Zawartość
Liczba całkowita wyników: 395

Prawo do sądu

Problemy z działaniem sądów, zmiany, jakie są konieczne a także skutki zmian wprowadzanych w sądownictwie od 2016 r.

Data początkowa
np.: 03/2020
Data końcowa
np.: 03/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

TSUE potwierdził niedopuszczalność "dyscyplinarek" sędziów za zadanie pytań prejudycjalnych

Data: 2020-03-26
  • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał 26 marca 2020 r. ważny wyrok w sprawie zainicjowanej pytaniami polskich sądów
  • Potwierdził w nim niedopuszczalność prowadzenia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego krajowego w związku z wystąpieniem przez niego z pytaniem prejudycjalnym

Orzeczenie zapadło w sprawie odesłań prejudycjalnych dotyczących obaw sędziów o wykorzystywanie mechanizmu postępowań dyscyplinarnych do wpływania na nich i kontroli treści orzeczeń sądowych (połączone sprawy C-558/18 Miasto Łowicz i C-563/18 Prokuratura Okręgowa w Płocku).

We wnioskach do Trybunału Sąd Okręgowy w Łodzi oraz Sąd Okręgowy w Warszawie wskazywały, że wydanie przez nie orzeczeń nieodpowiadających oczekiwaniom organów władzy politycznej może narazić sędziów orzekających na podjęcie wobec nich postępowań dyscyplinarnych. Sądy uzasadniały takie obawy brakiem gwarancji obiektywności i bezstronności postępowań dyscyplinarnych na skutek różnorodnych zmian ustawowych wprowadzonych w Polsce, a dotyczących w szczególności składu Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, upolitycznienia Krajowej Rady Sądownictwie czyniącego z niej faktycznie organ quasi-dyscyplinarny, szerokimi i arbitralnymi uprawnieniami Ministra Sprawiedliwości w postępowaniach dyscyplinarnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że wyrok nie oznacza, iż Trybunał nie dostrzegł obaw dotyczących braku gwarancji niezawisłości sędziowskiej podnoszonych przez dwa sądy polskie. Wprost przeciwnie, uzasadnienie wyroku zawiera szereg elementów potwierdzających niezbędność zapewnienia sądom i sędziom odpowiednich gwarancji. Już to, że sprawa udzielenia odpowiedzi na pytania sądów polskich została przydzielona Wielkiej Izbie Trybunału i rozstrzygnięta wyrokiem, a nie postanowieniem, wskazuje, że była wielkiej wagi, pytania sądów odsyłających były istotne, wymagały pogłębionej analizy i przyjęcia konkluzji, które będą mieć znaczenie dla kolejnych spraw zawisłych przed Trybunałem.

Trybunał uznał wnioski dwóch sądów polskich za niedopuszczalne z powodów proceduralnych, wskazując, że konkretne spory w postępowaniach głównych (krajowych) zawisłe przed tymi sądami nie wykazują łącznika z prawem Unii, zaś sądy odsyłające w istocie rzeczy zwróciły się do Trybunału z pytaniem o zgodność przepisów prawa polskiego regulujących reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej z prawem Unii Europejskiej. Takiej zaś kompetencji Trybunał w postępowaniu prejudycjalnym nie posiada, jego rola jest bowiem ograniczona do asystowania sądowi odsyłającemu w poszukiwaniu rozstrzygnięcia sporu zawisłego przed sądem.

Inną rolę pełni natomiast postępowanie przed Trybunałem Sprawiedliwości ze skargi o stwierdzenie naruszenia prawa Unii. RPO przypomina, że przed Trybunałem toczy się obecnie sprawa w takim właśnie trybie, wniesiona przez Komisję Europejską, która dotyczy oceny zgodności polskiego reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów z wymogami skutecznej ochrony sądowej gwarantowanej prawem Unii (C-791/19). W tym postępowaniu Trybunał będzie uprawniony do dokonania bezpośredniej oceny zgodności, czego nie mógł uczynić w dzisiejszym orzeczeniu.

W wyroku z 26 marca 2020 r. Trybunał wskazał natomiast szereg konkluzji, które mają istotne znaczenia dla gwarancji niezawisłości i bezstronności sędziów oraz ochrony ich przed nadużywaniem mechanizmu odpowiedzialności dyscyplinarnej:

Po pierwsze, TS potwierdził, że oba sądy polskie mogły zwrócić z pytaniami prejudycjalnymi, bowiem mogą orzekać w sprawach związanych ze stosowaniem lub wykładnią prawa Unii. Są one sądami europejskimi i muszą odpowiadać wymogom skutecznej ochrony sądowej, a państwo członkowskie, regulując organizację krajowego wymiaru sprawiedliwości, ma obowiązek te wymogi wypełnić.

Po drugie, Trybunał Sprawiedliwości nie zakwestionował dopuszczalności pytań prejudycjalnych z powodów, czy to braku podstawy w prawie UE, czy też nie wystarczających argumentów merytorycznych. Co więcej, Trybunał wskazał, ze oba sądy odsyłające spełniły wymagania stawiane odesłaniom prejudycjalnym, także w zakresie omówienia powodów, które skłoniły je do zwrócenia się z pytaniami, oraz związku między powoływaną przez nie zasadą skutecznej ochrony sądowej, a przepisami krajowymi, które w ich ocenie mogły mieć wpływ na krajowe postępowania sądowe.

Po trzecie, Trybunał potwierdził, że sądy krajowe mają jak najszersze uprawnienie do występowania z pytaniami do TS, jeżeli uznają to wskazane w zawisłej przed nimi sprawie, mają także swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania, który uznają za stosowny.

Po czwarte, Trybunał Sprawiedliwości w wyroku jednoznacznie podkreślił, że żaden przepis prawa krajowego nie może stanowić przeszkody dla skorzystania przez sąd krajowy z uprawnienia do wystąpienia z pytaniem do TS. Sędzia krajowy jest uprawniony do zainicjowania dialogu sądowego z Trybunałem Sprawiedliwości według własnej oceny. Ani prawo krajowe, ani działania innych organów państwa członkowskiego nie mogą tego prawa ograniczać. Ocena, czy odesłanie prejudycjalne jest dopuszczalne czy nie, należy wyłącznie do Trybunału, nie zaś do organów krajowych.

Po piąte, TS dobitnie wskazał, że nie jest również dopuszczalne, by przepisy krajowe narażały sędziów krajowych na ryzyko wszczęcia wobec nich postępowań dyscyplinarnych z powodu wystąpienia do Trybunału z pytaniami. W konsekwencji również, wystąpienie przez sędziego z odesłaniem prejudycjalnym, które w późniejszej ocenie TS okazało się niedopuszczalne, nie może prowadzić do wszczęcia wobec sędziego krajowego postępowania dyscyplinarnego. Sama bowiem wizja wszczęcia takiego postępowania mogłaby negatywnie wpłynąć na wykonywanie przez sędziów krajowych powierzonej im funkcji ochrony sądowej oraz przysługujących im na gruncie prawa Unii uprawnień.

Po szóste, jednoznaczne wykluczenie przez TS odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziego krajowego za wystąpienie z pytaniem prejudycjalnym, lub jego późniejsze podtrzymanie, przesądzają, iż Trybunał Sprawiedliwości uznaje siebie za uprawnionego do oceny krajowego systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej w zakresie, w jakim jego funkcjonowanie może ingerować w uprawnienia i gwarancje sędziego określone prawem Unii. Jest to szczególnie istotne w związku z trwającym postępowaniem naruszeniowym Komisja przeciwko Polsce (wspomniana sprawa C-791/19), a także spodziewanym w niedługim czasie rozstrzygnięciem TS w przedmiocie zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN.

RPO pragnie również przypomnieć, że w Trybunale Sprawiedliwości toczą się kolejne sprawy dotyczące europejskich gwarancji statusu sędziego, w których Trybunał podda ocenie m.in. kwestie umocowania sędziego krajowego powołanego do pełnienia urzędu z rażącym naruszeniem prawa (sprawy C-487/19 W.Ż., C-508/19 Prokurator Generalny). W kontekście tych spraw trzeba przywołać drugi wyrok wydany przez TS w dniu 26 marca 2020 r. (C-542 i 543/18 RX-II), w którym Trybunał potwierdził, że każda strona postępowania sądowego powinna co do zasady mieć możliwość powoływania się na naruszenie jej prawa do skutecznego środka prawnego przed niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym uprzednio na mocy ustawy.

Zatem w tym wyroku TS potwierdził, po pierwsze, iż każdy sąd unijny jest uprawniony do weryfikowania, czy organ sądowy jest umocowany zgodnie z prawem, oraz czy jest organem niezawisłym i bezstronnym, a po drugie, sąd jest nie tylko uprawniony, ale i zobowiązany do sprawdzenia z urzędu, czy spełnia kryteria „sądu” w rozumieniu prawa Unii, w tym tego, czy jego skład jest prawidłowy.

W ocenie RPO, w świetle tego wyroku Trybunału Sprawiedliwości, ustawa z 20 grudnia 2019 r. nowelizująca ustawy sądowe narusza prawo Unii. Zarówno w zakresie, w którym zaostrza mechanizm odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, jak i w zakresie wyłączania rzeczywistej możliwości kontroli, czy sąd krajowy spełnia wymogi skutecznej ochrony prawnej.

VII.564.55.2018

RPO do sądu: odwołanie delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna – bezskuteczne

Data: 2020-03-26
  • Możliwość odwoływania sędziów z delegowania do innego sądu – bez zapewnienia kontroli sądowej takich decyzji Ministra Sprawiedliwości - należy uznać za niezgodną z Konstytucją
  • M.in. dlatego RPO wnosi, by sąd administracyjny stwierdził bezskuteczność odwołania sędziego Pawła Juszczyszyna z delegowania do Sądu Okręgowego w Olsztynie   
  • Dotychczas sądy odmawiały kontroli tych decyzji, ale należy odstąpić od takiego orzecznictwa - wobec poważnego zagrożenia konstytucyjnej zasady niezależności sądownictwa
  • A korzystanie przez ministra z prawa cofnięcia delegacji bardzo często - jak w tej sprawie - zbiega się z postępowaniami dyscyplinarnymi wobec sędziów

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie (sygn. akt VI Ko/Wa 10/20), zainicjowanym skargą sędziego Pawła Juszczyszyna na cofnięcie mu  delegacji. RPO wnosi, aby sąd uznał taką decyzję ministra Zbigniewa Ziobry za bezskuteczną.

- Taki, jak w sprawie sędziego Pawła Juszczyszyna sposób korzystania przez Ministra Sprawiedliwości z możliwości odwołania sędziego z delegacji powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173 Konstytucji)  oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd ustanowiony na mocy ustawy (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - głosi pismo do sądu zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

Skutki pytania sędziego Juszczyszyna o listy poparcia do KRS 

20 listopada 2019 r. sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej KRS (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione w 2019 r. decyzją PUODO, co w styczniu 2020 r. uchylił sąd). Sędzia badał apelację od orzeczenia sądu I instancji z udziałem sędziego, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r., że każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw przez sędziów nominowanych przez nową KRS.

Po tej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Został też zawieszony w czynnościach. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne - uchybienie godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości wyboru członków KRS.

Według MS powodem odwołania sędziego z delegacji na podstawie art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych było to, że "w toku postępowania w sposób nieuprawniony podważył on status powołanego przez Prezydenta RP sędziego, który w tej samej sprawie wydał wyrok w pierwszej instancji”.

Reakcja RPO – wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości

W wystąpieniu do ministra Zbigniewa Ziobry Adam Bodnar wyraził zaniepokojenie wykorzystaniem prawa do odwołania sędziego z delegacji z powodów czysto dyscyplinarnych. Niezależnie zaś od tego, działania sędziego Pawła Juszczyszyna nie mogą zostać uznane za przewinienie lub naruszenie prawa. Czynił on zadość obowiązkowi sędziów do zapewnienia skuteczności prawa do sądu.

Wątpliwości co do uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wcześniej, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował konieczność zmiany art. 77 § 4 w zakresie, w jakim nie przewiduje on zaskarżenia decyzji o odwołaniu sędziego z delegacji oraz nie wskazuje przesłanek, jakimi  minister ma się przy tym kierować. Minister w odpowiedzi z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności zmian legislacyjnych.

Adam Bodnar wskazywał, że nie ma wprawdzie ustawowych przesłanek takiej decyzji, ale nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia nie powinno wykraczać poza cel polityki kadrowej i służyć, jak w tej sprawie, jako środek dyscyplinowania sędziów. Teraz minister odpisał, że skorzystał ze swego uprawnienia.

Przystąpienie RPO do sprawy w WSA

RPO przystąpił do sprawy w WSA, gdyż wystąpienie do MS nie było skuteczne z punktu widzenia ochrony naruszonych praw skarżącego oraz podstawowych zasad ustroju RP.

W wyroku z 15 stycznia 2009 r. (sygn. akt K 45/07) Trybunał Konstytucyjny uznał, że w razie delegowania sędziego bez zgody i braku możliwości odwołania się od tej decyzji do sądu dochodzi do naruszenia prawa do sądu, ponieważ sędzia nie ma proceduralnych gwarancji w związku z ochroną swojej sytuacji zawodowej.

Dlatego przepisy przewidujące dyskrecjonalne uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziów bez ich zgody, wyłączające możliwość kontroli sądowej tej decyzji, uznać należy za niezgodne z Konstytucją. Odnosi się to też do uprawnienia odwołania sędziego z delegacji.

Dopuszczalność skargi w sprawie cofnięcia delegacji

Rzecznik ma świadomość, że dotychczas sądy odmawiały kontroli takich decyzji MS z uwagi na potrzebę zapewnienia prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Biorąc pod uwagę kontekst tej sprawy - poważne zagrożenie realizacji konstytucyjnej zasady niezależności sądownictwa - należy wskazać to jako nowy, precedensowy element. Z tego powodu należy odstąpić od dotychczasowego orzecznictwa.

Za dopuszczalnością drogi sądowej przemawiają także względy konstytucyjne, związane z koniecznością zapewnienia gwarancji poszanowania art. 45 ust. 1 Konstytucji. Nie sposób jest zaś racjonalnie uzasadnić takiego ograniczenia prawa do sądu.

Ponadto RPO powołuje się na prawo europejskie. W wyroku TSUE z 27 lutego 2018 r., w sprawie AssociaçãoSindical Dos JuízesPortugueses przeciwkoTribunal de Contas (C-64/16) wynika, że przepisy dotyczące organizacji wymiaru sprawiedliwości mogą być objęte wymogami prawa Unii, o ile dotykają sfery niezawisłości sędziowskiej. W związku z tym sąd powinien zastosować także przepisy Karty Praw Podstawowych UE), w tym przepis art. 47, zgodnie z którym „każdy, kogo prawa i wolności zagwarantowane przez prawo Unii zostały naruszone, ma prawo do skutecznego środka prawnego przed sądem”.

Ustawodawca powinien był zatem zagwarantować procedurę weryfikacji decyzji o odwołaniu sędziego z delegacji. A jej sądowa zaskarżalność pociągnęłaby za sobą konieczność jej uzasadniania.

Prawidłowość decyzji o odwołaniu z delegowania

Rzecznik nie neguje potrzeby znacznej swobody ministra w korzystaniu z uprawnień ws. organizacji sądownictwa z uwagi na interes publiczny w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Swoboda ta nie może jednak nigdy oznaczać arbitralności. Zgodnie bowiem z zasadą legalizmu działanie władz musi być oparte na prawie i odbywać się w jego granicach.

W ocenie RPO nie ma żadnej różnicy jakościowej pomiędzy delegowaniem a odwołaniem z delegowania, szczególnie z perspektywy delegowanego sędziego – w zakresie w jakim dochodzi do istotnej ingerencji w jego status zawodowy. W obu przypadkach bowiem decyzja taka wiąże się z koniecznością zmiany miejsca pracy/orzekania i możliwością wystąpienia naruszeń szeregu konstytucyjnych praw i wolności sędziego. Decyzja o odwołaniu z delegacji powinna zatem być odpowiednio uzasadniona względami związanymi z prawidłową organizacją wymiaru sprawiedliwości.

Naruszenie zasady niezależności sądów i  zasady niezawisłości sędziów

O nieprawidłowości decyzji MS przesądza fakt naruszenia zasady niezależności władzy sądowniczej. Zasada ta stanowi najistotniejszą granicę swobody w korzystaniu z tego uprawnienia ministra, jako klucz do wykładni wszelkich przepisów dotyczących relacji władzy wykonawczej z władzą sądowniczą. Minister jest zatem zobowiązany brać każdorazowo pod uwagę ocenę, czy w danej sprawie nie doszło do naruszenia zasady niezależności władzy sądowniczej.

W tej sprawie skorzystano zaś z uprawnienia z art. 77 § 4 w sposób odbiegający od celu, któremu ma on służyć. Decyzja kadrowa uzasadniona została brakiem akceptacji ministra  dla działalności orzeczniczej sędziego Pawła Juszczyszyna, który miał „podważyć status innych sędziów oraz fundamenty ustrojowe RP”. Jednak stosowanie przepisów o delegowaniu nie może być wykorzystywane w charakterze środka dyscyplinującego. Temu celowi służy postępowanie dyscyplinarne sędziów. Jednak nawet ono nie może wkraczać w sferę objętą niezawisłością sędziowską.

W sprawie sędziego Juszczyszyna chodzi także o konieczność zapewnienia realizacji konstytucyjnych praw obywateli. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany oraz - pośrednio - na jego decyzje.

Sprawa budzi również poważne wątpliwości RPO w kontekście wymogów art. 6 § 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W wyroku ETPC Kinský przeciwko Czechom z 9 lutego 2012 r. uznano, że ingerencją w bezstronność sądu jest nie tylko wydawanie sądowi wyraźnych poleceń co do rozstrzygnięcia, jakie powinno zapaść, ale również tworzenie wokół sprawy, wskutek dostępnych Ministrowi Sprawiedliwości środków nadzoru administracyjnego, swoistego nacisku psychologicznego, który może mieć wpływ na bezstronność sędziego.

VII.510.167.2019

Skarga nadzwyczajna ograniczyła prawo obywateli do skargi na niezgodność z prawem prawomocnego orzeczenia

Data: 2020-03-26
  • Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej utrudniło obywatelom możliwość kwestionowania wyroku sądu cywilnego w drodze skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia
  • Aby bowiem obywatel mógł wnieść taką skargę do Sądu Najwyższego, musi najpierw wystąpić do uprawnionego podmiotu, aby ten złożył do SN skargę nadzwyczajną w jego sprawie
  • Taka sytuacja zagraża konstytucyjnemu prawu obywatela do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy - ocenia RPO

Niemal dwa lata temu w życie weszła ustawa o Sądzie Najwyższym z 8 grudnia 2017 r., która wprowadziła szczególny środek zaskarżenia - skargę nadzwyczajną.

Przez ten czas do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła ogromna liczba wniosków obywateli o skorzystanie z takiej możliwości (do końca lutego 2020 r. było ich 6648, w tym 1904 w sprawach cywilnych). Zarazem obywatele zaczęli się skarżyć na wpływ nowej instytucji na realną możliwość skorzystania ze skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

W myśl Kodeksu postępowania cywilnego należy ona do nadzwyczajnych środków zaskarżenia - tak jak skarga nadzwyczajna. A wszystkie one powinny tworzyć spójny system. Chodzi o to, że od konkretnego orzeczenia przysługuje jeden, ściśle określony środek zaskarżenia. Tymczasem obecne przepisy rodzą poważne wątpliwości co do relacji skargi nadzwyczajnej wobec skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

Izba Cywilna SN uznaje, że wprowadzenie skargi nadzwyczajnej rodzi po stronie obywatela wnoszącego skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia obowiązek wykazania, że uchylenie zaskarżonego orzeczenia nie jest możliwe także w drodze skargi nadzwyczajnej. W efekcie skargi, w których obywatele tego nie uczynili, są odrzucane.

Odmienną praktykę przyjęła Izba Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN. Skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem przyjmuje ona do rozpoznania, choć skarżący nie skorzystał ze ścieżki skargi nadzwyczajnej. Skoro jest ona dodatkową gwarancję zgodności z prawem orzeczeń sądowych (poza trybem skargi kasacyjnej i skargi o wznowienie), to skorzystanie z niej musi wyprzedzać dochodzenie ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej od Skarbu Państwa.

Przepisy w określonych wypadkach przewidują zaniechanie uchylenia lub zmiany orzeczenia przez SN rozpoznający skargę nadzwyczajną -  pomimo jego nieprawidłowości – i poprzestanie na stwierdzeniu wydania zaskarżonego orzeczenia z naruszeniem prawa. W tych przypadkach funkcje skargi nadzwyczajnej są zbieżne z funkcją skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem. Otwiera ona bowiem drogę do ewentualnej odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa, przy jednoczesnym zachowaniu kwestionowanego orzeczenia w obrocie prawnym.

Tym samym od czasu wejścia w życie przepisów o skardze nadzwyczajnej strona wnosząca skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia powinna wykazać, że uchylenie zaskarżonego orzeczenia nie było i nie jest możliwe również w drodze skargi nadzwyczajnej. W praktyce oznacza to konieczność wykazania przez stronę, że bezskutecznie zwróciła się do uprawnionego organu o wniesienie skargi nadzwyczajnej.

Na tym tle RPO widzi zagrożenia dla konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela - zwłaszcza prawa do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej (art. 77 ust. 1 Konstytucji).

Skargę nadzwyczajną wnosi się w terminie 5 lat od uprawomocnienia się zaskarżonego orzeczenia, a jeżeli od orzeczenia została wniesiona skarga kasacyjna - w terminie roku od dnia rozpoznania. Skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia wnosi się zaś w terminie dwóch lat od jego uprawomocnienia się. Oznacza to, że w czasie  oczekiwania przez obywatela na rozpoznanie wniosku o złożenie skargi nadzwyczajnej przez uprawniony do tego organ, może upłynąć termin na wniesienie skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. A termin ten nie podlega przywróceniu.

Obywatel, który chce skorzystać ze skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, nie może sam wnieść skargi nadzwyczajnej. Mogą ją złożyć: RPO, Prokurator Generalny oraz -  w zakresie swej właściwości -  Prezes Prokuratorii Generalnej RP, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Praw Pacjenta, Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego, Rzecznik Finansowy, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców i Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Skarga nadzwyczajna od prawomocnego orzeczenia kończącego postępowanie w sprawie, które uprawomocniło się przed wejściem w życie ustawy, może być wniesiona tylko przez Prokuratora Generalnego lub RPO.

Wystąpienie obywatela do uprawnionego podmiotu nie obliguje go do wniesienia skargi nadzwyczajnej. Zgodnie jednak z linią orzeczniczą Izby Cywilnej SN wystąpienie takie jest nieodzowne.  Dopiero odmowa tego podmiotu złożenia skargi nadzwyczajnej na rzecz obywatela otwiera mu drogę do żądania stwierdzenia niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia.

Długotrwałość rozpoznawania wniosków o wniesienie skargi nadzwyczajnej wynika z:

  • rozbudzonych oczekiwań społecznych generujących lawiny wniosków obywateli;
  • w przypadku RPO: z niedostosowania budżetu Biura RPO do zadań związanych ze skargą nadzwyczajną, co - niestety bezskutecznie - wielokrotnie sygnalizowano właściwym organom państwa.

W konsekwencji, wobec trudności z rozpoznawaniem wniosków o skargę nadzwyczajną w rozsądnym terminie, pogłębia się stan niepewności osoby zamierzającej skorzystać ze środka zaskarżenia, które otwiera drogę do dochodzenia odszkodowania od Skarbu Państwa za wadliwe orzeczenie.

Jest to sprzeczne z konstytucyjną zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji).

A uprawnienia organów mogących wnosić skargi nadzwyczajne są niezależne. Badanie danej sprawy przez jeden z nich nie wyklucza jej badania przez inny. Pojawia się zatem kolejna wątpliwość: czy wnosząc skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, można poprzestać na wniosku o skargę nadzwyczajną tylko do jednego z uprawnionych organów, czy też do każdego z nich. Teoretycznie mogą one wnieść skargę nadzwyczajną nawet bez wniosku strony.

Może także dojść do wniesienia skargi nadzwyczajnej, mimo że wcześniej inny lub ten sam organ stwierdził brak podstaw do tego. Jeżeli jednak w międzyczasie strona złożyła skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia, pojawia się kolejna wątpliwość - przed SN nie mogą się bowiem toczyć równolegle dwa postępowania skargowe .

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o zainicjowanie odpowiednich zmian legislacyjnych, które zagwarantują obywatelom realną i efektywną ochronę.

IV.511.103.2020

RPO do TK: umorzyć postępowanie z wniosku premiera ws. konstytucyjności uchwały SN z 23 stycznia 2020 r.

Data: 2020-03-24
  • Badanie uchwał Sądu Najwyższego przez Trybunał Konstytucyjny jest niedopuszczalne prawnie – wskazuje RPO
  • Dlatego TK jest zobowiązany do umorzenia postępowania z wniosku Prezesa Rady Ministrów ws. konstytucyjności uchwały połączonych Izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r.
  • Wniosek premiera prowadzi do podważenia ustrojowej roli SN. Zmierza bowiem do zakazania SN działań w celu zapewnienia spójności i jednolitości wykładni prawa
  • Jest też przykładem instrumentalizacji prawa motywowanej względami pozaprawnymi

23 stycznia 2020 r. na wniosek I prezes SN Małgorzaty Gersdorf połączone Izby SN: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych podjęły uchwałę, z której wynika  m.in., że do nienależytej  obsady składów sądów dochodzi także wtedy,  gdy zasiadają  w nich osoby powołane na urząd sędziego przez Prezydenta  RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, ukształtowanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. Uchwała nie odnosi się do orzeczeń wydanych przed 23 stycznia – z wyjątkiem Izby Dyscyplinarnej SN.

24 lutego 2020 r.  Prezes Rady Ministrów wniósł o uznanie przez TK tej uchwały za niezgodną z Konstytucją,  ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił  udział  w tym  postępowaniu TK (sygn. akt U 2/20). Na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK wniósł o jego umorzenie z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Trybunał planuje rozpoznanie sprawy 31 marca 2020 r. na rozprawie w pełnym składzie. Przewodniczącym składu orzekającego będzie sędzia Julia Przyłębska, a sprawozdawcą sędzia Stanisław Piotrowicz.

Argumenty RPO

Sprawa ta jest kluczowa dla ochrony praw i wolności obywateli, przede wszystkim – konstytucyjnego prawa do niezależnego sądu - napisał RPO Adam Bodnar w stanowisku dla TK.

Podejmowanie uchwał przez SN umożliwia realizowanie jednego z głównych zadań SN, którym jest zapewnienie jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych oraz sądów wojskowych. Obywatel musi mieć pewność, że SN - upoważniony do podejmowania uchwał w celu rozstrzygnięcia rozbieżności w wykładni prawa - będzie mógł takie uprawnienie wykonywać bez względu na przekonanie władzy wykonawczej co do słuszności podjętej uchwały. To właśnie  jest istotą tej sprawy.

W ocenie RPO wniosek premiera prowadzi do podważenia ustrojowej roli SN. Jest próbą pozbawienia go kluczowego instrumentu ujednolicania orzecznictwa sądowego, służącego ochronie spójności i integralności systemu prawnego. To także przykład instrumentalizacji prawa motywowanej względami pozaprawnymi. W kontekście innych działań władzy wykonawczej i ustawodawczej wobec władzy sądowniczej, wniosek zmierza do zakazania SN przez TK działań mających na celu zapewnienie spójności i jednolitości wykładni przepisów prawa.

Interpretacja wnioskodawcy, jakoby zaskarżona uchwała SN wprowadzała nowe normy prawne jest całkowicie chybiona. SN nie stworzył nowych norm prawnych. Odpowiedział jedynie na pytanie prawne I Prezesa SN ws. powstałych w orzecznictwie sądowym rozbieżności
w wykładni przepisów. Chodziło o problem, czy udział w składzie sądu osoby powołanej na urząd sędziego przez Prezydenta  RP na wniosek KRS ukształtowanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. prowadzi do naruszenia art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności lub art. 47 Karty Praw Podstawowych UE i art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej.

Wpisanie tej uchwały do księgi zasad prawnych SN oznacza, że składy SN nie mogą orzekać sprzecznie z nią, dopóki nie zmieni się stan prawny. Inne sądy mogą wspomagać się interpretacjami SN, ale nie są do tego zobligowane.

TK wypracował już kryteria, kiedy dany akt normatywny może być przezeń badany. W wyroku z 27 października 2010 r. TK orzekł bowiem (sygn. akt K 10/08), że uchwała SN - jak również inne orzeczenia sądowe czy akty stosowania prawa - nie mogą być przedmiotem kontroli Trybunału. Jest on bowiem sądem prawa, a nie sądem faktów. TK nie ma zatem kompetencji do weryfikowania orzeczeń sądowych, w tym uchwał wykładniczych SN.

Trybunał dopuszcza niekiedy badanie norm prawnych, które nie mieszczą się w - określonym w art. 188 Konstytucji - katalogu spraw, w jakich TK jest właściwy. Za każdym jednak razem normy te są w ścisłym związku z aktami powszechnie obowiązującego prawa. Uchwała SN wyjaśniająca rozbieżności w wykładni prawa nie tworzy zaś  nowych norm prawnych. Jest jedynie realizacją jednego z zadań, jakie ustawodawca powierzył SN. W sensie formalnym uchwała wiąże jedynie składy SN. Ani sądy powszechne i wojskowe, ani przedstawiciele doktryny i innych organów państwa nie są  nią związani - choć wykładnia SN jest cennym źródłem przy interpretacji prawa.

Dopatrywanie się w uchwale SN z 23 stycznia 2020 r. jakichkolwiek norm prawnych należy uznać za jej nadinterpretację i przypisanie jej skutków prawnych, których nie może ona wywoływać.

Na marginesie należy wskazać, że o niedopuszczalności kontrolowania uchwał SN  przez TK mówili przedstawiciele władzy ustawodawczej i wykonawczej podczas rozpraw w TK ws. rzekomego sporu kompetencyjnego między Sejmem a SN oraz między Prezydentem RP a SN.

Na niedopuszczalność takiej kontroli TK jednoznacznie wskazywali poseł Przemysław Czarnek (jako przedstawiciel Marszałek Sejmu) oraz podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Anna Surówka-Pasek. W ocenie tych dwóch najwyższych organów władzy w Polsce sprawa jest jasna: TK nie może badać konstytucyjności uchwały SN z 23 stycznia 2020 r.

- Skoro badanie uchwał SN przez TK należy uznać za niedopuszczalne, to w tej sytuacji Trybunał Konstytucyjny jest zobowiązany do umorzenia w całości postępowania – brzmi konkluzja pisma Adama Bodnara. 

VII.510.48.2020

Prezes UODO zaskarżył dwa wyroki ws. list poparcia do nowej KRS

Data: 2020-03-24
  • Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zaskarżył dwa wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego ze stycznia 2020 r. ws. list poparcia do nowej Krajowej Rady Sądownictwa
  • Po tych wyrokach Sejm ujawnił w końcu, jacy sędziowie poparli w 2018 r. kandydatów do nowej KRS
  • Wcześniej przeszkodą był zakaz wydany Kancelarii Sejmu przez PUODO w 2019 r.
  • Teraz prezes Jan Nowak chce, by Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził nieważność obu wyroków lub nakazał ponowne zbadanie całej sprawy  

Nowa ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich same środowiska sędziowskie. Kandydatury mogły zgłaszać  grupy 25 sędziów i 2 tys. obywateli. W marcu 2018 r. Sejm wybrał 15 członków KRS-sędziów zgodnie z nowymi zasadami. 

Różne organizacje wnosiły o udostępnienie danych sędziów, którzy poparli kandydatów – były przypuszczenia, że nie wszyscy mieli poparcie 25 sędziów. W jednej ze spraw o dostęp do takiej informacji  publicznej NSA w wyroku z 28 czerwca 2019 r. prawomocnie nakazał ujawnienie list poparcia.

Kancelaria Sejmu odmówiła jednak obywatelowi tej informacji publicznej.  29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Kancelarii Sejmu, aby nie udostępniała tych danych. Prezes Jan Nowak wszczął bowiem postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich jeszcze w 2019 r. zaskarżył do WSA te decyzje PUODO. Wskazał, że w ten sposób PUODO może bowiem doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku NSA. To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości, bo rawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwa.

W wyrokach z 24 stycznia 2020 r. WSA uchylił obie decyzje PUODO (sygn. akt II SA/Wa 1927/19 i II SA/Wa 2154/19). 12  lutego 2020 r. marszałkini Sejmu Elżbieta Witek zapowiedziała, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroków rozpocznie procedurę ujawniania tych danych.

14 lutego 2020 r. na stronie WSA opublikowano obszerne pisemne uzasadnienia wyroków. Zaraz po tym Sejm ujawnił listy poparcia do KRS. Wynikało z nich m.in, że kandydatuów do KRS popierali głównie sędziowie związani z resortem sprawiedliwości.

Wyroki WSA nie są prawomocne. W skargach kasacyjnych do NSA prezes Jan Nowak zarzucił im m.in.

  • wykroczenie poza granice sprawy i orzeczenie w przedmiocie zasadności wszczęcia przez PUODO 29 lipca 2019 r. postępowania wobec Kancelarii Sejmu ws. przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa - podczas gdy przedmiotem postępowania WSA była wyłącznie kontrola postanowienia PUODO z 29 lipca 2019 r.  zobowiązującego Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych tych sędziów,
  • uznanie, że PUODO wydając postanowienie z 29 lipca 2019 r. był związany wyrokiem NSA z 28 czerwca 2019 r.,
  • uznanie, że w sprawie nie zostało uprawdopodobnione, iż przetwarzanie przez Kancelarię Sejmu danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS poprzez ich ujawnienie, narusza przepisy o ochronie danych osobowych, podczas gdy wszystkie przesłanki z tego przepisu do wydania postanowienia z 29 lipca 2019 r. zostały spełnione,
  • uznanie, iż w sytuacji, gdy w sprawie dotyczącej udostępnienia informacji publicznej zawierającej dane osobowe zapadł prawomocny wyrok sądu administracyjnego, wyłączone są uprawnienia PUODO jako organu nadzorczego, natomiast osoba, której dane dotyczą jest pozbawiona skutecznego dochodzenia swych praw w postaci wniesienia sprzeciwu.

VII.6060.43.2019

Sędziowie stwierdzili przewlekłość działań sędzi-członkini KRS. Interesuje się nimi rzecznik dyscyplinarny - dlaczego?

Data: 2020-03-24
  • Do RPO wpłynął wniosek ws. działań Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wobec trzech sędziów Sądu Apelacyjnego w Gdańsku
  • Pozytywnie rozpatrzyli oni skargę na sprawę sędzi-członkini KRS o przewlekłość - czego efektem było zasądzenie za to odszkodowania od Skarbu Państwa
  • Michał Lasota zwrócił się do prezesów sądów o opinie służbowe i informacje z akt osobowych tych sędziów, w tym dane wrażliwe
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta o podstawę tych działań 

W trakcie Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów Apelacji Gdańskiej ujawniono, że zastępca rzecznika dyscyplinarnego w ramach postępowania wyjaśniającego zwrócił się do prezesa SA w Gdańsku o opinie służbowych o trzech sędziach. Byli oni członkami składu, który pozytywnie rozpatrzył skargę na sprawę prowadzaoną przez sędzię-członkinię Krajowej Rady Sądownictwa. Sędziowie ci orzekli, że sądy niższej instancji naruszyły prawa strony do  rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki i zasądzili odszkodowanie od Skarbu Państwa.

Choć trudno jednoznacznie stwierdzić, co było powodem zainteresowania się rzecznika dyscyplinarnego tymi sędziami, to okoliczności postępowania wyjaśniającego pozwalają przypuszczać, że przyczyną zainteresowania jest właśnie ta sprawa.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasoty o podanie podstaw jego działań.

RPO wskazał, że opinie służbowe, o które on wystąpił, przekazane wraz z aktami osobowymi sędziów, zawierają nie tylko opis ich pracy zawodowej, lecz także dane wrażliwe dotyczące małżonków, ich pracy czy ich pełnoletnich dzieci. Wątpliwe jest zatem, by informacje te były konieczne dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.

Domaganie się opinii o sędziach od prezesów sądów nie jest wpisane w kontekst zwykłych, typowych czynności podejmowanych w ramach postępowania wyjaśniającego. Rodzi to zatem przypuszczenia, że działania rzecznika dyscyplinarnego mogą dotyczyć jednak sfery orzeczniczej, objętej zasadą niezawisłości sędziowskie.  Może to też być reakcja na dokonaną przez tych sędziów negatywną ocenę wykonywania obowiązków przez sędziego-członkinię KRS.

Zgodnie z art. 178 ust. 1 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Stoją także na straży zapewnienia sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art.45 ust 1 Konstytucji). Zadanie to szczególnie dotyczy sędziów orzekających w ramach kontroli instancyjnej. Za wypełnianie tego prawnego obowiązku nie powinni być oni pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

VII.510.17.2020

 

RPO pyta o działania władz toruńskiego sądu wobec sędzi Aleksandry Marek-Ossowskiej

Data: 2020-03-23
  • Wiceprezes sądu w Toruniu próbował czterokrotnie przenieść sędzię Aleksandrę Marek-Ossowską z wydziału karnego do gospodarczego
  • Objął też nadzorem administracyjnym wszystkie jej postępowania oraz doprowadził do pogorszenia jej warunków pracy
  • Zdaniem RPO może to negatywnie wpływać na gwarancje niezależności i niezawisłości sędziów oraz wywoływać u sędziów tzw. "efekt mrożący"

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań podejmowanych wobec sędzi Aleksandry Marek-Ossowskiej przez władze Sądu Rejonowego w Toruniu. Oparł się na informacjach prasowych oraz raporcie Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia „Wymiar sprawiedliwości pod presją. Lata 2015-2019”.

Wynika z nich, że wiceprezes Sądu Rejonowego w Toruniu Krzysztof Dąbkiewicz próbował czterokrotnie przenieść sędzię Aleksandrę Marek-Ossowską z wydziału karnego do gospodarczego, objął nadzorem administracyjnym wszystkie jej postępowania (jest ich 140) oraz doprowadził do pogorszenia jej warunków pracy.

Działania te miały zostać podjęte w związku z przynależnością sędzi do zarządu oddziału Stowarzyszenia Iustitia. Zdaniem mediów mogą one mieć także związek z działalnością orzeczniczą sędzi. W przeszłości ukarała m.in. posłankę Annę Sobecką za bezprawne zapłacenie grzywny za o. Tadeusza Rydzyka.

W ocenie RPO działania te można postrzegać jako wpływające negatywnie na konstytucyjne i europejskie gwarancje niezależności i niezawisłości sędziów. Posłużenie się nimi w charakterze środka dyscyplinującego, wywołującego dolegliwość dla sędziego, w konsekwencji decyzji orzeczniczych, nie powinno mieć miejsca.

Mogą one prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” polegającego na obawie rozstrzygania spraw oraz zabierania głosu w sprawach kluczowych dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - wobec konsekwencji, jakie mogą ich spotkać ze strony przełożonych.

Art. 178 ust. 1 Konstytucji stanowi, iż sędziowie są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się z konstytucyjną rolą sędziów - zgodnie z art. 45 Konstytucji -  „zapewnienia sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”. Istotą niezawisłości sędziowskiej jest samodzielność sędziego w interpretacji prawa oraz swoboda decyzji w toku postępowania i przy wyrokowaniu.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa sądu Ryszarda Reifa o wyjaśnienia, w tym o podanie merytorycznych przesłanek  opisanych czynności wobec sędzi Aleksandry Marek-Ossowskiej.

VII.510.47.2020

 

Subsydiarny akt oskarżenia. Senat podejmuje inicjatywę zmiany prawa na wniosek Rzecznika

Data: 2020-03-20
  • Komisja Ustawodawcza Senatu przedstawiła projekt ustawy o zmianie Kodeksu postępowania karnego (druk senacki nr 74)
  • Projekt zmierza do przywrócenia brzmienia art. 330 § 2 określającego warunki wnieienia subsydiarnego aktu oskarżenia przez pokrzywdzonego
  • Wnosił o to Rzecznik Praw Obywatelskich

Chodzi o wystuację,, kiedy prokórator nie chce wnieść aktu oskarżenia przeciw sprawcy, a pokrzywdzony się z taką decyzją nie zgada.

Po zmianie z 5 października 2019 r. zanim pokrzywdzony będzie mógł wniesć swój akt oskarżenia (subsydiarny akt oskarżenia), musi zaskarżyć do sądu postanowienie prokuratora o odmowie wszczęcia albo o umorzeniu postępowania. Jeśli sąd uwzględni takie zażalenia, a prokurator ponownie odmówi wszczęcia lub umorzy postępowanie, pokrzywdzony musi skierować kolejne zażalenie, tym razem do prokuratora nadrzędnego. Tylko jeśli prokurator nadrzędny utrzyma w mocy postanowienie prokuratora podległego, pokrzywdzony będzie mógł sporządzić subsydiarny akt oskarżenia.

Rozwiązanie to jest bardzo niekorzystne dla osób pokrzywdzonych przestępstwem. Wydłuża bowiem drogę do wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia, a co za tym idzie zwiększa też koszty. Ponadto, pozwala prokuratorowi na całkowite uniemożliwienie skierowania aktu oskarżenia do sądu. Jeśli bowiem prokurator nadrzędny uchyli postanowienie prokuratora podległego, a ten ponownie odmówi wszczęcia postępowania lub je umorzy, pokrzywdzonemu przysługuje jedynie ponowne zażalenie do prokuratora nadrzędnego. Ten znów może uchylić postanowienie prokuratora podległego, i tak dalej, i w ten sposób prokurator nadrzędny i podległy mogą „przerzucać” pomiędzy sobą sprawę aż do upływu terminu przedawnienia ścigania danego przestępstwa. Na żadnym etapie pokrzywdzony nie będzie mógł wystąpić z subsydiarnym aktem oskarżenia.

Senacki projekt przewiduje przywrócenie art. 330 § 2 k.p.k. jego brzmienia sprzed 5 października 2019 r. Wystarczające wówczas było, że sąd na skutek pierwszego zażalenia uchylił postanowienie prokuratora, a ten ponownie umorzył postępowanie lub odmówił jego wszczęcia. Wtedy już pokrzywdzony mógł wnieść subsydiarny akt oskarżenia.

Senacka inicjatywa została podjęta na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich, który wystąpił o to 13 stycznia 2020 r.  Jak wskazuje uzasadnienie złożonego projektu, Senat w pełni podzielił argumentację Rzecznika.

II.518.4.2019

Nie da się podważyć wadliwego testamentu po 10 latach od śmierci spadkodawcy. RPO do TK: to niekonstytucyjne

Data: 2020-03-19
  • Niezgodny z Konstytucją jest przepis, który nie pozwala na zakwestiowanie ważności testamentu po 10 latach od śmierci spadkodawcy - w sytuacji, gdy testament ogłoszono po upływie tego terminu
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada pytanie prawne sądu w takiej sprawie
  • W ocenie Rzecznika kwestionowany przepis Kodeksu cywilnego pozbawia spadkobierców ustawowych ich prawa do dziedziczenia

- Art. 945 § 2 Kodeksu cywilnego - w zakresie, w jakim wyłącza możliwość powołania się w postępowaniu ws. zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku na nieważność testamentu, po upływie 10 lat od otwarcia spadku, w sytuacji gdy sam testament został otwarty i ogłoszony po upływie tego 10-letniego okresu - jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 2 Konstytucji – napisał RPO Adam Bodnar do TK.

Historia sprawy

Jeden z sądów zadał TK pytanie prawne (sygn. akt P 21/19), rozpatrując spór o zmianę postanowienia spadkowego z 2008 r. Wtedy na podstawie ustawowej cały spadek zmarłego sąd przyznał jego żonie. W 2011 r. dwie inne osoby wniosły, by sąd zmienił swe orzeczenie z 2008 r. i orzekł nabycie całości spadku przez nich. Powołały się na testament zmarłego z grudnia 1999 r. Żona zmarłego była przeciwna takiej zmianie. Podniosła zarzut nieważności testamentu jako „sporządzonego w stanie wyłączającym świadome i swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli”.

Sąd ustalił, że testament faktycznie został sporządzony w takim właśnie stanie. Zmiany organiczne i osłabienie funkcji intelektualno-pamięciowych u spadkodawcy oraz pozostawanie w zależności emocjonalnej i realnej (spowodowanej bezradnością) od konkretnych osób wyłączało zdolność do świadomego podejmowania decyzji i swobodnego wyrażenia woli. A po śmierci spadkodawcy te dwie osoby nie wspominały żonie o istnieniu testamentu.

Zdaniem sądu dla rozstrzygnięcia sprawy niezbędna jest odpowiedź TK na pytanie prawne co do konstytucyjności art. 945 § 2 Kodeksu cywilnego. Uniemożliwia on po 10 latach od otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy) zakwestionowanie ważności testamentu z uwagi na jego sporządzenie w stanie wyłączającym świadome albo swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli.

W ocenie sądu art. 945 § 2 jest sprzeczny z zasadą demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji) oraz prawem do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji).

Osobom uprawnionym  - czyli spadkobiercom ustawowym - nie przyznaje on bowiem skutecznego prawa zakwestionowania ważności testamentu, sporządzonego w warunkach wyłączających świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli - ujawnionego po upływie 10 lat od otwarcia spadku.

Nawet sporządzanie testamentu w formie notarialnej nie oznacza jego jawności dla spadkobierców ustawowych, którzy mogą nie wiedzieć o jego istnieniu – wskazał sąd. A osoba ustanowiona spadkobiercą w nieważnym testamencie - nienależąca do spadkobierców ustawowych - nie jest ograniczona żadnym terminem. Może złożyć wniosek o zmianę prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku (jak w tej sprawie) już po upływie 10-letniego terminu. Pozbawia to sąd oraz samych zainteresowanych prawa kwestionowania tego testamentu.

Ponadto po zakończeniu postępowania ws. zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie będzie możliwie wszczęcie żadnego postępowania, które odwróci niekorzystane dla spadkobierców ustawowych skutki posłużenia się testamentem sporządzonym w warunkach nieważności. A wyłączną przyczyną niemożności stwierdzenia nieważności testamentu jest upływ 10-letniego terminu, w czasie którego nie został ujawniony fakt jego istnienia.

Argumenty RPO

W tej sprawie zastosowanie art. 945 § 2 jest równoznaczne z pozbawieniem spadkobierców ustawowych ochrony prawnej w zakresie przysługującego im prawa do dziedziczenia. Wprowadzenie do obrotu prawnego testamentu po upływie 10 lat od otwarcia spadku jest przyczyną niemożności zakwestionowania jego ważności przez spadkobierców ustawowych, mimo jego wady.

Samo powołanie się na testament po upływie 10 lat od otwarcia spadku nie pozwala spadkobiercom ustawowym na zakwestionowanie ważności testamentu. Jest to efektem regulacji ustawowej, która nie zawiera odpowiednich gwarancji skorzystania z ochrony prawnej przez zainteresowanych przed upływem terminu 10-letnego. Przepis ten przy określaniu terminu w ogóle nie uwzględnia kwestii momentu ujawnienia testamentu przez zainteresowaną osobę.

Dopuszczenie możliwości przedstawienia testamentu jako podstawy wniosku o zmianę stwierdzenia nabycia spadku po upływie 10 lat od chwili otwarcia spadku, przy zanegowaniu możliwości kwestionowania jego ważności, jest sprzeczne z  postulatem mobilizacji uprawnionych do terminowego dochodzenia swoich roszczeń.                 

Podważa również bezpieczeństwo obrotu w stosunkach prawnych wynikających z dziedziczenia, w sposób nieuprawniony faworyzując osoby wywodzące swe uprawnienia z testamentu i to takiego, który ze względu na wady w ogóle nie powinien być traktowany przez system prawny jako dyspozycja spadkodawcy na wypadek śmierci.  

Dlatego zdaniem Rzecznika uzasadnione jest stwierdzenie o pozbawieniu przez art. 945 § 2 ochrony prawnej prawa dziedziczenia przysługującego spadkobiercom ustawowym, w następstwie uniemożliwienia im potwierdzenia uprawnień spadkowych.

IV.7000.525.2019

Spadek najpierw dla męża i trójki dzieci, a później – tylko dla jednej córki. Ósma skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-03-19
  • W latach 90. sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłej na zasadach ustawowych przez jej męża i troje dzieci, w częściach po 1/4 udziałów 
  • Rok później - na podstawie testamentu zmarłej - ten sam sąd uznał, że cały spadek należy się wyłącznie jednej z córek  
  • RPO złożył w tej sprawie swą ósmą skargę nadzwyczajną, wnosząc o unieważnienie drugiej decyzji spadkowej
  • Wysłał ją Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne 

Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego. To już druga taka skarga RPO, skierowana po 23 stycznia do Izby Cywilnej.

Historia sprawy

Sąd ustala spadkobierców albo na ogólnych zasadach ustawowych, albo na podstawie testamentu osoby zmarłej - jeśli go pozostawiła.

W październiku 1998 r. Sąd Rejonowy w W. stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłej przez jej męża, dwie córki i syna  – wszyscy po 1/4 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W listopadzie 1999 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie - na wniosek jednej z córek, która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła 1/4 spadku. Na podstawie testamentu zmarłej sąd stwierdził, że cały spadek nabyła właśnie wnioskodawczyni. Również i to rozstrzygnięcie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat jednego ze spadkobierców pominiętych w drugim orzeczeniu. Wskazał, że testament zmarłej dotyczył tylko jednego składnika majątkowego - udziału w niezabudowanej nieruchomości. Tymczasem do spadku zaliczały się również inne składniki majątku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem dokonanie wpisu w księdze wieczystej. To uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością. Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Postanowieniu z 1999 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania na wniosek jednej z córek zmarłej było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującej spadkobiercom zmarłej prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z listopada 1999 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

Do Biura RPO skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych, cywilnych oraz z zakresu prawa pracy. Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.511.545.2019

Koronawirus. Jak sądy mają działać podczas pandemii, by gwarantować prawa obywateli

Data: 2020-03-18
  • Przepisy na czas pandemii koronawirusa powinny gwarantować prawa obywateli, którzy mają teraz sprawy w sądach
  • Odwoływane są rozprawy i posiedzenia, ale sądy nadal pracują. Formalnie nie wstrzymano doręczeń pism procesowych, na których złożenie obowiązują nieprzekraczalne terminy
  • Dlatego RPO postuluje, by z mocy prawa zawiesić z mocy prawa terminy procesowe i sądowe na czas stanu zagrożenia epidemicznego

Fizyczny dostęp do sądów został bardzo ograniczony - strony i pełnomocnicy nie mają m.in. dostępu do akt. Rozprawy i posiedzenia jawne są odwoływane. Sądy nadal jednak pracują, zapadają orzeczenia na posiedzeniach niejawnych. Sekretariaty wykonują zarządzenia. Formalnie nie wstrzymano  doręczeń pism sądowych. Dla stron i dla pełnomocników oznacza to wizytę na poczcie - a godziny pracy poczty zostały skrócone.

Wprowadzenie ograniczeń przez sądy jest zrozumiałe. Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej, Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych, Zarząd SSP „Iustitia” i Stowarzyszenie Adwokackie Defensor Iuris proponują więc odpowiednie uregulowanie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w okresie pandemiii wirusa SARS-CoV-2.

W ocenie RPO na uwagę zasługują postulaty zawieszenia z mocy prawa terminów procesowych i sądowych od dnia ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego aż do dnia jego zakończenia. Powinno objąć to postępowania sądowe i administracyjne. Zawieszony powinien być bieg terminów doręczenia korespondencji. Powinno się też wypracować katalog spraw pilnych, które winny być rozpoznawane w pierwszej kolejności.

Należałoby wprowadzić zaliczki dla prawników na ich koszty w sprawach prowadzonych z urzędu oraz opracować system pomocy finansowej  dla tych  pełnomocników procesowych i obrońców, którzy z racji podejmowanych już działań popadną w kłopoty finansowe.

Sytuacja wymaga też uelastycznienia form kontaktów z sądami i urzędami w postępowaniach sądowych i administracyjnych. W możliwie w największym zakresie powinny być wykorzystywane usługi/praca w formie zdalnej - przy zachowaniu najwyższych możliwych standardów świadczenia pomocy prawnej.

Prasa podaje, że Ministerstwo Sprawiedliwości opracowało już projekt zmian w ustawie z  2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych - dotyczących wymiaru sprawiedliwości.

Opracowano m.in. katalog spraw pilnych. Przewidziano także uprawnienia dla Prezesów Sądów Apelacyjnych lub Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego do wyznaczenia innego sądu do sprawy, jeśli sąd właściwy nie miałby możliwości funkcjonowania, np. z powodu kwarantanny. Jednocześnie resort miał wskazać, czy zawieszenie lub ograniczenie pracy sądów oraz wstrzymanie biegu terminów wymaga interwencji legislacyjnej.

W ocenie RPO brak rozwiązań ustawowych co do biegu postępowań sądowych w okresie zagrożenia epidemicznego może doprowadzić do naruszenia podstawowych praw człowieka i obywatela, chronionych przez Konstytucję,  takich jak prawo do życia, zdrowia oraz prawo do sądu. Może powstać wiele nowych spraw o przywrócenie terminu do dokonania czynności procesowych. A brak wsparcia profesjonalnych pełnomocników, pracowników wymiaru sprawiedliwości oraz sędziów niewątpliwie doprowadzi do utraty zaufania.

Adam Bodnar przedstawił te uwagi ministrowi sprawiedliwości Zbigniewowi Ziobrze. Spytał go, czy planowana jest inicjatywa legislacyjna co do zawieszenia biegu terminów procesowych i materialnoprawnych.

VII.511.16.2020

Immunitet prokuratorce uchyliła Izba Dyscyplinarna SN - która nie jest sądem. Pismo RPO do Prokuratora Krajowego

Data: 2020-03-17
  • Uchylenie przez Izbę Dyscyplinarną SN immunitetu prok. Justyny Brzozowskiej nie jest prawomocne - ale prokuratura już ogłosiła jej zarzuty 
  • RPO ma wątpliwości co do dopuszczalności stawiania zarzutów - gdy sprawa immunitetu nie została definitywnie zakończona
  • Prokuratorka wniosła bowiem zażalenie na decyzję Izby Dyscyplinarnej do Izby Karnej SN
  • A w myśl uchwały połączonych Izb SN z 23 stycznia 2020 r. Izba Dyscyplinarna nie jest sądem - wskazuje RPO

Tymczasem media poinformowały o przedstawieniu przez Prokuraturę Krajową zarzutów prok. Justynie Brzozowskiej za niedopełnienie obowiązków służbowych w związku z prowadzonym przez nią w latach 2015-2016 postępowaniem w sprawie reprywatyzacji

W związku z tym, że w sprawie nadal toczy się postępowanie, nie można uznać, że decyzja o uchyleniu immunitetu jest prawomocna. Rodzi to uzasadnioną wątpliwość, co do dopuszczalności stawiania zarzutów w tej sytuacji. 

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o informacje na temat tego postępowania, a zwłaszcza - o uzasadnienie faktyczne i prawne zarzutów.

Zarazem przedstawił mu wnioski zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela w zakresie zezwolenia na wyrażenie zgody na pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności karnej.

21 marca 2019 r. Sąd Dyscyplinarny przy Prokuratorze Generalnym nie wyraził zgody na pociągnięcie prok. Justyny Brzozowskiej do odpowiedzialności karnej. W wyniku zażalenia Prokuratury Krajowej 8 grudnia 2019 r. Izba Dyscyplinarna SN zmieniła tę decyzję i zgodziła się na pociągnięcie jej do odpowiedzialności.

W ocenie RPO ta uchwała Izby Dyscyplinarnej SN nie jest jednak prawomocna. W sprawie o pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności karnej ma bowiem zastosowanie reguła nie pozwalająca sądowi odwoławczemu na pogorszanie sytuacji oskarżonego -  gdy wniesiono odwołanie na jego niekorzyść.

Z art. 163a § 1 Prawa o prokuraturze wynika, że od orzeczenia sądu dyscyplinarnego drugiej instancji kasacja nie przysługuje. Zgodnie jednak z art. 163a § 2 Prawa o prokuraturze od orzeczenia sądu dyscyplinarnego drugiej instancji służy odwołanie do innego składu tego sądu, jeżeli orzeczeniem sądu  drugiej instancji obwinionemu wymierzono karę dyscyplinarną pomimo wydania w tej sprawie przez sąd pierwszej instancji orzeczenia uniewinniającego lub umarzającego postępowanie dyscyplinarne.

Odpowiednie stosowanie tego do postępowania o zezwolenia na pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności karnej oznacza, że od orzeczenia sądu dyscyplinarnego drugiej instancji wyrażającego zgodę na pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności karnej służy odwołanie do innego składu sądu wówczas, gdy pierwsza instancja odmówiła takiej zgody.

Chodzi bowiem o zapewnienie prawa do obrony i realizację zasady dwuinstancyjności postępowania - tak aby orzeczenie niekorzystne dla prokuratora nie stawało się natychmiast prawomocne, lecz podlegało kontroli instancyjnej (w tym przypadku w tzw. instancji poziomej).

Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że status Izby Dyscyplinarnej SN jako sądu w rozumienia prawa europejskiego i prawa krajowego został skutecznie zakwestionowany. 5 grudnia 2019 r. SN wskutek wykładni TSUE z wyroku z 19 listopada 2019 r. uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa UE - przez co nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego. Wątpliwości te potwierdziła uchwała połączonych Izb SN Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r.

Skoro w myśl uchwały z 23 stycznia 2020 r. Izba Dyscyplinarna nie jest sądem, to – w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich – odwołanie powinno być wniesione do Izby Karnej SN. Dotyczy ono bowiem sprawy karnej, a te są rozpoznawane przez właśnie tę Izbę SN. I to ona jest w tej sytuacji właściwa w sprawie zezwolenia na pociągnięcie prokuratora do odpowiedzialności karnej

Zgodnie z ustaleniami Rzecznika prok. Justyna Brzozowska w styczniu 2020 r. wniosła do Izby Karnej SN odwołanie od uchwały ID SN z 8 grudnia 2019 r.  Nie można zatem uznać, że decyzja o uchyleniu jej immunitetu jest prawomocna.

VII.510.170.2019

RPO do MS: kiedy będzie można odbierać pisma sądowe w sprawach cywilnych na podstawie pełnomocnictwa

Data: 2020-03-16
  • Obecne rozporządzenie ws. trybu i sposobu doręczania pism sądowych w sprawach cywilnych traci moc 7 maja 2020 r.
  • RPO pyta Ministra Sprawiedliwości o stan prac legislacyjnych nad nowym rozporządzeniem 
  • Chce też wiedzieć, co z możliwością odbioru awizowanej przesyłki sądowej w postępowaniu cywilnym przez osobę upoważnioną przez adresata

Nowelizacja przepisów postępowania cywilnego wprowadzona nowelą  4 lipca 2019 r.  wymaga wypracowania nowych aktów wykonawczych. Jednym z nich jest nowe rozporządzenie w sprawie szczegółowego trybu i sposobu doręczania pism sądowych w sprawach cywilnych. Na mocy noweli dotychczasowe przepisy wykonawcze  obwowiązują nie dłużej niż przez 6 miesięcy od jej wejścia w życie.  Obecne rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 12 października 2010 r. utraci zatem moc 7 maja 2020 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o informację o stanie prac legislacyjnych nad tym rozporządzeniem i przesłanie aktualnej wersji jego projektu.

Jeszcze 27 marca 2018 r. podsekretarz stanu w MS w odpowiedzi na interpelację poselską nr 19692 pisał, że resort prowadzi prace analityczne i koncepcyjne nad ewentualnym wprowadzeniem rozwiązania, które ułatwiłoby odbiór awizowanej przesyłki sądowej w postępowaniu cywilnym osobie upoważnionej przez jej adresata, przy jednoczesnym zapewnieniu ochrony wszystkim uczestnikom tego postępowania. 

W związku z tym Adam Bodnar poprosił o poinformowanie o wyniku tych prac.

IV.511.64.2020

Ten sam sędzia dwa razy orzekał w tej samej sprawie odwoławczej. Kasacja RPO do Sądu Najwyższego

Data: 2020-03-12
  • W procesie o prostą sprawę kryminalną pierwszy wyrok w I instancji zapadł w 2009 r. Oskarżony był już dwa razy prawomocnie skazany
  • Sprawa w sensie prawnym się przedłuży, bo w procesie apelacyjnym dwa razy na przestrzeni 7 lat brał udział ten sam sędzia sądu okręgowego
  • A przepisy tego zakazują. Taki sędzia jest z mocy prawa wyłączony od orzekania po raz drugi - czego sąd okręgowy nie dostrzegł
  • Dlatego RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego z wnioskiem o zwrot sprawy sądowi okręgowemu, by naprawił swój błąd

Pewien mężczyzna został oskarżony o kilka przestępstw, m.in. doprowadzenie  innej osoby do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, pobicie i kradzież. W 2009 r. sąd rejonowy skazał go na 4 lata pozbawienia wolności. W tym samym roku wyrok utrzymał sąd okręgowy, oddalając apelacje obrony i  oskarżonego. W 2010 r. Sąd Najwyższy uwzględnił jednak kasację obrony i zwrócił sprawę sądowi okręgowemu. Ten zaś w 2011 r. przekazał ją sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania.

W ponownym procesie sąd rejonowy w 2014 r. ponownie skazał oskarżonego na 4 lata. Wyrok znów zaskarżył obrońca i oskarżony. Sąd okręgowy w 2016 r. zmienił orzeczenie i skazał podsądnego na 3 lata. Sąd Najwyższy oddalił zaś kasację obrony jako oczywiście bezzasadną.

Kasacja RPO

RPO złożył kasację na korzyść skazanego. Wyrokowi sądu okręgowego z 2016 r. zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. W składzie sądu zasiadał bowiem sędzia, który z mocy prawa był wyłączony od orzekania w tej sprawie. Był on też członkiem składu sądu okręgowego, który w 2009 r. utrzymał pierwszy wyrok sądu rejonowego w sprawie.

Rzecznik powołał się na tzw. bezwzględną przyczyną odwoławczą. Zgodnie z  Kodeksem postępowania karnego (art. 439 § 1 pkt 1) sąd odwoławczy uchyla zaskarżone orzeczenie, jeżeli w jego wydaniu brała udział osoba podlegająca wyłączeniu. A wyłączenie sędziego z mocy prawa następuje m.in. wtedy, gdy brał on udział w wydaniu orzeczenia, które zostało uchylone.

Dotknięte takim uchybieniem orzeczenie podlega uchyleniu niezależnie od jego wpływu na treść orzeczenia.

Dlatego RPO wniósł o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego w G. i  przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania.

W kasacji przypomniano pogląd Sądu Najwyższego, że o wyłączeniu sędziego od udziału w sprawie decyduje uchylenie wyroku, w którego wydaniu uczestniczył i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Nie ma natomiast znaczenia etap postępowania, na którym zapaść ma orzeczenie w sprawie, od udziału w której sędzia ma obowiązek się powstrzymać. Celem przepisu Kpk jest bowiem wyeliminowanie z procesu orzekania sędziego, który ma już wyrobiony pogląd w konkretnej sprawie.

Nie  można wykluczyć, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy w sądzie odwoławczym, w innym składzie, apelacja obrony mogłyby skutkować zmianą zaskarżonego wyroku.

W swej kasacji po drugim wyroku sądu okręgowego obrońca nie podnosił zarzutu bezwzględnej przesłanki odwoławczej z art. 439 § 1 pkt 1 Kpk. A SN nie mógł wyjść poza granice tego zaskarżenia.

II.511.399.2018

RPO prosi Senat o poprawki do ustawy lustracyjnej

Data: 2020-03-11
  • Sądy miesiącami czekają na stanowisko IPN w procesach autolustracyjnych, inicjowanych przez osoby pomówione o związki ze służbami specjalnymi PRL
  • A w tym czasie dana osoba pozostaje napiętnowana jako współpracownik służb
  • Dziś prawo nie określa żadnego terminu na zajęcie stanowiska przez IPN. Jeszcze w 2007 r. zakwestionował to Trybunał Konstytucyjny
  • W ustawie trzeba też wprost zapisać prawo każdej osoby lustrowanej do złożenia kasacji w swojej sprawie – taki brak TK także uznał wtedy za niekonstytucyjny

W obu tych kwestiach Rzecznik Praw Obywatelskich występował wcześniej do Ministra Sprawiedliwości oraz premiera Mateusza Morawieckiego o niezwłoczne prace legislacyjne w celu wykonania wyroku TK z 11 maja 2007 r. (sygn. akt K 2/07). Efektu nie było.

Dlatego teraz Adam Bodnar wystąpił do Marszałka Senatu o inicjatywę legislacyjną Izby Wyższej. - Pełne wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego jest bowiem nieodzowne dla zagwarantowania konstytucyjnych praw osób uczestniczących w postępowaniach lustracyjnych – napisał RPO do marszałka Tomasza Grodzkiego.

Chcesz się oczyścić – poczekasz na akta i stanowisko IPN

Skargi od obywateli wskazują na braki legislacyjne ustawy z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów – czyli tzw. ustawy lustracyjnej.

Wątpliwości budzi praktyka pionu lustracyjnego Instytutu Pamięci Narodowej w przypadku tzw. autolustracji. Mają do niej prawo osoby, które z mocy ustawy lustracji nie podlegają, a zostaną publicznie pomówione o współpracę z tajnymi służbami PRL. Mogą wtedy same skierować sprawę do sądu – by się oczyścić.

Sąd przekazuje złożone przez daną osobę oświadczenie lustracyjne o braku związków ze służbami PRL do IPN w celu przedstawienia stanowiska co do jego zgodności z prawdą. IPN musi też złożyć sądowi odpowiednie dokumenty archiwalne. Ustawa nie przewiduje żadnego terminu dla IPN na wykonanie tego obowiązku.

W praktyce zajęcie stanowiska przez IPN może trwać wiele miesięcy. Powoduje to konieczność zawieszenia postępowań przed sądami i prowadzi do przewlekłości. Rodzi też negatywne konsekwencje dla osoby lustrowanej, która została publicznie pomówiona o związki ze służbami PRL, lecz brak sprawnego działania IPN uniemożliwia jej wykazanie nieprawdziwości tego pomówienia.

Zapisać wprost prawo osoby lustrowanej do kasacji

W tym samym wyroku z 2007 r. TK stwierdził niekonstytucyjność art. 21b ust. 6 ustawy lustracyjnej - w zakresie, w jakim pozbawia on osobę lustrowaną (niezależnie, czy na wniosek IPN, czy w drodze autolustracji) prawa do wniesienia kasacji do Sądu Najwyższego od prawomocnego orzeczenia sądu w jej sprawie. TK uznał to za arbitralne naruszenie zasad rzetelnej procedury.

Przed tym orzeczeniem prawo wniesienia kasacji w sprawie lustracyjnej przysługiwało wyłącznie Prokuratorowi Generalnemu oraz Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Obecnie, w świetle wyroku Trybunału, prawo wniesienia kasacji przysługuje też osobie lustrowanej.

Niemniej jednak, konieczna jest odpowiednia zmiana legislacyjna. Jak bowiem wynika z wniosków wpływających do RPO, sądy orzekające pouczają osoby lustrowane o treści artykułu ustawy w jego dotychczasowym, niekonstytucyjnym brzmieniu.

A uczestnik postępowania nie znający wyroku TK (zwłaszcza  niekorzystający z pomocy pełnomocnika profesjonalnego) może w ogóle nie wiedzieć o swoim uprawnieniu do wniesienia kasacji lub też dowiedzieć się o nim już po upływie terminu na złożenie tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia.

Zdarzyło się nawet, że sąd apelacyjny odmówił przyjęcia kasacji i przekazania jej do SN, powołując się właśnie na brak legitymacji osoby lustrowanej. Takie postanowienie uchylił później SN.

II.510.1321.2018

Senacki projekt ustawy naprawczej ws. sądownictwa. RPO popiera go z uwagami

Data: 2020-03-10
  • RPO ma nadzieję, że senacki projekt ustawy naprawczej rozpocznie wychodzenie Polski z kryzysu konstytucyjnego, odwróci niszczenie rządów prawa, burzenie podziału władz i podporządkowywanie sądownictwa woli politycznej
  • Wzmocni też ochronę niezawisłości sądów i niezależności sędziów, osłabi ingerencję władzy wykonawczej w bezstronność sędziowską i niezależne orzecznictwo 
  • Odbuduje niezależną Krajową Radę Sądownictwa, zlikwiduje nielegalną Izbę Dyscyplinarną SN i przywróci właściwą rolę mechanizmowi odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów
  • Choć projekt może nie zyskać przychylności większości sejmowej, to prace nad ustawami naprawczymi mają wielką wagę
  • Wskazują bowiem oczekiwaną drogę odrodzenia konstytucyjnego i europejskiego ustroju Polski, przywrócenia pojęciom i instytucjom prawnym ich właściwego znaczenia oraz nazwania prawa – prawem, a bezprawia – bezprawiem

17 stycznia 2020 r. grupa 45 senatorów wniosła projekt ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw (druk senacki nr 50). Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Senatowi uwagi do procedowanego w Izbie Wyższej projektu.

Jak wskazuje Adam Bodnar, projekt jest pierwszą, ważną próbą reakcji legislacyjnej na głęboki kryzys konstytucyjny. Ma na celu uporządkowanie  systemu prawnego i sądowego oraz usunięcie skutków funkcjonowania nowej Krajowej Rady Sądownictwa - organu pozbawionego przymiotu niezależności, niezawisłości i bezstronności, ustanowionego niezgodnie z Konstytucją i  obsadzonego z naruszeniem wzorców konstytucyjnych oraz ustawodawstwa.

Niemal dwuletni okres funkcjonowania Rady w zmienionym składzie przyniósł kilkaset nominacji sędziowskich, które z powodu pierwotnej wadliwości samego organu oznaczają, że powołania rodzą wątpliwości co do legalności umocowania i niezależności składów z udziałem sędziów, których niezawisłość może być podważana. Wadą prawną mogą być dotknięte także orzeczenia, w których wydaniu uczestniczyli ci sędziowie. Wprowadza to stan niepewności prawnej, godzi w stabilność orzeczeń sądowych, zagraża interesom stron i uczestników postępowania, utrudnia ochronę praw i wolności jednostek.

Propozycje służą zatem uporządkowaniu chaosu prawnego, wywołanego i podtrzymywanego przez organy władzy politycznej na skutek faktycznej odmowy wykonywania wiążących orzeczeń sądów polskich i Trybunału Sprawiedliwości UE oraz przyjmowania rozwiązań niezgodnych z Konstytucją i wiążącymi Polskę zobowiązaniami międzynarodowymi. Projekt wniesiono jeszcze przed uchwałą połączonych Izb: Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r. i nie w pełni ją odzwierciedla.

Rzecznik Praw Obywatelskich docenia wysiłek projektodawców i projekt uważa za bardzo dobry punkt wyjścia do dalszych prac.

Wybór sędziów-członków KRS

Uwagi ogólne

Wskutek zmian ustawowych organy władzy ustawodawczej i wykonawczej przyznały sobie niemal monopol na kształtowanie składu Rady (dziś to 23 z 25 członków Rady - jedynie dwie osoby są wprost przedstawicielami środowiska sędziowskiego; z urzędu są nimi Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego i Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego). Władze zyskały nadmierny wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich; uwidoczniła się też ich chęć wpływania na orzeczenia sądów. Doprowadziło to do skrajnego upolitycznienia składu Rady i uniemożliwia realizację jej konstytucyjnej roli strażnika niezależności i niezawisłości. Gdy jedna partia zdobywa większość w Sejmie, podporządkowuje to niemal w pełni skład KRS jej woli.

A ujawnienie list poparcia kandydatów do KRS - intencjonalnie opóźniane wbrew prawu i prawomocnemu orzeczeniu sądowemu - ostatecznie pogrzebało argumentację odwołującą się do realizacji postulatu demokratyzacji procesu wyboru sędziów-członków Rady. Kandydaci zgłoszeni w 2018 r. reprezentowali wąską grupę osób, w dużej części powiązanych ze środowiskiem pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości czy pełniących funkcje administracyjne w wymiarze sprawiedliwości z nominacji ministra. Poparcie zaś uzyskali w znacznej mierze ze strony sędziów delegowanych do MS Sprawiedliwości czy też sędziów, którzy liczyli na awans ze strony nowej  KRS.

Sam proces wyłaniania członków KRS, jej późniejsze funkcjonowanie i skutki jej działalności doprowadziły do głębokiej patologii w polskim wymiarze sprawiedliwości, wadliwości procesu powoływania sędziów, akceptacji represjonowania sędziów przez organy polityczne i związanych z nimi rzeczników dyscyplinarnych oraz Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego – co pozbawiło sędziów w Polsce realnej ochrony ze strony organu, który do zapewnienia takiej ochrony jest konstytucyjnie zobligowany.

Dlatego projekt słusznie odchodzi od niekonstytucyjnego modelu wyboru wszystkich sędziów-członków KRS przez Sejm RP jako organ władzy ustawodawczej - na rzecz wyłaniania reprezentacji sędziowskiej przez samych sędziów. Przywraca rozwiązania odpowiadające Konstytucji (art. 186), które nawiązują do wcześniejszego modelu, choć nie są jego prostym przywróceniem.

Zgodnie ze standardami europejskimi większość członków rad sądownictwa powinna być złożona z sędziów, którzy powinni być wyłaniani przez środowiska sędziowskie. W ten sposób gwarantuje się niezależność organu, wolnego od nadmiernego wpływu politycznego.

RPO z uznaniem przyjmuje zatem szeroką demokratyzację i transparentność  wyłaniania sędziów-członków Rady. Zapewni to reprezentatywność członków Rady i ich silną legitymację.

Zgłaszanie kandydatów na sędziów-członków KRS

Prawo zgłaszania kandydatów na sędziów-członków KRS miałoby być poszerzone. Przysługiwałoby nie tylko grupom sędziów, ale również grupom obywateli, a także: RPO, samorządom zawodów prawniczych i wydziałom  prawa.

Projekt trafnie ogranicza bierne prawa wyborcze sędziów, którzy są lub w okresie 5 lat przedtem byli delegowani do Ministerstwa Sprawiedliwości,  Kancelarii Prezydenta RP i MSZ. Według RPO karencja sędziów, którzy pełnili te funkcje urzędnicze, powinna być jednak krótsza i wynosić co najmniej rok.

Z uwagi na konstytucyjny wymóg niezależności względem wszystkich organów władzy publicznej, Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że nie powinien wskazywać kandydata na członka KRS. Gdyby taki kandydat został  członkiem Rady, to w przypadku oceny przez RPO działań KRS pod względem przestrzegania praw obywatelskich, mogłoby powstać wrażenie, że standardy niezależnej oceny nie zostają dochowane.

Wysłuchanie publiczne kandydatów

Projekt wprowadza możliwość publicznego, transmitowanego w internecie wysłuchania kandydatów. Nie tylko prezentowaliby swe kandydatury, byłaby też możliwość zadawania im pytań przez obywateli. Projekt ogranicza jednak prawo do pytań do osób z polskim obywatelstwem. Według RPO pytania powinna moć zadać każda osoba fizyczna - ale w języku polskim. Zasadne byłoby organizowanie wysłuchania publicznego z urzędu oraz umożliwienie udziału w nim wszystkim kandydatom. A to od ich woli zależałoby, czy z tej możliwości skorzystają.

Prawo wybierania sędziów-członków KRS

Projekt przewiduje wybór sędziowskich członków Rady w wyborach bezpośrednich, powszechnych dla środowiska sędziowskiego, w głosowaniu tajnym. Rzecznik popiera to rozwiązanie. Rozważenia wymaga zaś uznanie czynnego prawa wyborczego sędziego za obowiązek. W polskich rozwiązaniach ustrojowych nie ma tradycji obowiązku wyborczego.

Reprezentatywność składu KRS

RPO popiera propozycję  parytetu co do czynnego prawa wybierania członków KRS pomiędzy z jednej strony – wszystkie rodzaje sądów: sądy powszechne, sądy administracyjne, sądy wojskowe; a z drugiej strony – przez wszystkie szczeble sądownictwa: sądy rejonowe, okręgowe, apelacyjne, Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny. Zapewni to właściwą reprezentacji wszystkich rodzajów i szczebli sądów, w zależności od ich liczebności.

Proces nominacji na urząd sędziego

RPO pozytywnie ocenia nowelizację zakresie procedury rozpatrywania i oceny kandydatów na urząd sędziego.

Rada Społeczna przy KRS

RPO z aprobatą odnosi się do powołania Rady Społecznej przy KRS i powierzenia jej opiniowania kandydatów na stanowiska sędziowskie. Rada obejmująca osoby reprezentujące inne zawody prawnicze - (adwokatów, radców prawnych, notariuszy, prokuratorów), środowisko akademickie, a także przedstawicieli organizacji pozarządowych - otwiera proces nominowania sędziów na środowiska zewnętrzne i podbudowuje legitymację sędziego wyłonionego w tym procesie. W skład Rady wchodziłaby także osoba wskazana przez RPO - Rzecznik nie uchyla się od tego obowiązku.

Inne zmiany wyboru przez KRS kandydatów na urząd sędziego

Minister Sprawiedliwości zyskał nadmierny, nieuzasadniony wpływ na  sądownictwo. Dlatego ograniczenie jego roli w procesie nominowania sędziów na etapie opiniowania kandydatur przez trzyosobowe zespoły KRS jest właściwe. Minister pozostawałby członkiem KRS - jego kompetencje pozostają niezmienione.

Zaskarżalność uchwał KRS

Pozytywnie należy przyjąć ustawowe przywrócenie drogi odwoławczej w postępowaniach dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego SN. Przed lipcem 2018 r. prawo zaskarżenia było w ustawie przewidziane. Możliwość przeprowadzenia kontroli sądowej procesu nominacji sędziów przez zainteresowaną osobę wynika z Konstytucji i EKPC.

Zniesienie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego i zmiany w mechanizmie odpowiedzialności dyscyplinarnej

Konieczność zniesienia Izby 

RPO podziela potrzebę likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN, która stała się instrumentem represjonowania sędziów i wpływania na czynności oraz treść decyzji orzeczniczych sądów. Obsadzono ją w dużej mierze osobami związanymi z Ministrem Sprawiedliwości. ID w istocie rzeczy ma odstraszać sędziów od podejmowania działań i orzeczeń nie odpowiadających przedstawicielom władzy i karcić tych, którzy nie realizują jej oczekiwań politycznych. Jej istnienie i działalność w rażący sposób ingeruje w sferę orzeczniczą sądów i sędziów, bezsprzecznie narusza niezawisłość sędziowską.

W świetle testu niezależności sądu wskazanego przez TSUE w wyroku z 19 listopada 2019 r. ID nie ma przymiotów sądu. Z kolei w uchwale z 23 stycznia 2020 r. trzech połączonych izb SN potwierdzono, że ID strukturalnie nie spełnia cech niezawisłego sądu i ma charakter sądu wyjątkowego, którego ustanowienie  jest zakazane w czasie pokoju. Mimo tego wiążącego rozstrzygnięcia ID manifestacyjnie kontynuuje działalność orzeczniczą. Ignoruje wiążące orzeczenia SN, naruszając Konstytucję. Odmawia także skuteczności wyrokowi TSUE, co jest jaskrawo sprzeczne z zasadami prawa Unii.  

Status osób powołanych do Izby Dyscyplinarnej 

Zniesienie ID powiązano w projekcie z wygaśnięciem stosunku służbowego jej sędziów. Ewentualne argumenty odwołujące się do konstytucyjnej zasady nieusuwalności sędziów nie miałyby tu zastosowania. Zgodnie z uchwałą SN z 23 stycznia 2020 r. ID była niekonstytucyjna od samego początku jej istnienia. Już to wystarcza do jej zniesienia i nierozciągania gwarancji ochrony sędziego na osoby do niej powołane. A proces ich powoływania przeprowadzono z rażącym naruszeniem prawa krajowego oraz wymogów UE.

Procedurę nominacji wszczęto na podstawie aktu niezgodnego z Konstytucją, tj. oświadczenia Prezydenta RP bez wymaganej kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów. Uniemożliwiono uprzednią kontrolę sądową aktu powołania, gdyż  KRS nie przekazała NSA odwołań kandydatów na sędziów. Przekazała zaś Prezydentowi RP swą uchwałę nr 317/2018 z 23 sierpnia 2018 r. w sprawie powołania do pełnienia urzędu sędziego w ID, zanim stała się ona prawomocna. Uniemożliwiono też podporządkowanie się wiążącemu orzeczeniu NSA, które zapadłoby w przedmiocie uchwały KRS nr 317/2018. A ostateczna decyzja ws. kontroli sądowej tej uchwały miała zapaść po uzyskaniu odpowiedzi na pytania prejudycjalne w sprawie C824/18, z którymi NSA zwrócił się do TSUE. 

Późniejszy ustawowy nakaz umorzenia tych postępowań w NSA, wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów inicjujących ocenę niezależności wskazaną przez TSUE i uchwalenie „ustawy represyjnej” z 20 grudnia 2019 r. (zakazującej prowadzenia takiej oceny) dowodzą, że organy władzy z premedytacją naruszały obowiązujące prawo. Chodziło o to by, najpierw  obsadzić ID według własnego arbitralnego wyboru, a potem by wybór ten wszelkimi sposobami zalegalizować. Zamiar obejścia lub naruszenia obowiązującego prawa przez organy władzy publicznej nie może być zatem wynagradzany poprzez akceptację tak ukształtowanej sytuacji.

W opinii RPO można rozważyć ustanowienie minimalnych gwarancji dla tych osób, np. czasowego prawa do powrotu na wcześniej zajmowane stanowisko. W opinii RPO przemawiać za tym mogą względy silnego demokratycznego państwa, zapewniającego minimalne gwarancje wszystkim, mimo wątpliwości etycznych i prawnych, w imię pokoju społecznego.

Unieważnienie orzeczeń Izby Dyscyplinarnej SN

Pierwotna niekonstytucyjność ustanowienia Izby Dyscyplinarnej SN uzasadnia odmowę uznania mocy prawnej jej orzeczeń z mocy prawa. Zasady pewności prawa i stabilności orzeczeń sądowych nie stoją temu na przeszkodzie – ocenia RPO.

Niemniej wątpliwości wzbudza brak określenia skutków prawnych tego. Część rozstrzygnięć ID dotyczyła bowiem odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów złożonych z urzędu za pospolity czyn, np. prowadzenie pojazdu po alkoholu. Za rozważeniem, czy automatyczna nieważność orzeczeń ID jest właściwa, przemawia ryzyko przedawnienia odpowiedzialności czy bezkarności za takie delikty dyscyplinarne. Uprawnione byłoby np. ustawowe wydłużenie okresu przedawnienia. Możliwe byłoby tez powierzenie Izbie Karnej SN w okresie przejściowym kompetencji do weryfikacji orzeczeń ID – a niepotwierdzone  przez Izbę Karną byłyby uznane za nieważne.

Dalsze zmiany w mechanizmie odpowiedzialności dyscyplinarnej

Projekt proponuje przeniesienie kompetencji powierzania obowiązków rzecznika dyscyplinarnego oraz sędziego sądu dyscyplinarnego od Ministra Sprawiedliwości na rzecz Pierwszego Prezesa SN. RPO popiera to rozwiązanie, które mechanizmowi odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów przywraca  jego właściwą rolę i wprowadza gwarancje nieużywania go do zaplanowanego i systematycznego represjonowania sędziów. Temu celowi służy także usunięcie funkcji specjalnego Rzecznika Dyscyplinarnego Ministra Sprawiedliwości.

Projekt zakłada też wygaszenie kadencji obecnych sędziów sądów dyscyplinarnych oraz kadencji obecnych rzeczników dyscyplinarnych.

Wygaśnięcie mandatu dotychczasowych sędziów-członków nowej KRS

Projekt przewiduje wygaśnięcie mandatu członków KRS wybranych na podstawie przepisów uchwalonych w grudniu 2017 r. Rzecznik uznaje to za dopuszczalne i uzasadnione. Osoby wybrane w niekonstytucyjnym trybie, z rażącym naruszeniem prawa, nie mogą odwoływać się do konstytucyjnej ochrony trwałości 4-letniej kadencji wybieralnego członka KRS.

Przyjęty model może budzić pewne wątpliwości, bo KRS ukształtowana i obsadzona w 2018 r. od początku nie spełniała standardów konstytucyjnych. Należałoby przyjąć, że obecny organ nazywany "Krajową Radą Sądownictwa" w istocie nią nie jest. W konsekwencji właściwą reakcją ustawodawczą mogłoby być nie wygaśnięcie mandatu, lecz sankcja nieważności, względnie nieistnienia oraz uznanie, że osoby wybrane do KRS nigdy jej członkami nie zostały.

Status osób powołanych do pełnienia urzędu sędziego z udziałem nowej KRS

Projekt przewiduje, że powołanie sędziego dokonane na wniosek nieprawidłowo obsadzonej KRS jest wadliwe. RPO wskazuje tu na pewną niekonsekwencję. Po pierwsze: projekt różnicuje skutki prawne w odniesieniu do obsady stanowisk  w sądach administracyjnych oraz innych sądach. Po drugie: zaproponowana formuła wskazuje, że projektodawcy jednocześnie osoby te jednak uważają za sędziów - dokonuje się bowiem częściowej legalizacji wadliwego powołania.

Przewiduje się możliwość dobrowolnego wycofania się wadliwie powołanych osób poprzez oświadczenia o zrzeczeniu się urzędu i zgłoszenie zamiaru powrotu na stanowisko wcześniejsze lub równorzędne. W opinii RPO jest to dopuszczalne. Wątpliwości budzi natomiast rozwiązanie wobec tych, którzy w terminie miesiąca nie złożą takiego oświadczenia. Projekt proponuje uznanie takiej kontynuacji zajmowania stanowiska za oczywistą i rażącą obrazę prawa, za którą sąd dyscyplinarny wymierza karę złożenia sędziego z urzędu.

Można rozważać, czy nie prowadzi do działania  prawa wstecz przez „karanie” kontynuacji stanu ukształtowanej przed uznaniem jej za delikt dyscyplinarny, względnie czy samym deliktem nie jest niezłożenie dobrowolnego oświadczenia. W ocenie RPO ustawowe związanie sądu nakazem wydania orzeczenia o określonej treści jest niezgodne z Konstytucją (art. 2 - zasada państwa prawa; art. 10 ust. 1 i 2 - zasada podziału władz, art. 42 ust. 2 - prawo do obrony, art. 45 ust. 1 - prawo do sprawiedliwego procesu,, art. 173 - niezależność sądów, art. 176 ust. 1 - dwuinstancyjność postępowania oraz art. 178 - niezawisłość sędziów sądów dyscyplinarnych. Rzecznik widzi tu potrzebę dalszych prac nad właściwymi rozwiązaniami.

Niezakończone postępowania przed KRS w sprawie powołania do pełnienia urzędu sędziego

Postępowania, dotyczące powołania do pełnienia urzędu sędziego zawisłe przed Radą w jej aktualnym składzie, nie będą kontynuowane z dniem wejścia w życie projektowanej ustawy. Dla RPO nie są jednak jasne powody, dla których postępowania dotyczące powołania do sądu administracyjnego miałyby być umarzane z mocy prawa, a pozostałe, dotyczące powołań do innych rodzajów sądów – jedynie  zawieszane do wyłonienia nowej KRS. Należy rozważyć rozwiązania, które nie wprowadzałyby nieuzasadnionego zróżnicowania kandydatów

Moc prawna orzeczeń sądowych wydanych z udziałem sędziów mianowanych z udziałem nowej KRS

Projekt zakłada, że orzeczenia sądów, w których składzie zasiadał sędzia wadliwie powołany pozostają w mocy, choć są wadliwe (nie dotyczy to orzeczeń z udziałem Izby Dyscyplinarnej SN, które z mocy prawa mają się stać nieważne).

Wadliwe orzeczenia można by zaś wzruszać przez wniesienie środka zaskarżenia, a także przez wznowienie postępowania - w ciągu roku od wejścia ustawy w życie. W ocenie RPO należałoby rozważyć, czy okres ten nie powinien być skrócony do 6 miesięcy.

Podsumowanie

Uchwalenie projektu, ze zmianami zasugerowanymi przez RPO, jest niezbędne. Należy mieć nadzieję, że rozpocznie to proces wychodzenia Polski z kryzysu konstytucyjnego, przywróci realne znaczenie gwarancjom zawartym w ustawie zasadniczej, odwróci proces niszczenia rządów prawa, burzenia podziału władz i podporządkowywania sądownictwa woli politycznej.

Ponadto wzmocni ochronę niezawisłości sądów i niezależności sędziów, osłabi ingerencję organów władzy wykonawczej w sferę bezstronności sędziowskiej i niezależnego wykonywania funkcji orzeczniczych, odtworzy niezależną KRS, umożliwi jej powrót do realizacji konstytucyjnej roli. Zlikwiduje nielegalną Izbę Dyscyplinarną SN, przywróci właściwą rolę mechanizmowi odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że projekt może nie zyskać przychylności obecnej większości sejmowej.  Prace nad przygotowywaniem ustaw naprawczych mają jednak wielką wagę. Wskazują bowiem oczekiwaną drogę odrodzenia konstytucyjnego i europejskiego ustroju RP, przywrócenia pojęciom i instytucjom prawnym ich właściwego znaczenia oraz nazwania prawa – prawem, a bezprawia – bezprawiem.

VII.510.44.2020

Polskie zasady inwigilacji w Trybunale w Strasburgu. RPO chce złożyć opinię w tej sprawie

Data: 2020-03-05
  • Europejski Trybunał Praw Człowieka bada zasady inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne w Polsce
  • To wynik skarg adwokata oraz aktywistów z Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
  • Chodzi o brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez realnych ograniczeń
  • A osoba, która była inwigilowana, nie może się o tym dowiedzieć – nawet po zakończeniu sprawy, w której nie postawiono jej zarzutów

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił ETPC o zgodę na złożenie opinii tzw. przyjaciela sądu (amicus curiae) w sprawie tych skarg - Dominika Bychawska-Siniarska przeciwko Polsce oraz Mikołaj Pietrzak przeciwko Polsce.

W ocenie RPO przepisy o inwigilacji naruszają kluczowe prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane przez Konstytucję RP i prawo europejskie. RPO w 2018 r. wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek ws. zasad inwigilacji. Nie było bowiem szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie sprawy przez TK w obecnej sytuacji.

Skargi do ETPC

Pod koniec 2019 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka zwrócił się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne na podstawie ustawy o Policji oraz ustawy antyterrorystycznej. Ma to związek ze złożonymi do ETPC na przełomie 2017 i 2018 r. skargami adwokata i aktywistów. Wskazują one, że działania służb naruszyły prywatność (art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka) oraz prawo do skutecznego środka odwoławczego (art. 13 Konwencji).

Skarga adwokata wskazuje, że niekontrolowana inwigilacja narusza nie tylko jego prywatność, ale przede wszystkim prawa i wolności jego klientów. Fundamentem relacji adwokata z klientem jest bowiem zaufanie, które może powstać wyłącznie w warunkach poufności. 

Aktywiści podkreślają, że jako aktywni obywatele są szczególnie narażeni na działania służb. Działacze KFPC i Panoptykonu od lat krytykują brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez jakichkolwiek realnych ograniczeń. Prawo nie przewiduje zaś dla danej osoby dostępu do informacji o tym, że była inwigilowana  - nawet jak inwigilacja już się zakończyła, a osobie tej nie postawiono zarzutów. Kontrola sądu nad inwigilacją jest zaś iluzoryczna. W efekcie obywatele nie mają zatem jak chronić swoich praw.

Na konieczność zmian co do zasad inwigilacji wskazał Trybunał Konstytucyjny w lipcu 2014 r. Jednak przyjęte w 2016 r. tzw. ustawa inwigilacyjna i ustawa antyterrorystyczna zwiększyły uprawnienia służb, nie wprowadzając mechanizmu kontroli. Na nieprawidłowości zwracała uwagę m.in. Komisja Wenecka w opinii z czerwca 2016 r. A obowiązek poinformowania podmiotu danych o dostępie służb do jego danych telekomunikacyjnych wynika z licznych orzeczeń ETPC.

Wcześniejsze działania RPO

Od wielu lat Rzecznik alarmuje w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach. Sytuacja pogorszyła się od 2016 r, gdy zwiększono uprawnienia służb. Mogą m.in. pozyskiwać dane o obywatelach przy pomocy stałych łączy internetowych, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc zbierać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania najpoważniejszych przestępstw i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne.

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady  inwigilacji. Wniosek miały bowiem oceniać w Trybunale osoby, których nie tylko status sędziowski ale bezstronność w sprawie uprawnień służb może być kwestionowana. RPO obawia się, że w takiej sytuacji wyrok Trybunału mógłby zamrozić stan prawny, który jest niezgodny ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi.

Wycofanie wniosku z Trybunału nie oznaczało, że RPO zaprzestanie działań, aby zasady inwigilacji odpowiadały tym standardom.

W tym kontekście ważne będzie orzeczenie ETPC w sprawie dwóch skarg z Polski. Dlatego RPO chce przedstawić ETPC swą opinię "przyjaciela sądu”, w której szczegółowo odniesie się do sprawy. W przypadku publicznej rozprawy przez ETPC Rzecznik zgłosił chęć udziału w niej.

RPO nie przestanie także domagać się utworzenia niezależnego organu kontrolującego służby specjalne. Rzecznik będzie się też nadal oczekiwał wykonania wniosków wynikających z opinii Komisji Weneckiej. Ponadto będą prowadzone działania edukacyjne pokazujące zagrożenia wynikające z tej ustawy dla obywateli i zasad państwa prawa. 

Działając wraz z grupą ekspertów, RPO przygotował raport „Osiodłać Pegaza”, w którym wskazano dwa postulaty:

  • powołania specjalnego, niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpoznawać skargi indywidualne na działanie służb;
  • przyznania jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony służb oraz prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

Co do zasady Rzecznik nie kwestionuje możliwości stosowania różnych form inwigilacji przez służby specjalne. Podkreśla jednak, że wymogi bezpieczeństwa nie oznaczają, iż zasady inwigilacji mają nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. Powinny być wynikiem kompromisu między bezpieczeństwem obywateli a ich prawem do prywatności. W ocenie RPO prawo przyznaje zaś priorytet pierwszej wartości.

VII.501.46.2020

Prawa pokrzywdzonego przestępstwem. Inicjatywa legislacyjna Senatu na prośbę Rzecznika

Data: 2020-03-04
  • Osoba pokrzywdzona przestępstwem może mieć trudności z wniesieniem do sądu własnego, tzw. subsydiarnego aktu oskarżenia - jeśli prokuratura zdecydowała nie ścigać sprawcy  
  • Niedawna zmiana prawa w tym zakresie utrudni pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej 
  • RPO dostrzega wręcz ryzyko całkowitego uniemożliwienia przez prokuraturę wytoczenia "prywatnego" procesu sprawcy przestępstwa
  • Na prośbę Adama Bodnara Senat podjął inicjatywę ustawodawczą, która przywracałaby poprzedni stan prawny - korzystniejszy dla ofiar przestępstwa

13 stycznia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego w tej sprawie. Przewodniczący senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Aleksander Pociej odpisał RPO, że 18 lutego 2020 r. Komisja Ustawodawcza rozważyła podjęcie inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany Kodeksu postępowania karnego w tym zakresie i wniosła do Marszałka Senatu o podjęcie inicjatywy (druk senacki nr 74). Projekt skierowano do Komisji Ustawodawczej oraz Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.

Jak było? Jak jest? 

5 października 2019 r. weszła w życie nowelizacja Kodeksu postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw z 19 lipca 2019 r. Zmieniła ona 130 przepisów Kpk. Z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich RPO był krytyczny wobec zmian. Ograniczają bowiem prawa stron postępowania i wprowadzają zagrożenia dla prawidłowego toku procesu. Zdecydowana większość postulatów Rzecznika nie została jednak uwzględniona. Dotyczy to także art. 330 § 2 Kpk, który określa warunki wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia.

W poprzednim stanie prawnym - gdy prokurator umarzał postępowanie przygotowawcze lub odmawiał jego wszczęcia - pokrzywdzony mógł zaskarżyć to postanowienie do sądu (jak i dziś). W przypadku jednak uchylenia tej decyzji prokuratora przez sąd oraz ponownego identycznego postanowienia prokuratora, pokrzywdzony mógł bezpośrednio sam wnieść do sądu subsydiarny akt oskarżenia.

Po nowelizacji droga ta została wydłużona. Jeśli teraz prokurator ponownie odmawia postępowania lub je umorzy, postanowienie to powinno zostać najpierw zaskarżone do prokuratora nadrzędnego. Dopiero jeśli ten podtrzyma decyzję prokuratora podległego, pokrzywdzony może sam wnieść akt oskarżenia.

Zmianę uzasadniano pełniejszą kontrolą prokuratora nadrzędnego nad prawidłowością wykonania zaleceń sądu, który uchylił pierwotną decyzję prokuratora prowadzącego sprawę.

Wątpliwości RPO

W ocenie Rzecznika zmiana budzi wątpliwości pod kątem konstytucyjnej zasady dostępu do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Konieczność dwukrotnego (a nie - jak dotychczas - jednokrotnego) zaskarżenia decyzji prokuratora wydłuża cały proces dla pokrzywdzonego. Rodzi to dodatkowe koszty na adwokata (subsydiarny akt oskarżenia musi być sporządzony przez profesjonalnego pełnomocnika). Ponadto w skrajnych przypadkach może to doprowadzić do przedawnienia karalności, zwłaszcza, gdy zażalenie dotyczy odmowy wszczęcia postępowania (wtedy nie następuje wydłużenie okresu przedawnienia czynu).

Odnosząc się do argumentu uzasadnienia, jakoby zażalenie do prokuratora nadrzędnego dawało mu możliwość kontroli prawidłowości procedowania przez prokuratora podległego, RPO wskazuje, że i tak ma on wiele skutecznych środków takiej kontroli. Może np. wydawać wiążące polecenia co do czynności procesowych; zmieniać albo uchylać decyzje prokuratora podległego oraz samemu wykonywać czynności.

Nowy przepis rodzi także niebezpieczeństwo instrumentalnego wykorzystania - w celu całkowitego uniemożliwienia pokrzywdzonemu wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia. Warunkiem tego jest bowiem utrzymanie ponownego postanowienia o odmowie postępowania lub jego umorzeniu przez prokuratora nadrzędnego. Nie jest to możliwe, gdy prokurator nadrzędny uchyli postanowienie prokuratora podległego, a ten ponownie, po raz trzeci, odmówi wszczęcia postępowania lub je umorzy. Wtedy pokrzywdzony może jedynie zażalić się do prokuratora nadrzędnego, który ponownie może uchylić to postanowienie, po czym prokurator podległy może ponownie umorzyć lub odmówić postępowania itd.

Jedynym ograniczeniem czasowym rozpoznawania sprawy byłby wtedy upływ przedawnienia karalności danego czynu. Na żadnym etapie procedowania pokrzywdzony nie mógłby skierować subsydiarnego aktu oskarżenia.

Zgodnie z Prawem o prokuraturze wydawać wiążące polecenia prokuratorom podległym mogą wszyscy prokuratorzy nadrzędni. Rodzi to niebezpieczeństwo "ręcznego” sterowania decyzjami prokuratora przez czynnik polityczny, jakim jest Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny - także w zakresie całkowitego uniemożliwienia w opisany sposób wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia.

Samo istnienie takiej konstrukcji prawnej - nawet jeśli nie będzie wykorzystywana - już jest istotnym naruszeniem art. 45 ust. 1 Konstytucji.

Nowy przepis utrudnia zatem pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej oraz godzi w społeczne poczucie sprawiedliwości. W efekcie uszczerbku doznają uprawnienia pokrzywdzonego co do możliwości uzyskania naprawnienia szkody wywołanej przestępstwem, w tym dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia. Może on wprawdzie wystąpić przeciw sprawcy z powództwem cywilnym, lecz ta droga jest zdecydowanie bardziej skomplikowana i kosztowna.

II.518.4.2019

Skazanie - słuszne, ale wymiar kary naruszył  prawo. SN uwzględnił kasację RPO

Data: 2020-03-04
  • Sąd skazał oskarżonego na karę łączną 7 miesięcy pozbawienia wolności – przy połączeniu kar pozbawienia wolności oraz jej ograniczenia
  • Tymczasem przepisy pozwalają w takiej sytuacji orzec karę do 6 miesięcy
  • RPO wniósł kasację na korzyść skazanego. Sąd Najwyższy uchylił wyrok w tej części, którą zwrócił sądowi I instancji
  • Wcześniej skuteczną kasację na korzyść tego skazanego - choć w innym aspekcie wyroku - złożył Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny. SN wskazał, że jego kasacja przeoczyła naruszenie, które potem zaskarżył RPO  

Sąd Rejonowy w O. uznał winę oskarżonego o siedem przestępstw, w tym o włamania, a także o prowadzenie samochodu pod wpływem środków odurzających.

Za włamania, uznane za tzw. ciąg przestępstw, sąd skazał go na 6 miesięcy pozbawienia wolności oraz na rok ograniczenia wolności (czyli na prace społeczne). Za kierowanie samochodem pod wpływem narkotyków mężczyzna usłyszał wyrok 3 miesięcy pozbawienia wolności oraz 6 miesięcy ograniczenia wolności.

Te jednostkowe kary połączono i orzeczono karę łączną 7 miesięcy pozbawienia wolności oraz 2 lat ograniczenia wolności (w postaci prac społecznych 30 godzin miesięcznie).

Ponadto sąd zakazał oskarżonemu prowadzenia pojazdów na 3 lata i zasądził od niego 5 tys. zł świadczenia pieniężnego na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Nakazał mu też naprawić szkody wyrządzone pokrzywdzonym.

Wyrok uprawomocnił się, bo nikt nie złożył apelacji.

Kasację w tej sprawie wniósł w 2019 r. Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny. Zaskarżył wyrok na korzyść skazanego w części dotyczącej orzeczenia o karze łącznej ograniczenia wolności.

Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok w tej części i w tym zakresie zwrócił  sprawę sądowi rejonowemu. Zarazem SN wskazał, że autor kasacji przeoczył inne rażące naruszenie prawa materialnego, które istotnie wpłynęło na wyrok. SN był jednak związany zakresem zaskarżenia tej kasacji i nie mógł rozpoznać sprawy w szerszym zakresie szerszym.

Dlatego RPO na wniosek samego Sądu Rejonowego w O. - zaskarżył wyrok w części dotyczącej kary łącznej pozbawienia wolności. Zarzucił mu rażące naruszenie prawa karnego materialnego, tj. art. 87 § 2 Kodeksu karnego. Przepis ten dopuszcza orzeczenie kary łącznej pozbawienia wolności i ograniczenia wolności wyłącznie w przypadku orzeczenia jej w rozmiarze nieprzekraczającym 6 miesięcy.

Tym samym sąd nie zastosował się do zawartego w tym przepisie ograniczenia co do wymiaru kary pozbawienia wolności i orzekł tę karę w rozmiarze wyższym niż określony.

RPO wniósł o uchylenie wyroku w tej części i zwrot sprawy sądowi rejonowemu

do ponownego rozpoznania w tym zakresie.

19 lutego 2020 r. SN (sygn. akt V KK 612/19) uwzględnił kasację RPO jako oczywiście zasadną. Uchylił wyrok w zaskarżonej części i zwrócił sprawę sądowi rejonowemu.

SN potwierdził, że orzekając karę łączną 7 miesięcy pozbawienia wolności, Sąd Rejonowy w O. rażąco naruszył art. 87 § 2 Kk.

II.511.807.2019

Śledztwo wobec sędziów ze spraw prok. Mariusza Krasonia budzi zaniepokojenie RPO

Data: 2020-03-02
  • Prokuratura wszczęła postępowanie ws. przekroczenia uprawnień przez sędziów, którzy wstrzymali delegację prok. Mariusza Krasonia z Krakowa do Wrocławia
  • Możliwe naruszenie w ten sposób niezależności władzy sądowniczej oznacza ryzyko przekroczenia uprawnień przez samą prokuraturę
  • Sprawa budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich w związku z konstytucyjnymi prawem do sądu, a także z zasadami niezależności sądów oraz niezawisłości sędziów
  • Wykonywali oni bowiem funkcje orzecznicze w ramach swych konstytucyjnych i ustawowych obowiązków

Media poinformowały, że Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej wszczął postępowanie karne ws. przekroczenia uprawnień przez sędziów sądów rejonowego i okręgowego w Krakowie. Orzekali oni w sprawie delegacji prok. Mariusza Krasonia z Prokuratury Regionalnej w Krakowie do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki (uwzględnili jego wniosek o wstrzymanie delegacji oraz przywrócili do pracy w Krakowie).

Sprawę przeniesienia prokuratora Rzecznik Praw Obywatelskich podjął wcześniej z własnej inicjatywy. Przyłączył się też do powództwa Mariusza Krasonia przeciw Prokuraturze Regionalnej w Krakowie (sygn. akt VII P 45/19).

Informacje o działaniach Prokuratury Krajowej wobec wskazanych sędziów budzą poważne zaniepokojenie RPO w związku z:

  • prawem każdego obywatela do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji), 
  • zasadami autonomii i niezależności sądów (art. 173 Konstytucji),
  • zasadą niezawisłości sędziów (art.178 ust. 1 Konstytucji).

Szczególne zaniepokojenie budzi możliwość wszczęcia postępowania w związku z wykonywaniem funkcji orzeczniczych przez sędziów, w ramach ich konstytucyjnych i ustawowych obowiązków.

- Możliwość naruszenia niezależności władzy sądowniczej – odrębnej od innych władz (art. 10 Konstytucji) – nasuwa wątpliwość dotyczącą ryzyka przekroczenia uprawnień przez organy prokuratury w niniejszej sprawie (art. 231 Kodeksu karnego) - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do  prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego.

Poprosił go o informacje dotyczące postępowania w tej sprawie, zwłaszcza - o wskazanie przyczyn i podstaw jego podjęcia.

Wsparcie procesowe RPO dla prok. Mariusza Krasonia

W lipcu 2019 r. Prokurator Krajowy podjął decyzję o delegowaniu prok. Krasonia. Art.  106 § 2 Prawa o prokuraturze pozwala na oddelegowanie prokuratora do innej jednostki na czas do 6 miesięcy w ciągu roku. Nie wymaga to zgody samego prokuratora. W ocenie RPO jednak sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter oraz nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego (opiekuje się w Krakowie rodzicami) mogą wskazywać, że nie była ona motywowana wyłącznie potrzebami prokuratury.

Pytany o powody decyzji, prok. Święczkowski twierdził, że ma prawo przenosić prokuratorów tam, gdzie wymaga tego interes prokuratury i nie musi tego  szczegółowo uzasadniać. RPO stanął na stanowisku przeciwnym, bo taka koncepcja zaprzecza podstawowym zasadom prawa pracy, które odnoszą się również do prokuratorów. W ich myśl pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. A decyzja musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki.

Prok. Krasoń zaskarżył decyzję zwierzchników do sądu. 5 listopada 2019 r. Sąd Okręgowy w Krakowie - do czasu rozstrzygnięcia sprawy - wstrzymał delegację prok. Mariusza Krasonia do Wrocławia (w styczniu 2020 r. został on ponownie delegowany, tym razem do prokuratury rejonowej w samym Krakowie).  W grudniu 2019 r. Sąd Rejonowy w Krakowie przywrócił zaś Krasonia do pracy w Krakowie, nakazując prokuraturze wpłatę 1000 zł za każdy dzień zwłoki na konto prokuratora. Prokuratura nie wykonała tego. 

Wstrzymując delegację, sąd okręgowy uwzględnił argumenty, że uprawnienie do oddelegowania nie jest uznaniowe. Musi być uzasadnione, a uzasadnienie podlega ocenie sądu.

RPO zgłosił udział w tym postępowaniu o ustalenie stosunku służbowego. Wniósł o uwzględnienie powództwa prokuratora. 

- Powództwo nie kwestionuje instytucji delegowania przewidzianej w Prawie o prokuraturze, lecz wskazuje na niewłaściwy sposób jej zastosowania, prowadzący do naruszenia obowiązku szanowania godności pracownika oraz mechanizmów równościowych – napisał RPO do sądu. 

Według Rzecznika nie można twierdzić, że powód nie uprawdopodobnił, iż przyczyną nagłego oddelegowania prokuratora mogła być jego aktywność w kierowaniu pracą Stowarzyszenia Prokuratorów "Lex super omnia” lub też sygnalizowanie nieprawidłowości w działalności prokuratury.

RPO wskazał, że przy decyzji o delegowaniu prokuratora konieczne jest wzięcie pod uwagę jego słusznego interesu. Tylko tak można bowiem uniknąć sytuacji, gdy człowiek pozostaje wyłącznie przedmiotem podejmowanych wobec niego działań. Pełna swobody takich decyzji oznacza zaś przyzwolenie na zakazane prawem praktyki nierównościowe i dyskryminacyjne.

VII.510.43.2020

Stanowisko RPO dla Trybunału Sprawiedliwości UE ws. represji wobec sędziów w Polsce

Data: 2020-03-02
  • Problem postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma w Polsce charakter systemowy - pisze RPO do Trybunału Sprawiedliwości UE
  • Podaje przykłady represji za ich działania w sferze orzekania
  • Sędziowie, którzy wnieśli pytania prejudycjalne do TSUE, mogą realnie obawiać się naruszenia niezawisłości
  • A ustawa "represyjna" z 20 grudnia 2019 r. wprowadziła mechanizm faktycznie uniemożliwiający wykonywanie niektórych orzeczeń TSUE

W związku z represjami stosowanymi wobec sędziów w Polsce Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu ze stanowiskiem prawnym w połączonych sprawach dotyczących wykorzystywania postępowań dyscyplinarnych dla wywierania wpływu na sędziów i sprawowania politycznej kontroli nad treścią orzeczeń sądowych. Z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału, na podstawie art. 267 TFUE, wystąpiły: Sąd Okręgowy w Łodzi (sprawa C-558/18) oraz Sąd Okręgowy w Warszawie (sprawa C-563/18).

Pierwsza ze spraw, prowadzona przez sędzię Ewę Maciejewską, zrodziła się na kanwie sporu między Miastem Łowicz a Skarbem Państwa o środki finansowe na realizację przez gminę zadań zleconych przez administrację rządową. Gmina Łowicz uważała, że przekazane jej finansowanie jest zbyt niskie w stosunku do zadań, które jej powierzono. Zdecydowała się dochodzić wyrównania poniesionych kosztów na drodze sądowej. Sąd obawiał się, że w przypadku niekorzystnego dla administracji rządowej wyroku, może zostać wszczęte postępowanie dyscyplinarne. Dlatego zwrócił się do TSUE z pytaniem, czy sędziowie krajowi w takiej sytuacji są uprawnieni do ochrony unijnej przed spodziewanymi represjami.

W drugiej ze spraw, prowadzonej przez sędziego Igora Tuleyę, toczy się postępowanie karne, w którym trzy osoby zostały oskarżone o udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Z uwagi na okoliczności sprawy, w przypadku uznania winy oskarżonych, sąd musiałby rozważyć nadzwyczajne złagodzenie kary, bowiem oskarżeni przyznali się do postawionych zarzutów, współpracowali z organami ścigania oraz wystąpili o status "małego świadka koronnego”. Sąd obawiał się, że – w obliczu politycznej retoryki szermującej surowością represji karnej – złagodzenie kar sprawcom może narazić sędziów orzekających na postępowanie dyscyplinarne. Sąd zwrócił się zatem do TSUE z pytaniem o dostępność unijnej ochrony przed nadużyciem reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Istotą obu spraw jest pytanie o istnienie unijnej gwarancji niezawisłości sędziowskiej w pełnym zakresie aktywności orzeczniczej sędziów krajowych, czyli także w zakresie spraw, które same nie są objęte prawem Unii. Sądy, kierując pytania prejudycjalne do Trybunału, wskazywały, że są sądami europejskimi, ponieważ do ich jurysdykcji należą również sprawy objęte prawem Unii. Rzecznik Praw Obywatelskich przystępując do postępowania przed Trybunałem poparł stanowisko polskich sądów.

18 czerwca 2019 r. w Trybunale odbyła rozprawa z udziałem przedstawicieli RPO. 24 września 2019 r. rzecznik generalny E. Tanchev przedstawił zaś opinię poprzedzającą wydanie wyroku. W opinii rzecznik generalny zaproponował uznanie pytań sądów odsyłających za nazbyt ogólne i hipotetyczne, a przedstawione przez sądy uzasadnienia za niezawierające wystarczających wyjaśnień potrzeby uzyskania odpowiedzi od Trybunału. Rzecznik Tanchev opowiedział się w konsekwencji za uznaniem odesłań prejudycjalnych za niedopuszczalne.

Sprawa nadal jest w toku, nie zapadł wyrok, nie wskazano także terminu jego ogłoszenia mimo, że od przedstawienia opinii rzecznika generalnego minęło niemal pół roku. RPO zwrócił się do Trybunału, przedstawiając nowe okoliczności w związku z rozwojem sytuacji w Polsce, a w szczególności:

  • uchwalenie i wejście w życie ustawy z 20 grudnia 2019 r. – określanej mianem ustawy „kagańcowej” lub „represyjnej” – radykalnie zaostrzającej odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów oraz zabraniającej im weryfikowania niezależności sądu i niezawisłości sędziego,
  • wzmożoną akcję wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, a także stosowanie środków o charakterze administracyjnym,
  • grożenie podjęcia lub inicjowanie postępowań karnych wobec sędziów, w tym także wobec sędziego Tuleyi, w oparciu o wątpliwe zarzuty.

Rzecznik w kolejnych pismach szczegółowo przedstawił te okoliczności oraz argumentację prawną. Proponował dalsze, głębsze zbadanie kwestii faktycznych i zagadnień prawnych w sprawie toczącej się przed TSUE. Wskazał także, że uczestnicy postępowania przed TSUE nie mieli możliwości ustosunkowania się do pełnej argumentacji rzecznika generalnego. Zdaniem RPO przesłanki te przemawiają za otwarciem na nowo ustnego etapu postępowania przed Trybunałem i za przeprowadzaniem kolejnej rozprawy. Decyzję w tej sprawie podejmie sam Trybunał .

W piśmie Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymał stanowisko, że sędziowie są uprawnieni do występowania z pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi ich statusu jako sędziów, w szczególności dotyczącymi niezawisłości sędziowskiej, niezależnie od tego, czy sprawa krajowa, w ramach której otwierają dialog sądowy z TSUE, jest  "sprawą unijną”, czy wyłącznie "sprawą krajową”. Niezawisłość sędziowska jest bowiem niepodzielna, nie może przysługiwać sędziemu jedynie w odniesieniu do części spraw, które rozpatruje; nie może być fragmentaryczna. Tak zdaniem RPO należy odczytywać wyrok TSUE z lutego 2018 r. w sprawie sędziów portugalskich (C-64/16 ASJP).

Odnosząc się do działań podjętych przez rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziów, którzy zwrócili się w niniejszej sprawie z pytaniami do Trybunału, RPO wskazał, że działania te wchodzą w zakres postępowania dyscyplinarnego, ponieważ czynności wyjaśniające podejmowane przez rzecznika, w tym zwracanie się do sędziów o złożenie wyjaśnień lub wyzwanie ich w charakterze świadka, stanowią część postępowania dyscyplinarnego sensu largo. RPO podkreślił jednocześnie, że działania wobec nich zostały podjęte w związku z wystosowaniem pytań prejudycjalnych, tj. spotkały ich negatywne konsekwencje wykorzystania przysługującego sądom na mocy prawa Unii uprawnienia do nawiązania dialogu sądowego z TSUE. RPO wskazał, że problem postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma w Polsce charakter systemowy, nie zaś incydentalny, a sędziowie, którzy wnieśli pytania prejudycjalne, mogą obawiać się naruszenia swojej niezawisłości realnie, a nie tylko hipotetycznie.

W ocenie RPO każdy sędzia w Polsce może obawiać się surowych następstw działań podejmowanych w poczuciu wewnętrznej niezawisłości, w oparciu o prawo Unii i orzecznictwo TSUE, lecz niezgodnych z wolą władzy politycznej. Użycie postępowań dyscyplinarnych w celu przymuszania sędziów do postępowania oczekiwanego przez organy polityczne uległo nasileniu po wydaniu przez Trybunał Sprawiedliwości wyroku z 19 listopada 2019 r. w sprawie A.K. i inni (C-585/18, C-624/18 i C-625/18).

W piśmie RPO przytoczył szereg przykładów działań represyjnych wobec sędziów w związku z działaniami podejmowanymi przez nich w sferze orzekania.

Wobec sędziego Igora Tuleyi Prokuratura Krajowa – w pierwszym dniu obowiązywania "ustawy represyjnej” – wystąpiła do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o uchylenie immunitetu sędziowskiego i zgodę na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej. Sprawa dotyczy uwzględnienia zażalenia na umorzenie przez prokuraturę śledztwa w sprawie wydarzeń sejmowych w grudniu 2016, gdy przeniesiono obrady do Sali Kolumnowej Sejmu, utrudniając posłom opozycji parlamentarnej wzięcie w nich udziału. Uzasadniając nakazanie prokuraturze podjęcia śledztwa, sędzia przytoczył fragmenty zeznań posłów rządzącej partii, stawiające jej poczynania w niekorzystnym świetle. Postępowanie karne grozi zatem sędziemu za treść wydanego orzeczenia i ustne motywy jego uzasadnienia, a kontekst polityczny sprawy podjętej przez prokuraturę jest oczywisty.

Przeciwko sędziemu Pawłowi Juszczyszynowi wszczęto postępowanie dyscyplinarne, cofnięto delegację do sądu wyższego szczebla, a także odsunięto od wykonywania czynności służbowych, ponieważ zażądał od Kancelarii Sejmu udostępnienia list poparcia kandydatów do KRS. Następnie sędzia został zawieszony uchwałą Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, mimo że sam Sąd Najwyższy uznał, że Izba ta nie jest "sądem” i nakazał jej powstrzymanie się od działań orzeczniczych.

Sędzia Alina Czubieniak została uznana przez Izbę Dyscyplinarną SN za winną przewinienia dyscyplinarnego i ukarana upomnieniem za uchylenie aresztu wbrew woli prokuratury.

Trzem sędziom Sądu Okręgowego w Krakowie postawiono zarzuty dyscyplinarne, ponieważ postanowili ocenić prawidłowość powołania asesora. Rzecznik dyscyplinarny zawnioskował także o ich zawieszenie i obniżenie wynagrodzenia. Podobnie dwóm sędziom Sądu Apelacyjnego w Katowicach postawiono zarzuty za zwrócenie się do Sądu Najwyższego z pytaniem prawnym dotyczącym prawidłowości uformowania składu orzekającego. W podobnej sprawie postępowanie dyscyplinarne wszczęto także przeciwko ośmiu sędziom Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Sędzi Annie Bator-Ciesielskiej postawiono zarzuty w następstwie sformułowania pytań prejudycjalnych do TSUE oraz odmowy orzekania w składzie z udziałem jednego z rzeczników dyscyplinarnych, a jednocześnie członka grupy hejterskiej @KastaWatch.

Sędziemu Krystianowi Markiewiczowi, prezesowi „Iustitii”, rzecznik dyscyplinarny postawił kilkadziesiąt zarzutów w związku z wypowiedziami kwestionującymi legalność działania i niezależność obecnej KRS oraz Izby Dyscyplinarnej SN.

Postępowanie dyscyplinarne grozi każdemu sędziemu w Polsce, który wyrazi krytyczną opinię – do czego jest uprawniony – o zmianach wprowadzanych w systemie wymiaru sprawiedliwości. Sędzi Sądu Rejonowego w Gorzowie Olimpii Barańskiej-Małuszek rzecznik dyscyplinarny postawił zarzuty w związku z krytycznymi wpisami sędzi o podporządkowywaniu sobie sądownictwa przez partię rządzącą, które zamieściła w mediach społecznościowych.

Represje mogą spotkać samych rzeczników dyscyplinarnych – przeciwko sędzi Marioli Głowackiej wszczęto postępowanie dyscyplinarne, ponieważ jako rzecznik dyscyplinarny odmówiła wszczęcia postępowania wobec innego sędziego, oceniając, że nie ma ku temu podstaw.

Zdaniem RPO system odpowiedzialności dyscyplinarnej jest obecnie stosowany z zamiarem łamania niezawisłości sędziowskiej, zaś wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów występujących z pytaniami prawnymi do TSUE lub kierujących się jego orzeczeniami stało się zwykłą praktyką rzeczników dyscyplinarnych, jest rutynowo używane jako instrument zastraszania sędziów. W konsekwencji RPO stwierdził, że organy państwa wywierają zaplanowany, systematyczny, nieuprawniony nacisk na sędziów i w skali kraju chcą wzmocnić efekt mrożący nastawiony na udaremnienie wykonania wydanego przez TSUE orzeczenia prejudycjalnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał także Trybunałowi opinię o uchwalonej 20 grudnia 2019 r. ustawie wprowadzającej mechanizm faktycznie uniemożliwiający wykonywanie niektórych orzeczeń TSUE, zwłaszcza tych dotyczących gwarancji niezawisłości sędziowskiej. RPO wskazał, że polski ustawodawca wyłącza spod kontroli sądowej legalność powołania i działania organów sądowych, a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego, mimo że dopuszczalność takiej oceny wynika tak z polskiej Konstytucji, jak z wiążących Polskę standardów europejskich. RPO podkreślił, że ustawa zaostrzyła reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, rozbudowując definicję deliktu dyscyplinarnego i wprowadzając w niej jeszcze wyższy niż poprzednio stopień arbitralności. Deliktem dyscyplinarnym jest przeprowadzanie przez sąd oceny, o której wprost mówi Trybunał Sprawiedliwości w wyroku z 19 listopada 2019 r.

W konkluzji pisma Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że - biorąc pod uwagę okoliczności spraw, w których sądy polskie zwróciły się z pytaniami do Trybunału Sprawiedliwości, a także uwzględniając dalszy rozwój sytuacji w Polsce – pytania prejudycjalne należy uznać za dopuszczalne. Istnieje bowiem konieczność zapewnienia skutecznej ochrony prawnej przez sąd krajowy działający w warunkach gwarantujących mu bezstronność i niezawisłość.

VII.564.55.2018

Nie ma żadnego "sporu kompetencyjnego". Adam Bodnar do TK: umorzyć sprawę z wniosku Marszałek Sejmu

Data: 2020-02-28
  • Marszałek Sejmu chce rozstrzygnięcia nieistniejącego i pozornego sporu kompetencyjnego między Sądem Najwyższym a Sejmem oraz SN a Prezydentem RP – ocenia RPO
  • SN i Sejm nie uznały się bowiem za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia – co jest warunkiem faktycznego sporu 
  • Trudno sobie wręcz wyobrazić, aby SN mógł wejść w spór z Sejmem czy Prezydentem RP, bo te organy państwa nie sprawują wymiaru sprawiedliwości
  • Prawdziwym celem wniosku Marszałek Sejmu jest zaś uniemożliwienie SN wykonywania jego konstytucyjnej i ustawowej roli, a także wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.

Takie są konkluzje stanowiska Adama Bodnara dla Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wniosku marszałek Sejmu Elżbiety Witek z 22 stycznia 2020 r. o rozstrzygnięcie sporów kompetencyjnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu TK (sygn. akt Kpt 1/20). Wniósł, by TK umorzył je z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. Rozprawa TK w pełnym składzie ma się odbyć 3 marca 2019 r.

RPO złożył wniosek o wyłączenie ze składu osób nieuprawnionych do orzekania w TK -  Jarosława Wyrembaka, Justyna Piskorskiego oraz Mariusza Muszyńskiego. 

Ponadto Rzecznik wystąpił o wyłączenie ze składu sędziów Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Ich wypowiedzi oraz zaangażowanie jako posłów w proces ustawodawczy związany z reformą sądownictwa należy traktować jako okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do ich bezstronności. A to jest przesłanką wyłączenia sędziego, zgodnie z art. 39 ust. 2 pkt 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK.

W swym wniosku Marszałek Sejmu żąda, by TK orzekł, czy SN jest uprawniony - w drodze uchwały podejmowanej w związku z orzeczeniem sądu międzynarodowego - do zmian stanu normatywnego ustroju i organizacji wymiaru sprawiedliwości, czy też jest to wyłączna kompetencja ustawodawcy. Ponadto marszałek chce uznania, czy kompetencja Prezydenta RP do powoływania sędziów może być rozumiana tak, że dozwolone jest przyznanie SN lub innemu sądowi kompetencji do oceny skuteczności powołania sędziego. Kwestia dotyczy też tego, czy SN może określać, jakie są warunki skuteczności powołania sędziego.

W ocenie RPO zarzuty te opierają się na błędnym rozumieniu roli i pozycji ustrojowej centralnych organów konstytucyjnych. Konsekwencją było przedstawienie mylnych wniosków co do zakresu kompetencji każdego z nich, co pozwoliło na wykreowanie pozoru "sporu kompetencyjnego". Rzecznik podziela stanowisko Sądu Najwyższego z 27 stycznia 2020 r. w tej sprawie, zgodnie z którym wniosek złożono w złej wierze. Jego celem jest bowiem rozstrzygnięcie realnego sporu kompetencyjnego, ale uniemożliwienie SN realizacji ustawowych uprawnień.

Kiedy występuje spór kompetencyjny

Zgodnie z art. 85 ustawy o TK, rozstrzyga on spory kompetencyjne – czyli sytuacje, gdy co najmniej dwa centralne konstytucyjne organy państwa uznają się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia albo też gdy uznają się one za niewłaściwe do jej rozstrzygnięcia. Jak wskazywał wcześniej TK, aby możliwe było rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, musi zaistnieć realny spór, nie zaś jedynie potencjalna wątpliwość interpretacyjna.

W  doktrynie uważa się, że spór kompetencyjny przy rozstrzyganiu tej samej sprawy jest możliwy w zasadzie tylko w obrębie tych samych władz (czyli albo ustawodawczej, albo wykonawczej, albo też sądowniczej). A w przypadku SN trudno sobie wyobrazić, aby mógł on wejść w spór z innymi centralnymi konstytucyjnymi organami państwa, ponieważ nie sprawują one wymiaru sprawiedliwości. Nie sposób zatem stwierdzić, aby Sejm i SN uznały się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia.

Jak piszą przedstawiciele doktryny, "spór kompetencyjny pozytywny i rzeczywisty nie powstaje, gdy zapadło rozstrzygnięcie tylko jednego organu lub części z nich, a inne dały jedynie wyraz temu, że nastąpiło w ten sposób naruszenie ich kompetencji (np. przez upublicznienie swojego protestu)”.

SN nie wydał aktu normatywnego, a Sejm – decyzji procesowej

Marszałek Sejmu próbuje zbudować pozory sporu kompetencyjnego. Tymczasem należy zgodzić się z poglądem SN, że nie został spełniony warunek sporu, jakim jest tożsamość rozstrzyganej sprawy.  Byłby on spełniony, gdyby SN  wydał akt zawierający normy o charakterze generalnym i abstrakcyjnym (co jest rolą Sejmu) lub też gdyby Sejm wydał rozstrzygnięcie procesowe co do wykładni przepisów (co jest kompetencją SN).

Uchwała SN z 23 stycznia 2020 r. mieści się zaś w wykonywaniu funkcji orzeczniczej. Sejm nie może w drodze aktów normatywnych rozstrzygać indywidualnych spraw z zakresu niezależności sądów oraz niezawisłości i bezstronności sędziów. Czynić to mogą, a nawet muszą, sądy. Służy temu właśnie uchwała  SN z 23 stycznia 2020 r. A podejmowanie przez SN uchwał z mocą zasady prawnej przewiduje ustawa o SN.

W ocenie Rzecznika nie istnieje również realny spór kompetencyjny między SN a Prezydentem RP. Kompetencja głowy państwa do powołania sędziów nie może być bowiem utożsamiana z kompetencjami sądów co do prawidłowego kształtowania składów orzekających.

Nietrafny jest zatem zarzut Marszałek Sejmu, jakoby SN zmierzał do kontroli wykonywania prerogatyw przez Prezydenta RP w zakresie aktów powołania na urząd sędziego. Wniosek I Prezes SN i podjęta w jego wyniku uchwała SN z 23 stycznia 2019 r. nie ingerują w akt powołania na urząd sędziego - który istotnie jest konstytucyjną prerogatywą głowy państwa - ale wskazują elementy wykładni przepisów dotyczących oceny niezależności, niezawisłości i bezstronności składu orzekającego.

Nawet negatywna ocena braku takich gwarancji w przypadku składu orzekającego w konkretnej sprawie nie podważa samego aktu powołania osoby. Wniosek I Prezes SN i uchwała SN dotyczą zatem innej sfery (ocena niezależności sądu jako organu) niż prerogatywa Prezydenta RP (akt powołania sędziego jako osoby).

Spór pozorny – sprawa do umorzenia

Postępowanie w sprawie podlega zatem umorzeniu z powodu pozorności rzekomego sporu kompetencyjnego, który został w istocie wykreowany wnioskiem Marszałek Sejmu.

- Nie mające oparcia w rzeczywistości wyobrażenie wnioskodawczyni oraz jej subiektywne przekonanie o istnieniu takiego sporu nie stanowi przesłanki wystarczającej do wydania orzeczenia przez TK – napisał Adam Bodnar.

Intencją Marszałek Sejmu jest w istocie nie dążenie do rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego, lecz osiągnięcie innego celu - zawieszenia postępowań przed organami, które rzekomo prowadzą spór.

Ponadto wnioskodawczyni powinna wykazać interes prawny w uruchomieniu tej procedury przed Trybunałem. Tymczasem nie przedstawiła za tym przekonujących argumentów. Powstaje zatem istotna wątpliwość, czy Marszałek Sejmu jest podmiotem legitymowanym do żądania rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego między Prezydentem RP a SN.

Kontekst prawa Unii Europejskiej

Marszałek wskazuje, że działania podjęte przez SN, a także przez nią samą, wiążą się z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r. W swym wniosku nie powołuje jednak art. 9 Konstytucji ("Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego"). Art. 9, w związku z art. 90 ust. 1 (przekazanie kompetencji na rzecz organizacji międzynarodowej), art. 91 (bezpośrednie stosowanie i pierwszeństwo prawa unijnego), a także art. 8 ust. 2 (bezpośrednie stosowanie Konstytucji) przesądzają, że wykładnia prawa Unii ustanowiona w tym wyroku TSUE jest wiążąca dla organów władzy w Polsce.

O ile orzeczenie TSUE z 19 listopada 2019 r. zawiera wykładnię prawa Unii – w szczególności wskazuje test niezależności sądu jako konieczny element zagwarantowania zasady skutecznej ochrony sądowej oraz prawa do rzetelnego procesu  – o tyle wyroki SN stanowią jego implementację na gruncie prawa krajowego i w okolicznościach konkretnego sporu rozstrzygają o istnieniu niezależności sędziowskiej  bądź jej braku.

Na tym etapie stosowania prawa przez sądy krajowe europejski standard ochrony, wynikający z przepisów art. 19 TFUE w związku z art. 47 KPP, odpowiada konstytucyjnemu standardowi z 45 ust. 1 Konstytucji. Sądy krajowe nie mogą tego testu pominąć, bo naruszyłyby tym samym moc wiążącą prawa pierwotnego UE, wiążący charakter wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, ale także i postanowienia Konstytucji.

Wbrew twierdzeniom wnioskodawczyni, uchwała SN z 23 stycznia 2020 r. nie zmieniła stanu normatywnego – wskazała natomiast sposób interpretacji istniejących przepisów ustawowych w związku z pojawieniem się wątpliwości, ujawnionych w odmiennych stanowiskach składów orzekających SN.

Doprowadzenie przepisów ustaw do stanu zgodności z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii, wskazanymi także w orzeczeniu TSUE z 19 listopada 2019 r. pozostaje nadal niezrealizowanym zadaniem polskiego parlamentu.

Chodzi o uniemożliwienie wykonania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r.

Wniosek Marszałek Sejmu do TK należy wiązać z działaniami podjętymi na rzecz uniemożliwienia wykonania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r.  W ocenie Rzecznika taki też jest zasadniczy cel ustawy z 20 grudnia 2019 r. (tzw. „ustawy kagańcowej”). Tak jak ta ustawa, również wniosek Marszałek Sejmu zmierza do intencjonalnego wyłączenia możliwości oceny niezależności sądu. Jest to niezgodne z Konstytucją (art. 45 ust. 1), a także wymogami prawa Unii wynikającymi ze przepisów prawa UE oraz wyroku TSUE.

Uniemożliwienie realizacji wyroku TS oraz pozbawienie sądów polskich możliwości badania niezależności organu sądowego orzekającego w indywidualnej sprawie, będzie prowadziło do zakwestionowania przez Polskę zasady wzajemnego zaufania oraz funkcjonowania mechanizmu wzajemnego uznawania orzeczeń sądowych. Może to mieć katastrofalne skutki dla europejskiego obrotu prawnego orzeczeń sądowych. Może także oznaczać faktyczne ograniczenie lub wykluczenie udziału RP w unijnej przestrzeni sądowej.

Wniosek Marszałek Sejmu jest zatem próbą zablokowania implementacji wyroku TSUE  przez polskie sądy. Należy zaś podkreślić, ze TK nie ma kompetencji do oceny wyroków TSUE; nie może też zanegować kompetencji sądów polskich do kierowania się wyrokami TSUE. Gdyby tak uczynił, naruszyłby zasadę jednolitości i zasadę skuteczności prawa UE – podstawowe zasady unijnego porządku prawnego.

W konsekwencji - w sposób nie mający oparcia w prawie - wkroczyłby w sferę autonomii prawa Unii. Konsekwencją tego mogłoby być narażenie Polski na kolejne postępowanie sądowe o naruszenie zobowiązań traktatowych. Nie pozostałoby  to bez znaczenia dla trwającej przed Radą UE procedury o ochronę wartości Unii.

Jeśli Trybunał Konstytucyjny nabrałby wątpliwości co do treści i znaczenia wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. - a także obowiązków spoczywających na sądach krajowych ­w zakresie jego implementacji – jest uprawniony, a jako organ ostatniej instancji także zobowiązany na gruncie art. 267 TFUE, do wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym do TSUE celem rozstrzygnięcia tych wątpliwości – podsumowuje Adam Bodnar.

VII.510.35.2020

Po kasacji RPO Sąd Najwyższy uchylił wyrok skazujący, bo nie opisywał, na czym polegało oszustwo

Data: 2020-02-26
  • Obywatel został prawomocnie skazany za oszustwo wobec dwóch banków na łączną kwotę powyżej 20 tys. zł 
  • RPO złożył kasację na jego korzyść, bo w wyroku skazującym sąd nie opisał szczegółowo, na czym polegało to przestępstwo – co jest wymogiem prawa 
  • Sąd Najwyższy uchylił wyrok skazujący. Sprawa wraca do sądu I instancji

Mężczyzna został oskarżony za oszustwo wobec dwóch banków. Mimo że na swym koncie nie miał odpowiednich środków, dwa razy przez kilka dni z rzędu dokonywał zakupów kartą zbliżeniową. Za każdym razem był to wydatek poniżej 50 zł. Wykorzystywał mechanizm kilkudniowego opóźnienia powiadomienia banku o transakcji. Łączna wartość zakupów przekroczyła 20 tys. zł.

Został on oskarżony o wyłudzenie tych pieniędzy od banków. Art. 286 § 1 Kodeksu karnego stanowi: "Kto, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8".

Sąd Rejonowy w G. skazał oskarżonego na 10 miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac społecznych. Nakazał mu też zapłatę bankom wyłudzonych kwot. Wyrok uprawomocnił się, bo nikt nie złożył apelacji.

Kasację na  korzyść skazanego wniósł RPO. W jego ocenie wyrok sądu rażąco naruszył prawo karne materialne. 

Jak wskazał Sąd Najwyższy w wyroku z 2 grudnia 2002 r., "działanie sprawcy, określone w art. 286 § 1 Kk., jako doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem, sprowadza się do trzech wymienionych w tym przepisie sposobów: wprowadzenie w błąd, wyzyskanie błędu, wyzyskanie niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania". Nie każde zatem doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem stanowi oszustwo - zachodzi ono tylko wtedy, kiedy sprawca działał w określony sposób.

Tymczasem sąd w opisach czynów przypisanych oskarżonemu nie zawarł znamienia przestępstwa (wprowadzenia w błąd, wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania). Wyrok nie odzwierciedla zatem ani tego, w jaki sposób sprawca działał, ani jaką metodą się posłużył, by doprowadzić banki do niekorzystnego rozporządzenia mieniem dla osiągnięcia korzyści majątkowej.

Dlatego należy uznać, że czyny - w kształcie, w jakim zostały przypisane oskarżonemu - nie wypełniają znamion czynu zabronionego z art. 286 § 1 Kk. A jak uznaje Sąd Najwyższy (np.  w wyroku z 6 kwietnia 2017 r., sygn. akt V KK 372/16), brak w opisie czynu przypisanego oskarżonemu w wyroku jakiegokolwiek ustawowego znamienia czynu oznacza niemożność stwierdzenia odpowiedzialności karnej za ten czyn.

Dlatego Rzecznik wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i uniewinnił oskarżonego od zarzucanych mu czynów.

26 lutego 2020 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt III KK 689/18) uwzględnił kasację i uchylił zaskarżony wyrok. Jednocześnie SN uznał za zasadne nie uniewinnienie skazanego, ale zwrot sprawy sądowi rejonowemu.

W uzasadnieniu rozstrzygnięcia wskazano, że możliwa jest zmiana kwalifikacji prawnej, np. na przywłaszczenie cudzego mienia (art. 284 § 1 Kk). Nie ma po temu przeszkód procesowych, mimo że kasację wniesiono na korzyść skazanego. Chodzi bowiem o skazanie za przestępstwo, które tak naprawdę zostało mu zarzucone, a jest zagrożone łagodniejszą sankcją (do 3 lat pozbawienia wolności).

SN zauważył, że wynikające z jednoznacznych wyjaśnień oskarżonego działanie w żadnym razie nie mogło być kwalifikowane jako przestępstwo oszustwa. Polegało bowiem na wykorzystaniu ułomności systemu bankowego. Tym samym nie mogło mieć cech wprowadzenia w błąd albo wyzyskania błędu lub niezdolności do należytego pojmowania przedsiębranego działania innej osoby - a to jest najistotniejszym znamieniem tego przestępstwa. - Nie można przecież wprowadzić w rozumieniu art. 286 Kk w błąd lub wyzyskać błędu „maszyny" czy jakiegokolwiek systemu operacyjnego - wskazał SN.

II.511.612.2018

Prokurator odwołany, bo nie wniósł o wyłączenie sędziego. Sam sędzia ma już zarzuty

Data: 2020-02-17
  • Prokurator Rejonowy w Zgorzelcu stracił stanowisko, bo nie wykonał polecenia, by wnosić o wyłączenie sędziów, którzy podważają status sędziów powołanych na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa
  • W ocenie RPO może to być represją za działania dla zapewnienia zasady legalizmu 
  • Rzecznik prosi prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o wyjaśnienia, zwłaszcza o podanie podstawy prawnej jego polecenia 
  • Tymczasem zarzuty dysycyplinarne usłyszał już sędzia, o którego wyłączenie nie wystapił odwołany prokurator 

Media podały, że prok. Artur Barcella został odwołany ze stanowiska Prokuratora Rejonowego w Zgorzelcu. Decyzja miała być konsekwencją niezastosowania się do polecenia Prokuratora Krajowego z 16 grudnia 2019 r. Nakazywało ono wszystkim prokuratorom składanie wniosków o wyłączanie sędziów, którzy podważają status sędziów powołanych na wniosek KRS, ukształtowanej w trybie ustawy z 8 grudnia 2017 r. o KRS.

Prok. Artur Barcella dostał polecenie wyłączenia sędziego - który 17 grudnia 2019 r. w Sądzie Okręgowym w Jeleniej Górze zadał pytanie prawne SN w sprawie sędziego powołanego przez nową KRS - poprosił o podstawę prawnej tego polecenia. Odpowiedzi nie dostał, uruchomiono zaś wobec niego procedurę odwołania ze stanowiska.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z własnej inicjatywy. Jest zaniepokojony wydawaniem poleceń, nakazujących prokuratorom składanie wniosków o wyłączenie sędziów, którzy podważają status sędziów powołanych przez nową KRS.

Podejrzenie, że prawo odwołania prokuratora z funkcji wykorzystano w celu represji za podejmowanie działań mających na celu zapewnienie poszanowania zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji), budzi zastrzeżenia z punktu widzenia ochrony konstytucyjnych praw i wolności jednostek oraz interesu publicznego - prawidłowego działania wymiaru sprawiedliwości z poszanowaniem zasad praworządności.

Nie sposób uznać, że decyzja o odwołaniu prokuratora może być w pełni swobodna i arbitralna. Jej uzasadnienie jest niezbędne dla oddalenia podejrzeń o skorzystaniu przez Prokuratora Krajowego z przysługujących mu uprawnień w sposób wskazujący na szykanowanie i chęć wywoływania efektu mrożącego wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności.

Decyzja taka powinna być motywowana jedynie względami związanymi z potrzebami kadrowymi i organizacją pracy prokuratury. A odwołanie może być poddane kontroli sądu pracy co do zgodności z prawem.

Dlatego zastępczyni RPO Hanna Machińska poprosiła Bogdana Święczkowskiego o wyjaśnienia co do prawidłowości tej decyzji - w perspektywie ewentualnego podniesienia zarzutów o roszczenia mogące obciążyć budżet państwa. Zwróciła się też o podanie podstawy prawnej takich poleceń, z uwzględnieniem norm prawa konstytucyjnego oraz prawa Unii Europejskiej.

"Dyscyplinarka” sędziego, którego nie chciał wyłączyć prokurator

Sędziowski rzecznik dyscyplinarny wszczął postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego Andrzeja Żuka z Jeleniej Góry, o którego wyłączenie nie wystąpił prok. Artur Barcella.

Według zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika, sędzia przekroczył swe uprawnienia, bo - przyznając sobie kompetencje do ustalania i oceny sposobu działania konstytucyjnych organów państwa w zakresie sposobu wyboru części członków KRS - wydał postanowienie o przedstawieniu Sądowi Najwyższemu pytania prawnego, którego treść stanowiła bezprawną ingerencję w ustawowy sposób powołania sędziów.

Tym samym sędzia miał wyczerpać też znamiona przestępstwa z art. 231 § 1 Kodeksu karnego, co stanowiło działanie na szkodę interesu publicznego w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości – napisał Przemysław Radzik do RPO.

Z komunikatu Przemysława Radzika ogłoszonego 17 lutego wynika zaś, że sędzia usłyszał w sumie trzy zarzuty dyscyplinarne. Przemysław Radzik wystąpi też do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o zawieszenie obwinionego sędziego w czynnościach służbowych. 

VII.511.8.2020, VII.510.4.2020

 

Złożyli prawdziwe oświadczenia lustracyjne – na mocy ustawy zostali usunięci z MSZ

Data: 2020-02-17
  • Pracownicy MSZ, którzy złożyli zgodne z prawdą oświadczenia lustracyjne, zostali na mocy ustawy usunięci z resortu
  • Składając oświadczenia, w których ujawniali związki z organami bezpieczeństwa PRL, mogli oni oczekiwać, że nie spowoduje to negatywnych konsekwencji – ustawa lustracyjna przewiduje je tylko za kłamstwo w oświadczeniu
  • A złożenie prawdziwego oświadczenia realizuje główny cel ustawy lustracyjnej – uniemożliwienie ewentualnego szantażu osoby publicznej nieznanymi faktami z jej przeszłości  

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje, że art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej narusza wynikającą z art. 2 Konstytucji zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa. Rodzi bowiem przekonanie, że władzy publicznej  i jej przyrzeczeniom zawartym w obowiązującym prawie nie należy w żadnej mierze ufać. Przyrzeczenie takie, choć wciąż jest utrzymywane w stosunku do szerokiej grupy funkcjonariuszy publicznych, może zostać w dowolnym momencie uchylone w stosunku do określonej kategorii – jak w tym przypadku.

Przepisy te stoją również w kolizji z art. 60 Konstytucji, zgodnie z którym obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

W związku z tym RPO przyłączył się do procesów kilkunastu osób zwolnionych z MSZ, jakie wytoczyły one resortowi przed sądami pracy. W kilku wyrokach oddalających pozwy sądy argumentowały m.in., że nie mogą bezpośrednio stosować w tych sprawach przepisów Konstytucji.

Stanowisko RPO w sporach sądowych dotyczących wygaśnięcia stosunków pracy z pracownikami MSZ

Do Rzecznika wpłynęły skargi od byłych pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, z którymi od 9 kwietnia 2019 r. wygaszono stosunki pracy na podstawie przepisów ustawy z 14 grudnia 2018 r. o zmianie ustawy o służbie zagranicznej oraz ustawy o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. z 2019 r. poz. 9).

Przeprowadzona przez Rzecznika analiza przepisów tej ustawy wykazała, że pozostają one w sprzeczności  z Konstytucją. Przede wszystkim osoby wchodzące w skład służby zagranicznej, które przed wejściem w życie ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej złożyły zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne o pracy lub pełnieniu służby w organach bezpieczeństwa lub współpracy z tymi organami, mogły oczekiwać - opierając się na gwarancjach danych im przez ustawodawcę, a także wynikających z samego celu postępowania lustracyjnego - że treść takiego oświadczenia nie pociągnie za sobą negatywnych konsekwencji w zakresie łączącego ich z pracodawcą publicznym stosunku pracy. To oparte na racjonalnych przesłankach (bo wynikających z treści obowiązującego prawa) zaufanie do państwa i stanowionego przez to państwo prawa zostało jednak zerwane poprzez wprowadzenie art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej, który przewiduje wygaśnięcie z mocy samego prawa stosunków pracy wspomnianych członków służby zagranicznej.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich usprawiedliwione i potwierdzone treścią obowiązującego prawa były zatem oczekiwania pracowników służby zagranicznej, że jeśli złożą zgodne z prawdą oświadczenia lustracyjne, to nie spowoduje to negatywnych skutków w zakresie łączącego stosunku pracy z pracodawcą publicznym. Takie negatywne skutki, w związku z zapewnieniem złożonym przez ustawodawcę, powstawały bowiem wyłącznie wówczas, gdy osoba lustrowana złożyła niezgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne (art. 21e ust. 1 ustawy o ujawnieniu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów).

To przyrzeczenie publiczne zawarte w treści obowiązujących w tym zakresie przepisów prawa, zostało złamane. Dlatego art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej narusza zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa, rodzi bowiem przekonanie, że władzy publicznej i jej przyrzeczeniom zawartym w obowiązującym prawie, nie należy w żadnej mierze ufać. Przyrzeczenie takie, chociaż wciąż jest utrzymywane w stosunku do szerokiej grupy funkcjonariuszy publicznych, może zostać w dowolnym momencie uchylone w stosunku do wyspecyfikowanej kategorii podmiotów.        

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich art. 2a ustawy o służbie zagranicznej oraz art. 3 i art. 4 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej pozostają również w kolizji z art. 60 Konstytucji RP. Zgodnie z art. 60 Konstytucji RP obywatele polscy korzystający z pełni praw publicznych mają prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach. Nie ulega wątpliwości, że wskazane przepisy ingerują w to prawo. Pozbawiają bowiem obywateli polskich, którzy złożyli oświadczenie o pracy lub pełnieniu służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z tymi organami, dostępu do służby publicznej świadczonej na podstawie przepisów ustawy o służbie zagranicznej.

Ograniczenia w korzystaniu z prawa konstytucyjnego określonego art. 60 Konstytucji RP mogą oczywiście być wprowadzone. Muszą one jednak posiadać swoje konstytucyjne umocowanie. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

W omawianym zakresie został spełniony warunek formalny - ograniczenie prawa wynikającego z art. 60 Konstytucji RP zostało bowiem wprowadzone ustawą. Natomiast nie został spełniony warunek materialny - ograniczenie nie zostało wprowadzone w związku z koniecznością ochrony wartości wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Należy wykluczyć związek pomiędzy wprowadzonym ograniczeniem, a koniecznością ochrony porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób.

W grę może wchodzić jedynie wzgląd na konieczność ochrony bezpieczeństwa państwa. Cel ten jednak – na co wskazał Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 11 maja 2007 r. (sygn. akt K 2/07) – realizuje sam fakt złożenia zgodnego z prawdą oświadczenia lustracyjnego. W ten sposób dochodzi bowiem do "eliminacji szantażu faktami z przeszłości, które mogą być uznane za kompromitujące”. Skoro zaś cel w postaci ochrony bezpieczeństwa państwa jest realizowany poprzez sięgnięcie do środków mniej dolegliwych z punktu widzenia praw jednostki, to nie ma konstytucyjnej legitymacji regulacja wprowadzająca rozwiązania głębiej ingerujące w takie prawa.

Nie ma żadnych przeszkód formalnych, aby służbę w organach bezpieczeństwa pełniła osoba, która złożyła zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne o pracy lub współpracy z tymi organami w latach 1944-1990 (por. art. 44 ustawy z dnia 24 maja 2002 r. o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu – Dz. U. z 2018 r. poz. 2387). Także pragmatyki urzędnicze (por. art. 3 ustawy z dnia 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych; art. 4 ustawy z dnia 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej) nie zawierają żadnych ograniczeń w zakresie zatrudniania tej kategorii osób.

W tej sytuacji nie można przyjąć, że kryterium bezpieczeństwa państwa jest kryterium uzasadniającym wprowadzenie ograniczenia zawartego w art. 2a ustawy o służbie zagranicznej oraz w art. 3 i art. 4 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej. Oznacza to, że ograniczenie prawa wynikającego z art. 60 Konstytucji RP zostało wprowadzone w sposób arbitralny, nie mający uzasadnienia w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Dlatego też wskazane powyżej przepisy są także niezgodne z art. 60 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Orzekanie o zgodności ustaw z Konstytucją niewątpliwie należy do wyłącznej kompetencji Trybunału Konstytucyjnego (art. 188 pkt 1 Konstytucji). W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich ta kompetencja sądu konstytucyjnego nie jest jednak tożsama z oceną konstytucyjności przepisu mającego zastosowanie w konkretnej sprawie rozstrzyganej przez sąd. Uznanie, że sądy powszechne nie są uprawnione do badania zgodności ustaw z Konstytucją, a w konsekwencji do zajmowania stanowiska w kwestii ich zgodności jak też niezgodności z ustawą zasadniczą, jest wyraźnie sprzeczne z art. 8 ust. 2 Konstytucji. Zobowiązuje on do bezpośredniego stosowania jej przepisów, przy czym pod pojęciem "stosowanie" należy rozumieć w pierwszym rzędzie sądowe stosowanie prawa.

Zdaniem Rzecznika zagadnienie bezpośredniego stosowania Konstytucji musi również  uwzględniać sytuacje, w których Trybunał nie dysponuje kompetencją do oceny konstytucyjności kwestionowanej regulacji prawnej. A z taką sytuacją mamy do czynienia w tej sprawie, ponieważ ustawa o zmianie ustawy o służbie zagranicznej oraz ustawy o ujawnieniu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów - która stanowi w tej sprawie bezpośrednią przyczynę sporu - utraciła już swoją moc obowiązującą. Ma to istotne znaczenie zwłaszcza z punktu widzenia podniesionego przez Rzecznika Praw Obywatelskich zarzutu, że do wygaszenia stosunków pracy ze skarżącymi doszło z naruszeniem standardów konstytucyjnych.

Zagadnienie zgodności przepisów tej ustawy z Konstytucją nie może zostać, z uwagi na konieczność rozstrzygnięcia toczących się sporów sądowych, poddane kontroli Trybunału Konstytucyjnego poprzez skierowanie pytania prawnego przez sąd. Zgodnie bowiem z art. 59 ust. 1 pkt 4 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, Trybunał na posiedzeniu niejawnym wydaje obligatoryjnie postanowienie o umorzeniu postępowania, jeżeli akt normatywny w zakwestionowanym zakresie utracił moc obowiązującą przed wydaniem orzeczenia przez Trybunał.

Ten stan rzeczy pociąga za sobą określone konsekwencje. Sąd nie może zatem skierować pytania prawnego do Trybunału w sprawie zgodności z Konstytucją nieobowiązującego już aktu normatywnego rangi ustawy, musi jednak rozstrzygnąć spór, który powstał w wyniku zastosowania tej ustawy, mając równocześnie na uwadze to, że Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej (art. 8 ust. 1 Konstytucji RP).

Mając na uwadze to, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji i ustawom (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP), w przypadku kolizji ustawy z Konstytucją i braku organu, który mógłby autorytatywnie rozstrzygnąć o tej kolizji (a tak jest w tej sprawie), to na sądzie spoczywa obowiązek zagwarantowania tego, że Konstytucja jest najwyższym prawem RP.

Z art. 24 zdanie pierwsze Konstytucji wynika zasada ochrony pracy, która powinna znajdować urzeczywistnienie na poziomie ustawodawstwa zwykłego. Uznaje się, że przepis ten ustanawia kompetencję władz państwowych w zakresie ingerowania w kształt stosunków pracy i stanowi podstawę wprowadzania ograniczeń zasady swobody umów oraz równości prawnej stron w stosunkach umownych. Jednym z takich ograniczeń wprowadzonych w ustawodawstwie zwykłym są przepisy nakierowane na ochronę trwałości zatrudnienia pracownika. To na państwie ciąży obowiązek ochrony pracowników jako "słabszej" strony stosunku pracy, a w konsekwencji obowiązek stwarzania określonych gwarancji prawnych dotyczących zarówno ochrony osoby pracownika, jak i jego interesów, w tym ochrony przed niezgodnymi z prawem bądź nieuzasadnionymi działaniami pracodawców.

Choć Konstytucja nie określa bliżej metod i instrumentów ochrony pracy, to możliwa jest jednak ocena, czy zawarta w art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej regulacja wygaśnięcia stosunku pracy spełnia standard konstytucyjny, a swoboda ustawodawcy nie została przekroczona. W ocenie Rzecznika regulacja zawarta w art. 3 ustawy o zmianie ustawy o służbie zagranicznej nie realizuje standardu ochrony pracy. Wyrazem tego jest w szczególności zbyt krótki czas dany pracownikom na dostosowanie się do nowej sytuacji, związanej z utratą dotychczasowego zatrudnienia, a także brak możliwości otrzymania świadczeń pieniężnych (odprawy) przez pracowników, których stosunek pracy wygasł i to w warunkach, w których wygaśniecie stosunku pracy zostało upodobnione do zwolnienia z przyczyn nie leżących po stronie pracownika.

Sytuacja prawna osób zatrudnionych w służbie zagranicznej przedstawia się w sposób szczególny. Ich pracodawcą jest państwo znajdujące się w sytuacji korzystniejszej niż pracodawcy prywatni. Posiada bowiem zdolność regulacyjną polegającą na możliwości przyjmowania określonych aktów prawnych (w tym aktów rangi ustawy) normujących w sposób bezwzględnie obowiązujący sytuację prawną pracowników. Ta szczególna pozycja państwa nie może w demokratycznym państwie prawnym być wykorzystywana do zwolnienia się wobec pracowników z obowiązków, które, zgodnie z powszechnie obowiązującym porządkiem prawnym, muszą realizować pracodawcy prywatni.

Marszałek Sejmu ws. list poparcia do KRS - inaczej w piśmie do TK, inaczej dla mediów

Data: 2020-02-14
  • 7 lutego 2020 r. marszałek Sejmu Elżbieta Witek przekazała Trybunałowi Konstytucyjnemu swoje obszerne stanowisko ws. jawności list poparcia do nowej KRS. Wywiodła, że takie ujawnienie jest niekonstytucyjne
  • Tymczasem 12 lutego Elżbieta Witek powiedziała dziennikarzom, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku WSA ws. ujawnienia list „rozpocznie procedurę ujawniania tych danych”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich czeka na ujawnienie list poparcia - zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z czerwca 2019 r. 
  • 14 lutego WSA opublikował uzasadnienie wyroku, po czym Sejm ujawnił listy poparcia

RPO otrzymał właśnie stanowisko Sejmu w sprawie, jaką posłowie PiS zgłosili do TK - po to, by zablokować publikację list poparcia. Twierdzili, że art. 11c ustawy o KRS – gdyby uznać, ze rzeczywiście nakazuje ujawnienie danych osób popierających kandydatów do KRS – jest sprzeczny z Konstytucją. Postępowanie to toczy się przed Trybunałem, jego uczestnikiem jest też RPO, który przedstawił swe stanowisko. Stanowisko Marszałek Sejmu umożliwia Trybunałowi rozpatrzeć sprawę.

Nowa ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich same środowiska sędziowskie. Kandydatury mogły zgłaszać  grupy 25 sędziów i 2 tys. obywateli. W marcu 2018 Sejm wybrał 15 członków KRS-sędziów zgodnie z nowymi zasadami.

Różne organizacje wnosiły o udostępnienie danych sędziów, którzy poparli kandydatów – były przypuszczenia, że nie wszyscy mieli poparcie 25 sędziów. W jednej ze spraw o dostęp do takiej informacji  publicznej NSA w wyroku z 28 czerwca 2019 r. prawomocnie nakazał ujawnienie list poparcia.

Kancelaria Sejmu odmówiła jednak obywatelowi tej informacji publicznej. W lipcu 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Kancelarii, aby nie udostępniała tych danych. Prezes Jan Nowak wszczął bowiem postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania i wniósł o jego umorzenie. Art. 11c ustawy o KRS jest bowiem nieadekwatnym przedmiotem kontroli. Reguluje tylko tryb postępowania w związku ze zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje co do dostępu do informacji publicznej.

Trybunał umorzył to postępowanie wobec zasady dyskontynuacji, w związku z zakończeniem ówczesnej kadencji Sejmu. W obecnej kadencji posłowie PiS złożyli   taki wniosek ponownie 2 grudnia 2019 r. 3 stycznia 2020 r. RPO ponownie przyłączył się do tej sprawy.

Ponadto jeszcze w 2019 r. RPO zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie lipcowe decyzje PUODO. W ten sposób PUODO może bowiem doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku NSA. To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości, bo pymczasem prawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwa.

W wyroku z 24 stycznia 2020 r. WSA uchylił obie decyzje PUODO (sygn. akt II SA/Wa 1927/19 i II SA/Wa 2154/19).

14 lutego 2020 r. na stronie WSA opublikowano obszerne pisemne uzasadnienia wyroków w sprawach dwóch decyzji PUODO (zob. załączniki). Nie jest on prawomocny – PUODO może się od niego odwołać do NSA.

VII.6060.43.2019

Mamy kryzys legitymizacji władzy sądowniczej - przyznaje Adam Bodnar w wywiadzie dla Niezalezna.pl

Data: 2020-02-12

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar zgadza się w wywiadzie dla Niezalezna.pl, że mamy kryzys legitymizacji władzy sądowniczej.

- Pytanie tylko, jak z niego wyjść. Niestety, biorąc pod uwagę, że reformy są przeprowadzane w taki, a nie inny sposób, można odnieść wrażenie, że nie podążamy do wyjścia - mówił. Władza stara się zastąpić społeczeństwo i bezpośrednio, ręcznie pokierować sądami. Czy to rzeczywiście umocni ich społeczną legitymizację?  

Rzecznik mówił też o swym wrażeniu, że istniejące kłopoty związane z sądownictwem dyscyplinarnym są wykorzystywane nie do tego, aby coś rzeczywiście naprawić, ale by osiągnąć inne cele, ściśle polityczne, czyli rozszerzyć władzę nad sędziami i ograniczyć niezależność sądów.

Adam Bodnar podkreślał, że porozumienie jest możliwe. Zwłaszcza działania ze strony Unii Europejskiej mogą doprowadzić do tego, że nastąpi jakaś próba rzeczywistej dyskusji o tym, w jakim kierunku reforma wymiaru sprawiedliwości powinna podążać.

Zastępca RPO dla "Gazety Wyborczej" o możliwych działaniach TSUE wobec Polski ws. systemu dyscyplinarnego sędziów

Data: 2020-02-12

- Ktoś, kto mówi o niewykonywaniu zabezpieczenia (Trybunału Sprawiedliwości UE ws. polskiego systemu dyscyplinarnego sędziów), musi się liczyć z tym, że to oznacza konieczność uszczuplenia środków polskich obywateli, którzy będą taką decyzję musieli sfinansować ze swojej kieszeni - mówi dr prawa Maciej Taborowski, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich.

Udzielił on wywiadu "Gazecie Wyborczej" nt. możliwych środków tymczasowych, jakie TS UE może zastosować wobec Polski. Ewentualną karę finansową TSUE może ustanowić, ale jedynie, gdyby okazało się, że Polska nie przestrzega ustanowionego zabezpieczenia. Na razie nie ma nawet zabezpieczenia. Jest jedynie wniosek Komisji Europejskiej do TSUE.

 

Czy osoba dawno temu skazana za przestępstwo seksualne ma być w Rejestrze sprawców? RPO przyłącza się do sprawy w TK

Data: 2020-02-12
  • Czy w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym można zamieszczać dane sprawców, skazanych przed wejściem w życie ustawy z 2016 r. o utworzeniu Rejestru?
  • Pytanie prawne w tej sprawie zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu jeden z sądów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania w TK i wniósł o uznanie niekonstytucyjności odpowiednich przepisów
  • Pozbawiają bowiem tych skazanych prawa do skutecznego odwołania oraz oznaczają ich ponowne karanie

13 maja 2016 r. uchwalono ustawę o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym. Na jej mocy w publicznym Rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych. Druga część Rejestru jest dostępna tylko dla przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części są ponadto numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

RPO ma wiele wątpliwości co do szczegółowych regulacji w tej sprawie. Dlatego - kierując się zasadą praworządności, w trosce o przestrzeganie prawa polskiego i międzynarodowego - przystąpił do sprawy w Trybunale Konstytucyjnym z pytania prawnego sądu.

Co mówi ustawa?

Ustawodawca dał prawo do wpływu na zawartość Rejestru samym sprawcom i sądom:

  • skazani wcześniej sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnym Rejestrze. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu;
  • obecnie o ujawnieniu danych decyduje sąd: skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych "dla dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Pytanie prawne sądu

Jeden z sądów w 2019 r. zadał  Trybunałowi Konstytucyjnemu (sygn. akt P 1/20) pytanie prawne co do dwóch przepisów ustawy z 2016 r. Sąd nabrał wątpliwości, badając wniosek obrony o niezamieszczanie w Rejestrze danych konkretnego skazanego przed wejściem ustawy z 2016 r. w życie. Pozwoliła ona bowiem na automatyczne - bez oddzielnego procesu sądowego - wpisywanie sprawców osądzonych już prawomocnie przed laty, do odpowiednich rejestrów,  w tym - publicznego.

Pierwsze pytanie odnosi się do obligatoryjnego zamieszczenia w Rejestrze publicznym danych osoby prawomocnie skazanej za przestępstwa seksualne przed wejściem w życie ustawy z 2016 r. (1 października 2017 r.) - gdy sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem.

Drugi zakwestionowany przez sąd przepis pozwala osobie prawomocnie skazanej przed wejściem ustawy w życie - działającej ze szczególnym okrucieństwem - wystąpić do sądu o nieumieszczanie jej danych w tym Rejestrze tylko wobec "wyjątkowego przypadku, uzasadnionego wyłącznie dobrem małoletniego pokrzywdzonego”.

- Poza zakładanymi przez ustawodawcę pozytywnymi efektami prewencyjnymi, regulacje ustawy mogą także wywoływać szereg rezultatów społecznie niepożądanych – wskazywał sąd. Mogą bowiem na długi okres utrwalić stygmatyzację sprawcy i utrudniać jego readaptację do życia zgodnego z prawem. Negatywne skutki mogą również dotknąć niewinnych członków rodzin skazanych, np. ich dzieci. Za groźną i niepożądaną sąd uznał możliwość wtórnej wiktymizacji pokrzywdzonych, nie tylko małoletnich, ale wszystkich dotkniętych przemocą na tle seksualnym -  także np. dzieci, które były ofiarami rodzica.

Argumentacja RPO

RPO wnosi o uznanie, że pierwszy zaskarżony przepis jest niezgodny z:

  • zasadami Konstytucji RP: art. 2 (zasada praworządności), art. 31 ust. 1 i 3  (ograniczenia  korzystania z konstytucyjnych wolności i praw), art. 42 ust. 1 (prawo do sądu) i art. 47 (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia);
  • art. 7 ust. 1 i 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zakaz wymierzania sprawcy kary surowszej niż ta, którą można było wymierzyć w czasie, gdy czyn został popełniony; prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego);
  • art. 4 ust. 1 protokołu nr 7 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zakaz ponownego sądzenia i karania za ten sam czyn);
  • art. 14 ust. 7, art. 15 i art. 17 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (zakaz ponownego karania za ten sam czyn; zakaz bezprawnej ingerencji w życie prywatne).

W ocenie sądu zamieszczenie danych takiej osoby w Rejestrze publicznym z pominięciem praktycznie wszelkich procedur sądowych wywołuje taki sam skutek, jak wymierzenie kary w postępowaniu sądowym (która po skierowaniu prawomocnego wyroku do wykonania jest odnotowywana we właściwych rejestrach).

Argumentacja, że karą jest wpis do Rejestru publicznego osoby, które popełniła przestępstwo przed wejściem ustawy w życie, budzi wątpliwości co do zgodności tych rozwiązań z wyrażaną nie tylko w prawie krajowym, ale również w ratyfikowanych umowach międzynarodowych, zasadą zakazującą ponownego sądzenia i karania za ten sam czyn. Może to również godzić w prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego.

Zamieszczenie czyichś danych w Rejestrze publicznym jest bardzo podobne do środka karnego - podania wyroku do publicznej wiadomości. A ze względu na nieusuwalność wpisu do Rejestru jest to nawet bardziej dolegliwe. Sąd Najwyższy uznawał już, że orzecznictwo na tle art. 7 EKPC i art. 15 MPPOiP jednoznacznie wskazuje, iż pod pojęciem kara należy rozumieć całokształt reakcji prawnokarnej związanej z przestępstwem. Taką karą będzie też zatem zamieszczenie danych skazanego w Rejestrze publicznym.

TK wielokrotnie wskazywał, że pojęcie odpowiedzialności karnej ma szersze znaczenie od tego, jakie przyjmuje Kodeks karny. Zakres art. 42 Konstytucji obejmuje nie tylko odpowiedzialność karną w ścisłym znaczeniu, a więc za przestępstwa, ale również inne formy odpowiedzialności prawnej związane z wymierzaniem kar. W ocenie RPO zamieszczenie danych osoby w Rejestrze publicznym odpowiada zatem nałożeniu na obywatela dolegliwości, które należy kwalifikować jako odpowiedzialność karną w rozumieniu art. 42 ust. 1 Konstytucji, art. 7 EKPC i art. 15 ust. 1 MPPOiP.  

Tym samym sprawa orzeczenia sądu co do niezamieszczania danych osoby w Rejestrze publicznym  jest sprawą karną w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji, art. 6 EKPC, art. 13 EKPC, art. 4 ust. 1 protokołu do EKPC oraz art. 14 ust. 7 MPPOiP. Tym samym do tego postępowania mają zastosowanie standardy konstytucyjne i konwencyjne związane z prawem do obrony.

Zdaniem RPO drugi kwestionowany przepis jest niezgodny z:

  • z zasadami Konstytucji:  art. 2, art. 45 ust. 1, art. 47, a także art. 51 ust. 2 i 4 Konstytucji  (zakaz pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania przez władze  innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym; prawo każdego do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą);
  • z art. 6 i art. 13 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd; prawo do wniesienia skutecznego środka odwoławczego do właściwego sądu);
  • z art. 4 protokołu nr 7 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności;
  • z art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (prawo każdego do sprawiedliwego rozpatrzenia jego sprawy przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd).

Sąd podkreśla, że chodzi o fundamentalną kwestię prawa każdej osoby oskarżonej do prowadzenia skutecznej i realnej obrony. Ubiegając się o to, aby nie figurować w rejestrze, skazany musiał złożyć w określonym terminie wniosek o wyłączenie zamieszczenia jego danych. Musi jednak zachodzić wyjątkowy przypadek, uzasadniony dobrem małoletniego pokrzywdzonego.

W ocenie sądu rozwiązanie to rodzi wątpliwości. Godzi  w przewidziane w art. 6 EKPC, w art. 14 MPPOiP, ale także w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy przez bezstronny, niezależny i niezawisły sąd oraz  pozbawia osoby skazane prawa do wniesienia skutecznego środka odwoławczego do właściwego sądu.

Rzecznik zgadza się, że regulacja, na której podstawie nie sposób przeprowadzić testu proporcjonalności z art. 31 ust. 3 Konstytucji - zwłaszcza gdy pokrzywdzonym jest osoba dorosła – może godzić w prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego. Są zatem podstawy, aby przyjąć, że ten przepis narusza standard wynikający z zasady ne bis in idem, leżącej u podstaw zasady zaufania obywatela do państwa, a więc zasady demokratycznego państwa prawnego opisanej w art. 2 Konstytucji, w związku z art. 4 ust. 1 protokołu nr 7 do EKPC i art. 14 ust. 7 i art. 15 ust. 1 MPPOiP.

II.510.86.2020

Dwie decyzje spadkowe sądu wobec tych samych spadkobierców. Siódma skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-02-12
  • Skargę nadzwyczajną w sprawie dwóch orzeczeń spadkowych wydanych przez ten sam sąd wobec tych samych spadkobierców złożył Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Dwie decyzje spadkowe uniemożliwiają dokonanie wpisu w księdze wieczystej – a to uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością
  • Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna

To zdecydowało, że RPO przesłał Sądowi Najwyższemu kolejną, siódmą, skargę nadzwyczajną. Jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych.

Zgodnie z art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r. rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, utworzonej po zmianie ustawy o SN w 2017 r. Jednak w uchwale z 23 stycznia 2020 r. połączone Izby: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych stwierdziły, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia  2017 r. A cały skład tej Izby powołano w sposób opisany w tej uchwale SN. W jej świetle postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Historia sprawy

We wrześniu 2002 r. Sąd Rejonowy w S. stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłym przez jego żonę oraz dwoje dzieci – wszyscy po 1/3 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W kwietniu 2003 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie – z tą różnicą, że w skład masy spadkowej zaliczył gospodarstwo rolne. Wnosił o to inny członek rodziny, nieobjęty postanowieniem sądu z 2002 r. Rozstrzygnięcie z 2003 r. również nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

Wdowa po zmarłym wniosła jeszcze o wznowienie postępowania zakończonego orzeczeniem z kwietnia 2003 r. W 2019 r. sąd odrzucił jej skargę, uznając m.in., że została złożona po ustawowym  terminie.

Wtedy kobieta wystąpiła do RPO o złożenie skargi nadzwyczajnej. Wskazała, że dwa postanowienia spadkowe powodują trudności w ujawnieniu w księdze wieczystej aktualnego stanu prawnego nieruchomości. W takiej sytuacji sąd nie może bowiem dokonać stosownego wpisu w księdze wieczystej.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego.

Postanowieniu z kwietnia 2003 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania cywilnego w takiej sytuacji było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku została już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie. To uchybienie proceduralne ma charakter ewidentny, jasny i bezsporny.

Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Mimo powołania w obu postanowieniach tych samych spadkobierców ustawowych funkcjonują dwa postanowienia o różnej treści, co stworzyło stan niepewności prawnej. W efekcie spadkobiercy są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego z kwietnia 2003 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek członka rodziny o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym.

Do Biura RPO skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele. Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – gdy nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe.

Skargi nadzwyczajne RPO

Skargę nadzwyczajną wprowadziła ustawa o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 6144 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych, cywilnych oraz z zakresu prawa pracy. Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.7000.472.2019

Ustawa represyjna podpisana przez Andrzeja Dudę. Jak zmieni się sytuacja sędziów? Analiza Adama Bodnara dla Magazynu TVN 24

Data: 2020-02-09

Spotykając się z ludźmi w całej Polsce widzę, że psucie sądownictwa przez władzę nie powoduje gwałtownego sprzeciwu. To są sprawy skomplikowane, sędziowie to jakaś "elita", z którą mało kto się identyfikuje, a w ogóle, po co cały ten alarm, przecież nic takiego się nie dzieje. To popularne, obiegowe opinie.

Moją rolą jest tłumaczenie, że prawda jest zupełnie inna. Że na wymiarze sprawiedliwości dokonywana jest zbrodnia, której efekty wcześniej czy później dotkną każdego; i edukowanie, jak można zapobiegać tego typu procesom.

W ostatni wtorek prezydent podpisał "ustawę sądową". Pomimo licznych protestów Andrzej Duda zdecydował, że ustawa wejdzie w życie i zacznie wywierać skutki prawne, międzynarodowe i społeczne. W sondażach poprzedzających podpisanie ustawy większość badanych była temu przeciwna. Ale nie była to większość przytłaczająca. Wystarczy spojrzeń na badanie Kantara dla "Faktów" TVN i TVN24. Na pytanie "Czy Pana(i) zdaniem Andrzej Duda powinien podpisać tę ustawę?" negatywnej odpowiedzi udzieliła niemal połowa uczestników badania (49 procent), a pozytywnej w sumie 35 procent badanych.

RPO: niekonstytucyjne przepisy o zawieszaniu biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych

Data: 2020-02-07
  • Niezgodne z Konstytucją są przepisy ordynacji podatkowej, służące do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego
  • Taki jest wniosek Rzecznika dla Trybunału Konstytucyjnego w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela dotkniętego tymi przepisami 
  • Jeszcze w 2014 r. RPO zaskarżył te przepisy do TK, wnosząc o stwierdzenie ich niekonstytucyjności   
  • Ich efektem jest bowiem niepewność obywateli, którzy nie wiedzą, czy ich zobowiązania podatkowe wygasły

W związku z licznymi skargami obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje na instrumentalne wszczynanie postępowań o przestępstwa lub wykroczenia skarbowe. Potem te postępowania są zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego obywatela, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

Chodzi o art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej, który głosi: "Bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania''.  Art. 114a Kodeksu karnego skarbowego stanowi zaś, że "postępowanie w sprawach o przestępstwa skarbowe i wykroczenia skarbowe może być także zawieszone, jeżeli jego prowadzenie jest w istotny sposób utrudnione ze względu na prowadzoną kontrolę podatkową, kontrolę celno-skarbową lub toczące się postępowanie przed organami podatkowymi, organami celnymi lub sądami administracyjnymi".

Sprawa jest na tyle ważna dla praw obywatelskich w Polsce, że Rzecznik w trosce o nie zdecydował się przystąpić do postępowania w Trybunale ze skargi konstytucyjnej obywatela, niezależnie od wątpliwości dotyczących obecnego składu TK i jego działań. 

Skarga konstytucyjna obywatela

Dyrektor Izby Skarbowej w czerwcu 2011 r. określił skarżącemu podatek od osób fizycznych za rok 2005 według stawki 50%. Kwestionując tę decyzję, podatnik złożył odwołanie. Zobowiązanie przedawniało się z końcem 2011 r. Tymczasem w październiku 2011 r. wszczęto dochodzenie, po czym skarżącemu postawiono zarzut. Nie podejmując żadnych innych czynności, to postępowanie karne skarbowe zawieszono.

Według skarżącego wszczęto je właśnie tylko i wyłącznie po to, by zawiesić bieg terminu przedawnienia. Tymczasem powinno to następować wobec podejrzenia popełnienia czynu zabronionego. Samo zaś rozpoczęcie sporu z fiskusem takiego podejrzenia nie uzasadnia. Podatnik nie ma też żadnej możliwości zakwestionowania takiej decyzji czy zainicjowania kontroli jej legalności przez sąd.

Obywatel złożył skargę na decyzje podatkowe do Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego, a potem do Naczelnego Sąd Administracyjnego. Sądy utrzymały jednak te decyzje. 

Wtedy podatnik wniósł do Trybunału Konstytucyjnego skargę konstytucyjną (sygn. akt SK 100/19) na art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Zakwestionował go w zakresie, w jakim powoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia również wtedy, gdy postępowanie wszczęto wyłącznie w celu przerwania biegu przedawnienia oraz gdy nie było uzasadnionego podejrzenia czynu zabronionego.

Zdaniem skarżącego art. 70 § 6 pkt 1 to "instrument konfiskaty mienia”. Dlatego jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 2 Konstytucji. W niedopuszczalny sposób ogranicza bowiem prawo własności, pozbawiając podatnika środków pieniężnych tytułem zobowiązania podatkowego, które winno się przedawnić, a przedawnieniu nie uległo wobec umożliwienia arbitralnego zawieszania jego biegu.

Za naruszenie standardów konstytucyjnych skarżący uznał też nieprzyznanie podatnikowi prawa do kontroli sądowej prawidłowości wszczęcia takiego postępowania. Jest to jaskrawo sprzeczne z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. 

Skarżący wniósł o połączenie jego skargi konstytucyjnej ze sprawą z wniosku RPO z 2014 r.

Argumentacja RPO

Jeszcze 22 października 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył bowiem do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego skarbowego.  Po jego wprowadzeniu w 2010 r. opisana praktyka  - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, wywodzącą się z zasady demokratycznego państwa prawa (art.2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

RPO wskazał, że podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia, jednak ma on prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

Krytycznie sytuację taką ocenia się w litreaturze prawniczej. Podkreśla się w niej, że stwierdzenie "utrudniania"  postępowania karnego skarbowego pozostawiono uznaniu organu je prowadzącego. Sama zaś decyzja o zawieszeniu postępowania jest stosunkowo łatwa do
uzasadnienia. Zawsze bowiem, gdy mamy do czynienia i z postępowaniem karnym skarbowym, i z jednoczesnym postępowaniem prejudycjalnym, nie jest znany wynik tego drugiego. Nie wiadomo zatem, czy doszło do wyczerpania znamion czynu zabronionego - stąd też prowadzenie postępowania karnego skarbowego jest w istotny sposób utrudnione. Celem jest tu wyłącznie ochrona interesów fiskalnych państwa.

Adam Bodnar wskazał, że w zakresie braku podstaw uzasadniających wszczęcie postepowania karnego oraz braku kontroli sądowej takiej decyzji, argumentacja co do niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1 ze skargi konstytucyjnej obywatela jest zbieżna z wnioskiem RPO z 2014 r.

W ocenie RPO zasada demokratycznego państwa prawnego wymaga, aby zawieszenie biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego miało swoje uzasadnienie w stanie faktycznym. Chodzi o to, aby odmiennie traktować podatników, którzy nie popełnili czynu zabronionego oraz tych, którzy takiego czynu się dopuścili.  

Zasadą powinno być, że zawieszenie biegu nie następuje, jeżeli wszczęto jedynie postępowanie w sprawie, o którym podatnik nie musi być nawet zawiadomiony i które nie musi się przekształcić w postępowanie przeciwko komuś (gdy zarzuty zostają przedstawione konkretnej osobie).

A jeśli postępowanie toczy się jedynie w sprawie, a nie przeciw osobie, to podatnik nie dysponuje środkami ochrony przed jego przewlekłością. - Rozwiązanie takie  jest klasycznym przykładem pułapki zastawionej na podatnika – ocenia Adam Bodnar.

Podziela on pogląd, że praktyka organów podatkowych prowadząca do tego, że upływ terminu przedawnienia zależy od uznania organu podatkowego i nie podlega żadnej kontroli  sądowej, zagraża celom Unii Europejskiej. Narusza to zasadę lojalnej współpracy wyrażoną w art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej, zasadę pewności prawa i zasadę uzasadnionych oczekiwań.  

Ogranicza też wykonywanie prawa własności w sposób nieproporcjonalny i trudny do zaakceptowania, przez co narusza art. 17 Karty Praw Podstawowych UE w związku z art. 52 ust. 1 KPP oraz art. 21 ust. 1 i art. 64 Konstytucji w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Sprawa ze skargi RPO cały czas czeka na rozpoznanie w TK. Prokurator Generalny i Sejm wniosły w niej o uznanie, że zaskarżone artykuły są zgodne z Konstytucją. 

Do TK w tej sprawie wpłynęła opinia amicus curiae Naczelnej Rady Adwokackiej, w której podzielono zastrzeżenia RPO. Opinię taką złożyła też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zgodziła się z zarzutem Rzecznika. Jej konkluzje są też w dużej mierze zbieżne z konkluzjami skargi konstytucyjnej obywatela.

II.511.942.2019

Wycofywanie poparcia dla kandydata do KRS - opinie dla Kancelarii Sejmu sprzed dwóch lat

Data: 2020-02-06

W związku z ostatnim zainteresowaniem opinii publicznej problemem list poparcia do nowej Krajowej Rady Sądownictwa RPO przedstawia ekspertyzę z  Kancelarii Sejmu (Biura Analiz Sejmowych i eksperta z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego), jakie otrzymał w toku korespondencji prowadzonej w ostatnich latach

W sierpniu 2019 r. w "Dzienniku-Gazecie Prawnej" opublikowano artykuł, w którym podniesiono wątpliwości co do prawidłowości przebiegu procedury konkursowej do Krajowej Rady Sądownictwa, w zakresie dotyczącym poparcia dla kandydata Macieja Nawackiego. Autorzy artykułu napisali, że aż sześciu sędziów przestało popierać jego kandydaturę i w tej sprawie przekazali stosowną informację do Kancelarii Sejmu. Właściwe informacje miały być przesłane do Kancelarii Sejmu faksem 25 stycznia 2018 r. i 26 stycznia 2018 r.

Tymczasem, jak podaje autorka artykułu, w ocenie Marszałka Sejmu przepisy ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa nie przewidują możliwości wycofania poparcia sędziego - kandydata na jej członka. Jednocześnie jednak w artykule cytowane są poglądy specjalistów z zakresu prawa konstytucyjnego, którzy mają zupełnie odmienny pogląd.

Opisana w artykule sytuacja wbudziła największe zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak bowiem wskazywał w wielu wcześniejszych wystąpieniach i stanowiskach, sprawa prawidłowego powołania Krajowej Rady Sądownictwa, w zgodzie z przepisami, w tym Konstytucji, jest jednym z najbardziej podstawowych fundamentów państwa prawa i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Dlatego RPO zwrócił się do Kancelarii Sejmu z pytaniem, czy na okoliczność przedstawionego problemu zasięgano dodatkowych opinii prawnych. Jednocześnie prosił o informację, czy w Kancelarii Sejmu rozważano i w jakim zakresie problem związany z przestrzeganiem przepisów regulujących zasady ochrony danych osobowych sędziów, o których mowa w artykule (i ewentualnie innych, których problem dotyczy).  Czy uwzględniono, że sędziowie, którzy poinformowali o wycofaniu poparcia dla kandydata, w ten sposób mogli zażądać usunięcia ich danych czy też sprzeciwić się dalszemu przetwarzaniu ich danych osobowych do celów związanych z procedurą konkursową do KRS.

Szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska odpisała 30 sierpnia 2019 r., że jej zdaniem ustawa o nowej KRS nie przewiduje skutków prawnych "dla faktycznego wycofania poparcia dla kandydata na członka Krajowej Rady Sądownictwa". Składających takie oświadczenie nie chroniło też prawo, bo RODO weszło w życie już po zakończeniu procedury wyboru sędziów do KRS.  Natomiast obecnie zebrane podpisy są już chronione przez RODO.

Poniżej można znaleźć pismo min. Kaczmarskiej, stanowisko Biura Analiz Sejmowych z 1 lutego 2018 r.  dotyczące możliwości wycofania podpisu po formalnym zgłoszeniu Marszałkowi Sejmu kandydatury do KRS, a także opinię dr. hab. Marka Dobrowolskiego z KUL ws konsekwencji luki prawnej w ustawie o KRS w kwestii wycofywania poparcia dla kandydatur.

VII.521.4.2019

Adam Bodnar o ustawie kagańcowej

Data: 2020-02-06

- Już teraz obserwujemy, jak są prowadzone postępowania dyscyplinarne i jak mogą się skończyć. Przykład sędziego Juszczyszyna jest tego najlepszą ilustracją - ocenił Adam Bodnar, który ostrzegał przed skutkami wejścia w życie tzw. ustawy kagańcowej, którą podpisał we wtorek prezydent Duda.

Jak przyspieszyć wpłatę zasądzonej grzywny? Propozycja Rzecznika

Data: 2020-02-06
  • Jak rozwiązać problem, gdy obywatel chce bezzwłocznie wykonać prawomocną karę grzywny orzeczoną przez sąd - a nie może?
  • Im szybciej bowiem wpłaci zasądzoną kwotę, tym szybciej minie roczny termin na zatarcie jego skazania 
  • Jeśli jednak sąd działa przewlekle, to prawa publiczne obywatela po skazaniu są dłużej ograniczone 
  • RPO zgłasza konkretną propozycję w tej sprawie Ministrowi Sprawiedliwości

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę, aby nie dochodziło do różnicowania prawa dostępu obywateli do sądu - czyli naruszenia art. 45 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Obywatel chce szybko zapłacić grzywnę, ale nie może…

Obywatel prowadzący działalność gospodarczą został skazany na karę grzywny za opóźnienia płatności zaliczek na podatek dochodowy zatrudnianych pracowników. Wyrok utrzymał sąd II instancji. Skazany wniósł o pisemne uzasadnienie tego orzeczenia. Jednocześnie podjął działania, aby wpłacić grzywnę w kasie sądu I instancji.

Nie było to jednak możliwe. Po wymianie korespondencji z sądem odwoławczym mężczyzna dostał informację, że akt sprawy nie zwrócono dotychczas sądowi I instancji. Powołano się na fakt, że wnioskodawca wystąpił o uzasadnienie wyroku II instancji i został wezwany do uzupełnienia braków formalnych wniosku. 

Jak obywatel pisał w skardze do Rzecznika Praw Obywatelskich, naruszyło to jego prawa, bo o ten dodatkowy okres będzie dłużej figurował w rejestrze jako osoba skazana. A jest to dla niego istotne, bo zakończył prowadzenie biznesu wskutek całej sprawy.  Skarżący nie mógł zrozumieć, dlaczego sąd nie może przyjąć płatności od razu, a skazany nie ma prawa dobrowolnie wykonać wyroku, nie czekając na ponaglenia sądu. 

Ocena RPO

W ocenie Rzecznika pokazuje to problem systemowy. Dopóki bowiem akta  sprawy pozostają w sądzie odwoławczym (do chwili sporządzenia pisemnego uzasadnienia jego wyroku), to prawomocny wyrok nie może być wykonany. Zanim akta nie wrócą do sądu I instancji, obywatel nie może zatem uiścić grzywny. 

W tym okresie nie może się zacząć bieg okresu zatarcia skazania - tym samym następuje jego przedłużenie (w razie skazania tylko na grzywnę zatarcie skazania następuje z upływem roku od wykonania lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania).

Tymczasem zgodnie z art. 9 § 1 Kodeksu karnego wykonawczego postępowanie wykonawcze wszczyna się „bezzwłocznie”, gdy orzeczenie stało się wykonalne.  Czynności techniczne są wykonywane w sądzie I instancji.

Rozpoczęcie biegu terminu na zatarcie skazania determinuje moment uiszczenia kwoty grzywny w kasie sądu lub wpłaty na jego rachunek bankowy. Musi to być poprzedzone wpisaniem grzywny do dziennika należności sądowych. Oznacza to, że od sprawności czynności procesowych (konieczność odpowiedniego zarządzenia) oraz czynności technicznych (konieczność wpisu grzywny do dziennika należności) zależy  moment, w którym prawomocnie skazany może wykonać karę grzywny.

RPO poprosił Ministra Sprawiedliwości o rozważenie zmiany przepisów.

Minister nie widzi potrzeby zmian

W odpowiedzi sekretarz  stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Sebastian Kaleta zgodził się, że w przypadku grzywny samoistnej sąd I instancji nie może przystąpić do wykonania wyroku bez akt postępowania.

Nie podzielił jednak  tezy, że w przypadku wniosku skazanego o uzasadnienie prawomocny wyrok nie może być niezwłocznie wykonany, ponieważ akta pozostaną do dyspozycji sądu odwoławczego aż do sporządzenia uzasadnienia. W ocenie resortu sporządzenie pisemnego uzasadnienia wyroku sądu II instancji nie może być uznane za "zbędną zwłokę” w wykonywaniu orzeczenia.

W konkluzji Sebastian Kaleta wskazał, że rozwiązania prawne mają racjonalny charakter i ugruntowaną tradycję oraz nie uzasadniają twierdzenia o problemie proceduralnym w postaci bezpodstawnego wydłużenia zatarcia skazania. Dlatego resort nie dostrzega potrzeby interwencji legislacyjnej.

Propozycja Rzecznika

Rzecznik nie podziela stanowiska MS. Problem wymaga szerszego spojrzenia niż tylko przez pryzmat kwestii „zbędnej zwłoki” w wykonywaniu orzeczenia.  

Sytuacja obywateli, którzy chcą skorzystać z rocznego terminu zatarcia skazania, nie może bowiem być różnicowana pod względem tego tylko, czy skorzystają ze swych uprawnień i wniosą o uzasadnienie sądu II instancji. Przepisy powinny być tak ukształtowane, aby nie dochodziło do zróżnicowania dostępu obywateli do sądu.

W ocenie RPO dobrym rozwiązaniem problemu byłaby zmiana § 406 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 18 czerwca 2019 r. - Regulamin urzędowania sądów powszechnych.  

Zgodnie z propozycją Rzecznika, na wniosek skazanego osoba funkcyjna w sądzie I instancji miałaby obowiązek bezzwłocznego wystąpienia do sądu, w którym znajdują się akta sprawy, o ich  udostępnienie na czas potrzebny do wykonania kary grzywny (czyli zarządzenia wpisania grzywny do dziennika należności sądowych i wezwania skazanego do jej uiszczenia). Zaraz potem akta wracałyby do sądu II instancji. Biorąc pod uwagę, że czynności te mają jedynie charakter techniczny, okres pozostawania akt w dyspozycji sądu I instancji byłby bardzo krótki. Zwykle byłby to jeden dzień.

Pozwoliłoby to jednak skazanemu na niezwłoczne uiszczenie grzywny i tym samym rozpoczęcie biegu terminu zatarcia skazania.  Dobrowolny charakter wniosku sprawiałby, że skazany mógłby w pełni zważyć, czy godzi się na takie nieznaczne opóźnienie sporządzenia uzasadnienia sądu II instancji.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie odpowiedniej zmiany przepisów.

II.511.451.2019

Sędziowie z całej Polski - w obronie niezależności sądów i praworządności. RPO dziękuje za kopie uchwał

Data: 2020-02-05
  • Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje kopie uchwał podejmowanych w obronie niezależności sądownictwa w Polsce przez zgromadzenia sędziów z całego kraju
  • Sędziowie przestrzegają w nich przez zmianami niszczącymi niezależność sędziowską, co godzi w prawa każdego obywatela do niezależnego i bezstronnego sądu
  • Do tych działań zaliczają ustawę "dyscyplinujacą", którą podpisał już Prezydent
  • Wzywają do zaprzestania akcji oczerniania sędziów oraz do zaniechania rażąco naruszających niezależność sędziów działan rzeczników dyscyplinarnych
  • Dziękują też obywatelom za ich wsparcie 

Uchwały są wydawane w związku z orzeczeniem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada 2019 r.

"Krajowa Rada Sądownictwa w obecnym kształcie nie spełnia swojej roli wynikającej z art. 186 Konstytucji RP, a powołanie na stanowisko sędziego za rekomendacją tego organu może tworzyć uzasadnioną wątpliwość co do niezawisłości sędziego” - głosi fragment uchwały Zgromadzenia Przedstawicieli Sędziów Okręgu Sądu Okręgowego w Poznaniu z 25 listopada 2019 r. Zadeklarowano wstrzymanie opiniowania kandydatów na wolne stanowiska sędziowskie w sądach rejonowych okręgu do czasu zagwarantowania powoływania przedstawicieli środowiska sędziowskiego do Krajowej Rady Sądownictwa w sposób niezależny od władzy ustawodawczej i wykonawczej.

W uchwale Zgromadzenia Sędziów Sądów Wojskowych z 5 grudnia 2019 r. czytamy, że po wyroku TS UE Zgromadzenie "w trosce o zachowanie właściwego przebiegu procedury nominacyjnej na wolne stanowiska sędziowskie, w poczuciu odpowiedzialności za realizację prawa stron do rozpoznania sprawy przed sądem prawidłowo umocowanym oraz odpowiedzialności za zgodne z regułami prawa funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, wstrzymuje się z opiniowaniem kandydatów na stanowiska sędziowskie w sądownictwie wojskowym do chwili rozstrzygnięcia przez Sąd Najwyższy, czy organ funkcjonujący obecnie jako Krajowa Rada Sądownictwa, spełnia warunki niezależności od władzy politycznej określone w ww. wyroku”

"Polscy sędziowie są sędziami Unii Europejskiej. W konsekwencji są zobowiązani do bezpośredniego stosowania prawa wspólnotowego. Podjęte już przez nich działania i wystąpienia, jak i te które nastąpią w przyszłości, mają i będą mieć na celu weryfikację prawidłowości powołania sędziów, którzy orzekali lub mają orzekać w sądach pierwszej czy drugiej instancji” – stwierdziło Zebranie Sędziów Sądu Okręgowego w Rzeszowie 13 grudnia 2019 r. "Niezależnie od konsekwencji które mogą nas spotkać, zawsze będziemy stać na straży prawa, niezawisłości sędziów i niezależności sądów, a w konsekwencji na straży niezbywalnych praw obywatelskich” - dodano.

"„Sprzeciwiamy się działalności legislacyjnej, umożliwiającej wpływanie na niezależność  orzeczniczą sędziów, poprzez wprowadzanie mechanizmów ich karania za podejmowane decyzje z dziedziny, w której są niezawiśli, w tym ograniczanie możliwości stosowania orzeczeń TSUE, a także realnie likwidującej samorządność sędziowską i ingerującej w prywatną sferę życia sędziów, wzywamy do zaprzestania akcji oczerniania i obrażania sędziów Rzeczypospolitej Polskiej” - głosi m.in. uchwała Zgromadzenia Ogólnego Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej z 16 grudnia 2019 r.

Tego samego dnia Zebranie Sędziów Sądu Rejonowego w Gdyni zaapelowało  do wszystkich organów państwa i osób mających wpływ na tworzenie i stanowienie prawa o podjęcie działań mających na celu powstrzymanie uchwalenia i wejścia w życie zmian zaproponowanych w projekcie zmiany ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw. "Niezależność sądu i niezawisłość sędziowska nie są prawami podmiotowymi sędziów. Są to zasady ustrojowe, określające miejsce władzy sądowniczej w strukturze i państwa, a ich celem jest zapewnienie każdemu obywatelowi ochrony w sporze z władzą wykonawczą i ustawodawczą. Niezawisłość sędziowska jest gwarancją praw obywateli” - stwierdzono. A zmiany ustawy "wręcz niszczą niezależność sędziowską, w istocie godząc w prawa każdego obywatela do rozpatrzenia spraw przez niezależny i bezstronny sąd”.

Zebranie Sędziów Sądu Rejonowego w Nysie 20 grudnia 2019 r. wyraziło głębokie zaniepokojenie niekonstytucyjnymi rozwiązaniami proponowanymi w projekcie ustawy z 12 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw . "Przyjęcie proponowanych rozwiązań spowoduje podważenie podstawowych zasad ustrojowych, w oparciu o które funkcjonuje Rzeczpospolita Polska, wynikających zarówno z Konstytucji, jak i prawa Unii Europejskiej” – stwierdzono.

"Wzywamy przedstawicieli władzy ustawodawczej i wykonawczej Rzeczypospolitej Polskiej do natychmiastowego zaprzestania bezprecedensowych ataków na Sędziów i Sądy Rzeczypospolitej Polskiej i deprecjonowania pozycji władzy sądowniczej jako jednej z trzech równoprawnych władz Rzeczypospolitej Polskiej, umocowanej w Konstytucji” – uchwaliło 8 stycznia 2020 r. Zebranie Sędziów Sądu Rejonowego Gdańsk-Południe.

Wyrażono stanowczo protest przeciwko planowanym zmianom ustawy — Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw. Godzą one w niezależność sądów i mogą stanowić zagrożenie dla niezawisłości sędziów. "Proponowane rozwiązanie legislacyjne stawia Rzeczpospolitą poza szacownym gronem krajów cywilizowanych” – stwierdza uchwała.

Zgromadzenie Ogólne Sędziów Apelacji Poznańskiej 13 stycznia 2020 r. uchwaliło m.in., że „solidaryzuje się z wszystkimi sędziami, przeciwko którym rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych Piotr Schab oraz jego zastępcy Przemysław W.Radzik i Michał Lasota wszczęli postępowania dyscyplinarne w związku z ich działalnością orzeczniczą”.  Wezwano ich do zaniechania działań rażąco naruszających niezależność sędziów.

W oddzielnej uchwale poznańscy sędziowie podziękowali „rodakom, którzy w ramach lokalnych i krajowych działań obywatelskich tak licznie udzielają wsparcia idei wolnych sądów, rozumiejąc, iż tak zwana <reforma wymiaru sprawiedliwości> proponowana przez większość parlamentarną oznacza w istocie likwidację niezależnego sądownictwa w Polsce, a tym samym - wyprowadzenie naszej Ojczyzny z europejskiej rodziny państw demokratycznych”.

W uchwale Zebrania Sędziów Sądu Rejonowego w Kluczborku 16 stycznia 2020 r. sprzeciwiono się rozwiązaniom z projektu ustawy z 12 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw. Uznano, że jej zapisy stanowią m.in. próbę zastraszenia sędziów poprzez wprowadzenie kar polegających m.in. na wydaleniu z zawodu czy przeniesieniu na inne stanowisko. Wyrażono solidarność ze wszystkimi sędziami i przedstawicielami pozostałych środowisk prawniczych, których dotknęły represje za ich działania zmierzające do ochrony praworządności i niezależności sądów.

23 stycznia 2020 r. sędziowie Sądu Okręgowego w Poznaniu wyrazili stanowczy sprzeciw wobec działań władzy wykonawczej i ustawodawczej mających na celu dyskredytację sędziów polskich i prób ograniczenia niezawisłości sędziowskiej. Wskazano, że Prezydent RP Andrzej Duda 17 i 18 stycznia 2020 r. użył bardzo mocnych i dyskredytujących wszystkich sędziów słów, w tym, że sądy są przeszkodą do prawidłowego rozwoju Polski i że sędziowie są nieodpowiedzialni i "powinni być eliminowani”, gdyż inaczej "Polska nigdy nie będzie normalnym państwem”.

"Trudno wobec takich słów przejść obojętnie, zwłaszcza że są wypowiadane przez najważniejszą osobę w państwie, która ma obowiązek stania na straży praworządności. Zgodnie z art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka każdy obywatel, w tym także sędzia, ma prawo do krytycznej opinii" - głosi uchwała. Za całkowicie niezasadne uznano wszczęcie postępowania przez zastępcę Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wobec sędziego Sądu Okręgowego w Poznaniu Jarosława Ochockiego, który na portalu społecznościowym wyraził krytyczną opinię o postawie Prezydenta. Wpis sędziego nie nosi bowiem znamion przestępstwa znieważenia głowy państwa. 

Kto dostaje uchwały?

Odpisy uchwał wysyłano m.in. Prezydentowi RP, Prezesowi Rady Ministrów, Ministrowi Sprawiedliwości, Marszałkom Sejmu i Senatu, Rzecznikowi Praw Obywatelskich, Pierwszemu Prezesowi Sądu Najwyższego, stowarzyszeniom i organizacjom sędziowskim, Prezesom Naczelnej Rady Adwokackiej oraz Krajowej Izby Radców  Prawnych.

RPO Adam Bodnar odpisuje autorom uchwał, dziękując za zajęcie stanowiska w debacie publicznej w obronie niezależności wymiaru sprawiedliwości.

Wskazuje, że sędziowie są w szczególny sposób uprawnieni i zobowiązani do zabierania głosu w dyskusji związanej z ochroną praworządności, niezależności wymiaru sądownictwa oraz praw i wolności człowieka i obywatela.

W wystąpieniach kierowanych do organów władzy publicznej nieustannie podkreśla, że niezależność sędziego stanowi fundament państwa prawa oraz podstawę zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości, a także najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed naruszeniami ze strony władzy publicznej.

Rzecznik podkreśla, że w wyniku wprowadzanych zmian legislacyjnych i postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, mamy do czynienia z realnym niebezpieczeństwem poważnego podważenia niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz konstytucyjnie wymaganej wzajemnej kontroli oraz równoważenia się władz.

Pozbawia to obywateli prawa do rozpatrzenia swojej sprawy przez niezależny organ sądowy, co gwarantuje zarówno Konstytucja RP, Europejska Konwencja Praw Człowieka, jak i Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Działania Rzecznika Praw Obywatelskich koncentrują się obecnie na interwencjach w sprawach postępowań dyscyplinarnych sędziów wszczynanych przez Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz monitorowaniu wykonywania zobowiązań wynikających z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada 2019 r.

Chciał wziąć udział w rozprawie – jego wniosek przeleżał na półce w sądzie. Kasacja RPO

Data: 2020-02-05
  • Organizacyjne niedopatrzenie w sądzie uniemożliwiło odroczenie rozprawy apelacyjnej chorego obywatela, o co on wnosił - w efekcie skazano go prawomocnie pod jego nieobecność
  • Mężczyzna zachorował dzień przed rozprawą - wysłał sądowi maila ze skanem zwolnienia lekarskiego i wnioskiem o odroczenie sprawy 
  • Wydruk włożono na półkę sędziego-sprawozdawcy w sekretariacie sądu
  • Rozprawa odbyła się o godz. 13.00. Mejl został odczytany przez sędziego o 13.30 - już po utrzymaniu wyroku skazującego

- Skazany dołożył wszelkiej staranności, przesyłając sądu wniosek o odroczenie i zaświadczenie lekarza pocztą elektroniczną. Obywatel nie może ponosić konsekwencji niewłaściwej organizacji i funkcjonowania sądu, który dopuścił się rażącego błędu – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich. Dlatego złożył kasację do Sadu Najwyższego na korzyść mężczyzny, którego w ten sposób pozbawiono przysługującego każdemu oskarżonemu prawa do osobistego odparcia zarzutów.

Historia sprawy

Za prowadzenie pojazdów mimo cofnięcia prawa jazdy obywatel został skazany na pół roku prac społecznych (w wymiarze 20 godzin miesięcznie). Ponadto na 2 lata zakazano mu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz obciążono kosztami procesu.

Mężczyzna zaskarżył wyrok, kwestionując ustalenia sądu I instancji. Wniósł o uniewinnienie. Rozprawę apelacyjną w sądzie okręgowym wyznaczono na 3 kwietnia 2019 r. o godz. 13.00.

2 kwietnia lekarz sądowy wydał mężczyźnie zaświadczenie o niemożności stawiennictwa  w sądzie 3 kwietnia z powodu choroby. Jeszcze tego samego dnia wniosek o odroczenie rozprawy apelacyjnej z tego powodu, wraz z zaświadczeniem lekarskim, wysłał on pocztą. Obawiając się, że przesyłka nie trafi do sądu przed rozprawą, obywatel przesłał skan wniosku wraz z zaświadczeniem pocztą elektroniczną na adres sądu.

Wniosek ten nie został jednak 3 kwietnia w ogóle rozpoznany przez sąd, który uznał, iż oskarżony nie stawił się mimo prawidłowego zawiadomienia. W protokole rozprawy nie znalazła się żadna wzmianka o złożeniu przez niego  wniosku o odroczenie rozprawy. W tej sytuacji sąd okręgowy rozpoznał apelację pod nieobecność oskarżonego i ogłosił wyrok, który utrzymał orzeczenie sądu I instancji.

Okazało się bowiem, że mail obywatela odebrano 3 kwietnia o godz. 7.48. Jego wydruk został przedłożony sędzi sprawozdawcy na jej półkę w sekretariacie wydziału.  Z notatki urzędowej sędzi wynika, że wniosek ten nie został przedłożony składowi orzekającemu przed rozprawą a został odczytany o godz. 13.30, kiedy po zakończonej sesji, sędzia przeglądała pocztę z półki.

Oryginał zaświadczenia lekarskiego wraz z wnioskiem o odroczenie rozprawy wpłynął zaś do sądu 5 kwietnia.

Argumenty kasacji RPO

Rzecznik zarzucił orzeczeniu sądu okręgowego rażące i mogące mieć istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenie prawa karnego procesowego - art. 117 § 2 Kodeksu postępowania karnego. Polegało to na przeprowadzeniu rozprawy odwoławczej pod nieobecność oskarżonego - mimo, że należycie usprawiedliwił on  niestawiennictwo zaświadczeniem od lekarza sądowego. W efekcie naruszono prawo do obrony określone w art. 6 Kpk.

Zgodnie z przepisami sąd nie przeprowadza czynności, jeżeli oskarżony nie stawił się -  m.in. gdy usprawiedliwił należycie niestawiennictwo i wniósł o nieprzeprowadzanie czynności bez niego. Z orzeczeń Sądu Najwyższego wynika, że w takiej sytuacji  rozprawę należy odroczyć, umożliwiając oskarżonemu uczestnictwo i osobistą realizację przez niego prawa do obrony. W granicach tego prawa mieści się bowiem m.in. uprawnienie do osobistego popierania zarzutów apelacji i wykazywania nietrafności zarzutów oskarżenia. 

W ocenie Rzecznika w tej sprawie obywatel dołożył nie tylko należytej, ale nawet wszelkiej staranności, przesyłając sądowi wniosek o odroczenie rozprawy wraz z zaświadczeniem od lekarza sądowego poprzez operatora pocztowego oraz mailem.

Nie ulega zatem wątpliwości, że doszło do rażącego błędu po stronie sądu. Fakt ten nie może być poczytywany na niekorzyść skazanego, który nie może ponosić negatywnych konsekwencji niewłaściwej organizacji i funkcjonowania sądu.

A ograniczenie prawa oskarżonego do obrony powinno być traktowane jako rażące i mogące mieć istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku. Nie można bowiem wykluczyć, że zachował on najbardziej istotną argumentację na czas przed wydaniem orzeczenia przez sąd odwoławczy, który po zapoznaniu się z nią zmieniłby kierunek orzeczenia.

RPO wniósł o uchylenie wyroku sądu okręgowego i zwrócenie mu sprawy do ponownego rozpoznania.  RPO nie odnosi się do kwestii, jaki wyrok miałby on wydać - ma zaś naprawić swój błąd i umożliwić wypowiedzenie się obywatela podczas rozprawy.

II.511.684.2019

Głośna sprawa zabójstwa dwóch kobiet. SN oddalił kasację Rzecznika

Data: 2020-02-04
  • RPO wniósł, aby Sąd Najwyższy nakazał ponowne zbadanie sprawy niepełnosprawnego intelektualnie, skazanego za zabójstwo dwóch kobiet
  • Wątpliwości Rzecznika budziły okoliczności, w jakich Piotr M. przyznał się do tej zbrodni - czy nie potwierdził tylko tego, co podpowiedzieli mu policjanci?
  • Sąd Najwyższy nie podzielił tych wątpliwości i oddalił kasację RPO

Niepełnosprawny intelektualnie Piotr M. został skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo dwóch kobiet w 2010 r. Taki wyrok wydany w styczniu 2015 r. przez Sąd Okręgowy w K. w czerwcu 2015 r. utrzymał Sąd Apelacyjny w Ł., który oddalił apelację obrony.

Ta głośna sprawa była przedmiotem licznych artykułów prasowych, w których kwestionowano ustalenia śledztwa. Sprawę mężczyzny opisała w „Gazecie Wyborczej” red. Ludmiła Anannikova.

W kasacji na korzyść skazanego Rzecznik Praw Obywatelskich postawił wyrokowi sądu odwoławczego zarzut rażącego i mogącego mieć istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenia art. 433 § 2 Kodeksu postępowania karnego i art. 457 § 3 Kpk.

  • nierozpoznaniu zarzutu apelacji obrońcy, że protokoły przesłuchań  podejrzanego - które były podstawą najważniejszych, a niekorzystnych dla niego ustaleń faktycznych - nie są rzetelnym udokumentowaniem przebiegu tych czynności. Poprzedzające je bowiem czynności funkcjonariuszy policji oraz ich sposób przeprowadzenia miały bezpośredni wpływ na wypowiedzi oskarżonego. Mogły też naruszyć jego prawo do złożenia wyjaśnień w warunkach swobody wypowiedzi;
  • nienależytym rozważeniu zarzutu apelacji obrońcy, że sąd I instancji  w sposób dowolny uznał, że przyznanie się - w toku nieprocesowej czynności, rozpytania zatrzymanego niepełnosprawnego intelektualnie – Piotra M. do podwójnego zabójstwa, czemu pierwotnie zaprzeczał, nie poprzedziło przedstawienie mu prawdopodobnego przebiegu zdarzenia oraz motywu zbrodni przez kierownika policyjnej grupy operacyjnej.

Sąd odwoławczy przeszedł nad tymi zarzutami do porządku, mimo że podejrzany ze względu na swą niepełnosprawność intelektualną nie potrafi bronić się w sposób roztropny i samodzielny.

W kasacji Rzecznik podkreślał m.in., że skoro przepisy wymagają, by protokół utrwalał przebieg czynności, to w protokole przesłuchań osób z istoty swej podatnych na sugestie, takich jak osoby z niepełnosprawnością intelektualną, treść pytań winna być odnotowywana. To, jak było bowiem sformułowane pytanie, jest istotne z punktu widzenia przebiegu czynności dokumentowanej w protokole. Pozwala ukazać, w jakim kontekście, w odpowiedzi na sformułowane pytanie, osoba przesłuchiwana złożyła określone wyjaśnienia.

Odnotowywanie pytań do podejrzanych podatnych na sugestie ma szczególne znaczenie, gdy przesłuchanie odbywa się bez obecności adwokata czy radcy prawnego (jak w tym przypadku), którego podstawową rolą jest ochrona zatrzymanego przed bezzasadnym samooskarżeniem.

Sąd w uzasadnieniu wyroku przyjął, iż rozpytanie Piotra M. rozpoczęło się od poinformowania go, że policjanci mają dowody na to, iż popełnił on zarzucane mu czyny, w tym świadków którzy mieli go widzieć oraz że będzie dla niego lepiej, jeżeli się przyzna.

Sąd odmówił natomiast uznania za wiarygodne zeznań policjanta w części, w jakiej mowił, że zmiana stanowiska zatrzymanego co do popełnienia zbrodni i w konsekwencji przyznanie się w toku rozpytania do jej popełnienia nastąpiło dopiero "po przedstawieniu mu prawdopodobnego przebiegu zdarzenia”, gdy Piotr M. „potwierdził” udział w zbrodni oraz „potwierdził” znajomość z M.K. i konflikt z jej matką B.J.

Sąd założył, że Piotr M. nie mógł powtórzyć tego, co powiedzieli mu policjanci. Z uwagi bowiem na deficyty intelektualne nie mógłby zapamiętać tylu szczegółów zbrodni, które wynikają z jego późniejszych wyjaśnień. Jednak te szczegółowe informacje zapisane w protokole to suma odpowiedzi na kilka pytań, zredagowana przez osobę sporządzającą protokół. Bezspornym bowiem jest, że jak wynika z opinii biegłych, uznanych przez sąd za wiarygodne, "oskarżony nie wypowiada się w sposób spontaniczny, nie rozwija tematu rozmowy. Dlatego uzyskanie od oskarżonego odpowiedzi wymaga zadawania dodatkowych pytań".

RPO wnosił, by Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Ł. i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy w Izbie Karnej rozpatrzył kasację (sygn. akt II KK 500/18) na rozprawie 28 stycznia 2020 r.

4 lutego wydał zaś postanowienie o jej oddaleniu. W ustnym uzasadnieniu SN podkreślono, że sąd apelacyjny w odpowiedni sposób odniósł się do zarzutów obrony. SN sporządzi pisemne uzasadnienie swej decyzji.

Sprawa Piotra M. trafiła już do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, z czym wystąpiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Wskazała na niezapewnienie mężczyźnie obrońcy na etapie przesłuchania w charakterze podejrzanego oraz nierzetelne protokołowanie przesłuchań Piotra M. 

II.510.163.2018

RPO o sytuacji w sądach i prawach obywateli do sądu - rozmowa w gazeta.pl

Data: 2020-01-29

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar skomentował swoje spotkanie z wiceszefową Komisji Europejskiej, Verą Jourovą, która przyjechała do Polski, by przyjrzeć się kwestii praworządności w naszym kraju. - Ucieszyło mnie przywiązanie pani przewodniczącej Jourovej do procedur prawnych. Ona wierzy, że rolą Komisji Europejskiej jest bycie strażnikiem traktatów - mówił.

Adam Bodnar odniósł się także do spotkania wiceszefowej KE ze Zbigniewem Ziobrą, który stwierdził, że - "w geście dobrej woli zaproponował pani komisarz kompromis możliwy do przeprowadzenia w ramach wyłaniania sędziów w Polsce". Przypomnijmy, że Jourova skwitowała zapewnienia Ziobry słowami: - Nie postrzegałam niczego jako propozycji kompromisu: - Pytanie czy to jest kompromis, czy to jest kompromitacja. (...) On doskonale wie, że te rozwiązania są nieadekwatne do naszej sytuacji - mówiłAdam Bodnar.

Vera Jourova po spotkaniu z RPO: jestem otwarta na dialog, ale także zmartwiona kampanią przeciw sędziom

Data: 2020-01-28

Kryzysowa sytuacja wokół polskiego sądownictwa była głównym tematem rozmów wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej ds. praworządności Very Jourovej z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem 28 stycznia 2020 r.

Ze strony RPO w spotkaniu uczestniczyli także: zastępcy RPO Hanna Machińska i Maciej Taborowski, Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO oraz specjalistka tego zespołu Magdalena Wilczyńska.

W wypowiedzi dla prasy po spotkaniu Vera Jourova podkreśliła, że przez cały dzień rozmawia z rożnymi przedstawicielami Polski, aby zebrać informacje. Może przekazać przewodniczącej Komisji Europejskiej, że drzwi dla dialogu w Polsce są otwarte.

- Jestem otwarta na dialog, ale jestem też zmartwiona kampanią przeciw sędziom i chciałabym zrobić więcej by ich przed nią bronić – oświadczyła pani komisarz. Taka szkodliwa kampania nie tworzy bowiem atmosfery, która sprzyjałaby ich wymagającej pracy.

Vera Jourova życzyłaby sobie dobrego, długoterminowego rozwiązania  omawianych kwestii.

Jak mówił Adam Bodnar po spotkaniu, rozmowy dotyczyły głównie reformy sądownictwa i jej wpływu na przestrzeganie praw i wolności obywatelskich w Polsce.

- Pani komisarz przypomniała swój list z 19 grudnia 2019 r., w którym wskazywała na wątpliwości dotyczące ustawy sądowej - powiedział rzecznik. Omawiano również argumenty, przedstawiane w toku procesu legislacyjnego ustawy sądowej 20 grudnia 2019 r. Vera Jourova mówiła także o wniosku z 23 stycznia 2020 r. Komisji Europejskiej o zastosowanie środka tymczasowego przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w kwestii polskiego systemu dyscyplinarnego wobec sędziów. Omawiano również argumenty, przedstawiane w toku procesu legislacyjnego ustawy z sądowej.

- Skierowanie wniosku o środek tymczasowy świadczy, że Komisja Europejska  niezwykle poważnie traktuje to, co się w Polsce dzieje i w tym standardzie działania nie odbiega od poprzedniej KE – ocenił RPO.

Pytany przez dziennikarzy, czy widzi szanse na wyjście z konfliktu wokół sądownictwa, Adam Bondar odpowiedział, że szansa istnieje. Dał ją Sąd Najwyższy w uchwale trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego. W mądry sposób powiązała ona sprawy niezależności sądownictwa i indywidualnych składów orzekających z kwestią niedoprowadzeniem do zwiększenia chaosu w sądach. W ocenie RPO drugą częścią tej szansy jest podjęcie rozmów na ten temat, ale będą miały one sens tylko i wyłącznie wtedy, jeśli ustawa sądowa nie zostanie podpisana przez prezydenta. Inaczej problem będzie narastał.  

Podczas spotkania rozmawiano także o sprawie uchwał anty-LGBT, jakie podejmują niektóre jednostki samorządu terytorialnego w Polsce. Rzecznik podkreślił, że tym tematem była zainteresowana pani komisarz, która wcześniej zajmowała się w Komisji ochroną praw fundamentalnych i prawem antydyskryminacyjnym.

Na dziedzińcu siedziby Biura RPO manifestowało kilkanaście osób z flagami Polski i Unii oraz transparentami "Nie opuszczaj nas, Europo!" i "Jesteśmy Europejczykami". Pani komisarz pozdrowiła demonstrujących.

 

Inwestorzy podnoszą wątpliwości dotyczące braku niezależności wymiaru sprawiedliwości. Wywiad zastępcy RPO dla "DGP"

Data: 2020-01-27

- Inwestorzy podnoszą już w sądach wątpliwości dotyczące bezstronności działań organów wymiaru sprawiedliwości - mówi w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" dr Maciej Taborowski, ekspert prawa unijnego i zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich.

Dodał, że proces nominacji sędziowskich, źródło problemu, który powstał w naszym systemie prawnym, jest obarczony wadą – zarówno konstytucyjną, jak i w świetle standardów europejskich. Istnieją wątpliwości, czy sędziowie wybrani przez KRS w obecnym składzie dają gwarancje niezawisłości oraz czy sądy są wolne od nacisków władzy wykonawczej i bezstronne wobec interesów stron. TSUE w wyroku z 19 listopada 2019 r. orzekł, że KRS musi być niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej, by móc nominować sędziów, którzy potem mają stosować prawo UE. Problem ten ma także znaczenie dla innych państw członkowskich i może się przełożyć na utratę zaufania do polskiego wymiaru sprawiedliwości przez sądy zagraniczne.

 

KRS nie wydała uchwały o wyborze rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych

Data: 2020-01-27
  • Krajowa Rada Sądownictwa nie podejmowała w 2018 r. uchwały w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych i jego zastępców
  • Taką odpowiedź dostał z KRS Rzecznik Praw Obywatelskich, który wskazał, że prawidłowe powołanie rzecznika dyscyplinarnego wymaga takiej uchwały
  • Według RPO, jeśli uchwały nie było, należy uznać, że wszelkie czynności wyjaśniające i dyscyplinarne rzecznika i jego zastępców podjęto bez wymaganej podstawy prawnej
  • Wtedy należałoby też uznać, że rzecznik i jego zastępcy przekraczają uprawnienia, a ich działania to nadużycie władzy

17 stycznia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich spytał KRS, czy taką uchwałę podjęto przed powołaniem rzecznika dyscyplinarnego Piotra Schaba w czerwcu 2018 r. przez Ministra Sprawiedliwości. Wystąpił do Szefa Biura KRS o niezwłoczne przesłanie jej kopii bądź też o informację o jej braku.

RPO monitoruje postępowania dyscyplinarne, czynności wyjaśniające i inne czynności rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców. RPO Adam Bodnar wiele razy wyrażał zaniepokojenie wszczynaniem przez nich postępowań i stawianiem zarzutów dyscyplinarnych sędziom np. za czynności orzecznicze lub za korzystanie z wolności słowa.

RPO podkreśał, że sposób wyłaniania rzeczników dyscyplinarnych w obowiązujących przepisach skonstruowano dwuetapowo. Pierwszy obejmuje wybór przez Krajową Radę Sądownictwa. Zgodnie z art. 3 ust. 2 pkt. 4 ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa, Rada m.in. "wybiera rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych".

Etap drugi to powołanie na podstawie uchwały KRS przez Ministra Sprawiedliwości. Art. 112 § 3 ustawy z 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych stanowi: "Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz dwóch Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powołuje  Minister Sprawiedliwości na czteroletnią kadencję".

Mimo zmiany art. 112 § 3 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (sposobu powoływania rzecznika dyscyplinarnego) dokonanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym - w ustawie z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa nie dokonano żadnych zmian w zakresie wyboru rzecznika przez Radę. Trzeba zatem uznać, że do prawidłowego powołania rzecznika dyscyplinarnego w dalszym ciągu wymagana jest stosowna uchwała KRS.

RPO kieruje się troską o sędziów, wobec których rzecznik dyscyplinarny i jego zastępcy podejmują postępowania dyscyplinarne oraz czynności wyjaśniające. Działa również w interesie samego rzecznika i jego zastępców, którzy podejmują aktywne działania w związku z powierzonymi im stanowiskami.

Jeśli bowiem rzecznicy dyscyplinarni podejmują czynności bez właściwego powołania, to należy uznać, iż działają z przekroczeniem uprawnień, a podejmowane przez nich działania stanowią nadużycie władzy.

Gdyby rzecznik dyscyplinarny został powołany bez uchwały KRS, wówczas należałoby uznać, że powołanie to było wadliwe prawnie, zaś powołany na stanowisko sędzia podejmuje czynności wyjaśniające i dyscyplinarne bez wymaganej podstawy prawnej. Co za tym idzie, wszelkie te czynności będą obciążone wadą prawną, która w sposób nieuchronny zagraża prawidłowości prowadzonych i zakończonych dotychczas postępowań.

Budzi to poważny niepokój RPO z uwagi na ochronę praw obywatelskich i poszanowanie podstawowych reguł demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji).

VII.510.14.2020

Resort sprawiedliwości do RPO o cofnięciu delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna - "wykroczył poza Konstytucję"

Data: 2020-01-27
  • Kwestionując akt urzędowy Prezydenta RP o powołaniu na urząd sędziego, Paweł Juszczyszyn jaskrawie wykroczył poza Konstytucję – twierdzi resort sprawiedliwości
  • Decyzja Ministra Sprawiedliwości o odwołaniu delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna znajduje zaś umocowanie w Konstytucji  
  • Ministerstwo nie widzi też analogii między cofnięciem delegacji dla sędziego a postępowaniem dyscyplinarnym
  • Odwołanie sędziego z delegowania uznaje bowiem za konsekwencję tymczasowego charakteru tej instytucji

Rzecznik Praw Obywatelskich wyrażał zaniepokojenie cofnięciem przez ministra Zbigniewa Ziobrę delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Takie swe prawo minister wykorzystał bowiem z powodów czysto dyscyplinarnych, niezwiązanych z polityką kadrową – co jest nadużyciem prawa.

Na kanwie tej sprawy RPO Adam Bodnar uznał, że zarówno sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji do sądu wyższej instancji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173) oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd (art. 45 ust.1). Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienia.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO).  Swe żądanie sędzia Juszczyszyn skierował,  rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. 

Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS.

RPO: cofnięcie delegacji nie może być w pełni swobodne i arbitralne

Rzecznik przyznaje, że nie ma żadnych przesłanek, na których podstawie Minister Sprawiedliwości odwołuje delegację  sędziego. Nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia ustawowego nie powinno wykraczać poza wskazany cel polityki kadrowej i służyć - jak w sprawie Pawła Juszczyszyna  jako środek dyscyplinowania sędziów.

Wątpliwości co do możliwości wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wielokrotnie, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował wtedy konieczność zmiany art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim nie przewiduje zaskarżenia decyzji ministra w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji oraz w jakim nie wskazuje ministrowi przesłanek, jakimi powinien się przy tym kierować. 

Pismo w tej sprawie ponowiono do Ministra Sprawiedliwości 19 stycznia 2019 r. Co istotne minister w odpowiedzi dla RPO z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności przeprowadzenia odpowiednich zmian legislacyjnych.

Szczególne zastrzeżenia budzi możliwość wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów jako formy kary lub nacisku na delegowanego sędziego. A sposób skorzystania przez ministra z uprawnienia do odwołania sędziego Pawła Juszczyszyna miał charakter właściwy postępowaniu dyscyplinarnemu. Skorzystanie z tego uprawnienia w sposób niezwiązany z polityką kadrową stanowi nadużycie prawa.

Chodzi też o realizację konstytucyjnych praw obywateli. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji – m.in. prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezależny i niezawisły sąd – wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany, oraz pośrednio na jego decyzje.

Nagłe - bez zachowania okresu uprzedzenia - odwołanie z delegacji sędziego, który ma już swój referat, uniemożliwia też zakończenie spraw przez niego prowadzonych. Może to powodować opóźnienie w ich rozpoznaniu. A upływ czasu może powodować bezprzedmiotowość kontynuowania postępowania w innym składzie osobowym - np. z powodu przedawnienia karalności.

- Istnienie zagrożenia odwołania z delegacji, oparte na rzeczywistej praktyce Ministra Sprawiedliwości, może wywołać u sędziów delegowanych do sądów wyższej instancji tzw. „efekt mrożący" czyli może skłaniać, przynajmniej niektórych z nich, do unikania podejmowania takich decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej – wskazał Adam Bodnar.

Odpowiedź MS

Jak odpisała RPO wiceminister sprawiedliwości Anna Dalkowska, zgodnie z art. 77 § 4  Prawa o ustroju sądów powszechnych sędzia delegowany do pełnienia czynności sędziowskich w sądzie wyższego rzędu może w każdym czasie ustąpić z delegowania lub jego delegowanie może zostać odwołane bez zachowania okresu uprzedzenia.

Należy odnotować, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 15 stycznia 2019 r. (K 45/07) stwierdził, że "z analizy istoty [instytucji] delegowania wynika, że nie odnosi się ona do zasady nieusuwalności i nieprzenoszalności sędziów. Jest to konstrukcja inna niż przenoszenie sędziów i nie powoduje utraty przez sędziego stanowiska, nie pozbawia go również jego siedziby. Delegowanie ma bowiem charakter czasowy i jest instytucją wyjątkową".

Trybunał wskazał, że podstawową przesłanką wprowadzenia przepisów o delegowaniu sędziów była potrzeba zapewnienia sprawności postępowań sądowych. Delegowanie sędziego za jego zgodą do wykonywania obowiązków sędziego w innym sądzie umożliwiać ma szybką odpowiedź organu władzy wykonawczej (zobowiązanego ustrojowo do wykonania budżetu w zakresie funkcjonowania sądownictwa) na potrzeby kadrowe sądów, które można tymczasowo zaspokoić w drodze delegowania sędziów. Decyzje Ministra Sprawiedliwości związane z delegowaniem sędziów mają związek z aspektem sprawności i rzetelności funkcjonowania sądów, które objęte są gwarancjami konstytucyjnymi.

Należy w tym miejscu przypomnieć, że zgodnie z art. 7 Konstytucji organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa.

O ile decyzja Ministra Sprawiedliwości o odwołaniu z delegowania pana sędziego Pawła Juszczyszyna znajduje swoje umocowanie w treści powołanego wyżej unormowania konstytucyjnego, o tyle czynności podjęte przez pana sędziego jako piastuna władzy sądowniczej, sprowadzające się do zakwestionowania aktu urzędowego Prezydenta RP o powołaniu do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego, w jaskrawy sposób wykraczają poza granice wyznaczone przez art. 7 Konstytucji.

Należy przypomnieć, że zgodnie z art. 179 Konstytucji sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony. Akt urzędowy Prezydenta RP podjęty w tym zakresie stanowi prerogatywę urzędu prezydenckiego wymienioną w art. 144 Konstytucji i nie podlega weryfikacji w ramach postępowania prowadzonego przed sądem powszechnym.

Odnosząc się do uwag Pana Rzecznika dotyczących zagadnień de lege ferenda w kwestii potrzeby ustawowego unormowania przesłanek odwołania sędziego z delegowania, powoływane w piśmie Pana Rzecznika stanowisko Ministra Sprawiedliwości z 4 marca 2016 roku pozostaje aktualne. Trzeba jednak zwrócić uwagę na trudności związane z adekwatnym do porządkowej i organizacyjnej natury aktu delegowania sędziego na podstawie art. 77 u.s.p., jak również respektującym dyskrecjonalny charakter tego aktu, sformułowaniem przesłanek odwołania sędziego z delegowania.

Minister Sprawiedliwości nie dostrzega również w żadnej mierze sugerowanej w treści wystąpienia Pana Rzecznika analogii między odwołaniem sędziego z delegowania na podstawie art. 77 § 4 u.s.p. a postępowaniem dyscyplinarnym. Określanie powyższego aktu mianem nagłego nie znajduje rzeczowego umocowania w przepisach ustawy, które nie przewidując żadnej procedury czy czynności poprzedzających odwołanie nie dają podstaw do wprowadzania rozróżnień na odwołania z delegowania „nagłe” i odwołania pozbawione cechy nagłości.

Drugą z przyczyn nietrafności tej analogii jest radykalna odmienność względów leżących u podstaw odwołania sędziego z delegowania od przesłanek wdrożenia w stosunku do sędziego postępowania dyscyplinarnego.

Po trzecie odwołanie sędziego z delegowania jest konsekwencją tymczasowego charakteru powyższej instytucji, która nawet w przypadku delegowania na czas nieokreślony nie stanowi w aspekcie statusu sędziego na płaszczyźnie normatywnej ani substytutu, ani etapu wstępnego jego awansu zawodowego, i której zakończenie z tej racji nie pociąga dla tegoż statusu żadnych negatywnych konsekwencji.

Nie można też podzielić poglądu Pana Rzecznika co do tego, że "w przypadku nagłego odwołania z delegacji sędziego, który ma już stworzony referat, istnieje możliwość wystąpienia wpływu władzy wykonawczej na skład sądu rozstrzygającego określone sprawy, albowiem odwołanie takie (bez zachowania okresu uprzedzenia), uniemożliwia zakończenie spraw prowadzonych przez sędziego".

Z treści art. 47b § 4 u.s.p. wynika dość jednoznacznie, że "(...) zakończenie delegowania nie stanowi przeszkody do podejmowania czynności w sprawach przydzielonych w dotychczasowym miejscu służbowym albo miejscu pełnienia służby, aż do ich zakończenia”. Zatem odwołanie sędziego z delegowania pozostaje bez wpływu na zakres władzy jurysdykcyjnej w sprawach, które zostały mu przydzielone – brzmi konkluzja Anny Dalkowskiej.

VII.510.167.2019

Adam Bodnar pyta Piotra Schaba o bilans jego działań od 2018 r.

Data: 2020-01-21
  • Ile  postępowań dyscyplinarnych wszczęto wobec sędziów, a w ilu przypadkach stwierdzono brak podstaw do tego?
  • Ile takich spraw wszczęto z własnej inicjatywy, a ile na żądanie m.in. Ministra Sprawiedliwości, prezesów sądów czy Krajowej Rady Sądownictwa?
  • Jakie zarzuty stawiano sędziom w ramach postępowań dyscyplinarnych?
  • Ile spraw jest obecnie prowadzonych, a ile się zakończyło i w jaki sposób?
  • Jak ocenia Pan rezultaty działań podejmowanych przez Pana i zastępców?

Z takimi pytaniami Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił 20 stycznia 2020 r. do rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba.

17 stycznia RPO spytał Krajową Radę Sądownictwa, czy podjęła uchwałę w sprawie wyboru Piotra Schaba na rzecznika dyscyplinarnego przed powołaniem go w czerwcu 2018 r. przez Ministra Sprawiedliwości.

W ocenie RPO prawidłowe powołanie rzecznika dyscyplinarnego wymaga takiej uchwały KRS.  Zgodnie bowiem z art. 3 ust. 2 pkt. 4 ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa, Rada w szczególności m.in. "wybiera rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych". Etap drugi to powołanie rzecznika na podstawie uchwały KRS przez Ministra Sprawiedliwości. Art. 112 § 3 ustawy z 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych stanowi zaś: "Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz dwóch Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powołuje Minister Sprawiedliwości na czteroletnią kadencję".

Oznacza to najpierw wybór przez KRS, a dopiero potem powołanie przez ministra. W związku z tym RPO chce wiedzieć, czy wymagana przepisami uchwała KRS w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego została podjęta.

Jeśli uchwały KRS nie było, wszelkie czynności wyjaśniające i dyscyplinarne rzecznika i jego zastępców podjęto bez wymaganej podstawy prawnej – ocenia RPO.  A wtedy należałoby też uznać, że rzecznik i jego zastępcy przekraczają uprawnienia, a ich działania to nadużycie władzy.

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje postępowania dyscyplinarne, czynności wyjaśniające i inne czynności rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców. Adam Bodnar wiele razy wyrażał zaniepokojenie wszczynaniem przez nich postępowań w związku z działalnością orzeczniczą sędziów, ich publicznymi wypowiedziami dotyczącymi reformy wymiaru sprawiedliwości, udziałem sędziów w wydarzeniach związanych z edukacją prawną obywateli.

Kwestia postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma zaś fundamentalne znaczenie z punktu widzenia realizacji konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz w art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Nowy model postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów wprowadzono nowelizacją ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych (ustawa z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym (Dz. U. z 2018 r. poz. 5). System odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów został poddany całkowitej kontroli Ministra Sprawiedliwości, który pełni jednocześnie funkcję Prokuratora Generalnego.

To minister  powierza obowiązki sędziego sądu dyscyplinarnego oraz powołuje i odwołuje Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego dwóch zastępców. Może wnioskować o wszczęcie postępowania przeciw wybranemu sędziemu i sprzeciwić się umorzeniu postępowania. Może także wyznaczyć do prowadzenia sprawy dyscyplinarnej przeciwko sędziemu specjalnego rzecznika dyscyplinarnego, którym może być prokurator.

Od powołania 4 czerwca 2018 r. na rzecznika dyscyplinarnego Piotr Schab podjął szereg działań, powołując się na kompetencje przysługujące na mocy Prawa o ustroju sądów powszechnych.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do niego o przedstawienie bilansu dotychczasowych działań, a zwłaszcza o udzielenie informacji:

  • o liczbie podjętych na podstawie art. 114 § 1 p.u.s.p. czynności wyjaśniających wobec sędziów oraz wskazanie jaka część z nich zakończyła się brakiem podstaw do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego, a ile z nich skutkowało wszczęciem postepowania dyscyplinarnego;
  • ile spraw zostało podjętych z własnej inicjatywy Pana i Pana zastępców, a ile zostało podjętych na żądanie organów wymienionych w art. 114 § 1 p.u.s.p., wraz z wyszczególnieniem tych organów;
  • ile spraw Pan i Pana zastępcy przejęli do prowadzenia od zastępców rzecznika dyscyplinarnego działających przy sądach apelacyjnych i sądach okręgowych oraz ile im przekazali do prowadzenia;
  • jakie zarzuty były stawiane sędziom w ramach postępowań dyscyplinarnych;
  • ile spraw jest obecnie prowadzonych przez Pana i Pana zastępców;
  • ile spraw dotychczas wszczętych w ramach postępowań dyscyplinarnych zakończyło się oraz jaki był wynik tych postępowań;
  • jak ocenia Pan rezultaty podejmowanych przez Pana i Pana zastępców działań.

21 stycznia 2020 r. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zwróciła się do Krajowej Rady Sądownictwa o przekazanie informacji w sprawie trybu powołania rzecznika dyscyplinarnego. Powstała bowiem niejasność, czy obecny rzecznik  jest prawidłowo powołany. Rzecznik Izby powołał się na wątpliwości RPO, które sędziom Izby Dyscyplinarnej są znane. Dlatego Izba odroczyła posiedzenie dotyczące wniosku zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika o zawieszenie w czynnościach sędzi Sądu Apelacyjnego w Katowicach Ireny Piotrowskiej.

VII.510.175.2019

W sprawie spółki, która poskarżyła się na łamanie prawa do sądu w Polsce w Strasburgu, RPO przedstawia argumenty na rzecz skarżących

Data: 2020-01-21
  • RPO przystąpił – jako przyjaciel sądu (amicus curie) do sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Wykazał problemy, jakie wiążą się dla polskich obywateli z wadliwym umocowaniem osób orzekających w polskim Trybunale Konstytucyjnym
  • Chodzi o sprawę spółki produkującej trawniki w rolkach, która ponosi szkody z powodu postanowień Prawa łowieckiego. Jej skarga konstytucyjna na przepisy tej ustawy została umorzona przez Trybunał Konstytucyjny, a decyzję podpisał Mariusz Muszyński. Jego uprawnienia do orzekania są kwestionowane, bo zajął miejsce innego poprawnie wybranego sędziego TK, którego po prostu nie zaprzysiągł prezydent.
  • RPO wykazuje, jak rażące naruszenie prawa przy powoływaniu sędziów TK wpływa na działanie tej instytucji. Wskazuje, że może to naprawdę rodzić poważne wątpliwości co do prawomocności wydawanych orzeczeń.

Spółka Xero Flor w Polsce sp. z o o uważa, że niekonstytucyjne postanowienia polskiego Prawa łowieckiego narażają ją na nieuzasadnione straty finansowe. Jej zdaniem odpowiedzialność za straty spowodowane na trawie przez dzikie zwierzęta dzielone są niesprawiedliwie między przedsiębiorcę i państwo. Po przegraniu spraw przed sądem powszechnym spółka zwróciła się o rozstrzygnięcie tej kwestii do Trybunału Konstytucyjnego. Ten odmówił, a decyzję o umorzeniu sprawy podpisał Mariusz Muszyński. Zdanie odrębne zgłosił tu sędzia TK Piotr Tuleja – napisał, że „skład (Trybunału) został ukształtowany z naruszeniem Konstytucji, w szczególności z naruszeniem jej art. 194 ust. 1”.

Spółka argumentuje, że naruszono jej prawo do sądu, bo decyzja o umorzeniu została podjęta z udziałem osoby, która jest nieuprawniona do orzekania (sprawa Xero Flor w Polsce sp. z o.o. przeciwko Poland, sprawa 4907/18).

W skardze do ETPCz spółka zarzuca Polsce m.in. naruszenie art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego. RPO w swym wywodzie potwierdza, że jego zdaniem mogło dojść do takiego naruszenia prawa człowieka.

Sprawa została przez ETPCz przyjęta do rozpatrzenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że sprawa ta ma niezwykle ważne znaczenie dla obywateli Polski i ich prawa do sądu. Dlatego, mimo że nie jest stroną tego postępowania, przekazał Trybunałowi w Strasburgu swoje uwagi w formie zwanej „opinią przyjaciela sądu” (łac. amicus curiae). Ma ona ułatwić Trybunałowi dostrzeżenie wszystkich aspektów sprawy, a także zbadanie jak wyrok wpłynie na inne kraje Rady Europy. Standard wyznaczony przez Europejski Trybunał musi być przestrzegany przez każdy kraj europejski, niezależnie wobec którego państwa zostanie wydany wyrok. 

W swoim piśmie z 20 stycznia 2020 r. RPO dokładnie przedstawia sędziom ze Strasburga historię zmiany składu polskiego Trybunału Konstytucyjnego, a w konsekwencji – zmianę sposobu jego działania. Wskazuje, w jaki sposób zmiany w polskim TK wpływają na prawa jednostek do obrony swych praw.

RPO: jak wybór sędziego wpływa na jego niezależność

Zadaniem Trybunału Konstytucyjnego w Polsce  jest analizowanie postanowień ustaw na wniosek instytucji prawnych do tego uprawnionych, a także na wniosek obywateli, którzy przegrali swoje sprawy przed sądami, a uważają, że przyczyną jest wadliwie sformułowane prawo.

Polski Trybunał składa się z 15 sędziów, z których każdy wybrany jest na dziewięcioletnią kadencję, a skład uzupełniany jest sukcesywnie. To miało gwarantować, że w Trybunale będą zasiadali sędziowie wybierani przez różne parlamenty, a więc reprezentujący szerokie spektrum poglądów.

Problemy zaczęły się w 2015 r.

Kończyła się wtedy kadencja pięciu sędziów – trzech tuż przed końcem kadencji parlamentu, a dwóch – tuż po rozpoczęciu nowej kadencji. Stary parlament wybrał od razu pięciu sędziów, co budziło poważne wątpliwości: dwa miejsca nadal były zajęte w momencie wyboru. Sprawę rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny wskazując, że rzeczywiście wybór dwóch sędziów TK był nielegalny, a ustawa, która na to pozwoliła – niezgodna z polską Konstytucją.

Tymczasem jednak nowa większość parlamentarna wyłoniona w wyborach 2015 r. wybrała od nowa sędziów – ale nie dwóch, tylko pięciu, mimo że trzy miejsca były już poprawnie obsadzone. Prezydent Andrzej Duda zaprzysiągł te osoby, nie zwracając uwagi na wątpliwości prawne (i to w nocy, kilka godzin tuż przed rozstrzygnięciem TK).

I w ten sposób do Trybunału Konstytucyjnego weszły trzy osoby, które zajęły miejsca już wybranych, ale nie zaprzysiężonych sędziów.

RPO dowodzi, że nie są to zaszłości historyczne interesujące specjalistów: po czterech latach konsekwencje tamtych wydarzeń dotkliwie dotykają obywateli. Nie wiedzą oni bowiem, czy rozstrzygnięcia tak wybranego Trybunału są właściwe i czy będą w przyszłości ważne. Przykładem sprawa Xero Flor.

RPO: to nie są sędziowie, co z ich wyrokami?

RPO jest zdania, że wadliwe powołanie sędziego rzeczywiście powoduje wątpliwości co do prawidłowości orzeczenia wydanego w składzie z jego udziałem (argumenty te polski Rzecznik przedstawił także w sprawie islandzkiej, gdzie obywatel Islandii skarży się przed ETPCz na wyrok wydany przez sędziego wybranego niezgodnie z islandzkim prawem; to sprawa Ástráðsson przeciwko Islandii).

RPO wskazuje, że zgodnie z europejskimi standardami organ sądowy musi być wybierany w zgodzie z systemem prawnym danego kraju. Dzięki temu bowiem sądy i trybunały są wolne od wpływów władzy wykonawczej. Bez tego nie da się nawet myśleć o budowaniu autorytetu instytucji sądowniczej (opinia publiczna nie może się zastanawiać, czy sędzia  jest „prawdziwym sędzią”).  Przestrzeganie co do joty procedury wyboru daje też sędziemu prawdziwą niezależność i pozwala mu orzekać niezawiśle (jeśli procedura jest naginana, oczywiste jest ryzyko, że sędzia będzie musiał spłacić dług wdzięczności wobec tego, kto te procedury nagiął). Chodzi również o to w jaki sposób społeczeństwo postrzega tak wybranego sędziego i czy strony nie będą przez to kwestionować jego niezależności (tzw. apperance of independence, koncept wypracowany przez trybunał w Strasbourgu, który był ostatnio szeroko analizowany także przez Trybunał w Luksemburgu w polskiej sprawie A.K. przeciwko KRS).

Tymczasem w przypadku analizowanym przez ETPCz rażące naruszenie polskiego prawa przy wprowadzeniu tych trzech nowych osób do TK sprawia, że – zdaniem RPO – naprawdę nie są oni sędziami. To samo dotyczy kolejnych osób, które po śmierci dwóch z trzech tak mianowanych członków TK, zajęły miejsce w Trybunale. Nadal bowiem na zajęcie prawnie im przysługującego miejsce czeka trzech sędziów Trybunału wybranych w 2015 r. Czekają oni nadal na zaprzysiężenie przez prezydenta. Brak zaprzysiężenia nie oznacza, że ich miejsca są wolne.

Jak wskazuje RPO – zgodnie ze standardami europejskimi osoba w sposób rażąco niewłaściwie umocowana na stanowisku sędziowskim nie powinna pełnić funkcji orzeczniczych. RPO przypomina, że mówimy tu o sytuacji, w której błąd przy nominacji praktycznie uniemożliwia niezawisłe wyrokowanie. Wykazuje, że takie są właśnie konsekwencje decyzji z 2015 r:  sędziowie dublerzy cały czas mogą się obawiać, że Prezydent przyjmie ślubowanie pierwotnie wybranych sędziów, nie mogą więc czuć się pewnie. Trybunał został podporządkowany, a władza wykonawcza w efekcie zyskała narzędzie do formalnego legalizowania ustaw przyjętych przez parlament mimo ich widocznych wad konstytucyjnych. To pozwoliło na przyjmowanie ustaw sądowych, których niekonstytucyjność staje się coraz poważniejszym problemem dla Polski i Polaków.

Próbując ratować działanie TK, RPO systematycznie składał wnioski o wyłączanie ze składów orzekających osób, których wadliwe umocowanie może podważać legalność samych wyroków. W sumie takich wniosków było 16 (K 17/14, SK 8/14, K 2/15, K 10/15, K 36/15, SK 37/15, K 3/16, K 9/16, K 16/16, K 24/16, K 1/17, K 16/17, SK 4/17, SK 31/17, U 1/17, P 9/18).  RPO wyjaśnia dalej Trybunałowi w Strasburgu, że wnioski o wyłączenie ze składu rozstrzygali… sami zainteresowani sędziowie-dublerzy, co jest sprzeczne z fundamentalną zasadą prawa, że nie wolno sądzić swojej własnej sprawy.

Kolejnym objawem upadku TK były manipulacje osoby pełniącej funkcje Prezesa TK przy składach orzekających, tak by wyroki były po myśli rządzących. Efekt jest taki, że Trybunał przestał być postrzegany jako niezależny od rządzących strażnik Konstytucji. W efekcie drastycznie zmniejszyła się liczba spraw kierowanych do TK, w tym – skarg konstytucyjnych obywateli. Sam RPO – z powodu manipulacji w składach orzekających zmuszony był wycofać z TK swoje dobrze udokumentowane wątpliwości wobec konstytucyjności kilku ustaw (przepisy o policji K 9/16, o przymusie bezpośrednim K 7/16, o używaniu w sądzie dowodów zdobytych przez państwo nielegalnie K 27/16, o uprawnieniach prokuratora K 27/16, o kontroli operacyjnej K 24/16, zasady zwalczania terroryzmu K 35/16).

RPO w podsumowaniu podkreśla, że wadliwość powołania trzech sędziów – na co skarży się spółka Xero Flor – jest tak poważna, że rodzi to wątpliwości co do wydawanych z ich udziałem wyroków. Wątpliwości te trzeba rozstrzygać w każdym przypadku osobno. Stąd znaczenie sprawy polskiej spółki przed ETPCz.

VII.510.147.2019

Trudniej ścigać sprawcę przestępstwa z oskarżenia prywatnego. Rzecznik prosi Senat o inicjatywę zmiany prawa

Data: 2020-01-21
  • Osobie pokrzywdzonej przestępstwem będzie trudniej wnieść do sądu własny, tzw. subsydiarny akt oskarżenia - jeśli prokuratura zdecydowała nie ścigać sprawcy  
  • W ocenie RPO taka niedawna zmiana Kodeksu postępowania karnego godzi w społeczne poczucie sprawiedliwości
  • Utrudnia bowiem pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej i zmniejsza uprawnienia pokrzywdzonego do dochodzenia od niego odszkodowania i zadośćuczynienia
  • Rzecznik dostrzega wręcz ryzyko całkowitego uniemożliwienia przez prokuraturę wytoczenia "prywatnego" procesu sprawcy przestępstwa

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego o rozważenie przez Izbę inicjatywy ustawodawczej, która przywróciłaby poprzedni stan prawny - korzystniejszy dla ofiar przestępstwa.

Jak było? Jak jest? 

5 października 2019 r. weszła w życie nowelizacja Kodeksu postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw z 19 lipca 2019 r. Zmieniła ona 130 przepisów Kpk, w tym regulację dotyczącą wnoszenia przez osobę pokrzywdzoną przestępstwem subsydiarnego aktu oskarżenia wobec sprawcy.

W poprzednim stanie prawnym - gdy prokurator umarzał postępowanie przygotowawcze lub odmawiał jego wszczęcia - pokrzywdzony mógł zaskarżyć to postanowienie do sądu (jak i dziś). W przypadku jednak uchylenia tej decyzji prokuratora przez sąd oraz ponownego identycznego postanowienia prokuratora, pokrzywdzony mógł bezpośrednio sam wnieść do sądu subsydiarny akt oskarżenia.

Po nowelizacji droga ta została wydłużona. Jeśli teraz prokurator ponownie odmówi postępowania lub je umorzy, postanowienie to powinno zostać najpierw zaskarżone do prokuratora nadrzędnego. Dopiero jeśli ten podtrzyma decyzję prokuratora podległego, pokrzywdzony może sam wnieść akt oskarżenia.

Z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich RPO był krytyczny wobec projektu zmian Kpk. Wskazywał, że ograniczają one prawa stron postępowania i wprowadzają zagrożenia dla prawidłowego toku procesu. Zdecydowana większość postulatów Rzecznika nie została jednak uwzględniona. Dotyczy to także art. 330 § 2 Kpk, który określa warunki wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia.

Zmianę uzasadniano pełniejszą kontrolą prokuratora nadrzędnego nad prawidłowością wykonania zaleceń sądu, który uchylił pierwotną decyzję prokuratora prowadzącego sprawę.

Wątpliwości RPO

W ocenie Rzecznika zmiana budzi wątpliwości pod kątem konstytucyjnej zasady dostępu do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Konieczność dwukrotnego (a nie - jak dotychczas - jednokrotnego) zaskarżenia decyzji prokuratora wydłuża cały proces dla pokrzywdzonego. Rodzi to dodatkowe koszty na adwokata (subsydiarny akt oskarżenia musi być sporządzony przez profesjonalnego  pełnomocnika). Ponadto w skrajnych przypadkach może to doprowadzić do przedawnienia karalności, zwłaszcza, gdy zażalenie dotyczy odmowy wszczęcia postępowania (wtedy nie następuje wydłużenie okresu przedawnienia czynu).

Odnosząc się do argumentu uzasadnienia, jakoby zażalenie do prokuratora nadrzędnego dawało mu możliwość kontroli prawidłowości procedowania przez prokuratora podległego, RPO wskazuje, że i tak ma on wiele skutecznych środków takiej kontroli. Może np. wydawać wiążące polecenia co do czynności procesowych; zmieniać albo uchylać decyzje prokuratora podległego oraz samemu wykonywać czynności.

Nowy przepis rodzi także niebezpieczeństwo instrumentalnego wykorzystania - w celu całkowitego uniemożliwienia pokrzywdzonemu wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia.

Warunkiem tego jest bowiem utrzymanie ponownego postanowienia o odmowie postępowania lub jego umorzeniu przez prokuratora nadrzędnego. Nie jest to możliwe, gdy prokurator nadrzędny uchyli postanowienie prokuratora podległego, a ten ponownie, po raz trzeci, odmówi wszczęcia postępowania lub je umorzy. Wtedy pokrzywdzony może jedynie zażalić się do prokuratora nadrzędnego, który ponownie może uchylić to postanowienie, po czym prokurator podległy może ponownie umorzyć lub odmówić postępowania itd.

Jedynym ograniczeniem czasowym rozpoznawania sprawy byłby wtedy upływ przedawnienia karalności danego czynu. Na żadnym etapie procedowania pokrzywdzony nie mógłby skierować subsydiarnego aktu oskarżenia.

Ponadto - zgodnie z Prawem o prokuraturze – wydawać wiążące polecenia prokuratorom podległym mogą wszyscy prokuratorzy nadrzędni. Rodzi to niebezpieczeństwo „ręcznego” sterowania decyzjami prokuratora przez czynnik polityczny, jakim jest Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny - także w zakresie całkowitego uniemożliwienia w opisany sposób wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia.

Samo istnienie takiej konstrukcji prawnej - nawet jeśli nie będzie wykorzystywana - już jest istotnym naruszeniem art. 45 ust. 1 Konstytucji.

Nowy przepis utrudnia zatem pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej oraz godzi w społeczne poczucie sprawiedliwości. W efekcie uszczerbku doznają uprawnienia pokrzywdzonego co do możliwości uzyskania naprawnienia szkody wywołanej przestępstwem, w tym dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia.  Może on wprawdzie wystąpić przeciw sprawcy z powództwem cywilnym, lecz ta droga jest zdecydowania bardziej skomplikowana i kosztowna – podkreśla Rzecznik.

II.518.4.2019

Czy sędziowski rzecznik dyscyplinarny został powołany zgodnie z prawem? RPO pyta KRS o uchwałę w sprawie jego wyboru

Data: 2020-01-20
  • Prawidłowe powołanie Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wymaga uchwały Krajowej Rady Sądownictwa o jego wyborze - wskazuje RPO
  • Czy taką uchwałę podjęto przed powołaniem Piotra Schaba w czerwcu 2018 r. przez Ministra Sprawiedliwości? - pyta RPO i prosi o przesłanie kopii 
  • Jeśli jej nie było, wszelkie czynności wyjaśniające i dyscyplinarne rzecznika i jego zastępców podjęto bez wymaganej podstawy prawnej
  • Wtedy należałoby też uznać, że rzecznik i jego zastępcy przekraczają uprawnienia, a ich działania to nadużycie władzy

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje postępowania dyscyplinarne, czynności wyjaśniające i inne czynności Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców. RPO Adam Bodnar wiele razy wyrażał zaniepokojenie wszczynaniem przez nich postępowań i stawianiem zarzutów dyscyplinarnych sędziom np. za czynności orzecznicze lub za korzystanie z wolności słowa.

Piotr Schab został powołany na stanowisko Rzecznika przez Ministra Sprawiedliwości 4 czerwca 2018 r., a jego zastępcy Michał Lasota i Przemysław Radzik - 18 czerwca 2018 r.

RPO: dwa etapy powołania rzecznika dyscyplinarnego

Sposób wyłaniania rzeczników dyscyplinarnych w obowiązujących przepisach skonstruowano dwuetapowo. Pierwszy obejmuje wybór przez Krajową Radę Sądownictwa. Zgodnie z art. 3 ust. 2 pkt. 4 ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz.U. 2019 poz. 84 ze zm.), Rada w szczególności m.in. "wybiera rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych".

Etap drugi to powołanie na podstawie uchwały KRS przez Ministra Sprawiedliwości. Art. 112 § 3 ustawy z 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych ( Dz.U. 2019 poz. 52 ze zm.) stanowi: "Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz dwóch Zastępców Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych powołuje Minister Sprawiedliwości na czteroletnią kadencję".

Mimo zmiany art. 112 § 3 ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych (sposobu powoływania rzecznika dyscyplinarnego) dokonanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym - w ustawie z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa nie dokonano żadnych zmian w zakresie wyboru rzecznika przez Radę.

Trzeba zatem uznać, że do prawidłowego powołania rzecznika dyscyplinarnego w dalszym ciągu wymagana jest stosowna uchwała KRS.

Model wyboru rzecznika dyscyplinarnego skonstruowano na wzór procesu wyłaniania sędziów sądów powszechnych. Są oni powoływani przez Prezydenta RP na podstawie wniosku przedstawionego przez KRS.

W związku z tym RPO chciałby wiedzieć, czy wymagana przepisami powszechnie obowiązującego prawa uchwała KRS w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego została podjęta.

Bez uchwały KRS - powołanie wadliwe prawnie

RPO kieruje się troską o sędziów, wobec których rzecznik dyscyplinarny i jego zastępcy podejmują postępowania dyscyplinarne oraz czynności wyjaśniające. Działa również w interesie samego rzecznika i jego zastępców, którzy podejmują aktywne działania w związku z powierzonymi im stanowiskami.

Jeśli bowiem rzecznicy dyscyplinarni podejmują czynności bez właściwego powołania, to należy uznać, iż działają z przekroczeniem uprawnień, a podejmowane przez nich działania stanowią nadużycie władzy.

Gdyby rzecznik dyscyplinarny został powołany bez uchwały KRS, wówczas należałoby uznać, że powołanie to było wadliwe prawnie, zaś powołany na stanowisko sędzia podejmuje czynności wyjaśniające i dyscyplinarne bez wymaganej podstawy prawnej. Co za tym idzie, wszelkie te czynności będą obciążone wadą prawną, która w sposób nieuchronny zagraża prawidłowości prowadzonych i zakończonych dotychczas postępowań.

Budzi to poważny niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich z uwagi na ochronę praw obywatelskich i poszanowanie podstawowych reguł demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji).

Kwestia postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów ma bowiem fundamentalne znaczenie z punktu widzenia realizacji konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz w art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Szefa Biura KRS o niezwłoczne przesłanie kopii uchwały KRS w przedmiocie wyboru rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców - bądź też o informację o jej braku.

VII.510.14.2020

Sędzia odmówił aresztowania podejrzanego - odwołany z delegacji. RPO interweniuje u Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-01-20
  • Sędzia, który odmówił aresztowania podejrzanego, został błyskawicznie odwołany z delegacji do Sądu Okręgowego w Warszawie - podały media
  • Budzi to poważne zastrzeżenia RPO, który poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o wyjaśnienia
  • W sprawach aresztowych pełna niezależność sądu jest konieczna ze względu na szczególne gwarancje nietykalności osobistej podejrzanych 
  • Sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz, niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy przez niezawisły sąd  

„Rzeczpospolita” podała w grudniu 2019 r., że decyzją ministra sędzia Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Krzysztofa Ptasiewicz został odwołany z delegacji w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Sędzia ten od sześciu lat orzekał w wydziale karnym sądu okręgowego.

Według gazety decyzja wpłynęła do sądu mailem w niecałą godzinę od podjęcia przez sędziego postanowienia o nieuwzględnieniu wniosku prokuratora zastosowanie tymczasowego aresztowania w sprawie karnej.

- Potwierdzenie doniesień prasowych w tej sprawie powodowałoby, że taka decyzja budziłaby poważne zastrzeżenia – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do ministra Zbigniewa Ziobry. Postanowienie dotyczyło sprawy tymczasowego aresztowania, w której zgodnie ze standardami konstytucyjnymi i międzynarodowymi, zapewnienie niezależności sądu jest konieczne ze względu na szczególne gwarancje nietykalności osobistej podejrzanych i oskarżonych.

Konieczność efektywnej kontroli niezawisłego i bezstronnego sądu w przypadku ingerencji w fundamentalne prawo człowieka, jakim jest wolność osobista, wyraźnie podkreśla Europejski Trybunał Praw Człowieka (wyrok z 26 listopada 1997 r. w sprawie Sakik i inni przeciwko Turcji, nr skargi 23878/94). ETPC stwierdzał także, że organ orzekający o tymczasowym aresztowaniu powinien mieć atrybuty instytucji sądowej, a zwłaszcza być niezależny od władzy wykonawczej i mieć bezwzględną swobodę w orzekaniu (wyrok z 4 grudnia 1979 r. w sprawie Schiesser przeciwko Szwajcarii, seria A nr 34).

Rzecznik zwrócił się do ministra o wyjaśnienia, zwłaszcza o podanie dokładnych okoliczności faktycznych związanych z odwołaniem sędziego z delegacji.

RPO od dawna krytycznie ocenia odwoływanie sędziów z delegacji

Możliwość odwołania sędziów z delegacji przez Ministra Sprawiedliwości może wywoływać „efekt mrożący" - skłaniać do unikania decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej. Taką opinię RPO wyraził w grudniu 2019 r. na kanwie sprawy sędziego Pawła Juszczyszyna. Został on odwołany przez ministra z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie po swym wystąpieniu do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa).

W ocenie Adama Bodnara zarówno sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji do sądu wyższej instancji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173) oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd (art. 45 ust.1). 

Faktem jest, że nie ma żadnych przesłanek, na których podstawie minister podejmuje taką decyzję. Nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia ustawowego nie powinno wykraczać poza wskazany cel polityki kadrowej i służyć, jako środek dyscyplinowania sędziów.

Wątpliwości co do możliwości wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wielokrotnie, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował wtedy konieczność zmiany art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim nie przewiduje on zaskarżenia decyzji ministra w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji oraz w jakim nie wskazuje ministrowi przesłanek, jakimi powinien się przy tym kierować. 

Pismo w tej sprawie ponowiono do Ministra Sprawiedliwości 19 stycznia 2019 r. Co istotne minister w odpowiedzi dla RPO z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności przeprowadzenia odpowiednich zmian legislacyjnych. Do zmian jednak nie doszło.

Szczególne zastrzeżenia budzi możliwość wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów jako formy kary lub nacisku na delegowanego sędziego. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany, oraz pośrednio na jego decyzje.

Nagłe - bez zachowania okresu uprzedzenia - odwołanie z delegacji sędziego, który ma już swój referat, uniemożliwia zakończenie spraw przez niego prowadzonych. Może to powodować opóźnienie w ich rozpoznaniu. A upływ czasu może powodować bezprzedmiotowość kontynuowania postępowania w innym składzie osobowym - np. z powodu przedawnienie karalności.

- Istnienie zagrożenia odwołania z delegacji, oparte na rzeczywistej praktyce Ministra Sprawiedliwości, może wywołać u sędziów delegowanych do sądów wyższej instancji tzw. „efekt mrożący" czyli może skłaniać, przynajmniej niektórych z nich, do unikania podejmowania takich decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej – wskazuje Adam Bodnar.

Takie odwołanie budzi również poważne wątpliwości z punktu widzenia wymogów wynikających z art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kinský vs. Czechy (skarga nr 42856/06) ETPCz uznał, że ingerencją w bezstronność sądu jest nie tylko wydawanie sądowi wyraźnych poleceń co do rozstrzygnięcia, ale również tworzenie wokół sprawy, wskutek dostępnych Ministrowi Sprawiedliwości środków nadzoru administracyjnego, swoistego nacisku psychologicznego, który może mieć wpływ na bezstronność sędziego.

VII.510.180.2019

„Kto ma być strażnikiem rządzących i bronić obywateli, jeśli nie sądy”? RPO w Senacie ws. ustawy „kagańcowej” (AKTUALIZACJA: Izba odrzuciła ustawę)

Data: 2020-01-17
  • Kto ma być strażnikiem rządzących, jeśli nie sądy; kto ma bronić obywateli, jeśli nie one? –  pytał RPO Adam Bodnar w Senacie podczas debaty o ustawie „kagańcowej
  • Jeśli bowiem uciszamy sędziów, to uciszamy i obywateli, bo wtedy przestają oni mieć narzędzia obrony swoich praw
  • Przyjęcie tej ustawy to droga do prawnego Polexitu i dalszego pogłębiania kryzysu praworządności
  • Według RPO rozwiązanie kryzysu jest w rękach władzy ustawodawczej; powinno się ono opierać na porozumieniu i sięgać do tradycji „okrągłego stołu”

Późnym wieczorem 16 stycznia 2020 r. RPO Adam Bodnar zabrał głos w debacie plenarnej Senatu nad ustawą z 20 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw. Swe wystapienie dokończył rano 17 stycznia.

Senackie komisje wniosły o odrzucenie ustawy. 17 stycznia po południu Senat odrzucił ustawę stosunkiem głosów 51 za, przy 48 przeciw.  Teraz Sejm może odrzucić ten wniosek Senatu bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów. Brak większości bezwzględnej oznacza, że ustawa nie stanie się obowiązującym prawem.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślał, że Senat powinien ustawę odrzucić. Narusza ona bowiem Konstytucję, łamie polski prządek prawny, poddaje sądy pod nadmierną kontrolę władzy wykonawczej, jest sprzeczna z zobowiązaniami Polski wobec Unii Europejskiej, godzi w ochronę prawną obywateli i kwestionuje uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym w UE i Radzie Europy.

- Przyjęcie tej ustawy to droga do prawnego Polexitu, czyli wydrążenia naszego członkostwa w Unii z jej istoty, jaką jest system oparty na zasadzie wzajemnego zaufania, współpracy i respektowania wspólnych standardów praworządności – ocenił Adam Bodnar.

Podkreślił, że dotychczasowe zmiany od 2016 r. nie poprawiły funkcjonowania sądów. Przypomniał kontekst uchwalenia ustawy przez Sejm. Stało się to wkrótce po ważnych wyrokach Trybunału Sprawiedliwości UE i Sądu Najwyższego, które wskazały na konieczność naprawienia prawa.

W tej sytuacji – według RPO - powinniśmy się byli spodziewać inicjatyw, które przywróciłyby Polskę na drogę praworządności. Tymczasem obserwujemy zaś represje wobec sędziów, ich „dyscyplinarki” za stosowanie prawa europejskiego, zadawanie pytań prejudycjalnych i badanie statusu źle powołanych sędziów (włącznie z zarzutami karnymi). Obserwujemy podważanie autorytetu sądów. Ukoronowanie tych działań to wniesienie ustawy, która jeszcze bardziej pogłębi kryzys praworządności i wprowadzi „efekt mrożący”.

A kryzys ten nie jest neutralny dla obywateli i dla gospodarki. Może wpłynąć na zasadę wzajemnego zaufania w UE, a to może oznaczać brak możliwości uznawania wyroków sądów polskich w UE. Sądy unijne już uznają, że polskie sądy nie są niezależne, ale zarazem uznają, że nie wpływa to na sytuację osoby mającej być wydanej do Polski w trybie Europejskiego Nakazu Aresztowania. - Po uchwaleniu tej ustawy sądy z UE mogą oceniać, że takie osoby nie będą przekazywane do Polski w trybie ENA – ostrzega RPO.

- Pomyślmy też o rodzinach transgranicznych, które kłócą się o dziecko, a sąd zagraniczny nie będzie chciał uznać decyzji polskiego sądu o przyznaniu go polskiej matce – mówił Adam Bodnar. Może tez się zdarzyć, że nie będą uznawane też wyroki sądów gospodarczych czy o ochronę konkurencji.

- Kto ma być strażnikiem rządzących, jeśli nie sądy, Kto ma bronić obywateli, jeśli nie sądy – pytał Rzecznik. Jeśli bowiem uciszamy sędziów, to uciszamy i obywateli, bo wtedy przestają oni mieć narzędzia obrony swoich praw.  A ustawa ma mieć „efekt mrożący”.

W ocenie RPO rozwiązanie obecnego kryzysu jest w rękach tych, którzy mają władzę ustawodawczą. Powinno się ono opierać na porozumieniu, na odpowiedzialności za poszanowanie porządku konstytucyjnego i sięgać do naszej tradycji konstytucyjnej oraz do tradycji „okrągłego stołu” z 1989 r. Powinno przywracać ustaloną tam zasadę wybory członków KRS przez sędziów, ze zwiększeniem przejrzystości wyborów. Powinno zawierać gwarancje dla niezależności sędziowskiej oraz zapobiegać chaosowi prawnemu.

- Jeśli tak się nie stanie, będziemy się dalej pogrążać w kryzysie – dodał Adam Bodnar. Chodzi o przyjęcie rozwiązań na wiele lat. Być może jesteśmy w takim miejscu, że jest to niezwykle trudne. Porozumienia muszą chcieć obie strony sporu.

Wymagałoby to też zaufania miedzy sędziami a władzą wykonawczą. RPO zaznaczył, że nie odbiera Ministerstwu Sprawiedliwości prawa do poczucia sukcesu, np. z reformy ściągalności alimentów czy współpracy w sprawach transgranicznych.

RPO zgodził się z opinią Komisji Weneckiej, że mamy dziś „wielką schizmę” w sądownictwie, a rządzący, zamiast naprawić sytuację chce jeszcze bardziej ograniczyć niezależność sądów. Ta opinia to wyraz troski – ocenił, zaznaczając że to pierwszy przypadek, gdy opinia Komisji poprzedza uchwalenie ustawy.

Komisja Wenecka w swej opinii uznała tę ustawę za zagrażającą niezależności sądownictwa. Według niej część zapisów ustawy można postrzegać jako dalsze osłabianie niezależności polskiego sądownictwa. Delegacja Komisji przebywała niedawno w Polsce i spotkała się m.in. z RPO.

Według Rzecznika Senat przywraca sens parlamentaryzmowi, prowadząc głębokie debaty nad tą ustawą, zapraszając gości z zagranicy i zasięgając obszernych opinii.

Podczas fazy pytań do RPO 17 stycznia senator PiS Marek Komorowski spytał go, czy zaskarżał ustawy reformujące sądownictwo po 2015 r. do Trybunału Konstytucyjnego.

- Ostatnio miałem kłopot z niezależnością Trybunału Konstytucyjnego, bo nie ma gwarancji, że wniosek zostanie rozpoznany w sposób pełni bezstronny i niezależny  - odpowiedział Adam Bodnar.

- Czyli nierzetelnie wykonuje pan swoją funkcję? - dopytywał senator. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki uchylił to pytanie jako nie dotyczące przedmiotu obrad Izby.

Adam Bodnar w TVN24 o sprawie obrony praworządności i nagonce na Pawła Adamowicza i marszałka Grodzkiego

Data: 2020-01-16

Konieczna będzie zmiana ustawowej i naprawienie funkcjonowania systemu dyscyplinarnego sędziów. Ale zanim pojawi się zmiana ustawowa, nastąpi takie faktyczne wymuszenie tego, że Izba Dyscyplinarna przestanie funkcjonować - mówił w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Odniósł się w ten sposób do wniosku Komisji Europejskiej o zawieszenie prac Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Komisja Europejska zdecydowała we wtorek w Strasburgu, że wystąpi do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) o zablokowanie prac polskiej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Jeśli TSUE przyjmie ten wniosek, Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zostanie zawieszona.

RPO pytany przez dziennikarza, co w związku z tym wnioskiem powinny zrobić polskie władze, odpowiedział, że Polska już dawno powinna zawiesić funkcjonowanie Izby Dyscyplinarnej.

- Zanim doszło do wniosku o zabezpieczenie ze strony Komisji Europejskiej, mieliśmy do czynienia z wnioskiem Komisji w sprawie naruszenia prawa unijnego przez polski mechanizm dyscyplinarny, który pełni funkcję politycznej kontroli dla sędziów. Chodzi o to, że obecny system nie zapewnia niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, w skład której wchodzą wyłącznie sędziowie wybrani przez nową Krajową Radę Sądownictwa, którą z kolei powołuje Sejm w procedurze o charakterze politycznym.

Polska została o tym zawiadomiona, odpowiedziała, że się z tym nie zgadza, później była jeszcze kolejna procedura i dopiero wtedy sprawa trafiła do Trybunału Sprawiedliwości UE. Był czas na refleksję, że coś jest nie tak, ale Polska nic z tym nie zrobiła.

Rzecznik praw obywatelskich odniósł się także do zarzutów o przyjmowanie łapówek, jakie padają pod adresem marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego. Centralne Biuro Antykorupcyjne wraz z Prokuraturą Regionalną w Szczecinie prowadzi od początku grudnia śledztwo dotyczące przyjęcia korzyści majątkowych przez "osobę pełniącą funkcję publiczną" w szpitalu w szczecińskim Zdunowie. Z kolei 9 stycznia CBA wydało komunikat, w którym zaapelowało do osób, "które dały się uwikłać w korupcyjny proceder i wręczyły korzyść majątkową, o zgłaszanie się do szczecińskiej delegatury Biura".

Adam Bodnar ocenił działania służb jako "bardzo niecodzienne". - Zamieszczanie ogłoszenia na stronie internetowej, później powielanie tego w mediach społecznościowych, wypowiedzi zmierzające do poszukiwania osób, które oferowały korzyść majątkową, to jest coś bardzo niestandardowego.

Nie przypominam sobie, żeby tego typu ogłoszenia były w taki sposób dystrybuowane i co więcej, żeby dotyczyły osób, które pełnią najważniejsze funkcje w państwie.

- Prokuratura musi się zainteresować wtedy, kiedy wpływa rzeczywiste zawiadomienie, które jest oparte na uzasadnionych podstawach. Natomiast w wielu z tych spraw, które były zgłaszane, mam wrażeniem że mieliśmy problem z wiarygodnością, bo często zeznania były zmieniane, zmieniały swoje wypowiedzi publiczne, a mieliśmy do czynienia z nadaktywnością prokuratury.

Co więcej prokuratura to nie organ w pełni niezależnych, pełni takie odpowiedzialne strażnik ochrony naszych praw i praworządności, tylko ono działa także w pewnych sytuacjach na zamówienie polityczne ze względu na bezpośrednie podporządkowanie prokuratora generalnego ministrowi sprawiedliwości bo to jest ta sama osoba

Konrad Piasecki: W tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich jest bardziej po stronie obywatela Grodzkiego niż po stronie tych obywateli, którzy opowiadają o wręczaniu pieniędzy?

Muszę dostrzegać kontekst. Akurat zrobiliśmy w BRPO bardzo szczegółową analizę postępowań, które były prowadzone w stosunku do śp. Pawła Adamowicza. Wczoraj przedstawiałem te ustalenia na konferencji w Gdańsku. Było to takie nagromadzenie różnych spraw, gdzie prokuratura wprawdzie formalnie podejmowała działania, ale później się nagle okazywało, że jednak te sprawy były nieuzasadnione, że muszę się zastanawiać czy nie stał jednak za tym kontekst polityczny

Powiedziałby pan że w sprawie Adamowicza to była od początku do końca motywowana politycznie nagonka na uczciwego prezydenta Gdańska?

- Nie, tam były postępowania dotyczące oświadczeń majątkowych z lat 2010-13,  jedno z nich skończyło się zresztą warunkowym umorzeniem postępowania, ale później pojawiły się zawiadomienia dotyczące zawierania umów na obsługę prawną zorganizowania obchodów trzydziestolecia Trybunału Konstytucyjnego, zaproszenia na takie spotkania takie targi do Madrytu, każda sprawa powodowała zawiadomienie i później bardzo intensywne działania ze strony prokuratury

Mówi Pan, że prokuratura w sprawie Adamowicza prowadziła działania ponadstandardowe i podobnie ponad standardowo działa w sprawie Grodzkiego?

- Spójrzmy na jeden prosty fakt: prokuratura badała 165 umów na obsługę prawną zlecaną poza urzędem Miasta Gdańska twierdzą, że być może były wydatkowane nadmiernie środki publiczne, podczas gdy wcześniej Regionalna izba Obrachunkowa nie miała żadnych zastrzeżeń co do dyscypliny finansów publicznych, cała sprawa skończyła się umorzeniem - za jednym wyjątkiem zlecenia obsługi jednej sprawy, która dotyczyła sprawy prywatnego oskarżenia o zniesławienie wytoczonego przez jedną osobę przeciwko Pawłowi Adamowiczowi. Pozostałych 164  przypadkach prokuratura uznała, że nie było problemu,  że umowy były zasadne, ale każda ta sprawa, każdy zarzut produkował konieczność wzywania świadków, sprawdzania, zabezpieczenia dokumentacji.

Dodatkowo okoliczności, bo to występuje zarówno w przypadku marszałka Grodzkiego jak i przypadku pana prezydenta Adamowicza, to jest akie zwiększone nadmierne zainteresowanie mediów publicznych,  bieżące informowanie o każdej sprawie i wręcz podkręcanie atmosfery. Powstaje pytanie o apolityczność takich działań. Myślę że rola RPO to po prostu mówić „Sprawdzam”, dopytywać się, dokumentować to – powiedział Adam Bodnar.

Adam Bodnar był także pytany o ewentualne konsekwencje dla przedstawicieli zawodów prawniczych, którzy 11 stycznia wzięli udział w warszawskim "Marszu Tysiąca Tóg" zorganizowanym w sprzeciwie wobec ustawy dyscyplinującej sędziów. Wprowadza ona odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów za działania lub zaniechania mogące uniemożliwić lub istotnie utrudnić funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości, za działania kwestionujące skuteczność powołania sędziego oraz za "działalność publiczną niedającą się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów".

Pytany, czy fakt, że protestujący byli ubrani w togi, jest zgodny z przepisami ustawy o ustroju sądów powszechnych, mówił, że trzeba brać pod uwagę, że w niektórych sytuacjach mogą występować okoliczności nadzwyczajne. - Nie żyjemy w momencie, w którym nic się nie dzieje. Mamy fundamentalny frontowy, dywanowy atak na wymiar sprawiedliwości, który zmierza do podważenia wiarygodności całego sądownictwa, do zniszczenia tego DNA. Powstaje pytanie, w jaki sposób sędziowie mają zaprezentować, że się temu sprzeciwiają - podkreślił. Stwierdził, że w tym przypadku protestujący mieli prawo założyć togi.

- Musimy się zastanawiać nad funkcją przepisów zakazujących używania togi poza sądem. Chodzi w nich o to, aby nie podważać powagi togi. Powaga togi byłaby podważona wtedy, kiedy (...) sędzia wziąłby sobie togę z biura i przebrał się za sędziego i się w niej bawił - to wtedy absolutnie ma delikt dyscyplinarny. Natomiast jeżeli bierze ją na manifestację, która służy obronie praworządności i niezależności sądownictwa, to wręcz wzmacnia powagę tej togi - stwierdził Adam Bodnar.

Nie ma wzorów pouczeń dla obywateli w nowej procedurze cywilnej. Wystąpienie Rzecznika do MS

Data: 2020-01-16
  • 7 listopada 2019 r. weszła w życie obszerna nowelizacja procedury cywilnej. Obywatele nie dostali jednak nowych wzorów pouczeń, choć większość ich spraw toczy się według nowych przepisów
  • RPO ma wątpliwości co do odległego terminu przygotowania przez resort sprawiedliwości wzoru tych pouczeń  
  • Do tego czasu będą one uzależnione od praktyki danego sądu. To zaś wiąże się z istotnymi rozbieżnościami i może negatywnie wpływać na prawa obywateli
  • A Polska przegrywała już procesy przed Trybunałem w Strasburgu, bo sądy nie udzielały obywatelom odpowiednich pouczeń

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o jak najszybsze zakończenie prac nad rozporządzeniem w sprawie określenia wzorów tych pouczeń co do czynności procesowych, udzielanych  stronom i uczestnikom postępowania sądowego.

Nowelizacja a wzory pouczeń

Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw z 4 lipca 2019 r. ma fundamentalne znaczenie dla praw i wolności obywatelskich. Dookreśla bowiem na poziomie ustawy sposób realizacji konstytucyjnego prawa do sądu. Jednym z jej założeń jest ustandaryzowanie pouczeń. Co do zasady jest to zgodne ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i wcześniejszymi postulatami Rzecznika wobec resortu.

W poprzednim stanie prawnym RPO zwracał ministrowi uwagę, że Polska przegrywa sprawy przed ETPC, bo sądy nie udzielały odpowiednich pouczeń obywatelom, którzy wytoczyli procesy cywilne - a nie mieli adwokata.

Obywatele ci zostali wezwani przez sąd do uzupełnienia braków apelacji – przez złożenie ich odpisów. Nie zachowali jednak ich kopii, a nie byli w stanie odtworzyć tego z pamięci. W efekcie apelacje odrzucono. A wszystko dlatego, że pouczając ich wcześniej o terminie i sposobie wniesienia apelacji, sąd nie poinformował, że należy je złożyć w dwóch odpisach.

Udzielanie prawidłowo sformułowanych pouczeń - przy zapewnieniu komunikatywności przekazu - jest zatem wyjątkowo istotne z punktu widzenia gwarancji procesowych i konstytucyjnego prawa do sądu.

Dlatego Rzecznik z uznaniem przyjął deklarację z pisma z sierpnia 2019 r. wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła o przygotowaniu wzorów takich pouczeń w sposób zrozumiały, szczególnie dla osób niebędących prawnikami i przy współpracy z naukowcami zajmującymi się dostosowaniem języków fachowych do języka powszechnie stosowanego i rozumianego.

RPO: mogą ucierpieć obywatele

Rzecznik jest jednak zaniepokojony informacjami o zaledwie wstępnym etapie prac nad rozporządzeniem, w którym minister określi wzory tych pouczeń. Nowelizacja przewiduje dla tego aktu dwunastomiesięczną vacatio legis. Oznacza to, że rozporządzenie może zostać wydane dopiero w sierpniu 2020 r.

- Zważywszy na wyjątkową obszerność nowelizacji i jej gruntowny charakter, optymalnym rozwiązaniem byłaby sytuacja, gdyby wzory pouczeń były gotowe już w dniu wejścia w życie pierwszych zmienianych przepisów – uważa RPO.

Jest to tym bardziej istotne, że nowe przepisy stosuje się do większości spraw wszczętych jeszcze przed 7 listopada 2019 r. Strony i uczestnicy postępowań cywilnych znaleźli się zatem w nowej rzeczywistości proceduralnej. Nie otrzymali jednak pouczeń przewidzianych w założeniach nowelizacji, gwarantujących odpowiednią ochronę ich praw procesowych.

Oznacza to, że treść, zakres oraz forma pouczeń - do czasu wydania rozporządzenia - uzależniona będzie od praktyki w danym sądzie. A to niestety wiąże się z powstawaniem istotnych rozbieżności i może negatywnie wpływać na sytuację procesową stron.

Niestety, zakres i charakter nowelizacji oraz rozwiązania przejściowe powodują  omyłki w udzielanych stronom pouczeniach – co Rzecznik dostrzega już w prowadzonych przez siebie sprawach.

Największe trudności w stosowaniu nowego prawa zawsze uwidaczniają się w pierwszych miesiącach jego obowiązywania. Odpowiednie pouczenia (bądź wytyczne dla ich sporządzenia) są więc najbardziej potrzebne właśnie wtedy. A to przede wszystkim resort sprawiedliwości – jako inicjator całej nowelizacji - powinien był opracować na czas wzory pouczeń do wykorzystania przez sądy i samych obywateli. Realizacja tego obowiązku nie może polegać na oczekiwaniu, aż wzory pouczeń ukształtują się w praktyce poszczególnych sądów, a dopiero po tym zostaną ujednolicone w rozporządzeniu.

Problem niewłaściwej realizacji obowiązków informacyjnych sądu był widoczny już na gruncie poprzednich przepisów. Potwierdziły to wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (wyrok z 28 marca 2019 r. w sprawie Adamkowski przeciwko Polsce, skarga nr 57814/12, wyrok z 11 października 2018 r. w sprawie Parol przeciwko Polsce, skarga nr 65379/13).

Nowelizacja procedury cywilnej może zatem przyczynić się do pogłębienia tego problemu - jeśli opracowanie wzorów pouczeń nastąpi dopiero po wielu miesiącach obowiązywania nowych przepisów.

Co istotne także sama nowelizacja kładzie nacisk na udzielanie pouczeń. W jednym z przepisów przesądza nawet, że określone wady w doręczeniu pouczenia oznaczają pozbawienie strony możności obrony praw - co może skutkować nieważnością postępowania. Oznacza to, że skutki nieprawidłowych pouczeń w obecnym stanie prawnym mogą być bardzo daleko idące.

Dlatego Rzecznik za konieczne uznaje jak najszybsze zakończenie prac nad rozporządzeniem w sprawie określenia wzorów pouczeń. Jednocześnie niezbędne byłoby skrócenie 12-miesięcznego okresu vacatio legis.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk zwrócił się w tej sprawie do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

IV.510.50.2019

Senackie komisje za odrzuceniem ustawy "kagańcowej"

Data: 2020-01-14
  • Senackie komisje wniosły o odrzucenie ustawy "kagańcowej" z 20 grudnia 2019 r.  
  • Izba wyższa zajmie się ustawą na plenarnym posiedzeniu 15 stycznia 2020 r.
  • Senat powinien ustawę odrzucić - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Jego przedstawiciel wskazał, że zagraża ona paraliżem sądów administracyjnych

AKTUALIZACJA: 17 stycznia Senat odrzucił ustawę. Teraz ponownie trafi ona do Sejmu

W ocenie RPO Adama Bodnara ustawa narusza Konstytucję, jest sprzeczna z zobowiązaniami Polski wobec Unii Europejskiej i kwestionuje uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym w UE i Radzie Europy.

Wprowadza bowiem m.in. nieakceptowalne narzędzia ingerowania w niezawisłość sędziowską oraz wolność słowa i zrzeszania się sędziów. Poddaje też polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli władzy ustawodawczej i wykonawczej, a w efekcie - drastycznie obniża poziom sądowej ochrony praw jednostek. W ocenie Adama Bodnara chodzi o zmianę ustawą porządku konstytucyjnego RP.

Ustawa i kontrowersje wobec niej

Projekt ustawy został wniesiony przez grupę posłów 12 grudnia 2019 r. W nocy z 19 na 20 grudnia 2019 r. sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka wprowadziła do niej wiele zmian. Jedynie w części uwzględniły one uwagi RPO z opinii dla Marszałek Sejmu z 18 grudnia 2019 r. Wiele z nich wprowadziło zaś rozwiązania, które pogłębiły wadliwość ustawy.

Tym samym nadal przewiduje ona daleko idące, niekorzystne dla skutecznej ochrony praw obywatelskich, zmiany w ustawach sądowych, obejmujących sądy powszechne, Sąd Najwyższy, sądy wojskowe, sądy administracyjne, a także Krajową Radę Sądownictwa oraz prokuraturę.

Przyjęto w niej rozwiązania wprowadzające nieakceptowalne z perspektywy prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego, instrumenty ingerowania w niezawisłość sędziowską oraz wolność słowa i zrzeszania się sędziów. Zaostrzono odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów. Ma to umożliwić prowadzenie postępowań nastawionych nie na poprawę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, lecz na dyscyplinowanie sędziów w celu przełamania ich oporu wobec forsowanych rozwiązań prawnych, naruszających zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Ponadto ustawa zmniejsza udział sędziów, samorządu sędziowskiego i sądowych organów kolegialnych we współdecydowaniu o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Przekazuje bowiem kolejne kompetencje prezesom sądów, zwiększając tym samym zakres wpływu Ministra Sprawiedliwości na sądownictwo.

Posiedzenie dwóch komisji

14 stycznia 2020 r. ustawę omawiały - już po raz drugi - senackie komisje: Ustawodawcza oraz  Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.  Senatorowie opozycji powtarzali zarzuty wobec ustawy, której bronili senatorowie PiS i przedstawiciele rządu. Na koniec dyskusji Marek Borowski zgłosił wniosek o zarekomendowanie odrzucenia ustawy. Senatorowie PiS byli temu przeciwni; wnieśli o przyjęcie ustawy bez poprawek. Wniosek Marka Borowskiego uzyskał większość.

Podczas obrad dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski wskazywał, że zapisy ustawy uniemożliwiające kwestionowanie statusu „organów konstytucyjnych, organów ochrony i kontroli”, dotyczą też sędziów sądów administracyjnych. Tymczasem sądy te są powołane do kontroli działalności administracji publicznej i badają prawie wyłącznie spory między obywatelem a organem publicznym. To jądro ich działania.

– Jak zatem obywatel mógłby się bronić przed np. niezgodnymi z prawem decyzjami organów podatkowych? – pytał Mirosław Wróblewski. Zapisy te budzą bardzo poważne wątpliwości RPO, który wiele razy przyłącza się do postępowań przed sądami administracyjnymi po stronie obywateli.

Według rządu obawy te nie są uzasadnione.

Krytyczna opinia ODIHR/OBWE

Podczas obrad zaprezentowano opinię o ustawie autorstwa ODIHR/OBWE, według którego zagraża ona niezależności sądownictwa.

Oceniono krytycznie:

  • bezpodstawne ograniczenie  możliwości orzeczniczych sądów, co podważa niezawisłość sędziów;
  • ograniczenie wolności wypowiedzi sędziów oraz ich zrzeszania się;
  • nowe przesłanki odpowiedzialności dyscyplinarnej i zaostrzenie kary;
  • większe zaangażowanie władzy wykonawczej w wymiar sprawiedliwości.

Opinia - o którą zwrocił się Rzecznik Praw Obywatelskich - zaleca wycofanie ustawy. Alternatywnie proponuje zmiany, które dostosowałyby ją do standardów europejskich. Chodzi m.in. o skreślenie zapisów odbierających sędziom prawo kwestionowania  obsady sądów oraz  przewidujących za to odpowiedzialność dyscyplinarną.

 

Spotkanie RPO z mieszkańcami w Bytowie

Data: 2020-01-14

Spotkanie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara z mieszkańcami, przedstawicielami środowiska kaszubskiego, ukraińskiego, przedsiębiorcami i młodzieżą Bytowie – 14 stycznia 2020 r.

Spotkanie otworzył burmistrz Bytowa Ryszard Syłka oraz prof. Cezary Obracht-Prondzyński z Uniwersytetu Gdańskiego, prezes Instytutu Kaszubskiego. W otwierającym spotkanie wystąpieniu rzecznik praw obywatelskich podkreślił, jak ważne są dla niego i jego urzędu takie wyjazdy regionalne i spotkania z ludźmi w terenie: To ponad 200 odwiedzonych miast i setki przeprowadzonych rozmów i podjętych w ich wyniku spraw, zarówno indywidualnych, jak i ważnych dla całych społeczności lokalnych. Mimo, że jest dużo spraw bieżących, istotnych, nie można koncentrować się tylko na nich, sprawy, jakimi żyje Polska w każdej miejscowości, mają taką samą ogromną wartość. Bo tam widać społeczeństwo obywatelskie, zwłaszcza tam, gdzie jest współpraca z samorządami i organizacjami pozarządowymi się układa, to wiele rzeczy się udaje, często nawet bez specjalnych nakładów finansowych. Widać też to zróżnicowanie - wyznaniowe, językowe, narodowe , przekonań i wyznawanych religii. Nie jesteśmy jednorodni i to jest piękne. To udowadnia, że nasza Konstytucja jest dobra i pomyślana z punktu widzenia właśnie tej różnorodności i przewidywała tę  dzisiejszą migrację ludów w Europie i na świecie, że jest dla wszystkich. Odwołuje się do pojęcia narodu obywatelskiego, a nie narodowego, a przecież jesteśmy też obywatelami Europy – podkreślił Bodnar.

Jest jeden jeszcze ważny fragment Konstytucji, a jej Preambuły „Pomni gorzkich doświadczeń…”, który przestrzega, aby to, co się działo jeszcze niedawno, nigdy się już w Polsce nie powtórzyło. Jeżeli mówimy, jak ważny jest zakaz tortur i nieludzkiego i poniżającego traktowania, to nie trzeba przywoływać przykładu wojny w Korei, wystarczy doświadczeń naszych bohaterów czasu przełomu, np. Karola Modzelewskiego. Prawo do swobody przemieszczania się i zamieszkania w dowolnym miejscu może być poparte przykładem Akcji Wisła, gdzie siłą przesiedlono tysiące ludzi bez prawa do powrotu na swoje rodzinne ziemie. Powinniśmy mówić o doświadczeniach i zapisach Konstytucji poprzez lekcje historii tej niedawnej sprzed 30 kilku lat – powiedział RPO.

Konstytucja ma dużo odniesień do różnorodności – nakaz równości wobec prawa, zakaz dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny, nakaz równego traktowania obywateli przez urzędników państwowych. Wolność sumienia i wyznania, raczej pomimo bardzo nielicznych przypadków, jest w Polsce realizowana. Czasami nadużywanie pozycji dominującej przez jeden kościół powoduje tworzenie jednej wizji historii i państwa bez tej także wyznaniowej różnorodności.

Prawa mniejszości narodowych i etnicznych - niestety, ten zapis nie w pełni jest realizowany. Potrzeba zwiększenia aktywności państwa w zakresie promocji kultury czy też podręczników w językach narodowych. Na przykład przy zmianie granic Opola zupełnie pominięto argument narodowościowy, że tam jest mniejszość niemiecka z jej rozwiniętą kulturą, a wręcz było to wykorzystywane w dyskusji politycznej na niekorzyść tej właśnie mniejszości.

Dzisiaj nasze największe wyzwanie to kwestia ksenofobii, nacjonalizmu i mowy nienawiści. Wiele osób jest na to narażonych, szczególnie te  pełniące funkcje publiczne. W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich zorganizowany został okrągły stół w sprawie mowy nienawiści, gdzie udało się zebrać wszystkie funkcjonujące w Polsce portale internetowe i odjęto szereg działań zwalczających mowę nienawiści w internecie. To też niezwykle nieprzyjemny przykład pobicia jednego z  profesorów tylko dlatego, że mówił w autobusie po niemiecku. Jeżeli widzimy słowa, które ranią, sprawiają ból, sieją nienawiść, to trzeba się zastanowić, jaka jest rola przedstawicieli państwa. Po pierwsze, sami nie mogą takiego języka używać, ale jeżeli to oni napędzają tę niechęć do uchodźców, innych nacji, nawet  przeciwników politycznych, to jest to nie do przyjęcia. Efektem najgorszym, ostatecznym była śmierć Prezydenta Pawła Adamowicza. Państwo nie reaguje na przypadki przemocy, lekceważy wystąpienia RPO, a nawet samo takie działania organizuje, jak afera hejterska wobec sędziów sądów powszechnych w Ministerstwie Sprawiedliwości. A przecież państwo winno zapewnić wszystkim równe traktowanie i poczucie bezpieczeństwa – stwierdził Adam Bodnar.

Podczas rozmowy wykazywano zatroskanie, jak z pespektywy obywateli możemy zareagować, jak chronić przestrzeń publiczna przed aktami agresji i mowy nienawiści. Bez zdecydowanej reakcji każdego z nas, bez sprzeciwu społecznego, a w sprawach indywidualnych czasami bez skierowania sprawy do sądu nie zmienimy tej rzeczywistości. Kreuje się już linia orzecznictwa, że będąc członkiem obrażanej społeczności możemy taką sprawę skierować do sądu. Warto próbować.

Poruszono także tajności list poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa i zaproszenia sędziego Juszczyszyna do Sejmu RPO w celu ich obejrzenia. Zamiast koncentrować się na pryncypiach, zaczynamy wchodzić w narrację, która nam jest narzucana, a sprawa o której rozmawiamy jest właściwie oczywista. Tak jest ze sprawą list poparcia. Sąd Administracyjny zbadał wszystkie argumenty na podstawie których podjął swoją decyzję w tej sprawie, więc wszystkie argumenty po wyroku są tylko po to, aby tego wyroku nie wykonać.

Wskazano także, że reforma sądownictwa jest potrzebna, ale nie w takiej wersji, którą proponuje obecna władza, bo ona działania polskich sądów na razie nie oprawiła. Potrzebne jest znaczne dofinansowanie oraz głęboka reforma organizacyjna np. wzmocnienie obsady asystentów, referendarzy, zmiany organizacji dostarczania przesyłek sądowych, elektronizacja procesów sądowych.

Padło również pytanie, zy obywatele innych państw, a w szczególności Ukrainy mogą na takich samych zasadach korzystać z polskich praw i polskiej Konstytucji. I padła oczywista odpowiedź, że tak. Wszystko, co nie jest zastrzeżone dla obywatela polskiego, jest dla każdego, obojętnie czy jest polskim obywatelem, czy nie, jeżeli pozostaje pod władztwem Rzeczpospolitej. Bo przecież Konstytucja mówi: „każdy ma prawo do …”; „nikt nie może być …”.

Dużo emocji wzbudziła ostatnia manifestacja w sprawie obrony niezawisłości sądów w Polsce i wykorzystania do tej manifestacji togi sędziowskiej, radcowskiej czy adwokackiej. A przecież one nie zostały użyte do zabawy, ale do sprzeciwu wobec reformy sądownictwa, która ogranicza niezawisłość sędziowską i to był akt desperacji, że trzeba społeczeństwo o tej złej reformie poinformować.

Kolejnym przykładem złej praktyki jest zapowiedź likwidacji Urzędu Morskiego w Słupsku. Trzeba domagać się tworzenia odpowiedniego prawa czy tez decyzji administracyjnych z odpowiednim okresem karencji, tak, aby to człowiek w proponowanych zmianach był najważniejszy. Udało się już wypracować pewne orzecznictwo w sprawach pracowniczych w przypadku szybkiej likwidacji określonej instytucji, którą zastępuje się inną i na nowo przyjmuje ludzi do pracy i nie daje odpowiedniej ochrony zwalnianym z poprzedniego urzędu, często z mocy samej ustawy.

Ostatnią dłuższą dyskusją była rozmowa o konieczności powszechnej edukacji obywatelskiej, prawniczej i ochrony środowiska – udało nam się w latach dziewięćdziesiątych stworzyć dobry porządek prawny, ale nie udało się wyjaśniać na bieżąco społeczeństwu po co są poszczególne jego elementy i jak ważne są dla obywateli. Od najmłodszych lat trzeba uczyć mediacji, negocjacji, poszukiwania kompromisów, rozwiazywania konfliktów, w  tym edukacji równościowej, antydyskryminacyjnej, także za pomocą gier i różnego rodzaju ćwiczeń aktywnych. Teraźniejsze działania to niestety szukanie straconego czasu, bo jednak wiele lat przespaliśmy. W sprawie edukacji o zmianie klimatu w środowisku w programie szkolnym Rzecznik Praw Obywatelskich skierował taki postulat do Ministerstwa Edukacji.

RPO: reforma sądów nie przyniosła żadnej poprawy z perspektywy obrony praw obywatelskich. Spotkanie w Senacie w sprawie ustawy „kagańcowej"

Data: 2020-01-14
  • Ustawa „kagańcowa” zagraża prawom obywateli, bo sędzia zależny od władz orzeka po myśli rządzących - mówiono podczas spotkania w Senacie na temat tej ustawy
  • Reforma sądów nie przyniosła żadnej poprawy z perspektywy obrony praw obywatelskich – wskazywał zastępca RPO
  • Maciej Taborowski dowodził, że powoływanie się autorów ustawy na systemy prawne innych państw Unii nie jest uprawnione
  • Z kolei prawnicy kilku państw Unii Europejskiej zaprzeczali, aby w ich systemach prawnych były  takie przepisy, jakie przewiduje ustawa „kagańcowa”

Ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2020 r. była 14 stycznia 2020 r. tematem inauguracyjnego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu Obrony Praworządności  w gmachu Senatu. Swe oceny zaprezentowali przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, środowisk prawniczych i organizacji obywatelskich z nim związanych. Występowali też zaproszeni prawnicy z zagranicy.

Spotkanie w Senacie - forma konsultacji, których nie było w Sejmie

Było to swoiste wysłuchanie publiczne i forma konsultacji społecznych. Ustawa przez Sejm przeszła jako projekt poselski, co takie konsultacje uniemożliwiało. To w Senacie jest możliwa nieskrępowana debata mowa na jej temat. Izba będzie ją omawiała 15 stycznia 2020 r. - Na tę ustawy zgody nie ma – mówili senatorowie podczas spotkania.

- Przedstawiciele rządu starali się przekonywać, że w tej ustawie nie ma niczego złego. Ja się z tym stanowiskiem nie zgadzam. Dlatego chcemy wysłuchać ekspertów z  innych państw - mówił marszałek Senatu Tomasz Grodzki. Przypomniał, że ustawa przeszła przez Sejm w tzw. ekspresie ustawodawczym. Senat czeka jeszcze na opinię m.in. Komisji Weneckiej.

Zdaniem wicemarszałka Sejmu Piotra Zgorzelskiego ustawa nie rozwiązuje żadnych problemów, które są bolączką dla obywateli.

- Ustawa jest groźna dla wszystkich obywateli, bez względu na światopogląd i przekonania, bo trzeba ciągle przypominać, że nie ma wolnych obywateli bez  niezależnych sądów i niezawisłych sędziów. Jeśli sędzia będzie zależny od władzy, jakakolwiek by była, to jego wyroki będą ferowane dla zadowolenia władzy – mówiła prof. Małgorzata Gersdorf, I prezes Sądu Najwyższego. Oceniła, że ta ustawa oznacza koniec niezależnego sądownictwa, co musimy wytłumaczy społeczeństwu.

O „kontrrewolucji wobec rządów prawa” wspomniał b. prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński.

- Sędziowie nie są poddanymi ministra sprawiedliwości, a sądy nie są lokalnymi ekspozyturami resortu; sędziowie służą państwu – oświadczył sędzia Piotr Gąciarek, Stowarzyszenie Sędziów Iustitia.  

- Po uchwaleniu tej ustawy sędziowie nie będą mogli stawać w obronie praw obywateli do niezależnego sądu, bo nie będą mogli się w tej sprawie wypowiadać pod groźbą kary; ta ustawa to ostatni gwóźdź do trumny obywatelskich wolności sędziów - wskazywała sędzia Beata Morawiec, Stowarzyszenie Sędziów Themis.  

Prok. Jacek  Bilewicz ze Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia zwrócił uwagę, że po uchwaleniu ustawy prokuratorzy wytaczający procesy ze stosunku pracy odpowiadaliby za to dyscyplinarnie.

Jak wskazał mec. Mikołaj Pietrzak, dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, ta ustawa godzi w prawa każdego, kto podlega polskim sądom.  Każdy zaś polski sędzia jest sędzią unijnym,  a każdy polski sąd jest sądem unijnym. A podlegają im także zagraniczni rodzice polskich dzieci czy inwestorzy zagraniczni,  którzy maja prawo do  niezależnego sądu.

- Sądy mają podlegać prawom człowieka, a nie władzy – podkreślała Alina Czyżewska z Sieci Obywatelskiej Watchdog. Prosiła senatorów o odrzucenie ustawy.  Takie apele składało wielu zabierających głos podczas spotkania.

Zastępca RPO:  powoływanie się autorów ustawy na systemy prawne innych państw Unii nie jest uprawnione

W swym wystąpieniu zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski skupił się na tych aspektach ustawy, które mogą zainteresować  szczególnie gości z zagranicy. Uzasadniając ustawę, wskazywano bowiem m.in. na podobieństwa z systemami prawnymi państw Unii.

Przypomniał, że RPO w ostatnich latach podejmuje wiele działań w obronie sędziów i prokuratorów; występuje przed sądami i trybunałami; monitoruje postępowania dyscyplinarne.

- Z obserwacji RPO wynika, że działania władzy ograniczające działalność sądów, nie przyniosły żadnej poprawy z perspektywy obrony praw obywatelskich. Wręcz przeciwnie: jest coraz gorzej, co pokazuje spadek zaufania do Trybunału  Konstytucyjnego czy przedłużające się postępowania  sądowe – wskazał Maciej Taborowski.

Dla Rzecznika najważniejsze jest, że ustawa „kagańcowa” jednoznacznie próbuje uniemożliwić sądom krajowym stosowanie kryteriów unijnych niezależności organów sądowych. Dotyczy to zarówno co do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie KRS z 19 listopada 2019 r., jak i przyszłych wyroków, które dotyczą niezależności sądownictwa, np. powołania dwóch nowych izb SN z rażącym naruszeniem prawa krajowego.

Ważne znaczenie będzie miał także wyrok w lutym Wielkiej Izby ETPC w sprawie Ástráðsson przeciwko Islandii.

Ustawa „kagańcowa” zmierza też do tego, by karać sędziów za stosowanie kryteriów unijnych. Wpisuje się ona także w istniejący od pewnego czasu nurt działań władzy, dotyczący wywoływania „efektu mrożącego” wobec sędziów. Ma to na celu zniechęcenie ich do stosowania prawa europejskiego i zadawania pytań prejudycjalnych

RPO monitoruje kilkadziesiąt postepowań dyscyplinarnych, w których - w związku ze stosowaniem kryteriów unijnych - podjęto działania przeciw sędziom. Podkreślenia wymaga, że ostatnio w tych postępowaniach stawia się także zarzuty karne  przekroczenia uprawnień.

Według ustawy „kagańcowej”, postępowanie z pytań prejudycjalnych, które zakończyło się wyrokiem TSUE z 19 listopada 2019 r., musiałoby być umorzone. Według ustawy, wobec sędziów SN, którzy te pytania zadali, musiałoby być wszczęte postępowanie dyscyplinarne i postawione zarzuty. Ustawa zmierza też do unieważnienia czynności polskich sądów, które zadały pytania TSUE w sprawie nominacji sędziów.

Maciej Taborowski zaznaczył, że powoływanie się autorów ustawy na systemy prawne innych państw Unii nie jest uprawnione.

Po pierwsze: TSUE uznał już wprost, że nie można uzasadniać ustawy rozwiązaniem zawartym w systemach innych państw członkowskich. Wskazał, że nawet analogiczne wady w innych systemach nie powoduje, że państwo jest zwolnione ze swych obowiązków zawartych w prawie unijnym.

Ponadto TSUE szuka w polskich reformach rzeczywistego celu - wbrew uzasadnieniu, które podaje ustawodawca. Np. TSUE uznał już w sprawie SN, że takim rzeczywistym celem było usunięcie określonej grupy sędziów SN. – TSUE nawiązał tu do opinii Komisji Weneckiej, którą najwyraźniej bardziej poważa niż rząd polski, który wysłał ją do Muzeum Żołnierzy Wyklętych, zamiast się z nią spotkać – dodał Maciej Taborowski   

Trzecią przesłanką uniemożliwiającą powoływanie się na systemy prawne innych państw członkowskich jest tzw. efekt kumulacji. Chodzi o pewien zbieg czynności ustawodawcy. Nie polega to na ocenie, że KRS jest zła jako taka, ale na tym, że skrócenie jej kadencji, zwiększenie wpływu czynnika politycznego i utajnienie list poparcia - razem wzięte - budzą wątpliwości co do tego, jakie naprawdę są motywy podjętej zmiany.

W ocenie RPO da się zatem rozróżnić poszczególne rozwiązania dotyczące powoływania sędziów w innych państwach UE od sytuacji w Polsce właśnie poprzez efekt kumulacji, który jest oceniany łącznie.

Jak ma się ustawa „kagańcowa” do prawa państw UE

Polskie władze twierdzą, że ustawa kopiuje rozwiązania zawarte w przepisach państw UE. Dlatego marszałek Senatu zaprosił na obrady ekspertów z Francji, Niemiec, Holandii czy Wlk. Brytanii, by się do tego ustosunkowali.

Prof. Laurent Pech (Uniwersytet Middlesex w Londynie) mówił, że od końca 2015 r. polskie  władze starają się przejąć i rozmontować mechanizmy równoważenia władz w celu stworzenia autorytarnego państwa, przy zapewnieniu, że to nadal demokracja. Obecnie zaś - by uzasadnić ustawę „kagańcową” - wprowadzają w błąd opinię publiczną, wybiórczo i stronniczo interpretując przepisy obowiązujące w państwach Unii.

Holenderski adwokat Evert Jan Henrichs zapewnił, że w prawie jego kraju nie ma ani jednego przepisu, który w nawet niewielkim stopniu przypominałby zapisy ustawy „kagańcowej”.

- Nie można być członkiem UE bez niezależnego sądownictwa i bez respektowania europejskiej wspólnoty prawa – wskazywał prof. Franz Bayer z uniwersytetu w Bielefeld. On także zaprzeczył, by niemieckie prawo przypominało polskie przepisy. Nie można np. zostać sędzią tylko dlatego, że ma się dobre kontakty z aktualnie rządzącą partią.

- Obowiązkiem gremium, które w Niemczech wybiera sędziów, a powoływanego przez parlament, jest reprezentatywność - mówił prezes Federalnego Sądu Administracyjnego Klaus Rennert. Wybór sędziego nie jest dowolny i można go zaskarżyć, a najważniejsza jest jego ocena służbowa. Orzecznictwo sędziego nie jest i nie może być powodem postępowania dyscyplinarnego wobec niego.

Francuski sędzi Nils Monsarrat przyznał, że w niektórych aspektach ustawa „kagańcowa” przypomina stare przepisy francuskie, które bardzo rzadko są stosowane. Chodzi np. o obowiązek zachowania „powściągliwości” przez sędziego, który jednak cieszy się wolnością słowa. A postępowania dyscyplinarne prowadzi specjalna rada, która jest całkowicie niezależna od władzy wykonawczej.

O obowiązku stosowania prawa unijnego mówił belgijski prawnik Edward Janssens. Powołał przykład, gdy jeden z adwokatów musiał zapłacić klientowi, bo w jego sprawie na nie się nie powołał. - Polska ustawa nie daje bezpieczeństwa żadnemu obywatelowi – ocenił.

Hiszpański profesor prawa Carlos Flores Juberias mówił, że także w państwach Unii zdarzają się pokusy podporządkowania sądów innej gałęzi władz, również w Hiszpanii.

Senat przygotuje publikację dokumentującą posiedzenie zespołu.

Ustawodawca obawia się konfrontacji ze standardami europejskimi. Zastępca RPO o "ustawie kagańcowej"

Data: 2020-01-14

Przyjęta przez Sejm 20 grudnia 2019 r. ustawa o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw (tzw. ustawa kagańcowa) uniemożliwia wdrożenie wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa - pisze zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski w artykule w "Rzeczpospolitej". 

Z preambuły ustawy, która, jak trafnie zauważył prof. Stanisław Biernat, jest dłuższa od preambuły do Konstytucji, wynika, że została ona przyjęta w poczuciu odpowiedzialności za wymiar sprawiedliwości i poszanowaniu wartości państwa prawa oraz niezależności sądów. Z uzasadnienia ustawy wynika zaś, że jest ona zgodna z prawem UE. Zacytowano tam nawet fragmenty wyroku TSUE z 19.11.2019 r. w sprawie KRS, co miałoby świadczyć, że ustawa jest zgodna z tym wyrokiem. W rzeczywistości jednak zawiera ona postanowienia, które mają uniemożliwić wdrożenie tego orzeczenia.

Rozwiązania ustawy muszą świadczyć o tym, że ustawodawca - który wcześniej przeprowadził kontrowersyjne zmiany w procesie nominacji sędziów - obawia się konfrontacji ze standardami europejskimi. Świadczą też o tym niewątpliwie prowadzone na masową skalę postępowania dyscyplinarne wobec sędziów próbujących wdrożyć te standardy. Z analiz Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że te obawy ustawodawcy należy ze wszech miar uznać za uzasadnione - konkluduje autor. 

RPO: sprawa islandzka przed ETPC może być pomocna dla naprawy polskiego sądownictwa

Data: 2020-01-13
  • Dlaczego niepewność co do statusu sędziego jest groźna dla obywateli? 
  • Obywatel musi być pewny, że w jego sprawie orzeka sędzia powołany zgodnie z prawem - osoba bezstronna, która nie faworyzuje żadnej ze stron procesu i nie kieruje się żadnymi względami pozaprawnymi 
  • Sędzia musi być pewny, że został mianowany z powodu kwalifikacji merytorycznych, i nie zależy do polityków 
  • Rażące naruszenie prawa podczas powoływania sędziego uniemożliwia zasiadanie w składzie orzekającym sądu 

- Jednym z głównych wyzwań stojących dziś przed polskimi władzami jest wypracowanie kryteriów i mechanizmów, które pozwolą na naprawienie obecnej sytuacji - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich. Wyraził oczekiwanie, że pomocne w tym procesie będzie właśnie orzeczenie ETPC, jednoznacznie potwierdzające i doprecyzowujące europejskie standardy mianowania sędziów. 

Dlatego RPO przystąpił do sprawy Ástráðsson przeciwko Islandii toczącej się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Sprawa została przyjęta do rozpoznania przez Wielką Izbę (17 sędziów) ETPC w wyniku zakwestionowania przez Islandię wyroku ETPC w składzie izby (7 sędziów). Jest to rodzaj nadzwyczajnego odwołania, które rozpoznawane jest tylko w sprawach najważniejszych dla ochrony praw człowieka. 

Sprawa islandzka: czy wyrok jest ważny, jeśli sędzia był powołany w sposób wadliwy? 

Obywatel Islandii pan Ástráðsson poskarżył się najpierw do swojego Sądu Najwyższego, a potem do ETPCz, że jego sprawę w sądzie rozpatrywał skład, w którym była osoba powołana niezgodnie z zasadami islandzkiego prawa. A zatem nie zagwarantowano mu rzetelnego procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem, tak jak to gwarantuje Europejska Konwencja Praw Człowieka w art. 6 ust. 1. 

Sędzia powołany niewłaściwie nie może być niezależny.  Bo to nie od niego zależy uznanie, czy błąd w powołaniu jest wystarczająco błahy, by był on prawdziwym sędzią.  

Islandczyk mierzył się więc z podobnym problemem, jak polscy obywatele, których sprawy trafiają teraz do rozpatrywania przez osoby powołane na stanowiska sędziowskie w sposób sprzeczny z Konstytucją RP – a mianowicie wskazane na stanowiska przez Krajową Radę Sądownictwa obsadzoną przez polityków, a do tego być może powołaną z usterką proceduralną (nie wiadomo, czy kandydaci do KRS mieli wymagane w ustawie poparcie innych sędziów, bo listy poparcia mimo wyroku NSA nie zostały ujawnione).  

Islandzka sprawa dotyczy zatem zagadnień, które są niezwykle ważne i aktualne w Polsce, zwłaszcza w świetle wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r. w polskiej sprawie A.K. i inni (C-585, 624 i 625/18), kolejnych orzeczeń Sądu Najwyższego oraz czynności podejmowanych przez sądy powszechne, a także reakcji organów władzy ustawodawczej i wykonawczej (wzmożenie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów, procedowanie ustawy uniemożliwiającej realizację wyroku TSUE). 

Sąd islandzki: sędzia powołany źle nadal jest sędzią 

Kiedy obywatel Islandii zakwestionował sposób prowadzenia jego sprawy, jego Sąd Najwyższy przyznał mu rację tylko częściowo: orzekający w sprawie sędzia nie był powołany właściwie, ale stwierdzenie tego faktu nie pozbawia go stanowiska sędziego. 

ETPC:  sędzia powołany wadliwie nie jest sędzią, a wyrok nie jest wyrokiem 

Islandczyk przedstawił sprawę Trybunałowi w Strasburgu, a ten (12 marca 2019 r.) nie zgodził się z islandzkim Sądem Najwyższym: sąd, w którego składzie zasiada osoba powołana z rażącym naruszeniem prawa, nie spełnia wymogów Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i nie jest sądem ustanowionym na mocy ustawy. A zadem w przypadku pana Ástráðssona doszło do naruszenia Konwencji. Konsekwencje wyroku mogą być jednak dużo dalej idące i dotyczyć setek obywateli Islandii. Stwierdzenie, że osoba powołana z rażącym naruszeniem prawa nie jest sędzią oznaczać będzie, że wszystkie wydane przez nią wyroki będą mogły zostać zakwestionowane, a sprawy te powinny być rozpoznane ponownie.  

Islandia zakwestionowała ten wyrok, dlatego sprawa będzie rozpatrywana przez ETPC ponownie, ale już nie w składzie siedmioosobowym, ale przez Wielką Izbę. Ma to kluczowe znaczenie dla funkcjonowania sądów w Europie. 

RPO o znaczeniu wyroku dla sytuacji w polskim sądownictwie 

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że sprawa ta ma niezwykle ważne znaczenie dla obywateli Polski i ich prawa do sądu. Dlatego, mimo że nie jest stroną tego postępowania, przekazał Trybunałowi w Strasburgu swoje uwagi w formie zwanej „opinią przyjaciela sądu” (łac. amicus curiae). Ma ona ułatwić Trybunałowi dostrzeżenie wszystkich aspektów sprawy, a także zbadanie jak wyrok wpłynie na inne kraje Rady Europy. Standard wyznaczony przez Europejski Trybunał musi być przestrzegany przez każdy kraj europejski, niezależnie wobec którego państwa zostanie wydany wyrok. 

Polski Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że wyrok ETPC może mieć zasadnicze znaczenie dla funkcjonowania całego systemu sądownictwa w Polsce, a przez to - dla możliwości korzystania z ochrony sądowej przez jednostki. Będzie miał zatem znaczenie precedensowe i będzie punktem odniesienia dla oceny spraw dotyczących nieprawidłowości w polskim wymiarze sprawiedliwości, które już zostały lub będą wniesione do ETPC. 

W Polsce istnieje bowiem coraz większe ryzyko chaosu prawnego zagrażającego stabilności orzeczeń sądowych i podważającego pewność obrotu prawnego.  

Aby temu przeciwdziałać, trzeba precyzyjnie wskazać, kiedy ktoś naprawdę jest sędzią i ma prawo orzekać, a kiedy nie, ze względu na wady samego procesu powołania. Jeśli bowiem taka w wątpliwy sposób powołana osoba znajdzie się w składzie orzekającym, to i sam wyrok może być podważany, a więc człowiek nie będzie miał już pewności, że sąd rozstrzygnął jego problem w sposób ostateczny i wiążący. Trzeba temu zapobiec, bo inaczej system sądowy przestaje działać, zaś obywatele stracą szansę, by ich sprawy były rozstrzygane zgodnie z prawem i bez niepotrzebnej zwłoki. 

Polscy sędziowie pytali już o to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu, a ten odpowiedział, że każdy sędzia musi – badając daną sprawę – sprawdzić także, czy w niższej instancji była ona oceniana przez właściwie powołany niezawisły sąd. Jednocześnie posłowie rządzącej większości zgłosili projekt ustawy, która zakazuje sędziom kwestionowania statusu innych sędziów. Ustawa, przyjęta prze Sejm w ekspresowym tempie przed świętami jest obecnie badana przez Senat. W toku prac senackich padły argumenty, że ustawa tak pomyślana nie rozwiąże problemu wadliwości powoływania sędziów przez obecną KRS. Bowiem kwestionować wydawane przez tych sędziów wyroki mogą także sądy w innych krajach Europy. 

Sprawa islandzka dobrze to pokazuje. 

Kiedy sędzia jest sędzią? 

Wymóg ustanowienia sądu na mocy ustawy obejmuje nie tylko podstawę prawną jego istnienia lecz również skład sądu w każdej sprawie, którą rozpatruje.  

RPO wskazał, że podobny wymóg można odczytać z orzecznictwa polskiego Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z 24.10.2007 r., SK 7/06). Prawo krajowe powinno określać kryteria i tryb mianowania na stanowiska sędziowskie, a sędziowie istotnie muszą być mianowani zgodnie z ustanowionymi regułami. Wymogi te mają na celu ograniczenie arbitralnego wpływu władzy wykonawczej na sądownictwo i ochronę niezawisłości sędziowskiej przed ingerencją polityków. 

Wymóg ścisłego przestrzegania prawa w procesie wyboru i mianowania sędziów jest kamieniem węgielnym ich niezawisłości i bezstronności. Sędzia ma mieć pewność, że został mianowany z powodu kwalifikacji merytorycznych, na podstawie obiektywnych kryteriów i we właściwie przeprowadzonej procedurze. Zapobiega to tworzeniu się relacji zależności między osobą mianowaną a innymi osobami, zwłaszcza politykami, którzy wpływaliby na proces selekcji kandydatów, aby została mianowana osoba, którą popierają. Sędzia nie może zawdzięczać kariery zawodowej innym osobom, bo w przyszłości mogłyby one liczyć, że sprawę, która do niego trafi, będzie rozstrzygać kierując się ich oczekiwaniami. 

Ścisłe przestrzeganie reguł mianowania sędziów ma także budować zaufania do wymiaru sprawiedliwości, wzmacniać legitymację demokratyczną sądownictwa, podwyższać poziom akceptacji wyroków sądowych, a przez to zwiększać skuteczność mechanizmów sądowych. Strony postępowań powinny móc ufać, że o ich interesach rozstrzyga osoba bezstronna, nie faworyzująca żadnej z nich, niekierująca się pozaprawnymi uwarunkowaniami. 

RPO uznał, że rażące naruszenie prawa przy powoływaniu sędziów uniemożliwia, by tak powołana osoba była dopuszczona do wykonywania funkcji sądowych i zasiadała w składzie orzekającym. Trybunał musi jednak określić co jest, a co nie jest „rażącym” naruszeniem w tym wypadku. 

W piśmie do Trybunału Rzecznik scharakteryzował kryterium „rażącego naruszenia prawa”. Wskazał, iż skutkiem takich naruszeń jest zniweczenie rezultatu procesu mianowania i pozbawienie osoby mianowanej koniecznej legitymacji prawnej do działania. RPO opowiedział się za przyjęciem domniemania, że rażącym naruszeniem prawa będzie naruszenie przepisów Konstytucji, standardów EKPC, lub zasad prawa Unii Europejskiej. Takie domniemanie będzie szczególnie uzasadnione, gdy naruszenie zostało już stwierdzone prawomocnym orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, ETPC lub TSUE. 

Rzecznik zauważył, że we wcześniejszym wyroku izby Trybunał nie zajął się konsekwencjami wzruszenia powołania sędziego i obsady składu orzekającego dla pewności prawa i stabilności orzeczeń sądowych. Kwestie te zostały poruszone jedynie w zdaniu odrębnym sędziów Lemmensa i Griţco. W opinii RPO zagadnienie to należy do najważniejszych kwestii, a Trybunał powinien się do niego wyraźnie odnieść. 

W sytuacjach, w których sąd lub sędzia może zostać zakwestionowany, strony postępowania sądowego mogą ucierpieć zarówno, jeżeli orzeczenie w ich sprawie nie zostało (jeszcze) uchylone z tego powodu – ponieważ nie są pewne, czy nie zmieni się to w przyszłości; jak i wtedy, gdy orzeczenie zostanie uchylone – ponieważ znajdą się w sytuacji sprzed wydania orzeczenia i muszą się liczyć z ponownym postępowaniem sądowym. RPO uznał, że zasada domniemania legalności nie zapewnia w takiej sytuacji wystarczającej ochrony, a problem może zostać rozwiązany w dwu podstawowych mechanizmach. 

Po pierwsze, z zasady skuteczności (effet utile) praw i wolności gwarantowanych przez EKPC wynika dopuszczalność badania statusu sędziów i sądów w ramach dostępnych środków prawnych. Jeżeli zaś w trakcie kontroli potwierdzony zostanie zarzut, że organ lub osoba nie spełnia wymogów konwencji, sąd dokonujący kontroli musiałby mieć możliwość odmowy uznania organu za sąd lub osoby za sędziego, z prawem do określenia dalszych konsekwencji prawnych, takich jak uchylenie wadliwego orzeczenia organu. Po drugie, w braku dostępnych środków prawnych – istnieje uznawana w wielu krajach jak również w prawie Unii Europejskiej możliwość powołania się na koncepcję aktu nieistniejącego (sententia non existens) i odmowie zastosowania takiego aktu w konkretnym przypadku. 

W piśmie do ETPC Rzecznik rozważył także kwestię intencjonalności działań organów władzy publicznej. RPO uznał, że umyślna ingerencja władzy wykonawczej (a także ustawodawcy, w zależności od przypadku) w status sędziego lub sądu w sposób niezgodny z Konwencją powinna wykluczać późniejsze argumenty odwołujące się do zasady nieusuwalności sędziów oraz zasady pewności prawa, zwłaszcza jeśli nie istniał skuteczny mechanizm kontroli zgodności z prawem mianowania osoby na stanowisko sędziowskie przed dokonaniem owego aktu. Zamiar obejścia lub naruszenia obowiązującego prawa nie może być bowiem nagradzany akceptacją powstałej w ten sposób sytuacji (ex iniuria ius non oritur). 

Odnosząc się do kwestii związanych z zasadą subsydiarności i marginesem uznania państw-stron EKPC, RPO wskazał, że ochrona konwencyjna jest autonomiczna, niezależna od norm krajowych. W związku z tym ETPC nie jest związany oceną naruszenia dokonaną przez organ krajowy i może samodzielnie weryfikować spełnienie standardów europejskich w państwie. Nie przeczy to standardowi subsydiarności, ponieważ wskazuje on jedynie, że w pierwszej kolejności oceny przestrzegania Konwencji ma dokonać organ krajowy, ale nie wyłącza to kompetencji kontrolnej Trybunału. Gdyby tak było, to w istocie ochrona konwencyjna mogłaby się stać iluzoryczna. Formą samoograniczenia się Trybunału w wykonywaniu funkcji kontrolnej jest jednak przyjęcie, że aby przesądzić o naruszeniu prawa do sądu, zarzucane naruszenie musi przyjąć charakter rażący, tj. przekraczający zwykłe nieprawidłowości lub niedociągnięcia w działaniach organów państwa. 

W końcowej części uwag skierowanych do ETPC Rzecznik przywołał wskazówki udzielone przez Trybunał Sprawiedliwości w niedawnym wyroku w sprawie A.K. i inni dla oceny prawidłowości powołania na stanowisko sędziego oraz niezależności sądów, a także zarysował kontekst polski związany z zagadnieniami rozważanymi w sprawie Ástráðsson. Rzecznik wskazał, że zmiany wprowadzone w systemie sądowym w ostatnich latach zrodziły szereg bardzo istotnych problemów. Zaliczył do nich przede wszystkim: 

  • faktyczne zniesienie realnej kontroli konstytucyjnej i rezygnację Trybunału Konstytucyjnego z roli strażnika Konstytucji - proces ten rozpoczął się  uniemożliwieniem trzem sędziom powołanym zgodnie z prawem objęcia funkcji w TK i zastąpieniem ich trzema innymi osobami mianowanymi niezgodnie z prawem; 
  • zrzeczenie się przez Krajową Radę Sądownictwa jej konstytucyjnego zadania ochrony niezawisłości sędziów i niezależności sądów – wskutek upolitycznienia procesu wyboru sędziów-członków Rady, uczynienia go nieprzejrzystym i obsadzenia tego organu w dużej mierze osobami związanymi z Ministrem Sprawiedliwości; 
  • częściowe zawładnięcie Sądem Najwyższym – poprzez utworzenie dwóch nowych izb, w których skład wchodzą wyłącznie sędziowie wybrani w wyniku wadliwej procedury mianowania spośród kandydatów wskazanych przez czynniki polityczne; 
  • przeprowadzenie motywowanego politycznie zastąpienia prezesów i wiceprezesów wielu sądów powszechnych; 
  • wykorzystywanie mechanizmu dyscyplinarnego dla sędziów do politycznej kontroli treści orzeczeń sądowych. 

VII.510.150.2019 

 

Piotr Schab: działania sędziego Krystiana Markiewicza, wspieranego przez RPO, wiodą do „anarchizacji życia publicznego”

Data: 2020-01-13
  • Skutkiem działań sędziego Krystiana Markiewicza, wspieranego przez RPO, może być "otwarcie drogi do destabilizacji polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji - anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie"
  • Tak sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab odpowiedział na wystąpienie RPO w sprawie sędziego, któremu postawiono 55 zarzutów dyscyplinarnych
  • Piotr Schab twierdzi, że RPO błędnie utożsamia konstytucyjne granice swobody wypowiedzi z aktywnością sędziego Krystiana Markiewicza, polegającą na "otwartej negacji" działania organów państwa przy powoływaniu sędziów
  • Rzecznik dyscyplinarny odniósł się także do zarzutów dla sędziów z Krakowa, którzy – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor wydający wyrok w I instancji był właściwie powołany do orzekania

W grudniu 2019 r. zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysław Radzik przedstawił sędziemu Sądu Okręgowego w Katowicach Krystianowi Markiewiczowi 55 zarzutów przewinień dyscyplinarnych. Miało to polegać na tym, że 29 maja 2019 r., jako prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, w pismach do prezesów i sędziów sądów dyscyplinarnych „przedstawił manifest polityczny, w którym kwestionuje niezależność i legalność działania Krajowej Rady Sądownictwa – oraz podważa konstytucyjność i apolityczność Izby Dyscyplinarnej SN”.

RPO napisał do Przemysława Radzika, że takie działania mogą sprawić, iż sędziowie będą się bali wydawać orzeczenia nie po myśli przedstawicieli władzy wykonawczej.  W ocenie RPO działania te zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 Konstytucji) i prawa do wolności wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

Wobec interpretacji prawa, dokonanej przez TSUE w wyroku z 19 listopada 2019 r. oraz przez Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 5 grudnia 2019 r., a także wobec skierowania przez Komisję Europejską skargi przeciwko Polsce do TSUE, istnieją przesłanki do powstrzymania się przez Izbę Dyscyplinarną SN od podejmowania działań – wskazał RPO.

Piotr Schab: anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie

W odpowiedzi Piotr Schab napisał, że nie podziela tezy Rzecznika dotyczącej „wywołania efektu mrożącego” jako następstwa zarzutów dla sędziego Krystiana Markiewicza.

- Pragnę bowiem podkreślić fakt znany Panu, iż Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych nie pełni władzy wykonawczej, zaś jego funkcja jest całkowicie niezależna od cechującej tę władzę sfery nadrzędności i podporządkowania administracyjnego. Zważywszy, że w wystąpieniu z dnia 11 grudnia 2019 roku najzupełniej błędnie utożsamiono granice swobody wypowiedzi, gwarantowanej w art. 54 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z aktywnością sędziego Krystiana Markiewicza polegającą na otwartej negacji działania organów Państwa dokonywanych w procesie powoływania sędziów, niezbędnym jest zaś przypomnienie Panu Rzecznikowi, że zgodnie z art. 179 Konstytucji sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, na czas nieoznaczony. W myśl natomiast art. 180 ust. 1 Konstytucji sędziowie są nieusuwalni.

Publiczne wezwanie do postępowania przeczącego tym normom, stanowiące istotę zarzutów dyscyplinarnych skierowanych wobec Krystiana Markiewicza nie może być zatem, wbrew przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, uznane za realizację swobody wypowiedzi gwarantowanej ustrojowo.

Nie odpowiada bowiem prawdzie stwierdzenie zawarte na stronie 4 wystąpienia z dnia 11 grudnia 2019 roku, iż akcja sędziego Krystiana Markiewicza stanowiła „wypowiedź w sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości”. Apel, sednem którego było otwarte podważenie regulacji konstytucyjnych warunkujących funkcjonowanie sądownictwa, nie jest więc tożsamy udziałowi w publicznej dyskusji, sankcjonowanemu - jak chce Rzecznik Praw Obywatelskich - „wolnością ekspresji sędziego”. Akceptacja tych zachowań, otwarcie prezentowana w wystąpieniu Pana Rzecznika z 11 grudnia 2019 roku jest w istocie rzeczy aprobatą dla łamania norm prawnych o charakterze zasadniczym, przybierającą postać wystąpienia przewidzianego w art. 13 ust. 1 pkt 2 i 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2018 r., poz. 2179 z późn. zm.).

Stanowisko, iż działania sędziego Krystiana Markiewicza, które ocenić trzeba jako publiczne zakwestionowanie regulacji konstytucyjnych, znajduje wsparcie w wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 listopada 2019 roku, wydanym w połączonych sprawach o sygnaturach: C-585/18; C-624/18 i C-625/18 jaskrawo przeczy treści tego wyroku. W punkcie 67 powyższego orzeczenia stwierdzono wszak: „w niniejszych sprawach należy jednak mieć na uwadze fakt, że po wydaniu postanowień odsyłających w sprawach C-624/18 i C-625/18 Prezydent RP powołał sędziów Izby Dyscyplinarnej, która w konsekwencji została ukonstytuowana”. Punkt 145 wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. zawiera zaś stanowczy zapis: „decyzje Prezydenta RP w sprawach powołania sędziów nie mogą być przedmiotem kontroli sadowej”. Głębokie zdumienie budzi pominięcie przez Rzecznika Praw Obywatelskich werdyktu Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w odniesieniu do realizacji przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy ujętej w art. 179 Konstytucji RP, w którym podkreślono konieczność respektowania aktu nominacji sędziowskiej.

Zachowania sędziego Krystiana Markiewicza objęte zarzutami przewinień dyscyplinarnych, wspierane w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 11 grudnia 2019 roku uznać należy więc za całkowicie sprzeczne z ustawą zasadniczą oraz cytowanym wyżej wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada 2019 roku. Ich skutkiem może być otwarcie drogi do destabilizacji polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, a w konsekwencji - anarchizacja życia publicznego godząca w fundamentalne prawa obywatelskie, strzeżenie których jest założeniem urzędu Szanownego Pana Rzecznika – brzmi konkluzja pisma Piotra Schaba.

Piotr Schab: obwinieni sędziowie kwestionowali prawidłowość działania organów konstytucyjnych

W listopadzie 2019 r. trzej sędziowie Sądu Okręgowego w Krakowie usłyszeli zarzuty dyscyplinarne po tym, jak – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor, który wydał wyrok w I instancji, w ogóle mógł orzekać. W ocenie RPO działali oni  zgodnie ze wskazaniami TSUE, który odpowiadając na pytanie prejudycjalne Sądu Najwyższego wskazał, od czego zależy, czy sędzia jest powołany w sposób właściwy.

Według RPO to, co robi rzecznik dyscyplinarny, może w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej. Może bowiem powodować u nich obawy o konsekwencje, jakie na nich spadną w przypadku wyjaśniania wszystkich okoliczności osądzanych spraw – zgodnie z obowiązkiem nakładanym na nich przez art. 45 Konstytucji (gwarantującym obywatelom prawo do sądu), art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

- Wyrażam przekonanie, że nie odpowiada stanowi prawnemu dokonana przez Pana Rzecznika interpretacja przepisów art. 45 i 175 Konstytucji RP oraz przywołanych w niej przepisów prawa europejskiego, w zakresie w jakim uzasadnia ona podejmowanie przez sędziów w ramach prowadzonych postępowań sądowych działań mających rzekomo służyć zapewnieniu prawa do sądu i niezawisłości sędziów oraz zapewnienia obywatelom skutecznej ochrony sądowej ich praw z poszanowaniem zasady praworządności, w sytuacji gdy Pan Rzecznik przypisuje sędziom prawo podejmowania, w ramach prowadzonych postępowań sądowych wszelkich środków niezbędnych dla ustalenia, czy ww. wymogi są spełnione, bez równoczesnego zastrzeżenia, że zastosowane środki winny mieścić się w ramach obowiązującego w Polsce porządku prawnego – odpisał RPO Piotr Schab.

Działania podjęte przez wymienionych przez Pana Rzecznika sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie w ramach postępowania w sprawie o sygn. akt. IV Ka 194/14 w sposób oczywisty wykraczały poza granice ustawowe. Sędziowie, członkowie składu orzekającego w ww. sprawie, będący funkcjonariuszami publicznymi, rażąco przekroczyli swoje uprawnienia przyznając sobie kompetencje do oceny prawidłowości działania organów konstytucyjnych w zakresie powołania orzekającego w pierwszej instancji asesora sądowego w Sądzie Rejonowym w Chrzanowie i podważając tym samym przepis art. 106i § 1 u.s.p wydali postanowienie o odroczeniu rozprawy celem ustalenia czy zachodzi okoliczność, która mogłaby wskazywać na niewłaściwe powołanie asesora sądowego, co stanowiło bezprawną ingerencję w ustawowy tryb powoływania sędziów i asesorów sądowych do składów orzekających określony w art. 47a § 1 i art. 47b § 1 u.s.p. oraz mogło prowadzić do naruszenia przepisu art. 178 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej a także godziło w przepis art. 89 § 1 u.s.p., stanowiło zatem działanie na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Obowiązujące w Polsce prawo nie daje sędziom uprawnień do decydowania o statusie innego sędziego lub asesora sądowego, jak też możliwości wykonywania obowiązków powierzonych im przez uprawniony do tego organ konstytucyjny. W zaistniałej sytuacji moim obowiązkiem jako Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych było przedstawienie sędziom naruszającym prawo, w szczególności gdy zarzucany im czyn wyczerpywał również znamiona umyślnego, ściganego z urzędu przestępstwa z art. 231 § 1 Kk., zarzutu popełnienia przewinienia dyscyplinarnego z art. 107 § 1 u.s.p.

Co więcej, mając na uwadze fakt, iż obwinieni sędziowie kwestionując prawidłowość działania organów konstytucyjnych, tak w zakresie ich umocowania jak i w zakresie wykonywania przez nich swoich kompetencji, podważyli autorytet, prestiż i powagę sądu oraz zaufanie do sądów jako organów obiektywnie i bezstronnie wymierzających sprawiedliwość, wniosłem również do Sądu Najwyższego Izby Dyscyplinarnej o zawieszenie w czynnościach służbowych obwinionych sędziów z obniżeniem wysokości ich wynagrodzenia na czas trwania tego zawieszenia uznając, że rażące lekceważenie porządku prawnego, spełniające cechy umyślnego przestępstwa, jest zachowaniem niegodnym sędziego, którego ze względu na pełnioną funkcję powinien cechować nieskazitelny charakter i który jest w szczególny sposób zobowiązany do przestrzegania jego zasad – napisał Piotr Schab.

VII.564.56.2018, VII.510.164.2019

 

Akcja sędziego Pawła Juszczyszyna to "zdeterminowane działanie przeciw strukturom państwowym" - twierdzi Piotr Schab

Data: 2020-01-10
  • Akcja sędziego Pawła Juszczyszyna musi być oceniona jako szczególnie szkodliwa społecznie, skoro jest "zdeterminowanym działaniem przeciw strukturom państwowym"
  • Tak sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab uzasadnia zarzuty dyscyplinarne wobec tego sędziego
  • Według Piotra Schaba konstytucyjnej ochronie nie podlega „dążenie do wykluczenia od niezawisłego orzekania innego sędziego, powołanego zgodnie z art. 179 Konstytucji”
  • Ochronie, także ze strony RPO, podlegać winien tytuł do niezawisłej pracy sędziego, bezprawnie zanegowany przez sędziego Pawła Juszczyszyna – twierdzi sędziowski rzecznik dyscyplinarny

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych o wyjaśnienia w sprawie zarzutów wobec sędziego Pawła Juszczyszyna. Spytał, na czym dokładnie miałoby polegać naruszenie przez niego prawa.

Rzecznik wskazywał, że sędziowie mają prawo podejmować wszelkie środki, by rozstrzygnąć wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w danej sprawie. Dlatego za realizowanie konstytucyjnego prawa każdego do sądu nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Tymczasem zarzuty rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziego Pawła Juszczyszyna mogą naruszać zasadę niezawisłości sędziów i wywoływać u nich „efekt mrożący”.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia, rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on, że Izba Pracy SN musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Ponadto chodzi także o status nowej KRS. Zgodnie w orzeczeniem TSUE każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez KRS.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO: to ingerencja w sprawowanie władzy sędziowskiej

- Działania rzecznika dyscyplinarnego mogą w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej - oceniał Rzecznik Praw Obywatelskich. Mogą bowiem wywołać u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji podejmowania działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw - co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Zgodnie z art. 178 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się zaś z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych, jaką jest realizacja prawa do sądu. Według  art. 45 Konstytucji jest nim „zapewnienie sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

- Powołani do stania na straży tego prawa są w szczególności sędziowie orzekający w ramach kontroli instancyjnej oraz innych środków zaskarżenia, w tym np. sędzia orzekający w drugiej instancji, tak jak ma to miejsce w tej sprawie. Za działania w celu zabezpieczenia realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej – pisał 4 grudnia 2019 r. zastępca RPO Stanisław Trociuk do Piotra Schaba.

Wątpliwości co do zgodności uregulowań postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów z prawem unijnym ma Komisja Europejska. 10 października 2019 r. skierowała ona do TSUE skargę w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wskazała, że polskie prawo umożliwia objęcie sędziów procedurami dyscyplinarnymi oraz nakładanie na nich kar dyscyplinarnych z uwagi na treść ich orzeczeń, w tym w związku z przysługującym im uprawnieniem do wystąpienia do TSUE o wydanie orzeczenia prejudycjalnego.

W ocenie RPO postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna było realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli - zgodnie z orzeczeniem TSUE z 19 listopada 2019 r.

Działanie w celu zapewnienia realizacji prawa do ochrony sądowej przez niezależny i bezstronny sąd - w tym przeprowadzenie odpowiedniego postępowania wyjaśniającego lub dowodowego - stanowi zatem zobowiązanie wynikające z prawa Unii Europejskiej. Korzysta z ochrony na mocy zasady pierwszeństwa prawa europejskiego i nie może być uznane za rażącą obrazę przepisów prawa lub uchybienie godności urzędu.

Rzecznik pytał, czy przekroczeniem uprawnień jest żądanie przekazania sądowi informacji o sędziach zgłaszających Marszałkowi Sejmu kandydatów na członka KRS. Informacja ta - w świetle prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z  28 czerwca 2019 r. (sygn. akt I OSK 4282/18) - ma status informacji publicznej. Interes publiczny wymaga więc jej ujawnienia nie tylko na żądanie sądu, ale na żądanie każdego, kto się o taką informację zwróci.

Piotr Schab podtrzymuje zarzuty

- Pozwalam sobie stwierdzić, że zastrzeżenia Pana Rzecznika dotyczące zarzutów przewinień dyscyplinarnych sformułowanych wobec Pawła Juszczyszyna, sędziego Sądu Rejonowego w Olsztynie są bezzasadne – głosi odpowiedź Piotra Schaba z 8 stycznia 2020 r.  

Wbrew treści Pańskiego wystąpienia kluczowym elementem zarzutu, odnoszącego się do działania sędziego Pawła Juszczyszyna podjętego dnia 28 listopada 2019 r. w sprawie Sądu Okręgowego w Olsztynie o sygn. akt IX Ca 1302/19 jest okoliczność, iż - wedle treści tego zarzutu - obwiniony sędzia przyznał sobie kompetencję do oceny prawidłowości, w tym legalności wykonywania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy powoływania sędziów, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości, czym uchybił godności urzędu.

Pominięcie przez Pana Rzecznika tego aspektu zachowania SSR Pawła Juszczyszyna uważam za znamienne dla wymowy wystąpienia z dnia 4 grudnia 2019 r. Jest najzupełniej oczywiste, że zanegowanie przez sędziego P. Juszczyszyna przepisu art. 179 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w myśl którego sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa oraz przepisu art. 180 ust. 1 Konstytucji, zawierającego gwarancję nieusuwalności sędziów nie jest działaniem „mającym na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia sprawy", jak postuluje Pan Rzecznik na str. 2 swego wystąpienia. Zachowanie to stanowi zaś zaprzeczenie fundamentów porządku prawnego. Ich respektowanie jest zasadniczym obowiązkiem sędziego, wynikającym z art. 178, ust. 1 Konstytucji.

Doszukiwanie się przez Rzecznika Praw Obywatelskich racji postępowania sędziego Pawła Juszczyszyna wbrew Konstytucji w niezawisłości sędziowskiej podważa w sposób niebudzący wątpliwości definicję tej zasady ujętą we wskazanym wyżej przepisie. Nie jest bowiem działaniem niezawisłym, podlegającym ochronie zgodnie z art. 178, ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej dążenie do wykluczenia od niezawisłego orzekania innego sędziego, powołanego zgodnie z art. 179 Konstytucji. Akcja o tym charakterze musi być oceniona jako szczególnie szkodliwa społecznie, skoro jest zdeterminowanym działaniem przeciw strukturom państwowym.

W tych okolicznościach pozwalam sobie zauważyć, że ochronie, także w razie potrzeby - ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich - podlegać winien tytuł do niezawisłej pracy orzeczniczej sędziego Sądu Rejonowego w Lidzbarku Warmińskim Dariusza Idzikowskiego, bezprawnie zanegowany przez SSR Pawła Juszczyszyna.

Jaskrawo przeczy prawdzie stwierdzenie Pana Rzecznika, zawarte na str. 3 wystąpienia z dnia 4 grudnia 2019 roku, że postanowienie wydane przez sędziego P. Juszczyszyna w dniu 20 listopada 2019 roku, jest realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli zgodnie z treścią orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 19 listopada 2019 roku w sprawach: C-585/18, C-624/18 i C-625/18".

Szczególnej uwadze Pana Rzecznika polecić należy wszak punkt 145 powyższego wyroku, gdzie stanowczo stwierdzono, iż „decyzje Prezydenta RP w sprawach powołania sędziów nie mogą być przedmiotem kontroli sądowej". W punkcie 67 cytowanego wyroku wskazano natomiast, że prezydencki akt powołania sędziego do pełnienia urzędu nadaje służbie sędziowskiej walor konstytucyjny. Zachowanie sędziego Pawła Juszczyszyna, objęte zarzutem przewinień dyscyplinarnych jest więc zasadniczo niezgodne ze stanowiskiem TSUE, wskazanym w wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 4 grudnia 2019 roku.

Podtrzymuję w całej rozciągłości stanowisko Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wyrażone w postanowieniu o przedstawieniu zarzutów z dnia 28 listopada 2019 roku, iż przyznanie sobie przez SSR P. Juszczyszyna kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności wykonywania przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej prerogatywy powoływania sędziów oceniać należy jako przekroczenie uprawnień sędziego, będące działaniem podjętym na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

Wyjaśniając wątpliwości Szanownego Pana Rzecznika informuję, że sędzia Paweł Juszczyszyn przekroczył przepis art. 89 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku - Prawo o ustroju sądów powszechnych przedstawiając dnia 26 listopada 2019 roku przedstawicielom środków masowego komunikowania twierdzenia i oceny związane z pełnionym urzędem, dotyczące delegowania do pełnienia obowiązków orzeczniczych w Sądzie Okręgowym w Olsztynie i odwołania z delegowania – brzmi konkluzja pisma Piotra Schaba.

VII.510.167.2019

Rzecznik Praw Obywatelskich spotkał się z delegacją Komisji Weneckiej

Data: 2020-01-10

10 stycznia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich spotkał się z delegacją Komisji Weneckiej. Tematem rozmów była ustawa z 20 grudnia 2019 r. o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw.

Komisję reprezentowali: jej wiceprzewodniczący Philip Dimitrov (Bułgaria, b. premier), Richard Barrett (Irlandia, b. wicedyrektor biura prokuratora generalnego), Mats Melin (Szwecja), b. prezes najwyższego sądu administracyjnego) oraz Thomas Markert (sekretarz Komisji) i Grigory Dikov (prawnik Komisji).

Ze strony RPO w spotkaniu uczestniczyli: Adam Bodnar, jego zastępcy Hanna Machińska i Maciej Taborowski, Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO oraz specjalistka tego zespołu Magdalena Wilczyńska.

Rzecznik przedstawił ogólny kontekst nowej regulacji. Omówił także dotychczasowe orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach polskiego sądownictwa, zwłaszcza wyrok z 19 listopada 2019 r. 

Zaprezentowano także wpływ procedowanych obecnie w Senacie przepisów na sytuację polskich sędziów w związku z trwającymi wobec nich postępowaniami dyscyplinarnymi.

Członkowie Komisji Weneckiej wyrażali zainteresowanie rolą Rzecznika Praw Obywatelskich w debacie nad ustawą. Przedstawione zostały opinie RPO złożone w tej sprawie do Sejmu i do Senatu.

Piotr Schab pisze RPO, że nie znalazł podstaw do zarzutów dyscyplinarnych dla pracowników MS za hejt wobec sędziów

Data: 2020-01-09
  • Dotychczasowe czynności z udziałem świadków, w tym sędziego Łukasza Piebiaka, nie dostarczyły podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i przedstawienia zarzutów dyscyplinarnych
  • Tak sędziowski rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab odpowiedział RPO na pytania o sprawę oczerniania sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości
  • Synteza dotychczas zgromadzonych dowodów nie potwierdziła tezy wyrażanej w mediach o próbie medialnego zdyskredytowania sędziego Krystiana Markiewicza – napisał Piotr Schab
  • Dodał, że jeśli RPO dysponuje nieznanymi mu dowodami w sprawie, to prosi o ich zaprezentowanie

Chodzi o ujawnioną latem przez Onet.pl sprawę farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości czyli o zorganizowany proceder szkalowania w mediach społecznościowych sędziów nieprzychylnych rządowej reformie wymiaru sprawiedliwości. Sprawa zakończyła się na razie dymisją wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i utratą stanowisk i delegacji kilku sędziów zatrudnionych w resorcie i KRS. Jak wynika z ujawnionych w mediach informacji, konkretni pracownicy Ministerstwa Sprawiedliwości, w tym delegowani tam sędziowie, typowali do ataków konktrenych sędziów i przekazywali te sugestie do zaprzyjaźnionych dziennikarzy i innych osób prowadzących konta w mediach społecznościowych. Osoby te następnie rozsiewały w sieci paszkwile na temat sędziów, których wskazał resort, korzystając przy tym z danych o życiu prywatnym, które Ministerstwo grmadzi w teczkach osobowych sędziów.

W komunikacie z 25 października 2019 r. Piotr Schab poinformował, że dotychczasowe czynności procesowe z udziałem przesłuchanych świadków, w tym sędziego Łukasza Piebiaka, byłego podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości, nie dostarczyły faktycznych i prawnych podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i przedstawienia zarzutów dyscyplinarnych.

W związku z tym RPO w listopadzie 2019 r. poprosił o wskazanie powodów, które sprawiły, że Piotr Schab uznał, iż nie nadal zachodzą podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów wymienionych w publikacjach medialnych.

W odpowiedzi z 9 stycznia 2019 r. Piotr Schab podtrzymał swą informację z  25 października 2019 r.  - W trakcie prowadzenia wstępnych czynności wyjaśniających Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych dążył do ustalenia, czy doszło do wyczerpania znamion deliktu dyscyplinarnego z art. 107 § 1 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegającego na uchybieniu przez sędziów godności urzędu, w tym czy ziściły się przesłanki do uznania, że doszło do próby medialnego zdyskredytowania Prezesa Stowarzyszenia Sędziów Polskich „lustitia" sędziego Krystiana Markiewicza – napisał Piotr Schab.

Istotą wstępnych czynności wyjaśniających było przesłuchanie szeregu świadków. W efekcie tak przeprowadzonego badania pozostaję na stanowisku, że na obecnym etapie postępowania przedstawienie zarzutów dyscyplinarnych nie znajduje oparcia w zgromadzonym i ocenionym następnie przeze mnie materiale dowodowym.

Synteza dotychczas zgromadzonych w sprawie dowodów, dokonana przez pryzmat obowiązującej w polskim procesie karnym zasady domniemania niewinności - nakazującej każdą osobę pozostającą w kręgu zainteresowania organów ścigania, podejrzaną po przedstawieniu zarzutów, czy też oskarżoną uznać za niewinną, dopóki wina nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem skazującym, co gwarantuje Konstytucja RP, Kodeks karny i Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka - nie potwierdziła tezy, wyrażonej w środkach masowego przekazu, o próbie medialnego zdyskredytowania sędziego Krystiana Markiewicza.

Pragnę zauważyć, że o ile Pan Rzecznik dysponuje nieznanymi mi dotychczas dowodami, które po obiektywnym zweryfikowaniu ich, będą mogły stanowić podstawę do przeprowadzenia przeze mnie kolejnych czynności wyjaśniających, niezbędnych dla ochrony praw osób pokrzywdzonych, uprzejmie proszę o ich zaprezentowanie, albowiem dotychczas zgromadzony przeze mnie materiał dowodowy nie dał podstaw do odmiennej, niż wskazana na wstępie, oceny materiału dowodowego, a ostateczne rozstrzygnięcie w sprawie nie zapadło – brzmi konkluzja pisma Piotra Schaba.

Sędzia Juszczyszyn z zarzutem dyscyplinarnym za wykonanie wyroku TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia, rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on, że Izba Pracy SN musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Ponadto chodzi także o status nowej KRS. Zgodnie w orzeczeniem TSUE każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez KRS.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

- Działania rzecznika dyscyplinarnego mogą w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej - oceniał RPO. Mogą bowiem wywołać u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji podejmowania działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw - co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

W ocenie RPO postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna było realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli - zgodnie z orzeczeniem TSUE z 19 listopada 2019 r.  RPO zwrócił się do Piotra Schaba o wskazanie, na czym miało dokładnie polegać naruszenie prawa przez sędziego Juszczyszyna.

VII.510.135.2019

Ustawa „kagańcowa” do odrzucenia. Adam Bodnar pisze do Marszałka Senatu i zabiera głos podczas obrad komisji

Data: 2020-01-08
  • Senat powinien odrzucić ustawę „kagańcową” z 20 grudnia 2019 r. – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Narusza ona Konstytucję, jest sprzeczna z zobowiązaniami Polski wobec Unii Europejskiej i kwestionuje uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym w UE i Radzie Europy
  • Wprowadza bowiem m.in. nieakceptowalne narzędzia ingerowania w niezawisłość sędziowską oraz wolność słowa i zrzeszania się sędziów
  • Poddaje polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli władzy ustawodawczej i wykonawczej, a w efekcie - drastycznie obniża poziom sądowej ochrony praw jednostek
  • W ocenie Adama Bodnara chodzi o zmianę ustawą porządku konstytucyjnego RP

- Rzeczywistym celem regulacji nie jest w istocie “uporządkowanie zagadnień ustrojowych związanych ze statusem sędziego Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, wojskowych oraz administracyjnych, a także organów samorządu sędziowskiego oraz organów sądów” (jak deklaruje się w uzasadnieniu projektu ustawy), lecz rozwiązanie doraźnych przeszkód, które pojawiły się w orzecznictwie sądów polskich i europejskich na gruncie dotychczasowych przepisów, a które uniemożliwiają bądź utrudniają realizację zamysłów politycznych sprzecznych z Konstytucją RP, Europejską Konwencją Praw Człowieka i prawem Unii Europejskiej” – napisał Adam Bodnar w obszernej opinii nt. ustawy do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego.

Ocena ogólna ustawy

Projekt ustawy został wniesiony przez grupę posłów 12 grudnia 2019 r. W nocy z 19 na 20 grudnia 2019 r. sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka wprowadziła do niej wiele zmian. Jedynie w części uwzględniły one uwagi RPO z opinii dla Marszałek Sejmu z 18 grudnia 2019 r. Wiele z nich wprowadziło zaś rozwiązania, które pogłębiły wadliwość ustawy.

Tym samym nadal przewiduje ona daleko idące, niekorzystne dla skutecznej ochrony praw obywatelskich, zmiany w ustawach sądowych, obejmujących sądy powszechne, Sąd Najwyższy, sądy wojskowe, sądy administracyjne, a także Krajową Radę Sądownictwa oraz prokuraturę.

Przyjęto w niej rozwiązania wprowadzające nieakceptowalne z perspektywy prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego, instrumenty ingerowania w niezawisłość sędziowską oraz wolność słowa i zrzeszania się sędziów. Zaostrzono odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów. Ma to umożliwić prowadzenie postępowań nastawionych nie na poprawę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, lecz na dyscyplinowanie sędziów w celu przełamania ich oporu wobec forsowanych rozwiązań prawnych, naruszających zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Ponadto ustawa zmniejsza udział sędziów, samorządu sędziowskiego i sądowych organów kolegialnych we współdecydowaniu o funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Przekazuje bowiem kolejne kompetencje prezesom sądów, zwiększając tym samym zakres wpływu Ministra Sprawiedliwości na polskie sądownictwo.

W ocenie Rzecznika ustawa wprost narusza wiele konstytucyjnie chronionych zasad, w tym:

  • zasadę państwa prawa (art. 2);
  • zasadę legalizmu i praworządności (art. 7);
  • nadrzędności Konstytucji RP (art. 8 ust. 1) i bezpośredniego stosowania jej przepisów (art. 8 ust. 2);
  • przestrzegania prawa międzynarodowego (art. 9);
  • podziału i równowagi władz (art. 10 ust. 1);
  • prawa do rzetelnego procesu przed niezależnym, bezstronnym i  niezawisłym sądem (art. 45 ust. 1);
  • zasady pierwszeństwa prawa UE przed ustawami krajowymi (art. 91 ust. 2 i 3) oraz zasady bezpośredniego stosowania prawa UE (art. 91 ust. 1 i 3.);
  • autonomii i niezależności sądów (art. 173) oraz niezawisłości sędziów (art. 178 ust. 1).

Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia uchwaloną ustawę jednoznacznie negatywnie, jako naruszającą ustawę zasadniczą i łamiącą podstawowe zasady polskiego porządku prawnego, stojącą w sprzeczności ze zobowiązaniami Polski wobec Unii Europejskiej, godzącą w ochronę gwarantowaną Europejską Konwencją Praw Człowieka. Wejście w życie ustawy, w uchwalonym przezSejm kształcie, zakwestionuje w istocie uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym w Unii Europejskiej i Radzie Europy, ostatecznie podda polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, a co najważniejsze - drastycznie obniży poziom sądowej ochrony praw jednostek.

Szczególne obawy RPO  dotyczą konsekwencji wejścia ustawy w życie w kształcie  uchwalonym przez Sejm dla ochrony praw obywatelskich. Uniemożliwienie wykonania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r.  będzie stanowić odmowę lojalnego wykonywania obowiązków członkowskich wynikających z przynależności do Unii Europejskiej, w tym - odmowę zapewnienia obywatelom skutecznej ochrony sądowej ich uprawnień wynikających z art. 19 ust. 1 ak. 2 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych UE. Stanowić to będzie jednocześnie rażące naruszenie Konstytucji, z uwagi na zlekceważenie jej postanowień zakładających poszanowanie prawa międzynarodowego, którym związała się Polska.

Najważniejsze zarzuty RPO wobec ustawy

  • zmierza do intencjonalnego wyłączenia spod kontroli sądowej legalności powołania i działania organów sądowych, a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego.  Prowadzi to do pominięcia standardów konstytucyjnych i europejskich, w tym wynikających z prawa Unii Europejskiej i orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości UE;
  • intencję uniemożliwienia organom krajowym realizacji orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r. potwierdza radykalne  zaostrzenie przez ustawę odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów. Za przestrzeganie prawa, stosowanie Konstytucji, kierowanie się prawem Unii Europejskiej, wykonywanie orzeczeń TSUE, wierność niezawisłości sędziowskiej, sędzia będzie mógł podlegać represjom nieuzasadnionego, de facto fikcyjnego postępowania dyscyplinarnego;
  • mechanizm odpowiedzialności dyscyplinarnej będzie używany do naruszania niezawisłości sędziowskiej, sprawowania kontroli politycznej nad treścią orzeczeń sądowych, zmuszania sędziów do orzekania po myśli władzy politycznej, a jednocześnie powstrzymywania się od jakichkolwiek krytycznych uwag wobec przepisów prawa i praktyki ich stosowania;
  • celem ustawy jest zalegalizowanie statusu prawnego osób powołanych na stanowiska sędziów, nawet jeśli powołanie nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa. Do takiej sytuacji doszło zaś w szczególności przy powoływaniu sędziów SN do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izby Dyscyplinarnej SN. Tymczasem osoba powołana z rażącym naruszeniem prawa, niedająca rękojmi bezstronności i niezawisłości, nie może być sędzią, tak jak organ niespełniający wymogów niezależności, nie może być sądem;
  • zmiany ustawowe zmierzają w istocie do legitymizacji działań rzeczników dyscyplinarnych, które dotychczas budziły wiele wątpliwości, formułowanych m.in. w licznych wystąpieniach RPO;
  • innym celem ustawy jest uniemożliwienie wyłączenia sędziego (zmiana składu sądu), który został nienależycie powołany. Niemożliwa będzie zatem zmiana składu sądu
    wobec  stwierdzenia, że dana  osoba została nieodpowiednio powołana lub obsadzona;
  • mechanizm ustawy sprowadza się do wymuszenia powstrzymania się od wykonywania zobowiązań unijnych, w drodze niedopuszczalnego prawnie mechanizmu nacisku na sędziów, poprzez wywołanie obawy przed utratą stanowiska sędziowskiego wskutek
  • ustawa spotęguje sprzeczność między porządkiem prawnym RP a prawem Unii. Nieuchronnie będzie prowadzić do wszczęcia przez Komisję Europejską kolejnych postępowań o naruszenie prawa UE. Ustawa zatem nie tylko nie służy naprawieniu sytuacji, lecz ją zdecydowanie zaostrza i prowadzi Polskę w kierunku marginalizacji w Unii Europejskiej, wycofania z europejskiej współpracy sądowej, a także rodzi ryzyko nałożenia przez TSUE na Polskę środków tymczasowych i dotkliwych kar finansowych;
  • wszystkie negatywne skutki wprowadzenia zmian prawnych wpłyną negatywnie przede wszystkim na sytuację polskich obywateli;
  • ustawa w praktyce ogranicza możliwość zabierania przez sędziów głosu w debacie publicznej poprzez uchwały kolegiów i samorządu sędziowskiego. Zmierza do odebrania sędziom prawa odnoszenia się do polskiego sądownictwa;
  • nałożenie na sędziów i prokuratorów obowiązku upublicznienia informacji o przynależności do stowarzyszeń i fundacji głęboko ingeruje w konstytucyjnie chronioną wolność zrzeszania się oraz prawo do prywatności. RPO ocenia to jako powszechną lustrację aktywności społecznej i publicznej sędziów i prokuratorów. W wielu przypadkach upublicznione informacje o sędziach i prokuratorach mogą prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej;
  • zarówno czas wniesienia projektu, nocny tryb pracy w sejmowej komisji, jak i natychmiastowe przegłosowanie projektu przez Sejm, prowadzą do wniosku, że narzucone przez większość parlamentarną tempo prac legislacyjnych narażało na uszczerbek takie wartości, jak konstytucyjna zasada zaufania obywateli do państwa i prawa czy zasada dialogu społecznego. Żadne względy konstytucyjne nie uzasadniały takiego pośpiechu w uchwalaniu ustawy (nie zostały one też wskazane w uzasadnieniu projektu ustawy).

RPO: chodzi o zmianę ustawą porządku konstytucyjnego RP

Adam Bodnar zabrał głos 8 stycznia 2020 r. podczas posiedzenia senackich komisji: Ustawodawczej oraz  Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Przygotują one stanowisko dla Senatu, który ma się zająć ustawą 15 stycznia 2020 r.

Rzecznik wspominał zmiany w polskim sądownictwie, dokonywane od 2017 r. przy masowych protestach obywateli, którzy nadal upominają się o niezależne sądownictwo. Przywołał też wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE w tych sprawach (w tym ten postanowienie potwierdzające, że prof. Małgorzata Gersdorf jest I prezesem Sądu Najwyższego, choć władze już tak w 2018 r. nie uznawały). - To był rodzaj testowania społeczeństwa obywatelskiego, prawników, jak daleko można się posunąć – dodał Adam Bodnar.

Powołując się na swą 58-stronicową opinię dla Senatu, RPO przedstawił konsekwencje, jakie mogą grozić w przypadku wejścia ustawy w życie. Będzie to miało m.in. wpływ na wiele codziennych spraw obywateli polskich,  na przedsiębiorców, na spory transgraniczne, uznawanie wyroków, dokonywanie inwestycji i zawieranie umów handlowych, a także na ochronę konkurencji.

Dla Rzecznika oczywiste jest, że sądy mogą weryfikować status sędziego, a  sędziowie mogą się wypowiadać w sprawach swego statusu, niezależności sądów czy ustroju konstytucyjnego. To może w określonym kontekście być uznawane za sprawy polityczne, bo słowo „polityka” jest tak ogólne, że wszystko można uznać za polityczne. Sędziowie mają jednak prawo wypowiadanie się, a jeśli chodzi o sprawy konstytucyjne – mają wręcz taki obowiązek.

W ocenie RPO w tej sali powinna się teraz odbywać debata o tym, jak wykonać wyrok TS UE z 19 listopada 2019 r. i będący jego konsekwencją wyrok Sądu Najwyższego z 5 grudnia 2019 r. Tematem powinno być też, jak doprowadzić stan naszego prawa aby był zgodny z prawem europejskim, w duchu zasady lojalnej współpracy i szanowania prawa europejskiego.

- Tymczasem ustawa idzie w kompletnie innym kierunku: nie szanowania, ale zakwestionowania; nie naprawienia sytuacji, ale jej pogorszenia  - podkreślał Rzecznik. A jest przecież już złożony kolejny wniosek Komisji Europejskiej do TSUE, jeśli chodzi o środki dyscyplinarne wobec polskich sędziów.

- Powstaje zatem pytanie, o co chodzi? Czy o przewagę kolejnego miesiąca czy kilku i w tym czasie przeprowadzić zmiany by nie było już możliwości działania, czy o to, by stworzyć taką sytuacje, aby sędziowie nie mogli się już wypowiadać i zadawać pytania prejudycjalne? – mówił Adam Bodnar. W jego ocenie chodzi o zmianę ustawą porządku konstytucyjnego RP. - Tego właśnie od pięciu lat doświadczamy. Na tym polega problem – zakończył RPO.

VII.510.176.2019

 

Ustawa „kagańcowa” powinna być odrzucona. Wystąpienie Adama Bodnara podczas obrad senackiej komisji  

Data: 2020-01-07
  • Senat powinien odrzucić ustawę „kagańcową" z 20 grudnia 2019 r. – uważa rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar
  • Łamie bowiem ona zasadę wzajemnego zaufania obowiązującą we wspólnej przestrzeni  prawnej Unii Europejskiej
  • Odmowa przestrzegania zasady praworządności jest zaś równoznaczna z kwestionowaniem udziału państwa w systemie prawnym UE – miałoby to charakter prawnego Polexitu
  • Ustawa grozi też pogorszeniem sytuacji przeciętnego obywatela oraz przedsiębiorcy - wobec możliwego chaosu prawnego

7 stycznia 2020 r. Adam Bodnar zabrał głos podczas posiedzenia senackiej  Komisji Spraw Zagranicznych i Unii Europejskiej.  Omawiała ona ustawę z 20 grudnia 2019 r. o nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Sądzie Najwyższym oraz niektórych innych ustaw.

Ustawę tę 8 stycznia 2020 r. zaopiniują senackie komisje: Ustawodawcza oraz  Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Cały Senat ma się nią zająć 15 stycznia.

RPO o wadach ustawy

W ocenie RPO ustawa narusza Konstytucję, jest sprzeczna z zobowiązaniami Polski wobec Unii Europejskiej i kwestionuje uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym w UE i Radzie Europy.

Wprowadza bowiem m.in. nieakceptowalne narzędzia ingerowania w niezawisłość sędziowską oraz wolność słowa i zrzeszania się sędziów. Poddaje też polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli władzy ustawodawczej i wykonawczej, a w efekcie - drastycznie obniża poziom sądowej ochrony praw jednostek. Zmniejsza też udział sędziów, samorządu sędziowskiego i sądowych organów kolegialnych we współdecydowaniu o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości. Przekazuje kolejne kompetencje w gestię prezesów sadów, zwiększając tym samym wpływ Ministra Sprawiedliwości na sądownictwo.

Podczas obrad senackiej komisji Adam Bodnar mówił o ustawie w kontekście integracji europejskiej i przestrzegania praw obywatelskich.

Ustawa grozi integracji europejskiej

- To byłby duży kłopot dla Polski, jeśli ustawa byłaby przyjęta w tym kształcie, z punktu widzenia integracji europejskiej. To może mieć wpływ na nasze funkcjonowanie w ramach europejskiej przestrzeni prawnej, gdyż podstawową zasadą tego jest zasada wzajemnego zaufania i uznawania - mówił Rzecznik.

Przypomniał czekający na rozpoznanie wniosek Komisji Europejskiej do Trybunału Sprawiedliwości UE ws. art. 7 traktatu o funkcjonowaniu UE ws. środków dyscyplinarnych wobec sędziów, a także inne trwające postępowania  TS UE wobec Polski oraz jego wyrok z 19 listopada 2019 r.

Problem niezależności sądownictwa ma zaś związek z zasadą praworządności, wyrażoną w art. 2 traktatu o UE. – Jeśli przyjmiemy tezę, że odmawiamy przestrzegania zasady praworządności, to jest to równoznaczne de facto z zakwestionowaniem udziału państwa w procesie integracji europejskiej. Dlatego w swoim wystąpieniu  w Sejmie użyłem sformułowania, że postępujące działanie w tym kierunku będzie miało charakter prawnego Polexitu – mówił Adam Bodnar.

Tymczasem polskie władze podejmują działania mające na celu ograniczenie funkcjonowania polskich sądów w europejskiej przestrzeni prawnej. Nie widać np. działań dla wykonania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. Są zaś  wdrażanie postępowania dyscyplinarne wobec sędziów, którzy realizują ten wyrok. A ustawa z 20 grudnia wręcz wprowadza zakaz kwestionowania   umocowania sądów i trybunałów.

Z perspektywy prawa europejskiego ustawa ta narusza artykuły traktatu i Karty Praw Podstawowych, ale też wprowadza ograniczenia w korzystaniu z zasady pierwszeństwa prawa europejskiego i skutku bezpośredniego. Za sprzeczne z prawem należy też uznać te przepisy ustawy, że wniosek o ustalenie powołania sędziego należy tylko do kompetencji właściwie Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN. Prawo unijne postuluje zaś, by każdy sąd miał swoją własną autonomię. KRS i Izba Dyscyplinarnej SN wydają się zaś nie dostrzegać wyroku z 19 grudnia.

Z orzecznictwa TSUE wynika, że prawo do skutecznego środka prawnego powinno być rzeczywiste, a nie iluzoryczne . Nie można zatem dopuścić do sytuacji, gdy zapadają wyroki TSUE i sądów krajowych, ale następnie na różne sposoby kwestionuje się ich wykonanie.

Zdaniem RPO decydowanie, które wyroki nadają się do wykonania, a które nie, to swoisty miecz obosieczny. Wyobraźmy sobie, że sąd jakiegoś państwa mówi, że nie obchodzi go wyrok TSUE ws. gazociągu Opal.

Wszystko to prowadzi do takich zagrożeń, jak:

  • ewentualne ryzyko utraty funduszów unijnych (co jest odległe w czasie);
  • zakłócenia możliwości normalnego funkcjonowania osób fizycznych oraz przedsiębiorców w ramach wolnego rynku wobec chaosu prawnego;
  • zagrożenia funkcjonowania przestrzeni wolności, bezpieczeństwa i sprawiedliwości.

Kłopoty może mieć przeciętny obywatel

W ocenie Adama Bodnara wszelkie skutki będą miały znaczenie dla codziennego życia przeciętnego obywatela i przedsiębiorcy. Już teraz, jeśli np. chodzi o funkcjonowanie europejskiego nakazu aresztowania, nie wszystko wygląda tak, jak powinno być w państwie UE. Dlatego ta ustawa nie powinna być przyjęta - uznał RPO.

Rzecznik odniósł się też do wypowiedzi podczas obrad wiceministra spraw zagranicznych Pawła Jabłońskiego, że nie powinno być wpływu na tę ustawę „zewnętrznych czynników”.

- Skoro mandat Komisji Weneckiej uwzględnia możliwość występowania do niej o opinie przez parlamenty krajowe, w tym przez Senat, to nic nie stoi na przeszkodzie by w toku prac legislacyjnych o taką opinię się zwrócić – mówił Adam Bodnar. A komisja to  organ Rady Europy, do której z Polski wchodzą wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł oraz Mariusz Muszyński z TK. Ponadto opinie w sprawie ma wyrazić ODIHR/OBWE, o co zwrócił się RPO.

RPO przystąpił do sprawy Grzęda przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (skarga nr 43572/18)

Data: 2020-01-02
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do rozpoznawanej przez Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) sprawy Grzęda przeciwko Polsce i przedstawił list tzw. „przyjaciela sądu” (amicus curiae).
  • Sprawa została wniesiona przez sędziego, wybranego w 2016 r. do Krajowej Rady Sądownictwa, któremu w wyniku uchwalonej w grudniu 2017 r. nowelizacji przerwano czteroletnią kadencję, mimo że taki czas jej trwania określa wprost Konstytucja RP (art. 187 ust. 3).
  • Skarżący zarzucił Polsce arbitralne przerwanie mandatu członka KRS oraz brak możliwości zaskarżenia tego środka na drodze sądowej, tj. naruszenie przysługującego mu na mocy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka: prawa do sądu (art. 6 ust. 1 EKPC) oraz prawa do skutecznego środka odwoławczego (art. 13 EKPC).

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tej sprawy z uwagi na jej szczególny charakter. Jest to pierwsza ze spraw, w której ETPC przystąpił do oceny zmian dokonanych w systemie sądownictwa w Polsce w ostatnich latach. Jest ona ważna nie tylko dla samego skarżącego i dla pozostałych sędziów-członków KRS, którym ustawą skrócono kadencję w 2018 r., lecz ma przede wszystkim ogromne znaczenie dla funkcjonowania systemu sądownictwa w Polsce.  

W opinii Rzecznika konsekwencje zmian legislacyjnych przyjętych przez parlament są bowiem bardzo poważne. Poprzez przedwczesne zakończenie kadencji sędziów-członków KRS, a następnie wybór nowych członków, organy władzy ustawodawczej i wykonawczej przyznały sobie decydujący wpływ na obsadzenie organu, którego konstytucyjną rolą jest ochrona niezależności sądownictwa od tych właśnie władz politycznych. Przyjęte rozwiązania uczyniły misję KRS w istocie niewykonalną.

Rzecznik czuł się w obowiązku przekazać Trybunałowi, iż w jego ocenie nowo obsadzona KRS zrezygnowała ze swej konstytucyjnej roli, nie chroni niezawisłości sądów, nie protestuje, gdy politycy usiłują wywierać wpływ na treść orzeczeń sądowych, nie chroni sędziów przed represjami podejmowanymi wobec nich, w tym bezpodstawnymi postępowaniami dyscyplinarnymi, czy środkami o charakterze administracyjnym.

Rzecznik wskazał, że zagadnienia te zostały poruszone przez Trybunał Sprawiedliwości UE w wyroku z 19 listopada 2019 r. w sprawie A.K. i inni (połączone sprawy C-585/18, C-624/18 i C-625/18), a doprowadziły do wydania przez Sąd Najwyższy orzeczenia stwierdzającego, że obecna Krajowa Rada Sądownictwa nie jest ani bezstronna, ani niezależna od władzy ustawodawczej i wykonawczej (wyrok SN z 5 grudnia 2019, sprawa III PO 7/18).

W swojej opinii dla ETPC Rzecznik przedstawił argumentacją prawną na rzecz rozciągnięcia ochrony konwencyjnej na sędziów-członków Krajowej Rady Sądownictwa, których kadencja nie powinna być przedwcześnie przerywana. Rzecznik wywiódł ją z dwu równoległych linii argumentacyjnych: testu Eskelinen oraz zaproponowanej ochrony analogicznej do ochrony sędziego orzekającego.

Po pierwsze, RPO wskazał, że ogólna ochrona prawa urzędników publicznych do sądu, uznana przez ETPC w orzeczeniu z 2007 r. Vilho Eskelinen i inni przeciwko Finlandii, potwierdzona później m.in. w sprawie z 2016 r. Baka przeciwko Węgrom, powinna obejmować również sędziów-członków KRS.

Przeprowadzając analizę, czy sprawa będąca przedmiotem rozpoznania przez Trybunał w Strasburgu spełnia wymogi tzw. testu Eskelinen, Rzecznik uznał, że ochrona powinna być rozciągnięta na wszystkie osoby znajdujące się w takiej sytuacji, jak Skarżący, ponieważ:

  1. na gruncie prawa krajowego istnieje „prawo” sędziego-członka KRS do zachowania mandatu przez pełną kadencję. Przede wszystkim jest ono gwarantowane przez Konstytucję RP (art. 187 ust. 3). Ponadto, w dniu wyboru Skarżącego na członka KRS, brak było ustawowej przesłanki uzasadniającej przedwczesne zakończenie jego kadencji w 2018 r. Zmiany w tym zakresie nie mogą być natomiast wprowadzane ze skutkiem retroaktywnym;
  2. uprawnienie przysługujące sędziemu-członkowi KRS ma charakter „prawa cywilnego” w rozumieniu art. 6 ust. 1 EKPC, ponieważ wykluczający ochronę test Eskelinen jest w tym przypadku niespełniony. Test wymaga bowiem wyraźnego wyłączenia przez ustawodawstwo krajowe prawa do sądu dla określonej kategorii urzędników publicznych  z obiektywnych powodów związanych z interesem państwa. W prawie polskim ani takiego wyraźnego wyłączenia nie było, ani na żadnym etapie prac legislacyjnych nie wskazano żadnego zasługującego na ochronę interesu państwa, który powodowałby konieczność przedwczesnego skrócenia kadencji poprzedniej Rady;
  3. brak dostępu Skarżącego do sądu i brak środka zaskarżenia przerwania mandatu w KRS był oczywisty w sytuacji skrócenia mandatu wprost na mocy ustawy, bez potrzeby wydawania aktu indywidualnego stwierdzającego jego wygaśnięcie, który mógłby ewentualnie podlegać zaskarżeniu. Jedynym środkiem, niedostępnym bezpośrednio dla samego sędziego-członka KRS, byłoby uznanie zmiany legislacyjnej w tym zakresie za niekonstytucyjną. Musiałby dokonać tego Trybunał Konstytucyjny, co do którego są poważne wątpliwości, czy jest organem spełniającym europejskie wymogi „sądu”.

Po drugie, Rzecznik przedstawił argumentację na rzecz przyznania sędziom-członkom Krajowej Rady Sądownictwa ochrony analogicznej do ochrony niezawisłości i nieusuwalności sędziego pełniącego funkcje orzecznicze. Koncepcja analogicznej (równoważnej) ochrony sędziów-członków opiera się na łącznym uznaniu następujących elementów:

  1. Krajowej Radzie Sądownictwa na mocy Konstytucji RP powierzono zadanie stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Zatem status tego organu oraz status jego członków musi zapewniać możliwość realizacji tej misji;
  2. szczegółowe kompetencje KRS mają bezpośredni wpływ na status sędziów: Rada uczestniczy w procesie nominacji i przyjmowania do zawodu, awansowania sędziów i przenoszenia ich do sądu wyższego szczebla, czy wcześniejszego przechodzenia na emeryturę. Niezbędne jest wobec tego zapewnienie, aby w tak newralgicznym punkcie struktury organizacyjnej państwa nie wystąpiła luka w ochronie niezawisłości sędziów;
  3. niezawisłość sędziowska podlega ochronie bezwzględnej; państwo nie może w nią ingerować w żadnym wypadku – nie może przewidywać przypadków, w których sędzia pozostawałby „zawisły”, tj. był zależny od organów władzy politycznej;
  4. niezawisłość sędziów jest niepodzielna; osoby sprawujące urząd sędziego powinny być chronione w każdej sytuacji działalności publicznej, do której są skierowani jako sędziowie. Pełniąc funkcje powierzone osobie jako sędziemu, konsekwentnie należy jej zaoferować ochronę właściwą sędziemu w pełnym zakresie tak realizowanych funkcji publicznych;
  5. zgodnie z minimalnym wymogiem europejskim większość członków KRS powinna być sędziami. Celem takiego rozwiązania jest zapewnienie, aby to osoby posiadające przymiot niezawisłości miały decydujący głos w Radzie. Skoro tak, to ich niezależność powinna być w równym stopniu zagwarantowana także w zakresie ich uczestnictwa i działalności w Radzie.

RPO ostrzega sędziego- rzecznika dyscyplinarnego Radzika przed konsekwencjami postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Markiewicza

Data: 2019-12-31
  • Komunikat opublikowany w serwisie internetowym Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych skłonił Rzecznika Praw Obywatelskich do zainteresowania się sprawą działania Przemysława Radzika, zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych wobec sędziego Sądu Okręgowego w Katowicach Krystiana Markiewicza
  • Z treści tego komunikatu wynika, że sędziemu Krystianowi Markiewiczowi przedstawiono 55 zarzutów przewinień dyscyplinarnych polegających na tym, że 29 maja 2019 r., jako prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia” w pismach, skierowanych do prezesów i sędziów sądów dyscyplinarnych, przedstawił manifest polityczny, w którym kwestionuje niezależność i legalność działania Krajowej Rady Sądownictwa – oraz podważa konstytucyjność i apolityczność Izby Dyscyplinarnej SN
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie działania sędziego Radzika mogą sprawić, że sędziowie będą się bali wydawać orzeczenia nie po myśli przedstawicieli władzy wykonawczej, a jest to zjawisko groźne. RPO wywodzi w swym piśmie, dlaczego sędzia Radzik może przekraczać granice wytyczone przez prawo.

Wolność ekspresji sędziego powinna być wykładana w taki sposób, aby zapewnić odpowiednią równowagę pomiędzy prawnymi obowiązkami i ograniczeniami sędziów, wynikającymi z Prawa o ustroju sądów powszechnych, a potrzebą ich uczestnictwa w życiu publicznym i społecznym – przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich.

W ocenie RPO działania sędziego-rzecznika Radzika zagrażają realizacji konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy m.in. przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz prawa do wolności wypowiedzi (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Nie można uznać za demokratyczne państwo prawa takiego państwa, które wobec sędziów działających w stowarzyszeniach sędziowskich, wszczynane są postępowania dyscyplinarne za to, że apelują o przestrzeganie praworządności.

Wobec dokonanej przez TSUE interpretacji prawa w wyroku z dnia 19 listopada 2019 r. oraz przez Sąd Najwyższy w orzeczeniu z dnia 5 grudnia 2019 r., a także wobec skierowania przez Komisję Europejską skargi przeciwko Polsce do TSUE, istnieją przesłanki do powstrzymania się przez Izbę Dyscyplinarną SN od podejmowania działań.

Granice, jakie wytycza prawo

Doktryna i nauka prawa precyzują, co konkretnie wynika z ograniczenia swobody wypowiedzi sędziego, które określa art. 66 oraz 82 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Niezwykle istotne jest tu orzecznictwo dyscyplinarne Sądu Najwyższego. Czyn sędziego może zostać uznany za delikt dyscyplinarny tylko wówczas, gdy jest bezprawny w stopniu kwalifikowanym (czyli w sposób oczywisty i rażący obraża przepisy prawa) bądź, gdy jest rażąco sprzeczny z zasadami etyki zawodowej sędziów.

Zdaniem Sądu Najwyższego uchybienie godności urzędu sędziego, o której mowa w  art. 178 ust. 2 Konstytucji RP, której strzec zobowiązuje się sędzia składając ślubowanie przed Prezydentem RP, stanowi podstawę do pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Sąd Najwyższy wskazuje, że z pojęcia godności urzędu sędziego wynika „nie tylko poczucie własnej wartości i dumy ze sprawowania urzędu oraz oczekiwanie szacunku ze strony innych osób, ale wiąże się to z podwyższonymi wymaganiami i  ograniczeniami wobec sędziów”. Wymagania etyczne stawiane sędziom, także w zakresie treści, zakresu i formy ich ekspresji i wypowiedzi, są bardzo wysokie i wynikają z wzorców, których podstawą są takie pojęcia, jak godność urzędu sędziego, niezawisłość sędziego i niezależność sądownictwa, bezstronność w pełnieniu swoich obowiązków oraz nieskazitelność charakteru. Istnieje jednak kategoria publicznych wypowiedzi sędziów, które należy zakwalifikować i potraktować zdecydowanie w inny sposób, przyznając sędziom znaczny margines swobody wypowiedzi, warunkowany potrzebą ochrony interesu publicznego i społecznego w zakresie ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173 oraz art. 178 ust. 1 Konstytucji RP) oraz zasady podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji RP).

W kontekście orzecznictwa Sądu Najwyższego w sprawach dyscyplinarnych oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka uznać należy, że sędziom przysługuje znacznie szersza swoboda wypowiedzi w sprawach dotyczących kondycji i funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ponieważ kwestie te dotyczą spraw zainteresowania publicznego, a debata na ich temat korzysta z ochrony przewidzianej w art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Trybunał uznaje, że nawet jeżeli dyskutowana kwestia ma implikacje polityczne, to fakt ten sam w sobie nie wystarcza, by sędzia nie mógł się wypowiadać w takiej sprawie. W takim zatem przypadku należałoby uznać, że nawet jeśli „sędzia zdradza swoje przekonania” w jakiejś sprawie dotyczącej funkcjonowania sądownictwa, to mieści się to w granicach swobody jego, konwencyjnie chronionej, wolności wypowiedzi.

Ostrzeżenia z Europy

Warto nadmienić, że również Komisja Wenecka zwróciła uwagę na niepożądany tzw. efekt mrożący (chilling effect), kiedy to obawa przed sankcjami dyscyplinarnymi powstrzymuje sędziego od korzystania z prawa do swobody wypowiedzi. Komisja rozważała tę kwestię w przypadku nałożenia sankcji dyscyplinarnej na sędziego za wypowiedzi dotyczące funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, gdy wypowiedzi takie traktowano jako mające charakter polityczny. Komisja stwierdziła, że grożąca za nie sankcja dyscyplinarna jest nieproporcjonalna. Wprawdzie sędzia musi ważyć swoje ewentualne zaangażowanie publiczne i unikać wypowiedzi lub zachowań wiążących się ze sferą polityki. Wyjątkiem są sytuacje wypowiadania się o  sprawach, „które są politycznie kontrowersyjne”, a które bezpośrednio wpływają na działalność sądów, niezależność sądownictwa, administrację systemem sądownictwa lub integralność osobistą sędziego.

Zaniepokojenie z powodu wszczynania postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za ich publiczne wypowiedzi dotyczące reform sądownictwa wyraziła również komisarz praw człowieka Rady Europy - Dunja Mijatović. W raporcie opublikowanym po odbyciu wizyty w Polsce podkreśliła, że postępowania dyscyplinarne nie mogą być wykorzystywane do uciszania krytyki lub ograniczania niezależności sądów.

VII.564.56.2018

Prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie i jednocześnie członek nowej Krajowej Rady Sądownictwa Maciej Nawacki podaje powody swoich działań wobec sędziego Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-30
  • Wyjaśnia, że zawiesił sędziego w czynnościach, bo miał takie prawo (przepisy pozwalają odsunąć sędziego od wykonywania obowiązków służbowych, jeśli wymagają tego „powaga sądu lub istotne interesy służby”).
  • A co do postępowania dyscyplinarnego, to nie zna szczegółów.

Sędzia Nawacki napisał te wyjaśnienia 19 grudnia. 23 grudnia Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego (nowa izba SN powołana w całości przez Prezydenta RP na wniosek nowej KRS) uchyliła decyzję prezesa Nawackiego. Stwierdziła, że choć działanie sędziego Juszczyszyna było niezasadne i błędne, to zawieszenie sędziego „wymaga wielkiej ostrożności i rozwagi oraz powinno być uznane za czynność nadzwyczajną, za dokonaniem której przemawia wzgląd na dużą szkodliwość czynu i stopień zawinienia, albo wzgląd na wyjątkowo negatywny odbiór społeczny zachowania sędziego". Tymczasem takich podstaw nie było.

Powodem tych działań jest postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna z 20 listopada 2019 r.  Dzień po ogłoszeniu tego wyroku TSUE w sprawie niezależności polskich sądów wystąpił on do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (w tym listy poparcia dla sędziego M. Nawackiego). Rozpatrywał bowiem apelację w sprawie, w której w I instancji orzekał prawnik wskazany Prezydentowi na stanowisko przez nową KRS. Musiał więc ustalić – wobec pojawiających się wątpliwości - czy orzekający w sprawie prawnik był sędzią.

19 listopada 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości UE odpowiedział na pytanie Sądu Najwyższego, stwierdzając, że badanie statusu sędziów, w których powołaniu brała udział nowa KRS, należy do każdego sądu w Polsce (w tej konkretnej sprawie prejudycjalnej Izba Pracy SN musiała ocenić, czy nowa Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego). W wyroku z 5 grudnia 2019 r. Sąd Najwyższy uznał, że Izba Dyscyplinarna nie jest organem spełniającym kryteria „sądu” w rozumieniu prawa Unii Europejskiej i prawa krajowego.

W sprawie sędziego Juszczyszyna chodzi przede wszystkim jednak o status nowej Krajowej Rady Sądownictwa czyli instytucji, która zgodnie z Konstytucją RP wskazuje kandydatów na sędziów, których powołuje Prezydent RP. Ustawa, której konstytucyjność była szeroko krytykowana, przerwała w 2017 r. kadencję członków Rady wskazanych przez środowisko sędziowskie i pozwoliła na to miejsce wprowadzić osoby wybrane przez rządzącą większość (co może naruszać niezawisłość sędziowską). Niewielu sędziów chciało kandydować do takiej Rady, pojawiły się też informacje, że ci, co zechcieli kandydować, mieli kłopoty z zebraniem właściwej liczby popisów na listach poparcia. Gdyby tak było, to wybór całej KRS (a zatem także jej późniejsze decyzje) można by zakwestionować. Jednak listy poparcia nie zostały ujawnione i to mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kancelaria Sejmu RP nie chce tych list upublicznić, powołując się na postępowanie wszczęte przez Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z urzędu. Drugie postępowanie Prezesa UODO toczy się na wniosek sędziego, który zawiesił Pawła Juszczyszyna - prezesa olsztyńskiego sądu i członka nowej KRS Macieja Nawackiego. Uważa on, że ujawnianie list poparcia naruszyłoby przepisy o ochronie danych osobowych. Jednocześnie ten sam sędzia ujawnił, że sam podpisał listę z poparciem swojej kandydatury. Równocześnie trzej sędziowie, którzy się na jego liście podpisali, ogłosili, że podpisy wycofali. Nie wiadomo więc, czy sędzia Nawacki zebrał odpowiednią liczbę podpisów. A jeśli tak – to czy cała KRS (która powoływane jest w jednym głosowaniu) – jest organem należycie obsadzonym..

Po tym, jak sędzia Juszczyszyn zapytał o podstawy działania KRS, jego przełożony Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc, a Minister Sprawiedliwości odwołał z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec sędziego Juszczyszyna niego postępowanie dyscyplinarne. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO poprosił o pisemne wyjaśnienie podstaw tych działań.

Sędzia Nawacki odpowiedział mu tak:

W nawiązaniu do pisma z 9 grudnia 2019 r. (data wpływu do Sądu) sygn. akt VII.510.167.2019.PKR uprzejmie informuję, iż podstawą wydania zarządzenia był art. 130 §1 ustawy o sądach powszechnych. Zarządzanie (pisownia oryg.) zostało wydane po analizie treści zarzutów dyscyplinarnych postawionych sędziemu. Nie jestem dysponentem informacji z postępowania dyscyplinarnego, po bliższe informacje proszę się zwracać do Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

RPO przedstawił TSUE uwagi do pytania prejudycjalnego w sprawie statusu Izby Dyscyplinarnej SN oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (C-487/19 i C-508/19)

Data: 2019-12-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej pisemne stanowiska w dwóch sprawach toczących się w trybie prejudycjalnym, wszczętych pytaniami prawnymi Sądu Najwyższego.
  • Obie sprawy powstały na tle środków użytych wobec sędziów sądów powszechnych, które rodziły wątpliwości, czy instrumenty odpowiedzialności dyscyplinarnej lub administracyjnego przydziału zadań nie zostały użyte jako formy represji wobec sędziów wyrażających krytyczną oceną zmian przeprowadzonych w sądownictwie w ostatnich latach.
  • Obie sprawy łączy to, że na pewnym etapie postępowania czynności orzecznicze dokonali w nich sędziowie Sądu Najwyższego wchodzący w skład nowo powołanych izb SN: Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Izby Dyscyplinarnej.
  • Procedura powołania sędziego Sądu Najwyższego objęta jest unijną zasadą skutecznej ochrony sądowej i tym samym podlega kontroli sądowej.

Podstawowe pytania w obu sprawach dotyczą zatem prawidłowości powołania osób jako sędziów SN, w tym istnienia rzeczywistej drogi odwoławczej, która umożliwiałaby zbadanie tak materialnych jak formalnych aspektów powołania na urząd sędziego. Ustalenie, że unijne wymogi nie zostały spełnione, rodzi z kolei pytania o prawne następstwa takiej sytuacji dla statusu powołanych osób i wydanych przez nich orzeczeń sądowych.

Pierwsza ze spraw krajowych (C-487/19 W.Ż.) dotyczy sędziego, który decyzją prezesa sądu został przeniesiony do innego wydziału sądu.

Odwołał się od tej decyzji do Krajowej Rady Sądownictwa, a gdy KRS odwołania nie uwzględniła, jej uchwałę o umorzeniu postępowania zaskarżył do Sądu Najwyższego.

Powstały wątpliwości co do tego, czy nowo powołana izba SN (Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych), na której właściwość wskazywały przepisy ustawowe, spełniają definicję sądu w rozumieniu prawa Unii, a także czy osoby, którymi ta izba została obsadzona, zostały powołane prawidłowo. Rozpatrujący owe zagadnienia skład Izby Cywilnej Sądu Najwyższego zdecydował się wystąpić z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości dotyczącym uznania za sąd w rozumieniu prawa Unii organu, w którego jednoosobowym składzie zasiada osoba powołana na urząd sędziego z rażącym naruszeniem prawa krajowego.

Druga ze spraw (C-508/19 Prokurator Generalny) została wszczęta przed Sądem Najwyższym przez sędzię, której postawiono zarzuty dyscyplinarne.

Sędzia wniosła powództwo  o ustalenie braku stosunku służbowego sędziego SN, który pełniąc obowiązki Prezesa Izby Dyscyplinarnej SN wyznaczył w jej sprawie sąd dyscyplinarny pierwszej instancji. Ustalenie braku takiego stosunku służbowego prowadziłoby do podważenia samego aktu wyznaczenia sądu dyscyplinarnego. Rozpoznający powództwo skład Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych postanowił wystąpić do Trybunału Sprawiedliwości UE z pięcioma pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi dopuszczalności, przesłanek, i mechanizmów badania statusu sędziego powołanego z rażącym naruszeniem prawa, a także skutków wadliwego powołania sędziego dla mocy wiążącej wydanych przez niego orzeczeń.

Do obu spraw toczących się przed Sądem Najwyższym przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, zgodnie z przysługującymi mu uprawnieniami ustawowymi, tym samym uzyskał prawo uczestniczenia w postępowaniu prejudycjalnym przed TSUE.

Uwagi RPO do TSUE

W pisemnych uwagach Rzecznik zwrócił uwagę, że pytania dotyczą krajowych organów sądowych, które mogą potencjalnie orzekać w sprawach objętych prawem Unii, zatem zgodnie ze standardem europejskim muszą spełniać wymogi skutecznej ochrony sądowej, w tym być organami niezależnymi od władzy ustawodawczej i wykonawczej, ustanowionymi na mocy ustawy i obsadzonymi osobami powołanymi zgodnie z prawem krajowym i unijnym. W obu sprawach czynności orzecznicze, dokonane przez osoby powołane do pełnienia urzędu sędziego SN, mogły ingerować w status sędziego sądu powszechnego oraz wpływać na niezawisłość sędziowską gwarantowaną przez prawo UE.

Rzecznik podkreślił, że nie można uznawać za sąd organu ustanowionego z rażącym naruszeniem prawa. Krajowy proces mianowania sędziego powinien być bowiem ukształtowany tak, aby gwarantować niezawisłość i bezstronność powoływanych osób oraz niezależność organu sądowego, w składzie którego będą orzekać. Społeczeństwo, a zwłaszcza strony postępowania sądowego muszą mieć zaufanie, że w ich sprawach orzekają sądy niezależne od czynników zewnętrznych, w których skład wchodzą sędziowie bezstronni i niezawiśli. Nieprzestrzeganie reguł formowania składu orzekającego i mianowania sędziów powoduje, że postępowanie sądowe przed takim składem jest wadliwe. Europejski Trybunał Praw Człowieka jednoznacznie wskazał, że rażące naruszenie prawa krajowego w tym względzie stanowi odmowę prawa do sądu, a to prowadzi do pozbawienia jednostek skutecznej ochrony prawnej.

Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że w procesie mianowania sędziów nowo powołanych izb Sądu Najwyższego doszło do sytuacji rażącego naruszenia prawa.

  • Po pierwsze, procedurę wszczęto na podstawie oświadczenia Prezydenta RP bez wymaganej kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów, w zatem inicjował ją akt niezgodny z Konstytucją.
  • Po drugie, w procesie nominowania kandydatów udział brała Krajowa Rada Sądownictwa, obsadzona w niekonstytucyjny sposób i niedająca rękojmi niezawisłości i niezależności.
  • Po trzecie, intencjonalnie uniemożliwiano kontrolę sądową aktu powołania. Rzecznik wskazywał na praktykę KRS, która przekazywała Prezydentowi RP uchwały-wnioski o powołanie na urząd sędziego przed upływem ustawowego terminu do wniesienia środka zaskarżenia od takiej uchwały. Krajowa Rada Sądownictwa blokowała także przekazywanie odwołań do Naczelnego Sądu Administracyjnego, który był organem właściwym do ich rozpatrzenia.
  • Po czwarte, orzeczone przez NSA środki zabezpieczające w postaci wstrzymania wykonania uchwały KRS do czasu wydania wyroku przez NSA nie były honorowane ani przez KRS ani przez Prezydenta RP. Wiążące orzeczenia sądowe były zatem zignorowane w trakcie procedury mianowania sędziów.

Ukształtowanie procedury odwoławczej w przepisach prawa oraz działania faktyczne podejmowane przez organy władzy publicznej spowodowały, że istniejący w prawie polskim środek zaskarżenia był iluzoryczny i nie zapewniał skutecznej ochrony sądowej. Istniał zresztą do pewnego czasu, ponieważ najpierw Trybunał Konstytucyjny w składzie nieprawidłowo obsadzonym uznał za niezgodny z Konstytucją przepis umożliwiający wniesienie do NSA odwołania od uchwały-wniosku KRS (wyrok z 25 marca 2019 r., sprawa K 12/18); a następnie w drodze ustawy nakazano umorzenie z mocy prawa trwających postępowań odwoławczych w takich sprawach. Uniemożliwiono zatem jakąkolwiek sądową kontrolę procesu powoływania sędziów SN. W konsekwencji Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że powołanie do pełnienia urzędu sędziego dokonane w tak wadliwej procedurze powinno pozostać bezskuteczne na mocy prawa unijnego.

Rzecznik wskazał, że prawo unijne wymaga, aby w krajowym porządku prawnym istniała droga badania statusu prawnego osoby powołanej jako sędzia i określania konsekwencji prawnych uznania, że nominowanie nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa. W pierwszym rzędzie – w oparciu zasadę pełnej skuteczności prawa UE (effet utile) – powinno to być możliwe poprzez istniejące środki zaskarżenia, w których sąd badający powyższe zagadnienia miałby możliwość odmowy uznania osoby za sędziego, ze skutkiem niedopuszczenia jej do orzekania w sprawach objętych prawem Unii, w tym sprawach dotyczących statusu innego sędziego. W drugim rzędzie, zwłaszcza gdyby wcześniejsza droga nie istniała, była utrudniona lub nieskuteczna, wtedy – w oparciu o zasadę pierwszeństwa prawa UE – należy odmówić skuteczności powołaniu osoby jako sędziego oraz dokonanym przez nią czynnościom i wydanym aktom. Zarówno taki sędzia jak i dokonane przez niego czynności orzecznicze stają się „niewidoczne” z punktu widzenia prawa Unii. W konsekwencji, akty wydane przez osobę nie spełniającą standardu sędziego europejskiego nie wywierają skutków prawnych w prawie Unii, są niewykonalne, stają się aktami nieistniejącymi (sententiae non existens).

Ważnym aspektem poruszonym w wystąpieniach Rzecznika było również ograniczanie skuteczności procedury prejudycjalnej i orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości w kontekście działań ustawodawczych i faktycznych podejmowanych przez władze polskie.

Rzecznik wskazał, iż próbuje się wywołać efekt mrożący i odstraszyć sędziów od zwracania się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi, a później także od uwzględniania wyroków Trybunału unijnego w orzeczeniach krajowych. Działania te nasiliły się po wydaniu wyroku z 19 listopada 2019 r., w którym TSUE wskazał kryteria i tryb przeprowadzenia oceny niezależności KRS i Izby Dyscyplinarnej SN. Władze publiczne podjęły działania represyjne wobec sędziów kierujących się wskazówkami TSUE, próbują również drogą zmian ustawowych uniemożliwić stosowanie prawa unijnego i orzeczeń Trybunału w Polsce. Działania te są sprzeczne z przyjętymi przez Polskę zobowiązaniami unijnymi, ingerują w niedozwolony sposób w prawo Unii, naruszają niezawisłość sędziów i niezależność sądów, ograniczają skuteczność sądowej ochrony praw jednostek.

RPO w Sejmie: ten projekt dewastuje procedury sądowe i grozi Polexitem

Data: 2019-12-20
  • Ten projekt do droga do prawnego Polexitu – mówił w Sejmie RPO Adam Bodnar. - Chcąc rozwiązać doraźny problem wyroku TSUE ustawa dewastuje procedury sądowe w Polsce.
  • Rzecznik praw obywatelskich zabrał głos w debacie podczas drugiego czytania sędziowskiej ustawy represyjnej.
  • Pierwsze czytanie projektu odbyło się poprzedniego dnia, a komisja sejmowa pracowała nad poprawkami do godz. 5 rano.
  • Zdaniem RPO pogorszyły one projekt i zwiększają zagrożenia dla praw obywateli.

- Jako RPO mam obowiązek stać na straży praw i wolności obywateli. Prawo do sądu - do niezależnego sądu - jest określone w artykule 45 Konstytucji i umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę – mówił Adam Bodnar w Sejmie.

Przypomniał, że prawo do niezależnego sądu jest w Polsce podważane od co najmniej czterech lat, krytykują to instytucje międzynarodowe, OBWE, Komisja Europejska, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz organy ONZ. Przed Trybunałem tym toczy się przeciwko Polsce postępowanie w sprawie wniosku Komisji Europejskiej w sprawie mechanizmu dyscyplinującego sędziów, jest też kilka pytań prejudycjalnych. Obywatele protestują na zgromadzeniach publicznych, głos zabierają prawnicy, naukowcy.

Zdaniem RPO w obliczu tych zagrożeń dla polskiego systemu prawnego powinniśmy spodziewać się inicjatyw, które przywrócą porządek konstytucyjny. Zamiast tego są represje wobec sędziów. A teraz trwa debata nad ustawą, która pogłębi kryzys praworządności.

Kryzys praworządności nie jest neutralny ani dla obywateli ani dla gospodarki – przypomniał Adam Bodnar - To, co się teraz dzieje, będzie miało wpływ na zaufanie do polskiego systemu sprawiedliwości, doprowadzi do tego, że orzeczenia polskich sądów nie będą uznawane – w prawach rodzinnych czy w zakresie ochrony inwestycji – ostrzegał Rzecznik.

Mówił też, że mimo błyskawicznego tempa prac nad projektem o jego wadach wypowiedział się już nie tylko RPO, ale i Sąd Najwyższy oraz Biuro Analiz Sejmowych. Przyjęte nocą poprawki pogarszają sytuację – na pewno nie były konsultowane z zainteresowanymi instytucjami, którym zmieniają tryb działania (choćby z Kancelarią Prezydenta), bo tego nie da się zrobić między 2 a 5 nad rano.

Projekt zwiększa uprawnienia dwóch nowych izb Sądu Najwyższego – tych dwóch izb w całości obsadzonych przez nową KRS, czyli izb, których sposób obsadzenia – w kontekście wyroku TS UE – może budzić wątpliwości. Zdaniem RPO musi więc budzić wątpliwości i zaniepokojenie, dlaczego akurat te izby mają dostać nowe kompetencje. - Jakie za tym stoją intencje? – pytał Bodnar

Projekt, jak przypomniał RPO, wprowadza negatywne klauzule- czyli takie, które nie pozwalają na weryfikowanie, czy dany organ jest sądem a orzekająca osoba sędzią. To ma – zdaniem RPO - powstrzymać sędziów przed stosowaniem wyroku TSUE i wydanego na jego podstawie wyroku Sądu Najwyższego.

- Chciałbym podkreślić, że odkąd pamiętam, sędziowie mieli prawo weryfikowania składów sędziowskich – zdarzało się przecież, że sędziowie byli delegowani do sądu przez nieuprawnioną osobę albo sądy były niewłaściwie obsadzone. Możliwość wskazania takiego błędu jest zdaniem RPO bardzo ważne dla sprawiedliwości – i dla ochrony praw obywateli.

Bardzo niebezpieczne są postanowienia dotyczące wolności słowa sędziów. Sędzia nie może angażować się w działalność publiczną i wypowiadać się o polityce rządu. Ale czym innym jest wypowiadanie się o istocie własnego zawodu czy ustroju sądownictwa – mają sędziowie mają obowiązek zabierać głos. Są specjalistami, znają się na tym, odebrali specjalistyczne wykształcenie w tej dziedzinie. Zatem ich aktywność nie jest działalnością polityczną, ale występowaniem w obronie praw konstytucyjnych.

Po raz kolejny sięgnięto po tryb pracy (projekt poselski), który pozwala na uniknięcie konsultacji i uzgodnień. Nie wiadomo, co dokładnie jest w projekcie, jakie są konsekwencje przyjętych rozwiązań (dowiemy się zapewne po dogłębnych studiach, w najbliższych tygodniach).

Dziś jedno jest pewne. Zdaniem RPO projekt łamie Konstytucję i kwestionuje udział Polski w wymiarze prawnym w Unii Europejskiej i Radzie Europy, ostatecznie podda polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, a co najważniejsze - drastycznie obniży poziom sądowej ochrony praw jednostek.

Zapis stenograficzny wystąpienia Adama Bodnara:

Szanowny Panie Marszałku! Szanowny Panie Ministrze! Szanowne Panie Posłanki i Szanowni Panowie Posłowie!

Jako rzecznik praw obywatelskich mam obowiązek stać na straży praw i wolności człowieka i obywatela. Prawo do sądu, a w szczególności prawo do niezależnego sądu, to jedno z praw określonych w konstytucji w art. 45 oraz w umowach międzynarodowych, które Polska ratyfikowała. Z różnych powodów oraz za pomocą różnych środków prawnych prawo do niezależnego sądu jest w Polsce podważane co najmniej od 4 lat.

(Głos z sali: Nie 30?)

W tym czasie doczekaliśmy się jako państwo licznych krytycznych uwag ze strony organów ONZ, Rady Europy, OBWE czy Unii Europejskiej. Czterokrotnie w sprawie różnych reform, które dotyczyły naszego sądownictwa, wypowiadał się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ostatnio 19 listopada 2019 r. Obecnie toczy się postępowanie w sprawie wniosku złożonego przez Komisję Europejską, dotyczącego mechanizmu dyscyplinarnego w stosunku do sędziów. Jest także zawisłych kilka pytań prejudycjalnych zadanych przez polskie sądy.

Zaniepokojenie sytuacją w Polsce, jeżeli chodzi o sądownictwo, wyrażają obywatele w ramach protestów na ulicach, organizacje pozarządowe, dziekani wydziałów prawa, samorządy prawnicze, i wszystkie osoby, którym na sercu leży przestrzeganie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

(Głos z sali: Nie wszystkie.)

W obliczu tych zagrożeń systemu prawnego moim zdaniem powinniśmy się spodziewać podjęcia działań służących naprawieniu stanu prawnego. Powinniśmy spodziewać się podjęcia inicjatyw, szczególnie legislacyjnych, które sprowadzą Polskę na drogę praworządności, przestrzegania Konstytucji Rzeczypospolitej oraz prawa europejskiego. Powinniśmy się spodziewać działań podejmowanych w pełnej odpowiedzialności za porządek konstytucyjny.

Niestety zamiast tego obserwujemy represje w stosunku do sędziów, polegające na wszczynaniu postępowań wyjaśniających i dyscyplinarnych, odwoływanie z delegacji sędziowskich czy wręcz zawieszanie ich w wykonywaniu obowiązków. Obserwujemy także dyskredytowanie przedstawicieli władzy sądowniczej przez przedstawicieli innych władz. No i wreszcie obserwujemy debatę nad ustawą, która moim zdaniem pogłębi stan kryzysu praworządności.

Chciałbym podkreślić, że kryzys praworządności nie jest neutralny dla obywateli oraz dla gospodarki. Wszelkie zakłócenia, jeżeli chodzi o gwarancje prawa do niezależnego sądu, będą miały wpływ na respektowanie zasady wzajemnego zaufania, jeżeli chodzi o funkcjonowanie systemów sądowych państw członkowskich Unii Europejskiej. Braku możliwości rozwiązania, zażegnania aktualnego kryzysu będzie oznaczać brak możliwości uznawania orzeczeń sądów polskich przez sądy innych państw członkowskich, a także brak możliwości współpracy z polskimi sądami. To będzie wpływało na działalność naszych sądów w kontekście spraw karnych, rodzinnych oraz cywilnych, w tym także w kontekście ochrony inwestycji.

Wiemy dobrze, że procedowana ustawa ma wiele wad. Jeszcze w środę przedstawiłem kompleksową opinię na jej temat. Krytyczną opinię przedstawił także Sąd Najwyższy, jak również Biuro Analiz Sejmowych. Moim zdaniem wprowadzone w nocy poprawki nie naprawiają ustawy, co więcej, wręcz pogarszają sytuację.

Chciałbym podkreślić, że mam wrażenie, że niektóre z nich w ogóle nie były konsultowane nawet z zainteresowanymi podmiotami, bo trudno się tego spodziewać między godz. 22 a godz. 5 nad ranem. Przykładowo: powołanie nadzwyczajnego rzecznika dyscyplinarnego dla sądów administracyjnych. Ma on być powoływany przez prezydenta. Również uprawnienie prezydenta do wskazywania osoby prowadzącej posiedzenie zgromadzenia ogólnego Sądu Najwyższego czy osoby pełniącej funkcję pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Mam wrażenie… Przynajmniej nie widziałem dokumentu, który by wskazywał na konsultacje tych poprawek z Kancelarią Prezydenta czy z sądami administracyjnymi.

Już od kilku lat niestety obserwujemy ten tryb procedowania ustaw. Najpierw pojawia się projekt poselski, który omija etap konsultacji społecznych, następnie następuje szybki tryb procedowania w ramach prac komisji, zgłaszanie poprawek w ramach tych prac, brak możliwości rzetelnej dyskusji, wielki pośpiech.

Natomiast efektem jest to, że na podstawie tej ustawy, która jest procedowana, zwiększa się znacząco uprawnienia dwóch izb Sądu Najwyższego: Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. To właśnie te dwie izby zostały stworzone i obsadzone w 2018 r. przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej na podstawie rekomendacji wydanych przez Krajową Radę Sądownictwa w nowym składzie i to w stosunku do tych izb można mieć poważne zastrzeżenia w świetle wyroku Trybunały Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 19 listopada tego roku, a także wyroku Sądu Najwyższego z 5 grudnia tego roku w sprawie pana sędziego Andrzeja Kuby.

Dlatego można sobie zadać pytanie: Jakie są faktyczne intencje projektodawców? Dlaczego akurat te dwie izby są wzmacniane o nowe kompetencje? Dlaczego Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych ma mieć prawo weryfikacji innych wyroków Sądu Najwyższego, które dotyczyłyby obsady sądów? Czy to ma być kolejna izba, która ma się stać super izbą oceniającą inne izby Sądu Najwyższego?

Chciałbym podkreślić, że ustawa wprowadza negatywne klauzule, które nie pozwalają na weryfikowanie, czy organ jest sądem lub czy osoba jest sędzią. I projekt w ten sposób w istocie zmierza do intencjonalnego wyłączenia spod kontroli sądowej legalności powołania i działania organów sądowych, a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego. Moim zdaniem jego celem jest powstrzymanie sądów przed bezpośrednim stosowaniem zarówno wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak również wyroków Sądu Najwyższego, tego który już został wydany 5 grudnia, jak również tych które są zaplanowane w następstwie wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i które zgodnie z zapowiedziami mają być wydane w styczniu 2020 r.

Chciałbym podkreślić, że odkąd pamiętam sędziowie posiadali autonomiczną możliwość weryfikowania składów sędziowskich. Swego czasu była taka sytuacja, kiedy sędziowie byli nieprawidłowo delegowani do sądów przez wiceministrów sprawiedliwości i to podlegało weryfikacji. Były też sytuacje, kiedy orzekali nie w tych sądach, co powinni, źle była ustawiona ich właściwość. Pojawiały się problemy z czynnościami orzeczniczymi asesorów. Chodzi o to, że weryfikowanie składów to jest coś oczywistego i naturalnego. Każdy sędzia powinien mieć taką możliwość, a ustawa de facto taką możliwość wyłączy i będzie w ten sposób krępowała obywateli w realizacji ich praw.

Obywatele nawet nie będą mogli się dopominać o weryfikację składów, skoro będą wiedzieli, że z tego tytułu będzie sędziom groziła odpowiedzialność dyscyplinarna, jeśli tylko podejmą jakiekolwiek decyzje sprzeczne z intencją ustawodawcy.

Dlatego, chcąc rozwiązać doraźny problem wyroków Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i Sądu Najwyższego, de facto dewastuje się procedury sądowe. Chciałbym także zauważyć, że tego typu rozwiązanie zmierza do pominięcia standardów konstytucyjnych oraz standardów europejskich, zmierza także do pominięcia standardów wynikających z europejskiej konwekcji praw człowieka. Co więcej, tak jak wspomniałem, jest to potwierdzane przez rozszerzenie i zaostrzenie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, które projektodawcy proponują. W tym kontekście bardzo niebezpieczne są te postanowienia ustawy, które odnoszą się do sfery wolności słowa oraz wolności zrzeszania się sędziów.

Dla mnie jest oczywiste, że sędziowie nie mogą angażować się w działalność publiczną, której nie można pogodzić z godnością urzędu sędziego. O tym mówi konstytucja. Oczywiście sędziowie nie powinni wypowiadać się na takie tematy, jak programy socjalne rządu, obronność, polityka zagraniczna, system edukacji. A jeżeli już się wypowiadają, to tylko i wyłącznie wtedy, kiedy trafia do nich aktualna sprawa, która tego dotyczy, i kiedy w inny sposób, niż poprzez orzeczenie, nie mogą się wypowiedzieć. Natomiast czym innym jest wypowiadanie się na temat istoty własnego zawodu oraz niezależności sądownictwa,

(Oklaski)

 bo sędziowie mają nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek wypowiadać się na tematy dotyczące ustroju sądownictwa, niezależności sądów, niezawisłości sędziów. Dlaczego?

(Poseł Teresa Wargocka: Jest obowiązek stosować…)

Ponieważ są specjalistami. Po to zostali wykształceni, aby na ten temat się wypowiadać, bo rozumieją, jak działa system prawny, ale także po to, aby czasami się bronić przed próbami ograniczenia ich statusu przez przedstawicieli innych władz. To nie jest polityka, to nie jest działalność publiczna niedająca się pogodzić z godnością urzędu. To jest działalność, która służy obronie praw obywatelskich, a w szczególności prawu do niezależnego sądu wyrażonego w konstytucji.

(Oklaski)

(Poseł Janusz Korwin-Mikke: Sędzia nie powinien być na ulicy.)

Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie Posłanki! Szanowni Panowie Posłowie! W ustawie znajdziemy szereg różnych rozwiązań, które są nowe, których nawet nie sposób było przeanalizować przez te kilka godzin od godz. 5 rano. Takie rzeczy np. jak zmiany dotyczące trybu uchylania immunitetu i uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Cały czas się zastanawiam, czemu służy art. 8 ustawy, który pozwala być może na zatwierdzanie różnych sytuacji, kiedy właśnie wyroki były wydawane przez składy nie do końca odpowiadające dotychczasowym ustawom.

Prawdopodobnie z biegiem czasu dowiemy się, co tak naprawdę w tej ustawie się jeszcze znajduje. Oczywiście jako rzecznik praw obywatelskich będę szerzej projekt analizował także w kontekście poprawek, które zostały zgłoszone. Natomiast już na tym etapie uważam, że projekt ustawy narusza ustawę zasadniczą, łamie podstawowe zasady porządku prawnego. Moim zdaniem uchwalenie projektu w proponowanym kształcie zakwestionuje w istocie uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym Unii Europejskiej i w Radzie Europy.

(Oklaski)

Ostatecznie podda polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, a co najważniejsze, drastycznie obniży poziom sądowej ochrony praw jednostek. Uważam, że przyjęcie tej ustawy to droga do prawniczego polexitu – wyjścia Polski z Unii Europejskiej w zakresie respektowania podstawowych reguł dotyczących praworządności, wydrążenia naszego członkostwa z istoty, jaką jest budowanie systemu prawnego opartego na zasadzie współpracy, wzajemnego zaufania oraz respektowania podobnych standardów dotyczących praworządności. Dziękuję.

(Głos z sali: Brawo!)

(Część posłów wstaje, oklaski)

RPO wystąpił o opinię w sprawie kolejnej nowelizacji ustaw sądowych do Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE

Data: 2019-12-19
  • 19 grudnia RPO wystąpił Ingibjörg Sólrún Gísladóttir, dyrektorki Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODiHR) OBWE o opinię w sprawie procedowanej w błyskawicznym tempie przez Sejm kolejnej nowelizacji ustaw sądowych.
  • Po dwudniowych pracach w Sejmie przyjęta ustawa trafi do Senatu, gdzie z godnie z zapowiedziami marszałka, ma się odbyć normalna debata, z pełną analizą konsekwencji przyjmowanych rozwiązań. Senat ma na to 30 dni

Projekt wniesiony przez 32 posłów wprowadza daleko idące zmiany w ustawach sądowych, obejmujących sądy powszechne, Sąd Najwyższy, sądy wojskowe, sądy administracyjne, a także Krajową Radę Sądownictwa oraz prokuraturę.

Zaostrzeniu ulec ma reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, wprowadzając jeszcze wyższy stopień arbitralności, umożliwiający prowadzenie postępowań nastawionych nie na poprawę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, lecz na dyscyplinowanie sędziów, które przełamie ich opór wobec forsowanych rozwiązań prawnych naruszających zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Projekt dalej zmniejsza udział sędziów, samorządu sędziowskiego i sądowych organów kolegialnych we współdecydowaniu o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, przekazując kolejne kompetencje w gestię prezesów sadów, zwiększając tym samym zakres wpływu Ministra Sprawiedliwości na sądownictwo.

RPO zwraca się o opinię prawną OBWE na podstawie uprawnień, jakie daje mu ustawa o RPO (art. 17 a: „Rzecznik współdziała ze stowarzyszeniami, ruchami obywatelskimi, innymi dobrowolnymi zrzeszeniami i fundacjami oraz z zagranicznymi i międzynarodowymi organami i organizacjami na rzecz ochrony wolności i praw człowieka i obywatela, także w zakresie równego traktowania”).

ODIHR jest instytucją praw człowieka należącą do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE). OBWE, do której należy 57 państw członkowskich, wspólnie obejmujących region od Vancouver po Władywostok, jest największą na świecie organizacją bezpieczeństwa.  Biuro współpracuje z organizacjami międzyrządowymi i pozarządowymi. Wysłannicy ODIHR są obserwatorami wyborów, organizują szkolenia dotyczące praw człowieka. ODIHR współpracuje z rządami krajów wprowadzających w życie normy OBWE, wskazując na możliwości ustawowego zapisu konkretnych rozwiązań.

ODIHR powstało w 1991 roku jako Biuro Wolnych Wyborów OBWE. Na jego siedzibę wybrano Warszawę. Nazwa biura została zmieniona na obecną po rozszerzeniu mandatu ODIHR przez państwa uczestniczące OBWE w 1992 roku. Przez ostatnie 26 lat istnienia ODIHR stało się flagową instytucją praw człowieka OBWE, która pomaga rządom oraz społeczeństwu obywatelskiemu w realizacji zobowiązań dotyczących wymiaru ludzkiego, do których zobowiązało się 57 państw uczestniczących OBWE. Nowy status Biuro ODIHR uzyskało na mocy umowy podpisanej w czerwcu 2017 r. przez ministra spraw zagranicznych Polski Witolda Waszczykowskiego i ówczesnego dyrektora ODiHR Michaela Georga Linka.

„Polska bardzo docenia wybitne osiągnięcia ODIHR i jej znaczącą rolę w umacnianiu demokracji i popieraniu praw człowieka w całym regionie OBWE. Mamy nadzieję, że to kluczowe porozumienie umocni również ramy prawne samej Organizacji" - powiedział wówczas minister Waszczykowski. 

VII.070.5.2019

RPO o nowej ustawie sądowej: Jej przyjęcie zakwestionuje udział Polski w wymiarze prawnym Unii Europejskiej

Data: 2019-12-18
  • Retoryka ustawy typowa jest dla okresów konfliktów zbrojnych i stanu wojennego.
  • Uchwalenie projektu zakwestionuje w istocie uczestnictwo Polski w wymiarze prawnym w Unii Europejskiej i Radzie Europy, ostatecznie podda polskie sądy i polskich sędziów politycznej kontroli organów władzy ustawodawczej i wykonawczej, a co najważniejsze - drastycznie obniży poziom sądowej ochrony praw jednostek – alarmuje RPO Adam Bodnar marszałkinię Sejmu Elżbietę Witek
  • Na kilkudziesięciu stronach opinii prawnej RPO wskazuje błędy, usterki i zagrożenia. Pisze, że projekt zakłada rozwiązania nieakceptowalne z perspektywy prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego, instrumenty ingerowania w niezawisłość sędziowską oraz wolność słowa i zrzeszania się sędziów.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia przedłożony projekt jednoznacznie negatywnie, jako naruszający ustawę zasadniczą i łamiący podstawowe zasady polskiego porządku prawnego, stojący w sprzeczności ze zobowiązaniami Polski wobec Unii Europejskiej, godzący w ochronę gwarantowaną Europejską Konwencją Praw Człowieka.

Projekt ustawy wniesiony przez 32 posłów wprowadza daleko idące zmiany w ustawach sądowych, obejmujących sądy powszechne, Sąd Najwyższy, sądy wojskowe, sądy administracyjne, a także Krajową Radę Sądownictwa oraz prokuraturę.

Zaostrzeniu ulec ma reżim odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, wprowadzając jeszcze wyższy stopień arbitralności, umożliwiający prowadzenie postępowań nastawionych nie na poprawę funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, lecz na dyscyplinowanie sędziów, które przełamie ich opór wobec forsowanych rozwiązań prawnych naruszających zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów.

Projekt dalej zmniejsza udział sędziów, samorządu sędziowskiego i sądowych organów kolegialnych we współdecydowaniu o funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości, przekazując kolejne kompetencje w gestię prezesów sadów, zwiększając tym samym zakres wpływu Ministra Sprawiedliwości na sądownictwo.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich projekt ustawy wprost narusza szereg konstytucyjnie chronionych zasad, w tym: zasadę państwa prawa (art. 2); zasadę legalizmu i praworządności (art. 7); nadrzędności Konstytucji RP (art. 8 ust. 1); bezpośredniego stosowania przepisów Konstytucji RP (art. 8 ust. 2); przestrzegania prawa międzynarodowego (art. 9); podziału i równowagi władz (art. 10 ust. 1); prawa do rzetelnego procesu przed niezależnym, bezstronnym i  niezawisłym sądem (art. 45 ust. 1); zasady pierwszeństwa prawa Unii Europejskiej przed ustawami krajowymi (art. 91 ust. 2 i 3); zasady bezpośredniego stosowania prawa Unii Europejskiej (art. 91 ust. 1 i 3.); autonomii i niezależności sądów (art. 173), niezawisłości sędziów (art. 178 ust. 1).

Projekt zmierza do intencjonalnego wyłączenia spod kontroli sądowej legalności powołania i działania organów sądowych, a także legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego. Tymczasem prawo do takiej kontroli wynika z aktów wyższej rangi niż ustawa: z Konstytucji, Traktatu o Unii Europejskiej i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

RPO na kilkudziesięciu stronach wylicza błędy w usterki ustawy. Zauważa na przykład, że:

  • proces nominacji sędziów, jak każde inne działanie organów władzy publicznej, musi odbywać się na podstawie i w granicach prawa, a przestrzeganie tych reguł powinno w każdym przypadku podlegać ocenie niezależnego sądu.
  • projektodawcy, wprowadzając niejasną kategorię „wyrażenia wrogości” względem władz publicznych, powołują się na regulację obowiązującą we francuskim porządku prawnym. Jednakże termin „wroga władzy”, państwa czy ludu nie jest nowością w polskim systemie prawnym, istniał bowiem na gruncie Konstytucji Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej z 1952 roku. Co więcej, „przejście na stronę wroga” uznawane było za zdradę Ojczyzny i karane było „z całą surowością prawa jako najcięższa zbrodnia” (art. 79 ust. 2 Konstytucji PRL).
  • dodatkowo zakaz „krytyki zasad ustroju” również zdecydowanie wykracza za dopuszczalne ograniczenia wolności wypowiedzi.
  • celem zmian nie jest wzmocnienie transparentności i apolityczności, lecz w istocie dokonanie powszechnej lustracji aktywności społecznej i publicznej sędziów i prokuratorów.
  • pomysł, by sędziowie mieli obowiązek informowania przełożonych o przynależności do stowarzyszeń i fundacji, jest ograniczeniem silniejszym niż w przypadku agentów ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, tudzież żołnierzy zawodowych. Ci bowiem mają obowiązek informowania o przynależności, ale informacje te nie są upubliczniane… Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że obowiązek składania oświadczeń o przynależności do organizacji społecznych oraz ich upublicznienie może wywołać efekt mrożący, który naruszy chronione konstytucyjnie i konwencyjnie prawo do zrzeszania się sędziów i prokuratorów.
  • Także zmiana dotycząca wyboru Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego nie może zostać oceniona pozytywnie. Proponowana zmiana de facto rozszerza uprawnienia Prezydenta RP w tym zakresie i pozwala na obejście przepisów Konstytucji RP.

VII.510.176.2019

Odwołanie sędziego z delegacji w celach dyscyplinarnych to nadużycie prawa. RPO do MS na kanwie sprawy Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-16
  • Możliwość odwołania sędziów z delegacji przez Ministra Sprawiedliwości może wywoływać „efekt mrożący" - skłaniać do unikania decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony cofnięciem przez ministra Zbigniewa Ziobrę delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna do Sądu Okręgowego w Olsztynie
  • Takie swe prawo minister wykorzystał bowiem z powodów czysto dyscyplinarnych, niezwiązanych z polityką kadrową – co jest nadużyciem prawa
  • W ocenie Rzecznika nie sposób też uznać zasadności zarzutu uchybienia godności urzędu przez sędziego Pawła Juszczyszyna

Na kanwie jego sprawy RPO Adam Bodnar uznał, że zarówno sam mechanizm odwoływania sędziego z delegacji do sądu wyższej instancji, jak i sposób korzystania z niego przez ministra, powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173) oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd (art. 45 ust.1). Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienia w tej sprawie.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r. sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Rozpatrując apelację od orzeczenia sądu I instancji z udziałem sędziego, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS, sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu tych list poparcia. W ten sposób zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on m.in., że każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez nową Krajową Radę Sądownictwa.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS.

RPO: cofnięcie delegacji nie może być w pełni swobodne i arbitralne

Według komunikatu Ministerstwa Sprawiedliwości powodem odwołania sędziego z delegacji było to, że "w toku postępowania w sposób nieuprawniony podważył on status powołanego przez Prezydenta RP sędziego, który w tej samej sprawie wydał wyrok w pierwszej instancji”. W ocenie resortu takie działanie stanowi niedopuszczalną ingerencję w działania konstytucyjnych organów oraz prowadzić może do chaosu i anarchii.  

Taki sposób uzasadnienia decyzji budzi zastrzeżenia Rzecznika. Jest on dalece zaniepokojony wykorzystaniem przez Ministra Sprawiedliwości prawa do odwołania sędziego z delegacji z powodów czysto dyscyplinarnych.

Co prawda nie ma żadnych przesłanek, na których podstawie Minister Sprawiedliwości podejmuje taką decyzję. Nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia ustawowego nie powinno wykraczać poza wskazany cel polityki kadrowej i służyć, jak w tej sprawie, jako środek dyscyplinowania sędziów.

Wątpliwości co do możliwości wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wielokrotnie, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował wtedy konieczność zmiany art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych w zakresie, w jakim nie przewiduje on zaskarżenia decyzji ministra w przedmiocie odwołania sędziego z delegacji oraz w jakim nie wskazuje ministrowi przesłanek, jakimi powinien się przy tym kierować. Regulacja taka budzi poważne wątpliwości RPO z punktu widzenia art. 45 ust. 1 w związku z art. 78 oraz z art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji.

Pismo w tej sprawie ponowiono do Ministra Sprawiedliwości 19 stycznia 2019 r. Co istotne minister  w odpowiedzi dla RPO z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności przeprowadzenia odpowiednich zmian legislacyjnych.

Szczególne zastrzeżenia budzi możliwość wykorzystania uprawnienia do odwoływania sędziów jako formy kary lub nacisku na delegowanego sędziego. A sposób skorzystania przez ministra z uprawnienia do odwołania sędziego Pawła Juszczyszyna miał charakter właściwy postępowaniu dyscyplinarnemu. Zgodnie z wykładnią celowościową art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych należy uznać, że skorzystanie z tego uprawnienia w sposób niezwiązany z polityką kadrową stanowi nadużycie prawa.

Przemawia za tym także konieczność zapewnienia realizacji konstytucyjnych praw obywateli. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji – m.in. prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezależny i niezawisły sąd – wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany, oraz pośrednio na jego decyzje.

Nagłe - bez zachowania okresu uprzedzenia - odwołanie z delegacji sędziego, który ma już swój referat, uniemożliwia zakończenie spraw przez niego prowadzonych. Może to powodować opóźnienie w ich rozpoznaniu. A upływ czasu może powodować bezprzedmiotowość kontynuowania postępowania w innym składzie osobowym - np. z powodu przedawnienie karalności.

- Istnienie zagrożenia odwołania z delegacji, oparte na rzeczywistej praktyce Ministra Sprawiedliwości, może wywołać u sędziów delegowanych do sądów wyższej instancji tzw. „efekt mrożący" czyli może skłaniać, przynajmniej niektórych z nich, do unikania podejmowania takich decyzji, które mogą się nie spodobać władzy wykonawczej – wskazuje Adam Bodnar.

Jego zdaniem taki mechanizm odwoływania oraz sposób korzystania z niego powoduje naruszenie zasady równowagi władz, niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd.

Takie odwołanie budzi również poważne wątpliwości z punktu widzenia wymogów wynikających z art. 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kinský vs. Czechy (skarga nr 42856/06) ETPCz uznał, że ingerencją w bezstronność sądu jest nie tylko wydawanie sądowi wyraźnych poleceń co do rozstrzygnięcia, ale również tworzenie wokół sprawy, wskutek dostępnych Ministrowi Sprawiedliwości środków nadzoru administracyjnego, swoistego nacisku psychologicznego, który może mieć wpływ na bezstronność sędziego.

Sędzia Paweł Juszczyszyn nie naruszył prawa

Niezależnie od zasadności wykorzystania instytucji odwołania sędziów z delegacji jako środka dyscyplinarnego, działania sędziego Pawła Juszczyszyna nie mogą zostać uznane za przewinienie lub naruszenie prawa. Czynił on zadość obowiązkowi sędziów do zapewnienia skuteczności prawa do sądu.

W wyroku z 19 listopada 2019 r. TSUE stwierdził bowiem, że zagwarantowane w art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej prawo do skutecznego środka prawnego sprzeciwia się temu, by spory dotyczące stosowania prawa Unii mogły należeć do wyłącznej właściwości organu niestanowiącego niezawisłego i bezstronnego sądu. Sąd rozpoznający sprawę powinien ocenić, czy obiektywne okoliczności, w jakich został utworzony dany organ, oraz jego cechy, a także sposób, w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych, w szczególności od bezpośrednich lub pośrednich wpływów władzy ustawodawczej i wykonawczej, oraz jego neutralności. Jeśli zatem wymaga tego w danej sytuacji ochrona zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości, sędzia powinien podjąć odpowiednie środki dostępne mu w ramach rozpoznawania sprawy dla ustalenia, czy prawo do sądu jest realizowane oraz dla zapewnienia jego skuteczności.

RPO przyznaje, że wymagania etyczne wobec sędziów, m.in. co do treści, zakresu i formy ich  wypowiedzi, są bardzo wysokie. Obejmują takie pojęcia, jak godność urzędu sędziego, niezawisłość sędziego i niezależność sądownictwa, bezstronność w pełnieniu obowiązków i nieskazitelność charakteru.

- Istnieje jednak taka kategoria publicznych wypowiedzi sędziów, które należy traktować zdecydowanie w inny sposób, przyznając im znaczny margines swobody wypowiedzi – ocenia Adam Bodnar. Warunkowany jest on potrzebą ochrony interesu publicznego i społecznego w zakresie ochrony niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz zasady podziału władz. Tym samym nie sposób uznać, że zarzut uchybienia godności urzędu sędziego przez sędziego Pawła Juszczyszyna jest zasadny. Podjął on bowiem kwestie dotyczące fundamentalnych kwestii wymiaru sprawiedliwości, pozostając jednak w granicach prawa oraz przedłożonego mu sporu.

Posłużenie się w tym postępowaniu odwołaniem z delegacji w charakterze środka dyscyplinarnego przekraczało zatem granice dopuszczalności tego środka, które wyznacza cel, jakim kierował się ustawodawca przy uchwalaniu Prawa o ustroju sądów powszechnych.

VII.510.167.2019

Sąd nie wstrzymał decyzji PUODO o zablokowaniu wyroku NSA ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-12-16
  • RPO zaskarżył do sądu dwie decyzje Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o nakazaniu Kancelarii Sejmu, aby nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa  
  • Zarazem Rzecznik zwrócił się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, by do czasu swego rozstrzygnięcia wstrzymał wykonanie tych decyzji prezesa UODO Jana Nowaka
  • WSA odmówił wstrzymania decyzji co do przetwarzania danych osobowych jednego z sędziów, który poparł wybór członków KRS w marcu 2018 r. przez Sejm

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował całą sprawę do sądu, bo decyzje PUODO mogą prowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie ujawnienia list poparcia do KRS. Prawomocne orzeczenie NSA wiąże zaś inne sądy i inne organy państwowe. A próba zablokowania przez PUODO wykonania tego wyroku grozi wytworzeniem nowego standardu w polskim sądownictwie. 

Postanowienie WSA z 4 grudnia 2019 r. (sygn. akt II SA/Wa 2154/19) dotyczy nie samej skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzje PUODO, ale jedynie wniosku o wstrzymanie jednej z nich do czasu rozstrzygnięcia skargi RPO (druga decyzja czeka jeszcze w WSA). Chodzi o decyzję Jana Nowaka, który nakazał Kancelarii Sejmu powstrzymanie się – do zakończenia postępowania PUODO – od upubliczniania i udostępniania  innym podmiotom danych osobowych jednego z sędziów, który poparł kandydatów do KRS.

Wniosek o wstrzymanie wykonania obu zaskarżonych postanowień Rzecznik uzasadniał obawą wystąpienia trudnych do  odwrócenia ich skutków.

W ocenie WSA Rzecznik nie przywołał takich okoliczności, które świadczyłyby o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Sąd uznał, że  wniosek RPO nie zawiera uzasadnienia  i jest tylko polemiką z postanowieniem PUODO. Dlatego – zdaniem WSA – wniosek RPO nie może podlegać ocenie w kontekście możliwości wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Historia sprawy list poparcia KRS

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziów.

Dlatego obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał NSA (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Adam Bodnar zwrócił się wtedy do szefowej Kancelarii Sejmu RP o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia list poparcia kandydatów do KRS - mimo wyroku NSA.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała. Jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych. Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał 29 lipca 2019 r. dwa postanowienia. Na ich podstawie wyrok NSA nie może zostać wykonany przez Kancelarię Sejmu, dopóki UODO zakończy swoich postepowań.

Działania RPO

To stanowisko podważył RPO. Wskazał, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie obie decyzje prezesa PUODO. Wniósł, aby sąd stwierdził ich nieważność lub je uchylił.

W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu. Stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich - w tym prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - Rzecznik skorzystał z przysługujących mu uprawnień i przystąpił do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

Jak wskazał Rzecznik w uzasadnieniu przystąpienia, sprawa ujawnienia nazwisk osób popierających kandydatów do KRS jest istotna nie tylko z punktu widzenia realizacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, gwarancji prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, o których mowa w art. 47 i 51 Konstytucji, ale przede wszystkim - dla stabilności systemu prawnego w Polsce w związku z obowiązkiem wykonywania prawomocnych orzeczeń sądów.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione. Według Rzecznika niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność procedury wyboru członków KRS. A jej konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Wniosek o wstrzymanie wykonania postanowień PUODO

W ocenie Rzecznika utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO uznaje dopuszczalność wydawania postanowień, w których dokonuje własnych ustaleń co do prawa - pomimo prawomocnego orzeczenia sądu, a także umożliwia niewykonanie prawomocnego orzeczenia sądu -prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. 

Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu - nie tylko w odniesieniu do samego NSA, lecz generalnie dla całego sądownictwa w Polsce. A utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO blokuje wykonanie wyroku, może prowadzić do naruszenia zasad, o których mowa w art. 2 Konstytucji.

Przesłanką wstrzymania wykonania zaskarżonych postanowień jest obawa, że dojdzie m.in. do spowodowania trudnych do  odwrócenia skutków, które - raz zaistniałe - powodują istotną lub trwałą zmianę rzeczywistości. Według orzecznictwa NSA chodzi o takie skutki, w których przypadku powrót do stanu poprzedniego może nastąpić tylko po dłuższym czasie lub przy stosunkowo dużym nakładzie sił i środków. 

Taka właśnie sytuacja ma miejsce. - Utrzymywanie w systemie prawnym zaskarżonego postanowienia Prezesa UODO i utrzymywanie sytuacji, w której organ administracji może wstrzymać de facto wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu może w sposób nieodwracalny zmienić pojmowanie zasady powagi rzeczy osądzonej i interpretację nie tylko art. 170 p.p.s.a., ale także art. 184 Konstytucji - podsumował zastępca RPO Stanisław Trociuk w skargach do WSA. 

Niedawno grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

TSUE jako nasz sąd – nas obywateli /Sprawa państwa Dziubak – co robić z “kredytem frankowym” - sesja 40 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Sprawa państwa Dziubak to jedna z głośniejszych spraw związanych z kredytem frankowym. Pokazuje, jak dzięki europejskim mechanizmom ochrony konsumenta można rozwiązywać skomplikowane kwestie prawno-finansowe z poszanowaniem obu stron sporu
  • Istotą tego mechanizmu gwarantowanego obywatelom Unii Europejskiej przez przyjęte dyrektywy i orzecznictwo europejskiego sądu konstytucyjnego -  TSUE – jest równoważenie praw konsumenta i przedsiębiorcy. Bez tych regulacji pozycja przedsiębiorcy byłaby dużo silniejsza niż klienta
  • Jak to wygląda w praktyce? Jakie wnioski można wysnuć dla innych spraw „frankowych”? Jakich wniosków wyciągać nie można?

Sprawa dotyczy sporu o kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego. Zdaniem państwa Dziubaków ich umowa kredytowa zawiera istotne klauzule niedozwolone (abuzywne) i nie może być utrzymana w mocy. Bank jest przeciwnego zdania i sprawę musi rozstrzygnąć sąd. Do tego bank argumentuje, że w przypadku uznania umowy za nieważną kredytobiorca powinien nie tylko zwrócić pożyczoną kwotę, ale także zapłacić za to, że z niej korzystał. Bank zaś tylko odda mu spłacone raty.

Jak więc rozstrzygnąć spór? Jakie byłyby konsekwencje ewentualnego unieważnienia umowy? Jak wskazać sposób dokonania rozliczeń między stronami? Polskie sądy, dla których sprawy umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej są sprawą stosunkowo nową i trudną, nie wiedziały, jak sobie z tym zagadnieniem poradzić.

Skończyło się pytaniem prejudycjalnym do TSUE, czyli pytaniem o wskazówki w wydawaniu rozstrzygnięcia. Rola TSUE polega m.in. na tym, by podpowiadać, jak dochowywać w lokalnych warunkach prawnych europejskich standardów, by wszyscy obywatele Unii korzystali z takich samych praw.

Orzeczenie TS UE w tej sprawie z 3 października 2019 r. (C‑260/18) jest doskonałym przykładem, jak ten mechanizm działa, dlatego jest przedmiotem analiz polskich prawników i finansistów.

Rozmowie o tym poświęcony był panel, na który przyszli nie tylko prawnicy-praktycy, adwokaci i sędziowie, a także naukowcy, ale też studenci i zainteresowani problemem obywatele-nieprawnicy.

Panelistami byli:

  • prof. dr hab. Ewa Łętowska – RPO I kadencji, profesor nauk prawnych, specjalistka w zakresie prawa cywilnego, Członkini PAN i PAU, sędzia NSA i Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. Patronka Forum Konsumenckiego przy RPO VII Kadencji.
  • Arkadiusz Szcześniak – prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, członek Forum Konsumenckiego przy RPO
  • dr Jacek Czabański – adwokat reprezentujący konsumentów w sporach z bankami, członek Federacji Prawników Finansowych, członek Forum Konsumenckiego przy RPO
  • Marek Skrobacki – radca prawny reprezentujący konsumentów w sporach z bankami, członek Federacji Prawników Finansowych, członek Forum Konsumenckiego przy RPO

Debatę moderowała dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, która przygotowuje habilitację na Uniwersytecie w Osnabrueck, jest ekspertką w zakresie prawa konsumenckiego, współprzewodniczy Forum Konsumenckiego przy RPO.

Przypomnienie: Na jakim etapie jest sprawa państwa Dziubak?

W związku z orzeczeniem TSUE sąd krajowy dalej będzie prowadził sprawę, będąc związanym wytycznymi trybunału unijnego. Udział w postępowaniu zgłosił RPO, rozwijając argumenty prawne na kanwie orzeczenia TSUE. Wywiódł, że w tej sytuacji kredytobiorca powinien zwrócić bankowi otrzymaną od niego kwotę kapitału, a zatem bez odsetek i kosztów dodatkowych, bank zaś powinien zwrócić kredytobiorcy wszelkie wpłacone przez niego raty kredytowe i inne opłaty oraz składki.

Podkreślenia wymaga, że stanowisko Rzecznika zostało wyrażone w konkretnym postępowaniu sądowym, tj. w kontekście konkretnego stanu faktycznego i żądań zgłoszonych przez powodów – kredytobiorców. Dlatego też niektóre argumenty nie są na tyle uniwersalne, by się nimi posłużyć się w innych postępowaniach.

TSUE w wyroku w sprawie C-260/18 Dziubak sformułował jasne wytyczne w przedmiocie pytań zadanych przez sąd. Ten zaś pytał o możliwości unieważnienia umowy po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru postanowienia, chwili, na którą należy oceniać skutki unieważnienia umowy, możliwości uzupełnienia luk powstałych w umowie oraz decydującej woli konsumenta, jeśli chodzi o unieważnienie umowy.

Orzeczenie TSUE nie rozstrzyga wszystkich kwestii, jakie powstają w związku z unieważnieniem umowy konsumenckiego kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego, ponieważ wymaga to zastosowania prawa krajowego przez sąd odsyłający. Prawo unijne (a w szczególności wypracowane dotychczas orzecznictwo TSUE) zawiera jednak wytyczne, które można i należy wykorzystać w tych kwestiach.

Od 1 maja 2004 r., a więc od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo TSUE są częścią polskiego systemu prawnego.

Stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe wiąże się z koniecznością przestrzegania zasad, na których oparta jest koegzystencja pomiędzy prawem krajowym a unijnym: zasady pierwszeństwa, zasady skuteczności oraz zasady efektywności prawa UE.

Elementem tego prawa jest konsumencka dyrektywa 93/13. Wiąże ona państwa członkowskie i wyznacza cel (standard ochrony konsumenta), jaki państwa członkowskie mają osiągnąć. Chodzi w niej o to, by przywrócić równowagę między stronami poprzez usunięcie nieuczciwego postanowienia z umowy, a z drugiej strony – długoterminowo – eliminacja stosowania nieuczciwych postanowień przez przedsiębiorców.  

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że konsument w ramach rozstrzygnięcia sądowego ma prawo otrzymać ochronę prawną, zarówno wynikająca z prawa UE  (przede wszystkim Dyrektywa 93/13) jak i Konstytucji RP (art. 75 i 76).

Takiej ochrony ma mu udzielić sąd. Oznacza to zdaniem RPO konkretne obowiązki dla sądu:

jeśli strona nie sformułowała precyzyjnych żądań, musi jej w tym pomóc sąd – na podstawie przedstawionych w toku postępowania faktów (zgodnie z zasadą „daj mi fakt, a dam ci prawo” – po łacinie „da mihi factum dabo tbi ius”).

jednocześnie sąd powinien rozstrzygnąć o prawach konsumenta w sposób jak najbardziej pełny, który nie narazi go na kolejne żmudne i czasochłonne procesy sądowe oraz na stan niepewności co do zakresu przysługującej mu ochrony.

Skoro kredyt hipoteczny jest przeznaczony na cele mieszkaniowe, to kredytobiorca-konsument jest jednocześnie beneficjentem konstytucyjnego prawa do mieszkania (art. 75 i 76). Jeśli więc jest kilka możliwości interpretacyjnych, należy dać pierwszeństwo tej, która realizuje pełniej cele konstytucyjne wskazane w art. 75 i 76 ustawy zasadniczej. Jest to zresztą zbieżne z konsekwencjami, do których prowadzi w niniejszej sprawie prawo UE.

Szczegóły stanowiska RPO dostępne są tu:https://www.rpo.gov.pl/pl/content/stanowisko-rpo-w-sprawie-kredytu-frankowego-panstwa-dziubakow

Przedmiotem panelu były cztery tematy:

  • w jaki sposób RPO może przyczynić się do tego, aby prawo europejskie było efektywnie stosowane
  • wpływ organizacji oddolnych na rozwiązywanie problemów frankowych
  • praktyka w Sądzie Najwyższym
  • stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe

Moderatorka dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska przypomniała, że w Polsce mamy ok. miliona zawartych umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej. Aktualnie mamy zalew sądów tymi sprawami.

Prof. Ewa Łętowska podkreśliła, że to, co wynika z prawa europejskiego, było w niewielkim stopniu wykorzystywane dla zbudowania efektywnej ochrony konsumenta. Nie wystarczy ochrona „na papierze” (w kodeksach, podręcznikach). Prawo unijne oparte jest na paradygmacie ochrony konkretnej, efektywnej. Forum Konsumenckie przy RPO opracowuje strategie konsumenckie, które można skutecznie wykorzystać (RPO działa skuteczniej, jeżeli może wpływać na orzecznictwo w sposób generalny). RPO chce doprowadzić do pozytywnego dla konsumentów końca sprawy frankowe. Sprawa Dziubak korzysta z całego dorobku TSUE.

Arkadiusz Szcześniak przedstawił historię kredytów frankowych. Przypomniał raporty UOKiK o spreadach, wyroki SOKiK, zwrócił uwagę na dochodzenie przez kredytobiorców roszczeń przed sądami powszechnymi oraz wskazał na pozwy zbiorowe.

Przedstawił także historię i działania Stowarzyszenia na rzecz konsumentów-kredytobiorców (jedna z konkluzji: strona społeczna nie ma wpływu na kształtowanie polskiego prawa).

Przypomniał, że Stowarzyszenie zbudowało system Nawigator – największą bazę wyroku dotyczących konsumentów. Przedstawił także sukcesy Stowarzyszenia na rzecz konsumentów – niekonstytucyjność BTE, raporty Rzecznika Finansowego i UOKiK, wyroku TSUE z 2018 r. ws. nakazów zapłaty. Orzecznictwo sądowe powinno być kształtowane z udziałem czynnika społecznego.

Jacek Czabański przekazał informacje na temat problemów Sądu Najwyższego z orzekaniem w sprawach dotyczących ochrony konsumenta. Wspomniał o historii dyrektywy 93/13 i brakiem zainteresowania prawników problematyką ochrony konsumenta oraz przypomniał najważniejsze postanowienia tej dyrektywy. Wspomniał w szczególności o wyrokach SN z 13 czerwca 2012 r. (sygn. II CSK 515/11), z 19 marca 2015 r. (sygn. IV CSK 362/14), 14 maja 2015 r. (sygn. II CSK 768/14), które nie uwzględniały orzecznictwa TSUE oraz późniejszych orzeczeniach, które odnoszą się do prawa unijnego (wyrok z 14 lipca 2017 r., sygn. II CSK 803/16; z 27 lutego 2019 r., sygn. II CSK 19/18).   

Marek Skrobacki  wspomniał drogę sędziów do prawa unijnego i orzecznictwa TSUE. Przedstawił praktykę orzeczniczą sądów powszechnych w sprawach frankowych. Problemy na przyszłość: skutek unieważnienia umowy, dalsze żądania banków po unieważnieniu umowy.    

Po wypowiedziach panelistów rozpoczęła się ożywiona dyskusja.

Przedstawiciele sędziów przyznali, że sędziowie w sprawach konsumenckich nie są należycie szkoleni.

Sędziowie nie potrafią wyjść poza sferę komfortu i stosowanie wyłącznie prawa polskiego. Orzecznictwo sądowe w sprawach frankowych zmuszało prawników do poszukiwania nowych rozwiązań prawnych. Obniżenie opłaty sądowej ułatwia konsumentom – kredytobiorcom dochodzenie praw w sądzie. Zwrócono uwagę na ograniczenia dyrektywy wobec badania wzorców umownych starszych niż 3 lata [była tto uwaga uczestnika dyskusji, "frankowicza", któremu chodziło o kompetencje Prezesa UOKiK w przedmiocie klauzul i możliwości wszczęcia postępowania w sprawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone - red]. Konsumenci zwrócili uwagę na trudności w dochodzeniu roszczeń w sądach i niezrozumieniu ich sytuacji w sądach.

Pierwsze konkluzje:

  • sądy muszą zmagać się z niezwykle trudnym zadaniem stosowania prawa unijnego w sprawach konsumenckich
  • najważniejszym zadaniem sądów krajowych jest zapewnienie efektywnej ochrony konsumenta w sposób określony w prawie unijnym i orzecznictwie TSUE
  • sądy krajowe powinny całościowo rozstrzygać sprawy frankowe, tak by nie mnożyć kolejnych postępowań sądowych.

Efektywność sądownictwa i prawa rodzicielskie. Sesja 24 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Rozstanie rodziców i ich konflikt o sposób wychowania dziecka zawsze to dziecko emocjonalnie obciąża. Sposób, w jaki to następuje, ma wpływ na jego przeżycia i rozwój psychofizyczny. Jednocześnie skutki rozstania angażują wielu ludzi wokół – znajomych, przyjaciół, pedagogów, psychologów, sędziów, kuratorów, adwokatów, policję, lekarzy. Wszyscy oni są ważni. Wszyscy mogą przyczynić się do tego, aby rozstanie rodziców nie było dla dziecka nieprzezwyciężalną traumą.
  • Tymczasem w polskich sądach postępowania przeciągają się. To dodatkowa trauma. Choć każda kolejna nowelizacja przepisów prawa ma na celu usprawnienie działań sądu, to ciągle zamierzony cel trudno jest osiągnąć.
  • Dlaczego tak jest, w czym tkwi problem, jak możemy temu przeciwdziałać i czy w ogóle możemy temu przeciwdziałać?
  • Prelegenci jako praktycy znają problem i wiedzą, jakie negatywne skutki niesie ze sobą przewlekłość postępowań w sprawach rodzinnych. Umieli więc rozbudować listę spraw do załatwienia.

W Polsce rozpada się mniej więcej co trzecie małżeństwo – w miastach jest to już prawie co drugie małżeństwo. To ok. 65 tysięcy rozwodów rocznie. W 2013 roku ponad 51 tys. dzieci w wieku 0-15 lat doświadczyło rozwodu rodziców. A nie mamy przecież danych o rozpadających się związkach nieformalnych, w których rodzi się ponad 22% wszystkich polskich dzieci. Konflikt i rozstanie rodziców zawsze obciąża emocjonalnie dziecko. Sposób, w jaki rodzice się rozstają, ma wpływ na jego przeżycia i rozwój. Z drugiej strony – rozstanie to nie jest coś, co dzieje się tylko w rodzinie. 

Zgodnie z prawem przedstawicielami ustawowymi dziecka są rodzice i pozostaje ono pod ich władzą rodzicielską. Jeśli rodzice są razem, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka – tak stanowi Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Sytuacja może ulec zmianie, gdy rodzice podejmą decyzję o rozstaniu oraz gdy rozpocznie się między nimi spór w sprawach wychowania i utrzymania dziecka.

Wtedy bardzo często to sąd decyduje, kto będzie sprawował opiekę, gdzie będzie mieszkało dziecko, jak będą wyglądały kontakty dziecka z drugim rodzicem. Każdy z rodziców może tu zająć odmienne stanowisko procesowe, a spory między nimi mogą znacząco utrudniać wydanie orzeczenia kompleksowo zabezpieczającego dobro dziecka.

Spór między rodzicami ma niewątpliwie bezpośrednie przełożenie na długotrwałość postępowań.

Rzecznik Praw Obywatelskich w ciągu ostatnich lat wskazywał na kilka kluczowych kwestii, od których zależy poprawa tej sytuacji:

Wskazane byłoby, aby dziecko przed sądem miało swojego pełnomocnika (odrębnego od pełnomocnika procesowego rodziców). We wrześniu tego roku weszły w życie nowe przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, regulujące instytucję kuratora reprezentującego dziecko.

RPO wraz z organizacjami społecznymi promuje też Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców, stwierdził bowiem, że sprawny i chroniący dziecko tryb postępowania przed sądem możliwy jest także dzięki dobrej współpracy wielu instytucji – nie tylko rodziców i sądu, ale także służby kuratorskiej, opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów, placówek oświatowych, służby zdrowia, policji, instytucji pomocy społecznej.

Głębsza analiza sytuacji samego sądownictwa rodzinnego możliwa była dzięki zorganizowanemu w 2018 r. przez RPO Kongresowi Praw Rodzicielskich. Panel zatytułowany: Efektywność postępowań sądowych w sprawach rodzinnych zakończył się wtedy konkretnymi postulatami, by:

  • przemodelować sposób zarządzania sądami – funkcjonowanie sądów to problem systemowy, który w postępowaniach rodzinnych ma szczególne znaczenie (czas dla dzieci płynie zupełnie inaczej);
  • zacząć od namawiania rodziców do terapii rodzinnej;
  • zmienić podejście sędziów do spraw (np. możliwość składania prywatnych opinii, uwzględnianie tych opinii);
  • doprowadzić do tego, by sąd podejmował inicjatywy z urzędu, mając na względzie szeroko pojęte dobro dziecka – w szczególności mające na celu zawarcie ugody;
  • doprowadzić do tego, by raporty kuratora przekładały się na rozmowę z sędzią;
  • uprościć postępowanie dowodowe – możliwość doprowadzenia świadków (zazwyczaj rodzina i przyjaciele) przez same strony, (po posiedzeniu w przedmiocie organizacji co do dalszego postępowania);
  • wprowadzić instytucję skargi kasacyjnej w sprawach rodzinnych;
  • zmienić przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – ich „unowocześnienie”;
  • wesprzeć psychologicznie sędziów w wydziałach rodzinnych – którzy cały czas w tych trudnych warunkach pracują z pasją, dysponują z doświadczeniem życiowym
  • doprowadzić do tego, by wszystkie rozprawy były nagrywane.

Czy te postulaty należy podtrzymywać? Czy choć część z nich udało się wprowadzić w życie? Co jeszcze należy zmienić?

Panelistami byli:

  • mec. Agnieszka Swaczyna, adwokatka specjalizująca się w sprawach rodzinnych i spadkowych
  • mec. Robert Ofiara, warszawski adwokat specjalizujący się w sprawach rodzinnych i kredytowych, reprezentant Forum organizacji, które stworzyły „Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców”
  • sędzia Dorota Trautman,  przewodnicząca wydziału cywilnego rodzinnego odwoławczego Sądu Okręgowego w Warszawie
  • Anna Krawczak, członkini Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW

Moderatorem był Michał Kubalski, radca prawny, naczelnik Wydziału Rodzinnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Zaczął od dodania do znanej już listy problemów kolejnych, , jakie – w jego opinii – są bolączką systemu sądów rodzinnych:

  • niewystarczająca liczba sędziów rozpatrujących sprawy – nieobsadzone wakaty sędziowskie;
  • kwestia losowania sędziów – w małych sądach, jeśli w wydziale jest np. dwóch sędziów, taki wymóg jest iluzoryczny, ponadto może prowadzić do sytuacji, w której jeden sędzia rozpatruje kwestię alimentów, drugi kontaktów, a trzeci ich wykonywania – a wciąż chodzi o to samo dziecko i tę samą rodzinę;
  • wciąż zbyt rzadkie wysłuchiwanie dziecka i rozbieżna praktyka sądów w tej kwestii;
  • zapaść kadrowa Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów, brak możliwości weryfikacji stosowanych metod badawczych i uzyskiwanych wniosków w OZSS, wstępowanie (czasem za sugestią sądu) w rolę sądu i formułowanie konkretnych zaleceń co do kształtu rozstrzygnięcia;
  • wciąż niefunkcjonująca ustawa o psychologach – brak możliwości oddziaływań dyscyplinarnych, brak samorządu – każdy może prowadzić działalność gospodarczą jako psycholog;
  • zdarzają się pełnomocnicy, którzy nie dążą do finalizacji sprawy, a wręcz zaogniają konflikt, dążąc do wygranej reprezentowanej przez siebie strony – co jest zrozumiałe, ale nie powinno skutkować naruszeniem dobra dziecka czy przewlekłością postępowania;
  • niedookreślenie obowiązków i uprawnień kuratorów np. w sprawach obecności przy kontaktach - kuratorzy zgłaszają, że nie wiedzą dokładnie, co mogą robić, a czego im nie wolno. Skrajnym przykładem zagrożeń takiego stanu była tragedia na warszawskim Bemowie, gdy podczas kontaktów z obecnością kuratora doszło do rozszerzonego samobójstwa – rodzic zabił dziecko, a następnie siebie;
  • rozszerzenie obowiązków komorników, w tym doręczeniowych, w nowych przepisach, co budzi obawy komorników, że liczba spraw i obowiązkowych działań zmniejszy ich efektywność, w tym w sprawach o egzekucję alimentów;

Wynikiem tego wszystkiego jest długi średni czas postępowań, który w ogóle spraw wzrósł (5,4 miesiąca), a jedynie w niektórych kategoriach spraw uległ skróceniu – zauważył Kubalski.

Czy do tej listy należy coś dopisać, coś zmienić? Jakie inne bolączki systemu powodują niezadowalającą efektywność sądów rodzinnych?

Sędzia Dorota Trautman: Wszystkie nakreślone problemy zostały trafnie zdiagnozowane. Ale nie są to problemy nowe, obecnie obserwować można pewne spiętrzenie tych problemów. Wynikło ono przede wszystkim ze zwiększenia liczby spraw w sądach rodzinnych. Większość tych spraw to sprawy opiekuńcze, co powoduje, że w większym zakresie sądy muszą korzystać z pomocy OZSS, kuratorów, pełnomocników. Częstsza obecność pełnomocników w sprawach rodzinnych pomaga stronom i uczestnikom orientować się w procedurze, której są częścią. Natomiast nie zawsze strony chcą słuchać swoich pełnomocników.

Niedostateczna jest świadomość tego, że sąd rodzinny zajmuje się także postępowaniami wykonawczymi, które są długotrwałe, a niekoniecznie znajduje to odzwierciedlenie w statystykach, służących między innymi do oceny sędziów. W postępowaniach merytorycznych terminy uzyskania opinii są bardzo długie – skoro w Warszawie na badanie w OZSS można czekać nawet 15 miesięcy, to jaka sytuacja jest w mniejszych ośrodkach?

Wskutek tego, że do sądu trafiają często rodziny w dużym konflikcie, sąd wydaje takie orzeczenia, które są konieczne, a nie te, które są dobre dla dziecka. Sytuacja takiej rodziny może być nie do uratowania. Nie działa w praktyce „dzieciocentryczność” prawa i systemu sądownictwa.

Jest tyle przestrzeni do naprawy, że wszystkiego nie da się naprawić. Konieczna jest zatem refleksja: czy chcemy zmieniać system? Czy może stworzyć wyodrębnione sądownictwo rodzinne, z wyspecjalizowanymi i przeszkolonymi także psychologiczne sędziami? Stowarzyszenia sędziowskie dążą do tego, by wyspecjalizować sędziów, ale samo nagromadzenie spraw może spowodować, że sędzia nie będzie miał czasu na szkolenie.

  • Po pierwsze - trzeba zacząć od rodzica – to on powinien zdefiniować pojęcie dobra dziecka, jego konkretnego dziecka. Nie zawsze, nie ze wszystkim należy iść do sądu – powinno być to traktowane jako ostateczność.
  • Po drugie - najbardziej pilnym problemem do rozwiązania jest sprawna, merytoryczna diagnoza – czyli dostęp do biegłych i instytutów naukowych – a to już rola państwa, które ma zagwarantować sprawność funkcjonowania postępowań. W ocenie sędziów termin do uzyskania opinii powinien wynosić maksimum miesiąc. To pozwoli uwzględnić w rozstrzygnięciu dobro dziecka.

Mec. Agnieszka Swaczyna: Efektywność postępowań w sprawach rodzinnych jest dramatycznie niska – „wszystko stoi”. Nie tylko postępowania w tych sprawach, ale może przede wszystkim egzekucja wydanych rozstrzygnięć: rolą pełnomocnika jest także wskazanie klientowi, że niewykonanie rozstrzygnięcia sądu zapewne nie spotka się z żadnymi negatywnymi konsekwencjami. Sądy bowiem nie mają skutecznych narzędzi do egzekucji swoich orzeczeń.

Także wnioski o zabezpieczenie są bardzo długo rozpatrywane; to samo dotyczy wniosków o zagrożenie nakazaniem zapłaty oznaczonej kwoty pieniężnej za niewykonywanie czy utrudnianie kontaktów.

Brak jest specjalistycznych psychologów dziecięcych wśród biegłych, który sporządzają opinie. Jest także problem braku szkoleń wśród sędziów, którzy nie mają wiedzy na temat tego, jak wysłuchać dziecko.

Raporty Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości wykazały skrajnie odmienne praktyki wysłuchania dziecka w tych sądach, które w ogóle to robią. Nie ma powszechnie stosowanych standardów, a te, które mogą być stosowane, zostały opracowane przez instytucje pozarządowe, nie mają zatem oficjalnego waloru wytycznych. Być może gdyby ta kwestia – wysłuchania dziecka, standardów i szkoleń – znalazła uregulowanie, to wówczas zmniejszyłoby się zapotrzebowanie na opinie OZSS.

Wszyscy jesteśmy winni takiemu stanowi sądownictwa rodzinnego.

Mec. Robert Ofiara: Do listy problemów dopisałby też inne instytucje: szkoła, służba zdrowia, organizacje pozarządowe. Nie ma wsparcia psychologicznego dla dziecka i rodziców w trakcie rozstania – istniejące możliwości, w tym środki finansowe, są rozsiane i tymczasowe. Ten problem nie jest widzialny dla państwa. A przecież szczęście osobiste ludzi jest bardzo istotnym czynnikiem dobrobytu społeczeństwa. Nikt się nie zastanawia nad tym, w jakim stanie psychicznym wzrastają dzieci, które przechodzą rozstanie rodziców, a które za parę lat staną się częścią naszego „dorosłego” społeczeństwa. Nasza publikacja – „Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców”[1] – opiera się na założeniu, że nie otrzymamy wsparcia ze strony państwa, ze strony systemu. Dlatego konieczne jest działanie oddolne, działanie nad świadomością rodziców i innych ludzi, uczestniczących oficjalnie w ich rozstaniu, np. jako sędziowie, biegli, pracownicy urzędów.

Anna Krawczak także dopisałaby kilka kolejnych składników kulejącego systemu: powiatowe centra pomocy rodzinie, ośrodki pomocy społecznej, mediatorzy. Jedna instytucja powinna być dopisana z uwagi na jej nieistnienie – pełnomocnik/adwokat dziecka, niezależny od rodziców (Obecnie weszły w życie nowe przepisy, silniej regulujące instytucję kuratora procesowego dla dziecka, jego działanie będzie można ocenić za jakiś czas).

Sytuacja dzieci nieuprzywilejowanych, z rodzin zagrożonych kryzysem, jest bardzo niedobra. Postępowanie o pozbawienie władzy rodzicielskiej trwa, wg ostatnich badań, średnio 3 lata i 7 miesięcy. Wiele miesięcy trwa nawet wyznaczenie terminu rozprawy, czyli zasadniczo „zdjęcie sprawy z półki”. Nie mówi się o tym, że upływ czasu dla dziecka jest czymś zupełnie innym niż upływ czasu dla dorosłego. Dorośli nie mają zwykle wielu momentów przełomowych, momentów, kiedy coś trafia się po raz pierwszy. Dla dziecka ma to ogromne znaczenie, co przy braku wiedzy o psychologii rozwojowej u osób odpowiedzialnych za rozstrzyganie o jego sprawach powoduje nieodwracalne szkody. W Polsce nie mamy żadnych limitów, które w sposób wiążący regulowałyby czas, w którym sytuacja dziecka musi być ustabilizowana.

Niezmiernie ważny jest język, jakim się posługujemy. To, że wciąż mówimy o władzy rodzicielskiej i to, jak mówimy o miejscu pobytu dziecka czy kontaktach, świadczy o przedmiotowym traktowaniu dziecka, które jest w tym świetle własnością rodziców. To nie dziecko jest w centrum aktywności i zainteresowania urzędów i sądów, ale rodzina.

W dodatku rodzina, wobec której obowiązuje zasada „wielokrotności dawania szansy”. Kodeks rodzinny i opiekuńczy pochodzi z 1964 r. i niezależnie od liczby nowelizacji jest instrumentem archaicznym, kompletnie niepowiązanym z aktualnym stanem wiedzy prawnej, antropologicznej, psychologicznej.

Pytania z sali dotyczyły wielu kwestii: edukacji społeczeństwa w kierunku zmiany nastawienia, uwzględnienia kwestii mediacji oraz przemocy domowej i w rodzinie, dyskryminacji ojców, penalizacji „alienacji rodzicielskiej” oraz niedojścia do kontaktów (bez wnikania w przyczyny, jak w sprawach o mandaty). Padło także pytanie, czy jest sens reformować i poprawiać istniejący system, czy nie należałoby napisać prawa całkiem od nowa?

Prelegenci nie mieli prostych odpowiedzi na te pytania. Skala problemów i ich systemowość, wzajemne powiązanie, powoduje, że trudno jest ruszyć jeden element systemu.

W związku z tym podsumowanie panelu nie mogło być optymistyczne. Sędziowie rodzinni nie wykluczają penalizacji niektórych zachowań rodziców w sprawach rodzinnych, a przede wszystkim – jak stwierdziła sędzia Trautman – wskazana jest penalizacja niewykonywania orzeczeń sądów.

Wnioski generalne:

  • zmiana świadomości uczestników systemu, w tym rodziców, sędziów
  • szersze uwzględnienie woli dziecka – wysłuchanie dziecka, instytucja adwokata dziecka + szkolenia, wytyczne, standardy wysłuchania
  • zwiększenie skuteczności – sankcje za niewykonanie orzeczeń, w tym penalizacja
  • stworzenie systemu biegłych – szybkiego, rzetelnego, dostępnego
 

 

Rzecznik analizuje akta "procesu brzeskiego" z lat 30. XX wieku

Data: 2019-12-11
  • Polskie Stronnictwo Ludowe wystąpiło do Rzecznika Praw Obywatelskich o kasację wyroku w tzw. procesie brzeskim, dotyczącego Wincentego Witosa
  • Rzecznik otrzymał właśnie z Archiwum Akt Nowych zbiór materiałów dotyczących tego procesu, w którym w 1932 r. skazano nie tylko grupę działaczy ludowych, ale i PPS
  • Akta sprawy są analizowane pod kątem ewentualnego złożenia kasacji do Sądu Najwyższego  

W maju 2019 r. Polskie Stronnictwo Ludowe złożyło wniosek do RPO o kasację wyroku dotyczącego Wincentego Witosa i jego rehabilitację. Chodzi o polityczny proces sądowy przywódców przedwojennej opozycji. Zapadły w nim kary bezwzględnego więzienia. Skazani zostali:

  • Herman Lieberman z PPS - na 2,5 roku,
  • Norbert Barlicki z PPS - na 2,5 roku,
  • Stanisław Dubois z PPS - na 3 lata,
  • Mieczysław Mastek z PPS - na 3 lata,
  • Adam Pragier z PPS - na 3 lata,
  • Adam Ciołkosz z PPS - na 3 lata,
  • Wincenty Witos  z PSL „Piast” - na 1,5 roku,
  • Władysław Kiernik z PSL „Piast” - na 2,5 roku,
  • Kazimierz Bagiński z PSL „Wyzwolenie” - na 2 lata,
  • Józef Putek z PSL „Wyzwolenie” - na 3 lata.

Konsekwencją złożenia wniosku przez ideowych następców Witosa było seminarium eksperckie, zorganizowane w Biurze RPO 2 lipca 2019 r. z udziałem Adama Bodnara. Wśród gości byli  inicjatorzy wniosku i przedstawiciele ludowców: prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, b. marszałek Sejmu Józef Zych oraz b. premier Waldemar Pawlak oraz adwokaci, w tym wnuk skazanego w procesie mecenas Jacek Dubois, a także przedstawiciele środowiska akademickiego oraz eksperci w dziedzinie archiwistyki i muzealnictwa.

Rzecznik dokonał kwerendy zbiorów bibliotecznych. Podjął także starania o uzyskanie akt procesu. Ich analiza jest nieodzowna dla zbadania istnienia przesłanek do wniesienia kasacji na korzyść Wincentego Witosa i pozostałych skazanych. 

Dzięki życzliwości dr. Tadeusza Krawczaka, dyrektora Archiwum Akt Nowych w Warszawie i jego pracowników Rzecznik – w odpowiedzi na prośbę o udostępnienie akt - otrzymał dokumentację procesową: Proces Brzeski – zbiór materiałów, liczącą 42 jednostki w postaci zdigitalizowanej.

Nie można wykluczyć, że podjęta w Biurze RPO kompleksowa analiza tych akt wykaże potrzebę sięgnięcia do innych materiałów sprawy, pomocnych w rozważeniu przesłanek kasacyjnych.

RPO w obronie sędziego Pawła Juszczyszyna

Data: 2019-12-09
  • Sędziowie mają prawo podejmować wszelkie środki, by rozstrzygnąć wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w danej sprawie
  • Dlatego za realizowanie konstytucyjnego prawa każdego do sądu nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej 
  • Tymczasem zarzuty rzecznika dyscyplinarnego wobec sędziego Pawła Juszczyszyna mogą naruszać zasadę niezawisłości sędziów i wywoływać u nich „efekt mrożący”

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych o wyjaśnienia w tej sprawie. Spytał, na czym dokładnie miałoby polegać naruszenie prawa przez sędziego Pawła Juszczyszyna oraz co uzasadnia zakwalifikowanie jego działań jako przestępstwa przekroczenia uprawnień funkcjonariusza publicznego. Ponadto RPO bada sprawę zawieszenia sędziego w czynnościach.

Sędzia Juszczyszyn wykonuje wyrok TSUE

20 listopada 2019 r.  olsztyński sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej Krajowej Rady Sądownictwa (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione decyzją PUODO). Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

Sędzia Juszczyszyn zażądał od Kancelarii Sejmu list poparcia, rozpatrując apelację sprawy sądu I instancji. Orzekał bowiem w nim sędzia, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób Paweł Juszczyszyn zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.  Orzekł on, że Izba Pracy SN musi ocenić m.in. czy Izba Dyscyplinarna SN jest sądem niezawisłym i niezależnym w rozumieniu prawa europejskiego. Ponadto chodzi także o status nowej KRS. Zgodnie w orzeczeniem TSUE każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw sądowych przez sędziów nominowanych przez KRS.

Po swej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Z kolei prezes sądu Rejonowego w Olsztynie Maciej Nawacki zawiesił go w czynnościach na miesiąc. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne.

Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne z art. 107 Prawa o ustroju sądów powszechnych, polegające na wydaniu bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS. Według rzecznika dyscyplinarnego sędzia miał uchybić godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości, w tym legalności, wyboru członków KRS, działając na szkodę interesu publicznego wyrażającego się w prawidłowym funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości.

RPO mówi o ingerencji w sprawowanie władzy sędziowskiej

- Działania rzecznika dyscyplinarnego mogą w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich. Mogą bowiem wywołać u sędziów obawy poniesienia negatywnych konsekwencji podejmowania działań mających na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności, także procesowych, koniecznych do rozstrzygnięcia spraw - co stanowi konieczny element pełnej realizacji prawa do sądu, o którym mowa w art. 45 Konstytucji, art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Zgodnie z art. 178 Konstytucji sędziowie w sprawowaniu urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiążę się zaś z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych, jaką jest realizacja prawa do sądu. Według  art. 45 Konstytucji jest nim „zapewnienie sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

- Powołani do stania na straży tego prawa są w szczególności sędziowie orzekający w ramach kontroli instancyjnej oraz innych środków zaskarżenia, w tym np. sędzia orzekający w drugiej instancji, tak jak ma to miejsce w tej sprawie. Za działania w celu zabezpieczenia realizacji tego prawa sędziowie, wypełniając swój prawny obowiązek, nie powinni być pociągani do odpowiedzialności dyscyplinarnej – głosi pismo zastępcy RPO Stanisława Trociuka do Piotra Schaba, rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych.

Wątpliwości co do zgodności uregulowań postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów z prawem unijnym ma Komisja Europejska. 10 października 2019 r. skierowała ona do TSUE skargę w sprawie nowego systemu środków dyscyplinarnych wobec sędziów w Polsce. Komisja wskazała, że podważa on niezawisłość sędziów i nie zapewnia koniecznych gwarancji prawnych chroniących ich przed kontrolą polityczną. Zwróciła uwagę, że polskie prawo umożliwia objęcie sędziów procedurami dyscyplinarnymi oraz nakładanie na nich kar dyscyplinarnych z uwagi na treść wydanych przez nich orzeczeń, w tym w związku z przysługującym im uprawnieniem do wystąpienia do TSUE o wydanie orzeczenia prejudycjalnego.

W ocenie RPO postanowienie sędziego Pawła Juszczyszyna było realizacją wynikających z prawa europejskiego zobowiązań sądu krajowego do zapewnienia rzeczywistej i efektywnej ochrony sądowej praw obywateli - zgodnie z orzeczeniem TSUE z 19 listopada 2019 r.

Orzekł on, że zagwarantowane w art. 47 Karty Praw Podstawowych prawo do skutecznego środka prawnego sprzeciwia się temu, by spory dotyczące stosowania prawa Unii mogły należeć do wyłącznej właściwości organu niestanowiącego niezawisłego i bezstronnego sądu. Sąd rozpoznający sprawę powinien zaś ocenić, czy obiektywne okoliczności, w jakich został utworzony dany organ, oraz jego cechy, a także sposób, w jaki zostali powołani jego członkowie, mogą wzbudzić w przekonaniu jednostek uzasadnione wątpliwości co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych, w szczególności od bezpośrednich lub pośrednich wpływów władzy ustawodawczej i wykonawczej. Mogłoby to zaś podważyć zaufanie, jakie sądownictwo powinno budzić w społeczeństwie demokratycznym.

Rozumowanie to zastosować można do zweryfikowania prawidłowości powołania sędziego, jeśli wymaga tego w danej sytuacji ochrona zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości jako konieczny warunek realizacji prawa do sądu.

Zgodnie z wyrokiem TS UE (sprawa C-64/16 Associacao Sindical dos Juízes Portugueses przeciwko Tribunal de Contas), na mocy art. 19 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej wszystkie państwa członkowskie są zobowiązane ustanowić środki odwoławcze niezbędne do zapewnienia skutecznej  ochrony sądowej. Jako że nie istnieje w ramach prawa polskiego oddzielny system przeznaczony do rozstrzygania spraw z zakresu prawa unijnego, zobowiązania te są skuteczne wobec wszystkich organów polskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, które można uznać za sąd w rozumieniu prawa Unii.

Działanie w celu zapewnienia realizacji prawa do ochrony sądowej przez niezależny i bezstronny sąd - w tym przeprowadzenie odpowiedniego postępowania wyjaśniającego lub dowodowego - stanowi zatem zobowiązanie wynikające z prawa Unii Europejskiej. Korzysta z ochrony na mocy zasady pierwszeństwa prawa europejskiego i nie może być uznane za rażącą obrazę przepisów prawa lub uchybienie godności urzędu.

Interes publiczny w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości nie jest i nie może być wartością absolutną. Podlega on ograniczeniom, uzasadnionym zwłaszcza wtedy, gdy za zmianami przemawia inna zasada konstytucyjna albo gdy z racjonalnie uzasadnionych względów zachodzi potrzeba dania pierwszeństwa innej konstytucyjnie chronionej wartości. Jest nią właśnie prawo do sądu.

Biorąc pod uwagę wymogi stawiane przez normy polskiego prawa konstytucyjnego, w szczególności prawo do sądu i zasadę niezawisłości sędziów - oraz przewidziane prawem europejskim zobowiązania związane z zapewnieniem obywatelom skutecznej ochrony sądowej ich praw oraz z poszanowaniem zasady praworządności - Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że sędziowie mają prawo podejmować, w ramach prowadzonych postępowań sądowych, wszelkie środki niezbędne dla ustalenia, czy wymogi te są w nich spełniane, oraz dla zapewnienia ich ostatecznej realizacji - o ile tylko pojawią się uzasadnione okolicznościami wątpliwości co do niezawisłości sędziów, którzy orzekali wcześniej w przedłożonej im sprawie.

RPO zwrócił się do Piotra Schaba o wyjaśnienia co do zarzutu postawionego sędziemu i wskazanie, na czym miało dokładnie polegać naruszenie przez niego prawa.

Poprosił także o uzasadnienie kwalifikacji czynu sędziego jako wypełniającego znamiona przestępstwa z art. 231 Kodeksu karnego. Chodzi zwłaszcza o wskazanie, czy przekroczeniem uprawnień jest żądanie przekazania sądowi informacji o sędziach zgłaszających Marszałkowi Sejmu kandydatów na członka KRS, która to informacja w świetle prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z  28 czerwca 2019 r. (sygn., akt I OSK 4282/18) ma status informacji publicznej. Interes publiczny wymaga więc jej ujawnienia nie tylko na żądanie sądu, ale na żądanie każdego, kto się o taką informację zwróci.

Prośbę o wyjaśnienia w tej sprawie RPO wysłał także Maciejowi Nawackiemu, prezesowi Sądu Rejonowego w Olsztynie. 

VII.510.167.2019

RPO pyta Europejski Trybunał Praw Człowieka o możliwość przystąpienia do sprawy islandzkich sędziów

Data: 2019-12-04
  • Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie islandzkiej ponownie zbada czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzi do łamania prawa do sądu w rozumieniu art. 6 §1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka
  • Sprawa może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej kluczowej w kontekście praworządności w Polsce
  • RPO włączył się w sprawę i poprosił o możliwość przedstawienia opinii

Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie islandzkiej (Gudmundur Andri Astradsson v. Iceland, nr sprawy 26374/18) ponownie zbada, czy naruszenia procedury powoływania sędziów na stanowiska sędziowskie prowadzą do łamania prawa do sądu gwarantowanego przez art. 6 §1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Islandzka sprawa przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości budzi nadzieję również w Polsce

W sprawie tej chodzi o przypadek ingerowania islandzkiej władzy wykonawczej w procedurę wyboru sędziów. W islandzkim systemie sądowniczym funkcjonowały do 2018 roku sądy rejonowe i Sąd Najwyższy. W styczniu 2018 roku w wyniku reformy systemu sprawiedliwości powstał sąd drugiej instancji (apelacyjny). Sędziowie na Islandii powoływani są przez Ministra Sprawiedliwości, który jest związany bezwzględnie rekomendacjami specjalnej Komisji ds. Powoływania Sędziów. Ma ona za zadanie bronić niezależności i apolityczności sędziów i bada wnioski pod kątem merytorycznym. Głównym czynnikiem przesądzającym o wyborze kandydata na sędziego jest jego wykształcenie. W uzasadnionych okolicznościach Minister Sprawiedliwości może odstąpić od listy kandydatów przygotowanej przez komisję i przedstawić, wraz z uzasadnieniem, swoich kandydatów. W rozpatrywanej przez Europejski Trybunał Praw Człowieka sprawie doszło do naruszenia procedury powoływania sędziów przez minister sprawiedliwości Islandii. Podważyła ona kwalifikacje i odpowiednie doświadczenie zawodowe czwórki kandydatów przedstawionych przez Komisję ds. Powoływania Sędziów i w efekcie zastąpiła ich zgłoszenia kandydatami przedstawionymi przez resort sprawiedliwości. Dwóch kandydatów, którzy zostali rekomendowani przez Komisję, a odrzuceni przez Minister, wytoczyło proces przeciwko państwu. Sąd Najwyższy Islandii rozpatrzył sprawę na ich korzyść uznając działania Ministra Sprawiedliwości za bezprawne. Otrzymali oni również zadośćuczynienie za naruszoną reputację.

Jednocześnie w jednej ze spraw karnych w Sądzie Apelacyjnym, oskarżony podważył legalność składu sędziowskiego, w którym występował jeden z sędziów wskazanych przez ministrę. Powoływał się on na opisane wyżej orzeczenie Sądu Najwyższego i argumentował, że zasiadanie w składzie sądu osoby nieuprawnionej narusza jego prawa konstytucyjne i prawo do procesu przez niezależnym sądem gwarantowane przez art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. W związku z negatywnym rozpatrzeniem jego spraw przez sądy islandzkie, a tym samym wyczerpaniem ścieżki krajowej sprawa znalazła finał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

RPO włączył się w sprawę i poprosił o możliwość przedstawienia opinii przyjaciela sądu

Opinia przyjaciela sądu (łac. Amicus curiae) ma wesprzeć sąd w rozstrzygnięciu rozpatrywanej sprawy, który jednak nie jest zobowiązany do uwzględnienia takiej opinii. Sąd ma prawo także odrzucuć ofertę przedstawienia samej opinii. Rzecznik w piśmie oferującym opinię w sprawie Islandii argumentuje, że wyrok ten może mieć ogromny wpływ na kreowanie linii orzeczniczej ETPCz kluczowej w kontekście praworządności w Polsce, w szczególności dla kwestii ważności wyroków Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego oraz sądów powszechnych w związku z nieprawidłowościami w wyborze trzech sędziów Trybunału (tzw. „dublerów”), niezgodnością z Konstytucją składu Krajowej Rady Sądownictwa, jak i możliwym naruszeniem prawa w procesie powołań sędziów do Sądu Najwyższego.

Analogiczne do sprawy islandzkiej elementy można znaleźć w sprawie polskiej.Tym samym postępowanie w opisywanej sprawie może mieć charakter precedensowy i ukształtować standard orzeczniczy w kontekście praworządności i niezależności systemu sądownictwa.

VII.510.150.2019

Czy Policja ma prawo legitymować sędziego w sądzie? Nie. Sądowi należą się przeprosiny – pisze do RPO poznańska policja

Data: 2019-12-03
  • Policjanci nie mieli prawa legitymować sędzi na sali rozpraw Sądu Okręgowego. Na wszelkie konflikty na terenie sądu powinna reagować Policja Sądowa.
  • Zachowanie policjantów, którzy weszli do sądu, mogło godzić w dobre obyczaje oraz szczególny szacunek wobec składu orzekającego w imieniu Rzeczypospolitej – przyznaje poznańska Policja.
  • Przyjęta przez interweniujących taktyka przeprowadzenia interwencji była nieadekwatna do okoliczności, a dane personalne składu sędziowskiego można było ustalić w inny sposób – pisze komendant komisariatu.

Chodzi o opisane przez media zdarzenie z 22 października 2019 r., w sprawie którego interweniował potem RPO. Zaczęło się od tego, że do poznańskiego komisariatu zadzwonił mężczyzna, który zgłosił awanturę pod salą rozpraw w Sądzie Okręgowym. Oznajmił, że chce znać personalia sędzi, bo go znieważyła. Dyżurny dał się przekonać, choć nazwiska sędziów podawane są na wokandzie, i wysłał do sądu patrol, a ten na sali rozpraw zażądał od sędzi okazania dowodu osobistego.

Sprawa zaniepokoiła RPO, bo przecież policja nie powinna podejmować interwencji bez refleksji oraz tam, gdzie co do zasady o bezpieczeństwo dba policja sądowa.

Komendant Miejski Policji przyznał Rzecznikowi rację.

Nie spotkali się wcześniej z taką sytuacją

Stwierdził, że rzeczywiście miało miejsce „zbyt szablonowe podejście do zgłoszenia”, co doprowadziło do powstania nietaktownej sytuacji, sprzecznej z ogólnie przyjętymi zasadami współżycia społecznego. Zdaniem komendanta winę za całą sytuację ponosi najprawdopodobniej brak doświadczenia ze strony policjantów. Są młodzi, nigdy wcześniej nie spotkali się z taką sytuacją, więc nie wiedzieli do końca, co robić. Ponadto zostali oni wprowadzeni w błąd przez zgłaszającego, który oświadczył, iż „konsultował sprawę z prezesem sądu”.

 „Niemniej jednak ich zachowanie naruszyło społeczny wizerunek poznańskiej Policji, jako formacji, w której obaj funkcjonariusze służą”. Policjanci ponieśli konsekwencje dyscyplinarne, a do sądu zostały wystosowane przeprosiny – napisał komendant.

Na komendę dzwoni mężczyzna

Komendant przedstawił też w piśmie do RPO, jak przebiegły wydarzenia. Z tego oficjalnego opisu wynika, że 22 października 2019 r. o godz. 11:25 na stanowisko kierowania Komisariatu Policji Poznań-Stare Miasto zadzwonił mężczyzna z prośbą o interwencję w Sądzie Okręgowym. Wskazał, iż chodzi mu o spisanie przez Policję danych personalnych sędziów, którzy odmówili mu udzielenia informacji na swój temat, a w jego ocenie dopuścili się „znieważenia, naruszenia, pomówienia i dyskryminacji jego osoby”. Danych tych, jak oświadczył, będzie potrzebował do postępowania karnego przeciwko sędziom.

Dyżurny jednostki zapytał mężczyznę, czy na miejscu nie ma policji sądowej. Zgłaszający oświadczył, iż policja sądowa nie dokona spisania i sporządzenia notatki i dlatego jest potrzebny patrol interwencyjny. Dyżurny poinformował rozmówcę, że skieruje na miejsce patrol. Zgłoszenie zostało udokumentowane i zarejestrowane w Systemie Wspomagania Dowodzenia - aplikacji służącej m. in do kierowania bieżącymi działaniami Policji i przekazana do realizacji dyspozytorowi KMP.

Do interwencji została zadysponowany patrol składający się z dwóch funkcjonariuszy. Zgłoszenie zostało im przekazane o godz. 12.50. Na miejsce dotarli o godz. 12.56 zgłaszając ten fakt dyżurnemu.

Policja jedzie na miejsce bez koguta

Z materiałów jak i zabezpieczonych nagrań monitoringu wizyjnego wynika, iż patrol podjechał pod budynek sądu bez sygnałów uprzywilejowania. Dopiero po zaparkowaniu radiowozu na ulicy przed budynkiem policjanci pozostawili go z włączonymi sygnałami świetlnymi, co wynikało z potrzeby oznaczenia zajętego przez radiowóz miejsca. Następnie udali się do budynku sądu.

Policjanci dowiadują się, że sprawa była „konsultowana z prezesem”

W holu głównym spotkali funkcjonariusza Sekcji Policji Sądowej Wydziału Konwojowego KWP w Poznaniu, który pełnił służbę przy punkcie kontroli osób wchodzących. Zapytał on członków patrolu interwencyjneg o cel przybycia do sądu. Funkcjonariusze odpowiedzieli, że mają zgłoszenie zakłócenia porządku w sali rozpraw 0220. W pewnym momencie do policjantów podszedł mężczyzna, który po wylegitymowaniu okazał się być zgłaszającym i oświadczył, iż to on wzywał patrol, ponieważ został znieważony przez jednego z sędziów orzekających na rozprawie i chciał ustalić jego dane personalne.

Zgłaszający został poinformowany, że dane sędziego znajdują się w aktach sprawy oraz na wokandzie. Człowiek ten nadal nalegał na wykonanie czynności powołując się na przypadek z innej sprawy, gdzie zapis audio-wideo z rozprawy miał zaginąć, podobnie jak dokumentacja dotycząca składu sędziów. Ponadto miał konsultować się z prezesem gabinetu prezesa sądu. Przed salą oznaczoną numerem 0220 wskazaną przez zgłaszającego nie było żadnej osoby. Policjanci nie wiedząc, czy ktoś jest w środku, otworzyli drzwi i weszli do środka.

W sali toczyła się rozprawa.

Policjanci domagają się od sędzi na sali rozpraw dowodu osobistego

Przewodnicząca składu sędziowskiego, jak wynika z dokumentacji służbowej, zapytała policjantów, czy są z Policji Sądowej oraz jaki jest powód przyjścia na salę. Po wyjaśnieniu, że zostali wezwani przez zgłaszającego, a przyjechali z Komisariatu Policji Poznań - Stare Miasto na polecenie Dyżurnego KMP, zapytali, czy będą mogli porozmawiać.

Sędzia miała oświadczyć, że wezwie ich na salę po zakończeniu rozprawy.

Po chwili z sali wyszły strony postępowania, a protokolantka poprosiła policjantów do środka.

Policjanci podeszli do składu sędziowskiego i poinformowali sędzię, że zostali wezwani przez zgłaszającego, który twierdził, że został znieważony na sali sądowej przez jej osobę. Zaprzeczyła znieważeniu i oświadczyła że rozprawa jest nagrywana a zgłaszający może złożyć stosowne zawiadomienie.

Policjanci przeprosili za zaistniałą sytuację i zapytali, czy mogą potwierdzić jej dane osobowe. Przewodnicząca miała oświadczyć, że to chyba jakieś żarty, że ubrana jest w togę sędziowską i znajduje się w budynku sądu, a jej dane znajdują się w aktach sprawy oraz na wizytówkach znajdujących się na stole za którym zasiadają.

Policjanci po raz kolejny przeprosili za zaistniałą sytuacje tłumacząc, iż pierwszy raz przeprowadzają interwencję w budynku sądu i, że nie chcieli w żaden sposób urazić jej osoby – kończy opis Komendant Komisariatu Poznań-Stare Miasto.

RPO pyta ETPCz, czy może przystąpić do sprawy polskiej spółki, która skarży się na złe działanie Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2019-12-02
  • Spółka produkująca trawniki w rolkach uważa, że ponosi szkody z powodu postanowień Prawa łowieckiego. Jej skarga konstytucyjna została jednak umorzona przez Trybunał Konstytucyjny
  • Spółka zaskarżyła to postanowienie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazując, że mogło zostać podjęte z udziałem osoby, która jest nieuprawniona do orzekania. Chodzi o Mariusza Muszyńskiego
  • W skardze do ETPCz spółka zarzuca Polsce m.in. naruszenie art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego
  • RPO poprosił Europejski Trybunał Praw Człowieka o możliwość przedstawienia opinii przyjaciela sądu w sprawie, ze względu na jej kluczowy dla ochrony praworządności charakter
  • Z tego też powodu i ze względu na konstytucyjny charakter sprawy Rzecznik poprosił również komisarz praw człowieka Rady Europy Dunję Mijatović, o przyłączenie się do sprawy i przedstawienie opinii przyjaciela sądu (amicus curiae)

NIE PRZEGAP panelu na III Kongresie Praw Obywatelskich w piątek 13 grudnia:  Niezależność sądownictwa przed Trybunałem Sprawiedliwości UE i Europejskim Trybunałem Praw Człowieka

Polska spółka skierowała do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka skargę na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, w składzie którego zasiadał Mariusz Muszyński. Skarżąca firma zajmuje się produkcją trawy w rolkach. W związku ze szkodami poniesionymi w wyniku działań dzików i jeleni spółka weszła w spór ze Skarbem Państwa. W efekcie wniosła  do Trybunału Konstytucyjnego skargę dotyczącą przepisów Prawa łowieckiego i aktów wykonawczych dotyczących szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta. Postanowieniem z dnia 5.7.2017 r. Trybunał umorzył postępowanie. W składzie, który wydał orzeczenie, zasiadał Mariusz Muszyński.

Wątpliwości prawne dotyczące legalności wyboru sędziego orzekającego w sprawie

W skardze do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka zarzucono m.in. naruszenie art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje prawo do rzetelnego procesu sądowego. Skarżący zarzucił, że orzekający w sprawie Muszyński został wybrany na stanowisko z naruszeniem przepisów konstytucyjnych. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym  może być poddane analizie pod kątem konwencyjnych gwarancji rzetelnego procesu (art. 6), jeżeli jego wynik ma decydujące znaczenie dla ochrony praw obywateli.

Do wyroku w analizowanej sprawie zdanie odrębne zgłosił sędzia Piotr Tuleja – napisał, że „skład (Trybunału Konstytucyjnego) został ukształtowany z naruszeniem Konstytucji, w szczególności z naruszeniem jej art. 194 ust. 1. Wyznaczony do składu orzekającego w niniejszej sprawie Mariusz Muszyński został wybrany przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego na miejsce już zajęte, do czego Sejm VIII kadencji nie miał prawa. Sejm VII kadencji wybrał na sędziów konstytucyjnych Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego oraz Krzysztofa Ślebzaka. Wątpliwości prawne dotyczące ustawowej podstawy ich wyboru zostały rozstrzygnięte w wyroku TK z 3 grudnia 2015 r., (sygn. K 34/15). Rozstrzygnięcie to zostało następnie potwierdzone w postanowieniu TK z 7 stycznia 2016 r. (sygn. U 8/15). Podstawa ustawowa wyboru wskazanej trójki sędziów była zgodna z Konstytucją. Sejm VIII kadencji nie mógł samodzielnie rozstrzygać wątpliwości dotyczących zgodności z Konstytucją ustawowej podstawy wyboru sędziów, gdyż kompetencja ta na mocy art. 188 pkt 1-3 Konstytucji jest zastrzeżona dla Trybunału Konstytucyjnego. W konsekwencji samodzielna ocena Sejmu, dotycząca niekonstytucyjności podstawy prawnej wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego, nie mogła stanowić podstawy podjęcia prawnie wiążącej uchwały stwierdzającej, że wybór piastuna organu władzy publicznej nie doszedł do skutku”.

RPO zwrócił się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z opinią przyjaciela sądu

Ze względu na kluczowy dla ochrony praw człowieka i ładu konstytucyjnego charakter sprawy RPO skierował do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wniosek o możliwość przedstawienia opinii w tej sprawie. Rzecznik podkreślił, że zasiadanie w składzie Trybunału Konstytucyjnego osoby wybranej z naruszeniem prawa powoduje pogwałcenie prawa jednostek do sprawiedliwego procesu sądowego gwarantowanego przez art. 45 Konstytucji i art. 6 Europejskiej Konsekwencji Praw Człowieka. RPO zauważył, że wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w opisywanej sprawie może mieć kluczowe znaczenie dla ochrony polskiego systemu konstytucyjnego i demokracji.

Rzecznik poprosił również Komisarza Praw Człowieka Rady Europy o przyłączenie się do sprawy. W piśmie do komisarz Dunję Mijatović Rzecznik wskazał, że obecny kryzys konstytucyjny jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń praw człowieka w Polsce.

RPO interweniuje w sprawie działań Rzecznika Dyscyplinarnego Piotra Schaba, który ściga trzech krakowskich sędziów

Data: 2019-12-02
  • Trzej sędziowie mają sprawy dyscyplinarne po tym, jak – zgodnie z wyrokiem TSUE – postanowili sprawdzić, czy asesor wydający wyrok w pierwszej instancji był powołany do orzekania w sposób właściwy – czyli czy mógł orzekać.
  • Działali zgodnie z wskazaniami Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który odpowiadając na pytanie prejudycjalne polskiego Sądu Najwyższego wskazał, od czego zależy, czy sędzia jest powołany w sposób właściwy.
  • Wątpliwości SN budziło to, że w tej chwili uprawnienia do orzekania zależą od decyzji Krajowej Rady Sądownictwa, którą w całości obsadzili politycy.
  • Działania sędziowskiego Rzecznika Dyscyplinarnego budzą poważne wątpliwości RPO. Wskazuje on, jakie przepisy i standardy prawa mogły zostać przez niego naruszone.

Na podstawie komunikatu opublikowanego na stronie Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę dotyczącą przedstawienia w dniu 25 listopada 2019 r. zarzutów przewinień dyscyplinarnych wobec trzech sędziów Sądu Okręgowego w Krakowie.

Sędziowie ci w ramach prowadzonego postępowania wydali postanowienie o odroczeniu rozprawy w celu ustalenia, czy nie doszło do niewłaściwego powołania asesora, który orzekał w tej sprawie w I instancji. Zdaniem rzecznika dyscyplinarnego mieli tym samym uchybić godności urzędu oraz przekroczyć przysługujące im uprawnienia.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich to, co robi Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych, może w sposób przekraczający zasadę niezawisłości sędziów ingerować w sprawowanie władzy sędziowskiej. Może bowiem powodować u nich obawy o konsekwencje, jakie na nich spadną w przypadku wyjaśniania wszystkich okoliczności osądzanych spraw – zgodnie z obowiązkiem nakładanym na nich przez art. 45 Konstytucji (gwarantującym obywatelom prawo do sądu), art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

VII.510.164.2019

Unia Europejska wchodzi w wiek konstytucyjnej dojrzałości: kluczowa rola Polski - wykład prof. Dimitry Kochenova w Biurze RPO

Data: 2019-11-26
  • Unia Europejska zmienia się dzięki Polsce. Dzięki reakcji polskich sędziów i społeczeństwa obywatelskiego na naszych oczach powstaje europejski system konstytucyjny. Zatem to, co dzieje się w Polsce ma znaczenie dla wszystkich Europejczyków – mówi prof. Dimitry Kochenov z Uniwersytetu w Groningen
  • Rozumiem, że z polskiej perspektywy nie wygląda to tak różowo, ale na naszych oczach rodzi się europejski system konstytucyjny, Dla każdego. I to dzięki Polsce - dodał
  • Perspektywa europejska jest ważna. Ale jeśli bronimy zasady rządów prawa w Polsce, to po to, by żadna kolejna władza nie mogła zrobić z polskimi sądami, co zechce. To jest nasza stawka tej gry – komentował sędzia Piotr Gąciarek

- Czy z pomocą instytucji europejskich da się obronić rządy prawa?

Na takie pytanie prof. Dimitry Kochenov odpowiadał w czasie wykładu w Biurze RPO, na który przyszło kilkadziesiąt osób, a prawie sto oglądało go dodatkowo w internecie. Na wykład do BRPO zaprosił go rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który uczestniczył w spotkaniu wraz ze swym zastępcą Maciejem Taborowskim.

- Unia jest na rozdrożu. Paradoksalnie to właśnie Polska i Węgry dały Unii szansę na ponowne przemyślenie swoich podstaw i wartości, i całego europejskiego konstytucyjnego systemu – mówił

Prof. Kochenov przyjechał do Polski na proces prof. Wojciecha Sadurskiego wytoczony mu przez Prawo i Sprawiedliwość za użyte w felietonie sformułowanie „grupa przestępcza”. Chce w ten sposób okazać oskarżonemu naukowcowi wsparcie.

W czasie wykładu tryskał jednak optymizmem: twierdził, że jesteśmy świadkami przeobrażania się Unii Europejskiej ze wspólnoty gospodarczej, która tylko domyślnie przyjęła, że łączy ją też poszanowanie rządów prawa, we wspólnotę o silnym kręgosłupie wartości konstytucyjnych.

 - Trzeba jednak pamiętać, że mamy do czynienia z procesem historycznym a nie prawnym, nie można się więc spodziewać błyskawicznych rozstrzygnięć i decyzji - podkreślał.

Unia uważała zasadę rządów prawa za oczywistą

Zanim Węgry a następnie Polska zakwestionowały zasady rządów prawa, Unia uważała te zasady za tak oczywiste, że nie kodyfikowała ich, poprzestając na regulacjach technicznych, dotyczących głównie wolnego rynku.

Unia spisała co prawda swoje kluczowe wartości w postaci Kryteriów kopenhaskich (m.in. istnienie instytucji gwarantujących stabilną demokrację; rządy prawa; poszanowanie praw człowieka; poszanowanie praw mniejszości; istnienie gospodarki rynkowej), jednak nie tworzyła wspólnego systemu konstytucyjnego.

Faktem jest, że nowi członkowie, ci, którzy do Unii weszli 16 lat temu, liczyli na ten aksjologiczny element członkostwa, na to, że Unia wesprze ich, gdyby kiedyś wartości demokracji liberalnej okazały się zagrożone. Ale Unia nie zdawała sobie z tego sprawy. Choć – jak podkreślił prof. Kochenov – to „domniemanie zasady rządów prawa” widoczne było np. w nierozpatrywaniu wniosków akcesyjnych takich państw jak frankistowska Hiszpania czy Maroko.

Europejczycy założyli, że sprawna gospodarka nie może istnieć bez instytucji demokracji liberalnej. Okazało się jednak, że może. Że członkowie UE mogą sprawnie uczestniczyć we wzajemnej wymianie handlowej a jednocześnie nie respektować podstawowych wartości, jakie legły u podstaw Unii.

Unia zaczyna szukać sposobu na stworzenie konstytucyjnego kośćca

Po zdiagnozowaniu problemu wiele osób szukało szybkich rozwiązań. Np. ekonomicznych. Jednak zdaniem Kochenova to nie zadziała, bo sprzeczne jest z zasadą współpracy, jaka łączy państwa członkowskie.

Jedynym wyjściem jest więc tworzenie konstytucyjnego systemu europejskiego. Jest to proces powolny, może zająć lata. Istotne jest jednak to, że Polacy, upominając się o kluczowe dla siebie wartości, upominają się o nie także dla innych państw członkowskich. Bo raz przyjęte tak samo będą bronić Polaków jak i Duńczyków – mówił.

Już teraz, w wyniku pytań polskich sędziów, Trybunał Sprawiedliwości UE staje się prawdziwym europejskim, ponadpaństwowym sądem konstytucyjnym. Jego wyroki są jasne i precyzyjne. Wskazują na rozwiązania dla wszystkich krajów, nie jednego. I nie są czysto prawnicze – uwzględniają czynniki, które prawnikom często umykają, a więc społeczną legitymację procesów decyzyjnych.

Wykładowca nawiązał do odpowiedzi TSUE z 19 listopada na pytanie prejudycjalne w sprawie polskiej KRS: Trybunał nie szukał tu rozwiązań szybkich, ale takich, które przetrwają lata. Nie decydował za Polaków, oddał im decyzję. Definiował unijne wartości konstytucyjne – co czyni ten wyrok rewolucyjnym

Uczestnicy wykładu zdawali się nie być przekonani: Mamy już doświadczenie, że władze mogą odmówić wykonania wyroku polskiego sądu. I co wtedy? - pytali

Prof. Kochenov odpowiadał, że to oczywiście możliwe, a nawet prawdopodobne. Ale jego zdaniem skoro Unia spostrzegła już swoją „konstytucyjną skazę”, to im silniejsza będzie negatywna reakcja polskich władz, tym silniejsze będą procesy odnowicielskie w samej Unii.

- Jestem optymistą. Nie wobec tego, co dzieje się teraz, ale w ciągu najbliższych lat Unia musi się zmienić. Rozumiem, że z polskiej perspektywy nie wygląda to tak różowo, ale na naszych oczach rodzi się europejski system konstytucyjny, Dla każdego. I to dzięki Polsce.

Prowadzący spotkanie sędzia Piotr Gąciarek (Sąd Okręgowy w Warszawie, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, członek komisji ekspertów RPO ds. nadzoru nad działalnością nad służbami specjalnymi) podsumował spotkanie: Jestem polskim sędzią, żyję tu i teraz. W Polsce dzieją się rzeczy, które się nie mieszczą w głowie: sędziowie są np. karani za stosowanie prawa unijnego. Ale jeśli obronimy sprawiedliwość, to nie będzie tak, że każda następna władza będzie mogła zrobić z polskimi sądami, co zechce. I taka jest polska stawka tej gry. Czy sędziowie "szeregowi" lepiej ja rozumieją niż ci u szczytów?.

O wykładowcy

Prof. dr Dimitry Kochenov z Uniwersytetu Groningen w Holandii jest profesorem europejskiego prawa konstytucyjnego. Interesuje się problematyką polską od wielu lat. Zajmuje się procedurą kontroli praworządności w Unii Europejskiej.

Wykładał m.in. w Princeton, Kolegium Europejskim w Brugii, w Turynie, Rzymie i Osace. Doradza Parlamentowi Europejskiemu, rządowi holenderskiemu oraz maltańskiemu. Jako ekspert pracuje dla firm prawniczych Clifford Chance, Osler oraz Hoskin & Harcourt.

W przyszłym roku wyjdzie jego książka „European Citizenship: Ius Tractum of Many Faces”, wydał też „EU Citizenship and Federalism: The Role of Rights”. Jest współautorem książek: “Reinforcing Rule of Law Oversight in the European Union”, “The European Union's Shaping of the International Legal Order, Europe’s Justice Deficit?”.

Zastępca RPO dla GW: Rząd będzie musiał naprawić KRS. Inaczej wskazani przez nią sędziowie staną się dla UE niewidzialni

Data: 2019-11-19

KRS musi spełniać wymogi podane w wyroku TSUE: musi być niezależna od władzy, jej uchwały powinny podlegać kontroli sądowej. Znalezienie rozwiązania tego problemu będzie zadaniem rządu - mówi dr Maciej Taborowski, zastępca RPO w wywiadze dla Gazety Wyborczej.

TSUE nie ocenił bezpośrednio, czy Izba Dyscyplinarna jest w rozumieniu prawa unijnego niezależnym sądem. Jakie więc znaczenie ma ten wyrok? - pytał red. Łukasz Woźnicki.

Dr Maciej Taborowski: TSUE nie mógł dokonać takiej oceny, co wynika z właściwości procedury prejudycjalnej – czyli gdy sąd krajowy zdaje pytanie. W tej procedurze ostatecznej oceny dokonuje sąd zadający pytanie. Natomiast Trybunał wskazał SN kryteria, którymi ma się kierować przy ocenie niezależności Izby Dyscyplinarnej. Wymienił wiele wątpliwości dotyczących procedury nominacji sędziów związanych z niezależnością KRS. Dotyczą one skrócenia kadencji poprzedniej KRS, zwiększenia liczby członków KRS - sędziów z nadania sił politycznych, nieprawidłowości przy powoływaniu niektórych członków KRS. TSUE stwierdził, że całokształt zmian dotyczących KRS i Izby Dyscyplinarnej może prowadzić do wątpliwości co do niezależności tych organów.

TSUE otwiera w ten sposób przestrzeń do sformułowania wniosku, że niezależność nie jest zachowana. To jest wyrok instrukcyjny, ale jest w nim wskazówka, czy kryteria niezależności są spełnione, czy nie. (...)

Po kasacji RPO skazany z lekką niepełnosprawnością intelektualną będzie miał ponowny proces

Data: 2019-11-15
  • Mężczyzna z lekką niepełnosprawnością intelektualną został skazany za oszustwo przy wzięciu kredytu
  • Sąd nie zbadał poczytalności oskarżonego, choć w aktach miał informacje, które powinny były go do tego skłonić
  • W efekcie sąd nie przyznał mu obrońcy z urzędu
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i nakazał ponowny proces; zwolnił też skazanego z więzienia

Rzecznik Praw Obywatelskich - nie przesądzając ostatecznego rozstrzygnięcia – złożył kasację na korzyść skazanego. Mógł on bowiem zostać pozbawiony konstytucyjnego prawa do obrony. Kwestia jego poczytalności wymagała dogłębnego wyjaśnienia – czego sąd zaniechał. Dlatego raz jeszcze zbada sprawę.

Wyrok sądu

C. B. oskarżono o to, że dla uzyskania 25 tys. zł kredytu "doprowadził bank do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem". Podczas zawierania umowy przedłożył bowiem nierzetelne zaświadczenie o wysokości zarobków. Wprowadził tym bank w błąd co do swojej sytuacji finansowej i zamiaru spłaty zobowiązania.

W 2017 r. sąd rejonowy uznał oskarżonego za winnego i skazał na dziesięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Orzekł też obowiązek naprawienia szkody bankowi i zapłatę niemal 25 tys. zł.

Wyrok nie został skutecznie zaskarżony, wobec czego uprawomocnił się. Sąd nie sporządził pisemnego uzasadnienia orzeczenia.

Kasacja RPO

Rzecznik zarzucił wyrokowi rażące naruszenie przepisów. Sąd zaniechał bowiem wyjaśnienia istotnych okoliczności dotyczących stanu i poziomu rozwoju umysłowego oskarżonego, wpływu tego na jego poczytalność oraz na możliwość samodzielnego udziału w procesie. Z materiału dowodowego wynika, że oskarżony jest osobą upośledzoną umysłowo, w wyniku czego doszło do rażącego naruszenia prawa do obrony.

W śledztwie C.B. wskazywał, że jest osobą zdrową, nieleczoną psychiatrycznie. W protokole brak jest również informacji o ewentualnym upośledzeniu podejrzanego. Nie było jej również w akcie oskarżenia.

Uwadze sądu uszło jednak, że w aktach jest opinia sądowo-psychologiczna w sprawie przesłuchania świadka (w takiej roli C.B. początkowo występował w śledztwie). Wynika z niej obniżony względem normy poziom jego funkcjonowania intelektualnego. Jest też zapis, że uczył się  w trybie specjalnym. Według opinii jego zeznania jedynie w ograniczonym zakresie są wartościowym materiałem dla śledztwa.

Z kolei w sprzeciwie od wydanego początkowo wyroku nakazowego oskarżony wskazywał, że od urodzenia jest upośledzony umysłowo w stopniu lekkim. Orzeczenie o niepełnosprawności otrzymał przed ukończeniem 16. roku życia. Twierdził też, że nie miał nic wspólnego z zarzucanym mu przestępstwem i że „wykorzystano jego niepełnosprawność i brak rozeznania”.

Kodeks postępowania karnego zobowiązuje sąd do wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności danej sprawy. Jest nią zaś m.in.. stan szeroko pojętego zdrowia psychicznego oskarżonego, tj. wystąpienie choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego lub innego zaburzenia psychicznego, które mogą rzutować na możliwość rozeznania znaczenia czynu i pokierowania jego postępowaniem. Wiąże się to również z prawem do obrony i gwarancjami procesowymi osób, co do których zachodzą uzasadnione wątpliwości co do ich poczytalności - w postaci konieczności ustanowienia obrońcy z urzędu.

Materiał dowodowy powinien był zatem wzbudzić w sądzie wątpliwości co do  stanu rozwoju umysłowego oskarżonego i jego poczytalności. Sąd winien był to wyjaśnić, tym bardziej że oskarżony stawił się na rozprawie. Sąd mógł więc uzyskać wiadomości dotyczące jego opóźnienia rozwojowego, doprecyzowania wątpliwości co do edukacji specjalnej, leczenia w poradni zdrowia psychicznego czy orzeczenia o niepełnosprawności. Sąd mógł też zasięgnąć opinii biegłych.

Tymczasem sąd w ogóle pozbawił się możliwości ustalenia, czy zachodzą wątpliwości co do poczytalności podsądnego. Materiał dowodowy uniemożliwia rozstrzygnięcie, czy implikowało to obronę obligatoryjną, czy też możliwość przypisania mu czynu choćby w stanie ograniczonej poczytalności.

Zaniechanie to mogło pozbawić oskarżonego konstytucyjnego prawa do obrony. Konsekwencją tego uchybienia było nierozważenie ewentualnego ustanowienia obrońcy z urzędu. Chodzi bowiem o to, aby w pełni chronić prawa osób wobec których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że nie są w stanie w sposób samodzielny oraz racjonalny prowadzić swojej obrony.

W kasacji RPO wnosił o uchylenie wyroku i zwrot sprawy sądowi rejonowemu.

Orzeczenie SN

15 listopada 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt II KK 218/19) uwzględnił kasację i nakazał sądowi ponowne rozpoznanie sprawy. Jeszcze we wrześniu 2019 r. SN wstrzymał też wykonanie kary wobec skazanego.

II.510.78.2018

Sąd musi określić, przez jaki czas skazany za stalking nie może zbliżać się do ofiary. Kasacja RPO

Data: 2019-11-13
  • Sąd w sprawie stalkingu zakazał skazanemu zbliżania się do pokrzywdzonej i kontaktowania się z nią
  • Pominął jednak przepis, który nakazuje określenie czasu obowiązywania takiego zakazu
  • W kasacji do Sądu Najwyższego Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o zwrot sprawy sądowi, by naprawił swój błąd

Mężczyzna miał sprawę o uporczywe nękanie żony, z którą był w poważnym konflikcie. Przez kilka miesięcy nachodził ją w pracy, wysyłał jej smsy i nagrywał się na pocztę głosową. Sąd rejonowy w 2017 r. uznał to za naruszenie prywatność kobiety i wzbudzanie u niej poczucie zagrożenia. Skazał mężczyznę na pół roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz kilkutysięczną grzywnę. Zakazał też zbliżania się do pokrzywdzonej na mniej niż 10 metrów. Zobowiązał go również do powstrzymywania się od kontaktów z nią.

Po apelacji obrońcy sąd okręgowy w 2018 r. zmienił wyrok I instancji. Uznał, że kontakty telefoniczne z pokrzywdzoną nie miały cech nękania. W tej sytuacji za wystarczającą uznał karę grzywny. Sąd odwoławczy utrzymał zaś zakaz zbliżania i kontaktów.

W ocenie RPO ten prawomocny wyrok rażąco narusza prawo. Wydając bowiem zakaz zbliżania się i kontaktowania się sąd rejonowy nie wskazał okresu jego obowiązywania. Tymczasem art. 43 § 1 Kodeksu karnego jednoznacznie obliguje sąd do jego określenia. Orzeka się go na okres od roku do 15 lat.

- Zignorowanie tego przepisu przez sąd okręgowy spowodowało, że prawomocne już zakazy orzeczone przez sąd rejonowy nie są doprecyzowane pod kątem czasu ich obowiązywania. Nie jest zatem możliwe prawidłowe wykonanie tego środka karnego – wskazuje w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Sąd okręgowy powinien był z urzędu naprawić błąd sądu rejonowego. Skoro zaś tego nie uczynił, Sąd Najwyższy powinien uchylić wyrok sądu okręgowego w tej części i zwrócić mu sprawę do ponownego rozpoznania. I o to Rzecznik wniósł w kasacji.

II.510.801.2018

 

Sąd ukarał obywatela za czyn, za który wcześniej prawomocnie go skazał. SN uwzględnił kasację Rzecznika

Data: 2019-11-07
  • Obywatel został skazany za ten sam czyn dwa razy – co jest niedopuszczalne w świetle prawa   
  • Został on ukarany w trybie nakazowym za wybicie kliku szyb. Nie złożył od wyroku sprzeciwu, wobec czego w tej części uprawomocnił się on
  • Sprzeciw złożył jednak prokurator, ale wyłącznie co do drugiego zarzucanego mu czynu
  • W ponownym procesie sąd skazał obywatela za oba czyny - nie dostrzegł, że za jeden z nich sam już go prawomocnie skazał

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego, która została uwzględniona.

Połamany mebel, wybite szyby

Obywatel został oskarżony o dwa przestępstwa uszkodzenia mienia w 2013 r. Jedno polegało na połamaniu mebla, zniszczeniu talerza anteny satelitarnej, potłuczeniu doniczek i zniszczeniu roślin. Drugim było wybicie kilku szyb i pomazanie zaprawą ściany na klatce schodowej. Czynów tych dokonał jako recydywista (przed upływem 5 lat po odbyciu kary pozbawienia wolności za podobne przestępstwo).

Sąd w 2014 r. wydał w tej sprawie wyrok nakazowy - na posiedzeniu bez udziału stron. Jest to możliwe, gdy na podstawie zebranych dowodów wina oskarżonego i okoliczności czynu nie budzą wątpliwości. Gdy od wyroku wydanego w tym trybie strona składa sprzeciw, sprawa automatycznie trafia na rozprawę i jest rozpoznawana na ogólnych zasadach.

W trybie nakazowym za pierwszy czyn oskarżonego skazano na 7 miesięcy ograniczenia wolności. Drugi czyn sąd uznał za wykroczenie, nie zaś za przestępstwo - za co ukarał go 400 zł grzywny.

Oskarżony nie wniósł sprzeciwu. Złożył go zaś prokurator, ale tylko odnośnie pierwszego czynu. Zakwestionował  wymierzoną za niego karę jako zbyt niską.

Sprawa została rozpoznana przez ten sam sąd ponownie, w trybie zaocznym. W 2015 r. za oba czyny sąd wymierzył oskarżonemu karę łączną roku i trzech miesięcy pozbawienia wolności. Wyrok uprawomocnił się, bo nikt nie złożył apelacji.

Argumenty kasacji RPO

Jak wskazał  RPO w kasacji, orzeczenie zapadło z rażącym naruszeniem prawa procesowego,

Po sprzeciwie prokuratury wyrok nakazowy w części dotyczącej drugiego zarzutu stał się bowiem prawomocny. W tym zakresie sprawa nie powinna być dalej rozpoznawana na zasadach ogólnych. Wydanie zatem wyroku obejmującego także ten drugi czyn stanowiło naruszenie podstawowej zasady prawa res iudicata (powaga rzeczy osądzonej). 

RPO podkreśla, że w doktrynie ugruntowany jest pogląd, iż przy wyroku nakazowym, obejmującym skazanie za dwa lub więcej przestępstw, możliwe jest wniesienie sprzeciwu tylko do rozstrzygnięć dotyczących niektórych z tych skazań. Dotyczy to zarówno sprzeciwu oskarżonego, jak i oskarżyciela. Skuteczny sprzeciw powoduje, że wyrok nakazowy traci moc, a sprawę rozpoznaje się na zasadach ogólnych. Odnosi się to jednak tylko do skazań za  te przestępstwa, których sprzeciw dotyczył.

Poszczególne czyny podlegają bowiem odrębnej i niezależnej od siebie ocenie prawnej. Brak jest bowiem racjonalnych podstaw, aby podmiotowi uprawnionemu do złożenia sprzeciwu nie dać możliwości zakwestionowania wyroku nakazowego tylko w odniesieniu do niektórych czynów. Oskarżony o kilka przestępstw nie może wszak mieć mniej uprawnień niż oskarżony o jedno przestępstwo.  

A sprzeciw prokuratora od wyroku nakazowego z 2014 r. dotyczył tylko czynu z pierwszego punktu wyroku nakazowego. Skoro wyrok w drugim punkcie stał się prawomocny, to orzekanie co do tego czynu naruszyło zasadę powagi rzeczy osądzonej.

Dlatego RPO wniósł, by SN uchylił wyrok z 2015 r. co do drugiego czynu i w tej części umorzył postępowanie (skoro skazanie dawno jest już prawomocne) oraz by zwrócił sprawę pierwszego czynu do ponownego rozpoznania.

Na rozprawie 7 listopada 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej uwzględnił kasację RPO (sygn. akt II KK 350/18).

II.511.509.2016

Spotkanie Rzeczniczki Machińskiej z delegacją European Network of the Council of the Judiciary (ENCJ)

Data: 2019-11-07

W związku z kolejnymi postępowaniami dyscyplinarnymi prowadzonymi wobec sędziów, informacjami o ostatniej tzw. „aferze hejterskiej” w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz stałymi wątpliwościami związanymi z konstytucyjnością nowo powołanej Krajowej rady Sądownictwa Polskę, po raz kolejny, odwiedziła delegacja Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa (ENCJ).

Delegacji przewodniczył prezydent ENCJ Kees Sterk, a towarzyszyli mu sędziowie z Włoch (Filippo Donati) oraz Węgier (Viktor Vadasz). ENCJ zrzesza 24 rady sądownictwa państw Unii Europejskiej.

Podczas spotkania poruszono przede wszystkim tematy dotyczące niezależności sądownictwa oraz szeroko rozumianej praworządności w Polsce. Rozmawiano głównie o aferze hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości, postępowaniach dyscyplinarnych wobec sędziów, oczekiwaniach związanych w kolejnymi wyrokami Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, o sprawach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w których RPO planuje przedstawić opinie przyjaciela sądu oraz o sytuacji  Polskim Trybunale Konstytucyjnym.

Goście byli zainteresowani także tym, czy RPO spodziewa się jakichkolwiek zmian w związku z nowym Sejmem i Senatem oraz kształtowaniem się nowego rządu, a w dalszej perspektywie w związku z wyborami prezydenckimi. Pytali również o koniec kadencji RPO.

Następna wizyta delegacji ENCJ planowana jest na kwiecień 2020.

Rozbieżne orzeczenia spadkowe,pominięty pogrobowiec zmarłego. Interwencja RPO

Data: 2019-11-06
  • W 1994 r. sąd orzekł, że spadek po rolniku nabyły jego matka i siostry. W 2013 r. uznał zaś, że jedynym spadkobiercą jest jego syn - urodzony już po śmierci ojca, który był kawalerem 
  • Sąd błędnie ocenił, że wniosek syna otwiera odrębną sprawę spadkową, podczas gdy chodziło o korektę decyzji sprzed 20 lat
  • RPO chce, aby sąd uchylił swe postanowienie z 2013 r. jako niedopuszczalne
  • Jednocześnie wniósł, aby sąd – w trybie zmiany decyzji z 1994 r. - zapewnił synowi należytą ochronę praw spadkowych po ojcu

Syn zmarłego zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o wystąpienie w jego sprawie ze skargą nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Okazało się jednak, że wystarczy zwykła skarga o wznowienie postępowania do właściwego sądu, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika.

To kolejna interwencja prawna, którą w interesie obywateli RPO podejmuje wobec wydania sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. Narusza to konstytucyjną zasadę zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego. W efekcie spadkobiercy nie mogą np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

We wrześniu 1994 r. sąd rejonowy orzekł nabycie spadku (w którego skład wchodziło m.in. gospodarstwo rolne) przez matkę zmarłego i dwie jego siostry. Nikt z rodziny nie zaskarżył tego postanowienia, które uprawomocniło się.

Gdy zapadało to postanowienie, od miesiąca na świecie był już syn zmarłego, który był kawalerem. Nikt nie zgłosił jego praw do spadku.

On sam upomniał się o to, gdy stał się pełnoletni. W marcu 2013 r. wniósł, by sąd zweryfikował postępowanie spadkowe sprzed 20 lat. Od wyników tej weryfikacji uzależniał swe wnioski w sprawie. 

W kwietniu 2013 r. sąd orzekł, że całość spadku należy się właśnie synowi zmarłego. Sąd błędnie uznał, że syn wniósł o przeprowadzenie odrębnej sprawy spadkowej po zmarłym. W ogóle nie wziął też pod uwagę swej decyzji z 1994 r.

W efekcie wydał całkowicie nową decyzję spadkową. Nie miał do tego prawa, bo nie można dwa razy stwierdzić spadku po zmarłym. Procedując zaś prawidłowo, sąd powinien był uznać, że syn wnosi o korektę postanowienia sądu z 1994 r.

Nowe postanowienie spadkowe nie zostało zaskarżone przez spadkobierców wskazanych w decyzji sądu z 1994 r. i uprawomocniło się.  

Potem, w sierpniu 2013 r., sąd odrzucił jeszcze skargę syna zmarłego o wznowienie postępowania w sprawie postanowienia spadkowego z kwietnia 2013 r. - z uwagi na przekroczenie trzymiesięcznego terminu na jej złożenie.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika po wznowieniu postępowania sąd powinien uchylić postanowienie z kwietnia 2013 r.  Jednocześnie brak jest podstaw prawnych, by sąd całkowicie odrzucił wniosek syna z marca 2013 r. Powinien on bowiem być potraktowany nie jako wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po ojcu, ale jako złożony w ramach art. 679 § 1 i 2 Kodeksu postępowania cywilnego, przewidzianego dla korekty wcześniejszego postanowienia. Wniosek syna zmierzał bowiem do modyfikacji porządku dziedziczenia, wynikającego z postanowienia z 1994 r.

Zgodnie art. 679 Kpc dowód, że osoba, która uzyskała stwierdzenie nabycia spadku, nie jest spadkobiercą lub że jej udział w spadku jest inny niż stwierdzony, może być przeprowadzony tylko w postępowaniu o uchylenie lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku. Wtedy sąd może zmienić pierwotne postanowienie, stwierdzając nabycie spadku zgodnie z rzeczywistym stanem prawnym.

Skarga jest konieczna dla przywrócenia ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Nieuprawnione przeprowadzenie w 2013 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło do istotnego naruszenia zasad Konstytucji oraz chronionych przez nią praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2013 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłym narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2013 r. przez sąd - przy potraktowaniu wniosku syna z marca 2013 r. jako inicjującego odrębną, niezależną sprawę o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym. Sąd pominął wyraźną treść wniosku syna, który wskazywał na celowość przeprowadzenia stosownej weryfikacji wcześniejszego postępowania spadkowego. Od jej wyników uzależniał swe żądanie procesowe.

Błędna kwalifikacja wniosku przez sąd doprowadziła zaś do naruszenia przepisu Kpc, zgodnie z którym sąd winien odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia go po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

W ocenie Rzecznika, wskutek wznowienia postępowania sprawy z 2013 r. reaktywuje się pierwotny obowiązek oceny prawnej wniosku syna. Wymaga tego bowiem zarówno konstytucyjnie chronione prawo zainteresowanego do sądu, jak i potrzeba zapewnienia mu ochrony uprawnień spadkowych po zmarłym ojcu.

Odrzucenie skargi o wznowienie, złożonej w sierpniu 2013 r. przez syna zmarłego, nie uniemożliwia wniesienia takiej skargi przez RPO. Ma on bowiem prawo przyłączyć się do takiej sprawy, pod warunkiem zachowania trzymiesięcznego terminu od dnia, w którym dowiedział się o sprawie. Termin ten został dochowany.   

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

To nowy, szczególny środek zaskarżenia wprowadzony na mocy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Dlatego do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik dotychczas złożył 6 skarg nadzwyczajnych. Pierwsza, rozpatrzona pozytywnie przez SN 26 marca 2019 r., dotyczyła podobnej sprawy dwóch rozbieżnych rozstrzygnięć spadkowych.

RPO cały czas otrzymuje i analizuje wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to dodatkowe zadanie żadnych środków). W przypadku stwierdzenia, że nie zachodzą podstawy do skargi, kieruje merytoryczną odpowiedź do wnioskodawców. Gdy jest możliwość sięgnięcia po inne środki prawne, korzysta z nich (np. kasacja, skarga kasacyjna, skarga o wznowienie postępowania). 

W sprawach zaś, w których zidentyfikowano by naruszenia uzasadniające złożenie skargi nadzwyczajnej, RPO obecnie wstrzymuje się z działaniami do czasu rozstrzygnięcia pytań prejudycjalnych przedstawionych przez polskie sądy (w tym przez sam SN) Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zagadnienia prejudycjalne dotyczą tak fundamentalnych kwestii jak prawidłowość utworzenia nowych izb w SN (w tym także Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) oraz prawidłowość powołania sędziów do tych izb.

Rozstrzygniecie tych kwestii przez TSUE będzie miało zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ważności postępowania przez tymi izbami – także rozstrzygnięć dotyczących skarg nadzwyczajnych. 

IV.7000.353.2019

Debata Helsińska „Wyrok w Strasburgu to nie koniec. Jak efektywnie wdrażać wyroki ETPC w Polsce?”

Data: 2019-11-05
  • Przedstawiciel Biura Rzecznika Praw Obywatelskich uczestniczył w Debacie Helsińskiej „Wyrok w Strasburgu to nie koniec. Jak efektywnie wdrażać wyroki ETPC w Polsce ?”
  • Zorganizowała ją 5 listopada 2019 r.  Helsińska Fundacja Praw Człowieka

W debacie wzięli udział:

  • prof. Ewa Łętowska – była Rzeczniczka Praw Obywatelskich, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku,
  • dr Andrew Drzemczewski – były pracownik Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy,
  • dr Katarzyna Wiśniewska  - Helsińska Fundacja Praw Człowieka, koordynatorka Programu Spraw Precedensowych,
  • Jan Sobczak – Pełnomocnik Ministra Spraw Zagranicznych ds. postępowań przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka,
  • George Stafford – dyrektor European Implementation Network (EIN).

Debatę prowadziła Dominika Bychawska – Siniarska, członek zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i EIN.

Dr Katarzyna Wiśniewska przypomniała najważniejsze wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczące Polski, które nadal nie zostały wykonane. Są to m.in. orzeczenia w sprawach: Beller przeciwko Polsce (przewlekłość postępowania administracyjnego), Rutkowski i inni przeciwko Polsce (przewlekłość postępowania sądowego), Grabowski przeciwko Polsce (procedura przedłużania pobytu w schronisku dla nieletnich), R.R. przeciwko Polsce, Tysiąc przeciwko Polsce (dostępność legalnej aborcji), Bistieva przeciwko Polsce (umieszczenie rodziny z dziećmi w strzeżonym ośrodku dla cudzoziemców). Komitet Ministrów Rady Europy nadzoruje obecnie wykonanie orzeczeń ETPC w 92 polskich sprawach.

Prof. Ewa Łętowska podkreśliła, że najważniejsza jest zmiana mechanizmów, które doprowadziły do naruszenia prawa. Konieczna jest analiza, gdzie był błąd, w którym segmencie władzy doszło do tego naruszenia. Nie zawsze wystarczającym działaniem jest zmiana przepisów, kluczowe znaczenie ma praca nad wykładnią prawa. Prof. Ewa Łętowska wskazała ponadto na rolę dziennikarzy w nagłaśnianiu poszczególnych spraw, a także udział organizacji społecznych w dialogu o wykonywaniu wyroków ETPC na szczeblu krajowym.

Dr Andrew Drzemczewski wskazał na rolę parlamentów krajowych w implementacji wyroków ETPC. Zwrócił uwagę na znaczenie stałego organu parlamentarnego zajmującego się monitorowaniem wykonania orzeczeń ETPC (podkomisji parlamentarnej). Zaznaczył, że parlamentarzyści powinni szukać konsensusu w dziedzinie ochrony praw człowieka.

Jan Sobczak omówił działania Polski mające na celu wykonywanie orzeczeń ETPC, m.in. zmiany instytucjonalne. Podkreślił, że oprócz wypłaty zadośćuczynienia, to państwo wybiera sposób, w jaki wykona orzeczenie. Wskazał także na znaczenie obowiązku tłumaczenia wyroków ETPC przeciwko Polsce, a także tłumaczenia najważniejszych orzeczeń Trybunału przeciwko innym państwom. Pełnomocnik przedstawił także najnowszy raport roczny za 2018 rok podsumowujący działania na rzecz wykonywania orzeczeń ETPC.

George Stafford przedstawił  działania organizacji pozarządowej European Implementation Network (EIN), z siedzibą w Strasburgu, zajmującej się monitorowaniem i wspieraniem implementacji wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Piotr Schab zaprzeczał, że może nie być bezstronny ws. akcji zniesławiania sędziów

Data: 2019-10-31
  • Rzecznik dyscyplinarny może nie wyjaśnić bezstronnie sprawy oczerniania sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości, skoro blisko współpracuje z osobami, których działania ujawniły media – przestrzegał RPO
  • Ocena ta jest całkowicie bezpodstawna - replikował Piotr Schab, rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych
  • Za nieuprawnione uznał zaliczenie siebie i swych zastępców do „najbliższych współpracowników” sędziów, którzy uczestniczyli w hejcie
  • Kwestionowanie rzetelności i obiektywizmu to nadużycie, które prowadzi do niedopuszczalnego podważania moich kwalifikacji - podkreślał Piotr Schab

19 sierpnia 2019 r. sędzia Piotr Schab poinformował w komunikacie, że podjął czynności wyjaśniające w związku z publikacją mediów dotyczącą „domniemanej próby zdyskredytowania przewodniczącego SPP „Iustitia” sędziego Krystiana Markiewicza i innych czynów stanowiących uchybienie godności urzędu”.

Celem czynności miało być ustalenie, czy doszło do uchybienia „godności urzędu przez sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości” oraz wstępne ustalenie, czy zachowanie jednego z sędziów będących ofiarami akcji pomówień mogło stanowić „delikt dyscyplinarny, wyczerpujący znamiona występku z art. 18 § 2 kk w zw. z art. 157a § 1 kk” (to znaczy czy kolportowane wobec tego sędziego pomówienia były prawdziwe).

RPO wskazuje na możliwość braku bezstroności Piotra Schaba

- Już sama treść komunikatu rzecznika dyscyplinarnego budzi istotne wątpliwości - pisał 27 sierpnia 2019 r. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar do sędziego Piotra Schaba w sprawie jego komunikatu. Stawiał on na równi sprawę zorganizowanego przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości procederu zniesławiania sędziów oraz sprawdzenia, czy kolportowane przez nich pomówienia są prawdziwe.

Z komunikatu wynika  bowiem, że po stronie sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości mogło wystąpić wyłącznie uchybienie godności urzędu sędziego - a nie naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych (art. 231 kodeksu karnego i art. 107 ust. 1 ustawy z 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych). Powiązano to z tym, że pokrzywdzony sam potencjalnie mógł dopuścić się przestępstwa. W ten sposób to, co miało służyć zniesławieniu sędziego, stało się w świetle komunikatu „ustaleniem okoliczności koniecznej dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego”.

Zredagowany w ten sposób komunikat rodzi wątpliwości, czy postępowania dyscyplinarne prowadzone w tej sprawie przez Rzecznika Dyscyplinarnego będą bezstronne. Wątpliwości te pogłębia fakt, że zarówno Rzecznik Dyscyplinarny, jak i jego zastępcy, wchodzą w skład Zespołu ds. czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych. Zespołem tym do złożenia dymisji kierował podsekretarz stanu  Łukasz Piebiak, a w jego skład wchodził sędzia Arkadiusz Cichocki. Osoby te opisano w mediach jako odpowiedzialne za akcję zniesławiania sędziów.

- Nie można więc przyjąć, że czynności dyscyplinarne prowadzone przez najbliższych współpracowników osób, których dotyczą, z pewnością będą się charakteryzowały bezstronnością - brzmiała konkluzja pisma RPO.

Piotr Schab odpowiada RPO 24 października...

- Fakt pracy w ministerialnym zespole w żaden sposób nie wpływa na rzetelność i obiektywizm rzecznika dyscyplinarnego badającego ewentualne przewinienia innych sędziów pracujących w tym zespole – odpisał Piotr Schab 29 sierpnia 2019 r. Ocenił, że to Rzecznik Praw Obywatelskich działa pochopnie i bez obiektywizmu.

16 września 2019 r. RPO podtrzymał swe wątpliwości.

W odpowiedzi z 24 października 2019 r. rzecznik dyscyplinarny napisał, że z formalnego punktu widzenia RPO trafnie wskazał, iż w piśmie z 27 sierpnia nie przypisał sędziom Łukaszowi Piebiakowi i Arkadiuszowi Cichockiemu odpowiedzialności za akcję zniesławiającą sędziów, lecz przywołał jedynie pogląd wyrażony w publikacjach portalu Onet pl. i Gazety Wyborczej. - Tym niemniej wymowa przedmiotowego wystąpienia, ujawnione w nim poglądy, jak też użyte w nim zwroty, w moim przekonaniu wystarczały do sformułowania konstatacji tego rodzaju - uznał Piotr Schab.

Zaliczenie rzecznika dyscyplinarnego i jego zastępców do kręgu „najbliższych współpracowników” wymienionych sędziów - wyłącznie z uwagi na wspólne z nimi członkostwo w Zespole ds.  czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych - jest całkowicie nieuprawnione.

"Dokonana na tej podstawie kategoryczna ocena odnośnie braku możliwości przyjęcia, że czynności dyscyplinarne podjęte wobec wymienionych sędziów będą się charakteryzowały bezstronnością, jest całkowicie bezpodstawna. Kwestionowanie rzetelności i obiektywizmu Rzecznika Dyscyplinarnego z powodu wykonywania przez niego służbowego obowiązku uczestnictwa w tym Zespole uważam za jaskrawe, oczywiste nadużycie, które prowadzi do bezzasadnego, a zatem niedopuszczalnego podważania moich kwalifikacji.

Podtrzymywanie tego rodzaju twierdzeń, w połączeniu z przywołanym przez Pana Rzecznika rzekomo istniejącym powiązaniem hierarchicznym Rzecznika Dyscyplinarnego i jego zastępców z Ministrem Sprawiedliwości, wynikającym z ich uczestnictwa w pracach wymienionego Zespołu, wskazuje na odejście przez RPO od zasad obiektywizmu, który winien charakteryzować działalność Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ja i moi zastępcy jesteśmy sędziami z wieloletnim stażem. Złożone ślubowanie sędziowskie zobowiązuje nas w pierwszym rzędzie do wiernej służby Rzeczypospolitej Polskiej. Uczestnictwo w Zespole powołanym przez Ministra Sprawiedliwości dla funkcji określonych przez samego Pana Rzecznika jako „doradcze”, było wypełnieniem tego obowiązku. Wbrew twierdzeniom Pana Rzecznika, nie wiązało się to z pełnieniem jakichkolwiek czynności administracyjnych w rozumieniu art. 77 § 2b ustawy z dnia 27 lipca 2001 roku Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Nie można bowiem z samego faktu utworzenia przez Ministra Sprawiedliwości Zespołu będącego jego organem pomocniczym, wywieść zasadnego twierdzenia, co do możliwości władczego oddziaływania tegoż Ministra na jego członków wyłącznie z tytułu samego uczestnictwa w jego pracach, w szczególności gdy zadaniem powołanego Zespołu było wykonywanie czynności pomocniczych w postaci analiz i przedstawiania Ministrowi Sprawiedliwości rekomendacji w zakresie odnoszącym się do wykonywania uprawnień Ministra Sprawiedliwości w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych, o których mowa w dziale II, rozdziale 3 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Minister Sprawiedliwości jako Członek Rady Ministrów powołał nie tylko Zespół ds. czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych, lecz również liczne rady i zespoły działające jako jego organy pomocnicze. W ich składzie znaleźli się w charakterze członków powołanych gremiów, względnie ekspertów, sędziowie, z czego niemała ich część - czynnie orzekających.

Powyższe pozostawiam Panu Rzecznikowi do rozważenia, w załączeniu przedkładając wydruki przykładowych zarządzeń Ministra Sprawiedliwości w przedmiocie powołania organów pomocniczych ( zespołów), których członkami, względnie ekspertami, byli sędziowie" – podsumował Piotr Schab.

...a 25 października ogłasza komunikat 

Następnego dnia po wysłaniu pisma do RPO na stronie internetowej Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych ukazał się następujący komunikat:

W związku z zainteresowaniem opinii publicznej przebiegiem czynności wyjaśniających dotyczących publikacji portalu Onet.pl i innych mediów w sprawie domniemanej próby medialnego zdyskredytowania Prezesa SSP „Iustitia” sędziego Krystiana Markiewicza i innych czynów stanowiących uchybienie godności przez wymienionych w tych publikacjach sędziów, zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości informuję, że dotychczasowe czynności procesowe z udziałem przesłuchanych świadków, w tym sędziego Łukasza Piebiaka, nie dostarczyły faktycznych i prawnych podstaw do wszczęcia postępowań dyscyplinarnych i przedstawienia zarzutów dyscyplinarnych dotyczących przedmiotu czynności wyjaśniających.

Informuję również, że w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przewinień dyscyplinarnych z art. 107 § 1 ustawy z 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2019 r, poz. 52), polegających na świadomym ignorowaniu przez kilku sędziów ustawowego obowiązku stawiennictwa na wezwanie i złożenia zeznań w charakterze świadków, zdecydowałem o wyłączeniu materiałów w tej sprawie do odrębnych czynności wyjaśniających.

(-) SSO Piotr Schab, Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych

VII.510.135.2019

Nierówne traktowanie kandydatów na oficerów. Wystąpienie Rzecznika do MON

Data: 2019-10-31
  • Trzem absolwentkom Akademii Marynarki Wojennej wstrzymano nominacje oficerskie. Dwie odwołują się w procesie o ściąganie na egzaminach językowych; sprawę trzeciej sąd prawomocnie umorzył 
  • Tymczasem oficerami zostali już inni podchorążowie, których sprawy warunkowo umorzono. W przeciwieństwie do tych koleżanek przyznali się do winy
  • Skoro przyznanie się do ściągania nie narusza niezbędnej do promocji nieposzlakowanej opinii, to czemu nominacji nie dostają też te trzy kobiety?
  • Według RPO doszło do nierównego traktowania kandydatów na żołnierzy zawodowych ze względu na kryterium „nieposzlakowanej opinii”

Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy, których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – ocenił Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, aby rozważył możliwość wystąpienia do prezydenta RP o mianowanie także tych trzech kobiet-podchorążych na pierwszy stopień oficerski.

Podchorążowie oskarżeni o ściąganie na egzaminie

W 2015 r. podchorążowie Akademii Marynarki Wojennej (AMW) w Gdyni mieli korzystać z niedozwolonej pomocy podczas egzaminów z języka angielskiego. Odpowiedzi dostawali na telefony w czasie rzeczywistym, przy użyciu specjalnego sprzętu elektronicznego. Zostali oskarżeni o "wyłudzenie poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego upoważnionego do wystawienia dokumentu" lub o nakłanianie do tego. Kodeks karny przewiduje za to karę do 3 lat pozbawienia wolności.

Znaczna część podchorążych i podchorążyn, którym postawiono zarzuty, przyznała się do winy. Ich sprawy Wojskowy Sąd Garnizonowy (na wniosek prokuratury wojskowej) warunkowo umorzył tytułem próby na okres od roku do dwóch lat, stwierdzając jednocześnie ich winę. Ta grupa otrzymała już patenty oficerskie, co zarazem oznacza powołanie do zawodowej służby wojskowej. Przyznanie się do winy i szybkie zakończenie postępowania umożliwiło im zatem rozpoczęcie kariery zawodowej w wojsku.

W gorszym położeniu znalazły się zaś osoby, które - uważając się za niewinne -postanowiły skorzystać z przysługujących im środków ochrony. Ich kariera zawodowa została wstrzymana do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Tak uczyniły trzy absolwentki AMW, które nie przyznały się do zarzutów. Były one planowane do promocji oficerskiej zgodnie ze swym rocznikiem (w 2016 – jedna i w 2017 r. – dwie). Jednak to nie nastąpiło.  

W maju 2019 r. Wojskowy Sąd Garnizonowy warunkowo umorzył postępowanie karne wobec nich, wyznaczając okres próby na rok. Dwie odwołały się do sądu II instancji, który w początkach października 2019 r. zwrócił ich sprawy sądowi I instancji. Wobec trzeciej wyrok I instancji uprawomocnił się w czerwcu 2019 r.

Pełnomocnicy tych absolwentek zwrócili się do RPO. Rzecznik poprosił o wyjaśnienia dyrektora Departamentu Kadr MON. Ponadto jego przedstawiciel  dokonał kontroli przestrzegania praw i wolności obywatelskich w AMW i w wydziale Żandarmerii Wojskowej.

Pod jakimi warunkami można zostać oficerem

Z wyjaśnień dyrektora Departamentu Kadr wynika, że przeszkodą w otrzymaniu nominacji oficerskich przez absolwentki są niezakończone postępowania karne. W ocenie dyrektora sam fakt popełnienia przestępstwa negatywnie wpływa na ocenę kandydata na żołnierza zawodowego. Należy jednak ocenić charakter przestępstwa i postawę oskarżonego, dlatego sprawę każdego podchorążego należy rozpatrywać „stosownie do zaistniałych okoliczności”.

– Prawomocne zakończenie postępowania umożliwi analizę wyroku, a także okoliczności każdej ze spraw i podjęcie przez Ministra Obrony Narodowej decyzji o ewentualnym wystąpieniu do prezydenta RP z wnioskiem o mianowanie podchorążych na  stopień oficerski – wskazał dyrektor.

Warunkiem powołania do zawodowej służby wojskowej żołnierza służby kandydackiej jest ukończenie uczelni wojskowej i mianowanie na stopień podporucznika. Na pierwszy stopień oficerski mianuje prezydent RP na wniosek Ministra Obrony Narodowej. Postępowanie określa rozporządzenie prezydenta RP. Umożliwia ono głowie państwa zwrócenie wniosku w celu uzupełnienia i wycofanie wniosku przez  MON – gdy po jego przedstawieniu będą ujawnione fakty podważające zasadność mianowania. Przedstawiając prezydentowi RP wniosek o mianowanie na oficera, minister ocenia, czy podchorąży spełnia wymagania.  Jednym z nich jest nieposzlakowana opinia kandydata.

Wnioski RPO

Znaczna część podchorążych, którym zarzucono przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, przyznała się do winy. Otrzymali patent oficerski oraz powołanie do zawodowej służby wojskowej. W gorszym położeniu znalazły się osoby, które uważając się za niewinne, skorzystały ze swych praw. Ich karierę wstrzymano do prawomocnego zakończenia postępowania.

Niezależnie od oceny takiego postępowania z punktu widzenia art. 42 ust. 3 Konstytucji („Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu”), RPO wskazuje, że do zawodowej służby wojskowej powołano podchorążych – niektórych jeszcze w okresie próby –  których winę co do przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy stwierdzono prawomocnym wyrokiem.

Wynika z tego, że korzystanie/udzielanie niedozwolonej pomocy w trakcie egzaminów zawodowych nie narusza kryterium nieposzlakowanej opinii. W ocenie resortu obrony dopiero pozytywne i prawomocne zakończenie postępowania spowoduje, że znikają przeszkody podważające zasadność mianowania na pierwszy stopień oficerski – podkreśla Adam Bodnar.

Zgodnie z prawem, po zwrocie sprawy I instancji orzeczenie surowsze niż uchylone można wydać, jeśli wyrok zaskarżono na niekorzyść oskarżonego. Tymczasem apelacje wniesiono na korzyść dwu podchorążych. W najgorszym wypadku zapadnie zatem taki sam wyrok, jak wobec pozostałych podchorążych.

A dwie z trzech podchorążyn w sprawie niedozwolonej pomocy przy egzaminie zostały uniewinnione w postępowaniu dyscyplinarnym w 2016 r. Wobec tego ich postawa etyczna z punktu widzenia Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej nie budzi wątpliwości.

W sprawie doszło zatem do nierównego traktowania (art. 32 ust. 1 w związku  z art. 42 ust. 3 Konstytucji) kandydatów na żołnierzy zawodowych pod kątem kryterium „nieposzlakowanej opinii”.

Wątpliwości Rzecznika wzbudził także status prawny trzech podchorążyn. Dwie z nich od dwóch lat (a trzecia – od trzech) pozostają w służbie kandydackiej. A zdały one wszystkie egzaminy, spełniając warunki promocji na pierwszy stopień oficerski. Ponadto etaty w jednostkach wojskowych, na które zainteresowane otrzymały przydział, są zablokowane.  

Z relacji tych podchorążyn wynika, że oddają honory młodszym rocznikom, które wcześniej były przez nie służbowo nadzorowane i kontrolowane w ramach służb wewnętrznych, a były promowane w latach ubiegłych. Podlegają też one służbie dyżurnej młodszych roczników, które weryfikują ich wyjścia i powroty z przepustek.

W ocenie trzech podchorążyn ich obecny status żołnierek służby kandydackiej spowodował, że stały się obiektem plotek. Sytuacja ta jest interpretowana w sposób karykaturalny, co uznają one za ingerencję w godność żołnierki. Kadra odbiera to zaś jako przejaw głębokiej niesprawiedliwości i nadinterpretacji przepisów.

RPO jest świadomy, że przesłanki zwolnienia żołnierza lub żołnierki w służbie kandydackiej są bardziej rygorystyczne niż wobec żołnierza i żołnierki zawodowej. Jednak oszukiwanie na egzaminie, poza kwalifikacją i oceną prawnokarną, narusza także standardy etyczne wynikające zarówno z Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej, jak i Kodeksu Honorowego Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego.

– Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy,  których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – podkreślił Adam Bodnar.

WZF.7043.61.2019

O 8 dni za późno sąd „odwiesił” karę skazanemu. Sąd Najwyższy uznał kasację Rzecznika

Data: 2019-10-30
  • Za przestępstwa narkotykowe obywatela skazano w 2012 r. na 2 lata więzienia w zawieszeniu na 5 lat próby
  • W tym czasie popełnił on jednak kolejne przestępstwo, za które prawomocnie skazano go w 2016 r.
  • Jeszcze przed upływem okresu próby sąd rejonowy zarządził wykonanie zawieszonej kary - ale sąd okręgowy o 8 dni za późno prawomocnie to utrzymał 
  • W ten sposób naruszył prawo, bo orzeczenie o skierowaniu do więzienia musi się stać wykonalne przed upływem dopuszczalnego terminu

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację na korzyść obywatela, którą uwzględnił Sąd Najwyższy.

W listopadzie 2012 r. obywatel został skazany za przestępstwa narkotykowe na kare łączną 2 lat pozbawienia wolności. Jej wykonanie warunkowo zawieszono na okres 5 lat próby (oznacza to odwieszenie kary, jeśli w tym czasie popełni się kolejne przestępstwo). Skazanego oddano pod dozór kuratora sądowego.

W czerwcu 2013 r. mężczyzna dokonał rozboju. W kwietniu 2016 r. sąd wymierzył mu za to karę 2 lat i 3 miesięcy pozbawienia wolności.

Po tym wyroku, na wniosek kuratora, sąd rejonowy w grudniu 2017 r. zarządził wykonanie zawieszonej kary z 2012 r. Obrona odwołała się do sądu okręgowego, który 13 czerwca 2018 r. utrzymał zaskarżone postanowienie.

Rzecznik złożył kasację, ponieważ sąd okręgowy rażąco naruszył prawo. Zgodnie z art. 75 § 4 Kodeksu karnego, zarządzenie wykonania kary nie może nastąpić później niż w ciągu 6 miesięcy od zakończenia okresu próby. Czas próby, na jaki zawieszono karę obywatelowi, upłynął 5 grudnia 2017 r., a okres kolejnych 6 miesięcy – 5 czerwca 2018 r.

Sąd rejonowy zarządził wykonanie kary jeszcze przed upływem terminu. Natomiast sąd okręgowy rozpoznał zażalenie już po upływie tego okresu.

Określając ostateczny termin, do którego powinno nastąpić zarządzenie wykonania kary, art. 75 § 4 Kk wymaga wydania go przed upływem tego terminu. Dla oceny, czy nastąpiło skuteczne zarządzenie, decydujące są przepisy, które określają, z jaką chwilą orzeczenie staje się wykonalne.

W tym przypadku decydujący jest zaś moment uprawomocnienia się postanowienia o takim zarządzeniu. Sąd okręgowy orzekł o tym 8 dni po upływie terminu. Nie mógł zatem skutecznie utrzymać postanowienia sądu rejonowego.

Dlatego RPO wniósł, by SN uchylił zaskarżone postanowienia obu sądów i umorzył postępowanie wykonawcze w stosunku do skazanego.

30 października 2019 r. troje sędziów SN w Izbie Karnej (sygn. akt II KK 148/19) uwzględniło kasację RPO i orzekło zgodnie z jej wnioskami.

II.511.796.2018

Próba wylegitymowania sędzi na sali rozpraw. Rzecznik prosi policję o wyjaśnienia

Data: 2019-10-24
  • Policjanci próbowali wylegitymować sędzię w sali rozpraw poznańskiego sądu. Zgłoszenie dotyczyło „awantury pod salą”
  • Budzi to poważne zastrzeżenia RPO w kontekście zadań i funkcji, jakie sędziom powierza Konstytucja  w ramach sprawowania przez nich wymiaru sprawiedliwości
  • Funkcjonariusze nie mogą zaś podejmować interwencji bez refleksji oraz tam, gdzie co do zasady o bezpieczeństwo dba policja sądowa

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy opisywaną w mediach sprawę próby wylegitymowania przez policjantów z Poznania sędzi Beaty Woźniak na sali rozpraw. Z doniesień medialnych wynika, że do komisariatu zadzwonił mężczyzna, który zgłosił awanturę pod salą rozpraw. Dyżurny wysłał tam patrol. Policjanci weszli do Sądu Okręgowego w Poznaniu i następnie na salę rozpraw, gdzie trwała kolejna rozprawa. Zażądali od sędzi okazania dowodu osobistego, czemu ona się sprzeciwiła.

Działania funkcjonariuszy były nieadekwatne do informacji, jakie otrzymali w zgłoszeniu – ocenia Rzecznik. Zakłócenie rozprawy w celu wylegitymowania sędziego budzi poważne zastrzeżenia w kontekście zadań i funkcji ,jakie zostały powierzone sędziom w art. 178 Konstytucji, w ramach sprawowania przez nich wymiaru sprawiedliwości. Może też budzić to wątpliwości w kontekście prawa każdego dostępu do niezależnego sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Rzecznik z pełnym zrozumieniem i powagą traktuje ustawowy  obowiązek policji zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Niemniej jednak nie może to prowadzić do sytuacji, w której funkcjonariusze podejmują interwencję bez refleksji i w miejscu, w którym, co do zasady, o bezpieczeństwo dba policja sądowa (§ 3 pkt 1 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z 16 sierpnia 2007 r. w sprawie szczegółowego zakresu zadań i zasad organizacji policji sądowej).

RPO zwrócił się do komendanta Komisariatu Policji Poznań-Stare Miasto o informacje, na jakiej podstawie podjęto interwencję w sądzie oraz co zrobiono dla wyjaśnienia sytuacji. Rzecznik zna wypowiedzi medialne rzecznika prasowego wielkopolskiej policji, ale pragnie uzyskać wyjaśnienia bezpośrednio u źródła.

VII.519.4.2019

Można wnosić o wyłączenie sędziego z powodu jego wadliwego powołania. Stanowisko RPO dla TK ws. pytań prawnych nowych sędziów SN

Data: 2019-10-22
  • Zdaniem RPO można wnosić o wyłączenie ze sprawy sędziego ze względu na to, jak został powołany na stanowisko - jest to zgodne z Konstytucją
  • Rzecznik przedstawił to stanowisko Trybunałowi Konstytucyjnemu w sprawie pytań prawnych nowych sędziów Sądu Najwyższego
  • Powołał ich prezydent na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa w procedurze, która budzi konstytucyjne zastrzeżenia, bo uzależniła wybór sędziów od większości parlamentarnej
  • Strony, których sprawy mają być teraz rozsądzone, uważają, że sędziowie ci nie będą bezstronni
  • Obywatel musi być pewny, że sędzia rozpatrujący jego sprawę jest bezstronny - podkreśla Rzecznik. Dlatego nie można zawężać powodów, dla których można zgłosić wątpliwość w sprawie sędziego

Sędziowie Sądu Najwyższego, wobec których zgłoszono wnioski o wyłączenie ze składu, bronią się. Twierdzą, że nie można stosować generalnego założenia o braku bezstronności. W pytaniach prawnych wnoszą, by taką kierunkową interpretację przepisów prawa potwierdził Trybunał Konstytucyjny.

Sędziowie ci zostali wybrani przez nową, wyłonioną przez większość sejmową, Krajową Radę Sądownictwa w procedurze, która nie tylko uzależnia tych sędziów od rządzących, ale uniemożliwia zaskarżanie decyzji podjętych przez KRS. Podstawą były ustawa z 8 grudnia 2017 r. o SN oraz nowela ustawy o Krajowej Rady Sądownictwa z 8 grudnia 2017 r.

Na niekonstytucyjność przepisów, które zastosowano przy wyborze tych sędziów, wskazywali już w czasie ich przyjmowania m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS (w starym, sędziowskim składzie), liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

Dwa pytania prawne nowych sędziów SN

Nowi sędziowie Izby Cywilnej SN (25 marca 2019 r.) oraz sędziowie całkiem nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN (17 maja 2019 r.) przedstawili Trybunałowi Konstytucyjnemu pytania, które TK połączył pod sygnaturą P 10/19. 

Ci nowi sędziowie mają rozstrzygnąć dwie sprawy przed SN, a stawające przed nimi strony obawiają się, że nie będzie to bezstronne właśnie ze względu na sposób powołania. Tym bardziej, że nawet samo ich powołanie (w przypadku sędziów Izby Cywilnej) może być nieskuteczne. Nie zapadł bowiem jeszcze wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA, gdzie trafiła sprawa odwołań sędziów, których nie powołano do SN, zadał pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej i czeka na odpowiedź, która pozwoli mu na rozstrzygnięcie).

Wnoszące o wyłączenie sędziów strony powołują się na przepis Kodeksu postępowania cywilnego (art. 49), który pozwala na wyłączanie sędziego z orzekania, jeśli zachodzą w wątpliwości co do jego bezstronności w konkretnej sprawie.

Sędziowie, o których wyłączenie wniosły strony, uważają jednak, że nie da się tego przepisu stosować generalnie : nie można kwestionować bezstronność sędziego już z powodu sposobu powołania go. Pytają, czy  art. 49 Kpc jest zgodny z Konstytucją – w zakresie, w jakim podstawą wniosku o wyłączenie sędziego jest wadliwość powołania go przez prezydenta RP na wniosek KRS, w której skład wchodzą sędziowie wybrani na podstawie noweli ustawy o KRS z 8 grudnia 2017 r.

Pytanie z 25 marca zadało troje sędziów SN, mających badać skargę kasacyjną w sprawie cywilnej. Strona wniosła o ich wyłączenie. Uzasadniono to sposobem ich powołania do SN: uchwała KRS przedstawiła ich do powołania na podstawie noweli ustawy o KRS. Uchwałę zaskarżono do NSA, który w listopadzie 2018 r.  wstrzymał jej wykonanie i zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Skarżący wskazali na „usprawiedliwioną wątpliwość” co do skuteczności powołania tych sędziów - co może przełożyć się na ważność wyroku.

Pytanie z 17 maja sformułowało trzech sędziów nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Mieli oni badać odwołanie Ministra Sprawiedliwości od uchwały Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, która kandydującego do SN adwokata odwołała z funkcji przewodniczącego zespołu wizytatorów ORA. Jak uzasadniono, legitymizował on "niekonstytucyjne zmian w sądownictwie". Dziekan ORA wniósł o wyłączenie od sprawy wszystkich sędziów tej nowej Izby SN. Wskazał na wątpliwości konstytucyjne co do skuteczności ich powołania oraz na ryzyko braku obiektywizmu - skoro sprawę rozpoznaje Izba, do której adwokat kandydował (ostatecznie nie został on sędzią SN).

Argumenty RPO

RPO uważa, że w takiej sytuacji, jak opisana wyżej, można wnosić o wyłączenie sędziego. Gdyby tak nie było, konstytucyjne prawo do sądu nie mogłoby być respektowane, nie byłoby bowiem gwarancji bezstronności sędziego.

Możliwość złożenia przez stronę postępowania wniosku o wyłączenie sędziego ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia realizacji prawa do sądu, wyrażonego w art. 45 Konstytucji oraz w art. 6 EKPC. Sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Często rozstrzyga on w sprawach dotyczących praw podstawowych, w których wyznacza granice między prawami i wolnościami czy proponuje ich hierarchię. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia rozpatrujący jego sprawę jest bezstronny. Ograniczenie praw strony procesu musi być dokonywane jedynie wyjątkowo.

1. Nie może być ograniczeń powodów wniosku o wyłączenie sędziego

Prawo do sądu jest jednym z podstawowych praw jednostki i jedną z fundamentalnych gwarancji praworządności. TK uznawał już, że wyłączenie sędziego musi być postrzegane przez pryzmat zagwarantowanego w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Skoro zatem uprawnienie do złożenia wniosku o wyłączenie sędziego jest pochodną prawa do sądu, to nie powinno ono podlegać żadnym ograniczeniom.

Art. 49 Kpc nie wymienia możliwych powodów wniosku o wyłączenie sędziego, wobec którego strona ma wątpliwość do jego bezstronności. Katalog tych przyczyn jest w zasadzie nieograniczony. Nie da się bowiem przewidzieć wszystkich sytuacji i relacji, jakie mogą zachodzić pomiędzy uczestnikami procesu, a które mogą wpłynąć na brak bezstronności sędziego.

Z pytań SN wynika, że zmierzają one do udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy strona jest uprawniona do złożenia wniosku o wyłączenie sędziego powołanego w określonym trybie. Wykluczenie tego oznacza zaś sytuację, w której strona - mimo wątpliwości co do bezstronności sędziego - zostanie pozbawiona możliwości złożenia wniosku o jego wyłączenie, albowiem jego obiektywizm będzie każdorazowo przesądzany na podstawie stanu ukształtowanego wyrokiem TK.

Tymczasem nie można tworzyć przesłanek ograniczających złożenie wniosku o wyłączenie sędziego i wskazywać sytuacji, w których nie będzie takiej możliwości. Zamyka to bowiem jednostce prawo do korzystania z jej praw podmiotowych. Prowadzi do uniemożliwienia stronie skorzystania z prawa  przysługującego jej na gruncie Konstytucji i EKPC.

W orzecznictwie sądowym akcentuje się gwarancyjną rolę instytucji wyłączenia sędziego także w kontekście zasady niezawisłości sędziowskiej. TK wskazywał wcześniej, że wyłączenie sędziego nie tylko nie narusza sfery niezawisłości, ale właśnie ma służyć jej pełnej gwarancji. Służy nie tylko umacnianiu bezstronności i niezawisłości sądu, lecz także podnoszeniu autorytetu wymiaru sprawiedliwości.

Z kolei Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazywał, że bezstronność oznacza brak uprzedzeń i stronniczości, a jej istnienie lub brak może być sprawdzane na różne sposoby. Stawką jest tutaj zaufanie, które sądy w demokratycznym społeczeństwie muszą budzić w społeczeństwie. Dlatego przepisy krajowe nt. możliwości wyłączania sędziów mają na celu usunięcie wszelkich pozorów stronniczości.

Z orzeczeń TK i ETPCz wynika zatem, że ograniczenie prawa do złożenia wniosku o wyłączenie sędziego wobec zastrzeżeń co do jego bezstronności może godzić w dobro wymiaru sprawiedliwości i podważać jego społeczny odbiór.

Na takie zagrożenia wskazywał też wcześniej Sąd Najwyższy, który stwierdził, że wydanie orzeczenia w sytuacji mogącej wywołać wątpliwości co do bezstronności sędziego narusza powagę i dobro wymiaru sprawiedliwości. A dobro wymiaru sprawiedliwości mogłoby ucierpieć nawet, gdyby w sprawie orzekał sędzia, co do którego istniałyby choćby pozory braku bezstronności.

Sędzia pozbawiony kredytu zaufania publicznego nie może w sposób prawidłowy rozstrzygać konfliktów i służyć zachowaniu spokoju publicznego. Orzeczenia takiego sędziego - nawet mimo ich obiektywnej prawidłowości - nie będą akceptowane przez strony konfliktu czy opinię publiczną.

Dlatego należy uznać, że art. 49 Kpc  jest zgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz z art. 6 ust. 1 zdanie pierwsze EKPC. 

2. Umorzyć postępowanie w pozostałym zakresie

Rzecznik wnosi o umorzenie postępowania w pozostałym zakresie z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku.

Nieadekwatne wobec zaskarżonego przepisu są przywołane w pytaniach SN wzorce kontroli -  art. 47 zdanie 1 i 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej w związku z art. 6 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 179 Konstytucji RP w związku z art. 144 ust. 3 pkt. 17 Konstytucji.

W sprawie chodzi przede wszystkim o ocenę art. 49 Kpc. Choć odpowiedź na pytania ma kluczowe znaczenie dla sposobu rozpatrzenia sprawy głównej, to ich ustrojowa doniosłość wykracza poza nią. Uprawnienia prezydenta RP w związku z powoływaniem sędziów nie są przedmiotem spraw zawisłych przed SN. Również związek z Kartą Praw Podstawowych UE nie został na kanwie tych spraw wykazany.

Sąd może wystąpić z pytaniem prawnym do TK tylko wtedy, gdy są łącznie spełnione przesłanki:

  • podmiotowa - może to uczynić jedynie sąd jako państwowy organ władzy sądowniczej, oddzielony i niezależny od legislatywy i egzekutywy;
  • przedmiotowa - pytanie może dotyczyć wyłącznie oceny zgodności aktu normatywnego z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą;
  • funkcjonalna – od odpowiedzi musi zależeć rozstrzygnięcie konkretnej sprawy  przed sądem.

W ocenie Rzecznika brak jest związku funkcjonalnego pomiędzy pytaniami prawnymi z 17 maja 2019 r. w punktach 2. i 3. z art. 10, art. 144 ust. 3 pkt 17 oraz art. 183 ust. 1 i 2 Konstytucji. SN zadał pytania całkowicie oderwane od przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygać. Nie przedstawił przekonującej argumentacji uzasadniającej związek między pytaniami a rozpatrywaną sprawą.

Tak skonstruowane pytania prawne zmierzają do uzyskania orzeczenia zastępującego orzeczenie Sądu Najwyższego, w oparciu o normy prawne, które mają mieć zastosowanie do oceny stanu faktycznego będącego podstawą skargi Ministra Sprawiedliwości. Dlatego pytania prawne w tej części należy uznać za niedopuszczalne. W tej sytuacji TK jest zobowiązany umorzyć postępowanie.

VII.561.11.2019

RPO do TSUE: kandydaci niezgłoszeni przez KRS do powołania na sędziów Sądu Najwyższego - z prawem do odwołania

Data: 2019-10-22
  • Według polskiego prawa osoby, które chciały zostać sędziami Sądu Najwyższego, ale nowa KRS nie przekazała ich kandydatur Prezydentowi, nie mogą się od tego odwoływać. To pozbawienie stron prawa do sądu w trakcie jego realizacji – podkreśla RPO
  • W ocenie Rzecznika takim kandydatom do SN sądowe odwołanie przysługuje zaś z mocy prawa Unii Europejskiej
  • Naczelny Sąd Administracyjny, który prowadzi postępowania w takich sprawach, nie może zaś w ich  toku być pozbawiony możliwości zadania pytania prejudycjalnego do TSUE
  • Tymczasem polskie prawo nakazuje umarzanie takich postępowań odwoławczych, co pozbawia NSA prawa do zadawania pytań prejudycjalnych w tych sprawach

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej uwagi w sprawie C-824/18. Zapoczątkowały ją pytanie prejudycjalne NSA z 21 listopada 2018 r., związane z odwołaniami sędziów, których  kandydatury do SN nie zostały przez KRS przedstawione prezydentowi RP.

NSA spytał, czy przepisy Traktatu o Unii Europejskiej  (art. 2 i art. 19 ust. 1) - a w związku z nimi art. 47 Karty Praw Podstawowych oraz inne przepisy prawa UE - powinny być interpretowane w sposób, z którego wynika zakaz zniweczenia prawa do sądu w zakresie odnoszącym się do kontroli uchwał KRS. Zakaz polega na  wprowadzeniu do porządku prawnego państwa członkowskiego przepisów nakazujących umorzenie takich postępowań z mocy prawa oraz zniweczenie prawa do sądu w zakresie, w jakim w indywidualnej sprawie zawisłej przed sądem wskutek wprowadzenia przepisów nakazujących umorzenie postępowania z mocy prawa, pozbawia się ten sąd prawa do skierowania pytania prejudycjalnego do TS UE.

Adam Bodnar wnosi, by na pytania prejudycjalne NSA TSUE odpowiedział pozytywnie, uwzględniając przy tym wyroki w innych toczących się postępowaniach wobec Polski, które mogą zapaść - zanim dojdzie do rozstrzygnięcia w tej sprawie.

Pytania prejudycjalne z Polski w sprawie sądownictwa

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do TSUE o wykładnię prawa obowiązującego wszystkich członków UE oraz zastosować ją do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem UE.

Nowe przepisy o KRS przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie. Następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się od uchwał KRS dotyczących przedstawiania Prezydentowi wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe. Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane.

W 2018 r. SN zadał pytania prejudycjalne TSUE co do procedury wyboru nowej KRS i jej zdolności do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. Chodzi też o to, czy nowa Izba Dyscyplinarna SN, której skład wyłoniła nowa KRS, będzie niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego. Wyrok zapadnie 19 listopada 2019 r.

Na rozpatrzenie w TSUE czekają zaś pytania prejudycjalne zadane w sprawie nowej KRS 21 listopada 2018 r. przez NSA, do którego odwołało się kilku sędziów niezgłoszonych do powołania do SN.

RPO przyłączył się w NSA do odwołania jednego z sędziów

Rzecznik przyłączył się do postępowania w NSA w sprawie odwołania sędziego sądu apelacyjnego od uchwały KRS z 28 sierpnia 2018 r. o nieprzedstawieniu Prezydentowi wniosku o powołanie go do SN. Odwołując się do NSA, sędzia - jako jeden z kilku niepowołanych - złożył też wnioski o wstrzymanie wykonania uchwały o powołaniu do SN innych kandydatów oraz o udzielenie zabezpieczenia. NSA połączył tych kilka odwołań do wspólnego rozpoznania, wstrzymał wykonanie uchwał KRS i 21 listopada 2018 r. wystąpił z pytaniami do TSUE.

RPO przyłączył się do skargi sędziego, bo sprawa dotyczy interpretacji ustaw mających kluczowe znaczenie dla sytuacji prawnej obywateli. Odwołanie daje bowiem możliwość sądowej wykładni przepisów ustaw o KRS i o SN w związku z przepisami Konstytucji, a także przepisami prawa UE, którymi Polska jest związana na mocy Traktatu akcesyjnego z 2003 r. oraz na mocy art. 9 i 90 Konstytucji.

Obie ustawy budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich. Doprowadziły one do stanu, który powoduje bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w konsekwencji - dla prawa do sądu. Jest to więc kwestia fundamentalna dla całego społeczeństwa, dotycząca przyszłości ustroju Polski.

Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją oraz wymogami prawa UE i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego pozostającego pod władzą RP. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zaś pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji.

Rzecznik wniósł by NSA poinformował TSUE o dopuszczeniu RPO do postępowania jako nowej strony. Po tym TSUE poprosił RPO o pisemne uwagi.

Uwagi Rzecznika w sprawie C-824/18

Wniosek NSA dotyczy interpretacji uregulowanej w przepisach TUE zasady praworządności, z której wynika zasada niezawisłości sędziów i niezależności sądów – sądów krajowych będących elementem europejskiego systemu wymiaru sprawiedliwości, stojących na straży praw wynikających nie tylko z prawa krajowego, ale również z prawa UE.

NSA zadał te pytania w kontekście dodatkowych problemów, które są już przedmiotem spraw przed TSUE w sprawach Polski. Jednak w żadnej z nich nie podnoszono jeszcze problemu niezależności sądów jako sądów europejskich w takim zakresie, jakiego dotyczy zakończenie na skutek zmian ustawowych z mocy prawa procedury odwoławczej od uchwały KRS, która przedstawia prezydentowi kandydatury do SN.

Ustawodawca przesądził, że postępowania w sprawach sądowych toczących się przed NSA, w wyniku odwołań wniesionych przez kandydatów na sędziów SN, powinny być umorzone z mocy prawa. Jest to nie tylko niedopuszczalną ingerencją władzy ustawodawczej w podstawową kompetencję władzy sądowniczej, jaką jest wymierzanie sprawiedliwości, ale także w konstytucyjne prawo do sądu tych obywateli, którzy są stronami tych postępowań, w tym postępowań będących przedmiotem postępowań w sprawach dotyczących prawa UE.

Wprowadzenie do porządku prawnego przepisu nakazującego umorzenie postępowania zawisłego przed NSA zamyka całkowicie drogę odwoławczą w sprawach indywidualnych, dotyczących powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego SN.

Skutkuje ponadto wyłączeniem możliwości kontroli przez sąd przebiegu postępowania kwalifikacyjnego oraz pozbawia NSA prawa do zadania pytania prejudycjalnego. W ocenie Rzecznika, przepis ten jest niezgodny z art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Ogranicza bowiem prawo sądu krajowego do skierowania pytania prejudycjalnego do TSUE i w konsekwencji uzyskania na nie odpowiedzi koniecznej do wydania orzeczenia.  Ustawodawca niesłusznie uniemożliwił możliwość odwołania się od uchwały KRS w sprawie niepowołania do SN, gdyż wystarczającą zmianą byłoby wskazanie sądu właściwego do rozpoznania tych spraw – wskazał Adam Bodnar.

W ocenie Rzecznika, z mocy prawa UE osobom ubiegającym się o stanowisko sędziego SN przysługuje środek odwoławczy. Sąd krajowy, który prowadzi postępowanie w takiej sprawie, nie może zaś w toku tego postępowania zostać pozbawiony możliwości skierowania pytania prejudycjalnego do TSUE.

Dlatego uważa on, że TSUE powinien odpowiedzieć na pytania NSA  wobec opisanych zmian w polskim prawie, zwłaszcza że na podstawie znowelizowanych przepisów ustawy o KRS doszło  do zdarzeń stwarzających poważne wątpliwości co do niezawisłości tego organu.

Stanowisko RPO w sprawie pytań prejudycjalnych

Rzecznik podkreśla związek rozstrzyganej sprawy przed sądem krajowym z prawem UE, co uzasadnia konieczność dokonania wykładni wskazanych przez NSA przepisów prawa UE. Problem powoływania sędziów do SN należy do problematyki niezależności sądów – w tym przypadku sądu ostatniej instancji państwa członkowskiego UE, którego rolą jest zapewnienie skutecznej ochrony sądowej m.in. w dziedzinach objętych zakresem prawa UE. W związku z powyższym procedura odwoławcza od uchwał KRS pozostaje również w ścisłym związku z prawem UE.

Polskie sądy wchodzą w skład europejskiego wymiaru sprawiedliwości. Pełnią  we współpracy z TSUE wspólne zadania, służące zapewnieniu poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów. Państwa członkowskie UE są zobowiązane ustanowić środki niezbędne do zapewnienia jednostkom poszanowania ich prawa do skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Niezapewnienie kandydatom na urząd sędziego SN możliwości odwołania się od uchwał KRS w sprawie powołania/niepowołania na urząd sędziego SN stanowi w istocie pozbawienia ich prawa do skutecznej ochrony prawnej, co narusza art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE.

W wyroku wydanym w sprawie C- 619/18 - Komisja przeciwko Polsce, TSUE podkreślił ponownie, że każde państwo członkowskie powinno na podstawie art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE zapewnić w swoim systemie prawnym środki niezbędne do zapewnienia jednostkom poszanowania ich prawa do skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii.

TSUE wskazał na rolę i standardy sądu ostatniej instancji państwa członkowskiego w tym zakresie. Podkreślił, że Sąd Najwyższy może w określonych wypadkach orzekać o kwestiach związanych ze stosowaniem lub z wykładnią prawa Unii oraz że należy on, jako sąd w znaczeniu zdefiniowanym w tym prawie, do polskiego systemu środków odwoławczych „w dziedzinach objętych prawem Unii” w rozumieniu art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE, a w związku z tym sąd ten powinien odpowiadać wymogom skutecznej ochrony sądowej.

RPO przypomniał, że rzecznik generalny TSUE Evgeni Tanchev w opinii z 27 czerwca 2019 r. wydanej w połączonych sprawach C-585/18, C-624/18, C-625/18 wskazał, że KRS nie spełnia  standardów wypracowanych przez ETPC i TSUE co do zapewnienia roli strażnika niezawisłości sędziowskiej dla unikania wywierania wpływu przez organy ustawodawcze i wykonawcze. Rzecznik Generalny uznał, że Izba Dyscyplinarna SN ustanowiona z naruszeniem procedury nie spełnia wymogów niezawisłości sędziowskiej. Skoro zatem istnieją poważne wątpliwości co do sposobu powołania członków KRS, to tym bardziej pozbawienie kandydatów na sędziów SN możliwości odwołania się od uchwał wadliwie powołanego KRS stanowi poważne nadużycie prawa do sądu i prawa do skutecznego środka prawnego.

Jeśli przyjąć, że właściwym do rozpoznania odwołania od uchwał KRS miałby być inny sąd, np. SN, to należy mieć na względzie, iż izba, która prawdopodobnie rozpoznawałaby tego typu odwołania - Izba Dyscyplinarna SN - jest izbą gdzie są sędziowie, co do których istnieją wątpliwości co do skuteczności ich powołania w związku ze sposobem wyboru członków KRS. Ponadto w skład tej izby wchodzą sędziowie powołani uchwałą, która jest kwestionowana przed NSA przez kandydatów na sędziów SN. Tym samym, obecni sędziowie SN rozpatrywaliby odwołanie od uchwały, którą zostali powołani na stanowiska sędziowskie. Niewątpliwie zatem doszłoby naruszenia zasady nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

Obecnie nie istnieje w prawie polskim prawo do skutecznego środka prawnego (prawo do odwołania) dla kandydatów ubiegających się o stanowisko sędziego SN. Ustawodawca całkowicie wyeliminował ścieżkę odwoławczą od uchwały KRS w sprawie powołania/niepowołania kandydatów na urząd sędziego SN. Umorzenie tych spraw oznacza pozbawienie stron prawa do sądu w trakcie jego realizacji. Stanowi też naruszenie art. 267 TFUE, skoro wolą ustawodawcy oraz TK jest zakończenie postępowań z mocy prawa - a nie decyzją sądu kierującego pytanie.

Zgodnie z art. 19 TUE, do sądów krajowych i Trybunału należy zapewnienie pełnego stosowania prawa Unii we wszystkich państwach członkowskich, jak również ochrony sądowej praw, jakie podmioty prawa wywodzą z prawa Unii [zob. podobnie opinia 1/09 (AssociaçãoSindicaldosJuízesPortugueses, C‑64/16, pkt 33). W  wyroku z dnia 6 marca 2018 r. w sprawie C 284/16 Słowacja p. Achmea BV (ECLI:EU:C:2018:158) TSUE wskazał wyraźnie, że system sądowniczy mający na celu zapewnienie spójności i jednolitości charakteru wykładni prawa UE został ustanowiony w traktatach, aby zagwarantować zachowanie szczególnych cech i  autonomii porządku prawa Unii. System ten ma na celu zapewnienie spójności i jednolitego charakteru wykładni prawa Unii.

RPO przypomina, że w świetle orzecznictwa TSUE dotyczącego art. 267 TFUE, kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do skierowania pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe. Jak wskazywał TSUE, sądy krajowe mają jak najszersze uprawnienie do wystąpienia do Trybunału o wykładnię przepisów prawa Unii wymagających zastosowania z ich strony, przy czym uprawnienie to przekształca się w obowiązek sądów orzekających w ostatniej instancji, z zastrzeżeniem wyjątków sformułowanych w orzecznictwie Trybunału. Przepis prawa krajowego nie może zaś stanąć na przeszkodzie – w zależności od przypadku – skorzystaniu przez sąd krajowy z tego uprawnienia (C-689/13 PuligienicaFacilityEscoSpA).

W wyroku w sprawie C-614/14 Ognyanov TSUE wskazał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które w postępowaniu głównym mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne. Sądy krajowe mają zatem swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania i wtedy kiedy uznają to za stosowne.

Rzecznik podkreśla, że przepis nakazujący umorzenie wszczętych i niezakończonych postępowań odwoławczych został również wprowadzony przez art. 4 noweli z 21 listopada 2018 r. ustawy o Sądzie Najwyższym. Dotyczyło to spraw sędziów SN, którzy złożyli odwołanie od decyzji nakazujących im przejście w stan spoczynku oraz postępowań w sprawach o ustalenie istnienia stosunku służbowego sędziego SN albo NSA w stanie czynnym.

Uregulowanie to zostało wprowadzone do polskiego porządku prawnego na skutek wydania przez TSUE postępowania zabezpieczającego w sprawie 619/18 R. Mimo to TSUE w dalszym ciągu rozpatruje pytania prejudycjalne zadane przez SN w sprawie C-522/18 dotyczące zasady nieusuwalności sędziów; wykładni przepisów prawa unijnego w kontekście przepisu ustawy o SN, który uzależnia możliwość dalszego orzekania przez sędziego SN po przekroczeniu 65. roku życia od zgody organu władzy wykonawczej; dyskryminacji ze względu na wiek oraz obowiązków SN jako sądu unijnego w zakresie zastosowania środków zabezpieczających. Należy uznać, iż sam Trybunał powziął wątpliwość co do pewności i stabilności uregulowań wprowadzanych przez polski parlament, co tym bardziej determinuje konieczność udzielenia odpowiedzi na pytania prejudycjalne NSA.

Za próbą ograniczenia sądom krajowym możliwości kierowania pytań prejudycjalnych do TSUE przemawia także skierowanie przez Prokuratora Generalnego wniosku do TK o zbadanie konstytucyjności art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej - w zakresie, w jakim dopuszcza on występowanie przez sąd krajowy z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię Traktatów lub o ważność i  wykładnię aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii, w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego UE. RPO przystąpił do tego postępowania przed TK, wnosząc o jego umorzenie z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Zasada niezależności sądów i niezawisłości sędziów stanowi współcześnie niekwestionowany standard międzynarodowy i konstytucyjny. Podstawowe wymogi w tym zakresie wynikają z art. 6 EKPC oraz z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nabiera to  szczególnego znaczenia w świetle wyroku ETPC z 12 marca 2019 r. (skarga nr 26374/18) wydanego w sprawie GudmundurAndriAstradsson przeciwko Islandii. W wyroku tym ETPC uznał, że sprawa osądzona przez sędziego nominowanego z naruszeniem przepisów krajowych narusza EKPC w zakresie, w jakim gwarantuje ona prawo do rozpatrzenia sprawy przez niezawisły sąd (art. 6 EKPC).

W swoich uwagach RPO  przedstawił także  TSUE stanowisko w kwestii odmowy ujawnienia przez Kancelarię Sejmu danych osobowych sędziów, którzy poparli  zgłoszenia kandydatów do KRS – mimo prawomocnego wyroku NSA. Z kolei Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych - mimo prawomocnego wyroku NSA - wydał postanowienia zobowiązujące Kancelarię Sejmu do nieupubliczniania danych sędziów popierających kandydatów do KRS - do czasu wydania decyzji PUODO kończącej postępowanie. RPO zaskarżył te postanowienia do sądu. W ocenie RPO sprawa ta pozostaje w bezpośrednim związku z rozpoznawanymi pytaniami prejudycjalnymi  i może wpłynąć na postępowania w sprawie C-824/18.  

VII.510.82.2018

Bez wysłuchania podejrzanego sąd zamknął go w zakładzie psychiatrycznym. Kasacja RPO

Data: 2019-10-21
  • Sąd umieścił pana Sylwestra w zakładzie psychiatrycznym jako osobę niepoczytalną, która nie może odpowiadać za zarzucane mu przestępstwa 
  • Nie dochował jednak obowiązku wysłuchania go, choć biegli lekarze uznali, że może on stawać przed sądem
  • Sąd powinien był zapewnić jego udział w posiedzeniu, mimo że on sam od tego się uchylał - wskazał RPO, który złożył kasację na korzyść mężczyzny

To kolejna interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie osób, które weszły w konflikt z prawem, a z powodu niepełnosprawności umysłowej lub faktu, że chorują psychicznie, są uznawane za niepoczytalne. Wtedy sąd umarza postępowanie karne i decyduje o umieszczeniu sprawcy w zakładzie psychiatrycznym w ramach tzw. środka zabezpieczającego (najczęściej – bezterminowo). Może przy tym dochodzić do różnych nieprawidłowości, jak np. niewysłuchanie podejrzanego przez sąd i oparcie się jedynie na opiniach lekarzy. 

Sąd zamknął podejrzanego w zakładzie, choć go nie przesłuchał 

Tak właśnie było w sprawie pana Sylwestra. Rzecznik wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił decyzję sądu o umieszczeniu go w zakładzie psychiatrycznym. Sprawa powinna wrócić do sądu rejonowego, który ma zapewnić udziału obywatela w swym posiedzeniu. Chodzi bowiem o zasadność stosowania środka bardzo drastycznie ingerującego w wolności obywatelskie - co wymaga wysłuchania danej osoby przez sąd.

Mężczyzna był podejrzany o znieważenie funkcjonariusza  publicznego, stosowanie wobec niego przemocy lub groźby w celu zmuszenia do go zaniechania czynności oraz o znęcanie się nad zwierzętami. Prokuratura wniosła, by sąd umorzył postępowanie karne ze względu na niepoczytalność podejrzanego i umieścił go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

W 2013 r. sąd rejonowy rozpoznał sprawę na posiedzeniu pod nieobecność pana Sylwestra. Nie podjął on bowiem sądowego wezwania (dwukrotnie awizowanego); ponadto odmówił przyjęcia wezwania od policjanta. Na posiedzeniu była zaś obecna jego adwokatka z urzędu.

Sąd uwzględnił wniosek prokuratora o zastosowanie środka zabezpieczającego. Postanowienie sądu nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

RPO: sąd ma wysłuchać podejrzanego 

Orzeczenie zapadło z rażącym naruszeniem przepisów postępowania, ponieważ obecność podejrzanego na posiedzeniu była obowiązkowa. Stanowi to tzw. bezwzględną przyczynę odwoławczą, którą sąd musi uwzględnić z mocy prawa.

W myśl art. 354 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego udział podejrzanego w posiedzeniu w sprawie umorzenia postępowania z powodu niepoczytalności sprawcy i zastosowania środka zabezpieczającego jest - co do zasady - obowiązkowy. Nie bierze on udziału jedynie wtedy, gdy z opinii biegłych wynika, że byłoby to niewskazane. Jednakże nawet wówczas sąd może uznać udział podejrzanego za konieczny. 

Tymczasem z opinii sądowo-psychiatrycznej i psychologicznej wynika, że pan Sylwester może brać udział w czynnościach procesowych i stawać przed sądem. Wobec tego sąd rejonowy nie mógł decydować o losie obywatela pod jego nieobecność.

To, że podejrzany sam pozbawił się możliwości uczestniczenia w posiedzeniu, niczego nie zmienia. – Podstawowym obowiązkiem sądu rejonowego było podjęcie działań, które zapewniłyby osobiste uczestnictwo podejrzanego w posiedzeniu – wskazuje RPO. Prawidłowe procedowanie umożliwi bowiem sądowi bezpośrednią styczność z podejrzanym.

Dlatego Rzecznik wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia i przekazanie sprawy sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania.

II.510.618.2017

SN: sąd nie może odebrać samochodu nietrzeźwemu kierowcy

Data: 2019-10-18
  • Nie można orzec przepadku na rzecz państwa samochodu, którym kierował nietrzeźwy kierowca - orzekł Sąd Najwyższy
  • Uwzględnił on kasację RPO w sprawie obywatela, skazanego za jazdę po pijanemu, który - jako wcześniej skazany za takie przestępstwo - miał też zakaz prowadzenia pojazdów
  • Rzecznik zaskarżył tylko tę część wyroku, którego mocą sąd rejonowy odebrał samochód 

Samochód jest tylko przedmiotem "czynności wykonawczej" przestępstwa kierowania w stanie nietrzeźwości. Nie należy zaś do oddzielnej kategorii przedmiotów, które - jak stanowi Kodeks karny – „służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa” (co pozwala na ich przepadek). Taka jest istota wyroku Sądu Najwyższego, który 3 października 2019 r. uwzględnił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie.

Sytuacją, w której samochód „służył lub był przeznaczony do przestępstwa”, jest np. przemyt w nim narkotyków, zwłaszcza jeśli znajdowały się one w zamontowanych na stałe skrytkach. Wtedy przepadek jest zasadny.

Sąd orzeka przepadek auta

W 2007 r. obywatel został przyłapany na prowadzeniu swego samochodu w stanie nietrzeźwości (0,92 mg/l alkoholu w wydychanym powietrzu). Okazało się, że miał wcześniej orzeczony sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych. Kilka lat wcześniej był on bowiem skazany na pół roku więzienia za takie samo przestępstwo.

Za prowadzenie pojazdu mechanicznego w stanie nietrzeźwości art. 178a Kodeksu karnego przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności. Za  niestosowanie się zaś do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów art. 244 Kk przewiduje karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

Sąd rejonowy uznał obywatela za winnego obu tych przestępstw i skazał go na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Zakazał mu też na 10 lat prowadzenia wszelkich pojazdów.

Ponadto sąd orzekł przepadek na rzecz Skarbu Państwa jego samochodu. Za podstawę tego punktu wyroku sąd przyjął art. 44 § 2 Kk. Stanowi on, że sąd może orzec, a w przypadkach wskazanych w ustawie orzeka, przepadek przedmiotów, „które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa”.

Wyrok uprawomocnił się, bo nikt nie złożył apelacji.

Kasacja RPO

Kasację na korzyść skazanego wniósł (na jego wniosek) Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zaskarżył część wyroku dotyczącą przepadku samochodu. Uznał to za rażące naruszenie przepisu prawa karnego materialnego, tj. art. 44 § 2 Kk. ("rażące naruszenie" stosowania prawa jest przesłanką wniesienia kasacji, bez tego wniosku o kasację nie ma).  Samochód jest bowiem tylko przedmiotem czynności wykonawczej przestępstwa prowadzenia w stanie nietrzeźwości. Nie należy zatem do kategorii  przedmiotów, które służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa.

Powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, RPO wniósł o uchylenie rozstrzygnięcia o przepadku samochodu jako bezzasadnego (w takiej sytuacji, gdyby auto już zostało np. zlicytowane, jego właściciel mógłby pozwać państwo o odszkodowanie).  

SN: nie można było orzec przepadku samochodu

Na posiedzeniu 3 października 2019 r. troje sędziów Izby Karnej Sądu Najwyższego uznało kasację (sygn. akt II KK 91/19) za „oczywiście zasadną”. Uchylono część wyroku dotyczącą przepadku pojazdu.

SN stwierdził naruszenie przez sąd prawa materialnego, polegające na orzeczeniu przepadku samochodu nienależącego do kategorii przedmiotów, które służą lub są przeznaczone do przestępstwa z art. 178a § 1 Kk. W związku z tym sąd rejonowy nie mógł orzec przepadku auta.

Według SN w chwili wyroku sądu z 2007 r. można było jeszcze mówić o rozbieżnościach w orzecznictwie sądów co do interpretacji art. 44 § 2 Kk w kontekście prowadzenia aut w stanie nietrzeźwości.

W latach 2006-2008 prokuratorzy ponad 1,5 tys. razy wnieśli bowiem do sądów o  przepadek pojazdów, którymi poruszali się nietrzeźwi kierowcy. Decyzje sądów były rożne. Ok. 500 wniosków sądy uwzględniły, choć czasami zasądzały tylko nawiązki na rzecz Skarbu Państwa, uznając że orzeczenie przepadku byłoby środkiem zbyt surowym.

Nie uwzględniając tych wniosków, sądy uznawały zaś, że przepadek może dotyczyć tylko tych przedmiotów, które w ścisłym znaczeniu służyły lub były przeznaczone do przestępstw - czyli wytworzonych, przetworzonych, bądź przystosowanych właśnie w celu ich popełnienia. Sądy przyjmowały też, że samochód w ogóle nie może być przedmiotem służącym do przestępstwa prowadzenia go po pijanemu, bo jest koniecznym warunkiem jego popełnienia.

W związku z rozbieżnościami sądów Prokurator Generalny wystąpił w 2008 r. o rozstrzygnięcie tej kwestii w drodze uchwały 7 sędziów SN.

30 października 2008 r. SN wskazał w takiej uchwale (sygn. akt I KZP 20/08), że pojazd mechaniczny jest jedynie przedmiotem czynności wykonawczej przestępstwa prowadzenia go w stanie nietrzeźwości. Nie należy tym samym do kategorii przedmiotów, które „służyły lub były przeznaczone do popełnienia przestępstwa”. Od października 2008 r. nie ma już zatem wątpliwości w tej sprawie. Pogląd ten utrwalił się w orzecznictwie SN.

Z orzeczenia SN wynika, że przepadku samochodu nie można orzec także w przypadku popełnienia przestępstwa niestosowania się do sądowego zakazu prowadzenia pojazdów.

II.510.2331.2014

Komitet ONZ upomina się o europejską dyrektywę gwarantującą realne prawo do obrony

Data: 2019-10-17
  • W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu od samego momentu zatrzymania. Od lat upomina się o to Rzecznik Praw Obywatelskich
  • O realizacji tego prawa mówi dyrektywa 2013/48/UE, która powinna była zostać wprowadzona do polskiego prawa do 2016 r. 
  • Resort sprawiedliwości uznał jednak, że polskie przepisy są z nią zgodne, a żadne zmiany nie są potrzebne 
  • Tymczasem Komitet ONZ Przeciwko Torturom wskazał niedawno, że Polska powinna zapewnić zgodność swego prawa i praktyki z tą dyrektywą

Jak wskazuje Rzecznik, powołując się na rekomendacje Komitetu wobec Polski, rezultatem niedostosowania polskiego prawa do dyrektywy może być np. skierowanie przez Komisję Europejską tej sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości.

O zagwarantowanie - zgodne ze standardami europejskimi - każdemu podejrzanemu prawa do efektywnego i swobodnego kontaktu z adwokatem na jak najwcześniejszym etapie postępowania RPO apeluje od dawna. Gwarancja kontaktu takiej osoby zatrzymanej z obrońcą już od  chwili zatrzymania skutecznie chroniłaby ją przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy (wskazuje na to m.in. sprawa Tomasza Komendy).

18 kwietnia 2017 r. Rzecznik przedstawił szczegółową analizę przypadków tortur przez policję i wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, aby zapewnić każdemu adwokata od razu po zatrzymaniu. Mimo ponaglenia do premiera, dotychczas nie dostał odpowiedzi MS.

Czego dotyczy dyrektywa 

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE generalnie dotyczy prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym. Powinna była zostać wprowadzona do krajowego porządku prawnego do 27 listopada 2016 r. Nie przyjęto jednak żadnych aktów w celu wykonania tego obowiązku.

Stosuje się ją do podejrzanych lub oskarżonych od chwili poinformowania ich o tym przez właściwe organy. Status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata przysługuje również świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie. Wtedy należy przesłuchanie zawiesić, aby dana osoba mogła skorzystać z pomocy adwokata.

Przepisy Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Wątpliwości RPO budził m.in. brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem. Konieczność niezwłocznego przesłuchania podejrzanego po ogłoszeniu mu postanowienia o  zarzutach - przy braku podstaw prawnych umożliwiających odbycie wcześniej konsultacji z obrońcą -  narusza wynikające z dyrektywy prawa dostępu do adwokata "przed przesłuchaniem”.

Dyrektywa gwarantuje poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z adwokatem zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Kpk przewiduje zaś możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą.

Rzecznik za konieczne uznawał określenie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby też określić konsekwencje uznania przez sąd  niezasadnego ograniczenia prawo podejrzanego do obrońcy. Byłaby to przede wszystkim niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych pod nieobecność obrońcy – proponował RPO. 

Zwracał też uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem.

- W wyniku przeprowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości analizy obowiązujących przepisów uznano, że są one zgodne z postanowieniami dyrektywy - napisał w 2018 r. do RPO ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. MSZ, które odpowiada za przekazanie Komisji Europejskiej informacji na temat stanu wdrożenia aktów unijnych do prawa polskiego, potwierdziło zgodność prawa polskiego z dyrektywą. W związku z tym nie zachodziła potrzeba wprowadzania jakichkolwiek zmian w ustawodawstwie krajowym – dodawał wiceminister.

RPO powołuje się na rekomendacje Komitetu ONZ

W związku z tym stanowiskiem resortu RPO wskazał ministrowi Zbigniewowi Ziobrze na rekomendacje Komitetu ONZ Przeciwko Torturom (CAT) z  9 sierpnia 2019 r. wobec Polski. Komitet ten nadzoruje realizację Konwencji ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. przez jej strony. Podczas 67. sesji CAT 22-24 lipca 2019 r. w Genewie rozpatrywano okresowe sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji. 

Komitet podkreślił, że Polska powinna podjąć skuteczne działania, aby zapewnić zgodność polskiego prawa i praktyki z instrumentami międzynarodowymi, których jest stroną, a zwłaszcza z dyrektywą 2013/48.

Niepokój Komitetu budzi fakt, że osoby pozbawione wolności nadal nie mogą w praktyce korzystać z możliwości kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym przed pierwszym przesłuchaniem już od chwili zatrzymania.

Jak podkreślił Komitet, policjanci nie są świadomi swej odpowiedzialności za dostarczenie listy adwokatów i radców prawnych dostępnych z urzędu osobom, które takiej pomocy wymagają.

Opóźnienia w uzyskaniu pomocy prawnej mogą prowadzić do sytuacji, w której obrońca nie będzie uczestniczył w pierwszym przesłuchaniu osoby zatrzymanej. Wyznaczenie prawnika z urzędu może zaś zająć od kilku dni do kilku tygodni. Nie jest on zatem w stanie wziąć udziału w pierwszym przesłuchaniu.

Komitet zwrócił uwagę, że w niektórych komisariatach brakuje pokoi gwarantujących poufność rozmowy z adwokatem - niektóre spotkania odbywają się na korytarzach i w obecności funkcjonariuszy.

Wątpliwości CAT budzą również przepisy Kpk, które ograniczają poufność komunikacji zatrzymanego z adwokatem, zwłaszcza że tego typu ograniczenia mogą trwać do 14 dni i nie podlegają kontroli sądu.

Komitet ma zastrzeżenia wobec faktu, że prokuratorzy mogą decydować o tym, iż podejrzany może zostać przesłuchany bez udziału obrońcy.

W ocenie Rzecznika niepodjęcie działań, na których mówi Komitet, może wywołać takie konsekwencje, jak:

  • w sytuacji uznania przez Komisję Europejską, że Polska uchybiła swym zobowiązaniom poprzez niedostosowanie swego prawa do dyrektywy 2013/48, może ona wydać uzasadnioną opinię w sprawie, a sprawę skierować do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej;
  • niewdrożenie dyrektywy będzie rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą państwa członkowskiego;
  • niewdrożenie dyrektywy w praktyce może oznaczać bezpośrednie jej stosowanie przez sądy w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwe podważanie legalności czynności procesowych sprzecznych z jej wymogami.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

II. 5150.9.2014

Minister Sprawiedliwości nie wykonuje wyroków ETPCz ws. kar porządkowych w sądach

Data: 2019-10-17
  • Kara pozbawienia wolności za naruszenie powagi sądu czy jego obrażanie może być zbyt dotkliwą ingerencją w życie osoby ukaranej
  • Sąd - dotknięty takimi działaniami osoby, który potem sam ją karze - nie może być uznany za obiektywny wobec niej
  • Po wyrokach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wobec Polski system kar porządkowych wymaga pilnej zmiany - wskazuje RPO
  • Tymczasem Minister Sprawiedliwości nie odpowiada, czy podjął jakieś działania w tej sprawie

Art.  49 Prawa o ustroju sądów powszechnych stanowi, że w przypadku naruszenia powagi, spokoju lub porządku czynności sądowych albo ubliżenia sądowi, innemu organowi państwowemu lub osobom biorącym udział w sprawie, sąd może ukarać winnego karą porządkową grzywny w wysokości do 3 tys. zł lub karą do 14 dni pozbawienia wolności.

W związku z wyrokami ETPCz w tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 29 stycznia 2019 r. do  Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie odpowiednich zmian prawa. Do dziś nie otrzymał odpowiedzi.

ETPCz uznał skargi na Polskę

6 grudnia 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł w sprawie Słomka przeciwko Polsce (skarga nr 68924/12), że prawo do wolności wyrażania opinii naruszyła kara porządkowa 14 dni pozbawienia wolności dla Adama Słomki za naruszenie powagi sądu podczas ogłaszania wyroku (chodziło o wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 12 stycznia 2012 r. w sprawie wprowadzenia stanu wojennego w Polsce w 1981 r.).  ETPCZ podkreślił, że karę wymierzył ten sam skład, którego powadze skarżący miał wcześniej uchybić. Nie było w tej sprawie odrębnego postępowania, a skarżący nie miał możliwości przedstawienia swych argumentów. Ponadto wymierzono mu najwyższy wymiar kary, a jego zażalenie rozpatrzono już po odbyciu kary.

Zaniepokojenie ETPCz wzbudził fakt, że ten sam sąd działał i jako podmiot oskarżający, i rozstrzygający o naruszeniu powagi. Mogło to wzbudzić wątpliwości co do braku bezstronności sądu w świetle orzecznictwa Trybunału i standardów rzetelnego procesu.  Dlatego w ocenie ETPCz Polska naruszyła art. 6 i 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. 

Zbliżone stanowisko zajął ETPCz w wyroku z 3 lipca 2012 r. w sprawie Lewandowski przeciwko Polsce (skarga nr 66484/09). Dotyczyła ona braku bezstronności sądu rozpatrującego obrazę sądu oraz naruszenia wolności wyrażania opinii. Ukaranie spowodowała krytyka pod adresem sędziego w sprawie przerwy w odbywaniu kary pozbawienia wolności przez skarżącego. Decyzja o karze porządkowej zapadła bezpośrednio po wniesieniu przez skarżącego zażalenia zawierającego sporne treści. Nie miał on możliwości wyjaśnienia swego stanowiska. Według ETPCz sytuacja taka była sprzeczna z właściwym podziałem ról procesowych oraz zasadą, że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie.

Trybunał zwrócił uwagę, że decyzja o ukaraniu skarżącego umieszczeniem w celi izolacyjnej podlegała natychmiastowemu wykonaniu. Jego zażalenie, choć uwzględnione przez Sąd Apelacyjny, nie miało praktycznego znaczenia. Dlatego ETPCz uznał naruszenie wymogu bezstronności sądu i art. 6 ust. 1 Konwencji.

RPO: potrzebna pilna zmiana prawa

W ocenie Rzecznika wyroki ETPCz jednoznacznie wskazują, że ukształtowanie mechanizmu wymierzania kar porządkowych przez sądy jest problemem strukturalnym i wymaga pilnej zmiany art. 49 Prawa o ustroju sądów powszechnych.

O potrzebie zapewnienia wolności wypowiedzi w tym kontekście wypowiadał się także Sąd Najwyższy. W postanowieniu z 27 marca 2014 r. (sygn. akt WZ 28/13) SN stwierdził: „Sędzia jako przedstawiciel władzy sądowniczej pełni służbę publiczną i orzekając w wielu sprawach o różnym, często znacznym stopniu skomplikowania stanu faktycznego i prawnego, musi liczyć się z krytycznymi uwagami, bywa, że niezasadnymi, wypowiadanymi pod jego adresem przez osoby niezadowolone z decyzji procesowych podejmowanych w toku rozpoznania sprawy”.

Według Rzecznika przewidziane prawem kary mogą stanowić dotkliwą ingerencję w życie osoby ukaranej. Szczególnie dotyczy to kary pozbawienia wolności, ingerującej w jedną z najważniejszych wartości, jaką jest wolność (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Surowość możliwych kar porządkowych należy też skonfrontować z zasadami wynikającymi z europejskiej Konwencji Praw Człowieka, z których wynika, że sąd, który zostaje dotknięty działaniami naruszającymi jego cześć, nie jest sądem obiektywnym.

Dlatego Adam Bodnar ponownie zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

VII.510.80.2018

15. Rocznica Programu Spraw Precedensowych. Wykład Adama Bodnara

Data: 2019-10-14
  • Kilkanaście lat temu Program Spraw Precedensowych Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka trafiał w potrzebę, by o Konstytucji mówić poważnie
  • Po 2015 r. takie działania nabrały nowego sensu - zaczęły służyć np. obronie niezależności Trybunału Konstytucyjnego czy sądownictwa
  • Nowymi formami  tej aktywności są skargi do różnych komitetów ONZ czy nakłanianie sądów do zadawania pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE

Takie tezy zawierał wykład rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, wygłoszony 14 października 2019 r. podczas konferencji w Warszawie poświęconej 15-leciu Programu (Adam Bodnar był jego pierwszym koordynatorem).

Istotą Programu Spraw Precedensowych jest doprowadzanie do przełomowych wyroków, zmieniających praktykę lub przepisy prawne w konkretnych kwestiach prawnych, które budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony praw człowieka. W tym celu Program rozpoczyna strategicznie ważne postępowania sądowe i administracyjne (lub do nich przystępuje).

Wykład RPO

W swym wystąpieniu Adam Bodnar wspominał jednego ze współtwórców Programu, nieżyjącego już prof. Wiktora Osiatyńskiego.

W ocenie RPO Program dobrze się rozwinął, bo trafił w potrzebę, aby o zapisach Konstytucji mówić poważnie. O tym, co z nich wynika dla nas jako obywateli; jakiej rzeczywistej treści mogą nabrać dzięki prowadzeniu spraw sądowych; na czym polega zagrożenie dla wolności słowa czy wyznania lub przeciwdziałania dyskryminacji.

A mieliśmy wtedy problemy z prawami człowieka, np. z przeludnieniem więzień, zagrożeniami dla wolności słowa, szeregiem tematów objętych tabu, jak sprawy osób LGBT (zakaz Marszu Równości w Warszawie w 2005 r.).

Jednocześnie był to też złoty wiek rozwoju Trybunału Konstytucyjnego, który każdym kolejnym orzeczeniem rozwijał doktrynę i zastawiał się jak wzmacniać swoją legitymację. Był to też dobry czas na polskie sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Program kładł szczególny nacisk na wykonywanie wyroków ETPC.

- To wszystko sprawiło, że Program trafił na podatny grunt – mówił Adam Bodnar. Według niego od tego czasu nastąpił:

  • rozwój instytucji „przyjaciela sądu”, co nie było wcześniej częste, zwłaszcza w TK. A HFPC szczególnie rozwinęła tę praktykę w ETPCz;
  • rozwój pomocy prawnej pro bono. Prawnicy z różnych kancelarii przekonali się, że warto angażować się w takie sprawy i poświęcać im swój czas dla dobra praw człowieka;
  • rozwój podobnych tzw. litygacji strategicznych w innych organizacjach pozarządowych, jak Kampania Przeciw Homofobii, Fundacja Panoptykon, Watchdog Polska, a jednocześnie także i Ordo Iuris;
  • rozwój dobrej współpracy z mediami.

Po 2015 r. litygacje strategiczne nabrały nowego sensu - zaczęły służyć obronie instytucji, jak np. obronie niezależności Trybunału Konstytucyjnego czy sądownictwa (walka o ujawnienia list poparcia do KRS). - Dziś to sprawy wybierają organizacje pozarządowe, a nie odwrotnie - ocenił Rzecznik.

W sytuacji delegitymizacji TK trudno mówić dziś o strategicznych postępowaniach przed TK, czy składaniu do niego opinii „przyjaciela sądu”. Adresatem takich działań staje się zaś Trybunał Sprawiedliwości UE - nie tylko w sprawach praworządności, ale i np. Puszczy Białowieskiej, prawa do obrony, kwestii migracji czy prawa antydyskryminacyjnego.

Nowymi formami działania są skargi do różnych Komitetów ONZ czy właśnie nakłanianie sądów do pytań prejudycjalnych do TS UE. Specyficzną formą jest np. inicjatywa organizacji Client Earth, która została akcjonariuszem jednego z przedsiębiorstw tylko po to, by zaskarżyć uchwałę ws. budowy kopalni.

Znacznie większa znaczenie ma też dziś bezpośrednie stosowanie Konstytucji przez sądy, np., wobec zakazów Marszów Równości, zatrzymań osób, czy wolności zgromadzeń.

Także w Biurze RPO prowadzony jest program litygacji strategicznych.

W ocenie Adama Bodnara instrumenty sprzed 2015 r. okazały się przydatne w obronie praworządności po 2015, zwłaszcza dzięki doświadczonym prawnikom związanym z HFPC.   

Idea Programu na trwale wpisała się jako metoda działania. Dalszy jej rozwój zależy od sprawy praworządności. Gdy jest głęboki kryzys, nie wiemy w jakim kierunku sytuacja się rozwinie. Społeczeństwo oczekuje zaś, że w sądach można poważnie porozmawiać o kwestiach, które wcześniej nie zostały rozwiązane, np. sprawy smogu.

- Przed nami  wiele kolejnych lat spraw strategicznych, bo jeśli Konstytucja ma obowiązywać, to musi mieć swoich obrońców – zakończył Adam Bodnar.

W ramach rocznicowej konferencji odbyły się panele dyskusyjne, w których uczestniczyli m.in. prof. Ewa Łętowska, mec. Mikołaj Pietrzak, prof. Grzegorz Janusz.

Czym jest PSP

Program Spraw Precedensowych działa w ramach  HFPC od 2004 r. Program prowadzi i koordynuje kilkadziesiąt spraw z zakresu wolności słowa, wolności pokojowego zgromadzania się, zrzeszania się, wolności osobistej, prawa do sądu i dostępu do pomocy prawnej, praw więźniów, zakazu dyskryminacji czy też praw pracowniczych.

Najważniejsze sprawy objęte Programem przez 15 lat to:

  • sprawa pracownicy Biedronki, która zakończyła się wyrokiem sądu przyznającym jej odszkodowanie za 2,5 tysiąca nadgodzin;
  • sprawa  Alicji Tysiąc zakończona wyrokiem Trybunału w Strasburgu, który zakwestionował polski mechanizm dochodzenia prawa do aborcji ze względów terapeutycznych;
  • sprawa Bączkowski przeciwko Polsce -  dotycząca zakazu Parady Równości w Warszawie w 2005 r., zakończona wyrokiem Trybunału w Strasburgu dotyczącym standardów wolności zgromadzeń;
  • sprawa całkowicie ubezwłasnowolnionego mężczyzny umieszczonego - wbrew swej woli - w domu pomocy społecznej na wniosek  opiekuna prawnego. Trybunał w Strasburgu uznał  pozbawienie skarżącego dostępu do sądu  za niezgodne z Konwencją;  
  • sprawa Rutkowski przeciw Polsce, która dotyczyła przewlekłości postępowania sądowego w sprawie karnej (po niemal 8 latach został uniewinniony). Trybunał w Strasburgu uznał, że naruszenia związane z nadmiernie długim  postępowaniem mają w Polsce charakter systemowy; 
  • sprawa tajnych więzień CIA w Polsce, gdzie w latach 2002-­2003 byli przetrzymywani Abd al ­Rahim al-­Nashiri i Abu-­Zubayda. Trybunał w Strasburgu uznał naruszenie przez Polskę m.in. zakazu tortur oraz prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego skarżących;
  • sprawa sprzeciwu rodzin wobec decyzji prokuratora o ekshumacji - bez ich zgody osób najbliższych - ofiar katastrofie smoleńskiej. Trybunał w Strasburgu orzekł ingerencję w prawo do ochrony życia prywatnego i rodzinnego;
  • sprawa częściowo ubezwłasnowolnionego mężczyzny, który chciał wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego w  maju 2019 r. Sąd w Nowym Sączu nakazał wpisać go do rejestru wyborców, zmieniając niekorzystną decyzję prezydenta miasta.

Koordynatorami programu byli Adam Bodnar (2004-2008), Maciej Bernatt (2008-2010), Barbara Grabowska (2010-2011) oraz Irmina Pacho (2011-2015). Od 2015 r. koordynatorem jest adw. Katarzyna Wiśniewska. Zespół tworzą r. pr. Jacek Białas, Julia Gerlich, adw. Jarosław Jagura, apl. adw. Adam Klepczyński, dr Marcin Szwed.

Nad merytoryczną działalnością programu, który opiera działalność także na pomocy prawnej pro bono wielu polskich prawników, czuwa Rada Programowa. To ona decyduje, czy daną sprawę włączyć do Programu. 

Przedmiotem działań Programu w 2018 r. były sprawy dotyczące:

  • zakazu tortur i nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania;
  • prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego;
  • prawa do niezależnego sądu;
  • wolności słowa i wolności ekspresji;
  • wolności zgromadzeń i zrzeszania się;
  • zakazu dyskryminacji;
  • zbiorowego wydalenia cudzoziemców.

W ostatnim czasie Program coraz częściej sięga po mechanizmy ochrony praw człowieka przewidziane w Traktatach Europejskich. Chodzi m.in. o inspirowanie zadawania pytań prejudycjalnych Trybunałowi Sprawiedliwości UE oraz o składanie skarg do organów ONZ.

RPO: Trybunał luksemburski powinien stać się „bezpieczną przystanią” dla sądów krajowych

Data: 2019-10-11

Stanowisko RPO dotyczące opinii Rzecznika Generalnego TS Evgenija Tancheva w sprawach pytań prejudycjalnych w sprawach C-558/18 (Miasto Łowicz) i C-563/18 (Prokuratura Okręgowa w Płocku)

  • Sprawa rozpatrywana przez Trybunał pozwala Trybunałowi odpowiedzieć na pytanie, czy prawo unijne chroni niezależność sędziów zawsze, czy tylko w sprawach bezpośrednio związanych z materią europejską
  • Ze stanowiska Rzecznika Generalnego wynika, że polscy sędziowie mieli prawo zwrócić się z pytaniami prejudycjalnymi do TSUE, mimo że ich sprawy nie dotyczyły zagadnień unijnych. To, że wnioski te Rzecznik Generalny uznał za niedopuszczalne, wynika z błędów proceduralnych – a nie istoty rzeczy
  • RPO zwraca uwagę, że to drugie rozwiązanie byłoby szalenie niebezpieczne: rządy krajowe mogłyby naciskać na sędziów w sprawach „nieeuropejskich” w taki sposób, że faktycznie sądy pozbawione zostałyby niezawisłości
  • Dlatego RPO argumentuje na rzecz powstania „bezpiecznej przystani” dla sądów krajowych przed Trybunałem luksemburskim
  • Nawet jeżeli Trybunał uzna argumenty Rzecznika Generalnego, będzie rozpatrywał prawidłowość systemu dyscyplinarnego ze względu na skargę Komisji do Trybunału wniesioną 10 października

Rzecznik Generalny przedstawił to stanowisko w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Wielkiej Izby TSUE w sprawie pytań polskich sędziów. RPO przystąpił do tej sprawy i przedstawił swoje argumenty przed TSUE w Luksemburgu. Było to w czerwcu 2019 r.

Chodzi w niej o dwa połączone wnioski - sprawę sporu sądowego samorządu Łowicza z rządem (reprezentowanym przez wojewodę) o wypłatę dotacji na zadania zlecone, a oraz sprawy trzech osób w Płocku, których prokuratura (podległa ministrowi sprawiedliwości) oskarżyła o udział w uprowadzeniach.

Sędziowie, którzy mieli rozstrzygnąć te sprawy, zwrócili się do TSUE z pytaniami, czy można mówić o niezawisłym orzekaniu w sytuacji, gdy sędzia może się obawiać postępowania dyscyplinarnego, jeśli wyda wyrok, który nie podoba się rządzącym (tak się zresztą stało – sędziowie mają dyscyplinarne postępowania wyjaśniające).

Dwa polskie pytania prejudycjalne – o niezawisłość sądów

Sąd Okręgowy w Łodzi, I Wydział Cywilny (sprawa C‑558/18) i Sąd Okręgowy w Warszawie, VIII Wydział Karny (C‑563/18) argumentowały, że system postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów uległ w Polsce głębokim zmianom, które mogą wpłynąć na niezawisłość sędziowską. Sędziowie wskazywali postanowienia Traktatu o Unii Europejskiej (art. 19 ust. 1 akapit drugi), w którym państwa-sygnatariusze zobowiązały się państw członkowskich do ustanowienia środków niezbędnych do zapewnienia skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Ich zdaniem zobowiązanie to stoi w sprzeczności z tym przepisami krajowymi, które uzależniają sędziów od władzy wykonawczej np. poprzez wpływ polityczny na prowadzenie postępowań dyscyplinarnych.

Stanowisko Rzecznika Generalnego TS UE

24 września 2019 r. Rzecznik Generalny TS Evgeni Tanchev wydał opinię w tych dwóch sprawach (to element procedury przed TSUE: zadaniem rzecznika jest sporządzanie opinii w przedmiocie sposobu rozpoznawania sprawy). Nie jest ona wiążąca dla sędziów Trybunału ani dla sądów krajowych, jednak wnioski rzeczników bywają często uwzględniane w wydawanych orzeczeniach).

Rzecznik Generalny zaproponował, aby Trybunał orzekł, że wnioski o wydanie orzeczenia w trybie prejudycjalnym są niedopuszczalne. RPO zwraca jednak uwagę na argumentację Rzecznika Generalnego: nie kwestionuje on prawa do pytania prejudycjalnego w takiej sprawie tylko zwraca uwagę, że źle zostało sformułowane. W opinii RPO jest to więc stanowisko przełomowe. Istnieje bowiem także prawny pogląd, że do TSUE można się zwracać tylko w sprawach, które wprost dotyczą prawa unijnego (sprawy z Łowicza i z Płocka niewątpliwie takie nie są).

Podkreślenia wymaga – argumentuje RPO - że Rzecznik Generalny zgodził się w tym względzie z argumentami RPO i nie przyjął argumentów rządu polskiego i Prokuratora Generalnego: w sprawach takich możliwa jest ochrona niezawisłości sędziego krajowego na mocy prawa unijnego. Do zastosowania gwarancji niezawisłości sędziowskiej z art. 19 ust. 1 TUE, wystarczające jest to, że sędzia krajowy tylko potencjalnie stosuje prawo UE (bo jest sędzią Unii Europejskiej i taka sprawa może do niego wpłynąć – por. wyrok TSUE C-64/16 w sprawie ASJP). Nie musi wykazywać w swoim wniosku, że przedmiotem rozstrzygnięcia w konkretnej, budzącej wątpliwości sprawie będzie prawo UE. To zaś znaczy, że sprawy z Łowicza i z Płocka mogły trafić do TS UE

Na czym zdaniem Rzecznika Generalnego polega usterka w pytaniach prejudycjalnych polskich sądów?

Zdaniem Rzecznika Generalnego pytania polskich sądów w sprawie z Łowicza i Płocka powinny zostać uznane za niedopuszczalne nie ze względu na materię sprawy, ale na sposób zadania pytania: zostały one sformułowane w sposób hipotetyczny i ogólny. Także akta sprawy nie zawierają wystarczających wyjaśnień dotyczących związku między rozpatrywanymi przepisami polskimi a właściwymi przepisami prawa Unii.

Innymi słowy, Rzecznik Generalny stoi na stanowisku, że pytania polskich sądów zawierają niedociągnięcia proceduralne i z tego względu nie pozwalają na ocenę naruszenia niezawisłości sędziowskiej w tych konkretnych sprawach.

Waga zbliżającego się rozstrzygnięcia TSUE

Wobec takiego stanowiska Rzecznika Generalnego kluczowe jest pytanie, jak Wielka Izba TSUE zinterpretuje przesłanki dopuszczalności pytań prejudycjalnych oraz zakres ochrony niezawisłości sędziowskiej (przyznany na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE oraz art. 94 Regulaminu TS).

Czy zrobi to uwzględniając najnowsze tendencje orzecznicze (sprawa C-64/16 ASJP)?

Widać bowiem, że TSUE zaczyna w orzecznictwie zmieniać swoje podejście do problemu. Według dotychczasowego orzecznictwa TSUE (w szczególności najczęściej przytaczanego wyroku w sprawie C-286/88 Falciola) sprawy takie jak łowicka i płocka należałoby bowiem uznać najprawdopodobniej za niedopuszczalne z powodu samej materii tych spraw. W tym duchu argumentowała również Komisja Europejska (zob. pkt 57 opinii). Natomiast RPO oraz Urząd Nadzorczy EFTA przedstawili na czerwcowej rozprawie argumentację za tym, by TSUE rozwinął swoje najnowsze orzecznictwo odnoszące się do kwestii interpretacji gwarancji niezawisłości sądów krajowych i dopuszczalności pytań prejudycjalnych.

Gdyby uznać, że także  w tego typu sprawach, jak łowicka i płocka, art. 19 ust. 1 Traktatu o UE daje samodzielną możliwość badania standardów krajowych w każdej sprawie, to zmiana podejścia będzie fundamentalna. Jedynym łącznikiem danej sprawy wskazanym artykułem Traktatu byłby po prostu orzekający w tej sprawie sąd – sąd Unii Europejskiej -  bez żadnego związku z toczącą się przed tym sądem sprawą. Wtedy art. 19 ust. 1 akapit drugi TUE mógłby znaleźć zastosowanie w sytuacji, w której wobec sędziego krajowego wszczęto postępowanie dyscyplinarne. Trybunał Sprawiedliwości UE stałby się wówczas bezpieczną „przystanią” dla sądów krajowych poszukujących ochrony przed działaniami godzącymi w niezawisłość sędziowską.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, ustanowiona na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu UE ochrona niezawisłości sędziowskiej w dziedzinach objętych prawem UE nie może być podzielna i fragmentaryczna.

By zapewnić skuteczność tej ochronie, powinna ona rozciągać się na całokształt działalności orzeczniczej sędziego krajowego, tj. zarówno na sprawy mające związek z elementem unijnym, jak i na sprawy, które takiego związku nie posiadają. Przyjęcie innego stanowiska sprawiałoby, że ochrona niezawisłości przyznana sędziom krajowym mogłaby by się okazać nieskuteczna, przez co zagrożona byłaby praktyczna skuteczność (effet utile) art. 19 ust. 1 TUE.

Państwo członkowskie mogłoby bowiem wpływać na niezawisłość tego sędziego, np. poprzez inicjowanie postępowań dyscyplinarnych (pozbawionych odpowiednich gwarancji wynikających z art. 19 ust. 1 TUE) w sprawach leżących poza zakresem prawa UE. Nie ulega wątpliwości, że takie działanie państwa nie pozostałoby bez wpływu na zachowanie sędziego w równoważnych sprawach leżących w zakresie zastosowania prawa UE, do których rozstrzygania sędzia ten został również powołany.

Skarga Komisji w sprawie dyscyplinarek

RPO przypomniał również, odpowiedź lub brak odpowiedzi na pytanie prejudycjalne nie stanowią „zwycięstwa” strony. Nie jest to skarga, w której stroną pozwaną jest Rzeczpospolita Polska reprezentowana przez rząd. Efektem procedury prejudycjalnej jest wyrok dokonujący wykładni prawa UE. Jeżeli TSUE uzna pytania za niedopuszczalne, sąd krajowy będzie zobowiązany procedować bez orzeczenia Trybunału.

RPO podkreśla jednaj, że przepisy dyscyplinarne, które mogą mieć zastosowanie do sędziów rozpatrujących potencjalnie spory z elementem unijnym, będą i tak przedmiotem orzeczenia TSUE w wyniku wniesionej w dniu 10.10.2019 r. skargi Komisji Europejskiej. W tej skardze Komisja zarzuca Rzeczypospolitej, że system środków dyscyplinarnych podważa niezawisłość polskich sędziów, ponieważ nie zapewnia gwarancji pozwalających chronić ich przed polityczną kontrolą, wymaganych przez art. 19 ust. 1 TUE i art. 47 Karty Praw Podstawowych UE.

Francuski tygodnik L’Express opublikował artykuł o sytuacji w Polsce i roli RPO

Data: 2019-10-09

Francuski tygodnik L’Express opublikował artykuł o sytuacji w Polsce autorstwa Clément Daniez i Anny Husarskiej.

Tekst opisuje przebieg kryzysu konstytucyjnego: od zdarzeń zmierzających do podporządkowania Trybunału Konstytucyjnego po sytuację Sądu Najwyższego.

Opowiadając o bieżącej sytuacji w Polsce dziennikarze poświęcili uwagę działalności Rzecznika Praw Obywatelskich. Podkreślona została jego misja polegająca na ochronie praw obywatelskich i zasad demokratycznego państwa prawnego. W obliczu kryzysu konstytucyjnego i ataków na system sądownictwa działalność Rzecznika przedstawiona została jako ważny element systemu ochrony praworządności państwa.

Artykuł wspomina także o niedawnym składaniu sprawozdania rocznego przez Adama Bodnara i towarzyszących mu okolicznościach: pustej sali sejmowej, późnych godzinach nocnych i atakach politycznych. Podkreślono, że szczególny nacisk Rzecznik Praw Obywatelskich położył na postępujące wykluczenie różnych grup społecznych. Autorzy konstatują, że działalność Rzecznika, która nie leży w interesie władz, powoduje, że jego działania są znacznie bardziej doceniane poza granicami Polski niż w kraju.

RPO zwraca się do Michała Lasoty, by swe czynności dostosował do przepisów prawa

Data: 2019-10-04
  • Sędzia Bartłomiej Starosta nie stawił się jako świadek przed sędziowskim rzecznikiem dyscyplinarnym, bo wezwanie było nieprawidłowe
  • Ma za to postępowanie dyscyplinarne - sprawę tę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rzecznik dyscyplinarny nie może wzywać sędziów na świadków w ramach czynności wyjaśniających - podkreśla RPO
  • Zwraca się do zastępcy rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasoty o dostosowanie podejmowanych czynności do przepisów powszechnie obowiązującego prawa

Media podały, że sędzia Bartłomiej Starosta, działacz Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustita”, został wezwany w lipcu 2019 r. w charakterze świadka w innej sprawie dyscyplinarnej przez zastępcę rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę.

Sędzia nie stawił się, bo wezwanie nie spełniało wymogów określonych w art. 129 Kodeksu postępowania karnego. Nie podano w nim, do jakiej sprawy został wezwany; nie było także wymaganych przez Kpk pouczeń  o prawach świadka oraz o sankcji za nieusprawiedliwione niestawiennictwo.

W sierpniu Michał Lasota wszczął wobec Bartłomieja Starosty postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie polegające na uchybieniu godności sędziego - niestawienie się na przesłuchanie bez wymaganego usprawiedliwienia.

RPO podjął sprawę wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec sędziego Bartłomieja Starosty.

W piśmie do Michała Lasoty RPO przypomniał, że w  myśl art. 177 § 1 Kpk każda osoba wezwana w charakterze świadka ma obowiązek stawić się i złożyć zeznania. Zgodnie zaś z art. 129 § 1 Kpk w wezwaniu należy oznaczyć organ wysyłający oraz podać m.in. w jakiej sprawie ma się stawić adresat i czy jego stawiennictwo jest obowiązkowe, a także uprzedzić o skutkach niestawiennictwa.

Jak podkreślił RPO, brak takiego pouczenia nie może wywoływać ujemnych skutków procesowych dla uczestnika postępowania. Nie może on ponosić konsekwencji zaniechań organu. Nawet jeśli osoba wezwana ma wykształcenie prawnicze, to nie zwalnia to organu z obowiązku stosowania powszechnie obowiązujących przepisów prawa i wykonywania ustawowych obowiązków.

Ponadto RPO wskazał, że z przepisów Prawa o ustroju sądów powszechnych nie wynika kompetencja rzecznika dyscyplinarnego do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego bez przeprowadzenia czynności wyjaśniających. Pominięcie etapu procedury, która została wprost przewidziana w przepisach ustawy może stanowić naruszenie konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do sądu (art. 45 Konstytucji).

Ani z u.s.p., ani z przepisów  postępowania karnego nie można też wywieść uprawnienia rzecznika dyscyplinarnego do wzywania sędziów jako świadków w ramach czynności wyjaśniających.

Przedmiotem czynności wyjaśniających jest wyłącznie potwierdzenie informacji o ewentualnym przewinieniu. W związku z tym nie mogą się one przerodzić się w czynności procesowe, jak np. przesłuchanie świadków. W roli świadka może na tym etapie zostać przesłuchana wyłącznie osoba zgłaszająca delikt dyscyplinarny.

- Zwracam się do Pana Rzecznika o dostosowanie podejmowanych czynności do przepisów powszechnie obowiązującego prawa – głosi konkluzja pisma zastępcy RPO Stanisława Trociuka do Michała Lasoty. Został on także poproszony o wyjaśnienie motywów, którymi kierował się, wszczynając postępowanie dyscyplinarnego wobec sędziego Bartłomieja Starosty.

VII.510.131.2019

Nie mógł zaskarżyć wyroku, bo wyliczając termin, sąd pominął Boże Ciało. SN uznał kasację RPO

Data: 2019-10-02
  • Obywatel, który wskutek błędu sądu nie mógł odwołać się od wyroku, teraz będzie mógł to uczynić
  • To efekt kasacji RPO do Sądu Najwyższego na korzyść pana Wojciecha
  • Wysłał on wprawdzie pocztą zapowiedź odwołania, ale sąd źle policzył termin na jego złożenie. Nie zauważył Bożego Ciała
  • Jeśli koniec siedmiodniowego terminu przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, to czynność tę można wykonać następnego dnia – mówi zaś prawo

Rzecznik Praw Obywatelskich ma prawo składać kasacje w sprawach, które zakończyły się wyrokiem innym niż pozbawienia wolności, w tym o wykroczenia. Sprawy, które kończą się takimi wyrokami, mogą wydawać się błahe (choć nie ludziom, których dotyczą). Pokazują one jednak istotne problemy polskiego wymiaru sprawiedliwości i to, od czego zależy, czy może on działać lepiej.

Historia sprawy

Samochód pana Wojciecha został zaparkowany niezgodnie z przepisami. Pan Wojciech nie chciał on ujawnić, kto go tak zostawił - czyli komu powierzył pojazd - mimo że pytał o to uprawniony organ. Dlatego pan Wojciech został obwiniony o czyn opisany w art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń, za co grozi grzywna.

19 maja 2016 r. sąd rejonowy wymierzył mu 300 zł grzywny. 27 maja 2016 r. , dzień po Bożym Ciele, pan Wojciech poszedł na pocztę i nadał wniosek do sądu o sporządzenie uzasadnienia wyroku oraz doręczenie jego odpisu wraz z uzasadnieniem (bez czego nie można się odwołać od wyroku I instancji).

Sędzia sądu rejonowego odmówił jednak przyjęcia tego wniosku. Uznał, że wniesiono go po upływie nieprzekraczalnego, siedmiodniowego terminu wynikającego z art. 422 § 1 Kodeksu postępowania karnego. Zdaniem sądu skoro bieg terminu zaczął się 20 maja, a upłynął 26 maja, to wniosek wysłany 27 maja został złożony po terminie.

Pan Wojciech zaskarżył tę decyzję. Sąd okręgowy także nie zauważył ruchomego święta - Bożego Ciała - i nie uwzględnił zażalenia. Potwierdził, że wniosek „bez wątpienia” złożono po upływie  terminu.

Kasacja RPO

Rzecznik wniósł kasację na korzyść pana Wojciecha, uznając że orzeczenie sądu okręgowego zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Art. 123 § 3 K.p.k. stanowi bowiem, że jeżeli koniec terminu na złożenie wniosku przypada na dzień ustawowo wolny od pracy, czynność można wykonać następnego dnia. A termin jest zachowany, jeżeli przed jego upływem pismo zostało nadane w placówce pocztowej (art. 124 k.p.k.).

Rażące uchybienie art. 123 § 3 K.p.k. polegało na tym, że sąd II instancji poprzestał na podstawowym obliczeniu terminu, stosując art. 123 § 1 i 2 k.p.k. - w konsekwencji uznał za koniec terminu 26 maja. Sąd nie sprawdził zaś, czy czynność dokonana następnego dnia nie miała umocowania w § 3 art. 123 k.p.k.

Naruszenie tego przepisu jest oczywiste, bowiem 26 maja 2016 r. był dniem ustawowo wolnym od pracy jako Boże Ciało – wskazał RPO. Nadając wniosek w dniu następnym, obwiniony nie uchybił zatem terminowi określonemu z art. 422 § 1 K.p.k., a jego wniosek powinien zostać uwzględniony.

W ocenie Rzecznika sąd okręgowy bezkrytycznie zaakceptował oczywiście niesłuszne stanowisko sądu rejonowego. RPO zaznaczył, że błahość sprawy o wykroczenie nie może uzasadniać łamania podstawowych zasad procedury karnej - tak uznał m.in. Sąd Najwyższy 11 grudnia 1998 r.

Według RPO w tym przypadku naruszono konstytucyjne prawa do obrony oraz do dwuinstancyjności postępowania.

W kasacji wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia i zwrot sprawy do ponownego rozpoznania w postępowaniu odwoławczym.

Postanowienie SN

- Wbrew temu, co stwierdzono w zaskarżonym postanowieniu, obwiniony mógł skutecznie dokonać czynności złożenia wniosku o uzasadnienie wyroku 27 maja 2016 r. – orzekł Sąd Najwyższy.

12 września 2019 r. trzyosobowy skład SN, pod przewodnictwem prezesa Izby Karnej SN sędziego Stanisława Zabłockiego, uwzględnił kasację RPO. Uznał, że sąd odwoławczy dopuścił się  rażącej obrazy art. 123 § 3 K.p.k. w związku z art. 38 § 1 k.p.k. Efektem tego było zamkniecie obwinionemu drogi do kontroli instancyjnej wyroku.

SN zwrócił sprawę sądowi II instancji. Jest on związany postanowieniem SN i musi przyjąć apelację pana Wojciecha do rozpoznania (co nie przesądza, jak będzie ona rozstrzygnięta).

II.511.692.2018

Już nie ma wątpliwości, kto dziedziczy spadek. Na wniosek RPO sąd naprawił swój błąd

Data: 2019-10-01
  • Z inicjatywy RPO sąd naprawił sytuację, w której w odstępie 22 lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia w sprawie spadkowej
  • W 1995 r. sąd orzekł, że całość spadku należy się jednemu z synów zmarłej. W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobiercami są: wdowiec po zmarłej, córka i obaj synowie
  • RPO dostał wniosek o skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Ale wystarczyła skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. W efekcie spadkobiercy nie mogli np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 1995 r. do wydziału cywilnego sądu rejonowego przyszedł syn zmarłej z testamentem, w którym zapisała mu swój majątek. Syn nabył spadek w całości. Rodzina otrzymała postanowienie i nie zareagowała (zmarła miała męża i poza synem, który przyszedł z testamentem, także córkę i syna). Postanowienie uprawomocniło się.

W 2017 r. inni spadkobiercy zgłosili się jednak do sądu, a ten podzielił spadek, nie upewniając się, czy nie było już w tej sprawie postanowienia - najwyraźniej w przekonaniu, że rodzina porządkuje sprawy spadkowe dopiero po latach.

Ponieważ nikt nie okazał testamentu, sąd stwierdził nabycie spadku na podstawie ogólnych przepisów o dziedziczeniu. Spadek nabyli mąż, córka i dwaj synowie (po jednej czwartej).

Na to postanowienie nikt z rodziny nie zareagował, minął więc termin apelacji. Ale jedną osobę to postanowienie zaniepokoiło i poszła z tym do prawnika. Ten napisał wniosek o wznowienie postanowienia. Ale już z nim nie zdążył: strona postępowania ma na to tylko trzy miesiące.

Wtedy prawnik w kwietniu 2019 r. złożył wniosek o skargę nadzwyczajną do RPO.

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

Skarga nadzwyczajna to nowy, szczególny środek zaskarżenia, wprowadzony na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej (dotychczas złożył ich 6). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach (z 20 lat) ma tylko RPO i Prokurator Generalny. 

Pierwsza skarga nadzwyczajna rozpatrzona przez Sąd Najwyższy 26 marca 2019 r. dotyczyła właśnie podobnej sprawy spadkowej.

Ale akurat w sprawie zgłoszonej w kwietniu 2019 r. skarga nadzwyczajna nie była konieczna. Ponieważ chodziło o rozstrzygnięcie stosunkowo nowe - z 2017 r., Rzecznik mógł wnieść o wznowienie postępowania. Zgodnie z orzecznictwem SN ma na to trzy miesiące od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia.

Skarga o wznowienie postępowania była zatem w tym przypadku odpowiednim środkiem prawnym dla wyeliminowania postanowienia sądu z 2017 r.

Argumenty RPO

Nieuprawnione przeprowadzenie w 2017 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło też do istotnego naruszenia zasad konstytucyjnych oraz chronionych na gruncie Konstytucji praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2017 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłej narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2017 r. przez sąd rejonowy. Powinien był on odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, skoro sprawa dotycząca spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana. 

Wznowienie postępowania daje możliwość naprawienia tego ewidentnego uchybienia sądu. Dlatego Rzecznik wniósł do sądu rejonowego o uchylenie zaskarżonego postanowienia z 6 czerwca 2017 r. i odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

Postanowienie sądu

26 września 2019 r. Sąd Rejonowy w K. wydał postanowienie uwzględniające skargę RPO. Postanowienie z 6 czerwca 2017 r. zostało uchylone, a wniosek o stwierdzenie nabycia spadku odrzucono.

IV.7000.202.2019

Rzecznik Piotr Schab do RPO: reaguję w przypadku niemoralnych zachowań sędziów

Data: 2019-09-26

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął w lipcu z sprawę rozliczania sędziego Dariusza Mazura z jego medialnej wypowiedzi o innym sędzi. Z wezwaniem o wyjaśnienia wystąpił do sędziego Mazura zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Michał Lasota. W ocenie RPO działania te mogą prowadzić do nieuzasadnionego konstytucyjnie ograniczenia wolności słowa sędziów.

Do tego, zdaniem RPO, w przypadku sędziego Mazura – jeśli już ktoś ma się nią zajmować, to powinien to być rzecznik dyscyplinarny działający przy danym sądzie okręgowym, a nie Rzecznik Dyscyplinarny wszystkich sędziów sądów powszechnych.

Rzecznik dyscyplinarny sędzia Piotr Schab w odpowiedzi stwierdził, że wbrew twierdzeniom RPO Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych może podjąć czynności wyjaśniające z własnej inicjatywy.

Niezależnie zaś od tego zdaniem rzecznika Schaba zachowanie sędziego Dariusza Mazura, polegające na publicznym, z pominięciem drogi służbowej, dopuszczeniu się wypowiedzi, w tym również ubliżających, uznać należy za godzące nie tylko w fundamentalne normy moralne i etyczne, w tym etyki zawodowej.

Sędzia Mazur jest członkiem stowarzyszenia  sędziowskiego Themis. Zarzut rzecznika Piotra Schaba dotyczy m.in. wypowiedzi sędziego Mazura w sprawie sędziego z Lublina, który został formalnie przeniesiony do Siedlec, a następnie stamtąd delegowany z powrotem do sądu w Lublinie. W ten sposób zyskał prawo do ponad 3 tys. dodatku za „pracę poza miejscem zamieszkania”. Sprawę wykryły media, a pytany o komentarz sędzia Mazur powiedział, że takie zachowanie może mieć znamiona wyłudzenia, więc sprawę należałoby zbadać.

Niesłuszne skazania w Polsce tematem seminarium w Biurze RPO

Data: 2019-09-24
  • Problem niesłusznych skazań w Polsce wymaga systemowego rozwiązania – zgodzili się uczestnicy seminarium zorganizowanego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Tematem była kwestia ewentualnego powołania w Polsce komisji ds. niesłusznych skazań - na wzór takich instytucji działających m.in. w USA czy Wlk. Brytanii  
  • Podkreślano, że żaden z obecnych środków prawnych nie daje realnej możliwości wykazania niewinności przez osobę niesłusznie skazaną

24 września 2019 r. w Biurze RPO odbyło się seminarium, współorganizowane wraz Helsińską Fundacją Praw Człowieka. Chodziło o  próbę odpowiedzi na pytanie, czy w polskim systemie potrzebna jest instytucja, która miałaby kompetencje do rozpoznawania spraw, w których mogło dojść do niesłusznego skazania. 

Rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar podkreślił, że sprawowanie wymiaru sprawiedliwości wiąże się nieodłącznie z możliwością pomyłek. Nie istnieje doskonały system, który byłby wolny od zagrożenia wydania wyroku skazującego osobę, która nie dokonała zarzucanego jej czynu. Każdy system musi jednak posiadać zabezpieczenia na taki wypadek oraz możliwości naprawienia szkody wyrządzonej niesłusznym skazaniem.

Mec. Maria Ejchart-Dubois przedstawiła efekty prowadzonego przez nią w HFPC programu „Niewinność”. Wskazała na nieuchronność pomyłek sądowych oraz paradoksy związane z brakiem realnych środków pozwalających niesłusznie skazanemu na rehabilitację.

Mec. Marcin Mrowicki z Biura RPO omówił nadzwyczajne środki zaskarżenia przysługujące dziś skazanemu w Polsce prawomocnym wyrokiem sądu karnego: kasację,  wznowienie postępowania oraz skargę nadzwyczajną. Jak wynika z analizy, żaden z tych środków nie daje realnej możliwości wykazania niewinności przez niesłusznie skazanego.

Niewielka jest liczba spraw karnych, które zakończyły się prawomocnym skazaniem, a następnie wznowieniem postępowania z uwagi na ujawnienie nowych faktów lub dowodów wcześniej nieznanych sądowi. Wąskie ujęcie przesłanek (fakty i dowody muszą być całkowicie nowe) uniemożliwia skuteczne złożenie wniosku o wznowienie postępowania.

Z kolei skarga nadzwyczajna - jak wskazał zastępca RPO Maciej Taborowski - jest środkiem praktycznie zbędnym w postępowaniu karnym i w konsekwencji niezwykle rzadko wykorzystywanym.

W tej sytuacji wnioskodawcy pozostaje postępowanie kasacyjne, pozwalające na kwestionowanie oceny dowodów dokonanej w sprawie przez sąd. Warunkiem koniecznym uznania, że w związku z postępowaniem, które podlega wznowieniu, dopuszczono się przestępstwa, jest jednak stwierdzenie takiego przestępstwa prawomocnym wyrokiem skazującym.

Wnioskujący jest zatem najczęściej całkowicie uzależniony od decyzji oskarżyciela publicznego, który ocenia, czy w danej sprawie należy wszcząć postępowanie karne i dopiero od losów tego postępowania karnego zależeć będzie rozstrzygnięcie w przedmiocie wznowienia postępowania. Niesłusznie skazany musi niepotrzebnie oczekiwać na rozstrzygnięcie w tej materii. Istnieje przy tym ryzyko przedawnienia się karalności takiego przestępstwa.

Z dotychczasowych badań wynika, że większość przypadków niesłusznych skazań została wykryta i naprawiona w wyniku postępowania kasacyjnego, a nie wznowieniowego – choć jest ono powszechnie uznawane za służące zasadzie prawdy materialnej i korekcie pomyłek sądowych. Ponadto istnieje także psychologiczna niechęć sądów do wznawiania postępowań, co wynika niejako z konieczności przyznania się do błędu.

Mec. Marcin Mrowicki zaprezentował funkcjonowanie komisji ds. niesłusznych skazań w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych (na przykładzie Karoliny Północnej), Norwegii i Francji. Mogą one stanowić inspirację przy opracowywaniu polskiego modelu takiej komisji. W dyskusji na temat zasadności jej powołania podnoszone argumenty zarówno za,  „jak” i ”przeciw”. Wszyscy uczestnicy seminarium zgodzili się, że problem niesłusznych skazań w Polsce wymaga systemowego rozwiązania.

Potrzeba kompleksowego wyjaśniania pomyłek sądowych

W kontekście głośnej sprawy Tomasza Komendy,  który spędził w więzieniu 18 lat za rzekome zgwałcenie i zabójstwo kilkunastoletniej dziewczyny, RPO podkreślał, że potrzebujemy rozwiązań systemowych.

W niektórych państwach funkcjonują instytucje, których zadaniem jest ponowne badanie spraw, w których mogły być skazane osoby niewinne. Badają one sprawy i przedstawiają kompleksowe wnioski sądom. M.in. w Wielkiej Brytanii działa The British Criminal Cases Review Commission, a w kilku stanach USA pracują innocence commissions (w Karolinie Płn., Kalifornii, Wirginii, Connecticut, Wisconsin i Illinois).

Od 1995 do 2010 r. brytyjska komisja rozpoznała 12 376 wniosków i doprowadziła do uchylenia ¾ kwestionowanych wyroków (445 przekazała do sądu apelacyjnego. 290 wyroków zostało uchylonych a 118 utrzymanych).

Postulaty RPO - jak mogłaby działać polska komisja niewinności:

  • nie powinna by podlegać bezpośrednio żadnej z władz publicznych;
  • w jej składzie powinni by znaleźć się m.in. sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i radcowie prawni, policjanci oraz przedstawiciele organizacji pozarządowych zajmujących się pomocą ofiarom przestępstw;
  • jej kompetencje byłyby ograniczone jedynie do zbrodni w myśl kodeksu karnego; powinna skupiać się wyłącznie na kwestii winy i badać wyłącznie sprawy osób żyjących;
  • jej opinia nie powinna być wiążąca dla sądu rozpatrującego wznowienie postępowania;
  • komisja działałaby wyłącznie na wniosek skazanego oraz wąsko zakreślonego katalogu podmiotów;
  • rozstrzygnięcia odmawiające uwzględnienia wniosku byłoby niezaskarżalne.

PUODO nie zmienia stanowiska ws. ujawnienia list poparcia do KRS

Data: 2019-09-20
  • PUODO odmówił wstrzymania wykonania postanowienia zabezpieczającego w sprawie wyroku NSA o ujawnieniu list sędziów popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
  • To na podstawie tego postanowienia lista poparcia dla KRS nadal nie jest ujawniana.
  • RPO zakwestionował taki sposób wstrzymywania wykonania wyroku sądu, złożył skargę na to do WSA i wniosek do PUODO o zmianę decyzji, ale PUODO swoje stanowisko podtrzymał.

Sędziowie wybrani przez posłów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa musieli przedstawić listy poparcia co najmniej 25 innych sędziów. Procedura wyboru przez Sejm odbyła się, ale samych list nigdy nie ujawniono. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie nowej KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziowskich.

Rozwiązaniem mogło być tylko ujawnienie list, stąd wniosek obywatela o dostęp do informacji publicznej skierowany do Kancelarii Sejmu. Kancelaria wydała decyzję odmowną, a ta została zaskarżona do sądu administracyjnego. Najpierw sąd wojewódzki a następnie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku stwierdziły, że listy mają zostać ujawnione.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała, a jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych.

Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał postanowienie zabezpieczające: wyrok NSA nie może zostać wykonany, dopóki UODO nie rozważy kwestii ochrony danych osobowych.

To stanowisko podważył RPO wskazując, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Latem grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA. 9 września 2019 r. RPO przystąpił do tego postępowania w Trybunale - wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).

POSTANOWIENIE Prezesa UODO (fragmenty)

Na podstawie art. 61 § 2 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi  po rozpoznaniu wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. wydanego w postępowaniu z urzędu prowadzonym wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych postanawia odmówić wstrzymania wykonania postanowienia.

Uzasadnienie (fragmenty)

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszczął z urzędu postępowanie wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Postanowieniem z dnia 29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, poprzez nakazanie powstrzymania się od ich upubliczniania oraz udostępniania w jakiejkolwiek formie innym podmiotom do czasu wydania decyzji kończącej postępowanie w niniejszej sprawie.

Za pismem z dnia 30 lipca 2019 r. skierowanym do organu Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w niniejszym postępowaniu.

Następnie, w dniu 21 sierpnia 2019 r. do Urzędu Ochrony Danych Osobowych wpłynęło pismo Rzecznika Praw Obywatelskich stanowiące wniosek o wstrzymanie wykonania ww. postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. w całości.

W treści wniosku RPO wskazał, iż działając na podstawie art. 70 ust. 3 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazując na powyższe RPO wniósł o wstrzymanie wykonania postanowienia PUODO. W ocenie RPO, wskazane postanowienie narusza szereg przepisów prawa materialnego i postępowania, w szczególności zaś art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji. Podważyło ono bowiem zasadę związania prawomocnym wyrokiem sądu nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe i spowodowało, że doszło do sytuacji, w której to organ administracji publicznej de facto sprawuje kontrolę działalności sądów administracyjnych.

RPO dodał, iż Prezes UODO nie uwzględnił ustaleń Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartych w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. w sprawie o sygn. I OSK 4282/18, dokonując własnej interpretacji przepisów, wbrew wykładni dokonanej przez NSA w tej konkretnej sprawie. W ocenie RPO, utrzymywanie zaskarżonego ww. postanowienia prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny, stanowi w istocie wkroczenie organu administracji publicznej (władzy wykonawczej) w wymiar sprawiedliwości, co jest jaskrawym naruszeniem konstytucyjnych zasad podziału władzy (art. 10 Konstytucji) oraz zasady działania organów władzy publicznej wyraźnie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Po przeanalizowaniu wniosku RPO Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zważył, co następuje: zgodnie z art. 61 § 2 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w razie wniesienia skargi na decyzję lub postanowienie - organ, który wydał decyzję lub postanowienie, może wstrzymać, z urzędu lub na wniosek skarżącego, ich wykonanie w całości lub w części, chyba że zachodzą przesłanki, od których w postępowaniu administracyjnym uzależnione jest nadanie decyzji lub postanowieniu rygoru natychmiastowej wykonalności albo, gdy ustawa szczególna wyłącza wstrzymanie ich wykonania.

Wskazania wymaga, iż powołany przepis nie wskazuje przesłanek warunkujących wydanie postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania wydanego postanowienia. W art. 61 § 2 pkt 1 p.p.s.a. ustawodawca nie określił bowiem szczegółowo pozytywnych przesłanek będących podstawą wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu lub czynności. Ograniczył się jedynie do wskazania przypadków, w których wstrzymanie jest niedopuszczalne. Oznacza to, że wnioskodawca może powoływać się na każdą okoliczność, która uzasadnia wstrzymanie, jak również organ nie jest związany, poza wymienionymi w powyższym przepisie wyjątkami, żadnymi warunkami.

Dlatego też w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych uzasadnione jest, aby organ administracji publicznej przy rozstrzyganiu tej kwestii kierował się przesłankami określonymi w art. 61 § 3 p.p.s.a., tj. badał, czy na skutek wykonania ww. postanowienia z dnia 29 lipca 2019 r. zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Przesłanki w postaci wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, o których mowa we wskazanym przepisie, należy wiązać z sytuacją, która może powstać, gdy zaskarżony do sądu akt administracyjny zostanie wykonany, a następnie na skutek uwzględnienia skargi akt ten zostanie wzruszony.

O takim potencjalnym niebezpieczeństwie jest mowa w art. 61 § 3 p.p.s.a. i z tą sytuacją należy wiązać możliwość wyrządzenia szkody lub trudnych do odwrócenia skutków.

W orzecznictwie sądowoadministracyjnym przyjmuje się, iż ciężar dowodu w zakresie wykazania powyższych okoliczności, stanowiących podstawę do wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu spoczywa na wnioskodawcy i sprowadza się do przedstawienia konkretnych zdarzeń, które mogłyby uprawdopodobnić, że wykonanie kontrolowanego aktu faktycznie spowoduje w stosunku do wnioskodawcy znaczną szkodę lub powstanie trudnych do odwrócenia skutków.

Rozstrzygając o wstrzymaniu wykonania aktu na podstawie ww. przepisu organ związany jest zamkniętym katalogiem przesłanek pozytywnych. Instytucja wstrzymania wykonania ma charakter wyjątkowy i jej zastosowanie może mieć miejsce wyłącznie w sytuacji stwierdzenia, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, gdyby akt lub czynność zostały wykonane. Użycie przez ustawodawcę w art. 61 § 3 p.p.s.a. zwrotów nieostrych wiąże się z koniecznością konkretyzacji zawartej w nich normy ogólnej.

Podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku okoliczności świadczących o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Podkreślenia zatem wymaga, że podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Z brzmienia zacytowanego przepisu wynika, iż do wykazania, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, nie jest wystarczający sam wniosek strony wnoszącej o taką tymczasową ochronę. Uzasadnienie takiego wniosku powinno bowiem odnosić się do konkretnych okoliczności pozwalających wywieść, że wstrzymanie zaskarżonego aktu lub czynności jest zasadne w stosunku do wnioskodawcy. Przy czym przez "wykonanie aktu administracyjnego" należy rozumieć spowodowanie w sposób dowolny stanu rzeczy lub doprowadzenie w trybie egzekucji do takiego, który jest zgodny z rozstrzygnięciem zawartym w danym akcie.

Mając na uwadze ww. przesłanki uznać należy, iż RPO w żaden sposób nie wykazał, aby wykonanie zaskarżonego postanowienia mogło spowodować następstwa, o których mowa powyżej.

Dodać również należy, iż w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych okoliczności sprawy nie wskazują na zaistnienie przesłanek z tego przepisu.

Postanowienie jest ostateczne. Odmowa wstrzymania wykonania aktu lub czynności przez organ nie pozbawia skarżącego złożenia wniosku do sądu.

 

„Pytania prejudycjalne – teoria i praktyka” – szkolenie dla sędziów i praktyków w Biurze RPO

Data: 2019-09-19

Pytania prejudycjalne to potężny oręż, którym dysponują sądy. Ten mechanizm może być bardzo skuteczny – mówili uczestnicy cyklicznego spotkania dla sędziów i prawników zorganizowanego przez Stowarzyszenie Sędziów Polskich IUSTITIA, Stowarzyszenie Sędziów „Themis”, Stowarzyszenie Sędziów Apelacji Warszawskiej NIKE, Inicjatywę „Wolne Sądy” oraz Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Czym są pytania prejudycjalne?

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię – prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie tę wykładnię zastosować do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem Unii.

W procedurze UE nie ma możliwości zwrócenia się ze skargą indywidualną, zawsze najpierw trzeba zwrócić się do sądów narodowych. To jest siłą i słabość tego systemu. Pytania prejudycjalne mogą mieć ogromne znaczenie. Pytanie zadane przez polski sąd rejonowy ma wpływ nie tylko na polski system prawa, ale także na cały system europejski. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości wyznacza bowiem standard dla wszystkich krajów należących do Unii.

Jak poprzez pytania prejudycjalne można chronić niezależności sądownictwa?

Prawo unijne daje możliwość zadania pytania o niezależność sądownictwa Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. - To może doprowadzić do lepszych efektów niż czekanie na wyrok Trybunału Konstytucyjnego czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. – stwierdził dr Maciej Taborowski, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich. Jak wskazywał dr Taborowski, nie chodzi o to, by Unia decydowała o naszej procedurze powoływania sędziów. Nie ma bowiem znaczenia, czy sędziów mianuje król czy prezydent, to pozostaje w kompetencjach państwa. Chodzi o to, by istniały bezpieczniki dla państwa prawnego i by Trybunał określił obowiązujący standard.

Obecnie około 13 pytań, które zostały zadane przez polskie sądy dotyczy niezależności sądownictwa. Te pytania wpisują się w paletę wartości unijnych. Mamy także grupę pytań dotyczących statusu Krajowej Rady Sądownictwa oraz grupę pytań dotyczących postępowań  dyscyplinarnych wobec sędziów.

Trybunał w sprawie portugalskiej (obniżenie pensji dla wszystkich urzędników państwowych w tym sędziów; C-64/16) podjął przełomowe rozstrzygnięcie – rozdzielił art. 47 Karty Praw Podstawowych od art. 19 TUE, które mówią właściwie o tym samym (chociaż są inaczej sformułowane) i do tej pory stosowane były łącznie. Okazało się, ze art. 19 działa inaczej i może być samodzielną podstawą. Oznacza to, że sędziowie zyskali możliwość zadawania pytań o swój status także w sytuacji, gdy prawo unijne będzie jedynie ‘potencjalnie’ stosowane. To, co wydarzyło się po tym wyroku pokazuje, jakie miał on znaczenie. Wyrok portugalski zainicjował bowiem ruch Komisji Europejskiej w sprawie skargi dotyczącej Sądu Najwyższego.

Publikacja list poparcia dla kandydatów do KRS

Jak z perspektywy praktyka działającego w organizacji pozarządowej wygląda procedura zadawania pytań prejudycjalnych na przykładzie słynnej sprawy publikowania list poparcia dla członków KRS ,opowiadał Patryk Wachowiec, analityk prawny Forum Obywatelskiego Rozwoju. - Pojawił się pewien paradoks: po wydaniu wyroku przez NSA wchodzi na scenę Prezes UOKiK i korzysta, po raz pierwszy, z kompetencji do wydania postanowienia o zablokowaniu. Mamy prawomocny wyrok NSA, skarżący i uczestnicy postępowania, w tym moja fundacja, złożyli skargę na bezczynność. Ale ta sprawa znów trafi do NSA, który wyda wyrok, który może zostać niewykonany. Jedyną sankcją dla szefa Kancelarii Sejmu jest grzywna. Ten mechanizm wykazuje dużą nieskuteczność. Dlatego będziemy starali się przekonać sąd, by zadał pytanie prejudycjalne.

Można powiedzieć, że jawność list to sprawa wewnętrzna. Są jednak argumenty za tym, aby objąć te sprawy elementem unijnym. Świadczy o tym chociażby fakt, że sprawa nieujawnienia list była dużą częścią debaty w Komisji, dotyczącej podtrzymania procedury badania ryzyka naruszenia praworządności w Polsce na podstawie art. 7 TUE.

- Jak widać na przykładzie kolejnych pytań prejudycjalnych, mechanizm ten jest bardzo skuteczny. Władza respektuje wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE. Może się wydawać, że ten mechanizm to potężny oręż, często nieświadomie można przyczynić się do wypracowania przez Trybunał pewnej doktryny – podkreślał Patryk Wachowiec.

Praktyka zadawania pytań

- W Polsce zadawanie pytań prejudycjalnych nie jest szczególnie popularne. Choć ostatnio praktyka ta znalazła zastosowanie, nadal stosowana jest raczej rzadko. Z ankiety, którą przeprowadziliśmy wynika, że brakuje szkoleń dla sędziów. Nie zawsze jest tak, że sędziowie polscy potrafią te pytania zadać, czy odpowiednio konstruować. – wskazywała mec. Sylwia Gregorczyk-Abram.  - Z mojej praktyki wynika, że sądy bardzo często nawet nie tłumaczą pełnomocnikom, dlaczego nie chcą zadać pytania do Trybunału Sprawiedliwości. Zwłaszcza, gdy dotyczy to sądu ostatniej instancji (np. Sądu Najwyższego czy NSA) powinien to być standard. – wskazywała.Pytania dotyczące praworządności różnią się jedynak od pytań zadawanych w sprawach zwykłych obywateli. Zadanie pytania może niestety oznaczać wydłużenie postępowania o dwa lata, a nawet dłużej. Ale warto. Np. w sprawach przeciwko dużym liniom lotniczym zadanie pytania może spowodować, że druga strona będzie chciała pójść na ugodę. Warto także pamiętać, że takie pytania można zadać w sprawach dotyczących praw człowieka i może być to pewna alternatywa dla Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

    Wniosek posłów do TK ws. list poparcia do KRS – Rzecznik wnosi o umorzenie postępowania

    Data: 2019-09-12
    • RPO przystąpił do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym ws. ujawnienia list poparcia do KRS i wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).
    • Zdaniem Rzecznika, możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, który ma zostać zbadany w postępowaniu, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.
    • Ponadto dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej i jako takie powinno podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej.

    W piśmie RPO podkreśla, że sposób powoływania członków KRS, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją RP oraz wymogami wynikającymi z prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela i człowieka pozostającego pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej. Stąd też istotne jest zapewnienie skutecznego korzystania z mechanizmów społecznej kontroli nad procesem wyłaniania kandydatów do KRS. Niewątpliwie jednym z takich mechanizmów jest prawo dostępu do informacji publicznych dotyczących procedury powoływania kandydatów.

    Historia sprawy

    Kwestia odmowy udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS w oparciu o art. 11c ustawy o KRS od samego początku była przedmiotem działań Rzecznika. Rzecznik przystąpił m.in. do postępowania sądowoadministracyjnego przed WSA w Warszawie, obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w związku z wniesioną przez Kancelarię Sejmu skargą kasacyjną. Wniósł również skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r. nakazujące Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS. W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej. Ze szczegółami wszystkich spraw można zapoznać się w dołączonych poniżej artykułach.

    Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

    W ocenie Rzecznika, wskazany przez wnioskodawcę art. 11c ustawy o KRS jest nieadekwatnym przedmiotem kontroli w niniejszej sprawie. Przepis ten reguluje bowiem tryb postępowania w związku z dokonanymi zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje dotyczące rozstrzygania sprawy dostępu do informacji publicznej.

    Możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

    Wniosek złożony w niniejszej sprawie zmierza więc de facto do nadania art. 11c ustawy o KRS, treści normatywnej, której przepis ten nie posiada, a nie do wyeliminowania naruszającej standardy konstytucyjne wykładni. Wnioskodawca kwestionuje bowiem niedopatrzenie się przez sądy administracyjne w art. 11c ustawy o KRS normy, której przepis ten w rzeczywistości nie zawiera. Dokonanie kontroli zgodnie z treścią wniosku wymagałoby od Trybunału Konstytucyjnego wykroczenia poza przyznane mu przepisami prawa kompetencje. Wydanie wyroku interpretacyjnego zgodnie z treścią wniosku należy więc uznać za niedopuszczalne – podkreśla we wniosku RPO.

    Ocena wniosku o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów K.p.c.

    Rzecznik wniósł również o odrzucenie wniosku posłów o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego poprzez wstrzymanie wykonania wyroków oraz wstrzymanie toczących się w tej sprawie postępowań. Przepisy te mogą być bowiem stosowane jedynie w sytuacjach nieuregulowanych w ustawie o organizacji i trybie postępowania przed TK. Tymczasem ustawodawca wyraźnie wskazał w tej ustawie konkretne przypadki, w których dopuszczalne jest zabezpieczenie postępowania poprzez zawieszenie czynności innych organów.

    Stanowisko RPO ws. możliwości udostępnienia danych sędziów

    W przypadku nieuwzględnienia wniosku o umorzenie postępowania RPO przedstawił swoje stanowisko i wskazał, że udostępnienie danych sędziów popierających kandydatury do KRS zostało przed sądy administracyjne uznane za dopuszczalne nie na podstawie badanego artykułu ustawy o KRS, lecz przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

    Przypomnijmy, że kandydata do KRS mogą zgłosić dwie grupy podmiotów uprawnionych do zgłoszenia kandydata do KRS:

    • grupa dwóch tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy ukończyli osiemnaście lat, mają pełną zdolność do czynności prawnych i korzystają z pełni praw publicznych.
    • dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem sędziów w stanie spoczynku.

    Rzecznik wskazał, że w zakresie ochrony prywatności obie te grupy należy traktować w sposób odmienny. Bezsporne jest na gruncie utrwalonego już orzecznictwa sądów administracyjnych, że ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych nie jest możliwe udostępnienie jako informacji publicznej nazwisk obywateli, którzy dokonali zgłoszenia kandydata do KRS.

    W ocenie RPO nie można jednak uznać, że w identycznym zakresie z ochrony prywatności korzystają sędziowie. Legitymizują oni bowiem dokonywane przez siebie zgłoszenie autorytetem wynikającym z pełnionej funkcji publicznej. Sam akt zgłoszenia wiąże się natomiast z korzystaniem z kompetencji przyznanych sędziom przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Nie jest on uzewnętrznieniem poglądów politycznych ani światopoglądu, co mogłoby uzasadniać objęcie go ochroną prywatności. Należy więc uznać, że dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej. Dlatego RPO podziela wyrażany przez sądy administracyjne pogląd, że zawarte w załącznikach do wniosku informacje w postaci imion, nazwisk i miejsc służbowych sędziów stanowią informację publiczną, która powinna podlegać udostępnieniu w trybie przewidzianym w ustawie o dostępie do informacji publicznej.

    VII.6060.43.2019

    Rzecznik Dyscyplinarny Sądów Powszechnych nie ma problemu z tym, że pracuje w zespole powołanym przez Ministra Sprawiedliwości

    Data: 2019-09-06
    • Fakt pracy w ministerialnym zespole w żaden sposób nie wpływa na rzetelność i obiektywizm Rzecznika Dyscyplinarnego badającego ewentualne przewinienia innych sędziów pracujących w tym zespole – pisze rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab.
    • Uważa, że to Rzecznik Praw Obywatelskich, który wyraził w tej sprawie wątpliwości, działa pochopnie i bez obiektywizmu

    Zapowiadając postępowanie wyjaśniające w sprawie pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości (jednocześnie sędziów) oraz w sprawie prawdziwości zarzutu wobec sędziego, którego ci pracownicy pomówili, Rzecznik Dyscyplinarny nie opierał się tylko na publikacjach Onetu.

    Wziął bowiem pod uwagę „całokształt dostępnych w tym czasie informacji”.

    Rzecznik dyscyplinarny w odpowiedzi na pismo RPO podające w wątpliwość, czy Rzecznik Dyscyplinarny współpracujący stale z zatrudnionymi w Ministerstwie Sprawiedliwowości sędziami, jest w stanie wyjaśnić ich sprawę i sprawę zorganizowanej akcji pomówień, pisze też:

    „Nie jest możliwy do zaaprobowania przyjęty przez Pana Rzecznika pogląd, iż publikacja portalu Onet.pl rozstrzyga o przypisaniu sędziom określonych przewinień dyscyplinarnych, bądź czynów zabronionych przez ustawę karną”.

    Zdaniem Piotra Schaba pogląd wyrażony w piśmie Rzecznika Praw Obywatelskich razi pochopnością i brakiem obiektywizmu. „Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych ma wszak obowiązek wszechstronnego wyjaśnienia wszelkich okoliczności sprawy i nie jest ograniczony do materiału prasowego, jako przesłanki ustaleń faktycznych”.

    Wątpliwości RPO budził zwłaszcza fakt, że rzecznik Schab zasiada w tym samym zespole ministerialnym, co pracownicy resortu, którzy mieli uczestniczyć w zorganizowanej akcji pomówień wobec sędziów.

    - Informuję, że Zespół do spraw czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych został rozwiązany. Sędzia Arkadiusz Cichocki (jeden z bohaterów ministerialnej afery opisanej przez Onet) nie uczestniczył zaś w żadnym z posiedzeń tego Zespołu. Kwestionowanie rzetelności i obiektywizmu Rzecznika Dyscyplinarnego z powodu wykonywania przez niego służbowego obowiązku uczestnictwa w tym Zespole uważam za jaskrawe, oczywiste nadużycie, które prowadzi do bezzasadnego, a zatem - niedopuszczalnego podważenia moich kwalifikacji- stwierdza Piotr Schab.

    VII.510.135.2019

    Za rok będą lepsze pouczenia dla stron procesu cywilnego. Odpowiedź MS

    Data: 2019-09-03
    • Prawodawca podjął już działania w celu ustandaryzowania pouczeń, których sądy udzielają stronom na piśmie w toku postępowania cywilnego.
    • Powinny być gotowe do 5 sierpnia 2020 r. – tyle czasu ma Minister Sprawiedliwości na przygotowanie komunikatywnych pouczeń zgodnie z dyspozycją nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego z 4 lipca 2019 r.

    Odpowiedź w tej sprawie przysłał wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł po tym, jak RPO zwrócił uwagę na problem: Polska przegrywa przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, bo sądy nie udzielają odpowiednich pouczeń obywatelom, którzy wytoczyli procesy cywilne - a nie mieli adwokata. 

    Jak wyjaśnił minister Warchoł, trwają właśnie prace koncepcyjne nad projektem nowych pouczeń. Mają być zredagowane w sposób bardziej zrozumiały niż dotychczas (przede wszystkim dla osób niebędących prawnikami), dlatego planowana jest w tym zakresie współpraca z jednostkami naukowymi zajmującymi się dostosowaniem języków fachowych (w tym przypadku języka prawniczego) do aparatu pojęciowego przeciętnego Polaka.

    Jak wygląda problem dyscyplinarnych postępowań wobec adwokatów. Odpowiedź NRA

    Data: 2019-09-03
    • Ludzie skarżą się RPO, że adwokatów, którzy zawinili wobec klientów chroni źle pojęta solidarność środowiskowa
    • Naczelna Rada Adwokacka odpowiada Rzecznikowi, że sytuacja się poprawia, m.in. dzięki możliwościom, jakie daje nowy adwokacki Regulamin. Średni czas na rozpatrzenie sprawy w sądzie adwokackim wynosi teraz tylko 3 miesiące

    Problem przewlekłego sposobu prowadzenia postępowań dyscyplinarnych wobec adwokatów jest sygnalizowany Rzecznikowi Praw Obywatelskich od lat. Ludzie skarżą się, że jeśli adwokat ma postępowanie dysycyplinarne, to obwiniony oraz organy dyscyplinarne posługują się obstrukcją procesową w celu doprowadzenia do przedawnienia, a w konsekwencji uniknięcia odpowiedzialności przez obwinionych. Tego typu przekonanie jest wyrazem odbierania opisanego zachowania w kategorii źle pojmowanej solidarności zawodowej i z pewnością nie przyczynia się do budowania zaufania społecznego wobec członków samorządów prawniczych.

    Rzecznik pytał więc w piśmie z 19 lipca 2019 r., co w tej sprawie robi samorząd adwokacki.

    - Od listopada 2018 r. obowiązuje już nowy Regulamin działania rzeczników dyscyplinarnych i zastępców rzeczników dyscyplinarnych oraz trybu i sposobu ich wyboru. Dzięki jego postanowieniom sytuacja ulega poprawie – napisał prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Jacek Trela.

    • Zawarte w Regulaminie rozwiązania wymuszają szybkie sposoby doręczeń (poczta e-mail), co ma w zamiarze oszczędzić czas.
    • W sprawach zagrożonych przedawnieniem została wprowadzona instytucja sygnalizowania przedawnienia, także sądom dyscyplinarnym izb adwokackich przez rzeczników dyscyplinarnych izb adwokackich.
    • Na aktach spraw dyscyplinarnych umieszcza się datę przedawnienia karalności zarzucanego deliktu dyscyplinarnego.
    • Jeśli dochodzenie dyscyplinarne trwa ponad rok, rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej obejmuje to postępowanie bezpośrednim nadzorem.
    • Zobowiązano zastępców rzeczników dyscyplinarnych izb do składania, nie rzadziej niż co trzy miesiące, sprawozdań co do terminowości prowadzonych dochodzeń dyscyplinarnych.
    • Rzecznicy dyscyplinami izb adwokackich zobowiązani są, co najmniej dwa razy w roku, do przeprowadzania narady ze swoimi zastępcami. Każde postępowanie toczące się ponad 6 miesięcy wymaga wydania postanowienia o przedłużeniu dochodzenia, w uzasadnieniu którego należy wskazać czynności, które mają być przeprowadzone oraz termin ich przeprowadzenia.

    Z informacji przedstawionych przez Prezesa Wyższego Sądu Dyscyplinarnego wynika, że średni czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy to okres zaledwie 3 miesięcy. Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej planuje również wprowadzenie dodatkowych instrumentów pozwalających na monitorowanie terminów spraw na etapie postępowania przed izbowymi sądami dyscyplinarnymi.

    VII.5151.9.2018

     

     

     

    Ochrona tajemnicy adwokackiej (radcy prawnego) a działania władzy

    Data: 2019-09-02

    Publikacja ta jest efektem seminarium eksperckiego, które odbyło się 14 marca 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich (relacja z niego - poniżej).

    W ostatnich latach organy ścigania coraz częściej interesują się informacjami objętymi tajemnicą adwokacką i radcowską, i składają wnioski o ich uchylenie.

    Tymczasem – o czym należy pamiętać - tajemnica adwokacka chroni nie adwokata czy radcę prawnego, ale ich klienta, który w kontakcie z profesjonalnym pełnomocnikiem oczekuje realizacji swych praw i wolności. Istotą tajemnicy zawodowej adwokata i radcy prawnego jest nić zaufania z klientem.

    Utrzymanie tej relacji ma podwójne znaczenie: jest potrzebne klientowi, który powierzając sekrety, może znaleźć oparcie w zaufanej osobie swojego adwokata. Jest także korzystne dla ogółu społeczeństwa, ponieważ dzięki temu, że ułatwia poznanie prawa i realizację prawa do obrony, przyczynia się do rzeczywistego wymierzania sprawiedliwości oraz ujawnienia prawdy.

    Relacja łącząca adwokata (radcę prawnego) z klientem jest jednak bardzo wrażliwa, ze względu na naturę powierzanych informacji. Dlatego być objęta szczególną ochroną.

    Czy Rzecznik Dyscyplinarny jest w stanie bezstronnie zbadać sprawę pomawiania sędziów przez pracowników MS?

    Data: 2019-09-02
    • Sprawy oczerniania polskich sędziów przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości nie wyjaśni rzecznik dyscyplinarny, skoro blisko współpracuje z osobami, których działania zostały ujawnione przez media
    • Widać to już z samego komunikatu Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.
    • Na równi stawia on sprawę zorganizowanego przez pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości procederu zniesławiania sędziów i sprawdzenia, czy kolportowane przez pracowników MS pomówienia są prawdziwe.

    Z komunikatu Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych z 19 sierpnia wynika, że w związku z publikacją portalu onet.pl dotyczącą „domniemanej próby zdyskredytowania przewodniczącego SPP „Iustitia” sędziego Krystiana Markiewicza i innych czynów stanowiących uchybienie godności urzędu” Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych podjął czynności wyjaśniające. Celem ma być ustalenie, czy 1. doszło do uchybienia „godności urzędu przez sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości”, oraz 2. wstępne ustalenie, czy zachowanie jednego z sędziów będących ofiarami akcji pomówień mogło stanowić „delikt dyscyplinarny, wyczerpujący znamiona występku z art. 18 § 2 kk w zw. z art. 157a § 1 kk” (to znaczy czy kolportowane wobec sędziego pomówienia były prawdziwe).

    Już sama treść komunikatu budzi istotne wątpliwości – zauważa rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w piśmie do sędziego Piotra Schaba, rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych. - Wynika z niej bowiem, że po stronie sędziów zatrudnionych w Ministerstwie Sprawiedliwości mogło wystąpić wyłącznie uchybienie godności urzędu sędziego (a nie naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych, czyli art. 231 kodeksu karnego i art. 107 ust. 1 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych). Te możliwe i bliżej niesprecyzowane uchybienia godności urzędu sędziego zostały powiązane z tym, że pokrzywdzony sam potencjalnie mógł dopuścić się czynu karalnego. W ten sposób to, co miało służyć zniesławieniu sędziego, stało się w świetle komunikatu sędziego Schaba „ustaleniem okoliczności koniecznej dla stwierdzenia znamion przewinienia dyscyplinarnego”.

    Zredagowany w ten sposób komunikat rodzi wątpliwości, czy postępowania dyscyplinarne prowadzone w tej sprawie przez Rzecznika Dyscyplinarnego będą bezstronne. Wątpliwości te pogłębia fakt, że zarówno sam rzecznik dyscyplinarny jak i jego zastępcy wchodzą w skład Zespołu do spraw czynności Ministra Sprawiedliwości podejmowanych w postępowaniach dyscyplinarnych sędziów i asesorów sądowych, którym to Zespołem do dnia złożenia dymisji kierował podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Łukasz Piebiak, zaś w jego skład wchodził sędzia Arkadiusz Cichocki. Osoby te opisane zostały w mediach jako osoby odpowiedzialne za akcję zniesławiającą sędziów.

    Nie można więc przyjąć, że czynności dyscyplinarne prowadzone przez najbliższych współpracowników osób, których dotyczą, będą się charakteryzowały bezstronnością.

    VII.510.135.2019

    Skarga RPO o wznowienie postępowania ws zasiedzenia działki pod Warszawą

    Data: 2019-08-29
    • Rozpatrując wniosek o zasiedzenie nieruchomości sąd nie może poprzestać na stwierdzeniu, że nie wiadomo, kim byli dawni właściciele, bo nikt nie odpowiedział na ogłoszenie w gazecie
    • Sąd musi najpierw sam podjąć czynności w celu ustalenia, kto może być zainteresowany rozstrzygnięciem
    • RPO złożył do sądu skargę o wznowienie postępowania o zasiedzenie działki, bo spadkobiercy przedwojenych właścicieli nie mieli szansy się o nim dowiedzieć, więc nie mogli bronić swoich praw

    Działka w miejscowości pod Warszawą została w latach 70. przejęta przez zasiedzenie przez Skarb Państwa. Potwierdził to w 1995 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi, stwierdzając nabycie ziemi przez gminę.

    Działka była użytkowana jako teren publiczny, a jej księga wieczysta zaginęła w czasie wojny. Sąd szukał ewentualnych spadkobierców ogłoszeniem w „Sztandarze Młodych”, ale nikt się nie zgłosił. Sprawa została rozpoznana jedynie z udziałem wnioskodawcy, a postanowienie sądu uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

    Po latach o wznowienie tego postępowania wystąpiły do sądu osoby, które twierdzą, że są spadkobiercami dawnych właścicieli działki. Jednak sądy dwukrotnie oddalały ich wnioski ze względu na przekroczenie terminu, w jakim można to zrobić. W końcu poszkodowani decyzją sądu zwrócili się do RPO.

    Po zbadaniu sprawy Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że prawo spadkobierców zostały naruszone, bo nie byli w stanie dowiedzieć się, że sąd rozpatrywał sprawę ich działki. Dlatego RPO złożył skargę o wznowienie tego postępowania.

    Jako podstawę prawną wznowienia wskazuje art. 524 § 2 w zw. z art. 401 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego (naruszenie praw właścicieli nieruchomości jako osób bezpośrednio zainteresowanych w sprawie, wskutek pozbawienia ich możności działania w postępowaniu, w następstwie przedwczesnego i wadliwego posłużenia się w sprawie przez sąd instytucją ogłoszenia, wskazaną w art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego).

    Rzecznik wniósł też o zmianę postanowienia sądu z 1995 r. o stwierdzenie zasiedzenia działki przez Skarb Państwa z uwagi na brak wykazania w postępowaniu materialnoprawnych przesłanek zasiedzenia nieruchomości przez Skarb Państwa;

    Argumenty prawne RPO

    Podstawą wznowienia postępowania pozbawienie możności działania zainteresowanych, skutkujący naruszeniem ich prawa.

    Przepisy stanowią, że w postępowaniu nieprocesowym zainteresowany, który nie był uczestnikiem postępowania zakończonego prawomocnym postanowieniem orzekającym co do istoty sprawy, może żądać wznowienia postępowania, jeżeli postanowienie to narusza jego prawa, przy czym w takim wypadku stosuje się przepisy o wznowieniu postępowania z powodu pozbawienia możności działania (art. 524 § 2 w zw. z art. 401 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego, por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 13 września 1967 r., sygn. akt III CZP 60/67, OSNC 1968/3/37; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1971 r., sygn. akt II CR 552/71, LEX nr 7033).

    W sprawie o zasiedzenie konieczne jest przede wszystkim ustalenie, kto jest właścicielem nieruchomości, będącej przedmiotem wniosku. Właściciel jest niewątpliwie „zainteresowanym” w rozumieniu art. 609 w zw. z art. 510 Kodeksu postępowania cywilnego i co do zasady musi być uczestnikiem postępowania o zasiedzenie. Samo zaś pominięcie w postępowaniu o zasiedzenie osoby bezpośrednio zainteresowanej narusza jej prawa, zatem podstawa do wznowienia postępowania w tego rodzaju sytuacjach faktycznych pozostaje oczywista (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 sierpnia 2012 r., sygn. akt I CZ 79/12, LEX nr 1231463; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia10 listopada 2004 r., sygn. akt II CK 185/04, LEX nr 197639; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 2003 r., sygn. akt II CK 233/02, LEX nr 1129613; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 28 lutego 1996 r., sygn. akt I CRN 179/96, LEX nr 1500925; A. Górski. Komentarz do art. 609 Kodeksu postępowania cywilnego Stan prawny: 2013.03.01; LEX; S. Rudnicki. Nabycie przez zasiedzenie. 7.2. Wnioskodawca i uczestnicy postępowania, LEX).

    Zatem w sprawie o stwierdzenie zasiedzenia do kręgu osób zainteresowanych należy przede wszystkim dotychczasowy właściciel (właściciele) nieruchomości, bez względu na to, czy jego prawo zostało stwierdzone i czy wynika ono z dołączonego na podstawie art. 607 Kodeksu postępowania cywilnego odpisu z księgi wieczystej.

    Jeżeli zaś właściciel nie żyje, status zainteresowanych mają jego spadkobiercy.

    Wnioskodawca powinien więc we wniosku o stwierdzenie zasiedzenia wskazać dotychczasowego właściciela nieruchomości. Gdyby zaś z przyczyn od siebie niezależnych tego nie uczynił, sąd powinien

    • z urzędu podjąć czynności zmierzające do ustalenia właściciela i wezwania go do udziału w sprawie (wymóg z art. 510 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego),
    • a dopiero wówczas, gdy czynności te nie przyniosą rezultatu - zarządzić ogłoszenie przewidziane w art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 lutego 2015 r., sygn. akt I CSK 82/14, LEX nr 1677788; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 stycznia 2009 r., sygn. akt III CSK 287/08; LEX nr 527240).

    Należy zatem podkreślić, iż istotne znaczenie z punktu widzenia należytego, zgodnego z procedurą przeprowadzenia postępowania w sprawie o zasiedzenie, posiada sam wymóg przestrzegania przez sąd kolejności czynności procesowych, podejmowanych w kierunku poszukiwania uprawnionych do wzięcia udziału w sprawie.

    W tym kontekście opublikowanie przez sąd stosownego ogłoszenia może nastąpić dopiero wówczas, gdy samo ustalenie, kto jest właścicielem nieruchomości (osobą bezpośrednio zainteresowaną wynikiem prowadzonego postępowania) nie jest możliwe (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 listopada 2004 r., sygn. akt II CK 185/04, LEX nr 197639; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 1996 r., sygn. akt II CRN 211/95, Prok.i Pr.-wkł. 1996/7-8/44).

    Należy przy tym pamiętać, iż w sprawie o zasiedzenie obowiązkiem sądu pozostaje badanie, czy wszystkie zainteresowane osoby są uczestnikami postępowania (wymóg z art. 510 Kodeksu postępowania cywilnego).

    W celu ustalenia kręgu zainteresowanych sąd może żądać od wnioskodawcy lub uczestników postępowania informacji, które pozwolą ustalić krąg zainteresowanych i - jeżeli nie biorą udziału w postępowaniu - wezwać ich do udziału w sprawie.

    Skutkiem niedopełnienia tego obowiązku przez sąd jest właśnie możność żądania przez osobę zainteresowaną (nie wezwaną do udziału w sprawie) wznowienia postępowania, zakończonego prawomocnym postanowieniem co do istoty sprawy.

    Przepis art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (wezwanie zainteresowanych przez ogłoszenie) stosuje się tylko wtedy, gdy wnioskodawca nie może wskazać osób zainteresowanych, ponieważ są one nieznane, a samo ustalenie tych osób jest dla niego praktycznie niewykonalne (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 1966 r., sygn. akt II CZ 50/66, OSP 1967/6/136).

    Postępowanie w sprawie o stwierdzenie nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie jest skierowane przeciwko dotychczasowemu właścicielowi i zmierza do innego, niż dotąd obowiązywał, określenia stanu prawnego nieruchomości. Nie ulega więc wątpliwości, że postępowanie to powinno toczyć się z udziałem dotychczasowego właściciela lub jego następców prawnych, gdyż są to osoby zainteresowane żywotnie wynikiem postępowania (art. 510 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego).

    Sprawa, w której wnioskodawca w ogóle nie podał dotychczasowego właściciela, a ograniczył się do wskazania samoistnego posiadacza nieruchomości, nie powinna się toczyć bez należytego wyjaśnienia, kto był właścicielem nieruchomości.

    Uwzględnienie wniosku o stwierdzanie zasiedzenia w postępowaniu, w którym nie zostały skutecznie procesowo wezwane do udziału w sprawie osoby legitymujące się tytułem własności do objętej wnioskiem rzeczy, może wskazywać na naruszenie art. 510 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1998 r., sygn. akt I CKN 897/97, LEX nr 1215598, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 2001 r., sygn. akt I CKN 1359/00, LEX nr 52434; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 29 maja 1998 r., sygn. akt II CKU 171/97, Prok.i Pr.-wkł. 1999/1/40; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 31 maja 1996 r., sygn. akt I CRN 151/95, LEX nr 142591).

    IV.7000.242.2019

    Sprawa dziecka krzywdzonego przez ojca. Skuteczna interwencja RPO

    Data: 2019-08-27

    Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął sprawę opisaną na portalu internetowym „Gazety Wyborczej” 15.07.2019 r. Z treści artykułu wynikało, że choć ojciec został skazany prawomocnym wyrokiem karnym za próbę zgwałcenia małoletniej córki, sprawa o pozbawienie go władzy rodzicielskiej trwa w sądzie od ponad roku.

    Kierując się nadrzędną regułą dobra dziecka i zasadą szybkości postępowania Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego III Wydziału Rodzinnego i Nieletnich SR w Świdnicy z prośbą o niezwłoczne udzielenie wyjaśnień w przedmiotowej sprawie.

    Z treści udostępnionego Rzecznikowi orzeczenia wynika, że 7.08 ojciec został pozbawiony władzy rodzicielskiej.

    Od daty skierowania pisma przez RPO do dnia posiedzenia sądu i wydania orzeczenia minęło niespełna 3 tygodnie.

    BPW.514.14.2019

    Czy planowana komisja ds. pedofilii ma zastąpić sądy? RPO ma wątpliwości

    Data: 2019-08-26
    • RPO ma wątpliwości, czy komisja ds. pedofili powinna móc wpisywać do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym osoby, wobec których postępowania karne umorzono z powodu przedawnienia
    • Komisja ma bowiem decydować o ich winie. Tymczasem zgodnie z Konstytucją każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego winy prawomocnym wyrokiem nie stwierdzi sąd 
    • Czy dopuszczalne jest zatem powoływanie organów quasi-sądowych, orzekających w sprawach właściwych dla sądów? - pyta Rzecznik
    • Zarazem podkreśla konieczność zapewnienia praw ofiar przestępstw seksualnych, zwłaszcza tych, którzy nie ukończyli 15. roku życia

    Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił  marszałek Sejmu Elżbiecie Witek opinię o projekcie ustawy powołującej Państwową Komisję ds. wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 (druk sejmowy nr 3663).

    Właściwy jest sam cel ustawy - wobec ujawnionych w ostatnim czasie niedostatków ochrony prawnej małoletnich ofiar przestępczości na tle seksualnym (m.in. chodzi o film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”). Jednak przyznanie Komisji prawa do wydawania postanowień o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym budzi wątpliwości z perspektywy ochrony prawa do prywatności (art. 47 Konstytucji i  art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) oraz standardów odpowiedzialności karnej (art. 42 Konstytucji oraz art. 6 EKPCz). 

    Rzecznik pozytywnie ocenia działania legislacyjne dla zapewnienia ochrony praw ofiar przestępstw seksualnych, przy szczególnym uwzględnieniu tych, którzy w chwili ich popełnienia nie ukończyli 15. roku życia. Docenia pochylenie się nad sytuacją osób dorosłych, które dopiero po dłuższym czasie są gotowe, by mówić o przemocy z dzieciństwa. 

    Nie ma wątpliwości, że problem powinien zostać rozwiązany. Uprawnienia Komisji mają przede wszystkim wymiar prewencyjny i edukacyjny. Istotne jest również wsparcie ofiar. - Można jednak postawić pytanie, czy konieczne jest powoływanie kolejnego organu do tych celów, czy też może część zadań Komisji nie może być wykonywana przez istniejące organy - podkreśla RPO. 

    Podstawowym organem ochrony praw jednostki są bowiem sądy. Ponadto funkcjonują takie organy, jak np. Rzecznik Praw Dziecka. Dlatego powołanie nowego organu powinno być powiązane z rzetelną analizą jego pozycji ustrojowej i zakresu kompetencji.

    Wpis do Rejestru może ujawniać ofiary pedofilów

    Zasadnicze wątpliwości Rzecznika budzą uprawnienia Komisji do wpisywania osób do Rejestru, który jest częścią Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Na mocy ustawy z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, od 1 października 2017 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejscowości, w których przebywają osoby skazane za najpoważniejsze przestępstwa na tle seksualnym. Druga część rejestru, gromadząca również informacje o pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, jest dostępna tylko dla przedstawicieli określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości oraz instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone także numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

    W trakcie prac nad tamtą ustawą Rzecznik wyrażał zastrzeżenia co do zgodności z Konstytucją przepisów o publicznym rejestrze. Miał wątpliwości z punktu widzenia zgodności z prawem do prywatności (art. 47 i 51 Konstytucji)  nie tyle w odniesieniu do sprawcy przestępstw, ile ewentualnych pokrzywdzonych z kręgu bliskich członków rodziny, jak również w ogóle członków rodziny (w małych społecznościach łatwo zidentyfikować takie osoby). 

    Wątpliwości te potwierdziły się w praktyce. Do RPO wpływały wnioski członków rodzin osób (w tym dzieci), których dane trafiły do Rejestru. 22 lutego 2018 r. Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości, wskazując na wtórną wiktymizację ofiar. Do dziś nie uzyskał odpowiedzi, mimo interwencji u Prezesa Rady Ministrów.

    Projekt ustawy o Komisji rozszerza Rejestr o osoby, które może ona wpisać. Przewiduje, że w przypadku odmowy wszczęcia albo umorzenia postępowania z powodu przedawnienia karalności przestępstwa pedofilii, prokurator albo sąd przekazuje sprawę Komisji. Po postępowaniu wyjaśniającym może ona zdecydować o wpisie w Rejestrze lub nie wydać takiego postanowienia. Dane te mają być dostępne bez ograniczeń na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

    To sąd decyduje o wpisie do Rejestru

    Dotychczas w Rejestrze umieszczano dane osób skazanych za przestępstwa na tle seksualnym, a także tych, wobec których warunkowo umorzono postępowanie lub orzeczono środki zabezpieczające (w określonych przypadkach sąd może orzec, że dane sprawcy nie trafią do Rejestru). Są tam  także dane nieletnich, wobec których orzeczono środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze albo którym wymierzono karę na podstawie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. 

    Oznacza to, że umieszczenie danych osoby w Rejestrze jest konsekwencją orzeczenia sądu, przy zachowaniu konstytucyjnych gwarancji oraz niezależności sądów i niezawisłości sędziów. 

    - Należy zatem zadać pytanie, czy wobec funkcjonowania w Polsce systemu sądownictwa, dopuszczalne jest powoływanie na podstawie ustawy organów quasi- sądowych orzekających w sprawach właściwych dla sądów – wskazuje Rzecznik. Chodzi o kwestię odpowiedzialności karnej, co do której Konstytucja przewiduje szczególnie silne gwarancje praw jednostki (art. 42 Konstytucji). 

    Konstytucyjne prawo do sądu gwarantuje każdemu obronę jego interesów przed niezawisłym organem kierującym się wyłącznie obowiązującym w państwie prawem (wyrok TK z 12 marca 2002 r.). TK co prawda dopuszcza, aby pewne spory dotyczące sytuacji prawnej jednostki były rozstrzygane przez organy niesądowe. Ale to kompetencją sądów musi być jednak ostateczna weryfikacja rozstrzygnięcia organu. 

    Jest wysoce wątpliwe, że może to mieć miejsce w wypadku odpowiedzialności karnej. Postępowanie prowadzone przez Komisję odnosi się bowiem do kwestii winy, a postanowienie Komisji jest podstawą umieszczenia danych osoby w Rejestrze. 

    Tymczasem zgodnie z art. 42 ust. 3 Konstytucji każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Domniemanie niewinności gwarantuje również art. 6 ust. 2 EKPCz. A postępowanie przed komisją nie uwzględnia gwarancji właściwych dla postępowania karnego (art. 42 ust. 2 Konstytucji oraz art. 6 ust. 3 EKPCz).

    W ocenie Rzecznika, realizacja celu ustawodawcy - unikania odpowiedzialności przez sprawców przestępstw seksualnych wobec dzieci - powinna się raczej wiązać ze zmianą terminów przedawnienia ścigania tych przestępstw. W takim wypadku sprawy rozstrzygałby sąd, przy zachowaniu wszystkich gwarancji procesowych.

    RPO ma nadzieję, że zgłoszone wątpliwości uda się usunąć w toku prac parlamentarnych.

    VII.501.136.2019

    Kasacja RPO w sprawie wydania obywatelki polskiej do Grecji

    Data: 2019-08-23

    Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł 23 sierpnia 2019 r. kasację na korzyść obywatelki RP, wobec której organ Republiki Greckiej  (Prokuratura Sądu Apelacyjnego w Atenach) wydał Europejski Nakaz Aresztowania i wystąpił do Polski o jej przekazanie.

    Sąd I instancji uwzględnił ENA i postanowił przekazać osobę ściganą - pod warunkiem, że będzie ona odesłana do Polski po prawomocnym zakończeniu postępowania w państwie wydania. Orzeczenie to utrzymał w mocy sąd odwoławczy.

    W kasacji Rzecznik zwrócił uwagę, że oba sądy nie wyjaśniły dostatecznie, czy organ Republiki Greckiej o nazwie „Prokuratura Sądu Apelacyjnego” jest w rozumieniu prawa Unii Europejskiej „organem sądowym” czy też może „organem prokuratorskim”. Ma to istotne znaczenie, ponieważ w świetle orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej Europejski Nakaz Aresztowania może być wydany tylko przez „organ sądowy”. Kasacja wnosi o ponowne rozpatrzenie całej sprawy przez sąd II instancji.  

    W kasacji zawarto też wniosek o wstrzymanie wydania kobiety, do czasu jej rozpatrzenia.

    Jak podają media, kobieta, mająca obywatelstwo Polski i Grecji, została już przekazana Grecji. Jest tam podejrzana o przestępstwa podatkowe. Zarzuty te odpiera jako całkowicie bezapodstawne. Skarży się też na zdrowie.

    II.516.4.2019

    Grzywna szybko wpłacona do sądu, to szybsze zatarcie skazania. Ale są opóźnienia

    Data: 2019-08-22
    • Obywatele skarżą się na problemy, gdy chcą bezzwłocznie wykonać prawomocną karę grzywny orzeczoną przez sąd 
    • Od sprawności sądu zależy bowiem moment, w którym będzie już można wpłacić zasądzoną kwotę 
    • A im szybciej można to uczynić, tym szybciej minie roczny termin na zatarcie skazania 
    • Jeśli jednak sąd działa przewlekle, to obywatel ma dłużej ograniczone prawa publiczne wynikające ze skazania  

    Obywatel prowadzący działalność gospodarczą został skazany na samoistną karę łączną grzywny za opóźnienia płatności zaliczek na podatek dochodowy zatrudnianych pracowników. Wyrok utrzymał sąd II instancji. Obywatel wniósł o pisemne uzasadnienie jego orzeczenia. Jednocześnie podjął działania, aby wpłacić grzywnę w kasie sądu I instancji. Nie było to jednak możliwe. 

    Po wymianie korespondencji z sądem odwoławczym i upływie półtora miesiąca mężczyzna dostał informację, że akt sprawy nie zwrócono dotychczas sądowi I instancji. Powołano się na fakt, że wnioskodawca złożył wniosek o uzasadnienie wyroku II instancji i został wezwany do uzupełnienia braków formalnych wniosku. 

    Jak obywatel pisał w skardze do Rzecznika Praw Obywatelskich, naruszyło to jego prawa, bo o ten dodatkowy okres będzie dłużej figurował w rejestrze jako osoba skazana. A jest to dla niego istotne, bo zakończył prowadzenie biznesu wskutek całej sprawy. 

    Skarżący nie mógł zrozumieć, dlaczego sąd nie może przyjąć płatności od razu, a skazany nie ma prawa dobrowolnie wykonać wyroku, nie czekając na ponaglenia sądu. 

    W ocenie Rzecznika sprawa ta pokazuje systemowy problem. Dopóki bowiem akta takiej sprawy pozostają w sądzie odwoławczym (do chwili sporządzenia pisemnego uzasadnienia jego wyroku), to prawomocny wyrok nie może być wykonany. A zanim akta nie wrócą do sądu I instancji, obywatel nie może uiścić grzywny. 

    Jednocześnie w tym okresie nie może się zacząć bieg okresu zatarcia skazania - tym samym następuje jego przedłużenie (w razie skazania tylko na grzywnę zatarcie skazania następuje z mocy prawa z upływem roku od wykonania lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania).

    Tymczasem zgodnie z art. 9 § 1 Kodeksu karnego wykonawczego postępowanie wykonawcze wszczyna się „bezzwłocznie”, gdy orzeczenie stało się wykonalne - przypomina RPO. Czynności techniczne są wykonywane w sądzie I instancji.

    Rozpoczęcie biegu terminu na zatarcie skazania determinuje moment uiszczenia kwoty grzywny w kasie sądu lub wpłaty na jego rachunek bankowy. Musi to być poprzedzone wpisaniem grzywny do dziennika należności sądowych. Oznacza to, że od sprawności czynności procesowych (konieczność odpowiedniego zarządzenia) oraz czynności technicznych (konieczność wpisu grzywny do dziennika należności) zależy  moment, w którym prawomocnie skazany może wykonać karę grzywny.

    W ocenie RPO problem może mieć szerszy charakter. Dlatego poprosił Ministra Sprawiedliwości o ocenę jego skali oraz rozważenie zmiany stanu prawnego w tym zakresie.

    II.511.451.2019

    "Podważenie fundamentów państwa prawa i zasad wymiaru sprawiedliwości". RPO skarży decyzje PUODO o zablokowaniu wyroku NSA ws. list poparcia do KRS

    Data: 2019-08-19
    • RPO zarzuca rażące naruszenie prawa decyzjom Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, nakazującym Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS 
    • Oznacza to bowiem uznanie, że PUODO może doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie
    • To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości
    • Tymczasem prawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwowe
    • Próba zablokowania aktem administracyjnym wykonania wyroku NSA grozi wytworzeniem nowego standardu w polskim sądownictwie 

    Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie dwie decyzje prezesa PUODO Jana Nowaka z 29 lipca 2019 r. Wniósł, aby sąd stwierdził ich nieważność lub je uchylił. Ponadto złożył wniosek o wstrzymanie wykonania tych postanowień. Z oddzielnym wnioskiem o ich wstrzymanie Rzecznik wystąpił także do samego Jana Nowaka.

    Prezes UODO wydał dwa postanowienia, nakazując Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, którzy popierali zgłoszenia kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa w 2018 r.  Powołał się na art. 70 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych. Zgodnie z nim, jeżeli w toku postępowania zostanie uprawdopodobnione, że przetwarzanie danych osobowych narusza przepisy o ochronie danych osobowych, a dalsze ich przetwarzanie może spowodować "poważne i trudne do usunięcia skutki", Prezes UODO - w celu zapobieżenia tym skutkom - może zobowiązać podmiot, któremu jest zarzucane naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych, do ograniczenia ich przetwarzania.

    W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej.

    W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu. Stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich - w tym prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - Rzecznik skorzystał z przysługujących mu uprawnień i przystąpił do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

    Jak wskazał Rzecznik w uzasadnieniu do przystąpienia, sprawa ujawnienia nazwisk osób popierających kandydatów do KRS jest istotna nie tylko z punktu widzenia realizacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, gwarancji prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, o których mowa w art. 47 i 51 Konstytucji, ale przede wszystkim - dla stabilności systemu prawnego w Polsce w związku z obowiązkiem wykonywania prawomocnych orzeczeń sądów.

    Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione. Według Rzecznika niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność procedury wyboru członków KRS. A jej konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

    Naruszenie art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji

    W uzasadnieniu Prezes UODO stwierdził, że zostało uprawdopodobnione, iż może dojść do naruszenia przepisów o ochronie danych wskutek wykonania przez Kancelarię Sejmu prawomocnego wyroku NSA.  Oceniając, że może to naruszać przepisy RODO oraz ustawy o KRS, PUODO uznał, że jest władny ingerować w zasadę wyrażoną w art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Głosi on: „Orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe, a w przypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby”.

    NSA podkreślał już, że stanowisko uznające możliwość czynienia przez organy administracji publicznej ustaleń sprzecznych z prawomocnym orzeczeniem sądu, jest nie do pogodzenia z wypływającą z art. 2 Konstytucji zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz określoną w art. 7 Konstytucji zasadą legalizmu. 

    Przyjęcie stanowiska UODO stoi również w sprzeczności z art. 184 Konstytucji. Zgodnie z nim to NSA oraz inne sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej, a nie organ administracji publicznej, jakim jest UODO. Z punktu widzenia art. 184 Konstytucji niedopuszczalne jest przyjęcie, że wyrok ten może być obecnie zakwestionowany przez Prezesa UODO. 

    Wydając bowiem swe postanowienia, Prezes UODO de facto odniósł się nie tyle do działań Kancelarii Sejmu, ile do wyroku NSA.

    Przyjęcie odmiennej argumentacji prowadziłoby do całkowitego podważenia zasady powagi sprawy osądzonej, naruszając fundamenty wymiaru sprawiedliwości w Polsce i orzecznictwa sądowego.

    Naruszenie prawa materialnego

    Prezes UODO uznał, że upublicznienie list poparcia może naruszać art. 6 ust. 1 lit. c) i e) RODO oraz art. 11c ustawy o KRS. Nie zważając na wyrok NSA, uznał że art. 11c ustawy o KRS „wprost wyeliminował możliwość upublicznienia danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS”. Ocenił też, że wobec tego  wyroku „można mówić o wystąpieniu zagrożenia spowodowania poważnych i trudnych do usunięcia skutków dla ochrony danych osobowych tych osób. (...) Może dojść zatem do naruszenia prawa do prywatności ww. osób, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej”.

    Stosując art. 70 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, Prezes UODO dokonał błędnej, bo sprzecznej z wyrokami sądów administracyjnych, interpretacji art. 11c ustawy o KRS, przedstawiając swoją interpretację przepisu, pomimo związania wyrokiem NSA.

    Powołując się na RODO, prezes Jan Nowak nie dostrzegł w ogóle art. 86 RODO, zgodnie z którym „dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych, które posiada organ lub podmiot publiczny lub podmiot prywatny w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym, mogą zostać przez ten organ lub podmiot ujawnione zgodnie z prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego, któremu podlegają ten organ lub podmiot, dla pogodzenia publicznego dostępu do dokumentów urzędowych z prawem do ochrony danych osobowych na mocy niniejszego rozporządzenia”. Przesądza to, że podmiot ujawniający informacje publiczne, zawierające dane osobowe, nie narusza w ten sposób przepisów RODO.

    Ponadto Jan Nowak nie dostrzegł także art. 2 ust. 2 lit. a) RODO, zgodnie z którym RODO nie ma zastosowania do przetwarzania danych osobowych w ramach działalności nieobjętej zakresem prawa Unii Europejskiej. A UE nie posiada kompetencji do regulowania dostępu do informacji publicznej w państwach członkowskich. Tym samym RODO nie będzie mieć zastosowania w zakresie dostępu do informacji publicznej. Dopuszczalność udostępnienia informacji publicznej musi zatem podlegać ocenie wyłącznie na podstawie przepisów krajowych, w tym przypadku ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

    Naruszenie art. 70 ustawy o ochronie danych osobowych

    Postanowienie na podstawie art. 70 ustawy Prezes UODO może wydać wyłącznie, gdy w toku postępowania zostanie uprawdopodobnione, że przetwarzanie danych osobowych narusza przepisy o ochronie danych osobowych i może spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki. Tymczasem  w uzasadnieniu postanowień Jan Nowak w żadnym miejscu nie uzasadnia, dlaczego przyjął, że dalsze przetwarzanie może powodować „poważne i trudne do usunięcia skutki” - poza tym, że - w jego ocenie - może dojść do naruszenia prywatności osób i że - również w jego ocenie - nie jest to zgodne z przepisami prawa.

    Poprzez nieuwzględnienie wyraźnych tez wyroku NSA, Prezes UODO nieprawidłowo zastosował art. 70 ustawy. Przemawia to za uznaniem, że doszło do naruszenia przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na rozstrzygnięcie.

    Wstrzymanie wykonania postanowień PUODO

    W ocenie Rzecznika utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO uznaje dopuszczalność wydawania postanowień, w których dokonuje własnych ustaleń co do prawa - pomimo prawomocnego orzeczenia sądu, a także umożliwia niewykonanie prawomocnego orzeczenia sądu -prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości

    Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu - nie tylko w odniesieniu do samego NSA, lecz generalnie dla całego sądownictwa w Polsce.

    Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP, odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS, uniemożliwia obywatelom dokonania oceny, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione.

    W tym przypadku zagrożenie dla praw obywatelskich jest o wiele dalej idące, bowiem utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO blokuje wykonanie wyroku, może prowadzić do naruszenia zasad, o których mowa w art. 2 Konstytucji.

    Przesłanką wstrzymania wykonania zaskarżonych postanowień jest obawa, że dojdzie m.in. do spowodowania trudnych do  odwrócenia skutków, które - raz zaistniałe - powodują istotną lub trwałą zmianę rzeczywistości. Według orzecznictwa NSA chodzi o takie skutki, w których przypadku powrót do stanu poprzedniego może nastąpić tylko po dłuższym czasie lub przy stosunkowo dużym nakładzie sił i środków. 

    Taka właśnie sytuacja ma miejsce  - utrzymywanie w systemie prawnym zaskarżonego postanowienia Prezesa UODO i utrzymywanie sytuacji, w której organ administracji może wstrzymać de facto wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu może w sposób nieodwracalny zmienić pojmowanie zasady powagi rzeczy osądzonej i interpretację nie tylko art. 170 p.p.s.a., ale także art. 184 Konstytucji - podsumowuje zastępca RPO Stanisław Trociuk w skargach do WSA.

    Historia sprawy list poparcia KRS

    W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

    Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

    Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

    Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

    W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

    28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał NSA (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

    Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

    Adam Bodnar zwrócił się wtedy do szefowej Kancelarii Sejmu RP o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia list poparcia kandydatów do KRS mimo wyroku NSA.

    Niedawno grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.

    VII.6060.35.2019

    Sądy nie pouczają odpowiednio stron procesu - Polska przegrywa w Strasburgu

    Data: 2019-08-14
    • Polska przegrywa przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, bo sądy nie udzielają odpowiednich pouczeń obywatelom, którzy wytoczyli procesy cywilne - a nie mieli adwokata
    • Zostali oni wezwani przez sąd do uzupełnienia braków apelacji – przez złożenie ich odpisów
    • Nie zachowali jednak ich kopii, a nie byli w stanie odtworzyć tego z pamięci. W efekcie apelacje odrzucono 
    • A wszystko dlatego, że pouczając ich wcześniej o terminie i sposobie wniesienia apelacji, sąd nie poinformował, że należy je złożyć w dwóch odpisach

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie właściwej realizacji obowiązków informacyjnych sądu, określonych w Kodeksie postępowania cywilnego. Chodzi o ujednolicenie pouczeń udzielanych stronom.

    Ostatnio kilka rozstrzygnięć w takich sprawach wydał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Zapadły one na kanwie spraw cywilnych, w których skarżący - osoby pozbawione wolności - działający bez pomocy profesjonalnego pełnomocnika,  zostali wezwani do uzupełnienia braków formalnych apelacji poprzez złożenie ich odpisów. Z uwagi na niezachowanie ich kopii i niemożność odtworzenia z pamięci ich treści, nie wykonali zobowiązania sądu. W efekcie sąd odrzucił apelacje. 

    W sprawie Parol przeciwko Polsce ETPC stwierdził (wyrok z 11 października 2018 r.), że sąd nie dopełnił obowiązku wynikającego z art. 327 § 2 Kpc. Nie powiadomił bowiem skarżącego o obowiązku złożenia apelacji w dwóch egzemplarzach. Dlatego ETPC uznał naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (prawo do sądu). 

    Również w sprawie Adamkowski przeciwko Polsce (wyrok z 28 marca 2019 r.)  ETPC zauważył, że pouczenie co do terminu i sposobu wniesienia apelacji nie zawierało informacji, że należy ją złożyć w dwóch odpisach. Ponadto skarżącego nie poinformowano o obowiązku przesyłania wszystkich pism procesowych do sądu w dwóch odpisach. Trybunał stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 Konwencji z uwagi na nieproporcjonalne ograniczenie dostępu do sądu. 

    Prawo do sądu gwarantuje także art. 45 Konstytucji. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego wskazuje się zasadnicze elementy tego prawa. Jest wśród nich również prawo do odpowiedniego ukształtowania procedury sądowej. A niewątpliwie służy temu udzielenie wyczerpującego i pełnego pouczenia stronie postępowania. Obowiązek pouczeń wiąże się również z zasadą zaufania obywatela do państwa, wynikającą z art. 2 Konstytucji. Dlatego szczególnie uzasadnione jest ich uregulowanie zgodnie z postulatami jasności i zrozumiałości prawa.

    Poza pouczeniami o treści wprost określonej w aktach wykonawczych do Kpc, ich zakres i forma w znacznej mierze wynikały z praktyki przyjętej w danym sądzie. Największa jej niejednolitość uwidacznia się właśnie co do pouczeń o terminie i sposobie wniesienia środka zaskarżenia.

    Brak takiej wiedzy utrudnia, a często nawet uniemożliwia, realne skorzystanie ze środka odwoławczego przez osobę niebędącą profesjonalnym pełnomocnikiem. Tymczasem pouczenia, które spełniałyby standardy rzetelnego procesu, znacznie ograniczałyby przypadki odrzucania środków zaskarżenia wobec nieusunięcia braków formalnych. 

    24 lipca 2019 r. prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację Kpc i niektórych innych ustaw. Zmieniony art. 5 Kpc upoważnia Ministra Sprawiedliwości do określenia w drodze rozporządzenia wzorów pouczeń, których udzielania na piśmie wymaga Kpc, przy uwzględnieniu zapewnienia komunikatywności przekazu. 

    Do wskazanych pouczeń należy zaliczyć te udzielane w związku z zaskarżaniem orzeczeń. Dodany w nowelizacji przepis Kpk stanowi: „Stronie niezastępowanej przez adwokata, radcę prawnego, rzecznika patentowego lub Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polskiej wraz z wyrokiem, który podlega doręczeniu z urzędu, doręcza się pouczenie o sposobie i terminie zgłoszenia wniosku o doręczenie wyroku z uzasadnieniem oraz warunkach, sposobie i terminie wniesienia środka zaskarżenia”.  Potrzeba takiego pouczenia odnosi się zwłaszcza do osób, które nie mają technicznych możliwości odtworzenia treści złożonych wcześniej pism procesowych, np. osób pozbawionych wolności. 

    Rzecznik wystąpił do ministra Zbigniewa Ziobry o informację,  na jakim etapie znajdują się prace legislacyjne nad rozporządzeniem określającym wzory pouczeń. Poprosił o uwzględnienie w nim także informacji o wymaganej przez Kpc liczbie odpisów składanych pism procesowych.

    IV.510.26.2019

    Jak zapewnić publiczny charakter wyroków nakazowych. Ponaglenie RPO do MS

    Data: 2019-08-09
    • Wyroki nakazowe - dopuszczalne, gdy okoliczności czynu i wina oskarżonego w drobniejszych sprawach nie budzą wątpliwości – są  wydawane na posiedzeniu sądu bez udziału stron
    • Treść takiego wyroku udostępnia się publicznie przez złożenie jego odpisu na 7 dni w sekretariacie sądu
    • RPO ma wątpliwości czy jest to zgodne z Konstytucją, która stanowi, że wyrok ogłaszany jest publicznie
    • Problem rozwiązałoby wywieszanie na tablicach ogłoszeń w sądach informacji, że w dany wyrok jest do wglądu w sekretariacie  

    Rzecznik Praw Obywatelskich już w 2017 r. zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o  analizę tej kwestii. Mimo jej wagi, dotychczas nie otrzymał odpowiedzi. Dlatego ponownie wystąpił do ministra Zbigniewa Ziobry. Przypomniał, że niedotrzymanie ustawowego terminu 30 dni na odpowiedź, z przyczyn nieuzasadnionych, nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

    Kodeks postępowania karnego przewiduje, że w sprawach przestępstw, co do których prowadzono dochodzenie, uznając na podstawie zebranego materiału, że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne, sąd może - w wypadkach pozwalających na orzeczenie kary ograniczenia wolności lub grzywny - wydać wyrok nakazowy. Jest to możliwe, jeśli okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości. Sąd wydaje taki wyrok na posiedzeniu bez udziału stron. Pisemne pouczenie o dopuszczalności zaskarżenia go doręcza się stronom wraz z odpisem wyroku.

    RPO ma wątpliwości czy instytucja wyroku nakazowego jest zgodna z Konstytucją, przewidującą, że wyrok ogłaszany jest publicznie. Art. 418a Kpk stanowi bowiem, że w wypadku wyrokowania poza rozprawą, treść wyroku udostępnia się publicznie przez złożenie jego odpisu na okres 7 dni w sekretariacie sądu, o czym należy wspomnieć w protokole posiedzenia.

    Skoro jednak posiedzenie w trybie nakazowym odbywa się bez udziału stron i nie zawiadamia się ich o jego terminie, to nie bierze w nim udziału także publiczność. Rozważenia wymaga, czy zasada publiczności, w tym jawność ogłoszenia wyroku, zostaje tutaj przełamana.

    Podstawową formą upublicznienia wyroku jest jego ustne ogłoszenie – przez odczytanie sentencji i podanie jego zasadniczych motywów – na otwartym dla publiczności posiedzeniu sądowym po zamknięciu rozprawy. Nie jest to jednak jedyna forma upublicznienia rozstrzygnięcia, która spełnia standard konstytucyjny. Za wystarczające można też uznać udostępnienie orzeczenia w siedzibie sądu do wglądu osobom postronnym lub umieszczenie pełnej jego treści w rejestrze lub zbiorze orzeczeń. 

    Nie rozwiązuje to jednak problemu, skąd osoba zainteresowana ma się dowiedzieć, że dana sprawa została zakończona, a odpis wyroku jest złożony w kancelarii sądowej. 

    W ocenie RPO brakuje przepisu, który obligowałby sądy do wywieszania na tablicy ogłoszeń w gmachu sądu wokand z informacją o  posiedzeniu w przedmiocie wydania wyroku nakazowego, wraz z informacją o czasie i miejscu udostępnienia tego rozstrzygnięcia. Dzięki temu osoba zainteresowana byłaby w stanie realnie zapoznać się z treścią wyroku nakazowego. 

    Wtedy art. 418a Kpk miałby szansę na realne stosowanie. Spełniałoby to także wymagania konstytucyjne i międzynarodowe. 

    Dlatego Adam Bodnar uznaje za konieczną odpowiednią nowelizację art. 418a Kpk. 

    II.511.507.2017

    Rzecznik za umorzeniem przez TK sprawy pytań prawnych sędziego SN Kamila Zaradkiewicza 

    Data: 2019-08-08
    • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł by Trybunał Konstytucyjny umorzył sprawę pytań prawnych ws. skuteczności powołań sędziów Sądu Najwyższego z lat 2000-2018 
    • Skierował je Kamil Zaradkiewicz, sędzia Izby Cywilnej SN. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w Trybunale
    • Wniósł o umorzenie sprawy z powodu niedopuszczalności wyroku, a w przypadku odmowy - o stwierdzenie konstytucyjności badanych przepisów
    • Odmienna ocena groziłaby destabilizacją sądownictwa w Polsce: można byłoby bowiem kwestionować powołania sędziów nie tylko do SN, ale i do innych sądów

    1 lipca 2019 r. sędzia SN Kamil Zaradkiewicz wystosował cztery pytania prawne do TK (sygn. akt IV CSK 176/19). Dotyczą one skuteczności powołań sędziów do SN od 14 lutego 2000 r. do 6 marca 2018 r. na podstawie uchwał poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa, w składzie ustalonym przepisami ustawy, których niekonstytucyjność stwierdził TK w wyroku z 20 czerwca 2017 r.

    TK zakwestionował wówczas indywidualne kadencje członków KRS-sędziów, odmienne procedury wyboru członków KRS spośród sędziów sądów powszechnych oraz innych sądów (SN, sądów administracyjnych i wojskowych) oraz odrębne drogi wyłaniania członków KRS spośród sędziów sądów apelacyjnych oraz  okręgowych i rejonowych. 

    Pytania dotyczą również oceny prawnej czynności tak powołanych sędziów w kontekście wyroku TK z 2017 r. oraz ich uprawnień do pełnienia funkcji I prezesa SN oraz prezesów poszczególnych izb. 

    Ponadto sędzia Kamil Zaradkiewicz wniósł też,  by TK w drodze zabezpieczenia wstrzymał do czasu swego rozstrzygnięcia trwające postępowania w kwestii powołania w 2018 r. sędziów do SN. 

    Chodzi m.in. o pytania prejudycjalne, jakie SN zadał w 2018 r. Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej  (połączone sprawy C-585/18, C-624/18 i C-625/18). W czerwcu 2019 r. Rzecznik Generalny TS UE uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie spełnia wymogów prawa unijnego, a sposób powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa, która wyłoniła kandydatów, ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności. Wyrok ma być ogłoszony jesienią.

    Swe pytania sędzia Kamil Zaradkiewicz zadał na kanwie rozpatrywanej w SN w jednoosobowym składzie na posiedzeniu niejawnym sprawy o usuniecie niezgodności między stanem prawnym ujawnionym w księdze wieczystej, a rzeczywistym stanem prawnym. 

    Stanowisko RPO

    Rzecznik przystąpił do postępowania TK w tej sprawie (sygn. akt P 17/19). Wniósł o umorzenie postępowania, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. W razie nieuwzględnienia tego wniosku, RPO wystąpił o stwierdzenie że zaskarżone przepisy są zgodne z odpowiednimi artykułami Konstytucji RP,  Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

    RPO wystąpił też o odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia. Gdyby TK uznał  dopuszczalność jego  merytorycznego rozpoznania, Rzecznik wnosi o oddalenie tego wniosku. 

    Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji - zgodnej z Konstytucją oraz wymogami wynikającymi z prawa UE  i innych standardów międzynarodowych - ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa – sędziowie często rozstrzygają w sprawach dotyczących praw podstawowych, wyznaczając granice między prawami i wolnością czy proponując ich hierarchię. Obywatel musi mieć pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw, został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji. 

    Uzasadnienie wniosku o umorzenie 

    Warunkiem wystąpienia z pytaniem prawnym do TK jest wątpliwość co do zgodności przepisu prawa z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą oraz by od odpowiedzi zależało rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem. Ocena konstytucyjności przepisu prawnego lub normy prawnej nie jest zaś dopuszczalna, jeśli sądowi nie jest ona potrzebna do rozstrzygnięcia sprawy.  Tymczasem z uzasadnienia postanowienia SN z 1 lipca 2019 r. nie wynikają okoliczności, które przemawiałyby za uznaniem, że od odpowiedzi na zadane pytania zależy rozstrzygnięcie sprawy zawisłej przed SN.

    W ocenie RPO takiej zależności nie można wyprowadzić z tezy pytań, powołującej się na znaczenie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  dla oceny prawidłowości wyroku SN z 6 kwietnia 2017 r. (w sprawie, na kanwie której zadano pytania do TK). SN uwzględnił wtedy skargę kasacyjną, uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego, któremu zwrócił sprawę. W składzie SN było dwóch sędziów SN, Mirosław Bączyk i Krzysztof Strzelczyk, których powołanie do SN sędzia Kamil Zaradkiewicz uznaje za wadliwe w myśl wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. TK nie odroczył wtedy utraty mocy przepisu ustawy o KRS o tym, że kadencja członków KRS wybieranych spośród sędziów sądów powszechnych ma charakter indywidualny (stracił moc 21 czerwca 2017 r.). 

    W ocenie RPO wyrok ten miał znaczenie tylko na przyszłość. Ustawy, do których odsyła Konstytucja, restryktywnie zakreślają bowiem pole dopuszczalnego wznowienia postępowania - wprowadzają miesięczny termin (od wejścia w życie orzeczenia TK) na zainicjowanie postępowania. Ustawodawca zakłada więc, że w systemie prawnym pozostaną trwałe konsekwencje prawne (prawomocne rozstrzygnięcia, które nie mogą być podważane ze względu na upływ terminu) wywołane przez przepisy, które jako niekonstytucyjne utraciły swoją moc obowiązującą. Poszerzanie retroaktywności poza granice określone w Konstytucji byłoby naruszaniem zasad prawa.

    Pogląd taki znajduje oparcie w orzecznictwie TK. 24 października 2007 r. Trybunał wskazał, że niekonstytucyjność przepisów o charakterze ustrojowym nie powinna prowadzić do wznawiania postepowań sądowych w sprawach zakończonych wydaniem rozstrzygnięć przez składy orzekające z udziałem asesora sądowego. 

    SN mógł zatem poczynić we własnym zakresie ustalenia co do kwestii wpływu wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  na skuteczność orzeczenia wydanego 6 kwietnia 2017 r. Ocena powołania do SN sędziów Mirosława Bączyka i Krzysztofa Strzelczyka mogłaby zostać dokonana jedynie na podstawie skargi o wznowienie postępowania. Tymczasem skarżący nie formułowali zarzutu nieprawidłowego składu SN rozpoznającego ich sprawę. Oznacza to, że rozpoznania skargi kasacyjnej nie można uzależniać od odpowiedzi TK na pytania prawne.

    Uzasadnienie stanowiska RPO o odrzucenie wniosku o zabezpieczenie 

    Nie można udzielić zabezpieczenia w sprawie, w której niedopuszczalne jest orzekanie. Brak też jest uzasadnienia dla twierdzenia, że dla właściwego rozpoznania pytań przez TK koniecznie jest wstrzymanie postępowań prowadzonych przez SN co do skuteczności powołań w 2018 r. nowych sędziów do SN oraz wstrzymanie wszelkich podjętych czynności. 

    Rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie doprowadziłoby też do nieuprawnionej ingerencji TK  w postępowania przed SN.  Mogłoby to przyczynić się do powstania nowej praktyki wstrzymywania postępowań prowadzonych przed SN, a także innymi sądami, zarówno powszechnymi, jak i administracyjnymi, w przypadku uznania przez Trybunał, iż treść wydanego przez niego rozstrzygnięcia może mieć wpływ na sprawę zawisłą przed sądem. Tak daleko posunięta ingerencja TK w działalność orzeczniczą sądów mogłaby budzić poważne zastrzeżenia w demokratycznym państwie prawa. W związku z tym należy przyjąć iż jest ona w takim zakresie niedopuszczalna.

    Uwzględnienie wniosku o zabezpieczenie wiązałoby się również z naruszeniem zasady efektywności/skuteczności prawa Unii Europejskiej. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ramach kierowanych do niego przez sądy krajowe państw członkowskich UE pytań prejudycjalnych jest zobowiązany do weryfikacji zgodności norm krajowych z prawem UE i nadania im takiej treści, która usunie powstałe wątpliwości i pozwoli na dokonywanie interpretacji prawa krajowego w zgodzie z prawem unijnym. Obowiązkiem TK jest zatem zapewnienie skuteczności rozstrzygnięciom wydawanym przez TS UE w sprawach: C-585/18, C-624/18 oraz C-625/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez SN) i w sprawie C-842/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez Naczelny Sąd Administracyjny).

    Prawidłowość obsady składu SN 

    Występujący z pytaniem prawnym powziął wątpliwość, czy skład wyznaczony do rozpoznania skargi kasacyjnej w sprawie IV CSK 426/16, był sądem należycie obsadzonym.

    Nawet gdyby uznać, że sąd ten był obsadzony przez sędziów powołanych nieprawidłowo, to - w świetle przywołanego wcześniej orzeczenia TK z 24 października 2007 r. - dokonane przez sąd czynności pozostają w mocy i dla zapewnienia stabilności orzecznictwa nie powinny być wzruszane. Przyjęcie odmiennej oceny doprowadziłoby w istocie do destabilizacji sądownictwa w Polsce, albowiem na tożsamej podstawie mogłoby dojść również do zakwestionowania innych powołań sędziowskich.

    A wyroku z 20 czerwca 2017 r. sam TK nie dostrzegł zagrożeń przedstawianych w  pytaniu prawnym. Uznał bowiem, że nieodsunięcie w czasie utraty mocy przepisu nie będzie miało doniosłego wpływu na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i nie stanowi zagrożenia dla zagwarantowanych w Konstytucji wolności i praw człowieka i obywatela.

    SN wybrał skład do sprawy IV CSK 426/16 zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ani sąd, ani strony nie miały wątpliwości co do konstytucyjności składu. W momencie orzekania nie był również znany wyrok TK, który zapadł dwa miesiące później.

    W ocenie RPO trudno zakładać, by wobec braku wcześniejszego kwestionowania przez uprawnione podmioty indywidualnej kadencji członków KRS, kandydat na sędziego mógł przypuszczać, że jego kandydatura w przyszłości może być kwestionowana. Taka interpretacja przepisów na gruncie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. może podważać zaufanie obywatela do państwa. Brak jest bowiem pewności, czy na gruncie wydanego przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia, nie pojawi się możliwość kwestionowania zapadłych w przeszłości wyroków sądów powszechnych i administracyjnych, wobec wątpliwości co do prawidłowości powołanych sędziów.

    Powołanie I Prezesa SN i prezesów izb SN

    Do zadań Pierwszego Prezesa SN oraz Prezesa kierującego pracą danej izby należy m.in. przydzielanie spraw i wyznaczenie składów. Te ich czynności administracyjne mają jedynie usprawniać funkcjonowanie sądu. Po wydaniu zarządzenia związanego z przydziałem sprawy składowi orzekającemu, nie mają oni wpływu na dalsze merytoryczne rozpoznawanie sprawy.

    RPO nie podziela także i tych wątpliwości pytania prawnego. Za bezzasadne należy zatem uznać rozpatrywanie kwestii powołań tych sędziów do pełnienia funkcji organów SN. 

    VII.510.125.2019

    Rzecznik wnosi, by prezydent zaskarżył do TK zmiany w procesie karnym

    Data: 2019-08-07
    • O zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego trzech zmian w Kodeksie postępowania karnego Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Prezydenta RP
    • Chodzi o możliwość prowadzenia procesu przez sąd pod nieobecność obrońcy i oskarżonego, którą należycie usprawiedliwili
    • Inny przepis pozwala sądowi odwoławczemu skazać oskarżonego, wobec którego sąd I instancji warunkowo umorzył postępowanie, a ponadto - wymierzyć karę dożywocia, która nie zapadła w I instancji
    • Prokurator miałby też prawo wstrzymać wykonanie decyzji sądu o uchyleniu aresztu wobec podejrzanego po wpłacie kaucji wyznaczonej przez sąd

    19 lipca 2019 r. Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw.  2 sierpnia Senat nie wniósł do niej poprawek.

    W przekonaniu Rzecznika trzy zmiany w  Kpk - dotyczące art. 257 § 3, art. 378a i art. 454 - nie powinny stać się częścią polskiego porządku prawnego. Ich ewentualne wyeliminowanie pozostanie bez szkody dla reszty ustawy. Zawiera ona bowiem wiele trafnych rozwiązań, mających na celu usprawnienie i przyspieszenie rozpatrywania spraw karnych.

    7 sierpnia 2019 r. RPO wystąpił do prezydenta Andrzeja Dudy z postulatem skierowania wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności tych trzech przepisów. W ocenie Rzecznika są one nie do pogodzenia z gwarancjami wyznaczającymi minimalne standardy, do których przestrzegania Polska zobowiązała się, przystępując do konwencji, umów i struktur międzynarodowych. Przepisy te z dużym prawdopodobieństwem mogą doprowadzić do postępowań przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. 

    Sądzony pod usprawiedliwioną nieobecność 

    Art. 378a k.p.k. przewiduje możliwość prowadzenia postępowania dowodowego przez sąd w sytuacji, gdy ani obrońca ani oskarżony nie są obecni na rozprawie, a ich nieobecność jest należycie usprawiedliwiona. W ocenie RPO rozwiązanie to nie tylko zaprzecza istocie usprawiedliwienia nieobecności uczestnika postępowania oraz roli lekarza sądowego, ale przede wszystkim należycie nie gwarantuje prawa oskarżonego do obrony. 

    Samo w sobie przeprowadzenie dowodu pod usprawiedliwioną nieobecność oskarżonego, przy jednoczesnej usprawiedliwionej nieobecności obrońcy, stanowi w sposób oczywisty naruszenie istoty prawa do obrony wypływającego z art. 42 ust. 2 Konstytucji, art. 14 MPPOiP i art. 6 EKP. Narusza też dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym. Stoi też w sprzeczności z zasadą prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

    Skazanie w drugiej instancji - po warunkowym umorzeniu sprawy w pierwszej 

    Konsekwencją zmian w art. 454 Kpk  jest możliwość skazania przez sąd odwoławczy oskarżonego, wobec którego sąd I instancji warunkowo umorzył postępowanie oraz możliwość orzeczenia przez sąd odwoławczy kary dożywotniego pozbawienia wolności, która nie została orzeczona przez sąd I instancji. Obecnie w tych przypadkach sąd odwoławczy jest zobowiązany uchylić wyrok i zwrócić sprawę I instancji do ponownego rozpoznania.

    Zmiana pozbawia oskarżonego możliwości kwestionowania rozstrzygnięcia o karze w kontroli instancyjnej. Uniemożliwia też wniesienie kasacji na zasadach ogólnych - nie może być ona zlożona wyłącznie z powodu niewspółmierności kary. Jest to zatem oczywiste naruszenie prawa do sądu, zasady dwuinstancyjności postępowania (art. 78 Konstytucji) oraz zasady lojalności państwa wobec obywateli, leżącej u podstaw zasady państwa prawnego (art. 2  Konstytucji). Oskarżony, wobec którego warunkowo umorzono postępowanie nie jest skazanym. Zmiana stoi tez w oczywistej sprzeczności z art. 14 ust. 5 MPPOiP, który gwarantuje osobie skazanej prawo odwołania się do sądu wyższej instalacji w celu ponownego rozpatrzenia orzeczenia o winie i karze zgodnie z ustawą. 

    Prokurator przejmie rolę sądu przy zamianie aresztu na kaucję

    Rozwiązanie z art. 257 § 3 Kpk będzie miało ten skutek, że o wykonalności postanowienia sądu I instancji o uchyleniu tymczasowego aresztowania i zastosowania w to miejsce poręczenia majątkowego będzie decydować nie sąd – jak obecnie – ale prokurator. Jeśli bowiem sprzeciwi się on zmianie aresztu na kaucję, to taka decyzja sądu stawałaby się wykonalna dopiero z dniem jej uprawomocnienia (czyli po zbadaniu zażalenia prokuratora na tę decyzję).

    Zmiana ta spowoduje, że sąd stanie się jedynie wykonawcą decyzji prokuratora, co kłóci się z gwarancyjną rolą sądu (art. 45 Konstytucji). Może to nawet być kwestionowane z punktu widzenia zasady, że władza sądownicza jest władzą oddzieloną od innych władz (art. 10 Konstytucji). Narusza to także zasadę "równości broni" stron postępowania karnego. Czyni bowiem z prokuratora podmiot decyzyjny postępowania, którego wniosków sąd nie może nie uwzględnić.

    II.510.930.2019
     

    RPO pyta sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego o wezwanie sędziego Łukasza Bilińskiego

    Data: 2019-08-02
    • Sędziowski rzecznik dyscyplinarny wezwał na przesłuchanie jako świadka sędziego Łukasza Bilińskiego, bo wypowiadał się w mediach o przeniesieniu go z wydziału karnego do wydziału rodzinnego
    • Wzywanie sędziów w związku z ich wypowiedziami w mediach może wywoływać wśród nich „efekt mrożący” - wskazuje RPO
    • Podkreśla, że w ramach czynności wyjaśniających jako świadka można przesłuchać wyłącznie osobę zgłaszającą przewinienie dyscyplinarne danego sędziego

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych Piotra Schaba o wyjaśnienia, na jakiej podstawie wezwał sędziego Łukasza Bilińskiego i jakie przesłanki za tym przemawiały.  Spytał też o to, na czyj wniosek podjęto czynności wyjaśniające.

    Sędzia Łukasz Biliński z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia orzekał m.in. w procesach obywateli za protesty pod Sejmem, sprzeciw wobec marszów narodowców czy kontrmanifestacje wobec oficjalnych uroczystości ws. katastrofy smoleńskiej. Wydawał liczne wyroki uniewinniające, z powołaniem się na Konstytucję.

    W czerwcu 2019 r. prezes Maciej Mitera zdecydował o przeniesieniu sędziego – bez jego zgody - z wydziału karnego do wydziału rodzinnego i nieletnich tego samego sądu. Uzasadnił to brakami kadrowymi w wydziale cywilnym i likwidacją wydziału karnego, w którym sędzia dotychczas orzekał.

    Jednak sędziowie z tego wydziału mają trafić do innych wydziałów karnych. Jedynym wyjątkiem jest sędzia Łukasz Biliński, który miałby orzekać w materii zupełnie dla niego nowej. Jego zdaniem przeniesienie może mieć związek z jego działalnością orzeczniczą – czemu zaprzeczył prezes Mitera. Według części mediów zmiany organizacyjne były tylko pretekstem, by sędziego odsunąć od spraw karnych. 

    Sędzia Łukasz Biliński odwołał się do Krajowej Rady Sądownictwa, która 25 lipca 2019 r. oddaliła jego odwołanie.

    W związku ze swoimi wypowiedziami w mediach na temat tej sprawy sędzia Biliński został wezwany przez Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych do stawienia się w charakterze świadka.

    Według Adama Bodnara taka praktyka rodzi poważne wątpliwości co do prawidłowości postępowania.

    Zgodnie z przepisami, rzecznik  dyscyplinarny podejmuje czynności wyjaśniające na żądanie Ministra Sprawiedliwości,  prezesa sądu apelacyjnego lub prezesa sądu okręgowego, kolegium sądu apelacyjnego lub  kolegium sądu okręgowego, Krajowej Rady Sądownictwa, a także z własnej inicjatywy.

    Z art. 114 Prawa o ustroju sądów powszechnych nie wynika jednak kompetencja rzecznika  dyscyplinarnego do przesłuchiwania w charakterze świadka sędziów w ramach czynności  wyjaśniających. W charakterze świadka może zostać  przesłuchana  wyłącznie osoba zgłaszająca delikt dyscyplinarny.

    W ocenie Adama Bodnara wzywanie sędziów w charakterze świadków w związku z ich wypowiedziami medialnymi może prowadzić do wywołania wśród nich „efektu mrożącego”. Polegałby on na zniechęceniu sędziów do udziału w jakiejkolwiek debacie publicznej na temat reform ustawodawczych dotykających sądownictwa i bardziej ogólnie - problemów związanych ze zmianami kadrowymi i z zapewnieniem niezależności sądów.

    VII.510.118.2019

    Prezes sądu: przeniesienie sędziego Bilińskiego – bez związku z jego orzecznictwem

    Data: 2019-08-01
    • Przeniesienie sędziego Łukasza Bilińskiego z wydziału karnego do wydziału rodzinnego stołecznego sądu nie było związane z jego działalnością orzeczniczą
    • Tak twierdzi prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Maciej Mitera, który podjął tę decyzję
    • Pytany przez RPO o jej przyczyny, odpowiedział, że wymagały tego potrzeby wydziału rodzinnego

    Sędzia Łukasz Biliński orzekał m.in. w procesach obywateli za protesty pod Sejmem, sprzeciw wobec marszów narodowców czy kontrmanifestacje wobec oficjalnych uroczystości ws. katastrofy smoleńskiej. Wydawał liczne wyroki uniewinniające, z powołaniem się na Konstytucję.

    W czerwcu 2019 r. prezes Maciej Mitera zdecydował o przeniesieniu sędziego Bilińskiego z wydziału karnego do wydziału rodzinnego i nieletnich tego samego sądu. Uzasadnił to brakami kadrowymi w wydziale cywilnym i likwidacją wydziału karnego, w którym sędzia dotychczas orzekał.

    Jednak sędziowie z tego wydziału mają trafić do innych wydziałów karnych. Jedynym wyjątkiem jest sędzia Łukasz Biliński, który miałby orzekać w materii zupełnie dla niego nowej. Jego zdaniem przeniesienie może mieć związek z jego działalnością orzeczniczą. Według części mediów zmiany organizacyjne były tylko pretekstem, by sędziego odsunąć od spraw karnych. 

    22 lipca 2019 r. prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner uchyliła decyzję o przeniesieniu sędziego Bilińskiego.  

    Interwencja RPO

    Rzecznik Praw Obywatelskich, który podjął tę sprawę,  w piśmie do prezesa Mitery z 18 lipca 2019 r. przypominał, że zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych przy przeniesieniu sędziego do innego wydziału bez jego zgody, bierze się pod uwagę w szczególności staż pracy sędziów w wydziale, z którego następuje przeniesienie. Sędzia Łukasz Biliński podkreślał, że inni sędziowie z likwidowanego wydziału mają krótszy staż pracy niż on, jednak nie zostali oddelegowani do wydziału rodzinnego.

    RPO zwracał też uwagę, że według obecnych przepisów u.s.p odwołanie sędziego, którego przeniesiono do innego wydziału, rozpatruje Krajowa Rada Sądownictwa. Przed zmianą ustawy o KRS w 2017 r. było to kompetencją kolegium sądu apelacyjnego, którego rolą jest m.in. wyrażanie opinii w sprawach osobowych sędziów.

    Wcześniej Rzecznik wskazywał na zagrożenia związane z przekazaniem tych kompetencji kolegium na rzecz KRS. Podkreślał, że podporządkowanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa czynnikom politycznym umożliwia przedstawicielom władzy ustawodawczej i wykonawczej pośredni wpływ na decyzje odnoszące się do spraw związanych z wewnętrznym funkcjonowaniem sądownictwa. Prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS (jej rzecznikiem prasowym jest sędzia Maciej Mitera). 

    Odpowiedź prezesa Macieja Mitery  

    - Uprzejmie informuję, iż przeniesienie pana sędziego Łukasza Bilińskiego było niezależne od decyzji Ministra Sprawiedliwości co do likwidacji ówczesnego XI Wydziału Karnego – napisał prezes sądu w odpowiedzi Rzecznikowi.

    Początkowo wszyscy sędziowie z XI Wydziału Karnego mieli otrzymać przydziały do wydziałów karnych - jednakże sytuacja kadrowa, która zaistniała w III Wydziale Rodzinnym tutejszego sądu zmusiła mnie do podjęcia decyzji o skierowanie pana sędziego Łukasza Bilińskiego do tego wydziału. W żaden sposób decyzja ta nie była związana z działalnością orzeczniczą sędziego Łukasza Bilińskiego. Chciałbym zaznaczyć, że żaden z sędziów tutejszego sądu nie wyraził zgody na przeniesienie do III Wydziału Rodzinnego.

    Podejmując decyzje o przeniesieniu Pana sędziego Łukasza Bilińskiego miałem na względzie m.in. jego staż pracy w tutejszemu sądzie. Analiza m.in. stażu pracy, ilości spraw które musiałby zostać prowadzone od początku - a przede wszystkim potrzeby III Wydziału utwierdzały mnie w przekonaniu o słuszności i potrzebie tej decyzji.

    Pan sędzia Łukasz Biliński nie zgodził się z takim rozstrzygnięciem i odwołał się do Krajowej Rady Sądownictwa, która 25 lipca 2019 r. oddaliła jego odwołanie – głosi pismo prezesa Macieja Mitery.

    W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał zaś w marcu 2018 r. Sejm. RPO wskazywał na  niekonstytucyjność nowych przepisów.

    VII.510.118.2019

    RPO: to sąd, a nie prokurator, ma decydować, czy podejrzany opuści areszt po wpłacie kaucji

    Data: 2019-07-30
    • Prokurator miałby prawo wstrzymać wykonanie decyzji sądu o uchyleniu aresztu wobec podejrzanego po wpłacie kaucji wyznaczonej przez sąd
    • Taki przepis przyjęty przez Sejm głęboko wkracza w prawa obywatelskie i prowadzi do przedłużenia aresztu - mimo decyzji sądu o kaucji 
    • Narusza to konstytucyjne prawo do sądu; jest też sprzeczne z zasadą równości stron procesu i pozycją sądu jako gospodarza postępowania
    • Sąd stanie się tylko wykonawcą niekontrolowanej decyzji prokuratora, a to kłóci się z ideą niezależności władzy sądowniczej   

    To uwagi Rzecznika Praw Obywatelskich do uchwalonej 19 lipca 2019 r. przez Sejm jednej ze zmian w Kodeksie postępowania karnego i innych ustaw. Według nowego brzmienia art. 257 Kpk, o wykonalności postanowienia sądu I instancji o uchyleniu tymczasowego aresztowania i zastosowania w to miejsce poręczenia majątkowego będzie decydować stanowisko prokuratora. Jeśli bowiem sprzeciwi się zmianie aresztu na poręczenie majątkowe, to taka decyzja sądu stawałaby się wykonalna z dniem jej uprawomocnienia.

    W piśmie do senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji - która 30 lipca 2019 r. rozpatruje tę nowelizację Kpk (druk senacki 1243) - Rzecznik ocenił takie rozwiązanie negatywnie i wniósł o jego uchylenie. 

    - Jest to rozwiązanie przydatne dla organu ścigania karnego, ale jednocześnie dalece wkraczające w prawa obywatelskie, w tym prowadzące do przedłużenia stosowania wobec podsądnego tymczasowego aresztowania w sytuacji, gdy sąd I instancji doszedł do przekonania, że zastosowanie poręczenia majątkowego jawi się jako wystarczające dla prawidłowego zabezpieczenia postępowania – napisał Adam Bodnar do przewodniczącego komisji.

    Nie jest bowiem dopuszczalne wstrzymanie wykonania orzeczenia o tymczasowym aresztowaniu z zastrzeżeniem jego uchylenia w przypadku złożenia poręczenia, już po spełnieniu tego warunku. Z chwilą wpłaty kwoty poręczenia, tymczasowo aresztowany powinien  być natychmiast zwolniony, na podstawie art. 257 § 2 Kpk, niezależnie od złożonego zażalenia przez prokuratora. Nowelizacja przekazuje zaś prokuratorowi decyzję o wykonalności postanowienia o zmianie tymczasowego aresztowania na poręczenie majątkowe.

    Stanowi to naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu, gwarantującego rzetelne i sprawiedliwe postępowanie sądowe, w którym zachowana jest równość stron procesowych oraz władcza pozycja sądu jako gospodarza procesu karnego. Równocześnie narusza zasadę "równości broni" stron postępowania karnego. Czyni bowiem z prokuratora podmiot decyzyjny postępowania, którego wniosków sąd nie może nie uwzględnić.

    Nie przewidziano zaś żadnych ograniczeń swobody decyzji prokuratora.  W konsekwencji sprzeciw prokuratora jest niczym niekontrolowany i pozwala na całkowitą dowolność jego działań.

    Złożenie sprzeciwu obliguje sąd do jego uwzględnienia. Oznacza to, że prokurator, a nie sąd, staje się w tym przypadku gospodarzem procesu. Sąd jest jedynie podmiotem legitymizującym decyzję prokuratora, co nie pozwala sprostać idei niezależności sądu jako władzy. Sąd stałby się jedynie wykonawcą decyzji prokuratora, co kłóci się z gwarancyjną rolą sądu (art. 45 Konstytucji). Może nawet to być kwestionowane z punktu widzenia zasady, że władza sądownicza jest władzą oddzieloną od innych władz (art. 10 Konstytucji).

    Postępowanie dotyczące zmiany środka zapobiegawczego powinno spełniać standardy konstytucyjne i strasburskie rzetelnego postępowania sądowego. Wymaga to zachowania właściwej pozycji sądu wobec prokuratora. Sąd nie może być wykonawcą woli prokuratury i musi pozostać organem bezstronnym i niezależnym, a co za tym idzie - decyzyjnym.

    Ponadto prokurator uzyskuje dużo większe uprawnienia od oskarżonego. Może to budzić poważne wątpliwości nie tylko co do "równości broni", ale także co do bezstronności sądu, związanego arbitralną decyzją prokuratora, która nie podlega żadnej kontroli sądu.

    Przyjęte rozwiązanie jest ekscesywne i nieproporcjonalne.  - Związanie sądu stanowiskiem prokuratora, zwłaszcza w sprawach dotyczących jednej z najwyższych wartości jaką jest wolność osobista człowieka, jest niezgodne z modelem postępowania sądowego - podkreśla Adam Bodnar. Biorąc pod uwagę konstytucyjny model podziału władz, to sąd jest bowiem arbitrem również w stosunku do prokuratora.

    II.510.930.2019

    Zastępca RPO dr Maciej Taborowski dla tv.rp.pl o postępowaniach w sprawie praworządności w Polsce

    Data: 2019-07-29

    - Między niezależnością sądownictwa a skuteczną ochroną praw obywatelskich jest bezpośredni związek - mówi zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich dr Maciej Taborowski w wywiadzie dla tv.rp.pl.

    Dlatego z perspektywy RPO niezwykle istotne są postępowania dotyczące praworządności w Polsce, bo bezpośrednio przekładają się one na sytuację prawną obywateli. 

    Maciej Taborowski przypomniał, że Rzecznik przyłączył się do:

    • dwóch postępowań w Sądzie Najwyższym  (w sprawach sędziów Waldemara Żurka i Moniki Frąckowiak);
    • do postępowań Naczelnego Sądu Administracyjnego, w których zadano pytania pytania prejudycjalne, dotyczące powoływania sędziów do Sądu Najwyższego;
    • do postępowań dwóch sądów powszechnych, które zadały zadały pytania prejudycjalne, odnoszące się do zasad postępowań dyscyplinarnych polskich sędziów. W tej sprawie w czerwcu 2019 r. przedstawiciele RPO, w tym Maciej Taborowski, uczestniczyli  w rozprawie Trybunału Sprawiedliwości UE.      

     

    RPO: dlaczego Kancelaria Sejmu wciąż nie wykonuje wyroku NSA ws. poparcia do KRS?

    Data: 2019-07-25
    • Mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego Kancelaria Sejmu RP nadal nie udostępnia obywatelowi list poparcia kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa z 2018 r.
    • O przyczyny takiej zwłoki RPO spytał szefową Kancelarii Agnieszkę Kaczmarską
    • W czerwcu 2019 r. NSA przesądził o udostępnieniu nazwisk sędziów, którzy poparli wybór kandydatów do KRS przez Sejm

    W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

    Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

    Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

    Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej.

    Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

    W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

    28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał  NSA  (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Udostępnieniu nie podlega tylko numeru PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

    Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

    Rzecznik Praw Obywatelskich uznał za zasadne wątpliwości wnioskodawcy dotyczące przyczyn przedłużenia rozpatrywania wniosku. Adam Bodnar zwrócił się do szefowej Kancelarii Sejmu RP o informację o sposobie jego rozpatrzenia. Poprosił również o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia przez Kancelarię Sejmu RP informacji publicznej w postaci listy poparcia kandydatów do KRS mimo ostatecznego wyroku NSA.

    Już wcześniej Rzecznik oceniał, że odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS. RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

    VII.6060.32.2019

    Sędzia Łukasz Biliński nie trafi do wydziału rodzinnego. W jego sprawie interweniował RPO

    Data: 2019-07-24
    • Sędzia Łukasz Biliński nie trafi do wydziału rodzinnego sądu rejonowego na warszawskim Śródmieściu, gdzie orzeka w wydziale karnym - zdecydowała prezes Sądu Okręgowego w Warszawie
    • Wcześniej decyzję o takim przeniesieniu podjął prezes Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia Maciej Mitera
    • Sprawę podjął RPO, który spytał prezesa Miterę o merytoryczne przesłanki przeniesienia sędziego - wbrew jego woli  

    Sędzia Łukasz Biliński orzekał m.in. w procesach obywateli za protesty pod Sejmem, sprzeciw wobec marszów narodowców czy kontrmanifestacje wobec oficjalnych uroczystości ws. katastrofy smoleńskiej. Wydawał liczne wyroki uniewinniające, z powołaniem się na Konstytucję.

    Jak podawały media, w czerwcu 2019 r. prezes Maciej Mitera zdecydował o przeniesieniu sędziego Bilińskiego do wydziału rodzinnego i nieletnich sądu rejonowego na Śródmieściu. Uzasadnił to brakami kadrowymi w wydziale cywilnym i likwidacją wydziału karnego, w którym sędzia dotychczas orzekał.

    Jednak sędziowie z tego wydziału mają trafić do innych wydziałów karnych. Jedynym wyjątkiem jest sędzia Łukasz Biliński, który miałby orzekać w materii zupełnie dla niego nowej. Jego zdaniem przeniesienie może mieć związek z jego działalnością orzeczniczą. Według części mediów zmiany organizacyjne były tylko pretekstem, by sędziego odsunąć od spraw karnych. 

    Jak podały media, 22 lipca 2019 r. prezes Sądu Okręgowego w Warszawie Joanna Bitner uchyliła decyzję o przeniesieniu sędziego Bilińskiego.  

    Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy tę sprawę.

    W piśmie do prezesa Mitery z 18 lipca 2019 r. przypominał, że zgodnie z Prawem o ustroju sądów powszechnych przy przeniesieniu sędziego do innego wydziału bez jego zgody, bierze się pod uwagę w szczególności staż pracy sędziów w wydziale, z którego następuje przeniesienie. Sędzia Łukasz Biliński podkreślał, że inni sędziowie z likwidowanego wydziału mają krótszy staż pracy niż on, jednak nie zostali oddelegowani do wydziału rodzinnego.

    RPO zwracał też uwagę, że według obecnych przepisów u.s.p odwołanie sędziego, którego przeniesiono do innego wydziału, rozpatruje Krajowa Rada Sądownictwa. Przed zmianą ustawy o KRS w 2017 r. było to kompetencją kolegium sądu apelacyjnego, którego rolą jest m.in. wyrażanie opinii w sprawach osobowych sędziów.

    W piśmie z 26 lipca 2018 r. do Prezydenta RP Rzecznik wskazywał na zagrożenia związane z przekazaniem kompetencji kolegium sądu apelacyjnego na rzecz KRS. Podkreślał, że podporządkowanie nowej Krajowej Rady Sądownictwa czynnikom politycznym umożliwia przedstawicielom władzy ustawodawczej i wykonawczej pośredni wpływ na decyzje odnoszące się do spraw związanych z wewnętrznym funkcjonowaniem sądownictwa. Prowadzi to do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna KRS (jej rzecznikiem prasowym jest sędzia Mitera). 

    W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał zaś w marcu 2018 r. Sejm. RPO wskazywał na  niekonstytucyjność nowych przepisów.

    VII.510.118.2019

    Zatrzymany, którego zwolniono bez zarzutu, musi mieć dostęp do akt sprawy

    Data: 2019-07-23
    • Osoba, którą zatrzymano, a potem zwolniono bez zarzutów, nie ma prawa dostępu do akt sprawy, co uniemożliwia jej zażalenie na takie zatrzymanie
    • Nie jest bowiem stroną postępowania przygotowawczego, wobec czego nie przysługuje jej prawo dostępu do akt 
    • Zdaniem RPO narusza to konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego, prawo dostępu obywatela do dotyczących go urzędowych dokumentów oraz prawo do sądu i obrony
    • Jawne muszą być bowiem wszystkie materiały, które uzasadniały zatrzymanie

    - Żaden przepis expressis verbis nie zabrania zatrzymanemu, któremu następnie nie postawiono zarzutów, dostępu do akt sprawy. Jednocześnie brak jest przepisu, który by na to zezwalał – wskazuje Adam Bodnar. To luka w polskim prawie, która nie ma żadnego uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych. Należałoby zatem wprowadzić przepis umożliwiający zatrzymanemu dostęp do akt sprawy w celu uruchomienia mechanizmu sądowej weryfikacji zasadności i legalności jego zatrzymania.

    Skarga obywatela

    Obywatel poskarżył się Rzecznikowi, że został zatrzymany, a następnego dnia zwolniony. Nigdy nie przedstawiono mu żadnego zarzutu. Mimo jego starań, nie umożliwiono mu dostępu do akt sprawy - z braku takiej podstawy prawnej w Kodeksie postępowania karnego.

    Zgodnie z art. 156 § 5 i 5a Kpk, jeżeli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, w toku postępowania przygotowawczego jego akta udostępnia się stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym. Ponieważ zatrzymany, któremu nie przedstawiono potem zarzutów, nie jest stroną postępowania, nie uzyskuje statusu podejrzanego – nie przysługuje mu zatem prawo dostępu do akt postępowania przygotowawczego czy akt w związku z aresztowaniem.

    Argumenty RPO za zmianą prawa

    W ocenie RPO pozbawienie takiego zatrzymanego prawa dostępu do akt stanowi naruszenie art. 2 (zasada praworządności) oraz art. 42 ust. 2 (prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania) w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (wolność i jej ograniczenia).

    Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że prawo do obrony jest nie tylko fundamentalną zasadą procesu karnego, ale także elementarnym standardem demokratycznego państwa prawnego. Prawo to należy rozumieć szeroko, jako przysługujące każdemu od chwili wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego aż do wydania prawomocnego wyroku i jego wykonania.

    Jeszcze dalej idą najnowsze orzeczenia Sądu Najwyższego, według których nie formalne postawienie zarzutu popełnienia przestępstwa, lecz już pierwsza czynność organów procesowych skierowana na ściganie określonej osoby czyni ją podmiotem prawa do obrony.

    Skoro zatem prawo do obrony materializuje się z podjęciem pierwszej czynności procesowej, to zakres akt, które winny być udostępnione zatrzymanemu i jego adwokatowi, powinien być wyznaczany przez efektywność prawa do obrony. Jawne muszą być więc wszystkie te materiały postępowania przygotowawczego, które uzasadniają zatrzymanie.

    Taka sytuacja stanowi również naruszenie art. 41 ust. 2 Konstytucji (każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia). Chodzi o zapewnienie jednostce kontroli prawidłowości działania organów państwa. Jak wynika z orzecznictwa TK, gwarancje te odnoszą się także do osób, które były pozbawione wolności, lecz zostały uwolnione przed wniesieniem odwołania do sądu. Postępowanie sądowe ma umożliwić pokrzywdzonemu dochodzenie prawa do odszkodowania z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności.

    Ponadto brak dostępu do akt sprawy narusza art. 51 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Podstawą decydowania o statusie prawnym danej osoby nie mogą być bowiem jakiekolwiek dokumenty i informacje, które pozostawałyby niedostępne, jako tajne, dla osoby zainteresowanej.

    Jest to również niezgodne ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według art. 5 ust. 4 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności każdy, kogo pozbawiono wolności, ma prawo odwołania się do sądu w celu ustalenia legalności pozbawienia wolności. Z orzecznictwa ETPCz wynika, że procedura musi być kontradyktoryjna i gwarantować „równość broni” między stronami. Nie jest ona zapewniona, jeżeli adwokatowi odmawia się dostępu do akt.

    Ta luka w polskim prawie budzi też wątpliwości z perspektywy prawa unijnego. Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/13/UE z 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym, w przypadku gdy osoba zostaje zatrzymana i aresztowana, państwa członkowskie zapewniają jej lub obrońcy dostęp do dokumentów, które mają istotne znaczenie dla skutecznego zakwestionowania legalności zatrzymania lub aresztowania.

    Brak regulacji dostępu do akt osób zatrzymanych, które nie uzyskały statusu strony postępowania, jest sprzeczny z art. 7 ust. 1 tej dyrektywy. Usunięcie tej luki w polskim prawie powinno było nastąpić do 2 czerwca 2014 r. Nowa regulacja powinna przewidywać nie tylko prawo dostępu do akt osobie zatrzymanej, ale również prawo do złożenia zażalenia na odmowę dostępu do akt.

    Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany prawa. 

    II.511.437.2019

    Lekko niepełnosprawny intelektualnie mężczyzna skazany bez obrońcy. Kasacja RPO

    Data: 2019-07-23
    • Mężczyzna z lekką niepełnosprawnością intelektualną został skazany za oszustwo wobec banku przy wzięciu kredytu
    • Sąd nie zbadał jednak poczytalności oskarżonego, choć w aktach sprawy miał informacje, które na to wskazywały
    • W efekcie obywatel mógł zostać pozbawiony konstytucyjnego prawa do obrony, bo sąd nie przyznał mu obrońcy z urzędu
    • Jest to zaś konieczne wobec osób, co do których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że same nie mogą racjonalnie się bronić

    Dlatego - nie przesądzając ostatecznego rozstrzygnięcia - Rzecznik Praw Obywatelskich złożył Sądowi Najwyższemu kasację na korzyść skazanego.  Kwestia jego poczytalności wymagała bowiem dogłębnego wyjaśnienia – czego sąd zaniechał. Powinien zatem raz jeszcze zbadać całą sprawę.

    Wyrok sądu

    C. B. oskarżono o to, że chcąc uzyskać 25 tys. zł kredytu konsumpcyjnego doprowadził bank do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem. Podczas zawierania umowy przedłożył bowiem nierzetelne zaświadczenie o wysokości zarobków, czym wprowadził bank w błąd co do swojej sytuacji finansowej i zamiaru spłaty zobowiązania.

    W 2017 r. sąd rejonowy uznał oskarżonego za winnego i skazał go na dziesięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Orzekł też obowiązek naprawienia szkody bankowi i zapłatę niemal 25 tys. zł.

    Wyrok nie został skutecznie zaskarżony, wobec czego uprawomocnił się. Sąd nie sporządził pisemnego uzasadnienia orzeczenia.

    Kasacja RPO

    Rzecznik zarzucił wyrokowi rażące naruszenie przepisów prawa procesowego.  Sąd zaniechał bowiem wyjaśnienia istotnych okoliczności dotyczących stanu i poziomu rozwoju umysłowego oskarżonego, wpływu tego na jego poczytalność oraz na możliwość samodzielnego udziału w procesie. Z materiału dowodowego wynika, że oskarżony jest osobą upośledzoną umysłowo, w wyniku czego doszło do rażącego naruszenia prawa do obrony.

    W śledztwie C.B. wskazywał, że jest osobą zdrową, nieleczoną psychiatrycznie. W protokole brak jest również informacji o ewentualnym upośledzeniu podejrzanego. Nie było jej również w akcie oskarżenia.

    Uwadze sądu uszło jednak, że w aktach jest opinia sądowo-psychologiczna w sprawie przesłuchania świadka (w takiej roli procesowej C.B. początkowo występował w śledztwie). Wynika z niej obniżony względem  normy poziom jego funkcjonowania intelektualnego. Jest też zapis, że uczył się  w trybie specjalnym. Według opinii jego zeznania jedynie w ograniczonym zakresie są wartościowym materiałem dla śledztwa.

    Z kolei w sprzeciwie od wydanego początkowo wyroku nakazowego oskarżony wskazywał, że od urodzenia jest upośledzony umysłowo w stopniu lekkim. Orzeczenie o niepełnosprawności otrzymał przed ukończeniem 16. roku życia. Twierdził też, że nie miał nic wspólnego z zarzucanym mu przestępstwem i że „wykorzystano jego niepełnosprawność i brak rozeznania”.

    Kodeks postępowania karnego zobowiązuje sąd do wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności danej sprawy. Jest nią zaś m.in.. stan szeroko pojętego zdrowia psychicznego oskarżonego, tj. wystąpienie choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego lub innego zaburzenia psychicznego, które mogą rzutować na możliwość rozeznania znaczenia czynu i pokierowania jego postępowaniem. Wiąże się to również z prawem do obrony i gwarancjami procesowymi osób, co do których zachodzą uzasadnione wątpliwości co do ich poczytalności - w postaci konieczności ustanowienia obrońcy z urzędu.

    Materiał dowodowy powinien zatem wzbudzić w sądzie wątpliwości co do  stanu rozwoju umysłowego oskarżonego i jego poczytalności. Sąd powinien był to wyjaśnić, tym bardziej że oskarżony stawił się na rozprawie. Sąd mógł więc uzyskać wiadomości dotyczące jego opóźnienia rozwojowego, doprecyzowania wątpliwości co do edukacji specjalnej, leczenia w poradni zdrowia psychicznego czy orzeczenia o niepełnosprawności. Sąd mógł też zasięgnąć opinii biegłych.

    Tymczasem sąd w ogóle pozbawił się możliwości ustalenia, czy zachodzą wątpliwości co do poczytalności podsądnego. Dotychczas zgromadzony materiał dowodowy uniemożliwia rozstrzygnięcie, czy implikowało to obronę obligatoryjną, czy też możliwość przypisania mu czynu choćby w stanie ograniczonej poczytalności.

    Zaniechanie to mogło pozbawić oskarżonego konstytucyjnego prawa do obrony. Konsekwencją tego uchybienia było nierozważenie ewentualnego ustanowienia obrońcy z urzędu. Chodzi bowiem o to, aby w pełni chronić prawa osób wobec których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że nie są w stanie w sposób samodzielny oraz racjonalny prowadzić swojej obrony.

    Kasacja wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy sądowi rejonowemu.

    II.510.78.2018

    RPO w TOK FM krytycznie o sytuacji uczniów: Reforma była nieprzygotowana

    Data: 2019-07-17

    - Musimy się wczuć w sytuację rodziców i uczniów, którzy przeczytali, że do liceum nie dostali. To bardzo konkretne i dramatyczne sytuacje  - mówił w TOK FM Adam Bodnar. Do biura RPO można kierować skargi dotyczące rekrutacji do szkół średnich.

    16 lipca zakończył się pierwszy etap rekrutacji do szkół średnich. W Warszawie do żadnej placówki nie dostało się ponad trzy tysiące uczniów, we Wrocławiu ponad półtora tysiąca, w Poznaniu zabrakło miejsc dla około trzech tysięcy młodych ludzi.

    Rzecznik praw obywatelskich przyznał, że od dawna napływają sygnały od rodziców i organizacji pozarządowych dotyczące reformy edukacji. Przede wszystkim dotyczą one tzw. podwójnego rocznika. Jak mówił w Poranku Radia TOK FM Adam Bodnar, problem  był przedmiotem wystąpień także poprzedniego rzecznika praw dziecka Marka Michalaka.

    RPO poinformował, że rodzice mogą wysyłać skargi na adres mailowy jego biura: biurorzecznika@brpo.gov.pl.

    - Ale czy to w czymś pomoże, że będą takie skargi? - pytała Dominika Wielowieyska. - My staramy się działać na poziomie systemowym, ale czasem „wychodzą" jakieś rzeczy pojedyncze. Jak to, że trzeba mieć zaświadczenie z medycyny pracy, by uczyć się w szkołach branżowych. Z prasy się dowiedziałem, że są kolejki po takie zaświadczenia. Więc czasami takie szczegółowe rzeczy mogą dać podstawę do bieżącej interwencji - podkreślił Adam Bodnar.

    Zdaniem RPO za chaos i problemy uczniów, które wynikają z reformy edukacji, odpowiada rząd. - Uważam, że reforma była nieprzygotowana. Jeżeli dokonuje się tak dramatycznej zmiany w tak krótkim czasie, nie daje się przestrzeni do przygotowania, ignoruje się głosy dotyczące zwiększenia finansowania oświaty i nie współpracuje z samorządami, no to mamy tego skutki - ocenił.

    RPO mówił też o problemie z poszanowaniem praworządności w Polsce.

    - Mamy problem z Izbą dyscyplinarną w SN i sposobem powołania Krajowej Rady Sądownictwa. To dzisiaj są nasze kłopoty w Unii – mówiła Dominika Wielowieyska.

    - Problemów jest więcej, ale najważniejsze postępowanie dotyczy statusu KRS i tego, na ile ma ona teraz uprawnienia do powoływania sędziów SN. Drugie postępowanie dotyczy szeroko rozumianych postępowań dyscyplinarnych polskich sędziów.

    - Prezydent Duda podejmuje jednak działania zakładając, że dopóki nie ma wyroku TS UE, nie jest niczym związany. A Pan się wstrzymał ze składaniem skarg nadzwyczajnych do SN – pytała dziennikarka.

    Jeżeli w opinii Rzecznika Generalnego TS UE pojawiło się tyle zastrzeżeń dotyczących zarówno KRS jak i sędziów, którzy zostali powołani do SN w wyniku nominacji KRS, to uznałem, że do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy będę przygotowywał wnioski o skargi nadzwyczajne, ale będą na razie leżały w szufladzie i złożę je wtedy, kiedy już będzie jasność co do sądu.

    Decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w „rejestrze pedofilów” powinna być jasno komunikowana w wyroku – RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości

    Data: 2019-07-16
    • Pokrzywdzony przestępstwem na tle seksualnym może nie chcieć, by dane sprawcy znalazły się w publicznym rejestrze pedofilów. Bo np. w ten sposób można odgadnąć i jego tożsamość.
    • Przepisy o rejestrze są jednak skonstruowane tak, że o publikacji danych można się dowiedzieć już po upłynięciu wszelkich terminów na odwołanie się.
    • RPO zgłasza ministrowi Zbigniewowi Ziobrze kolejny problem z ustawą „o rejestrze pedofilów”.

    W Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym umieszcza się dane osoby prawomocnie skazanej za przestępstwa na tle seksualnym (wymienione w art. 2 ustawy z 13 maja 2016 r.), a także osób, przeciwko którym w sprawach o takie przestępstwa prawomocnie warunkowo umorzono postępowanie karne lub orzeczono środki zabezpieczające.

    Problem w tym, że umieszczenie w rejestrze następuje z mocy prawa. Dopiero jeśli sąd uzna, że w danym przypadku (z różnych przyczyn) danych sprawcy nie należy upubliczniać, wydaje w tej sprawie postanowienie. A zatem dla uczestników postępowania (w tym dla ofiar) może nie być oczywiste, że skazanie albo warunkowe umorzenie oznacza też publikację danych sprawcy.

    W ocenie Rzecznika taka regulacja może stanowić pułapkę proceduralną dla osoby uczestniczącej w postępowaniu, która nie jest świadoma skutków orzeczenia sądu, albo dowiaduje się o tych skutkach dopiero po zakończonym postępowaniu, gdy upłynęły już wszystkie terminy procesowe (zwykle wówczas, gdy jest zawiadamiana w trybie art. 10 ustawy o umieszczeniu jej danych w Rejestrze). Pokrzywdzony – tak samo jak sprawca – może zostać zaskoczony informacją, że dane sprawcy zostały umieszczone w Rejestrze. W tym zakresie regulacje ustawy z dnia 13 maja 2016 r. prowadzą do zachwiania zaufania jednostki do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także naruszają zasady sprawiedliwości proceduralnej, znajdujące oparcie w art. 2 oraz art. 45 Konstytucji.

    Zdaniem RPO przepisy trzeba zmienić tak, by informacja o publikacji danych w Rejestrze była wyraźnie komunikowana. Sprawy, które badał Rzecznik Praw Obywatelskich, dotyczyły m. in. osób nieletnich, od których trudno jest wymagać pełnej świadomości skutków prawnych popełnionych czynów.

    - Funkcja informacyjna orzeczenia sądowego polega właśnie na tym, że określa ono w wyczerpujący sposób sytuację prawną jednostki, i nie jest ona zaskakiwana dodatkowymi, niewynikającymi wprost z samej treści orzeczenia, skutkami – zauważa Adam Bodnar. - Zamieszczenie rozstrzygnięcia o umieszczeniu w rejestrze sprawców seksualnych pozwoli także stronie postępowania na skorzystanie z prawa do zaskarżenia orzeczenia w tym zakresie – które to prawo obecnie nie jest w wystarczającym stopniu zabezpieczone.

    To kolejne wystąpienie RPO dotyczące rejestru pedofilów. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał już uwagę na problem wtórnej wiktymizacji ofiar przestępstw seksualnych, a także stygmatyzacji rodzin sprawców, która jest niezamierzonym skutkiem ujawnienia danych sprawcy w Rejestrze. Zwracał uwagę na problem ujawniania danych nieletnich (co spotkało np. 16-latkęw związku z czynem, za który sąd udzielił jej upomnienia, uznając że sprawa „nie ma charakteru poważnego”).

    IV.550.1.2019

    Dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe. RPO wniósł o wznowienie postępowania

    Data: 2019-07-12
    • Sąd wydał w odstępie 22 lat dwa rozbieżne orzeczenia w sprawie spadkowej
    • W 1995 r. orzekł, że całość spadku należy się jednemu z synów zmarłej. W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobiercami są: mąż kobiety, córka i obaj synowie
    • RPO dostał wniosek o wystąpienie o skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Ale wystarczyła skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

    To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. W efekcie spadkobiercy nie mogą np. sprzedać majątku.

    Dwie odmienne decyzje spadkowe

    W 1995 r. do wydziału cywilnego sądu rejonowego przyszedł syn zmarłej z testamentem, w którym zapisała mu swój majątek. Syn nabył spadek w całości. Rodzina otrzymała postanowienie i nie zareagowała (zmarła miała męża i poza synem, który przyszedł z testamentem, także córkę i syna). Postanowienie uprawomocniło się.

    W 2017 r. inni spadkobiercy zgłosili się jednak do sądu, a ten podzielił spadek, nie upewniając się, czy nie było już w tej sprawie postanowienia - najwyraźniej w przekonaniu, że rodzina porządkuje sprawy spadkowe dopiero po latach.

    Ponieważ rodzina nie pokazała testamentu, sąd stwierdził nabycie spadku na podstawie ogólnych przepisów o dziedziczeniu. Spadek nabyli mąż, córka i dwaj synowie (po jednej czwartej).

    Na to postanowienie nikt z rodziny nie zareagował, minął więc termin apelacji. Ale jedną osobę to postanowienie zaniepokoiło i poszła z tym do prawnika. Ten napisał wniosek o wznowienie postanowienia. Ale już z nim nie zdążył: strona postępowania ma na to tylko trzy miesiące.

    Wtedy prawnik w kwietniu 2019 r. złożył wniosek o skargę nadzwyczajną do RPO.

    Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

    To nowy, szczególny środek zaskarżenia wprowadzony na mocy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Dlatego do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

    Rzecznik występuje więc ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej (dotychczas złożył ich 6). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach (z 20 lat) ma tylko RPO i Prokurator Generalny. 

    Pierwsza skarga nadzwyczajna rozpatrzona przez Sąd Najwyższy 26 marca 2019 r. dotyczyła właśnie podobnej sprawy spadkowej – a media ją nagłośniły.

    Ale akurat w  sprawie zgłoszonej w kwietniu 2019 r. skarga nadzwyczajna nie była konieczna. Ponieważ chodzi o rozstrzygnięcie stosunkowo nowe - z 2017 r., Rzecznik może wnieść o wznowienie postępowania. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego ma na to termin trzech miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia.

    Skarga na wznowienie postępowania jest zatem w tym przypadku odpowiednim środkiem prawnym, który może wyeliminować postanowienie sądu z 2017 r.

    Argumenty RPO

    Nieuprawnione przeprowadzenie w 2017 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło też do istotnego naruszenia zasad konstytucyjnych oraz chronionych na gruncie Konstytucji praw przysługujących spadkobiercom.

    Wskutek postanowienia z 2017 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

    Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłej narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

    Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

    Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2017 r. przez sąd rejonowy. Powinien był on odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, skoro sprawa dotycząca spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana. 

    Wznowienie postępowania daje możliwość naprawienia tego ewidentnego uchybienia sądu. Dlatego Rzecznik wniósł do sądu rejonowego o uchylenie zaskarżonego postanowienia z 6 czerwca 2017 r. i odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

    IV.7000.202.2019

    RPO w sprawie nagłego przeniesienia prok. Krasonia: jakie jest uzasadnienie?

    Data: 2019-07-08
    • RPO podjął z urzędu sprawę przeniesienia krakowskiego prokuratora Mariusza Krasonia z Prokuratury Regionalnej w Krakowie do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki
    • Uzasadnienie decyzji w tym przypadku jest niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora, ani  też nie dano mu czasu na dostosowanie życia prywatnego do zaistniałych okoliczności służbowych

    Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą z urzędu (czyli bez wniosku ze strony zainteresowanej) po doniesieniach mediów i oświadczeniu Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia”.

    Jak wynika z dostępnych publicznie informacji, prokurator krajowy Bogdan Święczkowski podjął decyzję o delegowaniu prokuratora Krasonia do Prokuratury Rejonowej Wrocław-Krzyki na podstawie art. 106 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze. Przepis ten nie wymaga w tym przypadku zgody samego prokuratora, jednak sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter oraz nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego mogą wskazywać, że nie była ona motywowana wyłącznie potrzebami prokuratury.

    Delegowanie prokuratora, polegające na czasowym powierzeniu określonych czynności w innej jednostce organizacyjnej, jest prawnie dopuszczalne. Jednak decyzja przełożonych musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki, skorelowanymi ze szczególną koncentracją zadań. W tym przypadku nie wyjaśniono, jakie przesłanki stoją za nagłą decyzją Prokuratora Krajowego.

    Uzasadnienie decyzji w tym konkretnym przypadku jest niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora Krasonia, ani  też nie dano w ogóle czasu na dostosowanie życia prywatnego do zaistniałych okoliczności służbowych. W związku z tym, taka decyzja Prokuratora Krajowego może być i jest postrzegana jako metoda szykanowania i chęć wywoływania "efektu mrożącego" wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności.

    VII.510.120.2019

    Niesłuszny, częściowo bezprawny areszt i medialny rozgłos. Po kasacji RPO sąd ponownie oceni, jak państwo ma temu zadośćuczynić

    Data: 2019-07-03
    • Kierownik działu spółki węglowej został w 2001 r. aresztowany pod zarzutem korupcji. Kilka miesięcy spędził w areszcie. Po kilkunastu latach został uniewinniony
    • Wystąpił do sądu o kilkaset tysięcy zł odszkodowania i zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. Sądy przyznały mu w sumie 25 tys. zł
    • Według RPO nie uwzględniły jednak bezprawnego przetrzymywania go przez 6 dni - już po decyzji sądu o uchyleniu aresztu - a także nagłośnienia w mediach samego aresztowania
    • Po kasacji Rzecznika Sąd Najwyższy zwrócił kwestię odpowiedniego zadośćuczynienia sądowi odwoławczemu

    W 2001 r. S.W. został zatrzymany w siedzibie spółki węglowej, w której był kierownikiem działu sprzedaży. Było o tym wtedy głośno w mediach. Prokuratura postawiła mu zarzuty korupcyjne z art. 228 § 1 i 5 Kodeksu karnego, zagrożone karą od 2 do 12 lat  pozbawienia wolności. W areszcie przebywał od listopada 2001 r. do lutego 2002 r. Ostatecznie jego proces - po ponad stu rozprawach - zakończył się w 2013 r. prawomocnym uniewinnieniem.

    S.W. wystąpił do sądu o zasądzenie od Skarbu Państwa 140 tys. zł odszkodowania oraz kolejnych 140 tys. zł zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne aresztowanie.

    W 2015 r. Sąd Okręgowy przyznał mu 9184 zł odszkodowania oraz 15 tys. zł  zadośćuczynienia. Sąd powołał się na traumatyczne przeżycia związane z pobytem w  areszcie, warunki pobytu w nim i agresję współosadzonych oraz fakt nagłośnienia medialnego aresztowania. Sąd nie uznał związku przyczynowego między pobytem w areszcie a pogorszeniem się jego zdrowia.

    Sąd zaznaczył, że zasądzona kwota przystaje do przeciętnej stopy życiowej ludzi i nie służy wzbogaceniu się, lecz zrekompensowaniu okresu niesłusznego pozbawienia wolności oraz stresu z tym związanego.

    W apelacji pełnomocnik wnioskodawcy uznał wysokość zadośćuczynienia za nieodpowiednią w stosunku do krzywdy. Zarzucił sądowi nieuwzględnienie utraty przez niego dobrego imienia wskutek aresztu, co spotęgował fakt nagłośnienia aresztowania w mediach. Sąd Apelacyjny oddalił apelację, uznając kwotę zadośćuczynienia za odpowiednią.

    Argumenty kasacji RPO

    Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację na korzyść S.W., uznając że orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd ten nie odniósł się bowiem do zarzutów apelacji w sposób precyzyjny i rzetelny. Oba sądy nie dokonały też prawidłowej oceny kryteriów, które powinny decydować o wysokości zadośćuczynienia.

    W uzasadnieniu sądu I instancji zabrakło jakiejkolwiek argumentacji co do nagłośnienia medialnego sprawy karnej S.W. i wpływu tego na kwotę zadośćuczynienia. W uzasadnieniach obu sądów nie było też oceny istotnej okoliczności, która powinna mieć wpływ na wysokość zadośćuczynienia - wnioskodawca był bowiem bezprawnie przetrzymywany w areszcie przez 6 dni, już po wydaniu przez sąd postanowienia o uchyleniu tymczasowego aresztowania. Była to zasadnicza podstawa wniosku S.W. o zadośćuczynienie i odszkodowanie.

    W kasacji RPO powołał się na wyrok SN z 4 listopada 2016 r., w którym podkreślono, że „nadanie sprawie rozgłosu w mediach powinno być uważane za element krzywdy i stanowić jedną z przesłanek miarkowania odpowiedniej kwoty zadośćuczynienia dochodzonego przez wnioskodawcę, jeśli nagłośnienie to jest ściśle związane z faktem zatrzymania lub tymczasowego aresztowania tej osoby”.

    Dokonując zaś ustaleń w zakresie należnego zadośćuczynienia, oba sądy nie wzięły pod uwagę rozmiaru krzywdy, jaka dotknęła wnioskodawcę w związku z nagłośnieniem w mediach jego aresztowania ani faktu bezprawnego przetrzymywania go w areszcie przez 6 dni  - podkreślił Rzecznik.

    Prawidłowe rozpoznanie apelacji pełnomocnika wnioskodawcy mogło doprowadzić do innego co do istoty rozstrzygnięcia w zakresie wysokości zadośćuczynienia. Dlatego Rzecznik wniósł o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w zaskarżonej części i zwrócenie mu sprawy.

    3 lipca 2019 r. Sąd Najwyższy na rozprawie w Izbie Karnej (sygn. akt III KK 344/18) uwzględnił kasację RPO.

    II.511.124.2018

    Prokurator Generalny podtrzymuje prawo do kasacji ws. umorzenia adwokackich „dyscyplinarek”

    Data: 2019-07-03
    • W ocenie Prokuratora Generalnego w pełni zasadne są jego kasacje kwestionujące umorzenie postępowania dyscyplinarnego w sprawie adwokatów Romana Giertycha i Jacka Dubois
    • Wątpliwości, czy kasacje takie nie są sprzeczne z normami prawa, ma Rzecznik Praw Obywatelskich
    • Orzecznictwo SN wyklucza bowiem możliwość kasacji Prokuratora Generalnego w trybie Kodeksu postępowania karnego od decyzji adwokackiego sądu dyscyplinarnego I instancji o podtrzymaniu umorzenia
    • Prawo o adwokaturze pozwala zaś na kasację, ale Ministrowi Sprawiedliwości, a nie Prokuratorowi Generalnemu i tylko od orzeczenia sądu adwokackiego II instancji – czego w tej sprawie nie było

    Adwokacki rzecznik dyscyplinarny umorzył dochodzenie w sprawie wypowiedzi medialnych znanych adwokatów Romana Giertycha (o śledztwie smoleńskim) i Jacka Dubois (o oskarżeniu Józefa Piniora). O postępowania dyscyplinarne wobec nich wniósł Prokurator Krajowy. Decyzję o umorzeniu obu spraw utrzymał w 2017 r. adwokacki sąd dyscyplinarny I instancji, do którego zażalił się Prokurator Krajowy. 

    Kasacje w obu sprawach do nowo powołanej ustawą o SN z 2017 r. Izby Dyscyplinarnej SN złożył Prokurator Generalny. Wniósł o ich zwrot sądowi dyscyplinarnemu do ponownego rozpoznania.

    9 maja 2019 r. trzech sędziów Izby Dyscyplinarnej SN uznało, że wobec „niejednoznaczności przepisów” sprawą zajmie się poszerzony skład Izby. Ma odpowiedzieć na pytanie prawne, czy do kasacji od dyscyplinarnych spraw adwokackich stosować wyłącznie regulacje Prawa o adwokaturze, czy też także zapisy Kodeksu postępowania karnego

    Wątpliwości RPO

    W piśmie z 31 maja do Zbigniewa Ziobry jako Prokuratora Generalnego RPO Adam Bodnar napisał że z zaniepokojeniem przyjął wiadomość o złożeniu kasacji na podstawie art. 521 Kpk od orzeczeń Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie w sprawie umorzenia spraw obu adwokatów. - Skorzystanie w powyższych przypadkach z nadzwyczajnego środka zaskarżenia skłania do zastanowienia się czy działanie takie nie stoi w sprzeczności z normami wynikającymi z przepisów powszechnie obowiązującego prawa - podkreślił. Poprosił Prokuratora Generalnego o  wyjaśnienia. 

    Według art. 521 Kpk, Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny, a także Rzecznik Praw Obywatelskich może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia sądu kończącego postępowanie.  Zgodnie zaś z art. 91a ust. 1 Prawa o adwokaturze od orzeczenia Wyższego Sąd Dyscyplinarnego w drugiej instancji stronom, Ministrowi Sprawiedliwości, RPO oraz Prezesowi Naczelnej Rady Adwokackiej przysługuje kasacja do SN.

    -  W obowiązującym modelu postępowania dyscyplinarnego w stosunku do adwokatów regulacja zawarta w art. 91a ust. 1 prawa o adwokaturze stanowi lex specialis w stosunku do wniesienia kasacji przewidzianej w art. 521 Kpk – wskazał Adam Bodnar. Rodzaj rozstrzygnięć z postępowania dyscyplinarnego, podlegających zaskarżeniu kasacją, jak i katalog podmiotów uprawnionych do jej złożenia wynika wprost z Prawa o adwokaturze. Ponadto kasację w sprawach dyscyplinarnych adwokatów może wnieść wyłącznie Minister Sprawiedliwości, nie zaś Prokurator Generalny.

    W orzecznictwie SN ugruntowany jest pogląd, że określenie w Prawie o adwokaturze podstaw, granic, przedmiotu zaskarżenia i kręgu podmiotów uprawnionych do kasacji nie pozwala na uznanie, że jest to „sprawa nieuregulowana w niniejszym rozdziale” (art. 95n pkt 1 Prawa o adwokaturze). Wyklucza to możliwość zaskarżenia kasacją Prokuratora Generalnego w trybie art. 521 Kpk rozstrzygnięcia sądu dyscyplinarnego, które nie było orzeczeniem.SN podkreślał także, że kasacja przysługuje wyłącznie od orzeczenia wydanego przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny w II instancji, zaś kasację wniesioną od innego rozstrzygnięcia pozostawia się bez rozpoznania.

    Z kolei Trybunał Konstytucyjny orzekł 8 grudnia 1998 r., że Konstytucja zezwala na regulację zakresu i trybu zaskarżenia orzeczeń w sprawach odpowiedzialności dyscyplinarnej z ograniczeniem do jednej instancji sądowej.

    W ocenie RPO rozszerzenie katalogu rozstrzygnięć z postępowania dyscyplinarnego, które podlegają zaskarżeniu kasacją, powoduje odejście od dotychczasowego wzorca postępowania dyscyplinarnego. Oznaczałoby to stosowanie w stosunku do adwokatów dwóch odrębnych trybów postępowania kasacyjnego, mających swe źródło w dwóch różnych aktach prawnych – Kpk i Prawa o adwokaturze. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji). Obywatele pozostaną bowiem w niepewności prawnej związanej ze swoją sytuacją prawną.

    Odpowiedź Prokuratora Krajowego

    Zastępca prokuratora generalnego prokurator krajowy Bogdan Święczkowski odpisał RPO, że w uzasadnieniu obu kasacji wskazano, powołując się na orzecznictwo Sądu Najwyższego, argumenty przemawiające za formalną dopuszczalnością ich wniesienia.

    Bogdan Święczkowski odniósł się do zarzutu nieuzasadnionego rozszerzenia katalogu rozstrzygnięć wydawanych w postępowaniu dyscyplinarnym adwokatów, podlegających zaskarżeniu kasacją, co prowadzi do stosowania wobec adwokatów dwóch trybów postępowania kasacyjnego. Podkreślił, że regulacja zawarta w art. 91a - 91d Prawa o adwokaturze wskazuje na rodzaj rozstrzygnięć podlegających zaskarżeniu kasacją oraz katalog podmiotów uprawnionych do występowania z nią od orzeczeń Wyższego Sądu Dyscyplinarnego, jednakże nie obejmuje ona rozstrzygnięć wydawanych przez sądy dyscyplinarne izb adwokackich orzekających jako sądy odwoławcze od postanowień rzeczników dyscyplinarnych o umorzeniu dochodzenia dyscyplinarnego.

    - W tym zakresie zasadne jest przyjęcie, iż kwestia ta, nie będąc uregulowaną w ustawie - Prawo o adwokaturze, daje możliwość Prokuratorowi Generalnemu do wywiedzenie kasacji od wymienionych wyżej rozstrzygnięć jedynie poprzez odesłanie zawarte w art. 95n pkt 1 ustawy - Prawo o adwokaturze - na podstawie art. 521 § 1 Kodeksu postępowania karnego - napisał Bogdan Święczkowski.

    Według niego jest to jedyna możliwość kontroli decyzji o zaniechaniu ścigania dyscyplinarnego adwokatów przez sąd powszechny, nie będący sądem korporacyjnym.

    Prokurator Krajowy zaznaczył, że stanowisko w tym przedmiocie przedstawione w jednej z kasacji nie zostało już na wstępie zanegowane i odrzucone przez Sąd Najwyższy. Wobec niejednolitości dotychczasowego orzecznictwa sądowego odnoszącego się do tych kwestii oraz wątpliwości co do wyczerpującego charakteru regulacji zawartej w art. 91a ustawy Prawo o adwokaturze  w odniesieniu do dopuszczalności, trybu i przesłanek zaskarżenia kasacją, SN 9 maja 2019 r. przedstawił składowi siedmiu sędziów Izby Dyscyplinarnej SN Najwyższego do rozstrzygnięcia zagadnienie prawne. Brzmi ono” „Czy w postępowaniu dyscyplinarnym adwokatów przepis art. 521 k.p.k. znajduje zastosowanie do postanowień sądu dyscyplinarnego dla adwokatów, czy też art. 9la ustawy z dnia 26 maja 1982 r. - Prawo o adwokaturze w sposób wyczerpujący reguluje zagadnienie dopuszczalności kasacji od rozstrzygnięć wydawanych przez sądy dyscyplinarne dla adwokatów ?".

    - W związku z powyższym trudno zgodzić się z podniesionymi przez Pana wątpliwościami co do sprzeczności wywiedzenia, w przedstawionych powyżej sprawach, nadzwyczajnego środka zaskarżenia z normami wynikającymi z przepisów powszechnie obowiązującego prawa oraz ewentualnym naruszeniem takim działaniem praw obywatelskich – brzmi konkluzja pisma Bogdana Święczkowskiego. Według niego wniesienie kasacji było w pełni zasadne.

    VII.511.34.2019

    Przez zaniedbania państwa psychologowie nie mają prawa wykonywania zawodu. Cierpią wszyscy. RPO pisze do MRPiPS

    Data: 2019-07-02
    • Przyjęta 13 lat temu ustawa o zawodzie psychologa nigdy nie zaczęła być stosowana. Nie powołano samorządu zawodowego psychologów, który ma dawać prawo do wykonywania zawodu
    • Sądy powołują więc biegłych psychologów na podstawie niejasnych kryteriów; to samo dotyczy psychologów szkolnych czy tych, którzy oceniają osoby ubiegające się o broń albo odpowiadające za bezpieczeństwo jądrowe
    • Ludziom w kryzysie doradzają psychologowie, którzy formalnie nie mają prawa wykonywania zawodu
    • To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

    Sytuacja ta, wynikająca z wieloletnich zaniechań kolejnych rządów, stanowi naruszenie praw obywatelskich, w szczególności prawa do bezpieczeństwa (art. 5 Konstytucji) i prawa do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji).

    Problem przez lata uznawany był za mało istotny, choć ma on wpływ na sprawy setek tysięcy jeśli nie milionów obywateli. Dowodem są bezskuteczne interwencje kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich. Adam Bodnar przypomina o tym nowej minister rodziny, pracy i polityki społecznej Bożenie Borys-Szopie.

    Jej wszyscy poprzednicy niezmiennie i konsekwentnie stali na stanowisku, że z powodu wad ustawa o zawodzie psychologa jest niewykonalna. Nie powstał jednak żaden inny projekt, więc ustawy nie dało się też uchylić. Nadal obowiązuje, tworząc fikcję prawa, co narusza konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego (pismo RPO z 9 lutego 2012 r, nr RPO-683517).  

    Brak przepisów wykonawczych oraz niepowołanie regionalnych izb psychologów formalnie uniemożliwia wykonywanie zawodu psychologa (pismo z 4 sierpnia 2008 r., nr RPO-573306-VI/07). Taki stan rzeczy, nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym, jest jaskrawym przykładem naruszenia art. 146 ust. 4 pkt 1 Konstytucji, który obliguje Radę Ministrów do zapewnienia wykonania ustaw (tak też w piśmie z 14 lutego 2012 r., nr RPO-683517-V/11).

    Tysiące psychologów, setki tysięcy osób, które badają

    Niewykonanie ustawy jest w dalszym ciągu przedmiotem skarg do RPO. Brak samorządu zawodowego psychologów, który m.in. powinien stwierdzać prawo wykonywania zawodu, nie powoduje bowiem, że psychologów nie ma. Wykonują oni zadania także w sferze publicznej: w edukacji, lecznictwie, więziennictwie, wymiarze sprawiedliwości, administracji. To co najmniej kilka tysięcy osób, które – przynajmniej formalnie – nie mają prawa wykonywania zawodu.  

    Jak powołać biegłego?

    To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO. - Wymaga bowiem od różnych organów państwa znalezienia sposobów na radzenie sobie ze skutkami zaniechania wykonania ustawy o zawodzie psychologa. W takiej sytuacji są m.in. marszałkowie województw, wydający zezwolenia na wykonywanie zawodu w ramach indywidualnej praktyki psychologicznej. Choć weryfikacja kompetencji przed wydaniem zezwolenia odbywa się za pomocą wszelkich dostępnych środków, część marszałków napisała do RPO, że nie mają pewności co do kompetencji psychologów, którym wydawane są zezwolenia.

    Z problemem borykają się też sądy, które muszą powoływać biegłych z dziedziny psychologii. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości w sprawie biegłych sądowych z 24 stycznia 2005 r., kandydat na biegłego musi mieć opinię albo zakładu pracy, albo organizacji zawodowej. Psychologowie wykonujący zawód na własny rachunek w sposób oczywisty nie są w stanie tego wymogu spełnić. Sądy radzą sobie z tym w ten sposób, że traktują tych psychologów jako „współpracujących” z jakąś instytucją i jej opinię biorą pod uwagę. Opinia nieistniejącego samorządu zawodowego bywa też zastępowana opinią różnych stowarzyszeń psychologów.

    Jest to sytuacja wysoce niepokojąca, jeśli się pamięta, że na psychologach wykonujących swoją pracę w sferze publicznej ciąży ogromna odpowiedzialność.

    Zezwolenie na broń? Opinię wyda psycholog z rejestru komendanta policji

    Skutki niewykonania ustawy widać także w przepisach resortowych. Np. zatrudnieni w szkołach psycholodzy nie muszą się legitymować prawem wykonywania zawodu, a jedynie odpowiednim wykształceniem.

    Najbardziej rozbudowaną „resortową” regulacją dotyczącą zawodu psychologa są przepisy dotyczące psychologów transportu. Tworzą one kategorię „psychologów uprawnionych”, podlegających wpisowi w ewidencji prowadzonej przez marszałka województwa. Prawodawca nie wymaga od nich uzyskania prawa wykonywania zawodu, a jedynie odpowiedniego wykształcenia.

    W systemie prawa występuje również kategoria „psychologów upoważnionych”. Odpowiadają oni za badanie psychologiczne osób ubiegających się o pozwolenie na broń. Także oni nie muszą dysponować prawem wykonywania zawodu, a wystarczające jest wykształcenie i – dodatkowo – doświadczenie zawodowe, stanowiące podstawę do wpisu do rejestru komendanta wojewódzkiego policji. „Psycholodzy upoważnieni” są również uprawnieni do badań związanych z wykonywaniem zawodu pracownika ochrony fizycznej, pełnieniem funkcji sędziego, czy też osób wykonujących czynności w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

    Podobnie rzecz się ma z psychologami obecnymi w publicznej służbie zdrowia. Wymogami stawianymi przed nimi jest, co do zasady, wykształcenie.

    Choć Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – jak wynika z pisma z 12 czerwca 2019 r. do Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów – prowadzi już prace nad nowelizacją przepisów, próżno szukać informacji o tym wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów (nie wspominając o informacjach o konkretnych kierunkach rozwiązań), co sugeruje, że są one na bardzo wczesnym etapie.

    Doświadczenie instytucjonalne Rzecznika Praw Obywatelskich każe przypuszczać, że na gotowy projekt ustawy przyjdzie wszystkim jej interesariuszom – zarówno samym psychologom, jak również osobom, którym świadczą oni pomoc – poczekać nawet kilka lat.

    Oznacza to, że czynności wpływające na to:

    • kto będzie mógł prowadzić pojazdy,
    • kto zajmie się opieką psychologiczną nad dziećmi w szkołach,
    • kto będzie mógł posługiwać się bronią,
    • kto będzie mógł rozstrzygać sprawy sądowe,
    • jak przebiegnie powrót do zdrowia,

    nadal dokonywać będą osoby, które:

    • nie muszą kierować się kodeksem etycznym,
    • nie posiadają ustandaryzowanych metod psychologicznych,
    • nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za ewentualne błędy.

    RPO ma nadzieję, że resort pracy podejmie energiczne działania, które zaowocują szybkim sformułowaniem projektu ustawy, rozwiązującym problem ważny dla setek tysięcy (jeśli nie milionów) obywateli naszego państwa.

    V.7014.23.2018

    Po kradzieży dowodu miał problemy sądowe z rzekomym długiem. Dostał skuteczną pomoc RPO

    Data: 2019-06-28

    Do Biura Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zgłosił się młody mężczyzna. Komornik wszczął wobec niego egzekucję długu wobec firmy telekomunikacyjnej. Chodziło o dużą kwotę. Mężczyzna nigdy jednak nie zawierał umowy z tą firmą ani nie korzystał z jej usług.

    Podstawą egzekucji komorniczej były nakazy zapłaty wydane przez e-sąd, o których zainteresowany nie wiedział.  Umowy, na których podstawie zapadły wyroki, zawarto w lipcu 2017 r. W  maju 2017 r. zaś mężczyzna zastrzegł dowód osobisty z powodu kradzieży. Ponadto w dokumentacji sprawy podany był inny adres niż ten, pod którym mieszka.

    W Biurze Pełnomocnika Terenowego RPO mężczyzna dowiedział się, że może w sądzie złożyć wniosek o przywrócenie terminu do złożenia sprzeciwu, ponieważ minął okres 7 dni od dnia powzięcia wiadomości o wydaniu nakazu. Otrzymał też informację, co i jak należy ująć w sprzeciwie.

    Zainteresowany ponownie zwrócił do BRPO podając, że dokonał czynności wskazanych przez Rzecznika i postępowanie zostało umorzone. Firma telekomunikacyjna cofnęła powództwo po przyjęciu sprzeciwu i przekazaniu sprawy przez sąd do rozpoznania w postępowaniu zwykłym.

    BPW.511.4.2019

     

     

     

     

    TK: kasacja na niekorzyść oskarżonego w razie aktu łaski Prezydenta - niekonstytucyjna

    Data: 2019-06-26
    • Niekonstytucyjne są przepisy pozwalające na wniesienie i rozpatrzenie kasacji na niekorzyśc osoby, wobec której Prezydent RP zastosował akt łaski
    • Tak Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął sprawę z wniosku Prokuratora Generalnego, złożonego na kanwie sprawy ułaskawienia b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego
    • Skorzystanie przez Prezydenta RP z prawa łaski umożliwia dopiero prawomocne orzeczenie. Kasacja dotyczyłaby zaś tego orzeczenia, a nie aktu łaski - wskazał RPO, który wnosił o umorzenie sprawy

    W 2015 r. Sąd Rejonowy w Warszawie nieprawomocnie skazał byłych szefów Centralnego Biura Antykorupcyjnego (w tym b. szefa CAB, a obecnego koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego) za przekroczenie uprawnień służbowych podczas operacji specjalnej w 2007 r., która miała  dowieść łapówek w Ministerstwie Rolnictwa.  M. Kamiński i jego zastępca Macieja Wąsika otrzymali karę trzech lat więzienia. Odwołali się od wyroku, ale w listopadzie 2015 r. ułaskawił ich prezydent Andrzej Duda (jeszcze przed zbadaniem apelacji).

    Sprawa wywołała wiele kontrowersji – prawnicy podkreślali, że prawo łaski dotyczy tylko osób skazanych prawomocnie. Tak też uznało w  maju 2017 r. siedmioro sędziów Sądu Najwyższego. Wniosek o podjęcie zawieszonego postępowania kasacyjnego wobec M. Kamińskiego i pozostałych złożyli pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych – czego SN odmówił. Na wniosek Prokuratora Generalnego Trybunał Konstytucyjny uznał zaś 17 lipca w 2018 r., że  prezydent może skorzystać z prawa łaski przed prawomocnym skazaniem osoby ułaskawionej. Powstał problem prawny dotyczący możliwości rozpatrzenia kasacji od umorzenia sprawy wobec podsądnego, wobec którego Prezydent wydał akt łaski.

    W 2017 r. Prokurator Generalny wniósł, by TK uznał za niezgodny z Konstytucją trzy przepisy Kodeksu postępowania karnego, rozumiane tak, że pozwalają na wniesienie i rozpatrzenie kasacji na niekorzyść oskarżonego także w przypadku umorzenia postępowania z powodu zastosowania aktu łaski przez Prezydenta RP.

    Argumenty RPO

    Rzecznik zgłosił udział w tym postępowaniu. Uznał, że problem konstytucyjny wskazywany przez skarżącego jest teoretyczny. Zarzuty dotyczą w istocie nie tyle obowiązujących norm prawa, lecz hipotetycznych konstrukcji prawnych. Zastosowanie prawa łaski nie jest, jak zdaje się twierdzić skarżący, przesłanką umorzenia postępowania.

    Ewentualna kasacja nie byłaby zwrócona przeciwko samemu aktowi łaski, lecz przeciw prawomocnemu orzeczeniu, którego wydanie dopiero umożliwia skorzystanie przez Prezydenta z prawa łaski. Tym samym bezprzedmiotowe byłoby kwestionowanie w kasacji prawidłowości zastosowania prawa łaski.

    Jak podkreślił Sąd Najwyższy, prawo łaski może być bowiem skutecznie wykonane dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego. W tym momencie nie wchodzi już w grę umorzenie postępowania, bowiem zostało ono zakończone, zaś znaczenie aktu łaski sprowadza się do darowania kary i „puszczenia w niepamięć” czynu sprawcy.

    Zdaniem Rzecznika nie jest możliwe zaistnienie okoliczności wskazanych we wniosku. Tym samym nie można podzielić stanowiska, jakoby z tak przedstawionego, jedynie teoretycznego, stanu prawnego wynikała niekonstytucyjność jakiegokolwiek faktycznie obowiązującego przepisu. Dlatego wydanie orzeczenia przez Trybunał  jest zbędne, a postępowanie podlega umorzeniu.

    Rozstrzygnięcie TK 

    Trybunał (sygn. akt K 8/17) jednogłośnie uznał zaskarżone artykuły 523 par. 3, 521 par.1 oraz 529 Kodeksu postępowania karnego za niezgodne z art. 139 zdanie pierwsze w związku z art. 10 Konstytucji – w zakresie, w jakim dopuszczają możliwość wniesienia i rozpoznania kasacji na niekorzyść oskarżonego, gdy w kasacji zakwestionowano prawidłowość zastosowania aktu łaski przez Prezydenta RP.

    Według Trybunału możliwość wniesienia kasacji na niekorzyść oskarżonego na podstawie tych przepisów, w sytuacji umorzenia postępowania z powodu aktu łaski, prowadzi do niedopuszczalnej kontroli kompetencji głowy państwa uregulowanych w Konstytucji.

    W składzie orzekającym w tej sprawie zasiadali: Michał Warciński (przewodniczący),  Zbigniew Jędrzejewski  (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek, Wojciech Sych i Julia Przyłębska,

    W uzasadnieniu sędzia Zbigniew Jędrzejewski powołał się na rozstrzygnięcie  TK z 17 lipca 2018 r. Przytoczył też orzecznictwo TK, że akt łaski nie jest nieuzasadnioną ingerencją w sprawowanie wymiaru sprawiedliwości. Wskazał, że Prezydent RP nie jest ani „najwyższym sędzią”, ani w żadnej mierze nie sprawuje wymiaru sprawiedliwości. Prezydent RP nie uchyla, ani nie zmienia, zapadłego wyroku I instancji, nie kwestionuje jego prawidłowości ani nie podważa poczynionych w nim ustaleń.

    II.510.532.2017

    Sprawa zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów przed TS UE. RPO przedstawia argumenty przed Wielką Izbą

    Data: 2019-06-25
    • RPO przedstawia argumenty w sprawie polskich sędziów przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu
    • Przystąpił do jednej ze spraw, w której polscy sędziowie zwrócili się do Trybunału z wątpliwościami, tzw. pytaniami prejudycjalnymi
    • Spytali, jak mają orzekać, skoro za wydanie wyroków nie po myśli władzy grożą  teraz postępowania dyscyplinarne
    • Opinia rzecznika generalnego w tej sprawie spodziewana jest 24 września 2019 r.

    Stanowisko RPO w Luksemburgu przedstawili 18 czerwca 2019 r. dr Maciej Taborowski, zastępca RPO oraz Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Europejskiego, Międzynarodowego i Konstytucyjnego w BRPO, w czasie rozprawy przed Wielką Izbą (złożonej z 15 sędziów oraz rzecznika generalnego TS) w połączonych sprawach C‑558/18 (Miasto Łowicz) i C‑563/18 (Prokuratura Okręgowa w Płocku).

    Sędziowie pytają Trybunał w Luksemburgu

    Zaczęło się od sporu sądowego samorządu Łowicza z rządem (reprezentowanym przez wojewodę) o wypłatę dotacji na zadania zlecone, a także sprawy trzech osób w Płocku, których prokuratura (podległa ministrowi sprawiedliwości) oskarżyła o udział w uprowadzeniach.

    Sędziowie, którzy mieli rozstrzygnąć te sprawy, zwrócili się do TS z pytaniami, czy można mówić o niezawisłym orzekaniu w sytuacji, gdy sędzia może się obawiać postępowania dyscyplinarnego, jeśli wyda wyrok, który nie podoba się rządzącym.

    Sąd Okręgowy w Łodzi, I Wydział Cywilny (sprawa C‑558/18) i Sąd Okręgowy w Warszawie, VIII Wydział Karny (C‑563/18) wskazały, że po zmianach prawa system postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów uległ głębokim zmianom, które mogą wpłynąć na niezawisłość sędziowską. Istotą tych spraw jest kwestia oceny przez europejski Trybunał Sprawiedliwości polskich regulacji dotyczących odpowiedzialności dyscyplinarnej polskich sędziów.

    Co więcej, wobec sędziów, którzy zwrócili się z tymi pytaniami do Trybunału, rzeczywiście wszczęto z tego powodu postępowania wyjaśniające.

    Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy łowickiej i stał się tym samym również uczestnikiem postępowania przed Trybunałem.

    Czy sprawa nie dotycząca prawa unijnego może być przedmiotem pytania prejudycjalnego?

    Problem obu spraw polega na tym, że przedmiot żadnego z postępowań sądowych nie dotyczy bezpośrednio prawa unijnego. Trybunał musi więc przede wszystkim ustalić, czy w sprawie bez wątku unijnego sędzia może zwrócić się do niego z pytaniem o przestrzeganie przez państwo członkowskie standardu niezawisłości sędziów wymaganego  przez Traktat o Unii Europejskiej (zgodnie z art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu państwa członkowskie Unii Europejskiej zobowiązane są zapewnić skuteczną ochronę sądową „w dziedzinach objętych prawem Unii”).

    Zdaniem RPO jest to dopuszczalne.

    Na możliwość przyjęcia tych pytań wskazuje już wyrok w sprawie sędziów portugalskich (C-64/16, ASJP). Warto też pamiętać, że powoływane w tym kontekście orzeczenie z 1990 r. w sprawie C-296/88 Falciola nie jest adekwatne, ponieważ wydane zostało długo przed tym, zanim wprowadzono obecny art. 19 ust. 1 Traktatu o UE, stanowiący podstawę orzeczenia portugalskiego. W sprawie tej sąd krajowy przedstawił Trybunałowi jedynie wątpliwości co do możliwych obaw niektórych sędziów włoskich związanych z przyjęciem regulacji przewidujących osobistą odpowiedzialność odszkodowawczą sędziego za wydawane orzeczenia, a TS uznał takie pytanie w związku z tym za niedopuszczalne. Zdaniem RPO nie można jednak przenieść tego wyroku wprost na zawisłe przed TS obecnie sprawy dotyczące postępowania dyscyplinarnego.

    W przekonaniu RPO o dopuszczalności rozpatrzenia tych spraw przesądzają dwa elementy. Po pierwsze, konieczność zapewnienia skuteczności ochronie niezależności sądów krajowych oraz niezawisłości sędziów przyznanej im na mocy art. 19 ust. 1 akapit 2 TUE (w świetle pkt 40 wyroku C-64/16 ASJP). Ta niezależność i niezawisłość nie może być podzielna i działać tylko w sprawach z elementem unijnym. By chronić skuteczność niezawisłości sędziowskiej w sprawach z elementem unijnym, konieczna jest ochrona całej działalności orzeczniczej sędziego krajowego. Po drugie, kompetencja TS do rozpatrzenia spraw wynika z konieczności zapewnienia skuteczności procedurze prejudycjalnej (w świetle art. 267 TFUE i art. 47 akapit drugi Karty Praw Podstawowych UE) oraz kompetencji Trybunału do zapewnienia poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów (art. 19 ust. 1 akapit 1 zd. 2 TUE). Każdy sędzia krajowy powinien mieć bowiem możliwość bezpiecznego zwrócenia się do TS z pytaniem prejudycjalnym bez konieczności narażania się na postępowanie dyscyplinarne. Zawisłe przed TS sprawy ujawniły bowiem w systemie polskim brak wystarczających gwarancji pozwalających na uniknięcie ryzyka wykorzystania  środków dyscyplinarnych do kontroli orzeczeń.

    Problem sposobu dyscyplinowania sędziów

    Przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich podkreślili, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów jest niezbędny. Powinien on służyć zapobieganiu i zwalczaniu przewinień zawodowych (nie zawsze polegają one na naruszeniu przepisów prawa, lecz także na niedochowaniu standardów etycznych, w tym dotyczących ochrony godności ludzkiej). System odpowiedzialności dyscyplinarnej nie może jednak prowadzić do zagrożenia i naruszenia podstawowych zasad prawa UE oraz gwarancji niezawisłości sędziowskiej.

    Argumenty stron w sprawie

    Podczas rozprawy stanowisko RPO co do dopuszczalności pytań poparł Urząd Nadzorczy EFTA (Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu). Na etapie pisemnym stanowisko to wsparła Łotwa i Królestwo Niderlandów. Inne stanowisko zajmowała Komisja Europejska oraz pozostali przedstawiciele władz polskich. 

    W odniesieniu do sprzeczności reżimu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów ze standardami UE zarówno Komisja Europejska, EFTA, jak i przedstawiciele RPO byli zgodni co do tego, że reżim ten nie spełnia wymogów unijnych. Odmienne stanowisko zajął rząd polski i przedstawiciele prokuratury.

    Opinia rzecznika generalnego w tej sprawie spodziewana jest 24 września 2019 r.

     

    SN: sądy źle zastosowały przepisy o recydywie. Skuteczna kasacja Rzecznika

    Data: 2019-06-18
    • Oskarżony o oszustwa został prawomocnie skazany jako recydywista, co miało wpływ na wysokość kary 
    • Rzecznik wniósł w jego sprawie kasację, bo sądy błędnie zastosowały przepisy o powrocie do przestępstwa
    • Sąd Najwyższy uznał kasację i zwrócił sprawę sądowi odwoławczemu

    Mężczyzna został w 2014 r. skazany przez Sąd Rejonowy w L. na 2 lata pozbawienia wolności za dwa oszustwa ze stycznia i lutego 2012 r. Sąd zastosował wobec niego art. 64 par. 1 Kodeksu karnego. Stanowi on, że jeżeli sprawca skazany za przestępstwo umyślne na karę pozbawienia wolności popełnia w ciągu 5 lat po odbyciu co najmniej 6 miesięcy kary umyślne przestępstwo podobne do tego, za które był już skazany, sąd może wymierzyć karę w wysokości do górnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę.

    Wyrok utrzymał Sąd Okręgowy w L., który oddalił  apelacje obrony i oskarżonego jako "oczywiście bezzasadne".

    Kasację na korzyść skazanego wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Według Rzecznika orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Polegało ono na zastosowaniu art. 64 par. 1 Kk mimo braku ustawowych przesłanek do przyjęcia, że oskarżony popełnił zarzucany mu czyn w warunkach powrotu do przestępstwa. Kasacja wnosiła o uchylenie wyroku II instancji i zwrot sprawy sądowi okręgowemu do postępowania odwoławczego.

    Prawomocne skazanie mężczyzny w innej sprawie - z czego miała wynikać recydywa - nastąpiło 31 marca 2011 r. wyrokiem Sądu Apelacyjnego w W. Skazał go on wtedy za oszustwa na 4 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności i grzywnę. Na poczet kary zaliczono czas tymczasowego aresztowania od stycznia do grudnia 2006 r. Resztę karę odbywał od marca 2012 r. - już po popełnieniu przestępstw przypisanych mu w zaskarżonym przez RPO wyroku.

    W ocenie Rzecznika Sąd Rejonowy w L. prawidłowo ustalił, że od upływu ponad 11-miesięcznego okresu tymczasowego aresztowania do popełnienia przez oskarżonego dwóch oszustw z 2012 r. minęło ponad 5 lat. Zarazem sąd ten uznał, ze „nie można przyjąć, iż jest to tożsame z upływem ponad 5 lat od wykonania kary. Odbycie kary w tym okresie stało się bowiem faktem dopiero w chwili wydania prawomocnego wyroku. W innym wypadku skazanie z zaliczeniem odległego (stosowanego kilka lat wstecz aresztu) nigdy nie wiązałoby się z działaniem w warunkach powrotu do przestępstwa.”

    Sąd Okręgowy w L. podzielił wnioski sądu rejonowego. Dostrzegł wprawdzie, że w ramach tymczasowego aresztowania oskarżony odbył ponad 6 miesięcy kary,  ale wyciągnął z tego błędne wnioski. Tymczasem, podstawą recydywy szczególnej w typie podstawowym jest m.in. odbycie co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności.

    RPO wskazał, że przez pojęcie odbycia kary, wbrew stanowisku tego sądu, należy rozumieć przede wszystkim faktyczne jej wykonywanie w zakładzie karnym. Następuje to również wtedy, gdy sąd zaliczy oskarżonemu okres tymczasowego aresztowania na poczet kary pozbawienia wolności w wymiarze co najmniej 6 miesięcy w sprawie, w której przypisuje mu przestępstwo umyślne, stanowiące później podstawę przypisania recydywy szczególnej w typie podstawowym.

    W orzecznictwie SN utrwalony jest pogląd, iż warunek faktycznego odbywania kary w całości lub części należy uznać za spełniony również w wypadku zaliczenia na poczet  kary pozbawienia wolności okresu tymczasowego aresztowania. 

    Tym samym, z chwilą uprawomocnienia się wyroku skazującego, w którym na poczet orzeczonej nim kary pozbawienia wolności zaliczono okres  tymczasowego aresztowania, okres ten staje się w świetle prawa karnego okresem odbytej kary pozbawienia wolności także w rozumieniu przepisów o powrocie do przestępstwa.

    18 czerwca 2019 r. Sąd Najwyższy na rozprawie w Izbie Karnej uwzględnił kasację RPO (sygn. akt V KK 73/19).  Sprawa wraca do sądu okręgowego.

    II.511.693.2018

    Zmiany w prawie karnym. Opinie ekspertów

    Data: 2019-06-13

    Jakie skutki dla obywateli będą miały wdrażane w pośpiesznym trybie zmiany w Kodeksie karnym i innych przepisach?

    Zamieszczamy opinie i uwagi do projektu ustawy przyjętej przez Sejm 16 maja 2019 r. 24 maja 2019 r.  Senat wprowadził do niej 42 poprawki.  

    11 czerwca sejmowa Komisja Ustawodawcza zaopiniowała te poprawki. 13 czerwca w głosowaniu Sejm przyjął wszystkie, oprócz jednej. Teraz ustawa trafi do Prezydenta RP.

    Poniżej (pod obrazkiem) Czytelnik znajdzie kompleksowe informacje o działaniach Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie.

    Zasady "dyscyplinarek" rzeczoznawców majątkowych budzą wątpliwości RPO

    Data: 2019-06-13
    • Rzeczoznawcy majątkowi skarżą się na zasady postępowań dyscyplinarnych - odmienne niż innych zawodów zaufania publicznego
    • Prowadząca je Komisja Odpowiedzialności Zawodowej występuje w dwóch rolach: stawia zarzuty dyscyplinarne, i zarazem sama potem je bada
    • Komisja żąda też od obwinionych ujawniania informacji dotyczących sfery ich życia osobistego
    • Najczęstszą karą dysycyplinarną jest okresowe pozbawienie uprawnień, co oznacza brak środków do życia przez ten czas, gdyż znaczna część rzeczoznawców czerpie dochody tylko z tego

    Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Inwestycji i Rozwoju o rozważenie zmian legislacyjnych w sprawie zasad odpowiedzialności zawodowej rzeczoznawców majątkowych - tak by ukształtować je zgodnie ze standardami konstytucyjnymi

    Obecne zasady (regulowane przez ustawę o gospodarce nieruchomościami i rozporządzenie Ministra) są przedmiotem skarg przedstawicieli polskiego Towarzystwa Rzeczoznawców Majątkowych. Art. 175 ustawy wskazuje, że rzeczoznawca jest zobowiązany do wykonywania czynności zgodnie z zasadami wynikającymi z przepisów prawa i standardami zawodowymi, ze szczególną starannością właściwą dla zawodowego charakteru tych czynności oraz z zasadami etyki zawodowej, kierując się zasadą bezstronności w wycenie nieruchomości.

    Postępowanie z tytułu odpowiedzialności zawodowej rzeczoznawców znacząco różni się od postępowań dyscyplinarnych prowadzonych wśród innych grup zawodowych, jak np. adwokaci, radcowie prawni, notariusze czy lekarze. Nie ma w nim bowiem etapu wstępnego, w którym rzecznik dyscyplinarny danego zawodu samodzielnie bada,  czy wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Może on np. już na wstępie odrzucić skargę, którą uzna za bezzasadną.

    Tymczasem wobec rzeczoznawcy od razu wszczyna się postępowanie – jest on a priori osobą obwinioną. Dopiero potem umożliwia się mu złożenie wyjaśnień. Minister zawiadamia rzeczoznawcę o wszczęciu postępowania i przekazaniu sprawy do KOZ. A podstawą do wszczęcia postępowania, jak i  odmowy,  jest jedynie skarga. Pismo takie nie zawiera wskazania czy jest to postanowienie czy decyzja, brak w nim informacji, jakie przesłanki decydują o wszczęciu postępowania, a jakie przesądzają o odmowie jego wszczęcia; brak jest również pouczenia.

    Dopiero zespół KOZ, w reakcji na pismo ministra, opracowuje listę zarzutów, a rzeczoznawca jest zawiadamiany o terminie posiedzenia zespołu KOZ. Po zakończeniu postępowania wyjaśniającego KOZ sporządza protokół, w którym występuje w dwóch rolach: jako prokurator - gdyż stawia zarzuty - oraz jako sąd, ponieważ prowadzi postępowanie dowodowe, dokonuje oceny materiału dowodowego i zasadności zarzutów oraz składa wniosek o karę dyscyplinarną albo o umorzenie postępowania.

    Rzeczoznawca może zapoznać się z zarzutami dopiero w trakcie posiedzenia zespołu. Budzi to wątpliwości czy rzeczoznawca ma odpowiednio zagwarantowane możliwości przygotowania się do obrony i odparcia zarzutów.

    Skarżący wskazują,  że zarzuty są przepisywane z pism skarżących i uznawane za udowodnione bez wyjaśnień. Najczęstszym uzasadnieniem jest odwołanie się do naruszenia zasady „szczególnej staranności”. To pojęcie niedookreślone, co powoduje powstawanie rozbieżności w jego interpretacji pomiędzy poszczególnymi zespołami KOZ.

    Ponadto skargi wskazują na żądanie od rzeczoznawców w postępowaniach wyjaśniających ujawniania informacji dotyczących sfery ich życia osobistego. Wykracza to poza art. 175 u.n.g. W konsekwencji, może dochodzić do naruszenia prawa do ochrony osobistych informacji.

    Kolejną wątpliwość budzi fakt, że rzeczoznawca może powołać pełnomocnika, który jednak nie ma prawa do udziału w postępowaniu wyjaśniającym przed zespołem KOZ. Tym samym możliwość skorzystania z pomocy pełnomocnika na tym etapie wydaje się iluzoryczna.

    W przepisach nie ma też żadnych kryteriów co do stosowania kar dyscyplinarnych. W efekcie rodzaj kary ustalany jest według norm przyjętych przez dany zespół KOZ. Najczęściej wymierzaną karą jest pozbawienie uprawnień zawodowych na okres trzech lub sześciu miesięcy. W związku z tym, że znaczna część rzeczoznawców czerpie dochód jedynie z tej działalności, orzeczenie takiej kary pozbawia ich środków do życia w tym okresie - podkreśla Adam Bodnar.

    Z kolei koszty postępowania poniesione przez niesłusznie obwinionego nie są mu zwracane, co podważa zaufanie obywateli do państwa. Zarówno wszczęcie postępowania, jak i jego ostateczne rozstrzygnięcie odbywa się również z pominięciem osoby pokrzywdzonej przez rzeczoznawcę. W efekcie nie zna ona ostatecznego rozstrzygnięcia, a postępowanie pomija jej stanowisko.

    W ocenie Rzecznika wszystkie te okoliczności świadczą, że regulacje prawne dotyczące postępowań dyscyplinarnych rzeczoznawców majątkowych nie chronią należycie praw obwinionego. Nie korzysta on w tych postępowaniach z prawa do obrony na zasadzie odpowiedniego stosowania procedury karnej. Tymczasem zakres stosowania art. 42 Konstytucji RP obejmuje wszelkie postępowania, których celem jest ustalenie naganności ludzkiego zachowania i wymierzenie sankcji o charakterze represyjnym. Obejmuje więc nie tylko postępowanie karne sensu stricto, ale także odpowiedzialność dyscyplinarną.

    VII.501.46.2018 

    Czy kasacja PG ws. umorzenia adwokackiej „dyscyplinarki” jest zgodna z prawem?

    Data: 2019-06-06
    • RPO ma wątpliwości, czy kasacja Prokuratora Generalnego kwestionująca umorzenie postępowania dyscyplinarnego w sprawie adwokatów Romana Giertycha i Jacka Dubois nie jest sprzeczna z normami prawa
    • Rzecznik z zaniepokojeniem przyjął wiadomość o złożeniu takiej kasacji do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego
    • Orzecznictwo SN wyklucza bowiem możliwość kasacji Prokuratora Generalnego w trybie Kodeksu postępowania karnego od decyzji adwokackiego sądu dyscyplinarnego I instancji o podtrzymaniu umorzenia
    • Prawo o adwokaturze pozwala zaś na kasację, ale Ministrowi Sprawiedliwości, a nie Prokuratorowi Generalnemu i tylko od orzeczenia sądu adwokackiego II instancji – czego w tej sprawie nie było

    Adwokacki rzecznik dyscyplinarny umorzył dochodzenie w sprawie wypowiedzi medialnych znanych adwokatów Romana Giertycha (o śledztwie smoleńskim) i Jacka Dubois (o oskarżeniu Józefa Piniora). O postępowania dyscyplinarne wobec nich wniósł Prokurator Krajowy.  Decyzję  o umorzeniu obu spraw utrzymał swym postanowieniem sąd dyscyplinarny I instancji, do którego zażalił się Prokurator Krajowy. 

    Kasacje w obu sprawach - do nowo powołanej ustawą o SN z 2017 r. Izby Dyscyplinarnej SN - złożył Prokurator Generalny. Wniósł o ich zwrot sądowi dyscyplinarnemu do ponownego rozpoznania.

    9 maja 2019 r. trzech sędziów Izby Dyscyplinarnej SN uznało, że wobec „niejednoznaczności przepisów” sprawą zajmie się poszerzony skład Izby. Ma odpowiedzieć na pytanie prawne, czy do kasacji od dyscyplinarnych spraw adwokackich stosować wyłącznie regulacje Prawa o adwokaturze, czy też także zapisy Kpk.

    W piśmie do Zbigniewa Ziobry jako Prokuratora Generalnego RPO Adam Bodnar napisał że z zaniepokojeniem przyjął wiadomość o złożeniu kasacji na podstawie art. 521 Kodeksu postępowania karnego od orzeczeń Sądu Dyscyplinarnego Izby Adwokackiej w Warszawie w sprawie umorzenia dochodzenia w sprawie wypowiedzi adwokatów Romana Giertycha i Jacka Dubois. - Skorzystanie w powyższych przypadkach z nadzwyczajnego środka zaskarżenia skłania do zastanowienia się czy działanie takie nie stoi w sprzeczności z normami wynikającymi z przepisów powszechnie obowiązującego prawa - podkreślił.

    Według art. 521 Kpk, Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny, a także Rzecznik Praw Obywatelskich może wnieść kasację od każdego prawomocnego orzeczenia sądu kończącego postępowanie.  Zgodnie zaś z art. 91a ust. 1 ustawy z 26 maja 1982 r. - Prawo o adwokaturze, od orzeczenia Wyższego Sąd Dyscyplinarnego w drugiej instancji stronom, Ministrowi Sprawiedliwości, RPO oraz Prezesowi Naczelnej Rady Adwokackiej przysługuje kasacja do SN.

    -  W obowiązującym modelu postępowania dyscyplinarnego w stosunku do adwokatów regulacja zawarta w art. 91a ust. 1 prawa o adwokaturze stanowi lex specialis w stosunku do wniesienia kasacji przewidzianej w art. 521 Kpk – zaznaczył Adam Bodnar. Rodzaj rozstrzygnięć z postępowania dyscyplinarnego, podlegających zaskarżeniu kasacją, jak i katalog podmiotów uprawnionych do jej złożenia wynika wprost z Prawa o adwokaturze. A kasację w sprawach dyscyplinarnych adwokatów może wnieść wyłącznie Minister Sprawiedliwości, nie zaś Prokurator Generalny.

    W orzecznictwie SN ugruntowany jest pogląd, że określenie w Prawie o adwokaturze podstaw, granic, przedmiotu zaskarżenia i kręgu podmiotów uprawnionych do kasacji nie pozwala na uznanie, że jest to „sprawa nieuregulowana w niniejszym rozdziale” (art. 95n pkt 1 Prawa o adwokaturze). Wyklucza to możliwość zaskarżenia kasacją Prokuratora Generalnego w trybie art. 521 Kpk rozstrzygnięcia sądu dyscyplinarnego, które nie było orzeczeniem.

    SN podkreślał także, że kasacja przysługuje wyłącznie od orzeczenia wydanego przez Wyższy Sąd Dyscyplinarny w II instancji, zaś kasację wniesioną od innego rozstrzygnięcia pozostawia się bez rozpoznania.

    Z kolei Trybunał Konstytucyjny orzekł 8 grudnia 1998 r., że ustawy mogą określać na innych zasadach zakres kontroli sądowej w procedurach innych niż sądowe postępowanie dwuinstancyjne. Art. 78 Konstytucji zezwala więc na taką szczególną regulację zakresu i trybu zaskarżania postępowania dyscyplinarnego. Uzasadnieniem zmiany w postępowaniu kasacyjnym adwokatów nowelizacją Prawa o adwokaturze z 16 marca 2000 r.  był właśnie ten wyrok TK, że Konstytucja zezwala na regulację zakresu i trybu zaskarżenia orzeczeń w sprawach odpowiedzialności dyscyplinarnej z ograniczeniem do jednej instancji sądowej.

    W ocenie RPO rozszerzenie katalogu rozstrzygnięć z postępowania dyscyplinarnego, które podlegają zaskarżeniu kasacją, powoduje odejście od dotychczasowego wzorca postępowania dyscyplinarnego. Oznaczałoby to stosowanie w stosunku do adwokatów dwóch odrębnych trybów postępowania kasacyjnego, mających swe źródło w dwóch różnych aktach prawnych – Kpk i Prawa o adwokaturze. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji). Obywatele pozostaną bowiem w niepewności prawnej związanej ze swoją sytuacją prawną.

    Adam Bodnar poprosił Zbigniewa Ziobrę o  wyjaśnienia w tej sprawie.

    VII.511.34.2019

    Drobna kradzież - błąd sądu. Na tyle duży, że RPO wniósł kasację

    Data: 2019-06-03
    • Obywatel został obwiniony o kradzież alkoholu wartości 34 zł. Sąd ukarał go miesiącem prac społecznych
    • Byłaby to zwykła sprawa o drobne wykroczenie, jakich wiele co dzień badają sądy, gdyby nie doszło w niej do rażącego naruszenia prawa
    • Mężczyzna nie został bowiem nawet przesłuchany, bo policja nie wysłała mu wezwania pod właściwy adres – przekazanego wcześniej pod błędny
    • Sąd ukarał go zaś w przewidzianym dla spraw oczywistych trybie nakazowym, w którym obwiniony musi być jednak wcześniej przesłuchany oraz poznać zarzut

    Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. Zaskarżył uznanie sądu, że okoliczności czynu i wina nie budzą wątpliwości (co jest warunkiem dopuszczalności trybu nakazowego). Rzetelna ocena tych okoliczności nie była jednak w ogóle możliwa, skoro mężczyzna w toku czynności wyjaśniających policji nie był ani skutecznie wezwany na przesłuchanie, ani nie został powiadomiony, co mu się zarzuca. W efekcie nie zapewniono mu prawa do złożenia wyjaśnień.

    Mieszkaniec woj. kujawsko-pomorskiego został obwiniony o kradzież w 2016 r. ze sklepu spożywczego butelki wódki i piwa o łącznej wartości 34,75 zł. Jest to wykroczenie zagrożone karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. 

    Sąd rejonowy uznał mężczyznę za winnego wykroczenia wyrokiem wydanym w trybie nakazowym. Wymierzył mu karę miesiąca ograniczenia wolności, zobowiązując do 20 godzin nieodpłatnej pracy społecznej.

    W ocenie RPO wyrok zapadł z rażącym naruszeniem prawa procesowego - art. 93 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Zgodnie z nim orzekanie w postępowaniu nakazowym (zastrzeżonym dla najbardziej oczywistych przypadków) może nastąpić, jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości, z uwzględnieniem jego wyjaśnień i innych dowodów zebranych w postępowaniu wyjaśniającym. Wyrok w tym trybie zapada bez rozprawy i bez wzywania obwinionego.

    - Za wykluczone należy przyjąć rozpoznawanie sprawy w postępowaniu nakazowym, gdy czynności wyjaśniające, których przeprowadzenie ma charakter obligatoryjny, nie spełniły podstawowych wymogów – głosi kasacja. Ocena okoliczności popełnienia czynu i winy jest bowiem możliwa dopiero po przeprowadzeniu tych czynności w minimalnym, wymaganym zakresie. A przesłuchanie danej osoby na tym etapie ma znaczenie kluczowe. Wynika to już z ustawowego zakazu występowania przez oskarżyciela o skazanie bez rozprawy osoby, która  nie została przesłuchana (art. 58 § 1 Kpw).

    Nie sposób zaś przyjąć, aby obwiniony został skutecznie wezwany. Był on dwa razy bezskutecznie powiadamiany pod adresem wskazanym przez świadka - gdzie nie przebywał. Potem policja ustaliła, że obwiniony mieszka gdzie indziej. Nie podjęła już jednak żadnych czynności w celu doręczenia wezwania pod tym adresem. W efekcie wyrok zapadł w sytuacji, gdy zgromadzony materiał nie dawał podstaw do przyjęcia, że obwiniony został choćby powiadomiony o treści zarzutu.

    W kasacji RPO wnosi o uchylenie zaskarżonego wyroku i zwrot sprawy sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania. Nie doszło bowiem jeszcze do przedawnienia karalności wykroczenia (termin to 3 lata).

    II.511.357.2017

    Prezes IPN: nie działamy opieszale w sprawach autolustracyjnych

    Data: 2019-05-31
    • Nie ma podstaw do opinii o braku sprawnego działania prokuratorów Instytutu Pamięci Narodowej w postępowaniach autolustracyjnych - uważa prezes IPN Jarosław Szarek
    • RPO wskazywał, że sądy miesiącami czekają na stanowisko IPN w procesach  autolustracyjnych, inicjowanych przez osoby pomówione o związki ze służbami specjalnymi PRL
    • IPN nie bowiem żadnego terminu, w którym musi złożyć takie stanowisko. RPO wnosił, aby termin ten określił prezes IPN
    • Jarosław Szarek uważa, że nie ma podstaw prawnych, by określał to wewnętrzny akt IPN - powinno to być w gestii sądu

    Zgodnie z ustawą lustracyjną każdy, kto obejmuje wymienione w niej funkcje publiczne, podlega lustracji. Polega to na złożeniu oświadczenia lustracyjnego nt. związków ze służbami PRL, które jest badane przez IPN. Jeśli Instytut  ma wątpliwości co do prawdziwości oświadczenia, kieruje sprawę do sądu.

    Osoby, które lustracji nie podlegają, a zostaną publicznie pomówione o współpracę ze służbami PRL, mogą się oczyścić same, kierując sprawę do sądu. Sąd musi wtedy dostać od IPN dokumenty i stanowisko, czy uważa tę osobę za agenta. Ta procedura nazywa się autolustracją i nie może się odbyć bez stanowiska IPN.

    Skargi obywateli na przewlekłość IPN 

    Do Biura RPO wpływają skargi na budzącą wątpliwości praktykę IPN w przypadku tej tzw. autolustracji. Sąd przekazuje złożone przez daną osobę oświadczenie lustracyjne o braku związków ze służbami PRL do IPN w celu  przedstawienia stanowiska co do jego zgodności z prawdą. Ustawa nie przewiduje żadnego terminu dla IPN na wykonanie tego obowiązku.

    W praktyce zajęcie stanowiska przez IPN może trwać wiele miesięcy. Powoduje to konieczność zawieszenia postępowań przed sądami i prowadzi do przewlekłości. Rodzi też negatywne konsekwencje dla osoby lustrowanej, która została publicznie pomówiona o związki ze służbami PRL, lecz brak sprawnego działania IPN uniemożliwia jej wykazanie nieprawdziwości tego pomówienia.

    Przepis ustawy lustracyjnej z 2006 r. - w zakresie, w jakim nie określa terminu przedstawienia stanowiska IPN - jeszcze 11 maja 2007 r. został uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niekonstytucyjny.  - W oczekiwaniu na zmiany legislacyjne zmierzające do wykonania wyroku TK zasadne wydaje się wydanie wewnętrznego aktu organizacyjnego, który określałby termin, w jakim IPN musi zająć stanowisko - napisał Rzecznik.

    Odpowiedź prezesa IPN

    Jak odpowiedział prezes IPN Jarosław Szarek, prokuratorzy Oddziałowych Biur Lustracyjnych IPN prowadzą na podstawie stosownych postanowień sądowych tzw. postępowania przygotowujące postępowania autolustracyjne. Przedstawiają też sądowi stanowisko w przedmiocie zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego wnioskodawcy. W ramach tego postępowania przygotowującego niezbędne jest wykonanie wielu czasochłonnych czynności procesowych, które muszą być wykonane osobiście przez prokuratorów pionu lustracyjnego IPN (nie można ich powierzyć prokuratorom prokuratury powszechnej czy policji).

    W szczególności niezbędne jest przeprowadzenie pełnej kwerendy lustracyjnej w Archiwum IPN oraz w zasobie archiwalnym wszystkich Oddziałowych Archiwów IPN. Po uzyskaniu wyników kwerendy wstępnej oraz jej anali