyskała kopie materiałów z akt postępowania IDs.3846/14 Prokuratury Rejonowej Białystok-Południe, w którym znajdowały się materiały Instytutu Pamięci Narodowej dotyczące Romualda Rajsa oraz odznaki z „trupia główką".

14 września 2018 r . wydział kryminalny KMP  w Białymstoku umorzył dochodzenie o czyny z art. 256 § 1 Kodeksu karnego, w zbiegu z art. 255 § 3 k.k. i z art. 257 k.k. Uznał, że „czyny nie zawierają znamion czynu zabronionego”.

Art. 256 przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość.

Według art. 257, kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. Art. 255 par. 3 stanowi, że kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Powody umorzenia sprawy  -

1.Historyczny rodowód „Totenkopf”

W postanowieniu o umorzeniu dochodzenia podkom. Wojciech Sztabiński napisał, że w 1945 r. Komendant Okręgu w Białymstoku Narodowego Zjednoczenia Wojskowego mjr. Jan Szklarek ps. „Kotowicz" wprowadził do użytku odznakę składającą się z „tarczy piastowskiej", „trupiej główki" i liter ŚWO.  - Brak jest wizerunku wzorcowego tej odznaki. Użyta w niej trupia główka wyglądem swoim przypomina odznakę „Totenkopf”, używaną wyłącznie przez formacje niemieckie „SS" - głosi uzasadnienie umorzenia.

2.Niejednoznaczność postaci „Burego”

Podkreślono w nim, że „Bury" jest osobą niejednoznaczną. IPN w śledztwie S 28/02/Zi dokonał ustaleń  potwierdzających, iż w styczniu i lutym 1946 r. Romuald Rajs jako dowódca 3 Wileńskiej Brygady NZW miał dopuścić się zbrodni przeciwko ludności wyznania prawosławnego, gdzie na terenie powiatu Bielsk Podlaski zabitych zostało co najmniej 70 osób, w tym kobiety i  dzieci (w wieku 6 miesięcy, 3 i 5 lat). - W okresie I I Wojny Światowej był on jednak żołnierzem Armii Krajowej, do oddziałów partyzanckich przyłączył się we wrześniu 1945 r. Niewątpliwie był żołnierzem biorącym udział w walkach zbrojnych w czasie wojny jak i po jej zakończeniu, walcząc o wolną i suwerenną Polskę - stwierdza uzasadnienie umorzenia.

- Nieuprawnione jest zatem prezentowanie sylwetki „Burego" wyłącznie w sposób negatywny, a co za tym idzie nie można stwierdzić, by prezentowanie tej osoby było pochwalaniem popełnionych zbrodni, jak  również stanowiło znieważenie ludności wyznania prawosławnego, mimo kontrowersji jakie budzi osoba Romualda Rajsa – napisał podkom. Sztabiński.

3. Legalność „Krzyża celtyckiego”

Uznał on, że w przypadku  „krzyża celtyckiego" samo jego prezentowanie nie może być utożsamiane z rasizmem, mową nienawiści, czy też propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.  25 października 2011 r. „krzyż celtycki" postanowieniem  Sądu Okręgowego w Warszawie został wpisany do rejestru partii politycznej jako symbol Narodowego Odrodzenia Polski, która to partia prawnie posługuje się także symbolem „falangi".

Te wszystkie powody wskazują na brak znamion czynu zabronionego, dlatego zasadne było wydanie postanowienia o umorzeniu dochodzenia. 17 września 2018 r. zatwierdziła je Prokuratura Rejonowa w Białymstoku.

W lipcu 2018 r. prokuratura ta umorzyła zaś śledztwo w sprawie braku reakcji policjantów zabezpieczających marsz w Hajnówce na prezentowane symbole i wznoszone okrzyki.

RPO: czy prawo pozwala na skuteczne zwalczanie takiej przestępczości 

RPO - jako organ odpowiedzialny za realizację zasady równego traktowania  - z przykrością stwierdza, że w ciągu ostatniego roku w przestrzeni publicznej stosunkowo często pojawiały się symbole i treści rasistowskie, faszystowskie, czy nawet nazistowskie, odwołujące się wprost do ideologii III Rzeszy, głoszące nienawiść i pogardę dla ludzi innych narodowości, pochodzenia etnicznego czy wyznania. Przykłady to Marsz Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2017 r., Narodowe Święto Pracy z 1 maja 2018 r. lub reportaż TVN24 ze stycznia 2018 r., przedstawiający m.in. obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera.

Rzecznik monitoruje postępowania organów ścigania w tych sprawach. - Uznałem przy tym, że konieczna jest krytyczna analiza obowiązujących przepisów prawa, zmierzająca do oceny, czy organy ścigania dysponują odpowiednimi środkami prawnymi, aby skutecznie przeciwdziałać przestępczości motywowanej nienawiścią oraz zwalczać działalność organizacji, których programy lub sposób działania odwołują się do totalitarnych metod i praktyk nazizmu czy faszyzmu, ewentualnie zakładają lub dopuszczają nienawiść rasową i narodowościową (tj. organizacji, o których mowa w art. 13 Konstytucji RP) - napisał Adam Bodnar 20 września 2018 r. do ministra Joachima Brudzińskiego. RPO pyta w nim o efekty prac międzyresortowego zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu, ustrojów totalitarnych i przestępstwom z nienawiści.

Zespół taki w lutym 2018 r. powołał premier Mateusz Morawiecki.

Konstytucja w art 13 zakazuje istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

Sąd Najwyższy uniewinnił skazanego za udział w tzw. wydarzeniach zielonogórskich 30 czerwca 1960. Uwzględnił kasację RPO

Data: 2018-09-25

25 września 2018 r. (sygn.akt V KK 345/18) Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO.

W 1960 r. mieszkańcy Zielonej Góry sprzeciwili się eksmisji parafii Św. Jadwigi z Domu Katolickiego. Milicja użyła siły. Ludzie bronili się. W ramach represji skazano setki osób.

Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że zachowania przeciwstawiające się bezprawnym działaniom organów porządkowych, podejmowanym z rażącym naruszeniem norm konstytucyjnych nie wyczerpują znamion czynu z art. 133 § 1 k.k. z 1932 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację w sprawie osoby skazanej - jako wówczas nieletni.  Skazano go na umieszczenie w zakładzie poprawczym w zawieszeniu  na 2 lata - za to, że "wziął udział w zbiegowisku publicznym i dopuścił się zamachu na funkcjonariusza MO i mienie społeczne".  RPO zarzucił Sądowi Powiatowemu w Zielonej Górze naruszenie prawa - uznanie winy mimo braku znamion przestępstwa - i wniósł o uniewinnienie skazanego.

Rzecznik stoi na stanowisku, że zaskarżony wyrok stanowi prawomocne orzeczenie sądu kończące postępowanie w rozumieniu art. 521 § 1 kodeksu postępowania karnego. Problem polegał jednak na tym, że obecnie o odpowiedzialności nieletniego sądy orzekają na podstawie kodeksu postępowania cywilnego,  a kasacja od tego rodzaju orzeczeń nie przysługuje. Nie przysługuje również skarga nadzwyczajna z uwagi na datę wydania wyroku w tej sprawie.

SN stanął przed problem procesowym i rozwiązał go na korzyść skazanego obywatela. Uznał, że wyrok z 1960 r., choć zapadł wobec osoby wówczas nieletniej, stanowi prawomocne orzeczenie sądu kończące postępowanie w rozumieniu art. 521§1 k.p.k., od którego przysługuje kasacja. Czyn miał zostać bowiem popełniony przed wejściem w życie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Ponadto SN uznał zarzut obrazy prawa materialnego, gdyż skazanie było "oczywiście niesłuszne".  - Uczestnicy zajść, jakie rozegrały się w dniu 30 maja 1960 r., działali w ramach słusznego  protestu i oporu przeciwko eksmisji Parafii Rzymskokatolickiej pod wezwaniem Św. Jadwigi z budynku zajmowanego przez nią od 1945 r. - uzasadnił SN, potwierdzając swe wcześniejsze wyroki w sprawie tych wydarzeń. 
 
Interwencja funkcjonariuszy milicji była bezprawna, gdyż naruszała art. 70 ust. 1 ówcześnie obowiązującej Konstytucji PRL z 1952 r., gwarantujący wolność sumienia i wyznania, a kościołom swobodne wypełnianie ich funkcji religijnych. Przypisanie skazanemu, jak i innym, czynnej napaści na urzędnika było oczywistym nadużyciem, kamuflującym rzeczywiste społeczne tło wydarzeń - podkreślił SN.
 
II.511.445.2018

Policjanci nie znają skutków używania gumowych pocisków. Rzecznik pisze do KGP

Data: 2018-09-14
  • Policjanci nie zawsze wiedzą, że pociskami gumowymi nie wolno strzelać z odległości mniejszej niż 50 m; nie regulują też tego policyjne przepisy
  • Użycie tych pocisków z mniejszej odległości jest niebezpieczne dla zdrowia i życia ludzi 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do Komendanta Głównego Policji

To efekt analizy w Biurze RPO sprawy, kiedy w 2015 r. podczas zatrzymania w Warszawie członków grupy przestępczej kradnącej samochod funkcjonariusze wydziału do walki z przestępczością samochodową Komendy Stołecznej Policji użyli broni gładkolufowej z pociskami gumowymi.

Zatrzymywani nie stosowali się do poleceń, usiłowali zbiec i atakowali policjantów. Policjanci ostrzegli, że użyją broni, a potem oddali strzał ostrzegawczy. Nie pomogło. Wtedy jeden z policjantów strzelił w kierunku najbardziej agresywnego mężczyzny z broni gładkolufowej pociskiem gumowym „Chrabąszcz-50”. Celował w dolne partie ciała.

Mężczyzna odniósł poważne obrażenia (rozkawałkowanie śledziony, rozerwanie lewej kopuły przepony, złamanie żeber).

W 2016 r. prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie tego użycia broni, stwierdzając brak znamion przestępstwa. Prokurator szczegółowo przeanalizował, czy sposób zastosowania przez policjanta środków przymusu bezpośredniego (w tym oddanie strzałów z odległości poniżej 50 metrów) nie świadczył o naruszeniu wewnętrznych regulacji policyjnych. Doprowadziło to prokuratora do uznania, że regulacje te nie zawierały żadnych ograniczeń odnoszących się do stosowania amunicji typu „Chrabąszcz”.

Jednocześnie jednak z opinii biegłego wynikało, że użycie tych pocisków z odległości mniejszej niż 50 m stwarza niebezpieczeństwo dla zdrowia czy wręcz życia człowieka, do którego oddawane są strzały. Prokurator zauważył też, że z zeznań wszystkich policjantów wynika, iż nie mieli oni wiedzy, jak poważne skutki może powodować użycie pocisków „niepenetracyjnych". Funkcjonariusz, który użył broni, zeznał, że brał udział wcześniej w akcji z użyciem broni gładkolufowej. Doszło wówczas jedynie do zasinienia i rozcięcia skóry osoby zatrzymanej - nie było poważniejszych obrażeń.

Analiza sprawy nie dała Rzecznikowi podstaw do kwestionowania umorzenia śledztwa (decyzji tej nie zaskarżył też sam pokrzywdzony).

- Należy jednak podkreślić fakt, że z ustaleń śledztwa wynika brak wiedzy funkcjonariuszy co do możliwych skutków użycia broni gładkolufowej, a tym samym powstają wątpliwości co do sposobu przeszkolenia funkcjonariuszy - wskazał Rzecznik. W dostępnych opisach amunicji „Chrabąszcz-50” (np. na stronie internetowej producenta czy w materiałach dydaktycznych szkoły policji w Katowicach) wskazywany jest  bowiem „zalecany minimalny dystans strzału” wynoszący 50 m.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta głównego policji nadinsp. Jarosława Szymczyka z prośbą o polecenie zbadania problemu i poinformowanie o ustaleniach i ewentualnie podjętych działaniach.

II.519.1166.2015

KonsTYtucJA. Szczecińska policja: koszulki na pomniku Lecha Kaczyńskiego to nie przestępstwo. Policja z Białej Podlaskiej uważa inaczej

Data: 2018-08-31
  • Sprawa koszulek z napisem KonsTYtucJA na pomniku Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie będzie umorzona - poinformowała RPO szczecińska policja
  • Powołała się na zapis prawa o braku znamion czynu zabronionego albo niepopełnienia przestępstwa
  • Inaczej uważa policja z Białej Podlaskiej, która za taki sam czyn postawiła zarzuty dwóm osobom, u których dokonała przeszukania
  • O informację w obu sprawach wystąpił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 

Od początków sierpnia 2018 r. w całej Polsce zakładano na różne pomniki koszulki z napisem KonsTYtucJA. Do pierwszych takie przypadków doszło w Białej Podlaskiej i w Szczecinie, gdzie koszulki założono na pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Media podawały, że w sprawach tych interweniowała policja, a w domu jednego z uczestników happeningu zrobiła przeszukanie o godz. 6 rano.

Art. 261 Kodeksu karnego głosi: Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Sprawę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich. Zwrócił się 7 sierpnia do komendantów miejskich policji w Szczecinie i w Białej Podlaskiej o informacje dotyczące prowadzonych czynności:

  • czy w sprawach tych zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze,
  • jaki jest stan tego postępowania,
  • czy zostały w nim przedstawione komukolwiek zarzuty i ewentualnie jakie,
  • jeśli zostały wydane postanowienia o wszczęciu postępowania oraz o przedstawieniu zarzutów - także o nadesłanie kopii tych postanowień.

Dodatkowo komendanta bialskiego RPO pytał: 

  • czy osobę u której dokonano przeszukania, wezwano do wydania poszukiwanych przedmiotów; jakie to były przedmioty,
  • czy prokurator wydał postanowienie o przeszukaniu, a jeśli nie - czy przeszukanie zostało przez niego zatwierdzone,
  • jaki był cel przeszukania - w kontekście czynu polegającego na „ubraniu” pomnika,
  • czy na czynności policji związane z przeszukaniem wniesione zostało zażalenie.

Policja:sprawa ze Szczecina będzie umorzona

W odpowiedzi dla RPO z 14 sierpnia Komenda  Miejska Policji w Szczecinie napisała, że jej funkcjonariusze podjęli czynności procesowe dotyczące ujawnienia koszulek z napisem „Konstytucja" na pomniku Lecha Kaczyńskiego w Szczecinie przy ul. Wojska Polskiego. Jedno postępowanie zarejestrowano w Wydziale Dochodzeniowo-Śledczym KMP w Szczecinie, a drugie - w Komisariacie Policji Szczecin Niebuszewo. Całość materiałów przekazano Prokuraturze Rejonowej Szczecin Niebuszewo.

- W rozmowie z kierownikiem działu 1 DS Prokuratury Rejonowej Szczecin Niebuszewo prokuratorem Bartłomiejem Daszulą ustalono, iż w wyżej wymienionych postępowaniach zostaną wydane postanowienia o odmowie wszczęcia postępowania przygotowawczego na podstawie art. 17§1 pkt 2 Kpk – głosi pismo zastępcy komendanta miejskiego w Szczecinie podinsp. Mariusza Łętowskiego.

Zgodnie z art. 17 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego, nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, gdy czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego albo ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia przestępstwa.

W Białej Podlaskiej trwa postępowanie o znieważenie pomnika

 

Jak poinformował RPO 20 sierpnia komendant miejski  policji w Białej Podlaskiej mł. insp.Grzegorz  Pietrusik, 2 sierpnia 2018 r. nad ranem ujawniono koszulkę z odręcznym napisem „Konstytucja" na pomniku Lecha i Marii Kaczyńskich. Monitoring miejski  zarejestrował założenie koszulki przez dwóch mężczyzn, którzy potem fotografowali pomnik. 

Jeszcze tego samego dnia  ustalono osoby podejrzewane, którymi okazali się Stanisław D. i Ryszard F. W celu znalezienia dowodów w sprawie, w szczególności urządzeń, którymi wykonano zdjęcia, policjanci przeszukali ich pomieszczenia. Stanisław D. dobrowolnie wydał aparat fotograficzny; nie miał on zastrzeżeń co do sposobu przeprowadzenia przeszukania.  U Ryszarda F. zabezpieczono telefon komórkowy (a potem jeszcze jeden) - obecne na miejscu osoby nie wnosiły zastrzeżeń  co do sposobu przeprowadzenia czynności. Tego samego dnia obu mężczyznom przedstawiono zarzuty znieważenia pomnika.

Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej na wniosek policji  zatwierdziła  przeszukania i zatrzymania rzeczy - przeprowadzone bez postanowienia prokuratora w przypadku niecierpiącym zwłoki. Zwłoka w przeprowadzeniu tych czynności mogłaby skutkować usunięciem lub ukryciem dowodów w sprawie - ocenił prokurator. Czynności uznał za zasadne i zgodne z przepisami prawa.

Pismem z 23 sierpnia zastępca Prokuratora Rejonowego w Białej Podlaskiej Mariola Sidorowska poinformowała RPO, że:

  • prokurator w tej sprawie nie zarządził zatrzymania osób,
  • ocena celowości zatrzymania Stanisława D.  została przeprowadzona samodzielnie przez funkcjonariuszy policji i nie była konsultowana z Prokuraturą Rejonową w Białej Podlaskiej,
  • obrońca podejrzanego Stanisława D. złożył zażalenia na zatrzymanie,
  • 17 sierpnia 2018 r. Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej uznał zatrzymanie za legalne, prawidłowe i bezzasadne,
  • prokurator nie wydawał postanowienia o przeszukaniu i zatrzymaniu rzeczy,  czynności te zostały przeprowadzone samodzielnie przez funkcjonariuszy policji w trybie art. 220 § 3 kpk; postanowieniem z 7 sierpnia prokurator zatwierdził przeszukania.

II.519.727.2018

70-latek pobity przez policjantów w Rykach. Eksperci Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur interweniowali na miejscu zdarzenia

Data: 2018-08-27
  • 70-letni pan Zygmunt został pobity przez policjantów na komisariacie w Rykach. 
  • Policjanci podejrzewali go, że zbezcześcił grób ich kolegi.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez funkcjonariuszy policji.

Nie wiadomo, jak by skończyła się historia pana Zygmunta, gdyby w środę (22 sierpnia) z niezapowiedzianą wizytacją do komisariatu w Rykach nie przyjechali eksperci Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. To zespół działający w ramach Biura RPO. Ich zadaniem jest przeciwdziałanie torturom i nieludzkiemu traktowaniu (na mocy konwencji ONZ). Robią to właśnie poprzez niezapowiedziane wizytacje i wychwytywanie problemów, zanim dojdzie do nieszczęścia. Sprawdzają tam, czy w miejscu pozbawienia wolności nie dzieją się rzeczy, które mogą prowadzić do naruszania praw zamkniętych tam ludzi. Uczą, jak zachowywać się zgodnie ze standardami i prawem.

Kiedy przyjechali na komisariat w Rykach, dowiedzieli się, że akurat mają tam zatrzymanego, ale – w ocenie komendanta – „nie jest to w ogóle człowiek”. Bo człowiek nie robi takich rzeczy, jak ten osadzony.

Policjanci uważają bowiem, że pan Zygmunt zbezcześcił grób ich kolegi.

Przedstawiciele KMPT zażądali rozmowy z osadzonym. Miał na ciele obrażenia. Powiedział, że go pobito na komisariacie. Że zrobili to policjanci. Skarżył się na nadciśnienie, mówił, że miał niedawno zawał, piecze go w klatce piersiowej – ale policjanci na to nie zareagowali (przepisy mówią wyraźnie, że jeśli osoba zatrzymywana skarży się na problemy ze zdrowiem, to musi być przed zamknięciem zbadana przez lekarza[1]).

W protokole zatrzymania nie było mowy o żadnych obrażeniach.

Ekspertów RPO nie mogą wydawać poleceń, ale przypomnienie obowiązujących przepisów pomogło. Na posterunek sprowadzone zostało pogotowie. Ratownicy zdecydowali, że pan Zygmunt musi natychmiast jechać do szpitala – najpierw w Rykach a potem w Puławach. Konwojowali go tam dwaj policjanci. W piątek, po badaniach, został z Puław odwieziony na posterunek w Rykach, skąd go zwolniono do domu. Pozbawienie go wolności nie jest potrzebne w sprawie, w której zdaniem policji dopuścił się przestępstwa.

Eksperci KMPT zrobili dokumentację fotograficzną obrażeń zatrzymanego, odebrali oświadczenie pana Zygmunta o wyrażeniu zgody na złożenie zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez RPO, a następnie zwrócili się do Rzecznika Praw Obywatelskich o skierowanie sprawy zachowania policjantów do prokuratury.

Rzecznik zrobił to w piątek. Tego dnia wewnętrzne postępowanie w sprawie pobicia człowieka na posterunku w Rykach podjęła sama Policja.

II.519.784.2018

Szerszy kontekst sprawy pokazują linki dołączone poniżej




[1] par. 1. pkt 3 ust. 1. Rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 13 września 2012 r. w sprawie badań lekarskich osób zatrzymanych przez Policję.

 

 

Strażnicy leśni nie odpowiadają za przekroczenie obowiązków podczas blokad wycinki Puszczy Białowieskiej, bo nie są funkcjonariuszami publicznymi. RPO chce zmiany prawa

Data: 2018-08-20
  • Funkcjonariusze Straży Leśnej nie są ścigani za przekroczenie obowiązków, np. poprzez nieuprawnione używanie siły wobec protestujących przeciw wycince Puszczy Białowieskiej; śledztwa takie są umarzane
  • Za nadużycie uprawnień mogą bowiem odpowiadać tylko funkcjonariusze publiczni, a strażnicy leśni nimi nie są - choć korzystają z przysługującej im ochrony prawnej
  • Obywatel jest zatem represjonowany za czyny przeciw strażnikowi, nie ma zaś ochrony w razie jego przestępstwa wobec siebie 
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, aby strażnicy leśni uzyskali status funkcjonariuszy publicznych

Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości.

Sprawa wynikła w związku ze śledztwami prowadzonymi w sprawie nadużycia uprawnień, czyli przekroczenia obowiązków służbowych (art. 231 § 1 Kodeksu karnego)  przez strażników leśnych podejmujących interwencje podczas protestów na terenie Puszczy Białowieskiej.

Postępowania takie są umarzane. Np. 21 marca 2018 r. policja w Hajnówce umorzyła śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy Straży Leśnej 24 sierpnia 2017 r. poprzez nieuprawnione zastosowanie środków przymusu bezpośredniego, w wyniku czego doszło do uszkodzenia ciała demonstranta. W uzasadnieniu decyzji wskazano, że definicja funkcjonariusza publicznego z art. 115 § 13 Kk nie wymienia pracowników Służby Leśnej. Podkreślono, że choć nie są oni funkcjonariuszami publicznymi, to podczas wykonywania czynności służbowych korzystają z ochrony prawnej dla nich przewidzianej.

Przyznanie takiej ochrony  nie wystarcza jednak samo w sobie, aby uznać daną osobę za funkcjonariusza publicznego. W konkluzji policja uznała, że skoro strażnik leśny nie jest funkcjonariuszem publicznym, to nie można mu postawić zarzutu z art. 231 § 1 Kk. Przewiduje on karę pozbawienia wolności do lat 3 wobec funkcjonariusza publicznego, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego.

- Działania strażników leśnych głęboko wkraczają w sferę praw i wolności obywatelskich. Powinni więc ściśle przestrzegać warunków ustawowych podejmowania poszczególnych czynności oraz mieć zagwarantowaną swobodę wykonywania swoich uprawnień – podkreśla Adam Bodnar.

Zgodnie z ustawą z 28 września 1991 r. o lasach, strażnicy mają prawo m.in. do: legitymowania podejrzanych; nakładania mandatów karnych; zatrzymywania i kontroli pojazdów na obszarach leśnych i w ich sąsiedztwie; prowadzenia dochodzeń oraz wnoszenia i popierania aktów oskarżenia, jeżeli przedmiotem przestępstwa jest drzewo lub drewno z lasów państwowych; prowadzenia postępowania w sprawach o wykroczenia; noszenia broni palnej, kajdanek, pałki służbowej.  W określonych warunkach strażnik leśny może użyć środków przymusu bezpośredniego i broni palnej. 

W myśl ustawy o lasach pracownicy Służby Leśnej korzystają z ochrony prawnej, przewidzianej w prawie karnym dla funkcjonariuszy publicznych. Ogranicza się ona jednak tylko do wykonywania przez strażnika leśnego czynności służbowych. Jest zatem węższa niż ochrona prawna funkcjonariusza publicznego, który podlega jej nie tylko podczas wykonywania czynności służbowych, ale także wówczas, gdy dany czyn (znieważenie, naruszenie nietykalności, czynną napaść) popełniono wobec niego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych.

Rzecznik podkreśla, że w doktrynie prawa wskazuje się, iż ochrona prawna - ze względu na zakres czynności strażników leśnych, które bywają  niebezpieczne - jest niewystarczająca. Dlatego formułuje się wniosek, aby strażników leśnych objąć taką ochroną, jaką mają funkcjonariusze publiczni, a zakres tego pojęcia powinno się poszerzyć o strażnika leśnego. W doktrynie panuje zgodność, że strażnicy leśni nie są funkcjonariuszami publicznymi. Mogą być za nich uznani tylko ci pracownicy, którzy zajmują stanowiska kierownicze.

Adam Bodnar przypomina, że krytycznie o nieprzyznaniu strażnikom leśnym statusu funkcjonariusza publicznego w rozumieniu art. 115 § 13 Kk wypowiadano się w doktrynie. Jarosław Wyrembak wskazywał np., że co najmniej niektóre z przepisów pozakodeksowych przyznających określonym kategoriom osób niewymienionym w art. 115 § 13 Kk „ochronę prawną przewidzianą dla funkcjonariuszy publicznych" współwyznaczają zakres kodeksowego terminu „funkcjonariusz publiczny".

RPO dostrzega konieczność zrównania ochrony funkcjonariusza publicznego z jego odpowiedzialnością karną za przestępstwa popełnione podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych. - Brak korelacji między tymi dwoma elementami prowadzi do sytuacji, w której obywatel jest surowo represjonowany za czyny skierowane przeciwko funkcjonariuszowi publicznemu, nie posiada natomiast analogicznej ochrony w razie popełnienia przestępstwa na jego szkodę przez tego funkcjonariusza publicznego, co w konsekwencji prowadzi do sytuacji obrażającej poczucie słuszności i sprawiedliwości - zaznaczył Adam Bodnar.

W związku z tym rzecznik wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

17 kwietnia 2018 r. - w związku ze skargą Komisji Europejskiej - Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że Polska w sprawie wycinki Puszczy uchybiła zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej oraz ptasiej. RPO podkreślał, że Trybunał potwierdził tym samym, iż wycinka drzew w Puszczy była nielegalna, a manifestacje w jej obronie uzasadnione. Miały one bowiem na celu doprowadzenie do przestrzegania prawa przez polskie władze i  powstrzymania Lasów Państwowych od zwiększenia wycinki.

Mając ten wyrok na uwadze, należy rozważyć, czy w sprawach toczących się przeciw osobom protestującym, popieranie wniosków o  ukaranie, aktów oskarżenia czy pozwów cywilnych, jest zasadne - pisał 27 kwietnia 2018 r. Rzecznik do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku i komendanta wojewódzkiego policji. Wskazywał, że w kontekście wyroku zakazy wstępu do lasu okazały się niezasadne. Tym samym działania policji i straży leśnej nie miały i nie mają uzasadnionych podstaw prawnych. Wniosków o ściganie protestujących było wtedy ok. 200. W ocenie Rzecznika nie powinni oni ani być karani, ani narażeni na postępowania sądowe. Policja i straż leśna podejmowały czynności, które uniemożliwiały im korzystanie z wolności zgromadzeń. Podkreślając pokojowy i spontaniczny charakter tych zgromadzeń, RPO zwracał uwagę na nieproporcjonalne użycie środków przymusu bezpośredniego przez strażników leśnych. Stanowisko Rzecznika nie było jednak brane pod uwagę. W odpowiedziach na pismo z 27 kwietnia i Lasy Państwowe, i policja podtrzymały wcześniejsze stanowiska.

II.570.1.2018

Policja legitymuje za wybryki, a nie za zadawanie niewygodnych pytań rządzącym

Data: 2018-08-20
  • Policja wie, że nie wolno legitymować obywateli tylko dlatego, że zadają niewygodne pytania premierowi, ministrom lub posłom PIS
  • Policja musi jednak legitymować tych, którzy  „podejmują próby zakłócania” spotkań z przedstawicielami władzy
  • Nie oznacza to jednak, że przeciwko każdemu z wylegitymowanych jest prowadzone postepowanie

O praktykę legitymowania osób, które na publicznych spotkaniach zadawały niewygodne pytania przedstawicielom wladz, ludzie alarmowali wiosną Rzecznika Praw Obywatelskich. Uważali, że zachowania policjantów są skutkiem odgórnych zaleceń. 13 czerwca RPO zapytał o to Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Teraz dostał odpowiedź od wiceministra Jarosława Zielińskiego:

  1. Komenda Główna Policji nie kierowała do jednostek organizacyjnych poleceń, wytycznych i instrukcji postępowania nakazujących policjantom legitymowanie uczestników spotkań z politykami partii Prawo i Sprawiedliwość.

  2. Teza o zatrzymywaniu lub legitymowania przez policję osób z uwagi na zadawane przez nie pytania jest bezpodstawna, bo takie przypadki nie miały miejsca.

  3. Miały za to miejsce przypadki legitymowania tych, którzy „krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołują zgorszenie w miejscu publicznym”, bo to jest wykroczenie na podstawie art 51 § 1 Kodeksu wykroczeń i  podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

  4. Legitymowanie nie  oznacza obligatoryjnego wszczynania przez policję postępowań karnych i mandatowych.

Minister Zieliński zapewnił też Rzecznika Praw Obywatelskich, że na spotkaniach z przedstawicielami władz „jest miejsce dla osób z wszystkich opcji politycznych, jednak sam fakt prezentowania innej opinii nie może prowadzić do podejmowania przez te osoby prób zakłócania spotkania”.

Natomiast policja reaguje tam, gdzie jest naruszane prawo i w sytuacjach, w których doszło do naruszenia porządku publicznego.

Sprawa kosza na śmieci w Łowiczu. Jak legitymowanie pięciu osób skończyło się postępowaniami prokuratorskimi w Skierniewicach i Łęczycy?

Data: 2018-08-14
  • Policja wylegitymowała pięć osób, bo wcześniej znalazła tabliczki z napisem „Policja chroni marsz O.N.R. przed kobietami" oraz „Brudziński uprawia w sejmie propagandę polityczną na tle neonazizmu".
  • Legitymowani  nieśli transparenty z napisem „Konstytucja”, co policji nasunęło „uzasadnione przypuszczenie, że mogły pozostawić ww. afisze lub być świadkami ich pozostawienia”
  • Postępowanie zakończyło się odstąpieniem od skierowania sprawy do sądu. Ale to nie kończy całej sprawy…

Policja w Łodzi opisuje swoje działania wobec protestujących w Łowiczu:

Jak policjanci legitymowali demonstrujących na ulicy w Łowiczu

Sprawa zaczęła się w Łowiczu 3 lutego 2018 roku około godziny 12.00 na ul. Sybiraków – wyjaśnia komendant wojewódzki policji w Łodzi inspektor Andrzej Łapiński.

Kwadrans wcześniej policjanci ujawnili tabliczki z napisami „Policja chroni marsz O.N.R. przed kobietami” oraz „Brudziński uprawia w sejmie propagandę polityczną na tle neonazizmu”, które - jak wyjaśnia policja - "zawieszone zostały na ławce oraz koszu na śmieci”.

Kiedy policjanci zauważyli idące ulicą pięć osób, postanowili je wylegitymować „z uwagi na uzasadnione przypuszczenie, że oddalające się osoby, które rozdawały ulotki i niosły transparenty z napisem „Konstytucja", mogły pozostawić ww. afisze lub być świadkami ich pozostawienia”.

Do legitymowania przystąpił patrol składający się z 2 funkcjonariuszy Ogniwa Patrolowo-interwencyjnego Wydziału Prewencji i Ruchu Drogowego KPP w Łowiczu. „Z uwagi na znaczną liczbę legitymowanych do udzielenia pomocy wyżej wymienionemu patrolowi został skierowany przez dyżurnego jednostki drugi patrol, również w składzie dwóch funkcjonariuszy”- wyjaśnia inspektor Łapiński.

Chodziło o ustalenie, kto zostawił tabliczki o ONR i ministrze Brudzińskim, co jest wykroczeniem z art. 63a § 1 Kodeksu wykroczeń („Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny”).

Do kwietnia toczyło się postępowanie wyjaśniające, w czasie którego pięć wylegitymowanych osób występowało w charakterze świadków. 20 kwietnia 2018 roku zakończyło się wnioskiem o odstąpienie od skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Ale na tym sprawa się nie skończyła.

Tymczasem w Łęczycy…

Tymczasem tydzień wcześniej (27 stycznia) w Łęczycy policja ujawniła plakaty umieszczone w koszu na śmieci m.in. o treści „P. Jaki zarozumiały prymitywny gnojek". Telefonicznie interwencję w tej sprawie zgłosił senator RP. „W trybie art. 308 k.p.k dokonano oględzin miejsca ujawnienia plakatów i ich procesowego zabezpieczenia. Zabezpieczony materiał został przekazany do Prokuratury Rejonowej w Łęczycy, celem podjęcia merytorycznej decyzji w zakresie dalszego prowadzenia postępowania. 1 lutego 2018 roku prokurator nadzorujący postępowanie polecił wszcząć dochodzenie w kierunku art. 216 § 1 k.k., a ponadto skierował do pana Patryka Jakiego pismo o złożenie stosownego zawiadomienia i wniosku o ściganie” – pisze inspektor Łapiński.

W trakcie postępowania połączono to wydarzenie z wydarzeniami z użyciem kosza na śmieci w Łowiczu. Dlatego też nadzorujący postępowanie prokurator zlecił też przesłuchanie osób wylegitymowanych w Łowiczu. Przesłuchania te – w ramach pomocy prawnej – odbyły się „w jednostkach Policji właściwych dla miejsca zamieszkania”.

21 maja „do Prokuratury Rejonowej w Łęczycy wpłynęło pismo z Ministerstwa Sprawiedliwości podpisane przez pana Patryka Jakiego z informacją, że jako pokrzywdzony nie domaga się kontynuowania ścigania tego przestępstwa, na podstawie czego w dniu 28 czerwca 2018 roku prokurator wydał postanowienie o umorzeniu dochodzenia - wobec braku interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu przestępstwa ściganego z oskarżenia prywatnego (art. 322 § 1 k.p.k)”.

Sprawa kosza w Łęczycy zakończyła się. Ale cała sprawa kosza w Łowiczu nie – wyjaśnia inspektor Łapinski.

Tymczasem w Łowiczu, Łodzi i w Skierniewicach

Legitymowane 3 lutego osoby całe zdarzenie nagrały i umieściły je na Facebooku. Sierżant K.W. biorąca udział w interwencji uznała, że to naruszyło jej dobra osobiste. Wystąpiła z pozwem przeciwko nagrywającej ją osobie. Skąd miała ich dane? Jak wynika z oświadczenia policjantki, dane, których użyła do napisania pozwu, zapamiętała "z uwagi na specyfikę interwencji oraz dzięki udostępnieniu ich przez legitymowaną na portalu Facebook bez ograniczonego dostępu, gdzie na nagraniu słychać dokładnie numer PESEL".

Reakcją na złożenie pozwu o naruszenie dóbr osobistych przez policjantkę był złozony 3 lipca 2018 roku do KPP w Łowiczu wniosek legitymowanej osoby o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko funkcjonariuszce z uwagi na przekroczenie przez nią uprawnień w związku z wykonywaniem czynności służbowych.

Kopia korespondencji została przesłana do wiadomości do Naczelnika Wydziału w Łodzi Biura Spraw Wewnętrznych Policji oraz zgodnie z właściwością do Prokuratury Rejonowej w Łowiczu, skąd po zarejestrowaniu 2018 została przesłana do Prokuratury Okręgowej w Łodzi celem wyznaczenia innej jednostki. Do prowadzenia sprawy została wyznaczona Prokuratura Rejonowa w Skierniewicach

Wobec powyższego Komendant Powiatowy Policji w Łowiczu, na zasadzie art. 134i ust. 4 ustawy o Policji polecił wszczęcie czynności wyjaśniających. Czynności te pozostają w toku.

Co i na jakiej podstawie policja robi w sprawie akcji „ubierania” pomników w koszulki z napisem KonsTYtucJA?

Data: 2018-08-08
  • W całej Polsce trwa happening polegający na zakładaniu na różne pomniki koszulek z napisem KonsTYtucJA. Zaczęło się w Białej Podlaskiej i w Szczecinie, gdzie koszulki założono na pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego
  • Media podały, że w sprawach tych interweniowała policja, a w domu jednego z uczestników happeningu zrobiła przeszukanie o godz. 6 rano
  • Sprawę podjął rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 

Kodeks karny dosyć jasno stwierdza, ma czym mogłoby polegać „znieważenie pomnika”: Art. 261. Znieważenie pomnika lub innego publicznie urządzonego miejsca: Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Rzecznik ma prawo prosić o wyjaśnienia instytucje publiczne. Te wyjaśnienia są przekazywane na piśmie i pozwalają już na jasną i precyzyjną ocenę tego, czy działania przedstawicieli władz były właściwe prawnie i stosowne do sytuacji. 

Realizując swój mandat Rzecznik zwrócił się do komendantów miejskich policji w Szczecinie i w Białej Podlaskiej o informacje dotyczących prowadzonych czynności:

  • czy w sprawach tych zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze,
  • jaki jest stan tego postępowania,
  • czy zostały w nim przedstawione komukolwiek zarzuty i ewentualnie jakie,
  • jeśli zostały wydane postanowienia o wszczęciu postępowania oraz o przedstawieniu zarzutów - także o nadesłanie kopii tych postanowień.

Dodatkowo komendanta bialskiego RPO dopytuje: 

  • czy osobę u której dokonano przeszukania, wezwano do wydania poszukiwanych przedmiotów; jakie to były przedmioty,
  • czy prokurator wydał postanowienie o przeszukaniu, a jeśli nie - czy przeszukanie zostało przez niego zatwierdzone,
  • jaki był cel przeszukania - w kontekście czynu polegającego na „ubraniu” pomnika,
  • czy na czynności policji związane z przeszukaniem wniesione zostało zażalenie.

II.519.727.2018

RPO chce wyjaśnień od policji w sprawie interwencji pod Sejmem 20 lipca 2018 r.

Data: 2018-07-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wyjaśnia okoliczności i przebieg zatrzymania przez policję czterech osób, które demonstrowały 20 lipca 2018 r. pod Sejmem RP oraz  spowodowania uszkodzeń ciała u jednej z nich
  • Biuro RPO zwróciło się do komendanta stołecznego policji o informacje, czy trwa wewnętrzne postępowanie wyjaśniające co do zasadności i prawidłowości czynności wobec zatrzymanych
  • Biuro pyta też, czy powodem interwencji było jedynie zbliżenie się demonstrujących do barierek oraz czy polegała ona na ich odpychaniu, szarpaniu i szczypaniu

Biuro RPO zawiadomiło komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że w trosce o przestrzeganie konstytucyjnie gwarantowanych praw obywatelskich Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy, na podstawie publikacji medialnych dotyczących okoliczności i przebiegu interwencji oraz zatrzymania przez funkcjonariuszy policji czterech osób, które demonstrowały 20 lipca 2018 roku przed Sejmem RP i spowodowania uszkodzeń ciała u jednej z tych osób, podjął działania wyjaśniające.

W związku z tym dyrektor zespołu prawa karnego BRPO Marek Łukaszuk poprosił komendanta o informacje, czy prowadzone jest wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, w sprawie zasadności i prawidłowości podejmowanych czynności przez policjantów wobec zatrzymanych osób.

Szczegółowe pytania dotyczą tego, czy:

  • w świetle relacji osób i bezpośrednich świadków przebiegu zdarzeń opublikowanych w internecie i mediach, a mówiących o tym, że podstawowym powodem interwencji policji była jedynie okoliczność samego zbliżenia się demonstrujących do barierek, po czym funkcjonariusze podjęli interwencję - polegającą na odpychaniu, szarpaniu i szczypaniu demonstrujących – badana jest zasadność zainicjowania wspomnianej interwencji i jej proporcjonalność oraz adekwatność do sytuacji;
  • zabezpieczono w sposób niezwłoczny i prawidłowy nagrania monitoringu dokumentującego te działania funkcjonariuszy;
  • wobec sprzecznych relacji co do powodu i szczegółów przebiegu interwencji funkcjonariuszy i zatrzymań poszczególnych osób (np. relacja, iż osoba trzymająca megafon została popchnięta przez funkcjonariusza, co spowodowało, iż został uderzony inny policjant) prowadzi się staranną i rzetelną weryfikację rozbieżności;
  • znane są przypadki, że funkcjonariusze policji odmawiali podania swojego stopnia i nazwiska osobom, wobec których interweniowali, a jeśli tak, to jakie było uzasadnienie i podstawa prawna;
  • którakolwiek z zatrzymanych osób złożyła zażalenie na zatrzymanie (ewentualnie skargę na działania funkcjonariuszy), a jeśli tak to, w jaki sposób rozpoznano takie zażalenie bądź skargę.

II.519.682.2018

Elastyczny rozkład czasu służby policjantów może zaradzić brakom kadrowym w policji. RPO pisze do MSWiA

Data: 2018-07-06
  • 10-godzinny rozkład czasu służby policjanta, a także wprowadzenie nowych jej form, może być rozwiązaniem problemów związanych z większą liczbą odejść z policji i brakiem kandydatów
  • Według Rzecznika Praw Obywatelskich bardziej elastyczny rozkład służby wymaga jednak zapisania odpowiednich gwarancji w ustawie; dziś mówi o tym tylko rozporządzenie ministra
  • Zgodnie z nim to przełożeni określają minimalny i maksymalny dobowy rozkład czasu służby policjantów - co rodzi wątpliwości RPO. Indywidualny rozkład nie może też prowadzić do obejścia prawa

Adam Bodnar wystąpił do ministra spraw wewnętrznych i administracji Joachima Brudzińskiego po kontroli Biura RPO w Komendzie Miejskiej Policji w Białymstoku. Stwierdzono tam, że większość funkcjonariuszy wydziału patrolowo-interwencyjnego pełni 10-godzinne służby w indywidualnym rozkładzie czasu służby (zasadą w policji są służby 8- lub 12-godzinne).

Zalety służb 10-godzinnych

Sami policjanci wskazywali ekspertowi BRPO, że taki czas służby jest korzystny dla ich życia rodzinnego. Pozwala bowiem na dodatkowy dzień wolny w tygodniu (w trakcie czterech służb 10-godzinnych wypracowują tygodniową 40-godzinną normę czasu służby). Przerwy między tymi służbami wynoszą 14 godzin. Brak zgody policjanta na taką służbę jest honorowany - pełni wówczas służbę 8-godzinną.

Z przekazanych RPO informacji wynika, że taka zmiana systemu godzinowego przyczynia się do efektywniejszej służby policjantów oraz mniejszej liczby zwolnień lekarskich, co przekłada się na optymalizację działań. Nie stwierdzono przy tym wypadków podczas służby, których przyczyną byłoby przemęczenie policjanta.

Nie nadużywać 10-godzinnych służb

Doświadczenia z Białegostoku wydają się możliwe do przeniesienia do innych garnizonów policji; nie powinno to jednak polegać na nadużywaniu indywidualnego rozkładu służby 10-godzinnej. Instytucja ta ma bowiem charakter wyjątkowy, a regułą w policji jest pełnienie służby w systemie zmianowym lub podstawowym rozkładzie czasu służby - wskazał Adam Bodnar. Dlatego takiej inicjatywie powinna towarzyszyć zmiana obowiązujących przepisów.

Korzystanie z indywidualnego rozkładu czasu służby dla standardowego planowania służb wskazuje na możliwość nadużycia prawa i wykorzystywanie instytucji prawnej wbrew jej celowi i funkcji. Zgodnie z rozporządzeniem MSWiA z 18 października 2001 r. w sprawie rozkładu czasu służby policjantów, w szczególnie uzasadnionych przypadkach właściwy przełożony lub upoważniony kierownik komórki organizacyjnej może ustalić indywidualny rozkład czasu służby policjanta.

Norma wypoczynku (14 godzin) dla służby 10-godzinnej jest zauważalnie niższa od normy wypoczynku dla służby 12-godzinnej (24/48 godz) i odpowiada wartości przewidzianej dla 8-godzinnej służby w porze nocnej.

Należy zmienić przepisy

Zdaniem RPO pozostawienie przełożonym możliwości decydowania o prawie do wypoczynku w indywidualnym czasie służby budzi wątpliwości z punktu widzenia art. 66 ust. 2 Konstytucji RP (prawo pracownika do określonych w ustawie dni wolnych od pracy; określenie maksymalnych norm czasu pracy przez ustawę). Dlatego określenie maksymalnego dobowego i  średniotygodniowego czasu służby, ale także minimalnych okresów wypoczynków dobowych i tygodniowych, powinno zostać znaleźć się w ustawie.

W tym przypadku określenie maksymalnego dobowego czasu służby i minimalnego dobowego czasu wypoczynku nastąpiło w rozporządzeniu, co samo w sobie budzi wątpliwości RPO z punktu widzenia art. 66 ust. 2 Konstytucji. W rozporządzeniu z 2001 r. minister - niezgodnie z art. 33 ust. 6 ustawy o Policji - ustalenie indywidualnego rozkładu czasu scedował na przełożonego (subdelegował). Regulacja ta wywołuje wątpliwości z punktu widzenia zakazu subdelegacji (art. 92 ust. 2 Konstytucji).

Ustawowe ograniczenie dotyczy jedynie maksymalnego tygodniowego czasu służby. W ustawie nie został w ogóle określony maksymalny dobowy wymiar czasu służby. Według RPO przesądza to o blankietowym charakterze upoważnienia do wydania aktu wykonawczego, a tym samym determinuje naruszenie art. 92 ust. 1 Konstytucji (wydawanie rozporządzeń na podstawie szczegółowego upoważnienia ustawy i w celu jej wykonania).

Nawiązując do problemu zwiększającej się liczby odchodzących ze służby policjantów oraz braku chętnych do wstępowania do policji, pragnę zauważyć, że bardziej elastyczne kształtowanie rozkładu czasu służby mogłoby stanowić jeden z argumentów przemawiających, odpowiednio, za pozostaniem, względnie podjęciem służby w policji - podkreślił Adam Bodnar.

Inne możliwe formy pełnienia służby

RPO powołał się na postulaty samych policjantów, jak i analizę rozwiązań istniejących w policjach europejskich, które pozwalają na wykonywanie zadań ustawowych i godzenie ról zawodowych i rodzinnych. Możliwe nowe formy pełnienia służby to:

  • służba na pół etatu (przewidywana np. wobec rodziców, policjantów-seniorów lub funkcjonariuszy w okresie rekonwalescencji)
  • elastyczny czas służby (ruchome godziny rozpoczęcia i zakończenia służby, np. w pionie kryminalnym)
  • służba na odległość (za pośrednictwem internetu, np. pion cyberprzestępczości)
  • policyjne żłobki i przedszkola

Według RPO rozwiązania wymaga ponadto problem niezaliczania do czasu służby dyżurów domowych oraz zasad korzystania z przerw na karmienie.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra Joachima Brudzińskiego o rozważenie inicjatywy ustawodawczej w celu dostosowania istniejących w pragmatyce służbowej policjantów norm czasu służby do wymagań konstytucyjnych, a także usprawnienia sposobu pełnienia służby przez funkcjonariuszy.

WZF.7043.79.2017

Policja powinna niezwłocznie reagować na hasła i symbole rasistowskie i faszystowskie - musi też je znać

Data: 2018-06-12
  • Komendant Główny Policji powinien wydać wytyczne o obowiązku niezwłocznej interwencji w każdym przypadku publicznego propagowania symboli i haseł rasistowskich, faszystowskich czy nazistowskich - uważa RPO
  • Rzecznik podkreśla brak reakcji policjantów na prezentowanie takich treści i chce by komendant krytycznie to ocenił
  • Policjanci muszą również mieć wiedzę o takich symbolach i hasłach - służyć temu może odpowiedni podręcznik

Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do komendanta głównego policji nadinsp. Jarosława Szymczyka.

Brak reakcji policji na symbole rasistowskie i faszystowskie

RPO wielokrotnie sygnalizował Komendantowi Głównemu Policji zaniepokojenie nasilającymi się ostatnio przejawami postaw rasistowskich i ksenofobicznych. Przybierają one postać przemocy fizycznej i werbalnej wobec cudzoziemców, ale także obywateli polskich o różnym pochodzeniu narodowym czy etnicznym i wyznawców różnych religii. Rzecznik zwracał też uwagę na coraz częściej pojawiające się w przestrzeni publicznej symbole i treści rasistowskie, faszystowskie, a nawet nazistowskie - odwołujące się wprost do ideologii III Rzeszy.

Symbolika taka pojawiła się choćby podczas Marszu Niepodległości w Warszawie w 2017 r. Chodziło o symbole krzyża celtyckiego, utożsamianego z międzynarodowym symbolem rasizmu, czarnego słońca, znaku wykorzystywanego przez członków formacji Waffen SS, czy skrótu NS, pochodzącego prawdopodobnie od określenia „narodowy socjalizm”. Były też transparenty gloryfikujące ideologię „czystości rasowej” lub wyższości przedstawicieli białej rasy. Te symbole i hasła nie spotkały się z reakcją policjantów - podkreślił rzecznik.

Wskazał, że także Marszowi Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce w lutym 2018 r. towarzyszyły, choć w mniejszej skali, symbole i treści rasistowskie i nazistowskie, np. na ubiorze jednego z uczestników widniał znak SS-Totenkopf.  

Po raz kolejny symbole rasistowskie i nazistowskie pojawiły się na ulicach stolicy 1 maja 2018 r., podczas manifestacji pod hasłem Narodowego Święto Pracy. Dominowały tam krzyże celtyckie oraz symbole czarnego słońca; jeden z uczestników miał  koszulkę z symbolami SS oraz SS-Totenkopf.

Według Adama Bodnara nie ulega wątpliwości, że funkcjonariusze zabezpieczający manifestację nie mogli nie zauważyć większości tych symboli. Na nagraniu z internetu widać, że w zasadzie przez cały czas manifestacji policjanci znajdowali się tuż obok uczestników prezentujących takie symbole. Tymczasem, jak donoszą media, policja nie podjęła interwencji, a mężczyznę w koszulce z symbolami SS zatrzymano dopiero po trzech dniach.

Kilka dni potem w sieci grożono śmiercią studentom usiłującym zablokować marsz, co świadczyłoby o poczuciu bezkarności osób, które jawnie podczas publicznej manifestacji propagowały treści rasistowskie i faszystowskie.

Konieczna krytyczna analiza działań policji

W ocenie Rzecznika pokazuje to, że konieczna jest krytyczna analiza postępowania jednostek policji, które zabezpieczały te zgromadzenia. Powinna ona dotyczyć sposobu reagowania funkcjonariuszy na posługiwanie się uczestników lub organizatorów zgromadzeń  symboliką faszystowską rasistowską lub inną propagującą totalitarny ustrój państwa. Chodzi zwłaszcza o przestępstwa z art. 256 ust. 1 Kodeksu karnego (publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa lub nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość) lub też z art. 257 Kk (publiczne znieważanie grupy ludności albo poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub też z takich powodów naruszanie nietykalności cielesnej).

RPO przypomniał, że w wystąpieniu do Komendanta Głównego z 6 marca 2018 r., dotyczącym prac nad kompendium pn. „Metodyka zwalczania przestępstw motywowanych nienawiścią społeczną - praktyczne wskazówki”, przywołał stanowisko Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, że przestępstwa motywowane uprzedzeniami wymagają od organów państwa, zwłaszcza policji, stanowczej reakcji i determinacji co do ich wykrywania i ścigania.

ETPCz wielokrotnie podkreślał, że zwalczanie rasizmu powinno stać się priorytetem państw - stron Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W jednej ze spraw Trybunał zauważył, że brak właściwej reakcji na poważne akty łamania prawa ułatwia ekstremistom sianie nienawiści i przemocy, może wywoływać wśród nich przeświadczenie o milczącym poparciu ze strony władz, a w społeczeństwie wzbudzić uzasadnione wątpliwości, czy takiego poparcia rzeczywiście nie ma.

Według Adama Bodnara podjęcie przez policję prac nad takim kompendium jest doskonałą okazją do przeprowadzenia wspomnianej krytycznej analizy jej zachowań. Wynikiem analizy powinno zaś być sformułowanie takich zaleceń lub wytycznych, które wskażą, jako zasadę, obowiązek podjęcia przez funkcjonariuszy niezwłocznej interwencji w każdym przypadku publicznego propagowania treści rasistowskich czy faszystowskich.

- Aby taka interwencja była możliwa, konieczne jest również upowszechnienie wśród funkcjonariuszy policji wiedzy o symbolach i hasłach o charakterze rasistowskim lub odwołujących się do faszyzmu czy nazizmu - głosi wystąpienie rzecznika. Informacja dotycząca takiej symboliki, wraz z załącznikiem graficznym ułatwiającym identyfikację symboli, powinna znaleźć się w przygotowywanym kompendium. RPO przypomniał, że podręcznik poświęcony tym symbolom i hasłom był stosowany przez policję w celach szkoleniowych do czerwca 2016 r., kiedy decyzją MSWiA został wycofany z użytku.  

Rzecznik zwrócił się do nadinsp. Jarosława Szymczyka o przeprowadzenie takiej krytycznej analizy oraz o rozważenie opisanej w wystąpieniu sprawy w przygotowywanym kompendium. Prosi też o informacje o wszystkich działaniach prewencyjnych i interwencyjnych policji podczas zgromadzenia 1 maja. Chce także wiedzieć, czy w związku z nim toczy się jakiekolwiek postępowanie.

RPO: policjanci naruszyli prawo podczas Marszu Niepodległości

W listopadzie 2017 r. RPO podjął z urzędu sprawę Marszu Niepodległości  11 listopada 2017 r. w Warszawie. Powołując się na media, wskazał, że mogło wtedy dojść do naruszania prawa: wznoszono okrzyki i niesiono transparenty, których treść mogła stanowić przestępstwa (np. nawoływania do waśni narodowościowych czy propagowania faszyzmu), używano materiałów pirotechnicznych, agresywnie zachowywano się wobec uczestników kontrmanifestacji prezentujących hasła antyfaszystowskie. Rzecznik wystąpił o wyjaśnienia do Komendanta Stołecznego Policji i prokuratury. 

W kwietniu 2018 r. Adam Bodnar ocenił, że w związku z Marszem Niepodległości policjanci naruszyli prawa i wolności obywatelskie. Nie reagowali bowiem na powszechne używanie materiałów pirotechnicznych. Podjęli zaś sprzeczne z prawem działania wobec osób manifestujących inne poglądy niż uczestnicy marszu - różnicując swe reakcje wobec obu grup. Rzecznik wystąpił wtedy do Komendanta Głównego Policji o ustalenie osób odpowiedzialnych i wyciągnięcie wobec nich konsekwencji.

W odpowiedzi na wniosek RPO ws. wyciągnięcia konsekwencji wobec funkcjonariuszy, komendant główny odpisał 25 maja 2018 r., że podległe mu służby dokonały stosownych ustaleń i analiz. Wynika z nich, że reakcja policji w zakresie działań wobec uczestników Marszu Niepodległości była zgodna z przyjętą taktyką, wynikającą z zaplanowanych działań.

Z uwagi na wątpliwości co do sposobu wykonywania czynności wobec osób zgromadzonych na Skwerze Wisłockiego (kontrmanifestacja),  Komendant Stołeczny Policji zlecił przeprowadzenie czynności wyjaśniających. Zebrany materiał nie dał podstaw do wdrożenia procedury dyscyplinarnej.  W związku zaś z decyzją Sądu Rejonowego dla Warszawy-Sródmieścia, dotyczącą zażaleń złożonych przez osoby doprowadzone 11 listopada 2017 r., Komendant Rejonowy Policji Warszawa I polecił omówienie treści uzasadnień postanowień sądu z całym stanem osobowym podczas szkoleń i odpraw służbowych.

XI.518.27.2018

RPO proponuje: przesłuchanie osoby faktycznie podejrzanej jako świadka - tylko z udziałem adwokata

Data: 2018-05-28
  • Przesłuchanie osoby faktycznie podejrzanej jako świadka, zanim zostaną jej postawione zarzuty, jest niedozwolone, ale  praktykowane - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Jego zdaniem takie osoby powinny mieć status świadka z asystą, czyli musiałyby być przesłuchiwane w obecności adwokata - by zapewnić konstytucyjne prawo do obrony
  • Pozwoliłoby to też uniknąć zmuszania takiej osoby do samoobciążających zeznań, np. poprzez tortury czy też nieludzkie lub poniżające traktowanie

Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie zmian legislacyjnych w sprawie praktyki przesłuchiwania podejrzanego w charakterze świadka.

Taki świadek - bez prawa do obrony

W obszernym piśmie RPO napisał, że w jego zainteresowaniu pozostaje przesłuchiwanie w charakterze świadka osób, wobec których istnieje wystarczający materiał dowodowy do postawienia im zarzutów. Przesłuchanie jako świadka osoby faktycznie podejrzanej, zanim zostaną jej postawione zarzuty, jest niedozwolone - mimo to jest praktykowane. Chodzi np. o osoby wskazane w zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa jako podejrzane. Przesłuchiwanie ich w charakterze świadka uniemożliwia im skuteczne podjęcie prawa do obrony określonego w art. 42 Konstytucji RP.

Zasada, że nikogo nie można zmusić do oskarżenia siebie samego jest  naczelną zasadą procesu karnego w demokratycznym państwie prawa.  Podejrzany czy oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności, a policja  czy prokuratura nie może przymuszać go do dostarczania dowodów przeciw sobie. Świadek ma zaś obowiązek zeznawać o wszystkim, co wie w danej sprawie.

Na etapie przesłuchania w charakterze świadka, osoba - co do której istnieje uzasadniona podstawa do postawienia jej zarzutów - musi podjąć istotne dla swej obrony decyzje: milczeć, zeznawać zgodnie z prawdą czy też nie.  Brak możliwości ustanowienia adwokata lub radcy prawnego na tym etapie rzutuje na realizację jej prawa do obrony. Skoro podejrzany ma zagwarantowane prawo do obrońcy, powinno być ono przysługiwać także osobie faktycznie podejrzanej.

Orzecznictwo ETPC, SN i TK

Pozbawienie takiej osoby pomocy adwokata lub radcy prawnego należy uznać za sprzeczne z konstytucyjną zasadą prawa do obrony oraz z art. 6 ust. 3 lit. c Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. RPO wskazał, że Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził naruszenie Konwencji w sytuacji, w której materiał uzyskany podczas przesłuchania oskarżonego w charakterze świadka został wykorzystany jako zasadniczy materiał obciążający. Przesądziło to o uznaniu, że proces karny w sprawie nie był rzetelny.

Także Sąd Najwyższy uznawał, że przesłuchanie w charakterze świadka w tej samej sprawie osoby, która stała się potem oskarżonym, w ogóle nie powinno nastąpić. Jeżeli zaś nastąpiło ze względu na brak rozeznania, kto jest podejrzanym w sprawie, to trzeba je uznać za pozbawione prawnego znaczenia.

Również według Trybunału Konstytucyjnego prawo do obrony w postępowaniu karnym należy rozumieć szeroko. Odnosi się ono także do tej fazy postępowania, która poprzedza formalne postawienie zarzutów danej osobie. Zdaniem TK o nabyciu przez nią prawa do obrony przesądza stan dowódow ją obciążających, a nie formalne czy faktyczne przedstawienie zarzutów. 

Propozycja RPO: świadek z asystą

Dlatego Rzecznik uznaje za zasadne wprowadzenie do polskiego prawa instytucji świadka z asystą (na wzór francuski). W konsekwencji osoby, co do  których istniałyby silne wskazania i dowody, że brały udział w czynach będących przedmiotem postępowania przygotowawczego „w sprawie”, nie mogłyby mieć statusu zwykłego świadka, lecz świadka z asystą. Taki świadek musiałby być przesłuchiwany w obecności adwokata; mógłby brać udział w czynnościach dochodzenia albo śledztwa; przeglądać akta, a także żądać konfrontacji z świadkami oskarżenia.

- Pozwoliłoby to uniknąć zmuszania takiej osoby przez organy ścigania do składania samoobciążających zeznań, poprzez stosowanie tortur czy też nieludzkiego lub poniżającego traktowania, a także doprowadzić do wyjaśnienia wielu spornych okoliczności już na etapie postępowania przygotowawczego - podkreśla Adam Bodnar.

Usuwać obciążający protokół z akt

W przypadku przyznania się przez świadka do danego czynu (jeszcze mu nie zarzuconego) zeznania takie nie mogą być brane pod uwagę. Mimo to pozostawienie protokołu takiego przesłuchania w aktach postępowania - dostępnego dla sędziego rozpoznającego sprawę - wywołuje określony efekt psychologiczny. Widząc zeznania obciążające  świadka (późniejszego oskarżonego) sędzia może podświadomie uważać go za winnego - zwłaszcza że nie ma procedury usunięcia tego dowodu z akt sprawy, by sąd nie mógł się z nim zapoznać.

W ocenie RPO powinno się zatem uregulować ustawowo kwestię pozyskiwania dowodów z wyłączeniem swobody wypowiedzi, tak by zachować gwarancje procesowe, w szczególności prawo oskarżonego do milczenia. - Dlatego należałoby wprowadzić regulację w Kodeksie postępowania karnego pozwalającą na wyeliminowanie z materiału dowodowego (tj. akt sprawy) dowodów zebranych z naruszeniem swobody wypowiedzi, w tym zeznań inkryminujących świadków przesłuchiwanych w tym trybie przed postawieniem im zarzutów - proponuje RPO.  Sąd prowadzący sprawę nie mógłby się z nimi zapoznawać, by nie wyrobić sobie wewnętrznego nastawienia o winie. 

Przywrócić zakaz stosowania "owoców zatrutego drzewa" 

W tym kontekście Rzecznik za pożądane uznaje takie uregulowanie kwestii tzw. "owoców zatrutego drzewa" (czyli dowodów uzyskanych nielegalnie przez organa ścigania), aby nie były gromadzone dowody, które mogłyby podważyć bezstronność sędziego oraz naruszać domniemanie niewinności. Dziś pozwala na to art. 168a Kpk - co do którego konstytucyjności RPO ma wątpliwości. Postulować należałoby więc zmianę treści art. 168a przez przywrócenie mu treści sprzed nowelizacji z 2016 r. Przepis zakazujący używania „owoców zatrutego drzewa” wprowadzono do Kpk w 2013 r. W 2016 r. przepis ten został całkowicie zmieniony – dziś art. 168a wprost nakazuje sądowi uwzględnianie dowodów zdobytych nielegalnie (z nielicznymi wyjątkami).

Ponadto RPO uznaje za zasadne wprowadzenie popularnej w USA praktyki nagrywania przesłuchań, co dodatkowo ograniczyłoby możliwość wywierania niedozwolonego nacisku na świadków i podejrzanych.

II.510.35.2018

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

II.510.35.2018 z 14 maja 2018 r. – wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości w sprawie praktyki przesłuchiwania podejrzanego w charakterze świadka.

W zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problematyka związana z praktyką przesłuchiwania przez organy ścigania w charakterze świadka osób, wobec których istnieje wystarczający materiał dowodowy do postawienia im zarzutów. Chodzi m.in. o osoby, które zostały personalnie wskazane w zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa jako osoby podejrzane. Zdaniem Rzecznika przesłuchiwanie ich w charakterze świadka przy jedoczesnym braku możliwości ustanowienia asysty adwokata lub radcy prawnego na tym etapie postępowania uniemożliwia im skuteczne podjęcie prawa do obrony określonego w art. 42 Konstytucji.

Aktywne uczestniczenie adwokata osoby, co do której istnieje uzasadniona podstawa do postawienia jej zarzutów, może doprowadzić do zgromadzenia dowodów, na podstawie których organ prowadzący czynności umorzy postępowanie, a to niewątpliwie może przyczynić się do obniżenia kosztów tego postępowania. Dlatego, w ocenie Rzecznika, zasadne byłoby wprowadzenie do prawa polskiego instytucji świadka z asystą na wzór francuski. W konsekwencji, osoby przeciwko którym istniałyby silne wskazania i dowody, że brały udział w zdarzeniach, dla których wyjaśnienia w fazie in rem prowadzone jest postępowanie przygotowawcze, nie mogłyby mieć statusu zwykłego świadka, lecz świadka z asystą. Taki świadek musiałby być przesłuchiwany w obecności adwokata; mógłby brać udział w czynnościach dochodzenia albo śledztwa; przeglądać akta, a także żądać konfrontacji z świadkami oskarżenia. Powyższe pozwoliłoby uniknąć zmuszania takiej osoby przez organy ścigania do składania samoobciążających zeznań, poprzez stosowanie tortur czy też nieludzkiego lub poniżającego traktowania, a także doprowadzić do wyjaśnienia wielu spornych okoliczności już na etapie postępowania przygotowawczego. Pozwoliłoby jednocześnie na skuteczne skorzystanie z prawa do obrony osoby faktycznie podejrzanej.

Przesłuchanie w charakterze świadka osoby faktycznie podejrzanej zanim zostaną jej postawione zarzuty jest niedozwolone. Mimo to jest praktykowane. W razie przyznania się przez świadka do czynu (jeszcze nawet nie zarzucanego) zeznania te nie mogą być brane pod uwagę. Mimo to z uwagi na pozostawienie protokołu z takiego przesłuchania w aktach sprawy, dostępnego dla sędziego rozpoznającego sprawę, wywołuje istotną rolę w zakresie tzw. efektu psychologicznego (sędzia widząc zeznania inkryminujące świadka – późniejszego oskarżonego podświadomie będzie uważał go za winnego, zwłaszcza że nie ma procedury usunięcia tego typu dowodu z akt sprawy, tak by sąd nie mógł się z tym zapoznać). Należałoby zatem uregulować ustawowo kwestię pozyskiwania dowodów z wyłączeniem swobody wypowiedzi, tak by zachować gwarancje procesowe będące konsekwencją zasady domniemania niewinności, w szczególności prawo oskarżonego do milczenia i biernej postawy w procesie (nemo se ipsum accusare tenetur).

Dlatego, w opinii Rzecznika, należałoby wprowadzić regulację w Kodeksie postępowania karnego pozwalającą na wyeliminowanie z materiału dowodowego (tj. akt sprawy) dowodów zebranych z naruszeniem swobody wypowiedzi (w tym zeznań inkryminujących świadków przesłuchiwanych w tym trybie przed postawieniem im zarzutów), tak by sąd prowadzący sprawę nie mógł się z nimi zapoznać, by nie wyrobić sobie wewnętrznego nastawienia – przekonania o winie sprawcy.

Mając na uwadze powyższe Rzecznik zwrócił się z prośbą do Ministra o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie oraz rozważenie możliwości podjęcia właściwych zmian legislacyjnych w tym zakresie.

„Czego uczy przypadek Igora Stachowiaka?”, Dziennik Gazeta Prawna

Data: 2018-05-22

- O śmierci Igora Stachowiaka powiedziano i napisano wiele. Od informacji dziennikarzy o zaniedbaniach policji i prokuratury przez prawnicze analizy ekspertów oceniających decyzje podjęte w śledztwie i dyskusje o roli policji w państwie, po zapewnienia o rzetelnym wyjaśnieniu tej tragicznej sprawy. Paradoksalnie ta tragedia może być początkiem dobrych zmian w policji.

To dobry moment, aby na chłodno przyjrzeć się temu i innym przypadkom stosowania tortur przez policjantów i zastanowić się, co można zrobić, aby do nich na polskich komisariatach nigdy więcej nie dochodziło. Istnienie silnej, skutecznej i szanowanej policji leży bowiem w interesie nas wszystkich – pisze w analizie dla Dziennika Gazety Prawnej Rafał Kulas z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w Biurze RPO.

 

Rzecznik o problemach z odszkodowaniami za niesłuszny areszt lub skazanie

Data: 2018-05-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na problemy związane z dochodzeniem przez obywateli odszkodowań lub zadośćuczynień za niesłuszne zatrzymanie, aresztowanie czy skazanie
  • Wątpliwości budzi m.in. sądowa praktyka naliczania odsetek od żądanej kwoty od chwili uprawomocnienia się orzeczenia sądu o jej przyznaniu
  • Odsetki powinny przysługiwać od momentu skierowania do sądu wniosku o odszkodowanie czy zadośćuczynienie – uważa Adam Bodnar

Rzecznik zwrócił się po raz kolejny do Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie  odpowiednich zmian legislacyjnych. Po raz pierwszy RPO wystąpił w tej sprawie do ministra Zbigniewa Ziobry we wrześniu 2017 r. 

Chodzi o wyeliminowanie problemów interpretacyjnych, stwarzających stan niepewności – wyjątkowo niepożądany z punktu widzenia praw i wolności jednostki oraz godzący w konstytucyjną zasadę zaufania obywateli do państwa.

Jak wcześniej pisał RPO do ministra, obywatele skarżą się, że obecnie nie  jest możliwe jednoznaczne ustalenie momentu, od którego naliczane są odsetki od  odszkodowania czy zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie, aresztowanie bądź zatrzymanie .

Sprawę reguluje rozdział 58 Kodeksu postępowania karnego. W przypadku uniewinnienia lub skazania na łagodniejszą karę, uniewinnionemu oraz skazanemu na łagodniejszą karę przysługuje odszkodowanie od Skarbu Państwa za szkodę lub zadośćuczynienie za krzywdę.  Przysługuje to  także osobie,  której sprawę  umorzono, a także w przypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania.

Według RPO, trudności interpretacyjne pojawiają się już na etapie określania charakteru instytucji takiego odszkodowania/zadośćuczynienia. Rozstrzygnięcie następuje przed sądem karnym, w ramach procesu karnego, prowadzonego na podstawie  Kpk. Z drugiej jednak strony, roszczenie w takiej sprawie ma charakter jednoznacznie cywilistyczny.

Skłania to do tezy, że w należałoby tu uzupełniająco stosować zasady cywilnoprawne. Praktyka stosowania prawa w tym zakresie pozostaje jednak wciąż niejednolita.

Na gruncie przepisów Kodeksu cywilnego, w przypadku odpowiedzialności deliktowej, o ile dłużnik nie został wcześniej wezwany do spełnienia świadczenia, roszczenie staje się wymagalne co do zasady z chwilą doręczenia odpisu pozwu.

Tymczasem, na gruncie postępowania z rozdziału 58 Kpk, jedynym podmiotem na prawach strony ( poza wnioskodawcą) jest prokurator. Jako rzecznik interesu społecznego, nie jest on organem reprezentującym Skarb Państwa i nie jest uprawniony do uznania roszczenia czy też zawarcia ugody.

Wobec braku w obecnym stanie prawnym innych podmiotów na prawach strony należy przyjąć, że terminem, od którego wnioskodawcy przysługują odsetki od sumy głównej, jest moment skierowania wniosku o odszkodowanie do właściwego sądu – wskazuje RPO.

Wówczas następuje bowiem skonkretyzowanie żądania, a roszczenie staje się znane organom państwa.

W ocenie Adama Bodnara, zasadne wydaje się zatem rozważenie możliwości wprowadzenia do rozdziału 58 Kpk zasady uzupełniającego stosowania przepisów Kodeksu cywilnego, w zakresie nieuregulowanym w Kpk. Alternatywnie można by także bezpośrednio określić w Kpk początkowy termin, od którego powinny być naliczane takie odsetki.

II.510.455.2017

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

II.510.455.2017 z 5 kwietnia 2017 r. - Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości w sprawie odszkodowań za szkody spowodowane pozbawieniem wolności.

Rzecznik Praw Obywatelskich po raz kolejny zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości odnośnie problematyki dotyczącej  odsetek od sumy pieniężnej stanowiącej odszkodowanie/zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie bądź zatrzymanie, przyznawane w ramach postępowania, o którym mowa w rozdz. 58. Kodeksu postępowania karnego.

Zdaniem Rzecznika obecne uregulowanie przedmiotowej problematyki uniemożliwia jej jednoznaczną interpretację, co prowadzi do niejednolitej praktyki sądowej. Wątpliwości wciąż budzi praktyka orzecznicza, uznająca za relewantną pod kątem rozpoczęcia biegu odsetek, chwilę uprawomocnienia się orzeczenia przyznającego odszkodowanie. Biorąc bowiem pod uwagę deklaratoryjny charakter rozstrzygnięcia sądu przyznającego odszkodowanie, powyższe rozwiązanie zdaje się nie znajdować podstaw w obowiązującym prawie.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o zajęcie stanowiska oraz o podjęcie stosownych działań, mających na celu wprowadzenie odpowiednich zmian legislacyjnych.

 

Tortury. RPO upomina się u premiera o odpowiedź ministra sprawiedliwości na wystąpienie generalne ws. prawa do obrońcy

Data: 2018-05-07
  • Mimo polecenia premiera Mateusza Morawieckiego, Minister Sprawiedliwości wciąż nie odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich na wystąpienie generalne ws. zagwarantowania każdemu kontaktu z obrońcą już od chwili zatrzymania
  • Według Adama Bodnara taki brak odpowiedzi może świadczyć m.in. o lekceważącym stosunku ministra do polecenia premiera
  • Może też rodzić konsekwencje służbowe i odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu

Rzecznik ponownie napisał do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na wystąpienie generalne.  

RPO czeka na odpowiedź od kwietnia 2017 r.

18 kwietnia 2017 r. RPO zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry, wskazując na potrzebę podjęcia inicjatywy legislacyjnej, która zagwarantuje każdej osobie zatrzymanej kontakt z obrońcą już od samego początku zatrzymania. Zdaniem Rzecznika byłby to skuteczny mechanizm chroniący osoby zatrzymane przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy.

W obszernie udokumentowanym wystąpieniu Rzecznik wskazał na przykłady stosowania przez policjantów tortur (w tym wobec nieletnich, świadków i sprawców wykroczeń). Najgłośniejsza była sprawa Igora Stachowiaka, który poniósł śmierć wskutek torturowania na wrocławskim komisariacie policji w 2016 r. RPO uznaje, że tortury w Polsce to problem wciąż aktualny, wymagający działań o charakterze systemowym, w tym - edukacyjnych, legislacyjnych, administracyjnych, sądowych.

Wobec braku odpowiedzi, RPO ponowił wystąpienie do ministra 6 lipca 2017 r. i 13 października 2017 r.  W końcu 8 stycznia 2018 r. Rzecznik napisał w tej sprawie do premiera Morawieckiego. W odpowiedzi RPO otrzymał skan pisma z 12 stycznia, skierowanego przez szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o udzielenie Rzecznikowi odpowiedzi.

Odpowiedź RPO to obowiązek prawny  

26 kwietnia 2018 r. Adam Bodnar napisał ponownie do premiera w tej sprawie. Dziękując za osobiste zaangażowanie, podkreślił że mimo wagi problemu, pism do ministra oraz polecenia premiera, nadal nie otrzymał stanowiska Ministra Sprawiedliwości.

Pomimo, że od czasu skierowania wystąpienia generalnego minął już rok, Pan Minister nie tylko nie zajął stanowiska w sprawie, ale też nie poinformował o jakichkolwiek przeszkodach, które uzasadniałyby zwłokę w udzieleniu odpowiedzi - wskazał Rzecznik.

Zaniechanie to uznał za bardzo niepokojące z punktu widzenia prawnego. Zgodnie z ustawą z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich „organ, organizacja lub instytucja, do których zostało skierowane wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku”. Udzielenie Rzecznikowi powyższych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych, nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Brak reakcji na wystąpienie Rzecznika stanowi naruszenie ustawy o RPO, osłabia funkcjonowanie w praktyce zasady demokratycznego państwa prawnego i wpływa negatywnie na kształtowanie szacunku do konstytucyjnych organów państwa. 

Uzasadnia też pytania o celowość zaniechania, gdyż umyślne i niczym nieuzasadnione niewywiązanie się Ministra Sprawiedliwości z obowiązku prawnego w postaci odpowiedzi na wystąpienie generalne, może rodzić konsekwencje służbowe i odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu – głosi pismo RPO do premiera. Może też świadczyć o lekceważącym stosunku do polecenia Pana Premiera, przekazanego w piśmie z dnia 12 stycznia 2018 r.

RPO działa jako Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur

RPO działa w Polsce jako Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur - niezależny organ monitorujący sytuację osób pozbawionych wolności. Obowiązek ich ochrony wynika z ratyfikowania przez Polskę Protokołu fakultatywnego do Konwencji ONZ ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (OPCAT). RPO jest zobowiązany do przedstawiania rekomendacji w celu poprawy traktowania osób pozbawionych wolności i zminimalizowania ryzyka tortur.

Rzecznik podkreśla, że realizacja postanowień OPCAT polega przede wszystkim na prowadzeniu konstruktywnego dialogu w kierunku możliwości implementacji jego zaleceń, w celu zwiększenia systemowej ochrony osób pozbawionych wolności

Brak odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na moje wystąpienie i przedstawione w nim rekomendacje oznacza, że dialog ten nie jest prowadzony i polskie władze nie wywiązują się w pełni z zobowiązań wynikających z OPCAT – podkreśla Adam Bodnar w piśmie do premiera.

KMP.570.3.2017

Krytyczne uwagi Rzecznika o projekcie ustawy, która ma wdrażać dyrektywę policyjną UE

Data: 2018-05-02
  • Wyłączenie pięciu służb specjalnych z ustawy wprowadzającej unijną dyrektywę policyjną z 2016 r. może być sprzeczne nie tylko z samą dyrektywą, ale i z Konstytucją RP
  • Rzecznik Praw Obywatelskich w dużej części krytycznie ocenia rządowy projekt ustawy, który ma wprowadzać do polskiego prawa dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2016/680, dotyczącą przetwarzania danych osobowych przez organy ścigania
  • RPO krytykuje także złożenie projektu w ostatnim możliwym terminie, skoro na jego przygotowanie MSWiA miało prawie dwa lata. Na zgłaszanie uwag resort przeznaczył tylko 10 dni

Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela. Ułatwia ona wymianę danych między państwami członkowskimi, a zarazem wzmacnia prawa osób, których te dane dotyczą. Przyznaje jednostce prawo uzyskania informacji od służb, czy jej dane są zbierane i przetwarzane oraz prawo do skargi na te działania do niezależnego organu nadzorczego. 

28 marca 2018 r. Rzecznik po raz kolejny wyraził zaniepokojenie brakiem prac nad wprowadzeniem dyrektywy do polskiego prawa. W piśmie do szefa MSWiA wskazał, że przepisy niezbędne do jej wykonania mają być stosowane przez państwa członkowskie od 6 maja - Polska może nie dotrzymać tego terminu. Wystąpił wtedy do ministra Joachima Brudzińskiego o pilną informację na temat stanu prac nad projektem odpowiedniej ustawy.

Projekt na ostatnią chwilę

20 kwietnia 2018 r. MSWiA poinformowało o umieszczeniu dzień wcześniej na stronach Rządowego Centrum Legislacji projektu ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości.  

W odpowiedzi zastępca RPO Stanisław Trociuk napisał, że wyznaczenie 10-dniowego terminu na przedstawienie uwag do projektu nie tylko nie pozwala na ich pełne opracowanie, ale jest też sprzeczne z Regulaminem pracy Rady Ministrów.  Przypomniał, że dyrektywa została przyjęta 27 kwietnia 2016 r. i weszła w życie 5 maja 2016 r., a zatem projektodawca miał prawie dwa lata na przygotowanie projektu. Przedstawienie go w ostatnim możliwym terminie RPO ocenił krytycznie.

Ustawa nie obejmie pięciu tajnych służb

Rzecznik negatywnie ocenia propozycję wyłączenia spod ustawy danych osobowych przetwarzanych w ramach realizacji zadań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Zdaniem RPO nie wszystkie bowiem zadania tych służb mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe” - co uzasadniałoby wyłączenie dopuszczalne przez dyrektywę. Z punktu widzenia prawa UE  pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być jednak utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”. Działalność CBA nie ma np. bezpośredniego związku z „bezpieczeństwem narodowym”.

Dlatego nie można się zgodzić się z pozostawieniem poza obowiązkiem stosowania przepisów o ochronie danych osobowych co najmniej pięciu służb specjalnych.  Może to oznaczać - przynajmniej w części - nie tylko sprzeczność z postanowieniami dyrektywy, ale przede wszystkim z art. 51 Konstytucji RP (mowa w nim m.in., że władze nie mogą gromadzić innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym).

Z zadowoleniem RPO przyjął zaś, że w skierowanym już do Sejmu projekcie nowej ustawy o ochronie danych osobowych uwzględniono jego uwagi w sprawie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Będzie to nowy, niezależny organ nadzorczy właściwy zarówno i do unijnego rozporządzenia RODO, i tej dyrektywy.

RPO jest z kolei zaniepokojony informacjami o problemach budżetu PUODO i  nieprzygotowaniem stosowania nowych przepisów od maja (RODO ma być stosowane od 25 maja - tego samego dnia przestanie obowiązywać ustawa o ochronie danych z 1997 r.). Należy to rozstrzygnąć jak najszybciej, by możliwe było sprawne wykonywanie nowych obowiązków od początku obowiązywania przepisów ustawy o ochronie danych osobowych oraz ustawy o ochronie danych osobowych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości - wskazuje Stanisław Trociuk.

Szczegółowe uwagi RPO

Według Rzecznika obok przepisów, które zasadniczo oddają treść postanowień dyrektywy, projekt zawiera również rozwiązania mogące wypaczyć ich sens i istotę:

  • nie przewiduje realizacji dyrektywy, gdyż nie gwarantuje istoty prawa dostępu - czyli informacji o tym, jakie dane osobowe są przetwarzanie i wszelkich dostępnych informacji o ich pochodzeniu;
  • wprowadza możliwość żądania usunięcia danych osobowych z jawnych ich zbiorów. Tymczasem dyrektywa nie przewiduje takiego ograniczenia tylko do zbiorów jawnych;
  • zapis projektu, że decyzje PUODO nie mogą nakazywać usunięcia danych osobowych zebranych w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych, wykracza poza zakres dyrektywy. Dany podmiot ma być wprawdzie zobowiązany do przywrócenia zgodnego z prawem sposobu przetwarzania danych, jednak mogą one już być zebrane wcześniej wbrew przepisom prawa;
  • szczególnie niezgodny z dyrektywą jest zapis, który uzależnia przekazanie informacji osobie, której dane dotyczą, od niezbędności do ochrony jej żywotnych interesów lub innej osoby. Takiego wymogu dyrektywa nie przewiduje;
  • Rzecznik ma wątpliwości, czy projekt realizuje zapisane w dyrektywie prawo  jednostki do wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznaje ona, iż przetwarzanie jej danych narusza przepisy. Żaden zapis projektu nie wskazuje bowiem wprost na możliwość wniesienia skargi. Mowa jest w nim, że PUODO działa z urzędu lub na wniosek osoby zainteresowanej;
  • projekt wymienia tylko zażalenie, które nie prowadzi do wszczęcia postępowania, a zwłaszcza nie kończy się decyzją PUODO i ewentualną skargą na nią do sądu administracyjnego (co przewiduje projekt). Można argumentować, że prawo do skargi wynika z zasad Kodeksu postępowania administracyjnego, jednak dla pewności prawnej zapis o przysługującej skardze powinien znaleźć się w ustawie - podkreśla RPO; 
  • zabrakło też możliwości wniesienia sprawy do sądu, niezależnie od postępowania  administracyjnego i sądowoadministracyjnego - co dyrektywa gwarantuje; 
  • weryfikacji zebranych danych osobowych służby mają  dokonywać nie rzadziej niż co 10 lat (dziś jest to 5 lat). W projekcie brak wyjaśnienia, dlaczego 10 lat ma być okresem właściwym.

Konkluzje RPO

Z punktu widzenia ochrony praw jednostki przedstawiony projekt nie może zostać oceniony całkowicie pozytywnie - podsumowuje Stanisław Trociuk. Przyznał, że sama dyrektywa nie jest doskonała, ale Trybunał Sprawiedliwości UE w przyszłości będzie miał okazję do wypowiedzi na jej temat.   

Dyrektywa jest aktem ogólnym, pozostawiającym wiele miejsca na uznanie krajowego ustawodawcy. Jego decyzje muszą jednak uwzględniać standardy Karty Praw Podstawowych UE oraz zapewniać spójność systemu tworzonego w ramach całej UE.

Szczególnej rozwagi wymagają uwagi RPO do projektu ustawy dotyczące systemu środków ochrony prawnej, czy też praw osoby, której dane dotyczą - napisał Trociuk. „Wprowadzanie ograniczeń albo blankietowych wyłączeń od reguł ogólnych, wyłączanie określonych służb z reżimu przepisów o ochronie danych osobowych, czy też rozszerzanie uprawnień innych służb stoi w sprzeczności z podstawowym celem dyrektywy, jakim jest ochrona praw podstawowych i wolności osób fizycznych” - brzmi konkluzja pisma.

Uwagi RPO do projektu Trociuk poddał ministrowi Brudzińskiemu pod rozwagę, prosząc o poinformowanie o sposobie ich wykorzystania w pracach legislacyjnych.

VII.501.315.2014

RPO do Policji i Lasów Państwowych: wycofajcie wnioski o ściganie przeciwników wycinki Puszczy Białowieskiej

Data: 2018-05-02
  • Komendant Wojewódzki Policji w Białymstoku powinien rozważyć, czy w sprawach przeciwko protestującym w Puszczy Białowieskiej nadal popierać wnioski o ukaranie
  • Wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna. Tym samym manifestacje przeciwników wycinki były legalne. To wynika z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina Policji i Lasom Państwowym, że ostrzegał przed naruszaniem konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń
  • Rzecznik przygotowuje kompleksowy raport w sprawie wolności zgromadzeń w Polsce

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do komendanta wojewódzkiego Policji Daniela Kołnierowicza i do dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Andrzeja Józefa Nowaka (VII.613.4.2017), jak bardzo istotny z punktu widzenia ochrony uczestników zgromadzeń publicznych w Puszczy Białowieskiej jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 17 kwietnia 2018 r. w sprawie Puszczy Białowieskiej (C- 441/17).

Obie instytucje powinny bardzo poważnie zastanowić się, co zrobić z wnioskami o ściganie uczestników manifestacji przeciwko wycince. Takich wniosków jest teraz około 200. Należy przy tym przypomnieć, że wobec uczestników pokojowych manifestacji odbywanych w Puszczy Białowieskiej zarówno policja, jak i straż leśna, podejmowała czynności, które uniemożliwiały im korzystanie z wolności zgromadzeń publicznych – zauważa Adam Bodnar.

Trybunał – przypomina RPO - uznał, że Polska uchybiła swoim zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej i dyrektywy ptasiej, a wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna. Tym samym potwierdził, że manifestacje w Puszczy były uzasadnione i podjęte po to, by doprowadzić do przestrzegania prawa przez polskie władze. Protesty obrońców puszczy miały bowiem na celu powstrzymanie podjętych przez Lasy Państwowe działań, które prowadziły do  zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.

W ocenie Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane, ani też narażone na postępowania sądowe.

Rzecznik wielokrotnie występował do komendantów Policji (w Hajnówce, w Białymstoku, Komendanta Głównego Policji), a także do Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku w tej sprawie. Wskazywał, że działania policji i straży leśnej, w konsekwencji których uczestnikom zgromadzeń zarzucano naruszenie przepisów kodeksu wykroczeń, a także kodeksu karnego, nie uwzględniały istoty wolności zgromadzeń publicznych zagwarantowanej w art. 57 Konstytucji.

Rzecznik podkreślał pokojowy i spontaniczny charakter tych zgromadzeń, zwracał uwagę na nieproporcjonalne, użycie środków przymusu bezpośredniego przez strażników leśnych wobec pokojowo manifestujących. Rzecznik przypominał także o obowiązku zabezpieczenia zgromadzeń przez policję, a zatem do zapewnienia bezpieczeństwa jego uczestnikom, którzy skarżyli się na to, że protest odbywał się przy włączonych maszynach do wycinki drzew.

Stanowisko Rzecznika nie było jednak brane pod uwagę. Policja nie zgadzała się z uznaniem organizowanych zgromadzeń za zgromadzenia spontaniczne. Dyrektor Lasów Państwowych w Białymstoku wskazywał zaś na konieczność podejmowanych działań wobec uczestników zgromadzeń. Tymczasem zakazy wstępu do lasu w  kontekście wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE okazały się niezasadne. Tym samym podejmowane przez policję i straż leśną działania nie miały i nie mają uzasadnionych podstaw prawnych.

Sąd Rejonowy w  Bielsku Podlaskim Wydział Zamiejscowy w Hajnówce wydał dwa wyroki w sprawie zgromadzeń publicznych odbywanych w Puszczy Białowieskiej (wyroki nieprawomocne).

  • W wyroku z dnia 22 listopada 2017 r., sąd uznał manifestujących za winnych, lecz odstąpił od wymierzenia kary,
  • W wyroku z 10 stycznia 2018 r. sąd uniewinnił protestujących i stwierdził, że w sprawie działań Lasów Państwowych podejmowanych w Puszczy Białowieskiej społeczeństwo zostało pozbawione dostępu do sądownictwa, co okazało się istotne dla uznania, że obwinieni działali w warunkach stanu wyższej konieczności.[1]

Duża liczba spraw jest jednak w toku. Nadleśnictwa Białowieża, Browsk i Hajnówka do końca stycznia 2018 roku wniosły 187 wniosków o ukaranie za wykroczenia. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim wydał 82 wyroki skazujące na grzywny od 70 do 300 zł (wyroki nie są prawomocne)[2]. Dodatkowo Rzecznik zauważa, że z powództwa Lasów Państwowych toczą się również postępowania cywilne o odszkodowanie.

- Mając na uwadze wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE należy rozważyć, czy w sprawach toczących się przeciwko osobom protestującym w Puszczy Białowieskiej popieranie wniosków o  ukaranie, aktów oskarżenia, czy pozwów cywilnych, jest zasadne – pisze Adam Bodnar i prosi o informacje o podjętych w sprawie działaniach.

VII.613.4.2017

 

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.613.4.2017 z 27 kwietnia 2018 r. – wystąpienie do Komendanta Wojewódzkiego Policji i Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w sprawie ochronnych praw uczestników manifestacji w Puszczy Białowieskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich dotychczas podejmował liczne działania mające na celu ochronę uczestników zgromadzeń publicznych odbywanych w Puszczy Białowieskiej. Z punktu widzenia tych działań, bardzo istotny okazał się wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 17 kwietnia 2018 r. w sprawie Puszczy Białowieskiej. Trybunał stwierdził bowiem naruszenie przez Polskę prawa UE – dyrektywy Rady 92/43/EWG w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory (dyrektywa siedliskowa) i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/147/WE w sprawie ochrony dzikiego ptactwa (dyrektywa ptasia).

W świetle wyroku TSUE wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna, gdyż podjęte przez Polskę działania w zakresie gospodarki leśnej na obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska uznane zostały przez Trybunał jako naruszające prawo Unii. Tym samym wyrok Trybunału potwierdza, że manifestacje odbywane w Puszczy były uzasadnione i podjęte w celu doprowadzenia do przestrzegania prawa przez naruszające je organy władzy publicznej. Protesty obrońców puszczy miały bowiem na celu powstrzymanie podjętych przez Lasy Państwowe działań, które prowadziły do zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Zdaniem Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane, ani też narażone na postępowania sądowe, które aktualnie toczą się przeciwko nim ze względu na uczestnictwo w manifestacjach organizowanych przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej.

Mając powyższe na uwadze, a w szczególności zważywszy na wyrok Trybunał Sprawiedliwości UE, w ocenie Rzecznika, należy rozważyć, czy w sprawach toczących się przeciwko osobom protestującym w Puszczy Białowieskiej popieranie wniosków o ukaranie, aktów oskarżenia, czy pozwów cywilnych, jest zasadne. Należy bowiem uznać, że inkryminowane działania związane były z realizacją wolności zgromadzeń publicznych i wolnością wypowiedzi zagwarantowanych w Konstytucji i aktach prawa międzynarodowego.

Rzecznik wskazał, że w świetle wyroku TSUE to protestujący mieli rację, zaś ich postawa stanowiła realizację konstytucyjnego obowiązku ochrony środowiska. Organy władzy publicznej dopuściły się natomiast naruszenia spoczywającego na nich obowiązku ochrony środowiska, a ponadto zamiast wspierać działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy środowiska, podjęły wobec nich działania represyjne.

Rzecznik przedstawił niniejsze uwagi stwierdzające naruszenie praw i wolności obywatelskich wnosząc o podjęcie działań zmierzających do zapewnienia ich przywrócenia i ochrony.


[1] „Okoliczność owa ma natomiast istotne znaczenie, dla oceny zachowań obwinionych w niniejszej sprawie, jasno wskazując, iż niejako w obiektywny sposób pozbawieni oni byli alternatywnej możliwości rozwiązania sporu, bądź uzyskania decyzji o wstrzymaniu działań nieodwracalnych, do czasu wydania rozstrzygnięcia sporu, pomiędzy nimi a czynnikami decyzyjnymi w zakresie wycinki, co z kolei ma istotne znaczenie dla oceny czy zachowanie ich winno być oceniane jako podjęte w warunkach obrony przed niebezpieczeństwem dla dobra prawnego w imieniu którego stanęli, a którego nie można było uniknąć inaczej (niebezpieczeństwa) niż przez poświęcenie innego dobra chronionego prawem (zakłócenia porządku z art. 51 k.w), a zatem w kontekście istnienia podstaw do uznania ich działania w stanie wyższej konieczności wskazanej normą art. 16 k.w.”

 

RPO: 11 listopada 2017 r. policjanci naruszyli prawa i wolności obywatelskie

Data: 2018-04-26
  • Policjanci w szerokim zakresie naruszyli prawa i wolności obywatelskie w związku z Marszem Niepodległości 11 listopada 2017 r. w stolicy - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Nie reagowali bowiem na powszechne używanie materiałów pirotechnicznych podczas marszu. Podjęli zaś sprzeczne z prawem działania wobec osób manifestujących inne poglądy niż uczestnicy marszu - różnicując swe reakcje wobec obu grup
  • Rzecznik wystąpił do Komendanta Głównego Policji o ustalenie osób odpowiedzialnych i wyciągnięcie wobec nich konsekwencji

Adam Bodnar napisał do nadinsp. Jarosława Szymczyka w związku z zabezpieczeniem przez policję zgromadzeń w Warszawie w Święto Niepodległości 11 listopada 2017 r.

Rzecznik podjął wcześniej działania ws. reakcji policji na takie zdarzenia podczas marszu, jak: wznoszenie okrzyków i niesienie transparentów, których treść mogła być  przestępstwem (np. nawoływania do waśni narodowościowych czy przestępstw), agresywne zachowania uczestników wobec osób prezentujących hasła antyfaszystowskie oraz używanie materiałów pirotechnicznych. Ponadto RPO badał działania policji wobec kontrmanifestantów, których część zatrzymano.

Nie było działań ws. incydentów podczas marszu

Rzecznik uzyskał informacje, iż  „zgodnie z taktyką działań”, policjanci nie podejmowali interwencji wobec uczestników marszu. Jego organizator był informowany o obowiązku przeprowadzenia zgromadzenia zgodnie z prawem, w tym o zakazie używania materiałów pirotechnicznych. Mimo to podczas marszu odpalano race. 

W tej sprawie prowadzono trzy postępowania o wykroczenie. Do dnia udzielenia RPO odpowiedzi nie przesłuchano nikogo jako sprawcy;  nie zidentyfikowano też osób posiadających materiały pirotechniczne. Osobne postępowania prowadzone są w sprawach umyślnego niepodjęcia przez przewodniczącego Marszu Niepodległości środków niezbędnych dla zapewnienia przebiegu zgromadzenia zgodnego z przepisami.

Adam Bodnar wskazał, że reakcja policji wobec uczestników marszu masowo naruszających zakaz używania materiałów pirotechnicznych ograniczała się do apelowania do organizatorów o  podjęcie działań wobec osób ich używających. Wywołuje to zasadnicze wątpliwości, bowiem zadaniem policji jest zapewnienie bezpieczeństwa uczestników zgromadzeń, zagrożonych używanymi - jak w tym przypadku w wielotysięcznym tłumie - materiałami pirotechnicznymi.

Jak ocenił Rzecznik, z drugiej zaś strony funkcjonariusze zatrzymali znaczną grupę osób, których zachowanie nie stanowiło przestępstwa ani wykroczenia; nie stwarzało także w sposób oczywisty bezpośredniego zagrożenia. W znacznej części te czynności policji zostały uznane przez sądy za sprzeczne z prawem.

Niezasadne zatrzymania kontrmanifestantów

Z wyjaśnień policji dla RPO wynika, że kontrmanifestanci zebrani na ul. Smolnej nie stosowali się do poleceń i nie chcieli opuścić tego miejsca. Osoby te stawiały bierny opór, dlatego funkcjonariusze  zastosowali wobec nich siłę fizyczną i chwyty obezwładniające. W sumie na policję  dowieziono 43 osoby, z których 41 osób po wylegitymowaniu zwolniono.  Dwie osoby zatrzymano jako podejrzane o popełnienie przestępstwa z art. 256 ust.1 Kodeksu karnego za posiadanie transparentu „będącego nośnikiem symbolu faszyzmu”.

36 osób złożyło zażalenie na zatrzymanie do Sądu Rejonowego Warszawa-Śródmieście. Z dotychczas przedłożonych Rzecznikowi 32 postanowień wynika, że w 28 przypadkach sąd uznał zatrzymanie za legalne, ale zarazem za niezasadne i nieprawidłowe. W jednym stwierdził, że było legalne i zasadne, jednak nieprawidłowe. W pozostałych dwóch przypadkach sąd przyjął, że zaskarżona czynność nie była zatrzymaniem.

Sąd uznawał, że doszło do pozbawienia wolności skarżących, gdyż podjęte wobec nich czynności przekroczyły zakres legitymowania. Sąd przywołał m.in. orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wskazując że nawet krótki okres ograniczenia swobody przemieszczania się może zostać uznany za pozbawienie wolności w rozumieniu art. 5 ust. 1 Konwencji o  ochronie praw człowieka, jeżeli – jak w tych przypadkach – jest związany z przymusem funkcjonariuszy państwa. Sąd podkreślał, że przed użyciem środków przymusu bezpośredniego i doprowadzeniem, policjanci nie podejmowali nawet prób wylegitymowania osób na miejscu.

Uzasadniając bezzasadność zatrzymań, sąd wskazywał, że ich okoliczności nie spełniały przesłanek  prawa (podejrzenie popełnienia przestępstwa czy  wykroczenia lub stwarzanie bezpośredniego zagrożenie dla życia lub zdrowia czy mienia). Sąd uznał, że zatrzymania przeprowadzono nieprawidłowo - nie sporządzono protokołów zatrzymań, a zatrzymani nie otrzymali stosownych pouczeń i informacji.

Te orzeczenia sądu prawomocnie rozstrzygnęły, że podczas interwencji policji wobec osób na skwerze Wysockiego doszło do naruszenia ich prawa do wolności określonego w  art. 41 ust. 1 Konstytucji.  W związku z tym sąd skierował stosowne zawiadomienia do Komendanta Stołecznego Policji oraz do prokuratury - podkreślił RPO.

Czynności wyjaśniające w sprawie oceny prawidłowości działań policjantów, dla których przełożonym dyscyplinarnym jest Komendant Stołeczny Policji, w związku z zażaleniami na te zatrzymania, zakończono w marcu 2018 r. niestwierdzeniem przewinienia dyscyplinarnego.

Trwają inne postępowania

Wobec 43 osób prowadzone są postępowania o wykroczenia polegające na przeszkadzaniu w przebiegu niezakazanego zgromadzenia lub bezprawne zajmowanie miejsca, którym prawnie rozporządza organizator zgromadzenia. Wobec 9 osób trwają postepowania za wykroczenie niepodporządkowania się żądaniom przewodniczącego zgromadzenia.

Rzecznik wskazał, że stołeczna prokuratura prawomocnie umorzyła postępowanie wobec dwóch osób zatrzymanych przy ul. Smolnej za posiadanie transparentu będącego - według policji - „nośnikiem symbolu faszyzmu”.  Na jednej stronie transparentu  było zdjęcie żołnierzy hitlerowskich z podpisem „NÜRNBERG 1933", na drugiej wizerunek osób z napisem „WARSZAWA 2017”; był też napis „ZHAŃBIONA”. Prokurator uznał, że  świadczy to,  iż transparent miał charakter krytykujący marsz i wyrażał w „sposób niebudzący najmniejszych wątpliwości negatywny stosunek do faszystowskiego ustroju państwa”.

W Prokuraturze Okręgowej w Warszawie prowadzone jest ponadto postępowanie  obejmujące czyny na  szkodę uczestniczek kontrmanifestacji, zorganizowanej przez ruch Obywateli RP oraz Strajk Kobiet.  Chodzi o takie przestępstwa jak m.in. publiczne propagowanie faszystowskiego ustroju państwa, nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych,  zniesławienie, znieważenie,  naruszenie nietykalności, naruszenie czynności narządu ciała. Prokuratura powołała biegłego, który ma wydać opinię dotyczącą ustalenia pełnego i rzeczywistego znaczenia prezentowanych podczas Marszu Niepodległości symboli i haseł oraz ich ewentualnego związku z faszyzmem lub innym totalitarnym ustrojem państwa, przy uwzględnieniu kontekstu, miejsca i czasu ich prezentowania.

Policja rozbieżnie reagowała na marsz i kontrmanifestację

Zestawienie tych wszystkich informacji daje RPO podstawy do twierdzenia, że  sposób reakcji policji 11 listopada 2017 r. na zdarzenia związane z Marszem Niepodległości był różny, w zależności od tego czy interwencje dotyczyły (lub mogły dotyczyć) uczestników tego marszu, czy innych osób - w szczególności sprzeciwiających się głoszonym przez niektórych z uczestników poglądów, odbieranych jako rasistowskie, nacjonalistyczne lub nawet faszystowskie.

W ocenie Rzecznika okoliczności te przemawiają za przyjęciem, iż funkcjonariusze policji w szerokim zakresie naruszyli prawa i wolności obywatelskie. Nie podejmowali skutecznych czynności mających na celu usunięcie stanu zagrożenia uczestników marszu spowodowanego powszechnym użyciem materiałów pirotechnicznych. Podjęli zaś sprzeczne z prawem działania wobec osób pragnących zamanifestować swoje poglądy - inne niż prezentowane przez uczestników marszu. Funkcjonariusze różnicowali sposób reakcji w zależności od tego, która z grup (uczestnicy marszu czy też inne osoby) miała być przedmiotem interwencji.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił  się do komendanta głównego o podjęcie działań w celu ustalenie osób odpowiedzialnych za opisany stan rzeczy i wyciągnięcia wobec nich konsekwencji wynikających z ustawy o Policji.

II.519.1231.2017

RPO alarmuje: coraz mniej czasu na przyjęcie unijnej dyrektywy policyjnej

Data: 2018-04-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony brakiem prac nad wprowadzeniem do polskiego prawa unijnej dyrektywy policyjnej, która dotyczy przetwarzania danych osobowych przez organy ścigania 
  • Przepisy niezbędne do wykonania dyrektywy mają być stosowane przez państwa członkowskie od 6 maja - Polska może nie dotrzymać tego terminu, co według RPO grozi m.in. ogromną niepewnością prawną
  • Adam Bodnar ma też wątpliwości, czy planowane przez rząd wyłączenie działań ABW i CBA spod tej dyrektywy nie będzie z nią sprzeczne

Rzecznik wystąpił do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego o pilną informację na temat stanu prac nad ustawą wdrażającą dyrektywę 2016/680 z 27 kwietnia 2016 r.  Pismo związane z tą sprawą oraz z projektem nowej ustawy o ochronie danych RPO wysłał też marszałkowi Sejmu Markowi Kuchcińskiemu.

Czym jest dyrektywa policyjna 

Od 2017 r. Adam Bodnar wskazywał,  że dyrektywa 2016/680 jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela i występował w tej sprawie do kilku resortów. Z jednej strony ułatwia ona wymianę danych między państwami członkowskimi, a z drugiej – wzmacnia prawa osób, których te dane dotyczą.  Przyznaje też jednostce uprawnienie złożenia skargi oraz uzyskania informacji, czy jej dane są przetwarzane. 

Dyrektywa przewiduje też przyjęcie sankcji za naruszenie przepisów przyjętych na jej podstawie. Sankcje te muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. 

Dyrektywa jest aktem dość ogólnym, pozostawiającym wiele miejsca na uznanie krajowego ustawodawcy.  Wszelkie decyzje muszą jednak uwzględniać standardy Karty Praw Podstawowych UE oraz zapewniać spójność systemu tworzonego w ramach całej UE.

Polska może nie zdążyć wprowadzić dyrektywy

27 marca 2018 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o ochronie danych osobowych. Ma być on szybko uchwalony tak, by mogła ona wejść w życie 25 maja. Ustawę będzie się stosować do ochrony osób w związku z przetwarzaniem danych osobowych w zakresie określonym przez unijne rozporządzenie RODO. Ma być ono stosowane w Polsce od 25 maja 2018 r. 

Jak napisał Adam Bodnar, tego samego dnia przestanie obowiązywać ustawa o ochronie  danych  z 1997 r., która wyznaczała dotychczas ramy przetwarzania danych osobowych w Polsce. Tymczasem do dziś nie przedstawiono projektu, który implementowałby dyrektywę 2016/680  do polskiego prawa.  Projekt taki ostatnio wpisano do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów, co może oznaczać, że wkrótce zostanie przedstawiony.

Według RPO obecnie nie tylko jest prawdopodobne, że do 6 maja właściwe przepisy nie zostaną przyjęte, ale również, że od 25 maja w ogóle nie będzie żadnych przepisów regulujących kwestie związane z dyrektywą.  Do 25 maja zaplanowano bowiem w chwili obecnej jedynie dwa posiedzenia Sejmu.

Adam Bodnar ma obawy, że niedotrzymanie terminu nie tylko naruszyłoby polskie zobowiązania wynikające z członkostwa w UE i obowiązku przestrzegania wiążącego prawa międzynarodowego. Może to również  mieć poważne skutki dla obywateli, związane ze standardem ochrony danych osobowych w obszarze dyrektywy.

Ponadto zastrzeżenia RPO budzi opis zakresu implementacji z dokumentu rządu. Np. całkowite wyłączenie spod dyrektywy służb specjalnych (w tym ABW i CBA) może być z nią sprzeczne. Nie wszystkie bowiem działania np. ABW mieszczą się w pojęciu „bezpieczeństwa narodowego” i nie wszystkie będą automatycznie mogły być pozostawione poza zakresem dyrektywy.

Zdaniem Rzecznika kwestie te powinny były być odpowiednio skonsultowane. Wydaje się, że ponownie wykorzystano model prac, w którym pomija się możliwość jakiejkolwiek dyskusji lub też pozostawia się zainteresowanym podmiotom bardzo krótki czas na zgłoszenie  uwag, które nie będą przedmiotem pogłębionej analizy.

Zastrzeżenia RPO do projektu nowej ustawy o ochronie danych

W wystąpieniu do Marszałka Sejmu  RPO z satysfakcją odnotował te zapisy projektu nowej ustawy o ochronie danych, które prowadzą do zapewnienia niezależności Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO).

Do projektu wprowadzono jednak również zmiany, które mogą obniżyć standard prawa do ochrony danych osobowych w porównaniu do  gwarantowanego przez RODO, ale głównie przez Konstytucję.  RPO szczególnie zwraca uwagę na daleko idące wyłączenia i ograniczenia praw osób, których dane dotyczą - w przypadku przetwarzania ich przez administratorów realizujących zadania publiczne. Taki administrator nie będzie w wymienionych przypadkach informował osoby, której dane dotyczą, o zmianie celu przetwarzania oraz przysługujących jej prawach.

Ani projekt ustawy ani jego uzasadnienie nie zawierają analizy zasadności przyjmowania proponowanych ograniczeń. Tym samym nie jest jasne, czy cel i zakres wprowadzonych ograniczeń będą mogły być uznane za „niezbędne w demokratycznym państwie prawnym” i czy takie ograniczenie prawa do prywatności będzie mogło być uznane za zgodne z art. 47 i art. 51 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

VII.501.315.2014

RPO po raz kolejny upomina się o adwokata dla podejrzewanego, zwłaszcza dla osób z niepełnosprawnością

Data: 2018-04-06
  • Każdy podejrzewany musi mieć prawo do obrońcy od samego początku postępowania karnego, zwłaszcza jeśli jest osobą z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rzadko kiedy adwokat jest obecny podczas pierwszego przesłuchania przez policję. Tymczasem na taką zasadę wskazuje orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
  • Dziś w Polsce nie ma takich gwarancji. Dlatego Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie działań legislacyjnych dla zapewnienia konstytucyjnego prawa do obrony

W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu, kto zostanie zatrzymany. O zagwarantowanie tego prawa zgodne ze standardami europejskimi  RPO ubiega się od dawna. Kwestia ta była przedmiotem jego wystąpienia  do Ministra Sprawiedliwości z kwietnia 2017 r. Ponieważ RPO nie otrzymał na to odpowiedzi, na początku 2018 r. złożył skargę do Prezesa Rady Ministrów.

Natychmiastowego dostępu do adwokata nie miał m.in. Tomasz Komenda. TVN 24 podała, że przyznał się do winy tylko raz - podczas przesłuchania na policji. Nigdy więcej nie powtórzył tych słów. Tłumaczył potem, że przyznał się, bo został dotkliwie pobity. Gdyby miał od początku adwokata, nie mogłoby do tego dojść.

W piśmie do ministra Zbigniewa Ziobry  z 29 marca 2018 r.  Rzecznik przypomina, że w wyniku działań Biura RPO powstało opracowanie  pt. „Osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną osadzone w jednostkach penitencjarnych”. Jego ważnym aspektem było zapewnienie takim osobom konstytucyjnego prawa do obrony.

RPO po raz kolejny powtarza, iż z punktu widzenia należytej ochrony praw obywateli najważniejsze jest zapewnienia prawa do obrony od pierwszych chwil toczącego się postępowania karnego. Tymczasem przypadki, kiedy obrońca jest obecny już w pierwszych chwilach postępowania, są rzadkie.

Standardy prawa do obrony wskazał ETPCz

Właściwy standard w tym zakresie określił ETPCz w orzeczeniu ws. Salduz przeciwko Turcji. Wskazał,  że Europejska Konwencja Praw Człowieka wymaga, by zasadą było prawo dostępu do adwokata począwszy od pierwszego przesłuchania podejrzanego przez policję. ETPCz uznał, że prawo do obrony zostaje nieodwracalnie naruszone, jeśli obciążające wyjaśnienia złożone podczas przesłuchania przez policję bez dostępu do adwokata zostaną potem wykorzystane do skazania. Według ETPCz tej nieprawidłowości nie naprawia nawet pomoc adwokata  na dalszym etapie postępowania.

Tej sprawy dotyczyło również orzeczenie ETPCz w sprawie Płonka przeciwko Polsce.  ETPCz wskazał, że skarżący musi mieć prawo do korzystania z pomocy obrońcy już od samego początku postępowania, tj. przesłuchania przez policję. Mimo, że nadzór Komitetu Ministrów Rady Europy przyjął rezolucję końcową z 9 grudnia 2015 r. co do wykonania przez Polskę tego  wyroku, RPO pyta, czy rzeczywiście polskie regulacje gwarantują prawo do obrony od samego początku postępowania. „W mojej ocenie tak nie jest” - podkreśla Adam Bodnar.

Jak zapewnić rzeczywiste prawo do obrony

Prawo do obrony konkretyzuje moment postawienia podejrzanemu zarzutu. Wcześniej jednak może mieć on status osoby podejrzanej, wobec której podejmowane są określone czynności, np. dochodzi do jej zatrzymania, przesłuchania w charakterze świadka, czy np. przeszukania lokalu i składania przy tym określonych oświadczeń.

RPO wskazuje, że prawo do pomocy adwokata lub radcy prawnego dla osoby zatrzymanej gwarantuje Kodeks postępowania karnego, ale pomoc do innych czynności procesowych niż zatrzymanie może być ograniczana.  Jak bowiem stanowi Kpk,  osoba niebędąca stroną może ustanowić pełnomocnika, jeżeli wymagają tego jej interesy w postępowaniu. Stroną w postępowaniu przygotowawczym jest podejrzany. Co do osoby podejrzanej to od uznaniowej decyzji policji zależy, czy będzie mogła korzystać z pomocy prawnej.

Trzeba pamiętać, że sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, może odmówić dopuszczenia do udziału w postępowaniu takiego pełnomocnika, jeżeli uzna, że nie wymaga tego obrona interesów osoby niebędącej stroną. Nie ma zatem gwarancji, iż prawo do obrony osoby podejrzanej - nie mającej określonego formalnego statusu uczestnika postępowania - zostanie należycie zapewnione.

Według RPO istotne jest, że ustanowiony dla zatrzymanego (osoby podejrzanej) adwokat, w przypadku przesłuchania czy innych czynności procesowych, ma status pełnomocnika, a nie obrońcy. Fakt, iż osoba podejrzana może korzystać z pomocy pełnomocnika, a nie obrońcy, ma dalej idące konsekwencje.  Obrońca mógłby bowiem też brać udział w czynnościach śledztwa przeprowadzanych jeszcze przed formalnym przedstawieniem zarzutów zatrzymanemu - czego w odniesieniu do pełnomocnika osoby zatrzymanej przepisy wydają się nie przewidywać.

Zmiana, która według RPO powinna nastąpić, aby prawa osoby podejrzanej były należycie chronione, powinna polegać na przyjęciu materialnej definicji podejrzanego. Status taki uzyskiwałoby się nie po formalnej decyzji o przedstawieniu zarzutów lub przystąpienia do przesłuchania, ale już wobec samego podejrzenia, że określona osoba popełniła przestępstwo. Takie rozwiązanie prawne funkcjonuje w wielu państwach europejskich.

Za zmianą obecnej regulacji przemawia również dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata m.in. w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania.  Powinna była ona zostać wprowadzona do polskiego prawa  do  27 listopada 2016 r., ale nadal to nie nastąpiło 

Pełne prawo do obrony - także dla analfabetów i skazanych

Kolejny problem dotyczy nieobejmowania obligatoryjną obroną osób, które nie potrafią czytać i pisać. W ocenie Rzecznika analfabetyzm należałoby uznać za okoliczność utrudniającą obronę, gdyż prawo do sądu skazanego, który nie potrafi czytać i pisać, zależy od innych osób. Osoba taka potrzebuje obligatoryjnie obrońcy także dlatego, że postępowanie karne charakteryzuje się zasadą pisemności. Postulowana przez Rzecznika zmiana powinna obligować sąd do ustanowienia obrońcy dla analfabety, a nie uzależniać tego od uznania sądu, jak jest dziś.

Ponadto prawo do obrony należy zagwarantować także skazanemu podczas wykonywania kar albo środków karnych.

Analizując sytuację osób z niepełnosprawnościami psychicznymi lub intelektualnymi,  RPO zwrócił także uwagę na potrzebę jak najszybszego ustalenia przez organ, iż ma do czynienia z tzw. wrażliwym podsądnym. Niezmiernie istotna z punktu widzenia prawidłowego ustalenia stanu zdrowia psychicznego i ograniczeń intelektualnych jest zmiana Kpk w zakresie obligatoryjnego wywiadu środowiskowego takich osób. Wiedza tak zdobyta mogłaby poprzedzać ewentualne badanie dokonane przez psychiatrę czy psychologa.  Mogłaby także pomóc we wczesnym rozważeniu zastosowania adekwatnego środka prawnego (np. leczniczego środka zabezpieczającego).

IX.517.812.2018

 

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

IX.517.812.2018 z 29 marca 2018 r. wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości w sprawie konieczności zagwarantowania osobom z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną prawa do obrony.

Działania na rzecz ochrony praw osób z różnego rodzaju niepełnosprawnością mają charakter priorytetowy w działalności Rzecznika Praw Obywatelskich. Najważniejsza z punktu widzenia należytej ochrony praw obywateli jest kwestia zapewnienia prawa do obrony od pierwszych chwil toczącego się postępowania karnego. Tymczasem przypadki, kiedy obrońca jest obecny już w pierwszych chwilach postępowania, są rzadkie. W opinii Rzecznika polskie regulacje nie gwarantują prawa do obrony od samego początku postępowania.

Bez wątpienia moment postawienia zarzutu podejrzanemu konkretyzuje prawo do obrony tej osoby. Wcześniej jednak podejrzany może mieć status osoby podejrzanej, wobec której podejmowane są określone czynności, np. dochodzi do jej zatrzymania, przesłuchania w charakterze świadka, czy podjęcia innych czynności procesowych (np. przeszukanie lokalu i składania przy tej okazji określonych oświadczeń). Prawo do korzystania z pomocy adwokata lub radcy prawnego dla osoby zatrzymanej gwarantuje art. 245 § 1 i § 2 k.p.k., jednakże pomoc prawna dla osoby podejrzanej, do innych czynności procesowych niż zatrzymanie, może być ograniczana. Zdaniem Rzecznika zmiana, która powinna nastąpić, aby prawa osoby podejrzanej były chronione tak, jak tego wymaga konstytucyjne prawo do obrony, powinna polegać na przyjęciu materialnej definicji podejrzanego, gdzie konstytuujący charakter uzyskania statusu podejrzanego miałaby nie tyle formalna decyzja o przedstawieniu zarzutów lub przystąpienie do przesłuchania, a podejrzenie, że określona osoba popełniła przestępstwo.

Kolejny problem dotyczy nieobejmowania obroną obligatoryjną osób określanych jako analfabeci, tj. osób, które nie potrafią czytać i pisać. W ocenie Rzecznika analfabetyzm należałoby uznać za okoliczność utrudniającą obronę, gdyż prawo do sądu skazanego, który nie potrafi czytać i pisać zależy od innych osób. Osoba nieumiejąca czytać i pisać potrzebuje obligatoryjnie obrońcy także dlatego, że postępowanie karne charakteryzuje się zasadą pisemności. Postulowana przez Rzecznika zmiana obowiązujących przepisów powinna zatem obligować sąd do ustanowienia obrońcy dla analfabety i nie uzależniać obrony obligatoryjnej od uznania sądu w tej mierze.

Także podczas wykonywania kar albo środków karnych skazanemu należy zagwarantować prawo do obrony. Przepis art. 8 § 2 Kodeksu karnego wykonawczego wskazuje kilka grup osób, dla których ustanowienie obrońcy jest obligatoryjne. W postępowaniu przed sądem skazany musi mieć obrońcę, jeżeli: 1) jest głuchy, niemy lub niewidomy; 2) zachodzi uzasadniona wątpliwość co do jego poczytalności; 3) nie ukończył 18 lat; 4) sąd uzna to za niezbędne ze względu na okoliczności utrudniające obronę. Zdaniem Rzecznika mankamentem wskazanej regulacji w stosunku do osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną jest odwoływanie się do przesłanek poczytalności. Ustawodawca nie był konsekwentny i dokonując zmian w k.p.k. i rozdzielając przesłankę poczytalności w czasie popełnienia czynu zabronionego (tempore criminis) i w czasie prowadzenia postępowania karnego (tempore procedendi) nie dokonał analogicznej zmiany w k.k.w. Rzecznik wskazał zatem na potrzebę zmiany art. 8 § 2 pkt 2 k.k.w. poprzez przyjęcie tożsamej regulacji jak w art. 79 § 1 pkt 4 k.p.k.

Analizując sytuację osób z niepełnosprawnościami psychicznymi lub intelektualnymi Rzecznik zwrócił uwagę na potrzebę jak najszybszego ustalenia przez organ prowadzący postępowanie, iż ma do czynienia z wrażliwym podsądnym. Wydaje się, iż niezmiernie istotne z punktu widzenia prawidłowego ustalenia stanu zdrowia psychicznego i ograniczeń intelektualnych jest dokonanie zmiany Kodeksu postępowania karnego w zakresie obligatoryjnego wywiadu środowiskowego takich osób. Wiedza zdobyta w ramach wywiadu środowiskowego mogłaby poprzedzać ewentualne badanie pod kątem ww. niepełnosprawności, dokonane przez psychiatrę czy psychologa. Dodatkowo mogłaby pomóc we wczesnym rozważeniu zastosowania adekwatnego środka prawnego (np. leczniczego środka zabezpieczającego).

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w powyższych kwestiach oraz o podjęcie stosownych działań legislacyjnych.

 

"Lech Wałęsa!". RPO do Policji: okrzyki nie mogą być powodem karania za przeszkadzanie zgromadzeniu

Data: 2018-03-20
  • Okrzyki, które nie godzą w porządek prawny, nie mogą uzasadniać karania kontrmanifestantów za zakłócanie innego zgromadzenia - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich. Według niego może to prowadzić do bezprawnego ograniczania konstytucyjnie chronionych wolności zgromadzeń i wolności słowa
  • Adam Bodnar ma poważne wątpliwości wobec stosowania przez policję sankcji z kodeksu wykroczeń wobec uczestników pokojowych kontrdemonstracji, którym za wznoszone okrzyki czy hasła zarzuca się „przeszkadzanie w przebiegu niezakazanego zgromadzenia”
  • Jednym z obwinionych o takie wykroczenie jest mężczyzna, który 10 lipca 2017r. podczas tzw. kontrmanifestacji smoleńskiej krzyczał: „Lech Wałęsa”

W liście do komendanta głównego policji nadinsp. Jarosława Szymczyka Rzecznik ponownie wyraził zastrzeżenia co do działań policji, które budzą wątpliwości z punktu widzenia  standardów konstytucyjnych i europejskich w zakresie wolności zgromadzeń publicznych

W odpowiedzi na wystąpienie RPO z listopada 2017 r. Komendant Główny Policji nie odniósł się do tego problemu. W piśmie z grudnia 2017 r. wskazał on ogólnie, że analiza komendantów policji w Warszawie, Białymstoku i Hajnówce nie budzi wątpliwości co do podstaw prawnych i metodyki działania podległych im policjantów. Dodał, że właściwa do oceny prawno-karnej działań funkcjonariuszy może być prokuratura.

Za co policja karze kontrmanifestantów

Z informacji, jakie docierają do Rzecznika wynika jednak, że problem interwencji policji wobec uczestników pokojowych kontrdemonstracji jest wciąż aktualny. W wyniku działań policji wobec kontrmanifestantów dochodziło do ich legitymowania, a następnie stawiania im zarzutów naruszenia m.in. art. 52 ust. 2 pkt 1 Kodeksu wykroczeń. Przewiduje on karę ograniczenia wolności lub grzywnę za przeszkadzanie lub usiłowanie przeszkodzenia w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia.

„Okoliczności, w jakich zarzucano obywatelom naruszenie tego przepisu budzą moje poważne wątpliwości” - napisał Adam Bodnar.  Niepokoi go szczególnie proporcjonalność takich działań policji.

Powołał się na skargę od uczestnika kontrmanifestacji 10 lipca 2017 r., obwinionego z tego artykułu za wykrzykiwanie „Lech Wałęsa”. Skarżący uznał ten przepis za „środek politycznej represji, wprowadzonym jedynie w celu zniechęcenia osób o takich poglądach jak moje, do ich swobodnego wyrażania”. RPO przytoczył też przykłady takich  działań policji, np. wobec uczestników kontrdemonstracji 10 września 2017 r. w Warszawie - którzy wydawali okrzyki podczas przemówienia prezesa Jarosława Kaczyńskiego; skandujących hasła i  okrzyki uczestników kontrmanifestacji 11 listopada 2017 r. we Wrocławiu oraz manifestacji 1 marca w Warszawie z okazji Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. W tych sprawach Adam Bodnar zwracał się o wyjaśnienia do policji.

RPO: nie karać za okrzyki

Jak podkreślił RPO, interwencje te dotyczyły sytuacji, w których obywatele korzystali z prawa do uczestniczenia w kontrmanifestacji. „Skandowanie przez kontrdemonstrantów, czy też wykrzykiwanie haseł, które nie są hasłami godzącym w porządek prawny, nie może natomiast - w mojej opinii - stanowić przesłanki do karania kontrmanifestantów za zakłócanie innego publicznego zgromadzenia” - napisał Adam Bodnar.

Ocenił, że wykładnia art. 52 § 2 pkt 1 Kw powinna uwzględniać istotę wolności zgromadzeń publicznych zagwarantowanej w art. 57 Konstytucji RP. Zaznaczył, że szerokie rozumienie wolności zgromadzeń łączy się funkcjonalnie z innymi wolnościami i prawami  gwarantowanymi przez Konstytucję i regulacje prawnomiędzynarodowe, jak  np. z wolnością słowa i wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

Kontrmanifestanci mają swoje prawa

RPO zaznaczył, że przepisy odnoszące się do zgromadzeń publicznych muszą być  rozpatrywane -  jak wskazuje Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka -  w świetle gwarancji udzielanych przez Konstytucję RP i Europejską Konwencję Praw Człowieka wolności opinii i wypowiedzi, która jest jednym z aspektów wolności zgromadzeń. Oznacza to, że władze publiczne obowiązane są zapewnić warunki do odbycia pokojowego zgromadzenia nawet wówczas, kiedy zostało zwołane ono w celach nagannych z punktu widzenia aksjologii wyznawanej przez ekipę rządzącą, choćby i popieraną w tym przez znakomitą większość współobywateli.

Zgodnie ze standardem wyznaczonym przez TK i ETPCz uczestnicy kontrdemonstracji mają prawo wyrażać swoją niezgodę z demonstrantami. Państwo powinno zaś podjąć działania w celu umożliwienia odbycia takich zgromadzeń w najszerszym możliwym zakresie tak, aby oba zgromadzenia pozostawały w zasięgu wzroku i słuchu. Kontrdemonstracje są bowiem szczególną formą zgromadzeń jednoczesnych, których uczestnicy wyrażają sprzeciw wobec poglądów manifestowanych przez uczestników drugiego zgromadzenia, a jedność miejsca i czasu dwóch zgromadzeń jest kluczowym elementem przekazu podczas obu demonstracji.

W kontekście opisanych spraw, zastosowanie przez policję art. 52 ust. 2 pkt 1 Kw wobec kontrmanifestujących, wyrażających w sposób pokojowy swoje poglądy, może zdaniem RPO prowadzić do bezprawnego ograniczania konstytucyjnie chronionych wolności zgromadzeń i wolności słowa. Według Adama Bodnara ten przepis Kw mógłby znaleźć zastosowanie jedynie w sytuacji, gdy zgromadzenie traci swój pokojowy charakter, jego uczestnicy zachowują się w sposób groźny, obraźliwy lub stosują przemoc wobec kontrmanifestantów.

Gwarancje poszanowania praw obywateli do swobodnego gromadzenia się przewidziano również w art. 14 ust. 3 ustawy z 6 kwietnia 1990 r. o Policji. Przepis ten nakłada na policję obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.

Adam Bodnar zaznaczył, że sądy - rozpatrujące odwołania uczestników kontrmanifestacji w sprawach zakłócania porządku publicznego lub zgromadzenia - uniewinniają obwinionych. „Wydaje się więc, że orzecznictwo to również powinno zostać jak najszybciej wzięte pod uwagę przez policję” - napisał RPO.

Zwrócił się do komendanta głównego o odniesienie się do problemu i wskazanie, jaka wykładnia art. 52 ust. 2 pkt 1 Kw jest w jego ocenie właściwa i jak przepis ten powinien być stosowany przez  policję w odniesieniu do kontrmanifestantów.

VII.613.4.2018

Nietypowa interwencja policjantów. Rzecznik wyjaśnia sprawę.

Data: 2018-03-13

Chodzi o interwencję, do której miało dojść w sierpniu ubiegłego roku. Poskarżył się na nią mężczyzna, do którego została wezwana Policja.

Z polecenia dyżurnego policjanci pojechali do znajdującego się na ulicy nagiego, nietrzeźwego mężczyzny. Funkcjonariusze początkowo chcieli zawieźć mężczyznę do domu. Ten jednak oświadczył, że mieszka sam i nie ma kluczy. Policjanci zdecydowali więc, że odwiozą go do Izby Wytrzeźwień. Funkcjonariusze próbowali uzyskać od Straży Miejskiej ubrania dla skarżącego. Ci jednak nie mogli mu przekazać żadnej odzieży. Zamiast tego mężczyzna dostał worek, aby okryć nim intymne części ciała.

W Izbie Wytrzeźwień nie było miejsc, więc policjanci przetransportowali interesanta do szpitala na badanie, a następnie do pomieszczeń dla osób zatrzymanych Komendy Miejskiej Policji, aby wytrzeźwiał.

W trakcie transportu i wykonywanych w stosunku do niego czynności mężczyzna miał na sobie tylko wspomniany wcześniej worek

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Naczelnika Wydziału Kontroli KWP, w związku ze stwierdzeniem w toku postępowania kontrolnego nieprawidłowego udokumentowania użycia środków przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy Ogniwa Patrolowo - Interwencyjnego Komisariatu Policji udzielono im odpowiedniego instruktażu. Ponadto zaplanowano omówienie tego zdarzenia, w tym stwierdzonych nieprawidłowości i przypomnienie obowiązujących regulacji prawnych co do dokumentowania czynności służbowych podczas narady całego stanu Ogniwa Patrolowo - Interwencyjnego Komisariatu Policji. Poza tym Komendant Miejski Policji podjął działania zaradcze na przyszłość. Nawiąże on współpracę z Dyrektorem Noclegowni dla osób bezdomnych, jeśli chodzi o udostępnianie odzieży z tej placówki osobom niekompletnie ubranym, zatrzymanym przez funkcjonariuszy Policji.

BPK.517.60.2017

Policja tłumaczy RPO powody postępowania wobec obywatela po kontrmanifestacji: „wykrzykiwał »Lech Wałęsa«, czym dopuścił się czynu zabronionego o znamionach wykroczenia”

Data: 2018-03-02

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczestnika kontrmiesięcznicy smoleńskiej z 10 lipca 2017 r. obwinionego o popełnienie wykroczenia z art. 52 § 2 pkt 1 kw.

Według relacji skarżącego, stanął w grupie ok. 20-30 metrów od barierek i szpaleru policjantów wydzielających trasę tzw. miesięcznicy smoleńskiej. Gdy czoło marszu zbliżało się do nich, kilka osób uniosło ręce pokazując znak Victorii (V) i zaczęło skandować "Lech Wałęsa".

Skarżący twierdzi, że jego zdaniem uczestnicy miesięcznicy nie mogli tego usłyszeć, gdyż oddzieleni byli od protestujących barierkami, banerami, szpalerem policji. Mieli też własny system nagłaśniający. Mimo to po kilkudziesięciu sekundach podeszło do grupy kontrmanifestantów trzech policjantów i poprosiło o okazanie dokumentu tożsamości.

Rzecznik poprosił o wyjaśnienia Komendanta Rejonowego Policji Warszawa I, bo działania policji w opisanej sytuacji mogą budzić wątpliwości z punktu widzenia standardów konstytucyjnych i europejskich w zakresie wolności zgromadzeń publicznych. Wyrażanie swoich poglądów, nawet w formie okrzyków, przez uczestników manifestacji nie powinno być bowiem podstawą podjęcia nieadekwatnej interwencji przez Policję, gdy ma ona charakter pokojowego demonstrowania. Stanowi to raczej wyraz korzystania z  konstytucyjnie chronionej wolności słowa i wypowiedzi.  Potwierdza ten standard również Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie.

Jak wyjaśniła Rzecznikowi Policja, „z dokonanych ustaleń wynika, że interwencję, o której mowa w piśmie, przeprowadzali funkcjonariusze Oddziału Prewencji Policji w Warszawie”.

Jej dowódca pismem z dnia 26 lutego 2018 r. wyjaśnił, co następuje, [funkcjonariusze] „podjęli interwencję i wykonali czynności służbowe z udziałem (…) [skarżącego], który w trakcie zabezpieczenia zgromadzenia publicznego, wykrzykiwał słowa, cyt. »Lech Wałęsa«, czym dopuścił się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 52 § 2 pkt 1 ustawy z dnia 20.05.1971 roku Kodeks wykroczeń”.

Przeczytawszy to Rzecznik postanowił ponownie zwrócić się do Komendanta Rejonowego Policji w Warszawie o informacje na temat przeprowadzonych czynności w przedstawionej sprawie.

Treść pisma

Odpowiadając (...) na korespondencję (...) dotyczącą skargi R...S... z dnia 18.01.2018 roku informuję, że w dniu 10.07.2017 roku w godzinach 20:25 w Warszawie na ul. Plac Zamkowy 1policjanci podległej mi jednostki podjęli i n t e r w e n c j ę oraz wykonali czynności służbowe z udziałem RS, który w trakcie zabezpieczenia zgromadzenia publicznego wykrzykiwał słowa, cyt. „Lech Wałęsa", czym dopuścił się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 52 § 2 pkt 1 ustawy z d n i a 20.05.197; roku Kodeks wykroczeń, cyt. „Kto: przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia".

W związku z powyższym zawiadamiam, że z wykonania czynności służbowych z udziałem RS, funkcjonariusz OPP w Warszawie w d n i u 10.07.2017 roku sporządził notatkę urzędową zgodnie z dyspozycją wynikającą z § 24 ust. 1 Zarządzenia Nr 323 Komendanta Głównego Policji z dnia 26.03.2008 roku w sprawie metodyki wykonywania przez Policję czynności administracyjno-porządkowych w zakresie wykrywania wykroczeń oraz ścigania ich sprawców, którą złożył w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I, celem przeprowadzenia

czynności wyjaśniających w trybie art. 54 ustawy z dnia 24.08.2001 roku Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia.

insp. Daniel KUBIAK

Komenda Stołeczna Policji Oddział Prewencji Policji w Warszawie

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę zatrzymania Władysława Frasyniuka

Data: 2018-02-15

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę zatrzymania Władysława Frasyniuka w dniu 14 lutego 2018 r. przez funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji do sprawy prowadzonej w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie (II.519.152.2018).

Poprosił Komendanta Stołecznego Policji o wyjaśnienia:

  • czy zatrzymanemu zapewniono możliwość kontaktu z adwokatem po zatrzymaniu i podczas czynności procesowych dokonywanych z jego udziałem?
  • jakie były przesłanki do zastosowania wobec zatrzymanego środka przymusu bezpośredniego w  postaci kajdanek założonych na ręce z tyłu?
  • jakie przesłanki zaważyły o rozpoczęciu czynności zatrzymania we wczesnych godzinach porannych?
  • jaki był cel filmowania przez funkcjonariusza Policji czynności zatrzymania?

Prokuratora Okręgowego RPO zapytał:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne zatrzymania Władysława Frasyniuka (jeżeli w sprawie tej zostało wydane przez prokuratora zarządzenie o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu, RPO prosi o kopie),
  • czy zatrzymanemu zagwarantowano możliwość kontaktu z adwokatem oraz czy adwokat był obecny podczas czynności procesowych prowadzonych z jego udziałem?
  • czy prokurator wydał w przedmiotowej sprawie polecenie, o którym mowa w art. 15 ust. 2 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej? [artykuł ten mówi o zasadach użycia kajdanek i w ust. 2 stwierdza, że może to nastąpić na polecenie sądu lub prokuratora].
  • czy zatrzymany lub jego obrońca złożyli zażalenie na zatrzymanie i ewentualnie jaki bieg został nadany temu środkowi odwoławczemu?

 

Zatrzymanie lub aresztowanie w celu zapewnienia wykonania określonego w ustawie obowiązku w orzecznictwie ETPCz – komentarz Marcina Mrowickiego, BRPO

Artykuł 5 ust. 1 lit. b Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności stanowi „Każdy ma prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Nikt nie może być pozbawiony wolności, z wyjątkiem następujących przypadków i w trybie ustalonym przez prawo: zgodne z prawem zatrzymanie lub aresztowanie w przypadku niepodporządkowania się wydanemu zgodnie z prawem orzeczeniu sądu lub w celu zapewnienia wykonania określonego w ustawie obowiązku”.

Drugi człon Artykułu 5 ust. 1 lit. b dopuszcza aresztowanie wyłącznie w celu „zapewnienia wykonania” obowiązku określonego w ustawie.

Musi zatem istnieć spoczywający na danej osobie niewykonany obowiązek, zaś celem zatrzymania i aresztowania musi być zapewnienie wykonania tegoż obowiązku, i nie mogą mieć one charakteru kary.

Czas pozbawienia wolności musi być dyktowany rzeczywistą potrzebą wynikającą z charakteru prawnego wymagającego spełnienia obowiązku (Nowicka przeciwko Polsce, § 63).

Niezwłocznie po wykonaniu odnośnego obowiązku podstawa aresztowania, o której mowa w Artykule 5 ust. 1 lit. B, przestaje istnieć (Vasileva przeciwko Danii, § 36).

Obowiązek taki musi być szczegółowy i konkretny (Ciulla przeciwko Włochom, § 36). Szeroka wykładnia wiązałaby się z konsekwencjami niezgodnymi z pojęciem rządów prawa (Engel i Inni przeciwko Holandii, § 69; Iliya Stefanov przeciwko Bułgarii, § 72).

W kontekście Konwencji zatrzymanie jest akceptowalne wyłącznie w przypadku, gdy „obowiązek określony w ustawie” nie może zostać wykonany przy użyciu środków łagodniejszych (Khodorkovskiy przeciwko Rosji, § 136).

Ingerencja w wolność musi być proporcjonalna, co oznacza, że dobro prawne jakim jest wolność człowieka nie może być naruszane dla wymuszenia spełnienia obowiązku o relatywnie mniejszym znaczeniu. Dlatego niezbędne jest zapewnienie równowagi pomiędzy wagą zapewnienia bezzwłocznego wykonania danego obowiązku w demokratycznym społeczeństwie oraz wagą prawa do wolności (Saadi przeciwko Zjednoczonemu Królestwu [WI], § 70).

W związku z taką oceną Trybunał uznaje za istotne następujące względy:

  1. charakter obowiązku wynikającego z odnośnego ustawodawstwa, w tym jego przedmiot i cel;
  2. osoba zatrzymana oraz szczególne okoliczności skutkujące pozbawieniem wolności;
  3. długość okresu pozbawienia wolności (Vasileva przeciwko Danii, § 38; Epple przeciwko Niemcom, § 37).

Sięgnięcie po pozbawienie wolności jako środek służący do wykonania obowiązku orzeczonego przez sąd lub wynikającego z ustawy dopuszczalne jest jedynie wówczas, gdy osoba zobowiązana miała faktyczną możliwość wykonania obowiązku. Pozbawienie wolności jest zatem reakcją na niewykonanie obowiązku (co nie oznacza, że jest sankcją za jego niewykonanie – Ciulla przeciwko Włochom, § 36).

Sytuacje badane w świetle drugiej części Artykułu 5 ust. 1 lit. b obejmują, przykładowo, obowiązek poddania osoby kontroli bezpieczeństwa przy wjeździe do kraju (McVeigh i Inni przeciwko Zjednoczonemu Królestwu (raport Komisji)), ujawnienia tożsamości osoby (Vasileva przeciwko Danii, Novotka przeciwko Słowacji (dec.); Sarigiannis przeciwko Włochom), poddania się badaniu psychiatrycznemu (Nowicka przeciwko Polsce), opuszczenia określonego obszaru (Epple przeciwko Niemcom) oraz stawienia się na komisariacie policji w celu przesłuchania (Iliya Stefanov przeciwko Bułgarii; Osypenko przeciwko Ukrainie; oraz Khodorkovskiy przeciwko Rosji). 

Sprawy, w których Rzecznik Praw Obywatelskich w okresie od dnia 1 stycznia 2017 r. do dnia 10 stycznia 2018 r. złożył wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie

Data: 2018-02-15
  1. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 36/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 14 grudnia 2017 r.,
  2. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  SK 37/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 grudnia 2017 r.,
  3. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 17/14. Wniosek z dnia 7 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. J. Piskorskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 13 grudnia 2017 r.,
  4. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 1/17. Wniosek z dnia 23 października 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego oraz Prof. Henryka Ciocha. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. M. Muszyńskiego oraz Prof. H. Ciocha z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 24 października 2017 r.,
  5. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  U 1/17. Wniosek z dnia 26 czerwca 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie z TK dnia 27 lipca 2017 r.,
  6. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 10/15. Wniosek z dnia 11 kwietnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. L. Morawskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 kwietnia 2017 r.
  7. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 2/15. Wniosek z dnia 10 lutego 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 15 lutego 2017 r.,
  8. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 9/16. Wniosek z dnia 5 stycznia 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał nie wydał postanowienia w tej sprawie. 

 

Tortury na komendzie w Siedlcach: policjanci skazani na kary bezwzględnego więzienia. Sąd ujawnia też składanie fałszywych zeznań przez funkcjonariuszy Policji i Prokuratorów.

Data: 2018-02-12

„Oskarżeni w celu uzyskania określonej treści wyjaśnień, w postaci przyznania się zatrzymanych do popełnienia przestępstwa, przekroczyli swoje uprawnienia, stosując w trakcie rozpytania przemoc fizyczną i psychiczną i działali w ten sposób także na szkodę interesu prywatnego pokrzywdzonych”. Tak przewodnicząca składu orzekającego sędzia Sądu Rejonowego Beata Kośmieja uzasadniła nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego  w Ostrowie Wielkopolskim, II Wydział Karny (sygn. akt II K 907/15), skazujący czterech funkcjonariuszy Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach  za stosowanie tortur.

Naczelnik Wydziału Kryminalnego został skazany za brak właściwej reakcji na przemoc, której był świadkiem.

Mimo, iż na sali sądowej były obecne media, w ustnym uzasadnieniu Sąd ani razu nie wskazał, że zachowanie oskarżonych wypełniło znamiona tortur z Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 1984 r. (Dz.U. z 1989 r. Nr 63, poz. 378).

Podczas ogłoszenia wyroku i jego uzasadnienia na sali sądowej obecny był w charakterze obserwatora przedstawiciel Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO Rafał Kulas.

Do zdarzeń doszło w sierpniu 2012 r. Funkcjonariusze Policji zatrzymali trzech młodych mężczyzn (w wieku od 19 do 29 lat) podejrzewanych o kradzież biżuterii ze sklepu jubilerskiego. Zostali oni przewiezieni do Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach i poddani przez funkcjonariuszy Wydziału Kryminalnego rozpytaniu, w czasie którego byli torturowani. Byli oni m.in. bici pałką po stopach, polewani wodą i rażeni paralizatorem w okolice miejsc intymnych, przyciskani butem do podłogi. Zaklejano im usta oraz straszono: przytrzaśnięciem jąder, wywiezieniem do lasu i zabawą w zająca (przykucie rąk do nóg i gonienie zatrzymanego), pobiciem rodzeństwa lub rozpowiedzeniem fałszywych informacji o współpracy z organami ścigania.

Zatrzymani byli torturowani w oddzielnych pomieszczeniach, mogli jednak słyszeć krzyki i błagania kolegów. W tym czasie Naczelnik Wydziału Kryminalnego przemieszczał się między pokojami i sprawdzał, czy torturowani przekazali wartościowe informacje.

Sąd ustalił, że sprawcy działali wspólnie i w porozumieniu, ofiary zaś pozostawały skute kajdankami i nie stawiały oporu.

Po zdarzeniu jeden z zatrzymanych popełnił samobójstwo. W ocenie Sądu nie miało to jednak związku z rozpytaniem.

Sąd wymierzył oskarżonym kary od jednego roku do dwóch lat i dwóch miesięcy pozbawienia wolności. W jednym przypadku wykonanie kary zawiesił na okres próby wynoszący trzy lata.

Sąd zastosował też środki karne w postaci zakazu wykonywania zawodu policjanta na okres od trzech do pięciu lat. W przypadku byłego Naczelnika Wydziału otrzymał on zakaz piastowania stanowisk kierowniczych w Policji na okres pięciu lat. Oskarżeni mają też zapłacić na rzecz rodziców pokrzywdzonych kwotę 10 tys. zł.

Policjanci i Prokuratorzy składają fałszywe zeznania

Sąd zwrócił też uwagę na niewiarygodność zeznań składanych w toku postępowania przez funkcjonariuszy Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego w Siedlcach (którzy przesłuchiwali pokrzywdzonych bezpośrednio po torturach), Naczelnika ww. wydziału oraz policjanta przyjmującego pokrzywdzonych do Pomieszczenia dla Osób Zatrzymanych (PdOZ). W ocenie Sądu, niewątpliwie musieli oni słyszeć krzyki zatrzymanych w komendzie, nawet jeśli nie widzieli ich obrażeń ciała. Zdaniem Sądu świadkowie zeznali w ten sposób, gdyż nie chcieli zaszkodzić kolegom z tej samej komendy.  

Za niewiarygodne Sąd uznał też zeznania funkcjonariuszy doprowadzających jednego z zatrzymanych z Komendy Miejskiej Policji w Siedlcach do Ostrowa, bo zakładając mu kajdanki, musieli widzieć otarcia nadgarstków, a zeznali kategorycznie, że nie miał on żadnych obrażeń.

Sąd nie zaaprobował też zeznań świadków – policjantów z komendy w Ostrowie Wielkopolskim, w tym policjanta przyjmującego zatrzymanego do PdOZ w Ostrowie Wielkopolskim. W ocenie Sądu funkcjonariusz pełniący służbę w PdOZ musiał widział obrażenia ciała zatrzymanego.

Wątpliwości Sądu budzą też zeznania Prokuratorów, które są niezgodne ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym, w tym kartami informacyjnymi ze szpitala i protokołem zatrzymania, w którym pokrzywdzony podał posiadane obrażenia.
W ocenie Sądu zeznania Prokuratorów są nieracjonalne i powyższe dokumenty nie mogły być niezauważone przez Prokuratora.

Sąd nie poinformował zgromadzonych na sali, czy stosownie do przepisów Kodeksu postępowania karnego złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa składania fałszywych zeznań.

Wnioski pełnomocnika oskarżycieli posiłkowych

W czasie poprzedniej rozprawy pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych adwokat Paweł Osik wnosił, aby działania sprawców zakwalifikować jako udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Sąd jednak nie podzielił tej oceny prawnej.

Z uwagi na fakt, że oskarżeni dalej pełnią czynną służbę w Policji, pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych bezpośrednio po ogłoszeniu wyroku złożył wniosek o zastosowanie wobec oskarżonych środków zapobiegawczych w postaci: zawieszenia w wykonywaniu zawodu funkcjonariusza Policji, nałożenia obowiązku dozoru Policji polegającego na stawiennictwie w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Radomiu jeden raz w tygodniu oraz zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonymi. Sąd wnioski pełnomocnika oddalił.

Sąd nie wyraził też zgody na ujawnienie wizerunku i danych osobowych oskarżonych, albowiem, w ocenie Sądu, nie jest to konieczne, z uwagi na fakt, iż istotny jest wydźwięk medialny sprawy i wzgląd na jej społeczne oddziaływanie. Sąd podkreślił, że oskarżeni do tej pory nie utrudniali postępowania.

Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur (KMPT) wyraża głębokie zaniepokojenie ujawnionymi zdarzeniami. Przypominamy, że zgodnie z ratyfikowaną przez Polskę Konwencją ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania torturami określa się każde umyślne działanie funkcjonariusza państwowego (lub osoby działającej za zgodą funkcjonariusza), polegające na zadawaniu ostrego bólu lub cierpienia, fizycznego bądź psychicznego, w celu uzyskania od osoby torturowanej (lub osoby trzeciej) informacji, wyznania, ukarania za popełniony czyn, zastraszenia lub wywarcia nacisku albo w jakimkolwiek innym celu wynikającym z wszelkiej formy dyskryminacji.

Zakaz tortur jest zakazem bezwzględnym i nie podlega żadnym ograniczeniom. Tortury stanowią najbardziej skrajny przykład łamania praw człowieka, wyrażają pogardę dla jego godności i degradują społeczeństwo, które na nie przyzwala.

KMPT z satysfakcją przyjmuje kary bezwzględnego pozbawienia wolności wymierzone sprawcom przez Sąd. Ubolewa jednak nad faktem, że uzasadniając wyrok Sąd nie skorzystał z możliwości zwiększenia skuteczności prewencji generalnej i nie wskazał, że zachowanie oskarżonych to tortury. KMPT przypomina, że zgodnie z art. 91 ust. 1 Konstytucji RP ratyfikowana umowa międzynarodowa (a taką jest wymieniona wyżej Konwencja ONZ) stanowi część krajowego porządku prawnego i może być bezpośrednio stosowana. Pomimo braku przestępstwa tortur w kodeksie karnym sądy mogą wprost się na nią powoływać. W ocenie KMPT podkreśli to charakter czynu i spełni również walor edukacyjny.

Należy w tym miejscu przypomnieć, że polski sąd odwoływał się już do definicji tortur z Konwencji, w przypadku rażenia zatrzymanego paralizatorem (wyrok Sądu Rejonowego Lublin Zachów w Lublinie, IV Wydział Karny z dnia 30 stycznia 2018 r., sygn. akt IV K 717/17).

Warto też podkreślić, że zgodnie z wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu z dnia 25 stycznia 2018 r., w sprawie Sidiropoulos i Papakostas przeciwko Grecji (skarga nr 33349/10) kara za tortury powinna być odpowiednia do czynu i mieć efekt prewencyjny.

KMPT jest zaniepokojony ujawnionym przez sąd przypadkami składania fałszywych zeznań przez funkcjonariuszy Policji i Prokuratorów. Wyrażamy przekonanie, że powyższe zachowania staną się przedmiotem zawiadomienia organów ścigania i skutecznych postępowań  karnych i dyscyplinarnych.

Uzasadnienie Sądu wskazuje na pilną potrzebę podjęcia przez Państwo pilnych działań o charakterze zapobiegawczym. Apelujemy więc do władz o:

  • wprowadzenie do Kodeksu karnego przestępstwa tortur oraz określenia w nim sankcji adekwatnej do popełnionego czynu,
  • zapewnienie każdej osobie zatrzymanej dostępu do obrońcy od samego początku zatrzymania,
  • objęcie badaniami lekarskimi wszystkich osób zatrzymanych przez Policję,
  • edukację funkcjonariuszy służb mundurowych wszystkich szczebli, sędziów i prokuratorów w kierunku poszanowania praw człowieka i prewencji tortur,
  • implementację innych, wskazywanych rekomendacji mających na celu zapobieganie w przyszłości podobnym sytuacjom.

Ważny wyrok sądu: rażenie zatrzymanego paralizatorem to tortury

Data: 2018-01-30

30 stycznia 2018 r. przed polskim sądem zapadł bardzo ważny wyrok, w którym sąd po raz pierwszy wskazał, że rażenie zatrzymanego paralizatorem to tortury.

Ustne uzasadnienie orzeczenia było w całości zbieżne z wnioskami ekspertów z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Sąd Rejonowy Lublin Zachód w Lublinie, IV Wydział Karny wydał nieprawomocny wyrok (sygn. akt IV K 717/17) wobec trójki byłych funkcjonariuszy policji uznając ich za winnych tego, że w czerwcu 2017 r znęcali się nad dwójką zatrzymanych w izbie wytrzeźwień mężczyzn. Mieli być oni bici i rażeni w okolice miejsc intymnych, prywatnym (nie będącym na wyposażeniu służbowym) paralizatorem.

Funkcjonariuszowi, który użył paralizatora, sąd wymierzył karę trzech lat bezwzględnego pozbawienia wolności oraz zakaz wykonywania zawodu policjanta na 6 lat. Skazany ma także zapłacić pokrzywdzonym kwotę 20 i 30 tys. zł.

Pozostałym dwóm funkcjonariuszom, którzy brali udział w zdarzeniu, sąd wymierzył karę roku bezwzględnego pozbawienia wolności oraz zastosował środek karny w postaci zakazu wykonywania zawodu policjanta na okres 4 lat. Skazani mają też zapłacić na rzecz pokrzywdzonego kwotę po 5 tyś zł.

W ustnym uzasadnieniu orzeczenia przewodniczący składu orzekającego sędzia sądu rejonowego Jarosław Dul podkreślił, że użycie paralizatora w obu przypadkach spełnia definicję tortur określoną w Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania z 1984 r. (Dz.U. z 1989 r. Nr 63, poz. 378).

Wskazał również na szerszy wymiar społeczny tej sprawy. Przypadek ten podważył bowiem zaufanie do lubelskiej policji. Jak podkreślił, podstawą skuteczności policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek, jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem. Tymczasem, w ocenie sądu, przez pryzmat takich przypadków ktoś może postrzegać całą policję jako formację niezdyscyplinowaną, nieprofesjonalną, skłonną używać przemocy bez potrzeby i dla kaprysu.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur wyraża głębokie zaniepokojenie ujawnionymi zdarzeniami, które w ocenie Sądu wypełniły znamiona tortur.

Zakaz tortur w myśl polskiego prawa jest zakazem bezwzględnym i nie podlega żadnym ograniczeniom. Tortury stanowią najbardziej skrajny przykład łamania praw człowieka, wyrażają pogardę dla jego godności i degradują społeczeństwo, które na nie przyzwala.

W obliczu ujawnionych zdarzeń Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przypomina, że zgodnie z Konwencją ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur i Protokołem dodatkowym do Konwencji (Dz. U. z 2007 r. Nr 30, poz. 192) skuteczne działania zapobiegawcze wymagają edukacji i połączenia szeregu środków legislacyjnych, administracyjnych, sądowych i innych.

Konieczna jest więc edukacja funkcjonariuszy wszystkich szczebli służb egzekwujących prawo w kierunku poszanowania praw człowieka i zapobiegania torturom. KMPT zachęca władze do aktywnej działalności edukacyjnej i budowania kultury sprzeciwu wobec przemocy, która powinna być postrzegana jako niedopuszczalny brak profesjonalizmu, rzutujący na wizerunek całej służby.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur apeluje też do władz o:

  • wprowadzenie do Kodeksu karnego przestępstwa tortur,
  • zapewnienie każdej osobie zatrzymanej dostępu do obrońcy od samego początku zatrzymania,
  • objęciem badaniami lekarskimi wszystkich osób zatrzymanych przez Policję,
  • wdrożenie innych, wskazywanych rekomendacji mających na celu zapobieganie w przyszłości podobnym sytuacjom. 

Zespół Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur to zespół ekspertów, który podlega Rzecznikowi Praw Obywatelskich i zajmuje się prewencją tortur i poniżającego traktowania we wszystkich miejscach pozbawienia wolności - od zakladów karnych i aresztów po szpitale psychiatryczne i domy pomocy społeczenej. Wspiera ich pracowników, wskazuje dobre praktyki i pietnuje zle, a także wskazuje, jak zmieniać prawo, by co tortur i okrutnego traktowania nie dochodziło

Quis custodiet ipsos custodes? Skargi na działania policji - konteksty prawnoporównawcze

Data: 2018-01-22

Monografia poświęcona jest systemowi skarg na policję. Przedstawiono w niej przegląd podstawowych praw i wolności człowieka na gruncie uprawnień policji do ingerowania w życie i zdrowie, godność, wolność i prywatność. Zwrócono uwagę i poddano analizie przykładowe instytucje kontrolujące policję w świecie.

Omówiono rodzaje mechanizmów kontroli nad polską policją z uwzględnieniem kontroli resortowej, wewnętrznej, kontroli państwowej, Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, kontroli parlamentarnej, skarg obywatelskich, kontroli społecznej. W ostatnim rozdziale została poddana analizie instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich, jako Niezależnego Organu Monitorującego Niewłaściwe Działania Policji.

Dyrektywa policyjna - szansa dla obywateli czy legislacyjny pusty przebieg?

Data: 2017-12-09

Od wielu lat mierzymy się z problemem braku zewnętrznej kontroli nad zdobywaniem przez służby informacji o obywatelach. Tymczasem na skutek przepisów unijnych w maju 2018 r. czeka nas rewolucja w sposobie ochrony danych osobowych. Przyjęte w 2017 r. w Unii Europejskiej nowe przepisy to nie tylko rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych (tzw. RODO[1]), ale także tzw. dyrektywa policyjna, która dotyczy przetwarzania danych osobowych przez organy ścigania[2]. Dyrektywa stanowi próbę pogodzenia dwóch wartości. Z jednej strony ułatwienie wymiany danych między państwami członkowskimi, z drugiej – wzmocnieniu praw osób, których dane dotyczą. Dyrektywa przyznaje m.in. jednostce uprawnienie do złożenia skargi do organu nadzorczego czy uzyskania informacji, czy dotyczące jej dane są przetwarzane.

O szansach wzmocnienia ochrony prawa do prywatności obywateli, rozmawiali uczestnicy panelu: dr hab. Agnieszka Grzelak prof. nadzw. ALK,  zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Europejskiego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich; dr hab. Paweł Waszkiewicz specjalizujący się w tematach prewencji kryminalnej, monitoringu wizyjnego, biometrii, pracy operacyjnej czy metod inwigilacji; dr Barbara Grabowska-Moroz ekspertka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Moderatorem panelu był Wojciech Klicki związany z fundacją Panoptykon.

Relacja na gorąco:

Dr Barbara Grabowska-Moroz wskazywała, że takie wartości jak bezpieczeństwo publiczne i prywatność nie stoją ze sobą w konflikcie. Przyjmuje się jednak narrację o nadzwyczajnym charakterze zagrożeń jakie występują. Należy jednak zastanowić się czy te zagrożenia mają ciągle charakter nadzwyczajny. Takie spojrzenie ma wpływ na debatę w Polsce. Podstawowym punktem wyjścia jest kwestia określenia przesłanek, na podstawie których służby mogą podejmować określone działania.   

 „Przedstawianie bezpieczeństwa i wolności jako alternatywy rozłącznej jest nieprawdziwe”.

Dr Paweł Waszkiewicz odpowiadając na pytanie dotyczące tego w jaki sposób powinniśmy myśleć o kontroli aby była ona skuteczna i jednocześnie nie blokowała realizacji zadań służb zwracał uwagę, że „przedstawianie bezpieczeństwa i wolności jako alternatywy rozłącznej jest nieprawdziwe”. Stwierdził, że pozbywanie się wolności za obietnice bezpiecznego życia nigdzie do tej pory się nie sprawdziło. Polska nie jest wyjątkowa, dlatego ograniczając wolność nie  wzmocnimy bezpieczeństwa. Potrzeby funkcjonowania służb nikt nie kwestionuje. Diabeł tkwi w szczegółach. Zwracał uwagę na specyfikę pracy w służbach.  Sytuacją idealną jest kontrola służb przez niezależny organ.

Na konieczne zmiany z punktu widzenia Rzecznika Praw Obywatelskich wskazywała prof. Agnieszka Grzelak. Podkreślała, że kwestia kontroli służb nie jest nowym problemem, w tym kontekście wskazywała na wyrok TK w sprawie  K 23/11 (z wniosku RPO), który był pretekstem do przyjęcia przepisów ustawy inwigilacyjnej. Tymczasem w ocenie RPO ten wyrok TK nie tyko nie jest wykonany, ale zawiera regulacje które budzą wątpliwości konstytucyjne. Problem nadzoru jest przedmiotem wniosku RPO do TK w sprawie ustawy inwigilacyjnej i ustawy antyterrorystycznej. W tym kontekście wskazywała również na opinię Komisji Weneckiej, w której również został poruszony problem braku niezależnej kontroli. Rzecznik przedstawiając swoje stanowiska w tym zakresie, m.in. występując do MSWiA, a także MC, podkreślał, że musi istnieć organ który te służby kontroluje. Każda osoba zainteresowana ochroną swoich praw musi mieć możliwość zwrócenia się do organu, który jest organem niezależnym.  Prof. Grzelak wskazywała także, że mamy wyznaczony standard europejski, problemem jest jak przekonać władze do tego aby ten standard stosować.

Dr Barbara Grabowska-Moroz wskazywała, patrząc z perspektywy przedstawiciela organizacji pozarządowej, że argument z prawa Unii Europejskiej działa jak dźwignia. Jesteśmy lepiej słyszalni wykorzystując argumenty UE. W ustawie implementacyjnej stworzenie skutecznych mechanizmów będzie problematyczne, ale również trudne może okazać się wytoczenie granicy między bezpieczeństwem publicznym, a porządkiem publicznym.

Dr Waszkiewicz wskazywał, że Dyrektywa jest szansą nie tylko dla obywateli, ale także wszystkich osób fizycznych, a także dla pracy służb policyjnych. Jeżeli chodzi o szanse to należy wskazać na preambułę Dyrektywy.  Dyrektywa ma ułatwić pracę służbom, a nie  być kagańcem dla nich (np. umożliwia korzystanie z baz danych).

 Prof. Agnieszka Grzelak podkreślała, że Dyrektywa reguluje standard ochrony danych. Wskazywała przy tym na termin implementacji Dyrektywy (6 maja 2018 r.). Przypominała również stanowisko RPO dotyczące niezależności organu nadzorczego, które prezentował w swoim wystąpieniu do MC i MSWiA.  Wskazywała na szansę jaką daje art. 17 Dyrektywy,  tj.  na wykonywanie praw osoby, której dane dotyczą za pośrednictwem organu nadzorczego. Ważne jest również to, że Dyrektywa przewiduje, przyjęcie przepisów określających sankcje za naruszenie przepisów przyjętych na podstawie Dyrektywy. Sankcje te muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające (art. 57 Dyrektywy). Poza wdrożeniem dyrektywy konieczne jest dokonanie przeglądu bieżącego ustawodawstwa, trzeba sprawdzić czy te przepisy, które obowiązują są zgodne z prawem unii europejskie.

 Podczas dyskusji podkreślano, że istnieje poważne niebezpieczeństwo związane  z brakiem kontroli działań służb. Uczestnicy dyskusji wskazywali również na potrzebę kompleksowego podejścia od reformy ochrony danych osobowych (związanej z przyjęciem RODO i Dyrektywy), gdyż mamy do czynienia z pakietem ustaw. Sygnalizowano także, że dzisiaj mamy jedynie kontrolę formalną, a nie merytoryczną ocenę sądów nad działalnością służb.

Podsumowując dyskusję Wojciech Klicki wskazywał, że istnieje ryzyko, że Dyrektywa może okazać się tylko „pustym przebiegiem”.  Dlatego aktualnie, ważna jest rola instytucji takich jak GIODO i RPO, które powinny podejmować działania ukierunkowane na to aby dyrektywa została implementowana do prawa polskiego.




[1] rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia o dyrektywy 95/46/WE

[2] dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez właściwe organy do celów zapobiegania przestępczości, prowadzenia postępowań przygotowawczych, wykrywania i ścigania czynów zabronionych i wykonywania kar, w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylająca decyzję ramową Rady 2008/977/WSiSW

 

Rzecznik Praw Obywatelskich reaguje na raport dotyczący agresji funkcjonariuszy policji

Data: 2017-11-27

Wirtualna Polska opublikowała wewnętrzny raport dotyczący agresji policjantów. Jest to pierwsze szerokie badanie oparte na informacjach uzyskanych bezpośrednio od funkcjonariuszy. Nadużywanie środków przymusu bezpośredniego przez policjantów to jeden z kluczowych problemów, na który Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca od dawna uwagę.

- Trzeba stanowczo i konsekwentnie ścigać sprawców tego rodzaju zdarzeń. Chodzi zarówno o postępowania wewnątrz policji, jak i postępowania prowadzone przez prokuraturę, czy sądy. Ważne są też działania zapobiegawcze, dlatego istotną rolę odgrywają m.in. szkolenia funkcjonariuszy -  mówi Piotr Sobota z Zespołu Prawa Karnego w Biurze RPO.

Pobicie starszej kobiety przez policjantów z Wrocławia. Funkcjonariusze zwolnieni. Dalszy ciąg sprawy.

Data: 2017-10-18

BPW.519.27.2017

Przypomnijmy - w lipcu 2017 r. Gazeta Wyborcza opisała sprawę w artykule „Wrocławska policja bije. Starsza kobieta pobita w sklepie spożywczym”. Chodziło o zdarzenie z grudnia 2015 r.

Zaraz po publikacji, Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu podjął sprawę.

Komendant Miejski Policji poinformował Pełnomocnika, że wobec policjantów wszczęto postępowanie dyscyplinarne i postępowanie administracyjne. Funkcjonariuszy zawieszono w czynnościach służbowych na okres od 27.07.2017 r. do 26.10.2017 r.

Po zakończeniu postępowania administracyjnego policjanci zostali zwolnieni ze służby w Policji z dniem 19 sierpnia 2017 r. Od decyzji tych służy im prawo złożenia odwołania do Komendanta Wojewódzkiego Policji.

Z kolei od Prokuratora Okręgowego Pełnomocnik Terenowy RPO uzyskał informację, że policjantom z KP Wrocław-Fabryczna przedstawiono zarzuty o czyn z art. 231 § 1 k.k. (przekroczenie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków). Śledztwo trwa.

Pełnomocnik poprosił też dyrektora MOPS o:

- ustalenie, czy pokrzywdzona jest objęta pomocą społeczną, czy znana jest mieszkańcom dzielnicy, pracownikom MOPS jako mieszkanka

- rozpoznanie jej sytuacji życiowej w celu udzielenia pomocy oraz o poinformowanie RPO o poczynionych ustaleniach i podjętych działaniach.

Opieszałe śledztwo w sprawie uszkodzenia twarzy dwóch kobiet nabiera tempa.

Data: 2017-10-09

Przypominamy sprawę uszkodzenia twarzy dwóch młodych kobiet przy pomocy rozbitej butelki i opieszałego działania organów ścigania.

Do zdarzenia doszło na początku kwietnia 2017 roku w centrum Katowic. Wtedy to pokrzywdzone kobiety zawiadomiły Policję o całym zajściu. Policja co prawda przyjechała na miejsce, ale to same ofiary musiały ustalić sprawcę przestępstwa. Prokuratura dostała akta sprawy od Policji po prawie dwóch miesiącach. Sprawę opisała lokalna prasa, a Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach postanowił zbadać sprawę (BPK.519.24.2017).

Przede wszystkim zwrócił się on do Prokuratora Okręgowego w Katowicach i Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach o udzielenie informacji i wyjaśnień do sprawy.

Potem skierował wystąpienie do Prokuratora Regionalnego w Katowicach, pisząc że zarzuty wobec organów ścigania opisywane w prasie są zasadne. Dlatego też Rzecznik poprosił o zbadanie sprawy przez Prokuraturę Regionalną w trybie nadzoru służbowego.

We wrześniu 2017 r. Pełnomocnik Terenowy Rzecznika dowiedział się od Zastępcy Prokuratora Regionalnego w Katowicach, że w maju 2017 r. Prokurator Okręgowy podjął decyzję o przejęciu sprawy do prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach.

Przeprowadzone badanie wykazało wiele uchybień i zaniedbań popełnionych przez funkcjonariuszy Policji prowadzących postępowanie, rzutujących na dalszy jego tok. Zostaną one wyjaśnione w postępowaniach dyscyplinarnych.

Prokurator wszczął śledztwo o czyny z art. 158 §1 k.k. i art. 159 k.k. przy zast. art. 11 § 2 k.k., art. 156 § 1 pkt 2 k.k. oraz art. 157 § 2 k.k. Niezwłoczne podjęcie działań przez Prokuraturę – jak wskazał Prokurator Regionalny w Katowicach - pozwoliło na wyeliminowanie nieprawidłowości zaistniałych na wcześniejszym etapie postępowania.

Tym samym Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach zakończył postępowanie wyjaśniające. 

Śmierć zatrzymanego na komisariacie

Data: 2017-10-09

Pełnomocnik Terenowy RPO w Gdańsku podjął sprawę opisaną w mediach (BPG.519.78.2017).

Chodzi o śmierć nietrzeźwego mężczyzny w Komisariacie Policji Gdynia Redłowo 13 września 2017 r. Został on zatrzymany przez policjantów po tym, jak policjanci dostali zgłoszenie, że mężczyzna pracuje pod wpływem alkoholu. Na komisariacie zatrzymany korzystał z toalety, a funkcjonariusz czekał na niego w korytarzu. Po pewnym czasie policjant stwierdził, że z kabiny nie dochodzą żadne odgłosy i wyważył drzwi. Od razu podjął reanimację zatrzymanego, niestety mężczyzna zmarł. Według relacji funkcjonariuszy Policji, zatrzymany popełnił samobójstwo.

Sprawę bada prokuratura, funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji, a przeprowadzenie czynności wyjaśniających zlecił Komendant Wojewódzki Policji.

Interwencja Policji w „Żabce”. Rzecznik bada sprawę.

Data: 2017-10-06

W lipcu 2017 r. personel sklepu „Żabka” zawiadomił Policję o zakłócaniu porządku w miejscu publicznym. Na miejsce przyjechali funkcjonariusze. Mężczyzna, wobec którego podjęli oni interwencję, złożył na Policji zawiadomienie o przestępstwie. Według jego relacji Policjanci byli bardzo agresywni, używali słów wulgarnych i stosowali przemoc fizyczną. Szarpiąc wyprowadzili go do radiowozu, a zamykając drzwi uszkodzili mu telefon komórkowy wart około 2 tys. złotych.

Całość zgromadzonej dokumentacji w tej sprawie przekazano do Prokuratury Rejonowej. Równolegle, w celu oceny prawidłowości przeprowadzonej interwencji, zainicjowano na podstawie art. 134i ust. 4 ustawy o Policji, czynności wyjaśniające.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika podjął sprawę po tym, jak otrzymał informację od Komendy Głównej Policji o skardze mężczyzny (BPG.519.65.2017).  Sprawa w toku.

Sprawa omyłkowego zatrzymania obywatela przez wrocławskie CBA

Data: 2017-09-27

„Bogu ducha winny mieszkaniec Płocka spędził kilkanaście godzin w areszcie, bo funkcjonariusze CBA pomylili go z mężczyzną, którego chcieli zatrzymać. Za kratkami poczuł się źle” – napisali dziennikarze. Z publikacji wynikało, że funkcjonariusze CBA z Wrocławia prowadzili od roku sprawę nieprawidłowości przy budowie drogi krajowej DK1 w Częstochowie. Zatrzymany mężczyzna miał być jednym z podejrzanych. Tymczasem zatrzymali niezwiązaną ze sprawą osobę, która podobnie się nazywała i też mieszkała w Płocku.

Po informacji w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do szefa CBA o szczegółowe wyjaśnienia, ze szczególnym uwzględnieniem, czy wobec funkcjonariusza winnego pomyłki zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne, jakie ustalenia poczyniono w tym postępowaniu i jaki jest obecny stan tego postępowania.

Rzecznik będzie monitorował to postępowanie do czasu jego zakończenia.

Skierował też pismo do Prokuratora Okręgowego w Płocku z prośbą o informacje, czy w związku ze zdarzeniem opisanym w publikacji wszczęte zostało postępowania przygotowawcze (uchybienie – jak wynika z publikacji – mogło pozostawać także po stronie prokuratora).

RPO występuje w sprawie zatrzymania przez Policję świadka interwencji wobec Igora Stachowiaka

Data: 2017-09-13

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował pismo do Prokuratora Okręgowego we Wrocławiu w sprawie czynności Policji podjętych w stosunku do jednego ze świadków filmujących interwencję wobec Igora Stachowiaka w dniu 15 maja 2016 r.

Prokuratura o śledztwie po śmierci Igora Stachowiaka – czego dowiedział się RPO

Data: 2017-09-11

Monitorując przebieg śledztwa w sprawie śmierci Igora Stachowiaka, młodego człowieka, który zmarł w maju 2016 r. na komisariacie policji po tym, jak policjanci użyli wobec niego (choć był skuty kajdankami) paralizatora (tasera), RPO zwrócił się do prokuratury z pytaniem, czy w śledztwie stosowane są  Wytyczne Prokuratora Generalnego w sprawie prowadzenia postępowań o przestępstwa związane z pozbawieniem życia oraz nieludzkim bądź poniżającym traktowaniem, których sprawcami są policjanci) (PG VII G 021/4/14).

Wytyczne zakładają, że w takim przypadku prokurator musi działać aktywnie, a Policji może pozwolić na prowadzenie śledztwa tylko w wyjątkowych okolicznościach.

Pismo to Prokuratura Regionalna w Poznaniu przekazała Prokuraturze Okręgowej.

Ta, w odpowiedzi, która wpłynęła 20 lipca, odpowiedziała następująco:

  • Komenda Główna Policji dostała wgląd do akt śledztwa: “Zarządzeniem dnia 18 maja 2016 roku Zastępca Prokuratora Rejonowego dla Wrocławia Stare Miasto we Wrocławiu udostępnił funkcjonariuszom Policji z Komendy Głównej Policji niniejsze akta sprawy i w dniu 19 maja 2017 roku funkcjonariusze Komendy Głównej Policji zapoznali się z aktami postępowania.
  • Skoro Policja prowadziła sprawę dyscyplinarną przeciw funkcjonariuszom, to najwyraźniej wiedziała o sprawie, więc nie trzeba było jej informować (jak wskazują Wytyczne): „Ustalono ponadto, iż po przejęciu sprawy do dalszego prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu Komenda Miejska Policji we Wrocławiu Wydział Kontroli prowadził postępowanie dyscyplinarne przeciwko funkcjonariuszom Policji biorącym udział w zdarzeniu z dnia 15 maja 2016 roku (sygnatura RPD 11/16/WK). Wobec powyższego nie informowano zgodnie z treścią art. 19§ 1 kpk organów Policji o okolicznościach powyższego zdarzenia, albowiem taką wiedzę już posiadały”.
  • Podjęto natomiast działania zamierzające do wyjaśnienia okoliczności i przebiegu zatrzymania oraz śmierci Igora Stachowiaka oraz zabezpieczenia wszystkich dowodów niezbędnych do toczącego się postępowania.
  • Wszystkie czynności procesowe zmierzają do wyjaśnienia okoliczności zdarzeń będących przedmiotem postępowania zgodnie z Wytycznymi, a w szczególności pkt. 7 i 9. [1] Ponadto 9 czerwca 2017 roku prokurator regionalny w Poznaniu zapoznał się materiałami śledztwa i 10 czerwca sprawa została objęta zwierzchnim nadzorem służbowym Prokuratury Regionalnej w Poznaniu pod sygnaturą RPII Dsn 4.2016”.

Informacje o stanie sprawy

Z informacji o stanie sprawy wynika natomiast, że śledztwo jest kontynuowane, albowiem koniecznie jest miedzy innymi uzyskanie opinii biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, czy na zabezpieczonej w dniu 15 maja 2016 roku odzieży należącej do Igora Stachowiaka znajdują się ślady substancji drażniących, jeśli tak to jakie i czy ewentualnie substancje te mogą pochodzić od gazów służbowych pozostających w dyspozycji funkcjonariuszy Policji i następnie przesłuchanie ponownie świadków.

Zdaniem Prokuratury konieczne jest również uzyskanie opinii biegłych z Biura Badań Kryminalistycznych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Warszawie „celem dokonania ponownego odsłuchu zapisów na płycie CD-R OMEGA SN zawierającej plik z zapisów tasera” (paralizatora).

Jak poinformowała Prokuratura, „niezbędne jest również uzyskanie opinii uzupełniającej biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi w zakresie wyjaśnienia w sposób szczegółowy podstaw medycznych, które pozwoliły na przyjęcie z dużym prawdopodobieństwem, że Igor Stachowiak zmarł z powodu niewydolności krążeniowooddechowej w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium (EDS) spowodowanym zażyciem środków psychoaktywnych (wnioski opinii z dnia 23 marca 2017 roku) przy uwzględnieniu przebiegu zdarzenia z dnia 15 maja 2016 roku, wyjaśnienia,

  • czy samoistną i bezpośrednią przyczyną śmierci Igora Stachowiaka mogło być wywieranie-prawdopodobnie wielokrotne silnego nacisku na szyję przez funkcjonariuszy Policji podczas obezwładniania wymienionego,
  • czy też (przyjmując, iż do wielokrotnego ucisku na szyję istotnie w czasie zdarzenia z dnia 15 maja 2016 roku doszło)  czy działanie takie pozostaje w bezpośrednim związku przyczynowo- skutkowym ze śmiercią Igora Stachowiaka
  • oraz wyjaśnienie podstaw medycznych i faktycznych pozwalających na realne wykluczenie innych przyczyn śmierci Igora Stachowiaka a także poczynienia jeszcze innych szczegółowych ustaleń.

Jak zapewniła Prokuratura, po wykonania tych czynności i dostarczeniu przez biegłych opinii podjęte zostaną dalsze czynności zmierzające do przedstawienia zarzutów ustalonym funkcjonariuszom Policji. W zależności od przyjętych ustaleń podejmowane będą działania zmierzające do zakończenia postępowania.




[1] pkt 7. „W sytuacji, gdy zdarzenie stanowiące przedmiot śledztwa dotyczy czynności funkcjonariuszy Policji lub innych funkcjonariuszy publicznych dokonanych w innym postępowaniu karnym lub obejmuje użycie środków przymusu bezpośredniego, niezwłocznie uzyskuje się dokumentację dotyczącą tych czynności bądź zastosowania wskazanych środków. Prokurator dokonuje jej wnikliwej analizy pod kątem prawidłowości przeprowadzenia czynności lub użycia środków, jak też ocenia zgodność dokumentacji z ustalonymi okolicznościami faktycznymi.

Pkt 8. Jeżeli przedmiotem postępowania jest spowodowanie uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego, należy zebrać pełną dokumentację związaną z okolicznościami ich powstania, a także z udzielaną pomocą medyczną. Dokonując analizy opinii biegłego odnoszącej się do tego uszczerbku, należy zwłaszcza ocenić, czy przekonująco wyjaśnia ona mechanizm jego powstania skonfrontować wnioski w tym zakresie z zebranym materiałem dowodowym).

 

 

Rzecznik wyjaśnia kolejną interwencję policji.

Data: 2017-09-07

25 lipca 2017 r. Komenda Powiatowa Policji otrzymała skargę na czynności funkcjonariusza Posterunku Policji. Miał on dopuścić się przekroczenia uprawnień przez skucie w kajdanki, powalenie na ziemię, uderzenie, skopanie i spowodowanie, że zatrzymany i skuty leżał na ziemi, na której znajdowało się potłuczone szkło przez godzinę do momentu przyjazdu techników policyjnych.

Chodziło o interwencję z lipca 2017. Kopię skargi przesłano do Prokuratury Rejonowej, aby oceniła, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza. W Komendzie Powiatowej Policji trwają też czynności wyjaśniające na podstawie przepisów Działu VIII Kodeksu postępowania administracyjnego.

Sprawę prowadzi Pełnomocnik Terenowy RPO w Gdańsku (BPG.519.66.2017).

Odpowiedź Komendanta Głównego Policji na wystąpienie RPO w sprawie „podszywania się” policjantów pod dziennikarzy

Data: 2017-08-02

Komendant Główny Policji poinformował Rzecznika Praw Obywatelskich, że posługiwanie się przez policjantów kamizelkami charakterystycznymi dla przedstawicieli mediów podczas meczu piłki nożnej na stadionie w Chorzowie w dniu 2.06.2017 r. uwarunkowane było realnym zagrożeniem zdrowia i życia osób uczestniczących w tym sportowym wydarzeniu.

Komendant wyjaśnił, że w ramach działań Policji związanych z zabezpieczeniem tej imprezy, policjanci z zespołu monitorującego przebywali na stadionie w strefie przeznaczonej dla osób filmujących oraz robiących zdjęcia i byli ubrani w kamizelki obsługi. Mieli oni za zadanie rejestrowanie i obserwowanie wydarzeń w trakcie trwania spotkania. Podkreślał przy tym skuteczność działań policjantów z zespołu monitorującego wskazując na zatrzymanych sprawców.

Komendant podkreślił, że nadrzędnym celem działań Policji związanych z zabezpieczeniem imprez sportowych jest ochrona życia i zdrowia osób w nich uczestniczących, w tym także przedstawicieli środowisk dziennikarskich, przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra. Stosowanie takich metod działania jest zaś dopuszczalne w świetle obowiązującej ustawy o Policji.

Komendant zaznaczył, że opisana sytuacja nie jest stałym elementem praktyki Policji, a przedstawione przez Rzecznika sugestie zostaną uwzględnione w przyszłości, w taktyce i formach działań Policji prowadzonych w ramach zabezpieczenia imprez masowych. 

Policja na temat działań związanych z protestami przeciwko wycince w Puszczy Białowieskiej

Data: 2017-08-01

W związku z pismem Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie działań Policji związanych z protestami przeciwko wycince drzew prowadzanej w Puszczy Białowieskiej Komendant Powiatowy Policji w Hajnówce udzielił wyjaśnień.

W piśmie z 6 lipca 2017 r. pisze m.in.:

"Informuję również, że legitymowanie uczestników protestu miało na celu ustalenie danych personalnych potencjalnych sprawców przestępstw (przed podjęciem działań uwalniających maszyny zostało przyjęte zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, którego dyspozycję zawiera art 191 §lk.k.) czy wykroczeń. W chwili obecnej, pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Hajnówce toczą się postępowania sprawdzające dotyczące przestępstw z wymienionego artykułu Kodeksu karnego. Komenda Powiatowa Policji w Hajnówce skierowała również do Zamiejscowego VII Wydziału Karnego z siedzibą w Hajnówce Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim 16 wniosków o ukaranie z art. 51§1 Kodeksu wykroczeń (w sprawie wydarzeń mających miejsce w dniu 8 czerwca 2017 roku w miejscowości Czerlonka Leśna), a obecnie prowadzone są czynności wyjaśniające w sprawie dot. zdarzeń w dniach 13-14 czerwca w miejscowości Postołowo. Ponadto w trakcie interwencji na miejscach protestów stwierdzone naruszenia między innymi przepisów art.151§l i art.l57§l Kodeksu wykroczeń, które to pozostają w gestii postępowań prowadzonych przez Straż Leśną.

Wszystkie przedmiotowe interwencje policyjne wynikały ze zgłoszeń osób pokrzywdzonych i do ich podjęcia policjanci byli zobligowani. Policja jest zobowiązana i podejmuje czynności w każdym przypadku zgłoszonego naruszenia bezpieczeństwa i porządku publicznego, bez względu na osobę zgłaszającą."

Komendant Główny Policji wyjaśnia co stało się z osobami, które widziały zatrzymanie Igora Stachowiaka

Data: 2017-07-31

- Przyczyną zatrzymania było podejrzenie popełnienia przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej interweniujących funkcjonariuszy oraz wymuszenie zaniechania prawnej czynności urzędowej – wyjaśnia Komendant Główny Policji w odpowiedzi na wystąpienie RPO w sprawie okoliczności zatrzymania osób, które widziały co działo się na wrocławskim rynku podczas interwencji policji wobec Igora Stachowiaka.

Dodał, że podstawą zatrzymania  była obawa ukrycia się tych świadków. Przyznał, że policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i kajdanek. Podstawą ich zastosowania było agresywne zachowanie obu zatrzymanych oraz niepodporządkowanie się poleceniom wydawanym przez funkcjonariuszy.

Komendant zaznaczył także, że o zatrzymaniu tych osób powiadomiono prokuratora z Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia Stare Miasto, który nie wniósł w tym zakresie zastrzeżeń.

Natomiast, co do wątpliwości RPO dotyczących okoliczności zabezpieczenia nagrania z tasera, którym został rażony Igor Stachowiak, Komendant Główny Policji wskazał, że kwestia zabezpieczenia i udostępnienia tego nagrania zostanie poddana ocenie prawno-karnej przez Prokuraturę Okręgową we Wrocławiu.

Z okazji święta Policji RPO dziękuje policjantom za ich postawę, także w ostatnich dniach

Data: 2017-07-24

Z okazji 98. rocznicy powstania Policji pragnę przekazać na ręce Pana Generała serdeczne podziękowania za codzienną służbę i pracę policjantek, policjantów i pracowników Policji – pisze Rzecznik Praw Obywatelskich do Komendanta Głównego Policji nadinsp. Jarosława Szymczyka.

- W demokratycznym państwie prawnym Policja ma do odegrania szczególną rolę. Stoi na straży bezpieczeństwa każdego człowieka i obywatela. Zapewnienie bezpieczeństwa to nie tylko wykonywanie codziennej, trudnej pracy w zakresie przeciwdziałania przestępczości oraz jej wykrywania, jak również realizacja innych zadań ustawowych.

To także konieczność podejmowania działań, kiedy obywatele korzystają ze swoich wolności, co jest ostatnio szczególnie dostrzegalne w kontekście wolności organizowania pokojowych zgromadzeń. Profesjonalizm oraz apolityczność policji jest w takich sytuacjach kluczowy dla budowania zaufania do formacji oraz dla funkcjonariuszy. Pozwala na współistnienie w społeczeństwie różnych wartości, będących często w konflikcie ze sobą.

Życzę Państwu, aby codzienny wysiłek i zaangażowanie dawały poczucie satysfakcji z pełnienia tej niezwykle ważnej dla społeczeństwa służby. Najserdeczniejsze podziękowania składam także emerytom i rencistom policyjnym. Obecny, nowoczesny charakter formacji jest wynikiem ich wieloletniego zaangażowania, oddania oraz częstokroć poświęcenia życia rodzinnego. Jako społeczeństwo powinniśmy być im za to wdzięczni – pisze RPO Adam Bodnar.

Wykonywanie zadań przez funkcjonariuszy w nielimitowanym czasie pracy i trudnych warunkach wiąże się nierzadko z bezpośrednim narażeniem życia i zdrowia. W tym kontekście istotnego znaczenia nabiera pojęcie służby publicznej – zasługującej na szacunek ze strony społeczeństwa i to nie tylko na poziomie symbolicznym. Szacunek ten powinien się przejawiać także w godnym wynagrodzeniu i gwarancjach stałości zatrudnienia. Poprawiające się na przestrzeni ostatnich lat warunki służby i pracy, coraz nowocześniejsze wyposażenie funkcjonariuszy, pozwalają jednak z optymizmem patrzeć  w przyszłość.  

Komendant Główny Policji odpowiedział RPO w sprawie użycia przez policjanta prywatnego paralizatora: wydałem zakaz używania takich urządzeń

Data: 2017-07-13
Komendant Główny Policji odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie użycia przez policjanta prywatnego paralizatora wobec obywatela Francji. 
 
- Konsekwencją powyższego wydarzenia było przesłanie przeze mnie do wszystkich jednostek Policji pisma zawierającego głęboką dezaprobatę dla tego typu zachowań. Wydałem polecenia kategorycznego zakazu posiadania, używania i wykorzystywania - w czasie służby i podczas realizacji zadań służbowych - jakichkolwiek prywatnych środków przymusu bezpośredniego lub urządzeń podobnie działających. Poleciłem także niezwłoczne sprawdzenie wyposażenia do służby wszystkich policjantów, a w przepadku ujawnienia tego rodzaju środków - podjęcie radykalnych działań eliminujących takie sytuacje, łącznie z kierowaniem stosowanych zawiadomień do prokuratury – czytamy w piśmie.
 
Komendant Główny Policji przedstawił szczegóły dotyczące zatrzymania obywatela Francji oraz poinformował o czynnościach podjętych wobec funkcjonariuszy policji.

RPO pyta Komendanta Stołecznego Policji o podstawy prawne usunięcia uczestników zgromadzenia publicznego z Krakowskiego Przedmieścia w przeddzień miesięcznicy katastrofy smoleńskiej 10 lipca

Data: 2017-07-12

W nocy z 9 na 10 lipca policja – przygotowując się do zaplanowanego na dzień 10 lipca zgromadzenia cyklicznego tzw. miesięcznicę smoleńską - rozstawiła metalowe barierki i tym samym zamknęła Krakowskie Przedmieście, a także usunęła osoby protestujące na Krakowskim Przedmieściu. - W ocenie Rzecznika takie działania mogą budzić wątpliwości z punktu widzenia wolności zgromadzeń publicznych, zagwarantowanej w art. 57 Konstytucji RP – pisze do młodszego inspektora dr. Rafała Kubickiego zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk.

Tymczasem osoby te zgromadziły się tam w sposób legalny.

Rzecznik przypomina, że wolność zgromadzeń oznacza w szczególności swobodę wyboru czasu i miejsca zgromadzenia, formy wyrażania poglądów oraz swobodne ustalanie przebiegu zgromadzenia i prowadzenie obrad. Obowiązkiem władz publicznych jest natomiast, nie tylko usunięcie przeszkód w zakresie korzystania z tak określonej sfery wolności i zaniechanie nieuzasadnionej ingerencji w tę sferę, ale również podjęcie pewnych kroków pozytywnych mających na celu urzeczywistnienie tego prawa[1]. Tylko w ten sposób można realnie zagwarantować wolność zgromadzeń.

Takie same gwarancje wynikają również z aktów międzynarodowych, tj. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (art. 21) oraz Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (art. 11).

Należy również zwrócić uwagę, że zgromadzenia publiczne mogą zostać rozwiązane tylko na zasadach wskazanych w ustawie z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z  2015 r., poz. 1485 ze zm., dalej: Prawo o zgromadzeniach). W przypadku zgromadzenie zgłoszonego w trybie uproszczonym, o którym mowa w przedstawionej sprawie, decyzję o jego rozwiązaniu, stosownie do art. 25 Prawa o zgromadzeniach, może podjąć wyłącznie organ gminy i tylko w sytuacji gdy jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach, powoduje istotne zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego na drogach publicznych lub narusza przepisy niniejszej ustawy albo przepisy karne. W myśl natomiast art. 28 ust. 1 Prawa o zgromadzeniach, zgromadzenie spontaniczne może być rozwiązane przez funkcjonariusza kierującego działaniami Policji, jeżeli: jego przebieg zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach; jego przebieg powoduje poważne zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku publicznego; powoduje istotne zagrożenie bezpieczeństwa lub porządku ruchu drogowego na drogach publicznych; jego przebieg narusza przepisy niniejszej ustawy albo przepisy karne; zakłóca przebieg zgromadzenia cyklicznego (organizowanego w trybie przepisów rozdziału 2, 3 lub 3a).




[1] Zob. wyroki Trybunału Konstytucyjnego w sprawach K 21/05, P 15/08, K 44/12.

 

Paralizator to narzędzie śmiertelne. Trzeba zmienić dotyczące ich przepisy – kolejne wystąpienie RPO do Komendanta Głównego Policji w związku ze sprawą Igora Stachowiaka

Data: 2017-06-29

Skoro paralizatory są tak niebezpieczne, to powinny być stosowane wyjątkowo i pod kontrolą – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Każde użycie powinno być udokumentowane i analizowane. Dziś przepisy tego nie wymagają.

Paralizatory są niewątpliwie skutecznym środkiem obezwładniania  – dzięki nim nie trzeba używać broni palnej. Są jednak bardzo niebezpieczne – co pokazuje nie tylko historia p. Igora Stachowiaka ale i p. Roberta Dziekańskiego, który zmarł w 2007 r. na lotnisku w Vancouver – pisze rzecznik praw obywatelskich w kolejnym swoim piśmie w sprawie paralizatorów (II.519.563.2017). I cytuje dane Amnesty International - Od 2001 r. do lutego 2012 r. w Stanach Zjednoczonych śmierć w wyniku użycia tych urządzeń poniosło 500 osób[1].

Dlaczego tak jest? Choć paralizatory nie stanowią raczej zagrożenia dla zdrowych dorosłych, to inaczej jest w przypadku osób osłabionych, chorych czy będących pod wpływem narkotyków.

Z danych AI wynika, że cykl stosowania paralizatora nie może przekraczać 5 sekund – po tym czasie ryzyko wywołania trwałych zmian w organizmie znacznie wzrasta. Większość ofiar umiera na miejscu w wyniku zatrzymania akcji serca i oddychania zaraz po porażeniu. Część ofiar śmiertelnych nie skarżyła się wcześniej na dolegliwości, trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że w momencie rażenia paralizatorem były dodatkowo unieruchamiane i przyduszane.

Dlatego Amnesty Inetrnational postuluje, by:

  1. Używać paralizatorów wyłącznie w przypadkach bezpośredniego, poważnego zagrożenia życia lub zdrowia;
  2. Zakazać ich używania ich wobec dzieci i osób starszych
  3. Zakazać ich używania wyłącznie w celu zadawania bólu.

Należy także podkreślić, iż użycie paralizatorów lub taserów wywołuje silny ból, co w pewnych sytuacjach może kwalifikować takie działanie jako tortury.

- Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca zdaje sobie sprawę z potencjalnego niebezpieczeństwa używania omawianego rodzaju urządzeń – podkreśla Adam Bodnar.  - A mimo to dochodzi do tragedii. Najgłośniejszą ostatnio sprawą jest śmierć p. Igora Stachowiaka. RPO zajmował się jednak wyjaśnianiem innych podobnych zdarzeń – na przykład użycia prywatnego paralizatora wobec obywatela Francji w czerwcu bieżącego roku w Lublinie, a także użycia paralizatora na Komisariacie Policji w Trąbkach Wielkich wobec zatrzymanego w grudniu 2015 r., w styczniu 2013 r. w pomieszczeniach Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku oraz w grudniu 2013 r. w sali wykładowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Wszystko to dzieje się, mimo że na  posiadanie takich urządzeń wymagane jest w Polsce pozwolenia, prawa zakazuje używania paralizatorów wobec osób w kajdankach.

Problemem może być to, że użycie paralizatora musi być opisane w notatce tylko wtedy, gdy skutkiem było zranienie osoby lub wystąpienie innych widocznych objawów zagrożenia życia lub zdrowia tej osoby albo jej śmierć. Tymczasem w przypadku użycia broni palnej funkcjonariusz musi sporządzić i przekazać przełożonemu notatkę zawsze - niezależnie od skutków takiego użycia lub zastosowania.  

Dlatego zdaniem RPO nałożenie na funkcjonariuszy obowiązku przedstawienia przełożonemu szczegółowej notatki z użycia paralizatora oraz nałożenie na przełożonych obowiązku analizowania tego pod względem legalności, zasadności i prawidłowości, może przyczynić się do rozważniejszego i zgodnego z obowiązującymi przepisami używania przez policjantów.

Niezależnie od tego za wskazane RPO uznaje prowadzenia statystyk używania tych urządzeń, uwzględniających skutki podjętych przez policjantów działań.

II.519.563.2017

 

RPO dopytuje Komendanta Głównego Policji o sprawę Igora Stachowiaka

Data: 2017-06-27

RPO zwrócił się do Komendanta Głównego Policji z prośbą o dodatkowe wyjaśnienia dotyczące sprawy Igora Stachowiaka. Rzecznik pyta m.in. o to, kiedy doszło do zabezpieczenia nagrania zapisu z tasera a następnie przekazania tego nagrania prokuraturze a także o kwestie dotyczące zatrzymania światków zdarzenia na wrocławskim rynku.

Po pierwsze, z przekazanych przez Komendanta Głównego Policji wyjaśnień (patrz link niżej) nie wynika, kiedy policja zabezpieczyła nagranie z paralizatora. Z jednej strony mowa jest bowiem o tym, że czynności wyjaśniające zostały podjęte natychmiast, a z drugiej – że nagraniem policjanci zajęli się dopiero dwa tygodnie później.

Niejasne są też okoliczności zatrzymania świadków zdarzenia na Rynku we Wrocławiu. Dlaczego w ogóle osoby te zostały zatrzymane?  Czy zostały zatrzymane na miejscu, czy też policja szukała ich? Kto wydawał w tej sprawie polecenia? Dlaczego policja zabrała im telefony komórkowe, którymi filmowali zatrzymanie Igora Stachowiaka?  - Jeżeli nagrania te miały posłużyć jako dowody w prowadzonym postępowaniu, uprzejmie proszę o wskazanie, jakie to było postępowanie i w jaki sposób zostały w nim użyte oraz kiedy zostały zwrócone właścicielom. Będę ponadto wdzięczny za spowodowanie przesłania mi kopii protokołów zatrzymania tych telefonów i kopii dokumentów potwierdzających ich zwrócenie właścicielom – pisze RPO.

Spotkanie z RPO w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Bydgoszczy o realnych gwarancjach praw osób zatrzymanych

Data: 2017-06-27

27 czerwca 2017  dr Adam Bodnar spotkał się z adwokatami i aplikantami adwokackimi Bydgoskiej Izby Adwokackiej. 

Podczas spotkania rozmawiano na temat konieczności zapewnienia realnych gwarancji praw osób zatrzymanych.

Okręgowa Rada Adwokacka w Bydgoszczy podjęła w tej sprawie uchwałę, w której zwraca się z apelem do wszystkich podmiotów wyposażonych w prawo inicjatywy ustawodawczej o podjęcie działań zmierzających do nowelizacji przepisów, w wyniku których:

-   każdej osobie pozbawionej wolności od momentu jej zatrzymania przysługiwać będzie prawo do skorzystania z pomocy profesjonalnego obrońcy ustanawianego z urzędu;

-   udzielenie informacji o prawie skorzystania z pomocy obrońcy z urzędu następować będzie niezwłocznie po zatrzymaniu;

-   oświadczenie zatrzymanego o woli skorzystania z obrońcy z urzędu lub rezygnacji z tego prawa składane będzie w obecności obrońcy, co będzie miało swoje odzwierciedlenie w sporządzonym protokole;

-   stworzone zostaną listy obrońców z urzędu pełniących całodobowe dyżury;

-   koszty związane z udziałem obrońcy na etapie postępowania przygotowawczego do momentu zwolnienia osoby zatrzymanej lub zastosowania wobec zatrzymanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania ponosić będzie Skarb Państwa.

Zagwarantowania każdej osobie zatrzymanej przez policję adwokata domaga się również Rzecznik Praw Obywatelskich. 

W czasie spotkania w Bydgoszczy rzecznik praw obywatelskich mówił również o roli adwokata w czasach kryzysu praworządności, kryzysu konstytucyjnego.

 

Rzecznik interweniuje w sprawie manifestacji w Radomiu

Data: 2017-06-26

Na podstawie informacji prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął sprawę dotyczącą manifestacji w Radomiu[1].

Jak wynika z ogólnodostępnych informacji, podczas manifestacji, która odbyła się w dniu 24 czerwca 2017 r. pod hasłem „Radom 76. Droga do wolności”,  Młodzież Wszechpolska zaatakowała demonstrantów KOD. Media wskazują, że manifestacja nie była zabezpieczona przez policję. Funkcjonariusze przybyli na miejsce zdarzenia po wezwaniu ich przez manifestantów. Z oświadczenia dostępnego na stronie internetowej Komendy Miejskiej Policji w Radomiu w sprawie wszczęcia czynności wyjaśniających przebieg i okoliczności tego zdarzenia, wynika natomiast, że do zabezpieczenia zgłoszonych w tym dniu dwóch manifestacji  „niezależnie od służb ochrony organizatorów – wyznaczone zostały również siły policyjne”[2].

W ocenie Rzecznika, brak obecności policji podczas zgłoszonych manifestacji budzi zastrzeżenia z punktu widzenia wolności zgromadzeń. Obowiązkiem policji mającym na celu zagwarantowanie korzystania z tej wolności jest bowiem zabezpieczenie pokojowego przebiegu demonstracji. Rzecznik, w ramach prowadzonego postępowania wyjaśniającego, m.in. skieruje specjalne wystąpienie do Komendanta Miejskiego Policji w Radomiu. Należy bowiem wyjaśnić, dlaczego policja nie zabezpieczała w dostateczny sposób demonstracji, podczas której doszło do aktów przemocy.

 

 

Rzecznik pyta Komendanta Głównego Policji o używanie przez funkcjonariuszy prywatnych paralizatorów

Data: 2017-06-20

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Głównego Policji w sprawie wykorzystywania przez policjantów prywatnych paralizatorów (urządzeń stanowiących środki przymusu bezpośredniego). „Za całkowicie niedopuszczalne – w mojej ocenie - należy uznać posiadanie oraz używania prywatnego sprzętu (na przykład paralizatorów) przez policjantów w trakcie pełnienia służby. Używanie takich urządzeń zawsze wiąże się z niebezpieczeństwem dla życia i zdrowia osób, wobec których prowadzone są interwencje. Zastosowanie sprzętu nieposiadającego stosownych zezwoleń zwiększa to niebezpieczeństwo – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Niepokój RPO budzą kolejne informacje w mediach o stosowaniu przez policjantów przemocy - w tym nadużywania środków przymusu bezpośredniego - w wyniku czego ludzie odnoszą obrażenia, a nawet umierają. Rzecznik zauważa, że nawet jeśli nie dochodzi do najgorszego, to i tak mówimy tu o przypadkach, w których polscy policjanci mogą łamać wynikający z naszej Konstytucji i prawa międzynarodowego zakaz tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania lub karania.

Dlatego w tych sprawach RPO podejmuje sprawę z urzędu, nie czekając aż zainteresowani zwrócą się do niego.

Lublin

Rzecznik podjął z urzędu sprawę dotyczącą bezprawnego użycia paralizatora w Lublinie. Ten paralizator nie był częścią wyposażenia policjantów. Użyli go oni wobec dwóch zatrzymanych w nocy z 3 na 4 czerwca 2017 r. Jeden z nich - obywatel Francji - doznał obrażeń.

Poznań

Sprawa bezprawnego użycia paralizatora przez funkcjonariusza Policji w Lublinie to kolejny przypadek użycia urządzenia, niebędącego jego służbowym wyposażeniem. Podobna sytuacja miała miejsce w grudniu 2013 r. na sali wykładowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Generalne zasady

Dlatego RPO zwrócił się z prośbą o generalne zbadanie problemu wykorzystywania przez policjantów prywatnych urządzeń przymusu bezpośredniego, a także o ustalenie, ile takich spraw było przedmiotem postępowań wewnętrznych i - ewentualnie – przygotowawczych.

Wystąpienie do Komendanta Głównego Policji w sprawie podszywania się policjantów pod dziennikarzy

Data: 2017-06-14

Na podstawie informacji prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę sposobu działania policji podczas meczu Ruchu Chorzów i Górnik Łęczna 2 czerwca 2017 r. Jak wynika z tych informacji, podczas w interwencji wobec agresywnie zachowujących się kibiców braki udział także funkcjonariusze w kamizelkach, jakie noszą fotoreporterzy[1].

Takie działanie policji wywołało protest kilku śląskich redakcji[2]. W oświadczeniu śląskich redaktorów naczelnych wskazywano, że "media były, są i powinny pozostać bezstronnymi obserwatorami wydarzeń. Dotyczy to zwłaszcza demonstracji, starć i działań o charakterze siłowym. Status dziennikarza czy fotoreportera gwarantuje nam, że nie zostaniemy potraktowani jako jedna ze stron konfliktu. Brak pewności, że pod szyldem »media« występuje dziennikarz, może doprowadzić do tragedii. Dlatego oczekujemy od osób odpowiedzialnych za działania policji natychmiastowego zaprzestania takich praktyk".

Na negatywne konsekwencje opisywanych działań policji wskazała również Helsińska Fundacja Praw Człowieka[3]. Fundacja zwróciła uwagę, że zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka przekazywanie informacji, np. z demonstracji publicznych, jest jednym z kluczowych zadań mediów jako tzw. „publicznego stróża” w demokratycznym społeczeństwie.

Opisywane praktyki policji mogą natomiast przyczyniać się do istotnego obniżenia poziomu bezpieczeństwa dziennikarzy. Stanowczy sprzeciw wobec takiego sposobu działania policji wyraziło także Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich[4].

Jak podkreślano, ukrywanie się  przedstawicieli jakichkolwiek służb mundurowych pod szyldem prasy jest praktyką skrajnie nieodpowiedzialną i niedopuszczalną w demokratycznym państwie, w którym wolność słowa i realizacja w praktyce prawa obywateli do rzetelniej i obiektywnej informacji opiera się na wiarygodności i neutralności  mediów.

W kontekście tych opinii Rzecznik Praw Obywatelskich – jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela – wyraża swoje szczególne zaniepokojenie opisanymi działaniami policji (VII.16.1.2017).

W ocenie Rzecznika policja powinna podejmować adekwatne środki działania w odniesieniu do wykonywanych przez siebie ustawowych zadań. Działanie policji pod „przebraniem” dziennikarzy w warunkach stadionowych, gdzie może dochodzić do użycia siły, wydaje się szczególnie niebezpieczne. Może bowiem przyczynić się do wywołania agresywnych reakcji wobec dziennikarzy, a w konsekwencji zagrażać ich życiu i zdrowiu, czy prowadzić do zniszczenia bardzo drogiego sprzętu elektronicznego, jakim posługują się dziennikarze. Podważać to może również zaufanie do dziennikarzy jako niezależnych i bezstronnych obserwatorów publicznych wydarzeń.

W ocenie Rzecznika, taki sposób działania policji zagrażający bezpieczeństwu prasy, budzi wątpliwości z punktu widzenia wolności prasy wyrażonej w Konstytucji RP (art. 14 w związku z art. 54), w także w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Obywatela (art. 10). Zasada wolności prasy, będącą pochodną ogólnej wolności wypowiedzi, stanowi szczególny przejaw wolności słowa. Oznacza więc swobodę wyrażania poglądów, swobodę pozyskiwania informacji oraz swobodę rozpowszechniania informacji za pośrednictwem środków masowego przekazu. Podkreślić zatem należy istotną rolę dziennikarzy jaką jest rozpowszechnianie informacji i idei dotyczących spraw będących przedmiotem publicznego zainteresowania i mających publiczne znaczenie. Pozostaje to w ścisłym związku z prawem opinii publicznej do otrzymywania informacji.

 

Sprawa Austriaka zmarłego na komisariacie. Rzecznik podejmuje sprawę

Data: 2017-06-14

Obywatel Austrii zmarł na komisariacie policji w Częstochowie 27 maja, wkrótce po tym, jak został zatrzymany wraz z żoną najpierw przez ochroniarzy, a potem przez policję. Okoliczności śmierci nie są jasne. Sprawa została przez media ujawniona dopiero teraz,

Austriak przyjechał do Polski z żoną na pogrzeb jej ojca. Już po uroczystościach pogrzebowych małżonkowie przechodzili w pobliżu miejsca koncertu plenerowego, gdzie, jak twierdzą austriackie media, zostali zatrzymani.

Rzecznik poprosił więc o szczegółowe wyjaśnienia Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach, Prezydenta Miasta w Częstochowie i Prokuraturę Rejonową w Częstochowie (BPK.519.26.2017) .

Sprawą zajmuje się Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach. 

W jaki sposób policja zapewnia pomoc medyczną osobom zatrzymanym? Komendant Główny Policji odpowiada na pytania RPO

Data: 2017-06-14

Na sposób przeprowadzania badań i ich znaczenie – czy to w przypadku osób zatrzymanych czy przyprowadzonych do izb wytrzeźwień – Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę wielokrotnie. Komendant Główny Policji odpowiadając na pismo RPO z 28 kwietnia pisze, że przepisy mamy dobre -  „w mojej ocenie, zarówno obecnie obowiązujące uregulowania, jak też wypracowana praktyka, dają swoistego rodzaju gwarancje zapewnienia dostępu do badań lekarskich osób zatrzymanych lub doprowadzonych w celu wytrzeźwienia przez lekarza, w ty m o specjalizacji właściwej dla jej stanu zdrowia” – pisze w imieniu Komendanta Głównego jego zastępczyni nadinspektor Helena Michalak.

Nadinspektor przypomina, że jednym z powodów, by badania prowadzić jest także to, by chronić funkcjonariuszy przed zarzutami dotyczącymi niewłaściwego traktowania albo zlekceważenia ewentualnego pogorszenia się stanu zdrowia osoby zatrzymanej lub doprowadzonej.

 

Działania policji po śmierci Igora Stachowiaka – odpowiedź Komendanta Głównego Policji na pytania Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2017-06-13

Odpowiadając na pytania Rzecznika Praw Obywatelskich Komendant Główny Policji wylicza błędy w działaniach policjantów i opisuje czynności, jakie podjął po ujawnieniu sprawy przez dziennikarzy. Wyjaśnienia te przekazała zastępczyni Komendanta Głównego Policji nadinspektor Helena Michalak.

Rzecznik Praw Obywatelskich nadal będzie pilnie monitorował tę sprawę.

Działania Policji zaraz po śmierci Igora Stachowiaka

- Po śmierci p. Igora Stachowiaka 15.05.2016 r. komendant miejski Policji we Wrocławiu 16.05.2016 r. wszczął postępowanie dyscyplinarne przeciwko policjantowi, który został obwiniony o to, że „w dniu 15 maja 2016 r. w trakcie wykonywania czynności służbowych z zatrzymanym Igorem Stachowiakiem, przekroczył swoje uprawnienia w ten sposób, że używał paralizatora Taser X2 wobec zatrzymanego, wobec którego stosowano inny środek przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, tj. o czyn określony w art. 132 ust. 3 pkt 3 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (tekst jednolity Dz. U. z 2016r., poz. 147) w zw. z art. 25 ust. 3 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego broni palnej”.

Policjant ten od 23.05.2016 r. przez dwa miesiące był na zwolnieniu, dlatego postępowanie zostało zawieszone.

18.08.2016 r. Komendant Miejski zawiesił je, zakładając, że teraz sprawą zajmie się prokuratura. Komendant uznał bowiem, że: „W rozpatrywanym przypadku rozstrzygnięcie o winie lub jej braku w postępowaniu dyscyplinarnym jest ściśle związane z rozstrzygnięciem prokuratury w zakresie odpowiedzialności karnej z art. 231 § 1 k.k. i może nastąpić dopiero na podstawie rozstrzygnięcia odnośnie ewentualnej winy funkcjonariusza Policji w prowadzonym przez prokuraturę postępowaniu przygotowawczym. Nie jest znany termin zakończenia czynności w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu. W związku z tym na podstawie art. 135h ust. 3 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji z powodu zaistnienia długotrwałej przeszkody uniemożliwiającej prowadzenie postępowania dyscyplinarnego należało je zawiesić do czasu uzyskania prawomocnego rozstrzygnięcia w toku prowadzonego za sygn. akt PO 2 Ds. 5.16 postępowania przygotowawczego”.

Postępowanie to zostało wznowione - postanowieniem Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu 23.05.2017 r., czyli po programie w TVN. Policjant, którego ono dotyczy, dostarczył kolejne zwolnienie lekarskie, dlatego postępowanie to do tej pory nie zostało zakończone - informuje nadinsp. Michalak.

Co zrobiono w ramach tego postępowania, póki mogło się ono toczyć i nie zostało zawieszone?

  • 31.05.2016 r. zabezpieczono nagranie zapisu video z tasera dokumentujące jego użycie wobec Igora Stachowiaka.
  • 03.06.2016 r. rzecznik dyscyplinarny przeprowadził oględziny zapisu, co udokumentował stosownym protokołem.
  • Rok później, 21.05. 2017 r.  - niezależnie od postępowania dyscyplinarnego - Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu wszczął postępowanie administracyjne zmierzające do zwolnienia policjanta ze służby na podstawie art. 41 ust. pkt 5 ustawy o Policji, tj. gdy wymaga tego ważny interes służby.

Co robiło do czasu emisji programu w TVN Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji?

  • 15.05.2016 r. funkcjonariusze Wydziału we Wrocławiu BSW KGP, pod nadzorem Zastępcy Prokuratora Rejonowego dla Wrocławia-Stare Miasto „realizowali na miejscu zdarzenia określone czynności procesowe w trybie art. 308 k.p.k. Materiały zebrane w wyniku tych czynności zostały przekazane do Prokuratury. Następnie funkcjonariusze BSW KGP, na podstawie zarządzeń wydawanych w trybie art. 311 k.p.k., realizowali czynności powierzane przez kolejne prokuratury prowadzące śledztwo w tej sprawie, tj Prokuraturę Rejonową dla Wrocławia - Stare Miasto, sygn. akt PR II Ds. 118/16, Prokuraturę Okręgową w Legnicy, sygn. akt I Ds2016. i Prokuraturę Okręgową w Poznaniu, sygn. akt 2Ds.5.2016".

Co się stało po emisji programu "Superwizjer” 20 maja 2017 r.

Komendant Główny polecił niezwłoczne podjęcie czynności przez policjantów Biur KGP: Kontroli, Spraw Wewnętrznych oraz Kadr, Szkolenia i Obsługi Prawnej. - Celem prac zespołu była analiza "dodatkowych okoliczności zdarzenia, jak również akt czynności wyjaśniających i dyscyplinarnych wobec funkcjonariuszy realizujących czynności służbowe wobec Igora Stachowiaka w dniu 15.05.2016 r. w Komisariacie Policji Wrocław Stare Miasto".

22 maja 2017 r.: ustalenia Zespołu (przeważają negatywy)

Za pozytywną uznano:

  • decyzję  zawieszenia policjanta, który użył tasera, w czynnościach służbowych na okres od dnia r. do dnia 17.08.2016 r., jak również decyzję o zwolnieniu go ze służby w Policji.  Jednak zwolnienie to, choć właściwe, nastąpiło dopiero po roku, „dopiero w dniu prowadzenia czynności przez Biuro Kontroli, tj. 21 maja br.”.

ALE Biorąc pod uwagę datę zdarzenia (15.05.2016 r.) i dokonane później ustalenia, zasadnym było wszczęcie postępowania administracyjnego w przedmiocie zwolnienia policjanta ze służby znacznie wcześniej.

Za negatywne uznano:

  • brak nadzoru Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu w zakresie wszechstronnego wyjaśnienia przez Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu okoliczności użycia środków przymusu bezpośredniego w dniu 15.05.2016 r. przez policjantów z KMP we Wrocławiu, w stosunku do Igora Stachowiaka,
  • brak właściwego nadzoru I Zastępcy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu nad prawidłowością realizacji zadań przez służbę prewencyjną,
  • brak właściwego nadzoru ze strony ówczesnego Komendanta Komisariatu Policji Wrocław Stare Miasto nad działaniami funkcjonariuszy zatrzymujących Igora Stachowiaka na terenie KP Wrocław Stare Miasto,
  • zawieszenie w dniu 18.08.2016 r. bez podstawy faktycznej postępowania dyscyplinarnego przeciwko obwinionemu policjantowi, co było niezgodne z dyspozycją art. 135h ust. 3 cytowanej ustawy i doprowadziło do trwającej od dnia tego zawieszenia do chwili obecnej nieuzasadnionej bezczynności w sprawie,
  • nierzetelne wyjaśnienia okoliczności dotyczących skutkowego zastosowania środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej (chwytów obezwładniających) poprzedzającego zgon Igora Stachowiaka stosowanej przez sześciu funkcjonariuszy Policji.

Zespół uznał także, iż zaszło uzasadnione podejrzenie popełnienia przewinienia dyscyplinarnego przez:

  • policjanta pełniącego obowiązki Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu do października 2016 r. (przekroczenie uprawnień poprzez  zawieszenie postępowania dyscyplinarne prowadzone przeciwko policjantowi i zatwierdzenie sprawozdania rzecznika dyscyplinarnego);
  • policjanta pełniącego obowiązki Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu od  października 2016 r. (niedopełnienie obowiązków służbowych - nie podjął zawieszonego postępowania dyscyplinarnego, mimo że wiedział iż zawieszenie nie miało faktycznego uzasadnienia)
  • rzecznika dyscyplinarnego Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu, który mógł naruszyć dyscyplinę służbową w ten sposób, że przeprowadzając czynności wyjaśniające nie wyjaśnił okoliczności dotyczących:
    • braku reakcji policjantów będących świadkami na użycie przez kolegę paralizatora w sposób niezgodny z przepisami,
    • zastosowania środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej poprzedzających zgon Igora Stachowiaka,
    • nadzoru przełożonych nad funkcjonariuszami wykonującymi wobec Igora Stachowiaka czynności na terenie KP Wrocław Stare Miasto,

Ponadto, na podstawie ustaleń Biura Kontroli udokumentowanych w notatce z dnia 22.05.br. sformułowano wnioski dotyczące przeprowadzenia czynności wyjaśniających w trybie art. 134i ustawy o Policji w celu ustalenia zakresu odpowiedzialności Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu oraz Pierwszego Zastępcy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu. Do realizacji tych czynności, jako rzecznika dyscyplinarnego, wyznaczono oficera zajmującego stanowisko zastępcy dyrektora biura KGP.

Polecono również Komendantowi Wojewódzkiemu Policji we Wrocławiu wszczęcie postępowań dyscyplinarnych przeciwko tym policjantom funkcyjnym.

26 maja 2017 r. – wdrożenie wniosków z notatki

Notatka ta powstała 22 maja i została zatwierdzona przez nadinsp. Andrzeja Szymczyka, I zastępcę Komendanta Głównego Policji, a 26 maja obecny Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu nadinsp. Tomasz Trawiński poinformował, że wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec tych funkcyjnych policjantów.

Niezależnie od tych postępowań dyscyplinarnych, 24.05.2017 r. i 26.05.2017 r. Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu wszczął postępowania administracyjne zmierzające do zwolnienia ze służby w Policji na podstawie art. 41 ust. 2 pkt 5 ustawy o Policji, pięciu policjantów, którzy brali udział w czynnościach w związku z zatrzymaniem Igora Stachowiaka. Szósty policjant sam zwolnił się w ubiegłym roku.

Ocena działań Biura Kontroli

- Informuję Pana Rzecznika - pisze nadinsp. Michalak - że mając uzasadnione zastrzeżenia do sposobu sprawowania nadzoru nad monitorowaniem działań pokontrolnych przez Biuro Kontroli, jak również jakości i sumienności czynności kontrolnych przeprowadzonych w trybie uproszczonym w przedmiotowej sprawie:

  • z dniem 25 maja 2017 roku zwolniono z zajmowanego stanowiska służbowego Dyrektora Biura Kontroli Komendy Głównej Policji,
  • polecono wszcząć czynności wyjaśniające, o których mowa w art. 134i ust. 4 ustawy o Policji wobec podejrzenia, że policjanci realizujący kontrolę nie przestrzegali niektórych-z zasad podstawowych kontrolera, o których mowa w Standardach kontroli w administracji rządowej. Z uwagi na powagę sprawy, jako rzecznika dyscyplinarnego w tej sprawie wyznaczono policjanta w randze zastępcy dyrektora biura Komendy Głównej Policji.

Działania Policji wobec świadków zatrzymania Igora Stachowiaka na Rynku we Wrocławiu

Nadinsp. Michalak opisuje też, co Komendantowi Głównemu Policji wiadomo o zatrzymaniu przez policjantów „świadków” (cudzysłów z pisma nadinsp. Michalak) interwencji podjętej wobec Igora Stachowiaka.

Stwierdza, że patrol zatrzymał 15 maja 2016 r. dwie osoby - jedną dlatego, że podejrzewana była "o naruszenie nietykalności cielesnej interweniującego funkcjonariusza i wymuszenie zaniechania prawnej czynności służbowej" i drugą  - bo była podejrzewana "o wymuszenia zaniechania prawnej czynności służbowej". Obie te osoby nie złożyły zażalenia na zatrzymanie oraz nie żądały kontaktu z adwokatem. "Od wymienionych zabezpieczono telefony komórkowe", a  "czynności udokumentowano protokolarnie".

"Zatrzymani nie złożyli wniosków o sporządzenie i doręczenie postanowienia w przedmiocie zatwierdzenia czynności przez prokuratora".

Tego samego dnia telefony zatrzymanych wraz z dokumentacją przekazano do Wydziału we Wrocławiu Biura Spraw Wewnętrznych KGP.

Następnego dnia - 16 maja 2016 r.  

  • Pierwszemu z zatrzymanych przedstawiono zarzuty (o popełnienie przestępstw z art. 222 § 1 k.k. i art. 224 § 2 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k.)  Ostatecznie 27 grudnia 2016 r. dochodzenie umorzono na podstawie art. 17 § 1 pkt 1 k.p.k. 
  • Drugiego zatrzymanego przesłuchano w charakterze świadka w trybie art. 183 k.p.k. oraz ukarano mandatem za wykroczenie z art. 141 k.w.

Jak informuje nadisp. Michalak, wobec funkcjonariuszy podejmujących czynności wobec tych osób nie były prowadzone czynności służbowe, wynikające z rozdziału 10 ustawy o Policji ("Odpowiedzialność dyscyplinarna i karna policjantów").

Oświadczenie Komisji Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w związku ze sprawą śmierci Igora Stachowiaka

Data: 2017-06-07

Komisja Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur wyraża głębokie zaniepokojenie ostatnio ujawnionymi wydarzeniami, które miały miejsce w Komisariacie Policji Wrocław Stare Miasto.

Przypominamy, że zgodnie z ratyfikowaną przez Polskę Konwencja ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (1984) torturami określa się każde działanie polegające na umyślnym zadawaniu bólu lub cierpienia, fizycznego bądź psychicznego przez funkcjonariusza państwowego, lub z jego polecenia albo za wyraźną lub milczącą zgodą.  

Zakaz stosowania tortur jest zakazem bezwzględnym i nie podlega żadnym ograniczeniom. 

Ochrona przed torturami osób pozbawionych wolności  jest realizowana m.in. przez środki o charakterze prewencyjnym, oparte na regularnych wizytach w miejscach zatrzymań, podejmowanych przez krajowe i międzynarodowe organy lub organizacje pozarządowe. 

W obliczu ujawnionych zdarzeń przypominamy, że władze krajowe powinny szczególną uwagę przywiązywać do wniosków płynących z ich wizytacji w szczególności Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, który stale monitoruje miejsca pozbawienia wolności oraz wspierać go w podejmowanych działaniach by zapobiegać podobnym sytuacjom. 

 

Warszawa, 1 czerwca 2017

Członkowie Komisji Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur:

Maria Ejchart-Dubois

adw. Katarzyna Wiśniewska

prof. Zbigniew Lasocik

prof. Grażyna Szczygieł

prof. Marek Konopczyński

Lidia Olejnik

adw. Paweł Knut

dr Joanna Żuchowska

Agnieszka Kłosowska

Aleksandra Chrzanowska

Maria Książak

dr Maria Niełaczna

Bożena Szubińska

adw. Mikołaj Pietrzak

Kama Katarasińska-Pierzgalska

dr Jerzy Foerster

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w związku z reportażem TVN "Śmierć w komisariacie"

Data: 2017-05-22

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że nagranie pokazane w TVN wskazuje w sposób jednoznaczny na stosowanie tortur przez funkcjonariuszy Policji.

Działania policjantów to ewidentne przekroczenie dopuszczalnych prawem granic w celu wymuszenia zeznań i upokorzenia zatrzymanego. Funkcjonariusze Policji znajdujący się w pomieszczeniu sanitarnym zadawali cierpienie fizyczne i psychiczne w celu zmuszenia zatrzymanego do określonego zachowania. Grozili, że jeśli nie będzie wykonywał poleceń funkcjonariuszy Policji, to będzie ponownie rażony prądem.

Nie do zaakceptowania jest stosowanie środka przymusu bezpośredniego w postaci paralizatora w sytuacji, gdy zatrzymany miał założone kajdanki.

Działanie takie może jeszcze zwiększyć dolegliwości stosowania paralizatora, prowadząc jednocześnie do realnego zagrożenia życia. Tym bardziej, że paralizator to środek niebezpieczny dla zdrowia i życia człowieka, a zastosowanie prądu z paralizatora dłużej niż 5 sekund zwiększa w sposób znaczący ryzyko śmierci.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2008 r. pełni w Polsce funkcję Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Zadanie to wynika z postanowień Protokołu fakultatywnego do Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur (OPCAT), który Polska ratyfikowała.

Eksperci Biura RPO, którzy specjalizują się w przeciwdziałaniu torturom, współpracują z Komitetem Przeciwko Torturom (CAT –  Committee Against Torture) powołanym na mocy tej Konwencji.

Komitet Przeciwko Torturom w rekomendacjach skierowanych do rządu polskiego 19 listopada 2013 r. stwierdził na temat używania paralizatorów:

Państwo-Strona powinno zapewnić, aby broń wykorzystująca energię elektryczną była używana jedynie w sytuacjach wyjątkowych, gdy istnieje rzeczywiste i bezpośrednie zagrożenie dla życia lub niebezpieczeństwo poważnego zranienia, jedynie jako zastępująca śmiercionośną broń palną i wyłącznie przez przeszkolony personel organów ścigania.

Państwo-Strona powinno przeanalizować przepisy dotyczące użycia takiej broni w celu ustanowienia restrykcyjnych warunków ich użycia i jednoznacznie zabronić ich stosowania wobec dzieci i kobiet ciężarnych.

Komitet jest zdania, że użycie broni wykorzystującej energię elektryczną powinno podlegać zasadom konieczności i proporcjonalności oraz że taka broń nie powinna stanowić elementu regularnego wyposażenia personelu zakładu karnego ani żadnego innego miejsca pozbawienia wolności.

Komitet wzywa Państwo-Stronę do wyposażenia personelu organów ścigania upoważnionego do używania tej broni w szczegółowe instrukcje i poddania go odpowiednim szkoleniom, a także do ścisłego monitorowania i nadzorowania użycia tej broni[1].

Przed miesiącem Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował Ministra Sprawiedliwości, iż policjantom w Polsce zdarza się stosować tortury wobec zatrzymanych i świadków (wystąpienie 19 kwietnia 2017 r.).

Wskazał także, jak im zapobiegać.

Ze szczegółowej analizy Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, na podstawie której powstało to wystąpienie, wynika, że w latach 2008-2015 sądy skazały 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach toczących się na podstawie art. 246 k.k.[2] Ponadto w 2016 r. uprawomocniło się kolejnych 9 wyroków skazujących.

Policja – w reakcji na to wystąpienie Rzecznika – na swej oficjalnej stronie zaprzeczyła stosowaniu tortur przez funkcjonariuszy Policji, zaś przypadki wskazane w wystąpieniu generalnym określiła jako „rzekome tortury”.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur stoi na stanowisku, że tak drastycznych przejawów naruszenia godności osób pozbawionych wolności można by uniknąć wdrażając do polskiego systemu prawnego faktyczne gwarancje ochrony praw osób zatrzymanych od samego początku ich zatrzymania. Należą do nich:

  • prawo dostępu do adwokata od samego momentu zatrzymania,
  • objęcie wszystkich osób zatrzymanych przez Policję badaniami lekarskimi stwierdzającymi ich stan zdrowia w chwili zatrzymania
  • wprowadzenie do przepisów polskiego Kodeksu karnego przestępstwa tortur.

Te gwarancje to jednocześnie najważniejsze filary systemu ochrony człowieka przed torturami. Dopóki nie będą one w pełni dostępne dla zwykłego obywatela, dopóty prawdopodobieństwo tego typu zdarzeń będzie ciągle aktualne, a autorytet Państwa jako organizacji chroniącej prawa obywateli będzie narażony na zasłużoną krytykę.




[1] tłumaczenie ze strony ms.gov.pl

[2] W polskim Kodeksie Karnym nie ma przestępstwa tortur. Sprawy o bicie, wymuszanie zeznań, straszenie, mogą być różnie kwalifikowane – także np. jako „nadużycie uprawnień służbowych” (art. 231 kk) . Art. 246 kk stwierdza „Funkcjonariusz publiczny lub ten, który działając na jego polecenie w celu uzyskania określonych zeznań, wyjaśnień, informacji lub oświadczenia stosuje przemoc, groźbę bezprawną lub w inny sposób znęca się fizycznie lub psychicznie nad inną osobą, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”

 

"Fakty po faktach", TVN24

Data: 2017-05-21

Oświadczenie RPO w związku z wydarzeniami podczas demonstracji na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie

Data: 2017-05-11

Podczas demonstracji związanych z obchodami miesięcznicy katastrofy smoleńskiej 10 maja br. na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie doszło do niebezpiecznych incydentów. Jak poinformowały media, naruszona została nietykalność cielesna jednego z uczestników zgromadzenia – Pana Adama Borowskiego,  działacza opozycji antykomunistycznej w okresie PRL, szefa warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej”.

W związku z tym chciałem przekazać mu wyrazy ubolewania i solidarności, jak również wyrazić moje wielkie zaniepokojenie całym zdarzeniem.

Chciałem też zaapelować do uczestników wszystkich demonstracji i zgromadzeń publicznych o powściągliwość w wyrażaniu emocji, unikanie mowy nienawiści  oraz  ograniczenie zachowań i gestów, które mogłyby prowokować przemoc.    

Prawo do demonstracji, wolności słowa i wyrażania własnych poglądów należy do fundamentów demokracji. Zostało ustanowione dzięki wielkiej odwadze, zaangażowaniu i solidarności milionów polskich obywateli. Niezależnie więc od dzisiejszych rozwiązań ustawowych oraz towarzyszących im kontrowersji, należy dbać o kulturę zgromadzeń publicznych. Samo prawo bowiem, nawet najbardziej precyzyjne, nie wystarczy, jeśli nie towarzyszy mu dobra wola oraz poszanowanie godności drugiego człowieka.

Każdy akt przemocy – zarówno werbalnej, jak i fizycznej – powinien spotkać się z powszechną krytyką, niezależnie od tego, kto jest sprawcą a kto adresatem, kto jest uczestnikiem demonstracji a kto kontrdemonstracji, czy jakie kto ma poglądy.  Narusza bowiem elementarne prawa człowieka i godzi w naszą wolność.

 

Dr Aleksandra Iwanowska na temat przymusu bezpośredniego

Data: 2017-03-27

 

Wywiad Anny Rusin z dr Aleksandrą Iwanowską, kóry ukazał się na łamach czasopisma "Dom Pomocy Społecznej Magazyn Dyrektora" nr 2 (4) marzec-kwiecień 2017.

 

STOSOWANIE PRZYMUSU BEZPOŚREDNIEGO

ZDANIEM SPECJALISTY

DR ALEKSANDRA IWANOWSKA, SPECJALISTA ZESPOŁU KRAJOWEGO MECHANIZMU PREWENCJI, OPOWIADA M.IN. O TYM, JAKIE WNIOSKI POJAWIAJĄ SIĘ PO WIZYTACJACH W DOMACH POMOCY SPOŁECZNEJ PROWADZONYCH PRZEZ SPECJALISTÓW Z KRAJOWEGO MECHANIZMU PREWENCJI, JAKIE BŁĘDY POPEŁNIAJĄ PRACOWNICY PODCZAS STOSOWANIA PRZYMUSU BEZPOŚREDNIEGO, A TAKŻE O TYM, CZY WIELOKROTNE STOSOWANIE PRZYMUSU JEST SKUTECZNYM SPOSOBEM NA POSTĘPOWANIE

Z AGRESYWNYM MIESZKAŃCEM.

Rozmowa z dr Aleksandrą Iwanowską

Jakie wyróżnia się rodzaje przymusu bezpośredniego?

Zgodnie z Ustawą o ochronie zdrowia psychicznego wyróżniane są cztery rodzaje: przytrzymanie, przymusowe podanie leku, unieruchomienie i izolacja.

Kiedy wobec mieszkańca DPS-u może być zastosowany przymus bezpośredni?

Zgodnie z przepisami Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, dokładnie art. 18, przymus bezpośredni można zastosować wobec osoby z zaburzeniami psychicznymi, czyli osoby chorej psychicznie lub osoby niepełnosprawnej intelektualnie, również w sytuacjach wymienionych w art. 18 ust. 1, czyli np. kiedy mieszkaniec dopuszcza się zamachu na zdrowie swoje lub innej osoby, kiedy w sposób gwałtowny niszczy np. mienie placówki bądź w jakiś poważny sposób zakłóca jej funkcjonowanie. Przymus wobec mieszkańca można zatem zastosować wyłącznie w sytuacjach wymienionych w Ustawie o ochronie zdrowia psychicznego.

Zastosowanie przymusu jest ostatecznością?

Tak, zawsze przymus jest ostatecznością, kiedy inne metody nie działają na mieszkańca, kiedy personel dochodzi do wniosku, że nie jest w stanie wyciszyć go rozmową, perswazją. Ale tylko w sytuacjach wymienionych w Ustawie, jak już wspomniałam.

Jakie konsekwencje wiążą się z zastosowaniem przez personel przymusu bezpośredniego niezgodnie z zasadami wymienionymi w Ustawie?

Będzie to działanie niezgodne z prawem, działanie pozbawione podstaw prawnych. Jeżeli dojdzie do sytuacji unieruchomienia mieszkańca bez podstaw, może się to wiązać z odpowiedzialnością za naruszenie nietykalności cielesnej danej osoby. Przymus bezpośredni jest stanem wyższej konieczności, kiedy musimy poświęcić jedno dobro, czyli np. nietykalność cielesną mieszkańca, w celu ochrony jego życia bądź życia innych osób.

Czy możliwość zastosowania przymusu bezpośredniego jest nadużywana w DPS-ach?

Z naszej perspektywy – Krajowego Mechanizmu Prewencji – nie przypominam sobie sytuacji, kiedy zastosowanie przymusu bezpośredniego w DPS-ie byłoby nieuzasadnione. Z naszych doświadczeń wynika, że przymus bezpośredni w DPS-ach jest bardzo rzadko stosowany. Personel w domach, które mają uprawnienia do stosowania przymusu, czyli w domach dla mieszkańców chorych psychicznie bądź w domach, w których przebywają osoby z niepełnosprawnością intelektualną, w przypadkach, w których trzeba zastosować unieruchomienie czy izolację, stara się zabezpieczyć mieszkańca, wyciszyć go i wzywa pogotowie ratunkowe. Przymus jest wówczas stosowany przez personel medyczny.

Jakie nieprawidłowości związane ze stosowaniem przymusu bezpośredniego pojawiają się podczas wizytacji?

Jeżeli pojawiają się jakieś nieprawidłowości w stosowaniu przymusu, to są one związane z tym, że personel domów nie ma świadomości, że np. przytrzymanie mieszkańca lub przymusowe podanie leków bez jego zgody jest również przymusem. Oczywiście jeżeli zachodzą przesłanki z art. 18, uzasadniające zastosowanie przymusu, to nie ma w tym nic złego, że personel czasowo przytrzyma mieszkańca w celu np. zabezpieczenia innej osoby. Problemem jest niedokumentowanie takich przypadków spowodowane brakiem świadomości, że zastosowany został przymus bezpośredni. Czytając książki raportów pielęgniarskich, często natrafiamy na wpisy, które budzą wątpliwości, jak dana sytuacja przebiegała, czy mogliśmy mówić wtedy o przymusie bezpośrednim. Wpisy zazwyczaj wskazują, że tak, ale przymus nie został nigdzie udokumentowany i zgłoszony.

Izolacja i unieruchomienie zawsze są udokumentowane?

Nie trafiliśmy na przypadki braku rejestrowania izolacji czy unieruchomienia, czyli dwóch środków przymusu najbardziej wkraczających w integralność cielesną i wolność danej osoby. Najczęściej nieewidencjonowane jest przymusowe – czyli bez zgody mieszkańca – przytrzymanie lub podanie leku. Zdarzało się natomiast, że w dokumentacji mieszkańców ujawnialiśmy podpisane in blanco przez lekarzy karty z zastosowania unieruchomienia wypełniane przez personel konkretnymi danymi w przypadku zastosowania przymusu. Jest to bardzo poważne naruszenie świadczące o braku faktycznej kontroli nad stosowanym w placówce przymusem.

Jak wygląda zastosowanie przymusu bezpośredniego w pozostałych DPS-ach?

To jest kwestia problemowa, ponieważ jeżeli w DPS-ie są np. osoby z demencją lub organicznymi zaburzeniami psychicznymi, na podstawie Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego moglibyśmy przyjmować, że takie schorzenia również stanowią zaburzenia psychiczne. Wtedy można taki środek zastosować. Zazwyczaj w sytuacjach, kiedy mieszkaniec jest agresywny, wzywane jest pogotowie lub policja, wówczas przymus bezpośredni jest stosowany przez służby, które mają do tego uprawnienia, niezależnie od uprawnień przyznanych przez Ustawę o ochronie zdrowia psychicznego.

Przymus bezpośredni musi być zastosowany z poszanowaniem praw człowieka i jego wolności. Jak to rozumieć?

To znaczy, że przymus bezpośredni powinien trwać tylko tyle, ile jest to konieczne, nie może być nadmiernie przedłużany. Jeżeli ustaje przyczyna, która spowodowała zastosowanie przymusu, to nadmierne przedłużanie jest niezgodne z prawem, jest działaniem naruszającym godność i wolność człowieka. Podczas stosowania przymusu muszą być zastosowane wszystkie gwarancje przewidziane w Rozporządzeniu w sprawie sposobu stosowania i dokumentowania zastosowania przymusu bezpośredniego oraz dokonywania oceny zasadności jego zastosowania, czyli np. co 15 minut powinien zostać sprawdzony stan człowieka unieruchomionego, taka osoba powinna być czasowo zwalniana z unieruchomienia, aby mogła załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Jeżeli jest stosowany przymus bezpośredni w postaci izolacji, ważną kwestię stanowi wygląd pomieszczenia do izolacji – czy nie jest urządzone w sposób, który naruszałby godność człowieka, czy panujące w nim warunki sprzyjają wyciszeniu agresywnego mieszkańca. To jest zestaw gwarancji, które mówią, że przymus będzie środkiem koniecznym, nieprzedłużanym.

Jakie ważne wnioski pojawiły się po wizytacjach w domach, w których przymus był często stosowany wobec agresywnych mieszkańców?

Spotkaliśmy się sytuacjami, kiedy przymus bezpośredni stosowany wobec mieszkańców agresywnych obrazował jeden problem – tak naprawdę wydaje się on nie najlepszym sposobem na postępowanie z mieszkańcem agresywnym. W jednym z domów pomocy społecznej natrafiliśmy na przypadek mieszkańca wykazującego zachowania autoagresywne, uderzającego głową o ścianę. Przez wiele lat był unieruchamiany za pomocą pasów. Podczas naszej wizytacji był w złym stanie fizycznym, z widocznymi ubytkami masy mięśniowej spowodowanymi stosowaniem pasów do unieruchamiania, które zresztą nie przynosiło efektów – przez lata był autoagresywny mimo stosowania tego środka. Podczas wizytacji postępowanie z tym mieszkańcem przez personel zostało przez nas ocenione jako nieludzkie, zaleciliśmy zmianę zachowania, indywidualizowanie podejścia do pensjonariusza. Po półtora roku przeprowadzaliśmy rewizytację, okazało się, że mieszkaniec był w zupełnie innej, lepszej kondycji, ponieważ został przeniesiony do nowego pokoju mieszkalnego, miał zapewnioną indywidualną opiekę, indywidualne podejście. Zmiana traktowania go, zmiana warunków, w których przebywał, doprowadziły do ustania zachowań autoagresywnych. Czyli w tym przypadku stosowanie przymusu bezpośredniego zupełnie nie pomagało, dopiero większe skoncentrowanie uwagi na mieszkańcu i zmiana warunków, w których przebywał, przełożyły się na poprawę jego zachowania.

Podobna sytuacja miała miejsce w innym domu pomocy społecznej, w którym wobec mieszkańca również stosowany był przymus bezpośredni, ponieważ podopieczny sprawiał dużo problemów, był agresywny wobec mieszkańców i pracowników. Dopiero rozpisanie dla niego indywidualnego planu dnia, indywidualna praca z nim, poświęcenie mu czasu spowodowało, że zupełnie się zmienił. Zachowywał się inaczej, zachowania agresywne ustały.

Gdzie dyrektorzy mają szukać podpowiedzi, jak postępować z agresywnymi mieszkańcami?

Wiem, że jest to duży problem, bo bardzo często dyrektorzy są zostawieni sami sobie z problemem agresywnego mieszkańca. Trudno podać uniwersalną podpowiedź, wszystko zależy od tego, na jakie zaburzenia cierpi pensjonariusz, jakie zachowania agresywne czy autoagresywne przejawia. Jeżeli jest to osoba z autyzmem, to być może warto skonsultować ją ze specjalistami zajmującymi się autyzmem, którzy mogliby podpowiedzieć, jak pracować z takim mieszkańcem. Najlepiej szukać specjalistów w poszczególnych dziedzinach.

Rozmawiała Anna Rusin

 

Aleksandra Iwanowska

Doktor nauk prawnych, współprzewodnicząca Komisji Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji

 

Komenda Stołeczna Policji wyjaśnia: zdjęcia uczestników demonstracji zostały opublikowane na ustne polecenie prokuratora referenta na podstawie ustawy o Policji

Data: 2017-02-02

Po tym, jak po demonstracji pod Sejmem 16 grudnia 2016 r. Komenda Stołeczna Policji opublikowała zdjęcia osób, które „mogą mieć związek z tymi zdarzeniami”, Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał, jaka była podstawa prawna tej publikacji. Wizerunki osób są bowiem chronione i można je publikować tylko na podstawie wyraźnych przepisów.

Komendant Stołeczny Policji inspektor Robert Żebrowski odpowiedział, że publikacja nastąpiła na ustne polecenie prokuratora referenta Radosława Jacewicza - prokuratora Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wyjaśnił też, że w żaden sposób Policja nie stwierdza, że osoby ze zdjęć naruszyły prawo – bo na zdjęciach „są także świadkowie tych zdarzeń”.

Jak informuje insp. Żebrowski, Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie wydarzeń związanych z naruszeniem porządku prawnego w dniach 16/17 grudnia 2016 roku przed gmachem Sejmu RP o sygn. akt PO1 Ds.205.2016.

„Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Stołecznej Policji realizuje czynności w ramach w/w postępowania przygotowawczego prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie”. Ustne polecenie prok. Jacewicza zostało zrealizowane „mając na uwadze art. 20 ust. 2a i 2b ustawy o Policji z dnia 6 kwietnia 1990 roku (Dz.U, 2016 poz. 1782 t.j. ze zm.) w ramach realizacji zadań ustawowych”.

Chodzi o przepis, który brzmi:

Art. 20. 2a.

Policja może pobierać, uzyskiwać, gromadzić, przetwarzać i wykorzystywać w celu realizacji zadań ustawowych informacje, w tym dane osobowe, o następujących osobach, także bez ich wiedzy i zgody:

  1. osobach podejrzanych o popełnienie przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego;
  2. nieletnich dopuszczających się czynów zabronionych przez ustawę jako przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego;
  3. osobach o nieustalonej tożsamości lub usiłujących ukryć swoją tożsamość;
  4. osobach stwarzających zagrożenie, o których mowa w ustawie z dnia 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób;
  5. osobach poszukiwanych;
  6. osobach zaginionych;
  7. osobach, wobec których zastosowano środki ochrony i pomocy, przewidziane w ustawie z dnia 28 listopada 2014 r. o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka (Dz. U. z 2015 r. poz. 21).

2aa. Policja, w celu realizacji zadań ustawowych, może pobierać, uzyskiwać, gromadzić, przetwarzać, sprawdzać i wykorzystywać informacje, w tym dane osobowe, uzyskane lub przetwarzane przez organy innych państw oraz przez Międzynarodową Organizację Policji Kryminalnych – INTERPOL.

2ab. Policja może przekazywać informacje, w tym dane osobowe, służące zapobieganiu lub zwalczaniu przestępczości organom innych państw lub Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnych – INTERPOL, o których mowa w ust. 2aa, na zasadach i w trybie określonych w ustawie z dnia 16 września 2011 r. o wymianie informacji z organami ścigania państw członkowskich Unii Europejskiej (Dz. U. poz. 1371, z 2013 r. poz. 1650 oraz z 2014 r. poz. 1199), w prawie Unii Europejskiej i w postanowieniach umów międzynarodowych.

2ac. Policja może pobierać, uzyskiwać, gromadzić, przetwarzać i wykorzystywać w celu realizacji zadań ustawowych informacje, w tym dane osobowe, o osobach, o których mowa w art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych, także bez wiedzy i zgody tych osób, a także udostępnia i przekazuje te informacje uprawnionym służbom, organom lub podmiotom na zasadach i w trybie określonym w tej ustawie.

2b.

Informacje, o których mowa w ust. 1, 2a, 2aa–2ac, dotyczą osób o których mowa w ust. 2a i 2ac i mogą obejmować:

  1. dane osobowe, o których mowa w art. 27 przetwarzanie niektórych kategorii danych ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, z tym że dane dotyczące kodu genetycznego obejmują informacje wyłącznie o niekodującej części DNA;
  2. odciski linii papilarnych;
  3. zdjęcia, szkice i opisy wizerunku;
  4. cechy i znaki szczególne, pseudonimy;
  5. informacje o:
    a) miejscu zamieszkania lub pobytu,
    b) wykształceniu, zawodzie, miejscu i stanowisku pracy oraz sytuacji materialnej i stanie majątku,
    c) dokumentach i przedmiotach, którymi sprawca się posługuje,
    d) sposobie działania sprawcy, jego środowisku i kontaktach,
    e) sposobie zachowania się sprawcy wobec osób pokrzywdzonych.

 

Wystąpienie do Minister Cyfryzacji w sprawie przepisów ustawy Prawo telekomunikacyjne w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej dotyczącym retencji danych

Data: 2017-02-01

W wystąpieniu Rzecznik zwrócił uwagę na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z dnia 21 grudnia 2016 r. w tzw. sprawie Tele2, w którym TSUE rozwinął tezy poczynione wcześniej w sprawie Digital Rights Ireland (DRI). Tamtym wyrokiem TSUE stwierdził nieważność tzw. dyrektywy retencyjnej, co wywołało dyskusję m.in. co do jego skutków dla przepisów prawa krajowego, w których implementowano unieważnioną dyrektywę. Dotyczy to także przepisów polskich, w szczególności niektórych przepisów ustawy Prawo telekomunikacyjne i aktów wykonawczych wydanych na jej podstawie, które przyjmowane były w celu implementacji dyrektywy retencyjnej.

W wyroku w sprawie Tele 2 TSUE wyjaśnił, że wyjątki, przewidziane w art. 15 ust. 1 tzw. dyrektywy o e-prywatności (dyrektywy 2002/58/WE) są dopuszczalne, jednak muszą być interpretowane wąsko, by nie uchylić reguły podstawowej. Przepisy krajowe, które takie wyjątki wprowadzają, muszą zaś być zgodne z art. 7 i 8, ale także z art. 11 Karty Praw Podstawowych, a wszelkie ograniczenia muszą spełniać wymóg niezbędności i proporcjonalności, co potwierdza także punkt 11 preambuły do dyrektywy o e-prywatności.

TSUE przypomniał też swoje wcześniejsze orzecznictwo, zgodnie z którym odstępstwa od prawa do prywatności muszą pozostawać w granicach tego, co jest „absolutnie konieczne”. Co do samego procesu retencji danych w kontekście prawa do prywatności TSUE wskazał wyraźnie, że zatrzymywane dane umożliwiają wyciągnięcie wielu szczegółów dotyczących życia prywatnego osób, których dane zostały zatrzymane. Jedynym uzasadnieniem dla tego rodzaju ingerencji w życie prywatne może być walka z poważną przestępczością. Jednak nawet konieczność walki z terroryzmem, zdaniem TSUE, nie uzasadnia sama w sobie, by uznać, że ustawodawstwo krajowe przewidujące uogólnione zatrzymywanie danych jest niezbędne. Tym samym, zatrzymywanie danych nie może wykraczać poza to, co jest absolutnie konieczne jeśli chodzi o zakres danych, stosowane środki łączności, podmioty zaangażowane w tej proces, jak i przyjęty okres przechowywania tych danych. Przepisy regulujące cały proces muszą zaś być jednoznaczne i szczegółowe oraz muszą przewidywać gwarancje wystarczające do tego, by chronić przed ryzykiem nadużycia.

Ponadto TSUE potwierdził, że przepisy krajowe muszą ustanawiać materialne i proceduralne warunki regulujące dostęp odpowiednich organów krajowych do przechowywanych danych. Wreszcie TSUE uznał, że dostęp do przechowywanych danych musi podlegać uprzedniej kontroli, sprawowanej przez sąd lub inny niezależny organ, a jedynym dopuszczalnym wyjątkiem od konieczności wyrażenia uprzedniej zgody są sytuacje pilne. Właściwe organy muszą również poinformować o dostępie do danych zainteresowane osoby w momencie, gdy nie ma już zagrożenia dla prowadzonego postępowania.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o poinformowanie o planowanych działaniach, a przede wszystkim o zajęcie stanowiska w sprawie zgodności przepisów ustawy Prawo telekomunikacyjne oraz aktów wykonawczych przyjętych w celu implementacji dyrektywy retencyjnej, z przepisami KPP UE po wyroku TSUE w sprawie Tele2.

 

RPO pyta Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o ustawę inwigilacyjną i udostępnianie danych telekomunikacyjnych

Data: 2017-02-01

Rzecznik ponownie zwrócił uwagę na konieczność stworzenia właściwego systemu wyrażania zgody na udostępnianie danych zgromadzonych przez operatorów telekomunikacyjnych czy danych internetowych, która stała się jeszcze bardziej aktualna w związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) z dnia 21 grudnia 2016 r. w tzw. sprawie Tele2. TSUE wyjaśnił, że wyjątki, przewidziane w art. 15 ust. 1 tzw. dyrektywy o e-prywatności (dyrektywy 2002/58/WE) są dopuszczalne, jednak muszą być interpretowane wąsko, by nie uchylić reguły podstawowej. Przepisy krajowe, które takie wyjątki wprowadzają, muszą zaś być zgodne z art. 7 i 8, ale także z art. 11 Karty Praw Podstawowych, a wszelkie ograniczenia muszą spełniać wymóg niezbędności i proporcjonalności, co potwierdza także punkt 11 preambuły do dyrektywy o e-prywatności. TSUE przypomniał też swoje wcześniejsze orzecznictwo, zgodnie z którym odstępstwa od prawa do prywatności muszą pozostawać w granicach tego, co jest „absolutnie konieczne”.

Co do samego procesu retencji danych w kontekście prawa do prywatności TSUE wskazał wyraźnie, że zatrzymywane dane umożliwiają wyciągnięcie wielu szczegółów dotyczących życia prywatnego osób, których dane zostały zatrzymane. Jedynym uzasadnieniem dla tego rodzaju ingerencji w życie prywatne może być walka z poważną przestępczością. Jednak nawet konieczność walki z terroryzmem, zdaniem TSUE, nie uzasadnia sama w sobie, by uznać, że ustawodawstwo krajowe przewidujące uogólnione zatrzymywanie danych jest niezbędne. Tym samym, zatrzymywanie danych nie może wykraczać poza to, co jest absolutnie konieczne jeśli chodzi o zakres danych, stosowane środki łączności, podmioty zaangażowane w tej proces, jak i przyjęty okres przechowywania tych danych. Przepisy regulujące cały proces muszą zaś być jednoznaczne i szczegółowe oraz muszą przewidywać gwarancje wystarczające do tego, by chronić przed ryzykiem nadużycia. Ponadto TSUE potwierdził, że przepisy krajowe muszą ustanawiać materialne i proceduralne warunki regulujące dostęp odpowiednich organów krajowych do przechowywanych danych. Wreszcie TSUE uznał, że dostęp do przechowywanych danych musi podlegać uprzedniej kontroli, sprawowanej przez sąd lub inny niezależny organ, a jedynym dopuszczalnym wyjątkiem od konieczności wyrażenia uprzedniej zgody są sytuacje pilne. Właściwe organy muszą również poinformować o dostępie do danych zainteresowane osoby w momencie, gdy nie ma już zagrożenia dla prowadzonego postępowania.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie zgodności przepisów ustawy nowelizującej, regulującej dostęp właściwych organów do danych telekomunikacyjnych i danych internetowych, ze standardem wynikającym z KPP UE, w kontekście wyroku TSUE w sprawie Tele2 oraz o przekazanie harmonogramu prac nad stworzeniem rozwiązań prawnych zmierzających do wzmocnienia demokratycznej kontroli nad służbami. Jednocześnie Rzecznik poprosił o udostępnienie treści „Wytycznych w sprawie realizacji przez Policję i Straż Graniczną obowiązków dotyczących przekazywania do sądu sprawozdania w zakresie uzyskiwania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych oraz prowadzenie elektronicznego rejestru”.

Naliczenie opłaty za przechowywanie broni w depozycie po zmarłym ojcu

Data: 2017-01-25

Do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o pomoc zwróciła się kobieta, której Policja naliczyła blisko 25 tysięcy złotych opłaty za przechowywanie broni w depozycie za okres ponad 14 lat. Ojciec skarżącej był myśliwym. Po jego śmierci, ponieważ nie miała stosownego pozwolenia na broń, przekazała ją do depozytu w pobliskiej jednostce Policji. W tym czasie przechowywanie broni w depozycie było bezpłatne. Następnie jednak weszły w życie przepisy nakazujące naliczanie opłat za każdy dzień przechowywania broni (ok. 2 zł za dzień). O obowiązku poniesienia opłaty skarżąca dowiedziała się dopiero po 11 latach.  

Wyrokiem z dnia 6 kwietnia 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny (sygn. akt III SA/Łd 1270/15) stwierdził bezskuteczność zaskarżonej czynności. Od niniejszego wyroku skargę kasacyjną wniósł Komendant Wojewódzki Policji. Na tym etapie do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich (WZF.519.3.2016) wnosząc o oddalenie skargi kasacyjnej Komendanta Wojewódzkiego Policji. Popierając argumentację WSA Rzecznik wskazywał między innymi na konieczność zastosowania zasad ogólnych Kodeksu postępowania administracyjnego tzn. zasady pogłębiania zaufania (art. 8 Kpa) oraz zasady udzielania informacji w toku postępowania (art. 9 Kpa), mających swoje źródło w art. 2 Konstytucji – w trakcie całego okresu przechowywania broni w depozycie.

Naczelny Sąd Administracyjny podzielając argumentację Rzecznika, wyrokiem z dnia 19 stycznia 2017 roku (sygn. akt II OSK 1525/16) oddalił skargę kasacyjną Komendanta Wojewódzkiego Policji na czynność naliczenia opłaty za przechowywanie broni w depozycie. Tym samym skarżąca nie poniesie kosztów przechowywania broni. 

"Temat Dnia", wyborcza.pl

Data: 2017-01-23

Publikacja przez Komendę Stołeczną Policji zdjęć osób biorących udział w demonstracji w dniu 16 grudnia 2016 r.

Data: 2017-01-19

Na stronach internetowych Komendy Stołecznej Policji, w związku z prowadzonym śledztwem w sprawie wydarzeń związanych z naruszeniem porządku prawnego w dniach 16/17 grudnia 2016 r. przed gmachem Sejmu RP, opublikowane zostały wizerunki osób, które mogą mieć związek z tymi zdarzeniami. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę z urzędu i wystąpił do Komendanta Stołecznego Policji.

Postępowanie dyscyplinarne i śledztwo wobec policjantów po cywilnemu, którzy prawdopodobnie pobili mieszkańca Słupska

Data: 2017-01-19

Media donosiły, że 9 września 2016 r. mieszkaniec Słupska został pobity przez dwóch funkcjonariuszy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku. Byli oni w cywilu i po służbie. Po przybyciu na miejsce umundurowanych policjantów, zatrzymany został jednak tylko pokrzywdzony mieszkaniec Słupska.

Po interwencji Rzecznika (BPG.519.74.2016) Komendant Miejski Policji w Słupsku poinformował, że wydał postanowienia o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych wobec ww. funkcjonariuszy i zawiesił ich w wykonywaniu obowiązków służbowych na 3 miesiące. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Miastku nadal trwa. Rzecznik monitoruje sprawę.