Zawartość
Liczba całkowita wyników: 32

Represjonowani w walce o niepodległość

Odpowiedzialnosć państwa za krzywdy wrzyrządzone po 1945 r. i w czasach PRL. Interwencje, kasacje RPO i jego propozycje zmian w prawie

Data początkowa
np.: 03/2021
Data końcowa
np.: 03/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Prawo do odszkodowań - także za poległych za Polskę na terenach II RP, które po wojnie weszły w skład ZSRR. Propozycja legislacyjna Senatu po wniosku RPO

Data: 2021-02-23
  • Prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia ma przysługiwać także bliskim osób poległych za Polskę na terenach II RP, które po wojnie stały się częścią ZSRR
  • Senat przyjął 19 lutego 2021 r. taką zmianę prawa, którą postulował Rzecznik Praw Obywatelskich (druk senacki nr 187). Teraz rozpatrzy ją Sejm

Chodzi o nowelizację ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, tzw. „ustawy lutowej”.

Zgodnie z nią, prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia mają osoby represjonowane przez organy radzieckie za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego lub z powodu takiej działalności, jeśli wskutek zmiany granic państwowych po II wojnie światowej zmarły poza terytorium Polski. Obecnie prawo to przysługuje tylko osobom mieszkającym obecnie lub w chwili śmierci w Polsce.

Jeśli zatem czyjś przodek zginął np. z rąk NKWD - walcząc o niepodległość na kresach wschodnich, które po II wojnie światowej weszły w skład ZSRR - to jego potomek nie ma prawa do odszkodowania.

Od 2014 r.  kolejni Rzecznicy występowali na rzecz prawa do odszkodowania dla rodzin obywateli Polski, którzy zginęli walcząc o niepodległość ojczyzny  i walkę tę rozpoczęli w latach II wojny na terytorium Polski, ale - wskutek przesunięcia granic - kontynuowali ją poza terytorium państwa polskiego.

Według RPO pominięcie osób, które zginęły poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej, jest nieracjonalne. Związek tych żołnierzy z Polską nie pozostawia żadnych wątpliwości. Ginęli za nią, a wcześniej często narażali nie tylko siebie, ale także na terror okupantów wobec bliskich.

Stosowanie w takich sprawach przesłanki miejsca zamieszkania (tzw. domicylu)  narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. W efekcie rodziny partyzantów, którzy walczyli w jednym oddziale, są przez prawo różnie traktowane. 

Rzecznik prosił  ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o rozważenie zainicjowania odpowiednich prac legislacyjnych - bez skutku. Dlatego Adam Bodnar zwrócił się  do przewodniczącego senackiej Komisji  Ustawodawczej o rozważenie zainicjowania procesu legislacyjnego.

II.513.17.2014

Prawo do odszkodowań - także za poległych za Polskę na terenach II RP, które po wojnie stały się częścią ZSRR. Rzecznik pisze do Senatu

Data: 2020-07-01
  • Jeśli Twój przodek zginął np. z rąk NKWD - walcząc o niepodległość na obszarach Polski, które po II wojnie światowej weszły w skład ZSRR - to nie masz prawa do odszkodowania
  • Mają je zaś ci, których bliscy polegli w walce po tej stronie granicy Rzeczypospolitej)
  • Od dawna budzi to wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnych zasad zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa oraz równości
  • O odpowiednią zmianę prawa Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do senackiej komisji

Od 2014 r.  kolejni Rzecznicy występują na rzecz prawa do odszkodowania dla rodzin obywateli Polski, którzy zginęli walcząc o niepodległość ojczyzny  i walkę tę rozpoczęli w latach II wojny na terytorium Polski, ale - wskutek przesunięcia granic - kontynuowali ją poza terytorium państwa polskiego. Prawo takie mają zaś bliscy osób, które zginęły na terenach objętych dzisiejszymi granicami Rzeczypospolitej.

Przewiduje to ustawa z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Według RPO pominięcie osób, które zginęły poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej, jest nieracjonalne i powoduje faktyczne wykluczenie możliwości dochodzenia roszczeń przez najbliższych.

W 2017 r. Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie rodziny żołnierza Armii Krajowej,  represjonowanego przez NKWD za działania niepodległościowe. Walczył on tam, gdzie się urodził i mieszkał - zginął w 1948 r. na terytorium Białorusi, kilkanaście kilometrów od nowej granicy Polski. Jego najbliżsi nie mają prawa do  odszkodowania, ponieważ w chwili śmierci nie był w Polsce.

W ocenie Rzecznika związek tych żołnierzy z Polską nie pozostawia żadnych wątpliwości. Ginęli za nią, a wcześniej często narażali nie tylko siebie, ale także na terror okupantów wobec swoich bliskich.

Tymczasem o tym, czy rodzinom należy się rekompensata, decyduje przebieg granic ustalony po wojnie. Stosowanie w takich sprawach przesłanki miejsca zamieszkania (tzw. domicylu)  narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. W efekcie rodziny partyzantów, którzy walczyli w jednym oddziale, są przez prawo różnie traktowane.

- Pogląd Pana Rzecznika odnośnie zasadności zmiany art. 8 ust. 2a ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego zasługuje w pełni na aprobatę - odpisał RPO 8 lutego 2017 r. wiceminister Marcin Warchoł.

Według Ministerstwa przepisy ustawy są celowe i zasadne w przypadku osób, które przeżyły represje i po ustaleniu nowych granic Polski mogły dokonać świadomego wyboru miejsca zamieszkania i przynależności państwowej.  Ale zmarli (skazani na karę śmierci, polegli w walce z NKWD czy zmarli w radzieckim więzieniu) nie decydowali, w jakiej ziemi spoczną.

Marcin Warchoł wyjaśniał, że zmiana przepisów nie leży jednak w gestii administracji rządowej, gdyż w Sejmie procedowany był wtedy senacki projekt nowelizacji ustawy.

Minister podał pod rozwagę nadanie art. 8 ust. 2a ustawy brzmienia: „Uprawnienia określone w ust. 1 przysługują również osobom, mieszkającym obecnie w Polsce bądź w chwili śmierci w Polsce bądź na terytorium Polski w granicach ustalonych w Traktacie Ryskim poza obecnym terytorium Polski, represjonowanym przez radzieckie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub organy pozasądowe, działające na obecnym terytorium Polski w okresie od dnia 1 lipca 1944 r. do dnia 31 grudnia 1956 r. oraz na terytorium Polski w granicach ustalonych w Traktacie Ryskim, w okresie od dnia 1 stycznia 1944 r. do dnia 31 grudnia 1956 r., za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego lub z powodu takiej działalności”.

Ponieważ ówczesne prace legislacyjne w Sejmie nie doprowadziły do zmiany prawa, Rzecznik poprosił w 2018 r. ministra Zbigniewa Ziobrę o rozważenie zainicjowania odpowiednich prac legislacyjnych. Minister podtrzymał wcześniejsze stanowisko.

Adam Bodnar zwrócił się  do przewodniczącego senackiej Komisji  Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego o rozważenie zainicjowania procesu legislacyjnego. - Wydaje się, że propozycja przedstawiona przez Ministra Sprawiedliwości w piśmie z 8 lutego 2017 r. jest dobrym punktem wyjścia do projektowania nowego brzmienia tegoż przepisu – dodał RPO.

II.513.17.2014

RPO: każdy wcielony w PRL po 1956 r. do wojska z przyczyn politycznych - z prawem do odszkodowania

Data: 2020-04-10
  • Opozycjoniści wcielani w PRL do wojska pod pozorem powszechnego obowiązku obrony mogą ubiegać się o odszkodowanie czy zadośćuczynienie tylko za taką służbę od listopada 1982 r. do lutego 1983 r.
  • Tymczasem takie prawo powinni mieć wszyscy powołani z tej przyczyny do wojska od 1956 r. - wskazuje RPO
  • Chodzi np. o ludzi branych do wojska po Marcu 1968 r., wydarzeniach Grudnia 1970 r. czy w związku z Czerwcem 1976 r. 
  • Obecne ograniczenie jest niezgodne z Konstytucją, bo w sposob nieuzasadniony różnicuje prawa osób w tej samej sytuacji

Dlatego RPO Adam Bodnar prosi Marszałka Senatu o odpowiednią inicjatywę legislacyjną.

- Osobie, która w okresie od dnia 1 listopada 1982 r. do dnia 28 lutego 1983 r. pełniła czynną służbę wojskową, do której odbycia została powołana za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, przysługuje od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę i zadośćuczynienie za doznaną krzywdę – głosi art. 8a ustawy  o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Tym samym prawo to przysługuje ok. 1600 działaczom zdelegalizowanej „Solidarności” w okresie stanu wojennego, którzy od listopada 1982 r. do lutego 1983 r. odbywali przymusową służbę wojskową. Trafiali oni nie do zwykłych jednostek, ale do tzw. wojskowych obozów specjalnych (m.in. w Chełmnie nad Wisłą, Czerwonym Borze, Trzebiatowie, Rawiczu, Unieściu, Budowie, Dęblinie i Czarnym).  De facto był to rodzaj internowania (od którego władze wówczas już odchodziły).

Przepis ten pomija jednak osoby zaangażowane w wydarzenia Marca 1968 r., uczestników strajków z lat 1970-1971 oraz działaczy  opozycji,  „profilaktycznie” powołanych do  wojska przed podwyżkami cen w czerwcu 1976 r.

RPO przypomina, że ustawa z 20 marca 2015 r. o działaczach opozycji antykomunistycznej oraz osobach represjonowanych z powodów politycznych zawiera definicję osoby represjonowanej w PRL. To m.in. ten, kto od 1 stycznia 1956 r. do  31 lipca 1990 r. przez powyżej 30 dni pełnił  służbę wojskową, do której odbycia  powołano go z przyczyn politycznych (za działalność na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności lub respektowania politycznych praw człowieka).

Tym samym obecny przepis ustawy w niedopuszczalny sposób różnicuje sytuację osób ubiegających się o odszkodowanie lub zadośćuczynienie za  represje - w porównaniu z osobami, które były represjonowane w ten sam sposób i z tego samego powodu od 1 stycznia 1956 r. do 31 października 1982 r. oraz od 1 marca 1983 r. do 31 lipca 1990 r. Ustawodawca ma konstytucyjny obowiązek wyrównania ochrony praw majątkowych wszystkich takich osób.

W  ocenie RPO obecny przepis jest sprzeczny z konstytucyjnymi zasadami:

  • równości wobec prawa w zakresie ochrony praw majątkowych (art. 64 ust. 2 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji),
  • demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji),
  • podstawami odpowiedzialności Skarbu Państwa za bezprawne pozbawienie wolności (art. 41 ust. 5 w związku z art. 77 ust. 1 i art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Rzecznik podkreśla, że proponowana zmiana nie oznacza automatycznego przyjmowania, iż każde powołanie do  wojska z lat 1956-1990 będzie przejawem represji za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Okoliczność ta winna zostać każdorazowo wykazana w postępowaniu dowodowym przed sądem w sprawie o odszkodowanie lub zadośćuczynienie.

Możliwość ich dochodzenia nie powinna być zaś co do zasady ograniczona ze względu na przynależność do danej grupy podmiotów wyróżnionej z powodów nierelewantnych.

II.513.7.2019

Sformułowanie "polskie obozy zagłady" narusza dobra osobiste polskiego więźnia Auschwitz - wyrok w sprawie niemieckiej TV jest ostateczny

Data: 2019-09-25
  • Wyrok uznający naruszenie dóbr osobistych Karola Tendery przez niemiecką stację telewizyjną ZDF – poprzez użycie słów „polskie obozy zagłady” – nie może już zostać zmieniony.
  • Rozprawa przed Sądem Najwyższym, która miała odbyć się 25 września , została odwołana.
  • Pozwana niemiecka stacja telewizyjna ZDF cofnęła skargę kasacyjną dotyczącą Wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z 22 grudnia 2016 r.

Odwołanie rozprawy i umorzenie postępowania przed Sądem Najwyższym oznacza koniec trwającej prawie 6 lat batalii sądowej Karola Tendery, dziś 98-letniego byłego więźnia obozu w Auschwitz. Karol Tendera w styczniu 2014 r. wniósł pozew o ochronę dóbr osobistych w postaci godności narodowej i tożsamości narodowej, naruszonych poprzez użyte w zapowiedzi programu przez ZDF sformułowanie: „polskie obozy zagłady”. Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania sądowego wskazując na istnienie dóbr osobistych w postaci godności i tożsamości narodowej oraz na konieczność właściwego przeproszenia powoda. Rzecznik wskazał, iż tylko przeprosiny adekwatne pod względem treści i formy do dokonanego naruszenia dóbr osobistych – a zatem przeprosiny skierowane do Karola Tendery, na stronie internetowej ZDF - mogą usunąć w pełni skutki tego naruszenia.

W prawomocnym wyroku z 22 grudnia 2016 r. Sąd Apelacyjny w Krakowie uznał, że sformułowanie „polskie obozy śmierci” naruszyło dobra osobiste byłego więźnia obozu w Auschwitz i że było to naruszenie bezprawne. Od tego wyroku skargę kasacyjną wniósł ZDF.

Mimo istnienia wiążącego strony prawomocnego wyroku, nie został on prawidłowo wykonany przez ZDF. Sąd Apelacyjny wskazał wymogi przeprosin: publikację na stronie głównej ZDF, pozostawiona tam przez 1 miesiąc, o określonej w wyroku treści – które nie zostały przez pozwaną telewizję spełnione. Batalia o wykonanie wyroku toczyła się przed sądami niemieckimi i została zakończona wyrokiem Federalnego Trybunału Sprawiedliwości w Karlsruhe uznaniem, że wyrok nie może być wykonany w Niemczech z uwagi na konstytucyjnie chronioną wolność słowa, wykluczającą nakazanie komukolwiek konkretnej treści przeprosin. Pełnomocnik Karola Tendery wniósł skargę do niemieckiego sądu konstytucyjnego.

Pomoc dla osób represjonowanych w stanie wojennym dzięki inicjatywie RPO

Data: 2019-09-16
  • Ludzie, którzy w stanie wojennym w 1981-82 r. skutecznie ukryli się przed internowaniem przez władze komunistyczne, zyskają prawo do odszkodowania.
  • Do tej pory nie mieścili się w kategorii osób represjonowanych, choć ukrywali się (nie mogli więc pracować, utrzymywać rodzin, ponosili emocjonalne koszty rozłąki z rodziną) i dziś mogą pozostawać bez środków do życia
  • Dzięki inicjatywie RPO Sejm zmienił ustawę naprawiając krzywdę tych osób. Ustawę musi jeszcze poprzeć Senat i podpisać Prezydent

Do tej pory odszkodowanie przysługiwało tylko tym, wobec których  nie tylko wydano decyzję o internowaniu ale ją wykonano. Zdaniem RPO takie zróżnicowanie uprawnień osób represjonowanych nie miało żadnego uzasadnienia. Osoby represjonowane przez sam fakt wydania wobec nich orzeczenia lub decyzji o internowaniu musiały ukrywać się, traciły pracę, a więc źródło utrzymania siebie i swych rodzin. Konsekwencje represji w większości przypadków odczuwają do dziś, znajdując się w trudnej sytuacji materialnej. Nie można też zapominać o kosztach emocjonalnych poniesionych przez osoby represjonowane i ich rodziny.

Obecna regulacja wyłączająca spoza zakresu odszkodowania lub zadośćuczynienia szkodę wynikłą

Dlatego w 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Senatu zwraca się z prośbą o rozważenie podjęcia stosownych prac legislacyjnych. Efektem jest przyjęta przez Sejm 30 sierpnia 2019 r. ustawa o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (druk sejmowy nr 665).

Znowelizowana ustawa przewiduje, że prawo do ubiegania się o odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługuje osobie, wobec której stwierdzono nieważność orzeczenia albo wydano decyzję o internowaniu w związku z wprowadzeniem w 13 grudnia 1981 r. w Polsce stanu wojennego, za szkody i krzywdy wynikłe z wydania lub wykonania tego orzeczenia lub decyzji. Dotychczas możliwość taką miały tylko osoby, w przypadku których szkoda lub krzywda wynikała z wykonania decyzji, a zatem poza zakresem uprawnionych do odszkodowania o zadośćuczynienia były wszystkie te osoby, wobec których wydane orzeczenia nie zostały wykonane. Działo się tak najczęściej dlatego, że osoba ta uciekła lub ukrywała się, a to mogło wiązać się np. z porzuceniem pracy, rozłąką z rodziną i bliskimi, czy koniecznością wyprowadzenia się z rodzinnej miejscowości. Po wejściu w życie nowelizacji, również takie osoby będą mogły dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia.

Nowelizacja wydłuża ponadto okres przedawnienia tego typu roszczeń. Po wejściu ustawy w życie będzie to 10 lat do momentu uprawomocnienia się wyroku, który stwierdza nieważność orzeczenia lub decyzji. Okres ten powinien być wystarczający, aby wszystkie pokrzywdzone osoby mogły wystąpić ze stosownym roszczeniem.

Przyjęte zmiany stanowią realizację postulatu Rzecznika Praw Obywatelskich z zgłaszanego od kilku lat. Zrównują one sytuacje osób, które doznały szkody i krzywdy na skutek działań władz państwowych w okresie stanu wojennego, rozszerzając krąg osób uprawnionych do odszkodowania i zadośćuczynienia.

Rodzeństwo skazano po wojnie za podpisanie volkslisty, choć pomagało Polakom. Kasacja Rzecznika

Data: 2019-07-02
  • Rodzeństwo z Żywiecczyzny zostało po II wojnie światowej skazane za podpisanie volkslisty
  • W 1947 r. sąd nie wziął jednak pod uwagę zeznań świadków, że rodzeństwo podczas wojny czynnie pomagało Polakom
  • Podsądni twierdzili, że podpisali volkslistę w obawie przed niemieckimi prześladowaniami
  • RPO wniósł by Sąd Najwyższy uchylił wyrok, bo sąd pominął zeznania na ich korzyść i nie zbadał, czy w ogóle powinni podlegać karze

22 października 1947 r. Sąd Okręgowy w W. uznał obywateli II RP Adolfinę, Helenę, Roberta i Michała S. za winnych podpisania volkslisty w lutym 1942 r. Takie zgłoszenie przynależności do narodowości niemieckiej było karalne na mocy dekretu z 28 czerwca 1946 r. o odpowiedzialności karnej za odstępstwo od narodowości w czasie wojny 1939-1945. Groziło za to do 10 lat więzienia.

Bracia zostali skazani na 6 miesięcy pozbawienia wolności, a siostry - na 7 miesięcy. Całej czwórce na 2 lata odebrano prawa publiczne i obywatelskie. Orzeczono też przepadek na rzecz Skarbu Państwa wszystkich ich udziałów własnościowych w nieruchomości.

Kasacja RPO

W kasacji do SN Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucił wyrokowi z 1947 r. naruszenie prawa procesowego. Ówczesny sąd nie oparł bowiem wyroku na całokształcie materiału dowodowego. W rezultacie nie uwzględniono okoliczności wyłączających karalność podpisania volkslisty.

Według art. 4 dekretu z 28 czerwca 1946 r. nie podlegał karze, kto zgłosił przynależność do narodowości niemieckiej w celu uniknięcia ciężkiego prześladowania ze strony władz niemieckich za trwanie przy swojej narodowości - jeżeli prześladowania nie można było bez szczególnych trudności uniknąć w inny sposób. Karze nie podlegał także ten, kto mimo zgłoszenia przynależności do narodowości niemieckiej brał udział w walkach wyzwoleńczych albo dobrowolnie wstąpił do wojska lub organizacji wolnościowej, walczących z państwem niemieckim lub z nim sprzymierzonym, albo też z narażeniem wolności lub życia okazywał czynnie pomoc społeczeństwu polskiemu.

Rodzeństwo wskazywało, że na volkslistę wpisali się m.in. z obawy o grożące im kary za udzielaną pomoc Polakom oraz groźby osadzenia w obozie koncentracyjnym. Ponadto ich siostra chorowała psychicznie, co groziło że Niemcy ją zamordują (jak inne osoby z niepełnosprawnością intelektualną). I przed wpisaniem na volkslistę i już po rodzeństwo czynnie pomagało ludności pochodzenia polskiego. M.in. dzięki ich interwencji ks. Franciszek Smolarek wydostał się z obozu koncentracyjnego. Udostępniali Polakom radio (co było przez Niemców karane). Podczas okupacji przechowywali też rzeczy Polaków, którzy obawiali się ich konfiskaty przez Niemców. Uchronili również młodą dziewczynę przed wywózką na roboty do Niemiec.

Ponadto prowadząc sklep rzeźniczy, rodzeństwo wielokrotnie sprzedawało Polakom mięso i tłuszcz bez kartek lub po zaniżonych cenach. Gdy kontrola wykazała brak 1000 kg mięsa i odpowiednich kartek żywnościowych, siostry trafiły do niemieckiego więzienia (na rok oraz na trzy lata).

Sąd Okręgowy w W. przesłuchał 16 świadków. Część z nich potwierdziła, że oskarżeni czynnie pomagali ludności pochodzenia polskiego oraz wpisali się na volkslistę ze względu na groźby wywiezienia ich do obozu koncentracyjnego.

Brak uzasadnienia wyroku z 1947 r. uniemożliwia wprawdzie analizę motywów rozstrzygnięcia sądu, nie oznacza jednak niemożliwości stwierdzenia, że sąd pominął przesłanki umożliwiające wyłączenie karalności wobec całej czwórki.

W ocenie Rzecznika sąd nie wziął pod uwagę zeznań świadków korzystnych dla rodzeństwa. Nie oparł zatem wyroku na całokształcie okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego, lecz dokonał wybiórczej i dowolnej oceny dowodów. Oznaczało to naruszenie ówcześnie obowiązującego Kodeksu postępowania karnego.

Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 21 grudnia 1948 r. pogląd, że pomoc udzielana poszczególnym jednostkom lub grupom nie jest pomocą udzielaną społeczeństwu polskiemu w rozumieniu art. 4 dekretu z 28 czerwca 1946 r., nie da się utrzymać. Udzielając pomocy jednostce, można więc w zasadzie okazać pomoc społeczeństwu. Ponadto SN wskazał, że art. 4 dekretu może mieć zastosowanie do sytuacji, gdy wskutek działalności na rzecz społeczeństwa polskiego osoba była przez władze niemieckie represjonowana i były stosowane na nią  naciski w kierunku zgłoszenia przynależności do narodowości niemieckiej.

Rzecznik wniósł, by Sad Najwyższy uchylił wyrok sądu z 1947 r. i umorzył postępowanie wobec skazanych z powodu przedawnienia karalności czynu (co nastąpiło 9 maja 1955 r.).

II.511.575.2015

Opozycjonistka z PRL nie dostała Krzyża Wolności i Solidarności - obawia się opinii, że była agentką SB

Data: 2019-06-25
  • Działaczka opozycji antykomunistycznej nie poznała przyczyn decyzji prezesa IPN o niewystąpieniu do Prezydenta o nadanie jej Krzyża Wolności i Solidarności
  • Może to rodzić wobec niej przypuszczenia o związki ze służbami specjalnymi PRL – takie osoby nie mają bowiem prawa do tego odznaczenia
  • RPO zwrócił się do prezesa IPN o rozważenie zmiany przepisów
  • Chodzi o to, aby informować zainteresowanych o powodach odstąpienia od wniosku o nadanie Krzyża

W skardze do RPO obywatelka opisała postępowanie o nadanie jej Krzyża Wolności i Solidarności. W odpowiedzi na inicjatywę o przedstawienie Prezydentowi wniosku o nadanie jej tego odznaczenia, prezes Instytutu Pamięci Narodowej powiadomił, że w efekcie procedury sprawdzającej odstąpił od wystąpienia z takim wnioskiem. Nie podał przyczyn tej decyzji, powołując się na przepis ustawy o orderach i odznaczeniach (który tego nie nakazuje - ani wobec inicjatorów wniosku o odznaczenie, ani osoby, która ma je otrzymać).

Krzyż Wolności i Solidarności jest nadawany aktywnym działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej w PRL. Zgodnie z ustawą z 2010 r., do otrzymania Krzyża nie mają prawa osoby:

  • które były pracownikami, funkcjonariuszami, żołnierzami organów bezpieczeństwa państwa, chyba że przedłożą dowody, iż przed 4 czerwca 1989 r., bez wiedzy przełożonych czynnie wspierały osoby lub organizacje działające na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności lub respektowania praw człowieka w PRL;
  • co do których w archiwum IPN zachowały się dokumenty wytworzone przez nie lub przy ich udziale, w ramach czynności wykonywanych przez nie w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji przez organy bezpieczeństwa państwa.

Obywatelka poprosiła o uzasadnienie tej decyzji oraz o dokumentację  postępowania sprawdzającego. Prezes IPN odpowiedział, że ustawa nie daje uprawnień do informowania o przyczynach odstąpienia. Skarżąca uznała, że narusza to jej konstytucyjne prawa, w tym prawo do informacji oraz zasadę ochrony godności człowieka. Mogą bowiem powstać  podejrzenia o jej współpracy z organami bezpieczeństwa PRL.

Kobieta podkreśliła, że nie była karana, ani nigdy nie podjęła działalności na rzecz organów bezpieczeństwa PRL. Ma zaś status działacza opozycji antykomunistycznej (nadany decyzją Szefa Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych); została też odznaczona Złotym Krzyżem Zasługi za działalność na rzecz przemian demokratycznych.

Rzecznik ma świadomość, że okoliczności prowadzące do utraty prawa otrzymania odznaczenia wiążą się z tzw. danymi wrażliwymi  (współpraca z organami bezpieczeństwa PRL lub karalność).

Przepis o nieinformowaniu o przyczynach odstąpienia od wniosku dla Prezydenta RP miał na celu uniknięcie przekazywania tych danych podmiotom inicjującym (np. organy samorządowe, organizacje społeczne i zawodowe). Chodziło o ochronę godności i dobrego imienia osoby, wobec której złożono wniosek o nadanie tego odznaczenia.

Należy jednak zauważyć, że mogą wystąpić również sytuacje (jak w przypadku skarżącej), gdy skutkiem stosowania przepisów może być powstanie nieprawdziwych podejrzeń o współpracy z organami bezpieczeństwa PRL lub o karalności.

Dla byłych działaczy opozycji antykomunistycznej samo powstanie tych podejrzeń może szkodzić ich dobremu imieniu. Obywatel nie ma w takiej sytuacji żadnej możliwości reakcji na decyzję o odstąpieniu przez Prezesa IPN od przedstawienia wniosku, która może być źródłem tych podejrzeń, a tym samym możliwości np. zdementowania nieprawdziwych przypuszczeń. Nie ma też możliwości zapoznania się z dokumentacją IPN.

Dlatego Rzecznik uznał za niezbędne szersze przeanalizowanie przyczyn decyzji o odstąpieniu od przedstawienia wniosku o nadawanie Krzyża w praktyce działalności Prezesa IPN. Chodzi zwłaszcza o wskazanie, jaką grupę stanowią decyzje podjęte z uwagi na fakt współpracy z organami bezpieczeństwa państwa, na karalność, a jaką - podjęte z innych przyczyn.

Ze względu na potrzebę jak najlepszego zabezpieczenia praw obywateli w postępowaniu w sprawach o nadanie Krzyża Wolności i Solidarności, Rzecznik poprosił prezesa IPN Jarosława Szarka o ocenę ewentualnej zmiany przepisów ustawy w tym zakresie.

VII.600.6.2019

Podpisał „volkslistę”, aby informować podziemie. SN po kasacji RPO uchylił rozstrzygnięcie z 1993 r.

Data: 2019-06-13
  • W czasie II wojny światowej obywatel polski pochodzenia austriackiego podpisał volkslistę, aby informować podziemie o działaniach okupantów
  • W 1946 r. orzeczono za to wobec niego bezterminowe umieszczenie w obozie odosobnienia z pracą przymusową; odebrano mu też prawa publiczne i  skonfiskowano majątek
  • W latach 90. jego potomek wystąpił o uznanie orzeczenia z 1946 r. za nieważne, czego sąd nie uwzględnił
  • RPO złożył kasację na korzyść nieżyjącego już pana Edwarda. Sąd Najwyższy nakazał, aby sąd ponownie rozpatrzył sprawę  

W 1940 r. pan Edward, obywatel RP pochodzenia austriackiego, za namową podziemia podpisał „volklistę”, aby informować o działaniach okupanta. W lasach będących jego własnością działali potem partyzanci; ukrywały się też osoby poszukiwane przez Niemców.

Za podpisanie „volkslisty” 15 marca 1946 r. został on skazany postanowieniem Specjalnego Sądu Karnego w K. Został bezterminowo umieszczony w miejscu odosobnienia z nakazem pracy przymusowej; odebrano mu też prawa publiczne i skonfiskowano majątek.

Zarazem sąd ocenił wtedy, że podpisanie „volkslisty” miało charakter formalny i uznał, że zasługuje on na ułaskawienie. Z prawa tego skorzystał wkrótce potem prezydent Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut. Po ułaskawieniu pana Edwarda zwolniono z obozu i przywrócono mu prawa, ale majątku nie zwrócono. Nie uchylono też samego orzeczenia sądu.

W latach 90. wystąpił o to syn nieżyjącego już pana Edwarda na podstawie ustawy z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Wskazał, że podpisał on „volkslistę" tylko po to, aby ułatwić działania podziemia, czym działał na korzyść niepodległości Polski.

W maju 1993 r. Sąd Wojewódzki w K. nie uwzględnił tego wniosku. Uzasadniając postanowienie, sąd stwierdził, że z uwagi na działanie pana Edwarda w czasie okupacji, a nie w okresie powojennym (1 stycznia 1944–31 grudnia 1956), brak jest podstawy do stwierdzenia nieważności orzeczenia Specjalnego Sądu Karnego na podstawie ustawy z 23 lutego 1991 r. Postanowienie sądu nie zostało zaskarżone przez wnioskodawcę.

Kasację od tego orzeczenia wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zarzucił sądowi rażące naruszenie prawa karnego materialnego. Polegało to na tym, że sąd błędnie uzależnił stwierdzenie nieważności orzeczenia od podejmowania działalności niepodległościowej w okresie od 1 stycznia 1944 r. do 31 grudnia 1956 r. Doprowadziło to do nieuwzględnienia wniosku, podczas gdy z art. 1 ust. 1 ustawy z  23 lutego 1991 r. jednoznacznie wynika, że czasokres ten odnosił się jedynie do daty wydania orzeczeń, których nieważność miałaby zostać stwierdzona.

Art. 1 ust.l ustawy z 23 lutego 1991 r. (obowiązujący w dacie orzekania) stanowił: „Uznaje się za nieważne orzeczenie wydane przez polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub przez organy pozasądowe w okresie od rozpoczęcia ich działalności na ziemiach polskich, począwszy od 1 stycznia 1944 r. do 31 grudnia 1956 r., jeżeli czyn zarzucony lub przypisany był związany z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego albo orzeczenie wydano z powodu takiej działalności, jak również orzeczenia wydane za opór przeciwko kolektywizacji wsi i obowiązkowym dostawom”.

Sąd Wojewódzki błędnie zatem przyjął, że artykuł ten uzależniał stwierdzenie nieważności orzeczenia od podejmowania działalności niepodległościowej w okresie od 1 stycznia 1944 r. do 31grudnia 1956 r.

Konieczne jest zatem powtórne przeprowadzenie postępowania w celu prawidłowego dokonania ustaleń w sprawie – pisał w kasacji RPO. Wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w K. do ponownego rozpoznania.

Na rozprawie 13 czerwca 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt IV KK 493/18) uchylił zaskarżone postanowienie sądu z 1993 r. Zgodnie z wnioskiem kasacji zwrócił sprawę sądowi okręgowemu.

BPK.511.90.2017

Spotkanie regionalne w Koszalinie

Data: 2019-06-12

20 osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem w Koszalinie w Sali rady Urzędu Miasta. Za oknem przy fontannach bawiły się dzieci, było ponad 30 stopni w cieniu. Na szczęście sala spotkania była chłodzona. Najbardziej gorąca dyskusja dotyczyła symboli komunistycznych w mieście – seniorzy przedstawiający się jako nowi komuniści starli się z uczniami Liceum im. Stanisława Dubois (socjalisty).

Mieszkańcy Koszalina będą mogli dowiedzieć się o tym, co mogło być na spotkaniu dzięki dużemu zainteresowaniu lokalnych mediów (dziennikarze poprosili Adama Bodnara o briefing o najważniejszych sprawach lokalnych).

Na wstępie Adam Bodnar opowiedział zebranym, czym się zajmuje. Rzecznik Praw Obywatelskich jest powoływany na pięcioletnią kadencję i praktycznie nie można go odwołać. Ta kadencja RPO kończy się we wrześniu 2020 r. Zadaniem RPO jest upominanie się o prawa obywateli – te prawa i wolności opisuje Konstytucja, ale także umowy międzynarodowe ratyfikowane przez Polskę (np. Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, czy Europejska Konwencja Praw Człowieka, która daje nam prawo do upominania się o swoje prawa do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Do RPO przychodzą różne typy spraw – co roku z całej korespondencji RPO indentyfikuje ich ok. 20 tysięcy (np. choć 1500 osób poskarżyło się na obowiązkowe hasło „Bóg Honor i Ojczyzna” w paszportach, dla RPO była to jedna sprawa).

Na szczęście RPO nie działa sam – są też inni rzecznicy: Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy (od ubezpieczeń, ale i kredytów, w tym tzw. „frankowych”), nowo powstały Rzecznik Przedsiębiorców, Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumentów (urzędnicy samorządowi) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (wcześniej GIODO).

Warto wiedzieć, że sprawy, które trafiają do Rzecznika Praw Obywatelskich, są takie same od lat – emerytalne, mieszkaniowe, dotyczące osób z niepełnosprawnościami, więźniów (szczegóły można znaleźć na stronie rpo.gov.pl w sekcji Sprawy Ważne dla Obywateli). To wynika z tego, że wiele spraw zagwarantowanych w Konstytucji władze nie traktują priorytetowo, na część po prostu nie ma pieniędzy – to wszystko zostanie do zrobienia i kolejni rzecznicy będą musieli stawić temu czoła.

RPO stracił jedno z ważniejszych narzędzi upominania się o prawa obywateli – skarżył przepisy do Trybunału Konstytucyjnego (moja poprzedniczka zaskarżyła ustawę o przejęciu środków z OFE, zaskarżyliśmy przepisy o kwocie wolnej od podatków). Teraz Trybunał stracił niezależność od władz i już nie stanowi oparcia dla RPO w sprawach ważnych dla obywateli.

Rzecznik może jednak przystępować do spraw w sądach. Robi to często – np. w sprawach o uciążliwe inwestycje (smród, śmieci).

Rzecznik zapobiega torturom i nieludzkiemu traktowaniu – upomina się o prawa więźniów. Eksperci z jego Biura, z zespołu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (działającego na mocy Konwencji ONZ o zakazie tortur) wizytują w sposób niezapowiedziany wszystkie miejsca po zbawienia wolności – od aresztów i więzień po izby wytrzeźwień i domy pomocy (bo tam też można trafić i nie móc wyjść). I to właśnie oni w czasie rutynowej wizytacji na komisariacie policji w Rykach znaleźli tam w zeszłym roku człowieka pobitego przez policjantów. Gdyby nie oni, sprawa by nie wyszła na światło dzienne.

Rzecznik podpowiada też samorządom, jak dbać o prawa seniorów zapewniając im samodzielność i niezależność u siebie w domu. Zajmuje się też pomocą dla osób chorujących na chorobę Alzheimera i ich opiekunom.

Pytania z sali

Krzyże  szkołach i w Sejmie

Dlaczego w miejscach publicznych wiszą w Polsce krzyże? Dlaczego w tej sali wisi portet Jana Pawla II? – zapytał starszy pan (bo papież Polak przyczynił się do upadku komunizmu – odparł młody człowiek, a RPO się z nim zgodził).

RPO: Sprawa jest nienowa, a RPO koncentruje tu się na odpowiedzi na pytanie, czy dane zjawisko może ograniczać prawa i wolności obywatelskie. Przykładem podejścia jest stosunek do hasła „Bóg – Honor – Ojczyzna” w paszporcie. Jest to hasło wiązane z naszą historią i mogłoby się znaleźć w dokumencie urzędowym. To, co razi, to fakt, że znalazło się ono w obrysie twarzy właściciela paszportu. To może naruszać prawa niektórych osób.

Trudniejszą sprawą jest obecność symboli religijnych „w miejscach publicznych”. Bo to nie tylko sale ratuszowe i sejmowe czy szkolne, ale także place i drogi – czy w walce o czystość prawa mamy usuwać przydrożne krzyże? – zapytał Adam Bodnar.

Jest dla mnie natomiast problemem, że uroczystości państwowe łączą się z uroczystościami religijnymi, w których zaproszeni musza uczestniczyć, bo sfera religii nie jest rozdzielona od sfery publicznej.

Symbole nazistowskie i komunistyczne w przestrzeni publicznej

Staję w obronie Janka Krasickiego i Hanki Sawickiej – wychowałem się na nich, to byli moi bohaterowie. Zabiera im się ich ulice, a ja się z tym nie zgadzam – powiedział uczestnik spotkania.

A Jak jest realizowany w Polsce konstytucyjny zakaz działania partii nazistowskich i komunistycznych? To pytanie zadał młody człowiek. Chodziło mu z jednej strony o działanie ONR, a z drugie strony to, że w Koszalinie nadal jest pomnik Armii Radzieckiej (z sierpem i młotem) i działa Komunistyczna Partia Polski.

RPO: Konstytucja w art. 13 mówi o odwoływaniu się w programie partii lub praktyce codziennej do praktyk totalitarnych.

W Polsce na podstawie tego przepisu został rozwiązany oddział ONR w Brzegu, a teraz toczy się sprawa organizacji Duma i Nowoczesność (organizacja urodzin Hitlera w lesie).

Dlaczego ten przepis jest stosowany rzadko i niejednolicie? Bo może być przeciwskuteczny.

Jeśli pomnik Armii Czerwonej stoi na cmentarzu, to jednak trzeba do tego przykładać inną miarę nawet potępiając jej działania. Ale powszechne dziś koszulki z Che Guevarą nie są sympatyczne dla kogoś, kto zna historię.

Pamiętajmy o jednym: usuwanie pomników i zmiany nazw ulic powinna poprzedzać powszechna debata i konsultacji.

Marsz Równości w Koszalinie

W tym roku przeszedł przez Koszalin Marsz Równości. Jestem dumny, że nam się udało. Dziękuję, że RPO upomina się o nasze prawa, że moje państwo się o to upomina

RPO: To ja Państwu gratuluję, że Wam się udało.

Emerytury kobiet z rocznika 1953?

Czy w mojej sytuacji mam szansę wygrać w sądzie?

RPO: To jest zawiła sprawa, ale jest teraz szansa na rozwiązanie ustawowe problemu. Proszę zgłosić sprawę do Biura RPO.

Chodzi o problem kobiet urodzonych w roku 1953: tylko w tym przypadku jeśli ktoś przeszedł na na wcześniejsza emeryturę, to wypłacone kwoty obniżały emeryturę powszechną (mężczyzn problem nie dotyczy, bo w momencie wejścia w życia tego przepisu mężczyźni nie osiągali jeszcze wieku emerytalnego).

Opieka nad osobą starszą

Najbliższa osoba może wziąć tylko 14 dni opieki płatnej na chorującego rodzica. Przy operacji i rehabilitacji to stanowczo za mało. Powinno być co najmniej 30 dni płatnego zwolnienia (na dzieci jest 60 dni – a osoba w bardzo podeszłym wieku jest znowu dzieckiem).

RPO: Musimy to przeanalizować. Być może jest to temat na wystąpienie generalne RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Rozliczanie opłat za śmieci w Koszalinie

W Koszalinie opłaty zależą od powierzchni mieszkania, a przecież seniorzy mieszkają częśto w pojedynkę. Złożyliśmy petycję do prezydenta – została zamieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej, ale odpowiedź była negatywna

RPO: To już dobrze, że władze zrealizowały przepisy ustawy o petycjach (z 2015 r.). Adresat petycji nie musi się z nią zgodzić, ale musi ją opublikować, by inne osoby mogły poznać ten pogląd. Jednak ponieważ sprawa wywozu odpadów jest poważna, to przyjrzymy się sprawie w Biurze RPO.

Przy okazji Adam Bodnar opowiedział o dobrej praktyce podpatrzonej w Śremie, gdzie powstał całościowy program zamiany dużych mieszkań na wysokich piętrach bez windy na małe, ale dostosowane do potrzeb seniorów, z windami, w centrum (duże mieszkania oferowane są odzinom) z dziećmi.

Po kasacji RPO Sąd Najwyższy uchylił wyrok śmierci sądu wojskowego z 1945 r.

Data: 2019-04-10
  • Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu wojskowego, który w styczniu 1945 r. skazał na śmierć żołnierza Batalionów Chłopskich
  • Kasację w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując że wyrok zapadł z rażącym naruszeniem ówczesnego prawa
  • Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego, który wydał ten wyrok, nie był bowiem właściwy do rozpoznania sprawy. Powinien był ją rozpatrzyć sąd powszechny

O cześć Feliksa B. walczy jego córka. W 2011 r. sądy okręgowy i apelacyjny w Warszawie oddaliły jej wniosek o stwierdzenie nieważności wyroku z 1945 r. Teraz, po jego uchyleniu, ma ona prawo do ubiegania się o odszkodowanie od Skarbu Państwa za śmierć ojca.

Sprawa Feliksa B.

Feliks B. został oskarżony o to, że jako tzw. sekcyjny oddziału BCh - działającego w powiecie Mińsk Mazowiecki, a „będącego pod wpływami AK” - nie zaprzestał działalności po wyzwoleniu Mińska przez oddziały Armii Czerwonej. Wydał swym podwładnym rozkaz zabójstwa Władysława K. - jak głosił akt oskarżenia - „znanego z swych przekonań demokratycznych i kontaktu z Armią Ludową”. Rozkaz wykonano 1 sierpnia 1944 r.

Sąd wojskowy przeprowadził rozprawę 4 stycznia 1945 r. bez udziału prokuratora i obrońcy. Wyrok śmierci, który nie podlegał zaskarżeniu, wykonano przez rozstrzelanie 8 stycznia 1945 r.

B. postawiono też jeszcze inny zarzut, od którego został on wtedy uniewinniony.

Argumenty RPO

W kasacji RPO podniósł m.in., że postępowanie karne wobec Feliksa B. było prowadzone na podstawie Kodeksu postępowania karnego Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR z 26 listopada 1943 r. Kodeks ten nie miał mocy obowiązującego prawa, gdyż został wydany przez organ nie mający legitymacji do stanowienia przepisów rangi kodeksowej (czyli dowódcę I Korpusu PSZ w ZSRR) oraz w czasie obowiązywania Kodeksu wojskowego postępowania karnego z 29 września 1936 r., który uchylono dopiero 25 września 1945 r.

Rozpoznając sprawę, sąd powinien był procedować właśnie na podstawie Kwpk z 1936 r. Zgodnie z nim, jeśli dana osoba została oskarżona, jak Feliks B., o przestępstwa podlegające częściowo sądowi wojskowemu, a częściowo - powszechnemu, to każdy z właściwych sądów rozpoznaje sprawę do niego należącą.

Dlatego sprawa B. - w zakresie przestępstwa, od którego go uniewinniono - została prawidłowo rozpoznana przez sąd wojskowy, natomiast sprawa podżegania do zabójstwa Władysława K. powinna była zostać przekazana sądowi powszechnemu. - Orzeczenie wydane przez sąd wojskowy względem osoby, która w danej sprawie nie podlegała orzecznictwu sądów wojskowych, było z mocy prawa nieważne.

Na podstawie art. 521 par. 1 Kodeksu postępowania karnego Rzecznik wniósł, aby SN uchylił wyrok z 1945 r. jako nieważny i umorzył postępowanie w sprawie z uwagi na śmierć Feliksa B. oraz z powodu przedawnienia karalności przypisanego mu czynu.

Orzeczenie SN

10 kwietnia 2019 r. Sąd Najwyższy w składzie pięciu sędziów (sygn. akt II KK 31/18) uwzględnił kasację. Uchylił wyrok, a postepowanie umorzył z powodu śmierci Feliksa B.

Kasację RPO i jej wnioski poparł prokurator.

II.510.223.2015

Setne urodziny żołnierki AK z udziałem przedstawicieli RPO

Data: 2019-03-20

100-lecie urodzin obchodziła 20 marca pani Teresy Keltau – osoba niezwykle zasłużona, uczestniczka Powstania Warszawskiego, łączniczka Armii Krajowej.

W uroczystości w Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów przy ul. Dickensa 25 w Warszawie udział wzięli: zastępczyni Rzecznika Hanna Machińska i Andrzej Stefański z BRPO oraz przedstawiciele prezydenta Warszawy, wojewody mazowieckiego, Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, dyrektorzy warszawskich Domów Pomocy Społecznej, burmistrz Ochoty.

Uroczystość uświetnił występ chóru seniorów z Raszyna.

Strajk szkolny. Kwiaty od RPO pod pomnikiem Dzieci Wrzesińskich we Wrześni

Data: 2019-03-13

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wraz z ekipą przed spotkaniem we Wrześni złożył kwiaty przed pomnikiem Dzieci Wrzesińskich.

Ich bardzo późne wnuki – 8-10-latki, które przechodziły ulicą, bardzo dobrze znały tę historię (Adam Bodnar je o to zapytał):

Strajk uczniów we Wrześni, w latach 1901–1902 skierowany był przeciw germanizacji szkół, głównie przeciw modlitwie i nauce religii w języku niemieckim. Dzieci i rodzice protestowali też  przeciw biciu dzieci przez nauczycieli. Dziś kary cielesne są zakazane, ale aktywność społeczna uczniów nie gaśnie – czego przykładem jest akcja Grety Thunberd ze Szwecji w obronie środowiska. 15 marca chcą się do jej protestu przyłączyć także polscy uczniowie

O sprawiedliwości. Spotkanie regionalne RPO w Jarosławiu

Data: 2019-01-08
  • Spotkanie dotyczyło przede wszystkim praworządności
  • Ale jak zwykle na spotkaniach regionalnych obok spraw „wielkich” pojawiły się zwykłe, codzienne problemy praw człowieka
  • Oceniajmy fakty, pytajmy o konkrety, nie wdawajmy się w "gry plemienne" - powiedział na koniec, po omówieniu tych problemów, Adam Bodnar

30 osób przyszło na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Bibliotece Miejskiej w  Jarosławiu. Głównie zainteresowani problemami praworządności, ale też sprawami osób z niepełnosprawnościami czy prawami pracowniczymi. Jeden pan przyszedł na spotkanie w sprawie Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), ale zdecydował się na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich (RPO).

Przedstawiając się (i ważne dla siebie tematy) uczestnicy spotkania pytali, czy mogą mieć powody do nadziei. Chodziło im nie o sprawy osobiste, ale publiczne.

- Pytacie o powody do optymizmu? To zacznę tak: nie zdajecie sobie pewnie sprawy z tego, co macie na miejscu. Wasze lokalne koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną działa w sposób wybitny, kompleksowo wspiera osoby z niepełnosprawnościami – rehabilituje, uczy niezależności, uczy praw, daje pracę. – powiedział Adam Bodnar. – Naprawdę możecie być dumni z Jarosławia.

A sprawa Sądu Najwyższego – przecież odnieśliście Państwo sukces. Protestowaliście, zabieraliście głos, także tu, nie tylko w Warszawie. I mamy nadal Sąd Najwyższy, a Pierwsza Prezes nadal jest na stanowisku. Europa nie zabrałaby tak ostro głosu w sprawie Polski, gdyby nie głos polskich obywateli. To Wasz głos zmienił „bieg lawiny”.

Owszem, są w Sądzie Najwyższym dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej (ale nie płyną do niej strumienie spraw, sam RPO zgłosił dwie skargi nadzwyczajne, z czystym sumieniem, a Prokurator Generalny jedną, więc to narzędzie nie stało się - jeszcze? -narzędziem politycznym)

Izba dyscyplinarna to nieco inna sprawa – bo próbuje naciskać na sędziów, ale też pokazuje w efekcie siłę sprzeciwu środowiska sędziowskiego.

Oczywiście, trzeba się obawiać, że presja polityczna na sędziów zmieni sposób ich zachowania i kryteria orzekania. To poważne zagrożenie.

Ale też nie wolno zapominać, że działanie sądów trzeba poprawiać. Jest tu bardzo dużo do zrobienia i o tym trzeba mówić głośno (warto zajrzeć do dorobku II Kongresu Praw Obywatelskich). Prawo, by się tego domagać, mają zwłaszcza ci obywatele, którzy w ciągu dwóch ostatnich lat bronili niezależności sądów.

Społeczeństwo obywatelskie się wzmacnia. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał nagrodę, jaką otrzymał od norweskiej Fundacji Rafto (bo jako urzędnik publiczny nagród nie przyjmuje) Funduszowi Obywatelskiemu dla mini inicjatyw dotyczących sądownictwa i grup marginalizowanych – na seminaria, konferencje, akcje ulotkowe, dla aktywnych obywateli z małych miejscowości.

Ustawa represyjna (tzw dezubekizacyjna)

Odebrała świadczenia emerytalne na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej wszystkim, którzy choć jeden dzień przepracowali w służbach uznany przez ustawodawcę w 2016 r za służące totalitarnemu państwu komunistycznemu. Nie daje narzędzi na ocenę jednostkowego zachowania danej osoby.

Rzecznik uważa, że ta ustawa jest zbędna i krzywdząca.

Coraz więcej obywateli wchodzi w tej sprawie na drogę sądową. Jednak sądy nie zaczęły tu stosować bezpośrednio Konstytucji, tylko wykorzystały możliwość skierowania pytania prawnego do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa tam leży i czeka na rozstrzygnięcie, a sądy powszechne zawieszają do czasu rozstrzygnięcia trybunalskiego postępowania. W papierach wszystko się zgadza, w prawach człowieka – nic.

Rzecznik chce się do takich wybranych spraw przed sądami przyłączać - by zwracać uwagę sądom na problem.

Na co można liczyć? Na zmianę ustawy albo na Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale to potrwa (skoro nawet w sprawie ekshumacji smoleńskich zajęło dwa lata, a same ekshumacje zostały w tym czasie przeprowadzone).

- Nas tu jednak interesują nie organy władzy w Warszawie, ale sądy, policja i prokuratura tu, na miejscu. A traktują nas źle. To zwycięstwo obróciło się przeciwko nam. Na czele protestów często byli ludzie, którzy doprowadzili do tego, że sądy źle działają. A władze wykorzystały sytuację w sądach do obsadzenia sądów swoimi ludźmi – mówił jeden pan.

Innym uczestnikom spotkania się to nie podobało.

- Nie możemy głosu Pana tak zostawić – zaapelował Adam Bodnar. – Wymiar sprawiedliwości nie funkcjonował dobrze – pod względem organizacyjnym, podejściem do ludzi, przewlekłością, zarobkami pracowników. To nie jest efekt tego, że jakieś „struktury” miały w tym udział – ale  w skutek bałaganu i braku jasnej wizji, jak ma funkcjonować wymiar sprawiedliwości. Nikt nie pytał się ludzi, co trzeba zmienić, a na szczeblu lokalnym sędziowie zamykali się środowiskowo (to był w dużej części skutek niskich zarobków sędziowskich – wielu prawników nawet nie rozważało kariery sędziowskiej, co tamowało dopływ „świeżej krwi”, a wspierało praktyki nepotystyczne).

Z drugiej strony – do sądów zaczęły napływać nowe typy spraw. Bo kto by 15 lat temu wyobraził sobie, że będą sprawy o upadłość konsumencką, służebność związaną z telefonią komórkową, czy tysiące spraw o kredyty „frankowe”? Nikt. A teraz sądy mają takie sprawy. Sądy mają coraz więcej spraw, a ich sposób organizacji nie zmienił się od  ćwierćwiecza. To jest problem!

I te źle zorganizowane sądy nie były w stanie uporać się także ze sprawami związanymi z rozliczeniami z przeszłością (przykładem sprawa Grzegorza Przemyka, ale też sprawa osądzenia przepisów, które uznały przestępstwa funkcjonariuszy PRL zagrożone karami do 3 lat). Osoby ukrywające się w stanie wojennym, ale nie internowane, nie mają prawa do odszkodowania za utraconą pracę i dochody. Sprawy wszystkich osób represjonowanych po wydarzeniach zielonogórskich w 1960 r. nie zostały załatwione!

Pojawia się pytanie, tłumaczył Adam Bodnar, do czego użyjemy tych problemów. Do niszczenia sądów, czy do ich naprawy? Mamy to naprawiać, bo prawa wszystkich osób – i tych represjonowanych w walce o niepodległość i policjantów, którzy ryzykowali życiem w obronie porządku publicznego – są ważne.

I prawa radiologów też – podsumował ten wątek rzecznik praw obywatelskich

Prawa radiologów

Przepisy wydłużaniu czasu pracy radiologów nie uwzględniły stażu pracy ani podniosły wynagrodzeń (za dłuższy czas pracy pensja była taka sama). W jarosławskim szpitalu radiolodzy dostają tylko nieco więcej niż sprzątacze, a pielęgniarki mają ponad tysiąc złotych więcej.

RPO: Bo jak widać, słabsze grupy zawodowe, bez silnej reprezentacji związkowej, mają w Polsce gorzej. To jest sprawa dla Rzecznika. Musimy się temu przyjrzeć.

Zarządzanie drogami publicznymi

Co można zrobić, kiedy zarządca drogi publicznej nie wywiązuje się z obowiązków, a zatem droga i jej infrastruktura niszczeje (drogą powiatową, podczas robót jeździły pojazdy wykorzystywane na drogi, a błoto z ich kół zatkało kolektor ściekowy)?

RPO: Zwracał się Pan do nas? Nie, ale zwracałem się nawet do premiera.

RPO: My w właśnie w takich sprawach interweniujemy. Proszę nam to wysłać.

A z jakiego przepisu wynika obowiązek właściciela do odśnieżania chodnika przy posesji?

RPO: Prawo do własności (art. 64 Konstytucji) podlega ograniczeniom, a jednym z nich może być taki dodatkowy obowiązek.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Ale najwyraźniej przepisy są przestarzałe i być może wymagają zmiany?

RPO: zanalizujemy problem.

Inne problemy zgłaszane na spotkaniu

  • Zasady monitoringu w miejscu pracy
  • Problemy posiadaczy książeczek mieszkaniowych PKO BP
  • Jak doprowadzić do tego, by od emerytur nie płacić podatków (RPO: tu chodzi o podwyżkę emerytur, prawda? Moim zdaniem jest to możliwe tylko dzięki głębszej integracji europejskiej, w perspektywie niestety 20 lat. A poza tym potrzebna jest wyższa kwota wolna od podatów - bo to narzędzie sprawiedliwe)
  • Kiedy ludzie będą mieli wreszcie prawo do mieszkania. Przecież jak się mieszka z dorosłymi dziećmi, do relacje codzienne są coraz gorsze. Mieszkanie nie powinno być luksusem! (RPO: To prawda, Konstytucja nie jest tu realizwoana, ten rząd wziął się do tego dobrze, w ramach programu Mieszkanie+, niestety, ten program nie wyszedł)
  • Co zrobić z kredytami „frankowymi”?

Protesty, w tym antyrządowe

Wielu uczestników takich protestów jest potem ciąganych na policję, do prokuratury – a wszystko kończy się w sądzie uniewinnieniem. Czy mamy prawo do odszkodowania za stracony czas, dojazdy?

RPO: Sprawa jest niestety skomplikowana, bo w toku pozwu cywilnego przeciwko Skarbowi Państwa trzeba by wykazać, że organ państwa naruszył prawo. To nie jest łatwe. Udaje się to w sytuacji, gdy ktoś zostanie pozbawiony wolności a następnie uniewinniony. W przypadku samego oskarżenia trudno od razu założyć, że organ państwowy od początku działał w złej wierze – a nie, że się po prostu pomylił. Być może jednak warto to wyjaśnić przed sądem?

Prawo do odszkodowań - także za poległych za Polskę na terenach II RP, które po wojnie weszły w skład ZSRR

Data: 2018-10-25
  • Jeśli Twój przodek zginął np. z rąk NKWD walcząc o niepodległość na obszarach Polski, które po II wojnie światowej weszły w skład ZSRR, to nie masz prawa do odszkodowania tak jak ci, którzy mają groby swoich bliskich po tej stronie granicy Rzeczypospolitej
  • Od dawna budzi to wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnych zasad zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa oraz równości
  • O odpowiednią zmianę prawa Rzecznik ponownie wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, który wcześniej podzielał opinię RPO w tej kwestii

Od 2014 r.  kolejni Rzecznicy występują na rzecz prawa do odszkodowania dla rodzin obywateli Polski, którzy zginęli walcząc o niepodległość ojczyzny  i walkę tę rozpoczęli w latach II wojny na terytorium Polski, ale - wskutek przesunięcia granic - kontynuowali ją poza terytorium państwa polskiego.

Prawo takie mają zaś bliscy osób, które zginęły na terenach objętych dziesiejszymi granicami Rzeczypospolitej.

Przewiduje to ustawa z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Według RPO pominięcie osób, które zginęły poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej, jest nieracjonalne i powoduje faktyczne wykluczenie możliwości dochodzenia roszczeń przez najbliższych.

W styczniu 2017 r. Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie rodziny żołnierza Armii Krajowej,  represjonowanego przez NKWD za działania niepodległościowe. Walczył on tam, gdzie się urodził i mieszkał - zginął w 1948 r. na terytorium Białorusi, kilkanaście kilometrów od nowej granicy Polski. Jego najbliżsi nie mają prawa do  odszkodowania, ponieważ w chwili śmierci nie był w Polsce.

W ocenie Rzecznika związek tych żołnierzy z Polską nie pozostawia żadnych wątpliwości. Ginęli za nią, a wcześniej często narażali nie tylko siebie, ale także na terror okupantów wobec swoich bliskich.

Tymczasem o tym, czy rodzinom należy się rekompensata, decyduje przebieg granic ustalony po wojnie. Stosowanie w takich sprawach przesłanki miejsca zamieszkania (tzw. domicylu)  narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. W efekcie rodziny partyzantów, którzy walczyli w jednym oddziale, są przez prawo różnie traktowane.

- Należy uznać, iż pogląd Pana Rzecznika odnośnie zasadności zmiany art. 8 ust. 2a ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego zasługuje w pełni na aprobatę - odpisał RPO w lutym 2017 r. wiceminister Marcin Warchoł.

Według Ministerstwa przepisy ustawy są celowe i zasadne w przypadku osób, które przeżyły represje i po ustaleniu nowych granic Polski mogły dokonać świadomego wyboru miejsca zamieszkania i przynależności państwowej.  Ale zmarli (skazani na karę śmierci, polegli w walce z NKWD czy zmarli w radzieckim więzieniu) nie decydowali, w jakiej ziemi spoczną, a od tego teraz zależy prawo ich bliskich do odszkodowania.

Marcin Warchoł wyjaśniał, że zmiana przepisów nie leży jednak w gestii administracji rządowej, gdyż w Sejmie procedowany był wtedy senacki projekt nowelizacji ustawy i do niej można wprowadzić odpowiednie zmiany.

Ponieważ ówczesne prace legislacyjne w Sejmie nie doprowadziły do zmiany prawa, Rzecznik obecnie poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o rozważenie zainicjowania odpowiednich prac legislacyjnych.

Adam Bodnar powtórzył, że przesłankę domicylu można uznać za uzasadnioną w stosunku do osób, które były represjonowane i same składają wniosek o odszkodowanie. W odniesieniu jednak do osób, które poniosły śmierć wskutek represji radzieckich organów ścigania za walkę o niepodległy byt Państwa Polskiego, a mieszkały i zmarły na terenach, które Polska utraciła po 5 lutego 1946 r. (data wejścia w życie umowy regulującej polsko-radziecką granicę państwową) przesłanka domicylu w chwili śmierci jest nieracjonalna i nadmierna. Rozwiązanie to może budzić wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnych zasad: zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, a także równości.

II.513.17.2014

Sąd Najwyższy uniewinnił skazanego za udział w tzw. wydarzeniach zielonogórskich 30 czerwca 1960. Uwzględnił kasację RPO

Data: 2018-09-25

25 września 2018 r. (sygn.akt V KK 345/18) Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO.

W 1960 r. mieszkańcy Zielonej Góry sprzeciwili się eksmisji parafii Św. Jadwigi z Domu Katolickiego. Milicja użyła siły. Ludzie bronili się. W ramach represji skazano setki osób.

Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że zachowania przeciwstawiające się bezprawnym działaniom organów porządkowych, podejmowanym z rażącym naruszeniem norm konstytucyjnych nie wyczerpują znamion czynu z art. 133 § 1 k.k. z 1932 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację w sprawie osoby skazanej - jako wówczas nieletni.  Skazano go na umieszczenie w zakładzie poprawczym w zawieszeniu  na 2 lata - za to, że "wziął udział w zbiegowisku publicznym i dopuścił się zamachu na funkcjonariusza MO i mienie społeczne".  RPO zarzucił Sądowi Powiatowemu w Zielonej Górze naruszenie prawa - uznanie winy mimo braku znamion przestępstwa - i wniósł o uniewinnienie skazanego.

Rzecznik stoi na stanowisku, że zaskarżony wyrok stanowi prawomocne orzeczenie sądu kończące postępowanie w rozumieniu art. 521 § 1 kodeksu postępowania karnego. Problem polegał jednak na tym, że obecnie o odpowiedzialności nieletniego sądy orzekają na podstawie kodeksu postępowania cywilnego,  a kasacja od tego rodzaju orzeczeń nie przysługuje. Nie przysługuje również skarga nadzwyczajna z uwagi na datę wydania wyroku w tej sprawie.

SN stanął przed problem procesowym i rozwiązał go na korzyść skazanego obywatela. Uznał, że wyrok z 1960 r., choć zapadł wobec osoby wówczas nieletniej, stanowi prawomocne orzeczenie sądu kończące postępowanie w rozumieniu art. 521§1 k.p.k., od którego przysługuje kasacja. Czyn miał zostać bowiem popełniony przed wejściem w życie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Ponadto SN uznał zarzut obrazy prawa materialnego, gdyż skazanie było "oczywiście niesłuszne".  - Uczestnicy zajść, jakie rozegrały się w dniu 30 maja 1960 r., działali w ramach słusznego  protestu i oporu przeciwko eksmisji Parafii Rzymskokatolickiej pod wezwaniem Św. Jadwigi z budynku zajmowanego przez nią od 1945 r. - uzasadnił SN, potwierdzając swe wcześniejsze wyroki w sprawie tych wydarzeń. 
 
Interwencja funkcjonariuszy milicji była bezprawna, gdyż naruszała art. 70 ust. 1 ówcześnie obowiązującej Konstytucji PRL z 1952 r., gwarantujący wolność sumienia i wyznania, a kościołom swobodne wypełnianie ich funkcji religijnych. Przypisanie skazanemu, jak i innym, czynnej napaści na urzędnika było oczywistym nadużyciem, kamuflującym rzeczywiste społeczne tło wydarzeń - podkreślił SN.
 
II.511.445.2018

Po kasacji RPO Sąd Najwyższy uniewinnił skazanego w okresie stalinowskim

Data: 2018-04-27
  • Sąd Najwyższy uniewinnił mężczyznę skazanego w 1949 r. na 2 lata więzienia za rozpowszechnianie fałszywych wiadomości
  • Jak uznał sąd wojskowy w Poznaniu, Tadeusz G. czynił w ten sposób „przygotowania do usiłowania” zmiany przemocą ustroju państwa
  • SN uznał skazanie za oczywiście niesłuszne. Kasację w sprawie wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich 

Z akt sprawy wynika, że w restauracji pod Poznaniem Tadeusz G. mówił pod wpływem alkoholu: „Cały naród Polski i Bierut to mogą go pocałować w (...). Mówią ludzie. że Polskę sprzedał Piłsudski w roku 1939, ale to nie Piłsudski sprzedał a Bierut, bo wprowadził do Polski komunę. Ale przyjdzie czas, że naród się zerwie do boju, tylko na to trzeba trochę  poczekać".

Wojskowy Sąd Rejonowy w Poznaniu skazał mężczyznę na podstawie art. 87 Kodeksu karnego Wojska Polskiego, w związku z art. 86 ust. 2 Kk WP.  Uznał, że wypowiadając się wulgarnie w restauracji, G. „rozpowszechniał  fałszywe wiadomości, mogące wyrządzić istotną szkodę interesom Państwa Polskiego, czyniąc w ten sposób przygotowania do usiłowania dokonania zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego". Najwyższy Sąd Wojskowy nie uwzględnił skargi rewizyjnej obrony i utrzymał wyrok.

W kasacji RPO zarzucił sądowi rażące naruszenie tych dwóch artykułów Kk WP. Polegało to na uznaniu G. za winnego mimo braku znamion przestępstwa.

SN uchylił wyrok skazujący i uniewinnił Tadeusza G. (sygn. akt II KK 226/17). Skazanie uznał za oczywiście niesłuszne. SN podzielił stanowisko Rzecznika, że sądy nie wykazały, aby G. wypełnił znamiona przestępstwa.

Według art. 86 ust. 2 Kodeksu karnego WP karze więzienia do 3 lat albo karze aresztu podlegał ten, kto znieważał osobę będącą przedstawicielem państwa albo Wojska Polskiego lub armii sprzymierzonych. Art. 87 Kk WP penalizował zaś zaniechanie doniesienia o zamiarze popełnienia tego przestępstwa.

Tymczasem -  jak podkreślił SN - czyn  przypisany G. miał polegać na „rozgłaszaniu fałszywych wiadomości", które „mogły wzniecić u słuchających go zamysły w kierunku usiłowania dokonania zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego". Takie wypowiedzi w żadnym razie nie mogły być uznane za znieważenie kogokolwiek - uznał SN. Nie wykazano, by G. zaniechał doniesienia o tym przestępstwie.

SN ocenił, że sąd I instancji nie ustalił, jakie konkretnie wypowiedzi, które uznał za fałszywe wiadomości, mogły być czynnościami przygotowawczymi do obalenia przemocą ustroju.

„Krytyczne wypowiedzi o charakterze ocen dotyczących ustroju politycznego, panujących stosunków społeczno-politycznych, nadto stanowiące wyraz osobistej niechęci do członków władz państwowych, nawet pochodzące od osoby nietrzeźwej i mające wulgarną postać, w żadnym razie nie mogą być uznane za czynność przygotowawczą do zmiany przemocą ustroju państwowego” - uznał SN.

Naruszeń prawa nie dostrzegł sąd odwoławczy, który nie tylko powielił, ale wręcz pogłębił ogólnikowe stwierdzenia WSR w Poznaniu. W ten sposób NSW samoistnie naruszył przepisy prawa - ocenił SN.

Opis statystyczny

II.510.1095.2016 z 23 czerwca 2017 r. – kasacja dotycząca uznania oskarżonego za winnego przypisanego mu czynu, pomimo braku w jego działaniu znamion przestępstwa określonego w przepisach. Kasacja uwzględniona (wyrok z 25 stycznia 2018 r., sygn. akt II KK 226/17). W ocenie Sądu Najwyższego nie ulega wątpliwości, że oskarżony nie popełnił przypisanego mu wyrokiem przestępstwa, a zatem skazanie go było oczywiście niesłuszne. Co więcej, Sąd I instancji nie ustalił, jakie konkretnie treści wypowiedzi, które uznał za fałszywe wiadomości, mogły stanowić czynności przygotowawcze do obalenia przemocą ustroju. Zdaniem Sądu Najwyższego Sąd ograniczył się do ogólnikowych sformułowań, które ujęte zostały w konstrukcji zarzutu, a wsparcie uzyskać miały w zeznaniach świadków, których treści nawet nie wskazano. Ponadto, Sąd Najwyższy podkreślił, że krytyczne wypowiedzi o charakterze ocen dotyczących ustroju politycznego, panujących stosunków społeczno-politycznych, nadto stanowiące wyraz osobistej niechęci do członków władz państwowych, nawet pochodzące od osoby nietrzeźwej i mające wulgarną postać, w żadnym razie nie mogą być uznane za czynność przygotowawczą do zmiany przemocą ustroju państwowego.

 

Adam Bodnar o Marcu 1968: przemoc fizyczna, symboliczna, psychiczna i ekonomiczna na wielką skalę. Debata „Rok 1968. Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?”

Data: 2018-03-07

W marcu 1968 r. mieliśmy do czynienia z przemocą fizyczną, symboliczną, psychiczną i ekonomiczną na wielką skalę i jeden z najgłębszych w historii wewnętrzny konflikt na tle narodowościowym. Wystarczyło stworzenie mechanizmów nienawiści, ksenofobii, wykluczenia i szykanowania, zaprzęgniętych w państwową machinę - mówił rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar, otwierając debatę z okazji  50. rocznicy Marca’68.

RPO zorganizował 7 marca debatę pod hasłem „Rok 1968. Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?”. Dyskutowano o sytuacji ówczesnych emigrantów oraz o prawnych aspektach pozbawiania ich wówczas polskiego obywatelstwa. Uczestniczyli w niej wygnani w 1968 r., świadkowie tych wydarzeń oraz naukowcy, prawnicy, dziennikarze. Obecni byli wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz i ambasador Izraela Anna Azari.

„Każda z rocznic polskich przełomów i zrywów wolnościowych ma dla nas wielką wagę. Jednak pamięć o tym, co się działo w 1968 roku, niesie w sobie szczególną traumę. Choć nie było bezpośrednio ofiar śmiertelnych, mieliśmy do czynienia z przemocą fizyczną, symboliczną, psychiczną i ekonomiczną na wielką skalę. Mieliśmy też – jeden z najgłębszych w historii – wewnętrzny konflikt na tle narodowościowym. I to wszystko działo się w czasach pokoju – wystarczyło stworzenie mechanizmów nienawiści, ksenofobii, wykluczenia i szykanowania, i zaprzęgnięcie ich w państwową machinę” - mówił Adam Bodnar.

Pytał, jakie wnioski możemy dziś wyciągnąć z Marca’68; jak rozpoznawać zagrożenia i zachować czujność przed odradzaniem się niszczących społeczeństwo mechanizmów. Najlepiej chyba puentuje to preambuła do naszej Konstytucji, która podkreśla, że jesteśmy „pomni gorzkich doświadczeń z czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”. „I właśnie z tego powodu nasza ustawa zasadnicza chce „na zawsze” zagwarantować przestrzeganie praw człowieka. Podkreślam: „na zawsze”” - dodał RPO.

Jego zdaniem na wydarzenia Marca’68 należy spojrzeć przez pryzmat tego, które z wydarzeń inspirowanych lub podejmowanych przez aparat władzy można uznać za naruszenie praw człowieka. Dzięki temu można dostrzec np., na czym polegała głęboka ingerencja w ludzką godność; jak szeroko i głęboko rozlała się fala represji; dlaczego dotknęły one nie tylko ok. 15 tys. osób, które zostały zmuszone do opuszczenia kraju, ale również kilkadziesiąt tysięcy innych, niemal wszystkich, którzy angażowali się w protesty bądź im sprzyjali.

Adam Bodnar przygotował wstępną listę kilkudziesięciu naruszeń praw człowieka związanych z wydarzeniami marcowymi. Zaprosił do jej uzupełniania każdego, kto zetknął się z innymi naruszeniami. Na liście są m.in.:

  • mowa nienawiści wobec obywateli Polski narodowości żydowskiej, propaganda antysemicka w mediach i zakładach pracy;
  • pozbawienie pracy wielu osób z powodu narodowości;
  • usuwanie studentów z uczelni;
  • rozpędzanie pokojowych demonstracji przy użyciu „aktywu robotniczego”, bicie, inwigilacja uczestników demonstracji,  pozbawianie ich wolności i skazywanie bez rzetelnego procesu oraz zagwarantowania prawa do obrony;
  • naruszanie autonomii uczelni (wkroczenie oddziałów ZOMO i ORMO na teren UW);
  • brak kompleksowego śledztwa oraz odpowiedzi na interpelację posłów „Znaku”, szykany  wobec  posłów „Znaku”, w szczególności w stosunku do Jerzego Zawieyskiego (niewyjaśnienie jego śmierci);
  • pobicie przez tzw. „nieznanych sprawców” Stefana Kisielewskiego i brak kompleksowego wyjaśnienia sprawy;
  • naruszenie wolności działalności artystycznej oraz wolności słowa (zdjęcie „Dziadów” Kazimierza Dejmka, zapisy cenzuralne na literatów występujących w obronie wolności słowa);
  • przymusowe opuszczenie terytorium Polski (bilet w jedną stronę tzw. „dokument podróży”),
  • pozbawianie obywatelstwa polskiego;
  • naruszanie prawa do poszanowania życia rodzinnego oraz prywatnego z powodu rozdzielania rodzin;
  • ograniczenia co do wywozu majątku z Polski i  pozbawianie prawa do majątku pozostawionego w kraju;
  • zakaz powrotu do Polski przez 20 lat od jej opuszczenia, bardzo ograniczony dostęp do krótkich 3-dniowych wiz.

Każde z tych naruszeń - gdyby zdarzyło się dzisiaj - doczekałoby się prawdopodobnie kompleksowej oceny na gruncie Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz innych umów i międzynarodowych praw człowieka - podkreślił RPO. Wtedy jeszcze Polska nie była związana Międzynarodowym Paktem Praw Osobistych i Politycznych. Teraz na każde z tych naruszeń można znaleźć odpowiedni paragraf, standard, orzeczenie

„Jednocześnie, jeśli śledzimy obecne życie publiczne, to dostrzeżemy bez trudu, że przejawy wielu z tych naruszeń możemy zaobserwować także obecnie. Tym bardziej powinniśmy się ich obawiać i im się sprzeciwiać” – zaznaczył Adam Bodnar. „A jeśli sprzeciw nic nie daje, powinniśmy je przynajmniej dokumentować. Jesteśmy to winni tym, którzy pamiętają „gorzkie doświadczenia z przeszłości”. Jak również tym, którzy będą w przyszłości oceniali wydarzenia, czyny i zaniechania z lutego i marca 2018 r.” – podsumował.

Rozpoczynając pierwszy panel, zastępczyni RPO Hanna Machińska przypomniała, że wyrzucani z Polski dostawali „dokument podróży”, który stwierdzał, że jego posiadacz „nie jest obywatelem polskim”.

Według informacji przedstawionych podczas debaty, wyjechało wtedy z Polski ponad 13 tys. osób. Do Izraela pojechało ok 3,5 tys., inni trafili do Szwecji, Danii i USA. Wśród emigrantów było kilkuset naukowców, wielu twórców i artystów. 36 proc. emigrantów pochodziło z Warszawy.

Obywatelstwo to nie „łaska pańska”, tylko coś, co się obywatelowi należy - mówiła prof. Krystyna Skarżyńska z Wydziału Psychologii SWPS. Podkreślała, że z Polski wyjeżdżali wzorowi obywatele, z bardzo silną polską tożsamością, którzy do dziś recytują z pamięci najważniejsze polskie poezje. Dziś są to dziś ludzie sukcesu, choć są obywatelami innych państw, Polska ich straciła „na własne życzenie” – zaznaczyła.

Prof. Andrzej Krakowski (City University of New York), który w 1968 r. jako student „filmówki” przebywał w USA, wspominał, że urzędnik peerelowskiego MSW uzależniał zgodę na wyjazd z Polski jego ojca od zgody syna na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego. „Z siostrą od tego czasu nie rozmawialiśmy po polsku. Polska nas nie chciała; my nie chcieliśmy Polski” – mówił z goryczą.

Dziennikarka Majka Elczewska wspominała, że gdy w 1968 r. do kwestionariusza wpisywało się narodowość polską, urzędnik przekreślał to i wpisywał „żydowska”. W latach 80. Polska Ludowa - jak powiedział jej konsul w Szwecji - „litościwie” dała jej wizę na 3 dni. „Nie mieć obywatelstwa oznaczało nie mieć poczucia bezpieczeństwa” - dodała jej siostra Ala.

Kolejni prezydenci usiłowali szukać sposobów na sprawiedliwość dla wygnanych - mówiła Ewa Juńczyk-Ziomecka, b. sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jedna z takich osób w Naczelnym Sądzie Administracyjnym  uzyskała wyrok, że nigdy nie straciła polskiego obywatelstwa. Z kolei Sąd Najwyższy wypowiedział się, że nie można było gremialnie pozbawiać obywatelstwa  wszystkich, którzy deklarowali wtedy chęć wyjazdu do Izraela. Oznaczałoby to, że wszyscy oni nadal są obywatelami Polski.

Według Juńczyk-Ziomeckiej, wtedy doszło do konfliktu z urzędami wojewódzkimi (to wojewodowie potwierdzają obywatelstwo ze względu na czyjeś miejsce zamieszkania).  Część emigrantów nie chciała jednak sama inicjować tych działań.

Podkreślała, że prezydent Aleksander Kwaśniewski - chcąc zachęcić ich do przyjazdu do Polski - zdecydował. że będzie nadawał im polskie obywatelstwo. Polskie placówki zwracały się do emigrantów, informując że wystarczy napisać wniosek. Kilkaset osób z tego skorzystało. Ale w świetle orzecznictwa okazało się potem, że ci ludzie, nie tracąc obywatelstwa, drugi raz je dostali - przyznała Juńczyk-Ziomecka.

Wskazywała też na inne problemy prawne. Np. ten, kto wyjechał do Izraela, szedł służyć tam w wojsku, a to było wówczas rodzajem deklaracji, że nie było się obywatelem Polski. Dlatego takie osoby dostawały odmowę potwierdzenia obywatelstwa od wojewodów. W końcu ówczesny szef MSW Grzegorz Schetyna polecił wojewodom, aby załatwili tę sprawę. Wtedy wszystkie złożone podania rozpatrzono pozytywnie.

„Dziś każdy kto wyjechał w Marcu, może prosić o potwierdzenie obywatelstwa” – powiedziała Juńczyk-Ziomecka. Przyznała, że taka prośba jest dla wielu trudna. „Chciałabym by było inaczej”- zaznaczyła.

Pod względem formalnoprawnym to nie było pozbawianie obywatelstwa, lecz jego zmiana  - mówił prof. Jacek Jagielski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Dziś konstytucja zabrania doprowadzenia do utraty obywatelstwa przez jednostronne działanie władz; można się go tylko zrzec. W PRL zmiana obywatelstwa zaś mogła nastąpić za zgodą Rady Państwa. Nabywając obce obywatelstwo, polski obywatel tracił wtedy, za zgodą Rady Państwa polskie obywatelstwo.

Profesor podkreślił, że w 1958 r. Rada Państwa PRL wydała uchwałę o generalnej utracie obywatelstwa przez osoby, które wyjeżdżają do Izraela i nabywają jego obywatelstwo. Dlatego NSA stawał przed dylematem, czy wymóg zgody Rady Państwa na zmianę obywatelstwa może być „skonsumowany” przez takie generalne zwolnienie z obywatelstwa. „Według mnie, wymagało to indywidualnego rozstrzygnięcia w każdej sprawie” - ocenił prawnik. Postawił pytanie, czy spełniono warunek skuteczności uchwały, która wyraźnie mówiła, że chodzi o osoby jadące na stałe do Izraela, a to tylko 12 proc. „marcowych” emigrantów tam się udało.

Nie zgadzam się z tezą, by tacy emigranci automatycznie tracili polskie obywatelstwo na skutek uchwały Rady Państwa  - mówił prof. Jagielski. Zaznaczył, że według dzisiejszych standardów Trybunał Konstytucyjny oceniłby taką uchwałę jako działanie nielegalne, wychodzące poza zakres dopuszczalnych indywidualnych decyzji.

Prawnik przypomniał, że dziś dla takich osób jest możliwość przywrócenia obywatelstwa (związana m.in. z tą uchwałą Rady Państwa) albo jego potwierdzenia. Wyjaśnił, że decyzja o przywróceniu działa „na przyszłość”, a potwierdzenie obejmuje także i przeszłość. „To istotna różnica” - dodał.

Jeśli ktoś, wyjeżdżając wtedy z Polski, nie miał obywatelstwa innego państwa, stawał się bezpaństwowcem - dowodziła dr Dorota Pudzianowska, prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Według niej w PRL obywatelstwo było faktycznie „łaską pańską”. Krytycznie oceniła fakt, że dziś organa państwa nie mogą precyzyjnie ustalić, co się wtedy działo z obywatelstwem emigrantów.

To była wojna hybrydowa, wszczęta po to, aby te osoby wypędzić z Polski - mówił prof. Andrzej Rzepliński z Uniwersytetu Warszawskiego, b. prezes TK. Podkreślił, że uczyniły to polskie władze, od których nigdy nie będziemy mogli się odseparować. „Te władze, które dziś mamy, powinny się nad tym zastanowić” – oświadczył.

Nawiązując do kwestii inicjowania postępowania w sprawie obywatelstwa przez samych emigrantów, Rzepliński wyraził przypuszczenie, że „być może są tacy urzędnicy, którzy lubią by ich prosić”. Tu chodzi o naszych „wypędzonych”, o coś co było nie do wyobrażenia, także w warunkach państwa komunistycznego – powiedział.

 

Zamykając debatę,  zastępczyni RPO Hanna Machińska mówiła, że całościowe uregulowanie sprawy jest potrzebne przede wszystkim nam samym w dzisiejszej Polsce.

PROGRAM

17:30 – 17:40  otwarcie debaty – dr Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich 

17.40 – 18.40 Panel I – Rok 1968.

  • Moderatorka: dr Hanna Machińska, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prof. dr hab. Krystyna Skarżyńska, Wydział Psychologii, SWPS
  • Prof. Andrzej Krakowski, City University of New York
  • Majka Elczewska, International Press (Senior Correspondent). 
  • Ewa Juńczyk-Ziomecka, Prezes Zarządu Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego

18.40 – 19.00 - Dyskusja

19.00 – 20.00 Panel II – Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?

  • Moderator: Mirosław Wróblewski, Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prof. dr hab. Jacek Jagielski, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski
  • dr Dorota Pudzianowska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski
  • Prof. dr hab. Andrzej Rzepliński, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, Uniwersytet Warszawski

20.00 – 20.30 Dyskusja

Kasacja RPO w sprawie żołnierza rozstrzelanego w 1945 r. na mocy wyroku komunistycznego sądu

Data: 2018-02-05

Rzecznik Praw Obywatelskich chce, by Sąd Najwyższy orzekł nieważność wyroku sądu wojskowego, który w styczniu 1945 roku skazał żołnierza Batalionów Chłopskich Feliksa B. na karę śmierci za wydanie rozkazu zabójstwa mężczyzny - jak głosił akt oskarżenia - „znanego z swych przekonań demokratycznych i kontaktu z Armią Ludową”.

Żołnierz został rozstrzelany 8 stycznia 1945 r. Do wielu zbrodni sądowych dochodziło z rażącym naruszeniem ówczesnego prawa. I na to można się powoływać teraz przed Sądem Najwyższym. Tak było zdaniem RPO w przypadku Feliksa B.

Kasację do SN uzasadnił tym, że Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego - który wydał wyrok - nie był właściwy do rozpoznania sprawy. Powinien był ją rozpatrzyć sąd powszechny. O cześć ojca walczy córka.  Unieważnienie wyroku dałoby jej prawo do odszkodowania.

Sprawa Feliksa B.

B. został oskarżony o to, że jako tzw. sekcyjny oddziału BCh - działającego w powiecie Mińsk Mazowieckim, a „będącego pod wpływami AK” - nie zaprzestał działalności po  wyzwoleniu Mińska przez oddziały Armii Czerwonej i wydał swym podwładnym rozkaz zabójstwa Władysława K., który wykonali oni 1 sierpnia 1944 r.

Sąd wojskowy przeprowadził rozprawę 4 stycznia 1945 r. bez udziału prokuratora i obrońcy.

B. postawiono też jeszcze inny zarzut, od którego został on wtedy uniewinniony.

Wyrok śmierci, który nie podlegał zaskarżeniu, wykonano na nim 8 stycznia.

W kasacji RPO podniósł m.in., że postępowanie karne wobec Feliksa B. było prowadzone na podstawie Kodeksu postępowania karnego Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR z 26 listopada 1943 roku. Kodeks ten nie miał mocy obowiązującego prawa, gdyż został wydany przez organ nie mający legitymacji do stanowienia przepisów rangi kodeksowej (czyli dowódcę I Korpusu PSZ w ZSRR) oraz w czasie obowiązywania Kodeksu wojskowego postępowania karnego z 29 września 1936 roku, który uchylono dopiero 25 września 1945 roku - głosi kasacja.

Kasacja stwierdza, że rozpoznając sprawę, sąd powinien był procedować właśnie na podstawie Kwpk z 1936 roku. Zgodnie z nim, jeśli dana osoba została oskarżona (jak Feliks B.) o przestępstwa podlegające częściowo sądowi wojskowemu, a częściowo - powszechnemu, to każdy z właściwych sądów rozpoznaje sprawę do niego należącą.

Dlatego - według kasacji - sprawa B., w zakresie przestępstwa, od którego go uniewinniono, została prawidłowo rozpoznana przez sąd wojskowy, natomiast sprawa podżegania do zabójstwa Władysława K. powinna była zostać przekazana sądowi powszechnemu. „Orzeczenie wydane przez sąd wojskowy względem osoby, która w danej sprawie nie podlegała orzecznictwu sądów wojskowych, było z mocy prawa nieważne” - napisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Na podstawie art. 521 par. 1 Kodeksu postępowania karnego wniósł on by SN uchylił wyrok z 1945 r. jako nieważny i umorzył postępowanie w sprawie z uwagi na śmierć Feliksa B. oraz z powodu przedawnienia karalności przypisanego mu czynu.

W 2011 roku sądy okręgowy i apelacyjny w Warszawie oddaliły wniosek córki B. o stwierdzenie nieważności wyroku z 1945 r. 

II.510.223.2015 z 19 stycznia 2018 r.

Upamiętnienie ofiar stanu wojennego z udziałem RPO Adama Bodnara

Data: 2017-12-13

…pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane…”. 10 grudnia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar uczestniczył w obchodach 36. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.

Uroczystości odbyły się przed bramą Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka.

Adam Bodnar przypomniał, że to dr Janusz Kochanowski, rzecznik praw obywatelskich V kadencji, skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o uznanie dekretów o wprowadzeniu stanu wojennego za niekonstytucyjne. W 2011 r. Trybunał Konstytucyjny zgodził się z wnioskiem RPO. To miało istotne znaczenie z punktu widzenia odpowiedzialności odszkodowawczej państwa dla ofiar stanu wojennego.

Wspomniał także, że wciąż nierozwiązany jest problem dochodzenia odszkodowań przez osoby, które nie były internowane, ale z powodu stanu wojennego straciły pracę czy możliwość kontynuowania nauki (np. ze względu na ukrywanie się). Niedawno wniesiony do Sejmu senacki projekt ustawy dotyczy m.in. tej kwestii i być może zostanie wkrótce uchwalony. Można się z nim tutaj zapoznać:

RPO podziękował też Wojciechowi Borowikowi ze Stowarzyszenia Wolnego Słowa za zaproszenie i za możliwość zabrania głosu.

W kontekście stanu wojennego warto pamiętać o licznych naruszeniach praw człowieka, które zostały udokumentowane w tzw. raporcie madryckim (patrz - tekst Marka Antoniego Nowickiego opublikowany w Kwartalniku o Prawach Człowieka).

Historia powinna nas uczyć. Dlatego – jak podkreśla Adam Bodnar - preambuła do Konstytucji stanowi: „pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie”. Słowa „NA ZAWSZE” to nasze wielkie memento, ale także odpowiedzialność.

Stanowisko niemieckiego sądu w sprawie wykonalności wyroku w sprawie pana Karola Tendery

Data: 2017-11-07

Minął prawie rok, odkąd Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazał niemieckiej stacji telewizyjnej ZDF przeproszenie Karola Tendery, byłego więźnia Auschwitz, za nazwanie obozów zagłady polskimi (wyrok z dnia 22 grudnia 2016 r., sygn. akt I Aca 1080/16). Wyrok uwzględniał w całości argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postępowania i wskazywał na bezprawne naruszenie dóbr osobistych Karola Tendery (reprezentowanego przez radcę prawnego Lecha Obarę), w szczególności tożsamości narodowej i godności narodowej.

Sprawą zajmie się niebawem polski Sąd Najwyższy.

ZDF do tej pory nie przeprosił w sposób wskazany w prawomocnym wyroku.

ZDF podważa wykonalność wyroku

ZDF od miesięcy walczy przed niemieckimi sądami o podważenie wykonalności wyroku. Kiedy w lipcu zakwestionował niezależność polskiego sądu w związku z sytuacją polityczną w kraju, RPO w oficjalnym oświadczeniu wyraził głębokie zaniepokojenie podważaniem w ten sposób prawomocnych wyroków. W dniu 15 września Wyższy Sąd Krajowy w Koblencji wydał wstępną opinię w sprawie wykonalności wyroku sądu polskiego, podważanej przez ZDF. W stanowisku niemieckiego sądu znalazły się bardzo ważne stwierdzenia, przesadzające o słuszności stanowiska prezentowanego przez Karola Tenderę i Rzecznika Praw Obywatelskich. Sąd ten określił sformułowanie użyte przez ZDF jako „ewidentnie nieprawdziwe twierdzenie o stanie faktycznym” i dał prymat ochronie dóbr osobistych w przypadku sprostowania takiego sformułowania nad wolnością prasy, na którą powoływał się ZDF. Sąd w Koblencji uznał ponadto, że wskazane było przyznanie Karolowi Tenderze – jako byłemu więźniowi niemieckiego obozu koncentracyjnego – cywilnoprawnego roszczenia ochrony jego godności i reputacji w światowej przestrzeni publicznej.

Oceny wykonalności polskiego wyroku sąd niemiecki dokonywał na podstawie przepisów unijnych - Rozporządzenia Rady (WE) nr 44/2001 z dnia 22 grudnia 2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (tzw. Rozporządzenie Bruksela I, zastąpione przez rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1215/2012 z 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych).

Celem tego rozporządzenia jest ułatwienie wykonywania orzeczeń sądów krajowych na terenie innych państw unijnych poprzez wprowadzenie zasady, że zagraniczne orzeczenia sądów państw członkowskich UE mają być w tych państwach traktowane automatycznie jako tytuły wykonawcze (bez konieczności nadawania klauzuli wykonalności).

Na podstawie Rozporządzenia Bruksela I wykonalność wyroku może być podważana na podstawie bardzo wąsko sformułowanych przesłanek (m.in. oczywista sprzeczność z porządkiem publicznym danego państwa, brak jurysdykcji).

Postępowanie egzekucyjne

Opinia niemieckiego sądu w sposób jednoznaczny przesądza o wykonalności wyroku polskiego sądu. Wobec powyższego ZDF zostanie wezwany ponownie do wykonania wyroku. W przypadku braku przeprosin we właściwej formie i treści, przed niemieckim sądem toczyć się będzie postępowanie egzekucyjne. Można przypuszczać, że ZDF podniesie ponownie argument, że Karola Tenderę przeprosił (rzeczywiście, na stronie internetowej zamieszczone było oświadczenie ZDF, jednak nie wypełniało ono wymogów wskazanych przez polski sąd).

Dalsze postępowanie w Polsce

Polski Sąd Najwyższy zajmie się niedługo sprawą, ponieważ od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie ZDF złożyło skargę kasacyjną.

W sprawie o sygnaturze III CSK 156/17 wydano postanowienie o przyjęciu sprawy do rozpoznania na rozprawie. Nie określono jeszcze terminu. Zgodnie z art. 388 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego, wniesienie skargi kasacyjnej nie wstrzymuje wykonania wyroku, a zatem obowiązek przeproszenia przez ZDF jest prawnie wiążący.

Oświadczenie RPO: Wyrok nakazujący przeprosiny za słowa o „polskich obozach śmierci” wydał niezawisły polski sąd. RPO głęboko zaniepokojony argumentami niemieckiej ZDF, że polskie sądy są zależne od rządu.

Data: 2017-08-18

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża głębokie zaniepokojenie argumentami o braku niezależności polskich sądów, jakie podnosi niemiecka stacja telewizyjna Zweites Deutsches Fernsehen („ZDF") w toczącym się w Niemczech postępowaniu przed Wyższym Sądem Krajowym w Koblencji w sprawie wykonania wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie z dnia 22 grudnia 2016 r. wydanego z powództwa Karola Tendery przeciwko ZDF (sygn. akt I ACa 1080/16).

W wyroku tym Sąd Apelacyjny zobowiązał ZDF do publicznego przeproszenia pana Tendery, byłego więźnia obozu w Auschwitz, za naruszenie jego dóbr osobistych przez użycie sformułowania „polskie obozy śmierci". Sąd uznał, że w takim przypadku przeprosiny listowne nie wystarczą - za adekwatny środek uznać należy zamieszczenie przeprosin na głównej stronie portalu ZDF, na której pojawiło się wcześniej nieprawdziwe określenie.

Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie z całą stanowczością oświadczyć, że jest przekonany o niezawisłości polskiego sądu orzekającego w tej sprawie oraz o niezależności orzekających sędziów.

Rzecznik przystąpił do postępowania przed Sądem Apelacyjny w Krakowie oraz wziął udział w rozprawie, podczas której sąd wysłuchał argumentów obu stron oraz Rzecznika Praw Obywatelskich, który poparł powództwo Karola Tendery.

Jako uczestnik tego postępowania, a także niezależny organ stojący na straży praw i wolności obywatelskich Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża pełne zaufanie do bezstronności sądu w sprawie Karola Tendery.

Warto podkreślić, iż Rzecznik Praw Obywatelskich jest akredytowany ze statusem A według Zasad Paryskich, przyjętych rezolucją Zgromadzenia Ogólnego ONZ nr 48/134 z 29 grudnia 1993 r. Oznacza to, że uznano pełną niezależność i bezstronność Rzecznika w świetle uniwersalnego standardu międzynarodowego.

Inicjatywy legislacyjne, o których wspomina w swoim piśmie procesowym z dnia 17 lipca 2017 r. ZDF, to projekty ustaw o Sądzie Najwyższym, o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz o ustroju sądów powszechnych. Dwie pierwsze ustawy zostały zawetowane przez Prezydenta RP i w rezultacie nie weszły w życie. Trzecia - o ustroju sądów powszechnych - weszła w życie w dniu 12 sierpnia 2017 r., a zatem ponad osiem miesięcy po wydaniu prawomocnego wyroku przez Sąd Apelacyjny w Krakowie.

Rzecznik Praw Obywatelskich sam przedstawiał krytyczne uwagi do powyższych projektów - zarówno co do meritum, jak i odnośnie do trybu legislacyjnego. Nie zmienia to jednak faktu, że zarówno projekty ustaw które nie weszły w życie, jak i ustawa która weszła w życie w bieżącym miesiącu nie mogły mieć jakiegokolwiek wpływu na sposób orzekania sądu w sprawie Karola Tendery przeciwko ZDF i treść samego wyroku, wydanego w grudniu 2016 r.

Oświadczenie RPO w związku z wypowiedzią w TVP Info

Data: 2017-06-21

Pragnę przeprosić wszystkie osoby, które mogły poczuć się dotknięte formą mojej wypowiedzi na antenie TVP Info 20 czerwca 2017 r. w programie „Minęła dwudziesta”.

Odpowiadając na pytanie prowadzącego wyjaśniłem, iż nie ma żadnych wątpliwości, że za Holokaust byli odpowiedzialni Niemcy. Jednocześnie pozwoliłem sobie zauważyć, że także wśród Polaków były jednostki, które uczestniczyły w tym straszliwym procederze. Świadczą o tym choćby wyroki śmierci wykonywane przez Armię Krajową na takich ludziach. Z drugiej strony, mieliśmy niezwykle liczne przykłady odwagi, poświęcenia i bohaterstwa w przeciwstawianiu się zbrodniom Holokaustu, o czym świadczyć może choćby postawa Jana Karskiego.

Wskazałem też na moje zaangażowanie w walkę z kłamliwymi informacjami w niektórych zachodnich mediach o „polskich obozach zagłady”, przytaczając przykład wygranego procesu z niemiecką telewizją publiczną ZDF, do którego przystąpiłem jako RPO przedstawiając szeroką argumentację prawną.  

Myślę, że moje działania jako Rzecznika Praw Obywatelskich i stanowisko w sprawie odpowiedzialności za Holokaust są jednoznaczne, poparte dowodami historycznymi i nie powinny budzić wątpliwości. Tym niemniej w ferworze rozmowy w studiu telewizyjnym padły sformułowania, które – zwłaszcza wyrwane z kontekstu – mogły zostać źle odebrane czy być niezrozumiałe dla widzów. Szczególnie jeśli chodzi o użycie słowa „naród”. Nawet jeśli wielokrotnie w tej rozmowie wyjaśniałem, że chodzi mi o zachowanie jednostek, nie całych narodów, to jednak ubolewam z powodu tego nieprozumienia.

Adam Bodnar

Efekt spotkania regionalnego w Bydgoszczy: RPO sprawdził, że rząd nie planuje ustawy o świadczeniu pieniężnym dla małoletnich ofiar wojny 1939–1945.

Data: 2017-06-05

Na spotkaniu regionalnym w Bydgoszczy w listopadzie 2017 r. przedstawiciel Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę prosił o zbadanie losów projektu ustawy o świadczeniu pieniężnym dla małoletnich ofiar wojny 1939–1945.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął korespondencję z władzami w tej sprawie – okazało się, że takie zmiany nie są planowane (III.7061.11.2017).

Projekty ustaw o tzw. małoletnich ofiarach-wojny były rozpatrywane przez Sejmy IV, V, VI i VII kadencji. Przewidywano w nich wypłatę świadczenia pieniężnego dla osób, które świadczyły pracę przymusową w okresie II wojny światowej nie mając ukończonych 18 lat (w niektórych projektach - 16 lat). Jak wiadomo, żaden z tych projektów nie uzyskał stosownego poparcia parlamentarzystów.

Urząd ds. Kombatantów i Osób represjonowanych poinformował przy tym RPO, że nie ma wiedzy, by w ostatnim czasie pojawiły się okoliczności, które mogłyby stosunek parlamentarzystów do tej kwestii zmienić. W obecnym stanie prawnym kwestię finansowej pomocy ze strony państwa polskiego dla ofiar III Rzeszy regulują dwie ustawy: ustawa z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego oraz ustawa z dnia 31 maja 1996 r. świadczeniu pieniężnym przysługującym osobom deportowanym do pracy przymusowej oraz osadzonym w obozach pracy przez  III Rzeszę i ZSRR

Pierwszy z tych aktów prawnych przyznaje pewne przywileje - ujmując rzecz w największym skrócie - ofiarom niemieckich obozów koncentracyjnych i więzień. Drugi z kolei przyznaje prawo do świadczenia pieniężnego osobom osadzonym w obozach pracy oraz deportowanym do pracy przymusowej. Co istotne, rozwiązania ustawy o świadczeniu pieniężnym... podlegały ocenie Trybunału Konstytucyjnego, który w swoim orzeczeniu z grudnia 2009 r. (sygn. akt K 49/07) uznał, iżnie ma natomiast zastrzeżeń co do samej zasady, aby świadczenia otrzymywać osoby, wobec których obowiązek pracy przymusowej podczas II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu przybierał szczególnie dotkliwą formę, tzn. był połączony z wysiedleniem (przymusową zmianą miejsca pobytu) i "wyrwaniem" z dotychczasowego środowiska (…)”.  

Zatem w kwestii uprawnień dla małoletnich ofiar wojny mamy do czynienia nie tylko z brakiem woli zmiany istniejącego status quo wśród parlamentarzystów, ale również z nieistnieniem konstytucyjnej konieczności dla podjęcia takich działań. W związku z powyższym, również Urząd nie planuje występowania do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z wnioskiem o wszczęcie procedury zmierzającej do dokonania zmian w prawie polegających na przyznaniu prawa do świadczeń pieniężnych dla osób wykonujących pracę przymusową na rzecz III Rzeszy bez uprzedniego wysiedlenia (deportacji) – poinformował Urząd ds. Kombatantów.

Naruszenie dóbr osobistych przez stosowanie określenia „polskie obozy śmierci”

Data: 2017-06-01

Sprawa Karola Tendery z Krakowa, który walczy z określeniem "polskie obozy śmierci"

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania apelacyjnego przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie o ochronę dóbr osobistych (godność, tożsamość narodowa) Karola Tendery, byłego więźnia obozu w Auschwitz w latach 1943-1944 przeciwko stacji ZDF, która w zapowiedzi programu użyła sformułowania „polskie obozy śmierci”.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego

Stan faktyczny:

Sąd Okręgowy uznał, że choć doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci godności, tożsamości narodowej i godności narodowej, to roszczenie o nakazanie opublikowania oświadczenia musi zostać oddalone, ponieważ skutki naruszenia zostały już usunięte (Karol Tendera został przeproszony w dwóch listach, a na dzień przed terminem rozprawy stacja opublikowała także na swojej stronie internetowej sprostowanie).

Wyrok sądu:

Sąd Apelacyjny zmienił wyrok w części i przychylił się do wniosku RPO, że przeprosiny powinny zostać opublikowany w taki sposób w jaki doszło do naruszenia dobra osobistego. W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, ZDF nie przeprosiła odpowiednio.  Ze względu na formę naruszenia - na publicznie dostępnej stronie internetowej - za właściwe nie można uznać przeprosin listownych, skierowanych wyłącznie do powoda (za pośrednictwem jego pełnomocnika). Adekwatnymi przeprosinami nie było oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej pozwanej na krótko przed rozprawą - stanowiło ono raczej sprostowanie a nie przeprosiny: nie było skierowane bezpośrednio do powoda (a więc osoby, której dobra osobiste zostały naruszone), jest niewidoczne po wejściu na stronę internetową, dostępne jest wyłącznie w języku niemieckim.

ZDF złożył skargę kasacyjną i sprawa trafi do Sądu Najwyższego. Nie wstrzymuje to  wykonania wyroku.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Jest to pierwszy wyrok, w którym doszło do stwierdzenia, że sformułowanie „polskie obozy śmierci” może naruszać dobra osobiste obywatela polskiego – byłego więźnia obozu w Oświęcimiu i że jest to naruszenie bezprawne. Istotne w sprawie było także doprowadzenie do właściwego przeproszenia powoda, bowiem tylko przeprosiny adekwatne pod względem treści i formy do dokonanego naruszenia dóbr osobistych mogą usunąć w pełni skutki tego naruszenia.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek radcy prawnego Lecha Obary

Argumenty prawne RPO

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, wcześniejsze przeprosiny ZDF nie były odpowiednie.  Ze względu na formę naruszenia - na publicznie dostępnej stronie internetowej - za właściwe nie można bowiem uznać przeprosin listownych, skierowanych wyłącznie do powoda (za pośrednictwem jego pełnomocnika). Tak samo adekwatnymi przeprosinami nie było oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej na krótko przed rozprawą - stanowiło ono raczej sprostowanie a nie przeprosiny: nie było skierowane bezpośrednio do pana Tendery (a więc osoby, której dobra osobiste zostały naruszone), jest niewidoczne po wejściu na stronę główną i dostępna wyłącznie w języku niemieckim. (szczegóły - załączony dokument)

Numer sprawy:

VII.505.4.2016

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy

Data: 2017-03-29

Wizyta odyła się ramach programu spotkań regionalnych, w ramach których rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotyka się z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego i odwiedza miejsca ważne dla praw człowieka i walki o nie.

Czy małoletnie ofiary Drugiej Wojny Światowej dostaną rekompensaty za represje, których doświadczyły?

Data: 2017-03-27

Kwestia przyznania świadczeń dla małoletnich ofiar wojny 1939–1945 była już wielokrotnie przedmiotem prac Sejmu w poprzednich kadencjach. Kolejne próby przyznania tej grupie poszkodowanych rekompensaty finansowej za podleganie represjom w okresie II wojny światowej, podejmowane z inicjatywy posłów, nie zyskiwały jednak akceptacji Rady Ministrów.

Projekt poselski wniesiony do Sejmu VII kadencji w 2012 r. przewidywał świadczenie pieniężne dla osób, które nie mając ukończonych 16 lat wykonywały w czasie II wojny światowej prace przymusowe na rzecz III Rzeszy lub Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Rada Ministrów odrzuciła tę propozycję z uzasadnieniem, że prawo do takiego świadczenia mają już zarówno osoby deportowane do pracy przymusowej z przyczyn politycznych, narodowościowych, rasowych i religijnych, jak i osoby osadzone w obozach pracy przez III Rzeszę i ZSRR w latach 1939–1945. Prawo do takiego świadczenia mają także żołnierze zastępczej służby wojskowej i żołnierze wcielani do brygad „Służby Polsce”, przymusowo zatrudniani w kopalniach węgla, kamieniołomach, zakładach rud uranu i batalionach budowlanych. Ponadto osoby, które nie mając 16 lat i nie będąc deportowanymi, świadczyły prace na rzecz III Rzeszy, otrzymały już stosowne świadczenia ze środków Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie.

W związku z licznymi wnioskami osób zainteresowanych, Rzecznik zwrócił się z prośbą o informację, czy obecnie podejmowane są jakiekolwiek inicjatywy mające na celu uregulowanie przedstawionej kwestii świadczenia pieniężnego przysługującego małoletnim ofiarom wojny 1939–1945.

Rzecznik pisze do sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka w sprawie zmiany przepisów dotyczących odszkodowań dla rodzin osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

Data: 2017-02-20

Rzecznik Praw Obywatelskich, wielokrotnie, w wystąpieniach kierowanych do Ministra Sprawiedliwości, podnosił problem dotyczący przesłanki domicylu określonej w art. 8 ust. 2a ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (dalej: „ustawa lutowa”).

Jak wynika z ww. przepisu, jednym z warunków uzyskania uprawnień do odszkodowania i zadośćuczynienia za szkodę i krzywdę wyrządzonych represjami radzieckich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości jest to, by osoba represjonowana mieszkała w chwili składania wniosku, bądź w chwili śmierci w Polsce. Warunek ten jest spełniony wówczas, gdy represjonowany mieszka obecnie lub mieszkał w chwili śmierci w obecnych graniach Państwa Polskiego, tj. granicach ustalonych dnia 5 lutego 1946 r. z późniejszymi zmianami, chyba, że zgon nastąpił przed tą datą.

W katalogu osób uprawnionych do ubiegania się o odszkodowanie pominięto obywateli Polski, którzy zginęli podczas walki o jej niepodległość lub ponieśli śmierć wskutek represji radzieckich organów ścigania, lecz mieszkali i zmarli na terenach, które Polska utraciła dopiero w lutym 1946 r. Zdaniem Rzecznika w odniesieniu do tych osób, które wszakże walczyły na rzecz niepodległości Kraju i w związku z tym poniosły śmierć, przesłanka domicylu w chwili śmierci jest nieracjonalna, nadmierna i powoduje zablokowanie możliwości dochodzenia roszczeń przez bliskich osób represjonowanych. Taka sytuacja zaś może budzić wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnych zasad: zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także równości.

W piśmie z dnia 8 lutego 2017 r. Minister Sprawiedliwości uznał, iż pogląd Rzecznika odnośnie do zasadności zmiany zakresu podmiotowego ustawy lutowej w pełni zasługuje na aprobatę. Zaproponował też nadanie art. 8 ust. 2a ustawy lutowej nowego brzmienia, uwzględniającego postulat Rzecznika.

Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego z prośbą o poinformowanie o zajętym stanowisku oraz o rozważenie wprowadzenia odpowiednich zmian w ramach prac nad senackim projektem ustawy o zmianie ustawy lutowej.

Minister Sprawiedliwości zgadza się z RPO w sprawie odszkodowań dla rodzin osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

Data: 2017-02-14

Od ponad roku RPO zabiega o zmianę przepisów, które uzależniają prawo do odszkodowania za śmierć osoby bliskiej od tego, czy zginęła ona na terytorium obecnej Rzeczypospolitej, czy poza nią, na wschodzie.

Chodzi o ustawę z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz.U z 2015 r. poz. 1853).

Została ona skonstruowana tak, że odszkodowanie przysługuje tym, którzy w chwili składania wniosku mieszkali w Polsce. – A przecież – zauważa RPO  - osoby, które mieszkały na wschodzie, za dzisiejszymi granicami Polski, nie wyjechały z niej. To granice się przesunęły.

Minister sprawiedliwości zgadza się z tym rozumowaniem. Tłumaczy, że owszem, przepisy ustawy z 1991 r. są celowe i zasadne w przypadku osób, które przeżyły represje i po ustaleniu nowych granic Polski mogły "dokonać świadomego wyboru miejsca zamieszkania i przynależności państwowej". Ale zmarli (skazani na karę śmierci lub zmarli w radzieckim więzieniu) nie decydowali, w jakiej ziemi spoczną, a od tego teraz zależy prawo ich bliskich do odszkodowania.

- Należy uznać, iż pogląd Pana Rzecznika odnośnie zasadności zmiany art. 8 ust. 2a ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego zasługuje w pełni na aprobatę –  pisze w imieniu ministra Zbigniewa Ziobry wiceminister Marcin Warchoł. - Ewentualnego rozważenia wymaga nadanie przywołanemu przepisowi brzmienia:

„Art. 8 ust. 2a. Uprawnienia określone w ust. 1 przysługują również osobom mieszkającym obecnie w Polsce, albo w chwili śmierci w Polsce bądź na terytorium Polski w granicach ustalonych w Traktacie Ryskim poza obecnym terytorium Polski, represjonowanym przez radzieckie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub organy pozasądowe, działające na obecnym terytorium Polski w okresie od dnia 1 lipca 1944 r. do dnia 31 grudnia 1956 r. oraz na terytorium Polski w granicach ustalonych w Traktacie Ryskim, w okresie od dnia 1 stycznia 1944 r. do dnia 31 grudnia 1956 r.. za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego lub z powodu takiej działalności. Żądanie odszkodowania i zadośćuczynienia należy zgłosić w sądzie okręgowym, w którego okręgu zamieszkuje osoba składająca żądanie; sąd ten jest właściwy do rozpoznania sprawy. Przepis art. 1 ust. 3 stosuje się odpowiednio, zaś przepisy art. 9-11 nie mają zastosowania".

Minister sprawiedliwości stwierdza jednocześnie, że taka zmiana przepisów nie jest teraz w gestii administracji rządowej -  w Sejmie procedowany jest obecnie senacki projekt ustawy o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego  i do niej można wprowadzić zmiany, o które chodzi Rzecznikowi.

 „Wydaje się zatem, iż kwestia przesłanki domicylu jako jednego z warunków uzyskania uprawnienia do odszkodowania i zadośćuczynienia mogłaby zostać na wniosek Pana Rzecznika rozważona w toku prac nad projektem ustawy o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (druk sejmowy nr 665) – pisze wiceminister Warchoł.

Warto wiedzieć, że ten senacki projekt ustawy, na który powołuje się Ministerstwo, powstał jako reakcja na postulaty RPO, dzięki współpracy Rzecznika Praw Obywatelskich z senacką Komisją Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.

Sprawa pana Zbigniewa. Sąd Najwyższy uwzględnia kasację RPO w sprawie działacza Solidarności skazanego w stanie wojennym

Data: 2017-02-13

Pan Zbigniew został skazany w 1982 r. i trafił do więzienia. Po 1989 r. dostał odszkodowania na podstawie przepisów o niesłusznym skazaniu z 1969 r. Potem jednak – po wejściu w życie przepisów pozwalających naprawiać krzywdę doznaną za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego – złożył ponowny wniosek, i ten wniosek został odrzucony. Kasację w tej sprawie złożył na rzecz pana Zbigniewa Rzecznik Praw Obywatelskich.

RPO zarzucił wyrokowi naruszenie przepisów tzw. ustawy lutowej z 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (tekst jednolity w Dz.U. z 2015 r., poz. 1583). Zdaniem RPO sąd niezasadnie uznał, że skoro pana Zbigniew dostał odszkodowanie i zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie na podstawie art. 487 § 1 d.k.p.k. (z 1969 r.), to już nie może dochodzić od Skarbu Państwa odszkodowania za poniesioną szkodę i zadośćuczynienia za doznaną krzywdę w trybie przepisów „ustawy lutowej”.

Sąd Najwyższy zgodził się z RPO i 18 stycznia 2017 r. uchylił zaskarżone postanowienie i przekazał sprawę Sądowi Okręgowemu w Olsztynie do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy zważył, co następuje.

Kasacja jest oczywiście zasadna.

Niekwestionowaną regułą w prawie polskim jest stan res iudicata (z której wynika, że daną sprawę sadzi się tylko raz). Dlatego – co do zasady - zakończenie postępowania o odszkodowanie prawomocnym orzeczeniem uniemożliwia ponowne wystąpienie z roszczeniem, wywiedzionym na tej samej podstawie. Niemniej zasada ta nie ma charakteru absolutnego i to umknęło uwadze Sądu Okręgowego w Olsztynie.

Ustawodawca w art. 8 ust. 4 ustawy lutowej wprowadza odstępstwo od zasady res iudicata. Nie zachodzi w związku tym przeszkoda w postaci powagi rzeczy osądzonej w sytuacji, gdy wnioskodawca, który uprzednio uzyskał odszkodowanie i zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie, wystąpi - tym razem na podstawie art. 8 ust. 4 ustawy lutowej – o przyznanie dalszej rekompensaty za szkodę i krzywdę wynikłe z wykonania orzeczenia, którym przypisano mu czyn związany z jego działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 lutego 2010 r., sygn. akt IV KK 403/09).

Za powtórnym, merytorycznym rozpoznaniem sprawy o odszkodowanie i zadośćuczynienie w stosunku do osób represjonowanych przez władze PRL w związku z prowadzoną działalnością niepodległościową, przemawia dodatkowo fakt, że dopiero ustawa lutowa wiąże szkodę i krzywdę osoby skazanej, nie tylko z samym faktem jej bezprawnego pozbawienia wolności (jak to ma miejsce w przypadku roszczeń dochodzonych na podstawie przepisów procedury karnej), ale ponadto uwzględnia aspekt działalności na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego.

Osobną jest kwestią czy w realiach konkretnej sprawy wysunięte roszczenia okażą się uzasadnione i zasługujące na uwzględnienie. To jednak powinno być przedmiotem merytorycznego rozpoznania wniosku, do czego nie dopuścił w drodze zaskarżonego orzeczenia Sąd Okręgowy w Olsztynie, umarzając postępowanie w przedmiocie odszkodowania za niesłuszne skazanie wyrokiem Sądu Wojewódzkiego w Olsztynie w dnia 6 lutego 1982 r. sygn. akt II K 10/82 w sprawie pana Zbigniewa.

Nie ulega wątpliwości, że zaskarżone kasacją postanowienie było oczywiście bezzasadne, ponieważ zapadło z rażącym naruszeniem art. 8 ust. 4 w zw. z ust. 1 ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, a naruszenie to miało fundamentalny wpływ na treść przedmiotowego orzeczenia.

Czy kombatanci zostali pozbawieni prawa do korzystania z kart parkingowych?

Data: 2017-01-27

Do Rzecznika Praw Obywatelskich dotarły sygnały, że przedstawiciele stowarzyszeń kombatanckich kwestionują zgodność z Konstytucją ustawy z dnia 23 października 2013 r. o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw w zakresie, w jakim przepisy tej ustawy pozbawiły część kombatantów, u których występuje niepełnosprawność ruchowa, uprawnienia do karty parkingowej. Przed dokonaniem wspomnianej nowelizacji uprawnienie do otrzymania karty parkingowej przysługiwało osobom niepełnosprawnym o obniżonej sprawności ruchowej, bez względu na ich stopień niepełnosprawności.

Wskutek zaostrzenia kryteriów wydawania kart, część kombatantów nie spełnia wymogów, od których uzależnione jest posiadanie uprawnienia do karty parkingowej. Pomimo trudności w poruszaniu się, wynikających z ograniczonych możliwości motorycznych ciała, osoby te nie mogą obecnie korzystać z przywilejów, jakie daje posiadanie tejże karty.

Rzecznik przypomniał, że art. 19 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek zapewnienia specjalnej opieki (pomocy) weteranom walk o niepodległość, a zwłaszcza inwalidom wojennym. Mając na uwadze, że prawo kombatantów do specjalnej opieki (pomocy) ze strony państwa jest istotną wartością konstytucyjną, a jego realizacja – nawet, gdy wprowadza uprzywilejowanie tej grupy społecznej – nie prowadzi do niezgodnej z prawem dyskryminacji w życiu społecznym, słuszne wydaje się wprowadzenie regulacji przyznających prawo do karty parkingowej wszystkim weteranom legitymującym się orzeczeniem potwierdzającym niepełnosprawność (bez względu na jej stopień).

Rzecznik zwrócił się z prośbą o rozważenie zasadności przygotowania stosownej nowelizacji przepisów prawa we wspomnianym zakresie.

 

Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego w sprawie zainicjowania zmian legislacyjnych w celu nowelizacji tzw. ustawy lutowej

Data: 2017-01-16

Kolejny raz Rzecznik Praw Obywatelskich zasygnalizował problem dotyczący przesłanki domicylu określonej w art. 8 ust. 2a ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, czyli tzw. ustawy lutowej.

Jak wynika z ww. przepisu, jednym z warunków uzyskania uprawnień do odszkodowania i zadośćuczynienia za szkodę i krzywdę wyrządzonych represjami radzieckich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości jest to, by osoba represjonowana mieszkała w chwili składania wniosku, bądź w chwili śmierci w Polsce. Warunek ten jest spełniony wówczas, gdy represjonowany mieszka obecnie lub mieszkał w chwili śmierci w obecnych graniach Państwa Polskiego, tj. granicach ustalonych dnia 5 lutego 1946 r. z późniejszymi zmianami, chyba, że zgon nastąpił przed tą datą.

W katalogu osób uprawnionych do ubiegania się o odszkodowanie pominięto obywateli Polski, którzy zginęli podczas walki o jej niepodległość lub ponieśli śmierć wskutek represji radzieckich organów ścigania, lecz mieszkali i zmarli na terenach, które Polska utraciła dopiero w lutym 1946 r. Zdaniem Rzecznika w odniesieniu do tych osób, które wszakże walczyły na rzecz niepodległości  Kraju i w związku z tym poniosły śmierć, przesłanka domicylu w chwili śmierci jest nieracjonalna, nadmierna i powoduje zablokowanie możliwości dochodzenia roszczeń przez bliskich osób represjonowanych. Taka sytuacja zaś może budzić wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnych zasad: zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także równości.

Rzecznik zwrócił się do Ministra o dokonanie analizy przedstawionej problematyki i rozważenie zainicjowania stosownej nowelizacji, a także o poinformowanie o zajętym stanowisku w powyższej materii.