Zawartość
Liczba całkowita wyników: 99

Samorząd terytorialny

Problemy obywateli w relacjach z jednostkami samorządu terytorialnego

Data początkowa
np.: 11/2020
Data końcowa
np.: 11/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

III Konwent Marszałków Województw RP z udziałem RPO

Data: 2020-11-26
  • Rzecznik wystąpił na III Konwencie Marszałków Województw RP. Gospodarzem spotkania było województwo lubuskie, które w II półroczu 2020 roku objęło przewodnictwo w Konwencie Marszałków Województw RP
  • Na spotkaniu samorządowców z całej Polski RPO mówił o działaniach podejmowanych dla zwalczania przemocy domowe
  • Jeszcze niedawno na przemoc domową patrzyliśmy, jak na przykrą sprawę prywatną. Tymczasem przemoc domowa, na którą państwo nie reaguje, to naruszenie podstawowych praw człowieka – podkreślił Adam Bodnar

Na III Konwencie Marszałków Województw RP Rzecznik Praw Obywatelskich poruszył temat przeciwdziałania przemocy domowej.

Walka z przemocą domową to walka państwa z obojętnością, zapewnienie działającego systemu wsparcia dla osób doświadczających przemocy, zwalczanie szkodliwych stereotypów, a także mechanizmy, które pomogłyby sprawcom przemocy radzić sobie z agresją czy przechodzić skuteczną resocjalizację. Badania np. Kantar dla Ministerstwa Rodziny, pokazują, że w Polsce diametralnie zmienia się postrzeganie przemocy domowej. Jeszcze niedawno na przemoc domową patrzyliśmy, jak na przykrą sprawę prywatną. Tymczasem przemoc domowa, na którą państwo nie reaguje to naruszenie podstawowych praw człowieka – podkreślił RPO.

Latem wybrzmiał niepokojący projekt wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej (stambulskiej), który pomaga państwom rozwijać mechanizmy walki z przemocą wobec kobiet. Nie jest to żaden akt ideologiczny – stanowczo podkreślił Rzecznik. Konwencja jest narzędziem, które pomaga poprawić funkcjonowanie systemów krajowych i wprowadza standardy, które powinny stać się naszą codziennością, a nie źródłem kontrowersji czy sporów.

Adam Bodnar zwrócił także uwagę na trudną sytuację grup szczególnie narażonych na przemoc np. osób starszych, dzieci, kobiet z niepełnosprawnościami czy migrantek. Sytuacji nie ułatwia fakt, że system opieki psychiatrycznej przeżywa obecnie fatalne załamanie.

Epidemia przemocy

RPO przykłada dużą wagę do uważnego monitorowania istniejących mechanizmów państwowych oraz podniesienie świadomości społecznej o przemocy domowej. Epidemia koronawirusa postawiła osoby doświadczające przemocy domowej w rozpaczliwej sytuacji. Osłabienie gospodarki, przez które wiele osób straciło pracę pogłębiła problemy finansowe wielu rodzin. Konieczność izolowania się i pracy zdalnej spowodowały z kolei, że większość czasu spędzamy w domach. Dlatego w wielu rodzinach, w których sytuacja przemocy domowej występowała lub stosunki rodzinne były bardzo napięte, agresja eskalowała. W okresie pandemii Niebieska Linia odebrała ponad 4 razy więcej wiadomości mailowych z prośbą o pomoc, niż w podobnym okresie czasu w poprzednich latach.

Na początku maja Rzecznik zwrócił się do wszystkich urzędów wojewódzkich o dokonanie oceny funkcjonowania w czasie pandemii COVID-19 systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz poinformowanie, czy miejsca bezpiecznego schronienia dla ofiar pozostają otwarte i dostępne, a w sytuacji ograniczenia dostępności - o wskazanie, czy zostały zapewnione alternatywne miejsca, gdzie można uzyskać schronienie. RPO otrzymał informacje z 15 województw (brak informacji z województwa kujawsko-pomorskiego). Wojewodowie informowali samorządy o funkcjonowaniu bezpłatnej aplikacji mobilnej „Twój Parasol” oraz opracowanej przez Biuro Rzecznika publikacji  „Osobisty plan awaryjny”. Na stronach samorządowych pojawiały się zaktualizowane informacje o miejscach udzielających schronienia i wsparcia także w trakcie epidemii.

Rzecznik jest też zaniepokojony sytuacją samotnych matek z dziećmi, które szukają wsparcia. Rzecznik podziela wyrażoną w Informacji NIK „Wsparcie dla potrzebujących schronienia matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży” ocenę, że działania większości samorządowych jednostek organizacyjnych pomocy społecznej nie zapewniły odpowiedniego wsparcia potrzebującym schronienia matkom z małoletnimi dziećmi oraz kobietom w ciąży.

Pod jednym dachem z agresorem

Rzecznik otrzymuje skargi na długotrwałość postępowań sądowych w sprawach, w których osoby dotknięte przemocą w rodzinie wystąpiły do sądu z żądaniem zobowiązania sprawcy przemocy do opuszczenia wspólnie zajmowanego mieszkania. Ze skarg wynika, ze niejednokrotnie takie sprawy przeciągają się, co z kolei poważnie eskaluje sytuację.

W kwietniu 2020 roku przyjęta została ustawa o natychmiastowym opuszczeniu mieszkania przez sprawcę. Policjant będzie mógł nakazać sprawcy przemocy, by natychmiast wyprowadził się z mieszkania. Jeśli ofiara boi się powrotu sprawcy, będzie mogła wystąpić do sądu o przedłużenie nakazu. Agresor będzie miała na to 14 dni. Sprawca przemocy będzie się mógł odwołać od tego do sądu , który jego zażalenie rozpatrzy w ciągu trzech dni. Jak widać terminy są krótkie i powinny poprawić sytuację. To zdaniem RPO krok w dobrą stronę dla poprawy sytuacji osób doświadczających przemocy.

Niestety brakuje dalej prawa, które zapewniałoby zakaz zbliżania sprawcy przemocy do jego ofiar.

Rozmawiajmy o przemocy

Niezwykle istotne są badania, kampanie zwiększające świadomość społeczną dotyczącą przemocy domowej. Debata na ten temat pomaga zwalczać stereotypy, a także ułatwić osobom doświadczającym przemocy poszukiwanie wsparcia i rozwiązań.

Pomoc prawna i wsparcie państwa dla ofiar, ale też dla sprawców przemocy

Konwencja stambulska wymaga stworzenia działającego systemu wsparcia dla sprawców przemocy. Istnieją metody pracy, które pomagają oduczyć się agresywnego reagowania. Prewencja musi być wielopoziomowa, pozytywnie wzmacniająca, ale przede wszystkim musi wynikać z woli danej osoby do wprowadzenia życiowych zmian oraz zapanowania nad agresją.

Także osoby doświadczające przemocy potrzebują więcej wsparcia od państwa w kontakcie z organami reagującymi na przestępstwa czy w trakcie rozprawy przed sądem.

Kłopoty ze sprawami przed sądem czy mechanizmami dochodzenia sprawiedliwości mogą mieć nie tylko cudzoziemcy, ale np. osoby niewidzące, z niepełnosprawnością intelektualną, głusi, osoby niepełnoletnie czy osoby z niepełnosprawnością. W polskiej procedurze karnej nie ma systemowych rozwiązań - pojedyncze regulacje nie gwarantują pomocy osobom, które mogą mieć problem ze zrozumieniem tego, co się dzieje na policji czy w sądzie.

Trzeba wprowadzić konkretne standardy i procedury np. specjalistów prowadzących przesłuchanie w delikatnych sprawach, unikanie zadawania pytań o sytuację rodzinną czy osobistą, które nie mają związku ze sprawą, przygotowanie odpowiednich pomieszczeń do składania zeznań, wzmocniona ochrona osób narażonych na powtórną wiktymizację etc. 

Adaptacja do nowych warunków a równość – jak współpracować w trudnych czasach?

Data: 2020-11-06

To jedno z ważniejszych w obliczu pandemii pytań, na które starali się odpowiedzieć włodarze Wałbrzycha zapraszając na spotkanie przedstawicieli organizacji społecznych oraz Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO dzielił się z uczestnikami swoją oceną obecnej sytuacji podkreślając, że władze samorządowe i społeczeństwo obywatelskie zdają trudny egzamin w czasach pandemii. Podawał przykłady oddolnych działań, które pomagają przetrwać trudne czasy, jak choćby akcja „Uwolnić złomka”, dzięki której udało się pozyskać wiele komputerów dla szkół. Podkreślił, że nie wszystkie działania, które sprawdziły się wiosną, będą skuteczne jesienią. Elastyczność, innowacyjność są dziś szczególnie potrzebne.

Uczestnicy spotkania rozmawiali o tym, jak budować relacje, nie dopuszczać do izolacji społecznej, do osamotnienia. - Nie należy mówić „seniorze nie wychodź z domu, ale „seniorze wychodź, ale wychodź mądrze, z głową”  - mówiła przedstawicielka organizacji seniorskiej.

W Wałbrzychu szukają rozwiązań potrzebnych już dziś, ale też przydatnych w dłuższej perspektywie. Być może inne samorządy śladem Wałbrzycha będą chciały rozpocząć społeczny dialog, który pomoże zdiagnozować najbardziej palące problemy społeczności?

Wałbrzych pracuje nad długofalową strategią współpracy władz miasta, instytucji i organizacji społecznych. Najpierw opracują diagnozę – a w niej opiszą wyzwania oraz zasoby. To ludzie są najcenniejsi, ich energia, wiedza, doświadczenie. Dlatego celem ma być uwolnienie ludzkiej i społecznej energii i danie jej szansy do włączenie w dobrze skoordynowane działania. 

Perspektywa społeczników

Lokalni działacze społeczni docenili to, że Wałbrzych ma wiele wspólnych przestrzeni na wolnym powietrzu, co sprzyja integracji w pandemii. Określili Wałbrzych miastem uprzywilejowanym.

Jako główne zadanie wskazali dbanie o tych, którzy są na polu walki (żeby się nie wypalili), także o wolontariuszy oraz budowanie potencjału, poszukiwanie nowych osób, które mogą się włączyć. Społecznicy podkreślali również, że warto dawać przestrzeń dla ujścia emocji – tworzyć okazje do rozmowy, wysłuchania. Potrzeby emocjonalne są ogromne. Potrzebny jest też system emocjonalnego wsparcia dla „pomagaczy” – szefów i pracowników rożnych instytucji i ngo.

Kolejnym dużym wyzwaniem jest pozostawanie dzieci w domu – jak je wesprzeć? Jak wesprzeć matki i ojców, aby mogli pracować?

Przedstawiciele organizacji w Wałbrzychu stale szukają też mieszkań dla bezdomnych, żeby ich nie koszarować w schroniskach.

Pytań jest bardzo wiele… Może punkty pomocowe trzeba „rozdrobnić”? Firmy społeczne są w bardzo trudnej sytuacji – jak je wesprzeć? Jak wspierać sektor kultury? Jak wzmocnić poczucie odpowiedzialności za sąsiada? Jedno jest pewne, łączenie perspektyw daje szansę na lepszą diagnozę, dostrzeżenie wielu nowych obszarów, a współpraca daje nadzieję na choć częściowe zażegnanie największych zagrożeń.

Wiele osób jest samotnych w trudnej sytuacji. Środki finansowe są ważne, ale nie najważniejsze. To jest szansa dla środowiska, aby włączać kolejne osoby do aktywności, do wspólnotowego działania. Budować kapitał zaufania. To daje ludziom poczucie sensu i pomaga w przetrwaniu, daje moc, żeby wytrwać.

Złożenie oświadczenia o uznaniu ojcostwa dziecka - bardziej uciążliwe dla obywateli

Data: 2020-10-26
  • Osoby składające oświadczenie o uznaniu ojcostwa dziecka - gdy nie urodziło się ono w małżeństwie - będą dłużej załatwiać taką sprawę
  • Pracownicy urzędów stanu cywilnego nie mogą już bowiem drukować projektów protokołów uznań ojcostwa. Czynią to już tylko kierownik usc i jego zastępcy
  • A przez 5 lat umożliwiało to szybkie przygotowanie protokołów, które po złożeniu przed kierownikiem urzędu stanu odpowiednich oświadczeń były podpisywane przez mężczyznę i kobietę
  • Ta forma ustalenia pochodzenia dziecka jest najbardziej dostępna, szybka i nieskomplikowana - dlatego obywatele najczęściej ją wybierają

Od 24 września 2020 r. decyzją Ministra Cyfryzacji drukować te projekty mogą już tylko kierownicy usc i jego zastępcy, a nie pracownicy - jak było przez 5 lat.

- Rozwiązanie to było znaczącym ułatwieniem dla obywateli,  szczególnie w sytuacji pandemii – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do Mateusza Morawieckiego, premiera i zarazem ministra cyfryzacji. Poprosił go o stanowisko co do zasadności wprowadzonego rozwiązania.

Do RPO wpłynął apel w tej sprawie Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych

Jak wskazują samorządowcy, w ostatnich latach dynamicznie wzrasta liczba rejestracji urodzenia dziecka w sytuacji, gdy jego rodzice nie są małżeństwem. Odnotowuje się też bardzo dużą liczbę realizowanych przez kierownika urzędu stanu cywilnego czynności związanych z przyjęciem oświadczeń o uznaniu ojcostwa.

To jedna w kilku możliwości prawnych umożliwiających ustalenie pochodzenia dziecka od danego mężczyzny. Takie oświadczenie można także złożyć przed sądem. Jednak możliwość jego złożenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego jest rozwiązaniem najbardziej dostępnym, szybkim i nieskomplikowanym. Z tego właśnie powodu jest najczęściej wybierane przez obywateli.

Od 1 marca 2015 r. ustawodawca wprowadził rejestr uznań, gdzie gromadzi się informację o oświadczeniach złożonych przez mężczyznę i kobietę, a koniecznych do uznania ojcostwa. Zostało to przygotowane i wdrożone przez resort cyfryzacji. Za pomocą rejestrów pracownicy usc mieli możliwość w szybkim czasie przygotować projekty protokołów, które po złożeniu oświadczeń przez mężczyznę i kobietę były podpisywane.

W znaczący sposób usprawniało to pracę urzędów co do czynności dotyczących uznania ojcostwa.

Przygotowany przez pracownika projekt protokołu nabywa cech dokumentu urzędowego w chwili złożenia na nim podpisów przez uprawnione osoby. Pogląd taki jest ugruntowany zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie sądów. Podjęcie zatem  przez ministra decyzji o wyłączeniu możliwości przygotowania i wydrukowania projektu protokołów uznania ojcostwa przez pracowników usc nie znajduje prawnego i racjonalnego uzasadnienia.

Decyzji tej nie skonsultowano z podmiotami odpowiedzialnymi, choć przy ministrze działa grupa robocza do rozwoju funkcjonowania rejestru stanu cywilnego. W jej skład wchodzą  przedstawiciele samorządów.

Nie uwzględniono też społecznych skutków tej decyzji. Dezorganizuje ona pracę urzędów stanu cywilnego i bardzo negatywnie wpływa na sprawną i terminową realizację zadań z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Najbardziej jednak ucierpią obywatele. Najwięcej uznań ojcostwa następuje w chwili zgłoszenia urodzenia dziecka, czyli klika dni po porodzie. Aby uznanie ojcostwa mogło być skuteczne, oświadczenia muszą złożyć mężczyzna i matka dziecka. W tym celu do usc zgłaszają się mężczyzna i matka dziecka. A z uwagi na fakt, że niedawno rodziła, jest w nie najlepszej dyspozycji, osłabiona i przez to bardziej narażona na infekcję lub inne dolegliwości spowodowane przebywaniem w zamkniętych pomieszczeniach publicznych.

Bardzo często z rodzicami obecny w usc jest i noworodek, który również jest narażony na kontakt z czynnikami chorobotwórczymi, występującym w miejscach publicznych. A matka jest narażona na konieczność karmienia dziecka w urzędzie.

Ograniczenie możliwości wydrukowania projektów protokołów tylko do kierownika usc i jego zastępcy powoduje, że czas oczekiwania na załatwienie sprawy drastycznie się wydłuża. A to drastycznie zwiększa czas przebywania matki i dziecka w środowisku niebezpiecznym.

Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych wniosło o niezwłoczne przywrócenie poprzedniej funkcjonalności w rejestrze uznań. Proponuje też, by zmiany uzgadniano ze stroną samorządową w ramach grupy roboczej.

Odpowiedź Wiceministra Cyfryzacji (aktualizacja 3 listopada 2020)

Uprzejmie informuję, że w związku z pogarszającą się sytuacją epidemiczną przywrócone zostaną uprawnienia pracowników urzędu stanu cywilnego w tym zakresie - odpisał Marek Zagórski ,sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Jednocześnie wyjaśniam, że podstawą podjęcia decyzji o ograniczeniu uprawnień pracowników usc w obszarze uznania ojcostwa stanowiły przepisy art. 73 § 1-3 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego1, z których wynika, że złożenie oświadczeń koniecznych do uznania ojcostwa wymaga osobistego stawiennictwa przed organem jakim jest kierownik urzędu stanu cywilnego (zastępca kierownika urzędu stanu cywilnego). Z punktu widzenia kierownika usc przyjmowanie oświadczeń nie jest czynnością o charakterze rejestracyjnym jak np.: rejestracja urodzenia, zgonu, dołączenie do aktu wzmianki na podstawie wyroku sądu a ma skutki w sferze prawa rodzinnego. Dodatkowo, zgodnie z dokumentacją techniczną jaka została opracowana w 2015 roku przy wdrożeniu rejestru stanu cywilnego przez ówczesne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, proces w systemie został zaprojektowany tylko dla roli kierownika urzędu stanu cywilnego, a więc nie zostały rozdzielone czynności przygotowawcze (sporządzenie projektów protokołów) od czynności mających charakter potwierdzających złożenie oświadczeń niezbędnych do uznania ojcostwa.

Jednocześnie uprzejmie informuję, że wbrew zarzutom OPOS dotyczących braku konsultacji z podmiotami odpowiedzialnymi za realizację zadania, sprawa była przedmiotem dyskusji na spotkaniu wspomnianej przez OPOS grupy roboczej przy udziale przedstawiciela kierowników usc oraz przedstawiciela MSWiA, i nie budziła kontrowersji. 

Niezależnie od powyższego, w związku z rosnącą liczbą zachorowań na COVID-19, zasadnym jest upraszczanie procedur również technicznych. Niemniej jednak, odpowiedzialność za prawidłowe przyjęcie oświadczeń niezbędnych do uznania ojcostwa spoczywa w tym przypadku na kierowniku urzędu stanu cywilnego. Biorąc pod uwagę, że system teleinformatyczny z jednej strony powinien wspomagać pracę urzędników, ale jednocześnie powinien być zgodny z przepisami prawa, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wraz z przedstawicielami kierowników usc, w ramach wspomnianej grupy roboczej, rozpocznie prace nad zmianami w funkcjonowaniu Systemu Rejestrów Państwowych w obszarze rejestru stanu cywilnego tak, aby spełnione były przesłanki wynikające z przepisów prawa o aktach stanu cywilnego i jednocześnie nie wprowadzało zakłócenia pracy w urzędach stanu cywilnego.

VII.534.46.2020

Dramatyczna sytuacja na romskim osiedlu w Maszkowicach. RPO prosi wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o zaangażowanie w pomoc mieszkańcom

Data: 2020-10-20
  • Sytuacja na osiedlu Romów w Maszkowicach zagraża zdrowiu i życiu jego mieszkańców 
  • Bez pomocy państwa i samorządu są oni skazani na egzystencję w warunkach naruszających godność - sami nie są w stanie poprawić swej sytuacji
  • Władze gminy Łącko uchylają się od kompleksowej rewitalizacji osiedla. Sięgnęły zaś po środki administracyjne, uzyskując nakazy rozbiórki samowoli budowlanych
  • To zaś grozi kryzysem bezdomności co najmniej kilkudziesięciu osób

Nieocenionym wsparciem dla mieszkańców może okazać się zainteresowanie ich sytuacją osób cieszących się autorytetem publicznym. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o osobiste zaangażowanie w dialog z władzami gminy.

- Wierzę, że wrażliwość na wykluczenie społeczne i potrzebę poszanowania godności człowieka sprawi, że mimo trudnej sytuacji w kraju, spowodowanej pandemią COVID-19, zdecyduje się Pan Premier już teraz podjąć działania, które ostatecznie doprowadzą do poprawy sytuacji na osiedlu romskim i położą kres wieloletnim zaniedbaniom – głosi pismo Adama Bodnara.

Wraz z upływem kadencji, zwraca on uwagę na sprawy, których nie udało się doprowadzić do pozytywnego zakończenia. Należy do nich kwestia warunków życia społeczności romskiej na osiedlu w Maszkowicach. Działania na jej rzecz podejmował nie tyko Adam Bodnar, ale również jego poprzednicy - zwłaszcza Janusz Kochanowski. Także mimo wieloletnich starań MSWiA oraz Wojewody Małopolskiego gmina Łącko nie przyjęła planu kompleksowej rewitalizacji osiedla, by zagwarantować godne warunki jego mieszkańcom.

W ocenie RPO jedynym powodem jest opór władz samorządowych, który nie pozostaje bez związku z dyskryminującym podejściem do lokalnej społeczności romskiej. Nie ma zaś środków prawnych, które pozwoliłyby przełamać bezczynność władz samorządowych. Pozostaje dialog i kolejne próby nakłonienia władz lokalnych do zmiany podejścia.

- Jestem przekonany, że mój następca lub następczyni na stanowisku RPO w tych próbach nie ustanie. Wierzę jednak, że osobiste zaangażowanie się Pana Premiera w sprawę osiedla w Maszkowicach już teraz pozwoliłoby przełamać trwający od lat impas – napisał Adam Bodnar do Jarosława Kaczyńskiego.

Warunki na osiedlu w Maszkowicach       

Osiedle w Maszkowicach - gdzie dziś mieszka ok. 300 osób - to kilkadziesiąt zabudowań mieszkalnych i gospodarczych, wybudowanych kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat temu, w większości przez samych Romów, bez wymaganych prawem pozwoleń na gruntach gminy Łącko lub osób prywatnych. Standard tych budowli zawsze był dramatycznie niski. Znaczna część domów nie tylko nie zapewnia godnych warunków zamieszkania, ale wręcz stwarza realne zagrożenie dla zdrowia i życia ich mieszkańców.

Ostatnią inwestycję mieszkaniową zrealizowano tam prawie 10 lat temu. Korzystając z dofinansowania MSWiA, gmina Łącko postawiła cztery kontenery mieszkalne. Od tego czasu ich standard znacznie się pogorszył.

W 2016 r. na osiedlu doszło do tragicznego pożaru. Spłonął budynek mieszkalny; zginął dwuletni chłopiec. Gmina zakupiła wtedy kolejny kontener mieszkalny. Nie wykorzystała jednak okazji ani otrzymanych środków z budżetu państwa, aby pomóc innym, najbardziej potrzebującym.

A ryzyko pożaru wciąż istnieje. Nie mając innego wyjścia, mieszkańcy korzystają z opalanych drewnem pieców i samodzielnie wykonanych instalacji elektrycznych. Bez pomocy państwa i samorządu są skazani na egzystencję w takich właśnie warunkach. Nie są w stanie poprawić swojej sytuacji.

Brak wykształcenia, a także systemowe wykluczenie z rynku pracy, którego doświadcza znaczna część Romów w Polsce, czynią z mieszkańców osiedla stałych beneficjentów pomocy społecznej. W rozmowach z RPO zwracali uwagę na brak realnych możliwości zatrudnienia. Nie pomagają ukończone kursy doszkalające. Lokalni pracodawcy nie chcą bowiem zatrudniać osób narodowości romskiej. Oni sami odbierają to jako przejaw dyskryminacji na rynku pracy.

Środki finansowe istnieją też dzięki rządowemu Programowi integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-20202. Wspominając o tym programie, nie można nie docenić ogromnego zaangażowania MSWiA w jego przygotowanie i realizację. Niestety, w niektórych przypadkach nawet aktywność resortu, jak i interwencje RPO, nie wystarczają, aby Romowie otrzymali potrzebną pomoc.

Do takich sytuacji dochodzi tam, gdzie dramatyczna sytuacja mieszkaniowa Romów wymaga podjęcia inwestycji remontowo-budowlanych, a jedynym podmiotem uprawnionym do ich przeprowadzenia i ubiegania się o dofinansowanie z Programu romskiego jest samorząd terytorialny – właściciel gruntów.

Gmina mogłaby zrobić o wiele więcej

Zaangażowanie władz samorządowych kolejnych kadencji w działania na rzecz poprawy warunków życia na osiedlu pozostawia wiele do życzenia. Zdarzało się, że gmina, korzystając ze środków wcześniejszych edycji Programu, prowadziła prace remontowo-budowlane w latach 2015– 2016.

Nie były to jednak kompleksowe remonty, a prace podejmowano chaotycznie -  często miały wręcz kuriozalny charakter. Dachy wymieniano np. bez wcześniejszej poprawy konstrukcji budynków, mimo, że jej stan zwykle był dramatyczny. Częstym widokiem są zatem stosunkowo nowe dachy postawione na wspornikach nad walącymi się, ale nadal zamieszkanymi, budynkami.

Nawet w ocenie Romów doraźne remonty i inwestycje na osiedlu mijały się z celem. Ich zdaniem, te środki należałoby przeznaczyć na kompleksowe zagospodarowanie całego terenu, wybudowanie nowych domów i stopniowe wyburzanie starej  zabudowy. Władze gminy jednak się na to nie godzą.

Sięgnięto po środki administracyjne

Władze samorządowe zainicjowały zaś postępowania nadzoru budowlanego. Zapadło już ok. 40 decyzji administracyjnych nakazujących rozbiórkę samowoli budowlanych. Ich mieszkańcy nie zdecydują się raczej na dobrowolne wykonanie tych decyzji. Nie mają bowiem żadnej alternatywy: rozbiórka oznacza dla nich bezdomność. Tymczasem odmowa wykonania decyzji skutkuje postępowaniem egzekucyjnym – wydawane są grzywny nawet do 40 tys. zł. 

Ewentualne wykonanie decyzji orzekających o rozbiórce samowoli będzie dramatem dla wielu rodzin romskich. Gminę postawi zaś przed niemożliwym do wykonania zadaniem udzielenia pilnej pomocy co najmniej kilkudziesięciu osobom, które znajdą się w kryzysie bezdomności.

Nie skłania to jednak władz samorządowych do zmiany podejścia. A decyzje o rozbiórkach władze traktują jako niezrozumiały pretekst do powstrzymywania się od jakichkolwiek inwestycji na osiedlu -  nawet takich, które zakładałyby wyburzenie samowoli budowlanych i posadowienie na ich miejscu nowych budynków, spełniających standardy prawa budowlanego.

Realną pomoc uniemożliwiają negatywne stereotypy

- Trudno mi tłumaczyć bezczynność władz samorządowych gminy Łącko inaczej, jak tylko obawą, że wszelka pomoc świadczona przez władze na rzecz Romów zostanie źle odebrana przez część społeczności lokalnej – wskazuje Adam Bodnar.

Jeżeli rzeczywiście tak jest, to mamy do czynienia z niezwykle niebezpieczną sytuacją, w której negatywne stereotypy i dyskryminujące postrzeganie społeczności romskiej wpływają na to, że osoby w potrzebie nie otrzymują należytej pomocy wyłącznie z powodu przynależności etnicznej.

Wydaje się, że bezczynność władz gminy należałoby również ocenić pod kątem przestępstwa z art. 164 w związku z art. 163 Kodeksu karnego.  Zgodnie z nim odpowiedzialności karnej może podlegać każdy, kto choćby nieumyślnie, także poprzez zaniechanie, sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo wystąpienia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób. A według RPO  powstrzymywanie się od inwestycji na osiedlu oznacza przyzwolenie na to, aby panujące tam warunki nadal się pogarszały i stwarzały coraz większe zagrożenie.

Ale wciąż jest przestrzeń do rozmowy

Niezależnie od  tej oceny RPO uważa, że w dalszym ciągu istnieje przestrzeń do rozmów z władzami gminy i prób przekonywania ich o pilnej potrzebie przyjęcia kompleksowego planu rewitalizacji osiedla. Nieocenionym wsparciem dla mieszkańców może okazać się zainteresowanie ich sytuacją ze strony osób cieszących się autorytetem publicznym.

- Dlatego też zwracam się do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o przyjrzenie się warunkom, w jakich żyje społeczność romska w Maszkowicach i osobiste zaangażowanie w dialog z władzami samorządowymi gminy Łącko – pisze RPO.

- Wierzę, że wrażliwość na wykluczenie społeczne i potrzebę poszanowania godności człowieka sprawi, że mimo trudnej sytuacji w kraju, spowodowanej pandemią COVID-19, zdecyduje się Pan Premier już teraz podjąć działania, które ostatecznie doprowadzą do poprawy sytuacji na osiedlu romskim i położą kres wieloletnim zaniedbaniom. W istocie jest to wstyd dla naszego państwa, że pomimo tylu  interwencji i działań ze strony różnych organów władzy, podejmowanych od tylu lat, ludzie żyją w takich warunkach – zakończył Adam Bodnar pismo do wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego.

XI.816.17.2017

Kiedy kurator oświaty może się nie zgodzić na likwidację szkoły przez samorząd. Rzecznik pisze do MEN

Data: 2020-10-05
  • Prawo nie precyzuje dokładnie przesłanek wydawania przez kuratora oświaty pozytywnej lub negatywnej opinii o zamiarze likwidacji szkoły przez samorząd – wskazuje RPO
  • Prowadzi to do zarzutów o zbytniej uznaniowości czy też arbitralności działań kuratorów i wpływa negatywnie na ich relacje z samorządami
  • Z orzecznictwa wynika zaś, że kurator może odmówić pozytywnej opinii tylko, gdyby było to sprzeczne z Prawem oświatowym. Odmowy nie uzasadnia zaś powoływanie się na politykę państwa
  • Stanowisko kuratora nie może zaś naruszać samodzielności gminy w zakresie wykonywania jej obowiązkowych zadań publicznych w tej dziedzinie

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do MEN w sprawie skarg na działania kuratorów co do likwidacji szkół i placówek prowadzonych przez samorządy. Uwagę RPO zwróciły przykłady orzecznictwa dotyczącego wydawania przez kuratorów oświaty opinii, wynikających z art. 89 ust. 3 ustawy z 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe.

Zadaniem MEN zarówno kurator oświaty jak i minister, przy wydawaniu opinii w sprawie zamiaru likwidacji szkoły lub placówki, są zobligowani do uwzględnienia nie tylko okoliczności wskazanych w art. 89 ust. 1 Prawa oświatowego, będących formalnymi warunkami likwidacji, ale również skutków zamierzonej likwidacji szkoły lub placówki.

Według resortu utrwalone orzecznictwo sądowo-administracyjne wskazuje, że nawet jeśli zostałyby spełnione wszystkie wymogi formalne, to kurator nie ma obowiązku wydania pozytywnej opinii, gdy inne okoliczności przemawiają przeciwko likwidacji placówki. W szczególności przeciwko likwidacji winny przemawiać przesłanki jakościowe, takie jak pogorszenie dostępności edukacji czy trudniejsze warunki nauki uczniów likwidowanej szkoły prowadzonej przez lokalny samorząd.

RPO wskazuje, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 maja 2002 r. (sygn. K 29/00) orzekł, iż w sprawach dotyczących likwidacji szkół kurator oświaty nie może działać arbitralnie, lecz jest związany konkretnymi normami prawnymi. Niewydanie pozytywnej opinii o likwidacji szkoły samorządowej może mieć miejsce tylko w razie niedochowania wymogów określonych w przepisach prawa regulujących przesłanki likwidacji szkoły. Każda negatywna opinia kuratora oświaty powinna być uzasadniona w racjach i przesłankach zawartych w prawie materialnym.

Musi zatem wskazywać podstawę prawną nakładającą na organ prowadzący szkołę konkretny obowiązek związany z zapewnieniem uczniom likwidowanej szkoły zrealizowania wszystkich uprawnień, które wynikają z konkretnych norm prawnych zawartych w ustawie o systemie oświaty lub innych ustawach. Dopiero niewykonanie lub realna groźba niewykonania wskazanego w ustawie obowiązku może prowadzić do odmowy wydania pozytywnej opinii. Jako przykłady TK podał obowiązek zapewnienia bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu uczniów do nowej szkoły, zwrot kosztów przejazdu w przypadku braku transportu oraz szczególne uprawnienia dzieci niepełnosprawnych.

A stanowisko TK znalazło wyraz w orzeczeniach sądów. Jak wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 15 listopada 2019 r. (sygn: I SA/Wa 1484/19), organ nadzoru pedagogicznego może odmówić organowi samorządowemu prowadzącemu szkołę wydania pozytywnej opinii w sprawie likwidacji szkoły tylko wtedy, gdyby decyzja o likwidacji była sprzeczna z konkretnymi przepisami ustawy. Nie uzasadnia odmowy powoływanie się na politykę państwa - kryterium z natury nieostre i używane w sposób niejasny, przez wybiórcze przywołanie celów tej polityki.

WSA w Warszawie w wyroku z 18 marca 2020 r. (sygn.: II SA/Wa 2462/19) stwierdził zaś, że kurator oświaty nie może kierować się przy podejmowaniu opinii względami innymi niż wynikającymi z art. 89 ust. 1 Prawa oświatowego. W szczególności nie mogą nim kierować argumenty natury celowościowej czy słusznościowej, związane z uogólnianymi zasadami polityki oświatowej, a już z całą stanowczością subiektywne opinie lokalnej społeczności.

W orzecznictwie sądów administracyjnych nie ulega wątpliwości, że wiążące dla organu stanowiącego stanowisko kuratora w sprawie likwidacji szkoły lub placówki nie może naruszać samodzielności gminy w zakresie wykonywania jej własnych, obowiązkowych zadań publicznych w dziedzinie oświaty.

Przyjmuje się, że kurator oświaty wydając opinię w sprawie likwidacji szkoły lub placówki powinien uwzględnić takie okoliczności jak termin likwidacji szkoły, zapewnienie możliwości kontynuowania nauki, dokonanie stosownych zawiadomień o zamiarze zmiany siedziby szkoły, zapewnienie dzieciom określonego transportu do szkoły. Powinien również ocenić skutki przekształcenia szkoły w kontekście zapewnienia uczniom odpowiednich warunków nauki, wychowania i opieki, uwzględnić regionalną i lokalną politykę oświatową, dostępność edukacji w poszczególnych rejonach.

Przesłanki warunkujące wydanie pozytywnej lub negatywnej opinii  nie zostały zatem dokładnie określone. Prowadzi to do zarzutów o zbytniej uznaniowości czy też arbitralności działań kuratorów i wpływa negatywnie na relacje pomiędzy kuratorami oświaty a organami prowadzącymi szkołę.

Praktyka pokazuje, że przy wydawaniu opinii w sprawie likwidacji szkoły kuratorzy nie badają jedynie kwestii proceduralnych, ale biorą także pod uwagę inne okoliczności. Treść postanowień organów nadzoru pedagogicznego była niejednokrotnie przedmiotem krytyki sądów administracyjnych, które wskazywały na automatyzm w podejmowaniu decyzji, brak dogłębnej analizy racji przedstawianych przez samorząd oraz niewskazywanie motywów, jakimi organ kierował się przy ocenie materiału dowodowego.

Np. WSA w Warszawie w wyroku z 15 listopada 2019 r.  (sygn: I SA/Wa 1484/19) uznał, że negatywna opinia organów w sprawie likwidacji szkoły została oparta na argumentacji pozaprawnej, celowościowej, a więc wykraczającej poza granice ingerencji w samodzielność gminy. Nie zawierała dostatecznego uzasadnienia prawnego, tj. nie wskazała, z jakimi konkretnymi przepisami prawnymi kolidują zamierzenia jednostki samorządowej co do likwidacji szkoły.

A WSA w Warszawie w wyroku z 22 listopada 2018 r. (sygn. akt II SA/Wa 1303/18) stwierdził, że organy, wypowiadając się negatywnie w sprawie likwidacji szkoły, nie rozważyły możliwości wywiązania się przez gminę z jej ustawowych obowiązków zapewnienia uczniom warunków prawidłowego funkcjonowania.  Nie wyjaśniły dostatecznie, jakie racje ekonomiczne i pozaekonomiczne uzasadniały utrzymanie szkoły, do której nie uczęszczał wówczas żaden uczeń, podczas gdy w gminie znajdowała się dobrze wyposażona szkoła, zdolna do przejęcia zadań szkoły likwidowanej.

Rzecznik docenia rolę  kuratorów oświaty w kształtowaniu systemu oświaty. Uważa jednak, że kwestia wydawania opinii w sprawie likwidacji szkół powinna zostać poddana dokładnej analizie – aby procedury były przejrzyste, kuratorzy oświaty nie spotykali się z zarzutem przekraczania uprawnień, a współpraca z samorządami przebiegała bardziej harmonijnie.

Dlatego RPO zwrócił się do ministra o wskazanie, czy w ocenie resortu sposób realizacji zadań ustawowych przez organy nadzoru pedagogicznego mógłby w sposób lepszy zapewnić poszanowanie i skuteczność art. 70 Konstytucji, czy też potrzebna jest zmiana przepisów.

VII.7037.181.2020

Czy gminy dostaną wsparcie w usuwaniu nielegalnych odpadów? RPO pisze do Sejmu i Senatu

Data: 2020-09-29
  • Samorządy nie mogą liczyć na pomoc finansową Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w usuwaniu nielegalnych składowisk odpadów
  • W rezultacie - gdy uchyla się od tego ich posiadacz - na długo pozostają one zagrożeniem dla zdrowia, a nawet życia, okolicznych mieszkańców
  • RPO zwrócił się o zainicjowanie odpowiednich zmian prawa do komisji Sejmu i Senatu

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich trafiają liczne skargi na nielegalne składowiska i magazyny odpadów. Często nie tylko są uciążliwe dla osób mieszkających w sąsiedztwie, niekiedy wręcz zagrażają ich zdrowiu i życiu.

Choć przepisy przewidują mechanizmy neutralizacji takiego zagrożenia, stałym problemem pozostaje finansowanie tego. Wobec niemożliwości ustalenia posiadacza odpadów, odpowiedzialnego za ich usunięcie lub jego  niewypłacalności, ciężar ten spada co do zasady na gminy. RPO zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

A jeśli chodzi o odpady niebezpieczne, ich usunięcie i zagospodarowanie może kosztować setki tysięcy, a nawet miliony zł. Przekracza to możliwości większości gmin dotkniętych problemem. W rezultacie nielegalne składowiska często przez wiele lat pozostają zagrożeniem dla okolicznych mieszkańców.

Dostrzegając te problemy, RPO ponad dwa lata temu podjął korespondencję z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Z odpowiedzi wynika przykra konstatacja: Fundusz nie zapewnia i nie zamierza zapewnić jednostkom samorządu terytorialnego efektywnego źródła finansowania usuwania odpadów.

Jak podkreśla Adam Bodnar, uzasadnienie Funduszu jest kuriozalne. Powołuje się on bowiem na konieczność zapewnienia zasady „zanieczyszczający płaci” - wobec czego ze środków publicznych nie można finansować usuwania odpadów z „prywatnych” nieruchomości.

Fundusz nie dostrzega przy tym, że koszty usuwania odpadów (o ile w ogóle do tego dochodzi) i tak są pokrywane ze środków publicznych, tyle że nie centralnych, lecz samorządowych.

Wobec wyczerpania możliwości dialogu z Funduszem, RPO zwrócił się do szefów obu komisji o pochylenie się nad całym problemem.

- Liczę, że zainteresowanie Komisji wpłynie na zmianę istniejącego stanu rzeczy – napisał Adam Bodnar do Urszuli Pasławskiej, przewodniczącej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa Sejmu oraz Zdzisława Pupy, szefa Komisji Środowiska Senatu.

V.7204.29.2018

Czwarta uchwała samorządu ”anty-LGBT” uchylona przez sąd ze skargi RPO

Data: 2020-09-11
  • W sposób nieuzasadniony zróżnicowała pozycję osób LGBT i naruszyła Konstytucję – tak uchwałę Rady Miejskiej w Osieku ocenił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach
  • Uwzględniając skargę Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd unieważnił tę uchwałę
  • W całości podzielił argumentację RPO i Kampanii Przeciw Homofobii, że zawiera ona treści wykluczające osoby LGBT ze wspólnoty mieszkańców

11 września 2020 r. WSA w Kielcach rozpatrzył skargę RPO na uchwałę Rady Miejskiej w Osieku z  31 października 2019 r. w przedmiocie zobowiązania burmistrza o przeciwdziałanie szerzeniu ideologii „LGBT” w placówkach szkolno-wychowawczych na terenie gminy.

Sąd stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. Uwzględnił wszystkie zarzuty skargi RPO.

W uzasadnieniu ustnym wyroku sąd wskazał, że skarga jest dopuszczalna, bo uchwała dotyczy spraw z zakresu administracji publicznej. Sąd przedstawił pogląd o szerokim rozumieniu pojęcia „spraw z zakresu administracji publicznej”.

Sąd nie podzielił argumentu, że uchwała nie ma charakteru władczego. Tak jak RPO uznał zaś, że jeżeli akt zawiera wytyczne pod adresem podmiotów, które wchodzą w aparat administracji publicznej, to ma charakter władczy. Świadczy o tym zwrot w uchwale, że „zobowiązuje się burmistrza”.

Według sądu wszelkie wątpliwości w zakresie dopuszczalności drogi sądowoadministracyjnej powinny być interpretowane na rzecz ochrony praw obywatelskich i szeroko również rozumianego prawa do sądu.

Kryterium oceny legalności aktu jest jego zgodność z prawem, a w tej sprawie naruszono zasadę legalizmu. Uchwała nie zawiera bowiem żadnego przepisu prawa materialnego, który mógłby stanowić podstawę dla wydania takiego aktu. Została zatem wydana bez właściwej podstawy prawnej

Ponadto uchwała dotyczy spraw ponadlokalnych. Już tylko z tego względu skarga zasługiwała na uwzględnienie.

Uchwałodawca nie sprecyzował zarazem, od czego gmina ma być wolna, nie zdefiniował pojęcia „ideologia LGBT”, więc trzeba odwołać się do pojęcia słownikowego. Społeczność LGBT wyróżnia cecha – orientacja seksualna lub tożsamość płciowa, a nie wyznawana ideologia.

Sąd w całości podziela argumentację Rzecznika i KPH, że uchwała zawiera treści wykluczające osoby LGBT ze wspólnoty mieszkańców. Gmina w sposób nieuzasadniony zróżnicowała pozycję osób LGBT w gminie i naruszyła Konstytucję.

Sfera nauki i nauczania do domena państwa, sfera wychowania dzieci należy do rodziców. Rada Gminy nie jest uprawniona do tego, żeby wchodzić w kompetencje państwa albo rodziców.

Działania RPO

To już kolejny taki wyrok. 14 lipca 2020 r. WSA w Gliwicach, 15 lipca WSA w Warszawie (wydział zamiejscowy w Radomiu), a 6 sierpnia WSA w Lublinie unieważniły trzy inne zaskarżone uchwały. Uwzględniając wszystkie zarzuty Rzecznika, oba sądy uznały, że akty te dotyczyły spraw z zakresu administracji publicznej i zawierały elementy władcze. Uznawały, że uchwały ingerują w prawa i wolności człowieka.

Z kolei Naczelny Sąd Administracyjny zbada trzy decyzje WSA z Krakowa i Rzeszowa  o  odrzuceniu skarg RPO – z pwodów formalnych, bez ich merytorycznego badania. Te sądy uznały, że uchwały nie zostały podjęte w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie mogą być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego.

Potwierdzeniem publicznego charakteru spraw, których dotyczą zaskarżone uchwały, są m.in. działania instytucji Unii Europejskiej. Komisja Europejska, wezwana przez Parlament Europejski, podjęła konkretne środki w celu weryfikacji, czy fundusze UE są wydatkowane zgodnie z horyzontalną zasadą niedyskryminacji w polskich samorządach, które przyjęły uchwały dyskryminujące osoby LGBT. Ogłoszono, że sześć polskich miast, które podjęły te uchwały, nie dostanie wsparcia w ramach unijnego partnerstwa.

W ocenie Rzecznika nawet w przypadku przyjęcia, że uchwały te nie zawierają elementów władczych, ale stanowią „deklarację ideową”, to i tak są niezgodne z prawem. Zawierają bowiem treści sprzeczne z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także ograniczają prawa obywatelskie. Stoją więc w sprzeczności z Konstytucją RP oraz prawem UE.

Według RPO nie ma żadnego znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem "ideologia LGBT", a nie samoistnym skrótem LGBT. W uzasadnieniu swego wyroku WSA w Gliwicach podkreślił, że termin „ideologia LGBT” de facto odnosi się również do osób LGBT, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość.

XI.505.13.2019

Sprawa gminy Serniki. Trzeci sąd unieważnił samorządową uchwałę „anty-LGBT”

Data: 2020-08-06
  • Uchwała Rady Gminy Serniki o tym, że jest ona ”wolna od ideologii LGBT”, została unieważniona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie
  • W jego ocenie „nawoływania do ochrony przed LGBT” są niebezpieczne i naruszają prawa obywateli i obywatelek, osób LGBT. Sąd wyraził wątpliwość, by istniała „ideologia LGBT”
  • Uznał, że uchwała ma charakter dyskryminujący, przez co bezprawnie ingeruje  w prawa i wolności jednostek
  • To trzeci taki wyrok sądu w sprawie skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na tego rodzaju uchwały samorządów

6 sierpnia 2020 r. WSA w Lublinie rozpoznał na rozprawie skargę RPO na uchwałę Rady Gminy Serniki. Sąd zgodził się ze wszystkimi argumentami Rzecznika. Wyrok jest nieprawomocny.

Uzasadnienie ustne sądu 

Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że zaskarżona uchwała jest aktem podjętym w sprawie z zakresu administracji publicznej w rozumieniu art. 3 par. 2 pkt. 6 p.p.s.a. a tym samym podlega kognicji sądów administracyjnych. Sąd nie zgodził się z tymi rozstrzygnięciami, w których skargi na analogiczne uchwały, zostały odrzucone.

Sąd podzielił w całości argumentację RPO, że ze względu na treść uchwała ma charakter władczy oraz ingeruje w prawa i wolności człowieka. Nie było więc żadnych podstaw do odrzucenia skargi. Należała do właściwości sądu administracyjnego i zasługiwała na jej merytoryczne rozstrzygnięcie.

Sąd administracyjny podkreślił, że nie jest "sądem ideologii, ale sądem prawa".

WSA stwierdził pięć kategorii naruszeń:

  • Brak podstawy prawnej do podjęcia aktu o charakterze władczym.
  • Rada Gminy przekroczyła swoje kompetencje.
  • Bezprawne ograniczyła konstytucyjne prawa i wolności.
  • Uchwała ma charakter dyskryminujący – poprzez wykluczenie ze wspólnoty samorządowej określonej grupy osób oraz przez naruszenie godności, prawa do życia prywatnego i wolności wypowiedzi ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.
  • Uchwała ogranicza prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, prawo do nauki oraz prawo do nauczania.

Z art. 7 Konstytucji wynika, że organ administracji może zrobić tylko to, na co mu prawo zezwala. Zasada legalizmu ma na celu ochronę obywateli przed nadużyciami ze strony organów publicznych, Jest to więc jedna z fundamentalnych reguł, na podstawie których organy administracji publicznej mogą działać.

Tymczasem zaskarżona uchwała w sposób ewidentny ma charakter władczy. Wskazano w niej, jak gmina ma traktować określone środowisko - osoby LGBT,  w samej uchwale określone pojęciem „ideologii LGBT”. Sąd w niniejszym składzie szczerze wątpi, że istnieje ideologia LGBT.

W ocenie sądu radni nie do końca zdają sobie sprawę, że skierowali wezwania do innych organów i jednostek, zwłaszcza związanych z prawem oświatowym, w taki sposób, że adresaci mogą opacznie zrozumieć przekazane zalecenia.

Zaskarżona uchwała, jako akt władczy, została wydana bez podstawy prawnej, a tym samym w sposób sprzeczny z zasadą legalizmu. Nastąpiło wykroczenie poza zakres zadań gminy i rady gminy.

Wykreowano pozaustawowe zadanie publiczne w postaci obrony przed „ideologią LGBT” (w ocenie sądu jest to twór nieistniejący).

W ocenie sądu tego typu wypowiedzi – jak nawoływanie do ochrony przed LGBT – są niebezpieczne i naruszają prawa obywateli i obywatelek tego kraju, osób LGBT.

Nastąpiła – niezależnie od tego czy organ to sobie uświadamiał czy nie –  bezprawna ingerencja w  prawa i wolności jednostek.

Zaskarżona uchwała nie mogła się ostać, jako akt naruszający prawa i wolności.

Stanowisko, że edukacja seksualna polega tak naprawdę na seksualizacji dzieci jest wielkim nieporozumieniem. Trzeba widzieć, skąd dzieci czerpią wiedzę – przede wszystkim z internetu – i jedynie rzetelna wiedza, przekazana w ramach rzetelnej edukacji, może służyć ochronie dzieci. Dlatego też sąd zgodził się z argumentacją Rzecznika o naruszeniu prawa do nauki i prawa do nauczania.

Działania RPO

To już kolejny taki wyrok. 14 lipca 2020 r. WSA w Gliwicach, a 15 lipca WSA w Warszawie (wydział zamiejscowy w Radomiu unieważniły dwie inne zaskarżone uchwały. Uwzględniając wszystkie zarzuty Rzecznika, oba sądy uznały, że akty te dotyczyły spraw z zakresu administracji publicznej i zawierały elementy władcze.

Z kolei Naczelny Sąd Administracyjny zbada dwie decyzje krakowskiego sądu administracyjnego o odrzuceniu skarg RPO.

Pod koniec czerwca 2020 r. WSA w Krakowie odrzucił na posiedzeniu dwie pierwsze takie skargi RPO - na uchwały Rady Gminy Lipinki oraz Rady Powiatu Tarnowskiego.

WSA stwierdził, że uchwały nie zostały podjęte w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie mogą być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego. Sąd nie badał zasadności skarg pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Adam Bodnar wyraził wtedy ubolewanie, że pierwsze orzeczenia w tak istotnej społecznie sprawie zapadły na posiedzeniu niejawnym, bez przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

W skargach kasacyjnych zarzucił tym decyzjom błędną wykładnię przepisów przez uznanie, że nie chodzi o sprawy z zakresu administracji publicznej. Wniósł, aby NSA zwrócił obie sprawy do merytorycznego rozpatrzenia przez WSA – tak jak uczyniły dwa inne sądy.

Potwierdzeniem publicznego charakteru spraw, których dotyczą zaskarżone uchwały, są m.in. działania instytucji Unii Europejskiej. Komisja Europejska, wezwana przez Parlament Europejski, podjęła konkretne środki w celu weryfikacji, czy fundusze UE są wydatkowane zgodnie z horyzontalną zasadą niedyskryminacji w polskich samorządach, które przyjęły uchwały dyskryminujące osoby LGBT (kilka dni temu ogłoszono, że sześć polskich miast, które podjęły te uchwały, nie dostanie wsparcia w ramach unijnego partnerstwa).

W świetle działań podjętych przez Komisję Europejską i Parlament Europejski zaskarżone uchwały dotyczą kwestii zarządzania funduszami UE, a zarządzanie nimi jest sprawą z zakresu administracji publicznej.

W ocenie Rzecznika nawet w przypadku przyjęcia, że uchwały te nie zawierają elementów władczych, ale stanowią „deklarację ideową”, to i tak są niezgodne z prawem. Zawierają bowiem treści sprzeczne z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także ograniczają prawa obywatelskie. Stoją więc w sprzeczności z Konstytucją RP oraz prawem UE.

Według RPO nie ma żadnego znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem "ideologia LGBT", a nie samoistnym skrótem LGBT. W uzasadnieniu swego wyroku WSA w Gliwicach podkreślił, że termin „ideologia LGBT” de facto odnosi się również do osób LGBT, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość.

XI.505.13.2019

Mieszkańcy romskiego osiedla w Maszkowicach zagrożeni bezdomnością wobec bierności władz gminy  

Data: 2020-08-06
  • Władze gminy Łącko nie wykazują woli rozwiązania problemu osiedla Romów w Maszkowicach  
  • Przyjęły bierną postawę wobec pogarszającego się stanu zabudowy osiedla i rosnącego w związku z tym zagrożenia dla życia i zdrowia jego mieszkańców
  • Zdają się oczekiwać, że problem rozwiąże się sam, gdy mieszkańcy wykonają nakazy rozbiórki samowolnie postawionych domów
  • Nie biorą zaś pod uwagę możliwości postawienia kontenerów mieszkalnych po rozbiórce samowoli budowlanych - tak by ustrzec mieszkańców z dziećmi przed groźbą bezdomności

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do przewodniczącej Rady Gminy Łącko Bernadetty Wąchały-Gawełek oraz wójta gminy Jana Dziedziny o dodatkową refleksję i powtórną, obiektywną analizę problemu. - Liczę, że władze gminy zdecydują się ostatecznie powrócić do dialogu, który, jak się wydawało, zmierzał do przyjęcia przez gminę planu rewitalizacji osiedla – podkreślił Adam Bodnar.

Sytuacja jest tam bardzo poważna, stąd stałe od lat zainteresowanie RPO, w tym regularne wizyty ekspertów z Biura Rzecznika i korespondencja z władzami samorządowymi.

Na osiedlu w Maszkowicach (woj. małopolskie) żyje ok. 270 osób. Jest tam kilkadziesiąt zabudowań mieszkalnych i gospodarczych. Standard większości budowli jest bardzo niski. Większość domów nie tylko nie zapewnia godnych warunków, ale wręcz stwarza realne zagro­żenie dla zdrowia mieszkańców. Nie ma kanalizacji. Część budynków to samowole budowlane, powstałe na gruntach osób prywatnych lub gminy Łącko. W 2017 r. Nadzór Budowlany wszczął ponad 40 postępowań; znaczna ich część zakończyła się już decyzjami nakazującymi rozbiórkę. Wywołało to niepokój mieszkańców. A budynki, które na mocy tych decyzji, mają być rozebrane, to ich jedyne miejsce zamieszkania. 

Dlatego z głębokim zdziwieniem Adam Bodnar przyjął pismo Przewodniczącej Rady Gminy Łącko z 10 lipca 2020 r. Wynika z niego, że mimo czynionych planów zmiany warunków zamieszkania na osiedlu, ostatecznie władze gminy zdecydowały się nadal trwać w bezczynności, zachowując bierną postawę wobec pogarszającego się stanu zabudowy osiedla i rosnącego w związku z tym zagrożenia dla życia i zdrowia jego mieszkańców.

- Stało się dla mnie oczywiste, że po stronie władz nie ma woli podjęcia jakichkolwiek konstruktywnych działań na rzecz poprawy warunków życia na osiedlu, co jest tym bardziej zasmucające, że bez zaangażowania ze strony samorządu nie ma też realnych szans na to, że warunki te kiedykolwiek zmienią się na lepsze – wskazuje Adam Bodnar.

Już wcześniej zwracał on uwagę władzom samorządowych gminy, że powstrzymywanie się od inwestycji remontowo-budowlanych na osiedlu - co oznacza przyzwolenie na to, aby warunki nadal się pogarszały i stwarzały coraz większe zagrożenie dla zdrowia i życia mieszkańców - może podlegać ocenie pod kątem przestępstwa z art. 164 w zw. z art. 163 Kodeksu karnego.  Zgodnie z nim odpowiedzialności karnej może podlegać każdy, kto choćby nieumyślnie, także poprzez zaniechanie, sprowadza bezpośrednie niebezpieczeństwo wystąpienia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób.

- Przyjmuję, że powstrzymując się od aktywnego zaangażowania w sprawę poprawy warunków życia na osiedlu, władze gminy brały pod uwagę również takie skutki swojej decyzji - wskazał RPO.  

Za niejasne uznał stanowisko władz samorządowych, że w obecnym stanie faktycznym i prawnym niemożliwe jest zastąpienie samowoli budowlanych legalnie postawionymi kontenerami mieszkalnymi. Władze pomijają, że znaczna część postępowań nadzoru budowlanego zakończyła się prawomocnymi już decyzjami nakazującymi rozbiórkę samowoli. Mogłyby one zostać wykonane, gdyby władze gminy zapewniły mieszkańcom samowoli godne warunki zamieszkania.

Rzecznik podkreśla, że w  drodze porozumienia z mieszkańcami osiedla, przy zagwarantowaniu im dalszego zamieszkiwania w tym miejscu, możliwe wydaje się rozwiązanie,  w którym, kolejno wybrane samowole budowlane zostałyby rozebrane, a na pozyskanej w ten sposób działce - wolnej od zabudowy i pozostającej w dyspozycji władz gminy - stawiany byłby kontener mieszkalny, do którego przeprowadzaliby się mieszkańcy.

Tymczasem z korespondencji z Urzędu Gminy nie wynika, aby takie rozwiązanie w ogóle brane było pod uwagę. Zamiast tego władze samorządowe zdają się oczekiwać, że problem samowoli rozwiąże się samoczynnie, kiedy mieszkańcy wykonają nakazy rozbiórki swoich domów - mimo że obecnie stanowią one dla nich jedyne miejsce zamieszkania. Dla takiego biernego podejścia władze gminy nie mają żadnej alternatywy.

W ocenie Adama Bodnara trudno stwierdzić, czy w Urzędzie Gminy przygotowano jakąkolwiek koncepcję pomocy osobom z osiedla, także wielodzietnym rodzinom, kiedy po rozbiórce zajmowanych dotychczas domów staną one w obliczu bezdomności.

XI.816.17.2017

RPO zaskarżył decyzje sądu administracyjnego o odrzuceniu skarg na uchwały „anty-LGBT”

Data: 2020-07-31
  • Naczelny Sąd Administracyjny zbada dwie decyzje krakowskiego sądu administracyjnego o odrzuceniu skarg Rzecznika Praw Obywatelskich na samorządowe uchwały „anty-LGBT”
  • Adam Bondar zarzucił tym decyzjom błędną wykładnię przepisów przez uznanie, że nie chodzi o sprawy z zakresu administracji publicznej
  • Wniósł, aby NSA zwrócił obie sprawy do merytorycznego rozpatrzenia przez WSA – tak jak uczyniły dwa inne sądy
  • Uznały one, że są to sprawy z zakresu administracji i uwzględniły skargi RPO

Pod koniec czerwca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie odrzucił na posiedzeniu dwie pierwsze takie skargi RPO - na uchwały Rady Gminy Lipinki oraz Rady Powiatu Tarnowskiego.

WSA stwierdził, że uchwały nie zostały podjęte w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie mogą być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego. Sąd nie badał  zasadności skarg pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Adam Bodnar wyraził wtedy ubolewanie, że pierwsze orzeczenia w tak istotnej społecznie sprawie zapadły na posiedzeniu niejawnym, bez przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

Nie zgadzając się z tymi postanowieniami, Rzecznik zaskarżył je do NSA. Wniósł o uchylenie obu postanowień i przekazanie tych spraw do ponownego rozpoznania przez WSA.

Argumenty skarg kasacyjnych

RPO podtrzymał, że uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej, ponieważ zawierają władcze dyspozycje skierowane do samorządowych organów wykonawczych i podległych im jednostek organizacyjnych, np. dyrektorów szkół.

Zaskarżonym orzeczeniom RPO zarzucił naruszenie przepisów postępowania poprzez ich błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie mające istotny wpływ na wynik sprawy. Konsekwencją było odrzucenie skarg ze względu na błędne przyjęcie, że nie dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej, a przez to nie należą do właściwości sądu administracyjnego.

Inny argument RPO to błędne założenie sądu, że nie mogło dojść do naruszenia interesu prawnego lub uprawnienia wnoszącego skargę, podczas gdy kwestia ta nie ma wpływu na legitymację skargową Rzecznika Praw Obywatelskich, której podstawą jest wyłącznie konieczność ochrony praw i wolności człowieka i obywatela i który nie ma w związku z tym obowiązku wykazania naruszenia interesu prawnego jednostki bądź interesu społecznego.

Skargi kasacyjne podkreślają, że rozpatrując skargi RPO na inne uchwały „anty-LGBT”, WSA w Gliwicach 14 lipca 2020 r. oraz WSA w Warszawie (wydział zamiejscowy w Radomiu 15 lipca 2020 r.  unieważniły zaskarżone uchwały.  Uwzględniając wszystkie zarzuty Rzecznika, oba sądy uznały, że akty te dotyczyły spraw z zakresu administracji publicznej i zawierały elementy władcze.

A wnioski WSA w Gliwicach i WSA w Warszawie znajdują zastosowanie również w sprawie tożsamych treściowo uchwał Rady Gminy Lipinki i Rady Powiatu Tarnowskiego.

Potwierdzeniem publicznego charakteru spraw, których dotyczą zaskarżone uchwały, są także działania instytucji Unii Europejskiej. Komisja Europejska, wezwana przez Parlament Europejski, podjęła konkretne środki w celu weryfikacji, czy fundusze UE są wydatkowane zgodnie z horyzontalną zasadą niedyskryminacji w polskich samorządach, które przyjęły uchwały dyskryminujące osoby LGBT (kilka dni temu ogłoszono, że sześć polskich miast, które podjęły te uchwały, nie dostanie wsparcia w ramach unijnego partnerstwa).

W świetle działań podjętych przez Komisję Europejską i Parlament Europejski zaskarżone uchwały dotyczą kwestii zarządzania funduszami UE, a zarządzanie nimi jest sprawą z zakresu administracji publicznej.

W ocenie Rzecznika nawet w przypadku przyjęcia, że uchwały te nie zawierają elementów władczych, ale stanowią „deklarację ideową”, to i tak są niezgodne z prawem. Zawierają bowiem treści sprzeczne z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także ograniczają prawa obywatelskie. Stoją więc w sprzeczności z Konstytucją RP oraz prawem UE.

Według RPO nie ma żadnego znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem "ideologia LGBT", a nie samoistnym skrótem LGBT. W uzasadnieniu swego wyroku WSA w Gliwicach podkreślił, że termin „ideologia LGBT” de facto odnosi się również do osób LGBT, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość.

Tym samym WSA w Gliwicach uznał, że uchwała tożsama z zaskarżonymi ma charakter dyskryminujący osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, gdyż wyklucza je ze wspólnoty samorządowej. Na takim stanowisku stanął też w wydanym dzień później wyroku WSA w Warszawie.

(bliższe szczegóły poniżej w załączonych skargach kasacyjnych) 

XI.505.32.2019, XI.505.1.2020

Rzecznik nie zgadza się z odrzuceniem przez sąd skarg na uchwały o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT” przed merytorycznym zbadaniem

Data: 2020-07-06
  • RPO nie zgadza się z postanowieniami Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie o odrzuceniu pierwszych dwóch z dziewięciu skarg RPO na uchwały o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Sąd nie badał zasadności skarg pod względem merytorycznym - nie stwierdził zatem, czy są one zgodne z prawem
  • Ocenił tylko, że sprawa nie może być przez niego badana, bo taki akt nie został podjęty w sprawie z zakresu administracji publicznej
  • RPO podtrzymuje, że takie uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarży postanowienia WSA w Krakowie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Na posiedzeniu 23 czerwca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, w pierwszej z dziewięciu spraw sądowych ze skarg RPO na uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, postanowił odrzucić skargę na uchwałę Rady Gminy Lipinki. Stwierdził, że zaskarżona uchwała nie została podjęta w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie może być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego.

Sąd nie badał zatem zasadności skargi pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Identyczną decyzję ten sam sąd podjął 24 czerwca 2020 r. w sprawie skargi RPO na uchwałę Rady Powiatu Tarnowskiego.

W postępowaniu sądowoadministracyjnym merytoryczne rozpoznanie skargi jest poprzedzone badaniem dopuszczalności jej wniesienia. To na tym, pierwszym etapie WSA w Krakowie ocenił, że sprawa nie należy do właściwości sądu i nie może być przez niego badana, bo zaskarżony akt nie został podjęty w sprawie z zakresu administracji publicznej.

Rzecznik ubolewa, że pierwsze orzeczenie w tak istotnej społecznie sprawie zapadło na posiedzeniu niejawnym, bez możliwości przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

RPO nie zgadza się z tymi postanowieniami. Podtrzymuje stanowisko, że zaskarżone uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej, ponieważ zawierają władcze dyspozycje skierowane do samorządowych organów wykonawczych i podległych im jednostek organizacyjnych, np. dyrektorów szkół.

Z orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego wynika, że pojęcie spraw z zakresu administracji publicznej musi być rozumiane szeroko, bo skarga na uchwały podjęte przez organy władzy w takich sprawach stanowi formę gwarancji realizacji zasady demokratycznego państwa prawnego i zasady praworządności.

W demokratycznym państwie prawnym w którym organy władzy publicznej – w tym samorządowe – są zobowiązane działać wyłącznie na podstawie i w granicach prawa, rolą sądów administracyjnych jest orzekanie co do zgodności uchwał tych organów z Konstytucją i ustawami

Pozostałe skargi RPO na uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” oczekują na rozpoznanie. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia tych aktów przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Instytucje unijne i inne państwa europejskie wyrażają zaniepokojenie sytuacją w Polsce w związku z przyjmowaniem przez jednostki samorządu terytorialnego uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Dyrektorzy Generalni Komisji Europejskiej skierowali w tej sprawie pismo do marszałków województw oraz Minister ds. Funduszy i Polityki Regionalnej prosząc o wyjaśnienia, czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji w związku z faktem przyjęcia przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Wskazali, że takie działanie organów władzy publicznej jest sprzeczne z wartościami określonymi w art. 2 TUE oraz może naruszać zakaz dyskryminacji i molestowania ze względu na orientację seksualną w zatrudnieniu, zawarty w dyrektywie Rady 2000/78/WE. Wyrazem sprzeciwu wobec dyskryminujących działań polskich władz lokalnych są też decyzje o rozwiązywaniu współpracy przez ich partnerskie miasta i regiony z Francji oraz Niemiec.

Autor „tęczowej” przeróbki herbu Jordanowa nie znieważył grupy ludności dopiskiem: „Precz z narodowcami"  

Data: 2020-06-26
  • Sąd dla nieletnich stwierdził brak znamion przestępstwa z art. 257 Kodeksu karnego i umorzył postępowanie wobec 16-latka  
  • Sprawa trafiła do sądu po tym, jak przerobił on w sieci herb miasta, dodając do niego tęczowe tło. Dopisał też komentarz: „Jordanów proLGBT, precz z narodowcami”

W lutym 2020 r. 16-latek z Jordanowa uczynił to, zabierając głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT. Było to po tym, jak uchwałę "anty-LGBT" wydała m.in. Rada Gminy Jordanów.

Burmistrz publicznie go skrytykował i powiadomił organy ścigania.

Prokuratura po postępowaniu sprawdzającym doszła do wniosku, że 16-latek dopuścił się czynu zabronionego z art. 257 Kk - nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym - ponieważ opublikowany przez niego obrazek był opatrzony komentarzem "precz z narodowcami". Przekazała sprawę do sądu dla nieletnich.

Ten stwierdził, że nie doszło do popełnienia czynu karalnego ze względu na brak jego znamion w zachowaniu 16-latka.

Tym samym sąd postanowieniem z 21 maja 2020 r. o umorzeniu postępowania potwierdził zasadność argumentów Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawianych w wystąpieniach do burmistrza miasta w tej sprawie.

XI.519.1.2020

RPO ws. dostosowania lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami

Data: 2020-06-24
  • Dostosowywanie lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami to istotna gwarancja zasady powszechności wyborów – przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO monitoruje przystosowanie lokali: w 2019 r. pracownicy Biura stwierdzili uchybienia w 121 lokalach wyborczych - 78% kontrolowanych
  • A większość uchybień można łatwo i szybko zlikwidować, bo odnoszą się do organizacji lokalu, np. oznakowania przeszkód czy właściwego przygotowania miejsc zapewniających tajność głosowania
  • Rzecznik apeluje do samorządów o odpowiednie przygotowanie lokali na wybory prezydenckie 

Rzecznik zwrócił się do władz Gdańska o należyte przygotowanie lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Podobne listy Adam Bodnar kieruje  do innych samorządów. Przypomina, że dostosowywanie lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami stanowi szczególnie istotną gwarancję zasady powszechności wyborów.

RPO prowadzi kontrole lokali przed każdymi wyborami ogólnokrajowymi - ujawnia wiele uchybień

Ostatnia kontrola lokali była przeprowadzona 11 i 12 października 2019 r. - bezpośrednio przed wyborami do Sejmu i Senatu. Takie kontrole RPO prowadzi przed każdymi wyborami ogólnokrajowymi. 

Pracownicy Biura RPO wizytowali w 23 miejscowościach 155 lokali wyborczych, mających status dostosowanych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Oceniali warunki techniczne tych lokali, które określa rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 29 lipca 2011 r. w sprawie lokali obwodowych komisji wyborczych dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych.

Uchybienia stwierdzono w 121 lokalach (78% ogółu wizytowanych).  Niemal w co trzecim (30 %) lokalu stwierdzono trzy i więcej uchybień.

Najczęstsze uchybienia:

  • brak oznakowania krawędzi stopni schodów (70 proc. wizytowanych lokali),
  • brak oznakowania przegród szklanych (42 proc. lokali). Chodzi np. o budynki z przegrodami szklanymi - gdzie trzeba je oznaczać czy budynki ze  schodami - gdzie trzeba wyróżniać ich krawędzie itp.,
  • niedostosowane miejsce zapewniające tajność głosowania (niewłaściwa wysokość blatów – 37 proc. lokali oraz niewłaściwe wymiary: szerokość, głębokość – 24 proc. lokali),
  • brak dodatkowego oświetlenia w miejscu zapewniającym tajność głosowania (26 proc. lokali),
  • zbyt wysokie progi drzwi wejściowych (16 proc. lokali),
  • niewłaściwe rozmieszczenie informacji i obwieszczeń PKW (14 proc. lokali),
  • śliska posadzka - bez właściwości przeciwpoślizgowych (10 proc. lokali).

W wielu przypadkach członkowie obwodowych komisji wyborczych nie znali wymogów wynikających z przepisów rozporządzenia z 2011 r. Często nie mieli również wiedzy o obowiązkach wynikających z wytycznych Państwowej Komisji Wyborczej, w szczególności w odniesieniu do obowiązku sprawdzenia, czy lokal i elementy jego wyposażenia bezwzględnie spełniają warunki rozporządzenia, a także konieczności zawiadomienia przez komisję wójta i urzędnika wyborczego o stwierdzonych nieprawidłowościach.

Co ważne, stwierdzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich uchybienia w zdecydowanej większości nie dotyczyły barier architektonicznych budynków, odnosiły się natomiast do samej organizacji lokalu wyborczego: oznakowania przeszkód, czy właściwego przygotowania miejsc zapewniających tajność głosowania. Zlikwidowanie tych uchybień i zapewnienie stanu zgodnego z kryteriami wskazanymi w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury może być przeprowadzone dość szybko i nie powinno nastręczać znaczących obciążeń organizacyjnych i technicznych.

VII.602.6.2014

„Rok po agresji w Białymstoku – prawa osób LGBTI w Polsce” – wirtualny okrągły stół Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. praw osób LGBTI, z udziałem RPO

Data: 2020-06-23
  • Sytuacja osób LGBTI (lesbijek, gejów osób, biseksualnych, transpłciowych i interpłciowych) w Polsce coraz częściej staje się przedmiotem dyskusji na arenie międzynarodowej
  • Instytucje UE – Komisja Europejska i Parlament Europejski – wyrażają obawy, czy zasada niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową jest w Polsce przestrzegana przez władze;  podejmują związane z tym działania
  • Okazją do dyskusji nt. obecnej sytuacji i możliwych drogach jej poprawy był wirtualny okrągły stół, w którym wzięli udział europosłowie i europosłanki, przedstawiciele i przedstawicielki Komisji Europejskiej, polskich organizacji pozarządowych oraz RPO Adam Bodnar 
  • Wskazał, że list Komisji Europejskiej do polskich władz ws. uchwał "anty-LGBT" podkreśla wartość normatywną uchwał, które nie mogą być postrzegane tylko jak deklaracje niewywierające żadnych skutków

Wydarzenie z 23 czerwca 2020 r. otworzyły przemówienia europosłanki Terry Reintke i Sophie in 't Veld, współprzewodniczące Intergrupy Parlamentu Europejskiego ds. praw osób LGBTI. Podkreśliły, że rok po brutalnej agresji kontrmanifestantów na I Marsz Równości w Białymstoku sytuacja w Polsce wciąż jest niepokojąca, zwłaszcza w kontekście problemu „stref wolnych od LGBT” oraz bieżących wydarzeń i niedawnych homofobicznych wypowiedzi polskich polityków.

Zauważyły, że nadziei dostarczają reakcje i ruchy sprzeciwu, zarówno ze strony społeczeństwa obywatelskiego, jak i instytucji, w tym UE. Wyraziły nadzieję, że dyskusja przyniesie pomysły co jeszcze możemy zrobić, aby we wszystkich państwach UE wszyscy obywatele mogli korzystać z bezpieczeństwa i pełni praw.

W czasie panelu Joanna Głuszek z organizacji Tęczowy Białystok, jedna z organizatorek I Marszu Równości w Białymstoku, podzieliła się relacją z wydarzeń, do których doszło w czasie Marszu rok temu. Mirosława Makuchowska, wicedyrektorka Kampanii Przeciw Homofobii, powiedziała o skali problemu przyjmowania przez polskie samorządy tzw. uchwał „anty-LGBT”, przywołując przy tym konkretne przykłady ich dyskryminujących skutków.

Adam Bodnar odniósł się zarówno do bieżących wydarzeń w czasie kampanii prezydenckiej – wskazując, że za niedopuszczalne uważa traktowanie osób LGBT jak obywateli drugiej kategorii – jak i do tematu „stref wolnych od LGBT, przedstawiając ich krytyczną ocenę prawną oraz informując o 9 skargach wniesionych przez Rzecznika do sądów administracyjnych na dyskryminujące uchwały i oczekujących obecnie na rozpoznanie. Rzecznik wyraził też aprobatę dla listu Komisji Europejskiej do władz samorządowych w Polsce, w którym Komisja podała w wątpliwość zgodność wydatkowania funduszy UE z zasadą niedyskryminacji.  A taka reakcja podkreśla wartość normatywną uchwał, które nie mogą być postrzegane tylko jak deklaracje niewywierające żadnych skutków.

Judit Rozsa, dyrektorka wydziału w Dyrekcji Generalnej ds. Zatrudnienia, Spraw Społecznych i Włączenia Społecznego w Komisji Europejskiej oraz Silvan Agius, ekspert w Gabinecie Komisarz ds. Równości Heleny Dalli, podkreślali w swoich wypowiedziach, że Komisja  jest zobowiązana zagwarantować, że fundusze UE są wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji – list Komisji był więc pierwszym krokiem w kierunku przypomnienia polskim władzom o spoczywających na nich obowiązkach działania w zgodzie z unijnym prawem. 

Przedmiotem dalszej dyskusji były m.in. możliwości dalszych działań Komisji Europejskiej w sprawie „stref wolnych od LGBT” oraz ewentualności wykorzystania dostępnych mechanizmów pociągnięcia polskich władz do odpowiedzialności za ich przyjmowanie.

Przemówienie podsumowujące wygłosił europoseł Marc Angel, współprzewodniczący intergrupy ds. osób LGBTI. Zwrócił uwagę, że niezależnie od złej sytuacji obecnie, osoby, organizacje i instytucje działające na rzecz praw osób LGBTI w Polsce nie mogą tracić nadziei. Wskazując na przykład katolickiej Malty, gwarantującej jednocześnie pełnię praw osobom LGBTI, podkreślił, że zmiany są możliwe. Zobowiązał się też do pełnego wsparcia ze strony Parlamentu Europejskiego.

Prezydent Warszawy odpowiada RPO, dlaczego nie zakazywał zgromadzeń

Data: 2020-06-18
  • Mało precyzyjne i bardzo drastyczne – tak Prezydent m.st. Warszawy ocenia obowiązujące do 29 maja 2020 r. przepisy całkowicie zakazujące zgromadzeń publicznych
  • Urząd miasta wyjaśnia RPO, dlaczego do 29 maja ani nie zakazywał danego zgromadzenia, ani też nie zamieszczał w Biuletynie Informacji Publicznej informacji o jego miejscu i terminie
  • Poprzestawano na informowaniu organizatora o zakazie zgromadzeń, wprowadzonym rozporządzeniem rządu z 31 marca
  • Samorządy nie miały bowiem wówczas możliwości badania czy zgromadzenie może zagrażać zakażeniem
  • Dopiero rozporządzenie rządu z 29 maja nakazało gminom informowanie o zgromadzeniach inspektoratów sanitarnych, które mogą wydać opinię ws. zagrożeń epidemicznych

- Podzielam zdanie Pana Rzecznika, iż całkowity zakaz zgromadzeń publicznych budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa obywateli do zgromadzeń wynikającego z art. 57 Konstytucji RP – odpisał Rzecznikowi Praw Obywatelskich wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

Dodał, że w tym zakresie konieczne byłyby jednak odpowiednie działania inicjujące postępowania nadzorcze nad działalnością prawodawczą organów administracji państwowej lub uruchamiające proces ustawodawczy. - A Prezydent m.st. Warszawy jako organ władzy publicznej nie jest uprawniony do oceny prawidłowości legislacji ani do oceny konstytucyjności obowiązujących przepisów - podkreślił.

18 maja 2020 r. RPO pisał do prezydenta stolicy, że powinien wydawać decyzje w sprawie zgromadzeń. Jeśli uważa, że rządowe rozporządzenie jest podstawą odmowy zgody na zgromadzenie, powinien zgromadzenia zakazać.

Zakaz można bowiem zaskarżyć w sądzie. Wtedy sąd zdecyduje, jak rozwiązać problem prawny: z jednej strony konstytucyjne i ustawowe prawo do zgromadzeń, a z drugiej – całkowity zakaz w ramach walki z koronawirusem, wydany rozporządzeniem Rady Ministrów.

Uchylanie się od zakazu zgromadzenia prowadzi do faktycznego ograniczenia prawa obywateli - bo nawet jeśli sąd przyzna im rację, to nie może skutecznie naprawić naruszenia prawa. Jeśli nie ma decyzji, to sąd nie ma czego zmienić.   

Sąd Apelacyjny w Warszawie wskazał 15 maja, że niezarejestrowanie zgromadzenia nie oznacza jego zakazu. Unzał, że takie zachowanie urzędu miasta można rozpatrywać w kategoriach bezczynności - bo powinien był albo zakazać zgromadzenia, albo wpisać je do rejestru. Odwołanie organizatora sąd odrzucił, ale zarazem przyznał rację i jemu, i RPO, że zakaz zgromadzeń wprowadzony rozporządzeniem RM budzi istotne wątpliwości konstytucyjne.

Potem Adam Bodnar napisał do prezydenta Rafała Trzaskowskiego, jak miasto powinno zmienić postępowanie w sprawie zgromadzeń.

Teraz do Rzecznika  nadeszła obszerna odpowiedź wiceprezydenta Michała Olszewskiego (jej pełna treść w załączniku poniżej).

VII.613.13.2020

Po telewizyjnym reportażu Rzecznik podejmuje sprawę pani Marianny

Data: 2020-06-15
  • Pani Marianna, która ma problemy z poruszaniem się i choruje na guza mózgu, czeka od 16 lat na lokal socjalny
  • Trafiła do schroniska dla bezdomnych, w którym  nie miała całodobowej opieki medycznej; była tam też ofiarą przemocy. W końcu zamieszkała w namiocie w lesie
  • Po telewizyjnym reportażu gmina przyznała jej mieszkanie, ale tylko do końca czerwca

Po reportażu w TVN na temat pani Marianny Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje jej sprawę.

Była ona kiedyś salową i opiekunką osób starszych, ale ze względu na  niepełnosprawność zdrowia (ma tętniaka i problemy z poruszaniem się) musiała zrezygnować z pracy. Dostaje 600 zł zasiłku. Czeka od 16  lat na mieszkanie od gminy.

Zaproponowano jej tylko schronisko dla bezdomnych, gdzie nie miała opieki medycznej. Musiała z niego uciec, gdy została pobita przez inną kobietę. W końcu zdesperowana zamieszkała w lesie w namiocie. Po emisji reportażu dostała od gminy mieszkanie, ale tylko do końca miesiąca.

RPO wystąpi do burmistrza Torzymia z interwencją o wskazanie terminu, w którym pani Marianna otrzyma lokal mieszkalny na czas nieoznaczony bądź też inną adekwatną do jej zdrowia formę czasowej pomocy mieszkaniowej.

 

 

Koronawirus. Adam Bodnar: zdalne obrady samorządów naruszają konstytucyjną zasadę jawności

Data: 2020-06-12
  • W związku z epidemią samorządy częściowo obradują zdalnie. Obywatele nie mogą z tego powodu na bieżąco śledzić ich prac
  • Jest to sprzeczne z konstytucyjną zasadą jawnego działania samorządów
  • RPO interweniuje w tej sprawie w MSWiA; zwrócił się także do Związku Miast Polskich

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi obywateli na ograniczanie jawności działania organów samorządu terytorialnego w ramach odbywania przez nie obrad i sesji zdalnie w związku z epidemią koronawirusa. Z ustaleń BRPO wynika, że obrady z wykorzystaniem środków komunikacji na odległość odbywają się niekiedy w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli. Drugim problemem jest rozszerzanie w aktach prawa miejscowego możliwości odbywania obrad i sesji w sposób zdalny na sytuacje niezwiązane z obowiązującym stanem zagrożenia epidemicznego - mimo braku odpowiedniego upoważnienia w ustawie o przeciwdziałaniu COVID-19.

Co prawda specustawy „koronawirusowe” przewidują, że w trakcie epidemii organy jednostek samorządu terytorialnego mogą zwoływać i odbywać obrady, sesje, posiedzenia, zgromadzenia, a także podejmować rozstrzygnięcia, w tym uchwały, z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość lub korespondencyjnie. W praktyce może to ograniczać jawność ich działania i partycypację obywateli w działaniu samorządów.

RPO podkreśla, że zdalny tryb działania organów administracji samorządowej podczas epidemii nie może wpływać na zasadę jawności, w związku z czym nie powinien być on stosowany w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli w obradach.

Jawność działania samorządów leży u podstawy ich funkcjonowania, jest chroniona zarówno przez ustawy, jak i Konstytucję (art. 61). Jej ograniczenie jest co prawda możliwe, ale tylko z ważnych, konstytucyjnych powodów (np. potrzeba ochrony porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa).

Rzecznik rozumie potrzebę wprowadzania ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem epidemii, lecz wyraźne pominięcie przez ustawodawcę przesłanki ochrony zdrowia publicznego w art. 61 Konstytucji, a także fakt, że w obecnym stanie zaawansowania technologicznego istnieją środki umożliwiające zorganizowania zdalnego dostępu obywateli do obrad organów kolegialnych władzy publicznej, każe uznać, że ich odbywanie w trybie zdalnym w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli stanowi istotne naruszenie konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

RPO wystąpił do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego o stanowisko i ocenę działania samorządów. Zwrócił się także do Związku Miast Polskich z prośbą o poświęcenie uwagi tej problematyce oraz prowadzenie dialogu społecznego z działaczami samorządowymi w tej kwestii.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 25 września 2020 r.) 

(...) Z treści wystąpienia Pana Rzecznika wynika, że opisywany problem ograniczania obywatelom dostępu do obrad organów stanowiących w głównej mierze ma swoje źródło w praktyce stosowania przepisów ustawowych przez samorządy. Zdalny tryb obradowania stwarza bowiem techniczną możliwość zdalnego dostępu obywatelom do obrad organów stanowiących lub wykorzystanie trybu „hybrydowego” łączącego fizyczną obecność radnych lub obywateli w sali obrad z wykorzystaniem instrumentów komunikowania się na odległość.

Trzeba przy tym podkreślić, że organy nadzoru nad samorządem terytorialnym mają ograniczony ustawą dostępny katalog instrumentów nadzoru, który daje nikłe możliwości korygowania praktyki działania organów jednostek samorządu terytorialnego. O ile zatem Pan Rzecznik w ramach swojej działalności ma styczność z tego rodzaju przypadkami, to realizując ustawowe kompetencje może bezpośrednio występować do organów samorządu terytorialnego, które w Pana ocenie naruszają prawa obywatelskie przez faktyczne działania.

W dalszej kolejności Pan Rzecznik jako organ powołany do stania na straży konstytucyjnych praw i wolności może rozważyć wystąpienie do organów nadzoru w celu oceny, czy w danym przypadku nie występują przesłanki do zainicjowania personalnych środków nadzoru (vide np.: art. 96 ustawy o samorządzie gminnym – rozwiązanie rady gminy lub odwołanie wójta burmistrza, prezydenta miasta).  

(...) Z pisma Pana Rzecznika wynika, że wojewodowie badają legalność zmian dokonywanych w statutach jednostek samorządu terytorialnego m.in. w zakresie rozwiązań umożliwiających zdalne prowadzenie obrad przez ich organy i w przypadku stwierdzenia naruszeń przepisów obowiązującego prawa korzystają ze środków nadzorczych. Jednocześnie w sytuacji, gdy działanie organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego może wskazywać na ograniczenie jawności przy prowadzeniu sesji, istnieje możliwość sygnalizacji takiej okoliczności organowi nadzoru. Mogą to czynić zarówno obywatele, jak również Pan Rzecznik.  

Ponadto, na podstawie art. 101 ustawy o samorządzie gminnym, każdy, którego zdaniem jego interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą lub zarządzeniem, podjętymi przez organ gminy  w sprawie (analogiczne uprawnienie dotyczy uchwał i zarządzeń podejmowanych przez organy powiatu  i organy samorządu województwa) z zakresu administracji publicznej, może zaskarżyć uchwałę lub zarządzenie do sądu administracyjnego.   

(całość odpowiedzi MSWiA w załączniku poniżej)

VII.6060.21.2020

Koronawirus. W okresie epidemii informacje dla obywateli w BIP urzędów miast i gmin muszą być jak najbardziej aktualne

Data: 2020-06-08
  • W stanie epidemii dostęp obywateli do urzędów miast i gmin jest ograniczony  
  • Dlatego szczególnie ważne jest, aby informacje zamieszczane w Biuletynach Informacji Publicznej były jak najbardziej aktualne
  • Dotyczy to w szczególności informacji o możliwości komunikacji z urzędem telefonicznie lub online

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli dotyczące problemu z dostępem do aktualnych informacji o władzach, strukturze oraz danych kontaktowych zamieszczanych przez jednostki samorządu terytorialnego w Biuletynach Informacji Publicznej.

Został on  stworzony w celu powszechnego udostępniania informacji publicznej, a tym samym zagwarantowania obywatelom realizacji ich konstytucyjnego prawa do informacji publicznej zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji.

W stanie epidemii dostęp obywateli do urzędów miast i gmin jest ograniczony. Wynika to zarówno z wprowadzonych ograniczeń funkcjonowania (przyjmowanie interesantów, zmiana godzin urzędowania), jak i ze zmian, które wpływają na życie obywateli (praca  zdalna, edukacja online, ograniczenie funkcjonowania żłobków czy przedszkoli, ograniczenia przemieszczania się).

Wielu obywateli, zwłaszcza osoby starsze i w grupie wysokiego ryzyka, może obawiać się wizyty w urzędzie w związku z wyższym prawdopodobieństwem zakażenia.

- Dlatego też kluczowym jest by w obecnym okresie informacje zamieszczane w Biuletynach Informacji Publicznej były jak najbardziej aktualne. Dotyczy to w szczególności informacji o możliwości komunikacji z organem telefonicznie lub online – napisał Adam Bodnar do Zygmunta Frankiewicza, prezesa Zarządu Związku Miast Polskich.

6060.34.2020

Cykl debat online. O sile i problemach lokalnych wspólnot.

Data: 2020-05-28

Fundacja Batorego i Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zapraszają na ostatnią rozmowę on-line z cyklu: „Próba. Polska w czasie epidemii”. Patronem medialnym jest tygodnik „Polityka”.

28 maja o 19:00 naszym gościem będzie Szymon Osowski, prawnik, prezes Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, z którym w 30. rocznicę samorządu terytorialnego porozmawiamy o sile i problemach lokalnych wspólnot:

  • o  odpowiedzialności polityków,
  • o zaangażowaniu mieszkańców,
  • o przejrzystości w życiu publicznym,
  • o tym, co się udało, a co trzeba poprawić,
  • i gdzie szukać możliwości rozwoju w trudnych czasach

Rozmowę prowadzi Edwin Bendyk, członek Zarządu Fundacji Batorego, publicysta „Polityki”.

ransmisja na żywo będzie tłumaczona na język migowy i dostępna na kanale Rzecznik Praw Obywatelskichi jego spotkania regionalne na Facebooku oraz na kanale Fundacji Batorego.

Harmonogram:

  • 16 kwietnia, godz. 19.00 - dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich: „Czego kryzys może nauczyć obywateli?” - retransmisja
  • 23 kwietnia, godz. 19.00 - prof. Bogdan de Barbaro: „Jak zachować dobrą kondycję psychiczną podczas epidemii” - retransmisja
  • 30 kwietnia, godz. 19.00 - Joanna Mytkowska o perspektywach kultury - retransmisja 
  • 7 maja, godz. 19.00 - prof. Krystyna Skarżyńska: o wartościach i postawach społecznych - retransmisja
  • 14 maja - z prof. Andrzejem Rychardem o stanie demokracji i wyborach - retransmisja
  • 21 maja - z prof. Ewą Łętowską - retransmisja
  • 28 maja - z Szymonem Osowskim o problemach na poziomie samorządów - link do wydarzenia

Cykl “Próba. Polska w czasie epidemii” jest odpowiedzą na sytuację, w jakiej znaleźliśmy się. Pandemia zaskoczyła cały świat, mimo że nie brakowało ostrzeżeń przed nadchodzącym zagrożeniem. Kryzys przez nią wywołany jest także wielkim testem naszej demokracji i jakości władz państwowych, samorządu terytorialnego, społeczeństwa i solidarności obywatelskiej. Z ekspertkami i ekspertami rozmawiamy zatem o tym, jak bliskie im sfery życia zareagowały na kryzys, jakie widzą zagrożenia i gdzie upatrują nadziei.

Debata „30 lat samorządności terytorialnej – doświadczenie i przyszłość”

Data: 2020-05-27

W rocznicę pierwszych wolnych wyborów samorządowych, 27 maja 2020 r., Fundacja Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego zaprasza na debatę:
„30 lat samorządności terytorialnej – doświadczenie i przyszłość”.


W rozmowie o osiągnięciach polskiej samorządności terytorialnej, niewykorzystanych szansach i wyzwaniach na przyszłość rozmawiać będą:
• Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich,
• Jerzy Buzek – były Premier RP, poseł Parlamentu Europejskiego,
• Elżbieta Polak – Marszałek Województwa Lubuskiego,
• Jerzy Stępień – były prezes Trybunału Konstytucyjnego, przewodniczący Rady Fundatorów FRDL,
• Paweł Swianiewicz – Wydział Geografii i Studiów Regionalnych UW,
• Krzysztof Żuk – Prezydent Lublina.


Prowadzenie debaty: Cezary Trutkowski, prezes zarządu FRDL.
Spotkanie odbędzie się online o godzinie 11.00 i będzie transmitowane na profilu FRDL na Facebooku (www.facebook.com/FundacjaRozwojuDemokracjiLokalnej).


Debata organizowana jest przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej im. Jerzego Regulskiego w ramach Koalicji ROK SAMORZĄDNOŚCI 2020, powołanej wraz z Inicjatywą 30. ROK WOLNOŚCI w związku z obchodami 30-lecia samorządności w Polsce. Do koalicji należą organizacje pozarządowe, inicjatywy społeczne oraz grupy nieformalne zainteresowane rozwijaniem społeczeństwa obywatelskiego. Z założenia Koalicja ma charakter otwarty i można do niej dołączyć w każdym momencie. Więcej informacji o Koalicji można znaleźć na stronie: www.roksamorzadnosci.pl.

O czym rozmawiano na debacie?

Uczestnicy debaty rozmawiali o sukcesach, bolączkach i wyzwaniach, z którymi samorządy terytoralne mierzyły się w ciągu 30 lat.

Rozpoczynając od tego, co nam się udało przez ten czas zbudować wymieniono sukcesy, wśród których znalazło się: budowanie kompetencji liderów samorządu, tworzenie społecznej świadomości wagi samorządu wśród obywateli, a w efekcie jednego z silniejszych systemów samorządności w Europie, a także zapobieżenie silnej fragmentacji terytorialnej.

Rzecznik zauważył, że w trakcie kadencji miał szansę wnikliwie obserwować jak działa samorząd, jak funkcjonuje rozwiązywanie problemów praw człowieka na szczeblu lokalnym. Obserwacje prowadził między innymi w trakcie programu spotkań regionalnych, które odbyły się w ponad 200 miejscowościach na terenie całego kraju. RPO podkreślił, że samorząd terytorialny to lustro ukazujące aktywność społeczną – widać jak głęboko przez 30 lat została ta aktywność pobudzona.

Rzecznik wysoko ocenił również zdolność rozwiązywania problemów przez budżet partycypacyjny, narzędzia demokracji lokalnej. Rodzi się więc pytanie, dlaczego tego typu innowacyjne i sprawnie funkcjonujące rozwiązania nie przyjmują się na szczeblu centralnym, na którym na pewno także można mądrze i sprawnie zainwestować kapitał społeczny.

RPO: samorządy terytorialne to twierdza praworządności – buduje ją dobrze rozwinięty system nadzoru, odpowiedzialność, rozliczenia projektów unijnych czy odpowiedzialność wobec członków społeczności. Przykładem na silne przywiązanie samorządu do litery prawa jest niedawna sytuacja, gdy prezydenci miast odmówili przekazywania danych obywateli bez podstawy prawnej. Ta inna mentalność samorządów: poważne podejście do kultury prawnej, przywiązanie do niej – to wielka nadzieja na przyszłość. Być może to samorządy dadzą nam energię do zatrzymania się na drodze  w stronę demokracji hybrydowej.

Jako pozytywny przykład mądrego pobudzania obywatelskości przez samorządy, RPO wymienił Konin, w którym miasto oddało kamienicę na działalność dla organizacji pozarządowych – teraz to miejsce buzuje dobrą energią społeczną.

Uczestnicy debaty pochylili się także krytycznie nad zagadnieniem samorządności terytorialnej w Polsce. Zwrócili uwagę na takie bolączki samorządu, jak: gospodarka przestrzenna, słaba umiejętność współpracy (zarówno z władzami centralnymi, jak i innymi organami samorządowymi), paternalistyczny styl zarządzania.

Pojawiło się pytanie, jak spowodować, że pewien standard usług publicznych i dobre praktyki wyrównały się w różnych samorządach – RPO ocenia, że jest to jeden z większych deficytów polskiej samorządności. Różnice pomiędzy sąsiadującymi gminami, w kontekście dostępu do usług i wsparcia dla niepełnosprawnych czy seniorów bywają ogromne. Podobnie wygląda problem wykluczenia transportowego.

Rzecznik zwrócił uwagę na utrudnienia dotyczące współpracy i podziału inwestycji między gminy a powiaty: np. w kontekście ochrony środowiska.

Kolejna płaszczyzna to utrzymanie transparentności działań. Jednym z zadań i wartości, którymi powinien kierować się samorząd terytorialny, jest zasada przejrzystości życia publicznego, rzetelne i transparentne informowanie o działaniach i polityce władz lokalnych. Niestety nie wszędzie przyjęła się dobrze Ustawa o dostępie do informacji publicznej i obywatele nie mają pojęcia np. o inwestycjach, które są zaplanowane niedaleko ich domów, a które w znaczący sposób mogą wpłynąć na ich standard życia.

Rozmawiano także o problemie prasy lokalnej, która powinna być w pełni niezależna od samorządu.

Podsumowaniem debaty była rozmowa o wyzwaniach na najbliższy czas.

Podkreślano konieczność wzmocnienia przejrzystości i kompetencji samorządów, przeprowadzenie reformy finansowania, dalszej decentralizacji. Złota zasada, którą warto się kierować to podejście, że silny samorząd to samorząd, który jest bliżej obywateli.

Rzecznik zauważył, że sytuacja epidemii postawiła przed samorządami wiele wyzwań. Cięcia budżetowe mogą wpłynąć na obniżenie jakości usług świadczonych przez samorządy, zmniejszenie zasobów ludzkich przełoży się z kolei na utrudnienia dla obywateli. Innowacje i wsparcie, działania progresywne to postpandemiczna droga dla samorządu- podkreślił Adam Bodnar.

Jak organizować wiejskie zebrania w sołectwach. RPO do MSWiA

Data: 2020-05-20
  • Odmrażając gospodarkę warto pomyśleć o tym, jak ma funkcjonować wiejska wspólnota, nie tylko sklepy i przedsiębiorstwa
  • RPO zwraca uwagę na problem Ministerstwu Spraw Wewnętrznych i Administracji, które odpowiada za sprawy samorządowe

Na podstawie specustawy „kowidowej” z 2 marca rząd wskazał w rozporządzeniu z 16 maja (Dz. U. poz. 878), że kolegialne organy samorządowe mogą obradować i przyjmować postanowienia zdalnie. Wiele sołectw nie ma jednak narzędzi do tego. Nie mogą więc działać.

W ocenie Rzecznika wdrażane obecnie odmrażanie gospodarki powinno uzasadniać również zmniejszenie restrykcji dotyczących organizacji imprez, spotkań i zebrań. Całkowity i bezterminowy zakaz ich organizacji w istotny sposób może bowiem ograniczać skuteczne funkcjonowanie społeczeństwa obywatelskiego.

VII.600.14.2020

Webinarium: Jak skutecznie konsultować społecznie? Planowanie przestrzenne w nowych realiach

Data: 2020-05-12

Konsultacje społeczne i realny udział obywateli w decydowaniu o kształcie ich najbliższego otoczenia jest jednym z kluczowych elementów procesu demokratycznego. W Polsce długo walczyliśmy o dostęp mieszkanek i mieszkańców do planowania przestrzennego. Ostatnie lata pokazały, że ich wpływ na przestrzeń publiczną wsi i miast jest możliwy. Jak w obecnej sytuacji radzą sobie z tym samorządy?

Wraz z akcją Masz Głos Fundacji im. Stefana Batorego serdecznie zapraszamy na webinarium "Jak skutecznie konsultować społecznie? Planowanie przestrzenne w nowych realiach", kótre odbędzie się 12 maja o godzinie 19:00.

Podczas webinarium opowiemy o najważniejszych trudnościach związanych ze społecznym planowaniem przestrzeni publicznej i o tym jak radzą sobie z tym gminy. Opowiemy:

  • czym są konsultacje społeczne i dlaczego tak ważne jest włączanie mieszkanek i mieszkańców w procesy decyzyjne;
  • jak dyskutować o przestrzeni ze społecznością lokalną, zwłaszcza gdy nie może z niej korzystać w swobodny i znany dotąd sposób;
  • o narzędziach IT, pomocnych w obecnych warunkach i sprawdzonych metodach konsultacyjnych;
  • jak mogą wyglądać konsultacje społeczne za miesiąc, rok, dwa;

Jak wziąć udział:

Aby wziąć udział w webinarium, trzeba zarejestrować się pod linkiem: bit.ly/webinarium_12maja

Następnie we wtorek 12 maja o 19:00 dołączyć do webinarium, klikając na link otrzymany w e-mailu potwierdzającym rejestrację. Udział w webinarium jest bezpłatny.

Webinarium prowadzą:

  • Joanna Suchomska – socjolożka związana z UMK, współpracowniczka Fundacji Pracownia Zrównoważonego Rozwoju w Toruniu. Moderatorka warsztatów, facylitatorka procesów społecznych, badaczka społeczna. Współautorka m.in. gminnych programów rewitalizacji, diagnoz społecznych obszarów zdegradowanych i rewitalizacji. Autorka publikacji o partycypacji w planowaniu przestrzennym Przepis na plan. Narzędziownik (2018).
  • Łukasz Broniszewski– działacz społeczny, filozof i marketingowiec. Prezes Fundacji Stabilo, członekKomitetu Monitorującego PO PC i Krajowego Komitetu Ekonomii Społecznej. Koordynator badań społecznych i projektów, ekspert ds. konsultacji społecznych i szkoleń, trener. Współautor publikacji Planowanie przestrzenne dla każdego.Aktualnie współpracuje z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich przy projekcie dotyczącym kryzysów psychicznych u aktywistów i aktywistek.

 

Sąd, a nie prokurator, powinien zawieszać w czynnościach podejrzanego samorządowca. RPO popiera senacki projekt

Data: 2020-04-27
  • To sąd - a nie prokurator, jak dziś - decydowałby o zawieszeniu w czynnościach służbowych podejrzanego wójta, burmistrza lub prezydenta miasta
  • RPO popiera taki projekt zmiany przepisów, nad którym pracuje Senat
  • Obecnie nie sposób bowiem uznać, by prokuratura była w pełni niezależna od władzy wykonawczej
  • A Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny może ingerować w tok postępowania w celu usunięcia z samorządów konkurentów politycznych

Senat pracuje nad własnym projektem noweli Kodeksu postępowania karnego  (druk nr 79). Zmierza on do „podwyższenia, w ramach postępowania karnego, standardów ochrony mandatu wyłonionych w drodze wyborów powszechnych, a pełniących funkcje organów samorządu lokalnego – wójta, burmistrza lub prezydenta miasta (albo odpowiednio ich zastępcy), w przypadku zastosowania wobec tych osób, w postępowaniu przygotowawczym, środka zapobiegawczego w postaci zawieszenia w czynnościach służbowych, na podstawie art. 276 Kpk.”

W ocenie RPO pomysł ten jest jak najbardziej uzasadniony. Ma to tym większe znaczenie, że w obecnym kształcie ustrojowym nie sposób uznać, że prokuratura w pełni korzysta z przymiotu niezależności od władzy wykonawczej. O silnych związkach prokuratury z władzą wykonawczą przesądza to, że na jej czele stoi Minister Sprawiedliwości. Pełniąc zarazem funkcję Prokuratora Generalnego,  może m.in. wydawać prokuratorom polecenia dotyczącej treści czynności procesowej,  może zmieniać lub uchylać decyzje prokuratorów, przejmować sprawy i  wykonywać ich czynności.

- Stosując zatem zawieszenie w czynnościach na etapie postępowania przygotowawczego, mógłby ingerować realnie w to, kto będzie sprawował stanowisko wójta, burmistrza czy prezydenta miasta, w celu usunięcia z tych urzędów politycznych konkurentów – wskazuje Adam Bodnar. Do rzetelnej oceny potrzeby zastosowania tego środka niezbędny jest organ niezależny, a  obecnie jest nim jedynie sąd.

Ponadto według RPO projekt ten mógłby i powinien być punktem wyjścia zmian zasad tymczasowego aresztowania. Wciąż bowiem niewykonane jest orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z  20 listopada 2012 r. TK  orzekł, że art. 263 § 7 Kodeksu postępowania karnego (…) w zakresie, w jakim nie określa jednoznacznie przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu przez sąd pierwszej instancji pierwszego wyroku w sprawie, jest niezgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 40 w związku z art. 41 ust. 4 Konstytucji.

Dodatkowo 17 lipca 2019 r. TK wydał tzw. postanowienie sygnalizacyjne dotyczące stosowania tymczasowego aresztowania ze względu na surowość kary grożącej oskarżonemu oraz braku przesłanek przedłużenia aresztu po wydaniu przez sąd I instancji wyroku w sprawie.

Zdaniem RPO kwestią priorytetową powinno być zatem wyeliminowanie samodzielnej podstawy zastosowania (przedłużenia) tymczasowego aresztowania w postaci przesłanki surowości grożącej kary (art. 258 § 2 k.p.k.) oraz jednoznaczne określenie przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu przez sąd I instancji wyroku - ewentualnie wprowadzenie maksymalnego łącznego terminu aresztowania.

Rzecznik zwrócił się do Krzysztofa Kwiatkowskiego, przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu o uwzględnienie tych uwag w projekcie nowelizacji.

II.566.1.2020

Przed zawiadomieniem o przestępstwie trzeba zbadać, czy w ogóle do niego doszło. RPO do burmistrza Jordanowa

Data: 2020-04-07
  • Nie można zgłaszać organom ścigania przestępstw bez analizy, czy rzeczywiście doszło do przestępstwa
  • Gdyby burmistrz Jordanowa to zrobił, zorientowałby się, że modyfikacja herbu miasta i towarzyszący temu komentarz nie mają cech przestępstwa – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Automatyczne powiadomienie w takiej sprawie policji - nawet w przekonaniu o swym obowiązku prawnym - mogło ingerować w konstytucyjną wolność wypowiedzi

W lutym 2020 r. 16-latek z Jordanowa przerobił w sieci herb miasta, dodając do niego tęczowe tło. Dopisał też komentarz: „Jordanów proLGBT, precz z narodowcami”. Zabrał w ten sposób głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT, w tym w związku z uchwałą anty-LGBT, którą wydała m.in. Rada Gminy Jordanów.

Burmistrz publicznie go skrytykował i powiadomił organy ścigania. Prokuratura odmówiła śledztwa w sprawie i przekazała ją sądowi dla nieletnich (RPO będzie monitorował to postępowanie).

Artystyczne przetworzenie herbu Jordanowa przez dodanie tęczowego tła nie było jego znieważeniem – wskazał RPO Adam Bodnar w wystąpieniu z 5 marca do burmistrza Jordanowa Andrzeja Malczewskiego. Jego działania uznał za  nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i ekspresji artystycznej. Reakcja burmistrza potwierdza „efekt mrożący” uchwał anty-LGBT wobec obaw, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane

Pismo burmistrza do RPO

Burmistrz Andrzej Malczewski odpisał 18 marca, że „z ogromnym zdumieniem przyjął, iż RPO ocenił jego działania jako potencjalnie naruszające prawa i wolności obywatela”. A zawiadamiając o podejrzeniu przestępstwa w związku z przeróbką  herbu miasta i „hejterskim komentarzem”, spełnił tylko obowiązek z art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego. Stanowi on, że instytucje państwowe i samorządowe, które dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego, z urzędu są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję.

Zdaniem burmistrza samo w sobie nie stanowi to zatem jakiejkolwiek ingerencji w prawa i wolności obywatelskie. To do organów postępowania i sądu należy bowiem ostateczna ocena czynu.

- Dokonując powyższego zgłoszenia, nie dysponowałem szczegółową wiedzą o autorze przedmiotowej publikacji, stąd też uznaję za całkowicie nieuprawione twierdzenia, abym w swych działaniach miał celowo nękać osobę niepełnoletnią – wskazał burmistrz.

Nie zgodził się też, że taka publikacja herbu, zwłaszcza w kontekście komentarza zawierającego nawoływanie do nienawiści wobec osób o innych poglądach, jest realizacją prawa do wolności wypowiedzi.

Burmistrz podkreślił, że RPO bardzo dużo uwagi poświęcił uchwale z 30 maja 2019 r. ws. sprzeciwu wobec wprowadzenia ideologii „LGBT" do wspólnot samorządowych. -Uchwała, o której Pan Rzecznik wspomina w swym piśmie, została podjęta przez Radę Gminy Jordanów, która jest organem uchwałodawczym Gminy Jordanów, odrębnej od Miasta Jordanów jednostki samorządu terytorialnego – napisał.

Zaznaczył, że w efekcie przekazywanych przez media niepełnego, zniekształconego obrazu całej sytuacji, do urzędu miasta niemal codziennie wpływa korespondencja zawierająca obelgi, wyzwiska i oszczerstwa (załączył jej przykład).

Odpowiedź RPO

Adam Bodnar zgadza się, że każdy burmistrz ma obowiązek zawiadomienia organów ścigania, jeśli w związku z prowadzoną działalnością dowie się o przestępstwie.

Zgodnie jednak z orzecznictwem, jest to uzależnione od „świadomości, że przestępstwo rzeczywiście zostało popełnione”. A to wymaga wcześniejszej analizy, czy są uzasadnione powody by sądzić, że doszło do przestępstwa. W jej toku uwzględnione powinny zostać wszelkie okoliczności sprawy, w tym wpływ podjęcia działań na prawa jednostki, której dotyczą.

W świetle tego RPO z zaskoczeniem przyjął stanowcze stanowisko burmistrza, że miał on obowiązek zawiadomienia o przestępstwie.

Tymczasem w ocenie Rzecznika przeróbkę herbu trudno uznać za  czyn karalny. Takie przestępstwo dotyczy bowiem wyłącznie znieważenia godła, flagi lub innych symboli państwowych.  

Przestępstwem nie jest też komentarz nastolatka, choć może być on odczytywany jako obraźliwy wobec osób o określonych poglądach politycznych. Ale wpis ten - jako odnoszący się do grupy wyróżnionej ze względu na jej poglądy polityczne - nie ma znamion czynu zabronionego. Według art. 257 K.k. publiczne znieważenie grupy osób lub osoby z motywów uprzedzeniowych jest karane tylko wtedy, jeśli jego powodem jest przynależność narodowa, etniczna, rasowa, wyznaniowa lub bezwyznaniowość.

Poinformowanie policji i wydanie oświadczenia o sprawie, nawet jeśli towarzyszyło temu przeświadczenie o obowiązku prawnym, mogło zatem stanowić ingerencję w wolność wypowiedzi jednostki.

Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreśla, że naruszenie tej wolności może polegać także na takiej działalności organów publicznych, która powstrzymuje obywatela od swobodnego głoszenia poglądów ze względu na uzasadnioną obawę, że są one przez władze niepożądane. Ten tzw. efekt mrożący został uznany za naruszenie art. 10 EKPCz. Na jej gruncie za naruszenie wolności słowa można zatem  uznać złożenie przez organ władzy zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez jednostkę za jej wypowiedź.

Zarazem Rzecznik przeprosił za wskazanie, by uchwała „anty LGBT” została podjęta przez Radę Miasta Jordanów.  

Adam Bodnar z przykrością przyjął informację o obraźliwych słowach pod jego adresem, które budzą głęboki sprzeciw. Ale poza kompetencjami Rzecznika jest reagowanie na działania osób prywatnych.

XI.519.1.2020

Jak mają sobie radzić samorządy, jeśli bank, w którym trzymały pieniądze, popada w tarapaty?

Data: 2020-03-24
  • Podkarpacki Bank Spółdzielczy z siedzibą w Sanoku znalazł się w kłopotach z uwagi na złe zarządzanie (nietrafione kredyty).
  • 34 podkarpackie samorządy, które prowadziły w tym banku swoje rachunki (obowiązkowo muszą prowadzić rachunki w lokalnych bankach), nie miały pieniędzy na realizację ustawowych zadań.
  • Bankowy Fundusz Gwarancyjny podjął bowiem decyzję o restrukturyzacji która pozbawiła ich 43% środków finansowych zgromadzonych w tym banku
  • Samorządy wystąpiły więc z apelem do Premiera o pomoc, a RPO otrzymał to pismo w kopii.

Poszkodowane jednostki samorządu terytorialnego wskazały, że decyzja Bankowego Funduszu Gwarancyjnego o restrukturyzacji PBS jest tragiczna w skutkach, bo oddziałuje przede wszystkim na jednostki społeczności lokalnych, które do tej pory mogły liczyć na ich wsparcie. Brak środków finansowych uniemożliwia, a wręcz zamyka im możliwość realizacji czy to zadań własnych (dotacje na zasiłki stałe i okresowe), czy to zleconych (dotacje na 500+, świadczenia rodzinne, usługi specjalistyczne).

RPO zwrócił się więc do Premiera o informację o działaniach mających zminimalizować straty poszkodowanym samorządom oraz innym instytucjom i organizacjom służącym społeczności lokalnej.

Rzecznik wyraził także swoje wątpliwości, które wyłoniły się na tle tej sprawy - czy słusznym jest, by jednostki samorządu terytorialnego dokonując wyboru banku kierowały się ceną, a nie jakością, jak również pozbawione były gwarancji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego wzorem gwarancji przyznanych klientom indywidualnym, co w przyszłości pozwoliłoby uniknąć tak dramatycznej sytuacji.

 V.7224.16.2020

Uchwały „anty-LGBT” – sprzeczne także z prawem europejskim. Nowe zarzuty skarg RPO do sądów i kolejne skargi

Data: 2020-03-11
  • Uchwały samorządów o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” są sprzeczne z prawem europejskim – wskazuje RPO w skargach do sądów administracyjnych
  • Naruszają bowiem prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi oraz zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową
  • Ponadto zniechęcają obywateli UE - którzy np. identyfikują się jako osoby LGBT - do przebywania na terenach, gdzie takie uchwały obowiązują  
  • Gdyby któryś sąd miał wątpliwości, RPO wnosi by spytał Trybunał Sprawiedliwości UE, czy prawo europejskie pozwala samorządowi  państwa członkowskiego na przyjmowanie uchwały deklarującej wolność od "ideologii LGBT”

Rzecznik Praw Obywatelskich rozszerzył pięć dotychczas złożonych skarg o argumentację z zakresu prawa europejskiego. Uchwały naruszają bowiem Kartę Praw Podstawowych UE i Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Ponadto RPO wniósł do sądów kilka nowych skarg – już nie tylko na uchwały rad gmin, ale także dwóch rad powiatów (tarnowskiego i ryckiego) oraz  sejmiku województwa (lubelskiego).

Uchwały anty-LGBT

W wielu gminach, powiatach, a także w niektórych województwach  samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie.

Stanowczo protestował przeciw nim Rzecznik Praw Obywatelskich. Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach.

A każdy jest chroniony przed dyskryminacją. Każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim jest RPO. Jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela,  ma on kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Dlatego pod koniec 2019 r. RPO Adam Bodnar skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Wniósł o stwierdzenie ich nieważności - wobec sprzecznosci z Konstytucją oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczyły uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie takie uchwały są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem, ale nie ma on możliwości zaskarżenia ich wszystkich. Skargi dotyczyły wybranych uchwał rad gmin z obszaru właściwości różnych sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym, przy zaskarżaniu poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji w prawa i wolności człowieka.

Nowy zakres zaskarżenia

Ostatnio RPO uzupełnił złożone już skargi o zarzuty naruszenia prawa europejskiego. Zarzuty te zawarł także w nowych skargach, które dotyczą uchwał:

  • Rady Miejskiej w Osieku (do WSA w Kielcach),
  • Rady Powiatu Ryckiego  (do WSA w Lublinie),
  • Rady Powiatu Tarnowskiego (do WSA w Krakowie),
  • Sejmiku Województwa Lubelskiego (do WSA w Lublinie).

Uchwałom zarzucił zatem także naruszenie art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej poprzez ograniczenie swobody przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich. Polega to na nieuzasadnionym zniechęceniu obywateli UE - którzy identyfikują się jako osoby LGBT lub wyznają światopogląd inny niż ten narzucony przez uchwałę - do przebywania na terenach, gdzie obowiązują uchwały.   

Ponadto uchwały są sprzeczne z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45  Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Naruszają bowiem prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi, swobody przemieszczania się, a także  zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Gdyby dany sąd nabrał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, RPO wnosi o skierowanie następującego pytania prejudycjalnego do TSUE:

„Czy art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w zw. z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 1 Dyrektywy Rady 2000/78/WE, należy rozumieć w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, by organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego państwa członkowskiego przyjął uchwałę, w której deklaruje, że samorząd ten będzie wolny od „ideologii LGBT” oraz wyznacza organowi wykonawczemu tej jednostki samorządu terytorialnego kierunek działania polegający na dyskryminującym ograniczaniu praw osób nieheteronormatywnych i transpłciowych?”

Argumentacja RPO

Adam Bodnar przypomina, że 18 grudnia 2019 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI. Wprost potępił w niej  przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o przeciwdziałaniu ideologii LGBT,  wskazując na ich dyskryminujący charakter oraz ich skutek w postaci ograniczenia swobody przemieszczania się, gwarantowanej wszystkim obywatelom UE. PE wezwał Polskę, aby zgodnie z prawem krajowym oraz zobowiązaniami wynikającymi z prawa UE i prawa międzynarodowego zdecydowanie potępiła dyskryminację osób LGBT, w tym gdy ma ona miejsce z inicjatywy samorządów lokalnych, a także aby unieważniła takie uchwały samorządów.

Art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej bezpośrednio gwarantuje każdemu obywatelowi UE swobodę przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich. Ograniczają ją zaś przepisy mogące powstrzymać w sposób nieuzasadniony obywatela Unii od przebywania w innych państwach członkowskich lub działać odstraszająco albo tez korzystanie z tej swobody czynić mniej atrakcyjnym.

TSUE uznawał już, że przepisy krajowe utrudniające tę swobodę mogą być dopuszczone - ale pod warunkiem, że służą celowi leżącemu w interesie ogólnym, są właściwe dla jego  realizacji oraz nie wykraczają poza to, co jest konieczne dla jego osiągnięcia.

Trybunał badał odmowę przyznania prawa pobytu w Rumunii obywatelowi USA, który zawarł w Belgii związek małżeński z obywatelem Rumunii. Prawo rumuńskie nie przewiduje zaś małżeństwa osób tej samej płci. TSUE podkreślił, że obowiązek zapewnienia skuteczności prawa do swobody przemieszczania się i pobytu należy rozumieć w ten sposób, że życie rodzinne, które obywatele UE prowadzili w innym państwie członkowskim, musi mieć możliwość toczyć się dalej w państwie, w którym planują przebywać.

Uchwały samorządów w sposób nieuzasadniony ograniczają zatem swobodę przemieszczania się, zwłaszcza wobec tych obywateli UE, którzy identyfikują się jako osoby LGBT. Dotyczy to jednak także i tych, którzy - niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej - nie zgadzają się ze światopoglądem wskazywanym w uchwałach jako jedyny akceptowany.

Za sprzeczne z prawem UE należy więc uznać przyjęcie przez samorządowy organ władzy publicznej uchwały ograniczającej prawo do poszanowania życia rodzinnego osób LGBT oraz naruszającej ich godność i inne prawa obywatelskie.

Ponadto nieheteronormatywni i transpłciowi obywatele UE mogą z uzasadnioną obawą stwierdzić, że region, w którym obowiązuje uchwała, nie jest miejscem, gdzie mogą przebywać swobodnie w poczuciu bezpieczeństwa oraz korzystać z pełni swoich praw. Uchwały odstraszają i zniechęcają ich od przyjazdu w ten obszar Polski lub powrotu do niego, jeśli są obywatelami polskimi mieszkającymi za granicą.

Mając na uwadze, że prawo do równego traktowania i niedyskryminacji jest zasadą fundamentalną dla prawa UE, RPO wskazuje, że organy administracji samorządowej są zobowiązane nie tylko do jej poszanowania i przestrzegania, ale też do zapewnienia jej pełnej  efektywności.

Uchwały naruszają również Dyrektywę Rady 2000/78/WE z 27 listopada 2000 r., która ustanawia ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy. Wymienia ona wprost orientację seksualną jako jedną z niedopuszczalnych przesłanek nierównego traktowania.

Każda wypowiedź organu władzy publicznej może być odebrana przez podporządkowane mu podmioty jako drogowskaz działania. Stanowisko rady naruszające godność i inne prawa osób LGBT może więc prowadzić do dalszych przypadków nierównego traktowania ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w tym w obszarze zatrudnienia w organach samorządu i podległych mu jednostkach. Również w tym kontekście uchwały pozostają więc w sprzeczności z prawem UE, do którego przestrzegania organ samorządu jest zobowiązany.

Na takim stanowisku stanął także Parlament Europejski, który w rezolucji z 18 grudnia 2019 r. wezwał Komisję Europejską do wyeliminowania wyraźnych i bezpośrednich naruszeń przepisów antydyskryminacyjnych, w szczególności zakazu wydawania poleceń nakazujących dyskryminowanie zgodnie z dyrektywą 2000/78/WE, a dokonanych przez samorządy przyjmujące przepisy wymierzone w prawa osób LGBTI.

Gdyby dany WSA miał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, może zwrócić się do TSUE z pytaniem w trybie prejudycjalnym. W ocenie RPO wskazane byłoby wówczas zadanie pytania o przytoczonej treści.

 

Zagwarantować prawa wyborców z niepełnosprawnościami w wyborach prezydenckich. RPO pisze do PKW

Data: 2020-03-10
  • Wszystkie lokale wyborcze powinny być w pełni dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Podczas ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych eksperci RPO stwierdzili zaś uchybienia w 78 proc. tych wizytowanych lokali, które mają status dostosowanych
  • Uchybienia są podobne przy każdych wyborach - to np. brak oznaczeń schodów i szyb, czy zbyt wąskie drzwi dla wózka inwalidzkiego 
  • Rzecznik wystąpił do Państwowej Komisji Wyborczej w sprawie zapewnienia skutecznej ochrony praw wyborczych osób z niepełnosprawnościami podczas wyborów prezydenckich

Rzecznik zaprezentował wyniki kontroli lokali obwodowych komisji wyborczych, przeprowadzonej 11 i 12 października 2019 r. - bezpośrednio przed wyborami do Sejmu i Senatu. Takie kontrole RPO prowadzi przed każdymi wyborami ogólnokrajowymi. 

Pracownicy Biura RPO wizytowali w 23 miejscowościach 155 lokali wyborczych, mających status dostosowanych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Oceniali warunki techniczne tych lokali, które określa rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 29 lipca 2011 r. w sprawie lokali obwodowych komisji wyborczych dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych.

Uchybienia stwierdzono w 121 lokalach (78% ogółu wizytowanych).  Niemal w co trzecim (30 %) lokalu stwierdzono trzy i więcej uchybień.

Najczęstsze uchybienia:

  • brak oznakowania krawędzi stopni schodów (70 proc. wizytowanych lokali),
  • brak oznakowania przegród szklanych (42 proc. lokali). Chodzi np. o budynki z przegrodami szklanymi - gdzie trzeba je oznaczać czy budynki ze  schodami - gdzie trzeba wyróżniać ich krawędzie itp.,
  • niedostosowane miejsce zapewniające tajność głosowania (niewłaściwa wysokość blatów – 37 proc. lokali oraz niewłaściwe wymiary: szerokość, głębokość – 24 proc. lokali),
  • brak dodatkowego oświetlenia w miejscu zapewniającym tajność głosowania (26 proc. lokali),
  • zbyt wysokie progi drzwi wejściowych (16 proc. lokali),
  • niewłaściwe rozmieszczenie informacji i obwieszczeń PKW (14 proc. lokali),
  • śliska posadzka - bez właściwości przeciwpoślizgowych (10 proc. lokali).

W wielu przypadkach członkowie obwodowych komisji wyborczych nie znali wymogów wynikających z przepisów rozporządzenia z 2011 r. Często nie mieli również wiedzy o obowiązkach wynikających z wytycznych Państwowej Komisji Wyborczej, w szczególności w odniesieniu do obowiązku sprawdzenia, czy lokal i elementy jego wyposażenia bezwzględnie spełniają warunki rozporządzenia, a także konieczności zawiadomienia przez komisję wójta i urzędnika wyborczego o stwierdzonych nieprawidłowościach.

Niestety, miało to wpływ na przygotowanie lokali wyborczych (m.in. członkowie obwodowej komisji wyborczej nie znali zastosowania dostarczonego, dodatkowego oświetlenia dla miejsca zapewniającego tajność głosowania i pozostawało ono niezainstalowane itp.).  Kontrolujący starali się, w razie takiej potrzeby, przekazywać członkom komisji tekst rozporządzenia, a także wyciąg z wytycznych PKW. Można zatem przyjąć, że po kontroli w części z lokali wyborczych niektóre uchybienia mogły zostać usunięte. 

Z satysfakcją należy odnotować szereg dodatkowych działań mających na celu lepsze dostosowanie lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Wśród takich dobrych praktyk należy wskazać m.in. wyposażanie lokali wyborczych w szkła powiększające do użytku wyborców, czy też przygotowanie i oznaczenie toalet przystosowanych dla osób z niepełnosprawnościami.

Otoczenie lokalu też ma znaczenie

Wizytujący zwracali też uwagę na bezpośrednią okolicę lokali. Nierzadko bowiem nawet najlepiej dostosowane lokale są w praktyce trudno dostępne dla osób z niepełnosprawnościami z powodu występowania przeszkód w otoczeniu budynku. Kwestii tych rozporządzenie nie reguluje.

W  bliskim otoczeniu lokali wyborczych odnotowano zatem takie bariery, jak:

  • uszkodzone chodniki,
  • trakty o nawierzchni piaskowo-żwirowej lub trawiastej prowadzące do wejścia do lokali wyborczych,
  • wysokie krawężniki.

Były również utrudnienia wynikające z prowadzanych prac remontowo-budowlanych (np. wykopy).  Zauważono ponadto bariery o charakterze organizacyjnym, np. brak oznaczeń windy dla osób z niepełnosprawnościami.

Raport RPO z wyborów samorządowych w 2018 r. 

W kontekście zbliżających się wyborów na Prezydenta RP aktualne pozostają wnioski i rekomendacje z publikacji pt. „Dostosowanie lokali obwodowych komisji wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Raport Rzecznika Praw Obywatelskich z wyborów samorządowych 2018 roku, Warszawa 2019”.

RPO przywołał jego zalecenia, takie jak:

  • zwiększenie zaangażowania we właściwe przygotowanie lokali mających status dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych przez wójtów (burmistrzów, prezydentów miast),
  • zwrócenie szczególnej uwagi na problematykę dostosowania lokali  do  potrzeb  wyborców niepełnosprawnych w toku szkoleń  dla  członków obwodowych komisji wyborczych (w tym zwrócenie uwagi na działania kontrolne i możliwości interwencji wynikające z wytycznych PKW),
  • wyposażenie członków komisji, których lokale mają status dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych, w tekst rozporządzenia Ministra  Infrastruktury,
  • zwiększenie aktywności urzędników wyborczych (członków Korpusu Urzędników Wyborczych) w  szeroko  pojętej  procedurze nadzoru właściwego przygotowywania lokali mających status dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych.

Poważne zaniepokojenie RPO wciąż budzi występowanie barier w bezpośrednim otoczeniu lokali wyborczych ze statusem dostosowanych. Dlatego  konsekwentnie zgłasza postulat zmiany upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać lokale dostosowane do potrzeb wyborców niepełnosprawnych - tak aby  rozporządzenie uwzględniało również te wymogi.

Rzecznik ma świadomość, że zmiana taka może być z różnych względów (m.in. finansowych, na co zwracała uwagę PKW w 2019 r.) trudna do przeprowadzenia w najbliższym czasie. Dlatego poddaje pod rozwagę również inne działania dotyczące sfery praktycznej, które mogą w pewnym zakresie przyczynić się do minimalizowania problemu.

Mogłyby one dotyczyć np. zwrócenia w toku szkoleń uwagi członków obwodowych komisji wyborczych również na kwestie przygotowania dla potrzeb osób z niepełnosprawnościami najbliższego otoczenia budynku (aby uniknąć barier czysto organizacyjnych – np. zamkniętej bramy przy otwarciu wyłącznie wąskiej furtki itp.).

Ustalenia kontroli misji OBWE 

Podczas ostatnich wyborów do Sejmu i Senatu tożsame spostrzeżenia odnotowała Krótkoterminowa Misja Obserwacji Wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE. W swym raporcie z 14 lutego 2020 r. wskazała, że zarówno układ, jak i sąsiedztwo wielu odwiedzonych lokali wyborczych, nie były dostępne dla osób o ograniczonej sprawności ruchowej. Np., mimo że część lokali wyborczych znajdowała się w dostępnych budynkach, drzwi prowadzące do lokalu stanowiły poważna przeszkodę, a sposób umieszczenia kabin do głosowania uniemożliwiał oddanie głosu przez wyborców poruszających się na wózkach inwalidzkich.

Wśród  rekomendacji misja wskazała m.in. na konieczność przekazywania w toku szkoleń wszystkim członkom obwodowych komisji wyborczych wskazówek dotyczących zapewniania większej dostępności do lokali wyborczych, przygotowania lokali oraz ułatwiania głosowania wyborcom z różnymi rodzajami niepełnosprawności.

Konkluzje RPO

- W moim przekonaniu konieczne jest dążenie do stanu, w którym wszystkie lokale wyborcze będą w pełni dostosowane  do  potrzeb  wyborców  z niepełnosprawnościami –  podkreśla Adam Bodnar.

Do tego czasu należy rozważyć zwiększenie wymogów przygotowania  lokali  wyborczych  innych  niż  posiadające  formalnie  status  dostosowanych  do  potrzeb  wyborów  wyborców  niepełnosprawnych. Obecnie regulacje są bowiem niewystarczające.

Tymczasem z lokali takich wciąż korzysta część wyborców z niepełnosprawnościami czy w zaawansowanym wieku. RPO planuje wystąpienie w sprawie koniecznych zmian prawa w tym zakresie.

Niezmiernie istotne pozostaje też organizowanie przez władze samorządowe dowozu wyborców z niepełnosprawnościami i w zaawansowanym wieku do lokali wyborczych. Stanowi to ważne ułatwienie i zasługuje na wsparcie. 

Adam Bodnar zwrócił się do Sylwestra Marciniaka, przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej  o rozważenie podjęcia działań zmierzających do zapewnienia skutecznej ochrony praw wyborczych wyborców z niepełnosprawnościami.

W tej sprawie RPO wystąpił także do Pełnomocnika Rządu ds. Osób z Niepełnosprawnościami Pawła Wdówika. 

VII.602.6.2014

Adam Bodnar do burmistrza Jordanowa: tęczowe tło herbu miasta nie było znieważeniem

Data: 2020-03-09
  • Artystyczne przetworzenie herbu Jordanowa przez dodanie tęczowego tła nie było jego znieważeniem – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Za nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i ekspresji artystycznej można zaś uznać działania burmistrza, który publicznie skrytykował przeróbkę i powiadomił organy ścigania
  • Nastoletni autor przeróbki zabrał w ten sposób głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT w Polsce. Była to też forma odpowiedzi na uchwałę „anty-LGBT”, którą przyjęto też w Jordanowie
  • Reakcja burmistrza potwierdza „efekt mrożący’ takich uchwał - wobec obaw, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane

RPO Adam Bodnar wystąpił do burmistrza Jordanowa Andrzeja Malczewskiego w sprawie opublikowania w mediach społecznościowych przez nastoletniego mieszkańca grafiki przedstawiającej herb miasta z tęczowym tłem.

W reakcji na tę przeróbkę burmistrz zawiadomił organy ścigania o naruszeniu art. 137 Kodeksu karnego (media informują o odmowie śledztwa w sprawie - ma się zaś nią zająć sąd dla nieletnich). Według tego artykułu, kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Ponadto w oświadczeniu z 25 lutego 2020 r. burmistrz uznał, że doszło do wykorzystania herbu miasta w sposób niezgodny z uchwałą Rady Miasta z 26 września 2013 r. w sprawie zasad jego używania.

Wobec możliwego naruszenia praw i wolności obywatela Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Ocena RPO

Opublikowanie grafiki z herbem miasta na tęczowym tle stanowiło wypowiedź jej autora. Zabrał on w ten sposób głos w debacie publicznej na temat sytuacji prawnej i społecznej osób LGBT. Nastolatek chciał okazać solidarność wszystkim nieheteronormatywnym mieszkańcom Jordanowa, a także dać wyraz nadziei, że gmina nie będzie wykluczać obywateli ze względu na ich orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Była to zarazem forma odpowiedzi na uchwałę "przeciw ideologii LGBT",  przyjętej przez Radę Gminy Jordanów 30 maja 2019 r. RPO z zaskoczeniem stwierdza, że jej przyjęciu burmistrz zaprzeczył w oświadczeniu z 25 lutego.

Niezależnie od kwestii niezgodności takich uchwał z prawem (zwłaszcza z zakazem dyskryminacji – art. 32 Konstytucji), RPO podkreśla, że jednym z zagrożeń związanych z tymi uchwałami jest tzw. efekt mrożący, polegający właśnie na ograniczeniu wolności wypowiedzi i swobody debaty publicznej - wskutek uzasadnionej obawy, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane.

- Z niepokojem stwierdzam, że niniejsza sprawa wydaje się potwierdzać powyższą obawę co do skutków uchwał przyjmowanych przeciw ideologii LGBT – oświadczył Adam Bodnar (zaskarżył on już kilka takich uchwał do sądów administracyjnych).

Tymczasem uchwała Rady Miasta Jordanowa z 26 września 2013 r. ws. zasad używania herbu miasta dopuszcza jego stylizację w postaci dzieł artystycznych. Pozwala także na umieszczanie herbu w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego.

Podobny przepis w odniesieniu do symboli państwowych zawiera ustawa z 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Jej art. 16 ust. 2 zezwala na wykorzystywanie godła w formie stylizowanej i artystycznie przetworzonej na produktach handlowych – co jest powszechnie stosowane. 

Na ten właśnie przepis powołał się biegły, który sporządził opinię w postępowaniu prokuratorskim w 2018 r. w sprawie wykorzystania motywu tęczowego jako tła znaku państwowego (godła). Śledztwo to umorzono, bo tęczowe tło w  najmniejszym stopniu nie wskazywało na intencję świadomego znieważenia godła.

Orzecznictwo polskich sądów wskazuje bowiem na bardzo wąską interpretację znieważenie symbolu. Znieważaniem jest okazanie głęboko ujemnego stosunku do osoby lub przedmiotu, a intencją jest zachowanie stanowiące wyraz pogardy  - według zdeterminowanych kulturowo i powszechnie przyjętych ocen społecznych.

Odnosząc te oceny do opisywanej sprawy, nie sposób stwierdzić, że artystyczne przetworzenie herbu miasta Jordanów poprzez umieszczenie w jego tle kolorów tęczy może zostać uznane za jego znieważenie.

- Z tego względu działania  burmistrza, polegające na publicznej krytyce wypowiedzi autora oraz zawiadomieniu o sprawie organów ścigania, można w mojej ocenie uznać za nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i wolność ekspresji artystycznej obywatela – podkreśla Adam Bodnar.

Wolność wypowiedzi - standardy konstytucyjne i międzynarodowe

W piśmie do burmistrza RPO przypomina standard ochrony wolności wypowiedzi w kontekście takiej modyfikacji herbu miasta.

Swoboda wypowiedzi stanowi jeden z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa i jeden z podstawowych warunków jego rozwoju oraz samorealizacji jednostek. Art. 54 ust. 1 Konstytucji zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji. Ponadto z art. 73 Konstytucji RP wywodzi się wolność ekspresji artystycznej, którą uznaje się za szczególną formę realizacji wolności wypowiedzi.

Ochronę tej wolności gwarantuje również prawo międzynarodowe, będące w Polsce powszechnie obowiązującym prawem, w tym art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Przepisy zarówno prawa polskiego, jak i  międzynarodowego obejmują ochroną nie tylko treść wypowiedzi, ale też jej formę. Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał w swym orzecznictwie na gruncie art. 10 Konwencji, że ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście udziału w debacie publicznej. Wypowiedzi o znaczeniu politycznym, dotyczące problemów społecznych i publicznych, są objęte szczególną ochroną, ponieważ nikt nie powinien powstrzymywać się od wyrażenia opinii w takich sprawach ze względu na obawę przed konsekwencjami.

Z tego względu w ocenie ETPC uczestnicy debaty publicznej mogą pozwolić sobie na pewien stopień nieumiarkowania oraz posługiwać się bardzo wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i prowokacyjnymi środkami ekspresji. Chodzi zwłaszcza o sytuacje, gdy wypowiedź ma charakter polemiczny lub sprzeczny z poglądami większości.

Uwarunkowanie wolności słowa mniejszości od akceptacji większości byłoby bowiem niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji.  Gdyby tak czynić, prawo stałoby się teoretyczne, a nie skuteczne - jak wymaga Konwencja.

Orzekając naruszenie art. 10 Konwencji w sprawie rosyjskiego prawa zakazującego "promocji homoseksualności”, ETPC wskazał wprost, że ochroną moralności nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących środowisk LGBT.

Prawa człowieka, w tym wolność słowa, przedstawicieli mniejszości seksualnych - jako szczególnie narażonych na wiktymizację -  wymagają zatem szczególnej ochrony ze strony państwa. Tym bardziej za niedopuszczalne należy uznać ograniczanie tej wolności przez działania organów władzy publicznej. Choć - jak większość praw i wolności - wolność słowa nie ma charakteru absolutnego, to jej ograniczenia muszą znajdować podstawę w ustawie, być konieczne w demokratycznym państwie oraz pozostawać w odpowiedniej proporcji do rangi interesu, któremu ograniczenie ma służyć.

Adam Bodnar poprosił burmistrza o stanowisko w sprawie. Spytał go też, jakie dokładnie działania oraz na jakiej podstawie prawnej podjął w  związku z modyfikacją herbu. 

XI.519.1.2020

397 dni czekania na pozwolenie na pobyt w Polsce. Wojewoda Dolnośląski odpowiada RPO

Data: 2020-02-25
  • Jak zmniejszyć przewlekłość obsługi cudzoziemców w woj. dolnośląskim – pyta RPO wojewodę po niekorzystnej dla urzędu kontroli NIK
  • Na legalizację pobytu w Polsce trzeba tam średnio czekać 397 dni
  • Wojewoda wskazał na wzrost liczby urzędników, poprawę standardów i procedur oraz uruchomienie portalu informacyjno-operacyjnego
  • Przyznał jednak, że sytuacja Wydziału Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców jest trudna: spraw jest coraz więcej, a poziom zatrudnienia nie przystaje do obłożenia sprawami

Najwyższa Izba Kontroli bardzo krytycznie oceniła obsługę cudzoziemców w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu. Chodzi m.in. o długotrwałe postępowania w sprawie legalizacji pobytu.

Autorzy raportu NIK zbadali 73 sprawy i wykazali, że:

  • w 19% spraw, mimo wystarczającego materiału dowodowego, pozwalającego na zakończenie sprawy, doszło do bezczynności co najmniej przez dwa miesiące, a maksymalnie przez 2 lata i osiem miesięcy,
  • w 39% spraw wyznaczony pierwotnie termin załatwienia sprawy był dłuższy niż wynika to z przepisów,
  • w 29% spraw strona nie dostała informacji o niezałatwieniu sprawy w terminie, przyczynach zwłoki; nie wskazano też nowego terminu jej załatwienia.

Ocena RPO

Skargi wpływające do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich (już po informacji NIK) świadczą, że opisany stan nie poprawił się.

Rzecznik przywołał przykładowe skargi:

W jednej ze spraw ważność poprzedniej karty pobytu minęła 5 czerwca 2019 r. Zainteresowana w kwietniu 2019 roku złożyła wniosek o pobyt jako rezydent długoterminowy. Po kilku miesiącach otrzymała decyzję odmowną; wówczas złożyła wniosek o pobyt czasowy. Wskazano jej, że decyzja w jej sprawie zostanie wydana do dnia 20 października 2020 r.

Inna sprawa dotyczyła osoby, która złożyła wniosek w 2017 r. Po blisko dwóch lat oczekiwania udała się ona do Urzędu Wojewódzkiego z pytaniem o sprawę. Uzyskała informację, że zezwolenie na jej pobyt przez rok wydano już w 2017 r. Decyzja ta nie została jednak wnioskodawczyni doręczona. Stało się to w 2019 r., a zatem już po czasie, na jaki została wydana. W rezultacie, w chwili doręczenia decyzji skarżąca dowiedziała się, że od roku przebywa w Polsce nielegalnie.

RPO podkreślił, że przewlekłość postępowania ws. legalizacji pobytu cudzoziemca stwarza wiele problemów, uniemożliwia zwykłe funkcjonowanie na terytorium RP oraz planowanie życia osobistego i zawodowego.

Rzecznik poprosił Wojewodę Dolnośląskiego o informacje, jakie podjął działania naprawcze. RPO wypunktował najpoważniejsze problemy:

  • trudności lub wręcz brak możliwości otrzymania przez większość cudzoziemców – w chwili złożenia wniosku o legalizację pobytu – stempla w paszporcie sankcjonującego czasowo, do dnia wydania decyzji, legalność ich pobytu na terytorium RP,
  • ograniczanie możliwości uzyskania przez stronę postępowania informacji w sprawie,
  • podjęte działania zmierzające do wzmocnienia kadrowego oceniono jako niewystarczające: nie zagwarantowano wywiązywania się z obowiązków w sposób rzetelny i terminowy.

Wojewoda odpowiada RPO

Wicewojewoda dolnośląski Jarosław Kresa w odpowiedzi tłumaczy, że:

  • Po kontroli NIK podjęto działania mające na celu usprawnienie czynności związanych z umieszczeniem w dokumencie podróży stempla, który potwierdza legalność pobytu cudzoziemca na terytorium RP do dnia wydania decyzji. Cudzoziemcy, którzy składają wnioski pobytowe osobiście, mogą uzyskać stempel już w dniu złożenia wniosku, pod warunkiem, że jest składany w trakcie legalnego pobytu w Polsce i nie ma braków formalnych. Cudzoziemcy mogą złożyć go osobiście nie tylko w Urzędzie Wojewódzkim we Wrocławiu, ale i w jego delegaturach w Wałbrzychu, Legnicy i Jeleniej Górze. Liczba biletów przeznaczonych do osobistego złożenia wniosku pobytowego we Wrocławiu wynosi obecnie 120 biletów w tygodniu. Z kolei w przypadku delegatur liczba ta kształtuje się na poziomie od 50 do 70 biletów w tygodniu.
  • Na początku 2019 r. (już po kontroli NIK) uruchomiono Portal Informacyjno-Operacyjny, w którym rejestrowane są wszystkie wnioski pobytowe wpływające do wojewody d stycznia 2019 r. Portal zawiera m.in. rejestr wniosków cudzoziemców, za którego pośrednictwem mają oni  możliwość sprawdzenia statusu sprawy,  uzyskania kopii kierowanych do nich pism oraz rozstrzygnięć - jeszcze przed ich dostarczeniem pocztą.
  • Po kontroli polecono pracownikom przestrzegać obowiązku udostępniania akt sprawy zainteresowanym po uprzednim umówieniu terminu. Strona  może się z nimi zapoznać w sali obsługi klienta w UW, gdzie znajduje się stanowisko pracy do udostępniania akt osobowych cudzoziemców.

Wicewojewoda opisał także trudną sytuację kadrową. Podkreślił, że w Wydziale Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców podejmowane są działania w celu zapewnienia terminowego załatwiania spraw oraz ograniczenie liczby ponagleń i skarg na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowań.

Niestety, stosowane narzędzia często okazują się nieskuteczne w konfrontacji z rosnącą z roku na rok liczbą rozpatrywanych spraw. W 2018 r. wpłynęło 20 080 wniosków pobytowych (dot. udzielenia zezwoleń na pobyt czasowy, pobyt stały oraz pobyt rezydenta długoterminowego UE). W roku 2019 było to 26 858 wniosków.

Wicewojewoda zauważył, że liczba pracowników prowadzących postępowania utrzymuje się praktycznie na niezmienionym poziomie. Rosnąca liczba wniosków powoduje jeszcze większe obciążenie inspektorów, co wydłuża postępowania administracyjne ws. zezwolenia pobytowego. W 2018 r. postępowanie to trwało średnio 328 dni - w 2019 roku średni czas  postępowania wzrósł do 397 dni.

W 2019 r. wpłynęło znacznie więcej ponagleń i skarg niż w roku 2018. Jest to rezultatem zarówno większej liczby wniosków pobytowych, niewystarczających w dalszym ciągu zasobów kadrowych, jak również rosnącej roli profesjonalnych pełnomocników reprezentujących strony postępowania, którzy bez wahania korzystają z instytucji ponaglenia i skargi na bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania.

Konieczność terminowego przekazania ponaglenia do II instancji, a skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego - co wiąże się z czasochłonnym przygotowaniem kopii akt danej sprawy - rodzi po stronie inspektora dodatkowy i uciążliwy obowiązek, co w sposób negatywny wpływa na tempo prowadzenia postępowań.

Wojewoda zauważył zarazem, że mimo tych trudności, w 2019 r. wydano więcej rozstrzygnięć w sprawach pobytowych niż w roku 2018 (odpowiednio 12 268 i 10 363).

Wydział Spraw Obywatelskich i Cudzoziemców w połowie 2019 r. uzyskał 4 nowe etaty z zasobów kadrowych Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu.  To m.in. stanowisko radcy prawnego, który wraz z wcześniej zatrudnionym radcą udziela merytorycznego wsparcia pracownikom.

W drugiej połowie 2019 r. ze środków Funduszu Azylu, Migracji i Integracji („FAMI") stworzono 5 nowych stanowisk pracy. Do podstawowych zadań nowych pracowników należy m.in. udzielanie bezpośredniej informacji cudzoziemcom i ich pełnomocnikom na temat sprawy, pomoc w wypełnianiu wniosków pobytowych, kierowanie na właściwe stanowiska obsługowe itp. Ponadto w 2020 r. planowane jest stworzenie 15 dodatkowych stanowisk pracy w infolinii. Przedsięwzięcie to również zostanie sfinansowane z FAMI. Postępowanie rekrutacyjne już się rozpoczęło.

BPW.514.27.2019

Wrocław jako miasto różnorodności – rozmowa o raporcie RPO. Sesja 11 III KPO:

Data: 2019-12-13
  • Wolność organizowania pokojowych zgromadzeń jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję. Co jednak, gdy uczestnicy Marszu głoszą rasistowskie czy antysemickie hasła  i wzywają do nienawiści?
  • Tak działo się we Wrocławiu, gdzie w zeszłym (i w tym) roku Marsz Niepodległości został rozwiązany z powodu naruszania prawa przez jego uczestników. Czy to jedyna metoda?
  • RPO postanowił się przyjrzeć problemowi. Pod jego auspicjami powstał socjologiczny raport o korzeniach napięć w wielokulturowym mieście ujawniających się w czasie marszy niepodległości
  • W jaki sposób można z takiej analizy skorzystać? Jak robi to Wrocław? Jak mogą to zrobić inne miasta, które mają podobny problem?

Od kilku lat w okolicach 11 listopada oglądamy migawki z miast zasnutych czerwonym dymem rac, paradujące tłumy zamaskowanych mężczyzn, słyszymy apele skierowane do cudzoziemców o pozostawanie w domach, a ze strony uczestników marszów rasistowskie, ksenofobiczne i antysemickie hasła. Wiele osób zamiast czuć radość z okazji świętowania niepodległości czuje się zagrożona.

Autorzy raportu  RPO „Znaczenie społeczne i reakcje na Marsz Polski Niepodległej we Wrocławiu 11 listopada 2018 r." proponują zmianę podejścia do problemu. Zamiast oceniać, zadali pytanie, skąd się biorą emocje wieczornych marszy niepodległości. Rozmawiali i słuchali uczestników zgromadzeń. W efekcie mogli przygotować pakiet rekomendacji i postulatów. Adresatami są organizacje pozarządowe, władze samorządowe i władze centralne.

Czy Wrocław to na pewno miasto różnorodności?

Bartłomiej Ciążyński podkreślił, że władza Wrocławia dostrzega problem, ale jednocześnie podejmuje działania, aby przeciwdziałać. Działaniem takim między innymi było utworzenie funkcji doradcy społecznego prezydenta ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii.

Ciążyński poruszył także tematykę migrantów ukraińskich, wskazując, że 1/5 mieszkańców miasta to Ukraińcy, w większości nieposiadająca pozwolenia na pobyt i pracę, co stanowi ogromny problem, gdyż są oni istotnym elementem rozwoju gospodarki Wrocławia. Dlatego tak ważne jest, aby Ukraińcy czuli się bezpiecznie we Wrocławiu, a mieszkańcy miasta kierowali się otwartością i gościnnością w stosunku do cudzoziemców.

Grzegorz Miśta, kurator sądowy reprezentujący Wrocławskie Centrum Sprawiedliwości Naprawczej, powiedział o tym, jakie działania na co dzień podejmują, aby walczyć z mową nienawiści i aktami wandalizmu:

Każdy obywatel, a także turysta może zrobić zdjęcie i wysłać do WCSN. Centrum wyznacza osoby, które są zobligowane do naprawienia wyrządzonych szkód.

W celach resocjalizacji więźniów często do tych prac wyznaczane są osoby pozbawione wolności. Dzięki temu osoby, które niejednokrotnie same dokonywały takich zniszczeń, doświadczają tzw. „sprawiedliwości naprawczej”.

Kamila Kamińska-Sztark wspomniała o działaniach podejmowanych przez Wrocław w zakresie edukacji antydyskryminacyjnej.

Do podstaw programowych przedszkoli i szkół wprowadzone są elementy edukacji antydyskryminacyjnej.

Ogromny wkład w rozwój tolerancji, a także otwartości Wrocławia mają organizacje pozarządowe, które wspierają komunikację między różnymi grupami społecznymi, w tym mniejszościami narodowymi.

Gminy górnicze - seminarium BRPO w Katowicach

Data: 2019-12-12

Od dłuższego czasu pomiędzy gminami górniczymi i przedsiębiorstwami górniczymi toczą się postępowania sądowe o opodatkowanie wyrobisk górniczych. Wobec wątpliwości odnoszących się do wykładni przepisów prawa podatkowego, gminy górnicze związane dyscypliną finansów publicznych pobierały podatek od nieruchomości od wyrobisk górniczych. Wyrokiem z dnia 13 września 2011 r. (sygn. akt P 33/09) Trybunał Konstytucyjny uznał, że podatek od nieruchomości nie należy się od wyrobisk, ale może dotyczyć obiektów i urządzeń zlokalizowanych w tych wyrobiskach. W związku z tym orzeczeniem doszło do zmiany praktyk organów podatkowych z zakresie opodatkowania wyrobisk górniczych, co w konsekwencji przyczyniło się do zakwestionowania wysokości obciążeń podatkowych z tytułu podatku od nieruchomości, dotychczas płaconego przez przedsiębiorstwa górnicze. W związku z tym, gminy zostały zobowiązane do oddania całości wpłaconych kwot, nawet z tymi, które prawnie się nadal gminom należą.

Te zawiłości prawne spowodowały konkretne skutki dla obywateli gmin górniczych. Utrata dochodu na mieszkańca powoduje, że ludność nie ma nowych przestrzeni miejskich, dróg, chodników, a to świadczy o zubożeniu gmin i poszczególnych mieszkańców. Jak podkreśla Stowarzyszenie Gmin Górniczych w Polsce, cała ta sytuacja przekłada się pośrednio na mieszkańców gmin górniczych, które ze względu na zdegradowaną infrastrukturę i powierzchnię znajdują się w gorszej sytuacji w ubieganiu się o ściągnięcie inwestorów na swój teren. Konsekwencje wynikające z eksploatacji złóż podziemnych zasobów węgla odczuwają nie tylko budżety poszczególnych gmin, ale przede wszystkim ludność zamieszkująca te tereny. Degradacja środowiska towarzysząca wydobyciu kopalin przekłada się na zdrowie, jak i warunki życia. Szkody górnicze plądrujące tereny gmin górniczym są najlepszym tego przykładem. Biorąc pod uwagę perspektywę unijną 2014-2020 mieszkańcy gmin wiele utracili. Brak środków na wkład własny do projektów unijnych uniemożliwia wykorzystanie środków zewnętrznych. A to one właśnie w znacznym stopniu pomagają wyrównywać różnice społeczne w gminach i miastach.

Problem ten stał się powodem do zorganizowania w dniu 12 grudnia, w Instytucie Nauk Prawnych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach seminarium Rzecznika Praw Obywatelskich zatytułowanego "Brak legalnej definicji budowli w wyrobiskach górniczych i konsekwencje podatkowo-finansowe dla gmin oraz ich wpływ na  możliwości zaspokajania zbiorowych potrzeb lokalnej wspólnoty". Seminarium poprowadził pan dr hab. Adama Bodnar  -Rzecznik Praw Obywatelskich. W seminarium wzięli udział przedstawiciele 31 gmin górniczych z całego kraju, w tym ze Stowarzyszenia Gmin Górniczych, Wyższego Urzędu Górniczego, Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Katowicach, Ministerstwa Finansów, Instytutu Nauk Prawnych Uniwersytetu Śląskiego.

Wydarzenie to wpisuje się w ciąg działań systemowych RPO, mających na celu stworzenie precyzyjnej definicji budowli na cele podatkowe. Co istotne, poruszona kwestia jest przykładem sprawy, w której negatywne skutki wadliwej legislacji pojawiają się, zarówno po stronie organów (np. gmin górniczych), ale także po stronie podatników (w tym także przedsiębiorstw górniczych oraz przedsiębiorców z innych branż, np. energetycznej, telekomunikacyjnej, energetycznej).

Uchwały o przeciwdziałaniu "ideologii LGBT" sprzeczne z zasadą legalizmu i prawami człowieka. Pierwsze sądowe skargi RPO

Data: 2019-12-10
  • W ponad 50 gminach, powiatach, a także w niektórych województwach samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie
  • RPO wyrażał przeciw temu stanowczy protest. Teraz wniósł pierwsze skargi na wybrane uchwały do pięciu różnych wojewódzkich sądów administracyjnych
  • Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach

Rzecznik Praw Obywatelskich ma ustawowy obowiązek działania na rzecz równego traktowania. Ma też odpowiednie uprawnienia - jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela  ma kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Korzystając z tego uprawnienia, Rzecznik skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności ich zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczą uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie uchwały (w tym określane jako stanowiska, deklaracje i inne formy wypowiedzi) organów władzy publicznej, które ingerują w prawa i wolności człowieka zapowiadając „przeciwdziałanie ideologii LGBT”, są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem. Jednak nawet przy najlepszym wykorzystaniu dostępnych zasobów Rzecznik nie ma możliwości zaskarżenia wszystkich, przyjętych dotychczas uchwał tego typu.

Z tego względu podjęte działania objęły wniesienie skarg na wybrane uchwały rad gmin z obszaru właściwości różnych wojewódzkich sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym w toku oceny zaskarżalności poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji treści aktów w prawa i wolności człowieka.

Prace nad kolejnymi skargami do sądów administracyjnych, w tym na uchwały organów stanowiących jednostek samorządowych innych szczebli (powiatu, województwa), są kontynuowane.

Jednym z największych zagrożeń związanych z uchwałami o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” wydaje się skala zjawiska ich podejmowania, wynikająca z przekonania o legalności takich działań. Rzecznik wyraża nadzieję, że jeśli sądy uwzględnią jego skargi i rozstrzygną o nieważności wybranych uchwał, będzie to wyraźny sygnał dla pozostałych organów władzy, że w polskim porządku prawnym nie ma przyzwolenia na akty naruszające podstawowe prawa i wolności człowieka.

Rzecznik stanowczo sprzeciwia się podejmowaniu działań, zwłaszcza przez organy władzy publicznej, nakierowanych na piętnowanie i wykluczanie osób i tworzonych przez nie grup z życia społecznego, opartych na głęboko zakorzenionych uprzedzeniach i stereotypach. Każdy jest chroniony przed dyskryminacją, a więc każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga odpowiedniej reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim w Polsce jest Rzecznik Praw Obywatelskich.

XI.505.13.2019

 

Czy Warszawa podpisze Kartę Praw Osób Doświadczających Bezdomności?

Data: 2019-10-29
  • Bezdomność nie musi być stanem trwałym, ale do tego osoby w takim kryzysie potrzebują naszej pomocy
  • Do systemowego rozwiązania problemu może się przyczynić Karta Praw Osób Doświadczających Bezdomności 
  • To dokument, w którym władze miejskie zobowiązują się do przestrzegania podstawowych praw osób dotkniętych kryzysem bezdomności
  • Może to wpłynąć także na zmianę ich negatywnego postrzegania 

Czy Miasto Stołeczne Warszawa podjęło działania na rzecz podpisania karty? - Rzecznik Praw Obywatelskich spytał o to prezydenta Rafała Trzaskowskiego. 

Według oficjalnych danych w Polsce ok. 30 tys. osób pozostaje w kryzysie bezdomności. Organizacje pozarządowe uznają te liczbę za niedoszacowaną. To jedna z najsłabszych grup, stygmatyzowana przez swój status.

Czym jest karta

Najważniejszym prawem osoby doświadczającej takiego kryzysu jest prawo do wyjścia z bezdomności. Taki jest główny zapis projektu karty, przygotowanej przez europejskie organizacje pozarządowe zajmujące się rozwiązywaniem problemu bezdomności - Housing Rights Watch i European Federation of National Organisations Working with the Homeless (FEANTSA). Karta funkcjonuje już w niektórych europejskich miastach, m.in. w Barcelonie.

Z jej postanowień wynika m.in., że podstawowym zobowiązaniem władz miasta powinno być zapewnienie takiego wsparcia danej osobie, aby mogła wyjść z bezdomności oraz by miała prawo do schronienia. Równie ważne jest także, aby nie była w żadnych sytuacjach poniżana czy dyskryminowana i miała równy dostęp do usług publicznych.

Działania RPO na rzecz wychodzenia z bezdomności

Przeciwdziałanie bezdomności jest jednym z najistotniejszych priorytetów działalności Rzecznika Praw Obywatelskich. Dlatego w październiku 2015 r. powołano Komisję Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności przy RPO.  

Celem jej działań (wchodzą do niej przedstawiciele organizacji pozarządowych zajmujących się bezdomnymi, naukowcy i prawnicy) jest przyczynienie się do zwalczania zjawiska bezdomności. Chodzi m.in. o stworzenie systemu identyfikacji przyczyn bezdomności – tak by dostosowano do nich działania państwa; doprowadzenie do koordynacji polityki rządowej; inspirowanie zmian legislacyjnych, które ułatwią pracę na rzecz osób bezdomnych organizacjom pozarządowym i usuną bariery w korzystaniu przez osoby w kryzysie bezdomności z istniejących form pomocy.

W ramach prac Komisji Ekspertów Rzecznik wspiera i promuje Kartę Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Dokument zawiera zobowiązania organów władz publicznych do przestrzegania podstawowych praw osób dotkniętych kryzysem bezdomności.

- Karta, podpisana przez władze samorządowe danej wspólnoty, może się znacząco przyczynić do zmiany negatywnego, stereotypowego wizerunku osoby bezdomnej, jaki niestety stale utrwalony jest w społeczeństwie – wskazuje Adam Bodnar. Może też się ona stać bardzo pomocnym narzędziem zagwarantowania przestrzegania prawa przez władze i służby samorządowe.

Sprawę karty poruszano podczas zorganizowanego przez RPO II Kongresu Praw Obywatelskich w grudniu 2018 r.  Paweł Rabiej, zastępca Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy, deklarował wówczas otwartość władz stolicy na tę inicjatywę. Podobne deklaracje (także ze strony przedstawicieli Rady m.st. Warszawy) składano w kwietniu 2019 r. podczas spotkania z zastępczynią RPO Hanną Machińską. Zagadnienie to jest więc już dobrze znane warszawskim samorządowcom.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do prezydenta Rafała Trzaskowskiego o informację, czy podjęto działania na rzecz podpisania karty,  a jeśli tak, to jakie są efekty tych działań. Rzecznik deklaruje gotowość merytorycznego wsparcia Komisji Ekspertów i pomoc w promowaniu idei karty.

Główne zapisy karty

  • najważniejszym prawem osoby w kryzysie bezdomności jest prawo do wyjścia z bezdomności. Usługi umożliwiające dostęp do odpowiednich rozwiązań opartych na mieszkaniach muszą być dostępne dla wszystkich doświadczających bezdomności;
  • gdy niemożliwe jest niezwłoczne zapewnienie mieszkania każdej osobie doświadczającej bezdomności, należy zagwarantować jej dostęp do godnego tymczasowego schronienia - tak aby nikt nie musiał spać bez dachu nad głową ani bez własnego łóżka;
  • jeżeli Rada (miasta) nie będzie w stanie zapewnić odpowiednich usług w zakresie tymczasowego schronienia, zobowiązuje się zapewnić prawo dostępu do podstawowych, publicznie dostępnych, urządzeń sanitarnych: bieżącej wody (kranów z wodą pitną), pryszniców i toalet umożliwiających utrzymanie poziomu higieny gwarantującego zachowanie godności człowieka;
  • osoby doświadczające bezdomności mają takie samo prawo do korzystania z przestrzeni publicznej oraz do swobodnego poruszania się w niej. Obejmuje to min. dostęp do chodników, publicznych parków, transportu publicznego i budynków publicznych - na takich samych warunkach, jakie odnoszą się do innych mieszkańców;
  • Rada zobowiązuje się zapewnić, by pracownicy świadczący usługi szanowali prawo do równego traktowania wszystkich ludzi, nie dyskryminując osób nie mających domu;
  • prawo do usług ratujących życie: pomocy społecznej, służby zdrowia, policji i straży pożarnej na takich samych warunkach, jak w przypadku pozostałych mieszkańców, bez dyskryminacji ze względu na sytuację mieszkaniową lub wygląd zewnętrzny; 
  • prawo do udziału w wyborach i związanego z tym wpisania do rejestru wyborców oraz otrzymania niezbędnych dokumentów;
  • prawo do ochrony danych osobowych, poprzez przetwarzanie danych osobowych osób doświadczających bezdomności przez instytucje publiczne i organizacje pozarządowe wyłącznie za zgodą tych osób, jedynie w celu świadczenia usług na ich rzecz oraz rozwiązywania ich problemów;
  • prawo do prywatności musi być szanowane i chronione w najszerszym możliwym zakresie we wszystkich miejscach, w których przebywają osoby doświadczające bezdomności;
  • dążąc do tego, by nikt nie był zmuszony do podejmowania takich czynności, uznajemy jednak, że niektóre osoby, nie mając innej możliwości, będą szukać wsparcia poprzez żebractwo czy zbieractwo wyrzuconej żywności. Praktyki te same w sobie nie powinny być kryminalizowane, zabronione czy arbitralnie ograniczane do określonych obszarów.

IV.402.1.2019

Sejm kończącej się kadencji nie będzie pracował nad specustawą górniczą

Data: 2019-10-15
  • W Sejmie odwołano prace nad poselskim projektem specustawy górniczej, która ma ułatwić powstawanie kopalni węgla, a samorządy pozbawić na to wpływu
  • Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich pisał do Marszałek Sejmu, że projekt zawiera zbyt dużo błędów, by go teraz pośpiesznie uchwalać; był on też krytykowany przez wiele środowisk
  • Projekt jako poselski nie był poddany konsultacjom i uzgodnieniom międzyresortowym, których celem jest wypatrzenie błędów i niezamierzonych negatywnych skutków przepisów

W poniedziałek 14 października wieczorem projektem miała się zająć sejmowa komisja ochrony środowiska. Krótko przed posiedzeniem do RPO - którego przedstawiciele wybierali się na obrady – dotarła informacja, że procedowanie nad projektem (druk sejmowy 3818) zostało odwołane. Punkt ten usunięto także z wtorkowego planu obrad plenarnych Sejmu kończącej się kadencji.

Według autorów projekt ma na celu usunięcie przeszkód prawnych w budowaniu kopalni węgla kamiennego lub brunatnego. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich chodzi tu nie tyle o usuwanie przeszkód, ile o danie ułatwień inwestorom, dla których zasadnicze znaczenie ma szybkość procedowania i niezwłoczne rozpoczęcie produkcji.

Projekt drastycznie ogranicza natomiast uprawnienia społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniu o wydanie decyzji o utworzeniu obszaru specjalnego przeznaczenia – stroną postępowania jest wyłącznie inwestor.

Samorząd nie będzie mógł decydować o tym, jak chce zagospodarować swój teren – nie będzie mógł rozważać różnych wariantów i zastanawiać się, co jest dla mieszkańców najlepsze. Wystarczy, że dane złoże znajdzie się w rządowym wykazie zasobów o „podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej”, by koło domów i pod domami mogła wyrosnąć kopalnia. I to nawet wtedy, kiedy miejscowy plan zagospodarowania - na którego podstawie ludzie podejmowali decyzję o tym, gdzie chcą mieszkać - stanowi, że dany teren nie może być przeznaczony na wydobycie.

Poważne zastrzeżenie budzi też deklaracja projektodawców, że ich propozycja „nie jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej”. Tymczasem skutkiem ustawy będzie to, że strategiczna ocena oddziaływania na środowisko przeprowadzana w ramach procedury przyjmowania planu miejscowego stanie się iluzoryczna. A gospodarka przestrzenna stanowi element problematyki ochrony środowiska, który w Unii Europejskiej jest coraz ważniejszy.

Rzecznik zwracał uwagę, że swe poważne zastrzeżenia przedstawiłby wcześniej - gdyby projekt był konsultowany. Ale nie był. Niestety, wydaje się, że Sejm nie przeprowadził merytorycznej analizy problemu, bo tak zasadnicza zmiana wymaga czasu. Tymczasem projekt nie zawiera nawet dobrej analizy problemu, który chce rozwiązać.

Dlatego RPO apelował do marszałek Elżbiety Witek, aby wstrzymała prace nad projektem. W nowej kadencji prace trzeba będzie zacząć od nowa – a to da szansę na porządne zbadanie problemu – pisał Adam Bodnar.

IV.7000.432.2019

RPO: umorzyć sprawę żądania, by Sopot oddał pieniądze wydane zgodnie z prawem dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami

Data: 2019-10-09
  • Wojewoda Pomorski nakazał Sopotowi zwrot ok. 850 tys. zł przekazanych opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami
  • Miasto wypłaciło im świadczenia pielęgnacyjne zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. - a nie z ciągle niezmienioną ustawą o świadczeniach rodzinnych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do odwołania Sopotu do Ministra Finansów - wniósł aby decyzję wojewody uchylić, a sprawę umorzyć
  • Miasto miało bowiem obowiązek uwzględnić wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a wojewoda wydał swą decyzję z naruszeniem prawa

Przepisy uzależniają wsparcie dla opiekuna osoby z niepełnosprawnością od tego, na jakim etapie życia stwierdzono niepełnosprawność. Jeśli w dzieciństwie – świadczenie pielęgancyjne wynosi 1470 zł miesięcznie, a jeśli w wieku dorosłym – 520 zł. Jeszcze w październiku 2014 r. Trybunał Konstytucyjny uznał takie rozwiązanie za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równego traktowania (sprawa K 38/13).

Trybunał w uzasadnieniu wyroku wskazał, że poprawienie stanu prawnego należy do ustawodawcy, który – biorąc pod uwagę skutki społeczne – powinien tego dokonać bez zbędnej zwłoki. Dotychczas żaden rząd wyroku jednak nie wykonał.

W tej sytuacji opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnościami, którym organy samorządowe przyznają najwyżej niskie wsparcie, idą z tym do sądów, a te przyznają im rację - odmawiając uwzględnienia zakwestionowanej podstawy prawnej. Są też samorządy, które nie czekając na sądy, pomagają opiekunom tak, jak nakazał Trybunał. Przyznają prawo do świadczenia pielęgnacyjnego z pominięciem kryterium wieku osoby, nad którą sprawowana jest opieka.

Miasto Sopot wypłacało takie właśnie świadczenie od wejścia w życie wyroku Trybunału - w sposób prawidłowy i zgodnie z sentencją wyroku. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej wypłacił w sumie1081 takich świadczeń w łącznej kwocie  846 310,26 zł.

Decyzja wojewody i jej skutki

W kwietniu i maju 2019 r. Wojewoda Pomorski (organ reprezentujący rząd w terenie) przeprowadził na zlecenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej kontrolę w MOPS. Kontrolerzy uznali, że przyznawanie i wypłata świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych, których niepełnosprawność powstała po ukończeniu odpowiednio 18. lub 25. roku życia w przypadku nauki w szkole lub szkole wyższej, jest niezgodne z przepisami prawa.

Wskazali na uzasadnienie wyroku TK, że skutkiem wejścia w życie wyroku nie jest ani uchylenie art. 17 ust. 1b ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych, ani uchylenie decyzji przyznających świadczenia, ani wykreowanie prawa do żądania świadczenia dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, jeżeli niepełnosprawność podopiecznych nie powstała w okresie dzieciństwa. Zdaniem kontrolujących Trybunał nie przesądził, jaki model ustalania świadczeń dla opiekunów należy przyjąć, przy czym zaznaczył, że wykonanie wyroku należy wyłącznie do ustawodawcy, który powinien tego dokonać w celu przywrócenia stanu zgodnego z Konstytucją, z uwzględnieniem poprawnie nabytych praw zainteresowanych.

Dlatego wykrywszy, że opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnością dostają tam takie samo wsparcie, jak opiekunowie dzieci, wojewoda wezwał prezydenta Sopotu do zwrotu 846 310,26 zł wraz z odsetkami. Powołał się na stanowisko MRPiPS z 9 kwietnia 2018 r., że przy przyznawaniu prawa do świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych organy właściwe mają bezwzględny obowiązek przestrzegania przepisów niekonstytucyjnej ustawy (art. 17 ust. 1b ustawy).

RPO zwracał uwagę ministrowi, że takie stanowisko jest nie do przyjęcia, ponieważ pomija skutki prawne wynikające z wyroku Trybunału. Stanowisko Rzecznika co do wykładni i stosowania art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych po wejściu w życie wyroku TK znajduje pełne potwierdzenie w jednolitym i utrwalonym  orzecznictwie sądów. Sprowadza się do tego, że nie jest dopuszczalne oparcie decyzji odmawiającej przyznania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego na tej części przepisu ustawy, która została uznana za niezgodną z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Dlatego działania kontrolerów wojewody budziły zasadnicze wątpliwości Rzecznika. Rzecznik przedstawił też minister rodziny argumentację prawną na potwierdzenie, że stanowisko resortu i wojewody nie może być uznane za zgodne z konstytucyjnymi standardami demokratycznego państwa prawnego. W licznych listach do Rzecznika opiekunowie osób z niepełnosprawnościami oraz sami niepełnosprawni wyrażali głębokie zaniepokojenie brakiem działań ustawodawczych zmierzających do wykonania wyroku K 38/13. Podkreślali szczególnie trudną sytuację tej grupy osób.

Prezydent Sopotu wniósł odwołanie do Ministra Finansów. Nie zgodził się z ustaleniami wojewody, że dotacja celowa na wypłatę świadczeń pielęgnacyjnych z lata 2014-2018 została pobrana w nadmiernej wysokości oraz wniósł o uchylenie decyzji.

Argumenty RPO

7 października 2019 r. RPO przyłączył się do postępowania Ministra Finansów z odwołania prezydenta miasta.  Wniósł aby decyzję wojewody uchylić, a cała sprawę umorzyć.

Odwołanie prezydenta ma uzasadnione podstawy. W zaskarżonej decyzji wojewody Rzecznik dostrzega naruszenie prawa materialnego poprzez błędną wykładnię, polegającą na bezpodstawnym i niezasadnym przyjęciu, że wyrok Trybunału nie wywołał skutków prawnych, a w efekcie - wadliwym uznaniu, że doszło do pobrania dotacji w nadmiernej wysokości.

Przepis uznany przez Trybunał za niezgodny z Konstytucją ma taki charakter od dnia wejścia w życie. Musi to być brane pod uwagę przy wydawaniu rozstrzygnięcia przez uprawnione organy. Wynikający z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP ostateczny i powszechnie obowiązujący charakter orzeczeń Trybunału przesądza, że wiążą one wszystkich adresatów bez wyjątku. Obowiązek realizowania orzeczeń TK wynika z powołanej normy konstytucyjnej w związku z zasadami państwa prawnego (art. 2 Konstytucji), legalizmu (art. 7 Konstytucji) oraz nadrzędności Konstytucji (art. 8 ust. 1 Konstytucji).

- Uznanie za prawidłowe stanowiska wyrażonego w decyzji przez Wojewodę Pomorskiego skutkowałoby w istocie uznaniem za dopuszczalne naruszanie wskazanych wyżej norm ustawy zasadniczej. Na taki stan rzeczy nie może być zgody w państwie prawa – podkreśla RPO. Pozbawienie zatem przepisu będącego podstawą rozstrzygnięcia domniemania konstytucyjności rodziło po stronie miasta Sopot obowiązek uwzględnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Orzeczenia Trybunału mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Przyjęcie przez Sopot, że stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu przekłada się na ukształtowanie nowego stanu prawnego, jest zgodne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie.

Zastrzeżenia wojewody nie są uzasadnione, ponieważ zostały oparte na fragmencie uzasadnienia wyroku TK, będącego wskazówką interpretacyjną, nie zaś elementem rozstrzygającym o zakresie uchylenia przepisu i skutku tego dla jego obowiązywania.

Stanowisko Rzecznika znajduje oparcie w ustalonym już jednolicie po wyroku TK orzecznictwie sądów administracyjnych. Sądy te w sposób bezpośredni lub pośredni sądy stanęły na stanowisku, że jednoznaczna sentencja wyroku Trybunału nie może obowiązywać w innym zakresie, niż wynika to z jej brzmienia, w szczególności zaś nie jest modyfikowana stwierdzeniem zawartym w uzasadnieniu.

Pogląd RPO został także potwierdzony w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego. W wyroku z 18  listopada 2015 r. (sygn. akt I OSK 1668/14) uznał on, że gdy podstawę odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego stanowił przepis art. 17 ust. 1b u.o.ś.r. - nawet jeżeli niekonstytucyjny przepis nie został wskazany w podstawach kasacyjnych - to po wyroku TK NSA powinien zastosować bezpośrednio art. 190 ust. 1 i 4 Konstytucji i uwzględnić wyrok Trybunału.

W świetle zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa adresaci norm prawnych mają prawo zakładać, że treść obowiązującego prawa jest dokładnie taka, jak to zostało ustalone przez sądy.

III.7064.103.2018

RPO ostrzega: zaraz po wyborach ma być przyjęta ustawa górnicza korzystna dla biznesu, a nie dla mieszkańców

Data: 2019-10-08
  • Zaraz po wyborach Sejm (kończącej się kadencji) ma się zająć specustawą górniczą, która pomaga biznesmenom kosztem mieszkańców
  • Projekt procedowany jest jako poselski, a więc nie był poddany konsultacjom i uzgodnieniom międzyresortowym, których celem jest wypatrzenie wszystkich błędów i niezamierzonych negatywnych skutków przepisów
  • RPO alarmuje Marszałka Sejmu, że projekt zawiera zbyt dużo błędów, by go teraz pośpiesznie uchwalać

Prace nad nim zaczęły się w Sejmie ledwie przed miesiącem - 9 września 2019 r. (druk sejmowy nr 3818). Według projektodawców ma on na celu usunięcie przeszkód prawnych w budowaniu kopalni węgla kamiennego lub brunatnego. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich chodzi tu nie tyle o usuwanie przeszkód, ile o danie ułatwień inwestorom, dla których zasadnicze znaczenie ma szybkość procedowania i niezwłoczne rozpoczęcie produkcji. Projekt drastycznie ogranicza natomiast uprawnienia społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniu o wydanie decyzji o utworzeniu obszaru specjalnego przeznaczenia – stroną postępowania jest wyłącznie inwestor.

Samorząd po prostu nie będzie mógł decydować o tym, jak chce zagospodarować swój teren – nie będzie mógł rozważać różnych wariantów i zastanawiać się, co jest dla mieszkańców najlepsze. Wystarczy, że dane złoże znajdzie się w rządowym wykazie zasobów o „podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej”, by koło domów i pod domami mogła wyrosnąć kopalnia. I to nawet wtedy, kiedy miejscowy plan zagospodarowania - na którego podstawie ludzie podejmowali decyzję o tym, gdzie chcą mieszkać - stanowi, że dany teren nie może być przeznaczony na wydobycie.

Poważne zastrzeżenie budzi też deklaracja projektodawców, że ich propozycja „nie jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej”. Tymczasem skutkiem ustawy będzie to, że strategiczna ocena oddziaływania na środowisko przeprowadzana w ramach procedury przyjmowania planu miejscowego stanie się iluzoryczna. A gospodarka przestrzenna stanowi element problematyki ochrony środowiska, który w Unii Europejskiej jest coraz ważniejszy.

Rzecznik zwraca uwagę, że swe poważne zastrzeżenia przedstawiłby wcześniej - gdyby projekt był konsultowany. Ale nie był. Niestety, wydaje się, że Sejm nie przeprowadził merytorycznej analizy problemu, bo tak zasadnicza zmiana wymaga czasu. Tymczasem projekt nie zawiera nawet dobrej analizy problemu, który chce rozwiązać.

Dlatego RPO apeluje do Elżbiety Witek, marszałkini Sejmu kończącej się VIII kadencji, aby wstrzymała prace nad projektem. W nowej kadencji prace trzeba będzie zacząć od nowa – a to da szansę na porządne zbadanie problemu – podpowiada Adam Bodnar.

IV.7000.432.2019

Opinia w sprawie dopuszczalności zaskarżenia przez Rzecznika Praw Obywatelskich uchwał rad niektórych jednostek samorządu terytorialnego w sprawie „powstrzymywania ideologii LGBT”

Data: 2019-08-20

Zasadniczym celem opinii jest ocena legalności uchwał podejmowanych przez organów stanowiące niektórych jednostek samorządu terytorialnego w sprawie „powstrzymywania ideologii LGBT”. Analiza skoncentrowana jest na naturze prawnej tych aktów oraz ich skutków prawnych w kontekście legitymacji Rzecznika Praw Obywatelskich do wnoszenia skarg do sądów administracyjnych zapisanej w art. 8 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Opinia nie stanowi szczegółowej analizy każdej uchwały podjętej w omawianej sprawie przez organy jednostek samorządu terytorialnego. Z uwagi na ich zbliżoną treść, większość przedstawionej argumentacji znajdzie zastosowanie do każdej z rzeczonych uchwał.

Autorem opinii jest dr hab. Dawid Sześciło, kierownik Zakładu Nauki Administracji Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Przeczytaj ten tekst, zanim zakażesz marszu równości - pisze Anna Błaszczak-Banasiak z BRPO w "Rzeczpospolitej"

Data: 2019-07-16

Z opublikowanych niedawno badań CBOS wynika, że po powolnym – jednak obserwowanym – wzroście aprobaty dla praw osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) nastąpiło wyhamowanie tego trendu. Z perspektywy rzecznika praw obywatelskich zmiana ta jest dobrze widoczna na ulicach polskich miast. I to dosłownie, bo w ciągu kilku ostatnich miesięcy czterech lokalnych prezydentów wydało administracyjny zakaz organizacji tzw. marszu równości - pisze Anna Błaszczak-Banasiak, adwokatka, dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Skoro standardy prawne są jasne, a orzecznictwo sądowe spójne i konsekwentne to skąd nagła zmiana postawy niektórych samorządowców? W trwającej nieustannie kampanii wyborczej, przy wzrastających nastrojach homofobicznych, trudno jest podjąć niepopularną dla własnych wyborców decyzję. Dlatego wszystkie dotychczasowe zakazy upadły dopiero w postępowaniu sądowym. Można to zrozumieć. Często chcielibyśmy, żeby trudne decyzje podejmował za nas ktoś inny. Tylko czy nie taka jest właśnie rola prezydenta miasta?

 

Nowy program wsparcia w wywożeniu trucizn nie zadziała - Rzecznik do NFOŚiGW

Data: 2019-07-12
  • Problemy wysypisk śmieci i trujących odpadów porzuconych na prywatnych gruntach stają się coraz poważniejsze i dotyczą wielu miejsc w Polsce. Zgłaszają je regularnie ludzie na spotkaniach z RPO. Gminy same nie uporają się z tym bez pomocy administracji centralnej. Koszty oczyszczania terenu mogą sięgać nawet kilku kilkudziesięciu mln zł.
  • RPO apelował do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) o zmianę programów tak, by wsparcie dla samorządów było realne. Dostał zapewnienie, że tak będzie.
  • Jednak choć program wsparcia został zmieniony, nadal gminy mogą mieć kłopoty z korzystaniem z pomocy państwa.
  • RPO po raz kolejny interweniuje w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na ich posiadaczu. Często nie stosuje się on do tego, mimo sankcji lub kar pieniężnych. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: sprawa nielegalnego składowiska odpadów w Brzegu). W takiej sytuacji obowiązek usunięcia spada na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji). Mogą dostać na to pożyczkę z NFOŚiGW, zwłaszcza w ramach działania programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Program nie działa, bo gminy nie są w stanie zaciągać takich zobowiązań finansowych, nawet na korzystnych warunkach.

W lutym 2019 r. – jako że sytuacja się nie poprawiła – RPO zwrócił się do NFOŚiGW o pilne podjęcie prac w celu zmiany programów Funduszu. Dowiedział się, że uchwałami Zarządu NFOŚiGW z 26 kwietnia 2019 r. oraz Rady Nadzorczej NFOŚiGW z 8 maja 2019 r. przyjęto nowy Program priorytetowy 2.9. „Usuwanie porzuconych odpadów".

Rzecznik przeanalizował szczegóły programu i doszedł do wniosku, że może on nie zadziałać tak jak poprzednio. Bo choć pojawiła się możliwość umorzenia pożyczki na koszty wywiezienia trucizn, to warunkiem jest kupienie potem przez samorząd nieruchomości, którą doprowadził do użytku.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że pokrycie z publicznych środków kosztów usunięcia odpadów z nieruchomości „prywatnych” powinno być wyjątkiem. Trzeba jednakże mieć na względzie, że brak możliwości wyegzekwowania usunięcia odpadów (lub kosztów usunięcia w trybie wykonania zastępczego) od „sprawcy” zanieczyszczenia jest, wobec występujących w gospodarce odpadami patologii, nader częsty. W takiej zaś sytuacji, finansowe odium związane z usunięciem odpadów i tak spada na barki „podatnika”, tyle że mniej zasobnego, bo lokalnego. Jest zatem zasadne, by w tego rodzaju przypadkach interweniował Fundusz, do którego wszak trafiają środki m.in. z opłat za składowanie odpadów.

V.7204.29.2018

Spotkanie regionalne w Świnoujściu

Data: 2019-06-13

Na spotkanie w Świnoujściu jechaliśmy z duszą na ramieniu: jeśli w Koszalinie było tylko 20 osób, to ile przyjdzie tu? Przyszło ponad 60, nie starczyło dla wszystkich krzeseł w Galerii Art - Miejskim Domu Kultury, tak że ta relacja na gorąco została spisana na podłodze. Świnoujście, jak okazuje się, ma wiele lokalnych problemów o znaczeniu ogólnopolskim – a ludzie chcą tu o tym rozmawiać.

- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.

Wczoraj skończyliśmy prace nad rocznym raportem z prac Rzecznika – jest on przygotowany w układzie konstytucyjnym, artykuł po artykule, tak by każdy mógł się przekonać, jak wygląda realizacja naszych praw i wolności [w piątek lub w poniedziałek raport ten będzie dostępny tu].

A skąd RPO wie o tym, jak są przestrzegane? Ze skarg od ludzi. To oni decydują o tym, co będzie w Informacji RPO – powiedział Adam Bodnar.

Uczestnicy spotkania zadawali pytania w turach po trzy – a RPO na nie w takim rytmie odpowiadał.

Jak się można bronić przed działaniami władzy?

- Czy dzisiejsi rządzący staną przed jakimś trybunałem? Jakie mamy mechanizmy obrony?

RPO: Nasz problem polega na tym, że instytucje, których zadaniem było powściąganie rządzących, nie działają. Przede wszystkim chodzi o Trybunał Konstytucyjny, ale także o podporządkowanie prokuratury politykom.

Proszę jednak pamiętać, że to my, obywatele, kontrolujemy polityków. Bardzo wiele zależy od postawy ludzi.

Prawa wyborcze

- Żona wyszła w piątek ze szpitala, a w niedzielę było głosowanie. I w komisji okazało się, że jest skreślona z listy (wpisano ją na listę w szpitalu)

RPO: Temu musimy się przyjrzeć. Jeśli doszło do błędu administracji, to być może trzeba rozważyć złożenie pozwu cywilnego o ochronę dóbr osobistych poprzez naruszenie praw wyborczych.

Emerytury

Emerytury kobiet z 1953

- Odliczono mi wszystko, co dostałam na wcześniejszej emeryturze. ZUS powinien był mnie powiadomić o tym, że tak działają przepisy emerytalne w przypadku kobiet z mojego rocznika (przepisy mające skłonić ludzi do pracy dłuższej z 2012 r., dotknęły ten rocznik, bo w momencie uchwalenia ustawy kobiety urodzone z roku 1953 zyskały prawo do wcześniejszej emerytury. Tymczasem wedle nowych przepisów kwoty wypłacone na wcześniejszą emeryturę pomniejszają emeryturę powszechną, po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Trybunał Konstytucyjny uznał to za niekonstytucyjne).

RPO: Problem w tym, że sytuacje kobiet z tego rocznika są prawnie różne. Dlatego nie da się tu powiedzieć, co robić. Proszę do nas napisać, a zajmiemy się sprawą indywidualnie.

Na razie jesteśmy optymistami, przygotowany przez Senat projekt idzie w dobrym kierunku.

Rząd zapowiedział w nowej kadencji obniżki emerytur

- Teraz obniża się emerytury żołnierzom, potem przyjdzie kolej na nas. Co zrobimy?

RPO: Powiem coś, na co polityk sobie pewnie nie może pozwolić. Nasz system emerytalny się nie utrzyma. Musimy zacząć porozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego, bo nie będzie z czego utrzymać rosnącej liczby emerytów.

Niestety, skoro można było zmniejszyć emerytury tym, którzy choć jeden dzień pracowali w PRL-owskim MSW, to jaki problem obniżać emerytury innym grupom zawodowym? Dziś to możliwe, bo nie działa Trybunał Konstytucyjny. Więc zamiast otwartej, publicznej debaty, można po prostu odbiera ludziom prawa nabyte.

Co z likwidacją OFE?

RPO: Jeśli chodzi o likwidację OFE, to pierwszy krok w tym kierunku zrobił poprzedni rząd. A Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z wątpliwościami w tej sprawie mojej poprzedniczki, prof. Ireny Lipowicz.

W przypadku teraz zapowiadanych zmian RPO będzie przede wszystkim zwracał uwagę na to, na ile obywatele będą mogli świadomie podejmować decyzje.

Świnoujście pięknieje, ale nie dla zwykłych ludzi tylko dla turystów

- Pięknieje to, co widać z zewnątrz, ale nie podwórka. Remontowane są kościoły, ale wspólnoty nie mają szanse wsparcia na budowę zwykłych śmietników.

RPO: Jak mam Pani pomóc?

- Nie wiem, do kogo mam się zwrócić.

RPO: Po pierwsze – do radnych.

- Byłam.

RPO: Po drugie – warto korzystać z prawa do petycji. Bo petycja musi być opublikowana a instytucja, w której gestii jest rozwiązanie problemu, musi publicznie na to odpowiedzieć (choć nie musi się z nami godzić)

Po trzecie – składać wnioski o dostęp do informacji publicznej, np. o to jakie są realizowane inwestycje, na jakich zasadach (proszę korzystać z doświadczenia organizacji Watchdog Polska).

Profesor Wiktor Osiatyński mawiał, że Rzeczpospolita Obywatelska powstanie nie wtedy, kiedy obywatel pogoni urzędnika, by naprawił jedną dziurę w drodze, ale gdy obywatele zorganizują się, by namierzać liczne dziury, przekazywać informacje i wspólnie doprowadzać do naprawy.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO: Polecam Państwu kontakt z organizacją pozarządową, która wie, jak to robić

Czy ochrona środowiska podlega ochronie Konstytucji?

- Gdzie szukać granicy między inwestycjami a zrównoważonym rozwojem. Czy rezydent miasta  może nazywać członków Stowarzyszenia Zielone Wyspy Świnoujście „pseudoekologami”

RPO: Zrównoważony rozwój jest zasadą ustrojową zapisaną w Konstytucji. Prawo do czystego środowiska zapisane jest w art. 74 Konstytucji, a także w art. 68 – w kontekście ochrony zdrowia. To oznacza oczywiście różne zobowiązania dla władzy publicznej.

A obywatelom? Obywatelom gwarantuje prawo do uczestnictwa w procedurach informacyjnych i konsultacyjnych dotyczących środowiska. A ponieważ procedury te nie są dobrze realizowane, to tu może interweniować RPO. Bo może kwestionować decyzje administracyjne czy przystępować do postępowań administracyjnych.

A co do słów – każda osoba sprawująca funkcję publiczną musi niestety uważać na słowa. Powinniśmy popierać rozwój społeczeństwa obywatelskiego, a na złe słowa trzeba reagować.

Plany budowy portu kontenerowego w Świnoujściu

- Tuż pod naszymi oknami w prawobrzeżnym Świnoujściu ma powstać gigantyczna inwestycja. Ludzie się tu organizują przeciwko inwestycji, prezydent miasta zapowiadał referendum. Ale Sejm przygotowuje specustawę, która odbierze nam prawo nie tylko do zabrania głosu, ale także do odszkodowań za pogorszenie się warunków życia.

Lokalne stowarzyszenie złożyło już petycję w tej sprawie do Parlamentu Europejskiego i ma już ona nadany bieg.

RPO: Niestety, specustawy od dawna są sposobem na szybkie załatwienie sprawy i ograniczenie protestów obywateli. Dlatego ważne jest korzystanie z procedur europejskich.

Sprawie dokładnie przyjrzymy.

Sytuacja mediów lokalnych

Media, które nie pochlebiają władzy, nie dostają reklam samorządowych.

RPO: Przykład idzie z góry. To samo dzieje się w mediach ogólnopolskich. Na szczeblu lokalnym można się bronić wnioskami o dostęp do informacji publicznej o to, kto i na jakich zasadach dostaje reklamy.

Dziecko z niepełnosprawnością

- Moje dziecko ma 12 lat. Kiedy skończy 24 lata skończy się dla niego pomoc. Dla osób dorosłych z niepełnosprawnością brakuje rehabilitacji i opieki wytchnieniowej dla opiekunów. Staramy się w Szczecinie o stworzenie kolejnego Środowiskowego Domu Samopomocy dla osób z niepełnosprawnością intelektualnego, ale dziś polityka rządu polega na „likwidowaniu białych plam”, czyli budowaniu takich domów, gdzie ich w ogóle nie ma. A to znaczy, że dla mojego syna miejsca w ŚDS nie będzie, bo w Szczecinie są już trzy takie placówki – tyle że tego jest dużo za mało. I wszystko, co dla dziecka zostało zrobione, zostanie zmarnowane

RPO: Dziękuję za tę uwagę. Malo kto rozumie, że tu nie tylko chodzi o kolejne inwestycje  ale o wysiłek i pracę już włożoną.

Jeśli dostaniemy dokumenty, możemy zacząć zadawać pytania. Może to przyspieszy proces decyzyjny?

Pytania z karteczek

Dlaczego Pan nie stoi na straży wolności religijnej i nie występuje przeciw jawnemu szydzeniu z wiary katolickiej?

RPO: To jest ocena. My interweniujemy w tych sprawach (choć mało kto to nagłaśnia). A ciekawym dowodem na to jest nasz raport o dyskryminacji z powodów religijnych w miejscu pracy. Dotyczy ona także katolików.

Szydzenie z obrzędów religijnych mi się po prostu nie podoba. Nie należy się zapędzać w takie skrajności, jeśli walczy się o szacunek i podstawowe prawa.

Dostępność sądu pracy

Sąd pracy dla Świnoujścia jest w Goleniowie. Bez samochodu się nie dojedzie.

RPO: Sprawdzimy. Może poskutkuje pismo do Ministra Sprawiedliwości.

Czy Biuro RPO notuje wzrost dyskryminacji ze względu na dyskryminację w miejscu pracy

RPO: Takich skarg nie ma, ludzie nie zgłaszają. Ale mamy skargi na sposób traktowania w instytucjach publicznych, które są reorganizowane w taki sposób, że likwiduje się instytucję, powołujemy nową, a nowe stosunki pracy nawiązujemy tylko z niektórymi.

Dostępność do leczenia onkologicznego

RPO: nie mam na ten temat wiedzy. Ale myślę, że problem jest taki, że w ogóle za mało przeznaczamy na leczenie. Żyjemy dłużej, więc chorujemy. A to kosztuje.

 

Po skardze RPO sąd uchylił zakaz wstępu z psami do parków w Zbąszyniu

Data: 2019-06-10
  • W Zbąszyniu wprowadzono zakaz wstępu z psami do parków i innych obiektów publicznych
  • RPO zaskarżył taką uchwałę rady gminy, bo prawo nie pozwala na uchwalenie zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren
  • Można zaś zobowiązywać właścicieli psów, aby w takich miejscach trzymali je na smyczy i po nich sprzątali
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu podzielił argumenty Rzecznika i stwierdził nieważność uchwały

Rada Miejska Zbąszynia w czerwcu 2016 r. uchwaliła Regulamin utrzymania czystości i porządku w gminie. Jeden z jego punktów nałożył na osoby utrzymujące zwierzęta domowe obowiązek niewprowadzania ich do obiektów użyteczności publicznej. Nie dotyczyło to tylko miejsc przeznaczonych dla zwierząt, a także osób niewidomych korzystających z pomocy psów-przewodników.

Podstawą prawną uchwały był art. 4 ust. 1 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zgodnie z nim rada gminy może określać szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku. Artykuł ten wymienia ściśle zakres spraw, które mogą być w ten sposób unormowane. Zgodnie zaś z art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy regulamin może dotyczyć „obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku”.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do WSA, aby stwierdził nieważność uchwały. Jak podkreślał,  Rada nie może regulować innych zagadnień niż ściśle wymienione w art. 4 ust. 1 ustawy. Oznacza to wykroczenie poza zakres delegacji ustawowej i stanowi istotne naruszenie prawa, którego skutkiem jest stwierdzenie nieważności przepisu.

Sądy administracyjne uchylały już takie regulaminy (RPO przyłączył się wcześniej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym do sprawy zakazu wstępu z psami do ogrodu miejskiego w Lublinie - NSA uchylił ten zakaz). Z orzecznictwa sądów wynika, iż prawidłowa interpretacja art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy jest taka, że na jego podstawie gmina może nakładać obowiązki na właścicieli zwierząt - muszą one jednak zmierzać do zapewniania ochrony przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczaniem terenów wspólnego użytku. Wprowadzenie generalnego zakazu nie jest dopuszczalne i stanowi przekroczenie delegacji ustawowej – wskazał Rzecznik.

Ponadto zakaz wprowadzania zwierząt na dany teren nadmiernie ogranicza swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, która przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt oraz wykracza poza materię określoną w ustawie. - Wprowadzenie zakazu wchodzenia ze zwierzętami do terenów wspólnego użytku nie ma nic wspólnego z nakładaniem obowiązków, ponieważ są one wówczas niepotrzebne - podkreślił Rzecznik, powołując się na wyrok NSA z 21 czerwca 2017 r.

W ocenie Rzecznika rada uchybiła też art. 40 ust. 2 pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten nie daje bowiem podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej, a tylko do takich, które nie są jednocześnie terenami przeznaczonymi do wspólnego użytku.

Wyrok sądu

10 czerwca 2019 r. do RPO dostarczono wydany w trybie uproszczonym wyrok WSA z 15 maja 2019 r. (sygn. akt IV SA/Po 177/19). Stwierdził on nieważność uchwały w zaskarżonej części.

W świetle art. 4 ust. 2 u.u.c.p.g sąd podzielił zarzut Rzecznika, że zaskarżony  przepis ustanowiono z istotnym naruszeniem prawa, gdyż wykraczał poza zakres upoważnienia ustawowego. Ustawodawca nie upoważnia bowiem Rady Miejskiej do sformułowania zakazu wprowadzania zwierząt na określone tereny, lecz do takiego ustalenia sposobu postępowania ze zwierzętami domowymi, by ich pobyt na terenie przeznaczonym do wspólnego użytku nie był uciążliwy oraz nie zagrażał przebywającym tam osobom.

Sąd wskazał, że również art. 40 ust. 2 pkt 4 u.s.g. nie daje podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej - a tylko do gminnych i w zakresie nieuregulowanym przez przepisy szczególne.

Wyrok nie jest prawomocny.

V.511.427.2017

NSA potwierdził pogląd RPO ws. opłat za odholowywanie aut w Gdyni

Data: 2019-06-07
  • Już prawomocnie potwierdzona jest nieważność uchwały Rady Gdyni o stawkach opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg publicznych w 2016 r.
  • Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Rady Miasta od wyroku WSA w Gdańsku  
  • NSA całkowicie zgodził się z RPO, że stawki powinno się określać na podstawie rzetelnej kalkulacji uwzględniającej rynkowe ceny odholowywania pojazdów na terenie danego powiatu

Wyrokiem NSA z 7 czerwca 2019 r. (sygn. akt I OSK 2045/17) została oddalona skarga kasacyjna Rady Miasta Gdynia od wyroku WSA w Gdańsku z 31 maja 2017 r. (sygn. akt III SA/Gd 345/17). Rada określiła stawki opłat na maksymalnym, dopuszczalnym przez prawo poziomie, bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Tak zakończyła się kolejna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na uchwały rad  miast o wysokości opłat za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking (większość wygrał).  Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu.

Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co kwestionuje RPO. Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek.  Zgodnie z Prawem o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucał radom, że nie ustaliły relacji takich kosztów do wysokości swych stawek.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

W grudniu 2018 r. Trybunał uwzględnił wniosek RPO. Orzekł, że nie  można nie oddawać samochodu tylko dlatego, że właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. Kierowca może zapłacić po odebraniu auta. Według TK doszło do nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności, a opłatę można egzekwować w drodze egzekucji.

V.511.24.2017

RPO wnosi o uchylenie zgody wojewody dla NSZZ „S” na zgromadzenie cykliczne 4 czerwca w Gdańsku

Data: 2019-05-27
  • RPO wniósł, by szef MSWiA uchylił zgodę Wojewody Pomorskiego na zgromadzenia cykliczne stoczniowej NSZZ "Solidarność" m.in. 4 czerwca 2019 r. na pl. Solidarności w Gdańsku 
  • Inaczej gdański samorząd nie będzie mógł tam zorganizować obchodów 30. rocznicy wyborów z 1989 r.
  • Zgromadzenia cykliczne nie mogą być wykorzystywane instrumentalnie, a uzasadnienie decyzji wojewody jest niewystarczające
  • Nie spełnia bowiem wytycznych Trybunału Konstytucyjnego, według których organizator musi wykazać, że wydarzenia, zgłaszane jako zgromadzenie cykliczne, odbywały się już z jego inicjatywy w ostatnich 3 latach

Obywatele składali liczne skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie zgody wojewody Dariusza Drelicha na cykliczne organizowanie na pl. Solidarności zgromadzeń przez Organizację Międzyzakładową NSZZ ”Solidarność” w Stoczni Gdańskiej. Według skarg zakres tej zgody ogranicza wolność zgromadzeń innych osób.

Przepisy o zgromadzeniach cyklicznych wprowadzono w grudniu 2016 r., gdy jedna grupa obywateli organizowała przemarsze upamiętniające co miesiąc katastrofę smoleńską, a inni obywatele protestowali wobec takiej formy upamiętnienia katastrofy i jej ofiar. Od tego czasu nie wolno organizować zgromadzeń w odległości mniejszej niż 100 m od zgromadzenia "cyklicznego. Nie jest też możliwe organizowanie kilku demonstracji w jednym miejscu - o ile jeden z organizatorów uzyskał decyzję wojewody, że jego zgromadzenie jest cykliczne.

Z tego przepisu skorzystał Karol Guzikiewicz, reprezentujący stoczniową „Solidarność”. 28 marca 2019 r. uzyskał on zgodę wojewody na cykliczne zgromadzenia przy Pomniku Poległych Stoczniowców przez 3 lata - 10 kwietnia, 3 maja, 4 czerwca, 14 sierpnia i 11 listopada, w godzinach 6-22.

Pokrzyżowało to plany samorządowców, którzy 4 czerwca planowali tam obchody 30. rocznicy wyborów z 1989 r. Jeszcze przed swą tragiczną śmiercią zaczął je organizować prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.

Aby zgromadzenia cykliczne nie były wykorzystywane instrumentalnie 

W związku ze skargami Rzecznik wszczął postępowanie wyjaśniające. Wystąpił do wojewody o dokumenty sprawy. Po ich analizie przystąpił do postępowania administracyjnego z odwołania Gminy Miasta Gdańsk od decyzji wojewody. Wniósł do MSWiA o uchylenie jego decyzji z 28 marca, której zarzucił naruszenie przepisów Prawa o zgromadzeniach.

Rzecznik ma wątpliwości, czy organizator zgromadzeń cyklicznych spełnia przesłanki art. 26a ust. 1 tej ustawy. Głosi on: "Jeżeli zgromadzenia są organizowane przez tego samego organizatora w tym samym miejscu lub na tej samej trasie co najmniej 4 razy w roku według opracowanego terminarza lub co najmniej raz w roku w dniach świąt państwowych i narodowych, a tego rodzaju wydarzenia odbywały się w ciągu ostatnich 3 lat, chociażby nie w formie zgromadzeń i miały na celu w szczególności uczczenie doniosłych i istotnych dla historii RP wydarzeń, organizator może zwrócić się z wnioskiem do wojewody o wyrażenie zgody na cykliczne organizowanie tych zgromadzeń".

Wprowadzenie tych przepisów wzbudziło wiele kontrowersji. W wielu opiniach podkreślano, że są one niezgodne z art. 57 Konstytucji, która zapewnia każdemu wolność organizowania pokojowych zgromadzeń. Zwracał na to uwagę m.in. RPO.

Prezydent RP skierował do TK wniosek o zbadanie konstytucyjności tej noweli Prawa o zgromadzeniach. 16 marca 2017 r. Trybunał nie podzielił tych wątpliwości. Zarazem napisał w uzasadnieniu wyroku, że zgoda wojewody nie ma charakteru automatycznego. „Warunkiem uzyskania zgody na zgromadzenie cykliczne jest m.in. to, że danego rodzaju wydarzenia odbywały się w ciągu ostatnich 3 lat” - wskazał TK, podkreślając że organizator musi wykazać, iż je organizował. „Rozwiązanie to ma charakter gwarancyjny i umożliwia przyznanie określonego statusu tylko  tym zgromadzeniom, których organizatorzy i uczestnicy regularnie realizowali wolność zgromadzeń wcześniej” - uznał Trybunał.

- W świetle wyroku TK nie można uznać za wystarczające wyjaśnienie stanu faktycznego oraz uzasadnienie decyzji przedstawione przez Wojewodę Pomorskiego - uznał RPO.

W wyjaśnieniach dla Rzecznika wojewoda napisał bowiem, że w latach 2016-2018 stoczniowa „Solidarność” nie zawiadamiała o organizowaniu zgromadzeń publicznych na pl. Solidarności. „Na potrzeby postępowania przyjęto, że przepisy ustawy nie nakładają na wnioskodawcę obowiązku prowadzenia dokumentacji tych wydarzeń, a zainteresowany wyjaśnił ustnie, że wydarzenia miały miejsce w terminach podanych we wniosku w innej niż zgromadzenia publiczne formie” - głosi pismo wojewody.

W ocenie RPO takie wyjaśnienia i uzasadnienie decyzji wojewody nie spełniają wytycznych TK. Przyjęta przez niego interpretacja wymogów nałożonych na organizatora zgromadzeń cyklicznych zaprzecza funkcji gwarancyjnej uzyskania zgody opisanej przez TK.

Ponadto wojewoda uchybił wymogom Kodeksu postępowania administracyjnego. Zobowiązuje on organ administracji m.in. do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy; prowadzenia jej w sposób budzący zaufanie obywateli do władzy; kierowania się zasadami proporcjonalności, bezstronności i równego traktowania; zebrania i rozpatrzenia całego materiału dowodowego oraz oceny danej okoliczności na podstawie jego całokształtu.

RPO wskazał także, że zgromadzenia cykliczne na pl. Solidarności miałyby trwać we wskazanych dniach od godz. 6 rano do godz. 22. Oznacza to, że nie odbędą się tam wtedy żadne inne zgromadzenia. W efekcie inni obywatele są pozbawieni szansy na korzystanie z konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń w miejscu ważnym historycznie dla Polaków.

- Interpretacja ustawowych wymagań zgodnie z Konstytucją RP powinna przynajmniej obejmować przeprowadzenie wnikliwego postępowania wyjaśniającego, aby instytucja zgromadzenia cyklicznego nie była wykorzystywana instrumentalnie - podsumował Adam Bodnar w piśmie do ministra Joachima Brudzińskiego.

Raport RPO ws. zgromadzeń

216-stronicowy raport RPO z września 2018 r. „Wolność zgromadzeń w Polsce w latach 2016-2018” zawiera opisy najważniejszych manifestacji z tego czasu, wystąpienia Rzecznika i odpowiedzi instytucji, stan prawny, orzecznictwo sądów, Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka oraz rekomendacje Rzecznika.

Raport powstał, gdyż RPO jest adresatem wielu skarg obywateli na ograniczanie wolności zgromadzeń publicznych. Chodzi o to, aby zebraną ekspercką wiedzę wykorzystać z pożytkiem dla wszystkich odpowiedzialnych za wolność zgromadzeń. Raport trafił do MSWiA, policji, włodarzy miast (a także do wojewody Dariusza Drelicha).

W 2018 r. Rzecznik opowiedział się za usunięciem z polskiego prawa przepisów o zgromadzeniach cyklicznych, bo radykalnie ograniczają one konstytucyjną wolność zgromadzeń. Adam Bodnar od początku zwracał uwagę, że nowelizacja ta nie odpowiada standardom państwa demokratycznego, standardom konstytucyjnym i międzynarodowym.

Rzecznik podkreślał, że możliwość ograniczenia organizowania kilku zgromadzeń w tym samym miejscu jest wątpliwa w świetle europejskiej Konwencji Praw Człowieka i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.  ETPCz zwraca m.in. uwagę na prawo do kontrdemonstracji i przywiązuje istotną wagę do ochrony zgromadzeń, jeśli mają pokojowy charakter. Państwo ma zaś obowiązek ochrony prawa do zgromadzania się obu demonstrujących grup i poszukiwania najmniej restrykcyjnych środków, które co do zasady umożliwiałyby odbycie obu demonstracji.

VII.613.5.2019

Za mało kobiet we władzach spółek komunalnych. Wystąpienie RPO do prezydentów największych miast

Data: 2019-05-22
  • Kobiety stanowią połowę społeczeństwa, są dobrze wykształcone, a wciąż nie są dostatecznie reprezentowane na stanowiskach decyzyjnych wszystkich szczebli
  • Dane wskazują, że konstytucyjna zasada równości kobiet i mężczyzn w zakresie zatrudnienia i awansów, do zajmowania stanowisk i pełnienia funkcji nie jest w praktyce właściwie realizowana
  • Niezbędne jest zatem wdrożenie odpowiednich działań pozytywnych

Aby zapewnić faktyczną równość między kobietami i mężczyznami w życiu społecznym i zawodowym, utrzymuje się lub przyznaje środki przewidujące szczególne korzyści osobom płci niedostatecznie reprezentowanej. Zarówno prawodawstwo polskie, jak i unijne, przewiduje możliwość tzw. akcji afirmatywnej. Takie rozwiązania mają umożliwić wyrównanie szans kobiet przez przyznanie im, w niektórych sferach i sytuacjach, uprzywilejowanej pozycji w stosunku do mężczyzn, które ma na celu zmniejszenie faktycznych nierówności. Rozwiązania te powinny być uchylone z chwilą osiągnięcia celów w zakresie równości szans i traktowania bez względu na płeć.

Brak równowagi w obsadzaniu wyższych stanowisk w przedsiębiorstwach ze względu na płeć jest obecnie wielkim wyzwaniem we wszystkich państwach członkowskich Unii Europejskiej. Kobiety w dalszym ciągu muszą – wbrew stereotypom i praktykom życia społecznego i gospodarczego – udowadniać, że są dynamiczne, kompetentne, i że sprawdzają się w pracy na stanowiskach zarządzających. Z badań wynika, że kobiety w Polsce mają 15,2% udziału w radach nadzorczych i stoją na czele 6,3% zarządów firm spośród ponad 480 spółek giełdowych z rynku głównego[1]. Niski odsetek kobiet w zarządach i radach nadzorczych to nie tylko problem socjologiczno-społeczny, ale też wymierna strata dla spółek. Inne badania wskazują, że jeśli udział kobiet w organach zarządzających wynosi co najmniej 30%, to takie przedsiębiorstwa osiągają lepsze o 6% wyniki finansowe[2].

Zmiany mające na celu zapewnienie faktycznej równości płci w sferze działalności gospodarczej powinny być wprowadzane stopniowo, w szczególności poprzez promowanie dobrych praktyk, jednak w tempie, które możliwie szybko pozwoli osiągnąć oczekiwane efekty. Jednym z przykładów dobrych praktyk w Polsce była inicjatywa Karty Różnorodności oraz ogłaszanie przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie informacji o tym, ile kobiet zasiada w radach nadzorczych (jako jeden z nielicznych krajów UE). Jednak, jak się okazało, samoregulacje przedsiębiorstw nie są wystarczająco skuteczne - liczba kobiet we władzach spółek giełdowych w Polsce rosła, ale od 2013 r. sytuacja się nie zmienia[3].

Tzw. „szklany sufit” stanowi barierę nie do przekroczenia dla wielu polskich kobiet i hamuje je przed dążeniem do realizacji ambitnej ścieżki kariery zawodowej. Wydaje się, że wdrożenie z inicjatywy władz miejskich odpowiednich „miękkich” działań w odniesieniu do podległych jednostek gminnych mogłoby przełożyć się na ewolucję w sposobie postrzegania kobiety jako pracownika i szefa. Należą do nich w szczególności: sprawozdawczość połączona ze statystyką publiczną, która może wskazać, jak różnorodność wpływa na wyniki spółek komunalnych, stworzenie bądź promowanie programów szkoleniowych i mentoringowych dla kobiet, promocja elastycznych form zatrudnienia i pracy zdalnej, która pozwala na lepsze łączenie obowiązków prywatnych i zawodowych, zarówno kobiet jak i mężczyzn.

Trzeba jednak podkreślić, że tam, gdzie „miękkie” rozwiązania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu, konieczne jest wprowadzenie środków prawnych.

Rzecznik wystąpił w związku z tym do 25 prezydentów największych miast o informacje, czy rozważane jest przyjęcie odpowiednich regulacji prawa miejscowego w celu zapewnienia w składzie zarządów i rad nadzorczych spółek komunalnych minimalnych udziałów płci niedostatecznie reprezentowanej. Zwrócił się też o przekazanie aktualnych danych dotyczących udziału kobiet i mężczyzn w organach tych jednostek.

XI.801.2.2019 

[1] Piąta edycja raportu Deloitte Women in the boardroom: a global perspective, 2016.

[2] Peterson Institute for International Economics, przy wsparciu EY – badanie zrealizowane w 2014 r. obejmujące 22 tysiące firm w 91 krajach.

[3] Kobiety we władzach spółek giełdowych w Polsce 2016. Czas na zmiany, Warszawa 2016, Fundacja Liderek Biznesu.

 

Raport RPO ws. potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami trafił do gmin przed wyborami do Parlamentu Europejskiego

Data: 2019-05-21
  • W 78 % kontrolowanych przed wyborami samorządowymi w 2018 r. przez RPO lokali wyborczych były uchybienia pod kątem dostępności dla osób z niepełnosprawnościami
  • Rzecznik przekazał Państwowej Komisji Wyborczej raport z tej kontroli, podkreślając konieczność zapewnienia ochrony praw wyborczych wyborców z niepełnosprawnościami w obliczu wyborów do Parlamentu Europejskiego
  • PKW już wcześniej przesłała raport Rzecznika gminom, aby mogły uniknąć uchybień w wyborach do PE

To, że do lokalu może się dostać każdy wyborca – a nie ograniczą mu tego schody, śliska posadzka, czy za słabe światło – stanowi ważną gwarancję konstytucyjnej zasady powszechności wyborów. Zgodnie z prawem co drugi lokal w gminie musi być dostosowany do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Odpowiada za to gmina (wójt, burmistrz, prezydent miasta). Wykaz wymagań, jakie taki lokal musi spełnić, podaje rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 2011 r., znowelizowane w 2018 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich, który regularnie przed każdymi wyborami wizytuje wybrane lokale, zauważa, że większość z nich nie spełnia tych wymogów. Albo nie ma w nich kompletnego wyposażenia: albo nie ma podjazdów, albo schody są źle oznaczone (można nie zauważyć stopnia), albo osoba nie może usiąść, czy nie ma jak swobodnie się oprzeć i w warunkach poufności oddać głos (nie ma wyższego stolika), albo w miejscach dostosowanych dla osób na wózkach brakuje dodatkowego oświetlenia, albo w końcu szklane drzwi i przegrody nie są oznaczone – więc ktoś, kto ma kłopot ze wzrokiem, może na nie wpaść.

Ustalenia najnowszego raportu RPO 

Wizytacje ekspertów RPO 19 i 20 października 2018 r. (bezpośrednio przed wyborami samorządowymi) objęły 157 lokali wyborczych posiadających status dostosowanych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Ocenie podlegały głównie warunki techniczne lokali określone w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z  29 lipca 2011 r. w sprawie lokali obwodowych komisji wyborczych dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych. Zwracano też uwagę na bezpośrednią okolicę lokali wyborczych. Nawet najlepiej dostosowane lokale są trudno dostępne dla osób z niepełnosprawnościami, m.in. z uwagi na liczne przeszkody i bariery przed budynkiem.

Uchybienia stwierdzono w 123 lokalach, co stanowiło 78% wszystkich wizytowanych. Jak wynika z analizy, mimo wielu działań lokale obwodowych komisji wyborczych, wbrew ich statusowi, wciąż pozostają faktycznie niedostosowane do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. W ocenie Rzecznika znacząco ogranicza to skuteczność tej ważnej gwarancji zasady powszechności wyborów.

Adam Bodnar przesłał PKW swój raport z pełnymi ustaleniami oraz rekomendacjami. Zwrócił się o rozważenie działań zmierzających do zapewnienia skuteczniejszej ochrony praw wyborczych wyborców z niepełnosprawnościami. W przekonaniu Rzecznika jest to  niezmiernie istotna kwestia w obliczu zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego, a także do Sejmu i Senatu.

Odpowiedź PKW

Państwowa Komisja Wyborcza już wcześniej zapoznała się z raportem, dostępnym na stronie internetowej Rzecznika Praw Obywatelskich – odpisał zastępca przewodniczącego PKW Wiesław Kozielewicz.

W związku ze zbliżającymi się wyborami do PE, PKW pismem z 4 maja 2019 r. po raz kolejny przypomniała wszystkim wójtom (burmistrzom, prezydentom miast), że zgodnie z art. 186 § 1 Kodeksu wyborczego jednym z ich istotnych zadań jest zapewnienie na obszarze gminy (miasta) lokali dostosowanych do potrzeb wyborców niepełnosprawnych.

W piśmie tym PKW wskazała na wyniki najnowszego raportu RPO z wyborów samorządowych w 2018 r. Podkreśliła też konieczność podjęcia skutecznych działań mających na celu bezwzględne przestrzeganie wymogów w tym zakresie. Poinformowała ponadto gminy, że celowe jest zapoznanie się z raportem RPO w celu uniknięcia uchybień w nadchodzących wyborach.

VII.602.6.2014

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich wobec przyjmowania przez organy władzy publicznej deklaracji „przeciw ideologii LGBT"

Data: 2019-05-17
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z wielkim niepokojem przyjął informacje o deklaracjach „przeciw ideologii LGBT”, uchwalonych w ostatnim czasie przez Radę Powiatu w Świdniku[1], Sejmik Województwa Lubelskiego[2] oraz Sejmik Województwa Małopolskiego[3]
  • Ich założenia, cele i treści budzą poważne wątpliwości co do zgodności z prawami człowieka i obywatela, w szczególności z zasadą równego traktowania
  • Sytuacja prawna osób LGBT plasuje Polskę na przedostatnim miejscu wśród państw Unii Europejskiej pod kątem ochrony gwarantowanej tej mniejszościowej grupie

17 maja przypada Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii i Transfobii. Tego dnia cały świat jednoczy się w celu zapewnienia sprawiedliwości i ochrony wszystkim – niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Tematem przewodnim w tym roku jest Sprawiedliwość i Ochrona dla Wszystkich (Justice and Protection for All).

Zapewnienie sprawiedliwego i równego traktowania, a w tym bezpieczeństwa i ochrony osobom LGBT+ (lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym), jest jednym z kluczowych obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich jako organu ds. równego traktowania. Zadanie to stało się priorytetowe w obliczu obecnej sytuacji społeczno-politycznej, w której osoby nieheteronormatywne są nieustannie atakowane i dyskryminowane w debacie publicznej. 

Zakaz dyskryminacji stanowi jedną z fundamentalnych zasad polskiego porządku prawnego. Art. 32 ust. 2 Konstytucji RP wskazuje wprost, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiekolwiek przyczyny, a więc także ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Z tego względu zakaz dyskryminacji i obowiązek jej przeciwdziałania znajdują również odzwierciedlenie w szeregu unormowań ustawowych, m.in. w przepisach Kodeksu Pracy[4], czy w ustawie o radiofonii i telewizji[5]. Zakaz ten wynika też z przepisów umów międzynarodowych, będących w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego, w tym z art. 21 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE[6], art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności[7] oraz art. 26 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych[8].

"Stanowczy sprzeciw" RPO 

Jako organ stojący na straży tych praw, Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża więc stanowczy sprzeciw wobec działań organów samorządu terytorialnego, które godzą w grupę społeczną osób nieheteronormatywnych i mogą prowadzić do naruszenia prawnego zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Zaniepokojenie Rzecznika budzi również stanowisko Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej[9], w którym wyrażono sprzeciw wobec przeciwdziałania dyskryminacji osób nieheteronormatywnych przez władze samorządowe, a także postulat wycofania Deklaracji „Warszawska Polityka Miejska na Rzecz Społeczności LGBT+” i podobnych dokumentów przyjętych w innych miastach.

Dążąc do ochrony wszystkich narażonych na dyskryminację grup społecznych przed nierównym traktowaniem, uprzedzeniami i motywowaną nimi przemocą oraz mową nienawiści, Rzecznik z uwagą obserwuje toczącą się debatę publiczną i jej wpływ na nastroje społeczne. Nie ulega bowiem wątpliwości, że język debaty publicznej ma niebagatelny wpływ na kształtowanie norm społecznych, wyznaczanie wzorców zachowań i budowanie społecznej świadomości. Nie sposób nie zauważyć, że w ostatnich tygodniach osoby nieheteronormatywne (czyli lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowej - w skrócie „LGBT”) stały się celem wielu obraźliwych i naruszających ich godność wypowiedzi.

Nie utożsamiać homoseksualizmu z pedofilią

Wśród pojawiających się w dyskusji głosów dominują niezgodne z prawdą komentarze utożsamiające homoseksualizm z pedofilią, używana w niezrozumiały sposób terminologia „ideologia LGBT”, a także stanowiska bezpodstawnie sugerujące, że równe traktowanie osób LGBT prowadzi do demoralizacji dzieci i zagraża wartościom rodziny. W przypadkach, w których tego typu stwierdzenia pojawiały się w wypowiedziach osób pełniących funkcje publiczne[10] lub programach emitowanych przez media publiczne[11], Rzecznik Praw Obywatelskich reagował w odpowiedni sposób, w ramach swych ustawowych kompetencji.

Deklaracje władz samorządowych, w których wyrażono „sprzeciw wobec ideologii LGBT” lub wskazano, że „powiat [Świdnicki] będzie wolny od ideologii LGBT”, a także stanowisko Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej, wydają się jedynie powielać wskazane wyżej uproszczenia i stereotypy. Szczególny niepokój wzbudza natomiast fakt, iż te oparte na uprzedzeniach poglądy, wyrażane wcześniej w wypowiedziach indywidualnych polityków, znalazły tym razem odzwierciedlenie w deklaracjach organów stanowiących samorządu terytorialnego.

Organy władzy powinny jednoczyć, a nie dzielić

Chociaż niejasnym pozostaje, jak oceniać skutki prawne przedmiotowych deklaracji, w opinii Rzecznika Praw Obywatelskich każde stanowisko organu władzy publicznej powinno być postrzegane przez pryzmat zgodności z prawami człowieka i obywatela. Z racji powierzonych im kompetencji, opartych na przepisach prawa i społecznym zaufaniu, organy te są bowiem zobowiązane nie tylko do przestrzegania, ale też realizacji praw i wolności człowieka, w tym zasady równego traktowania. Organy jednostek samorządu terytorialnego, których podstawowym zadaniem jest zaspokajanie potrzeb wspólnoty samorządowej, obowiązane są przykładać szczególną wagę do realizacji tego zadania bez dyskryminacji mieszkańców z jakiejkolwiek przyczyny. Powinny więc włączać, a nie wykluczać - jednoczyć, a nie dzielić. Poza obowiązkiem działania w graniach prawa, muszą postępować także ze świadomością, że kształtują normy zachowań właściwych społecznie.

Ze skarg otrzymywanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich od obywateli wyraźnie wynika, że osoby LGBT nieustannie spotykają się w Polsce ze stereotypami, odrzuceniem, dyskryminacją w większości obszarów życia, a także przemocą motywowaną uprzedzeniami. Podczas gdy Konstytucja RP gwarantuje wszystkim równe traktowanie, rzeczywista sytuacja prawna osób LGBT plasuje Polskę na przedostatnim miejscu wśród państw Unii Europejskiej pod kątem ochrony gwarantowanej tej grupie mniejszościowej[12]. Rzecznik stoi więc na stanowisku, że w świetle obecnej sytuacji prawnej i społecznej, władze samorządowe powinny korzystać ze wszystkich dostępnych im w granicach kompetencji narzędzi, aby poprawiać sytuację osób narażonych na dyskryminację ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Z tego względu Rzecznik pogratulował Prezydentowi m.st. Warszawy przyjęcia „Deklaracji LGBT+”[13] i z tych samych powodów wyraża sprzeciw wobec deklaracji władz samorządowych wykluczających tę grupę społeczną. Należy przy tym jeszcze raz podkreślić, że równe traktowanie osób nieheteronormatywnych oraz działania mające na celu poprawę sytuacji tych osób nie są ideologią ani politycznym stanowiskiem, ale realizacją podstawowych praw człowieka gwarantowanych przez Konstytucję RP i prawo międzynarodowe. Działania władzy publicznej jawnie oparte na niechęci wobec określonej grupy społecznej stanowią natomiast realne zagrożenie dla fundamentów demokracji, a w związku z tym wymagają stanowczego sprzeciwu. 

 

 

[2] Deklaracja Sejmiku Województwa Lubelskiego z dnia 25 kwietnia 2019 r., nieopublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej.

[4] Dz. U. z 2018 r., poz. 917, z późn. zm.

[5] Dz.U. z 2019 r., poz. 361, z późn. zm.

[6] Dz. Urz. z 2016 r. C 202, s.389.

[7] Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284.

[8] Dz. U. z 1977 r. nr 38 poz. 167.

[12] Statystyki „Rainbow Europe” organizacji ILGA Europe, dostępne na stronie: https://www.ilga-europe.org/rainboweurope

 

Osiedle romskie w Maszkowicach - tematem rozmów w sejmowej komisji z udziałem RPO

Data: 2019-05-15

15 maja 2019 r. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar uczestniczył w posiedzeniu prezydium Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu, poświęconym sytuacji mieszkańców osiedla romskiego w Maszkowicach, gmina Łącko.

Oprócz Rzecznika udział wzięli również przedstawiciele Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Wojewody Małopolskiego, wójt Gminy Łącko i członkowie/członkinie Rady Gminy.

Podczas obrad rozpatrywano różne koncepcje poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu. Jako najwłaściwsze wskazano dwa rozwiązania, przekazane przez Rzecznika Praw Obywatelskich w wystąpieniu generalnym z 8 maja 2019 r. Wójtowi Gminy Łącko. Pierwszym jest budowa wielorodzinnego bloku mieszkalnego. Drugim zastępowanie istniejących budynków całorocznymi kontenerami mieszkalnymi o odpowiednio wysokim standardzie. Środki na ten cel mogą pochodzić z Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014–2020.

Ostateczna decyzja co do konkretnych kroków musi jednak zostać podjęta przez władze samorządowej Gminy Łącko. Te nie są jednak chętne do podjęcia w tym zakresie jakichkolwiek działań. 

Osiedle romskie w Maszkowicach, zamieszkiwane przez ok. 270 osób, to kilkadziesiąt zabudowań mieszkalnych i gospodarczych, w większości postawionych kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt lat temu. Standard większości budowli jest dramatycznie niski. Jakość materiałów wykorzystanych do ich budowy, sposób, w jaki zostały one użyte, a także upływ czasu spowodowały, że większość domów nie tylko nie zapewnia god­nych warunków zamieszkania, ale wręcz stwarza realne zagro­żenie dla zdrowia ich mieszkańców. Część budynków, także mieszkalnych, to samowole budowlane, wybudowane bez wymaganych prawem pozwoleń, na gruntach należących do osób prywatnych lub gminy Łącko. W 2017 r. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Nowym Sączu wszczął ponad 40 postępowań w sprawach tych samowoli: część zakończyła się już decyzjami nakazującymi rozbiórkę. To wywołało duży niepokój wśród mieszkańców. Budynki, które na mocy tych decyzji mają zostać rozebrane, to ich jedyne miejsce zamieszkania. 

25 kwietnia 2019 r.  Adam Bodnar spotkał się  z mieszkańcami osiedla romskiego w Maszkowicach. 26 kwietnia uczestniczył zaś w spotkaniu z władzami gminy Łącko, w którym uczestniczyli m.in. posłowie z Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych Sejmu, przedstawiciele MSWiA oraz Wojewody Małopolskiego, a także przedstawiciele lokalnej społeczności, było wypracowanie koncepcji poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu. 

Nie będzie eksmisji Romów z Limanowej. Prawomocny wyrok sądu z pozwu RPO

Data: 2019-05-15
  • Eksmisja Romów z budynku w Limanowej wstrzymana
  • 14 maja Sąd Okręgowy w Nowym Sączu prawomocnie uwzględnił pozew Rzecznika Praw Obywatelskich przeciw Gminie Limanowa
  • Sąd ten zmienił wyrok I instancji, który wcześniej oddalił powództwo
  • W apelacji RPO zarzucił temu wyrokowi naruszenie m.in. Konstytucji oraz europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności

Dla Rzecznika była to sprawa precedensowa. Środki pochodzące z programu integracji  społeczności romskiej - które powinny służyć Romom, poprawiać ich sytuację i warunki życia - zostały wykorzystane w sposób niezgodny z wolą samych zainteresowanych. Czyli tak naprawdę samorząd limanowski, który skorzystał z tych środków, wykorzystuje je z założeniem, że Romowie przestaną być częścią wspólnoty samorządowej Limanowej i opuszczą teren gminy.

Zdaniem RPO takie zachowanie jest bezprawne. Narusza prawo chociażby do życia prywatnego i swobody wyboru miejsca zamieszkania, które przysługuje wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od pochodzenia narodowego czy etnicznego.

Historia sprawy

Rzecznik od 2015 r. prowadzi postępowanie w sprawie projektu władz Limanowej, którego celem miała być poprawa warunków życia kilku rodzin romskich, mieszkających w budynku będącym własnością miasta. Dzięki  dofinansowaniu projektu z Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020, władze Limanowej kupiły dla Romów nowy dom w miejscowości Czchów.

Romowie odmówili jednak opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wpływ na ich decyzję miała negatywna reakcja władz Czchowa na informację o możliwej przeprowadzce. Burmistrz Czchowa wydał bowiem zarządzenie o zakazie zasiedlenia nieruchomości kupionej przez samorząd limanowski. Na wniosek RPO i wojewody małopolskiego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie prawomocnie uznał to zarządzenie za nieważne. Zgodnie z sugestią RPO, sąd uznał, że dyskryminowało to Romów ze względu na pochodzenie. 

Wcześniej Romowie złożyli przed notariuszem deklaracje, że opuszczą dom w Limanowej w wyznaczonym terminie, gdy zostanie im udostępniony nowy budynek. Po tym, jak Romowie odmówili przeprowadzki do Czchowa, władze Limanowej przystąpiły do wyegzekwowana tych deklaracji (stały się one tytułami egzekucyjnymi). Po nadaniu oświadczeniom klauzul wykonalności, komornik sądowy wszczął postępowania egzekucyjne w celu opróżnienia i wydania tych lokali.

Mimo apeli RPO, burmistrz Limanowej nie odstąpił od zamiaru przeniesienia rodzin romskich – wbrew ich woli – z obecnie zajmowanego budynku do nowej nieruchomości.

Zdaniem Rzecznika, władze  Limanowej ingerowały w swobodę wyboru miejsca zamieszkania, która jest elementem prawa do życia prywatnego, chronionego zarówno w art. 47 Konstytucji, jak i art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wobec grożącej Romom egzekucji komorniczej, polegającej na przymusowym przeniesieniu do Czchowa, RPO skierował do Sądu Rejonowego w Limanowej powództwo przeciw Gminie Limanowa. Wniósł o pozbawienie wykonalności wystawionych tytułów wykonawczych oraz o zabezpieczenie powództw przez zawieszenie trwających postępowań egzekucyjnych.

W marcu 2018 r. Sąd Rejonowy oddalił powództwo. 

W apelacji złożonej do Sądu Okręgowego w Nowym Sączu RPO wniósł o zmianę wyroku  i o uwzględnienie powództw w całości przez pozbawienie wykonalności tytułów wykonawczych. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu uwzględnił apelację.

Zarzuty apelacji RPO

Apelacja zarzucała sądowi I instancji naruszenie przepisów postępowania przez brak wszechstronnej oceny materiału dowodowego, pominięcie części dowodów, przyjęcie sprzecznej z zasadami logiki i doświadczenia życiowego oceny materiału dowodowego oraz ustalenie stanu faktycznego w sposób sprzeczny z jego treścią.

Według RPO w efekcie sąd błędnie ustalił m.in, że składając oświadczenia woli, dłużnicy nie działali pod wpływem błędu lub groźby oraz że gmina miejska Limanowa spełniła określone w oświadczeniach woli warunki, od których uzależnione było wykonanie zobowiązań przyjętych przez dłużników.

Rzecznik zwracał wcześniej uwagę sądu, że dłużnicy twierdzili,  iż zostali wprowadzeni w błąd co do stanu własnościowego oraz technicznego budynku w Czchowie; działali także pod wpływem informacji o planowanej eksmisji z dotychczas zajmowanego budynku i jego wyburzeniu. RPO nie przesądza, czy oświadczenia woli złożono pod wpływem błędu lub groźby. Istotne jest, że sąd pominął ważne dla sprawy okoliczności podnoszone podczas rozprawy oraz wynikające ze zgromadzonego materiału.

Zdaniem apelacji, nawet jeśli działania władz Limanowej opierają się na egzekucji oświadczeń woli dłużników, to godzą w ich prawo do ochrony życia prywatnego.

Rzecznik uznał, że sąd naruszył art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 i w związku z art. 8 ust. 2 Konstytucji RP oraz art. 8 ust. 1 i ust. 2 Konwencji. Polegało to na odstąpieniu od oceny proporcjonalności oraz konieczności ingerencji strony pozwanej w prawo dłużników do ochrony życia prywatnego, a w konsekwencji naruszeniu tego prawa w sposób sprzeczny z zasadami proporcjonalności i konieczności, wynikającymi z art. 8 ust. 2 Konwencji.

Analiza wyroku może prowadzić do wniosku, że sąd wybiórczo uznał za wiarygodne wyłącznie zeznania przedstawicieli strony pozwanej, tj. Burmistrza Limanowej oraz podległych mu pracowników Urzędu Miasta i na ich podstawie zrekonstruował stan faktyczny sprawy, a przedstawioną przez te osoby wersję wydarzeń uznał za prawdziwą.

Opierając się na tak ustalonym stanie faktycznym, sąd przyjął, że działania dłużników były całkowicie dobrowolnie, bez żadnej presji ze strony gminy. Sąd całkowicie pominął przy tym te fakty i dowody, które wprost takiej ocenie przeczyły - wskazuje apelacja. 

Ponadto sąd całkowicie zignorował m.in. fakt, że dłużnicy cechują się niską świadomością prawną i nie posługują się językiem prawniczym w sposób, który byłby dla sądu satysfakcjonujący. Oczywiste jest, że brak spójności czy nawet logiki niektórych wypowiedzi dłużników nie powinien przesądzać o rozstrzygnięciu sprawy na ich niekorzyść.

Orzecznictwo ETPCz

W apelacji Rzecznik powołał się m.in. na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 24 kwietnia 2012 r. w sprawie Yordanova i inni przeciwko Bułgarii (skarga nr 25446/06). Skarżącymi  była grupa Romów, obywateli Bułgarii, zamieszkująca osiedle wybudowanych przez siebie, bez wymaganych prawem zezwoleń, budynków, których nigdy nie usiłowali zalegalizować. Wydano wobec nich nakaz eksmisji.

Według ETPCz,  gdyby nakaz został wykonany, spowodowałby utratę domów przez skarżących, co byłoby ingerencją w prawo do poszanowania życia prywatnego. Zdaniem Trybunału, w przypadku, gdy w krajowej procedurze sądowej podniesione zostają istotne argumenty dotyczące proporcjonalności ingerencji w prawo do ochrony życia prywatnego, wymagają one szczegółowego zbadania przez sąd i odpowiedniego uzasadnienia w orzeczeniu.

Rzecznik przypomina w apelacji, że ETPCz przyjął już do rozpoznania sprawę Caldarar i inni przeciwko Polsce, dotyczącą likwidacji osiedla romskiego we Wrocławiu, składającego się głównie z samowoli budowlanych, położonych na gruntach miasta. Skarżący zarzucili Polsce m.in. naruszenie art. 8 Konwencji. Z pytań po zakomunikowaniu skargi rządowi RP wynika, że Trybunał będzie rozpatrywał sprawę zarówno z perspektywy poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, jak i zakazu tortur oraz nieludzkiego i upokarzającego ich traktowania (czego dotyczyła pozostała część zarzutów).

XI.816.13.2015

Nie można pobierać opłat za każdą rozpoczętą dobę przechowywania pojazdu. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-04-11
  • Opłaty za odbiór odholowanego, a źle zaparkowanego samochodu, są w Tarnowie naliczane od każdej rozpoczętej doby jego przechowywania - choćby było to parę minut
  • Takie zasady ustalone przez radę miasta Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do sądu administracyjnego
  • Prawo pozwala bowiem samorządom pobierać takie opłaty za każdą "pełną" dobę, a nie za dobę „rozpoczętą”

Rada Miejska w Tarnowie 9 listopada 2018 r. podjęła uchwałę w sprawie ustalenia wysokości opłat za usunięcie pojazdu z drogi i parkowanie na parkingu strzeżonym. Wysokość tych opłat ustalono „za każdą rozpoczętą dobę przechowywania”.

RPO wniósł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie o stwierdzenie nieważności tego zapisu uchwały. Narusza on bowiem artykuły Konstytucji stanowiące, że samorząd terytorialny działa na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie.

Jest on także niezgodny z art. 130a ust. 6 Prawa o ruchu drogowym. Pozwala on radzie powiatu lub miasta na ustalanie wysokości opłat za usunięcie i przechowywanie na parkingu strzeżonym źle zaparkowanego auta. Maksymalne stawki tych opłat co roku określa minister finansów. Ale stawki te - jak podkreśla RPO - odnoszone są do „doby”, a nie do „doby rozpoczętej”.

Wobec tego przyjęcie w uchwale normy, zgodnie z którą opłatę stosuje się do każdej "rozpoczętej doby", nastąpiło z przekroczeniem delegacji ustawowej. Organ korzystający z takiej delegacji, aby wydać akt prawa miejscowego, pozostaje ściśle związany jej granicami, która w tym przypadku dotyczy tylko i wyłącznie doby.

RPO przyznaje, że może się zdarzyć, że powiat nie będzie mógł pobrać opłaty za przechowywanie pojazdu, mimo poniesionych kosztów, jeśli zostanie on odebrany np. kilka minut przed upływem ostatniej doby przechowania (za tę dobę). Jednak racjonalne argumenty, które wskazywałyby na konieczność pobierania takiej opłaty za ostatnią dobę przechowywania w przeliczeniu np. za godzinę, nie mają tutaj znaczenia, skoro ustawodawca uprawnienia takiego radzie powiatu nie przyznał. Ustawodawca nie upoważnił też organu powiatu do określenia zasad naliczania opłat, a jedynie ich wysokości.

W orzecznictwie sądowym akceptowane jest stanowisko, zgodnie z którym ustawodawca - przewidując naliczanie opłaty za każdą dobę przechowywania pojazdu - rozumie przez to każdą pełną dobę, a nie dobę rozpoczętą - podkreślił Rzecznik w piśmie do WSA.

BPK.511.26.2019

Obywatel bezradny, gdy samorząd nie wyda np. planu ochrony powietrza. RPO chce zmiany prawa

Data: 2019-04-05
  • Gdy sejmik województwa nie wyda np. planu ochrony powietrza określającego poziom dopuszczalnych substancji, obywatel może zaskarżyć taką bezczynność do sądu administracyjnego
  • Jego skarga nie doprowadzi jednak do przyjęcia odpowiedniego planu
  • Nie ma bowiem przepisów określających sposób jej rozpoznania przez sąd. Dlatego zostanie ona oddalona lub odrzucona, niezależnie od jej zasadności
  • W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarantowanym konstytucyjnie prawem do sądu

Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na niemożność skutecznego zaskarżenia do sądu administracyjnego bezczynności legislacyjnej organów jednostek samorządu terytorialnego.

Przepisy ustaw samorządowych formalnie dopuszczają zaskarżenie, gdy organ gminy, powiatu czy województwa „nie wykonuje czynności nakazanej prawem” przez osobę, której interes prawny taka bezczynność narusza. Skarga  może dotyczyć działalności prawodawczej w zakresie, w jakim ustawy nakładają na jednostki samorządu obowiązek podjęcia uchwały.

Czego dotyczą skargi na bezczynność samorządu

Skargi trafiające do RPO dotyczą m.in. trudności obywateli w skutecznym domaganiu się od sejmików wojewódzkich uchwalania - spełniających ustawowe wymogi - planów ochrony powietrza. Prawo ochrony środowiska zakłada, że przewidywane przez nie plany „mają na celu osiągnięcie poziomów dopuszczalnych substancji w powietrzu oraz pułapu stężenia ekspozycji”. Tymczasem - jak pokazuje praktyka - istniejące plany do takich pozytywnych zmian często nie doprowadzają. Obywatele nie mają zaś możliwości skutecznego domagania się dostosowania istniejących planów ochrony powietrza do ich ustawowego celu.

Skargi takie mogą również dotyczyć nieuchwalania planu miejscowego dla obszarów:

  • strefy ochrony uzdrowiskowej,
  • zajętych pod byłe lotniska wojskowe,
  • lotnisk objętych zatwierdzonymi planami generalnymi,
  • Pomnika Zagłady i jego strefy ochronnej,
  • parków kulturowych.

Dla obywateli jest to istotne, gdyż do czasu przyjęcia obowiązkowego planu miejscowego, zawieszone są postępowania o wydanie decyzji o warunkach zabudowy - co ogranicza prawa własności nieruchomości.

Rzecznikowi skarżono się również na nierealizowanie przez sejmik województwa obowiązku zmiany uchwały w sprawie wykonania planu gospodarki odpadami. Skarżyli się przedsiębiorcy, których zakłady nie mogą uzyskać statusu regionalnej instalacji przetwarzania odpadów komunalnych.

Skarga nie będzie skuteczna 

Rzecznik wskazuje, że nawet jeśli obywatel złoży do sądu skargę na bezczynność w którejś z takich spraw, to może ona nie odnieść oczekiwanego przez niego skutku. Nie doprowadzi bowiem do wydania odpowiedniego aktu. Wynika to z braku przepisów określających sposób rozpoznania skargi przez sąd administracyjny.

Do takiej skargi nie może mieć zastosowania art. 149 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Stanowi on wprawdzie, że uwzględniając skargę na bezczynność, sąd administracyjny może  zobowiązać dany organ do wydania aktu, ale zgodnie z jego literalnym brzmieniem, stosuje się go wyłącznie do skarg na bezczynność w wydaniu decyzji administracyjnej, postanowienia oraz dokonania „innego aktu lub czynności”. Artykuł ten nie odsyła zaś do działalności prawodawczej samorządu terytorialnego, która została określona jako podlegająca sądowo-administracyjnej kontroli w przepisach tej ustawy.

Obecny stan prawny prowadzi zatem do paradoksalnej sytuacji. Obywatel dysponuje uprawnieniem do wniesienia skargi na bezczynność legislacyjną organu jednostki samorządu terytorialnego. Z uwagi jednak na brak przepisu procesowego, którym mógłby się posłużyć sąd administracyjny w razie uwzględnienia skargi, zostanie ona oddalona lub odrzucona - niezależnie od jej zasadności.

W ocenie Rzecznika taki stan jest nie do pogodzenia z gwarantowanym konstytucyjnie prawem do sądu (art. 45 Konstytucji). Jego nieodłącznym elementem jest bowiem prawo do wyroku sądowego, tj. prawo do uzyskania wiążącego rozstrzygnięcia danej sprawy przez sąd.

Dlatego interwencji ustawodawcy wymaga doprowadzenie do sytuacji, w której formalnie istniejący środek prawny będzie efektywny. Chodzi o wyposażenie sądów administracyjnych w jednoznaczną kompetencję do usunięcia niezgodnego z prawem stanu bezczynności legislacyjnej organów jednostek samorządu terytorialnego.

Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji Roberta Mamątowa o rozważenie tego istotnego z punktu widzenia wolności i praw obywatelskich zagadnienia.

V.7203.273.2016

RPO w obronie Sopotu i opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Data: 2019-03-29
  • Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Sopocie dostał nakaz zwrotu 846 310,26 zł z odsetkami, ponieważ wypłacał świadczenie pielęgnacyjne opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r., a sprzecznie, w ocenie Ministerstwa Rodziny i Wojewody Pomorskiego,  z ciągle niezmienioną ustawą o świadczeniach rodzinnych
  • Rzecznik prosił resort rodziny o wyjaśnienie działań Wojewody Pomorskiego, odpowiedzi nie dostał. Protestuje w związku z działaniami podjętymi wobec samorządu Sopotu
  • Zwraca się do minister rodziny o zmianę stanowiska w sprawie skutków wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 38/13 i pyta, na jakim etapie są prace legislacyjne dotyczące wykonania tego wyroku oraz systemu orzekania o niepełnosprawności – rząd bowiem od tego uzależnia teraz wykonanie wyroku TK

Informacje o wszczęciu postępowania w celu realizacji zaleceń pokontrolnych Wojewody Pomorskiego z dnia 10 stycznia 2019 r. znak: PS-IX.431.3.7.2018.AB, powodują, że nie mogę pozostać bierny. Trybunał Konstytucyjny wyraźnie powiedział, że różnicowanie wysokości pomocy dla opiekuna osoby z niepełnosprawnościami od tego, w jakim momencie życia ta niepełnosprawność powstała, jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości. Dziś te niekonstytucyjne przepisy powodują, że opiekun osoby, której niepełnosprawność stwierdzono w dzieciństwie, dostaje 1583 zł., a opiekun osoby, która utraciła sprawność w wieku dorosłym -620 zł.

Sopot uznał, że nie będzie traktował obywateli w sposób nierówny i wypłaca wszystkim opiekunom wyższe kwoty świadczenia - mimo oficjalnych ostrzeżeń wojewody. Od wyroku Trybunału minęło prawie pięć lat – a nie został on wykonany przez rząd, co powoduje narastanie negatywnych następstw dla osób pozbawionych świadczeń. Sygnały o działaniach kontrolnych postępowań administracyjnych w sprawach świadczeń pielęgnacyjnych wywołują dodatkowe napięcia społeczne wśród opiekunów, którzy po wyroku Trybunału mają ustalone prawo do świadczenia pielęgnacyjnego.

W licznych listach do Rzecznika opiekunowie osób z niepełnosprawnościami oraz sami niepełnosprawni wyrażają głębokie zaniepokojenie brakiem działań ustawodawczych zmierzających do wykonania wyroku K 38/13 oraz podkreślają szczególnie trudną i złożoną sytuację tej grupy osób.

Dlatego też Rzecznik zwraca się do minister Rafalskiej o zrewidowanie stanowiska w sprawie skutków wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 38/13, przekazanie informacji o stanie prac legislacyjnych zmierzających do wykonania wskazanego wyroku i przewidywanym terminie wejścia w życie stosownej regulacji.

Rzecznikowi znane jest stanowisko Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przedstawione w opinii do projektu ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych (druk senacki nr 1016) skierowanej do Komisji Ustawodawczej Senatu RP (pismo z dnia 8 stycznia 2019 r. znak: DSR-IV.02200.51.2018.GJ), w którym odnośnie perspektywy wykonania wyroku Trybunału wskazano na konieczność zreformowania systemu orzecznictwa.

Rzecznik wie jednak, że prace Międzyresortowego Zespołu do spraw Opracowania Systemu Orzekania o Niepełnosprawności oraz Niezdolności do Pracy zostały zakończone, prosi więc też o informacje, co wypracował Zespół.

Niedostosowani do wyborów: raport RPO z przygotowania lokali wyborczych w 2018 r. do potrzeb osób z niepełnosprawnościami

Data: 2019-03-28
  • Sprawienie, by do lokalu wyborczego mógł się dostać i zagłosować każdy wyborca, nie tylko w pełni sprawny, jest możliwe i stosunkowo proste. Dlaczego więc utrudniamy głosowanie współobywatelom?
  • Lokale, które mają status „dostosowanych”, ciągle nie spełniają wymagań. W czasie ostatnich wyborów samorządowych sprawdzili to przedstawiciele RPO: tylko co piąty był w porządku
  • Tymczasem Polacy pytani o zdanie mówią, że chcą głosować osobiście, w lokalu wyborczym. Dotyczy to również osób z niepełnosprawnościami i w podeszłym wiek

28 marca 2019 r. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przedstawił senackiej Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej raport RPO z dostosowania lokali wyborczych do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami podczas wyborów samorządowych w 2018 r.  

To, że do lokalu może się dostać każdy wyborca – że praw wyborczego nie ograniczą mu schody, śliska posadzka, czy za słabe światło – stanowi ważną gwarancję konstytucyjnej zasady powszechności wyborów.

Zgodnie z prawem co drugi lokal w gminie musi być dostosowany do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami. Odpowiada za to gmina (wójt, burmistrz, prezydent miasta), a wykaz wymagań, jakie taki lokal musi spełnić, podaje rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 2011 r., znowelizowane w 2018 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich, który regularnie przed każdymi wyborami wizytuje wybrane lokale, zauważa, że większość z nich nie spełnia tych wymogów (dokładnie – 78 % skontrolowanych lokali). Dlaczego? Bo nie ma kompletnego wyposażenia: albo nie ma podjazdów, albo schody są źle oznaczone (można nie zauważyć stopnia), albo osoba nie może usiąść czy nie ma jak swobodnie się oprzeć i w warunkach poufności oddać głos (nie ma wyższego stolika), albo w miejscach dostosowanych dla osób na wózkach brakuje dodatkowego oświetlenia, albo w końcu szklane drzwi i przegrody nie są oznaczone – więc ktoś, kto ma kłopot ze wzrokiem, może na nie wpaść.

Uchybienia te nie są trudne do usunięcia. Niestety, jak wynika z badań RPO, członkowie komisji wyborczych, które mają obowiązek sprawdzać, czy wymogi prawa są w lokalu spełnione, często nie zauważają problemu lub go bagatelizują. Czasem po prostu nie znają przepisów (dlatego tym razem do swego raportu Rzecznik dołącza treść rozporządzenia MI).

Poza tym nie zauważamy problemów wokół samych lokali (tego rozporządzenie nie reguluje): w efekcie nawet dobrze przygotowany lokal stanie się nie do zdobycia, jeśli wiedzie do niego dziurawy chodnik, a samochód osoby z niepełnosprawnością nie może podjechać pod wejście, bo otwarta jest tylko wąska furtka, a nie brama.

Nie jest jednak tak, że nic się nie zmienia – coraz rzadziej spotyka się lokale, w których nikt nie zauważył, że ponaddwucentymetrowy próg skutecznie uniemożliwia osobie na wózku samodzielne wjechanie do środka. Pojawiają się też nieobowiązkowe ale przydatne pomoce, jak np. szkła powiększające do kart do głosowania, a także toalety dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Wnioski po obradach komisji

- Musimy dążyć do tego, aby wszystkie lokale były dostosowane do potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami, a nie tylko połowa - mówił Adam Bodnar podczas briefingu prasowego po obradach komisji. Podkreślał, że to obowiązek państwa. Rzecznik liczy, że raport RPO przeczytają nie tylko Państwowa Komisja Wyborcza i urzędnicy wyborczy, ale także główne partie polityczne.

Ponadto zwrócił uwagę, że ponownie w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego nie będą mogły uczestniczyć osoby ubezwłasnowolnione - mimo że taki zakaz ma rangę tylko ustawową, a nie konstytucyjną (art. 62 Konstytucji stanowi, że osobom ubezwłasnowolnionym nie przysługuje prawo udziału w referendum oraz prawo wybierania Prezydenta RP, posłów, senatorów i przedstawicieli do organów samorządu terytorialnego; milczy zaś o wyborach do europarlamentu). A udział osób ubezwłasnowolnionych rekomendują instytucje europejskie. Według Adama Bodnara, najlepszym wyjściem byłaby likwidacja instytucji ubezwłasnowolnienia - co od dawna postuluje, wraz ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami.

Przewodniczący komisji sen. Jarosław Duda mówił, że komisja będzie się domagać, aby:

  • wszystkie lokale były dostępne dla osób z niepełnosprawnościami,
  • w pełni przywrócić możliwość głosowania korespondencyjnego,
  • nakładki Braille’a były dostępne w każdym lokalu wyborczym.

„Chcemy głosować, wybierać i być wybierani” – takie hasło Europejskiego Parlamentu Osób z Niepełnosprawnościami, i zarazem apel do państw członkowskich, przypomniał europoseł Marek Plura. Zwrócił uwagę, że Polska jest jednym z ostatnich państw Unii, gdzie utrzymuje się krzywdzące przepisy o ubezwłasnowolnieniu.

 

WSA przyznał rację Rzecznikowi ws. najmu lokali komunalnych w Pruszkowie

Data: 2019-03-08
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził nieważność zasad wynajmowania lokali komunalnych w Pruszkowie z 2015 r.
  • Rada Miejska pozbawiła wtedy m.in. prawa do najmu osoby mające tytuł prawny do innego lokalu, a za lokale powyżej 80m2 nakazała płacić czynsz ustalany w drodze przetargu
  • Zasady te zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich

26 marca 2015 r. Rada Miejska w Pruszkowie uchwaliła zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu mieszkaniowego gminy.

RPO stwierdził naruszenie prawa w odniesieniu do:

  • § 3 ust. 2 uchwały w zakresie, w jakim pozbawia prawa do najmu lokalu mieszkalnego osoby posiadające tytuł prawny do lokalu,
  • § 19 pkt 2 a),b),c) w zakresie, w jakim wyłącza prawo wnioskodawcy do merytorycznego rozpoznania złożonego wniosku mieszkaniowego, a tym samym pozbawia prawa do najmu lokalu mieszkalnego osoby ubiegające się o najem lokalu wchodzącego w skład mieszkaniowego zasobu gminy,
  • § 28 w zakresie, w jakim przewiduje oddanie w najem lokali o powierzchni użytkowej przekraczającej 80m2 za zapłatą czynszu, którego wysokość ma być ustalana w drodze przetargu.

Uchwałą z 30 sierpnia 2018 r. Rada Miejska w Pruszkowie zmieniła - zgodnie z żądaniem RPO - zaskarżone postanowienia uchwały z 26 marca 2015 r.

Rzecznik podtrzymał jednak skargę do WSA, bo zmienione i uchylone przepisy w dalszym ciągu wywoływały skutki prawne. Wniósł o stwierdzenie nieważności zaskarżonych postanowień uchwały z 26 marca 2015 r. - w brzmieniu obowiązującym do dnia wejścia w życie uchwały zmieniającej  z 30 sierpnia 2018 r.

8 marca 2019 r. w WSA odbyła się rozprawa w tej sprawie. Sąd w całości podzielił argumentację RPO i stwierdził nieważność zaskarżonych przepisów w brzmieniu obowiązującym do dnia wejścia w życie uchwały z 30 sierpnia 2018 r. Orzeczenie nie jest prawomocne.

IV.7210.13.2014

Państwo ma realnie pomagać gminom w usuwaniu nielegalnych odpadów. Rzecznik pisze do NFOŚiGW

Data: 2019-03-07
  • Gmin nie stać na samodzielne usuwanie składowisk odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz – a koszty sięgają nawet kilkudziesięciu mln zł
  • Pomoc finansowa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jest niewystarczająca   
  • Przez trzy lata  programu „Ochrona powierzchni ziemi” złożono tylko dwa wnioski o pożyczki na ten cel - oba zostały odrzucone
  • Rzecznik zwrócił się do NFOŚiGW o zmianę obecnych programów, tak by gminom zapewnić realne wsparcie

Obywatele skarżą się na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Z taką sytuacją RPO spotkał się np. w Brzegu, w czasie spotkań regionalnych w 2017 r.

Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na ich posiadaczu. Często nie stosuje się on do tego, mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

Wobec bierności posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji). Muszą one wyasygnować środki na ten cel, przy często iluzorycznej szansie na ich zwrot od posiadacza odpadów. A kwoty te często  wynoszą od kilku do kilkudziesięciu milionów zł. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, zwłaszcza w ramach działa  programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.

W 2018 r. Rzecznik spytał prezesa NFOŚiGW, czy możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.

Dostał odpowiedź, że gmina może dostać dotację Funduszu  do wysokości do 80 proc. kosztów - ale odpady muszą zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa. Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki.  

Fundusz poinformował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu tych zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dla gmin zostanie odpowiednio dostosowana.

Rzecznik uznał, że odpowiedź Funduszu potwierdza, iż obecna oferta Funduszu adresowana do gmin szukających środków na usunięcie nielegalnych odpadów z nieruchomości prywatnych jest niewystarczająca. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że w ciągu trzech lat (2015-2017) obowiązywania programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi”, złożono jedynie dwa wnioski o przyznanie pożyczki na ten cel - oba zostały zresztą odrzucone.

Doceniając zasygnalizowaną przez Fundusz zapowiedź zmian, Rzecznik nabrał jednak wątpliwości co do tego, że zmiany są uzależnione od nowelizacji ustawy o odpadach. A prace nad tym projektem nadal pozostają na etapie rządowym. Z uwagi na jego obszerność, trudno uznać za przesądzone jego rychłe uchwalenie – podkreślił Adam Bodnar.

Tymczasem media cyklicznie donoszą o nowo odkrywanych nielegalnych magazynach lub składowiskach odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych zagrażających zdrowiu i życiu okolicznych mieszkańców [1].  A problem przez wzgląd na ochronę życia i zdrowia ludzkiego powinien być rozwiązany niezwłocznie – wskazuje Rzecznik.

Dlatego zwrócił się do wiceprezesa NFOŚiGW Dominika Bąka o pilne podjęcie prac w celu zmiany programów Funduszu, tak aby zapewnić gminom odpowiednie instrumenty finansowe.

V.7204.29.2018

 

O samorządowych kolegiach odwoławczych - wywiad RPO dla kwartalnika "Casus"

Data: 2019-02-27

– Trudno mi sobie wyobrazić, że w razie likwidacji kolegiów w ich miejsce powstałyby struktury niezależne, podobne do dzisiejszych – mówi Rzecznik Praw Obywatelskich dr Adam Bodnar w wywiadzie z Krystyną Sieniawską i Małgorzatą Żmudką dla kwartalnika „Casus”.

Zasady wynajmu lokali komunalnych w Pułtusku - nieważne. WSA uznał skargę Rzecznika

Data: 2019-02-14
  • Przez kilkanaście lat w Pułtusku obowiązywały zasady wynajmu lokali gminnych, niezgodne z ustawą o ochronie praw lokatorów
  • Osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego lokalu, była skreślana z listy oczekujących. O lokal nie można się było starać, mając tytuł prawny do innego lokalu
  • Nieważność zaskarżonych przez RPO postanowień uchwały Rady Miejskiej Pułtuska stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie

Ustalając w 2005 r. zasady wynajmu lokali z zasobu gminy, Rada Miejska w Pułtusku wprowadziła do nich warunki, których nie ma w ustawie. Zapisano m.in., że osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu, zostaje skreślona z listy oczekujących. A o jakikolwiek lokal z zasobu gminnego nie może się starać ktoś, kto ma już tytuł prawny do innego lokalu. Tymczasem ustawa o ochronie praw lokatorów wprowadza taki warunek wyłącznie wobec osób ubiegających się o lokale socjalne. 

Jeden z mieszkańców Pułtuska w 2017 r. poskarżył się na te zasady  do Rzecznika Praw Obywatelskich. W tym też roku RPO zaskarżył kwestionowane zapisy uchwały rady do WSA, wnosząc o  ich unieważnienie.

Po interwencji RPO Rada Miejska w Pułtusku zmieniła - w lutym 2018 r. – zasady przydzielania lokali. Dlatego w lipcu 2018 r. WSA w Warszawie umorzył postępowanie ze skargi Rzecznika. Uznał, że postępowanie stało się bezprzedmiotowe.

Rzecznik zaskarżył to postanowienie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kwestionowane zasady przydziału lokali obowiązywały przez 13 lat i nie można wykluczyć, że ludzie zostali przez nie poszkodowani - argumentował. A jeśli sąd oceni zasady merytorycznie, będzie można naprawić błędy wobec tych,  co do których to prawo zastosowano.

W październiku 2018 r. NSA uwzględnił zażalenie RPO. Uznał, że WSA musi merytorycznie ocenić, czy rację ma RPO, że zasady przyznawania lokali w Pułtusku w latach 2005-2018 nie były zgodne z prawem.

14 lutego 2019 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 1840/18) uwzględnił skargę Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych postanowień uchwały Rady Miejskiej Pułtuska.

Wyrok nie jest prawomocny. Rada może złożyć skargę kasacyjną do NSA.

IV.7214.72.2017

Sąd oddalił apelację RPO w procesie cywilnym ws. śmierci uczniów w Tatrach w 2003 r.

Data: 2019-02-08
  • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
  • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
  • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
  • Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił obie apelacje

Od tego prawomocnego wyroku można jeszcze złożyć skargę kasacyjną  do Sądu Najwyższego.

Historia sprawy

W tragicznej wycieczce  licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

W 2006 r. nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

Argumenty RPO

Rzecznik poparł apelację ojca wobec władz miasta (nie wypowiadał się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia).

Rzecznik zwracał uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

Sąd Apelacyjny w Katowicach nie podzielił stanowiska RPO w kwestii przedawnienia. Sąd oddalił obie apelacje, utrzymując wyrok I instancji.

VII.501.43.2018

 

Skarżysko-Kamienna nie może wskazywać pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych

Data: 2019-02-07
  • Rada gminy nie może w sposób dowolny określać dodatkowych, pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta Skarżysko-Kamienna i podzielił jego stanowisko

6 lutego 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta Skarżysko-Kamienna, dotyczącą wynajmowania lokali komunalnych. Powodem zaskarżenia uchwały były liczne skargi mieszkańców gminy na dyskryminujące postanowienia prawa miejscowego.

WSA w całości podzielił stanowisko Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych postanowień uchwały, które w sposób nieuprawniony ograniczały mieszkańcom Skarżyska-Kamiennej dostęp do lokali komunalnych.

W ustnych motywach wyroku sędzia sprawozdawca wyjaśnił, że rada gminy nie może w sposób dowolny określać dodatkowych, pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych. Podkreślono jednocześnie, że powszechny na terenie całej Polski deficyt lokali komunalnych nie usprawiedliwia niezgodnego z powszechnie obowiązującym prawem ograniczenia dostępu obywateli do tego typu lokali. Wszyscy mieszkańcy gminy o niskich dochodach powinni mieć możliwość otrzymania pomocy w zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych. Wyrok jest nieprawomocny.

IV.7214.88.2017

W Zbąszyniu psy na cenzurowanym. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-02-01
  • W Zbąszyniu nie wolno wchodzić z psami do parków i innych obiektów publicznych, bo tak postanowiła rady gminy
  • RPO skarży jej uchwałę do sądu administracyjnego    
  • Prawo nie pozwala bowiem na uchwalenie zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren
  • Można zaś zobowiązywać właścicieli psów, aby w takich miejscach trzymali je na smyczy i po nich sprzątali

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu stwierdził nieważność uchwały Rady Miejskiej Zbąszynia z czerwca 2016 r.

Rada uchwaliła Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. Jeden z jego punktów nałożył na osoby utrzymujące zwierzęta domowe obowiązek niewprowadzania ich do obiektów użyteczności publicznej. Nie dotyczyło to tylko  miejsc przeznaczonych dla zwierząt, a także osób niewidomych korzystających z pomocy psów-przewodników.

Podstawą prawną uchwały był art. 4 ust. 1 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zgodnie z nim rada gminy może określać szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku. Artykuł ten wymienia ściśle zakres spraw, które mogą być w ten sposób unormowane. Zgodnie zaś z art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy regulamin może dotyczyć „obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku”.

Jak podkreślił Rzecznik w skardze do WSA, przepis ten nie upoważnia rady do wprowadzenia takiej regulacji, jak zaskarżona. Rada nie może bowiem regulować innych zagadnień niż ściśle wymienione w art. 4 ust. 1 ustawy. Oznacza to wykroczenie poza zakres delegacji ustawowej i stanowi istotne naruszenie prawa, którego skutkiem jest stwierdzenie nieważności przepisu.

Sądy administracyjne uchylały już takie regulaminy (RPO przyłączył się wcześniej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym do sprawy zakazu wstępu z psami do ogrodu miejskiego w Lublinie - NSA uchylił ten zakaz). Z orzecznictwa sądów wynika, iż prawidłowa interpretacja art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy jest taka, że na jego podstawie gmina może nakładać obowiązki na właścicieli zwierząt - muszą one jednak zmierzać do zapewniania ochrony przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczaniem terenów wspólnego użytku. Wprowadzenie generalnego zakazu nie jest dopuszczalne i stanowi przekroczenie delegacji ustawowej – wskazał Rzecznik.

Ponadto zakaz wprowadzania zwierząt na dany teren nadmiernie ogranicza swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, która przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt oraz wykracza poza materię określoną w ustawie. - Wprowadzenie zakazu wchodzenia ze zwierzętami do terenów wspólnego użytku nie ma nic wspólnego z nakładaniem obowiązków, ponieważ są one wówczas niepotrzebne - podkreślił Rzecznik, powołując się na wyrok NSA z 21 czerwca 2017 r.

W ocenie Rzecznika rada uchybiła też art. 40 ust. 2 pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten nie daje bowiem podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej, a tylko do takich, które nie są jednocześnie terenami przeznaczonymi do wspólnego użytku.

Mimo przyznanej samorządowi terytorialnemu uzasadnionej ustrojowo dużej samodzielności w stanowieniu prawa miejscowego, należy pamiętać, że wola mieszkańców nie jest wyłącznym źródłem władzy samorządowej. Samorząd wykonuje samodzielnie zadania publiczne, ale na podstawie i w granicach upoważnień w ustawie. Gmina nie może wykraczać poza swoje kompetencje, nawet, jeśli cel wprowadzanych regulacji jest zdaniem mieszkańców słuszny – brzmi konkluzja skargi Rzecznika.

V.511.427.2017

O bezradności i smogu - spotkanie regionalne RPO w Mikołowie

Data: 2019-01-25
  • W Mikołowie przemysł sąsiaduje z osiedlami mieszkaniowymi, a w dawnych magazynach powstają nowe uciążliwe fabryki. Mieszkańcy protestują, ale to nic nie daje
  • Ludzie zgłaszali też problemy dotyczące funkcjonowania samorządu -  uważają, że działa bezdusznie, trzyma się sztywno przepisów nie szukając rozwiązań, przez co człowiek zostaje ze swoimi problemami sam
  • Młodzi ludzie dzielili się niepewnością o przyszłość. I pytali, dlaczego nie da się rozwiązać najprostszych problemów, które utrudniają życie.

Najważniejsza jest solidarność. Najpierw jesteśmy my, potem dopiero państwo o prawo. Jeśli chcemy otwartej, nowoczesnej Polski, to sami weźmy się do roboty. Drogę mamy otwartą – podsumowała spotkanie paraolimpijka Karolina Hamer.

Prawie 90 osób przyszło do Biblioteki Miejskiej w Mikołowie na poranne spotkanie regionalne z RPO Adamem Bodnarem. Starsi zajęli miejsca przy bibliotecznych stołach, młodzież – na antresoli.

Przyszły osoby zaangażowane w pomoc społeczną, seniorzy z Rady Seniorów i Uniwersytetu Trzeciego Wieku, działający na rzecz osób z niepełnosprawnościami a także mieszkańcy stowarzyszający się po to, by naprawić sytuację osiedli wokół terenów przemysłowych.  Wielu mówiło, że po prostu byli ciekawi („Przyszłam, bo chcę być blisko spraw ważnych”).

Spotkanie tłumaczyła tłumaczka języka migowego.

- Rzecznik Praw Obywatelskich ma stać na straży przestrzegania praw obywatelskich gwarantowanych przez Konstytucję i przez konwencje międzynarodowe (np. Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych). Jedną z gwarancji tych praw jest prawo zgłoszenia się do Rzecznika Praw Obywatelskich (art. 80 Konstytucji) – wyjaśnił na wstępie Adam Bodnar. - Jednym z ważniejszych zadań Rzecznika jest ustalanie, gdzie dochodzi do naruszeń praw człowieka – wiem dzięki spotkaniom w kraju, jak różne są to problemy, jak mało się o nich wie w Warszawie. Ale wiem też, jak wspaniałe rozwiązania problemów powstają daleko od centrum.

Ochrona środowiska

- Grażyna Wolszczak wygrała wczoraj proces o zanieczyszczenie środowiska. Co z tego wynika dla nas? Czy Rzecznik może wspomóc ludzi w takich sprawach.

RPO: Pani Grażyna Wolszczak wystąpiła przeciw Skarbowi Państwa o naruszenie dóbr osobistych z powodu smogu w Warszawie. Powątpiewałem w jej sukces, bo sytuacja w Warszawie jest jednak nieporównywalnie lepsza niż np. w Rybniku, gdzie  przez 1/3 roku nie można normalnie funkcjonować.

Jest jednak inna ważna sprawa, która się toczy w Polsce – Rybnicki Alarm Smogowy rozpoczął akcję informacyjną i działania na rzecz poprawy sytuacji w mieście. I do tego jego przedstawiciel złożył pozew przeciwko skarbowi państwa  wykazując, że smog zmusza go do zmiany sposobu życia (co oznacza, że przestaje być wolnym człowiekiem). Inaczej niż pani Grażyna Wolszczak przegrał w pierwszej instancji. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do tego postępowania (opowiadała o tym mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z BRPO).

Sala sądowa jest miejscem na przedstawienie argumentów – to tą drogą obywatele mogą dosyć skutecznie przedstawiać argumenty, które będą miały wpływ na politykę publiczną. Grażyna Wolszczak wygrała proces i dziś cała Polska o tym rozmawia. A my mamy też szansę wpłynąć na linię orzeczniczą sądów -  zauważą one być może, jaki jest związek między ochroną środowiska i prawami obywateli.

Rzecznik skutecznie zmienił tą drogą zasady wprowadzania tzw. opłat klimatycznych – samorządy liczyły sobie dodatkowe opłaty jako kurorty, a powietrze tam było już dosyć zanieczyszczone (patrz – sprawa Zakopanego). W ten sposób samorządowcy dosyć boleśnie uświadamiają sobie, że mają problem z ochroną środowiska i muszą go rozwiązać. – Pokazujemy, że opłaca się zainwestować w ochronę środowiska – powiedział dyr. Łukasz Kosiedowski z BRPO

Zresztą – zauważył Adam Bodnar – tą drogą można też egzekwować prawa osób z niepełnosprawnościami. A robić to można nie tylko z pomocą RPO ale i organizacji pozarządowych. W przypadku ochrony środowiska taką organizacją jest ClientEarth.

Sytuacja w Mikołowie

- W Mikołowie budują się fabryki w dawnych magazynach. To się dzieje za cichym przyzwoleniem władz. Mamy tak rozwijającą się fabrykę mebli. Skończymy jak w Mielcu. Bo dla władz ważny jest rozwój gospodarczy – nie ważne, że dzieje się to w okolicy osiedli mieszkalnych. Na papierze te nowe fabryki nie szkodzą. A kiedy zgłaszamy problemy, mówi się nam „Możecie się wyprowadzić”.

Powietrze nas truje, hałas wykańcza – mówili ludzie.

RPO: Jak mogę Państwu pomóc?

- Chcemy, by nasz głos był bardziej słyszany – mówi lider stowarzyszenia i przekazuje Adamowi Bodnarowi cały zestaw dokumentów.

Prawo do mieszkania w Mikołowie

- Oddawali piękne budynki socjalne, tam jest więcej samochodów niż mieszkań, a mnie odmówili jednego pokoju, bo mi burmistrz zarzucił za wysoką emeryturę. Straciłem na GetBack, jestem osobą zasłużoną dla tej spoleczności, mam 70 lat i nikt mi nie chce pomóc, nawet Rzecznik. Jestem za stary, żeby mi ktoś pomógł. Nikt się bezdomnymi nie przejmuje.

RPO: Przyjrzymy się jeszcze raz tej sprawie. Proszę jednak pamiętać, że prawo pozwala urzędnikom przyznawać mieszkania socjalne tylko tym, których dochody nie przekraczają pewnego progu. To nie znaczy, że nie da się pomóc

Sprawa GetBacku jest bardzo poważna – bo tu chodzi o instytucję finansową notowaną na giełdzie, a więc taką, za której standardy ręczyło państwo. Rzecznik sprawą się zajmuje – powiedział Adam Bodnar.

Opowiedział też  o tym, jak powinna wyglądać polityka pomocy w wychodzeniu z kryzysu bezdomności – od wsparcia i leczenia, po mieszkania wspomagane. W niektórych miejscach ten system działa świetnie, a w innych – nie. RPO może zapytać władze Mikołowa o politykę w tej sprawie, podzielić się wiedzą zebraną w innych regionach kraju i dzięki współpracy z ekspertami.

Prawo do bycia zauważonym

- Ale jak mamy sprawić, by nasze koncepcje były bardziej uwzględniane? Powinniśmy np. lepiej rozwijać komunikację rowerową…

RPO: nie ma innego sposobu niż tworzenie wspólnoty i miejsca do rozmowy. Pomysły rowerzystów mogą budzić opór kierowców. Żeby zgłaszać propozycje, trzeba też umieć zrozumieć stanowisko drugiej strony. A potem wspólnie decydować.

Tworzenie przyjaznej przestrzeni w mieście może się odbywać zgodnie z wypracowywanymi już zasadami – może warto skorzystać z wzorów, jakie przygotowała Komisja Ekspertów ds. Osób Starszych w sprawie projektowania przestrzeni uniwersalnej a także System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania.

- To jest porządny wzór działania i koordynowania działań po to, by dla seniora dom pomocy nie był jedynym rozwiązaniem. Pokazuje, że działania musza być całościowe, że jeśli prawo nie pozwala przyznać komuś mieszkania socjalnego ze względu na za wysokie dochody, to może trzeba mu pomóc to mieszkanie wynająć. Ludzie popadają w kryzys bezdomności naprawdę z wielu powodów.

Problem niemożności wyegzekwowania obowiązku meldunkowego

Dłużnik nie mógł ustalić miejsca zamieszkania wierzyciela – więc musiał wpłacić pieniądze do depozytu. To nie przeszkodziło egzekucji, która doprowadziła człowieka do ruiny.

A to dlatego, że choć obowiązek meldunkowy istnieje, to nie ma go komu wyegzekwować.

RPO: Sprawdzimy to.

Pytania od licealistów (na karteczkach)

·Pytania o sprawy szkolne (przeładowane programy, obowiązkową maturę z matematyki dla humanistki, brak lekcji z tego, co jest naprawdę potrzebne).

RPO:  Rzecznik nie jest specjalistą od metodologii nauczania. Mogę to próbować wyjaśnić decyzjami metodyków nauczania (matematyka) a także szybko wdrażaną reformą edukacji (przeładowane programy).

·Dlaczego politycy nie dotrzymują słowa, a najgorsze przestępstwa nie są karane surowiej?

RPO: Wyjaśnieniem jest populizm, czyli składanie pustych obietnic zamiast poważnej rozmowy z ludźmi o problemach. Populista proponuje zbyt proste rozwiązanie – nie po to, by problem rozwiązać, ale po to, by zyskać poklask. Realne rozwiązania problemów są zaś zawsze dużo bardziej skomplikowane, i kosztują dużo więcej, niż chcielibyśmy wydać.

·Dlaczego w autobusach nie można używać zwykłych biletów tylko karty?

RPO:  To jest świetne pytanie do radnych i do lokalnego rzecznika konsumentów.

·Dlaczego w telewizji nie ma zawsze tłumaczenia na język migowy?

RPO:  Bo to kosztuje, nadawcy oszczędzają, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji słabo egzekwuje ten obowiązek.

·Dlaczego nie ma kładki nad drogą krajową 44 łączącą Mikołów z Tychami, a przebiegającą przez osiedle? Tam zginęły dwie młode dziewczyny.

RPO: A to jest sprawa dla Rzecznika, sprawdzimy. Być może powinniśmy złożyć kilka kasacji do Sądu Najwyższego po to by zwrócić uwagę na problem.

·Czy nauczyciel może przedstawiać swoje poglądy na lekcji?

RPO: Coraz częściej jesteśmy pytani, czy nauczyciel WOS może mówić o Konstytucji. Moim zdaniem zawsze najlepszym sposobem jest przedstawianie różnych źródeł i interpretacji.

·Dlaczego studia nie opłacają się młodym, bo albo nie ma po nich pracy, albo jest niskopłatna

RPO: Stworzyliśmy mit, że po studiach ma się fajną i dochodową pracę. Tak niestety nie jest – i mogę Wam to powiedzieć jako prawnik. Wyksztalcenie daje szansę, ale nie jest gwarancją lepszego życia.

Czy RPO włączy się w kampanię przeciwko mowie nienawiści

- Na stronie RPO.gov.pl znalazłam Pana rekomendacje w sprawie mowy nienawiści. Czy Pan się w to włączy?

RPO: Od dwóch tygodni prawie nic innego nie robię

Świdnik pod śniegiem. Spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-01-10

Na południowe spotkanie w zaśnieżonym Świdniku przyszło 10 stycznia siedem osób. W sprawach indywidualnych i po to, żeby posłuchać (i skonfrontować informacje z mediów z rzeczywistością).

Miasto przyjazne dla rowerów, czyli dla wszystkich, mimo śniegu

Nie da się korzystać z rowerów zimą, bo samorząd nie dba o drogi i odśnieżanie. Nie zawsze zwraca się uwagę na to, żeby budować drogi rowerowe z myślą o potrzebach ludzi.

Stowarzyszenie Świdnik Miasto Dla Rowerów jest kilkuosobowe. Wiele udogodnień dla rowerzystów udaje mu się  zrealizować dzięki budżetowi obywatelskiemu. Jednak ważne jest, by samorząd zaczął myśleć o problemie całościowo, a nie w ramach akcji i projektów. 

RPO: Rzecznik nie może wydawać poleceń władzom samorządowym. Ale może skorzystacie Państwo w Świdniku z wiedzy zawartej w publikacji dotyczącej tego, jak tworzyć przestrzeń publiczną dostępną dla wszystkim, w tym osób z problemem z poruszaniem się. Bo w efekcie skorzystają też rowerzyści.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Warto zapoznać się ze standardami przyjętymi w Gdyni. Tam miasto wyraźnie mówi, czego wymaga od inwestorów, by tworzyć przyjazną przestrzeń dla mieszkańców, i co robić, by likwidować istniejące już bariery.

RPO zacytował uczestników spotkania w Jarosławiu, którzy mówili o kłopotach z odśnieżaniem. Prawo złożyło ten obowiązek na barki właścicieli posesji. Ale coraz więcej osób w podeszłym wieku mieszka samotnie i śniegu nie da rady odgarnąć, ludzie wyjeżdżają też z miasta i nie wypełniają obowiązku odśnieżania – a chodnik odśnieżony odcinkami to chodnik w ogóle nie odśnieżony. Być może więc pora podjąć dyskusję o zmianie przepisów?

Obecna na spotkaniu sekretarz miasta Świdnika dodała, że odśnieżanie nie jest możliwe, bo właściciele pojazdów nie mają gdzie odstawić samochodów. Ale wtedy nie ma jak oczyścić ze śniegu parkingu.

Opowiada też o staraniach miasta, by ułatwiać życie mieszkańcom.

Barbara Imiolczyk: To, o czym dziś rozmawiamy jako o działaniu dobrowolnym może się wkrótce zamienić w obowiązek. Trwają też do 21 stycznia konsultacje projektu ustawy o dostępności. Warto wziąć w nich udział i zgłosić uwagi.

Uczestnik spotkania: czy ta ustawa obejmie też prawa osób uwięzionych na IV piętrze bez windy? Słyszałem, że mazurska Spółdzielnia Pojezierze wie, jak to robić, by dofinansowywać budowy wind, ale my mamy z tym kłopot.

Kolejny głos: to są wszystko sprawy poważne i skomplikowane. Bez rzetelnej i fachowej debaty takich problemów nie rozwiążemy.

Rzecznik nie broni Polaków, bo tak mówi Stanisław Michalkiewicz w „Najwyższym Czasie”.

Pan, który przyjechał spóźniony po informacji z Radia Lublin, trzymał w ręku artykuł z Najwyższego Czasu z 2017 r. i w całości go odczytał. Autor artykułu domagał się dymisji RPO w związku z zacytowanym w mediach fragmentem wypowiedzi o odpowiedzialności za Holokaust. Pytającego interesowały też bardzo sprawy finansowe. - Ile Pan zarabia i ile zarabiają w pana Biurze? - pytał.

RPO: W Biurze RPO pracuje 300 osób, budżet to ok 40 mln zł (płace, utrzymanie biura, remonty). Wynagrodzenie RPO jest określone ustawowo na poziomie 15 tys. zł. brutto.  Pensje pracowników w Biurze są na „umiarkowanym poziomie”, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę kompetencje prawnicze ekspertów Biura i rynek pracy w Warszawie.

W sprawie wypowiedzi o Holokauście – to nie była to rozmowa, jak pisze pan Michalkiewicz, dla niemieckiej gazety, tylko dla TVP Info. Powiedziałem wyraźnie, że za Holokaust odpowiadają Niemcy. Nie możemy jednak zapominać o współodpowiedzialności osób innych narodowości, w tym Polaków. Ich odpowiedzialność potwierdzają wyroki sądów Państwa Podziemnego na szmalcownikach.

Kiedy następnego  dnia w debacie pojawiło się tylko zdanie środkowe z wypowiedzi, zdałem sobie sprawę, że nie powinienem był użyć sformułowania „naród Polski”, tylko „niektórzy przedstawiciele narodu Polskiego”. Nie spodziewałem się takiej nadinterpretacji, popełniłem błąd i przeprosiłem za to. Ale to nie jest taki błąd, by się od razu podawać do dymisji.

Uważam, że każdy dojrzały naród potrafi i umie rozliczać się z przyszłości. Trzeba mówić o bohaterach i o tych, którzy zachowali się haniebnie.

A jeśli chodzi o odszkodowania za straty wojenne obywateli – to powinno to być zdaniem RPO systemowe i na podobnych zasadach jak w przypadku mienia zabużańskiego. Czyli z ograniczeniami.

Obywatel nie dostaje odpowiedzi. Policja nie broni poszkodowanych

- Znam swoje prawa i zadaję pytania, składam pisma, ale one pozostają bez odpowiedzi. W konfliktach rodzinnych policja nie staje po stronie ofiar. A cały problem bierze się z tego, że pomoc społeczna dla osób z niepełnosprawnościami i niesamodzielnych jest źle zoroganizowana, pracownicy źle wykonują swoją pracę, nie sposób dowiedzieć, co spowodowało wybór takiej a nie innej firmy świadczącej usługi opiekuńcze . – Kiedy zaczynam się upominać o prawa mojej mamy, obrywam.

RPO: Pani prawo polega w takiej sytuacji na tym, by zwrócić się do Rzecznika. Możemy interweniować.

Proszę pamiętać, że w Lublinie działa Punkt Przyjęć Interesantów RPO, można spotkać się z prawnikiem z Biura RPO z Warszawy w każdy ostatni piątek miesiąca.

Proszę też pamiętać o obywatelskim prawie dostępu do informacji publicznej. Warto składać wnioski powołując się na tę ustawę.

Powiedzmy sobie też jasno, że system opieki nad osobami zależnymi, poziom płac dla pracowników opieki i wsparcie dla opiekunów-członków rodzin jest na coraz bardziej katastrofalnym poziomie.

Zróżnicowanie opłat za parkowanie w Krakowie. WSA uznał skargę Rzecznika

Data: 2019-01-08
  • Rada Krakowa przyznała niższe opłaty za parkowanie mieszkańcom dysponującym prawem własności pojazdów lub użytkującym je na podstawie umowy leasingu czy przewłaszczenia na zabezpieczenie
  • Ludzie skarżyli się, że pominięto osoby, których tytuł do pojazdu wynika z innych umów cywilnoprawnych, np. najmu czy użyczenia
  • Rzecznik zaskarżył te przepisy jako naruszające konstytucyjną zasadę równości wobec prawa
  • Ich nieważność stwierdził Wojewódzki Sad Administracyjny w Krakowie

22 listopada 2017 r. Rada Miasta Krakowa uzależniła prawo do abonamentu postojowego „Mieszkańca” (z niższymi opłatami za parkowanie) od zameldowania na terenie strefy płatnego parkowania oraz posiadania pojazdu z tytułu: własności, współwłasności, umowy leasingu lub umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie (w przypadku umowy kredytu na zakup samochodu).

Oznacza to, że uprawnienia tego nie mają osoby zameldowane na terenie strefy płatnego parkowania, które użytkują pojazdy na podstawie umów innych niż umowa leasingu czy przewłaszczenia na zabezpieczenie umów cywilnoprawnych (np. umowy najmu czy umowy użyczenia).

Do Rzecznika zgłaszały się osoby, które czuły się dyskryminowane koniecznością ponoszenia wyższych opłat tylko dlatego, że samochody użytkowały na podstawie umowy najmu czy użyczenia. Dlatego RPO zaskarżył uchwałę Rrady Miasta do WSA.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika naruszono zasadę równego traktowania obywateli przez władze publiczne, wynikającą z art. 32 Konstytucji. Tymczasem art. 13b ust. 4 ustawy o drogach publicznych nie pozostawia radzie gminy pełnej swobody ustalania kryteriów różnicowania stawek opłat za parkowanie dla poszczególnych kategorii użytkowników. Ustalając je, rada gminy musi w szczególności uwzględnić wynikający z art. 32 Konstytucji nakaz równego traktowania podmiotów prawa w obrębie określonej kategorii.

Przyjęte kryterium tytułu własności pojazdu samochodowego lub władania nim na podstawie umowy leasingu lub umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie nie pozostaje w związku z założonym celem. Niezależnie bowiem od podstawy prawnej użytkowania pojazdu, wszyscy zmotoryzowani mieszkańcy powinni na takich samych zasadach korzystać z przywileju wnoszenia opłaty abonamentowej za postój w strefie płatnego parkowania, w pobliżu miejsca zamieszkania.

Nie można więc wskazać logicznych argumentów, dla których zróżnicowano w prawach mieszkańców strefy płatnego parkowania, nie przyznając uprawnienia do uiszczania opłaty abonamentowej za parkowanie tym mieszkańcom strefy, którzy korzystają z pojazdów samochodowych w oparciu o umowę najmu albo umowę użyczenia – podkreślił Rzecznik.

Kryterium różnicujące uprawnienia kierowców narusza również zasadę proporcjonalności. Trudno bowiem uznać, że waga interesu, któremu miało służyć zróżnicowanie sytuacji prawnej zmotoryzowanych mieszkańców, stoi w odpowiedniej proporcji do wagi interesu mieszkańców strefy, który naruszono wskutek nierównego traktowania podmiotów podobnych.

Zdaniem Rzecznika, nie sposób także wskazać wartości konstytucyjnych, które uzasadniałyby odmienne traktowanie mieszkańców w zależności od rodzaju przysługującego im tytułu prawnego do pojazdu. Regulacje, które  wprowadzają takie zróżnicowanie, pozostają natomiast w sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej, która nie zezwala na różnicowanie prawne podmiotów, jeśli ich sytuacja faktyczna jest taka sama.

Orzecznictwo sądów administracyjnych stoi na stanowisku, że niedopuszczalne jest różnicowanie w aktach prawa miejscowego uprawnień osób korzystających z pojazdów poprzez odwołanie się do kryterium własności pojazdu lub kryterium trwałości umowy cywilnoprawnej.

Np. w wyroku z 13 grudnia 2000 r. (sygn. akt II SA 2268/00) Naczelny Sąd Administracyjny uznał za niezgodne z art. 32 Konstytucji regulacje zawarte w Regulaminie funkcjonowania Systemu Strefy Parkowania Płatnego Niestrzeżonego w Warszawie. Przyznawały one prawo do  identyfikatora uprawniającego do bezpłatnego parkowania tylko tym mieszkańcom strefy, którzy byli właścicielami samochodów zarejestrowanych pod adresem zgodnym z miejscem zameldowania. Zdaniem NSA, rozwiązanie, które bazowało wyłącznie na tytule własności pojazdu naruszało zasadę równości wobec prawa, gdyż eliminowało inne trwałe stany faktyczne, kiedy osoba legitymowała się tytułem prawny do korzystania z pojazdu niebędącego jej własnością i zarejestrowanego na inny podmiot.

8 stycznia 2019 r. WSA (sygn. akt. III SA/Kr 900/18) stwierdził nieważność zaskarżonych przepisów. Wyrok nie jest prawomocny.

V.565.58.2018

Dlaczego Kraków ignoruje wyroki sądów dotyczące dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły?

Data: 2019-01-02
  • Kraków z wielkimi oporami wykonuje wyrok w sprawie pani Angeliki i jej dziecka. Nie rozwiązał jednak systemowo sprawy dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wbrew stanowisku sądów proponuje rodzicom o połowę mniejsze wsparcie, niż im się należy
  • Rzecznik zwrócił się do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego o stosowanie się do standardów konstytucyjnych i międzynarodowych dotyczących praw osób z niepełnosprawnościami
  • Apeluje, by miasto nie narzucało rodzicom krzywdzących warunków, korzystając ze swej silniejszej pozycji

Ze względu na niepełnosprawność dziecko pani Angeliki nie może chodzić do najbliższej szkoły, ale do takiej, która jest odpowiednio dostosowana do jego potrzeb. Pani Angelika dowozi dziecko – codziennie jedzie z nią do szkoły, wraca, a potem jedzie po dziecko i wraca z nim. W sumie pokonuje drogę dom-szkoła cztery razy dziennie.

Przepisy mówią, że dowóz dziecka do szkoły ma być bezpłatny. Nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Kraków uznał, że dofinansowanie dwóch kursów dziennie wystarczy.

Pani Angelika poszła z tym do sądu i wygrała (w dwóch instancjach, w 2017 r. i prawomocnie w 2018 r.). Wsparł ją w tym RPO. Sąd potwierdził: rodzicowi dziecka z niepełnosprawnością należy się pełen zwrot kosztów dowozu dziecka, a więc także za drogę ze szkoły po odwiezieniu dziecka i po dziecko po zakończeniu zajęć.

Okazało się, że w Krakowie to za mało.

W 2018 r. Kraków zapłacił pani Angelice, ale tylko za dowóz dziecka w roku szkolnym 2016/2017. Nie chciał podpisać kolejnych umów refundacyjnych. Pani Angelika znów poszła do sądu i dopiero gdy ten 10 maja 2018 r. potwierdził jej prawa, gmina sfinansowała dowóz dziecka w ubiegłym i obecnym roku szkolnym. Ale i tak – mimo dwóch przegranych spraw w sądzie – najpierw zaproponowała pani Angelice refundację jedynie za dwa przejazdy dziennie.

W piśmie do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego RPO Adam Bodnar przypomina, że zwrot kosztów czterech przejazdów dziennie to proste „uwzględnienie przez miasto Kraków standardów wynikających z norm Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012 r., poz. 1169) oraz Konstytucji RP dotyczących wyrównywania szans edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami”.

Tymczasem do Rzecznika wciąż docierają sygnały, że Kraków spełnił te standardy „jedynie w tej indywidualnej sprawie, podczas gdy nie uległa zmianie stosowana przez miasto Kraków ogólnie przyjęta praktyka polegająca na ograniczeniu refundacji kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół i placówek do dwóch przejazdów dziennie”.

- Taki stan rzeczy należy uznać za niedopuszczalny. Choć przytoczone wyroki sądów dotyczą bezpośrednio jedynie pani Angeliki oraz jej dziecka, nie ulega wątpliwości, że zawarte w nich rozstrzygnięcia można odnieść do sytuacji, w jakiej znajdują się inni rodzice uczniów z niepełnosprawnościami. Krakowska praktyka postępowania w sprawie zawierania umów o refundację kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół została uznana przez sądy powszechne za nieprawidłową w świetle obowiązujących przepisów (w szczególności w zakresie celu uregulowania art. 39 ust. 4 ustawy Prawo oświatowe, jakim jest ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami dostępu do edukacji na zasadzie równości z ich rówieśnikami).

Dalsze proponowanie rodzicom zwrotu kosztów jedynie za dwa przejazdy dziennie należy więc ocenić jako lekceważenie wykładni przepisów prawa dokonanej przez niezależne sądy, co w konsekwencji prowadzi do narzucania przez gminę miejską Kraków – jako podmiotu silniejszego w tym stosunku – krzywdzących warunków umów zawieranych z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami.

Tego rodzaju postępowanie nieuchronnie prowadzi do podważania zaufania obywateli do władzy publicznej. Świadczą one również o braku poszanowania prawa przez organy, które same zobowiązane są do jego stosowania – pisze RPO.

Adam Bodnar prosi prezydenta Jacka Majchrowskiego o wyjaśnienie przyczyn kontynuowania praktyki polegającej na proponowaniu rodzicom uczniów z niepełnosprawnościami zwrotu kosztów dowozu ich dzieci do szkół i innych placówek edukacyjnych oraz opieki nad nimi w czasie tego dowozu jedynie za dwa przejazdy dziennie.

XI.7036.40.2016

RPO przyłączył się do procesu cywilnego związanego ze śmiercią uczniów w Tatrach w 2003 r.

Data: 2018-12-17
  • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
  • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
  • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
  • Dla odpowiedzialności miasta znaczenie ma fakt zgody dyrektor szkoły na tę wycieczkę – wskazuje Rzecznik

18 grudnia 2018 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach o godz. 13.30 rozpozna apelację w tej sprawie.

Historia sprawy

W tragicznej wycieczce licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod  lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

W 2006 r.  nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

Argumenty RPO

Rzecznik popiera apelację ojca wobec władz miasta. Rzecznik nie wypowiada się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia.

Rzecznik zwraca uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że „zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

VII.501.43.2018

Sesja 25: Warsztat: "Wyłącz ego. Zrozum drugiego” - warsztat dialogu

Data: 2018-12-15
  • Współdecydowanie w sprawach ważnych dla obywateli nie będzie możliwe, jeśli nie będziemy ćwiczyc i trenować umiejętności prowadzenia konsultacji

Argumenty za i przeciw lokalizacji na osiedlu mieszkaniowym, tuż przy szkole, domu socjalnego dla mężczyzn po wyrokach – to temat warsztatów „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”.

Wykazały one, że wysłuchanie drugiego niekoniecznie musi  oznaczać porozumienie - ale można wtedy dalej normalnie żyć z takim człowiekiem.

W Polsce coraz trudniej jest rozmawiać o sprawach publicznych. Polaryzacja debaty, powstawanie środowisk o różnych zapatrywaniach ideowych, powoduje, że tracimy wspólną przestrzeń, nie chcemy słuchać drugiej osoby czy „Innego”.

Celem warsztatu było zastanowienie się, jak możemy temu przeciwdziałać. Jakie metody można wykorzystać, aby dialog i faktyczne wzajemne zrozumienie stały się możliwe. Uczestnicy warsztatu wcielali się w konkretne role, aby w praktyce zrozumieć źródła i dynamikę konfliktu.

Panelistami byli: 

  • Kuba Wygnański
  • Daria Drabik - koordynatorka inicjatywy „Wyłącz ego. Zrozum drugiego”, Orange Polska
  • Katarzyna Pliszczyńska, członkini Laboratorium Partycypacji Obywatelskiej w Pracowni Badań i Innowacji Społecznych "Stocznia”.
  • Maja Zabokrzycka, wiceprezeska wrocławskiej Fundacji Dom Pokoju

Relacja na gorąco:

Kuba Wygnański: Coraz trudniej się dogadujemy, a jakość sporu jest większa niż wcześniej. Dla wielu konflikt jest celem samym w sobie. Media płaczą że się nie możemy porozumieć, ale bardzo dobrze żyją z tego konfliktu. Nie mamy autorytetów, które mogą nas posadzić obok sobie. Kościół  zawodzi. Parlamentaryzm staje się swoim przeciwieństwem Media publiczne, które mają zlepiać wspólną przestrzeń, są też częścią całej operacji.

Polacy są zmęczeni konfliktem i chętnie by o tym porozmawiali. Dlatego podjęliśmy działania, aby temu się przeciwstawić – tak powstał program „Wyłącz ego – zrozum drugiego” z udziałem Orange Polska. Wezwaliśmy na pomoc norweskich ekspertów, którzy pomagają w skomplikowanych sytuacjach z grupy Nansen Center for Peace and Dialogue.. Ich trenerzy szkolą nasze zespoły m.in. w grach, takich jak ta.

Maja Zabokrzycka: Przygotowaliśmy grę symulacyjną na podstawie autentycznej sytuacji, gdy doszło do konfliktu.

Na osiedle mieszkaniowe ma być przeniesiony dom socjalny dla mężczyzn, którym nie powiodło się w życiu - są po wyrokach. Teraz mają dostać  niszczejący pustostan, użytkowany  przez chuliganów.  Jest on w sąsiedztwie  szkoły podstawowej. W domu jest zakaz spożywania alkoholu. Prowadzące go stowarzyszenie jest finansowane przez gminę, która wskazała tę lokalizację.

Na osiedlu nakręca się spirala strachu. Część mieszkańców protestuje i zgłasza petycję aby zmienić lokalizację. Odbija się to na uczniach szkoły, którzy boją się że może ich spotkać coś złego.

Strony mają się spotkać i porozmawiać. Uczestnicy warsztatów wcielili się w rónże role – rodziców, dyrektor szkoły, członków rady osiedla,  urzędników gminy, stowarzyszenia prowadzącego dom.

Symulowana debata

Mieszkaniec będący „za”: Ci ludzie są weryfikowani, nie wolno im pić, muszą znaleźć pracę w 5 dni, inaczej muszą opuścić tę placówkę. Uważam, że trzeba im dać szansę.

Rodzic1: Wychowuje dzieci by nie miały kontaktu ze złymi ludźmi, a tu co?

Rrodzic2: Ja swoje dziecko wychowałam tak, aby pomagać. Nie dajemy szansy na wyjście z tego co zrobili, to wrócą do tego na szkodę nas wszystkich.

Członek rady osiedla1: Chcemy wiedzieć za co ci ludzie są skazani.

Członek Stowarzyszenia: Nie za przestępstwa przeciwko życiu czy zdrowiu. To nie są przypadkowe osoby. Oni są gotowi na zerwanie ze swą przeszłością. - Ale dlaczego przy szkole? Mamy 20 lat doświadczeń, nigdy nie było żadnych incydentów. – A czy może pani zagwarantować, że to się nie wydarzy?

Dyrektor szkoły: tam wcześniej w pustostanie mieszkali różni ludzie, i różne rzeczy się działy, a dzieci to widziały.

Stowarzyszenie: to urząd miasta nam to  miejsce wyznaczył. A dzieci zobaczą, że pracują, że mogą zerwać z przeszłością.

Mieszkańcy: Ale co, jeśli dzieci będą się patrzeć i brać z nich przykład?

Stowarzyszenie: Były pikiety protestacyjne pod naszym domem – dwóch naszych podopiecznych w efekcie się wyprowadziło.

Członek rady: Bardzo dobrze. Niech się wszyscy wyprowadzą i  zamieszkają gdzieś w lesie i tam sobie sami szałasy zbudują.

Mieszkaniec: Wartość mojego mieszkania się zmniejszy, gdybym chciał je sprzedać. Co na to urząd miasta?

Urząd miasta: jesteśmy za ochroną praw wszystkich. Musimy pomagać tym, którym nie powiodło w się w życiu. Te osoby maja obowiązek znaleźć pracę, a np. na państwa osiedlu nie wszyscy pracują.

Mieszkaniec: Czujemy się pominięci w decydowaniu, Nikt nas nie pytał, czy chcemy brać udział w tym eksperymencie społecznym? Nie było konsultacji.

Urząd miasta: była zakładka na stronie internetowej urzędu miasta o tym. – To kpina! (okrzyki z sali). Chcemy referendum!

Podsumowanie

Maja Zabokrzycka: Państwo odtworzyli prawdziwe emocje, które naprawdę miały miejsce podczas realnego spotkania. Choć tam prawie dochodziło do rękoczynów. Jak państwo czuli się w tych rolach?

Osoba wcielająca się w radną: Naprawdę jestem radną, i po tym szkoleniu uścisnę wszystkich najbardziej nieprzyjemnych radnych u siebie.

Odgrywająca rolę urzędnika miasta: wydawało mi się, że mieszkańcy pogadają, a my i tak zrobimy po swojemu.

Wcielający się w rolę mieszkańca: miałam poczucie, że spotkanie zrobiono  tylko po to, by nic się nie zmieniło

Wcielający się w rolę członka stowarzyszenia: mam wrażenie, że mieszkańcy i tak stosunkowo łagodnie odnosili się do sprawy.

Konkluzje

W dialogu często nie znajdziemy rozwiązania problemu, ale dajemy szansę, by się ludzie wypowiedzieli. By się usłyszeli i podjęli próbę zrozumienia drugiej strony. To, co mówimy, niekoniecznie jest tym, co chcemy osiagnąć. To co w środku, to nasze potrzeby czy wartości, których możemy sobie nie uświadamiać.

W każdej odtwarzanej roli można by znaleźć wartości, która były ważne. Chodzi o to by rozmawiać o tych wartościach i realnych potrzebach, a nie o słowach, które mogą ranić.

Najważniejsze pytanie to: „Dlaczego nie chcę ustąpić, skoro ten drugi ma taką samą potrzebę czy wartości, jak i ja”? Chodzi o to, by spojrzeć w oczy przeciwnikowi i zobaczyć,  że oprócz odpychającej warstwy zewnętrznej ma swoje motywacje które nimi kierują,. Niekoniecznie musi to oznaczać porozumienie. Ale można wtedy dalej z normalnie żyć z takim człowiekiem

Zwrot odholowanego samochodu. Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO

Data: 2018-12-05
  • Nie można nie oddawać samochodu tylko dlatego, że właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. Kierowca może zapłacić po odebraniu auta
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO w sprawie przepisów o pojazdach, które są odholowywane na strzeżone parkingi
  • Według TK doszło do nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności, a opłatę można egzekwować w drodze egzekucji

24 maja 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów  przewidujących, że pojazd usunięty z drogi i umieszczony na parkingu strzeżonym jest wydawany właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za usunięcie auta i jego parkowanie.

Argumenty RPO

RPO nie kwestionował usuwania i odholowania pojazdu zaparkowanego w złym miejscu (czy też samochodu kierowanego przez osobę bez uprawnień).  Dopuszczalne jest bowiem nakładanie na kierowcę opłat za usunięcie pojazdu z uwagi na przesłanki porządku publicznego. –  Opłaty służą zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych do budżetów powiatów – wskazywał Adam Bodnar.

Za niedopuszczalne z punktu widzenia przesłanek ograniczenia prawa własności (art. 64 Konstytucji), określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, RPO uznał zaś regulacje, że wydanie pojazdu właścicielowi następuje dopiero po okazaniu dowodu wpłaty.  Nie spełniają one wymogu niezbędności dla ochrony interesu publicznego, jak również wymogu zachowania odpowiedniej proporcji między korzyściami, jakie wynikają z tych przepisów, a ograniczeniami,  których doznaje właściciel.  Jest on ograniczany w wykonywaniu prawa własności, gdyż pozbawia się go możliwości korzystania z rzeczy.

Zdaniem Rzecznika nie istnieje bowiem rzeczywista potrzeba uzależnienia  wydania właścicielowi pojazdu przechowywanego na parkingu od uprzedniego uiszczenia opłat za odholowanie pojazdu, w celu zapewnienia powiatowi dochodów z tego tytułu.

Cel ten jest bowiem możliwy do osiągnięcia przy zastosowaniu innych środków powodujących mniejsze ograniczenia praw właścicieli odholowanych pojazdów. W ocenie Rzecznika przepisy mogą bowiem nakładać na właściciela obowiązek zapłaty  w określonym terminie, po którego upływie będą dochodzone w drodze egzekucji administracyjnej.

Rzecznik podkreślał, że w obecnym stanie prawnym, choć w interesie właściciela pojazdu leży niezwłoczna zapłata, nie zawsze jest on w stanie natychmiast zapłacić. - Jeżeli bowiem np. w weekend kierowca uda się do innego miasta i nie ma przy sobie znacznej ilości gotówki, jak również nie dysponuje elektronicznymi instrumentami płatniczymi, to nie ma możliwości szybkiego uregulowania należności za odholowanie pojazdu samochodowego, a tym samym nie może korzystać z pojazdu – podkreślał Rzecznik.

Sejm i Prokurator Generalny - uczestnicy postępowania przed TK - przedstawili stanowisko, że zaskarżone przepisy są zgodne z Konstytucją, 

Wyrok TK

5 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 130a ust. 5c oraz ust. 7 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym w zakresie, w jakim przewiduje, że pojazd usunięty z drogi pozostaje na parkingu strzeżonym wyznaczonym przez starostę do czasu uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie - są niezgodne z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (przewodniczący), Piotr Pszczółkowski, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja (sprawozdawca) i Andrzej Zielonacki.

Uwzględniając z jednej strony konieczność ochrony porządku publicznego, a z drugiej strony - wagę praw właściciela, Trybunał uznał, że ingerencja ustawodawcy w prawo własności jest niewspółmierna do celu regulacji. Zdaniem Trybunału, obowiązek uiszczenia opłaty za usunięcie i parkowanie pojazdu – jako warunek wydania pojazdu – ma znaczenie drugorzędne dla zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym i porządku publicznego. Cel ten zostaje bowiem zrealizowany przez usunięcie pojazdu z drogi. W istocie ustawodawca miał na celu mobilizowanie kierowców do niezwłocznego uiszczenia należności publicznoprawnych, służących zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych (w tym wypadku do budżetów powiatów).

Trybunał stwierdził, że zastosowany środek jest nieproporcjonalny w sytuacji, gdy istnieją ustawowe instrumenty egzekwowania należności publicznoprawnych (w trybie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji). Ewentualne trudności w ściąganiu opłat za usunięcie i przechowanie pojazdu nie są zaś wystarczającym powodem ingerencji w prawo własności.

W ocenie Trybunału ustawodawca przekroczył ramy wyznaczone treścią zasady proporcjonalności przewidzianej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Przyjęte rozwiązanie, choć przydatne, to nie jest konieczne dla osiągnięcia zakładanego celu regulacji i stanowi nadmierny ciężar dla właściciela. W konsekwencji narusza art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Przepisy te stracą moc obowiązującą z upływem dziewięciu miesięcy od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Odroczenie utraty mocy obowiązującej zakwestionowanych przepisów TK uzasadnił faktem, że umożliwi to ustawodawcy wprowadzenie regulacji przewidującej procedurę uiszczania opłaty. Odroczenie to jest bowiem niezbędne dla zapewnienia niezakłóconego poboru opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów oraz dla zagwarantowania stabilności systemu finansowania zadania powiatów.

- Wyeliminowanie normy uzależniającej wydanie pojazdu od uprzedniego uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie nie oznacza zwolnienia właściciela pojazdu z obowiązku uregulowania stosownych należności, będących dochodem budżetu powiatu – zaznaczył TK.

Skargi do sądów administracyjnych  

RPO wniósł również do sądów administracyjnych kilkanaście skarg na uchwały rad  miast o wysokości opłat za  odholowywanie aut na strzeżony parking (większość wygrał). Adam Bodnar podkreślał, że ustalanie opłat powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki na maksymalnym poziomie (nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług). Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu. Prawo o ruchu drogowym nie zna zaś przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek 

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucał radom, że nie ustaliły relacji takich kosztów do wysokości swych stawek.

V.511.266.2015

 

Uchwała o bezpłatnym parkowaniu w Nysie naruszyła zasady równego traktowania. RPO złożył skargę kasacyjną do NSA

Data: 2018-11-30
  • Miasto Nysa naruszyło zasadę równego traktowania, wprowadzając „winietę mieszkańca", która uprawnia do bezpłatnego parkowania - uznał RPO
  • Prawo to przyznano bowiem wyłącznie tym mieszkańcom, którzy użytkują samochody jako ich właściciele lub leasingobiorcy
  • Pominięto zaś mieszkańców, których tytuł do pojazdu wynika z innych umów cywilnoprawnych, np. najmu czy użyczenia
  • WSA oddalił skargę RPO na uchwałę Rady Nysy. Rzecznik złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego

13 września 2018 r.  Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu oddalił skargę RPO na uchwałę Rady Miejskiej w Nysie z 22 grudnia 2016 r. Wbrew stanowisku Rzecznika, WSA uznał, że winieta przysługuje każdemu mieszkańcowi - bez względu na tytuł prawny, jaki ma do pojazdu.

W myśl uchwały, zerowa stawka opłaty przysługuje mieszkańcom strefy płatnego parkowania na podstawie „winiety mieszkańca”. Podstawą jej wydania jest przedstawienie: dowodu rejestracyjnego pojazdu z nazwiskiem właściciela lub współwłaścicieli albo  konsumenckiej umowy leasingu, a także dokumentu poświadczającego zamieszkanie na terenie strefy. Uprawnienia do winiety nie mają użytkujący pojazdy na podstawie innych niż umowa leasingu umów cywilnoprawnych (np. umowy najmu czy umowy użyczenia) - podkreślił Rzecznik.

Dlatego w jego ocenie uchwała narusza wynikającą z art. 32 Konstytucji zasadę równego traktowania obywateli przez władze publiczne. Zakazuje ona stanowienia norm prawnych, które różnicują uprawnienia osób znajdujących w jednakowej sytuacji – bez uzasadnionej przyczyny i w oderwaniu od zasad sprawiedliwości.

Zdaniem RPO nie można wskazać logicznych argumentów, dla których zróżnicowano prawa mieszkańców, nie przyznając uprawnienia do zerowej stawki tym, którzy korzystają z pojazdów na podstawie umów najmu lub użyczenia. Nie sposób także wskazać wartości konstytucyjnych, które uzasadniałyby odmienne traktowanie mieszkańców w zależności od tytułu prawnego do pojazdu. Regulacje, które wprowadzają takie zróżnicowanie, są sprzeczne z zasadą sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik przytoczył kilka prawomocnych orzeczeń sądów administracyjnych, w których wskazano, że kryterium zróżnicowania uprawnień do zerowej stawki opłaty za parkowanie, którym jest określony tytuł prawny do pojazdu, narusza zasadę równości wobec prawa.

W odpowiedzi na skargę, Rada Miejska w Nysie podniosła, że uchwała w żaden sposób nie określa, jakim tytułem prawnym do pojazdu ma legitymować się mieszkaniec ubiegający się o winietę. W związku z tym nie zawęża ona katalogu uprawnionych tylko do osób, które użytkują pojazdy jako właściciele lub leasingobiorcy.

WSA podzielił to stanowisko. Jego zdaniem sądu, analiza nie pozwala na stwierdzenie, że uprawnienie do winiety przysługuje tylko tym mieszkańcom, którzy użytkują lub posiadają pojazdy wyłącznie jako właściciele, współwłaściciele lub leasingobiorcy. W uchwale nie ma postanowień, z których wynikałoby, że uprawnienie skierowane jest wyłącznie do tych mieszkańców, którzy posiadają określony tytuł prawny do pojazdu. Uchwała nie zawiera bowiem żadnych warunków co do danych zamieszczonych w dowodzie rejestracyjnym pojazdu.

Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA. Nie zgadza się z poglądem WSA, że uchwała nie uzależnia zerowej stawki od dysponowania określonym tytułem prawnym do pojazdu.

Z uchwały wynika, że zerowa stawka opłaty przysługuje mieszkańcom strefy na podstawie „winiety mieszkańca”, a nie na „na podstawie tytułu własności lub konsumenckiej umowy leasingu”. A winieta jest wydawana po przedstawieniu dowodu rejestracyjnego pojazdu lub konsumenckiej umowy leasingu, która jest dowodem potwierdzającym tytuł prawny do pojazdu. Nieprzedstawienie któregoś z tych dokumentów może być zatem powodem odmowy wydania winiety.

Gdyby intencją uchwały było przyznanie uprawnienia do zerowej stawki wszystkim mieszkańcom - bez względu na tytuł prawny do pojazdu - to zaskarżony przepis ograniczałby się do wskazania dwóch przesłanek tego uprawnienia: statusu mieszkańca strefy oraz posiadania pojazdu. 

W ocenie Rzecznika WSA dokonał zatem błędnej wykładni uchwały, że wydanie winiety nie jest zastrzeżone wyłącznie dla tych mieszkańców, którzy są właścicielami lub leasingobiorcami pojazdów. W efekcie sąd doszedł do mylnego wniosku, że jedynymi przesłankami warunkującymi wydanie winiety są: zamieszkiwanie na terenie strefy płatnego parkowania i posiadanie pojazdu.

V.510.31.2018

Dlaczego w samorządowym kinie w Strzyżowie nie wyświetlono filmu „Kler”

Data: 2018-11-30

Rzecznik zwrócił się do burmistrza Strzyżowa o wskazanie przyczyn niewyświetlania filmu „Kler” w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca niewyświetlania tego filmu  w samorządowym kinie „Sokół”. Sprawa była również opisywana w mediach. Skarżący podkreśla, że władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące filmu.

Opisana sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji RP wolności twórczości artystycznej i  prawa do dostępu do dóbr kultury.

Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też, wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.33.2018

Konferencja i raport: Niedokończona emancypacja? 100 lat praw wyborczych kobiet. Wyniki badań

Data: 2018-11-22
  • Polacy mają dziś bardziej konserwatywne wyobrażenia o roli kobiet w świecie polityki niż osiem lat temu, ale jednocześnie są za wzmacnianiem pozycji kobiet
  • Taką analizę przedstawili eksperci Uniwersytetu SWPS na zlecenie Biura RPO na podstawie reprezentatywnego badania przeprowadzonego między dwoma turami ostatnich wyborów samorządowych[1]
  • Co szósty/a pytany/a głosował w ostatnich wyborach na wójta/burmistrza/prezydenta miasta na kobietę

22 listopada 2018 r. odbyła się konferencja "Niedokończona emancypacja? 100 lat praw wyborczych kobiet", współorganizowana przez RPO i SWPS (więcej informacji: https://www.swps.pl/100-lat-praw-wyborczych-kobiet).

Otwierając konferencję, Adam Bodnar mówił o tym, jak ważna jest relacja między mężczyznami a kobietami w kontekście praw wyborczych i udziału w życiu politycznym. Przypomniał, że aby to zaakcentować, nieżyjący już prof. Wiktor Osiatyński przystąpił do partii kobiet. W manifeście opracowanym na Kongres Kobiet w 2009 r. pisał on, że jest feministą bo m.in. już sam język dyskryminuje kobiety; bo chciałby żyć bez wojen; bo jest przeciw przemocy, w tym ekonomicznej; bo jest za równą zapłatą za pracę; bo żal mu, iż o losach świata decydują głównie mężczyźni. - Nie znam lepszego świadectwa napisanego przez mężczyznę; niech te słowa pozostaną z nami – oświadczył rzecznik.

Rektor SWPS prof. Roman Cieślak podkreślał, że mogłoby się wydawać, iż prawa wyborcze kobiet są po 100 latach oczywiste. Musimy sobie jednak uświadomić, że prawa i wolności nie są czymś oczywistym, a zmiany rzadko dzieją się same; prawa też same się nie bronią.

Smutne jest to, że w stulecie wywalczenia przez kobiety praw wyborczych powinnyśmy moc świętować, a nadal musimy interweniować w sprawach podstawowych - mówiła zastępczyni RPO ds. równego traktowania Sylwia Spurek. Czy w takiej sytuacji możemy uznać emancypację za zakończoną? „Czarna lista spraw” pokazuje kierunki zmian wskazywanych konsekwentnie  przez RPO:

  • przemoc wobec kobiet i przemoc w rodzinie: brakuje skutecznych mechanizmów izolacji sprawcy od ofiary, policjanci  powinni wydawać nakaz opuszczenie lokalu przez sprawcę przemocy;
  • zdrowie: są województwa, gdzie ponad 90 proc. kobiet nie dostaje znieczulenia porodowego, co jest torturą w świetle standardów międzynarodowych;
  • prawa reprodukcyjne: w szkołach nie ma edukacji seksualnej, a podręczniki są sprzeczne z aktualną wiedzą, kobiety nie maja prawa do antykoncepcji, odmawia się im przerwania ciąży, nawet w legalnych trzech przypadkach, ponadto odebrano im prawo dostępu do ich własnych zapłodnionych zarodków, gdy nie mają męża czy partnera;
  • alimenty: to jest problem kobiet, bo 96 proc. nie płacących na dzieci to ojcowie, nadal wiele matek pozostaje bez pomocy państwa;
  • zatrudnienie: to nadal kobiety są obarczane nieodpłatną pracą w domu, oraz opieką nad starzejącymi się rodzicami, nadal zarabiają mniej niż mężczyźni; mają też niższe emerytury;
  • życie publiczne: kobiety mają gorszy dostęp do funkcji publicznych, tylko 13 proc, jest w Senacie, system kwot nadal nie doprowadził do tzw. masy krytycznej w Sejmie, a kobiety są umieszczane na tzw. miejscach niebiorących.

Sylwia Spurek podkreśliła, że o te sprawy walczy RPO. Dziś nie ma za bardzo z kim zmieniać rzeczywistości, ale wcześniej sojuszniczek i sojuszników tez nie było zbyt wielu - dodała.

Głosy panelistów i dyskutantów

Dr hab. Mikołaj Cześnik (SWPS): 

Załamanie równościowego dyskursu zaczęło się nie od Donalda Trumpa, ale choćby od czasów Silvio Berlusconiego. „Ziarno padło na podatny grunt. Być może niektórzy  uśmiechaliśmy się, gdy mówiono o bunga-bunga” – dodał.

Dr hab. Izabela Grabowska (SWPS): 

Smutne, że w 21. wieku musimy mówić o kobietach, a nie o ludziach i ich kompetencjach. Podkreślała rolę mikrohistorii - ile przez te 100 lat kobiety zrobiły obiadów, prań, ile razy poszły z dzieckiem do lekarza, ale też ile książek napisały, ile odkryć dokonały, ile prac naukowych napisały. Po 1918 nie nastąpił efekt „rozlania się” praw zdobytych przez kobiety na inne sfery życia. Dziś w Polsce na 100 mężczyzn studiuje ponad 130 kobiet, ale to się nie przekłada na rynek pracy.

Jarosław Zbieranek (Biuro RPO): 

Biuro RPO postuluje uzupełnienie mechanizmu kwotowego o kolejność na listach, co rekomendowało także OBWE. W 2011 r. w sondażu 51 proc Polaków uznawało, ze prawo nie powinno określać odsetka kobiet na listach wyborczych do Sejmu. Ale w 2018 r. było to już 28 proc. Pokazuje to otwarcie obywateli na ten mechanizm.

Dr Aleksandra Cisłak-Wójcik (UMK): 

Badania wykazują, że kwoty wywołują zmiany w percepcji społecznej – same kobiety zaczynają wtedy myśleć że „OK, to jest dla mnie”. Cechy stereotypowo kobiece nie są postrzegane jako potrzebne u liderów. Dlatego w ciałach wieloosobowych reprezentacja kobiet jest większa, a w ciałach jednoosobowych jest mniejsze - czy to w polityce, czy w biznesie. Kobiet na najwyższych stanowiskach ciągle nie ma.

Posłanka Joanna Schimdt: 

Nie mówimy o hejcie wobec kobiet. Moje koleżanki polityczki często spotykają się z reakcjami typu: „Zajmij się swoimi dziećmi, co się tak po tych konferencjach nosi?” lub że „niszczymy cały porządek, szczęście rodzinne”. Sama dostaje listy z takimi głosami, także od kobiet.

Wyniki badań Kantar Public na zamówienie RPO i SWPS

W ciągu ostatnich lat zaobserwować można przesunięcie przekonań społecznych w kierunku konserwatywnym, akcentującym odmienną - wobec mężczyzn - rolę społeczną i obywatelską kobiet, ich odmienne preferencje, zainteresowania i zdolności. Z drugiej strony Polacy nie mają jednak uprzedzeń wobec mechanizmów antydyskryminacyjnych w polityce (kwoty i parytety).

Wyjaśnieniem obserwowanej dwoistości może być powszechny brak wiedzy o sytuacji kobiet w przestrzeni publicznej i funkcjonujących mechanizmach antydyskryminacyjnych, czy szerzej - obowiązującej ordynacji wyborczej. Jedynie kilka procent badanych jest w stanie przynajmniej częściowo rozróżnić organy, w wyborach do których obowiązuje lub nie system kwotowy na listach.

Przekonania o przyczynach ograniczonej obecności kobiet w polityce

Analizując postawy obywateli eksperci SWPS mogli się odwołać do analogicznego badania z 2009 r. Wtedy respondenci uważali, że kobiet i mężczyzn nie różni ani wiedza (71% wskazań), ani odporność na stres (62% była o tym przekonana), czy zainteresowania (76%). Można więc było sądzić, że faktyczny wzrost kompetencji publicznych kobiet jest powszechnie dostrzegany.

Teraz badani mają podobne poglądy, ale częściej wybierają odpowiedź „raczej”. I to jest pierwszy sygnał zmiany.

Drugą mocno widoczną tendencją jest wzrost odpowiedzi konserwatywnych, upatrujących przyczyn słabszej obecności kobiet w polityce w ich wewnętrznych przekonaniach i powinnościach, wynikających z odrębnej roli społecznej i obywatelskiej.

  • Prawie dwukrotnie wzrosła liczba osób zgadzających się z twierdzeniami, że kobiety nie powinny angażować się w politykę, to nie ich rola (z 15 do 33%) oraz, że kobiety obawiają się, że poprzez udział w polityce staną się mniej kobiece (z 14 do 36%)
  • Znacząco wzrosła również grupa twierdząca, że kobiety mają inne obowiązki obywatelskie niż mężczyźni (z 29 do 50%) oraz, że mniej znają się na polityce (z 24 do 37%)

Z drugiej strony, częściej pojawiają się również odpowiedzi wskazujące na społeczne przyczyny wykluczenia kobiet:

  • z 28 do 45% wzrósł poziom akceptacji twierdzenia kobiety są wychowywane w sposób zniechęcający je do polityki, a z 36 do 48% że kobiety zniechęca do polityki funkcjonowanie negatywnych poglądów o kobietach u władzy, boją się negatywnej reakcji otoczenia.

Nadal jednak dwoma najczęściej podawanymi przyczynami niskiego odsetka kobiet w polityce pozostają wyjaśnienia kulturowe, oparte na utrwalonych wzorcach: blokowanie wejścia w przestrzeń polityczną przez mężczyzn  (spadek z 65 do 57%) oraz nierówny podział obowiązków w domu kobiety nie mają czasu na gry polityczne, bo zajmują się domem i dziećmi, po 58% w obu badaniach.

Statystycznie istotne różnice między odpowiedziami kobiet i mężczyzn wystąpiły tylko w przypadku dwóch pytań. Kobiety znacznie rzadziej (31%) niż mężczyźni (43%) uważają, że polityka jest zbyt skomplikowana dla kobiet, a także, że kobiety nie powinny angażować się w politykę, ponieważ to nie jest ich rola (29% do 38%).

Zbieżność odpowiedzi kobiet i mężczyzn - poza tymi dwoma przypadkami - wskazuje na powszechność narracji odnoszącej się do zróżnicowania ról płciowych. Nie zaobserwowano również różnic ze względu na przynależność do grupy wiekowej lub wykształcenie.

System kwot

Systemy kwotowe są powszechnie stosowanym narzędziem antydyskryminacyjnym, mającym na celu zwiększenie obecności grupy mniejszościowej lub z innych przyczyn niedoreprezentowanej w danej dziedzinie życia. Najbardziej znaną dziedziną zastosowania systemów kwotowych są mechanizmy zwiększające udział kobiet w polityce. Od 2011 r. przedstawiciele obu płci muszą mieć na liście wyborczej minimum 35 proc. miejsc.

Po siedmiu latach od wprowadzenia systemu kwotowego do ordynacji wyborczej co drugi badany i badana (bo płeć nie ma tu znaczenia) wprost deklaruje, że o kwotach nie słyszał/a i nie wie, w jakich wyborach są stosowane. Większość pozostałych osób nie potrafi poprawnie oszacować, ile jest kobiet w Sejmie (poprawnie odpowiedziały na to pytanie dwie osoby z całej próby), czy w samorządach lokalnych.

Kiedy jednak ludzie pytani są o wprowadzenie mechanizmów wyrównujących szanse wyborcze kobiet okazuje się, że za jakąś formą kwot jest co drugi badany (ponad 50% stanowią zwolennicy mechanizmu kwotowego, z czego około 35% opowiada się za wprowadzeniem parytetu na listach, a więc silniejszego uregulowania niż obecnie obowiązujące. Tylko niecałe 30% osób twierdzi, że prawo nie powinno regulować minimalnego odsetka dla każdej z płci na liście)

Z tych wyników badacze wyciągają wniosek, że brak wiedzy o kwotach wpływa na poglądy badanych. Ludzie nie znają przepisów, a – co charakterystyczne – najlepiej rozumieją pojęcie „parytet” (i to rozwiązanie ma zresztą największe poparcie).

Fakt, że podobna liczba osób popiera miękkie, łagodne formy wsparcia kobiet (jak np. fundusze na szkolenia liderskie) oraz najmocniejsze formy kwot, jakim są zarezerwowane mandaty na poziomie wybieranego zgromadzenia (tzw. kwoty wynikowe) czy też możliwość przyznania partiom dodatkowych funduszy na promocję kobiet przy powszechnej niechęci do finansowania partii z budżetu państwa, świadczy o tym, że można mówić o istnieniu w społeczeństwie ogólnej, niepogłębionej tendencji do popierania lub nie mechanizmów wyrównujących szanse wyborcze kobiet.

Ze względu na brak od lat publicznej dyskusji na temat wyrównywania szans wyborczych kobiet, opinie na temat mechanizmów mających temu służyć mają podłoże raczej emocjonalne niż zakorzenione w preferencjach i interesach jednostek.

Kryteria wyboru kandydata i kandydatki

Badani poproszeni zostali o wskazanie trzech najważniejszych dla nich kryteriów przy wyborze wójta, burmistrza lub prezydenta miasta (chodzi o wybory według ordynacji większościowej, na listach mogło nie być kobiet).

Najważniejszymi kryteriami dla badanych okazały się: program kandydata (47% wskazań) oraz doświadczenie (41%), a w mniejszym stopniu środowisko polityczne kandydata (23%), osobista znajomość kandydata (17%) i jego wykształcenie (12%). Najrzadziej wskazanym powodem (4%) była płeć kandydata. Nie zaobserwowano różnic statystycznych pomiędzy odpowiedziami kobiet i mężczyzn.

  • Na kobiety zagłosował co szósty ankietowany i ankietowana.
  • Wyborcy-kobiety i wyborcy-mężczyźni wybierali tak samo – mężczyzn.
  • Czynnikiem różnicującym nie okazało się również wykształcenie, ale wiek i aktywność zawodowa

Mężczyzn wybierają przede wszystkim wyborcy najstarsi i najmłodsi (tylko 12% osób w wieku 18-27 lat głosowało na kobiety; w wieku 58-67 lat - 11%, powyżej 68 lat – 9%).

Na kobiety głosowały częściej osoby aktywne zawodowo (20%) i rolnicy (29%, co badacze tłumaczą tym, że na terenach małych gmin startuje więcej kandydatek i mają one silniejszą pozycję niż średnio w kraju)

[1]             Raport z badania „Bieme prawa wyborcze kobiet”. 20.11.2018, Kantar Public na zlecenie RPO, 2018 r. (między I a II turą wyborów samorządowych) na reprezentatywnej próbie kwotowo-losowej 18+ (N=1052). 

 

Rzecznik w obronie najemców. Skarży do sądów administracyjnych zasady wynajmu lokali komunalnych w Skarżysku-Kamiennej i Jaworznie

Data: 2018-11-19
  • Osoba, która dwukrotnie odmawia przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu mieszkalnego, zostaje skreślona z listy oczekujących
  • Takie m.in. zasady wynajmu lokali komunalnych lub socjalnych, przyjęte w Skarżysku-Kamiennej i Jaworznie, RPO zaskarżył do sądów administracyjnych
  • Nie określono kryteriów skreślania z listy osób będących w takiej sytuacji - argumentuje Rzecznik

W obu skargach RPO podkreśla, że zapisy uchwał rad miast są niezgodne z ustawą o ochronie lokatorów oraz wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP zasadą legalizmu, w myśl której organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Powołuje się też na orzecznictwo sądów administracyjnych. M.in. orzekały one, że wykreślanie ze spisu oczekujących za dwukrotną odmowy przyjęcia proponowanych lokali, jest sprzeczne z celem ustawy i obowiązkiem gminy oraz wykracza poza delegację ustawową.

Kwestionowane zasady najmu w Skarżysku-Kamiennej

W 2016 r. Rada Miasta Skarżyska-Kamiennej określiła w uchwale zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu gminy.  W skardze do  Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach Rzecznik zakwestionował kilka  zapisów uchwały.  

Jeden z nich głosi, że do najmu lokalu mieszkalnego uprawnione są osoby będące członkami wspólnoty samorządowej gminy, które nie posiadają tytułu prawnego do lokalu lub budynku mieszkalnego oraz w ostatnich 10 latach nie zbyły swych  prawa do takiego lokalu lub budynku.

RPO podkreśla, że ustawa wskazuje, iż o najem może się ubiegać mieszkaniec danej gminy, który ma niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe oraz ma niskie dochody. Za niedopuszczalny należy uznać zapis uzależniający pomoc mieszkaniową - inną niż lokal socjalny - od braku tytułu prawnego do innego lokalu lub budynku mieszkalnego. A ten zapis uchwały odnosi się do lokali innych niż socjalne, przez co jest niezgodny z powszechnie obowiązującym prawem.

Nieuprawiony jest też warunek niezbycia przez 10 lat prawa do lokalu lub budynku. Zapis ten nie uwzględnia faktu, że mogło to być konsekwencją np. rozwodu i związanego z nim podziału majątku małżonków.  Rozwiązanie to pozbawia określoną grupę mieszkańców możliwości ubiegania się o lokal komunalny, a ponadto różnicuje sytuacje prawną mieszkańców gminy, co jest  sprzeczne z zasadą równości (art. 32 Konstytucji RP) – uznał RPO.

Zastrzeżenia budzi także zapis, że dwie odmowy przyjęcia wskazanego lokalu mieszkalnego lub socjalnego powodują skreślenie z wykazu i niemożność ubiegania się o najem. Nie określono, czy chodzi tu o odmowę uzasadnioną, czy też bezzasadną. Ponadto przepis nie zawiera żadnych kryteriów, na których podstawie można byłoby stwierdzić, że określona sytuacja życiowa, uzasadniałaby pozostawienie na liście oczekujących - mimo dwukrotnej odmowy.

RPO podkreśla, że skutek taki nastąpi także wtedy, gdy zaproponowane lokale nie będą spełniały warunków ustawowych. Osoba oczekująca  z obawy przed skreśleniem z wykazu będzie przymuszona do zaakceptowania niezgodnych z prawem warunków mieszkaniowych (np. zły stan techniczny), albo nieodpowiednich w jej szczególnej sytuacji życiowej (np. niepełnosprawności).

Rzecznik podważa też inny zapis uchwały – że nie zasiedlenie lokalu w  30 dni od podpisania umowy najmu, będzie podstawą do jego wypowiedzenia. Zaden przepis nie daje gminie takiego uprawnienia.

Zasady najmu w Jaworznie

W 2011 r. Rada Miasta Jaworzno uchwaliła zasady wynajmu gminnych lokali. Przyjęto, że odmowa oferowanego lokalu mieszkalnego skutkuje przesunięciem na koniec listy oczekujących, a kolejna odmowa - skreśleniem z niej. W 2018 r. uchwałę zmieniono, dopisując słowo „nieuzasadniona” po słowie „kolejna”.

W ocenie RPO zarówno nowe, jak i stare brzmienie tego zapisu jest sprzeczne z ustawą o ochronie praw lokatorów.  W wyniku odmowy dana osoba traci uprawnienie do lokalu komunalnego, mimo iż nie zachodzą żadne ustawowe podstawy do tego. Według RPO uzasadnieniem skreślenia z listy mogłaby być np. ponowna weryfikacja umieszczonych na niej osób pod kątem spełnienia przesłanek ustawowych co do uzyskania pomocy, jak dochód czy fakt zamieszkiwania na terenie gminy - nie zaś odmowa przyjęcia lokalu.

Ponadto przepis nie zawiera kryteriów, na których podstawie można byłoby ocenić, kiedy dochodzi do odmowy nieuzasadnionej - napisał RPO w skardze do WSA w Gliwicach.

IV.7214.145.2017, IV.7214.88.2017

W obronie obywateli, którzy 21 października nie mogli głosować. Wystąpienie RPO do PKW

Data: 2018-11-02
  • Urzędy nie były przygotowane na tak duży wpływ wniosków on-line o dopisanie się do rejestru wyborców - uważa RPO
  • Obywatele zakładali, że brak odpowiedzi na wniosek oznacza wpisanie do rejestru - w lokalu wyborczym czekało ich bolesne rozczarowanie
  • Wielu wniosków nie rozpatrzono w terminie; wyborcy dostawali wręcz mylne informacje; nie byli też zawiadamiani o odmowie wpisania do rejestru 
  • W ocenie obywateli wszystko to podważa zaufanie do praworządnego państwa

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło wiele skarg od obywateli, którzy nie mogli głosować w wyborach samorządowych 21 października 2018 r - mimo że zgłosili on-line wnioski o dopisanie do rejestru wyborców. Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej Wojciecha Hermelińskiego o stanowisko co do skuteczności i praktycznego działania usługi wyborczej on-line, mającej umożliwiać wpis do rejestru.

Wcześniej RPO pytał też o to Ministra Cyfyzacji; wystąpił także o wyjaśnienia w sprawach konkretnych skarg m.in. do prezydentów miast.

Skargi składają obywatele, którzy skorzystali z usługi wyborczej on-line (strona Obywatel.gov.pl i Profil Zaufany e-PUAP), chcąc dopisać się do rejestru wyborców. Usługa ta była szeroko prezentowana jako wygodna dla wyborców, będącą efektem współpracy ekspertów Ministerstwa Cyfryzacji, MSWiA, PKW oraz Centralnego Ośrodka Informatyki. Tymczasem usługa nie działała prawidłowo, co spowodowało, że skuteczne złożenie wniosku i wpisanie do rejestru wyborców nie było możliwe.

Pani Magdalena podkreślała np. brak informacji, że trzeba było przesłać skan umowy wynajmowanego mieszkania w mieście, gdzie chciało się głosować. Ponadto e-PUAP pozwalał na przesłanie tylko dwóch załączników.  

"Wezwanie do uzupełnienia braków w nierealnym terminie jednego dnia uważam za łamanie moich praw obywatelskich" – pisał z kolei pan Rafał; jego wniosek odrzucono wobec braku potwierdzenia zamieszkania w danym mieście.

Z kolei pan Maciej uzupełnił wniosek zgodnie z wezwaniem, ale nie dostał żadnej decyzji - dopiero w lokalu wyborczym dowiedział się, że nie dopisano go do rejestru.

Trudności te spowodowały poważne wzburzenie i krytykę wyborców. Pisali do RPO np.:

  • „to niedopuszczalne, aby komukolwiek odmówiono prawa do głosu tym bardziej, jeżeli wypełnił wcześniej wszystkie warunki zawarte w ustawie pozostawiając organowi odpowiedni czas na wydanie decyzji w konkretnej sprawie”,
  • „uważam, że w dniu dzisiejszym zostałem pozbawiony konstytucyjnego prawa umożliwiającego oddanie głosu w wyborach”,
  • „procedowanie w ten sposób jest skandaliczne, wbrew wszelkim regułom prawa administracyjnego i postępowania w tym zakresie”.
  • „powszechne występowanie problemów przy tego typu wnioskach podważa zaufanie obywateli do praworządnego Państwa”,
  • „słucham od dwóch dni z  zażenowaniem wypowiedzi, a to PKW a to przedstawiciela Ministerstwa Cyfryzacji, że należę może do grupy ciamajdów, oferm życiowych, które zrobiły coś za późno lub nie potrafią obsługiwać <świetnie działającego systemu>”.

Ponadto do RPO wpłynęły informacje o trudnościach w praktycznym stosowaniu nakładek na karty do głosowania, sporządzanych w alfabecie Braille’a. Przed wyborami RPO wskazywał PKW, że gdy wyborca zażąda w lokalu takiej nakładki, ma ona być dopiero dowieziona z urzędu gminy, a wyborca musi czekać. Rzecznik pytał też PKW, czy przewidziano sytuację, gdy nakładek zażąda wielu wyborców w różnych lokalach jednej gminy.

Wpłynęła także skarga obywatela na bezpodstawne pozbawienie go, wraz z ojcem, praw wyborczych w wyniku pisma sądu do gminy. „Sąd przez swoje błędy pozbawił nas prawa do głosowania" - głosi skarga. RPO wystąpił już w tej sprawie do sądu.

Były też skargi na niemożność głosowania przez osoby znajdujące się w więzieniach i aresztach śledczych. Zgodnie ze stanowiskiem PKW, jeśli są one zameldowane w innych gminach niż miejsce odbywania kary, to nie mogą się dopisywać do rejestru tam, gdzie ją odbywają. Według RPO osoby takie powinny mieć realnie zagwarantowane prawa wyborcze.

Z analizy wniosków wynikają następujące problemy związane z korzystaniem z usługi wyborczej on-line. Wyborcy wskazują na brak jasnych komunikatów, lub wręcz mylne informacje w ramach usługi wyborczej oferowanej na stronie obywatel.gov.pl:

  • przekazując wniosek o wpis do rejestru wyborców i załączając wskazane w systemie dokumenty, obywatele nie wiedzieli, że powinni się liczyć z dalszą procedurą (podejmowaną przez wójta/burmistrza/ prezydenta miasta) w celu sprawdzenia, czy dana osoba na stałe mieszka na obszarze gminy - co może oznaczać konieczność dołączenia kolejnych dokumentów;
  • z powodu niepełnej informacji o procedurze wpisu do rejestru wyborców obywatele różnie interpretowali brak odpowiedzi na taki wniosek. W większości zgłoszonych przypadków uznawali to jako dokonanie skutecznego wpisu. Było to założeniem błędne, o czym jednak dowiadywali się dopiero w lokalach wyborczych,
  • wyborcy byli informowani na stronie obywatel.gov.pl, że składając wniosek do 16 października, zostaną  wpisani do rejestru. W części przypadków okazało się to informacją nieprawdziwą,
  • ponadto wyborcy wskazywali na fakt błędnego złożenia wniosku o dopisanie się do spisu wyborców, a nie do rejestru wyborców (co miało wynikać miało z braku jasnych i  jednoznacznych komunikatów). 

Analiza prowadzi też do wniosku o braku skoordynowania usługi wyborczej on-line co do procedur stosowanych przez urzędy gmin/miast:

  • w części przypadków odmowy wpisania do rejestru dokonywano wyłącznie na podstawie załączonych do wniosku dokumentów, które oceniano jako niewystarczające (tymczasem ich liczba była technicznie ograniczona; nie było również informacji o innych, dodatkowo wymaganych dokumentach),
  • wniosek wraz z wymaganymi załącznikami uznawano za zawierający braki i wzywano w krótkim terminie jednego dnia do uzupełnienia o dodatkowe dokumenty. W praktyce okazywało się to trudne do wykonania,
  • nie informowano wyborców ani o wpisaniu do rejestru, ani o odmowie wpisania. Pozbawiało to obywateli możliwości złożenia skargi do sądu (sąd rozpoznaje taką skargę w 3 dni; decyzja sądu jest ostateczna),
  • zupełnie nie uwzględniano wniosków o wpisanie do rejestru wyborców, wpływających systemem ePUAP.

Wiele urzędów gmin/miast miało ogromne trudności z terminowym rozpatrzeniem wniosków o  wpisanie do rejestru (przede wszystkim z uwagi na ich dużą liczbę) - wskazuje Rzecznik. W wielu przypadkach terminy te nie zostały dochowane. Trudności tych nie przewidziano w fazie projektowania usługi on-line.

Problemy z wpisem do rejestrów wyborców dodatkowo obciążyly członków obwodowych komisji wyborczych w dniu wyborów. Musieli wyjaśniać sytuację wyborców, którzy nie znaleźli się w rejestrach.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił Wojciecha Hermelińskiego o stanowisko PKW w sprawie skuteczności i adekwatności usługi wyborczej on-line, szczególnie w kontekście jej funkcjonowania. Zwrócił się też o informacje o funkcjonowaniu  usługi zgłaszania z wykorzystaniem Profilu Zaufanego zamiaru głosowania korespondencyjnego przez wyborców z niepełnosprawnościami.

VII.602.40.2018

Letter to the chairman of the National Electoral Commission in support of citizens who could not vote on 21 October

Data: 2018-11-02

The CHR wrote a letter to the chairman of the National Electoral Commission in support of citizens who could not vote on 21 October. He noted that local offices were not prepared for such a large number of incoming online applications for entry in the electoral registers, and this undermined the confidence in the state governed by law.

Nasze zwierzęta. Poprawa prawa pomoże właścicielom i porzucanym psom

Data: 2018-10-31
  • Starsza osoba oddaje swoje zwierzę, którym nie jest w stanie dłużej się opiekować, gminnemu schronisku - za co jest obciążona wielotysięczną opłatą
  • Sąd nakazuje zwrot odebranego zwierzęcia właścicielowi, uznając że się nad nim nie znęcał - ale nie da się już ustalić, gdzie to zwierzę przebywa
  • Psy złapane w danej gminie trafiają do schronisk oddalonych o kilkaset kilometrów. Jeśli nawet właściciele je odnajdą – to muszą płacic wysokie koszty

Takie m.in. skargi od obywateli na skutki stosowania przepisów o ochronie zwierząt wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich. Adam Bodnar wystąpił do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, wnosząc o doprecyzowanie niektórych zapisów ustawy o ochronie zwierząt z 21 sierpnia 1997 r.

Status prawny zwierząt

Najpoważniejsze wątpliwości Rzecznika dotyczą niedostatecznej ochrony konstytucyjnie gwarantowanego prawa własności (art. 64 Konstytucji RP). Choć ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że zwierzę nie jest rzeczą, to w zakresie w niej nieuregulowanym do zwierząt stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące rzeczy w myśl Kodeksu cywilnego. Zastrzeżenia, jakie działania niektórych instytucji związanych z ochroną zwierząt budzą w kontekście ochrony prawa własności nie dotyczą wyłącznie własności zwierząt.

Ustawa w niewielkim stopniu reguluje status zwierząt jako „przedmiotu własności”. Stosowanie prawa cywilnego bywa problematyczne z uwagi na odmienność statusu prawnego zwierząt od rzeczy w rozumieniu Kodeksu cywilnego. Chodzi np. o skutki porzucenia zwierzęcia przez właściciela (część środowisk praw zwierząt uznaje ten zwrot za uprzedmiotawiający).  Choć Kodeks cywilny uznaje porzucenie za sposób utraty własności rzeczy, to w odniesieniu do zwierząt taki skutek nie następuje. Czynność sprzeczna z prawem jest bowiem nieważna, a ustawa  o ochronie zwierząt zakazuje ich porzucania.

Rodzi to jednak pytania, na jakich zasadach gmina, która zajęła się porzuconym zwierzęciem, może nim dysponować, np. szukać nowych właścicieli (w myśl ustawy). Gdyby postępować w pełni zgodnie z prawem cywilnym, oddanie zwierzęcia do tzw. adopcji powinno być wstrzymane do upływu terminów przewidzianych w Kc do "nabycia własności" przez znalazcę.

Zdaniem Rzecznika nieprzystawalność ogólnych reguł prawa cywilnego do statusu prawnego zwierząt przemawia za wprowadzeniem regulacji, które pozwalałyby gminom realizować ich  zadania bez wątpliwości prawnych i zapewniały odpowiedni poziom bezpieczeństwa prawnego właścicielom zwierząt. 

Dopuszczalność oddania zwierzęcia do schroniska dla zwierząt

Mimo licznych kampanii informacyjnych i społecznego piętnowania zwierzęta domowe wciaż często są porzucane. Według Rzecznika warto rozważyć uregulowanie zasady przekazywania gminie niechcianego zwierzęcia. Wtedy przypadki okrutnego i nieusprawiedliwionego porzucania zdarzałyby się rzadziej.

Zwierzę oddawane przez właściciela gminie (schronisku dla zwierząt) nie jest „bezdomne” w rozumieniu ustawy. Zgodnie z nią jest nim zaś zwierzę, które uciekło, zabłąkało się lub zostało porzucone, a nie ma możliwości ustalenia właściciela. Są gminy, które decydują się na  opiekę nad niechcianymi zwierzętami, ale - skoro nie  mogą ich traktować jako bezdomnych - pobierają za to opłaty.

- Ramy, w jakich mogą być one pobierane, powinny zostać określone ustawą – uważa Adam Bodnar. Powinna też być możliwość odstąpienia od ich pobrania, np. wtedy, gdy zwierzę jest oddawane ze szczególnych względów (ekonomicznych, zdrowotnych, niemożność  opieki dotychczasowego właściciela). Zapobiegłoby to przypadkom znanym Rzecznikowi, gdy  osoba starsza, z uwagi na niemożność dalszego zajmowania się zwierzęciem, oddała je do gminnego schroniska, za co została obciążona trudnymi do poniesienia należnościami.

Problemy opieki gmin nad bezdomnymi zwierzętami

Do zadań gmin należy odławianie bezdomnych zwierząt, które muszą mieć zapewnioną opiekę w schronisku. Sposób wykonywania tych obowiązków jest przedmiotem kontroli organów władz i  monitoringu organizacji działających na rzecz zwierząt. Biorąc pod uwagę prawa właścicieli zwierząt, RPO dostrzega dwa zasadnicze mankamenty:

Brak możliwości tworzenia przez gminy lokalnych „przytulisk”. O ile duże gminy stać na funkcjonowanie schronisk na ich terenie, o tyle gminy mniej zasobne szukają zewnętrznego wykonawcy. Przy wyborze kierują się ceną, co powoduje, że często odłowione w danej gminie zwierzęta trafiają do schronisk oddalonych od niej nawet o kilkaset kilometrów. Właściciel takiego zwierzęcia ma niewielkie szanse i możliwości jego odnalezienia. Jeżeli nawet mu się to uda, to koszty odebrania zwierzęcia ze schroniska są zwielokrotnione. Według RPO problem mogłoby rozwiązać umożliwienie gminom tworzenia lokalnych „przytulisk” na czasowy pobyt niewielkiej liczby odłowionych zwierząt (taki punkt  zorganizowano np. w Łukowie, ale bez podstaw prawnych).

Koszty odłowienia i pobytu w schronisku zwierzęcia, które ma właściciela. Nie jest to obecnie uregulowane. Częstą praktyką jest obciążanie nimi właściciela zwierzęcia. Jest to uzasadniane np. jego niewłaściwym nadzorem nad zwierzęciem, które uciekło lub zagubiło się. Gdy dane zwierzę przebywa w lokalnym schronisku, koszty nie są wysokie. Jeżeli jednak schronisko jest oddalone, sięgają one nawet kilku tysięcy zł. Niezbędne jest rozstrzygnięcie tego w ustawie. Zdaniem RPO w zdecydowanej większości przypadków (pomijając zwierzęta rasowe) kwota, którą ma ponieść właściciel odnalezionego zwierzęcia, nie powinna przekraczać kilkuset zł.

Czasowe odbieranie zwierząt

Wobec znęcania się nad zwierzęciem może być ono czasowo odebrane właścicielowi na mocy decyzji wójta i przekazane schronisku dla zwierząt, gospodarstwu rolnemu, ogrodowi zoologicznemu albo innemu podmiotowi. Oprócz tego trybu zwierzę może tez być odebrane  w sytuacjach niecierpiących zwłoki – gdy jego pozostawanie u właściciela zagraża jego życiu lub zdrowi. Wtedy zwierzę odbiera policjant, strażnik gminny lub przedstawiciel organizacji społecznej zajmującej się ochroną zwierząt. Formalna decyzja wójta jest wydawana później.

Większość skarg do RPO  dotyczy odbierania zwierząt w tym interwencyjnym trybie przez organizacje społeczne. Nie kwestionując słuszności przepisów przewidujących ten tryb, Rzecznik wskazuje na problemy w ich  stosowaniu:

Termin na zawiadomienie wójta o odebraniu zwierzęcia. Podmiot, który w sytuacji niecierpiącej zwłoki odebrał zwierzę właścicielowi, ma obowiązek niezwłocznego zawiadomienia o tym wójta, by wydał on formalną decyzję. Organizacje społeczne generalnie przestrzegają tego wymogu i zawiadomienia wpływają po kilku dniach. Rzecznik zna jednak przypadki znacznej zwłoki oraz sytuacje, w których takich zawiadomień w ogóle nie złożono. Dlatego ustawa powinna określać ścisły, liczony w dniach, termin na wykonanie tego obowiązku, wraz z sankcją za jego niedochowanie.

Miejsce pobytu odebranego zwierzęcia. Zwierzę odebrane w tym trybie trafia pod opiekę organizacji społecznej, ale jego dysponentem nie przestaje być organ, który rozstrzygnął o czasowym odebraniu. Powinien mieć on nadal kontrolę nad miejscem przebywania zwierzęcia i możliwość zmiany podmiotu sprawującego opiekę. Ze skarg do RPO wynika, że ta kontrola jest iluzoryczna. Rzecznik zna sytuacje, w których organizacje społeczne, przy rozstrzygnięciu sądu karnego o obowiązku zwrotu zwierzęcia, nie były w stanie określić jego miejsca przebywania. Trzeba zatem uzupełnić  przepisy w tym zakresie.

Umorzenie postępowania w sprawie czasowego odebrania zwierzęcia. Właścicielowi w trybie interwencyjnym odebrano zwierzęta. Wszczęte postępowanie administracyjne w sprawie ich odebrania oraz postępowanie karne o znęcanie się nad nimi. Postępowanie administracyjne umorzono wobec braku podstaw do czasowego odebrania zwierząt; postępowanie karne pozostawało w toku. W takim stanie odebrane zwierzęta powinny były wrócić do właściciela – ale nie pozwala na to obecna ustawa.

- Przez wzgląd na prawa właścicieli tych zwierząt, taki stan rzeczy uznać należy za niedopuszczalny – uznał Rzecznik. Niezbędne jest uzupełnienie ustawy o zapis, że niestwierdzenie przez właściwy organ podstaw do czasowego odebrania zwierzęcia wywołuje ten sam skutek, co nieorzeczenie przez sąd karny przepadku zwierzęcia. Do RPO docierają sygnały, że nawet przy ostatecznym umorzeniu i postępowania administracyjnego i postępowania karnego, podmioty, które odebrały zwierzę od właściciela, uchylają się od jego zwrotu.

Koszty czasowego odebrania zwierząt. Kosztami transportu, utrzymania i koniecznego leczenia zwierzęcia (w trybie zwyczajnym i interwencyjnym) obciążany jest dziś dotychczasowy właściciel - mimo że decyzja o czasowym odebraniu zwierząt nie jest ostateczna. RPO zna przypadki określenia kosztów na ponad 100 tys. zł. Dlatego wskazane jest zapisanie w ustawie, że określenie kosztów następuje wyłącznie w razie wydania decyzji o odebraniu zwierząt i po wyczerpaniu drogi odwoławczej, a nawet - dopiero po prawomocnym stwierdzeniu przez sąd karny przestępstwa znęcania.

Według RPO koszty te są de facto dodatkową sankcją za złe postępowanie ze zwierzęciem. Nie negując tej zasady jako takiej, zwraca uwagę, że niewłaściwa opieka nad zwierzętami może być wynikiem zaawansowanego wieku lub stanu zdrowia właściciela. W szczególnych przypadkach postawić wręcz można tezę, że do powstania tych sytuacji przyczyniła się bierność organów pomocy społecznej. - Nie usprawiedliwiając bynajmniej właścicieli lub opiekunów zwierząt, należałoby jednak rozważyć przyznanie organowi kompetencji do wyjątkowego odstąpienia od określania kosztów w odniesieniu do odebranych w takich warunkach zwierząt – uznał Adam Bodnar.

Rzecznik zwrócił się do ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego o stanowisko w tej sprawie.

V.7202.16.2018

Zasady wynajmu lokali komunalnych w Pułtusku. NSA zgadza się z RPO, że trzeba je ocenić - mimo ich zmiany

Data: 2018-10-29
  • Nie wystarczy zmienić złe prawo. Jeśli wywołało skutki wobec obywateli, należy je unieważnić
  • To stanowisko RPO w sprawie zasad wynajmowania mieszkań komunalnych i socjalnych w Pułtusku
  • Rzecznik zaskarżył te zasady do sądu administracyjnego. W toku postępowania władze miasta zmieniły je, wobec czego WSA umorzył postępowanie 
  • RPO wystąpił do NSA o uchylenie tej decyzji, bo jeśli sąd oceni zasady, to będzie można naprawić błędy wobec ludzi, wobec których to prawo lokalne zostało zastosowane

Ustalając w 2005 r. zasady wynajmu lokali z zasobu gminy, Rada Miejska w Pułtusku wprowadziła do nich warunki, których nie ma w ustawie. Zapisano m.in., że osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu, zostaje skreślona z listy oczekujących.  A o jakikolwiek lokal z zasobu gminnego nie może się starać ktoś, kto ma już tytuł prawny do innego lokalu. Tymczasem ustawa o ochronie praw lokatorów wprowadza taki warunek wyłącznie wobec osób ubiegających się o lokale socjalne. 

W 2017 r. na zasady te poskarżył się do Rzecznika jeden z mieszkańców Pułtuska. W tym też roku RPO zaskarżył kwestionowane zapisy uchwały rady miasta do WSA, wnosząc o  ich unieważnienie. Po interwencji RPO Rada Miejska w Pułtusku zmieniła - w lutym 2018 r. – zasady przydzielania lokali. Dlatego w lipcu 2018 r. WSA w Warszawie umorzył postępowanie ze skargi Rzecznika. Uznał, że postępowanie stało się bezprzedmiotowe.

Rzecznik zaskarżył to postanowienie do NSA. Zaskarżone zasady przydziału lokali obowiązywały przez 13 lat i nie można wykluczyć, że konkretni ludzie zostali przez nie poszkodowani.

NSA zgodził się z tą argumentacją i 5 października 2018 r. uwzględnił zażalenie RPO. WSA będzie musiał merytorycznie ocenić, czy rację ma RPO, że zasady przyznawania lokali w Pułtusku w latach 2005-2018 nie były zgodne z prawem.

IV.7214.72.2017

NFOŚiGW: gminy mogą liczyć na pomoc finansową w usuwaniu nielegalnych odpadów

Data: 2018-10-24
  • Na usunięcie niewłaściwie składowanych odpadów gmina może dostać dotację Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości do 80 proc. kosztów
  • Odpady muszą jednak zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa
  • Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki  
  • Tak NFOŚiGW odpowiedział RPO, który wskazywał, że gmin nie stać na samodzielne usuwanie nielegalnych składowisk odpadów

Obywatele skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Zgodnie z ustawą z 14 grudnia 2012 r. o odpadach, obowiązek usunięcia odpadów z miejsca nielegalnego składowania spoczywa na ich posiadaczu. Stosunkowo często jednak posiadacz nie wykonuje tego obowiązku, nawet mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

RPO identyfikuje problem

W sierpniu 2018 r. zastępczyni RPO Sylwia Spurek wystąpiła w tej sprawie do prezesa NFOŚiGW Kazimierza Kujdy. Wskazała, że problem uwidocznił się zwłaszcza w związku z serią pożarów składowisk odpadów. W maju RPO podjął sprawę tych pożarów. Obywatele sugerują, że pożary nie zawsze są przypadkowe. Zdaniem Rzecznika źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady.

Wobec braku działań posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji w sprawie). Stałym problemem jest jednak finansowanie tego zadania, zwłaszcza wobec częstego braku perspektywy wyegzekwowania poniesionych kosztów od posiadacza usuniętych odpadów. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, w szczególności w ramach działającego od kilku lat programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.

- Skala problemu i powtarzające się problemy samorządów lokalnych w finansowaniu usuwania odpadów każą jednak zastanowić się, czy aktualnie funkcjonujące narzędzia są wystarczające. Bariery w uzyskaniu finansowania przez gminy mają bowiem bezpośrednie przełożenie na prawo ich mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - podkreśliła Sylwia Spurek.

Dlatego spytała prezesa NFOŚiGW o dostępne metody finansowania usuwania przez gminy nielegalnych składowisk. Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w ramach Funduszu możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.  

Odpowiedź Funduszu

NFOŚiGW rozumie potrzebę likwidacji zagrożenia jakie stwarzają nielegalnie magazynowane lub składowane odpady - napisał w odpowiedzi z 25 września 2018 r,. zastępca prezesa Funduszu Dominik Bąk. Poinformował, że  priorytetowy program NFOŚiGW nr 2.2. „Ochrona powierzchni ziemi" umożliwia samorządom uzyskanie dofinansowania w formie dotacji oraz pożyczki.

Dotacja w wysokości do 80 % kosztów kwalifikowanych kierowana jest wyłącznie do jednostek samorządu terytorialnego na usuwane i unieszkodliwianie niewłaściwie składowanych lub magazynowanych odpadów, stanowiących zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub zaistnienia nieodwracalnych szkód w środowisku, wraz z przeprowadzeniem działań naprawczych. Warunkiem dotacji jest realizacja przedsięwzięcia na terenach będących własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, z wyłączeniem nieruchomości oddanych w użytkowanie wieczyste.

Preferencyjna pożyczka może być zaś udzielona zarówno posiadaczom odpadów, jak i podmiotom publicznym działającym w trybie wykonania zastępczego. Posiadacze odpadów moga dostać pożyczkę w wysokości do 90% kosztów kwalifikowanych, z oprocentowaniem: WIBOR 3M +50 p.b., nie mniej niż 2% w skali roku. Wobec podmiotów działających w trybie wykonania zastępczego, pożyczka może wynieść do 100% kosztów kwalifikowanych przy oprocentowaniu w skali roku - WIBOR 3M, nie mniej niż 1%. Pożyczka może być częściowo umorzona w wysokości do 10% wypłaconej kwoty pożyczki, lecz nie więcej niż milion zł. Umorzenie zależy od spełnienia dodatkowych warunków programu.

Według NFOŚiGW w ramach obecnie obowiązującego programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi" w latach 2015-2017 złożono dwa wnioski o dofinansowanie usuwania odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych. Oba odrzucono ze względu na negatywną ocenę ekologiczno-techniczną lub finansową.

- Wsparcie ze środków publicznych wszystkich zadań - gdzie istnieje podmiot odpowiedzialny za dokonane zanieczyszczenie, który prowadził działalność niezgodnie z prawem - jest niedopuszczalne ze względu na możliwość naruszenia przepisów o pomocy publicznej oraz Dyrektywę 2004/35/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w zakresie zasady „zanieczyszczający płaci" i stanowiłoby tylko zachętę do takich procederów – zaznaczył Dominik Bąk.

Przyznał, że przepisy nie ma wskazują dziś organów odpowiedzialnych za usunięcie odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych - nawet przy zagrożeniu zdrowia i życia, kiedy podmiot odpowiedzialny nie jest znany lub egzekucja jest niemożliwa do przeprowadzenia z różnych powodów. Zawsze zobowiązanym jest ten kto zanieczyścił i na nim ciąży obowiązek.

- Z powyższych względów obecnie dofinansowanie w formie dotacji NFOŚiGW może zaproponować ograniczonemu kręgowi odbiorców. Oferta finansowa w formie pożyczki na wykonanie zastępcze nie znajduje popularności wśród organów samorządowych i w zasadzie, jako jedyna możliwa w takich przypadkach i w obecnym stanie prawnym, nie jest wykorzystywana przez samorządy - wskazał Dominik Bąk.

Poinformował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projekt nowelizacji  ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Proponuje się wprowadzenie zmian w ustawie o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dotycząca usuwania nielegalnych odpadów zostanie odpowiednio dostosowana.

V.7204.29.2018

Kto nie może objąć funkcji w samorządzie? RPO ponownie apeluje, by Sejm usunął niespójność dwóch ustaw

Data: 2018-10-16
  • Na niespójność dwóch ustaw co do warunków zatrudniania w samorządzie osób, m.in. na podstawie wyboru, ponownie wskazuje Sejmowi Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Według ustawy o pracownikach samorządowych warunkiem jest m.in. brak prawomocnego skazania za umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe
  • Zgodnie zaś z Kodeksem wyborczym prawa wybieralności nie ma osoba prawomocnie skazana na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe
  • Wątpliwości dotyczące wyborów samorządowych w Łodzi potwierdzają słuszność postulatu RPO z 2016 r., aby ustawowo naprawić tę niespójność 

Rzecznik w wystąpieniu do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego przypomniał swój postulat z lipca 2016 r. i z kwietnia 2017 r. Adam Bodnar pisał wówczas dwa razy do przewodniczącego Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej Sejmu RP o tym braku spójności. Wskazywał, że rodzi to poważne problemy interpretacyjne w sytuacji, gdy o stanowisko wójta, burmistrza czy prezydenta miasta stara się osoba skazana, np. na karę grzywny.

Do dziś RPO nie otrzymał żadnej odpowiedzi, nie podjęto też postulowanej inicjatywy legislacyjnej.

Wcześniej Rzecznik prowadził w tej sprawie korespondencję z Państwową Komisją Wyborczą. W piśmie z 13 czerwca 2016 r. uznała ona, że kwestia „braku spójności przepisów ustawy o pracownikach samorządowych i Kodeksu wyborczego powinna być poddana pod rozwagę ustawodawcy, który z kolei powinien dążyć do usunięcia ewentualnych niespójności i rozbieżności w systemie prawnym”. W opinii RPO trudności interpretacyjne mogą powodować stan niepewności wśród kandydujących, co może wpływać na decyzję o skorzystaniu przez nich z biernego prawa wyborczego.

- Ostatnie publiczne wątpliwości dotyczące wyborów samorządowych w Łodzi w pełni potwierdzają słuszność mojego zalecenia o konieczności dokonania zmian legislacyjnych we wskazanym zakresie – podkreślił Adam Bodnar w wystąpieniu do Marszałka Sejmu. Poprosił go o rozważenie dokonania koniecznych zmian w prawie.

We wrześniu 2018 r. Sąd Okręgowy w Łodzi prawomocnie skazał prezydent miasta Hannę Zdanowską na 20 tys. zł grzywny za poświadczenie nieprawdy we wniosku kredytowym swego partnera. Kandyduje ona w wyborach samorządowych, które odbędą się 21 października 2018 r. (startuje z własnego komitetu wyborczego). Jej kandydowanie budzi wątpliwości części komentatorów.  

VII.602.61.2014

RPO wnosi by NSA oddalił kasację Rady Warszawy ws. zasad usuwania "uciążliwego pasażera"

Data: 2018-09-27
  • Rada Warszawy uchwaliła, że "uciążliwego pasażera" z komunikacji miejskiej można usuwać bez uwzględniania "zasad współżycia społecznego" 
  • RPO zaskarzył te przepisy, bo pozwalają usuwać z pojazdów np. osoby starsze lub dzieci 
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał skargę RPO 
  • Rada Warszawy odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego; Rzecznik chce utrzymania wyroku WSA

W odpowiedzi na skargę kasacyjną Rady Warszawy Adam Bodnar powtarza, że pominięcie zasad współżycia społecznego może prowadzić do naruszeń konstytucyjnie chronionej godności osoby ludzkiej, prawnej ochrony życia i innych przejawów niehumanitarnego traktowania.

Chodzi o przyjęte w 2016 r. przez Radę m.st. Warszawy przepisy porządkowe obowiązujące w lokalnym transporcie zbiorowym organizowanym przez miasto.

Prawo przewozowe przewiduje przypadki, w których pasażer może być usunięty z pojazdu. Jest to możliwe, jeżeli dana osoba zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi albo jest uciążliwa dla podróżnych lub odmawia zaplaty za przejazd. W ostatnich dwóch przypadkach nie można jednak usunąć pasażera z pojazdu, jeżeli naruszałoby to zasady współżycia społecznego.

Rzecznik stwierdził, iż przyjmując te przepisy Rada miasta przekroczyła upoważnienie ustawowe i naruszyła zasady prawidłowej legislacji. Częściowo - w sposób nieuprawniony - powtórzyła bowiem przepisy ustawy, a częściowo je zmodyfikowała. Polegało to na doprecyzowaniu pojęcia uciążliwej osoby („osoba narażająca współpasażerów na dyskomfort podróży z powodu braku zachowania elementarnej higieny osobistej (brud i odór)”) oraz pominięciu klauzuli zasad współżycia społecznego - jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwego pasażera z pojazdu. 

W skardze do WSA Rzecznik wskazał, że powtórzenie w przepisach porządkowych regulacji ustawowych powoduje, iż za ich naruszenie grozi mandat (Rada m.st. Warszawy postanowiła, że niestosowanie się do przepisów porządkowych jest wykroczeniem). W ocenie Rzecznika może to prowadzić do naruszenia art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Zapewnia on jednostce ochronę przed samowolą państwa. - W państwie prawa człowiek może ponieść odpowiedzialność karną tylko za czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia - podkreślił RPO.

Według Rzecznika pominięcie zasad współżycia społecznego, jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwej osoby z pojazdu, może z kolei prowadzić do naruszeń godności osoby ludzkiej (art. 30 Konstytucji RP), prawnej ochrony życia (art. 38 Konstytucji RP), czy innych przejawów niehumanitarnego traktowania.

Zdaniem RPO klauzulę zasad współżycia społecznego należy tu rozumieć jako zabezpieczenie przed sytuacjami, w których usunięcie konkretnej osoby ze środka transportu sprzeciwiałoby się powszechnie akceptowanym wartościom. Chodzić tu może w szczególności o sytuacje powodujące zagrożenie dla jej życia. Mogłoby to dotyczyć np. osoby starszej, mającej problemy z samodzielnym poruszaniem się lub dziecka pozostającego bez opieki osoby dorosłej - które mogą mieć trudności w bezpiecznym dotarciu do miejsca zamieszkania.

23 maja 2018 r. WSA (sygn. akt VI SA/Wa 90/18) uwzględnił w całości skargę Rzecznika i orzekł nieważność zaskarżonych przez niego przepisów. WSA uznał, że przepisy porządkowe w transporcie publicznym nie mogą powtarzać regulacji ustawy oraz muszą uwzględniać klauzulę zasad współżycia społecznego.

V.565.74.2017

Otwarcie Centrum Aktywności Obywatelskiej w Częstochowie z udziałem RPO Adama Bodnara

Data: 2018-09-26

W październiku 2017 r. w ramach spotkania regionalnego w Częstochowie podczas wizyty w Fundacji Chrześcijańskiej „Adullam” Elżbieta Ferenc, prezeska zarządu, z przejęciem oprowadzała Rzecznika Praw Obywatelskich po remontowanym budynku, w którym planowane było uruchomienie ośrodka wsparcia  wraz z hostelem dla osób w kryzysie bezdomności. Po roku, 26 września 2018 r. prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, naczelnik Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta Adrian Staroniek w towarzystwie Elżbiety Ferenc otworzyli ośrodek – Centrum Aktywności Obywatelskiej.

Pani prezes z dumą oprowadzała po kolorowych pokojach dla urzędników, terapeutów, pokojach hostelowych czy też nowoczesnej sali do ćwiczeń.

Podczas swojego wystąpienia dr Adam Bodnar podkreślał, że dobra współpraca samorządu z organizacjami pozarządowymi pozwala na to, by połączyć możliwości miasta, w tym także do pozyskiwania zewnętrznych źródeł finansowania, z potencjałem społecznym i profesjonalizmem organizacji pozarządowych.

W Centrum Aktywności Obywatelskiej prowadzone będą m.in.: świetlica środowiskowa, punkt konsultacyjno-informacyjny, łaźnia miejska, magazyn ubrań, klub seniora, hostel (będący częścią infrastruktury miejskich usług społecznych).

Prowadzenie Ośrodka Wsparcia z usługami opiekuńczymi miasto postanowiło powierzyć w drodze konkursu organizacji pozarządowej.

Lokale komunalne bez barier dla osób z niepełnosprawnościami - jeszcze przed wejściem w życie nowego prawa

Data: 2018-09-07
  • Osoby z niepełnosprawnościami już teraz powinny otrzymywać od gmin lokale na wynajem pozbawione barier architektonicznych - uważa RPO. - To jest absolutne minimum
  • W kwietniu 2019 r. wchodzi w życie przepis, według którego gminy będą musiały określać wymogi wobec tych lokali - tak aby były dostosowane do danego rodzaju niepełnosprawności
  • Jednak już obecnie gminy powinny uwzględniać sytuację osób, którym jak np. w Warszawie wskazuje się lokale rażąco odbiegające od ich potrzeb
  • Zdaniem rzecznika powodem jest właśnie brak określenia wymogów lokali komunalnych dla osób z niepełnosprawnościami

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prezydent m. st. Warszawy w sprawie dostępności mieszkań komunalnych dla osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności.

Będą wymogi wobec lokali dla niepełnosprawnych

21 kwietnia 2019 r. wchodzi  w życie ważna w tym zakresie zmiana ustaw z 22 marca 2018 r. o finansowym wsparciu tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych oraz o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Nowelizacja nakłada na gminy obowiązek określenia w uchwałach ich rad (tzw. aktach prawa miejscowego) warunków, jakie musi spełniać lokal dla osób z niepełnosprawnościami. Zasady wynajmowania lokali komunalnych mają zaś określać m.in. warunki, jakim musi odpowiadać taki lokal - z uwzględnieniem rzeczywistych potrzeb dla danego rodzaju niepełnosprawności. 

Odpowiednie uchwały podjęte przed 21 kwietnia 2019 r. zachowują ważność - ale tylko przez 2 lata od tej daty.

RPO: niech gminy nie czekają na nowe prawo

Gminy otrzymały zatem czas na określenie tych wymogów oraz na odpowiednie przystosowanie lokali z zasobu mieszkaniowego gminy m.st. Warszawy - głosi pismo zespołu prawa cywilnego Biura RPO do Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pozwoli to na inwentaryzację lokali pod kątem dostępności dla osób z niepełnosprawnościami oraz wykonanie w nich niezbędnych prac modernizacyjnych. 

Jednak RPO już obecnie widzi konieczność podjęcia przez gminy - w tym i Warszawę - działań na rzecz poprawy sytuacji osób oczekujących na lokale z publicznego zasobu mieszkaniowego, dostosowane do ich niepełnosprawności. Do rzecznika docierają bowiem z różnych dzielnic stolicy sygnały o wskazywaniu takim osobom lokali rażąco odbiegających od ich potrzeb.

Wydaje się, że taka sytuacja nie jest – jak mogą to odbierać wnioskodawcy - wyrazem całkowitego lekceważenia szczególnych potrzeb tej grupy osób. W istocie jej przyczyną jest brak określenia podstawowych wymogów technicznych, które mają spełniać lokale dla osób z niepełnosprawnościami, w szczególności z ograniczeniami ruchowymi i innego typu dysfunkcjami.

Określenie tych wymogów, zgodnie z nowelizacją z 22 marca, niewątpliwie definitywnie zmieni niekorzystny stan dla tej grupy mieszkańców Warszawy.  - Jednak nie sposób przyjąć, że do tego czasu szczególne potrzeby mieszkaniowe osób z niepełnosprawnościami nie będą realizowane albo będą realizowane w sposób daleko odbiegający od przyjętych przez Rzeczpospolitą Polską zasad poszanowania praw osób z niepełnosprawnością – uważa rzecznik.  

W jego ocenie - biorąc pod uwagę postanowienia Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych - gminy, mimo braku wyraźnego obowiązku wskazania lokalu dostosowanego do potrzeb osoby z niepełnosprawnością, powinny już obecnie uwzględniać potrzeby tych osób i wskazywać lokale co najmniej pozbawione barier architektonicznych.

Standardy dostępności to dobra praktyka

Art. 9 Konwencji nakłada na Polskę obowiązek  umożliwienia osobom z niepełnosprawnościami niezależnego życia i pełnego udział we wszystkich sferach życia, na zasadzie równości z innymi osobami - m.in. dostępu do usług. Obejmuje to również usługi najmu lokali z zasobu gminy. - Bez wątpienia realizacja obowiązków wymienionych w art. 9 Konwencji, m.in. rozpoznanie i eliminacja przeszkód i barier w zakresie dostępności budynków i mieszkań - obowiązków odnoszących się wprawdzie do państw-stron Konwencji - nie powinna jednak napotykać na bariery na poziomie samorządu terytorialnego – uważa rzecznik.

Wskazał, że wobec braku aktów prawnych, które określają w sposób generalny wymogi dla takich lokali, mogą być one określane na poziomie lokalnym w postaci standardów dostępności. Pionierem jest tu Gdynia, gdzie decyzją prezydenta miasta w 2013 r. wdrożono standardy przestrzeni publicznej dla osób z niepełnosprawnościami.

RPO poprosił prezydent stolicy o poinformowanie, czy podjęto inwentaryzację zasobu mieszkaniowego Warszawy pod kątem dostępności dla osób z niepełnosprawnościami oraz niezbędne prace przystosowujące zasób do ich potrzeb. Wystąpił też o informację, czy określono jednolite dla stolicy standardy dostępności takich mieszkań. Jeżeli nie zostały one jeszcze wprowadzone, RPO zwraca się o rozważenie potrzeby ich określenia w możliwie krótkim czasie. Niewątpliwie będzie to wyrazem poszanowania praw i potrzeb osób z niepełnosprawnościami, jak też posłuży realizacji obowiązku wynikającego z nowelizacji z marca 2018 r. - ocenia rzecznik. 

Co przewiduje Konwencja 

Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych definiuje pojęcie uniwersalnego projektowania. Zobowiązuje państwa-strony do popierania tej zasady przy tworzeniu norm i wytycznych.

Uniwersalne projektowanie oznacza projektowanie produktów, środowiska, programów i usług w taki sposób, by były użyteczne dla wszystkich, w możliwie największym stopniu, bez potrzeby adaptacji lub specjalistycznego projektowania (np. wejście do budynku z poziomu gruntu, bez schodów i potrzeby budowy podjazdu).

Prawo budowlane nakazuje dostępność nowych budynków dla osób z niepełnosprawnościami, nie wymaga jednak stosowania zasad uniwersalnego projektowania. W praktyce uwzględnia się jedynie dostępność dla osób na wózkach - potrzeby np. osób niewidomych są pomijane. Właściciele budynków wybudowanych przed 1995 r. w ogóle zaś nie mają obowiązku likwidacji barier architektonicznych.

3-5 wrzesnia 2018 r. Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, który monitoruje przestrzeganie Konwencji, badał sprawozdanie polskiego rządu z jej wdrożenia; wkrótce ma wydać rekomendacje dla Polski. Jednym z pytań Komitetu wobec Polski było, czy przepisy ws. dostępności budynków dla osób z niepełnosprawnościami wprowadzają wymóg uniwersalnego projektowania oraz kary za ich nieuwzględnianie. W rekomendacjach dla Komitetu rzecznik wskazywał na  konieczność wprowadzenia wymogu, aby nowe obiekty powstawały zgodnie z zasadami uniwersalnego projektowania i odpowiedniego dostosowania obiektów sprzed 1995 r.

Zadania samorządów według Poradnika RPO z 2015 r.

Według przygotowanego przez architekta prof. Marka Wysockiego Poradnika RPO - Przestrzeń Publiczna Przyjazna Seniorom z 2015 r., dla poprawy dostępności przestrzeni publicznej wazne jest:

  • uświadomienie służbom odpowiadającym za dostępność przestrzeni publicznej konieczności uwzględnienia potrzeb wszystkich grup społecznych, w tym - likwidacji barier przestrzennych dla osób z ograniczoną mobilnością i percepcją,
  • wprowadzanie dodatkowych oznaczeń fakturowych oraz dźwiękowych dla osób niewidomych i słabowidzących oraz zastosowanie dodatkowych oznaczeń wizualnych dla osób z dysfunkcjami słuchu, 
  • zapewnienie pełnej dostępności we wszystkich obiektach użyteczności publicznej, urzędach, placówkach kultury, obiektach oświatowych, obiektach służby zdrowia, lokalach gastronomicznych ze szczególnym uwzględnieniem obiektów, których właścicielem jest samorząd lokalny i Skarb Państwa,
  • przeprowadzenie pełnej i wnikliwej inwentaryzacji tych obiektów i podjęcie działań w celu wyeliminowanie istniejących barier,
  • przeprowadzenie analizy dostępności przestrzeni publicznych całej miejscowości i przygotowanie harmonogramu dostosowania, z zapewnieniem odpowiednich środków budżetowych,
  • przygotowanie optymalizacji prowadzenia remontów i modernizacji budynków, które uwzględnią likwidację barier w celu rozszerzenia listy obiektów o pełnej dostępności dla osób z ograniczeniami mobilności i percepcji,
  • prowadzenie wnikliwej oceny zatwierdzanych projektów architektonicznych w kwestii dostosowania do potrzeb osób niepełnosprawnych, z uwzględnieniem rozwiązań przeciwdziałających dyskryminacji w dostępie do obiektu oraz konsekwentna kontrola obiektów przy odbiorach technicznych,
  • wprowadzanie mechanizmów prawnych, systemu ulg dla właścicieli i zarządców budynków oraz lokali użytkowych za przeprowadzenie inwestycji mających na celu zapewnienie pełnej dostępności dla osób z ograniczeniami mobilności i percepcji, 
  • wprowadzenie zapisów prawnych o konieczności zapewnienia dostępności dla osób z niepełnosprawnościami w umowach: na dzierżawę lokali użytkowych, w zezwoleniach na działalność handlową w miejscach publicznych, w umowach na dotację imprez ogólnodostępnych pokrywanych ze środków publicznych i konsekwentna ich kontrola, 
  • stałe szkolenia w zakresie projektowania uniwersalnego służb odpowiadających za dostępność przestrzeni publicznej, 
  • wypracowanie a następnie wdrożenie standardów projektowych w zakresie projektowania przyjaznego w ścisłej współpracy z lokalnymi organizacjami osób niepełnosprawnych, 
  • wprowadzenie do procesu zamówień publicznych, w tym do Specyfikacji Istotnych Warunków Zamówienia zapisów o konieczności projektowania uniwersalnego,
  • stworzenie systemu ewidencji przestrzennej miejsc dostępnych dla osób z niepełnosprawnością (tzw. mapy dostępności) oraz ich promocja jako miejsc przyjaznych tym osobom, 
  • zapewnienie w pełni dostępnego budownictwa mieszkaniowego dla osób starszych i niepełnosprawnych, ocena oferty deweloperskiej pod kątem dostępności dla osób z ograniczeniami ruchowymi i percepcji,
  • wdrażanie mechanizmów konsultacji społecznych z uwzględnieniem współpracy z organizacjami osób niepełnosprawnych i seniorów w politykach samorządów lokalnych oraz przedsiębiorstw sektora publicznego. 

IV.7213.2.2018

Czy blokady samochodowe zakładane przez prywatne firmy są legalne? Dalszy ciąg sprawy.

Data: 2018-06-11

Przypomnijmy. Chodzi o zakładanie blokad na samochody przez prywatną firmę.

Firma ta miała dbać o ład i porządek na jednym z osiedli, w tym na parkingach. Dodatkowo zakładała ona blokady na samochody klientów firm i sklepów, a potem żądała, by udowodnili, że faktycznie mieli oni do załatwienia swoje sprawy.

Kto takich dokumentów nie miał, musiał zapłacić 150 zł za zdjęcie blokady. Często pomimo okazania paragonów czy dokumentów firma nie zdejmowała blokady. A jeśli zdejmowała, to nawet przez półtorej godziny.

Na policję zgłoszono 200 przypadków nielegalnego blokowania aut na tym osiedlu.

Działania firmy są niedopuszczalne, dlatego Rzecznik poprosił Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, aby zdecydowało o połączeniu projektu z procedowanym w MSWiA projektem ustawy o zmianie ustawy Kodeks wykroczeń.

Dlatego MSWiA zwróciło się do Komendy Głównej Policji o przygotowanie wstępnego projektu nowego tekstu aktu prawnego, uwzględniającego decyzję Kierownictwa MSWiA. Trwają prace nad projektem.

BPK.501.2.2016

RPO za utrzymaniem wyroku o nieważności „bonu wychowawczego” z Nysy

Data: 2018-06-07
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce utrzymania wyroku unieważniającego „bon wychowawczy” z Nysy dla dzieci - do którego pierwszeństwo przyznano m.in. małżeństwom
  • Dlatego Rzecznik wystąpił do Naczelnego Sąd Administracyjnego o oddalenie skargi kasacyjnej w tej sprawie, złożonej przez Instytut Ordo Iuris 
  • Adam Bodnar nie kwestionuje możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu takiego świadczenia, ale podkreśla, że nie może to nikogo dyskryminować 

W lutym 2018 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uwzględnił skargę mieszkanki Nysy oraz RPO na trzy przepisy regulaminu przyznawania 500 zł na drugie i kolejne dziecko, przyjętego w październiku 2016 r. jako uchwała Rady Miejskiej w Nysie. 

Głośny spór o nyski "bon wychowawczy"

RPO kwestionował zasadę pierwszeństwa w przyznawaniu  bonu rodzicom biologicznym lub adopcyjnym, wychowującym dzieci wspólnie i będącym małżeństwem. Podważał też inne warunki pierwszeństwa, m.in. gdy pracuje co najmniej jeden rodzic (w dalszej kolejności - oboje), uzyskując co najmniej minimalne wynagrodzenie lub prowadzi działalność gospodarczą lub rolniczą.

Gmina uzasadniała zasady pierwszeństwa tym, że pieniędzy z budżetu nie wystarczy dla wszystkich. Adam Bodnar uznał, że przyjęte zasady łamią m.in. konstytucyjne prawo do równego traktowania (art. 32 Konstytucji RP). Ponadto, w myśl ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ o prawach dziecka, dyskryminują one dzieci urodzone i wychowywane poza małżeństwem. Według RPO dopuszczalne byłoby pierwszeństwo dla tych rodzin, które najbardziej potrzebują wsparcia.

„Na gruncie konstytucyjnym rodzinę stanowi każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także i na więzach krwi” - pisał RPO do WSA.

WSA (sygn. akt II SA/Op 67/17) uwzględnił obie skargi. Uznał, że po wyeliminowaniu z uchwały Rady zaskarżonych przepisów, stała się ona niewykonalna, wobec czego stwierdził jej nieważność w całości. 

Argumenty Ordo Iuris

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris złożył skargę kasacyjną do NSA, wnosząc o zwrot sprawy WSA do ponownego zbadania.

Skarga zarzuca wyrokowi WSA m.in. błędną wykładnię art. 32 Konstytucji RP. Miało to polegać na przyjęciu, że za cechę uprawniającą radę do rozróżnienia uprawnionych do świadczenia nie może być uznane m.in. pozostawanie w związku małżeńskim. Według skargi rada jest uprawniona do określenia takiej cechy w sposób odpowiadający wartościom konstytucyjnym, zachęcając do stabilizacji życiowej w ramach „preferowanego konstytucyjnie modelu rodziny opartego na małżeństwie”.

Ponadto wyrokowi zarzucono też błędną wykładnię art. 18 Konstytucji RP - przez przyjęcie, że uniemożliwia on wprowadzanie udogodnień, z których małżeństwa mogą korzystać w sposób preferencyjny, a nawet wyłączny, przez co afirmuje się instytucję małżeństwa i dąży do stabilizacji stosunków społecznych. Art. 18 Konstytucji RP stanowi: "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej". 

RPO: Ordo Iuris nie ma racji

W ocenie RPO skarga nie ma usprawiedliwionych podstaw, gdyż przyjęte regulacje naruszają zasadę równości. Ustalono bowiem kategorię podmiotów uprzywilejowanych na podstawie kryteriów nie mających związku z celem i zasadniczą treścią ustawy o świadczeniach rodzinnych i wartościami, zasadami czy normami konstytucyjnymi - uzasadniającymi odmienne potraktowanie podmiotów podobnych. Zdaniem RPO skarga kasacyjna nie precyzuje, na czym polega błąd sądu w wykładni art. 32 Konstytucji RP. NSA nie jest zaś powołany do uzupełniania ani interpretowania niejasno sformułowanych zarzutów kasacyjnych.

Według Rzecznika błędne jest twierdzenie Ordo Iuris, że w zaskarżonym wyroku postawiono tezę, iż różnicowanie przez gminę podmiotów w ramach kategorii rodzin jest niedopuszczalne. Ani WSA, ani Rzecznik Praw Obywatelskich takiego stanowiska  nie wyrażali. Sąd wyraźnie zaznaczył, że nie kwestionuje możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu świadczenia, jednak kryteria nie mogą mieć charakteru dyskryminującego.

Za nieuprawniony Rzecznik uznaje również argument Ordo Iuris, by art. 18 Konstytucji RP przyznawał preferencję dla rodzin składających się z małżeństwa w stosunku do pozostałych rodzin - wobec czego uprzywilejowanie takich rodzin w dostępie do świadczenia rodzinnego ma być  dopuszczalne konstytucyjnie. - Uzasadniony wydaje się pogląd, że w świetle tego przepisu małżeństwo, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo to wartości równorzędne – podkreśla Adam Bodnar.

Wskazuje on ponadto, że art. 18 Konstytucji RP pozostaje w ścisłym związku z jej art. 71 ust. 1, który nakazuje organom władzy publicznej udzielać szczególnej pomocy rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza rodzinom wielodzietnym i niepełnym. Musi to prowadzić do wniosku, że wyższy poziom ochrony gwarantowanej konstytucyjnie nie przysługuje - jak stara się wykazać wnoszący skargę kasacyjną - małżeństwu, tylko wszystkim rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza rodzinom wielodzietnym i niepełnym – głosi odpowiedź  RPO na skargę kasacyjną Instytutu Ordo Iuris.

V.604.9.2016

Spotkanie RPO z Komitetem Monitorującym Kongresu Władz Lokalnych i Regionalnych Rady Europy

Data: 2018-06-06

6 czerwca 2018 r. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się z delegacją Komitetu Monitorującego Kongresu Władz Lokalnych i Regionalnych Rady Europy.

Uczestnicy spotkania rozmawiali o sytuacji samorządu, z perspektywy zadań Rzecznika Praw Obywatelskich i zgłaszanych Rzecznikowi naruszeń praw i wolności człowieka i obywatela, o aktywności Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawach lokalnych, czego przykładem jest program wyjazdów regionalnych RPO, a także o fundamentalnych, w ostatnich latach, wyzwaniach w dziedzinie praw człowieka w Polsce (m.in. o stanowisku RP w sprawie reformy sądownictwa).

Na spotkaniu omawiano kwestie wiążące się z ostatnimi zmianami w Kodeksie wyborczym: nabór urzędników państwowych, kwestie monitoringu wizyjnego w lokalach wyborczych w kontekście RODO oraz kwestie sposobu głosowania.

Poruszono również temat braku polityki migracyjnej państwa polskiego i wypełniającej tę lukę aktywności władz samorządowych, głównie władz dużych ośrodków miejskich, w zakresie integracji cudzoziemców. W tym kontekście Rzecznik  mówił też o stosunkowo nowym zjawisku, jakim jest pojawienie się na lokalnych rynkach pracy dużej liczby pracowników migrujących, przede wszystkim obywateli Ukrainy.  

W spotkaniu udział wzięli: dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego, międzynarodowego i europejskiego Mirosław Wróblewski, oraz naczelnik wydziału praw migrantów i mniejszości narodowych Marcin Sośniak.

WSA uwzględnił skargę RPO na zasady usuwania "uciążliwego pasażera" przyjęte przez Radę Warszawy

Data: 2018-05-24

Przepisy porządkowe w transporcie publicznym, dotyczące możliwości usunięcia pasażera z pojazdu, nie mogą powtarzać regulacji ustawy i muszą uwzględniać klauzulę zasad współżycia społecznego – uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich.

Uwzględniając tę skargę, WSA orzekł (sygn. akt VI SA/Wa 90/18) nieważność zaskarżonych przez RPO, a przyjętych w 2016 r. przez Radę m.st. Warszawy Przepisów porządkowych obowiązujących w lokalnym transporcie zbiorowym organizowanym przez miasto.

Przepisy ustawy – Prawo przewozowe przewidują przypadki, w których pasażer może być usunięty z pojazdu. Jest to możliwe, jeżeli dana osoba zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi w transporcie albo jest uciążliwa dla podróżnych lub odmawia uiszczenia opłaty za przejazd. W ostatnich dwóch przypadkach nie można jednak usunąć pasażera z pojazdu, jeżeli naruszałoby to zasady współżycia społecznego.

Po zbadaniu złożonej doń skargi Rzecznik stwierdził, iż przyjmując te przepisy, Rada miasta przekroczyła granice upoważnienia ustawowego i naruszyła zasady prawidłowej legislacji. Częściowo - w sposób nieuprawniony - powtórzyła bowiem przepisy ustawy, a częściowo je zmodyfikowała. Polegało to na doprecyzowaniu pojęcia uciążliwej osoby („osoba narażająca współpasażerów na dyskomfort podróży z powodu braku zachowania elementarnej higieny osobistej”) oraz pominięciu klauzuli zasad współżycia społecznego jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwego pasażera z pojazdu. 

Na te uchybienia Rzecznik wskazał w skardze do WSA na uchwałę Rady m.st. Warszawy.  Zwrócił uwagę, że powtórzenie w przepisach porządkowych regulacji ustawowych powoduje, że za ich naruszenie grozi mandat (Rada m.st. Warszawy postanowiła, że niestosowanie się do przepisów porządkowych jest wykroczeniem). W ocenie Rzecznika może to prowadzić do naruszenia art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Zapewnia on jednostce ochronę przed samowolą państwa. - W państwie prawa człowiek może ponieść odpowiedzialność karną tylko za czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia - podkreślił RPO.

Według Rzecznika pominięcie zasad współżycia społecznego, jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwej osoby z pojazdu, może z kolei prowadzić do naruszeń godności osoby ludzkiej (art. 30 Konstytucji RP), prawnej ochrony życia (art. 38 Konstytucji RP), czy innych przejawów niehumanitarnego traktowania.

Zdaniem RPO klauzulę zasad współżycia społecznego należy tu rozumieć jako zabezpieczenie przed powstaniem sytuacji, w których usunięcie konkretnej osoby ze środka transportu sprzeciwiałoby się powszechnie akceptowanym wartościom. Chodzić tu może w szczególności o sytuacje powodujące zagrożenie dla jej życia. Mogłoby to dotyczyć np. osoby starszej, mającej problemy z samodzielnym poruszaniem się lub dziecka pozostającego bez opieki osoby dorosłej - które mogą mieć trudności w bezpiecznym dotarciu do miejsca zamieszkania.

WSA wyrokiem z 23 maja 2018 r.  uwzględnił w całości skargę Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych przez niego przepisów. Wyrok jest nieprawomocny.

V.565.74.2017

RPO: samorządy nie powinny wydawać prasy, ale jedynie biuletyny informacyjne

Data: 2018-05-09
  • Władze samorządu terytorialnego nie powinny wydawać prasy, ale jedynie biuletyny z obiektywnymi informacjami i komunikatami urzędowymi – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Niedopuszczalne jest łączenie przez samorządy funkcji biuletynu informacyjnego i niezależnej prasy, gdyż jednym z jej zadań jest społeczna kontrola lokalnych władz
  • RPO opowiada się za ustawowym zakazem wydawania prasy finansowanej bezpośrednio lub pośrednio przez samorząd terytorialny

Adam Bodnar ponownie napisał do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o negatywnych skutkach wydawania prasy przez władze samorządowe.  Wcześniej RPO pisał o tym do wicepremiera, ministra Piotra Glińskiego w lipcu i listopadzie 2016 r. oraz w lutym i wrześniu 2017 r.

Biuletyny nie są prasą

W ocenie Rzecznika niedopuszczalne jest łączenie przez władze samorządu terytorialnego funkcji biuletynu informacyjnego organu administracji z funkcją niezależnej prasy. Jednym z głównych zadań tejże jest bowiem sprawowanie społecznej kontroli (tzw. „public watchdog”) nad działaniem władz lokalnych.

Uzurpowanie przez biuletyny samorządowe roli gazet wiąże się niejednokrotnie z utrudnianiem dostępu do informacji dziennikarzom prasy prywatnej, co jest podważeniem fundamentalnej zasady wolności słowa i prawa dostępu obywateli do informacji publicznej - wskazał Adam Bodnar.

Mimo wyraźnych gwarancji konstytucyjnych, w ocenie Rzecznika istnieją zagrożenia, które powodują że w praktyce korzystanie z wolności słowa napotyka trudności. Za jedno z zagrożeń dla wolności słowa można uznać właśnie wydawanie tytułów prasowych przez jednostki samorządu terytorialnego.

Wątpliwości RPO budzi również kwestia łączenia przez pisma samorządowe funkcji publicznych z działalnością gospodarczą. Obawy te dotyczą w szczególności tego, iż samorząd może wydawać swe pismo w oderwaniu od zasad rynkowych, z pomocą środków publicznych oraz przy wsparciu zatrudnionych urzędników, którzy redagują jego treść w ramach obowiązków służbowych.

Wydawana przez jednostki samorządu terytorialnego prasa jest często rozprowadzona bezpłatnie, a zatem jest pozbawiona ważnego – standardowego dla prasy prywatnej – źródła finansowania, które jest uzupełnianie ze środków publicznych. Niezależnie od powyższego, bardzo niepokojący – z punktu widzenia zasady społecznej gospodarki rynkowej – jest udział prasy samorządowej w rynku reklamowym, który niejednokrotnie warunkuje funkcjonowanie prywatnej prasy lokalnej.

Odrębna wątpliwość natury konstytucyjnej wynika z wydawania przez jednostki samorządu terytorialnego tytułów prasowych, za które pobierana jest opłata. Wydawanie tego typu gazet samorządowych może bowiem budzić wątpliwość z punktu widzenia art. 61 Konstytucji, który przewiduje prawo do informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne.

Adam Bodnar ponowił postulat wprowadzenia wyraźnej normy ustawowej zakazującej prowadzenia działalności wydawniczej o cechach konstytutywnych dla prasy finansowanej bezpośrednio lub pośrednio przez samorząd terytorialny.  Zasadne wydają się też rozwiązania, które w jednoznaczny sposób określą zasady wydawania biuletynów informacyjnych przez władze samorządowe.

W 2017 r. podsekretarz stanu w MKiDN Paweł Lewandowski zapewniał RPO, iż cała kwestia zostanie poruszona w trakcie dyskusji o zakresie nowelizacji ustawy z 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe. Wiceminister dodawał, że „należy zastanowić się nad nowymi regulacjami prawa prasowego, które wzmocnią pozycję prasy lokalnej, która będzie niezależna od decyzji jednostek samorządu terytorialnego, a także będą zgodne z wyrażoną w art. 14 Konstytucji RP zasadą wolności prasy i innych środków masowego przekazu”.

Część obywateli bez prawa głosu 

Mimo apeli Rzecznika i tych zapewnień wiceministra, kwestia wydawania prasy lokalnej przez władze samorządu terytorialnego nie została poddana powszechnej i pogłębionej analizie. Regulacje prawne  pozostały niezmienione; w dalszym ciągu wywołują skutki negatywne dla obywateli.

Adam Bodnar podał przykład  grupy mieszkańców powiatu hajnowskiego, którzy sprzeciwiali się planom zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Podczas spotkania regionalnego Rzecznika  wskazali oni, że w lokalnej gazecie „Głosie Białowieży” - miesięczniku społeczności lokalnej - prezentowana jest tylko jedna strona sporu, związana z Lasami Państwowymi (współfinansującymi gazetę). Mieszkańcy mające inne zdanie, nie mogą go przedstawić na łamach tej gazety.

Rzecznik ponownie zwrócił się do wicepremiera, ministra Piotra Glińskiego o rozważenie stosownej inicjatywy ustawodawczej. Spytał też, kiedy zostanie przeprowadzona dyskusja na temat nowelizacji Prawa prasowego  w kwestii wzmocnienia pozycji prasy lokalnej oraz jej uniezależnienia od władz samorządu terytorialnego.

VII.564.8.2015

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.564.8.2015 z 25 kwietnia 2018 r. – wystąpienie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie wydawania prasy przez władze samorządowe.

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwrócił uwagę na negatywne skutki wynikające z wydawania prasy przez władze jednostek samorządów terytorialnych, w tym na zagrożenia związane z tym zjawiskiem dotyczące naruszenia swobody wypowiedzi.

W ocenie Rzecznika niedopuszczalne jest łączenie przez władze samorządu terytorialnego funkcji biuletynu informacyjnego organu administracji z funkcją niezależnej prasy, której jednym z głównych zadań jest sprawowanie społecznej kontroli (tzw. „public watchdog”) nad działaniem władz lokalnych. Uzurpowanie przez biuletyny samorządowe roli gazet wiąże się niejednokrotnie z utrudnianiem dostępu do informacji dziennikarzom prasy prywatnej, co jest podważeniem fundamentalnej zasady wolności słowa i prawa dostępu obywateli do informacji publicznej. Pomimo istnienia wyraźnych gwarancji konstytucyjnych, w ocenie Rzecznika istnieją zagrożenia, które powodują że w praktyce korzystanie z wolności słowa napotyka trudności. Za jedno z zagrożeń dla wolności słowa można uznać właśnie wydawanie tytułów prasowych przez jednostki samorządu terytorialnego.

Poza wskazanymi obawami dotyczącymi naruszenia swobody wypowiedzi przez opisaną praktykę, wątpliwości Rzecznika budzi również kwestia łączenia przez pisma samorządowe funkcji publicznych z działalnością gospodarczą. Obawy te – z punktu widzenia art. 20 Konstytucji – dotyczą w szczególności tego, iż samorząd może wydawać swoje pismo w oderwaniu od zasad rynkowych, z pomocą środków publicznych oraz przy wsparciu zatrudnionych urzędników, którzy redagują jego treść w ramach obowiązków służbowych. Wydawana przez jednostki samorządu terytorialnego prasa jest często rozprowadzona bezpłatnie, a zatem jest pozbawiona ważnego – standardowego dla prasy prywatnej – źródła finansowania, które jest uzupełnianie ze środków publicznych. Niezależnie od powyższego, bardzo niepokojący – z punktu widzenia zasady społecznej gospodarki rynkowej – jest udział prasy samorządowej w rynku reklamowym, który niejednokrotnie warunkuje funkcjonowanie prywatnej prasy lokalnej.

Odrębna wątpliwość natury konstytucyjnej wynika z wydawania przez jednostki samorządu terytorialnego tytułów prasowych, za które pobierana jest opłata. Wydawanie tego typu gazet samorządowych może bowiem budzić wątpliwość z punktu widzenia art. 61 Konstytucji, który przewiduje prawo do informacji o działalności organów władzy publicznej i osób pełniących funkcje publiczne.

Pomimo wielokrotnych apeli Rzecznika w przedmiotowej sprawie, regulacje odnoszące się do zagadnień budzących wskazane powyżej wątpliwości konstytucyjne nadal pozostają w polskim porządku prawnym i w dalszym ciągu wywołują negatywne dla obywateli skutki.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie podjęcia stosownej inicjatywy ustawodawczej we wskazanym zakresie, z uwzględnieniem przedstawionej w niniejszym piśmie argumentacji.

Adam Bodnar: samorząd terytorialny jest najlepiej ocenianą reformą wolnej Polski

Data: 2018-04-26

Samorząd terytorialny - przywrócony w gminach w 1990 roku, a 8 lat później w powiatach i województwach  - jest najlepiej ocenianą reformą wolnej Polski, uważa Adam Bodnar. Rzecznik Praw Obywatelskich bierze udział w 4. Europejskim Kongresie Samorządów w Krakowie. 

Rzecznik był w czwartek gościem panelu dyskusyjnego pt „Społeczeństwo obywatelskie filarem rozwoju regionalnego”.  

Według Adama Bodnara reformie samorządu zawdzięczamy w dużej mierze sukces rozwojowy kraju. Stało się tak dzięki uruchomieniu potencjału obywatelskiej energii w działaniach lokalne i krajowych. Samorządowcy cieszą się największym poziomem zaufania mieszkańców - wielokrotnie przewyższającym poziom zaufania do władz centralnych, rządu i parlamentu.

Zdaniem RPO zrozumienie, że samorząd terytorialny to wspólnota mieszkańców, a władza samorządowa jest tylko emanacja tej wspólnoty, jest podstawą sukcesów w zarządzaniu lokalnym.  Wspólnoty lokalne mają prawo i możliwość wpływania zarówno na strategiczne kierunki rozwoju miast i gmin, jak również na jednostkowe decyzje dotyczące lokalizacji inwestycji.

Rzecznik przypomina, że mieszkańcy wspólnot lokalnych mają  instrumenty uczestnictwa w zarzadzaniu . Są to m.in. prawo dostępu do informacji publicznej, prawo do petycji, prawo do uczestnictwa w obradach kolegialnych organów, prawo do konsultacji od  etapu diagnozowania poprzez formułowanie planów i programów do etapu uczestniczenia we wdrażaniu, możliwość korzystania z instrumentów deliberacji, prawo do referendum lokalnego w każdej istotnej dla wspólnoty sprawie, będącej w jej kompetencjach.

Przeszkody w korzystaniu z tych uprawnień tkwią zarówno po stronie obywateli,  jak i po stronie władzy. Po stronie obywateli są to: brak wiedzy i umiejętności. Po stronie władzy - brak umiejętności otwartego partycypacyjnego zarządzania, któremu często towarzyszy mniej lub bardziej skrywane poczucie wyższości  wobec obywateli.

Adam Bodnar uważa, że poprawy jakości współdziałania i zwiększenia uczestnictwa obywateli w życiu wspólnoty należy szukać nie na drodze dekretowania rozwiązań prawnych, ale na drodze budowania kultury współpracy i dialogu.

Świadczą o tym przykłady:  

  • Gdyni, model budowania standardów opiekuńczych. Zarządzanie w sposób otwarty, partycypacyjny przekłada się tam na wyniki wyborów samorządowych - od lat prezydent Gdyni bije rekordy poparcia w wyborach samorządowych;

  • Częstochowy, budżet partycypacyjny jest metodą włączania mieszkańców w aktywność wspólnoty;

  • Konina, współpraca z organizacjami społecznymi (spółdzielnie socjalne prowadzone przez osoby z niepełnosprawnością, w tym hostel w centrum miasta);

  • Gdańska, model opracowywania wieloletniego Gdańskiego Programu Mieszkalnictwa Społecznego  (od diagnozy do rozwiązań i wdrożenia )  z udziałem ponad 100 organizacji społecznych;

  • Stargardu,  model współpracy międzysektorowej w zapewnianiu prawa do samodzielnego życia najbardziej wykluczonym: osobom z niepełnosprawnością intelektualną, starszym, usamodzielniającym się wychowankom z domów dziecka. W projektowaniu i wdrażaniu biorą udział władze i służby publiczne, organizacje społeczne i biznes.

Systemy samorządowe w Polsce i wielu krajach Europy opierają się na oddolnych inicjatywach obywatelskich. Wiele najważniejszych decyzji w rozwoju miast i wsi jest podejmowanych w oparciu o konsultacje społeczne, bądź w wyniku podnoszonych przez długi czas propozycji mieszkańców. Podczas panelu goście zastanawiali się m.in., jak chronić ten skuteczny model oraz jakie instrumenty powinni otrzymać członkowie lokalnych społeczności, by efektywniej komunikować samorządom swoje potrzeby

Dwudniowy Europejski Kongres Samorządów to platforma wymiany poglądów oraz miejsce spotkań liderów samorządowych, elit regionalnych z przedstawicielami administracji państwowej, organizacji pozarządowych i biznesu.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich zabrał głos na Ogólnym Zgromadzeniu Związku Powiatów Polskich

Data: 2018-04-10

Adam Bodnar zabierając głos w czasie Zgromadzeniu podzielił się z jego uczestnikami doświadczeniem ze spotkań regionalnych, które trwają od początku jego kadencji. - Odwiedziłem ponad 150 miejscowości.  Są to nie tylko duże miasta; są to w większości miasta powiatowe; to także gminy wiejskie, gdzie działają inicjatywy lokalne, szczególnie istotne z punktu widzenia praw człowieka. – powiedział. -Polska to duży kraj, bardzo zróżnicowany, niemożliwy do ogarnięcia z Warszawy. Dzięki samorządom można rozwiązywać zróżnicowane problemy w sposób najbardziej skuteczny, oszczędny. Można rozwijać Polkę lokalną z udziałem obywateli, korzystając z ich wiedzy, umiejętności, potencjału. Można wdrażać innowacyjne rozwiązania niewłaściwe do testowania w skali całego kraju.

Do tego niezbędne są kompetencje, mienie i odpowiednie finanse oraz możliwość elastycznego działania. One są konieczne nie dla zaspokojenia ambicji wójtów, starostów i marszałków. One są potrzebne mieszkańcom – bo umożliwiają zaspokajanie ich potrzeb, realizację ich praw. Dlatego uszczuplanie kompetencji, mienia i finansów samorządów jest działaniem na szkodę mieszkańców, w pierwszej kolejności tych najsłabszych, najbardziej tracących na złym funkcjonowaniu państwa.  

RPO wskazał, że obywatele zyskują na silnym samorządzie lokalnym. Zyskują też na dobrej współpracy władz i instytucji samorządowych, na włączeniu obywateli w proces diagnozowania i rozwiązywania problemów, na partycypacyjnym zarządzaniu, na dobrej, otwartej komunikacji między władzą, instytucjami a mieszkańcami. Te trzy zasady: rozwiązywanie problemów blisko ludzi,  szeroka sieć partnerskiej współpracy, łącząca różne środowiska oraz czytelna, jasna komunikacja z mieszkańcami – odnajduję we wszystkie realizowanych z sukcesem działaniach, które spotykam w wielu miejscach Polski.

Powiat wielicki – Centrum Zdrowia Psychicznego

Dzięki staroście wielickiemu we współpracy z Fundacją Leonardo powstało gotowe, czekające na rządowe decyzje o możliwości uruchomienia Centrum Zdrowia Psychicznego. W ten sposób deinstytucjonalizacja psychiatrii w powiecie wielickim staje się faktem. Mieszkańcy powiatu mają możliwość korzystania z pomocy psychiatrycznej, psychologicznej i terapii w środowisku zamieszkania. Na osoby w kryzysie czeka parę łóżek w przyjaznym, prawie domowym wystroju, gdzie otrzymają fachową pomoc w  najtrudniejszym okresie bez konieczności długotrwałej hospitalizacji. A po powrocie do swojego środowiska zarówno oni sami jak i ich najbliżsi będą nadal mogli liczyć na wsparcie terapeutów w Centrum. Nie są tam jednostką chorobową wśród kilkuset innych pacjentów. Są wyjątkowi, jak wyjątkowy jest każdy z nas. I dla takiej wyjątkowej osoby ludzkiej oferowane jest wsparcie na miarę jej potrzeb. Zanurzone w środowisku lokalnym Centrum pracuje metodą dialogu, polegającą na włączeniu w proces zdrowienia osób ważnych: z kręgu rodziny, sąsiedztwa, szkoły, pracy. Takie metody pracy, dzięki którym osiągane są spektakularne rezultaty w wielu krajach świata, wymagają zanurzenia w środowisku lokalnym, działania w bliskości osoby w kryzysie. W Finlandii dzięki szerokiemu upowszechnieniu tej metody około 80 procent osób po kryzysie psychicznym wraca na rynek pracy. Wskazują na to badania prowadzone od 20 lat. W Polsce podobny procent osób, które naznaczane są diagnozą choroby psychicznej żyje z renty.

Wśród praw człowieka, z  których  dzięki tej inicjatywie starosty wielickiego korzystają osoby trafiające do Centrum najważniejsze wydaje się prawo do godności. Dzięki terapii również prawo do zdrowia, życia w lokalnym środowisku bez piętna i dyskryminacji, prawo do edukacji i pracy, do życia rodzinnego, do uczestniczenia w życiu publicznym kulturalnym, społecznym. Dla osób chorujących psychicznie, w różnym wieku i kondycji, którzy wybierają samobójstwo ponieważ nie uzyskali na czas właściwego wsparcia centra zdrowia psychicznego, jak to w Wieliczce są sprawą życia lub śmierci. Niestety często dosłownie.

Z przykładów wartych rozpowszechniania, a napotkanych przez RPO w czasie podróży po Polsce, można wskazać

Wieruszów – system wsparcia osób z niepełnosprawnością

W powiecie wieruszowskim działa jeden z najbardziej rozwiniętych systemów wsparcia osób z niepełnosprawnością: terapia, edukacja, praca, mieszkania treningowe i w przyszłości samodzielne. Na spotkanie z RPO w Wieruszowie do siedziby stowarzyszenia integracyjnego „Klub Otwartych Serc” przyszło około 80 osób – przedstawicieli instytucji z gminy i powiatu, starosta, władze gminne obecne i dawne, działacze organizacji, rodziny osób z niepełnosprawnościami, terapeuci. Wszyscy czuli się współodpowiedzialni za tworzenie, działanie i rozwój tego systemu. Każdy miał swoją rolę do spełnienia we współpracy z innymi.

Dzięki wieloletnim skoordynowanym działaniom osoby z niepełnosprawnością nie muszą martwić się o pracę. Czekają na nich warsztaty terapii zajęciowej, zakład aktywności zawodowej, spółdzielnia socjalna i przedsiębiorcy na otwartym rynku pracy. Klub Otwartych Serc współpracuje z ponad 80. przedsiębiorcami z terenu powiatu wieruszowskiego i sąsiednich. Teraz wspólnymi siłami remontowane są mieszkania treningowe i poszukiwane lokale na mieszkania docelowe dla usamodzielniania osób z niepełnosprawnościami. Projekty mieszkaniowe domkną system wsparcia. I to wszystko dzieje się w Wieruszowie, jednym z mniejszych powiatów, którego losy w czasie reformy powiatowej się ważyły, czy w ogóle ma powstać, czy spełnia kryteria. Sukces Wieruszowa pokazuje, że powiat nie musi być wielki. O sile powiatu nie decyduje bowiem jego wielkość, ale spójność społeczna, kapitał ludzki i społeczny, poczucie tożsamości  i wspólnoty. To wszystko w powiecie wieruszowskim jest i dlatego dzieli się swoimi sukcesami i doświadczeniami z innymi. A innym łatwiej brać przykład z małego Wieruszowa niż z dużej Gdyni czy Gdańska.

Nieopodal Wieruszowa  

W sąsiednim powiecie wieluńskim we wsi Gromadzice w gminie Czarnożyły  w maju starosta  otwierać będzie halę sportową przy świetnie działającym Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym. Ośrodek ma sukcesy w usamodzielnianiu uczniów potrzebujących bardzo znacznego wsparcia. Dzieje się tak, dzięki władzom powiatu, które rozumieją potrzeby najsłabszych. Na ile do budowy hali przyczyniły się sukcesy  wychowanków ośrodka na olimpiadzie specjalnej w Los Angeles? Na pewno pokazały, że sport może być doskonałym sposobem na rehabilitację społeczną. Hala sportowa będzie otwarta nie tylko dla  wychowanków Ośrodka, ale dla całej społeczności służąc  jej integracji.

Powiat hajnowski – Zespół szkół z dodatkową nauką języka białoruskiego w Hajnówce

 Wśród wielu szkół, które RPO odwiedził w czasie kadencji, warto wspomnieć o jednej, szczególnej. O Zespole szkół z dodatkową nauką języka białoruskiego w Hajnówce. W powiecie hajnowskim możliwość pielęgnowania kultury i tradycji mniejszości narodowej ma zasadnicze znaczenie. Nauczanie języka białoruskiego w szkołach jest realizacją prawa mniejszości narodowej do utrwalenia i rozwoju tej kultury. Szkoła jest otwarta, integracyjna. Pytałem, czy mają też uczniów z polskich rodzin. Usłyszałem, że nikt tu nie pyta uczniów o narodowość.  Chodzą do niej  uczniowie różnych wyznań, co pozwala sądzić, że  również etniczni Polacy i młodzież z rodzin mieszanych.

Powiat  spełnia ważne funkcje integrujące instytucje  powiatowe i gminne. Doświadczyłem tego w Krapkowicach, gdzie na zaproszenie starosty mieliśmy możliwość dyskutowania z reprezentantami lokalnych instytucji i organizacji społecznych o tym jak wspierać osoby starsze w środowisku zamieszkania.

Takich dobrych przykładów jest wiele. Wierzę, że  każdy z Państwa mógłby przedstawić ich co najmniej kilka.

Istnieją jednak obszary, które wymagają szczególnej uwagi w przyszłości, bo dziś dochodzi w nich  do naruszeń praw człowieka i obywatela.

Warto wspomnieć o dwóch:

Pierwsze to brak systemowego wsparcia dla osób starszych z chorobami otępiennymi i ich rodzin.

Od lat rzecznik praw obywatelskich upomina się o przyjęcie krajowego planu działania dla tej grupy osób, których liczba szybko rośnie i rosnąc będzie, a które wymagają szczególnych działań na wszystkich poziomach władz publicznych. Niestety bezskutecznie. Siatka ośrodków wsparcia dla osób z demencją, czy chorobą Alzheimera jest dziurawa jak najlepszy szwajcarski ser. Co nie jest w tym przypadku zaletą. Na dodatek wsparcie dla opiekunów (informacja, doradztwo, pomoc psychologiczna, grupy wsparcia, pomoc wytchnieniowa) jest oferowane i rozwijane głównie przez organizacje społeczne. Społecznicy robią co mogą w ramach zasobów, jakimi dysponują. Czasami z udziałem władz publicznych, częściej bez tego udziału. Dlatego też takie miejscowości jak Siedlce, gdzie działa ośrodek wsparcia dla opiekunów prowadzony przez Siedleckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera należą do rzadkości.  Siedleckie stowarzyszenie prowadzi również w okolicy w Ptaszkach i Kukawkach dwa domy pomocy społecznej dla osób z chorobą Alzheimera – oba  w obiektach dawnych szkół wiejskich zaadaptowanych na potrzeby dps. Mają pensjonariuszy z całego kraju, często z bardzo odległych miejsc. Potrzeby osób żyjących z chorobami otępiennymi są delikatnie mówiąc nie zaspokojone. Ich prawa podstawowe , w tym  do godnego życia, do ochrony zdrowia są naruszane.  Praktyką są porady lekarzy kierowane do ich opiekunów, aby ich ubezwłasnowolnić. Zdarzają się przypadki  wręcz żądania ubezwłasnowolnienia, uznania go za warunek przyjęcia do  szpitala. Osoby samotne, bądź osamotnione bywają narażone na szczególnie nieludzkie, poniżające traktowanie, na tortury. Bo jak inaczej nazwać przypadki, które miały miejsce w prywatnych tzw. domach opieki w Trzciance i we Wronkach. Godne warunki życia seniorów, wsparcie dla nich i ich opiekunów to wyzwanie przed którym stają władze samorządowe i rządowe.

Drugim zagrożeniem dla praw człowieka i obywatela, na które chcę zwrócić Państwa uwagę, zagrożeniem w Polsce niestety powszechnym jest wykluczenie komunikacyjne  mieszkańców wsi i mniejszych miast.

W różnych miejscowościach na wschodzie, zachodzie, północy, południu i w centrum Polski ludzie mówią:

  • poza autobusem szkolnym nic do naszej miejscowości nie dociera,
  • ostatni autobus odchodzi o 14.30, a ja mam lekcje do 15.00, muszę się zwalniać, o dodatkowych zajęciach nie ma mowy,
  • nie mogę dojechać do lekarza, jeśli córka nie weźmie urlopu i mnie nie zawiezie,
  • w zajęciach i imprezach naszego uniwersytetu trzeciego wieku nie uczestniczą mieszkańcy sąsiednich wsi. Dojechać jeszcze by mogli, ale wrócić wieczorem już nie da rady.

Polska stała się krajem dla mieszkańców metropolii, miast i zmotoryzowanych mieszkańców wsi.  Chciałbym poznać wyjątki od tej reguły. Nie napotkałem dobrych praktyk. Jeśli Państwo je znacie, czekam na zgłoszenie, będziemy je promować. Najgorsze jest poczucie bezradności władz samorządowych na które napotykam. Nawet w moich rodzinnych Gryficach. Jakbyśmy się do tego przyzwyczaili, jakby nic nie można było zrobić.

Wykluczenie komunikacyjne skutkuje naruszeniem całej litanii praw człowieka i obywatela. Czyż nie jest dyskryminacją uwięzienie we własnej wsi, nierówny dostęp do edukacji, ograniczenie dostępu do życia kulturalnego, że o pracy nie wspomnę. Czy wieś musi być miejscem do życia tylko dla bogatych? Takiej Polski chcemy?

Sąd oddalił pozew RPO w sprawie Romów z Limanowej

Data: 2018-03-26
  • Sąd Rejonowy w Limanowej oddalił pozew Rzecznika Praw Obywatelskich, który wnosił o wstrzymanie eksmisji Romów z budynku obecnie zajmowanego przez nich w tym mieście. RPO zapowiada apelację.

Rzecznik od 2015 r. prowadzi postępowanie w sprawie projektu władz Limanowej, którego celem miała być poprawa warunków życia kilku rodzin romskich, mieszkających w budynku będącym własnością miasta. Dzięki  dofinansowaniu projektu z Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020, władze Limanowej kupiły dla Romów nowy dom w miejscowości Czchów.

Romowie odmówili jednak opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wpływ na ich decyzję miała negatywna reakcja władz Czchowa na informację o możliwej przeprowadzce.  Burmistrz Czchowa wydał bowiem zarządzenie o zakazie zasiedlenia nieruchomości kupionej przez samorząd limanowski. Na wniosek RPO i wojewody małopolskiego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie prawomocnie uznał to zarządzenie za nieważne.

Wcześniej jednak wszyscy Romowie złożyli przed notariuszem deklaracje, że opuszczą dom w Limanowej w wyznaczonym terminie, gdy zostanie im udostępniony nowy budynek. Po tym, jak Romowie odmówili przeprowadzki do Czchowa, władze Limanowej przystąpiły do wyegzekwowana tych deklaracji (stały się one tytułami egzekucyjnymi).  Po nadaniu oświadczeniom klauzul wykonalności, komornik sądowy wszczął postępowania egzekucyjne w celu opróżnienia i wydania tych lokali.

Mimo apeli RPO, burmistrz Limanowej nie odstąpił od zamiaru przeniesienia rodzin romskich – wbrew ich woli – z obecnie zajmowanego budynku do nowej nieruchomości.

Wobec grożącej Romom egzekucji komorniczej, polegającej na przymusowym przeniesieniu do Czchowa, RPO skierował do Sądu Rejonowego powództwo przeciw Gminie Limanowa. Wniósł o pozbawienie wykonalności wystawionych tytułów wykonawczych oraz o zabezpieczenie powództw przez zawieszenie trwających postępowań egzekucyjnych.

Wyrok jest nieprawomocny. 

Komentarz  Marcina Sośniaka, wydział praw migrantów i mniejszości narodowych Biura RPO

Dla Rzecznika Praw Obywatelskich była to sprawa precedensowa. Środki pochodzące z programu integracji  społeczności romskiej – które powinny służyć Romom,  poprawiać ich sytuację i warunki życia – zostały wykorzystane w sposób niezgodny z wolą samych zainteresowanych.

Ten wyrok,  na razie nieprawomocny, oznaczałby że Romowie zostaną wbrew swojej woli  przesiedleni do domu, w którym nie chcą mieszkać, a co gorsze – poza teren gminy,  w której mieszkają obecnie. Czyli tak naprawdę samorząd limanowski, który skorzystał z tych środków, wykorzystuje je z założeniem, że Romowie przestaną być częścią wspólnoty samorządowej Limanowej i opuszczą teren gminy.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, takie zachowanie  jest bezprawne. Narusza  prawo chociażby do życia prywatnego  i swobody wyboru miejsca zamieszkania, które przysługuje wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od pochodzenia narodowego czy etnicznego.

Z takim też argumentem Rzecznik będzie się odwoływał od wyroku.

Wcześniej sąd administracyjny stwierdził nieważność zarządzenia burmistrza Czchowa o zakazie zasiedlania nieruchomości, w której ci Romowie mieli potencjalnie się pojawić. Sąd uznał, zgodnie z sugestią RPO, że było to zarządzenie dyskryminujące Romów ze względu na pochodzenie. Naruszało ono szereg praw i wolności wynikających i z Konstytucji, i Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka.

XI.816.13.2015

Opis statystyczny

XI.816.13.2015 z 23 grudnia 2016 r. – powództwo Rzecznika o pozbawienie wykonalności tytułów wykonawczych, wraz z wnioskiem o zabezpieczenie powództwa poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego. Stanowisko nieuwzględnione (wyrok z 26 marca 2018 r., sygn. akt I C 3/17). W ocenie Sądu Rejonowego powództwa o pozbawienie tytułów wykonawczych wykonalności okazały się nieuzasadnione. Zdaniem Sądu żaden z powodów nie wyjaśnił, na czym polegało rzekome wprowadzenie ich w błąd przez Burmistrza co do stanu własnościowego budynku na dzień zawarcia umowy, nieokreślenia konkretnego budynku, do którego ma nastąpić przeniesienie, co do stanu technicznego oferowanego budynku, który w rzeczywistości nie nadawał się do zamieszkania. Sąd podkreślił, że z jednej strony powodowie piszą o tym, że nie określono budynku, do którego mają się przeprowadzić, z drugiej strony wskazują, że zostali wprowadzeni w błąd co do stanu technicznego oferowanego budynku. Skoro piszą o stanie technicznym określonego, zaoferowanego im budynku, to znaczy, że musieli mieć wiedzę, do którego budynku mają się przeprowadzić. Ponadto, w żaden sposób nie potwierdziły się też twierdzenia o tym, że budynek nie nadawał się do zamieszkania. Powodowie sami wskazywali zakres żądanych przez nich prac remontowych, które w całości zostały wykonane przez Miasto. Zdaniem Sądu powodowie nie wykazali również w tej sytuacji, aby działali pod wpływem groźby. W odniesieniu do kolejnej podstawy wskazywanej jako przesłanka do pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności, tj. zarządzenia Burmistrza o zakazie zasiedlenia nieruchomości, które spowodowało, że tytuł wykonawczy nie może być egzekwowany. Nie istniała zatem żadna obiektywna przeszkoda do zamieszkania przez rodziny romskie w budynku. 

NSA: Zakopane nie miało prawa pobierać opłaty miejscowej

Data: 2018-03-15
  • ·Ze względu na złą jakość powietrza Zakopane nie miało prawa pobierać od turystów opłaty miejscowej - wynika z wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego
  • ·Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postępowania, pobieranie opłat w takiej sytuacji wprowadza w błąd obywateli
  • ·Prawomocny wyrok NSA oznacza, że każdy, kto uiścił taką opłatę w Zakopanem, będzie mógł się domagać jej zwrotu

W czwartek NSA oddalił skargę kasacyjną Rady Miasta Zakopane od wyroku I instancji o nieważności uchwały Rady z 2008 r. o pobieraniu tej opłaty.

Można ją pobierać tylko w miejscowościach, które leżą w strefach, gdzie nie przekroczono norm stężeń szkodliwych substancji w powietrzu. Problem występuje zwłaszcza w miesiącach zimowych, w sezonie grzewczym.

Postępowanie w sprawie zapoczątkował pan Bogdan, który odwiedził Zakopane jako turysta. Zakwestionował pobraną opłatę 2 zł za dobę pobytu jako bezpodstawną, z uwagi na zanieczyszczenie powietrza. Do jego skargi przyłączyła się Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi i - na jej prośbę - RPO.

RPO podkreślał, że pobieranie takich opłat w sytuacji złej jakości powietrza wprowadza obywateli w błąd. Jadą oni na wypoczynek do miejscowości o szczególnych walorach środowiskowych, wnoszą opłatę miejscową, a oddychają powietrzem zagrażającym zdrowiu.

W lipcu 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził nieważność uchwały Rady Miasta dotyczącej pobierania opłaty. Ocenił, że uchwałę wydano z istotnym naruszeniem prawa.

WSA uznał, że dopuszczalne normy zanieczyszczeń powietrza - które pozwalają na pobieranie opłaty miejscowej - zostały przekroczone w momencie podejmowania uchwały. Sąd powołał się na raporty Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska o przekroczeniu poziomu groźnego dla ludzi pyłu zawieszonego PM10.

Uchwałę uznano za wadliwą także dlatego, że nie zawierała jakiegokolwiek uzasadnienia. WSA odrzucił twierdzenia Rady, by dopuszczalny poziom zanieczyszczeń nie był przekroczony. Według WSA Rada nie wykazała też prawdziwości swych twierdzeń, by przekroczenia norm jakości powietrza były wynikiem błędnych pomiarów.

NSA utrzymał wyrok I instancji. W ocenie NSA sąd I instancji prawidłowo uznał, że uchwała narusza interes prawny skarżącego.  Podzielił stanowisko WSA, że zaskarżona uchwała została wydana z naruszeniem prawa. 

To nie pierwszy wyrok w tego typu sprawach. WSA w Gliwicach w 2015 r. zakwestionował taką opłatę w mieście Wisła. Uznał, że dla oceny legalności istotne jest jedynie ustalenie, czy w chwili jej podjęcia były spełnione minimalne warunki klimatyczne. WSA w Krakowie w 2009 r. uznał,  że uchwała Rady gminy Czorsztyn narusza prawo  i zachodzą przesłanki do stwierdzenia jej nieważności. W 2010 r. NSA oddalił skargę kasacyjną Rady. NSA ustali, że przekroczono poziom pyłu zawieszonego PM10,  o którym mowa w rozporządzeniu Ministra Środowiska z 2002 r. ws. dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu.

Komentarz Grzegorza Heleniaka z Biura RPO

W ocenie RPO rozstrzygnięcie NSA może mieć istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej obywateli. Jest to jedna ze spraw strategicznych prowadzonych w Biurze RPO. Co warto podkreślić, problem ten może dotyczyć wszystkich gmin w Polsce, które pobierają opłatę miejscową, a nie spełniają wymogów czystości powietrza, określonych w obowiązujących przepisach.

Stwierdzenie nieważności uchwały oznacza zniesienie skutków prawnych jej obowiązywania od momentu jej uchwalenia. Zgodnie z art. 75 § 1 Ordynacji podatkowej, jeżeli podatnik kwestionuje zasadność pobrania przez płatnika podatku albo wysokość pobranego podatku, może złożyć wniosek o stwierdzenie nadpłaty podatku.

Wyrok NSA oznacza także, że prawo polskie pozwala  pobierać opłatę miejscową tylko w tych miejscowościach, które znajdują się w strefach, gdzie nie zanotowano przekroczenia normatywnych poziomów stężeń niektórych substancji w powietrzu.

BPK.7201.1.2016

WSA uznał skargę RPO na opłaty za odholowywanie aut w stolicy z 2016 r.

Data: 2018-03-08

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał w czwartek nieważność uchwały Rady m.st. Warszawy o wysokości opłat w stolicy na  2016 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. Skargę wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

To jedna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na takie opłaty w różnych miastach. RPO podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co kwestionuje RPO.

W tym przypadku RPO zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 26 listopada 2015 r. Ustalała ona wysokość opłat w 2016 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton wynosił 478 zł, a powyżej 16 ton - 1247 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Stawki te były niższe tylko o 2 zł od dopuszczalnego maksymalnego poziomu, który corocznie określa Minister Finansów.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła relacji  takich kosztów do wysokości swych stawek. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO.

RPO argumentował ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła niemal na maksymalnym dopuszczalnym poziomie. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2015 r. (czyli 6,8-7 mln zł). Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek - zaznaczył RPO.

Kolejnym zarzutem RPO było naruszenie zakazu niedziałania prawa wstecz. Uchwałę opublikowano w dzienniku urzędowym woj. mazowieckiego 12 stycznia 2016 r.,  choć z jej treści wynika, że wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r.

WSA uwzględnił skargę RPO w całości, podzielając jego argumentację. Od wyroku można wnieść skargę kasacyjną do NSA

Z kolei 14 marca WSA ma wydać wyrok ze skargi RPO na uchwałę stołecznej Rady ws. wysokości tych opłat  w 2017 r. 

Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły już kilka takich skarg RPO. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził zaś w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny, który podzielił zarzuty RPO.

Po prawomocnym wyroku osoby, których auta odholowano, mogą domagać się zwrotu poniesionej opłaty.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

V.511.365.2016

 

WSA wyda wyrok ws. opłat za odholowywanie źle zaparkowanych aut w stolicy z 2016 r.

Data: 2018-03-08

8 marca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyda wyrok ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na wysokość opłat w Warszawie w 2016 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking.

To jedna z kilku skarg Adama Bodnara na wysokość tych opłat. RPO podkreśla, że ich ustalenie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady w wielu miastach ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług.

W tym przypadku RPO zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 26 listopada 2015 r. Ustalała ona wysokość opłat w 2016 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton wynosił 478 zł, a powyżej 16 ton - 1247 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Stawki te były niższe tylko o 2 zł od dopuszczalnego maksymalnego poziomu, który corocznie określa Minister Finansów.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła relacji  takich kosztów do wysokości swych stawek. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO.

RPO argumentował ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła niemal na maksymalnym dopuszczalnym poziomie. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2015 r. (czyli 6,8-7 mln zł). Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek - zaznaczył RPO.

Kolejnym zarzutem RPO było naruszenie zakazu niedziałania prawa wstecz. Uchwała została bowiem opublikowana w dzienniku urzędowym woj. mazowieckiego 12 stycznia 2016 r.,  choć z jej treści wynika, że wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r.

14 marca WSA ma wydać wyrok ze skargi RPO na uchwałę stołecznej Rady ws. wysokości tych opłat  w 2017 r.  RPO skarży także podobne uchwały rad innych miast, w których również nie uwzględniano kosztów odholowywania pojazdów na obszarze powiatu. Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły kilka tych skarg. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził zaś w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny, który podzielił zarzuty RPO.

V.511.365.2016

 

WSA w Opolu uwzględnił skargę Rzecznika na zasady pierwszeństwa 500+ z Nysy

Data: 2018-02-27
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uwzględnił we wtorek skargę Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie wprowadzonego przez miasto Nysę „bonu wychowawczego” 500+ dla dzieci, do którego pierwszeństwo przyznano m.in. rodzicom będącym małżeństwem.
  • RPO Adam Bodnar nie kwestionował możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu świadczenia, ale podkreślał, że nie może to nikogo dyskryminować ani faworyzować. Według RPO dopuszczalne byłoby pierwszeństwo dla tych rodzin, które najbardziej potrzebują wsparcia.

Skarga i argumenty RPO

RPO zaskarżył trzy przepisy regulaminu przyznawania 500 zł na drugie i kolejne dziecko, przyjętego w październiku 2016 r. jako uchwała Rady Miejskiej w Nysie. 

RPO kwestionował zasadę pierwszeństwa w przyznawaniu  świadczenia rodzicom biologicznym lub adopcyjnym, wychowującym dzieci wspólnie i będącym małżeństwem. Podważał też inne warunki pierwszeństwa, m.in. gdy pracuje co najmniej jeden rodzic (w dalszej kolejności - oboje), uzyskując co najmniej minimalne wynagrodzenie lub prowadzi działalność gospodarczą lub rolniczą.

Gmina uzasadniała zasady pierwszeństwa tym, że pieniędzy z jej budżetu nie wystarczy dla wszystkich. Bodnar uznał, że przyjęte zasady łamią m.in. konstytucyjne prawo do równego traktowania. Ponadto, w myśl ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ o prawach dziecka dyskryminują one dzieci urodzone i wychowywane poza małżeństwem  pod względem prawa otrzymania od władz jak najlepszych warunków życia i rozwoju.

 „Na gruncie konstytucyjnym rodzinę stanowi każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także i na więzach krwi” - pisał RPO do WSA.

W skardze RPO przywołał wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. o tym,  że art. 71 Konstytucji gwarantuje „więcej niż zwykłą pomoc” od władz publicznych rodzinom wielodzietnym i niepełnym, będącym w trudnej sytuacji materialnej i społecznej.

Rozstrzygnięcie WSA

Po rozprawie WSA uznał, że po wyeliminowaniu z uchwały przepisów zaskarżonych przez RPO stała się ona niewykonalna, wobec czego stwierdził jej nieważność w całości. 

Wyrok WSA nie jest prawomocny. Można wnieść od niego skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora  zespołu  prawa administracyjnego i gospodarczego Biura RPO:

Zaskarżając Regulamin, Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie nieważności tylko tych przepisów, które mają charakter dyskryminujący. Rzecznik w żadnym przypadku nie kwestionuje samej możliwości wprowadzenia bonu wychowawczego lub zasad pierwszeństwa. Podkreślić jednakże należy, że żadne kryteria nie mogą arbitralnie różnicować mieszkańców Nysy. 

Kryteria muszą łączyć się ze wsparciem opiekuńczej, wychowawczej i edukacyjnej funkcji rodziny. Dopuszczalne byłoby zatem udzielenie pierwszeństwa tym rodzinom, które najbardziej potrzebują takiego wsparcia. Trudno natomiast racjonalnie uzasadnić to, że wsparcia najbardziej potrzebują rodziny, które pozostają w związku małżeńskim albo w stosunku pracy, stosunku służbowym lub prowadzą działalność gospodarczą bądź rolniczą.

Przyjęte przez Radę Miejską w Nysie kryteria pierwszeństwa nie realizują zasad art. 71 ust. 1 i 2 Konstytucji, ponieważ są całkowicie oderwane od sytuacji materialnej i społecznej nyskich rodzin. Nie ulega również wątpliwości, że w efekcie świadczenia mogą zostać pozbawione dzieci wychowujące się w rodzinach niepełnych, a zatem zasługujące według Konstytucji na podwyższony standard ochrony. 

 

V.604.9.2016

Czy strażnicy miejscy powinni mieć prawo do emerytury pomostowej?

Data: 2018-02-08
  • Strażnicy miejscy nie mają prawa do emerytury pomostowej.
  • Jednak charakter pracy strażnika uzasadnia potrzebę zmian obowiązujących przepisów.
  • Rzecznik zwrócił się  o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej na forum Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji Senatu RP.

Z kierowanych do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich skarg wynika, że istnieje problem określenia niższego wieku uprawniającego do przejścia na emeryturę pracowników, którzy w świetle art. 10 ustawy o strażach gminnych wykonują zadania w zakresie ochrony porządku publicznego.

W sprawach dotyczących strażników, a nieuregulowanych w ustawie, mają zastosowanie przepisy o pracownikach samorządowych (art. 32 ustawy o strażach gminnych). W straży gminnej zatrudnieni mogą być inni pracownicy, których prawa i obowiązki reguluje ustawa o pracownikach samorządowych (art. 33 ustawy o strażach gminnych). Strażnicy nabywają prawo do świadczeń emerytalnych na zasadach określonych w powszechnym systemie emerytalnym, tj. na podstawie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Praca strażników w świetle przepisów ustawy o emeryturach pomostowych nie została uwzględniona w katalogu prac o szczególnym charakterze, choć zgodnie z definicją zawartą w przepisach ustawy prace o szczególnym charakterze to prace wymagające szczególnej odpowiedzialności oraz szczególnej sprawności psychofizycznej, których możliwość należytego wykonywania w sposób niezagrażający bezpieczeństwu publicznemu, w tym zdrowiu lub życiu innych osób, zmniejsza się przed osiągnięciem wieku emerytalnego na skutek pogorszenia sprawności psychofizycznej, związanego z procesem starzenia się.

W ocenie Rzecznika, biorąc pod uwagę istotne różnice pomiędzy strażnikami, a funkcjonariuszami służb mundurowych, w szczególności związane z faktem, iż strażnicy pozostają w stosunku pracy, a nie służby, odmienne potraktowanie obu tych grup w dostępie do systemu zaopatrzenia nie może być kwestionowane.

Niemniej jednak charakter pracy strażnika uzasadnia potrzebę rozważenia wprowadzenia do ustawy o emeryturach pomostowych takich regulacji prawnych, które umożliwią im nabycie prawa do emerytury pomostowej. Dodatkowo Rzecznik wskazał, że w katalogu rodzajów prac o szczególnym charakterze zostały już wymienione prace funkcjonariuszy straży ochrony kolei, których charakter w kontekście ustawowych kryteriów definiowania pracy w szczególnym charakterze może być porównywalny do pracy strażników gminnych.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego z prośbą o rozważenie możliwości podjęcia stosownej inicjatywy ustawodawczej na forum Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji Senatu RP.

III.7060.727.2016 

Opłaty za odholowywanie samochodów w Szczecinie – WSA uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2018-02-01
  •  Wysokość opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi powinna odpowiadać realnym kosztom odholowywania. Wiele miast wskazuje jednak maksymalne stawki.
  • RPO zaskarżył uchwałę Rady Miasta Szczecin w tej sprawie. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację Rzecznikowi.

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu.

Tymczasem, Rada Miasta w Szczecinie określiła stawki opłat bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył (V.511.432.2017)  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie uchwałę Rady Miasta Szczecina w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg na terenie Miasta Szczecina w 2017 r.

W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki przedmiotowych opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze  Miasta Szczecina.

Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z 1 lutego 2018 r., sygn. akt II SA/Sz  1314/17, stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. 

Wyrok jest nieprawomocny.

Opłaty za odholowanie samochodów w Lublinie niezgodne z prawem – WSA w Lublinie uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2018-01-16
  • Wysokość opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi powinna odpowiadać realnym kosztom odholowywania. Wiele miast wskazuje jednak maksymalne stawki.
  • RPO zaskarżył uchwałę Rady Miasta Lublin w tej sprawie. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację Rzecznikowi.

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miasta Lublin określiła stawki opłat bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie uchwałę Rady Miasta Lublin z 20 października 2016 r. w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg w roku 2017.

W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na terenie Lublina.

Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z dnia 16 stycznia 2018 r. (sygn. akt III SA/Lu 307/17), stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. Wyrok jest nieprawomocny.

Po interwencji Rzecznika kilkudziesięciu właścicieli działek letniskowych będzie mogło odzyskać niesłusznie pobrane opłaty za śmieci

Data: 2017-08-30

Przed wprowadzeniem kontrowersyjnej opłaty ryczałtowej za odbiór odpadów komunalnych z nieruchomości rekreacyjnych, właścicieli działek letniskowych obowiązywały ogólne zasady ponoszenia opłat – płacili za miesiące, w których faktycznie przebywali na swoich działkach, na podstawie złożonej deklaracji.

Władze jednej z gmin w województwie pomorskim wprowadziły jednak lokalne regulacje, zgodnie z którymi, właściciele działek letniskowych zostali zobowiązani do zadeklarowania, że będą przebywać na działkach przynajmniej przez cztery miesiące w roku i przynajmniej za te cztery miesiące ponosić będą opłaty. Na podstawie tych lokalnych przepisów, sprzecznych z ówcześnie obowiązującą ustawą o utrzymaniu czystości i porządku, wójt wydał kilkadziesiąt decyzji administracyjnych, nakładających na właścicieli działek letniskowych dodatkowe opłaty. Sprawa ta została przez Rzecznika podjęta jeszcze w 2014 roku i właśnie zmierza ku pozytywnemu dla właścicieli działek letniskowych rozwiązaniu.

W początku tego roku, po oddaleniu skargi kasacyjnej gminy, uprawomocnił się wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku, stwierdzający nieważność niezgodnych z ustawą przepisów lokalnych. W związku z tym, Rzecznik wystąpił do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Gdańsku o stwierdzenie nieważności – wydanych w oparciu o te miejscowe regulacje – decyzji administracyjnych. Kolegium przychyliło się do wniosku Rzecznika. W rezultacie, osoby, które uiściły nienależnie opłaty, będą się mogły domagać ich zwrotu.

"Połączenie", TOK FM

Data: 2017-04-07

Czy każdy ma prawo przysłuchiwać się obradom Komisji Rewizyjnej Rady Miasta? Rzecznik czeka na wyjaśnienia

Data: 2017-02-20

Interesant zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem dotyczącym ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej, a konkretnie prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej.

Wskazał, że na posiedzeniu 12 kwietnia 2016 r. wyłączono jawność obrad Komisji Rewizyjnej Rady Miasta w M. Mężczyznę, jak i inne osoby nie będące członkami komisji, wyproszono z sali obrad. Obywatel skarży się na naruszenie art. 61 Konstytucji RP oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

W tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich oczekuje na stanowisko Przewodniczącego Rady Miejskiej w M. (BPK.6060.2.2016).

 

Komentarz Rzecznika Praw Obywatelskich do umorzenia postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczącego powiększenia Opola

Data: 2017-02-11

8 lutego 2017 r. Trybunał Konstytucyjny umorzył postępowanie o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 lipca 2016 r. w sprawie ustalenia granic niektórych gmin i miast, nadania niektórym miejscowościom statusu miasta oraz zmiany nazwy gminy (Dz. U. poz. 1134). w jakim rozstrzyga ono o zmianie granic gminy Miasto Opole (sygn. akt U 2/16).

Wniosek złożyły Rady Powiatu Opolskiego, Rady Gminy Dobrzeń Wielki, Rady Gminy Komprachcice, Rady Miejskiej w Prószkowie i Rady Gminy Dąbrowa Rzecznik Praw Obywatelskich uczestniczył w tym postępowaniu, popierając stanowisko skarżących rad jednostek samorządu terytorialnego o przekroczeniu przez Radę Ministrów przy wydawaniu rozporządzenia w zaskarżonej części upoważnienia ustawowego.

Skład orzekający

W sentencji (rubrum) postanowienia jako członkowie składu orzekającego wymienione są trzy osoby:

  1. Lech Morawski – przewodniczący,
  2. Henryk Cioch
  3. Mariusz Muszyński – sprawozdawca.

Zostały one wyznaczone do składu orzekającego 4 stycznia 2017 r. z powodu „wejścia w życie nowych podstaw prawnych dotyczących postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, podjęciem obowiązków orzeczniczych przez trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego w dniu 2 grudnia 2015 r. oraz objęciem urzędowania przez sędziego wybranego przez Sejm w związku z upływem kadencji sędziego Andrzeja Rzeplińskiego”.

Pierwotnym przewodniczącym składu orzekającego był sędzia Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Rymar.  

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, osoby wymienione jako członkowie składu orzekającego są osobami nieuprawnionymi do rozpoznawania spraw w Trybunale Konstytucyjnym.

Uchwałami z dnia 2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego (M.P. poz. 1182-1184), Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński zostali „wybrani na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego”. Uchwały te stanowiły próbę wyboru przez Sejm VIII kadencji Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego na sędziów Trybunału Konstytucyjnego na obsadzone już prawidłowo stanowiska sędziowskie. Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wymienionych w uchwałach z dnia 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego (M. P. poz. 1038-1040) i rozpoczynających kadencję w dniu 7 listopada 2015 r. została bowiem kilkukrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z dnia 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z dnia 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z dnia 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z dnia 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15).

Przyczyny umorzenia postępowania wskazane w uzasadnieniu postanowienia z 8 lutego 2017 r., sygn. akt U 2/16.

Jako podstawę umorzenia postępowania w sprawie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 lipca 2016 r. wskazano niedopuszczalność wydania wyroku.

Stwierdzono, że podtrzymuje się „stanowisko wyrażone w wyroku o sygn. K 37/06 oraz postanowieniu o sygn. U 9/07, że ocena poprawności, słuszności czy trafności konkretnych decyzji o zmianie granic samorządowych jednostek terytorialnych wymaga – przede wszystkim – uwzględnienia okoliczności faktycznych. Ocena zgodności przeprowadzona z perspektywy hierarchicznej struktury systemu norm, w niewielkim zakresie – poza oceną trybu dokonania zmian – dotyczyć może treści konkretnych postanowień o zmianie granic, zawartych w kwestionowanym rozporządzeniu czy w innych rozporządzeniach tego samego typu. Z tego powodu konieczne staje się umorzenie postępowania w niniejszej sprawie ze względu na niedopuszczalność wydania wyroku”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w świetle wskazanych w skierowanych do Trybunału Konstytucyjnego wnioskach wzorców kontroli przedstawiony w postanowieniu z 8 lutego 2017 r. pogląd stanowi zaprzeczenie dotychczasowego orzecznictwa Trybunału zapadłego na gruncie kontroli rozporządzeń Rady Ministrów w przedmiocie zmian granic gmin.

(art. 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z art. 4 ust. 2 i art. 4b ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym,  Dz.U. z 2016 r. poz. 446, z późn. zm. – dalej także jako „u.s.g.” -  a także art. 92 ust. 1 zd. pierwsze Konstytucji),

Zasadniczym motywem skierowania wniosków do Trybunału w niniejszej sprawie było żądanie dokonania kontroli trybu wydania rozporządzenia w zaskarżonej części, w szczególności tego, czy w związku ze złożeniem wniosku o zmianę granic gminy Miasto Opole przez podmiot nieuprawniony – organ wykonawczy tej jednostki samorządu terytorialnego, Rada Ministrów była uprawniona do wydania rozporządzenia zmieniającego jej granice.

O ile możliwość kontroli zasadności dokonywania zmian granic w istocie była w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego różnie oceniana, o tyle możliwość badania trybu dokonywania tych zmian – zgodności rozporządzenia w sprawie zmiany granic z upoważnieniem ustawowym, nie budziła wątpliwości.

Świadczy o tym wyraźnie przytoczony w postanowieniu z 8 lutego 2017 r. (na poparcie postawionej w nim tezy o niedopuszczalności wydania wyroku) fragment uzasadnienia postanowienia Trybunału z 5 listopada 2009 r., sygn. akt U 9/07: „ocena zgodności [rozporządzenia w sprawie zmian granic gmin] przeprowadzona z perspektywy hierarchicznej struktury systemu norm, w niewielkim zakresie – poza oceną trybu dokonania zmian – dotyczyć może treści konkretnych postanowień, zawartych w kwestionowanym rozporządzeniu czy w innych rozporządzeniach tego samego typu”.

RPO: Trzeba uregulować kwestie wyboru sołtysa i rady sołeckiej

Data: 2017-01-23

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące procedur wybierania sołtysa i rady sołeckiej. Sołtys oraz członkowie rady sołeckiej wybierani są w głosowaniu tajnym, bezpośrednim, spośród nieograniczonej liczby kandydatów, przez stałych mieszkańców sołectwa uprawnionych do głosowania. Ustawa pomija jednak wszelkie inne kwestie dotyczące procedur wyboru sołtysa i rady sołeckiej. Mogą one być bowiem dowolnie regulowane w statutach jednostek pomocniczych. W tym zakresie ustawodawca przewidział więc przekazanie organom gminy dużej swobody.

Wiele kontrowersji budzi kwestia standardów kontroli przebiegu wyboru oraz możliwości składania oraz rozpatrywania protestów wyborczych zwłaszcza, że w przepisach prawa brak jest odpowiednich unormowań. Z analiz przeprowadzonych przez Biuro Rzecznika wynika, że tylko część gmin zamieszcza regulacje dotyczące procedury składania protestów wyborczych w wyborach sołtysa w swoich statutach. Problematyczna jest również kwestia, wskazana w jednej ze skarg skierowanych do Biura Rzecznika, dotycząca czasu głosowania, które trwa tylko pół godziny, braku możliwości dowozu do lokalu wyborczego osób niepełnosprawnych i starszych oraz niedostosowania lokalu do potrzeb osób niepełnosprawnych.

W ocenie Rzecznika, z uwagi na skargi jakie napływają do Rzecznika, a także wyniki podjętych konsultacji i analiz konieczne rozważenie korekty ustawowej regulacji dotyczącej procedury wyborów do organów jednostek pomocniczych. Obywatele, zdaniem Rzecznika, zasadnie wskazują na oczekiwania dostosowania jej do ich potrzeb, w szczególności dotyczy to głosowania przez osoby z niepełnosprawnościami i starszych, a także uwzględnienia zasad przejrzystości i kontroli.