Godło RP
Liczba całkowita wyników: 241

Prawo do sądu

np.: 06/2019
np.: 06/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

RPO wziął udział w jubileuszowym zgromadzeniu Izby Adwokackiej w Warszawie z okazji stulecia jej istnienia

Data: 2019-05-11

- Obchody 100-lecia Izby to chwila, kiedy historia przemawia do nas szczególnie. Wszystko rozpoczęło się od 1919 r, od pierwszego zgromadzenia – podkreślił w otwierającym spotkanie wystąpieniu Mikołaj Pietrzak, dziekan Izby w Warszawie. Warszawska adwokatura ma ważną rolę do odegrania społecznie. Od stu lat służymy obywatelom. Towarzyszymy warszawiakom podczas przemian ustrojowych, ale także po 1989 r. w budowani państwa prawnego, umacniania niezależności… Stoimy na straży praw i wolności, w najbardziej turbulentnych czasach walczymy o godność ludzką, o poszanowanie praw Warszawiaków. Niezależna adwokatura była, jest i pozostanie w służbie Warszawiakom.

 

Jest wielu młodych adwokatów, którzy szczególnie walczą na rzecz poszanowania prawa, na rzecz rządów prawa. To adwokaci Wolnych Sądów, to twórcy i uczestnicy Tygodnia Konstytucyjnego, to Komisja Praw Człowieka, to adwokaci, którzy udali się do Terespola, aby walczyć o prawa osób zatrzymanych na granicy, którzy chcieli przybyć do polski. To adwokaci, którzy na festiwalu Pol&Rock przekazywali wiedzę o prawie i prawach człowieka młodym ludziom, uczestnikom festiwalu. i wielu innych, którzy są aktywni na polu ochrony praw człowieka – kontynuował swoją wypowiedź Pietrzak. I podsumował: To jest właśnie to dziedzictwo Izby – powiedział Mikołaj Pietrzak.

Z kolei prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Jacek Trela stwierdził m.in. że dzięki dziedziczeniu tradycji możemy dzisiaj jako nowocześni adwokaci polscy, w adwokaturze warszawskiej upominać się o sprawy ważne dla wymiaru sprawiedliwości, dla poszanowania prawa.

100 lecie Izby to nie tylko okazja do świętowania, ale też do refleksji nad zagrożeniami dla praworządności – stwierdził rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Po pierwsze – kontynuował dr Bodnar – to zagrożenie dla samorządności. W wobec niezależnej kontroli konstytucyjnej wiele instytucji w Polsce nie ma gwarancji ochrony przed zmianami legislacyjnymi, które mogą dotknąć istoty ich funkcjonowania. Co więcej, te zmiany mogą być dokonywane etapami, krok po kroku. Pozornie niewiele się będzie zmieniało. Ale po jakimś czasie zaczniemy żyć w innej rzeczywistości.

Po drugie – to zagrożenie dla istoty wykonywania zawodu – tajemnicy adwokackiej. Mam na myśli zarówno procedury zwalniania z tajemnicy, jak również zagrożenia jakie niesie wykorzystywanie nowych technologii. W świecie, w którym informacja ma kolosalne znaczenie dla sprawowania władzy, mogą być przekraczane tradycyjne świętości. A taką świętością jest właśnie tajemnica adwokacka, która przecież służy przede wszystkim ochronie interesów każdego obywatela. 

Po trzecie – to zagrożenie związane z komercjalizacją zawodu. Z jednej strony adwokatura jest silna mocą swoich członków, w tym także ich sukcesu zawodowego. Z drugiej jednak strony sukces finansowy może wiązać się z różnego rodzaju ograniczeniami, ale także przestawieniem priorytetów. Bo udzielanie „pomocy prawnej” nie zawsze musi się wiązać z równym zaangażowaniem we „współdziałanie ochrony praw i wolności obywatelskich”. Bo „pomoc prawną” można udzielać także na rzecz instytucji i podmiotów związanych z szeroko rozumianym aparatem państwowym. Powstaje pytanie, czy w takiej sytuacji więzy solidarności między członkami samorządu zawodowego wciąż będą tak silne i mocne. Bo przecież istota adwokatury, to nie tylko istnienie organów samorządu zawodowego, to właśnie bycie razem, szczególnie w trudnych chwilach.

Po czwarte, zagrożenie to tzw. legalizm dyskryminacyjny. To jest sytuacja, w której następuje nierównowaga sił procesowych, kiedy wszystko odbywa się pozornie zgodnie z prawem, ale to władza państwowa ma przewagę. Nie tylko kształtuje przepisy, ale ma różnego rodzaju możliwości, aby do pewnych spraw angażować wszystkie siły i środki, a do innych spraw wręcz przeciwnie – milczeć, przedłużać postępowanie, ignorować przepisy prawa. W zależności od tego kogo i czego spór dotyczy. Ofiarami takich praktyk stają się także adwokaci. Ci nieustępliwi, znani z krytyki władzy oraz podejmujący się najtrudniejszych spraw. Ostatnia sprawa przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego jest tego znakomitym przykładem. I to jest właśnie moment okazywania sprzeciwu i solidarności, bo od losów takich właśnie spraw zależy przyszłość adwokatury. Dlatego jestem wdzięczny za słowa prezesa Treli o wsparciu dla adw. Romana Giertycha oraz adw. Jacka Dubois. Te słowa są tym ważniejsze, bo jednocześnie zdaję sobie sprawę, jak trudne jest przekonanie opinii publicznej do wrażliwości, kiedy praktycznie każdego dnia dzieją się w Polsce rzeczy niepokojące i trudne do zrozumienia - powiedział

Życzenia uczestnikom złożył również prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski: Życzę Państwu, aby takie ciała jak izba dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie miała pracy i ustawodawca stwierdził, że nie jest potrzebna i najszybciej jak to możliwe ją zlikwidował… Życzę aby reprezentowali obywatelskich  sporach z innymi obywatelami a nie w sporach z państwem.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele Sądu Najwyższego, parlamentarzyści, goście honorowi, m.in. Dziekan Izby Adwokackiej w Paryżu.

Adwokaci wiedza, że poszanowanie prawa oraz równy dostęp do niezależnego i niezawisłego wymiaru sprawiedliwości stanowią dla nich  prymat. Ważne jest, aby w walce o te wartości adwokaci działali bez barier i bez granic – powiedziała w imieniu swoim, ale też i adwokatów innych krajów Europy, adw. Marie-Aymée Peyron, dziekanka paryskiej Izby Adwokackiej. I dodała: Adwokaci wspólnoty europejskiej są zaniepokojeni tym, co dzieje się w Polsce w zakresie praworządności i niezależności sądów, a co za tym idzie bezpieczeństwa obywateli, ochrony ich praw i wolności. Dlatego niezwykle ważne jest, aby wszystkie kraje wspólnoty wspierały się w walce o europejskie wartości.

Tekst wystąpienia Adama Bodnara

Szanowny Panie Dziekanie,

Dostojni Zgromadzeni Goście,

Chciałbym serdecznie podziękować za zaproszenie na dzisiejsze obchody 100-lecia Adwokatury Warszawskiej. To przepiękna data i wielka rocznica.

Tego dnia możemy spojrzeć w przeszłość. Bo historia Adwokatury jest nierozerwalnie związana z kształtowaniem się tożsamości państwowej, zasady praworządności, walką o przestrzeganie praw i wolności obywatelskich, drogą do wolności, rozwojem gospodarki rynkowej, ale także takimi wartościami, jak równe traktowanie kobiet – wykonujących ten zawód – szczególny przykład to Helena Wiewiórska. To zasługi wielu pokoleń adwokatów, znakomitych osobistości występujących w ważnych procesach politycznych. Ale także zasługa dziesiątek tysięcy adwokatów wykonujących rzetelnie swoją pracę, w tym także działających na rzecz dobra samorządu adwokackiego lub dla dobra klientów reprezentowanych pro bono. To także sztafeta pokoleń. Uzupełniając wystąpienie Prezesa NRA Jacka Treli chciałbym wspomnieć o jeszcze jednej osobie, przyjaciółce Adwokatury – mam na myśli Marię Ejchart-Dubois, która jest liderką trzech inicjatyw: Wolnych Sądów, Stowarzyszenia im. Prof. Zbigniewa Hołdy oraz Komitetu Obrony Sprawiedliwości.

Spojrzenie w przeszłość to także wyzwania ostatnich kilku lat. Obrona zasad praworządności i niepomierna w tym rola Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie. Występowanie w obronie Trybunału Konstytucyjnego, sądów powszechnych, prokuratury czy wreszcie Sądu Najwyższego. To zasługi dla edukacji obywatelskiej. Reprezentowanie osób szykanowanych przez władzę, bezprawnie zatrzymywanych czy karanych za swoją działalność historyczną. Odejście kilka dni temu prof. Karola Modzelewskiego i jego zaangażowanie w sprawy publiczne w ostatnich latach pokazuje jak historia zatoczyła bieg. Jak wartości solidarności nabrały znowu znaczenia. Jak istotne jest praktyczne pokazywanie na czym solidarność polega.

W tym kontekście chciałbym przekazać podziękowania za okazywanie solidarności nie tylko sędziom i prokuratorom, ale także instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich. Na głos wsparcia adwokatury warszawskiej mogłem zawsze liczyć w trudnych momentach mojej kadencji. Panie Dziekanie, na Pana ręce składam podziękowanie. Ale także na ręce adw. Macieja Ślusarka - mojego pełnomocnika pro bono w sprawie pozwu złożonego przez TVP SA.

Ale świętowanie 100-lecia adwokatury to także spojrzenie w przyszłość. To troska o to, czy obchody kolejnych Urodzin będą mogły być tak uroczyste i radosne. To okazja do refleksji nad zagrożeniami. Niestety upatruję ich kilka.

Po pierwsze, to zagrożenie dla samorządności. W obliczu braku niezależnej kontroli konstytucyjnej wiele instytucji w Polsce nie ma gwarancji ochrony przed zmianami legislacyjnymi, które mogą dotknąć istoty ich funkcjonowania. Co więcej, te zmiany mogą być dokonywane etapami, krok po kroku. Pozornie niewiele się będzie zmieniało. Ale po jakimś czasie zaczniemy żyć w innej rzeczywistości.

Po drugie, to zagrożenie dla istoty wykonywania zawodu – tajemnicy adwokackiej. Mam na myśli zarówno procedury zwalniania z tajemnicy, jak również zagrożenia jakie niesie wykorzystywanie nowych technologii. W świecie, w którym informacja ma kolosalne znaczenie dla sprawowania władzy, mogą być przekraczane tradycyjne świętości. A taką świętością jest właśnie tajemnica adwokacka, która przecież służy przede wszystkim ochronie interesów każdego obywatela. 

Po trzecie, to zagrożenie związane z komercjalizacją zawodu. Z jednej strony adwokatura jest silna mocą swoich członków, w tym także ich sukcesu zawodowego. Z drugiej jednak strony sukces finansowy może wiązać się z różnego rodzaju ograniczeniami, ale także przestawieniem priorytetów. Bo udzielanie „pomocy prawnej” nie zawsze musi się wiązać z równym zaangażowaniem we „współdziałanie ochrony praw i wolności obywatelskich”. Bo „pomoc prawną” można udzielać także na rzecz instytucji i podmiotów związanych z szeroko rozumianym aparatem państwowym. Powstaje pytanie czy w takiej sytuacji więzy solidarności między członkami samorządu zawodowego wciąż będą tak silne i mocne. Bo przecież istota adwokatury, to nie tylko istnienie organów samorządu zawodowego, to właśnie bycie razem, szczególnie w trudnych chwilach.

Po czwarte, zagrożenie to tzw. legalizm dyskryminacyjny. To jest sytuacja, w której następuje nierównowaga sił procesowych, kiedy wszystko odbywa się pozornie zgodnie z prawem, ale to władza państwowa ma przewagę. Nie tylko kształtuje przepisy, ale ma różnego rodzaju możliwości, aby do pewnych spraw angażować wszystkie siły i środki, a do innych spraw wręcz przeciwnie - milczeć, przedłużać postępowanie, ignorować przepisy prawa. W zależności od tego kogo i czego spór dotyczy. Ofiarami takich praktyk stają się także adwokaci. Ci nieustępliwi, znani z krytyki władzy oraz podejmujący się najtrudniejszych spraw. Ostatnia sprawa przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego jest tego znakomitym przykładem. I to jest właśnie moment okazywania sprzeciwu i solidarności, bo od losów takich właśnie spraw zależy przyszłość adwokatury. Dlatego jestem wdzięczny za słowa Prezesa Treli o wsparciu dla adw. Romana Giertycha oraz adw. Jacka Dubois. Te słowa są tym ważniejsze, bo jednocześnie zdaję sobie sprawę jak trudne jest przekonanie opinii publicznej do wrażliwości, kiedy praktycznie każdego dnia dzieją się w Polsce rzeczy niepokojące i trudne do zrozumienia.

Szanowni Państwo,

Jestem przekonany, że adwokatura w ciągu kolejnych dziesięcioleci będzie utrzymywała swoją silną pozycję, będzie zapewniała dostęp do sprawiedliwości dla wszystkich, będzie cieszyła się szacunkiem obywateli – jako główny gwarant ochrony ich praw obywatelskich. I nie będzie ustępowała w walce o pryncypia istoty swojego zawodu oraz praworządności. Tego życzę nie tylko Państwu, ale także wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej. I jeszcze raz składam gratulacje z okazji 100-lecia i zasług Adwokatury Warszawskiej dla praworządności i ochrony praw i wolności obywatelskich.

Kolejne uwagi RPO do zmian w Kodeksie karnym

Data: 2019-05-09
  • Pomimo zmian ministerialny projekt w dalszym ciągu charakteryzuje się nadmierną represyjnością
  • To kolejne uwagi RPO – pierwsze przedstawił w lutym

Rzecznik podkreśla, że projekt, gdyby wszedł w życie, nie tylko podwyższyłby  kary za niektóre czyny, ale też generalnie górną granicę kary pozbawienia wolności - do lat 30 (art. 37). Ograniczona zostałaby też m.in. możliwość orzeczenia kary wolnościowej (w miejsce pozbawienia wolności). Rzecznik powtarza, że zwiększenie represyjności nie przyczyni się do zmniejszenia przestępczości. Lepszy skutek odstraszający wywołuje bowiem łagodniejsza, lecz nieuchronna kara, niż sankcja surowsza, kiedy sprawca ma nadzieję, że jej uniknie.

Zgłoszone przez RPO uwagi są szeroko udokumentowane. Rzecznik prosi o ponowne przeanalizowanie projektu.

Uwagi RPO – przykładowe zagadnienia:

Warunkowe zwolnienie przy dożywociu

Projekt przewiduje wydłużenie okresu odbywania kary, po którym skazany na dożywotnie pozbawienie wolności może starać się o uzyskanie warunkowego zwolnienia z 25 do 35 lat. Rozwiązanie takie pozostaje w jawnej sprzeczności z gwarancjami wynikającymi art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  Trybunał w Strasburgu wywiódł, że skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności powinni mieć prawo do uruchomienia procedury oceny potrzeby dalszego pozbawienia wolności po odbyciu nie więcej niż 25 lat kary. System prawa winien zostać tak ukształtowany, aby skazany miał hipotetyczną możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie.

Zasady sądzenia małoletnich

W obecnym brzmieniu art. 10 § 2 k.k. pozwala w niektórych wypadkach na postawienie przed sądem małoletniego który ukończył 15 lat jako dorosłego w konkretnych przypadkach. Proponowane tu zmiany sprowadzają się do zamiany możliwości w obowiązek. Tymczasem aprioryczne określenie sytuacji, kiedy małoletni może odpowiadać jak dorosły wydaje się niezwykle trudne, wręcz niemożliwe, bowiem zależy ono od stopnia dojrzałości, rozwoju intelektualnego i środowiska, w którym sprawca się wychowuje.

Okoliczności łagodzące i obciążające

Rzecznik podtrzymuje krytyczne uwagi dotyczące wprowadzenia przykładowej listy okoliczności łagodzących i obciążających (projektowany art. 53 § 2a i 2b k.k.). Może to prowadzić do automatyzmu w orzekaniu i zniechęcać organy ścigania do poszukiwania innych okoliczności niemieszczących się w tym katalogu, a mogących mieć wpływ na wymiar kary.

Zabójstwo

W odniesieniu do zaostrzenia odpowiedzialności karnej za zabójstwo (art. 148 k.k.) zaakcentować należy, że w porównaniu z poprzednim projektem, w nowym zaostrza się odpowiedzialność karną za zabójstwo z 8 do 10 lat (art. 148 § 1 k.k.) i z 12 do 15 lat (art. 148 § 2 k.k.). Z uzasadnienia projektu nie wynika jednak dlaczego doszło do zaostrzenia odpowiedzialności.

II.510.177.2019

Rzecznik dyscyplinarny Schab bada sprawę sędzi Czubieniak, by nie dopuścić do kwestionowania kompetencji nowych sędziów SN

Data: 2019-05-06
  • Sędzia Alina Czubieniak uchyliła areszt 19-latkowi z niepełnosprawnością intelektualną, bo nie miał obrońcy ani w prokuraturze, ani w sądzie I instancji.
  • Nowo powołana Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ukarała ją za to upomnieniem. Za skomentowanie tej decyzji sędzia Czubieniak ma zaś kolejne postępowanie sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego.
  • RPO ostrzegał, że takie działanie rzecznika dyscyplinarnego może prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów, ale Rzecznik Dyscyplinarny zapewnił go, że nie ma takiego zamiaru.

Sprawa 19-latka z niepełnosprawnością sięga 2016 roku. Wówczas sędzia Alina Czubieniak zdecydowała o uchyleniu mu aresztu. Wrocławski rzecznik dyscyplinarny nie widział podstaw do ukarania sędzi, ale innego zdania był Minister Sprawiedliwoścui i rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab.  Odwołali się do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, a ta 22 marca 2019 r. upomniała sędzię. Po jej komentarzu w tej sprawie kolejne postępowanie wszczął zastępca rzecznika Schaba i wtedy na zagrożenia z tym związane dla niezawisłości sędziowskiej zwrócił uwagę RPO Adam Bodnar. Teraz dostał odpowiedź.

- Nie jest intencją Rzecznika Dyscyplinarnego ograniczanie konstytucyjnej wolności słowa sędziów, która jednakowoż nie może być utożsamiana z publicz­nym ubliżaniem sędziom i wyrażaniem nieprawdziwych i subiektywnych opinii – podkreśla rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab. Zauważa też, że „należy oczekiwać od sędziego powściągliwości, a przede wszystkim rzetelności przekazu w swobodnie wyrażonej opinii na temat toczącego się postępowania dyscyplinarnego”.

Dodaje, że „znieważające opinie i oceny, dotyczące członków składu orzekającego, wyrażane przez innego sędziego, mogą stanowić precedens, prowadzący do zagrożenia porządku publicznego oraz kwestionowania kompetencji legalnie wybranych sędziów Sądu Najwyższego, zaś jego skutkiem może być relatywizacja kompetencji składu sądu w zależności od postrzegania przez sędziego dotychczas wykonywanego zawodu sędziego SN, oraz dalej idąc kwestionowanie niezawisłości sędziego”.

- Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych jak i jego Zastępcy w żadnej mierze nie dążą do ograniczenia konstytucyjnej wolności słowa sędziów – zapewnia sędzia Schab. - Przedmiotem czynności jest wyłącznie wyrażony przez SSO Alinę Czubieniak otwarcie prezentowany, negatywny osąd, dotyczący członków składu orzekającego.

Jego zdaniem wbrew twierdzeniom Rzecznika wypowiedzi sędzi Czubieniak nie spełniają wymagań etycznych w zakresie treści i formy ekspresji, gdyż do takich nie należy wypowiedź oceniająca przebieg procesu, jako „tragifarsa”, „ rozmowa z głuchym o muzyce”, „rozmowa ze ślepym o kolorach”.

Rzecznik Schab informuje przy okazji, że nie dysponuje jeszcze wynikami czynności sprawdzających w sprawie sędzi Czubieniak, jakie podjął jego zastępca.

VII.564.26.2019

Brat groził bratu, że odda go do DPS. Po interwencji Rzecznika uchylono mu kuratelę

Data: 2019-04-25
  • Wnioskodawca poprosił Rzecznika o pomoc. Przyrodni brat wnioskodawcy groził mu, że odda go do „jakiegoś” domu, odbierał mu świadczenia i „je przepijał”.  
  • Okazało się, że sąd przyznał temu mężczyźnie prawo do decydowania o losie brata,  a ten nie dostał pomocy prawnej w czasie postępowania. Teraz decyzja ta została zmieniona

Biuro Pełnomocnika Terenowego we Wrocławiu ustaliło, że sąd ustanowił dla wnioskodawcy kuratora dla osoby z niepełnosprawnością (art. 183 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego). Z akt sądowych wynikało, że wnioskodawca próbował samodzielnie uchylić kuratelę. Sąd nie przyznał mu niestety w tej sprawie pełnomocnika z urzędu. Następnie umorzył postępowanie, ponieważ wnioskodawca wycofał wniosek. Zrobił to, ponieważ zmarła jego babka, „najbardziej wiarygodny świadek”. Oznacza to jednak, że powodem cofnięcia wniosku nie była rzeczywista wola umorzenia postępowania, ale brak możliwości wykazania niewłaściwego sposobu wykonywania kurateli.

W odpowiedzi udzielonej Pełnomocnikowi Terenowemu RPO we Wrocławiu sąd wskazał, że wszczęto z urzędu postępowanie o uchylenie kurateli dla niepełnosprawnego. W kolejnym piśmie sąd poinformował, że zostało wydane postanowienie uchylające wcześniejsze postanowienie o ustanowieniu dla niepełnosprawnego wnioskodawcy kuratora w osobie przyrodniego brata, ponieważ odpadł cel ustanowienia kurateli.

BPW.503.1.2018

Opinia RPO do dziewiątej nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym

Data: 2019-04-19
  • Projekt zawiera rozwiązanie niekonstytucyjne, a sposób procedowania zmian nie gwarantuje poprawy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości

Poselski (a więc zwolniony z procedur uzgodnień resortowych i konsultacji) projekt wpłynął do Sejmu 17 kwietnia. Nie ma jeszcze numer druku sejmowego, ale skierowano go do opinii Biura Legislacyjnego i Biura Analiz Sejmowych.

Zawiera propozycje dotyczące wyboru Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, pozostałych Prezesów Sądu Najwyższego, immunitetu sędziego i procedur związanych z uchyleniem zatrzymania, kwestie właściwości poszczególnych izb SN (w szczególności Izby Dyscyplinarnej i przeniesienia właściwości w zakresie postępowań dyscyplinarnych sędziów i prokuratorów),

Przewiduje też zmiany w procedurze powoływania sędziów SN, a w szczególności uniemożliwiać będzie wniesienie odwołania w sprawach indywidualnych dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego.

Z kolei celem zmian w ustawie o KRS jest uregulowanie stanu prawnego powstałego w wyniku wydania wyroku przez Trybunał Konstytucyjny w dniu 25 marca 2019 r. w sprawie K 12/18, choć do dziś Trybunał nie przedstawił pisemnego uzasadnienia dla tego rozstrzygnięci, co każe zastanowić się, jaka jest prawdziwa przyczyna takiego pośpiechu inicjatorów.

Zasada pewności prawa w kontekście kolejnych nowelizacji ustawy o SN

Zdaniem RPO reforma polskiego sądownictwa powinna być wielopłaszczyznowa i obejmować zarówno zmiany instytucjonalne dotyczące ustroju sądów, jak i proceduralne, skupiające się na poprawie unormowań dotyczących postępowania sądowego.

Przedstawienie kolejnego projektu zmian w wymiarze sprawiedliwości nie może być uznane za próbę realizacji tego postulatu. Będzie już dziewiątą nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym od dnia jej uchwalenia w grudniu 2017 r. Niemal każdej kolejnej nowelizacji towarzyszą kontrowersje związane z brakiem jakiejkolwiek pogłębionej dyskusji nad projektami, brakiem konsultacji społecznych, próbą dokonania pośpiesznych zmian, które mają być odpowiedzią na bieżące reakcje sędziów broniących niezależności sądów, czy też wreszcie tempo ich uchwalania.

To tylko potwierdza, że projekt ustawy powinien być przedmiotem przemyśleń i analizy, również ze strony Rady Ministrów, a w szczególności Ministra Sprawiedliwości. W chwili obecnej można bowiem odnieść wrażenie, że projektodawcy znów pospieszenie proponują dokonanie nowelizacji, która ma dotyczyć bardzo szczegółowych zagadnień, z pominięciem jakiejkolwiek procedury konsultacji i uzgodnień.  

Zmiany w ustawie o Sądzie Najwyższym

Projektodawca zaproponował zmiany w art. 12, 13, 15 i 19 ustawy o Sądzie Najwyższym, by „uzupełnić regulacje dotyczące powoływanie Pierwszego Prezesa oraz Prezesów Sądu Najwyższego i zapewnić  możliwości obsadzenia tych stanowisk także w takich sytuacjach, gdy w rozsądnych terminach nie dojdzie do wyłonienia, z jakichkolwiek przyczyn, odpowiedniej liczby kandydatów na te stanowiska (…)”.

Proponowane zmiany są jednak oczywiście niezgodne z Konstytucją (art. 183 ust. 3), wprowadzają bowiem m.in. nieprzewidziane konstytucyjnie sposoby wyboru Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Projektodawca proponuje również wprowadzenie zmian w zakresie właściwości Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, do której właściwości mają należeć także sprawy związane z zezwoleniem na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie sędziów, asesorów sądowych i prokuratorów.

Dzieje się to w sytuacji, w której Izba ta składa się z osób, których powołano w procedurze dotkniętej poważnymi wadami konstytucyjnymi.

Zmiany w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich ponownie należy poddać pod rozwagę i dyskusję problem możliwości poddania kontroli sądowej rozstrzygnięć podejmowanych w toku procedur nominacyjnych na stanowiska sędziowskie. Rozwiązania proponowane w projekcie ustawy przewidują wyłączenie możliwości odwołania się od uchwał KRS do Sądu Najwyższego.

Należy przy tym przypomnieć, że w takich postępowaniach Naczelny Sąd Administracyjny oczekuje na odpowiedź na zadane Trybunałowi Sprawiedliwości UE pytania prejudycjalne (por. toczące się postępowanie w sprawie C-842/18 Naczelny Sąd Administracyjny). Trzeba wskazać, że art. 8 projektu ustawy stanowi niedopuszczalną ingerencję władzy ustawodawczej w podstawową kompetencje władzy sądowniczej, jaką jest wymierzanie sprawiedliwości, a także w konstytucyjne prawo do sądu tych obywateli, którzy są stronami tych postępowań. Narusza on również wynikający z art. 77 ust. 2 Konstytucji RP zakaz zamykania drogi sądowej,  który jest adresowany przede wszystkim do parlamentu jako organu stanowiącego prawo w formie ustawy. Może być również niezgodny z art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, ograniczając w drodze przepisów krajowych prawo sądu krajowego do skierowania pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i w konsekwencji uzyskania na nie odpowiedzi koniecznej do wydania orzeczenia.

Prokuratura nie rozpatruje wniosku o skargę nadzwyczajną, jeśli za niezasadny uznał go wcześniej RPO

Data: 2019-04-19
  • Dla Prokuratury Generalnej wystarczającym powodem do odrzucenia wniosku o skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego jest to, że wniosek odrzucił już wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • - Cieszę się, że Prokurator Generalny takim zaufaniem obdarza kierowaną przeze mnie instytucję, jednak takie postępowanie sprzeczne jest z forsowaną przez rząd nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym – pisze RPO do ministra Ziobry.
  • Postępowanie Prokuratury może czynić fikcyjnym uprawnienie obywatela do złożenia w jego sprawie skargi nadzwyczajnej.

Skarga nadzwyczajna została wprowadzona nowelizacjami ustawy o Sądzie Najwyższym w 2018 r. Miała pomóc w naprawieniu błędów sądowych. Ostatecznie, po zmianach, prawo do wnoszenia takich skarg w sprawach "starych", z ostatnich 20 lat, dostał tylko RPO i Prokurator Generalny-Minister Sprawiedliwości.

Rzecznik zaczął dostawać od ludzi sygnały, że jeśli skieruje się do Prokuratora Generalnego wniosek w o skargę, który wcześniej negatywnie rozpatrzył RPO, to Prokuratura odrzuci wniosek bez analizy merytorycznej. Okazało się, że takie postępowanie wynika wprost z Regulaminu wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury.

- Oczywiście jako Rzecznik Praw Obywatelskich cieszę się, że Prokurator Generalny takim zaufaniem obdarza kierowaną przeze mnie instytucję i czuje się związany moim stanowiskiem. Mam nadzieję, że również i w innych sprawach moje stanowisko będzie traktowane z równą atencją. Stwierdzić jednak muszę, że rozwiązanie przyjęte przez Prokuraturę pozostaje w kolizji nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym – napisał Adam Bodnar do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Z przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym nie da się wyprowadzić wniosku, że odmowa wniesienia skargi nadzwyczajnej przez Prokuratora Generalnego powoduje, że Rzecznik Praw Obywatelskich zwolniony jest z merytorycznego badania skierowanego do niego wniosku o złożenie tego środka zaskarżenia. Nie jest również możliwa sytuacja odwrotna – pisze RPO.  - Ustawa zawiera w tym zakresie tylko jedno ograniczenie: że skarga może być wniesiona tylko raz.

Biorąc to pod uwagę powstrzymywanie się przez prokuratorów z wykonywaniem obowiązków nałożonych ustawą o Sądzie Najwyższym – a do czego uprawniają przywołane postanowienia Regulaminu – w rzeczywistości może czynić fikcyjnym uprawnienie obywatela do złożenia w jego sprawie skargi nadzwyczajnej. Sytuacja taka nie powinna występować w praworządnym państwie prawa, którego jedną z zasad jest zasada zaufania do państwa i tworzonego przez nie prawa.

  • RPO dostał już ponad 4000 wniosków o skargę nadzwyczajną, a choć zwracał uwagę parlamentu, że na rozpatrywanie skarg potrzebne są dodatkowe środki i ludzie, nie dostał na to żadnego budżetu. Dodatkowe pieniądze na rozpatrywanie wniosków o skargi nadzwyczajne otrzymał natomiast Prokurator Generalny.

IV.7000.61.2018

Poprawić procedurę dotyczącą oskarżycieli posiłkowych - RPO do Ministra Sprawiedliwości po wyroku TK

Data: 2019-04-18
  • Do Rzecznika napływają skargi od osób pokrzywdzonych, którym sąd nie przyjął zażalenia na odmowę prawa bycia oskarżycielem posiłkowym
  • Tymczasem zgodnie z wyrokiem TK z 2018 r. osoba pokrzywdzona ma prawo do takiego zażalenia
  • Żeby wyrok Trybunału był respektowany, trzeba zmienić procedurę karną – napisał RPO do Ministra Sprawiedliwości

W sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego pokrzywdzony może działać jako strona w charakterze oskarżyciela posiłkowego obok oskarżyciela publicznego lub zamiast niego.

Sąd może jednak ograniczyć liczbę oskarżycieli posiłkowych jeżeli jest to konieczne dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania w sprawie. Może orzec, że oskarżyciel posiłkowy nie może brać udziału w postępowaniu, bo nie jest osobą uprawnioną lub jego akt oskarżenia albo oświadczenie o przystąpieniu do postępowania zostało złożone po terminie. Ostatni ustęp art. 56 Kodeksu postępowania karnego, który to reguluje (ust. 3) głosi zaś, że na postanowienie wydane na podstawie ust. 1 i 2. zażalenie nie przysługuje.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 56 ust. 3 Kpk - w zakresie, w jakim wyłącza dopuszczalność zaskarżenia zażaleniem postanowienia wydanego na podstawie art. 56 ust. 2 Kpk, odnoszącego się do oskarżyciela posiłkowego - jest niezgodny z Konstytucją.

Trybunał podzielił argumenty RPO, że uprawnienie oskarżyciela posiłkowego do udziału w postępowaniu sądowym w charakterze strony jest istotne z perspektywy całego postępowania karnego. Uznał, że ograniczenia praw konstytucyjnych pokrzywdzonego nie spełniają testu konieczności i proporcjonalności, wynikającego z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Wyrok powinien był zmienić sytuację osób, które chciały zostać oskarżycielami posiłkowymi, a sąd im tego odmówił. Wyrok zakresowy Trybunału Konstytucyjnego winnien im otwierać możliwość przywrócenia terminu do zaskarżenia decyzji sądu.

W przypadku osoby, która napisała do RPO tak się nie stało, choć oczywiste jest, że na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego przepis uznany za niezgodny z Konstytucją z dniem ogłoszenia orzeczenia przestaje obowiązywać i nie może już być stosowany do zdarzeń, które powinny być oceniane w świetle prawa obowiązującego.

RPO zauważa w piśmie do Ministra Sprawiedliwości, że w tej sytuacji inspiracją i wyznacznikiem dla procedury karnej może być art. 4161 Kodeksu postępowania cywilnego. Zgodnie z tym przepisem, w sprawie zakończonej prawomocnym wyrokiem mogą być uchylone postanowienia niekończące postępowania w sprawie, jeżeli zostały wydane na podstawie aktu normatywnego uznanego przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową lub z ustawą. Nie jest to procedura wznowienia postępowania, lecz procedura szczególna, do której tylko odpowiednio stosuje się przepisy o wznowieniu postępowania.

Ponieważ podobne do wskazanego powyżej rozwiązanie nie zostało przewidziane w procedurze karnej, należałoby rozważyć jego wprowadzenie do Kodeksu postępowania karnego rozwiązania analogicznego do art. 416 k.p.c.. Pozwoliłoby to na pełniejszą ochronę interesów jednostki oraz urzeczywistnienie konstytucyjnych standardów.

II.511.54.2019, wyrok TK z 16 maja 2018 r., sygn. akt K 12/15

Spotkanie regionalne w Białymstoku: gorzka lekcja, że duży może więcej

Data: 2019-04-11

50 osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem wv Centrum Aktywności Społecznej w Białymstoku. Przyjechał na nie także pan Tomasz Piesiecki – by po trzech latach od pierwszego spotkania z RPO opowiedzieć, jak wygląda dziś jego sprawa zgłoszona na spotkaniu regionalnym.

Sprawa pana Tomasza Piesieckiego czyli wyczerpanych sum gwarancyjnych – stan po trzech latach

Pan Tomasz jest ofiarą wypadku komunikacyjnego z początku lat 90. W tym czasie suma gwarancyjna z Funduszu Ubezpieczeniowego wynosiła tylko 720 tys. i po latach się wyczerpała – w ten sposób młoda osoba na wózku została bez renty niezbędnej, by móc samodzielnie funkcjonować, pracować, załatwiać swoje sprawy.

Rok po wypadku pana Tomasza sumy gwarancyjne zostały radykalnie podniesione, ale nadal problem jest poważny – bo z jednej sumy gwarancyjnej finansuje się nie tylko rehabilitację czy utracone zarobki opiekunów ofiary wypadku. Z jednej sumy finansuje się np. pomoc do wszystkich ofiar zbiorowego wypadku komunikacyjnego. Dlatego pan Tomasz występuje nie tylko w swojej sprawie, ale i innych (jest ich w Polsce ok. stu – na ogół to osoby leżące, bo sumy gwarancyjne wyczerpują się przede wszystkim u osób potrzebujących większych nakładów, gdzie opieka jest bardziej kosztowna).

Pan Tomasz opowiedział o tej sprawie na poprzednim spotkaniu regionalnym w Białymstoku, w styczniu 2016 r. W efekcie RPO złożył w tej sprawie skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego i wygrał. Indywidualna sprawa pana Tomasza jest od nowa rozpatrywana w sądzie – następny termin… 7 lipca.

Tymczasem Senat przedstawił inicjatywę ustawodawczą pozwalającą naprawić krzywdę takich osób jak pan Tomasz poprzez przywrócenie im prawa do renty. 

- Sprawa jest dziś na etapie podkomisji sejmowej i jest blokowana przez Ministerstwo Finansów. Niestety, firmy ubezpieczeniowe mają tam dobre wejście. A jeśli sprawa nie zostanie załatwiona do końca tej kadencji, to przepadnie, a w każdym razie będziemy mieli mniejsze szanse. Bo nikt z nas nie będzie miał już sił, by pchać tę sprawę odnowa – opowiadał na spotkaniu pan Piesiecki.

Sprawa gminy Grabówka

Kwestia granic gminy – zmienionych zgodnie z wolą mieszkańców w 2015 r., ponownie zmienionych po wyborach, pod koniec 2015 r., ale decyzją unieważnioną następnie wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (pod przewodnictwem Mariusza Muszyńskiego), który to wyrok ...nie został wykonany.

RPO: Sprawa do sprawdzenia przez nas.

Działanie sądów, zawyżanie rachunków przez biegłych

Sądy bagatelizują problem zawyżonych kosztów przedstawianych przez biegłych, a potem przerzucają je na strony (zgłaszający problem pan bardzo precyzyjnie opisał swoją sytuację i sposób liczenia kosztów przez biegłego).

RPO: Musimy poszukać, czy mamy podobne sprawy. W Pana sprawie być może powinniśmy się spotkać z Polskim Forum Stowarzyszeń Rzeczoznawców Majątkowych i z komisją odpowiedzialności zawodowej  rzeczoznawców majątkowych. Rzecznik zaś przyjrzy się praktyce sądów w tym zakresie.

Sądy nie uznają trybu z art. 42 Kodeksu karnego wykonawczego – nie uznają przedstawicieli społecznych

Kolejna sprawa do zbadania przez RPO.

Powiązania rodzinne stron i sędziów

Jak skutecznie poznać zależności między sędziami a pełnomocnikami stron (zdarzają się sytuacje, kiedy sędzia i pełnomocnik strony są spokrewnieni albo spowinowaceni)?

Mniejszości narodowe i etniczne

Pan stwierdził, że imigranci z Rosji przybyli do Polski w ostatnich latach uznają się za mniejszość rosyjską.

RPO: Nie jest tak, że każdy, kto mieszka w danym terenie, jest mniejszością narodową czy etniczną. Dlatego nie są mniejszością narodową w Polsce Wietnamczycy czy Grecy. Bo mieszkają tu za krótko. Nie mają prawa do statusu mniejszości narodowej, nadal są migrantami.

To oczywiście rodzi problemy – bo czy np. dziecko migrantów z Ukrainy ma prawo chodzić na wpierane przez państwo lekcje dla mniejszości ukraińskiej.

Wykluczenie osób wykluczonych komputerowo

Wykształcone osoby bez kompetencji cyfrowych stają się powoli pozbawione możliwości uczestnictwa w gremiach kierowniczych organizacji społecznych i ciał społecznych. Edukacja cyfrowa dla osób dorosłych dotyczy spraw podstawowych a nie tego, jak wykorzystywać komputery w skomplikowanych sprawach zarządczych czy przy zwiększonych obowiązkach sprawozdawczych dla organizacji pozarządowych.

Sprawa osób głuchych – dostęp do tłumaczy

Ustawa o języku migowym każe zgłaszać potrzebę tłumacza migowego trzy dni wcześniej. Nie przewiduje sytuacji nagłych.

RPO: To temat świetnie nam znany. To nie tylko kwestia prawa, ale i jego wdrażania przez samorządy.

Termin wpływu dokumentacji

Skoro dowodem jest data stempla na poczcie, to problematyczny wydaje się obowiązek złożenia dokumentów do konkretnej godziny.

Zakaz nagrywania na komisariatach

Policja nagrywa przebieg zajść, ale zabrania nagrywania osobom, wobec których są prowadzone czynności.

    Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie działań zmierzających do zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej redaktor Ewy Ivanovej

    Data: 2019-04-08

    W ostatnich dniach Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o działaniach prokuratury zmierzających do zwolnienia z tajemnicy dziennikarskiej red. Ewy Ivanovej, która miałaby przedstawić zeznania jako świadek w postępowaniu dyscyplinarnym toczącym się wobec ś.p. prok. Andrzeja Kaucza. Pan prokurator Andrzej Kaucz, członek zarządu Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia”, zmarł 21 marca 2019 r.

    26 lutego 2019 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa w Warszawie uznał swoją niewłaściwość w sprawie wniosku prokuratora Prokuratury Regionalnej w Gdańsku, pełniącego funkcję Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego dla gdańskiego okręgu regionalnego, o zwolnienie z obowiązku tajemnicy dziennikarskiej świadka Ewy Ivanovej. Wskazał jednocześnie, że sądem właściwym do rozpoznania wniosku, zgodnie z art. 329 § 1 Kodeksu postępowania karnego, jest sąd powołany do rozpoznania sprawy w pierwszej instancji - w tym przypadku miałby to być Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym.

    Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie w tym kontekście przypomnieć, że tajemnica dziennikarska jest instytucją szczególną. Ochrona tajemnicy dziennikarskiej jest podstawową gwarancją wolności mediów i swobody wypowiedzi, chronionych przez art. 14 i 54 Konstytucji RP oraz art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznaje ochronę źródeł informacji za jeden z fundamentów ochrony prasy. 

    Brak gwarancji w tym zakresie mógłby powstrzymywać informatorów od wspierania mediów w przekazywaniu wiadomości o podstawowych problemach istotnych dla społeczeństwa. Taki efekt mający charakter mrożący mógłby w efekcie doprowadzić do osłabienia podstawowej funkcji mediów, czyli roli publicznego kontrolera, wiążącej się z ujawnianiem nieprawidłowości, sprzyjającej właściwemu funkcjonowaniu instytucji publicznych (tak m.in. w fundamentalnej sprawie Goodwin p. Wielkiej Brytanii, nr skargi 28957/95 czy w sprawie Bladet Tromsø p. Norwegii, nr skargi  21980/93). Niezależne media, jako przekaźnik informacji, mają urzeczywistniać zasadę jawności spraw publicznych, umożliwiać podjęcie debaty, efektem której będzie podjęcie działań zmierzających do zapewnienia wspólnego dobra.

    W Polsce tajemnica dziennikarska, czyli ochrona informatora i autora materiału prasowego, zagwarantowana jest wymienionymi wyżej przepisami Konstytucji RP, a także art. 12 ust. 1 pkt 2 i art. 15 ust. 2 ustawy - Prawo prasowe. Tajemnica dziennikarska obejmuje dane umożliwiające identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych. Wolność mediów musi wyrażać się między innymi w prawie do zachowania w tajemnicy danych osobowych informatorów dziennikarskich, co ma pozwolić na nieskrępowane pełnienie roli publicznego obserwatora i strażnika. Dziennikarz jest obowiązany chronić dobra osobiste, a ponadto interesy działających w dobrej wierze informatorów i innych osób, które oferują mu zaufanie. Biorąc pod uwagę wskazane wyżej znaczenie mediów i rolę dziennikarzy nie można zgodzić się, by decyzja o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej traktowana była jako zwykła formalność. 

    W każdym przypadku, również w przypadku sprawy, w której świadkiem ma być red. Ewa Ivanova, to niezależny sąd musi dokonać oceny okoliczności konkretnej sprawy, zaś przesłanki uprawniające do zwolnienia z tajemnicy powinny być wykładane ściśle. Jednym z kluczowych elementów gwarancji tajemnicy dziennikarskiej jest też kontrola decyzji o jej ograniczeniu przez sąd lub inny niezależny organ (zob. wyrok ETPCz w sprawie Sanoma Uitgevers B.V. p. Holandii, nr skargi 38224/03). Taka procedura przewidziana jest również w prawie polskim. Zwolnienie z tajemnicy dziennikarskiej powinno, zgodnie z art. 180 § 2 Kodeksu postępowania karnego, następować w wyjątkowych i szczególnie uzasadnionych okolicznościach, jak również wyłącznie wówczas, gdy przemawia za tym dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczności sprawy nie da się ustalić przy pomocy innych dowodów. W świetle tego przepisu dziennikarza z tajemnicy dziennikarskiej może zwolnić tylko sąd.

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich rozpoznanie wniosku o zwolnienie z obowiązku tajemnicy zawodowej w trybie art. 180 § 2 k.p.k. leży tylko i wyłącznie w gestii sądu, który jest sądem w rozumieniu art. 175 § 1 Konstytucji RP. Sprawa ta dotyczy bowiem sprawy z zakresu wymiaru sprawiedliwości i dotyczy kluczowej dla swobody wypowiedzi tajemnicy dziennikarskiej. Nie wchodząc w kwestię konieczności umorzenia w tym przypadku postępowania dyscyplinarnego w związku ze śmiercią prokuratora Andrzeja Kaucza, to jednak systemowo nie można zaakceptować sytuacji, w której decyzja o zwolnieniu z tajemnicy zawodowej podjęta byłaby przez podmiot który nie ma kompetencji do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym nie jest sądem w rozumieniu Konstytucji RP. Art. 175 ust. 1 w związku z art. 10 ust. 1 Konstytucji RP wprowadza zasadę sądowego wymiaru sprawiedliwości i wyczerpująco wylicza sądy uprawnione do jego sprawowania. Żaden inny podmiot nie ma prawa wkraczania w tę sferę.

    Jakakolwiek próba zwolnienia red. Ewy Ivanovej z tajemnicy dziennikarskiej przez organ powołany do orzekania w postępowaniu dyscyplinarnym niebędący sądem w rozumieniu art. 175 ust. 1 Konstytucji RP stanowić może nieuzasadnione naruszenie swobody wypowiedzi, które może powstrzymywać nie tylko informatorów od przekazywania ważnych dla społeczeństwa informacji, ale również dziennikarzy od podejmowania tematów istotnych dla funkcjonowania państwa i społeczeństwa.  

    VII.564.27.2019

    Obywatel bezradny, gdy samorząd nie wyda np. planu ochrony powietrza. RPO chce zmiany prawa

    Data: 2019-04-05
    • Gdy sejmik województwa nie wyda np. planu ochrony powietrza określającego poziom dopuszczalnych substancji, obywatel może zaskarżyć taką bezczynność do sądu administracyjnego
    • Jego skarga nie doprowadzi jednak do przyjęcia odpowiedniego planu
    • Nie ma bowiem przepisów określających sposób jej rozpoznania przez sąd. Dlatego zostanie ona oddalona lub odrzucona, niezależnie od jej zasadności
    • W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarantowanym konstytucyjnie prawem do sądu

    Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na niemożność skutecznego zaskarżenia do sądu administracyjnego bezczynności legislacyjnej organów jednostek samorządu terytorialnego.

    Przepisy ustaw samorządowych formalnie dopuszczają zaskarżenie, gdy organ gminy, powiatu czy województwa „nie wykonuje czynności nakazanej prawem” przez osobę, której interes prawny taka bezczynność narusza. Skarga  może dotyczyć działalności prawodawczej w zakresie, w jakim ustawy nakładają na jednostki samorządu obowiązek podjęcia uchwały.

    Czego dotyczą skargi na bezczynność samorządu

    Skargi trafiające do RPO dotyczą m.in. trudności obywateli w skutecznym domaganiu się od sejmików wojewódzkich uchwalania - spełniających ustawowe wymogi - planów ochrony powietrza. Prawo ochrony środowiska zakłada, że przewidywane przez nie plany „mają na celu osiągnięcie poziomów dopuszczalnych substancji w powietrzu oraz pułapu stężenia ekspozycji”. Tymczasem - jak pokazuje praktyka - istniejące plany do takich pozytywnych zmian często nie doprowadzają. Obywatele nie mają zaś możliwości skutecznego domagania się dostosowania istniejących planów ochrony powietrza do ich ustawowego celu.

    Skargi takie mogą również dotyczyć nieuchwalania planu miejscowego dla obszarów:

    • strefy ochrony uzdrowiskowej,
    • zajętych pod byłe lotniska wojskowe,
    • lotnisk objętych zatwierdzonymi planami generalnymi,
    • Pomnika Zagłady i jego strefy ochronnej,
    • parków kulturowych.

    Dla obywateli jest to istotne, gdyż do czasu przyjęcia obowiązkowego planu miejscowego, zawieszone są postępowania o wydanie decyzji o warunkach zabudowy - co ogranicza prawa własności nieruchomości.

    Rzecznikowi skarżono się również na nierealizowanie przez sejmik województwa obowiązku zmiany uchwały w sprawie wykonania planu gospodarki odpadami. Skarżyli się przedsiębiorcy, których zakłady nie mogą uzyskać statusu regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych.

    Skarga nie będzie skuteczna 

    Rzecznik wskazuje, że nawet jeśli obywatel złoży do sądu skargę na bezczynność w którejś z takich spraw, to może ona nie odnieść oczekiwanego przez niego skutku. Nie doprowadzi bowiem do wydania odpowiedniego aktu. Wynika to z braku przepisów określających sposób rozpoznania skargi przez sąd administracyjny.

    Do takiej skargi nie może mieć zastosowania art. 149 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Stanowi on wprawdzie, że uwzględniając skargę na bezczynność, sąd administracyjny może  zobowiązać dany organ do wydania aktu, ale zgodnie z jego literalnym brzmieniem, stosuje się go wyłącznie do skarg na bezczynność w wydaniu decyzji administracyjnej, postanowienia oraz dokonania „innego aktu lub czynności”. Artykuł ten nie odsyła zaś do działalności prawodawczej samorządu terytorialnego, która została określona jako podlegająca sądowo-administracyjnej kontroli w przepisach tej ustawy.

    Obecny stan prawny prowadzi zatem do paradoksalnej sytuacji. Obywatel dysponuje uprawnieniem do wniesienia skargi na bezczynność legislacyjną organu jednostki samorządu terytorialnego. Z uwagi jednak na brak przepisu procesowego, którym mógłby się posłużyć sąd administracyjny w razie uwzględnienia skargi, zostanie ona oddalona lub odrzucona - niezależnie od jej zasadności.

    W ocenie Rzecznika taki stan jest nie do pogodzenia z gwarantowanym konstytucyjnie prawem do sądu (art. 45 Konstytucji). Jego nieodłącznym elementem jest bowiem prawo do wyroku sądowego, tj. prawo do uzyskania wiążącego rozstrzygnięcia danej sprawy przez sąd.

    Dlatego interwencji ustawodawcy wymaga doprowadzenie do sytuacji, w której formalnie istniejący środek prawny będzie efektywny. Chodzi o wyposażenie sądów administracyjnych w jednoznaczną kompetencję do usunięcia niezgodnego z prawem stanu bezczynności legislacyjnej organów jednostek samorządu terytorialnego.

    Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Roberta Mamątowa o rozważenie tego istotnego z punktu widzenia wolności i praw obywatelskich zagadnienia.

    V.7203.273.2016

    Sędziowie mogą wypowiadać się w sprawach ważnych dla sądownictwa. RPO o działaniach Piotra Schaba

    Data: 2019-04-04
    • Sędzia Alina Czubieniak uchyliła areszt 19-latkowi z niepełnosprawnością intelektualną podejrzanemu o molestowanie, bo nie miał obrońcy ani w prokuraturze, ani w sądzie I instancji
    • Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ukarała ją za to upomnieniem. Za skomentowanie tej decyzji sędzia Czubieniak ma zaś kolejne postępowanie sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego
    • Może to prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Tymczasem sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w sprawach fundamentalnych dla niezależności sądów, niezawisłości sędziowskiej i ustroju sądownictwa

    Adam Bodnar zwrócił się do rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba o podanie, co przemawiało za podjęciem czynności wyjaśniających wobec sędzi Aliny Czubieniak. Sprawę tę RPO podjął  z własnej inicjatywy. - W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich opisane powyżej działania Pana Rzecznika mogą prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów – napisał do Piotra Schaba.

    Sędzia upomniała sie o obrońcę dla 19-latka z niepełnosprawnością

    22 marca 2019 r. sędzia z Sądu Okręgowego w Gorzowie Wlkp. została ukarana przez Izbę Dyscyplinarną SN. Powodem było, że w 2106 r. uchyliła areszt 19-latkowi z niepełnosprawnością intelektualną. Uznała, że osoba z niepełnosprawnością intelektualną powinna mieć obrońcę z urzędu już od samego początku postępowania (o prawo do obrońcy dla każdego już od chwili zatrzymania upomina się od dawna RPO). 

    Mimo że 19-latek jest analfabetą, za wystarczające pouczenie o jego prawach prokuratura uznała wręczenie mu pliku dokumentów. Miał on zarzut „innej czynności seksualnej” z małoletnią. Ostatecznie jego sprawę umorzono z powodu niepoczytalności. Został skierowany na terapię seksuologiczno-psychiatryczną, dostał też nakaz noszenia "elektronicznej obrączki".

    W wypowiedziach dla mediów sędzia Czubieniak nazwała wyrok Izby Dyscyplinarnej SN "ustawką", a samo posiedzenie - "tragifarsą". Sędziowski rzecznik dyscypliny Piotr Schab poinformował o wszczęciu wobec sędzi postępowania wyjaśniającego w związku z tymi wypowiedziami. Uznał, że "dokonała znieważających ocen składu orzekającego w Izbie Dyscyplinarnej SN", przez co mogła  uchybić godności zawodu sędziego.

    Co mówi prawo

    Swoboda wypowiedzi sędziego jest ograniczana z uwagi na jego obowiązki i status w polskim systemie prawnym. Jest on zobowiązany m.in. do zachowania bezstronności. Ma postępować zgodnie ze złożonym ślubowaniem, w służbie i poza nią strzec powagi stanowiska i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego i osłabiać zaufanie do jego bezstronności.

    Sędzia odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu. Przewinieniem dyscyplinarnym są także publiczne wypowiedzi wykraczające poza granice wyznaczone przez Prawo o ustroju sądów powszechnych. Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego zawsze  rzuca cień na osobę sędziego i jakość wykonywanej przez niego pracy, a tym samym może prowadzić do podważenia zaufania do niego w oczach obywateli.

    Wymagania etyczne stawiane sędziom, także w zakresie treści, zakresu i formy ich ekspresji i wypowiedzi, są bardzo wysokie i wynikają  z wzorców, których podstawą są: godność urzędu sędziego, niezawisłość sędziego i niezależność sądownictwa, bezstronność w pełnieniu obowiązków oraz nieskazitelność charakteru.

    Sędzia ma swobodę wypowiedzi w fundamentalnych kwestiach

    W ocenie Rzecznika istnieje jednak kategoria publicznych wypowiedzi sędziów, które należy zakwalifikować i potraktować zdecydowanie w inny  sposób, przyznając sędziom znaczny margines swobody wypowiedzi, warunkowany potrzebą ochrony interesu publicznego i społecznego w zakresie ochrony niezależności  sądów i niezawisłości sędziów (art. 173 oraz art. 178 ust. 1 Konstytucji) oraz zasady  podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji).

    Standard prawny najlepiej oddaje wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 27 maja 2014 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Skarżący,  b. prezes Sądu Najwyższego, skrytykował publicznie rządowe reformy sądownictwa. W reakcji rząd skrócił mu kadencję prezesa SN. ETPC stwierdził, że naruszyło to art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Uznał, że była to swoista retorsja za publiczne wypowiedzi sędziego, mogąca wpływać mrożąco na debatę, a zwłaszcza na swobodę wypowiedzi środowiska sędziowskiego.

    Z analizy tego orzeczenia ETPC płynie wniosek, że znaczenie zakresu swobody wypowiedzi sędziów wykracza poza ścisłe pojęcie korzystania z wolności słowa i zyskuje rangę ustrojową w kontekście ochrony pozycji wymiaru sprawiedliwości.

    Z kolei w sprawie Kudeszkina przeciwko Rosji ETPC orzekł w 2009 r., że dyscyplinarne zwolnienie sędzi moskiewskiego sądu za publiczne wypowiedzi o  wywieraniu presji na sędziów przez polityków było naruszeniem art. 10 EKPC. ETPC wskazał, że wypowiedzi sędzi były elementem publicznej debaty i nawet mimo ich uproszczonego i przejaskrawionego brzmienia odgrywały istotną rolę dla interesu publicznego i jako takie podlegały ochronie.

    - W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz ETPC uznać należy, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ kwestie te dotyczą spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z ochrony przewidzianej w art. 10 EKPC - stwierdził Adam Bodnar

    Również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący, kiedy obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Sędzia musi ważyć swe ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi wiążących się ze sferą polityki. Za wyjątek Komisja uznała wypowiadanie się o sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

    Rzecznik podkreśla, że wypowiedzi prasowych sędzi Aliny Czubieniak nie można sprowadzać do krótkich fragmentów, ale interpretować w kontekście doniosłości sprawy w jakiej rozstrzygała, dla praw osób z niepełnosprawnościami, nieprawidłowości w działaniach prokuratury oraz zarzutów dotyczących próby wywierania wpływu na sędziów przez polityków i kształtu postępowania dyscyplinarnego w SN.

    Wolność ekspresji sędziego powinna być zatem postrzegana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o ustroju sądów powszechnych a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym, zwłaszcza w odniesieniu do spraw mających fundamentalne znaczenie dla niezależności sądów, niezawisłości sędziów oraz ustroju sądownictwa.

    Według komunikatu Piotra Schaba z 25 marca 2019 r. sędzia Alina Czubieniak naruszyła wynikający z § 13 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów zakaz publicznego wyrażania opinii na temat toczącego się lub mającego się toczyć postępowania. - Należy jednak zauważyć, że w chwili, kiedy ukazał się wywiad, postępowanie to zostało już zakończone – podkreślił Adam Bodnar.

    VII.564.26.2019

     

    Sąd Najwyższy oddalił dwie skargi nadzwyczajne Rzecznika

    Data: 2019-04-03
    • Sąd Najwyższy oddalił dwie pierwsze skargi nadzwyczajne RPO w sprawach karnych. Dotyczyły one odwołania warunkowego przedterminowego zwolnienia dwóch skazanych odbywających karę pozbawienia wolności
    • Po warunkowym zwolnieniu, w tzw. okresie próby, popełnili oni nowe przestępstwa, za co dostali wyroki w zawieszeniu. Nakazano im wrócić do więzienia. Ówczesne przepisy nakazywały sądom automatycznie odstępować od przedterminowego zwolnienia
    • Gdy zakwestionował to Trybunał Konstytucyjny, przepisy zmieniono. Od 2015 r. sądy mogą, ale nie muszą odstępować od przedterminowego zwolnienia. Mają zaś wcześniej ocenić sytuację danego człowieka

    Nowelizacja przepisów nie odnosiła się jednak do starych spraw. Jedynym sposobem przywrócenia stanu zgodnego z Konstytucją była zatem skarga nadzwyczajna, które w tych dwóch sprawach złożył Rzecznik Praw Obywatelskich do nowo utworzonej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN.

    Problem obowiązkowego powrotu do więzienia

    W 2012 r. Sejm wprowadził przepisy nakładające na sądy obowiązek odstępowania od  przedterminowych zwolnień (i nakazywania skazanym ponownego stawienia się w zakładzie karnym) w przypadku kolejnego skazania, nawet na kary w zawieszeniu (czyli bez wysyłania skazanego do więzienia). Sędzia stracił oprawo do oceny sytuacji danej osoby i zastanowienia się, jaka kara zadziała lepiej w jego sytuacji – a nie zawsze więzienie jest najlepszą opcją.

    W 2010 r. sąd udzielił skazanemu R. warunkowego przedterminowego zwolnienia z więzienia. Wyznaczył mu tzw. okres próby do 2014 r. – oznaczało to, że groził mu powrót do więzienia na resztę kary, gdyby w tym czasie popełniłby nowe przestępstwo. W 2011 r. mężczyzna dokonał kradzieży z włamaniem i został skazany w 2013 r. na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata. Na podstawie nowych przepisów sąd musiał więc odwołać warunkowe przedterminowe zwolnienie z 2010 r. – mimo że zdaniem wszystkich orzekających w sprawach sędziów więzienie nie było dobrym rozwiązaniem

    Podobna była sytuacja skazanego A., któremu sąd w 2011 r. udzielił warunkowego przedterminowego zwolnienia z reszty kary. Kiedy został skazany po raz drugi (kara w zawieszeniu za sfałszowanie dokumentu) sąd w 2015 r. musiał odwołać zwolnienie z więzienia.

    Argumenty RPO

    W obu sprawach Rzecznik wniósł o uchylenie tych niejako automatycznych postanowień sądów II instancji o odwołaniu warunkowych zwolnień z więzienia oraz o umorzenie postępowań wykonawczych wobec obu mężczyzn.  Bo nie wiadomo, co by zrobiły sądy, gdyby – zgodnie z Konstytucją – mogły się zastanowić, czy w są powody do odsyłania ich do więzień.

    Podstawą odwołań warunkowych przedterminowych zwolnień był art. 160 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego wykonawczego w brzmieniu obowiązującym do 1 lipca 2015 r. Przewidywał on obligatoryjność takiego odwołania w przypadku popełnienia  w okresie próby ponownego umyślnego przestępstwa, za które prawomocnie orzeczono karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.

    Od 1 lipca 2015 r. przepis ten znowelizowano. Obecnie odwołanie warunkowego  przedterminowego zwolnienia w takiej sytuacji nie jest obowiązkowe, a sąd ma prawo odstąpić od odwołania przedterminowego zwolnienia, jeżeli przemawiają za tym „szczególne względy”.  

    Nowelizacja  ta była  konsekwencją wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 17 lipca 2013 r. (sygn. SK 9/10) . TK orzekł wtedy, że art. 75 § 1 Kodeksu karnego (w brzmieniu analogicznym do art. 160 § 1 pkt 1 k.k.w. sprzed nowelizacji) w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości odstąpienia przez sąd od zarządzenia wykonania kary w sytuacji, gdy wobec skazanego ponownie orzeczono karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, jeżeli przemawiają za tym szczególne względy, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji (prawo do sprawiedliwego procesu).

    W skargach Rzecznik podkreślał, że nowelizacja z 2015 r. nie rozstrzyga, czy odnosi się ona tylko do nowych orzeczeń, czy także wydanych przed nią. W ocenie Rzecznika  orzeczenia wydane od stycznia 2012 r. do 1 lipca 2015 r. naruszają art. 45 ust. 1 Konstytucji. Ich uchylenie może nastąpić jedynie w drodze skargi nadzwyczajnej.

    Odwołując warunkowe przedterminowe zwolnienie, sąd związany był niezgodną z Konstytucją  treścią art. 160 k.k.w. Obligował on sąd, bez możliwości oceny sprawy, do zwolnienia - w sytuacji, w której inny sąd, orzekając karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, dostrzegł powody, dla których należało wobec skazanego karę zawiesić. Z jednej strony sąd orzekający w „nowej” sprawie uznaje, mimo wcześniejszej karalności skazanego, że istnieje wobec niego  pomyślna prognoza kryminologiczna, a z drugiej sąd wykonawczy musi odwołać warunkowe przedterminowe zwolnienie - co może dowodzić, że taka prognoza nie istnieje.

    Tymczasem, jak podkreślał w wyroku z 2013 r. TK, sąd który zarządza wykonanie kary pozbawienia wolności, orzeka  o pozbawieniu jednej z najbardziej podstawowych wolności – wolności osobistej. Taka decyzja nie ma charakteru technicznego. Sąd wykonawczy nie może być pozbawiony prawa do merytorycznej kontroli sprawy bez względu nawet na szczególne okoliczności. Zdaniem TK nie da się konstytucyjnie usprawiedliwić wykluczenia przez ustawodawcę rozstrzygnięcia przez sąd wykonawczy, czy zachodzą podnoszone przez skazanego szczególne względy przemawiające za brakiem konieczności wykonania kary pozbawienia wolności. Procedura zgodna z art. 45 Konstytucji nie może bowiem ograniczać roli sądu wykonawczego, przy rozstrzyganiu o zasadniczej zmianie sytuacji prawnej skazanego, do podejmowania decyzji formalnych. Takie ograniczenie stanowi sprzeczną z art. 45 ust. 1 Konstytucji ingerencję ustawodawcy w niezależność sądu.

    Jak pisze RPO w obu skargach, takie niekonstytucyjne ograniczenie roli sądu zachodzi na gruncie art. 160 k.k.w. w brzmieniu sprzed nowelizacji, który istotnie ograniczał samodzielność sądu. Sprowadzał go do roli sądu wyłącznie do czynności technicznych, przekreślając realne sprawowanie przez niego wymiaru sprawiedliwości. Reguły sprawiedliwej procedury wymagają natomiast od ustawodawcy, by tworząc konkretną procedurę, wyposażył sąd w jego podstawowe atrybuty – by miał możliwość oceny, czy istnieją powody do odwołania warunkowego przedterminowego zwolnienia wobec skazanego. Takiej możliwości zarówno sąd I i II instancji w obu sprawach nie miał. 

    - Suma tych wszystkich argumentów przesądza, że art. 160 k.k.w. w brzmieniu sprzed nowelizacji dokonanej w 2015 r. ingeruje w konstytucyjnie chronioną niezależność sędziowską chronioną w art. 45 ust. 1 Konstytucji – głoszą obie skargi

    Bezpośrednią przyczynę naruszenia praw człowieka i obywatela określonych w art. 45. ust. 1 Konstytucji stanowi niezgodność z konstytucją art. 160 § 1 p k. k. w. w brzmieniu obowiązującym do 1 lipca 2015 r. Skoro zgodnie z art. 8 ust. 1 Konstytucji Konstytucja jest najwyższym prawem, oznacza to, iż w zakresie, w jakim dany akt normatywny utracił moc obowiązującą, a sprawa rozstrzygana jest w sądzie na jego podstawie,  ustawodawca w wyłącznej kompetencji sądu pozostawił kwestię rozstrzygania na potrzeby tej sprawy o zgodności tego aktu z Konstytucją. Przez wzgląd na art. 8 ust. 1 Konstytucji, rozstrzygając sprawę sąd nie może dawać pierwszeństwa ustawie przed niedającymi się z nią pogodzić przepisami Konstytucji – podkreślał Adam Bodnar.

    Dlatego wniesienie obu skarg nadzwyczajnych było niezbędne ze względu na konieczność zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, a także z uwagi na naruszenie przez zaskarżone orzeczenia zasady wywodzonej z art. 45 ust. 1 Konstytucji

    Decyzje Sądu Najwyższego 

    Jak głosi komunikat Sądu Najwyższego, 3 kwietnia 2019 r. na rozprawach (I NSNk 1/19, I NSNk 2/19) oddalił on obie skargi. Wskazał, że ograniczono się w nich do podniesienia jedynie ogólnych wątpliwości co do zgodności uregulowań, na których podstawie zapadły zaskarżone orzeczenia (art. 160 § 1 k.k.w.) z Konstytucją. Podkreślił, że w skargach zabrakło odniesienia do realiów konkretnych spraw, w których zapadły skarżone orzeczenia poprzez zindywidualizowanie przesłanek przemawiających za ich wniesieniem. Sąd Najwyższy podniósł, że w ujęciu materialnym rozpatrywane skargi nadzwyczajne przypominają w gruncie rzeczy wnioski o abstrakcyjną kontrolę zgodności określonych uregulowań z Konstytucją.

    Oba składy SN oddaliły też wnioski RPO o odroczenie rozpoznawania tych skarg nadzwyczajnych do odpowiedzi powiększonego składu SN na pytanie prawne (III KO 154/18). 28 marca 2019 r. trzech sędziów SN zadało pytanie, czy sędzia SN powołany przez prezydenta RP w procedurze obarczonej naruszeniami prawa, w związku z nową ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa, jest osobą nieuprawnioną do orzekania, a skład z jego udziałem - sądem nienależycie obsadzonym. Zakres pytania prawnego obejmuje bowiem także kwestię prawidłowości powołania sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, którzy rozpoznają skargi nadzwyczajne.

    Według komunikatu Sądu Najwyższego, oba wnioski uznano za niezasługujące na uwzględnienie. SN zwrócił uwagę, że orzekając w sprawie ze skargi nadzwyczajnej dotyczącej sprawy karnej, Sąd Najwyższy działa jako sąd karny, w myśl art. 8 k.p.k. Przepis ten statuuje zasadę samodzielności jurysdykcyjnej, zgodnie z którą sąd rozstrzyga samodzielnie zagadnienia faktyczne i prawne oraz nie jest związany rozstrzygnięciem innego sądu lub organu.

    Skargi nadzwyczajne RPO

    Skargę nadzwyczajną wprowadziła nowa ustawa o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje z takimi skargami (dotychczas złożył ich 6), gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

    26 marca 2019 r. SN pierwszy raz rozpoznawał skargę nadzwyczajną. Rzecznik złożył ją w sprawie cywilnej - chodziło o dwa sprzeczne orzeczenia spadkowe w rodzinie rolników, wydane w odstępie pięciu lat przez ten sam sąd. SN uchylił postanowienie spadkowe z 2000 r., co oznacza, że liczy się decyzja z 1995 r.

    Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 3464 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych (1629), cywilnych (994) oraz z zakresu prawa pracy (440). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

    II.511.640.2014, II.511.794.2015

    Trwają prace nad nową ustawą o pracownikach sądów i prokuratur, także co do płac. Odpowiedź MS

    Data: 2019-04-03
    • Minister Sprawiedliwości zapowiada „wszelkie możliwe starania”, aby w projekcie budżetu na 2020 r. zapewniono środki na wzrost wynagrodzeń pracowników sądów i prokuratury
    • Tak resort odpowiedział RPO, który przytaczał sędziowskie uchwały, że nierozwiązanie słusznych żądań płacowych pracowników zagraża prawidłowej realizacji konstytucyjnego prawa do sądu
    • Dziś o wysokości tych wynagrodzeń decyduje Minister Sprawiedliwości - w  ustawie o pracownikach sądów i prokuratur brak ogólnych zasad ich wynagradzania
    • Trwają prace nad projektem nowej ustawy m.in. co do systemu wynagradzania tych pracowników – odpowiada ministerstwo, nie podając szczegółów

    Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje uchwały zebrań sędziów poszczególnych sądów dotyczące wynagrodzeń pracowników sądów. Wskazuje się w nich, że brak rozwiązania słusznych żądań płacowych pracowników sądów (o czym świadczy nieadekwatność ich wynagrodzeń do realiów rynkowych) destabilizuje pracę sądów. W rezultacie zagrożona jest prawidłowa realizacja konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

    RPO do MS: ustalić ogólne zasady wynagradzania

    W lutym 2019 r. Rzecznik wystąpił w tej sprawie do  Ministra Sprawiedliwości. Pisał, że sprawa ma także wymiar konstytucyjny, dotyczący prawidłowości regulacji określających zasady wynagradzania pracowników sądów i prokuratury.

    Zasady wynagrodzenia pracowników sądów i prokuratury zależą bowiem od Ministra Sprawiedliwości.  Na poziomie ustawy o pracownikach sądów i prokuratury z 1998 r.  nie są uregulowane ogólne zasady wynagradzania urzędników i pracowników sądów oraz powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury.  Stanowi ona, że szczegółowe zasady wynagradzania określi rozporządzeniem Minister Sprawiedliwości.

    W ocenie RPO, bez ogólnych zasad wynagradzania nie jest zaś możliwe określenie w rozporządzeniu zasad szczegółowych W rezultacie – i to jest źródło obecnych problemów –  rozporządzenie nie służy wykonaniu ustawy, lecz zastępuje regulacje, których brak w ustawie. To zaś niezgodne jest z Konstytucją (z jej art. 92 ust. 1).

    Rzecznik poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o podjęcie działań w celu dostosowania przepisów regulujących wynagradzanie pracowników sądów i prokuratury do standardu Konstytucji.

    Odpowiedź MS

    Na mocy zarządzenia Ministra Sprawiedliwości z 19 czerwca 2018 r. został powołany Zespół ds. opracowania założeń projektu ustawy o pracownikach sądów i prokuratury – odpowiedział RPO 26 marca 2019 r. wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik.

    Celem pracy Zespołu było opracowanie założeń do projektu ustawy kompleksowo regulującej pragmatykę służbową pracowników sądów powszechnych i prokuratury. Wypracowane przez Zespół rozwiązania mają służyć za podstawę reformy m.in. systemu wynagradzania pracowników sądów i prokuratury. Obecnie trwają prace nad projektem nowej ustawy o pracownikach sądów i prokuratury – poinformował wiceminister, nie podając szczegółów.  

    Ponadto wskazał, że dzięki intensywnym działaniom obecnego Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego zmierzającym do poprawy sytuacji płacowej pracowników sądownictwa i prokuratury - po okresie całkowitego zamrożenia wynagrodzeń w latach 2010-2015 - w ustawie budżetowej na 2016 r. zabezpieczono środki na zwiększenie wydatków na wynagrodzenia dla asystentów sędziów, asystentów prokuratury, urzędników oraz pozostałych pracowników sądów i prokuratury o ponad 10 %, a w grupie kuratorów o 5,5 %. Przyjęty w ustawie budżetowej na rok 2018 średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej wynosi 100,0%, jednak dzięki staraniom Ministra Sprawiedliwości, wydatki na wynagrodzenia dla pracowników sądów i prokuratury wzrosły o 2%  - dodał Michał Wójcik.

    Poinformował, że na 2019 rok średnioroczny wskaźnik wzrostu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej został określony co do zasady na poziomie 102,3 %, jednak Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny przyjął założenie zwiększenia poziomu wynagrodzeń (wraz z pochodnymi) pracowników sądów i prokuratury łącznie o 5%. Uchwalona 16 stycznia br. ustawa budżetowa na 2019 rok zabezpiecza podwyższenie wydatków na wynagrodzenia na tym poziomie.

    Z kolei zgodnie z zawartym 18 grudnia 2018 r. porozumieniem pomiędzy Ministrem Sprawiedliwości-Prokuratorem Generalnym a związkami zawodowymi reprezentującymi pracowników wymiaru sprawiedliwości ustalono zasady podziału środków zaplanowanych na podwyższenie wynagrodzeń pracowników sądów w 2019 r. Wskazane wyżej środki w wysokości 5 % podzielone zostaną pomiędzy pracowników sądów kwotowo, w równej wysokości, na poziomie ok. 200 zł brutto na jeden etat.

    W ocenie wiceministra wydatki na wynagrodzenia pracowników sądów i prokuratury od 2016 r. konsekwentnie zatem wzrastają i to w stopniu wyższym niż przyjęty dla sfery budżetowej (jedynie w roku 2017 wzrost nastąpił o wskaźnik przyjęty dla sfery budżetowej).

    Jak podkreślił Michał Wójcik, Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny ma przy tym świadomość, że wynagrodzenia pracowników sądów powszechnych i prokuratury, pomimo ich corocznego zwiększania od 2016 r., w dalszym ciągu pozostają na poziomie niepozwalającym sądom być konkurencyjnymi na rynku pracy, a doraźne rozwiązania obejmujące niestałe składniki wynagrodzenia nie rozwiązują kwestii wynagrodzeń nieadekwatnych do sytuacji rynkowej. Niski poziom wynagrodzeń powoduje zwiększone odejścia pracowników, przy jednoczesnym braku nowych osób chętnych do pracy. Szczególnie trudna sytuacja jest w dużych aglomeracjach, gdzie rynek pracy oferuje zatrudnienie z dużo bardziej atrakcyjnym wynagrodzeniem.

    Minister Sprawiedliwości będzie czynił wszelkie możliwe starania, aby w projekcie budżetu na rok 2020 zostały zabezpieczone środki niezbędne na wzrost wynagrodzeń pracowników sądów i prokuratury - podsumował wiceminister Michał Wójcik.

    III.7040.13.2019 

    Po pytaniu prawnym ws. powołania sędziów SN Rzecznik wnosi o odroczenie badania skarg nadzwyczajnych

    Data: 2019-04-01
    • Siedmiu sędziów Sądu Najwyższego ma odpowiedzieć na pytanie prawne co do poprawności powołania nowych sędziów SN przez Prezydenta RP
    • Chodzi o to, czy sędzia powołany w procedurze obarczonej naruszeniami prawa w związku z nową ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa jest osobą nieuprawnioną do orzekania, a skład z jego udziałem - sądem nienależycie obsadzonym
    • Dlatego RPO wniósł o odroczenie rozpoznania 3 kwietnia 2019 r. swych skarg nadzwyczajnych w sprawie odwołania warunkowego przedterminowego zwolnienia dwóch skazanych
    • Zakres pytania prawnego obejmuje bowiem także kwestię prawidłowości powołania sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, którzy mieliby rozpoznać te skargi nadzwyczajne

    28 marca 2019 r. trzech sędziów Sądu Najwyższego w Izbie Karnej przedstawiło powiększonemu składowi SN zagadnienie prawne (sygn. III KO 154/18), dotyczące wątpliwości co do poprawności procesu powołania przez Prezydenta RP osób do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego SN w następstwie procedury zainicjowanej obwieszczeniem Prezydenta RP z 24 maja 2018 r. o wolnych stanowiskach w SN, obejmującej także stanowiska w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

    W zagadnieniu powołano się na:

    • wydanie obwieszczenia z 24 maja 2018 r. o wolnych stanowiskach sędziego w SN bez kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów;
    • wydanie przez Prezydenta RP  postanowienia o powołaniu tejże osoby do pełnienia urzędu sędziego SN pomimo postanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego z 25 września 2018 r. o wstrzymaniu wykonania uchwały Krajowej Rady Sądownictwa z dnia 24 sierpnia 2018 r. wobec tej osoby;
    • ukształtowanie składu Krajowej Rady Sądowniczej w wyniku wyboru przez Sejm 15 sędziów w trybie ustawy z 8 grudnia 2017 r. o zmianie ustawy o KRS.

    Pytanie brzmi: czy tak powołany sędzia jest osobą nieuprawnioną do orzekania w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 1 Kodeksu postępowania karnego oraz - w wypadku odpowiedzi negatywnej - czy skład sądu, w którym zasiada taka osoba, jest sądem nienależycie obsadzonym w rozumieniu art. 439 § 1 pkt 2 k.p.k.?

    Sędziowie pytają w tym kontekście o możliwość naruszenia wynikającego z art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności prawa do sądu, polegającego na powołaniu na urząd sędziego w wyniku procedury obarczonej naruszeniami prawa.  

    - Rozstrzygnięcie powyższego zagadnienia prawnego przez powiększony skład Sądu Najwyższego będzie miało istotne znaczenie z punktu widzenia ważności postępowania w sprawie o sygn. akt I NSNk 1/19 – napisał Adam Bodnar do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Do czasu rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego, Rzecznik wniósł o odroczenie obu spraw wyznaczonych na 3 kwietnia 2019 r.  

    Rzecznik przypomniał, że przesłanki z art. 439 par. 1 pkt 1 i 2 k. p. k. stanowią tzw. bezwzględne przyczyny odwoławcze. Zachodzi zatem bezpośredni związek pomiędzy treścią zagadnienia prawnego, a obsadą składu rozstrzygającego sprawę. 

    Nowe przepisy o KRS bada Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej 

    Uchwalone 8 grudnia 2017 r. nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje 15 członków KRS będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi  wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

    Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. w sprawie powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny jesienią 2018 r. wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN i zadał w tej sprawie pytania prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Także sam SN zadał pytania prejudycjalne TS UE, m.in. co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. 

    25 marca 2019 r. Trybunał Konstytucyjny przedstawił w sprawie ustawy o KRS stanowisko, że zgodny z Konstytucją jest wybór przez Sejm 15 członków KKS będących sędziami,  a niekonstytucyjne jest odwoływanie się do NSA osób niepowołanych przez KRS do Sądu Najwyższego.

    Skargi nadzwyczajne RPO

    Na 3 kwietnia SN zaplanował rozprawy w sprawach złożonych w styczniu 2019 r. dwóch pierwszych skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach karnych. Dotyczyły one kwestii warunkowego przedterminowego zwolnienia dwóch skazanych odbywających karę pozbawienia wolności. Po takim zwolnieniu, w tzw. okresie próby, popełnili nowe przestępstwa, za co dostali za to wyroki w zawieszeniu. Obu nakazano wrócić do więzienia. Przepisy nakazywały bowiem sądom w takich sytuacjach automatycznie odstępować od przedterminowego zwolnienia. W 2013 r. zakwestionował to Trybunał Konstytucyjny. Po wyroku przepisy zmieniono – od 2015 r. sądy mogą, ale nie muszą odstępować od przedterminowego zwolnienia. Mają zaś wcześniej ocenić sytuację danego człowieka. Nowelizacja nie odnosiła się jednak do starych spraw – dlatego jedynym sposobem przywrócenia stanu zgodnego z Konstytucją była skarga nadzwyczajna.

    Skargę nadzwyczajną wprowadziła nowa ustawa o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje z takimi skargami (dotychczas złożył ich 6), gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Rozstrzyga je nowo utworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach ma tylko RPO i Prokurator Generalny.

    26 marca 2019 r. Sąd Najwyższy pierwszy raz w historii rozpoznawał skargę nadzwyczajną. Rzecznik złożył ją w sprawie cywilnej - chodziło o dwa sprzeczne orzeczenia spadkowe w rodzinie rolników, wydane w odstępie pięciu lat przez ten sam sąd. SN uchylił postanowienie spadkowe z 2000 r., co oznacza, że liczy się tylko decyzja z 1995 r.

    Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 3464 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych (1629), cywilnych (994) oraz z zakresu prawa pracy (440). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

    II.511.640.2014

    Obywatel nie mógł zaskarżyć wyroku, bo sąd wyliczając termin pominął Boże Ciało. Kasacja RPO

    Data: 2019-03-27
    • Błąd sądu spowodował, że ukarany za wykroczenie pan Wojciech nie mógł odwołać się od wyroku 
    • Wysłał on wprawdzie pocztą zapowiedź odwołania, ale sąd źle policzył termin na jego złożenie. Nie zauważył Bożego Ciała
    • Tymczasem prawo stanowi, że jeśli koniec siedmiodniowego terminu przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, to czynność tę można wykonać następnego dnia
    • Rzecznik złożył w tej sprawie kasację na korzyść pana Wojciecha do Sądu Najwyższego

    Rzecznik ma prawo składać kasacje w sprawach, które zakończyły się wyrokiem innym niż pozbawienia wolności, w tym o wykroczenia (oprócz niego kompetencję tę ma także Prokurator Generalny). Sprawy, które kończą się takimi wyrokami, mogą wydawać się błahe (choć na pewno nie dla ludzi, których dotyczą). Pokazują one jednak istotne problemy polskiego wymiaru sprawiedliwości i to, od czego zależy, czy może on działać lepiej.

    Sprawa pana Wojciecha wyglądała tak: jego samochód został zaparkowany niezgodnie z przepisami, a on nie chcał ujawnić, kto go tak zostawił - czyli komu powierzył on samochód, mimo że pytał o to uprawniony organ. Dlatego pan Wojciech został obwiniony o czyn opisany w art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń, za który grozi grzywna.

    19 maja 2016 r. sąd rejonowy wymierzył mu 300 zł grzywny. 27 maja 2016 r. , dzień po Bożym Ciele, pan Wojciech poszedł na pocztę i nadał wniosek do sądu o sporządzenie uzasadnienia wyroku oraz doręczenie jego odpisu wraz z uzasadnieniem (bo bez tego nie można się odwołać od wyroku I instancji).

    Sędzia sądu rejonowego odmówił jednak przyjęcia tego wniosku - uznał, że został wniesiony po upływie nieprzekraczalnego, siedmiodniowego terminu wynikającego z art. 422 § 1 Kodeksu postępowania karnego. Zdaniem sądu, skoro bieg terminu zaczął się 20 maja, a upłynął 26 maja, to wniosek wysłany 27 maja został złożony po terminie.

    Pan Wojciech zaskarżył tę decyzję. Sąd okręgowy także nie zauważył ruchomego święta - Bożego Ciała - i nie uwzględnił zażalenia. Potwierdził, że wniosek „bez wątpienia” złożono po upływie ustawowego siedmiodniowego terminu.

    Kasacja RPO

    Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł kasację na korzyść pana Wojciecha, uznając że orzeczenie sądu okręgowego zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Art. 123 § 3 K.p.k. stanowi bowiem, że jeżeli koniec terminu na złożenie wniosku przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, czynność można wykonać następnego dnia. A termin jest zachowany, jeżeli przed jego upływem pismo zostało nadane w placówce pocztowej (art. 124 k.p.k.).

    Rażące uchybienie art. 123 § 3 K.p.k. polegało na tym, że sąd II instancji poprzestał na podstawowym obliczeniu terminu, stosując art. 123 § 1 i 2 k.p.k. - w konsekwencji uznał za koniec terminu 26 maja. Sąd nie sprawdził zaś, czy czynność dokonana następnego dnia nie miała umocowania w § 3 art. 123 k.p.k.

    Naruszenie tego przepisu jest oczywiste, bowiem 26 maja 2016 r. był dniem ustawowo wolnym od pracy jako Boże Ciało – wskazuje RPO. Nadając wniosek w dniu następnym, obwiniony nie uchybił zatem terminowi określonemu z art. 422 § 1 K.p.k., a jego wniosek powinien zostać uwzględniony.

    W ocenie Rzecznika sąd okręgowy bezkrytycznie zaakceptował oczywiście niesłuszne stanowisko sądu rejonowego. RPO zaznaczył, że błahość sprawy o wykroczenie nie może uzasadniać łamania podstawowych zasad procedury karnej - tak uznał m.in. Sąd Najwyższy 11 grudnia 1998 r. (sygn. akt III KKN 239/97).

    Według RPO w tym przypadku naruszono konstytucyjne prawa do obrony oraz do dwuinstancyjności postępowania.

    Kasacja wnosi o uchylenie zaskarżonego postanowienia i zwrot sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

    II.511.692.2018

    Rodzina rolników już wie, kto jest spadkobiercą. SN uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną RPO

    Data: 2019-03-26
    • Rodzina rolników już nie ma problemu, kto w niej jest spadkobiercą - Sąd Najwyższy uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną. Złożył ją Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Jej przedmiotem były dwa sprzeczne orzeczenia o spadku, wydane w odstępie pięciu lat przez ten sam sąd  
    • Na wniosek Rzecznik Sąd Najwyższy uchylił  postanowienie spadkowe z 2000 r., co oznacza, że liczy się tylko decyzja z 1995 r.

    26 marca 2019 r. Sąd Najwyższy pierwszy raz w historii rozpoznawał taką skargę, wprowadzoną nową ustawą o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi (dotychczas złożył ich 6), gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Rozstrzyga je nowo utworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach ma tylko RPO i Prokurator Generalny.

    Historia spadku

    W 1995 r. Sąd Rejonowy w B. wydał postanowienie o spadku w rodzinie rolników. Na podstawie ustawy spadek nabyli mąż zmarłej oraz trójka dorosłych dzieci w częściach po ¼. Wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczył tylko mąż. Podstawą były m.in. zeznania dzieci, że tylko ojciec pracował w gospodarstwie, w czym mu nie pomagali. Nikt nie złożył apelacji w sprawie.

    Po kilku latach jeden ze spadkobierców wystąpił do tego samego sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po matce po ¼ części - także w odniesieniu do gospodarstwa rolnego. Według niego wszystkie dzieci pomagały ojcu w pracy w gospodarstwie.

    Sąd zawiadomił pozostałych spadkobierców o terminie rozprawy. Nie stawili się na nią, pewni że to nieporozumienie, bo sprawa spadku została już rozstrzygnięta. Sądu nieobecność uczestników postępowania nie zdziwiła, bo zasadą jest, że stawiennictwo nie jest obowiązkowe.

    W efekcie w 2000 r. Sąd Rejonowy w B. uwzględnił wniosek jednego ze spadkobierców na podstawie jego twierdzeń – którym w sądzie nikt nie zaprzeczył. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że w 1995 r. zapadło już postanowienie o spadku. Apelacji nikt nie złożył.

    O istnieniu dwóch sprzecznych ze sobą postanowień w sprawie spadku pozostali spadkobiercy dowiedzieli się, gdy na rzecz jednego z nich ojciec chciał przepisać gospodarstwo. U notariusza okazało się, że istnieje spór, kto jest właścicielem tego gospodarstwa.

    W tej sytuacji jedna ze stron wystąpiła do sądu ze skargą o wznowienie postępowania. W 2016 r. sąd odrzucił taki wniosek z przyczyn formalnych. Dopiero wówczas osoba ta zwróciła  się do Rzecznika Praw Obywatelskich, ale nie dało się już nic zrobić, gdyż upłynął pięcioletni termin ustawowy na złożenie przez RPO ewentualnej skargi o wznowienie postępowania.

    Skarga nadzwyczajna RPO

    W skardze z sierpnia 2018 r. RPO wniósł, aby postanowienie sądu z 2000 r. zostało uchylone, a ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - odrzucony z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy przez ten sam sąd w 1995 r.

    Adam Bodnar zdecydował się na wniesienie skargi nadzwyczajnej, gdyż jest to konieczne dla poszanowania wartości konstytucyjnych i zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego. Ma to także na celu przywrócenie ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Dwa sprzeczne postanowienia spadkowe skomplikowały ich sytuację, stwarzając stan niepewności prawnej, skutkiem czego nie mogą uregulować spraw majątkowych na wypadek śmierci ojca.

    Nawet jeśli można mieć zastrzeżenia do samej instytucji skargi nadzwyczajnej, to zasada zaufania obywatela do państwa musi być przestrzegana zawsze. Konstytucja (art. 2) go tu wspiera – i to Konstytucja każe Rzecznikowi podjąć działania na rzecz obywatela w tego rodzaju sprawach – wyjaśniał Adam Bodnar.

    W jego ocenie sąd w 2000 r. dopuścił się naruszenia zasad zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP; prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP) i prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

    W wyniku przeprowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie spadkowej doszło też do naruszenia prawa procesowego. Zgodnie z procedurą sąd powinien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa o nabycie spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

    Orzeczenie Sądu Najwyższego

    Sąd Najwyższy rozpoznał skargę (sygn. akt I NSNc 1/19) na rozprawie w składzie dwóch sędziów SN i ławnika. Przedstawiciel RPO poparł skargę; sprawa odbyła sie bez udziału prokuratora. 

    Uwzględniając skargę nadzwyczajną, Sąd Najwyższy zgodził sie z całością argumentacji RPO w tej sprawie. Zgodnie z wnisokiem Rzecznika, SN uchylił postanowienie spadkowe z 2000 r.

    Zarazem zmodyfikował - co nie ma znaczenia merytorycznego - jego wniosek by odrzucić ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - sprawę tę SN umorzył (na taką ingerencję co do skargi nadzwyczajnej pozwala SN nowa ustawa).

    Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 3464 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych (1629), cywilnych (994) oraz z zakresu prawa pracy (440). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

    IV.7000.288.2016

     

    Według Trybunału Konstytucyjnego Sejm może wybierać członków KRS-sędziów

    Data: 2019-03-25
    • Zgodny z Konstytucją jest wybór przez Sejm 15 członków Krajowej Rady Sądownictwa będących sędziami. Niekonstytucyjne jest zaś odwoływanie się do Naczelnego Sądu Administracyjnego osób niepowołanych przez KRS do Sądu Najwyższego
    • Takie stanowisko przedstawił Trybunał Konstytucyjny w sprawie ustawy o KRS
    • TK zgodził się z RPO, że wniosek w tej sprawie KRS złożyła "dla pozoru", aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy
    • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej bada pytania prejudycjalne NSA i SN m.in. co do odwołań osób niepowołanych do SN i zdolności KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów

    25 marca 2019 r. TK w pięcioosobowym składzie po posiedzeniu niejawnym wypowiedział się w sprawie wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS.

    Większością głosów TK ocenił, że art. 9a ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa jest zgodny z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w związku z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Za niezgodny z art. 184 Konstytucji uznał art. 44 ust. 1a ustawy. Postępowanie w pozostałej części umorzono. W składzie zasiadali: Julia Przyłębska, Grzegorz Jędrejek, Zbigniew Jędrzejewski, Justyn Piskorski i Andrzej Zielonacki. 

    Rzecznik Praw Obywatelskich wnosił by TK umorzył całą sprawę, bowiem wnioskodawcy oczekują, aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy, nie zaś by stwierdził jej niezgodność z Konstytucją - co oznacza, że swój wniosek do TK KRS złożyła tylko dla pozoru. W uzasadnieniu Trybunał podkreślił, że nie bada zgodności ustaw z Konstytucją, a taka pozorna skarga nie przystoi KRS.  

    TK odrzucił wniosek Rzecznika o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie i na rozprawie. Ponadto TK oddalił wniosek RPO o wyłączenie Justyna Piskorskiego jako osoby nieuprawnionej do orzekania, której udział oznacza nieważność postępowania.

    Historia sprawy

    Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

    Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. w sprawie powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN i zadał w tej sprawie pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Także sam SN zadał pytania prejudycjalne TS UE, m.in. co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów.

    W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy w sprawie sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz odwoływania się od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”. Termin rozpoznania wniosku KRS był wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył. 

    22 marca Rzecznik przystąpił do postępowania z wniosku grupy senatorów z 14 lutego 2019 r.  Wniósł by TK umorzył sprawę z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku. Uznał, że wniosek KRS jest nadużyciem praw procesowych. Dochodzi do tego, gdy strona działa w ramach swych uprawnień procesowych, ale faktyczny cel działania nie jest ukierunkowany na ochronę praw podmiotowych. Zdaniem Rzecznika taka sytuacja ma miejsce w tej sprawie. 

    RPO odwołał się też do konstrukcji czynności prawnej dokonywanej dla pozoru, uregulowanej w art. 83 Kodeksu cywilnego. Pozorność taką następuje, gdy strony swobodnie i z rozmysłem tworzą czynność prawną, która nie odzwierciedla ich rzeczywistych zamiarów. Wniosek KRS jest właśnie wnioskiem złożonym dla pozoru i stanowi nadużycie praw procesowych. KRS nie chciała dowodzić niezgodności z Konstytucją zakwestionowanych przepisów, lecz doprowadzić do sytuacji, że przepisy zostaną uznane za zgodne z Konstytucją. Skoro zaś wniosek senatorów jest identyczny z wnioskiem KRS, to również on stanowi nadużycie praw procesowych, co przemawia za niedopuszczalnością orzekania. W tej sytuacji Trybunał  jest zobowiązany do umorzenia postępowania w całości.

    Argumenty RPO

    Konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji), na którego straży stoi RPO, nie może być realizowane, gdy wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich ma władza ustawodawcza lub władza wykonawcza. Nowelizacja ustawy o KRS doprowadziła do stanu powodującego bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w  konsekwencji – dla prawa do sądu. Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem i jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji, w tym gwarancji procesowych związanych z procedurą opiniowania i przedstawiania kandydatów na stanowisko sędziego.

    Rzecznik przypomniał, że negatywną ocenę zmian w ustawie o KRS wyraziły m.in. Komisja Europejska we wniosku ws. ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę zasady praworządności oraz  Komisja Wenecka. Sprawa wykładni przepisów Karty Praw Podstawowych UE oraz Traktatu o Unii Europejskiej w kontekście ustawy o KRS jest przedmiotem toczących się przed TS UE postępowań w sprawach pytań  prejudycjalnych SN i NSA.

    Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, jak również sposób dokonania wyboru nowych członków KRS, doprowadziły do ograniczenia zaufania do działań KRS oraz do zakwestionowania legalności tych działań w postępowaniach przed sądami

    Od ukonstytuowania się w kwietniu 2018 r. KRS w nowym składzie podjęła szereg działań – wydała m.in. opinie dotyczące sędziów SN, którzy zwrócili się o dalsze pełnienie urzędu sędziego SN, wskazała kandydatów na nowych sędziów SN oraz sądów powszechnych.   Dodatkowo podważyło to zaufanie do  członków KRS. Podporządkowanie nowej KRS władzy ustawodawczej spowodowało sytuację, w której organ ten nie stoi już na straży niezależności sądownictwa i niezawisłości sędziów, gdzie ponad 90 % sędziów negatywnie ocenia trwający proces upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości - podkreśla RPO.

    Ocena przepisów o powoływaniu członków KRS-sędziów

    Nowa ustawa odbiera władzy sądowniczej uprawnienie do wyboru 15 sędziów-członków KRS w sposób, który nie gwarantuje minimalnych standardów niezależności KRS od władzy ustawodawczej. Jest to  niezgodne z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w zw. z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji RP oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Prowadzi to także do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z art. 173 Konstytucji  oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.

    Zgodnie z art. 186 Konstytucji KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Udział Sejmu w powoływaniu składu KRS, określony w art. 187 ust. 1 pkt 3 Konstytucji, ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. W świetle art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 10 ust. 1, art. 173 Konstytucji).

    Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która ma bezpośredni wpływ na 21 członków spośród 25 jej członków oznacza, że KRS, jako organ stojący na straży relatywnie najsłabszego segmentu władzy, podlegać może i podlega naciskom władzy politycznej, stając się przez to organem niezdolnym do efektywnego stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

    Ponadto  w ustawie nie zagwarantowano żadnego mechanizmu, który w realny sposób dawałby obywatelom wpływ na to, kto zostanie wybrany do KRS albo umożliwiał kontrolę procesu tego wyboru. Udział obywateli w tym procesie ograniczono do możliwości wskazania kandydata przez grupę najmniej 2000 obywateli, bez jakichkolwiek gwarancji zaakceptowania wskazanego przez nich kandydata przez  podmiot weryfikujący kandydatów.

    Ustawa o KRS nakazała Sejmowi jedynie „w miarę możliwości” uwzględnić potrzebę reprezentacji w KRS sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów. Konstytucja nie daje jednak ustawodawcy prawa do uwzględniania struktury sądownictwa jedynie „w miarę możliwości”. Art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji stanowi wyraźnie, że 15 członków KRS wybiera się spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Nowa ustawa o KRS nie zawiera zaś gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów będą do niej wybrani,

    Także ustanowienie przez nową ustawę wspólnej czteroletniej kadencji wszystkich członków Rady jest niezgodne z art. 173 w zw. z art. 10 Konstytucji. Pokrywanie się kadencji może bowiem doprowadzić do całkowitego podporządkowania prac KRS politycznym okresom wyborczym. Powiązanie kadencji Sejmu z kadencją członków KRS może oznaczać, że w każdej kolejnej kadencji Sejmu ponownie wybierany będzie niemal cały skład KRS, co bez wątpienia prowadzić będzie do ograniczenia niezależności Rady.

    Ocena przepisów o odwołaniach od decyzji KRS  

    Wniosek senatorów wskazuje na niekonstytucyjność przepisów o KRS w zakresie, w jakim dopuszczają odwołanie od uchwał KRS o nieprzedstawieniu prezydentowi RP kandydata na stanowisko sędziowskie. Zdaniem senatorów oznacza to niedozwolony wpływ władzy sądowniczej na proces nominacji sędziów. Rzecznik przypomina, że 27 maja 2008 r. TK uznał ograniczenia prawa do takiego odwołania za niekonstytucyjne. Trybunał powinien zatem uznać, że nie przedstawiono żadnych nowych argumentów prawnych w tej kwestii.

    Senatorowie  kwestionują przepis, że w sprawach dotyczących powołania na sędziego SN przysługuje odwołanie do NSA, ale nie przedstawiają jednak żadnych istotnych argumentów. Można odnieść  wrażenie, że wnioskodawcom ten przepis się po prostu nie podoba, bo podkreślają jedynie, że wskutek odwołania NSA  „podejmuje rozstrzygnięcia dotyczące ustrojowej procedury, jaką jest proces powoływania sędziów”. RPO replikuje, że skoro NSA uznał, że są zastrzeżenia co do legalności uchwał KRS i wstrzymał ich wykonanie, to nie oznacza to udziału merytorycznego w samej procedurze.

    Senatorowie kwestionują też konstytucyjność przepisów, które pozwalają sądowi na wstrzymanie wykonania orzeczenia, jeżeli mogłaby z tego tytułu wyniknąć niepowetowana szkoda (na tej podstawie NSA wstrzymał wykonanie przez Prezydenta RP niektórych  uchwał KRS o powołaniu sędziów SN).  Senatorowie uważają, że prerogatywy Prezydenta RP w zakresie powoływania sędziów oznaczają, że w istocie ma on prawo do stania ponad prawem.

    Według RPO taki wniosek jest oczywiście błędny. Procedura przewidująca, że przed skorzystaniem z prerogatywy niezależny sąd sprawdzi, czy w toku postępowania poprzedzającego w KRS nie doszło do naruszenia prawa, nie może być uznana za ograniczenie prerogatywy Prezydenta RP. Umożliwia to zaś wstrzymanie wykonania uchwały KRS z uwagi na ryzyko wywołania niepowetowanej szkody, w razie stwierdzenia jej bezprawności. Zgodność tych przepisów ustawy o KRS z Konstytucją  nie budzi najmniejszych wątpliwości. W interesie dobra wymiaru sprawiedliwości jest bowiem to, by Prezydent RP nie powoływał na stanowisko sędziego osób w procedurze, w której doszło do naruszenia prawa.

    Ponadto senatorowie zakwestionowali przepisy  ustawy o KRS dotyczące sytuacji, w której po odwołaniu kandydata niepowołanego do SN NSA stwierdzi, że uchwała KRS została podjęta z naruszeniem prawa. W takiej sytuacji kandydat uzyskuje możliwość przystąpienia do kolejnego konkursu na stanowisko sędziego SN. Rzecznik podtrzymuje, że ustawa nie gwarantuje kandydatom do SN prawa do sądu.  Odwołanie staje się bowiem iluzoryczne, bo nawet wobec uwzględnienia odwołania przez NSA, dane stanowisko w SN będzie już obsadzone przez inną osobę wskazaną przez KRS.

    VII.510.29.2019

     

    Wnioski do Trybunału Konstytucyjnego ws. KRS - nadużyciem praw procesowych. RPO chce, by TK umorzył sprawę

    Data: 2019-03-22
    • Wniosek Krajowej Rady Sądownictwa do Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o KRS złożono jedynie dla pozoru; jest to nadużycie praw procesowych - uważa RPO
    • Wnioskodawcy oczekują bowiem, aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy, nie zaś by stwierdził jej niezgodność z Konstytucją. Dlatego Rzecznik wnosi, by TK umorzył sprawę 
    • Gdyby TK tego nie zrobił, Rzecznik wnosi o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie i na rozprawie - a nie w pięcioosobowym i na posiedzeniu niejawnym 
    • Ponadto RPO wystąpił o wyłączenie ze sprawy Justyna Piskorskiego

    Na 25 marca 2019 r. Trybunał wyznaczył wydanie wyroku w sprawie wspólnie rozpoznawanych wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS. Wyrok planowano ogłosić 14 marca. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał jednak, że dopiero 22 marca upływa ustawowy termin na zgłoszenie jego udziału i przedstawienie stanowiska w sprawie wniosku senatorów. Wydanie wyroku przed tym terminem oznaczałoby naruszenie  ustawy o RPO oraz o Trybunale, a postępowanie TK z wniosku senatorów byłoby nieważne. 14 marca TK przesunął wydanie wyroku na 25 marca.

    22 marca Rzecznik przystąpił do postępowania z wniosku grupy senatorów z 14 lutego 2019 r.  Ze względu na tożsamość przedmiotu sprawy TK rozpatruje go łącznie z wnioskiem KRS z 22 listopada 2018 r. Rzecznik nie przystąpił do postępowania z wniosku KRS. Uznał bowiem, że ma on cechy wniosku złożonego dla pozoru. Zdecydował zaś przystąpić do wniosku senatorów, który - choć tożsamy w treści -, jest formalnie nowym wnioskiem. Tym samym RPO przystąpił do połączonego postępowania i wniósł by TK umorzył je z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku.

    Historia sprawy

    Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

    Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. w sprawie powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN i zadał w tej sprawie pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Także sam SN zadał pytania prejudycjalne TS UE, m.in. co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów.

    W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy w sprawie sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz odwoływania się od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”. Termin rozpoznania wniosku KRS był wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył. 

    Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

    Rzecznik wskazuje, że wniosek KRS jest nadużyciem praw procesowych. Instytucja ta jest wywodzona z zasad ogólnych Kodeksu postępowania cywilnego, którego przepisy - zgodnie z ustawą o TK - stosuje się odpowiednio w zakresie nieuregulowanym w tej ustawie. Do nadużycia prawa procesowego dochodzi, gdy strona działa w ramach swych uprawnień procesowych, ale faktyczny cel działania nie jest ukierunkowany na ochronę praw podmiotowych. Zdaniem Rzecznika taka sytuacja ma miejsce w tej sprawie.  

    Ponadto należy się także odwołać do konstrukcji czynności prawnej dokonywanej dla pozoru, uregulowanej w art. 83 Kodeksu cywilnego. Pozorność taką następuje, gdy strony swobodnie i z rozmysłem tworzą czynność prawną, która nie odzwierciedla ich rzeczywistych zamiarów. Wniosek KRS jest właśnie wnioskiem złożonym dla pozoru i stanowi nadużycie praw procesowych. KRS nie chciała dowodzić niezgodności z Konstytucją zakwestionowanych przepisów, lecz doprowadzić do sytuacji, że przepisy zostaną uznane za zgodne z Konstytucją.

    Skoro zaś wniosek senatorów jest identyczny z wnioskiem KRS, to również on stanowi nadużycie praw procesowych, co przemawia za niedopuszczalnością orzekania. W tej sytuacji Trybunał  jest zobowiązany do umorzenia postępowania w całości.

    Uwagi ogólne

    Konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji), na którego straży stoi RPO, nie może być realizowane, gdy wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich ma władza ustawodawcza lub władza wykonawcza. Nowelizacja ustawy o KRS doprowadziła do stanu powodującego bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w  konsekwencji – dla prawa do sądu. Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem i jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji, w tym gwarancji procesowych związanych z procedurą opiniowania i przedstawiania kandydatów na stanowisko sędziego.

    Rzecznik przypomniał, że negatywną ocenę zmian w ustawie o KRS wyraziły m.in. Komisja Europejska we wniosku ws. ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę zasady praworządności oraz  Komisja Wenecka. Sprawa wykładni przepisów Karty Praw Podstawowych UE oraz Traktatu o Unii Europejskiej w kontekście ustawy o KRS jest przedmiotem toczących się przed TS UE postępowań w sprawach pytań  prejudycjalnych SN i NSA.

    Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, jak również sposób dokonania wyboru nowych członków KRS, doprowadziły do ograniczenia zaufania do działań KRS oraz do zakwestionowania legalności tych działań w postępowaniach przed sądami

    Od ukonstytuowania się w kwietniu 2018 r. KRS w nowym składzie podjęła szereg działań – wydała m.in. opinie dotyczące sędziów SN, którzy zwrócili się o dalsze pełnienie urzędu sędziego SN, wskazała kandydatów na nowych sędziów SN oraz sądów powszechnych.   Dodatkowo podważyło to zaufanie do  członków KRS. Podporządkowanie nowej KRS władzy ustawodawczej spowodowało sytuację, w której organ ten nie stoi już na straży niezależności sądownictwa i niezawisłości sędziów, gdzie ponad 90 % sędziów negatywnie ocenia trwający proces upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości - podkreśla RPO.

    Ocena przepisów o powoływaniu członków KRS-sędziów

    Nowa ustawa odbiera władzy sądowniczej uprawnienie do wyboru 15 sędziów-członków KRS w sposób, który nie gwarantuje minimalnych standardów niezależności KRS od władzy ustawodawczej. Jest to  niezgodne z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w zw. z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji RP oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Prowadzi to także do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z art. 173 Konstytucji  oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.

    Zgodnie z art. 186 Konstytucji KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Udział Sejmu w powoływaniu składu KRS, określony w art. 187 ust. 1 pkt 3 Konstytucji, ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. W świetle art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 10 ust. 1, art. 173 Konstytucji).

    Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która ma bezpośredni wpływ na 21 członków spośród 25 jej członków oznacza, że KRS, jako organ stojący na straży relatywnie najsłabszego segmentu władzy, podlegać może i podlega naciskom władzy politycznej, stając się przez to organem niezdolnym do efektywnego stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

    Ponadto  w ustawie nie zagwarantowano żadnego mechanizmu, który w realny sposób dawałby obywatelom wpływ na to, kto zostanie wybrany do KRS albo umożliwiał kontrolę procesu tego wyboru. Udział obywateli w tym procesie ograniczono do możliwości wskazania kandydata przez grupę najmniej 2000 obywateli, bez jakichkolwiek gwarancji zaakceptowania wskazanego przez nich kandydata przez  podmiot weryfikujący kandydatów.

    Ustawa o KRS nakazała Sejmowi jedynie „w miarę możliwości” uwzględnić potrzebę reprezentacji w KRS sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów. Konstytucja nie daje jednak ustawodawcy prawa do uwzględniania struktury sądownictwa jedynie „w miarę możliwości”. Art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji stanowi wyraźnie, że 15 członków KRS wybiera się spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Nowa ustawa o KRS nie zawiera zaś gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów będą do niej wybrani,

    Także ustanowienie przez nową ustawę wspólnej czteroletniej kadencji wszystkich członków Rady jest niezgodne z art. 173 w zw. z art. 10 Konstytucji. Pokrywanie się kadencji może bowiem doprowadzić do całkowitego podporządkowania prac KRS politycznym okresom wyborczym. Powiązanie kadencji Sejmu z kadencją członków KRS może oznaczać, że w każdej kolejnej kadencji Sejmu ponownie wybierany będzie niemal cały skład KRS, co bez wątpienia prowadzić będzie do ograniczenia niezależności Rady.

    Ocena przepisów o odwołaniach od decyzji KRS  

    Wniosek senatorów wskazuje na niekonstytucyjność przepisów o KRS w zakresie, w jakim dopuszczają odwołanie od uchwał KRS o nieprzedstawieniu prezydentowi RP kandydata na stanowisko sędziowskie. Zdaniem senatorów oznacza to niedozwolony wpływ władzy sądowniczej na proces nominacji sędziów. Rzecznik przypomina, że 27 maja 2008 r. TK uznał ograniczenia prawa do takiego odwołania za niekonstytucyjne. Trybunał powinien zatem uznać, że nie przedstawiono żadnych nowych argumentów prawnych w tej kwestii.

    Senatorowie  kwestionują przepis, że w sprawach dotyczących powołania na sędziego SN przysługuje odwołanie do NSA, ale nie przedstawiają jednak żadnych istotnych argumentów. Można odnieść  wrażenie, że wnioskodawcom ten przepis się po prostu nie podoba, bo podkreślają jedynie, że wskutek odwołania NSA  „podejmuje rozstrzygnięcia dotyczące ustrojowej procedury, jaką jest proces powoływania sędziów”. RPO replikuje, że skoro NSA uznał, że są zastrzeżenia co do legalności uchwał KRS i wstrzymał ich wykonanie, to nie oznacza to udziału merytorycznego w samej procedurze.

    Senatorowie kwestionują też konstytucyjność przepisów, które pozwalają sądowi na wstrzymanie wykonania orzeczenia, jeżeli mogłaby z tego tytułu wyniknąć niepowetowana szkoda (na tej podstawie NSA wstrzymał wykonanie przez Prezydenta RP niektórych  uchwał KRS o powołaniu sędziów SN).  Senatorowie uważają, że prerogatywy Prezydenta RP w zakresie powoływania sędziów oznaczają, że w istocie ma on prawo do stania ponad prawem.

    Według RPO taki wniosek jest oczywiście błędny. Procedura przewidująca, że przed skorzystaniem z prerogatywy niezależny sąd sprawdzi, czy w toku postępowania poprzedzającego w KRS nie doszło do naruszenia prawa, nie może być uznana za ograniczenie prerogatywy Prezydenta RP. Umożliwia to zaś wstrzymanie wykonania uchwały KRS z uwagi na ryzyko wywołania niepowetowanej szkody, w razie stwierdzenia jej bezprawności. Zgodność tych przepisów ustawy o KRS z Konstytucją  nie budzi najmniejszych wątpliwości. W interesie dobra wymiaru sprawiedliwości jest bowiem to, by Prezydent RP nie powoływał na stanowisko sędziego osób w procedurze, w której doszło do naruszenia prawa.

    Ponadto senatorowie zakwestionowali przepisy  ustawy o KRS dotyczące sytuacji, w której po odwołaniu kandydata niepowołanego do SN NSA stwierdzi, że uchwała KRS została podjęta z naruszeniem prawa. W takiej sytuacji kandydat uzyskuje możliwość przystąpienia do kolejnego konkursu na stanowisko sędziego SN. Rzecznik podtrzymuje, że ustawa nie gwarantuje kandydatom do SN prawa do sądu.  Odwołanie staje się bowiem iluzoryczne, bo nawet wobec uwzględnienia odwołania przez NSA, dane stanowisko w SN będzie już  obsadzone przez inną osobę wskazaną przez KRS.

    Wniosek o wyłączenie Justyna Piskorskiego

    Rzecznik zwracał już uwagę w innych sprawach w TK z udziałem Justyna Piskorskiego, że w sytuacji, w której w rozpoznawaniu sprawy w Trybunale bierze udział osoba nieuprawniona, na mocy art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, zastosowanie znajdzie art. 379 pkt 4 K.p.c. Skład Trybunału Konstytucyjnego sprzeczny z prawem najwyższej rangi, tj. Konstytucją w związku z udziałem osoby nieuprawnionej w orzekaniu, przesądza o nieważności takiego postępowania.

    Konieczność rozpoznania sprawy przez pełny skład TK

    Rzecznik ma świadomość, że ustawa o organizacji i trybie postępowania przed TK nie przewiduje zgłaszania wniosków o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie przez podmioty inne niż skład wyznaczony do danej sprawy.  Przepis ustawy nie wyklucza jednak, by o takiej  możliwości przypominali inni uczestnicy postępowania.

    Rzecznik uważa, że nie ma żadnej przesłanki ustawowej, która uzasadniałaby  rozstrzygnięcie tej sprawy na posiedzeniu niejawnym, a nie na rozprawie. Stanowiska uczestników postępowania nie są zbieżne, a stanowisko Sejmu ukazuje również wady wniosku KRS (a w konsekwencji – ze względu na tożsamość wniosków – również wniosku grupy senatorów). Wymaga to wyjaśnienia na rozprawie. Sprawa nie powinna być rozpoznawana przez skład pięcioosobowy, bo - biorąc pod uwagę jej znaczenie dla ustroju państwa, a w szczególności niezależności sądownictwa - jest w istocie sprawą o szczególnej zawiłości, co przesądza o konieczności rozpoznania jej w pełnym składzie.

    W przypadku nierozpoznania sprawy w pełnym składzie, Rzecznik wskazuje, że wyznaczone na 25 marca 2019 r. posiedzenie niejawne oraz publiczne ogłoszenie orzeczenia powinno zostać odroczone. Jest to niezbędne z uwagi na konieczność umożliwienia zapoznania się przez skład orzekający w sprawie ze stanowiskiem RPO. Wraz ze zgłoszeniem udziału w sprawie, Rzecznik staje się jego uczestnikiem - powinien więc zostać powiadomiony przez przewodniczącego składu TK, że rozpoznanie sprawy nastąpi na posiedzeniu niejawnym. Przewodniczący składu orzekającego ma ustawowy obowiązek przesłania takiego zawiadomienia uczestnikowi postępowania.

    VII.510.29.2019

    Adam Bodnar na NHH Sumposium w Bergen

    Data: 2019-03-21

    Adam Bodnar wziął udział w konferencji organizowanej przez norweską Wyższą Szkołę Ekonomii (NHH) i Fundację Rafto w Bergen. Mówił o praworządności, niezależności sądownictwa, o współpracy sądowej i zasadzie wzajemnego uznawania orzeczeń w Europejskim Obszarze Gospodarczym.

    Sympozja NHH organizowane są co dwa lata od 1983 r. dla studentów i przedstawicieli biznesu. Są prestiżowym forum wymiany myśli i poglądów (wśród mówców byli m.in. Henry Kissinger i książę Haakon). W tym roku Sympozjum skupia się na kwestii zrównoważonej działalności korporacyjnej ze szczególnym uwzględnieniem praw człowieka – stąd udział w wydarzeniu promującej prawa człowieka Fundacji Rafto. Adam Bodnar i jego Biuro byli laureatem jej corocznej nagrody w 2018 r.

    Świadek dostaje za niską rekompensatę zarobku utraconego wskutek zeznań. RPO apeluje o jej podwyższenie

    Data: 2019-03-21
    • Jesteś świadkiem w sądzie lub w prokuraturze? Państwo zwróci Ci za utracony zarobek lub dochód najwyżej 82,31 zł brutto, choć dzienne wynagrodzenie przy płacy minimalnej to dziś 102 zł
    • RPO uznaje taki stan za niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa i apeluje o podwyższenie tej kwoty  
    • Trzeba to też zrobić, jeśli chcemy, by mniej spraw przeciągało się z powodu niestawiania się świadków

    Problem za niskiej kwoty zwrotu utraconego zarobku lub dochodu pojawia się w wielu skargach do Rzecznika. Zwracał on na to uwagę Ministrowi Sprawiedliwości już w 2015 r. Zasady ustalania rekompensat mają prawie 30 lat – wysokość zwrotu wyliczana jest na podstawie płac osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, a płace te ostatnio rosną dużo wolniej niż płaca minimalna. Efekty tego zjawiska dotknęły świadków.

    Obowiązki świadka

    Osoba wezwana na świadka musi się stawić pod karą grzywny. Może ją zwolnić tylko zaświadczenie wydane przez lekarza sądowego. Ignorowanie wezwania może się skończyć nawet zatrzymaniem przez policję i przymusowym doprowadzona na zeznania.

    Świadek musi więc tak zaplanować swe obowiązki zawodowe, aby stawić się w wyznaczonym miejscu i czasie (przysługuje na to zwolnienie z pracy). Może się to wiązać z utratą przychodu, zwłaszcza, jeśli przesłuchanie trwa dłużej niż jeden dzień, a dojazd na miejsce wymaga np. całonocnej podróży. Ponadto świadek musi się liczyć z oczekiwaniem na wywołanie sprawy lub przesłuchanie pozostałych świadków (zdarza się, że na tę samą godzinę sąd wzywa kilka osób).

    Żeby dostać zwrot za utracony zarobek lub dochód, trzeba wykazać, że to tej utraty doszło i ile wynosi ta strata. Światek ma na złożenie stosownego wniosku tylko trzy dni.

    Obecne przepisy - przestarzałe 

    Ze skarg obywateli do RPO wynika, że przepisy o zwrocie kosztów stawiennictwa - zarówno w sprawach cywilnych, jak i karnych - nie przystają do rzeczywistości.

    Górną wysokość przysługującego zwrotu ustalono na poziomie 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe (ustala się je co roku w ustawie budżetowej). W ostatnich latach ta kwota się nie zmieniła – więc i maksymalny pułap zwrotu dla świadka wynosił i w 2018 r., i w 2019 r., 82,31 zł. A jest to kwota przed odliczeniem składek i podatku dochodowego.

    Rzecznik uznaje tą kwotę za rażąco niską. Z wyliczeń wynika, że osoba pobierająca wynagrodzenie minimalne otrzymywała w 2018 r. średnio dziennie 100,80 zł a w tym roku otrzymuje 102,80 zł.

    W ocenie RPO nie znajduje uzasadnienia utrzymywanie maksymalnej stawki zwrotu utraconego dochodu lub zarobku na poziomie z 1990 r. (Obecne rozwiązania są wywodzą się z rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 4 lipca 1990 r. w sprawie wysokości należności świadków i stron w postępowaniu sądowym). 

    Wzrost płac, zwłaszcza płacy minimalnej, następuje w innym tempie niż waloryzacja kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska. Wysokość wynagrodzenia minimalnego i kwoty bazowej wynikają z odrębnych aktów prawnych - z rozporządzenia premiera i ustawy budżetowej. Nie są więc waloryzowane jednocześnie

    W opinii Rzecznika ten stan wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Choć samo wprowadzenie maksymalnego pułapu zwrotu należy uznać za zasadne (inaczej przesłuchanie osób najlepiej zarabiających mogłoby przekroczyć możliwości finansowe sądów i prokuratur), to obecna górna granica jest rażąco za niska.

    Konieczność złożenia zeznań w roli świadka jest wprawdzie dopuszczalnym obowiązkiem nałożonym na obywatela w demokratycznym państwie prawnym, ale art. 31 ust. 3 Konstytucji przemawia za tym, aby związane z tym ujemne konsekwencje zostały w rozsądnym stopniu wyrównane. Ochronie konstytucyjnej z art. 64 ust. 2 podlegają bowiem również prawa majątkowe, a do takich zalicza się prawo do żądania zwrotu utraconego dochodu lub wynagrodzenia z powodu stawiennictwa w roli świadka.

    Chodzi o prawa obywateli, ale też i przyspieszenie postępowań 

    Zdaniem Adama Bodnara brak pełnego, czy nawet proporcjonalnego, zwrotu utraconego przychodu może zniechęcać świadka do stawiennictwa. A to z kolei może prowadzić do wyznaczenia dodatkowego terminu rozprawy;  może też być konieczne jego zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie  do sądu. Wszystko to generuje koszty i może przyczyniać się do przedłużania postępowań. - Podwyższenie maksymalnego pułapu zwrotu utraconego zarobku lub dochodu może doprowadzić do zwiększenia skuteczności wezwań do stawiennictwa i tym samym do oszczędności związanych z brakiem konieczności wyznaczania dodatkowych terminów, a także do przyspieszenia postępowań - wskazuje Rzecznik.

    W jego ocenie obecny stan prawny nosi znamiona pewnej nielojalności ze strony prawodawcy wobec obywatela. Wymogi formalne przyznania zwrotu są bowiem dość daleko idące. W przypadku ich spełnienia prawodawca uniemożliwia jednak świadkowi uzyskanie zwrotu faktycznie utraconych przychodów, ograniczając ich zwrot do poziomu poniżej tego, który sam prawodawca uznaje za wynagrodzenie minimalne. Można to ocenić jako niezgodne z zasadą demokratycznego państwa prawa, określoną w art. 2 Konstytucji. Dbałość o interes finansowy Skarbu Państwa w tym przypadku jest nieproporcjonalna do dolegliwości wyrządzonej świadkowi.

    W przypadku podniesienia maksymalnego pułapu zwrotu, jeśli świadek faktycznie utracił niższą kwotę (bo np. zeznania były krótkie), należeć mu się będzie kwota rzeczywiście utracona.  

    Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości  o zainicjowanie zmian prawa w celu podwyższenia, a tym samym - urealnienia, maksymalnej kwoty zwrotu utraconego wynagrodzenia lub dochodu.

    II.510.197.2019

     

    Konferencja Fundacji Rafto o praworządności w Polsce z udziałem RPO Adama Bodnara

    Data: 2019-03-20

    Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wziął w Brukseli, w Parlamencie Europejskim, w konferencji na temat praworządności w Polsce. Konferencję zorganizowała norweska fundacja Rafto - organizacja non profit z Bergen. Została ona założona w 1987 roku dla upamiętnienia profesora historii ekonomii oraz obrońcy praw człowieka Thorolfa Rafto. Raz w roku przyznaje nagrodę osobom, które przyczyniają się do ochrony praw człowieka.

    Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który był jednym z uczestników dzisiejszej konferencji w Parlamencie Europejskim, otrzymał tę nagrodę w 2018 roku. Podczas przemówienia przedstawił swoją wizję wydarzeń w Polsce.

    - Decyzja TSUE, która została przyjęta w październiku ubiegłego roku – i która była bardzo świętowana w Polsce – nie zostałaby podjęta bez wsparcia polskiego społeczeństwa obywatelskiego i bez zaangażowania politycznych i niepolitycznych aktorów. Trzeba podkreślać, że Komisja Europejska nie zareagowałaby na problem praworządności w Polsce gdyby nie aktywność polskiego społeczeństwa – mówił Adam Bodnar.

    - Dzięki temu niezależność Sądu Najwyższego została ocalona - wskazał. Dodał, że problemy nie zniknęły, a ich przykładem jest wtorkowa rozprawa w Luksemburgu w sprawie pytań prejudycjalnych SN. Zaznaczył, że problemem są też postępowania dyscyplinarne wszczęte wobec niektórych sędziów, szczególnie wobec tych – jak mówił - którzy „wyrażają i podnoszą obawy dotyczące niezależności sądownictwa”.

    Rzecznik mówił też o sytuacji sędziów, którym wytaczane są sprawy dyscyplinarne – choćby za to, że otrzymali nagrodę od Prezydenta Gdańska. Biuro RPO szczegółowo monitoruje te sprawy zdając sobie sprawę, jak niebezpieczne to narzędzie wpływu na niezawisłość sędziowską. A to ma bezpośredni wpływ na los spraw, z którymi obywatele idą do sądów.  

    W konferencji wzięli udział także mec. Sylwia Gregorczyk Abram, mec. Michał Wawrykiewicz i Piotr Buras, dyrektor warszawskiego biura European Council on Foreign Relations.

    Kwestionowanie działań dyscyplinarnych to wsparcie nagannych postaw sędzi. Sędzia Piotr Schab odpowiada RPO

    Data: 2019-03-20
    • Sędziowski rzecznik dyscyplinarny zarzuca sędzi Monice Frąckowiak i sędzi Olimpii Barańskiej-Małuszek przekroczenie ustawowych terminów sporządzania uzasadnień orzeczeń
    • RPO wskazuje, że wcześniej wobec tych sędzi zbierano informacje „na zapas i na wszelki wypadek"
    • Przytacza opinię środowiska, że może to mieć "efekt mrożący" i odwodzić sędziów od obrony praworządności
    • Kwestionowanie działań dyscyplinarnych wobec tych sędzi oceniam jako wsparcie ich nagannych postaw – replikuje RPO sędziowski rzecznik dysycyplinarny Piotr Schab

    Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 28 lutego 2019 r. do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysława Radzika w sprawie Moniki Frąckowiak, sędzi Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda oraz Olimpii Barańskiej-Małuszek, sędzi Sądu Rejonowego w Gorzowie Wlkp. Pierwszej postawiono 172 zarzuty dyscyplinarne związane z nieterminowym sporządzeniem uzasadnień orzeczeń i spowodowaniem nieważności postępowań, drugiej - 10 zarzutów przewinień związanych z przekroczeniem terminu sporządzenia uzasadnień.

    Wcześniej wobec tych sędzi toczyły się postępowania wyjaśniające w związku z ich udziałem w festiwalu Pol`and`Rock w roli edukatorek prawnych. Wykorzystując to postępowanie, wystąpiono do prezesów sądów, w których pracują sędzie, o dane statystyczne dotyczące ich pracy. RPO ocenił, że wszczęcie postępowań wyjaśniających było zatem jedynie pretekstem do skierowania do prezesów sądów zapytań dotyczących ich pracy (stabilności orzecznictwa, kontrolki uzasadnień, przewlekłości postępowań).

    W ocenie Rzecznika  informacje te wykraczały poza zakres postępowania wyjaśniającego i prowadziły do zbierania informacji „na zapas i na wszelki wypadek” - w celu znalezienia ewentualnego uchybienia w zachowaniu sędzi, które mogłoby stanowić podstawę do postawienia  jej zarzutu dyscyplinarnego. Takie zachowanie krytycznie oceniał Trybunał Konstytucyjny. RPO przypomniał też, że przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym delikcie dyscyplinarnym, służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych.

    Rzecznik przywołał opinię prawną prof. dr hab. Katarzyny Dudki  z 6 grudnia 2018 r., że działanie rzecznika dyscyplinarnego prowadzącego przeciwko sędziemu postępowanie wyjaśniające lub dyscyplinarne o określony czyn, który żąda od innych podmiotów dotyczących sędziego danych niemających związku z przedmiotem prowadzonego postępowania dyscyplinarnego, lecz mogących stanowić choćby hipotetycznie podstawę do wszczęcia przeciwko temu sędziemu nowego postępowania dyscyplinarnego o inny delikt dyscyplinarny, co do którego brak jest w chwili podjęcia tych czynności uzasadnionego podejrzenia jego popełnienia, jest całkowicie bezprawne i wypełnia znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu Karnego. Według opinii rzecznik dyscyplinarny przekracza wtedy przysługujące mu uprawnienia, czym działa zarówno na szkodę interesu prywatnego sędziego, jak i na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w potrzebie ochrony dobra wymiaru sprawiedliwości.

    RPO przytoczył uchwałę Zespołu Interwencyjnego Forum Współpracy Sędziów w sprawie postępowań dyscyplinarnych przeciw obu sędziom. Wskazano w niej, że „ogromny wzrost wpływu spraw do wydziałów cywilnych (w jakich pełnią służbę obwinione sędzie), przy jednoczesnym wieloletnim wstrzymywaniu przez Ministra Sprawiedliwości ogłaszania konkursów na wolne stanowiska sędziowskie, przełożył się na znane wszystkim sędziom zjawisko nadmiernego obciążenia referatów i bardzo często występujące problemy przewlekłości postępowań i nieterminowości uzasadnień”. - Dlatego nie budzi wątpliwości, że postawienie zarzutów sędziom Frąckowiak i Barańskiej-Małuszek ma charakter szykany i obliczone jest na osiągnięcie tzw. efektu mrożącego, mającego odwieść sędziów od aktywnej obrony praworządności i wartości konstytucyjnych – uznał Zespół.

    Dlatego RPO poprosił rzecznika dyscyplinarnego  o podanie, czy i o jakich czynach, koniecznych dla stwierdzenia przewinienia dyscyplinarnego, miał wiedzę, gdy podjął czynności wyjaśniające w sprawie obu sędzi.

    Odpowiedź sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego  

    Podjęcie wstępnych czynności wyjaśniających wobec pani sędzi Moniki Frąckowiak oraz pani sędzi Olimpii Barańskiej-Małuszek, a następnie sformułowanie zarzutów przewinień dyscyplinarnych, polegających m. in. na zaniechaniu sporządzania uzasadnień orzeczeń w powierzonych im sprawach wynikło z rażącego naruszenia prawa uczestników postępowań do uzyskania rozstrzygnięcia ich spraw bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd – odpowiedział RPO Piotr Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych. - Zagadnienie to zostało niestety pominięte w wystąpieniu z 28 lutego - dodał.

    Piotr Schab ocenia próbę zakwestionowania legalności oraz trafności merytorycznej działań Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych - ściśle związanych z jaskrawymi naruszeniami obowiązków służbowych przez sędzię Monikę Frąckowiak i sędzię Olimpię Barańską-Małuszek - jako wsparcie nagannych postaw, skutkujących sformułowaniem zarzutów dyscyplinarnych.

    - Nie sposób ocenić inaczej argumentacji odwołującej się do opinii wydanej na zlecenie stowarzyszenia sędziowskiego, którego członkiniami pozostają osoby obwinione, wykorzystywanej publicznie do negacji czynności procesowych Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych – dodał Piotr Schab. W jego przekonaniu opinia ta jest głęboko sprzeczna z regulacjami ustawowymi.

    - Najzupełniej chybiona jest supozycja, mogąca wynikać jedynie z założenia braku rzetelności Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, iż dane, gromadzone w toku wstępnych czynności wyjaśniających, służyć mają wyszukaniu ewentualnego uchybienia w zachowaniach sędziów i wykorzystaniu go do sformułowania zarzutu deliktu dyscyplinarnego – napisał Piotr Schab.

    Według niego taka argumentacja musi zostać oceniona jako próba pozbawienia Rzecznika Dyscyplinarnego środków działania, także w wypadkach szczególnie rażącego naruszenia elementarnych wymogów pełnienia służby sędziowskiej. Dlatego za konieczne Piotr Schab uznał przypomnienie treści art. 114 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku - Prawo o ustroju sądów powszechnych, w myśl którego Rzecznik Dyscyplinarny ma tytuł do podjęcia czynności wyjaśniających z własnej inicjatywy.

    W ocenie Piotra Schaba inicjatywa ta może polegać na gromadzeniu danych, służących badaniu informacji kierowanych do Rzecznika Dyscyplinarnego. Skargi i wnioski pochodzą m. in. od uczestników postępowań sądowych, kwestionujących czynności bądź zaniechania sędziów. Analogiczną drogą uzyskano sygnał o nieprawidłowościach, będących przedmiotem wystąpienia RPO z  28 lutego br. Zakres wstępnych czynności wyjaśniających odpowiadał zaś stanowisku Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, dotyczącemu sposobu weryfikacji czynności służbowych sędziów.

    VII.510.8.2019

    RPO przyłączył się do odwołania w NSA sędziego niepowołanego do SN. NSA zadał pytania prejudycjalne

    Data: 2019-03-19
    • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej bada we wtorek pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego, m.in. co do zdolności nowej Krajowej Rady Sądownictwa do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów  
    • Pytania, dotyczące zgodności z prawem UE procedur wyłaniania sędziów do SN przez KRS, zadał TS UE także Naczelny Sąd Administracyjny; będą one badane oddzielnie
    • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed NSA z odwołania  jednego z sędziów nie zgłoszonych przez KRS do powołania do SN  
    • Sędzia ten został pozbawiony prawa do sądu, a nową KRS wyłoniono niezgodnie z Konstytucją i prawem europejskim - podkreśla Rzecznik

    Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię prawa UE – prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie tę wykładnię zastosować do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem UE.

    Nowe przepisy o KRS, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

    W 2018 r. SN zadał pytania prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej co do procedury wyboru nowej KRS i jej zdolności do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. Chodzi też o to, czy nowa Izba Dyscyplinarna SN, której skład wyłoniła nowa KRS, będzie niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego. Rozprawa w tej sprawie odbywa się 19 marca 2019 r.

    Na rozpatrzenie w TS UE czekają zaś pytania prejudycjalne zadane w sprawie nowej KRS w 2018 r. przez NSA, do którego odwołało się kilku sędziów niezgłoszonych przez Radę do powołania do SN. NSA pyta o kwestię składu organu państwa członkowskiego UE mającego stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, przed którym toczy się postępowanie ws. pełnienia urzędu sędziego SN. NSA podniósł również problem prawa odwołania się do właściwego sądu w takiej sprawie.

    RPO przyłączył się w NSA do odwołania jednego z sędziów

    Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed NSA w sprawie odwołania sędziego Sądu Apelacyjnego od uchwały KRS z 28 sierpnia 2018 r. o nieprzedstawieniu prezydentowi RP wniosku o powołanie go do SN.

    Wnosząc do NSA odwołanie od uchwały KRS, sędzia – jako jeden z kilku niepowołanych - złożył jednocześnie wnioski o wstrzymanie wykonania uchwały o powołaniu do SN innych kandydatów oraz o udzielenie zabezpieczenia. NSA połączył tych kilka odwołań do wspólnego rozpoznania, wstrzymał wykonanie uchwał KRS w tych sprawach, a 21 listopada 2018 r. wystąpił z pytaniami do TS UE (nie ma jeszcze terminu rozpoznania tej sprawy).

    Rzecznik przyłączył się w NSA do skargi sędziego, bo jest ona sprawą precedensową, dotyczącą interpretacji przepisów ustaw mających kluczowe znaczenie z punktu widzenia ukształtowania sytuacji prawnej obywateli. Odwołanie daje bowiem możliwość sądowej wykładni przepisów ustaw o KRS i o Sądzie Najwyższym w związku z przepisami Konstytucji RP, a także przepisami prawa Unii Europejskiej, którymi Polska jest związana na mocy Traktatu akcesyjnego z 2003 r. oraz na mocy art. 9 i 90 Konstytucji.

    Obie ustawy były przedmiotem krytyki RPO na etapie prac legislacyjnych. Aktywny udział w nich Rzecznika był związany z ogromnymi obawami co do stanu praworządności. Obie ustawy budzą bowiem poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich. Doprowadziły one do stanu, który powoduje bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w  konsekwencji - dla prawa do sądu. Jest to więc kwestia fundamentalna dla całego społeczeństwa, dotycząca przyszłości ustroju państwowego Polski.

    Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją RP oraz wymogami prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego pozostającego pod władzą RP. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem i jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji.

    Rzecznik wniósł o uwzględnienie odwołania, gdyż zaskarżona uchwała KRS:

    • narusza przepisy postępowania mające istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia, poprzez naruszenie ustawy z 12 maja 2011 r. o KRS, co skutkuje naruszeniem art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej w związku  z art. 47 Karty Praw Podstawowych UE przez błędne przyjęcie, że doszło do skutecznego podjęcia uchwały w sytuacji, gdy KRS została obsadzona w sposób nieprawidłowy, naruszający przepisy Konstytucji;
    • narusza przepisy postępowania mające istotny wpływ na treść rozstrzygnięcia poprzez naruszenie ustawy o KRS w związku z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji, a w konsekwencji art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE oraz art. 2 TUE w zw. z art. 47 KPP UE, poprzez pozbawienie skarżącego efektywnego kontroli sądowej uchwały KRS w zakresie ubiegania się o powołanie do SN;
    • narusza przepisy prawa materialnego - art. 10 Konstytucji RP w związku z art. 173 oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji, a tym samym art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE oraz art. 2 TUE w zw. z art. 47 KPP UE, poprzez wydanie uchwały przez KRS, która była nienależycie obsadzona, wobec nieskutecznego powołania części sędziowskiej Rady, tj. powołania w sposób sprzeczny z Konstytucją.

    Rzecznik wniósł również by NSA poinformował TS UE o dopuszczeniu RPO do postępowania głównego jako nowej strony postępowania w zakresie udziału przed NSA w tej sprawie.

    TS UE został już poinformowany o przystąpieniu Rzecznika do postępowania. 18 marca 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości skierował do RPO prośbę o przedstawienie uwag w sprawie prejudycjalnej C-824/18, wszczętej pytaniami NSA.

    Argumenty RPO

    Nienależyte obsadzenie KRS

    W trakcie prac nad nowelizacją ustawy o KRS uchwaloną w grudniu 2017 r. Rzecznik w swej opinii wskazywał, że  odebranie władzy sądowniczej uprawnienia do wyboru sędziów-członków KRS i przekazanie go władzy wykonawczej i ustawodawczej prowadzi do niedopuszczalnej ingerencji w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z jej art. 173 Konstytucji RP oraz art. 187 ust. 1 pkt 2. Zgodnie z Konstytucją, rolą KRS jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Udział Sejmu RP ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. W świetle art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej. Nie jest zatem możliwa do akceptacji, z konstytucyjnego punktu widzenia, sytuacja, w której na organ władzy ustawodawczej przeniesiono kompetencję wyboru członków KRS spośród sędziów.

    Ponadto ustawa o KRS nie zawiera jakichkolwiek gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów zostaną wybrani do KRS. Prowadzi to do tego, iż realizacja  postulatu by w KRS była taka odpowiednia reprezentacja sędziów została pozostawiona wyłącznie woli polityków. Podstawową zaś przesłanką ważności uchwał KRS jest należyte jej obsadzenie.

    Brak efektywnej kontroli sądowej uchwały KRS

    Skarżący zarzucił pozbawienie go prawa skutecznej kontroli sądowej uchwały KRS co do ubiegania się o powołanie do SN w trwającej wówczas procedurze konkursowej. W piśmie do Marszałka Sejmu RP z 18 lipca 2018 r. Rzecznik podkreślał, że zmiany w art. 43 i 44 ustawy o KRS pozbawią kandydatów do SN prawa do odwołania się do NSA, co będzie naruszać art. 45 ust. 1 w związku z art. 77 ust. 2 Konstytucji oraz art. 6 i 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Ustawa zakładała, że jeżeli uchwały KRS nie zaskarżą wszyscy uczestnicy postępowania, wówczas staje się ona prawomocna m.in. w części obejmującej rozstrzygnięcie o przedstawieniu wniosku o powołanie danej osoby do SN. Tym samym odwołanie staje się iluzoryczne, bowiem nawet w przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia NSA dla osoby odwołującej się, urząd sędziego będzie już mógł być obsadzony przez inną osobę wskazaną przez KRS.

    Ostatecznie art. 44 ust. 1b ustawy o KRS wprowadził częściową prawomocność uchwały w przedmiocie powołania na stanowisko sędziego - w stosunku do osoby, w przypadku której ocena kandydatury zakończyła się pozytywnym rozstrzygnięciem. Uchwała w sprawie przedstawienia wniosku o powołanie jednego z kilku kandydatów na to samo stanowisko (w konsekwencji niepowołania innych kandydatów) jest jednak niepodzielna i nie może stać się prawomocna w części. W przeciwnym przypadku prawo do sądowej kontroli uchwały KRS staje się iluzoryczne – gdyby sąd zdecydował się uchylić zaskarżoną uchwałę, nie oznacza to bowiem ponownego rozpatrzenia sprawy przez Radę. Narusza to w ocenie Rzecznika prawo do sądu.

    Z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego wynika, że prawo to obejmuje w szczególności:

    • prawo dostępu do sądu, czyli prawo do uruchomienia postępowania przed sądem,
    • prawo do odpowiednio ukształtowanej i rzetelnej procedury sądowej, zgodnie z wymogami sprawiedliwości i jawności,
    • prawo do uzyskania wiążącego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd w rozsądnym terminie,
    • prawo do odpowiedniego ukształtowania ustroju i pozycji organów rozpoznających sprawy  

    Konieczność wykładni przepisów prawa UE przez Trybunał Sprawiedliwości

    Problem niezależności sądów krajowych, które są elementem europejskiego systemu wymiaru sprawiedliwości w związku z brzmieniem art. 19 ust. 2 zd. 1 Traktatu o Unii Europejskiej powinien być również przedmiotem analizy z punktu widzenia zgodności wskazanych wyżej przepisów ustawy o KRS z prawem Unii Europejskiej. Aby było to możliwe, konieczne jest dokonanie wykładni przepisów prawa Unii Europejskiej, do czego zgodnie z art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej upoważniony jest Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jednym z aspektów problemu, przedstawionego TS UE  przez NSA, jest właśnie kwestia składu organu państwa członkowskiego UE mającego stać na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów, przed którym toczy się postępowanie w przedmiocie dotyczącym pełnienia urzędu sędziego SN. NSA podniósł również problem prawa odwołania się do właściwego sądu w sprawach indywidualnych dotyczących pełnienia urzędu na stanowisku sędziego SN.

    Z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w  sprawie C-64/16 Associação Sindical dos Juízes Portugueses przeciwko Tribunal de Contas (ECLI:EU:C:2018:117), bezsprzecznie wynika, że art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE powierza zadanie zapewniania kontroli sądowej w porządku prawnym Unii również sądom krajowym. Sądy te pełnią więc we współpracy z Trybunałem Sprawiedliwości wspólne zadania, służące zapewnieniu poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów. W związku m.in. z zasadą lojalnej współpracy, ujętą w art. 4 ust. 3 ak. 1 TUE, państwa członkowskie UE są zobowiązane zapewnić stosowanie i poszanowanie prawa Unii. Wiąże się to z koniecznością ustanowienia środków i procedur zapewniających skuteczną kontrolę sądową w dziedzinach objętych prawem Unii. Dla zagwarantowania skutecznej ochrony sądowej kluczowe  jest zaś zachowanie niezależności sądów.

    TS UE w wielu orzeczeniach przypominał, że przepisy traktatów i aktów przyjętych na ich podstawie mają pierwszeństwo przed prawem krajowym. Stanowią integralną część krajowego porządku prawnego i mają pierwszeństwo przed normami prawa krajowego. Każdy sąd krajowy zobowiązany jest zatem do stosowania prawa UE i ochrony zagwarantowanych praw podmiotowych, w tym również do niestosowania przepisów krajowych niezgodnych z prawem UE.

    By ocenić, czy przepisy ustawy o KRS mogą być uznane za niezgodne z prawem UE, niezbędne jest uzyskanie odpowiedzi na pytania prejudycjalne NSA. Bezwzględnym warunkiem weryfikacji prawidłowości postępowania nominacyjnego sędziów SN - będącego sądem europejskim mającym przyczyniać się do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem UE - jest ocena zgodności nie tylko z Konstytucją RP, ale również z prawem UE, aktualnego statusu KRS w zakresie dotyczącym przede wszystkim sposobu kreowania jej składu.

    Na ten temat wypowiedziała się Komisja Europejska we wniosku przyjętym zgodnie z art. 7 ust. 1 TUE dotyczącym praworządności w Polsce. Wskazała, że ustawa o Krajowej KRS pogłębia obawy dotyczące niezależności sądów i niezawisłości sędziów - przewiduje bowiem wcześniejsze zakończenie mandatu wszystkich sędziów-członków KRS oraz wprowadza kompletnie nowy system ich wyboru, który to system umożliwia wywieranie znacznych nacisków politycznych. Komisja Europejska powołała też stanowisko Komisji Weneckiej, że wybór 15 sędziów-członków KRS przez parlament w połączeniu z natychmiastowym zastąpieniem obecnych jej członków będzie skutkować daleko idącym upolitycznieniem tego organu. Komisja Wenecka wskazała też, że nowa ustawa osłabia niezależność Rady względem większości parlamentarnej oraz że przyczynia się do osłabienia niezależności całego systemu sądownictwa.

    Takż w opinii OBWE zalecono utrzymanie zasady, zgodnie z którą sędziowie- członkowie KRS są wybierani przez władzę sądowniczą. Ostatecznym potwierdzeniem poważnych zastrzeżeń co do rzetelności sposobu powoływania KRS była decyzja Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ) z 17 września 2018 r. o zawieszeniu  KRS w członkostwie w Sieci.

    Zasada niezależności sądów i niezawisłości sędziów stanowi niekwestionowany standard międzynarodowy i konstytucyjny. Podstawowe wymogi w tym zakresie wynikają z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Art. 6 Konwencji statuuje prawo do rzetelnego procesu sądowego. Wiąże się ona z rozpoznawaniem spraw indywidualnych przez niezawisłe i bezstronne sądy. Niezawisłość i bezstronność implikuje z kolei konieczność odpowiedniego odseparowania władzy sądowniczej od legislatywy i egzekutywy.

    ***AKTUALIZACJA***

    NSA przekazał w piśmie z dnia  13 marca wiadomość, że Trybunał Sprawiedliwości został poinformowany o przystąpieniu Rzecznika do postępowania. Trybunał Sprawiedliwości UE w dniu 18 marca  skierował do RPO prośbę o przedstawienie uwag na piśmie w sprawie prejudycjalnej C-824/18 wszczętej pytaniami NSA

    VII.510.82.2018

    Jak Departament Stanu USA ocenia przestrzeganie praw człowieka w Polsce

    Data: 2019-03-18
    • Polski rząd ogranicza zakres niezawisłości sędziowskiej – stwierdza amerykański Departamentu Stanu w raporcie nt. przestrzegania praw człowieka na świecie
    • Amerykański raport wskazuje na wiele problemów, które są także przedmiotem uwagi i działań Rzecznika Praw Obywatelskich
    • To np. dyskryminacja kobiet, osób LGBTI, mniejszości narodowych i etnicznych

    Na swej stronie internetowej Departament Stanu USA opublikował doroczny raport o przestrzeganiu praw człowieka na świecie. 

    29-stronicowy raport na temat Polski stwierdza, że to republika z wielopartyjną demokracją. Obserwatorzy uznali wybory samorządowe z 21 października 2018 r. za wolne i uczciwe. Władze cywilne zachowały skuteczną kontrolę nad siłami bezpieczeństwa. Kwestie praw człowieka obejmowały kary za zniesławienie i przemoc wymierzone w członków mniejszości etnicznych. Rząd podejmuje kroki w celu zbadania, ścigania i karania urzędników, którzy złamali prawa człowieka.

    Więzienia i nieludzkie traktowanie zatrzymanych

    Konstytucja i prawo zabraniają takich praktyk. Pojawiły się jednak doniesienia o problemach związanych z niewłaściwym postępowaniem policji i złym traktowaniem zatrzymanych. W ustawie brakuje jasnej prawnej definicji tortur, ale wszelkie działania, które można uznać za „tortury”, są zakazane i karane w postępowaniu karnym na podstawie innych przepisów prawa, które bezpośrednio stosują zobowiązania wynikające z międzynarodowych traktatów i konwencji zakazujących tortur.

    Grupy społeczeństwa obywatelskiego odnotowały przypadki niewłaściwego postępowania policji wobec aresztowanych.

    Odnotowano skazanie przez lubelski sąd trzech policjantów za użycie paralizatora przeciw dwóm nietrzeźwym mężczyznom - sąd ustalił, że były to tortury. Wspomniano także, że rozpoczął się proces przeciwko czterem byłym policjantom oskarżonym o nadużycie władzy oraz przemoc fizyczną i psychiczną wobec 25-letniego Igora Stachowiaka, który poniósł śmierć w komisariacie we  Wrocławiu w 2016 r. - kilka razy rażony paralizatorem, gdy był skuty w kajdanki w celi. 

    W lipcu 2018 r. Europejski Komitet ds.  Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT) opublikował raport z wizyty w Polsce w maju 2017 r. W raporcie przytoczono szereg zarzutów nadmiernej siły wykorzystywanych w czasie zatrzymania wobec osób, które nie opierały się aresztowaniu i kilku oskarżeń o ciosy i kopnięcia w trakcie przesłuchania. CPT stwierdził, że osoby zatrzymane nadal odczuwają znaczne ryzyko złego traktowania.

    W sierpniu RPO powiadomił prokuraturę, że policja pobiła 70-letniego mężczyznę na komisariacie w Rykach w związku z podejrzeniami, że zdewastował grób funkcjonariusza policji - odnotował raport.

    Nie było istotnych informacji dotyczących warunków w więzieniach, które wzbudzałyby obawy dotyczące praw człowieka. Problemem nadal są jednak: niewystarczająca liczba  personelu medycznego w więzieniach i ograniczony dostęp więźniów do specjalistycznego leczenia.

    W ramach RPO działa Krajowy Mechanizm Prewencji, niezależny program monitorujący warunki i traktowanie osadzonych w więzieniach i aresztach.

    Raport CPT stwierdza, że dostęp do adwokata w areszcie policyjnym był w praktyce problematyczny.

    Prawo do sprawiedliwego procesu

    Choć Konstytucja przewiduje niezależne sądownictwo, rząd przyjął w 2018 r. ograniczające zakres niezawisłości sędziowskiej – głosi raport. Rząd kontynuował wprowadzanie nowych środków związanych z sądownictwem, które spotkały się z ostrą krytyką ze strony niektórych ekspertów prawnych, organizacji pozarządowych i organizacji międzynarodowych. 

    Podkreślono, że strona rządowa twierdziła, iż reformy sądownictwa były przynajmniej częściowo motywowane lepszą efektywnością sądów, niektórzy eksperci prawni wskazali, że skutek był  odwrotny. Przywołano statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości, że średnio proces w 2017 r. trwał ok. 5,5 miesięcy, w porównaniu z 4,7 w 2016 r. i 4,2 w 2015 r.

    Raport opisuje działania Komisji Europejskiej oraz wystąpienia polskich sądów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

    Reprywatyzacja

    Według organizacji pozarządowych nie poczyniono znaczących postępów w rozwiązywaniu roszczeń z epoki Holokaustu, w tym dla cudzoziemców. Osoby fizyczne mogą domagać się zwrotu skonfiskowanej własności prywatnej w drodze postępowania administracyjnego i sądów, co jest uciążliwe i nieskuteczne.

    Rząd ogłosił, że kompleksowy projekt ustawy reprywatyzacyjnej, ogłoszony przez Ministerstwo Sprawiedliwości w 2017 r., wymaga dalszych zmian i analiz. Krytycy twierdzili, że projekt wyklucza roszczenia cudzoziemców, z których wielu było ocalałymi z Holokaustu lub ich spadkobiercami, i zezwala jedynie bezpośrednim spadkobiercom na zgłaszanie roszczeń. Nie ogłoszono żadnych aktualizacji projektu.

    Ingerencja władz w życie prywatne i tajemnice korespondencji

    Prawo umożliwia nadzór elektroniczny z kontrolą sądową w zakresie zapobiegania przestępstwom i prowadzenia dochodzeń. RPO wycofał wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy dotyczącej inwigilacji z 2016 r.  z powodu niemożliwości bezstronnej i merytorycznej oceny TK. Rzecznik zaskarżył ustawę, argumentując że narusza prawo do prywatności.

    Wolność słowa

    Konstytucja zabrania cenzury, ale krytycy zarzucali uporczywą stronniczość prorządową w programach informacyjnych telewizji publicznej.

    Raport przypomina karalność zniesławienia  na mocy art. 212 Kodeksu karnego, a także karalność znieważenia prezydenta RP oraz Narodu Polskiego. Podkreślono, że dziennikarze nigdy nie byli skazani na maksymalne kary za te czyny. Właściciele mediów, zwłaszcza lokalnych niezależnych gazet, byli jednak świadomi, że potencjalnie duże grzywny mogą zagrozić ich przetrwaniu.

    Opisano też sprawę nowelizacji ustawy o IPN, przewidującą karalność każdego, kto publicznie przypisuje państwu lub Narodowi Polskiemu odpowiedzialność za zbrodnie III Rzeszy. W czerwcu 2018 r., w następstwie międzynarodowej krytyki, parlament  usunął przepisy kryminalne. Nie zmieniono przepisów o odpowiedzialności cywilnej oraz przepisów penalizujących zaprzeczanie zbrodni ukraińskich nacjonalistów.

    Przypomniano, że nadal trwa śledztwo w sprawie słów historyka Uniwersytetu Princeton Jana T. Grossa, że Polacy zabili podczas II wojny światowej więcej Żydów niż nazistów. 

    Raport wspomina także sprawę reportażu TVN o obchodach urodzin Adolfa Hitlera z 2017 r.

    Podkreślono też, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ​​anulowała grzywnę 1,48 mln zł wobec TVN za relacje stacji na temat protestów w 2016 r. pod Sejmem.

    Wolność zgromadzeń

    Konstytucja zapewnia wolność pokojowego zgromadzania się i zrzeszania się, a rząd generalnie respektuje te prawa. 

    We wrześniu 2018 r. RPO opublikował raport zalecający uchylenie poprawek z 2017 r. do ustawy o zgromadzeniach publicznych, które ustanowiły specjalne zabezpieczenia dla tzw. zgromadzeń „cyklicznych”. Rzecznik stwierdził, że poprawki ograniczają prawo do zgromadzeń, tworząc hierarchię zgromadzeń, którym przysługuje większa i mniejsza ochrona. Zauważył również, że w latach 2016-2018 instytucje publiczne często naruszały prawo do wolności zgromadzeń, nakładając kary na ich uczestników.

    Raport przypomina umorzenie przez prokuraturę śledztwa w sprawie pobicia kobiet demonstrujących na trasie Marszu Niepodległości w 2017 r.

    Obrona praw człowieka

    Krajowe i międzynarodowe organizacje zajmujące się prawami człowieka na ogół działały bez ograniczeń ze strony rządu, badając i publikując swoje ustalenia.

    RPO oraz pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania mają za zadanie wdrożenie zasady równego traktowania.

    Niezależny RPO rozpatruje skargi, prowadzi swe postępowania, uczestniczy w postępowaniach sądowych, podejmuje badania, doradza innym organom publicznym, proponuje organom władzy inicjatywy legislacyjne, prowadzi kampanie i współpracuje z organizacjami pozarządowymi.

    Dyskryminacja

    Kobiety

    Konstytucja zapewnia taki sam status prawny i prawa kobietom i mężczyznom oraz zakazuje dyskryminacji kobiet, chociaż istnieje niewiele przepisów wykonawczych do tego przepisu. Konstytucja wymaga jednakowej płacy za równą pracę, ale istniała dyskryminacja kobiet w zatrudnieniu.

    Choć sądy mogą skazać za przemoc w rodzinie na pięć lat więzienia, większość skazanych otrzymała wyroki w zawieszeniu.  Według Centrum Praw Kobiet  policja czasami niechętnie interweniowała w przypadkach przemocy domowej, jeśli sprawcą był funkcjonariusz policji lub ofiary nie chciały współpracować.  

    Prawo wymaga, aby każda gmina w kraju utworzyła zespół ekspertów zajmujących się przemocą domową. Według niektórych organizacji pozarządowych zespoły skupiły się raczej na rozwiązaniu „problemu rodzinnego” niż na ocenie doniesień o przemocy domowej jako o sprawach kryminalnych. 

    Prawo zabrania molestowania seksualnego, za co może grozić do trzech lat więzienia. Według Centrum Praw Kobiet molestowanie seksualne nadal stanowi poważny i niezgłaszany problem.

    Antysemityzm

    Nadal dochodziło do incydentów antysemickich, często było to zbezczeszczenie synagog i cmentarzy żydowskich. Były też antysemickie komentarze w radiu i mediach społecznościowych. Pojawiły się doniesienia o wzroście antysemickich wypowiedzi  po nowelizacji ustawy o IPN. Organizacje żydowskie wyraziły zaniepokojenie ich bezpieczeństwem fizycznym. 

    Pojawiały się komentarze telewizyjne i drukowane, że sprzeciw izraelskiego rządu wobec tej ustawy miał być częścią działań zmierzających do „złagodzenia” Polski, aby uzyskać miliardy dolarów na zwrot mienia dla ofiar Holokaustu.

    Osoby z niepełnosprawnościami

    Prawo zabrania dyskryminacji osób z niepełnosprawnościami. Choć rząd skutecznie egzekwował te przepisy, pojawiły się doniesienia o społecznej dyskryminacji osób niepełnosprawnych. Rząd ograniczył prawo osób niepełnosprawnych intelektualnie do głosowania i udziału w sprawach obywatelskich. Prawo stanowi, że budynki powinny być dostępne dla osób z niepełnosprawnościami, ale wiele budynków pozostało niedostępnych. Budynki użyteczności publicznej i transport były ogólnie dostępne, choć starsze pociągi i pojazdy - w mniejszym stopniu. Wiele dworców kolejowych nie było w pełni dostępnych.

    Mniejszości narodowe i etniczne

    Doszło do wielu incydentów ksenofobicznych i rasistowskich. Raport przytacza kilka najgłośniejszych. 

    Przytoczono wyniki badań RPO i Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) stwierdzają, że tylko 5 procent przestępstw z nienawiści wobec migrantów z krajów muzułmańskich, Afryki subsaharyjskiej i Ukrainy jest zgłaszanych policji. 

    Problem nadal stanowiła dyskryminacja społeczna wobec Romów. Przywódcy romscy skarżyli się na powszechną dyskryminację w zakresie zatrudnienia, mieszkalnictwa, bankowości, wymiaru sprawiedliwości, mediów i edukacji.

    Nękania i dyskryminacji nadal doświadczały mniejszości ukraińskie i białoruskie. 

    Dyskryminacja ze względu na płeć i orientację seksualną

    Choć Konstytucja nie zabrania dyskryminacji ze względu na specyficzną orientację seksualną, zakazuje dyskryminacji „z jakiegokolwiek powodu”. Przepisy dotyczące dyskryminacji w zatrudnieniu obejmują orientację seksualną i tożsamość płciową, ale przestępstwa z nienawiści i podżegania – już nie. 

    Sprawami dotyczącymi praw osób LGBTI (lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych) nadal zajmował się RPO.

    Pełnomocnik premiera ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania jest odpowiedzialny za monitorowanie dyskryminacji osób LGBTI. Grupy wsparcia LGBTI krytykowały jednak biuro pełnomocnika za brak zainteresowania i zaangażowania w te kwestie. 

    Organizacje pozarządowe i politycy donosili o rosnącej akceptacji osób LGBTI przez społeczeństwo. Zarazem stwierdzili, że dyskryminacja jest nadal powszechna w szkołach, miejscach pracy, szpitalach i klinikach. Według organizacji pozarządowych, większość tych przypadków nie została zgłoszona.

    Prawa pracownicze

    Przywódcy związkowi nadal informowali, że pracodawcy regularnie dyskryminują pracowników, którzy próbowali zorganizować się lub wstąpić do związków, szczególnie w sektorze prywatnym.  Dyskryminacja zwykle przybierała formę zastraszania, rozwiązywania umów o pracę bez wypowiedzenia i zamykania miejsca pracy. Niektórzy pracodawcy wyciągali sankcje wobec pracowników, którzy próbowali zorganizować związki zawodowe.

    Rząd nie egzekwował skutecznie kar za utrudnianie działalności związkowej. Kontrole i działania naprawcze nie były odpowiednie, a niewielkie grzywny były nieskutecznym środkiem odstraszającym pracodawców. Procedury administracyjne i sądowe miały długie opóźnienia. Związki twierdziły, że rząd niekonsekwentnie egzekwował prawa zabraniające zemsty na strajkujących. Raport opisuje m.in. sytuację po strajku  w PLL LOT.

    Prawo zabrania dyskryminacji w odniesieniu do zatrudnienia w jakikolwiek sposób ze względu na rasę, płeć, kolor skóry, religię, poglądy polityczne, pochodzenie narodowe, pochodzenie etniczne, niepełnosprawność, orientację seksualną, wiek, przynależność do związków zawodowych oraz niezależnie od tego, czy dana osoba jest zatrudniona na czas określony, czy na czas nieokreślony, albo na pracę w pełnym lub niepełnym wymiarze godzin. Prawo nie zabrania konkretnej dyskryminacji ze względu na język, status HIV, tożsamość płciową lub status społeczny.  Według Polskiego Towarzystwa Antydyskryminacyjnego, zgodnie z prawem to oskarżony musi udowodnić, że dyskryminacja nie miała miejsca, ale sędziowie często nakładali na ofiarę ciężar dowodu, że doszło do dyskryminacji.

    Dyskryminacja w zakresie zatrudnienia i pracy dotyczyła płci, wieku, statusu mniejszości, niepełnosprawności, poglądów politycznych, orientacji seksualnej i tożsamości płciowej oraz członkostwa w związkach zawodowych. Według opublikowanego w marcu raportu KE na temat równości, różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn w 2016 r. wyniosła 7,2 proc. Nastąpiła również dyskryminacja pracowników romskich.

    Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

    Data: 2019-03-15

    15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

    Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

    Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

    O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

    Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

    Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

    Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

    Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

    Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

    Rekomendacje szczegółowe

    Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

    1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
    2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
    3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
    4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
    5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
    6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

    Blok B - Równość – lekcja z historii

    1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
    2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
    3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
    4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
    5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
    6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
    7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
      z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
      . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
    8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
    9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
    10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
    11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
    12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
    13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
    14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
    15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

    Blok C - Biorąc prawo poważnie

    1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
    2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
    3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
    4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
    5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
    6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
    7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
    8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
    9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

    Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

    1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
    2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
    3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
    4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
    5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
    6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
    7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
    8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
    9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
    10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

     

     

    Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

    Data: 2019-03-13

    Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

    Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

    Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

    Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

    Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

    Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

    Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

    RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

    Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

    To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

    Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

    Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

    Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

    Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

    Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

    - Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

    RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

    W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

    Musimy być zatem w kontakcie.

    Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

    Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

    RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

    Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

    Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

    RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

    Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

    Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

    Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

    Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

    RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

    Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

    Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

    RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

    Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

    A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

    RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

    Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

    RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

    Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

    Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

    RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

    Pytania od uczniów na karteczkach

    Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

    Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

    RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

    Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

    Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

    RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

    Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

    RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

    Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

    RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

    Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

    RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

    Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

    Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

    RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

    Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

    Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

    Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

    Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

    RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

    Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

    RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

    Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

    RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

    Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

    RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

    Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

    RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

    I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

    Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

    Rzecznik pisze do TK: postępowanie ws. KRS będzie nieważne

    Data: 2019-03-12
    • Postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie zaskarżonych przez senatorów przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa będzie nieważne - wskazuje RPO
    • Wyrok Trybunału ma bowiem zapaść 14 marca 2019 r., a dopiero 22 marca upływa ustawowy termin zgłoszenia udziału i przedstawienia stanowiska w sprawie przez Rzecznika Praw Obywatelskich
    • W ocenie Rzecznika jaskrawie narusza to przepisy ustawy o RPO oraz o samym Trybunale
    • Ponadto w wydaniu wyroku ma brać udział osoba nieuprawniona do orzekania

    Na 14 marca TK wyznaczył wydanie wyroku w sprawie połączonych do wspólnego rozpoznania dwóch wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS.

    Planowane tego dnia ogłoszenie wyroku narusza przepisy ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich – głosi pismo Adama Bodnara do TK. Żaden przepis nie przewiduje bowiem wyjątków od 30-dniowego terminu dla podjęcia decyzji przez RPO o przystąpieniu do postępowania. Wyznaczenie terminu ogłoszenia wyroku przed upływem ustawowego terminu na zgłoszenie udziału i stanowiska przez Rzecznika stanowi zatem jaskrawe naruszenie obu ustaw poprzez uniemożliwienie organowi konstytucyjnemu podjęcia stosownej decyzji w ustawowo wyznaczonym terminie.

    Zmiana przepisów o KRS 

    Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

    Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN. Sam SN zadał zaś pytania prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. Chodzi o to, czy nowa Izba Dysycplinarna Sądu Najwyższego,  której skład wyłoniła nowa KRS, będzie niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego. Rozprawa w TSUE jest wyznaczona na 19 marca 2019 r.

    W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy co do sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz kwestii odwoływania się do SN od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”.

    Termin rozpoznania wniosku KRS był pierwotnie wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w tej samej sprawie w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył do wspólnego rozpoznania. 

    Argumenty pisma RPO do TK

    21 lutego 2019 r. do Biura RPO wpłynęło pismo Prezesa TK zawiadamiające o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku grupy senatorów. Zarazem poinformowano o połączeniu tego wniosku z wnioskiem KRS z listopada 2018 r. -  ze względu na tożsamość spraw. Odmiennie niż w dotychczas nie poinformowano Rzecznika o ustawowym 30-dniowym terminie na zgłoszenie udziału w sprawie z wniosku grupy senatorów, wynikającym z art. 63 ust. 2 ustawy o TK.

    Zgodnie z art. 16 ust. 2 pkt 3 ustawy o RPO, Rzecznik może zgłosić udział w postępowaniu przed TK. Według art. 63 ust. 2 ustawy o TK Rzecznik, w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, może zgłosić udział w postępowaniu i przedstawić pisemne stanowisko w sprawie. Zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku senatorów Rzecznik otrzymał  21 lutego 2019 r. Termin zgłoszenia udziału dla RPO upływa więc 22 marca 2019 r. -  a zatem już po wskazanym przez TK terminie ogłoszenia wyroku.

    Ani art. 63 ust. 2 ustawy o TK, ani żaden inny przepis tej ustawy nie przewiduje wyjątków od terminu 30 dni. Wyznaczenie daty ogłoszenia wyroku TK przed upływem ustawowego terminu na zgłoszenie udziału i stanowiska przez Rzecznika stanowi zatem jaskrawe naruszenie tej ustawy, jak też ustawy o RPO, poprzez uniemożliwienie organowi konstytucyjnemu podjęcia stosownej decyzji w ustawowo wyznaczonym terminie - głosi pismo Adama Bodnara.

    W świetle art. 379 pkt 5 ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego, w związku z art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK  (nakazującym odpowiednie stosowanie przepisów kpc w postępowaniu przed TK w zakresie nieuregulowanym w ustawie), orzeczenie wydane bez udziału legitymowanego uczestnika skutkować będzie nieważnością postępowania.

    Ponadto nieważność postępowania wynikać będzie również z tego, że ogłoszenie wyroku 14 marca nastąpi po posiedzeniu niejawnym. Tymczasem – zgodnie z art. 92 ust. 2 zd. 2 ustawy o TK – „do rozpoznania wniosku (…) na posiedzeniu niejawnym konieczne są stanowiska wszystkich uczestników postępowania”. Ze strony internetowej TK wynika, że stanowiska obligatoryjnych uczestników postępowania z wniosku senatorów - Sejmu i Prokuratora Generalnego - nie zostały Trybunałowi doręczone. Rozpoznanie wniosku grupy senatorów na posiedzeniu niejawnym, bez zapoznania się ze stanowiskami Sejmu i Prokuratora Generalnego, będzie stanowić rażące naruszenie art. 92 ust. 2 zd. 2 ustawy o TK, a tym samym postępowanie w tej sprawie przed Trybunałem obarczone będzie wadą nieważności.

    W składzie TK na 14 marca jest Justyn Piskorski (jako sprawozdawca). Rzecznik zwracał już uwagę w innych sprawach z jego udziałem, że w sytuacji, w której w rozpoznawaniu sprawy bierze udział osoba nieuprawniona, na mocy art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK zastosowanie znajdzie art. 379 pkt 4 k.p.c. Skład Trybunału sprzeczny z prawem najwyższej rangi, tj. Konstytucją RP w związku z udziałem osoby nieuprawnionej, przesądza o nieważności postępowania Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów TK wymienionych w uchwałach z 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów TK została czterokrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału (wyrok z 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15).

    - Mając powyższe na względzie, kierując się troską o zapewnienie zgodności z prawem postępowań toczących się przed Trybunałem Konstytucyjnym, Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że ogłoszenie wyroku w sprawie o sygn. akt K 12/18, z uwagi na brak upływu 30-dniowego terminu na przystąpienie Rzecznika do tego postępowania w odniesieniu do sprawy K 2/19, wszczętej wnioskiem grupy senatorów z dnia 14 lutego 2019 r., skutkować będzie nieważnością postępowania w tej sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym - napisał Adam Bodnar.

    VII.510.29.2019

    Przemówienie Adama Bodnara podczas Walnego Zgromadzenia Sędziów Sądów Polskich „Iustitia” 9 marca 2019 r.

    Data: 2019-03-09

    Szanowna Pani Pierwsza Prezes,

    Szanowny Panie Prezesie,

    Szanowne Panie i Panowie Sędziowie,

    Dostojni Zgromadzeni Goście,

     

    Chciałbym serdecznie podziękować za zaproszenie na Walne Zgromadzenie Sędziów Sądów Polskich „Iustitia”. Moja obecność z Państwem jest oczywista – nie może być ochrony praw i wolności człowieka i obywatela bez niezależnych sądów, bez wolnych sądów.

    Kiedy wiele osób wątpiło w przetrwanie wolnych sądów, mówiłem, że nie można tracić nadziei, że nadzieja umiera ostatnia, że trzeba podejmować wszelkie wysiłki, aby przypominać społeczeństwu o idei niezawisłości sędziów oraz niezależności sądów.

    Przez ostatni rok spotykaliśmy się na licznych konferencjach, seminariach, spotkaniach, w mediach, także w Parlamencie. Niektórzy z Państwa spotykali się z obywatelami na demonstracjach. Gdyby nie wielki wysiłek społeczeństwa obywatelskiego, autorytetów prawniczych, stowarzyszeń sędziowskich i prokuratorskich, przedstawicieli świata nauki, bylibyśmy dzisiaj w zupełnie innym miejscu. To dzięki wspólnemu wysiłkowi ludzi, którzy wierzą, że Konstytucja to TY i JA, że Konstytucja jest dla Ciebie i dla Mnie, Komisja Europejska uwierzyła, że warto podjąć konkretne działania prawne. Dzięki temu Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej mógł zatrzymać dramatyczne zmiany w Sądzie Najwyższym. Dzięki temu możemy dzisiaj być tutaj razem. Dzięki temu będę mógł za 2 miesiące stać z podniesioną głową na trybunie honorowej w czasie święta Konstytucji 3 Maja obok Profesor Małgorzaty Gersdorf, tak jak to miało miejsce rok czy dwa lata temu.

    Ale zeszły rok oraz powstrzymanie lawiny, która miała zniszczyć niezależność Sądu Najwyższego, nie powinna nam przysłaniać oczu na dalsze niepokojące zmiany, które mają miejsce w wymiarze sprawiedliwości. Wciąż niezależność instytucjonalna sądów jest podważana. Wpływ Ministra Sprawiedliwości na obsadę kluczowych stanowisk w sądach, brak legitymizacji działania Krajowej Rady Sądownictwa, szczególny charakter Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego czy toczące się postępowania dyscyplinarne w stosunku do sędziów – to tylko najważniejsze przykłady postępujących ograniczeń.

    Bo choć główna lawina została zatrzymana, to jednak przez kamienie przedostały się mniejsze strumienie śniegu. One chwytają swoje ofiary, zmuszają je do ustępstw, zaburzają widoczność, pozbawiają tlenu. To jest dzisiejsza rzeczywistość polskich sądów, o której musimy pamiętać. Są do tego zobowiązani szczególnie sędziowie, którzy rozumieją znaczenie niezależności sądownictwa, sędziowie, którzy zasiadają w najwyższych sądach. Bo walka o niezależność sądownictwa się nie zakończyła. Ona toczy się każdego dnia w każdym polskim sądzie. Od Suwałk do Zgorzelca, od Sanoka do Świnoujścia.

    W tym miejscu chciałbym okazać mój wielki szacunek tym, którzy sędziów w codziennej walce o niezależność wspierają. Okazuje się, że w XXI wieku słowo „solidarność” ma swoje nowe znaczenie. Teraz jest toczas solidarności prawników – solidarność z szykanowanymi sędziami oraz prokuratorami. Najlepszy przykład to Komitet Obrony Sprawiedliwości – koalicja organizacji pozarządowych wspierająca sędziów i prokuratorów w postępowaniach dyscyplinarnych. Koalicja ludzi rozumiejących jaka jest stawka i dlaczego nie można odpuszczać.

    Ale niezwykły szacunek należy się także tym sędziom, którzy pomimo olbrzymiej presji, ryzyka osobistego, są wierni swoim zasadom. Bo tak zostali wychowani, bo tak zostali wykształceni, bo w takim etosie wzrastali, bo wiedzą, że najważniejsza jest Konstytucja oraz ochrona praw i wolności człowieka i obywatela. Wykonują uczciwie swoją pracę w czasach, kiedy uczciwość może mieć wysoką cenę.

    Szanowni Państwo,

    Znajdujemy się w szczególnym momencie. Dobrze, że teraz to Walne Zgromadzenie się odbywa. Bo można zadać sobie pytanie:co teraz? Jak poradzić sobie z tymi strumieniami śniegu po przejściu lawiny ? Jak krzyczeć spod niego, aby społeczeństwo nas cały czas słyszało? Jak stworzyć mechanizmy ostrzegawcze i naprawcze, aby takie lawiny się w przyszłości nie zdarzały.

    Moim zdaniem nie ma lepszego sposobu niż ciągłe pokazywanie troski i odpowiedzialności sędziów za stan sądownictwa w Polsce, za jego jakość i efektywność działania, kontakt ze społeczeństwem, zrozumienie istoty działania.

    Jako prawnicy znamy dwa pojęcia z zakresu prawa cywilnego: zobowiązanie do starannego działania oraz zobowiązanie rezultatu. Na „rezultat” nie możemy mieć wpływu. Nie do sędziów, RPO czy społeczeństwa obywatelskiego należy decydowanie o budżecie państwa, uchwalanie ustaw czy kształtowanie ustroju państwa. Natomiast mamy zobowiązanie starannego działania. Rozumiem to zobowiązanie jako ponoszenie odpowiedzialności za stan debaty publicznej o wymiarze sprawiedliwości. Na to mamy wpływ – możemy dyskutować, rozmawiać i kształtować powszechne rozumienie, jak urządzić w Polsce wymiar sprawiedliwości, jak przekonać obywateli do niektórych koncepcji, jak nawiązać kontakt ze społeczeństwem obywatelskim, jak odpowiadać na jego troski i rzeczywistą wolę zmian.

    To zobowiązanie starannego działania to także – oczywiście – wykonywanie codziennej pracy. Jest wiele zagadnień, gdzie narastać może poczucie frustracji po stronie obywateli – „czy o takie wolne sądy upominałem się na ulicy i trzymałem świeczkę”. To jest częsty ton dyskusji. Prawa konsumentów (szczególnie w kontekście wdrożenia prawa europejskiego), przemoc domowa czy ochrona praw rodziców – to tylko niektóre z tematów, które wzbudzają olbrzymie emocje. Przytoczę tylko jedną wiadomość od mojej dobrej znajomej, która naprawdę bardzo ostro walczyła o wolne sądy:

    Powiedz sędziom, że my wszystkie i wszyscy broniliśmy niezawisłości sądów i sędziów, bo wiemy jakie to ważne. Ale, że dalej czekamy na to by nareszcie zechcieli zrozumieć czym jest przemoc wobec kobiet i wydawali wyroki zgodne nie tylko z litera prawa, co oczywiste, ale także uwzględniające specyfikę przestępstw przeciw kobietom. Wyrok za zgwałcenie zapadający z zawieszeniem, orzeczenie o prawie do nieskrepowanych wizyt, kiedy tatuś bijał tylko mamusię, bo jest taki dobry, przewlekanie spraw dotyczących przemocy i molestowania seksualnego. To się musi skończyć. Broniłyśmy i bronić będziemy sądów i trybunałów, bo wiemy, że póki są mamy nadzieję na sprawiedliwość. Kiedy będą ubezwłasnowolnione, nadzieja zgaśnie. Ale my ciągle czekamy na sprawiedliwość.”

    Odpowiedzialność starannego działania to także odpowiednie stosowanie prawa europejskiego – pytania prejudycjalne powinny służyć nie tylko ochronie własnego statusu. To również wymóg, aby kwestię wolności człowieka traktować z najwyższą możliwą powagą – w każdym postanowieniu, które wiąże się z jej ograniczeniem (czy chodzi o areszty czy o środki zabezpieczające, czy o umieszczenie lub zwolnienie z ośrodka w Gostyninie). Wreszcie – skoro adwokaci i radcowie prawni okazali tak wielką solidarność sędziom, to warto uszanować kwestie związane z tajemnicą adwokacką, zrozumieć jej wagę dla funkcjonowania całego systemu prawnego.

    Zgromadzeni Goście,

    Trzy miesiące temu w Warszawie odbył się Kongres Praw Obywatelskich. Było to ważne forum debaty na temat różnych aspektów respektowania zasady praworządności oraz efektywnego wymiaru sprawiedliwości. Kongres przyniósł kilka ciekawych konkluzji. Natomiast przede wszystkim uświadomił mi, że Biuro RPO w jeszcze większym stopniu powinno być miejscem łączenia różnych środowisk. Bo przecież na temat wymiaru sprawiedliwości dyskutują nie tylko byli i obecni sędziowie, ale także prokuratorzy, pracownicy sądów, różne środowiska naukowe, think tanki, organizacje pozarządowe, aktywiści. Dyskutują także osoby należące do organizacji reprezentujących osoby pokrzywdzone.

    Dlatego też do końca mojej kadencji będę się starał, aby Biuro RPO stało się – w jeszcze większym stopniu niż do tej pory – miejscem spotkań. Aby te wszystkie siły, organizacje, instytucje i ludzie dobrej woli mogli się ze sobą spotkać i rozmawiać. W różnych formach. Wstępną ramę zaproponowałem w czasie Kongresu, a teraz będę poszczególne tematy pogłębiał, a także poszukiwał nowych inspiracji. Liczę na wsparcie i zaangażowanie sędziów ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia.

    Szanowni Państwo,

    To jest szczególny czas dla nas wszystkich. Czas turbulencji, burz i zawirowań. Czas krzyczących okładek czasopism, postępowań dyscyplinarnych, pozwów cywilnych. Czas podważania autorytetów i wartości konstytucyjnych oraz europejskich. Ale także czas budowania, refleksji i kształtowania postawy patriotyzmu konstytucyjnego oraz odpowiedzialności wobec społeczeństwa obywatelskiego.

    Poeta Julian Kornhauser w wierszu „Co będzie potem” pisze co następuje:

    Poczekajmy trochę może się rozwidni

    opadnie mgła echo odżyje

    kobiety zaczną szyć rozum obudzi się

    wyschnie łza świece zgasną

    białe słońce wypowie pierwsze zdanie

    ustaną prowokacje nazwiska znikną

    Ale aby tak się stało poeta nam mówi na końcu wiersza „niech trąbka gra niech trąbka gra”.  Wzywa do działania. Od nas zależy jak głośno trąbka będzie grała. Czy będzie miała czysty i wyrazisty dźwięk. Czy będzie słyszana przez społeczeństwo. 

     

    Po kasacji Rzecznika Sąd Najwyższy umorzył sprawę uszczuplenia podatku VAT. Powodem - błędy sądów

    Data: 2019-03-07
    • Postępowanie karne przeciwko osobie zaczyna się, gdy postanowienie o zarzucie zostaje jej ogłoszone, a nie gdy tylko zostaje ono sporządzone 
    • Orzekł tak Sąd Najwyższy, który w konsekwencji uchylił skazanie obywatela za uszczuplenie podatku VAT, a sprawę umorzył z powodu przedawnienia    
    • SN uwzględnił kasację RPO, który wskazywał, że w tej sprawie nie mogło dojść do skazania
    • Dwa sądy zawyżyły bowiem karę grożącą podsądnemu i błędnie uznały, że postępowanie zaczyna się od sporządzenia zarzutu - przez co o 5 lat wydłużyły termin przedawnienia karalności

    7 marca 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt V KK 91/18) uwzględnił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie pana Przemysława. Uznał, że dwa sądy rażąco naruszyły przepisy, błędnie uznając że wszczęcie postępowania przeciwko osobie następuje z chwilą sporządzenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów - nie zaś z chwilą jego ogłoszenia danej osobie.

    Skutkiem błędu było prawomocne skazanie pana Przemysława na 1,6 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu -  mimo przedawnienia karalności czynu, co według prawa jest tzw. bezwzględną przyczynę odwoławczą.

    Historia sprawy

    W maju 2014 r. sąd rejonowy uznał pana Przemysława za winnego przestępstwa z art. 56 § 1 Kodeksu karnego skarbowego. Polegało ono na tym, że od września do października 2005 r. uszczuplił podatek od towarów i usług w łącznej kwocie 379 tys. zł.

    Został za to skazany na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat i 12 tys. zł grzywny. Zobowiązano go także do zapłaty  uszczuplonego podatku. W 2015 r. sąd okręgowy jako oczywiście bezzasadną, oddalił apelację obrony

    Kasacja RPO

    Rzecznik w 2018 r. złożył kasację na korzyść skazanego. Wniósł by Sąd Najwyższy uchylił oba wyroki i umorzył postępowanie wobec przedawnienia karalności czynu.

    RPO wskazał, że panu Przemysławowi zarzucono przestępstwa z okresu wrzesień-październik 2005 r. Wtedy art. 56 K.k.s. - będący podstawą jego skazania -  stanowił że za uszczuplenie podatku grozi kara grzywny do 720 stawek dziennych albo kara pozbawienia wolności do lat 2, albo obie te kary łącznie. Od 17 grudnia 2005 r. ustawodawca radykalnie zaostrzył odpowiedzialność za ten czyn, zwiększając górną granicę odpowiedzialności do 5 lat pozbawienia wolności. Według art. 2 par. 2 K.k.s. jeżeli w czasie orzekania obowiązuje ustawa inna niż w czasie popełnienia przestępstwa skarbowego, to należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest względniejsza dla sprawcy.

    W ocenie Rzecznika nie budzi wątpliwości, że akceptując opis i ocenę prawną czynu dokonaną przez sąd I instancji, sąd okręgowy rażąco naruszył  art. 2 par. 2 K.k.s., skoro w dacie wyroku przestępstwo to było zagrożone karą dwuipółkrotnie wyższą niż w dacie jego popełnienia.

    Uchybienie to spowodowało zaś dalsze negatywne konsekwencje dla oskarżonego. Przy obliczaniu terminów przedawnienia czynu sąd okręgowy uznał bowiem, iż podstawowy termin przedawnienia karalności wynosi 10 lat -  jako czynu zagrożonego karą do 5 lat pozbawienia wolności. Tymczasem, jak słusznie uznał Sąd Najwyższy w postanowieniu z 22 marca 2016 r., przy ustalaniu terminu wyjściowego przedawnienia uwzględnia się nie ustawowe zagrożenie czynu z daty orzekania, ale sankcję karną z chwili popełnienia przestępstwa. Z tego wynika zaś, że terminem przedawnienia czynu pana Przemysława - jako popełnionego w czasie, gdy był on zagrożony karą do 2 lat pozbawienia wolności – jest 5 lat, a nie 10, jak przyjął sąd.

    Przy przyjęciu, że termin przedawnienia w tej sprawie wynosił 5 lat, kluczową staje się kwestia zasadnicza, czy przed jego upływem wszczęto postępowanie karne przeciwko panu Przemysławowi. 

    Sąd okręgowy nie zaakceptował poglądu, jakoby wszczęcie postępowania przeciwko oskarżonemu następowało dopiero z chwilą jego przesłuchania, nie zaś postawienia zarzutu. Należy zatem zapytać, czy do wszczęcia postępowania przeciwko osobie wystarczające jest sporządzenie decyzji o zarzucie, czy też konieczne jest jeszcze jej ogłoszenie podejrzanemu. W ocenie RPO sąd okręgowy dopuścił się błędnego poglądu prawnego, że już samo sporządzenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów powoduje przejście postępowania z fazy „w sprawie” w fazę „przeciwko osobie” – co rażąco obraża art. 44 § 5 K.k.s.

    Według kasacji wywód sądu okręgowego jest wynikiem powierzchownej analizy problemu. Niezbędna jest zaś analiza materiału dowodowego, pozwalającego ocenić sprawę na 31 grudnia 2010 r. – kiedy upływał termin przedawnienia czynu zarzuconego panu Przemysławowi.

    Postępowanie może przejść z fazy „in rem” w fazę „in personam” bez ogłoszenia zarzutu tylko jeśli sprawca ukrywa się lub jest nieobecny w kraju. Oceniając zaś sprawę na dzień 31 grudnia 2010 r. można stwierdzić, że podejrzany nie stawił się bez usprawiedliwienia na termin pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego, wyznaczony na 29 grudnia 2010 r. Przebywał jednak w miejscu swojego zamieszkania, którego adres tydzień wcześniej podała jego krewna, a 23 grudnia 2010 r. odebrał on nadane z Urzędu Kontroli Skarbowej wezwanie na tę czynność. Powody jego niestawiennictwa nie zostały wyjaśnione. Było to bowiem poza zainteresowaniem organów ściągania, jak i sądu, skoro nie rozważał on możliwości negatywnej przeszkody procesowej w tej sprawie.

    Orzeczenie SN

    Na rozprawie Sąd Najwyższy w składzie trzech sędziów uwzględnił kasację i umorzył postępowanie z powodu przedawnienia karalności czynu pana Przemysława,   

    Do kasacji RPO przychylił się prokurator obecny w SN. O jej oddalenie wniósł zaś przedstawiciel organów skarbowych.

    II.510.647.2015

    Sposób ustalania płac pracowników sądów może być niezgodny z Konstytucją. RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości

    Data: 2019-03-05
    • Brak rozwiązania słusznych żądań płacowych pracowników sądów destabilizuje pracę sądów. Zagrożona jest prawidłowa realizacja konstytucyjnego prawa do sądu
    • Dzieje się tak m.in. dlatego, że o wysokości wynagrodzeń decyduje Minister Sprawiedliwości - w samej ustawie brakuje ogólnych zasad wynagradzania tych grup zawodowych
    • Rzecznik dostaje w tej sprawie uchwały zebrań sędziów, dlatego zwraca się do Ministra Sprawiedliwości

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich sprawa ma także swój wymiar konstytucyjny, dotyczący prawidłowości regulacji określających zasady wynagradzania pracowników sądów i prokuratury.

    Zasady wynagrodzenia pracowników sądów i prokuratury zależą bowiem od Ministra Sprawiedliwości.  Niestety, na poziomie ustawy o pracownikach sądów i prokuratury nie zostały uregulowane ogólne zasady wynagradzania urzędników i pracowników sądów oraz  powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury. W rezultacie – i to jest źródło obecnych problemów – ministerialne rozporządzenie nie służy wykonaniu ustawy, lecz zastępuje regulacje, których brak w ustawie. To zaś niezgodne jest z Konstytucją (z jej art. 92 ust. 1).

    Rzecznik prosi ministra Zbigniewa Ziobrę o podjęcie działań w celu dostosowania przepisów regulujących wynagradzanie pracowników sądów i prokuratury do standardu Konstytucji.

    III.7040.13.2019 

    RPO apeluje do premiera o poprawę ustawy lustracyjnej

    Data: 2019-03-05
    • Należy ustawowo określić termin, w którym Instytut Pamięci Narodowej ma złożyć sądowi akta tajnych służb PRL o osobie, która wystąpiła o tzw. autolustrację oraz własne stanowisko w jej sprawie 
    • Dziś IPN nie ma na to żadnego terminu, co jeszcze w 2007 r. zakwestionował Trybunał Konstytucyjny
    • Oczekiwanie sądu może trwać miesiącami, a w tym czasie dana osoba pozostaje napiętnowana jako współpracownik służb PRL
    • W ustawie trzeba też wprost zapisać prawo każdej osoby lustrowanej do złożenia kasacji w swojej sprawie – także brak takiego zapisu TK uznał w 2007 r. za niekonstytucyjny

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego o niezwłoczne wszczęcie prac legislacyjnych w celu wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 maja 2007 r. (sygn. akt K 2/07)  w obu tych kwestiach.

    Skargi od obywateli wskazują na braki legislacyjne ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów – czyli tzw. ustawy lustracyjnej.

    Zgodnie z nią każdy, kto obejmuje wymienione w niej funkcje publiczne, podlega lustracji. Polega to na złożeniu oświadczenia lustracyjnego co do ewentualnych związków ze służbami PRL, które jest badane przez IPN. Jeśli Instytut  ma wątpliwości co do prawdziwości oświadczenia, kieruje sprawę do sądu.

    Osoby, które z mocy ustawy lustracji nie podlegają, a zostaną publicznie pomówione o współpracę z tajnymi służbami PRL, mogą się oczyścić, kierując same sprawę do sądu. Sąd musi wtedy dostać od IPN odpowiednie dokumenty archiwalne i stanowisko, czy uważa taką osobę za agenta. Ta procedura nazywa się autolustracją i nie może się odbyć bez stanowiska IPN.

    Sąd przekazuje złożone przez taką osobę oświadczenie lustracyjne o braku związków ze służbami PRL do IPN w celu przygotowania postępowania lustracyjnego oraz przedstawienia stanowiska w sprawie zgodności oświadczenia z prawdą. Ustawa nie przewiduje jednak żadnego terminu dla IPN na wykonanie tego obowiązku.

    Jak wynika z wniosków do RPO, w praktyce zajęcie stanowiska przez IPN może trwać wiele miesięcy. Powoduje to konieczność zawieszenia postępowań lustracyjnych przed sądami i prowadzi do przewlekłości. Rodzi to także negatywne konsekwencje dla osoby lustrowanej, która została publicznie pomówiona o pracę lub służbę w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracę z nimi, lecz brak sprawnego działania IPN uniemożliwia jej wykazanie nieprawdziwości tego zarzutu.

    Przepis ustawy lustracyjnej - w zakresie, w jakim nie określa terminu przedstawienia stanowiska IPN - jeszcze 11 maja 2007 r. został uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z art. 2 i art. 45 Konstytucji w związku z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Chodzi o wyrok wydany tuż przed wejściem w życie nowej ustawy lustracyjnej, której wiele przepisów Trybunał zakwestionował (m.in. obowiązek lustracji ogółu dziennikarzy, naukowców czy dyrektorów i rektorów niepublicznych szkół oraz uczelni).

    - Pomimo upływu ponad 11 lat od wydania przez Trybunał tego orzeczenia, omawiany przepis nie został jednak znowelizowany, choć sam Trybunał wprost wskazywał na taką konieczność – napisał Adam Bodnar do premiera.

    Wcześniej Rzecznik wystąpił też do prezesa IPN, aby w oczekiwaniu na zmiany legislacyjne w celu wykonania wyroku Trybunału, wydał wewnętrzny akt określający termin, w jakim IPN musiałby zająć takie stanowisko.

    Ponadto w tym samym wyroku Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność art. 21b ust. 6 ustawy z art. z art. 2, art. 31 ust. 3 Konstytucji i art. 6 EKPC w zakresie, w jakim pozbawia on osobę lustrowaną (niezależnie, czy na wniosek IPN, czy w drodze autolustracji) prawa do wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego od prawomocnego orzeczenia sądu w jej sprawie. Pozbawienie osób poddanych lustracji możliwości wniesienia kasacji TK uznał za arbitralne naruszenie zasad rzetelnej procedury.

    Przed tym orzeczeniem prawo wniesienia kasacji w sprawie lustracyjnej przysługiwało wyłącznie Prokuratorowi Generalnemu oraz Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Obecnie, w świetle wyroku Trybunału, prawo wniesienia kasacji przysługuje też osobie lustrowanej. Niemniej jednak, konieczna jest zmiana legislacyjna, które dostosują brzmienie art. 21b ust. 6 do skutków wyroku TK. Jak wynika bowiem z wniosków wpływających do RPO, sądy orzekające pouczają osoby lustrowane o treści art. 21b ust. 6 ustawy w jego dotychczasowym, niekonstytucyjnym brzmieniu.

    Uczestnik postępowania nie znający wyroku Trybunału (zwłaszcza  niekorzystający z pomocy pełnomocnika profesjonalnego) może więc w ogóle nie wiedzieć o swoim uprawnieniu do wniesienia kasacji lub też dowiedzieć się o nim już po upływie terminu na złożenie tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia. Zdarza się nawet, że sąd apelacyjny odmawia przyjęcia kasacji i przekazania jej do Sądu Najwyższego, powołując się właśnie na brak legitymacji po stronie osoby lustrowanej (takie postanowienie uchylił później SN).

    Wprowadzenie zmiany w art. 21b ust. 6 ustawy dostosowującej go do orzeczenia TK jest zatem konieczne dla zapewnienia pełnej możliwości korzystania przez osoby lustrowane z przysługujących im uprawnień - podkreślił Adam Bodnar w wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego.

    II.510.1321.2018

    Wykład Adama Bodnara: sądy bliżej obywateli - jak to osiągnąć?

    Data: 2019-02-28
    • Nowe koncepcje co do ławników oraz propozycje powołania sędziów pokoju i obywatelskich sędziów handlowych wymagają poważnej debaty – uważa RPO Adam Bodnar
    • Warto te koncepcje rozważać, jeśli służyłyby szerszej realizacji konstytucyjnego prawa do sądu
    • 28 lutego 2019 r. podczas wykładu Adam Bodnar mówił o tym, jak przybliżyć wymiar sprawiedliwości obywatelom

    Spotkanie zorganizowały stowarzyszenia sędziów Iustitia, Themis oraz Nike.

    Rzecznik podkreślał, że w kontekście obecnej sytuacji w sądownictwie trochę na bok schodzi kwestia, co zrobić, aby przybliżyć sądy obywatelom; aby miały głębsze zakorzenienie społeczne; jak ma wyglądać wymiar sprawiedliwości?

    Wskazywał, że według badań socjologicznych sądy dobrze ocenia ok. 32 proc. społeczeństwa. Powody są tradycyjne: przewlekłość postępowań i ich efektywność, ale także i to, że sądy są dość odległe od obywateli. Konstytucja mówi zaś o ich udziale  w pełnieniu wymiarze sprawiedliwości. Jak to poszerzyć? Mogą temu służyć nowe koncepcje, pojawiające się w przestrzeni  publicznej

    Ławnicy

    „Sędzia czy kibic? – tak o rolę ławnika pytała Adriana Bartnik w swej analizie socjologiczno-prawnej nt. ławników w wymiarze sprawiedliwości III RP. Podkreślała, że sama ich obecność może wpływać na lepsze przygotowanie sędziego do rozprawy i umocnienie prawa oskarżonego do obrony. Ale wobec bierności ławników jest to fasadowa instytucja; pozostają oni „niemymi przedstawicielami społeczeństwa”. Sami sędziowie mają do nich wstrzemięźliwe podejście. Wnioskiem autorki było, aby dla uwiarygodnienia ławników zmienić sposób ich wyboru (poprzez wybory powszechne), aby uczestniczyli we wszystkich sprawach karnych oraz by nie mogli należeć do partii politycznych.

    - Czy jednak instytucja ławnika nie powinna być formą patriotyzmu konstytucyjnego?  - pytał Adam Bodnar. Aby mógł to być największy zaszczyt dla obywatela, trzeba by jednak przebudować tę instytucję, zrobić wielką kampanię społeczną, zmienić ich sposób wyboru. Ale o tym w Polsce się nie dyskutuje, choć warto. Być może nie służyło temu wprowadzenie ławników do Sądu Najwyższego, zgodnie z prezydenckim projektem nowej ustawy o SN. - W tym przypadku coś wyszło nie tak; chyba nie tędy droga - ocenił Adam Bodnar.

    Obywatelscy sędziowie handlowi

    To koncepcja przygotowana przez społeczną komisją kodyfikacyjną, którą w 2017 r. ogłosiło Stowarzyszenie Iustitia. Zgodnie z nią takie osoby orzekałyby w sprawach gospodarczych. Byłyby to osoby z doświadczeniem pracy jako księgowi, zarządzający w spółkach prawa handlowego itp. Dwie takie osoby orzekłyby z jednym sędzią zawodowym, który np. nigdy nie miał wcześniej do czynienia ze spółkami prawa handlowego. Wybierałby ich sejmik województwa na 5 lat. Każdy miałby najwyżej 20 spraw.

    - To rozwiązanie, które mogłoby być przydatne. To także faktyczne przybliżenie sądów obywatelom - mówił Adam Bodnar.

    Sędziowie pokoju

    Jedną ich koncepcję przygotował Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Warsaw Enterprise Institute. Byłyby to osoby rozsądzające sprawy o niewielkiej wadze (do 5 tys. zł wartości sprawy), spory sąsiedzkie, wykroczenia. Nie mogłyby  orzekać aresztu. Wybierani byliby w trakcie wyborów do organów gmin, na taką jak one kadencje. Mieliby gwarancje niezależności. Nie mogliby być członkami partii politycznych.

    Taką koncepcje opracował też Kukiz’15. Partia ocenia, że można byłoby ich powołać w granicach konstytucji. Przy wyroku ws. asesorów Trybunał Konstytucyjny podkreślał bowiem, że konstytucja nie wyklucza wyjątków powierzenia pełnienia czynności sędziowskich osobom nie będącym sędziami. Musza być oni jednak niezawiśli i realizować art. 45 Konstytucji (prawo do sąd).

    Adam Bodnar wskazał, że jeśli celem byłaby lepsza realizacja art. 45, to mogłoby służyć to odciążeniu sędziów od drobnych spraw, przy pewnej kontroli nad ich orzecznictwem - np. poprzez nadzwyczajne środki odwoławcze, które mogliby wnosić I prezes SN, RPO i Prokurator Generalny.

    Nad wszystkimi tymi trzema  koncepcjami  trzeba by się poważnie zastanowić w debacie z udziałem ekspertów – zakończył Adam Bodnar.

    W dyskusji podkreślano, że:

    • nie da się instytucji ławnika zreformować bez całościowej reformy wymiaru sprawiedliwości,  
    • sędziowie zdali sobie sprawę podczas protestów w obronie niezależności sądownictwa, że także są obywatelami,
    • dobrzy ławnicy w sądzie naprawdę pomagają; zdarza się że dwóch ławników przegłosuje  sędziego zawodowego,
    • ławnik jest ważnym czynnikiem co do sfery faktów - jest zaś mniej pomocny np. przy kwalifikacji prawnej,
    • sędzia pokoju musi mieć olbrzymie zaufanie społeczne. Tymczasem w Polsce narasta kryzys zaufania między ludźmi, a autorytetów praktycznie nie ma;
    • gdy byłem młodym sędzią, przewodnicząca wydziału przydzielała mi do sprawy najbardziej doświadczonych ławników.

     

    10 lat na wpis na listę adwokatów. MS od trzech lat nie odpowiada Rzecznikowi

    Data: 2019-02-28
    • Po 10 latach od zdania egzaminu adwokackiego wygasa prawo złożenia wniosku o wpis na listę adwokatów
    • W ocenie Rzecznika taki przepis z 2014 r. ogranicza konstytucyjne prawo dostępu do zawodu oraz zasadę demokratycznego państwa prawnego
    • Wcześniej prawo pozwalało na taki wpis bezterminowo
    • Od trzech lat Ministerstwo Sprawiedliwości nie odpowiada na wystąpienie RPO w tej sprawie

    Skargi napływające do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczą przepisu art. 69b ustawy – Prawo o adwokaturze. Po nowelizacji z 26 czerwca 2014 r. przewiduje on wygaśnięcie uprawnienia do złożenia wniosku o wpis na listę adwokatów po 10 latach od uzyskania pozytywnego wyniku egzaminu adwokackiego. Wcześniej przepisy stanowiły, że osoba, która spełnia ustawowe wymagania do wpisu na listę adwokatów, uprawnienie to uzyskiwała bezterminowo.

    Zdaniem skarżących nowa regulacja w sposób nieuzasadniony ogranicza prawo dostępu do zawodu oraz zasadę demokratycznego państwa prawnego. Nie uwzględnia bowiem takich okoliczności jak zatrudnienie danej osoby na stanowisku wymagającym kwalifikacji na poziomie stwierdzonym wynikiem egzaminu. 

    W 2016 r. Rzecznik napisał w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości. Wskazywał, że nowy przepis dotyczy wszystkich osób, które kiedykolwiek uzyskały uprawnienie do złożenia wniosku o wpis. W konsekwencji pozbawia on nabytego już i nieograniczonego w czasie uprawnienia do złożenia wniosku o wpis osoby, które uprawnienie to uzyskały przed wejściem noweli w życie.

    Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego odstępstwa od zasady ochrony praw nabytych są dopuszczalne tylko w szczególnych sytuacjach. W ocenie Rzecznika wprowadzone ograniczenie nie ma wystarczającego uzasadnienia. Nie jest nim stwierdzenie, że nowa regulacja ma zapewnić prawidłowe funkcjonowanie mechanizmu powrotu do wykonywania zawodu.

    Zawód adwokata należy do zawodów zaufania publicznego. Dlatego ustawodawca powinien wprowadzić ograniczenia w możliwości jego wykonywania. Nie może to jednak być podstawą stanowienia prawa, które powoduje automatyczne wygaśnięcie uprawnień do wykonywania zawodu.

    Według Rzecznika nowy przepis może być zasadny wobec osób, które po zdaniu egzaminu nie podejmowały przez 10 lat czynności związanych z wykorzystaniem wiedzy prawniczej. Trudno jednak uznać za słuszne stosowanie go wobec osób, które zadania takie wykonywały. Dlatego w zakresie, w jakim uzależnia on wygaśnięcie uprawnienia do wniosku o wpis na listę adwokatów wyłącznie od upływu 10 lat, może prowadzić do nieuzasadnionego ograniczenia prawa dostępu do zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji) oraz zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji) - uznał RPO.

    Resort nie odpowiedział. Swe wystąpienia Rzecznik ponawiał  w 2016 i 2017 r.

    - Zmuszony jestem zauważyć, że nieudzielanie Rzecznikowi Praw Obywatelskich odpowiedzi na jego wystąpienia stanowi naruszenie art. 15 ust. 2 zd. 1 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, który wymaga, by każdy organ otrzymujący wystąpienie Rzecznika udzielał na nie odpowiedzi bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w ciągu 30 dni – napisał Adam Bodnar do ministra Zbigniewa Ziobry. Zwrócił się z prośbą o niezwłoczną odpowiedź.

    VII.561.11.2015

    O samorządowych kolegiach odwoławczych - wywiad RPO dla kwartalnika "Casus"

    Data: 2019-02-27

    – Trudno mi sobie wyobrazić, że w razie likwidacji kolegiów w ich miejsce powstałyby struktury niezależne, podobne do dzisiejszych – mówi Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar w wywiadzie z Krystyną Sieniawską i Małgorzatą Żmudką dla kwartalnika „Casus”.

    Niezgodny z prawem nakaz zapłaty po wymianie rur. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

    Data: 2019-02-25
    • Wspólnota mieszkaniowa wymieniała instalację wodno-kanalizacyjną, na co nie zgodzili się właściciele jednego z mieszkań
    • W efekcie nowe rury ominęły ich lokal. Kosztami tych prac Wspólnota obciążyła właścicieli, ale sąd prawomocnie oddalił jej pozew o zapłatę 8,5 tys. zł   
    • Po roku w tym samym sądzie wydano jednak nakaz zapłaty tej kwoty, a komornik wszedł na konto pozwanych
    • Prawo zakazuje dwa razy orzekać w tej samej sprawie. RPO wniósł skargę nadzwyczajną, bo tylko tak można naprawić straty wyrządzone właścicielom

    To szósta skarga nadzwyczajna, złożona do Sądu Najwyższego przez Rzecznika Praw Obywatelskich w obronie praw obywateli i Konstytucji.

    Historia sprawy

    W 2007 r. Wspólnota Mieszkaniowa wymieniała instalację wodno-kanalizacyjnej w budynku. Właściciele jednego z mieszkań odmówili udziału w kosztach. Wspólnota odcięła im wodę, a mieszkzanie zostało ominięte przy tzw. poziomach wody. Kosztami tych prac w wysokości 8,5 tys. zł obciążono właścicieli lokalu.

    Wspólnota pozwała ich do sądu o zapłatę. 26 maja 2008 r. sąd rejonowy oddalił pozew. Uznał, że Wspólnota nie dowiodła, aby przeprowadzenie instalacji przez lokal pozwanych kosztowałoby mniej niż jego pominięcie. Sąd wskazał, że pozwani mogliby odpowiadać za następstwa nieudostępnienia lokalu wtedy, gdyby koszty Wspólnoty wynikały ze wstrzymania prac. Apelacja Wspólnoty została odrzucona przez sąd okręgowy.

    W 2009 r. Wspólnota ponownie złożyła do tego samego wydziału tego samego sądu rejonowego pozew o zasądzenie tych samych kosztów, przedstawiajac te same dowody. Sąd przekazał sprawę do tzw. rozpoznania upominawczego. To odrębny tryb dochodzenia roszczeń - pozwala na szybsze wyegzekwowanie należności od dłużnika w porównaniu z postępowaniem zwykłym. Jest on możliwy, jeśli zachodzą określone przesłanki, m.in. pieniężny charakter roszczenia czy okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie.

    Nie wiadomo, dlaczego sąd się tak pomylił - czy powodem był nadmiar spraw, czy nieuwaga, czy może jedno i drugie. Niestety, 23 listopada 2009 r. referendarz sądowy przy sądzie rejonowym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Pozwanym nakazano zapłacić Wspólnocie 8,5 tys. zł z odsetkami. Sprzeciw pozwanych odrzucono w 2010  r. Potem sąd przez kilka lat odrzucał kolejne sprzeciwy i zażalenia pozwanych oraz wniosek o wznowienie postepowania.

    Tymczasem Wspólnota wniosła do sądu o wydanie tytułu wykonawczego, co nastąpiło i komornik sądowy w 2013 r. zajął rachunek bankowy pozwanych. Wyegzekwował z niego łączną kwotę 15,3 tys. zł. (doszły odsetki oraz koszty postępowania upominawczego i egzekucyjnego).

    Skarga nadzwyczajna RPO

    Rzecznik wniósł, aby Sąd Najwyższy uchylił nakaz zapłaty i odrzucił objęty tym nakazem pozew Wspólnoty. Otworzy to pozwanym drogę do naprawienia poniesionej szkody, zarówno wobec Wspólnoty, jak i Skarbu Państwa.

    Zaskarżonej decyzji RPO zarzucił rażące naruszenie prawa poprzez nieodrzucenie pozwu, zakwalifikowanie sprawy do rozpoznania w postępowaniu upominawczym i wydanie nakazu zapłaty - w sytuacji, gdy o to samo roszczenie, pomiędzy tymi samymi stronami, sprawa została już wcześniej prawomocnie osądzona. A to oznaczało bezwzględną niedopuszczalność wszczęcia nowego postępowania w sprawie.

    Przewodniczący wydziału, a następnie referendarz sądowy, nie dopełnili obowiązku dokonywania za każdym razem z  urzędu oceny danej sprawy cywilnej. Na etapie poprzedzającym wydanie nakazu zapłaty Kodeks postępowania cywilnego nakazuje bowiem zbadanie, czy w sprawie nie zachodzą tzw. bezwzględne przesłanki procesowe. Jedną z nich jest sytuacja, jeśli o to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami sprawa została już prawomocnie osądzona. Wtedy sąd, a odpowiednio - referendarz, mają obowiązek od razu odrzucić pozew.

    Tymczasem wskutek naruszenia tych przepisów referendarz błędnie uznał, że istnieją postawy do wydania nakazu zapłaty i nie odrzucił pozwu - zgodnie z  art. 498 § 2 k.p.c. w zw. z art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c.

    Zarzuty konstytucyjne Rzecznika

    To rażące naruszenie prawa wywołało negatywne konsekwencje dla praw i wolności pozwanych, których ochrona gwarantowana jest konstytucyjnie. A to podstawa wniesienia skargi nadzwyczajnej.

    Nakazowi zapłaty RPO zarzucił naruszenie:

    • zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Nakaz zapłaty, wydany mimo że wcześniej to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami zostało prawomocnie oddalono, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych. Może też być to postrzegane jako przejaw wycofywania się przez państwo z ustalonych reguł postępowania wobec obywatela. Pozwani mieli bowiem prawo oczekiwać, iż skoro sprawa została już prawomocnie osądzona, nie będą zaskakiwani jej ponownym rozstrzygnięciem z wszelkimi negatywnymi dla nich konsekwencjami;
    • prawa do sądu określonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji, bo nakaz naruszył gwarancje pozwanych co do pewności wydanego prawomocnego orzeczenia, a wymogi postępowania miały ich chronić przed niekorzystnymi skutkami ponownego powództwa o to samo roszczenie. Prawomocny wyrok, który – co gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji – powinien w sposób wiążący rozstrzygnąć sytuację pozwanych, okazał się w praktyce „bezwartościowy”, bowiem ten sam spór pomiędzy tymi samymi podmiotami został ponownie, w kolejnym postępowaniu rozstrzygnięty odmiennie – napisał Adam Bodnar;
    • chronionych przez art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji praw majątkowych pozwanych przez uszczuplenie ich środków pieniężnych. Na podstawie nakazu przeprowadzono egzekucję zasądzonego roszczenia, kosztów postępowania upominawczego oraz egzekucyjnego. W wyniku tych działań pozwani zostali pozbawieni wymiernych środków, co skutkowało obniżeniem ich warunków bytowych. Łącznie wyegzekwowano od pozwanych na rzecz wierzyciela 15 351 zł.

    Z zasady demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej wynika m. in. że wyroki sądowe, jak i nakazy zapłaty, powinny być sprawiedliwe. Wydany nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego. 

    Wcześniej pozwani podejmowali liczne próby uchylenia niekorzystnego dla nich orzeczenia. Mimo że obiektywnie ich zastrzeżenia były uzasadnione, to jednak z powodów formalnych nie udało im się doprowadzić sprawy do zgodności z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Spełnione zatem zostały przesłanki skorzystania przez Rzecznika z instytucji skargi nadzwyczajnej, której głównym celem jest umożliwienie przywrócenia elementarnego ładu prawnego zgodnego z zasadą sprawiedliwości społecznej. Jedynym środkiem prawnym, który może doprowadzić do wyeliminowania wydanego nakazu zapłaty pozostaje zatem skarga nadzwyczajna.

    Skarga nadzwyczajna to nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała zmieniona ustawa o SN. Prawo ich kierowania, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach - przy niezmienionym budżecie.

    IV.7212.26.2014

    IPN działa opieszale podczas tzw. autolustracji. Interwencja Rzecznika do prezesa Instytutu

    Data: 2019-02-13
    • Osoba pomówiona o związki ze służbami specjalnymi PRL może w drodze tzw. autolustracji wystąpić do sądu o oczyszczenie z zarzutu
    • Sąd zwraca się wtedy do Instytutu Pamięci Narodowej o materiały sprawy i stanowisko co do prawdziwości oświadczenia lustracyjnego tej osoby
    • Nie ma jednak żadnego terminu, w którym IPN ma je złożyć. Jeszcze w 2007 r. zakwestionował to Trybunał Konstytucyjny
    • Oczekiwanie sądu na stanowisko może trwać miesiącami, a w tym czasie osoba lustrowana pozostaje napiętnowana jako współpracownik służb PRL

    Rzecznik wystąpił do prezesa IPN, aby w oczekiwaniu na zmiany legislacyjne w celu wykonania wyroku Trybunału, wydał wewnętrzny akt określający termin, w jakim IPN musiałby zająć stanowisko.

    Zgodnie z ustawą lustracyjną każdy, kto obejmuje wymienione w niej funkcje publiczne, podlega lustracji. Polega to na złożeniu oświadczenia lustracyjnego, które jest badane przez IPN. Jeśli Instytut  ma wątpliwości co do prawdziwości oświadczenia, kieruje sprawę do sądu.

    Ale osoby, które z mocy ustawy lustracji nie podlegają, a zostaną publicznie pomówione o współpracę z tajnymi służbami PRL, mogą się oczyścić same, kierując sprawę do sądu. A sąd musi wtedy dostać od IPN dokumenty i stanowisko, czy uważa tę osobę za agenta. Ta procedura nazywa się autolustracją i nie może się odbyć bez stanowiska IPN.

    Do Biura RPO wpływają skargi na budzącą wątpliwości praktykę IPN w przypadku tej tzw. autolustracji. Ustawa (z 18 października 2006 r. "o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów") pozwala osobie pomówionej o współpracę z organami bezpieczeństwa PRL na wystąpienie o autolustrację do właściwego sądu okręgowego. Sąd przekazuje złożone przez taką osobę oświadczenie lustracyjne o braku związków ze służbami PRL do IPN  w celu przygotowania postępowania lustracyjnego oraz przedstawienia stanowiska w sprawie zgodności oświadczenia z prawdą. Ustawa nie przewiduje jednak żadnego terminu dla IPN na wykonanie tego obowiązku.

    Jak wynika z wniosków do RPO, w praktyce zajęcie stanowiska przez IPN może trwać wiele miesięcy. Powoduje to konieczność zawieszenia postępowań lustracyjnych przed sądami i prowadzi do przewlekłości. Rodzi to także negatywne konsekwencje dla osoby lustrowanej, która została publicznie pomówiona o pracę lub służbę w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracę z nimi, lecz brak sprawnego działania IPN uniemożliwia jej wykazanie nieprawdziwości tego pomówienia.

    Przepis ustawy lustracyjnej z 2006 r. - w zakresie, w jakim nie określa terminu przedstawienia stanowiska IPN - jeszcze 11 maja 2007 r. został uznany przez Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt K 2/07) za niezgodny z art. 2 i art. 45 Konstytucji w związku z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Chodzi o wyrok wydany tuż przed wejściem w życie nowej ustawy lustracyjnej, której wiele przepisów Trybunał zakwestionował (m.in. obowiązek lustracji ogółu dziennikarzy, naukowców czy dyrektorów i rektorów niepublicznych szkół oraz uczelni).

    Trybunał uznał, że brak terminu na stanowisko narusza konstytucyjną zasadę poprawnej legislacji. Podkreślił, że ogólna zasada, iż w braku wskazania terminu miarodajny jest obowiązek działania bez zbędnej zwłoki, w tym wypadku jest nieefektywna, gdyż nie daje się wyegzekwować. Tworzy to sytuację niepewności i narażania w nieokreślonym czasie na negatywne skutki pomówienia - ocenił Trybunał.

    Adam Bodnar zwrócił się prezesa IPN Jarosława Szarka o zwrócenie uwagi na konieczność niezwłocznego rozpatrywania wniosków sądów wpływających na podstawie art. 20 ust. 5a  ustawy. - W oczekiwaniu na zmiany legislacyjne zmierzające do wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 2/07 zasadne wydaje się wydanie wewnętrznego aktu organizacyjnego, który określałby termin, w jakim IPN musi zając stanowisko – napisał Rzecznik.

    II.510.1321.2018

    Sąd oddalił apelację RPO w procesie cywilnym ws. śmierci uczniów w Tatrach w 2003 r.

    Data: 2019-02-08
    • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
    • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
    • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
    • Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił obie apelacje

    Od tego prawomocnego wyroku można jeszcze złożyć skargę kasacyjną  do Sądu Najwyższego.

    Historia sprawy

    W tragicznej wycieczce  licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

    W 2006 r. nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

    Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

    Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

    Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

    Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

    Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

    Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

    Argumenty RPO

    Rzecznik poparł apelację ojca wobec władz miasta (nie wypowiadał się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia).

    Rzecznik zwracał uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

    Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

    Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

    Sąd Apelacyjny w Katowicach nie podzielił stanowiska RPO w kwestii przedawnienia. Sąd oddalił obie apelacje, utrzymując wyrok I instancji.

    VII.501.43.2018

     

    Kary porządkowe w sądach do zmiany. Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości po sprawie Adama Słomki przed ETPCz

    Data: 2019-02-07
    • Kara pozbawienia wolności za naruszenie powagi sądu czy jego obrażanie może być zbyt dotkliwą ingerencją w życie osoby ukaranej
    • Sąd dotknięty takimi działaniami danej osoby nie może być uznany za obiektywny wobec niej
    • Dlatego system wymierzania kar porządkowych przez polskie sądy wymaga pilnej zmiany – uważa RPO
    • Rzecznik powołuje się na wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wobec Polski w takich sprawach

    Zgodnie z art.  49 Prawa o ustroju sądów powszechnych, w przypadku naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych albo ubliżenia sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie, sąd może ukarać winnego karą porządkową grzywny w wysokości do 3 tys. zł lub karą do 14 dni pozbawienia wolności.

    Wyroki ETPCz

    6 grudnia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł w sprawie Słomka przeciwko Polsce (skarga nr 68924/12), że prawo do wolności wyrażania opinii naruszyła kara porządkowa 14 dni pozbawienia wolności dla Adama Słomki za naruszenie powagi sądu podczas ogłaszania wyroku (chodziło o wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 12 stycznia 2012 r. w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce w 1981 r.).  ETPCZ podkreślił, że karę wymierzył ten sam skład, którego powadze skarżący miał wcześniej uchybić. Nie było w tej sprawie odrębnego postępowania, a skarżący nie miał możliwości przedstawienia swych argumentów. Ponadto wymierzono mu najwyższy wymiar kary, a jego zażalenie rozpatrzono już po odbyciu kary.

    Zaniepokojenie ETPCz wzbudził fakt, że ten sam sąd działał i jako podmiot oskarżający, i rozstrzygający o naruszeniu powagi. Mogło to wzbudzić wątpliwości co do braku bezstronności sądu w świetle orzecznictwa Trybunału i  standardów rzetelnego procesu.  Dlatego w ocenie ETPCz Polska naruszyła art. 6 i 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. 

    Zbliżone stanowisko zajął ETPCz w wyroku z 3 lipca 2012 r. w sprawie Lewandowski przeciwko Polsce (skarga nr 66484/09). Dotyczyła ona braku bezstronności  sądu rozpatrującego obrazę sądu oraz  naruszenia wolności wyrażania opinii. Ukaranie spowodowała krytyka pod adresem sędziego w sprawie przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności przez skarżącego. Decyzja o karze porządkowej zapadła bezpośrednio po wniesieniu przez skarżącego zażalenia zawierającego sporne treści. Nie miał on możliwości wyjaśnienia swego stanowiska. Według ETPCz sytuacja taka była sprzeczna z właściwym podziałem ról procesowych oraz zasadą, w myśl której nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

    Trybunał zwrócił uwagę, że decyzja o ukaraniu skarżącego umieszczeniem w celi izolacyjnej podlegała natychmiastowemu wykonaniu. Jego zażalenie, choć uwzględnione przez Sąd Apelacyjny, nie miało praktycznego znaczenia. Dlatego ETPCz   uznał naruszenie wymogu bezstronności sądu i art. 6 ust. 1 Konwencji.

    RPO: to problem strukturalny

    W ocenie Rzecznika wyroki ETPCz jednoznacznie wskazują, że ukształtowanie mechanizmu wymierzania kar porządkowych przez sądy jest problemem strukturalnym i wymaga pilnej zmiany art. 49 Prawa o ustroju sądów powszechnych.

    O potrzebie zapewnienia wolności wypowiedzi na gruncie Prawa o ustroju sądów powszechnych wypowiadał się także Sąd Najwyższy. W postanowieniu z 27 marca 2014 r. (sygn. akt WZ 28/13) SN stwierdził: „Sędzia jako przedstawiciel władzy sądowniczej pełni służbę publiczną i orzekając w wielu sprawach o różnym, często znacznym stopniu skomplikowania stanu faktycznego i prawnego, musi liczyć się z krytycznymi uwagami, bywa, że niezasadnymi, wypowiadanymi pod jego adresem przez osoby niezadowolone z decyzji procesowych podejmowanych w toku rozpoznania sprawy”.

    Według Rzecznika przewidziane prawem kary mogą stanowić dotkliwą ingerencję w życie osoby ukaranej. Szczególnie dotyczy to kary pozbawienia wolności, ingerującej w jedną z najważniejszych wartości, jaką jest wolność (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Surowość możliwych do zastosowania kar porządkowych należy też skonfrontować z zasadami wynikającymi z Konwencji Praw Człowieka, z których wynika, iż sąd, który zostaje dotknięty działaniami naruszającymi jego cześć, nie jest sądem obiektywnym.

    Dlatego Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

    VII.510.80.2018

    Adam Bodnar o ujawnieniu przez "Wiadomości" TVP danych protestujących: Takich metod nie można stosować

    Data: 2019-02-05

    W "Wiadomościach" TVP 4 lutego pokazane zostały wizerunki i dane osób, które brały udział w sobotnim proteście przed siedzibą telewizji i otaczały samochód pracowniczki TVP i kandydatki SLD na prezydenta RP Magdaleny Ogórek.

    Osoby te  wymieniono je z imienia i nazwiska. W przypadku jednej z kobiet, która brała udział w incydencie przed TVP, podano również jej miejsce pracy. Była minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska zapytała na Twitterze rzecznika praw obywatelskich, czy TVP mogła to zrobić. - "Jeżeli nie może tego robić nawet policja (chyba, że są wydane listy gończe), to tym bardziej takich metod nie może stosować telewizja, zwłaszcza publiczna" - napisał Adam Bodnar.

    RPO za wprowadzeniem prawa do zaskarżenia decyzji prokuratury o ekshumacji

    Data: 2019-01-25
    • Najbliżsi osoby zmarłej muszą  mieć prawo zaskarżenia decyzji prokuratury o jej ekshumacji, gdy uznają, że narusza to kult zmarłych – uważa Rzecznik
    • Powołuje się na wyrok Trybunału w Strasburgu, który ze skarg rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej uznał, że brak takiej możliwości narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka
    • W ocenie RPO jest to też niezgodne z konstytucyjnymi zasadami prawa do sądu, ochrony prawnej życia prywatnego i rodzinnego oraz prawa do środka odwoławczego

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie działań w celu wprowadzenia do Kodeksu postępowania karnego przepisów, które umożliwiłyby ochronę prawa do życia prywatnego i rodzinnego w przypadku zarządzenia ekshumacji.

    20 września 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził naruszenie przez Polskę w tej sprawie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego).

    Sprawa dotyczyła ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej z 2010 r., w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński. Prokuratura zarządziła w 2016 r. ekshumacje ciał ofiar w ramach toczącego się postępowania karnego w sprawie. Władze dokonywały sekcji zwłok w celu ustalenia przyczyn wypadku, sprawdzając m.in. wersję ewentualnego wybuchu na pokładzie.

    Skarżące, wdowy po dwóch ofiarach, sprzeciwiły się ekshumacji zwłok mężów - jednak bezskutecznie. Ich zażalenia pozostawiono bez rozpoznania, powołując się na to, że polskie prawo nie przewiduje możliwości odwołania do sądu.

    Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich  podejmował działania w tej sprawie w związku z wnioskiem osób i reprezentującego je pełnomocnika. W korespondencji prowadzonej w październiku i listopadzie 2016 r. z Prokuratorem Generalnym Rzecznik wyrażał zaniepokojenie tym, że decyzja prokuratora nie podlega zewnętrznej kontroli. Rzecznik nie podzielił stanowiska z  odpowiedzi Prokuratora Generalnego, że decyzja prokuratora o zarządzeniu ekshumacji nie podlega zaskarżeniu do sądu.

    - Ekshumacja zwłok i szczątków ludzkich dokonywana na zarządzenie prokuratora stanowi władcze wkroczenie w sferę prawnie chronionych dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej. Oznacza to, że osobom bliskim muszą służyć środki prawne w celu ustalenia, czy wkroczenie przez  prokuratora w ową prawnie chronioną sferę nie miało charakteru ekscesywnego – wskazywał Adam Bodnar. Podkreślał, że z art. 47 Konstytucji wynika, że każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego. W tym kontekście osoba, która uważa, że jej prawo do prywatności zostało naruszone, musi mieć możliwość skorzystania z ochrony prawnej. Ustawa nie może zatem zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw (art. 77 ust. 2 Konstytucji),  gdy osoba bliska uważa, że zarządzenie  ekshumacji narusza kult osoby zmarłej. Prokurator Generalny nie podzielił tych argumentów.

    Teraz w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości Rzecznik przypomniał, że niektórzy członkowie rodzin ofiar katastrofy złożyli zażalenia na zarządzenia prokuratora o odmowie przyjęcia zażaleń na decyzję o ekshumacji ciał ich bliskich. Rozpatrując zażalenia, Sąd Okręgowy w Warszawie nabrał wątpliwości co do zgodności odpowiedniego przepisu K.p.k. z Konstytucją i Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Dlatego 3 kwietnia 2017 r. Sąd Okręgowy skierował do Trybunału Konstytucyjnego pytanie prawne, czy art. 210 K.p.k. w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości zażalenia na zarządzenie wyjęcia zwłok z grobu, jest zgodny z art. 45 ust. 1, art. 47 i art. 78 Konstytucji oraz z art. 8 i art. 13 Konwencji. 

    Rzecznik w 2017 r. przyłączył się do tego postępowania. Przedstawił stanowisko, iż art. 210 K.p.k. jest niezgodny z art. 45 ust. 1, art. 47 i art. 78 Konstytucji oraz z art. 8 i art. 13 Konwencji. Postępowanie przed Trybunałem pozostaje w toku.

    Rzecznik przypomniał, że ETPCz stwierdził m. in., iż w pewnych okolicznościach dowody w śledztwie muszą zostać uzyskane poprzez przeprowadzenie ekshumacji. Wtedy powinny być jednak zapewnione uzasadnione interesy rodzin. Władze muszą zrównoważyć wymogi efektywnego śledztwa oraz potrzebę ochrony prawa do prywatności i życia rodzinnego stron postępowania. 

    W konkluzji Trybunał stwierdził, że polskie prawo nie przewiduje wystarczającego zabezpieczenia przeciw  ewentualnej arbitralności zarządzenia prokuratora o ekshumacji i mechanizmu zagwarantowania proporcjonalności tego zarządzenia do prawa przewidzianego w art. 8 ust. 1 Konwencji. Wnioskodawczynie były zatem całkowicie pozbawione ochrony przysługujących im praw.

    Orzeczenie ETPCz zapadło w sprawie jednostkowej, ale w ocenie Rzecznika ma ono walor ogólniejszy. Trybunał wskazał bowiem, że do naruszenia praw skarżących doszło nie tyle na skutek działań lub zaniechań organów państwa, ile ze względu na przepisy prawa, które uniemożliwiły im ochronę przysługujących im praw.

    II.519.941.2016

    Oskarżony dwa razy za ten sam czyn. Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO

    Data: 2019-01-23
    • Sąd skazał oskarżonego o oszustwo bez zbadania, czy nie toczy się przeciw niemu sprawa o ten sam czyn - choć mógł to sprawdzić
    • Tymczasem wobec tego oskarżonego gdzie indziej trwało wszczęte wcześniej postępowanie karne o to samo przestępstwo
    • W takiej sytuacji prawo nakazuje umorzyć postępowanie wszczęte później, co nie nastąpiło 
    • Dlatego RPO złożył kasację w tej sprawie, którą uwzględnił Sad Najwyższy

    W ocenie SN choć to na organach ścigania w pierwszym rzędzie spoczywał obowiązek działań w celu uniknięcia równoległych postępowań o te same czyny, to nie zwalniało to również sądu od takiego sprawdzenia. 

    Do Sądu Rejonowego w R. trafił akt oskarżenia wobec pana Jarosława, właściciela firmy handlowo-usługowej. Zarzucono mu, że w 2014 r. pobrał od rolnika 7 ton zboża o wartości 4 tys. zł. Mimo wystawienia faktury z 3-dniowym terminem płatności, nie zapłacił za towar. Drugi podobny zarzut dotyczył pobrania od innej osoby 26 ton pszenicy o wartości 18 tys. zł (także bez zapłaty).

    Oskarżony złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze, bez prowadzenia procesu. Sąd może uwzględnić taki wniosek, gdy okoliczności przestępstwa i wina nie budzą wątpliwości, a cele postępowania zostaną osiągnięte mimo braku rozprawy. 9 września 2015 r. Sąd Rejonowy w R. zgodził się i skazał oskarżonego na 8 miesięcy pozbawienia wolności za oba zarzuty. Nakazał mu też zapłatę należnych kwot pokrzywdzonym. Wyrok ten uprawomocnił się - nikt go nie zaskarżył. 

    RPO: sąd mógł sprawdzić, że jest taka sama sprawa

    Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Sądu Najwyższego kasację na korzyść skazanego. Zarzucił Sądowi Rejonowemu w R., że akta sprawy powinny wywołać u sądu wątpliwości, czy przeciw oskarżonemu nie toczy się już wcześniej wszczęte postępowanie karne o ten sam czyn.

    Sąd dysponował bowiem notatkami urzędowymi, z których wynikało, że podsądny jest podejrzany w postępowaniu w K. o podobne oszustwa. Polegały one na pobieraniu od pokrzywdzonych zboża na fakturę VAT z odroczonym terminem płatności, bez regulowania należności.

    W ocenie Rzecznika zwrócenie się przez Sąd Rejonowy w R. do Sądu Rejonowego w K.  o nadesłanie akt tamtejszej sprawy ujawniłoby, że toczy się wcześniej wszczęte postępowanie co do tego samego czynu i tej samej osoby - dotyczącej oszustwa co do 7 ton zboża.

    W postępowaniu, które prowadził Sąd Rejonowy w R., pan Jarosław otrzymał zarzut 3 kwietnia 2015 r. W sprawie przed Sądem Rejonowym w K. taki sam zarzut wobec niego sformułowano 2 lutego 2015 r.

    - Dostrzeżenie tej sytuacji procesowej powinno skutkować umorzeniem przez Sąd Rejonowy w R. postępowania o zarzucany oskarżonemu czyn na podstawie art. 17 § 1 pkt 7 Kodeksu postępowania karnego – napisał Rzecznik w kasacji.

    Zgodnie z tym przepisem, nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza, jeżeli postępowanie wcześniej wszczęte toczy się co do tego samego czynu tej samej osoby. Zasada tzw. powagi rzeczy osądzonej nie pozwala prowadzić drugiego postępowania o to samo zdarzenie. Chodzi o to, że nikt nie może być pociągany więcej niż raz do odpowiedzialności karnej za ten sam czyn.

    Sąd Rejonowy w K. skazał pana Jarosława za wszystkie zarzuty na 4 lata pozbawienia wolności 18 sierpnia 2015 r. Wyrok ten uprawomocnił się 23 września 2015 r. – dopiero od tej daty można mówić o „powadze rzeczy osądzonej”.

    Rzecznik wniósł, by SN umorzył postępowanie wobec oskarżonego przed Sadem Rejonowym w R. o oba zarzucane mu czyny. Choć drugie zarzucone mu przestępstwo nie było przedmiotem wcześniejszego osądzenia, to z uwagi na to, iż było tożsame z zachowaniami objętymi czynem ciągłym w Sądzie Rejonowym w K. -  już prawomocnie osądzonym, obejmuje je „powaga rzeczy osądzonej”.

    SN: sąd powinien był mieć wątpliwości

    Na posiedzeniu 23 stycznia 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt III KK 697/18) uznał kasację RPO za oczywiście zasadną. Zaskarżony wyrok Sądu Rejonowego w R. w całości uchylił, a postępowanie karne wobec pana Jarosława umorzył. 

    SN wskazał, że rozstrzygając wniosek oskarżonego o dobrowolne poddanie się karze, sąd ma obowiązek sprawdzić wszystkie warunki materialne oraz formalne pozwalające na jego uwzględnienie.

    Sąd Rejonowy w R. nie sprostał obowiązkowi zbadania, czy są przesłanki do wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy  - uznał SN. Wątpliwości co do możliwości wydania wyroku w tym trybie powinny wzbudzić w sądzie zgromadzone w śledztwie notatki urzędowe.

    W ocenie SN to na organach ścigania w pierwszym rzędzie spoczywał obowiązek weryfikacji otrzymanych informacji w celu uniknięcia równoległych postępowań o te same czyny. Nie zwalniało to jednak również sądu w R. od sprawdzenia, czy  postępowanie w K. przeciwko panu Jarosławowi nie jest wcześniej wszczętym równoległym postępowaniem. Zdaniem SN zwrócenie się Sądu Rejonowego w R. do Prokuratury Rejonowej lub Sądu Rejonowego w K. ujawniłoby, że toczy się tam wcześniej wszczęte postępowanie co do tego samego czynu tej samej osoby. Oznaczałoby to konieczność umorzenia postępowania karnego w R. 

    SN podzielił stanowisko Rzecznika o konieczności objęcia kasacją całości wyroku Sądu Rejonowego w R., choć uchybieniem dotknięty był wyłącznie jeden z dwóch czynów mu zarzuconych. Jest to podyktowane sposobem rozstrzygnięcia tego sądu, który w jednym punkcie wyroku orzekł o winie oskarżonego co do obu czynów i przyjął konstrukcję ciągu przestępstw. 

    II.511.772.2018

    Czy można opiniować żołnierza, który miał długie zwolnienie lekarskie? Wystąpienie RPO do MON

    Data: 2019-01-22
    • Żołnierze skarżą się, że coroczna ocena służbowa obejmuje też okres długoterminowego zwolnienia lekarskiego
    • Ocenę niedostateczną może np. dostać żołnierz na takim zwolnieniu po wypadku na poligonie
    • Taka ocena jest obligatoryjną podstawą zwolnienia z zawodowej służby wojskowej; opinii nie można zaskarżyć do sądu
    • Według RPO ingeruje to w konstytucyjne prawa dostępu do służby publicznej i do drogi odwoławczej 

    - Przebywając na długoterminowym zwolnieniu lekarskim, żołnierz z natury rzeczy nie wywiązuje się z obowiązków służbowych. Nie sposób dokonać oceny poziomu i rzetelności wykonywania obowiązków służbowych osoby nieobecnej – podkreśla  Rzecznik Praw Obywatelskich, który wystąpił w tej sprawie do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. 

    Art. 26 ustawy  o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych z 11 września 2003 r.  przewiduje coroczną indywidualną ocenę służbową żołnierzy zawodowych. Obowiązek ten dotyczy również żołnierzy przebywających na długoterminowych zwolnieniach lekarskich w okresie objętym opiniowaniem. Zgodnie z rozporządzenia MON z 26 maja 2014 r. w sprawie opiniowania służbowego żołnierzy zawodowych, opiniowaniem obejmuje się żołnierza, który do 15 sierpnia danego roku przez okres co najmniej sześciu miesięcy wykonywał obowiązki na stanowisku służbowym. Przełożeni, kierując się m.in. wytycznymi dyrektora Departamentu Kadr MON z 12 sierpnia 2014 r., do okresu wykonywania obowiązków  uwzględnianego w opiniowaniu, zaliczają łączny czas przebywania żołnierza na zwolnieniu lekarskim. 

    Argumenty RPO

    W ocenie Rzecznika praktyka taka jest sprzeczna z ustawą. Rodzi bowiem konieczność wystawiania opinii mimo braku podstaw do jej wydania, bowiem żołnierz, przebywając na długoterminowym zwolnieniu lekarskim, nie wywiązuje się z obowiązków służbowych.

    Adam Bodnar uznaje za nieuprawnioną ocenę wobec żołnierza, który jest nieobecny, takich kryteriów, jak: 

    • jakość i terminowość wykonywania obowiązków i zadań,
    • dyspozycyjność, samodzielność i inicjatywa,
    • planowanie i organizacja pracy.

    Naczelny Sąd Administracyjny uznał w 2016 r., że opinię  należy wydać niezależnie od czasu faktycznego pełnienia służby. Pełnienie służby jest bowiem równoznaczne z zajmowaniem stanowiska, ale nie zawsze z faktycznym wykonywaniem zadań. NSA ocenił, że nie mają znaczenia prawnego argumenty skarżącego, iż z uwagi na zwolnienie lekarskie nie wykonywał on obowiązków. NSA podkreślił, że fakt korzystania ze zwolnień lekarskich nie powoduje wygaśnięcia czy zawieszenia stosunku służbowego; nie uchyla też obowiązku opiniowania.

    Rzecznik nie podziela takiej interpretacji. Obowiązek opiniowania służbowego nie dotyczy bowiem wszystkich żołnierzy zawodowych, a zwłaszcza:

    • pozostających w rezerwie kadrowej i nie wykonujących zadań służbowych;
    • pozostających w dyspozycji;
    • przebywających na urlopach związanych z rodzicielstwem, w tym urlopie wychowawczym;
    • skierowanych do pełnienia zawodowej służby poza granicami państwa.

    W takich przypadkach organ kadrowy wypełnia część arkusza opinii służbowej dotyczącą danych osobowych opiniowanego, a w pozycji „adnotacje dodatkowe” wpisuje przyczynę niesporządzenia opinii.

    Zwalniani za opinię bez prawa do sądu

    Nie sposób dokonać oceny poziomu i rzetelności wykonywania obowiązków służbowych lub zadań czy planowania i organizacji pracy osoby nieobecnej. Taki sposób opiniowania jest nieuprawniony i może wywoływać dalsze następstwa w zakresie planowania kariery zawodowej żołnierzy. - W mojej ocenie realizacja opiniowania żołnierzy zgodnie z wytycznymi Departamentu Kadr MON ingeruje w dostęp do służby publicznej, w tym prawo do rzetelnej oraz sprawiedliwej oceny ich służby i może skutkować wobec nich negatywnymi konsekwencjami służbowymi, włącznie ze zwolnieniem z zawodowej służby wojskowej - napisał Adam Bodnar.

    Zgodnie bowiem z ustawą, żołnierza zwalnia się z zawodowej służby wojskowej wskutek otrzymania niedostatecznej ogólnej oceny w opinii służbowej. Żołnierza można zaś zwolnić ze służby wskutek otrzymania oceny dostatecznej.

    Przyjmując interpretację Departamentu Kadr MON i stanowisko NSA, może się zdarzyć, że ocenę niedostateczną otrzyma żołnierz przebywający na długotrwałym zwolnieniu lekarskim ze względu na wypadek mający związek ze służbą, np. w trakcie ćwiczeń na poligonie.  Odwołanie do wyższego przełożonego  i ewentualny wniosek o weryfikację do dowódcy jednostki mogą okazać się nieskuteczne.

    Konsekwencją takiej oceny jest zastosowanie przepisu ustawy o obligatoryjnym zwolnieniu ze służby wojskowej. A organ zwalniający jest związany opinią i nie może prowadzić postępowania dowodowego w celu jej weryfikacji. Opinia nie jest decyzją administracyjną  i nie podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego.

    Taka interpretacja pozbawia prawa do sądu żołnierza przeniesionego do rezerwy, w związku z otrzymaniem oceny niedostatecznej służbowej.

    Standardy konstytucyjne

    Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 10 maja 2000 r. stwierdził, że wyłączenie drogi sądowej w sprawach związanych z naruszeniem wolności i praw może być ustanowione jedynie wprost przepisami konstytucyjnymi. Uznał również, że prawa określone w art. 60 Konstytucji (dostęp do służby publicznej na jednakowych zasadach) należą do kategorii praw konstytucyjnych, do których odnosi się bezwzględny zakaz zamykania drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji). Każda osoba będąca obywatelem polskim i korzystająca z pełni praw publicznych ma być traktowana na jednakowych zasadach - co zakłada weryfikowalność kryteriów naboru i zwalniania ze służby.

    W ocenie Rzecznika obecny sposób oceniania żołnierzy zawodowych przebywających na długotrwałych, usprawiedliwionych zwolnieniach lekarskich, nie zapewnia odpowiednich gwarancji praworządności decyzji o zwolnieniu ze służby, z uwagi na niedostateczną ocenę ogólną w opinii służbowej.

    Ponadto problemem wymagającym zbadania jest też wysoki stopień skomplikowania pytań zawartych w formularzu, na którego podstawie sporządza się opinię. Wielu dowódców twierdzi, że formularz  jest nieczytelny i mało precyzyjny; daje też zbyt szeroki margines dowolności w formułowaniu wymaganych w nim ocen.

    Adam Bodnar zwrócił się do ministra Mariusza Błaszczaka o podjęcie działań w celu rozwiązania przedstawionych problemów. 

    WZF.7040.15.2018

    RPO: odszkodowania dla obywateli od Skarbu Państwa- także za niesłuszny zarzut i akt oskarżenia

    Data: 2019-01-21
    • Obywatele powinni móc ubiegać się w trybie karnym o odszkodowania od państwa za niesłuszne przedstawienie zarzutów oraz niesłuszne oskarżenie
    • Dziś w tym trybie można dochodzić roszczeń za niesłuszne zatrzymanie, aresztowanie czy skazanie
    • Droga cywilna jest nieefektywna i uciążliwa; trzeba w niej wykazać bezprawność niesłusznego  zarzutu czy oskarżenia, co nie jest łatwe
    • Niemożność dochodzenia roszczeń z tego tytułu w postępowaniu karnym jest niezgodna ze standardami konstytucyjnymi – ocenia RPO

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany Kodeksu postępowania karnego.

    Dziś Kpk przewiduje, że za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie obywatel może uzyskać odszkodowanie od Skarbu Państwa. Decyduje o tym sąd w trybie karnym. Nie ma zaś możliwości dochodzenia w tym trybie odszkodowania za niesłuszne przedstawienie zarzutów czy niesłuszne oskarżenie.

    - Tymczasem sam fakt niesłusznego postawienia zarzutów czy niesłusznego oskarżenia może wyrządzić szkodę i krzywdę, za co władza powinna ponieść odpowiedzialność – uważa Adam Bodnar. Wieloletnie utrzymywanie stanu oskarżenia czy przedstawienia zarzutów może prowadzić do wyrządzenia znacznych szkód o charakterze materialnym, rodzinnym i moralnym.

    Jest to szczególnie jaskrawe, gdy chodzi o osobę wykonującą zawód zaufania publicznego albo prowadząca działalność gospodarczą. Gdy zarzuty dotyczą np. policjantów, komorników, czy pracowników zajmujących wysokie stanowiska w służbie cywilnej, mogą oni być zawieszeni w czynnościach. Trzeba też się wtedy liczyć z ograniczeniami w kandydowaniu na określone stanowiska. Za najbardziej dotkliwą konsekwencję uznaje się utratę społecznego zaufania i dobrego imienia.

    Wobec osoby podejrzanej organy ścigania mogą stosować środki zapobiegawcze, niepolegające na pozbawieniu wolności. Możliwe jest np. zatrzymanie przez policję sprzętu komputerowego podejrzanego, niezbędnego do działalności gospodarczej. Nawet po uznaniu, że sprzęt ten nie zawiera dowodów przestępstwa i zwrocie go podejrzanemu, przestój pracy może prowadzić do upadłości przedsiębiorstwa.

    W 2012 r. i  2013 r. w Sejmie zgłoszono projekty zmian w Kpk, mające na celu umożliwienie ubiegania się o odszkodowanie i zadośćuczynienie za „niewątpliwie niesłuszne” postawienie zarzutów lub „oczywiście bezpodstawne” oskarżenie. Odnosząc się do jednego z projektów. Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa stwierdziła, że brak możliwości odszkodowania i zadośćuczynienia w przypadku nieuzasadnionego oskarżenia jest luką prawną, która nie da się pogodzić z art. 77 Konstytucji (prawo do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez władze). Do zmian jednak nie doszło.

    Droga cywilna nie jest skuteczna 

    Obecnie można dochodzić takich roszczeń jedynie w ramach postępowania cywilnego. W ocenie Rzecznika procedura ta jest jednak nieefektywna. Zgodnie z Kodeksem cywilnym, podstawę odpowiedzialności cywilnej organu władzy jest bezprawność jego działania. A to na powodzie spoczywa obowiązek wykazania zasadności zarzutów.

    Z orzecznictwa sądów wynika, że stan „bezprawności” jest trudny do wykazania w takim  postępowania, a jednocześnie jest standardem wyższym niż „niesłuszność” aresztowania czy skazania zapisana w Kpk. Sąd Najwyższy uznaje, że postępowanie karne przeciwko obywatelowi może być uznane za bezprawne w myśl Kc przy oczywistym braku dowodów winy, świadomości sfabrykowania dowodów i niezachowania podstawowych przepisów procedury. Do stwierdzenia bezprawności nie wystarcza zaś, że postępowanie karne zakończono uniewinnieniem. Odmienna ocena dowodów nie przesądza bowiem o nielegalności działań organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

    Ponadto dochodzenie odszkodowania w postępowaniu cywilnym jest uciążliwe i kosztowne. Wiąże się bowiem z koniecznością uiszczenia wpisu sądowego i możliwym wyłożeniem innych kosztów postępowania. Zostaną one zwrócone powodowi dopiero po zakończeniu procesu - jeśli pozew będzie uwzględniony.

    Standardy konstytucyjne

    „Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw” – głosi art. 77 Konstytucji. W ocenie Rzecznika przepis ten daje szeroką podstawę do dochodzenia odszkodowania za taką szkodę. Z kolei wymóg zadośćuczynienia roszczeniom z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności wynika z zobowiązań międzynarodowych, zgodnie z art. 9 ust. 5 i art. 14 ust. 6 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, art. 5 ust. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, art. 3 Protokołu nr 7 do Konwencji.

    Dlatego Adam Bodnar uznaje niemożność  dochodzenia na gruncie Kpk roszczeń z tytułu niezasadnego przedstawienia zarzutów lub niesłusznego oskarżenia za niezgodną ze standardami konstytucyjnymi i zasadą demokratycznego państwa prawa. Według nich każda szkoda wyrządzona przez funkcjonariusza publicznego powinna zostać naprawiona, a jednostka w relacji z władzą nie powinna ponosić na zasadzie ryzyka negatywnych konsekwencji jej niesłusznych lub niezgodnych z prawem działań.

    Zdaniem Rzecznika zasadne byłoby zastosowanie jednakowych standardów odpowiedzialności Skarbu Państwa i w Kpk, i w Kc. W obu tych regulacjach powinny się one opierać na standardzie niesłuszności, który wydaje się lepiej zapewniać konstytucyjne prawo do naprawienia szkody wyrządzonej niezgodnym z prawem działaniem władzy.

    II.513.1.2016

    Dwie skargi nadzwyczajne RPO w sprawie karania więzieniem - w obronie Konstytucji

    Data: 2019-01-17
    • Sądy warunkowo przedterminowo zwolniły dwóch skazanych odbywających karę pozbawienia wolności. . W tzw. okresie próby popełnili  jednak nowe przestępstwa, ale dostali za to wyroki w zawieszeniu. Obu nakazano  wrócić do więzienia
    • Przepisy nakazywały bowiem sądom w takich sytuacjach automatycznie odstępować od przedterminowego zwolnienia.
    • W 2013 r. zakwestionował to Trybunał Konstytucyjny. Po wyroku przepisy zmieniono – od 2015 r. sądy mogą, ale nie muszą odstępować od przedterminowego zwolnienia. Muszą wcześniej ocenić sytuację danego człowieka

    Nowelizacja nie odnosiła się jednak do starych spraw – dlatego jedynym sposobem przywrócenia stanu zgodnego z Konstytucją jest skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego.

    W tych dwóch sprawach karnych Rzecznik Praw Obywatelskich złożył dwie pierwsze skargi nadzwyczajne. Wcześniej Rzecznik złożył dwie takie skargi w sprawach cywilnych.

    Skarga nadzwyczajna to nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała ostatnio zmieniona ustawa o SN. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach (przy niezmienionym budżecie RPO).

    Problem obowiązkowego wzywania do więzienia

    W 2012 r. Sejm wprowadził przepisy nakładające na sądy obowiązek odstępowania od  przedterminowych zwolnień (i nakazywania skazanym ponownego stawienia się w zakładzie karnym) w przypadku kolejnego skazania, nawet na kary w zawieszeniu (czyli bez wysyłania skazanego do więzienia). Sędzia stracił oprawo do oceny sytuacji danej osoby i zastanowienia się, jaka kara zadziała lepiej w jego sytuacji (nie zawsze więzienie jest najlepszą opcją).

    W 2010 r. sąd udzielił skazanemu R. warunkowego przedterminowego zwolnienia z więzienia. Wyznaczył mu tzw. okres próby do 2014 r. – oznaczało to, że groził mu powrót do więzienia na resztę kary, gdyby w tym czasie popełniłby nowe przestępstwo umyślne. W 2011 r. mężczyzna dokonał kradzieży z włamaniem i został skazany w kwietniu 2013 r. na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 4 lata.  Na podstawie nowych przepisów sąd musiał więc odwołać warunkowe przedterminowe zwolnienie z 2010 r. – mimo że zdaniem wszystkich orzekających w sprawach sędziów więzienie nie było dobrym rozwiązaniem

    Podobna była sytuacja skazanego A., któremu sąd w 2011 r. udzielił warunkowego przedterminowego zwolnienia z reszty kary. Kiedy został skazany po raz drugi (kara w zawieszeniu za sfałszowanie dokumentu) sąd w 2015 r. musiał odwołać zwolnienie z więzienia.

    Argumenty RPO

    W obu sprawach Rzecznik wnosi teraz o uchylenie tych niejako automatycznych postanowień sądów II instancji o odwołaniu warunkowych zwolnień z więzienia i umorzenie postępowań wykonawczych wobec obu mężczyzn.  Bo nie wiadomo, co by zrobiły sądy, gdyby – zgodnie z Konstytucją – mogły się zastanowić, czy w przypadku tych mężczyzn zachodzą powody do odesłania do więzienia, czy też nie.

    Podstawą odwołań ich warunkowych przedterminowych zwolnień był art. 160 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego wykonawczego w brzmieniu obowiązującym do 1 lipca 2015 r. Przewidywał on obligatoryjność takiego odwołania w przypadku popełnienia przez daną osobę w okresie próby ponownego umyślnego przestępstwa, za które prawomocnie orzeczono karę pozbawienia wolności w zawieszeniu.

    Od 1 lipca 2015 r. przepis ten znowelizowano. Obecnie odwołanie warunkowego  przedterminowego zwolnienia, jeśli skazany w okresie próby popełni umyślne przestępstwo, za które orzeczono karę pozbawienia wolności w zawieszeniu, nie jest obowiązkowe, a sąd ma prawo odstąpić od odwołania przedterminowego zwolnienia, jeżeli przemawiają za tym „szczególne względy”.  

    Nowelizacja  ta była  konsekwencją wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 17 lipca 2013 r. (sygn. SK 9/10) . TK orzekł wtedy, że art. 75 § 1 Kodeksu karnego (w brzmieniu analogicznym do art. 160 § 1 pkt 1 k.k.w. sprzed nowelizacji) w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości odstąpienia przez sąd od zarządzenia wykonania kary w sytuacji, gdy wobec skazanego ponownie orzeczono karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, jeżeli przemawiają za tym szczególne względy, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji (prawo do sprawiedliwego procesu).

    W skardze Rzecznik podkreślił, że nowelizacja z 2015 r. nie rozstrzyga, czy odnosi się ona tylko do nowych orzeczeń, czy także wydanych przed nią. W ocenie Rzecznika  orzeczenia wydane od stycznia 2012 r. do 1 lipca 2015 r. naruszają art. 45 ust. 1 Konstytucji. Ich uchylenie może nastąpić jedynie w drodze skargi nadzwyczajnej.

    Odwołując warunkowe przedterminowe zwolnienie, sąd związany był niezgodną z Konstytucją  treścią art. 160 k.k.w. Obligował on sąd, bez możliwości oceny sprawy, do zwolnienia - w sytuacji, w której inny sąd, orzekając karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, dostrzegł powody, dla których należało wobec skazanego karę zawiesić. Z jednej strony sąd orzekający w „nowej” sprawie uznaje, mimo wcześniejszej karalności skazanego, że istnieje wobec niego  pomyślna prognoza kryminologiczna, a z drugiej sąd wykonawczy musi odwołać warunkowe przedterminowe zwolnienie - co może dowodzić, że taka prognoza nie istnieje.

    Tymczasem, jak podkreślał w wyroku z 2013 r. Trybunał Konstytucyjny, sąd karny, który zarządza wykonanie kary pozbawienia wolności, orzeka  o pozbawieniu jednej z najbardziej podstawowych wolności – wolności osobistej. Taka decyzja nie ma charakteru technicznego. Sąd wykonawczy nie może być pozbawiony prawa do merytorycznej kontroli sprawy bez względu nawet na jej szczególne okoliczności. Zdaniem TK nie da się konstytucyjnie usprawiedliwić  wykluczenia przez ustawodawcę rozstrzygnięcia przez sąd wykonawczy, czy zachodzą podnoszone przez skazanego szczególne względy przemawiające za brakiem konieczności wykonania kary pozbawienia wolności. Procedura zgodna z art. 45 Konstytucji nie może bowiem ograniczać roli sądu wykonawczego, przy rozstrzyganiu o zasadniczej zmianie sytuacji prawnej skazanego, do podejmowania decyzji formalnych. Takie ograniczenie stanowi sprzeczną z art. 45 ust. 1 Konstytucji ingerencję ustawodawcy w niezależność sądu.

    Jak pisze RPO w obu skargach, takie niekonstytucyjne ograniczenie roli sądu zachodzi na gruncie art. 160 k.k.w. w brzmieniu sprzed nowelizacji, który istotnie ograniczał samodzielność sądu. Sprowadzał go do roli sądu wyłącznie do czynności technicznych, przekreślając realne sprawowanie przez niego wymiaru sprawiedliwości. Reguły sprawiedliwej procedury wymagają natomiast od ustawodawcy, by tworząc  konkretną procedurę, wyposażył sąd w jego podstawowe atrybuty – by miał możliwość oceny, czy istnieją powody do odwołania warunkowego przedterminowego zwolnienia wobec skazanego. Takiej możliwości zarówno sąd I i II instancji w obu sprawach nie miał. 

    - Suma tych wszystkich argumentów przesądza, że art. 160 k.k.w. w brzmieniu sprzed nowelizacji dokonanej w 2015 r. ingeruje w konstytucyjnie chronioną niezależność sędziowską chronioną w art. 45 ust. 1 Konstytucji – głoszą obie skargi

    Bezpośrednią przyczynę naruszenia praw człowieka i obywatela określonych w art. 45. ust. 1 Konstytucji stanowi niezgodność z konstytucją art. 160 § 1 p k. k. w. w brzmieniu obowiązującym do 1 lipca 2015 r.   Skoro zgodnie z art. 8 ust. 1 Konstytucji Konstytucja jest najwyższym prawem, oznacza to, iż w zakresie, w jakim dany akt normatywny utracił moc obowiązującą, a sprawa rozstrzygana jest w sądzie na jego podstawie,  ustawodawca w wyłącznej kompetencji sądu pozostawił kwestię rozstrzygania na potrzeby tej sprawy o zgodności tego aktu z Konstytucją. Przez wzgląd na art. 8 ust. 1 Konstytucji, rozstrzygając sprawę sąd nie może dawać pierwszeństwa ustawie przed niedającymi się z nią pogodzić przepisami Konstytucji – podkreśla Adam Bodnar.

    Dlatego wniesienie obu skarg nadzwyczajnych było niezbędne ze względu na konieczność zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, a także z uwagi na naruszenie przez zaskarżone orzeczenia zasady wywodzonej z art. 45 ust. 1 Konstytucji

    II.511.640.2014, II.511.794.2015

     

    Liczba wniosków wpływających do RPO o wniesienie skargi nadzwyczajnej od 2018 r.

    I 2018                                                                           47

    II 2018                                                                         57

    III 2018                                                                        95

    IV 2018                                                                        312

    V 2018                                                                         446

    VI 2018                                                                        345

    VII 2018                                                                       368

    VIII 2018                                                                      227

    IX 2018                                                                        276

    X 2018                                                                         241

    XI 2018                                                                        321

    Razem: 2991

    Przesłuchanie sędziego Włodzimierza Brazewicza. Interwencja RPO u rzecznika dyscyplinarnego

    Data: 2019-01-17
    • Sędzia Włodzimierz Brazewicz został przesłuchany przez rzecznika dyscyplinarnego jako świadek w ramach czynności wyjaśniających zachowania innych sędziów
    • Miało to związek ze  spotkaniem sędziów „o charakterze politycznym”  we wrześniu 2018 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku
    • Na udział w przesłuchaniu nie zezwolono pełnomocnikowi sędziego, bo jak go zapewniano, nie będzie w tej sprawie miał zarzutów
    • Tydzień potem rzecznik dyscyplinarny zobowiązał sędziego Brazewicza by złożył oświadczenie co do nieterminowego sporządzania uzasadnień oraz upublicznienia informacji o wezwaniu go na świadka

    Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michała Lasotę o wyjaśnienia w tej sprawie.

    Sprawa sędziego Michała Lasoty

    Do RPO wpłynęło pismo dotyczące wezwania przez Michała Lasotę sędziego Włodzimierza Brazewicza w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających „w związku z pochodzącą z mediów informacją dotycząca udziału 28 września 2018 roku w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku, sędziów w spotkaniu o charakterze politycznym z udziałem polityków, w tym polityków biorących udział w wyborach samorządowych”.

    Sędziego przesłuchano w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających dotyczących zachowań innych sędziów. Na udział w przesłuchaniu nie zezwolono pełnomocnikowi sędziego, adwokatowi Radosławowie Skibie. Zapewniano, że udział adwokata nie jest potrzebny, ponieważ postępowanie nie toczy się przeciw sędziemu i nie będzie on w tej sprawie miał przedstawianych zarzutów.

    Po tygodniu od tego przesłuchania sędzia Brazewicz otrzymał od Michała Lasoty pismo zobowiązujące go do złożenia oświadczenia dotyczącego nieterminowego sporządzania uzasadnień oraz „niezachowania drogi służbowej poprzez zwrócenie się w sprawie związanej z pełnionym urzędem, to jest z wezwaniem w charakterze świadka (...) do osób postronnych i podanie tej informacji do publicznej wiadomości.”

    Jednocześnie zwrócono się do kierownictwa Sądu Apelacyjnego w Gdańsku o sporządzenie opinii o pracy sędziego, o wynikach statystycznych jego pracy, a także o informację, czy w latach 2002-2007 nie toczyły się przeciwko niemu czynności dyscyplinarne.

    - Wskazana praktyka rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowości prowadzonego w tym zakresie postępowania – napisał do Michała Lasoty zastępca RPO Stanisław Trociuk.

    Wskazał, że z aktualnego brzmienia przepisów nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do przesłuchiwania w charakterze świadka sędziów w ramach czynności wyjaśniających. Jako świadka można przesłuchać wyłącznie osobę zgłaszająca delikt dyscyplinarny. Tym samym przesłuchania świadków w ramach czynności wyjaśniających są podejmowane poza granicami obowiązującego prawa.

    Rzecznik zwrócił się do Michała Lasoty o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających w sprawach dyscyplinarnych do obowiązujących od dnia 3 kwietnia 2018 r. przepisów prawa.

    Ponadto w ocenie RPO takie działania rzeczników dyscyplinarnych mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu ich do udziału w debacie publicznej na temat reform dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

    Rzecznik zwrócił się do Michała Lasoty  o podanie, jakie przesłanki przemawiały za wezwaniem sędziego Brazewicza do złożenia wyjaśnień co do jego rzekomego udział we wrześniu 2018 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku w spotkaniu o charakterze politycznym. Ponadto poprosił o wyjaśnienie motywów odmowy dopuszczenia pełnomocnika sędziego do udziału w przesłuchaniu tego sędziego jako świadka.

    Sprawa sędziego Przemysława Radzika

    W oddzielnym piśmie Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda Wojciecha Wieczorkowskiego. Chodzi o skierowany do niego w październiku 2018 r wniosek Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika o opinię służbową wobec sędzi Moniki Frąckowiak, informacji na temat stabilności jej orzecznictwa tej, nadesłanie kontrolki jej uzasadnień oraz zapytań związanych z ewentualnym stwierdzeniem przewlekłości prowadzonych przez nią postępowań.

    Rzecznik ma wątpliwości wobec żądanego przez rzecznika dyscyplinarnego zakresu informacji w  ramach postępowania wyjaśniającego prowadzonego wobec sędzi Moniki Frąckowiak. Wykraczają one bowiem w  oczywisty sposób poza zakres przedmiotowy prowadzonego postępowania wyjaśniającego. Prowadzą niejako do zbierania informacji „na zapas i na wszelki wypadek” w celu znalezienie ewentualnego uchybienia w zachowaniu sędzi, które mogłoby stanowić podstawę do postawienia jej zarzutu dyscyplinarnego.

    Takie zachowanie jest krytycznie oceniane m.in. w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdza, że „naruszenie autonomii informacyjnej poprzez żądanie niekoniecznych, lecz wygodnych dla władzy publicznej informacji jest typowym dla czasów współczesnych instrumentem, po który władza publiczna chętnie sięga i dzięki któremu uzyskuje potwierdzenie swej pozycji wobec jednostki”.

    Przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego. Służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – podkreśla Rzecznik.

    Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa poznańskiego sądu o podanie, czy przekazał rzecznikowi dyscyplinarnemu informacje dotyczące sędzi Frąckowiak.

    Spytał też, czy zamierza on podjąć przewidziane w art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego kroki prawne wobec rzecznika dyscyplinarnego. Zgodnie bowiem z opinią prof.  dr hab. Katarzyny Dudki, takie działania rzecznika dyscyplinarnego mogą wypełniać znamiona art. 231 § 1 Kodeksu karnego. Mówi on o przekroczeniu uprawnień funkcjonariusza publicznego zarówno na szkodę interesu prywatnego sędziego, przeciwko któremu dokonuje czynności, jak i na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w potrzebie ochrony dobra wymiaru sprawiedliwości.

    Sędziowie Frąckowiak i Krupa - bez "dyscyplinarek" za symulację rozprawy 

    11 stycznia 2019 r. zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędzia Przemysław Radzik poinformował o  zakończeniu czynności wyjaśniających ws. podejrzenia popełnienia przez sędziów Monikę Frąckowiak i Arkadiusza Krupę przewinień dyscyplinarnych, polegających na uchybieniu godności sprawowanego urzędu podczas publicznego udziału w symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol`and`Rock w sierpniu 2018 r.

    Zdaniem Przemysława Radzika sędziowie wyczerpali znamiona deliktów dyscyplinarnych.  Zdecydował jednak nie wszczynać postępowań dyscyplinarnych wobec nich. Powołał się na ich przekonanie, że ich działania zmierzały do osiągnięcia skutków pożądanych społecznie, na podstawie scenariuszy przygotowanych przez jedną z organizacji pozarządowych.  Według rzecznika, będąc przekonanymi o doniosłym znaczeniu swojej aktywności na festiwalu, sędziowie ci nie uświadamiali sobie, że naruszyli przepisy prawa oraz reguły etyki zawodowej. 

    VII.510.1.2019, VII.510.64.2018

    Uwagi RPO do projektu zmian Kodeksu postępowania karnego

    Data: 2019-01-11
    • Propozycja przesłuchiwania świadków w procesie karnym pod nieobecność oskarżonego lub obrońcy jest sprzeczna z prawem do obrony – uważa Rzecznik
    • Tak samo ocenia pomysł oddalania przez sąd wniosków dowodowych obrony, jeśli złożono je po określonym terminie
    • Wątpliwości budzi też możliwość odstąpienia od ogłoszania wyroku na posiedzeniu jawnym, gdy nie stawiły się strony
    • Rzecznik proponuje zaś wprowadzenie możliwości wniesienia zażalenia na postanowienie prokuratora o ekshumacji

    Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Ministrowi Sprawiedliwości uwagi do przygotowanego przez resort projektu zmiany Kodeksu postępowania karnego. Chodzi o kompleksową reformę procedury karnej.

    Zamierzeniem autorów nowelizacji jest usprawnienie procedury karnej. Jak głosi uzasadnienie projektu, „tendencja do zdynamizowania rozpoznawania spraw przed sądami nie może się odbywać kosztem gwarancji procesowych stron, w szczególności oskarżonego oraz rzetelnego procesu”.  

    Rzecznik ma jednak co do tego wątpliwości, zwłaszcza że projekt nie ma na celu pełniejszej realizacji dyrektywy UE 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym. Adam Bodnar bezskutecznie apelował do resortu o jej wdrożenie.

    Tymczasem już pierwszy artykuł nowelizacji głosi, że relizuje ona tę dyrektywę, jak rownież inną -  z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata m.in. w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania. W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu, kto zostanie zatrzymany. O zagwarantowanie tego prawa zgodne ze standardami europejskimi RPO ubiega się od dawna.

    Przesłuchanie świadków pod nieobecność oskarżonego i obrońcy

    Projekt zakłada możliwość przeprowadzenia postępowania dowodowego podczas nieobecności oskarżonego lub obrońcy, np. wskutek przeszkód żywiołowych lub gdy usprawiedliwił on  niestawiennictwo. Sąd mógłby wtedy np. przesłuchiwać świadków, nawet jeżeli oskarżony nie złożył jeszcze wyjaśnień. Jednocześnie byłaby też możliwość złożenia przez obrońcę wniosku o „uzupełniające przeprowadzenie” czynności przeprowadzonych podczas nieobecności oskarżonego, a on sam lub obrońca powinni wykazać, że sposób przeprowadzenia dowodu pod nieobecność naruszał prawo do obrony.  

    Zdaniem RPO może to godzić w sposób skrajny w podstawowe gwarancje procesowe, dlatego wnosi o rezygnację z tego przepisu. Prawo do bycia obecnym na rozprawie to jeden z fundamentalnych atrybutów prawa do obrony, przewidzianego w art. 42 ust. 2 Konstytucji oraz art. 6 § 3 Konwencji Praw Człowieka. Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zanim oskarżony zostanie skazany, wszystkie dowody muszą zostać ujawnione w jego obecności. Możliwość np. „uzupełniającego” przesłuchania świadka  nie daje gwarancji zniweczenia  ewentualnych negatywnych skutków procesowych wynikających z przeprowadzenia dowodu podczas nieobecności uczestników postępowania.

    W obecnym stanie prawnym możliwe jest przeprowadzenie rozprawy pod nieobecność oskarżonego, lecz może to mieć miejsce wyłącznie w sytuacjach nadzwyczajnych, powstałych z winy oskarżonego.

    Odstąpienie od ogłaszania orzeczeń

    Projekt wprowadzałby możliwość odstąpienia od ogłaszania orzeczenia lub zarządzenia na posiedzeniu jawnym. Jeżeli na ogłoszeniu nie stawił się nikt ze stron, orzeczenie lub zarządzenie można by uznać za ogłoszone. Wzmiankę o takim odstąpieniu ma trafić do sądowego protokołu. Ponadto przewiduje się podanie ustnie najważniejszych powodów rozstrzygnięcia przez sąd w sprawie zawiłej jedynie na wniosek strony obecnej przy ogłoszeniu postanowienia.

    Rzecznik ma wątpliwości wobec możliwości odstąpienia od ogłoszenia wyroku na posiedzeniu jawnym w kontekście zapisu konstytucji, że „wyrok ogłaszany jest publicznie”. Z tego powodu projekt nie przewiduje możliwości odstąpienia od ogłaszania wyroku na rozprawie, gdy nie stawił się nikt ze stron. Tymczasem również w wypadku posiedzeń jawnych taki wyjątek nie może mieć miejsca.

    - Ogłaszanie orzeczenia należy bowiem rozumieć jako wypowiedzenie przez przewodniczącego składu sędziowskiego co najmniej sentencji rozstrzygnięcia (decyzji). Nie można tego rozumieć jako dopuszczalności obwieszczenia wyroku poprzez plakaty, poinformowanie przez środki społecznego przekazu czy temu podobne - podkreśla Adam Bodnar.

    Wprowadzenie terminu na złożenie wniosków dowodowych

    Za godzącą w prawo do obrony RPO uznaje propozycję, że „oddala się wniosek dowodowy, jeżeli: wniosek dowodowy został złożony po zakreślonym przez organ procesowy terminie, o którym strona składająca wniosek została zawiadomiona”.

    Termin taki ma na celu jedynie zdynamizowanie postępowania, a strony mogą składać wnioski dowodowe w toku całego postępowania. Nie da się bowiem wyegzekwować obowiązku zgłoszenia w tym terminie przez oskarżonego i jego obrońcę wszystkich znanych im dowodów niezbędnych do rozpoznania sprawy. Niezłożenie przez oskarżonego wniosków dowodowych w wyznaczonym terminie nie powinno być wykorzystywane na jego niekorzyść. Zaprzeczałoby bowiem zasadzie domniemania niewinności oraz prawa oskarżonego do milczenia. Ponadto sąd ma dziś narzędzia, aby oddalać wnioski, które w sposób oczywisty wydłużają przebieg postępowania karnego.

    Zmiana zasady niepogarszania sytuacji oskarżonego w postepowaniu odwoławczym

    Dziś sąd odwoławczy nie może skazać oskarżonego, który został uniewinniony w sądzie I instancji lub wobec  którego umorzono lub też warunkowo umorzono postępowanie; nie może też zaostrzyć kary z I  instancji  przez wymierzenie kary dożywocia. Sąd odwoławczy może tylko zwrócić sprawę sądowi I instancji i dopiero ten sąd może wydać rozstrzygnięcie skazujące lub też wymierzyć karę dożywocia.

    Rzecznik ma wątpliwości wobec propozycji zmian w tej kwestii. Zgodnie z projektem sąd odwoławczy po apelacji od warunkowego umorzenia postępowania mógłby sam skazać oskarżonego, a także sam wymierzyć karę dożywocia.

    Międzynarodowe standardy prawa nie przewidują wprawdzie ograniczeń możliwości wydania orzeczenia surowszego w instancji odwoławczej. Trybunał Konstytucyjny dopuszcza zaś ograniczenia reguły niepogarszania sytuacji oskarżonego w postepowaniu odwoławczym tylko do zakazu skazania w II instancji na bezwzględną karę pozbawienia wolności. Powstaje zatem pytanie, czy w świetle poglądu TK o konieczności zagwarantowania oskarżonemu kontroli orzeczenia o pozbawieniu wolności nie jest sprzeczna z Konstytucją możliwość orzeczenia przez sąd odwoławczy po raz pierwszy kary bezwzględnego pozbawienia wolności – co byłoby możliwe po uchwaleniu proponowanej zmiany.

    Inne uwagi

    W ocenie Rzecznika w projekcie znalazły się również propozycje, które wymagają głębszego przemyślenia oraz dopracowania. I tak:

    • za słuszny należy uznać pomysł umożliwienia wniesienia zażalenia na drugie postanowienie o odmowie wszczęcia lub umorzeniu postępowania przygotowawczego do prokuratora nadrzędnego. Może to jednak spowodować przedłużenie postępowania i wzrost obciążenia prokuratur nadrzędnych,
    • za zasadne należy uznać stosowanie do instytucji specjalistycznej i naukowej, jak również do konkretnych osób biorących udział w wydaniu opinii, przepisów dotyczących biegłych. Nadal wskazane jest kompleksowe uregulowanie pozycji biegłych w postępowaniu sądowym, a proponowana zmiana stanowi jedynie częściowy krok w realizacji postulatów Rzecznika,
    • z projektu wynika, że osoba, która przebywa poza domem przez okres przekraczający 14 dni w dalszym ciągu pozbawiona jest możliwości odebrania pisma sądu w jej sprawie. Po tym okresie bowiem pismo uznaje się za doręczone. Nie są tu wystarczające przepisy dotyczące konieczności zawiadamiania sądu czy prokuratury o zmianie miejsca pobytu przez stronę. Zasada uznawania pisma za doręczone znajduje bowiem zastosowanie także do pierwszego pisma w sprawie, a zatem kiedy jego adresat nawet jeszcze nie wie, że postępowanie zostało wszczęte. Ponadto, obowiązek zawiadamiania sądu o zmianie miejsca pobytu nie dotyczy świadków, biegłych i innych uczestników postępowania niebędących stronami. Wskazane jest zatem, aby każdy adresat pisma w postępowaniu karnym mógł je odebrać przez „pełnomocnika pocztowego”,
    • obawy może budzić, to w jaki sposób organ procesowy będzie mógł uznać, że pismo wysłane drogą elektroniczną do uczestników postępowania faktycznie do nich dotarło. Również strony powinny mieć możliwość korzystania z tej drogi w korespondencji z sądem. Obecnie główną przeszkodą jest obowiązek opatrzenia pisma własnoręcznym podpisem -  a takiej zmiany projekt nie przewiduje. W ocenie Rzecznika konieczne jest dopuszczenie kierowania pism procesowych opatrzonych kwalifikowanym podpisem elektronicznym i poprzez platformę e-puap,
    • za nieporozumienie Rzecznik uznaje proponowany jako przejściowy przepis, że w razie wątpliwości należy stosować ustawę nową. W razie wątpliwości, organ prowadzący postępowanie rozstrzyga je bowiem korzystając z powszechnie przyjętych zasad interpretacji prawa.

    Według Rzecznika reforma procedury karnej stanowi dobrą okazję do wprowadzenia możliwości wniesienia zażalenia na postanowienie prokuratora w przedmiocie zarządzenia ekshumacji. RPO od dłuższego czasu postuluje to rozwiązanie. Ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście wyroku ETPCz w sprawie ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. We wrześniu 2018 r. ETPCz uznał, że brak możliwości odwołania się do sądu od decyzji prokuratury o ekshumacji narusza prawo Unii. 

    Adam Bodnar zwrócił  się do ministra Zbigniewa Ziobry o analizę uwag i ewentualne uwzględnienie ich w toku dalszych prac nad projektem.

    II.510.1319.2018

    Z punktu widzenia mieszkańców Biłgoraja. Spotkanie regionalne RPO

    Data: 2019-01-09

    50 osób przyszło do Biłgorajskiego Centrum Kultury. Zebranych witał pochodzący z Biłgoraja członek Rady Społecznej RPO Henryk Wujec. Ludzie przyszli z ciekawości i by porozmawiać o sprawiedliwości, ale dyskusja szybko zaczęła dotyczyć konkretnych spraw. Spotkanie zapowiadał wielki baner przed budynkiem.

    - RPO jest od patrzenia władzy na ręce, jest niezależny od polityków i dlatego powoływany na pięć lat. W tym czasie co roku ma przedstawiać parlamentowi sprawozdanie o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – zaczął spotkanie Adam Bodnar. - Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, nie byłem w żadnej i w żadnej być nie zamierzam. Moja praca polega na wchodzeniu w spór z władzą w interesie obywateli – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik, który kłaniałby się władzy, nie nadawałby się do tej pracy. Jego zadaniem jest bowiem ochrona praw obywateli. Dlatego np. może się wypowiadać tylko wtedy, kiedy widzi jasną konstytucyjną podstawę (i nie może za bardzo wypowiadać się w sprawie ochrony dzików przed ostrzałem, co było jednym z pierwszych pytań na spotkaniu).

    Sprawy zgłoszone na spotkaniu:

    Z punktu widzenia telewidza: niepokojące zatrzymania rejestrowane przez kamery

    Każdy jest niewinny do momentu prawomocnego skazania. Organizowanie zatrzymań w świetle fleszy jest złą praktyką. Nie powinno tak być.

    RPO: Uzyskiwanie korzyści politycznych z aresztowania narusza prawa jednostki. Ale są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i służby muszą się tak zachować.

    Ważne jest, że obywatel ma prawo w takiej sytuacji poskarżyć się do sądu na sposób zatrzymania.

    Osobnym problemem są komentarze polityków do zatrzymań, a także pomyłkowe zatrzymania. Takie sprawy muszą być wyjaśniane, a prawo do odszkodowania egzekwowania.

    Z punktu widzenia związkowca

    • Dlaczego trzeba płacić za ogromne pakiety telewizyjne, skoro człowiek ogląda tylko kilka programów. Do tego umowy są konstruowane tak, że człowiek nic z nich nie rozumie.
    • Dlaczego oszczędności w bankach są nisko oprocentowane, a banki pobierają od pożyczek wysokie odsetki. Kiedyś odsetki z oszczędności były większe.
    • Dlaczego rozpiętość plac w zakładach jest taka duża?

    RPO: 1. Za abonament RTV mamy wszyscy dostęp do kilkunastu stacji telewizji naziemnej. Tu nie mamy wyboru. Jednak pozostałe kanały wynikają z umowy z operatorem telewizji. Nie ma tu naruszenia praw człowieka. Jeśli ktoś uważa, że traci na tym jako konsument (naruszenie praw konsumenta), powinien zwracać się do rzecznika konsumentów.

    Poważnym problemem z punktu widzenia RPO jest niejasność umów – bo to powoduje, że człowiek nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji. Dlatego tak wazna jest dla nas współpraca z rzecznikami konsumentów.

    2. Odsetki są związane z poziomem inflacji. Teraz mamy bardzo niską inflację, kiedyś była wysoka, stąd zmiany oprocentowania.

    3. Różnice w zarobkach są cechą gospodarki rynkowej. Zmieniać je można nakładając wyższe podatki od wyższych dochodów oraz ustalając na odpowiednim poziomie minimalne wynagrodzenie.

    Z punktu widzenia matki: przemoc w rodzinie

    Przeciwdziałanie przemocy jest trudne, szczególnie, jeśli sprawcą jest osoba wysoko postawiona, ze znajomościami w policji i świecie prawniczym.

    RPO: Prawnicy mają dzieci i nie żyją w układach, ale w naturalnych związkach koleżeńskich. W opisanych przez panią przypadkach trzeba sprawę przenosić do innego sądu i również informować o tym RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

    Z punktu widzenia działacza rozczarowanego zmianami w kraju z ostatnich 30 lat: RPO jest stronniczy

    Dlaczego RPO jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, nie broni kibiców, za to esbeków?

    RPO: W sprawie reformy emerytalnej RPO nigdy nie wypowiadał się, bo to jest kompetencja rządu. Za to w sprawami kibiców zajmowałem się od pierwszego dnia kadencji.

    Z punktu widzenia osoby, która przegrała sprawę w sądzie: co zrobić, żeby RPO wniósł skargę nadzwyczajną?

    Skarga nadzwyczajna jest bardzo poważnym narzędziem, bo jest do zastosowania wtedy, gdy zawiodły już inne narzędzia. Ale nie można wzruszać prawomocnych wyroków, zwłaszcza sprzed lat, lekką ręką – bo to ma konsekwencje dla wielu ludzi, nie tylko dla tych, którzy wnoszą o zmianę wyroku.

    Są jednak sytuacje, kiedy RPO już reaguje i wnioski o skargę nadzwyczajną składa. Robi to wtedy, kiedy człowiekowi nie można inaczej pomóc.

    Z punktu widzenia porządku i prawa: Prawa dzieci z jednopłciowych małżeństw

    Dziecko z rodziny, w które rodzice są jednej płci, nie mają prawa do polskiego PESEL, bo podnosi się argument, że polska konstytucja mówi o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. I system komouterowy nie pozwala zarejestrować dziecka.

    RPO: NSA tę kwestię rozstrzygnął. Powiedział, że tu nie liczy się status małżeństwa (art. 18 Konstytucji) ale kwestia praw dziecka (art. 72 Konstytucji).- 

    Tak, ale to wyrok niewykonalny. Własnie dlatego, że systemy infornatyczne nie są do takiego rozstrzygnięcia przygotowane i praktycznie nie da się takiej decyzji wydać. 

    Z punktu widzenia dziecka rolników: prawo do mojej ziemi

    Ziemię należącą do mojej rodziny chcą przejąć krewni przez zasiedzenie. Sprawa jest w sądzie i nie wiem, jak mam udowodnić swoją rację.

    RPO: To warto omówić na spotkaniu indywidualnym z prawnikiem Biura. Dlatego jest z Rzecznikiem pani mecenas, z którą można o tym porozmawiać.

    Z punktu widzenia obywateli, którzy słyszeli coś o sądach: nie można ich bronić

    Czy Pan tego nie widzi, że z sądami jest coś nie tak?

    RPO: Widzę. To jest dziedzictwo niedemokratycznej przeszłości. Rok 1989 przyniósł ogromne zmiany społeczne, które sprawiły, że coraz więcej nowych typów spraw trafia do sądu. A sądy nie zmieniły się aż tak bardzo pod względem organizacji pracy, są zarządzane po staremu – sędziowie nie mają odpowiedniej pomocy w pracy, takiej jak choćby w kancelariach adwokackich. Przez to sądy się zatykają (w Sądzie Okręgowym w Warszawie ¼ spraw dotyczy kredytów frankowych – kto o tym słyszał 20 lat temu?). Sędziowie przez lata zamykali się przed społeczeństwem i odgradzali od przedstawicieli innych zawodów sędziowskich.

    Niestety, dotychczasowe reformy nie mierzyły się z tymi problemami, zamiast tego od 3 lat politycy próbują podporządkować sobie sędziów.

    A do zrobienia jest naprawdę wiele – temu poświęciliśmy wiele paneli ostatniego II Kongresu Praw Obywatelskich.

    • Mówi Pan o konkursowym wybieraniu ludzi na stanowiska w sądach. Ale po co są konkursy– nie lepiej je w ogóle zlikwidować, skoro i tak zatrudniają kogo chcą? RPO: konkursy to najlepsza rzecz, jaka może być w administracji.
    • Albo przenośmy sędziów co kilka lat. Żeby się nie zżywali ze środowiskiem RPO: a wyobrażacie sobie Państwo życie rodziny takiego sędziego.

    Z punktu widzenia pracownika szpitali

    Byłam na zwolnieniu po wypadku w pracy, kiedy przyznawali „dodatek zembalowy” (podwyżki przyznane jako dodatek  w 2015 r.). Nie dostałam. Nie dostałam też podwyżki. Nie reaguje Inspekcja Pracy.

    RPO: Wtedy trzeba się skarżyć do Rzecznika. My od tego jesteśmy.

    Z punktu widzenia ucznia: dlaczego nie mieliśmy spotkania z RPO?

    RPO: Przed wyjazdami regionalnymi zwracamy się do szkół z pytaniem, czy nie chcą spotkania z RPO. Czasami odpowiadają, że „nie są zainteresowane”.

    Z punktu widzenia lekarza: jak uzyskać świadomą zgodę pacjenta z zaburzeniami poznawczymi, a nie ubezwłasnowolnionego

    Gdybyśmy mieli respektować prawo, to nie moglibyśmy leczyć, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia.

    Czy takie sprawy interesują Rzecznika

    RPO: Tak.

    Debata jest trudna, bo szalenie zideologizowana. Ale dotyczy fundamentalnych praw.

    Tę sprawę też sprawdzimy.

    ...

    A nie zająłby się Pan jednak sprawami dzików?

    Jedna z uczestniczek „stłuczki” nie mogła zaskarżyć wyroku wobec drugiej. SN uwzględnił kasację RPO

    Data: 2019-01-09
    • Uczestniczka kolizji drogowej nie mogła skutecznie zaskarżyć wyroku na niekorzyść drugiej kobiety, która brała udział w stłuczce
    • Sąd odwoławczy uznał bowiem, że pani Magdalena nie miała statusu oskarżyciela posiłkowego, ale tylko współobwinionej o kolizję
    • Na błąd sądu wskazał RPO. W postępowaniu o wykroczenia można bowiem łączyć te role procesowe  
    • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację Rzecznika. Sprawa będzie zbadana ponownie

    Wobec dwóch uczestniczek stłuczki policja skierowała do sądu wnioski o ukaranie. Panią Magdalenę obwiniono o to, że skręcając w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa nadjeżdżającej z naprzeciwka pani Adzie. Tę z kolei obwiniono o to, że kierowała samochodem bez włączonych świateł mijania oraz o to, że nie zachowując ostrożności doprowadziła do zderzenia.

    Wyroki sądów

    Początkowo obie te sprawy Sąd Rejonowy prowadził odrębnie. Pani Magdalena oświadczyła, że w procesie pani Ady będzie działać w charakterze oskarżycielki posiłkowej. Sąd dopuścił ją do tej roli.

    Ostatecznie sąd połączył jednak sprawy obu kobiet do wspólnego rozpoznania. W związku z tym pani Magdalenie odmówiono prawa działania w charakterze oskarżycielki posiłkowej. Sąd uzasadnił to  niemożnością występowania w połączonym postępowaniu w podwójnej roli procesowej -  i obwinionej, i oskarżycielki posiłkowej. 

    Po procesie sąd orzekł, że pani Magdalena spowodowała zagrożenie, nie ustępując pierwszeństwa. Jednocześnie - biorąc pod uwagę charakter i okoliczności czynu, właściwości i warunki osobiste sprawcy - odstąpił od wymierzenia jej kary. Panią Adę za niewłączenie świateł ukarano 100 zł grzywny, ale uniewinniono od zarzutu doprowadzenia do kolizji. Panią Magdalenę obciążono kosztami, m.in. opinii biegłego w kwocie 2,2 tys. zł. Częścią kosztów obciążono też panią Adę.

    Pani Magdalena wniosła apelację. Kwestionowała swą winę oraz ustalony przez sąd stan faktyczny co do zachowań pani Ady, która - według niej - była wyłącznym sprawcą kolizji. Wskazała m.in. na błędne stanowisko sądu, że jazda pani Ady bez włączonych świateł nie pozostaje w związku przyczynowym na tyle, aby uznać, że przyczyniła się do kolizji. Wniosła o uniewinnienie oraz o skazanie pani Ady za doprowadzenie do kolizji, a także o to, by wyłącznie ją obciążyć kosztami postępowania.

    Sąd Okręgowy utrzymał w mocy zaskarżony wyrok.

    RPO: pani Magdalena to oskarżycielka posiłkowa 

    Kasację na rzecz pani Magdaleny złożył Rzecznik Praw Obywatelskich (kasacja w sprawach o wykroczenia stronie nie  przysługuje). W ocenie RPO sąd odwoławczy nie dokonał kontroli orzeczenia zgodnie z wymogami prawa. Nie rozważył bowiem w sposób wywołujący skutki prawne wadliwości orzeczenia I instancji w granicach zaskarżenia - czyli na niekorzyść pani Ady.

    Uzasadniając utrzymanie wyroku sąd II instancji, wskazał, że nie zgadza się z ustaleniami I instancji, iż zachowanie pani Ady pozostaje bez związku przyczynowo-skutkowego ze zdarzeniem, jak bezkrytycznie sąd przyjął za biegłym - chociaż ustalenie takiego związku nie powinno należeć do biegłego, ale do sądu. Jednocześnie Sąd Okręgowy uznał, że wyrok I instancji nie został skutecznie zaskarżony na niekorzyść pani Ady. Zdaniem sądu pani Magdalena nie mogła go zaskarżyć, gdyż nie występowała w sprawie jako oskarżycielka posiłkowa, a jedynie jako współobwiniona. Dlatego Sąd Okręgowy uznał, że nie był uprawniony do uchylenia wyroku na niekorzyść pani Ady.

    Według RPO sąd popełnił błąd, uznając, że pani Magdalena nie miała przymiotu oskarżyciela posiłkowego. Na początkowym etapie oświadczyła wszak o przystąpieniu do sprawy pani Ady w tym charakterze i została dopuszczona.

    - Przymiotu tego nie utraciła w związku z połączeniem do wspólnego rozpoznania całego zdarzenia – napisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk. Nieprawidłowy jest pogląd, że z uwagi na tożsamość zdarzenia brak jest możliwości występowania w podwójnej roli procesowej - czyli i obwinionego, i oskarżyciela posiłkowego.

    O zakazie takiego kumulowania ról procesowych w postępowaniu karnym stanowi jedynie art. 50 Kodeksu postepowania karnego. Zgodnie z nim w postępowaniu sądowym z uprawnień pokrzywdzonego w postaci możliwości działania w charakterze oskarżyciela posiłkowego nie może korzystać osoba występująca w tej samej sprawie w charakterze oskarżonego. Przepisu o takiej treści nie zawiera jednak Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. A to on był podstawą procedowania w tej sprawie.

    W postępowaniach o wykroczenia przepisy K.p.k. stosuje się jedynie wtedy, gdy kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia tak stanowi. Zgodnie natomiast z art. 25 § 4 k.p.w. pokrzywdzony może działać jako strona w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Brak tu jest jakiegokolwiek ograniczenia. Dlatego takiej osobie przysługują wszelkie uprawnienia wynikające z tego tytułu, w tym również do zaskarżenia orzeczenia na niekorzyść uniewinnionego.

    W związku z tym nie budzi wątpliwości, że Sąd Okręgowy rażąco naruszył przepisy. Mimo ustawowego obowiązku, zaniechał bowiem dokonania kontroli rozstrzygnięcia zgodnie z granicami zaskarżenia i sformułowanymi zarzutami. Według RPO naruszyło to  prawo pani Magdaleny do dwuinstancyjnego postępowania.

    RPO wniósł o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania.

    Na rozprawie 9 stycznia 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt V KK 396/18) uchylił zaskarżony wyrok i zwrócił sprawę Sądowi Okręgowemu.

    II.510.879.2018

    O sprawiedliwości. Spotkanie regionalne RPO w Jarosławiu

    Data: 2019-01-08
    • Spotkanie dotyczyło przede wszystkim praworządności
    • Ale jak zwykle na spotkaniach regionalnych obok spraw „wielkich” pojawiły się zwykłe, codzienne problemy praw człowieka
    • Oceniajmy fakty, pytajmy o konkrety, nie wdawajmy się w "gry plemienne" - powiedział na koniec, po omówieniu tych problemów, Adam Bodnar

    30 osób przyszło na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Bibliotece Miejskiej w  Jarosławiu. Głównie zainteresowani problemami praworządności, ale też sprawami osób z niepełnosprawnościami czy prawami pracowniczymi. Jeden pan przyszedł na spotkanie w sprawie Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), ale zdecydował się na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich (RPO).

    Przedstawiając się (i ważne dla siebie tematy) uczestnicy spotkania pytali, czy mogą mieć powody do nadziei. Chodziło im nie o sprawy osobiste, ale publiczne.

    - Pytacie o powody do optymizmu? To zacznę tak: nie zdajecie sobie pewnie sprawy z tego, co macie na miejscu. Wasze lokalne koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną działa w sposób wybitny, kompleksowo wspiera osoby z niepełnosprawnościami – rehabilituje, uczy niezależności, uczy praw, daje pracę. – powiedział Adam Bodnar. – Naprawdę możecie być dumni z Jarosławia.

    A sprawa Sądu Najwyższego – przecież odnieśliście Państwo sukces. Protestowaliście, zabieraliście głos, także tu, nie tylko w Warszawie. I mamy nadal Sąd Najwyższy, a Pierwsza Prezes nadal jest na stanowisku. Europa nie zabrałaby tak ostro głosu w sprawie Polski, gdyby nie głos polskich obywateli. To Wasz głos zmienił „bieg lawiny”.

    Owszem, są w Sądzie Najwyższym dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej (ale nie płyną do niej strumienie spraw, sam RPO zgłosił dwie skargi nadzwyczajne, z czystym sumieniem, a Prokurator Generalny jedną, więc to narzędzie nie stało się - jeszcze? -narzędziem politycznym)

    Izba dyscyplinarna to nieco inna sprawa – bo próbuje naciskać na sędziów, ale też pokazuje w efekcie siłę sprzeciwu środowiska sędziowskiego.

    Oczywiście, trzeba się obawiać, że presja polityczna na sędziów zmieni sposób ich zachowania i kryteria orzekania. To poważne zagrożenie.

    Ale też nie wolno zapominać, że działanie sądów trzeba poprawiać. Jest tu bardzo dużo do zrobienia i o tym trzeba mówić głośno (warto zajrzeć do dorobku II Kongresu Praw Obywatelskich). Prawo, by się tego domagać, mają zwłaszcza ci obywatele, którzy w ciągu dwóch ostatnich lat bronili niezależności sądów.

    Społeczeństwo obywatelskie się wzmacnia. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał nagrodę, jaką otrzymał od norweskiej Fundacji Rafto (bo jako urzędnik publiczny nagród nie przyjmuje) Funduszowi Obywatelskiemu dla mini inicjatyw dotyczących sądownictwa i grup marginalizowanych – na seminaria, konferencje, akcje ulotkowe, dla aktywnych obywateli z małych miejscowości.

    Ustawa represyjna (tzw dezubekizacyjna)

    Odebrała świadczenia emerytalne na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej wszystkim, którzy choć jeden dzień przepracowali w służbach uznany przez ustawodawcę w 2016 r za służące totalitarnemu państwu komunistycznemu. Nie daje narzędzi na ocenę jednostkowego zachowania danej osoby.

    Rzecznik uważa, że ta ustawa jest zbędna i krzywdząca.

    Coraz więcej obywateli wchodzi w tej sprawie na drogę sądową. Jednak sądy nie zaczęły tu stosować bezpośrednio Konstytucji, tylko wykorzystały możliwość skierowania pytania prawnego do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa tam leży i czeka na rozstrzygnięcie, a sądy powszechne zawieszają do czasu rozstrzygnięcia trybunalskiego postępowania. W papierach wszystko się zgadza, w prawach człowieka – nic.

    Rzecznik chce się do takich wybranych spraw przed sądami przyłączać - by zwracać uwagę sądom na problem.

    Na co można liczyć? Na zmianę ustawy albo na Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale to potrwa (skoro nawet w sprawie ekshumacji smoleńskich zajęło dwa lata, a same ekshumacje zostały w tym czasie przeprowadzone).

    - Nas tu jednak interesują nie organy władzy w Warszawie, ale sądy, policja i prokuratura tu, na miejscu. A traktują nas źle. To zwycięstwo obróciło się przeciwko nam. Na czele protestów często byli ludzie, którzy doprowadzili do tego, że sądy źle działają. A władze wykorzystały sytuację w sądach do obsadzenia sądów swoimi ludźmi – mówił jeden pan.

    Innym uczestnikom spotkania się to nie podobało.

    - Nie możemy głosu Pana tak zostawić – zaapelował Adam Bodnar. – Wymiar sprawiedliwości nie funkcjonował dobrze – pod względem organizacyjnym, podejściem do ludzi, przewlekłością, zarobkami pracowników. To nie jest efekt tego, że jakieś „struktury” miały w tym udział – ale  w skutek bałaganu i braku jasnej wizji, jak ma funkcjonować wymiar sprawiedliwości. Nikt nie pytał się ludzi, co trzeba zmienić, a na szczeblu lokalnym sędziowie zamykali się środowiskowo (to był w dużej części skutek niskich zarobków sędziowskich – wielu prawników nawet nie rozważało kariery sędziowskiej, co tamowało dopływ „świeżej krwi”, a wspierało praktyki nepotystyczne).

    Z drugiej strony – do sądów zaczęły napływać nowe typy spraw. Bo kto by 15 lat temu wyobraził sobie, że będą sprawy o upadłość konsumencką, służebność związaną z telefonią komórkową, czy tysiące spraw o kredyty „frankowe”? Nikt. A teraz sądy mają takie sprawy. Sądy mają coraz więcej spraw, a ich sposób organizacji nie zmienił się od  ćwierćwiecza. To jest problem!

    I te źle zorganizowane sądy nie były w stanie uporać się także ze sprawami związanymi z rozliczeniami z przeszłością (przykładem sprawa Grzegorza Przemyka, ale też sprawa osądzenia przepisów, które uznały przestępstwa funkcjonariuszy PRL zagrożone karami do 3 lat). Osoby ukrywające się w stanie wojennym, ale nie internowane, nie mają prawa do odszkodowania za utraconą pracę i dochody. Sprawy wszystkich osób represjonowanych po wydarzeniach zielonogórskich w 1960 r. nie zostały załatwione!

    Pojawia się pytanie, tłumaczył Adam Bodnar, do czego użyjemy tych problemów. Do niszczenia sądów, czy do ich naprawy? Mamy to naprawiać, bo prawa wszystkich osób – i tych represjonowanych w walce o niepodległość i policjantów, którzy ryzykowali życiem w obronie porządku publicznego – są ważne.

    I prawa radiologów też – podsumował ten wątek rzecznik praw obywatelskich

    Prawa radiologów

    Przepisy wydłużaniu czasu pracy radiologów nie uwzględniły stażu pracy ani podniosły wynagrodzeń (za dłuższy czas pracy pensja była taka sama). W jarosławskim szpitalu radiolodzy dostają tylko nieco więcej niż sprzątacze, a pielęgniarki mają ponad tysiąc złotych więcej.

    RPO: Bo jak widać, słabsze grupy zawodowe, bez silnej reprezentacji związkowej, mają w Polsce gorzej. To jest sprawa dla Rzecznika. Musimy się temu przyjrzeć.

    Zarządzanie drogami publicznymi

    Co można zrobić, kiedy zarządca drogi publicznej nie wywiązuje się z obowiązków, a zatem droga i jej infrastruktura niszczeje (drogą powiatową, podczas robót jeździły pojazdy wykorzystywane na drogi, a błoto z ich kół zatkało kolektor ściekowy)?

    RPO: Zwracał się Pan do nas? Nie, ale zwracałem się nawet do premiera.

    RPO: My w właśnie w takich sprawach interweniujemy. Proszę nam to wysłać.

    A z jakiego przepisu wynika obowiązek właściciela do odśnieżania chodnika przy posesji?

    RPO: Prawo do własności (art. 64 Konstytucji) podlega ograniczeniom, a jednym z nich może być taki dodatkowy obowiązek.

    Barbara Imiołczyk, BRPO: Ale najwyraźniej przepisy są przestarzałe i być może wymagają zmiany?

    RPO: zanalizujemy problem.

    Inne problemy zgłaszane na spotkaniu

    • Zasady monitoringu w miejscu pracy
    • Problemy posiadaczy książeczek mieszkaniowych PKO BP
    • Jak doprowadzić do tego, by od emerytur nie płacić podatków (RPO: tu chodzi o podwyżkę emerytur, prawda? Moim zdaniem jest to możliwe tylko dzięki głębszej integracji europejskiej, w perspektywie niestety 20 lat. A poza tym potrzebna jest wyższa kwota wolna od podatów - bo to narzędzie sprawiedliwe)
    • Kiedy ludzie będą mieli wreszcie prawo do mieszkania. Przecież jak się mieszka z dorosłymi dziećmi, do relacje codzienne są coraz gorsze. Mieszkanie nie powinno być luksusem! (RPO: To prawda, Konstytucja nie jest tu realizwoana, ten rząd wziął się do tego dobrze, w ramach programu Mieszkanie+, niestety, ten program nie wyszedł)
    • Co zrobić z kredytami „frankowymi”?

    Protesty, w tym antyrządowe

    Wielu uczestników takich protestów jest potem ciąganych na policję, do prokuratury – a wszystko kończy się w sądzie uniewinnieniem. Czy mamy prawo do odszkodowania za stracony czas, dojazdy?

    RPO: Sprawa jest niestety skomplikowana, bo w toku pozwu cywilnego przeciwko Skarbowi Państwa trzeba by wykazać, że organ państwa naruszył prawo. To nie jest łatwe. Udaje się to w sytuacji, gdy ktoś zostanie pozbawiony wolności a następnie uniewinniony. W przypadku samego oskarżenia trudno od razu założyć, że organ państwowy od początku działał w złej wierze – a nie, że się po prostu pomylił. Być może jednak warto to wyjaśnić przed sądem?

    Obywatel ma szansę na odszkodowanie za niesłuszny areszt. Skuteczna kasacja RPO

    Data: 2019-01-08
    • Pan Ryszard wystąpił do sądu o odszkodowanie i zadośćuczynienie od Skarbu Państwa za niesłuszne aresztowanie
    • Sąd aresztował go na 16 dni, bo nie stawiał się na swój proces o oszustwo. Po uniewinnieniu obywatel wystąpił z roszczeniem wobec Skarbu Państwa
    • Nie dostał jednak ani grosza. Sądy uznały, że nie wypełnił swego obowiązku informowania o zmianie miejsca pobytu, przez co utrudniał proces
    • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i nakazał sądowi odwoławczemu ponowne zbadanie sprawy

    Prowadzący przedsiębiorstwo pan Ryszard został oskarżony o popełnienie oszustwa wspólnie z innym mężczyzną. W śledztwie nie przyznawał się do tego zarzutu. Przyznał się zaś drugi mężczyzna, który wyjaśnił, że pan Ryszard jest niewinny, bo nie miał wpływu na jego decyzje o nieuregulowaniu zobowiązań finansowych wobec poszkodowanej firmy.

    Pan Ryszard trafił do aresztu - ostatecznie został uniewinniony

    Pierwszą rozprawę obu mężczyzn w czerwcu 2011 r.  Sąd Rejonowy odroczył z powodu niestawiennictwa pana Ryszarda (wezwanie wysłane na jego adres nie zostało podjęte). Taka sama sytuacja powtórzyła się na drugiej rozprawie. Sąd uzyskał informacje, że oskarżony nie przebywa pod adresem wskazanym przez niego jako adres dla doręczeń. Uznał, że pouczony wcześniej o obowiązku informowania sądu o każdej zmianie miejsca pobytu, nie uczynił tego. Dlatego sąd wydał nakaz aresztowania pana Ryszarda i zarządził poszukiwanie go listem gończym. Drugi oskarżony dobrowolnie poddał się zaś karze i został skazany.

    Pan Ryszard został zatrzymany 6 września 2011 r. W areszcie przebywał do 22 września 2011 r. Po procesie sąd wydał wobec niego wyrok uniewinniający. Słowa pana Ryszarda potwierdziły nie tylko wyjaśnienia współoskarżonego, ale i zeznania pokrzywdzonego oraz dokumentacja sprawy.

    Po uniewinnieniu pan Ryszard wniósł o zasądzenie od Skarbu Państwa odszkodowania i zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie. Wskazał, że mimo iż areszt trwał tylko 16 dni, to doprowadził do ruiny przedsiębiorstwa budowlanego, którym zarządzał; pogorszył też jego relacje rodzinne.

    Sąd Okręgowy oddalił jego wniosek. Uznał, że to jego zawinione zachowanie spowodowało areszt, bo zaniechał on poinformowania sądu o zmianie miejsca pobytu. Decyzję o areszcie sąd uznał za prawidłową, bowiem jako oskarżony utrudniał on postępowanie, ukrywając się przed sądem. Według sądu aresztowanie nie było oczywiście niesłuszne -  a tylko to uzasadnia przyznanie odszkodowania czy zadośćuczynienia.

    Pan Ryszard odwołał się, podkreślając że sąd nie uwzględnił  tego, że został uniewinniony. Zarzucił też Sądowi Okręgowemu błędne ustalenie, że bezprawnie utrudniał swój proces. Sąd Apelacyjny utrzymał jednak wyrok I instancji.

    Argumenty kasacji RPO

    Kasację na rzecz wnioskodawcy wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Uznał, że orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd dokonał bowiem błędnej wykładni przepisów prawa – oceniał decyzję o areszcie  według stanu sprawy z chwili podejmowania tej decyzji.

    Tymczasem w uzasadnieniu uchwały z 15 września 1999 r. Sąd Najwyższy podkreślił, że ocena niewątpliwej niesłuszności aresztowania wymaga uwzględnienia przede wszystkim ostatecznego rozstrzygnięcia co do odpowiedzialności karnej osoby, która  była pozbawiona wolności. - W ocenie SN z tego punktu widzenia, za niewątpliwie niesłuszne, w zasadzie uznać należy każde tymczasowe aresztowanie oskarżonego, który prawomocnie został uniewinniony – napisał RPO w kasacji.

    Sąd Apelacyjny przeważającą część swej analizy, w ślad za sądem I instancji, poświęcił ocenie zasadności aresztowania. Zabrakło zaś odniesienia się do słuszności tej decyzji z punktu widzenia ostatecznego wyroku uniewinniającego i zasady ryzyka, na której opiera się odpowiedzialność Skarbu Państwa.

    W ocenie Rzecznika, teza że oskarżony miał utrudniać proces nie została należycie uargumentowana. Wątpliwości RPO budziło także niewyjaśnienie przez sąd, dlaczego nie podjęto  próby zastosowania mniej dolegliwego środka - w postaci zatrzymania oskarżonego i doprowadzenia go na rozprawę.

    Zdaniem RPO biorąc pod uwagę wyjaśnienia i postawę współoskarżonego oraz zeznania pokrzywdzonego, sąd powinien był rozważyć, czy przy stosowaniu tymczasowego aresztowania wobec wnioskodawcy została dochowana zasada ultima ratio wyrażona w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 257 § 1 k.p.k.

    Kasację RPO poparł prokurator  obecny na rozprawie 8 stycznia 2019 r. w SN.

    SN uchylił zaskarżony wyrok i zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu, aby ponownie zbadał apelację w tej sprawie.

    II.511.309.2017

    TK: zatrzymanie za drobne wykroczenie osoby czasowo przebywającej w Polsce - niekonstytucyjne

    Data: 2019-01-08
    • Dopuszczalność zatrzymania osoby czasowo przebywającej w Polsce, obwinionej o wykroczenie zagrożone wyłącznie grzywną, jest niekonstytucyjna – uznał Trybunał Konstytucyjny
    • Ponadto zakwestionował brak gwarancji udziału zatrzymanej osoby obwinionej w posiedzeniu sądu rozpatrującego zażalenie na zatrzymanie
    • Wyrok Trybunału jest zgodny ze stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich

    8 stycznia 2019 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 6/16). 

    Trybunał orzekł, że art. 45 § 1 pkt 1 w związku z art. 90 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (k.p.s.w.) jest niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim dopuszcza zatrzymanie przebywającej jedynie czasowo na terytorium Polski osoby, której tożsamość została ustalona, a której zarzuca się popełnienie wykroczenia zagrożonego wyłącznie grzywną.

    Zgodnie z k.p.s.w,. jeśli wykroczenia dokonała osoba tylko czasowo przebywająca w Polsce, należy stosować postępowanie przyśpieszone, a to z kolei pozwala zatrzymać taką osobę. Trybunał podkreślił, że nie ma przesłanek, które uzasadniałyby tak daleko idącą ingerencję w wolność człowieka, jak faktyczne pozbawienie go wolności, jedynie dla zapewnienia prawidłowego biegu postępowania w sprawie o mniej poważne wykroczenie,  zagrożone tylko karą grzywny.

    Według Trybunału stosowanie zatrzymania w sprawach objętych zakresem zaskarżenia nie jest niezbędne ani w celu zagwarantowania udziału w rozprawie przed sądem sprawcy wykroczenia przebywającego czasowo na terytorium Polski, ani w celu zapewnienia wykonania ewentualnie orzeczonej grzywny. Podkreślił, że możliwe są tu inne, mniej dolegliwe kroki, np. zatrzymanie dokumentu uprawniającego do przekraczania granicy lub skierowanie orzeczonej grzywny do wykonania w innym państwie członkowskim UE na podstawie art. 116b k.p.s.w.

    Ponadto Trybunał uznał art. 47 § 2 w związku z art. 33 i art. 109 § 2 k.p.s.w. za niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim nie gwarantuje osobie zatrzymanej prawa do udziału w posiedzeniu sądu rozpatrującego zażalenie na jej zatrzymanie.

    Niezagwarantowanie zatrzymanemu prawa do udziału w posiedzeniu sądu, na którym rozpatrywane jest zażalenie na zatrzymanie, narusza konstytucyjne standardy jawnego i sprawiedliwego postępowania sądowego, a także prawa do obrony. Trybunał wskazał, że fakultatywna możliwość podjęcia przez sąd decyzji o udziale strony w posiedzeniu (art. 33 k.p.s.w.) nie stanowi dostatecznej gwarancji prawa do udziału w czynnościach sądowych, bowiem właściwa realizacja prawa do udziału w posiedzeniu sądu wymaga każdorazowego poinformowania strony lub jej pełnomocnika o terminie posiedzenia.

    Trybunał zbadał sprawę w składzie: Małgorzata Pyziak-Szafnicka - przewodniczący, Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski - sprawozdawca, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

    Wyrok jest zgodny ze stanowiskiem przedstawionym przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Przystąpił on do tego postępowania i 21 maja 2016 r. przedstawił swoje stanowisko.

    II.517.2.2016

    Resort sprawiedliwości zaczyna obsadzać wakaty sędziowskie. Planuje zmiany prawa, które mają poprawić pracę sądów

    Data: 2019-01-07
    • W polskich sądach brakuje ponad 700 sędziów. Zdaniem RPO takie braki (7 proc. ogółu) mają wpływ na przewlekłość rozstrzygania spraw ludzi
    • Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało właśnie o uruchomieniu obsadzania tych wakatów
    • Zapowiada też listę konkretnych zmian, które miałyby poprawić pracę sądów

    Na wystąpienie RPO zwracające uwagę na problem wakatów odpowiedział 27 grudnia wiceminister Łukasz Piebiak.

    Według stanu na dzień 30 września 2018 r. w sądach powszechnych wszystkich szczebli występowały wakaty na stanowiskach sędziowskich, asesorskich i referendarskich w następujących wielkościach:

     

    Sędziowie

    Asesorzy sądowi

    Referendarze sądowi

    Sądy rejonowe

    169

    79

    126

    Sądy okręgowe

    434

    0

    0

    Sądy apelacyjne

    107

    0

    0

    Razem

    710

    79

    126

    Sędziowie

    W celu zapewnienia obsady na zwolnionych stanowiskach sędziowskich do 5 września 2018 r. Minister opublikował obwieszczenia o 631 wolnych stanowiskach sędziowskich (w sądach rejonowych - 131, w sądach okręgowych - 413, w sądach apelacyjnych 87).

    Do 11 października 2018 r. do podpisu Ministra Sprawiedliwości trafiły kolejne dwa projekty obwieszczeń dotyczących 20 stanowisk sędziowskich (w sądach rejonowych -4, w sądach okręgowych - 12, w sądach apelacyjnych - 4).

    Należy również podkreślić, że informacje o prawie wszystkich zwalnianych stanowiskach sędziowskich są kierowane na bieżąco do publikacji w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej Monitor Polski.

    Asesorzy

    Na dzień 13 listopada 2018 r. nieobsadzonych było 100 stanowisk asesorskich. Stanowiska te zostały ujęte w wykazach stanowiących załączniki do zarządzeń Ministra Sprawiedliwości z dnia 6 września 2018 r. (Dz. Urz. Min. Sprawiedl. poz. 266) oraz z dnia 13 listopada 2018 r. (Dz. Urz. Min. Sprawiedl. poz. 316) i zostały przeznaczone dla egzaminowanych absolwentów aplikacji sędziowskiej prowadzonej przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury, którzy w dniu 30 listopada 2018 r. uczestniczyli w procedurze wyboru stanowiska asesorskiego.

    Referendarze

    W kwestii obsady na stanowiskach referendarskich uprzejmie informuję, że podane wyżej dane dotyczące wakatów uwzględniają 50 nowych etatów referendarskich utworzonych w dniu 1 sierpnia 2018 r. w związku z dodatkowymi zadaniami wynikającymi z uchwalonej w dniu 20 lipca 2018 r. ustawie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności gruntów (Dz. U. z 2018 r. poz. 1716).

    Pozostałe wakaty są rezultatem naturalnego ruchu kadrowego na stanowiskach referendarzy sądowych, spowodowanego w dużej mierze powołaniami osób wykonujących zawód referendarza sądowego na stanowiska sędziowskie albo asesorskie.

    Powyższe dane wskazują, że podjęte działania powinny spowodować dostosowanie obsady na stanowiskach sędziowskich, asesorskich i referendarskich do poziomu, jaki jest charakterystyczny dla naturalnego ruchu kadrowego.

    Jak resort sprawiedliwości chce usprawnić pracę sądów

    Zdaniem ministra Piebiaka obsada na stanowiskach orzeczniczych jest tylko jednym z wielu czynników mających wpływ na wyniki pracy sądów.

    Jego zdaniem wymaga odnotowania, że z inicjatywy Ministra Sprawiedliwości zostały opracowane projekty zmian w procedurach cywilnej i karnej. Rezultatem powinno być skrócenie czasu trwania postępowań przed sądami powszechnymi.

    Projekt ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw zakłada m.in.:

    • odformalizowanie postępowania przed sądem przez selekcję świadków wnioskowanych do przesłuchania na tych, których stawiennictwo i bezpośrednie przesłuchanie jest niezbędne oraz na tych, co do których wystarczające jest ujawnienie protokołów zeznań z postępowania przygotowawczego;
    • odstąpienie od obowiązku osobistego przeprowadzania oględzin i sprowadzania dowodów rzeczowych na salę rozpraw,
    • przeciwdziałanie obstrukcji procesowej przez umożliwienie procedowania pod nieobecność oskarżonego. Przy czym usprawiedliwione niestawiennictwo nie będzie stanowić przeszkody do przeprowadzenia dowodu na rozprawie, zaś oskarżony będzie mógł wystąpić o uzupełniające przeprowadzenie dowodu. Uprawnienie to nie będzie przysługiwało, jeśli okaże się, że jego nieobecność była nieusprawiedliwiona,
    • zmiana treści art. 119 § 1 k.p.k. pozwalająca na ułatwienie kontaktu z autorem pisma procesowego, który oprócz adresu pocztowego będzie zobligowany wskazać również numer telefonu, telefaksu i adres poczty elektronicznej - o ile go posiada, lub złoży oświadczenie o ich nieposiadaniu,
    • skrócenie i odformalizowanie uzasadnień orzeczeń przez zastosowanie formularzy. Zmiana ta doprowadzi do skrócenia czasu sporządzania uzasadnień, ich tekstowej objętości, jak również spowoduje, że uzasadnienia będą bardziej czytelne dla uczestników postępowania,
    • zniesienie obowiązku wskazywania dokumentów, które z mocy prawa, z chwilą zamknięcia przewodu sądowego, będą zaliczone w poczet materiału dowodowego,
    • odstąpienie od ustnego sprawozdania podczas rozprawy odwoławczej w sytuacji, gdy stawili się jedynie uczestnicy postępowania. Sąd będzie mógł, na wniosek lub za zgodą obecnych stron, odstąpić od zreferowania sprawy, natomiast jeśli na rozprawę nikt się nie stawił, sąd będzie mógł w ogóle odstąpić od referowania sprawy.

    Projekty ustaw o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw zakładają poprawę organizacji postępowania, przeciwdziałanie nadużywaniu prawa procesowego, usprawnienie postępowania dowodowego, zmiany w zakresie uzasadniania wyroków i optymalizację postępowania odwoławczego.

    Przewiduje się również wprowadzenie do procedury cywilnej ogłoszeń sądowych w formie elektronicznej, efektywnego postępowania w sprawach gospodarczych oraz usprawnienie innych postępowań odrębnych, a także modyfikację przepisów o kosztach sądowych.

    MS: 1 stycznia 2019 r. ma wejść w życie rozporządzenie ws. nieodpłatnej pomocy prawnej

    Data: 2018-12-28
    • 1 stycznia 2019 r. ma wejść w życie rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości ws. sposobu udzielania i dokumentowania nieodpłatnej pomocy prawnej oraz nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego
    • Tak resort odpowiedział Rzecznikowi, zaniepokojonemu czy resort wyda rozporządzenie przed 1 stycznia - kiedy wchodzi w życie nowelizacja ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej

    Bezpłatna pomoc prawna świadczona jest na zasadach ustalonych w specjalnej ustawie. Została ona w tym toku zmieniona, a zmiany wejdą w życie 1 stycznia 2019 r. Uprawnionym do nieodpłatnej pomocy prawnej będzie każdy, kto złoży oświadczenie, że nie jest w stanie ponieść kosztów odpłatnej pomocy prawnej (dotychczas były do niej uprawnione m.in. osoby, którym przyznano świadczenie z pomocy społecznej, posiadające Kartę Dużej Rodziny, które nie ukończyły 26 lat albo ukończyły 65 lat, kobiety w ciąży oraz ofiary klęsk żywiołowych). 

    Możliwe będzie uzyskanie porady na etapie postepowania przygotowawczego, sądowego lub sądowo-administracyjnego. Nowelizacja wprowadza nieodpłatne poradnictwo obywatelskie, czyli wsparcie świadczone przez profesjonalnych doradców obywatelskich osobom potrzebującym pomocy w kwestii m.in. zadłużenia, spraw mieszkaniowych lub zabezpieczenia społecznego. Będzie też nieodpłatna mediacja. Nowelizacja przewiduje ponadto w każdym powiecie przedsięwzięcia z zakresu edukacji prawnej.

    Wątpliwości co do aktów wykonawczych 

    Jak podawała „Rzeczpospolita” ( artykuł „Powiaty apelują o rozporządzenie” z 7 listopada 2018 r.) prawidłowe funkcjonowanie dotychczasowych punktów darmowej pomocy prawnej od 1 stycznia  może być zagrożone. Jako jedną z przyczyn wskazano brak przepisów wykonawczych, określających zasady wyłaniania organizacji pozarządowych mających prowadzić od nowego roku punkty bezpłatnego poradnictwa prawnego (projekt rozporządzenia powinien przygotować przewodniczący Komitetu ds. Pożytku Publicznego).

    Konkursy te (już organizowane przez starostów z uwagi na krótki termin do końca roku) prowadzone są na dotychczasowych zasadach, a to budzi obawy o ich skuteczność, jeżeli okaże się, iż nowe przepisy wykonawcze będą inne. W przypadku złożenia odwołania przez daną organizację, otwarcie punktu może być zablokowane.

    W artykule podano również, iż wciąż brakuje przepisów wykonawczych w sprawie sposobu udzielania i dokumentowania nieodpłatnej pomocy prawnej oraz nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego. Zgodnie z nowelizacją, do ich wydania zobowiązany jest Minister Sprawiedliwości. Dodatkowo wskazano na budzące wątpliwości zapisy projektowanego rozporządzenia m. in. w zakresie wymaganego wyposażenia pomieszczenia, w którym udzielane są porady.

    W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk spytał 13 listopada 2018 r. Ministra Sprawiedliwości, na jakim etapie są te akty wykonawcze. Poprosił też o odniesienie się do sygnalizowanych zastrzeżeń.

    Odpowiedź resortu

    Jak napisał w odpowiedzi z 12 grudnia 2018 r. wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, w ministerstwie są prowadzone zaawansowane prace legislacyjne nad projektem rozporządzenia w sprawie sposobu udzielania i dokumentowania nieodpłatnej pomocy prawnej oraz nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego.

    - Projekt ten jest po uzgodnieniach międzyresortowych, konsultacjach publicznych i opiniowaniu, na etapie przed skierowaniem wniosku o zwolnienie z obowiązku rozpatrzenia przez komisję prawniczą. Projektowane rozporządzenie ma wejść w życie z dniem 1 stycznia 2019 r. - napisał.

    Poinformował, że regulacje określające wyposażenie lokalu, gdzie pomoc ma być udzielana, uległy zmianie wskutek zgłoszonych uwag.

    Pierwotny projekt rozporządzenia - w wersji przekazanej do uzgodnień międzyresortowych, opiniowania i konsultacji publicznych - przewidywał, że w lokalu zapewnia się wyodrębnione pomieszczenie przeznaczone do udzielania nieodpłatnej pomocy prawnej lub świadczenia nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego, umożliwiające zachowanie dyskrecji przy udzielaniu lub świadczeniu tej pomocy, wyposażone w stół wraz z miejscami siedzącymi dla co najmniej czterech osób.

    W aktualnym brzmieniu projektowanego przepisu odstąpiono co do zasady od wymogu wyposażenia pomieszczenia w stół i miejsca siedzące dla co najmniej czterech osób. Wymóg ten zachowano jedynie w przypadku świadczenia w lokalu nieodpłatnej mediacji – poinformował Marcin Warchoł.

    IV.510.9.2014

    Kasacja RPO w sprawie mężczyzny z niepełnosprawnością umysłową skazanego za morderstwo

    Data: 2018-12-24
    • RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego od wyroku skazującego za podwójne morderstwo.
    • Zdaniem Rzecznika w sprawie tej jest tak wiele niejasności, że powinna być ponownie zbadana przez Sąd Najwyższy.
    • Wątpliwości budzą okoliczności, w jakich niepełnosprawny umysłowo Piotr M. przyznał się do zbrodni. Czy nie potwierdził tylko tego, co podpowiedzieli mu policjanci?

    Sprawę mężczyzny opisała w Gazecie Wyborczej red. Ludmiła Anannikova. Piotr M., człowiek z niepełnosprawnością intelektualną, został skazany za zamordowanie dwóch kobiet na podstawie swoich zeznań. Rzecznik wnosi o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego osądzenia.

    Rzecznik uważa, że przy ocenie tej sprawy przez sąd doszło do  rażące i mogące mieć istotny wpływ na treść wyroku naruszenia przepisów kodeksu postępowania karnego (art. 433 § 2 oraz art. 457 § 3):

    • protokoły przesłuchań Piotra M. w charakterze podejrzanego, podstawa najważniejszych, niekorzystnych dla oskarżonego ustaleń faktycznych, nie są rzetelnym udokumentowaniem przebiegu tych czynności
    • poprzedzające je czynności podjęte przez funkcjonariuszy policji i sposób ich przeprowadzenia miały bezpośredni wpływ na treść zaprotokołowanych wypowiedzi Piotra M. i mogły naruszyć jego prawo do złożenia wyjaśnień w warunkach swobody wypowiedzi;
    • sąd w sposób dowolny uznał, że zanim w toku nieprocesowej czynności - rozpytania zatrzymanego  - niepełnosprawny psychicznie Piotr M. przyznał się do podwójnej zbrodni zabójstwa, której popełnieniu pierwotnie zaprzeczał, policjanci nie przedstawili mu prawdopodobnego przebiegu zdarzenia.

    Rzecznik zauważa m.in., że skoro przepisy wymagają, by protokół utrwalał przebieg czynności, to w protokole przesłuchań osób z istoty swej podatnych na sugestie, takich jak osoby z niepełnosprawnością intelektualną, treść pytań winna być odnotowywana. To, jak było bowiem sformułowane pytanie, jest okolicznością istotną z punktu widzenia przebiegu czynności dokumentowanej w formie protokołu. Pozwala zarazem ukazać w jakim kontekście, w odpowiedzi, na tak sformułowane pytanie, osoba przesłuchiwana złożyła określone depozycje.

    Odnotowywanie treści pytań do podejrzanych podatnych na sugestie ma szczególne znaczenie, gdy przesłuchanie odbywa się w warunkach ograniczonej kontradyktoryjności, bez obecności tzw. gwaranta właściwego traktowania osoby przesłuchiwanej, tj. przedstawiciela procesowego zatrzymanego procesowo, którego podstawową rolą podczas stosowania tego środka przymusu jest ochrona zatrzymanego przed bezzasadnym samooskarżeniem.

    Sąd w uzasadnieniu wyroku przyjął, iż rozpytanie Piotra M. rozpoczęło się od poinformowania go, że policjanci mają dowody na to, iż popełnił on zarzucane mu zbrodnie, w tym świadków którzy mieli go widzieć oraz że będzie dla niego lepiej, jeżeli się przyzna.

    Sąd odmówił natomiast obdarzenia walorem wiarygodności depozycji policjanta w części, w jakiej zeznał, iż zmiana stanowiska zatrzymanego odnośnie popełnienia zbrodni, w związku z którymi został zatrzymany i w konsekwencji przyznanie się w toku rozpytania do ich popełnienia nastąpiło dopiero „po przedstawieniu mu prawdopodobnego przebiegu zdarzenia”, kiedy to według zeznań policjanta Piotr M. „potwierdził” swój udział w tej zbrodni oraz „potwierdził” znajomość z M.K. i konflikt z jej matką B.J.

    Sąd założył, że Piotr M. nie mógł powtórzyć tego, co powiedzieli mu policjanci, albowiem z uwagi na swoje deficyty intelektualne nie mógłby zapamiętać tylu szczegółów zbrodni, które wynikają z jego późniejszych wyjaśnień. Jednak te szczegółowe informacje zapisane w protokole przesłuchań w charakterze podejrzanego to suma odpowiedzi na kilka pytań, zredagowana przez osobę sporządzającą protokół. Bezspornym bowiem jest w tej sprawie, o czym wcześniej wskazano, że jak wynika z opinii biegłych, obdarzonych przez Sąd w całości walorem wiarygodności „Oskarżony nie wypowiada się w sposób spontaniczny, nie rozwija tematu rozmowy. Dlatego uzyskanie od oskarżonego odpowiedzi wymaga zadawania dodatkowych pytań”..

    Nie budzi natomiast wątpliwości, iż szczegóły dotyczące miejsc zbrodni mogły być natomiast znane nie tylko policjantom, ale również prokuratorowi

    II.510.163.2018

    Obywatele nie mogą podważać decyzji tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r. Wniosek RPO do TK

    Data: 2018-12-21
    • Obywatele nie mogą kwestionować decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.
    • Od 1992 r. w tych sprawach nie można bowiem stosować przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego o wznowieniu postępowania, stwierdzeniu nieważności czy uchyleniu albo zmiany decyzji
    • Według RPO w niekonstytucyjny sposób pozbawia to obywateli możliwości weryfikacji w tym trybie  decyzji o przejęciu ich nieruchomości

    Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kpa dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji wydanych na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.

    Wielu rolników w czasach PRL nie przywiązywało wagi do uporządkowania spraw własności ziemi. Państwo przez lata prowadziło politykę wrogą indywidualnemu rolnictwu. Zaczęło się to zmieniać w latach 70., kiedy władza de facto uznała rolę rolnictwa indywidualnego. Wtedy też zaczęto porządkować stosunki własnościowe. Zapewnić to miała ustawa uwłaszczeniowa z 1971 r.

    Na jej podstawie rolnik dostawał akt własności ziemi, którą posiadał i uprawiał. Zdarzały się jednak przypadki, że w wyniku tej ustawy ziemię można było stracić na rzecz państwa. Np. jeśli dziecko po śmierci rodziców-rolników trafiło do domu dziecka, a ziemię uprawiał sąsiad, który nie był formalnie rolnikiem (bo np. pracował też gdzieś na etacie) – w takim wypadku ziemia przypadała Skarbowi Państwa. Decyzję wydawali urzędnicy i nie można się było od tego odwołać do sądu. Taki stan trwa do dzisiaj.

    Co przewidywała "ustawa uwłaszczeniowa" z 1971 r.

    Ustawa z 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych („ustawa uwłaszczeniowa”) miała na celu uporządkowanie skomplikowanych stosunków własnościowych. Chodziło m.in. o potwierdzenie stanów faktycznych samoistnego posiadania przez rolników nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych. Z chwilą wejścia ustawy w życie z mocy prawa stawali się oni właścicielami tych gruntów.

    Wniosek RPO dotyczy zaś sytuacji nieruchomości przejętych przez państwo. Zgodnie z art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”,  nieruchomości - na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej, od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy, z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – mogły być przekazane dzierżawcom we własność albo przejęte przez państwo. Postępowania w tych sprawach były prowadzone przez organy administracji, które wydawały ostateczne decyzje.

    Porządkowanie sytuacji własności gospodarstw rolnych samoistnych posiadaczy w zasadniczym stopniu zakończono w 1982 r. Wtedy ustawa uwłaszczeniowa została uchylona, a prowadzenie spraw niezakończonych przekazano sądom. Wydane akty własności dla posiadaczy samoistnych mogły być nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kpa. Ustawa z 1982 r. pomijała jednak kwestię decyzji o przejęciu nieruchomości na podstawie art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”. Od kwietnia 1982 r. decyzje takie  nie mogły być już wydawane, a właściwe do trwających nadal postępowań pozostały organy  administracji - spraw tych nie przekazano sądom.

    Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z 19 października 1991 r. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona od 1 stycznia 1992 r. zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa wszelkich decyzji wydanych na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej”; trwające postępowania umorzono. Wzruszanie wszelkich decyzji stało się niemożliwe.

    Obywatel nie zakwestionuje decyzji o przejęciu ziemi przez państwo

    Problemem konstytucyjnym wniosku RPO jest kwestia dopuszczalności i zasadności ograniczenia możliwości weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa tych decyzji o przejęciu przez państwo nieruchomości, których podstawą był art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”.

    W ocenie Rzecznika regulacja ta jest niezgodna z art. 7 Konstytucji i wyrażoną w nim zasadą praworządności. Wyłączenie możliwości wzruszenia decyzji administracyjnej o przejęciu przez państwo nieruchomości prowadzi do sytuacji, w której decyzje obarczone wadami, jak np. wydanie z rażącym naruszeniem prawa, pozostają w obrocie prawnym, kształtując sytuację prawną byłych właścicieli przejętych nieruchomości. Sytuacja taka narusza zasadę praworządności i nie znajduje uzasadnienia w innych wartościach konstytucyjnych.

    Regulacja ta zrównała - w sposób niezgodny z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej oraz równości wobec prawa - podmioty znajdujące się w różnych sytuacjach prawnych i faktycznych. Za cechę wspólną uznała bowiem wyłącznie fakt pozbawienia właścicieli nieruchomości na podstawie decyzji wydanych na gruncie „ustawy uwłaszczeniowej”. Wprowadzając zakaz wzruszania decyzji wydanych na tej podstawie, ustawodawca zrównał sytuację prawną i prawa byłych właścicieli, którzy de facto zostali wywłaszczeni na rzecz samoistnych posiadaczy, oraz byłych właścicieli, których nieruchomości zostały przejęte przez państwo w trybie decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej. W ocenie RPO zrównanie to nie jest uzasadnione i skutkuje naruszeniem praw byłych właścicieli nieruchomości przejętych przez państwo. W ich przypadku nie ma bowiem wartości konstytucyjnych, które ograniczenie to by uzasadniały.

    RPO wskazuje, że ustawodawstwo z lat 1945-1989 przewidywało liczne przypadki przejęcia gospodarstw rolnych przez państwo - zarówno o charakterze przymusowym,  jak i regulacji dających jedynie taką możliwość. Aktami należącymi do tej drugiej kategorii były np. ustawa z 29 maja 1974 r. o przekazywaniu gospodarstw rolnych na własność państwa za rentę i spłaty pieniężne czy ustawa z 26 marca 1982 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych. W żadnym z tych przypadków ustawodawca nie wyłączył możliwości weryfikacji prawidłowości wydanych decyzji w trybach nadzwyczajnych Kpa. Właściciele nieruchomości przejętych na podstawie tych aktów prawnych oraz na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej” znajdowali się w podobnej sytuacji prawnej. Zaskarżona przez Rzecznika ustawa wprowadziła zatem nieuzasadnione zróżnicowanie praw w ramach jednej kategorii.

    Należy zatem uznać, że pozbawienie przez art. 63 ust. 2 i 3 zaskarżonej ustawy byłych właścicieli możliwości weryfikacji po 1 stycznia 1992 r. decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo stanowi istotną, nieproporcjonalną, a przede wszystkim  niezasadną i rażąco niesprawiedliwą ingerencję w art. 32 ust. 1 Konstytucji i zasadę równości wobec prawa oraz art. 2 i zasadę sprawiedliwości społecznej.

    Zasady kierowania wniosków RPO do Trybunału

    Art. 16 ust. 2 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich stanowi, że „RPO może występować do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskami w sprawach, o których mowa w art. 188 Konstytucji”. Wynika to z niezawisłości i niezależności instytucji Rzecznika (art. 210 Konstytucji RP) oraz związanej z tym pełni kompetencji w jakich sprawach i kiedy może skorzystać z tego środka ochrony praw obywatelskich.

    Podejmując decyzje o skierowaniu wniosku do Trybunału, Rzecznik zawsze kieruje się literą prawa, interesem obywateli i poczuciem konstytucyjnej współodpowiedzialności za państwo. 

    Ten wniosek do Trybunału leży właśnie w interesie obywateli, którzy mogli zostać pokrzywdzeni przez państwo. Gdyby artykułu 63. ust. 2 i 3 nie było, to osoby, których nieruchomości przejęło państwo - a decyzja ta była np. niezgodna z prawem - mogłyby próbować je odzyskać lub przynajmniej starać się o stosowne odszkodowanie. Dziś jest to niemożliwe.

    IV.7005.1.2018

    Sędzia startujący na prezydenta miasta powinien zrzec się urzędu. Odpowiedź dla RPO

    Data: 2018-12-20
    • Sędzia kandydujący w wyborach na prezydenta miasta powinien rozważyć zrzeczenie się urzędu przed kampanią wyborczą - uznała Krajowa Rada Sądownictwa
    • Jej zdaniem sędzia pozostający w służbie czynnej nie może prowadzić kampanii wyborczej i sprawować wymiaru sprawiedliwości
    • Tym sędziowski rzecznik dyscyplinarny uzasadnia wszczęcie postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka, który startował w wyborach samorządowych i na prezydenta, i na radnego Katowic
    • Przepisy mówią, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop - sędzia wziął taki urlop

    Biorąc pod uwagę argumenty Krajowej Rady Sądownictwa, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych uznał za konieczne ustalenie, czy działania sędziego Jarosława Gwizdaka w związku z kandydowaniem na urząd prezydenta Katowic były zgodne z Prawem o ustroju sądów powszechnych i Zbiorem Zasad Etyki Zawodowej Sędziów. Tak rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich na pytanie, co przemawiało za wszczęciem postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka.

    Sędzia ubiegał się o wybór na prezydenta miasta

    W czerwcu 2018 r. sędzia ten powiadomił Prezesa Sądu Rejonowego Katowice-Zachód o zamiarze startu w wyborach na stanowisko radnego i jednocześnie na prezydenta Katowic.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, sędziemu ubiegającemu się o mandat posła albo senatora, albo radnego udziela się urlopu bezpłatnego na czas kampanii wyborczej. W związku z tym Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód zwróciła się o  wykładnię prawną do Krajowej Rady Sądownictwa.

    Przepisy milczą o starcie sędziego na prezydenta miasta 

    27 lipca Rada stwierdziła, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop. KRS zauważyła jednak, że w przepisach nie ma mowy o tym, że sędziemu przysługuje urlop na czas kampanii na stanowisko prezydenta miasta. Ustawodawca nie przewidział bowiem, że może on kandydować zarówno na radnego, jak i na prezydenta. KRS przyznała, że trudno będzie ustalić, jakie czynności sędzia będzie podejmował jako kandydat na radnego, a jakie jako kandydat na prezydenta, bo czas i zakres przedmiotowy obu kampanii jest zbliżony, a  sędziemu udziela się urlopu „na czas kampanii, a nie w celu prowadzenia kampanii”.

    KRS podsumowała, że nie ma uprawnień do rozstrzygania, czy sędziemu przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach na urząd prezydenta miasta, ponieważ to gminna komisja wyborcza przyjmuje zgłoszenia i bada, czy są one zgodne z przepisami.

    W efekcie sędzia Jarosław Gwizdak zgłosił swoją kandydaturę komisarzowi wyborczemu, a prezes sądu udzieliła mu bezpłatnego urlopu. Sędzia nie zdobył ani mandatu radnego, nie został też wybrany na stanowisko prezydenta. Powrócił na zajmowane uprzednio stanowisko sędziego. Obecnie jest prowadzone wobec niego postępowanie wyjaśniające.

    Odpowiadając na wystąpienie RPO z 29 listopada 2018 r., sędzia Piotr Schab poinformował, że wstępne czynności wyjaśniające wynikły z potrzeby rozstrzygnięcia wątpliwości, podzielonych przez Krajową Radę Sądownictwa w stanowisku z 27 lipca 2018 r., dotyczącym wykładni przepisu art. 98 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych, na wniosek Prezesa Sądu Rejonowego Katowice-Zachód.

    KRS: taki sędzia powinien rozważyć zrzeczenie się urzędu 

    Konkluzja stanowiska KRS głosiła: „Nie jest wykluczone, że prowadzenie przez sędziego aktywności publicznej w tym zakresie, może narażać go na odpowiedzialność dyscyplinarną w związku z art. 82 p.u.s.p. Zgodnie z § 1 tego przepisu „sędzia jest obowiązany postępować zgodnie ze ślubowaniem sędziowskim. Z § 2 wynika natomiast, że sędzia powinien w służbie i poza służbą strzec powagi stanowiska sędziego i unikać wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego lub osłabiać zaufanie do jego bezstronności”. Wydaje się również oczywiste, że sędzia pozostający w służbie czynnej nie może prowadzić kampanii wyborczej i sprawować wymiaru sprawiedliwości. W związku z tym, w wypadku kandydowania na stanowiska niewymienione w art. 98 § 1 p.u.s.p., mając na uwadze art. 178 ust. 3 Konstytucji RP, mimo braku ustawowego obowiązku, zasadnym byłoby rozważenie możliwości zrzeczenia się przez sędziego urzędu przed rozpoczęciem kampanii wyborczej.”.

    Dostrzegając wagę argumentów przedstawionych przez Krajową Radę Sądownictwa w analizowanym stanowisku, Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powziął przekonanie, że zachodzi konieczność ustalenia, czy działania sędziego Jarosława Gwizdaka, podejmowane w związku z kandydowaniem na urząd Prezydenta Katowic, pozostawały w zgodzie z powołanymi wyżej przepisami ustawy - Prawo o ustroju sądów  powszechnych oraz wymogami wynikającymi z § 5, 10 i 16 Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów - napisał sędzia Piotr Schab.

    VII.510.71.2018

    Interwencja RPO u premiera w sprawie projektu ustawy o biegłych sądowych

    Data: 2018-12-17
    • Sędziowie zbyt często opierają rozstrzygnięcia wyłącznie na opinii biegłych sądowych, bez ich samodzielnej i krytycznej analizy 
    • Zdaniem RPO całościowa ustawa o biegłych sądowych zapewniłaby właściwe gwarancje konstytucyjnego prawa do sądu
    • Ministerstwo Sprawiedliwości milczy na temat ustawy, choć ponad dwa lata temu informowało o rozpoczęciu prac nad projektem
    • Wobec tego  Rzecznik zwrócił się do Prezesa Rady Ministrów, który  zobowiązał ministra do odpowiedzi    

    W ostatnich latach Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie zwracał się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie pilnej potrzeby uchwalenia kompleksowej ustawy o biegłych sądowych. Chodzi o  zapewnienie obywatelom właściwej gwarancji prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

    Opinie biegłych często decydują o wyroku 

    Opinie biegłych są niezwykle przydatne dla ustalenia okoliczności, które są niemożliwe dla sądu czy prokuratora z uwagi na konieczność posiadania wiedzy specjalistycznej. W praktyce dowód ten często jest oceniany przez sędziów jako rzetelny i niebudzący wątpliwości oraz przesądza o  rozstrzygnięciu procesu.

    Nie kwestionując w żaden sposób roli i znaczenia opinii biegłych w postępowaniu przed sądami, Rzecznik uważa, że zarówno w ocenie obywateli, jak i jego własnej, sędziowie zbyt często opierają rozstrzygnięcia wyłącznie na opinii biegłych sądowych - bez podejmowania ich samodzielnej i  krytycznej analizy.

    Czasami sądy, zamiast opierać się na własnej wiedzy i doświadczeniu, bezrefleksyjnie zdają się na opinie biegłych, nawet gdy jest ona niepełna. Zdarza się, że sędziowie pytają biegłych nie tylko o fakty, ale też o rozstrzygnięcia prawne. Bywa, że przerzucają na biegłych prowadzenie postępowania dowodowego.

    Prowadzi to do sytuacji, gdy błędy biegłych wpływają na ocenę materiału dowodowego, na którym później sąd opiera się, orzekając o winie i karze. Na podstawie błędnej opinii sąd może również popełnić błąd polegający na wymierzeniu kary niewspółmiernej do rzeczywistego udziału oskarżonego w danym przestępstwie.

    Rzecznik powoływał się m.in. na wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli - „Funkcjonowanie biegłych w wymiarze sprawiedliwości”, raport pt. „Biegli sądowi w Polsce” wydany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka oraz raport pt. „Ocena kompetencji biegłych sądowych. Oczekiwania i rekomendacje” projektu badawczego Forensic Watch. W publikacjach tych również wyrażano opinię o konieczności jak najszybszego wprowadzenia kompleksowej ustawy o biegłych sądowych.

    Resort w 2016 r. zapowiadał prace nad projektem

    Z korespondencji w sprawie między RPO a Ministrem Sprawiedliwości wynika, że resort - dostrzegając problemy związane z funkcjonowaniem biegłych - podjął decyzję o rozpoczęciu prac nad odpowiednim projektem.  Rzecznik został poinformowany o wstępnym etapie prac w piśmie podsekretarza stanu w MS z 8 sierpnia 2016 r.

    Ustawa ma uwzględniać kwestie powoływania oraz weryfikacji kwalifikacji biegłych w celu zapewnienia obywatelom dostępu do ekspertów o najwyższych kwalifikacjach merytorycznych i etycznych. Ponadto resort wskazał, iż w ówczesnym terminie nie było możliwe określenie daty zakończenia prac nad projektem, ponieważ nie został on zgłoszony do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów z zakreślonym terminem realizacji.

    Od tego czasu upłynęły już dwa lata, a Ministerstwo w dalszym ciągu nie przedstawiło jakiejkolwiek informacji na temat etapu prac . Dlatego w maju 2018 r. Adam Bodnar ponownie zwrócił się do ministra z apelem o przyspieszenie prac nad ustawą o biegłych sądowych. Wystąpił tez o informację na temat planowanego terminu zakończenia prac legislacyjnych. Odpowiedzi nie było.

    - Zwracam się do Pana Premiera z apelem o przyspieszenie prac nad ustawą o biegłych sądowych. Proszę jednocześnie o informację na temat planowanego terminu zakończenia rządowych prac legislacyjnych dotyczących tej ustawy – napisał Adam Bodnar w wystąpieniu do Mateusza Morawieckiego z początków grudnai 2018 r..

    Szef kancelarii premiera przesłał już to pismo Ministrowi Sprawiedliwości, z prośbą o udzielenie odpowiedzi Rzecznikowi.

    VII.510.20.2015

    Przegapiłeś termin skargi na podwyżkę "wieczystego"? Możesz odwołać się od decyzji SKO do sądu administracyjnego

    Data: 2018-12-17
    • Dopuszczalna jest skarga do sądu administracyjnego, jeśli samorządowe kolegium odwoławcze odmówi obywatelowi przywrócenia terminu do zakwestionowania podwyżki opłaty za użytkowanie wieczyste gruntu 
    • Zdecydował o tym Naczelny Sąd Administracyjny, który uwzględnił wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie

    17 grudnia 2018 r. NSA (sygn. akt I OPS 2/18)  rozpatrzył wniosek Rzecznika o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego: ”Czy dopuszczalna jest skarga do sądu administracyjnego na postanowienie samorządowego kolegium odwoławczego odmawiające przywrócenia terminu do złożenia wniosku o ustalenie, że aktualizacja opłaty rocznej jest nieuzasadniona albo jest uzasadniona w innej wysokości (art. 78 ust. 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami)?”.

    Opłata roczna stanowi ekwiwalent pieniężny za możliwość korzystania przez użytkownika wieczystego z gruntu będącego własnością Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego. Jeśli użytkownik wieczysty nie akceptuje podwyżki opłaty, może w terminie 30 dni złożyć do Samorządowego Kolegium Odwoławczego wniosek o ustalenie, że podwyżka opłaty jest nieuzasadniona albo jest uzasadniona w innej wysokości.  Na etapie sprawy w SKO stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Od orzeczenia SKO można wnieść sprzeciw. Wtedy sprawa trafia do sądu cywilnego, który zbada, czy istnieją podstawy do aktualizacji opłaty.

    W związku z takim mieszanym, administracyjno-sądowym trybem rozstrzygania sporów o ustalenie wysokości opłaty, kwestia dopuszczalności kontroli czynności SKO przez sądy administracyjne znalazła odbicie w rozbieżnym orzecznictwie sądów administracyjnych. Chodzi tu o sytuacje, gdy użytkownik wieczysty wystąpi o przywrócenie terminu do złożenia wniosku o ustalenie, że aktualizacja opłaty rocznej jest nieuzasadniona albo jest uzasadniona w innej wysokości, a Kolegium odmówi uwzględnienia jego wniosku.

    W orzecznictwie NSA pojawiły się rozbieżności co do tego, czy na takie postanowienie SKO służy skarga do sądu administracyjnego, czy też  skarga na takie rozstrzygnięcie Kolegium podlega odrzuceniu bez jej merytorycznego zbadania, jako wniesiona w sprawie nienależącej do właściwości sądu administracyjnego.

    Według pierwszego stanowiska, taka decyzja SKO nie podlega kontroli sądowoadministracyjnej, a skargę sąd administracyjny powinien odrzucić. Uzasadnia się to faktem, że postępowanie w sprawie o opłatę roczną w każdym stadium dotyczy sprawy cywilnej, a zakres właściwości sądów administracyjnych do badania skarg na postanowienia  ograniczono do postanowień wydawanych w postępowaniu administracyjnym.      

    Według drugiego stanowiska taka decyzja SKO może podlegać kontroli sądu administracyjnego. Może zostać ona bowiem potraktowana jako postanowienie wydane w postępowaniu administracyjnym kończące postępowanie w rozumieniu przepisów regulujących postępowanie przed sądami administracyjnymi.

    Zdaniem Rzecznika, patrząc z perspektywy ochrony praw i wolności obywatelskich, istniejące rozbieżności należało rozstrzygnąć, opowiadając się za dopuszczalnością przeprowadzania przez sądy administracyjne kontroli tego rodzaju postanowień SKO.

    W ocenie Rzecznika, na aprobatę zasługuje argumentacja przedstawiona w postanowieniu NSA z 8 grudnia 2017 r.  Możliwa jest taka wykładnia przepisów ustawy regulującej zasady postępowania przed sądami administracyjnymi, która będzie uwzględniała realizację wartości konstytucyjnych zagwarantowanych w art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji RP.

    Przyjęcie odmiennego stanowiska mogłoby prowadzić do sytuacji, w której rozstrzygnięcia SKO pozbawione byłyby jakiejkolwiek kontroli. Tymczasem zgodnie z art. 45 ust. 1 Konstytucji, "każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd". Art. 77 ust. 2 stanowi, że "ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw".

    W świetle ustabilizowanego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego prawo do sądu obejmuje m.in. prawo dostępu do sądu, tj. uruchomienia procedury przed sądem.  Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że w państwie prawnym prawo do sądu nie może być rozumiane jedynie formalnie, jako dostępność drogi sądowej w ogóle, lecz i materialnie, jako możliwość prawnie skutecznej ochrony praw na drodze sądowej.

    W stanowisku dla NSA Prokuratura Krajowa wniosła o uznanie takiej skargi za dopuszczalną.

    NSA w składzie 7 sędziów podjął uchwałę, którą rozstrzygnął, że na postanowienie SKO odmawiające przywrócenia terminu do złożenia wniosku o ustalenie, że aktualizacja opłaty rocznej jest nieuzasadniona albo jest uzasadniona w innej wysokości, przysługuje skarga do sądu administracyjnego.

    Uchwała ta usuwa stan niepewności prawnej, który zaistniał w związku z rozbieżnościami w orzecznictwie NSA w sprawach dotyczących aktualizacji opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste nieruchomości i jest zgodna z postulatem RPO dotyczącym objęcia kontrolą sądów administracyjnych tego rodzaju postanowień SKO zapadłych w postępowaniu aktualizacyjnym.

    IV.7000.72.2018

    RPO przyłączył się do procesu cywilnego związanego ze śmiercią uczniów w Tatrach w 2003 r.

    Data: 2018-12-17
    • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
    • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
    • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
    • Dla odpowiedzialności miasta znaczenie ma fakt zgody dyrektor szkoły na tę wycieczkę – wskazuje Rzecznik

    18 grudnia 2018 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach o godz. 13.30 rozpozna apelację w tej sprawie.

    Historia sprawy

    W tragicznej wycieczce licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod  lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

    W 2006 r.  nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

    Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

    Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

    Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

    Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

    Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

    Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

    Argumenty RPO

    Rzecznik popiera apelację ojca wobec władz miasta. Rzecznik nie wypowiada się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia.

    Rzecznik zwraca uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

    Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

    Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że „zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

    VII.501.43.2018

    Sesja 43 Warsztat: Jak podejmować obywatelskie działania edukacyjne na temat sądów (BLOK D)

    Data: 2018-12-15

    Wniosek z warsztatów: „Nam często wydaje się, że mówimy do strony. Ale do póki nie zrozumiemy jej perspektywy, to mówimy do siebie, nie do strony”

    Warsztat organizowany był przez trzy inicjatywy społeczne:“Wolne Sądy”, Stowarzyszenie im. Prof. Zbigniewa Hołdy oraz Stowarzyszenie Sędziów Iustitia.

    Organizatorzy warsztatów:

    • Adwokatka Sylwia Gregorczyk-Abram i sędzia Bartłowiej Starosta
    • Anna Koszur,  jedna dla pionierek doradztwa marketingowego w Polsce, oraz dziennikarz Grzegorz Markowski

    przygotowali dla uczestników konkretne zadania, Polegały na opracowaniu trzech przykładów komunikatów o Sądzie Najwyższym i o pytaniach prejudycjalnych do TS UE.

    Najpierw uczyliśmy się, jak fachowo planuje się komunikat

    1. Trzeba zapytać o cel (co ma się stać dzięki komunikacji - coś ma się stać, czy człowiek ma coś zrobić?). Im bardziej konkretny cel, tym łatwiej zaplanować przekaz (UWAGA, ludzie nie myślą tak jak my i nie wiedzą tego, co my – mogą wiedzieć inne rzeczy, których my nie wiemy)
    2. Trzeba zapytać, do kogo kierowany jest komunikat (Odpowiedź „do wszystkich” jest błędna. Nie ma „wszystkich”, są konkretne osoby – dlatego im bardziej dokładnie te osoby sobie wyobrazimy, im bardziej będą „osobne”, to łatwiej zrozumiemy, jaki jest stosunek do naszego komunikatu a także to, dlaczego nie robi tego, do czego chcemy ją przekonać. Powinniśmy sobie wyobrazić po prostu dzień tej osoby)
    3. Trzeba się zastanowić, jak osoby, na których nam zależy, zainteresować tym, co chcemy powiedzieć. Jak skupić ich uwagę na przekazie (prosty przykład: ludzie nie interesują się kafelkami, jeśli nie remontują łazienki). Mamy odwoływać się do potrzeb odbiorcy, a nie skupiać się na swojej potrzebie  tego, że mamy coś do powiedzenia.
    4. Jak ma wyglądać konkretny przekaz (nie może być wielowątkowy – jeden przekaz łatwiej zapamiętać)
    5. Na koniec trzeba wybrać narzędzia i kanały komunikacji. Uwaga ludzi jest rozproszona, ale za to rośnie liczna kanałów dotarcia. A kanał komunikacji decyduje o przekazie. Trzeba zatem wybrać. (UWAGA, najważniejsze są kanały mobilne i projekty wideo oraz gry)

    Następnie stosowaliśmy te zasady w praktyce

    Zebrani podzielili się na trzy grupy. Każda miała do wyboru jeden z trzech komunikatów i jedną z trzech grup odbiorców. Ostatecznie wybrana została sprawa Sądu Najwyższego i pytań prejudycjalnych TS UE

    • Mamy problem z Sądem Najwyższym – i chcemy dotrzeć do pana Antka z Torunia, który pracuje jako informatyk w Warszawie i żyje w związku partnerskim

    Powstają dwie propozycje komunikatów – żaden z nich nie skupia się już na Sądzie Najwyższym, ale na tym, co pan Antek może stracić, jeśli nie będzie wolnych sądów (Puszcza Białowieska, prawo do wyborów w życiu osobistym).

    • Mamy problem z niezrozumienie, czym są pytania prejudycjalne do TS UE. Jak opowiedzieć to rodzinie z małej miejscowości. Powstaje pomysł, by opowiedzieć to na przykładzie projektów władz, które zmienią coś ważnego dla rodziny – i wyjaśnić, że taka zmiana jest sprzeczna z prawem UE i można w tej sytuacji zapytać o to sądu unijnego, który nas obroni.

    WNIOSEK 1: W ten sposób zobaczyliśmy, jak zrozumienie potrzeb odbiorcy zmienia perspektywę nadawcy.

    Krok drugi - szukanie ram  przekazu

    Okazało się, że takich ram może być kilka:

    1. To może być odwołanie do wartości
    2. Może być szukanie bliskości i przejście do mikroobserwacji
    3. Można zastosować autoironię
    4. Można też udramatyzować sytuację (wyobraź sobie, co będzie, kiedy nie będzie… - ale to powinno być w miarę konkretne, nie abstrakcyjne)
    • O problemie Sądu Najwyższego opowiadamy teraz szukając bliskości: Twoja dziewczyna nie będzie miała prawa do legalnej aborcji. Sędzia odmawi jej pomocy , gdyż powoła się na klauzulę sumienia.
    • Druga grupa warsztatowa proponuje w tej samej sytuacji odwołać się do wartości – wolność jest krwioobiegiem demokracji. Bez niej pewnego dnia może być wycięty (zamknięty) internet – tak jak wycinana była Puszcza Białowieska i sędziowie SN (to ważne dla pana Antka, informatyka).
    • O pytaniach prejudycjalnych do TSUE opowiadamy w postaci sceny z życia pokazującej, jak zmieni się życie konkretnej rodziny, jeśli nie będzie można skorzystać z pytania prejudycjalnego do TSUE

    WNIOSEK 2: W ten sposób zaczęliśmy używać innych narzędzi niż na początku przychodziły do głowy

    Po ćwiczeniach uczestnicy warsztatów mówili, że prawnikom łatwo ulec iluzji, że wszyscy myślą abstrakcyjnie, a prawo jest dla wszystkich wartością samą w sobie. Zwrócenie uwagi na potrzeby i możliwości, zastosowanie prostych kroków, bardzo skutecznie zmienia to wyobrażenie – mówili.

    To ćwiczenie pokazało też, jak podawać uzasadnienie wyroku tak, by uwzględnić perspektywę stron postępowania

    WNIOSEK 3: Takie warsztaty są niezbędnym elementem edukacji profesjonalnej każdego prawnika.

    WNIOSEK 4: Dobry przekaz opiera się na dwóch zasadach: UPORZĄDKUJ, a potem UDRAMATYZUJ

    Sesja 35: Skuteczność procedury europejskiego nakazu aresztowania wobec sprawy Celmer (BLOK A)

    Data: 2018-12-15

    "Obecnie ekscesem orzeczniczym jest wykonywanie przez sędziego obowiązków i korzystanie z przysługujących mu uprawnień"

    Współpraca sądowa w sprawach karnych oraz cywilnych opiera się na zasadzie wzajemnego zaufania. Reformy prowadzące do ograniczenia niezależności sądownictwa stawiają pod znakiem zapytania respektowanie powyższej zasady. Z problemem tym zmierzył się Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie Celmer. Powstaje pytanie jak test stworzony w sprawie Celmer będzie stosowany w praktyce oraz jak będzie wpływał na stosowanie europejskiego nakazu aresztowania. Czy niedawna nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym może spowodować ograniczenie ryzyka niestosowania ENA, czy też jednak kryzys będzie się pogłębiać?

    Celem panelu była próba odpowiedzi na pytanie, jaki wpływ na funkcjonowanie Polski w ramach systemu ENA i postępowanie sądów w państwach wykonania europejskiego nakazu aresztowania będzie miał wyrok TSUE z dnia 25 lipca 2018 r. wydany w sprawie C-216/18 PPU (sprawa Celmer).

    Powyższy wyrok zapadł na kanwie następującej sprawy:

    Sądy polskie wydały przeciwko zainteresowanemu trzy europejskie nakazy aresztowania w celu jego zatrzymania i przekazania do Polski, a następnie przeprowadzenia postępowania karnego w sprawie m.in. nielegalnego obrotu środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi.

    5 maja 2017 r. zainteresowany został zatrzymany w Irlandii na podstawie tych ENA i postawiony przed sądem irlandzkim (High Court).

    Zainteresowany sprzeciwił się przekazaniu go polskim organom sądowym, twierdząc w szczególności, że takie przekazanie naraziłoby go na rzeczywiste ryzyko rażącego naruszenia prawa do sądu w powodu braku niezawisłości sądów państwa członkowskiego wydającego nakaz, wynikającej z wdrożenia w tym państwie członkowskim niedawnych reform legislacyjnych systemu sądownictwa.

    Postanowieniem z dnia 23 marca 2018 r. sąd irlandzki (High Court) zawiesił postępowanie i zwrócił się do Trybunału z dwoma pytaniami prejudycjalnymi.

    W przedmiocie pytań prejudycjalnych Trybunał stwierdził, że w sytuacji, gdy osoba wskazana w europejskim nakazie aresztowania sprzeciwia się swemu przekazaniu organowi sądowemu wydającemu nakaz i w tym kontekście powołuje się na istnienie systemowych lub co najmniej ogólnych nieprawidłowości, które według niej mogą mieć wpływ na niezawisłość władzy sądowniczej w wydającym nakaz państwie członkowskim oraz w ten sposób godzić w istotną treść jej prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, wykonujący nakaz organ sądowy jest zobowiązany dokonać oceny istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie tego prawa podstawowego przy podejmowaniu decyzji o przekazaniu jej organom tego państwa członkowskiego (pkt 60 wyroku).

    W tym celu wykonujący nakaz organ sądowy powinien w pierwszej kolejności, w oparciu o obiektywne, wiarygodne, dokładne i należycie zaktualizowane informacje o funkcjonowaniu systemu sądowego w wydającym nakaz państwie członkowskim, dokonać oceny istnienia rzeczywistego ryzyka naruszenia prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, związanego z brakiem niezawisłości sądów tego państwa członkowskiego, z uwagi na systemowe lub ogólne nieprawidłowości w tym państwie (pkt 61 wyroku).

    W razie stwierdzenia takich nieprawidłowości wykonujący nakaz organ sądowy powinien zbadać w jakim stopniu nieprawidłowości systemowe lub ogólne w odniesieniu do niezawisłości sądów wydającego nakaz państwa członkowskiego, o którym świadczą informacje posiadane przez  wykonujący nakaz organ sądowy, mogą mieć wpływ na właściwe sądy tego państwa w zakresie prowadzenia postępowania wobec osoby ściganej (pkt 74 wyroku).

    Jeżeli z tego badania wynika, że omawiane nieprawidłowości mogą mieć wpływ na te sądy, wykonujący nakaz organ sądowy powinien jeszcze ocenić, czy istnieją poważne i sprawdzone podstawy, aby uznać, że owa osoba będzie narażona na rzeczywiste ryzyko naruszenia jej prawa podstawowego do niezawisłego sądu, a tym samym istotnej treści prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego w świetle jej sytuacji osobistej, jak również charakteru przestępstwa, za które jest ścigana, oraz kontekstu faktycznego, na którym opiera się europejski nakaz aresztowania (pkt 75 wyroku).

    Wykonujący nakaz organ sądowy powinien wystąpić do wydającego nakaz organu sądowego o przekazanie wszelkich informacji uzupełniających, niezbędnych jego zdaniem do oceny istnienia takiego ryzyka (pkt 76 wyroku).

    W sytuacji, gdy organ sądowy nie wykluczy istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie jej prawa podstawowego do niezawisłego sądu, powinien wstrzymać się od wykonania europejskiego nakazu aresztowania, który dotyczy tej osoby (pkt 78 wyroku).

    W panelu wzięli udział:

    • Paweł Wiliński profesor zwyczajny doktor habilitowany nauk prawnych, sędzia Sądu Najwyższego, Kierownik Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (2010-2012, 2015-2016)
    • Piotr Gąciarek sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, wiceprezes Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, od 17 lat orzeka w sprawach karnych
    • Dariusz Korneluk prokurator, w latach 2003 - 2016 był szefem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ w Warszawie, szefem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie i szefem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Aktualnie od marca 2016 r. wykonuje czynności służbowe w Prokuraturze Rejonowej Warszawa - Śródmieście w Warszawie. Współzałożyciel Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia

    Panel prowadził adw. Michał Hara główny specjalista w Zespole Prawa Karnego BRPO.

    Relacja z panelu

    Sędzia Piotr Gąciarek: w świat poszedł przekaz, że zagrożenia w Polsce są, ale sędziowie starają się jak najlepiej wykonywać swoją pracę.

    Prokurator Dariusz Korneluk: dla nas największym ryzykiem i najważniejsze w uzasadnieniu wyroku jest to, że odsyła do stanowiska Komisji Europejskiej w sprawie zastosowania art. 7 Traktatu. Badanie powinno sprowadzać się przede wszystkim do charakteru przestępstwa jakie jest zarzucane. Wykonanie ENA będzie utrudnione jeśli w stosunku do osoby ściganej przedstawiciele władzy wykonawczej będą formułować twierdzenia naruszające zasadę domniemania niewinności.

    Sędzia Paweł Wiliński: sędzia irlandzka zadała takie pytanie, ponieważ takie było stanowisko i zarzuty osoby ściganej. Trzeba uwzględnić kontekst sytuacyjny w jakim sędzia zdecydowała się zadać takie pytanie. Są argumenty przemawiające za wyjątkowością tego orzeczenia. Prawo do rzetelnego procesu staje się meta zasadą i meta normą. Trybunał starał się umieścić swoje stwierdzenia w neutralnym kontekście.

    Prokurator Dariusz Korneluk: podstawowe znaczenie ma fakt, iż w wyrok w sprawie Celmer różni się od sprawy rumuńskiej (wyrok w sprawie Aranyosi i Caldararu) tym, iż sąd w przypadku stwierdzenia zagrożeń, może się wstrzymać z wykonaniem ENA, a nie umorzyć postępowanie (jak w sprawie rumuńskiej). W wyroku w sprawie Celmer Trybunał wprost podnosi, że każdy sąd winien mieć na uwadze stanowisko Komisji Europejskiej.

    Sędzia Piotr Gąciarek: nie ma takiego państwa w Europie gdzie prokurator generalny ma takie uprawnienia i decydował o tak wielu sprawach. Jako obywatel i sędzia cieszę się, że Trybunał zajął się kwestią praworządności. Z drugiej strony obecnie w każdej sprawie obrońcy będą się powoływać na ten wyrok. Trzeba będzie lat, żeby patrnerzy Polski utwierdzili się w przekonaniu, że w Polsce nie ma zagrożeń.

    Prokurator Dariusz Korneluk: skuteczność polskich ENA jest na poziomie 20%, W Niemczech 38%, Irlandia ok. 60%

    w 2017 r. było 467 wniosków, 30% więcej niż w 2016 r.

    Odbudować zaufanie będzie bardzo trudno.

    Czasami kilka słów przedstawiciela władzy wykonawczej wystarczy by zniweczyć trud zbudowanego przez lata dobrego wizerunku Polski.

    Sędzia Pawel Wiliński: zaufanie to kategoria wewnętrznego poczucia, dobudowaliśmy formalne kryteria, które muszą być spełnione. Trybunał mówi, czy i kiedy nadal można sobie ufać i ten wyrok dotyczy Polski.

    Zgodnie z orzeczeniem TSUE, jeśli Sędzia nie wykluczy istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie jej prawa do niezawisłego sądu to może odmówić wydania.

    Sędzia Piotr Gąciarek: odnośnie retorsji ze strony polskiej związanych z niewykonywaniem ENA, jest to kwestia bardziej polityczna, na poziomie władzy, jej decyzji i unormowań  jakie mogą zostać uchwalone.

    Dyskusja:

    Prokurator Dariusz Korneluk: według TSUE stanowisko KE jest szczególnie istotne dla oceny czy nie zostało naruszone prawo do sądu.

    Sędzia Piotr Gąciarek: sądzimy najlepiej jak potrafimy ale zagrożenia są

    Sędzia Paweł Wiliński: pewnie byłby to jest większy eksces orzeczniczy, gdyby sędzia nie zapytał TSUE, tylko od razu stwierdził, że jest zagrożenie. Przeraża mnie sytuacji, gdy ekscesem orzeczniczym jest wykonywanie przez sędziego obowiązków i korzystanie z przysługujących uprawnień. W naszym kraju jest niski poziom kultury prawnej. Sędzia ma obowiązek pytać jeśli ma wątpliwości. Jeśli ma wątpliwości, a nie zapyta, to jest problem.

    Sędzia Piotr Gąciarek: pytania prejudycjalne padają także po to, aby podnieść problem szerszy na kanwie danej sprawy, czy niezawisłość sędziów w Polsce jest zagrożona. Podnoszenie pewnych kwestii daje nadzieję, że odniesie skutek, tak jak w sprawie ostatniej nowelizacji ustawy o SN,

    Prokurator Dariusz Korneluk: do paraliżu w sprawie stosowania ENA w końcu dojdzie, podejrzani i obrońcy mają gotowe argumenty do podnoszenia i będą z tego korzystać. Coraz więcej jest wypowiedzi naruszających zasadę domniemania niewinności.

    Sędzia Paweł Wiliński: Jestem zwolennikiem tego, żeby prawo było stabilne, mądre zastosowanie niezbyt fortunnego przepisu jest lepsze, niż głupie stosowanie mądrego przepisu.

    Sędzia Piotr Gąciarek: praktyka jest taka, że odmowy zdarzały się bardzo rzadko. Jako sędzia czułem dyskomfort orzekając w sprawie ENA ze względu na duży formalizm - brak badania podstawy faktycznej do zastosowania aresztu w sprawie wykonania ENA.

    Prokurator Dariusz Korneluk: cała istota ENA upadnie, jeśli sąd będzie badał cały kontekst sytuacyjny sprawy. System ENA oparty jest na wzajemnym zaufaniu, że sędzia w każdym kraju działa w oparciu o analogiczny standard.

    Problem pojawi się, gdy Komisja podejmie kolejne działania wobec Polski, ENA może przestać funkcjonować.

    Sędzia Piotr Gąciarek: jeśli byłyby niezbite dowody na niewinność to sąd nie powinnien wydać osoby ściganej

    Prokurator Dariusz Korneluk: w takiej sytuacji jak wyżej sąd powinien wystąpić do państwa wnioskującego o uchylenie nakazu.

    Miejmy nadzieję, że decyzja Rady i Komisji będzie na tyle dobra, że ENA będzie dalej funkcjonować

    Sędzia Paweł Wiliński: sprawa Jakuba T. pokazuje inny aspekt, nie złożono apelacji, obrońcy powiedzieli, że nie ma sensu, w Polsce taki obrońca zostałby poddany krytyce, to pokazuje, że poziom kultury prawnej jest inny, nikt nie zarzucił, że został pozbawiony prawa do sądu, ani nie złożył skargi do ETPC.

    Konkluzje:

    1. Wątpliwości co do rzetelności procesu w państwach członkowskich mogą potencjalnie zniszczyć zasadę wzajemnego zaufania, a tym samym system współpracy sądowej w sprawach karnych.
    2. Orzeczenie w sprawie C-216/18 będzie odbijać się jeszcze szerokim echem jako kamień milowy orzecznictwa TSUE w sprawach karnych

    Sesja 36: Osoby z niepełnosprawnościami w sądach i administracji publicznej (BLOK D)

    Data: 2018-12-15
    • Wiedza o specjalnych potrzebach osób z niepełnosprawnościami powinna być elementem przygotowania do zawodów o dużym zaufaniu społecznym 
    • Niezbędne są cykliczne szkolenia dla wszystkich osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości
    • Konieczne jest zniesienie instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie
    • Należy zwrócić szczególną uwagę na eliminowanie przypadków kwestionowania wiarygodności lub zdolności spostrzegania osób z niepełnosprawnościami wyłącznie w oparciu o stereotypy.
    • Niezbędne jest również kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości tak, aby możliwie duża część dokumentacji w postępowaniu była dostępna w wersji elektronicznej, uwzględniającej specyficzne potrzeby osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.

    Osoby z niepełnosprawnościami napotykają na bariery w różnych sferach życia społecznego. Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych stanowi, że te bariery powinny być systematycznie eliminowane na poziomie systemowym, co należy do odpowiedzialności wszystkich państw-stron tej Konwencji. Wymiar sprawiedliwości jako obszar kluczowy dla ochrony praw i wolności obywateli, powinien stanowić przedmiot priorytetowych działań państwa, jeśli chodzi o dostępność dla osób z niepełnosprawnościami.

    O problemie dostępności wymiaru sprawiedliwości dla osób z niepełnosprawnościami dyskutowali:

    • mec. Monika Orłowska - radca prawny z doświadczeniem prokuratorskim, Kancelaria Radcy Prawnego Moniki Orłowskiej w Sandomierzu;
    • dr Krzysztof Kurowski - doktor nauk prawnych, pracownik Wydziału Prawa Antydyskryminacyjnego w Zespole ds. Równego Traktowania Biura Rzecznika Praw Obywatelskich;
    • Jolanta Kramarz - prezeska i fundatorka Fundacji Vis Maior, zaangażowana w promowanie praw osób niewidomych poruszających się z psami przewodnikami oraz w rzecznictwo dostępności wyborów dla osób z niepełnosprawnościami;
    • Jarosław Jagura – aplikant adwokacki, współpracownik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka;
    • sędzia Dariusz Mazur – karnista, sędzia Sądu Okręgowego w Krakowie.

    Moderatorką panelu była mec. Anna Błaszczak-Banasiak – dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Sądy oraz prokuratura powinny być dostępne dla osób z niepełnosprawnościami. Sędziowie i prokuratorzy powinni być także szczególnie uwrażliwieni na poszanowanie praw osób z niepełnosprawnościami. Tematem tym zajmowały się w Polsce różne organizacje pozarządowe. Zostały przygotowane praktyczne poradniki oraz rekomendacje. Powstaje więc pytanie, na ile zostały one faktycznie wdrożone w życie. Czy prawa osób z niepełnosprawnościami są w pełni respektowane w sądach i prokuraturze? Co należałoby jeszcze zmienić i naprawić? Jaką rolę w tym zakresie mogą odegrać stowarzyszenia sędziowskie?

    Dr Krzysztof Kurowski zauważył, że instytucja ubezwłasnowolnienia jest przez prawników traktowana jako coś normalnego i mocno zakorzenionego w polskim systemie prawnym. Należałoby ją zastąpić instytucją wspieranego podejmowania decyzji – osoba z niepełnosprawnością powinna decydować o swoich prawach w jak największym stopniu, osoba wspierająca zaś powinna jej pomagać tylko wtedy, kiedy jest to konieczne. Namiastką modelu wspieranego podejmowania decyzji mogłaby być instytucja kuratora osoby z niepełnosprawnością, o której mowa w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Komisja kodyfikacyjna wypracowała projekt zmiany instytucji ubezwłasnowolnienia w 2015 r., ale przerwano prace nad nim – wydaje się, że należałoby do niego powrócić, choć nie był doskonały. Sędziowie rozstrzygający sprawy o ubezwłasnowolnienie mogliby również zadawać Trybunałowi Konstytucyjnemu pytania prawne, o to czy instytucja ubezwłasnowolnienia jest zgodna z przepisami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

    Jarosław Jagura opowiedział o przewodniku [w wersji pdf zamieszczony obok tej relacji] dla sędziów i prokuratorów, który opracowała Helsińska Fundacja Praw Człowieka, dotyczącym równego traktowania uczestników postępowań. Nie jest to przewodnik po przepisach, ale zwrócono w nim uwagę na praktyczne aspekty funkcjonowania grup mniejszościowych w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości. Nie chodzi o faworyzowanie osób z niepełnosprawnościami w procesie sądowym, ale zapewnienie realnej równości stron, co wymaga podejmowania aktywnych działań. Ważna jest świadomość różnorodności potrzeb osób z niepełnosprawnościami, w zależności od rodzaju niepełnosprawności. HFPC w swoim przewodniku chciała zwrócić uwagę na to, co można zrobić już, bez zmiany przepisów. Jarosław Jagura opowiedział o dobrych praktykach obsługi osób z niepełnosprawnościami w sądach, np. o oddelegowywaniu pracownika do pomocy w poruszaniu się po gmachu sądu. Zwrócił też na kwestie dostępności architektonicznej i udogodnieniach, które są łatwe do wprowadzenia dzięki powszechnie dostępnym technologiom, np. stworzenie mapy z salami rozpraw dostępnej elektronicznie.

    Jolanta Kramarz sama wiele razy stawała przed sądem, jako strona procesu i świadek. Podzieliła się swoimi doświadczeniami w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości na różnych szczeblach: od policji i prokuratury po sądy. Zauważyła, że sędziowie i prokuratorzy, którzy są wrażliwi na potrzeby osób z niepełnosprawnościami są w mniejszości. Pełnomocnicy procesowi również mają małą świadomość co do wsparcia osób z niepełnosprawnościami w procesach sądowych. Dużą pomocą służy w takich przypadkach Rzecznik Praw Obywatelskich i organizacje pozarządowe. Palącą kwestią jest sprawa pomocy prawnej dla osób z niepełnosprawnościami. Jej zdaniem należy w praktyce wdrożyć rozwiązania (wprowadzone na podstawie tzw. dyrektywy ofiarowej) pozwalające osobie niewidomej zeznawać samej.

    Mec. Monika Orłowska przedstawiła perspektywę osoby z niepełnosprawnością jako pracownika wymiaru sprawiedliwości – w jej wypadku pełnomocnika procesowego. Opowiedziała, jakie są wymagania zawodowe dla zawodu sędziego, prokuratora i adwokata/radcy prawnego (jako pełnomocnika procesowego). Wszystkie te grupy mają wspólne zadania zawodowe, ale też wiele je różni – m.in. podstawa zatrudnienia, czy możliwość zlecania zadań innym podmiotom i zastępowania się w różnych czynnościach. Wydaje się, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną nie powinny wykonywać wskazanych wyżej zawodów – ale co np. z osobami chorymi na depresję? Czy im też wolno zabronić wykonywania tych zawodów? Panelistka wskazała na problem wejścia do zawodów prawniczych dla osób z niepełnosprawnościami, który wiąże się także z instytucją stanu spoczynku.

    Sędzia Dariusz Mazur wskazywał, że prawie nigdy nie spotkał się z osobą z niepełnosprawnością na sali sądowej. Wydaje się więc, że organy ścigania lekceważą osoby z niepełnosprawnością jako potencjalnych świadków. Jednak niedługo będzie orzekał w sprawie, w której jest ok. 300 świadków z niepełnosprawnościami. Podkreślił, że w Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych jest wyrażony obowiązek państwa szkolenia kadr wymiaru sprawiedliwości w obsłudze osób z niepełnosprawnościami. Zauważył jednak, że w ciągu jego 20-letniej kariery sędziego nigdy nie zaproponowano mu szkolenia z obsługi osób z niepełnosprawnościami. Wskazał na postępującą cyfryzację wymiaru sprawiedliwości, co może znacznie ułatwić dostęp osób z niepełnosprawnościami do sądu. Organy wymiaru sprawiedliwości nie mają obowiązku prowadzenia korespondencji w języku Braille’a, ani w innych językach alternatywnych.. Wskazał na różne dobre praktyki, np. częstsze zarządzanie przerw w rozprawie, informowanie z wyprzedzeniem o zmianach miejsc posiedzeń i rozpraw.

    Dyskusja i wnioski

    W dyskusji pojawiły się pytania o przyczyny tak słabej świadomości pracowników wymiaru sprawiedliwości dla osób z niepełnosprawnościami – wydaje się, że wynikają przede wszystkim z braku wiedzy. Pojawił się też postulat wprowadzenia do programu studiów wyższych przygotowujących do zawodów o dużym zaufaniu społecznym szkoleń dotyczących specjalnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

    W ocenie uczestników panelu konieczne jest zniesienie instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie i wprowadzenie różnorodnych form wsparcia opartych na modelu wspieranego podejmowania decyzji.

    Uczestnicy panelu zgodzili się też, że niezbędne jest organizowanie cyklicznych szkoleń dla wszystkich osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, w zakresie specyfiki różnych rodzajów niepełnosprawności, a także szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

    W praktyce sprawowania wymiaru sprawiedliwości należy zwrócić szczególną uwagę na eliminowanie przypadków kwestionowania wiarygodności lub zdolności spostrzegania osób z niepełnosprawnościami wyłącznie w oparciu o stereotypy.

    Niezbędne jest również kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości tak, aby możliwie duża część dokumentacji w postępowaniu była dostępna w wersji elektronicznej, uwzględniającej specyficzne potrzeby osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami.

    Sesja 30: Nowe technologie w działaniu wymiaru sprawiedliwości (Stream D)

    Data: 2018-12-15
    • Wprowadzanie nowych narzędzi musi iść w parze ze szkoleniami dla osób je stosujących
    • Nowe technologie powinny zmierzać do ułatwienia komunikacji obywatela z sądem
    • Nie powinny całkiem zastępować dotychczasowych narzędzi, ale je uzupełniać 

    W Polsce od wielu lat przeprowadza się proces informatyzacji wymiaru sprawiedliwości. Jaki jest rzeczywisty skutek tych reform? Czy informatyzacja poprawiła efektywność sądownictwa, czy ułatwiła pracę sędziom, prokuratorom, adwokatom, radcom prawnym, urzędnikom sądowym? Czy przyczyniła się do zmniejszenia przewlekłości postępowań sądowym? Czy w polskich warunkach możliwe jest przeprowadzenie reformy pełnej digitalizacji akt sądowych? Jakie działania są jeszcze niezbędne, a także jakie najlepsze zagraniczne doświadczenia należałoby przenieść do polskich sądów?

    Paneliści:

    Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR), prezes Fundacji Centrum Analiz dla Rozwoju (CADR). Były pracownik Biura Analiz Sejmowych Kancelarii Sejmu RP. Zaangażowany w popularyzowanie jawności życia publicznego i partycypacji obywatelskiej, jak również w otwieranie zasobów publicznych i obronę praworządności w Polsce

    SSR Jarosław Gwizdak,  sędzia Sądu Rejonowego Katowice – Zachód w Katowicach, od 1 maja 2013 r. do 30 kwietnia 2017r. - prezes sądu, wykładowca oraz autor publikacji z zakresu retoryki i kreowania wizerunku oraz zarządzania jednostkami wymiaru sprawiedliwości. Laureat głównej nagrody pierwszej edycji plebiscytu „Obywatelski Sędzia Roku 2015” fundacji Court Watch Polska

    Zbigniew Jankowski, ekspert ds. digitalizacji i przenoszeniu instytucji i przedsiębiorstw w świat gospodarki 4.0. CEO w agencji Maurent Digital oraz członek zarządu AdEmotion - firmy z sektora adtech, która łączy w digital marketingu psychologię, big data, media oraz sztuczną inteligencję (AI) w celu zwiększenie efektywności komunikacji marek. Od kilkunastu lat związany z branżą marketingu. Współpracuje ze Stowarzyszeniem Sędziów Iustitia.

    Maciej Broniarz, od 1998 roku administrator systemów IT. Związany zawodowo z Uniwersytetem Warszawskim, wykładowca na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniku UW, ekspert Centrum Nauk Sądowych z zakresu bezpieczeństwa IT w zakresie informatyki kryminalistycznej. Architekt systemów IT i audytor bezpieczeństwa. Ekspert ds. bezpieczeństwa IT, computer forensics i Computer Security Incident Response.

    r. pr. dr Anna Zalesińska, radca prawny, członek Zespołu Radców Prawnych Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu odpowiedzialny w szczególności za obsługę Centrum Kompetencji i Informatyzacji Sądownictwa w tym za prowadzenia postępowań w oparciu o prawo zamówień publicznych w zakresie systemów informatycznych obsługujących postępowania sądowe, współpracownik Centrum Badań Problemów Prawnych i Ekonomicznych Komunikacji Elektronicznej (CBKE) na WPAiE UWr, wykładowca na wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego oraz w Okręgowej Izbie Radców Prawnych we Wrocławiu.

    moderator: prof. dr hab. SSA we Wrocławiu Jacek Gołaczyński, Profesor zwyczajny zatrudniony w Zakładzie Prawa Cywilnego i Prawa Prywatnego Międzynarodowego Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego, sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, doświadczony dydaktyk, autor wielu publikacji z zakresu prawa cywilnego, prawa prywatnego międzynarodowego i postępowania cywilnego; był koordynatorem krajowy do spraw wdrożeń systemów teleinformatycznych w sądach powszechnych

    Relacja z panelu:

    Paneliści zgodnie wskazywali, że technologia jest sprzymierzeńcem wymiaru sprawiedliwości, tylko jeszcze sądy nie nadążają za technologią. Wprowadzanie nowych narzędzi nie zawsze idzie w parze z edukacją osób je stosujących i obsługujących w praktyce. Podkreślono, że nowoczesne technologie informatyczne mogą z jednej strony wpływać na zwiększenie skuteczności i efektywności wymiaru sprawiedliwości, ale mogą być też narzędziem zarządzania pracownikami np. pod kątem odraczalności rozpraw, liczby wyroków uchylonych lub zmienionych, jak też zwiększenia możliwości udostępniania danych statystycznych służących społeczeństwu, jak choćby w zakresie zapewnienia jednolitości orzecznictwa. Może również wspierać sędziów poprze odciążenie ich od spraw biurokratycznych, nie związanych bezpośrednio ze sferą wymiaru sprawiedliwości.

    Zwrócono uwagę, że wymiar sprawiedliwości to ciągłe balansowanie między dwiema istotnymi wartościami; z jednej strony ważna jest „obsługa klienta sądu”, z drugiej zapewnienie pełnego dostępu do sądu i sprawiedliwości. Zwrócono uwagę, że brakuje jeszcze kultury zarządzania personelem sądowym w zakresie używania nowych technologii informatycznych i wykorzystywania ich choćby jako dowodów w sprawie. Podano przykład postępowania sądowoadministracyjnego, w którym dość powszechnie przyjmuje się skanowanie skargi oraz innych pism procesowych na potrzeby sporządzanego uzasadnienia. Narzędzia te z pewnością przyspieszają czynności sądu, jednak nie można ich dokonywać bezrefleksyjnie i z pełnym zaufaniem do narzędzi informatycznych. W konsekwencji zdarzyło się, że system podczas skanowania zmienił „Konstytucję” w „konstrukcję”. Zmiany mogą też dotyczyć poszczególnych jednostek redakcyjnych w aktach prawnych, co rzutuje na jakość merytoryczną samego uzasadnienia.

    Narzędzia informatyczne mogą być też wykorzystywane do badania stopnia obciążenia poszczególnych sądów, jednak powinny być udoskonalone. Podczas jednego z badań przeprowadzanych przez organizację pozarządową za pomocą ogólnodostępnego portalu orzeczeń sądów administracyjnych próbowano ustalić stopień obciążenia sądów administracyjnych skargami na bezczynności i przewlekłość. Ustalono, że Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie jest daleko bardziej obciążony skargami na bezczynność i przewlekłość niż sądy w mniejszych miejscowościach, np. w Opolu. Chcąc szczegółowo zbadać tę kwestię okazało się jednak, że algorytm wyszukiwarki orzeczeń był tak skonstruowany, że nie pozwalał na wyszukanie orzeczeń z wielu lat, ostatecznie blokując możliwość wyszukania większej liczby wyników.

    Przy wprowadzaniu nowych technologii dąży się często do pełnej rezygnacji z tradycyjnych form komunikacji czy utrwalania danych. Przykładowo wprowadzony do użytku w sprawach cywilnych protokół elektroniczny, który zastąpił tradycyjny protokół papierowy, stanowi niekiedy problem dla samych sędziów, którzy przejmują referat po koledze i muszą odsłuchać kilkanaście godzin przesłuchań świadków. W oczywisty sposób wpływa to na wydłużenie procesu orzeczniczego. Pojawiła się sugestia, by protokół elektroniczny jedynie wspomagał tradycyjną formę protokołowania. Zwrócono również uwagę, że pełna digitalizacja akt sądowych może stanowić niemały problem. Z jednej strony generowałaby ogromne koszty, polegające na konieczności zatrudnienia co najmniej dwóch dodatkowych osób do każdego sądu, które zajmowałyby się wyłącznie skanowaniem akt. Dodatkowym problemem jest wykluczenie cyfrowe społeczeństwa, głównie osób starszych czy ubogich, którzy nie mają dostępu do internetu oraz nie potrafią posługiwać się urządzeniami mobilnymi i komputerami.

    Paneliści podkreślali również zgodnie, że niezwykle istotne jest bezpieczeństwo przetwarzanych danych przed atakami hakerskimi. Obecnie wszystkie dane sądowe przechowywane są na serwerach sądów. Informatyzację mogą przeprowadzać sądy i już się to dzieje, np. w Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu, który od wielu lat jest prekursorem informatyzacji wymiaru sprawiedliwości. Przykładowo możemy już obecnie zapewnić bezpiecznych transfer wideo na potrzeby osób, które nie mogą stawić się w budynku sądu na przykład ze względu na niepełnosprawność. Informatyzacja, ze względu między innymi na wspomniane wcześniej wykluczenie cyfrowe, nie powinna przechodzić rewolucji, tylko ewolucji, z pozostawieniem jej hybrydowego charakteru – cyfrowo-tradycyjnego.

    Wymieniono najważniejsze obszary zagrożeń: cyberbezpieczeństwo, backup danych czyli wprowadzenie odpowiedniego zabezpieczenia, brak unifikacji systemów administracyjnych i decentralizacja różnych oprogramowań. Konieczna jest wymiana danych pomiędzy jednostkami wdrażającymi informatyzację oraz współpraca między systemami. Powinniśmy wybierać rozwiązania, które poprzez analizę, będą najbardziej wydajne. Problem stanowi również jakość wdrażania nowych technologii i brak odpowiednich kompetencji pracowników sądów, których obciążono tymi obowiązkami. 

    Wszyscy również zgodnie stwierdzili, że najważniejszym czynnikiem i adresatem informatyzacji wymiaru sprawiedliwości jest człowiek – interesariusz sądu. Stąd też między innymi tworzony nowy portal informacyjny sądu jest już w pełni dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami według standardów WCAG 2.0. Sądownictwo powinno być czytelne dla jego odbiorców, nie tylko dla samych sędziów. Powinno również wykorzystywać nowe narzędzia do zbierania informacji bez potrzeby angażowania do tego obywateli. Obecnie ma to miejsce np. przy wykorzystaniu systemu PESEL oraz elektronicznych ksiąg wieczystych.

    Rekomendacje:

    1. Ewolucyjność zmian zamiast rewolucyjności – zmiany powinny być wprowadzane w tych obszarach, w których nowe technologie mogą usprawnić i przyspieszyć postępowanie, a jednocześnie obywateli są przygotowani na te zmiany
    2. Niezwykle ważne jest bezpieczeństwo cyfrowe wymiaru sprawiedliwości, zatem wszystkie zmiany i wdrażanie nowych narzędzi powinno uwzględniać tę kwestię
    3. Wprowadzenie pełniejszego dostępu do danych publikowanych na portalu orzeczeń, publikowanie większej liczby orzeczeń w celu choćby umożliwienia obywatelom ustalenia linii orzeczniczej w danego rodzaju sprawach, co może niejednokrotnie odwieść ich od kierowania pochopnych roszczeń czy na przykład żądania wygórowanych kwot tytułem zadośćuczynienia
    4. Nowe technologie powinny zmierzać do ułatwienia komunikacji obywatela z sądem, powinny być obligatoryjnie wykorzystywane telekonferencje w przypadku przesłuchania świadków zamieszkujących daleko od sądu lub konieczności przesłuchania osób umieszczonych w zakładach karnych lub aresztach bez konieczności doprowadzania ich do sądów
    5. Jawność algorytmów wykorzystywanych w sądownictwie np. w celu przydzielania spraw sędziom – jako element wpływający na jawność i transparentność funkcjonowania organów władzy publicznej
    6. Zwiększenie kompetencji pracowników sądów w zakresie wdrażania, obsługi i utrzymania systemów informatycznych, jak również zwiększenie ich płac, aby zatrzymać odpływ wykwalifikowanych specjalistów. Rozwiązaniem może być szkolenie pracowników już na płaszczyźnie sądu, tworzenie jednostek organizacyjnych wyspecjalizowanych w zakresie obsługi i utrzymaniu systemów informatycznych.

    Sesja 20: Wymiar sprawiedliwości – najmniej zreformowana władza? Od diagnozy do prawdziwej reformy (BLOK D)

    Data: 2018-12-15
    • Działanie sądów trzeba poprawiać, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Sądy nie będą prawdziwie niezależne bez społecznego zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie ciągle mają niespłacony dług wobec obywateli.

    Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 45 mówi:

    1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
    2. Wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie.

    Nie ulega wątpliwości, że sądy wymagają prawdziwej reformy. Podczas panelu zostały przedstawione pomysły i założenia programowe dwóch głównych organizacji sędziowskich oraz samorządów zawodowych adwokatów i radców prawnych, dotyczące rzeczywistej reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości.

    Sądy nie będą niezależne bez zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości.

    W obecnej sytuacji sądy nie obroniłyby się bez udziału społecznego.

    Co zrobić, aby to wsparcie było na stałe?

    Kierunek reform powinien dążyć do zakotwiczenia wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie. Konieczne jest zwiększenie roli obywateli w wymiarze sprawiedliwości, co można osiągnąć poprzez:

    • umocnienie roli ławników
    • wprowadzenie sędziów pokoju do spraw drobnych
    • udział obywateli w wyborze sędziów do KRS-u
    • utworzenie przy KRS-się rady społecznej z rolą doradczą,
    • udział obywateli w postępowaniach dyscyplinarnych,
    • dobrą komunikację środowiska sędziowskiego z obywatelami.

    Podczas panelu wszyscy paneliści i dyskutanci z sali zgadzali się co do potrzeby przeprowadzenia reform w wymiarze sprawiedliwości.

    Zwrócono uwagę na konieczność rzetelnej analizy stanu obecnego, a następnie wprowadzenie działań naprawczych.

    Obecnie sądy są przeciążone wpływającymi sprawami, ale jednocześnie stwierdzono, że nie brakuje sędziów, tylko asystentów i całego zaplecza, które powinno wspomagać sędziów w ich pracy. Sądy w Polsce są przestarzałe, brakuje im nowych technologii, pracują na dokumentach papierowych. Zbyt długie oczekiwanie na opinie biegłych sądowych z jednej strony i zbyt częste zwracanie się o takie opinie, nawet w sprawach prostych i oczywistych wydłuża postępowanie.

    Zmiany jakie należy przeprowadzić w wymiarze sprawiedliwości, powinny obejmować:

    dostępność sądów - należy uwzględnić nie tylko poprzez obniżenie kosztów sądowych, zmniejszenie zakresu rozstrzyganych spraw, wprowadzenia alternatywnych możliwości rozstrzygania sporów, np. mediacje czy negocjacje, tzw. „sędziów pokoju” do rozstrzygania prostych spraw, a także uproszczenie procedur;

    sprawność, szybkość i skuteczność procedowania - sędziowie muszą mieć asystentów (w Krakowie jest 1 asystent na 5 sędziów, a powinno być 3 asystentów na 1 sędziego) i dobrze wyposażone zaplecze, które usprawni pracę sądów. Potrzeba jest dobrego zarządzania zasobami ludzkimi oraz wprowadzenie digitalizacji akt, trzeba zamienić walizkę na kółkach, która jest niezbędnym wyposażeniem każdego sędziego na laptop;

    transparentność potrzeba zwiększenia udziału czynnika społecznego, informowanie o postępowaniach dyscyplinarnych;

    Niezwykle ważną kwestią jest odbudowanie autorytetu zawodów prawniczych, w tym przede wszystkim zawodu sędziego. Funkcja społeczna sędziego powinna być ukoronowaniem ścieżki kariery prawniczej.

    Odbudowania wymaga samorząd sędziowski i umocnienie jego roli w wymiarze sprawiedliwości.

    Obecnie działa społeczna komisja kodyfikacyjna, która przygotowuje konkretne regulacje prawne.

    Najważniejsze jest odseparowanie sądów od sfery politycznej. Postulowano całkowitą likwidację delegowania sędziów do Ministerstwa Sprawiedliwości.

    W podsumowaniu RPO stwierdził, że do odbudowy dobrych fundamentów wymiaru sprawiedliwości konieczna jest zgoda i wspólne działania środowisk politycznych i prawniczych. Reforma wymiaru sprawiedliwości ma być dokonana i jest niezbędna dla obywateli.

    O zmianach zachodzących w polskim wymiarze sprawiedliwości rozmawiali:

    • Zbigniew Tur, radca prawny, mediator sądowy, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Poznaniu. Specjalizuje się w prawie upadłościowym i prawie cywilnym,
    • Andrzej Mikosz, prawnik, radca prawny, partner w warszawskim biurze K&L Gates, koncentruje się na obsłudze transakcji na rynku kapitałowym oraz fuzjach i przejęciach. Andrzej Mikosz jest również uznanym specjalistą w sprawach władztwa korporacyjnego (corporate governance).
    • Bartłomiej Przymusiński, członek zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, przewodniczący IX Wydziału Gospodarczego w Sądzie Rejonowym Poznań,
    • Beata Morawiec, Prezeska Stowarzyszenia Sędziów Themis,
    • Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, adwokatka, obrończyni w procesach karnych. Od 2016 roku Wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej i Wiceprzewodniczącą Komisji Legislacyjnej przy Naczelnej Radzie Adwokackiej,

    oraz moderator

    • Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich VII kadencji.

    Sesja 23: Prokurator jako gwarant interesu publicznego. Praktyka a rzeczywistość (BLOK A)

    Data: 2018-12-15
    • Bycie rzecznikiem interesu społecznego polega na dbaniu o merytoryczność decyzji. Nie interes polityka, czy jakiejś grupy, nie własny awans, tylko zasady przyzwoitości powinny na to wpływać.
    • Polityczne uwarunkowanie działań prokuratury uniemożliwia jej skuteczne wykonywanie zadania ochrony interesu publicznego.

    „Adwokat i prokurator to nie wrogowie, lecz sparring-partnerzy. Dlatego chciałbym widzieć prokuraturę wielką i wspaniałą. Wtedy porażka procesowa byłaby wręcz zaszczytem.”

    J. Dubois

    Rola prokuratora w postępowaniu sądowym jest szczególna. Z jednej strony jest on stroną tego postępowania dążącą do uzyskania określonego wyroku, z drugiej zaś strony ma on być gwarantem zachowania praworządności. Paneliści zastanawiali się, na ile możliwe jest połączenie tych ról, w szczególności w sytuacji kiedy Minister Sprawiedliwości uzyskał liczne uprawnienia do ingerowania w pracę poszczególnych prokuratorów.

    W panelu wzięli udział:

    • Krzysztof Parchimowicz - prokurator
    • Jacek Dubois - adwokat
    • Sławomir Kaźmierczak – główny specjalista w Zespole Prawa Karnego w Biurze RPO
    • Karolina Kremens – doktor nauk prawnych, UWr

    Relacja z debaty

    K. Parchimowicz: Żeby zdefiniować interes publiczny, trzeba sięgnąć do Konstytucji, ale żeby móc dobrze go chronić prokurator musi być niezależny. Zależność od polityka niezmiernie komplikuje sytuację prokuratora.

    S. Kaźmierczak: Definicja interesu publicznego jest bardzo trudna. Pamiętać należy, że zakres kompetencji prokuratora jest bardzo szeroki. Prokurator aktywnie uczestniczy w całości procesu karnego. Ale także w postępowaniach cywilnych, sądowo-administracyjnych, przed Trybunałem Konstytucyjnym.

    Zmiany z 2016 r. spowodowały ponowne połączenie urzędów Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, ale też w istotny sposób zmodyfikowały cele i zadania prokuratury. Obecnie jest to ściganie przestępstw i stanie na straży praworządności, co stanowi odwrócenie priorytetów względem stanu poprzedniego. Wskazuje to na zamysł podporządkowanie działalności prokuratury rządowi. Dba nie o bezpieczeństwo jest przecież jednym z zadań Rady Ministrów (art. 146 ust. 4 pkt 7 Konstytucji RP).

    Rzecznik Praw Obywatelskich miał szereg zastrzeżeń do nowej ustawy o prokuraturze [więcej o działaniach RPO w sprawie sytuacji prokuratury można znaleźć w linku z lewej, PROKURATURA]. Jego wątpliwości wzbudziły w szczególności:

    • prawo Ministra Sprawiedliwości do wydawania poleceń wobec prokuratorów w sprawach konkretnych czynności procesowych;
    • prawo Ministra Sprawiedliwości do zmiany lub uchylenia decyzji prokuratora;
    • uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do przejmowania spraw do własnego prowadzenia;
    • możliwość ujawniania informacji ze śledztwa bez zgody prokuratora prowadzącego.

    Jednocześnie Rzecznik podkreślał brak jakichkolwiek rozwiązań równoważących, chroniących jednostkę. Dlatego też wniósł do Trybunału konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności nowych rozwiązań (sygn. akt K 19/16). Wniosek ten musiał zostać jednak wycofany.

    Opinia Komisji Weneckiej także była krytyczna. Komisja zwracała w szczególności uwagę na zbyt dużą kumulację władzy w ręku jednej osoby.

    Postępowanie przygotowawcze jest fundamentem całego postępowania – jeśli jest wadliwe, całe postępowanie może runąć.

    Rzecznik Praw Obywatelskich ma kompetencje w indywidualnych sprawach dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego. Nie może zatem prawnie ingerować w działania prokuratora w postępowaniu przygotowawczym. Może tylko żądać informacji o stanie sprawy lub rozstrzygnięciach procesowych.

    J. Dubois:Obecnie istnieją wątpliwości, czy prokuratura wywiązuje się z obowiązku ochrony praworządności.

    Reforma procesu karnego w kierunku kontradyktoryjności dała szansę prokuratorowi być bardziej niezależnym. Eliminowała swoistą schizofrenię polegającą na podwójnej roli prokuratora w tym samym postępowaniu. Prokuratura sama niestety bała się tej zmiany.

    Miał być także przeprowadzony rozdział Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, żeby uniknąć zarzutów, że prokuratura używana jest politycznie, a nie do dbania o praworządność.

    Pierwszym ruchem obecnie urzędującego ministra było jednak cofnięcie tych pozytywnych zmian.

    Obecny minister zajął stanowisko dzięki głoszeniu tez, które ogół środowiska prawniczego odrzuca – surowe kary, kara śmierci. Jedną z jego pierwszych decyzji było zdegradowanie osoby kompetentnej, u której 10 lat wcześniej nie zdał egzaminu na aplikację. W prokuraturze panuje obecnie brak obiektywizmu i oceny opartej na merytorycznych kompetencjach. Taka prokuratora nie może budzić zaufania, ani co do kierunku jej działań, jak i do ich merytorycznej wartości.

    Sama konstrukcja prokuratury sprawia, że jest ona elementem polityki. Przede wszystkim podlega bezpośrednio członkowi Rady Ministrów. Prokuratura walczy więc o interes partyjny, a nie publiczny, chociażby poprzez ferowanie wyroków na konferencjach prasowych.

    W prokuraturze obecnie występują dwie postawy: wstydu (okazywanego różnie, np. odważnie i otwarcie, ale też jako „wstyd szeptany”) oraz bezrefleksyjna (zwykle przyjmowana przez osoby młode, których kariera nagle przyspieszyła, bez odpowiedniego przygotowania merytorycznego).

    K. Kremens: Czy prokurator może skutecznie bronić interesu publicznego, jeśli zależy od prokuratora nadrzędnego, nawet jeśli nie występują naciski o charakterze politycznym?

    W 2016 r. przeprowadzona została kompleksowa reforma prokuratury, w tym w szczególności ponowne połączenie urzędu Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, oraz przyznanie dodatkowych, indywidualnych uprawnień Prokuratorowi Generalnemu. Niektóre aspekty reformy zostały skrytykowane przez Komisję Wenecką. Opinia Komisji Weneckiej nie stała się przedmiotem refleksji ze strony organów władzy. Co więcej po niektórych decyzjach organów prokuratury (w tym odmowach wszczęcia śledztwa czy umorzeniu postępowań), można mieć wątpliwości na ile prokuratura jest obecnie gwarantem praworządności. Odnosi się to także do postępowań przed Trybunałem Konstytucyjnym. 

    H. Kuczyńska (prokurator, profesor nadzwyczajny): Wszystkie dyskusje naukowe ostatnio zaczynają się od dyskusji merytorycznej, ale kończy na polityce. Zamiast rozmawiania o usprawnieniu procesu, rozmawiamy o konkretnych działaniach aktualnego Ministra Sprawiedliwości.

    Jak oceniać interes społeczny – subiektywnie, czy obiektywnie? Prokurator jest wykształcony, przygotowany, powinien odnosić tę zasadę do własnego sumienia. Tymczasem obecnie w prokuraturze panuje teza, że interes społeczny jest obiektywny, przez co prokurator nie ma swobody decyzyjnej w indywidualnej sprawie.

    Dobrze przeprowadzone postępowanie przygotowawcze faktycznie usprawnia proces karny, ale nie jest to jedyny czynnik. Bardzo ważna jest rola sądu, np. dyscyplinowanie świadków. Ale jest i problem społeczny, ludzie nie szanują sądów i procesu, zresztą wydano miliony złotych, żeby sądom ten szacunek odebrać.

    Przestrzeganie przez prokuratora prawa i standardów profesjonalnych przełoży się na szacunek do niego i jego działań. Ale jeśli jego decyzje nie są od niego zależne, jest to niemożliwe.

    J. Onyszczyk (prokurator, Lex Super Omnia): Jeśli prokurator ma być rzecznikiem interesu publicznego, musi być maksymalnie niezależny. W debacie publicznej tymczasem utożsamia się interes publiczny z interesem politycznym. Dlatego trzeba oderwać prokuraturę od wymiaru publiczno-politycznego.

    Rozumienia interesu publicznego faktycznie nie da się z góry narzucić. Powinien oceniać go kompetentny, wykształcony prokurator w odpowiednich warunkach pracy, w szczególności zajmujący się taką liczbę spraw, która pozwoli zbadać każdą z nich w sposób rzetelny. Jeśli w referacie jest 150 spraw, stają się one jedynie okładkami i kartkami, a nie problemami, którymi prokurator może zając się z uwzględnieniem interesu publicznego.

    Może to mrzonka, że prokurator może być rzecznikiem interesu publicznego?

    A. Sylwestrzak: Jak braki w Policji i prokuraturze wpływają na bezpieczeństwo obywateli? Policja i prokuratorzy zajmują się politycznymi sprawami i zaniedbują przez to sprawy bezpieczeństwa powszechnego.

    K. Kwiatkowska (prokurator, Lex Super Omnia): Konieczna jest odbudowa etosu zawodu prokuratora. Zgadza się, że awansują błyskawicznie ludzie młodzi z bardzo krótkim doświadczeniem zawodowym, motywowani jedynie wyższymi zarobkami.

    Prokurator bez kręgosłupa moralnego będzie zginał kark, niezależnie od tego, jak idealna będzie prawna obudowa jego działalności.

    Przenoszenie postepowań poza właściwość miejscową jest skandalem. Dotyczy do nawet spraw, które zostały wcześniej przebadane i umorzone. Obecnie prokuratora jest narzędziem w rękach polityków.

    J. Iwanicki (prokurator, Lex Super Omnia): Niezależnie od tego, jaka konkretnie grupa polityczna sprawuje władzę, zawsze będzie chętna do instrumentalnego wykorzystywania prokuratury. W przyszłości będzie może nieco inaczej, ale na pewno podobnie.

    K. Parchimowicz: Obecnie prokuratura faktycznie jest rzecznikiem interesu partyjnego. Prokuratorów uczy się, żeby byli pokorni wobec przełożonych i bezwzględni wobec obywateli. Demoralizacja w formie podwyżek, awansów, dodatków zaczęła się od 4 marca 2016 r., kiedy Zbigniew Ziobro (poseł na Sejm) został Prokuratorem Generalnym. Po raz pierwszy Prokurator Generalny i jednocześnie Minister Sprawiedliwości ma czysto prokuratorskie kompetencje. Mógłby nawet założyć togę i iść oskarżać w dowolnym sądzie. A to łamie Konstytucję, bo nie można łączyć mandatu posła ze stanowiskiem prokuratora.

    Nawet rejestracja stowarzyszenia Lex Super Omnia była inwigilowana przez prokuraturę, a członkowie są szykanowani za pomocą postępowań dyscyplinarnych.

    Problemem jest także traktowanie przez prokuraturę mniejszości, zwłaszcza seksualnych. Wszczęto na przykład kontrolę Urzędów Stanu Cywilnego czy nie transkrybowano certyfikatów zawarcia związków małżeńskich jednopłciowych zawartych za granicą. Wszystkie Urzędy Stanu Cywilnego były indagowane i nie wiadomo, co dalej stało się z uzyskanymi informacjami.

    Prokurator Generalny kieruje wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie dopuszczalności kierowania do trybunału Sprawiedliwości UE pytań prejudycjalnych oraz o konkretną interpretację ustaw i Konstytucji, aby zneutralizować uchwały podjęte przez Sąd Najwyższy.

    Zachodzi absurdalna sytuacja, gdy kierownictwo prokuratury czyni cnotę z wzrastającej liczby stosowanych aresztowań i zabezpieczeń majątkowych.

    Interes społeczny jest bardzo nieostrym terminem, więc musimy sięgać do tradycyjnie wypracowanych w doktrynie kryteriów, żeby ustalić, czy występuje, ale prokurator musi też dokonywać indywidualnej, „subiektywnej” oceny w danej sprawie.

    S. Kaźmierczak: Czynnik ludzki ma istotne znaczenie, bo to od każdego prokuratora zależy, jak podejdzie do zmiany systemu. Wieżę więc, że prokuratura ostatecznie obroni się sama.

    Sprawy są nie tylko arbitralnie przenoszone, ale też dzielone, wręcz „pączkują”.

    Sprawność postępowania istotnie zależy nie tylko od postępowania przygotowawczego, to też biegli, świadoma obstrukcja stron i przeróżne inne kwestie. Ale postępowanie przygotowawcze ma tu istotne znaczenie.

    J. Dubois: Szacunek do działania instytucji można mieć niezależnie od przepisów. Zależy on bowiem od indywidualnych postaw prokuratorów. To profesjonalizm, bycie sprawiedliwym, kompetentnym, dotrzymywanie słowa. Obecnie duża część „pierwszoliniowych” prokuratorów na taki szacunek nie zasługuje. Absurdalne decyzje uzasadniają „poleceniem z góry”, a słowo prokuratora, podanie ręki nic nie znaczy. Byłem zmuszony wprost nazwać jednego z prokuratorów „kłamcą”.

    Bycie rzecznikiem interesu społecznego polega na dbaniu o merytoryczność decyzji. Nie interes polityka, czy jakiejś grupy, nie własny awans, tylko zasady przyzwoitości powinny na to wpływać.

    Prokuratorzy często prowadzą bezsensowne postepowania, bo wydane zostało polecenie na poziomie politycznym, np. przeciwko polisolokatom. To wpływa na zmniejszenie poziomu ochrony innych stref chronionych, bo liczba prokuratorów jest ograniczona.

    Być może nigdy nie będzie prokuratury niezależnej w czystej postaci, ale powinny być prawne gwarancje przejrzystości, rzetelności i odpowiedzialności za decyzje.

    Prokurator J. Iwanicki przywołał swoje rozmowy z prokuratorami z Niemiec. Szokujące było dla nich, że w Polsce właściwość miejscowa prokuratury jest uznaniowa i śledztwa można dowolnie przenosić między prokuraturami w różnych miejscach kraju.

    Unia personalna pomiędzy Ministrem Sprawiedliwości i Prokuratorem Generalnym prowadzi obecnie do upolitycznienia prokuratury. Nawet wcześniej, kiedy ta unia istniała, Prokurator Generalny nie mógł bezpośrednio wpływać na śledztwa i wydawać wiążących poleceń wszystkim prokuratorom.

    Polityczne uwarunkowanie działań prokuratury uniemożliwia jej skuteczne wykonywanie zadania ochrony interesu publicznego.

    Sesja 15: Rola Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w obronie praworządności w Polsce (BLOK A)

    Data: 2018-12-14
    • Postępowania przed Trybunałem Sprawiedliwości UE nie stanowią ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski i nie naruszają jej suwerenności.
    • Podstawą postępowań są deklaracje i zobowiązania, jakie Polska złożyła międzynarodowym partnerom.
    • Postępowanie przed TS UE świadczy o tym, że deklaracje Polski są przez jej partnerów traktowane poważnie

    Kryzys konstytucyjny w Polsce objawia się na wielu płaszczyznach funkcjonowania Państwa. Między innymi, wobec naruszenia niezależności sądów działania podjęły organy organizacji międzynarodowych wobec których Polska podjęła zobowiązania międzynarodowe. Efektem tych działań są toczące się przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej postępowania. W debacie publicznej pojawiają się głosy, że stanowi to ingerencję w wewnętrzne sprawy Polski oraz narusza suwerenność Polski. Dyskusja podczas panelu miała dać odpowiedź na pytanie czy rzeczywiście tak jest.

    W panelu wzięli udział:

    • Doktor Marek Prawda – doświadczony dyplomata, obecnie dyrektor Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce;
    • Profesor Marcin Matczak – profesor Uniwersytetu Warszawskiego, radca prawny, partner w kancelarii Domański-Zakrzewski-Palinka, znany powszechnie komentator i popularyzator wiedzy;
    • Doktor Maciej Taborowski – pracownik naukowy – adiunkt na Wydziale Prawa i Adm. Uniwersytetu Warszawskiego w katedrze prawa europejskiego, również komentuje wydarzenia aktualne z punktu widzenia prawa UE;
    • Gerald Knaus -  założyciel Europejskiej Inicjatywy Stabilności (ESI). Pracownik Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu.

    Moderatorka: profesor Agnieszka Grzelak, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Prawa UE Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego, zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Europejskiego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Bezprecedensowa decyzja Trybunału Sprawiedliwości UE o zastosowaniu środków tymczasowych w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym doprowadziła do powstrzymania dalszych prób ograniczania niezależności Sądu Najwyższego. TSUE okazał się niezwykle istotnym organem strzegącym praworządności w Polsce. Przed TSUE zawisłe są sprawy z pytań prejudycjalnych polskich sądów. Czekamy także na rozstrzygnięcie TSUE w sprawie Komisja przeciwko Polsce, dotycząca Sądu Najwyższego. 

    Głosy w dyskusji:

    Agnieszka Grzelak dokonała przeglądu toczących się obecnie przed TSUE postępowań dotyczących Polski i zarysowała kontekst normatywny dla dyskusji.

    Marek Prawda zauważył, że Unia Europejska zmaga się obecnie z wieloma problemami, jednym z nich są systemowe naruszenia praworządności. Unia Europejska musi być wspólnotą normatywną. Wspólne zasady praworządności mają przełożenie na wszystkie płaszczyzny działania Unii, w tym wspólny rynek. Uczestnik panelu wskazał również polityczne i prawne konsekwencje naruszeń praworządności.

    Marcin Matczak stwierdził, że powiązanie sprawy niezależności sądów z kwestiami praworządności w Unii Europejskiej pozwoliło zahamować atak na sądy. Perspektywa wyjścia z Unii Europejskiej nie jest w Polsce społecznie akceptowana. Uczestnik panelu przedstawił percepcję spraw europejskich w Polsce i spraw polskich w Europie. Stwierdził że rolą prawników jest pokazywanie co się dzieje w Polsce, jak niszczone są instytucje. Niebezpieczne jest porównywanie Polski do Węgier. Obecnie generowane przez rząd komunikaty wywołują efekt mrożący wśród sędziów, którzy będą się bać zadawania pytań prejudycjalnych. Sytuacja jest poważniejsza w Polsce niż wydaje się partnerom zagranicznym.

    Maciej Taborowski stwierdził, że Polska jest dla Unii Europejskiej źródłem precedensów. Niezawisłość sędziów jest obecnie chroniona z pominięciem elementu unijnego. Rząd zaatakował instytucje, które są kluczowe z perspektywy funkcjonowania systemu prawnego Unii Europejskiej. Konieczna jest ochrona sądów krajowych jako sądów europejskich.

    Gerald Knaus zauważył, że sytuacja w Polsce jest istotna dla Europy jako wspólnoty. Obecnie w Europie wzmacniają się partie antyeuropejskie. Unia Europejska musi chronić praworządność i sądy. W związku z tym potrzebny jest silny Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Koncentracja władzy nad sądami w rękach Ministra Sprawiedliwości jest niebezpieczna.

    Konkluzje z panelu:

    1. Wbrew obecnej publicznie retoryce, wszczynane postępowania - zarówno na podstawie art. 7 TUE, jak i postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE – nie stanowią ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski oraz nie naruszają suwerenności Polski. Legitymacja wszczynanych w ramach UE procedur uzasadniona jest zaciągniętymi przez Polską zobowiązaniami międzynarodowymi, zakotwiczonymi między innymi w Traktatach stanowiących podstawę UE. Jeżeli państwo członkowskie narusza zaciągnięte zobowiązania, uruchamiana są procedury przewidziane w Traktatach.
    2. Rolę zasadniczą w toku takiej ochrony odgrywa Trybunał Sprawiedliwości UE, organ sądowniczy Unii Europejskiej oraz sądy krajowe państw członkowskich,  działające w toku stosowania prawa unijnego również jako sądy unijne. Warto przypomnieć fundamentalną tezę z orzeczenia 64/16: Trybunał może kontrolować przepisy krajowe mające wpływ na niezależność sądów krajowych i niezawisłość sędziów, sądy krajowe działają bowiem również jako sądy unijne, a ich niezależność i niezawisłość sędziów jest podstawową gwarancją prawidłowego funkcjonowania wiodących zasad unijnej wspólnoty prawnej – zasady wzajemnego zaufania, wzajemnego uznawania, ochrony praw podstawowych, prawidłowego funkcjonowania procedury prejudycjalnej.
      Z tego względu Trybunał nie tylko może, ale i powinien oceniać status sądów i sędziów w państwach członkowskich.
    3. Głównym celem procedury art. 7 TUE oraz procedur wszczynanych przed Trybunałem Sprawiedliwości UE jest doprowadzenie do przestrzegania przez państwo członkowskie prawa UE, w analizowanym przypadku zasad praworządności określonych w art. 2 TUE. Na tym aspekcie powyższych procedur koncentrują się dyskusje i analizy eksperckie. Trzeba wyraźnie przypomnieć, że procedury wszczynane przed Trybunałem Sprawiedliwości UE mogą, w przypadku nierespektowania wyroków Trybunału, skutkować nałożeniem kar finansowych, zaś procedura art. 7 TUE pozwala w skrajnym przypadku na pozbawienie niepraworządnego państwa prawa udziału w unijnym procesie decyzyjnym.

     

    Sesja 18: Konieczne zmiany w systemie biegłych sądowych (BLOK D)

    Data: 2018-12-14
    • „Konieczność zagwarantowania niezależności biegłego najlepiej ilustruje historia kierowcy czerwonego seicento”
    • Nie istnieje idealny system doboru biegłych. Najbardziej nam potrzebny można wypracować tylko w otwartej debacie.
    • Na pewno konieczny jest centralny rejestr biegłych sądowych.

    Kwestia udziału biegłych jest istotna dla każdego postępowania – karnego, cywilnego, rodzinnego, gospodarczego. W wielu kwestiach technicznych, naukowych i specjalistycznych sędziowie musza zaczerpnąć wiedzy ekspertów z danej dziedziny. Ich opinia ma najczęściej kluczowe znaczenie dla poprawnego rozpoznania sprawy.

    Rzecznik Praw Obywatelskich od wielu lat podejmuje problem braku kompleksowej regulacji statusu biegłych sądowych. Nie ulega wątpliwości, że ich dostępność (a także jakość pracy) wpływa na efektywność pracy sądów oraz prokuratury. W ostatnim czasie powstały na ten temat raporty Najwyższej Izby Kontroli, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Forensic Watch. Celem panelu było zastanowienie się nad możliwymi strategiami działania, aby systemowe problemy dotyczące biegłych sądowych zostały rozwiązane. 

    W panelu wzięli udział:

    • Piotr Girdwoyń – ekspert nauk kryminalistycznych
    • Krzysztof Kwiatkowski – prezes NIK
    • Marcin Wolny – ekspert Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
    • Marek Pękała – emerytowany policjant
    • Anna Korwin-Piotrowska – sędzia sądu okręgowego
    • Marta Kolendowska-Matejczuk – zastępca Dyrektora Zespołu prawa karnego BRPO

    Piotr Girdwoyń

    Możliwość pociągnięcia biegłego do odpowiedzialności karnej lub odszkodowawcza może powodować „efekt mrożący” i paraliżować wydawanie kategorycznych (użytecznych) opinii.

    A niejasności można rozwiewać przez opinię uzupełniającą lub innych biegłych.

    Bardzo niebezpieczne jest penalizowanie w art. 233 k.k. opinii nieumyślnie fałszywej. Co to jest nieumyślnie fałszywa opinia? – nie wiadomo. Czy chodzi o konkretną sprawę? Przecież fałszywość zakłada umyślność. W efekcie będzie się biegłych ścigać za braki, niedociągnięcia, itd. A przecież są mechanizmy naprawiające błędy i niejasności.

    Liczba skazań za „fałszywą opinię” – lata 2002-2004: 0, 2005 r. :1, 2008 r. : 3 (najwięcej) łącznie ok. 10.

    Biegły może też wszak popełnić inne przestępstwa, np. przekupstwo, nadużycie tytułu biegłego sądowego w obrocie gospodarczym, ujawnienie tajemnicy.

    Odpowiedzialność odszkodowawcza jest faktem, pomimo zastrzeżeń biegłych.

    Krzysztof Kwiatkowski

    Mówił o kontroli działalności biegłych przez NIK (Kontrola nie dotyczyła postępowań, czy samych opinii, lecz systemu): Wydatki nabiegłych ciągle rosną, ale też liczba skarg na biegłych, są coraz częstsze głosy krytyczne pod adresem systemu biegłych bo prowadzi on do przewlekłości.

    Z kontroli wynika, że aktualny model nie gwarantuje rzetelnych i terminowych opinii, bo brak procesu weryfikacji kompetencji kandydatów (jest tylko formalna)  i podczas przedłużania wpisu oraz umożliwia powoływanie osób niedających rękojmi jako ad hoc.

    Ministerstwo Sprawiedliwości nie reagowało na informacje spływające z sądów okręgowych, a projekt zmian prawa z 2014 r. nie mógł poprawić sytuacji.

    Co zrobić?:

    Wprowadzić centralny rejestr biegłych i ich opinii (centralny rejestr miał powstać w 2017, ale nie powstał).

    Rzetelnie zbierać informacje statystyczne.

    Efektywnie dobierać biegłych i skutecznie nadzorować ich rzetelność.

    Marcin Wolny

    Mówił o braku ram instytucjonalnych powoływania biegłych – prezesi sądów są do tego nieprzygotowani. Wynagrodzenia są żenująco niskie, co prowadzi do powoływania byle kogo, żeby tylko powstała byle jaka opinia.

    Ogólnopolska lista biegłych jest koniecznością. Przynajmniej teraz sądy publikują listy własnych biegłych, ale poziom informowania o ich kompetencjach bardzo różny. + rejestr opinii = kontrola jakości. Za pobiegnie też migracjom skreślanych biegłych do innych sądów.

    Opinię biegłego sądy też muszą ocenia ć krytycznie i racjonalnie. A przecież kurs prawniczy i aplikacja do tego nie przygotowuje.

    Promyk światła: Centrum Nauk Sądowych na UW, działalność RPO.

    Anna Korwin-Piotrowska

    Faktycznie istnieje fetyszyzacja opinii biegłego. Z drugiej strony sądy przerzucają na biegłego ciężar orzekania. A to prowadzi do wystawienia biegłego na ataki strony niezadowolonej z opinii, a sąd nie reaguje.

    Potrzebna porządny podręcznik-metodyka prowadzenia opinii dla sędziów.

    Projekty ustaw dotąd sprowadzają się do powielenia treści obecnego rozporządzenia – ale nie nie tędy droga.

    Centralna lista biegłych niezbędna. Prezesi nie są kwalifikowanie do weryfikowania kandydatów na biegłych. Potrzebny nam centralny organ, najlepiej niezależny od Ministra Sprawiedliwości, który prowadziłby weryfikację.

    Marek Pękała

    Obecnie centralne laboratorium kryminalistyczne jest instytutem, ale budżetowo zależne od MSWiA.

    Nadzór prezesa nad listami biegłych jest iluzoryczny i formalny.

    Musi powstać lista dyscyplin i specjalności zdefiniowanych (np. w Czechach 50 specjalności i 128 dziedzin). Powinny to zrobić profesjonalne stowarzyszenia. Definicje powinny określać, co powinien i co może zrobić biegły (jakie są ograniczenia danej dziedziny).

    Opinia powinna być traktowana jako usługa. To pozwoli urealnić zarobki oraz zastosować mechanizmy kontroli jakości właściwe stosunkom gospodarczych (ocena zgodności z wymaganiami, tzw. normy jakości).

    Biegli powinni się opowiadać nie tylko w zakresie dziedziny, lecz też stosowanej metodyki (czy spełnia wymogi naukowości). Powinni też mieć obowiązek podtrzymywania kompetencji (np. testy biegłości).

    W dyskusji pojawiły się liczne głosy publiczności:

    • Osobiste poglądy biegłego mają często znaczenie w tworzeniu opinii (np. jeśli biegły jest członkiem Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich). Jak zapewnić neutralność?
    • Sędziowie podchodzą bezkrytycznie do oczywiście nieracjonalnych opinii. I to „poszkodowany” musi udowadniać związek przyczynowy miedzy błędną opinią i własną krzywdą.
    • Jak często biegły jest skreślany na gruncie merytorycznym, a nie administracyjnym? Co zrobić z opiniami oczywiście sprzecznymi z prawami natury?
    • Kompleksowa ustawa o biegłych jest niezbędnie konieczna. Ale już teraz trzeba weryfikować, kto chce się wpisywać na listy. Sądy nawet nie zauważają, że opinie są sporządzane „nowatorskimi” własnymi metodami biegłych. Penalizacja nieumyślnie fałszywej opinii jest pożądana.

    Dwie osoby z widowni określały się jako „pokrzywdzone” przez biegłych, co skutkowało skierowaniem przeciwko nim postepowania karnego lub utratą majątku życia.

    Marek Wolny przywołał sprawę „Pana Tomasza”, którego zwłoki znaleziono w rzece i pozytywnie zidentyfikowane. Tymczasem 15 lat później znaleziono inne zwłoki zakopane w innym miejscu, które także zidentyfikowano jako zwłoki „Pana Tomasza”.

    Jaskrawym przykładem ludzkiej tragedii jest także sprawa Tomasza Komendy skazanego na podstawie niejednoznacznej opinii biegłego.

    Z panelu wyłaniają się dwie  główne konkluzje:

    1. konieczny jest centralny rejestr biegłych sądowych;
    2. nie ma idealnego systemu doboru biegłych – każdy system ma wady i zalety.

    Sesja 19: Warsztat: Symulacja procesu sądowego

    Data: 2018-12-14
    • Nie dowiecie się, czy Robert nękał Kingę w sposób sprzeczny z prawem. Sprawa okazała się za trudna na półtoragodzinny warsztat. Ale dużo się nauczyliśmy.
    • Symulacja procesu sądowego jest niezwykle skutecznym narzędziem edukacyjnym, watym rozpowszechniania
    • Uczy nie tylko podstaw postępowania sądowego, ale widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych sądów, szacunku dla innych

    Symulacja procesu sądowego zaczyna się od wyjaśnienia podstawowych zasad postępowania w sądach rejonowych. Warsztaty prowadzi sędzia Arkadiusz Krupa z Sądu Rejonowego w Łobzie.

    Sprawa będzie karna, a w takiej sprawie w pierwszej instancji sędzia sądzi jednoosobowo. Musi dobrze ważyć wszystkie okoliczności sprawy, musi pamiętać, że w razie wątpliwości rozstrzyga na korzyść oskarżonego. Bywa, że niektórych dowodów nie może uznać

    - Przecież tak się nie da! – protestują zebrani

    - Da się. Na tym polega bycie sędzią – tłumaczy sędzia Krupa.

    Będziemy odgrywać sprawę o stalking. Bawi nas to trochę, bo na sali są same kobiety. Ale w miarę upływu czasu wszyscy utożsamiają się ze swoimi rolami.  Mamy pokrzywdzoną, sprawcę, świadków, prokuratora, sędziego i ławników. Posługujemy się scenariuszem przygotowanym przez fundację CourtWatch. Była wykorzystywana w tym roku także w czasie symulacji rozprawy sądowej w czasie festiwalu Pol’and’rock w Kostrzyniu nad Odrą.

    - Stalking to uporczywe nagabywanie – tłumaczy sędzia Krupa. – Sprawa jest trudna, bo dotyczy zwykłych ludzkich kontaktów. Musimy więc ustalić, kiedy np. SMS służy przekazaniu informacji, a kiedy już nie. Kiedy na kontakt była przynajmniej domniemana zgoda, a kiedy nie. Sędzia musi to wyważyć.

    Zaczynamy postępowanie. Sędzia Krupa podpowiada, czy stać, czy siedzieć, i kto jeszcze powinien zabrać głos, zanim dobiegnie końca dany etap postępowania. Bardzo wyraźnie podkreśla, do którego momentu poszkodowany może wnieść o to, by zostać oskarżycielem posiłkowym (do momentu odczytania aktu oskarżenia).  Nasza pokrzywdzona korzysta z tego prawa i staje się oskarżycielką posiłkową.

    Sąd – i uczestnicy warsztatu słuchają o sporze trojga ludzi: oskarżony i pokrzywdzona byli parą, ale się rozstali. Ona poznała innego, on się z tym nie godzi i próbuje ją odzyskać. Twierdzi, że wysyła góra dwa SMSy dziennie – ona mówi, że było ich kilkadziesiąt. On skarży się, że ona nie powiedziała mu otwarcie, że poznała innego, ona – nie widzi w tym problemu. On mówi, że się o nią boi, bo nowy partner ją skrzywdzi.

    Przerywają sobie, denerwują się. „Sędzia” próbuje nad tym zapanować. Sędzia Krupa pokazuje, jakie pułapki mogą kryć się w źle (niechcący lub umyślnie) zadanych pytaniach. Dobre pytania powinny być otwarte, zachęcać do otwartej odpowiedzi, bo wtedy można dowiedzieć się więcej. Pytania, na które odpowiada się „Tak” lub „nie” nie ułatwiają rozwikłania sytuacji. Pokazuje, jak dopytywać świadków, oskarżonego i pokrzywdzoną.

    I sprawa Kingi, Roberta i Tomasza staje się coraz bardzie skomplikowana – już nie wiemy, ile było SMSów, skąd wiadomo, co zawierały, czy świadkowie dobrze zapamiętali, co się zdarzyło, czy chcieli powiedzieć prawdę…

    Sąd wyroku wydać nie zdołała, odroczył zatem rozprawę (bo skończył się czas przeznaczony na warsztat).

    I w konkluzji - poleca tę formę edukacji prawnej

     

    Sesja 9: Sprawiedliwość konstytucyjna po kryzysie konstytucyjnym (BLOK A)

    Data: 2018-12-14
    • Dziś kluczowe jest przeciwdziałanie efektowi mrożącemu wśród przedstawicieli mediów i sędziów, jaki wywołało obniżenie standardów konstytucyjnych w Polsce
    • Nie docenialiśmy roli komunikacji wartości konstytucyjnych jako narzędzia obrony standardów konstytucyjnych
    • Z kryzysu konstytucyjnego nie da się jednak wyjść tylko na poziomie normatywnym, samymi aktami prawnymi

    Jesteśmy w epicentrum kryzysu konstytucyjnego. Już teraz jednak musimy rozmawiać o jego źródłach, także po to, by wiedzieć, jak działać dzień po kryzysie.

    Dlaczego rozmawiamy o sprawiedliwości konstytucyjnej?

    Od kilku lat jesteśmy świadkami zmian, których efekty stawiają pod znakiem zapytania istnienie w Polsce niezależnej kontroli konstytucyjnej sprawowanej przez Trybunał Konstytucyjny.

    Zdaniem prof. Mirosława Wyrzykowskiego na początku 2017 r. skończył się w Polsce kryzys konstytucyjny, ze względu na polityczne podporządkowanie Trybunału Konstytucyjnego.

    Nowe wyzwania rodzą potrzebę szukania rozwiązań służących ochronie naszych praw i wolności. Jednym z nich jest sprawowanie sprawiedliwości konstytucyjnej (w ograniczonym zakresie) przez inne niż Trybunał instytucje, takie jak sądy czy organizacje międzynarodowe.

    Celem panelu była dyskusja nad długofalowymi skutkami, jakie dla państwa prawa przynieść może stan, w którym niektóre z funkcji TK faktyczne sprawowane są przez inne podmioty oraz rozważenie, jak długo może on trwać.

    W panelu wzięli udział:

    • prof. Ewa Łętowska – prawniczka, rzecznik praw obywatelskich pierwszej kadencji, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku;
    • prof. UJ dr hab. Monika Florczak-Wątor – profesor w Katedrze Prawa Konstytucyjnego UJ, radca prawny i mediator;
    • prof. UŁ, dr hab. Anna Rakowska-Trela – adwokat, specjalistka z zakresu prawa konstytucyjnego;
    • prof. UMCS dr hab. Sławomir Patyra – konstytucjonalista, pracownik naukowy Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

    Dyskusję panelową prowadził Pan Maciej Pach, prawnik, publicysta, asystent w Katedrze Prawa Konstytucyjnego WPiA UJ.

    Oto relacja z panelu:

    Prof. Łętowska rozpoczęła dyskusję od diagnozy, w jakim momencie kryzysu jesteśmy. W jej ocenie kryzys konstytucyjny wciąż trwa, a my jesteśmy w jego epicentrum. Prof. Łętowska zwróciła uwagę na długofalowe szkody, jakie jej zdaniem wywoła kryzys. Przede wszystkim obniży on  standardy konstytucyjne w Polsce. Już obecnie wpływa on na powstanie efektu mrożącego wśród uczestników życia publicznego, w szczególności zaś celem jest wywołanie tego efektu wśród przedstawicieli mediów sędziów.

    Panelistka zwróciła też uwagę, że dobra konstytucja to taka, która odpowiada wartościom występującym w danym kręgu kulturowym, a nie jest narzucona przez władzę abstrahującą od konieczności poszanowania praw człowieka. Bardzo ważnym jest, by ustawy odzwierciedlały standardy konstytucyjne. W ocenie prof. Łętowskiej obecnie znajdujemy się na etapie kryzysu konstytucyjnego, na którym kwestionuje się aksjologię konstytucyjną.

    Przyczyną, dla której obecnie znajdujemy się w epicentrum kryzysu konstytucyjnego, jest niedocenienie roli komunikacji i nieumiejętność czynienia z niej użytku, co doprowadziło do rozczarowania godnościowego i ekonomicznego społeczeństwa.

    Profesor zaapelowała do pracowników naukowych, by nauczając prawa mieli świadomość, że  „w naszych czasach prawo zostało odkryte na nowo jako oręż w ręku sił politycznych” oraz do sędziów, by nie obawiali się stosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów.

    Z kolei prof. Anna Rakowska-Trela wskazała na konieczność zastanowienia się nad tym, jakie działania winne być podjęte „dzień po” kryzysie.  Wskazała też, że w trwającym kryzysie konstytucyjnym zawodzi władza ustawodawcza i wykonawcza, które coraz częściej odwołują się do błędnie pojmowanej sprawiedliwości społecznej, jako wartości uzasadniającej niekonstytucyjne zmiany. Ostoją naszych praw mogą więc być obecnie jedynie niezależne sądy, które winny być wspierane przez społeczeństwo obywatelskie.

    Prof. Monika Florczak-Wątor wskazała, że obecnie trudno formułować konstruktywne tezy dotyczące tego, co będzie po kryzysie konstytucyjnym. Prelegentka przedstawiła jednak szereg refleksji dotyczących trwającego kryzysu, którego skutki odczuwają i odczuwać będą także obywatele. Po pierwsze, w jej ocenie, kryzysu nie da się rozwiązać na poziomie normatywnym. Po drugie, obecna dysfunkcja TK nie jest związana z niekonstytucyjnymi przepisami. Po trzecie, najboleśniejszymi skutkami kryzysu będą spadek zaufania obywateli do państwa i prawa. Spadek zaufania obserwowany już obecnie jest w zakresie: zaufania do prawa (sposobu jego tworzenia); zaufania do państwa, tj. zaufania, że państwo działa na podstawie i w granicach prawa, a jeśli nie będzie tak działać, to istnieją skuteczne środki służące przeciwdziałaniu. Po czwarte, kryzys ma i miał na celu podważenie autorytetu instytucji. Autorytet ten będzie bardzo trudno odbudować.

    W ocenie prelegentki do wyjścia z kryzysu nie wystarczy zmiana prawa, choć w pewnym zakresie może się ona okazać niezbędna, np. w zakresie odpowiedzialności konstytucyjnej polityków. Mimo tych krytycznych obserwacji prelegentka wierzy, że sprawiedliwość po kryzysie jest możliwa. Światełkiem w tunelu jest rozbudzenie świadomości konstytucyjnej wśród obywateli i sędziów.

    Prof. Sławomir Patyra wskazał, że władza rozpoczęła wprowadzanie zmian od Trybunału Konstytucyjnego, który był sejfem dla wartości konstrukcyjnych. Rządzący swoimi działaniami wypalili dziurę w tym sejfie i rozpoczęli wyjmowane wartości, także m.in. szacunku dla prawa. Likwidacja instytucji demokratycznych powoduje odebranie nam pewnych praw i wolności, w tym, m.in. praw politycznych. W jego ocenie obecnie dobro obywatela jest wykorzystywane, by niszczyć podstawowe instytucje państwa.

    Kontrola rozporoszona jako odpowiedź na kryzys konstytucyjny

    W ocenie prof. Łętowskiej sądy powszechne nie mają za zadanie zastąpić TK. Kontrola rozproszona oznacza inną filozofię podejścia dla Konstytucji i zachęcenie do prokonstytucyjnej wykładni przepisów prawa. Podobnie uważa prof. M. Florczak-Wątor. Wskazała ona dodatkowo, że nasz model kontroli konstytucyjnej jest mieszany, tj. nie od dzisiaj sądy dokonywały zdecentralizowanej kontroli konstytucyjnej obok kontroli TK, który nie ma monopolu na kontrolę konstytucyjności prawa. Prof. Patyra przypomniał, że sędziowie są związani Konstytucją i ustawami, i to Konstytucja powinna być podstawowym punktem odniesienia w orzekaniu.

    Głosy w dyskusji

    W dyskusji zgodzono się, że kryzys konstytucyjny trwa. Obecnie winniśmy dążyć do edukacji konstytucyjnej społeczeństwa  i zachęcania sędziów do prokonstytucyjnej wykładni prawa. Wskazywano, że choć kryzys trwa i trudno jest mówić o konkretnych rozwiązaniach na „dzień po”, to już teraz jest jasnym, że rozwiązanie kryzysu będzie musiało mieć charakter demokratyczny. Zwrócono też uwagę na kluczową rolę, jaką w zmianach prawnych będą odgrywać politycy, którzy w swych działaniach winni się kierować odpowiedzialnością za państwo, nie zaś bieżącymi interesami politycznymi.

    Czas nadziei

    Na zakończenie dyskusji prof. Łętowska wskazała, że czas kryzysu konstytucyjnego jest też czasem nadziei, który winien nas nauczyć mądrości i… taktyki. Podkreśliła jednak, że „nie jest dobrą metodą obwieszczanie dnia zemsty wokół płonących stosów”.

    Konkluzje

    Dyskusje konferencyjne dowiodły, że istnieje chęć przywrócenia sprawiedliwości konstytucyjnej. Wydaje się też, że znamy już obecnie, choć częściowo, diagnozę kryzysu i mamy pomysły, na przywrócenie sprawiedliwości konstytucyjnej.

    Sesja 12: Pomiar skuteczności wymiaru sprawiedliwości: metody i wdrażanie (BLOK D)

    Data: 2018-12-14
    • Nie da się reformować wymiaru sprawiedliwości bez porozumienia się, jak mierzyć efektywność jego pracy
    • Sposobów pomiaru jest wiele. Ważne jest, by to sami sędziowie zaangażowali się w budowanie systemu oceny ich pracy
    • Dyskutując o miernikach nie wolno zapominać o upodmiotowieniu obywateli i zapewnieniu im wpływu na wymiar sprawiedliwości

    Na świecie istnieje wiele metod mierzenia skuteczności i jakości działania wymiaru sprawiedliwości. Należą do nich metodologie wypracowane przez Bank Światowy, Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), Radę Europy (CEPEJ), ale także przez niezależne organizacje pozarządowe. Celem panelu było zastanowienie się nad wpływem tych metod na rzeczywiste reformowanie wymiaru sprawiedliwości, jak również nad tym jak można je w lepszym stopniu wykorzystać do przygotowania kompleksowej reformy sądownictwa.

    W panelu  wzięli udział:

    • Jarosław Bełdowski - prawnik  i ekonomista zajmujący się badaniem efektywności wymiaru sprawiedliwości,
    • Jakub Michalski - adwokat, wcześniej pracujący w Ministerstwie Sprawiedliwości,
    • profesor Gar Yein Ng - nauczycielka akademicka na Uniwersytecie Buckingham i współpracowniczka ODHIR w sprawach dotyczących zarządzania sądami i sprawiedliwością,
    • Szymon Janczarek - były sędzia, prawnik w Departamencie Wykonywania Wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Rady Europy.

    Moderatorem Panelu był  Filip Wejman – adwokat, współzałożyciel prawniczego think tanku – Instytut Prawa i Społeczeństwa.

    Paneliści przedstawi zagadnienie metod badania oceny efektywności wymiaru sprawiedliwości z wielu różnych perspektyw.

    Profesor Gar Yein Ng stwierdziła, że nie powinno mieszać się pojęć odnoszących się do oceny efektywności pracy sędziów oraz efektywności wymiaru sprawiedliwości. Orzekanie to skomplikowany proces i nie powinno sprowadzać się jego oceny jedynie do liczby rozpoznawanych spraw. W sądzie również jako obywatele nie chcemy być traktowani jak numer, lecz jako żywy człowiek z problemem. W jej ocenie, aby sędzią trzeba posiadać zestaw określonych cech i wartości: niezależność, sprawiedliwość. Nie należy przy tym zapominać o efektywności załatwianych spraw. Sprawiedliwość opóźniona, kiedy wydanie wyroku następuje dopiero po kilku latach od momentu wniesienia sprawy do sądu, nie jest już sprawiedliwością. Ważne jest również, aby sędziowie byli oceniani również pod kątem tego, w jaki sposób prezentują się i zachowują się na sali sądowej. Nie może być tak, że zachowanie sędziego Profesor Gar Yein Ng skonkludowała, że system oceny sędziów pochodzi "z góry",  tzn. najczęściej jest tworzony przez Ministra Sprawiedliwości, a powinien on pochodzić "z dołu", czyli od samych sędziów.

    Szymon Janczarek zauważył, że jeśli chodzi o mierniki dotyczące skuteczności sądów, to pojawiają się one na poziomie europejskim zazwyczaj w sprawach dotyczących przewlekłości postępowań sądowych. Jeśli ETPCZ uzna, że doszło do naruszenia art. 6 Europejskiej konwencji praw człowiek, to państwo będzie musiało podjąć środki naprawcze. Państwo ma obowiązek wykonać wyrok ETPCZ, a więc to państwo decyduje w jaki sposób rozwiązać ten problem. Komitet Ministrów (organ Rady Europy) nadzorujący działania państwa w tym zakresie potrzebuje jakiś kryteriów oceny działań państwa w tym zakresie. Konieczne jest więc odwoływanie się do danych statystycznych.

    Komitet Ministrów korzysta z danych statystycznych pochodzących od samych państw oraz się z danych przygotowywanych przez Europejską Komisję na rzecz efektywności wymiaru sprawiedliwości. Komisja w 2018 r. przygotowała specjalny raport na temat efektywności wymiaru sprawiedliwości. Jest to kompendium wiedzy na temat systemów wymiarów sprawiedliwości państw członkowskich. Są tam dane dotyczące budżetu sądów, wynagrodzenia sędziów, płeć sędziów, wykorzystanie IT w sądach, etc. Są tam między innymi mierniki takie jak "załatwialność" spraw, które stanowią kryterium oceny sądów w danym systemie krajowym.

    Jakub Michalski, były pracownik Ministerstwa Sprawiedliwości, odnosząc się do statystyki, jako sposobu oceny efektywności wymiaru sprawiedliwości zauważył, że patrząc na te same dane statystyczne widzimy czasami inne rzeczy. Patrząc na dane bowiem często widzimy to co chcemy zobaczyć, pomijamy natomiast szerszy kontekst w jakim te dane funkcjonują. Jako przykład takiego działania wskazał na dane statystyczne publikowane na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

    Zauważył, że w polskim systemie istnieje wskaźnik oceny efektywności pracy sędziów i sądów w postaci "opanowania wpływu". Powoływanie się tylko na ten wskaźnik jest jednak niesprawiedliwe, bowiem pomija inne składniki tego równania dotyczące efektowności. Kwestie kadrowe i niepełna obsada sądów, jak również niski budżet dla sądu to istotne czynniki, które są niestety pomijane przy ocenie efektywności pracy sędziów.

    Wybierając dany miernik oceny sędziów i sądów, trzeba uważać, aby nie wylać dziecka z kąpielą. Budując dany system należy określić jego mierniki sukcesu. Takimi miernikami nie jest ilość wydanych pieniędzy. Nie tylko kwestia wysokości budżetu sądu jest ważna istotne jest również na co te pieniądze są wydawane, czy na szkolenie, czy na podwyżki dla pracowników. Ważnym miernikiem utworzonym w 2014 r. był stosunek ilości urzędników w stosunku do sędziego. Jednak miernik ten nie został przyjęty dla oceny pracy sędziów i sądów.

    W jego ocenie opieranie się o statystykę jest oparte na grzech pierworodnym, którego nie udało się nam jeszcze zmyć w wymiarze sprawiedliwości. Jedna sprawa może być bowiem dwustutomowa sprawa, ale też jedna sprawa może oznaczać po prostu przepisanie  sprawy z referatu jednego sędziego do referatu innego

    Jakub Michalski zgodził się z profesor Gar Yein Ng że ważne jest, aby to sami sędziowie zaangażowali się w budowanie systemu oceny ich pracy.

    Jarosław Błendowski przedstawił z kolei perspektywę ekonomiczną na sposób badania efektywności wymiaru sprawiedliwości. Odwołał się do chińskiego przysłowia, które mówi: "To że śpimy w tym samym łóżku, nie znaczy że mamy takie same sny". Tym łóżkiem jest wymiar sprawiedliwości. Zaznaczył, że ile osób, tyle poglądów na tego jak rozumieć pojęcie "efektywność" wymiaru sprawiedliwości. Wyraził potrzebę ustanowienia wspólnego mianownika w rozumieniu tego pojęcia.

    Postawił również pytanie o konkretne propozycje rozwiązań badania efektowności pracy sędziów i sądów. Czy warto jest może dokonać spłaszczenia wymiaru sprawiedliwości poprzez połączenie sądu rejonowego i okręgowego? Czy zmian sposobu opłat sądowych stosunkowych na opłaty kwotowe zmniejszyłoby opanowanie wpływu spraw do sądów?

    Odwołując się do nauk ekonomicznych i na "funkcji produkcji" porównał sąd do fabryki. Najważniejszym środkiem produkcji jest sędzią, personel, narzędzia, sposób zarządzania personelem. W jego ocenie obiektywnym narzędziem badania efektowności jest apelacja. Raptem 3 procent spraw wraca z powrotem do sądów rejonowych, a więc ogólnie sytuacja wygląda dobrze. Podkreślił, że sędzia jest najważniejszym zasobem sądów i powinien koncentrować się na rozpoznawaniu spraw spornych, a nie na mechanicznym podpisywaniu kilkudziesięciu nakazów.

    W głosach z publiczności podnoszono, że to nie mierniki efektywności są ważne, ale upodmiotowienie obywateli i ich wpływ na wymiar sprawiedliwości. Dostrzeżono również, że w sądach mamy do czynienia ze złą organizacja systemu pracy. Świadkowie oraz biegli są wzywani na rozprawę dopiero po kilku latach od zajścia zdarzenia czy wydania opinii nie pamiętają już czego ona dotyczyła, kiedy już nie pamiętają tak naprawdę czego dotyczyła sprawa. Rozprawy powinny być wyznaczane w miarę szybko, a nie po kilku latach.

    Jednym z kryterium dostępności obywateli do sądu jest również rozmieszczenie siatki geograficznej sądów. Sądy powinny być blisko obywateli tzn. obywatel korzystając ze środków komunikacji publicznej powinien móc w ciągu 2 godzin dostać się do budynku sądu.

    Podsumowując, osią debaty była dyskusja na temat tego, jaki system oceny sprawności funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości oraz oceny pracy sędziów jest bardziej miarodajny dla formułowania na jego podstawie propozycji reform wymiaru sprawiedliwości.

    Część panelistów była zdania, że lepiej sprawdza się system jakościowy koncentrujący się na szerszym kontekście pracy sędziego. Podkreślano przy tym, że kluczowe jest, aby system ten był współtworzony przez samych sędziów, aby byli oni w to aktywnie zaangażowani.

    Inni natomiast twierdzili, że najistotniejszy jest miernik ilościowy, bazujący zazwyczaj na liczbie spraw rozpatrywanych przez danego sędziego w określonym czasie. Jednocześnie wskazywano na zagrożenia związane z opieraniem się na danych statystycznych, którym łatwo jest manipulować i które nie zawsze są tak oczywiste, jak to się wydaje na "pierwszy rzut oka".

     

    Sesja 6. Wybór sędziów i jego wpływ na niezależność sądów (BLOK D)

    Data: 2018-12-14

    Od wielu lat w Polsce toczy się dyskusja na temat mechanizmu wyboru sędziów – czy powinien w Polsce dominować model zawodowej kariery sędziego (jak jest obecnie) czy też powinniśmy dążyć do tego, aby sędzia stał się „koroną zawodów prawniczych”.

    W ostatnich dwóch latach dyskusja jednak dotyczy przede wszystkim roli Krajowej Rady Sądownictwa oraz Prezydenta RP w procesie nominacji sędziowskiej. Zmiana ustawy o KRS oraz metody powoływania „sędziowskich” członków KRS zmusza do refleksji nad upolitycznieniem procesu nominacji sędziowskich.

    Paneliści i panelistki zastanowią się nad aktualnymi wyzwaniami, ale także nad docelowym modelem nominacji sędziowskich w Polsce.

     Paneliści: 

    • Łukasz Bojarski, prezes zarządu i współzałożyciel INPRIS (Instytutu Prawa i Społeczeństwa), prawnik. Ekspert instytucji międzynarodowych i krajowych. Jeden z fundatorów i Przewodniczący Rady Fundacji Uniwersyteckich Poradni Prawnych (FUPP).
    • Emilia Barabasz, adwokatka, sekretarz Sekcji Praw Człowieka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, członkini Zespołu ds. Kobiet przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Współpracuje pro bono z Polskim Towarzystwem Prawa Antydyskryminacyjnego w Warszawie.
    • Monika Frąckowiak, od 2007 r. sędzia w Sądzie Rejonowym Poznań Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu, orzeka w sprawach cywilnych. Członkini  zarządu wielkopolskiego oddziału Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, od 2017 r. członkini zarządu Europejskiego Stowarzyszenia Sędziów i Prokuratorów dla Demokracji i Wolności MEDEL.
    • dr Joanna Guttzeit, sędzia w sądzie rodzinnym Pankow / Weißensee w Berlinie, gdzie jest odpowiedzialna za postępowanie w sprawach międzynarodowych (uprowadzenie dzieci, zatrzymanie ich itp.). Jest także członkiem Stowarzyszenia Sędziów Konwentu Haskiego.

    Moderator: 

    Maria Ejchart-Dubois, prawniczka, ekspert z zakresu praw człowieka, związana z Helsińską Fundacją Praw Człowieka.

    Relacja z panelu

    Kto ma wybierać sędziów, czy politycy mają mieć wpływ na to, jaka ma być droga dochodzenia do zawodu. Zgadzamy się co do jednego – że sądy mają być niezależne, a sędziowie niezawiśli.

    Łukasz Bojarski podkreślił, że losowy przydział spraw to dobry trop, jedna z gwarancji niezależności, ale nie znamy algorytmu, sędziowie narzekają.

    Ustrój RP opiera się na podziale i równowadze władz. „Ostatnio myślę o Konstytucji sprzed 21 lat, kiedy obserwuję zachowania sędziów, 30-latków, dla nich ten podział władz jest jak powietrze, stąd ich walka w obronie niezależności. Zarzuca się im że są spadkobiercami sądów z lat 50-tych, a to młodzi sędziowie”.

    Sprawny, dobry sąd jest niezależny, kompetentny, rozliczalny, efektywny. Te elementy się uzupełniają. To daje szansę na sprawiedliwy wyrok.

    Modele wyboru sędziego są na świecie dwa:

    1. kontynentalny – sędzia urzędnik, jako zawód,
    2. drugi model – sędzia jako ukoronowanie kariery prawniczej – model anglosaski.

    W czasie dyskusji wyjaśniono, co oznaczają pojęcia:

    • niezależność jest instytucjonalna, ustrojowa, niezbędna aby wydawać sprawiedliwe wyroki,
    • bezstronność dotyczy sędziego w konkretnej sprawie,
    • niezawisłość – to inaczej wewnętrzna niezależność sędziów.

    Najważniejsze elementy, jakie powinny zostać poddane dyskusji w kontekście sposobu wyboru sędziów:

    1. Nikt nie badał naukowo, jak sprawdzają się sędziowie, wybrani w taki czy inny sposób.
    2. Profil kompetencyjny sędziego – jakie cechy powinien mieć kandydat na sędziego, kryteria powinny być z góry ustalone.
    3. Weryfikacja w oparciu o doświadczenie zawodowe czy poprzez konkurs.
    4. Rozliczalność – sędziowie powinni rozliczać się przed społeczeństwem z tego co robią, to powinno być transparentne, powinni nam mówić, jak tego dokonują.
    5. Kwestia komunikacji społecznej – trzeba rozmawiać ze społeczeństwem, tłumaczyć, na czym polega praca sędziego.
    6. Efektywność – czyli brak przewlekłości, jakie są umiejętności, warsztat sędziego.

    Jedyny pozytywny efekt obecnej sytuacji to większa otwartość sędziów na społeczeństwo. Od 1989 r. nie prowadzono rozmów, jak powinno wyglądać sądownictwo polskie, mimo że system nie był doskonały. Nie dopracowaliśmy się przedyskutowanego modelu wyboru sędziów. Mecenas Emilia Barabasz podkreśliła „Straciliśmy czas. Szkoda, że takiej debaty, jak powinno wyglądać sądownictwo, nie było przez 20 lat”.

    Sędzia dr Joanna Guttzeit przedstawiła model funkcjonowania zawodu sędziowskiego w Niemczech, podkreślając, że to kultura prawna decyduje o niezależności sędziego.

    Sędzia Monika Frąckowiak podkreśliła, że  muszą być zewnętrzne mechanizmy zabezpieczające niezależność, wewnętrzna niezależność sędziów nie wystarczy. Dużo zaniedbaliśmy w przeszłości, system nie był perfekcyjny, na wielu etapach nie było możliwości wyłowienia tych osób, które nie powinny być sędziami.

    Mecenas Emilia Barabasz zauważyła, iż nie zabieraliśmy głosu przy kolejnych reformach. Dopiero teraz sędziowie, którzy odważyli się mówić, mają wsparcie innych zawodów prawniczych i zainteresowanie dziennikarzy.

    NAJWAŻNIEJSZA REKOMENDACJA, jaka wybrzmiała na panelu, to: rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów w Polsce.

    Sesja 4. Warsztat: Pisanie skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (BLOK A)

    Data: 2018-12-14
    • Co trzeba wiedzi8eć o pisaniu skarg do ETPCz

    W dobie ograniczenia skuteczności krajowych mechanizmów ochrony praw człowieka (a w szczególności podważenia niezależności Trybunału Konstytucyjnego) mechanizmy międzynarodowe nabierają specjalnego znaczenia. Celem warsztatu było  przekazanie praktycznej wiedzy na temat postępowania przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, w tym przygotowywania skarg, które mogą zakończyć się dla skarżących pomyślnie.

    W panelu wzięli udział:

    • Adw. Monika Gąsiorowska – adwokatka specjalizująca się w swojej praktyce w skargach do ETPC
    • R. pr. Magda Mierzewska-Krzyżanowska – wieloletni prawnik w Kancelarii ETPC

    W czasie panelu dawano wskazówki, jak napisać skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

    Należy bardzo przywiązywać uwagę do technicznego aspektu pisania skargi. W tej chwili formularz jest w pdf. Należy go ściągnąć ze strony internetowej www.echr.coe.int  Wszelkie myślenie o przygotowaniu skargi bez wstępnej konsultacji tej strony nie ma sensu.

    Mecenas Gąsiorowska: „Uczulam państwa, że parę dni temu formularz znowu uległ zmianie. Dlatego zawsze, jeżeli piszecie skargę, to należy ściągać formularz ze strony Trybunału”.

    Od 2014 r. warunki formalne uległy obostrzeniu w ten sposób, że postępowanie w Strasburgu inicjuje złożenie formularza skargi.

    Na stronie Trybunału znajduje się szereg praktycznych informacji, jak wypełnić skargę, co zrobić, gdy skarga dotyczy kilku osób.

    Należy pamiętać o ponumerowaniu kartek, załączników. Wszystkie dokumenty muszą być czytelnie skopiowane. Wszystkie dokumenty muszą być kompletne. Brak dokumentu, przeoczenie skutkuje odrzuceniem skargi, a wysłane dokumenty nie zostaną zwrócone.

    Zasada przyświecająca Trybunałowi: do zapoznania się z istotą – całością sprawy powinien wystarczyć formularz i załączniki.

    Najistotniejszą częścią jest opis stanu faktycznego – kto i jakie władze publiczne wydały jakie orzeczenia, które zdaniem skarżącego są dla niego niekorzystne i czynią z niego ofiarę praw człowieka.

    Najpierw opisujemy fakty. Nie wskazujemy jakie uczucia nami targają, co myślimy o tych orzeczeniach. Krótko przedstawiamy, co się wydarzyło – wyrok, orzeczenie o takiej a takiej treści.

    Stan faktyczny można uzupełnić na dodatkowych stronach – nie więcej niż 20.

    Na tym etapie nie trzeba być reprezentowanym przez pełnomocnika, ale jeśli reprezentuje nas pełnomocnik to powinno się wypełnić część dotyczącą udzielenia pełnomocnictwa w formularzu. Wskazanie maila powoduje, że otrzymamy wiadomość tą drogą – trzeba będzie założyć specjalne konto, na którym nastąpi wymiana korespondencji elektronicznej.

    Należy wskazać państwo, przeciwko któremu się występuje - „zaniedbanie postawienia ptaka w odpowiedniej rubryce pociąga za sobą nierozpoznanie skargi”.

    Należy być konkretnym – nie przymiotniki i uczucia, tylko konkretnie – co mamy do zarzucenia. Przedstawiamy artykuł Konwencji wraz z krótkim uzasadnieniem.

    Można postawić tylko te zarzuty, które były już stawiane w postępowaniu krajowym. Nie chodzi o przepis Konwencji, ale o treść zarzutu. Może to wyglądać następująco:

    „Ja uważam, że orzeczenie wydane przez władze publiczne naruszyło moje prawo do poszanowania życia prywatnego, bo sąd ograniczył moje prawa rodzicielskie w sposób zbyt daleko idący… Naruszyło moje prawa do mienia, bo uważam, że należy mi się zwrot własności mojego dziadka, a władze tego nie chcą zrobić…”

    Należy wskazać w jaki sposób państwo mnie skrzywdziło. Skarga nie odnosi się do abstrakcyjnych sytuacji, gdy nie jesteśmy bezpośrednio dotknięci skutkami tej normy. Możemy skarżyć się tylko w sytuacji, gdy jesteśmy bezpośrednio zagrożeni.

    Żeby skargę w ogóle można było złożyć, trzeba być ofiarą naruszenia, a zanim wniesie się skargę należy wykorzystać wszystkie środki odwoławcze w kraju.

    Warto pamiętać: złożenie wniosku do RPO o kasację nie przerywa biegu terminu do złożenia skargi do Strasburga. Jeżeli natomiast Rzecznik złoży kasację a Sąd Najwyższy ją rozpozna, to termin biegnie od orzeczenia SN.

    Formułując zarzuty konieczne jest wskazanie wykorzystanych środków odwoławczych wraz z datą ostatecznych orzeczeń. Od każdego zarzutu czas biegnie odmiennie w zależności od sytuacji. Np. postępowania wpadkowe (zabezpieczające, dotyczące tymczasowego aresztowania) – wówczas termin biegnie od każdej prawomocnej decyzji w tym zakresie.

    Może się zdarzyć, że pójdziemy do sądu cywilnego, który stwierdzi, że nie jest właściwy z uwagi na to, że jest to sprawa administracyjna, a sądy administracyjne stwierdzą, że to nie leży w ich właściwości. Jeżeli żaden z sądów nie będzie chciał naszej sprawy rozpoznać, istotne jest również żeby uzyskać orzeczenie negatywne, z którym będzie można pójść do Strasburga.

    W rubryce uwagi dotyczące skargi – można wskazać, że dany dokument nie jest dostępny.

    Istotne jest wskazanie adresata korespondencji.

    Skarga nie podlega żadnym opłatom. Istotne jest zapoznanie się z techniką sporządzenia tej skargi.

    Zasadniczo zwyczajna kserokopia orzeczenia sądu wystarczy. Nie musi być przez nikogo poświadczana.

    Jeżeli nasza skarga zostanie odrzucona, otrzymamy decyzję jednego sędziego ETPC w tym zakresie wraz z podaniem przyczyny odrzucenia skargi.

    Jeżeli okazuje się, że mamy jeszcze jakiś środek odwoławczy, to należy go wykorzystać i jeszcze raz spróbować złożyć skargę do ETPC.

    Mecenas Gąsiorowska wskazała, że „Konwencja jest żywym instrumentem – jest interpretowana z duchem zmian, które zachodzą w społeczeństwie. Przykładem jest ochrona środowiska. W Konwencji nie ma na ten temat słowa. Jednakże w niektórych wypadkach Konwencja może nam pomóc chronić środowisko”.

    Odrzucenie skargi kasacyjnej z powodu błędów formalnych oznacza niewykorzystanie środków krajowych zgodnie z przepisami.

    Trybunał w Strasburgu wysłał sygnał w sprawie Solska i Rybicka przeciwko Polsce (dot. ekshumacji) , nie wdając się w rozważania co do skuteczności skargi konstytucyjnej – wskazał jedynie, że nie miała znaczenia, gdyż ekshumacje i tak byłyby wykonywane niezależnie od zawisłości sprawy przed TK.

    Mecenas Mierzewska radziła: „Z ostrożności róbmy tak jakby skarga konstytucyjna była normalnym środkiem a TK normalnym sądem konstytucyjnym”.

    Prowadzące instruowały: jak poruszać się po wyszukiwarce wyroków – HUDOC. Jak szukać wyroków w języku polskim? Można także wykorzystać? Gdzie szukać informacji zbiorczej zagadnieniowo?

    Na stronie Trybunału jest tekst samej Konwencji oraz Regulamin Trybunału.

    Największa publiczność na rozprawie ETPC w Strasburgu była kiedy jedną ze stron reprezentowała żona George’a Clooneya – Amal Clooney.

    Z sali padały pytania:

    Czy zastępstwo prawne jest obowiązkowe?

    Zastępstwo prawne jest obowiązkowe od momentu komunikacji skargi polskiemu rządowi przez Trybunał. Trybunał wstępnie widzi w sprawie jakiś problem – zadaje sobie pytanie, czy prawa strony nie zostały naruszone. Komunikacja polega na tym, że zadaje rządowi kilka konkretnych pytań co do naruszenia praw strony. Rząd składa odpowiedź zwaną obserwacjami. Odpowiedź na obserwacje rządu musi być złożona przez fachowego przedstawiciela – adwokata albo radcę prawnego.

    Na stronie NRA i KIRP jest zakładka z listą adwokatów specjalizujących się w skargach do ETPC.

    W jakim języku toczy się komunikacja z Trybunałem?

    Komunikacja z Trybunałem toczy się po angielsku lub francusku. Jeśli Trybunał pisze do nas po francusku, możemy odpisać po angielsku.

    Czy możemy wnosić o utajnienie naszych danych?

    Jeżeli nie chcemy, żeby nazwisko skarżącego było publiczne, trzeba wnieść o anonimizację sprawy wraz z uzasadnieniem. Dzieje się tak najczęściej we wszystkich sprawach z zakresu prawa rodzinnego.

    Czy i kiedy możemy ubiegać się o pomoc prawną z urzędu?

    Istnieje również możliwość ubiegania się o pomoc prawną, gdy się wykaże, że się nie ma środków na pomoc prawnika – poświadczona przez urząd skarbowy deklaracja.

    Nie ma możliwości ubiegania się o pomoc prawną z urzędu przed komunikacją skargi.

    Czy Trybunał wydaje zarządzenia tymczasowe?

    Robi to bardzo rzadko i tylko w wyjątkowych sytuacjach.

    Sprawa rumuńska: zamrożone zarodki oddane do przychodni. Władze w nocy przejęły te zarodki. ETPC wydał wówczas zarządzenie tymczasowe.

    ETPC nie wydaje co do zasady zarządzeń tymczasowych w sprawie aresztów.

    Czy Rzecznik Praw Obywatelskich może wystąpić do ETPC?

    Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma możliwości wystąpienia do ETPC.

    Jak wykorzystywać sprawy wydawane przeciwko innym państwom – jak je wykorzystać w sprawie polskiej?

    Konwencja w Polsce obowiązuje od 25 lat. Jest częścią krajowego porządku prawnego. Sądy wykazują rozmaitą wrażliwość na jej obowiązywanie. Standard strasburski technicznie jest wiążący między państwem a stroną, co nie stoi na przeszkodzie temu, żeby się na niego powoływać, bo Trybunał wskazuje w jaki sposób należy interpretować Konwencję.

    Otrzymałem decyzję o niedopuszczalności skargi do ETPC kompletnie bez żadnego uzasadnienia.

    Kiedyś rzeczywiście ETPC nie uzasadniał swoich decyzji. Teraz to się zmieniło i w decyzji uzyskamy odpowiedź o przyczynie niedopuszczalności.

    Czy decyzja o niedopuszczalności jest po polsku?

    Tak.

    Do czego służy elektroniczne konto?

    Jeżeli Trybunał będzie chciał bliżej zbadać, może dokonać elektronicznej komunikacji i wyśle informacje na email skarżącego informując jak założyć specjalne konto. Dokumenty idą co najmniej kilka dni. Dużo szybciej jest wysłać email, np. o przedłużenie czasu do złożenia odpowiedzi na komunikację.

    Czy Trybunał może zlecić sądowi polskiemu żeby rozpatrywał poprawnie sprawę?

    Trybunał jest zarzucony sprawami, ale filtrem dopuszczalności jest tylko kryterium dopuszczalności. Trybunał nie może powiedzieć sądowi polskiemu jak należy rozpatrywać sprawę, bo najpierw należy wyczerpać środki krajowe. Wyjątkiem jest skarga na przewlekłość postępowania.

    Jak cytować orzeczenia w języku obcym?

    Można samemu przetłumaczyć. Wskazujemy tytuł i datę orzeczenia oraz cytujemy istotny fragment w naszym tłumaczeniu [MM].

    Sesja 7: Warsztat: Wniosek o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (warsztaty dla sędziów i adwokatów) (BLOK A)

    Data: 2018-12-14

    Warsztaty  polegały na pisaniu pytań prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości UE ws. ograniczeń w nabywaniu ziemi w Polsce. Pisali je sędziowie i adwokaci

    Problem ograniczeń w nabywaniu ziemi może być podstawą pytania, bo swoboda przepływu osób, usług i kapitału oraz wyboru miejsca zamieszkania jest zasadą w Unii Europejskiej.

    Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odgrywa coraz ważniejszą rolę w procesie kontroli zgodności polskiego prawa z prawem europejskim. Reforma sądownictwa spowodowała liczne pytania prejudycjalne polskich sądów, dotyczące m.in. statusu sędziów. Ale pytania prejudycjalne mogą dotyczyć różnych zagadnień z zakresu Karty Praw Podstawowych UE, prawa antydyskryminacyjnego, prawa do obrony w sprawach karnych, prawa ochrony środowiska, pomocy publicznej, czy prawa podatkowego.

    Celem warsztatów było przygotowanie słuchaczy do prawidłowej oceny sytuacji, w której możliwe jest (lub wręcz obowiązkowe) zadanie pytania prejudycjalnego  do TSUE, odpowiedniego sformułowania pytania, znajomości procedury przed TSUE, możliwych interakcji w jej trakcie pomiędzy sądami (odsyłającym i TSUE), a także oceny skutków prawnych pytań (tj. wydanych wskutek zadania pytań wyroków) dla sądu pytającego jak i innych sądów.

    Zajęcia miały charakter praktyczny. Zadaniem uczestników było przygotowanie, przy wykorzystaniu wiedzy uzyskanej w trakcie szkolenia, formuły pytania prejudycjalnego do przedstawionego stanu faktycznego.

    Relacja na gorąco:

    Punktem wyjścia był przedstawiony przez mec. Katarzynę Wiśniewską raport HFPC na temat roli TSUE  w ochronie praw człowieka „Do Luksemburga zamiast do Strasburga". Przygotowano  odpowiednie materiały wyjściowe do przygotowania pytania prejudycjalnego.

    Dotyczyło ono ograniczeń w nabywaniu gruntów rolnych w Polsce. To problem, który  potencjalnie może być podstawą takiego pytania, bo swoboda przepływu osób, usług i kapitału jest zasadą w Unii – choć jej za jej proporcjonalne  ograniczenie może być uznany np. interes publiczny, moralność publiczna czy zdrowie publiczne. Unijne traktaty pozostawiają przepisy co do prawa własności państwom członkowskim, ale nie mogą one naruszać np. swobody przepływu kapitału.  TSUE wtedy sprawdza, czy dane przepisy są odpowiednie i proporcjonalne.

    Jak mówiła prowadząca warsztat dr hab. Agnieszka Frąckowiak-Adamska, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Europejskiego Uniwersytetu Wrocławskiego, TSUE uznał już (w sprawie z Danii), ze możliwość kupna ziemi w innym państwie członkowskim jest właśnie swobodą przepływu kapitału. Dania ograniczyła nabywanie ziemi, bo trzeba było np. 8 lat mieszkać na kupionej ziemi. TSUE wskazał zaś, że prawo Unii chroni swobodę wyboru miejsca zamieszkania obywatela Unii, które w Danii ograniczono w sposób nieproporcjonalny.

    W Polsce dziś nabywać ziemię rolną może tylko osoba fizyczna - rolnik, który  ma odpowiednie kwalifikacje, mieszka co najmniej od 5 lat w danej gminie i od tego czasu prowadzi swe gospodarstwo. Kupujący ziemię musi przez 5 lat mieszkać w miejscu, gdzie kupił ziemię i osobiście prowadzić gospodarstwo przez 10 lat. W polskich przepisach nie ma zapisu wprost, że tylko obywatel Polski może kupować ziemię (co czyni niemożliwe powoływanie się na zakaz dyskryminacji).

    Uczestnicy panelu, podzieleni w trzyosobowe grupy, dostali zatem przygotować pytanie w tej sprawie i wskazać w nim wszystkie niezbędne w nim elementy.

    Wcześniej dr Frąckowiak-Adamska przedstawiła najważniejsze zasady formułowania pytania:

    • Pytanie musi brzmieć: „Czy przepis X prawa unijnego należy interpretować w ten sposób, że zezwala/zakazuje……, a nie, „Czy polski przepis X jest zgodny z prawem Unii…”?
    • W pytaniu muszą być krótko opisane: strony, przedmiot sporu i okoliczności faktyczne, muszą być podane przepisy krajowe oraz powody, dla których sąd zwraca się do TSUE. Bez któregoś z tych elementów wniosek może być odrzucony. Sąd pytający może, ale nie musi napisać TSUE, jaka jest jego opinia w danej sprawie.  
    • Może być nawet kilkanaście pytań w jednym wniosku do TSUE.  Należy ich zadać po prostu tyle, ile ich potrzeba. Choć po odpowiedzi TSUE sąd może zadać dodatkowo inne pytania, to jednak przeciąga to całą sprawę.
    • Zdania powinny być krótkie, raczej nie złożone. Pytanie powinno liczyć nie więcej niż 10 stron. Inaczej może być skrócone przez TSUE, który musi je przetłumaczyć na wszystkie języki europejskie, Nie należy używać skrótów typu Kpk czy kpc.

    W swych pytaniach uczestnicy warsztatów odwoływali się m.in. do zasady swobody przepływu kapitału lub wyboru miejsca zamieszkania. Problemem była znajomość wszystkich zasad zadawania pytań. Wskazywano, że pełnomocnicy stron – występując do sądu o zadanie pytania - powinni przedstawić sądowi odpowiednie materiały.

    Uczestnicy mieli wątpliwości co do tego, czy pytać TSUE tylko o jedną ustawową przesłankę ograniczenia nabywania ziemi, czy o wszystkie. Dr Frąckowiak-Adamska wyjaśniała, że TSUE może sam przeformułować pytanie lub też je ograniczyć.  – A w tej sprawie wszystkie przesłanki są ważne, Moim zdaniem lepiej zadać szersze pytanie – powiedziała.

    Jedna z uczestniczek wskazała, że skoro w sprawie Danii taki wyrok TSUE już zapadł, to i polska sprawa może być uznana przez Trybunał za już wyjaśnioną. Inni uczestnicy w swym pytaniach powoływaliby się na interes publiczny - by państwo mogło bronić się przed wykupywaniem ziemi na podstawione osoby.  

    Prowadząca wyjaśniała, że w takim pytaniu można byłoby się odwołać albo do art. 16 i 17 Karty  Praw Podstawowych albo na 4. protokół do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Odkąd jest Karta, lepiej odwoływać się do niej, choć EKPC też nie zaszkodzi - dodała.

    Rola TSUE

    TSUE zapewnia jednolitą wykładnię prawa unijnego, aby dany przepis był tak samo rozumiany w państwach członkowskich. A wszystkie sądy tych państw są sadami unijnymi. TSIUE interpretuje tylko prawo unijne - wyrok co do przepisu wydaje sąd w danym kraju. Wyroki TSUE nie mogą być ignorowane w danym kraju, w przeciwieństwie np. do orzeczeń ETPCz.

    TSUE zapewnia poszanowanie prawa w wykładni i stosowaniu Traktatów. Ten sad rozwija integrację unijną.

    Takie pytanie należy zadać na takim etapie sprawy, gdy stan faktyczny jest już wyjaśniony, ale sąd ma wątpliwości co do rozumienia normy unijnej. Pytanie może  dotyczyć wszystkich elementów prawa Unii, poza Wspólną Polityką Zagraniczną i bezpieczeństwa. Materia danej sprawy musi mieć jednak związek z prawem Unii. Najwięcej są one zadawane co do przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

    Każdy sędzia bez pytania do TSUE ma prawo do niestosowania przepisu, jeśli uzna, że jest on sprzeczny z prawem unijnym. Nie musi się wcześniej zgłaszać z pytaniem do Trybunału Konstytucyjnego

    W 2005 r. do TSUE wpłynęło pierwsze pytanie z Polski. Ten sędzia przecierał szlak, jak Krzysztof Kolumb, który wypływał na nieznane wody – mówiono podczas warsztatów. Do 2017 r. ich liczba z Polski nie przekraczała  kilkunastu (wszystkie są one na stronie Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości – może to być pomocne w ich pisaniu). W sumie do końca 2017 r. z Polski wpłynęło ich 127.

    Ten potencjał nie jest w Polsce tak szeroko wykorzystywany, jak w innych państwach UE. Np. Niemcy zadały 149 pytań w 2017 r., Włochy  - 57, Holandia – 38, Wlk. Brytania - tylko 11 (zapewne w związku z Brexitem). Do TSUE w 2017 r. złożono w sumie 533 takich pytań.  Od 1952 r. było ich w sumie ponad 10 tys.

    Dr Frąckowiak-Adamska podkreśliła, że państwo UE może być pozwane przez Komisję Europejską za to, że jego sąd nie zadał pytania. W październiku 2018 r. TSUE pierwszy raz uznał bowiem, że dany kraj uchybił zobowiązaniom unijnym. Bo najwyższy sąd francuski nie zadał mu  pytania, a gdy KE pozwała Francję w tej samej sprawie, TSUE uznał, że sprawa nie była jasna i wymagała jego stanowiska. 

    - HFPC zrobiła coś, co było bardzo potrzebne, bo sędziowie są pozostawieni sami sobie i nie mają szerokiego dostępu do takich szkoleń – podsumowała  dr Frąckowiak-Adamska.

    Po kasacjach RPO Sąd Najwyższy uchyla wyroki za wstęp do Puszczy Białowieskiej podczas wycinki

    Data: 2018-12-11
    • Sąd w Hajnówce nie miał prawa w trybie nakazowym ukarać grzywnami trzech osób za wejście w 2017 r. do Puszczy Białowieskiej, gdy trwała tam wycinka – orzekł Sąd Najwyższy
    • SN uznał kasacje RPO w tych sprawach. Jedną z obwinionych uniewinnił, dwie sprawy zwrócił sądowi w Hajnówce do rozpoznania w zwykłym trybie
    • Dysponowanie jedynie zeznaniami pracowników leśnych, przy braku innych dowodów, w tym wyjaśnień obwinionego, nie pozwalało na wydanie wyroku nakazowego - uznał SN
    • Ponownie badając sprawy, sąd w Hajnówce ma wziąć pod uwagę wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, zgodnie z którym wycinką w Puszczy Polska uchybiła swym zobowiązaniom ws. ochrony środowiska 

    11 grudnia 2018 r. SN uwzględnił kasacje RPO wobec trzech osób ukaranych przez sąd w Hajnówce w 2017 r. grzywnami od 100 do 300 zł za złamanie zakazu wejścia latem i jesienią do Puszczy Białowieskiej. Sąd rejonowy wydał wyroki nakazowe – bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych.  Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozpraw. Dlatego wniósł do SN o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

    Kasacje RPO w sprawach o złamanie zakazu wstępu do lasu

    - Rażące naruszenie, jakiego dopuścił się sąd rejonowy, mogło mieć istotny wpływ na treść zapadłego wyroku, bowiem nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy zapadłoby inne orzeczenie, skutkujące uniewinnieniem obwinionego – pisał w kasacjach zastępca RPO Stanisław Trociuk.

    Zgodnie z prawem sąd na posiedzeniu bez udziału stron wydaje wyrok nakazowy - jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Tryb ten jest przewidziany do najbardziej oczywistych spraw, gdy nie ma wątpliwości co do winy i okoliczności czynu. Jakiekolwiek wątpliwości co do opisu czynu, kwalifikacji prawnej czy wypełnienia znamion wykroczenia powinny prowadzić do rozpoznania sprawy w zwykłym trybie.

    Rzecznik w kasacjach zwracał uwagę, że:

    • jeden z obwinionych zeznał, że wchodząc do lasu, nie zauważył zakazu wstępu; podkreślał, że jeżeli by wiedział, że w tym miejscu jest zakaz, to by tam nie wszedł;
    • w trakcie postępowania wyjaśniającego nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, czy na terenie oddziału 279A Leśnictwa ustawiono wymagane znaki wraz z wszystkimi informacjami, dotyczącymi przyczyny zakazu, terminu obowiązywania oraz zarządcy lasu i jego adresie;
    • z zarządzenia nadleśniczego z Białowieży nr 15/17 wynika, że termin zakazu ustalono „do odwołania”, a jako jego przyczynę wskazano „zagrożenie bezpieczeństwa publicznego, związane w wystąpieniem w lasach zniszczenia oraz znacznego uszkodzenia drzewostanów, przejawiającego się masowym zamieraniem drzew i drzewostanów na skutek zachodzących procesów powodujących powstanie dużej liczby drzew martwych, stanowiących realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz ich mienia”. Tymczasem RPO podkreślał, że przepisy nie pozwalają na wprowadzenie zakazu nie ograniczonego terminem. Podana przyczyna w ogóle nie może być zaś podstawą legalnie wprowadzonego zakazu okresowego;
    • jeden z ukaranych to kamerzysta ogólnopolskiej telewizji, oddelegowany przez pracodawcę do Puszczy Białowieskiej. Sąd powinien był zbadać, czy nie wykonywał on obowiązku wynikającego z Prawa prasowego – czyli prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

    Wyroki Sądu Najwyższego 

    SN uchylił wszystkie trzy zaskarżone wyroki. Jedną z obwinionych uniewinnił, a sprawy dwóch pozostałych (w tym operatora telewizji) zwrócił do ponownego rozpoznania przez sąd w Hajnówce. Na razie SN przedstawił dwa pisemne uzasadnienia z tych spraw.

    Zwrócono sądowi m.in. sprawę operatora telewizji, ukaranego 300 zł grzywny; zeznał, że nie zauważył znaku zakazu wstępu do lasu. SN podkreślił, że wydarzenia w Puszczy Białowieskiej żywo interesowały opinię publiczną. Rodziło to potrzebę zbadania przez sąd, czy obwiniony nie wykonywał czynności służących urzeczywistnieniu konstytucyjnego prawa obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Dlatego SN podzielił stanowisko RPO, że wydając wyrok nakazowy, sąd rażąco naruszył prawo.

    Drugie uzasadnienie zwróconej sprawy dotyczy mężczyzny, obwinionego o to, że w czerwcu 2017 r. „wspólnie i w porozumieniu z grupą kilkunastu osób, wtargnął do lasu państwowego Nadleśnictwa Hajnówka” objętego okresowym zakazem wstępu oraz nie dostosował się do żądania opuszczenia lasu. Wymierzono mu za to grzywnę 200 zł.

    SN uznał kasację za „oczywiście zasadną”. Przypomniał, że zgodnie z prawem, orzekanie w postępowaniu nakazowym jest możliwe, jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem SN brak wątpliwości oznacza, że nie ma ich zarówno co do sprawstwa czynu, jak i winy obwinionego, z uwzględnieniem jego wyjaśnień oraz innych dowodów przeprowadzonych w toku czynności wyjaśniających. - Taka sytuacja nie występuje jednak w niniejszej sprawie. Jak trafnie zauważa Rzecznik Praw Obywatelskich, zebrany materiał dowodowy ograniczał się w istocie jedynie do dwóch protokołów przesłuchania strażników leśnych – podkreślił SN.

    Wskazał, że w aktach sprawy brak jest zarządzenia nadleśniczego o okresowym zakazie wstępu do lasu. Nie ma też dokumentacji, która pozwalałaby ustalić, że tabliczki informujące o zakazie wstępu do lasu spełniały wymogi i zostały umieszczone zgodnie z wskazaniami prawa. - W realiach faktycznych sprawy dysponowanie jedynie zeznaniami pracowników Lasów Państwowych przy braku ww. dowodów oraz wyjaśnień ukaranego nie pozwalało na wydanie wyroku nakazowego – zaznaczył SN.

    W jego ocenie negatywną przesłanką wydania wyroku nakazowego, którą powinien był dostrzec sąd, były również wątpliwości co do materialno-prawnych podstaw przypisania odpowiedzialności obwinionemu. Chodzi przede wszystkim o potrzebę rozważenia zastosowania w tej sprawie tzw. stanu wyższej konieczności (zwalniającego od odpowiedzialności), a także o ustalenie, czy zarzucane mu zachowania cechują się szkodliwością społeczną.

    SN wskazał, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy sąd w Hajnówce ma wyjaśnić wszystkie istotne okoliczności. Ma też dokonać wnikliwej oceny prawnej zarzucanych obwinionemu czynów, mając na uwadze rozważania SN oraz wyrok Trbunału w Luksemburgu (TSUE) z 17 kwietnia 2018 r. Stwierdzono w nim, że na skutek działań w Puszczy Białowieskiej - przeciwko którym skierowane było zachowanie obwinionego - Rzeczpospolita Polska uchybiła zobowiązaniom spoczywającym na niej na mocy dwóch dyrektyw, dotyczących ochrony środowiska. – Oznacza to, że w niniejszej sprawie źródłem niebezpieczeństwa dla dobra prawnego, które mogłoby uzasadniać przyjęcie stanu wyższej konieczności, nie była zgodna z prawem działalność organów władzy publicznej – podkreśla uzasadnienie SN.

    RPO: powinna być możliwość zaskarżania do sądu zakazu wstępu do lasów 

    Ludzie skarżą się Rzecznikowi na ograniczenia w korzystaniu z lasów należących do Skarbu Państwa. Nie można do nich wchodzić, bo Lasy Państwowe wprowadzają okresowe zakazy. Mówili o tym np. uczestnicy spotkania z Rzecznikiem w marcu 2018 r. w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej. Zakazy blokują pracę przewodnikom (co wielu młodym ludziom pozwala dorobić). Całym kompleksem leśnym zarządzają trzy różne nadleśnictwa, które ze sobą nie współpracują, co jeszcze bardziej utrudnia organizację turystyki, z której żyje okolica.Zainteresowani mieszkańcy wskazują, że obok arbitralności działań nadleśniczych, problemem jest sposób powiadamiania o wprowadzanych ograniczeniach - „z dnia na dzień”. Występują też utrudnienia związane z uciążliwymi  objazdami. 

    W październiku 2018 r. RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Środowiska. Nabrał bowiem wątpliwości, czy zapisy prawa limitujące możliwość korzystania z lasów publicznych w pełni odpowiadają konstytucyjnemu standardowi.  Tymczasem art. 52 ust. 1 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej. Właśnie to jest - w ocenie Rzecznika - źródłem uprawnienia do wstępu do publicznych lasów. Wprowadzanie ograniczeń tego prawa  jest  możliwe wyłącznie w drodze ustawy i tylko jeśli jest to konieczne w demokratycznym państwie.

    W ocenie Rzecznika konstytucyjnych wątpliwości nie budzą np. stałe zakazy wstępu do lasów. Inaczej jest jednak w przypadku zakazów okresowych (których wprowadzenie uzależnione jest od uznania nadleśniczego), a także zasad poruszania się po drogach leśnych (które są określane w ramach dużego marginesu swobody). Skoro ograniczenia wstępu do lasu są ingerencją w prawa i wolności obywateli, niezbędne jest zapewnienie im możliwości sądowej ochrony. Według RPO w aktualnym stanie prawnym jest ona niedostateczna. Dlatego Adam Bodnar uważa,  że decyzje nadleśniczych o zakazie wstępu do lasu powinny być zaskarżalne do sądu administracyjnego.

    W odpowiedzi dla RPO Ministerstwo nie zgodziło się z potrzebą zmian legislacyjnych.

    II.510.609.2018, II.510.610.2018, II.510.611.2018, V.7200.6.2018

    NIE PRZEGAP NA KONGRESIE

    Sesja 11: Prawo do czystego środowiska jako prawo człowieka (BLOK C), moderator Adam Wajrak

    Konferencja w BRPO nt. „małego świadka koronnego”. Niezbędne są zmiany systemowe

    Data: 2018-12-06
    • Potrzebne są zmiany systemowe przepisów o „małym świadku koronnym" - zgodzili się uczestnicy konferencji w Biurze RPO 
    • Za najważniejsze uznano zapewnienie możliwości realnej weryfikacji zeznań takiego świadka przez obronę w sądzie
    • Trzeba też wypracować standard walki z nadużyciami, tak aby wyroki w tych sprawach mogły się ostać przed Trybunałem w Strasburgu 

    6 grudnia 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich zorganizowano  konferencję naukową Instytucja „małego świadka koronnego” - praktyka, kontrowersje, wyzwania. Wzięli w niej udział wybitni naukowcy i praktycy.

    Mały świadek koronny - czy mamy z tym problem? (sprawa Bonusa RPK i nie tylko)

    Sprawa stała się głośna latem tego roku, kiedy raper Bonus RPK został skazany w sprawie dotyczącej handlu narkotykami na podstawie zeznań tzw. małego świadka koronnego. Przez media społecznościowe przetoczyła wtedy się akcja #MuremZaBonusem. Sprawa toczy się przed sądem II instancji. Raper podkreśla, że podstawą skazania są niewiarygodne oskarżenia osoby, która pomówiła go po to, by skorzystać ze złagodzenia kary, czyli ze statusu tzw. małego świadka koronnego.

    Dla RPO był to sygnał, że sprawie trzeba się przyjrzeć, zwłaszcza że o problemie z małym świadkiem koronnym prawnicy mówią od lat.

    Instytucję świadka koronnego (tzw. dużego świadka koronnego) wprowadzono 20 lat temu jako narzędzie do walki ze zorganizowaną przestępczością. Ktoś, kto współuczestniczył w przestępstwie, ale łamie zmowę milczenia i ujawnia wszystko, co wie, może liczyć nie tylko na bezkarność, ale też na ochronę ze strony państwa (łącznie ze zmianą tożsamości, jeśli to potrzebne).

    Taki kontrakt wymiaru sprawiedliwości z przestępcą jest jednak rzeczą rzadką. Dużo częściej korzysta się z instytucji „małego świadka koronnego” (uregulowanej w art. 60 § 3 i 4 Kodeksu karnego). Tu skruszony przestępca nie jest zwolniony z odpowiedzialności, jest ona tylko niższa, niż wynika to z przepisów. Państwo nie zaciąga wobec niego zobowiązań, on też niewiele ryzykuje.

    Jak dowiodła praktyka, takie rozwiązanie prawne powoduje niepokojące konsekwencje. Z jednej strony – sprawcę kusi uzyskanie statusu małego świadka koronnego, bo obniżenie kary może być znaczące (może nawet zamiast więzienia odbywać karę ograniczenia wolności albo otrzymać karę w zawieszeniu; sąd może też odstąpić od ukarania, wymierzając środek karny). A jeśli nawet zarzuty, jakie przedstawi wobec innej osoby, okażą się pomówieniami, to i tak praktycznie może za to nie odpowiadać – bo korzystał z prawa do obrony.

    Z drugiej strony prokurator – zbierając dowody w jakiejś sprawie - może przyjąć zeznania małego świadka jako na tyle obiecujące, by nie zauważyć, jak mało są wiarygodne. Nawet jeśli taki mały świadek koronny odwoła potem swoje zeznania, to i tak sąd (korzystając ze swobody oceny dowodów) może je uwzględnić w ocenie sprawy osoby, której te zeznania dotyczą.

    Problem jest na tyle poważny, że  rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar postanowił  stworzyć forum do wymiany niepokojących prawników sygnałów. 

    Rolą RPO jest wskazywać na zagrożenia

    Otwierając konferencję, Adam Bodnar mówił, że rolą RPO jest wskazywanie na zagrożenia. Obecny system stwarza zaś sytuację, iż zeznania takiego świadka mogą być przedstawione w śledztwie, ale w procesie może być już niemożliwe, aby obrona go wypytała. - Mamy zatem dowód, który może być nie do podważenia w postepowaniu dowodowym - podkreślił. Powstaje pytanie, na ile te zeznania mogą być traktowane jako dowód samodzielny, nie poparty innymi, co może budzić wątpliwości z punku widzenia prawa do rzetelnego sądu. Na to się nakładają: przewlekłość postępowań, zakaz opuszczania kraju czy poręczenia majątkowe.

    Zdaniem Rzecznika istnieje niebezpieczeństwo instrumentalizacji tej instytucji, zwłaszcza od 2016 r., gdy poszerzono kompetencje Prokuratora Generalnego. Może on dziś wpływać na decyzje procesowe, ujawniać mediom informacje ze sprawy, czy decydować, który prokurator zajmie się sprawą. To wszystko może wpływać na sposób prowadzenia postępowań z udziałem „małego świadka”.  

    Wyniki kwerendy RPO 

    Marcin Mrowicki z Biura RPO przedstawił wyniki kwerendy RPO w sądach apelacyjnych (nie są pełne, bez Warszawy i Poznania) wobec praktyki opierania wyroków jedynie na zeznaniach małego świadka. Wynika z niej że:

    • w sprawach z udziałem tych świadków od 2015 r. w Polsce zapadło 151 wyroków;  
    • 8 wyroków oparto wyłącznie na zeznaniach takiego świadka (są sądy, które uznają, że jest to możliwe w ramach swobodnej oceny dowodów);
    • zapadło 5 wyroków uniewinniających pomimo zeznań takiego świadka (generalnie zatem takie zeznania prowadzą do skazania);
    • stwierdzono jeden przypadek, że świadek miarkował swą wiedzę, nie ujawniając wszystkiego, co wiedział;
    • kilkanaście razy taki świadek odmawiał w sądzie składania wyjaśnień, które złożył w śledztwie;
    • tacy świadkowie był z reguły współoskarżonym lub ich sprawy były wyłączane do odrębnych postępowań.

    Wypowiedzi panelistów

    "Nagroda" dla takiego świadka w postaci łagodniejszej kary lub odstąpienia od niej nie ma uzasadniania moralnego, ale ma celowościowe, chodzi o większą liczbę skazań - mówił dr Michał Mistygacz, UW. Pytał, na ile nam się opłaca odejście w tym przypadku od zasady legalizmu (czyli, że każde przestępstwo ma być ukarane) i równości wobec prawa. W takich sprawach często nie jest zachowana zasada „równości broni” między oskarżeniem a obroną, co rodzi zagrożenia dla rzetelności procesu. 

    Według sędziego SN prof. Pawła Wilińskiego, UAM, problemy z wiarygodnością zeznań małego świadka koronnego, gdy są jedynym dowodem, rodzą się szczególnie wtedy, gdy dotyczą one innych spraw i osób trzecich, nie związanych z zarzutami wobec niego samego czy ze współoskarżonymi.  Trzeba zatem wypracować standard walki z nadużyciami, tak by wyrok mógł się ostać przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Taki test powinien obejmować:

    • relację zeznań świadka do jego sytuacji procesowej (np. ile czasu jest w areszcie),
    • sytuację procesową (jakie ma szanse na wyrok) i spodziewane korzyści  procesowe,
    • kwestię, czy jego zeznania były pierwszą relacją o przestępstwie,
    • spójność łańcucha dowodów, możliwość weryfikacji zeznań na rozprawie,
    • wnikliwe przeanalizowanie i wskazania przez sąd w uzasadnieniu, dlaczego taki świadek jest wiarygodny.

    O tym, jak z perspektywy sędziego sądu odwoławczego postępować z wyrokiem skazującym, opartym jedynie na zeznaniach małego świadka koronnego, mówił sędzia Zbigniew Kapiński z Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Jego zdaniem sądy dostrzegają problem, bo dowód z pomówienia wymaga szczególnej skrupulatności. Według sędziego zeznania takiego świadka mogą być jedynym dowodem - jeśli można na ich podstawie poczynić ustalenia co do wszystkich  elementów podmiotowych i przedmiotowych danego czynu.

    Jednak coraz większa obszerność pisemnych uzasadnień wyroków nie musi się przekładać na ich  jakość. Często sądy tylko „przepisują” w nich to, co powiedział taki świadek, ale pomijają rzecz najważniejszą, czyli wskazanie kryteriów wiarygodności zeznań. A to jest najważniejsze dla sądu odwoławczego. Równie ważne jest też jednak właściwe sformułowanie argumentów apelacyjnych przez obronę. Nie wystarczy argumentacja typu: „świadek ma interes procesowy w pomawianiu”; że „to przecież przestępca”; że to „niemoralne”.  „To prawda, ale to nie załatwia problemu; ja wtedy oczekuję wskazania istoty obrazy prawa” - mówił sędzia Kapiński.

    O podobieństwach i różnicach między świadkiem koronnym a „małym świadkiem koronnym” mówił prok. Krzysztof Parchimowicz, prezes Stowarzyszenia „Lex Super Omnia”. Np. aby zostać świadkiem koronnym, nie można mieć zarzutu zabójstwa, ani kierowania gangiem. Musi on też ujawnić swój majątek i innych osób, uzyskany z przestępstwa, a o przyznaniu mu tego statusu decyzje sąd. Mały świadek koronny nie jest ograniczony co do przestępstw mu zarzucanych. Tylko mały świadek przewidziany w Kodeksie karnym skarbowym nie może być przywódcą grupy przestępczej czy działać jako prowokator. Świadek koronny zawsze ma formalny status świadka, a mały świadek z reguły jest oskarżonym.

    - Jeśli któryś z zawodników na boisku gra nie fair i fauluje na boisku, to nie ma na niego  dobrej recepty – mówił Parchimowicz. Przyznał, że ma większe uznanie dla instytucji małego świadka niż dla świadka koronnego.

    - Skoro on się przyznał do przestępstwa i to mu szkodzi, a obciążył też i innych, to czemu mamy mu nie wierzyć - o takim nastawieniu nie tylko sądów, ale i dużej części społeczeństwa, mówił dr Piotr Kładoczny (UW) z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jego zdaniem, sędziemu trudno się oprzeć, gdy w sprawach wieloosobowych przychodzi do niego gotowa opowieść z prokuratury, oparta na małym albo dużym świadku koronnym, którą trzeba by obalać po kawałku - „a tu się przecież  wszystko układa”. Ekspert podkreślił, że trudno potem o skuteczną apelację, a kasacje w takich sprawach są w zasadzie bez szans. Gdyby zeznania „małego świadka” z prokuratury czy sądu I instancji nagrywać, może by to coś zmieniło - ocenił.

    Na chaos rozwiązań prawnych wskazywał obrońca w wielu głośnych sprawach karnych mec. Radosław Baszuk. Są bowiem cztery rozwiązania dotyczące małego świadka koronnego, które się od siebie różnią, przez co są systemowo wadliwe i dysfunkcjonalne. Chodzi o:

    • art. 60 par 3. Kk,
    • różniący się od niego art. 60 par. 4 (wprowadza wymóg, aby okoliczności ujawniane przez małego świadka nie były wcześniej znane śledczym),
    • art. 36 par. 3 Kodeksu karnego skarbowego (wymaga, aby świadek potwierdził swe informacje),
    • art. 299 par. 8 Kk dotyczący prania brudnych pieniędzy (niemal tożsama regulacja wymaga, aby ujawnienie informacji miało charakter dobrowolny - nie ma tego w trzech poprzednich przepisach).

    Mec. Baszuk podkreślił, że ustawodawca nie wprowadził obowiązku złożenia przez „małego świadka” wyjaśnień przed sądem oraz odpowiadania na pytania obrony. Narusza to minimalny standard procesu, polegający na prawie przesłuchania świadków oskarżenia.

    Sędzia Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie uważa, że moment ujawnienia informacji przez małego świadka będzie świadczył o tym, czy złożono je spontanicznie. Na wiarygodność będzie zatem zasługiwała raczej relacja takiego świadka, który od samego początku zdecydował się na współpracę z organami ścigania. Nie jest to zatem odpowiedź na oczekiwania śledczych przez dostosowanie wyjaśnień do wiedzy już przez nich posiadanej.

    Konkluzje konferencji 

    Podsumowując konferencję, Adam Bodnar podkreślił, że potrzebne są zmiany systemowe. Za najważniejsze problemy uznał:

    • różne mechanizmy weryfikacji zeznań „małego świadka” (test zaproponowany przez prof. Wilińskiego nadawałby się do bezpośredniego stosowania przez sądy),
    • realną możliwość przesłuchania takiego świadka przez obronę w sądzie,
    • znaczenie jakości pracy sędziego,
    • wydłużenie terminu na złożenie apelacji, gdy uzasadnienie sądu I instancji jest bardzo obszerne (o co już wcześniej RPO bezskutecznie występował do władz).

    Z konferencji powstanie monografia. Adam Bodnar zapowiedział też wystąpienia generalne związane z propozycją zmian legislacyjnych w tym zakresie. Nie wykluczył także analiz tego typu spraw pod kątem zgłaszania przez RPO kasacji do SN.

    Adam Bodnar zaprosił wszystkich uczestników konferencji na organizowany przez RPO Kongres Praw Obywatelskich 14-15 grudnia 2018 r. w Warszawie.

     

    Sędzia, który startował na radnego i prezydenta miasta, ma postępowanie wyjaśniające. RPO pyta o powody

    Data: 2018-12-04
    • Wszczęto postępowanie wyjaśniające wobec sędziego Jarosława Gwizdaka, który startował w wyborach samorządowych na stanowisko radnego oraz prezydenta Katowic; wziął w tym celu bezpłatny urlop
    • Zgodnie z przepisami, sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop
    • Według Krajowej Rady Sądownictwa w przepisach nie ma mowy, aby sędziemu przysługiwał urlop na czas kampanii na prezydenta miasta, bo ustawodawca nie przewidział, że może on kandydować i na radnego, i na prezydenta

    Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych sędziego Przemysława Radzika o wyjaśnienie, co przemawiało za wszczęciem postępowania wyjaśniającego wobec sędziego Jarosława Gwizdaka.

    W czerwcu 2018 r. sędzia powiadomił Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód, że zamierza wystartować w wyborach samorządowych na stanowisko radnego i jednocześnie na prezydenta Katowic.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, sędziemu ubiegającemu się o mandat posła albo senatora, albo radnego udziela się urlopu bezpłatnego na czas kampanii wyborczej.  W związku z tym Prezes Sądu Rejonowego Katowice-Zachód zwróciła się o  wykładnię prawną do Krajowej Rady Sądownictwa.

    Rada stwierdziła, że sędzia może ubiegać się o mandat posła, senatora i radnego, a na czas kampanii wyborczej przysługuje mu bezpłatny urlop. KRS zauważyła jednak, że w  przepisach nie ma mowy o tym, że sędziemu przysługuje urlop na czas kampanii na stanowisko prezydenta miasta, ponieważ ustawodawca nie przewidział, że może on kandydować zarówno na radnego, jak i na prezydenta. KRS przyznała, że trudno będzie ustalić, jakie czynności sędzia będzie podejmował jako kandydat na radnego, a jakie jako kandydat na prezydenta, bo czas i zakres przedmiotowy obu kampanii jest zbliżony, a  sędziemu udziela się urlopu „na czas kampanii, a nie w celu prowadzenia kampanii”.

    KRS podsumowała, że nie ma uprawnień do rozstrzygania, czy sędziemu przysługuje bierne prawo wyborcze w wyborach na urząd prezydenta miasta, ponieważ to gminna komisja wyborcza przyjmuje zgłoszenia i bada, czy są one zgodne z przepisami.

    W efekcie sędzia Jarosław Gwizdak zgłosił swoją kandydaturę komisarzowi wyborczemu, a prezes sądu udzieliła mu bezpłatnego urlopu.

    Sędzia nie zdobył w wyborach samorządowych mandatu radnego, nie został też wybrany na stanowisko prezydenta miasta. Powrócił na zajmowane uprzednio stanowisko sędziego. Obecnie jest prowadzone wobec niego postępowanie wyjaśniające.

    VII.510.71.2018

    Sędziowski rzecznik dyscyplinarny: nie chodzi o wywołanie u sędziów „efektu mrożącego”

    Data: 2018-11-30

     

    • Sędziowie Monika Frąckowiak i Arkadiusz Krupa mają postępowania nie z powodu symulacji rozpraw sądowych na festiwalu Pol'and'Rock, ale „osobliwego sposobu posłużenia się elementami sędziowskiego stroju służbowego, który uznać należy za dalece niewłaściwy”
    • Dlatego Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych Piotr Schab uważa, że podjęte czynności nie wywołają „efektu mrożącego” u sędziów rozważających uczestnictwo w takich symulacjach
    • Rzecznik Dyscyplinarny nie ma  intencji, aby wyroki sądowe poddawać weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z oczekiwaniami władzy
    • Czynności wobec sędziego Sławomira Jęksy nie wynikają zaś z treści jego wyroku uniewinniającego Joannę Jaśkowiak, lecz ustnego uzasadnienia

    Piotr Schab odpowiedział na wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie prowadzenia czynności wyjaśniających wobec sędziów. Chodziło o czynności wobec sędziów:

    • Moniki Frąckowiak i Arkadiusza Krupy podjętych przez zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Przemysława Radzika. Zakwestionował on publiczne wystąpienie obojga sędziów w todze sędziowskiej i z łańcuchem z orłem, podczas symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol'and'Rock,
    • Sławomira Jęksy, który  uniewinnił Joannę Jaśkowiak, żonę prezydenta Poznania, sądzoną za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu wyroku sędzia Jęksa odniósł się do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa. Czynności podjęto na wniosek Przemysława Radzika,
    • Ewy Maciejewskiej, Krystiana Markiewicza i Igora Tuleyi, za ich wypowiedzi na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości. Czynności podjął Michał Lasota, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego.

    Sprawa symulacji rozpraw

    RPO podkreślał, że udział w symulacji rozpraw pomaga obywatelom zrozumieć rolę sądu w demokratycznym państwie prawa. Uczestnicząc w symulacji rozprawy sądowej,  sędziowie działali w celu edukacyjnym. Wzywanie ich do złożenia wyjaśnień może zniechęcać do akcji edukacyjnych.

    Zdaniem  RPO, Rzecznik Dyscyplinarny zbiera materiały „na zapas i na wszelki wypadek”, poszukując jakichkolwiek uchybień w pracy sędziów. - Pragnę przypomnieć uprzejmie, iż przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego; służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – pisał RPO.

    Odpowiadając na to wystąpienie, sędzia Piotr Schab zgodził się, że symulacje rozpraw co do zasady pełnią chwalebną funkcję edukacyjną, przyczyniając się do podnoszenia świadomości prawnej społeczeństwa.  Rzecznik Dyscyplinarny i jego zastępcy najdalsi są od kwestionowania zamysłu wzbogacania wiedzy społeczeństwa o pracy organów wymiaru sprawiedliwości przez inscenizację procesu sądowego.

    Przedmiot podjętych czynności  jest natomiast inny: chodzi wyłącznie o sposób zachowania sędziego, odbiegający od jej celu, jako dalece niewłaściwy. - Przesłanką działania Zastępcy Rzecznika było natomiast zachowanie sędziego, uczestniczącego w symulacji procesu, w szczególności zaś - osobliwy sposób posłużenia się przez niego elementami sędziowskiego stroju służbowego, który uznać należy za dalece niewłaściwy i jaskrawo sprzeczny z akcentowaną przez Pana Rzecznika edukacyjną rolą powyższego przedsięwzięcia – napisał Piotr Schab.

    Zapewnił, że czynności wobec sędziów nie zmierzają zatem żadną miarą do wywołania u sędziów, gotowych uczestniczyć w akcjach tego rodzaju, skutku określonego przez Rzecznika jako „efekt mrożący”.

    Piotr Schab nie zgodził się ze stwierdzeniem RPO, że Rzecznik Dyscyplinarny może być limitowany w gromadzeniu materiału dowodowego, także na etapie czynności wstępnych. - Potrzeba uzyskania dokumentacji dotyczącej przebiegu służby sędziego wynikać musi z oceny organu prowadzącego postępowanie, zaś niczym nie poparta sugestia, że dyspozycje tego organu w zakresie postępowania dowodowego powodowane być mogą względami pozaprawnymi, jest całkowicie bezpodstawna - oświadczył.

    Czynności wobec sędziego Sławomira Jęksy

    W piśmie do sędziego Przemysława Radzika Rzecznik pisał, że wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, których wyroki nie podobają się rządzącym, prowadzi do tzw. „efektu mrożącego”, czyli obawy przed wydawaniem wyroków nie po myśli władzy.

    Państwa, w którym wszczyna się takie postępowania, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych. Ze standardów polskich i europejskich wynika, że sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w  sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości  - wskazywał Rzecznik.

    W odpowiedzi sędzia Piotr Schab poinformował, że stanowi faktycznemu nie odpowiada teza pisma RPO, iż wszczęto postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego  Sławomira Jęksy w związku z uniewinnieniem  Joanny Jaśkowiak. Na wniosek Zastępcy Rzecznika wstępne czynności wyjaśniające podjął bowiem rzecznik dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Poznaniu. Chodzi o ustalenie, czy publiczne wypowiedzi sędziego, stanowiące ustne uzasadnienie jego wyroku, mogły uchybiać  godności urzędu  oraz naruszać zasady etyki zawodowej.

    - Pochylając się z uwagą nad obszernymi rozważaniami Szanownego Pana Rzecznika dotyczącymi zjawiska, określonego jako „efekt mrożący”, który polegać miałby na „obawie wydawania wyroków będących nie po myśli przedstawicielom władzy wykonawczej”,  pozwalam sobie zaakcentować, że wstępne czynności wyjaśniające w powyższej sprawie nie dotyczą żadną miarą treści orzeczenia sądu - głosi odpowiedź Piotra Schaba. - Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych nie ma intencji ani też instrumentów by jakiekolwiek wyroki sądowe poddawać weryfikacji z punktu widzenia ich zgodności z oczekiwaniami organów władzy; supozycja tej treści jawi się więc jako jaskrawe nadużycie - dodał.

    Wyjaśnił, że to nie fakt uniewinnienia obwinionej skłonił Zastępcę Rzecznika  do zainicjowania wstępnych czynności wyjaśniających. Przesłanką były wypowiedzi publiczne sędziego Sławomira Jęksy, iż jego subiektywna ocena zjawisk w życiu publicznym skutkuje bezkarnością osoby, która swym niebudzącym wątpliwości zachowaniem wyczerpała znamiona czynu zabronionego.

    - Precedens, polegający na wprowadzeniu takiego mechanizmu działania organów ochrony prawnej zawiera w sobie istotne zagrożenie dla porządku publicznego. Jego skutkiem może być wszak relatywizacja udzielania tej ochrony w zależności od postrzegania przez sędziów i innych funkcjonariuszy publicznych uwarunkowań o charakterze pozaustawowym, pozostawionych bez reszty  przekonaniom osób odpowiedzialnych za ład prawny – napisał sędzia.

    Według niego chodzi zatem o zagwarantowanie, aby - jak pisze Rzecznik - „obywatele mieli pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych w czynności orzecznicze sędziego”.  Nie sposób więc doszukiwać się uzasadnienia dla postawy sędziego Sławomira Jęksy w gwarancjach wolności wypowiedzi, potwierdzanych w niekwestionowanym orzecznictwie Sądu Najwyższego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wedle istotnego prawdopodobieństwa zachowanie to jest bowiem wyrazem zakwestionowania przez sędziego zasadniczych wymogów jego służby; stanowisko w tej mierze wymaga zbadania okoliczności sprawy, czemu służą podjęte czynności.                 

    Piotr Schab wyraził pełne przekonanie o zgodności z prawem i słuszności działań swego zastępcy.

    Czynności wobec Ewy Maciejewskiej, Krystiana Markiewicza i Igora Tuleyi

    Rzecznik pytał o powody przesłuchań tych sędziów - którzy zabierają głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości lub zadali pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE.  W ocenie RPO działania te mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa.

    Rzecznik wskazywał, że sędzia nie może być przesłuchiwany jako  świadek w ramach czynności wyjaśniających sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego. Dlatego wystąpił do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających do obowiązującego prawa

    Odpowiadając, sędzia Piotr Schab podkreślił, że przesłuchanie przez jego zastępców sędziów Maciejewskiej, Markiewicza i Tulei jako świadków w ramach czynności wyjaśniających odpowiadało prawu. Wcześniej Michał Lasota wyjaśniał, że sędziowie Maciejwska i Tuleya zeznawali jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających dotyczących "możliwych zachowań innych sędziów".

    Rzecznik Dyscyplinarny powołał się na stała linię orzeczniczą Sądu Najwyższego jako Sądu Dyscyplinarnego odnoszącą się do charakteru czynności wstępnych. Według SN ich treścią jest postępowanie dowodowe, regulowane przepisami Kodeksu postępowania karnego,
    a zatem przesłuchanie świadków, opinie biegłych, konfrontacje czy oględziny. SN podkreślał też, że zakres czynności wyjaśniających ”nie został sprecyzowany przez prawodawcę, niemniej konieczne jest sięganie w tym wypadku do przepisów Kodeksu postępowania karnego, albowiem chodzi tu o działania z zakresu postępowania dowodowego".
     
    - Przytoczone argumenty przekreślają słuszność konkluzji Szanownego Pana Rzecznika, iż postępowanie wyjaśniające, przewidziane w art. 114 § 1 u.s.p. „nie może przerodzić się w czynności procesowe takie, jak na przykład przesłuchanie świadków" - stwierdził Piotr Schab.

    Uzasadniając odmowę dopuszczenia pełnomocnika świadka Igora Tulei do udziału w przesłuchaniu 10 października, Piotr Schab poinformował, że jego zastępca podjął tę decyzję zgodnie z art. 87 § 3 Kpk w związku z art. 128 u.s.p. Zgodnie z  nimi sąd, a w postępowaniu przygotowawczym prokurator, może odmówić dopuszczenia do udziału w postępowaniu pełnomocnika jeżeli uzna, że nie wymaga tego obrona interesów osoby nie będącej stroną.

     
    VII.564.56.2018, VII.510.64.2018, VII.510.61.2018

     

    RPO do TK: umorzyć sprawę pytań prejudycjalnych. Polska przestrzega prawa międzynarodowego

    Data: 2018-11-27
    • Uznanie przez Trybunał Konstytucyjny niedopuszczalności pytań polskich sądów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach sądownictwa byłoby nie do pogodzenia z art. 9 Konstytucji stanowiącym, że Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego
    • To odpowiedź RPO na poszerzenie przez Prokuratora Generalnego wniosku do TK w sprawie zgodności z Konstytucją art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu UE
    • Rzecznik wnosi by TK umorzył postępowanie, bowiem przestrzeganie przez Polskę prawa międzynarodowego jest jedną z zasad systemu prawnego i ustroju państwa
    • Innym argumentem jest fakt, że Trybunał badał już zgodność z Konstytucją art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, który jest odpowiednikiem obecnego art. 267 TFUE
    • Adam Bodnar wskazuje, że nawet jeśli TK uznałby niekonstytucyjność, to z punktu widzenia zasad pierwszeństwa prawa UE i lojalnej współpracy, sądy polskie nadal mogłyby kierować pytania prejudycjalne do TS UE

    Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię prawa UE – prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie tę wykładnię zastosować do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem UE.

    Badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego - z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat, ale nie odnoszącą się wprost do nich – Sąd Najwyższy 2 sierpnia 2018 r.  spytał TS UE o wykładnię prawa UE, co miało pozwolić na udzielenie odpowiedzi, czy z prawem UE zgodne są przepisy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Chodzi o to, czy przepisy te nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów (obniżając ich wiek przejścia w stan spoczynku z 70 do 65 lat) oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.  SN zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te były jednak nadal stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

    23 sierpnia 2018 r. prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł do TK o stwierdzenie niekonstytucyjności takiego rozumienia przepisów, jak zrobił to SN. Zaskarżył m.in. konstytucyjność  art. 267 TFUE, rozumianego w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

    - Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - stwierdził Adam Bodnar w stanowisku z 16 października dla TK w tej sprawie.  Wniósł, aby TK umorzył postępowanie z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

    W piśmie tym Rzecznik podkreślał, że Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania  pytania prejudycjalnego przez sąd krajowy. Gdyby TK zakazał polskim sądom zadawania takich pytań, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski.  A próba powstrzymania sądów krajowych od ich zadawania zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

    4 października 2018 r. Prokurator Generalny istotnie rozszerzył zakres swego zaskarżenia. Wniósł dodatkowo o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 267 TFUE także  w zakresie, w jakim dopuszcza on występowanie przez sąd krajowy z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię traktatów lub aktów UE w  sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

    Według Prokuratora Generalnego art. 267 TFUE daje sądowi państwa UE swobodę do „określania kompetencji wbrew Konstytucji RP” i zezwala sądowi na ingerencję w kompetencje innych konstytucyjnych organów. Zbigniew Ziobro uważa, że normy upoważniające organy międzynarodowe do odziaływania na system ustrojowy w materiach, w których wyłączne kompetencje prawodawcze przysługują ustrojodawcy bądź ustawodawcy krajowemu, mogą naruszać art. 2 Konstytucji i stanowić ingerencję w zasady podziału władz.

    Pismo PG z 4 października to nowy wniosek

    W odniesieniu do wszystkich zarzutów Prokuratora Generalnego, zarówno z 23 sierpnia, jak i 4 października, zachodzi sytuacja niedopuszczalności wydania orzeczenia - napisał Adam Bodnar w stanowisku dla TK z 22 listopada 2018 r. Odnosi się ono wyłącznie do poszerzonego wniosku Zbigniewa Ziobry.

    - Z racji przedmiotu wniosku i jego znaczenia dla fundamentalnych spraw ustrojowych RP i członkostwa w Unii Europejskiej, pismo procesowe Prokuratora Generalnego z dnia 4 października 2018 r. jest pod względem materialnym w istocie nowym wnioskiem skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego, stanowiącym jedynie pozór rozszerzenia pierwotnego zakresu zaskarżenia, a  w  konsekwencji wniosek ten powinien zostać przez Trybunał Konstytucyjny skierowany do odrębnego rozpoznania - głosi stanowisko RPO.

    Kontekst wniosku Prokuratora Generalnego, nawiązującego do pytań prejudycjalnych wniesionych ostatnio przez polskie sądy, wyraźnie pokazuje, że kwestia zasadniczo dotyczy problemów, jakie pojawiły się w związku z kolejnymi ustawami, które w ocenie Rady Ministrów miały zreformować wymiar sprawiedliwości w Polsce (ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawa o  Sądzie Najwyższym, Prawo o ustroju sądów powszechnych).

    Prokurator Generalny - choć  odwołuje się do konkretnych pytań prejudycjalnych i postanowień sądów - pominął zupełnie związki między problematyką niezależności sądów, nieusuwalności sędziów czy procedury dyscyplinarnej a prawem UE. A są to bez wątpienia te elementy systemu i  organizacji sądownictwa, które wchodzą w zakres prawa UE. Jasno podkreślał to wcześniej TS  UE w wyrokach w sprawie C-64/16 Associação Sindical dos Juízes Portugueses, C-284/16 Achmea, czy też  C-216/18 LM. Prokurator Generalny pomija to orzecznictwo, co oznacza, że jego argumentacja jest niepełna.

    Powaga rzeczy osądzonej

    Wydanie orzeczenia przez TK w sprawie z wniosku z 4 października 2018 r. jest niedopuszczalne również dlatego, że art. 267 TFUE stanowi część prawa międzynarodowego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) TK uznał zaś, że nie jest upoważniony do samoistnej oceny konstytucyjności prawa pierwotnego Unii Europejskiej - o ile nie chodzi tu o traktat akcesyjny. Według RPO wydanie wyroku przez TK w odniesieniu do art. 267 TFUE jest niedopuszczalne, skoro zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską (będącego odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian na mocy Traktatu z Lizbony), była już przedmiotem orzekania właśnie 11 maja 2005 r. W ocenie Rzecznika Prokurator Generalny nie dostrzega tego problemu, traktując możliwość wydania orzeczenia przez TK za oczywistą.

    - Prokurator Generalny dostrzegł co prawda, że wyrok zapadł, ale uznał, że ocena konstytucyjności miała miejsce „w innym kontekście”, nie wyjaśniając wszakże, na czym odmienność tego kontekstu miałaby polegać - napisał RPO. Tymczasem w sytuacji, w której nie pojawiły się żadne nowe okoliczności uzasadniające ponowną ocenę zgodności z Konstytucją RP, sprawa powinna podlegać umorzeniu. A żadne nowe okoliczności nie uzasadniają ponownej oceny zgodności art. 267 TFUE. Obowiązkiem wnioskodawcy jest wskazanie argumentów lub dowodów na poparcie zarzutu niekonstytucyjności. Prokurator Generalny nie dopełnił tego elementarnego obowiązku ustawowego, a zatem także z tego powodu postępowanie przed Trybunałem podlega umorzeniu.

    TK miałby bowiem orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. 

    Wkroczenie ewentualnym wyrokiem TK w kompetencje TS UE

    16 października 2018 r. Rzecznik wskazał, że wydanie orzeczenia jest niedopuszczalne również w związku z tym, że w świetle art. 267 TFUE przesądzenie o  takiej interpretacji prawa UE, która może wiązać się z dopuszczalnością zastosowania środka tymczasowego, o którym mowa w postanowieniu SN z 2 sierpnia, należy wyłącznie do TS  UE. Stanowisko to  jest w pełni aktualne w świetle poszerzenia wniosku.  - Prokurator Generalny, formułując w piśmie procesowym z  4 października 2018 r. zarzuty wobec art. 267 TFUE, wydaje się nie rozumieć sposobu funkcjonowania prawa UE Europejskiej, a w szczególności procedury pytań prejudycjalnych – napisał RPO.

    Pomija bowiem te elementy procedury pytań, które odnoszą się do oceny ich dopuszczalności. Twierdzenie Prokuratora Generalnego, że doszło do rozszerzenia zakresu art. 267 TFUE (w stosunku - jak należy się domyślać - do stanu z dnia związania się TFUE przez Polskę), w związku z tym, że sądy mogą kierować szeroko sformułowane pytania do TSUE, jest całkowicie nieuzasadnione. Każdorazowo to TS UE ocenia dopuszczalność pytania prejudycjalnego. Jeżeli TS UE jest  oczywiście niewłaściwy do rozpoznania sprawy lub jeżeli wniosek lub skarga są oczywiście niedopuszczalne, Trybunał może wydać postanowienie bez dalszych czynności procesowych.

    Rzecznik podkreślił, że TS UE wielokrotnie uznawał, iż gdy pytania sądu krajowego dotyczą wykładni prawa wspólnotowego, to TS UE jest co do zasady zobowiązany do wydania orzeczenia. Trzeba też pamiętać o tym, że sądy krajowe, w tym sądy konstytucyjne, nie mają możliwości dokonywania ostatecznej i wiążącej wykładni art. 267 TFUE w  sposób niezależny od wykładni TSUE. Orzekając w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny w istocie będzie musiał dokonać wykładni art. 267 TFUE, co oznacza,  że sam będzie zobowiązany do zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym do TS UE, zgodnie z  treścią art. 267 ak. 3 TFUE.

    Z orzecznictwa TS UE jasno wynika, że niedopuszczalne jest jakiekolwiek proceduralne ograniczanie możliwości kierowania pytań prejudycjalnych. Argumentacja ta pozostaje w pełni aktualna również wobec nowych zarzutów Prokuratora Generalnego. W ocenie Rzecznika, nawet gdy TK orzeknie zgodnie z wnioskiem Prokuratora Generalnego z 4 października, to z punktu widzenia prawa UE – zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy – sądy polskie i tak będą mogły nadal kierować pytania prejudycjalne do TS UE w każdej sprawie, w której same uznają to za stosowne, a  TSUE będzie wyłącznie władny ocenić ich dopuszczalność.  A traktowanie wystąpień sądów krajowych jako potencjalne naruszenie Konstytucji RP stanowi bez wątpienia przeszkodę w świetle prawa UE do korzystania z przewidzianych traktatowo kompetencji, co jest uznane przez TS UE za niedopuszczalne i stanowi naruszenie prawa Unii. 

    Relacja między art. 9 a art. 90 Konstytucji 

    Wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w ocenie Rzecznika ewentualne orzeczenie zgodne z wnioskiem Prokuratora Generalnego jest nie do pogodzenia z art. 9 Konstytucji (stanowi on, że Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego). Art. 9 Konstytucji ma bez wątpienia zastosowanie również do tych umów międzynarodowych, na których mocy doszło do przekazania niektórych kompetencji organów krajowych w odniesieniu do niektórych spraw na rzecz organizacji lub organu międzynarodowego (art. 90 Konstytucji).

    Ocena zgodności art.  267 TFUE z art. 90 Konstytucji nie może mieć miejsca bez uwzględnienia relacji między art.  90 Konstytucji a art. 9 Konstytucji, do czego Prokurator Generalny nie odniósł się w swoim piśmie w sposób satysfakcjonujący. Nie dostrzegł on, że TK orzekał już wielokrotnie o konstytucyjnym obowiązku przestrzegania przez Polskę wiążącego ją prawa międzynarodowego - podkreślając, że Polskę i pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej łączy wspólnota zasad ustrojowych, zapewniających prawidłowy wymiar sprawiedliwości i  proces przed niezawisłym sądem. Podkreślał przy tym, że z art. 9 Konstytucji RP wynika dodatkowo konieczność dbałości o realizację wartości, jaką jest wiarygodność Polski w stosunkach międzynarodowych, jako państwa respektującego fundamentalną dla państw cywilizowanych zasadę pacta sunt servanda.

    Przestrzeganie przez Polskę wiążącego ją prawa międzynarodowego jest nie tylko obowiązkiem konstytucyjnym, ale stanowi jedną z zasad systemu prawnego i ustroju polskiego państwa - napisał Rzecznik. W wyroku z 16 listopada 2011 r. TK stwierdził, że wprawdzie wobec Konstytucji RP jednoznacznie zagwarantowano status najwyższego prawa RP, ale regulacji tej towarzyszy „nakaz respektowania i przychylności wobec właściwie ukształtowanych oraz obowiązujących na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej unormowań prawa międzynarodowego”.

    W orzecznictwie TK utrwaliło się ponadto stanowisko, zgodnie z którym prawną konsekwencją art. 9 jest to, że system prawa w Polsce ma charakter wieloskładnikowy.  Współobowiązują podsystemy regulacji prawnych, pochodzące z różnych centrów prawodawczych.  Za bezzasadne należy zatem uznać argumenty Prokuratora Generalnego, że „nie jest możliwe akceptowanie sytuacji, w których w  systemie prawnym będą funkcjonować normy, które upoważnią organy międzynarodowe do oddziaływania na system ustrojowy w materiach, w których wyłączne kompetencje prawodawcze przysługujące ustrojodawcy bądź ustawodawcy krajowemu”. Problem ten był już rozstrzygany przez TK, a ponowne jego podnoszenie bez uwzględniania orzecznictwa TK i bez nowej argumentacji prawnej, prowadzi do wniosku o niedopuszczalności orzekania w tej sprawie.

    Najnowsza nowelizacja ustawy o SN a postępowanie przed TS UE 

    We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

    19 października TS UE wydał postanowienie tymczasowe. Na jego mocy zawiesił część przepisów ustawy o SN i nakazał przywrócenie jego sędziów, którzy na podstawie zawieszonych przepisów przeszli w stan spoczynku.

    21 listopada Sejm uchwalił nowelizację ustawy o SN, która kadencje prezesów SN, w tym I Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, uznała za nieprzerwane. Dała też możliwość powrotu sędziom SN, którzy według dotychczasowych przepisów zostali odesłani w stan spoczynku. Nowelizacja oczekuje na podpis Prezydenta RP.

    W ocenie Rzecznika zmiana ustawy nie wpływa na postępowanie przed TS UE. Tylko ewentualne wycofanie wniosku przez  Komisję Europejską spowodowałoby umorzenie tego postępowania.

    VII.510.52.2018

    O smogu i prawie. Spotkanie regionalne RPO w Rybniku

    Data: 2018-11-26
    • Przyłączę się do Państwa sprawy sądowej dotyczącej smogu w Rybniku – zapowiedział w Rybniku RPO Adam Bodnar
    • Na popołudniowe spotkanie w Rybnickim Centrum Edukacji Zawodowej przyszło 30 osób.  Ściągnęły tu ich przede wszystkim problemy smogu w Rybniku, prawa seniorów, prawa rodziców, brak mieszkań, problemy z sądami, sprawy osób z niepełnosprawnościami, wywłaszczenia pod inwestycje publiczne, a także ciekawość, z czym mają problemy współobywatele. Dwoje młodych obserwatorów (tak się przedstawili) przyglądało się spotkaniu spod ściany.

    - Może rozdamy tu wszystkim maski smogowe. Będzie wstyd na cały świat, może to zadziała?

    Ale zaczęliśmy od tego, jak Rzecznik może pomagać cudzoziemcom w Polsce. Takie pytanie padło na koniec rundy, podczas której uczestnicy spotkania przedstawiają się i krótko mówią, z czym przyszli.

    RPO: - Zajmujemy się prawami obywateli RP i tych, których Rzeczpospolita wzięła pod opiekę. Mamy dużo takich spraw

    PRZYKŁADY działań RPO na rzecz cudzoziemców: https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/cudzoziemcy-uchodzcy-migranci

    Smog w Rybniku

    O smogu w Rybniku pisał „The New Tork Times”. Większego wstydu sobie nie zrobimy.  Od 19 września działa rządowy program czyste powietrze. Dotacja państwa przewiduje 30-proc wsparcie i na inwestycje proekologiczne – nisko oprocentowany kredyt. Innego programu nie będzie.

    - Za nasz smog odpowiadają przestarzałe kotły. Będą one mogły legalne działać jeszcze przez 7 lat. To jest nieakceptowalne. Dlatego idziemy z tym do sądu, bo nie dostrzegamy innej drogi. Dalsze życie w smogu jest nie do zaakceptowania. Przez te 7 lat z powodu smogu umrze na Śląsku 50 tys. ludzi. To jest ważniejsze niż interesy właścicieli kotłów – mówi jeden z uczestników spotkania.

    Okazuje się, że większość obecnych na sali ma bardzo szczegółową wiedzę o smogu w Rybniku. Jedni zwracają uwagę na organizację ruchu w mieście, inni – na cenę ciepła dostarczanego do domów, czy smog elektromagnetyczny.

    RPO: Zacznijmy od tego, że Państwa działalność w Rybniku zaalarmowała całą Polskę o problemie smogu. To Wam zawdzięczamy te pierwsze, choć niewystarczające zmiany.

    Co może Rzecznik? Może upominać się o realizację programu rządowego w ministerstwach, a także u wojewodów. Zamierzam też przystąpić do tego pozwu, o którym Państwo mówiliście, na etapie apelacji – mówi Adam Bodnar, na co ludzie zareagowali oklaskami. [sąd pierwszej instancji odrzucił to powództwo w maju 2018 r., teraz sprawa trafia do drugiej instancji].

    Rzecznik tłumaczy, że tego typu działania prawne pobudzają dyskusję publiczną i przyspieszają zmianę. Dlatego RPO chce ten proces wesprzeć.

    Dowóz dzieci z niepełnosprawnością do szkoły

    W Rydutowach  władze uważają, że dowóz należy się rodzicowi z dzieckiem i po dziecko.  A nie bez niego.

    RPO: Brak zrozumienia tego, że rodzic z dzieckiem jedzie, ale wraca sam. A po dziecko jedzie sam i wraca z dzieckiem, czyli robi cztery kursy – a nie dwa.

    Są rodzice, którzy idą z tym do sądu (przykład – sprawa pani Angeliki). My jesteśmy od tego, żeby interweniować, jeśli sprawa jest już w Biurze, to się jej tym pilniej przyjrzymy.

    Prawa mniejszości narodowych

    Organizacje mniejszości narodowych (mniejszości niemieckiej) nie dostały w tym roku dotacji z urzędu marszałkowskiego, mimo że wypełniły wszystkie wymagania. Tak nas potraktowano na stulecie niepodległości.

    RPO: w takim razie musimy się przyjrzeć dystrybucji środków dla organizacji pozarządowych na poziomie lokalnym.

    Biegli sądowi

    Z powodu opinii biegłych straciłem majątek życia.

    Z powodu biegłego nie dostałem właściwego odszkodowania za wypadek.

    Na takich biegłych nie ma rady, nie sposób im udowodnić przed sądem, ze naruszyli prawo, nie ponoszą odpowiedzialności.

    RPO: Spojrzymy, zastanowimy się, czy możemy przystąpić do takiej sprawy.

    Problem jest poważny i bardzo skomplikowany: nie mamy ustawy o biegłych, a eksperci nie chcą być biegłymi.

    Leczenie chorób przewlekłych

    Moje dziecko jest przewlekle chore. A w takich sytuacji dramatycznie niebezpieczny jest moment przejścia z opieki pediatrycznej na opiekę zdrowotną dla osób dorosłych. O mało nie straciliśmy naszego dziecka. Miał być program pomocy dla osób przewlekle chorych. Nie wiadomo, co z nim jest. Chyba umarł śmiercią naturalną?

    RPO: sprawdzimy, upomnimy się, a od tego jesteśmy.

    Edukacja

    Na wyniki matur z j. polskiego czekało się w tym roku dwa miesiące. Na uczelnie trzeba było się rejestrować nie wiedząc o tym, czy i jak się zdało – a każda rejestracja kosztuje 80 złotych.

    RPO: No tak, ale jeśli nie będzie opłat, to wszyscy sobie nawzajem poblokują miejsca na uczelni.

    - OK, ale niech chociaż coś z tego zwrócą.

    RPO: Dobrze, przyjrzymy się. Może mieliśmy podobne skargi.

    Prawa seniorów i wspólna petycja

    Jakie obowiązki ma państwo wobec seniorów? W Rybniku nie ma hospicjum, nie ma gdzie zwrócić się o pomoc.

    RPO: To niestety zadanie samorządu. Przepisy nie mówią, że każda gmina ma mieć hospicjum – to zależy od wspólnoty samorządowej.

    W czasie rozmowy okazuje się , że samorząd Rybnika już planuje budowę i organizację hospicjum, a na razie świadczy usługi hospicjum domowego. Problemem jest jednak to, że ludzie nie wiedzą, gdzie się zgłosić, kto może pomóc.

    Barbara Imiołczyk z z Biura RPO apeluje więc do zebranych, by zwrócili się do nowych władz samorządowych o to, by pomoc dla seniorów była lepiej koordynowana, tak, by władze lepiej rozumiały potrzeby obywateli, a obywatele wiedzieli, do kogo zwrócić się o pomoc. Samorząd odpowiada o jakość zycia mieszkańców. Jeśli macie Państwo problem z dostępem czy to do opieki geriatrycznej czy rehabilitacji, zgłaszajcie to. Zmiana zaczyna się od tego, że ktoś zgłosi problem.

    - Ale to nie wszystko. Miasto uchwaliło, że odpady zmieszane są wywożone raz w miesiącu. Co zrobić z pampersami i odpadami sanitarnymi, jeśli ktoś się opiekuje osobą obłożnie chorą?

    Inny uczestnik spotkania, zaangażowany w walkę ze smogiem, mówi, że planowana jest w sprawie odpadów petycja. Bo uchwała niesprawiedliwie obciąża kosztami wywozu odpadów tych, którzy nie mają piecy i nie produkują popiołu..

    RPO: Tak, petycja to bardzo ważne, a niedocenione narzędzie. Ono służy do tego, by druga strona musiała się do problemu ustosunkować, a to początek zmiany, dlatego warto się porozumieć i ująć w tej petycji także sprawę odpadów sanitarnych.

    WSA: dane sędziów popierających wybór nowych członków KRS powinny być jawne

    Data: 2018-11-23
    • Kancelaria Sejmu RP ma udostępnić jako informację publiczną nazwiska sędziów, którzy popierali kandydatów na nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
    • Sąd uwzględnił skargę obywatela, do której przyłączył się RPO
    • W ocenie Rzecznika odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS  
    • RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów

    W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; konstytucyność noweli kwestionował także RPO. Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

    Nazwiska popierających nie były znane

    Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

    Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

    W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

    W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

    Argumenty RPO

    Do skargi obywatela do WSA przyłączył się  Rzecznik Praw Obywatelskich. Zgodził się z jego argumentacją, że błędna interpretacja art. 11c ustawy o KRS przyjęta przez Kancelarię Sejmu RP, prowadzi do ograniczenia prawa do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej. Ograniczenie to nie znajduje jednak uzasadnienia w świetle przesłanek, o których mowa w art. 61 ust. 3 oraz 31 ust. 3 Konstytucji RP.

    Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

    Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

    Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

    Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

    Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

    Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

    Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

    Rzecznik wniósł o uwzględnienie skargi obywatela i uchylenie decyzji Szefa Kancelarii Sejmu RP.

    Wyrok WSA

    23 listopada 2018 r. sąd uwzględnił skargę obywatela. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd podkreślił, że rację ma skarżący i RPO, iż ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatow do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali oni jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).

    Wyrok jest nieprawomocny. RPO będzie monitorował dalszy przebieg postepowania, gdyby Kancelaria Sejmu złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

    VII.6060.19.2018

     

    SENAT. Informacja o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności RPO

    Data: 2018-11-23
    • Występuję tu po roku od dramatycznych w wydarzeń i debat w obronie Sądu Najwyższego. I dziś pani pierwsza prezes SN może powiedzieć, że dalej pełni tę funkcję. To jest fundament obrony praw obywateli – zakończył swoje wystąpienie w Senacie RPO Adam Bodnar
    • Senat zapoznał się z informacją RPO o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce w 2017 r.
    • Rzecznik przypomniał w debacie, że media będą w Polsce wolne, póki się o tę wolność będziemy upominać.

    ​Jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań. Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku. Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

    I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką - powiedział senatorom Adam Bodnar. 

    Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka - powiedział.

    Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara:

    Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie oraz Panowie Senatorowie!

    Na podstawie art. 212 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej przesłałem do Senatu w dniu 30 maja. obszerną informację o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich oraz o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich w Polsce w 2017 r. Dzisiaj, ze względu na ograniczony czas, pozwolę sobie omówić tylko wybrane zagadnienia.

    Rzecznik Praw Obywatelskich jest najczęstszym w państwie adresatem skarg obywateli. Liczba nowych skarg zasadniczo od lat się nie zmienia i utrzymuje się na poziomie ponad 20 tysięcy skarg. Są to sprawy systemowe, istniejące od lat, ale także sprawy nowe, związane z aktualnymi problemami.

    Wiedzę o ludzkich problemach Biuro Rzecznika czerpie z listów i zgłaszanych spraw, ale także ze spotkań i rozmów z konkretnymi ludźmi podczas organizowanych wyjazdów regionalnych. Jako rzecznik uczestniczę w takich wyjazdach dość regularnie. Od początku kadencji odwiedziłem wraz z moim zespołem łącznie ponad 140 miejscowości. I w każdym z tych miast i miasteczek, w każdej z tych wiosek mogliśmy z bliska przyglądać się problemom obywateli oraz zdobyć wrażliwość wykraczającą poza granice wielkich miast.

    Chciałbym także podkreślić, że otrzymujemy sporo zapytań oraz próśb o interwencję od posłów i senatorów. Na każdą z tych próśb staramy się odpowiedzieć z maksymalną życzliwością, z maksymalnym zaangażowaniem moich współpracowników.

    Chciałbym podkreślić, że w obecnych realiach ustrojowych rola notariusza ludzkich krzywd i adwokata praw obywateli staje się coraz bardziej złożona.

    Wymaga konsekwencji i pryncypialności, jeśli chodzi o dochowanie standardów demokracji oraz realizację ustawowych celów, a jednocześnie wymaga poszukiwania rozwiązań, które będą służyć poprawie sytuacji obywateli w warunkach, w których przyszło nam działać.

    Dlatego bardzo często pojawia się pytanie, ile w działalności rzecznika powinno być pryncypialności, a ile pragmatyzmu.

    Jak chronić prawa obywateli w państwie, w którym polityka i politycy przejmują coraz to nowe obszary życia publicznego i ograniczona jest podmiotowość obywateli, a jednocześnie utrzymuje się podobna jak we wcześniejszych latach liczba skarg na działanie instytucji publicznych, utrzymuje się także duży poziom braku zaufania do działalności organów władzy publicznej?

    Chciałbym podkreślić, że moją odpowiedzią jest determinacja w dochowaniu wierności obowiązującej konstytucji, a równocześnie poszukiwanie rozwiązań, które w optymalny sposób będą służyły ochronie praw obywateli. Konsekwentnie staram się walczyć o naprawienie ludzkich krzywd wszędzie tam, gdzie jest to dzisiaj możliwe.

    Tworzę także miejsca do debaty i wypracowywania najlepszych możliwych rozwiązań. Przykładem tego może być I Kongres Praw Obywatelskich, który odbył się w grudniu 2017 r. W 36 panelach dyskusyjnych wzięło udział ponad 1 tysiąc 500 osób. Na końcu informacji o działalności rzecznika załączony jest zbiór rekomendacji, które zostały opracowane po tym Kongresie.

    Bardzo konkretny zbiór rekomendacji odnośnie do tego, co należałoby poprawić w funkcjonowaniu naszego państwa. Chciałbym państwa poinformować, że w tym roku odbędzie się kolejny kongres, 14 i 15 grudnia 2018 r.

    Chciałbym podkreślić, że celem mojego działania, zarówno w obszarze wymiaru sprawiedliwości, jak i w innych dziedzinach, nigdy nie było i nie jest utrzymanie tego stanu, który istnieje. Bo nie tak odczytuję oczekiwania obywateli.

    Chciałbym zawsze poszukiwać drogi do rozmowy, do dialogu o tym, jak powinny przebiegać zmiany, jak usprawniać system wymiaru sprawiedliwości, jak dbać o efektywność postępowań, jak walczyć z przewlekłością postępowań, jak przybliżać sądy ludzkim potrzebom. Dostrzegam te wszystkie problemy – te wszystkie problemy są przedmiotem licznych wystąpień kierowanych chociażby do Ministerstwa Sprawiedliwości – ale jednocześnie zdaje sobie sprawę, że każda reforma musi oznaczać jednoczesne poszanowanie standardów niezależności sądownictwa, a także dobrej współpracy z sądami innych państw członkowskich Unii Europejskiej.

    Przygotowując sprawozdanie za 2017 r., spojrzeliśmy na działalność rzecznika praw obywatelskich, a także na problemy występujące w Polsce, przez pryzmat konkretnych postanowień konstytucji. W każdej dziedzinie analizujemy – można powiedzieć, że przepis po przepisie – to, w jaki sposób konstytucja jest respektowana, co się zmieniło, co się nie zmieniło, gdzie występują zasadnicze problemy związane z przestrzeganiem praw i wolności. Odnosząc się także do działalności rzecznika, staramy się to ilustrować konkretnymi przykładami podejmowanych działań, wystąpień, debat. Chciałbym także podkreślić, że ten sposób przygotowania raportu rocznego jest związany z chęcią pokazania, że istnieje silny bezpośredni związek między sposobem funkcjonowania instytucji publicznych i stanem przestrzegania naszych praw i wolności obywatelskich. Za każdym listem, za każdą zgłoszoną sprawą stoi żywy człowiek. Jeśli dochodzi do protestów całych środowisk, np. rodziców osób z niepełnosprawnościami… Nie biorą się one znikąd, lecz są najczęściej poprzedzone licznymi skargami czy postulatami zgłaszanymi za pośrednictwem rzecznika.

    Jednocześnie chcę podkreślić, że z całą konsekwencją dostrzegam te działania państwa, które dobrze służą ludziom – wspierają od strony materialnej i prawnej realizację ich obywatelskich praw. Myślę tu o programach na rzecz rodzin i ich dzieci, o zmianach legislacyjnych umacniających pozycję pracowników czy choćby o niektórych posunięciach w sprawie lepszej ściągalności alimentów. Jako rzecznik praw obywatelskich doceniam kierunek zmian. Widzę także, że dzięki aktywności państwa polepszają się statystyki chociażby w zakresie lepszej ściągalności alimentów czy poprawia się jakość funkcjonowania Państwowej Inspekcji Pracy.

    Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

    Szczególną uwagę chciałbym poświęcić zmianom legislacyjnym, które dotyczą systemu konstytucyjnego.

    Mój największy niepokój budzi nieprzestrzeganie w praktyce konstytucyjnej zasady dialogu społecznego i współdziałania władz, co przejawia się m.in. brakiem konsultacji projektów wielu ważnych ustaw. Z ubolewaniem dostrzegam, że niektóre ustawy potrafią być przyjęte – przejść cały proces legislacyjny – w ciągu bardzo krótkiego czasu. Powstaje pytanie, jak można wtedy uniknąć błędów, jak można spowodować, że te błędy dostrzeże się na czas i w ten sposób nie spowoduje się szkody dla obywateli.

    Chciałbym podkreślić, że jesteśmy w pewnym szczególnym momencie – dyskutujemy na temat zmian legislacyjnych dotyczących sądów powszechnych, Krajowej Rady Sądownictwa oraz Sądu Najwyższego w sytuacji, kiedy na forum tej Izby te problemy były wielokrotnie dyskutowane; ja sam starałem się być częścią tej debaty. Uważam, że zmiany wprowadzone w funkcjonowaniu sądów powszechnych oraz Krajowej Rady Sądownictwa zwiększają wpływ czynników politycznych na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji osłabiają system ochrony praw człowieka, bo to niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich. Dostrzegam także poważnie ograniczoną rolę Trybunału Konstytucyjnego.

    W tym kontekście konieczne jest wspomnienie o sytuacji Sądu Najwyższego. To właśnie w 2017 r. na forum tej Izby wielokrotnie dyskutowano o jego niezależności. To tutaj, korzystając z możliwości występowania na forum Senatu, przestrzegałem państwa, jakie to może mieć konsekwencje dla naszej współpracy europejskiej, w tym dla stosowania europejskiego nakazu aresztowania. Nawet nie spodziewałem się, że faktycznie później dojdzie do takiej debaty na forum europejskim. Chodzi chociażby o wydanie rozstrzygnięć dotyczących stosowania europejskiego nakazu aresztowania w stosunku do obywateli polskich przebywających za granicą. To tutaj także padły słynne słowa o tym, że o wolnych sądach będą pamiętać wolni ludzie. I dlatego cieszę się, że niezależność Sądu Najwyższego – właśnie dzięki społeczeństwu obywatelskiemu – została utrzymana i że dzięki protestom społeczeństwa obywatelskiego ten problem związany z zagrożeniem dla niezależności Sądu Najwyższego został dostrzeżony. (Oklaski)

    Chciałbym podkreślić, że w Polsce dochodzi do licznych ograniczeń naszych praw i wolności o charakterze osobistym oraz politycznym.

    • Wolność zgromadzeń jest tego najlepszym przykładem, w tym to, co się stało w konsekwencji ograniczania wolności zgromadzeń, a mianowicie reakcja ze strony policji i naruszenie prawa do organizowania kontrmanifestacji. Szczęśliwie w wielu przypadkach sądy potrafiły właściwie ocenić naruszenie prawa do uczestniczenia w zgromadzeniach i odpowiednio ocenić działania ze strony policji.
    • Nie zostały usunięte zagrożenia dla ochrony prawa do prywatności wynikające z obowiązywania wielu przepisów dających Policji oraz służbom specjalnym szerokie uprawnienia w zakresie stosowania kontroli operacyjnej i pobierania danych telekomunikacyjnych, pocztowych oraz internetowych, a w szczególności sprawdzania, weryfikowania billingów telefonicznych oraz danych geolokacyjnych. Wątpliwości budzi zarówno zakres pozyskiwanych danych o jednostce, jak i ciągły brak efektywnej kontroli sądowej nad procesem pozyskiwania tych danych i ich wykorzystywania. Na ten temat Komisja Wenecka wydała kompleksowy raport. Zalecenia tego raportu w zasadzie do dzisiaj nie zostały wykonane.
    • Nie został także rozwiązany sygnalizowany w poprzednich latach problem niewykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego świadczeń finansowych dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością. To jest przykład szczególny. Wyrok powinien być wykonany. Zaniechanie jego wykonania zmusza opiekunów do poszukiwania należnej im sprawiedliwości poprzez inicjowanie długotrwałych postępowań przed sądami administracyjnymi, które to postępowania nie zawsze kończą się sukcesem, a do tego mogą być inicjowane przez stosunkowo niewielką liczbę osób. To jest różnica, czy otrzymuje się wsparcie w wysokości 1 tysiąca 477 zł, czy też 520 zł, bo taka jest różnica, jeśli chodzi o świadczenia przyznawane opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnością, w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność dziecka, osoby, którą się opiekują.
    • Pomimo ratyfikacji Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych wciąż dalecy jesteśmy od zapewnienia prawa do niezależnego życia oraz prawa do godnego życia takim osobom, a także ich opiekunom. Protest osób z niepełnosprawnościami w Sejmie pokazał, jak ważny to jest problem.
    • Doceniam powstanie rządowego programu „Dostępność Plus”, bo to jest faktyczny krok w kierunku udostępnienia przestrzeni publicznej, stron internetowych, wielu różnych przestrzeni, z którymi spotykają się osoby z niepełnosprawnościami, a które są dostępne wszystkim. To jest program w kierunku promocji uniwersalnego projektowania, ale to jest niewystarczające, bo wciąż jest wiele barier, nie tylko tych barier fizycznych, technologicznych, które utrudniają realizację prawa do niezależnego życia dla osób z niepełnosprawnościami. Co więcej, to jest ta przestrzeń, w której widzimy swoistą wyspowość działania naszego państwa, czyli to, że pewne problemy udaje się czasami rozwiązać na szczeblu lokalnym dzięki dobrej współpracy samorządów z organizacjami pozarządowymi, ale brakuje, powiedziałbym, jednolitego podejścia na wyższym szczeblu, jeśli chodzi o całe państwo.
    • Wciąż nie uregulowano spraw skutków powojennych wywłaszczeń oraz nacjonalizacji, wciąż czekamy na kompleksową ustawę reprywatyzacyjną, która by pozwoliła na docelowe rozwiązanie problemu. Do tej pory nie został nawet wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. orzekający częściową niekonstytucyjność przepisu umożliwiającego stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej z rażącym naruszeniem prawa bez żadnych ograniczeń czasowych. Ta sytuacja narusza poczucie bezpieczeństwa prawnego uczestników obrotu prawnego.
    • Z niepokojem obserwujemy także wzrost liczby przestępstw motywowanych uprzedzeniami lub wręcz nienawiścią, np. wobec osób innej rasy, pochodzenia etnicznego lub narodowości i religii. Alarmujemy w tej sprawie odpowiednie organy państwa, w szczególności Policję oraz prokuraturę. Chciałbym podkreślić, że według badań, które zostały przeprowadzone niedawno przez moje biuro wraz z Organizacją Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, tylko 5% tzw. przestępstw z nienawiści jest zgłaszanych organom państwa. Dominuje niestety podejście opierające się na nieufności w stosunku do działania organów państwa. Czyli to, że pozostałe 95% nie jest zgłaszane, powodowane jest głównie brakiem zaufania, wiary w to, że z taką sprawą cokolwiek się stanie, że organy państwa się tym odpowiednio zajmą.
    • W Polsce jest wciąż wiele do zrobienia, jeśli chodzi o poszanowanie praw osób homoseksualnych i osób pozostających w związkach osób tej samej płci, ale też w zakresie walki z homofobią. Konieczne jest także wprowadzenie procedury uzgodnienia płci osób transpłciowych, która nie będzie wymuszała na nich pozywania własnych rodziców, co powoduje kolejne traumatyczne doświadczenia.
    • Istotna część pracy rzecznika to kwestia praw rodziców w kontekście funkcjonowania współczesnej rodziny. W tym zakresie współpracuję blisko z rzecznikiem praw dziecka, panem Markiem Michalakiem. Problemy niepłacenia alimentów, kontaktów rodziców z dziećmi po rozwodzie, problemy małżeństw transgranicznych, walka z przemocą domową, sytuacja rodziców opiekujących się osobami z niepełnosprawnościami to problemy, które cały czas budzą moje zainteresowanie i są przedmiotem różnych działań.

    W czerwcu tego roku właśnie z tego powodu, a także z tego powodu, że stanowi to przedmiot wielkiego zainteresowania publicznego, zorganizowaliśmy duży kongres praw rodzicielskich, w którym uczestniczyli przedstawiciele różnych środowisk, w tym także środowiska pokrzywdzonych ojców.

    Uważam, że w tej sferze życia potrzebne są dialog, rozmowa i zrozumienie tego, że zmiany społeczne, zmieniający się model rodziny powodują dodatkowe wyzwania dla organów państwa. Potrzebne są także sprawne i efektywne sądy, gdyż każde opóźnienie postępowań w sprawach rodzinnych może mieć tragiczne skutki dla życia rodziny i dla życia poszczególnych rodziców. W tym zakresie chciałbym docenić inicjatywy, a także zmiany legislacyjne przyjęte w ostatnim czasie, które poprawiają skuteczność postępowań transgranicznych i w pewnym sensie centralizują wysiłki państwowe dotyczące odpowiadania na różne potrzeby sądów innych państw członkowskich w tym zakresie.

    Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmuje także wiele działań na rzecz ochrony praw kobiet.

    W roku, w którym świętujemy stulecie uzyskania czy wywalczenia przez kobiety praw wyborczych, powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie ich prawa są w pełni realizowane. Mówię o prawach kobiet w kontekście prawa do ochrony zdrowia, faktycznej realizacji ustawy o planowaniu rodziny i warunkach przerywania ciąży, dostępności terapii in vitro, walki z przemocą domową, równoważenia ról zawodowych i prywatnych lub opieki okołoporodowej. To jest cały czas lista spraw do załatwienia, do rozwiązania. Co więcej, w tym zakresie wyraźnie widać różnicę między sytuacją kobiet zamożnych, mieszkających w dużych miastach, a pochodzących z mniejszych miast, tych, które są mniej zamożne. Prywatyzacja usług publicznych rozwiązuje tu niektóre problemy, ale powoduje pogorszenie sytuacji osób, które mieszkają dalej od centrum.

    Kolejne działania rzecznika dotyczą dyskryminacji osób starszych w ochronie zdrowia, dostępu do różnych usług, a przede wszystkim wsparcia tych osób w ich miejscu zamieszkania zamiast oferowania im opieki instytucjonalnej, czyli tworzenia dużych instytucji, izolowania seniorów, zapominania o nich.

    To jest coś, co się nazywa instytucjonalizacją opieki. Powinniśmy robić wszystko co w naszej mocy, aby doprowadzić do tzw. deinstytucjonalizacji, czyli zrezygnowania z tych wielkich ośrodków ochrony na rzecz indywidualnego wsparcia możliwie najbliżej miejsca zamieszkania. W tym zakresie w czasie moich wyjazdów regionalnych staram się organizować spotkania na poziomie poszczególnych powiatów dotyczące promocji modelu wsparcia osób starszych w miejscu zamieszkania. Kilka takich spotkań się odbyło, np. w Stargardzie Szczecińskim, w Krapkowicach czy też w Lesznie.

    W ramach pracy biura rzecznika staramy się alarmować o problemach niedostrzeganych z perspektywy dużych miast. Są w Polsce miejsca, gdzie wykluczenie transportowe staje się coraz większym problemem, gdzie młoda osoba, która kończy gimnazjum, wybiera nie taką szkołę, która odpowiada jej talentom i zainteresowaniom, ale taką, do której po prostu można dojechać. To jest też problem dostępu do lekarzy specjalistów i problem związany z szansą na codzienną aktywność seniorów.

    Naruszenia praw człowieka dotykają w Polsce właśnie tych najsłabszych, tych, którzy nie potrafią się upomnieć albo z różnych powodów nie mają na to szans. W tym kontekście chciałbym wspomnieć o 3 grupach, które mają szczególnie trudną sytuację, choć każda z nich jest odmienna.

    • Pierwsza to osoby dotknięte kryzysem bezdomności. Mamy ciągle powyżej 30 tysięcy osób dotkniętych kryzysem bezdomności. Trzeba zmienić nasze myślenie o bezdomności. Trzeba myśleć o bezdomności w taki sposób, że jest to kryzys, z którego można wyjść, a państwo służy do tego, aby podać pomocną dłoń, i to niezależnie od tego, czy osoba bezdomna mieszka w Polsce, czy też jest obywatelem RP mieszkającym poza granicami Polski, bo przecież takich osób też ten kryzys dotyczy. Osoby te często z tego powodu, że ich własna godność im na to nie pozwala, nie decydują się nawet na powrót do własnego kraju, decydują się na to, aby dalej pozostawać w stanie bezdomności. Jest to dziedzina, w której współpraca organizacji pozarządowych i samorządów może przynieść wiele korzyści, ale także jest to przestrzeń, w której bardzo wiele można zrobić, jeżeli odpowiednio skoordynuje się wysiłki na szczeblu centralnym.
    • Druga grupa osób to są osoby dotknięte kryzysem zdrowia psychicznego. To jest wycinek naszej ogólnej trudnej sytuacji w służbie zdrowia. Dobrze wiemy, że dyskusja na temat prawa do ochrony zdrowia w sytuacji niewystarczających środków finansowych, ale także niewłaściwej organizacji służby zdrowia, jest trudna.

    Ten kryzys w ochronie zdrowia psychicznego to jest coś bardzo szczególnego. I znowu: w tym zakresie musimy działać na rzecz rezygnacji z opieki instytucjonalnej w dużych, wielkich szpitalach psychiatrycznych na rzecz pomocy w miejscu zamieszkania. Cieszy mnie uruchomienie od 1 lipca programu pilotażowego, który zmienia system ochrony zdrowia psychicznego, bo jest to ważna jaskółka zmian. Mam nadzieję, że realizacja tego programu pilotażowego doprowadzi do trwałych zmian w dziedzinie ochrony zdrowia psychicznego.

    • Wreszcie trzecia taka grupa osób – myślę, że szczególnie niedostrzegalna z perspektywy wielkich miast, ale wydaje mi się, że szczególnie znana państwu jako senatorom Rzeczypospolitej, gdyż państwo, ze względu na swój mandat, mają bezpośredni kontakt z wyborcami – a mianowicie osoby mieszkające na terenach wiejskich, które są dotknięte konsekwencjami różnych inwestycji energetycznych, budowlanych czy przemysłowych. To są często osoby na straconej pozycji. Nie mają siły, determinacji, wiedzy, kwalifikacji prawniczych, aby tego typu inwestycje ograniczać czy po prostu brać udział w dyskusji, aby uzyskiwać informacje w trybie dostępu do informacji publicznej, przyłączać się do postępowań, korzystać z prawa do petycji. To są problemy Wrześni, problemy Bakałarzewa, problemy Piły i wielu innych polskich miejscowości. I tutaj widzę moją rolę jako polegającą na tym, że zarówno staram się te osoby wzmacniać, interweniować tam, gdzie mogę, jak i przyłączać się do postępowań, często także z dobrym skutkiem.

    Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

    Rzecznik Praw Obywatelskich to jest także organ, który zajmuje się prawami osób pozbawionych wolności.

    Na podstawie protokołu dodatkowego do konwencji ONZ o zakazie tortur, nieludzkiego i poniżającego traktowania rzecznik praw obywatelskich ma zadanie stałego monitorowania wszystkich miejsc pozbawienia wolności w Polsce, zarówno zakładów karnych, aresztów śledczych, jak i szpitali psychiatrycznych, domów pomocy społecznej, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, zakładów poprawczych itd., itd., wszystkich miejsc, w których osoba bez własnej woli pozbawiana jest wolności. Otrzymujemy także bardzo wiele skarg od osób pozbawionych wolności, w szczególności od osób osadzonych. I to jest dla nas wielkie wyzwanie, jak łączyć działania na rzecz prewencji, polegające na bieżącym monitorowaniu sytuacji w tych miejscach, z działaniami polegającymi na odpowiadaniu za poszczególne skargi. W 2017 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji przeprowadzili łącznie prawie 100 wizytacji, z których wyciągnęli określone wnioski i przedstawili je organom władzy.

    Chciałbym podkreślić, że wciąż mamy sporo problemów: przeludnienie w więzieniach, sytuacja osób z niepełnosprawnościami, niskie standardy opieki zdrowotnej. To są te, powiedziałbym, najważniejsze problemy dotyczące samych więzień.

    Jak mówię o przeludnieniu w więzieniach, to nie mówię tylko i wyłącznie o tym, że nie respektujemy normy, która jest nam od lat proponowana i rekomendowana przez komitet Rady Europy do spraw przeciwdziałania torturom, nieludzkiemu i poniżającemu traktowaniu, a która mówi, że powinniśmy mieć 4 m2 na jednego więźnia, ale mówię także o tym, że w Polsce wciąż są więzienia, w których w celi przebywa ponad 10 osób. Proszę sobie wyobrazić, że ponad 10 osób – a byłem w takich celach 13-, 14-, 15-osobowych – mieszka cały czas ze sobą w wielkim pomieszczeniu, bo to jest 50–60 m2. Tych kilkanaście osób przez 23 godziny na dobę przebywa razem ze sobą. To nie jest standard, który powinniśmy dopuszczać w państwie członkowskim Unii Europejskiej, państwie, które mieni się jako to, które przestrzega tak podstawowych praw. Tak więc wydaje mi się, że chociażby ograniczenie istnienia cel 10-osobowych powinno być niezwykle istotnym postulatem.

    Ale skoro mówimy o niskich standardach opieki zdrowotnej, to chciałbym wspomnieć, że w 2017 r. dokładnie zbadaliśmy sprawę śmierci pani Agnieszki Pysz, która zmarła w areszcie śledczym w Warszawie w wyniku nieudzielenia pomocy medycznej. Nasze zbadanie sprawy doprowadziło do tego, że zajęła się tym nawet Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej, a pan minister Patryk Jaki na forum komisji przepraszał matkę pani Agnieszki Pysz za to, co jej się stało. To są takie historie, które niezwykle uruchamiają naszą wyobraźnię, które pokazują, że każde zaniedbanie, jeżeli chodzi o przestrzeganie standardów, może prowadzić do wielkich tragedii, tragedii, których można było uniknąć, gdybyśmy tylko lepiej o te kwestie zadbali.

    Zupełnie osobnym problemem związanym z kwestiami, na które się skarżą osoby, jest funkcjonowanie Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

    Problem ten jest znany szanownym państwu, ponieważ wielokrotnie zajmowała się tym Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Senatu Rzeczypospolitej, pojawia się też coraz więcej artykułów prasowych na ten temat. Szanowne Panie i Panowie Senatorowie, naprawdę musimy sobie z tym problemem poradzić. Jesteśmy w stanie doprowadzić do tego, że… Jeżeli już taki ośrodek musi w Polsce istnieć, to powinien funkcjonować tak, jak chociażby ośrodek niemiecki w Rosdorfie, i powinien być opatrzony odpowiednimi regulacjami prawnymi na poziomie ustawy, a nie na poziomie zarządzeń wewnętrznych dyrektora ośrodka w Gostyninie.

    Chciałbym podkreślić, że w 2017 r. Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur przygotował obszerny materiał będący analizą prawomocnych orzeczeń sądowych za stosowanie tortur w latach 2008–2015, które związane były z wymierzeniem kary pozbawienia wolności funkcjonariuszom publicznym za stosowanie tortur. W tym czasie, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji w 22 sprawach karnych. Jeżeli mówię o torturach, to mówię naprawdę o torturach. Nie mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusz przekracza granicę stosowania środków przymusu bezpośredniego, np. w czasie demonstracji czy w czasie zatrzymania danej osoby, ale mówię o sytuacji, kiedy funkcjonariusze Policji gdzieś w izolacji, w pomieszczeniach zamkniętych stosują przemoc w stosunku do osób pozbawionych wolności, upokarzają je, zmuszają je do zeznań i stosują metody, których nie można określić inaczej, jak tortury. Tak jak powiedziałem, w ciągu tych 8 lat skazano 33 funkcjonariuszy Policji. Uważam, że skoro żyjemy w państwie, w którym mówi się o tym, że mamy być pomni czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane, i dlatego ustanawiamy katalog praw i wolności obywatelskich, dlatego ustanawiamy bezwzględny zakaz tortur, to musimy faktycznie dbać o to, żeby wyeliminować stosowanie tortur w Polsce.

    Efektem badań mojego zespołu było duże wystąpienie do ministra sprawiedliwości, wskazujące, co należałoby zrobić, aby ten problem naprawić. I to są stosunkowo proste rzeczy: stała obecność adwokatów na posterunkach Policji; stały monitoring tego, co się dzieje na posterunkach, w tym także monitoring tych miejsc, które mogą nie być temu monitoringowi poddane; rzetelny nadzór nad tym, co się dzieje z materiałami z monitoringu. Chciałbym podkreślić, że nie dostałem odpowiedzi od ministra sprawiedliwości. Apelowałem nawet do premiera, aby zmotywował ministra sprawiedliwości, ale odpowiedzi wciąż się nie doczekałem. Chciałbym powiedzieć jedno: jak mamy walczyć z torturami, skoro Ministerstwo Sprawiedliwości nie poczuwa się do przeprowadzenia zmian w zakresie funkcjonowania naszego państwa, nie poczuwa się do zmian legislacyjnych oraz nie poczuwa się do tego, aby ten problem naprawić? Chciałbym podkreślić jeszcze raz, że konstytucja, preambuła, nasze doświadczenia historyczne zobowiązują nas do tego, aby Polska była państwem całkowicie wolnym od tortur.

    Szanowne Panie i Szanowni Panowie Senatorowie!

    W ostatnich latach na rzecznika praw obywatelskich sukcesywnie nakładane są nowe zadania: realizacja mandatu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

    To jest  realizowanie tego mandatu od 10 lat; realizacja zasady równego traktowania, czyli przepisów antydyskryminacyjnych, które Polska wdrożyła w wyniku implementacji dyrektyw unijnych; monitorowanie wdrożenia konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami; a także monitorowanie niewłaściwych działań Policji i innych służb, monitorowanie sytuacji funkcjonariuszy. Jak się spojrzy na to z perspektywy, to wszystko to następowało w zasadzie bez przyznania wystarczających, dodatkowych środków finansowych. I moja poprzedniczka, i ja wielokrotnie powtarzaliśmy, że realizacja tego mandatu jest niezwykle utrudniona. W zasadzie to, że my staramy się wykonywać naszą pracę maksymalnie rzetelnie bez tych środków finansowych, zawdzięczam mojemu wspaniałemu zespołowi, moim wspaniałym dyrektorom, dyrektorkom, zastępcom, zastępczyniom, dyrekcji generalnej, którzy są tutaj ze mną, a którzy mają tę siłę, żeby motywować pracowników do ciężkiej pracy. Chciałbym im za to bardzo serdecznie podziękować. (Oklaski)

    Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

    Rzecznik ma nowe zadania, to przyznanie kompetencji do składania skargi nadzwyczajnej.

    Skarga nadzwyczajna była przedmiotem dyskusji na forum tej izby wielokrotnie. Ale chciałbym podkreślić, że po ostatniej zmianie legislacyjnej prawo do składania skargi nadzwyczajnej w odniesieniu do, można powiedzieć, historii z przeszłości, czyli z ostatnich 20 lat, ma prokurator generalny oraz rzecznik praw obywatelskich. Jak do tej pory – a sprawdzałem statystyki na 22 listopada – wpłynęło do nas 2407 wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

    Podkreślam: 2407 wniosków.

    Każdy z tych wniosków oznacza, że musimy zapoznać się z nimi, przeczytać dokładnie dokumenty, częstokroć ściągnąć akta i odpowiedzieć. To jest wielki wysiłek. To nie jest tak, że można w 5 minut odpowiedzieć obywatelom, że skargi nadzwyczajnej nie wniesiemy. Każdy ten wniosek wymaga wielkiego zaangażowania. I tu podkreślam, że rozpatrzenie wniosków w sposób rzetelny i odpowiedzialny, w rozsądnym terminie, przekracza obecne możliwości kadrowe i finansowe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Uchwalając te zmiany, pominięto aspekt ekonomiczny, pomimo tego, że apelowałem, także na forum tej izby, o to, aby przyznać dodatkowe środki finansowe na rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych.

    Apelowałem do premiera o przesunięcie środków w budżecie rzecznika bądź o przyznanie na ten cel środków z rezerwy budżetowej.

    Nie uzyskałem pozytywnej odpowiedzi.

    Złożyłem wniosek o odpowiedni budżet na przyszły rok, ale – sądząc po doświadczeniach z tego tygodnia i debacie, która przebiegała na forum Komisji Finansów Publicznych – nie jestem przekonany, czy faktycznie uda się to wywalczyć.

    A chciałbym podkreślić, że to jest niezwykle ważne. Powierzanie dodatkowych obowiązków bez odpowiedniego finansowania niestety powoduje, że relacja między obywatelem a biurem rzecznika może być zakłócona, ale to także jest kwestia budowania ogólnego zaufania do funkcjonowania państwa.

    Mimo wszystko chciałbym się odnieść do samej instytucji skargi nadzwyczajnej.

    Zdaję sobie sprawę z wątpliwości konstytucyjnych dotyczących tej instytucji, z tego, że stwarza ona możliwość podważania prawomocnych orzeczeń i że ten okres 20 lat jest niezwykle długi. Sam wyrażałem te wątpliwości. Jednakże będąc urzędnikiem państwowym, odpowiedzialnym w stosunku do obywateli, nie mogę uznać, że instytucji tej nie będę stosował. Dlatego jak do tej pory skierowałem dwie skargi nadzwyczajne w sprawach dotyczących prawa spadkowego, w sprawach, w których, można powiedzieć, ta skarga może spełnić swoją oryginalną funkcję, czyli może stanowić wentyl bezpieczeństwa, który powinien mieć zastosowanie w absolutnie wyjątkowych przypadkach. I liczę, że w przyszłości skarga nadzwyczajna będzie stosowana tylko i wyłącznie w tego typu sprawach, tj. w takich, w których w inny sposób nie można naprawić sytuacji życiowej obywateli.

    Szanowni Państwo,

    Na koniec mojego wystąpienia chciałbym podzielić się refleksją na temat tego, dlaczego ludzie skarżą się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

    Skarżą się, bo są różne problemy w naszym państwie, stare i nowe.

    Skarżą się, bo są pokrzywdzeni przez organy państwa lub też dyskryminowani w życiu społecznym czy gospodarczym.

    Dla każdego człowieka jego indywidualna krzywda jest najważniejsza – możemy być mobingowanym pracownikiem; emerytem, którego dotknęła ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r., przez co stracił on dużą część uprawnień emerytalnych; rolnikiem, który został pozbawiony ojcowizny w wyniku działania specustawy drogowej; ojcem, który nie ma kontaktu z własnymi dziećmi; przedsiębiorcą spierającym się z urzędem skarbowym; mieszkańcem, któremu niedaleko od domu wybudowano fabrykę akumulatorów. Każda historia jest inna i nie można jednej przedkładać nad drugą, dokonywać ich ważenia, bo każdy z tych obywateli zasługuje na wysłuchanie i reakcję. I każdy zasługuje na ochronę konstytucyjną jego praw i wolności.

    Ale chciałbym podkreślić, że rolą Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest potakiwanie obywatelom i mówienie każdemu, że faktycznie każdego obywatela, który zwrócił się do rzecznika, spotkała krzywda. Bo czym innym jest nasze subiektywne poczucie, że zostaliśmy pokrzywdzeni, a czym innym jest ocena dokonywana w świetle konstytucji i standardów praw człowieka wynikających z ratyfikowanych umów międzynarodowych.

    Rzecznik ma za zadanie nie tylko pomagać, ale także musi to robić profesjonalnie. Do tego musi mieć świetnych fachowców – a tym akurat, jak powiedziałem, mogę się poszczycić. Ale aby pomagać, rzecznik musi także działać w ekosystemie demokratycznego państwa prawnego.

    Bo jeśli następuje erozja i rozchwianie tradycyjnych instytucji państwa demokratycznego, to staje się to trudniejsze. Dzieje się tak, jeśli zawodzi dialog w stanowieniu prawa, jeśli zawodzą konsultacje społeczne albo ich nie ma, jeśli nie szuka się kompromisowych rozwiązań, jeśli brakuje współpracy między konstytucyjnymi organami państwa.

    Nie można mieć gwarancji demokratycznego państwa prawnego oraz przestrzegania praw i wolności jednostek, jeśli zawodzą mechanizmy ochrony praw i wolności, a są nimi niezależne sądy oraz niezależny Trybunał Konstytucyjny. Bez niezależnych instytucji, szczególnie sądów, obywatel jest skazany na arbitralność władzy, a jego prawa mogą nie być przestrzegane.

    Chciałbym powiedzieć, że jako Rzecznik będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby obywatelom pomagać, będę szukał rozwiązań.

    Jeśli uda się pomóc kolejnej osobie, kolejnej grupie wykluczonej, to jest to warte każdego wysiłku.

    Będę domagał się także, konsekwentnie i stanowczo, respektowania ich praw obywatelskich, bo przestrzeganie praw obywatelskich jest obowiązkiem każdego organu państwa, a moją rolą jest o to się upominać, to przypominać i o to zabiegać.

    I nie ma to nic wspólnego – chciałbym to podkreślić – z polityką. Jest to po prostu moje świadectwo rzetelnego wykonywania zadania, które zostało mi powierzone przez Sejm i Senat w połowie 2015 r.

    Dziękuję za uwagę.(Oklaski)

    Odpowiedź RPO na wystąpienia senatorów

    Dokładamy maksymalnych starań i staramy się działać z maksymalnie dobrą wiarą i maksymalnym poszanowaniem Konstytucji, aby jak najlepiej w trudnych warunkach realizować mandat Rzecznika Praw Obywatelskich, a tym mandatem jest stanie na straży praw i wolności określonych w konstytucji oraz w ratyfikowanych umowach międzynarodowych.

    Jak słuchałem wystąpień, uznałem, że jednak chciałbym kilka rzeczy skomentować.

    Zgromadzenia cykliczne

    Pierwsza sprawa to zgromadzenia cykliczne.

    To jest faktycznie innowacja. To jest innowacyjna instytucja, ponieważ w świecie państw demokratycznych nie jest znane rezerwowanie na przyszłość miejsca na demonstracje i jednoczesne zakazywanie organizowania kontrmanifestacji. Tak po prostu nie można czynić i jest to sprzeczne z podstawowymi standardami praw i wolności, które dotyczą wolności zgromadzeń, co było sygnalizowane przez wiele osób na różnych etapach procesu legislacyjnego. I możemy się cieszyć, że już tych, można powiedzieć, zgromadzeń cyklicznych, które są organizowane, jest mniej, ale wciąż jednak się zdarzają, chociażby Marsz Niepodległości korzystał z tego statusu, co powodowało różne wątpliwości prawne.

    Prawa osób głuchych

    Mamy w ogóle w Biurze Rzecznika cały zespół, zespół, który się zajmuje problematyką osób głuchych. W skrócie i tak bardzo szybko powiem o 3 tematach.

    • Pierwsza sprawa. Administracja wciąż nie jest dostosowana, bo z jednej strony mamy ustawę o języku migowym, ale później jej realizacja w praktyce, w szczególności dostępność tłumaczeń, dostępność wideotłumaczy, jest na niewystarczającym poziomie. Pamiętam, że jak byłem w Człuchowie, to jedna pani nam opowiadała, że czasami za własne, prywatne pieniądze po prostu zamawia tłumacza, żeby przyjechał, bo już nie chce się bawić w te wszystkie rozliczenia, byleby tylko, jak osoba głucha się pojawi, jak najlepiej jej pomóc. Tak że kwestia w ogóle faktycznego funkcjonowania administracji to jest jeden problem.
    • Drugi problem jest związany z audiotranskrypcją w kinach, w programach telewizyjnych. Ale chciałbym państwu właśnie przy okazji zgłosić problem z Wrocławia. Bo jak byłem we Wrocławiu, to jedna działaczka, bodajże Fundacji „Katarynka”, jeżeli mnie pamięć nie myli, zgłosiła, że była absolutnie oburzona, i środowisko osób głuchych było absolutnie oburzone, tym, że wszystkie programy związane z rocznicą niepodległości nie były opatrzone audiotranskrypcją, i że to jest właśnie taki najbardziej dobitny przykład, jak można wykluczyć. Organizuje się obchody, przeznacza się określone środki finansowe i nie ma audiotranskrypcji. Przyznam szczerze, że jeszcze nie zdążyłem napisać oficjalnej interwencji w tym zakresie, ale dzielę się tym, co zostało mi przekazane. Tak że myślę, że o tym warto pamiętać.
    • Trzecia sprawa, która mnie szczególnie interesuje, bo ona jest trudna do zrozumienia i ujęcia bezpośrednio, a dotyczy może nie sporej, ale pewnej grupy osób, to problem dzieci CODA, czyli dzieci słyszących, ale żyjących w rodzinach osób niesłyszących. One w związku z tym stają się w młodym wieku takimi, można powiedzieć, naturalnymi tłumaczami swoich rodziców, co powoduje bardzo poważne konsekwencje dla ich rozwoju emocjonalnego, rozwoju psychicznego, takie nadmierne obciążenie odpowiedzialnością, przyspieszone dorastanie. I w tym zakresie skierowałem wystąpienie do pani minister edukacji narodowej, która obiecała, że uwrażliwi pedagogów szkolnych na ten problem. Ale warto pamiętać o tym, że takie dzieci też są u nas i że potrzebują one wsparcia. Dziękuję.

    Mowa nienawiści

    Nigdy bym nie powiedział, że polskie społeczeństwo jest z założenia nietolerancyjne. Nigdy bym nie powiedział, że, powiedzmy, dominuje rasizm. Jedyne, o czym ja powiedziałem w moim wystąpieniu, to jest to, że… Powiedziałem o bardzo konkretnych sprawach, które trafiają do biura rzecznika, którymi się zajmuję, które mogą dotyczyć chociażby przestępstw z nienawiści.

    Chciałbym podkreślić, że pobicia – szczególnie pobicia, bo one mi najbardziej leżą na sercu – zdarzają się przez to, że tolerujemy czy przyzwalamy na mowę nienawiści. To są niezwykle dramatyczne historie. To są historie, które dla mnie są nie do zrozumienia, jeśli się weźmie pod uwagę naszą historię, nasze tradycje, naszą tradycję szlachecką tolerancji religijnej i to, że Polska zawsze była czy przez wiele wieków była państwem różnorodności kulturowej oraz narodowościowej.

    I teraz, jeżeli spojrzelibyśmy do raportu á propos konkretnych spraw, to w 2017 r. my sami zarejestrowaliśmy 100 różnych spraw, które dotyczyły aktów przemocy i mowy nienawiści, motywowanych przynależnością narodowo-etniczną bądź rasową czy wyznawaną religią. Czyli to są te sprawy, o których się dowiedzieliśmy, które podjęliśmy, z którymi się do nas zwróciły osoby bądź organizacje pozarządowe. Gdybyśmy spojrzeli do raportu, który odnosi się do art. 32 konstytucji mówiącego o zakazie dyskryminacji, to przeczytamy tam, że interweniowałem w sprawie: napaści na obywatela Bangladeszu w Legnicy, pobicia Saudyjczyka w Zakopanem, pobicia hinduskiego studenta w Poznaniu, pobicia obywatela Ukrainy w Warszawie, napaści na izraelskich sportowców w hotelu w Sochocinie, pobicia Czeczenki na warszawskiej Woli, znieważenia i naruszenia nietykalności cielesnej obywatela Ukrainy w Opolu i napaści kilkudziesięcioosobowej grupy na cudzoziemców przebywających w jednym z wrocławskich barów z kebabem. Prawda? To jest przykład kilku bardzo konkretnych spraw, które…

    (Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

    Ale to…

    (Senator Jerzy Czerwiński: Osiem.)

    Jeżeli, Panie Senatorze, 8 spraw to jest mało…

    (Rozmowy na sali)

    Jeżeli chodzi o pobicie, to my się chyba różnimy oceną, bo dla mnie to jest bardzo dużo. Tak? To znaczy, dla mnie każda sytuacja, kiedy kogoś bije się z powodu pochodzenia rasowego i etnicznego, to jest powód do wstydu. Wstydu, że to się w ogóle w Polsce dzieje. I nie jestem w stanie tego zrozumieć. Ja muszę to dokumentować, muszę to wyjaśniać, muszę badać, czy te osoby mają… czy odpowiednio reaguje policja, czy odpowiednio reaguje prokurator i sąd. Co więcej, w przypadku każdej z tych spraw my staramy się też do tych osób dotrzeć, porozmawiać z nimi, zastanowić się, jak moglibyśmy pomóc w danej sytuacji. I uważam, że to jest bardzo przykre, że aż takie historie się w Polsce dzieją.

    Ale znowu chciałbym podkreślić: ja z tego nie będę wyciągał takich wniosków. I nie podałem w swoim przemówieniu takiego wniosku, który pan senator mógłby mi wskazać. Ja tylko mówię o pewnej liczbie spraw, które się pojawiają.

    Dyskryminacja

    Jeśli zaś chodzi o sytuacje dyskryminacyjne, to pamiętajmy o tym, że te sytuacje są przeróżne. To nie są tylko i wyłącznie tego typu historie. Występuje np. taki problem, który jest dyskutowany w Polsce, jak dyskryminacja w dostępie do różnych dóbr i usług. Tak? I znowu zdarzają się takie sytuacje, że np. jest osoba, która się porusza na wózku, i odmawia się jej wstępu do klubu na koncert, chociaż lokal był dostępny dla osób z niepełnosprawnościami, albo odmawia się osobie ubogiej obsługi, albo są osoby niewidome czy osoby korzystające z psa przewodnika, którym odmawia się korzystania z różnych usług. To też są sprawy, którymi się zajmujemy.

    Ja myślę, że jeśli chodzi o sprawy dyskryminacyjne, to problemem jest nie tyle liczba spraw, ile kwestia tego, czy ludzie mają świadomość, że mają instrumenty prawne, za pomocą których mogą sobie sami pomóc; czy znowu występuje takie zjawisko, że się obawiają, jaka będzie konsekwencja zgłoszenia danej sprawy i czy faktycznie ktoś im będzie w stanie skutecznie pomóc. I to jest, myślę, jeden z większych problemów dotyczących praw osób homoseksualnych. To znaczy, one często nie raportują spraw indywidualnych, bo boją się, że konsekwencją tego będzie po prostu ujawnienie ich tożsamości, ich orientacji, a nie chcą czy nie mogą sobie na to pozwolić. Ale to nie znaczy, że te problemy nie występują, bo występują. Ja jestem w stałym kontakcie z organizacjami, które zajmują się pomocą takim osobom, ale także z niektórymi osobami, które niekoniecznie chciały mówić o swoich indywidualnych problemach.

    Prawa lokatorów. Reprywatyzacja

    Ustawa jest potrzebna, żeby zakończyć pewien etap polskiej historii, żeby te roszczenia spisać, rozliczyć, określić termin, do którego roszczenia można by zgłaszać, a także stworzyć mechanizm kompensaty, który z jednej strony dawałby poczucie satysfakcji osobom, które zostałyby objęte ustawą, a z drugiej strony byłby, można powiedzieć, impulsem rozwojowym polegającym na tym, że niektóre grunty mające nieuregulowaną sytuację mogłyby się jakby rozwijać, mogłyby być przedmiotem obrotu. Dodatkowo rozkładałoby to ciężar na przyszłe lata. Zaraz powiem, co mam na myśli.

    Utrzymywanie stanu, w którym nie mamy ustawy, powoduje przerzucenie ciężaru odpowiedzialności na sądy. Sądy muszą się posługiwać zasadami ogólnymi i mogą przy okazji popełniać błędy. Te błędy po czasie… Nawet jeśli sądy działają w dobrej wierze, to później ich orzeczenia mogą być oceniane w różny sposób. Sądy mogą być wręcz za to niezwykle krytykowane.

    Wczoraj nawet mieliśmy w Biurze Rzecznika pewną debatę, w której uczestniczyła pani profesor Ewa Łętowska. Sformułowała ona taki pogląd, że sądy w ostatnich latach dawały się być może nadmiernie uwieść pełnomocnikom procesowym i trochę za bardzo przyjmowały niektóre przedstawiane argumenty. To niebezpieczeństwo cały czas istnieje. To pogłębia stan nie tylko niepewności prawnej, ale też nierównowagi, bo niektóre grupy czy niektóre instytucje w pełni, można powiedzieć, skorzystały z procesu reprywatyzacji, a niektórzy muszą dociekliwie dochodzić uprawnień przed sądami.

    Podam państwu przykład. Uczestniczyliśmy jako biuro w bardzo poważnej sprawie, którą prowadziła pani dyrektor Dołowska z biura rzecznika. Sprawa dotyczyła reprywatyzacji w Michałowicach pod Warszawą, gdzie zostały zgłoszone roszczenia jednej z rodzin. Rodzina rościła sobie tytuły do gruntów i na podstawie decyzji ministra rolnictwa próbowała je odzyskać. Rzecz dotyczyła interesów 1 tysiąca 500 mieszkańców Michałowic. Szczęśliwie NSA, można powiedzieć, powstrzymał roszczenia reprywatyzacyjne i ci mieszkańcy mogą czuć się bezpiecznie. Ja mogę się cieszyć, że mogłem pomóc i w tym uczestniczyć. Aczkolwiek tak zupełnie na marginesie muszę państwu powiedzieć, że wysłanie do sądu 1 tysiąca 500 odpisów skargi kasacyjnej to jest duży wysiłek organizacyjny. Kosztowało nas kilka ładnych tygodni pracy, żeby to przygotować. Ale to na marginesie. Ta sprawa pokazuje problem, z którym mamy tutaj do czynienia, pokazuje niepewność w zakresie interesów mieszkańców, osób, które w międzyczasie nabyły tytuły własności.

    Myślę, że warto w tym kontekście wspomnieć o komisji weryfikacyjnej. Ja przedstawiałem dość krytyczne stanowisko, jeśli chodzi o komisję weryfikacyjną. Główny argument był taki, że w tym kształcie ona nie byłaby w stanie dokonać przeglądów wszystkich nieruchomości w Warszawie. Po jakimś czasie mogę w sumie powiedzieć, że faktycznie tak się nie stało, że sprawy pewnej części nieruchomości zostały jedynie przejrzane.

    Jeśli chodzi o przyszłość, to myślę, że musimy po prostu skorzystać z naszych własnych, krajowych rozwiązań, mianowicie z ustawy, która dotyczy mienia zabużańskiego. W kontekście mienia zabużańskiego wprowadzono zasadę spisania wszystkich roszczeń do określonego momentu i wypłacono 20% wartości. Można powiedzieć, że rozliczenie tego wszystkiego było domknięciem sytuacji.

    Oczywiście w kontekście reprywatyzacji byłoby znacznie trudniej tak z dnia na dzień wypłacić w gotówce 20%. Moim zdaniem, pewnym rozwiązaniem mogłoby być wyemitowanie albo obligacji Skarbu Państwa, albo jakichś bonów, które byłyby do zrealizowania. Od razu byłyby one w obrocie, ale byłyby realizowane przez państwo sukcesywnie przez kolejne, najbliższe, powiedzmy, 15–20 lat, tak żeby nie obciążać jakąś wielką kwotą budżetu na kolejny rok, tylko rozłożyć to na kolejne lata. No, po prostu to trzeba w którymś momencie w Polsce zrobić, oby jak najszybciej.

    Chciałbym podkreślić, że w biurze rzecznika w Zespole Prawa Cywilnego, którym kieruje pani dyrektor Dołowska, pracuje 20 osób, które zajmują się całą problematyką prawa cywilnego. Prawem mieszkaniowym, w tym także różnymi problemami związanymi z reprywatyzacją w Warszawie, zajmuje się kilka osób i mogę pana senatora zapewnić, że staramy się na bieżąco zajmować tymi sprawami i odpowiadać na te wszystkie skargi, podejmować działania w relacjach z miastem stołecznym Warszawa, tak aby sytuacje osób, których lokale objęte są reprywatyzacją i których dotyczą inne problemy mieszkaniowe, rozwiązywać.

    Ośrodek w Gostyninie

    Bo założenie było takie, że ośrodek w Gostyninie i cała konstrukcja ustawy są po to, aby stworzyć możliwość dalszej terapii, także dalszego odizolowania osób skazanych na karę śmierci, która następnie została zamieniona na karę 25 lat pozbawienia wolności. Ale praktyka poszła w zupełnie innym kierunku, właśnie w tym kierunku, którego się obawialiśmy, a mianowicie w takim, że kiedy teraz dochodzi do zakończenia kary osoby, która została skazana za przestępstwo o podłożu seksualnym, to dyrektorzy zakładów mają pewną obawę przed zwalnianiem takich osób z zakładu i podejmują działania, które następnie skutkują tym, że osoby te dostają orzeczenie o izolacji prewencyjnej i trafiają do Gostynina. W związku z tym obecnie Gostynin, można powiedzieć, pęka w szwach, tak? Wszystkie 54 miejsca są wypełnione. W zasadzie należałoby oddać pewnie kolejne pawilony. Miejsce, które miało być czymś w rodzaju schroniska, ośrodka terapeutycznego, staje się de facto więzieniem. Są łóżka piętrowe i naprawdę nie przypomina to w żaden sposób tego standardu, jaki powinien być, porównując go chociażby ze standardem w Rosdorfie w Niemczech.

    Pomoc prawna, prawa „frankowiczów”

    Podstawowy problem z bezradnością obywateli jest taki, że oni często nie wiedzą nawet, jakie mają możliwości działania w warunkach naszego państwa.

    Podam taki przykład. My dość intensywnie zajęliśmy się problemem tzw. kredytów frankowych. Wiemy, że jest to temat budzący zainteresowanie obywateli, i stwierdziliśmy, że naszą rolą, razem z panią Aleksandrą Wiktorow, Rzecznikiem Finansowym, jest udzielenie obywatelom przynajmniej podstawowej informacji, co mogą z tymi kredytami zrobić. Zorganizowaliśmy spotkania w 16 miastach, to były spotkania informacyjne, w każdym ze spotkań uczestniczyło 200–300 osób. I okazało się, że zdecydowana większość obywateli w ogóle nie wiedziała o istnieniu Rzecznika Finansowego, o tym, jak wygląda procedura reklamacyjna i jak sobie z tym kredytem radzić. Myślę, że w Polsce sytuacja jest taka, że często budujemy różne instytucje, tworzymy różne rozwiązania, ale później niekoniecznie się zastanawiamy, czy to w praktyce działa, czy obywatele mają faktyczny, rzeczywisty dostęp do pomocy prawnej, do rzeczywiście fachowej porady.

    Z tym jest związany m.in. drugi problem, podobny: w każdym powiecie są rzecznicy konsumentów, ale, jak się okazuje, w Poznaniu rzecznik konsumenta zatrudnia ponad 10 osób, ma całe biuro i aktywnie działa na rzecz praw konsumenta, a w niektórych miastach rzecznik konsumenta jest zatrudniony na pół etatu i siłą rzeczy nie jest w stanie skutecznie pomóc, nie jest w stanie nawet odpowiednio się przygotować. I jak trafia do niego, przykładowo, emeryt, który kupił garnki za 5 tysięcy zł, to taki rzecznik nawet nie ma wystarczających, powiedziałbym, mocy przerobowych na poziomie lokalnym, żeby mu pomóc. I z tego się tworzą kolejne problemy. Zdarza się też tak, że ludzie trafiają do adwokatów, radców prawnych, którzy popełniają błędy, którzy nie zawsze są rzetelni, którzy nie są w stanie odpowiednio pomóc. I później czasami jeden błąd przesądza o całym losie danego człowieka.

    Wreszcie… Myślę, że to jest też doświadczenie państwa senatorów, że do państwa pewnie trafiają osoby… może nawet nie tyle roszczeniowe, ile osoby, które przeszły przez wszystkie instancje… Później państwo nawet do nas piszą, żebyśmy komuś pomogli. A my przeglądamy całą dokumentację i widzimy, że błędy zostały popełnione dawno temu i w zasadzie nie można już pomóc. Bo system prawny funkcjonuje tak, a nie inaczej, i jeżeli ktoś w odpowiednim momencie nie wykorzystał odpowiednich środków zaskarżenia, to nie można tej sytuacji po latach przywrócić, nawet jeżeli mamy poczucie niesprawiedliwości. Wtedy nawet państwu możemy odpowiedzieć, że się czymś nie zajmiemy, i jest pretensja do nas, że rzecznik nie jest w stanie się sprawą zająć. Tak że, powiedziałbym, to wszystko w zależności od sytuacji… różnie to wygląda.

    Niemniej jednak ja wychodzę z założenia, że długofalowo musimy działać na rzecz wzmocnienia obywateli, że potrzebne jest takie faktyczne myślenie, jak im pomóc. Ale nie tylko na takiej zasadzie, żeby dać pomoc, ale tak, żeby ta pomoc była skuteczna. Czyli, przykładowo, jak mówię o tych rzecznikach konsumentów, to nie chodzi tylko o to, żeby te stanowiska stworzyć, ale o to, żeby ich odpowiednio wyposażyć, dokształcić i spowodować, że oni faktycznie będą odpowiednio działali.

    Pracownicy cudzoziemscy

    Przede wszystkim problem dotyczy oczywiście głównie Ukraińców, którzy pracują w Polsce i których jest ok. 2 milionów. To jest, wydaje się, w ogóle największa od 70 lat migracja zarobkowa w Polsce. To jest zjawisko, które należy rozpatrywać nie tylko pod kątem prawnym, ale także jako zjawisko społeczne, które trwale zmienia oblicze naszego państwa i wymaga również szczególnej odpowiedzialności ze strony organów władzy publicznej. Udało mi się nawiązać dość dobry dialog ze związkiem zawodowym Ukraińców, który działa na terytorium Polski. Także w tym roku organizowaliśmy konferencję, która była poświęcona, powiedziałbym, 3 aspektom: po pierwsze, mowie nienawiści w stosunku do Ukraińców, po drugie, właśnie prawom pracowniczym, po trzecie, kwestiom historycznym. Na pewno warto pamiętać o tym, i to była jedna z konkluzji tej konferencji, że ta ogólna atmosfera dotycząca rozliczeń historycznych oraz jednak pojawiające się przejawy mowy nienawiści mają wpływ, można powiedzieć, na samopoczucie Ukraińców, którzy w Polsce pracują.

    Jeśli chodzi już o same prawa migrantów, to wyróżniłbym tutaj dwie kwestie.

    • Pierwsza to jest taka, czy ten jeden związek zawodowy, który nawet współpracuje z Państwową Inspekcją Pracy, jest wystarczający, żeby te prawa migrantów zabezpieczyć, tym bardziej że jest to ta grupa, która jest szczególnie narażona na nieznajomość przepisów, procedur i wykorzystywanie. Nawet była historia osoby, która zachorowała w zakładzie pracy – chyba w okolicach Poznania, w Szamotułach to było, o ile się nie mylę – i która przez pracodawcę została po prostu odwieziona na przystanek PKS, której nie zapewniono odpowiedniego wsparcia. Uważam, że remedium jest po prostu wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, spojrzenie naprawdę takie dogłębne, czy Państwowa Inspekcja Pracy w tej sytuacji ma wystarczające środki, czy dobrze działają infolinie, czy jest wystarczająca liczba osób władających językiem ukraińskim, które byłyby w stanie pomóc, i czy ta cała struktura jest dostosowana do potrzeb.
    • Ale, Szanowni Państwo, jak niedawno byłem w Norwegii, to, proszę sobie wyobrazić, zwrócono mi uwagę… Dla nich Polska z ostatnich lat kojarzyła się z jednej strony z kryzysem praworządności, a z drugiej strony z tym, co się zdarzyło w Stoczni Gdańskiej, w której pracownicy z Korei Północnej pracowali w ramach działalności podwykonawcy i, ich zdaniem, narażeni byli na pracę wręcz niewolniczą. I proszę zauważyć, że to jest niezwykle trudna sytuacja. Bo gdy jest przedsiębiorca, który mówi: okej, to ja wykonam część usługi i zatrudniam podwykonawcę, a ten podwykonawca sprowadza pracowników delegowanych z państw azjatyckich, to bardzo trudno jest później sprawdzić, co faktycznie z nimi się dzieje, jak ich prawa są przestrzegane i czy są przestrzegane.

    I znowu: co można zrobić w tej sytuacji? Powinna być aktywność Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury, tak? Inaczej nie da rady. Zrozumienie, że możemy mieć taki problem, że na terytorium Polski, państwa, które ma dziedzictwo „Solidarności” i szczególnej dbałości o prawa pracownicze, może dochodzić do takich sytuacji… Jak sobie to uświadomimy, to wtedy widzimy, co należałoby zrobić, jeśli chodzi o działanie Państwowej Inspekcji Pracy, i czy mechanizmy w tym zakresie są wystarczające.

    Zwalnianie z pracy pod pretekstem reorganizacji

    Druga kwestia, o której chciałbym powiedzieć, dotyczy celników, także pracowników Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.

    Ja wczoraj jeszcze zdążyłem wysłać wystąpienie w tej sprawie do marszałka Senatu, być może za późno. To jest problem, który jest szerszy. Mianowicie nie można mocą ustawy dokonywać automatycznego przerwania stosunku pracy pracowników. Nie można tego skrócić i powiedzieć: od teraz przerywamy stosunek pracy i na nowych zasadach to będzie się odbywało.

    Ale przecież, Szanowni Państwo, ta kwestia dotyczy nie tylko celników, bo… Tutaj patrzę na pana ministra Warchoła, który się pojawił. Ja pamiętam, że właśnie o tym dyskutowaliśmy w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym w lipcu 2017 r. Przecież taka sama regulacja dotyczyła pracowników Sądu Najwyższego, mianowicie chciano w ich przypadku przerwać stosunek pracy niezależnie od ich statusu, niezależnie od tego, czy np. wśród asystentów czy specjalistów w Biurze Studiów i Analiz były osoby, które mogły być objęte szczególną ochroną. To ustawodawcy w ogóle nie obchodziło, nikt na to nawet nie patrzył. I gdyby nie weto prezydenta akurat w tym przypadku, to tak by się właśnie stało. Akurat weto prezydenta pomogło w tym, że późniejsza nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym, niezależnie od różnych innych wad, jednak tego przepisu nie zawierała. Nie można na mocy ustawy w taki sposób traktować pracowników, gdyż to podważa konstytucyjną ochronę pracy.

    RPO i Trybunał Konstytucyjny

    Kolejna kwestia: Trybunał Konstytucyjny, ten zarzut wycofywania wniosków i kwestia tego, że urzędnik nie powinien tak czynić.

    No, ale jeżeli ten urzędnik wcześniej ma, tak jak pan senator to powiedział, pełny skład, później skład jest zmieniany i jest to 5 osób, następnie zmiany są przeprowadzane w taki sposób, że nie można mieć zaufania do tego, że faktycznie ten skład będzie w pełni niezależny…

    Jeżeli składam wnioski o wyłączenie osób nieuprawnionych do orzekania i te wnioski nie są rozpoznawane, to nie mam innej opcji.

    Bo ja wolę, żeby sędziowie, chociażby Sąd Najwyższy, w toku swojego orzekania rozstrzygali problemy konstytucyjne, niż żeby to zostawiać w taki sposób, że Trybunał Konstytucyjny de facto będzie legitymizował stan, który godzi w podstawowe prawa i wolności obywatelskie.

    Moja rola jako Rzecznika to jest stanie na straży praw i wolności obywatelskich i to ode mnie zależy – to jest moja sfera niezawisłości – jakie ja instrumenty wykorzystam do tego: czy będę bardziej wierzył sądom powszechnym, Sądowi Najwyższemu, czy też będę raczej ryzykował, że Trybunał Konstytucyjny spowoduje stan trwałej niezgodności prawa ze standardami praw człowieka?

    Wolność mediow

    Pan minister Radziwiłł powiedział o mediach, powiedział, że ilu tu dziennikarzy, że wolność słowa.

    Ale ja pamiętam moje interwencje, które dotyczyły ograniczania wolności mediów i właśnie ich obecności na korytarzach Sejmu i Senatu, kiedy powstał plan, aby dziennikarzy przenieść, najlepiej do osobnego budynku, żeby tam oni się zajmowali kontaktami z politykami.

    (Głos z sali: Pamiętamy.)

    Przecież to był wielki spór. To był spór, który był efektem protestów po 16 grudnia 2016 r., spór dotyczący tego, żeby dziennikarzy wyprowadzić stąd, najlepiej gdzieś poza budynek Sejmu. I to, że oni tutaj są, Panie Ministrze, to jest efekt właśnie m.in. protestu dziennikarzy, ale także m.in. moich protestów, bo mówiłem, że tego typu sytuacja zagrażać będzie wolności słowa, wolności pozyskiwania informacji.

    Ja już nawet nie będę mówił o sytuacji w mediach publicznych, o licznych sprawach, o tym, że reprezentowaliśmy bądź wspieraliśmy dziennikarzy w procesach przed sądami, o sprawie Jerzego Sosnowskiego zwolnionego z Polskiego Radia, z Programu 3 i innych dziennikarzy, którzy pozawierali ugody w efekcie zwolnień z mediów publicznych. Ja już nawet nie będę mówił o tym, że nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia – symboliczna data – 2016 r., który dotyczył kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Domagam się wykonania tego wyroku, domagam się uwzględnienia pluralizmu w mediach, ale niestety to nie trafia na podatny grunt.

    Tak że nie jest tak kolorowo i tak pięknie, jeżeli chodzi o standardy debaty, standardy wolności słowa w Polsce.

    Szanowni Państwo, bardzo dziękuję za te słowa. I powiem państwu na sam koniec, a żałuję, że tego nie słyszy pani pierwsza prezes, że…

    (Senator Robert Mamątow: Słyszy.)

    (Senator Jerzy Fedorowicz: Słyszy.)

    …dla mnie to jest największa nagroda, że mogę dzisiaj tutaj przed państwem występować, mogę występować po roku od tych dramatycznych wydarzeń w lipcu 2017 r. – i jeszcze raz chciałbym spojrzeć w oczy panu ministrowi Warchołowi, bo to pan minister Warchoł był m.in. za to odpowiedzialny – występować w momencie, kiedy pani pierwsza prezes Sądu Najwyższego może cały czas twierdzić, i być, bo cały czas nim jest, że jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego.

    To jest fundament ochrony praw i wolności, że Sąd Najwyższy pozostał niezależnym organem sądowniczym w Polsce. Dziękuję państwu. (Oklaski)

     

    RPO przed komisją LIBE Parlamentu Europejskiego w sprawie publicznego wysłuchania Polski

    Data: 2018-11-20
    • Reformy sądownictwa w Polsce i związane z nimi zagrożenie praworządności były tematem publicznego wysłuchania Polski przed komisją wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE), które miało miejsce 20 listopada 2018 roku.
    • W spotkaniu – z udziałem wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, przedstawicieli Komisji Weneckiej, Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa oraz środowiska akademickiego – uczestniczył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

    RPO podkreślił, że jest zwolennikiem reformy sądownictwa w Polsce pod warunkiem, że reformy te będą spełniać standardy praworządności i nie będą wpływać na konstytucyjną zasadę trójpodziału władzy. Ofiarami reform łamiących te zasady są bowiem przede wszystkim obywatele.

    Zdaniem rzecznika opinie Komisji Weneckiej dotyczące kwestii praworządności zostały przez rząd zignorowane, a obywatele nie mogą w pełni liczyć obecnie na niezależne sądy. Adam Bodnar wspomniał również, że monitoruje toczące się postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, którzy krytykują reformy sądownictwa. Jego zdaniem, taka sytuacja nie pozostaje bowiem bez wpływu na innych przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, tworząc tzw. efekt mrożący. Rzecznik odniósł się również do sytuacji Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, sędziów przeniesionych w stan spoczynku oraz funkcjonowania mediów publicznych.

    Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans podkreślał, że systematyczne zagrożenie praworządności w Polsce nadal istnieje, ponieważ żadna z obaw Komisji, wyrażonych w jej stanowisku, nie została rozwiana przez stronę polską.

    Wystąpienie Adama Bonara, rzecznika praw obywatelskich

    Public hearing – LIBE COMMITTEE

    Dear Mr. Chairman,

    Dear Members of the LIBE Committee,

    Ladies and Gentlemen,

    I would like to thank you for the invitation to participate in the public hearing.

    I represent the Office of the Polish Ombudsman, which is the constitutional organ dedicated to safeguard rights and freedoms in the Republic of Poland. Together with 300 staff, my role is to respond to complaints, but also to take care about the general situation concerning protection of human rights in Poland.

    I believe that it is the role of the Ombudsman to respond and react when system of protection of human rights in Poland is in danger. Judicial review of legislation, as well as operation of independent courts are crucial to safeguard protection of human rights. I would like to underline that I am in favor or judicial reforms in Poland. Poland needs reforms increasing efficiency of courts.  However, any such reform should respect rule of law standards. The notion of “reform” should not be abused to justify changes affecting judicial independence and division of powers. At the end of the day, real victims of such changes are citizens (including minority groups) and their right to independent court.

    The Ombudsman monitors the situation in Poland concerning rule of law. The Ombudsman is also active in monitoring the situation of judges who are subject of political pressure.

    In my opinion the most important danger concerning rule of law situation is lack of independent judicial review in Poland. The Constitutional Court, due to various reasons, elaborated extensively in the Venice Commission reports and number of international documents, cannot act independently. As a result, when legislation of highly political nature is adopted, citizens cannot count on independent judicial review.

    This situation empowered the Parliament to adopt significant laws that centralized the state power. Those laws included inter alia laws on Prosecutor’s office, laws regulating different  surveillance powers and public media.

    Venice Commission has adopted comprehensive recommendations concerning the status of the prosecutor’s office and surveillance powers. They were, however, not implemented at all, despite recommendations and appeals by the civil society.

    With respect to public media, the Constitutional Court on 13 December 2016 found that their status violates the Constitution. Nevertheless, this judgment of the Court was never implemented. It should be noted that the pluralistic character of public media is of vital importance in the context of upcoming European Parliament elections. Therefore, there is a clear link with the EU law in this regard.

    In my opinion piece for “Politico” in April 2018 I have called on the European Union to undertake legal actions in order to stop the process of dismantling judicial independence. I do believe that the infringement procedure initiated by the European Commission had a decisive importance for the independence of the Supreme Court.

    As a result of the preliminary interim measure issued on 19 October 2018, 22 retired judges have come back to work. There is still a doubt whether the EU law, as interpreted by the CJEU, is the sufficient legal ground to adjudicate cases. In my opinion – it is. Nevertheless, for the sake of clarity in the Polish law, there is a need to adopt legislative changes. Such changes, however, should consist of very simple provisions – declaring new retirement provisions as being null and void and confirming that judges of the Supreme Court have a power to adjudicate cases.

    But I would like to underline that it is just one of many problems concerning rule of law in Poland. The situation of the Supreme Court is the most symbolic one and the most visible one. But “rule of law” is not only about specific issues concerning retirement age of judges. It is not only about the protection of the highest court in the Republic of Poland. Rule of law is about respect for institutional values that provide a protection against arbitrary power.

    In this context, I would like to concentrate on the status of the National Council of Judiciary and on disciplinary proceedings concerning judges.

    Amendment of the Act on the National Council of Judiciary provided for a creation of a body, whose judicial members were appointed by 3/5 of the Parliament, and not by peers.

    During my public statements in the Parliament I submitted that this new method of selection of the judicial members was contrary to the Polish Constitution and constitutional tradition. It was also the opinion of many scholars and intellectuals, including Professor Adam Strzembosz – a Polish hero, who worked on the model of the Polish judiciary during Round Table talks in 1989.

    After the legislative change the process of selection of new judicial members was made in a highly non-transparent manner. Every judicial candidate could be submitted upon recommendation of 25 fellow judges. However, until today – despite motions submitted by the non-governmental organizations, the public opinion do not know who supported those candidates. Due to different actions, including competitions for judicial positions in the Supreme Court – despite measures ordered by the Supreme Administrative Court – there is a growing distrust into the operation of the NCJ. It is one of the reason why the Council was suspended in the ENCJ.

    In my opinion, one should not think that as long as the situation with the Supreme Court is somehow resolved due to return of 22 judges, the status of the NCJ should not be subject of attention. The NCJ is a crucial body in judicial appointments. It is also the most important organ safeguarding judicial independence. It is one of the “checks and balances” organs – therefore it should be independent.

    There are also serious concerning concerning disciplinary measures against judges.

    The new system is construed as follows. Presiding Disciplinary Judge is a judge, who is appointed by the Minister of Justice for fixed term. Presiding Disciplinary Judge may act individually, but also via its deputies, who are also appointed by the Minister of Justice. The first instance is Appeals Court in Warsaw, second is the Disciplinary Chamber of the Supreme Court (except for the Supreme Court judges). One should underline that as a result of changes in the Polish judiciary, the disciplinary chamber in the Supreme Court has been newly created  and packed in with new judges, earning 40% more than regular Supreme Court judges. The Disciplinary Chamber has a special character, within the structure of the Supreme Court, which creates additional controversy.

    As the Ombudsman I try to monitor every disciplinary case which is initiated by authorities and which may seem as having a political character. Currently, the Ombudsman is monitoring cases concerning 8 judges. Those cases are still at their explanatory phase. However, their substance is of significant importance for Polish judges and their ability to act.

    There were two cases initiated at the explanatory stage for making a preliminary reference to the CJEU. Those cases concerned judges Ewa Maciejewska and Igor Tuleya

    Four judges were subject of disciplinary proceedings, at the explanatory stage for commenting in media on the situation concerning Polish judiciary and reforms undertaken by the government. Those judges include: Bartłomiej Przymusiński, Igor Tuleya, Krystian Markiewicz – head of the Iustitia Judicial Association, and Monika Frąckowiak.  

    I was informed by the Deputy Disciplinary Judge that those judges were asked to make a statement as “witnesses” in the context of explanatory proceedings. Please note that all those judges were officially called to the disciplinary prosecutor in order to be interrogated. Interestingly, on 10 October 2018, attorney Jacek Dubois was refused to participate in the interrogation. He submitted his own case to the Ombudsman.

    There is also a case concerning referring to actual political situation in legal grounds to the judgment  concerning politician of the opposition party. This case was initiated against judge Sławomir Jęksa.

    Finally, there were explanatory disciplinary proceedings for using the judicial gown and judicial chain during the simulation of the mock trial. Those cases concerned Monika Frąckowiak, Arkadiusz Krupa

    There are different proceedings concerning Judge Waldemar Żurek, Regional Court in Krakow, former spokesperson of the National Council of Judiciary. He was moved from the civil appeals division of the Regional Court to first instance division of the Appeals Court despite his lack of consent. His superior is a newly appointed President of the Regional Court in Warsaw, who is at the same time member of the NCJ. There is a risk that this case is of political nature. According to media, judge Żurek initiated his own against the President of the Regional Court, claiming that he is a victim of mobbing practices.

    We should draw following conclusions from existing disciplinary cases against judges.

    1. Those cases are at explanatory stage. However, their political and legal context of just starting proceedings against selected judges create a risk a “chilling effect” on the operation of judiciary. According to recent poll by “Rzeczpospolita” daily (among 1142 judges) more than 64% of Polish judges claim that the current situation in judiciary may affect their work. 90% of them claims that judicial independence is under threat;
    2. No judge should be ever subject to any disciplinary proceedings (even if they are at explanatory stage) for making preliminary references to the CJEU;
    3. There is a question whether existence of special, extraordinary disciplinary procedures, with a significant involvement of the executive power, is in compliance with the principle of effective legal protection, as guaranteed by Article 19 of the Treaty. One of the preliminary references concerns this issue.
    4. Existence of the Disciplinary Chamber of the Supreme Court, with its distinct character, creates a risk of disciplinary sanctions (including removal) for judges, who are against reforms threatening judicial independence or who issue judgments contrary to political expectations.

    To conclude, there are following major points to take into account:

    • Possibility to exercise effective judicial review of legislation in Poland;
    • Implementation of the Venice Commission recommendations concerning the prosecutor’s office and surveillance actions;
    • Implementation of the judgment of the Constitutional Court concerning public media, especially in the context of upcoming European Parliament elections;
    • Status of the National Council of Judiciary;
    • Monitoring of disciplinary proceedings against judges in Poland.

    Adam Bodnar at the Public Hearing on “The situation of the Rule of Law in Poland, in particular as regards the independence of the judiciary”

    Data: 2018-11-20
    • From 19 until 21 September 2018, a delegation of the LIBE Committee visited Warsaw to examine the rule of law situation in Poland. In follow-up to that mission, LIBE Coordinators decided to hold a public hearing with external experts and stakeholders during the LIBE Committee meeting of 20 November 2018 in Brussels.

    • Adam Bodnar took part in the public hearing. He spoke about judicial reforms in Poland and the threats to the rule of law.

     

    Speech of the Commissioner for Human Rights Adam Bonar. Public hearing – LIBE COMMITTEE

    Dear Mr. Chairman,

    Dear Members of the LIBE Committee,

    Ladies and Gentlemen,

    I would like to thank you for the invitation to participate in the public hearing.

    I represent the Office of the Polish Ombudsman, which is the constitutional organ dedicated to safeguard rights and freedoms in the Republic of Poland. Together with 300 staff, my role is to respond to complaints, but also to take care about the general situation concerning protection of human rights in Poland.

    I believe that it is the role of the Ombudsman to respond and react when system of protection of human rights in Poland is in danger. Judicial review of legislation, as well as operation of independent courts are crucial to safeguard protection of human rights. I would like to underline that I am in favor or judicial reforms in Poland. Poland needs reforms increasing efficiency of courts.  However, any such reform should respect rule of law standards. The notion of “reform” should not be abused to justify changes affecting judicial independence and division of powers. At the end of the day, real victims of such changes are citizens (including minority groups) and their right to independent court.

    The Ombudsman monitors the situation in Poland concerning rule of law. The Ombudsman is also active in monitoring the situation of judges who are subject of political pressure.

    In my opinion the most important danger concerning rule of law situation is lack of independent judicial review in Poland. The Constitutional Court, due to various reasons, elaborated extensively in the Venice Commission reports and number of international documents, cannot act independently. As a result, when legislation of highly political nature is adopted, citizens cannot count on independent judicial review.

    This situation empowered the Parliament to adopt significant laws that centralized the state power. Those laws included inter alia laws on Prosecutor’s office, laws regulating different  surveillance powers and public media.

    Venice Commission has adopted comprehensive recommendations concerning the status of the prosecutor’s office and surveillance powers. They were, however, not implemented at all, despite recommendations and appeals by the civil society.

    With respect to public media, the Constitutional Court on 13 December 2016 found that their status violates the Constitution. Nevertheless, this judgment of the Court was never implemented. It should be noted that the pluralistic character of public media is of vital importance in the context of upcoming European Parliament elections. Therefore, there is a clear link with the EU law in this regard.

    In my opinion piece for “Politico” in April 2018 I have called on the European Union to undertake legal actions in order to stop the process of dismantling judicial independence. I do believe that the infringement procedure initiated by the European Commission had a decisive importance for the independence of the Supreme Court.

    As a result of the preliminary interim measure issued on 19 October 2018, 22 retired judges have come back to work. There is still a doubt whether the EU law, as interpreted by the CJEU, is the sufficient legal ground to adjudicate cases. In my opinion – it is. Nevertheless, for the sake of clarity in the Polish law, there is a need to adopt legislative changes. Such changes, however, should consist of very simple provisions – declaring new retirement provisions as being null and void and confirming that judges of the Supreme Court have a power to adjudicate cases.

    But I would like to underline that it is just one of many problems concerning rule of law in Poland. The situation of the Supreme Court is the most symbolic one and the most visible one. But “rule of law” is not only about specific issues concerning retirement age of judges. It is not only about the protection of the highest court in the Republic of Poland. Rule of law is about respect for institutional values that provide a protection against arbitrary power.

    In this context, I would like to concentrate on the status of the National Council of Judiciary and on disciplinary proceedings concerning judges.

    Amendment of the Act on the National Council of Judiciary provided for a creation of a body, whose judicial members were appointed by 3/5 of the Parliament, and not by peers.

    During my public statements in the Parliament I submitted that this new method of selection of the judicial members was contrary to the Polish Constitution and constitutional tradition. It was also the opinion of many scholars and intellectuals, including Professor Adam Strzembosz – a Polish hero, who worked on the model of the Polish judiciary during Round Table talks in 1989.

    After the legislative change the process of selection of new judicial members was made in a highly non-transparent manner. Every judicial candidate could be submitted upon recommendation of 25 fellow judges. However, until today – despite motions submitted by the non-governmental organizations, the public opinion do not know who supported those candidates. Due to different actions, including competitions for judicial positions in the Supreme Court – despite measures ordered by the Supreme Administrative Court – there is a growing distrust into the operation of the NCJ. It is one of the reason why the Council was suspended in the ENCJ.

    In my opinion, one should not think that as long as the situation with the Supreme Court is somehow resolved due to return of 22 judges, the status of the NCJ should not be subject of attention. The NCJ is a crucial body in judicial appointments. It is also the most important organ safeguarding judicial independence. It is one of the “checks and balances” organs – therefore it should be independent.

    There are also serious concerning concerning disciplinary measures against judges.

    The new system is construed as follows. Presiding Disciplinary Judge is a judge, who is appointed by the Minister of Justice for fixed term. Presiding Disciplinary Judge may act individually, but also via its deputies, who are also appointed by the Minister of Justice. The first instance is Appeals Court in Warsaw, second is the Disciplinary Chamber of the Supreme Court (except for the Supreme Court judges). One should underline that as a result of changes in the Polish judiciary, the disciplinary chamber in the Supreme Court has been newly created  and packed in with new judges, earning 40% more than regular Supreme Court judges. The Disciplinary Chamber has a special character, within the structure of the Supreme Court, which creates additional controversy.

    As the Ombudsman I try to monitor every disciplinary case which is initiated by authorities and which may seem as having a political character. Currently, the Ombudsman is monitoring cases concerning 8 judges. Those cases are still at their explanatory phase. However, their substance is of significant importance for Polish judges and their ability to act.

    There were two cases initiated at the explanatory stage for making a preliminary reference to the CJEU. Those cases concerned judges Ewa Maciejewska and Igor Tuleya

    Four judges were subject of disciplinary proceedings, at the explanatory stage for commenting in media on the situation concerning Polish judiciary and reforms undertaken by the government. Those judges include: Bartłomiej Przymusiński, Igor Tuleya, Krystian Markiewicz – head of the Iustitia Judicial Association, and Monika Frąckowiak.  

    I was informed by the Deputy Disciplinary Judge that those judges were asked to make a statement as “witnesses” in the context of explanatory proceedings. Please note that all those judges were officially called to the disciplinary prosecutor in order to be interrogated. Interestingly, on 10 October 2018, attorney Jacek Dubois was refused to participate in the interrogation. He submitted his own case to the Ombudsman.

    There is also a case concerning referring to actual political situation in legal grounds to the judgment  concerning politician of the opposition party. This case was initiated against judge Sławomir Jęksa.

    Finally, there were explanatory disciplinary proceedings for using the judicial gown and judicial chain during the simulation of the mock trial. Those cases concerned Monika Frąckowiak, Arkadiusz Krupa

    There are different proceedings concerning Judge Waldemar Żurek, Regional Court in Krakow, former spokesperson of the National Council of Judiciary. He was moved from the civil appeals division of the Regional Court to first instance division of the Appeals Court despite his lack of consent. His superior is a newly appointed President of the Regional Court in Warsaw, who is at the same time member of the NCJ. There is a risk that this case is of political nature. According to media, judge Żurek initiated his own against the President of the Regional Court, claiming that he is a victim of mobbing practices.

    We should draw following conclusions from existing disciplinary cases against judges.

    1. Those cases are at explanatory stage. However, their political and legal context of just starting proceedings against selected judges create a risk a “chilling effect” on the operation of judiciary. According to recent poll by “Rzeczpospolita” daily (among 1142 judges) more than 64% of Polish judges claim that the current situation in judiciary may affect their work. 90% of them claims that judicial independence is under threat;
    2. No judge should be ever subject to any disciplinary proceedings (even if they are at explanatory stage) for making preliminary references to the CJEU;
    3. There is a question whether existence of special, extraordinary disciplinary procedures, with a significant involvement of the executive power, is in compliance with the principle of effective legal protection, as guaranteed by Article 19 of the Treaty. One of the preliminary references concerns this issue.
    4. Existence of the Disciplinary Chamber of the Supreme Court, with its distinct character, creates a risk of disciplinary sanctions (including removal) for judges, who are against reforms threatening judicial independence or who issue judgments contrary to political expectations.

    To conclude, there are following major points to take into account:

    • Possibility to exercise effective judicial review of legislation in Poland;
    • Implementation of the Venice Commission recommendations concerning the prosecutor’s office and surveillance actions;
    • Implementation of the judgment of the Constitutional Court concerning public media, especially in the context of upcoming European Parliament elections;
    • Status of the National Council of Judiciary;
    • Monitoring of disciplinary proceedings against judges in Poland.

    Rzecznik pyta MS co z aktami wykonawczymi w sprawie nieodpłatnej pomocy prawnej

    Data: 2018-11-20
    • W nowym roku działanie dotychczasowych punktów darmowej pomocy prawnej może być zagrożone
    • Do tej pory nie ma bowiem ustalonych zasad wyłania organizacji mających prowadzić te punkty, ani sposobu udzielania takiej pomocy prawnej
    • RPO spytał Ministra Sprawiedliwości, na jakim etapie jest są projekty aktów wykonawczych

    Bezpłatna pomoc prawna świadczona jest na zasadach ustalonych w specjalnej ustawie. Została ona w tym toku zmieniona, a zmiany wejdą w życie 1 stycznia.

    Gdy nowelizacja wejdzie w życie (1 stycznia 2019 r.), uprawnionym do nieodpłatnej pomocy prawnej będzie każdy, kto złoży oświadczenie, że nie jest w stanie ponieść kosztów odpłatnej pomocy prawnej (dotychczas były do niej uprawnione m.in. osoby, którym przyznano świadczenie z pomocy społecznej, posiadające Kartę Dużej Rodziny, które nie ukończyły 26 lat albo ukończyły 65 lat, kobiety w ciąży oraz ofiary klęsk żywiołowych) ). 

    Możliwe będzie uzyskanie porady na etapie postepowania przygotowawczego, sądowego lub sądowo-administracyjnego. Nowelizacja wprowadza nieodpłatne poradnictwo obywatelskie, czyli wsparcie świadczone przez profesjonalnych doradców obywatelskich osobom potrzebującym pomocy w kwestii m.in. zadłużenia, spraw mieszkaniowych lub zabezpieczenia społecznego. Będzie też nieodpłatna mediacja. Nowelizacja przewiduje ponadto w każdym powiecie przedsięwzięcia z zakresu edukacji prawnej.

    Ale jak to zostanie zorganizowane?

    Jak wynika z doniesień „Rzeczpospolitej” („ Powiaty apelują o rozporządzenie” z 7 listopada 2018 r.) prawidłowe funkcjonowanie dotychczasowych punktów darmowej pomocy prawnej od 1 stycznia 2019 r. może być zagrożone.

    Jako jedną z przyczyn wskazano brak przepisów wykonawczych określających zasady wyłaniania organizacji pozarządowych mających prowadzić od nowego roku punkty bezpłatnego poradnictwa prawnego (projekt rozporządzenia powinien przygotować przewodniczący Komitetu ds. Pożytku Publicznego).

    Konkursy te (już organizowane przez starostów z uwagi na krótki termin do końca roku) prowadzone są na dotychczasowych zasadach, a to budzi obawy o ich skuteczność, jeżeli okaże się, iż nowe przepisy wykonawcze będą inne. W przypadku złożenia odwołania przez daną organizację, otwarcie punktu może być zablokowane.

    W artykule podano również, iż wciąż brakuje przepisów wykonawczych w sprawie sposobu udzielania i dokumentowania nieodpłatnej pomocy prawnej oraz nieodpłatnego poradnictwa obywatelskiego. Zgodnie z nowelizacją ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej (z 15 czerwca 2018 r.), do ich wydania zobowiązany jest Minister Sprawiedliwości. Projekt rozporządzenia nadal pozostaje na etapie prac legislacyjnych. Dodatkowo wskazano na budzące wątpliwości zapisy projektowanego rozporządzenia m. in. w zakresie wymaganego wyposażenia pomieszczenia, w którym udzielane są porady.

    W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił  się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o informacje, na jakim etapie są wskazane  akty wykonawcze oraz o odniesienie się do sygnalizowanych zastrzeżeń.

    IV.510.9.2014

     

    RPO wpisał się do księgi pamiątkowej Sądu Najwyższego

    Data: 2018-11-15

    Rzecznik Praw Obywatelskich wpisał się do księgi pamiątkowej Sądu Najwyższego z okazji 100-lecia niepodległości Polski.

    Treść wpisu Adam Bodnara:

    "Sądowi Najwyższemu życzę – nie tylko z okazji pięknej rocznicy 100-lecia – aby nigdy nie stracił swojej niezależności, bo tylko ona nadaje sens i porządek demokratycznemu państwu.

    Paniom i Panom Sędziom SN życzę, aby nigdy nie tracili poczucia wewnętrznej wolności i godności, bo tylko wtedy można skutecznie odpowiadać na wyzwania i zagrożenia, które niesie życie.

    Chciałbym, i też to apeluję, abyście zawsze pamiętali o obywatelach Rzeczypospolitej, strzegli ich praw i wolności. O wolnych sądach pamiętali wolni ludzie. Dlatego tym bardziej SN musi być ich tarczą, mieczem i prawną busolą".  

    Zgodnie z intencją I prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, do księgi może wpisać się każdy odwiedzający SN.  

    Mieszkasz w państwie UE - korespondencja z sądu czy prokuratury w Polsce powinna przychodzić mailem. Wystąpienie RPO do MS

    Data: 2018-11-15
    • Obywatele polscy przebywający w innym państwie Unii Europejskiej skarżą się, że policja odmawia wpisania ich zagranicznych adresów jako właściwych do doręczeń pism procesowych, gdy mają sprawę w sądzie lub prokuraturze 
    • Zgodnie z prawem, jeśli strona postepowania nie wskaże zastępczego adresu w Polsce, to korespondencja procesowa jest traktowana jako doręczona 
    • Według Rzecznika Praw Obywatelskich nie ma przeszkód prawnych do wysyłania takich pism drogą elektroniczną, jeśli dana osoba się na to zgadza
    • Obowiązek wskazania adresu w kraju jest niezgodny z Konwencją o pomocy prawnej w sprawach karnych pomiędzy państwami członkowskimi UE z 2000 r. - wskazuje RPO

    Adam Bodnar wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, aby zainicjował nowelizację polskich przepisów - tak by były zgodne z tą Konwencją. Zaproponował też przeprowadzenie kampanii informacyjnej w celu poszerzenia w organach stosujących prawo znajomości zasady bezpośredniego doręczania dokumentacji procesowej w UE.  

    RPO zwracał się już w tej sprawie do resortu 7 września 2016 r. i 15 listopada 2017 r. Oba pisma pozostały bez odpowiedzi.

    Rzecznik z ubolewaniem stwierdzał w nich, że doręczanie pism procesowych drogą elektroniczną zupełnie nie jest wykorzystywane w polskim procesie karnym. Drogę do tego typu doręczeń otwiera art. 132 § 3 Kodeksu postepowania karnego, zgodnie z którym pismo może być także doręczone za pośrednictwem telefaksu lub poczty elektronicznej. Niekorzystanie z tej drogi jest wyłącznie kwestią praktyki oraz zarządzeń i pism prezesów prokuratur oraz sądów.

    W tym kontekście zaskakujące może się wydawać obowiązywanie art. 138 Kpk, zgodnie z którym strony oraz inne osoby, których prawa zostały naruszone (jeżeli przebywają za granicą) mają obowiązek wskazać adresata do doręczeń korespondencji w kraju. W przypadku niewskazania takiego adresata, pismo wysyłane jest pod ostatni  znany adres w kraju. Jeżeli zaś brak takiego adresu, art. 138 przewiduje tzw. doręczenie fikcyjne, wskutek którego pismo załączane jest do akt sprawy i traktowane  jako doręczone.

    - W dobie zaawansowanego rozwoju technologicznego, pozostawienie korespondencji w aktach sprawy z mocą doręczenia fikcyjnego jest rozwiązaniem przestarzałym i nieadekwatnym do panujących realiów społecznych - napisał Adam Bodnar w najnowszym wystąpieniu.

    Zwrócił uwagę, że art. 138 k.p.k. jest niezgodny z prawem międzynarodowym. Art. 5 ust. 1 Konwencji o pomocy prawnej w sprawach karnych pomiędzy państwami członkowskimi Unii Europejskiej, sporządzonej w Brukseli 29 maja 2000 r. stanowi bowiem, iż każde państwo xzłonkowskie przesyła osobom znajdującym się na terytorium innego państwa członkowskiego przeznaczone dla nich dokumenty procesowe, bezpośrednio drogą pocztową. W ocenie Rzecznika kolizja ta ma jednak charakter pozorny, gdyż art. 5 ust. 1 Konwencji powinien mieć pierwszeństwo przed normą krajową, zgodnie z art. 91 ust. 2 Konstytucji RP.

    Dla rozwiązania problemów Adam Bodnar poprosił ministra o rozważenie zainicjowania nowelizacji art.138 k.p.k. w celu dostosowania go do Konwencji. Ponadto RPO poddał pod rozwagę przeprowadzenie kampanii informacyjnej, np. w postaci szkoleń, mającej na celu poszerzenie znajomości zasady bezpośredniego doręczenia dokumentacji procesowej w UE  wśród organów stosujących prawo. Podobne pismo Rzecznik wysłał komendantowi głównemu policji.

    II.511.768.2018

    Osoba z niepełnosprawnością intelektualną skazana za drobną kradzież bez prawa do obrony. RPO złożył kasację do SN

    Data: 2018-11-14
    • Mężczyzna z niepełnosprawnością intelektualną został skazany za kradzież 270 zł - bez przeprowadzania rozprawy i bez zapewnienia mu obrońcy
    • Lekarze uznali jego ograniczoną poczytalność; on sam zeznał, że nie umie czytać ani pisać
    • Według Rzecznika Praw Obywatelskich sąd rejonowy miał obowiązek przyznać oskarżonemu obrońcę 
    • Wobec rażącego naruszenia prawa, RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego, wnosząc o zwrot sprawy do ponownego rozpoznania

    Mężczyzna został oskarżony o włamanie do lokalu gastronomicznego, skąd z kasy zabrał  270 zł. Wraz z aktem oskarżenia prokurator złożył wniosek o wydanie wobec niego wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy. Powołał się na przepisy, które na to pozwalają - gdy dany czyn jest zagrożony karą nie przekraczającą 10 lat pozbawienia wolności, okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości, a postawa oskarżonego wskazuje, że cele postępowania zostaną osiągnięte.

    Sąd Rejonowy w S. uwzględnił wniosek prokuratora i w 2013 r. skazał tego człowieka na pół roku pozbawienia wolności, uznając jego czyn za „wypadek mniejszej wagi”. Zobowiązał go też do naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonego.  Wyrok nie został zaskarżony i uprawomocnił się. Jego uzasadnienie nie zostało sporządzone. Obecnie mężczyzna przebywa w więzieniu.

    RPO: sąd miał obowiązek zapewnienia obrońcy 

    Zdaniem Rzecznika wyrok zapadł z rażącym naruszeniem przepisów prawa procesowego.

    Do akt śledztwa dołączono opinię sądowo-psychiatryczną, w której lekarze psychiatrzy stwierdzili, że oskarżony jest osobą z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym, o deficycie intelektu. W toku wywiadu oskarżony podał, że nie umie czytać ani pisać. Leczył się psychiatrycznie; utrzymuje się z renty. Zdaniem lekarzy jego zaburzenia spowodowały, że miał on ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swym postępowaniem, jednakże nie w stopniu znacznym.

    Sąd I instancji - procedując bez rozprawy, w trybie, który ma przyspieszyć rozstrzyganie spraw uznawanych za proste (których jest bardzo dużo) - pominął tu, iż w odniesieniu do oskarżonego zachodziły zatem okoliczności utrudniające obronę o jakich stanowi art. 79 § 2 k.p.k., a które obligują sąd do wyznaczenia oskarżonemu obrońcy - uznał Rzecznik.

    Powołał się na interpretację pojęcia "okoliczności utrudniających obronę", dokonanej przez Sąd Najwyższy 17 lutego 2004 r. i w wyroku z 24 lipca 2008 r. SN wskazał w nich, że "okoliczności utrudniające obronę" należy wiązać z właściwościami oskarżonego, które co prawda nie uniemożliwiają, ale w znaczący sposób utrudniają realizację prawa do obrony bezpośrednio przez oskarżonego. Według SN w każdym przypadku stwierdzenie "okoliczności utrudniających obronę" musi być wiązane z właściwościami fizycznymi (wiek, stan zdrowia, sprawność poszczególnych narządów zmysłów), psychicznymi (stopień sprawności umysłowej, zaradność lub nieporadność) oraz intelektualnymi (stopień inteligencji ogólnej, wiedza w dziedzinie stanowiącej materię przedstawionych zarzutów) konkretnego oskarżonego w zestawieniu z treścią zarzutów.

    W ocenie Rzecznika były pełne podstawy do przyjęcia przez sąd rejonowy obrony obligatoryjnej dla oskarżonego. Informacje z akt sprawy były wystarczające, aby wzbudzić wątpliwości sądu co do możliwości rozpoznania sprawy na posiedzeniu w trybie art. 335 § 1 k.p.k. Powinny też były wywołać niepewność sądu co do możliwości prowadzenia samodzielnej obrony przez oskarżonego. 

    - Sąd rejonowy nie nadał znajdującym się w aktach sprawy informacjom odpowiedniego znaczenia i zupełnie je zignorował, choć de facto obligowały one sąd I instancji do wyznaczenia oskarżonemu obrońcy w celu zabezpieczenia podstawowej procesowej gwarancji w postaci konstytucyjnego prawa do obrony, tak aby w pełni chronić prawa osób. wobec których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że nie są w stanie w sposób samodzielny prowadzić swojej obrony – głosi kasacja zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

    W konsekwencji doszło do rozpoznania sprawy bez obowiązkowego udziału obrońcy, co spowodowało wystąpienie bezwzględnej przyczyny odwoławczej, o jakiej mowa w art. 439 § 1 pkt 10 k.p.k. Dlatego w ocenie Rzecznika sąd rejonowy powinien ponownie zbadać całą sprawę.

    Działania RPO na rzecz skazanych z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną 

    W 2016 r., na początku swej kadencji RPO Adam Bodnar przedstawił informacje o tym, że w polskich więzieniach mogą być pozbawieni wolności ludzie, którzy - ze względu na niepełnosprawność intelektualną lub chorobę psychiczną - w ogóle nie powinni się tam znaleźć. Są też osoby, które mogą odbywać karę, ale nie w zwykłym reżimie, tylko pod opieką specjalistów, korzystając z programów terapeutycznych, w warunkach zapewniających bezpieczeństwo zarówno im, jak i współosadzonym oraz funkcjonariuszom.

    W lutym 2018 r. RPO zaprezentował raport ze swych działań w tej sprawie. Zbadano sytuację ponad 100 osób chorujących psychicznie lub z niepełnosprawnością intelektualną, o których RPO wiedział, że przebywają w jednostkach penitencjarnych. Większość przypadków wymagała interwencji. W efekcie RPO zakwestionował 45 proc. rozstrzygnięć sądowych - wystąpił z 14 kasacjami (13 uwzględniono) i  złożył 22 wystąpienia do prezesów sądów o wznowienie postepowania (18 spraw wznowiono). Skierował też 25 wystąpień do władz w sprawie wykrytych problemów generalnych. Zgłoszone postulaty są już częściowo realizowane.

    - Trzeba zmienić przepisy i praktykę postępowania wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną  lub intelektualną, które są uczestnikami postepowania karnego. Inaczej prawa tych osób - a zatem człowieka w ogóle - będą w naszym kraju bardzo poważnie zagrożone – mówił Adam Bodnar, prezentując raport. – Nie wystarczą reportaże w mediach, jak np. ten, który wstrząsnął opinią publiczną – o panu Radosławie zamkniętym w więzieniu mimo, że z powodu upośledzenia intelektualnego widzi świat tak jak 7-8–letnie dziecko. Pięć lat temu wszyscy o tym mówili, ale i w tym roku odnotowaliśmy przypadek młodego człowieka, który w nawrocie choroby psychicznej trafił do aresztu, a nie tam, gdzie mógłby dostać fachową pomoc. To nadal jest w Polsce możliwe.

    Zmiany muszą być głębsze:

    • osoby chorujące psychicznie, w ostrej psychozie, nie mogą trafiać do więzienia
    • musimy wyznaczyć, które szpitale psychiatryczne będą przyjmować osoby chorujące psychiczne, wobec których zastosowano areszt tymczasowy
    • musimy zmienić tak przepisy, by leczyć w szpitalach psychiatrycznych tych skazanych, którzy chorują psychicznie, a w warunkach więziennych nie można już im pomóc
    • policjanci muszą odnotowywać w notatkach służbowych np. to, że kontakt z daną osobą jest utrudniony
    • prokuratorzy powinni wykazywali większą wrażliwość i powoływać biegłych w przypadku wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego danej osoby
    • sądy nie mogą ignorować przesłanek świadczących o tym, że dana osoba może mieć kłopot z  korzystaniem ze swoich praw (a zdarza się, że takim osobom nie zapewnia się obrońcy, mimo że jest to w ich przypadku obligatoryjne!), zapadają też wyroki nieuwzględniające możliwości  odbycia kary przez skazanego
    • kuratorzy nie mogą wnioskować o umieszczenie w zakładzie karnym kogoś, kto nie zapłacił zasądzonej grzywny albo nie wykonał wskazanych w wyroku prac społecznie użytecznych – nie widząc tej osoby, a sąd nie sprawdza, czy taka osoba może w ogóle zasądzony wyrok wykonać
    • funkcjonariusze Służby Więziennej nie mogą nie przekazywać ważnych informacji o osadzonym prokuratorom, sądom, sędziemu penitencjarnemu
    • sędziowie penitencjarni muszą z większą wrażliwością reagować na sygnały, które skłaniałyby do podjęcia działań w ramach ich kompetencji (spotkania z osadzonymi, wydawanie zaleceń Służbie Więziennej, wystąpienia z urzędu o przerwę w odbywaniu kary)
    • policjanci, prokuratorzy, sędziowie, kuratorzy, funkcjonariusze SW muszą się szkolić w tym zakresie

    II.510.1151.2018

    TK: ograniczenie procedur przy dysponowaniu środkami UE - zgodne z Konstytucją

    Data: 2018-11-13
    • Ograniczenie procedury odwoławczej dla podmiotów, które nie wygrały konkursu na dofinansowanie środkami z UE, jest zgodne z Konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny
    • Wskazał, że z punktu widzenia zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa istotne jest zapewnienie stabilności decyzji o przyznaniu dofinasowania
    • Chodzi o ochronę podmiotów, które w dobrej wierze wykorzystały już przyznane im fundusze unijne

    13 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny (sygn. SK 17/17) nie uwzględnił skargi konstytucyjnej złożonej przez spółkę komandytową, która nie wygrała konkursu na dofinansowanie.

    Zgodnie z zaskarżonymi przepisami  ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (art. 30i pkt l), gdy alokacja na realizację działania lub priorytetu, dostępna w ramach programu operacyjnego, zostanie wyczerpana, to właściwa instytucja pozostawia protest danego podmiotu bez rozpatrzenia. Uwzględniając zaś jego skargę, sąd administracyjny może stwierdzić tylko, że ocenę projektu  przeprowadzono w sposób naruszający prawo, ale nie przekazuje sprawy do ponownego rozpatrzenia.

    Do sprawy przyłączył się Rzecznik  Praw Obywatelskich, wskazując, że takie ograniczenie pozbawia wnioskodawców prawa do ponownej oceny merytorycznej wniosku przez właściwą instytucję. Uniemożliwia to sądowi efektywną kontrolę decyzji organu.

    Według Rzecznika takie zróżnicowanie ustawowe jest niedopuszczalne i w sposób nieuzasadniony narusza prawa do równego traktowania (art. 32 Konstytucji RP) w zakresie możliwości zaskarżania orzeczeń i decyzji. Ponadto narusza to art. 78 Konstytucji RP, który stanowi  że: "Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa”.

    Trybunał uznał, że zaskarżony przepis jest  zgodny z art. 78 w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 2, w związku z art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

    W ocenie Trybunału, zaskarżony przepis spełnia wymóg proporcjonalności prawa. Dysponowanie środkami UE wymaga bowiem uproszczenia procedur - ze względu na ograniczoność środków z danego programu oraz określony czas ich wydatkowania.

    Zdaniem Trybunału, nie można tu mówić o różnym traktowaniu podobnych podmiotów. Nie należy bowiem porównywać sytuacji tych podmiotów, które wygrały konkurs na dofinansowanie, z tymi, których wnioski oceniono negatywnie. Skarżąca spółka była traktowana zaś na równi z tymi podmiotami, których projekty nie zostały wybrane do dofinasowania.

    Trybunał nie podzielił poglądu Rzecznika, że wskazane przepisy w sposób niewłaściwy różnicują sytuację podmiotów, którym nie przyznano dofinansowania w zależności od tego, czy ich protest jest rozpatrywany przed czy po wyczerpaniu alokacji.

    Nieuzyskanie dofinansowania nie może być zatem uznane za dyskryminację stanowiącą naruszenie  art. 32 Konstytucji RP - wskazał Trybunał.

    Sprawa została rozpoznana w składzie: Stanisław Rymar (przewodniczący), Małgorzata Pyziak-Szafnicka (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek,  Zbigniew Jędrzejewski i Michał Warciński.

    VII.7100.7.2017

    Nie będzie zmian polskiego prawa w związku z tzw. dyrektywą niewinnościową. Resort sprawiedliwości odpowiedział RPO

    Data: 2018-11-09
    • Ministerstwo Sprawiedliwości nie planuje zmian prawa w związku z tzw. dyrektywą niewinnościową z 2016 r.
    • Tak resort odpowiedział na wystąpienie RPO. Termin wdrożenia dyrektywy minął 1 kwietnia 2018 r
    • Dyrektywa rekomenduje, by wszelkie wątpliwości w postępowaniu karnym rozstrzygać na korzyść podejrzanego i oskarżonego - polskie prawo mówi dziś tylko o wątpliwościach  „nie dających się usunąć” i jedynie wobec oskarżonego

    O rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 26 lipca 2018 r. do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

    Chodzi o dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym.

    Co przewiduje dyrektywa?

    Wynikająca z zasady domniemania niewinności zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego ma zastosowanie, gdy mimo postępowania dowodowego pozostały niewyjaśnione okoliczności. Należy je rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego oraz wybrać wersję, która dla oskarżonego jest najkorzystniejsza, nie wykluczając jednocześnie innej wersji, której nie zdołano ustalić. Granice tej zasady w polskim prawie wyznacza stwierdzenie „nieusuwalności” wątpliwości i zasada swobodnej oceny dowodów. Tymczasem w wyniku wejścia w życie dyrektywy elementy te straciły rację bytu - wskazywał Adam Bodnar.

    Dyrektywa nie ogranicza się bowiem jedynie do „nie dających się usunąć wątpliwości”, lecz do wszelkich wątpliwości. Dodatkowo polskie sądy ograniczają to do wątpliwości jedynie w postępowaniu sądowym. Dyrektywa zaś nie ogranicza ich do tego etapu - mają one objąć również postępowanie przygotowawcze (poprzedzające skierowanie aktu oskarżenia do sądu).

    Dyrektywa dotyczy też oceny dowodów („wszelkie wątpliwości co do winy”), a nie tylko faktów ujawnionych poprzez te dowody. Zgodnie z dyrektywą, „państwa członkowskie zapewniają, aby podejrzani i oskarżeni byli uważani za niewinnych, do czasu udowodnienia im winy zgodnie z prawem.” W konsekwencji, wszelkie dowody sprzeczne z prawem - i z jakąkolwiek ustawą - nie mogą być brane pod uwagę przez sąd. Dotyczy to też tzw. "owoców zatrutego drzewa" - czyli dowodów uzyskanych nielegalnie (np. wskutek bezprawnych podsłuchów). Od 2016 r. polskie prawo pozwala na dopuszczenie takich dowodów.

    Jak podkreśla RPO, dyrektywa ma zastosowanie do osób będących podejrzanymi lub oskarżonymi. Wszystkie przepisy dotyczące podejrzanego przewidziane w dyrektywie mają mieć zastosowanie także do osób podejrzanych - jeszcze przed przedstawieniem im zarzutów. Osoby te nie składają co prawda „wyjaśnień”, jednak samooskarżające oświadczenia składane przez nie do protokołu mogą negatywnie wpływać na ich dalszą sytuację procesową.

    Dlatego za zasadne RPO uznał wprowadzenie instytucji „świadka z asystą”. Osoby - przeciwko którym istniałyby silne dowody, że brały udział w zdarzeniach, co do których prowadzone jest postępowanie „w sprawie” - przesłuchiwano by zatem w obecności adwokata. Pozwoliłoby to uniknąć zmuszania takiej osoby przez organy ścigania do samoobciążających zeznań, także poprzez zdarzające się przypadki stosowania tortur.

    Adam Bodnar ma też wątpliwość co do nowego brzmienia art. 233 § 1a Kodeksu karnego. Przewiduje on karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 za składanie fałszywych zeznań - jeśli sprawca zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.

    Dyrektywa wiąże państwo członkowskie co do rezultatu, który ma zostać osiągnięty - z pozostawieniem swobody wyboru formy i środków jej wdrożenia. Niewprowadzenie dyrektywy może oznaczać bezpośredni jej stosowanie przez sądy - w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwym podważaniem legalności postępowań niezgodnych z dyrektywą.

    MS: nie ma potrzeby zmian prawa

    - Przepisy procedury karnej zapewniają implementację dyrektywy. Istniejące instrumenty są wystarczające do zagwarantowania praw obywateli zgodnie z dyrektywą, w związku z czym nie planuje się podjęcia prac legislacyjnych - odpowiedział RPO 18 października 2018 r. wiceminister Łukasz Piebiak.

    Wskazał, że zgodnie z dyrektywą państwa członkowskie, które nie mają systemu opartego na zasadzie kontradyktoryjności, powinny mieć możliwość utrzymania obecnego systemu - pod warunkiem że jest on zgodny z dyrektywą i z innymi przepisami Unii i prawa międzynarodowego. Zmiana kodeksu postępowania karnego z kwietnia 2016 r. przywróciła priorytetowe znaczenie zasady prawdy materialnej w polskim procesie karnym (nastąpiło wtedy odejście od wprowadzonej w 2015 r. zasady kontradyktoryjności).

    Reforma z 2015 r. zakładała brak obowiązku dążenia organu procesowego - przy niedostatku aktywności dowodowej stron - do wyjaśnienia wszystkich istotnych dla rozstrzygnięcia okoliczności sprawy. W związku z tym ustawodawca postanowił powrócić do obowiązującej obecnie zasady, że należy dążyć do wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy, a dopiero w razie niemożności usunięcia wątpliwości - rozstrzygnąć je na korzyść oskarżonego

    Wiceminister podkreślił, że jeśli kodeks używa w znaczeniu ogólnym określenia „oskarżony”, to odpowiednie przepisy stosuje się także i do podejrzanego.

    Odnosząc się do propozycji „świadka z asystą”, Łukasz Piebiak przypomniał, że osoby wobec których są wskazania, że mogły brać udział w przestępstwie, na etapie przesłuchania w charakterze świadka mogą skorzystać z prawa do odmowy zeznań lub uchylić się od odpowiedzi na pytanie. Mechanizmy gwarancyjne k.p.k. zapobiegają samooskarżaniu się świadków. Zgodnie z art. 300 § 3 k.p.k. przed przesłuchaniem świadka organ ma obowiązek pouczyć go o jego uprawnieniach i obowiązkach.

    Wprowadzenie tej instytucji może wiązać się z praktycznymi trudnościami w ustaleniu, czy w danej sprawie świadka należy uznać już za świadka, który kwalifikuje się do tego szczególnego statusu, czy też należy do niego stosować ogólne zasady. - W perspektywie konieczności zapewnienia szybkości i efektywności postępowania przygotowawczego wprowadzenie sugerowanej przez Rzecznika instytucji do prawa polskiego wydaje się nadmierne i zbędne - ocenił Łukasz Piebiak.

    Przypomniał, że w kwestii „owoców zatrutego drzewa” ustawodawca w 2016 r. uznał za celowe ocenianie każdej sytuacji oddzielnie, z uwzględnieniem wszystkich aspektów sprawy i na podstawie ogólnie przyjętych zasad orzecznictwa i doktryny. Wskazał, że w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka brak jest ogólnego zakazu korzystania z dowodów o nielegalnym źródle pochodzenia. Odejście od modelu kontradyktoryjnego i ponowne przyznanie priorytetu zasadzie prawdy materialnej wyklucza możliwość wprowadzenia doktryny „owoców zatrutego drzewa”. Jak wynika z orzecznictwa ETPCz działania takiego nie można jednak w żadnym razie uznać za naruszające międzynarodowe zobowiązania Polski - zaznaczył Łukasz Piebiak.

    Odnosząc się do zastrzeżeń RPO wobec art. 233 § 1a k.k., wiceminister podkreślił, że przepis ten ma na celu zwiększenie stopnia ochrony wymiaru sprawiedliwości przed wprowadzaniem w błąd organów procesowych w wyniku fałszywych zeznań lub opinii. Wystarczającą gwarancję stanowi tu art. 233 § 3 k.k., zgodnie z którym odpowiedzialność za czyn określony w § 1 a jest wyłączona, jeśli osoba nie wiedziała o prawie odmowy złożenia zeznania lub odpowiedzi na pytania (a organ ma obowiązek pouczenia świadka o tych uprawnieniach).

    II.510.619.2018

    Ograniczenia w ubieganiu się o urząd sędziego przez część absolwentów KSSiP naruszają zasady konstytucyjne. RPO pisze do MS

    Data: 2018-11-09
    • Absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury skarżą się na ogranicznia w ubieganiu się o stanowisko sędziego sądu rejonowego w trybie konkursowym
    • Chodzi o 70 osób, które po zdanym egzaminie sędziowskim i stażu referendarskim, nie zdecydowały się ubiegać o stanowiska asesora sądowego
    • Ich sytuację pogorszyła nowelizacja ustawy o KSSiP z 2017 r., która ograniczyła możliwość ubiegania się o urząd sędziego do pięciu lat od jej wejścia w życie
    • Według RPO narusza to zasady zaufania do państwa i stanowionego przezeń prawa wobec wysoko wykwalifikowanych osób, które chcą podjąć służbę w sądownictwie

    Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły skargi osób, które po wejściu w życie nowelizacji ustawy o KSSiP z 11 maja 2017 r. mają ograniczoną do pięciu lat możliwość ubiegania się o stanowisko sędziego sądu rejonowego w trybie konkursowym. Adam Bodnar zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o doprowadzenie do zniesienia tego ograniczenia czasowego. 

    Dotyczy to ok. 70 osób - absolwentów aplikacji sędziowskiej (I i II rocznika), aplikantów sędziowskich (III i IV rocznika) KSSiP oraz referendarzy sądowych i asystentów sędziego, którzy w latach 2011–2016 zdali egzamin sędziowski, a  nie zdecydowali się na ubieganie się o stanowiska asesora sądowego według sporządzonej przez Ministra Sprawiedliwości listy kwalifikacyjnej. Zgodnie z nowelizacją z 2107 r., kandydaci umieszczeni na tej liście, którzy nie dokonali wyboru stanowiska asesora sądowego, mogą ubiegać się o wolne stanowiska sędziowskie na zasadach sprzed nowelizacji (czyli w trybie konkursowym) w okresie 5 lat od jej wejścia w życie.

    W ocenie skarżących, nowelizacja prowadzi do naruszenia art. 60 Konstytucji RP (równy dostęp do służby publicznej) oraz art. 2 Konstytucji RP (zaufanie jednostki do państwa i stanowionego przezeń prawa). Okres 5 lat jest niewystarczający, aby absolwenci aplikacji sędziowskiej w KSSiP, zainteresowani powołaniem na urząd sędziego, zrealizowali swoje aspiracje zawodowe. Obecnie osoby te są zatrudnione w sądach jako referendarze sądowi.

    Rzecznik podkreśla, że w  momencie zdania egzaminu sędziowskiego przez I oraz II rocznik aplikacji sędziowskiej KSSiP droga poprzedzająca dojście do zawodu sędziego nie była jeszcze sprecyzowana. Konieczność odbycia asesury pojawiła się już po zdaniu przez III i IV rocznik aplikantów KSSiP egzaminu sędziowskiego, a wobec I i II rocznika aplikacji sędziowskiej - już po odbytym stażu referendarskim. Staż referendarski, w poprzednio obowiązującym stanie prawnym, był bowiem warunkiem zatrudnienia na stanowisku sędziego.

    Działając w zaufaniu do państwa oraz stanowionego przezeń prawa, osoby te poświęciły kilka lat życia na uzyskanie doświadczenia niezbędnego dla objęcia stanowiska sędziowskiego. Na skutek zmiany prawa, działania te okazały się niewystarczające, aby ubiegać się wolne stanowisko sędziego w trybie konkursowym. Na sytuację tych osób wpłynęły czynniki niezależne od ich kompetencji - czyli ponowne wprowadzenie asesury sądowej.

    W ocenie Rzecznika nowelizacja z 2017 r. doprowadziła do tego, że egzamin sędziowski tej grupy zawodowej okazał się egzaminem z „określonym czasowo terminem ważności”, a zdobyte przez nich doświadczenie na stanowisku referendarza sądowego - niepotrzebne. Skutkiem 5-letniego ograniczenia jest to, że zdany egzamin sędziowski i odbyty staż referendarski tracą w praktyce moc. Prowadzi to do naruszenia zaufania do państwa i stanowionego przezeń prawa w odniesieniu do grupy wysoko wykwalifikowanych osób, które zamierzają podjąć służbę w wymiarze sprawiedliwości.

    Skoro osoby te nie mogą zrealizować swoich ambicji zawodowych w wymiarze sprawiedliwości, to prawdopodobnie odejdą do sektora prywatnego. Tym samym środki publiczne przeznaczone na ich wykształcenie zostaną zmarnowane - podkreśla Adam Bodnar.

    Bardzo podobny problem występuje w odniesieniu do dostępu do stanowisk asesorskich i sędziowskich przez osoby, które ukończyły aplikację sądową prowadzoną przy sądach apelacyjnych przed utworzeniem KSSiP (tzw. „starą aplikacją sądową”). W ocenie Rzecznika pierwszeństwo do nominacji sędziowskiej dla absolwentów KSSiP nie może uzasadniać ograniczenia naboru do zawodu m.in. absolwentom „starej aplikacji”.

    VII.561.32.2018

    Resort sprawiedliwości: polskie przepisy - zgodne z dyrektywą UE o prawie każdego podejrzanego do kontaktu z adwokatem. Nie będzie zmian prawa

    Data: 2018-11-06
    • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się o zagwarantowanie każdemu podejrzanemu prawa do efektywnego i swobodnego kontaktu z adwokatem na jak najwcześniejszym etapie postępowania
    • O realizacji tego prawa mówi dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE. Powinna była ona zostać wprowadzona do polskiego prawa do listopada 2016 r. 
    • Polskie przepisy są zgodne z tą dyrektywą, wobec czego ich zmiany nie są potrzebne - uznało Ministerstwo Sprawiedliwości          

    - W wyniku przeprowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości analizy obowiązujących przepisów uznano, że są one zgodne z postanowieniami dyrektywy - napisał do RPO wiceminister Łukasz Piebiak. MSZ, które odpowiada za przekazanie Komisji Europejskiej informacji na temat stanu wdrożenia aktów unijnych do prawa polskiego, potwierdziło zgodność prawa polskiego z dyrektywą. W związku z tym nie zachodziła potrzeba wprowadzania jakichkolwiek zmian w ustawodawstwie krajowym w tym zakresie - głosi odpowiedź resortu na wystąpienia Rzecznika.

    W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu, kto zostanie zatrzymany. O zagwarantowanie tego prawa zgodne ze standardami europejskimi  RPO ubiega się od dawna. Według Rzecznika gwarancja kontaktu każdej osoby zatrzymanej z obrońcą już od samego początku zatrzymania byłaby skutecznym mechanizmem chroniącym zatrzymanych przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy. Natychmiastowego dostępu do adwokata nie miał m.in. Tomasz Komenda. Według mediów przyznał się do winy tylko raz - podczas przesłuchania na policji. Nigdy więcej nie powtórzył tych słów. Tłumaczył potem, że przyznał się, bo został dotkliwie pobity. Gdyby miał od początku adwokata, nie mogłoby do tego dojść.

    Także analiza prawomocnych wyroków skazujących policjantów za stosowanie przemocy i tortury wskazuje, że nie doszłoby do tych przypadków złamania fundamentalnych praw człowieka, gdyby zatrzymani mieli natychmiast dostęp do adwokata. Już półtora roku temu Rzecznik przedstawił szczegółową analizę przypadków stosowania tortur przez policję i wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, by zapewnić każdemu adwokata od razu po zatrzymaniu. Mimo ponaglenia do premiera, dotychczas nie dostał odpowiedzi MS.

    Odpowiedź ministra Piebiaka nie dotyczy tamtego wystąpienia, lecz wiążącej się z nią tematycznie sprawy dostosowania polskiego prawa do unijnej dyrektywy. Zwraca ona uwagę, że prawo do adwokata ma nie tylko osoba mająca status podejrzanego, ale także osoba podejrzana (która formalnie nie ma jeszcze zarzutów).

    Czego dotyczy dyrektywa 

    Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE dotyczy prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania, a także prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności. Zgodnie z jej zapisami powinna ona być wprowadzona do krajowego porządku prawnego do 27 listopada 2016 r. Nie przyjęto jednak żadnych aktów w celu wykonania tego obowiązku.

    Niewprowadzenie dyrektywy w praktyce może oznaczać jej bezpośrednie stosowanie przez sądy - w miejsce sprzecznych z nią przepisów. Możliwe jest też podważanie legalności czynności procesowych, przeprowadzonych w postępowaniu przygotowawczym, a sprzecznych z wymogami dyrektywy. 

    O prace nad implementacją dyrektywy RPO pytał w styczniu 2017 r. Ministra Sprawiedliwości. W  lutym 2017 r. dostał odpowiedź, że polskie prawo w pełni odzwierciedla jej postulaty. W wystąpieniu do MS z 7 czerwca 2017 r. RPO wyraził wątpliwości co do zgodności uregulowań karnoprocesowych z przepisami dyrektywy. Nie dostał odpowiedzi.

    Dlatego 4 lipca 2018 r. Adam Bodnar przedstawił swe uwagi premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Napisał, że zgodnie z dyrektywą prawo dostępu obrońcy do osoby podejrzewanej powinno być zagwarantowane jak najszybciej po jej zatrzymaniu. Decyzję prokuratora o jej przesłuchaniu bez udziału obrońcy można byłoby zaś zaskarżać do sądu. Konsekwencją uznania zaś przez sąd niezasadnego ograniczenia prawa do obrońcy powinna być niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych bez jego udziału.

    Co powinno się zmienić w związku z dyrektywą

    Dyrektywę stosuje się do podejrzanych lub oskarżonych od chwili poinformowania ich o tym przez właściwe organy. Status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata przysługuje również świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie. Wtedy należy przesłuchanie zawiesić, aby dana osoba mogła skorzystać z pomocy adwokata.

    Przepisy polskiego Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Wątpliwości RPO budzi też brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem. Konieczność niezwłocznego przesłuchania podejrzanego po ogłoszeniu mu postanowienia o  zarzutach - przy braku podstaw prawnych umożliwiających odbycie wcześniej konsultacji z obrońcą -  narusza wynikające z dyrektywy prawa dostępu do adwokata "przed przesłuchaniem” - podkreśla RPO.

    Dyrektywa gwarantuje poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z adwokatem zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Kpk przewiduje zaś możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą. Niewprowadzenie dyrektywy w tym zakresie jest równoznaczne z pozbawieniem się przez prawodawcę możliwości wprowadzenia czasowych ograniczeń w dostępie do adwokata, na które wyjątkowo pozwala dyrektywa.

    Rzecznik za konieczne uznaje określenie w polskim prawie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby też określić konsekwencje uznania przez sąd, iż niezasadnie ograniczono prawo podejrzanego do obrońcy. Byłaby to przede wszystkim niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych pod nieobecność obrońcy - proponuje RPO. Ponadto celowe jest określenie minimalnego  i maksymalnego czasu wstrzymania czynności w oczekiwaniu na obrońcę.

    RPO zwraca również uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem. Na te decyzje powinno przysługiwać zażalenie do sądu - jak wskazuje dyrektywa.

    Ponadto uzasadnione byłoby doprecyzowanie obecnych przepisów poprzez wskazanie, że zatrzymany może kontaktować się z adwokatem także korzystając z aparatu telefonicznego. Dziś - w zależności od zaplecza techniczno-organizacyjnego bądź stanowiska policji - możliwość realizacji tego prawa jest różna.

    Rzecznik wskazuje także, iż nie wdrożono postanowień dyrektywy o obowiązku poinformowania osoby podlegającej Europejskiemu Nakazowi Aresztowania o prawie ustanowienia adwokata w państwie członkowskim wydającym nakaz. 

    Odpowiedź resortu

    W odpowiedzi dla RPO z 18 października 2018 r. wiceminister Łukasz Piebiak napisał, że w toku negocjacji nad dyrektywą  ujawniło się wiele problemów, wynikających m.in. z różnic między systemami prawnymi państw członkowskich.

    Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał 27 listopada 2008 r. w sprawie Salduz (wniosek nr 36391/02) konieczność zapewnienia prawa dostępu do adwokata na wczesnym etapie postępowania. Ponieważ wyrok mógł rodzić skutki finansowe w niektórych państwach, jednym z wyzwań, także na gruncie dyrektywy, było zdefiniowanie pojęcia „prawa dostępu do adwokata”.

    W trakcie negocjacji zarysowały się dwa sposoby rozumienia tego pojęcia. Pierwszy odpowiadał systemom tych państw UE, które uznają prawo dostępu do adwokata za równoznaczne z jego (choćby tymczasowym) zapewnieniem. Za drugim podejściem opowiadały się te państwa, które rozumieją to prawo jako możliwość dostępu do adwokata, z której można jedynie skorzystać.

    Według Łukasza Piebiaka przyjęty kompromisowy tekst dyrektywy opiera się na założeniach pochodzących z obydwu podejść. Wynika z niej konieczność zapewnienia informacji o przysługującym prawie dostępu do adwokata osobom odpowiadającym z wolnej stopy oraz o obowiązku zapewnienia pomocy adwokata osobom pozbawionym wolności. W przypadku tych ostatnich dyrektywa zawiera pewną modyfikację gwarancji dostępu do adwokata - nie stawia znaku równości między zapewnieniem pomocy adwokata a jej opłaceniem przez państwo.

    Wiceminister wskazał, że polska procedura karna - tak jak dyrektywa - rozróżnia między prawem dostępu do adwokata dla osoby zatrzymanej i odpowiadającej z wolnej stopy. Jeśli osoba zatrzymana jest przesłuchiwana w trybie art. 301 kpk, to z prawa do kontaktu z adwokatem korzysta już w momencie zatrzymania. A przepisy nie wykluczają skorzystania z telefonu do porozumienia się z adwokatem. Jeśli zaś osoba, która jest przesłuchiwana w trybie art. 301 kpk i nie została pozbawiona wolności, może skorzystać z prawa dostępu do adwokata w dowolnym momencie - nie jest skrępowana w podjęciu takiej inicjatywy. Przepis art. 301 kpk nie pozbawia jej również możliwości ustanowienia takiego obrońcy przed przesłuchaniem.

    Zdaniem Łukasza Piebiaka, kolejną trudnością w toku negocjacji nad dyrektywą było określenie momentu, od którego prawo dostępu do adwokata znajduje zastosowanie (jest on różny w państwach UE). Dlatego w dyrektywie posłużono się listą okoliczności, jakie winny aktualizować to prawo w odniesieniu do podejrzanego i oskarżonego. Dyrektywa nie wydaje się więc pozostawiać wątpliwości ani co do statusu osoby, ani też sytuacji, w których winno przysługiwać prawo dostępu do adwokata.

    - Odmienną kwestią jest wybór implementacji jej postanowień do prawa krajowego, tj. ewentualne przyjęcie przepisów wykraczających poza wymogi w niej przewidziane. Uznano jednak, że w przypadku osoby podejrzanej zakres przysługującego jej obecnie prawa dostępu do adwokata jest wystarczający - podkreślił wiceminister.

    Jeśli chodzi o przyznanie prawa dostępu do adwokata świadkowi, którego status w trakcie przesłuchania ulega zmianie, Łukasz Piebiak zaznaczył, że polska procedura karna nie przewiduje takiej zmiany. Osoba początkowo będąca świadkiem może zostać następnie przesłuchana w charakterze podejrzanego, jednak następuje to podczas kolejnego przesłuchania, poprzedzonego ogłoszeniem zarzutów. Podejrzany jest wówczas pouczany o przysługujących mu prawach, w tym - do pomocy obrońcy.

    Za dopuszczalne w świetle dyrektywy uznano regulacje art. 245 § 1 kpk oraz art. 73 § 2 kpk, które pozwalają zastrzec nadzór porozumiewania się zatrzymanego lub podejrzanego bądź oskarżonego z obrońcą. Dlatego zdaniem Łukasza Piebiaka nie jest trafne spostrzeżenie RPO o konieczności sądowej kontroli decyzji w sprawie nadzoru porozumiewania się z adwokatem.

    Z uwagi na fakt, że kpk nie przewiduje czasowych odstępstw od prawa dostępu do adwokata, nie zachodzi potrzeba uregulowania formy decyzji o przesłuchaniu danej osoby bez udziału adwokata – napisał Łukasz Piebiak. Według niego dyrektywa nie obliguje również do odroczenia czynności przesłuchania w celu przeprowadzenia jej z udziałem adwokata. Nie zobowiązuje także do powtarzania pouczenia o prawach na kolejnych etapach postępowania.

    Zdaniem wiceministra sprawiedliwości państwa UE kwestionowały zasadność przyznania prawa dostępu do adwokata w toku procedury ENA w państwie jego wydania. Powoływano się na niejasną rolę, jaką miałby odgrywać adwokat w tym państwie oraz na fakt, że osoba ścigana i tak będzie miała możliwość obrony w państwie wydającym w toku prowadzonego tam postępowania. Polska nie zajmowała negatywnego stanowiska w tej sprawie. Nie zdecydowano się jednak na wprowadzenie  szczegółowej regulacji w tym zakresie do prawa polskiego, uznając obowiązujące przepisy za wystarczające - głosi odpowiedź Łukasza Piebiaka .

    II. 5150.9.2014

    Sprawa sędziego Radzika. RPO: wzywanie sędziów do wyjaśnień za udział w symulacji rozprawy może wywołać „efekt mrożący”

    Data: 2018-11-06
    • Tymczasem udział w symulacji rozpraw pomaga obywatelom zrozumieć rolę sądu w demokratycznym państwie prawa. Uczestnicząc w symulacji rozprawy sądowej, sędziowie Monika Frąckowiak i Arkadiusz Krupa działali w celu edukacyjnym
    • Wzywanie ich przez obecnego rzecznika dyscyplinarnego do złożenia wyjaśnień może zniechęcać do akcji edukacyjnych - podkreśla RPO
    • Z działań rzecznika dysycplinarnego wynika, że zbiera materiały „na zapas i na wszelki wypadek”, poszukując jakichkolwiek uchybień 

    Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą  wszczęcia postępowania wyjaśniającego wobec sędziów Moniki Frąckowiak i Arkadiusza Krupy przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Przemysława Radzika. RPO spytał  go o powody tych działań.

    Sędzia Radzik zakwestionował publiczne wystąpienie obojga sędziów w todze sędziowskiej i z łańcuchem z orłem, podczas symulacji rozprawy sądowej na festiwalu Pol'and'Rock.

    - Sędziowie zaznajamiali uczestników symulacji z instytucją sądu, zasadami zachowania oraz prawami, jakie przysługują nam podczas rozprawy - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do sędziego Radzika. Akcja ta miała charakter edukacyjny, a sędziowie brali w niej udział w celu społecznym.

    Na podobnej zasadzie działa choćby popularny wśród widzów serial telewizyjny „Sędzia Anna Maria Wesołowska”. Każdy odcinek przedstawia symulację sprawy na określony temat. Serial szerzy wiedzę na tematy prawne i stara się przybliżać obywatelom problematykę wymiaru sprawiedliwości.

    Z tym, że podnoszenie się świadomości prawnej obywateli jest ważne, zgadza się również Ministerstwo Sprawiedliwości („podnoszenie świadomości prawnej powinno być nieodzownym elementem kształcenia młodych Polaków”). Dlatego we wrześniu 2018 r. resort przygotował przedsięwzięcie edukacyjne dla młodzieży „Dzień z prawem - w sądzie”, do którego mogą włączyć się wszystkie sądy rejonowe i okręgowe (materiał dostępny pod adresem: https://www.ms.gov.pl/pl/informacje/news,11719,nowy-projekt-edukacyjnyministerstwa.html).

    Przykłady te pokazują, że symulacja rozpraw sądowych jest powszechnie wykorzystywana w celach edukacyjnych. Udział w niej pomaga m.in. zrozumieć rolę sądu w demokratycznym państwie prawa. Tego rodzaju wiedza potrzebna jest każdemu obywatelowi, także po to, aby jeśli zetknie się z sądem, lepiej rozumiał jego pracę.

    W ocenie Rzecznika negatywnym skutkiem wezwania sędziów Moniki Frąckowiak i Arkadiusza Krupy do złożenia wyjaśnień w ramach postępowania wyjaśniającego może być powstanie wśród prawników „efektu mrożącego” - obaw związanych z angażowaniem się w akcje edukacyjne dotyczące zasad funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - z uwagi na możliwość wszczynania wobec nich postępowań wyjaśniających.

    Ponadto RPO ma wątpliwości, co do żądanego przez sędziego Przemysława Radzika zakresu informacji w ramach postępowania wyjaśniającego prowadzonego wobec sędzi Moniki  Frąckowiak.  Zwrócił się on bowiem 11 października 2018 r. do Prezesa Sądu Rejonowego Poznań - Nowe Miasto  i Wilda o opinię służbową o niej, informacje o stabilności jej orzecznictwa, nadesłanie „kontrolki” jej uzasadnień  oraz zapytań związanych z ewentualną przewlekłością prowadzonych przez nią postępowań.

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zbieranie takich informacji wykracza w oczywisty sposób poza zakres przedmiotowy prowadzonego postępowania wyjaśniającego, jest „na zapas i na wszelki wypadek”, w celu znalezienia ewentualnego uchybienia, które mogłoby stanowić podstawę do zarzutu deliktu dyscyplinarnego - napisał Stanisław Trociuk.

    Takie zachowanie  krytycznie ocenia Trybunał Konstytucyjny. W wyroku z 20 listopada 2002 r. (sygn.  K 41/02), stwierdził on, że „naruszenie autonomii informacyjnej poprzez żądanie niekoniecznych, lecz wygodnych dla władzy publicznej informacji, jest typowym dla czasów współczesnych instrumentem, po który władza publiczna chętnie sięga i dzięki któremu uzyskuje potwierdzenie swej pozycji wobec jednostki”.

    - Z uwagi na powyższe pragnę przypomnieć uprzejmie, iż przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego; służą one więc wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych – głosi pismo RPO.

    Stanisław Trociuk poprosił sędziego Przemysława Radzika  o wskazanie, jakie przesłanki przemawiały za wszczęciem czynności wobec obojga sędziów. Ponadto zwrócił się o podanie podstawy prawnej zbierania w ramach postępowania wyjaśniającego wobec sędzi Moniki Frąckowiak informacji wykraczających poza jego zakres przedmiotowy.

    VII.510.64.2018

    RPO w sprawie wchodzenia do lasu: obywatel powinien móc zaskarżyć zakaz wstępu

    Data: 2018-11-02
    • Chciałeś wejść do lasu, a tu znak "zakaz wejścia"?  Lasy Państwowe wydają takie czasowe zakazy, choć las to dobro wspólne 
    • Decyzje nadleśniczych powinny być zaskarżalne do sądu administracyjnego - uważa RPO
    • Rzecznik złożył też kasacje od wyroków nakazowych dla tych, którzy złamali zakazy podczas ostatnich wycinek (przed wyrokiem TS UE)

    Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na ograniczenia w korzystaniu z lasów należących do Skarbu Państwa. Do lasu nie można wejść, bo Lasy Państwowe wprowadzają okresowe zakazy.

    Okoliczni mieszkańcy tracą na zakazach 

    Mówili o tym np. uczestnicy spotkania z Rzecznikiem w marcu 2018 r. w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej. Zakazy blokują pracę przewodnikom (co wielu młodym ludziom pozwala dorobić). Całym kompleksem leśnym zarządzają trzy różne nadleśnictwa, które ze sobą nie współpracują, co jeszcze bardziej utrudnia organizację turystyki, z której żyje okolica.

    Zainteresowani mieszkańcy wskazują, że obok arbitralności działań nadleśniczych, problemem jest sposób powiadamiania o wprowadzanych ograniczeniach - „z dnia na dzień”. Występują też utrudnienia związane z uciążliwymi  objazdami. 

    Dlatego Rzecznik nabrał wątpliwości, czy zapisy prawa limitujące możliwość korzystania z lasów publicznych w pełni odpowiadają konstytucyjnemu standardowi.

    Kiedy można wydać zakaz 

    Choć w Konstytucji brak przepisu, który wprost określałby powszechne prawo do korzystania ze środowiska, nie oznacza to, że prawo do korzystania z publicznych lasów nie znajduje umocowania konstytucyjnego. Art. 52 ust. 1 gwarantuje każdemu wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej. Właśnie to jest - w ocenie Rzecznika - źródłem uprawnienia do wstępu do publicznych lasów. Wprowadzanie ograniczeń tego prawa  jest  możliwe wyłącznie w drodze ustawy i tylko jeśli jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, a ograniczenie nie narusza istoty wolności (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Art. 77 ust. 2 wymaga zaś realnej możliwości dochodzenia przed sądem naruszenia tego prawa.

    Ustawa z 28 września 1991 r. o lasach generalnie stanowi, że lasy państwowe są udostępniane społeczeństwu. Wyjątki dotyczą zakazu wstępu do:

    • upraw leśnych do 4 m wysokości;
    • powierzchni doświadczalnych i drzewostanów nasiennych;
    • ostoi zwierząt; źródlisk rzek i potoków;
    • obszarów zagrożone erozją.

    Ponadto ustawa upoważnia nadleśniczych do wprowadzania okresowego zakazu wstępu do lasu. Przesłanki tego mają charakter ocenny. Jest to możliwe, gdy: 

    • wystąpiło zniszczenie albo znaczne uszkodzenie drzewostanów lub degradacja runa leśnego,
    • występuje duże zagrożenie pożarowe,
    • wykonywane są zabiegi gospodarcze związane z hodowlą, ochroną lasu lub pozyskaniem drewna.

    Ustawa reguluje także zasady korzystania z dróg leśnych, które w jej świetle także są lasem. Ruch na nich jest możliwy wyłącznie wtedy, gdy są one oznakowane znakami go dopuszczającymi. Ruchem zarządzają Lasy Państwowe.

    W ocenie Rzecznika konstytucyjnych wątpliwości nie budzą np. stałe zakazy wstępu do lasów. Inaczej jest jednak w przypadku zakazów okresowych (których wprowadzenie uzależnione jest od uznania nadleśniczego), a także zasad poruszania się po drogach leśnych (które są określane w ramach dużego marginesu swobody). Skoro ograniczenia wstępu do lasu są ingerencją w prawa i wolności obywateli, niezbędne jest zapewnienie im możliwości sądowej ochrony. Według RPO w aktualnym stanie prawnym jest ona niedostateczna.

    Zamknięta droga sądowa  

    W doktrynie prawa przeważa pogląd, że zakazy wstępu do lasów wydawane przez nadleśniczych nie podlegają kontroli sądów administracyjnych. Jest to bowiem wykonywanie uprawnień właścicielskich Skarbu Państwa wobec lasów, a nie działanie z zakresu administracji publicznej. Ocenie sądu administracyjnego nie podlega również organizacja ruchu na drogach wewnętrznych, jakimi są drogi leśne. Obecnie sądowa kontrola zgodności z prawem zakazów wstępu do lasu jest możliwa tylko w razie postępowania o wykroczenie polegające na złamaniu tego zakazu.

    Dlatego Rzecznik opowiada się za koniecznością wprowadzenia zmian do ustawy o lasach, gwarantujących osobom, którym przysługuje prawo do korzystania z lasów, możliwość sądowego dochodzenia tego prawa. 

    Zdaniem RPO niezbędne jest także ustawowe określenie przesłanek, jakimi powinien się kierować nadleśniczy, rozstrzygając o zasadach korzystania z dróg leśnych. Bez tego formalna dopuszczalność zaskarżenia do sądu nie zapewni rzeczywistej kontroli, skoro  nadleśniczy będzie miał niczym nieograniczoną swobodę (a wręcz dowolność) decyzji.

    Adam Bodnar wystąpił  do ministra środowiska Henryka Kowalczyka o odniesienie się do problemu.

    Kasacje w sprawach o złamanie zakazu wstępu do lasu

    W ostatnich dniach RPO złożył kasacje do Sądu Najwyższego w trzech sprawach, w których sąd w Hajnówce w 2017 r. ukarał grzywnami od 100 do 300 zł obwinionych o złamanie zakazu wejścia latem i jesienią 2017 r. do Puszczy Białowieskiej – gdy trwała tam wycinka.

    Sąd wydał w tych sprawach wyroki nakazowe – czyli bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych.  Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozprawy. Dlatego wniósł do SN o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

    Zgodnie z prawem sąd na posiedzeniu bez udziału stron wydaje wyrok nakazowy - jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Tryb ten jest przewidziany do najbardziej oczywistych spraw, gdy nie ma wątpliwości co do winy i okoliczności czynu. Jakiekolwiek wątpliwości co do opisu czynu, kwalifikacji prawnej czy wypełnienia  znamion wykroczenia powinny prowadzić do rozpoznania sprawy w zwykłym trybie.

    Rzecznik w kasacjach zwraca uwagę, że:

    • jeden z obwinionych zeznał, że wchodząc do lasu, nie zauważył zakazu wstępu; podkreślał, że jeżeli by wiedział, że w tym miejscu jest zakaz, to by tam nie wszedł;
    • w trakcie postępowania wyjaśniającego nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, czy na terenie oddziału 279A Leśnictwa Teremiski ustawiono wymagane znaki wraz z wszystkimi informacjami, dotyczącymi przyczyny zakazu, terminu obowiązywania oraz zarządcy lasu i jego adresie;
    • z zarządzenia nadleśniczego z Białowieży nr 15/17 wynika, że termin zakazu ustalono „do odwołania”, a jako jego przyczynę wskazano „zagrożenie bezpieczeństwa publicznego, związane w wystąpieniem w lasach zniszczenia oraz znacznego uszkodzenia drzewostanów, przejawiającego się masowym zamieraniem drzew i drzewostanów na skutek zachodzących procesów powodujących powstanie dużej liczby drzew martwych, stanowiących realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz ich mienia”. Tymczasem RPO podkreśla, że przepisy nie pozwalają na wprowadzenie zakazu nie ograniczonego terminem. Podana przyczyna w ogóle nie może być zaś podstawą legalnie wprowadzonego zakazu okresowego;
    • jeden z ukaranych to kamerzysta ogólnopolskiej telewizji, oddelegowany przez pracodawcę do Puszczy Białowieskiej. W związku z tym sąd powinien był zbadać, czy nie wykonywał on obowiązku wynikającego z art. 6 ust. 1 ustawy z  26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe – czyli prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

    Rażące naruszenie, jakiego dopuścił się sąd rejonowy, mogło mieć istotny wpływ na treść zapadłego wyroku, bowiem nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy zapadłoby inne orzeczenie, skutkujące uniewinnieniem obwinionego – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk we wszystkich kasacjach.

    V.7200.6.2018, II.510.609.2018, II.510.610.2018, II.510.611.2018

    Oskarżonemu powinno się zwracać koszty obrony przy uznaniu jego apelacji od wymiaru kary. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

    Data: 2018-10-30
    • Oskarżony nie ma dziś prawa do zwrotu kosztów obrońcy przy uwzględnieniu jego apelacji, złożonej jedynie wobec wymiaru kary wydanej w I instancji
    • Według RPO narusza to konstytucyjne prawa do: zaskarżenia orzeczeń I instancji, do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy i do obrony we wszystkich etapach procesu 
    • Rzecznik wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie niekonstytucyjności przepisów dotyczących takiej sytuacji  
    • Oskarżonemu powinien wtedy przysługiwać zwrot kosztów obrony z wyboru - uznał Rzecznik

    Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie, że art. 635 w związku z art. 632 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie, w jakim wyłącza w sprawie z oskarżenia publicznego zwrot oskarżonemu kosztów obrońcy za postępowanie odwoławcze, w przypadku uwzględnienia apelacji oskarżonego wniesionej wyłącznie od wymiaru kary – jest niezgodny z art. 78 w zw. z art. 45 ust. 1 i w zw. z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP.

    Według Kpk, w przypadku skazania koszty postępowania ponoszone są przez skazanego. Taka sama zasada obowiązuje w postępowaniu odwoławczym. Jeśli wyrok skazujący I instancji nie zostanie zmieniony na uniewinniający lub umarzający postępowanie, skazany jest obciążany kosztami sądowymi, w tym swego obrońcy z wyboru.

    Art. 635 Kpk dotyczy sytuacji, w której apelację rozstrzygnięto na niekorzyść oskarżonego. Poza jego zakresem pozostaje zaś wniesienie apelacji na korzyść oskarżonego i jej uwzględnienie. Ma to szczególne znaczenie przy apelacji wniesionej jedynie w zakresie wymiaru kary i uwzględnionej, przynajmniej w części. Dochodzi zatem do sytuacji, w której skazany, mimo uwzględnienia jego apelacji, zostaje co do zasady obciążony kosztami sądowymi za tę instancję oraz nie ma możliwości odzyskania kosztów.

    Zdaniem Rzecznika może to zniechęcać osoby skazane do odwoływania się od wymiaru kary z I instancji w obawie, że nawet w przypadku uwzględnienia ich apelacji, korzyść w postaci złagodzenia wyroku będzie nieproporcjonalnie niska w stosunku do kosztów, które w związku z tym musiałyby ponieść. Konieczność wyłożenia kosztów obrony, ze świadomością, że w żadnym przypadku nie będą one podlegały zwrotowi, może z kolei zniechęcać do zaangażowania obrońcy z wyboru i skłonić oskarżonego do rezygnacji z pomocy profesjonalnego prawnika.

    W opinii RPO ustawodawca powinien był zatem uregulować szczegółowo kwestię kosztów II instancji w takiej sytuacji. Oskarżonemu powinien przysługiwać zwrot kosztów obrony z wyboru. Nie powinien on także być obciążony kosztami sądowymi w sytuacji, w której apelacja wniesiona na korzyść została uwzględniona w całości, zaś jedynie proporcjonalnie, jeśli została uwzględniona w części.  

    - Możliwość zwrotu kosztów postępowania, w którym stanowisko danej strony zostało uznane za zasadne, w tym kosztów wyłożonych przez tę stronę, jest immanentnie połączona z prawem do sprawiedliwości – podkreśla RPO. Nie można bowiem oczekiwać od jednostki ponoszenia kosztów tego, że sądownie była zmuszona do dochodzenia swojej racji. Dotyczy to zwłaszcza postępowania karnego, gdzie podmiotem inicjującym jest państwo. Zasada ta odnosi się do postępowań w obu instancjach.

    Zdaniem RPO w sprawie naruszone zostały trzy artykuły Konstytucji RP:

    • Art. 78 („Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa.”). Naruszeniem tego prawa, jakkolwiek pośrednim, będzie wprowadzenie takich formalnych lub fiskalnych wymagań co do apelacji,  której skuteczne wniesienie byłoby nadmiernie utrudnione. Dana osoba musi bowiem przeprowadzić swoistą kalkulację, której już sama konieczność musi się jawić jako ograniczenie prawa do zaskarżenia. Nie można bowiem uznać za faktycznie i rzeczywiście dostępnego prawa, w przypadku którego obywatel musi ocenić ryzyko, czy korzyści wynikające ze skorzystania zeń nie są przewyższane przez koszty.
    • Art. 45 ust. 1 („Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.”).  Świadomość konieczności poniesienia kosztów postępowania odwoławczego, także w przypadku uwzględnienia apelacji na korzyść, może naruszać to prawo. Warunkiem jest bowiem, aby oskarżony mógł faktycznie z tych gwarancji skorzystać. Rozwiązania co do kosztów postępowania odwoławczego stanowią pośrednią barierę, zniechęcającą do zaskarżenia wyroku I instancji, a tym samym do dochodzenia sprawiedliwości w konstytucyjnie przewidzianym dwuinstancyjnym postępowaniu.
    • Art. 42 ust. 2 („Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.”). Prawo to nie może być oskarżonemu ograniczone. Świadomość konieczności poniesienia tych kosztów, bez względu na wynik postępowania odwoławczego, może być powodem rezygnacji z profesjonalnej pomocy prawnej i skutkować prowadzeniem jedynie obrony osobistej. Nawet w przypadku przyznania oskarżonemu obrońcy z urzędu, możliwe jest późniejsze obciążenie go kosztami tej obrony.

    Stanowisko RPO potwierdza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku z 26 lipca 2006 r. uznał on za sprzeczne z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP rozwiązanie, zgodnie z którym zwrot kosztów na pomoc obrońcy zależny był jedynie od uznania sądu. TK wskazał m.in. wtedy, że „w państwie prawnym zasadą powinno być obciążanie kosztami postępowania tej ze stron, która w jego toku nie zdołała utrzymać swojego stanowiska”. Z kolei w wyroku z 18 października 2011 r. Trybunał podkreślił, że „regulacje prawne nie mogą powodować sytuacji, w której strona uzyskująca rozstrzygnięcie zgodne ze stanowiskiem zajmowanym przez siebie w postępowaniu sądowym, nie mogłaby domagać się uwzględnienia poniesionych przez nią wydatków (…);  koszty procesu ponosi ten, kto je spowodował”.

    II.511.573.2018

    Sprawa sędziego Radzika, zastępcy rzecznika dyscyplinarnego i jego działań wobec sędziego Jęksy.Tak nie działa państwo prawa

    Data: 2018-10-29
    • Wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, których wyroki nie podobają się rządzącym, prowadzi do tzw. „efektu mrożącego”, czyli obawy przed wydawaniem wyroków nie po myśli władzy
    • Państwa, w którym wszczyna się takie postępowania, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych
    • RPO przypomina to w oficjalnym piśmie do sędziego Przemysława Radzika, który objął stanowisko Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych
    • Chodzi o wniosek sędziego, żeby wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Sławomira Jęksy, który uniewinnił żonę prezydenta Poznania, odnosząc się przy tym do sytuacji w wymiarze sprawiedliwości
    • Ze standardów polskich i europejskich wynika, że sędziom przysługuje szersza swoboda wypowiedzi w  sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości – wskazuje RPO

    Rzecznik Praw Obywatelskich o sprawie sędziego Przemysława Radzika dowiedział się z mediów; wszczął postępowanie z urzędu.

    Sędzia Sławomir Jęksa uniewinnił Joannę Jaśkowiak, która stanęła przed sądem za użycie w miejscu publicznym słów nieprzyzwoitych podczas demonstracji w Poznaniu. W uzasadnieniu sędzia Jęksa odniósł się również do aktualnej sytuacji dotyczącej sądownictwa, która miała bezpośredni związek z okolicznościami rozpatrywanej sprawy.

    Teraz Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Jęksy.

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania te mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” polegającego na obawie wydawania wyroków będących nie pomyśli przedstawicielom władzy wykonawczej.

    - Z uwagi na powyższe pozwalam sobie przedstawić Panu Rzecznikowi następujące uwagi – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk.

    1. Swoboda wypowiedzi sędziego ograniczana jest z uwagi na obowiązki i status. Prawo o ustroju sądów powszechnych zobowiązuje sędziego do zachowania bezstronność, postępowania zgodnego ze ślubowaniem sędziowskim, do strzeżenia powagi stanowiska na służbie i poza nią, oraz do unikania wszystkiego, co mogłoby przynieść ujmę godności sędziego i  osłabiać zaufanie do jego bezstronności.

    2. Sędzia odpowiada dyscyplinarnie za przewinienia służbowe, w tym za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienia godności urzędu.

    3. Sąd Najwyższy wskazuje, że z pojęcia godności urzędu sędziego wynika „nie tylko poczucie własnej wartości i dumy ze sprawowania urzędu oraz oczekiwanie szacunku ze strony innych osób, ale wiąże się to z podwyższonymi wymaganiami i  ograniczeniami wobec sędziów”.

    4. Standard prawny w tym zakresie najlepiej oddaje wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) z 27 maja 2014 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Prezes węgierskiego Sądu Najwyższego skrytykował publicznie rządowe reformy systemu sądownictwa. Reakcją rządu było skrócenie jego kadencji. W wyroku ETPC wskazał, że status, z jakiego skarżący korzystał jako prezes SN, nie pozbawiał go ochrony art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (EKPC), tj. przepisu chroniącego wolność słowa. Trybunał podkreślił, że „ochrona zasady trójpodziału władzy i niezależności sądownictwa jest niezwykle istotną wartością w demokratycznym państwie prawa, która powinna być objęta szczególną ochroną”.

    5. W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz ETPC należy uznać, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w kwestiach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ  odnoszą się do spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z  ochrony przewidzianej w art. 10 EKPC.

    Trybunał uznaje, że nawet jeżeli dyskutowana kwestia ma implikacje polityczne, to fakt ten sam w sobie nie wystarcza, by sędzia nie mógł się wypowiadać w takiej sprawie. W takim zatem przypadku należałoby uznać, że nawet jeśli „sędzia zdradza swoje przekonania” w jakiejś sprawie dotyczącej funkcjonowania sądownictwa, to mieści się to w granicach swobody - konwencyjnie chronionej - jego wolności wypowiedzi.

    Również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący (chilling effect), kiedy obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Komisja rozważała tę kwestię w przypadku nałożenia sankcji dyscyplinarnej na sędziego za wypowiedzi dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, gdyż wypowiedzi takie traktowano jako mające charakter polityczny. Komisja stwierdziła, że grożąca za nie sankcja dyscyplinarna jest nieproporcjonalna. Wprawdzie sędzia musi ważyć swoje ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi lub zachowań wiążących się ze sferą polityki. Niemniej wyjątkiemj w tym podejściu jest sytuacja wypowiadania się o  sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

    - Reasumując, wolność ekspresji sędziego powinna być wykładana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o  ustroju sądów powszechnych, a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym, zwłaszcza w odniesieniu do spraw mających fundamentalne znaczenie dla niezależności sądów, niezawisłości sędziów i zasady podziału władz – podkreśla Stanisław Trociuk. - W mojej ocenie działania sędziego Radzika zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa każdego do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

    Niezależność sądownictwa to wartość dla każdego obywatela. To najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed przemocą ze strony władzy. Państwa, w którym wobec sędziów wszczynane są postępowania dyscyplinarne za to, że wydają określone wyroki, bądź uzasadniają je określony sposób, nie można uznać za demokratyczne państwo prawa, w którym obywatele mają pewność, że ich proces będzie toczył się bez ingerencji czynników politycznych w czynności orzecznicze sędziego.

    Dlatego Stanisław Trociuk zwrócił się do sędziego Przemysława Radzika o przedstawienie powodów wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Sławomira Jęksy.

    VII.510.61.2018

    Sąd Najwyższy - co dalej? Brońmy Konstytucji

    Data: 2018-10-25

    W czwartkowe popołudnie kilkadziesiąt osób wzięło udział w spotkaniu z sędzią SN Stanisławem Zabłockim oraz prof. Mirosławem Wyrzykowskim, które zostało zorganizowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Stowarzyszenie Sędziów Apelacji Warszawskiej "NIKE", Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia - Oddział Warszawski, Stowarzyszenie Sędziów "Themis", #WolneSądy.

    Spotkanie odbyło się w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich i było transmitowane on-line.

    Dyskusja dotyczyła przyszłości sądów i tego, z czym teraz muszą mierzyć się sędziowie. Całość poprowadzili: sędzia SN Stanisław Zabłocki i prof. Mirosław Wyrzykowski

    Będą sądy!

    Nie wierzę, że sędziowie nie mają dziś przed oczami tych tłumów obywateli, którzy stanęli w obronie sądów. Że nie pamiętają ich słów. A jeśli tak, to te ostatnie kilkanaście miesięcy nauczyły nas, że będą wolne sądy i my będziemy o nich pamiętali. Nie wiem, kiedy, ale będą wolne sądy i będzie Sąd Najwyższy – mówił sędzia Zabłocki.

    Mówił o pracy sędziów Sądu Najwyższego w warunkach „tsunami legislacyjnego” i o ich staraniach o zachowanie tradycji Sądu Najwyższego. Dziś – dodał – niepewność jest podobna. Sytuacja przypomina grę w szachy, w której jeden z graczy zna i stosuje reguły, a drugi jest w stanie zrzucić szachownicę i rozsypać pionki. – Ale nawet po rozsypaniu szachownicy musimy ją podnieść, na nowo ustawić piony i zacząć od nowa. Sędziowie są państwowcami. Każde społeczeństwo musi mieć sądy. A sędziowie muszą robić wszystko, by w każdej sytuacji zapewnić maksimum rzetelności procesu.

    Ceterum censeo constitionem defendendam (Poza tym uważam, że musimy bronić Konstytucji, łac.)

    Nie mamy kryzysu konstytucyjnego. Kryzys konstytucyjny był jesienią 2015 r.- mówił z kolei prof. Wyrzykowski. Teraz trwa batalię o Konstutucję i naszym zadaniem jest teraz obrona Konstytucji. Musimy powtarzać jak Katon, że Konstytucja musi być broniona. Bo w Konstytucji wszystko jest o nas.

    Utraciliśmy demokrację parlamentarną (parlament nie spełnia swojej funkcji, jeśli przy debatach ustrojowych posłowie mają 30 sekund na wypowiedź).

    Utraciliśmy tożsamość konstytucyjną: rządy prawa, demokrację, prawa obywateli, nienaruszalność reguł, które definiują niezmienialność polskiej Konstytucji.

    Utraciliśmy suwerenność - bo kiedy przedstawiciele części wyborców w imieniu wszystkich naruszają konstytucję, to naruszają suwerenność.

    Głos w debacie zabierali m.in. prof. Ewa Łętowska, prof. Adam Strzembosz i prof. Wojciech Katner.

     

    Sędzia nie może być przesłuchany jako świadek w ramach czynności wyjaśniających rzecznika dyscyplinarnego

    Data: 2018-10-25
    • Sędzia nie może być przesłuchiwany jako  świadek w ramach czynności wyjaśniających sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego – wskazuje RPO
    • Wystąpił do sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających do obowiązującego prawa
    • RPO prosi też o wyjaśnienie, dlaczego do przesłuchania sędziego Igora Tuleyi jako świadka nie został dopuszczony jego adwokat

    We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich spytał sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych o powody przesłuchań sędziów, którzy zabierają głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości lub zadali pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE. RPO chciał też wiedzieć, na czyj wniosek te czynności są podejmowane. Według RPO przesłuchania mogą prowadzić do „efektu mrożącego”, zniechęcającego sędziów do udziału w debacie publicznej na temat reform sądownictwa

    Sędziowie Ewa Maciejewska, Igor Tuleya i Krystian Markiewicz byli przesłuchani jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających, podjętych  z urzędu, a dotyczących „możliwych zachowań innych sędziów” – odpowiedział 5 października zastępca sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Michał Lasota. Zapewnił, że przyczyną przesłuchań sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tulei nie było zadanie przez nich pytań prejudycjalnych TS UE 

    Wcześniej Antoni Łuczak, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, informował RPO, że nie stwierdził  wykroczeń dyscyplinarnych sędzi Moniki Frąckowiak. Dlatego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego m.in. za jej wypowiedzi w obronie niezależności sądów. 

    Dziękując Michałowi Lasocie za jego wyjaśnienia, Adam Bodnar odpisał, że "z przykrością stwierdza, iż rodzą one poważne wątpliwości co do prawidłowości prowadzonego w tym zakresie postępowania".

    RPO wskazał, że art. 114 Prawa o ustroju sądów powszechnych otrzymał nowe brzmienie na podstawie nowelizacji z 8 grudnia 2017 r. ustawy o Sądzie Najwyższym i innych ustaw (weszła ona w życie 3 kwietnia 2018 r.). Pojęcie „czynności dyscyplinarnych” podejmowanych przez rzecznika dyscyplinarnego zostało bowiem zastąpione pojęciem „czynności wyjaśniające”. Pojęcia te mają inny zakres i nie są tożsame.

    Obecnie zgodnie z art. 114 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych rzecznik podejmuje czynności wyjaśniające po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego. Czynności te powinny być przeprowadzone w terminie 30 dni od pierwszej czynności rzecznika. W ramach czynności wyjaśniających może on wezwać sędziego do złożenia pisemnego oświadczenia dotyczącego przedmiotu tych czynności, może również odebrać od sędziego oświadczenie ustne. Z art. 114 § 3 Prawa o ustroju sądów powszechnych wynika natomiast, że jeżeli po przeprowadzeniu czynności wyjaśniających zachodzą podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, rzecznik dyscyplinarny wszczyna je i sporządza zarzuty dyscyplinarne na piśmie.

    - Z powołanych powyżej przepisów z całą pewnością nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do przesłuchiwania w charakterze świadka sędziów w ramach czynności wyjaśniających – podkreślił RPO.  

    W jego ocenie kompetencji takiej nie można uzasadnić tym, że w sprawach nieuregulowanych stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania karnego. Czynności wyjaśniające nie odpowiadają bowiem treściowo czynnościom dyscyplinarnym, które miały szerszy zakres. Obejmowały wszak wszelkie czynności rzecznika dyscyplinarnego w ramach regulowanego Prawem o ustroju sądów powszechnych postępowania dyscyplinarnego, a więc czynności zarówno procesowe, jak też czynności pozaprocesowe.

    Przedmiotem czynności wyjaśniających jest natomiast wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym popełnieniu deliktu dyscyplinarnego. Służą one wyłącznie temu, aby zapobiec podejmowaniu zbędnych postępowań dyscyplinarnych. W związku z tym, ze swej istoty czynności wyjaśniające nie mogą przerodzić się w czynności procesowe, takie jak np. przesłuchanie świadków.

    Odpowiednie stosowanie do czynności wyjaśniających przepisów k. p. k. oznacza zaś przede wszystkim stosowanie art. 307 k. p. k. regulującego postępowanie sprawdzające. W konsekwencji oznacza to, że w postępowaniu wyjaśniającym nie przeprowadza się czynności wymagających spisania protokołu, a w charakterze świadka może zostać przesłuchana wyłącznie osoba zgłaszająca delikt dyscyplinarny.

    - Treść otrzymanych wyjaśnień wskazuje natomiast, że rzecznik dyscyplinarny nie dostrzega różnicy pomiędzy poprzednio przyznanym mu z mocy art. 114 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych uprawnieniem do podejmowania czynności dyscyplinarnych, a obecnie przyznanym mu z mocy tego przepisu uprawnieniem do podejmowania czynności wyjaśniających – głosi pismo RPO. Różnica ta ma zasadniczy charakter -  przesądza bowiem o tym, że przesłuchania świadków w ramach czynności wyjaśniających są podejmowane poza granicami obowiązującego prawa.

    Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do Michała Lasoty „o dostosowanie podejmowanych czynności wyjaśniających w sprawach dyscyplinarnych do obowiązującego od dnia 3 kwietnia 2018 r. prawa”.

    Ponadto do Rzecznika wpłynęła skarga adwokata Jacka Dubois, pełnomocnika sędziego Igora Tuleyi, dotycząca odmowy dopuszczenia go 10 października  do udziału w przesłuchaniu tego sędziego w charakterze świadka. W związku z tym Adam Bodnar  poprosił Michała Lasotę o wyjaśnienie motywów, którymi się kierował, podejmując taką decyzję.

    VII.564.56.2018

    RPO ponawia apel o możliwość odwołania do sądu od odmowy ustanowienia pełnomocnika osoby, która nie jest stroną śledztwa

    Data: 2018-10-25
    • Osoba nie będąca stroną postępowania karnego może ustanowić pełnomocnika, jeżeli wymagają tego jej interesy
    • Prokurator może odmówić dopuszczenia do śledztwa takiego pełnomocnika, jeśli uzna, że obrona interesów danej osoby tego nie wymaga 
    • Decyzję taką można zaskarżyć jedynie do prokuratora nadrzędnego. Według RPO powinno tu przysługiwać odwołanie do sądu
    • Wiosną 2015 r. resort sprawiedliwości przyznawał rację RPO w tej sprawie, ale prawa dotychczas nie zmieniono  

    Jeszcze 15 września 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie zgodności z Konstytucją art. 87 § 3 Kodeksu postępowania karnego w związku z art. 302 § 3 Kpk. Chodzi o brak możliwości odwołania się do sądu od odmowy prokuratora dopuszczenia w postępowaniu przygotowawczym pełnomocnika osoby niebędącej stroną. Odwołać się można tylko do prokuratora nadrzędnego.

    W wystąpieniu tym ówczesna RPO Irena Lipowicz wskazywała, że taka  odmowa mieści się w pojęciu „sprawy” na gruncie art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.

    Ponadto taka decyzja ingeruje w prawa chronione konstytucyjnie. Zgodne z art. 77 ust. 2 Konstytucji RP, ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw. Dlatego w tym przypadku powinien mieć zastosowanie zakaz zamykania drogi sądowej – tym bardziej, że odmowę prokurator wydaje na podstawie ocennych przesłanek.

    W maju 2015 r. Minister Sprawiedliwości poinformował RPO, że Komisja Kodyfikacyjna Prawa Karnego poparła stanowisko Rzecznika. Według ówczesnej zapowiedzi ministra zmiana ta miała być wzięta pod uwagę przy pracach nad kolejną nowelizacją Kpk.

    - Niestety, do dziś nie nastąpiły pożądane i zapowiedziane zmiany, a argumenty z wystąpienia z 2014 r. zachowują aktualność – napisał  Adam Bodnar do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

    Rzecznik wskazał dodatkowo, że takie brzmienie art. 87 § 3 Kpk może naruszać postanowienia dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności. Według dyrektywy prawo dostępu do adwokata  powinno przysługiwać również osobom innym niż podejrzani lub oskarżeni, a odpowiednim środkiem w przypadku naruszenia ich praw powinno być zażalenie do sądu

    Adam Bodnar zwrócił się do ministra o rozważenie odpowiednich zmian prawa.

    II.511.1613.2014

    Krakowski sąd nie uchyli decyzji o akredytacjach dla dziennikarzy. Mają ułatwiać im wstęp do sądu

    Data: 2018-10-23
    • Sąd Okręgowy w Krakowie nie wycofuje się z akredytacji dla dziennikarzy
    • Wnosił o to Rzecznik Praw Obywatelskich, który wskazywał m.in. na zagrożenia dla wolności prasy
    • Wyłącznym celem wprowadzenia akredytacji było ułatwienie  dziennikarzom wstępu do sądu  - odpowiedział sąd
    • Zapewnił, że brak akredytacji nie uniemożliwia wstępu do sądu i swobodnego wykonywania obowiązków

    14 września 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że decyzja o wprowadzeniu akredytacji jest pozbawiona podstaw prawnych. Zażądał jej uchylenia od prezeski sądu Dagmary Pawełczyk-Woickiej.

    Zarządzeniem Prezesa i Dyrektora Sądu Okręgowego w Krakowie z 6 sierpnia 2018 r., w sądzie wprowadzono regulamin przyznawania akredytacji prasowych. Zgodnie z nim „akredytacja prasowa upoważnia do wejścia na teren budynku Sądu Okręgowego w Krakowie z urządzeniem technicznym (…) - posiadającym funkcję rejestracji dźwięku lub obrazu (w tym kamery, urządzenia nagrywające, mikrofony), za okazaniem dokumentu ze zdjęciem”. Akredytacji udziela rzecznik prasowy sądu.

    Argumenty RPO

    Wzbudziło  to poważne wątpliwości RPO w świetle art. 14 oraz 54 Konstytucji RP. Według nich Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu, a  każdemu zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ograniczenia prasy w dostępie do sądu – choćby tylko związane z formalnościami – budzą także wątpliwości z punktu widzenia art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

    Pojęcie akredytacji prasowej  nie ma definicji legalnej ani w ustawie z 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe, ani w innym powszechnie obowiązującym akcie prawnym regulującym prawo mediów. Skoro zatem obowiązek posiadania przez dziennikarza akredytacji nie wynika z przepisów powszechnie obowiązującego prawa, to niezrozumiałym oraz nieuzasadnionym jest wprowadzanie takiego ograniczenia dla dziennikarzy regulaminem wydanym przez prezesa i dyrektora sądu – uznał Rzecznik.

    Podstawą prawną były tu przepisy Prawa o ustroju sądów powszechnych, zgodnie z którymi prezes sądu kieruje działalnością administracyjną sądu i zapewnia właściwy tok wewnętrznego urzędowania, a dyrektor sądu zapewnia m.in. odpowiednie warunki technicznoorganizacyjne. Żaden z tych przepisów nie upoważnia do wkraczania w materię, o której mowa w art. 14 i 54 Konstytucji RP oraz ograniczania praw dziennikarzy, chcących wejść do sądu - poprzez uzależnienie tego od posiadania akredytacji. 

    Zarządzenia nie mogą ograniczać wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, której beneficjentami są obywatele i która stanowi fundament demokratycznego państwa. Działanie takie, w ocenie Rzecznika, nie ma żadnego uzasadnienia na gruncie obowiązującego prawa. 

    Według Rzecznika przez wprowadzenie regulaminu naruszone mogą zostać: wolność prasy, słowa, wyrażania poglądów i prawo do społecznie pożądanej krytyki oraz prawo obywateli do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Skutkiem wydawania akredytacji jest bowiem uniemożliwienie wstępu do sądu dziennikarzom, którzy ich nie posiadają.

    Zastrzeżenia RPO budzi też fakt, że decyzja o wydaniu akredytacji bądź jej odmowie zależy wyłącznie od rzecznika prasowego sądu. Brak jest przesłanek, jakimi miałby się on kierować przy podejmowaniu tych decyzji. Nie ma też mowy o ewentualnej drodze odwoławczej w przypadku odmowy.

    Ponadto Rzecznik wskazuje, że postanowienia regulaminu mogą prowadzić do naruszenia art. 44 ust. 1 Prawa prasowego. Zgodnie z nim, „kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”. A utrudnianie krytyki prasowej to m.in. selekcjonowanie dostępu dziennikarzy do wydarzeń i przeszkadzanie w zbieraniu materiałów przed publikacją.

    Odpowiedź sądu

    W odpowiedzi z 8 października 2018 r. wiceprezes Sądu Okręgowego Katarzyna Wysokińska-Walenciak napisała, że regulamin został wprowadzony na podstawie art. 22 § 1 ust. 1 pkt a oraz art. 31a § 1 pkt. 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych w związku z § 34 ust. 1 pkt 7 i § 35 ust. 2 pkt 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 25 czerwca 2015 r. Regulamin urzędowania sądów powszechnych. W myśl tych regulacji prezes sądu m.in. zapewnia przestrzeganie przez podległych pracowników zasad ochrony i bezpieczeństwa obiektów sądowych, a czynności dyrektora sądu obejmują m.in. zapewnienie ochrony i bezpieczeństwa obiektów  sądowych w zakresie nie powierzonym prezesowi sądu, w tym ogłaszanie ewakuacji sądu.

    - Wprowadzenie w regulaminie trybu wydawania dziennikarskich akredytacji rocznych do Sadu Okręgowego w Krakowie w żadnym wypadku nie uniemożliwia wstępu do budynku sądu dziennikarzom, którzy nie posiadają takich akredytacji - podkreśliła Katarzyna Wysokińska-Walenciak.

    Według niej wprowadzenie akredytacji miało na celu wyłącznie ułatwienie wstępu dziennikarzom na teren sądu. Dziennikarz posiadający taką akredytację prasową jest bowiem upoważniony - za okazaniem dokumentu ze zdjęciem - do wejścia na teren budynku sądu z urządzeniem technicznym, o którym mowa w zarządzeniu nr 3/18 Prezesa i Dyrektora SO w Krakowie z 18 kwietnia 2018 r. w sprawie fotografowania, filmowania oraz utrwalania w inny sposób obrazu na terenie obiektów sądu. Dziennikarze nie posiadający takiej akredytacji, mogą wejść na teren sądu z urządzeniem  nagrywającym po wypełnieniu druku zgłoszenia (stanowi ono załącznik do zarzadzenia nr 3/18).

    - Tym samym brak akredytacji prasowej w żadnym wypadku nie uniemożliwia swobodnego wykonywania zawodu przez dziennikarza, nie ogranicza możliwości relacjonowania i utrwalania obrazu i dźwięku z przebiegu rozpraw oraz jawnych posiedzeń, osobistego uzyskiwania informacji z pracy i wydarzeń dotyczących Sądu Okręgowego w Krakowie - głosi pismo.

    Wiceprezes sądu podkreśliła, że przesłanką wydania akredytacji jest dołączenie do wniosku skanu ważnej legitymacji prasowej czy zaświadczenia o współpracy z redakcją. Niespełnienie tych warunków oznacza odrzucenie wniosku, co nie uniemożliwia jego ponowienia. 

    Decyzja rzecznika prasowego w sprawie akredytacji nie ma charakteru decyzji administracyjnej. Tym samym brak jest możliwości jej zaskarżenia  - napisała Katarzyna Wysokińska-Walenciak.

    VII.564.31.2018

    RPO do TK: prawo sądów do pytania TS UE jest związane z członkostwem Polski w Unii

    Data: 2018-10-17
    • Gdyby Trybunał Konstytucyjny zakazał polskim sądom zadawania pytań Trybunałowi Sprawiedliwości UE, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski 
    • Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania takiego pytania przez sąd krajowy
    • Tak napisał RPO do TK w sprawie wniosku Prokuratura Generalnego podważającego przepisy, na których podstawie Sąd Najwyższy zadał pytanie prejudycjalne w kwestii nowej ustawy o SN
    • Próba powstrzymania sądów krajowych od zadawania takich pytań zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE - podkreśla Rzecznik

    - Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - napisał Adam Bodnar w stanowisku z 16 października 2018 r. dla TK (sygn. akt K 7/18). Rzecznik wniósł, aby Trybunał umorzył postępowanie z wniosku Prokuratora Generalnego z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

    Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii Europejskiej po to, by sąd kraju członkowskiego mógł sprawdzić, czy konkretny przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem obowiązującym wszystkich członków Unii.

    Historia sprawy

    2 sierpnia 2018 r. Sąd Najwyższy - badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat – zadał pytanie prejudycjalne TS UE. Chodziło o to, czy z prawem UE zgodne są zapisy nowej ustawy o SN (sygn. akt III UZP 4/18). Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.

    Ustawa ta m.in. obniżyła wiek przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku z 70 do 65 lat (prezydent RP mógł przedłużać pełnienie przez nich urzędu - na ich wniosek).  W kilkupunktowym pytaniu SN spytał TS UE m.in., czy nowe przepisy nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Spytał też, czy w takiej sytuacji sąd kraju członkowskiego UE musi mieć uprawnienie do zawieszenia przepisów godzących w zasadę nieusuwalności sędziów w odniesieniu do wszystkich sędziów nimi objętych.

    Sąd Najwyższy zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te są jednak stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

    Prokurator generalny Zbigniew Ziobro 23 sierpnia 2018 r. wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności rozumienia przepisów w taki sposób, jak zrobił to Sąd Najwyższy. Chodzi o art. 755 § 1 K.p.c. (rozumiany jako uprawniający sąd do zabezpieczenia) oraz art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE - rozumiany w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

    Według Zbigniewa Ziobry tak rozumiane przepisy są niezgodne z zasadą, iż Konstytucja jest najwyższym prawem RP, z zasadą trójpodziału władz oraz zasadą podległości sędziów nie tylko Konstytucji, ale i ustawom.

    4 października 2018 r. Prokurator Generalny rozszerzył swój wniosek – dodał, że chodzi mu też, by TK zbadał konstytucyjność art. 267 TFUE także w zakresie, w jakim dopuszcza pytanie prejudycjalne o wykładnię aktów w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

    27 września 2018 r. RPO zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK. Wniósł o jego umorzenie z uwagi niedopuszczalność wydania wyroku. Swe stanowisko Adam Bodnar szczegółowo uzasadnił w piśmie procesowym do TK z 16 października 2018 r. Nie odnosi się ono jeszcze do stanowiska PG z 4 października, które do RPO wpłynęło 16 października. RPO odniesie się do niego w oddzielnym piśmie do TK.

    RPO: Brak stałej i powszechnej praktyki interpretowania kwestionowanych przepisów

    W stanowisku z 16 października Rzecznik przypomina, że Trybunał Konstytucyjny tylko wyjątkowo może zajmować się praktyką stosowania prawa, a tu ten wyjątek nie zachodzi. 

    Choć Prokurator Generalny wnosi formalnie o  stwierdzenie niekonstytucyjności art. 755 §1 k.p.c. i art. 267 TFUE, to jednak domaga się wydania orzeczenia interpretacyjnego o niezgodności tych przepisów - rozumianych w  sposób, który został przedstawiony 2 sierpnia przez SN.

    Prokurator Generalny próbuje dowieść, że zakwestionowane przepisy nabrały nowych treści normatywnych, ponieważ SN wydał postanowienie. Pragnie wykazać, że TK może badać taką sprawę, gdy utrwali się w sposób oczywisty określony sposób rozumienia przepisu. A to ma miejsce, kiedy np. utrwali się linia orzecznicza SN lub NSA.

    - Z taką tezą należy się oczywiście zgodzić - pisze RPO. W jego ocenie w tym przypadku taka sytuacja jednak nie zachodzi. Nie można bowiem mówić o powstaniu stałej, powszechnej i powtarzalnej wykładni powołanych przepisów, a to mogłoby prowadzić do poddania ich, wraz z dorobkiem orzeczniczym sądów, ocenie TK.  

    - Wręcz przeciwnie. To  Prokurator Generalny swoim wnioskiem, a Trybunał Konstytucyjny ewentualnym orzeczeniem, w którym przychyliłby się do wniosku, mogą doprowadzić do sytuacji, w której odebrane zostałoby sądom powszechnym oraz SN prawo do stosowania przepisów w konkretnych sprawach, w ramach własnych kompetencji, zgodnie z  powszechnie obowiązującymi przepisami prawa. Tak rozumiana rola Prokuratora Generalnego, interweniującego w Trybunale Konstytucyjnym, może oznaczać ingerencję władzy wykonawczej w niezależność sądownictwa i być sprzeczna z trójpodziałem władzy, o którym mowa w art. 10 Konstytucji RP. Może też wpływać negatywnie na niezawisłość sędziów w orzekaniu w sposób sprzeczny z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP - głosi pismo RPO.

    Dlatego  błędna jest teza Prokuratora Generalnego, jakoby art. 755 §1 k.p.c. lub art. 267 TFUE nabrały poprzez interpretację w pytaniach prejudycjalnych nowych treści normatywnych. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez TS  UE nie jest znane bowiem jego stanowisko w sprawie. Jedno z pytań SN dotyczyło właśnie uprawnienia sądu krajowego do zawieszenia przepisów krajowych godzących w zasadę nieusuwalności sędziów. Zawieszając te przepisy na podstawie prawa UE, zgodnie z orzecznictwem TSUE, SN również miał wątpliwości co do dopuszczalności zastosowania takiego środka - przypomniał RPO.

    Wskazał, że zadając pytanie prejudycjalne, SN sformułował wyraźny przekaz pod adresem innych polskich sądów, że sprawa dopuszczalności stosowania takiego środka tymczasowego nie jest całkowicie przesądzona. Nie ma zatem pewności - jak chciałby dowieść Prokurator Generalny - że SN wpłynął w ten sposób na postrzeganie zakwestionowanych przepisów przez inne sądy w Polsce. Tym bardziej dowodzi to braku stałej i ukształtowanej praktyki sądowej, która miałaby dopuszczać wydanie wyroku przez TK.

    RPO uważa, że wniosek Prokuratora Generalnego nie może być instrumentem rozwiązywania kontrowersji prawnych, które mogą być rozstrzygane według innych właściwych procedur, wynikających z prawa UE, będącego na mocy Konstytucji RP częścią polskiego systemu prawnego.

    RPO: Wkroczenie w kompetencje TS UE 

    Rzecznik uważa, że wydanie wyroku przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w świetle Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (art. 267) wyłącznie do Trybunału Sprawiedliwości UE należy przesądzenie o takiej interpretacji prawa Unii, która może wiązać się z dopuszczalnością zabezpieczenia - jak dokonał tego SN.

    Polska zobowiązała się postanowieniami traktatów ustanawiających UE na mocy traktatu akcesyjnego do przestrzegania ich postanowień w świetle zasady lojalnej współpracy - co potwierdzają również art. 9 i art. 91 Konstytucji RP.

    Zgodnie z art. 267 TFUE, Trybunał Sprawiedliwości UE jest organem właściwym do orzekania w trybie prejudycjalnym:

    • wykładni Traktatów
    • oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii.

    W przypadku, gdy pytanie z tym związane jest podniesione przed sądem jednego z państw członkowskich, sąd ten może, jeśli uzna, że jest to niezbędne do wyroku, zwrócić się do TS UE o rozpatrzenie pytania. W przypadku, gdy pytanie jest podniesione w sprawie zawisłej przed sądem krajowym, którego orzeczenia nie podlegają zaskarżeniu według prawa wewnętrznego (jak w przypadku SN), sąd ten jest zobowiązany wnieść sprawę do TS UE.

    Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność art. 267 TFUE i przedmiotem kontroli ze strony TK czyni jeden z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE – podkreślił Adam Bodnar. Próba powstrzymania sądów krajowych od zwracania się z pytaniami prejudycjalnymi  do TS UE zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

    W świetle utrwalonego orzecznictwa TSUE dotyczącego art. 267 TFUE, kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do skierowania pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe.

    RPO przywołał wyrok TS UE w sprawie C-689/13 Puligienica Facility Esco SpA (PFE, że „Przepis prawa krajowego nie może stanąć na przeszkodzie – w zależności od przypadku – skorzystaniu przez sąd krajowy z tego uprawnienia”. Podobne stwierdzenia można znaleźć w wielu innych wyrokach. Np. w sprawie C-614/14 Ognyanov TS UE wskazał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne.

    Jeżeli złożenie wniosku przez Prokuratora Generalnego doprowadzi  do wydania  wyroku przez TK, który ma powstrzymać w przyszłości sądy krajowe od zwracania się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi w podobnych sprawach, wówczas Polska naruszy zobowiązania wynikające z Traktatu akcesyjnego, TFUE i TUE – podkreślił RPO.

    Będzie to podstawa do wszczęcia postępowania przeciwko Polsce w trybie np. art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. 

    Niezwrócenie się przez sąd krajowy do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym (również przez sąd konstytucyjny) w sytuacji, która tego wymaga  na podstawie z art. 267 TFUE, może być uznane za naruszenie zobowiązań traktatowych przez państwo.

    Również z tych względów  wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne.

    Powaga rzeczy osądzonej

    Kolejnym argumentem  na rzecz umorzenia tej sprawy jest fakt, że TK badał już wcześniej zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, będącego niemal dosłownym odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian w ustroju UE na mocy traktatu lizbońskiego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) Trybunał wskazał, że „powinność zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym stanowi prawną konsekwencję przyjętych suwerennie zobowiązań międzynarodowych (wspólnotowych) państwa polskiego jako państwa członkowskiego Wspólnot i UE”.

    - Sprawa oceny zgodności art. 267 TFUE musi być zatem postrzegana przez pryzmat sprawy osądzonej – głosi stanowisko RPO. Obecnie TK miałby w istocie orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

    Z tych wszystkich powodów RPO uznał wydanie wyroku za leżące poza kompetencją TK. Orzeczenie w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego jest niedopuszczalne, a postępowanie w sprawie podlega umorzeniu - głosi konkluzja pisma RPO.

    We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

    VII.510.52.2018

    RPO krytycznie o projekcie odpowiedzialności karnej m.in. spółek

    Data: 2018-10-16
    • Rewolucyjne zmiany w odpowiedzialności karnej m.in. spółek za naruszenia prawa, których dopuszczają się ich władze i pracownicy, przewiduje projekt resortu sprawiedliwości
    • Możliwa będzie kara do 30 mln zł, a nawet likwidacja spółki lub zakaz określonej działalności. Warunkiem odpowiedzialności nie będzie już prawomocne skazanie konkretnej osoby - jak  dziś
    • Według RPO projekt narusza konstytucyjne prawo do rzetelnego procesu i zasadę proporcjonalności
    • Odpowiedzialność spółek może być przez prokuraturę stosowana wybiórczo i instrumentalnie

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie zgłoszonego przez resort projektu nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Reguluje ona kwestię odpowiedzialności tzw. podmiotów zbiorowych. Są nimi

    • osoby prawne,
    • jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej, której odrębne przepisy przyznają zdolność prawną,
    • spółki handlowe z udziałem Skarbu Państwa,
    • jednostki samorządu terytorialnego lub ich związki,
    • spółki kapitałowe w organizacji,
    • podmioty w stanie likwidacji,
    • przedsiębiorcy niebędący osobami fizycznymi,
    • zagraniczne jednostki organizacyjne.

    - Zmiany modelu odpowiedzialności zaproponowane w tym projekcie są rewolucyjne – wskazuje zastępca RPO Stanisław Trociuk. Przyznaje, że mogą one zwiększyć liczbę prowadzonych postępowań i w konsekwencji podnieść wpływy budżetu państwa, ale wiele rozwiązań budzi istotne wątpliwości co do ich proporcjonalności oraz zgodności ze standardami sprawiedliwego procesu.

    W ocenie RPO projekt w istocie zrywa z koncepcją odpowiedzialności opartej na winie. Do przypisania danemu podmiotowi odpowiedzialności wystarczające ma być bowiem stwierdzenie, że miał miejsce czyn zabroniony, bez konieczności ustalania konkretnego sprawcy (aby dziś podmiot zbiorowy mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności, konieczne jest wydanie orzeczenia wobec konkretnej osoby, która działała w imieniu danego podmiotu zbiorowego).

    Zgodnie z projektem odpowiedzialność byłaby możliwa nawet, jeśli sprawca nie ponosi odpowiedzialności (np. z braku winy).

    RPO uważa, że choć konieczność oczekiwania na prawomocne orzeczenie sądu w sprawie przeciwko osobie fizycznej stanowi barierę przed pociągnięciem do odpowiedzialności podmiotu zbiorowego, to tylko ten warunek daje gwarancję zasadnego przypisania tej odpowiedzialności. Jeśli bowiem sprawca czynu „bazowego” nie odpowiada za przestępstwo, które popełnił - bo np. występują okoliczności wyłączające tę odpowiedzialność - za nieproporcjonalne należy uznać przypisywanie odpowiedzialności podmiotowi zbiorowemu.

    - Stanowiłoby to pułapkę legislacyjną zastawioną na osoby działające w ramach podmiotów zbiorowych, bowiem nawet jeśli ich zachowanie nie będzie przestępne (np. z uwagi na brak winy), odpowiedzialność zostanie przerzucona na podmiot zbiorowy - podkreślił Stanisław Trociuk. Powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 lutego 2001 r., że prawo musi być stanowione  tak, aby „nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela i aby mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i działań oraz w przekonaniu, iż jego działania podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny”.

    Oprócz obecnej kary pieniężnej, projekt wprowadza karę rozwiązania lub likwidacji podmiotu zbiorowego. Zdaniem RPO karę taką należy ocenić jako niezwykle surową w kontekście braku konieczności zawinienia czynu „bazowego” oraz pośredniej odpowiedzialności członków organów podmiotu zbiorowego. Przesłanki wymierzenia takiej kary są zaś nieprecyzyjne. Przestępstwo „bazowe” musi być wprawdzie zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5 lub wyższą, ale wobec występującej od kilku lat tendencji do zaostrzania odpowiedzialności karnej, czyny zagrożone taką karą nie należą do rzadkości.

    Projekt przewiduje także podwyższenie kary pieniężnej - byłaby ona możliwa w granicach od 30 tys. zł do 30 mln zł (górna granica ma się zwiększyć się sześciokrotnie wobec stanu obecnego). Jednocześnie w projekcie rezygnuje się z uzależnienia górnej granicy kary pieniężnej od przychodu danego podmiotu zbiorowego (obecnie nie może ona przekraczać 3% przychodu w danym roku obrotowym).

    Ponadto projekt wprowadza nowy środek karny polegający na zakazie prowadzenia określonej działalności. Orzeczenie tego środka nie jest obwarowane takimi ograniczeniami, jak kara likwidacji, ale jego wymierzenie może mieć analogiczny skutek, jeśli jego zakres dotyczyć będzie wszystkich pól działalności danego podmiotu. A zakaz ten może być orzeczony tytułem środka zapobiegawczego - czyli jeszcze przed finalnym przypisaniem odpowiedzialności podmiotowi zbiorowemu.

    Zdaniem Rzecznika rozwiązania te mogą prowadzić do nieproporcjonalności wymierzonej kary w stosunku do wagi czynu zabronionego. Co prawda projekt stanowi, że w przypadku braku współmierności kary postępowania nie wszczyna się, a wszczęte umarza, lecz okoliczność ta jest ocenna i zależna od prokuratora.

    W myśl projektu przesłanką wszczęcia postępowania przeciw podmiotowi zbiorowemu jest istnienie „interesu społecznego”,  a  jedynym organem, który ma to stwierdzać jest prokurator. - Stanowi to zerwanie z obowiązującą w prawie karnym zasadą legalizmu oraz powoduje poważne zagrożenie, że odpowiedzialność podmiotów zbiorowych będzie stosowana wybiórczo i instrumentalnie – wskazuje RPO. Prokurator będzie bowiem mógł z jednej strony zaniechać wszczęcia postępowania, powołując się na brak interesu społecznego, z drugiej zaś strony - wszcząć postępowanie i doprowadzić do faktycznego bankructwa i likwidacji tego podmiotu jeszcze przed zakończeniem postępowania, poprzez stosowanie środków zapobiegawczych, w szczególności zakazu prowadzenia działalności.

    RPO krytycznie ocenia również zakładane w projekcie stosowanie części ogólnej Kodeksu karnego. Ani projekt, ani jego uzasadnienie nie wyjaśniają, , które przepisy części ogólnej k.k. i w jakim zakresie powinny znaleźć zastosowanie do odpowiedzialności podmiotu zbiorowego. - Zabieg ten jest o tyle niefortunny, że większość uregulowań Kodeksu karnego nie jest przystosowana do specyfiki podmiotów zbiorowych. W centrum zainteresowania Kodeksu karnego i przewidzianych w nim zasad odpowiedzialności są osoby fizyczne i to właśnie specyfikę tej grupy podmiotów kodeks uwzględnia - zaznaczył Stanisław Trociuk.

    Np. część ogólna kodeksu posługuje się takimi cechami osób fizycznych, jak wiek, stan zdrowia, motywacja, właściwości i warunki osobiste itd. Sprawia to, że zastosowanie większości instytucji przewidzianych w części ogólnej byłoby najzwyczajniej niemożliwe. Dlatego Rzecznik za konieczną uważa zmianę projektu, polegającą choćby na wskazaniu konkretnych postanowień kodeksu, które obiektywnie mogłyby znaleźć zastosowanie wobec podmiotów zbiorowych.

    Ponadto projekt budzi wątpliwości RPO pod kątem uregulowania przewidującego możliwość przesłuchania przedstawiciela podmiotu zbiorowego jako świadka. Inaczej niż na gruncie obecnych przepisów, świadek taki nie miałby możliwości odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania. Zniesienie tak istotnej gwarancji procesowej w stosunku do świadka w sposób nieunikniony prowadzi do pogwałcenia konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji RP).

    Negatywnie Rzecznik ocenił też zapis projektu, że nową ustawę stosuje się do czynów popełnionych przed jej wejściem w życie, o ile spełnione są przesłanki odpowiedzialności na podstawie przepisów dotychczasowych. - W  takim przypadku zastosowanie znajdą znacznie surowsze i bardziej niekorzystne dla podmiotu zbiorowego zasady dotyczące kar, środków karnych, środków zapobiegawczych, a także rozwiązania procesowe, co stanowi oczywiste naruszenie wynikającej z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 7 zasady lex severior retro non agit  (prawo surowsze nie działa wstecz) - napisał Stanisław Trociuk.

    Dlatego zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie zmian w projekcie, które zapewniłyby jego zgodność z konstytucyjnymi standardami tworzenia prawa, zwłaszcza z zasadą rzetelnego procesu i proporcjonalności.

    II.510.1126.2018

    Sędziowski rzecznik dyscyplinarny pisze do RPO o przyczynach przesłuchań znanych sędziów

    Data: 2018-10-12
    • Sędziowie Ewa Maciejewska, Igor Tuleya i Krystian Markiewicz byli przesłuchani jako świadkowie w ramach czynności wyjaśniających dotyczących „możliwych zachowań innych sędziów”
    • Tak zastępca sędziowskiego rzecznika  dyscyplinarnego Michał Lasota odpowiedział RPO na pytanie o powody przesłuchań sędziów zabierających m.in. głos na temat sytuacji w wymiarze sprawiedliwości 
    • Zapewnił, że przyczyną przesłuchań sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tulei nie było zadanie przez nich pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE 

    We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania prowadzone przez sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

    Odpowiedź sędziego Michała Lasoty

    Zastępca rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Michał Lasota odpowiadając 5 października na dwa pisma do niego skierowane („z treścią których zapoznał się w pierwszej kolejności poprzez przekaz medialny”) poinformował, że czynności wyjaśniające we wskazanych sprawach podjęto z urzędu.

    Napisał, że sędziowie Bartłomiej Przymusiński i Igor Tuleya nie zostali wezwani do złożenia wyjaśnień, bowiem w żadnej ze spraw nie zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne i nie przedstawiono zarzutów dyscyplinarnych na piśmie. Zostali zaś oni wezwani w trybie art. 114 § 2 ustawy z  27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych do „złożenia pisemnych oświadczeń dotyczących przedmiotów czynności wyjaśniających, w tym treści wypowiedzi”.

    - Sędzia Krystian Markiewicz nie został wezwany do złożenia wyjaśnień, czy do złożenia oświadczenia, a jedynie przesłuchany w charakterze świadka w ramach czynności wyjaśniających dotyczących możliwych zachowań innych sędziów – dodał Michał Lasota.

    Ponadto poinformował , że sędziowie Ewa Maciejewska i Igor Tuleya nie zostali wezwani do złożenia „wyjaśnień w charakterze świadka, w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych". Zostali bowiem przesłuchani w charakterze świadków w ramach czynności wyjaśniających dotyczących "możliwych zachowań innych sędziów".

    Pod koniec września Antoni Łuczak, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, informował RPO, że nie stwierdził  wykroczeń dyscyplinarnych sędzi Moniki Frąckowiak. Dlatego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego m.in. za jej wypowiedzi w obronie niezależności sądów. 

    RPO: to może powodować „efekt mrożący”

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie wezwania mogą prowadzić do tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

    Według RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.

    Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej.  Sędziowie powinni wręcz być zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz funkcjonowania systemu sądowniczego.

    - W pełni aprobuję zacytowane przez pana stanowisko zawarte w rozstrzygnięciu Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - pisał do RPO sędzia Antoni Łuczak. 

    VII.564.56.2018, VII.564.55.2018

    MS „zamroziło” etaty sędziowskie - procesy przedłużają się. Kolejne wystąpienie RPO do Zbigniewa Ziobry

    Data: 2018-10-09
    • Coraz powszechniej występuje w Polsce przewlekłość postępowań sądowych - alarmuje Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Powód to brak odpowiedniej obsady stanowisk sędziowskich i referendarskich w sądach powszechnych
    • W ocenie sędziów wynika to z „zamrożenia” kilkuset etatów sędziowskich przez Ministra Sprawiedliwości i ciągłych zmian prawa dotyczącego sądownictwa
    • Bez reakcji resortu pozostawały postulaty RPO, poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa i prezesów sądów, aby uzupełnić wakaty

    Ludzie skarżą się RPO na przedłużające się procesy, co narusza konstytucyjne prawo obywateli do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP). Adam Bodnar po raz kolejny zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie braku odpowiedniego obsadzenia stanowisk sędziowskich i referendarskich w sądach powszechnych. Podkreślił, że rezultatem jest coraz powszechniej występująca przewlekłość postępowań sądowych.

    RPO zajmuje się sprawą od dwóch lat

    Po raz pierwszy RPO pisał o tym ministrowi 27 października 2016 r.  W przyjętym wówczas stanowisku Krajowa Rada Sądownictwa (w poprzednim składzie) wskazała, że wskutek zaniechania przez Ministra Sprawiedliwości obwieszczania w „Monitorze Polskim” informacji o wolnych stanowiskach sędziowskich, nieobsadzonych pozostaje ponad 200 etatów orzeczniczych. Według KRS zwłoka taka, sprzeczna z podstawowymi zasadami ustrojowymi,  może doprowadzić do zwiększenia liczby nieobsadzonych stanowisk sędziowskich i w konsekwencji do przewlekłości postępowań.  

    W wystąpieniu do ministra Adam Bodnar pisał wtedy, że Prawo o ustroju sądów powszechnych zobowiązuje go do niezwłocznego obwieszczenia o wolnych stanowiskach sędziowskich. Wskazał, że sprawne obsadzanie zwolnionych stanowisk wpływa na efektywne funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i tym samym realizację konstytucyjnego prawa obywateli do sądu. Podkreślił, iż obwieszczenie w „Monitorze Polskim” informacji o wolnych stanowiskach sędziowskich powinno nastąpić bez nieuzasadnionej zwłoki, ponieważ ustawodawca nie pozostawił tej kwestii swobodnemu uznaniu ministra. RPO spytał ministra o przyczyny takiego zaniechania..

    - Termin „niezwłocznie" nie jest tożsamy z terminem „natychmiast" - napisał w odpowiedzi RPO z 24 lutego 2017 r. wiceminister Łukasz Piebiak. Wskazał, iż przyczyną związaną z nieobwieszczaniem  informacji była konieczność „uzdrowienia wadliwych rozwiązań systemowych” oraz „nieodzowna potrzeba reformy ustrojowo-organizacyjnej sądownictwa powszechnego”.

    Podnoszone przez Rzecznika, KRS oraz prezesów sądów postulaty uzupełnienia wakatów nie przynosiły wiążących ustaleń ministerstwa. Na koniec 2017 r. zamrożonych było już ok. 700 etatów sędziowskich.

    Sądy: to rezultat nieudolności władz 

    W najnowszym wystąpieniu do MS Adam Bodnar przytoczył statystyki średniego czasu postępowań sądowych przedstawianych przez samo Ministerstwo. Wynika z nich, że w okresie I półrocze 2013-I półrocze 2017 czas trwania postępowań wybranych kategorii spraw w I instancji „wykazuje generalnie lekką tendencję wzrostową”. W I półroczu 2017 r. czas ten osiągnął maksymalną wartość - 5,3 miesiąca. Podobny rozkład na przestrzeni tych lat występuje w sądach rejonowych; w sądach okręgowych  wynosi on 8,1-8,2 miesiąca.

    Według Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, sytuację pogarszały dodatkowo przepisy o nowym wieku emerytalnym sędziów, pozostawiające w gestii Ministra Sprawiedliwości decyzję, czy sędziowie, którzy osiągnęli wiek emerytalny, mogą dalej sprawować urząd. Z  informacji MS wynika, że od 12 sierpnia 2017 r. do 28 lutego 2018 r. wnioski o możliwość dalszego pełnienia urzędu złożyło 219 sędziów. Minister rozpoznał 130 wniosków i  wyraził zgodę na dalsze zajmowanie stanowiska 69 sędziom.

    Negatywne procesy potwierdzają przewodniczący wydziałów sądowych w pismach do RPO.  - W ocenie większości sędziów działania Ministerstwa Sprawiedliwości w postaci zamrożenia etatów oraz ciągłych zmian ustawodawczych dotyczących sądownictwa stanowią główne przyczyny przewlekłości postępowań sądowych - podkreśla Adam Bodnar. Sędziowie wskazują też, że „zwiększa się liczba spraw, ale za tym nie idzie wzmocnienie kadrowe, stąd pojawiają się co raz większe opóźnienia”.

    Np. przewodniczący jednego z wydziałów Sądu Apelacyjnego w Warszawie poinformował RPO, że czas oczekiwania na termin wynosi od 16 do 18 miesięcy. W sprawie o przewlekłość, którą badał RPO, Sąd Najwyższy stwierdził, że nie wynikała ona z opieszałości, lecz jest „rezultatem nieudolności organów władzy wykonawczej i ustawodawczej w zapewnieniu władzy sądowniczej odpowiednich warunków kadrowych, biurowych i proceduralnych, by możliwe było szybkie i rzetelne rozpoznanie takiej liczby spraw, jakie wpływają do Sądu Apelacyjnego”.

    Podobne spostrzeżenia wyraził przewodniczący wydziału Sądu Rejonowym dla Krakowa-Nowej Huty. Uzasadniając, dlaczego jedno z postępowań toczy się już ósmy rok, wskazał na bardzo trudną sytuację kadrową wydziału. - Sytuacja ta nie ulega zmianie pomimo licznych próśb i monitów zgłaszanych do Ministerstwa Sprawiedliwości. W okresie od 2013 do 2017 r. obsada kształtowała się na poziomie od 55% do 67%, co uniemożliwiało normalne i sprawne funkcjonowanie wydziału i  przekładało się na czas podejmowania decyzji w każdej sprawie - pisał do RPO przewodniczący wydziału. Sędziowie często pracują tam po kilkanaście godzin na dobę, również w domu nocami, a także w soboty i  niedziele, co odbywa się kosztem ich życia rodzinnego i wypoczynku. 

    Sytuację w tym sądzie dostrzega Sąd Okręgowy w Krakowie: - W istocie ilość spraw, jaka przypada na jednego referendarza czy sędziego (...) tego Sądu uniemożliwia sprawne prowadzenie postępowań, przekłada się na fizyczne możliwości opanowania referatu i musi wpływać na czas ich trwania poprzez wydłużenie okresu ich rozpoznania - pisał SO w jednej ze spraw. Zdaniem SO "sytuacja kadrowa i warunki pracy sędziów przedstawione w odpowiedzi na skargę zasługują na współczucie".

    W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do ministra o informacje na temat planowanych działań, które byłyby odpowiedzią na opisane problemy.

    Sprawa KSSiP

    W oddzielnym piśmie RPO wrócił do sygnalizowanej w lipcu 2018 r. sprawy wiążącego sprzeciwu Ministra Sprawiedliwości wobec kandydata na wykładowcę Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Budzi to poważne wątpliwości konstytucyjne Rzecznika. Prowadzi bowiem do nadmiernego wpływu władzy wykonawczej na obsadę kadry placówki, której celem jest szkolenie sędziów i prokuratorów. Rzecznik uznaje to także za arbitralne ograniczenie konstytucyjnego prawa równego dostępu do służby publicznej i do informacji oraz za naruszenie transparentności działania władz. Adam Bodnar wystąpił wtedy do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie zainicjowania zmian legislacyjnych.

    21 sierpnia 2018 r. resort poinformował RPO, że nie widzi uzasadnienia zmiany ustawy o KSSiP. Jednocześnie minister podzielił opinię Rzecznika, iż "zgłoszenie sprzeciwu faktycznie ma charakter personalny"  oraz "rzeczywiście ma charakter aktu dyskrecjonalnego".

    Zgodnie z art. 60 Konstytucji RP dostęp do służby publicznej nie ma charakteru dyskrecjonalnego, lecz odbywa się na jednakowych dla wszystkich obywateli zasadach - napisał RPO w ponownym wystąpieniu do MS. Tych warunków wynikających z Konstytucji RP i opisanych w orzecznictwie art. 53b ust. 1 i 2 ustawy o KSSiP nie spełnia. - Nie można bowiem twierdzić, że zapewnia on jednakowe dla wszystkich zasady naboru na stanowisko wykładowcy KSSiP, gdy w rzeczywistości opierają się one wyłącznie na arbitralnych i nie podlegających kontroli zewnętrznej decyzjach personalnych – wskazał RPO.

    Przywołał uchwałę Zarządu Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, że KSSiP zaliczana jest do organów wymiaru sprawiedliwości i nie jest częścią Ministerstwa Sprawiedliwości, będącego organem władzy wykonawczej. Dlatego Zarząd „Iustitii” uznał tę zmianę za naruszenie zasad równorzędności władz i niezależności władzy sądowniczej. 

    RPO ponownie poprosił ministra o przeanalizowanie możliwości podjęcia inicjatywy legislacyjnej, która przywróci stan zgodności z Konstytucją RP.

    VII.510.23.2016 i  VII.511.37.2016

    Urząd udostępni obywatelowi kopie akt postępowania administracyjnego w jego sprawie - uznał NSA na wniosek RPO

    Data: 2018-10-08
    • Obywatel na swój wniosek dostanie od urzędu kopie dokumentów z akt swojej sprawy administracyjnej - w ramach możliwości technicznych i organizacyjnych urzędu
    • Taką uchwałę wydało siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego, uwzględniając pytanie prawne Rzecznika Praw Obywatelskich
    • Chodzi o rzeczywiste zapewnienie konstytucyjnego prawa dostępu do dokumentów w postępowaniu administracyjnym - wskazywał RPO

    Rzecznik uznał, że strona postępowania administracyjnego musi mieć możliwość utrwalania na własne potrzeby akt sprawy, która toczy się z jej udziałem. Jeżeli ktoś nie posiada odpowiednich urządzeń albo nie potrafi się nimi posługiwać, to organ administracji powinien sporządzać takie kopieZdaniem RPO prawo dostępu strony do akt sprawy ma swoje podstawy w przysługującym każdemu prawie dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów (art. 51 ust. 3 Konstytucji RP). Dostęp do akt sprawy przez strony postępowań jest jednym ze standardów sprawiedliwego postępowania administracyjnego, które stanowią istotny element zasady państwa prawnego (art. 2 Konstytucji RP).

    Dlatego w marcu 2018 r. RPO zadał pytanie prawne NSA, czy w ramach udostępniania akt stronie, na podstawie art. 73 ust. 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, mieści się sporządzenie przez organ, w sposób wynikający z posiadanych możliwości technicznych i organizacyjnych, na wniosek strony, kopii dokumentacji zgromadzonej w aktach sprawy.

    Zgodnie z art. 73 ust. 1 k.p.a. strona postępowania ma prawo wglądu w akta sprawy, sporządzania z nich notatek, kopii lub odpisów - w lokalu organu administracji publicznej i w obecności jego pracownika. Art. 73 ust. 2  przyznaje stronie prawo żądania uwierzytelnienia odpisów lub kopii akt sprawy lub wydania jej z akt sprawy uwierzytelnionych odpisów, o ile jest to uzasadnione ważnym interesem strony. Na odmowę można się zażalić.

    Rozbieżności w orzecznictwie

    Zastępca RPO Stanisław Trociuk uzasadniał pytanie prawne rozbieżnością  orzecznictwa sądów w tej kwestii. Prawidłowe i jednolite rozumienie przepisów Kpa jest niezbędne dla budowania zaufania obywateli do władzy publicznej i ochrony praw jednostki w postępowaniu administracyjnym – napisał Trociuk.

    Według linii dominującej w orzecznictwie, art. 73 ust. 1 k.p.a. nie nakłada na organ obowiązku sporządzania kopii, bo wykonanie notatek, kopii lub odpisów należy do strony. Sporządzenie kopii na jej żądanie jest zaś możliwe jedynie w przypadku wykazania przez nią „ważnego interesu”.

    Druga linia orzecznicza mniej rygorystycznie podchodzi do ustawy. Podkreśla zaś konieczność uwzględniania norm konstytucyjnych i ogólnych zasad prawa administracyjnego, w tym zasady prawa strony do czynnego udziału w postępowaniu.  Np. w wyroku z 16 lipca 2015 r. (sygn. akt II OSK 3043/13) NSA zaakcentował obowiązek współdziałania organu przy wykonywaniu przez stronę jej uprawnień. Może to oznaczać nie tylko powinność odpłatnego wykonania kserokopii,  ale i ich doręczenie. Odmowa mogłaby nastąpić tylko, jeśli organ wykazałby utrudnienia wynikające z braku sprzętu lub dużej ilości dokumentów do kopiowania. Według NSA ta interpretacja  nie oznacza bezwzględnego związania organu żądaniem strony, lecz wprowadza ograniczenia mające wykluczyć nieuzasadnioną odmowę.

    Wojewódzkie sądy administracyjne uznawały, że organ ma obowiązek wydania na żądanie strony kserokopii dokumentów, gdyż celem art. 73 k.p.a. jest zapewnienie zasady jawności postępowania. Zwracały uwagę na zmiany technologiczne powodujące powszechne posługiwanie się wydrukami i kserokopiami, wypierającymi ręczne kopie lub notatki.  Wskazywały, że obecnie w każdym urzędzie  są urządzenia kopiujące. Trudno jest sobie wyobrazić, by strony postępowania odręcznie przepisywały akta ,  skoro wykonanie kopii nie stanowi żadnego problemu. Nie można również oczekiwać, że strona będzie przychodzić do organu z własną kopiarką.

    Według tej linii orzeczniczej, odmowa wydania kopii może być uzasadniona wyłącznie wtedy, gdy strona w sposób oczywisty i świadomy nadużywa swego prawa, np. gdy zażąda kopii wielotomowych akt administracyjnych.

    Argumenty RPO za realnym dostępem do akt

    RPO wnosił o uznanie za słuszną tej linii orzeczniczej, zgodnie z którą dopuszczalne jest sporządzenie przez organ kserokopii dokumentów znajdujących się w aktach sprawy, w ramach posiadanych możliwości technicznych i organizacyjnych urzędu, w tym także za zwrotem przez stronę kosztów sporządzenia kopii.       

    Rzecznik wskazywał, iż prawo dostępu strony do akt sprawy ma swoje podstawy w przysługującym każdemu prawie dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów (art. 51 ust. 3 Konstytucji). W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego podkreśla się, iż dostęp do akt sprawy przez strony postępowań jest jednym ze standardów sprawiedliwego postępowania administracyjnego, które stanowią istotny element zasady państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

    Według RPO słuszna jest zatem ta linia orzecznicza sądów, która podkreśla konieczność dążenia do rzeczywistego zapewnienia w postępowaniu administracyjnym konstytucyjnego prawa dostępu do dokumentów. Strona musi mieć możliwość utrwalenia na własne potrzeby materiałów postępowania, które toczy się z jej udziałem. Jeżeli nie jest ona w stanie dokonać takiego utrwalenia za pomocą własnych urządzeń, gdyż ich nie posiada albo nie potrafi się nimi posługiwać, to organ administracji - posiadający możliwość - powinien sporządzić takie kserokopie.

    „Posiadanie odpowiednich urządzeń kopiujących i umiejętność posługiwania się nimi, co chociażby w przypadku osób starszych nie może być uznawane za pewnik, nie może być bowiem barierą w korzystaniu z przyznanych stronom postępowania administracyjnego uprawnień, prowadząc do różnicowania ich sytuacji procesowej ze względu na posiadane kompetencje technologiczne” - wskazał RPO.

    Jego zdaniem nie można mówić  o realnym udziale strony w postępowaniu  bez utrwalenia  dokumentów zgromadzonych w aktach sprawy. Nieuzasadniona odmowa sporządzenia kopii dokumentacji sprawy  jest nieuprawnionym formalizmem, który może prowadzić do naruszenia wyrażonej w art. 8 k.p.a. zasady prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie jego uczestników do władzy publicznej.

    Działania organu nie powinny mieć zatem charakteru formalistycznego, a tylko w sytuacjach wymagających większego zaangażowania pracowników organu dopuszczalne jest wyznaczenie stronie określonych warunków realizacji wniosku co do kserokopii. Odmowa wydania kopii dokumentów może być uzasadniona wyłącznie w sytuacji, gdy strona w sposób oczywisty i świadomy nadużywa prawa wynikającego z art. 73 k.p.a. (gdy np. strona zażąda wydania kopii wielotomowych akt administracyjnych albo wielokrotnie występuje o wydanie kopii tych samych dokumentów, czego skutkiem może być zakłócenie pracy organu).

    W ocenie Rzecznika konieczne było również uwzględnienie przy wykładni art. 73 k.p.a. zmian technologicznych od uchwalenia Kodeksu postępowania administracyjnego – artykuł ten odpowiada pierwotnej treści k.p.a. opublikowanej 14 czerwca 1960 r. Od tego czasu powszechnie dostępne stały się urządzenia kopiujące, które są standardowym wyposażeniem urzędów administracji publicznej.    

    8 października 2018 r. NSA (sygn. I OPS 1/18) podjął uchwałę o postulowanej przez Rzecznika treści: "W ramach udostępniania akt stronie, na podstawie art. 73 § 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego, mieści się sporządzenie przez organ, w sposób wynikający z posiadanych możliwości technicznych i organizacyjnych, na wniosek strony, kopii dokumentacji zgromadzonej w aktach sprawy".

    IV.7006.214.2016

    Nie będzie „dyscyplinarki” sędzi Moniki Frąckowiak - informuje RPO sędziowski rzecznik dyscyplinarny

    Data: 2018-10-03
    • Sędzia Monika Frąckowiak z Poznania nie będzie miała postępowania dyscyplinarnego m.in. za wypowiedzi w obronie niezależności sądów
    • Antoni Łuczak, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu, nie stwierdził jej wykroczeń dyscyplinarnych wobec czego nie wszczął postępowania dyscyplinarnego  
    • Informację taką sędzia Antoni Łuczak przekazał RPO, który pytał rzeczników dyscyplinarnych o powody przesłuchań sędziów zabierających m.in. głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości 

    We wrześniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania przez rzeczników dyscyplinarnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

    W jednym z tych pism RPO pytał Antoniego Łuczaka o wezwanie sędzi Moniki Frąckowiak do złożenia wyjaśnień dotyczących jej publicznych wystąpień w mediach oraz podczas manifestacji w obronie sądów. Według mediów, mówiła ona m.in. że reforma Sądu Najwyższego prowadzi tylko do „czystki kadrowej”.

    W odpowiedzi z 26 września 2018 r. sędzia Łuczak poinformował, że skarga wobec sędzi Moniki Frąckowiak dotyczyła jej wypowiedzi medialnych oraz obrazy przepisów prawa procesowego w sprawie sądowej, którą prowadziła. Pismo ze skargą przekazał mu zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik.

    - Przeprowadziłem czynności sprawdzające mające wyjaśnić celowość wszczęcia postępowania dyscyplinarnego. W  celu ustalenia wstępnego okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego uzyskano też pisemne stanowisko sędzi – napisał sędzia Łuczak. Po zapoznaniu się z aktami sprawy, jak i z treścią wypowiedzi medialnych, nie stwierdził  on wykroczeń dyscyplinarnych i nie podjął postępowania dyscyplinarnego.  O tym stanowisku poinformował sędzię Frąckowiak oraz Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika.

    - W pełni aprobuję zacytowane przez pana stanowisko zawarte w rozstrzygnięciu Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - napisał RPO sędzia Łuczak. Zarazem podkreślił, iż po wpłynięciu każdej skargi - czy to złożonej przez zwykłego obywatela, czy to, jak w tym wypadku miało miejsce, złożonej przez Zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, czy nawet jeśliby wpłynęła skarga RPO - jest on zobowiązany do podjęcia działań sprawdzających w celu ustalenia wstępnych okoliczności. W tej sprawie pozwoliły one ustalić brak deliktu dyscyplinarnego.

    Sędziowie są grupą podlegającą ciągłej ocenie społecznej i nie mogą się uchylać od jakichkolwiek działań kontrolnych czy sprawdzających. - Nasze działania i zachowania muszą być transparentne, także po to aby móc jednoznacznie i autorytatywnie wypowiadać się w debacie społecznej związanej z reformą sądownictwa i zagrożeniem dla jego niezależności – oświadczył sędzia Łuczak.
     
    We wrześniu Stanisław Trociuk pisał także do Michała Lasoty, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, w sprawie wezwania sędziów Igora Tuleyi i Bartłomieja Przymusińskiego do złożenia wyjaśnień w sprawie udziału  w programach informacyjnych, gdzie wypowiadali się na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.  Według mediów także przewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Krystian Markiewicz został wezwany na przesłuchanie w sprawie przekroczenia granic swobody wypowiedzi publicznej w opiniach  na temat innych sędziów i „przedstawicieli organów konstytucyjnych”.
     
    Kolejne pismo do Michała Lasoty dotyczyło sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tuleyi, wezwanych aby złożyli wyjaśnienia jako świadkowie w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych do TSUE. Pytania dotyczyły tego, czy polscy sędziowie  - wobec przeprowadzonych zmian w wymiarze sprawiedliwości – mają szansę pozostać niezawiśli i niezależni od czynników politycznych. Zdaniem sędziów, obecne regulacje prawne odnoszące się do postepowań dyscyplinarnych naruszają niezawisłość sędziowską i pozbawiają stronę skutecznego środka odwoławczego, który przewiduje artykuł 19 ust. 1 akapitu drugiego Traktatu o UE.
     
    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania takie mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.
     
    Według RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczącego węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził on swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.
     
    Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej, a sędziowie i sądownictwo powinni być konsultowani  i zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz  funkcjonowania systemu sądowniczego.

    VII.564.56.2018, VII.564.55.2018

    Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie: przeniesienie sędziego Waldemara Żurka - bez związku z jego działalnością

    Data: 2018-10-02
    • Decyzja o przeniesieniu b. rzecznika Krajowej Rady Sądownictwa sędziego Waldemara Żurka do innego wydziału Sądu Okręgowego w Krakowie nie jest związana z jego działalnością
    • Tak prezes tego sądu Dagmara Pawełczyk-Woicka odpowiedziała RPO w tej sprawie. Podtrzymała swą decyzję o przeniesieniu sędziego
    • Fakt, że sędzia Żurek jest szeroko znany, nie może powodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania; wykorzystując swój wizerunek, nie może domagać się "immunitetu od pracy" - napisała prezes sądu

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę przeniesienia sędziego Waldemara Żurka z wydziału II cywilnego, który jest sądem odwoławczym, do wydziału I, który jest sądem pierwszej instancji. On sam odebrał to jako szykanę za swą działalność w poprzedniej KRS i walkę o niezależność sądownictwa.

    Wystąpienie RPO w sprawie sędziego Żurka

    W sierpniu 2018 r. RPO poprosił prezes Dagmarę Pawełczyk-Woicką o wyjaśnienie merytorycznych przesłanek przeniesienia sędziego. Powołał się na doniesienia medialne, że stanowiłoby ono de facto jego degradację.  

    Wynikało z nich, że w obu wydziałach jest jednakowy poziom zaległych spraw, więc przeniesienie nie ma innego uzasadnienia niż szykana. Sędzia Żurek mówił, że nie można mu zarzucać braku doświadczenia w orzekaniu w sądzie II instancji. Wczesny awans do sądu odwoławczego wynikał zaś z bardzo dobrej oceny jego pracy.

    Według Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” przeniesienie stanowi  „próbę zastraszenia sędziów występujących otwarcie przeciwko działaniom zmierzającym do politycznego podporządkowania wymiaru sprawiedliwości oraz formę represji wobec sędziego konsekwentnie broniącego niezależności sądów”. W ocenie przedstawicieli środowiska sędziowskiego mogłoby to prowadzić do wywołania „efekt mrożącego” nie tylko wobec sędziego Żurka, ale również wobec innych sędziów – podkreślał zastępca RPO Stanisław Trociuk w piśmie do prezes SO.

    Przypomniał, że nowelizacja z 20 lipca 2018 r. przekazała KRS dotychczasową kompetencję kolegium sądu apelacyjnego rozpatrywania odwołań sędziów, których przeniesiono do innego wydziału sądu. Podczas prac legislacyjnych RPO wskazywał na zagrożenia z tym związane: podporządkowanie nowej KRS czynnikom politycznym umożliwi rządzącym pośredni wpływ na wewnętrzne funkcjonowanie sądownictwa. - W konsekwencji prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS - napisał Stanisław Trociuk.

    Odpowiedź prezeski Sądu Okręgowego w Krakowie

    - Pragnę zapewnić, że moja decyzja w żaden sposób nie jest powiązana z działalnością pana sędziego - napisała Dagmara Pawełczyk-Woicka w piśmie do RPO Adama Bodndra z 14 września 2018 r. 

    Odnosząc się do tezy medialnej, że przeniesienie z wydziału rozpoznającego sprawy w II instancji do wydziału badającego sprawy w I instancji stanowi degradację sędziego, sędzia Pawełczyk-Woicka napisała, iż taka teza nie znajduje żadnego uzasadnienia w świetle obowiązującego ustawodawstwa. - Przypominam Panu, że Konstytucja RP nie różnicuje sędziów - dodała.

    Według pani prezes teza o jednakowym poziomie zaległości w obu wydziałach nie znajduje żadnego odzwierciedlenia w statystyce. Wskazała, że zaległość na koniec sierpnia 2018 r. w I wydziale cywilnym wyniosła ponad 3000 spraw, przy 15 sędziach  (17 -  po przeniesieniu dwóch sędziów, w tym Waldemara Żurka).  Natomiast  w II wydziale zaległość na koniec sierpnia 2018 r. wyniosła 1235 spraw. W wydziale tym  orzeka 21 sędziów i przewodnicząca, a także liczni sędziowie sądów rejonowych, wspomagający wydział na delegacjach. Rozpoznanie sprawy w I instancji w sprawie cywilnej jest przeciętnie 3 razy bardziej pracochłonne niż w postępowaniu odwoławczym.

    - Powyższe dane jednoznacznie wskazują, że planowany przeze mnie ruch kadrowy był absolutnie niezbędny - oświadczyła prezes Pawełczyk-Woicka. Według niej przeniesienie sędziego w ramach tego samego pionu nie jest dla sędziego dolegliwe.

    Ustawa nie formułuje zaś kryteriów przenoszenia w obrębie tego samego pionu. Pawełczyk-Woicka wyjaśniła, że zarówno w przypadku sędziego Waldemara Żurka, jak i drugiego sędziego, którego  przeniesiono wraz z nim, kierowała się wielkością referatów. Sędziowie ci mieli najmniejsze referaty, co wynikało z ich długotrwałych nieobecności. W przypadku sędziego Waldemara Żurka przyczyną był wielomiesięczny urlop wypoczynkowy.  Drugim kryterium był staż orzeczniczy w I  instancji. Według pani prezes sędziowie oceniający w  postępowaniu odwoławczym powinni legitymować się doświadczeniem orzeczniczym w I instancji.

    - Sędzia Waldemar Żurek publicznie wypowiada się o bardzo dobrej ocenie jego pracy, która miała być przyczyną jego szybkiego awansu. Opinie, które towarzyszyły jego nominacji na stanowisko sędziego rejonowego oraz okręgowego są opiniami przeciętnymi – napisała prezes Pawełczyk-Woicka.

    W jej ocenie sędziemu Waldemarowi Żurkowi nie przysługuje odwołanie od przeniesienia.

    - Fakt, że Pan Sędzia jest osobą szeroko znaną nie może spowodować, iż będzie on korzystał ze specjalnego traktowania. Sędzia znany medialnie nie może wykorzystując swój wizerunek domagać się "immunitetu od pracy"" - pisze Pawełczyk-Woicka. 

    VII.510.43.2018

    RPO: na czyj wniosek rzecznicy dyscyplinarni wzywają sędziów na przesłuchania?

    Data: 2018-09-24
    • O powody przesłuchań sędziów - którzy zabierają głos o sytuacji w wymiarze sprawiedliwości lub zadali pytania Trybunałowi Sprawiedliwości UE - Rzecznik Praw Obywatelskich pyta sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych
    • RPO chce też wiedzieć, na czyj wniosek te czynności są podejmowane. Prawo takie mają: Minister Sprawiedliwości, prezesi lub kolegia sądów apelacyjnych i okręgowych, Krajowa Rada Sądownictwa oraz rzecznicy dyscyplinarni
    • Według RPO przesłuchania mogą prowadzić do „efektu mrożącego”, zniechęcającego sędziów do udziału w debacie publicznej na temat reform sądownictwa
    • Z kolei według Traktatu o funkcjonowaniu UE polscy sędziowie mają prawo zadawać pytania TSUE, jeżeli mają wątpliwości wobec danego aktu prawnego

    Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę wzywania kilkorga sędziów na przesłuchania przez rzeczników dyscyplinarnych sądów powszechnych. W trzech pismach zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do rzeczników dyscyplinarnych o podanie przesłanek, które przemawiały za wezwaniem sędziów do złożenia wyjaśnień oraz na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

    Zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych, rzecznik dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości, prezesa sądu apelacyjnego lub okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy - po wstępnym ustaleniu okoliczności koniecznych dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

    Wezwania w związku z wypowiedziami sędziów

    Pismo do Michała Lasoty, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, dotyczy wezwania sędziów Igora Tuleyi i Bartłomieja Przymusińskiego do złożenia wyjaśnień w sprawie udziału  w programach informacyjnych, gdzie wypowiadali się na temat aktualnej sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.  Według mediów także przewodniczący Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” Krystian Markiewicz został wezwany na przesłuchanie w sprawie przekroczenia granic swobody wypowiedzi publicznej w opiniach  na temat innych sędziów i „przedstawicieli organów konstytucyjnych”.

    W innym piśmie RPO pyta Antoniego Łuczaka, zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Poznaniu o wezwanie sędzi Moniki Frąckowiak do złożenia wyjaśnień dotyczących jej publicznych wystąpień w mediach oraz podczas manifestacji w obronie sądów.

    W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania te mogą prowadzić do wywołania tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tych oraz innych sędziów do udziału w przyszłości w debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych z zapewnieniem niezależności sądów.

    Według  RPO w tym kontekście należy mieć na uwadze wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 23 czerwca 2016 r. w sprawie Baka przeciwko Węgrom. Trybunał stwierdził w niej naruszenie prawa do sądu oraz wolności słowa sędziego Baki (art. 6 i 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Jako prezes Sądu Najwyższego i przewodniczącego węgierskiej Krajowej Rady Sądownictwa, publicznie wyraził on swoje poglądy na temat reform węgierskiego sądownictwa.

    Zdaniem Trybunału, sędzia Baka miał nie tylko prawo, ale i obowiązek jako przewodniczący Rady, wyrazić opinię, bowiem funkcje i obowiązki sędziego obejmowały wyrażanie poglądów na temat reform ustawodawczych mogących wpływać na sądownictwo i jego niezależność. Trybunał odwołał się przy tym do dokumentów Rady Europy, które uznają, że każdy sędzia jest odpowiedzialny za promowanie i ochronę niezawisłości sędziowskiej, a sędziowie i sądownictwo powinni być konsultowani  i zaangażowani w prace nad ustawodawstwem dotyczącym ich statusu oraz  funkcjonowania systemu sądowniczego.

    Trybunał podkreślał, że poglądy i oświadczenia sędziego Baki nie zawierały ataków na innych sędziów ani krytyki sądów w toczących się sprawach - były wyłącznie krytyką ze ściśle zawodowego punktu widzenia. Jego słowa dotyczyły m.in. niezawisłości
    i nieusuwalności sędziów oraz obniżenia ich wieku emerytalnego - co  było kwestiami interesu publicznego. Dlatego Trybunał uznał, że wypowiedzi te - mieszczące się w kontekście debaty o sprawach bardzo ważnego interesu publicznego - wymagały wysokiego poziomu ochrony wolności wypowiedzi.

    Wezwania za pytania do TSUE

    Kolejne pismo do Michała Lasoty dotyczy sędziów Ewy Maciejewskiej i Igora Tuleyi, wezwanych aby złożyli wyjaśnienia jako świadkowie w związku ze skierowaniem przez nich pytań prejudycjalnych do TSUE. Pytania dotyczyły tego, czy polscy sędziowie  - wobec przeprowadzonych zmian w wymiarze sprawiedliwości – mają szansę pozostać niezawiśli i niezależni od czynników politycznych. Zdaniem sędziów, obecne regulacje prawne odnoszące się do postepowań dyscyplinarnych naruszają niezawisłość sędziowską i pozbawiają stronę skutecznego środka odwoławczego, który przewiduje artykuł 19 ust. 1 akapitu drugiego Traktatu o UE.

    RPO przypomniał, że podstawą prawną procedury pytań prejudycjalnych jest art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE. Zgodnie z nim TSUE jest właściwy do orzekania w trybie prejudycjalnym o wykładni Traktatów oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii. Sąd państwa członkowskiego może, jeśli uzna, że decyzja w tej kwestii jest niezbędna do wydania wyroku, zwrócić się do Trybunału o rozpatrzenie tego pytania. W przypadku, gdy pytanie jest podniesione przed sądem krajowym - którego orzeczenia nie podlegają już zaskarżeniu - sąd taki jest zobowiązany wnieść sprawę do Trybunału.

    Podmiotami prawa unijnego, które sądy krajowe są zobligowane stosować, są nie tylko państwa członkowskie, ale także ich obywatele. Istotą pytania jest zapewnienie jednolitej wykładni oraz stosowania prawa unijnego w państwach członkowskich. Zgodnie z zasadą pierwszeństwa prawa unijnego, sąd krajowy w razie niezgodności prawa unijnego z prawem krajowym stosuje prawo unijne.

    Stanisław Trociuk przypomniał, że w  wyroku z 5 lipca 2016 r. w sprawie C-614/14 TSUE uznał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które w postępowaniu głównym mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne.

    Zgodnie z orzecznictwem TSUE, art. 267 TFUE przyznaje sądom krajowym jak najszersze uprawnienie do wystąpienia do TSUE, jeśli uznają one, że w zawisłej przed nimi sprawie pojawiły się pytania związane z wykładnią lub oceną ważności przepisów prawa Unii, wymagające udzielenia odpowiedzi. Sądy krajowe mają więc swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania, jaki uznają za stosowny. Jak podkreśla TSUE, wyłącznie do sądu krajowego należy ocena  konieczności uzyskania orzeczenia w trybie prejudycjalnym dla wydania wyroku, jak i znaczenia przedstawionych TSUE pytań.

    Za warty odnotowania RPO uznał fakt, że w skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego wniosku z 23 sierpnia 2018 r. Prokurator Generalny wyraził stanowisko, iż "art. 267 TFUE jest bezpośrednio skuteczny, stanowi bowiem samodzielną podstawę dla sądów krajowych do zwracania się z pytaniem prejudycjalnym do TSUE. Niezależnie zatem od treści przepisów procesowych państwa członkowskiego, sąd krajowy może oprzeć się bezpośrednio na art. 267 w celu uzasadnienia swej kompetencji do skorzystania z procedury prejudycjalnej”.

    Tym samym polscy sędziowie – zgodnie z art. 267 TFUE – mają prawo zadawać pytania prejudycjalne Trybunałowi przy jakiekolwiek wątpliwości co do wykładni lub ważności danego aktu prawnego UE - wskazał RPO.

    VII.564.56.2018, VII.564.55.2018
     

    Adam Bodnar: Kpk tworzono na potrzeby demokratycznego państwa prawa

    Data: 2018-09-20
    • Kodeks postepowania karnego tworzono na potrzeby demokratycznego państwa prawa, przy założeniu m.in. niezależności prokuratury i sądów oraz kontroli jakości ustawodawstwa przez Trybunał Konstytucyjny
    • Dziś te zasady są zachwiane, rośnie omnipotencja państwa, sędziowie są dyscyplinowani, a jednostka często pozostaje bez ochrony
    • Nadzieję można pokładać w Trybunale Sprawiedliwości UE, Europejskim Trybunale Praw Człowieka, bezpośrednim stosowaniu Konstytucji przez sądy oraz refleksji naukowej

    To główne tezy wystąpienia rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara 20 września podczas odbywającego się w Białymstoku zjazdu Katedr postępowania karnego pt. „Ewolucja polskiego wymiaru sprawiedliwości w latach 2013-2018 w świetle standardów rzetelnego procesu". Zjazd trwa do 22 września. Głównym tematem Zjazdu jest problematyka nowelizacji polskiej procedury karnej, zmian ustrojowych w szeroko rozumianym systemie wymiaru sprawiedliwości oraz ich wpływu na realizację standardów rzetelnego procesu karnego. Uczestniczą w nim wybitni prawnicy, teoretycy i praktycy, w tym sędziowie Sądu Najwyższego.

    Uchwała zjazdu w obronie niezależnych sądów 

    Zjazd podjął uchwałę, w kórej wyrażono "stanowczy sprzeciw wobec działań mających na celu upolitycznienie polskiego sądownictwa, a w konsekwencji - likwidację niezależnych sądów w Polsce". Wskazano w niej na postępujące naruszanie zasad praworządności przez organy władzy publicznej i wynikający z tego proces dezintegracji państwa prawa, a także upadek autorytetu Polski na arenie międzynarodowej.

    Powołano się na częściowo sprzeczne z Konstytucją RP ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, o Sądzie Najwyższym i nowelizację ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych; na próby usunięcia części sędziów SN, w tym Pierwszej Prezes SN (poprzez obniżenie wieku przechodzenia, wbrew Konstytucji RP, w stan spoczynku); niestosowanie się do uchwały SN wydanej w związku ze skierowaniem do Trybunału Sprawiedliwości UE pytania prejudycjalnego o zawieszeniu stosowania przepisów ustawy o SN do czasu udzielenia odpowiedzi na to pytanie.  

    - Nasze szczególne zaniepokojenie wywołuje stanowisko przedstawicieli rządu i Kancelarii Prezydenta RP o nierespektowaniu w przyszłości decyzji Trybunału Sprawiedliwości UE, a także urągający wszelkim standardom demokratycznego państwa prawa sposób wyboru nowych sędziów Sądu Najwyższego, który w żadnej mierze nie gwarantuje ich niezawisłości i niezależności od organów władzy wykonawczej - głosi uchwała.

    - Protestujemy przeciwko inicjowaniu postępowań dyscyplinarnych przeciwko sędziom i prokuratorom, stającym w obronie niezawisłości sędziowskiej i państwa prawa. Uważamy, że obowiązkiem każdego sędziego - w interesie obywateli, których sprawy rozstrzyga wymiar sprawiedliwości - jest obrona niezależności sądownictwa i standardów demokratycznego państwa prawa - dodano. 

    Uchwała kończy się apelem do Prezydenta RP, Prezesa i członków Rady Ministrów oraz pozostałych organów władzy publicznej o respektowanie niezależności sądów polskich i zasady niezawisłości sędziowskiej, przestrzeganie standardów państwa prawa i praworządności w Polsce.

    Kwestia niezależności Trybunału Konstytucyjnego

    W swym wystąpieniu Rzecznik wskazał, że zgodność norm prawnych z Konstytucją ma szczególne znaczenie w przypadku prawa karnego materialnego i procesowego. Rozpoczęcie postępowania karnego jest nagłą i głęboką interwencją państwa w życie jednostki. Dlatego istotne jest, aby gwarancje procesowe stron postępowania były zgodne z konstytucyjnymi standardami właściwymi dla demokratycznego państwa prawnego. Kpk tworzono na potrzeby demokratycznego państwa prawa, które dziś zostały zachwiane.

    Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego są ostateczne i mają głęboki wpływ na system prawa, dlatego też powinny cieszyć się nie tylko szczególną pozycją wśród rozstrzygnięć, ale także wewnętrznym autorytetem i powagą. Istotne jest w szczególności, aby postępowanie było nie tylko rzetelne, ale by było także transparentne. Niepokojące jest nagminne umieszczanie w składach orzekających osób nieuprawnionych do orzekania, co potwierdził przecież sam Trybunał Konstytucyjny. „Orzekanie” przez tych nie-sędziów (tzw. „sędziów dublerów”) prowadzi do chaosu prawnego i istotnie narusza powagę tej instytucji.

    Rzecznik przypomniał, że zmusiło go to do wycofania szeregu wniosków, do których rozpoznawani bez żadnych przesłanek włączano osoby nieuprawnione do orzekania. W ocenie RPO cofnięcie wniosku to „mniejsze zło” - w przypadku rozpoznania wniosku przez taki skład doszłoby bowiem do dalszej degradacji porządku prawnego. Ponadto brak jest  podstaw prawnych do wymiany sędziów w składzie orzekającym czy też zmiany składu pełnego TK na pięcioosobowy.

    „Owoce zatrutego drzewa”

    Art. 168a Kpk. obliguje sąd do dopuszczenia dowodów uzyskanych w wyniku naruszenia prawa, a nawet popełnienia przestępstwa. Przepis ten stanowi wprost zaprzeczenie istoty sprawiedliwości, stwierdzając, że organy ścigania, których podstawowym zadaniem jest ochrona porządku prawnego, w ramach swoich czynności mogą – bez konsekwencji prawnych i w sposób usankcjonowany przez ustawodawcę – naruszać procedury określone w ustawie, a co więcej popełniać przestępstwa.

    Pomijając nawet aspekty procesowe, norma ta ma katastrofalne i nieodwracalne skutki dla autorytetu organów ochrony prawa i osób je reprezentujących - zachęca wręcz do naruszania prawa dla osiągnięcia korzyści procesowych. Szczególnie demoralizująca jest dla prokuratorów, w przypadku których wyłączona została nawet odpowiedzialność dyscyplinarna za taki czyn, jeśli został popełniony „wyłącznie w interesie społecznym”, co oczywiście oceniają sami prokuratorzy. Dlatego nie mogą zatem budzić zdziwienia doniesienia o sądach, które odmawiają stosowania tego przepisu. Trudno bowiem wyobrazić sobie bardziej klarowny przykład normy w sposób rażący i całkowicie oczywisty sprzecznej z konstytucyjnymi gwarancjami praw człowieka - podkreślił Adam Bodnar.

    Przypomniał, że we wniosku z 6 maja 2016 r. wniósł o stwierdzenie przez Trybunał  niezgodności art. 168a Kpk z Konstytucją RP i Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Postępowanie zostało  umorzone 25 kwietnia 2018 r. (K 27/16) z uwagi na cofnięcie przez RPO wniosku  9 kwietnia 2018 r. z przyczyn proceduralnych. Decyzja ta uzasadniona była dokonanymi zmianami w składzie orzekającym TK Konstytucyjnego, które nie mają podstawy prawnej w obowiązujących przepisach, a także wprowadzeniem do składu sób, których wybór miał miejsce z naruszeniem Konstytucji RP.

    Zgoda następcza prokuratora na wykorzystanie dowodu z kontroli operacyjnej/procesowej

    Art. 168b Kpk oraz art. 237a Kpk miały pozwolić prokuratorowi na podjęcie decyzji w przedmiocie wykorzystania jako dowodu w postępowaniu karnym – dowodu popełnienia przez osobę, wobec której kontrola operacyjna czy procesowa była stosowana wobec innego przestępstwa niż objęte zarządzeniem kontroli operacyjnej lub procesowej, czy nawet przestępstwa popełnionego przez inną osobą niż objęta zarządzeniem. Skutkiem przepisu jest samo dopuszczenie do przeprowadzenia dowodów pozyskanych z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego. W sposób pośredni legitymizuje to bezprawne działania organów władzy publicznej, niejako skłaniając nawet te podmioty do zdobywania materiału dowodowego z naruszeniem przepisów prawa.

    We wniosku z 29 kwietnia 2016 r. RPO domagał się stwierdzenia przez TK, że artykuły te są niezgodne Konstytucją RP. Wskazywał, że zgoda następcza może dotyczyć nie tylko przestępstwa, w stosunku do którego można zarządzić kontrolę operacyjną, lecz każdego przestępstwa ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego (wprowadzając nieograniczony katalog przestępstw). Zgoda następcza nie jest już wyrażana przez sąd, lecz przez prokuratora i nie jest to ograniczone żadnym terminem. 11 maja 2018 r. Rzecznik cofnął wniosek. Uzasadnione to było dokonanymi zmianami w składzie orzekającym TK, które nie mają podstawy prawnej w obowiązujących przepisach, a także wprowadzeniem do składu orzekającego osób, których wybór miał miejsce z naruszeniem postanowień Konstytucji RP. 22 maja 2018 r. (K 24/16) TK umorzył postępowanie.

    Kwestią stosowania art. 168b KPK. zajął się również Sąd Najwyższy, który w uchwale  siedmiu sędziów SN z 28 czerwca 2018 r. (I KZP 4/18) wskazał, że użyte w nim sformułowanie „innego przestępstwa ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego innego niż przestępstwo objęte zarządzeniem kontroli operacyjnej” obejmuje wyłącznie te przestępstwa, co do których sąd może wyrazić zgodę na zarządzenie kontroli operacyjnej, w tym te, o których mowa w art. 19 ust. 1 ustawy z 6 kwietnia 1990r. o Policji.

    W reakcji na tę uchwałę 31 lipca 2018 r. Prokurator Generalny złożył wniosek do TK o zbadanie zgodności art. 168b rozumianego w ten sposób, że użyte w nim sformułowanie „innego przestępstwa ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego innego niż przestępstwo objęte zarządzeniem kontroli operacyjnej" obejmuje swoim zakresem wyłącznie te przestępstwa, co do których sąd może wyrazić zgodę na zarządzenie kontroli operacyjnej z: wyrażoną w art. 1 Konstytucji zasadą dobra wspólnego, wywodzonymi z art. 2 Konstytucji zasadami zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz sprawiedliwości społecznej w związku z preambułą Konstytucji, art. 5 Konstytucji, wyrażoną w art. 7 Konstytucji zasadą legalizmu, art. 31 ust. 1 i 2 zd. 1, art. 45 ust. 1, art. 82 i art. 83 Konstytucji (K 6/18).

    Według RPO wniosek taki zmierza do podważenia wiarygodności SN, co ma wywrzeć odpowiedni wpływ na sądy powszechne. To także przejaw instrumentalnego traktowania TK.

    Kwestia skorzystania z materiałów zdobytych nielegalnie w toku kontroli procesowej lub operacyjnej ma również znaczenie w sytuacji ich wykorzystania w postępowaniu podatkowym. Aktualnie toczy się postępowanie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie pytania prawnego zadanego przez NSA składowi siedmiu sędziów: czy w świetle art. 180 § 1 i art. 181 w związku z art. 123 § 1 ordynacji podatkowej oraz wyroku TSUE z 17 grudnia 2015 r. w sprawie C – 419/14, w stanie prawnym obowiązującym od 15 kwietnia 2016 r., organy podatkowe mogą wykorzystywać jako dowód w postępowaniu podatkowym przekazane przez prokuraturę protokoły z podsłuchów rozmów, przeprowadzonych przez uprawnione do tego organy, bez stosownego potwierdzenia, że zostały uzyskane zgodnie z prawem i dołączonych do nich nagrań.

    RPO przystąpił do tego postępowania, wskazując, że dowodem w postępowaniu podatkowym w rozumieniu art. 180 § 1 i art. 181 Ordynacji podatkowej może być wyłącznie materiał, który został uzyskany z kontroli operacyjnej lub podsłuchu procesowego w sposób legalny. A contrario dowody zebrane w postępowaniu karnym w sposób niezgodny z prawem nie mogą być „transponowane” do postępowania podatkowego. Sąd administracyjny, badający zgodność z prawem rozstrzygnięcia organu podatkowego, powinien dokonać formalnego sprawdzenia, czy na etapie postępowania podatkowego doszło do prawidłowego włączenia materiałów z postępowania karnego, a więc czy w aktach sprawy podatkowej znajduje się potwierdzenie, że zastosowanie odpowiedniej techniki operacyjnej odbyło się za zgodą i pod kontrolą sądu powszechnego (art. 27 ustawy o ABW oraz przepisy k.p.k.).

    W konsekwencji należy przyjąć, że dopuszczalne jest wykorzystanie nagrania z podsłuchanej rozmowy wraz z dołączonym do niego protokołem, pod warunkiem potwierdzenia, że doszło do ujawnienia na rozprawie (zaliczenia w poczet materiału dowodowego) zarówno nagrań, jak i treści rozmów, co do których strona miała możliwość wypowiedzenia się. Tylko wówczas można mówić o uzyskaniu pewności co do zgodności z prawem, na którą zwraca uwagę TSUE w orzeczeniu w sprawie WebMindLicences Kft (C-419/14).

    Polityczne podporządkowanie prokuratury

    Dziś Minister Sprawiedliwości – członek rządu, a jednocześnie poseł, zajmuje stanowisko Prokuratora Generalnego. Pozwala mu to nie tylko kształtować ogólny kierunek działania prokuratury, ale także bezpośrednio interweniować w każde toczące się postępowanie poprzez uprawnienie do wydawania wiążących poleceń każdemu prokuratorowi dowolnego szczebla. Minister Sprawiedliwości może też na zasadzie dowolności ujawniać informacje z toczących się postępowań innym organom państwa, mediom oraz osobom indywidualnym. Prokuratura staje się więc instrumentem walki politycznej, w dodatku niezwykle efektywnym, bo działającym w majestacie państwa. Zaciera się jednocześnie granica pomiędzy ochroną interesów państwa a interesów formacji politycznej, z której wywodzi się minister.

    18 kwietnia 2016 r. RPO złożył wniosek do TK (K 19/16) o stwierdzenie niezgodności znowelizowanych przepisów Prawa o prokuraturze w zakresie, w jakim m.in.:

    • nakładają na prokuratora obowiązek wykonywania wydawanych przez Ministra Sprawiedliwości sprawującego urząd Prokuratora Generalnego poleceń dotyczących treści czynności procesowej z zasadą zaufania obywateli do państwa i prawa wynikającą z art. 2 Konstytucji RP oraz z art. 149 ust. 1 Konstytucji RP
    • uprawniają Ministra Sprawiedliwości sprawującego urząd Prokuratora Generalnego do zmiany lub uchylenia decyzji prokuratora podległego z zasadą zaufania obywateli do państwa i prawa wynikającą z art. 2 Konstytucji RP oraz z art. 149 ust. 1 Konstytucji RP;
    • uprawniają Ministra Sprawiedliwości sprawującego urząd Prokuratora Generalnego do przejmowania spraw prowadzonych przez prokuratorów podległych z zasadą zaufania obywateli do państwa i prawa wynikającą z art. 2 Konstytucji RP oraz z art. 149 ust. 1 Konstytucji RP

    Konsekwencje tego dla postępowania karnego są niezwykle niebezpieczne. Ta sama osoba bowiem najpierw jako Minister Sprawiedliwości proponuje rozwiązania procesowe faworyzujące oskarżycieli publicznych, następnie zaś z tych rozwiązań korzysta jako Prokurator Generalny. Jeśli nawet to nie doprowadzi do pożądanego efektu procesowego może z kolei, ponownie jako Minister Sprawiedliwości, inicjować postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, którzy nie spełniają jego oczekiwań jako prokuratora. Nawet sama groźba wszczęcia takiego postępowania jest rażącą ingerencją w zasadę niezawisłości sędziowskiej, a także może wywołać „efekt mrożący”.

    W opinii Komisji Weneckiej z 11 grudnia 2017 r. wskazamno, że połączenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego powoduje szereg nierozwiązywalnych problemów związanych z podziałem władz i nie spełnia międzynarodowych standardów dotyczących procedury mianowania prokuratora generalnego oraz jego kompetencji.

    Polityczne podporządkowanie prokuratury sprawia, ze jest ona wykorzystywana także w celach propagandowych. Jako przykład podać można zatrzymanie Jacka K. -  szefa służby celnej i wiceministra finansów w rządzie PO-PSL jako podejrzanego w tzw. aferze hazardowej. Sąd uwzględnił zażalenie na zatrzymanie. W uzasadnieniu postanowienia sąd wskazał między innymi, że „zatrzymanie nie na podstawie art. 247 § 1 kpk nie może być dowolne. Nie może zatem być stosowane, jak to niestety zdarza się w praktyce, dla realizacji celów pozaprocesowych, w tym dla spektakularnego wykazywania aktywności prokuratury w ściganiu przestępstw.”

    Innym przykładem jest wypadek byłej premier Beaty Szydło. Trójka śledczych odmówiła obciążenia winą wyłącznie kierowcy fiata seicento, choć takiego finału sprawy oczekiwał od nich przełożony. Prokuratorzy złożyli wnioski o wyłączenie ich ze śledztwa. W efekcie postanowienie o zamknięciu dochodzenia podjął szef krakowskiej prokuratury, który zadecydował o uznaniu Sebastiana K. jako winnego wypadku. 

    W maju 2018 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o ponownym umorzeniu śledztwa w sprawie okoliczności i przebiegu grudniowego posiedzenia Sejmu (przeniesienie obrad Sejmu i głosowanie w Sali Kolumnowej). Prokuratura w uzasadnieniu nie wyjaśniła, z jakiego powodu, kiedy i kto podjął decyzję o przeniesieniu obrad do Sali Kolumnowej.

    10 lutego 2017 r. Prokuratura Okręgowa umorzyła postępowanie w związku z brakiem publikacji wyroku TK z 9 marca 2016 r. W uzasadnieniu wskazano m.in., że premier mogła nabrać uzasadnionych wątpliwości co do dopuszczalności publikacji wyroków. HFPC nie miała możliwości ponownego zaskarżenia postanowienia do sądu – art. 306 Kpk uprawnia bowiem organizacje pozarządowe, które złożyły zawiadomienie,  wyłącznie do zaskarżenia postanowienia o odmowie wszczęcia, a nie umorzeniu, postępowania karnego.

    Prokuratura umorzyła również postępowanie karne w sprawie pobicia podczas Marszu Niepodległości 14 kobiet, które stanęły na trasie przemarszu z transparentem „Stop faszyzmowi”. Aktywistki Obywateli RP i Warszawskiego Strajku Kobiet były kopane, rozdeptywane i opluwane, a także wulgarnie obrażane. 10 września 2018 r. prokuratura  umorzyła postępowanie. Zdaniem prokurator Magdaleny Kołodziej celem ataku na kobiety nie było pobicie, lecz… „okazanie niezadowolenia”, a przemoc nie była wymierzona w newralgiczne punkty ciała. Dodatkowo, na podstawie zeznań pokrzywdzonych kobiet, dostarczonej dokumentacji medycznej oraz opinii biegłego stwierdzono, iż uczestniczki kontrmanifestacji faktycznie doznały uszczerbku na zdrowiu, ale nie były one poważne (trwały mniej niż 7 dni) lub należy je zakwalifikować jako naruszenie nietykalności cielesnej. W związku z tym prokuratura nie będzie prowadzić postępowania z urzędu, gdyż zgodnie z kodeksem karnym ściganie powinno odbywać się w trybie prywatno-skargowym.

    Ustawy pozakodeksowe

    Nie wszystkie rozwiązania karnoprocesowe znajdują się w Kodeksie postepowania karnego. Z uregulowań pozakodeksowych wskazać trzeba w szczególności na ustawę o działaniach antyterrorystycznych, która wprowadza szerokie uprawnienia prokuratora, m.in. pozwalające mu na prowadzenie przeszukania o dowolnej porze dnia i nocy wszystkich pomieszczeń i osób znajdujących się na danym, dowolnie określonym terenie. Ustawa pozwala także na zupełne pominięcie przepisów dotyczących dowodów w postępowaniu karnym i skierowanie do sądu aktu oskarżenia opartego na informacjach z czynności operacyjnych, które w postępowaniu zwyczajnym nie mogłyby stanowić dowodu.

    Co więcej, może to być podstawą tymczasowego aresztowania na 14 dni nawet, jeśli nie występują jakiekolwiek inne przesłanki uzasadniające zastosowanie tego środka. Nie trzeba chyba dodawać, że o treści zarzutów decyduje prokurator, a rozwiązania te znajdują zastosowanie, nawet jeśli podejrzenie popełnienia lub przygotowania do przestępstwa terrorystycznego później się nie potwierdzi.

    W ten sposób można łatwo oskarżyć dowolną osobę, przypiąć jej łatkę „terrorysty” (poprzez informowanie mediów) i wyeliminować ją  z życia na 14 dni. Ustawa o prokuraturze wskazuje, że najpewniej takie działanie prokuratora nie będzie nawet podstawą wszczęcia postępowania dyscyplinarnego.

    Art. 9 ust. 1 ustawy o działaniach antyterrorystycznych przewiduje możliwość stosowania czynności operacyjno-rozpoznawczych wobec osób niebędących obywatelami RP. Ustanawia to  regulację o charakterze szczególnym w stosunku do ogólnych mechanizmów – dotyczących także obywateli polskich – przewidzianych m.in. w ustawie o Policji. Zarządzenie kontroli operacyjnej wobec cudzoziemców nie wymaga więc zgody żadnego organu zewnętrznego w stosunku do Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

    RPO podziela stanowisko, że niejawne pozyskiwanie informacji może stanowić skuteczny i zarazem konieczny środek do zwalczania masowych niebezpieczeństw współczesności - zwłaszcza do niebezpiecznej działalności terrorystycznej. Rzecznik wielokrotnie zwracał uwagę, że tego typu środki nie tylko mogą być uznane za dopuszczalne w określonych układach sytuacyjno-prawnych, ale czasami nawet mogą okazać się wręcz konieczne do zapewnienia pełniejszej realizacji praw i wolności jednostki. Niemniej tego typu ingerencjom zawsze powinny towarzyszyć odpowiednie zabezpieczenia praw i wolności jednostki, które mogą zostać potencjalnie naruszone.

    Skoro zatem ustawodawca zdecydował się na pozbawienie pewnych grup jednostek fundamentalnego prawa do prywatności, to jego konstytucyjnym obowiązkiem  w demokratycznym państwie prawa jest zapewnienie minimalnego standardu ochrony w postaci ustanowienia chociażby następczej kontroli sądowej w tym zakresie. Brak takiego rozwiązania należy uznać za sprzeczny z podstawowymi założeniami ustroju prawnego RP.

    Przewidziana w art. 26 ust. 2 ustawy możliwość stosowania tymczasowego aresztowania na podstawie jedynie uprawdopodobnienia popełnienia, usiłowania lub przygotowania do popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym, pozostaje w sprzeczności z fundamentalnymi zasadami demokratycznego państwa prawnego. Ten przepis, posługując się pojęciami wyjątkowo nieostrymi, stwarza podstawę do daleko idącej ingerencji w sferę praw i wolności, w szczególności w sferę nietykalności osobistej jednostki. „Uprawdopodobnienie” dokonania, usiłowania lub przygotowania czynu o charakterze terrorystycznym nie może w sposób wystarczający legitymizować tak daleko idącej ingerencji w wolność jednostki.

    Dlatego 11 lipca 2016 r. RPO złożył do TK wniosek o zbadanie zgodności kwestionowanych przepisów ustawy o działaniach terrorystycznych z Konstytucją RP.  Ponieważ w miejsce pełnego składu został wyznaczony skład pięcioosobowy (mimo braku ku temu podstawy prawnej), w którym znalazły się osoby nieuprawnione do orzekania, 30 kwietnia 2018 r. rzecznik cofnąłem wniosek (K 35/16). W konsekwencji postępowanie zostało umorzone. 

    Według Rzecznika jeszcze innego rodzaju zagrożenia niesie ze sobą nowa ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych. Uniezależnia ona postępowanie toczące się przeciwko osobie prawnej od postępowania karnego sensu stricto. Możliwe będzie zatem „skazanie” osoby prawnej bez wcześniejszego definitywnego ustalenia sprawstwa, czy winy osoby fizycznej. Ewentualne wznowienie postpowania przeciwko osobie prawnej rzadko będzie wystarczającym remedium, bowiem podmiot taki - obciążony wysokimi grzywnami i przepadkiem - może po prostu splajtować.

    Ponadto pozakodeksowo - na mocy art. 5 ustawy z 10 czerwca 2016 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta - wprowadzono obligatoryjne przekazanie sprawy prokuratorowi na jego wniosek w celu uzupełnienia śledztwa lub dochodzenia. W toku nowelizacji wyłączono zastosowanie art. 344a § 3 Kpk. Tym samym zażalenie na postanowienie o przekazaniu miało być niedopuszczalne. Skutkiem władczej pozycji prokuratora wobec sądu w zakresie zobligowania sądu do uwzględnienia w każdym wypadku jego wniosku, może być możliwość sterowania postępowaniem pomiędzy jego etapem przygotowawczym a sądowym. Ponieważ nie ma w istocie limitu czasowego postępowania przygotowawczego, oskarżony może nie być w stanie oczyścić się z zarzutów, zwłaszcza że prokurator może „moderować” sprawę między etapem przygotowawczym a sądowym.

    RPO żąda od prezeski krakowskiego sądu uchylenia jej zarządzenia o akredytacjach dla mediów

    Data: 2018-09-20
    • Dziennikarze muszą występować do Sądu Okręgowego w Krakowie o przyznanie rocznej akredytacji - aby móc wejść do budynku z kamerą, aparatem fotograficznym, mikrofonem lub dyktafonem
    • Takie zarządzenie prezeski i dyrektora sądu Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje za pozbawione podstaw prawnych i żąda jego uchylenia
    • Według Adama Bodnara zapisy te mogą naruszać m.in. wolność prasy i słowa, wyrażania poglądów oraz prawo obywateli do informacji o działalności organów władzy 

    Na podstawie art. 14 pkt 2 ustawy o RPO Adam Bodnar stwierdził naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela w tej sprawie. Zwrócił się do prezeski sądu Dagmary Pawełczyk-Woickiej z żądaniem uchylenia kwestionowanych przepisów regulaminu.

    Zarządzeniem Prezesa i Dyrektora Sądu Okręgowego w Krakowie z 6 sierpnia 2018 r., w Sądzie Okręgowym w Krakowie wprowadzono regulamin przyznawania akredytacji prasowych. Zgodnie z nim „akredytacja prasowa upoważnia do wejścia na teren budynku Sądu Okręgowego w Krakowie z urządzeniem technicznym (…) - posiadającym funkcję rejestracji dźwięku lub obrazu (w tym kamery, urządzenia nagrywające, mikrofony), za okazaniem dokumentu ze zdjęciem”. Akredytacji udziela rzecznik prasowy sądu. O przyznaniu akredytacji lub odrzuceniu takiego wniosku biuro prasowe sądu informuje drogą e-mailową.

    Te postanowienia regulaminu budzą poważne wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich w świetle art. 14 oraz 54 Konstytucji RP. Pierwszy głosi, że Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Drugi stanowi: Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane.

    Pojęcie akredytacji prasowej nie zostało objęte definicją legalną ani w ustawie z 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe, ani też w żadnym innym powszechnie obowiązującym akcie prawnym regulującym prawo mediów. W potocznym rozumieniu jest to zgoda organizatora imprezy, uprawniająca do udziału w niej na ściśle określonych warunkach, co do zasady szerszych od uprawnień publiczności. Skoro zatem obowiązek posiadania przez dziennikarza akredytacji nie wynika z przepisów powszechnie obowiązującego prawa, to niezrozumiałym oraz nieuzasadnionym jest wprowadzanie takiego ograniczenia dla dziennikarzy regulaminem wydanym przez prezesa i dyrektora sądu.

    Jego podstawą prawną były przepisy Prawa o ustroju sądów powszechnych, zgodnie z którymi prezes sądu kieruje działalnością administracyjną sądu i zapewnia właściwy tok wewnętrznego urzędowania, a dyrektor sądu zapewnia m.in. odpowiednie warunki technicznoorganizacyjne. Żaden z tych przepisów nie zawiera upoważnienia do wkraczania przez prezesa sądu i dyrektora sądu w materię, o której mowa w art. 14 i 54 Konstytucji RP oraz ograniczania praw dziennikarzy, chcących wejść do sądu, poprzez uzależnienie tego od posiadania akredytacji. Prawo o ustroju sądów powszechnych nie może stanowić podstawy tego typu zakazów wobec dziennikarzy w formie aktu prawnego o charakterze wewnętrznym.

    Zarządzenia nie mogą ograniczać wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, której beneficjentami są obywatele, i która stanowi fundament demokratycznego państwa. Działanie takie, w ocenie Rzecznika, nie ma żadnego uzasadnienia na gruncie obowiązującego prawa. Żaden organ państwowy, a więc i organy sądu, nie powinny działać w sposób, który mógłby wpłynąć na ograniczenie dostępu do budynku sądu, a przez to ograniczenie dostępu społeczeństwa do informacji.

    W ocenie Rzecznika, wskutek wprowadzenia regulaminu naruszone mogą zostać: wolność prasy, słowa, wyrażania poglądów i prawo do społecznie pożądanej krytyki oraz prawo obywateli do uzyskania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Skutkiem wydawania akredytacji jest bowiem uniemożliwienie wstępu do sądu dziennikarzom, którzy ich nie posiadają.

    Nie sprecyzowano przyczyn tej decyzji. Uniemożliwia ona swobodne wykonywanie zawodu przez dziennikarzy, którym nie zostanie przyznana akredytacja. Nie mają oni możliwości relacjonowania oraz utrwalania obrazu i dźwięku z przebiegu rozpraw czy posiedzeń, nagrywania materiałów z udziałem pracowników sądu i osobistego uzyskiwania informacji, a następnie przekazywania ich opinii publicznej.

    Dodatkowe zastrzeżenia RPO budzi fakt, że decyzja o wydaniu akredytacji bądź jej odmowie zależy wyłącznie od woli rzecznika prasowego sądu. Brak jest przesłanek, jakimi miałby się on kierować przy podejmowaniu tych decyzji. Nie ma też mowy o ewentualnej drodze odwoławczej w przypadku odmowy.

    Ponadto Rzecznik wskazuje, że postanowienia regulaminu mogą prowadzić do naruszenia art. 44 ust. 1 Prawa prasowego. Zgodnie z nim, „kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową - podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”. Utrudnianie krytyki prasowej to m.in. selekcjonowanie dostępu dziennikarzy do wydarzeń i przeszkadzanie w zbieraniu materiałów przed publikacją. Do popełnienia tego przestępstwa dochodzi w momencie tych działań - bez względu na to czy sprawca osiągnął efekt.

    Dziennikarze pełnią w społeczeństwie demokratycznym co najmniej potrójną rolę w stosunku do wymiaru sprawiedliwości

    • informują o tym co dzieje się w sądach
    • edukują, przekazując informację o tym jak działa prawo, jak je wykorzystywać, jakie są konsekwencje naszych wyborów
    • kontrolują, pełnią społeczny nadzór nad sprawowaniem władzy, potocznie „patrzą władzy na ręce”, w tym przypadku władzy sądowej

    Aby dziennikarze mogli pełnić tę rolę na najwyższym poziomie oraz sprawnie i rzetelnie relacjonować pracę sądu nie może dochodzić – tak jak w tym przypadku – do ograniczania aktem wewnętrznym ich prawa wstępu do sądu wraz z narzędziami pracy w postaci kamer i innych urządzeń nagrywających.

    Jakiekolwiek ograniczenia prasy w dostępie do sądu – choćby tylko związane z formalnościami – budzą też wątpliwości z punktu widzenia art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. RPO przypomina, że Komitet Ministrów Rady Europy w oświadczeniu z 30 kwietnia 2014 r. o ochronie dziennikarstwa i bezpieczeństwie dziennikarzy oraz innych podmiotów na rynku mediów, zwrócił uwagę na konieczność ograniczania przeszkód w dostępie do ważnych publicznie informacji. Według Komitetu może to bowiem zniechęcać dziennikarzy do pełnienia obowiązków kontrolnych. Wolność wypowiedzi, w tym w szczególności wolność prasy, jako „psa stróżującego demokracji” (public watchdog), obejmuje nie tylko pozyskiwanie informacji słownych, ale również tych wyrażonych obrazem. Ograniczenie praw dziennikarzy stanowi poważne naruszenie praw człowieka, ponieważ prowadzi do pozbawienia obywateli prawa do informacji, a tym samym do ograniczenia debaty publicznej, która jest jednym z kamieni węgielnych pluralistycznej demokracji.

    VII.564.31.2018

    Sądy ograniczają wchodzenie do nich obywateli. RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości

    Data: 2018-09-20
    • Ludzie mają kłopoty z wchodzeniem do budynków sądów. Przy wejściu żąda się od nich sądowego wezwania lub wykazania "potrzeby wejścia"
    • Przyczyną takich naruszeń zasady jawności rozpraw są regulaminy wydawane przez prezesów i dyrektorów sądów
    • Nie mają oni do tego podstaw prawnych - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich, który już wcześniej interweniował w kilku sądach
    • Teraz RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, podkreślając że ewentualną podstawą ograniczenia wejścia do sądów może być tylko ustawa

    Po skargach obywateli Rzecznik bada ograniczenia możliwości wejścia do sądów w regulaminach. Pozwalają one wchodzić do sądu wyłącznie z aktualnymi wezwaniami lub zawiadomieniami o terminie rozprawy bądź posiedzenia. Jeśli się takiego wezwania nie ma, trzeba wykazać potrzebę załatwienia "innej ważnej sprawy".

    W lipcu 2018 r. RPO wystąpił do prezesów Sądu Okręgowego we Wrocławiu i w Lublinie, żądając uchylenia takich zapisów regulaminów. W rezultacie zostały one zmodyfikowane. Dziś do sądu mogą wchodzić osoby wezwane oraz te, które wskażą na wolę uczestniczenia w jawnej rozprawie czy posiedzeniu lub na inną potrzebę wejścia.

    Z kolejnych skarg kierowanych do RPO wynika jednak, że skala problemu jest znacznie większa i może mieć charakter ogólnopolski. Podobne ograniczenia istnieją bowiem m.in. w sądach rejonowych w Chojnicach, Dzierżoniowie, Pabianicach, Siedlcach, Lublińcu, Zamościu, Kole, Sokołowie Podlaskim; w sądach okręgowych w Częstochowie i Siedlcach oraz w Sądzie Apelacyjnym w Lublinie. Ich regulaminy przewidują możliwość wejścia po okazaniu wezwania lub zawiadomienia o rozprawie lub posiedzeniu, bądź też po wykazaniu potrzeby wejścia.

    Dlatego RPO napisał w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości, który sprawuje nadzór administracyjny nad działalnością sądów.

    Rzecznik przypomniał o konstytucyjnym standardzie zasady jawności postępowania, która stanowi istotny element prawa do sądu. Art. 45 ust. 1 Konstytucji stanowi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Zasada ta wyklucza sprawowanie wymiaru sprawiedliwości w tajemnicy, poza – choćby w praktyce tylko potencjalną – kontrolą społeczną. Przyczynia się także do zwiększenia zaufania społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości i mobilizuje sąd do większej staranności oraz sumienności.

    Konstytucja umożliwia zatem sprawowanie kontroli społecznej przez obywateli poprzez obserwację jawnych rozpraw. Nie przewiduje od nich wymogu pozwoleń czy pism. Wystarczy po prostu przyjść do sądu, wybrać rozprawę z  wokandy, a następnie zasiąść na ławach dla publiczności - podkreśla RPO.

    Zasada jawności sprawy może  w określonym zakresie i pod pewnymi warunkami być uchylona na mocy art. 45 ust. 2 Konstytucji RP w związku art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Wydaje się, że względy bezpieczeństwa - jako przesłanka ograniczeń wejścia do budynków sądowych - mogą zostać za jedno z dóbr wymienionych w art. 45 ust. 2 Konstytucji RP oraz w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, z uwagi na które może nastąpić ograniczenie tego konstytucyjnego prawa.

    Zapisy regulaminów nie spełniają jednak „testu proporcjonalności”, wynikającego z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Zgodnie z nim, ograniczenia wobec praw lub wolności mogą zostać wprowadzone wyłączenie w akcie prawnym o randze ustawy. Zasady jawności rozpraw i posiedzeń ograniczono bowiem zrządzeniami, a więc aktami, które nie tylko nie mają mocy ustawy, ale także nie są źródłami powszechnie obowiązującego prawa.

    Rzecznik wskazał, że również w Prawie o ustroju sądów powszechnych brak jest wystarczająco precyzyjnych, formalnych podstaw do wydawania przez prezesów i dyrektorów sądów zarządzeń ograniczających możliwość wejścia obywateli. Żaden z tych przepisów nie zawiera upoważnienia do wkraczania przez prezesa sądu i dyrektora sądu w materię, o której mowa w art. 45 Konstytucji RP. 

    Prezes i dyrektor sądu mogą regulować zarządzeniami wyłącznie sytuację prawną podmiotów organizacyjnie im podporządkowanych, nie zaś podmiotów zewnętrznych, czyli obywateli, którzy chcą się dostać do sądu. Zarządzenia nie mogą zatem stanowić podstawy decyzji wobec obywateli w postaci odmowy wejścia do sądu.

    Rzecznik dopuszcza ewentualną potrzebę funkcjonowania tego typu zabezpieczeń, jednakże ich podstawą nie mogą być zarządzenia prezesów i dyrektorów sądów -  regulacja taka powinna mieć rangę ustawową.

    Wszystko to prowadzi do wniosku, że regulaminy będące załącznikami do zarządzeń prezesów i dyrektorów sądów - w zakresie, w jakim odnoszą się do ograniczania możliwości wejścia obywateli do sądów - są niezgodne ze standardami konstytucyjnymi, przepisami ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 23 grudnia 2015 r. Regulamin urzędowania sądów powszechnych.

    Dlatego Adam Bodnar wystąpił do ministra Zbigniewa Ziobry, aby zwrócił się do prezesów sądów o analizę postanowień regulaminów oraz ich weryfikację w przypadku, gdy naruszają one wskazane standardy.

    VII.510.41.2018

     

     

    Obywatel jest bezradny wobec zwłoki w przekazaniu odwołania w sprawie renty sądowi. Rzecznik wnosi o zmianę prawa

    Data: 2018-08-29
    • Osoby odwołujące się do sądu od decyzji w sprawie renty są bezradne, jeśli np. ZUS nie przekazuje ich odwołania sądowi w wyznaczonym terminie 30 dni
    • Jest to ważne, gdyż postepowanie sądowe formalnie toczy się już od złożenia odwołania do organu rentowego, a przekroczenie tego terminu oznacza zwłokę
    • Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za stworzeniem środka prawnego, który pozwalałby obywatelowi na skuteczną reakcję wobec takiej przewlekłości postępowania 

    Ludzie skarżą się RPO na brak skutecznego środka prawnego służącego zwalczaniu bezczynności organu rentowego w przekazaniu do sądu odwołania od jego decyzji. Organ rentowy to ZUS, KRUS czy zakłady resortowe (MON, MSWiA).

    Z Kodeksu postepowania cywilnego wynika, że odwołania od decyzji organów rentowych lub orzeczeń wojewódzkich zespołów ds. orzekania o niepełnosprawności wnosi się do organu lub zespołu, który wydał decyzję lub orzeczenie, w terminie miesiąca od dnia doręczenia. Organ rentowy lub wojewódzki zespół przekazuje niezwłocznie odwołanie wraz z aktami sprawy do sądu. Zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych, jeśli odwołanie nie zostało w całości lub w części uwzględnione, Zakład przekazuje je sądowi niezwłocznie - nie później jednak niż w terminie 30 dni od dnia wniesienia odwołania.

    Po upływie tego terminu organ rentowy pozostaje w zwłoce – podkreśla RPO. Przepisy nie przewidują jednak skutecznych środków prawnych, pozwalających stronie postępowania zwalczać taką zwłokę.

    Tymczasem w orzecznictwie sądowym przyjmuje się, że datą wszczęcia postępowania sądowego jest dzień wniesienia odwołania do organu rentowego. Strona, którą dotknęła bezczynność organu rentowego, polegająca na nieprzekazaniu odwołania do sądu, nie ma zaś możliwości jej skutecznego zaskarżenia.

    W takich sprawach nie może być stosowana ustawa z 17 czerwca 2004 r. o skardze na naruszenie prawa strony do rozpoznania sprawy w postępowaniu przygotowawczym prowadzonym lub nadzorowanym przez prokuratora i postępowaniu sądowym bez nieuzasadnionej zwłoki. Reguluje ona wnoszenie i rozpoznawanie skargi strony, której prawo do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki zostało naruszone wskutek bezczynności sądu lub prokuratora.

    W opisywanej sprawie zwłoka nie jest zaś wynikiem bezczynności sądu, lecz organu rentowego, który nie przekazuje odwołania sądowi. Dlatego Sąd Apelacyjny w Warszawie w kwietniu i maju 2018 r. odrzucił jako niedopuszczalne skargi na przewlekłość postępowania w takiej właśnie sytuacji.

    Nie istnieje zatem odpowiednia procedura pozwalająca na skorzystanie ze skutecznego środka odwoławczego służącego zwalczaniu takiej przewlekłości. Rzecznik wskazuje, że narusza to zarówno art. 45 ust. 1 Konstytucji RP - gwarantujący prawo do rozpatrzenia sprawy przez sąd bez nieuzasadnionej zwłoki, jak i art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, który gwarantuje rozpoznanie sprawy przez sąd w rozsądnym terminie.

    Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o dostosowanie prawa w tym zakresie do standardu konstytucyjnego i konwencyjnego.

    III.7060.456.2018

    „Praworządność dla ludzi”. Biała Księga dotycząca działań RPO na rzecz niezależności sądów

    Data: 2018-08-23
    • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił 23 sierpnia białą księgę dotyczącą gwarancji praw obywatelskich w Polsce z perspektywy instytucji ombudsmana.
    • Księga stanowi świadectwo zmiany ustroju państwa polskiego - nie mocą zmiany Konstytucji, lecz niekonstytucyjnych ustaw.
    • Księga odnosi się do zaprezentowanej przez rząd 8 marca 2018 r. „Białej księgi” reform wymiaru sprawiedliwości
    • Licząca 1174 strony publikacja jest zbiorem dokumentów i wystąpień kierowanych przez Rzecznika oraz uzyskiwanych odpowiedzi.
    • Interaktywny spis treści ułatwia przeglądanie tego zbioru

    Aparat państwa rośnie każdego dnia w siłę, a obywatel jest coraz słabszy. W demokratycznym państwie prawa to sądy mają bronić obywatela w tego typu sytuacjach. Niezależność sądownictwa to zasada konstytucyjna, ale także podstawa naszego ustroju państwowego opierającego się na trójpodziale władzy. Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o efektywnym przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich – stwierdza Rzecznik Praw Obywatelskich w raporcie „Praworządność dla ludzi”.

    To szczegółowy raport dotyczący działań Rzecznika na rzecz niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz niezależności pozostałych instytucji państwowych stojących na straży praworządności w okresie od listopada 2015 roku do marca 2018 r.

    - Bez praworządności i działających zgodnie z prawem władz publicznych nie ma mowy o przestrzeganiu podstawowych praw i wolności człowieka i obywatela – podkreśla we wstępie do Księgi RPO Adam Bodnar.

    Księga RPO przedstawia - z perspektywy konstytucyjnego niezależnego organu stojącego na straży praw i wolności jednostek, jakim jest Rzecznik Praw Obywatelskich - obraz przeprowadzanych od ponad dwóch i pół roku zmian w funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz procesu uzależniania względem władzy wykonawczej oraz czynników polityczno-partyjnych naczelnych i centralnych instytucji demokratycznego państwa prawa, tj. Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, Sądu Najwyższego, sądów powszechnych i prokuratury, skutkującego ograniczeniem bądź wręcz utratą ich niezależności.

    Księga stanowi również świadectwo dokonywania przez władze państwowe swoistej zmiany ustroju państwa polskiego, nie mocą zmiany Konstytucji, lecz mocą niekonstytucyjnych ustaw. Przyjęte ustawy prowadzą bowiem de facto do zmiany charakteru działania instytucji wzajemnej kontroli oraz równoważenia się władz – tych instytucji, które mają gwarantować zasadę trójpodziału władz.

    W pewnym zakresie niniejsza Księga odnosi się naturalnie do zaprezentowanej przez polski rząd w dniu 8 marca 2018 r. „Białej księgi” reform wymiaru sprawiedliwości, zawiera ona bowiem stanowiska i postulaty Rzecznika Praw Obywatelskich kwestionujące kierunek zmian przyjęty m.in. w nowych ustawach: o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz w Prawie o ustroju sądów powszechnych.

    Co znajduje się w Księdze RPO?

    W pierwszej części Księgi opisana jest działalność Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącą ochrony niezależności

    • Trybunału Konstytucyjnego,
    • prokuratury i  prokuratorów,
    • Krajowej Rady Sądownictwa,
    • Sądu Najwyższego,
    • a także stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.

    Ponadto zaprezentowano w niej postulaty RPO dotyczące usprawnienia funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, tj. m.in.

    • konieczność wprowadzenia zmiany w procedurach sądowych,
    • konieczność pilnego przyjęcia ustawy o biegłych sądowych,
    • czy wskazanie na niewystarczającą liczbę lekarzy sądowych.

    Załączone zostały wystąpienia RPO, wnioski do Trybunału Konstytucyjnego oraz stanowiska dotyczące zagadnień mających najbardziej istotne znaczenie z punktu widzenia praworządności i praw obywatelskich.

    W drugiej części Księgi mowa jest o krajowych oraz międzynarodowych wydarzeniach i spotkaniach RPO dotyczących ochrony niezależności i niezawisłości sądownictwa oraz pozostałych instytucji państwowych stojących na straży praworządności.

    Wnioski z Księgi RPO

    Trybunał Konstytucyjny

    Do głównych problemów z punktu widzenia praw człowieka i obywatela przedstawionych w raporcie Rzecznika Praw Obywatelskich zaliczyć należy trwający od listopada 2015 r. kryzys konstytucyjny. Paraliż Trybunału Konstytucyjnego ma znaczenie dla spraw wniesionych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, czy inne podmioty, ale także uniemożliwia ochronę praw konstytucyjnych w ramach postępowań wszczętych skargami konstytucyjnymi obywateli bądź pytaniami prawnymi sądów.

    Sytuacja, kiedy Trybunał Konstytucyjny nie może działać zgodnie ze swoim normalnym rytmem, uniemożliwia efektywną ochronę konstytucyjnych praw i wolności jednostki.

    KRS

    Najważniejsze zagrożenia dla praworządności i ochrony praw jednostki w Polsce, które wynikają z kwestionowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS), to przede wszystkim: skrócenie kadencji poprzednich członków KRS oraz zmiana sposobu wyboru nowych kandydatów-sędziów do KRS przez Sejm, a nie przez samych sędziów. W ocenie Rzecznika doprowadziło to do politycznego podporządkowania KRS, instytucji, która stać ma straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

    Sąd Najwyższy

    Najważniejsze zagrożenia dla praworządności i ochrony praw jednostki w Polsce, które wynikają z wejścia w życie w dniu 3 kwietnia 2018 r. ustawy o Sądzie Najwyższym to m.in.:

    • obniżenie wieku emerytalnego sędziów Sądu Najwyższego,
    • skrócenie kadencji I Prezes Sądu Najwyższego,
    • stworzenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych,
    • szczególne uprawnienia Izby Dyscyplinarnej, która będzie się charakteryzowała daleko idącą autonomią w stosunku do całej struktury Sądu Najwyższego
    • oraz wpływ podmiotów reprezentujących władzę wykonawczą na postępowanie dyscyplinarne sędziów.

    Wprowadzone rozwiązania podważają niezależność Sądu Najwyższego, a w konsekwencji stanowią zagrożenie dla ochrony praw obywatelskich.

    Ochrona praw obywateli

    W Księdze RPO przedstawia kwestie mające fundamentalne znaczenie dla całego społeczeństwa dotyczące procesu stopniowego likwidowania mechanizmów ochrony praw obywatelskich w Polsce.

    Aparat państwa rośnie każdego dnia w siłę, a obywatel jest coraz słabszy. W demokratycznym państwie prawa to sądy mają za zadanie bronić obywatela w tego typu sytuacjach. Niezależność sądownictwa to zasada konstytucyjna, ale także podstawa naszego ustroju państwowego opierającego się na trójpodziale władzy. Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o efektywnym przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich.

    W swoich wystąpieniach Rzecznik wielokrotnie powtarzał, że reforma sądownictwa jest potrzebna i uzasadniona. Nie może zaczynać się ona jednak od niszczenia dorobku Sądu Najwyższego oraz największych tradycji naszej państwowości, jak również złamania zasady stanowiącej dziedzictwo historyczne z lat oporu w czasach PRL, według której Krajowa Rada Sądownictwa jest powoływana przez sędziów, z dodatkowym udziałem reprezentantów innych władz (ustawodawczej i wykonawczej).

    Przedstawione w Księdze Rzecznika Praw Obywatelskich „Praworządność dla ludzi” postulaty i wnioski RPO nie zostały niestety wzięte pod uwagę przez podmioty, do których były skierowane. Nieuwzględnienie większości przedstawionych Rzecznika zastrzeżeń przez rządzących stwarza realne niebezpieczeństwo całkowitego podważenia niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz instytucji wzajemnej kontroli oraz równoważenia się władz. Skutkiem tych zmian staje się pozbawienie ludzi prawa do rozpatrzenia swojej sprawy przez niezależny organ sądowy, co gwarantuje zarówno Konstytucja, Europejska Konwencja Praw Człowieka, jak i Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

    - Muszę powtórzyć to raz jeszcze – praworządność jest dla ludzi gwarancją skutecznej ochrony ich praw i życia bez strachu przed własnym państwem i jego funkcjonariuszami – stwierdza rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

    RPO w Onecie o instytucji małego świadka koronnego i jej stosowaniu w praktyce

    Data: 2018-08-20

    Janusz Schwertner w Onet.pl opisał sprawę rapera skazanego na podstawie zeznań tzw. małego świadka koronnego. „Czy żeby skazać człowieka, wystarczą zeznania gangsterów i piosenka, którą na sali sądowej zacytował prokurator? Bonus RPK idzie siedzieć na pięć lat, choć nie wiadomo, czy naprawdę jest winny” – pyta autor.

    Pisze tez, że w internecie trwa akcja #MuremZaBonusem. Fani rapera i inni artyści wyrażają tam solidarność z muzykiem. Zwracają uwagę, że na sali sądowej prokurator zacytował jedną z jego piosenek - co miało wzmocnić oskarżenie przeciwko niemu. Działania prokuratury zostały odebrane jako atak na artystyczną wolność.

    Małym świadkiem koronnym jest sprawca, który wraz z innymi osobami współdziałał w popełnieniu przestępstwa, a który organom ścigania ujawnił niezbędne informacje dotyczące okoliczności jego popełnienia. W takim przypadku sąd obligatoryjnie orzeka nadzwyczajne złagodzenie kary.

    Janusz Schwertner cytuje w swoim reportaży rzecznika praw obywatelskich:

    Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, mówi, że instytucja "małego świadka koronnego" (tak potocznie określa się przestępców korzystających z prawa do złagodzenia wyroku) może dobrze funkcjonować tylko w tych państwach, które ściśle przestrzegają reguł rządów prawa. - Natomiast jeśli pojawiają się takie czynniki, jak podporządkowanie polityczne prokuratury, ograniczanie niezależności sądów, w tym presja ze strony prokuratury na określone rozstrzygnięcia oraz dążenie do osiągnięcia sukcesów statystycznych i wizerunkowych, to taka instytucja może prowadzić do nadużyć. Tym bardziej należy wtedy dbać o zagwarantowanie prawa do rzetelnego procesu, właściwe standardy gromadzenia dowodów oraz prawo do obrony – mówi Bodnar. - Dziś warto przedyskutować postulat wprowadzenia odpowiedniego uregulowania uniemożliwiającego skazanie wyłącznie w oparciu o zeznania "małego świadka koronnego" - dodaje rzecznik.

    Mówi też red. Schwertnerowi: - Obiecuję, że przyjrzymy się praktyce stosowania instytucji "małego świadka koronnego". W szczególności tym sytuacjom, w których dochodzi do skazania osoby wyłącznie na podstawie zeznań jednej osoby, bez wystarczającego wsparcia w postaci innych dowodów wskazujących na winę.

    Lubelski sąd wycofał zapis regulaminu, który kwestionował RPO

    Data: 2018-08-14
    • Po interwencji RPO Sąd Okręgowy w Lublinie wycofał zapis regulaminu o tym, że mogą do niego wchodzić wyłącznie osoby po okazaniu aktualnego wezwania lub zawiadomienia o terminie rozprawy lub posiedzenia, bądź też po wykazaniu potrzeby wejścia

    • Uchylenia zapisu zażądał Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał go za sprzeczny z konstytucyjną zasadą  jawności postępowań sądowych

    Rzecznik otrzymał skargę, z której wynikało, że na terenie Sądu Okręgowego w Lublinie dochodziło do naruszeń zasady jawności rozpraw. Przyczyną tych naruszeń były postanowienia „Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w Sądzie Okręgowym w Lublinie” przewidujące ograniczenie możliwości wejścia obywateli na teren budynków sądów wyłącznie po okazaniu aktualnego wezwania lub zawiadomienia o terminie rozprawy lub posiedzenia, bądź też po wykazaniu potrzeby wejścia.

    W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Prezesa tego sądu z prośbą o usunięcie z regulaminu tego przepisu.

    W odpowiedzi na swoje wystąpienie Rzecznik został poinformowany, że Zarządzeniem Nr Adm. 0001-62/18 Prezesa i Dyrektora Sądu Okręgowego w Lublinie z dnia 30 lipca 2018 r. w sprawie wprowadzenia Regulaminu bezpieczeństwa i porządku w Sądzie Okręgowym w Lublinie zmodyfikowano § 3 Regulaminu nadając mu następujące brzmienie:

    1. Na teren Sądu mogą wchodzić osoby wezwane przez Sąd, oraz osoby, które wskażą na wolę uczestniczenia w jawnej rozprawie lub posiedzeniu lub na inną potrzebę wejścia.

    2. Policja Sądowa/służba ochrony, jeżeli uzna to za uzasadnione ze względów bezpieczeństwa, może żądać od osoby wchodzącej do sądu lub przebywającej na jego terenie okazania dowodu tożsamości.

    3. Osoby upoważnione do przebywania w Sądzie zobowiązane są do poruszania się wyłącznie w kierunku miejsca docelowego, określonego np. na wezwaniu lub zawiadomieniu.

     

    Treść Regulaminu została zamieszczona na stronie internetowej Sądu Okręgowego w Lublinie w dniu 7 sierpnia 2018 r.

     

    Od zmian w sądownictwie jest Minister Sprawiedliwości – Prezydent odpowiada na postulaty reform zgłoszone przez Rzecznika rok temu

    Data: 2018-08-13
    • Prezydent odpowiedział na propozycje RPO z 2017 r., jak usprawnić działania wymiaru sprawiedliwości i zmniejszyć uciążliwości dla obywateli
    • Prezydent odsyła RPO do Ministra Sprawiedliwości, bo to w jego, a nie Prezydenta gestii
    • Wyjaśnia też, że „narastające od wielu lat kłopoty sądownictwa, w szczególności długotrwałe rozpatrywanie przez sądy spraw nie znikną w przeciągu kilku chwil”.

    Prezydent Andrzej Duda jest autorem ustaw, które teraz m.in. zmieniają skład Sądu Najwyższego. Przedstawiciele większości rządzącej od 2017 r. przekonują, że zmiany te są konieczne, by poprawiła się praca sądów. W toku prac nad zmianami w sądownictwie RPO formułował szereg konkretnych postulatów. Zgłosił je m.in. prezydentowi we wrześniu 2017 r. Teraz otrzymał odpowiedź.

    - Dziękuję za głos Pana Rzecznika w szerokiej debacie dotyczącej wymiaru sprawiedliwości – pisze w imieniu prezydenta sekretarz stanu jego kancelarii Andrzej Dera. - Prezydent Andrzej Duda ceni wszelkie uwagi i postulaty, zaś przesłana przez Pana Rzecznika korespondencja stanowi cenne źródło informacji o występujących problemach i oczekiwaniach społecznych.

    Odnosząc się do przedłożonych przez Rzecznika propozycji wyjaśnia, że „część z nich leży w wyłącznej gestii poszczególnych ministrów”. Minister Dera odsyła więc Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości. – Niemniej – pisze – „przedłożone w korespondencji postulaty Pana Rzecznika - za które dziękuję - stanowią cenny wkład w debatę na temat kształtu wymiaru sprawiedliwości i w miarę możliwości będą wykorzystywane w działaniach podejmowanych w ramach konstytucyjnych uprawnień Prezydenta RP”.

    Przypomina też, że część postulatów RPO została już spełniona.

    • M.in. od 1 stycznia jeżeli osoba uzbezwłasnowolniona nie zgadza się na umieszczenie w DPS lub szpitalu, sąd musi jej ustanowić pełnomocnika, który będzie sprawdzał, czy prawa tej osoby nie są naruszone.
    • Prezydent zgodził się też z RPO, że zmian wymaga ustawa o nieodpłatnej pomocy prawnej, stąd jego projekt zmian przyjęty przez Sejm 30 lipca 2018 roku. Dzięki temu krąg osób uprawnionych do pomocy został poszerzony, więcej też będzie świadczeń dostępnych w jej ramach (możliwe będzie np. sporządzanie projektów pism, a nie, jak do tej pory, jedynie pomoc w ich sporządzaniu).
    • W ramach prezydenckiego Zespołu Analiz Systemowych analizowane są natomiast dwie propozycje Rzecznika (w zakresie pełnomocnictwa do doręczeń przesyłek sądowych jak również skutków procesowych nadania przesyłek w placówce pocztowej operatora wyznaczonego).

    - Konkludując zapewniam, że Pan Prezydent z troską pochyla się nad problemami wymiaru sprawiedliwości, co skutkuje korzystaniem z przysługującej Panu Prezydentowi inicjatywy legislacyjnej i przedkładaniem szeregu projektów ustaw w tym zakresie, tak by ułatwić dostęp poszczególnych osób do profesjonalnej obsługi prawnej oraz sądów.

    Niestety narastające od wielu lat kłopoty sądownictwa, w szczególności długotrwałe rozpatrywanie przez sądy spraw nie znikną w przeciągu kilku chwil. Dlatego też Pan Prezydent podziela stanowisko w zakresie potrzeby stałej, wspólnej debaty opartej na zasadach równego dostępu do niej stron w celu wypracowania jak najlepszych rozwiązań, które mogą usprawnić wymiar sprawiedliwości i przybliżyć go społeczeństwu.

    Co poprawić w sądach - postulaty Rzecznika Praw Obywatelskich

    Rzecznik Praw Obywatelskich powtarzał w 2017 r., że reforma wymiaru sprawiedliwości jest niezbędna zarówno dla obywateli, jak i dla środowiska sędziowskiego. Wskazywał też na konkretne problemy wymagające rozwiązania.

    Kiedy latem 2017 r. Prezydent – po zawetowaniu dwóch z trzech ustaw dotyczących wymiaru sprawiedliwości – podjął prace nad swoją propozycją zmian, RPO w wystąpieniu do Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta zwrócił uwagę na problemy w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości, które wynikają z treści skarg indywidualnych, wpływających do Biura RPO[1].

    Wzrost liczby spraw napływających do sądów

    W ocenie Rzecznika prawodawca powinien znaleźć odpowiednie rozwiązania, które dużą część spraw rozpoznawanych w chwili obecnej przez sądy, bez uszczerbku dla ochrony praw jednostki, przekażą do rozstrzygnięć w trybie procedur pozasądowych.

    Niezależnie od tego Rzecznik wskazał na propozycję legislacyjne służące lepszemu zagwarantowaniu obywatelom konstytucyjnego prawa do sądu, w tym m.in. na potrzebę wprowadzenia pouczeń o możliwości złożenia wniosku o umorzenie, odroczenie lub rozłożenie na raty opłaty kancelaryjnej od wniosku o wydanie odpisu wyroku z uzasadnieniem oraz wprowadzenia obligatoryjnego ustanawiania pełnomocnika dla osoby, względem której prowadzone jest postępowanie o umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym bez jej zgody.

    Rzecznik wymienił szereg zagadnień, które usprawniłyby funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Są to m.in.:

    • zmniejszenie zakresu spraw, które mają rozstrzygać sądy (kognicji sądów) przy zachowaniu standardów wynikających z art. 45 ust. 1 Konstytucji,
    • wsparcie sędziów poprzez zwiększenie liczby asystentów,
    • przyznanie komornikom prawa do polubownego dochodzenia należności,
    • dopuszczenie zeznań świadków w sprawach cywilnych na piśmie lub przed urzędnikiem oraz wprowadzenie specjalizacji sędziów.
    • wykorzystanie alternatywnych sposobów rozwiązywania sporów (np. mediacje)
    • wzmocnienie udziału czynnika społecznego (ławników) w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości
    • lepsza komunikacja między sądem, a uczestnikami postępowania,

    Biegli sądowi

    Jednym z większych wyzwań dla polskiego wymiaru sprawiedliwości jest zdaniem RPO pilne wprowadzenie kompleksowej ustawy dotyczącej biegłych sądowych. Dziś prawo nie reguluje jasno, w jaki sposób są oni powoływani, czy posiadają odpowiednie kwalifikacje oraz jak mają oni pracować – w efekcie obywatele, których sprawy są rozstrzygane przez sądy często w oparciu o opinie biegłych są krzywdzeni przewlekłością postępowań i błędami biegłych, a skarb państwa wypłaca za to ogromne odszkodowania.

    RPO występuje w tej sprawie od dłuższego czasu. Ma sygnały, że ludzie w prostych, a ważnych dla siebie sprawach (np. wysokości świadczeń) czekają miesiącami na rozstrzygnięcie, bo nie ma biegłych, którzy by przygotowali ekspertyzy dla sądu. Z ostatniej odpowiedzi, którą RPO uzyskał w 2016 r. wynikało, że termin realizacji projektu ustawy nie został jeszcze ustalony, ponieważ Instytut Wymiaru Sprawiedliwości opracowuje dopiero wyniki badań funkcjonowania biegłych w postępowaniu cywilnym[2]. RPO ponowił ten postulat w 2017 r. w wystąpieniu do Prezydenta.

    Lekarze sądowi

    Ludzie nie mogą usprawiedliwić nieobecności w sądach, bo dostęp do lekarzy sądowych jest utrudniony. W efekcie sądy odrzucają wnioski o odroczenie rozprawy. To oznacza, że prawo nie gwarantuje obywatelom prawa do rzetelnego procesu sądowego.

    Instytucja lekarzy sądowych nie działa sprawnie, bo brakuje lekarzy zainteresowanych pełnieniem tej funkcji. Konieczna jest zmiana ustawy o lekarzu sądowym i wprowadzenie do niej rozwiązań o charakterze systemowym, by usprawnić procedury pozyskiwania kandydatów do objęcia stanowiska lekarza sądowego.

    Przesyłki sądowe

    W sprawach z zakresu procedury cywilnej i administracyjnej konieczne jest m.in. wprowadzenie informacji na zawiadomieniach o pozostawieniu przesyłki sądowej w placówce pocztowej (awizach)sądzie – nadawcy przesyłki, a także wprowadzenie możliwości zaskarżenia do sądu administracyjnego bezczynności w rozpoznaniu skargi, wniosku oraz petycji.

    Uprzywilejowanie wierzytelności bankowych

    Ponadto, istnieje konieczność uchylenia przepisów prowadzących do uprzywilejowania wierzytelności bankowych[3].

    Problem dostępu osób z niepełnosprawnościami do wymiaru sprawiedliwości[4]

    Rzecznik zwrócił także uwagę na problemy związane z dostępem osób z niepełnosprawnościami do wymiaru sprawiedliwości.

    Do postulatów z tego obszaru należą m.in.:

    • konieczność zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia i zastąpienia jej modelem wspieranego podejmowania decyzji,
    • konieczność popularyzowania stosowania przesłuchań na odległość oraz przeprowadzania dowodu na odległość z wykorzystaniem urządzeń technicznych
    • rozważenie ewentualnych zmian o charakterze legislacyjnym w zakresie przepisów ograniczających możliwość składania zeznań w charakterze świadka przez osoby z niepełnosprawnościami,
    • potrzeba cyklicznych szkoleń dla wszystkich osób pracujących w wymiarze sprawiedliwości w zakresie specyfiki różnych rodzajów niepełnosprawności, a także szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

    Nierozwiązanym problemem pozostaje dostęp osób niewidomych i słabowidzących do Wyszukiwarki Krajowego Rejestru Sądowego[5]. Uzyskanie informacji z bazy jest bowiem uzależnione od przepisania kodu z obrazka – formularz zabezpieczono mechanizmem CAPTCHA w taki sposób, że nie może być odczytany przez czytniki ekranu. Ministerstwo Sprawiedliwości uznało, że termin określony w §19 rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie Krajowych Ram Interoperacyjności[6] nie dotyczy serwisów istniejących wcześniej i niepoddanych modernizacji po wydaniu ww. aktu. Rzecznik nie zgodził się z takim stanowiskiem[7], a po jego interwencji Ministra Sprawiedliwości upomniał Minister Cyfryzacji[8].

    Bezpłatna pomoc prawna, rola adwokatów i radców prawnych, koszty postępowań

    Nieodpłatna pomoc prawna[9]

    Z doniesień medialnych, a także z rozmów podczas spotkań regionalnych RPO wynika, iż system nieodpłatnej pomocy prawnej[10] jest nieskuteczny, nieefektywny, a liczba osób korzystających z porad w ramach obowiązującego od 1 stycznia 2016 r. programu jest niewielka.

    Podobne wnioski płynęły z „Raportu końcowego z monitoringu funkcjonowania systemu nieodpłatnej pomocy prawnej” przygotowanego przez Instytut Spraw Publicznych.

    Najwięcej głosów krytycznych dotyczyło niewłaściwie zakreślonego w ustawie katalogu osób uprawnionych do skorzystania z nieodpłatnej pomocy prawnej. Wykluczone są z niej te grupy społeczne, które nie są uprawnione do świadczeń pomocy społecznej, ale jednocześnie nie stać ich na odpłatne porady świadczone przez adwokatów lub radców prawnych w kancelariach. Ponadto, w katalogu beneficjentów pominięto osoby z niepełnosprawnościami i ciężko chore, pobierające świadczenia rentowe, samotnie wychowujące dzieci, dotknięte przemocą domową, ofiary przestępstw, osoby bezrobotne, w kryzysie bezdomności, lokatorów kamienic zwracanych w wyniku roszczeń reprywatyzacyjnych, cudzoziemców, osoby osadzone w zakładach karnych (które siłą rzeczy mają najbardziej utrudniony dostęp do informacji prawnej).

    • Wydaje się, że podstawowym kryterium warunkującym uzyskanie bezpłatnej pomocy prawnej mogłoby być kryterium dochodowe – każdorazowo weryfikowane za pomocą np. ostatniego zeznania rocznego PIT.
    • Zdaniem Rzecznika zbyt wąsko został w ustawie zakreślony zakres przedmiotowy – ustawa nie przewiduje możliwości uzyskania porady na etapie sądowym oraz nie przewiduje możliwości sporządzenia pism w toczącym się postępowaniu przygotowawczym lub sądowym i pism w toczącym się postępowaniu sądowoadministracyjnym. Tymczasem właściwe sformułowanie takiego pisma oraz zawarcie w nim odpowiedniej treści wydaje się być najtrudniejszym zadaniem z punktu widzenia osoby bez wykształcenia prawniczego.
    • Nieodpłatnej pomocy prawnej udziela się tylko osobiście[11], przez co nie mogą z niej skorzystać np. osoby z niepełnosprawnościami czy mieszkające daleko od punktów pomocy prawnej.
    • Kolejna kwestia dotyczy miejsca, gdzie świadczona jest pomoc prawna – większość punktów działa w starostwach, urzędach gminy lub siedzibach miejskich ośrodków pomocy społecznej. Osoby będące w konflikcie z urzędem i szukające w związku z tym porady prawnej, mogą obawiać się przyjść tam po pomoc.
    • Warto też, zdaniem Rzecznika, ponownie rozważyć włączenie do systemu studenckich poradni prawnych, a także poradnictwa obywatelskiego rozumianego jako metoda wspierania osób w poszukiwaniu rozwiązań ich problemów poprzez udzielanie porad i informacji o prawach i obowiązkach obywatela oraz pomoc w wyborze optymalnego rozwiązania w oparciu o analizę sytuacji, przedstawienie różnorodnych ścieżek postępowania i zobaczenie ich konsekwencji.
    • Warto również przeanalizować wprowadzenie tzw. instytucji pierwszego kontaktu – kiedy pierwsze spotkanie odbywa się z o