Zawartość
Liczba całkowita wyników: 66

Praca, aktywność zawodowa

Prawo pracy, zasady zatrudniania, problemy pracodawców

Data początkowa
np.: 11/2020
Data końcowa
np.: 11/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Koronawirus. Świadczenia dla personelu medycznego z Covid-19 oraz kwarantanna - odpowiadamy na pytania z infolinii BRPO 800 676 676

Data: 2020-11-27

Zadzwoniła pani pracująca jako pielęgniarka na oddziale covidowym. Zaraziła się wirusem i  przebywa na izolacji. Pyta w jakiej wysokości dostanie świadczenie, ponieważ 5 września 2020 r. „wygasła” ustawa o 100 % świadczeniu chorobowym dla personelu medycznego walczącego z pandemią.

Problem ze świadczeniami, o które pytała obywatelka, polega na tym, że (stan prawny na dzień 25 listopada 2020 r.) ustawa z dnia 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19, która została podpisana przez Prezydenta na początku listopada nie została jeszcze opublikowana w Dzienniku Ustaw, więc nie obowiązuje. Miała ona przywracać prawo do 100% świadczenia chorobowego dla lekarzy i personelu medycznego, które od września było zmniejszone w wyniku luki prawnej i w efekcie otrzymywali oni świadczenie w wysokości 80% wynagrodzenia zgodnie z ogólnymi zasadami prawa pracy.

O negatywnych konsekwencjach niepublikowania ustawy w Dzienniku Ustaw Rzecznik Praw Obywatelskich alarmował już 12 listopada 2020 r. w piśmie do Prezesa Rady Ministrów (V.7018.992.2020) jednak, jak dotychczas, bez efektów.

Ustawa ta miała naprawić powstałą lukę prawną, która powodowała, że świadczenia dla medyków nie były równe 100% wynagrodzenia, bo wprowadzała zapis, że:

„W okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ubezpieczonemu zatrudnionemu w podmiocie leczniczym, w okresie podlegania obowiązkowej kwarantannie, izolacji lub izolacji w warunkach domowych, o których mowa w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, wynikających z pozostawania w styczności z osobami chorymi z powodu COVID-19 w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym oraz w czasie niezdolności do pracy z powodu COVID-19 powstałej w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym przysługuje prawo do 100% wynagrodzenia, o którym mowa w art. 92 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy, lub zasiłek chorobowy, którego miesięczny wymiar wynosi 100% podstawy wymiaru zasiłku obliczonej na podstawie przepisów ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa”. Przepis ten wchodzi w życie z dniem następującym po dniu ogłoszenia z mocą od dnia 5 września 2020 r.

Co więcej, na podstawie art. 28 ustawy z dnia 28 października 2020 r. będzie można się starać o wyrównanie świadczeń, jeśli otrzymaliśmy świadczenie chorobowe w wysokości 80 %. Przepis ten mówi, iż:

„Podstawa wymiaru świadczeń pieniężnych ubezpieczonych, o których mowa w art. 4ea i art. 4g ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach…, za okres przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, podlega ponownemu przeliczeniu, jeżeli świadczenie wypłacone na podstawie dotychczasowych przepisów jest niższe niż świadczenie ustalone zgodnie z art. 4ea i art. 4g ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach... Przeliczenie podstawy następuje na wniosek ubezpieczonego.”

 

Pan informuje, że odbył kwarantannę – jego zdaniem zgodnie z zasadami. Jednak otrzymał decyzję o wymierzeniu kary w kwocie 5.000 zł z powodu naruszenia jej warunków. Z relacji wynika, że w czasie kwarantanny przemieszczał się, ale – jak wyjaśnia - na podstawie ustnej zgody udzielonej telefonicznie przez pracownika sanepidu.  Ponadto zarzuca mu się przekazanie funkcjonariuszowi dokonującemu kontroli nieprawdziwych informacji.

W przypadku otrzymania decyzji o nałożeniu administracyjnej kary pieniężnej, z którą się nie zgadzamy, przysługuje odwołanie do organu wyższego stopnia. W przypadku państwowego powiatowego inspektora sanitarnego będzie to państwowy wojewódzki inspektor sanitarny. Odwołanie strona może wnieść zgodnie z pouczeniem dołączonym do decyzji. Mamy na to 14 dni od doręczenia. Odwołanie wnosi się za pośrednictwem organu I instancji, czyli powiatowego inspektora sanitarnego.

Jeśli decyzji został z urzędu nadany rygor natychmiastowej wykonalności, to samo odwołanie od niej nie wstrzymuje jej wykonania. Zgodnie z art. 48a. ust. 4 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi decyzja w sprawie kary pieniężnej podlega właśnie natychmiastowemu wykonaniu z dniem jej doręczenia. Oznacza to, że decyzja choć nieostateczna może stanowić podstawę egzekucji. Organ II instancji (wojewódzki inspektor sanitarny) ma zgodnie z prawem maksymalnie miesiąc na rozpatrzenie odwołania i załatwienie sprawy.

Trzeba niestety liczyć się z prawdopodobieństwem utrzymania decyzji w mocy przez organ odwoławczy, a nawet z przeprowadzeniem skutecznej egzekucji kary pieniężnej w międzyczasie. W takim przypadku, gdyby całe postępowanie administracyjne zakończyło się ostateczną decyzja niekorzystną dla strony, pozostaje jeszcze prawo do sądu. Termin na złożenie skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego od decyzji ostatecznej organu II instancji wynosi 30 dni.

W opisywanej sprawie dodatkową komplikacją jest też zarzut podania policjantom nieprawdziwych informacji podczas czynności. Jeśli jest to zarzut składania fałszywych zeznań to należy mieć na uwadze art. 233 § 1 Kodeksu karnego: kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Warunkiem odpowiedzialności karnej jest, aby przyjmujący zeznanie policjant, działając w zakresie swoich uprawnień, uprzedził zeznającego o odpowiedzialności karnej za fałszywe zeznanie lub odebrał od niego przyrzeczenie.

Jakie są zasady przyznawania świadczenia postojowego przy umowie zlecenia - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-26

Pan, który  ma podpisaną umowę zlecenia, pyta czy obecnie są przewidziane jakieś świadczenia postojowe dla takich osób, jak on.

Zgodnie z ustawą z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, tzw. ustawy covidowej, świadczenie postojowe przysługuje, gdy w następstwie wystąpienia COVID-19 doszło do przestoju w prowadzeniu działalności przez osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą albo przez zleceniodawcę lub zamawiającego, z którymi została zawarta umowa cywilnoprawna.

Osobie wykonującej umowę zlecenia świadczenie postojowe przysługuje, jeżeli:

  1. umowa cywilnoprawna została zawarta przed dniem 1 kwietnia 2020 r.
  2.  przychód z umowy cywilnoprawnej w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych uzyskany w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym został złożony wniosek o świadczenie postojowe, nie był wyższy od 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego na podstawie przepisów o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, obowiązującego na dzień złożenia wniosku;
  3. nie podlega ubezpieczeniom społecznym z innego tytułu.

Zgodnie z art. 15 zr ust.1 świadczenie postojowe przysługuje w wysokości 80% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie przepisów o minimalnym wynagrodzeniu za pracę obowiązującego w 2020 r. - nie więcej niż trzykrotnie. A zatem świadczenie postojowe może być wypłacane maksymalnie trzy razy, przy czym nie muszą być to kolejne miesiące. Może nastąpić przerwa w jego pobieraniu.

Aby otrzymać świadczenie postojowe, zleceniobiorca występuje o to za pośrednictwem płatnika. Zleceniodawca musi złożyć do ZUS wniosek RSP-C. We wniosku należy wykazać, że wykonywanie umowy cywilnoprawnej uległo ograniczeniu z powodu przestoju w działalności spowodowanego epidemią.

Wnioski o świadczenie postojowe mogą być złożone do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych najpóźniej w terminie 3 miesięcy od miesiąca, w którym został zniesiony stan epidemii.

Warto zaznaczyć, że zgodnie z art. 15 zua ust. 1-3  ustawy covidowej, świadczenie postojowe może zostać przyznane ponownie, na podstawie oświadczenia osoby uprawnionej, której je wypłacono. Wypłata po raz kolejny może zostać dokonana nie wcześniej niż w miesiącu następującym po miesiącu wypłaty świadczenia postojowego. Warunkiem przyznania kolejnego świadczenia postojowego jest wskazanie w oświadczeniu, że sytuacja materialna wykazana w pierwszym wniosku nie poprawiła się.

(Stan prawny na 25 listopada 2020 r.)

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

 

Koronawirus. Jakich formalności dopełnia pracodawca wobec pracownika, u którego stwierdzono covid-19 - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-23

Pani będąca pracodawcą pyta, jakich dodatkowych formalności musi dokonać względem pracownika, u którego stwierdzono covid. Poinformowała, że informację o jego izolacji  widzi w profilu informacyjnym.

Zagadnienie regulują przepisy poniższych aktów prawnych (stan na 19.11.2020 r.):

  • ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz.U.2020.1320), dalej jako „k.p.”,
  • rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.1758 ze zm.), dalej jako „Rozp.RM”.

Zgodnie z przepisami, osoba, u której stwierdzono zakażenie wirusem SARS-CoV-2, od dnia uzyskania pozytywnego wyniku testu diagnostycznego, jest poddana obowiązkowej izolacji w warunkach domowych, chyba że została skierowana do izolatorium lub poddana hospitalizacji (§ 3a ust. 4 Rozp.RM).

W przypadku objęcia przez organy inspekcji sanitarnej osoby kwarantanną z powodu narażenia na chorobę wywołaną wirusem SARS-CoV-2, izolacją albo izolacją w warunkach domowych, informację o tym umieszcza się w systemie informatycznym Centrum e-Zdrowia (system EWP) i nie wydaje się decyzji organu inspekcji sanitarnej (§ 3b ust. 1 Rozp.RM).

ZUS pozyskuje dane z tego systemu i udostępnia je płatnikom składek na ich profilach na portalu PUE ZUS. Dostęp do informacji o kwarantannie lub izolacji na swoim profilu na PUE ZUS ma również ubezpieczony. Dane są udostępniane na portalu PUE ZUS odpowiednio w panelu Płatnika oraz w panelu Ubezpieczonego, w nowej zakładce [Kwarantanna, izolacja domowa]. Zakładka jest widoczna tylko u osób, które zostały objęte kwarantanną lub izolacją domową oraz u płatników składek, którzy zatrudniają osoby, u których takie zdarzenie wystąpiło (w załączeniu szczegółowa instrukcja dla płatników o platformie PUE ZUS).

Każda osoba pracująca, za którą opłacana jest składka na ubezpieczenie chorobowe, ma prawo do wypłaty zasiłku chorobowego, po spełnieniu warunków określonych w przepisach. Zasiłek ten wypłacany jest ze środków ZUS. Natomiast pracodawca powinien w pierwszej kolejności (tj. zanim ZUS wypłaci zasiłek chorobowy) wypłacić pracownikowi wynagrodzenie chorobowe za czas niezdolności do pracy spowodowanej chorobą. Wynagrodzenie chorobowe jest wypłacane ze środków finansowych pracodawcy (art. 92 § 1 k.p.).

W odniesieniu do świadczenia wypłacanego przez pracodawcę, podstawą do wypłaty świadczenia chorobowego jest informacja z systemu osoby, która została skierowana na kwarantannę lub jest objęta izolacją domową i która ubiega się o wypłatę świadczenia chorobowego. Pracownik nie musi dostarczać papierowej decyzji sanepidu ani do ZUS ani do pracodawcy. Pracownik nie jest też zobowiązany do posiadania zwolnienia lekarskiego z powodu przebywania w izolacji domowej (§ 4 ust. 1 Rozp.RM). Natomiast pracodawca powinien być poinformowany przez pracownika o przyczynie jego nieobecności w pracy. Informację tę pracownik może przekazać telefonicznie lub mailowo (art. 2982 k.p.).

Jeśli zdarzy się, że osoba ubezpieczona przebywa na kwarantannie lub w izolacji domowej, a na profilu pracodawcy na PUE ZUS nie będą widoczne odpowiednie dane, wówczas pracownik w terminie 3 dni roboczych od dnia zakończenia obowiązkowej kwarantanny albo izolacji w warunkach domowych, składa pracodawcy pisemne oświadczenie potwierdzające odbycie obowiązkowej kwarantanny albo izolacji w warunkach domowych. Oświadczenie to można złożyć również za pośrednictwem systemów teleinformatycznych. Takie oświadczenie stanowi podstawę do wypłaty świadczeń w razie choroby przez płatnika składek po potwierdzeniu informacji zawartych w oświadczeniu w Państwowej Inspekcji Sanitarnej (§ 4 ust. 3 – 5 Rozp.RM).

Niezależnie od powyższego, warto również pamiętać, że pracodawca ma obowiązek zapewniać bezpieczne i higieniczne warunki pracy (art. 94 pkt 4 k.p.). W celu zapoznania się z wytycznymi w tym zakresie można skorzystać z broszury informacyjnej opracowanej przez Centralny Instytut Ochrony Pracy – Państwowy Instytut Badawczy w uzgodnieniu z Głównym Inspektoratem Pracy. Wytyczne  zawierają ogólne informacje o środkach profilaktycznych, które należy stosować w czasie epidemii w każdym zakładzie pracy, w tym informacje dotyczące postępowania w przypadku podejrzenia zachorowania na COVID-19.

https://www.pip.gov.pl/pl/f/v/222228/koronawirus-zalecenia%20ogolne%202020%2005%2019.pdf

Więcej informacji można również znaleźć na stronach:

https://www.gov.pl/web/koronawirus/informacja-o-uprawnieniach-do-swiadczen-z-powodu-poddania-sie-kwarantannie-lub-izolacji

https://pracodawcyrp.pl/prawa-i-obowiazki-koronawirus

Prawa kobiet i przedsiębiorcy: webinarium w udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-11-18

W środę 18 listopada o godzinie 15 odbędzie się otwarte, bezpłatne webinarium „Prawa kobiet i przedsiębiorcy” z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. Spotkanie organizują Pracodawcy RP. 

Eksperci:

  • Adam Bodnar - Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Agnieszka Fal-Dutra Santos - koorynatorka programów społecznych i ekspertka ds. politycznych, Global Network of Women Peacebuilders
  • Agnieszka Kłos-Siddiqui - Prezeska Zarządu Provident Polska S.A., Wiceprezydentka Pracodawców RP

Zagadnienia:

  • Podstawy prawne praw kobiet w prawie międzynarodowym i polskim
  • Czym są prawa kobiet i dlaczego są istotne/wiążące?
  • Zależność między prawami kobiet a biznesem
  • Prawa kobiet jako element zrównoważonego rozwoju
  • Wpływ udziału kobiet na wydajność i zysk przedsiębiorstw

Na spotkanie trzeba się zarejestrować, aby uzyskać link do transmisji. Po rozmowie, jej nagranie będzie powszechnie dostępne na platformie Youtube, na kanale Pracodawcy RP.

Świadek z wyższą rekompensatą za utracony zarobek? Po wniosku RPO Senat przygotował projekt

Data: 2020-11-06
  • Jest szansa na zwiększenie rekompensaty za utracony zarobek lub dochód dla świadka wezwanego przez sąd lub prokuraturę
  • Dziś maksymalna kwota dla świadka to 82,31 zł brutto – wobec dziennego wynagrodzenia przy płacy minimalnej 124 zł
  • Według RPO taki stan jest niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa. Apelował o podwyższenie tej kwoty 
  • Według propozycji Senatu świadek miałby dostawać maksymalnie 178,94 zł

O zainicjowanie zmiany prawa Adam Bodnar zwrócił się we wrześniu 2020 r. do przewodniczącego senackiej Komisji  Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego. Minister Sprawiedliwości, do którego Rzecznik Praw Obywatelskich wcześniej wystąpił w tej sprawie, nie odpowiedział.  

Dziś przepisy przewidują, że górną granicę należności dla świadka stanowi równowartość 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Oznacza to maksymalny zwrot za jednodniową utratę zarobku lub dochodu w kwocie 82,31 zł.

Powoduje to uszczerbek majątkowy u pracującej osoby wezwanej, skoro minimalne wynagrodzenie za pracę dzienne wynosi w 2020 r. 124,80 zł. Zważywszy, iż w roku 2021 r. minimalne wynagrodzenie ma wynieść 2800 zł, dysproporcja pomiędzy minimalnym zarobkiem lub dochodem świadka a górnym limitem zwrotu utraconego zarobku lub dochodu wzrośnie jeszcze bardziej.

A już sama możliwość uszczerbku majątkowego w wyniku stawiennictwa może zniechęcać osoby wezwane do uczestnictwa w czynnościach procesowych. Ewentualne niestawiennictwo świadka wymusza ponowienie wezwania, co niekorzystnie wpływa na ekonomikę procesową i generuje dodatkowe koszty. Osoba wezwana narażona jest z kolei na konsekwencje finansowe niestawiennictwa  lub nawet doprowadzenie przez policję.

Projekt Senatu 

Postulat RPO realizuje przygotowany przez senacką komisję projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

Według projektu maksymalna wysokość zwrotu utraconego zarobku lub dochodu świadka wzrosłaby do poziomu 10% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Oznaczałoby to jego podniesienie z  82,31 zł do 178,94 zł. A to wyeliminowałoby możliwość uszczerbku finansowego.

Biorąc pod uwagę, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu 2020 r. wyniosło 5337,65 zł, proponowane ograniczenie górnej kwoty zwrotu nie zapewni zawsze pełnej rekompensaty utraconego zarobku lub dochodu świadka uzyskującego takie wynagrodzenie. Jednak proponowana zmiana, bez nadmiernego obciążenia budżetu państwa,  w pewnym stopniu zniweluje dysproporcję w aktualnie występującej relacji dziennego przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw i maksymalnej kwoty zwrotu utraconego zarobku lub dochodu z poziomu 31,12% do 69,84%.

- Jakkolwiek projekt nie rozważa zupełnego zniesienia ograniczenia maksymalnej kwoty zwrotu utraconego przez świadka zarobku lub dochodu, to projekt zasługuje na aprobatę, jako regulacja aktualnie niezbędna dla ochrony praw majątkowych człowieka i obywatela – podkreśla RPO w piśmie do sen. Kwiatkowskiego

II.510.197.2019

Rzecznik o ustaleniach NIK ws. pomocy dla osób opuszczających więzienia  

Data: 2020-10-28
  • Szacunkowe koszty społeczne przestępczości wynoszą pomiędzy 4% a 12% PKB . Troską całego społeczeństwa powinna być zatem pomoc osobom opuszczającym zakłady karne po odbyciu kary
  • Z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli wynika, że pracę znajduje 12,5% zwolnionych z zakładów karnych
  • Ośrodki opieki społecznej powinny być bardziej aktywne w umożliwianiu tym osobom pełnej reintegracji społecznej
  • Konieczne jest też zwiększenie współpracy jednostek penitencjarnych z ośrodkami pomocy społecznej

Rzecznik Praw Obywatelskich powołuje się na wyniki kontroli NIK „Pomoc społeczna świadczona osobom opuszczającym zakłady karne”. Celem kontroli, przeprowadzonej w okresie 2015-I półrocze 2018 r., było ustalenie, czy gminy zapewniają skuteczną pomoc osobom opuszczającym zakłady karne.

Z raportu wynika, że co roku z zakładów karnych zwalnianych jest ok. 80 tys. osadzonych, w tym ok. 50 tys., którzy po raz pierwszy odbyli karę lub dostali zwolnienie warunkowe. Około 40% osób po raz pierwszy zwolnionych ponownie popełnia przestępstwo w ciągu najbliższych 5 lat. Prawie 45% ponownych przestępstw popełniana jest w pierwszym roku po opuszczeniu jednostki penitencjarnej. Najczęstszymi przyczynami powrotu do przestępstwa są: trudności w znalezieniu pracy, brak jakiegokolwiek miejsca zakwaterowania i powrót do środowiska przestępczego, niedostateczne warunki materialne, niechęć ze strony otoczenia.

Szacunkowe koszty społeczne przestępczości wynoszą pomiędzy 4% a 12% PKB – podkreśla NIK.  Pomoc dla osób opuszczających zakłady karne, umożliwiająca pełną reintegrację społeczną, powinna więc stanowić troskę całego społeczeństwa.

Osoby te należą do najbardziej zagrożonych wykluczeniem społecznym. Wsparcia osobom mającym trudności adaptacyjne po zwolnieniu z zakładu karnego udzielają m.in. ośrodki pomocy społecznej.

W latach 2015-2017 ze wsparcia ośrodków pomocy społecznej skorzystało 39 745 osób mających trudności w przystosowaniu się do życia po zwolnieniu (ok. 17% byłych osadzonych). Osoby zwolnione stanowiły około 1% korzystających z tej pomocy. Większość tych osób nie ma rodziny, nie może więc liczyć na wsparcie najbliższych.

Z badań przeprowadzonych wśród osób odbywających karę pozbawienia wolności wynikało, że według 39,9% badanych, najważniejszym problemem po wyjściu z zakładu karnego jest znalezienie pracy. W skontrolowanych gminach pracę otrzymało 12,5% osób zwolnionych z zakładów karnych.

Według NIK coraz więcej byłych osadzonych, którzy skorzystali z pomocy społecznej, podejmuje zatrudnienie. Wszystkie ośrodki współpracowały z urzędami pracy na rzecz osób, które po opuszczeniu zakładów karnych pozostawały bez zatrudnienia, jednak współpraca przeważnie sprowadzała się do uzyskania informacji o okresach zarejestrowania i ubezpieczenia danej osoby. Pracownicy ośrodków opieki społecznej sporadycznie nawiązywali też kontakty z potencjalnymi pracodawcami i w ten sposób ułatwiali osobom karanym podjęcie zatrudnienia.

W ocenie NIK takie działania powinny być prowadzone przez wszystkie ośrodki pomocy społecznej. Należałoby też położyć większy akcent na aktywizację zawodową byłych więźniów, a także powiązanie udzielania pomocy finansowej z podjęciem przez te osoby szkolenia zawodowego, terapii, szukania pracy.

NIK zarekomendowała

  • rozważenie przez Ministra Sprawiedliwości wprowadzenia, finansowanego z Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej – Funduszu Sprawiedliwości, specjalnego programu, adresowanego do byłych więźniów poszukujących pracy, uzupełniającego pomoc świadczoną osobom mającym trudności adaptacyjne po zwolnieniu z zakładów karnych, którego celem byłoby wsparcie w pozyskaniu zatrudnienia.
  • określenie, np. w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości, wzoru świadectwa zwolnienia z jednostek penitencjarnych wraz z określeniem jakie dane obligatoryjnie powinny być tam ujmowane, tj. pełne i rzetelne informacje o sytuacji osób opuszczających te jednostki oraz działaniach (kursach, szkoleniach, terapiach), jakie dana osoba zrealizowała w czasie uwięzienia, a także o ewentualnych potrzebach zgłoszonych przez te osoby.
  • NIK wskazała, że skontrolowane ośrodki pomocy społecznej nie zasięgały informacji na temat działań realizowanych wobec osadzonych podczas odbywania kary pozbawienia wolności (szkoleń, kursów, terapii) uznając, że są one zawarte w świadectwach zwolnienia okazywanych przez osoby zwracające się o wsparcie. Jeżeli brak było odpowiedniej adnotacji, niekiedy sami zainteresowani przekazywali pracownikom ośrodków pomocy społecznej istotne informacje uławiające dostosowanie pomocy do ich potrzeb.
  • Zdaniem NIK pełne informacje o sytuacji osoby zwolnionej z zakładu karnego umożliwiłyby szybsze i precyzyjne określenie jej rzeczywistych potrzeb.

Rzecznik zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o informację, jakie działania resort podjął dla realizacji wniosków pokontrolnych NIK.

Do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej RPO napisał zaś, że konieczne jest zwiększenie współpracy jednostek penitencjarnych z ośrodkami pomocy społecznej w udzielaniu wsparcia byłym więźniom w powrocie do społeczeństwa.

Kwestię readaptacji społecznej skazanych określają także standardy międzynarodowe zawarte w Europejskich Regułach Więziennych. W dokumencie tym wskazano, że odbywającym karę, we właściwym czasie przed zwolnieniem, pomaga się poprzez odpowiednie procedury i specjalne programy umożliwiające im przejście z życia w więzieniu do funkcjonowania w społeczności przestrzegającej prawa. Zwłaszcza w przypadku więźniów odbywających dłuższe kary, podejmuje się kroki w celu zapewnienia stopniowego powrotu skazanych do życia w wolnym społeczeństwie.

Władze więzienne ściśle współpracują ze służbami i instytucjami nadzorującymi i pomagającymi zwolnionym więźniom w umożliwieniu im wszystkim ponownego odnalezienia się we wspólnocie, a w szczególności w środowisku rodzinnym oraz zatrudnieniu. Przedstawiciele takich służb i instytucji mają zapewniony wszelki niezbędny dostęp do zakładu i więźniów po to, aby ci mogli uczestniczyć w przygotowaniach do ich zwolnienia i opracowania programów wspomagających już po zwolnieniu.

Potrzebne byłoby także utworzenie ogólnopolskiej readaptacyjnej bazy danych, zawierającej praktyczne informacje o aktualnych możliwościach otrzymania lokalnego wsparcia readaptacyjnego. Informacje zawarte w bazie danych powinny być udostępniane osadzonym. Przykładem istniejącej już internetowej bazy informacji o placówkach świadczących pomoc dla byłych więźniów jest stworzony przez kuratorów sądowych Portal Pomocy Penitencjarnej „CO DALEJ ?”.

IX.517.2715.2019

RPO: podwyższyć rekompensatę dla świadka za utracony zarobek wskutek zeznań

Data: 2020-09-11
  • 82,31 zł brutto – maksymalnie tyle dostaje dziś od państwa za utracony zarobek lub dochód osoba wezwana na świadka przez sąd lub prokuraturę
  • To rażąco niska kwota, bo np. dzienne wynagrodzenie przy płacy minimalnej to dziś 124 zł
  • RPO uznaje taki stan za niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa i apeluje o podwyższenie tej kwoty 
  • A chodzi nie tylko o prawa obywateli, ale i przyspieszenie postępowań - brak nawet proporcjonalnego zwrotu utraconego przychodu może zniechęcać świadka do stawiennictwa

O zainicjowanie zmiany prawa Adam Bodnar wystąpił do przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego. Minister Sprawiedliwości nie odpowiada w tej sprawie Rzecznikowi. 

W wielu skargach obywateli przewija się problem za niskiej kwoty zwrotu utraconego zarobku lub dochodu w związku z wezwaniem na świadka. Rzecznik zwracał na to uwagę Ministrowi Sprawiedliwości już w 2015 r. – bez efektu.

Obowiązki świadka

Osoba wezwana na świadka musi się stawić - pod karą grzywny. Może ją zwolnić tylko zaświadczenie wydane przez lekarza sądowego. Ignorowanie wezwania może się skończyć nawet zatrzymaniem przez policję i przymusowym doprowadzeniem.

Świadek musi więc tak zaplanować swe obowiązki zawodowe, aby stawić się w wyznaczonym miejscu i czasie (przysługuje na to zwolnienie z pracy). Może się to wiązać z utratą przychodu, zwłaszcza, jeśli przesłuchanie trwa dłużej niż jeden dzień, a dojazd na miejsce wymaga np. całonocnej podróży. Ponadto świadek musi się liczyć z oczekiwaniem na wywołanie sprawy lub przesłuchanie pozostałych świadków (zdarza się, że na tę samą godzinę sąd wzywa kilka osób).

Żeby dostać zwrot za utracony zarobek lub dochód, trzeba wykazać, że to tej utraty doszło i ile wynosi ta strata. Świadek ma na złożenie stosownego wniosku tylko trzy dni.

Zasady rekompensaty - przestarzałe 

Zasady ustalania tych rekompensat mają prawie 30 lat – wysokość zwrotu wyliczana jest na podstawie płac osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, a płace te ostatnio rosną dużo wolniej niż płaca minimalna. Efekty dotknęły świadków.

Dziś górną granicę należności zwrotu stanowi równowartość 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, której wysokość określa ustawa budżetowa. Zarówno w 2019 r., jak i w 2020 r., ten maksymalny pułap zwrotu był równy kwocie 82,31 zł.

RPO podkreśla, że samo wprowadzenie maksymalnego pułapu zwrotu jest zasadne. W przeciwnym wypadku przesłuchanie osób szczególnie dobrze zarabiających mogłoby przekroczyć możliwości finansowe sądów i prokuratur.

Jednak kwota za cały  dzień utraconego zarobku lub dochodu jest rażąco niska, jeśli weźmie się pod uwagę warunki gospodarcze na rynku. Jest ona też znacznie niższa od przeciętnego dziennego wynagrodzenia osoby otrzymującej płacę minimalną. Przeciętnie było to 102,80 zł w 2019 r. oraz 124,80 zł w 2020 r.

W ocenie RPO nie jest uzasadnione utrzymywanie maksymalnej stawki zwrotu utraconego dochodu lub zarobku na poziomie identycznym jak w 1990 r. Wzrost płac, zwłaszcza płacy minimalnej, następuje w innym tempie niż waloryzacja kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.

Wysokości wynagrodzenia minimalnego i kwoty bazowej wynikają z dwóch odrębnych aktów prawnych - rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów i ustawy budżetowej. Jak pokazuje praktyka, Prezes Rady Ministrów wydaje swoje rozporządzenie około września roku poprzedniego, zaś ustawa budżetowa zwykle przyjmowana jest na początku roku kalendarzowego, którego dotyczy.

Nie jest zatem w praktyce możliwe zapewnienie waloryzacji wynagrodzenia minimalnego i kwoty bazowej dokładnie na tym samym poziomie. Na przestrzeni ostatnich 30 lat musiało więc w naturalny sposób dojść do desynchronizacji tych poziomów, czego praktyczną konsekwencją jest zbyt nisko określony maksymalny pułap zwrotu utraconego zarobku lub dochodu.

Ten stan prawny wymaga pilnej interwencji ustawodawcy.

Nelojalność prawodawcy wobec obywatela 

Prawa majątkowe podlegają ochronie konstytucyjnej (art. 64 ust. 2 Konstytucji). Brak pełnego, czy nawet proporcjonalnego, zwrotu utraconego przychodu może zniechęcać osoby wezwane w charakterze świadka do stawiennictwa. Niestawiennictwa świadka może zaś prowadzić do konieczności wezwania go ponownie i wyznaczenia dodatkowego terminu rozprawy. Konieczne może być  zatrzymanie go i przymusowe doprowadzenie. A to wszystko generuje koszty i może prowadzić do przedłużania się postępowań.

Podwyższenie maksymalnego pułapu zwrotu utraconego zarobku lub dochodu może zatem doprowadzić do zwiększenia skuteczności wezwań do stawiennictwa i tym samym do oszczędności, a także do przyspieszenia postępowań.

W ocenie RPO obecny stan prawny ma też znamiona pewnej nielojalności ze strony prawodawcy wobec obywatela. Wymogi formalne przyznania zwrotu utraconego zarobku lub dochodu są bowiem dość daleko idące. Z jednej strony wymaga się wykazania zarówno faktu, jak i wysokości rzeczywiście utraconych zarobków lub wynagrodzenia. Przysługuje na to niezwykle krótki 3-dniowy termin.

Z drugiej jednak strony, nawet przy spełnieniu wszystkich wymogów, prawodawca uniemożliwia świadkowi uzyskanie zwrotu faktycznie utraconych przychodów, ograniczając ich zwrot do poziomu poniżej tego, który sam prawodawca uznaje za wynagrodzenie minimalne.

- Można to ocenić jako niezgodne z zasadą demokratycznego państwa prawa określoną w art. 2 Konstytucji – wskazuje Adam Bodnar. Dbałość o interes finansowy Skarbu Państwa w tym przypadku przyjmuje charakter nieproporcjonalny do dolegliwości wyrządzonej świadkowi.

Dlatego RPO uznaje za konieczne podjęcie przez Senat działań zmierzających do podwyższenia, a tym samym urealnienia, maksymalnej kwoty zwrotu.

- Przedstawienie Panu Przewodniczącemu tego postulatu podyktowane jest brakiem reakcji Ministra Sprawiedliwości na moje ubiegłoroczne wystąpienie – podkreślił Adam Bodnar w piśmie do Krzysztofa Kwiatkowskiego.

II.510.197.2019                                                                         

Jak zmniejszać różnicę w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w Polsce – uwagi RPO do zmian w Kodeksie pracy

Data: 2020-08-10
  • Idea likwidowania luki płacowej jest słuszna, ale sposób, w jaki to chcą zrobić posłowie, nie będzie skuteczny. Tymczasem Polki zarabiają o 1/5 mniej od Polaków
  • Niższym płacom kobiet nie da się przeciwdziałać dopisując do Kodeksu Pracy istniejące już w nim zakazy
  • Dużo skuteczniejsze byłoby przyznanie pracownikom praw do informacji o płacach i nałożenie na pracodawców obowiązków sprawozdawczych 

Sejm zajmuje się poselskim projektem zmian Kodeksu pracy (druk sejmowy numer 463), rozszerzającym definicję mobbingu o problem niższych wynagrodzeń kobiet względem mężczyzn za taką samą pracę tej samej wartości. Zakłada dopisanie, że niedopuszczalne jest „różnicowaniu wysokości wynagrodzenia ze względu na płeć pracownika”. Po pierwszym czytaniu 22 lipca 2020 r. projekt został skierowany do prac w Komisji Nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach.

Projekt Rzecznik Praw Obywatelskich, który z zadowoleniem przyjął informacje o podjęciu tych prac , bo problem jest naprawdę poważny, zwraca jednak uwagę, że nie dotyczy on indywidualnych przypadków nierównych płac, ale szerszego zjawiska i nierówności w przeciętnych wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn.

Swoje uwagi RPO – organ ds. równego traktowania – przedstawił posłom i Ministrowi Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zaopatrzył je w dane statystyczne, informacje o badaniach socjologicznych i odwołania do przepisów polskich i europejskich.

Przepisy zakazujące różnicowania płac między kobietami i mężczyznami na poziomie indywidualnym już w Polsce mamy (bo wdrożyliśmy do Kodeksu Pracy dyrektywę unijną 2006/54/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 5 lipca 2006 r. w sprawie wprowadzenia w życie zasady równości szans oraz równego traktowania kobiet i mężczyzn w dziedzinie zatrudnienia i pracy – nierównego traktowania ze względu na płeć wprost zakazuje art. 11 Kodeksu Pracy) – wyjaśnia RPO. - A mimo to Polki zarabiają prawie o 1/5 mniej od Polaków. Jest tak dlatego, że przyczyny tego zjawiska są dużo głębsze: wynikają m.in. ze stereotypowych przekonań dotyczących aktywności zawodowej kobiet, nadmiernego obciążenia kobiet pracami domowymi i opiekuńczymi na ich wybory zawodowe, czy ograniczonego dostępu kobiet do najwyższych stanowisk. To wszystko sprawia, że możliwość realizowania ambicji i zamierzeń zawodowych przez kobiety jest w praktyce ograniczona, a w perspektywie rodzi ryzyko ubóstwa emerytalnego kobiet.

Rzecznik ostrzega więc posłów, że projektowana zmiana nie tylko nie osiągnie zakładanego celu, ale może w istocie utrudnić dochodzenie przez osoby indywidualne praw przed sądem. Do spraw opisanych w rozdziale, do którego ma być wprowadzona zmiana, nie znajduje zastosowania zasada odwróconego ciężaru dowodu (polega ona na tym, że pracownik ma jedynie uprawdopodobnić fakty wskazujących na jego dyskryminację. To znaczne ułatwia dochodzenie swoich praw przed sądem). A zatem to na powodzie będzie ciążyła konieczność przedstawienia dowodów na wszelkie okoliczności, z których wywodzi skutki prawne

RPO sugeruje inne rozwiązanie, oparte na doświadczeniach państw Unii Europejskiej: przyjęte rozwiązania opierają się w szczególności na przyznaniu pracownikom prawa do informacji o płacach i – równolegle – nałożeniu określonych obowiązków sprawozdawczych po stronie pracodawców. Jako przykład powołać można regulacje wprowadzone m.in. w Austrii, Danii, Szwecji i Finlandii, które wymagają, aby pracodawca zatrudniający wskazaną w regulacjach krajowych liczbę pracowników prowadził systematyczny audyt płac z uwzględnieniem płci i okresowo informował pracowników o dostrzeżonych różnicach w wynagrodzeniach, premiach i dodatkach przyznawanych kobietom i mężczyznom. Dodatkowo, niektóre z państw zdecydowały się wprowadzić rozwiązania, które zobowiązują pracodawcę – w razie stwierdzenia nieprawidłowości – do sporządzenia planu naprawy sytuacji i procedury monitorowania tego zjawiska (Norwegia, Hiszpania, Francja, Dania). Niejednokrotnie są one skorelowane z sankcjami o charakterze finansowym.

RPO zwraca też uwagę na projekt ustawy opracowany przez ekspertki i ekspertów Stowarzyszenia Kongres Kobiet, który w oparciu o regulacje europejskie przewiduje wdrożenie instrumentów służących ograniczeniu różnic w średnich wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. W projekcie zwraca się szczególną uwagę na kwestię sprawozdawczości okresowej pracodawców w zakresie zjawiska „luki płacowej” w oparciu o wskaźniki dotyczące procentowych różnic w wynagrodzeniach brutto kobiet i mężczyzn w danym przedsiębiorstwie bądź instytucji (art. 3 ust. 1 – 4 projektu) oraz obowiązek przedstawienia w sprawozdaniu niezbędnych wyjaśnień i wniosków wraz z planem naprawczym w tym zakresie (art. 6 ust. 1 projektu). Projekt powierza istotne funkcje nadzorcze resortowi pracy, który stanowiłby instytucję przyjmującą sprawozdania pracodawców (art. 4 projektu).

XI.801.6.2020

Koronawirus. Nie będzie obowiązku mierzenia temperatury u pracownika przez pracodawcę

Data: 2020-06-19
  • Sam wzrost temperatury ciała, jako objaw izolowany, nie powinien być traktowany jako dowód na zakażenie wirusem SARS-CoV-2 – wskazuje MRPiPS
  • Dlatego resort nie podejmie prac nad wprowadzeniem obowiązku mierzenia temperatury ciała pracownikom jako sposobu na uniknięcie rozprzestrzeniania się wirusa
  • Taka jest odpowiedź dla RPO w sprawie mierzenia temperatury pracownikom przez pracodawców
  • Chcą oni w ten sposób zapewnić właściwą organizację pracy i zabezpieczyć przed zakażeniami

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił wątpliwości wobec takiej praktyki do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Nie ma bowiem przepisu, z którego wynikałby obowiązek pracodawcy mierzenia temperatury pracownikom - nawet w sytuacji epidemii.

A informacje o stanie zdrowia pracownika uzyskane podczas pomiaru temperatury mają charakter danych wrażliwych - do ich posiadania pracodawcy nie są uprawnieni. Katalog informacji i danych osobowych pracownika, które może przetwarzać pracodawca, jest wskazany w art. 221 Kodeksu pracy. Niewłaściwe przetwarzanie tych informacji może zaś doprowadzić do naruszeń praw i wolności osób, których dotyczą.

Jak zaznaczył RPO, art. 31 ust. 3 Konstytucji dopuszcza ograniczenie  konstytucyjnych wolności i praw, jeśli jest to konieczne m.in. dla ochrony zdrowia. Nie ulega wątpliwości, że wykonywanie pomiarów prowadzących do określenia zdrowia pracowników podlega temu uregulowaniu.

Problem mogłoby rozwiązać czasowe rozszerzenie art. 221 Kodeksu pracy. Niezależnie od wyboru rozwiązania, obecna sytuacja wymaga wprowadzenia dodatkowych regulacji. Służyłoby to zarówno pracownikom, jak i pracodawcom; likwidowałoby możliwe konflikty na linii pracownik-pracodawca.

RPO wystąpił do MRPiPS o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej.

Odpowiedź MRPiPS

Wiceminister Stanisław Szwed odpowiedział, że zwrócił się o opinię w tej sprawie do resortu zdrowia.

Minister Zdrowia wskazał zaś, że możliwe jest zidentyfikowanie wartości podwyższonej temperatury ciała człowieka jako objawu patofizjologicznego świadczącego o procesie chorobowym, przy którym pracownik nie powinien świadczyć pracy.

Jednakże sam wzrost temperatury ciała – jako objaw izolowany – bez innych cech procesu chorobowego oraz bez wystąpienia innych istotnych czynników klinicznych nie powinien być traktowany jako dowód na zakażenie wirusem SARS-CoV-2.

Na wzrost temperatury  może bowiem wpływać występowanie innych czynników oraz chorób, niezwiązanych z toczącym się procesem chorobowym w organizmie. Jednocześnie należy podkreślić, że u części chorych na COVID-19 gorączka może nie występować i osoby te mogą przechodzić zakażenie bezobjawowo.

- Mając powyższe na uwadze, uprzejmie informuję, że obecnie nie znajduję podstaw do podjęcia prac legislacyjnych dotyczących wprowadzenia obowiązku mierzenia temperatury ciała pracownikom jako sposobu na uniknięcie rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 – dodał Stanisław Szwed.

III.7050.22.2020

Dentyści leczący na NFZ znaleźli się w trudnej sytuacji - RPO wystąpił do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia

Data: 2020-06-12
  • Dentyści w  lutym zwracali się do NFZ o podniesienie wartości punktu kontraktowego o 25% z powodu wzrostu kosztów utrzymania indywidualnych praktyk. Nie otrzymali odpowiedzi
  • W związku z epidemią pojawiły się zaś wytyczne dla gabinetów stomatologicznych, nakładające znaczny reżim sanitarny: dentyści musieli sami kupić drogi sprzęt i środki podwyższonej ochrony
  • Szacują, że kilkusetkrotnie wzrosły ich koszty i pytają, czy mają pracować dla idei?
  • RPO poprosił Prezesa NFZ o ustosunkowanie się do tych zarzutów

Dentyści w połowie lutego 2020 r. zwracili się do NFZ o podniesienie wartości punktu kontraktowego o 25% z powodu wzrostu kosztów utrzymania indywidualnych praktyk lekarskich i postępującej inflacji. Nie otrzymali odpowiedzi. Tymczasem w związku z epidemią koronawirusa pojawiły się wytyczne dla gabinetów stomatologicznych, nakładające znaczny reżim sanitarny: dentyści byli zmuszeni zakupić z własnych środków drogi sprzęt i środki podwyższonej ochrony osobistej m.in. oczyszczacze powietrza, ozonatory, lampy UvC, gogle, maski, przyłbice, kombinezony, osłony na buty, czepki, dozowniki i płyny dezynfekcyjne, płyny do płukania jamy ustnej, termometry bezdotykowe, jednorazowe fartuchy ochronne, rękawice.Szacują, że nastąpił kilkusetkrotny wzrost poniesionych przez nich kosztów.

RPO zwraca uwagę, że lekarze dentyści w ramach kontraktu z NFZ, od wielu lat pomagają pacjentom w utrzymaniu zdrowia jamy ustnej, których z różnych przyczyn nie stać na leczenie komercyjne. Z reguły są to osoby starsze, wymagające opieki stomatologicznej, tak jak wizyty lekarza rodzinnego.

Dentyści podkreślają także, że w ostatnim czasie nakłady na stomatologię zmalały z 3,8% do 2,0%. Obecnie Ministerstwo Zdrowia przeznacza na leczenie jednego pacjenta około 45 zł na rok. Jak wskazują przedstawiciele tej grupy zawodowej, ostatnia minimalna podwyżka ceny za punkt miała miejsce w 2008 roku. Wówczas NFZ wycenił wartość punku kontraktowego od 0,90 zł do 1,13 zł w zależności od regionu Polski. Wobec czego, przez 12 lat przedstawiciele tego zawodu są zmuszeni pracować za tę samą kwotę.

Przez ten okres kilkakrotnie wzrosły koszty, które musza ponosić lekarze dentyści np. najmu lokalu, materiałów do leczenia, narzędzi, przeglądu sprzętu, odpadów medycznych, asysty lekarskiej. Ponadto niektóre świadczenia nie są w ogóle ujęte w wykazie np. porada lekarska, wypisanie recepty, skierowania, zaświadczenie o braku przeciwwskazań do operacji, korekta protezy. Są to czynności wykonywane za 0 punktów, czyli bez gratyfikacji finansowej.
Sytuacja jest o tyle trudna, że w czasie epidemii oprócz wprowadzonego rygoru sanitarnego, ograniczono częstotliwość przyjęć, a ceny, zwłaszcza środków ochrony, wzrosły wielokrotnie. Obecnie, zgodnie z zaleceniami Ministerstwa Zdrowia, jeden pacjent ma być przyjmowany co jedną godzinę pracy gabinetu. Tym samym lekarze dentyści będą przyjmować mniej pacjentów, co przy obecnie niskiej wycenie świadczeń spowoduje spadek otrzymywanych zarobków. W związku z tym lekarze dentyści są zmuszeni ponosić ogromne koszty, celem dostosowania gabinetów do nowych warunków pracy.

Rzecznika niepokoi, że przedstawiona sytuacja stanowi zagrożenie dla pacjentów, którzy mogą być pozbawieni dostępu do świadczeń stomatologicznych. Co więcej, z otrzymywanych skarg wynika, że że zmniejsza się dostęp obywateli do zagwarantowanego leczenia stomatologicznego z uwagi na rezygnację kolejnych świadczeniodawców, a pacjenci nie mają informacji o wyznaczonych innych terminach udzielonego świadczenia, czy innym podmiocie, który mógłby udzielić świadczeń w ramach środków publicznych, problematyczny bywa też dostęp do dokumentacji medycznej w związku z zamykaniem się gabinetów. Szacuje się, że w ubiegłym roku około 10% lekarzy dentystów podjęło decyzję o rezygnacji ze współpracy z NFZ.

RPO zauważył, że prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej negatywnie oceniło projekt zarządzenia Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia zmieniającego zarządzenie w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju leczenie stomatologiczne. Brakuje też aktualnych zaleceń Ministra Zdrowia w sprawie postępowania przy udzielaniu świadczeń stomatologicznych w sytuacji ogłoszonego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, będących rekomendacją zakresu udzielania świadczeń.

V.7012.8.2020

Koronawirus. Skuteczna interwencja ws. kierowcy objętego kwarantanną graniczną

Data: Od 2020-06-04 do 2020-06-05

Do Biura Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zatelefonował (a następnie skierował mailowo skargę) pan D.M., który poskarżył się na niezasadne, jego zdaniem, objęcie go kwarantanną w związku z epidemią koronawirusa SARS-Cov-2.

Skarżący podał, że wykonuje indywidualną działalność gospodarczą jako kierowca i przekraczał granicę polską w ramach przewozu pasażerskiego. Okazał komplet dokumentów poświadczających dokonywanie przewozu, a mimo to został objęty obowiązkową kwarantanną wraz z pasażerami. Kwarantanna, jak podał Skarżący, wyklucza go z możliwości świadczenia pracy jako kierowca.

W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich Powiatowy Inspektor Sanitarny oraz Wojewoda poinformowali, że istotnie nałożenie kwarantanny było niezasadne i decyzja została cofnięta. Zarzuty sformułowane we wniosku do Rzecznika należy uznać za uzasadnione.

BPW.565.5.2020

Kwalifikacje gleboznawców. Minister Rolnictwa robi wszystko, by je uregulować. RPO zabiega o to trzynasty rok

Data: 2020-05-29
  • Gotowy jest projekt ustawy regulującej kwestie kwalifikacji dla osób prowadzących gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • Od 2008 r. Rzecznik Praw Obywatelskich ubiega się u kolejnych ministrów rolnictwa
  •  W 2016 r. Minister Rolnictwa przyznał rację RPO, że konieczna jest odpowiednia nowelizacja Prawa geodezyjnego i kartograficznego
  • Do zapowiadanej zmiany jednak nie doszło - upoważnienia dla klasyfikatorów wciąż wydają starostowie, bez ustawowych kryteriów takiego wyboru

W niezwykle obszernej odpowiedzi minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski nie tylko podziela pogląd RPO, że uregulowanie kwalifikacji gleboznawców jest sprawą ważną. Przedstawia też rys historyczny problemu, od lat 50. XX wieku poczynając.

Jak od lat przypominają kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich, prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma bardzo istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

Minister Ardanowski w najnowszym piśmie zapewnia, że podjął już odpowiednie działania zmierzające do podjęcia prac legislacyjnych w zakresie uregulowania wymagań kwalifikacyjnych dla osób ubiegających się o uprawnienia do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Wcześniej nie było to możliwe, co minister szczegółowo tłumaczy:

  • Już w 2016 r. jego resort przekazał Ministrowi Infrastruktury i Budownictwa  do zaopiniowania projekt zmiany Prawa geodezyjnego z 1989 r. Ten odpowiedział, że sprawą też się interesuje i trzeba będzie podjąć wspólne prace. Powstał więc zespół doradczy, a sprawami geodetów zajął się podzespół. W styczniu 2018 r. zmienił się jednak podział zadań w rządzie i sprawy geodezji i kartografii z resortu infrastruktury i budownictwa trafiły do Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. To jemu Minister Rolnictwa przekazał więc kolejne ponaglenie w tej sprawie od Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • Po pól roku – i w dwa lata od inicjatywy Ministra Rolnictwa - Minister Inwestycji i Rozwoju uznał jednak, że sprawy gleboznawców nie nadają się do załatwienia w Prawie geodezyjnym i że problem powinien rozwiązać sam Minister Rolnictwa przygotowując odpowiedni projekt.
  • Minister Rolnictwa się z tym stanowiskiem nie zgodził – przez kolejny rok trwały więc uzgodnienia i w końcu Komitet Stały Rady Ministrów zaproponował Ministrowi Rolnictwa, by przygotował własny projekt prawa geodezyjnego, z uwzględnieniem problemu gleboznawców.
  • I Minister to zrobił – 27 maja 2020 r. przesłał RPO swój projekt (w załączeniu).

IV.7007.50.2014

Koronawirus. Czy uda się zorganizować egzaminy zawodowe w zakładanych terminach? RPO do MEN

Data: 2020-05-27

Z powodu utrzymującego się stanu epidemii SARS COV-2 wiele osób - uczniów, słuchaczy i absolwentów szkół, ich rodziców oraz nauczycieli – niepokoi się, czy egzaminy mogą zostać zorganizowane we wskazanym terminie i w niezmienionej formie.

Egzamin potwierdzający kwalifikacje w zawodzie (Formuła 2012 i Formuła 2017) ma się odbyć od 22 czerwca do 9 lipca, natomiast egzamin zawodowy (Formuła 2019) zaplanowany jest od 17 do 28 sierpnia.

Większość osób podejdzie do egzaminu na przełomie czerwca i lipca. Ponieważ terminy tych egzaminów częściowo pokrywają się z terminami egzaminów maturalnych (8 czerwca do 29 czerwca), będą kłopoty z bezpiecznym ich zorganizowaniem.

Pytania dotyczące sposobów zapewnienia bezpieczeństwa znajdują częściowo odpowiedź w wytycznych Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Wobec zastrzeżeń dotyczących kolizji terminów różnych egzaminów CKE poinformowała, że w przypadku gdy termin egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie pokrywa się z terminem egzaminu maturalnego, ośrodek egzaminacyjny (szkoła) powinien niezwłocznie skontaktować się z właściwą OKE, by ustalić inny termin egzaminu zawodowego.

Nadal jednak wyjaśnień wymaga kwestia podstaw programowych kształcenia dla poszczególnych zawodów (z 7 lutego 2012 r. i 31 marca 2017 r.), które najprawdopodobniej nie zostały zrealizowane. Od 12 marca uczniowie i słuchacze nie mają zajęć w szkołach, a od  25 marca br. nauka odbywa się zdalnie. Wiedza teoretyczna mogła zostać opanowana dzięki lekcjom online, jednakże w warunkach epidemii trudno było przygotować się do części praktycznej.

VII.7032.2.2020

Kwarantanna graniczna. Przepisy nie mogą obowiązywać od godz. 09:49:59. RPO do Straży Granicznej

Data: 2020-05-26
  • Od 16 maja rząd zniósł obowiązek kwarantanny granicznej dla obywateli Unii i EOG przekraczających granicę służbowo.
  • Przepisy zostały jednak opublikowane tego dnia w Dzienniku Ustaw o godz. . 09:49:59 i ludzie, którzy przekroczyli granicę wcześniej,  trafili do kwarantanny

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi, zobowiązanych do odbycia kwarantanny, obywateli polskich pracujących w innych krajach Unii Europejskiej lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego, którzy przekroczyli granicę RP we wczesnych godzinach porannych w dniu 16 maja 2020 r.

Tymczasem 16 maja 2020 r. w Dzienniku Ustaw pod pozycją 878 zostało ogłoszone Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. Zgodnie § 3 ust. 3 pkt 1 tego rozporządzenia w pierwotnym jego brzmieniu, obowiązku kwarantanny nie stosowało się w przypadku przekraczania granicy państwowej w ramach wykonywania czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie Unii Europejskiej lub Europejskiego Obszaru Gospodarczego przez osoby wykonujące te czynności w tych państwach.

Rozporządzenie weszło w życie z dniem ogłoszenia (faktycznie zostało opublikowane 16 maja 2020 r. o godz. 09:49:59). Ci, którzy przekroczyli granicę przed 09:49:59, trafiali do kwarantanny.

Stosownie do art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 20 lipca 2000 r. o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych (Dz.U. z 2019 r. poz. 1461), przy obliczaniu terminu wejścia w życie aktu normatywnego określonego w dniach nie uwzględnia się dnia ogłoszenia, z wyjątkiem przypadków, gdy akt normatywny wchodzi w życie z dniem ogłoszenia. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 20 grudnia 2005 r., I GSK 1098/05, (CBOSA) wyjaśnił, że w treści ww. normy prawnej brak jakichkolwiek podstaw do uzależnienia chwili wejścia w życie aktu z chwilą /godziną, minutą/ jego opublikowania. Wobec tego przyjąć należy, że ustawodawca ustanowił fikcję prawną ogłoszenia aktu w dniu wydania dziennika urzędowego. Jednocześnie wprowadził zasadę obowiązywania aktu od początku tego dnia w stosunku do aktów wchodzących w życie z dniem ogłoszenia. Również Trybunał Konstytucyjny w jednym ze swoich orzeczeń stwierdził, że  formuła wejścia w życie aktu „z dniem” oznacza początek doby (postanowienie TK z dnia 13 lutego 1991 r., OTK 1991, nr 1, poz. 30).

Mając na względzie powyższe, na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy  z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2020 r. poz. 627), RPO prosi o podjęcie pilnych działań w celu ustalenia i zwolnienia z kwarantanny wszystkich osób, które w dniu 16 maja 2020 r. przekroczyły granicę w warunkach opisanych w § 3 ust. 3 pkt 1 rozporządzenia z dnia 16 maja 2020 r. Prosi również o udzielenie informacji, ile takich osób zostało poddanych kwarantannie wraz z podaniem przejścia granicznego

V.7018.400.2020

Koronawirus. Wojewoda Konstanty Radziwiłł wyjaśnia powód nakazów pracy dla lekarki w ciąży i lekarza-emeryta

Data: 2020-05-11
  • Nakazy pracy dla lekarki w ciąży i lekarza-emeryta wynikały jedynie z braku możliwości szybkiego uzyskania szczegółowych danych o ich sytuacji rodzinnej czy osobistej
  • Tak wojewoda mazowiecki Konstanty Radziwiłł tłumaczy RPO skierowanie do zwalczania epidemii osób, które są ustawowo wyłączone ze świadczenia pracy w tym trybie
  • Po uzyskaniu informacji o okolicznościach wyłączających taką możliwość wydane decyzje podlegały uchyleniu – podkreśla wojewoda

Jak napisała 15 kwietnia 2020 r. „Gazeta Wyborcza”, lekarze, którzy ze względu na swoją sytuację życiową nie kwalifikują się do pracy z osobami zakażonymi otrzymali od wojewody wezwania do pracy w lecznicach.

Według art. 47 ust. 4 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u  ludzi, wojewoda może nakazać pracę w szpitalu - ale nie dotyczy to m.in. kobiet w ciąży oraz osób po 60. roku życia.

Zdaniem RPO naruszałoby to nie tylko przepisy ustawy, lecz także art. 65 ust. 2 Konstytucji. Stanowi on bowiem, że obowiązek pracy może być nałożony tylko przez ustawę.Rzecznik zwrócił się do wojewody o wyjaśnienia. Poprosił także o wskazanie wojewódzkiego planu działania na wypadek wystąpienia epidemii.

Odpowiedź Wojewody Mazowieckiego

Odnosząc się do uwagi naruszenia art. 65 ust. 2 Konstytucji, który stanowi, że obowiązek pracy może być nałożony tylko przez ustawę, należy stwierdzić, że wolność pracy gwarantowana właśnie w art. 65 ust. 1 Konstytucji, nie ma charakteru absolutnego i może być niejako ograniczona w związku z realizacją przez obywateli RP konstytucyjnych obowiązków np. obowiązku obrony Ojczyzny (por. „Komentarz do Konstytucji", B. Banaszak wyd. z 2012 r.).

Do konstytucyjnych obowiązków należy również m.in. troska o dobro wspólne. Koncepcja pojęcia dobra wspólnego wg poglądów doktryny obejmuje również ochronę zdrowia. Wobec powyższego dla ratowania życia i zdrowia ludzkiego - ochrony zdrowia. Wojewoda skierował osoby do świadczenia pracy przy zwalczaniu epidemii, nie naruszając zatem art. 65 ust. 2 Konstytucji. Skierowanie osób do pracy spełniających przesłanki negatywne wynikało jedynie z braku możliwości szybkiego uzyskania szczegółowych danych dotyczących ich sytuacji rodzinnej, czy osobistej. Dlatego też w przypadku uzyskania informacji o istnieniu okoliczności wyłączających możliwość skierowania wskazanych w art. 47 ust. 3 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 z poźn. zm.), wydane decyzje podlegały uchyleniu.

Jednocześnie uprzejmie informuję, że od 2016 r. obowiązywał opracowany w oparciu o art. 44 ust. 1 ww. ustawy Wojewódzki Plan Działania na wypadek wystąpienia epidemii na terenie województwa mazowieckiego i zgodnie z ww. przepisem Plan był aktualizowany.

Obecnie obowiązujący Plan z 2020 r. jest dostępny na stronie internetowej Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Merytoryczny proces aktualizacji prowadzony był przez Wydział Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego we współpracy z Wydziałem Zdrowia oraz Mazowieckim Państwowym Wojewódzkim Inspektorem Sanitarnym i zakończył się z chwilą wprowadzenia uzgodnień ze wszystkimi zainteresowanymi podmiotami. Udostępnienie na stronie internetowej Urzędu nastąpiło niezwłocznie, po złożeniu podpisów przez kierowników jednostek administracyjnych ujętych w planie i zaakceptowaniu przez Wojewodę Mazowieckiego.

Odnosząc się do pytania, dotyczącego osób, które na podstawie decyzji zostały skierowane do świadczenia pracy przy zwalczaniu epidemii, należy stwierdzić, że przy ich wyborze uwzględniano listę osób, które mogą zostać skierowane do działań służących ochronie zdrowia publicznego przed zakażeniami i chorobami zakaźnymi, wynikającą z treści Wojewódzkiego Planu Działania na wypadek wystąpienia epidemii.

III.7040.16.2020

Koronawirus. Na jakiej podstawie pracodawca może mierzyć temperaturę u pracownika?

Data: 2020-04-29
  • Nie ma przepisu, z którego wynikałby obowiązek pracodawcy mierzenia temperatury pracownikom, nawet w sytuacji epidemii
  • Tymczasem pracodawcy wprowadzają pomiary temperatury pracowników, chcąc zapewnić właściwą organizację pracy i zabezpieczyć przed rozprzestrzenianiem się wirusa
  • RPO zgłasza wątpliwości do Ministry Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Szczegółowe informacje o stanie zdrowia pracownika uzyskane podczas pomiaru temperatury mają charakter danych wrażliwych, do których posiadania pracodawcy nie są uprawnieni. Katalog informacji i danych osobowych pracownika, które może przetwarzać pracodawca, jest bowiem wskazany w art. 221 Kodeksu pracy. Uprawnienie to nie wynika także z przepisów Kodeksu pracy dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa i higieniczny pracy.

Jak zaznaczył RPO, art. 31 ust. 3 Konstytucji dopuszcza  ograniczenie w korzystania z konstytucyjnych wolności i praw, jeśli jest to konieczne dla ochrony zdrowia. 

Nie ulega wątpliwości, że wykonywanie pomiarów prowadzących do określenia stanu zdrowia pracownikow podlega temu uregulowaniu, Są to bowiem dane wrażlliwe i dotyczą chronionych sfer życia człowieka. Niewłaściwe przetwarzanie tych informacji może doprowadzić do naruszeń praw i wolności osób, których dotyczą.

Zdaniem Rzecznika problem mogłoby rozwiązać czasowe rozszerzenie stosowania art. 221 Kodeksu pracy.

Niezależnie od wyboru rozwiązania, obecna sytuacja wymaga wprowadzenia dodatkowych regulacji. Służyłoby to zarówno pracownikom, jak i pracodawcom i likwidowałoby możliwe konflikty na linii pracownik-pracodawca.

RPO zwrócił się do MRPiPS o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej.

III.7050.22.2020

Koronawirus. RPO w obronie pracowników przygranicznych

Data: 2020-04-28
  • Obowiązkowa kwarantanna po przekroczeniu granicy nie ma podstaw prawnych
  • RPO ciągle dostaje skargi od osób pracujących lub prowadzących działalności gospodarczą na pograniczu z Czechami i z Niemcami.
  • Dlatego zwracał już resortowi rodziny uwagę na problem kwarantanny – wystarczy przekroczenie granicy, by taka osoba straciła możliwość zarobkowania i utrzymania swojej rodziny.
  • Teraz zwraca uwagę Ministrowi Zdrowia, że prawa obywateli polskich są ograniczane przez władze publiczne niezgodnie z podstawowymi standardami konstytucyjnymi.

Zgodnie bowiem z §2 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 697, poz. 750) aż do odwołania tego obowiązku osoba przekraczająca granicę musi odbyć obowiązkową trwającą 14 dni kwarantannę. Zwolnionych z tego jest kilka kategorii osób (np. zawodowi kierowcy), ale nie ma wśród tych osób pracowników przygranicznych.

Rozporządzenie rządu zostało wydane na podstawie upoważnień w ustawie z 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Wynika z tego, że Rada Ministrów była uprawniona do ustanowienia obowiązku poddania się kwarantannie. Zwrócić jednak należy uwagę, że samo pojęcie „kwarantanny” zostało zdefiniowane przez ustawodawcę. To odosobnienie osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie, w celu zapobieżenia szerzeniu się chorób szczególnie niebezpiecznych i wysoce zakaźnych. Ustawowe kryterium poddania się kwarantannie wyznacza więc to, że dana osoba była narażona na zakażenie, a nie to, że dana osoba przybywała za granicą.

To oznacza, że Rada Ministrów nie mogła w rozporządzeniu wprowadzić kwarantanny z powodu przekroczenia granicy.

Oznacza to, że nie mając do tego umocowania w ustawie Rada Ministrów ograniczyła w sposób niedopuszczalny wolność osobistą osób w ten sposób poddanych kwarantannie (art. 41 ust. 1 Konstytucji RP) oraz wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji RP). W efekcie Rada Ministrów, nie mając w tym zakresie oparcia dla swoich działań w ustawie, naraziła też osoby, które nie były narażone na chorobę zakaźną i nie pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego i wykonywały pracę poza granicami Polski przekraczając codziennie granicę, na utratę tej pracy, a tym samym na utratę źródła utrzymania przez liczne polskie rodziny.

III.7040.21.2020

Odc. 24 - Jak odbierać przesyłkę z poczty w czasie kwarantanny, prawo do postojowego, kłopoty z maseczkami - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-04-28

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pan dzwoni, żeby się poskarżyć. Prowadzi małą firmę, której obsługa księgowa powierzona została w wyniku umowy księgowej. Prosił o przygotowanie wniosku o pomoc finansową z „tarczy”. Księgowa uzależniła wysłanie dokumentów od zapłacenia dodatkowo kwoty 80 zł, o czym nie poinformowała przyjmując zadanie do wykonania.

Co do zasady treść umowy rozstrzyga o zakresie czynności wykonywanych przez księgową. Mało prawdopodobne, aby przygotowanie wniosków z „tarczy” zostało w umowie przewidziane. W takiej sytuacji wykonanie dodatkowego zadania, jak i płatność za takowe zależy od uzgodnienia przez strony umowy. Zasadą jednak jest, że usługi świadczone są odpłatnie.

Pan pyta o dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Żona po urlopie macierzyńskim i wychowawczym planuje powrót do pracy w najbliższych dniach. Dzieckiem ma się opiekować babcia. Czy w takiej sytuacji dodatkowy zasiłek opiekuńczy powinien być wypłacany?

Zasiłek opiekuńczy przysługuje zgodnie z Ustawą z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Ustawodawca, na podstawie przepisów wydawanych w związku z epidemią, przedłużył jedynie okres wypłaty tego zasiłku, nie wprowadził jednak nowych kryteriów uprawniających do jego przyznania.

Jeśli że dziecko nie chodziło do żadnej placówki, która teraz została zamknięta. Wobec tego zasiłek opiekuńczynie przysługuje.

Pan skarży się na policjantów, którzy domagają się zaświadczeń lekarskich od osób, które ze względów zdrowotnych nie mogą nosić maseczek.

Zgodnie z obowiązującymi na dzień 27 kwietnia przepisami, obowiązek zakrywania ust i nosa m.in. podczas przebywania w miejscach ogólnodostępnych obowiązuje do odwołania. Przepisy przewidują jednak kilka wyjątków od tego obowiązku. Należy do nich również sytuacja, gdy ktoś nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej (w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim), lub gdy ma trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. Przepisy nie wymagają legitymowania się orzeczeniem bądź zaświadczenia w tym zakresie.

Policja może jednak weryfikować przestrzeganie tego obowiązku przez obywateli. Być może w pewnych sytuacjach policjanci może mieć wątpliwości, czy dana osoba rzeczywiście należy do grupy zwolnionej z zakrywania ust i nosa. Wówczas okazanie dokumentów mogłoby ułatwić wyjaśnienie spawy. Policjanci są bowiem uprawnieni do ustalenia, czy dana osoba jest zwolniona z obowiązku zakrywania ust i nosa. Mają więc prawo odbierać stosowne wyjaśnienia i ewentualnie przyjmować dowody wskazujące na wypełnienie przesłanek do zwolnienia, o których mowa powyżej.

Należy również pamiętać, że w sytuacjach spornych, kiedy obywatel odmówi przyjęcia mandatu, sprawa zostanie skierowana do właściwego sądu. Wówczas ocena, czy dane działanie stanowiło naruszenie prawa, będzie zależała od indywidualnych okoliczności konkretnego przypadku, które w razie wątpliwości, rozstrzygnie sąd powszechny.

Więcej informacji można również znaleźć na stornie: https://www.rpo.gov.pl/pl/tagi/maseczki-covid-19 .

Czy Sanepid przekazuje do urzędów pocztowych informacje o osobach objętych kwarantanną? Jeśli tak, to na jakiej podstawie?

Poczta Polska otrzymuje adresy, pod którymi przebywają osoby objęte kwarantanną, na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.697).

Zgodnie § 2 ust. 6 rozporządzenia, dane takie jak adres miejsca zamieszkania lub pobytu (miejsce odbywania kwarantanny), numer telefonu do kontaktu, a także dane osób podlegających izolacji w warunkach domowych, osób, w stosunku do których podjęto decyzję o wykonaniu testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2, oraz osób zakażonych tym wirusem, są udostępniane m.in. Poczcie Polskiej (operatorowi wyznaczonemu w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. - Prawo pocztowe).

Treść tego przepisu jest jednak obecnie analizowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Budzi on bowiem zastrzeżenia, co do zgodności z art. 51 ust. 5 Konstytucji RP stanowiącym, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o jednostce określa ustawa. Zgodnie z Konstytucją materia udostępniania informacji o jednostce nie może więc być regulowana w rozporządzeniu. Dlatego w najbliższym czasie należy spodziewać się stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie.

Pan pyta o możliwość wypłaty postojowego w sytuacji, gdy prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą (produkcja i sprzedaż obuwia) i jest jednocześnie ubezpieczony w KRUS.

Jeżeli rolnik, prowadzący dodatkowo pozarolniczą działalność gospodarczą, spełnia warunki określone w art. 5a ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, podlega tylko tym ubezpieczeniom i opłaca składki na KRUS w podwójnej wysokości.

Zgodnie z tzw. Tarczą Antykryzysową, osobie prowadzącej pozarolniczą działalność gospodarczą zgodnie z Prawem przedsiębiorców lub innymi przepisami szczególnymi, przysługuje świadczenie postojowe, jeżeli nie podlega ubezpieczeniom społecznym z innego tytułu. Z informacji uzyskanych za pośrednictwem infolinii ZUS wynika, iż ubezpieczenie w KRUS osoby prowadzącej działalność gospodarczą nie stanowi „innego tytułu do ubezpieczeń”, a zatem nie jest przeszkodą do uzyskania przez rolnika – przedsiębiorcę świadczenia postojowego.

Kryteria, przesłanki oraz szczegółowe informacje na temat zasad ubiegania się o świadczenia postojowe przez przedsiębiorców można znaleźć na stronie:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/swiadczenia-postojowe-koronawirus-FAQ-15.

Niezależnie od powyższego, warto pamiętać, że Tarcza Antykryzysowa przewiduje również inne rodzaje świadczeń pomocowych dla osób podlegających ubezpieczeniom społecznym w KRUS tj. dodatkowy zasiłek opiekuńczy, mikropożyczki i zwolnienie z opłacania składek za drugi kwartał 2020 r.

Więcej informacji:

https://www.krus.gov.pl/fileadmin/moje_dokumenty/dokumenty/bip/form/ubez...)

Podstawa prawna:

  1. Art. 15zq ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374, 567, 568).
  2. Art. 5a ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 174).

Pani na kwarantannie. Dostała wiadomość, że na poczcie czeka na odbiór przesyłka (urządzenia niezbędne do pracy zdalnej). Pyta, w jako sposób może ją odebrać. Próbowała negocjować z naczelnikiem poczty dostarczenie do domu przesyłki w sposób nienarażający doręczyciela na kontakt. Bez efektu.

Na stronie internetowej http://poczta-polska.pl/ można znaleźć wzór pełnomocnictwa pocztowego upoważniającego inną osobę do odbioru przesyłki w placówce pocztowej. Pełnomocnictwo należy podpisać w obecności pracownika poczty. Jednakże jest to rozwiązanie dla osób, które wcześniej udzieliły już pełnomocnictwa do odbioru korespondencji osobą, z którymi nie zamieszkują.

W obecnym stanie epidemii, gdy listonosze nie kwitują listów poleconych doręczanych osobom na kwarantannie, może być jednak problem z załatwieniem obecności listonosza u osoby przebywającej na kwarantannie.

Osoba przebywająca na kwarantannie może spróbować zawnioskować do Państwowej Inspekcji Sanitarnej o skrócenie lub zwolnienie z obowiązku odbywania kwarantanny, zgodnie z § 2 ust. 13 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W ostateczności należałoby się skontaktować z Pocztą Polską i nadawcą w celu ustalenia możliwości zwrotu paczki i jej ponownego wysłania pod nowy adres innej osoby, która mogłaby osobiście odebrać przesyłkę z placówki pocztowej i zanieść do pani na kwarantannie.

Pytanie o możliwość wstępu do lasu. Zasady obowiązujące.

Na podstawie § 16 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii został zniesiony od dnia 20.04.2020 r. zakaz korzystania z terenów leśnych.

Obecnie, do odwołania ten zakaz dotyczy jedynie ogrodów zoologicznych, placów zabaw oraz ogrodów jordanowskich w części, w jakiej ten ogród ma plac zabaw lub urządzenia przeznaczone do zabawy dzieci, a także ze znajdujących się na terenach leśnych miejsc małej infrastruktury leśnej, urządzeń przeznaczonych do zabawy dzieci, wiat i miejsc biwakowania.

Gdy przemieszczanie się po lesie następuje pieszo, należy pamiętać, że jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie, chyba że zachowanie tej odległości nie jest możliwe ze względu na opiekę nad dzieckiem do ukończenia 13. roku życia, lub osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego lub osobą, która ze względu na stan zdrowia nie może poruszać się samodzielnie (§ 17 Tego rozporządzenia).

Warto również przypomnieć o nałożonym na podstawie § 18 Rozporządzenia obowiązku zakrywania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki albo kasku ochronnego w miejscach ogólnodostępnych, w tym: na drogach i placach, na terenie cmentarzy, parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych, ogrodów zabytkowych, plaż, miejsc postoju pojazdów, parkingów leśnych. Obowiązku tego nie musimy przestrzegać jeśli jesteśmy już na terenie lasu.

Pan jest marynarzem, wjechał na teren Polski w celu zaokrętowania się, ale niestety został poddany kwarantannie. Czy można w tej sytuacji skrócić okres kwarantanny.  Czy przepisy o kwarantannie dotyczą marynarzy ?

Obowiązku poddania się kwarantannie, o którym mowa w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii  z dnia 19 kwietnia 2020 r. nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy Rzeczypospolitej w związku z wykonywaniem czynności służbowych do grupy zawodowej jaką są marynarze w rozumieniu przepisów ustawy o pracy na morzu z dnia 5 sierpnia 2015 r., w tym do marynarzy:

  • zatrudnionych na zasadach określonych w art. 46 i 108 ustawy o pracy na morzu,
  • marynarzy po upływie pracy na statku schodzących ze statku w polskim porcie celem bezzwłocznej repatriacji, o której mowa w art. 57 ustawy o pracy na morzu, poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Warto zwrócić uwagę, że państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w których ma być obowiązkowa kwarantanna, o której mowa w przepisach wydanych na podstawie ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku jej odbycia.

Skarga na pośrednika LOTu, który woli, aby klient wykorzystał voucher niż dostał z powrotem cenę biletu lotniczego.

Wybór czy wykorzystać voucher czy też odstąpić od umowy z przyczyn wynikających z bezpośredniego  związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, należy do konsumenta. 

Jeżeli nie jest on zainteresowany voucherem, wówczas przedsiębiorca, z którym zawarł umowę, jest zobowiązany zwrócić mu wpłacone środki. Trzeba jednakże pamiętać o przewidzianej w przepisach odroczonej płatności tj. 180 dni od powiadomienia pośrednika LOT-u przez klienta o podjętej decyzji. 

Podstawą prawną dotyczącą możliwości dokonania takiego wyboru jest art. 15k ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.), który reguluje, że:

  • odstąpienie od umowy w trybie określonym art. 47 ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, które to odstąpienie od umowy lub rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego o odstąpieniu lub powiadomienia o rozwiązaniu przez organizatora turystyki (ust.1).
  • odstąpienie od umowy bądź jej rozwiązanie, o którym mowa w ust. 1, nie jest skuteczne w przypadku wyrażenia przez podróżnego zgody na otrzymanie w zamian od organizatora turystyki vouchera do realizacji na poczet przyszłych imprez turystycznych w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza turystyczna (ust.2).

Koronawirus. Pracownicy przygraniczni nie mają za co żyć

Data: 2020-04-24
  • Pracownicy przygraniczni muszą odbywać kwarantannę po przekroczeniu granicy - nie mają zatem możliwości zdobywania środków utrzymania
  • A osoby z pogranicza często za granicą pracują całymi rodzinami
  • Ich sytuacja życiowa jest szczególnie trudna - wskazuje RPO

Działania mające na celu powstrzymanie epidemii COVID – 19 (obowiązkowa kwarantanna po każdym przekroczeniu granicy) uniemożliwiają pracownikom przygranicznym utrzymywanie się.

W trudnej sytuacji znalazło się wiele rodzin zamieszkujących pogranicze polsko-niemieckie lub polsko-czeskie. Obecnie są oni pozbawieni środków do życia.

Rzecznik pyta Ministrę Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, czy podejmuje działania w celu wprowadzenie mechanizmów ochronnych dla tej szerokiej grupy polskich pracowniczek i pracowników.

III.7040.21.2020

Koronawirus. MRPiPS wyjaśnia, jak mogą się rejestrować osoby bezrobotne

Data: 2020-04-23
  • Urzędy pracy działają, choć musiały zostać w krótkim czasie dostosowane do aktualnej sytuacji, co nie jest łatwe, bo nie wszystkie czynności mogą być wykonane zdalnie
  • Osoby bezrobotne mogą się rejestrować bez konieczności stawiennictwa - za pośrednictwem poczty lub telefonicznie 

Jak napisała do RPO Marlena Maląg, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, w zakresie zgłaszanych problemów z rejestracją osób, które nie mają dostępu do internetu lub mają problemy z obsługą narzędzi elektronicznych, wskazano urzędom pracy różne możliwe do przyjęcia warianty rozwiązań, celem umożliwienia tym osobom uzyskanie statusu bezrobotnego bez konieczności osobistego stawiennictwa w urzędzie.

Tak więc osoba, która pragnie zarejestrować się w powiatowym urzędzie pracy, może przekazać niezbędne dokumenty drogą pocztową lub pozostawić je w specjalnie temu dedykowanych skrzynkach przy siedzibie urzędu.

Aby w jeszcze większym stopniu uprościć sposób rejestracji w powiatowym urzędzie pracy w nowym rozporządzeniu MRPiPS z 14 kwietnia 2020 r. w sprawie rejestracji bezrobotnych i poszukujących pracy, przewidziano szczególny sposób postępowania przy rejestracji jako bezrobotny albo poszukujący pracy w sytuacji epidemii COVID-19.

Rozwiązanie to będzie miało charakter czasowy, tzn. będzie stosowane tylko w okresie ograniczenia funkcjonowania powiatowych urzędów pracy w związku z epidemią COVID-19. Dodany przepis umożliwia dokonanie rejestracji telefonicznej po uprzednim przekazaniu drogą elektroniczną koniecznych danych i nie wymaga posiadania podpisu kwalifikowanego.

Ministra zwróciła się też do wojewodów, aby wydali Marszałkom/Starostom na podstawie art. 11 ust. 1 ustawy dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374, 567 i 568) polecenie zapewnienia nieprzerwanej pracy Wojewódzkich Urzędów Pracy w zakresie:

  • realizacji przez te instytucje instrumentów pomocy wprowadzonych przepisami ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz. U. poz. 568),
  • świadczeń wypłacanych z funduszu gwarantowanych świadczeń pracowniczych,

oraz polecenie zapewnienia nieprzerwanej pracy Powiatowych Urzędów Pracy w zakresie:

  • realizacji przez te instytucje instrumentów pomocy wprowadzonych przepisami ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie systemu ochrony zdrowia związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz. U. poz. 568),
  • rejestracji osób bezrobotnych.

 III.7045.6.2020

Koronawirus. Czy Ministerstwo Finansów ma dostęp do prywatnych danych swoich pracowników?

Data: 2020-04-20
  • Do RPO wpłynął wniosek sygnalizujący możliwe nadużycie ze strony Ministerstwa Finansów wobec jego pracowników
  • Z informacji przekazanych RPO wynika, że pracodawca może mieć dostęp do prywatnych danych pracowników

Niektórzy pracownicy Ministerstwa podczas pracy zdalnej w trakcie epidemii wykonują zadania na komputerach prywatnych, z wykorzystaniem odpowiedniego oprogramowania pozwalającego na zdalne połączenie się komputera z systemem informatycznym MF.

Wnioskodawca podnosi, że aplikacje wchodzące w skład oprogramowania mają uprawnienia dostępu do dysków komputerów osobistych. Istnieje zatem ryzyko wglądu do danych prywatnych pracowników i naruszenia ich prawa do prywatności .

Rzecznik zwrócił się do Inspektora Ochrony Danych Osobowych Ministerstwa Finansów o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.501.81.2020

Jak bezpiecznie prowadzić lekcje online? Poradnik dla nauczycieli i dyrektorów

Data: 2020-04-17

Czas epidemii jest dla wszystkich niezwykle trudny. Rodzi potrzeby, które jeszcze do niedawna były dla wielu abstrakcją. Tak na prawdę każdy z nas - choć na różnych polach - znalazł się w sytuacji, która jest dla niego nowa. Aby to oswoić, dopracować potrzeba czasu i zwiększonego zaangażowania. 

Niewątpliwie jednym z wielkich wyzwań, jakie stworzyła epidemia jest masowa zdalna edukacja. Dyrektorzy, nauczyciele mają często obawy przed nową formą pracy z uczniami, niektórzy czują się niepewnie, a nawet bezradnie. Wiedza się nie zmieniła, ale kompetencje, jakich dziś potrzeba, by ją przekazać są zupełnie nowe. A przecież do tej pory, także z uwagi na niskie transfery budżetowe na ten cel, nie były one szczególnie wspierane. 

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, koordynatorka akcji, podkreśla, że to, co dzieje się dziś na e-lekcjach, często wymyka się spod kontroli nauczycieli, którzy wymagają lepszego wsparcia. - Na lekcje wchodzą osoby spoza klasy, zmieniają nicki nauczycieli na wulgarne słowa, udostępniają przemocowe filmiki. 

Ten poradnik powstał, by pomóc, by wskazać praktyczne narzędzia pomocne w przeprowadzeniu lekcji z uczniami. Eksperci i ekspertki w zakresie edukacji (związani m.in. z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę, portalem lekcjewsieci.pl, Związkiem Nauczycielstwa Polskiego, Fundacją Przestrzeń dla Edukacji, Stowarzyszeniem Cyfrowy Dialog, Fundacją Centrum Cyfrowe, Uniwersytetem Warszawskim) przy wsparciu RPO przygotowali poradnik dla kadry szkolnej, który mamy nadzieję, podpowie jak bezpiecznie prowadzić lekcje online, z jakich narzędzi korzystać, jak rozmawiać z uczniami - "cyfrowymi tubylcami" - o zasadach w wirtualnej klasie. Publikacja zawiera także wskazówki dla dyrektorów, jak wdrożyć systemy zdalnego nauczania w szkole.

Gorąco polecamy.

Koronawirus. Lekarka w ciąży i lekarz-emeryt z nakazami pracy w czasie epidemii – interwencja RPO

Data: 2020-04-16
  • Według mediów Wojewoda Mazowiecki skierował do zwalczania epidemii osoby, które są wyłączone ze świadczenia pracy w tym trybie
  • Wojewoda może nakazać pracę w szpitalu - ale nie dotyczy to kobiet w ciąży oraz osób po 60. roku życia
  • Rzecznik prosi Konstantego Radziwiłła o wyjaśnienia

Sprawę opisała 15 kwietnia „Gazeta Wyborcza”. Z jej ustaleń wynika, że lekarze, którzy ze względu na swoją sytuację życiową nie kwalifikują się do pracy z osobami zakażonymi otrzymali od wojewody wezwania do pracy w lecznicach.

Według art. 47 ust. 4 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u  ludzi, można wydać decyzje o skierowaniu lekarzy do pracy przy zwalczaniu epidemii na terenie województwa. Z mediów wynika, że decyzje zostały wydane m. in. w stosunku do osób, które z mocy tej ustawy (art. 47 ust. 3) są wyłączone ze świadczenia pracy w tym trybie.

Zdaniem RPO, gdyby tak w istocie było, naruszałoby to nie tylko przepisy ustawy, lecz także art. 65 ust. 2 Konstytucji. Stanowi on bowiem, że obowiązek pracy może być nałożony tylko przez ustawę.

Rzecznik zwrócił się do Wojewody o wyjaśnienia. Poprosił także o wskazanie wojewódzkiego planu działania na wypadek wystąpienia epidemii.

III.7040.16.2020

Koronawirus. Dofinansowanie pensji pracownika - najwcześniej w maju. RPO interweniuje ws. błędu w przepisach

Data: 2020-04-03
  • Przedsiębiorca, który z powodu epidemii odnotował spadek obrotów, może wnosić o świadczenie z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych na dofinansowanie wynagrodzenia pracowników
  • Media donoszą, że podczas przygotowania tych przepisów nie dopracowano terminów - w konsekwencji wsparcie będzie możliwe dopiero w maju
  • RPO prosi ministrę pracy Marlenę Maląg o korektę przyjętych przepisów

Zgodnie z obowiązującymi przepisami, które miały zabezpieczyć przedsiębiorców przed nadmiernymi skutkami finansowymi epidemii, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych może dofinansować wynagrodzenia pracowników.

Pracownikowi objętemu przestojem ekonomicznym pracodawca wypłaca wówczas wynagrodzenie obniżone nie więcej niż o 50% (nie niższe jednak niż w wysokości minimalnego wynagrodzenia). Funduszu dofinansowuje zaś pensję w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia.

Dofinansowanie takie jednak nie przysługuje pracownikom, których wynagrodzenie w miesiącu poprzedzającym miesiąc złożenia wniosku, było wyższe niż 300% przeciętnego miesięcznego.

Niestety kwotę przeciętnego wynagrodzenia w poprzednim kwartale, do której odnoszą się nowe przepisy, GUS ogłasza w terminie do 7 roboczego dnia drugiego miesiąca każdego kwartału. Oznacza to, że ogłoszenie przeciętnego wynagrodzenia w pierwszym kwartale 2020 r. zostanie dokonane do 7 maja 2020 r. Dopiero zatem wtedy będzie możliwe uruchomienie całego mechanizmu dofinansowania wynagrodzeń pracowniczych.

Jak ustaliła Gazeta Wyborcza konsekwencją tego zapisu może być brak możliwości rozpatrzenia wniosku o dofinansowanie przez wojewódzki urząd pracy aż do czasu opublikowania pełnych danych o wynagrodzeniach. Dla przedsiębiorców oznacza to, że wnioski rozpatrzone będą dopiero w połowie maja 2020 r.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o stanowisko co do możliwości skorygowania tej błędnej regulacji.

III.7042.24.2020

Koronawirus: MRPiPS o prawie do dodatkowego zasiłku opiekuńczego

Data: 2020-04-02
  • W odpowiedzi na pismo RPO w sprawie  ograniczenia w dostępie do dodatkowego zasiłku opiekuńczego, Departament Ubezpieczeń Społecznych MRPiPS informuje:

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy został wprowadzony ustawą z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Na mocy art. 4 ust. 1 rodzicom dzieci w wieku do lat 8 przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy w przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego z powodu COVID-19.

Jest on przyznawany w trybie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz. U. z 2019 r. poz. 645 i 1590) – zwaną dalej „ustawą zasiłkową”. Stąd też tryb i zasady przyznania dodatkowego zasiłku opiekuńczego w zasadzie odpowiadają procedurze uzyskania zasiłku opiekuńczego, z pewnymi wyjątkami zawartymi w art. 4 ust. 1 i ust. 2 specustawy:

  • „dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje za okres nie dłuższy niż 14 dni” – dodatkowy zasiłek opiekuńczy jest wypłacany za każdy dzień sprawowania opieki. Jeśli oboje rodzice dziecka pracują, to o dodatkowy zasiłek opiekuńczy może wystąpić jedno z rodziców. Mogą też podzielić się opieką nad dzieckiem w ramach limitu 14 dni. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje rodzicom łącznie przez 14 dni, niezależnie od liczby dzieci wymagających opieki;

  • „okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego nie wlicza się do okresu, o którym mowa w art. 33 ust. 1 pkt 1 ustawy zasiłkowej” – inaczej mówiąc ubezpieczonemu dalej przysługuje 60 dni zasiłku opiekuńczego, a okres wypłaty dodatkowego zasiłku opiekuńczego (14 dni) nie wlicza się do ogólnego limitu 60 dni, które przysługują na opiekę nad dzieckiem do lat 14;

  • „za okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego, zasiłek, o którym mowa w art. 32 ust. 1 ustawy, o której mowa w ust. 1, nie przysługuje” – przepis ten stanowi, że w okresie pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego nie jest możliwe jednoczesne pobieranie zasiłku opiekuńczego.

Podsumowując, na mocy powyższych przepisów - dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje rodzicom lub opiekunom prawnym dzieci, którzy:

  • opiekują się dzieckiem poniżej 8 roku życia - z zasiłku można korzystać nie dłużej niż do dnia poprzedzającego ósme urodziny dziecka,

  • są objęci ubezpieczeniem chorobowym (np. są pracownikami, zleceniobiorcami, osobami prowadzącymi działalność pozarolniczą).

Zgodnie z art. 4 ust. 2 specustawy w związku z art. 35 ust. 1 ustawy zasiłkowej - dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje w wysokości 80% podstawy wymiaru zasiłku.

Prawo do zasiłku opiekuńczego, w tym do dodatkowego zasiłku opiekuńczego przysługuje nie tylko po spełnieniu ww. ustawowych warunków tj. zamknięcie żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego do którego dziecko uczęszcza oraz odpowiedni wiek dziecka, ale także wtedy, gdy nie ma innego członka rodziny pozostającego we wspólnym gospodarstwie domowym, mogącego zapewnić opiekę. Jeżeli w okresie konieczności sprawowania opieki jest inny członek rodziny, który mógłby zapewnić opiekę dziecku, to zasiłek opiekuńczy nie przysługuje. Odmiennie uregulowana jest sytuacja rodziców sprawujących opiekę nad chorym dzieckiem w wieku do lat 2. Prawo do zasiłku opiekuńczego przysługuje w takim przypadku, nawet jeśli są inni członkowie rodziny, którzy mogliby zapewnić dziecku opiekę.

Należy pamiętać, że za członka rodziny mogącego zapewnić opiekę nie uważa się:

  •  osoby całkowicie niezdolnej do pracy,
  •  osoby chorej,
  •  osoby, która jest niesprawna fizycznie lub psychicznie ze względu na swój wiek,
  •  osoby prowadzącej gospodarstwo rolne,
  •  pracownika odpoczywającego po pracy na nocnej zmianie,
  •  osoby niezobowiązanej do sprawowania opieki na podstawie przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jeśli odmawia ona sprawowania opieki
  • (np. babcia).

Ponadto 31 marca br. Sejm uchwalił ustawę, następnie podpisaną przez Prezydenta i ogłoszoną w Dzienniku Ustaw, tj. ustawa z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 568), która wprowadziła zmiany przepisów o dodatkowym zasiłku opiekuńczym.

Zmiany te polegają na:

wydłużeniu o kolejne 14 dni okresu, przez który przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy tj. nowy 14 dniowy okres wypłaty dodatkowego zasiłku opiekuńczego obowiązuje od 26 marca 2020 r. – w art. 4 specustawy dodaje się ust. 3 w brzmieniu: „Rada Ministrów może, w celu przeciwdziałania COVID-19, w drodze rozporządzenia, określić dłuższy okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego niż wskazany w ust.1 i 1a lub, biorąc pod uwagę okres na jaki zostały zamknięte żłobki, kluby dziecięce, przedszkola, szkoły, placówki pobytu dziennego oraz inne placówki lub okres niemożności sprawowania opieki przez nianie lub opiekunów dziennych”.

przyznaniu prawa do tego zasiłku rodzicom dzieci niepełnosprawnych w wieku powyżej 8 lat – w art. 4 specustawy ust. 1 otrzymuje brzmienie: „W przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki, do których uczęszcza dziecko albo niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19, ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności do ukończenia 18 lat albo dzieckiem z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego”.

Nowe przepisy przyznają także prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego. - „W przypadku zamknięcia szkoły, ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego, ośrodka wsparcia, warsztatu terapii zajęciowej lub innej placówki pobytu dziennego o podobnym charakterze z powodu COVID-19, do których uczęszcza dorosła osoba niepełnosprawna, ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dorosłą osobą niepełnosprawną, przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy przez okres nie dłuższy niż 14 dni” - nowe brzmienie art. 4 ust. 1a specustawy.

Sytuację opisaną przez wnisokodawcę przyjmujemy ze zrozumieniem. Natomiast najbliższe tygodnie, to czas szeroko zakrojonych działań, które mają zapobiegać szybkiemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa w Polsce. Działania dotyczące zawieszenia zajęć w szkołach, przedszkolach, żłobkach mają za zadanie odnieść skutek zapobiegawczy i profilaktyczny.

Obecnie wdrożone w Polsce regulacje prawne m.in. ww. specustawa oraz pakiet ustaw „tarczy antykryzysowej”, podlegają bieżącej analizie. Wszystkie przedstawiane w napływających wystąpieniach uwagi są analizowane pod kątem ewentualnego wprowadzenia kolejnych zmian regulacji prawnych w tym obszarze.

III.7060.243.2020

Koronawirus. Pracujący rodzice dzieci powyżej 8. roku życia także potrzebują wsparcia. Apel RPO do minister rodziny

Data: 2020-04-01
  • Mimo zapowiadanych zmian, prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego nadal przysługuje za opiekę nad dziećmi jedynie do lat 8, a nie jak proponowano - do 12
  • W szczególnie trudnym położeniu są osoby pracujące, samotnie wychowujące dzieci
  • Wątpliwości budzi przyjęta granica wieku uprawniająca do zasiłku, bo 8-latki same nie zadbają o swe bezpieczeństwo
  • Rowerem mogą zaś kierować dopiero 10-latki. A postępowania w sprawach nieletnich obejmują dzieci po ukończeniu 13 lat

Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o ponowną analizę i uwzględnienie potrzeb wszystkich pracujących rodziców i opiekunów.

Jak pokazują badania, większość dzieci wieku 9 lub 10 lat nie jest na tyle dojrzała lub samodzielna, by zorganizować sobie czas w domu, przygotować posiłek, poradzić sobie w razie nieprzewidzianych okoliczności. Obecnie do codziennych czynności domowych dochodzą obowiązki realizowane zazwyczaj w szkole. Uczniowie niezależnie od wieku otrzymują prace do samodzielnego wykonania, chociaż wielu nie potrafi jeszcze sprawnie i w pełni obsługiwać komputerów, skorzystać z drukarki lub rozwiązać trudniejszych ćwiczeń bez pomocy osoby dorosłej.

Rodzice, którzy nie otrzymali prawa do zasiłku opiekuńczego - nawet jeśli mogą pracować zdalnie - nie zawsze są w stanie łączyć obowiązki zawodowe ze stałą opieką nad dzieckiem, wsparciem go w realizacji zleconych prac szkolnych czy podstawowych czynnościach. Problem dotyka szczególnie rodziców lub opiekunów dzieci ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, gdyż praca z nimi wymaga specjalnych kwalifikacji i umiejętności.

Rzecznik zwraca uwagę, że dalszy brak możliwości pogodzenia życia zawodowego i rodzinnego prowadzi do wzrostu poziomu stresu i powoduje konflikty, co może dodatkowo pogarszać stan psychiczny wielu osób.

- Sytuacja rodzin mogłaby ulec poprawie, gdyby rodzice i opiekunowie nieco starszych dzieci mieli możliwość skorzystania z zasiłku opiekuńczego na równi z innymi osobami w podobnej sytuacji, przez cały okres zawieszenia pracy szkół – proponuje Adam Bodnar.

Chociaż nie można jednoznacznie określić wieku dziecka, w którym może ono przebywać samo w domu, na podstawie obowiązującego prawa można wnioskować, że nie należy oczekiwać, iż dzieci po ukończeniu 8. roku życia będą mogły w sposób odpowiedni zadbać o swoje bezpieczeństwo.  W obecnej sytuacji, związanej z rosnącą liczbą zachorowań, potrzebują one dodatkowej troski i wsparcia ze strony bliskich

A według np. prawa o ruchu drogowym minimalny wiek do kierowania rowerem na drogach publicznych wynosi 10 lat. Z kolei przepisy o postępowaniu w sprawach nieletnich stosuje się wobec osób, które ukończyły 13 lat.

Rzecznik zwrócił się do minister Marleny Maląg z apelem o ponowną analizę przyjętych rozwiązań i podjęcie współpracy międzyresortowej w celu uwzględnienia potrzeb wszystkich pracujących rodziców i opiekunów oraz dzieci pozostających pod ich opieką.

VII.7037.52.2020

Koronawirus. Jak ma się zarejestrować bezrobotny, który nie ma dostępu do internetu. RPO do MRPiPS

Data: 2020-04-01

Potrzebne są jasne wytyczne dla powiatowych urzędów pracy, jak rejestrować bezrobotnych, którzy nie mogą złożyć wniosku przez internet – pisze RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Rejestracja bezrobotnych odbywa się dziś bezproblemowo drogą elektroniczną.

Problemy pojawiają się w przypadku osób, które nie mają dostępu do internet, nie umieją z niego korzystać. Mogą one łatwo stracić prawa związane z posiadaniem statusu osoby bezrobotnej (w tym uzyskaniem prawa do zasiłku, czy też ubezpieczenia zdrowotnego).

 III.7045.6.2020

"Równe szanse w biznesie” - konferencja w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Data: 2020-03-06

Global Compact Network Poland oraz Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie zorganizowały 6 marca 2020 r. wydarzenie "Ring the Bell for Gender Equality”. Zainaugurowano  program "Równe szanse w biznesie”. W konferencji w GPW uczestniczył zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski.

Partnerzy i uczestnicy konferencji uderzyli w dzwon, aby zwrócić uwagę wspólnoty międzynarodowej na problem równości kobiet i mężczyzn. Wydarzenie miało na celu zwiększenie świadomości wagi wzmacniania ekonomicznej pozycji kobiet w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Rocznie RPO otrzymuje ponad 50 000 spraw (w tym ponad połowa to sprawy nowe). Skargi dotyczące dyskryminacji są bardzo nieliczne – w 2018 r. tylko 626 spraw dotyczyło nierównego traktowania, w 2019 - 571. 80 z nich w 2018 r. dotyczyło dyskryminacji ze względu na płeć, w 2019 r. – takich skarg odnotowaliśmy 101.  

Brak skarg nie świadczy jednak o braku dyskryminacji. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez ekspertki i ekspertów na zlecenie RPO.

Wnioski i rekomendacje RPO  

  • Skuteczne przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu płeć w obszarze gospodarczym. Wymaga to szeroko zakrojonych, skoordynowanych działań ze strony państwa – nie tylko inicjatyw legislacyjnych, ale także edukacyjnych mających na celu zmianę świadomości dotyczących społecznych oczekiwań wobec kobiet.
  • Wdrożenie instrumentów pozwalających zwiększyć obecność kobiet we władzach spółek, np. w ramach dobrowolnie przyjmowanych Dobrych Praktyk lub dzięki kwotom udziału niedoreprezentowanej płci w organach spółek.
  • Zwiększenie wysiłków na rzecz efektywnego zwalczania zjawiska „luki płacowej”. Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn jest konsekwencją istniejących nierówności, z którymi kobiety spotykają się w trakcie całego swojego życia zawodowego. Zjawisko to potwierdzają liczne krajowe i międzynarodowe statystyki – według Głównego Urzędu Statystycznego aktualnie przeciętne wynagrodzenie mężczyzn jest o 20,6% wyższe aniżeli przeciętne wynagrodzenie kobiet. Inne krajowe badania płacy wskazują na podobne dysproporcje. Co więcej, w poszczególnych branżach różnice w wynagrodzeniach bywają znacznie wyższe. W finansach i ubezpieczeniach mężczyźni zarabiają nawet o 36,7% więcej niż kobiety, w handlu i sektorze napraw aut i pojazdów ponad 28%, a w sektorze informacji i komunikacji 25%. Bez osiągnięcia faktycznej równości w tym obszarze, mając na uwadze wyniki badań przeprowadzonych przez RPO, to kobiety będą nadmiernie obciążone pracami rodzinnymi i opiekuńczymi, a ich aspiracje zawodowe nie będą mogły być realizowane.
  • Zwiększenie reprezentacji kobiet w sferze gospodarczej. Wiąże się to z kwestią zrównoważonego godzenia ról rodzinnych i zawodowych, co jest istotnym elementem życia kobiet i mężczyzn. Na konieczność wprowadzania regulacji i praktyk umożliwiających łączenie życia prywatnego i pracy zawodowej wskazują liczne inicjatywy podejmowane przez instytucje unijne (jak przyjęta w zeszłym roku nowa dyrektywa UE) oraz władze państwowe. Istotnym problemem jest niewystarczająca dostępność różnych form opieki nad dziećmi. Odsetek małych dzieci objętych opieką instytucjonalną w Polsce, mimo poprawy, należy do najniższych w Europie. Możliwość zapewnienia opieki instytucjonalnej nad dziećmi ma tymczasem bezpośredni wpływ na wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy.
  • Prowadzenie szeroko zakrojonych kampanii społecznych. Chodzi o przeciwdziałanie stereotypowemu postrzeganiu ról społecznych kobiet i mężczyzn, a także wspieranie poczucia wspólnej odpowiedzialności mężczyzn i kobiet za wychowanie i rozwój ich dzieci. Celem kampanii powinno być ponadto ukazywanie potrzeby angażowania się w opiekę obojga rodziców.

397 dni czekania na pozwolenie na pobyt w Polsce. Wojewoda Dolnośląski odpowiada RPO

Data: 2020-02-25
  • Jak zmniejszyć przewlekłość obsługi cudzoziemców w woj. dolnośląskim – pyta RPO wojewodę po niekorzystnej dla urzędu kontroli NIK
  • Na legalizację pobytu w Polsce trzeba tam średnio czekać 397 dni
  • Wojewoda wskazał na wzrost liczby urzędników, poprawę standardów i procedur oraz uruchomienie portalu informacyjno-operacyjnego
  • Przyznał jednak, że sytuacja Wydziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców jest trudna: spraw jest coraz więcej, a poziom zatrudnienia nie przystaje do obłożenia sprawami

Najwyższa Izba Kontroli bardzo krytycznie oceniła obsługę cudzoziemców w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu. Chodzi m.in. o długotrwałe postępowania w sprawie legalizacji pobytu.

Autorzy raportu NIK zbadali 73 sprawy i wykazali, że:

  • w 19% spraw, mimo wystarczającego materiału dowodowego, pozwalającego na zakończenie sprawy, doszło do bezczynności co najmniej przez dwa miesiące, a maksymalnie przez 2 lata i osiem miesięcy,
  • w 39% spraw wyznaczony pierwotnie termin załatwienia sprawy był dłuższy niż wynika to z przepisów,
  • w 29% spraw strona nie dostała informacji o niezałatwieniu sprawy w terminie, przyczynach zwłoki; nie wskazano też nowego terminu jej załatwienia.

Ocena RPO

Skargi wpływające do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich (już po informacji NIK) świadczą, że opisany stan nie poprawił się.

Rzecznik przywołał przykładowe skargi:

W jednej ze spraw ważność poprzedniej karty pobytu minęła 5 czerwca 2019 r. Zainteresowana w kwietniu 2019 roku złożyła wniosek o pobyt jako rezydent długoterminowy. Po kilku miesiącach otrzymała decyzję odmowną; wówczas złożyła wniosek o pobyt czasowy. Wskazano jej, że decyzja w jej sprawie zostanie wydana do dnia 20 października 2020 r.

Inna sprawa dotyczyła osoby, która złożyła wniosek w 2017 r. Po blisko dwóch lat oczekiwania udała się ona do Urzędu Wojewódzkiego z pytaniem o sprawę. Uzyskała informację, że zezwolenie na jej pobyt przez rok wydano już w 2017 r. Decyzja ta nie została jednak wnioskodawczyni doręczona. Stało się to w 2019 r., a zatem już po czasie, na jaki została wydana. W rezultacie, w chwili doręczenia decyzji skarżąca dowiedziała się, że od roku przebywa w Polsce nielegalnie.

RPO podkreślił, że przewlekłość postępowania ws. legalizacji pobytu cudzoziemca stwarza wiele problemów, uniemożliwia zwykłe funkcjonowanie na terytorium RP oraz planowanie życia osobistego i zawodowego.

Rzecznik poprosił Wojewodę Dolnośląskiego o informacje, jakie podjął działania naprawcze. RPO wypunktował najpoważniejsze problemy:

  • trudności lub wręcz brak możliwości otrzymania przez większość cudzoziemców – w chwili złożenia wniosku o legalizację pobytu – stempla w paszporcie sankcjonującego czasowo, do dnia wydania decyzji, legalność ich pobytu na terytorium RP,
  • ograniczanie możliwości uzyskania przez stronę postępowania informacji w sprawie,
  • podjęte działania zmierzające do wzmocnienia kadrowego oceniono jako niewystarczające: nie zagwarantowano wywiązywania się z obowiązków w sposób rzetelny i terminowy.

Wojewoda odpowiada RPO

Wicewojewoda dolnośląski Jarosław Kresa w odpowiedzi tłumaczy, że:

  • Po kontroli NIK podjęto działania mające na celu usprawnienie czynności związanych z umieszczeniem w dokumencie podróży stempla, który potwierdza legalność pobytu cudzoziemca na terytorium RP do dnia wydania decyzji. Cudzoziemcy, którzy składają wnioski pobytowe osobiście, mogą uzyskać stempel już w dniu złożenia wniosku, pod warunkiem, że jest składany w trakcie legalnego pobytu w Polsce i nie ma braków formalnych. Cudzoziemcy mogą złożyć go osobiście nie tylko w Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu, ale i w jego delegaturach w Wałbrzychu, Legnicy i Jeleniej Górze. Liczba biletów przeznaczonych do osobistego złożenia wniosku pobytowego we Wrocławiu wynosi obecnie 120 biletów w tygodniu. Z kolei w przypadku delegatur liczba ta kształtuje się na poziomie od 50 do 70 biletów w tygodniu.
  • Na początku 2019 r. (już po kontroli NIK) uruchomiono Portal Informacyjno-Operacyjny, w którym rejestrowane są wszystkie wnioski pobytowe wpływające do wojewody d stycznia 2019 r. Portal zawiera m.in. rejestr wniosków cudzoziemców, za którego pośrednictwem mają oni  możliwość sprawdzenia statusu sprawy,  uzyskania kopii kierowanych do nich pism oraz rozstrzygnięć - jeszcze przed ich dostarczeniem pocztą.
  • Po kontroli polecono pracownikom przestrzegać obowiązku udostępniania akt sprawy zainteresowanym po uprzednim umówieniu terminu. Strona  może się z nimi zapoznać w sali obsługi klienta w UW, gdzie znajduje się stanowisko pracy do udostępniania akt osobowych cudzoziemców.

Wicewojewoda opisał także trudną sytuację kadrową. Podkreślił, że w Wydziale Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców podejmowane są działania w celu zapewnienia terminowego załatwiania spraw oraz ograniczenie liczby ponagleń i skarg na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowań.

Niestety, stosowane narzędzia często okazują się nieskuteczne w konfrontacji z rosnącą z roku na rok liczbą rozpatrywanych spraw. W 2018 r. wpłynęło 20 080 wniosków pobytowych (dot. udzielenia zezwoleń na pobyt czasowy, pobyt stały oraz pobyt rezydenta długoterminowego UE). W roku 2019 było to 26 858 wniosków.

Wicewojewoda zauważył, że liczba pracowników prowadzących postępowania utrzymuje się praktycznie na niezmienionym poziomie. Rosnąca liczba wniosków powoduje jeszcze większe obciążenie inspektorów, co wydłuża postępowania administracyjne ws. zezwolenia pobytowego. W 2018 r. postępowanie to trwało średnio 328 dni - w 2019 roku średni czas  postępowania wzrósł do 397 dni.

W 2019 r. wpłynęło znacznie więcej ponagleń i skarg niż w roku 2018. Jest to rezultatem zarówno większej liczby wniosków pobytowych, niewystarczających w dalszym ciągu zasobów kadrowych, jak również rosnącej roli profesjonalnych pełnomocników reprezentujących strony postępowania, którzy bez wahania korzystają z instytucji ponaglenia i skargi na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania.

Konieczność terminowego przekazania ponaglenia do II instancji, a skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego - co wiąże się z czasochłonnym przygotowaniem kopii akt danej sprawy - rodzi po stronie inspektora dodatkowy i uciążliwy obowiązek, co w sposób negatywny wpływa na tempo prowadzenia postępowań.

Wojewoda zauważył zarazem, że mimo tych trudności, w 2019 r. wydano więcej rozstrzygnięć w sprawach pobytowych niż w roku 2018 (odpowiednio 12 268 i 10 363).

Wydział Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców w połowie 2019 r. uzyskał 4 nowe etaty z zasobów kadrowych Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu.  To m.in. stanowisko radcy prawnego, który wraz z wcześniej zatrudnionym radcą udziela merytorycznego wsparcia pracownikom.

W drugiej połowie 2019 r. ze środków Funduszu Azylu, Migracji i Integracji („FAMI") stworzono 5 nowych stanowisk pracy. Do podstawowych zadań nowych pracowników należy m.in. udzielanie bezpośredniej informacji cudzoziemcom i ich pełnomocnikom na temat sprawy, pomoc w wypełnianiu wniosków pobytowych, kierowanie na właściwe stanowiska obsługowe itp. Ponadto w 2020 r. planowane jest stworzenie 15 dodatkowych stanowisk pracy w infolinii. Przedsięwzięcie to również zostanie sfinansowane z FAMI. Postępowanie rekrutacyjne już się rozpoczęło.

BPW.514.27.2019

Jakie są koszty odszkodowań za wygaśnięcie stosunków pracy przy reformie administracji rolnej? RPO pyta Ministra Rolnictwa

Data: 2020-01-16
  • Konsekwentnie krytycznie RPO ocenia nadużywanie ustawowego wygaszania stosunków pracy przy przekształceniach urzędów publicznych
  • To pozbawienie praw, które chronią pracowników sumiennie i starannie wykonujących obowiązki, przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych
  • Dotyczy to także pracowników podlegających szczególnej ochronie związanej z rodzicielstwem, przynależnością do związków zawodowych lub ochroną przedemerytalną
  • Po 2015 r. uczyniono tak m.in. ze służbą cywilną, Biurem Trybunału Konstytucyjnego, służbą celną i administracją rolną

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Rolnictwa o ocenę zastosowania tego mechanizmu przy reformie administracji rolnej. Poprosił o przedstawienie jej dodatkowych kosztów, wynikających z konieczności zapłaty odszkodowań, dochodzonych przed sądami pracy przez zwolnionych pracowników.

Trybunał Konstytucyjny uznał tego rodzaju rozwiązania za dopuszczalne tylko w sytuacjach nadzwyczajnych. 

Krytyczne stanowisko wobec tej konstrukcji prezentowane jest także w literaturze przedmiotu. Wskazuje się, że tego rodzaju praktyka jest niezgodna z art. 24, art. 30, art. 32 i art. 60 Konstytucji, a „wygaśnięcie” ma charakter pozorny – stanowi w istocie rozwiązanie stosunku pracy.

Takie stanowisko znajduje też odzwierciedlenie w wyrokach sądów, zasądzających odszkodowania dla pracowników pozbawionych możliwości kontynuowania zatrudnienia w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa.

Naruszone prawa pani Krystyny i pana Jarosława

Pani Krystyna pracowała w Agencji Rynku Rolnego 22 lata. Zawsze była bardzo zaangażowana w swoją pracę, starannie wykonywała obowiązki. Kiedy usłyszała o przekształceniu Agencji w Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, nie martwiła się za bardzo, że straci pracę. Pracodawca dawał jej bowiem wielokrotnie znać, jak ją ceni jako pracownika. Tym większe poczucie krzywdy miała, gdy nie otrzymała propozycji zatrudnienia w nowej instytucji. Musiała szukać nowej pracy - była bezrobotna ponad dwa lata.

Pan Jarosław był w podobnej sytuacji. Pracował w Agencji Nieruchomości Rolnych od 9 lat; miał dwójkę małych dzieci. Kiedy nie dostał propozycji zatrudnienia, zwrócił się do kuzynki, adwokatki. Poradziła mu, by odwołał się w ciągu 3 tygodni do sądu. Pan Jarosław dochodzi obecnie swoich praw w sądzie, bo uważa, że został potraktowany niesprawiedliwie. Ma nadzieję na odszkodowanie. Jest dobrej myśli, bo wie, że kilka takich spraw skończyło się pozytywnie dla skarżących.

Na czym polega wygaśnięcie stosunku pracy i dlaczego może być krzywdzące dla pracownika?

Wygaśniecie stosunku pracy jest rodzajem jego zakończenia 

Zazwyczaj nie korzysta się z tej instytucji, dużo częściej dochodzi przecież do rozwiązania umowy o pracę (gdy pracownik, pracodawca albo obie strony zgodnie składają oświadczenie woli).

Tymczasem wygaśnięcie stosunku pracy następuje z mocy prawa. Nie potrzeba żadnych oświadczeń woli. Prawo definiuje wydarzenia powodujące wygaśnięcie stosunku pracy, co w tym przypadku dzieje się niejako automatycznie. W większości przypadków wygaśnięcie regulowane jest przez kodeks pracy, ale zdarza się - tak, jak w tej sprawie - że regulacje znajdują się w ustawach szczególnych.

Wygaśnięcie bez podania uzasadnienia decyzji – pracownicy pozbawieni swoich praw

W 2017 r. do RPO zaczęły napływać niepokojące sygnały od pracowników Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych, którzy obawiali się utraty zatrudnienia w związku z planami utworzenia Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. W opinii skarżących wprowadzane przepisy miały służyć weryfikacji dotychczasowych pracowników agencji.

W wystąpieniach Rzecznik podkreślał, że w ustawie Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa brakowało jakichkolwiek kryteriów weryfikacji umiejętności czy sumienności pracowników. Niezaproponowanie nowych warunków pracy i płacy powodowało wygaśnięcie stosunku pracy z mocy prawa. Ustawodawca nie nałożył przy tym na pracodawcę obowiązku wskazania pracownikowi powodów, dla których nie zaproponował mu nowych warunków pracy i płacy.

Matki, kobiety w ciąży, osoby starsze – bez ochrony

Nowy pracodawca miał zatem możliwość całkowicie arbitralnego decydowania , kto  zachowa swój status pracowniczy. Przy decyzji o dalszym zatrudnieniu przepisy nie nakazywały uwzględnić kwalifikacji ani indywidualnej sytuacji życiowej, np. macierzyństwa, ochrony przedemerytalnej czy rodzicielstwa.

Oznacza to, że ustawodawca odstąpił od konstytucyjnego obowiązku wynikającego z art. 24 Konstytucji stworzenia gwarancji prawnych ochrony osoby pracownika przed nieuzasadnionymi działaniami pracodawcy. Pracodawca nieskrępowany jakimikolwiek przesłankami mógł całkowicie dowolnie decydować o dalszym losie dotychczasowych pracowników ANR i ARR.

Pozbawienie ochrony sądowej

Wygaśnięcie stosunku pracy z mocy samego prawa pozbawiło też tych pracowników ochrony sądowej. Droga sądowa została znacznie ograniczona. Sąd nie zbada bowiem przyczyn niezaproponowania pracownikowi nowych warunków pracy i płacy – bo ich podanie nie było wymagane przez ustawę. Sąd może jedynie skontrolować zgodność z prawem wygaśnięcia stosunku pracy. W innych przypadkach zakończenia stosunku pracy sąd może sprawdzić także jego zasadność.

A mało który pracownik wiedział, że aby skierować sprawę do sądu, musiał zmieścić się w 21-dniowym terminie wynikającym z przepisów prawa pracy (art. 264 Kp). Wiele osób przegapiło tak szansę na sądowe dochodzenie praw.

Zniesienie Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych oraz utworzenie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa

Zdaniem RPO konstrukcja wygaśnięcia stosunku pracy nasuwa poważne wątpliwości konstytucyjne. Chodzi o zarzut naruszenia art. 60 Konstytucji, który gwarantuje obywatelom korzystającym z pełni praw publicznych prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

ARR i ANR były państwowymi osobami prawnymi. Miały status agencji wykonawczych w rozumieniu przepisów ustawy o finansach publicznych. Pracownicy pełnili służbę publiczną w rozumieniu art. 60 Konstytucji.

1 września 2017 r. utworzono Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Przejął zasoby majątkowe oraz osobowe obu agencji. Pracownicy mogli dostać propozycję zatrudnienie w Krajowym Ośrodku albo w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W terminie miesiąca od tej propozycji pracownicy mieli złożyć oświadczenia o przyjęciu albo o odmowie zaproponowanych warunków. Ci, którzy je przyjęli, stali się pracownikami Ośrodka albo ARiMR.

Pracownikom, którym do 31 maja 2017 r. nie zaproponowano zatrudnienia, stosunek pracy wygasł 31 sierpnia 2017 r. Taki sam był skutek wobec pracowników, którzy odmówili przyjęcia zaproponowanych warunków zatrudnienia oraz którzy nie złożyli oświadczenia o ich przyjęciu.

NIK potwierdza obawy RPO 

W grudniu 2019 r. RPO wystąpił  po raz kolejny do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

W związku z analizą wyników kontroli NIK pt. „Zmiany w organizacji i funkcjonowaniu administracji rolnej” Rzecznik poprosił ministra o ocenę efektów zastosowania konstrukcji wygaśnięcia stosunków pracy przy reformie administracji rolnej. Wystąpił o uwzględnienie dodatkowych kosztów reformy, wynikających z konieczności zaspokojenia wcześniej nie przewidzianych roszczeń odszkodowawczych, dochodzonych przez zwolnionych pracowników.

Rzecznik wskazał, że NIK potwierdził obawy sygnalizowane przez niego we wcześniejszych wystąpieniach:

  • Kontrola wykazała, że zniesienie agencji i utworzenie Krajowego Ośrodka zostało nierzetelnie przygotowane i nienależycie wdrożone. Uczyniono to bez analiz efektywności działania zniesionych agencji, co spowodowało niewystarczające przygotowanie organizacyjne Krajowego Ośrodka do wykonywania przejętych zadań.  W obszarze zatrudnienia spowodowało to nadmierną redukcją liczby pracowników, bez rzetelnej kalkulacji potrzeb kadrowych uzasadnionych nowymi zadaniami Krajowego Ośrodka.
  • W regulacjach ustawowych posłużono się instytucją wygaśnięcia stosunków pracy nie dającą pracownikom należytej ochrony pracy.
  • Nie uregulowano kwestii ochrony przed utratą zatrudnienia pracowników objętych szczególną ochroną (np. kobiet w ciąży, pracowników w wieku przedemerytalnym, działaczy związkowych).

Ustawodawca pozbawia pracowników praw, które chronią sumiennie i starannie wykonujących obowiązki przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych - podkreśla Rzecznik.

RPO prezentuje konsekwentnie krytyczne stanowisko wobec nadużywania konstrukcji wygaszania stosunków pracy przez ustawodawcę przy przekształceniach sfery publicznej. Praktyka taka obniża poziom ochrony praw pracowniczych, w tym także szczególną ochronę umownego stosunku pracy.

Podobnych przypadków jest więcej

Analiza ustaw dotyczących przekształceń organizacyjnych w sferze administracji publicznej wskazuje narastającą tendencję powszechnego stosowania instytucji wygaśnięcia stosunków pracy.

RPO interweniował wcześniej w sprawach takiego wygaśnięcia stosunków pracy m.in.:

  • przy zmianach w ustawie o służbie cywilnej z 2015 r.
  • w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej,
  • w Biurze Trybunału Konstytucyjnego,
  • przy tworzeniu Krajowej Administracji Skarbowej, w szczególności - sytuacji funkcjonariuszek Służby Celnej, którym nie zaproponowano przejścia do tej instytucji,
  • podczas prób zastosowania wygaśnięcia stosunków pracy przy reorganizacji KRS i Sądu Najwyższego,
  •  w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.

Zastrzeżenia Rzecznika niestety ani nie zmieniły, ani nie ograniczyły praktyki rozwiązań z wykorzystaniem konstrukcji wygaśnięcia stosunków pracy.

III.7041.8.2017

Aktywizacja zawodowa Osób Głuchych

Data: 2019-11-28
  • Czy osoby Głuche mają równe szanse na rynku pracy co osoby słyszące?
  • Czy osoba Głucha potrzebuje wsparcia w znalezieniu i utrzymaniu pracy?
  • Czy osoby Głuche mają problemy w zatrudnieniu?

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich we współpracy z Polską Fundacją Pomocy Dzieciom Niedosłyszącym -ECHO- zorganizowały konferencję „Aktywizacja zawodowa Osób Głuchych”, która odbyła się w dniu 28 listopada 2019 roku w godz. 10.00–15:00 w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich przy ul. Długiej 23/25 w Warszawie.

Dzieliliśmy się dobrymi praktykami oraz wskazaliśmy rozwiązania, które umożliwią lepszy start zawodowy osób Głuchych. Udział w konferencji był też świetną okazją do wymienienia się doświadczeniami.

Głos zabrał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który skupił się na prawach przysługujących osobom Głuchym, przede wszystkim na prawie do niezależnego życia oraz na szeroko rozumianej dostępności przestrzeni publicznej. Rzecznik mówił również o potrzebie stworzenia przez administrację takich warunków pracy dla osób niesłyszących i niedosłyszących, aby mogły one realizować się zawodowo.

Konferencję otworzyła prezes Fundacji -ECHO- Aleksandra Włodarska vel Głowacka, a prowadziła wiceprezes Małgorzata Piątkowska. Prof. Tadeusz Gałkowski, w skrócie, przedstawił obecną sytuacje osób Głuchych w Polsce oraz rolę Fundacji -ECHO- we wsparciu niesłyszących w różnych dziedzinach życia.

Prelegenci starali się przedstawić różne aspekty funkcjonowania osób Głuchych w przestrzeni publicznej. Zdecydowanie motywujące były prezentacje Małgorzaty Sypniewskiej oraz Dawida Okrój – udało im się osiągnąć sukces zawodowy pomimo przeciwności. Podzielili się z uczestnikami konferencji swoimi historiami, żeby pokazać, jak osoby niesłyszące mogą efektywnie szukać satysfakcjonującej pracy. Swoją perspektywę przedstawili także pracodawcy: o pozytywnych doświadczeniach współpracy z Osobami Głuchymi opowiedziały Małgorzata Maludzińska - Dyrektor Biura Zarządzania Zasobami Ludzkimi w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej i Julia Socha przedstawicielka ArchiDoc S.A.

Rafał Dziurla - psycholog, trener pracy przedstawił badania dotyczące efektywności zatrudnienia wspomaganego w Fundacji -ECHO- oraz mówił o potrzebie dopasowania sprawnej większości do niepełnosprawnej mniejszości. Ewa Wojdyr - doradca zawodowy, trener pracy, biegły tłumacz języka migowego opowiedziała o możliwości wykorzystania zatrudnienia wspomaganego w pracy z osobami Głuchymi.

Dr Tomasz Kulisiewicz, Wiceprezes Oddziału Mazowieckiego Polskiego Towarzystwa Informatycznego, sekretarz Sektorowej Rady ds. Kompetencji - Informatyka przy PTI, zajmująco opowiadał o projektowaniu uniwersalnym, pokazywał jak osoby z niepełnosprawnościami mogą czerpać korzyści z nowych technologii.

Na zakończenie konferencji wypowiedział się panel ekspertów: prof. Grażyna Dryżałowska, dr Tomasz Kulisiewicz, dr Małgorzata Czajkowska-Kisil i Małgorzata Maludzińska. Przedstawili oni najważniejsze wyzwania oraz pakiet rekomendacji, które mogą poprawić sytuację osób Głuchych na rynku pracy.

Konferencja była w pełni dostępna dla osób zarówno niedosłyszących, jak i głuchych, bowiem była tłumaczona na Polski Język Migowy, były też napisy oraz pętla indukcyjna.

 

Powstała Rada Senioralna przy Rzeczniku Praw Obywatelskich

Data: 2019-10-01

Jej celem jest zacieśnianie współpracy z byłymi pracownikami Biura , a dziś aktywnymi seniorami, a także rozpoznawanie potrzeb emerytowanych pracowników.

Dla każdej firmy i instytucji emerytowani pracownicy są niezwykłym kapitałem intelektualnym. To osoby, które mają wiedzę, doświadczenie i znają wartości, którą kieruje się dana organizacja. Tworzenie Rady Seniorów jest sposobem, by z tego kapitału korzystać ku obopólnemu zadowoleniu. Emerytowani pracownicy BRPO są bowiem specjalistami w swoich dziedzinach, wielu z nich to prawnicy z ogromnym doświadczeniem.

- Cieszę się, że będziemy mogli dalej współpracować, a Państwo będą się w dalszym ciągu mogli czuć częścią Biura – powiedział wręczając nominacje członkom Rady rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Dyrektorka generalna Biura Katarzyna Jakimowicz podkreśliła, że Rada ma odpowiadać potrzebom seniorów. Dodała też, że Biuru bardzo potrzebna jest współpraca z byłymi pracownikami.

Radę Senioralną BRPO tworzą emeryci i pracownicy Biura. Planują stworzenie stowarzyszenia byłych pracowników BRPO - ono stworzy jasne ramy współpracy, organizowania spotkań a także wolontariatu, czyli sposobu podtrzymywania więzi i aktywności intelektualnej na emeryturze..

Rada może też stworzyć Uniwersytet Trzeciego Wieku – miejsce, gdzie ludzie będą mogli rozmawiać o ciekawych sprawach, będą też mogli występować w roli specjalistów w swych dziedzinach i dzielić się wiedzą.

Podstawą działania Rady jest zarządzenie RPO nr 39/2019.

RPO zajął się sprawą ksenofobicznej oferty pracy w smażalni ryb w Gdyni

Data: 2019-08-26
  • Oferta pracy w smażalni ryb w Gdyni zawierała treści ksenofobiczne i dyskryminujące 
  • Sprawę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich

Na portalu społecznościowym właściciel lokalu zamieścił ofertę pracy dla kucharza z adnotacją: "Zero Ukraińców czy innych podobnych". Na zwróconą mu uwagę zareagował: „Klientów szanujemy, podludzi – nie”.

Rzecznik wystąpi do komisariatu policji oraz Prokuratora Rejonowego w Gdyni o informacje o stanie sprawy oraz przeprowadzonych dotychczas czynności.

Zawiadomienie do prokuratury złożył  Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. 
 

Stracił status bezrobotnego, bo ćwiczył w WOT. Skuteczna interwencja RPO na korzyść obywatela

Data: 2019-08-20
  • Obywatel stracił status bezrobotnego w związku z 16-dniowym szkoleniem w Wojskach Obrony Terytorialnej - za co otrzymał uposażenie
  • Uposażenie za ćwiczenia powoduje jedynie zawieszenie za ten czas prawa do zasiłku dla bezrobotnych, a nie pozbawia statusu osoby bezrobotnej - wskazał Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zaskarżył odpowiednią decyzję Wojewody Małopolskiego do sądu administracyjnego. Wojewoda w trybie autokontroli uwzględnił skargę RPO 

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi na utratę statusu bezrobotnego. Jako żołnierz niezawodowy, odbył on w 2018 r. ćwiczenia wojskowe w Wojskach Obrony Terytorialnej. Pobrał za to uposażenie; został też zgłoszony do ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych za czas ćwiczeń.

Decyzją wydaną w imieniu Prezydenta Krakowa skarżącego pozbawiono statusu bezrobotnego. W uzasadnieniu wskazano, że nie może go mieć osoba podlegająca obowiązkowi ubezpieczenia społecznego.

Wojewoda Małopolski, do którego odwołał się obywatel, utrzymał decyzję w mocy. Powołał się na definicję bezrobotnego z ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Podkreślił, że obowiązkowi ubezpieczenia społecznego podlegają żołnierze odbywający ćwiczenia wojskowe. A skarżący, po zarejestrowaniu się w urzędzie pracy i uznaniu za osobę bezrobotną bez prawa do zasiłku dla bezrobotnych, został powołany do terytorialnej służby wojskowej i za czas odbywania ćwiczeń wojskowych otrzymał uposażenie.

W opinii Rzecznika przy rozstrzyganiu sprawy nie uwzględniono przepisów odrębnych względem ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy, a zawartych w ustawie o uposażeniu żołnierzy niezawodowych. 

RPO w lipcu 2019 r. wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Zaskarżył decyzję wojewody, wnosząc o uchylenie jej i decyzji prezydenta miasta. 

Rzecznik zarzucił zaskarżonej decyzji niezastosowanie art. 7 (obowiązek działania organów administracji publicznej na podstawie i w granicach prawa) i art. 85 Konstytucji (obrona Ojczyzny jako obowiązek obywatela polskiego) oraz ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej. Wskazał na art. 31 ust. 4 ustawy o uposażeniu żołnierzy niezawodowych. Jednoznacznie wynika z niego, że pobieranie uposażenia za czas ćwiczeń powoduje zawieszenie za ten czas prawa do zasiłku dla bezrobotnych. Odbywanie ćwiczeń wojskowych i otrzymywanie z tego tytułu uposażenia nie powoduje zatem utraty statusu osoby bezrobotnej.

Żołnierz niepozbawiony prawa do zasiłku tym bardziej nie może utracić statusu bezrobotnego, ponieważ to właśnie posiadanie statusu bezrobotnego jest warunkiem koniecznym do przyznania prawa do tego świadczenia. RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych prezentujące stanowisko, że niezasadne jest wyłączenie z ewidencji osób bezrobotnych osób pobierających uposażenie z tytułu odbywania ćwiczeń wojskowych w ramach terytorialnej służby wojskowej.

6 sierpnia 2019 r. Wojewoda Małopolski, działając zgodnie z art. 54 § 3 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, uwzględnił w całości skargę Rzecznika. Uchylił własną decyzję i poprzedzającą ją decyzję prezydenta miasta. Umorzył też postępowanie w całej sprawie.

III.7062.1.2019

Ograniczenie wieku przyjęcia do Państwowej Straży Pożarnej będzie utrzymane, ale trafi do ustawy

Data: 2019-07-26
  • Od kilku lat RPO wskazywał, że niekonstytucyjne jest umieszczenie w rozporządzeniu ministra - nie zaś w ustawie - zapisu ograniczającego wiek chętnych do służby kandydackiej w Państwowej Straży Pożarnej
  • Przygotowano projekt zmian ustawy o PSP, który przeniesie do niej zapisy z rozporządzenia - poinformował komendant główny PSP gen. bryg. Leszek Suski
  • Według niego likwidacja kryterium wieku jest niezasadna. Służba kandydacka jest bowiem ukierunkowana głównie na ludzi młodych, których cechuje wysoka sprawność fizyczna, a przede wszystkim - dyspozycyjność

Od 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich występował do Komendanta Głównego PSP w sprawie cenzusu wiekowego przy przymowaniu do służby kandydackiej w PSP

Wskazywał, że zgodnie z ustawą z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania zakazane jest nierówne traktowanie osób fizycznych ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną w zakresie: podejmowania kształcenia zawodowego, w tym dokształcania, doskonalenia, przekwalifikowania zawodowego oraz praktyk zawodowych. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy takie kryterium jest obiektywnie uzasadnione słusznym celem, a środki mu służące są odpowiednie i konieczne. RPO pytał zatem, jakie kryteria mogą uzasadniać przyjmowanie do służby kandydackiej w PSP osób, które nie przekroczyły określonego wieku.

Ponadto Rzecznik podkreślał, że przepis rozporządzenia MSWiA z 11 sierpnia 1997 r. w sprawie zasad, warunków i trybu przyjmowania do służby - określający do 25 lat kryterium wieku kandydatów do szkół aspirantów PSP i do Szkoły Głównej Pożarniczej - może naruszać art. 92 ust. 1 Konstytucji. Została bowiem w nim uregulowana materia wykraczająca poza zakres upoważnienia ustawowego. 

Dlatego należy się zastanowić, czy kryterium wieku może mieścić się w pojęciu szczegółowych zasad, warunków i trybu przyjmowania do służby kandydackiej, a jeżeli, to czy nie powinna tego regulować ustawa.

W odpowiedzi z 8 listopada 2016 r. komendant pisał, że kryterium wieku nie jest warunkiem przyjęcia do służby w PSP. Informował, że przygotowano projekt nowelizujący rozporządzenie, który nie uwzględnia kryterium wieku przy rekrutacji do służby kandydackiej. Tymczasem z rozporządzenia MSWiA z  21 sierpnia 2017 r. zmieniającego rozporządzenie z 1997 r., wynikało, że do służby kandydackiej przyjmuje się osobę spełniającą wymagania, która nie przekroczyła 25. roku życia. 

Dlatego w czerwcu 2019 r. Rzecznik poprosił komendanta o odniesienie się do zapewnień, że projekt nie będzie uwzględniał kryterium wieku.

Odpowiedź PSP

Komendant potwierdził, że jednym z warunków przyjęcia do służby kandydackiej w PSP jest nieprzekroczenie wieku 25 lat. Granica ta została ustalona zarówno dla szkół PSP, kształcących w zawodzie technik pożarnictwa, jak i dla Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, kształcącej w zawodzie inżynier pożarnictwa. Zgodnie z informacją z 8 listopada 2016 r. projekt zmiany rozporządzenia początkowo zakładał odstąpienie od wymogu wieku. W toku dalszych prac, z uwagi na dobro służby, uznano jednak, że wpłynęłoby to niekorzystnie na całą formację.

Leszek Suski wskazał, że służba kandydacka odbywa się w systemie skoszarowanym. Poza realizacją obowiązków ucznia i studenta, wykonują oni wiele dodatkowych zadań, jak odbywanie różnego rodzaju staży, praktyk zawodowych, pełnienie służb w jednostkach ratowniczo-gaśniczych i w centralnym odwodzie operacyjnym KG PSP, ponadprogramowych szkoleń i ćwiczeń, a także wykonywanie różnych prac gospodarczych. Stanowi to duże obciążenie psychofizyczne i wymaga ciągłej dyspozycyjności.

Jak pokazuje doświadczenie, nie każdy jest w stanie sprostać wymaganiom stawianym strażakom w służbie kandydackiej. Jest to tym trudniejsze, im więcej tzw. doświadczenia życiowego, w tym również zobowiązań wynikających z założenia rodziny, dana osoba posiada. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kandydaci często nie są świadomi z jakimi wyrzeczeniami i trudnościami wiąże się służba.

Dlatego od początku służba kandydacka jest ukierunkowana przede wszystkim na ludzi młodych, którzy w ostatnich latach ukończyli szkołę średnią i uzyskali świadectwo dojrzałości. Osoby w tym wieku, oprócz tego, że posiadają dużą umiejętność szybkiego przyswajania wiedzy, charakteryzują się również wysokim poziomem sprawności fizycznej i przede wszystkim są dyspozycyjne.

- Umożliwienie pełnienia tej służby przez osoby w każdym wieku, a co za tym idzie funkcjonowanie mocno zróżnicowanych wiekowo kompanii kandydackich w szkołach PSP, niewątpliwie w negatywny sposób wpłynęłoby na efektywność procesu wychowawczego - podkreślił komendant główny.

Zaznaczył, że kwalifikacje technika, jak i inżyniera pożarnictwa, zgodnie z przyjętym systemem kształcenia, można również uzyskać w innym trybie - poza służbą kandydacką - w którym nie obowiązuje kryterium wieku.

Podobne wymagania związane z ograniczeniem wieku przy przyjęciu do służby, obowiązują w niektórych państwach Unii Europejskiej. 

W 2010 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok (C:2010:3) dotyczący zgodności przepisów niemieckich, które ustalają górną granicę wieku 30 lat przy rekrutacji do technicznej służby pożarniczej z Dyrektywą Unii Europejskiej 2000/78AA/E, ustanawiającą ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy. TS UE uznał, że przepisy Dyrektywy nie stoją na przeszkodzie w stosowaniu przepisu prawa krajowego, który wprowadza górną granicę wieku przy rekrutacji do tej służby.

Odnosząc się do zarzutu RPO, że określenie kryterium wieku w rozporządzeniu MSWiA może naruszać Konstytucję RP, Leszek Suski poinformował, że w lipcu 2018 r. powołano zespół ds. zmian przepisów dotyczących służby kandydackiej w PSP. Przygotował on projekty aktów prawnych, w tym także propozycję noweli ustawy o PSP.

Jej zapis miałby brzmieć: „O przyjęcie do służby kandydackiej może ubiegać się, na podstawia dobrowolnego zgłoszenia, osoba, która uzyskała świadectwo dojrzałości i w roku kalendarzowym, w którym ubiega się o przyjęcie do służby kandydackiej, nie przekracza 26 roku życia, spełniająca wymagania, o których mowa w art. 28 ust. 1, niekarana karą dyscyplinarną wydalenia ze służby, po złożeniu zobowiązania do pełnienia służby po ukończeniu nauki albo studiów w ramach służby kandydackiej".

Projekt zakłada zmianę części przepisów i przeniesienie do ustawy wszystkich regulacji zawartych w rozporządzeniu MSWiA z 11 sierpnia 1997 r. Komendant zastrzegł, że proces zmian ustawowych jest czasochłonny i obecnie nie można określić terminu wejścia w życie proponowanych zmian.

WZF.800.1.2016

Przez zaniedbania państwa psychologowie nie mają prawa wykonywania zawodu. Cierpią wszyscy. RPO pisze do MRPiPS

Data: 2019-07-02
  • Przyjęta 13 lat temu ustawa o zawodzie psychologa nigdy nie zaczęła być stosowana. Nie powołano samorządu zawodowego psychologów, który ma dawać prawo do wykonywania zawodu
  • Sądy powołują więc biegłych psychologów na podstawie niejasnych kryteriów; to samo dotyczy psychologów szkolnych czy tych, którzy oceniają osoby ubiegające się o broń albo odpowiadające za bezpieczeństwo jądrowe
  • Ludziom w kryzysie doradzają psychologowie, którzy formalnie nie mają prawa wykonywania zawodu
  • To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Sytuacja ta, wynikająca z wieloletnich zaniechań kolejnych rządów, stanowi naruszenie praw obywatelskich, w szczególności prawa do bezpieczeństwa (art. 5 Konstytucji) i prawa do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji).

Problem przez lata uznawany był za mało istotny, choć ma on wpływ na sprawy setek tysięcy jeśli nie milionów obywateli. Dowodem są bezskuteczne interwencje kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich. Adam Bodnar przypomina o tym nowej minister rodziny, pracy i polityki społecznej Bożenie Borys-Szopie.

Jej wszyscy poprzednicy niezmiennie i konsekwentnie stali na stanowisku, że z powodu wad ustawa o zawodzie psychologa jest niewykonalna. Nie powstał jednak żaden inny projekt, więc ustawy nie dało się też uchylić. Nadal obowiązuje, tworząc fikcję prawa, co narusza konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego (pismo RPO z 9 lutego 2012 r, nr RPO-683517).  

Brak przepisów wykonawczych oraz niepowołanie regionalnych izb psychologów formalnie uniemożliwia wykonywanie zawodu psychologa (pismo z 4 sierpnia 2008 r., nr RPO-573306-VI/07). Taki stan rzeczy, nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym, jest jaskrawym przykładem naruszenia art. 146 ust. 4 pkt 1 Konstytucji, który obliguje Radę Ministrów do zapewnienia wykonania ustaw (tak też w piśmie z 14 lutego 2012 r., nr RPO-683517-V/11).

Tysiące psychologów, setki tysięcy osób, które badają

Niewykonanie ustawy jest w dalszym ciągu przedmiotem skarg do RPO. Brak samorządu zawodowego psychologów, który m.in. powinien stwierdzać prawo wykonywania zawodu, nie powoduje bowiem, że psychologów nie ma. Wykonują oni zadania także w sferze publicznej: w edukacji, lecznictwie, więziennictwie, wymiarze sprawiedliwości, administracji. To co najmniej kilka tysięcy osób, które – przynajmniej formalnie – nie mają prawa wykonywania zawodu.  

Jak powołać biegłego?

To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO. - Wymaga bowiem od różnych organów państwa znalezienia sposobów na radzenie sobie ze skutkami zaniechania wykonania ustawy o zawodzie psychologa. W takiej sytuacji są m.in. marszałkowie województw, wydający zezwolenia na wykonywanie zawodu w ramach indywidualnej praktyki psychologicznej. Choć weryfikacja kompetencji przed wydaniem zezwolenia odbywa się za pomocą wszelkich dostępnych środków, część marszałków napisała do RPO, że nie mają pewności co do kompetencji psychologów, którym wydawane są zezwolenia.

Z problemem borykają się też sądy, które muszą powoływać biegłych z dziedziny psychologii. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości w sprawie biegłych sądowych z 24 stycznia 2005 r., kandydat na biegłego musi mieć opinię albo zakładu pracy, albo organizacji zawodowej. Psychologowie wykonujący zawód na własny rachunek w sposób oczywisty nie są w stanie tego wymogu spełnić. Sądy radzą sobie z tym w ten sposób, że traktują tych psychologów jako „współpracujących” z jakąś instytucją i jej opinię biorą pod uwagę. Opinia nieistniejącego samorządu zawodowego bywa też zastępowana opinią różnych stowarzyszeń psychologów.

Jest to sytuacja wysoce niepokojąca, jeśli się pamięta, że na psychologach wykonujących swoją pracę w sferze publicznej ciąży ogromna odpowiedzialność.

Zezwolenie na broń? Opinię wyda psycholog z rejestru komendanta policji

Skutki niewykonania ustawy widać także w przepisach resortowych. Np. zatrudnieni w szkołach psycholodzy nie muszą się legitymować prawem wykonywania zawodu, a jedynie odpowiednim wykształceniem.

Najbardziej rozbudowaną „resortową” regulacją dotyczącą zawodu psychologa są przepisy dotyczące psychologów transportu. Tworzą one kategorię „psychologów uprawnionych”, podlegających wpisowi w ewidencji prowadzonej przez marszałka województwa. Prawodawca nie wymaga od nich uzyskania prawa wykonywania zawodu, a jedynie odpowiedniego wykształcenia.

W systemie prawa występuje również kategoria „psychologów upoważnionych”. Odpowiadają oni za badanie psychologiczne osób ubiegających się o pozwolenie na broń. Także oni nie muszą dysponować prawem wykonywania zawodu, a wystarczające jest wykształcenie i – dodatkowo – doświadczenie zawodowe, stanowiące podstawę do wpisu do rejestru komendanta wojewódzkiego policji. „Psycholodzy upoważnieni” są również uprawnieni do badań związanych z wykonywaniem zawodu pracownika ochrony fizycznej, pełnieniem funkcji sędziego, czy też osób wykonujących czynności w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Podobnie rzecz się ma z psychologami obecnymi w publicznej służbie zdrowia. Wymogami stawianymi przed nimi jest, co do zasady, wykształcenie.

Choć Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – jak wynika z pisma z 12 czerwca 2019 r. do Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów – prowadzi już prace nad nowelizacją przepisów, próżno szukać informacji o tym wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów (nie wspominając o informacjach o konkretnych kierunkach rozwiązań), co sugeruje, że są one na bardzo wczesnym etapie.

Doświadczenie instytucjonalne Rzecznika Praw Obywatelskich każe przypuszczać, że na gotowy projekt ustawy przyjdzie wszystkim jej interesariuszom – zarówno samym psychologom, jak również osobom, którym świadczą oni pomoc – poczekać nawet kilka lat.

Oznacza to, że czynności wpływające na to:

  • kto będzie mógł prowadzić pojazdy,
  • kto zajmie się opieką psychologiczną nad dziećmi w szkołach,
  • kto będzie mógł posługiwać się bronią,
  • kto będzie mógł rozstrzygać sprawy sądowe,
  • jak przebiegnie powrót do zdrowia,

nadal dokonywać będą osoby, które:

  • nie muszą kierować się kodeksem etycznym,
  • nie posiadają ustandaryzowanych metod psychologicznych,
  • nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za ewentualne błędy.

RPO ma nadzieję, że resort pracy podejmie energiczne działania, które zaowocują szybkim sformułowaniem projektu ustawy, rozwiązującym problem ważny dla setek tysięcy (jeśli nie milionów) obywateli naszego państwa.

V.7014.23.2018

Co pozwala kurierom Ubera obchodzić obowiązek zezwolenia na pracę w Polsce

Data: 2019-07-01
  • Po interwencji RPO Inspekcja Pracy odtwarza mechanizm działania w Polsce firmy z grupy UBER. Nie zatrudnia ona nikogo poza pracownikami biurowymi. Nie zajmuje się też rozwożeniem jedzenia
  • Dowożący je kurierzy-cudzoziemcy formalnie są tylko użytkownikami aplikacji internetowej. Prowadzą działalność gospodarczą, a kolejni kurierzy mogą być podzleceniodawcami takich małych firm
  • Kurierzy ci nie podlegają ustawie o działalności gospodarczej, bo wykazują bardzo małe dochody. Dzięki temu nie muszą występować o zgodę na pracę w Polsce 
  • Utrudnia to skuteczne kontrole inspektorom pracy. Skomplikowany system rozliczeń sprawia zaś, że cudzoziemcy nie otrzymują należnego wynagrodzenia

Na ulicach największych miast często widać osoby na rowerach z pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie zamawiane przez aplikację internetową. Są nimi głównie obywatele Indii ze statusem studentów. Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

Działania RPO

RPO podjął z urzędu sprawę kurierów Uber Eats po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”. Nabrał wątpliwości m.in., czy dowożenie posiłków w systemie Uber Eats jest zgodne z warunkami pracy w Polsce.

Z reportażu wynikało, że część kurierów wykonuje zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich są samozatrudnienii; większość dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest ustnie przez pośredników (tzw. partnerów flotowych). Obywatele Indii przyjeżdżają do Polski, zapisują na studia w prywatnych uczelniach, a następnie korzystają ze statusu studenta (płacą niższe podatki i składki).

Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa o udostępnienie zapowiadanej w 2018 r. kontroli dotyczącej działania Uber Eats. Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka zwrócił się zaś o rozważenie kontroli warunków pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. A ponieważ kurierzy są formalnie studentami dwóch prywatnych uczelni, o zwrócenie na to uwagi wystąpił do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – model funkcjonowania UBER Eats

Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie ustalił, że UBER Eats nie jest podmiotem gospodarczym prowadzącym działalność w Polsce. Tę prowadzi firma Uber Poland Sp. z o.o., której właścicielami są dwa podmioty zarejestrowane w Holandii. Uber Poland sp. z o.o. zatrudnia 20 obywateli polskich, wykonujących prace administracyjno-biurowe (to wynika z kontroli Inspekcji Pracy w  2018 r. i w 2017 r.). Nie zatrudnia natomiast kurierów i nie zajmuje się rozwożeniem żywności czy przewozem osób.  Jej działalnośc polega głównie na obsłudze aplikacji internetowych umożliwiających przewozy osób czy jedzenia. 

Sama aplikacja internetowa, za której pośrednictwem można zamówić posiłek z restauracji, a także zostać kurierem (po zarejestrowaniu na www uber.com), jest prowadzona przez firmę Uber Technologies Inc. z siedzibą w USA. Kurier jest więc po prostu użytkownikiem aplikacji. Udostępnianie tego rodzaju aplikacji jest natomiast przedmiotem działalności gospodarczej innych podmiotów wchodzących w skład grupy UBER.

Kurierzy rozwożący jedzenie w Polsce formalnie prowadzą działalność gospodarczą lub też wykonują tzw. działalność nieewidencjonowaną - z uwagi na to, że ich przychód nie przekracza 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę. Nie są więc przedsiębiorcami w rozumieniu ustawy z 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców.

Mogą powierzać pracę zarobkową innym osobom. Zatem mogą być zleceniodawcami innych kurierów.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – jak to wygląda w praktyce

Główny Inspektor Pracy wystąpił 8 marca 2019 r. do Komendanta Głównego Straży Granicznej o wspólne działania kontrolne. Znane są wyniki z obszarów inspektoratów pracy w Krakowie, Rzeszowie i Olsztynie. Udało się np. wytypować podmioty, na rzecz których wykonywało pracę dwóch kierowców samochodów osobowych.

Kierowcy ci oświadczyli:

  • że mają umowy z firmami powierzającymi pracę. 
  • że realizują przewóz osób, jednak dla nikogo nie świadczą pracy,
  • że jeżdżą za kolegę,
  • że dorabiają sobie w ramach nierejestrowanej działalności gospodarczej itp.

Te kontrole pozwoliły wytypować do kontroli kolejne podmioty współpracujące z firmami należącymi do grupy UBER.

Działalność jednej polega na poszukiwaniu kierowców okazjonalnych do przewozów osób dla podmiotu zewnętrznego. Nie zatrudnia pracowników, a na jej rzecz wykonuje usługi jeden zleceniobiorca. Kierowcy funkcjonują w ramach aplikacji internetowych i mają zawarte umowy zlecenia z partnerem kontrolowanej firmy. Sama zaś firma zapewnia obsługę techniczno-organizacyjną kierowców, tj. rejestruje ich w aplikacji internetowej, doradza im oraz pomaga rozwiązywać problemy z aplikacją i rozliczeniami finansowymi.

Działalność drugiej firmy, z woj. warmińsko-mazurskiego polega na odpłatnym przewozie osób w ramach platform Uber i Taxify, a usługi świadczone są na terenie Warszawy i okolic. Powierza ona pracę wyłącznie obywatelom polskim. Czynności Straży Granicznej również nie wykazały powierzania pracy cudzoziemcom.

Odpowiedź Głównego Inspektora Pracy – wnioski

- Podsumowując, należy stwierdzić, że wykonywanie pracy z wykorzystaniem aplikacji internetowych jest nową formą związaną z pracą cudzoziemców. W tym modelu trudno mówić o istnieniu typowego związku między podmiotem powierzającym pracę a cudzoziemcem. Jest to relacja zbliżona raczej do wykonywania zleceń w ramach prowadzonej działalności gospodarczej – napisał RPO Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek.

Firmy oferujące pracę cudzoziemcom, wykorzystując aplikacje internetowe, zawierają z nimi jedynie umowy dotyczące wypożyczenia sprzętu i udostępnienia aplikacji, ale nie jest to równoznaczne z zatrudnieniem cudzoziemca w danym podmiocie. Skomplikowany (zwłaszcza dla cudzoziemców) system rozliczeń finansowych wynikający ze wspomnianych umów prowadzi często do sytuacji, że osoby wykonujące pracę nie otrzymują należnego, wynagrodzenia lub jest ono obciążone karami pieniężnymi. Poza tym stosowany przez firmy z grupy UBER i podmioty z nimi współpracujące schemat „zatrudniania" utrudnia prowadzenie skutecznych kontroli przez inspektorów pracy.

Wiesław Łyszczek podkreślił, że wprowadzony 30 kwietnia 2018 r. art. 5 ust. 1 ustawy z 6 marca 2018 r. Prawo przedsiębiorców - zgodnie z którym nie stanowi działalności gospodarczej taka forma działalności, z której przychód nie przekracza w żadnym miesiącu 50% kwoty minimalnego wynagrodzenia za pracę - umożliwia cudzoziemcom oraz podmiotom powierzającym im pracę obchodzenie przepisów dotyczących obowiązku posiadania zezwolenia na pracę na terytorium Polski

III.7041.6.2019

Uczelnia z Józefowa, w której studiują kurierzy Uber Eats, nie narusza praw i wolności

Data: 2019-05-15
  • Wyższa Szkoła Gospodarki Euroregionalnej, gdzie studiują m.in. obywatele Indii-dostawcy Uber Eats, nie narusza ich praw i wolności
  • Stwierdził tak Rzecznik Praw Obywatelskich po wyjaśnieniach uczelni co do zasad rekrutacji, kwestii opłat za studia i jakości kadry naukowej
  • Także Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego uznał, że nie ma potrzeby podjęcia działań nadzorczych wobec tej uczelni

Na ulicach największych miast często widać osoby na rowerach z charakterystycznymi pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie klientom do domów lub miejsc pracy – zamawiane przez specjalną aplikację.  Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

Działania RPO

RPO podjął z urzędu wielowątkową sprawę kurierów Uber Eats po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”, gdzie opisano warunki dowozu jedzenia przez kurierów.

Z reportażu wynikało, że część kurierów wykonuje swe zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich wykonują pracę w formie samozatrudnienia; większość dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest przez pośredników (tzw. partnerów flotowych), bez zachowania formy pisemnej.

Jedzenie dostarczają głównie obywatele Indii o statusie studentów. Zachęceni obietnicami lepszych warunków życia, mają płacić wysokie czesne za studia w prywatnych uczelniach, które ich rekrutują w Indiach. Już w Polsce, w celu zdobycia środków utrzymania, podejmują pracę jako kurierzy. Ich status studentów umożliwia niższe obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych – pisał „DF” .

W 2018 r. media donosiły, że inspekcja sanitarna zainteresowała się sprawą i zapowiedziała kontrolę warunków higienicznych przewożenia posiłków. Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

O udostępnienie raportu z zapowiadanej 2018 r. kontroli podmiotów realizujących dostawy jedzenia na zlecenie Uber Eats lub podmiotów współpracujących, Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa. Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka zwrócił się zaś o rozważenie kompleksowej kontroli warunków wykonywania pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. 

Według reportażu „DF”, zajęcia dla obcokrajowców w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie prowadzone są na niskim poziomie, przez osoby nieposługujące się w dostatecznym stopniu językiem angielskim. Na zajęciach nie jest wymagana obecność. Rekrutacja na uczelnię studentów z Indii jest prowadzona we współpracy z zagranicznym pośrednikiem, który ma pobierać dodatkową opłatę związaną z rekrutacją.

Z kolei Wyższa Szkoła Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu, ma nie zwracać kandydatom opłat za wystawienie zaproszenia do studiów, jeśli kandydat nie uzyska polskiej wizy. Praktyki takie budzą wątpliwości co do zgodności z prawem.

W związku z tym RPO zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o podjęcie przewidzianych prawem działań nadzorczych.

Wyjaśnienia WSGE

Zarzutom „DF” zaprzeczyła w piśmie z 8 marca 2019 r. do RPO rektor Wyższej Szkoły Gospodarki Euroregionalnej dr hab. Magdalena Sitek. Zadeklarowała  poddanie się ewentualnej kontroli MNiSW. Jednocześnie, zarzucając tekstowi „DF” podawanie nieprawdy, a nawet pomówień, wskazała m.in., że

  • we wszystkich polskich uczelniach, poza WSGE, wystarczy zapłacić czesne za pierwszy rok studiów, aby otrzymać list zapraszający. Dla WSGE nie wystarczy to do rekrutacji, a pracownik szkoły na miejscu w Indiach weryfikuje jakość kandydatów i ich znajomość jęz. angielskiego;
  • czesne WSGE jest jednym z najniższych wśród uczelni oferujących studia w jęz. angielskim, a jego wysokość nie zmienia się od wielu lat, wyższe czesne dotyczy tylko informatyki;
  • pracę dorywczą podejmują studenci nie tylko WSGE, ale też publicznych uczelni;   
  • podawanie w wątpliwość jakości kształcenia w WSGE jest krzywdzące dla uczelni, zajęcia dla cudzoziemców prowadzą osoby biegle władające jęz. angielskim, posiadające co najmniej stopień doktora oraz pracują lub pracowały w renomowanych uczelniach;
  • uczelnia prowadzi elektroniczny system sprawdzania obecności studentów i wykładowców; mimo, że żadna uczelnia w Polsce nie ma prawa wymagać obecności studenta na zajęciach, WSGE to sprawdza, a na podstawie sumarycznego wyniku studenta z każdego przedmiotu stawiane są mu inne, dodatkowe wymagania. Za najlepszą obecność oraz najlepsze wyniki w nauce uczelnia przydziela własne stypendium.

Wnioski RPO i MNiSW

13 maja 2019 r. Rzecznik napisał do rektor Magdaleny Sitek, że po zapoznaniu się z jej pismem i w wyniku uzyskanych wyjaśnień nie stwierdził naruszenia praw i wolności obywatelskich.

Minister Nauki powiadomił zaś 23 kwietnia RPO, że pismo rektor Magdaleny Sitek do Rzecznika wyjaśnia m.in. zasady procesu rekrutacyjnego, kwestię czesnego oraz jakości kadry naukowej uczelni. - Wyjaśnienia te w wystarczający sposób przedstawiły sytuację; zasadnym jest zatem wstrzymanie się od podejmowania działań nadzorczych w niniejszej sprawie – ocenił minister.

Jednocześnie Jarosław Gowin wezwał Wyższą Szkolę Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu do złożenia wyjaśnień w kwestii zasad zwrotu opłat od kandydatów na studia. Po otrzymaniu informacji od uczelni możliwe będzie podjęcie decyzji co do ewentualnych dalszych działań nadzorczych.

VII.7033.10.2019

Świadek dostaje za niską rekompensatę zarobku utraconego wskutek zeznań. RPO apeluje o jej podwyższenie

Data: 2019-03-21
  • Jesteś świadkiem w sądzie lub w prokuraturze? Państwo zwróci Ci za utracony zarobek lub dochód najwyżej 82,31 zł brutto, choć dzienne wynagrodzenie przy płacy minimalnej to dziś 102 zł
  • RPO uznaje taki stan za niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa i apeluje o podwyższenie tej kwoty  
  • Trzeba to też zrobić, jeśli chcemy, by mniej spraw przeciągało się z powodu niestawiania się świadków

Problem za niskiej kwoty zwrotu utraconego zarobku lub dochodu pojawia się w wielu skargach do Rzecznika. Zwracał on na to uwagę Ministrowi Sprawiedliwości już w 2015 r. Zasady ustalania rekompensat mają prawie 30 lat – wysokość zwrotu wyliczana jest na podstawie płac osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, a płace te ostatnio rosną dużo wolniej niż płaca minimalna. Efekty tego zjawiska dotknęły świadków.

Obowiązki świadka

Osoba wezwana na świadka musi się stawić pod karą grzywny. Może ją zwolnić tylko zaświadczenie wydane przez lekarza sądowego. Ignorowanie wezwania może się skończyć nawet zatrzymaniem przez policję i przymusowym doprowadzona na zeznania.

Świadek musi więc tak zaplanować swe obowiązki zawodowe, aby stawić się w wyznaczonym miejscu i czasie (przysługuje na to zwolnienie z pracy). Może się to wiązać z utratą przychodu, zwłaszcza, jeśli przesłuchanie trwa dłużej niż jeden dzień, a dojazd na miejsce wymaga np. całonocnej podróży. Ponadto świadek musi się liczyć z oczekiwaniem na wywołanie sprawy lub przesłuchanie pozostałych świadków (zdarza się, że na tę samą godzinę sąd wzywa kilka osób).

Żeby dostać zwrot za utracony zarobek lub dochód, trzeba wykazać, że to tej utraty doszło i ile wynosi ta strata. Światek ma na złożenie stosownego wniosku tylko trzy dni.

Obecne przepisy - przestarzałe 

Ze skarg obywateli do RPO wynika, że przepisy o zwrocie kosztów stawiennictwa - zarówno w sprawach cywilnych, jak i karnych - nie przystają do rzeczywistości.

Górną wysokość przysługującego zwrotu ustalono na poziomie 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (ustala się je co roku w ustawie budżetowej). W ostatnich latach ta kwota się nie zmieniła – więc i maksymalny pułap zwrotu dla świadka wynosił i w 2018 r., i w 2019 r., 82,31 zł. A jest to kwota przed odliczeniem składek i podatku dochodowego.

Rzecznik uznaje tą kwotę za rażąco niską. Z wyliczeń wynika, że osoba pobierająca wynagrodzenie minimalne otrzymywała w 2018 r. średnio dziennie 100,80 zł a w tym roku otrzymuje 102,80 zł.

W ocenie RPO nie znajduje uzasadnienia utrzymywanie maksymalnej stawki zwrotu utraconego dochodu lub zarobku na poziomie z 1990 r. (Obecne rozwiązania są wywodzą się z rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 4 lipca 1990 r. w sprawie wysokości należności świadków i stron w postępowaniu sądowym). 

Wzrost płac, zwłaszcza płacy minimalnej, następuje w innym tempie niż waloryzacja kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska. Wysokość wynagrodzenia minimalnego i kwoty bazowej wynikają z odrębnych aktów prawnych - z rozporządzenia premiera i ustawy budżetowej. Nie są więc waloryzowane jednocześnie

W opinii Rzecznika ten stan wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Choć samo wprowadzenie maksymalnego pułapu zwrotu należy uznać za zasadne (inaczej przesłuchanie osób najlepiej zarabiających mogłoby przekroczyć możliwości finansowe sądów i prokuratur), to obecna górna granica jest rażąco za niska.

Konieczność złożenia zeznań w roli świadka jest wprawdzie dopuszczalnym obowiązkiem nałożonym na obywatela w demokratycznym państwie prawnym, ale art. 31 ust. 3 Konstytucji przemawia za tym, aby związane z tym ujemne konsekwencje zostały w rozsądnym stopniu wyrównane. Ochronie konstytucyjnej z art. 64 ust. 2 podlegają bowiem również prawa majątkowe, a do takich zalicza się prawo do żądania zwrotu utraconego dochodu lub wynagrodzenia z powodu stawiennictwa w roli świadka.

Chodzi o prawa obywateli, ale też i przyspieszenie postępowań 

Zdaniem Adama Bodnara brak pełnego, czy nawet proporcjonalnego, zwrotu utraconego przychodu może zniechęcać świadka do stawiennictwa. A to z kolei może prowadzić do wyznaczenia dodatkowego terminu rozprawy;  może też być konieczne jego zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie  do sądu. Wszystko to generuje koszty i może przyczyniać się do przedłużania postępowań. - Podwyższenie maksymalnego pułapu zwrotu utraconego zarobku lub dochodu może doprowadzić do zwiększenia skuteczności wezwań do stawiennictwa i tym samym do oszczędności związanych z brakiem konieczności wyznaczania dodatkowych terminów, a także do przyspieszenia postępowań - wskazuje Rzecznik.

W jego ocenie obecny stan prawny nosi znamiona pewnej nielojalności ze strony prawodawcy wobec obywatela. Wymogi formalne przyznania zwrotu są bowiem dość daleko idące. W przypadku ich spełnienia prawodawca uniemożliwia jednak świadkowi uzyskanie zwrotu faktycznie utraconych przychodów, ograniczając ich zwrot do poziomu poniżej tego, który sam prawodawca uznaje za wynagrodzenie minimalne. Można to ocenić jako niezgodne z zasadą demokratycznego państwa prawa, określoną w art. 2 Konstytucji. Dbałość o interes finansowy Skarbu Państwa w tym przypadku jest nieproporcjonalna do dolegliwości wyrządzonej świadkowi.

W przypadku podniesienia maksymalnego pułapu zwrotu, jeśli świadek faktycznie utracił niższą kwotę (bo np. zeznania były krótkie), należeć mu się będzie kwota rzeczywiście utracona.  

Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości  o zainicjowanie zmian prawa w celu podwyższenia, a tym samym - urealnienia, maksymalnej kwoty zwrotu utraconego wynagrodzenia lub dochodu.

II.510.197.2019

 

Uderzyli w dzwon, aby zwrócić uwagę na problem równości kobiet i mężczyzn

Data: 2019-03-08

8 marca 2019 r. Global Compact Network Poland oraz Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie wraz z Partnerami Programu „Standard Etyki w Polsce” zorganizowali wydarzenie „Ring the Bell for Gender Equality”.

Punktualnie o 9.00 partnerzy i uczestnicy konferencji uderzyli w dzwon, aby zwrócić uwagę wspólnoty międzynarodowej na problem równości kobiet i mężczyzn.

Wydarzenie miało na celu zwiększenie świadomości wagi wzmacniania ekonomicznej pozycji kobiet w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju. Podczas uroczystości zaprezentowano publikację „CEOs for Ethics”, która powstała w wyniku współpracy Global Compact Network Poland z przedstawicielami biznesu, implementującymi zasady etyczne w organizacjach.

Rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar,  jako key-note speaker, zwrócił uwagę na wciąż istniejący problem luki płacowej (tzw. gender pay gap), kwestie związane z łączeniem ról rodzicielskich i zawodowych oraz zaostrzające się konserwatywne poglądy dotyczące udziału kobiet w życiu publicznym. Wskazał na wyniki projektu badawczego Uniwersytetu SWPS i Biura RPO. Przedstawiono je w raporcie A. Kwiatkowska, Kobiety w wyborach a mechanizmy antydyskryminacyjne – stan aktualny i prognozy na przyszłość.

W rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, przyjętej w grudniu 2018 r. (A/C.2/73/L.32/Rev.1), podkreślono potrzebę tworzenia wielosektorowych partnerstw oraz zaangażowania sieci lokalnych UNGC (Global Compact Local Networks) w promocję postaw etycznych w biznesie i stosunkach pracowniczych - w szczególności równego traktowania kobiet i mężczyzn w miejscu pracy.

Celem programu „Biznes i Prawa Człowieka – Standardy Etyki w Polsce” jest wdrażanie Wytycznych ONZ (UN Guiding Principles on Human Rights in Business), zasad etycznego prowadzenia biznesu z uwzględnieniem i poszanowaniem praw człowieka, a tym samym zwiększenie na polskim rynku liczby firm z programami etycznymi. W ramach Programu koalicja partnerów i ekspertów Global Compact Network Poland, przy wsparciu partnerów instytucjonalnych, wypracowała Standard Minimum Programów Etycznych. Jest on narzędziem do wdrażania II Filaru Wytycznych ONZ ds. biznesu i praw człowieka przez polskie firmy i organizacje.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich wspiera Program od początku jego działania.

Resort rolnictwa określi kwalifikacje dla gleboznawcy - razem z MIiR lub samemu

Data: 2019-03-06
  • Resort rolnictwa przygotował propozycję ustawowego określenia kwalifikacji dla osób, które mają prowadzić gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • Dziś upoważnienia takim osobom wydają starostowie - bez ustawowych kryteriów wyboru. O ich określenie RPO ubiega się od 2008 r.
  • Przy okazji ujawnił się spór w tej sprawie między resortem rolnictwa a inwestycji. Pierwszy resort chce zmienić przepisy - we współpracy z drugim lub samemu 

W toku korespondencji prowadzonej przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznał konieczność odpowiedniej nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego. Zarazem wskazał na Ministra Inwestycji i Rozwoju jako właściwy organ do zmiany prawa. MIiR uznał jednak, że sprawa leży jednak w kompetencjach resortu rolnictwa.    

- Mając na uwadze potrzebę ustawowej regulacji określającej niezbędne kwalifikacje osób ubiegających się o uprawnienia zawodowe w zakresie gleboznawczej klasyfikacji gruntów, w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi została przygotowana kolejna propozycja uregulowania tej kwestii w ustawie - Prawo geodezyjne i kartograficzne - napisał Rzecznikowi wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski.

- Projekt zmiany w najbliższym czasie zostanie przekazany Ministrowi Inwestycji i Rozwoju (jako gospodarzowi ustawy) celem podjęcia wspólnych prac legislacyjnych w tym zakresie lub ewentualnie, po upoważnieniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi do przeprowadzenia samodzielnej zmiany ustawy - Prawo geodezyjne i kartograficzne, podejmę odpowiednie prace zmierzające do uregulowania tych kwestii – dodał wiceminister rolnictwa .

Od ponad 10 lat RPO wnosi o zmianę prawa 

Sprawa była przedmiotem licznych wystąpień RPO, kierowanych do kolejnych ministrów rolnictwa począwszy od 2008 r. Prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

W Prawie geodezyjnym i kartograficznym nie ma jednak zapisu określającego kwalifikacje dla osób ubiegających się o uprawnienie klasyfikacji gruntów na prawidłowym poziomie merytorycznym. W rozporządzeniu do ustawy zapisano jedynie wymóg posiadania przez klasyfikatora upoważnienia właściwego starosty. Nie wymaga to weryfikowania kwalifikacji, a zatem klasyfikatorem może być dowolna osoba, skoro nie określono żadnych kryteriów wyboru. Tymczasem ustawa nakazuje, aby sposób i tryb prowadzenia klasyfikacji gruntów określano tak, by zapewniać jej prawidłowe i merytoryczne wykonanie.

Zdaniem RPO nadawanie tych upoważnień przez starostę nie znajduje odpowiedniej podstawy prawnej. Jest to też nie do zaakceptowania z punktu widzenia art. 92 Konstytucji RP (głosi on, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia z ustawy i w celu jej wykonania). Budzi to też wątpliwość z punktu widzenia art. 65 ust. 1 Konstytucji RP (wolność wyboru i wykonywania zawodu).

Dlatego Rzecznik uznaje za niezbędne ustawowe uregulowanie statusu klasyfikatorów gruntów.

Rozbieżne stanowiska ministerstw

Na kolejne wystąpienie RPO w sprawie z 20 maja 2016 r. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformował  9 sierpnia 2016 r., że w pełni podziela stanowisko Rzecznika o konieczności  ustawowej regulacji określającej  kwalifikacje dla klasyfikatorów. Podkreślił, że z uwagi na przepisy ustawy z 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej, skierował do Ministra Infrastruktury i Budownictwa przygotowany w MRiRW  projekt odpowiednich zapisów ustawowych.  

W marcu 2018 r. Rzecznik skierował kolejne wystąpienie do ministra rolnictwa. W odpowiedzi otrzymał informację, iż działania legislacyjne w tym zakresie prowadzone są w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

21 czerwca 2018 r. Rzecznik wystąpił do tego resortu. W odpowiedzi z 31 lipca 2018 r. MIiR poinformował, że w jego opinii ustawa geodezyjna, jako akt regulujący sprawy geodezji i kartografii - należące do działu administracji rządowej: budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne oraz budownictwo -  nie jest aktem właściwym do  określenia statusu klasyfikatorów gruntów. W ocenie ministra przepisy dotyczące problematyki na gruncie tej ustawy powinny ograniczać się do kwestii związanych z ujawnianiem wyników postępowań klasyfikacyjnych w ewidencji gruntów i budynków, bo za prowadzenie tego rejestru odpowiadają organy administracji geodezyjnej i kartograficznej.

Według MIiR regulacje dotyczące ustanowienia zawodu klasyfikatora (nadawania uprawnień, zasad wykonywania zawodu, odpowiedzialności, ewentualnego samorządu zawodowego), powinny mieć miejsce w aktach ustawowych pozostających w kompetencjach MRiRWi, jako odpowiedzialnego za sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Jednocześnie MIiR poinformował, że w jego resorcie nie były i nie są prowadzone prace legislacyjne nad nowelizacją. Przedstawił wyrażające tożsame stanowisko pismo do ministra rolnictwa z 13 lipca 2018 r.

W związku z tym Rzecznik w styczniu 2019 r. zwrócił  się do ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego o zajęcie ostatecznego stanowiska, czy w jego ocenie określenie wymagań dla gleboznawców należy do właściwości MRiRW.

Odpowiedź Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi

W odpowiedzi wiceminister Rafał Romanowski przedstawił szczegółową  dokumentację działań obu resortów i RPO w tej sprawie.  

Zwrócił m.in. uwagę, że dopiero po dwóch latach od przekazania projektu ustawy, MIiR w piśmie z 13 lipca 2018 r. i z 31 lipca 2018 r. - adresowanym do RPO - zajął stanowisko, że Prawo geodezyjne i kartograficzne nie jest właściwym aktem do regulowania tego zagadnienia. W ocenie MIiR kwestia ta powinna zostać uregulowana w akcie rangi ustawowej pozostającym w wyłącznej kompetencji MRiRW. - Trudno się zgodzić ze stanowiskiem wyrażonym przez Ministra Inwestycji i Rozwoju. W mojej ocenie nie jest zasadne tworzenie odrębnej ustawy regulującej jedynie kwestie określające niezbędne kwalifikacje dla osób przeprowadzających gleboznawczą klasyfikację gruntów - napisał Rafał Romanowski.

Podkreślił, że zgodnie z Prawem geodezyjnym i kartograficznym, od 1 stycznia 1997 r. MRiRW nie jest organem państwowej służby geodezyjnej i kartograficznej, nie sprawuje nadzoru nad służbą geodezyjną i kartograficzną oraz nie wykonuje zadania tej państwowej służby.

Wiceminister przypomniał też, że do 2012 r. obowiązywało rozporządzenie Rady Ministrów z 4 czerwca 1956 r. w sprawie klasyfikacji gruntów, które regulowało obowiązek posiadania przez gleboznawców odpowiedniego wykształcenia i kwalifikacji. Przepisy tego rozporządzenia obowiązywały na podstawie art. 59 Prawa geodezyjnego i kartograficznego, który stanowił, że do czasu wydania przepisów wykonawczych przewidzianych w ustawie pozostają w mocy dotychczasowe przepisy, jeżeli nie są z nią sprzeczne.

W związku z tym, że MRiRW jest odpowiedzialny za dział rozwój wsi, który obejmuje sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów, został wyznaczony do przygotowania projektu rozporządzenia. 29 listopada 2012 r. weszło w życie nowe rozporządzenie Rady Ministrów z 12 września 2012 r. w sprawie gleboznawczej klasyfikacji gruntów. Ustawodawca nie upoważnił Rady Ministrów do określenia wymogów, jakie powinien spełniać klasyfikator. Dlatego też w tym rozporządzeniu wskazano jedynie, że czynności te wykonuje osoba upoważniona przez starostę. 

- W pełni podzielam pogląd Pana Rzecznika o konieczności wprowadzenia regulacji, która określałaby wymagania kwalifikacyjne dla osób ubiegających się o uprawnienia do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów, ale w ustawie Prawo geodezyjne i kartograficzne – dodał Rafał Romanowski. Ustawa ta jako jedyna reguluje bowiem sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów, a także zagadnienia uprawnień zawodowych dla osób wykonujących inne samodzielne funkcje w dziedzinie geodezji i kartografii.

IV.7007.50.2014

Uber Eats pod lupą Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-03-05
  • Czy dowożenie posiłków w systemie Uber Eats - najczęściej przez cudzoziemców – jest zgodne z warunkami pracy w Polsce?
  • Czy rynek takich dostaw wymaga regulacji prawnych?
  • Jak ocenić uczelnię, która rekrutuje studentów – późniejszych dostawców Uber Eats - w Indiach? Nie wymaga od nich obecności na zajęciach, a na egzaminach pozwala korzystać z pomocy naukowych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę kurierów Uber Eats, dowożących posiłki w kilku polskich miastach. Wystąpił w tej sprawie do Głównego Inspektora Pracy, Głównego Inspektora Sanitarnego, a także do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Na ulicach największych miast często widać (niezależnie od dnia czy pory roku) osoby na rowerach z charakterystycznymi pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie klientom do domów lub miejsc pracy – zamawiane przez specjalną aplikację.  Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

RPO podjął sprawę po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”, gdzie opisano warunki dowozu jedzenia przez kurierów.

Z reportażu wynika, że część kurierów wykonuje swe zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich wykonują pracę w formie samozatrudnienia; większa grupa dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest przez pośredników (tzw. partnerów flotowych), bez zachowania formy pisemnej.

W 2018 r. media donosiły, że inspekcja sanitarna zainteresowała się sprawą i zapowiedziała kontrolę warunków higienicznych przewożenia posiłków. Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

Dostarczają je głownie obywatele Indii o statusie studentów. Zachęceni obietnicami lepszych warunków życia, płacą wysokie czesne w prywatnych uczelniach, które ich rekrutują w Indiach. Już w Polsce, w celu zdobycia środków utrzymania, podejmują pracę jako kurierzy. Ich status studentów umożliwia niższe obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych.

Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka Rzecznik zwrócił się o rozważenie kompleksowej kontroli warunków wykonywania pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. 

- Mając na uwadze treść art. 24 Konstytucji, według którego państwo sprawuje nadzór nad warunkami wykonywania pracy, zwracam się o przedstawienie uwag i opinii dotyczących tej niestandardowej formy świadczenia pracy w rozumieniu konstytucyjnym - głosi pismo do Wiesława Łyszczka (Zgodnie z art. 66 Konstytucji każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa).

O udostępnienie raportu z zapowiadanej 2018 r. kontroli podmiotów realizujących dostawy jedzenia na zlecenie Uber Eats lub podmiotów współpracujących, Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa.

Spytał go, czy kontrola stwierdziła nieprawidłowości, a jeśli tak, to jakie podjęto działania. RPO chce także wiedzieć, czy do inspekcji sanitarnej wpływały skargi dotyczące Uber Eats. - Ponadto będę wdzięczny za wskazanie, czy w ocenie Pana Ministra rynek dostaw gotowych posiłków wymaga dodatkowych regulacji prawnych – napisał Adam Bodnar do GIS.

W związku z opisanym w reportażu nieprawidłowościami, do jakich ma dochodzić w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie oraz w Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I, oddział w Warszawie, Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Według reportażu, zajęcia dla obcokrajowców w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej prowadzone są na niskim poziomie, przez osoby nieposługujące się w dostatecznym stopniu językiem angielskim. Na zajęciach nie jest wymagana obecność, a na egzaminach dopuszcza się możliwość niesamodzielnego rozwiązywania zadań, w tym  korzystania z pomocy naukowych.

Rekrutacja na uczelnię studentów z Indii jest prowadzona we współpracy z zagranicznym pośrednikiem, który ma pobierać dodatkową opłatę związaną z rekrutacją. Z kolei Wyższa Szkoła Pedagogiki i Administracji ma nie zwracać kandydatom opłat za wystawienie zaproszenia do studiów, jeśli kandydat nie uzyska polskiej wizy. Praktyki takie budzą wątpliwości co do zgodności z prawem.

Dlatego Adam Bodnar poprosił Jarosława Gowina o podjęcie przewidzianych prawem działań nadzorczych.

III.7041.6.2019,  V.7108.32.2019, VII.7033.10.2019

Dwa resorty z odmiennymi stanowiskami, kto ma się zająć gleboznawcami

Data: 2019-01-22
  • Od 2008 r. RPO ubiega się u kolejnych ministrów rolnictwa, aby określili kwalifikacje dla osób prowadzących gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • Minister rolnictwa przyznał konieczność odpowiedniej nowelizacji prawa geodezyjnego i kartograficznego, ale wskazał na resort inwestycji i rozwoju jako właściwy 
  • Według tego ministerstwa sprawa leży jednak w kompetencjach resortu rolnictwa    
  • Tymczasem upoważnienia dla klasyfikatorów nadal wydają starostowie, bez ustawowych kryteriów ich wyboru

- Mając na uwadze możliwość zaistnienia w sprawie negatywnego sporu kompetencyjnego pomiędzy panem ministrem a Ministrem Inwestycji i Rozwoju, zwracam się z uprzejmą prośbą o zajęcie w niej ostatecznego stanowiska – napisał zastępca  Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk do ministra rolnictwa i rozwoju wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

Ponad od 10 lat RPO wnosi o zmianę prawa 

Sprawa była przedmiotem licznych wystąpień RPO, kierowanych do kolejnych ministrów rolnictwa począwszy od 2008 r. Prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

W Prawie geodezyjnym i kartograficznym nie ma jednak zapisu określającego kwalifikacje dla osób ubiegających się o uprawnienie klasyfikacji gruntów na prawidłowym poziomie merytorycznym. W rozporządzeniu do ustawy zapisano jedynie wymóg posiadania przez klasyfikatora upoważnienia właściwego starosty. Nie wymaga to weryfikowania kwalifikacji, a zatem klasyfikatorem może być dowolna osoba, skoro nie określono żadnych kryteriów wyboru. Tymczasem ustawa nakazuje, aby sposób i tryb przeprowadzenia klasyfikacji gruntów określano tak, aby zapewniać jej prawidłowe i merytoryczne wykonanie.

Zdaniem RPO nadawanie tych upoważnień przez starostę nie znajduje odpowiedniej podstawy prawnej. Jest to też nie do zaakceptowania z punktu widzenia art. 92 Konstytucji RP (głosi on, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia z ustawy i w celu jej wykonania). Budzi to też wątpliwość z punktu widzenia art. 65 ust. 1 Konstytucji RP (wolność wyboru i wykonywania zawodu).

Dlatego Rzecznik uznaje za niezbędne ustawowe uregulowanie statusu klasyfikatorów gruntów i zapewnienie w ten sposób odpowiedniego poziomu kwalifikacji osób wykonujących ten zawód. 

Rozbieżne stanowiska ministerstw

Na kolejne wystąpienie RPO w tej sprawie z 20 maja 2016 r. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformował  9 sierpnia 2016 r., że w pełni podziela stanowisko Rzecznika o konieczności wprowadzenia ustawowej regulacji określającej  kwalifikacje dla klasyfikatorów. Podkreślił, że z uwagi na przepisy ustawy z 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej, skierował do Ministra Infrastruktury i Budownictwa przygotowany w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi projekt odpowiednich zapisów ustawowych w tej sprawie.  

W marcu  2018 r. Rzecznik skierował kolejne wystąpienie do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W odpowiedzi otrzymał informację, iż działania legislacyjne w tym zakresie prowadzone są w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

21 czerwca 2018 r. Rzecznik wystąpił do tego resortu. W odpowiedzi z  31 lipca 2018 r. Minister Inwestycji i Rozwoju poinformował, że w jego opinii ustawa geodezyjna, jako akt regulujący sprawy geodezji i kartografii - należące do działu administracji rządowej: budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne oraz budownictwo -  nie jest aktem właściwym do  określenia statusu klasyfikatorów gruntów. W ocenie ministra przepisy dotyczące problematyki na gruncie tej ustawy powinny ograniczać się do kwestii związanych z ujawnianiem wyników postępowań klasyfikacyjnych w ewidencji gruntów i budynków, bo za prowadzenie tego rejestru odpowiadają organy administracji geodezyjnej i kartograficznej.

Według Ministra Inwestycji i Rozwoju regulacje dotyczące ustanowienia zawodu klasyfikatora (nadawania uprawnień, zasad wykonywania zawodu, odpowiedzialności zawodowej, ewentualnego samorządu zawodowego), powinny mieć miejsce w aktach ustawowych pozostających w kompetencjach Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jako odpowiedzialnego za sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Jednocześnie Minister Inwestycji i Rozwoju poinformował, że w jego resorcie nie były i nie są prowadzone prace legislacyjne nad nowelizacją. Minister przedstawił również RPO do wiadomości wyrażające tożsame stanowisko pismo do ministra rolnictwa z 13 lipca 2018 r.

W związku z tym Rzecznik zwrócił  się do ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego o zajęcie ostatecznego stanowiska, czy w jego ocenie określenie wymagań dla gleboznawców należy do właściwości Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - W razie odpowiedzi twierdzącej uprzejmie proszę o przedstawienie informacji o stanie ewentualnych prac zmierzających do ustawowego uregulowania przedmiotowej kwestii – napisał Stanisław Trociuk.

IV.7007.50.2014

Jak władze usprawniają rejestrację i rozpatrywanie wniosków cudzoziemców na pobyt w Polsce? Odpowiedź MSWiA i statystyki

Data: 2018-11-30
  • Na zezwolenie na pobyt i pracę cudzoziemiec może czekać od 53 dni (na Podlasiu) do 254 dni (na Pomorzu), a na działalność gospodarczą – od 59 dni (na Warmii i Mazurach) do 344 dni (w Wielkopolsce)
  • MSWiA w 2018 r. przeznaczyło dodatkowo 300 nowych etatów w urzędach wojewódzkich na obsługę wniosków cudzoziemców, a Urząd ds. Cudzoziemców zajął się informatyzacją procesu (by danych nie wpisywano ręcznie)
  • Resort informuje też, że choć wnioski o zgodę na pobyt trzeba złożyć osobiście, a kolejka zajmuje więcej czasu niż przewidywany przez ustawę, to terminy można zachować, wysyłając wniosek wysłać pocztą, a dopiero potem stawić się na wezwanie w celu uzupełnienia danych

Przewlekłość postępowań w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców w Rzeczypospolitej pozostaje w zainteresowaniu resortu spraw wewnętrznych. Stara się on przeciwdziałać negatywnym skutkom tej sytuacji – napisała wiceministra SWiA Renata Szczęch w odpowiedzi na wystąpienie RPO z 10 sierpnia 2018 r.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają liczne skargi na przewlekłość postępowań prowadzonych przez wojewodów w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców. Zgłaszają je zarówno cudzoziemcy, jak i ich pracodawcy. Ze skarg wynika, że nawet kilkanaście miesięcy trwa oczekiwanie na wydanie zezwolenia na pobyt czasowy, pobyt stały lub na pobyt i pracę.

Cudzoziemiec, który przyjeżdża do Polski na podstawie wizy, ma określony ustawowo czas złożenie wniosku o zgodę na pobyt (miesiąc do 45 dni - w zależności od tego, o jaką zgodę się ubiega). Problem w tym, że wniosek trzeba złożyć osobiście, pokazać dokumenty podróży i złożyć odciski palców. Jest to czynność na tyle pracochłonna, że same kolejki w urzędach bywają dłuższe niż przewidziany na złożenie dokumentów czas.

Aby poprawić sytuację, MSWiA podjęło „konkretne  działania” – pisze min. Szczęch:

  1. Od stycznia zostały wzmocnione kadrowo urzędy wojewódzkie, które wydają decyzje w tej sprawie pobytu (o 198 etatów) oraz zezwolenia na pracę cudzoziemców (98 etatów). Etaty te zostały podzielone pomiędzy urzędy wojewódzkie proporcjonalnie do potrzeb. Działania w tym kierunku są kontynuowane, ale urzędy wojewódzkie nadal zmagają się z dużą liczbą prowadzonych postępowań. Dodatkowym czynnikiem utrudniającym ich funkcjonowanie jest znaczna fluktuacja kadr.
  2. Urząd do Spraw Cudzoziemców pracuje nad narzędziami, które umożliwią składanie wniosków o udzielenie zezwoleń pobytowych drogą elektroniczną. To powinno odciążyć urzędników, którzy teraz ręcznie wprowadzają dane do baz, a także może doprowadzić do bardziej zaawansowanego poziomu automatyzacji całego procesu.
  3. Organizacja pracy urzędów wojewódzkich leży w kompetencji ich kierowników. Niemal we wszystkich wydziałach ds. spraw cudzoziemców w urzędach wojewódzkich wymagane jest uprzednie zapisanie się na osobiste złożenie wniosku (taki wymóg nie dotyczy jedynie Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego). Urzędy wojewódzkie zdecydowały się na taki krok po to, by zapewnić możliwie sprawne funkcjonowania komórek organizacyjnych w warunkach wzmożonego wpływu nowych spraw.

Z osobistym złożeniem wniosku wiąże się nie tylko fizyczne przekazanie podpisanego przez cudzoziemca podania (na urzędowym formularzu), ale także sprawdzenie jego tożsamości na podstawie ważnego dokumentu podróży (który również należy okazać) oraz pobranie od niego odcisków linii papilarnych (umieszczanych na karcie pobytu).

Ograniczenia wynikające z limitów miejsc nie stanowią bezwzględnej przeszkody, aby skutecznie zainicjować postępowanie. Jeżeli zatem nie ma możliwości zapisania się na osobiste złożenie wniosku w terminie odpowiadającym legalnemu pobytowi cudzoziemca w Polsce, powinien on złożyć ten wniosek w biurze podawczym urzędu wojewódzkiego albo przesłać go pocztą. 

Urząd do Spraw Cudzoziemców 25 października 2017 r. skierował do urzędów wojewódzkich rekomendację stosowania w drodze analogii art. 57 § 5 pkt 2 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego do oceny zachowania terminu złożenia wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy [art. 105 ust. 1 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach]. Chodzi o to, aby z zachowaniem tego terminu związać również nadanie przesyłki w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. - Prawo pocztowe. Taka rekomendacja miała na celu złagodzenie negatywnych konsekwencji faktycznych ograniczeń przyjmowania cudzoziemców, którzy chcieliby zrealizować wymóg osobistego stawiennictwa.

Średni czas oczekiwania na zgodę na pobyt czasowy w celu podjęcia pracy  (na podst. art. 114 ust. 1 ustawy o cudzoziemcach)

2016 2017

 dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

179

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

123

WOJEWODA LUBELSKI

67

WOJEWODA LUBUSKI

167

WOJEWODA ŁÓDZKI

155

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

87

WOJEWODA MAZOWIECKI

124

WOJEWODA OPOLSKI

97

WOJEWODA PODKARPACKI

58

WOJEWODA PODLASKI

53

WOJEWODA POMORSKI

254

WOJEWODA ŚLĄSKI

106

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

56

WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI

69

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

197

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

124

Średni czas wydawania zgody na pobyt w celu prowadzenia działalności gospodarczej (art. 142 ust. 1 ustawy o cudzoziemcach)

201S-2017

liczba dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

266

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

142

WOJEWODA LUBELSKI

109

WOJEWODA LUBUSKI

231

WOJEWODA ŁÓDZKI

173

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

117

WOJEWODA MAZOWIECKI

150

WOJEWODA OPOLSKI

131

WOJEWODA PODKARPACKI

95

WOJEWODA PODLASKI

66

WOJEWODA POMORSKI

299

WOJEWODA ŚLĄSKI

125

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

102

WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI

59

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

334

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

144

Średni czas wydawania zgody na pobyt na studia (art. 144 ust. 1 ustawy o cudzoziemcach)

2016-2017

 dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

118

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

104

WOJEWODA LUBELSKI

61

WOJEWODA LUBUSKI

151

WOJEWODA ŁÓDZKI

130

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

75

WOJEWODA MAZOWIECKI

102

WOJEWODA OPOLSKI

70

WOJEWODA PODKARPACKI

47

WOJEWODA PODLASKI

50

WOJEWODA POMORSKI

183

WOJEWODA ŚLĄSKI

85

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

51

WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI

63

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

162

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

79

Średni czas wydawania zgody na pobyt stały z powodu małżeństwa z obywatelem polskim i pobyt z rodzicem, będącym małżonkiem obywatela polskiego i posiadającym stosowne zezwolenie pobytowe (art. 158 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy o cudzoziemcach)

2016-2017

dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

175

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

114

WOJEWODA LUBELSKI

75

WOJEWODA LUBUSKI

187

WOJEWODA ŁÓDZKI

150

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

102

WOJEWODA MAZOWIECKI

125

WOJEWODA OPOLSKI

87

WOJEWODA PODKARPACKI

54

WOJEWODA PODLASKI

51

WOJEWODA POMORSKI

193

WOJEWODA ŚLĄSKI

97

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

58

WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI

70

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

206

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

91

Średni czas wydawania zgody na pobyt stały

2016-2017

dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

140

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

117

WOJEWODA LUBELSKI

137

WOJEWODA LUBUSKI

130

WOJEWODA ŁÓDZKI

108

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

88

WOJEWODA MAZOWIECKI

119

WOJEWODA OPOLSKI

59

WOJEWODA PODKARPACKI

48

WOJEWODA PODLASKI

61

WOJEWODA POMORSKI

146

WOJEWODA ŚLĄSKI

98

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

56

WOJEWODA WARMIŃSKO MAZURSKI

82

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

145

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

104

XI.540.10.2018

Rzecznik zajął się sprawą uchwalenia ustawy o dniu wolnym od pracy 12 listopada

Data: 2018-11-08

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą pośpiesznego trybu uchwalenia ustawy o ustanowieniu 12 listopada 2018 r. Święta Narodowego z okazji setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Prace w Sejmie nad projektem trwały dwa dni; po poprawkach Senatu ustawę przyjęto ostatecznie 7 listopada.

Nagły tryb ogłoszenia projektu i jego uchwalenia naraża wielu obywateli na nieprzewidywane problemy. Wszystkie rozprawy sądowe wyznaczone na 12 listopada zostają odroczone. Oznacza to, że ludzie będą musieli dłużej czekać na rozstrzygnięcie swych spraw. Pracodawcy zostali zmuszeni do gwałtownej zmiany organizacji pracy. Wielu pracowników w listopadzie zarobi mniej, np. wynagradzani za stawkę godzinową.  Wydłużą się terminy zaplanowanych na ten dzień zamówień czy zleceń. 

Do Biura RPO wpływają skargi z tym związane, przede wszystkim od pracowników publicznej służby zdrowia. Wskazują, że 12 listopada nie zagwarantowano im prawa do wypoczynku (w szpitalach i ambulatoriach pracować będą osoby niezbędne do udzielania zaplanowanych na ten dzień świadczeń). Nie będą czynne przedszkola i żłobki, co dla pracujących oznacza konieczność zorganizowania nadzwyczajnej opieki nad dziećmi.

Rzecznik przygotowuje wystąpienie w sprawie trybu prac nad ustawą. Chce zwrócić uwagę na nierespektowanie zasad procesu legislacyjnego. A pośpiechu w tym przypadku nie można uzasadniać nadzwyczajnymi okolicznościami, które zaskoczyłyby ustawodawcę.

  • 8 listopada RPO zmuszony był odwołać dyżur prawnika w Wałbrzychu. Kolejne przyjęcia interesantów dobędą się 10 grudnia

Adam Bodnar: dyskusja na temat praw socjalnych ważna m.in. dla skutecznej walki z populizmem

Data: 2018-10-26
  • Dyskusja o prawach socjalnych jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek - uważa Adam Bodnar
  • Powody tej sytuacji to wzrost populizmu, starzenie się społeczeństw, wyzwania migracji i bezrobocia oraz działania wielkich korporacji
  • Polityka nie może górować nad prawami socjalnymi - inaczej rzeczywistość będzie kształtowana nie przez konstytucje, lecz przez rządzących
  • W Polsce jesteśmy tak bardzo przytłoczeni debatą o rządach prawa, że ​​czasami nie mamy czasu na głębszą refleksję nad przyszłością Europy także w tym zakresie
  • Pytanie o „Europę socjalną”, równość obywateli UE oraz o obecność w sferze EURO jest w zasadzie pytaniem o sens dalszej integracji europejskiej

To główne tezy wykładu rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, wygłoszonego  26 października 2018 r. podczas międzynarodowej konferencji „The prospect for Social Europe” na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.  Konferencja została zorganizowana przez Katedrę Prawa Europejskiego WPiA UW oraz Centrum Prawa Brytyjskiego, w ramach promocji czasopisma prawniczego Common Market Law Review. Udział w konferencji wzięli autorzy oraz redakcja CMLRev.

Adam Bodnar mówił, że dyskusja na temat praw socjalnych ma długą tradycję w konstytucjonalizmie państw nowożytnych. Z polskich autorów istotną rolę odegrał w tym zakresie prof. Wiktor Osiatyński. Konstytucyjne dyskusje nt. praw socjalnych koncentrują się wokół następujących węzłowych problemów:

  • zakres praw socjalnych - jakie prawa należą do tej kategorii praw?
  • związek między konstytucyjną gwarancją praw socjalnych a rolą rządu i parlamentu w zakresie ustanawiania budżetu,
  • czy prawa socjalne powinny być bezpośrednio egzekwowalne na podstawie konstytucji czy też powinny wskazywać na zasady polityki społecznej, którymi powinni kierować się rządzący,
  • związek między prawami obywatelskimi i politycznymi a prawami socjalnymi. Sprowadza się on do przysłowiowego dylematu: „Czy powinienem cieszyć się wolnością słowa i prawem do głosowania, gdy jestem bezdomny, bezrobotny i pozbawiony minimum egzystencji”?

Adam Bodnar zwrócił uwagę na różne konteksty dyskusji o prawach socjalnych w „nowych” i „starych” państwach członkowskich UE. W czasach postkomunistycznych przykładało się dużą wagę do ochrony praw socjalnych, kosztem wolności politycznej i gwarancji innych praw.

Ochrona praw socjalnych rozwija się także na poziomie międzynarodowym. Świadectwem tego są konwencje MOP, Międzynarodowy Pakt Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych, a także Europejska Karta Społeczna. Warto jednak zauważyć, że standardy wynikające z umów międzynarodowych nie są wystarczająco odzwierciedlane w praktykach państw na poziomie krajowym. Często stanowią one raczej wskazówki do działania niż ustanawiają bezpośrednio egzekwowalne prawa. Również jednostki mają ograniczony dostęp do międzynarodowych organów orzeczniczych decydujących o zakresie praw socjalnych.

Dlatego coraz częściej forum do dyskusji na temat praw socjalnych staje się Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale jest to możliwe tylko jeśli istnieje ku temu podstawa w prawach i wolnościach gwarantowanych w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Przykład to art. 2 Konwencji (prawo do życia) w kontekście dostępu do opieki zdrowotnej w nagłych przypadkach czy art. 3 Konwencji (zakaz tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania) w kontekście prawa do opieki zdrowotnej osób pozbawionych wolności. ETPC odgrywa także istotną rolę w zakresie prawa do sądu oraz dostępu do efektywnych środków zaskarżenia. ETPC nie może być jednak remedium w kontekście ochrony praw socjalnych na arenie międzynarodowej, ze względu na ograniczony charakter praw wynikających z Konwencji, a także zasadę pomocniczości i marginesu uznania.

Zdaniem Adama Bodnara dyskusja na temat praw socjalnych jest dziś ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Powodami tego są:

  • wzrastający populizm w państwach Unii Europejskeiej. Jednym z jego idei jest lepsza troska o dobrobyt obywateli poprzez inwestowanie w różne programy społeczne - co dzieje się kosztem swobód politycznych i promowania postaw nacjonalistycznych lub wręcz plemiennych. To realizacja zasady:  „My wiemy, co jest dla was lepsze”. Rodzi się pytanie, jak możemy używać języka praw socjalnych, by zwalczać takie nastawienie;
  • wprowadzane oszczędności i ich konsekwencje związane z wysokim poziomem bezrobocia w niektórych krajach UE;
  • demografia – starzejące się społeczeństwa państw  europejskich i ryzyko braku solidarności międzypokoleniowej, co ma przełożenie na rosnące wydatki państw;
  • migracje - jaka powinna być reakcja na migrację, zarówno wewnętrzną, jak i zewnętrzną?
  • biznes a prawa człowieka - rosnąca rola międzynarodowych korporacji. Jakie są zadania państwa w regulowaniu ich postępowania w kontekście prawa człowieka? Odnosi się to także do spółek kontrolowanych przez państwo. Adam Bodnar przywołał w tym kontekście „agresywne działania” zarządu PLL „Lot” podczas obecnego konfliktu w firmie.

Według Adama Bodnara ważna jest współzależność praw socjalnych i innych, w tym prawa do sądu i rządów prawa. Jeśli prawa socjalne będą odległe od praw politycznych, to powstaje ryzyko marginalizowania prawnego całych grup.

W kontekście polskim jest to szczególnie widoczne, jeśli chodzi o pozbawienie świadczeń emerytalnych na podstawie ustawy z 16 grudnia 2016 r. o pozbawieniu niektórych uprawnień emerytalnych. Wystarczy, że ktoś w latach 80. przygotowywał program PESEL, a dziś ma emeryturę zmniejszoną do minimum. Cała ta grupa - w tym funkcjonariusze dawnego systemu, zweryfikowani pozytywnie w 1990 r. - została faktycznie pozbawiona prawa do sądu wobec zakwestionowania niezależności Trybunału Konstytucyjnego.

- Jeżeli zatem pozwolimy, by polityka dominowała nad prawami socjalnymi,  w połączeniu z odebraniem prawa do sądu, ryzykujemy, że rzeczywistość będzie kształtowana nie przez Konstytucję, ale przez rządzących - zaznaczył Adam Bodnar.

Istnieje potrzeba wyjaśnienia, co tak naprawdę Konstytucja oferuje swoim obywatelom? Dlaczego ma znaczenie dla ich praw? To walka o język konstytucyjny.

W kontekście UE Adam Bodnar zwrócił uwagę na kamienie milowe rozwoju ochrony praw socjalnych. Pierwszy taki kamień milowy to ochrona praw socjalnych pracowników migrujących. Drugi – koncepcja obywatelstwa Unii Europejskiej oraz jego ewolucja w kierunku tzw. obywatelstwa socjalnego (w związku z wyrokami TSUE w sprawach Baumbast oraz Trojani). Trzeci – przyjęcie Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, zawierającej szeroki katalog praw socjalnych (z rozróżnieniem na prawa i zasady określające wektory unijnej polityki socjalnej). Czwarty – ustawodawstwo UE dotyczące takich zagadnień, jak polityka równości oraz zakaz dyskryminacji, ze szczególnym uwzględnieniem gender mainstreaming. Wreszcie, ostatni etap to przyjęcie Europejskiego Filaru Praw Socjalnych z 2017 r.

Europejski Filar Praw Socjalnych, choć nie jest prawnie wiążący, to jednak stanowi próbę konkretyzacji praw socjalnych. Zawiera bowiem te prawa, które można bezpośrednio egzekwować. Są one jednocześnie na tyle precyzyjne, że mogłyby zostać powszechnie zagwarantowane w całej UE. Filar wykracza także poza zwykłą harmonizację, która siłą rzeczy musi być ograniczona zakresem kompetencji unijnych. Stawia bardziej ambitny cel – stworzenie jednolitego standardu ochrony praw socjalnych w całej UE. Ale ten cel może być zrealizowany pod warunkiem równomiernego rozwoju strefy EURO. Dlatego powstaje pytanie czy jest szansa na zwiększenie poziomu spójności i wsparcia społecznego bez obecności w strefie EURO?

Prof. Ulrike Guerot, znana badaczka procesów integracji europejskiej, twierdzi, że "Europa socjalna" powinna być takim czynnikiem łączącym, jak niegdyś stał się nim postulat wprowadzenia jednolitej waluty. W swoim manifeście pisała, że potrzebujemy transnarodowej demokracji - "Republika europejska, z równymi politycznymi, gospodarczymi i społecznymi prawami i zasadami dla wszystkich". Czy jest to utopią? - Wiem co oznacza realizacja tego scenariusza dla poczucia narodowej suwerenności, indywidualnej autonomii państw członkowskich i roli parlamentów narodowych – przyznał A. Bodnar. Ale siła tego argumentu polega na tym, że nie jest to prosta debata o przyszłości UE jako federacji, lecz raczej czemu integracja europejska miała by służyć – czy może nim być postulat stworzenia równości socjalnej dla wszystkich obywateli UE.

Adam Bodnar wskazywał na problemy wynikające z integracji z UE, które pośrednio prowadzą do naruszenia ochrony praw socjalnych w tzw. nowych państwach członkowskich UE:

  • bezdomność obywateli polskich w niektórych państwach Unii – otwarte granice pozwalają na migrację i poszukiwanie lepszego życia, ale wyzwaniem jest prowadzenie polityk publicznych pozwalających takim osobom godnie wrócić do swoich państw macierzystych;
  • wyjazd wielu obywateli polskich sprawił, że na miejscu pozostały osoby starsze i małe dzieci – jak zapewnić tym osobom odpowiedni poziom wsparcia społecznego, jeśli nie mogą one liczyć na solidarność międzypokoleniową lub są ofiarami eurosieroctwa?
  • pogorszenie dostępu do opieki zdrowotnej wskutek drapieżnych praktyk firm z państw Unii, ściągających do siebie lekarzy i pielęgniarki. Efektem tego jest brak specjalistów oraz obniżenie poziomu świadczeń zdrowotnych.

- W Polsce jesteśmy tak bardzo przytłoczeni debatą o rządach prawa, że ​​czasami nie mamy czasu na głębszą refleksję nad przyszłością Europy -  podsumował Adam Bodnar. Rozpoczęta debata powinna być częścią szerszej dyskusji dotyczącej przyszłości Europy. Rolą naukowców powinno być inspirowanie podobnych debat w kontekście zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zanim Polska zrobi kolejny krok w procesie integracji europejskiej, powinniśmy przynajmniej zrozumieć, o co toczy się gra. Pytanie o "Europę socjalną", równość obywateli UE oraz o obecność w sferze EURO jest w zasadzie pytaniem o sens dalszej integracji europejskiej.

Stewardessy i stewardzi Ryanair mają przechodzić z etatów na samozatrudnienie. RPO chce by skontrolowała to Państwowa Inspekcja Pracy

Data: 2018-10-03
  • 300 stewardess i stewardów zatrudnionych przez Ryanair w Polsce przechodzi z etatów na samozatrudnienie 
  • O zbadanie sprawy przez Państwową Inspekcję Pracy wystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Kontrola taka została już zlecon

Rzecznik podjął z urzędu sprawę zmiany zasad zatrudniania stewardess i stewardów przez Ryanair. Dotychczas byli oni zatrudnieni w tej firmie na podstawie umów o pracę.

Z doniesień prasowych wynika, że od października br. nowe kontrakty mają być zawierane między Ryanair Sun (firma charterowa w portfelu Ryanair) a stewardesami i stewardami - po założeniu przez nich działalności gospodarczej prowadzonej na własny rachunek.

W wyniku zmiany dotychczasowi pracownicy Ryanair uzyskają status jego kontrahentów. Zmiana ta (odwołująca się prawdopodobnie do doświadczeń PLL LOT), doprowadzi do znacznego pogorszenia dotychczasowych warunków zatrudnienia.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się o zbadanie sprawy do Wiesława Łyszczyka, głównego inspektora pracy.

3 października Wiesław Łyszczek poinformował RPO, że polecił przeprowadzenie kontroli. O jej ustaleniach Rzecznik zostanie niezwłocznie powiadomiony.

III.7041.11.2018

Skazany powinien być w każdej sytuacji pisemnie informowany przez dyrektora więzienia o cofnięciu zgody na zatrudnienie

Data: 2018-10-02
  • Skazany, któremu dyrektor więzienia cofnął zgodę na pracę, nie został o tym powiadomiony na piśmie
  • Tymczasem taka informacja jest niezbędna, bo cofnięcie zgody podlega m.in. kontroli sądowej
  • Według RPO skazany ma być w każdej sytuacji informowany pisemnie o cofnięciu zgody na zatrudnienie

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby dyrektor generalny Służby Więziennej zobligował do tego dyrektorów więzień, poza przypadkami, gdy jest to obiektywnie niemożliwe (np., wskutek ucieczki skazanego).

Skazany złożył skargę do RPO na niewłaściwe traktowanie w Zakładzie Karnym - w związku z odmową wykonywania pracy odpłatnej: decyzją dyrektora zakładu o wymierzeniu mu kary dyscyplinarnej i wycofaniu z zatrudnienia oraz decyzją komisji penitencjarnej o skierowaniu go do odbywania kary w zakładzie karnym typu zamkniętego.

RPO nie znalazł podstaw do uznania skargi za uzasadnioną. Jej autor został wycofany z zatrudnienia z powodu nieusprawiedliwionej odmowy wykonywania pracy, a nie w związku z decyzją komisji penitencjarnej i przeniesieniem do innego zakładu. Skazany stwierdził bowiem, że „do pracy w kuchni zakładu karnego nie wróci i nie zmieni w tej kwestii stanowiska”.

Zarazem RPO stwierdził nieprawidłowość w postępowaniu administracji więziennej. Dyrektor Zakładu Karnego, który wydał decyzję o wycofaniu z zatrudnienia, nie powiadomił o tym pisemnie skazanego. Służba Więzienna wyjaśniła, że stało się tak z uwagi na „bezzwłoczny transport do zakładu karnego typu zamkniętego”. Wskazała, iż było to zgodne z zasadami określonymi w piśmie Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z 29 maja 2017 r.  Wynika z nich, że w przypadku zakończenia zatrudnienia z uwagi na konieczność przetransportowania, nie stosuje się obowiązku pisemnego powiadamiania o wycofaniu z zatrudnienia.

Zdaniem Rzecznika art. 121 § 4 Kodeksu karnego wykonawczego nie pozwala na przyjęcie zasady, o której mowa w piśmie Dyrektora Generalnego. W myśl tego przepisu, dyrektor jednostki ma obowiązek powiadomienia na piśmie skazanego o wycofaniu z zatrudnienia. Przepis ten nie daje podstaw do wyłączania jakiejkolwiek formy zatrudnienia skazanego bądź zwalniania z tego obowiązku w określonych okolicznościach.

Odstąpienie od pisemnego powiadamiania generalnie nie może zostać zatem zaakceptowane. Decyzja taka podlega bowiem kontroli sądowej oraz kontroli Dyrektora Generalnego i Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej. Aby taka kontrola była faktycznie możliwa, decyzja powinna być sporządzona na piśmie i zawierać informację o przesłankach wycofania z zatrudnienia oraz pouczenie o prawie do skargi do sądu penitencjarnego.

RPO przyznaje, że mogą wystąpić okoliczności, w których pisemne informowanie skazanego jest niemożliwe bądź nieracjonalne. Chodzi np. o zwolnienie skazanego z jednostki penitencjarnej, niewrócenie z przepustki, zwolnienie umożliwiające pobyt poza zakładem karnym czy ucieczkę lub oddalenie z miejsca pracy. Zakończenie zatrudnienia z uwagi na konieczność przetransportowania osadzonego nie może jednak zostać uznane za uzasadniające odstąpienie od ustawowego obowiązku – wskazuje RPO.

Dlatego zastępczyni RPO Hanna Machińska zwróciła się do Dyrektora Generalnego SW gen. Jacka Kitlińskiego o zobligowanie dyrektorów więzień do wydawania pisemnych powiadomień o wycofaniu skazanego z zatrudnienia - poza przypadkami, gdy obiektywnie jest to niemożliwe.

IX.517.1459.2018

Legalizacja pobytu cudzoziemców w Polsce trwa miesiącami. Rzecznik interweniuje w MSWiA

Data: 2018-08-21
  • Nawet kilkanaście miesięcy cudzoziemcy muszą czekać na zgodę na pobyt i pracę w Polsce; mają też trudności ze złożeniem wniosków
  • Jeden urzędnik może prowadzić na raz nawet 1300 spraw, a z powodu kolejek w systemach informatycznych nie da się wniosku nawet złożyć w przewidzianym prawie terminie. 
  • Z tego powodu pobyt może stać się nielegalny, co naraża na nakaz powrotu do kraju pochodzenia
  • O skrócenie oczekiwania RPO wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji
  • Przypomina, że w Polsce załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić w miesiąc, a skomplikowanej - w dwa miesiące

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają liczne skargi na przewlekłość postępowań prowadzonych przez wojewodów w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców. Zgłaszają je zarówno cudzoziemcy, jak i ich pracodawcy. Ze skarg wynika, że nawet kilkanaście miesięcy trwa oczekiwanie na wydanie zezwolenia na pobyt czasowy, pobyt stały lub na pobyt i pracę.

Z trudnościami i poważnymi ograniczeniami w dostępie do procedur legalizujących skarżący mierzą się jeszcze przed wszczęciem procedury administracyjnej. Z braku miejsc w internetowych systemach organizacji kolejek nie mogą bowiem ustalić terminu osobistego złożenia wniosku w urzędzie ani terminu uzupełnienia ewentualnych braków formalnych.

Budzi to szczególne zaniepokojenie RPO. - Brak możliwości złożenia wniosku w przewidzianym do tego terminie, nawet jeżeli wynika z przyczyn leżących po stronie urzędu, skutkować może nielegalnym pobytem cudzoziemca na terytorium Polski, a to, zgodnie z art. 100 ust. 1 pkt 9 ustawy z 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach, pozbawia cudzoziemca szansy na uzyskanie zezwolenia pobytowego i w efekcie naraża na zobowiązanie do powrotu do kraju - napisał Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Z kolei sytuacja, w której cudzoziemiec wysyła wniosek pocztą, a nie ma możliwości uzupełnienia jego braków formalnych, powoduje pozostawienie wniosku bez rozpoznania.

Mimo, że ustawa o cudzoziemcach nie wskazuje terminu załatwienia sprawy, w przypadku wniosku o pobyt w Polsce, zgodnie z art. 35 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego, załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej – nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania. W obecnych warunkach zachowanie tych terminów w zasadzie nie jest możliwe.

RPO zdaje sobie sprawę z nadmiernego obciążenia pracowników urzędów i problemów kadrowych. Np. w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim jeden inspektor prowadzi równocześnie 1360 postępowań o zezwolenia na pobyt czasowy. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, że nawet sprawy nieskomplikowane zostaną załatwione w terminie.

W ocenie skarżących przewlekłości towarzyszy też chaos organizacyjny w urzędach wojewódzkich. Najczęstsze zarzuty dotyczą braku jakiegokolwiek kontaktu z inspektorem prowadzącym postępowanie oraz konieczności oczekiwania w kilkusetosobowych kolejkach do punktów, gdzie można uzyskać informacje o stanie sprawy.

Szef Urzędu ds. Cudzoziemców - jako organ wyższego stopnia - stwierdzał przewlekłość postępowań, zobowiązując wojewodów do załatwienia spraw w wyznaczonym terminie. - Nawet taka interwencja nie gwarantowała jednak wydania przez organ I instancji decyzji we wskazanym czasie - wskazuje RPO.

Konsekwencją przewlekłości są np. problemy finansowe, spowodowane brakiem możliwości podjęcia pracy przez cudzoziemców. Innym efektem bywa również zniechęcenie pracodawcy i odstąpienie od zamiaru powierzenia cudzoziemcowi pracy. Z kolei studenci, którzy wnoszą o pobyt czasowy przed rozpoczęciem roku akademickiego, często uzyskują kartę pobytu dopiero przed końcem roku akademickiego. Uniemożliwia to wyjazd do rodziny w czasie przerw semestralnych.

Według Urzędu ds. Cudzoziemców w 2015 r. wnioski o legalizację pobytu złożyło 108 tys. cudzoziemców. W 2016 i w 2017 r. wniosków takich  było - odpowiednio - 142 tys. i 192 tys. Zdaniem Adama Bodnara wzrost ten wydaje się odpowiadać obecnym i przewidywanym potrzebom społeczno-gospodarczym Polski.

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju planuje system zachęt do podejmowania pracy i osiedlania się w Polsce dla Polaków z zagranicy i cudzoziemców o pożądanych kwalifikacjach oraz wsparcie uczelni w rozbudowie oferty studiów dla studentów z zagranicy na kierunkach kluczowych dla potrzeb gospodarki. - W tym kontekście niezwykle ważne jest zapewnienie skutecznych rozwiązań umożliwiających cudzoziemcom korzystanie z praw gwarantowanych im w ustawie o cudzoziemcach i w  Kpa  - ocenia RPO.

Dlatego zwrócił się do ministra Joachima Brudzińskiego o wyjaśnienie, czy resort podjął działania w celu usprawnienia postępowań legalizacyjnych. Poprosił też o podanie średniego czasu postępowań w poszczególnych województwach w tych sprawach w latach 2016 i 2017 oraz w pierwszym półroczu 2018 r. Rzecznik chce też wiedzieć, w ilu sprawach sąd administracyjny stwierdził przewlekłość tych postępowań.

XI.540.10.2018

#Metoo rok później – debata w namiocie Praw Człowieka RPO na festiwalu PolAndRock

Data: 2018-08-03
  • Ruch #Metoo musi mieć twarz 20-latków, którzy są nowym pokoleniem i nie zgodzą się na to, na co godziły się ich matki – mówiono podczas debaty RPO na festiwalu PolAndRock  
  • Podkreślano, że w Polsce jest bardzo niska świadomość tego, czym jest molestowanie
  • Zwracano też uwagę, że debata #Metoo jest wciąż głównie na poziomie "lewicowo-warszawskim" - a najwyższy czas, aby „trafiła pod strzechy”

Otwierając dyskusję, Adam Bodnar pytał, co przyniosła debata rozpoczęta rok temu; czego nam jeszcze brakuje by odniosła faktyczny skutek i czy coś się po tym roku zmieniło.

Wskazywał, że w Polsce sprawę sprowadzono do debaty w  środowiskach, powiedzmy,  lewicowo-warszawskich. Ostatnio ukazał się ciekawy tekst  Elżbiety Korolczuk o tym, że kwestia musi dotrzeć pod strzechy – w tym sensie ta debata jest cały czas przed nami. Rzecznik zauważył też, że promocja tematu była chyba największa w serialu „Na Wspólnej”. To popkultura, ale dlaczego środowiska kultury nie  zajęły się sprawą - pytał.

"Przyznać się może tylko sprawca, nie ofiara"

Dr psychologii Natasza Kosakowska-Berezecka powiedziała, że kultura amerykańska jest kulturą, która akceptuje wyznania; tam się dużo mówi na głos, co potem podają media. W Polsce mówi się zaś, że brudy pierzemy w domu.

Zwróciła uwagę, w Polsce kobiety mówią o „przyznaniu się do molestowania” w sytuacji,  gdy są ofiarami. A przecież przyznać sie może tylko sprawca a nie ofiara. Dowodzi to, że mamy narrację męską, stąd zresztą pytania typu: „Czy teraz już nie można komplementu kobiecie powiedzieć?”.

Według niej, mamy dwa rodzaje seksizmu: seksizm wrogi (bardzo nieakceptowalny, wszelkie akcje wrogie wobec kobiet) oraz seksizm dobrotliwy czy życzliwy (kobiety trzeba chronić, stawiać na piedestale, opiekować się).  Z  badań wynika, że jeśli w kulturze są akceptowalne takie „miękkie” seksizmy, to dopuszcza się także i wrogie – one idą ze sobą w parze pod rękę.  Np. słychać argumenty typu: „Taki pasztet a była molestowana?”. To fałszywe założenie, że tylko piękne kobiety mogą być molestowane.

Według badań UE Polska  jest na ostatnim miejscu, jeśli chodzi o molestowanie kobiet. A świadomość tego, czy jest się molestowaną, wynika także z edukacji seksualnej, która w Polsce kuleje. Mamy niską świadomość, czym jest molestowanie – dodała dr Kosakowska-Berezecka.

Molestowanie to także komentarze

- Trzeba jasno powiedzieć, że molestowanie to nie tylko złapanie za krocze czy biust – nawiązała do tej wypowiedzi druga panelistka, dziennikarka Karolina Korwin-Piotrowska. Według niej, trzeba zwiększyć świadomość, że molestowanie  to także komentarze.

Molestowanie nie dotyczy tylko kobiet. Powołała się na przykłady ze szkół artystycznych, gdzie np. można usłyszeć pod adresem  chłopaków:  „Przestańcie chodzić w tych pedalskich rurkach”.

Zdaniem dziennikarki, molestowanie zdarza się wszędzie. Rozmawiała kiedyś z panią w sklepie, że miały tam faceta miłego, który  czasem  uszczypnął, złapał za tyłek. Poszły z tym do szefowej, ktoś to nagrał, ale  usłyszały, że ten pan jest starszy, mają go słuchać, bo je to można zastąpić od razu. A one mają rodziny na utrzymaniu i muszą zarabiać.

Jest coraz więcej ludzi, którzy widzą, że to jest złe – mówiła Korwin-Piotrowska. - Ale nie wierzę, że to będzie ruch powszechny: Meryl Streep zawsze znajdzie pracę. Polska celebrytka jej nie znajdzie – zawsze można ją zastąpić – dodała. Jej zdaniem, ruch #Metoo musi mieć twarz 20-latków, którzy są już nowym pokoleniem i nie zgodzą się na to, na co godziły się ich matki.

Wojsko było budowane przez mężczyzn dla mężczyzn

Środowisko wojska zawsze było pod tym względem  trudniejsze; wojsko zawsze było budowane przez mężczyzn dla mężczyzn. Myślę, że akcja #Metoo przyczyniła się do otworzenia i dyskusji na ten temat - opowiadała trzecia panelistka, komandor  Bożena Szubińska.

Przytoczyła znane jej przykłady z wojska gdy wyżsi oficerowie uniknęli kar za molestowanie.  Wyraziła wdzięczność dla  RPO, który wystosował  pismo do ministra z pytaniem o to, co się dzieje w wojsku i jak wygląda sytuacja kobiet.

Podkreślała, że kobiety w wojsku są ponad od 20 lat, a tam przecież wszędzie jest tajemnica wojskowa. Była ona w radzie ds. kobiet w wojsku, zwracały się one  do niej z różnymi problemami. Np. wyjeżdżając na misje widziały plakaty: „Wracajcie do domu pilnować dzieci”, skierowane tylko do kobiet, mężczyzn to nie obejmowało.  Gdy zaczynało się o tym mówić, wiązało się to z „dyscyplinarką” - mówiła.

Zaznaczyła, że 20 lat temu nie było niczego – mundurów dla kobiet  (musiały się męczyć w  butach, dostawały pędzel do golenia, bo nikt o tym nie myślał).  A teraz nawet ustawa mówi o „żołnierzu w ciąży”. Wcześniej, gdy kobieta zachodziła w ciążę, to ja po prostu wyrzucano - dodała. Według komandor Szubińskiej nawet nagrywanie w łazienkach było bagatelizowane przez mężczyzn na wysokich stopniach, bo  „co jest złego w tym że sobie chłopaki pooglądają?”.  Zwróciła uwagę, że do służby przychodzą bardzo wykształcone kobiety, po studiach, znające języki, a przełożeni to mężczyźni, czasem ledwo po maturze, ale wyżsi stopniem.  

Publiczność zadawała wiele pytań. Jedna z uczestniczek festiwalu mówiła, że  wczoraj miała sytuację molestowania.  Było też pytanie, czemu nie mówi się, że są kobiety, które wykorzystują swoją seksualność do kariery. Inni  twierdzili, że gdy w oddziale wojska złożonym z mężczyzn trafi się kobieta, to będą rywalizować o jej względy, co się odbije na misji.

Jest coś takiego, że im więcej praw zdobywają kobiety, to część społeczeństwa  czuje, że im odbiera się część władzy – odpowiadała Korowin-Piotrowska . Według niej #Metoo potrzebuje działań i kobiet, i mężczyzn.

Jeśli mężczyźni będą w wojsku przestrzegać przepisów, które są, to problemu nie będzie – mówiła komandor Szubińska.  Jeśli oni temu ulegają to jest ich słabość. Jeśli dowódca jest dobry to zareaguje na czas i nie pozwoli na zaognienie sytuacji. Podała negatywny przykład: kobiecie na misji zarzucono, że łamie morale panom, panowie zgłosili to wyżej i została usunięta z misji.

Wracamy do kwestii edukacyjnych, by kobiety wiedziały jak reagować, a mężczyźni wiedzieli, co mogą – podkreślała Kosakowska-Berezecka.

Był też pytający, który obawiał się, co się stanie, jeśli w ramach zemsty jego dziewczyna wykorzysta akcję #Metoo by go napiętnować – skoro w tej akcji wierzy się na słowo.

Adam Bodnar odpowiedział, że w kwestii zemsty za rozstanie zawsze są "dwie strony medalu". Przypomniał , że istnieje narzędzie w postaci pozwu.

 

Wcześniej, o godz. 11.00 w upale rozegrano mecz zorganizowany przez Stowarzyszenie "NIGDY WIĘCEJ" pod hasłem: „Wykopać rasizm ze stadionów”.

Naprzeciwko siebie stanęła koedukacyjna drużyna pracowników BRPO i przedstawicieli organizacji, które współtworzą namiot Praw Człowieka RPO, w tym adwokatów. Z drugiej strony stanęli przedstawiciele i muzycy WOŚP. Mimo dzielnej postawy, ofiarnej walki i motywującego dopingu nasza drużyna przegrała z honorem.

W Namiocie Praw Człowieka RPO spotkania i warsztaty trwały do wieczora.

Spółdzielnia FADO podczas warsztatów nauczyła kilkudziesięciu uczestników festiwalu najważniejszych znaków (słów) w języku migowym.

Prawnicy ClientEarth przeprowadzili warszaty 'Puszcza puszczą nie towarem" - na temat działań obywateli w obronie przyrody, na podstawie doświadczeń z obroną Puszczy Białowieskiej.

Mec. Bogumił Zygmont odpowiadał grupie młodzieży o ich prawach i odpowiedzialności.

Arkadiusz Krupa - sędzia Sądu Okręgowego w Łobzie (Zachodniopomorskie) i rysownik przeprowadził symulację rozprawy sądowej. Udział w niej wzięli uczestnicy festiwalu, prezentując przy tej okazji swoje umiejętności aktorskie. Symulacja umożliwiła zapoznanie się i oswojenie z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie sądowej.

Mimo powrotu Adama Bodnara do Warszawy, namiot Praw Człowieka RPO będzie działał także w sobotę. W namiocie swoje punkty informacyjne rozstawili dzisiaj kolejni partnerzy RPO - Centrum Praw Kobiet oraz ClientEarth (Prawnicy dla Ziemi.

Serdecznie wszystkich zapraszamy!

 

 

Nadal nie określono kwalifikacji, jakie muszą mieć gleboznawcy - kolejna interwencja RPO

Data: 2018-07-03
  • Od 2008 r. Rzecznik Praw Obywatelskich ubiega się u kolejnych ministrów rolnictwa o określenie kwalifikacji dla osób prowadzących gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • W 2016 r. Minister Rolnictwa przyznał rację RPO, że konieczna jest odpowiednia nowelizacja Prawa geodezyjnego i kartograficznego
  • Do zapowiadanej zmiany jednak nie doszło - upoważnienia dla klasyfikatorów wciąż wydają starostowie, bez ustawowych kryteriów takiego wyboru

Dlatego RPO ponowił wystąpienie, tym razem do Ministra Inwestycji i Rozwoju. W piśmie do ministra Jerzego Kwiecńskiego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił o  informację o stanie prac zmierzających do ustawowego uregulowania uprawnień do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów. Jeśli zaś odstąpiono od prac nad projektowaną nowelizacją ustawy - Prawo geodezyjne i kartograficzne, to również uprzejmie proszę o wyjaśnienie przyczyn takiego stanu rzeczy - napisał.

Zagadnienie to było przedmiotem licznych wystąpień RPO, kierowanych do kolejnych ministrów rolnictwa - począwszy od 2008 r.  

W odpowiedzi na kolejne wystąpienie z 20 maja 2016 r. Minister Rolnictwa 9 sierpnia 2016 r. w pełni podzielił stanowisko Rzecznika o konieczności nowelizacji ustawy z 17 maja 1989 r. - Prawo geodezyjne i kartograficzne, poprzez wprowadzenie do niej regulacji określającej niezbędne kwalifikacje dla osób przeprowadzających gleboznawczą klasyfikację gruntów oraz jej kontrolę.

Do dziś jednak zapowiadana zmiana ustawy nie nastąpiła. Rzecznik nie ma też informacji o prowadzonym procesie legislacyjnym w tej sprawie - wskazał Stanisław Trociuk w piśmie do ministra Jerzego Kwiecińskiego.

Prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma bardzo istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

W Prawie geodezyjnym i kartograficznym nie ma jednak zapisu określającego kwalifikacje dla osób ubiegających się o uprawnienie klasyfikacji gruntów na prawidłowym poziomie merytorycznym. W rozporządzeniu do tej ustawy zapisano jedynie wymóg posiadania przez klasyfikatora upoważnienia właściwego starosty. Nie wymaga to zweryfikowania kwalifikacji, a zatem może to być dowolna osoba, skoro nie określono żadnych kryteriów wyboru. Tymczasem ustawa nakazuje, aby sposób i tryb przeprowadzenia klasyfikacji gruntów określano tak, aby zapewniać jej prawidłowe i merytoryczne wykonanie.

Zdaniem RPO nadawanie takich upoważnień przez starostę nie znajduje odpowiedniej podstawy prawnej. Jest to nie do zaakceptowania z punktu widzenia art. 92 Konstytucji RP (głosi on, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia z ustawy i w celu jej wykonania). Budzi to też wątpliwość z punktu widzenia art. 65 ust. 1 Konstytucji RP (wolność wyboru i wykonywania zawodu). Dlatego rzecznik uznaje za niezbędne ustawowe uregulowanie statusu klasyfikatorów gruntów i zapewnienie w ten sposób odpowiedniego poziomu kwalifikacji do wykonywania tego zawodu. 

IV.7007.50.2014

TK: szczegóły profilowania pomocy dla bezrobotnego mają być uregulowane w ustawie

Data: 2018-06-06

Szczegóły profilowania pomocy dla bezrobotnego mają być uregulowane w ustawie, a nie jedynie w rozporządzeniu ministra, bo dotyczą zasad i trybu gromadzenia informacji o jednostkach - orzekł Trybunał Konstytucyjny z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich.

6 czerwca 2018 r. TK uznał za niezgodne z Konstytucją RP unormowanie w rozporządzeniu sposobu ustalania profilu pomocy oraz postępowania w ramach profili. Stanowi to bowiem pogwałcenie konstytucyjnego wymogu, że zasady i tryb gromadzenia informacji o jednostkach powinny być określone w ustawie. Zarazem Trybunał orzekł, że brak możliwości zaskarżenia przez bezrobotnego przypisanego mu profilu pomocy jest zgodny z Konstytucją RP. W pozostałym zakresie postępowanie umorzono.

Zakwestionowany przez TK art. 34a ust. 3c nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku z 2014 r.  straci moc obowiązującą po roku od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.  Trybunał uzasadnił takie odroczenie potrzebą zachowania ciągłości pomocy świadczonej bezrobotnym przez urzędy pracy.

Do czasu nowelizacji, co powinno nastąpić nie później niż w terminie wskazanym przez TK, obecnie obowiązujące przepisy ustawy i rozporządzenia w sprawie profilowania mogą być nadal stosowane, a wydane na ich podstawie decyzje w sprawach indywidualnych pozostają w mocy.

Trybunał rozpoznał sprawę w składzie: Zbigniew Jędrzejewski (przewodniczący), Leon Kieres (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Argumenty RPO

RPO Adam Bodnar w 2016 r. zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku z 2014 r. Wprowadziła ona zasadę obowiązkowego  profilowania bezrobotnych - czyli przyporządkowania danej osoby do jednej z trzech kategorii i rozróżnienia na tej podstawie formy pomocy. Zdaniem RPO takie podejście zasługuje na aprobatę, bo osobom bez pracy potrzebna jest bardziej efektywna pomoc. Wprowadzone procedury budzą jednak wątpliwości konstytucyjne.

Rzecznik podkreślał, że profilowanie polega na przetwarzaniu danych osobowych, co zgodnie ze standardem konstytucyjnym musi być ujęte w ustawie. Tymczasem część regulacji dotyczącej profilowania  określało rozporządzenie ministra pracy.  Według RPO narusza to prawo do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki (art. 47 oraz art. 51 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP), jak i prawo do nieudostępnienia informacji jej dotyczących, chyba że taki obowiązek wynika z ustawy (art. 51 ust. 1 Konstytucji RP). Jest to też niezgodne z art. 92 ust. 1 Konstytucji RP.

Innym zarzutem był brak możliwości zaskarżenia przez daną osobę właściwego profilu pomocy. Prawo do zaskarżania orzeczeń i decyzji wynika zaś wprost z art. 78 Konstytucji – argumentował Rzecznik.

W efekcie dana osoba nie może się ubiegać o pewne rodzaje pomocy. Jeśli np. system zakwalifikuje kogoś do danego profilu, to nie może on korzystać ze szkoleń, bo komputer na podstawie analizy danych o nim uznał, że szkolenia nie pomogą.

TK podzielił jeden zarzut

Trybunał  podzielił zastrzeżenia RPO co do art. 34a ust. 3c ustawy o promocji zatrudnienia. Uznał, że narusza on wymóg ustawowej regulacji zasad i trybu zbierania informacji o jednostkach. Pozwala bowiem na uregulowanie w rozporządzeniu zakresu danych zbieranych w trakcie profilowania,  a także sposobu ich pozyskiwania, przetwarzania, poprawiania i udostępniania. W rezultacie rzeczywistą podstawą udostępnienia przez bezrobotnego informacji urzędowi pracy nie jest ustawa, lecz rozporządzenie.

Ponadto według TK art. 34a ust. 3c nie zawiera dostatecznych wytycznych do wydania aktu wykonawczego w sprawie profilowania. Przepis ten nakazuje ministrowi uwzględnić potrzebę „zwiększenia szans bezrobotnego na rynku pracy”, ale nie wynikają z niego w praktyce żadne konkretne ograniczenia czy wskazówki co do treści rozporządzenia. Na jego podstawie nie da się na przykład rozstrzygnąć, jakie narzędzia i metody powinny być podstawą profilowania, jaki powinien być zakres i stopień szczegółowości zbierania informacji o bezrobotnych czy jaki kształt powinna mieć procedura postępowania z tymi danymi.

Brak zaskarżania profilowania - konstytucyjny

Zarazem Trybunał uznał, że z Konstytucji nie wynika bezwzględny obowiązek wprowadzenia przez ustawodawcę odrębnego środka zaskarżenia od ustalonego dla bezrobotnego profilu pomocy. Nie jest to ani „sprawą” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji, ani też „orzeczeniem lub decyzją wydaną w pierwszej instancji” w rozumieniu art. 78 Konstytucji. Ustalenie profilu nie jest równoznaczne z ostatecznym władczym rozstrzygnięciem o prawach lub obowiązkach jednostek.

TK wziął pod uwagę, że prawo do uzyskania przez bezrobotnych pomocy nie ma charakteru prawa konstytucyjnego, a zarzuty dotyczące przebiegu lub wyniku profilowania mogą być uwzględniane przez organy administracji i sądy administracyjne w ramach kontroli decyzji administracyjnych dotyczących bezrobotnego.

W rezultacie Trybunał uznał, że brak odrębnego środka zaskarżenia jest zgodny z Konstytucją RP. Ustawodawca  mógł przyznać pierwszeństwo efektywności i sprawności działania administracji kosztem prawa do kwestionowania wszystkich czynności poprzedzających wydanie rozstrzygnięć dotyczących bezrobotnego. Miał tez prawo założyć, że wprowadzenie wyższego standardu ochrony praw bezrobotnego w postaci wielostopniowej zaskarżalności będzie powodowało znaczne przedłużenie postępowań w urzędach pracy i zwiększenie ich kosztów.

Jednocześnie Trybunał powziął istotne wątpliwości, czy obecnie obowiązujące przepisy w dostateczny sposób chronią dane osobowe bezrobotnych poddanych procedurze profilowania. Zostały one zasygnalizowane w oddzielnym postanowieniu.

VII.501.277.2014

WSA potwierdził bezzasadność odmowy wpisu na listę radców prawnych

Data: 2018-06-06

Odmowa wpisu na listę radców prawnych osoby, która zdała egzamin radcowski, a  nie odbyła aplikacji radcowskiej, nie była zasadna – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Po stronie skarżącej, na jej prośbę, do postępowania przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

6 czerwca 2018 r. WSA (sygn. akt VI SA/Wa 400/18) oddalił skargę Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych na decyzję Ministra Sprawiedliwości w sprawie uchylenia uchwały o odmowie wpisu na listę radców prawnych. O takie rozstrzygnięcie wnosił RPO.

Powodem odmowy wpisu skarżącej na listę radców prawnych, po zdanym przez nią egzaminie radcowskim, było uznanie, że nie spełnia ona warunku określonego w przepisach ustawy o radcach prawnych  w  art. 24 ust. 1 pkt 6 w zw. z art. 25 ust. 2 pkt 4 u.r.p.  – tzn. okresu zatrudnienia w urzędach organów władzy publicznej oraz legitymowaniem się doświadczeniem w wykonywaniu czynności prawniczych w urzędzie organu władzy publicznej i w kancelarii radcy prawnego.

Ten ostatni przepis określa wymogi, których wypełnienie uprawnia do dopuszczenia do egzaminu radcowskiego. Dlatego w ocenie Rzecznika Rada OIRP, dokonując rozszerzającej i nieuprawnionej wykładni określonych w art. 24 ust. 1 ustawie o radcach prawnych przesłanek warunkujących wpis na listę radców prawnych - w postaci samodzielnej oceny, czy skarżąca była uprawniona do przystąpienia do egzaminu radcowskiego bez odbycia aplikacji radcowskiej - wyszła poza zakres kompetencji uprawniających do odmowy wpisu.

W piśmie procesowym do WSA RPO przywołał stanowiska innych okręgowych izb radców prawnych, zgodnie z którymi pozytywny wynik egzaminu radcowskiego stanowi podstawę do uchwały o wpisie, a rada OIRP nie bada, czy osoba której dotyczy uchwała spełniła przesłanki z art. 25 ust. 2 pkt. 4 u.r.p. 

RPO podkreślał, że wszystkie okręgowe izby radców prawnych tworzą jeden samorząd zawodowy. Tym samym odmienne traktowanie przez poszczególne izby osób w znajdujących się w jednakowej sytuacji (czyli składających wniosek o wpis na listę radców prawnych po zdanym egzaminie radcowskim, bez odbycia aplikacji) - w wyniku dokonywania przez nie sprzecznej wykładni przepisów prawa powszechnie obowiązującego - prowadzi do naruszenia konstytucyjnej zasady równości wobec prawa.

Stanowisko Rzecznika znajduje potwierdzenie w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 17 listopada 2017 r. (sygn. akt II GSK 447/16).

VII.561.18.2018

Konferencja Klauzule społeczne w samorządach terytorialnych praktyka, problemy, wyzwania

Data: 2018-05-10

Jak stosować klauzule społeczne? Dlaczego są ważne i jakie dają korzyści?

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Prezydent m.st. Warszawy zapraszają na, 10 maja 2018 r., godz. 9:30 – 15:30 Centrum Nauki Kopernik, Wybrzeże Kościuszkowskie 20, Warszawa

Rzecznik Praw Obywatelskich jest przekonany, że społeczne zamówienia publiczne są jednym z ważnych instrumentów wspomagających rozwiązywanie problemów społecznych, zarówno na poziomie krajowym, regionalnym, jak i lokalnym.

Dlatego Biuro Rzecznika stara się upowszechniać społeczne zamówienia publicznych. W 2017 roku wspólnie z Urzędem Zamówień Publicznych zorganizowaliśmy konferencję na temat klauzul społecznych w zamówieniach publicznych adresowaną do administracji rządowej. Kontynuacją tych działań jest obecna konferencja skierowana do przedstawicieli jednostek samorządu terytorialnego, organizowana wspólne z miastem stołecznym Warszawa, które jest jednym z najbardziej doświadczonych samorządów w zakresie stosowania klauzul społecznych w zamówieniach publicznych.

W ramach warsztatów, które podzielone zostały na cztery bloki tematyczne, samorządowcy będą mogli skorzystać z doświadczeń i sprawdzonych rozwiązań stosowanych m.in. przez Warszawę, Łódź czy Poznań. Tematy dotyczą czterech kwestii, które w praktyce budzą sporo wątpliwości i obaw: obligatoryjności stosowania aspektów społecznych, monitorowaniu i ocenie ich wykorzystywania w praktyce oraz stosowaniu czterech najważniejszych klauzul: zastrzeżonej, usługowej, pracowniczej i zatrudnieniowej. Bezpośrednia rozmowa w trakcie warsztatów z pewnością ułatwi przedstawicielom samorządów wprowadzanie społecznych zamówień publicznych na swoim terenie. 

Sytuacja mniejszości ukraińskiej i migrantów ukraińskich w Polsce - konferencja w Biurze RPO

Data: 2018-03-28
  • Wspólna polsko-ukraińska pamięć istnieje co do faktów, ale nie co do ich interpretacji. 
  • Polityka władz nie sprzyja tworzeniu wspólnej pamięci. Nie służy też temu nowela ustawy o IPN. 
  • Efektem jest narastanie fali wrogości motywowanej narodowościowo. 
  • Tymczasem los polskiej gospodarki jest już nieodłącznie związany z pracownikami z Ukrainy. W Polsce może pracować  nawet 1,3 mln obywateli Ukrainy, w tym 40 proc. – w „szarej strefie”. 

W Biurze RPO odbyła się 28 marca konferencja poświęcona sytuacji mniejszości ukraińskiej i migrantów z Ukrainy. Uczestniczyli w niej eksperci, przedstawiciele społeczności ukraińskiej i działacze pozarządowi z całej Polski. Obecny był ambasador Ukrainy Andrij Deszczyca. W czterech panelach dyskutowano o polityce pamięci, aktach nienawiści, sytuacji pracowników z Ukrainy i o tym, jak lokalne społeczności radzą sobie z integracją przybyszy.

Otwierając konferencję, Adam Bodnar mówił, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie zajmuje się bezpośrednio polityką zagraniczną; nie prowadzi też polityki historycznej. Musi zaś dbać, by prawa człowieka i obywatela oraz dotyczące ich międzynarodowe standardy prawne były w Polsce przestrzegane. Obejmuje to zarówno mniejszości narodowe i etniczne, jak i cudzoziemców. Dlatego po ukończeniu przez Związek Ukraińców w Polsce raportu pt. „Mniejszość ukraińska i migranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”, RPO postanowił zorganizować  seminarium. Celem było zastanowienie się nad problemami i poszukanie dróg do wspólnej przyszłości; tego jak wykorzystać rożne doświadczenia z pożytkiem dla młodego pokolenia Polaków i Ukraińców tu i teraz.

Bodnar przyznał, że trudno jest rozmawiać o sprawach historycznych, które dotyczą sąsiadów. Trudno jest rozmawiać o bolesnej historii, bo każdy naród ma prawo do  upamiętniania własnej tożsamości i swego sposobu jej rozumienia. Ale jest także przestrzeń wspólna, która jest oparta na dobrej woli, na racjonalnym myśleniu, na poszukiwaniu porozumienia.

Według RPO dyskusja na temat takich pojęć jak odpowiedzialność, wina, naród, rola jednostek, może być prowadzona na różne sposoby i może prowadzić do różnych wyników. Zależy to m.in. od tego, kto dokonuje tych analiz i na ile towarzyszy temu dobra wola - a na ile zła wola, która  ma prowadzić do podbudowywania nienawiści. W tym kontekście Adam Bodnar przytoczył fragment wiersza Wisławy Szymborskiej, jak dobrze trzyma się nienawiść, która rzekomo jest ślepa, a ma „bystre oczy snajpera” i „śmiało patrzy w przyszłość”. „O tym, że polityka historyczna może mieć +oczy snajpera+ nie możemy zapominać” - dodał RPO.

Powołał się na ludzi, którzy szukali porozumienia, zwłaszcza Jerzego Giedroycia, który wiele zrobił dla przełamania stereotypów o Ukraińcach i przekonywał o konieczności pojednania. RPO przypomniał, że to Polska jako pierwsze państwo uznała w 1991 r. niepodległość Ukrainy. Zawsze też przy niej mocno stała: od „pomarańczowej rewolucji”, przez okupację Krymu, konflikt w Donbasie, czy w kontekście jej aspiracji wejścia do UE.

Według RPO, przełamywanie niechęci, stereotypowego myślenia i napięć, które stają się elementem  polityki, jest możliwe, ale wymaga to odwagi i niestandardowego myślenia. Przytoczył  podkarpacką wieś Piskorowice, gdzie w kwietniu 1945 r. polski oddział NOW „Wołyniaka” zamordował stu kilkudziesięciu Ukraińców. Dziś wisi tam tablica ku pamięci ofiar, wystawiona w 2007 r. przez  mieszkańców Piskorowic (niedawno Bodnar złożył tam kwiaty - patrz zdjęcia).

„Wiemy jak splątane i tragiczne były wojenne losy Ukraińców i Polaków, ile przelano niewinnej krwi i wyrządzono sobie wzajemnych krzywd. To bardzo głęboka rana, bardzo bolesne miejsce w zbiorowej pamięci. A jednak w Piskorowicach znaleźli się ludzie, którzy potrafili wznieść się ponad nienawiść i zachować godnie. Wieszając tablicę, nie tylko uczcili zmarłych, ale dali też przykład pokory i odwagi. Dali szansę przyszłości’ - mówił Adam Bodnar.  „Jeżeli w Piskorowicach było to możliwe, to być może powinno to być możliwe w całej Polsce, ale musimy się zastanowić, dlaczego nam się to nie udaje” - dodał.

I tu zaczyna się opowieść o tym, co dzieje się w relacjach polsko-ukraińskich dzisiaj; gdzie są problemy. Będziemy zatem dyskutować o fali hejtu w internecie, o aktach nienawiści, o  nowelizacji ustawy o IPN, o sprawach migracji zarobkowej czy problemach dotyczących zatrudnienia. „A los polskiej gospodarki jest już nieodłącznie związany z pracownikami z Ukrainy” - dodał Bodnar.

MOWA I AKTY NIENAWIŚCI

Z najnowszych badań wynika, że liczba Polaków deklarujących niechęć do Ukraińców przewyższa tych, którzy wyrażają do nich sympatię. Ambasador Ukrainy Andrij Deszczyca mówił, że na Ukrainie utrzymuje się sympatia wobec Polaków.

Z raportu przygotowanego przez Związek Ukraińców w Polsce wynika, iż wzrasta przestępczość motywowana uprzedzeniami względem mniejszości ukraińskiej i Ukraińców. Według prezesa  Związku Piotra Tymy, język nienawiści wobec nich przenosi się zaś z obrzeży do głównego nurtu.  Wymienił precedensowy atak w 2016 r. na tradycyjną procesję ukraińską. Doszło do sprofanowania chorągwi i ataku fizycznego (trwa proces kilkunastu sprawców).

„Narasta fala wrogości wobec obecności symboli ukraińskich w przestrzeni publicznej” – mówił Tyma, m.in. w kontekście niszczenia w Polsce ukraińskich upamiętnień czy grobów, np. w Hruszowicach  i Werchracie. Według niego w kraju panuje atmosfera przyzwolenia na takie incydenty. Zaznaczył, że nie wykryto sprawców żadnego z nich, choć w sieci - głównie na stronach rosyjskich - pojawiają się nagrania z tych incydentów, na których widać sprawców. Wskazuje to na możliwość prowokacji.

Tyma przyznał, że część upamiętnień powstała z naruszeniem procedur, ale podkreślił, że także ich legalność nie chroni przed dewastacją. „Doszło do impasu” – dodał. W całej sprawie popełniono grzech zaniechania; państwo nie znalazło sposobu, jak rozwiązać problem tych upamiętnień. Według Tymy, w polskim parlamencie są dziś ugrupowania, które mobilizują swe zaplecze rozbudzaniem niechęci do Ukraińców. Słowa klucze, to „banderyzm, nacjonalizm”, które mają dawać kolejne argumenty.

Adam Bodnar zgodził się z Tymą, że w Polsce brakuje reakcji politycznej i moralnego  głosu sprzeciwu wobec nienawiści z pobudek narodowościowych.  Przyznał, że jest też problem z upamiętnianiem pomników, także zbudowanych nielegalnie. „Bez dialogu dyplomatycznego będziemy powtarzać scenariusz wydarzeń” - mówił.  Wskazał zarazem, że polska policja reaguje, gdy dochodzi do napaści fizycznych; stawiane są zarzuty sprawcom. Zdaniem RPO za mało zaś walczy się z hejtem w internecie.

Częścią raportu Związku Ukraińców była analiza ponad miliona internetowych wpisów na temat Ukraińców. Generalnie 35 proc. wpisów miała charakter negatywny, przede wszystkim w kwestiach historii z lat 40. XX wieku. „To jest teren stracony, emocje są bardzo silne i bardzo spolaryzowane” - ocenił dr Marek Troszyński, dyrektor Obserwatorium Cywilizacji Cyfrowej Collegium Civitas. „To nie jest przekonanie polskiego społeczeństwa, to są media społecznościowe” – dodał. Wskazał, że  część tych postów na pewno jest pisana na zamówienie przez te same osoby.

Według Troszyńskiego miejsce na porozumienie jest zaś w sprawach ekonomicznych, skoro gospodarka polska staje się strukturalnie uzależniona od migrantów. „Ludzie widzą, że Ukraińcy pracują u nas tak, jak my na Zachodzie” – zaznaczył.

O gigantycznej skali nawoływania w internecie do morderstw czy do przemocy bezpośredniej wobec osób narodowości ukraińskiej mówiła Joanna Grabarczyk, koordynatorka projektu HejtStop.  „Tego dżina wypuściliśmy my sami, pozwalając aby fala nienawiści przelewała się z prawa do lewa” - powiedziała. Zarazem zwróciła uwagę, że te same treści antyukraińskie, antysemickie, czy antyuchodźcze, pojawiają się także w innych państwach. „One mogą przypływać ze wschodu” – podkreśliła.

DYSKUSJA O PAMIĘCI HISTORYCZNEJ

Najgroźniejszą częścią noweli ustawy o IPN są zapisy o cywilnej odpowiedzialności za naruszenie dobrego imienia Polski – ocenił prof. Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN. Zgodnie z nimi, Polski mają bronić pozwami organizacje społeczne; dopiero w drugim ustępie jest mowa, że może też bronić tego także IPN. „Dochodzi zatem do outsourcingu uprawnień do obrony narodu.  Różnego rodzaju szaleńcy mogą zacząć hulać” – powiedział Kamiński. Uznał, że to zadanie dla RPO.

Adam Bodnar odpowiedział, że można by zaskarżyć do TK te zapisy, ale teraz byłby to wygodny pretekst dla TK aby połączyć taką skargę z wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy i odroczyć  zbadanie całej sprawy.  „Dlatego uznaliśmy za najlepsze przyłączenie się do wniosku prezydenta, mimo że było to dość wąskie zaskarżenie” – oświadczył. RPO wystąpił zaś o analizę tych przepisów.

Publicysta Konstanty Gebert dociekał, czemu mamy dziś „wojnę historyczną” z Ukraińcami i Żydami, a nie np. z Rosją. Według niego nowelą ustawy o IPN rządzący definiują, kto jest  Polakiem, a kto nie - a przecież polskość została wypracowana także i przez Ukraińców, i przez Żydów. Zdaniem Geberta, może nie dogadamy do wspólnej historii, ale ważne by sporne sprawy osadzić w gęstszym kontekście, choćby historii rodzinnej.

Wspólna polsko-ukraińska pamięć istnieje co do faktów, są zaś zasadnicze różnice co do ich interpretacji – mówił prof. Grzegorz Janusz z  UMCS. Według niego polityka nie sprzyja dziś tworzeniu wspólnej pamięci, zwłaszcza w dobie powrotu do idei „państwa narodowego”. Nie służy też temu nowela ustawy o IPN, która wskazuje „nacjonalistów ukraińskich” jako jedyną wymienioną w ten sposób grupę winną konkretnych zbrodni. 

Przynależność do narodu polskiego jest definiowana etnicznie, a nie obywatelsko - na takie znaczenie noweli wskazała prof. Aleksandra Hnatiuk ze Studium Europy Wschodniej UW i Akademii Kijowsko-Mohylańskiej. Podkreśliła konieczność odbudowy wzajemnego zaufania, które ostatnio zostało roztrwonione.

PROBLEMY UKRAIŃSKICH PRACOWNIKÓW W POSLSCE

Nie wiadomo, ilu w Polsce przebywa w sumie migrantów z Ukrainy. Tego się nie da policzyć – mówił Tomasz Cytrynowicz, dyrektor biura szefa Urzędu ds. Cudzoziemców. Wiadomo, że do 27 marca br. wydano obywatelom Ukrainy 152 tys. zezwoleń na pobyt (jeszcze w 2014 było to tylko 26 tys.). Według Cytrynowicza, to jedyne wiarygodne dane, gdyż ogólna liczba wydanych 1,6 mln wiz o niczym tak naprawdę nie świadczy. Mogą to być bowiem kolejne wizy wydawane tym samym osobom, które nie muszą też mieszkać tu na stałe. 

Do Polski przyjeżdżają do pracy głównie mężczyźni w wieku produkcyjnym. Pracujących obywateli  Ukrainy zarejestrowano 300 tys., choć pracować może dużo więcej. Cytrynowicz zaznaczył, że obywatelom Ukrainy  nie opłaca się być „nielegalnym” - tracą wtedy czasowo prawo wjazdu.

Migranci są bardziej podatni na dyskryminację w zatrudnieniu, są bowiem bardziej zależni od pracodawcy niż inni, a w razie konfliktu z nim nie mają  wsparcia – wskazała Katarzyna Słubik ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, które pomaga takim pracownikom. To pracodawcy załatwiają bowiem zezwolenie na pracę czy na przedłużenie pobytu w Polsce – do nadużyć często dochodzi właśnie przed końcem tego okresu. Dlatego pracodawcy mogą sobie pozwolić na gorsze traktowanie.

Wielu ukraińskich pracowników nie ma niestety świadomości swych praw i obowiązków – podkreślała Miroslava Keryk z Fundacji Nasz Wybór. Szybciej uwierzą pośrednikom niż pójdą do urzędu czy Państwowej Inspekcji Pracy, która udziela im bezpłatnych porad. Według Keryk, jedyne co zmusza ich do pójścia do PIP, to  niewypłacanie wynagrodzeń; rzadziej skarżą się Inspekcji na złe warunki pracy. „Dopóki pieniądze są wypłacane, pracownicy godzą się na wszystko” - potwierdza Słubik.

W 2017 r. 1600 cudzoziemców, głównie obywateli Ukrainy, złożyło pisemne skargi do Państwowej Inspekcji Pracy. Utworzyła ona specjalną infolinię w jez. ukraińskim i rosyjskim, która jest czynna przez trzy dni w tygodniu. Dziennie dzwoni 30 cudzoziemców.

Według Inspekcji, co drugi pracodawca nie przestrzega praw pracowniczych - zarówno co do Polaków, jak i cudzoziemców. Inspekcja  wykazuje i nielegalną pracę, i nielegalne działania pracodawców.

O prawa pracownicze migrantów ukraińskich upomina się Związek Zawodowy Pracowników Ukraińskich w Polsce, który zrzesza ok. 10 tys. członków. Jak mówił jego przewodniczący Jurij Kariagin, związek pertraktował z pracodawcami, którzy czasami stosowali groźby. Związek pomógł już odzyskać ok. 300 tys. zł należnych pracownikom.  

Związek szacuje, że w Polsce pracuje ok. 1,3 mln obywateli Ukrainy, w tym ok. 40 proc. – w „szarej strefie”. Według Kariagina, kilka tysięcy ukraińskich pośredników odbiera im część płac. „Trzeba zabrać pieniądze tej mafii” - podkreśla związkowiec. „Trzeba robić legalnie, wtedy nie będą was oszukiwać” – radzi Kariagin swym rodakom. Proponuje on wprowadzenie w Polsce amnestii - i dla pracowników, i pracodawców z „szarej strefy”.

Zdarza się, że nieubezpieczeni pracownicy zatrudniani „na czarno” ulegają wypadkom, po czym pracodawcy odwożą ich na dworzec by wracali na Ukrainę; osoby takie wpadają też w spiralę długów. Są także pracodawcy nie przyznający wolnego w dni, w które przypadają ukraińskie święta.

Obywatele Ukrainy w Polsce to nie tylko pracownicy. To także 50 tys. kształcących się tu studentów.

Społeczność ukraińska  jest w Polsce  już  tak duża, ze są w niej także i różne mniejszości. Np. przy organizacji LGBT Lambda Warszawa działa już grupa ukraińska.

INETGRACJA NA POZIOMIE LOKALNYM

Lokalne społeczności korzystają na tym, że są wzmacniane przez migrantów. Jak zatem przyzwyczajać je do różnorodności - o tym mówiono podczas panelu o integracji na poziomie lokalnym.

Przede wszystkim nie należy liczyć na przerobienie Ukraińców na Polaków - przestrzegała Anna Dąbrowska, prezeska Stowarzyszenia Homo Faber z Lublina. Integracja wymaga pracy nie tylko od migrantów, ale od przyjmującej ją większości. Wymaga odpowiedzi na pytania: do jakiego społeczeństwa przyjmujemy i zapraszamy; jakie wartości ono podziela; jak wyobraża sobie przyszłość; jaka to jest Polska?

Integracja wymaga także ciekawości na przybyszy. Według Dąbrowskiej musimy uczyć się o różnicach, aby zobaczyć podobieństwa. Problem lokalnej polityki integracyjnej często bierze się z błędnego założenia, że Polacy i Ukraińcy są do siebie podobni. Podkreślając złudne paralele kulturowe, uwidaczniamy różnice, które chcielibyśmy z bagatelizować - wskazała.

Miejscowości, takie jak Bielsko-Biała, z tradycją wielokulturowości, mogą radzić sobie lepiej; u nas pojawienie się Ukraińców nie było szokiem, ale raczej odpowiedzią na tęsknotę za utraconą po II wojnie wielokulturowością - podkreślała Grażyna Staniszewska z   Towarzystwa Przyjaciół Bielska-Białej i Podbeskidzia.

Według niej ułatwia to działania. Obie społeczności poznają się i spotykają (np. Święto Trzech Króli połączone z prawosławnym Bożym Narodzeniem, wspólna Wielkanoc, Kupała „od Jana do Iwana”). Kościół ewangelicki prowadzi bezpłatne lekcje polskiego - według Staniszewskiej ważne jest, by to robiło miasto. Kursy są drogie, a brak znajomości języka jest  poważną przeszkodą.  Potrzebne są też porady prawne -w Bielsku brakuje na to pomieszczeń

Witold Horowski, konsul honorowy Ukrainy w Poznaniu, mówił że zdarza się np., iż pracownicy z Ukrainy za dużo czasu spędzają na podwórku, palą papierosy, głośno rozmawiają. Lokalna społeczność uważa to za męczące. Ale żeby taki problem rozwiązać, trzeba najpierw zauważyć, że jakiś Polak postanowił zarobić i wynajął 20 osobom mieszkanie przewidziane dla 4-osobowej rodziny. Dlatego spędzają oni czas poza mieszkaniem – dodał konsul.

Na koniec Adam Bodnar podziękował za możliwość spotkania. „Mimo, że zajmujemy się sprawami polsko-ukraińskimi, dowiedzieliśmy się wielu rzeczy nowych” - powiedział. Widzimy kolejne tematy, o których powinniśmy rozmawiać.

Piotr Tyma podziękował RPO za stworzenie płaszczyzny wymiany opinii. „Największym problemem mniejszości, obywateli polskich należących do mniejszości i migrantów, jest brak zrozumienia i brak dialogu. Społeczeństwo polskie akceptuje inność jako osobliwość. Nie umiemy zrozumieć sensu współpracy czy współdecydowania” - mówił.

Zabezpieczenie emerytalne – w poszukiwaniu równowagi między możliwościami państwa a interesem ubezpieczonych

Data: 2017-12-09

Konstytucyjne prawo każdego do zabezpieczenia społecznego, w tym na wypadek niezdolności do pracy ze względu na wiek, ma swój wymiar socjalny oraz finansowy. Procesy demograficzne już w najbliższych latach prowadzić mogą do obniżenia wysokości wypłacanych emerytur oraz zagrożenia możliwości finansowania rosnących wydatków emerytalnych.

Dyskusja podczas panelu: „Zabezpieczenie społeczne - w poszukiwaniu równowagi między możliwościami państwa a interesem ubezpieczonych”, koncentrowała się na poszukiwaniu odpowiedzi, jak w obliczu wyzwań demograficznych, technologicznych oraz na rynku pracy pogodzić cele długoterminowej stabilności finansów publicznych z oczekiwaniami społecznymi, w tym również rozwiązań dotyczących samego systemu emerytalnego. Wprowadzone w ostatnich latach zmiany do systemu emerytalnego, a następnie częściowe wycofanie się z nich (wiek emerytalny) przyniosły w efekcie obniżenie zaufania społecznego do systemu emerytalnego.

W panelu wzięli udział eksperci specjalizujący się w dziedzinie zabezpieczenia emerytalnego:

  • dr Kamila Bielawska
  • dr Janina Petelczyc
  • dr Piotr Lewandowski
  • dr Paweł Wojciechowski.

Dyskutanci odnosili się do zasadniczych kwestii związanych ze zmianami obecnego systemu emerytalnego, a w szczególności do:

  • celowości i możliwości utrzymania zasady ekwiwalentności wobec presji niskich emerytur i rosnących nierówności,
  • tego,  jakie powinny być gwarancje państwa w zakresie wysokości świadczeń na tle doświadczeń innych krajów dotyczących najniższych świadczeń, takich jak emerytura minimalna, emerytura obywatelska czy minimalny dochód gwarantowany,
  • tego, jak zminimalizować ryzyko braku stabilności finansów publicznych wobec oczekiwań społecznych,
  • tego, jakie zmiany systemu są nieuniknione wobec tych wyzwań, jaką rolę powinien odegrać powszechny system emerytalny, a jaką tzw. trzeci filar,
  • tego, jakie działania są konieczne i możliwe w celu wydłużenia karier zawodowych.

Dyskusja podczas debaty panelowej dowiodła, że w najbliższych latach konieczne będą działania modyfikujące dotychczasowe rozwiązania systemu emerytalnego. Muszą one mieć charakter kompleksowy i dotyczyć zarówno zmian konstrukcyjnych (nowe filary), jak i parametrycznych (staż ubezpieczenia, wiek emerytalny).

Niezbędne są także rozwiązania służące wydłużeniu kariery zawodowej i dłuższemu życiu w zdrowiu.

Realność tych zmian musi być wypracowana w toku debaty o charakterze społecznym, jednak konstruując system zabezpieczenia społecznego należy pamiętać, że możliwości państwa = możliwościom przyszłych podatników (i ubezpieczonych).

 

Praca, wolność, solidarność – Dylematy (pół)peryferyjnych społeczeństw

Data: 2017-12-08

W jaki sposób uczynić polską pracę bardziej innowacyjną, jak podwyższyć status pracy i pracowników, jaka powinna być treść pojęcia solidarności oraz jak pojmować prawa pracownicze i prawa pracownika w warunkach społecznej gospodarki rynkowej?

Do dyskusji wprowadziło zebranych wystąpienie prof. A. Sobczyka, który mówił o prawnym charakterze zakładu pracy i wynikających z tego konsekwencji dla rozumienia praw pracowniczych i praw pracownika oraz wspólnotowości.

Wiele uwagi poświęcił także pojęciu solidarności oraz pozycji i roli związków zawodowych. W jego ocenie ukazuje to prawo pracy jako prawo publiczne, a pracodawcę jako podmiot administrujący. Pracodawca zajmuje się zatem polityką społeczną, a przedsiębiorca pokrywa związane z tym koszty.

Kolejni uczestnicy panelu koncentrowali się w szczególności na procesach wspierających status pracy, a więc na kwestiach materialnych i symbolicznych i konsekwencjach tych zjawisk dla kultury obywatelskiej (prof. J. Sowa).

Wiele uwagi poświęcili dylematom (pół)peryferyjnych społeczeństw opartych na tradycyjnym pomyśle.

W toku dyskusji wskazali na warunki, których spełnienie jest niezbędne w celu zmniejszenia luki średniego rozwoju i włączenia Polski do centrum rozwoju gospodarki opartej na wiedzy (prof. J. Hryniewicz). 

Wskazywali na możliwości tworzenia prawa pracy przeciwdziałającego przedmiotowemu traktowaniu pracownika i utowarowieniu pracy, a także na zadania przedstawicieli nauki prawa pracy ukierunkowane na poprawę kultury pracy w Polsce (prof. A. Musiała).

Debata unaoczniła wielość przyczyn powodujących niską kulturę pracy w Polsce. Wyzwaniem jest podjęcie działań ukierunkowanych na pogłębienie społecznego wymiaru pracy i przeciwdziałanie przedmiotowemu traktowaniu pracowników, a pracy jako towaru.

Uczestnicy dyskusji zgodzili się, że barierami są także niskie płace oraz dominujący styl kierowania pracownikami. Bez znaczącego poglębienia innowacyjności polskiej pracy nie będzie możliwe w najbliższej przyszłości włączenie Polski do centrum rozwoju gospodarki.

Debatę zakończyła konkluzja, że  nie ma godności (wolności) bez godnej pracy.

Złe warunki pracy w Zakładzie Linii Kolejowych w Tarnowskich Górach. Rzecznik interweniuje.

Data: 2017-12-05

Pracownicy PKP PLK S.A. Zakład Linii Kolejowych w Tarnowskich Górach zaalarmowali Rzecznika, że pracują w bardzo zatłoczonych pokojach, w pomieszczeniach na poddaszu i w baraku przy ul. Oświęcimskiej. Dlatego Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach zwrócił się do Okręgowego Inspektora Pracy w Katowicach z prośbą o zbadanie warunków, w jakich wykonywana jest praca w budynku przy ul. Nakielskiej 3 w Tarnowskich Górach.

Po przeprowadzonej kontroli inspektor pracy nakazał poprawić stan techniczny pomieszczeń zlokalizowanych w budynku przy ul. Częstochowskiej w terminie do 29 grudnia 2017 r. Jeśli chodzi o pomieszczenia na poddaszu w budynku przy ul. Nakielskiej, inspektor stwierdził, że pomieszczenia te nie spełniają wymogów dotyczących pomieszczeń, w których wykonywana jest praca stała (min 2,5 m). Dlatego zobowiązał on pracodawcę do zapewnienia w pomieszczeniach pracy stałej minimalnej wysokości 2,5 m lub uzyskania zgody państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego na odstępstwo od powyższego obowiązku.

Aktualnie pracodawca oczekuje na rozpatrzenie przez Głównego Inspektora Sanitarnego w Warszawie odwołania od decyzji Śląskiego Państwowego Inspektora Sanitarnego w Katowicach o braku zgody na użytkowanie pomieszczeń nie spełniających wymogów. W związku z powyższym inspektor pracy wyznaczył nowy termin wykonania nakazu na 31 marca 2017 r.

BPK.7044.3.2017

Godzenie ról rodzinnych i zawodowych. Czy te kwestie znalazły się w przygotowywanych przepisach z zakresu prawa pracy? RPO pyta Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Data: 2017-08-14

We wrześniu ubiegłego roku rozpoczęła pracę Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy, która działa przy Ministrze Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zadaniem Komisji jest opracowanie dwóch projektów ustaw, tj. projektu Kodeksu pracy oraz projektu Kodeksu zbiorowego prawa pracy.

Zgodnie z zapowiedzią Ministerstwa przedmiotem prac Komisji miały być m.in. zagadnienia związane z godzeniem życia rodzinnego z pracą zawodową. Ponadto, Komisja miała dokonać przeglądu przepisów prawa pracy dotyczących w szczególności urlopów związanych z wykonywaniem funkcji rodzicielskich, także w kontekście wspierania bardziej równomiernego wykorzystywania tych urlopów przez obydwoje rodziców. Postulaty Rzecznika Praw Obywatelskich w zakresie godzenia życia zawodowego z opieką nad dziećmi, dotyczące m.in. równomiernego podziału urlopów związanych z wykonywaniem funkcji rodzicielskich pomiędzy rodziców, miały być rozważane w trakcie trwających prac Komisji.

W związku z powyższym Rzecznik poprosił o wskazanie, czy Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy dokonała już szczegółowej i pogłębionej analizy zagadnień związanych z godzeniem życia rodzinnego z pracą zawodową oraz o przekazanie danych na temat aktualnego stanu prac Komisji dotyczących tej kwestii, a także sformułowanych wniosków i rekomendacji.

W kontekście dotychczasowej korespondencji w przedmiotowym zakresie Rzecznik zwrócił się z prośbą o udostępnienie wyników analizy sposobu uwzględnienia orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w rozwiązaniach prawnych dotyczących uprawnień pracowniczych związanych z opieką nad dzieckiem. Poprosił również o przekazanie informacji o efektach prac prowadzonych w Ministerstwie w zakresie zmian przepisów ustawy o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3, które miały ułatwić proces zakładania nowych miejsc opieki, przy jednoczesnej dbałości o zachowanie bezpieczeństwa dzieci.

W opinii Rzecznika zwiększenie zakresu samoistnych uprawnień rodzicielskich przysługujących ojcom niezależnie od praw posiadanych przez matki – takich jak dłuższy urlop ojcowski bez możliwości zrzeczenia się go na rzecz matki – przyczyniłoby się znacznie do większego zaangażowania ojców w życie rodzinne.

Problemy związane z nierównym traktowaniem kobiet i mężczyzn na rynku pracy oraz w życiu rodzinnym są również dostrzegane na poziomie Unii Europejskiej. Trzy państwa pełniące prezydencję w Radzie Unii Europejskiej w okresie od lipca 2017 r. do grudnia 2018 r., czyli Estonia, Bułgaria i Austria, zawarły porozumienie dotyczące działań na rzecz równości płci. Podkreślono w nim konieczność zwiększenia zaangażowania mężczyzn w płatne oraz bezpłatne prace opiekuńcze. Zadeklarowano podejmowanie dalszych starań na rzecz ułatwiania godzenia ról rodzinnych i zawodowych poprzez rozwijanie i tworzenie nowych, dostępnych instytucji opieki nad dziećmi i innymi osobami zależnymi. Uznano, że równy podział odpowiedzialności za czynności opiekuńcze jest kluczowy dla osiągnięcia niezależności finansowej przez kobiety i mężczyzn.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o ustosunkowanie się do treści wskazanego dokumentu oraz pozostałych, wymienionych w wystąpieniu, kwestii i postulatów dotyczących godzenia ról rodzinnych i zawodowych.

XI.420.1.2016

Działa już aplikacja do szacowania różnicy w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Co resort pracy robi, by ją rozpropagować?

Data: 2017-08-03

Na stronie internetowej Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej udostępniona została aplikacja służąca do szacowania różnicy w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich samo wprowadzenie tego rozwiązania nie wystarczy, bowiem jego efektywność oraz pozytywne skutki stosowania są w znacznej mierze uzależnione są od tego, czy społeczeństwo wie o jego istnieniu. Istotne są zatem spotkania oraz inne działania dla upowszechnienia wśród szerszego grona odbiorców wiedzy o aplikacji, w tym celu jej przygotowania i metodologii stosowania.

 W ramach takiej akcji informacyjnej należałoby także przypomnieć o obowiązującym w Polsce zakazie dyskryminacji, m.in. ze względu na płeć w zatrudnieniu – wynikającym zarówno z Kodeksu pracy, jak i ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, oraz wiążących się z nim obowiązków pracodawców i możliwych konsekwencjach braku ich realizacji. Nierzadko bowiem pomimo uznania, że dane zachowanie jest dyskryminujące, brakuje świadomości, że narusza ono także prawo, a zatem może być podstawą odpowiedzialności pracodawcy – odszkodowawczej lub innej.

Problemem dotyczącym nie tylko Polski, ale także innych państw członkowskich Unii Europejskiej jest niski poziom transparentności informacji dotyczących płac. Pracownikom odmawia się prawa do otrzymania w tym zakresie informacji porównawczych, a wysokość wynagrodzenia jest często wynikiem wyłącznie indywidualnych negocjacji pracownika z pracodawcą. Funkcjonowanie takiego mechanizmu przynosi częściej negatywne skutki dla kobiet, zwłaszcza pracujących w sektorze prywatnym. Zwiększanie dostępności informacji na temat wynagrodzeń może istotnie ograniczyć występujące w tym zakresie nieuzasadnione różnice.

Rzecznik zwrócił także uwagę na brak raportu z analizy prawa międzynarodowego i dobrych praktyk w zakresie monitorowania oraz przeciwdziałania zjawisku luki płacowej w wybranych państwach, którego rozpowszechnienie było zapowiadane przez resort rodziny, pracy i polityki społecznej na I kwartał 2017 r.

Wobec powyższego Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o udzielenie wyjaśnień dotyczących aktualnych działań w tym zakresie, w szczególności związanych z rozpowszechnianiem wiedzy o negatywnym zjawisku luki płacowej oraz o opracowanej przez resort aplikacji do szacowania różnicy w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn.

Jak upowszechniać stosowanie klauzul społecznych w zamówieniach publicznych - konferencja organizowana wspólnie przez Biuro RPO i Urząd Zamówień Publicznych

Data: 2017-06-29

- Mamy miejsca w Polsce, gdzie świetnie rozwija się ekonomia społeczna, ale niestety ma to wciąż charakter wyspowy. Gdy jeździmy na spotkania regionalne, to odwiedzamy np. dobrze działające spółdzielnie socjalne. Ale nie wszędzie znajdzie się taki lokalny lider, który będzie chciał aktywnie działać. Właśnie dlatego państwo nie powinno czekać, aż taka osoba się pojawi, tylko samo musi tworzyć warunki, by wzmacniać określone procesy społeczne. Takim sposobem są klauzule społeczne – mówił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar otwierając konferencję, o tym jak promować takie klauzule w zamówieniach publicznych i jak upowszechnić wiedzę o tym, dlaczego warto wykorzystywać aspekty społeczne w zamówieniach.

Rzecznik zwracał uwagę, że promując takie rozwiązania wzmacniamy te osoby i organizacje, które nie są wystarczająco konkurencyjne na wolnym rynku. W ten sposób wspierane są np. osoby z niepełnosprawnościami, osoby w kryzysie bezdomności, czy byli wychowankowie młodzieżowych ośrodków wychowawczych. Adam Bodnar podkreślił, że zdecydowanie lepiej jest zaaktywizować te osoby zawodowo, wzmacniać ich samodzielność, niż ograniczać się tylko do wydawania zasiłków.

Zdaniem RPO, bardzo ważna jest też zmiana mentalności społeczeństwa i urzędników. – Powinniśmy myśleć, o tym, że każdy z nas może być tą cegiełką, która buduje kapitał społeczny – podkreślał Adam Bodnar.

Wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych Hubert Nowak wskazywał, że UZP robi wiele, by upowszechniać stosowanie klauzul społecznych. Przyznał, że cieszyć powinien fakt, że istnieją nie tylko fakultatywne klauzule, ale również te, które muszą być stosowane obligatoryjnie. Podkreślał również, że jeszcze przed zmianą przepisów zdarzały się samorządy, które w swoich wewnętrznych przepisach stosowały klauzule społeczne. Przykładem może być m.st. Warszawa.

Decydując o wyborze najkorzystniejszej oferty finansowanej ze środków publicznych urzędnik często szuka takich kryteriów, które łatwo zmierzyć i ocenić. Takim kryterium jest cena proponowana przez oferenta. Jednak przepisy pozwalają na promowanie aspektów prospołecznych.

Biuro RPO korzysta z nich od dawna i wie, że nie prowadzi to wcale do mniejszej precyzji w postępowaniach przetargowych. Wymagamy więc np. by oferenci zatrudniali pracowników na umowy o pracę. Zapraszamy często do składania ofert spółdzielnie socjalne (czyli przedsiębiorstwa nastawione nie na zysk, a na dobro pracowników z grup marginalizowanych, z niepełnosprawnościami).

Dlaczego tak robimy? Bo rozumiemy, że instytucja publiczna nie powinna się kierować wąsko pojętym kryterium czystej korzyści finansowej. Bo taka korzyść jest pozorna. To prawda, że zatrudnianie ludzi na umowę-zlecenie pozwala oferentowi zaproponować niższą cenę, ale jednocześnie sprawia, że ludzie nie mają poczucia stabilności zatrudnienia, nie czują, że ich praca jest ważna i  doceniana. A to poważny koszt społeczny.

Przykłady zamówień BRPO

  • Ochrona BRPO i usługi sprzątania w Biurze – oferenci musza zatrudniać pracowników na umowę o pracę
  • Usługa tłumaczenie migowe – dopuszczamy wyłącznie tych wykonawców, u których ponad 50 proc. zatrudnionych to osoby z niepełnosprawnością
  • Nawet skromny poczęstunek na konferencji powstał w wyniku zamówienia skierowanego wyłącznie do podmiotów ekonomii społecznej

Program konferencji

10:00- 10:25 - Otwarcie:

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

Hubert Nowak, wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych

10:25-10:45 

Zalecenia Rady Ministrów rola w upowszechnianiu stosowania klauzul społecznych w zamówieniach publicznych; Karol Szmaj, dyrektor Centrum Oceny Administracji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

10:45-11:10

Klauzule społeczne w zamówieniach publicznych

– podstawy prawne, skala i zakres stosowania; Katarzyna Ołdak-Bułanowska, starsza specjalistka, Departament Unii Europejskiej i Współpracy Międzynarodowej w Urzędzie Zamówień Publicznych

11:10-11:25

Wnioski z dotychczasowych doświadczeń w stosowaniu klauzul społecznych; Tomasz Schimanek, ekspert ds. organizacji pozarządowych i programów społecznych

11:25-13:00

Praktyka stosowania klauzul społecznych w zamówieniach publicznych: wystąpienia i prezentacje

  • przykłady wykorzystania klauzul społecznych oraz korzyści i kosztów związanych z ich stosowaniem; Tomasz Pactwa, dyrektor Biura Pomocy i Projektów Społecznych Urzędu m.st. Warszawy;
  • przykłady wykorzystania klauzul społecznych oraz korzyści i kosztów związanych z ich stosowaniem; Piotr Nagraba, naczelnik Wydziału Procesów Zakupowych Biura Logistyki Ministerstwa Finansów;
  • przykłady wykorzystania klauzul społecznych oraz korzyści i kosztów związanych z ich stosowaniem; Mateusz Saczywko, naczelnik Wydziału Zamówień Publicznych Biura Rzecznika Praw Obywatelskich;
  • czy klauzule społeczne są skutecznym instrumentem wspierającym integrację osób zagrożonych marginalizacją społeczną; wystąpienie przedstawiciela Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ;
  • bariery w stosowaniu klauzul społecznych; wystąpienie przedstawiciela Głównego Urzędu Statystycznego (do potwierdzenia);
  • dyskusja na temat przedstawionych kwestii oraz innych praktycznych aspektów stosowania klauzul społecznych

13:15-14:15

Dyskusja: jak upowszechniać stosowanie klauzul społecznych – propozycje rozwiązań w sferze legislacji i praktyki stosowania klauzul społecznych, komentarz do dyskusji:

Joanna Sauter-Kunach, dyrektorka   Departamentu Doskonalenia Regulacji Gospodarczych w Ministerstwie Rozwoju oraz Magdalena Olejarz, dyrektorka  Departamentu Unii Europejskiej i Współpracy Międzynarodowej w Urzędzie Zamówień Publicznych

 

Rzecznik pisze do Minister Edukacji Narodowej w sprawie realizacji prawa do równego traktowania ze względu na płeć w zakresie dostępu do edukacji zawodowej

Data: 2017-04-10

Rzecznik Praw Obywatelskich z zainteresowaniem śledzi prowadzone prace nad reformą szkolnictwa zawodowego oraz działania mające na celu reformę systemu doradztwa zawodowego w Polsce w kierunku zwiększenia jego efektywności. Obecnie istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na absolwentów szkół zasadniczych, których brakuje na rynku pracy, a nadpodaż absolwentów szkół wyższych jest głównie efektem nieskutecznego doradztwa zawodowego.

W związku z powyższym Rzecznik wskazał na zalecenia organów międzynarodowych dotyczące kształcenia zawodowego, a w szczególności mówiące o potrzebie uwzględniania kwestii płci na każdym etapie edukacji, które należałoby uwzględnić w toku prowadzonych w resorcie edukacji prac.

Komitet do spraw Likwidacji Dyskryminacji Kobiet w swoich rekomendacjach dla Polski zalecił m.in. podjęcie działań mających na celu zlikwidowanie negatywnych stereotypów, które potencjalnie powstrzymują dziewczęta przed wyborem nietradycyjnych dziedzin kształcenia i kształcenia zawodowego na wszystkich szczeblach edukacji. Z kolei Komitet Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych zarekomendował podjęcie skutecznych kroków przeciwdziałających segregacji ze względu na płeć na rynku pracy, zaś Komitet Ministrów Rady Europy, odnosząc się do kwestii kształcenia zawodowego, zalecił podjęcie środków mających na celu zapewnienie dziewczętom i chłopcom równego dostępu do nauki i szkolenia zawodowego w tych obszarach, w których występuje tradycyjnie nadreprezentacja jednej z płci.

Prawo do nauki należy do katalogu praw człowieka i jest podstawowym narzędziem do osiągnięcia takich celów, jak życie wolne od dyskryminacji oraz wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn. Tymczasem, jak wynika choćby ze skarg kierowanych do Rzecznika, pomimo zagwarantowania bezpłatnej edukacji dla chłopców i dziewcząt, w naszym społeczeństwie nadal często pozostajemy pod wpływem stereotypów dotyczących płci – można je dostrzec m.in. w postawach nauczycieli, czy materiałach edukacyjnych.

Zdaniem Rzecznika istnieje potrzeba kampanii społecznych na rzecz promowania kształcenia kobiet na kierunkach inżynieryjno-technicznych i związanych z nowymi technologiami oraz zweryfikowania programów nauczania i szkolnych podręczników pod kątem eliminacji treści stereotypowych i dyskryminujących dziewczęta i kobiety.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie oraz uwzględnienie działań mających na celu wyrównanie udziału kobiet i mężczyzn w kształceniu na kierunkach ścisłych i technicznych w toku przygotowania i realizacji zapowiedzianej reformy szkolnictwa zawodowego i doradztwa zawodowego w szkołach.

 

Rzecznik interweniuje w sprawie mobbingu w policji

Data: 2017-04-07

Na łamach tygodnika „Newsweek” ukazał się artykuł prasowy przybliżający historie policjantek, które doświadczyły ze strony przełożonych lub kolegów ze służby mobbingu, molestowania, molestowania seksualnego, dyskryminacji pośredniej, a także przemocy w rodzinie. Brak podporządkowania się niedopuszczalnym oczekiwaniom przełożonych wiązał się dla bohaterek artykułu z działaniem o charakterze odwetowym. Polegało ono na drobiazgowym rozliczaniu z wykonanych czynności służbowych, względnie wydawaniu poleceń niezwiązanych z zakresem obowiązków bądź wyszkoleniem. Niniejsze mechanizmy postępowania, pomimo pozornej zgodności z prawem doprowadziły do niezgodnego z prawem rezultatu w postaci nierównego traktowania policjantek.

W artykule poruszono także problem bezsilności policjantek pozostających w związku z policjantami, od których doświadczają przemocy domowej. Z uwagi na bezpośredni dostęp do broni obojga funkcjonariuszy skutki niedostatecznej reakcji na przemoc domową mogą być szczególnie tragiczne.

Z treści materiału, a także z doświadczeń Rzecznika Praw Obywatelskich, związanych z wizytacjami jednostek Policji wynika, że w niniejszej sprawie wystąpiło zjawisko underreportingu, czyli nieadekwatnej, w porównaniu do rzeczywistej skali zjawiska, liczby skarg kierowanych do właściwych komórek danej służby. Zjawisko to występuje pomimo szerokiej dostępności postępowania przed takimi organami, a ocena naruszeń dokonywana jest bardzo często powierzchownie, wyłącznie na płaszczyźnie prawnokarnej. Niewystarczająca reakcja ze strony prokuratury czy przełożonych lub jej brak nie tylko nie powoduje rozwiązania problemu w sprawie indywidualnej. Uniemożliwia także systemowe przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, a naruszyciele – bezkarni w swoim postępowaniu – znajdują sobie kolejne ofiary.

Rzecznik zwrócił się do Komendanta z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionych problemów oraz o poinformowanie, czy Komenda Główna Policji była – przed ukazaniem się artykułu – w posiadaniu informacji na temat opisanych zdarzeń, a jeśli tak to czy i jakie podjęto w tych sprawach działania.

Rzecznik interweniuje w sprawie postępowania dyscyplinarnego wobec nauczyciela udostępniającego w mediach społecznościowych program satyryczny

Data: 2017-04-06

Wobec nauczyciela wychowania fizycznego z Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych w Żaganiu zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne na skutek opublikowania przez niego na portalu społecznościowym linku do satyrycznego serialu oraz wyrażenia swojego poparcia dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Przewodniczącej Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie Lubuskim.

 - W ocenie Rzecznika, decyzja o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec wskazanego nauczyciela powinna uwzględniać konstytucyjne oraz międzynarodowe gwarancje wolności wypowiedzi oraz swobody wyrażania poglądów – wskazuje Mirosław Wróblewski dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze RPO.

Zauważył, że postawienie takiego zarzutu dyscyplinarnego musi budzić poważne wątpliwości zarówno w świetle Konstytucji RP, jak i Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

- Swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu do takich, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój i otwartości na inne poglądy, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje – podkreślił Mirosław Wróblewski.

Ograniczenia tej wolności, zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, mogą być ustanawiane wyłącznie w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

- Z tych też powodów poważne wątpliwości budzi fakt, czy opisane okoliczności stanowią wystarczającą podstawę do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego – wskazuje przedstawiciel RPO.

W związku z tym Przewodnicząca Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie Lubuskim została poproszona o przekazanie Rzecznikowi Praw Obywatelskich informacji dotyczących wszczętego postępowania dyscyplinarnego, w szczególności o wskazanie zarzutów skierowanych pod adresem obwinionego oraz podstaw prawnych ich sformułowania.

Nabór do Straży Miejskiej przedmiotem wyroku NSA. Skuteczna skarga kasacyjna RPO.

Data: 2017-01-26

24 stycznia 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznał skargę kasacyjną Rzecznika Praw Obywatelskich od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w G. z 11 czerwca 2015 roku (sygn. akt III SA/Gd 242/15) w sprawie naboru do Straży Miejskiej w G. (sygn. akt I OSK 2966/15). Naczelny Sąd Administracyjny uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w G. i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w G.

O co chodziło w sprawie? Wnioskodawca brał udział w naborze na stanowisko urzędnicze strażnika miejskiego na przełomie 2014 i 2015 roku. Pozytywnie przeszedł on wiele etapów kwalifikacji, ale z oceny psychologicznej uzyskał 0 punktów. Dlatego dopuszczono go do dalszej procedury naboru.

Z informacji Komisji Rekrutacyjnej z 24 stycznia 2015 r. o zakwalifikowaniu do dalszego etapu rekrutacji 22 osób (wśród których nie było Wnioskodawcy) Wnioskodawca dowiedział się, że procedura naboru zakończyła się odmową dopuszczenia go do kolejnych etapów (rozmowy kwalifikacyjnej) wskutek nieuzyskania przez niego wymaganego punktu jako rezultatu oceny psychologicznej. Natomiast 30 stycznia 2015 r. Komendant Straży Miejskiej poinformował o wyniku naboru do pracy na stanowisku aplikanta.

Wnioskodawca złożył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w G. skargę na informację Komendanta Straży Miejskiej z 30 stycznia 2015 r. w przedmiocie wyniku naboru do pracy na stanowisko od aplikanta do starszego specjalisty. Wojewódzki Sąd Administracyjny w G. wyrokiem z 11 czerwca 2015 r. oddalił skargę. Zdaniem Sądu rozpoznającego skargę fakt, że kandydatura skarżącego została odrzucona przed rozpoczęciem ostatniego etapu naboru (rozmowy kwalifikacyjnej) przesądza o braku interesu prawnego wymaganego do skutecznego zaskarżenia informacji o ostatecznym wyniku naboru, a przedmiotem skargi może być informacja z 24 stycznia 2015 r. o niezakwalifikowaniu się skarżącego do kolejnych etapów tego naboru. Sąd stwierdził, że czynnością mającą wpływ na sferę uprawnień skarżącego była odmowa dopuszczenia do kolejnego etapu naboru, czyli informacja z 24 stycznia 2015 r., gdyż w odniesieniu do niej możliwe jest powołanie się na interes prawny.

W skardze kasacyjnej od powyższego wyroku Rzecznik Praw Obywatelskich (BPG.511.47.2015) nie zgodził się z argumentacją, aby zakończenie każdego z etapów naboru, powodujące zamknięcie dalszej procedury dla kandydata (w tym informacja z 24 stycznia 2015 r.), stanowiło czynność z zakresu administracji publicznej dotyczącą uprawnień wynikających z przepisów prawa, o której mowa w art. 3 § 2 pkt 4 p.p.s.a.

Zdaniem Rzecznika poszczególne akty i czynności podejmowane w toku postępowania w sprawie naboru nie mają charakteru samodzielnego i odrębnego, ponieważ stanowią pewien ciąg zdarzeń, które dokonują się w toku postępowania w sprawie naboru, a etapem kończącym to postępowanie jest dopiero informacja Komendanta Straży Miejskiej o wyniku naboru (jako ostateczne zatwierdzenie propozycji i ustaleń Komisji). Dopiero ten akt może być zaskarżany do sądu administracyjnego przez wszystkich uczestników postępowania w sprawie naboru, zarówno tych którzy przeszli wszystkie etapy naboru, jak również tych którzy zostali zdyskwalifikowani we wcześniejszych etapach. W konkluzji Rzecznik przyjął, że czynnością, która oddziałuje na uprawnienia skarżącego jest czynność Komendanta Straży Miejskiej z 30 stycznia 2015 r., nie zaś czynność ją poprzedzająca.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał skargę kasacyjną Rzecznika Praw Obywatelskich za zasadną.

Według NSA proces naboru jest jednym konkretnym procesem, ciągiem czynności, zwieńczonym ogłoszeniem informacji o jego wynikach i dopiero ta informacja końcowa może być przedmiotem skargi do sądu administracyjnego w stosunku do wszystkich osób biorących udział w naborze. Jednocześnie podzielił on zasadność argumentu podnoszonego w skardze kasacyjnej Rzecznika dotyczącego braku po stronie Komisji Rekrutacyjnej przymiotu organu administracji publicznej. Sąd wskazał też, że analiza Zarządzenia Nr 48/2013 Komendanta Straży Miejskiej w G. w sprawie procedury naboru i zatrudniania kandydatów do pracy w Straży Miejskiej w G. oraz Regulaminu Pracy Komisji Rekrutacyjnej prowadzi do wniosku, że Komisja nie podejmuje żadnych czynności, w szczególności nie zawiadamia osób, które nie przeszły do dalszego etapu rekrutacji o tym fakcie. Powyższe argumenty doprowadziły do stwierdzenia bezzasadności stanowiska Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w G. wyrażonego w wyroku z dnia 11 czerwca 2015 roku (sygn. akt III SA/Gd 242/15) i skutkowało uchyleniem tego wyroku.

Skarga kasacyjna RPO na odrzucenie skargi obywatela, któremu Prezydent RP odmówił powołania na stanowisko sędziego

Data: 2017-01-16

RPO złożył skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego na postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie odrzucające skargę obywatela na postanowienie Prezydenta RP z dnia 22 czerwca 2016 r w przedmiocie odmowy powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego (VII.511.33.2016).

Zaskarżonemu postanowieniu Rzecznik Praw Obywatelskich zarzuca naruszenie przepisów postępowania (art. 174 pkt 2 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi), tj. art. 58 § 1 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, a w konsekwencji także art. 45 ust. 1, art. 60, art. 77 ust. 2 i art. 184 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego wnosi o uchylenie tego postanowienia w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Równocześnie RPO wnosi o rozpoznanie skargi kasacyjnej na rozprawie.

Dotyczy ona fundamentalnych zagadnień, a mianowicie: dopuszczalnych konstytucyjnie granic ingerencji władzy wykonawczej w sferę funkcjonowania odrębnej i niezależnej od władzy wykonawczej władzy sądowniczej, rzeczywistego, a nie deklarowanego jedynie, zapewnienia podziału i równowagi tych władz. Sprawa ta dotyczy również konstytucyjnych gwarancji dostępu na jednakowych zasadach obywateli polskich do służby publicznej (w tym przypadku do stanowisk sędziowskich). 

Argumenty RPO

WSA w Warszawie uznał, że skarga w tej sprawie jest niedopuszczalna, gdyż nie należy ona do właściwości sądu administracyjnego. W ocenie sądu postanowienie Prezydenta RP o odmowie powołania skarżącego nie stanowi żadnego z aktów wymienionych w przepisach (art. 3 § 2 pkt 1-7 P. p. s. a.), nie podlega ono również kontroli sądu administracyjnego na podstawie przepisów szczególnych (art. 3 § 3 P. p. s. a.). Ponadto, według sądu, Prezydent RP co prawda zalicza się do organów władzy wykonawczej, lecz nie zalicza się do administracji publicznej. Posiłkując się zaś dotychczasowym orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego (postanowienie z dnia 30 marca 2013 r., sygn. akt I OSK 3129/12; z dnia 16 października 2012 r., sygn. akt I OSK 1785/12 i I OSK 1786/12; z dnia 17 października 2012 r., sygn. akt I OSK 1887/12 i I OSK 1889/12; z dnia 9 października 2012 r., sygn. akt I OSK 1883/12) WSA w Warszawie stwierdził, że kompetencja Prezydenta RP w zakresie powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego jest jego specjalną prerogatywą i jest to czynność niezawisła i dyskrecjonalna, która nie podlega kontroli sądu administracyjnego. Przyjęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby więc do ingerencji sądu w zagwarantowane konstytucyjnie wyłączne uprawnienie Prezydenta RP. Sąd zwrócił także uwagę, że brak jest bezpośredniego prawa podmiotowego kandydata na stanowisko sędziego, tym samym nie ma podstaw do kwalifikowania działania Prezydenta RP jako aktu stwierdzającego uprawnienie wynikające z mocy przepisów prawa.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, jakkolwiek pogląd wyrażony w zaskarżonym postanowieniu o niedopuszczalności drogi sądowej w sprawie odmowy powołania przez Prezydenta RP na stanowisko sędziowskie znajduje potwierdzenie w dotychczasowym orzecznictwie, nie sposób go podzielić.

Pogląd ten prowadzi bowiem wprost do pozbawienia obywatela polskiego ubiegającego się o stanowisko w służbie publicznej (w tym przypadku stanowisko sędziowskie) prawa wynikającego z art. 60 Konstytucji RP, tj. prawa dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach. Prawo to przybiera postać pozbawioną treści (ius nudum), skoro, - tak jak tego chce WSA - istnieją żadne gwarancje proceduralne, zapewniające weryfikowalność decyzji w sprawie odmowy dostępu do służby publicznej.

To z tego powodu RPO decyduje się na złożenie w niniejszej sprawie skargi kasacyjnej

Uprawnienia Krajowej Rady Sądownictwa

W myśl ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2016 r. poz. 976, art. 3 ust. 1 pkt 1) do kompetencji KRS należy rozpatrywanie i ocena kandydatów do pełnienia urzędu na stanowiskach sędziów Sądu Najwyższego oraz stanowiskach sędziowskich w sądach powszechnych, sądach administracyjnych i sądach wojskowych oraz na stanowiskach asesorów sądowych. Ponadto KRS przedstawia Prezydentowi RP wnioski o powołanie sędziów w Sądzie Najwyższym, sądach powszechnych, sądach administracyjnych i sądach wojskowych oraz o powołanie asesorów sądowych (art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa).

W sprawach indywidualnych, a więc także w sprawach powołania na stanowisko sędziowskie, osoba, której praw lub obowiązków dotyczyć ma uchwała KRS, jest uczestnikiem postępowania przed Radą (art. 29 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa). W sprawach tych KRS podejmuje uchwały po wszechstronnym rozważeniu sprawy, na podstawie udostępnionej dokumentacji oraz wyjaśnień uczestników postępowania lub innych osób, jeżeli zostały złożone (art. 33 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa). Jeżeli na stanowisko sędziowskie zgłosił się więcej niż jeden kandydat, KRS rozpatruje i ocenia wszystkie zgłoszone kandydatury łącznie. W takim przypadku KRS podejmuje uchwałę obejmującą rozstrzygnięcie w przedmiocie przedstawienia wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego w stosunku do wszystkich kandydatów (art. 37 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa). Uczestnik postępowania może odwołać się do Sądu Najwyższego z powodu sprzeczności uchwały KRS z prawem (art. 44 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa), zaś do postępowania przed Sądem Najwyższym stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego (art. 44 ust. 3 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa).

Co jest natomiast istotne w kontekście niniejszej sprawy, w przypadku ujawnienia nowych okoliczności dotyczących osoby wskazanej we wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego, przedstawionym Prezydentowi RP, z wnioskiem o ponowne rozpoznanie sprawy może wystąpić Prezydent (art. 45 ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa).

Z powołanych przepisów wynika, że

  • po pierwsze postępowanie w sprawie powołania na stanowisko sędziowskie toczy się przed konstytucyjnym organem jakim jest KRS, do której zadań należy stanie na straży niezależności i niezawisłości sędziów (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP);
  • po drugie kandydaci na stanowisko sędziowskie są uczestnikami tego postępowania;
  • po trzecie, rozstrzygnięcie w tej sprawie podlega kontroli Sądu Najwyższego z punktu widzenia zgodności z prawem;
  • po czwarte Prezydent RP uczestniczy w tym procesie decyzyjnym poprzez powołaną przez niego osobę do składu KRS (art. 187 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP), Prezydent RP może też spowodować ponowne rozpatrzenie sprawy powołania do pełnienia urzędu sędziego, jeśli po złożeniu do niego wniosku ujawnią się nowe okoliczności dotyczące osoby wskazanej we wniosku.

Konstytucja i prawo o ustroju sądów powszechnych

Ten stan prawny dopełniają przepisy Konstytucji (art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179) Konstytucji RP. Na mocy tych przepisów, sędziowie są powoływani przez Prezydenta RP, na wniosek KRS, na czas nieoznaczony. Również Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2015 r. poz. 133 ze zm., art. 55 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r.) stanowi, że sędziów sądów powszechnych do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim powołuje Prezydent RP, na wniosek KRS.

Ponadto art. 55 § 3 Prawa o ustroju sądów powszechnych nakłada na Prezydenta RP obowiązek wyznaczenia sędziemu miejsca służbowego, nawiązując w ten sposób do konstytucyjnej zasady nieprzenoszalności sędziego (art. 180 ust. 2 Konstytucji RP).

Ma rację WSA w Warszawie stwierdzając w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia, że dotychczas kompetencja opisana w art. 179 Konstytucji RP w orzecznictwie sądów administracyjnych była postrzegana jako wyłączna prerogatywa Prezydenta RP, a więc czynność niezawisła i dyskrecjonalna, która nie podlega kontroli sądu administracyjnego.

Orzecznictwo to jednak w sposób dość oczywisty nie uwzględnia gramatycznego brzmienia art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP.

Wskazane normy konstytucyjne mówią o „powoływaniu sędziów”, a nie o kompetencji do odmowy ich powołania.

Gdyby przyjąć, że w relacji z władzą sądowniczą (a ta jest odrębna i niezależna od innych władz – art. 173 Konstytucji RP) konstytucyjne określenie „powołuje” obejmuje także odmowę powołania, to należałoby przypisać Prezydentowi RP także kompetencję do:

  • odmowy powołania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (art. 183 ust. 3 Konstytucji RP),
  • odmowy powołania Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego (art. 185 Konstytucji RP), czy też odmowy powołania Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego (art. 194 ust. 2 Konstytucji RP).
  • Co więcej, oznaczałoby to także dopuszczalność odmowy przez Prezydenta RP dokonania zmian w składzie Rady Ministrów pomimo wniosku Prezesa Rady Ministrów (art. 161 Konstytucji RP).

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich materia aktu podejmowanego przez Prezydenta RP, która wprost wkracza w sferę konstytucyjnej odrębności i niezależności władzy sądowniczej, wyklucza w tym przypadku możliwość odejścia od gramatycznego brzmienia art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP i przyjęcie, że określenie „powołanie sędziego” może obejmować również odmowę jego powołania.

W tym przypadku bowiem właśnie ze względu na to, że akt Prezydenta RP wkracza na pole objęte konstytucyjnymi gwarancjami odrębności i niezależności władzy sądowniczej, normy konstytucyjne powinny podlegać ścisłej, a nie rozszerzającej wykładni.

Nie ma przecież owej konstytucyjnej odrębności i niezależności władzy sądowniczej wówczas, gdy organ władzy wykonawczej za pomocą dyskrecjonalnych i nie podlegających jakiejkolwiek kontroli zewnętrznej aktów, decyduje o obsadzie kadrowej wymiaru sprawiedliwości.

W literaturze (por. S. Dąbrowski, A. Łazarska, „Komentarz do ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych” pod red. A. Górskiego, LEX 2013, komentarz do art. 55) zwraca się w tym kontekście uwagę, że „kompetencja Prezydenta ma jedynie pozytywny charakter, tj. Prezydent może jedynie powołać sędziów, nie ma zaś kompetencji do tego, aby odmówić powołania sędziów.

Przemawia za tym literalna wykładnia art. 179 Konstytucji RP, który stanowi, że Prezydent Rzeczypospolitej powołuje sędziów, jak również wykładnia funkcjonalna i celowościowa. Prezydent jest bowiem dysponentem władzy sądowniczej. Zgodnie z art. 10 Konstytucji RP władzę ustawodawczą sprawuje Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały. Prezydent jest zatem jedynie dysponentem władzy wykonawczej. W odniesieniu do władzy sądowniczej ma jedynie kompetencję do powołania sędziów. Celem tego unormowania jest zapewnienie niezależności władzy sądowniczej od władzy wykonawczej. Prezydent nie może więc odmówić powołania do pełnienia urzędu sędziego osoby przedstawionej przez Krajową Radę Sądownictwa. Prezydent może jedynie zwrócić wniosek i umożliwić Radzie ponowne rozpatrzenie sprawy.”

W tym miejscu zwrócić także trzeba uwagę, że odmowa powołania na stanowisko sędziego przez Prezydenta RP w sytuacji, gdy uchwała KRS podlegała uprzednio kontroli Sądu Najwyższego z punktu widzenia jej zgodności z prawem, godziłaby też w sądową zasadę wymiaru sprawiedliwości (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP).

Za ścisłą wykładnią art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP przemawia także zasada ustrojowa, według której Rzeczpospolita Polska zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela (art. 5 Konstytucji RP). Oznacza to prawny obowiązek zapewnienia ochrony prawa obywatelskiego wynikającego z art. 60 Konstytucji RP. Kompetencja organu władzy wykonawczej do wkroczenia w sferę chronionego konstytucyjnie prawa dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach, nie może w związku z tym być oparta na domniemaniu czy też rozszerzającej wykładni uprawnień organu w tym zakresie.

W wyroku z dnia 9 czerwca 2010 r. (sygn. akt III KRS 4/10, LEX nr 611831) Sąd Najwyższy wskazał, że „ustawodawca jest uprawniony do sformułowania szczegółowych warunków, uzależniając od ich spełnienia ubieganie się o określone stanowiska w służbie publicznej, z uwzględnieniem rodzaju stanowiska oraz jego charakteru. Organy władzy publicznej muszą ponadto określić liczbę obsadzanych stanowisk stosownie do potrzeb państwa.

W tym kontekście celem art. 60 Konstytucji jest zapewnienie równości szans dla osób podejmujących starania o pełnienie funkcji w służbie publicznej; realizacja art. 60 Konstytucji z jednej strony wymaga od ustawodawcy ustanowienia reguł materialnoprawnych, określających przejrzyste kryteria selekcji kandydatów i obsadzania stanowisk w służbie publicznej, a z drugiej strony nakazuje stworzenie odpowiednich gwarancji proceduralnych, zapewniających weryfikowalność decyzji w sprawie naboru do służby (…)”.

W związku z tym, gdyby przyjąć, że Prezydent RP na mocy aktu dyskrecjonalnego i nie podlegającego żadnej kontroli, może pozbawić obywatela dostępu do służby publicznej, to konsekwentnie należałoby także uznać, że art. 60 Konstytucji RP jest wyłącznie pustą deklaracją wydrążoną z jakiejkolwiek treści.

Tylko ścisła wykładnia art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP eliminuje to zagrożenie.

W związku z powyższym w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich należy przyjąć, że kompetencje Prezydenta RP w procedurze powoływania sędziów nie mogą podlegać wykładni rozszerzającej ani też nie mogą opierać się na domniemaniach.

Prezydent RP poprzez swojego przedstawiciela w KRS (art. 187 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP) ma możliwość aktywnego uczestniczenia w procesie wyłonienia kandydata na sędziego, ma też możliwość, w przypadku ujawnienia nowych okoliczności dotyczących osoby wskazanej we wniosku o powołanie, zwrócić się do KRS o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Nie może natomiast odmówić powołania sędziego, gdyż akt taki nie mieści się w granicach wyznaczonych gramatycznym brzmieniem art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP, zaś inna niż gramatyczna wykładnia tych norm konstytucyjnych nie jest możliwa z powodów wskazanych powyżej.

Oznacza to, że odmowa powołania sędziego nie mieści się w granicach konstytucyjnej prerogatywy Prezydenta RP, a skoro tak, to działania Prezydenta RP wykraczające poza konstytucyjne uprawnienia powinny być oceniane na zupełnie innej płaszczyźnie.

Ponadto, tezie o wykonywaniu w omawianym przypadku prerogatywy i korzystaniu z dyskrecjonalnej i niezawisłej władzy przez Prezydenta RP przeczy fakt, iż w sprawie Skarżącego - osoby przedstawionej Prezydentowi RP uchwałą Krajowej Rady Sądownictwa, która miała zostać powołana na stanowisko sędziowskie - prowadzone było w Kancelarii Prezydenta RP postępowanie, w trakcie którego doszło do opiniowania kandydatury m.in. przez Podsekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

Z powyższego wynika, że w ramach Kancelarii Prezydenta RP zostało wszczęte postępowanie administracyjne, które nie jest uregulowane przepisami prawa.

W rzeczywistości więc, to Podsekretarz Stanu w Kancelarii, a nie Prezydent RP, był osobą decyzyjną w kwestii odmowy powołania skarżącego na stanowisko w sądzie wyższego rzędu (por. m.in. uwagi zawarte w piśmie procesowym pełnomocnika skarżącego z dnia 5 grudnia 2016 r.).

***

Przedstawiona tu argumentacja w sposób oczywisty, nawet jeśli zyska akceptację, nie przesądza sama w sobie o dopuszczalności wniesienia skargi do sądu administracyjnego na postanowienie Prezydenta RP o odmowie powołania na stanowisko sędziego, w szczególności w kontekście tego, iż według zaskarżonego postanowienia WSA w Warszawie „nie jest właściwe nazywanie Prezydenta organem administracji publicznej”.

Poglądu tego nie można jednak podzielić, zwłaszcza w sytuacji, gdy w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego (por. wyrok z dnia 29 listopada 2007 r., sygn. akt K 43/06, OTK z 2007 r. Nr 10/A, poz. 130; z dnia 27 maja 2008 r., sygn. akt SK 57/06, OTK z 2008 r. Nr 4, poz. 63) konstytucyjne pojęcie „organu administracji publicznej” było rozumiane w sposób autonomiczny.

Trybunał Konstytucyjny uznawał więc za organ administracji publicznej każdy podmiot, niezależnie od tego, czy formalnie należy do struktury administracji, w którego kompetencjach leży wydawanie władczych rozstrzygnięć, kształtujących sytuację prawną (prawa i obowiązki) konkretnych osób.

W świetle tych poglądów nie ma więc znaczenia pozycja ustrojowa organu, lecz wyłącznie aspekt funkcjonalny przejawiający się w podejmowaniu w sposób władczy czynności jurysdykcyjnych.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich akt odmowy powołania przez Prezydenta RP na stanowisko sędziego w sposób władczy i jednostronny rozstrzyga o prawie dostępu do służby publicznej indywidualnie określonego obywatela polskiego.

Niewątpliwie jest to też akt podjęty w sferze stosunków zewnętrznych.

Kształtuje on zatem w sposób wiążący sytuację prawną jednostki, pozbawiając ją prawa dostępu do służby publicznej. W świetle zaś art. 184 Konstytucji RP Naczelny Sąd Administracyjny oraz inne sądy administracyjne sprawują, w zakresie określonym w ustawie, kontrolę działalności administracji publicznej.

Nie istnieją żadne konstytucyjne powody, aby owa działalność Prezydenta RP, będąca przejawem przypisania sobie władczych uprawnień właściwych organowi administracji publicznej i niewysłowionych w Konstytucji RP (a więc pozostających poza zakresem prerogatywy obejmującym jedynie powoływanie sędziów, a nie odmowę ich powołania), nie podlegała kontroli sądowej.

Wskazać w tym zakresie trzeba w ślad za Z. Kmieciakiem (por. „O pojęciu rządów prawa”, PiP z 2016 r., z. 9, s. 30), że „o statusie podmiotów zaangażowanych w wypełnienie zadań publicznych decyduje nie tyle ich pozycja ustrojowa, co realizowana w konkretnym przypadku funkcja.

Kierując się tym założeniem, czeski Najwyższy Sąd Administracyjny uznał, że w pewnych sprawach prezydent republiki i izba parlamentu powinny być traktowane jako organ administracyjny w znaczeniu materialnym (funkcjonalnym) (…) ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym dopuszczeniem sądowej kontroli ich aktów. Stanowisko to uzasadniono koniecznością ochrony publicznych praw podmiotowych w sprawach należących do kompetencji tych organów (powołań sędziów i wykonywania nadzoru nad samorządem terytorialnym).”

Powyższe stanowisko znajduje potwierdzenie w tekście Konstytucji RP. Zgodnie z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP każdy ma prawo do sądu. W myśl natomiast art. 77 ust. 2 Konstytucji RP ustawa nie może zamykać nikomu drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw. „Jeśli więc art. 45 ust. 1 konstytucji dotyczy dochodzenia przed sądem wszelkich praw (także ustanowionych w innych aktach normatywnych niż konstytucja), to art. 77 ust. 2 konstytucji obejmuje swym zakresem jedynie prawa i wolności gwarantowane konstytucyjnie. W tym znaczeniu art. 77 ust. 2, stanowiąc uzupełnienie i rozwinięcie ogólniejszego ujęcia z art. 45 ust. 1, zawiera zarazem swoistą regulację szczególną w stosunku do art. 45 ust. 1 konstytucji.

Płynie stąd istotny wniosek co do zakresu dopuszczalnych ograniczeń prawa do sądu.

Ograniczenia prawa do sądu ustanawiane normą ustawową, stosownie do art. 31 ust. 3 konstytucji, muszą uwzględniać kategoryczny zakaz zamykania drogi do sądu zawarty w art. 77 ust. 2 w zakresie dochodzenia konstytucyjnych wolności i praw; ergo wyłączenie drogi sądowej w sprawach związanych z naruszeniem wolności i praw może być ustanowione jedynie wprost przepisami konstytucyjnymi” (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 maja 2000 r., sygn. akt K 21/99, OTK z 2000 r. Nr 4, poz. 109).

W powołanym powyżej wyroku Trybunał Konstytucyjny w sposób jednoznaczny stwierdził również, że prawa określone art. 60 Konstytucji RP należą do kategorii praw konstytucyjnych, do których odnosi się bezwzględny zakaz zamykania drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji RP). Istotą prawa wynikającego z art. 60 Konstytucji RP jest bowiem to, że ma ono charakter gwarancji formalnej. Każda osoba będąca obywatelem polskim i korzystająca z pełni praw publicznych, ma być traktowana na jednakowych zasadach, co zakłada weryfikowalność kryteriów naboru do służby.

W zaskarżonym postanowieniu WSA w Warszawie nie wskazał z oczywistych względów przepisu rangi konstytucyjnej, który wyłączałby prawo do sądu obywateli polskich, którym Prezydent RP odmówił powołania na stanowiska sędziowskie.

Sąd nie uczynił tego, gdyż przepisu takiego nie ma w Konstytucji RP.

Oznacza to jednak, że sąd w świetle art. 45 ust. 1, art. 77 ust. 2, art. 60 i art. 184 Konstytucji RP był zobowiązany udzielić ochrony sądowej skarżącemu usiłującemu zweryfikować postanowienie Prezydenta RP realizującego w tym zakresie funkcję właściwą dla organu administracji publicznej. Odmawiając realizacji swojego konstytucyjnego obowiązku, WSA w Warszawie naruszył wymienione normy konstytucyjne.

W uzasadnieniu postanowienia z dnia 12 października 2012 r. (sygn. akt I OSK 1885/12) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że „dopuszczalność działania w formie decyzji administracyjnej regulują przepisy prawa materialnego. W razie gdy przepis prawa materialnego nie określa prawnej formy władczej konkretyzacji przyjmuje się, w oparciu o konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej), zasadę domniemania załatwienia sprawy w formie decyzji administracyjnej. Wprowadzenie domniemania załatwienia sprawy w formie decyzji administracyjnej wymaga obowiązywania normy prawa materialnego, która podlegałaby autorytatywnej konkretyzacji. Takiej normy prawa materialnego, która podlegałaby autorytatywnej konkretyzacji w zakresie powołania jednostki na urząd sędziego w polskim systemie prawa nie wprowadzono. Tym samym nie ma podstaw do przyjęcia w tym przedmiocie domniemania załatwiania spraw w formie decyzji administracyjnych, co wyłącza wprowadzenie dopuszczalności drogi sądowoadministracyjnej.”

Rzecznik Praw Obywatelskich w istotnej części podziela przedstawiony powyżej pogląd Naczelnego Sądu Administracyjnego, nie może jednak podzielić konkluzji, że brak normy prawa materialnego skutkuje brakiem drogi sądowej przed sądem administracyjnym. Rzecznik Praw Obywatelskich zgadza się, i dał temu wyraz powyżej, że Prezydent RP w ramach konstytucyjnej prerogatywy (art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP) powołuje sędziów. Żaden przepis prawa (w tym wskazany art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP) nie powierza mu natomiast uprawnienia do odmowy powołania sędziego.

W tym zakresie Prezydent RP działa nie tylko poza granicami prerogatywy, lecz także działa bez podstawy prawnej, przypisując sobie władcze uprawnienie do wiążącego rozstrzygania o konstytucyjnym prawie dostępu obywatela polskiego do służby publicznej (art. 60 Konstytucji RP).

Jest to dość klasyczna sytuacji opisana w prawie administracyjnym, sprowadzająca się do wydania decyzji administracyjnej bez podstawy prawnej (art. 156 § 1 pkt 2 k. p. a.), a więc gdy nie ma przepisu, który umocowuje organ do takiego działania. Nie ulega jednak wątpliwości, że również decyzje i postanowienia administracyjne wydane bez podstawy prawnej podlegają kontroli sądu administracyjnego, zarówno te wydane w ogólnym postępowaniu administracyjnym (art. 145 § 1 pkt 2 P. p. s. a.), jak i te wydane poza ramami ogólnego postępowania administracyjnego (art. 145 § 2 P. p. s. a.). Taki właśnie charakter mają postanowienia zaskarżone w niniejszej sprawie, które zostały wydane poza granicami zakreślonymi art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP, a więc zostały wydane bez podstawy prawnej. Takiej podstawy prawnej nie zawiera też art. 45 ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, z tego przepisu wynika bowiem jedynie uprawnienie Prezydenta RP do wystąpienia do KRS z wnioskiem o ponowne rozpoznanie sprawy wówczas, gdy ujawniły się nowe okoliczności dotyczące osoby wskazanej we wniosku o powołanie. Zawsze więc organem rozstrzygającym o dostępie do służby publicznej na stanowisku sędziowskim pozostaje konstytucyjny organ jakim jest KRS. To ten organ, również na wniosek Prezydenta RP o ponowne rozpoznanie sprawy, wydaje ostateczne rozstrzygnięcie.

W świetle powyższego, sprawa skarżącego mieści się w konstytucyjnym znaczeniu sprawy z zakresu „działalności administracji publicznej” (art. 184 Konstytucji RP) i należy do właściwości sądu administracyjnego, dlatego odrzucenie jego skargi nastąpiło z naruszeniem art. 58 § 1 pkt 1 P. p. s. a., a w konsekwencji także z naruszeniem art. 45 ust. 1, art. 60, art. 77 ust. 2 i art. 184 Konstytucji RP. Uzasadnia to wniosek o uchylenie w całości zaskarżonego postanowienia WSA w Warszawie jako wydanego z naruszeniem przepisów postępowania. Naruszenie to miało charakter istotny, bo w jego wyniku sąd administracyjny w ogóle nie rozpoznał sprawy skarżącego. Uzasadnia to także wniosek o przekazanie sprawy WSA w Warszawie do ponownego rozpoznania i dokonania merytorycznej oceny zaskarżonego postanowienia Prezydenta RP.