Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 181

Zdrowie

Problemy w realizaji prawa do ochrony zdrowia gwarantpwanego w art. 68 Konstytucji

Data początkowa
np.: 12/2019
Data końcowa
np.: 12/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Co to znaczy, że „Polska to chory kraj”? Rada Języka Polskiego wyjaśnia prezesowi TVP i RPO

Data: 2019-12-06
  • Prezes TVP Jacek Kurski odmówił przed wyborami emisji spotu reklamowego „Polska to chory kraj”, ponieważ „już sam tytuł zawiera treść obraźliwą dla naszej Ojczyzny, stoi w oczywistej sprzeczności nie tylko z obowiązkami nadawcy publicznego, ale również z dobrymi obyczajami”. Zwrot „coś jest chore" ma też zdaniem prezesa Kurskiego w sobie elementy agresji i jest eufemistycznym wulgaryzmem.
  • RPO zapytał wobec tego o opinię Radę Języka Polskiego. Otrzymał analizę, z której wynika, że nie można oceniać tytułu filmu nie znając całego przekazu.
  • Rada stwierdza też, że trudno w samym sformułowaniu doszukiwać się agresji. Systemowo bowiem „(czyli niezależnie od kontekstu) charakter obraźliwy mają tylko te jednostki leksykalne, które są silnie nacechowane ekspresywnie aksjologicznie (np. gdy mówimy o człowieku: bałwan, pajac, debil, kanalia, kretyn itd.)”.

NIE PRZEGAP panelu na Kongresie Praw Obywatelskich: Sesja 2. Kim jest suweren? Elektorat, naród, demokracja w zmieniającym się języku debaty publicznej

Nie da się ocenić wartości pragmatycznej (oraz zasadności użycia) hasła reklamowego bez znajomości pełnego przekazu, w którym ono wystąpiło. Na sposób odbioru każdego wyrażenia językowego w znacznym bowiem stopniu wpływa jego kontekst - to on przede wszystkim decyduje o tym, jakie nacechowanie (aksjologiczne i ekspresywne) niesie dane wyrażenie oraz jakie elementy jego znaczenia wysuwają się na pierwszy plan (czyli w jaki sposób profilowany jest element rzeczywistości, do którego się ono odnosi) – wyjaśnia przewodnicząca Rady Języka Polskiego dr hab. Katarzyna Kłosińska.

Nie znając treści całego filmu reklamowego, można jedynie stwierdzić, że zdanie "Polska to chory kraj" ma charakter generalizujący, jest swego rodzaju hiperbolą, przesadnią (stosowaną notabene powszechnie w tekstach pełniących funkcje retoryczne).

Znaczenie sfromułowania "Polska to chory kraj"

Zdaniem Rady może ono wskazywać 

  • albo na złą sytuację zdrowotną Polaków (wówczas uruchamiane jest podstawowe znaczenie przymiotnika chory),
  • albo na złe funkcjonowanie kraju (jednym ze znaczeń przymiotnika chory jest ‘źle funkcjonujący, nieprawidłowy, wadliwy’ - cyt. za Wielkim słownikiem języka polskiego ze słownikiem wyrazów bliskoznacznych PWN; wersja elektroniczna),
  • albo też na to, że odbiega on od normy (por. znaczenie ‘nienormalny, szalony’; ibidem).

Możliwe jest też, że przy dominacji jednego ze wskazanych znaczeń aktualizuje się też któreś z pozostałych - inaczej mówiąc: możliwe jest, że na treść odnoszącą się do złej sytuacji zdrowotnej nakładają się skojarzenia z niewłaściwym funkcjonowaniem państwa.

Wszystkie te interpretacje pozostają w sferze domysłów, jako że nie został nam przedstawiony kontekst wypowiedzi.

Agresja językowa

Odnosząc się do zawartej w piśmie prezesa TVP SA Jacka Kurskiego opinii: „zwrot «coś jest chore» ma w sobie elementy agresji i jest eufemistycznym wulgaryzmem”, prof. Kłosińska stwierdza, że na płaszczyźnie systemowej (czyli bez uwzględnienia kontekstu) analizowana wypowiedź nie ma cech agresywnych.

Nie jest jednak wykluczone, że taka wartość pragmatyczna ujawniłaby się w całym kontekście (trzeba by jednak go znać). Agresja językowa bowiem to działanie językowe mające uczynić odbiorcy lub przedmiotowi wypowiedzi szkodę - jeśli więc zdanie Polska to chory kraj dotyczy np. sytuacji zdrowotnej Polaków i pojawia się w tekście mówiącym o stale rosnącej liczbie zachorowań, to trudno byłoby doszukać się w nim cech agresji językowej.

Można by mu zarzucić ewentualnie nieuprawnioną generalizację, jednak - jeśliby się odnosiło do faktów - nie agresywność. Jeśliby zaś odnosiło się np. do wyznawanych przez Polaków poglądów i przymiotnik chory oznaczałby tu ‘nienormalny, taki, z którymi nie należy się zgodzić’, to z pewnością można by je uznać za agresywne - gdyż ujmuje pewien element rzeczywistości, którego nie da się ocenić za pomocą obiektywnych wskaźników, jako odstępstwo od normy - normy przyjętej arbitralnie przez nadawcę tekstu. Co do domniemanej wulgarności tekstu, to trudno stwierdzić, który jego element miałby mieć taką cechę.

Jeśli chodzi o obraźliwy charakter zdania Polska to chory kraj, to - znów - wszystko zależy od kontekstu, w którym ono się pojawiło. Systemowo (czyli niezależnie od kontekstu) charakter obraźliwy mają tylko te jednostki leksykalne, które są silnie nacechowane ekspresywnie aksjologicznie (np. gdy mówimy o człowieku: bałwan, pajac, debil, kanalia, kretyn itd.). Przymiotnik chory nie ma takiego charakteru - może go nabrać w kontekście, w którym nie mówi się o sytuacji zdrowotnej, lecz np. o światopoglądzie. Bez znajomości całej wypowiedzi, której emblematem było zdanie Polska to chory kraj, trudno jednak orzec o jego wartości pragmatycznej (a więc o tym, czy jest obraźliwe, czy nie).

Przymiotnik "chory" może być użyty na wiele różnych sposobów.

  • Jeśli lekarz mówi do matki pięciolatka Janek jest chory, to po prostu informuje ją o fakcie i trudno uznać, by miał intencję obrażania kogokolwiek.
  • Jeśli ktoś, powołując się na wiarygodne dane medyczne, mówi Polacy to chory naród, to - choć dokonuje pewnej generalizacji (używa wielkiego kwantyfikatora) - również odnosi się do faktów (pod warunkiem, że się odnosi).
  • Jeśli ktoś mówi Polska to chory kraj, a kontekst jego wypowiedzi wyraźnie wskazuje na sytuację zdrowotną mieszkańców kraju, to - choć jest to bardziej wyrazisty retorycznie niż poprzednie i mniej niż one konwencjonalny sposób mówienia o złym stanie zdrowia ludzi - można uznać, że wciąż obraca się w sferze faktów.

Z obrazą mielibyśmy do czynienia jedynie wówczas, gdybyśmy uznali, że uwłacza godności Polaków powoływanie się na dotyczące ich fakty. Jeśli jednak zdanie Polska to chory kraj wskazuje na inną sferę niż medyczna (np. dotyczy światopoglądu Polaków), to mamy do czynienia wyłącznie z opinią, a nie z prezentacją faktów, i zapewne ktoś, kto prezentuje poglądy określone (w domyśle) jako chore, może poczuć się urażony.

Jeśli jakiś element języka odnosi się do określonego elementu rzeczywistości i nazywa go w sposób neutralny, to systemowo (czyli niezależnie od kontekstu) nie ma charakteru obraźliwego - odwołuje się bowiem wyłącznie do faktów. To, czy zasadne jest użycie tego elementu w odniesieniu do tych właśnie faktów, pozostaje już poza granicami analizy językoznawczej – wyjaśnia prof. Kłosińska.

Swoje objaśnienia przesłała też prezesowi TVP Jackowi Kurskiemu.

Koszt leku w ramach dostępu ratunkowego. Pacjent ma prawo zabierać głos w postępowaniach dotyczących finansowania leczenia

Data: 2019-12-02
  • Minister Zdrowia uznał, że przy podejmowaniu decyzji o tym, czy sfinansować ratunkowy dostęp do technologii lekowej, stroną postępowania jest tylko szpital, który wnioskuje o leczenie
  • RPO zauważył, że jest jeszcze pacjent. A jego prawo do zabierania głosu w sprawie wywodzi się z konstytucyjnego prawa pacjenta do leczenia – ono jest tu nadrzędne
  • WSA w Warszawie uwzględnił te argumenty: jeśli wyrok się uprawomocni, sprawę sfinansowania leczenia trzeba będzie rozpatrzyć jeszcze raz, tym razem wysłuchując też argumentów pacjenta

Wyrokiem z 2 grudnia 2019 r., sygn. akt VI SA/Wa 1869/19 WSA w Warszawie uwzględnił skargę RPO i uchylił zaskarżoną decyzję Ministra Zdrowia w przedmiocie zgody na pokrycie kosztów leku w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowej (RDTL). Wyrok jest nieprawomocny.

Co to jest RDTL?

W przypadku uzasadnionej i wynikającej ze wskazań medycznych potrzeby zastosowania u chorego leku, który nie jest finansowany ze środków publicznych, jeżeli wykorzystano już wszystkie wskazane w takim przypadku metody leczenia, Minister Zdrowia może wydać zgodę na pokrycie kosztów tego leku w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowej. Zgoda jest wydawana na wniosek szpitala mającego kontrakt z NFZ i ma formę decyzji administracyjnej (a więc podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego)

Czego dotyczyła sprawa?

Spór dotyczył tego, czy stroną w postępowaniu w Ministerstwie o zasadność sfinansowania leczenia jest tylko szpital, czy także pacjent, o którego życie i zdrowie w tym postępowaniu chodzi..

Zdaniem Ministra Zdrowia pacjent stroną nie jest - nie ma on tu „interesu prawnego”.

Jak argumentował RPO?

O tym, czy strona ma „interes prawny”, decydują przepisy. Mamy interes prawny, jeśli w konkretnej sprawie na podstawie konkretnych przepisów wynikają dla nas konkretne, indywidualne i aktualne korzyści.

Minister Zdrowia wychodził z założenia, że przy finansowaniu leku interes prawny ma tylko ten, kto za lek pieniądze dostanie (szpital).

RPO zauważył jednak, że z Konstytucji wynika podmiotowe prawo pacjenta do opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Prawo to realizowane jest w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Ustawa ta kwalifikuje RDTL jako świadczenie gwarantowane, przysługujące świadczeniobiorcy.

W ocenie RPO, Minister decydując o tym, czy koszt tego leku zostanie pokryty ze środków publicznych w ramach RDTL, rozstrzyga jednocześnie o możliwości realizacji uprawnienia pacjenta do świadczenia gwarantowanego w postaci RDTL. Chodzi tu o prawo pacjenta do pokrycia kosztów określonego leku ze środków publicznych.

Jakie są konsekwencje wyroku?

W przypadku uprawomocnienia się tego wyroku Minister Zdrowia będzie musiał ponownie przeprowadzić postępowanie, zapewniając Pacjentce możliwość jej czynnego w nim udziału. W toku tego postępowania Pacjentka będzie mogła przedstawiać wszystkie te okoliczności, które dotyczą jej stanu zdrowia, a które, w jej ocenie, mogą mieć znaczenia przy rozstrzyganiu sprawy.

Komentarz dr. Grzegorza Heleniaka z Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO

Minister Zdrowia rozstrzygnięcie zaskarżonej decyzji sprowadza wyłącznie do stosunku prawnego łączącego szpital-NFZ (kwestii rozliczenia kosztów leczenia). Jest to błędne ujmowanie sytuacji prawnej. Ubezpieczenia zdrowotne obejmują trzy typy stosunków prawnych, które są współzależne i niezbędne do realizacji prawa do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego. Podstawowym stosunkiem jest stosunek ubezpieczenia łączący ubezpieczonego z Funduszem. Jego treścią jest przysługujące świadczeniobiorcy w stosunku do podmiotu finansującego świadczenia opieki zdrowotnej publiczne prawo podmiotowe o zabezpieczenie świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie określonym w ustawie. Dodatkowo wyróżnia się stosunek pomiędzy NFZ i świadczeniodawcą, powstający na podstawie zawieranych kontraktów, oraz stosunek łączący świadczeniodawcę z ubezpieczonym. Decyzją w przedmiocie RDTL Minister rozstrzyga w istocie o zakresie uprawnień z ubezpieczenia zdrowotnego. W konstrukcji tej krzyżują się zatem wszystkie trzy ww. relacje prawne. Decyzja ta rozstrzyga, czy szpitalowi przysługuje zwrot kosztów udzielonego świadczenia, ale także przesądza, czy pacjentowi przysługuje w stosunku do Funduszu publiczne prawo podmiotowe, którego treścią jest zabezpieczenie finansowania RDTL oraz jednocześnie, czy pacjentowi przysługuje wobec szpitala uprawnienie do żądania świadczenia w ramach RDTL.

V.511.278.2019

RPO wyjaśnia sprawę śmierci dwóch osób w kryzysie bezdomności, które zmarły wiosną wkrótce po wypisaniu ich z warszawskiego Szpitala Praskiego do schroniska

Data: 2019-11-27
  • Wiadomo, że od wielu lat osoby te nie były właściwie diagnozowane i leczone od wielu lat.
  • Szpital został objęty kontrolą właściwych służb, NFZ powiadomił też prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.

Problem dostępu osób w kryzysie bezdomności do opieki medycznej jest przedmiotem zainteresowania RPO od wielu lat. Chodzi o to, że osoby te mogą nie być właściwie leczone i diagnozowane, a ze szpitala wypisywane są do schronisk.

Czy dwa tragiczne przypadki, o jakich RPO dowiedział się od Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, to skutek nierozwiązania tego problemu?

Wiadomo, że obaj pacjenci byli zaniedbani pod względem zdrowotnym i higienicznym. Kontakt z nimi był utrudniony. Wiadomo, że ze szpitala trafili do schroniska i tam po kilku dniach zmarli. W ich szpitalnych kartach informacyjnych nie było wzmianek o przewlekłych chorobach, na jakie cierpieli

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o stanowisko do: szpitala Praskiego, Departamentu Nadzoru i Kontroli w Ministerstwie Zdrowia,  Mazowieckiego Oddziału NFZ, oraz Rzecznika Praw Pacjenta. Zapytał też o działania Prokuraturę Okręgowa Praga Warszawa w Warszawie oraz Prezydenta Miasta Warszawy.

Okazuje się, że sprawa wzbudziła poważne wątpliwości tych instytucji: Mazowiecki Oddział NFZ poinformował, że 30 października 2019 r. skierował zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w szpitalu poprzez narażenie dwóch pacjentów w kryzysie bezdomności na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Wcześniej NFZ skontrolował działanie szpitalnego oddziału ratunkowego.

Ministerstwo Zdrowia zleciło Wojewodzie Mazowieckiemu skontrolowanie szpitala. Także sam szpital przeprowadził postępowanie wyjaśniające i zapewnił, że zweryfikuje celowość i skuteczność przyjętych już rozwiązań oraz wypracuje mechanizmy organizacyjne, które poprawią opiekę nad osobami dotkniętymi bezdomnością.

Rzecznik widzi wyraźnie, że dostęp osób z w kryzysie bezdomności do opieki zdrowotnej jest dramatycznie zły. Konieczne są pilne zmiany systemowe.

Konieczne jest stworzenie sprawnego  systemu łączącego opiekę medyczną z opieką społeczną.

V.7010.64.2019

Rzecznik pyta ponownie: dlaczego resort zdrowia nie pracuje nad powołaniem Rady ds. Leczenia Niepłodności?

Data: 2019-11-26
  • Resort zdrowia lakonicznie poinformował Rzecznika Praw Obywatelskich, że nie prowadzi prac zmierzających do powołania Rady ds. Leczenia Niepłodności
  • Powołanie Rady jest ustawowym obowiązkiem, z którego rząd nie wywiązuje się od 2015 roku
  • Rzecznik prosi Ministra Zdrowia o podanie przyczyn braku prac nad tą inicjatywą
  • Rada ds. Leczenia Niepłodności – potrzebny organ zrzeszający ekspertów, który nigdy nie powstał.

RPO zapytał resort zdrowia o postęp prac nad utworzeniem Rady ds. Leczenia Niepłodności. Ustawa o leczeniu niepłodności (art. 72, Dz. U. z 2017 r., poz. 865) przewiduje utworzenie Rady ds. Leczenia Niepłodności jako organu opiniodawczo-doradczego ministra zdrowia. Ma się ona składać z ekspertów z różnych dyscyplin naukowych, zwłaszcza prawa, medycyny, filozofii. Zgodnie z ustawą to właśnie minister powołuje członków Rady, a w określonych ustawowo przypadkach może ich odwołać.

Rzecznik od lat zajmuje się problematyką leczenia niepłodności i podejmuje działania dotyczące m.in. dostępu do aktualnych metod leczniczych czy finansowania metody in vitro. Dlatego w sprawie niepowołania Rady interweniował już w 2017 r. Zgodnie z ówczesną informacją resortu zdrowia, nie planowano jej powołania.

We wrześniu 2019 r. RPO ponowił pytanie w tej sprawie. W jego ocenie brak Rady pozbawia skuteczności przepisów ustawy jej dotyczących. To zaś prowadzi do osłabienia przestrzegania praw obywatelskich.

Resort odpowiada: nie prowadzimy prac zmierzających do powołania Rady

- Uprzejmie informuję, iż obecnie nie są prowadzone prace zmierzające do jej powołania – głosi odpowiedź Macieja Miłkowskiego, podsekretarza stanu w MZ.

Pismo nie zawierało żadnego uzasadnienia.

RPO prosi o wytłumaczenie, dlaczego Rada nie została powołana i kto obecnie realizuje jej zadania

W piśmie skierowanym do resortu zdrowia RPO przypomina, że zgodnie z art. 41 ust. 2 lit. c Karty praw podstawowych Unii Europejskiej prawo do dobrej administracji obejmuje obowiązek uzasadniania przez organ swoich decyzji. Dlatego prosi o wyjaśnienia dlaczego Rada ds. Leczenia Niepłodności nie została powołana pomimo ustawowego obowiązku.

Rzecznik wskazał też obowiązki Rady i pyta kto obecnie je wykonuje oraz w jakim stopniu są one realizowane.

Do ustawowych zadań Rady ds. Leczenia Niepłodności należy:

  • prowadzenie działalności informacyjnej na temat stylu życia chroniącego potencjał rozrodczy człowieka i zwiększającego szanse urodzenia zdrowego dziecka oraz celowości opieki prekoncepcyjnej (czyli opieki obejmującej dostosowanie metod planowania rodziny, z uwzględnieniem czynników ryzyka pary, która stara się o dziecko, zlecenia badań pod kontem stwierdzenia groźnych wad wrodzonych i chorób genetycznych, zaleceń odnośnie dostosowania stylu życia…);
  • prowadzenie działalności informacyjnej na temat czynników mających wpływ na potencjał rozrodczy człowieka;
  • prowadzenie działalności informacyjnej na temat możliwości leczenia niepłodności;
  • upowszechnianie standardów postępowania oraz zasad moralnych i etycznych w zakresie leczenia niepłodności, w tym stosowania procedur medycznie wspomaganej prokreacji;
  • opracowywanie dla ministra właściwego do spraw zdrowia i na jego wniosek projektów założeń aktów normatywnych oraz projektów innych dokumentów w zakresie procedury medycznie wspomaganej prokreacji oraz w zakresie leczenia niepłodności;
  • współdziałanie z organizacjami i stowarzyszeniami oraz samorządami medycznymi, których celem jest promocja zdrowia prokreacyjnego i problematyka leczenia niepłodności;
  • opiniowanie wniosków o nadanie statusu centrum leczenia niepłodności.

VII.5002.6.2015

Służba Więzienna nie wniesie o zmiany w leczeniu więźniów chorych na żółtaczkę typu C

Data: 2019-11-21
  • Osadzeni mają szeroki dostęp do diagnostyki żółtaczki typu C; wykrywalność wirusa HCV w tej populacji jest większa niż w placówkach powszechnej służby zdrowia  
  • Ułatwia to szybką terapię, która trwa do kilkunastu tygodni, a harmonogram jej wdrożenia uwzględnia czas końca kary
  • Standardy leczenia są zaś takie, jak w przypadku pacjentów zwykłych placówek zdrowotnych
  • Dlatego Służba Więzienna jest przeciwna zmianom w diagnozowaniu i leczeniu osób pozbawionych wolności

Rzecznik Praw Obywatelskich od kilku lat zabiega o poprawę dostępu osób pozbawionych wolności do programów zdrowotnych i lekowych wirusowego zapalenia wątroby typu C. Istotne jest to, by osoba w terapii bezinterferonowej nie przerywała jej po wyjściu z więzienia tylko dlatego, że inna instytucja państwowa to leczenie finansuje dla osób pozbawionych wolności a inna – dla osób korzystających z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

W marcu 2019 r. przedstawiciele Biura Służby Zdrowia SW ustalili z pracownikami resortu zdrowia, że Centralny Zarząd Służby Więziennej prześle do Ministerstwa Zdrowia propozycję zmian zapisów w programie lekowym, które w ocenie więziennej służby zdrowia usprawniłyby proces leczenia chorych po odbyciu kary pozbawienia wolności. Czy tak się stało? - spytała zastępcę Dyrektora Generalnego SW zastępczyni RPO Hanna Machińska.

Odpowiedź SW

Więzienna służba zdrowia stale i na bieżąco usprawnia proces leczenia chorych osadzonych zakażonych wirusem HCV – odpowiedział zastępca DG SW płk Grzegorz Fedorowicz. Przyjęte przez SW rozwiązania, takie jak szeroki dostęp do diagnostyki, w porównaniu z placówkami wolnościowymi charakteryzują się znacząco większą wykrywalnością wirusa w populacji, a przez to skutecznie i maksymalnie szybko wdrożoną terapią i redukcją szkód.

Standardy leczenia WZW C odwzorowują rekomendacje Polskiego Towarzystwa Hepatologicznego, wpisują się w efektywne leczenie, oparte na nowoczesnych standardach. Są też analogiczne, jak stosowane wobec pacjentów w pozawięziennych podmiotach leczniczych.

Dla  zwiększenia dostępności pacjentów do wdrożenia terapii, Centralny Zarząd SW wyasygnował dodatkowe 500 tys. zł na ten cel. Pozwoli to na włączenie leczenia kolejnym pacjentom.

Po przeanalizowaniu możliwości, potrzeb i porównaniu obecnie stosowanych rozwiązań w więziennej służbie zdrowia - w porównaniu do pacjentów leczonych w programach Ministra Zdrowia - zmiana obecnie przyjętego rozwiązania wydaje się zbędna.

Osadzeni z WZW typu C mają ustalony czas leczenia, adekwatny do czasu odbywania kary. Pacjenci, którzy są już poddawani terapii, nie wnioskują zaś o przedterminowe zwolnienie lub przerwę w odbywaniu kary. Schematy terapeutyczne nowoczesnego leczenia WZW C minimalizują czas trwania kuracji zaledwie do kilku, kilkunastu tygodni, a harmonogram wdrożenia terapii uwzględnia czas końca kary.

Leczenie wirusowego zapalenia wątroby polskich pacjentów posiadających ubezpieczenie zdrowotne jest całkowicie bezpłatne. W orzecznictwie Sądu Najwyższego ukształtował się pogląd, że koszty świadczeń w sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia ponosi Narodowy Fundusz Zdrowia. Pogląd ten dotyczy nie tylko świadczeń dla osób ubezpieczonych, lecz także dla nieubezpieczonych.

Ponadto brak rejonizacji umożliwia pacjentom leczenie w wybranym miejscu i placówce. Ułatwia to pacjentowi korzystanie ze świadczeń medycznych nawet w  odległych województwach. Zainteresowani mogą uzyskać informacje o aktualnym czasie oczekiwania na leczenie WZW na stronie ogólnopolskiego informatora.

W związku z powyższym włączenie osób pozbawionych wolności do kolejki kształtowanej w powszechnej służbie zdrowia w kontekście diagnostyki  znacząco wydłuży okres oczekiwania nie tylko osobom pozbawionym wolności - ucierpią również na tym zwykli pacjenci.

Brak jest również zauważalnych zysków w kontekście leczenia. Zarówno podmioty lecznicze dla osób pozbawionych wolności, jak i te nadzorowane i kontrolowane przez Ministra Zdrowia, stosują te same wysokie standardy leczenia. Przeznaczane i wydatkowane są na ten cel kolejne kwoty, pozwalające na skracanie czasu oczekiwania na pełną, skuteczną terapię.

W związku z powyższym na kanwie obecnych potrzeb i możliwości Służby Więziennej, mając na uwadze zdrowie osób pozbawionych wolności i troskę Rzecznika, oraz dysonans w konkluzji zawartych ustaleń na spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia - brak jest zasadności podejmowania inicjatywy legislacyjnej w tym zakresie przez Centralny Zarząd Służby Więziennej.

Ze względu na rangę ustaleń i wysokość ewentualnych środków, wszelkie dalsze inicjatywy winny odbyć się na poziomie ministerialnym – podkreślił płk Fedorowicz.

IX.517.283.2015

 

Rzecznik Praw Obywatelskich wziął udział w I Kongresie „Zdrowie Polaków 2019”

Data: 2019-11-19
  • O głównych założeniach strategii działania instytucji państwowych, samorządowych, naukowych, klinicznych oraz grup ekspertów, organizacji pacjentów, w dziedzinie zdrowia  rozmawiał w Warszawie I Kongres „Zdrowie Polaków 2019”
  • W kongresie uczestniczyli m. in.: RPO Adam Bodnar, minister zdrowia, prezes NFZ, główny inspektor sanitarny oraz rzecznik praw pacjenta i rzecznik praw dziecka.
  • Podczas Kongresu Rzecznik wskazał na najważniejsze problemy systemowe w opiece ochrony zdrowia w świetle skarg wpływających do RPO.

W ramach Kongresu 18 i 19 listopada odbyły się debaty eksperckie: ministrów zdrowia, rektorów i dziekanów uczelni medycznych, ekspertów do spraw gospodarki i ekonomiki zdrowia, dyrektorów instytutów medycznych i instytutów PAN, komitetów PAN zajmujących się problematyką medycyny i zdrowia.

Ponadto odbyły się panele dyskusyjne poświęcone wybranym obszarom zdrowia z udziałem przedstawicieli instytucji centralnych i samorządowych, konsultantów krajowych w poszczególnych obszarach medycyny, przewodniczących medycznych towarzystw naukowych, organizacji pozarządowych i organizacji pacjentów.

Wśród omawianych zagadnień wskazać należy m. in. na: promocję zachowań prozdrowotnych Polaków; rozwój nowych terapii w wybranych dziedzinach medycyny; wyzwania w zakresie zdrowia publicznego i środowiskowego; postępy i wyzwania w diagnostyce i leczeniu nowotworów, chorób serca i naczyń; postępy i osiągnięcia w położnictwie, ginekologii i neonatologii; badanie dobrostanu Polaków – stan obecny, wyzwania; rola dziennikarza w kształtowaniu postaw prozdrowotnych; wpływ ekonomii i gospodarki na zdrowie Polaków.

Rzecznik praw obywatelskich przedstawił najważniejsze problemy z zakresu ochrony zdrowia z perspektywy swojej działalności.

  • Wskazał na dramatyczną sytuację psychiatrii dzieci i młodzieży.
  • Nierozwiązany problem lekarzy rezydentów.
  • Niedobory wśród personelu medycznego, w tym lekarzy specjalistów oraz brak zastępowalności pokoleń pielęgniarek i położnych.
  • Konieczność przyjęcia przez Radę Ministrów uchwały wprowadzającej Narodowy Plan dla Chorób Rzadkich, a następnie podjęcie prac mających na ceku jego rzeczywiste wdrożenie.
  • Natomiast w aspekcie starzejącego się społeczeństwa – na niepokojące odchodzenie od wprowadzania wyspecjalizowanych oddziałów geriatrycznych.
  • Rzecznik poruszył także problem smogu i jego niekorzystnego wpływu na sytuację zdrowotną Polaków.

Organizację Kongresu zainicjowały: Komitet Nauk Klinicznych PAN, Rada Główna Instytutów Badawczych, Światowe Centrum Słuchu Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu oraz liczne zespoły ekspertów i specjalistów z wielu dziedzin medycyny, towarzystwa i organizacje, które w ostatnich trzech latach realizowały „Wielospecjalistyczny Całoroczny Program Przeciwdziałania Chorobom Cywilizacyjnym i Wsparcia Zdrowia Polaków „Po Pierwsze Zdrowie”.

Najmłodsi mogą stracić w Gdańsku prawo do szpitalnej opieki psychiatrycznej. Interwencja RPO  

Data: 2019-11-17
  • Oddziałom dla dzieci i młodzieży szpitala psychiatrycznego w Gdańsku grozi likwidacja, bo wszyscy lekarze złożyli wypowiedzenia umów o pracę
  • Ta bezprecedensowa sytuacja wpisuje się w ogólny stan zapaści psychiatrii dziecięcej w Polsce
  • Interwencję w tej sprawie podjął Rzecznik Praw Obywatelskich, który wcześniej zwracał uwagę na załamanie w tym obszarze

Kryzys systemu opieki psychiatrycznej dzieci i młodzieży od dłuższego czasu jest problemem w skali kraju. Niewydolność państwa w kreowaniu i koordynowaniu polityki zdrowotnej prowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego tej grupy pacjentów. Czas oczekiwania na planową wizytę dziecka u psychiatry lub psychologa wynosi kilka miesięcy. Na planowe przyjęcie do oddziału całodobowego trzeba czekać od kilku miesięcy do ponad roku, podobnie jak na przyjęcie do oddziału dziennego lub oddziału nerwic. Np. obłożenie oddziałów psychiatrii dzieci i młodzieży w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym wynosi 180%, a w Instytucie Psychiatrii i Neurologii - 150%.

Tymczasem media informują o dalszym pogorszeniu sytuacji oddziałów dziecięcego i młodzieżowego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku. 15 listopada 2019 r. wszyscy lekarze obu oddziałów złożyli wypowiedzenia umów o pracę. Zdaniem dyrekcji szpitala może to spowodować konieczność likwidacji tych oddziałów.

16 listopada 2019 r. sprawę na miejscu badał pełnomocnik terenowy RPO w Gdańsku. Zapoznał się z warunkami hospitalizacji na oddziałach. Rozmawiał z pacjentami, lekarzem dyżurnym i obecną tego dnia częścią personelu. Na 18 listopada planowane są rozmowy z dyrekcją szpitala i lekarzami, którzy złożyli wypowiedzenia.

Z wizyty wynika, że warunki hospitalizacji małoletnich są w tym szpitalu bardzo trudne. Nadmierna liczba przyjętych pacjentów spowodowała konieczność tzw. „dostawek” (materacy bezpośrednio na podłodze) i zagęszczenie pacjentów w salach.

Problemem wydaje się też zbyt mała liczba lekarzy przewidziana w strukturze etatowej wobec potrzeb prawidłowego leczenia psychiatrycznego.

Bardzo trudna sytuacja tych oddziałów gdańskiego szpitala wpisuje się w ogólny stan zapaści psychiatrii dziecięcej w Polsce.  Jest on znany Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wiele razy podejmował w tym zakresie rożne interwencje i kierował wystąpienia do organów państwa, głównie do Ministra Zdrowia.

O wadze problemu świadczy powołanie specjalnego przedstawiciela w tej dziedzinie - głównego koordynatora RPO ds. ochrony zdrowia psychicznego, który od dwóch lat podejmuje liczne, efektywne działania.

Sprawa pomocy psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży będzie także jednym z tematów zaplanowanego na 13-14 grudnia 2019 r. III Kongresu Praw Obywatelskich.   

 

Kto pomoże uczniowi w nagłej sytuacji? RPO pyta Ministra Zdrowia

Data: 2019-11-08
  • Nadal nie rozwiązano problemu dzieci, które muszą dostać w szkole insulinę albo trzeba im zmierzyć poziom cukru. Dotyczy to także dzieci cierpiących na inne przewlekłe choroby
  • W szkole może nie być osób gotowych tym dzieciom pomóc, gdy nie ma pielęgniarki albo higienistki
  • Zgodnie z prawem w takiej sytuacji nauczyciele czy pracownicy szkół mogą podawać leki wyłącznie po swej pisemnej zgodzie
  • RPO kolejny raz interweniuje u Ministra Zdrowia, by doprecyzować obowiązki pracowników szkół w tym zakresie

Ogólnopolska Federacja Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę zwróciła uwagę na problemy dzieci, które wymagają przyjmowania insuliny i pomiaru cukru podczas pobytu w szkole. W przypadku nieobecności w szkole pielęgniarki środowiska nauczania i wychowania albo higienistki szkolnej uczniowie nie znajdują osób, które byłyby gotowe im pomóc.

Zgodnie bowiem z ustawą z 12 kwietnia 2019 r. o opiece zdrowotnej nad uczniami, podawanie leków lub wykonywanie innych czynności podczas pobytu ucznia w szkole przez pracowników szkoły może odbywać się wyłącznie za ich pisemną zgodą. Mogą zatem zgodnie z prawem odmówić takiej zgody. 

Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej sygnalizował problem ministrom zdrowia oraz edukacji.

RPO pisał ostatnio w tej sprawie do Ministra Zdrowia w marcu 2019 r. Apelował o przyjęcie rozwiązań przedstawionych przez Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Proponował on przyjęcie za punkt wyjścia w tej sprawie potrzeb uczniów, a nie obaw nauczycieli. Zarazem ze zrozumieniem trzeba podchodzić do zastrzeżeń pracowników instytucji oświatowych i udzielić im wszelkiego możliwego wsparcia.

Wiceminister Zbigniew Król odpisał, że podawanie leków  dziecku przewlekle choremu, bez względu na rodzaj schorzenia, jest elementem opieki nad dzieckiem. W ocenie resortu można zatem przyjąć, że działania nauczycieli i wychowawców w placówkach oświatowych (w przedszkolach i w szkołach) mogą być analogiczne do tych, jakie w podobnych sytuacjach podejmowaliby rodzice lub prawni opiekunowie dziecka.

Opieka nad uczniami jest wymieniona jako jeden z ustawowych celów systemu oświaty. Karta Nauczyciela stanowi zaś, że nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować powierzone mu zadania - zgodnie z podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą - w tym związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć.

Uwzględniając argumentację Ministra Zdrowia, należałoby doprecyzować obowiązki pracowników szkół w zakresie czuwania nad zdrowiem dzieci, które pozostają pod ich opieką – podkreśla Adam Bodnar.

Niestety, w dalszym ciągu sytuacja zarówno młodszych, jak i starszych dzieci z chorobami przewlekłymi nie jest zadowalająca. Zaproponowane rozwiązania (w tym udzielanie szkole upoważnienia do podawania leków) nie spełniają oczekiwań rodziców i ich dzieci w sytuacji, kiedy nie ma pracowników zatrudnionych do sprawowania opieki zdrowotnej nad uczniami lub innych osób, które mogą im pomóc.

Rzecznik poprosił ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o stanowisko w sprawie.

Na częste u dzieci do 14. roku życia przewlekłe problemy ze zdrowiem wskazuje raport Głównego Urzędu Statystycznego „Stan zdrowia ludności Polski w 2014 r.” Zgłaszali je rodzice niemal 26 % badanych dzieci (o 10 punktów procentowych więcej niż w 2009 r.). Wśród dzieci do 4. roku życia odsetek ten wynosił 19 %, a wśród 5-9 letnich – 28 %. Długotrwałe problemy zdrowotne dotykają ogółem 29 % chłopców i 23 % dziewczynek. 15 % dzieci choruje na różnego rodzaju alergie, a 4% na astmę.

VII.7037.167.2019

Brak ważnego specyfiku przy operacji nowotworowej - ubocznym efektem walki z mafią lekową

Data: 2019-11-04
  • W polskich szpitalach brakuje znacznika, który podczas operacji onkologicznych pozwala wykryć przerzuty do węzłów chłonnych
  • Zamknięto bowiem największą hurtownię, która zaopatrywała szpitale w produkowane za granicą takie znaczniki 
  • To efekt noweli Prawa farmaceutycznego z 2018 r., która zabroniła łączenia działalności leczniczej z prowadzeniem hurtowni farmaceutycznej
  • Zakaz miał służyć walce z tzw. mafią lekową wywożącą leki za granicę - uderzył zaś w pacjentów

W trosce o życie i zdrowie pacjentów onkologicznych rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił ministra o pilne zajęcie stanowiska w sprawie.

„Rzeczpospolita” poinformowała o niemożliwości podejmowania przez lekarzy operacji nowotworów. W szpitalach brakuje bowiem znacznika, który podczas operacji onkologicznych pozwala wykryć przerzuty do węzłów chłonnych. Tam, gdzie skończyły się zapasy znaczników, musiano przesuwać planowe zabiegi mastektomii. Inne szpitale, gdzie znaczników w ogóle zabrakło, decydowały się na przeprowadzanie operacji w mniejszym standardzie - bez oznaczenia węzłów chłonnych znajdujących się najbliżej guza nowotworowego, gdzie najczęściej pojawiają się przerzuty. Oprócz znaczników do operacji piersi, brakuje także samaru – 153 stosowanego przy bolesnych przerzutach do kości.

Braki wynikają z zapisów nowelizacji Prawa farmaceutycznego, które zabraniają łączyć działalność leczniczą z prowadzeniem hurtowni farmaceutycznej.  Podmioty, które łączyły obie te działalności, miały do 1 sierpnia 2019 r. zrezygnować z jednej z nich.

Przepis ten doprowadził do zamknięcia największej hurtowni, która zaopatrywała szpitale w znaczniki do przerzutów nowotworowych piersi (wytwarzanych w Europie Zachodniej). Hurtownia, która przez ostatnie 30 lat dostarczała największe ilości znacznika i innych radioizotopów do większości szpitali w Polsce, została zamknięta 1 sierpnia 2019 r. przez Główny Inspektorat Farmaceutyczny - zgodnie z nowelizacją.

Intencją zakazu było przeciwdziałanie tzw. mafii lekowej, która wywoziła leki za granicę. Jednak zamiast ukrócić wywóz leków za granicę, ustawodawca naraził pacjentów na utratę życia i zdrowia.

W wypowiedzi medialnej prof. Andrzej Zoll (były Rzecznik Praw Obywatelskich, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku) wskazał,  że z zakazu łączenia działalności leczniczej z prowadzeniem hurtowni, powinno zostać wyłączone prowadzenie hurtowni radiofarmaceutyków (choćby dlatego, że nie są przedmiotem wywozu).  Dodał, że brak takiego wyłączenia naraża życie i zdrowie pacjentów. 

V.7013.71.2019

Prezes TVP: spot Izby Lekarskiej - obraźliwy dla naszej Ojczyzny

Data: 2019-10-29
  • Emisja spotu, którego już sam tytuł zawiera treść obraźliwą dla naszej Ojczyzny, stoi w oczywistej sprzeczności nie tylko z obowiązkami nadawcy publicznego, ale również z dobrymi obyczajami
  • Tak prezes TVP uzasadnia odmowę emisji spotu Okręgowej Izby Lekarskiej  w ramach kampanii „Polska to chory kraj”
  • To ograniczenie konstytucyjnej zasady wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej obywatelom - ocenia RPO
  • Opiniując reklamy, TVP kieruje się dobrem widzów, powszechnie stosowanymi kryteriami oceny przekazów i pluralizmem oraz wrażliwością odbiorców - replikuje Jacek Kurski

Telewizja Polska odmówiła Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie wykupienia czasu reklamowego na emisję spotu w ramach organizowanej przez Izbę kampanii „Polska to chory kraj”. Uzasadniono to faktem, że „spot nie wpisuje się w charakter treści emitowanych w programach Telewizji Publicznej i jest niezgodny z linią programową TVP S.A., co w świetle Zasad Sprzedaży może być podstawą do odmowy emisji reklamy”.

Oferta TVP ma być zróżnicowana, zgodnie z misją publiczną

 „Wydawca i redaktor mają prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia i reklamy, jeżeli ich treść lub forma jest sprzeczna z linią programową bądź charakterem publikacji” - głosi art. 36 ust. 4 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Jak jednak podkreślał Adam Bodnar, na TVP - będącej społecznym środkiem przekazu - ciąży szczególny obowiązek realizacji misji publicznej oraz oferowania zróżnicowanych programów i innych usług w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu.

Chodzi zwłaszcza o zadania wymienione w art. 21 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji. Zgodnie z nią jednym z zadań mediów publicznych jest „umożliwienie obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej”.

Zdaniem RPO, kampania Izby Lekarskiej może wypełniać ustawowe zadania programów i innych usług publicznej radiofonii i telewizji w ramach jej misji publicznej. Spot wpisuje się bowiem w wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej. Sprzyja też „swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli” oraz służy „kształtowaniu postaw prozdrowotnych” (art. 21 ust. 2 pkt 3 ustawy). Spot nie zawierał treści znieważających ani w żaden inny sposób nie naruszał porządku prawnego.

A linia programowa nie może być niezgodna z realizacją misji mediów publicznych. Wewnętrzne regulacje nie mogą również negatywnie wpływać na wykonywanie ustawowych zadań TVP. Odwołanie się do niezgodności spotu z bliżej niezidentyfikowaną linią programową nosi cechy arbitralności i wymaga uszczegółowienia.  Dlatego zdaniem Rzecznika linia programowa powinna zostać zdefiniowana w odpowiedniej regulacji wewnętrznej. W przeciwnym razie odmowa zamieszczenia reklamy może stanowić nieuzasadnioną odmowę wykonania usługi.

Odmowę wobec istotnej akcji społecznej należy uznać za ograniczenie wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej obywatelom na podstawie art. 54 Konstytucji. Działania TVP S.A. mogą także prowadzić do ograniczania praw do uzyskiwania rzetelnych informacji.

Adam Bodnar poprosił prezesa Jacka Kurskiego o wyjaśnienia.

Jacek Kurski: przekazy TVP nie mogą być obraźliwe dla odbiorców

Telewizja Polska S.A. działa w zgodzie z obowiązującymi przepisami określonymi m.in. w ustawie z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji oraz ustawie z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Ustawa prawo prasowe wyraźnie wskazuje na prawo odmowy zamieszczenia reklamy, jeżeli jest ona sprzeczna z linią programową nadawcy – odpowiedział prezes Jacek Kurski.

16 września Biuro Reklamy Telewizji Polskiej S.A. otrzymało zapytanie mailowe od jednego z domów mediowych w kwestii wyrażenia zgody na emisję spotu promującego akcję społeczną pod hasłem „Polska to chory kraj", dotyczącą publicznego systemu ochrony zdrowia. Biuro Reklamy poinformowało dom mediowy o braku czasu reklamowego do końca miesiąca i wykonało wstępną kolaudację przekazu reklamowego.

W literaturze tematu podkreśla się, że aby skutecznie móc powoływać się na sprzeczność reklamy bądź ogłoszenia z linią programową, musi być ona w jakiś sposób utrwalona, skodyfikowana. Zbiór ten może przybrać postać pisemnego regulaminu, statutu redakcji.  W TVP S.A. takim dokumentem są Zasady Sprzedaży Biura Reklamy.

Zgodnie z komentarzami wydawca oraz redaktorzy odpowiadający za publikowanie ogłoszeń i reklam są zobowiązani do wstępnej analizy każdego zgłoszonego do publikacji materiału tego typu. Oznacza to obowiązek eliminowania tych inseratów, które na pierwszy rzut oka kolidują z prawem lub dobrymi obyczajami. Wobec podwyższonego stopnia staranności wymaganego od profesjonalistów nie może być to ocena zupełnie pobieżna, powierzchowna. Tak było również w tym przypadku.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, że wydawca i redaktor naczelny dziennika nie mają obowiązku publikowania ogłoszeń i reklam. Taka odmowa nie ogranicza swobody wypowiedzi i wolności wyrażania poglądów. Do naruszenia prawa przez nadawców radiowych i telewizyjnych może dojść także w sytuacji, gdy zagrożenie takie ma charakter prawdopodobny.

Niewątpliwie zwrot „coś jest chore" ma w sobie elementy agresji i jest eufemistycznym wulgaryzmem. Dwuznaczność tutaj jest oczywista (odniesienie do dosłownego znaczenia „być chorym"), jednak sformułowanie „Polska jest chora" jest co najmniej kontrowersyjne w kontekście rozpowszechniania go w przestrzeni publicznej.

Emisja spotu wskazującego, że Rzeczpospolita Polska, będąca zgodnie z normą konstytucyjną dobrem wspólnym wszystkich obywateli, narusza dobre obyczaje i stoi w sprzeczności z zasadami współżycia społecznego. Określa się je jako kolizję z ogólnie i powszechnie przyjmowanym katalogiem dobrych obyczajów. Nie może chodzić o sprzeczność ze zbiorem zasad jakiejś szczególnej, wybranej grupy czy społeczności, ale ogółu społeczeństwa. Sprzeczne z dobrymi obyczajami nie musi oznaczać "konserwatywne". "zachowawcze", "ostrożne", "w dobrym guście".

Nazwa naszego kraju jest traktowana przez nadawcę publicznego podobnie jak barwy narodowe, hymn oraz godło Rzeczypospolitej, które pozostają pod szczególną ochroną prawa. Rozpowszechnianie spotu, który już w tytule zawiera treść obraźliwą dla naszej Ojczyzny stoi w oczywistej sprzeczności nie tylko z obowiązkami nadawcy publicznego określonymi w art. 21 ustawy o radiofonii i telewizji, ale również z dobrymi obyczajami.

- Zgadzam się z Panem, że linia programowa nie może być niezgodna z realizacją misji nadawcy publicznego. Jednak linia programowa nadawców publicznych nie może dopuszczać emisji audycji i innych przekazów, które mogą być obraźliwe dla naszych odbiorców – odpisał Rzecznikowi prezes TVP.

- Zapewniam, że Telewizja Polska S.A. dba o odpowiednie wywiązywanie się z obowiązków w ramach realizacji misji publicznej. Pragnę poinformować, że wszystkie reklamy przeznaczone do emisji podlegają ścisłej kontroli prawnej, językowej i technicznej, przy uwzględnieniu kontekstu obyczajowo-społecznego. Biorąc pod uwagę powyższe, zapewniam, że przy wydawaniu opinii na temat przekazów reklamowych Telewizja Polska S.A. kieruje się dobrem widzów, powszechnie stosowanymi kryteriami oceny przekazów telewizyjnych i pluralizmem, ale także wrażliwością naszych odbiorców – podsumował Jacek Kurski.

VII.564.68.2019

RPO wskazuje, jak skutecznie zwalczać nielegalny wywóz leków za granicę

Data: 2019-10-28
  • Jedną z przyczyn braku leków jest ich nielegalny wywóz z Polski przez nieuczciwych przedsiębiorców
  • Obchodzili oni prawo, tak aby z aptek leki trafiały do hurtowni je eksportujących; róznice cen leków w Polską i za granicą dawały duże zyski
  • Procederu tego nie ukróciły zmiany prawa farmaceutycznego po 2015 r.
  • By skutecznie z nim walczyć, RPO rekomenduje m.in. kompleksowy monitoring obrotu deficytowymi produktami leczniczymi; wysokie ceny urzędowe leków na eksport i lepszą współpracę odpowiedzialnych służb

Rzecznik wystąpił do Ministra Zdrowia i Głównego Inspektora  Farmaceutycznego w sprawie procederu, który spowodował  niezagwarantowanie pełnego, nieprzerwanego dostępu do leków ratujących zdrowie i życie pacjentów. Trudności te są przyczyną niepokoju pacjentów o ich zdrowie i życie. W efekcie dochodzi m.in. do przesuwania terminów operacji.

Przyczyny procederu   

Ustawa z 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych wprowadziła nowe zasady dotyczące refundacji, urzędowe ceny i marże na leki finansowane ze środków publicznych.  Po wprowadzeniu urzędowych cen produktów  refundowanych, oraz ich znacznej obniżki w Polsce, ich eksport stał się zyskownym przedsięwzięciem.

Chodzi o tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji produktów. To nielegalna praktyka przedsiębiorców w celu niezgodnego z prawem pozyskania produktów leczniczych w celach eksportowych. W efekcie leki pozyskane przez apteki i hurtownie nie trafiają do polskich pacjentów, ale do sieci eksportujących je za granicę. Polega to m.in. na tym, że apteka, zamiast sprzedawać leki pacjentom, odsprzedaje je hurtowniom farmaceutycznym.

Dla realizacji swego celu nieuczciwi przedsiębiorcy symulowali konieczność utylizacji leków przechowywanych w niewłaściwych warunkach lub błędy w zamówieniach, powodujące „cofnięcie” towaru do hurtowni; ponadto wysyłali „podstawionych” pacjentów by realizowali recepty. Szczególnie niebezpieczne jest tworzenie podmiotów leczniczych, których celem jest wystawianie zapotrzebowania na produkty lecznicze, a nie przyjmowanie pacjentów.

Pierwsze sygnały o tym zjawisku zaczęły się pojawiać, gdy - pomimo zwiększonych dostaw leków (określonego przez producentów na podstawie dotychczasowego zapotrzebowania)  - znacznie obniżyła się dostępność wybranych leków. Z biegiem lat proceder ewoluował do coraz bardziej skomplikowanych form w celu obejścia  przepisów, które zmierzały do ograniczenia skali zjawiska. Obecnie w mechanizm ten zaangażowane są nie tylko apteki oraz hurtownie,  ale wszystkie inne podmioty stanowiące ogniwa pośrednie. Chodzi o hurtownie pozyskujące leki z rynku detalicznego, prowadzące dalszy nimi obrót oraz wywożące je za granicę, a także wszelkie podmioty uprawnione do nabycia produktów leczniczych np. szpitale.

Jak zaczęto go zwalczać 

Nowelizacja Prawa farmaceutycznego z 12 lipca 2015 r. wprowadziła karę administracyjną w wysokości do 500 000 zł dla tego, kto bez zezwolenia lub wbrew jego warunkom prowadzi hurtownie farmaceutyczne, apteki ogólnopolskie lub punkty apteczne.  Inspekcji farmaceutycznej nie dano jednak ani narzędzi, ani środków, by tę odpowiedzialność egzekwować.

Taki zapis zawierał pierwotnie projekt Prawa farmaceutycznego z 2001 r., ale wypadł on podczas  prac parlamentarnych. Brak odpowiedzialności za naruszenie warunków tej działalności mógł zatem przyczyniać się do wzrostu niepożądanych zjawisk.

Nowelizacja z 2015 r.  wprowadziła też nowy przepis karny. Stanowi on,  że grzywnie, karze ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności podlega ten, kto narusza zakaz zbycia produktów leczniczych z apteki ogólnodostępnej lub punktu aptecznego do hurtowni farmaceutycznej, innej apteki ogólnodostępnej lub innego punktu aptecznego. Odnosiło się to jednak wyłącznie do podmiotów zbywających produkty lecznicze - a  nie do podmiotów nabywających je, czyli hurtowni farmaceutycznych.

Nie był zatem karalny zakup przez hurtownie farmaceutyczne produktów leczniczych od apteki – co było  charakterystyczne dla „odwróconego łańcucha dystrybucji”. Karze finansowej nie podlega też przedsiębiorca, który w ogóle nie ma  zezwolenia na działalność.

Nowelizacja z 26 kwietnia 2019 r. wprowadziła zaś karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 lat dla tego, kto zbywa produkt leczniczy z naruszeniem warunków dotyczących podmiotów, którym apteki mogą zbyć produkty lecznicze lub z naruszeniem zakazu. Tej samej karze podlega ten, kto nabywa lub zbywa, wywozi poza terytorium RPj, przewozi, przechowuje produkt leczniczy uzyskany za pomocą takiego czynu.

Oznaczało to rozszerzenie karalności „odwróconego łańcuchem dystrybucji”. Dotychczas odpowiedzialności podlegało naruszenie skierowanego do aptek i punktów aptecznych zakazu zbywania produktów leczniczych. Te rozwiązania nie uwzględniały jednak zakazu, który dotyczyłby nabywcy biorącego udział w transakcji.

Dodatkowo wprowadzono wtedy  Zintegrowany System Monitorowania Produktami Leczniczymi (ZSMOPL). Miały w nim się znaleźć m.in. dane o obrocie produktami leczniczymi, stanach magazynowych, o transakcjach magazynowych i przesunięciach do innych hurtowni, aptek, punktów aptecznych, czy działów farmacji szpitalnej. Termin rozpoczęcia pełnego raportowania do ZSMOPL wydłużono do 1 kwietnia 2019 r. Tym samym do systemu podłączono tylko 48,3% podmiotów raportujących oraz 100% podmiotów instytucjonalnych.

Wnioski...

Mimo wdrażania od 2015 r. w Prawie farmaceutycznym  zmian dla przeciwdziałania nielegalnemu „odwróconemu łańcuchowi dystrybucji”, proceder wywozu deficytowych leków za granicę nie został wyeliminowany. W konsekwencji nie nastąpiła poprawa w dostępie do leków, a wręcz się pogorszyła. W marcu 2018 r. w wykazie leków zagrożonych brakiem dostępności było 177 produktów leczniczych, we wrześniu 2018 r. - 266, a w lipcu 2019 r. - aż 324.

W sprawie braków leków w aptekach RPO zwracał się w lipcu 2019 r. do Ministra Zdrowia, ale dotychczas nie otrzymał odpowiedzi.

- Można stwierdzić, że pacjentom nie zapewniono pełnego dostępu do leków ratujących ich zdrowie oraz życie. Pragnę wskazać, że to na władzy publicznej spoczywa konstytucyjny obowiązek rzeczywistego zapewnienia warunków realizacji prawa do ochrony zdrowia, które nie może być traktowane jako uprawnienie iluzoryczne – napisał Adam Bodnar.

Wskazał, że Najwyższa Izba Kontroli zwróciła uwagę na nieprawidłowości w  zapewnieniu dostępności produktów leczniczych. Uznała, że działania Ministra Zdrowia oraz Inspekcję Farmaceutyczną na rzecz poprawy dostępności nie były skuteczne. Organy nierzetelnie sprawowały nadzór nad obrotem produktami leczniczymi. GIF nie zrealizował bowiem ustawowego nakazu sprawdzenia spełniania przez przedsiębiorców prowadzących hurtownie farmaceutyczne obowiązków ustawowych. Mimo stwierdzenia naruszeń prawa, GIF nie nakładał kar pieniężnych za prowadzenie apteki ogólnodostępnej bez zezwolenia oraz zbyciem deficytowych produktów leczniczych bez wymaganego zgłoszenia do GIF ich zbycia.

Ponadto NIK wykazał, że współpraca z organami administracji skarbowej, wojewodami oraz organami ścigania była nieskuteczna. Izba ustaliła też,  że GIF nie wywiązał się z ustawowego obowiązku sprawdzenia (nie rzadziej niż raz na trzy lata), czy przedsiębiorca prowadzący hurtownię farmaceutyczną spełnia ustawowe obowiązki. Średniorocznie skontrolowano tylko około 10-12% hurtowni.

Zgodnie z Prawem farmaceutycznym przedsiębiorca zgłasza GIF zamiar wywozu produktów leczniczych poza Polskę. GIF  może wnieść sprzeciw wobec tego zamiaru. Do końca 2016 r. GIF wydał 1630 takich sprzeciwów - w 2017 r. nie wydał ani jednego.

... i rekomendacje RPO

W związku z tym Rzecznik uznaje za celowe:

  1. Zapewnienie kompleksowego monitorowania obrotu deficytowymi produktami leczniczymi.
  2. Skoordynowanie działań nadzorczych wojewodów w zakresie nadzoru nad podmiotami prowadzącymi działalność leczniczą, które skupują duże ilości produktów leczniczych zagrożone brakiem dostępności - w sytuacji podejrzenia, że nie są one wykorzystywane do udzielania świadczeń zdrowotnych.
  3. Wprowadzenie niskich cen efektywnych uzyskanych za pomocą instrumentów dzielonego ryzyka, natomiast dla eksportu - wysokich cen urzędowych.
  4. Wzmocnienie kadrowe i finansowe Inspekcji Farmaceutycznej.
  5. Podjęcie ścisłej współpracy z policją w celu wyeliminowania lub ograniczenia zgłaszanych przez Inspekcję Farmaceutyczną utrudnień w wykrywaniu nielegalnego obrotu lekami (ukrywanie i fałszowanie dokumentów, niewpuszczanie inspektorów do kontrolowanych placówek).
  6. Zintensyfikowanie współpracy Inspekcji Farmaceutycznej oraz Krajowej Administracji Skarbowej, w szczególności co do ujawniania dokumentów (faktur) dotyczących obrotu lekami oraz ustalania faktycznego obrotu nielegalnie zbytych leków w celu nałożenia kary pieniężnej.

V.7013.66.2019

Odmowa TVP emisji spotu Izby Lekarskiej ogranicza wolność słowa

Data: 2019-10-15
  • Telewizja Polska odmówiła Okręgowej Izbie Lekarskiej emisji spotu w ramach kampanii „Polska to chory kraj” - uznanego za „niezgodny z linią programową TVP S.A”
  • Kampania Izby może się jednak mieścić w ramach misji publicznej TVP, a linia programowa nie może być z nią sprzeczna - wskazuje RPO
  • Odmowa ogranicza konstytucyjną zasadę wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej obywatelom

TVP odmówiła Okręgowej Izbie Lekarskiej w Warszawie możliwości wykupienia standardowego czasu reklamowego na emisję spotu w ramach organizowanej przez Izbę kampanii „Polska to chory kraj”. Jak podają organizatorzy, uzasadniono to faktem, że „spot nie wpisuje się w charakter treści emitowanych w programach Telewizji Publicznej i jest niezgodny z linią programową TVP S.A., co w świetle Zasad Sprzedaży może być podstawą do odmowy emisji reklamy”.

„Wydawca i redaktor mają prawo odmówić zamieszczenia ogłoszenia i reklamy, jeżeli ich treść lub forma jest sprzeczna z linią programową bądź charakterem publikacji” - głosi art. 36 ust. 4 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe.

Jak jednak podkreśla Adam Bodnar, na TVP - będącej społecznym środkiem przekazu - ciąży szczególny obowiązek realizacji misji publicznej oraz oferowania zróżnicowanych programów i innych usług w zakresie informacji, publicystyki, kultury, rozrywki, edukacji i sportu.

Chodzi zwłaszcza o zadania wymienione w art. 21 ustawy z 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji. Zgodnie z nią jednym z zadań mediów publicznych jest „umożliwienie obywatelom i ich organizacjom uczestniczenie w życiu publicznym poprzez prezentowanie zróżnicowanych poglądów i stanowisk oraz wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, kampania Okręgowej Izby Lekarskiej może wypełniać ustawowe zadania programów i innych usług publicznej radiofonii i telewizji w ramach jej misji publicznej. Spot wpisuje się bowiem w wykonywanie prawa do kontroli i krytyki społecznej. Sprzyja też „swobodnemu kształtowaniu się poglądów obywateli” oraz służy „kształtowaniu postaw prozdrowotnych” (art. 21 ust. 2 pkt 3 ustawy).

Sam spot nie zawierał treści znieważających ani w żaden inny sposób nie naruszał porządku prawnego.

A linia programowa nie może być niezgodna z realizacją misji mediów publicznych. Wewnętrzne regulacje nie mogą również negatywnie wpływać na wykonywanie ustawowych zadań TVP. Dlatego zdaniem Rzecznika linia programowa powinna zostać zdefiniowana w odpowiedniej regulacji wewnętrznej. W przeciwnym razie odmowa zamieszczenia reklamy może stanowić nieuzasadnioną odmowę wykonania usługi.

Pojęcie linii programowej nie zostało zdefiniowane ani w statucie TVP, ani w Regulaminie Rady Programowej TVP S.A., ani w regulaminie organizacyjnym TVP. Dlatego odwołanie się w uzasadnieniu odmowy do niezgodności spotu z bliżej niezidentyfikowaną linią programową nosi cechy arbitralności i wymaga uszczegółowienia.

Odmowę wobec istotnej akcji społecznej należy uznać za ograniczenie wolności słowa i rozpowszechniania informacji przysługującej obywatelom na podstawie art. 54 Konstytucji. Działania TVP S.A. mogą także prowadzić do ograniczania praw do uzyskiwania rzetelnych informacji.

Adam Bodnar poprosił prezesa Telewizji Polskiej S.A. Jacka Kurskiego o wyjaśnienia.

VII.564.68.2019

Nie pracujemy nad powołaniem Rady ds. Leczenia Niepłodności - resort zdrowia odpowiada Rzecznikowi

Data: 2019-10-15
  • Nie są prowadzone prace zmierzające do powołania Rady ds. Leczenia Niepłodności
  • Tym jednym zdaniem Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało Rzecznikowi Praw Obywatelskich, zaniepokojonemu niepowołaniem Rady
  • Tymczasem taki obowiązek wynika z ustawy o leczeniu niepłodności z 2015 r. 

Art. 72 ustawy przewiduje utworzenie Rady ds. Leczenia Niepłodności jako organu opiniodawczo-doradczego ministra zdrowia. Ma się ona składać z ekspertów z różnych dyscyplin naukowych, zwłaszcza prawa i medycyny, oraz filozofii w zakresie etyki. Zgodnie z ustawą to właśnie minister powołuje członków Rady i w określonych ustawowo przypadkach może ich odwołać.

Do zadań Rady należy m.in. opracowywanie i opiniowanie projektów aktów normatywnych i innych dokumentów w zakresie leczenia niepłodności. Ponadto ma ona podejmować działania informacyjne dotyczące m.in. czynników wpływających na potencjał rozrodczy człowieka czy metod leczenia niepłodności. Ponadto Rada ma za zadanie upowszechniać standardy postępowania oraz zasady deontologiczne w zakresie leczenia niepłodności, w tym stosowania procedur medycznie wspomaganej prokreacji.

Rzecznik od lat zajmuje się problematyką leczenia niepłodności i podejmuje działania dotyczące m.in. dostępu do aktualnych metod leczniczych czy finansowania metody in vitro. Dlatego w sprawie niepowołania Rady interweniował już w 2017 r. Zgodnie z ówczesną informacją resortu zdrowia, nie planowano jej powołania.

We wrześniu 2019 r. RPO ponowił pytanie w tej sprawie. W jego ocenie brak Rady pozbawia skuteczności przepisów ustawy jej dotyczących. To zaś prowadzi do osłabienia przestrzegania praw obywatelskich.

Istnienie takiego gremium ma istotne znaczenie z perspektywy zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych i upowszechniania wiedzy wśród społeczeństwa oraz dobrych zasad postępowania pośród lekarzy w zakresie leczenia niepłodności. Dlatego celowo jest powołanie Rady, która kompleksowo i w sposób ciągły zajęłaby się tą problematyką.

- W odpowiedzi na pismo z dnia 17 września 2019 r.  w sprawie utworzenia zgodnie z art. 72 ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności (Dz. U. z 2017 r. poz. 865, z późn. zm.) Rady do spraw Leczenia Niepłodności, jako organu opiniodawczo-doradczego ministra właściwego do spraw zdrowia, uprzejmie informuję, iż obecnie nie są prowadzone prace zmierzające do jej powołania – głosi odpowiedź Macieja Miłkowskiego, podsekretarza stanu w MZ. Pismo nie zawiera żadnego uzasadnienia.

VII.5002.6.2015

In vitro - doświadczenie i przyszłość. Konferencja ekspercka w Biurze RPO

Data: 2019-10-02
  • Problem leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) jest problemem z zakresu praw człowieka – równego dostępu do pomocy, kiedy para nie może doczekać się dziecka – powiedział dziennikarzom RPO Adam Bodnar
  • Niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci. I doszliśmy do tego, że RPO musi ich bronić – mówili uczestnicy debaty zorganizowanej w Biurze RPO
  • Zaproszenie Rzecznika jest adresowane do 3 milionów par, które borykają się z problemem niepłodności. Merytoryczna debata pozbawiona uprzedzeń jest niezwykle potrzebna, to dobrze, że możemy o tym porozmawiać o tym w tym miejscu – podkreśliła Małgorzata Rozenek-Majdan, znana prezenterka telewizyjna, autorka książki „In vitro. Rozmowy intymne”

Impulsem do zorganizowania debaty w Biurze RPO była właśnie ta książka. Zdaniem Adama Bodnara uruchomiła ona wyobraźnię, nie pozwala milczeć i zakładać, że sprawa jest znana i nie wymaga zabierania głosu.

W panelu, który prowadziła red. Renata Kim z „Newsweeka”, wzięli udział wybitni praktycy i naukowcy: dr Piotr Lewandowski ginekolog położnik, członek Polskiego Stowarzyszenia Medycyny Rozrodu i Embriologii, Katarzyna Kozioł, prezeska zarządu Polskiego Stowarzyszenia Medycyny Rozrodu i Embriologii, prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, Dorota Gawlikowska z  Polskiego Stowarzyszenia Psychologów Niepłodności i Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wsparcia Adopcji Nasz Bocian.

Adam Bodnar zauważył, że pary starające się o dzieci, rodzice dzieci z in vitro, same dzieci i całe rodziny padają w Polsce ofiarą zabiegu, jakim jest włączenie problemu in vitro do „koszyka” różnicującego opinię publiczną pod względem politycznym. Do tego „koszyka” weszła już konwencja stambulska (o przemocy wobec kobiet), klauzula sumienia aptekarzy (w sprawie środków antykoncepcyjnych), teraz doszła edukacja seksualna. A także in vitro.

Trzeba sobie jednak uświadomić, że ten proces organizowania wyborców wokół nośnych haseł krzywdzi żywych ludzi – mówił rzecznik praw obywatelskich.

Kogo dotyczy problem?

Małgorzata Rozenek-Majdan przedstawiła swoje świadectwo: jest matką dwojga dzieci poczętych metodą in vitro. - Gdyby nie lekarze, moich synów nie byłoby na świecie – powiedziała do zebranych (i do wszystkich oglądających transmisję w mediach społecznościowych – kilkoro z obecnych na sali prowadziło transmisje ze spotkania).

Mówiła też o tym, przez co (w sensie medycznym) muszą przejść rodzice starający się o dziecko, jeśli jedyną szansą dla nich jest in vitro, i o tym, jak niepokojąca jest świadomość, że tylko osoby zamożne mogą cieszyć się narodzinami dziecka (koszt szacuje się w dobrej klinice na 30 tys. zł)

Doktor Piotr Lewandowski podkreślił, że problem niepłodności dotyczy dziś na świecie co najmniej 10-15 proc. par, a wskaźnik ten gwałtownie rośnie. Zanieczyszczenie środowiska i stres wpływa szczególnie na mężczyzn (kiedyś uważało się, że niepłodność jest problemem kobiecym, teraz jednak jasne jest, że najbardziej narażeni na kłopoty są mężczyźni, dlatego wręcz diagnostykę zaczyna się dziś od zbadania nasienia – tak wielu Polaków ma z tym problem).

Dr Lewandowski podkreślił, że in vitro jest metodą skuteczną i jedyną w wielu przypadkach niepłodności. Podał dane: w Danii aż 9 proc. dzieci rodzi się z in vitro, w Polsce – tylko 1 proc., mimo że Polacy zmagają się z takimi samymi problemami niepłodności, jak Duńczycy.

Prawa człowieka nie mogą zależeć od pieniędzy

Skuteczność i efektywność in vitro potwierdził rządowy (za czasów PO-PSL) program wspierania in vitro, dzięki któremu przyszło na świat 22 tys. dzieci. Narodziny każdego z nich wymagały od państwa wydatku rzędu 11 tys. zł. Niestety, program ten został w 2016 r. zmieniony w taki sposób, że nakierowany jest na naprotechnologię. W jego wyniku w porównywalnym okresie przyszło na świat 70 dzieci, a na każde z nich trzeba było wydać około miliona zł.

Dr Katarzyna Kozioł zaznaczyła, że naprotechnologia jest potrzebną i niezbędną metodą – ale na początku leczenia niepłodności. Ale jeśli nie pomoże, rozwiązaniem jest tylko in vitro.

Uczestnicy debaty mówili też, że to nie tylko kwestie finansowe prowadzą do naruszenia podstawowych praw człowieka.

Społeczne koszty politycznego hejtu

- Problem leczenia niepłodności określa życie rodziny na wiele lat - przez ten czas życie jest postawione na głowie. To ogromne obciążenie psychiczne i finansowe. Dlatego tak poważnym problem jest język debaty, stygmatyzacja, nienawiść. Dla rodzin, już będących pod presją, fala hejtu na in vitro jest ponad siły. Ludzie nie tylko nie szukają wsparcia psychicznego w trudnej drodze, którą idą. Oni ukrywają fakt terapii. A ukrywanie tego, zwłaszcza jeśli mieszka się daleko od ośrodków medycznych, w małej miejscowości, jest naprawdę bardzo trudne – mówiła Małgorzata Rozenek-Majdan.

Zwróciła uwagę, że ludzie muszą ukrywać fakt stosowania in vitro mimo powszechnej akceptacji społecznej tej procedury. Badania społeczne wykazują przecież, że metodę tę akceptuje 80 proc. ankietowanych. Nawet w przypadku badań przeprowadzanych pod kościołami po niedzielnych mszach odsetek respondentów akceptujących in vitro nie spada poniżej 60 proc.

- Dlaczego tak jest? – pytała Renata Kim. - Bo ton debacie publicznej nadają ludzie, którzy o in vitro ani o niepłodności nic nie wiedzą i nie rozumieją problemu – odpowiedział dr Lewandowski.

Dlatego nigdy nie mówimy publicznie o tym, że leczenie niepłodności po 2-3 latach niepowodzeń u co trzeciej pary wiąże się ze stanami depresyjnymi i lękowymi wymagającymi wsparcia psychiatry.

Dorota Gawlikowska, Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wsparcia Adopcji Nasz Bocian i Małgorzata Rozenek-Majdan mówiły w tym kontekście, że instrumentalne traktowanie in vitro w debacie publicznej po prostu nie pozwala niepłodnym parom na przeżycie nieszczęścia, z jakim się zmagają.

- Proszę sobie uświadomić, jak wielkie musi być napięcie i lęk związany z tym, że intymny akt poczęcia wymaga interwencji medycznej – i że do tego problem ten trzeba ukryć – mówiła Dorota Gawlikowska. Ukryć przed sąsiadami, rodziną, a nawet samym dzieckiem, które może jako osoba dorosła użyć narzędzia „anty-in vitro” w budowaniu swojej tożsamości politycznej, bez wiedzy, że istnieje dzięki tej metodzie.

- 20 lat temu nie było takiego ostracyzmu. A niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci. I doszliśmy do tego, że RPO musi ich bronić – powiedziała Barbara Szczerba.

Prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, zwrócił uwagę na konsekwencje ideologicznej blokady w debacie bioetycznej: Nie da się jej prowadzić, bowiem w Polsce Kościół katolicki rości sobie prawo do bycia jedynym autorytetem moralnym. Zwrócił uwagę, że coraz trudniej przychodzi nam zwracanie się do etyki laickiej, do tego, w jaki sposób radzi sobie ona z problemem tragiczności istnienia ludzkiego i istnienia zła na świecie.

Kościół zmienił jednak podejście do transplantologii, zmieni więc w końcu stanowisko wobec in vitro. Dla wielu ludzi będzie już jednak za późno – podsumowała Małgorzata Rozenek-Majdan.

Adam Bodnar podkreślił, że w przypadku in vitro nie wolno poprzestawać na półśrodkach (np. skoro rząd jest przeciw, to niech ludziom pomagają samorządy). Nie wolno też sobie wmówić, że jest to „temat zastępczy”, mało ważny.

Problem in vitro w działaniach RPO

Problemami obywateli związanymi z zasadami leczenia niepłodności w Polsce RPO zajmuje się od dawna.  Ostrzega przed zmianami w projekcie nowelizacji  ustawy o leczeniu niepłodności, która obowiązuje od 2015 r. (Dz.U. 2015 poz. 1087).

Projekt, któremu ostatecznie Marszałek Sejmu nie nadał numeru ani biegu, przewidywał:

  1. ograniczenie kręgu uprawnionych do korzystania z metody zapłodnienia pozaustrojowego tylko do par małżeńskich;
  2. ograniczenie liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione w ramach procedur medycznie wspomaganej prokreacji, tak by dopuszczalne było zapłodnienie tylko jednej komórki rozrodczej;
  3. zakaz kriokonserwacji zarodków, z wyjątkiem sytuacji, gdy przeniesienie zarodka do organizmu kobiety nie jest możliwe z powodu siły wyższej;
  4. odpowiedzialność karną osób stosujących metody wspomaganej prokreacji w celu urodzenia i porzucenia dziecka poprzez przekazanie go innym osobom (macierzyństwo zastępcze), organizujących macierzyństwo zastępcze bądź uczestniczących w nim bez względu, czy jest to surogacja komercyjna czy altruistyczna; 
  5. likwidację anonimowości dawców komórek rozrodczych lub zarodka.

(VII.5002.4.2018).

Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę także na to, że:

  • pomoc państwa w leczeniu niepłodności powinna być efektywna i dobrze zorganizowana.

Środki publiczne przeznaczone na nowoczesne metody leczenia niepłodności są ograniczone. Dlatego ważne znaczenie ma kompleksowa organizacja tej pomocy tak, aby procedury diagnostyki i leczenia niepłodności były dostępne również dla osób niezamożnych.

Pomóc miał w tym ministerialny Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce. Niestety, w ocenie RPO Program ten w istocie koncentruje się na lekarzach i podmiotach służby zdrowia. (VII.5002.5.2017).

  • potrzebna jest Rada ds. Leczenia Niepłodności.

Ministerstwo Zdrowia tego nie planuje, przez co część przepisów ustawy o leczeniu niepłodności nie działa (VII.5002.6.2015).

  • procedura in vitro powinna być refundowana

Umożliwiał to rządowy program, który obowiązywał do połowy 2016 r. Dotyczyło to także skorzystania przez pary niezamożne z procedury zapłodnienia pozaustrojowego, tj. metody będącej nierzadko jedyną umożliwiającą posiadanie spokrewnionego genetycznie potomstwa.

Teraz procedura ta nie jest finansowana ze środków publicznych, co oznacza, że wróciliśmy do sytuacji, że metoda in vitro dostępna jest tylko dla osób zamożnych. Co więcej, zaprzestanie finansowania procedury in vitro oznacza, że ustawa o leczeniu niepłodności przestała być skuteczna.

Minister Zdrowia nie podziela stanowiska RPO i wskazuje, że: metoda in vitro jest tylko jedną z licznych metod postępowania w niepłodności, a problem związany z niepłodnością może być skutecznie rozwiązany w odniesieniu do wielu rodzin przez zastosowanie kompleksowych działań skupiających się przede wszystkim na diagnostyce przyczyn niepłodności i ich leczeniu (VII.5002.6.2015, 2015-2017)

  • bardzo niebezpieczne jest wprowadzenie przepisów, które pozwolą rządowi na blokowanie samorządowych programów in vitro.

RPO alarmował w sprawie pomysłu wprowadzenia przepisów pozwalających Ministrowi Zdrowia na zawieszanie finansowania programu polityki zdrowotnej na dwa lata w przypadku braku środków finansowych lub gdy program jest niecelowy.

Przepis nie został wprowadzony w życie: w wyniku konsultacji i alarmujących głosów przeformułowano go tak, że prawo do zawieszania programu polityki zdrowotnej przysługuje podmiotowi, który go realizuje, a nie Ministrowi (VII.5002.6.2015).

  • RPO zwracał też uwagę na problem braku odpowiedniego zabezpieczenia danych zamieszczanych w scentralizowanym rejestrze stanu cywilnego.

Niepokój budziły przepisy ustawy o leczeniu niepłodności dotyczące aktów stanu cywilnego. Miało tam trafiać oświadczenie konieczne do uznania ojcostwa przed przeniesieniem do organizmu kobiety komórek rozrodczych. Ponieważ dostęp do aktów stanu cywilnego ma duża liczba pracowników urzędów stanu cywilnego oraz MSW, te drażliwe informacje wydawały się za mało chronione. RPO uzyskał jednak zapewnienie, że  informacje te nie będą umieszczane bezpośrednio w akcie urodzenia. Znajdą się natomiast w tzw. rejestrze uznań i protokole uznania. Dokument ten będzie dołączany do akt zbiorowych aktu urodzenia i podlegał udostępnieniu jedynie na wniosek osoby, której to dotyczy – po osiągnięciu przez nią pełnoletności, lub na żądanie sądu (VII.534.36.2015: wystąpienie z 22.09.2015 r. )

Warto też pamiętać o zabiegach RPO w sprawie usunięcia luki w przepisach ustawy o leczeniu niepłodności. Chodziło o prawa kobiet, które zdeponowały zarodki przed wejściem w życie ustawy, a nie miały partnera, który uzna dziecko

Ustawa została napisana tak, że kobiety te nie mogły skorzystać ze swoich embrionów, mimo że zdeponowały je w klinikach, kiedy możliwe było tworzenie zarodków z ich komórki rozrodczej i komórki anonimowego dawcy.

RPO podkreślał, że taka sytuacja narusza zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który 18 kwietnia 2018 r. umorzył postępowanie (VII.501.139.2015).

Trybunał zapowiedział jednocześnie postanowienie sygnalizacyjne do Sejmu, ponieważ dostrzegł w regulacjach ustawy pewne braki. Chodzi o wprowadzenie sądowej kontroli zezwalania samotnym kobietom na przeniesienie zarodków powstałych przed wejściem w życie ustawy o leczeniu niepłodności w stanach faktycznych mieszczących się w ramach dawstwa innego niż partnerskie.

Rzecznik w obronie praw funkcjonariuszki ABW w ciąży

Data: 2019-10-01
  • Funkcjonariuszka ABW w zaawansowanej i zagrożonej ciąży nie mogła skorzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem
  • Odmowę ABW uzasadniła m.in. tym, że kobieta byla na zwolnieniu lekarskim, którego nie można łączyć z takim urlopem
  • Dzięki tej interpretacji kobieta została zwolniona ze służby - na urlopie macierzyńskim byłaby przed tym chroniona  
  • Tymczasem prawo do urlopu macierzyńskiego przysługuje z mocy prawa, a pracodawca ma obowiązek jego udzielenia, niezależnie czy kobieta jest na zwolnieniu lekarskim
  • Stanowisko ABW narusza prawa i wolności funkcjonariuszki i może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem – uznał RPO

O pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się funkcjonariuszka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, będąca w zaawansowanej i zagrożonej ciąży. Została zwolniona ze służby miesiąc przed porodem ze względu na „ważny interes służby”.

Niezależnie od zasadności jej zwolnienia (postępowanie pozostaje w toku), powstał problem prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem. Funkcjonariuszka, przebywając na zwolnieniu lekarskim, poinformowała Dyrektora Biura Kadr ABW o tym, że zaczyna korzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Na to Dyrektor Biura Kadr odpisał, że „celem urlopu macierzyńskiego udzielanego przed porodem jest zapewnienie kobiecie możliwości odpoczynku i przygotowania się do porodu w ostatnim okresie ciąży”. W jego ocenie  wyklucza to możliwość jednoczesnego korzystania ze zwolnienia lekarskiego oraz urlopu macierzyńskiego, czy też możliwość swoistego przekształcenia   zwolnienia lekarskiego na urlop macierzyńskiego. „Bieg zwolnienia lekarskiego przypadającego w okresie ciąży przerywa jedynie poród, od którego z mocy prawa liczy się termin urlopu macierzyńskiego” - dodał dyrektor.

Ponadto stwierdził, że pierwszym dniem urlopu macierzyńskiego mógłby być dziń, gdy kończy się zwolnienie lekarskie. A tak się złożyło, że dzień ten przypadał już po po dniu zwolnienia jej ze służby. „W związku z powyższym brak jest podstaw do uwzględnienia Pani wniosku o udzielenie urlopu macierzyńskiego przed porodem, bowiem pierwszy dzień tego urlopu będzie przypadał w okresie kiedy nie będzie Pani posiadała statusu funkcjonariusza ABW” – głosiła odpowiedź Dyrektora Biura Kadr ABW.

Zdaniem Rzecznika nie sposób podzielić takiego stanowiska. Przepisy Kodeksu pracy (art. 180 § 2 ) w sprawie urlopu macierzyńskiego dają jedno ogranicznie: przed przewidywaną datą porodu pracownica może z niego wykorzystać nie więcej niż 6 tygodni urlopu. A poza tym prawo do urlopu macierzyńskiego jest prawem podmiotowym, które przysługujące z mocy prawa, z chwilą urodzenia dziecka. Oznacza to, że funkcjonariuszka nie musi składać pracodawcy wniosku o urlop. Temu prawu podmiotowemu odpowiada po stronie pracodawcy obowiązek jego udzielenia. Funkcjonariuszka może się zrzec tego prawa dopiero po 14 tygodniach od porodu (art. 180 § 4 Kodeksu pracy).

Również w przypadku korzystania z tego urlopu na nie więcej niż 6 tygodni przed porodem prawu funkcjonariuszki do urlopu macierzyńskiego odpowiada obowiązek jego udzielenia. 

Przebywanie zaś na zwolnieniu lekarskim (szczególnie przypadku ciąży zagrożonej) nie może uniemożliwiać skorzystania z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Taki warunek nie wynika bowiem z  przepisów prawa.

Do takiego wniosku prowadzi także odwołanie się do art. 71 ust. 2 Konstytucji, który przyznaje matce przed i po urodzeniu dziecka prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Gdyby przyjąć, że funkcjonariuszkę w ciąży pozbawia się prawa do urlopu macierzyńskiego przed urodzeniem dziecka, to władze publiczne nie tylko nie świadczyłyby szczególnej pomocy, lecz destabilizowałyby sytuację takiej osoby, pozbawiając ją środków utrzymania. Taka wykładnia przepisów jest nie do pogodzenia z art. 71 ust. 2 w związku z art. 32 i art. 7 Konstytucji.

Dlatego w ocenie Rzecznika stanowisko Biura Kadr ABW - w zakresie, w jakim odmawia funkcjonariuszce prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem – narusza jej prawa i wolności oraz może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem.

Rzecznik zwrócił się do szefa ABW prof. Piotra Pogonowskiego o zweryfikowanie stanowiska w tej sprawie.

WZF.7043.66.2019

Co się udało załatwić w sprawie leczenia więźniów chorych na żółtaczkę typu C?

Data: 2019-09-17

Rzecznik Praw Obywatelskich od kilku lat zabiega o poprawę dostępu osób pozbawionych wolności do programów zdrowotnych i lekowych wirusowego zapalenia wątroby typu C. Istotne jest to, by osoba w terapii bezinterferonowej nie przerywała jej po wyjściu z więzienia tylko dlatego, że inna instytucja państwowa to leczenie finansuje dla osób pozbawionych wolności a inna – dla osób korzystających z powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

RPO dowiedział się, że 6 marca 2019 r. przedstawiciele Biura Służby Zdrowia SW ustalili z pracownikami resortu zdrowia, że Centralny Zarząd Służby Więziennej prześle do Ministerstwa Zdrowia propozycję zmian zapisów w programie lekowym, które w ocenie więziennej służby zdrowia usprawniłyby proces leczenia chorych po odbyciu kary pozbawienia wolności. - Czy tak się stało? - pyta płk. Artura Dziadosza, zastępcę Dyrektora Generalnego Służby Więziennej zastępczyni RPO Hanna Machińska.

IX.517.283.2015

RPO: brak leków w aptekach może zagrażać nie tylko zdrowiu, ale i życiu pacjentów

Data: 2019-07-29
  • W aptekach wciąż brakuje wielu lekarstw, zwłaszcza wydawanych na recepty
  • Dotyczy to m.in. insuliny, leków przeciwpadaczkowych, na nadciśnienie, choroby tarczycy, astmę czy alergie; zaczyna też brakować leków onkologicznych i neurologicznych
  • Braki mogą powodować wydłużenie kolejek do lekarzy w związku z koniecznością zmiany zapisanego wcześniej leku
  • Tymczasem lek tzw. drugiego czy trzeciego rzutu może nie gwarantować skutecznej terapii - a to może zagrażać nie tylko zdrowiu, ale i życiu pacjentów

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia w sprawie utrzymującej się niedostępności wielu lekarstw. Skłoniły go do tego alarmujące doniesienie mediów oraz troska o zdrowie i życie pacjentów.  

Dotychczas Rzecznik nie podejmował działań w tej sprawie. Miał bowiem na uwadze list Ministra Zdrowia do Naczelnej Izby Aptekarskiej z 10 lipca 2019 r., w którym Łukasz Szumowski zapowiadał ”zdecydowane działania” w celu rozwiązania problemu. O jego narastaniu świadczą jednak niepokojące doniesienia mediów.

324 deficytowe leki znalazły się na liście produktów leczniczych, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego czy wyrobów medycznych zagrożonych brakiem dostępności, zawartej w załączniku do obwieszczenia Ministra Zdrowia z 5 lipca 2019 r. (Dziennik Urzędowy Min., poz. 54).

Są na niej produkty, których brakuje co najmniej w 5 proc. aptek w danym województwie. Pacjenci mogą mieć problem z zakupem zwłaszcza niektórych rodzajów insuliny, leków przeciwpadaczkowych i przeciwzakrzepowych, lekarstw na nadciśnienie, choroby tarczycy, astmę  czy alergie. Zaczyna też brakować leków onkologicznych i neurologicznych. Na ministerialnej liście znajdują się też szczepionki, m.in. chroniące przed błonicą, tężcem i krztuścem, odrą, świnką i różyczką oraz grypą.

Zgodnie z dostępnymi informacjami lista ta jest coraz dłuższa. Naczelna Izba Aptekarska zwraca uwagę na niedostępność produktów leczniczych wydawanych na recepty w aptekach ogólnodostępnych.

Np. w Toruniu od kilkunastu dni wśród najbardziej popularnych leków nadal brakuje leków na nadciśnienie tętnicze, kropli do inhalacji, pasków do mierzenia poziomu cukru i szczepionek. Podobna sytuacja jest w Rybniku - prawie 90 proc. niedostępnych leków jest ważna dla mieszkańców.

- Moje obawy budzi również fakt, że brak leków w aptece może generować dalsze problemy w systemie opieki zdrowotnej - podkreśla Adam Bodnar. Pacjenci, którzy nie otrzymali leków w aptece, udają się na wizyty do lekarzy w celu zmiany zaordynowanego specyfiku. Może to wydłużyć kolejki oczekujących na leczenie oraz wpłynąć na przyjmowanie pacjentów już się w niej znajdujących.

Tymczasem przedstawiciel Naczelnej Rady Lekarskiej wskazał, że w przypadku powrotu pacjenta do lekarza w celu zmiany lekarstwa niekiedy będzie to możliwe – ale na lek tzw. drugiego czy trzeciego rzutu, który w ocenie lekarza nie gwarantuje takiej samej skuteczności terapeutycznej, jak pierwotnie zaordynowany.

W ocenie Rzecznika oznacza to, że pacjenci będą mieli ograniczony, bądź też wyłączony, dostęp do produktów leczniczych dających gwarancję skuteczności terapeutycznej. A to bez wątpienia może stanowić zagrożenie dla ich zdrowia, a w części przypadków - nawet życia.

Art. 68 Konstytucji gwarantuje wszystkim obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom z niepełno sprawnościami  i w podeszłym wieku.

Jest to tzw. prawo podstawowe, wynikające z przyrodzonej i niezbywalnej godności każdego człowieka, którego przestrzeganie władza państwowa ma obowiązek chronić. Z obowiązku rzeczywistego zapewnienia przez władze warunków realizacji prawa do ochrony zdrowia wynika wymóg, że system ten jako całość musi być efektywny.

Rzecznik zwrócił się do ministra Łukasza Szumowskiego o stanowisko w sprawie. Poprosił też o informacje, jakie dotychczas podjął działania dla poprawy opisanej sytuacji, a także - zapobieżenia jej na  przyszłość.

V.7013.53.2019

E-zwolnienia w Policji są na papierze. RPO do MSWiA: to niezgodne z ustawą

Data: 2019-07-17
  • Policjant nie dostarczył do swojej komendy wydruku zwolnienia lekarskiego i miał z tego powodu kłopoty
  • Problem polega na złym przepływie informacji o e-zwolnieniach w samej Policji.
  • - W mojej ocenie zakłócenia komunikacji pomiędzy jednostkami Policji nie powinny być korygowane kosztem policjantów – stwierdza Adam Bodnar i zwraca uwagę na problem minister spraw wewnętrznych i administracji Elżbiecie Witek.

Zwolnienia lekarskie wystawia się teraz elektronicznie i są one tą drogą przekazywane pracodawcy. Policja ma jednak regulacje wewnętrzne, zgodnie z którymi mimo wystawienia e-zwolnienia trzeba jeszcze przynieść przełożonemu wydruk. Dlaczego? Bo płatnikami w rozumieniu przepisów o e-zwolnieniach Policja uczyniła komendantów wojewódzkich, tymczasem przełożonymi w sprawach osobowych są komendanci powiatowi i miejscy. A do nich informacja o e-zwolnieniu może trafić z opóźnieniem albo wcale. Dlatego system jest uszczelniany przez dodatkowe obowiązki nałożone na policjantów. Lekarze przekonują jednak pacjentów, że zgodnie z prawem e-zwolnienie wystarczy.

Jeden z tych policjantów napisał o tym do RPO: lekarz wystawiając mu zwolnienie powiadomił go, że wysyła je drogą elektroniczną. Policjant uznał więc, że czasowe regulacje wprowadzone w momencie wdrażania e-zwolnień już nie obowiązują, a system działa poprawnie. Miał z tego powodu postępowanie dyscyplinarne, podobnie jak 15 jego kolegów z którymi przeprowadzono rozmowy dyscyplinujące. Bo nie zastosowali się do wewnętrznej instrukcji Policji.

Rzecznik poprosił o wyjaśnienia i dowiedział się, że czasowa instrukcja, wprowadzana na czas wdrażania e-zwolnień, w praktyce nadal jest w mocy, a funkcjonariusze mają dostarczać zwolnienia na papierze w ciągu 7 dni: „W aktualnym stanie prawnym nadal mowa jest o obowiązku dostarczenia wydruku zaświadczenia lekarskiego i zobowiązaniu policjanta do dostarczenia go przełożonemu właściwemu do spraw osobowych w terminie 7 dni od dnia jego otrzymania. W kontekście istniejącej regulacji istotne jest to, że komendy miejskie/powiatowe Policji nie posiadają profilu informacyjnego płatnika, (…), tym samym zaświadczenia lekarskie nie trafiały i nie trafiają do tych jednostek Policji bezpośrednio, lecz za pośrednictwem Komendy Wojewódzkiej Policji (…).

Jak zauważył Rzecznik Praw Obywatelskich, nie da się takiego obowiązku wywieść z przepisów, zatem Policja wewnętrzną instrukcją zmienia przepisy prawa powszechnie obowiązującego. A z tych wynikają dwie rzeczy:

  1. obowiązek przekazania wydruku zwolnienia ciąży na chorym wtedy, gdy lekarz widzi w systemie e-zwolnień, że pracodawca nie ma w nim konta (profilu).
  2. Jeśli jednak zwolnienie zostało wystawione elektronicznie, to obowiązku pobierania wydruku nie ma – jest tylko taka możliwość. I dopiero wtedy, gdy chory policjant z niej skorzysta, to zobowiązuje się tym samym do dostarczenia kopii przełożonemu. Zatem jeśli nie pobrał dokumentu papierowego, to nie ciąży na nim obowiązek dostarczenia go dalej w ciągu 7 dni.

RPO zwraca się więc do min. Witek o rozwiązanie tego problemu prawnego. Prosi też o zbadanie, dlaczego komendanci powiatowi/miejscy mają ograniczony dostęp do profilu płatnika składek.

Równocześnie RPO zauważa, że problem na tym się nie kończy: przepisy ustawy o Policji nie przewidują możliwości kwestionowania notatek z rozmów dyscyplinujących ani żadnej formy wznowienia postępowania poprzedzającego ich wydanie. To także powinno być  zmienione, co RPO sygnalizował już w 2009 oraz 2015 roku.

WZF.7043.59.2018

Będzie wspólne wystąpienie RPO, RPD i RPP do władz ws. zapaści opieki psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży

Data: 2019-07-11
  • Dezintegracja pomocy psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży zbliża się do niebezpiecznej granicy
  • Pomysł NFZ, by w stanach nagłych dzieci były kierowane na oddziały dla dorosłych, realnie grozi życiu i zdrowiu małych pacjentów
  • Wobec ewidentnej zapaści w ochronie zdrowia dzieci i młodzieży rzecznicy:  praw obywatelskich, praw dziecka oraz praw pacjenta zapowiadają wspólne wystąpienie generalne do władz

10 lipca 2019 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie przedstawicieli: Rzecznika Praw Dziecka, którego reprezentowała Katarzyna Skrętowska-Szyszko - dyrektor Zespołu ds. Społecznych; Rzecznika Praw Pacjenta, reprezentowanego przez Grzegorza Saja - dyrektora Departamentu ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego oraz RPO, którego reprezentował Krzysztof Olkowicz - Główny Koordynator ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego.

W spotkaniu uczestniczyli również: przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Psychologów Sławomir Makowski, wiceprzewodnicząca Katarzyna Sarnicka oraz rzecznik prasowy OZZP Justyna Żukowska-Gołębiowska, a także eksperci reprezentujący poszczególnych Rzeczników.

W czasie spotkania omówiono problematykę ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Ustalono, że postępująca dezintegracja instytucji pomocy psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży zbliża się do niebezpiecznej granicy. Niewydolność państwa w kreowaniu i koordynowaniu polityki zdrowotnej prowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego tej grupy pacjentów.

Ostatnie wydarzenia w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym w Gdańsku, gdzie na oddziale dla dorosłych miało dojść do molestowania dwóch trzynastoletnich pacjentek oraz gwałtu piętnastoletniej, permanentne przeludnienie oddziałów dla dzieci i młodzieży, a także wielomiesięczne oczekiwania w kolejce do fachowej pomocy psychologiczno-psychiatrycznej oznaczają, że przyjęte doraźne rozwiązania zaproponowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, polegające na tym, że w stanach nagłych udzielanie świadczeń dla małoletnich może być realizowane w oddziałach dla dorosłych - szczególnie w przypadku braku personelu w tych oddziałach - stanowi realne zagrożenie dla życia i zdrowia dzieci.

Ustalono, że wobec ewidentnej zapaści w ochronie zdrowia dzieci i młodzieży - co wymaga nie tylko działań długofalowych, ale i natychmiastowych - zespół opracuje projekt wspólnego wystąpienia generalnego RPO, RPD i RPP.

Poszkodowana wypadkiem drogowym bez nawiązki. Kasacja RPO

Data: 2019-07-10
  • Pani Urszuli, ofierze wypadku drogowego, sąd zasądził 15 tys. zł nawiązki. Sąd II instancji uznał jednak, że nawiązka nie jest potrzebna, bo pani Urszula dostała odszkodowanie z OC sprawcy. Zawsze też może pozwać ubezpieczyciela, jeśli uważa, że odszkodowanie jest za niskie
  • Sąd II instancji uznał argumenty kobiety, która spowodowała wypadek, że nie stać ją na taką nawiązkę
  • Nie zauważył natomiast sytuacji ofiary. Zignorował też przepisy, które jasno wskazują, że postępowanie wobec sprawcy można umorzyć i go nie karać, ale pod warunkiem zasądzenia nawiązki lub naprawienia szkody 
  • RPO złożył kasację na rzecz pani Urszuli

W wypadku samochodowym z winy pani Elżbiety pani Urszula doznała złamania trzonu kręgu, stłuczenia biodra i uda. 

Sąd rejonowy warunkowo umorzył postępowanie wobec oskarżonej (z uznaniem jej winy za wypadek) - bez zobowiązania do naprawienia szkody. Uznał bowiem, że tej szkody nie da się oszacować. Na mocy art. 67 § 3 Kodeksu karnego nałożył jednak na sprawczynię wypadku obowiązek zapłacenia poszkodowanej 15 tys. zł nawiązki (oraz wpłatę 1000 zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej).

Pani Elżbieta odwołała się, tłumacząc, że 16 tysięcy przekracza jej możliwości: jest wdową i żyje z renty rodzinnej. Nigdy też nie była karana. Zasady ruchu naruszyła nieumyślnie i miała ubezpieczenie OC. A ubezpieczyciel wypłacił pani Urszuli 7 tys. zł odszkodowania.

Sąd okręgowy uznał tę argumentację i uchylił nawiązkę oraz świadczenie na Fundusz. Wskazał, że jeśli odszkodowanie nie rekompensuje całości szkody, to pani Urszula może pozwać ubezpieczyciela. 

Argumenty kasacji RPO

Rzecznik zaskarżył wyrok sądu okręgowego w części uchylającej nawiązkę. Ocenił to jako rażące naruszenie prawa karnego materialnego: w przypadku warunkowego umorzenia postępowania sąd ma dwie możliwości: albo nakaże sprawcy, by naprawił szkodę,  albo zobowiąże go do wypłaty poszkodowanemu nawiązki (art. 67 § 3 Kk).

Szacowanie szkody  może okazać się kłopotliwe, zwłaszcza jeśli naruszone zostały wartości niematerialne. Wymierzenie nawiązki jest prostsze - ale oceniając sytuację, sąd musi się kierować sytuacją ofiary i nie może po prostu z nawiązki zrezygnować (w przeciwieństwie do pozostałych środków probacyjnych). Nawiązka ma w sobie element kary - dzięki temu sprawca, któremu warunkowo umarza się karę, nie jest całkowicie zwolniony z odpowiedzialności. Nie jest to jednak kara sama w sobie - więc nie można się tu kierować tylko tym, że sprawca ma pozytywną prognozę kryminologiczną i nie potrzebne jest korygowanie jego zachowania poprzez karę.

Jak słusznie podkreślił Sąd Najwyższy w orzeczeniu z 30 maja 2018 r., „decydującą przesłanką powinien być interes pokrzywdzonego w otrzymaniu chociaż części odszkodowania w odpowiednio szybkim czasie”. 

Uchylając nawiązkę, sąd odwoławczy nie ocenił zaś, na ile ubezpieczyciel naprawił już szkodę. Arbitralnie odesłał panią Urszulę na drogę postępowania cywilnego celem ustalenia pełnej rekompensaty szkody i zadośćuczynienia.

Ponadto ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej nie stanowi ubezpieczenia odpowiedzialności karnej. Jak słusznie wskazał SN w uchwale z 20 czerwca 2010 r., „korzystanie przez sprawcę przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji z ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów nie wyłącza ani nakazu orzeczenia obowiązku naprawienia szkody, ani możliwości orzeczenia - zamiast tego obowiązku - nawiązki”.

Kasacja wnosi o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego w zaskarżonej części i zwrot sprawy temu sądowi.

II.511.333.2019

W uzdrowiskach stosuje się zamienniki naturalnych surowców leczniczych. RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2019-07-09
  • W leczeniu uzdrowiskowym powszechnie wykorzystuje się zamienniki naturalnych surowców leczniczych – stwierdziła Najwyższa Izba Kontroli
  • Nie określono bowiem standardów wykorzystywania naturalnych surowców oraz wykonywania zabiegów z ich użyciem
  • Dlatego nie ma pewności, że zabiegi są wykonywane właściwie, a środki publiczne wydatkowane w sposób właściwy - wskazuje RPO Ministrowi Zdrowia

W skargach kierowanych do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich pacjenci często wyrażają niezadowolenie z powodu jakości świadczeń udzielanych w lecznictwie uzdrowiskowym.

Dlatego zaniepokojenie Rzecznika wzbudziły ustalenia Najwyżej Izby Kontroli wynikające z wyników kontroli „Wykorzystywanie naturalnych surowców leczniczych w lecznictwie uzdrowiskowym”. W informacji o tej kontroli z 18 grudnia 2018 r. wskazano bowiem, że NIK ujawniła powszechną praktykę wykorzystywania zamienników naturalnych surowców leczniczych w leczeniu uzdrowiskowym.

Nie stosowano ich w co piątym zabiegu bodźcowym. W 12 na 16 skontrolowanych zakładach zamiast naturalnych surowców nielegalnie używano dodatkowo innych produktów. W 11 skontrolowanych zakładach leczniczych co czwartemu pacjentowi udzielono świadczeń zdrowotnych niezgodnie z warunkami określonymi przez Ministra Zdrowia i Prezesa NFZ. Co dziesiątemu nie wykonano wymaganej liczby zasadniczych zabiegów bodźcowych z wykorzystaniem naturalnych surowców leczniczych, a co trzeciemu leczonemu w szpitalu – wymaganych badań lekarskich.

Ponadto połowa skontrolowanych zakładów nieprawidłowo prowadziła dokumentację medyczną. Nadzór nad wykorzystywaniem naturalnych surowców leczniczych nie był w pełni skuteczny. Nie obejmował weryfikowania, czy do zabiegów bodźcowych stosowane są naturalne surowce o odpowiednich parametrach mikrobiologicznych i fizykochemicznych. W jednym z pięciu województw naczelny lekarz uzdrowisk w ogóle nie kontrolował ich wykorzystywania.

Według NIK we wszystkich pięciu województwach do tych zabiegów stosowano produkty, które nie są naturalnymi surowcami leczniczymi. Nie ma zatem pewności, że zabiegi bodźcowe są właściwie wykonywane, a środki publiczne zasadnie wydatkowane na takie zabiegi.

W ocenie NIK stwierdzone nieprawidłowości są konsekwencją słabości rozwiązań prawnych. Nie opracowano bowiem standardów wykorzystywania surowców ani wykonywania zabiegów z ich użyciem. Sprzyja to używaniu do zabiegów bodźcowych produktów, które nie są naturalnymi surowcami leczniczymi i traktowaniu ich jako zamienniki.

Surowce naturalne po wydobyciu ze złóż i odwiertów nie podlegają obowiązkowym badaniom zachowania właściwości leczniczych i czystości bakteriologicznej. Nie są także badane na etapie udzielania świadczeń zdrowotnych. Nie ma również wymogu badania innych produktów, takich jak np. pasta czy plastry borowinowe stosowane do zabiegów bodźcowych.

NIK postuluje wprowadzenie przepisów określających standardy prowadzenia leczenia uzdrowiskowego - tak, aby zapewnić odpowiednią jakość zabiegów. Określone też być powinny warunki przechowywania naturalnych surowców leczniczych. Konieczne jest również stworzenie systemu badań parametrów mikrobiologicznych i fizyko-chemicznych naturalnych surowców leczniczych - także na etapie udzielania świadczeń zdrowotnych

W trosce o dobro i zdrowie pacjentów Adam Bodnar spytał ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, jakie działania zamierza podjąć w celu usunięcia wskazanych przez NIK nieprawidłowości oraz realizacji propozycji  legislacyjnych.

V.7011.21.2019

Minister nie dofinansował pani Katarzynie leku na raka piersi - nie jest ona nawet stroną w sprawie. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-07-08
  • U pani Katarzyny stwierdzono powrót raka piersi z przerzutami; dobre efekty przyniosło leczenie nierefundowanym lekiem, co miesięcznie kosztuje 25 tys. zł
  • Szpital poprosił, by Minister Zdrowia pokrył te koszty, ale spotkał się z odmową. Pani Katarzynie resort odmówił zaś nawet prawa bycia stroną tego postępowania
  • RPO wniósł, by sąd administracyjny uchylił odmowę Ministra o pokryciu kosztów, bo pacjentka bez swojej winy nie brała udziału w postępowaniu dotyczącym jej leczenia
  • Niemożność czynnego udziału w postępowaniu Ministra naruszyła jej konstytucyjne prawa - do procesu administracyjnego i do zaskarżenia ważnej dla niej decyzji

Sprawa pokrycia kosztów leku ratującego życie w chorobie nowotworowej wymaga jak najszybszego rozpoznania. Dlatego w swej skardze Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, by Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznał ją poza kolejnością i w trybie uproszczonym (bez rozprawy). Adam Bodnar uzasadnia to faktem, że sąd będzie rozstrzygał zagadnienie procesowe - konieczność udziału pacjenta w postępowaniu Ministra Zdrowia o pokrycie kosztów leku w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Pacjent sam nie może o to wystąpić - musi to uczynić szpital.

Historia sprawy

Szpital, w którym leczy się pani Katarzyna, zwrócił się do Ministra Zdrowia o zgodę na pokrycie kosztów leku Kadcyla - w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Minister odmówił, wskazując, że w leczeniu nie wykorzystano wszystkich dostępnych metod leczenia finansowanego. Szpital wniósł o ponowne rozpatrzenie sprawy. Pani Katarzyna napisała zaś wniosek o przyłączenie się do tego postępowania w charakterze strony, wnosząc o zgodę na pokrycie kosztów leku.

Nie odnosząc się do jej pisma, 10 stycznia 2019 r. Minister podtrzymał decyzję. Dopiero 21 stycznia 2019 r. poinformował pacjentkę, że nie jest ona stroną postępowania. W piśmie nie było jednak informacji o ostatecznej decyzji Ministra. Pani Katarzyna napisała ponaglenie, wskazując argumenty i za uznaniem jej za stronę postępowania, i za zasadnością pokrycia kosztów leku. Minister odpowiedział, że nie przysługuje jej przymiot strony w postępowaniu dotyczącym RDTL. Dlatego jej odwołanie uznał za niedopuszczalne.

Pani Katarzyna  wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

We własnej skardze Rzecznik zaskarżył decyzję Ministra Zdrowia z 10 stycznia 2019 r., podtrzymującą odmowę zgody na pokrycie kosztów Kadcyli. Zarzucił jej naruszenie prawa, które daje podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego. Pani Katarzyna bez własnej winy nie brała bowiem udziału w postępowaniu dotyczącym jej interesu prawnego. W ten sposób naruszono jej uprawnienia procesowe oraz konstytucyjne i międzynarodowe standardy ochrony praw człowieka i obywatela - art. 2, 78 Konstytucji; art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz art. 41 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Argumenty RPO

W świetle art. 28 Kodeksu postępowania administracyjnego stroną jest każdy, czyjego interesu prawnego lub obowiązku dotyczy postępowanie albo kto żąda czynności organu ze względu na swój interes prawny. O jego istnieniu decydują przepisy prawa, jeśli na ich podstawie można wyciągnąć wniosek, że udzielają one stronie konkretnych, indywidualnych i aktualnych korzyści.  

W ocenie Rzecznika interes prawny pani Katarzyny w uzyskaniu zgody na pokrycie kosztów leku wynika z art. 47d ust. 1 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który był podstawą zaskarżonej decyzji. Przesłanki tego przepisu to:

  • uzasadniona i wynikająca ze wskazań aktualnej wiedzy medycznej potrzeba zastosowania u świadczeniobiorcy leku, który nie jest finansowany ze środków publicznych w danym wskazaniu;
  • gdy jest to niezbędne dla ratowania życia lub zdrowia świadczeniobiorcy we wskazaniu występującym u jednostkowych pacjentów;
  • zostały już wyczerpane u danego świadczeniobiorcy wszystkie możliwe do zastosowania w tym wskazaniu dostępne technologie medyczne finansowane ze środków publicznych.

Ustawa kwalifikuje ratunkowy dostęp do technologii lekowych jako świadczenie gwarantowane. W odróżnieniu od pozostałych świadczeń gwarantowanych RDTL jest oparte na indywidualnej decyzji Ministra co do finansowania wobec konkretnego pacjenta. Przedmiotem rozstrzygnięcia jest zatem realizacja prawa podmiotowego pacjenta.

Z ust. 1 art. 68 Konstytucji wywodzi się podmiotowe prawo jednostki do ochrony zdrowia, którego treścią jest możliwość korzystania z systemu ochrony zdrowia. Z kolei z ust. 2 art. 68 Konstytucji wypływa obowiązek władz publicznych zapewnienia równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. System ochrony zdrowia, z którego korzystanie ma zapewnić realizację prawa do ochrony zdrowia, oparto na zasadzie tzw. pozytywnego koszyka świadczeń. Zgodnie z art. 15 ust. 1 ustawy świadczeniobiorcy mają prawo do świadczeń opieki zdrowotnej, których celem jest zachowanie zdrowia, zapobieganie chorobom i urazom, wczesne wykrywanie chorób, leczenie, pielęgnacja oraz zapobieganie niepełnosprawności i jej ograniczanie, a przysługują im – między innymi – świadczenia gwarantowane z zakresu RDTL.

W myśl art. 47d ust. 1 ustawy Minister bada stan faktyczny konkretnego pacjenta i rozstrzyga co do jego uprawnienia do otrzymania świadczenia. W ocenie Rzecznika jednoznacznie przesądza to, że pacjent ma interes prawny w postępowaniu dotyczącym zastosowania wobec niego RDTL.

Minister uzasadnił nieprzyznanie pacjentce prawa strony i pominięcie jej w postępowaniu artykułem 47e ust. 1 ustawy. Zgodnie z nim zgoda na pokrycie kosztów leku w RDTL jest wydawana na wniosek świadczeniodawcy, który ma zawartą umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie leczenia szpitalnego.

Rzecznik nie zgadza się z tym stanowiskiem. Art. 47e ustawy opisuje zainicjowanie postępowania o sfinansowanie leku. Ustawa warunkuje tę możliwość posiadaniem umowy z NFZ o udzielanie świadczeń szpitalnych. Art. 47e ust. 1 określa zatem, kto jest uprawniony do wystąpienia o zgodę na finansowanie leku w ramach RDTL. Jest to przepis szczególny względem art. 61 § 1 k.p.a. ustalającego regułę, że postępowanie wszczyna się na żądanie osoby, która jest stroną w rozumieniu art. 28 k.p.a. Oznacza tylko tyle, że pacjent nie może samodzielnie zainicjować postępowania ws. zgody na finansowanie leku w ramach RDTL.

Zasada że takie wnioski mogą składać wyłącznie podmioty oferujące stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne, ma służyć wczesnej weryfikacji zasadności wniosku. W ocenie Rzecznika jest to przepis proceduralny. Oznacza to, że na jego podstawie nie można identyfikować interesu prawnego w załatwieniu danej sprawy administracyjnej.

Skutki niezapewnienia stronie udziału w postępowaniu 

Zgodnie z orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego organ administracji jest obowiązany ustalić, kto w danej sprawie ma interes prawny, a następnie zapewnić mu możliwość udziału w postępowaniu. W sprawie pani Katarzyny z uwagi na art. 47e ust. 1 pkt 4 ustawy - nakazujący we wniosku wskazać imię i nazwisko świadczeniobiorcy - Minister mógł stwierdzić, że pacjentka posiada status strony. Ponadto 18 grudnia 2018 r. wniosła ona o przyłączenie do postępowania w charakterze strony, co Minister zignorował, doręczając decyzję wyłącznie szpitalowi. Tym samym Minister pozbawił stronę możliwości udziału w postępowaniu administracyjnym (art. 145 § 1 pkt 4 k.p.a.).

Jeśli zgromadzony w sprawie materiał pozwala stwierdzić, że osoba, której przysługiwał przymiot strony postępowania, została bez własnej winy w nim pominięta, uchybienie takie daje podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego na podstawie art. 145 § 1 pkt 4 k.p.a.

W  orzecznictwie NSA przyjęto, że w razie naruszenia prawa, które daje podstawę do wznowienia postępowania, możliwe jest uchylenie zaskarżonej decyzji niezależnie od tego, czy naruszenie mogło wpływ na wynik sprawy. Wyrażane są też stanowiska, że nie może dojść do uchylenia decyzji z powodu stwierdzenia podstawy do wznowienia postępowania administracyjnego, jeżeli nie ma pewności co do tego, że dana osoba - która bez własnej winy nie brała udziału w postępowaniu - chce z niego skorzystać. Na taką wolę pani Katarzyny wskazują jej pisma do MZ. Jest też możliwość jej zawiadomienia przez sąd i umożliwienia jej zajęcia stanowiska co do zarzutów Rzecznika.

Naruszenie praw i wolności obywatelskich pani Katarzyny

Pozbawienie pacjentki możliwości wzięcia udziału w postępowaniu dotyczącym jej interesu prawnego oznacza naruszenie jej prawa do procesu administracyjnego (art. 2 Konstytucji) oraz uprawnienia do zaskarżenia decyzji wydanej w pierwszej instancji (art. 78 Konstytucji). Pominięcie udziału pacjentki w postępowaniu spowodowało sytuację, w której w sposób władczy rozstrzygnięto o jej statusie prawnym bez udzielenia jej możliwości zajęcia stanowiska w sprawie dla niej istotnie ważnej – ochrony jej życia i zdrowia. Sprawiedliwość proceduralna wymaga, by obywatele zawsze mogli mieć możliwość aktywnego udziału w celu obrony swoich uzasadnionych prawnie oczekiwań.

Gwarantują to również przepisy prawa europejskiego - art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych oraz art. 41 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem prawo do obrony, które obejmuje prawo do bycia wysłuchanym i prawo do dostępu do akt, widnieje wśród praw podstawowych stanowiących integralną część porządku prawnego Unii i wymienionych w Karcie.

W ocenie RPO wzgląd na prawo do ochrony zdrowia i do życia pacjentki przemawia za koniecznością jak najszybszego rozpoznania sprawy i odstąpieniem w odniesieniu do niej od zasady rozpoznawania przez WSA spraw według kolejności wpływu. Z tych samych względów zasadne jest zastosowanie trybu uproszczonego. - Biorąc pod uwagę fakt, że na obecnym etapie sprawy rozstrzygnięciu podlegać będzie zagadnienie stricte procesowe (interes prawny pacjenta w postępowaniu o pokrycie kosztów leku w ramach RDTL), rozpoznanie sprawy na rozprawie nie wydaje się niezbędne - głosi skarga Rzecznika.

V.511.278.2019

RPO: przepisy ograniczające dostępność pytań z egzaminów lekarskich - niekonstytucyjne

Data: 2019-07-08
  • Pytania z egzaminów lekarskich mogą być udostępniane w trybie dostępu do informacji publicznej dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia
  • Według Rzecznika takie przepisy są niekonstytucyjne  
  • To opinia dla Trybunału Konstytucyjnego, który na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej bada nowelizację ustawy o zawodzie lekarzy z 2016 r.
  • Obecne przepisy powtarzają regulacje już wcześniej zakwestionowane przez TK - co jest konstytucyjnie niedopuszczalne

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do wniosku NRL z 2018 r., która zaskarżyła znowelizowaną 21 października 2016 r. ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw.

Chodzi o wprowadzenie ograniczenia dostępu dla ogółu obywateli do informacji publicznej w postaci pytań testowych z Lekarskich Egzaminów  Końcowych, Lekarsko-Dentystycznych Egzaminów Końcowych oraz Państwowych Egzaminów Specjalizacyjnych. Jest to możliwe dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia. Wgląd w pytania jest możliwy tylko dla przystępujących do egzaminu, po ich wykorzystaniu, i jedynie w drodze okazania ich w Centrum Egzaminów Medycznych. Wynoszenie pytań poza CEM czy ich kopiowanie jest zakazane.

Argumenty RPO

Według RPO kluczową kwestią jest, czy pytania egzaminacyjne stanowią informację publiczną  w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji m.in. o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego.

Zasada jawności/transparentności działania organów władzy jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Trybunał Konstytucyjny podkreśla, że powszechny i szeroki dostęp do informacji publicznej stanowi niezbędną przesłankę istnienia społeczeństwa obywatelskiego, a co za tym idzie - urzeczywistnienia demokratycznych zasad funkcjonowania władzy publicznej. Dostęp do informacji publicznej jest z jednej strony warunkiem świadomego uczestnictwa obywateli w podejmowaniu rozstrzygnięć władczych, a z drugiej umożliwia efektywną kontrolę obywatelską działań organów władzy.

Na organach władzy spoczywa obowiązek udzielania obywatelom określonych informacji o działalności instytucji. Oznacza to dostarczenie osobie zainteresowanej na jej żądanie pewnego zakresu informacji, która powinna być związana z działalnością publiczną. Obowiązek ten obejmuje każdą informacją wytworzoną, przetworzoną lub znajdującą się w posiadaniu władz publicznych bądź innych podmiotów wykonujących zadania publiczne.

Centrum Egzaminów Medycznych, które organizuje egzaminy, jest państwową jednostką budżetową podległą ministrowi zdrowia. W ocenie Rzecznika treść pytań przeprowadzonych egzaminów ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia społecznej kontroli nad przeprowadzaniem tych egzaminów.

Nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 28 kwietnia 2011 r.  wyłączyła stosowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej do testów i pytań testowych z egzaminów medycznych. W wyroku z 24 sierpnia 2011 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi podtrzymał jednak pogląd, że pytania egzaminacyjne są informacją publiczną a jedynie - w związku ze zmianą prawa - nie podlegają udostępnieniu.

RPO podkreśla, że inne organy władzy udostępniają pytania egzaminacyjne. Minister Sprawiedliwości publikuje zestawy pytań testowych z egzaminów wstępnych na aplikacje: adwokacką, radcowską i notarialną oraz egzamin na aplikację komorniczą. Centralna Komisja Egzaminacyjna publikuje m.in. arkusze maturalne i arkusze egzaminów ośmioklasisty. Informację publiczną stanowią pytania z egzaminu państwowego na prawo jazdy.

Według Rzecznika trudno wykazać istotną różnicę pomiędzy tymi egzaminami a egzaminami lekarskimi. Wszystkie są bowiem przeprowadzane przez podmioty publiczne na podstawie wcześniej przygotowanych pytań.

TK już raz orzekał w takiej sprawie

W tej sprawie szczególne znaczenie ma wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 czerwca 2016 r. (sygn. K 8/15). Uznał on niezgodność z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. Konstytucji artykułów nowelizacji ustawy  o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 2011 r. - w zakresie dostępności testów i pytań testowych z egzaminów lekarskich, które już się odbyły,

Trybunał powołał się na stanowisko RPO z pisma do Ministra Zdrowia z 29 października 2013 r, zgodnie z którym ograniczenia dostępu do pytań egzaminacyjnych nie dadzą się uzasadnić na gruncie Konstytucji. Rzecznik w pełni podtrzymuje to stanowisko.

Powołując się na orzecznictwo sądów administracyjnych i poglądy doktryny, TK podzielił stanowisko, że zadania testowe w trakcie egzaminów są informacją publiczną. Podkreślił też, że „dostęp do testów wykorzystanych na egzaminie służy nie tylko osobom przygotowującym się do egzaminu, ale także ochronie interesu całego społeczeństwa. Wprowadzenie norm, które uniemożliwiają udostępnianie testów z egzaminów lekarskich, które się odbyły, blokuje kontrolę społeczną nad właściwym wykonywaniem obowiązków powierzonych CEM, polegających na przygotowywaniu testów, w interesie społeczeństwa jest możliwość kontrolowania jakości pytań i w konsekwencji sposobu dopuszczania do zawodu lekarza osób właściwie do tego przygotowanych.”

Dlatego TK uznał wtedy, że ograniczenie prawa do informacji nie było konieczne ze względu na żadną z wartości wskazanych w art. 61 ust. 3 Konstytucji. Nie spełniało postulatu adekwatności i naruszało istotę gwarantowanego prawa, jakim jest prawo do informacji publicznej.

W ocenie RPO przepisy wskazane w obecnej sprawie zawierają w istocie analogiczne ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej, co przepisy uznane przez TK za niekonstytucyjne w 2016 r. Wyłączają bowiem możliwość udostępnienia pytań z przeprowadzonych egzaminów. Zmianie uległ jedynie zakres czasowy tego ograniczenia (5 lat). Przed upływem tego okresu nie sposób mówić o możliwości skorzystania z dostępu do informacji publicznej nawet w ograniczonym zakresie.

Wyłączenie przez 5 lat dostępu do informacji publicznej w praktyce powoduje, że możliwość skorzystania z prawa dostępu do informacji publicznej ma charakter iluzoryczny. Po upływie tego okresu nie jest bowiem możliwe skuteczne realizowanie celu dostępu do informacji, jakim jest kontrola społeczna nad właściwym wykonywaniem obowiązków przez CEM.

- W sprawie tej mamy więc do czynienia z wtórną niekonstytucyjnością przepisów ustawowych - podkreśla RPO. Tak określa się stan prawny ukształtowany wskutek wadliwej, powtarzającej niekonstytucyjne regulacje, działalności ustawodawcy.

Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązująca i są ostateczne. Wskazuje się, że z ustawy zasadniczej można wyprowadzić zakaz występowania wtórnej niekonstytucyjności, co oznacza m.in. zakaz stanowienia regulacji, które są obciążone identyczną wadą co przepis stanowiący przedmiot kontroli w wyroku TK.

- Taka praktyka działania ustawodawcy budzi sprzeciw z punktu widzenia poszanowania podstawowych prawi i wolności i konstytucyjnie nie może być dopuszczalna - wskazuje Adam Bodnar.

RPO podziela pogląd Naczelnej Rady Lekarskiej, że nie sposób wykazać konstytucyjnych przesłanek, które mogłyby uzasadniać ograniczenie dostępu do informacji publicznej jaką stanowią pytania egzaminacyjne z przeprowadzonych już egzaminów.

Całkowity brak dostępu do informacji publicznej przez 5 lat powoduje wyłączenie spod kontroli społecznej podstawowego przedmiotu działalności organu publicznego, jakim jest CEM. Ponadto forma udostępnienia pytań  ogranicza prawo osób, które uczestniczyły w egzaminach medycznych do informacji wytworzonych przez podmiot publiczny i w bezpośredni sposób dotyczących ich sytuacji życiowej. Przepisy te uniemożliwiają również wykorzystanie tych informacji publicznych np. w celach edukacyjnych.

W ocenie Rzecznika zaskarżone przepisy naruszają więc istotę prawa do informacji publicznej. Wyłączają bowiem bez uzasadnionej konstytucyjnie przyczyny pewien obszar działalności organów władzy publicznej z zakresu prawa dostępu do informacji publicznej, a tym samym czynią niemożliwym realizowanie podstawowych funkcji tego konstytucyjnego prawa.

Dlatego Rzecznik wniósł o uznanie odpowiednich przepisów ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty za niezgodne z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

VII.6060.20.2019

Upały dokuczają m.in. pasażerom kolei, które mają dbać o ich bezpieczeństwo

Data: 2019-07-01
  • Upały dają się we znaki pasażerom pociągów pozbawionych klimatyzacji, zwłaszcza kursujących na długich trasach
  • Koleje apelują o zabieranie odpowiednich zapasów wody. Ale prawo europejskie nakazuje im zapewnić pasażerom odpowiednie warunki bezpieczeństwa, higieny i należytej obsługi
  • Na naruszanie praw konsumentów wskazuje 9-godzinne opóźnienie pociągu TLK „Gwarek”, w którym wiele osób mdlało z upału i braku wody
  • W ocenie RPO na kolei powinno powstać centrum kryzysowe, które organizowałoby i koordynowaloby pomoc w nagłych przypadkach

Głośnym echem w mediach odbił się w połowie czerwca 2019 r. przypadek kursującego z Katowic do Słupska pociągu TLK „Gwarek”. Zmarł w nim pasażer, co spowodowało trzygodzinny postój w Pleszewie. Potem doszło do awarii sieci trakcyjnej, wskutek czego pociąg utknął na kolejne godziny w Rogoźnie. Z powodu upału ludzie, w tym kierowniczka pociągu, tracili przytomność - konieczna była interwencja służb medycznych. Straż pożarna schładzała wodą perony i rozdawała wodę pasażerom, wśród których było wiele dzieci i osób starszych jadących nad morze do uzdrowisk.

Nie byli oni informowani przez przewoźnika o całej sytuacji, a napoje rozdano po upływie znacznego czasu. Postój pociągu uniemożliwiał także korzystanie z toalety. Przewoźnik nie był w stanie zapewnić komunikacji zastępczej.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie zdarzenia mogą naruszać zbiorowe interesy konsumentów-podróżnych, szczególnie co do ich obsługi i bezpieczeństwa. Pod tym względem wątpliwe było zbyt późne i niedostosowanie do potrzeb i liczby pasażerów udostępnienie napojów, a także brak posiłków. Naruszające zasady bezpieczeństwa, w tym zdrowia i życia pasażerów, może być także niedostosowanie do tak długiej trasy składu pozbawionego klimatyzacji w upalne dni (o czym informowały wcześniej odpowiednie służby).

- Należy rozważyć, czy w kontekście zapewnienia bezpieczeństwa osobistego pasażerów, nie jest zasadne zbudowanie specjalnego centrum kryzysowego na kolei, monitorującego i organizującego pomoc w nadzwyczajnych okolicznościach, w ramach którego następowałaby koordynacja działania służb kolejowych i innych (pogotowia ratunkowego, straży pożarnej, policji), w celu zapewnienia i zachowania wysokiego standardu obsługi pasażerów oraz ich bezpieczeństwa – napisał RPO Adam Bodnar 18 czerwca do prezesa Urzędu Transportu Kolejowego Ignacego Góry.

Ochrona praw konsumentów-pasażerów gwarantowana jest na mocy Konstytucji. Z jej art. 76 wynika, że władze publiczne chronią konsumentów przed działaniami zagrażającymi ich zdrowiu, prywatności i bezpieczeństwu oraz przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi.

Zgodnie z Prawem przewozowym przewoźnik ma obowiązek dołożenia najwyższej staranności dla zapewnienia pasażerom odpowiednich warunków bezpieczeństwa i higieny oraz wygody i należytej obsługi. Zawierając umowę przewozu przez wykup biletu, pasażerowie mają prawo tego oczekiwać - tym bardziej, że kolejowy przewóz pasażerski dofinansowywany jest dodatkowo ze środków publicznych.

Ustawa o transporcie kolejowym zakazuje bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów w transporcie kolejowym, w szczególności w  kontekście odpowiednich warunków bezpieczeństwa i higieny oraz użycia środków transportowych odpowiednich do danego przewozu.

Z kolei rozporządzenie nr 1371/2007/WE  Parlamenty Europejskiego i Rady nakłada na przedsiębiorców kolejowych obowiązek zapewnienia osobistego bezpieczeństwa pasażerów w pociągach i na stacjach kolejowych. Pasażerowie mają  prawo do uzyskania informacji o opóźnieniu pojazdu. Przy   opóźnieniu trwającym powyżej 60 minut, powinni być zaopatrzeni w posiłki i napoje odpowiednio do czasu oczekiwania. O ile jest to możliwe, powinien zostać zapewniony transport z pociągu do stacji kolejowej, do miejsca odjazdu zastępczego środka transportu lub do miejsca przeznaczenia, jeżeli pociąg został unieruchomiony na trasie. Gdy połączenie kolejowe nie może być dalej wykonywane, przedsiębiorstwa kolejowe zobowiązane jest do zorganizowania jak najszybciej zastępczego transportu pasażerów. Pasażer ma zaś prawo żądania zwrotu kosztów biletu lub odszkodowania za opóźnienie.

W związku z wzmożonym ruchem pasażerskim w okresie wakacyjnym Rzecznik zwrócił się do Prezesa UTK o zbadanie sprawy i podjęcie działań dla zapewnienia pasażerom godnych i bezpiecznych warunków podróży, spełniających standardy unijne. Poprosił również o wskazanie, czy UTK prowadzi w tym celu prewencyjne kontrole przewoźników.

Adam Bodnar spytał także, czy rozważana jest potrzeba zbudowania centrum kryzysowego, obligująca wszystkich przewoźników do współpracy, pomocy i koordynacji z pogotowiem ratunkowym, strażą pożarną oraz policją w przypadku utrudnień, awarii czy wypadków.

V.7224.96.2019

Interwencja RPO w sprawie refundacji leków na nowotwór jelita grubego

Data: 2019-07-01
  • Z wykazu leków refundowanych miały zniknąć od 1 lipca dwa leki onkologiczne – cetuksymab oraz bewacyzumab, stosowane w ramach programu lekowego dotyczącego leczenia raka jelita grubego
  • Oznaczało to, że część pacjentów chorych na raka zostanie pozbawiona dostępu do terapii ratujących życie
  • Ministerstwo Zdrowia zmieniło zdanie i na ostatecznej liście leki te się znalazły

Chodzi o leki stosowane w tak zwanej pierwszej, drugiej i trzeciej linii leczenia u chorych nie kwalifikujących się do leczenia operacyjnego. Oznacza to, że dla większości chorych kontynuacja leczenia nie byłaby możliwa z uwagi na brak innej, alternatywnej terapii.

Interweniując w tej sprawie, RPO powoływał się na raport przygotowany przez Polską Koalicję Pacjentów Onkologicznych. Wynika z niego, że liczba zachorowań na nowotwory złośliwe jelita grubego w Polsce wyniosła w 2013 r. 17 tys. Każdego dnia z tego powodu umiera w Polsce aż 28 osób. Polska odnotowuje najwyższą dynamikę liczby zachorowań na raka jelita grubego w Europie.

W raporcie jest odniesienie do publikacji Obywatelskiego porozumienia na rzecz Onkologii pt. ,,Nowotwór jelita grubego – dostęp do leczenia w ramach świadczeń gwarantowanych w Polsce w świetle standardów europejskich”. Wskazano w niej, że m.in. leki cetuksymab oraz bewacyzumab dają możliwie korzystne działanie, tj. wydłużenie czasu przeżycia całkowitego u pacjentów z zaawansowanym rakiem jelita grubego. Na wzrostową tendencję w prognozie zachorowalności zwrócono uwagę w opracowanych mapach potrzeb w zakresie onkologii[1], gdzie podkreślono, że w 2029 r. w Polsce odnotowanych zostanie ponad 18,7 tys. nowych przypadków nowotworów złośliwych jelita grubego.

W sprawozdaniu kwartalnym NFZ w 2018 roku odnotowano ponad 2700 chorych, którzy skorzystali z leczenia cetuksymabem oraz bewacyzumabem.

V. 7013.46.2019




[1] Mapy potrzeb zdrowotnych w zakresie onkologii w Polsce, opubl. 31 grudnia 2015 r.  http://www.mz.gov.pl/wp-content/uploads/2015/12/MPZ_onkologia_Polska.pdf

 

 

SW: po śmierci Agnieszki Pysz nie było sygnałów co do pomocy psychologa dla współosadzonych

Data: 2019-06-19
  • Po śmierci Agnieszki Pysz w warszawskim areszcie nie zauważono niepokojących zachowań czy zaburzeń u innych kobiet
  • Gdyby była taka potrzeba, z inicjatywy personelu więziennego przeprowadzono by z nimi konsultacje psychologiczne; każda osadzona mogła też sama zgłosić się do psychologa
  • Tak Służba Więzienna odpowiedziała RPO w sprawie braku właściwej pomocy psychologicznej dla kobiet w areszcie po śmierci ich koleżanki  
  • Osoby doświadczające kryzysu często nie zwracają się po pomoc, nawet jeśli bardzo jej potrzebują - psycholog więzienny nie powinien był zatem uchylać się od własnej inicjatywy

Śmierć Agnieszki Pysz w 2017 r. wstrząsnęła polskim więziennictwem. Początkowo ukrywana, została ujawniona po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich, którego eksperci zebrali dokumenty i przeprowadzili rozmowy z wszystkimi związanymi ze sprawą. Kobieta zmarła, bo choć poważnie chorowała, nie dostała na czas pomocy lekarskiej. Służba Więzienna próbowała to ukryć, przedstawiając jej śmierć jako zdarzenie nagłe, niczym nie zapowiedziane.

Kiedy sprawa stała się publiczna, zajęła się nią prokuratura a także komisja sejmowa. Podczas obrad nadzorujący więziennictwo wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki przepraszał matkę Agnieszki Pysz za śmierć córki.

To tragicznie zdarzenie jest jednym z tych, po których trzeba sprawdzić sposób działania przedstawicieli państwa, by nigdy więcej się nie powtórzyły.

RPO: psycholog powinien był pomóc aresztantkom

Jednym z kroków, jakie podejmuje w tej sprawie RPO, jest analiza sytuacji, w jakiej znalazły się współosadzone z Agnieszką Pysz. Z ustaleń Rzecznika wynika, że jej zgon, który nastąpił w tak dramatycznych okolicznościach, wywołał bardzo silne emocje zwłaszcza wśród tych skazanych, które wcześniej bezskutecznie zabiegały o udzielenie pomocy medycznej.

Po tym, jak powiadomiły one funkcjonariuszy SW o radykalnym pogorszeniu stanu Agnieszki Pysz, podjęto decyzję o zamknięciu cel mieszkalnych. Osadzone nie zostały poinformowane, co się wydarzyło, ich wiedza o zdarzeniu pochodziła z zasłyszanych z korytarza urywków rozmów prowadzonych przez funkcjonariuszy SW i pracowników pogotowia ratunkowego.

Po zdarzeniu psycholog przeprowadził rozmowy tylko z tymi osadzonymi, które były zakwaterowane w celi z Agnieszką Pysz - mimo że wiele innych osadzonych żywo interesowało się jej stanem i opiekowało się nią podczas choroby. W czasie tych rozmów nie powiedział im o śmierci koleżanki, więc i tę interwencję psychologa trudno uznać za pomoc w traumatycznym wydarzeniu.

Nie można się zatem zgodzić ze stanowiskiem Dyrektora Generalnego Służby Więziennej, że w tej sytuacji psycholog nie miał obowiązku przeprowadzić rozmów ze współosadzonymi o śmierci współosadzonej.

Zgodnie z przepisami do zadań psychologa należy m.in. obejmowanie skazanych odpowiednimi oddziaływaniami psychokorekcyjnymi, które polegają w szczególności na psychoedukacji, poradnictwie psychologicznym oraz interwencjach kryzysowych. Sprawa śmierci Agnieszki Pysz była sytuacją kryzysową. Psycholog powinien był rozeznać, kto w oddziale, w jakim stopniu i zakresie potrzebuje pomocy psychologicznej i dostosować do tego swoje działania, nie ograniczając ich arbitralnie do osób zakwaterowanych w celi z Agnieszką Pysz - uznał Rzecznik.

Osadzone zapewne wiedziały, że mogą same zgłosić się do psychologa. Jednak osoby doświadczające kryzysu często same nie zwracają się po pomoc, nawet jeśli bardzo jej potrzebują. Psycholog więzienny, mając wiedzę o zaistniałym problemie, nie powinien był uchylać się od podejmowania inicjatywy.

Dlatego Rzecznik poprosił Dyrektora Generalnego SW, aby ponownie przeanalizował swe stanowisko i uwzględnił problem w programach szkolenia zawodowego psychologów więziennych.

Odpowiedź SW

- Z pewnym zaskoczeniem przyjąłem stwierdzenie przez Pana zaniedbań w zakresie udzielania właściwego wsparcia psychologicznego osadzonym po zdarzeniu - odpisał Rzecznikowi zastępca dyrektora generalnego SW płk Grzegorz Fedorowicz.  

W sytuacjach kryzysowych, więzienni psycholodzy dokonują identyfikacji osób wymagających bezwzględnie pomocy psychologicznej i osób, które w danym momencie nie wymagają takiego kontaktu. Psycholog również dokonał takiej oceny i przeprowadził rozmowy z osadzonymi z celi, w której zakwaterowana była pani Agnieszka Pysz. - Trudno teraz jednoznacznie orzec (po dwóch latach od zdarzenia), czy w omawianym przypadku taka ocena była prawidłowa lub nie - wskazał płk Fedorowicz.

W jego ocenie trudno przyjąć za bezsprzecznie wiarygodne informacje z pisma RPO „pozyskane wyłącznie od osadzonych, bez jakichkolwiek informacji ze strony administracji, czy psychologa bezpośrednio zaangażowanego w tę sprawę”.

Czynnikiem wspomagającym pomoc psychologiczną jest charakter relacji, jaką buduje psycholog z osadzonym. W sytuacji wywierania presji i nacisku, o którym pisze Rzecznik („wychodzenia z inicjatywą poza zasadę informowania, że w razie potrzeby każdy osadzony może skorzystać z pomocy psychologicznej"), rozmowa przestaje mieć walor pomocy psychologicznej. - Każdy osadzony w takiej sytuacji powinien być świadomy dobrowolności kontaktu z psychologiem z jednoczesną świadomością o przysługującym mu prawie - do odmowy rozmowy, jeśli tego nie chce – podkreślił zastępca dyrektora generalnego SW.

Według niego część osadzonych może nie przejawiać chęci kontaktu z psychologiem a przyjęcie zasady, iż każdy osadzony w tej sytuacji powinien być objęty obligatoryjnymi oddziaływaniami psychologicznymi bez oceny ich realnej potrzeby, może doprowadzać do sytuacji ponownej retraumatyzacji i nasilenia reakcji kryzysowych bądź traumatyzacji zastępczej. W konsekwencji takie działania mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc osobom w kryzysie.

- Kierowaliśmy się empatią i zrozumieniem tej bardzo trudnej dla wszystkich sytuacji – głosi pismo płk. Grzegorza Fedorowicza. Po zdarzeniu sytuacja w oddziale mieszkalnym oraz w całej jednostce penitencjarnej była monitorowana przez personel więzienny. Nie zauważono żadnych sygnałów wskazujących na niepokojące zachowania czy zaburzenia w codziennym funkcjonowaniu osadzonych, poczucia silnego zagrożenia, które spowodowane mogły być ekstremalnym stresem w wyniku doświadczania intensywnych negatywnych emocji po zdarzeniu.

Z pełną odpowiedzialnością należy podkreślić, ze gdyby taka potrzeba zaistniała, takie konsultacje psychologiczne byłyby przeprowadzone z inicjatywy personelu więziennego. Niezależnie od tego każda osadzona miała możliwość indywidualnego zgłoszenia się do psychologa.

Nawiązując do podnoszonej przez RPO potrzeby poświęcenia większej uwagi w programie szkolenia kwestiom reakcji psychologa w sytuacjach kryzysowych, płk Grzegorz Fedorowicz poinformował, że problematyka ta jest ujęta w programie szkolenia zarówno w formie teoretycznej jak i praktycznej, a umiejętność pracy z osobą w kryzysie jest jedną z podstawowych umiejętności niezbędnych w wykonywaniu zawodu psychologa.

IX.517.1778.2017

RPO: po zmianie prawa dpsy, szkoły i fundacje mają trudności z zakupem leków

Data: 2019-06-14
  • Domy pomocy opieki społecznej, szkoły i fundacje mają ogromne trudności z zakupem leków dla swych podopiecznych - alarmuje RPO
  • Nie mogą bowiem kupować leków w aptece na fakturę,  a w obrocie pozaaptecznym mają ograniczony dostęp do produktów leczniczych 
  • To efekt nowelizacji Prawa farmaceutycznego, która weszła w życie 6 czerwca 2019 r.
  • Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia o pilną nowelizację prawa farmaceutycznego w tej kwestii

Według znowelizowanego Prawa farmaceutycznego sprzedaż leku przez aptekę może odbywać się wyłącznie wobec podmiotów uprawnionych - pacjentów oraz podmiotów prowadzących działalność leczniczą. W przypadku podmiotów niewykonujących działalności leczniczej i niebędących uprawnionymi do prowadzenia obrotu produktami leczniczymi (co dotyczy np. fundacji, domów pomocy społecznej, domów dziecka) możliwa jest wyłącznie sprzedaż produktów leczniczych dopuszczonych do obrotu w sklepach ogólnodostępnych, oraz w sklepach specjalistycznych zaopatrzenia medycznego.

Dochodzi zatem do sytuacji, w której domy pomocy opieki społecznej, szkoły czy fundacje nie mogą zakupić leku w aptece na fakturę. Wówczas, zgodnie z art. 86a prawa farmaceutycznego, są traktowane jako podmiot nieuprawniony. Natomiast w obrocie pozaaptecznym posiadają ograniczony dostęp do produktów leczniczych.  Oznacza to, że mają one obecnie ogromne trudności z zakupem leków dla swoich podopiecznych.   

Wątpliwości RPO budzą również regulacje co do kar za naruszenie tych przepisów. Stanowią one, że kto zbywa produkt leczniczy z naruszeniem ustawy, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Może zatem dojść do sytuacji, w której farmaceuta  może podlegać odpowiedzialności karnej za sprzedaż leku podmiotom nieuprawnionym np. dps-om czy fundacjom, który jest niezbędny do leczenia podopiecznego pacjenta.

W myśl art. 68 Konstytucji obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

Adam Bodnar wystąpił do ministra Łukasza Szumowskiego o pilne podjęcie inicjatywy ustawodawczej w celu nowelizacji prawa farmaceutycznego we wskazanym zakresie.

V.7013.42.2019

Spotkanie regionalne w Świnoujściu

Data: 2019-06-13

Na spotkanie w Świnoujściu jechaliśmy z duszą na ramieniu: jeśli w Koszalinie było tylko 20 osób, to ile przyjdzie tu? Przyszło ponad 60, nie starczyło dla wszystkich krzeseł w Galerii Art - Miejskim Domu Kultury, tak że ta relacja na gorąco została spisana na podłodze. Świnoujście, jak okazuje się, ma wiele lokalnych problemów o znaczeniu ogólnopolskim – a ludzie chcą tu o tym rozmawiać.

- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.

Wczoraj skończyliśmy prace nad rocznym raportem z prac Rzecznika – jest on przygotowany w układzie konstytucyjnym, artykuł po artykule, tak by każdy mógł się przekonać, jak wygląda realizacja naszych praw i wolności [w piątek lub w poniedziałek raport ten będzie dostępny tu].

A skąd RPO wie o tym, jak są przestrzegane? Ze skarg od ludzi. To oni decydują o tym, co będzie w Informacji RPO – powiedział Adam Bodnar.

Uczestnicy spotkania zadawali pytania w turach po trzy – a RPO na nie w takim rytmie odpowiadał.

Jak się można bronić przed działaniami władzy?

- Czy dzisiejsi rządzący staną przed jakimś trybunałem? Jakie mamy mechanizmy obrony?

RPO: Nasz problem polega na tym, że instytucje, których zadaniem było powściąganie rządzących, nie działają. Przede wszystkim chodzi o Trybunał Konstytucyjny, ale także o podporządkowanie prokuratury politykom.

Proszę jednak pamiętać, że to my, obywatele, kontrolujemy polityków. Bardzo wiele zależy od postawy ludzi.

Prawa wyborcze

- Żona wyszła w piątek ze szpitala, a w niedzielę było głosowanie. I w komisji okazało się, że jest skreślona z listy (wpisano ją na listę w szpitalu)

RPO: Temu musimy się przyjrzeć. Jeśli doszło do błędu administracji, to być może trzeba rozważyć złożenie pozwu cywilnego o ochronę dóbr osobistych poprzez naruszenie praw wyborczych.

Emerytury

Emerytury kobiet z 1953

- Odliczono mi wszystko, co dostałam na wcześniejszej emeryturze. ZUS powinien był mnie powiadomić o tym, że tak działają przepisy emerytalne w przypadku kobiet z mojego rocznika (przepisy mające skłonić ludzi do pracy dłuższej z 2012 r., dotknęły ten rocznik, bo w momencie uchwalenia ustawy kobiety urodzone z roku 1953 zyskały prawo do wcześniejszej emerytury. Tymczasem wedle nowych przepisów kwoty wypłacone na wcześniejszą emeryturę pomniejszają emeryturę powszechną, po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Trybunał Konstytucyjny uznał to za niekonstytucyjne).

RPO: Problem w tym, że sytuacje kobiet z tego rocznika są prawnie różne. Dlatego nie da się tu powiedzieć, co robić. Proszę do nas napisać, a zajmiemy się sprawą indywidualnie.

Na razie jesteśmy optymistami, przygotowany przez Senat projekt idzie w dobrym kierunku.

Rząd zapowiedział w nowej kadencji obniżki emerytur

- Teraz obniża się emerytury żołnierzom, potem przyjdzie kolej na nas. Co zrobimy?

RPO: Powiem coś, na co polityk sobie pewnie nie może pozwolić. Nasz system emerytalny się nie utrzyma. Musimy zacząć porozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego, bo nie będzie z czego utrzymać rosnącej liczby emerytów.

Niestety, skoro można było zmniejszyć emerytury tym, którzy choć jeden dzień pracowali w PRL-owskim MSW, to jaki problem obniżać emerytury innym grupom zawodowym? Dziś to możliwe, bo nie działa Trybunał Konstytucyjny. Więc zamiast otwartej, publicznej debaty, można po prostu odbiera ludziom prawa nabyte.

Co z likwidacją OFE?

RPO: Jeśli chodzi o likwidację OFE, to pierwszy krok w tym kierunku zrobił poprzedni rząd. A Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z wątpliwościami w tej sprawie mojej poprzedniczki, prof. Ireny Lipowicz.

W przypadku teraz zapowiadanych zmian RPO będzie przede wszystkim zwracał uwagę na to, na ile obywatele będą mogli świadomie podejmować decyzje.

Świnoujście pięknieje, ale nie dla zwykłych ludzi tylko dla turystów

- Pięknieje to, co widać z zewnątrz, ale nie podwórka. Remontowane są kościoły, ale wspólnoty nie mają szanse wsparcia na budowę zwykłych śmietników.

RPO: Jak mam Pani pomóc?

- Nie wiem, do kogo mam się zwrócić.

RPO: Po pierwsze – do radnych.

- Byłam.

RPO: Po drugie – warto korzystać z prawa do petycji. Bo petycja musi być opublikowana a instytucja, w której gestii jest rozwiązanie problemu, musi publicznie na to odpowiedzieć (choć nie musi się z nami godzić)

Po trzecie – składać wnioski o dostęp do informacji publicznej, np. o to jakie są realizowane inwestycje, na jakich zasadach (proszę korzystać z doświadczenia organizacji Watchdog Polska).

Profesor Wiktor Osiatyński mawiał, że Rzeczpospolita Obywatelska powstanie nie wtedy, kiedy obywatel pogoni urzędnika, by naprawił jedną dziurę w drodze, ale gdy obywatele zorganizują się, by namierzać liczne dziury, przekazywać informacje i wspólnie doprowadzać do naprawy.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO: Polecam Państwu kontakt z organizacją pozarządową, która wie, jak to robić

Czy ochrona środowiska podlega ochronie Konstytucji?

- Gdzie szukać granicy między inwestycjami a zrównoważonym rozwojem. Czy rezydent miasta  może nazywać członków Stowarzyszenia Zielone Wyspy Świnoujście „pseudoekologami”

RPO: Zrównoważony rozwój jest zasadą ustrojową zapisaną w Konstytucji. Prawo do czystego środowiska zapisane jest w art. 74 Konstytucji, a także w art. 68 – w kontekście ochrony zdrowia. To oznacza oczywiście różne zobowiązania dla władzy publicznej.

A obywatelom? Obywatelom gwarantuje prawo do uczestnictwa w procedurach informacyjnych i konsultacyjnych dotyczących środowiska. A ponieważ procedury te nie są dobrze realizowane, to tu może interweniować RPO. Bo może kwestionować decyzje administracyjne czy przystępować do postępowań administracyjnych.

A co do słów – każda osoba sprawująca funkcję publiczną musi niestety uważać na słowa. Powinniśmy popierać rozwój społeczeństwa obywatelskiego, a na złe słowa trzeba reagować.

Plany budowy portu kontenerowego w Świnoujściu

- Tuż pod naszymi oknami w prawobrzeżnym Świnoujściu ma powstać gigantyczna inwestycja. Ludzie się tu organizują przeciwko inwestycji, prezydent miasta zapowiadał referendum. Ale Sejm przygotowuje specustawę, która odbierze nam prawo nie tylko do zabrania głosu, ale także do odszkodowań za pogorszenie się warunków życia.

Lokalne stowarzyszenie złożyło już petycję w tej sprawie do Parlamentu Europejskiego i ma już ona nadany bieg.

RPO: Niestety, specustawy od dawna są sposobem na szybkie załatwienie sprawy i ograniczenie protestów obywateli. Dlatego ważne jest korzystanie z procedur europejskich.

Sprawie dokładnie przyjrzymy.

Sytuacja mediów lokalnych

Media, które nie pochlebiają władzy, nie dostają reklam samorządowych.

RPO: Przykład idzie z góry. To samo dzieje się w mediach ogólnopolskich. Na szczeblu lokalnym można się bronić wnioskami o dostęp do informacji publicznej o to, kto i na jakich zasadach dostaje reklamy.

Dziecko z niepełnosprawnością

- Moje dziecko ma 12 lat. Kiedy skończy 24 lata skończy się dla niego pomoc. Dla osób dorosłych z niepełnosprawnością brakuje rehabilitacji i opieki wytchnieniowej dla opiekunów. Staramy się w Szczecinie o stworzenie kolejnego Środowiskowego Domu Samopomocy dla osób z niepełnosprawnością intelektualnego, ale dziś polityka rządu polega na „likwidowaniu białych plam”, czyli budowaniu takich domów, gdzie ich w ogóle nie ma. A to znaczy, że dla mojego syna miejsca w ŚDS nie będzie, bo w Szczecinie są już trzy takie placówki – tyle że tego jest dużo za mało. I wszystko, co dla dziecka zostało zrobione, zostanie zmarnowane

RPO: Dziękuję za tę uwagę. Malo kto rozumie, że tu nie tylko chodzi o kolejne inwestycje  ale o wysiłek i pracę już włożoną.

Jeśli dostaniemy dokumenty, możemy zacząć zadawać pytania. Może to przyspieszy proces decyzyjny?

Pytania z karteczek

Dlaczego Pan nie stoi na straży wolności religijnej i nie występuje przeciw jawnemu szydzeniu z wiary katolickiej?

RPO: To jest ocena. My interweniujemy w tych sprawach (choć mało kto to nagłaśnia). A ciekawym dowodem na to jest nasz raport o dyskryminacji z powodów religijnych w miejscu pracy. Dotyczy ona także katolików.

Szydzenie z obrzędów religijnych mi się po prostu nie podoba. Nie należy się zapędzać w takie skrajności, jeśli walczy się o szacunek i podstawowe prawa.

Dostępność sądu pracy

Sąd pracy dla Świnoujścia jest w Goleniowie. Bez samochodu się nie dojedzie.

RPO: Sprawdzimy. Może poskutkuje pismo do Ministra Sprawiedliwości.

Czy Biuro RPO notuje wzrost dyskryminacji ze względu na dyskryminację w miejscu pracy

RPO: Takich skarg nie ma, ludzie nie zgłaszają. Ale mamy skargi na sposób traktowania w instytucjach publicznych, które są reorganizowane w taki sposób, że likwiduje się instytucję, powołujemy nową, a nowe stosunki pracy nawiązujemy tylko z niektórymi.

Dostępność do leczenia onkologicznego

RPO: nie mam na ten temat wiedzy. Ale myślę, że problem jest taki, że w ogóle za mało przeznaczamy na leczenie. Żyjemy dłużej, więc chorujemy. A to kosztuje.

 

Jak powinna wyglądać opieka medyczna wobec osób pozbawionych wolności

Data: 2019-06-06

Od 3 do 6 czerwca 2019 r. w Ośrodku Szkolenia Służby Więziennej w Suchej przedstawiciele więziennej służby zdrowia dyskutowali o opiece medycznej sprawowanej wobec osób pozbawionych wolności.

Jeden z paneli poświęcony był sprawom podnoszonym przez Rzecznika Praw Obywatelskich w kierowanych do Centralnego Zarządu Służby Więziennej wystąpieniach generalnych. W panelu wzięły udział dr Hanna Machińska, zastępczyni RPO i Jolanta Nowakowska, zastępczyni dyrektora Zespołu ds. Wykonywania Kar. Rozmowa z przedstawicielami Biura Służby Zdrowia w CZSW, naczelnymi lekarzami okręgowych inspektoratów Służby Więziennej, dyrektorami więziennych szpitali, kierownikami więziennych ambulatoriów, lekarzami i pielęgniarkami była skoncentrowana na trzech obszarach:

  • osoby w ciężkim stanie zdrowia – postępowanie lecznicze i procedury, przewidziane w kodeksie karnym wykonawczym, pozwalające na zwolnienie umierającego pacjenta;
  • osoby chorujące psychicznie - różny status prawny chorego, odmienne problemy w zakresie zapewnienia odpowiednich świadczeń medycznych;
  • osoby nowo przyjmowane do jednostek penitencjarnych, będące ofiarami przemocy - szczególna rola lekarza w dokumentowaniu obrażeń i potrzeba korzystania z narzędzia w postaci tzw. mapy ciała. 

Rzecznik jest przekonany, że w każdym przypadku, gdy jest to możliwe, ciężko chory więzień będący w stanie terminalnym, powinien przebywać wśród bliskich. Dlatego też Służba Więzienna musi korzystać z przewidzianych prawem procedur, pozwalających na powrót umierającego więźnia do rodziny. Takie możliwości daje art. 153 § 1 k.k.w. w zw. z art. 150 § 1 k.k.w. (przerwa w karze) oraz art. 15 k.k.w. (umorzenie postępowania wykonawczego).

Zwrócono uwagę, że wobec osób w stanie terminalnym cel izolacyjno-zabezpieczający musi ustąpić miejsca na rzecz zasady humanitarnego traktowania i przekonania o braku celowości kontynuowania pozbawienia wolności w świetle stanu zdrowia skazanego[1]. Rzecznik upatruje w tych sytuacjach szczególną rolę lekarza, który kierując się normami zawartymi w Kodeksie Etyki Lekarskiej, dostrzega w umierającym skazanym cierpiącego człowieka, którego należy objąć opieką ukierunkowaną na poprawę jakości życia, uśmierzaniu bólu, łagodzeniu cierpień.

Lekarze są zgodni, że w zakładach karnych i aresztach śledczych przebywa coraz więcej osób z różnymi zaburzeniami psychicznymi, w tym chorujących psychicznie. Więzienne szpitale dysponują jednak jedynie 66 miejscami, w których dostępna jest całodobowa opieka psychiatryczna. To zdecydowanie za mało, zwłaszcza wobec pojawiającego się nowego zjawiska – sądy karne coraz częściej wydają postanowienia o wykonywaniu tymczasowego aresztowania w szpitalu psychiatrycznym (na podstawie art. 260 k.p.k.). Ponieważ rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 16 czerwca 2015 r. nie zawiera wykazu podmiotów leczniczych znajdujących się poza systemem więziennictwa, sądy oczekują, że tymczasowo aresztowani będą umieszczani w więziennych szpitalach psychiatrycznych[2]. Z uwagi na brak miejsc, postanowienia sądów niejednokrotnie nie mogą być zrealizowane.

Lekarze psychiatrzy zwracali również uwagę, że niejednokrotnie sądy kierują do szpitali psychiatrycznych osoby tymczasowo aresztowane, które nie wymagają leczenia i pobytu w warunkach szpitalnych, co dodatkowo zwiększa problem braku miejsc dla chorych.

Brakuje również skutecznych systemowych rozwiązań dotyczących sposobu wykonywania tymczasowego aresztowania wobec osób z orzeczonym środkiem zabezpieczającym w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym. W praktyce nie jest realizowana dyrektywa zawarta w art. 264 k.p.k., która stanowi, że tymczasowe aresztowanie takiej osoby wykonuje się w warunkach umożliwiających stosowanie odpowiedniego postępowania leczniczego, terapeutycznego, rehabilitacyjnego oraz resocjalizacyjnego.

Jedną z podstawowych gwarancji ochrony osób pozbawionych wolności przed torturami jest rzetelne badanie lekarskie, połączone z precyzyjnym dokumentowaniem obrażeń. Dlatego też RPO uważa, że lekarze więzienni, przeprowadzając wstępne badania osadzonych, powinni korzystać z tzw. map ciała. Wprowadzenie tego narzędzia dokumentowania badania lekarskiego we wszystkich jednostkach penitencjarnych spowoduje, iż badanie osób pozbawionych wolności będzie rzeczywistym i rzetelnym sprawdzeniem ich stanu zdrowia, a nie jedynie opinią wydawaną na podstawie pobieżnego wywiadu. Podkreślono, iż to właśnie przedstawiciele więziennego personelu medycznego, jako osoby dysponujące specjalistyczną wiedzą, powinni wykazać szczególne zainteresowanie co do występujących u pacjentów dolegliwości i śladów na ciele[3].

Przedstawicielki RPO spotkały się też z kilkoma skazanymi, którzy odbywają karę pozbawienia wolności w oddziale tymczasowego zakwaterowania skazanych w Ośrodku Doskonalenia Kadr Służby Więziennej w Suchej.  Więźniowie wyrażali zadowolenie z warunków odbywania kary i sposobu ich traktowania. Mieszkają w celach – pokojach otwartych przez całą dobę, wyposażonych m.in. w lodówkę, kuchenkę mikrofalową, sprzęt rtv. Łazienki ze stanowiskiem prysznicowym, dostępne o każdej porze, umożliwiają utrzymywanie higieny osobistej na właściwym poziomie. Wszyscy pracują odpłatnie, są zatrudnieni na stanowiskach pomocniczych: kucharze, ogrodnicy, stolarze. W czasie wolnym korzystają z zajęć ko (biblioteka, zajęcia teatralne, koncerty muzyczne) oraz licznych atrakcji tego miejsca. Ośrodek jest bowiem położony na zalesionym półwyspie otoczonym Zalewem Koronowskim. Taki  sposób odbywania ostatniego etapu kary  jest wyrazem uwzględnienia w procesie resocjalizacji skazanego zasady progresji i indywidualizacji. Stanowi też najlepszą formę przygotowania do życia po zwolnieniu.




[1] WG do Dyrektora Generalnego SW z dnia 22.03.2019 r. – IX.517.532.2019

[2] WG  do MS z dnia 27.08.2015 r., 7.12.2015 r. oraz do Prezesa Rady Ministrów z dnia 20.12.2016 r.

[3] WG do Dyrektora Generalnego SW z dnia 24.10.2017 r., 29.01.2019 r., 27.05.2019 r. – KMP.571.6.2017

 

Procedura kierowania do uzdrowisk dyskryminuje osoby niesamodzielne

Data: 2019-06-06
  • Jeśli do sanatorium ma jechać osoba wymagająca pomocy w codziennym funkcjonowaniu, to powinna móc się tam udać z bliską osobą. W efekcie w ogóle nie dostaje skierowania
  • Przepisy nie sprzeciwiają się temu, by do sanatorium jechać ze wsparciem. Jednak oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia z reguły nie uwzględniają takich próśb
  • Od 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca na to uwagę Ministrowi Zdrowia

Problem polega na tym, że lekarz kierujący do uzdrowiska musi sprawdzić przeciwskazania do pobytu w sanatorium i to, czy pacjent ma zdolność do samoobsługi i samodzielnego poruszania się (na nogach albo na wózku). RPO zgadza się, że pacjent może być w takim stanie, że nie powinno się go kierować do sanatorium. Jednak niepełnosprawność nie może być jedynym czynnikiem decydującym o niemożności skorzystania z uzdrowiska.

Ratyfikując Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, Polska uznała równe prawo wszystkich osób z niepełnosprawnościami do życia w społeczności lokalnej, wraz z prawem dokonywania wyborów na równi z innymi osobami. Jednym z instrumentów realizacji prawa do niezależnego życia jest dostępność usług asystenta osobistego osoby z niepełnosprawnością, o którym mowa w Konwencji. A leczenie uzdrowiskowe osób niesamodzielnych można powiązać z wdrożeniem usług asystenckich.

Minister Zdrowia nie kwestionował argumentów RPO, ale zwrócił uwagę, że powiązanie asystencji z leczeniem uzdrowiskowym wymaga:

  • przypisania asystencji do struktury zawodów z zakresu ochrony zdrowia,
  • dostosowania warunków udzielania świadczeń zdrowotnych w sposób umożliwiający ich realizację przez asystencję,
  • stworzenia systemu finansowania świadczeń udzielanych przez asystentów.

Jednak, jak wynikało z odpowiedzi, takie prace nie były prowadzone w Ministerstwie Zdrowia.

Dlatego teraz RPO ponowił wystąpienie. Przypomniał, że problemy z dostępnością świadczeń ochrony zdrowia dla osób z niepełnosprawnościami lub seniorów często są sygnalizowane w korespondencji do Rzecznika oraz w trakcie spotkań regionalnych (ostatnio – w Augustowie). Problem jest ważny i wymaga rozwiązania.

V.7011.58.2016

Pani Marta z refundacją leku z konopi na ból. Po wyroku sądu Minister Zdrowia uwzględnił pogląd Rzecznika

Data: 2019-06-05
  • Pani Marta jednak dostanie refundację leku uśmierzającego ból w rzadkiej chorobie nóg. Koszt leku – suszu z konopi - pochłaniałby większość jej dochodów
  • W 2017 r. Minister Zdrowia odmówił refundacji, ale w 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił tę decyzję
  • Wnosił o to Rzecznik Praw Obywatelskich, powołując się na gwarantowane przez Konstytucję prawo do godności, ochrony zdrowia i życia ludzkiego
  • Teraz minister wydał zgodę na refundację leku 

Pani Marta cierpi na algodystrofię nóg - rzadką chorobę powodującą bóle praktycznie uniemożliwiające funkcjonowanie. Brała wiele różnych leków, ale nie pomagały. Dopiero lek zawierającym marihuanę medyczną przyniósł ulgę. Ale preparat dostępny w Polsce wywołał u pani Marty alergię. Trzeba było go zamienić na marihuanę produkowaną za granicą – Minister Zdrowia wydał na to zgodę. Ale na refundację już nie, mimo że koszty marihuany leczniczej pochłaniały większość dochodów pani Marty.

Minister odmawia - sąd podtrzymuje

Decyzją z 10 maja 2017 r. Minister Zdrowia  odmówił wydania zgody na refundację leku B.  Uzasadniał to brakiem dowodów, aby marihuana w jej sytuacji przynosiła więcej korzyści niż zagrożeń, a jest przy tym droga. Powołał się na art. 12 pkt 3-6 i 8-11 ustawy o refundacji, który każe uwzględniać skuteczność kliniczną i praktyczną, bezpieczeństwo stosowania, relację korzyści zdrowotnych do ryzyka stosowania, konkurencyjność cenową oraz wpływ na wydatki ze środków publicznych). Rzecz w tym, że minister posługiwał się ogólnymi opiniami konsultantów, ale nie opiniami w sprawie zdrowia pani Marty, nawet wydanymi przez tych samych konsultantów.

Pani Marta złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazała, że odmowa refundacji leku, który przynosi jej ulgę, kiedy inne metody zawodzą, nie może być rozumiana inaczej, jak odebranie jej prawa do leczenia bólu. W ujęciu prawnym argument ten brzmi tak: „jest to sprzeczne z prokonstytucyjną wykładnią ustawy refundacyjnej oraz z ustawą o prawach pacjenta, która  przyznaje prawo do leczenia bólu”. Pani Marta podkreślała skuteczność leku, bezpieczeństwo i to, że korzyści są warte ceny.

WSA w grudniu 2017 r. oddalił tę skargę. Uznał, że tok rozumowania ministra był prawidłowy. Niespełnienie bowiem choć jednego z ustawowych kryteriów refundacji powinno prowadzić do jej odmowy. Sąd zaznaczył, że nie ocenia słuszności i celowości; kontroluje tylko legalność decyzji.

Adwokatka pani Marty wniosła skargę kasacyjną do NSA. Argumentowała m.in., że minister nie uwzględnił w decyzji tego, co napisał lekarz w zapotrzebowaniu na lek z zagranicy. Nie odniósł się więc do konkretnego przypadku.

Argumenty RPO 

RPO przystąpił do tego postępowania przed NSA (sygn. akt: II GSK 844/18). Poparł skargę kasacyjną, bo odmowa refundacji leku, zwłaszcza przynoszącego ulgę w bólu, powinna być szczególnie przekonująco i jasno uzasadniona.

Rzecznik ocenił, że to, jak Minister Zdrowia interpretuje przepisy, jest sprzeczne z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi: prawem do: godności (art. 30 Konstytucji), ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji) oraz życia ludzkiego (art. 38 Konstytucji). Prawo do ochrony zdrowia jest nie tylko prawem, które nam daje państwo, ale wynika z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka.

Dlatego zarówno Minister, jak i WSA dokonali niewłaściwej wykładni przepisu, że aby człowiek dostał refundację, musi spełnić wszystkie warunki (art. 39 ust. 1 w zw. z art. 12 ustawy o refundacji). Wystarczy niespełnienie choćby jednej przesłanki, aby zgody odmówić.

Według RPO Minister nie odniósł się w ogóle do stanu pacjentki. Wskazał tylko, że skoro lek nie jest w pełni bezpieczny i nie ma niepodważalnych dowodów na jego wyższą skuteczność, to korzyści zdrowotne nie przewyższają ryzyka. Tymczasem, jak wynika z wystawionego przez lekarza prowadzącego zapotrzebowania, akurat w tym przypadku lek był niezbędny dla ratowania życia i zdrowia. A potwierdził to konsultant wojewódzki w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu prof. Jarosław Deszczeński.

WSA powołał się na opinię konsultanta krajowego w tej dziedzinie – na ten jej fragment, w którym napisał, że nie ma dowodów na skuteczność leczenia kannabinoidami algodystrofii. WSA cytował też konsultanta krajowego w dziedzinie medycyny paliatywnej, że nie ma dowodów na skuteczność kannabinoidów w leczeniu bólu. Ale w opiniach tych – i pięciu pozostałych – były też argumenty odnoszące się do stanu zdrowotnego tej pacjentki. Minister (a za nim WSA) pominął też opinię prof. Deszczeńskiego, a także lekarza prowadzącego oraz pozostałych konsultantów, że refundacja jest w tym przypadku zasadna (dwie opinie wprost na to wskazywały).

Wyrok NSA i zmiana decyzji Ministra Zdrowia  

W wyroku z 17 lipca 2018 r. NSA uchylił zaskarżony wyrok WSA i zwrócił sprawę MZ. NSA wskazał, że organ obowiązany jest ocenić wagę poszczególnych przesłanek w konkretnej, indywidualnej sprawie z rozważeniem interesu społecznego i słusznego interesu strony - co musi być odzwierciedlone w uzasadnieniu rozstrzygnięcia. NSA uznał, że w tej sprawie nie dokonano wszechstronnej oceny materiału dowodowego i nie wyjaśniono przyczyn pominięcia dowodów, wskazujących na zasadność wniosku o refundację.

RPO monitorował przebieg postępowania w celu kontroli realizacji wytycznych NSA.

W decyzji z 24 maja 2019 r. Minister Zdrowia uchylił poprzednio wydaną decyzję w całości oraz wydał zgodę na refundację leku. Minister stwierdził, iż w przypadku pani Marty zaistniały podstawy do wydania zgody na refundację leku z uwagi na spełnienie wszystkich kryteriów, o których mowa w art. 12 pkt 3-6, 8-11 ustawy o refundacji.

V.7010.15.2018

Komisja Ekspertów ds. Zdrowia przy RPO oceniła sytuację SOR-ów

Data: 2019-05-27
  • Problemy z funkcjonowaniem Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych wynikają z wadliwie skonstruowanego sytemu
  • 77% pacjentów przyjmowanych na SOR-y powinno było znaleźć pomoc w Podstawowej Opiece Zdrowotnej czy Nocnej i Świątecznej Opiece Zdrowotnej
  • Z drugiej strony pogarsza się sytuacja finansowa SOR-ów. Są duże problemy z obsadą dyżurów lekarskich. Powinni tam dyżurować lekarze różnych specjalności
  • Niezbędne są: poprawa komunikacji między pacjentem a systemem ochrony zdrowia, szeroka akcja informacyjna i wdrożenie systemu zgłaszania nieprawidłowości

Na takie m.in. kwestie wskazywano 27 maja 2019 r., podczas VIII posiedzenia Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Spotkanie zainicjowało przedstawienie i omówienie działań Rzecznika w zakresie ochrony zdrowia, podjętych od poprzednich obrad Komisji. Posiedzenie poświęcono zaś skutecznemu rozpoznawaniu stanu zdrowia i udzielaniu świadczeń zdrowotnych pacjentom w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych.

Jest to miejsce docelowego udzielania pomocy zdrowotnej w nagłych przypadkach. SOR powinien dysponować stosowną kadrą i być wyposażony w odpowiedni sprzęt do ratowania życia i zdrowia ludzkiego. Zgodnie z § 2 rozporządzenia Ministra Zdrowia z 3 listopada 2011 r. w sprawie szpitalnego oddziału ratunkowego (Dz. U.  z 2018 r. poz. 979), SOR udziela świadczeń opieki zdrowotnej polegających na wstępnej diagnostyce oraz na podjęciu leczenia w zakresie niezbędnym dla stabilizacji funkcji życiowych osób, które znajdują się w stanie nagłego zagrożenia zdrowotnego. Jest to etap, na którym zapadają  kluczowe decyzje dotyczące zdrowia, czy wręcz życia, i dalszego leczenia pacjenta. Ważne jest zatem szybkie określenie stanu zdrowia pacjenta oraz udzielenie mu jak najszybszej pomocy medycznej.

Tragiczne zdarzenia, jakie wydarzyły się ostatnio na SOR- ach w Sosnowcu, Zawierciu, Dąbrowie Górniczej oraz w Świdnicy, przedstawiają braki i niedoskonałości w funkcjonowaniu systemu w zakresie sprawnego i skutecznego rozpoznania  stanu zdrowia oraz udzielania świadczeń pacjentom zgłaszających się do SOR, w tym zajęciem się tymi, którzy wymagają natychmiastowej pomocy.

W ocenie ekspertów nieprawidłowości w SOR-ach to problem generalny, wynikający z wadliwie skonstruowanego sytemu. Wskazano, że pacjenci traktują SOR jako miejsce pierwszej pomocy lekarskiej, co powoduje, że przyjmuje się osoby kwalifikujące się do lekarza rodzinnego. Pacjent jest zdezorientowany w systemie ochrony zdrowia. Brakuje komunikacji, nie ma systemu informacji i edukacji. Na SOR-y odsyłają też lekarze rodzinni. Pacjenci nauczyli się omijać Podstawową Opiekę Zdrowotną oraz Nocną i Świąteczną Opiekę Zdrowotną. Według statystyk 77% pacjentów przyjmowanych na SOR powinno było znaleźć pomoc w ramach POZ i NŚOZ.

Podkreślono, że POZ, ratownictwo medyczne i SOR stanowią system naczyń połączonych. Tymczasem relacje między tymi podmiotami nie są nastawione na współpracę, lecz rywalizację. To rezultat rynku wewnętrznego - nikt nie odpowiada za zapewnienie spójnego systemu w regionie. Przy tak wadliwym systemie poszczególni jego uczestnicy przerzucają się odpowiedzialnością za jego funkcjonowanie.

Istnieją także duże problemy z obsadą dyżurów lekarskich. Rezydenci nie są przygotowani do samodzielnego pełnienia dyżurów. Zwrócono uwagę, że pogarsza się sytuacja finansowa SOR-ów. Np. w pierwszym kwartale 2019 r. ujemny wynik finansowy zanotowały  wszystkie szpitale w Wielkopolsce. Ponadto zauważono, że brakuje specjalistów medycyny ratunkowej. Na SOR-ach powinni dyżurować lekarze różnych specjalności. Zasugerowano, aby pod numerem 112 udzielano porad pacjentom, gdzie mogą oni szukać doraźnej pomocy. Sytuację mogłyby poprawić również nocne dyżury aptek. W niektórych powiatach nie ma bowiem ani jednej apteki całodobowej.

Wskazano, że sposobem uzdrowienia sytuacji mogłoby być wzmocnienie funkcji pielęgniarek, wkomponowanie ich w system segregacji pacjentów, czyli tzw. triaż. W tym zakresie potrzebne jest rozwiązanie systemowe i porozumienie między różnymi grupami zawodowymi.

W dyskusji zaproponowano powołane ogólnokrajowej linii telefonicznej, rodzaj koordynacji opieki medycznej, która wskazywałaby, gdzie pacjent ma się zgłosić, aby uzyskać oczekiwaną pomoc.

Eksperci nie mieli również wątpliwości, że wymagana jest poprawa komunikacji między pacjentem a systemem ochrony zdrowia, akcja informacyjna z udziałem środowisk lekarskich, pacjentów, organów administracji rządowej i samorządowej. Podkreślono także konieczność wdrożenia systemu raportowania i zgłaszania nieprawidłowości.

Eksperci Komisji zgodnie stwierdzili, że sytuacja na SOR-ach wymaga przeprowadzenia systemowych rozwiązań i dalszej debaty publicznej.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie – spotkanie RPO w Bartoszycach

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w Bartoszyckim Centrum Kultury wzięło udział 50 osób. Młodzi i starsi, uczniowie, nauczyciele, pasjonaci historii, poeta i sędzia w stanie spoczynku.

Zebranych powitał wiceburmistrz Bartoszyc - Krzysztof Hećman

- Tylko okazując sobie wzajemnie głęboki szacunek możemy tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Ważna jest postawa człowieka – odważna, ale i pełna wrażliwości, która każe pamiętać o słabszych, także osobach starszych, którzy mają takie samo prawo do godnego życia. Za tą działalność, w sposób szczególny serdecznie rzecznikowi w imieniu mieszkańców dziękuję.

Rzecznik przedstawił swoich współpracowników, a także poprosił o kilka słów mieszkańców. Podkreślił także, że jeśli mają taka wolę, mogą nie przedstawiać się z nazwiska.

- Podczas tego spotkania nie musicie się przedstawiać i jest to ważne prawo, które ma swoje źródło także w prawie ustalonym przez parlament europejski. Dlatego między innymi tak ważne jest, abyście Państwo chodzili na wybory i mieli realny wpływ na to, jak przyjmowane są takie regulacje jak słynne już RODO.

Rzecznik przedstawił także swoje zadania, opowiedział, jak działa, jak współpracuje także z ekspertami wielu dziedzin.

Współpracujemy z komisjami ekspertów w tym z komisją ds. osób głuchych – przygotowujemy w związku z tym ulotkę która będzie mogła być rozprowadzana we wszystkich instytucjach służby zdrowia. Osoba głucha ma prawo wybory sposobu komunikacji. Są osoby głuche, które nie znają dobrze języka Polskiego. – mówiła dyrektor Barbara Imiołczyk. - Chcemy rozpowszechnić także wiedzę o tym, kim są dzieci KODA (słyszące dzieci głuchych rodziców), czego potrzebują i z jakimi problemami mierzą się na co dzień.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie

- Chciałbym złożyć podziękowania Panu i wszystkim poprzednikom za wypełnianie tej cudownej roli i kształtowania wiedzy obywatelskiej. Poziom tej wiedzy jest niestety wciąż niski. Kiedyś dwóch chłopców schowało się w kartonie, przejechał samochód ciężarowy, kierowca nie myślał, chłopcy zginęli. Dla mnie urząd RPO jest spojrzeniem społecznym na nasze prawa i obowiązki. Mamy prawo schować się w kartonie, ale mamy też prawo oczekiwać, że Ci którzy na ten karton patrzą, będą mieli tyle wyobraźni, żeby nie krzywdzić tego, co w tym kartonie jest. Nie raz w komentarzach się słyszy, że rzecznik czegoś chce od rządzących. On niczego innego nie chce, tylko tego, żeby Ci rządzący nie rozjeżdżali tych mniejszych i słabszych. Tak to rozumiejąc, dziękuję za pracę całemu biuru i również Panu. – powiedział jeden z uczestników.

RPO: Rzecznik jest właśnie od tego, aby przez ciągłe przypominanie wpływać na działania rządzących.

O przymusie państwowym

Czy w ostatnim czasie zauważył Pan, by państwowy przymus się zwiększył? Czy zwiększyła się liczba skarg i czego najczęściej one dotyczą?

RPO: Typy skarg podzieliłbym na dwie kategorie: problemy systemowe istniejące od lat (jak np. prawa więźniów, dostęp do lokali socjalnych czy emerytury) oraz problemy nowe – np. zachowania policji zabezpieczającej demonstracje, problemy z nierespektowaniem wyroków TK, jak w przypadku sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, problemy związane z ustawą dezubekizacyjną czy działaniami prokuratury.

O problemach z obrotem ziemią rolną

Czy są skargi, dotyczące ustawy o obrocie ziemią? Czy ludzie skarżą się na zapisy skutkujące odbieraniem ziemi rolnikom?  

RPO: Tak. Mieliśmy nawet skuteczną interwencję. Udało nam się wprowadzić sprawę przed SN. W tej sprawie złożyłem też wniosek do TK, ale niestety nie został rozpoznany. Wiem, że rząd przygotowuje nowelizację przepisów i odstąpienie od ustawowych wymogów.

O braku możliwości dostępu do opieki zdrowotnej

 - Konstytucja RP zapewnia wszystkim obywatelom prawo do opieki zdrowotnej. W moim przypadku została złamana. Pięć lat temu złożyłam dokumenty, które stwierdzały moją chorobę do szpitala w Busku Zdroju. Dostałam informację, że termin mojego przyjęcia przypada na  2021 rok. – oceniła jedna z uczestniczek. - Konsultowałam się z rzecznikiem praw pacjenta. Po interwencji u dyrektora oddziału dalej nie mam możliwości leczenia.

RPO: Konstytucja mówi, że zakres prawa do ochrony zdrowia określa ustawa. Cele jest, aby jak największej liczbie obywateli zapewnić jak najlepszy standard zdrowotny. Należy pamiętać, że pracownicy ochrony zdrowia muszą rozważnie myśleć o kwestiach finansowych. Przekazywanie środków finansowych musi uwzględniać daleko idące potrzeby, ale niestety także rachunek ekonomiczny.

Mamy gigantyczny problem z ochroną zdrowia – zła organizacja i odpływ kadr. Mamy też problem z odpowiednim dostępem do różnego rodzaju świadczeń specjalistycznych. To także problem z dostępem do lekarzy geriatrów. W pani przypadku rzecznik praw pacjenta jest może bardziej właściwy.

Mowa nienawiści

To ten trudny, ale bardzo istotny. Od niedawna Biuro współpracuje w tej kwestii także z Jurkiem Owsiakiem, podejmuje działania w ramach okrągłego stołu ds. patostreamingu. Wiąże się z tym także język nienawiści w stosunku do kobiet, szeroko rozumiane prawa kobiet. Cieszy, że promocja tych zagadnień odbywa się także w popularnych serialach telewizyjnych.

O obowiązkowej maturze z matematyki

Czy matematyka musi być obowiązkowa na maturze? Słyszałem, że rzecznik wypowiadał się w tej kwestii.

RPO: Pojawił się raport NIK, według którego poziom nauczania matematyki nie jest satysfakcjonujący i być może warto zawiesić egzamin do czasu, w którym osiągnie on stan zadowalający. Mam wrażenie, że to się niestety w najbliższym czasie nie stanie.

O środkach przymusu bezpośredniego

Polskie państwo traktuje policjantów jako antyobywateli. Środki przymusu są często niezbędne, a policjanci boją się ich nawet w obronie własnego życia w obawie przed konsekwencjami. Czy nie jest to paradoks?

RPO: Nie do końca. Należy spojrzeć na Konstytucję. Tam jest bezwzględny zakaz tortur. W każdej policji na świecie zdarza się, że policjanci nadużywają środków przymusu bezpośredniego. Zauważcie jak teraz rozwiązuje się demonstracje – kilku policjantów przenosi daną osobę, bez agresji ani nadmiernego przymusu – to kwestia profesjonalnego treningu. Ale zdarzają się też sytuacje nadużycia – przykład Władysława Frasyniuka – czy rzeczywiście była potrzeba zakuwania w kajdanki. Sąd orzekł, że w tej sytuacji nie było to potrzebne. W BRPO było wiele sytuacji, w których funkcjonariusze stosowali tortury– tym zajmuje się specjalna jednostka w BRPO – Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur.

Rozwiązaniem tej sytuacji może być zwiększenie monitoringu, w tym tzw. body camera.

O zanieczyszczeniu środowiska

Mamy już maj i nie trzeba się dogrzewać. Jak zapobiec temu, aby polskie miasta nie miały najgorszego powietrza w Europie?

RPO: Warto zaangażować się w działalność jednej z organizacji, która walczy z tym problemem. Najlepszym dowodem na to, że ta walka może być skuteczna jest postać Grety Thunberg – uczennicy, która demonstruje przed parlamentem szwedzkim w związku ze zmianami klimatycznymi. Tu chodzi o jej przyszłość, nie dorosłych rządzących światem.

O problemach mniejszości narodowych

W Polsce wiele mniejszości narodowych, które mają swoje potrzeby – u nas w Bartoszycach jest szkoła ukraińska, ale to wyjątek. Czy Pan jako rzecznik organizuje spotkania z mniejszościami narodowymi?

RPO: Tak. Udało nam się zorganizować stały rytm spotkań z takimi organizacjami. Odbyły się też trzy spotkania, w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich mniejszości.

Jeżeli chodzi o mniejszość ukraińską jest problem rozliczeniem przeszłości. Interweniowaliśmy w sprawie Pana Grzegorza Kuprianowicza. To też problem praw migrantów. Cieszę się, że takie sprawy mają szczęśliwy finał, że sprawcy zakłócenia procesji w Przemyślu zostali skazani przez sąd.

O dyskryminacji ze względu na wyznanie

Zabójstwo chłopca na Wawrze. Okazało się, że chłopak ten był muzułmaninem. Czy Pan obserwuje to postępowanie i identyfikuje, jako następstwo mowy nienawiści?

RPO: Uznałem, że skoro sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka, nie zajmowałem się wnikliwie sprawą, ale nie wiedziałem, że ofiarą był muzułmanin. To absolutnie zmienia kontekst i jest moim obowiązkiem, aby zareagować.

 

 

 

Sprawa Agnieszki Pysz. Jak wygląda pomoc psychologiczna dla więźnia po dramatycznej śmierci współosadzonego.

Data: 2019-05-07
  • Kobiety, które mieszkały w jednej celi z Agnieszką Pysz, nie dostały właściwej pomocy psychologicznej po jej śmierci
  • Agnieszka Pysz zmarła w Areszcie Śledczym na warszawskim Grochowie, bo nie dostała na czas pomocy lekarskiej – mimo że współosadzone o to apelowały
  • RPO po raz kolejny występuje w tej prawie do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej

Śmierć Agnieszki Pysz w 2017 r. wstrząsnęła polskim więziennictwem. Początkowo ukrywana, została ujawniona po interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich, którego eksperci zebrali dokumenty i przeprowadzili rozmowy z wszystkimi, którzy mieli coś wspólnego z tą sprawą. Okazało się, że kobieta zmarła, bo choć poważnie chorowała, nie dostała na czas pomocy lekarskiej. Służba Więzienna próbowała to ukryć przedstawiając jej śmierć jako zdarzenie nagłe, niczym nie zapowiedziane.

Kiedy sprawa stała się publiczna, zajęła się nią prokuratura a także komisja sejmowa. To w czasie jej obrad nadzorujący więziennictwo wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki przepraszał matkę Agnieszki Pysz za śmierć córki.

To tragicznie zdarzenie jest jednym z tych, po których trzeba sprawdzić sposób działania przedstawicieli państwa po to, by nigdy więcej się nie powtórzyły.

Jednym z kolejnych kroków, jakie podejmuje w tej sprawie RPO, jest analiza sytuacji, w jakiej znalazły się współosadzone z Agnieszką Pysz. Z ustaleń RPO wynika, że zgon, który nastąpił w tak dramatycznych okolicznościach, wywołał bardzo silne emocje zwłaszcza wśród tych skazanych, które wcześniej bezskutecznie zabiegały o udzielenie pomocy medycznej.

Po tym, jak skazane powiadomiły funkcjonariuszy Służby Więziennej o radykalnym pogorszeniu stanu Agnieszki Pysz, podjęto decyzję o zamknięciu cel mieszkalnych. Osadzone nie zostały poinformowane, co się wydarzyło, ich wiedza o zdarzeniu pochodziła z zasłyszanych z korytarza urywków rozmów prowadzonych przez Służbę Więzienną i pracowników pogotowia ratunkowego. Po zdarzeniu psycholog przeprowadził rozmowy tylko z tymi osadzonymi, które były zakwaterowane w celi wraz z panią Agnieszką Pysz, mimo że wiele innych osadzonych żywo interesowało się jej stanem i opiekowało się nią podczas choroby. W czasie tych rozmów nie powiedział im o śmierci koleżanki, więc i tę interwencję psychologa trudno uznać za pomoc w traumatycznym wydarzeniu.

Nie można się zgodzić ze stanowiskiem Dyrektora Generalnego Służby Więziennej, iż w tej sytuacji psycholog nie miał obowiązku przeprowadzić rozmów ze współosadzonymi o śmierci współosadzonej.

Zadania psychologa – przypomina RPO - zostały określone w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 14 sierpnia 2003 r. w sprawie sposobów prowadzenia oddziaływań penitencjarnych i doprecyzowane w Zarządzeniu Nr 16/19 Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z dnia 14 kwietnia 2016 r. w sprawie szczegółowych zasad prowadzenia i organizacji pracy penitencjarnej.

Zgodnie z § 3 ust. 7 do zadań psychologa należy m.in. obejmowanie skazanych odpowiednimi oddziaływaniami psychokorekcyjnymi, które polegają w szczególności na psychoedukacji, poradnictwie psychologicznym oraz interwencjach kryzysowych (§ 69 ust. 2 zarządzenia). Nie ulega wątpliwości, że sytuacja, która zaistniała w oddziale mieszkalnym w związku ze śmiercią Agnieszki Pysz, była sytuacją kryzysową. Psycholog powinien był rozeznać, kto w oddziale, w jakim stopniu i zakresie potrzebuje pomocy psychologicznej i dostosować do tego swoje działania, nie ograniczając ich arbitralnie do osób zakwaterowanych w jednej celi z panią Agnieszką Pysz. Istotnie, jak wskazał Dyrektor Generalny Służby Więziennej w piśmie do Rzecznika, osadzone zapewne miały wiedzę, iż mogą same zgłosić się do psychologa. Jednak osoby doświadczające kryzysu często same nie zwracają się po pomoc, nawet jeśli bardzo jej potrzebują. Psycholog więzienny, mając wiedzę o zaistniałym problemie, nie powinien uchylać się od podejmowania inicjatywy.

Dlatego Rzecznik prosi dyrektora generalnego Służby Więziennej, by raz jeszcze przeanalizował stanowisko w sprawie i uwzględnił przedstawiony problem w programach szkolenia zawodowego psychologów więziennych.

IX.517.1778.2017

Jak rząd chce naprawić sytuację w psychiatrii dziecięcej? Ponowne wystąpienie RPO

Data: 2019-05-02
  • Obłożenie oddziałów psychiatrii dzieci i młodzieży w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym wynosi 180%, a w Instytucie Psychiatrii i Neurologii - 150%.
  • Problemy w obszarze psychiatrii dzieci i młodzieży to problem nie tylko województwa mazowieckiego i podlaskiego, ale już całego kraju.
  • Czas oczekiwania na planową wizytę dziecka u psychiatry lub psychologa wynosi kilka miesięcy. Na planowe przyjęcie do oddziału całodobowego oczekiwanie wynosi od kilku miesięcy do ponad roku, podobnie jak na przyjęcie do oddziału dziennego lub oddziału nerwic.
  • Minister Zdrowia do tej pory nie odpowiedział na wystąpienia RPO w tej sprawie.

Dlatego w kolejnym wystąpieniu Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o pilne przekazanie szczegółowych informacji o:

  1. doraźnych działaniach mających poprawić dramatyczną sytuację oddziałów psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej.
  2. aktualnym etapie prac nad reformą psychiatrycznej opieki zdrowotnej dla dzieci i młodzieży

Zaburzenia psychiczne okresu rozwojowego są zjawiskiem narastającym w skali światowej. Również w Polsce obserwujemy wzrost częstotliwości diagnozowania większości zaburzeń psychicznych u dzieci i młodzieży – zwraca uwagę RPO. - W systemie opieki zdrowotnej i edukacji brak jest procedur postępowania w przypadku zagrożenia próbą samobójczą, agresją, autoagresją lub innymi zaburzeniami psychicznymi w wieku rozwojowym. Mimo że liczba dzieci i młodzieży z trudnościami psychicznymi wzrasta, nie przybywa ośrodków oferujących kompetentną pomoc terapeutyczną, psychologiczną i psychoterapeutyczną.

System pomocy jest źle zorganizowany.

Brakuje kompleksowości i spójności prowadzonego wsparcia. Nie ma wymiany informacji o dziecku i jego potrzebach między poradniami psychologiczno-pedagogicznymi a podmiotami leczniczymi i instytucjami opieki społecznej. Brak jest uregulowań prawnych zobowiązujących do takiej współpracy podmioty należące do różnych resortów. 

Powoduje to, że do lekarzy psychiatrów kierowane są w trybie pilnym osoby nie wymagające tego typu pomocy. Skutkuje to również tym, że osoby z nasilonymi objawami i ryzykiem samobójczym lub zachowaniami agresywnymi oczekują miesiącami na wizytę i leczenie.

Ponieważ sieć opieki innej niż szpitalna jest głęboko niewydolna, obecnie jedyną formą pomocy względnie dostępnej, która jest w stanie szybko i realnie zaopiekować się pacjentem, są oddziały całodobowe. Na tych oddziałach permanentnie brakuje miejsc – alarmuje RPO.

V.7016.84.2018

Podawanie leków przedszkolakom z chorobami przewlekłymi – rząd zaczyna myśleć o doprecyzowaniu przepisów

Data: 2019-04-23
  • Ministerstwo Edukacji Narodowej zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o podjęcie wspólnych działań, których efektem będzie przedstawienie rekomendacji w sprawie kierunku ewentualnych zmian prawa.

Taką odpowiedź dostał RPO, którego od dawna niepokoi ten problem: przepisy mamy niejasne i nie wiadomo, kto w przedszkolu może, a kto powinien podać dziecku lek w przypadku ataku choroby.

Przykład podali RPO rodzice cierpiącego na ciężką alergię dziecka. W razie wstrząsu anafilaktycznego musi ono natychmiast dostać adrenalinę. Dotychczas nauczyciele w przedszkolu na podstawie instrukcji lekarza godzili się w takiej sytuacji podać lek. Teraz jednak nie chcą, bo zmieniły się zasady w samym przedszkolu.

RPO powtarza więc, że należy uregulować w przepisach zasady podawania leków czy wykonywania innych czynności dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach. Obecnie dzieje się to na postawie komunikatów Ministerstwa Zdrowia, a to nie jest źródło prawa powszechnie obowiązującego. Sytuacja dzieci z chorobą przewlekłą, które wymagają podawania leków różnymi drogami i technikami, jest więc uzależniona wyłączenie od wewnętrznych zasad postępowania przyjętych przez przedszkola.

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się uregulować kwestię podawania leków w projekcie ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, ale nie dotyczy do przedszkolaków. W 2018 r. Minister Zdrowia nie widział potrzeby zmiany podejścia, choć nie wykluczał tego w przyszłości. Rzecznik zwrócił na problem zwrócił uwagę MEN i podjął współpracę z resortem zdrowia.

Spotkanie regionalne w Grajewie: o dzieciach w bibliotece dla dzieci

Data: 2019-04-10
  • W Grajewie w salce biblioteki dla dzieci spotkało się z RPO dziesięć osób. Część przyszła z konkretnymi sprawami, w tym sprawami osobistymi. Jedną panią interesowało, co właściwie robi rzecznik, po co jeździ po kraju „ze świtą” i ile to kosztuje. I od tego zaczął Adam Bodnar

- To jest duży wysiłek. Byliśmy w ponad 180 miejscach, przywieźliśmy z nich wiele spraw, o których bez tego nikt by się w Warszawie nie dowiedział: o problemach osób z niepełnosprawnościami, z emeryturami, z uciążliwymi inwestycjami, ze skomplikowanymi sprawami z ZUS…. Każdy z członków ekipy ma swoje zadanie po to, by jak najsprawniej rozpoznać istotę problemu zgłaszanego przez ludzi i znaleźć rozwiązanie.

Spółdzielnie mieszkaniowe

Człowiek nie ma się jak dowiedzieć, jak oni rozliczają koszty i inwestycje.

RPO: Problem prawa spółdzielczego jest trudny, stale się z nim zajmujemy w kontaktach z parlamentem, np:

Zanieczyszczenie środowiska

Odory z fabryki pasz

Ja mam problem taki nieistotny… - zaczyna kolejny uczestnik spotkania. – Zaraz, jeśli chce Pan mówić o uciążliwej inwestycji, to to jest bardzo ważny problem.

Fabryka działa, filtry nie pomagają, smród dociera do mieszkań, ludzie nie mogą otwierać okien .

RPO: Największym problemem naszego kraju jest brak ustawy antyodorowej, która mówiłaby, jak mierzyć stan powietrza i jak egzekwować poprawę jego stanu. (zobacz: „Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami)

Zatrucie rtęcią w pracy

Uczestnik spotkania opowiada o konsekwencjach zatrucia rtęcią i niemożności dojścia odszkodowania.

Adopcja

Czy to lekarz-psychiatra musi wydawać zaświadczenie osobie starającej się o adopcję? Ten lekarz nikogo nie bada, stwierdza tylko, czy dana osoba jest czy też nie leczona psychiatrycznie. Czy nie wystarczy zaświadczenie samej poradni?

Osoby starające się o adopcję uważają, że konieczność występowania o to do psychiatry to niepotrzebna i bezsensowna ingerencja w ich życie.

RPO: sprawa dla nas do sprawdzenia

Jak powstaje Centrum Zdrowia Psychicznego w Grajewie

Idea centrów polega na tym, by osoby chorujące dostawały pomoc w poradniach i w miejscu zamieszkania, a nie trafiały do szpitali. Po zgłoszeniu pacjent w ciągu 72 dni powinien dostać właściwą dla siebie terapię. To zminimalizuje potrzeby hospitalizację, ludzie mogą przetrwać kryzysy psychiczne wśród bliskich.

W Grajewie Centrum działa od 1 lipca 2018 r. Łączy oddział psychiatryczny szpitala, zespół leczenia środowiskowego, oddział dzienny i poradnię. Jest dla wszystkich osób dorosłych, które mają jakiekolwiek problemy psychiczne.

Głównym problemem są ciągle trudności z dotarciem z informacją do potrzebujących, że mogą dostać pomoc na miejscu.

Centrum nie ma też niestety kontraktu na leczenie dzieci (najbliższy oddział dla dzieci jest w Olsztynie).

Pani, która kwestionowała sens spotkań regionalnych, uzupełnia informację: nie mamy psychiatrów dziecięcych. Jest ich 400 w Polsce. Dopuściliśmy do tego i teraz są konsekwencje.

RPO: Ma Pani absolutną rację. Pyta Pani, co robię? Wszystko co mogę (link do działań RPO poświęconych zdrowiu psychicznego).

Jeśli zastanawiamy się, skąd się biorą problemy psychiczne dzieci, to zwróćmy uwagę nie tylko na kryzysy i konflikty w rodzinie, ale na zmiany technologiczne – dzieci korzystają z sieci przez smartfony, a więc bez asysty dorosłych (Raport EU Kids Online, problem patostreamingu).

Pomoc osobom chorym na Alzheimera i ich rodzinom

Rozmowa schodzi na pomoc osobom chorującym na Alzheimera – bo i one mogą szukać w Centrum Zdrowia Psychicznego.  Adam Bodnar zachęca do udziału w „gwiaździstej” konferencji organizowanej przez RPO. Polega ona na tym, że eksperci spotykają się w biurze RPO w Warszawie, a ludzie w całym kraju spotykają się, by śledzić debatę online, zadawać pytania i wspólnie analizować problem. (nagranie z zeszłorocznej konferencji – w tym roku odbędzie się we wrześniu).

Mowa nienawiści

Jakie są możliwości przeciwdziałania mowie nienawiści?

RPO: Mamy problem prawny, choć nie on jest najtrudniejszy (warto jednak zabiegać o instytucję ślepego pozwu po to, by nie trzeba było znać personaliów sprawcy, by wystąpić wobec niego do sądu).

Ważniejsze jest uczenie (się) komunikowania w inny sposób niż nienawistny.

Osoby w kryzysie bezdomności

Ostatni watek rozmowy dotyczy osób w kryzysie bezdomności -tym też zajmuje się RPO.

Gdy przedszkole nie chce przyjąć dziecka z przewlekłą chorobą....

Data: 2019-04-10
  • Rodzice skarżą się, że przedszkola odmawiają przyjmowania dzieci z alergiami pokarmowymi lub innymi przewlekłymi chorobami
  • Budzi to poważne wątpliwości RPO co do realizacji konstytucyjnych praw dziecka oraz prawa do nauki (art. 70 i 72 Konstytucji)
  • Odmowa jest uzasadniana brakiem przeszkolonego personelu, koniecznością zapewnienia specjalistycznej diety, podawania leków czy reagowania na nagłe zagrożenia
  • Przede wszystkim przedszkola wskazują na brak precyzyjnych przepisów, co wymaga rozwiązań systemowych

Na częste u dzieci do 14. roku życia przewlekłe problemy ze zdrowiem wskazuje raport Głównego Urzędu Statystycznego „Stan zdrowia ludności Polski w 2014 r.” Zgłaszali je rodzice niemal 26 % badanych dzieci (o 10 punktów procentowych więcej niż w 2009 r.). Wśród dzieci do 4. roku życia odsetek ten wynosił 19 %, a wśród 5-9 letnich – 28 %. Długotrwałe problemy zdrowotne dotykają ogółem 29 % chłopców i 23 % dziewczynek. 15 % dzieci choruje na różnego rodzaju alergie, a 4% na astmę.

Choć w wielu przypadkach dyrektorzy przedszkoli, nauczyciele i inni pracownicy wykazują się dobrą wolą i wychodzą naprzeciw potrzebom dzieci, które potrzebują specjalistycznej diety lub podawania leków, Rzecznik Praw Obywatelskich nadal jest informowany o odmowach przyjęcia dziecka do przedszkola ze względu na jego stan zdrowia.

Dyrektorzy przedszkoli uzasadniają odmowy trudnościami lokalowymi, niewystarczającymi kompetencjami personelu, brakiem możliwości uzyskania zgody pracowników placówki na podejmowanie odpowiednich działań oraz obawą przed ponoszeniem odpowiedzialności za ewentualne błędy. Przede wszystkim zaś wskazują na brak precyzyjnych przepisów.

Dlatego Rzecznik upomina się o wprowadzenie rozwiązań systemowych, które jasno określą obowiązki pracowników placówek oraz uprawnienia rodziców. Należy też zadbać, aby pracownicy przedszkoli uzyskali wsparcie oraz rzetelne szkolenia co do sposobów postępowania w przypadku najczęściej występujących chorób.

W ocenie RPO należy zgodzić się z uwagami Rzecznika Praw Dziecka z 31 października 2018 r. do założeń projektu ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, w których proponował przyjęcie za punkt wyjścia potrzeb uczniów, a nie obaw nauczycieli. Jednocześnie z uwagą i zrozumieniem trzeba podchodzić do zastrzeżeń pracowników instytucji oświatowych i udzielić im wszelkiego możliwego wsparcia.

12 marca 2019 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o opiece zdrowotnej nad uczniami, który określa m.in. sposoby sprawowania opieki nad uczniami przewlekle chorymi i niepełnosprawnymi podczas pobytu w szkole. W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika ws. zasad podawania leków dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach, Minister Zdrowia 19 lutego 2018 r. informował, że nie wykluczono zastosowania w przyszłości takich rozwiązań, jak wobec uczniów, również wobec dzieci z przedszkoli. Niepewna sytuacja tych dzieci nadal jednak się utrzymuje.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do ministrów Edukacji Narodowej oraz Zdrowia o podjęcie działań w celu zapewnienia wszystkim dzieciom równych szans w dostępie do opieki przedszkolnej.

VII.7037.118.2017

O krzywdzie, starości i bezradności na spotkaniu regionalnym w Ostrowi Mazowieckiej

Data: 2019-04-09
  • Na spotkanie w Starej Elektrowni w Ostrowi Mazowieckiej przyszło wczesnym popołudniem ponad 30 osób.
  • Dominowały sprawy osób starszych i z niepełnosprawnościami

Stara Elektrownia to pięknie wyremontowany budynek fabryczny przeznaczony na spotkania i wystawy.

Jak zwykle na spotkaniu regionalnym (a to jest pewnie już 180 z serii) Adam Bodnar zaczął od przedstawienia się zebranym i poprosił ich o to samo. Pierwsze głosy zabrzmiały dramatycznie. Starsza kobieta wychodzi na środek sali płacząc, że nikt jej nie chce pomóc -  „ani Rzecznik ani nikt”. Kolejna mówi, że została oszukana, a pracownicy BRPO nie chcieli jej pomoc.

– Po co ta konstytucja jest, skoro nikt mi nie chce pomóc?

Kolejne osoby mówią o kłopotach z sądem („sędzia powiedziała, że jej ci z Warszawy nie będą nic mówić”), z ZUS, z komornikami. Zgłaszają problemy osób z niepełnosprawnościami i seniorów w tym, więźniów czwartego piętra.

Spora część zebranych milczy, nie zgłasza tematów.

- Rzecznik jest od tego, by interweniować, jeśli się da, a także by sygnalizować władzom problemy, które można naprawić zmianą prawa – tłumaczy zatem Adam Bodnar. -  Jest nas za mało, by szybko reagować na wszystkie wnioski (a parlament nie reaguje na ten problem). Dlatego tak ważne jest dla nas, żeby słuchać ludzi, dowiadywać się od nich, co w Polsce nie działa. Stąd pomysł spotkań regionalnych. Dla nas ważne jest przede wszystkim to, by wychwycić taki problem, którego naprawienie pomoże wielu ludziom, i ustrzegą wielu od takich problemów. Bo tak możemy najlepiej pomóc (choć nie zawsze możemy powiedzieć, że w sporze z państwem to obywatel ma rację, albo przepisy pozwalają mu pomóc).

- Ważne jest też podpatrywanie dobrych pomysłów w Polsce – mówi dalej Adam Bodnar. - Powiedziała Pani o „więźniach czwartego piętra”, czyli o problemie osób, które ze względu na wiek czy niepełnosprawność mają kłopot z wyjściem z domu, bo schody wysokie, a windy nie ma. A  ostatnio np. w Śremie widzieliśmy świetny pomysł: władze lokalne stworzyły program zamiany mieszkań dużych, na piętrach, na mniejsze, ale z windami i dostosowane do potrzeb osób z malejącą sprawnością.

Sprawy seniorów. Lokal na spotkania czy Rada Seniorów?

- Mamy klub seniora w Ostrowi, ale nie mamy miejsca dla siebie – przenieśli nas z domu kultury do centrum dialogu. A tam jest ciasno, duszno, nisko. Sto osób się tam nie zmieści. Do Starej Elektrowni nas też nie wpuścili, bo uważają, że nasze spotkania mają charakter towarzyski. Nam chodzi o lokal.

RPO: A macie Państwo radę seniorów?

- Nie, została zlikwidowana. Nowe władze nie widzą takiej potrzeby.

RPO: Bo Rzecznik nie może interweniować w sprawie sali. Ale mogę Państwu podpowiedzieć, że macie prawo domagać się stworzenia rady seniorów, bo to jest narzędzie do współdecydowania o ważnych dla Was sprawach.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO podpowiada, co zrobili seniorzy z Gryfina w zachodniopomorskim: skoro nie było dla nich sali na spotkania  towarzyskie, to organizują sobie „spotkania czwartkowe we wtorek” w restauracji. Zamawiają tam obiady i zapraszają na nie ciekawe osoby, z którymi chcą porozmawiać. – Nie podpowiem Państwu, co macie zrobić, bo to Wy decydujecie. Prawdopodobnie jednak jeśli pomyślicie o tym, co możecie innym dać, to znajdzie się wiele sposobów. Bo przed takimi, co chcą dawać innym, otwiera się wiele drzwi - powiedziała.

Przypomniała o inicjatywie RPO, by organizować w całym kraju konferencje dla opiekunów osób cierpiących na chorobę Alzheimera. Eksperci spotykają się w Warszawie, a ludzie spotykają się lokalnie, by śledzić transmisję przez internet i zadawać pytania. Właśnie w takiej sali jak ta takie spotkanie mogłoby się odbyć – zauważa (link do transmisji z zeszłego roku).

RPO rekomenduje zebranym cyfrowe publikacje ekspertów jego Biura:

- To są zbiory bardzo konkretnych rozwiązań, które – za pośrednictwem Rady Seniorów – moglibyście proponować. A politycy byliby z tego zadowoleni, bo to są bardzo sensowne rozwiązania – mówi Adam Bodnar.

A skoro tworzycie Państwo w Ostrowi Muzeum Rodziny Pileckich, to jest to wspaniała przestrzeń do tworzenia inicjatyw międzypokoleniowych.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Jak dostać kartę parkingową? Człowiek dostaje orzeczenie, w którym jest zaznaczone, że w tej sytuacji należy się karta parkingowa. A i tak trzeba iść po kartę do urzędu, do tego dostarczyć specjalnie zrobione zdjęcie – jakby nie wystarczyło napisać, że karta jest ważna z dowodem osobistym.

Jak dostać się na rehabilitację po operacji? Nie każdy wie, że taki wniosek trzeba złożyć w ciągu 30 dni od wyjścia ze szpitala, bo wtedy nie stoi się w kolejce na zabiegi. A lekarze o tym nie informują.

RPO: To, że mamy w ogóle karty parkingowe, to zasługa śp. Piotra Pawłowskiego. Bez niego by specjalnych miejsc dla osób z niepełnosprawnościami nie było. Problem w tym, że tych miejsc jest za mało w stosunku do potrzeb. Zwłaszcza że teraz parlament chce (i słusznie) poszerzyć to prawo o kombatantów.

A sprawie zdjęć się oczywiście przyjrzymy. Jak i pomysłowi informatora dla osób wypisywanych ze szpitala. To bardzo dobry pomysł, nie wpadliśmy na to , porozmawiamy o tym z Rzecznikiem Praw Pacjenta(a w np. Miechowie np. poradzili sobie z tym tworząc specjalny program pomocy dla osób wychodzących ze szpitala).

Jak zobaczę papiery, to mi się płakać chce

Nie jestem w stanie załatwić sprawy, nie dają mi. Zaczęłam od tego chorować.

Jest tu osoba, która od ludzi wyłudza opłaty za pomoc w zdobywaniu odszkodowań za błędy lekarskie. W ogłoszeniach jest wszystko pięknie, a potem okrada nas z renty i znika.

Poprzez „DudaPomoc” sprawa trafiła do prokuratury, ale ta sprawę umorzyła. Ta beznadziejność i to bezprawie mnie pozbawia zdrowia. A przecież my płacimy podatki. – Także skoro Pan tu jest, to zajmijcie się moimi sprawami.

Orzekanie o niepełnosprawności

Po co oni tam w tych budynkach siedzą, skoro oni na człowieka kilka minut potrzebują. Mąż renty nie dostał, choć dwa lata walczyliśmy.

RPO: Rząd teraz pracuje nad wielką reformą orzecznictwa. Przygotowuje ją zespół pod kierownictwem prezes ZUS.

Prawa rodzin

Młody ojciec skarży się na likwidację placu zabaw przed domem. Bo ktoś się poskarżył, że jest za blisko domu.

RPO: Placu nie oddamy, ale możemy sprawdzić, czy przepisy, jakie wskazują, jaka ma być odległość placu zabaw od domu, są w porządku. A poza tym sprawa placu zabaw to idealna rzecz na petycję do władz lokalnych. Niech powiedzą, gdzie mają państwo spędzać czas z dziećmi.

Hodowanie odsetek przez komornika

Zbankrutowałem, ale komornik działa tak, jakby nie chciał kończyć sprawy – tylko żeby narastały odsetki. Zamiast sprzedać część majątku i skończyć z tym, przeciąga – bo z tego żyje.

RPO: Przyjrzymy się sprawie.

Służba zdrowia i wykluczenie transportowe

Lekarz wypisując ze szpitala nie może skierować na badanie kontrolne. Dostaję informację, jakie mam badanie zrobić, ale nie dostaję skierowania. A to jest marnowanie czasu ludziom. Bo muszę dojechać znowu do lekarza do Warszawy i stać w kolejce, żeby się zapisać na badanie za trzy miesiące.

RPO: Musimy to sprawdzić.

Pamiętajmy, że mamy trzy systemy porządnie w Polsce nie zreformowane: służbę zdrowia, edukację i sądownictwo.

Zatrucie środowiska spowodowane przez nasycalnię podkładów kolejowych

Nasycalnia już nie działa, ale odpady wylewane do ziemi (do 2000 r.) zostały. Płyną w stronę miasta, ogródków działkowych, mleczarni (która wykupiła bardzo drogie filtry).

Organizacja społeczna działająca w Ostrowi bezskutecznie próbuje zdobyć dane o umieralności w mieście – chciałaby sprawdzić, czy jest on w mieście wyższy niż gdzie indziej. W debacie lokalnej problem pojawia się tylko w okolicy wyborów, ale potem nic się z tym nie dzieje.

Zwracaliśmy się do wszystkich, do posłów, do ministrów.

(inny uczestnik spotkania uspokaja, że sprawą zajął się już minister ochrony środowiska i minister żeglugi śródlądowej, którzy bardzo intensywnie się zaangażowali – problem ma być rozwiązany do końca roku).

Ale  może Rzecznik nam pomoże?

RPO: To dla nas bardzo ważny problem i nawet mamy kilka sukcesów (zablokowanie rozbudowy wysypiska śmieci w Radiowie i rozbudowy ferm kurzych w Kawęczynie koło Wrześni). Rzeczywiście widzimy problem braku koordynacji instytucji państwowych. Na takie sytuacje jest właśnie Rzecznik.

Zachęcony tą deklaracją uczestnik spotkania opowiada o zagrożeniu spowodowanym przez budowaną koło kościoła i szkoły stacją benzynową. Inwestor liczy na zarobek wynikający ze sprzedaży alkoholu w niedziele. Ale ludzie boją się konsekwencji awarii albo nawet zamachu w takim miejscu. Nie mówiąc już o zwykłej obyczajności. Jednak burmistrz na ich głosy nie reaguje.

RPO przypomina, że najpierw w sprawie takiej inwestycji musi być wydana decyzja środowiskowa. A tę można zaskarżyć w sądzie administracyjnym. Podpowiada, że trzeba znaleźć organizację, która może wykazać interes prawny w takiej sprawie (np. organizację pozarządową, która ma w statucie sprawy środowiska, albo parafię). Przypomina też o przysługującym obywatelom prawie petycji, którą władze muszą opublikować a następnie się do niej odnieść.

Pan, który wie dużo o działaniach rządu w sprawie nasycalni, mówi zebranym, że jego zdaniem do inwestycji nie dojdzie, bo właściciel sprzedaje działkę, a władze lokalne pilnują sprawy. - Bo to nie jest tak, że wszystkiemu jest winien PiS i burmistrz.

Ten sam pan dopytuje się też, dlaczego w mediach publicznych te wszystkie działania Rzecznika, o których mowa jest na spotkaniu, nie są przekazywane. Dlaczego mówi się tylko o działaniach RPO na rzecz LGBT+ i kasty sędziowskiej. – Czy nie może Pan lepiej informować społeczeństwa o tym, co Pan robi? Ja sobie daję radę, bo mam internet, ale inni tego nie wiedzą.

RPO: Dla mnie nie są ważne partie, ale ludzie i ich krzywda. Nie oskarżam, tylko zawsze sprawę sprawdzam – bo czasem tylko tyle wystarczy, by sprawę popchnąć do przodu.

Owszem, zajmuję się sądownictwem, bo bez niezależnych sądów nie ma praw obywatelskich. Ale też mówię sędziom, co muszą zmienić, by sądy działały lepiej na rzecz obywateli. Bronię tez praw osób LGBT, bo to mój obowiązek. Ale zajmuję się też innymi sprawami. Niestety, nie mam wpływu na to, jak mnie przedstawiają media, jeśli mają interes, by przedstawiać mnie w skrzywiony sposób.

Na koniec okazuje się, że krzywda ze strony Biura RPO polega na dwóch odpowiedziach, które Adam Bodnar obiecuje sprawdzić. A rzecznik dostaje różę za pomoc kobietom z rocznika 1953.

Rzecznik interweniuje w sprawie tragedii na Izbie Przyjęć w Wodzisławiu Śląskim

Data: 2019-04-08
  • Pan Marcin zmarł na zawał po dziesięciu godzinach oczekiwania na Izbie Przyjęć w szpitalu w Wodzisławiu Śląskim 
  • Rzecznik wystąpił o informacje do dyrektor Powiatowego Publicznego ZOZ oraz Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim

19 marca 2019 r. pan Marcin źle się poczuł w pracy i udał się do poradni.  Po wykonaniu EKG lekarz postanowił go skierować do szpitala. Wezwano pogotowie ratunkowe, które przewiozło go na Izbę Przyjęć w Wodzisławiu Śląskim gdzie spędził ok. 10 godzin. W międzyczasie przetransportowano go do szpitala w Rydułtowach, by po chwili zawrócić. Ostatecznie trafił do Raciborza i tam, pomimo prowadzonej reanimacji zmarł na zawał.

Sprawę szeroko opisały media. Rodzina zmarłego rozważa złożenie zawiadomienia do prokuratury.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się o informacji o sprawie do Doroty Kowalskiej, dyrektor Powiatowego Publicznego ZOZ oraz Marcina Felsztyńskiego, prokuratora rejonowego w Wodzisławiu Śląskim.

BPK.7015.3.2019

Ograniczony dostęp do ginekologii na terenach wiejskich. Rzecznik pisze do MZ i NFZ

Data: 2019-04-04
  • Powinniśmy umożliwić kobietom na terenach wiejskich realny dostęp do świadczeń wynikających ze standardów opieki okołoporodowej
  • Regularne kampanie muszą informować kobiety o należnych im świadczeniach
  • Ustalmy za świadczenia położniczo-ginekologiczne taryfę odpowiednią do ich zakresu, co może polepszyć dostęp do tych świadczeń na obszarach wiejskich
  • To najważniejsze rekomendacje RPO w wystąpieniu do Ministra Zdrowia i Prezesa NFZ

Art. 68 Konstytucji zapewnia równy dostęp obywateli do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych. Tymczaem z analizy kontroli Najwyższej Izby Kontroli z 2018 r. oraz informacji w mediach wynika, że kobiety zamieszkałe na terenach wiejskich mogą mieć ograniczony dostęp do poradni ginekologiczno-położniczych. Może to stanowić barierę w prawidłowej opiece podczas ciąży, we wczesnym wykrywaniu raka szyjki macicy i raka piersi, a także w dostępie do badań profilaktycznych, w tym określonych w standardach opieki okołoporodowej.

Przyczyny sytuacji

1. Odległość do poradni ginekologiczno – położniczej.

Kontrola NIK wykazała, że w sześciu województwach objętych kontrolą występowały obszary, na których w promieniu co najmniej 20 km nie było zakontraktowanej przez NFZ poradni ginekologiczno-położniczej. Najgorsza pod tym względem była sytuacja w woj. podlaskim. Dla kobiet w ciąży pokonywanie znacznych odległości w celu wykonywania podstawowych badań jest szczególnie uciążliwe.

2. Nierealizowanie standardów opieki okołoporodowej.

Rozporządzenie z 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej określa elementy opieki medycznej mające na celu uzyskanie dobrego stanu zdrowia matki i dziecka. Należą do nich m.in. badania, których wykonanie jest możliwe w gabinecie lekarza prowadzącego ciążę (np. badanie USG, cytologia) i takie, na które należy pacjentkę skierować. W standardach opieki okołoporodowej wskazano również osiem przedziałów czasowych ciąży, w których zalecane świadczenia powinny być wykonane.

Jak wynika z kontroli NIK w 19 poradniach (70,4% skontrolowanych), żadnej pacjentce nie wykonano kompletu 42 świadczeń zdrowotnych zalecanych standardami opieki okołoporodowej, w kolejnych pięciu, części pacjentek nie udzielono wszystkich z zalecanych świadczeń (od 44% do 96% pacjentek z próby objętej analizą), a w trzech podmiotach leczniczych nie było dowodów potwierdzających wykonanie zalecanych świadczeń (nie odnotowano tego w dokumentacji medycznej). Niewykonanie zalecanych świadczeń było wyjaśniane przez personel medyczny przeoczeniem i ich nadmiarem w stosunku do potrzeb wynikających z przebiegu ciąży.

3. Brak podmiotów chętnych do udzielania świadczeń zdrowotnych.

Podmioty lecznicze, które podjęły się wykonywania świadczeń, w niewystarczający sposób stosują się do standardu  okołoporodowego. W efekcie w 2017 r. dostęp mieszkanek wsi do poradni położniczo–ginekologicznych uległ dalszemu pogorszeniu. Zmniejszyła się liczba poradni w gminach wiejskich w siedmiu województwach. Np. w woj. podlaskim liczba miejsc udzielania tych świadczeń spadła z 6 do 4, w woj. lubelskim - z 15 do 13, w woj. wielkopolskim - z 44 do 39, a w woj. łódzkim - z 41 do 36. Powodem było wypowiedzenie umów przez podmioty lecznicze lub przez OW NFZ.

4. Zbyt niska jest wycena procedur, szczególnie zalecanych standardami opieki okołoporodowej. Nieopłacalność udzielanych świadczeń zdrowotnych na terenach wiejskich stanowi główny powód małej liczby podmiotów leczniczych przystępujących do postępowań konkursowych w sprawie zawarcia umów z NFZ.

Rzecznik Praw Obywatelskich w piśmie do Ministra Zdrowia i Prezesa NFZ zauważył, że wiedza o prawach i obowiązkach wynikających ze standardów nie jest powszechna zarówno wśród personelu medycznego, jak i samych pacjentek. Niezbędne są  działania edukacyjne skierowane zarówno do środowiska medycznego, jak i pacjentek. Mogłoby się to przyczynić do poprawy świadomości społecznej, wiedzy oraz właściwego stosowania standardu opieki okołoporodowej.

W ocenie RPO dostępność do świadczeń ginekologiczno–położniczych na obszarach wiejskich mogłaby zostać poprawiona dzięki zwiększeniu liczby położnych uczestniczących w procesie prowadzenia ciąży.

Mimo deklarowanego dostępu pacjentek na terenach wiejskich do świadczeń ginekologiczno–położniczych określonych w rozporządzeniu w sprawie standardu, pacjentkom nie została wykonana odpowiednia liczba przysługujących im świadczeń. Nierównomierny dostęp kobiet do opieki ginekologicznej na obszarach wiejskich ma szczególne znaczenie w aspekcie profilaktyki schorzeń narządów płciowych, w tym chorób nowotworowych, co niewątpliwie wpływa na stan zdrowia i jakość życia osób, które zamieszkują te tereny.

Działania zaradcze

Zdaniem Rzecznika na podstawie kontroli NIK pomocne w opracowaniu działań zaradczych może się okazać w szczególności: 

  • umożliwienie kobietom na terenach wiejskich realnego dostępu i wykonania świadczeń wynikających ze standardów opieki okołoporodowej;
  • prowadzenie regularnych kampanii informujących kobiety o należnych im świadczeniach wynikających ze standardów opieki okołoporodowej;
  • doprowadzenie, przy udziale Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, do ustalenia taryfy za świadczenia położniczo-ginekologiczne adekwatnej do ich zakresu przewidzianego w standardach opieki okołoporodowej, co może zwiększyć liczbę podmiotów leczniczych udzielających świadczeń zdrowotnych na terenach wiejskich oraz przeprowadzanie kontroli wykonywania przez podmioty świadczeń zdrowotnych zalecanych standardami opieki okołoporodowej.

RPO zwrócił się Ministra Zdrowia i Prezesa NFZ o stanowisko w sprawie, w tym poinformowanie, czy podjęto lub planuje się podjąć działania we wskazanym zakresie.

V.7010.8.2019

„Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami

Data: 2019-04-04
  • „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci. Oczy łzawią. Nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem”
  • Takie słowa mieszkańca miejscowości z fermą norek cytuje RPO w wystąpieniu do premiera o braku skutecznej walki z uciążliwymi odorami
  • Konstytucja nakazuje władzom zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Oznacza to konieczność wyposażenia służb państwa w efektywne mechanizmy
  • Ich brak może naruszać nie tylko Konstytucję, ale także Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności - wskazuje Rzecznik

Adam Bodnar wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego, bo resort środowiska nie odpowiedział na wspólny apel RPO i organizacji społecznych z października 2018 r. o podjęcie niezbędnych działań w tej sprawie, m.in. zmian prawa.

Smród, muchy, gryzonie...

Rzecznikowi Praw Obywatelskich od lat skarżą się ludzie mieszkający w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm trzody chlewnej, drobiu, czy zwierząt futerkowych, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów, ubojni i innych obiektów, które powodują uciążliwe zapachy. Często nie daje się otwierać okien w domach czy przebywać na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od ferm. W okolicy rozmnażają się zaś gryzonie i muchy. Zagrożone mogą być ujęcia wody. Ponadto spada wartość nieruchomości.

Tymczasem w Polsce nie ma instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska mogłyby prowadzić kontrole uciążliwości zapachowych, robić pomiary emisji lub jakości powietrza oraz wydawać wystąpienia pokontrolne i decyzje (np. nakazywać redukcję lub eliminację odoru). 

W latach 2006-2014 Rzecznicy poprzednich kadencji sygnalizowali konieczność podjęcia pilnych działań dla poprawy sytuacji. Problem pozostaje nierozwiązany, a wręcz narasta. W całym kraju działają, a nawet powstają nowe, inwestycje uciążliwe dla mieszkańców. Samorządy często się na nie godzą, kuszone perspektywą rozwoju gospodarczego. Tymczasem nie mierzy się uciążliwości tych inwestycji – smrodu, rozmnażających się gryzoni i much, problemów ujęć wody, spadku wartości nieruchomości itd.

Dlatego 18 października 2018 r. Rzecznik, wraz z przedstawicielami organizacji społecznych, zwrócił się do ministrów środowiska, rolnictwa oraz infrastruktury ze wspólnym apelem o podjęcie niezbędnych działań na rzecz zintensyfikowania ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia kompleksowych rozwiązań prawnych. Odpowiedzi nie było.

W związku z tym Adam Bodnar wystąpił do premiera. Przedstawił mu historię zabiegów kolejnych rzeczników oraz własnych w tej sprawie. Przypomniał, że w 2016 r. Minister Środowiska zapowiadał prace nad ustawą o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej.

Rzecznik podkreślił, że podczas spotkań z obywatelami  w Gnieźnie w 2017 r. przedstawili oni swą dramatyczną sytuację wskutek działalności fermy w Kawęczynie.

Problematyka ta jest również stale obecna w mediach. Np. opublikowany w magazynie reporterów „Duży Format” tekst pt. „My, Polacy, władcy much i smrodu” obrazowo pokazuje, jak wygląda codzienne życie w pobliżu ferm norek i kurczaków. Rzecznik przytacza słowa jednego z bohaterów reportażu: „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci Oczy łzawią. Mamy alergię. Podejrzewam, że to przez gazy w smrodzie. To nie był jeden, czy dwa dni, ale mdliło nas od maja do sierpnia. W tych miesiącach nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem. (...) Kupiłbym mieszkanie we Wrześni, nawet mniejsze, byleby się stąd wyprowadzić. Ale za co? Kto kupi?”.

Brak skutecznych narzędzi państwa narusza prawa i wolności obywatelskie

Nie ulega wątpliwości, że uciążliwości odorowe - zwłaszcza jeżeli wiążą się z emisją silnych związków chemicznych - mogą negatywnie oddziaływać na zdrowie ludzkie. Według art. 68 ust. 4 Konstytucji obowiązkiem państwa jest zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Wskazuje to na konieczność zorganizowania służb publicznych tak, by móc wyeliminować niebezpieczne dla zdrowia zjawiska. W ramach realizacji tego obowiązku istnieje zatem konieczność wyposażenia służb publicznych w efektywne mechanizmy zapobiegania zagrożeniu dla zdrowia publicznego, jakim jest długotrwała ekspozycja na uciążliwości odorowe. 

Zawarty zaś w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 2 Konstytucji nakaz ochrony własności oraz innych praw majątkowych nakłada na ustawodawcę obowiązek stanowienia przepisów i procedur udzielających ochrony prawnej prawom majątkowym. Chodzi o to, by organ państwa doprowadził do powstrzymywania działań, które zakłócają ponad przeciętną miarę korzystanie z sąsiednich nieruchomości.

Sytuacja, w której brak jest instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska byłyby uprawnione do przeprowadzenia kontroli określających uciążliwości zapachowe, w tym pomiarów kontrolnych emisji lub zapachowej jakości powietrza oraz wydawania wystąpień pokontrolnych i decyzji, może oznaczać niewywiązanie się przez organy władzy publicznej z konstytucyjnego obowiązku zapewnienia efektywnej ochrony prawa własności.

Ponadto nieuregulowanie tej problematyki może naruszać art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stanowi on, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji. Ingerencja władz w korzystanie z tego prawa jest niedopuszczalna, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza taką wykładnię art. 8 Konwencji, zgodnie z którą jego naruszenie może być związane z uciążliwościami zapachowymi. Jednostka ma prawo do poszanowania jej domu, postrzeganego nie tylko jako prawo do fizycznego obszaru, ale również jako prawo do korzystania z tej przestrzeni w spokoju. Naruszenie prawa do poszanowania domu nie dotyczy jedynie materialnych czy cielesnych naruszeń, takich jak wtargnięcie do domu nieuprawnionej osoby. Odnosi się również do naruszeń niematerialnych i bezcielesnych - takich jak hałas, emisja szkodliwych substancji, czy nieprzyjemnych zapachów.

Wobec braku odpowiedzi na apel, Rzecznik wystąpił do premiera o poinformowanie o stanowisku resortu środowiska co do konieczności podjęcia działań na rzecz zintensyfikowania poziomu ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia całościowych rozwiązań prawnych.

V.7203.78.2017

Decydują o finansowaniu leczenia chorób ultrarzadkich - ich kompetencje powinna określać ustawa. RPO zgadza się z sygnalizacją TK

Data: 2019-04-03
  • Kompetencje zespołu, który decyduje o finansowaniu leczenia chorób ultrarzadkich, powinna określać ustawa
  • Chodzi m.in. o prawa pacjentów, którzy ze względu na koszty leczenia przekraczające milion zł rocznie, nie mają innej szansy na skuteczną terapię
  • Zespół decyduje o bezpłatnych lekach dla nich - dostępnych wyłącznie w ramach obowiązujących w danym okresie programów lekowych 
  • Nie mogą oni odwołać się od decyzji zespołu, czy żądać powtórnego rozpoznania sprawy. Sądy administracyjne odrzucają zaś ich skargi na wyłączenie z programu lekowego 

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do resortu zdrowia o niezwłoczne zainicjowanie odpowiednich prac legislacyjnych.

17 października 2018 r. Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt S 6/18) przedstawił Sejmowi postanowienie sygnalizacyjne w sprawie luk prawnych dotyczących statusu Zespołu Koordynacyjnego ds. Chorób Ultrarzadkich. Trybunał stwierdził, że obecne unormowanie kompetencji zespołu wyłącznie w aktach wewnętrznych, czyli zarządzeniu i regulaminie, nie spełnia wymogu konstytucyjnego. Bo to właśnie w ustawie powinny znaleźć się regulacje dotyczące warunków i zakresu udzielania świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Rzecznik przedstawił ten problem 9 marca 2016 r. ówczesnemu Ministrowi Zdrowia. Wskazał, że nieprawidłowe jest zawarcie w załącznikach do obwieszczenia, będących opisami programów lekowych, określenia uprawnień Zespołu Koordynacyjnego ds. Chorób Ultrarzadkich do kwalifikacji i wyłączania pacjentów z udziału w programie lekowym. Stanowisko TK potwierdza zasadność wątpliwości Rzecznika.

Jak zauważył bowiem Trybunał, procedury podejmowania decyzji o sposobie leczenia chorób ultrarzadkich (dostępu do leków refundowanych) są bardziej rygorystyczne niż zasady dostępu do innych świadczeń zdrowotnych, także specjalistycznych. Leki dla tej grupy chorych są bezpłatnie dostępne wyłącznie w ramach obowiązujących w danym okresie programów lekowych, do których pacjent może być zakwalifikowany tylko decyzją jednego zespołu w skali kraju.

Zainteresowany nie ma żadnego wpływu – nawet pośredniego – na skład tego zespołu (powoływanego przez Prezesa NFZ), nie może również w żaden sposób odwołać się od jego decyzji czy żądać powtórnego rozpoznania sprawy. Potwierdzają to orzeczenia sądów administracyjnych, które konsekwentnie odrzucają skargi na wyłączenie z programu lekowego. Brak jest również reguł umożliwiających mu uzupełnienie wniosku o włączenie do programu lekowego, gdyby już po jego złożeniu zmieniły się zasady kwalifikacji.

W opinii TK - którą RPO w pełni podziela - istnieje potrzeba ustawowej regulacji statusu Zespołu, który podejmuje ostateczne decyzje o finansowaniu leczenia chorób ultarzadkich, a więc realizuje konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia. - Wydaje się to tym bardziej potrzebne, że pacjentami w tym wypadku są osoby, które m.in. ze względu na koszty leczenia przekraczające milion zł rocznie nie mają w praktyce innej szansy na uzyskanie dostępu do skutecznych i nowoczesnych terapii - podkreśla Adam Bodnar.

Ustawowe uregulowanie kompetencji podmiotów uprawnionych do podejmowania decyzji w tym zakresie (konieczne z uwagi na konstytucyjny wymóg ustawowej regulacji warunków i zakresu świadczeń opieki zdrowotnej finansowej ze środków publicznych), nie wiązałoby się z żadnymi dodatkowymi wydatkami. Korzystnie wpłynęłoby zaś na jawność i przejrzystość procedur, w myśl zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia z prośbą o niezwłoczne zainicjowanie prac legislacyjnych mających na celu wdrożenie zaleceń Trybunału.

V.7013.55.2015

Czarna seria w SOR-ach na Śląsku – Rzecznik prosi o wyjaśnienia

Data: 2019-04-02
  • Po serii informacji o dramatycznych wydarzeniach w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych na Śląsku RPO podejmuje interwencje
  • W pismach do szpitali i prokuratur prosi o wyjaśnienia, co się zdarzyło i jak wygląda badanie tych przypadków
  • Sprawy te Rzecznik podjął z urzędu, a więc nie czekając na zgłoszenie od obywateli – tylko na podstawie doniesień mediów

Seria dramatycznych wydarzeń rozpoczęła się od opisywanej już na stronie Rzecznika sprawy śmierci pacjenta, który nie doczekał się pomocy w szpitalnej izbie przyjęć w Sosnowcu. Z publikacji w „Dzienniku Zachodnim” wynika, że chory konał w męczarniach na szpitalnym korytarzu. Przez 9 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza, choć miał skierowanie w trybie pilnym od lekarza rodzinnego. Na skierowaniu napisano, że problemem puchnięcia nogi są naczynia. Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu. Mimo to, został sklasyfikowany jako pacjent, który może czekać powyżej 4 godzin (kolor zielony triażu). Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Stan zdrowia pacjenta stale się pogarszał; zmarł w izbie przyjęć. RPO poprosił szpital o stanowisko, a Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Południe - o informacje, co się dzieje w tej sprawie. (BPK.7015.1.2019)

Kolejny artykuł ukazał się 22 marca 2019 r. w internetowym serwisie gazety „Dziennik Zachodni”. Z publikacji wynika, że do mediów społecznościowych trafiło wideo, ukazujące sytuację cierpiącej z bólu młodej kobiety, która nie mogła doczekać się pomocy w SOR szpitala w Dąbrowie Górniczej. Po kilkudziesięciu minutach zaczęli interweniować przebywający tam inni pacjenci. Kobieta zemdlała. Mimo to, obecny ratownik medyczny, zamiast udzielić pomocy, oddalił się, nie podjąwszy żadnych czynności. W tej sprawie Rzecznik zwrócił się do Dyrektora Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej z prośbą o wyjaśnienia. (BPK.7013.2.2019)

26 marca 2019 r. w internetowym serwisie portalu „naszemiasto.pl” pojawiła się zaś publikacja opisująca przypadek młodej kobiety, która trafiła do SOR w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu w nocy z 10 na 11 marca br. Była w ciąży, miała podejrzenie udaru, ale nie otrzymała natychmiastowej pomocy. Obecnie jest w ciężkim stanie i nadal walczy o życie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach. Partner kobiety złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez personel szpitala. Rzecznik zwrócił się do nadzorującej sprawę Prokuratury Rejonowej w Zawierciu o informacje o stanie sprawy oraz do dyrektora Szpitala Powiatowego w Zawierciu  - o wyjaśnienia. (BPK.7015.2.2019)

Informacje, które uzyska RPO będą podstawą do kolejnych działań Rzecznika i innych instytucji państwa, także po to, by zapobiegać podobnym sytuacjom w przyszłości.

RPO przeciw ograniczeniu in vitro tylko do małżeństw. Takiej m.in. zmiany chce grupa posłów

Data: 2019-04-02
  • Propozycja ograniczenia metody zapłodnienia in vitro wyłącznie do małżeństw budzi wątpliwości RPO
  • Konstytucyjna zasada ochrony małżeństwa nie może bowiem oznaczać zakazu tej metody dla związków niesformalizowanych 
  • Rzecznik jest też przeciw zakazowi zamrażania zarodków, możliwości zapładniania tylko jednej komorki rozrodczej oraz karalności surogacji
  • To opinia Rzecznika Praw Obywatelskich o poselskim projekcie nowelizacji prawa co do in vitro, przedstawiona Marszałkowi Sejmu

Chodzi o złożony 6 listopada 2018 r. do Sejmu przez grupę posłów PiS, Kukiz'15 oraz niezrzeszonych projekt nowelizacji kilku ustaw w związku z ochroną zdrowia i życia dzieci poczętych metodą in vitro. Zakłada on m.in. ograniczenie tej metody tylko do małżeństw i nadanie embrionom statusu osoby ludzkiej. Ponadto wprowadza zakazy zamrażania zarodków, anonimowego dawstwa komórek rozrodczych oraz surogacji, która byłaby karalna. Według autorów projektu obecne przepisy nie chronią wystarczająco godności i praw dziecka poczętego tą metodą. Opracowanie projektu wspierał Instytut Ordo Iuris.

- Proponowana regulacja dotyczy zagadnień, co do których brak jest powszechnego konsensusu - napisał Adam Bodnar w opinii. A projekt znacznie ogranicza dostęp do tych świadczeń zdrowotnych. Wymusiłby on również zmian w lokalnych programach finansowania procedury in vitro. Dlatego za bardzo ważne Rzecznik uznaje poprzedzenie ewentualnych zmian szeroką debatą publiczną i konsultacjami społecznymi.

Od wejścia w życie ustawy z 25 czerwca 2015 r. o leczeniu niepłodności Rzecznik uważnie monitoruje efektywność jej wykonania, w tym zapewnienie równego dostępu do in vitro, co jest możliwe m.in. dzięki zagwarantowaniu publicznego jej finansowania bądź współfinansowania.

Niektóre postanowienia projektu budzą wątpliwości RPO w perspektywie poszanowania podstawowych praw i wolności człowieka.

Ograniczenie możliwości pozaustrojowego zapłodnienia tylko do par małżeńskich 

Według projektodawców, obecne przepisy, które umożliwiają tę procedurę zarówno małżeństwom, jak i osobom pozostającym we wspólnym pożyciu, są sprzeczne z konstytucyjną zasadą ochrony dobra dziecka i ochrony małżeństwa. 

Rzecznik nie zgadza się, że takie ograniczenie może być uzasadnione zapisami Konstytucji. Zarówno bowiem jej art. 18 jaki i 72 nie mogą być postrzegane jako wykluczające dostęp do tej metody dla osób pozostających w konkubinacie.

Wątpliwości rodzi też  konieczność ochrony dobra dziecka, m.in. poprzez zapewnienie mu możliwości wychowania się w „pełnej” (jak piszą projektodawcy) rodzinie. - Ustrojodawca nie zawęża interpretacji pojęcia rodzina jedynie do rodzin zakładanych przez małżeństwa, a konstytucyjna ochrona rozciąga się także na rodziny zakładane przez osoby pozostające w innych związkach – podkreśla Rzecznik.  

Prawo nie różnicuje też pozycji dzieci w zależności od charakteru prawnego związku ich rodziców. Dobro i ochrona dziecka w świetle standardów konstytucyjnych winna być realizowana bez względu, czy dziecko pochodzi z małżeństwa czy też nie. Wpływu na ochronę tych wartości nie powinny mieć wybory życiowe rodziców, którzy z różnych przyczyn, mogą nie być zainteresowani sformalizowaniem związku. Odmienna interpretacja byłaby sprzeczna z zasadą niedyskryminacji.

Dlatego obecne przepisy, dopuszczające posiadanie przez osoby pozostające w konkubinacie dzieci, które przyszły na świat dzięki metodom wspomaganej prokreacji, są zgodne z prawem. Nie można ich uznać a priori za godzące w dobro dziecka. Założenie o braku trwałości relacji łączących rodziców dziecka niepozostających w związku małżeńskim jest arbitralne. Z drugiej strony, stanowisko dotyczące dużo większej trwałości związków małżeńskich - w świetle badań statystycznych - może być podane w wątpliwość.

Ograniczenie liczby zapładnianych komórek rozrodczych

Obecna ustawa co do zasady dopuszcza zapłodnienie nie więcej niż sześciu komórek rozrodczych - projekt ogranicza to do jednej. Według autorów projektu, dzisiejsze  regulacje, są niedopuszczalne, bo nie gwarantują pełnej ochrony życia ludzkiego i dobra dziecka oraz poszanowania godności człowieka od poczęcia.

Z uzasadnienia nie wynika jednak, by wzięto pod uwagę wskazania aktualnej wiedzy medycznej. Tymczasem według Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego takie ograniczenie liczby tworzonych embrionów kilkukrotnie zmniejsza skuteczność leczenia.

Rzecznik wskazuje, że tak powstałe embriony -  zgodnie z przeważającym stanowiskiem doktryny - mieszczą się w zakresie wartości, jaką jest godność ludzka, stanowiąca źródło wszelkich innych praw i wolności. Sam zaś fakt dopuszczalności tworzenia nadliczbowych embrionów nie może być uznany za przesądzający o przedmiotowym traktowaniu embrionów i w konsekwencji naruszający ich godność. Dopiero analiza całokształtu rozwiązań prawnych, dotyczących zasad przechowywania embrionów i możliwości ich późniejszego wykorzystania (w tym przekazania ich w celu dawstwa), może potwierdzić lub wykluczyć ewentualną niezgodność istniejących rozwiązań z art. 30 Konstytucji.

Poważniejsze kontrowersje budzi kwestia przysługiwania embrionowi ludzkiemu prawa do życia, o którym stanowi art. 38 Konstytucji. Trybunał Konstytucyjny 28 maja 1997 r. uznał, że życie ludzkie winno podlegać ochronie na każdym etapie jego rozwoju - i to bez względu na kondycję fizyczną człowieka. Wskazuje to, że również embrion mieści się w zakresie podmiotowym prawa do życia.

Choć pogląd ten wydaje się dominować także w literaturze, nie brak głosów negujących istnienie prawa do życia od poczęcia bądź wskazujących na węższy jego zakres. Stanowiska mniejszościowe wspierane są brakiem jednoznacznego rozstrzygnięcia tej kwestii w prawie międzynarodowym i regulacjach europejskich, a także niekonsekwencją ustawodawstwa krajowego. Nawet opowiedzenie się za osobowym statusem embrionów i w konsekwencji za istnieniem ich prawa do życia, nie oznacza, że wartość ta nie może podlegać ograniczeniom na zasadach Konstytucji.

Obecne przepisy nie rozstrzygają o statusie embrionu ludzkiego. Problem ten od lat jest dyskutowany w doktrynie prawa. Można wskazać racje zarówno za stanowiskiem, że embrion jest osobą jak i wspierające pogląd przeciwny.  W ustawie o leczeniu niepłodności, rezygnując z określania statusu embrionu,  zagwarantowano pewien poziom ochrony zarodków (np. zakaz niszczenia embrionów zdolnych do rozwoju oraz karalność niszczenia zarodków).

- Arbitralne i nieuzasadnione względami medycznymi proponowane rozwiązanie  może w praktyce prowadzić do  znaczącego ograniczenia liczby wykonywanych zabiegów - ocenia RPO. Uwzględniając zapisy projektu dotyczące dopuszczalności zapłodnienia jedynie jednej komórki rozrodczej, skuteczność takiego zabiegu oraz jego wysoki koszt, a także brak wsparcia finansowego tej procedury z budżetu państwa, zabiegi in vitro mogą w przyszłości stać się nieosiągalne dla wielu Polek i Polaków.

Zakaz zamrażania zarodków 

W ocenie projektodawców "procedura kriokonserwacji człowieka narusza jego godność". Uzasadnia to zakaz zamrażania, z wyjątkiem sytuacji, gdy przeniesienie zarodka do  organizmu kobiety nie jest możliwe z powodu "siły wyższej". Według uzasadnienia, ok. 15 % embrionów ginie w wyniku zamrożenia.

Rzecznik wskazuje, że zarówno zapłodnienie przy użyciu metod wspomaganej prokreacji, jak i kriokonserwacja same w sobie nie uzasadniają poglądu o instrumentalnym traktowaniu istoty ludzkiej, stanowiącego naruszenie godności. Ocena naruszenia tej wartości zależy od całokształtu konkretnego przypadku. Zakaz kriokonserwacji wydaje się abstrahować m.in. od istniejących już obecnie rozwiązań służących poszanowaniu godności embrionów przechowywanych  w celu późniejszej implantacji. Według RPO dopuszczalność kriokonserwacji embrionów powinna być uzasadniona względami medycznymi, a ewentualne negatywne skutki tego dla embrionu mogą uzasadniać wprowadzenie w ustawie maksymalnego czasu zamrożenia.

Karalność matki zastępczej oraz rodziców docelowych

Projekt przewiduje odpowiedzialność karną osób stosujących metody wspomaganej prokreacji w celu urodzenia i porzucenia dziecka poprzez przekazanie go innym osobom; organizujących macierzyństwo zastępcze bądź uczestniczących w nim - bez względu, czy jest to surogacja komercyjna, czy altruistyczna. Według projektodawców macierzyństwo zastępcze jest sprzeczne ze standardami międzynarodowymi dotyczącymi ochrony praw człowieka, a każda umowa o surogację narusza godność i prawa dzieci i matek zastępczych.

RPO nie ma wątpliwości, że kwestia macierzyństwa zastępczego budzi pytania o  charakterze etycznym i prawnym, a prawna regulacja tej kwestii jest wysoce pożądana. Sankcje karne powinny jednak być ostatecznym środkiem działań podejmowanych przez państwo.

Wątpliwości Rzecznika budzi zaś wprowadzenie odpowiedzialności karnej także dla matki zastępczej oraz osób, którym dziecko ma być przekazane. Osoby takie działają bowiem powodowani silną potrzebą zrealizowania się w roli rodziców oraz chęcią wychowania dziecka i stworzenia mu sprzyjających warunków do życia. Z kolei matka zastępcza może kierować się zarówno względami altruistycznymi, chcąc umożliwić innej parze posiadanie dziecka, jak i finansowymi. Nie wyklucza to jednak również szczytnej motywacji, związanej z chęcią umożliwienia posiadania dziecka innej parze.

Biorąc udział w procedurze, zarówno rodzice docelowi, jak i matka zastępcza, korzystają z przysługującej im wolności i możliwości podejmowania decyzji dotyczących życia prywatnego, w tym także prokreacji - podkreśla Adam Bodnar.

W państwach, w których surogacja jest zabroniona, sankcje karne dotyczą wyłącznie osób pośredniczących w zawieraniu umów o surogację lub publikujących ogłoszenia je propagujące.

Likwidacja anonimowości dawców komórek rozrodczych lub zarodka 

Projekt zakłada likwidację anonimowości dawców komórek rozrodczych lub zarodka, Ma to zapewnić poszanowanie prawa dziecka do poznania własnej tożsamości. Obecnie dzieci, które przyszły na świat dzięki in vitro w wyniku dawstwa innego niż partnerskie, nie mają możliwości poznania dawcy, a informacje, do jakich mogą uzyskać dostęp po uzyskaniu pełnoletności są bardzo ograniczone.

W ocenie RPO, wprowadzając nową regulację, powinno wziąć się pod uwagę całokształt jej skutków. W praktyce zmiana taka może bowiem oznaczać drastyczny spadek dawców. Dostrzegając wartość, jaką jest prawo do poznania własnej tożsamości genetycznej, Rzecznik uważa za celowe rozważenie możliwości rozwiązań kompromisowych, np. tzw. dawstwo dwuścieżkowe, zgłaszane niegdyś przez Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.

Od 2015 r. w TK leży wniosek RPO ws. praw samotnych kobiet do in vitro

Od października 2015 r. w Trybunale Konstytucyjnym na rozpoznanie czeka wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie niemożności skorzystania przez samotne kobiety z wcześniej zamrożonych ich zarodków. Zdaniem Rzecznika narusza to zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasadę ochrony praw nabytych. Wątpliwości RPO budzi także przepis, w którym przewidziano że po 20 latach od wejścia ustawy w życie lub po śmierci dawców zarodka, zostanie on przekazany do tzw. dawstwa innej parze. 

VII.5002.4.2018   

Potrzebujemy działań systemowych dotyczących chorób rzadkich. Wystąpienie Rzecznika do Ministra Zdrowia

Data: 2019-04-02
  • Konieczne jest podjęcie pilnych działań systemowych dotyczących chorób rzadkich – chodzi o Narodowy Plan dla Chorób Rzadkich
  • W resorcie zdrowia przygotowywany jest projekt takiego dokumentu, który miał być wprowadzony do końca 2018 r.
  • Ze względu na brak informacji o zakończeniu prac Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia o informacje, kiedy spodziewane jest wdrożenie planu

Zarówno obecny Rzecznik Praw Obywatelskich, jak i jego poprzedniczka sygnalizowali kolejnym Ministrom Zdrowia konieczność podjęcia pilnych działań systemowych dotyczących chorób rzadkich. W szczególności istnieje potrzeba przyjęcia Narodowego Planu dla Chorób Rzadkich, zgodnie z zaleceniami Rady Unii Europejskiej z 8 czerwca 2009 r. w sprawie działań w dziedzinie chorób rzadkich.

Rada UE zaleciła państwom członkowskim m.in. jak najszybsze – nie później niż przed końcem 2013 r. – opracowanie i przyjęcie planu lub strategii ukierunkowanej na podjęcie konkretnych działań w dziedzinie chorób rzadkich w ramach ich systemów zdrowotnych i socjalnych. Konkretne zobowiązania w tej materii na państwa członkowskie nałożyła też dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/24/UE z 9 marca 2011 r. w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej. Niestety, pomimo wzmożonej korespondencji Rzecznik nie otrzymał dotychczas informacji o konkretnych rezultatach i efektach działań podejmowanych przez Ministra Zdrowia w tym zakresie.

Z ostatniej odpowiedzi wynika, że w resorcie przygotowano projekt dokumentu pn. „Plan dla chorób rzadkich. Działania operacyjne na lata 2017–2019”, który ma na celu całościowe uregulowanie wsparcia dla osób cierpiących na choroby rzadkie oraz ich rodzin. Przekazano również, że projekt planu został skierowany do konsultacji wewnętrznych w Ministerstwie Zdrowia.

Według informacji z mediów plan dla chorób rzadkich miał być wprowadzony najpóźniej do końca roku 2018 r. Jednakże z kolejnych informacji wynika, że plan w dalszym ciągu znajduje się na etapie konsultacji wewnętrznych. Brak jest publicznej informacji o zakończeniu prac Zespołu i o wypracowanych rekomendacjach.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia o wskazanie, jakie działania co do przygotowania i wdrożenia planu zostały podjęte oraz poinformowanie, kiedy spodziewane jest wdrożenie planu dla chorób rzadkich.

V.7013.63.2014

Komisja Ekspertów ds. Zdrowia – sprawozdanie z działań w 2018 r.

Data: 2019-03-28

Rok 2018 był drugim, pełnym rokiem funkcjonowania powołanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich w 2016 r.[1] Komisji Ekspertów ds. Zdrowia.

Skład Komisji Ekspertów ds. Zdrowia

  • Marek Balicki
  • Dorota Karkowska
  • Piotr Jarecki
  • Wiesław Wiktor Jędrzejczak
  • Piotr Mierzejewski – współprzewodniczący
  • O. Arkadiusz Nowak
  • Ewa Talma – sekretarz
  • Rafał Staszewski
  • Robert Tabaszewski
  • Monika Urbaniak
  • Edyta Widawska
  • Tomasz Zalasiński – współprzewodniczący

Działania Komisji:

W dniu 28 czerwca 2018 r. odbyło się V posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Jego pierwszym punktem było przedstawienie i omówienie działań Rzecznika w zakresie ochrony zdrowia.

Głównym tematem V posiedzenia Komisji były problemy dotyczące praw małoletniego pacjenta w szpitalu, w tym w szczególności realizację prawa małoletniego pacjenta do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej w szpitalu. Przy braku odpowiednich regulacji prawnych, rodzice (opiekunowie prawni) napotykają na trudności z towarzyszeniem hospitalizowanemu dziecku. Niedostatki infrastrukturalne, niejednorodna praktyka podmiotów leczniczych, a także opłaty (w wysokości ustalanej samodzielnie przez każdą placówkę) pobierane od rodziców są głównymi przeszkodami, jakie utrudniają realizację prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej.

W ramach dyskusji członkowie Komisji zwrócili także uwagę na kwestie związane z regulacjami dotyczącymi obecności osoby bliskiej w trakcie udzielania pacjentowi świadczeń w karetce. Poruszono również problemy związane z hospitalizacją dziecka pod nieobecność rodziców (opiekunów prawnych).

Członkowie Komisji negatywnie ocenili praktyki niektórych podmiotów leczniczych związane z pobieraniem opłat za pobyt rodzica (opiekuna prawnego) wraz z hospitalizowanym dzieckiem. Wskazali na potrzebę szczegółowego uregulowania tej materii w powszechnie obowiązującym prawie. Za wartą dalszych prac członkowie Komisji uznali propozycję Rzecznika Praw Obywatelskich wypracowania we współpracy z organizacjami pozarządowymi ,,Karty Praw i Obowiązków Rodzica podczas pobytu dziecka w szpitalu”– formy rekomendacji dotyczących praktyki zapewnienia małoletnim pacjentom szpitali opieki pielęgnacyjnej rodziców (opiekunów prawnych). Komisja uzgodniła, że projekt ten będzie przedmiotem dalszych dyskusji – z udziałem zainteresowanych organizacji pozarządowych.

Problemy dotyczące leczenia bólu, w tym dostęp do znieczulenia okołoporodowego i marihuany medycznej były tematem VI posiedzenia Komisji Ekspertów ds. Zdrowia, które odbyło się 10 października 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał w wystąpieniach do Ministra Zdrowia, że niezbędne jest zapewnienie jakości i skuteczności łagodzenia bólu pacjentów w polskiej służbie zdrowia. Szczególnym przykładem niedostatków w zakresie łagodzenia bólu jest dostęp kobiet rodzących do znieczulenia zewnątrzoponowego. Z danych statystycznych wynika, iż w różnych regionach kraju występuje znaczna dysproporcja w dostępie do tego świadczenia.

Innym znamiennym przykładem podejścia władz publicznych do tematyki łagodzenia bólu jest dostęp polskich pacjentów do leczenia marihuaną medyczną. Trybunał Konstytucyjny w postanowieniu z 17 marca 2015 r., (sygn. S 3/15) wskazał, że w świetle aktualnych badań naukowych marihuana może być wykorzystywana w celach medycznych, zwłaszcza w przypadku łagodzenia negatywnych objawów chemioterapii stosowanej w chorobach nowotworowych i zwrócił uwagę na potrzebę unormowania „kwestii medycznego wykorzystywania marihuany”. W ostatnich kilku latach doszło do pewnych pozytywnych zmian legislacyjnych w tym zakresie. Dotyczy to w szczególności:

  • wprowadzenia (z dniem 11 maja 2017 r.) do ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta nowego art. 20a, który explicite przewiduje prawo pacjenta do leczenia bólu i obowiązek monitorowania natężenia i skuteczności łagodzenia bólu przez podmiot leczniczy;
  • wprowadzenia (z dniem 31 sierpnia 2016 r.) rozporządzeniem Ministra Zdrowia standardów postępowania medycznego w łagodzeniu bólu porodowego.

Równocześnie Komisja Ekspertów ds. Zdrowia zwróciła uwagę, że z dniem 1 listopada 2017 r. weszły w życie przepisy, które miały umożliwić szerszy dostęp do marihuany leczniczej. Z powodu restrykcyjnych wymogów dopuszczenia do obrotu surowca farmaceutycznego do sporządzania leków recepturowych w postaci ziela konopi innych niż włókniste, nie został dotychczas złożony żaden wniosek o dopuszczenie surowca do obrotu, przez co surowiec ten jest niedostępny w aptekach

Podstawowe wątpliwości członków Komisji dotyczą tego, czy praktyka pozwala na realizację prawa pacjenta do łagodzenia bólu. Analiza skarg i doniesień medialnych prowadzi do wniosku, że personel medyczny nie zawsze docenia rolę łagodzenia bólu u pacjentów. Ból bywa traktowany jako nieodłączna część choroby i procesu leczenia. Tymczasem monitorowanie i łagodzenie bólu związanego z chorobą powinno być traktowane jako jeden z priorytetów procesu leczniczego.

Praktyka działania organów administracji (w szczególności Ministerstwa Zdrowia) również pozostawia wiele do życzenia, jeżeli chodzi o podejście do zagadnienia łagodzenia bólu. Potwierdza to analiza postępowań administracyjnych/sądowoadministracyjnych dotyczących refundacji marihuany medycznej sprowadzanej z zagranicy, w których Rzecznik brał udział. W toku postępowań często nie uwzględnia się bowiem indywidualnego podejścia do konkretnego pacjenta i selektywnie traktuje poszczególne kryteria refundacyjne.

W opinii Ekspertów Komisji konieczna jest publiczna debata w przedmiotowym zakresie, z udziałem organizacji pozarządowych, przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia oraz podmiotów z branży farmaceutycznej. Zasadne jest także kontynuowanie kampanii społecznych oraz szkoleń dla pacjentów oraz personelu medycznego uświadamiające, że pacjent ma prawo do leczenia i życia bez bólu. Należy również walczyć ze stereotypami związanymi ze stosowaniem w procesie leczniczym marihuany medycznej oraz opioidów.

Ponadto, członkowie Komisji zasygnalizowali problem związany z obowiązkiem szczepień ochronnych. Zwrócono uwagę na rolę organów władzy państwowej w egzekwowaniu dokonywania szczepień ochronnych. Wskazano przy tym, że duże znaczenie w działaniach mających na celu zwalczanie oraz zapobieganie chorób epidemicznych ma właściwa informacja oraz edukacja.

O problemie świadomej zgody pacjenta na udzielanie świadczenia zdrowotnego, zgodzie blankietowej oraz dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej pacjentów cierpiących na stwardnienie rozsiane (SM), w szczególności do neurorehabilitacji oraz prawie osób chorujących do kontaktu z neuropsychologiem rozmawiano 3 grudnia 2018 r., podczas VII spotkania Komisji Ekspertów ds. Zdrowia.

Jednym z podstawowych praw pacjenta i zarazem obowiązków lekarza jest możliwość udzielenia świadczenia zdrowotnego dopiero po uzyskaniu świadomej zgody pacjenta. Stanowi o tym art. 16 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta oraz art. 32 ust. 1 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Zgoda pacjenta na udzielenie świadczenia powinna być poprzedzona udzieleniem przez osobę kompetentną informacji o stanie zdrowia pacjenta, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu. Zgoda wyrażona świadomie musi zostać poprzedzona zrozumieniem i akceptacją zabiegu, a także typowych jego następstw. Choć polski system prawny w zakresie wyrażania przez pacjenta zgody na leczenie należy określić jako rozbudowany, nie jest on pozbawiony wad. W szczególności z przepisów prawa nie wynika wprost moc wiążąca oświadczeń o zgodzie blankietowej oraz o zgodzie (braku zgody) na świadczenia udzielanych pro futuro (kwestię tę rozstrzyga orzecznictwo). Jako lukę należy również określić brak szczególnych regulacji procesowych dotyczących postępowania przed sądem opiekuńczym o wyrażenie zgody na świadczenie w przypadku pacjenta nieprzytomnego, który nie ma przedstawiciela ustawowego. Za wskazane należy uznać wprowadzenie (analogicznej do art. 48 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego) regulacji, umożliwiającej w takich sytuacjach sądowi ustanowienie z urzędu pełnomocnika dla nieprzytomnego i nieposiadającego przedstawiciela ustawowego pacjenta.

Członkowie Komisji Ekspertów dyskutowali również o problemach z dostępem do leczenia stwardnienia rozsianego, w szczególności po niepowodzeniu terapii lekami pierwszego rzutu. W trakcie spotkań regionalnych Rzecznik powziął informację, że z ok. 40 tys. osób chorujących w Polsce na stwardnienie rozsiane jedynie 7% leczonych jest ze środków publicznych. W opinii pacjentów limitowana jest też liczba miejsc w programach lekowych, co powoduje, że pacjenci szukają dostępu do leczenia poza miejscem zamieszkania. Utrudnia to rzeczywisty dostęp do leczenia ze środków publicznych. Brakuje też kompleksowego podejścia do leczenia chorych, szczególnie tych w zaawansowanym stadium choroby.

Eksperci z Komisji ds. Zdrowia zaproponowali wprowadzenie standardu zgody na najczęstsze zabiegi medyczne, z których będą mogli korzystać zarówno pacjenci, jak i podmioty lecznicze. Członkowie Komisji podnieśli również, że należy zwrócić uwagę lekarzy na edukację w tym zakresie. Natomiast w kontekście dostępu pacjentów cierpiących na SM do świadczeń zdrowotnych, wskazano na potrzebę zwiększenia dostępności pacjentów do leczenia oraz neurorehabilitacji. Powyższe znajduje odzwierciedlenie w Petycji skierowanej do Premiera, Ministra Zdrowia i Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie poprawy sytuacji pacjentów z SM w Polsce.

Efekty podjętych działań:

  1. Kolejne wystąpienia Rzecznika do Ministra Zdrowia w sprawie problemów grupy zawodowej pielęgniarek i położnych.
  2. Wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie problemu rzeczywistego dostępu pacjentów do leków zawierających medyczną marihuanę.
  3. Wystąpienia do Ministra Zdrowia, Minister Edukacji Narodowej oraz Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie obowiązku szczepień ochronnych.
  4. Wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie jakości żywienia pacjentów w podmiotach leczniczych.
  5. Wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie pobierania opłat za postój na przyszpitalnych parkingach.
  6. Wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie funkcjonowania systemu ratunkowego dostępu do technologii lekowych.
  7. Wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie braku miejsc w szpitalach dla dzieci chorujących psychicznie.

Co wymaga dalszej pracy

Przedmiotem uwagi ze strony Komisji powinny być w dalszym ciągu problemy związane z dostępem pacjentów do leczenia bólu w tym do rzeczywistego dostępu do leków zawierających medyczną marihuanę. Prace Komisji będą się skupiać na działaniach dotyczących wypracowania Karty stanowiącej rekomendację praktyk zapewnianiających małoletnim pacjentom szpitali prawo do opieki pielęgnacyjnej rodziców (opiekunów prawnych). Prace Komisji będą również dotyczyły świadomej zgody pacjenta na udzielanie świadczenia zdrowotnego oraz zgody blankietowej, w tym wprowadzenia standardu zgody na najczęstsze zabiegi medyczne, z których będą mogli korzystać zarówno pacjenci, jak i podmioty lecznicze. Dynamika zmian w systemie ochrony zdrowia każe przypuszczać, że katalog planowanych przez Komisję ulegnie rozszerzeniu.

 




[1] Zarządzenie RPO z 11 maja 2016 r., nr 22/2016 i Zarządzenie RPO z dnia 3 października 2017 r., nr 54/2017.

 

Kiedy człowiek śmiertelnie choruje i umiera w więzieniu – wystąpienie RPO do Służby Więziennej

Data: 2019-03-27
  • Nie pozwalajmy na to, by umierający więźniowie odchodzili w samotności w szpitalach więziennych. Prawo pozwala zwolnić ich do domu lub szpitala, gdzie będzie mogła przyjść rodzina
  • Śmierć w więzieniu, nawet w szpitalnym oddziale, nie ma nic wspólnego z godnym umieraniem - zawsze następuje w samotności, nierzadko wśród mało empatycznych współosadzonych
  • Zasady humanitaryzmu i poszanowania godności ludzkiej nie można odrzucić tylko dlatego, że np. w przeszłości zdarzało się, iż z zakładu karnego zwolniono osobę, która mimo złego zdrowia zagroziła bezpieczeństwu innych

Eksperci Biura Rzecznika Praw Obywatelskich sprawdzali sytuację w sześciu miejscach pozbawienia wolności. 18-28 lutego 2019 r. wizytowali: Areszt Śledczy w Gdańsku, Areszt Śledczy w Radomiu, Zakład Karny w Czarnem, Zakład Karny Nr 2 w Łodzi, Zakład Karny w Rawiczu, Zakład Karny w Siedlcach. Wszędzie zastali osadzonych w ciężkim stanie zdrowia. 

Przykładem jest pan B., młody człowiek chorujący na chemoodpornego Chłoniaka Hodgkina i zakwalifikowany do leczenia paliatywnego w hospicjum lub szpitalu więziennym.

Kiedy przedstawiciele Rzecznika poznali tę sprawę, od decyzji lekarzy minęły już 4 miesiące, a chory nadal przebywał w zwykłej celi mieszkalnej: zaniedbanej, brudnej, ciemnej, o powierzchni tak niewielkiej, że nawet osoba sprawna fizycznie nie jest w stanie swobodnie się poruszać. Chory cały czas leżał w łóżku, wstawał jedynie, i to z trudem, do kącika sanitarnego.

Z relacji współosadzonych wynikało, że w ostatnim okresie osiwiał, bardzo schudł, niedojadał, miewał halucynacje. Twierdzili, że załamał się z powodu braku pozytywnych efektów leczenia. Nie nawiązywał z nikim kontaktu, oddzielił się od życia także fizycznie - przesłoną wykonaną z prześcieradła.

Mimo to służba zdrowia nie wdrożyła zaleceń lekarskich: nawet nie umieszczono go w izbie chorych, nie zapewniono opieki psychiatrycznej, nie kontrolowano przyjmowania leków, nie stworzono warunków szczególnej higieny, w tym zleconej przez lekarza codziennej kąpieli, nie przemywano niegojących się ran, nie dbano o częstszą zmianę bielizny osobistej i pościelowej.

Personel penitencjarny nie uznał, że trzeba mu wyznaczyć kogoś do pomocy w codziennym funkcjonowaniu. Za to wychowawca nadal motywował go do nauki: „Przeprowadziłam z osadzonym rozmowę w sprawie propozycji nauki w CKU. […] Przedstawiłam korzyści płynące z faktu zdobycia zawodu i wykształcenia w postaci m.in. podniesienia swoich kwalifikacji, zwiększenia możliwości podjęcia pracy w warunkach izolacji oraz po zakończeniu odbywania kary. […] Osadzony aktualnie nie jest zainteresowany podjęciem nauki, głównym powodem takiej postawy jest fakt, że osadzony jest osobą chorą na nowotwór. Jego stan zdrowia jest dość poważny”.

Dopiero teraz pan B. - w stanie ciężkim - został przetransportowany do szpitala publicznej służby zdrowia, gdzie w oddziale onkologicznym przebywa pod konwojem uzbrojonych funkcjonariuszy Służby Więziennej.

Jak naprawić taką sytuację?

Wstępna analiza zebranego materiału pozwoliła na wyodrębnienie trzech grup osadzonych, którzy wymagają szczególnego traktowania – pisze RPO w wystąpieniu do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego:

  • Grupa I - chorzy w stanie terminalnym, u których choroba spowodowała postępujące, poważne i trwałe pogorszenie stanu zdrowia i istnieje uzasadnione medycznie przekonanie, że leczenie będzie nieskuteczne.
  • Grupa II - chorzy, którzy wymagają dalszego specjalistycznego leczenia, a więzienna służba zdrowia nie jest w stanie zapewnić im odpowiednich świadczeń medycznych z uwagi na brak miejsc w szpitalu więziennym lub wąski zakres świadczonych usług.
  • Grupa III - osoby niesamodzielne, wymagające świadczeń opiekuńczych i pielęgnacyjnych, najczęściej w związku z głębokim zespołem otępiennym, dla których pobyt w warunkach więziennych nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia, ale stan ich zdrowia uniemożliwia osiągnięcie celów kary, o których mowa w art. 67 k.k.w. Kara spełnia jedynie cel sprawiedliwościowy i izolacyjny.

1.Chorzy, którzy są w okresie bezpośredniego, bliskiego zagrożenia śmiercią, należą do tzw. grupy szczególnie wrażliwej

W stanach terminalnych norma Kodeksu Etyki Lekarskiej nakazuje lekarzowi objęcie pacjenta opieką humanitarną, czyli ludzką, a więc dostrzeżenie w pacjencie człowieka i traktowanie go jak człowieka – jako całość, z jego sferą fizyczną i psychiczną, ale także duchową i społeczną. Nic więc wspólnego z godnym umieraniem nie ma śmierć w więzieniu, nawet jeśli w szpitalnym oddziale, zawsze ona będzie w samotności, nierzadko wśród mało empatycznych współosadzonych.

Dlatego też w każdym przypadku osób w stanie terminalnym, mających wsparcie w rodzinie, Służba Więzienna powinna korzystać z przewidzianych prawem procedur, pozwalających na powrót umierającego więźnia do bliskich. Ciężka choroba uniemożliwiająca wykonanie kary jest przecież przesłanką do obligatoryjnego udzielenia przerwy w wykonaniu kary (art. 153 § 1 k.k.w. w zw. z art. 150 § 1 k.k.w).

Problemy

Zauważalna i niepokojąca jest ostrożność dyrektorów jednostek penitencjarnych w kierowaniu takich wniosków do sądów penitencjarnych.

Administracja więzienna nie informuje także sądu karnego o chorobie skazanego, która już nie poddaje się leczeniu i może być przesłanką do podjęcia z urzędu procedury o umorzenie albo zawieszenie postępowania wykonawczego

Próby rozwiązań

Niektórzy dyrektorzy podejmują próby umieszczenia ciężko, nieuleczalnie chorych więźniów w placówkach stacjonarnej opieki paliatywnej finansowanej z NFZ: hospicjum, czy zakładzie leczniczo-opiekuńczym. Działania te zwykle kończą się fiaskiem z powodu braku pieniędzy bądź braku miejsc.

2. Ciężko chorzy. Państwo jest zobowiązane do zagwarantowania osobom pozbawionym wolności świadczeń zdrowotnych na takim samym poziomie jak osobom na wolności

Europejski Trybunał Praw Człowieka w licznych wyrokach przeciwko Polsce wypowiadał się na ten temat. Aby rozwiązać problem, ustanowiono m.in. „Program modernizacji Służby Więziennej w latach 2017–2020”, modernizację podmiotów leczniczych dla osób pozbawionych wolności i zmianę systemu zatrudniania personelu medycznego przeznaczono w latach 2017 – 2018 65 mln zł. Nadal jednak brakuje miejsc w więziennych szpitalach, lekarzy i kadry pielęgniarskiej.

Więziennictwo boleśnie odczuwa likwidację Aresztu Śledczego w Warszawie-Mokotowie, który dysponował dużym zapleczem szpitalnym (interna, ortopedia, chirurgia, oddział psychiatrii sądowej). Od tego czasu pojemność innych więziennych szpitali zwiększyła się nieznacznie. Stąd decyzje o odmowie przyjęcia chorego bądź wyznaczanie odległych terminów przyjęć.

Tak było w przypadku pana B., a także pana W., który będąc w bardzo złym stanie zdrowia odbywał karę w oddziale zewnętrznym zakładu karnego (już nie żyje).

Współosadzeni zawiadomili Rzecznika, że jest on bardzo chory, a ciężar odpowiedzialności za codzienne jego funkcjonowanie ponoszą sami więźniowie (!). Jeden z nich relacjonował pracownikowi Biura RPO: „Mówił, że tutaj umrze. Było mu ciągle zimno, leżał w ubraniu, miał założone dwie bluzy, przykryty był trzema kocami. Krztusił się, w nocy strasznie kasłał, bałem się, żeby mi w nocy nie umarł”.

3. Przewlekle chorzy. Do trzeciej, wyodrębnionej na wstępie, grupy osób należą przewlekle chorzy somatycznie, wymagający leczenia ambulatoryjnego oraz całodobowej opieki i pielęgnacji, u których stwierdza się stan wyłączający świadomość odbywania kary

W ocenie RPO takie osoby nie powinny przebywać w warunkach izolacji penitencjarnej. Jeśli jednak są obiektywne przeszkody by ich zwolnić, to należy zadbać, aby przebywali w warunkach zapewniających ochronę godności ludzkiej.

Europejski Trybunał Praw Człowieka niejednokrotnie podkreślał, że art. 3 EKPC wymaga od Państwa zapewnienia, aby więźniowie osadzeni byli w warunkach, które nie uwłaczają godności ludzkiej, aby sposób wykonywania kary nie narażał ich na ból czy trudności, których intensywność przekraczałaby nieunikniony poziom cierpienia, nieodłącznie związany z faktem osadzenia. Wyniki badania Rzecznika dają podstawę do stwierdzenia, że brakuje nam systemowych rozwiązań dotyczących sposobu odbywania kary pozbawienia wolności przez te osoby.

Konieczność uwzględnienia przez Służbę Więzienną szczególnych potrzeb osadzonych, w tym związanych z ich wiekiem i stanem zdrowia, wynika z określonej w art. 67 k.k.w. zasady zindywidualizowanego oddziaływania. Istniejące regulacje nie są jednak wystarczające, co pokazuje aktualna sytuacja tych osób. 

1.Brak miejsc dysponujących odpowiednimi warunkami, dostosowanymi do potrzeb tych osób pod względem bytowym i prowadzonych oddziaływań

Chodzi o skazanych, którzy mają problemy z samodzielnym poruszaniem się, utrzymaniem higieny osobistej, kontrolą potrzeb fizjologicznych. Niejednokrotnie są kwaterowani w celach o małej powierzchni. Kąciki sanitarne nie są wyposażone w stanowiska prysznicowe, nie ma uchwytów przy toalecie i umywalce, jest tylko zimna woda. Z uwagi na sposób funkcjonowania – osoby te są bardzo mało aktywne, głównie leżą w łóżku - niezbędne jest wyposażenie łóżek w materace przeciwodleżynowe i zainstalowanie sygnalizacji przyzywowej, w taki sposób, by była dla nich dostępna.

2.Brak systemu specjalnego nadzoru medycznego dla osób z demencją, czy z innego rodzaju niepełnosprawnością na tle intelektualnym lub psychicznym i procedur dotyczących zapewnienia im całodobowych świadczeń pielęgnacyjnych i opiekuńczych

Osoby te powinny być objęte szerszym spektrum diagnostyki medycznej, tak by wykrywać choroby, których same nie zasygnalizują. Powinny mieć cykliczne badania profilaktyczne (morfologia, próby wątrobowe, rtg płuc), odbywać regularne spotkania z psychologiem i psychiatrą oraz neurologiem. Taka dobra praktyka w tym zakresie jest w Zakładzie Karnym w Rawiczu.

Dobrą praktyką jest organizowanie dla więźniów kursów dla opiekunów osób starszych i z niepełnosprawnością.

3.Brak przygotowania kadry penitencjarnej do pracy z tą grupą osób

Np. psycholodzy w notatkach z rozmowy z osobami z zaburzeniami otępiennymi zawierają informację – „powiadomiłem, że w przypadku problemów może zgłosić się do psychologa”.

Przykładem może być skazany pan G. - osoba niesamodzielna, z problemami z chodzeniem i utrzymaniem równowagi, która sama nie ubiera się i nie myje.

Jest mocno zaniedbany higienicznie, nie kontroluje potrzeb fizjologicznych, ma więc zakładanego pampersa. W badaniu psychologicznym testem MMSE skazany uzyskał wynik wskazujący na otępienie głębokie („…brak orientacji osadzonego w czasie i miejscu, wysokie trudności w zakresie funkcji zapamiętywania, liczenia, wykonywania poleceń, pisania, rysowania”). Zespół terapeutyczny zgodnie ocenił, że z osadzonym nie ma możliwości współpracy wychowawczej i terapeutycznej. W dniu wizytacji osadzony był bez kontaktu logicznego. Zdaniem personelu terapeutycznego nie powinien on przebywać w warunkach izolacji penitencjarnej.

Zagadnienia te zasygnalizowano przedstawicielom Centralnego Zarządu Służby Więziennej na spotkaniu 4 marca 2019 r. RPO podziękował dyrektorowi generalnemu SW za dobrą, merytoryczną dyskusję, jaka wówczas miała miejsce. Jednocześnie wyraził nadzieję, że deklaracje dogłębnego, rzetelnego zbadania opisanych przypadków zostaną wdrożone w życie.

IX.517.532.2019 

Resort zdrowia zapowiada współpracę ze Służbą Więzienną ws. terapii WZW typu C dla opuszczających więzienia

Data: 2019-03-27
  • Więźniowie chorzy na żółtaczkę typu C zyskują szansę na terapię bezinterferonową. Będzie to możliwe, o ile leczenie zaczęte w więzieniu będzie kontynuowane na wolności. Ministerstwo Zdrowia podjęło już w tej sprawie współpracę ze Służbą Więzienną 
  • Taką odpowiedź dostał RPO na swoje monity, że publiczna służba zdrowia nie zapewnia ciągłości terapii choremu, który rozpoczął leczenie w zakładzie karnym
  • Wśród więźniów żółtaczka typu C występuje częściej niż w reszcie populacji. To poważne schorzenie, przeciw któremu nie ma szczepionki

Osoby pozbawione wolności, które chorują na wirusowe zapalenie wątroby typu C, skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na trudności terapii w warunkach więziennych. Rzecznik od dwóch lat podejmuje działania na rzecz poprawy dostępu tych osób do świadczeń medycznych, profilaktyki i leczenia.

Więźniowie to grupa wysokiego ryzyka

 Już w 2007 r. do głównych problemów więziennictwa zaliczono wzrost zagrożeń epidemiologicznych zakażeniami wszczepiennymi (m.in. HCV). A wskaźniki występowania WZW typu B i C wśród pozbawionych wolności są wyższe niż średnia.

Rzecznika niepokoi szczególnie sytuacja pacjentów wymagających hospitalizacji, którym zbliża się termin końca kary. Ich leczenie nie może się zacząć w warunkach więziennych, bo ze względu na odrębne finansowanie nie można go kontynuować w placówce pozawięziennej.  - Wiele z tych osób będzie w ten sposób czekać na terapię kilka lat i stanie się źródłem zakażenia innych – podkreślał Rzecznik.

Wskazał, że Europejski Trybunał Praw Człowieka, rozpatrując skargi na brak właściwej opieki medycznej w zakładach karnych i aresztach śledczych w kontekście naruszenia art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania), oczekuje równego traktowania chorych pozbawionych wolności i pacjentów korzystających z publicznej służby zdrowia.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przyjęła rezolucję nt. wirusowego zapalenia wątroby typu B i C, wzywającą rządy do podjęcia środków na rzecz wzrostu świadomości, poprawy profilaktyki, diagnostyki i leczenia.

Służba Więzienna podzieliła obawy RPO

Dyrektor Generalny Służby Więziennej zgodził się z RPO, że chorzy wymagający pilnego leczenia a opuszczający więzienie, muszą mieć zapewnione świadczenia medyczne. Dlatego też zastępca Dyrektora Generalnego SW mjr Marcin Strzelec – uznając za priorytet dobro pacjenta i właściwe rozdysponowanie środków publicznych - zwrócił się do Ministra Zdrowia o zacieśnienie współpracy na rzecz poprawy zdrowia pozbawionych wolności. Jednak mimo dwukrotnych apeli RPO resort zdrowia współpracy nie podjął, co RPO wypomniał w styczniu 2019 r. Adam Bodnar w piśmie do ministra Łukasza Szumowskiego.

Resort zapowiada współpracę z SW 

6 marca 2019 r. w Ministerstwie Zdrowia odbyło się spotkanie z przedstawicielami Służby Więziennej  – odpowiedział teraz RPO wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski. Była na nim mowa o kryteriach kwalifikacji/wyłączenia pacjentów do programów lekowych. Wskazano na możliwość korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej przez osoby, które są objęte systemem powszechnego ubezpieczenia. - Kwestia ta jest o tyle istotna, że osoby po odbyciu kary pozbawienia wolności często nie spełniają tego warunku – podkreśli wiceminister.

Ustalono, że Centralny Zarząd Służby Wiziennej prześle do Ministerstwa Zdrowia propozycję zmian zapisów w programie lekowym dotyczącym terapii WZW C, które usprawniłyby proces leczenia chorych po odbyciu kary pozbawienia wolności.

Maciej Miłkowski zapewnił, że resort przykłada bardzo dużo uwagi do problemu chorych z WZW C. - Działając w ramach obowiązujących przepisów prawnych oraz starannie równoważąc interesy wszystkich grup pacjentów, a także mając na względzie obowiązek dbania o dyscyplinę finansów publicznych, podejmowane są wielokierunkowe działania celem udostępniania pacjentom wielu opcji terapeutycznych - dodał.

Przypomniał, że warunkiem włączenia do programu lekowego jest spełnienie kryteriów kwalifikacji zawartych w jego opisie. Decyzja o kwalifikacji i włączeniu do programu lekowego oraz wyłączeniu chorego z programu leży w kompetencji lekarza prowadzącego terapię pacjenta. Kierując się aktualną wiedzą medyczną i korzystając z dostępnych metod diagnostyczno-terapeutycznych, lekarz decyduje o postępowaniu w określonym stanie klinicznym.

IX.517.283.2015

Sprawa tragicznego zdarzenia w szpitalu w Sosnowcu – interwencja RPO

Data: 2019-03-25
  • Po dramatycznych informacjach w mediach o śmierci pacjenta, który nie doczekał się pomocy w szpitalnej izbie przyjęć, RPO podjął interwencję
  • W pismach do szpitala i prokuratury prosi o formalne wyjaśnienia, co się zdarzyło i jak wygląda wyjaśnianie tej tragedii
  • Zebrane tak informacje są podstawą do kolejnych działań RPO i innych instytucji państwa, także po to, by zapobiec podobnym nieszczęściom

Z publikacji w „Dzienniku Zachodnim” wynika, że chory człowiek konał w męczarniach na szpitalnym korytarzu w Sosnowcu. Przez 9 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza, choć miał skierowanie w trybie pilnym od lekarza rodzinnego. Na skierowaniu było napisane, że problemem puchnięcia nogi są naczynia. Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu.

Mimo takiego skierowania został sklasyfikowany jako pacjent, który może czekać powyżej 4 godzin (kolor zielony triażu). Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Stan zdrowia pacjenta stale się pogarszał i zmarł w izbie przyjęć.

Na podstawie art.13 ust.1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich RPO prosi o przedstawienie stanowiska szpitala, a Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Południe prosi o informacje, co się dzieje w tej sprawie.

Interwencję tę RPO podejmuje z urzędu, a więc nie czekając na zgłoszenie od obywateli – tylko na podstawie informacji medialnych.

BPK.7015.1.2019 

Bezdomni nie mogą być wypisywani ze szpitali do noclegowni. RPO pisze do ministerstwa rodziny i prezydenta Warszawy

Data: 2019-03-21
  • Osoby bezdomne po leczeniu w szpitalu mogą potrzebować opieki, np. w schronisku świadczącym usługi opiekuńcze
  • Ale skierowanie do niego jest obwarowane skomplikowanymi formalnościami – przepisy nie przewidują żadnej awaryjnej, szybkiej ścieżki dla osób chorych. Szczegółowa warszawska procedura zakłada np. wypełnienie aż 9 załączników
  • W efekcie bezdomni pacjenci są wypisywani ze szpitali wprost do noclegowni, które nie mają odpowiedniego zaplecza i personelu
  • Na problem zwróciła uwagę Komisję Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności przy Rzeczniku Praw Obywatelskich, dlatego przedstawia on problem Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz prezydentowi Warszawy

Zjawisko bezdomności nie tylko stwarza zagrożenie dla życie i zdrowia, ale też godzi w przyrodzoną i niezbywalna godność człowieka. Dlatego wspieranie ludzi w wychodzeniu z kryzysu bezdomności jest jednym z priorytetów Adama Bodnara jako Rzecznika Praw Obywatelskich. W październiku 2015 r. powołał on Komisję Ekspertów, w której skład wchodzą przedstawiciele organizacji pozarządowych zajmujących się przeciwdziałaniem bezdomności i pomocą osobom jej doświadczającym, naukowcy oraz prawnicy.

Ostatnie posiedzenie Komisji 21 stycznia 2019 r. poświęcone było sytuacji osób bezdomnych wymagających rekonwalescencji po leczeniu. Wciąż zdarzają się przypadki bezdomnych pacjentów, wypisywanych ze szpitali bez skierowania do schroniska dla osób bezdomnych świadczącego pomoc opiekuńczą, co jest bardzo niepokojące. Dochodzi bowiem do sytuacji, gdy osoby wymagające szczególnego wsparcia w okresie rekonwalescencji, trafiają do miejsc do tego nieprzygotowanych: schronisk czy noclegowni, które nie dysponują odpowiednim zapleczem i personelem.

Przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać nie tylko w niewystarczającej liczbie miejsc tymczasowego schronienia, ale także w ograniczeniach wynikających z ustawy o pomocy społecznej, dotyczących udzielania pomocy osobom w kryzysie bezdomności.

Ustawa o pomocy społecznej – do poprawy

Ustawa o pomocy społecznej nie przewiduje bowiem interwencyjnego umieszczenia osoby bezdomnej w schronisku, a następnie dopełnienia formalności. Żeby zamieszkać w takim schronisku, trzeba poddać się wywiadowi środowiskowemu, podpisać kontrakt socjalny i – w efekcie - dostać odpowiednią decyzję administracyjną. Tego wszystkiego nie jest w stanie zrobić osoba w kryzysie bezdomności leżąca w szpitalu, a sztuczne przedłużanie je pobytu mija się z celem. Widać więc – zauważa RPO – że ustawa nie jest dostosowana do istoty bezdomności i powoduje, że często niezbędna pomoc jest ograniczona, bo prawo nie przewiduje sytuacji wyjątkowych.

W ocenie RPO w przypadku wszystkich osób bezdomnych wypisywanych ze szpitali (a także cudzoziemców z nieustalonym statusem pobytowym w Polsce), trzeba sprawdzać, czy mają jak egzystować poza szpitalem. W przypadkach uzasadnionych m.in. stanem zdrowia, prawo powinno dawać możliwość zastosowania szybkiej ścieżki interwencyjnego umieszczenia na okres rekonwalescencji albo do czasu umieszczenia w zakładzie opiekuńczo-leczniczym czy pielęgnacyjno-opiekuńczym, w schronisku dla osób bezdomnych z usługami opiekuńczymi.

Brak stosownej regulacji w ustawie o pomocy społecznej skutkuje niejednokrotnie koniecznością długotrwałej i kosztownej hospitalizacji tych osób.

Warszawskie procedury – do uproszczenia

Rzecznik analizuje w swym piśmie także sytuację w Warszawie, bo miasto dopracowało się „Procedury dotycząca zasad i trybu postępowania w sprawach przyznania tymczasowego schronienia w schroniskach dla osób bezdomnych oraz schroniskach dla osób bezdomnych z usługami opiekuńczymi finansowanych z budżetu m.st. Warszawy oraz ustalenia odpłatności za pobyt w schroniskach dla osób bezdomnych oraz schroniskach dla osób bezdomnych z usługami opiekuńczymi”. Obowiązuje ona od 1 grudnia 2018 r. i można już stwierdzić, co da się w niej poprawić.

Przede wszystkim – zauważa RPO – dokumenty potrzebne Ośrodkowi Pomocy Społecznej Dzielnicy Wola m.st. Warszawy, który ma wydać decyzję o przyznania miejsca w schronisku, zajmują załączniki od 1 do 9 do Procedury. Rzecznik jest zdania, że Procedurę trzeba pilnie uprościć, skrócić i pozbyć się nadmiernego formalizmu.

Za mało miejsc w schroniskach

Schronisko dla osób bezdomnych z usługami opiekuńczymi to jedyne miejsce w systemie pomocy oferowanej osobom bezdomnym, do którego mogą zostać skierowane osoby wymagające wzmożonego wsparcia po leczeniu, szczególnie szpitalnym. Dostęp do tej formy wsparcia jest jednak w Warszawie poważnie ograniczony, gdyż pomoc w tym standardzie jest świadczona przez 10 jednostek dysponujących 392 miejscami.

Problemy cudzoziemców w kryzysie bezdomności – przydałaby się baza tłumaczy

Środowiska wspierające osoby dotknięte kryzysem bezdomności wskazują także na problemy komunikacyjne w kontakcie z cudzoziemcami oraz brak pomocy w tym zakresie.

Rozwiązania problemu bariery językowej upatrują w stworzeniu przez miasto bazy dostępnych tłumaczy, z których pomocy mogłyby korzystać zarówno jednostki świadczące pomoc dla osób bezdomnych, jak i realizatorzy Procedury.

III.7065.60.2019

Poprawmy ochronę dzieci przed HIV. Wystąpienie Rzecznika do Ministra Zdrowia

Data: 2019-03-20
  • W ostatnich 30 latach ponad 200 dzieci zaraziło się HIV od swoich matek. Nie chronimy ich dostatecznie przed zakażeniem w ciąży, w czasie porodu i karmienia, bo matki po prostu nie wiedzą, że są zakażone
  • Dlatego potrzebne są obowiązkowe i bezpłatne dla wszystkich kobiet w ciąży testy na obecność HIV do 10. tygodnia ciąży. Bo w razie wykrycia zakażenia, można niemal ze stuprocentową pewnością zapobiec zakażeniu dziecka
  • Dziś takie testy refunduje NFZ, ale nawet ginekolodzy z kontraktem z NFZ ich nie zlecają, nie mówiąc już o prywatnych gabinetach, gdzie za takie badanie trzeba by było zapłacić

Z postulatem poprawy bezpieczeństwa dzieci Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia. Podstawą są informacje od organizacji pozarządowych i uwagi zgłoszone przez ludzi w czasie spotkań regionalnych (np. w Szczecinie). Rzecznik przytacza szczegółowe dane zebrane przez ekspertów, którzy z inicjatywy organizacji pozarządowych i pod kierunkiem dr Edyty Widawskiej przygotowali kompleksowy raport „Funkcjonowanie systemu zapobiegania zakażeniom HIV drogą wertykalną. Analiza danych, wnioski i rekomendacje” (na podstawie ogólnopolskich badań prowadzonych przez Społeczny Komitet ds. AIDS).

Ostrzegają oni, że liczba osób zakażonych wirusem HIV w Polsce rośnie z roku na rok[1]. Jedną z dróg jest przeniesienie wirusa z matki na dziecko.

  • Od 1985 do 2016 r. w Polsce zarejestrowano około 220 takich zakażeń, a na AIDS zmarło 13 dzieci[2].
  • W latach 2012-2016 doszło w Polsce do 19 zakażeń odmatczynych[3].
  • W ponad 90% przypadków do zakażenia HIV dzieci dochodzi w czasie ciąży, porodu i karmienia piersią.
  • Jeśli matka nie wie, że jest zakażona, ryzyko transmisji HIV na dziecko w trakcie ciąży, porodu i karmienia piersią może sięgać nawet 50%.
  • W większości krajów europejskich oraz w USA ryzyko zakażenia dziecka HIV, jeśli zakażona jest matka, wynosi obecnie ok. 1%, w Polsce – ok. 20%.

Warunkiem urodzenia zdrowego dziecka jest dwukrotne wykonanie przez kobietę w ciąży testu w kierunku HIV (do 10. tygodnia ciąży oraz pomiędzy 33. a 37. tygodniem) i wdrożenie leczenia przy wyniku dodatnim.

Należy zatem wprowadzać i realizować programy oraz działania profilaktyczne skierowane bezpośrednio do kobiet w ciąży, nie pomijając oczywiście profilaktyki pierwotnej kierowanej do kobiet, potencjalnych matek i mężczyzn, ich partnerów seksualnych, potencjalnych ojców.

Dziś – od 2012 r. - badanie w kierunku HIV są w standardach opieki okołoporodowej (obecnie zakłada je rozporządzenie Ministra Zdrowia z 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej). Takie badania lekarz powinien zlecić dwukrotnie każdej kobiecie w ciąży. Pierwszy raz w pierwszym trymestrze (do 10. tygodnia) i drugi raz w trzecim trymestrze ciąży (między 33. a 37. tygodniem ciąży). Są one refundowane przez NFZ, ale tylko dla pacjentek poradni z kontraktem z NFZ.

Tymczasem większość pacjentek chodzi do prywatnych ginekologów, którzy kontraktów z NFZ nie mają. Co więcej, z ankiet w przychodniach z kontraktem z NFZ wynika, że i one takich badań nie zlecają (badacze szacują, że tak jest w ponad 80 proc. publicznych poradni).

Należy przy tym podkreślić, że obowiązek zalecenia pacjentce w ciąży badania w kierunku zakażenia HIV spoczywa na lekarzu/położnej, czyli na osobie udzielającej świadczeń zdrowotnych - prowadzącej ciążę.

W celu wypracowania działań mających na celu wyeliminowanie zakażeń wertykalnych, w opinii autorki raportu niezbędne jest:

  • pełne finansowanie ze środków publicznych dwukrotnego badania w kierunku HIV dla kobiet w ciąży (bezpłatność badań bez względu na to, czy pacjentka korzysta z publicznej, czy prywatnej opieki medycznej oraz wypracowanie mechanizmu zapewnienia bezpłatnych badań i jego wdrożenie);
  • zalecanie przez osoby prowadzące ciąże badań w kierunku HIV partnerom kobiet w ciąży i informowanie, iż może on wykonać test anonimowo, bezpłatnie i bez skierowania;
  • wprowadzenie obligatoryjnych i cyklicznych szkoleń dla osób prowadzących ciąże na temat profilaktyki zakażeń wertykalnych oraz działań ukierunkowanych na promowanie testowania wśród kobiet w ciąży oraz ich partnerów przygotowanie informacji dla osób prowadzących ciąże dotyczących badań profilaktycznych wykonywanych w trakcie ciąży w celu zapobiegania zakażeniom wertykalnym oraz tego, w jaki sposób zalecać ciężarnym pacjentkom takie badania i o ważności wskazania ich celu;
  • wprowadzenie obowiązku dokumentacji odmów wykonania zalecanych badań.

V.7010.82.2018

(więcej danych znajduje się w załączonym tekście wystąpienia RPO)




[2]Według danych prof. dr hab. med. Magdaleny Marczyńskiej w: Sprawozdanie z realizacji Krajowego Programu Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS w 2016 roku, opracowane przez Krajowe Centrum ds. AIDS, Minister Zdrowia, Warszawa 2017, s. 47.

[3] Zakażenia HIV i zachorowania na AIDS w Polsce, http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/index.htm.

 

NFZ odmówił refundacji wózka chłopcu bez rąk – interwencja RPO

Data: 2019-03-18

9-letni chłopiec, który urodził się bez rąk, niedługo przejdzie operację nogi. Po zabiegu będzie potrzebował specjalnego, wartego 18 tys. zł wózka inwalidzkiego, dlatego jego mama wystąpiła do NFZ w Katowicach o dofinansowanie.

Jak donoszą media – urzędniczka NFZ uznała, że chłopcu nie przysługuje prawo do refundacji wózka, ponieważ nie ma on niedowładu lub porażenia trzech lub czterech kończyn. A zgodnie z przepisami tylko dzieciom w takiej sytuacji przysługuje dofinansowanie.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach zwrócił się do Dyrektora Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ o wyjaśnienia w tej sprawie.

BPK.812.2.2019

Prawa człowieka a wyzwania bioetyczne związane z nowymi technologiami. Publikacja RPO

Data: 2019-02-18

Monografia stanowi pokłosie konferencji naukowej zorganizowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich we współpracy z Wydziałem Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, poświęconej znaczeniu Europejskiej Konwencji Bioetycznej dla ochrony praw i wolności człowieka. Okazją była 20. rocznica podpisania Konwencji.

  • Jak mamy decydować o tym, jak będzie wyglądać proces leczenia, gdy stracimy świadomość (oświadczenia pro futuro)?
  • Jak mają wyglądać zasady wtórnego wykorzystania materiału biologicznego dla celów naukowych oraz zasad dokonywania przeszczepów od zmarłych (ex mortuo)?
  • Jakie są zagrożenia związane z prowadzeniem badań naukowych na członkach grup w sposób szczególny narażonych na wykorzystanie (tzw. vulnerability groups) oraz uczestnikow badań?
  • Na ile dopuszczalne są prognozujące testy genetyczne i czy można ujawniać ich wyniki innym niż pacjent?

To przykłady problemów poruszanych w książce.

W 2017 roku świętowaliśmy 20-lecie Europejskiej Konwencji Bioetycznej – podstawowego, wiążącego aktu europejskiego, wyrażającego minimalny standard ochrony podstawowych praw i wolności w związku z rozwojem nauk medycznych. Konwencja ta, podpisana, ale wciąż niestety nieratyfikowana przez Polskę, stanowi cenny instrument prawa międzynarodowego, który ma być odpowiedzią na dylematy wynikające ze znaczącego postępu w dziedzinie nauk medycznych i biotechnologii – pisze we wstępie do publikacji RPO Adam Bodnar.

Postęp ten niesie nie tylko nowe możliwości w zakresie zapobiegania, diagnozowania i leczenia chorób, lecz stanowić może zagrożenie dla fundamentalnych praw człowieka. Tymczasem nie zawsze istniejące, zarówno na poziomie międzynarodowym, jak i krajowym, regulacje prawne stanowią wystarczające zabezpieczenie dla praw i wolności człowieka. Rocznica podpisania Konwencji jest więc świetną okazją do refleksji nad potrzebą jej ratyfikacji, ale także nad lukami i niedoskonałościami polskiego prawodawstwa w zakresie regulacji kwestii bioetycznych o doniosłym znaczeniu społecznym.

Niektóre kwestie, będące przedmiotem niniejszego opracowania wciąż budzą kontrowersje. W intencji RPO monografia wydana przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich we współpracy z gronem wybitnych specjalistów powinna się stać zaczynem ponownego podjęcia publicznej debaty bioetycznej, przybliżającej nas do porozumienia.

Debaty spokojnej, rzeczowej i szanującej pluralizm poglądów istniejących w demokratycznym państwie prawnym.

Redaktorzy tomu:

Anna Białek, Mirosław Wroblewski

Recenzja naukowa:

dr hab. Joanna Haberko, prof. UAM

Autorzy:

Anna Białek, Marek Czarkowski, Olga Dryla, Tadeusz Jasudowicz,

Dorota Krekora-Zając, Oktawian Nawrot, Anastazja Niedzielska-Pitera, Małgorzata Świderska

RPO: znieść utrudnienia treningu psów ratowniczych

Data: 2019-01-23
  • Treningi psów ratowniczych, wykorzystywanych do poszukiwań osób zaginionych, muszą się odbywać w lasach, w górach, na łąkach
  • Chodzi o wyrobienie u psów odpowiednich odruchów, do czego wymagany jest ich trening bez użycia linki łączącej z przewodnikiem
  • Tymczasem Kodeks wykroczeń przewiduje odpowiedzialność za „puszczanie psa luzem w lesie”
  • Rzecznik wystąpił do Ministra Środowiska o odpowiednią zmianę przepisów

Obywatele sygnalizują Rzecznikowi Praw Obywatelskich problem związany z psami ratowniczymi. Obecne przepisy nie pozwalają bowiem na prowadzenie pracy i treningów z nimi adekwatnych do oczekiwanych rezultatów, czyli  odnalezienia osoby poszukiwanej.

Psy ratownicze są wykorzystywane do poszukiwań w terenie otwartym, jak lasy, łąki, góry, tereny wodne czy zurbanizowane. Dobrze wyszkolony pies potrafi zastąpić pracę wielu ludzi, a na gruzach okazać się szybszym i skuteczniejszym od urządzeń lokalizacyjnych. Psy te wskazują każdą żywą osobę znajdującą się zwłaszcza w szczególnie trudnym miejscu, jak np. przysypaną gałęziami, gruzami, uwięzioną w osuwiskach czy pod śniegiem. Odpowiednie wyszkolenie psa wymaga długiego treningu, prowadzonego w warunkach zbliżonych do okoliczności samych poszukiwań – a więc w terenie leśnym, na łąkach, w górach.

Psy są szkolone bez kagańca, a od pewnego stopnia zaawansowania bez linki, co wynika z taktyki prowadzenia szkoleń. Skoro psy powinny być niezależne, to nie mogą być zdominowane przez przewodnika i ograniczone pracą na lince.

Tymczasem art. 166 Kodeksu wykroczeń stanowi: „Kto w lesie puszcza luzem psa, poza czynnościami związanymi z polowaniem, podlega karze grzywny albo karze nagany”. Przedmiotem ochrony są „niezakłócone warunki bytowania zwierząt leśnych oraz roślin leśnych, które mogą zostać zagrożone przez psy biegające po lesie”. Zakaz ten ma również na celu ochronę samego psa przed zaginięciem.

Statystyki wskazują, że poszukiwania osób zaginionych najczęściej odbywają się na terenach trudno dostępnych: górzystych oraz leśnych. W tym kontekście art. 166 K.w. nie jest adekwatny do działań grup poszukiwawczo-ratowniczych, których celem jest ratowanie życia i zdrowia poszukiwanych osób. 

Rzecznik podkreśla, że czynności zespołu pies-ratownik mogą być uznane za podjęte w warunkach kontratypu (czyli sytuacji, gdy określone okoliczności powodują, że prawnie dopuszczalne staje zachowanie, które w normalnych warunkach jest bezprawne). Jednoznaczne uregulowanie tego w ustawie usunęłoby jednak wątpliwości.

Uregulowania w ustawie wymagałoby też szkolenie psów wykorzystywanych do celów ratowniczych. Skoro mają one pracować w rejonach leśnych, to muszą być również w takich warunkach szkolone.

Rzecznik zwrócił się do ministra Henryka Kowalczyka o rozważenie działań legislacyjnych w celu nowelizacji przepisów.

BPK.519.75.2018

RPO: zawód diagnosty laboratoryjnego - także dla absolwentów mikrobiologii

Data: 2019-01-23
  • Absolwenci mikrobiologii skarżą się, że nie mogą uzyskiwać uprawnień diagnosty laboratoryjnego
  • Budzi to poważne wątpliwości co do zgodności z konstytucyjną zasadą wolności wyboru i wykonywania zawodu
  • Rzecznik zwrócił się do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o podjęcie odpowiednich działań ustawodawczych

Już w 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministra Zdrowia na brak możliwości uzyskania przez absolwentów studiów magisterskich z mikrobiologii uprawnień diagnosty laboratoryjnego.

Zgodnie z ustawą z  27 lipca 2001 r. o diagnostyce laboratoryjnej - w brzmieniu obowiązującym w latach 2001-2003 - diagnostą laboratoryjnym mogła zostać osoba, która uzyskała tytuł magistra na kierunkach: analityki medycznej, biologii, biotechnologii, chemii, farmacji, mikrobiologii lub tytuł lekarza oraz zdała egzamin na diagnostę laboratoryjnego. W wyniku dokonanych nowelizacji ustawy absolwenci tego kierunku stracili możliwość wpisu na listę diagnostów laboratoryjnych. W obecnym stanie prawnym możliwość podjęcia tej pracy powiązana jest z ukończeniem studiów na określonych kierunkach, nie zaś z efektami kształcenia odpowiadającymi charakterowi tego zawodu.

Na nieuzasadnione ograniczenie dostępu do zawodu wskazywała m.in. Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego w 2013 r. i Konferencja Dziekanów Wydziałów Przyrodniczych Uniwersytetów Polskich w 2015 r. Krytyczne wobec obecnych przepisów stanowisko zajęło też Prezydium Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Mikrobiologów.

W opiniach tych wskazywano, że studia na kierunku mikrobiologia dają odpowiednie przygotowanie do wykonywania zawodu diagnosty laboratoryjnego. Postulowano zmianę przepisów poprzez odstąpienie od określenia warunków dostępu do zawodu poprzez wskazanie kierunków studiów. Proponowano, aby o możliwości zostania diagnostą decydowały efekty kształcenia, jakie uzyskują absolwenci studiów.

W ocenie Rzecznika obecne przepisy mogą budzić poważne wątpliwości co do zgodności z art. 65 ust. 1 Konstytucji. Stanowi on, że każdemu zapewnia się wolność wyboru i wykonywania zawodu oraz wyboru miejsca pracy, wyjątki zaś określa ustawa. To prawo podmiotowe nie jest absolutne i może podlegać ustawowym ograniczeniom, np. posiadania odpowiednich kwalifikacji czy też koniecznego wykształcenia. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 19 marca 2001 r. podkreślał, że  „do ustawodawcy należy wyraźne określenie przesłanek, od spełnienia których zależy wykonywanie danego zawodu (…). Nie może być jednak w tym zakresie arbitralny”.

VII.7033.2.2014

 

Główny Inspektor Sanitarny do RPO: 43 tys. osób bez obowiązkowych szczepień

Data: 2019-01-22
  • Od obowiązkowych szczepień uchyla się w Polsce ponad 43 tys. osób, najwięcej na Mazowszu, na Śląsku i w Wielkopolsce
  • 4405 rodziców dostało w 2017 r. wezwania do szczepienia dzieci
  • W 2287 przypadkach poszły wnioski do wojewodów o egzekucję obowiązku szczepień (o 436 więcej niż w roku poprzednim)
  • Za problem ze szczepieniami odpowiadają ruchy antyszczepionkowe – pisze do RPO Główny Inspektor Sanitarny

Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował do władz o kampanię promującą znaczenie szczepień ochronnych. Widać już bowiem, że z powodu szerzącej się nieufności do szczepionek spada odporność populacyjna Polaków. W odpowiedzi główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas opisał to, co władze już robią.  Przedstawił też statystyki upomnień kierowanych do rodziców.

- Powodem uchylania się od obowiązku poddawania dzieci szczepieniom ochronnym są głównie działania ruchów antyszczepionkowych głoszących fałszywe tezy o rzekomej szkodliwości szczepień ochronnych i braku bezpieczeństwa szczepień, nie zaś obawy rodziców przed wystąpieniem odczynów poszczepiennych - stwierdził.

Dlatego Główny Inspektor Sanitarny prowadzi działania informacyjne promujące szczepienia ochronne jako bezpieczną i skuteczną metodę zapobiegania chorobom zakaźnym, w szczególności u dzieci. W ramach promocji GIS od 2013 r. prowadzi akcję „Zaszczep w sobie chęć szczepienia”, kierowaną do rodziców oraz pracowników ochrony zdrowia.

GIS jest też jedynym organem w państwie upoważnionym do egzekwowania obowiązku szczepień dzieci.

W 2017 r. państwowi powiatowi inspektorzy sanitarni wystosowali do osób uchylających się od obowiązku szczepień:

  • 4405 upomnień zawierających wezwanie do wykonania obowiązku szczepień ochronnych z zagrożeniem skierowania sprawy na drogę egzekucji administracyjnej (w 2016 r. - 4081, w 2015 r. - 4411, w 2014 r. - 4081),
  • 2519 tytuły wykonawcze (w 2016 r. - 2002, w 2015 r. - 1661, w 2014 r. - 1090),

i następnie skierowali:

  • 2287 wniosków do wojewodów o egzekucję administracyjną obowiązku szczepień (w 2016r. - 1851, w 2015 r. - 1604, w 2014 r. - 901).

GIS przedstawił w swej odpowiedzi szczegółowe dane tabelaryczne za lata 2014-2017. Dane za 2018 rok będą dostępne w II połowie 2019 r.

V.7010.86.2018

Jedna z czterech tabel załączonych w piśmie

wg województw

liczba osób uchylających się na początku 2017 r

liczba osób uchylających się. które wykonały obowiązek szczepień w 2017 roku

liczba nowych uchylających się w 2017 r.

liczba osób uchylających się na koniec 2017 r.

zmiana [%| liczby osób uchylających się w okresie początek - koniec 2017

liczba osób uchylających się od obowiązku szczepień w całym 20l7roku (kol. 3+5)

dolnośląskie

1680

240

847

2260

34,5 %

2500

kujawsko-pomorskie

795

116

580

1192

49,9 %

1308

lubelskie

1444

185

845

2018

39,8 %

2203

lubuskie

792

112

299

979

23,6 %

1091

łódzkie

1204

155

840

1768

46,8 %

1923

małopolskie

1307

335

1124

2096

60,9 %

2431

mazowieckie

5183

674

2045

6540

26,2% '

7214

opolskie

791

87

324

1025

29,6 %

1112

podkarpackie

411

65

294

640

55.7 %

705

podlaskie

873

172

498

1199

37,3

1371

pomorskie

3051

447

1380

3984

30,6 %

4431

śląskie

4849

845

2465

6469

33,4 %

7314

świętokrzyskie

305

74

295

526

72.5 %

600

warmińsko-mazurskie

961

31

480 .

1390

44,6 %

1421

wielkopolskie

4403

567

2002

5799

31.7%

 

zachodniopomorskie

888

248

785

1310

47,5 %

1558

RAZEM

weprzycrm

28937

4353

15103

39195

35,4 %

43548

 

 

 

 

 

 

 

Według przyczyn

 

 

 

 

 

 

odrębność kulturowa, religijna lub etniczna

373

68

49

330

-11,5%

398

wpływ środowisk propagujących medycynę alternatywna

684

78

209

825

20, 6%

903

wpływ ruchów antvszczepionkowvch

9651

1214

5203

13461

39,5 %

14675

wcześniej NOP u osoby zobowiązanej

515

78

233

663

28,7 %

741

inna przyczyna

17714

2915

9409

23916

35,0 %

26831

 

Czy można opiniować żołnierza, który miał długie zwolnienie lekarskie? Wystąpienie RPO do MON

Data: 2019-01-22
  • Żołnierze skarżą się, że coroczna ocena służbowa obejmuje też okres długoterminowego zwolnienia lekarskiego
  • Ocenę niedostateczną może np. dostać żołnierz na takim zwolnieniu po wypadku na poligonie
  • Taka ocena jest obligatoryjną podstawą zwolnienia z zawodowej służby wojskowej; opinii nie można zaskarżyć do sądu
  • Według RPO ingeruje to w konstytucyjne prawa dostępu do służby publicznej i do drogi odwoławczej 

- Przebywając na długoterminowym zwolnieniu lekarskim, żołnierz z natury rzeczy nie wywiązuje się z obowiązków służbowych. Nie sposób dokonać oceny poziomu i rzetelności wykonywania obowiązków służbowych osoby nieobecnej – podkreśla  Rzecznik Praw Obywatelskich, który wystąpił w tej sprawie do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka. 

Art. 26 ustawy  o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych z 11 września 2003 r.  przewiduje coroczną indywidualną ocenę służbową żołnierzy zawodowych. Obowiązek ten dotyczy również żołnierzy przebywających na długoterminowych zwolnieniach lekarskich w okresie objętym opiniowaniem. Zgodnie z rozporządzenia MON z 26 maja 2014 r. w sprawie opiniowania służbowego żołnierzy zawodowych, opiniowaniem obejmuje się żołnierza, który do 15 sierpnia danego roku przez okres co najmniej sześciu miesięcy wykonywał obowiązki na stanowisku służbowym. Przełożeni, kierując się m.in. wytycznymi dyrektora Departamentu Kadr MON z 12 sierpnia 2014 r., do okresu wykonywania obowiązków  uwzględnianego w opiniowaniu, zaliczają łączny czas przebywania żołnierza na zwolnieniu lekarskim. 

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika praktyka taka jest sprzeczna z ustawą. Rodzi bowiem konieczność wystawiania opinii mimo braku podstaw do jej wydania, bowiem żołnierz, przebywając na długoterminowym zwolnieniu lekarskim, nie wywiązuje się z obowiązków służbowych.

Adam Bodnar uznaje za nieuprawnioną ocenę wobec żołnierza, który jest nieobecny, takich kryteriów, jak: 

  • jakość i terminowość wykonywania obowiązków i zadań,
  • dyspozycyjność, samodzielność i inicjatywa,
  • planowanie i organizacja pracy.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał w 2016 r., że opinię  należy wydać niezależnie od czasu faktycznego pełnienia służby. Pełnienie służby jest bowiem równoznaczne z zajmowaniem stanowiska, ale nie zawsze z faktycznym wykonywaniem zadań. NSA ocenił, że nie mają znaczenia prawnego argumenty skarżącego, iż z uwagi na zwolnienie lekarskie nie wykonywał on obowiązków. NSA podkreślił, że fakt korzystania ze zwolnień lekarskich nie powoduje wygaśnięcia czy zawieszenia stosunku służbowego; nie uchyla też obowiązku opiniowania.

Rzecznik nie podziela takiej interpretacji. Obowiązek opiniowania służbowego nie dotyczy bowiem wszystkich żołnierzy zawodowych, a zwłaszcza:

  • pozostających w rezerwie kadrowej i nie wykonujących zadań służbowych;
  • pozostających w dyspozycji;
  • przebywających na urlopach związanych z rodzicielstwem, w tym urlopie wychowawczym;
  • skierowanych do pełnienia zawodowej służby poza granicami państwa.

W takich przypadkach organ kadrowy wypełnia część arkusza opinii służbowej dotyczącą danych osobowych opiniowanego, a w pozycji „adnotacje dodatkowe” wpisuje przyczynę niesporządzenia opinii.

Zwalniani za opinię bez prawa do sądu

Nie sposób dokonać oceny poziomu i rzetelności wykonywania obowiązków służbowych lub zadań czy planowania i organizacji pracy osoby nieobecnej. Taki sposób opiniowania jest nieuprawniony i może wywoływać dalsze następstwa w zakresie planowania kariery zawodowej żołnierzy. - W mojej ocenie realizacja opiniowania żołnierzy zgodnie z wytycznymi Departamentu Kadr MON ingeruje w dostęp do służby publicznej, w tym prawo do rzetelnej oraz sprawiedliwej oceny ich służby i może skutkować wobec nich negatywnymi konsekwencjami służbowymi, włącznie ze zwolnieniem z zawodowej służby wojskowej - napisał Adam Bodnar.

Zgodnie bowiem z ustawą, żołnierza zwalnia się z zawodowej służby wojskowej wskutek otrzymania niedostatecznej ogólnej oceny w opinii służbowej. Żołnierza można zaś zwolnić ze służby wskutek otrzymania oceny dostatecznej.

Przyjmując interpretację Departamentu Kadr MON i stanowisko NSA, może się zdarzyć, że ocenę niedostateczną otrzyma żołnierz przebywający na długotrwałym zwolnieniu lekarskim ze względu na wypadek mający związek ze służbą, np. w trakcie ćwiczeń na poligonie.  Odwołanie do wyższego przełożonego  i ewentualny wniosek o weryfikację do dowódcy jednostki mogą okazać się nieskuteczne.

Konsekwencją takiej oceny jest zastosowanie przepisu ustawy o obligatoryjnym zwolnieniu ze służby wojskowej. A organ zwalniający jest związany opinią i nie może prowadzić postępowania dowodowego w celu jej weryfikacji. Opinia nie jest decyzją administracyjną  i nie podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego.

Taka interpretacja pozbawia prawa do sądu żołnierza przeniesionego do rezerwy, w związku z otrzymaniem oceny niedostatecznej służbowej.

Standardy konstytucyjne

Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 10 maja 2000 r. stwierdził, że wyłączenie drogi sądowej w sprawach związanych z naruszeniem wolności i praw może być ustanowione jedynie wprost przepisami konstytucyjnymi. Uznał również, że prawa określone w art. 60 Konstytucji (dostęp do służby publicznej na jednakowych zasadach) należą do kategorii praw konstytucyjnych, do których odnosi się bezwzględny zakaz zamykania drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji). Każda osoba będąca obywatelem polskim i korzystająca z pełni praw publicznych ma być traktowana na jednakowych zasadach - co zakłada weryfikowalność kryteriów naboru i zwalniania ze służby.

W ocenie Rzecznika obecny sposób oceniania żołnierzy zawodowych przebywających na długotrwałych, usprawiedliwionych zwolnieniach lekarskich, nie zapewnia odpowiednich gwarancji praworządności decyzji o zwolnieniu ze służby, z uwagi na niedostateczną ocenę ogólną w opinii służbowej.

Ponadto problemem wymagającym zbadania jest też wysoki stopień skomplikowania pytań zawartych w formularzu, na którego podstawie sporządza się opinię. Wielu dowódców twierdzi, że formularz  jest nieczytelny i mało precyzyjny; daje też zbyt szeroki margines dowolności w formułowaniu wymaganych w nim ocen.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra Mariusza Błaszczaka o podjęcie działań w celu rozwiązania przedstawionych problemów. 

WZF.7040.15.2018

Osoby chorujące psychicznie powinny trafiać z więzień do szpitali. Ponowna interwencja RPO

Data: 2019-01-21
  • Osoby chorujące psychicznie nie mogą przebywać w więzieniach, bo nie są tam leczone
  • Rzecznik od dawna upomina się o przepisy umożliwiające umieszczenie w zakładzie psychiatrycznym chorujących psychicznie skazanych, którzy stanowią zagrożenie
  • Sąd udzielałby wtedy obligatoryjnej przerwy w wykonaniu kary pozbawienia wolności z powodu choroby psychicznej
  • Dziś często nie ma możliwości przeniesienia takiej osoby do szpitala

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwrócił uwagę Ministra Sprawiedliwości na sytuację osób pozbawionych wolności, cierpiących na poważne choroby psychiczne, stanowiących bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia własnego i innych osób. 

Od 2016 r. Rzecznik występuje do ministrów sprawiedliwości oraz zdrowia o stworzenie podstaw prawnych dla umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym o odpowiednim stopniu zabezpieczenia osób, którym sąd penitencjarny udzielił obligatoryjnej przerwy w wykonaniu kary pozbawienia wolności z powodu choroby psychicznej, a które stanowią bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia swojego oraz innych osób.

- Rozwiązanie to pozwoliłoby zarówno leczyć te osoby psychiatrycznie, jak i izolować je od społeczeństwa – podkreśla Adam Bodnar.

Obecna luka prawna powoduje, że zdarzają się przypadki nieudzielenia skazanym przerwy w wykonaniu kary ze względu na brak możliwości przeniesienia ich do zakładu psychiatrycznego. Niejednokrotnie osoby takie odbywają resztę kary pozbawienia wolności w przywięziennych szpitalach psychiatrycznych.

Z odpowiedzi wynikało, że oba resorty powołają wspólny zespół roboczy, który wypracuje właściwe regulacje prawne. Do dziś Rzecznik nie dostał zaś odpowiedzi na pytanie, czy zespół powołano oraz jakie są efekty jego działań. Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o pilne podjęcie skutecznych działań mających na celu wyeliminowanie tej luki prawnej.

W ubiegłym tygodniu minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformował, że resorty zdrowia i sprawiedliwości zakończyły prace nad projektem przewidującym obligatoryjne badania i leczenie osób, u których wykryto chorobę psychiczną w trakcie odbywania kary, a które wychodzą na wolność i mogą stanowić zagrożenie dla siebie i innych. Po zasięgnięciu opinii biegłego sąd mógłby kierować taką osobę na przymusowe leczenie ambulatoryjne lub w zakładzie zamkniętym. 

Dotychczasowe działania RPO

W 2016 r., na początku kadencji Adama Bodnara, rzecznik przedstawił informacje o tym, że w polskich więzieniach mogą być pozbawieni wolności ludzie, którzy - ze względu na niepełnosprawność intelektualną lub chorobę psychiczną - w ogóle nie powinni się tam znaleźć. Są też osoby, które mogą odbywać karę, ale nie w zwykłym reżimie, tylko pod opieką specjalistów, korzystając z programów terapeutycznych, w warunkach zapewniających bezpieczeństwo zarówno im, jak i współosadzonym oraz funkcjonariuszom.

W lutym 2018 r. RPO przedstawił raport swych działań w tej sprawie. Zbadano sytuację ponad 100 osób chorujących psychicznie lub z niepełnosprawnością intelektualną, o których RPO wiedział, że przebywają w jednostkach penitencjarnych. Większość przypadków wymagała interwencji. W efekcie RPO zakwestionował 45 proc. rozstrzygnięć sądowych - wystąpił z 14 kasacjami (13 uwzględniono) i  złożył 22 wystąpienia do prezesów sądów o wznowienie postepowania (18 spraw wznowiono). Skierował też 25 wystąpień do władz w sprawie wykrytych problemów generalnych. Zgłoszone postulaty są już częściowo realizowane.

- Trzeba zmienić przepisy i praktykę postępowania wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną  lub intelektualną, które są uczestnikami postepowania karnego. Inaczej prawa tych osób - a zatem człowieka w ogóle - będą w naszym kraju bardzo poważnie zagrożone – mówił Adam Bodnar, prezentując raport.

Zmiany muszą być głębsze:

  • osoby chorujące psychicznie, w ostrej psychozie, nie mogą trafiać do więzienia
  • musimy wyznaczyć, które szpitale psychiatryczne będą przyjmować osoby chorujące psychiczne, wobec których zastosowano areszt tymczasowy
  • musimy zmienić tak przepisy, by leczyć w szpitalach psychiatrycznych tych skazanych, którzy chorują psychicznie, a w warunkach więziennych nie można już im pomóc
  • policjanci muszą odnotowywać w notatkach służbowych np. to, że kontakt z daną osobą jest utrudniony
  • prokuratorzy powinni wykazywali większą wrażliwość i powoływać biegłych w przypadku wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego danej osoby
  • sądy nie mogą ignorować przesłanek świadczących o tym, że dana osoba może mieć kłopot z  korzystaniem ze swoich praw (a zdarza się, że takim osobom nie zapewnia się obrońcy, mimo że jest to w ich przypadku obligatoryjne!), zapadają też wyroki nieuwzględniające możliwości  odbycia kary przez skazanego
  • kuratorzy nie mogą wnioskować o umieszczenie w zakładzie karnym kogoś, kto nie zapłacił zasądzonej grzywny albo nie wykonał wskazanych w wyroku prac społecznie użytecznych – nie widząc tej osoby, a sąd nie sprawdza, czy taka osoba może w ogóle zasądzony wyrok wykonać
  • funkcjonariusze Służby Więziennej nie mogą nie przekazywać ważnych informacji o osadzonym prokuratorom, sądom, sędziemu penitencjarnemu
  • sędziowie penitencjarni muszą z większą wrażliwością reagować na sygnały, które skłaniałyby do podjęcia działań w ramach ich kompetencji (spotkania z osadzonymi, wydawanie zaleceń Służbie Więziennej, wystąpienia z urzędu o przerwę w odbywaniu kary)
  • policjanci, prokuratorzy, sędziowie, kuratorzy, funkcjonariusze SW muszą się szkolić w tym zakresie

Raport RPO zawarty jest w publikacji „Osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną w jednostkach penitencjarnych”

IX.517.570.2016

RPO: opuszczający więzienia powinni kontynuować terapię WZW

Data: 2019-01-18
  • Nie ma procedur włączania osób chorych na wirusowe zapalenie wątroby typu C, które opuszczają więzienia, do grupy oczekujących na terapię w warunkach wolnościowych
  • Publiczna służba zdrowia nie może zapewnić ciągłości terapii choremu, który rozpoczął leczenie w zakładzie karnym
  • Służba Więzienna widzi potrzebę wypracowania wspólnie z resortem zdrowia procedur, aby pacjent mógł kontynuować terapię zarówno po przyjęciu do zakładu karnego, jak i po jego opuszczeniu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Zdrowia, który nie odpowiedział na apel SW

W związku ze zgłaszanymi skargami, od dwóch lat Rzecznik podejmuje działania na rzecz poprawy dostępu do świadczeń medycznych, profilaktyki oraz leczenia, osób pozbawionych wolności, które chorują na wirusowe zapalenie wątroby typu C.

Więźniowie to grupa wysokiego ryzyka

Przebywający w zakładach karnych i aresztach śledczych to grupa wysokiego ryzyka. Mają oni ograniczony dostęp do świadczeń. Wzrost wśród nich zagrożeń epidemiologicznych zakażeniami wszczepiennymi (m.in. HCV) już w 2007 r. zaliczono do głównych problemów więziennictwa. A wskaźniki występowania WZW typu B i C wśród pozbawionych wolności są wyższe niż w społeczeństwie.

Rzecznika niepokoi szczególnie sytuacja pacjentów wymagających hospitalizacji, którym zbliża się termin końca kary pozbawienia wolności. Wnioskodawcy otrzymują informację, iż procedura leczenia nie może być włączona w warunkach więziennych, bowiem ze względu na odrębne finansowanie nie można jej przenieść po zakończeniu kary do placówki pozawięziennej. Oznacza to, że publiczna służba zdrowia nie może zapewnić ciągłości terapii bezinterferonowej choremu, który rozpoczął leczenie w zakładzie karnym.

W związku z odstąpieniem od leczenia interferonem na rzecz terapii tabletkowych zwiększyła się liczba pacjentów oczekujących na leczenie. Do leczenia nową terapią są zakwalifikowane także osoby, które wcześniej nie mogły być objęte tradycyjną metodą np. z powodu przeciwskazań psychiatrycznych czy zaburzeń funkcji poznawczych oraz ci, którzy rezygnowali z terapii interferonem z obawy przed  skutkami ubocznymi. - Wiele z tych osób nie zostanie objętych leczeniem przed opuszczeniem więzienia, czasami oczekując na terapię kilka lat, i będzie potencjalnym źródłem zakażenia innych – podkreśla Rzecznik.

Wskazał, że Europejski Trybunał Praw Człowieka, rozpatrując skargi na brak właściwej opieki medycznej w zakładach karnych i aresztach śledczych w kontekście naruszenia art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania), oczekuje równego traktowania chorych pozbawionych wolności i pacjentów korzystających z publicznej służby zdrowia.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) przyjęła zaś pierwszą w historii rezolucję na temat wirusowego zapalenia wątroby typu B i C, wzywającą rządy krajów członkowskich do podjęcia środków na rzecz wzrostu świadomości, poprawy profilaktyki, diagnostyki i leczenia.

Służba Więzienna podziela obawy RPO

Rzecznik przedstawił cały problem Dyrektorowi Generalnemu Służby Więziennej. Dyrektor podzielił obawy, że brak skutecznych rozwiązań może doprowadzić do sytuacji, że chory wymagający pilnego leczenia, opuszczający więzienie, nie będzie miał zapewnionych świadczeń medycznych, niezbędnych z uwagi na zachowanie zdrowia i życia.

Zdaniem Biura Służby Zdrowia w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej niezbędne jest wypracowanie wspólnie z Ministerstwem Zdrowia procedur, które zapewniłyby osadzonym w zakładach karnych i aresztach śledczych dostęp do nowoczesnych metod leczenia oferowanych w ramach programów zdrowotnych i lekowych Ministra Zdrowia. Pozwoliłoby to zapewnić pacjentom możliwość kontynuowania programów zarówno po przyjęciu do zakładu karnego czy aresztu, jak i po ich opuszczeniu.

Dlatego też zastępca Dyrektora Generalnego SW mjr Marcin Strzelec – uznając za priorytet dobro pacjenta i właściwe rozdysponowanie środków publicznych - zwrócił się do Ministra Zdrowia o zacieśnienie więzów współpracy na rzecz poprawy zdrowia  pozbawionych wolności. - Z przykrością stwierdzam, że apel ten pozostał bez odpowiedzi, mimo że był ponawiany dwukrotnie – napisał Adam Bodnar.

Rzecznik zwrócił się do ministra Łukasza Szumowskiego o rozważenie postulatu  Służby Więziennej.

IX.517.283.2015

Opinia RPO do senackiego projektu w sprawie klauzuli sumienia

Data: 2019-01-04
  • Jeśli lekarz lub pielęgniarka odmówili pacjentowi świadczenia, powołując się na klauzulę sumienia, to ich szpital wskazywałby inne miejsce, gdzie dostanie pomoc
  • RPO pozytywnie ocenia taki przepis senackiego projektu, wykonującego wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2015 r. Zdaniem RPO przyczyni się to do pełniejszego poszanowania praw pacjentów
  • Wątpliwości Rzecznika budzi zaś przepis przewidujący wprowadzenie klauzuli sumienia dla diagnosty laboratoryjnego

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał na konieczność pilnego ustanowienia mechanizmu, który pozwoli pacjentowi uzyskać informację, gdzie może realnie uzyskać świadczenie zdrowotne. 

Projekt inicjatywy legislacyjnej Senatu przygotowała senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Taka nowelizacja ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, ustawy o diagnostyce laboratoryjnej oraz ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej realizuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego. 7 października 2015 r. stwierdził on (sygn. akt K 12/14),  że wolność sumienia podlega w Polsce ochronie z mocy Konstytucji, w konsekwencji czego nie jest niezbędne ani nawet możliwe regulowanie wolności sumienia w ustawach. Jedyną rolą ustawodawstwa w tym zakresie jest zaś regulacja postępowania w przypadku, gdy skorzystanie przez jednostkę z wolności sumienia pozostaje w konflikcie w gwarantowanymi w przepisach wolnościami lub prawami innych osób.

Według projektu, obowiązkami w tym zakresie nie można by obarczać jednostki korzystającej z wolności sumienia. Dotychczas ustawa o zawodzie lekarza i lekarza dentysty obligowała lekarza odmawiającego wykonania czynności medycznej do wskazania innego lekarza, który tą czynność wykona. W projekcie proponuje się przenieść ten obowiązek z lekarza (pielęgniarki, położnej) na podmiot, w którym osoba odmawiająca realizacji zadania jest zatrudniona. Jeśli diagnosta laboratoryjny odmówi zaś wykonania zlecenia niezgodnego z jego sumieniem, niezwłocznie powiadamia o tym pisemnie bezpośredniego przełożonego, a zlecenie zapewnia podmiot leczniczy, w którym diagnosta odmówił jego  wykonania.

- Pragnę pozytywnie ocenić to rozwiązanie, podziękować za tę inicjatywę i wskazać, że odpowiada ono wielokrotnie w  przeszłości zgłaszanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich postulatom – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk w opinii dla Senatu. Tak odniósł się do artykułów przewidujących zmiany podmiotu, który ma informować pacjenta, gdzie będzie mógł uzyskać świadczenie zdrowotne w przypadku, gdy lekarz odmówi jego udzielenia z powołaniem się na klauzulę sumienia oraz analogicznych przepisów dotyczących pielęgniarek i położnych. Według Rzecznika przyjęcie tych rozwiązań nie tylko będzie stanowić wykonanie wyroku Trybunału, ale przede wszystkim przyczyni się do pełniejszego poszanowania praw pacjentów.

Wątpliwości budzi zaś art. 2 projektu, przewidujący wprowadzenie klauzuli sumienia w ustawie z 27 lipca 2001 r. o diagnostyce laboratoryjnej. W uzasadnieniu projektu nie podano żadnych argumentów przemawiających za tezą, że diagnosta laboratoryjny jest zawodem eksponowanym na konflikt sumienia i w związku z tym - a także uwzględniając konieczność poszanowania praw pacjentów - potrzebne jest wprowadzenie na poziomie ustawowym regulacji dotyczących klauzuli sumienia.

Uznając, że również diagnosta laboratoryjny powinien mieć możliwość postępowania zgodnie ze swoim światopoglądem, Rzecznik wskazuje, że z uzasadnienia projektu nie wynika, w jaki sposób wykonywanie zleconych badań przez diagnostę miałoby stanowić naruszenie konstytucyjnych wolności sumienia i wyznania. Nawet bowiem przy przyjęciu, że klauzula sumienia ma charakter pierwotny, konieczne jest wskazanie, jaka norma moralna, w tym przypadku norma moralna diagnosty, miałaby zostać naruszona poprzez wykonanie badania.

Rzecznik podkreśla, że związek między wykonaniem badania przez diagnostę a  naruszeniem jego integralności moralnej musiałby być bezpośredni. Klauzula sumienia obejmuje bowiem wykonywanie tylko takich działań, które bezpośrednio godzą bądź stanowią bezpośrednie i realne zagrożenie dla określonego dobra. W ocenie Rzecznika tak jak przyjmowanie od dostawców wyrobów medycznych i ich sprzedaż klientom aptek nie kojarzy się powszechnie z wartościami, które mogłyby być objęte klauzulą sumienia, tak też w przypadku diagnostów wykonujących zlecone przez lekarza badania trudno wskazać wartości mogące być naruszone w wyniku wykonywania zawodu.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę, że uzasadnienie projektu nie spełnia wymagań przewidzianych prawem, w szczególności nie zawiera wyjaśnienia potrzeby i celu wydania ustawy oraz przedstawienia rzeczywistego stanu w dziedzinie, która ma być unormowana. Projektodawca przedstawił w uzasadnieniu jedynie ogólne uwagi dotyczące znaczenia klauzuli sumienia, przyczyn różnic w zakresie podmiotów informujących o świadczeniu, którego wykonania odmówili lekarz, pielęgniarka, położna bądź diagnosta oraz szczegółowe uzasadnienie, dlaczego nie proponuje się wprowadzenia klauzuli sumienia w innych obszarach. - W żadnym miejscu projektodawca nie odnosi się do istoty wprowadzenia klauzuli sumienia, w szczególności przyczyn tego rozwiązania, które może rodzić przedstawione wyżej wątpliwości – napisał Stanisław Trociuk.

Wyraził nadzieję, że uwagi RPO zostaną wzięte pod uwagę w pracach nad ustawą.

VII.5600.13.2018

Epidemia odry. Konieczna jest kompleksowa informacja o korzyści ze szczepień

Data: 2018-12-28
  • Ludzie zwracają się do Rzecznika coraz bardziej zaniepokojeni doniesieniami o rosnącej liczbie zachorowań na odrę
  • Z danych statystycznych wynika, że wzrasta liczba dzieci nieszczepionych na odrę, a spadek zaufania do szczepień w Polsce jest największy w Europie
  • Poziom odporności populacyjnej na odrę jest już w Polsce niższy od bezpiecznego minimum

Problem, z jakim się borykamy, polega na tym, że informacja i edukacja w zakresie szczepień może być niewystarczająca. Powstaje też pytanie, czy przedstawiciele władzy publicznej stosownie odpowiadają na pojawiające się kontrowersje wokół szczepień oraz coraz bardziej widoczne w debacie publicznej głosy przeciw obowiązkowym szczepieniom. Dlatego Rzecznik prosi o interwencje Ministra Zdrowia, Ministra Edukacji Narodowej oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.

Dane są alarmujące

  • W latach 2006−2010 nieszczepionych dzieci było ok. 4 tys; w 2012 r. -  ponad 5 tys., w 2013 r. – ponad 7 tys., w 2014 r. − ponad 12 tys., a w 2015 − około 16 tys. W 2016 r. liczba niezaszczepionych dzieci wzrosła do 23,1 tys.[1].
  • W 2018 r. (do 15 października) zarejestrowano w Polsce 128 przypadków zachorowań na odrę, rok wcześniej – tylko 58[2].
  • Powstrzymanie dalszego rozwoju epidemii odry wymaga odporności populacyjnej, czyli sytuacji kiedy zaszczepione jest ponad 95% populacji[3].  Tymczasem już w 2017 r. ta odporność była na poziomie 85-94%[4].

Problem szczepień ochronnych jest złożony i wymaga pogodzenia autonomii oraz interesów jednostki z wymogami zdrowia publicznego. Rzecznik przypomina więc, co w tej sprawie mówią przepisy, cytuje też rekomendacje ekspertów, za którymi nie idą najwyraźniej działania władz, choć eksperci ostrzegają przed rosnącym zagrożeniem.

Obowiązek obywateli poddawania się szczepieniom

Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina więc, że wszyscy przebywający na obszarze Polski mają obowiązek poddania się obowiązkowym szczepieniom ochronnym w ramach Programu Szczepień Ochronnych. Wynika to z art. 5 ust. 1 pkt 1b i art. 17 ust. 1 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2018 r. poz. 151, z późn. zm.).

Obowiązek władz zapewnienia bezpieczeństwa poprzez dbanie o ochronę przed chorobami zakaźnymi

Realizacja prawa do ochrony zdrowia, zapisanego w art. 68 ust. 1 Konstytucji RP oraz w aktach prawa międzynarodowego, nakłada na władze publiczne zarówno obowiązki negatywne (tj. powstrzymywanie się od działań szkodzących zdrowiu i życiu obywateli), jak i pozytywne.Do tych ostatnich należy zaliczyć m.in. ochronę zdrowia publicznego. 

Ponadto Konstytucja wyraźnie zobowiązuje władze publiczne do zwalczania chorób epidemicznych (art. 68 ust. 4).

Wolność pacjenta i jej ograniczenia

Jest poza sporem, że zgoda pacjenta na proponowane mu postępowanie medyczne jest powszechnie akceptowanym standardem w medycynie oraz w odnośnych przepisach prawa. Istnieje jednakże potrzeba trybu przymusowego postępowania medycznego w stosunku do określonej kategorii osób w szczególnych sytuacjach, gdy zachodzi nieunikniona konieczność podporządkowania autonomii jednostki dobrom wyższego rzędu. Chodzi np. o sytuacje, gdy określone osoby zagrażają szczególnie cennym dobrom - swojemu zdrowiu lub życiu albo życiu i zdrowiu innych osób.

Szczepienia skuteczną ochroną

Szczepienia ochronne są najskuteczniejszą znaną profilaktyką chorób zakaźnych. Wprowadzenie obowiązkowych szczepień ochronnych dzieci przyczyniło się do zmniejszenia zachorowalności na wiele chorób zakaźnych, z których część została całkowicie wyeliminowana. Unikanie szczepień osłabia nie tylko odporność konkretnej osoby, ale również całej populacji – RPO cytuje raport Najwyższej Izby Kontroli.

Także Naczelna Rada Lekarska[5] uważa, że szczepienia są najlepszą znaną metodą profilaktyki chorób zakaźnych dla wszystkich osób, niezależnie od wieku, szczepionki spełniają obecnie najwyższe standardy bezpieczeństwa i ryzyko związane z ich stosowaniem jest znikome.

V.7010.86.2018




[1] Komunikat z badań nr 100/2017, Polacy o obowiązku szczepieniach dzieci, Warszawa sierpień 2017, www.cbos.pl/, 10.08.2017.

[2] Odra dotarła do Warszawy. Sanepid: Łącznie 17 przypadków na Mazowszu, 3 listopada 2018, opubl.

 http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,24123249,odra-dotarla-do-warszawy-sanepid-lacznie-17-przypadkow- na.html.

[3] Odra na Ukrainie – od początku 2018 r. zachorowało ponad 35 000 osób, 5 listopada 2018 r., informacje na stronie PZH http://szczepienia.pzh.gov.pl/odra-na-ukrainie-od-poczatku-2018-roku-zachorowalo-35-000-osob/.

[4] Stan zaszczepienia przeciw odrze w Europie w 2017 r., 24 września 2018 r.,  opubl. jw. http://szczepienia.pzh.gov.pl/stan-zaszczepienia-przeciw-odrze-w-europie-w-2017-roku/.

[5] Stanowisko Naczelnej Rady Lekarskiej w sprawie stosowania szczepionek w praktyce medycznej podjęte 20 kwietnia 2018 r., opubl.https://www.nil.org.pl/aktualnosci/stanowiska-naczelnej-rady-lekarskiej-podjete-20-kwietnia-2018-r

 

Sesja 21: Prawo do edukacji seksualnej (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji
  • Edukacja seksualna jest częścią edukacji zdrowotnej, a więc związana jest z prawem do ochrony zdrowia
  • Państwo na poziomie centralnym nie wywiązuje się tu z obowiązku, warto więc zwracać uwagę na inicjatywy społeczne i lokalne

„Prawo do edukacji seksualnej? Było źle, jest jeszcze gorzej”.

Prawo do edukacji seksualnej służy realizacji innych praw – prawa do ochrony zdrowia, ochrony przed dyskryminacją oraz bezpieczeństwa w zakresie przemocy rówieśniczej oraz seksualnej. Niestety edukacja seksualna nie jest stawiana jako priorytet przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Różne działania w tym zakresie są natomiast prowadzone przez organizacje pozarządowe, zarówno te z wieloletnim doświadczeniem (np. Ponton), jak i te niedawno powstałe (#SexEdPl). Powstaje pytanie, czy niedostatki instytucjonalne w zakresie edukacji seksualnej mogą być skorygowane przez działalność pozarządową i czy będzie to działanie wystarczające oraz powszechnie akceptowane.

Na takie wątpliwości w panelu moderowanym przez Karolinę Kędziorę, prezeskę Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, starały się odpowiedzieć: edukatorka seksualna Aleksandra Dulas z Fundacji Spunk i Fabryki Równości, edukatorka antydyskryminacyjna Marta  Gontarska  z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej,  edukatorka seksualna Antonina Lewandowska z  Grupy Ponto oraz seksuolożka, pedagożka  dr Alicja Długołęcka.

Marta Gontarska opowiedziała o doświadczeniu w działaniu na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji w edukacji oraz o wynikach dwóch raportów wydanych przez Towarzystwo – Wielka nieobecna – o edukacji antydyskryminacyjnej w systemie edukacji oraz Edukacja antydyskryminacyjna Ostatni dzwonek!, które wskazują i alarmują o braku edukacji antydyskryminacyjnej w podstawie programowej, realizowanej w szkołach. Brak dostępnej wiedzy na temat przeciwdziałania antydyskryminacji i przestrzeni do rozmowy na temat różnorodności i wartości prowadzi do tego, że młodzi ludzie bądź są dyskryminowani i nie wiedzą, jak sobie z tym radzić bądź sami dyskryminują innych. Natomiast w prawie do edukacji seksualnej najważniejsza jest kwestia dostępności wiedzy, a w związku z tym, że edukacja seksualna nie jest realizowana, młodzi ludzie czerpią informację z Internetu, który nie zawsze jest rzetelnym źródłem wiedzy. Marta Gontarska zwróciła również uwagę na obecny problem braku finansowania przez Państwo działań edukacyjnych, realizowanych przez Towarzystwo.

Antonia Lewandowska przedstawiła działania Grupy Ponton, która prowadzi wielowątkową edukację seksualną, polegającą na przedstawianiu młodzieży wyników najnowszych badań, ułatwianiu dostępu do źródeł informacji. Prelegentka przedstawiła również międzynarodowe regulacje prawne, które obligują państwo do podjęcia edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej (tj. Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW), Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej). Negatywnie oceniła obecną podstawę programową pod kątem treści, które przybliżają w minimalnym stopniu temat edukacji seksualnej uczniom. Grupa Ponton również ze względu na brak finansowania musiała ograniczyć swoją pomoc i zawiesić wakacyjny telefon zaufania. Obecnie, wg. prelegentaki, mamy do czynienia z beznadziejną sytuacją, w której młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą i nie mają narzędzi i możliwości podejmowania tematu edukacji seksualnej. Lewandowska przywołała również przykład reakcji władz na Tęczowy Piątek, który w jej opinii miał efekt mrożący na nauczycieli i władze szkoły.

Aleksandra Dulas opowiedziała natomiast o dobrej praktyce w Łodzi, gdzie działania na rzecz edukacji seksualnej mają charakter systemowy i polegają na współpracy Fundacji SPUNK z  władzą samorządową. Dzięki zaangażowaniu Radnych miasta Łódź i udzielonym przez miasto wsparciu finansowym dla Fundacji, możliwe jest prowadzenie przez edukatorki zajęć w szkołach, w ramach których poruszane są zagadnienia dotyczące kwestii społecznych, roli mediów, bezpieczeństwa w sieci, sytuacji i prawa grup mniejszościowych. Według Dulas najlepszym kanałem edukowania jest rozmowa z dziećmi i młodzieżą, dawanie przestrzeni na zadawanie pytań i szukaniu wspólnej odpowiedzi. Edukatorka podkreśliła, że niezwykle pomocne dla Dyrektorów szkół jest bezpośrednie wsparcie władz samorządowych poprzez np. wysyłanie listów do szkół, zachęcających do przeprowadzenia zajęć z edukacji seksualnej w podległych im szkołach.

Dr Alicja Długołęcka zdefiniowała edukację seksualną jako prawo do informacji, szacunek, umiejętność stawiania granic i zadawania pytań – co jest dla mnie dobre, co mnie rozwija, jakie są moje potrzeby. Seksuolożka podkreśliła, że  brak jest materiałów naukowych – podręczników do rzetelnej edukacji seksualnej, która jest częścią edukacji zdrowotnej. Wg. Długołęckiej  obecnie edukacji seksualnej szkodzi fakt, że jest  przedmiotem politycznej debaty publicznej, a nie jest traktowana jako część nauki o zdrowiu psychicznym i fizycznym. Młodzież należy traktować poważnie i już od wczesnych etapów szkolnych poradzić z nimi niewykluczające rozmowy o edukacji seksualnej i zdrowiu.

W  dyskusji między publicznością a panelistkami m.in.  ponownie podkreślono ważną rolę władz lokalnych, które powinny wspierać organizację pozarządowe i grupy nieformalne w prowadzeniu działań na rzecz edukacji seksualnej.

O problemie zgody pacjenta na zabiegi medyczne. Posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy RPO

Data: 2018-12-03

O problemie świadomej zgody pacjenta na udzielanie świadczenia zdrowotnego, zgody blankietowe oraz  dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej pacjentów cierpiących na SM, w szczególności do neurorehabilitacji oraz kontaktu osób chorujących z neuropsychologiem rozmawiali 3 grudnia uczestnicy VII spotkania Komisji ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

Jednym z podstawowych praw pacjenta i zarazem obowiązków lekarza jest możliwość udzielenia świadczenia zdrowotnego dopiero po uzyskaniu świadomej zgody pacjenta. Stanowi o tym art. 16 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. z 2017 r., poz. 1318, z późn. zm.) oraz art. 32 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. z 2018 r., poz. 617, z późn. zm.). Zgoda pacjenta na udzielenie świadczenia powinna być poprzedzona udzieleniem przez osobę kompetentną informacji o stanie zdrowia pacjenta, rozpoznaniu, proponowanych oraz możliwych metodach diagnostycznych i leczniczych, dających się przewidzieć następstwach ich zastosowania albo zaniechania, wynikach leczenia oraz rokowaniu. Zgoda wyrażona świadomie musi zostać poprzedzona zrozumieniem i akceptacją zabiegu i typowych jego następstw. O takiej zgodzie można mówić, gdy jest ona efektem  przystępnie udzielonej, zrozumiałej i rzetelnej informacji w zakresie podejmowanych przez personel medyczny działań i ich skutków.

RPO podjął na tle wpływających spraw problem przestrzegania praw kobiet ciężarnych i rodzących, dotyczący form i okoliczności udzielania przez pacjentki zgód na zabiegi mające miejsce w trakcie porodu  (V.7013.60.2016.EO). Z otrzymanych pism  wynikało, że kobiety rodzące są nakłaniane do wyrażania zgody na przeprowadzenie zabiegu już w trakcie porodu, gdy zmagając się z bólem i zmęczeniem, nie mogą w pełni świadomie podjąć takiej decyzji. Wówczas RPO zwrócił uwagę, że zgoda musi być wyrażona świadomie tj. pacjent musi zrozumieć, na jakich zasadach zabieg zostanie przeprowadzony oraz jakie będą jego następstwa. Powyższej zasady nie spełnia tzw. zgoda blankietowa, łącznie na kilka zabiegów, pobierana m.in. od pacjentki ciężarnej podczas rejestracji w szpitalu, przed przyjęciem na oddział. Uzyskana w ten sposób akceptacja stanowi naruszenie praw pacjenta do świadomej zgody.  Choć polski system prawny w zakresie wyrażania przez pacjenta zgody na leczenie należy określić jako rozbudowany, nie jest on pozbawiony wad. W szczególności z przepisów prawa nie wynika wprost moc wiążąca oświadczeń o zgodzie blankietowej oraz o zgodzie (braku zgody) na świadczenia udzielanych pro futuro (kwestię tę rozstrzyga orzecznictwo). Jako lukę należy również określić brak szczególnych regulacji procesowych dotyczących postępowania przed sądem opiekuńczym o wyrażenie zgody na świadczenie w przypadku pacjenta nieprzytomnego, który nie ma przedstawiciela ustawowego. Za wskazane należy uznać wprowadzenie (analogicznej do art. 48 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego) regulacji, umożliwiającej w takich sytuacjach sądowi ustanowienie z urzędu pełnomocnika dla nieprzytomnego i nieposiadającego przedstawiciela ustawowego pacjenta.

Do Biura  Rzecznika Praw Obywatelskich docierają informacje o problemach z dostępem do leczenia stwardnienia rozsianego, w szczególności po niepowodzeniu terapii lekami pierwszego rzutu. Pacjenci na odbywanych przez Rzecznika spotkaniach regionalnych podnosili, że z ok. 40 tys. chorych na stwardnienie rozsiane jedynie 7% leczonych jest ze środków publicznych. W opinii pacjentów limitowana jest też liczba miejsc w programach lekowych, co powoduje, że pacjenci szukają dostępu do leczenia poza miejscem zamieszkania. Utrudnia to rzeczywisty dostęp do leczenia ze środków publicznych. Brakuje też kompleksowego podejścia do leczenia chorych, szczególnie tych w zaawansowanym stadium choroby.

Podczas Światowego dnia SM pacjenci zgłosili niedostateczny dostęp do neurorehabilitacji oraz kontaktu osób chorujących z neuropsychologiem w celu poprawy funkcji poznawczych. Bowiem wielokrotnie zdarza się, że osoby cierpiące na SM mają problemy z pamięcią krótkotrwałą i długotrwałą. Problem dostępu do leczenia i do rehabilitacji został poruszony przez RPO, w wystąpieniu generalnym, w którym  Rzecznik wskazał, że zapewnienie dostępu do leczenia i rehabilitacji jest, niezbędne by osoby ze stwardnieniem rozsianym, jak i bliscy, pozostali pełnoprawnymi członkami społeczeństwa i mogli prowadzić godne życie, pomimo dotykającej ich choroby.

Eksperci Komisji zaproponowali wprowadzenia standardu zgody na najczęstsze zabiegi medyczne, z których będą mogli korzystać zarówno pacjenci, jak i podmioty lecznicze. Członkowie Komisji podnieśli również, że należy zwrócić uwagę lekarzy na edukację w tym zakresie. Natomiast w kontekście dostępu pacjentów cierpiących na SM  do świadczeń zdrowotnych, Członkowie Komisji zwrócili uwagę na potrzebę zwiększenia dostępności pacjentów do leczenia oraz  neurorehabilitacji. Powyższe znajduje również odzwierciedlenie w Petycji skierowanej do Premiera, Ministra Zdrowia i Ministra Rodziny Pracy i Polityki Społecznej ws. poprawy sytuacji Pacjentów z SM w Polsce. 

RPO: tajemnice lekarskie z dokumentów powinien uchylać sąd, a nie prokurator

Data: 2018-11-30
  • Do uchylania na potrzeby postępowania karnego tajemnic zawodowych adwokatów,  notariuszy czy dziennikarzy uprawniony jest jedynie sąd
  • Wyjątkiem są tajemnice lekarskie z dokumentacji, które może uchylać prokurator w toku śledztwa
  • Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich nic nie uzasadnia takiego zróżnicowania 
  • Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie zmiany odpowiedniego przepisu Kodeksu postępowania karnego

W ostatnich tygodniach zagadnienie tajemnic zawodowych było przedmiotem debaty publicznej w związku z doniesieniami mediów o planowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości modyfikacji art. 180 § 2 Kpk, aby to prokurator, a nie sąd, mógł decydować o zwolnieniu osoby przesłuchiwanej z zachowania tajemnicy zawodowej w postępowaniu przygotowawczym. Ostatecznie resort wycofał się z tych zamierzeń.  Rzecznik przyjął to z satysfakcją.

Aktualny pozostaje jednak problem rozbieżności w stosowaniu art. 226 Kpk, który reguluje kwestię wykorzystania jako  dowodów w postępowaniu karnym dokumentów zawierających tajemnicę zawodową. Decyzję w takich sprawach podejmuje sąd.  Wyjątkiem są dokumenty zawierające tajemnicę lekarską - o ich wykorzystaniu jako dowodów w postępowaniu przygotowawczym decyduje prokurator.

Rzecznik poruszał już tę kwestię w wystąpieniu do resortu z 13 czerwca 2017 r. W ocenie Rzecznika nie można dopatrzyć się jakichkolwiek względów aksjologicznych przemawiających na niekorzyść tajemnicy lekarskiej, w zestawieniu z tajemnicą adwokacką, radcowską, notarialną, czy dziennikarską. 

Przyjęte rozwiązanie, niewymagające wydania orzeczenia niezależnego i niezawisłego sądu, w praktyce znacząco osłabia pozycję tajemnicy lekarskiej. Co istotne, art. 226 Kpk znajduje się w rozdziale dotyczącym zatrzymania rzeczy oraz przeszukania. Jego zakres powinien być zatem ograniczony wyłącznie do dokumentów uzyskanych w wyniku tych czynności.

Brak dostatecznej ochrony tajemnicy lekarskiej i związane z tym narażenie pacjentów na zbyt szeroki dostęp różnych instytucji do informacji związanych ze sferą prywatności, objętą stanem zdrowia i leczeniem, może podważyć zaufanie, które stanowi podstawę prawidłowych relacji pacjenta z lekarzem. Ponadto naruszenie obowiązku przestrzegania tajemnicy lekarskiej może skutkować pociągnięciem lekarza do odpowiedzialności zawodowej, cywilnej, a nawet karnej.

Dlatego Rzecznik ponowił swój wniosek z 13 czerwca 2017 r. do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie działań w celu odpowiedniej zmiany art. 226 Kpk.

II.510.1143.2018

Jak dojechać do miasta? O wykluczeniu transportowym na spotkaniu regionalnym w Lublińcu

Data: 2018-11-27
  • Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Lublińcu.
  • Najciekawsze problemy? Wykluczenie komunikacyjne i opłaty pobierane przez jedną z przychodni za wystawianie zwolnień do szkoły

Spotkanie było ostatnim z cyklu pięciu spotkań regionalnych  w województwie śląskim zorganizowanych 26 i 27 listopada. Ich celem było zbieranie tematów, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich może się zająć, a przy okazji – pokazywanie, co RPO może zrobić, jakie ma kompetencje i możliwości.

Transport publiczny, wykluczenie transportowe

Po likwidacji PKS wsie łączy z Lublińcem tylko autobus szkolny. Ludzie zdani są tylko na prywatne samochody. Są osoby, które nie mogą jak dostać się do lekarza, do urzędów. A poza tym zwiększa to problem smogu.

Samo miasto Lubliniec nie rozwiąże tego problemu, potrzebne jest wsparcie ościennych gmin

RPO: Nikt się na to nie skarży, to nawet nie jest temat luźno kojarzony z prawami człowieka. A jeżdżąc po kraju widzimy, jak w całym kraju rośnie problem wykluczenia transportowego. Jak nierówny jest przez to dostęp do edukacji, służby zdrowia, urzędów.

Rzecznik mówi o tym głośno. Musimy doprowadzić najpierw do tego, że temat ten stanie się przedmiotem debaty publicznej. Wtedy większe będzie prawdopodobieństwo, że rząd się tym zajmie

Emerytury artystów

Artyści zarabiają w taki sposób, że nie są objęci systemem emerytalnym. Specyficzna jest sytuacja tancerzy, którzy nie mogą tego zawodu wykonywać w wieku średnim. 60-letni tancerz nie zatańczy w „Jeziorze Łabędzim”. Jednocześnie w okolicach 40-tki nie ma szansy na przekwalifikowanie. Nie ma rynku dla instruktorów, nie ma pracy dla dojrzałych tancerzy – tak jak może być dla śpiewaków.

Dziś radzimy sobie tak, że staramy się tańczyć jak najdłużej, nawet do 50-tki. Potem szukamy pracy na zapleczu teatru. Ale to nie starcza dla wszystkich.

RPO: Zatem musimy się temu ponownie przyjrzeć, dopytać Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie osób niewidomych nie dostaje dofinansowania do swoich projektów od gminy. Przez to niewidomi mieszkańcy miasta nie mogą korzystać z dóbr kultury, z teatru, z kina – co jest możliwe dla niewidomych w dużych miastach.

Problem polega na tym, że organizacja osób niewidomych może korzystać ze wsparcia na podstawie przepisów o ochronie zdrowia – a ochrona zdrowia należy do zadań powiatu. Gmina nie ma prawa na finansowanie takich działań. Tymczasem powiat dofinansowuje siedzibę, ale już nie aktywności organizacji.

RPO: A jakbyście Państwo założyli drugie stowarzyszenie, takie, które będzie mogło wystąpić o wsparcie na aktywizację do gminy? Warto  też nawiązywać współpracę z biznesem, z ludźmi dobrej woli. Bo państwo nie we wszystkim może pomóc.  Skoro go nawet nie stać na pekaes dla ludzi.

- My w Lublińcu mamy tradycję biegów charytatywnych. Zbieramy pieniądze na różne cele.

Sytuacja organizacji pozarządowych, rządowy nadzór nad organizacjami

- Na jakim etapie jest centralizacja nadzoru rządowego na organizacje?

RPO: Została przyjęta ustawa o Narodowym Instytucie Wolności, który ma centralizować pieniądze na instytucje rządowe. Nie udała się jednak koncepcja centralizacji funduszy rządowych( bo poszczególne ministerstwa zatrzymały swoje pieniądze dla organizacji). Narodowy Instytut jeszcze nie podzielił żadnych pieniędzy, ale można się spodziewać, że będzie finansował określone tematy, a innych – nie.

Jednocześnie jednak Narodowy Instytut nie dostał do dzielenia pieniędzy z Funduszy Norweskich. Te pieniądze będą dzielone w sposób niezależny.

Generalnie – należy ufać procedurom konkursowym, bo prawdopodobnie tylko część organizacji straci szansę na finansowanie.

RODO, ochrona danych osobowych, prawa konsumentów

Jak się bronić przed telemarketerami, zwłaszcza jeśli dzwonią do starszych rodziców

RPO: Najważniejsze jest zidentyfikowanie dzwoniącego. Trzeba pytać o imię, nazwisko i nazwę firmy. I formalnie wystąpić do tej firmy o usunięcie danych. RODO sprawia, że firmy będą reagowały na takie listy. Jeśli nie odpowiedzą, to Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych może na taką firmę nałożyć karę.

Wybory

Czy jest monitoring w lokalach wyborczych czy nie?

RPO: Nie, bo to jest niezgodne z ochroną danych osobowych

-  Ale czy można mieć zaufanie do wyborów? Czy nie są fałszowane

RPO: Ani Państwowa Komisja Wyborcza ani OBWE nie stwierdziła poważnych naruszeń. Istotę uczciwego procesu wyborczego pokazuje to, co dzieje się na Węgrzech. Tam niezależni obserwatorzy mówili, że procedury wyborcze były dotrzymane, za to wszystko co działo się przed wyborami, nie było w porządku.

Rzeczniczka lublinieckiej policji  dostała się ponownie do rady miasta i nagle została odwołana z funkcji. Czy policjant nie ma prawa do funkcji publicznej? Mówi się w Lublińcu, że komendant główny chce zniechęcić funkcjonariuszy do działalności publicznej. Nasza radna czuje się pokrzywdzona takim potraktowaniem.

RPO: Problem jest głębszy – jak łączyć zawody zaufania publicznego z funkcjami publicznymi, gdy polityka wkracza w każdy aspekt życia. Być może pani radna zechce się do nas zwrócić, żeby można było tę sprawę wyjaśnić.

Służba zdrowia (pytania przekazane przez ucznia nauczycielce WOS, która przyszła na spotkanie)

- Czy ośrodek zdrowia może pobierać opłaty za wystawianie zwolnienia do szkoły (kosztuje to 15 zł)

RPO: Nie można. Z prawa do edukacji wynika konieczność usprawiedliwiania nieobecności. To nie może być prawne i już.

Prawa osób pozbawionych wolności

Stowarzyszenie prowadzące działalność na rzecz pomocy postpenitencjarnej w Lublińcu chce się zajęć się pomocą dla osób starszych pozbawionych wolności.

Smog

Macie problem? – Tak!

RPO: Zaproście ludzi Rybnickiego Alarmu Smogowego. Nikt Wam lepiej nie wytłumaczy, co i jak robić [relacja ze spotkania RPO w Rybniku, gdzie omawialiśmy problem smogu, zamieszczona jest pod tą relacją].

Deputaty węglowe i mieszkania pozakładowe. Spotkanie regionalne RPO w Piekarach Śląskich

Data: 2018-11-27

Spotkania regionalne są po to, by zobaczyć, co w Polsce nie działa (a co działa). A także po to, by Państwu przybliżyć działania Rzecznika Praw Obywatelskich – by łatwiej było korzystać ze swoich praw i z pomocy RPO

Rano na spotkanie z Adamem Bodnarem w Centrum Usług Społecznych w  Piekarach Śląskich przyszło prawie 50 osób, głównie seniorzy skupieni wokół uniwersytetu III wieku.

- Rzecznik jest niezależny od rządu. Mam się dopytywać o sytuację ludzi, przedstawiam rządowi ich problemy. Ale o planach rządu nie mogę nic powiedzieć – nie jestem rządem – wyjaśnił na początku Adam Bodnar. Okazało się bowiem, że sporo osób zainteresowanych było problemem smogu, kosztów ogrzewania i energii. Ludzie mówili o swoich obawach związanych z podwyżkami ceny prądu i pytali, co wiadomo o rządowych planach rekompensat.

Wiele osób skarżyło się na odebranie im deputatu węglowego.

Deputaty węglowe (Co Rzecznik może, a czego nie)

- Deputaty węglowe były „od zawsze”, to część naszego wynagrodzenia, od którego odprowadzany był ZUS. Należał się także emerytom. Ale w 2013 r., po przekształceniach kopalń, zaczęliśmy dostawać pisma, że nam, emerytom, deputat się nie należy. Niektórzy szli z tym do sądu. Jedne sądy deputaty przywracały, inne – nie.

Problemem są koszty sądowe, które na nas spadły po przegranych sprawach z pozwów zbiorowych. Kancelaria prawna nie uprzedziła o tych kosztach.

Tymczasem państwo zaproponowało emerytom górniczym rozwiązanie jednorazowe -  10 tys. zł rekompensaty, w zamian za zrzeczenie się roszczeń do deputatu (10 tys. to równowartość dwuletniego deputatu).

RPO: Przede wszystkim możemy przyjrzeć się dokładnie orzecznictwu sądów i praktyce wdrażania aktów prawnych dotyczących deputatów węglowych. Czy ktoś z Państwa jest w sporze sądowym lub ma dokumenty, od których moglibyśmy zacząć?

Okazuje się, że nikt z zebranych takich dokumentów nie ma. Ludzie skarżą się na brak informacji, dlatego RPO wyjaśnia, że Rzecznik ma prawo do kwerendy sądowej – może wydobyć dokumenty badając sprawy obywateli.

Ostrzega jednak: Rzecznik ma prawo interweniować w sprawach między ludźmi a państwem. W relacji ludzi z prywatnym podmiotem, jakim jest kancelaria prawna, RPO ma związane ręce. Przyjrzymy się sprawie, ale uprzedzam, że akurat w tym przypadku mamy małe możliwości działania.

Z Państwa relacji wynika, że instytucja pozwów zbiorowych nie działa tak jak trzeba. I temu musimy się bardzo dokładnie przyjrzeć.

Mieszkania niegdyś zakładowe. 1600 zł emerytury i 1200 zł czynszu!

Kilkaset mieszkań zakładowych po cyklu przekształceń własnościowych trafiło do masy upadłościowej i jest zarządzane przez syndyka. Miasto nie może w nie inwestować, nie może też osiedla odkupić, bo syndyk stale podnosi ceny (wycena rośnie), poza tym chciałby wcześniej sprzedać osobno najbardziej atrakcyjne mieszkania. Takie ma obowiązki.  Część mieszkańców Piekar nie chce, by miasto wydawało publiczne środki na zakup osiedla. Skarżą się na to do CBA.

Tymczasem na osiedlu ludzie mieszkają od kilkudziesięciu lat. Remontów nie ma, rosną dopłaty za ogrzewanie, nie ma żadnych dopłat do czynszu. Człowiek ma 1600 zł emerytury a 1200 zł czynszu ma zapłacić!

RPO: Sprawdzimy dokumentację dotyczącą rozliczenia ciepła. Poprosimy też prezydenta miasta o wyjaśnienia, jak miasto może w tej sytuacji zadbać o jakość życia mieszkańców.

Konsultacje społeczne. Koszty życia rosną

Opłaty lokalne rosną, a emerytury nie. Żadna organizacja pozarządowa się temu nie sprzeciwi, bo jest finansowana z kasy miasta.

RPO: Nie obiecam Państwu obniżek opłat i podwyżek płac i świadczeń. Wiem, dzięki współpracy z ekspertami, że za 20 lat emerytury nie będą starczały na życie. Za mało ludzi pracuje, płaci składki, a za długo trwa nasze życie na emeryturze. Z każdym rokiem będzie przybywało osób, które wypracowały sobie emeryturę mniejszą niż minimalną. Emerytury nie będą za chwilę pełniły swej podstawowej funkcji ochrony ludzi starszych przed ubóstwem.

Smog

W Piekarach jest smog, a ludzi nie stać na „czystsze” ogrzewanie gazowe.

RPO: Jeśli dostrzegacie Państwo problem ze smogiem w mieście, to gorąco polecam kontakt z Rybnickim Alarmem Smogowym. To jest organizacja, która ma duże doświadczenie w tej sprawie. Byli wczoraj na spotkaniu w Rybniku [relacja z tego spotkania jest w odnośniku pod tym tekstem]

Prawa rodzin osób z niepełnosprawnościami

Dorosła osoba z niepełnosprawnościami, jeśli nie potrafi się podpisać, jest dla PFRON (Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) osobą „nieprowadzącą własnego gospodarstwa domowego”, dlatego jej dochody wliczają się do dochodów rodziców. I nie może dostać wsparcia – choćby na wózek.

– Nie jestem w stanie zaakceptować tego, że mój 35-letni syn, tylko z tego powodu, że nie potrafi się podpisać, nie może dostać dofinansowania na wózek.  A jednocześnie mówi mi się, że to „nie jest moje dziecko”, bo syn skończył 18 lat. I wszystko to odbywa się ustnie, bo PFRON nie wydaje decyzji administracyjnych, które można by zaskarżyć do sądu.

RPO: Proszę opisać tę sprawę. Wtedy Rzecznik będzie mógł się nią zająć. Potrzebujemy szczegółów, by ustalić, gdzie leży problem.

Ludzie: Skoro pieniędzy wszędzie brakuje, to dlaczego państwowa firma Orlen wydaje miliony na wsparcie dla pana Kubicy. Nie mamy nic przeciw panu Kubicy, kibicujemy mu, ale przecież te pieniądze pomogłyby osobom z niepełnosprawnościami!

Barbara Imiołczyk, BRPO podsumowuje ten wątek dyskusji zwracając uwagę na dwa problemy: 1. Państwo traktuje osobę z niepełnosprawnością tylko jako członka rodziny. I nie zauważa, że gdyby taka osoba nie znalazła wsparcia w rodzinie, to jej utrzymanie w domu pomocy byłoby dużo bardziej kosztowne. To myślenie musimy zmienić. 2. PFRON nie będzie miał więcej pieniędzy, bo utrzymuje się z kar od przedsiębiorstw, które nie zatrudniają osób z niepełnosprawnościami. Tymczasem robimy wszystko jako państwo w Unii Europejskiej, by osoby z niepełnosprawnościami znajdowały zatrudnienie. Zatem kar będzie mniej – i PFRON będzie biedniejszy. Musimy zatem zmienić ten system pomocy.

System orzekania o niepełnosprawności

Czy coś wiadomo Panu o zmianach w prawie?

Barbara Imiołczyk: Prowadzone są prace dotyczące zmiany systemu orzekania, ale resort rodziny i pracy szczegółów nie ujawnia.

Co ze zniesieniem ubezwłasnowolnienia

Czy będą jakieś zmiany?

RPO: Organizacje pozarządowe wypracowały model pomocy w formie wspomagania decyzji, a nie odbierania osobom z niepełnosprawnościami wszelkich praw poprzez ubezwłasnowolnienie. RPO stale się o to upomina, zalecenia wydała trzy miesiące temu ONZ, a polski rząd nawet zapowiedział podjęcie prac nad zmianami.

Barbara Imiołczyk: Problem jest w głowach decydentów. Musicie Państwo pisać do posłów, składać petycje.

RPO: wykorzystajcie Państwo ten rok do wyborów. Nie ma innej drogi. Ja też obiecuję, że nie odpuszczę.

Obywatel i prokurator

Prokurator zmusza mnie do pewnych działań na podstawie wewnętrznej instrukcji. Kto się może tym zająć?

RPO: Rzecznik Praw Obywatelskich. Mamy ekspertów od postępowań przygotowawczych. Musimy tylko dostać zgłoszenie.

Badania laboratoryjne

Każdy powinien mieć badania laboratoryjne co roku. A tak nie jest. Pracujący jeszcze jakieś badania mają, a emeryci już nie.

RPO: Dobrze, sprawdzimy zasady przepisywania badań laboratoryjnych, zwłaszcza w wieku wrażliwym na choroby.

O smogu i prawie. Spotkanie regionalne RPO w Rybniku

Data: 2018-11-26
  • Przyłączę się do Państwa sprawy sądowej dotyczącej smogu w Rybniku – zapowiedział w Rybniku RPO Adam Bodnar
  • Na popołudniowe spotkanie w Rybnickim Centrum Edukacji Zawodowej przyszło 30 osób.  Ściągnęły tu ich przede wszystkim problemy smogu w Rybniku, prawa seniorów, prawa rodziców, brak mieszkań, problemy z sądami, sprawy osób z niepełnosprawnościami, wywłaszczenia pod inwestycje publiczne, a także ciekawość, z czym mają problemy współobywatele. Dwoje młodych obserwatorów (tak się przedstawili) przyglądało się spotkaniu spod ściany.

- Może rozdamy tu wszystkim maski smogowe. Będzie wstyd na cały świat, może to zadziała?

Ale zaczęliśmy od tego, jak Rzecznik może pomagać cudzoziemcom w Polsce. Takie pytanie padło na koniec rundy, podczas której uczestnicy spotkania przedstawiają się i krótko mówią, z czym przyszli.

RPO: - Zajmujemy się prawami obywateli RP i tych, których Rzeczpospolita wzięła pod opiekę. Mamy dużo takich spraw

PRZYKŁADY działań RPO na rzecz cudzoziemców: https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/cudzoziemcy-uchodzcy-migranci

Smog w Rybniku

O smogu w Rybniku pisał „The New Tork Times”. Większego wstydu sobie nie zrobimy.  Od 19 września działa rządowy program czyste powietrze. Dotacja państwa przewiduje 30-proc wsparcie i na inwestycje proekologiczne – nisko oprocentowany kredyt. Innego programu nie będzie.

- Za nasz smog odpowiadają przestarzałe kotły. Będą one mogły legalne działać jeszcze przez 7 lat. To jest nieakceptowalne. Dlatego idziemy z tym do sądu, bo nie dostrzegamy innej drogi. Dalsze życie w smogu jest nie do zaakceptowania. Przez te 7 lat z powodu smogu umrze na Śląsku 50 tys. ludzi. To jest ważniejsze niż interesy właścicieli kotłów – mówi jeden z uczestników spotkania.

Okazuje się, że większość obecnych na sali ma bardzo szczegółową wiedzę o smogu w Rybniku. Jedni zwracają uwagę na organizację ruchu w mieście, inni – na cenę ciepła dostarczanego do domów, czy smog elektromagnetyczny.

RPO: Zacznijmy od tego, że Państwa działalność w Rybniku zaalarmowała całą Polskę o problemie smogu. To Wam zawdzięczamy te pierwsze, choć niewystarczające zmiany.

Co może Rzecznik? Może upominać się o realizację programu rządowego w ministerstwach, a także u wojewodów. Zamierzam też przystąpić do tego pozwu, o którym Państwo mówiliście, na etapie apelacji – mówi Adam Bodnar, na co ludzie zareagowali oklaskami. [sąd pierwszej instancji odrzucił to powództwo w maju 2018 r., teraz sprawa trafia do drugiej instancji].

Rzecznik tłumaczy, że tego typu działania prawne pobudzają dyskusję publiczną i przyspieszają zmianę. Dlatego RPO chce ten proces wesprzeć.

Dowóz dzieci z niepełnosprawnością do szkoły

W Rydutowach  władze uważają, że dowóz należy się rodzicowi z dzieckiem i po dziecko.  A nie bez niego.

RPO: Brak zrozumienia tego, że rodzic z dzieckiem jedzie, ale wraca sam. A po dziecko jedzie sam i wraca z dzieckiem, czyli robi cztery kursy – a nie dwa.

Są rodzice, którzy idą z tym do sądu (przykład – sprawa pani Angeliki). My jesteśmy od tego, żeby interweniować, jeśli sprawa jest już w Biurze, to się jej tym pilniej przyjrzymy.

Prawa mniejszości narodowych

Organizacje mniejszości narodowych (mniejszości niemieckiej) nie dostały w tym roku dotacji z urzędu marszałkowskiego, mimo że wypełniły wszystkie wymagania. Tak nas potraktowano na stulecie niepodległości.

RPO: w takim razie musimy się przyjrzeć dystrybucji środków dla organizacji pozarządowych na poziomie lokalnym.

Biegli sądowi

Z powodu opinii biegłych straciłem majątek życia.

Z powodu biegłego nie dostałem właściwego odszkodowania za wypadek.

Na takich biegłych nie ma rady, nie sposób im udowodnić przed sądem, ze naruszyli prawo, nie ponoszą odpowiedzialności.

RPO: Spojrzymy, zastanowimy się, czy możemy przystąpić do takiej sprawy.

Problem jest poważny i bardzo skomplikowany: nie mamy ustawy o biegłych, a eksperci nie chcą być biegłymi.

Leczenie chorób przewlekłych

Moje dziecko jest przewlekle chore. A w takich sytuacji dramatycznie niebezpieczny jest moment przejścia z opieki pediatrycznej na opiekę zdrowotną dla osób dorosłych. O mało nie straciliśmy naszego dziecka. Miał być program pomocy dla osób przewlekle chorych. Nie wiadomo, co z nim jest. Chyba umarł śmiercią naturalną?

RPO: sprawdzimy, upomnimy się, a od tego jesteśmy.

Edukacja

Na wyniki matur z j. polskiego czekało się w tym roku dwa miesiące. Na uczelnie trzeba było się rejestrować nie wiedząc o tym, czy i jak się zdało – a każda rejestracja kosztuje 80 złotych.

RPO: No tak, ale jeśli nie będzie opłat, to wszyscy sobie nawzajem poblokują miejsca na uczelni.

- OK, ale niech chociaż coś z tego zwrócą.

RPO: Dobrze, przyjrzymy się. Może mieliśmy podobne skargi.

Prawa seniorów i wspólna petycja

Jakie obowiązki ma państwo wobec seniorów? W Rybniku nie ma hospicjum, nie ma gdzie zwrócić się o pomoc.

RPO: To niestety zadanie samorządu. Przepisy nie mówią, że każda gmina ma mieć hospicjum – to zależy od wspólnoty samorządowej.

W czasie rozmowy okazuje się , że samorząd Rybnika już planuje budowę i organizację hospicjum, a na razie świadczy usługi hospicjum domowego. Problemem jest jednak to, że ludzie nie wiedzą, gdzie się zgłosić, kto może pomóc.

Barbara Imiołczyk z z Biura RPO apeluje więc do zebranych, by zwrócili się do nowych władz samorządowych o to, by pomoc dla seniorów była lepiej koordynowana, tak, by władze lepiej rozumiały potrzeby obywateli, a obywatele wiedzieli, do kogo zwrócić się o pomoc. Samorząd odpowiada o jakość zycia mieszkańców. Jeśli macie Państwo problem z dostępem czy to do opieki geriatrycznej czy rehabilitacji, zgłaszajcie to. Zmiana zaczyna się od tego, że ktoś zgłosi problem.

- Ale to nie wszystko. Miasto uchwaliło, że odpady zmieszane są wywożone raz w miesiącu. Co zrobić z pampersami i odpadami sanitarnymi, jeśli ktoś się opiekuje osobą obłożnie chorą?

Inny uczestnik spotkania, zaangażowany w walkę ze smogiem, mówi, że planowana jest w sprawie odpadów petycja. Bo uchwała niesprawiedliwie obciąża kosztami wywozu odpadów tych, którzy nie mają piecy i nie produkują popiołu..

RPO: Tak, petycja to bardzo ważne, a niedocenione narzędzie. Ono służy do tego, by druga strona musiała się do problemu ustosunkować, a to początek zmiany, dlatego warto się porozumieć i ująć w tej petycji także sprawę odpadów sanitarnych.

Czy obywatele muszą tyle płacić za postój na przyszpitalnych parkingach? Minister Zdrowia dopuszcza zmianę prawa, ale tylko wobec parkingów należących do szpitali

Data: 2018-11-05
  • Pacjenci szpitali i ich bliscy często muszą ponosić wysokie opłaty za postój na przyszpitalnych parkingach prowadzonych przez prywatnych przedsiębiorców
  • RPO poprosił Ministra Zdrowia o zajęcie się tym problemem
  • Można by rozważać wprowadzenie ograniczeń opłat, jeśli tereny parkingów są własnością szpitali - odpowiedział minister Łukasz Szumowski
  • Według niego ustawą o działalności leczniczej nie da się jednak regulować sytuacji, gdy takie tereny nie należą do szpitali

Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na często wygórowane opłaty na parkingach przy szpitalach czy przychodniach. Adam Bodnar 5 października 2018 r. poprosił Ministra Zdrowia o  stanowisko w sprawie.

Szpitale i inne podmioty lecznicze  - aby zwiększyć swe przychody - często wynajmują lub oddają w dzierżawę swe tereny na przyszpitalne płatne parkingi.  Przedsiębiorcy ustanawiają zaś regulaminy przewidujące, że kierowca, zajmując miejsce postojowe, zawiera umowę najmu tego miejsca i w przypadku nieuiszczenia opłaty lub parkowania ponad opłacony czas postoju zobowiązany jest do dość wysokiej kary umownej. Korzystający z takich parkingów nie zawsze są w stanie zapoznać się z regulaminem i często  narażają się na takie kary.  

Zdaniem RPO wygórowane opłaty mogą ograniczać prawa pacjentów do kontaktu z najbliższymi, czy prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej.  Szczególnie wrażliwą grupą są osoby o ograniczonej możliwości samodzielnego poruszania się, zwłaszcza osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami. Mogą one nie być w stanie pokonać odległości z oddalonych od szpitala publicznie dostępnych miejsc postojowych.

W swym wystąpieniu Adam Bodnar podkreślał, że nie chodzi o pozbawienie możliwości pobierania jakichkolwiek opłat. Zwracał zaś uwagę ministra, że warto byłoby rozważyć wprowadzenie do ustawy o działalności leczniczej przepisów, które:

  • uzależniałyby możliwość oddawania w dzierżawę lub najem terenów przyszpitalnych od zobowiązania się przedsiębiorcy, że nie będzie dochodził od osób korzystających z parkingów żadnych kar umownych ani opłat dodatkowych z tytułu naruszenia regulaminu parkingu
  • ustalałyby maksymalną wysokość opłaty pobieranej za parkowanie.

- W mojej ocenie nie istnieje potrzeba podejmowania inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej w przedmiotowym zakresie - odpisał 22 października 2018 r. minister Łukasz Szumowski

Podkreślił, że materia ta dalece wykracza poza ramy ustawy o działalności leczniczej. Przyznał, że można ewentualnie rozważać wprowadzanie regulacji ograniczających opłaty parkingowe w przypadku, gdy podmioty lecznicze dysponują tytułem prawnym do nieruchomości przeznaczonych na parkingi (także, gdy są one np. oddane w dzierżawę przedsiębiorcom). 

- Należy jednak wykluczyć ingerencję ustawodawczą tą konkretną ustawą w rozporządzanie prawem własności do nieruchomości przez podmioty inne niż podmioty lecznicze - zaznaczył minister. W części przypadków parkingi przyszpitalne znajdują się obok terenu szpitala, ale są własnością i są prowadzone przez przedsiębiorców w ramach ich działalności gospodarczej.

V.565.109.2017

RPO do ministra środowiska: umożliwić refundację kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny

Data: 2018-10-24
  • Ludzie skarżą się na problemy z refundacją kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny
  • Dotacje z samorządu terytorialnego nie mogą być bowiem udzielone na już zrealizowaną inwestycję
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra środowiska o wprowadzenie odpowiednich zmian w prawie

Osoby, które zdecydowały się na wymianę systemu ogrzewania na ekologiczny, ale wystąpiły o dotację po wyczerpaniu puli środków na dany rok, nie mogą już otrzymać dofinansowania w kolejnym roku rozliczeniowym. Zgodnie bowiem z przyjętą przez sądy administracyjne wykładnią, dotacja może być udzielona tylko na planowaną inwestycję – a nie na już zrealizowaną.

Problem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju jest bardzo poważny. Pozytywnym przykładem działań państwa na rzecz ochrony środowiska było przyjęcie w końcu ubiegłej kadencji Sejmu i podpisanie przez Prezydenta RP 6 października 2015 r. tzw. ustawy antysmogowej, która umożliwia wprowadzanie przez sejmiki wojewódzkie ograniczeń w spalaniu paliw. Wprowadzenie ograniczeń wiąże się jednak ze zwiększonymi nakładami finansowymi dla gospodarstw domowych np. konieczność zmiany systemu ogrzewania i zwiększone koszty ogrzewania. Dlatego też państwo powinno wspierać samorząd w realizacji zadań zmierzających do zapewnienia mieszkańcom odpowiedniej jakości powietrza.

Ze względu na konieczność przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza, które w sposób oczywisty stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego – czyli wartości znajdujących się pod ochroną Konstytucji RP – rzecznik prosi ministra środowiska o analizę problemu.

Zdaniem RPO warto byłoby rozważyć wprowadzenie takich zmian w prawie, które umożliwiłyby refundację kosztów ponoszonych przez obywateli na wymianę systemu ogrzewania na proekologiczny.

V.7203.68.2018 

TK: o dostępie pacjenta do leczenia refundowanego przy rzadkich chorobach powinna rozstrzygać ustawa

Data: 2018-10-23
  • O tym, kto kwalifikuje pacjentów chorujących na rzadkie schorzenia do leczenia refundowanego w ramach programów lekowych, powinna rozstrzygać ustawa
  • Takie postanowienie sygnalizacyjne wydał Trybunał Konstytucyjny, badając wniosek RPO
  • Dziś decyduje o tym zespół koordynacyjny powoływany przez Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia; decyzje Zespołu nie podlegają kontroli
  • Rzecznik kwestionował m.in. zasady funkcjonowania Zespołu  i brak możliwości zakwestionowania jego decyzji o wyłączeniu kogoś z programu lekowego

O kwalifikowaniu pacjentów chorujących na rzadkie schorzenia (choroba Gaucher’a, choroba Hurler, choroba Pompego, mukopolisacharydoza typu II – Zespół Huntera i mukopolisacharydoza typu VI – Zespół Maroteaux-Lamy) do leczenia refundowanego w ramach programów lekowych decyduje Zespół Koordynacyjny ds. Chorób Ultrarzadkich, powoływany przez Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Zespół co do zasady decyduje też o wyłączeniu pacjenta z programu. Decyzje Zespołu nie podlegają żadnej kontroli.

Może więc zdarzyć się sytuacja, w której lekarz prowadzący pacjenta widzi zasadność kontynuowania terapii, jednak Zespół orzeka o wyłączeniu pacjenta z programu lekowego. W efekcie o celowości dalszego leczenia decyduje podmiot, który nie ma osobistego kontaktu z pacjentem i możliwości bieżącej oceny efektywności leczenia.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje potrzeby funkcjonowania profesjonalnego podmiotu, który w terapiach chorób ultrarzadkich będzie kwalifikować pacjentów do leczenia i oceniać skuteczność terapii. Zaniepokojenie Rzecznika wzbudził jednak status prawny i funkcjonowanie Zespołu  w oparciu o przepisy wewnętrzne, a także brak możliwości zakwestionowania jego decyzji o wyłączeniu z programu lekowego.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia o uregulowanie statusu prawnego Zespołu w przepisach prawa powszechnie obowiązującego oraz usunięcie z załączników do obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych treści o charakterze normatywnym, określających uprawnienia tego Zespołu do kwalifikowania i wyłączania pacjentów z udziału w programie lekowym.

Wobec braku odpowiedzi Rzecznik zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego obwieszczenie Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych - uznając, że zawiera ono treści normatywne.

Rzecznik zarzucił, że poprzez treści obwieszczenia do systemu prawa wprowadzono nowość normatywną w formie nie mieszczącej się w konstytucyjnym katalogu źródeł prawa, co oznacza naruszenie art. 87 ust. 1 Konstytucji (głosi on, że źródłami powszechnie obowiązującego prawa są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia). Ponadto RPO wskazał na naruszenie art. 7 Konstytucji, który nakłada na władzę publiczną obowiązek nienaruszania innych przepisów konstytucyjnych. Wprowadzone w obwieszczeniu treści normatywne ingerują również w dostęp obywateli do świadczeń gwarantowanych, co oznacza, że za podstawę powinny mieć ustawę - stosownie do art. 68 ust. 2 Konstytucji. Stanowi on, że obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

Trybunał zwraca uwagę ustawodawcy

W postanowieniu z 17 października 2018 r. (sygn. akt U 2/17) Trybunał stwierdził, że zaskarżone przez Rzecznika treści nie zawierają norm prawnych, a tym samym nie mogą stanowić przedmiotu orzeczenia. Są one wprawdzie sformułowane w sposób charakterystyczny dla aktów prawnych (zawierają twierdzenia generalne i abstrakcyjne), lecz nie posiadają samoistnego charakteru prawotwórczego, a tylko informują o treści wydanych w danym okresie decyzji o objęciu refundacją konkretnych leków w ramach programów lekowych.

Zarazem Trybunał podkreślił jednak, że problem podniesiony przez Rzecznika ma istotne znaczenie praktyczne dla zdrowia i życia osób cierpiących na choroby ultrarzadkie, a wątpliwości Rzecznika co do statusu prawnego Zespołu nie są pozbawione podstaw. Z tego względu Trybunał zdecydował się zwrócić na nie uwagę ustawodawcy w tzw. postanowieniu sygnalizacyjnym. TK zwraca w nim m.in. Sejmowi i Senatowi uwagę na uchybienia i luki w prawie, których usunięcie jest niezbędne do zapewnienia spójności systemu prawnego.

TK podzielił wątpliwości Rzecznika związane z tym, czy aktualny sposób unormowania kompetencji Zespołu wyłącznie w aktach wewnętrznych (zarządzeniu i regulaminie) spełnia konstytucyjny wymóg, aby warunki i zakres udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej finansowej ze środków publicznych były określone w ustawie. W opinii Trybunału wskazane przez Rzecznika okoliczności świadczą o potrzebie ustawowej regulacji statusu Zespołu (i podobnych ciał, nieobjętych wnioskiem Rzecznika a wymienionych w zaskarżonym obwieszczeniu), który podejmuje ostateczne decyzje o finansowaniu leczenia chorób ultarzadkich. a więc realizuje konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji).

Jak uznał Trybunał, jest to tym bardziej potrzebne, że pacjentami w tym wypadku są osoby, które m.in. ze względu na koszty leczenia przekraczające milion zł rocznie (por. stanowisko Ministra Zdrowia w sprawie) nie mają w praktyce innej szansy na uzyskanie dostępu do skutecznych i nowoczesnych terapii. Większość z tych osób ze względu na wiek lub stan zdrowia podlega jeszcze dodatkowo szczególnej ochronie państwa na zasadach przewidzianych w art. 68 ust. 3 Konstytucji.

Z postanowienia wynika, że o tym, kto decyduje o dostępie pacjenta do programu lekowego, powinna rozstrzygać ustawa. Oznacza to konieczność podjęcia działań prawodawczych.

V.7013.55.2015

Czy wreszcie będzie możliwa walka ze szkodliwymi wyziewami w pomieszczeniach? Odpowiedź MIiR na interwencję Rzecznika

Data: 2018-10-18
  • Jest szansa, że po 20 latach będą wreszcie przepisy o dopuszczalnym stężeniu w powietrzu szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych w pomieszczeniach dla ludzi
  • Od kilku lat upomina się o to Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazuje, że chodzi o konstytucyjne prawa do życia i zdrowia (art. 38 i 68 Konstytucji RP)
  • Resort inwestycji i rozwoju odpowiedział RPO, że jego postulaty zostaną uwzględnione podczas prac nad nowelizacją Prawa budowlanego

Ludzie skarżą się RPO, że nie mogą skutecznie walczyć ze szkodliwymi substancjami. Nie ma bowiem podstawy prawnej, aby chronić się przed szkodliwym dla zdrowia przekroczeniem stężeń i natężeń czynników wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Dlatego Państwowa Inspekcja Sanitarna nie może skutecznie interweniować, a sądy administracyjne wydają orzeczenia niekorzystne dla zdrowia obywateli.

12 marca 1996 r. Minister Zdrowia i Opieki Społecznej wydał wprawdzie zarządzenie w sprawie dopuszczalnych stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Nie może ono jednak stanowić podstawy prawnej rozstrzygania o prawach i obowiązkach obywateli. Konstytucja, która weszła w życie 17 października 1997 r., określiła dwuletni termin na ustalenie przez Radę Ministrów, które z zarządzeń sprzed jej wejścia w życie wymagają zastąpienia przez rozporządzenia. Po tym terminie zarządzenia co prawda nie utraciły mocy, ale przestały być źródłem prawa powszechnie obowiązującego.

W jednej ze zgłoszonych Rzecznikowi spraw powiatowy inspektor sanitarny zarządził unieruchomienie części pralni chemicznej, która stwarzała zagrożenie dla zdrowia mieszkańców lokalu powyżej. Decyzję uchylił jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny z braku podstaw prawnych.

RPO o problemie informował w 2016 r. Ministra Zdrowia. Wskazywał na pilną konieczność dostosowania formy prawnej zarządzenia ministra z 1996 r. do katalogu źródeł powszechnie obowiązującego prawa. Wnosił ponadto rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia o substancje chemiczne, których szkodliwość stwierdzono w ostatnich 20 latach.

Resort odpowiedział, że art. 11 ust. 1 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane, na której mocy minister zdrowia zobowiązany jest określić rozporządzeniem dopuszczalne stężenia, nie spełnia wymogów Konstytucji RP. Minister dodał, że w 2011 r. w Głównym Inspektoracie Sanitarnym podjęto prace legislacyjne w sprawie, ale ich nie sfinalizowano z uwagi na koncepcję kompleksowego ujęcia problematyki budowlanej w projekcie ustawy Kodeks urbanistyczno-budowlany (KUB).  W grudniu 2016 r. GIS wystąpił do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o rozważenie uzupełnienia projektu KUB o zagadnienia stężeń czynników szkodliwych dla zdrowia. Jak podały media, prace nad projektem KUB  jednak zawieszono.  

Tymczasem sprawa wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Chodzi o  ważną wartość konstytucyjną, jaką jest ochrona życia (art. 38 Konstytucji RP) i zdrowia ludzkiego (art. 68 Konstytucji RP). Według RPO w tej sytuacji iluzoryczna staje się możliwość wypełniania obowiązków państwa w tym zakresie. - Zaniepokojenie budzi ponad 20-letnie zaniechanie ustawodawcy w sprawie - stwierdził RPO. We wrześniu 2018 r. zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Jerzego Kwiecińskiego o pilną  inicjatywę legislacyjną.

- Uprzejmie informuję, iż w Ministerstwie rozpoczęły się prace nad nowelizacją ustawy - Prawo budowlane, w ramach których art. 11, zawierający upoważnienie do wydania ww. aktu wykonawczego, zostanie uzupełniony o stosowne wytyczne – odpowiedział 10 października 2018 r. RPO wiceminister Artur Soboń.

Dodał, że 1 października Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju zwróciło się z prośbą do resortu zdrowia o współpracę i przekazanie ewentualnych propozycji uzupełnienia przedmiotowego przepisu ustawy.

IV.7000.44.2015

Rzecznik dopomina się o ustawowe uregulowanie monitoringu wizyjnego w szpitalach

Data: 2018-10-17
  • Prawo do prywatności pacjentów szpitali, w tym psychiatrycznych, narusza monitoring wizyjny, który nie ma podstawy ustawowej - wskazuje RPO 
  • Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia, aby kwestię tę uregulować w ustawie
  • Minister przyznaje, że niezgodne z prawem jest wykorzystywanie monitoringu w miejscach udzielania świadczeń zdrowotnych

Kwestia monitorowania osób za pomocą urządzeń telewizji przemysłowej ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia praw człowieka. Jeśli nie ma to oparcia w przepisach rangi ustawowej, narusza art. 47 Konstytucji RP, zgodnie z którym każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego - napisał RPO do ministra Łukasza Szumowskiego.

Rzecznik zajmuje się kwestią od kilku lat. W odpowiedzi na wcześniejsze wystąpienie minister przyznał w maju 2018 r., że niezgodne z prawem  - jako naruszające prawa obywatelskie i prawa pacjenta – jest wykorzystywanie monitoringu wizyjnego w miejscach udzielania świadczeń zdrowotnych, np. w celu zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom oraz personelowi medycznemu, czy zagwarantowania porządku oraz ochrony osób i mienia. W odniesieniu do monitoringu pomieszczeń niezwiązanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych (np. korytarzy),  minister uznał, że monitoring może być stosowany na zasadach ogólnych. Zastrzegł, że prawna regulacja tego zagadnienia wykracza poza Pańskie kompetencje.

Adam Bodnar ponownie wystąpił, aby minister złożył projekt przepisów regulujących stosowanie monitoringu wizyjnego w szpitalach. Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, regulacja taka, jako zawierająca ograniczenia w zakresie praw i wolności obywatelskich, powinna mieć rangę ustawy.

Uwzględniając konieczność ograniczeń prawa do prywatności ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i personelu szpitali, należy doprowadzić do przyjęcia odpowiednich regulacji, które zostałyby zawarte w ustawie. Spełnienie tych konstytucyjnych wymogów spowoduje, że przepis ustawy zasadniczej nie będzie naruszany - podkreślił Rzecznik.

Prywatność chroni nie tylko Konstytucja. Także ustawa z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta stanowi, iż każdy pacjent ma prawo do poszanowania jego intymności i godności, zwłaszcza w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych. Według RPO przepis ten nabiera szczególnego znaczenia w odniesieniu do Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, gdzie przebywający pacjenci niejednokrotnie pozostają w takim stanie zdrowia, który uniemożliwia im świadome wyrażenie zgody na stosowanie obserwacji wizyjnej.

KMP.574.8.2015, KMP.571.1.2017 

Jak ochronić pacjentów przed wysokimi opłatami za postój na przyszpitalnych parkingach?

Data: 2018-10-17
  • Pacjenci szpitali i ich bliscy są często zmuszeni płacić wysokie opłaty za postój na przyszpitalnych parkingach prowadzonych przez prywatnych przedsiębiorców
  • Wygórowane opłaty mogą ograniczać prawa pacjentów do kontaktu z najbliższymi, czy prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej
  • Rzecznik prosi Ministra Zdrowia o zajęcie się problemem

Szpitale i przychodnie, aby zwiększyć swoje przychody, często wynajmują lub oddają w dzierżawę tereny na przyszpitalne płatne parkingi. Opłaty za postój na takich parkingach są często wygórowane. Dodatkowo przedsiębiorcy zazwyczaj ustanawiają regulamin , który przewiduje, że kierowca pojazdu zajmując miejsce postojowe zawiera umowę najmu tego miejsca i w przypadku nieuiszczenia opłaty lub parkowania ponad opłacony czas postoju zobowiązany jest do zapłaty dość wysokiej kary umownej. Osoby korzystające z przyszpitalnych parkingów nie zawsze są w stanie zapoznać się z regulaminem i często nieświadomi obowiązków wynikających z jego postanowień narażają się na bardzo wysokie kary.  

Z jednej strony, pobieranie opłat nie jest związane z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, a ograniczenie możliwości ich pobierania byłoby niewątpliwie ingerencją w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Z drugiej jednak strony są wolności i prawa osób korzystających z przyszpitalnych parkingów. Wbrew pozorom, przedstawiony problem nie pozostaje bowiem bez wpływu na realizację praw pacjenta, w tym zwłaszcza prawa do poszanowania życia rodzinnego. Wygórowane opłaty pobierane przez zarządców przyszpitalnych parkingów mogą ograniczać prawa pacjentów do kontaktu z najbliższymi, czy prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej.

Nie można też stawiać znaku równości pomiędzy korzystaniem z usług parkingowych przy szpitalu i korzystaniem z tego rodzaju usług np. przy placówkach handlowych. O ile klienci sklepów dysponują pełną swobodą wyboru i – jeżeli nie odpowiadają im opłaty parkingowe – mogą zdecydować się na skorzystanie z usług innego przedsiębiorcy, o tyle pacjenci i ich bliscy takiej alternatywy nie mają. Trudno sobie wyobrazić, by rezygnowali ze świadczeń opieki zdrowotnej (zwłaszcza biorąc pod uwagę czas oczekiwania na ich udzielenie) lub odwiedzin pacjentów tylko z powodu pobieranych od nich dodatkowych opłat. Szczególnie wrażliwą grupą są przy tym osoby o ograniczonej możliwości samodzielnego poruszania się, w tym zwłaszcza osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami. Ze względów zdrowotnych mogą nie być w stanie pokonać odległości z oddalonych od szpitala publicznie dostępnych miejsc postojowych.

Rzecznik w wystąpieniu prosi Ministra Zdrowia o przedstawienie stanowiska co do propozycji rozwiązania tego problemu. Jednocześnie podkreśla, że nie chodzi o pozbawienie możliwości pobierania jakichkolwiek opłat. Warto jednak byłoby rozważyć wprowadzenie do ustawy o działalności leczniczej przepisów, które:

  1. uzależniałyby możliwość oddawania w dzierżawę lub najem terenów przyszpitalnych od zobowiązania się przedsiębiorcy, że nie będzie dochodził od osób korzystających z parkingów żadnych kar umownych ani opłat dodatkowych z tytułu naruszenia regulaminu parkingu,
  2. ustalałyby maksymalną wysokość opłaty pobieranej za parkowanie.

V.565.109.2017

Komisja Ekspertów BRPO o problemie leczenia bólu

Data: 2018-10-10
  • Problemy dotyczące leczenia bólu, w tym dostęp do znieczulenia okołoporodowego i marihuany medycznej były tematem VI posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich 10 października 2018 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał w wystąpieniach do Ministra Zdrowia, że niezbędne jest zapewnienie jakości i skuteczności łagodzenia bólu pacjentów w polskiej służbie zdrowia.

Szczególnym przykładem niedostatków w zakresie łagodzenia bólu jest dostęp kobiet rodzących do znieczulenia zewnątrzoponowego. Z danych statystycznych wynika znaczna dysproporcja w dostępie do tego świadczenia w różnych regionach kraju. Problem ten został przez Rzecznika podniesiony w wystąpieniach do Ministra Zdrowia z dnia 26 września 2016 r. i z dnia 25 kwietnia 2017 r. (V.7010.70.2016).

Innym znamiennym przykładem podejścia władz publicznych do tematyki łagodzenia bólu jest dostęp polskich pacjentów do leczenia marihuaną medyczną. Trybunał Konstytucyjny w postanowieniu z 17 marca 2015 r., sygn. S 3/15 wskazał, że w świetle aktualnych badań naukowych marihuana może być wykorzystywana w celach medycznych, zwłaszcza w przypadku łagodzenia negatywnych objawów chemioterapii stosowanej w chorobach nowotworowych (pkt 2.2. uzasadnienia postanowienia Trybunału) i zwrócił uwagę na potrzebę unormowania „kwestii medycznego wykorzystywania marihuany”. W sprawie wykonania postanowienia sygnalizacyjnego Trybunału, Rzecznik zwracał się do Ministra Zdrowia pismami z dnia 28 października 2015 r. i z dnia 18 sierpnia 2016 r. (pozostały bez odpowiedzi) oraz do Przewodniczącego Podkomisji nadzwyczajnej Komisji Zdrowia Sejmu RP pismem z dnia 20 grudnia 2016 r. (V.7010.80.2015.ŁK). W ostatnich kilku latach doszło do pewnych pozytywnych zmian legislacyjnych. Dotyczy to w szczególności:

  • wprowadzenia (z dniem 11 maja 2017 r.) do ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta nowego art. 20a, który explicite przewiduje prawo pacjenta do leczenia bólu i obowiązek monitorowania natężenia i skuteczności łagodzenia bólu przez podmiot leczniczy;
  • wprowadzenia (z dniem 31 sierpnia 2016 r.) rozporządzeniem Ministra Zdrowia standardów postępowania medycznego w łagodzeniu bólu porodowego.

Można jednak wymienić także „porażki” legislacyjne, w szczególności przepisy (weszły w życie z dniem 1 listopada 2017 r.), które miały umożliwić szerszy dostęp do marihuany leczniczej. Z powodu restrykcyjnych wymogów dopuszczenia do obrotu surowca farmaceutycznego do sporządzania leków recepturowych w postaci ziela konopi innych niż włókniste, nie został dotychczas złożony żaden wniosek o dopuszczenie surowca do obrotu, przez co surowiec ten jest niedostępny w aptekach (wystąpienie do Ministra Zdrowia z dnia 9 września 2018 r., V.7010.80.2015.ET).

Wspomniane wyżej standardy postępowania medycznego w łagodzeniu bólu porodowego utracą zaś moc z dniem 31 grudnia 2018 r. (w związku z nowelizacją podstawy prawnej do wydania rozporządzenia).

Podstawowe wątpliwości dotyczą tego, czy praktyka pozwala na realizację prawa pacjenta do łagodzenia bólu. Analiza skarg i doniesień medialnych prowadzi do wniosku, że personel medyczny nie zawsze docenia rolę łagodzenia bólu u pacjentów. Ból bywa traktowany jako nieodłączna część choroby i procesu leczenia. Tymczasem, monitorowanie i łagodzenie bólu związanego z chorobą powinno być traktowane jako jeden z priorytetów procesu leczniczego.

Praktyka działania organów administracji (w szczególności Ministra Zdrowia) również pozostawia wiele do życzenia, jeżeli chodzi o podejście do zagadnienia łagodzenia bólu. Wniosek taki można wyprowadzić w oparciu o analizę postępowań administracyjnych/sądowoadministracyjnych dotyczących refundacji marihuany medycznej sprowadzanej z zagranicy (bez refundacji trudno sobie wyobrazić faktyczny dostęp do leku, mimo zgody na jego sprowadzenie), w których Rzecznik brał udział/monitorował je. Prowadząc postępowania, Minister nie uwzględnia indywidualnego podejścia i selektywnie traktuje poszczególne kryteria refundacyjne, nie uwzględniając w pełni „propacjenckiego” orzecznictwa sądów administracyjnych.

Eksperci Komisji wraz z rzecznikiem praw obywatelskich doszli do wniosku, że należy przedyskutować powyższe propozycje ponownie, ale z udziałem organizacji pozarządowych,  przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia oraz podmiotów z branży farmaceutycznej. Konieczne jest kontynuowanie kampanii społecznych oraz szkoleń uświadamiających pacjentów oraz personel medyczny, że pacjent ma prawo do leczenia (życia) bez bólu. Należy również walczyć ze stereotypami związanymi ze stosowaniem w procesie leczniczym marihuany medycznej oraz opioidów.

Obywatele czekają na skuteczną walkę ze szkodliwymi wyziewami w pomieszczeniach. Wystąpienie RPO do MIiR

Data: 2018-10-04
  • Ludzie mieszkający nad pralnią chemiczną muszą oddychać jej wyziewami, nawet jeśli są bardzo szkodliwe dla zdrowia
  • Państwowa Inspekcja Sanitarna nakazała zamknięcie części tej pralni, ale z braku odpowiednich podstaw prawnych sąd administracyjny uchylił tę decyzję
  • Od ponad 20 lat nie ma bowiem przepisów o dopuszczalnym stężeniu w powietrzu szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych w pomieszczeniach dla ludzi  
  • Takie zaniechanie ustawodawcy Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje za niezrozumiałe. Chodzi przecież o konstytucyjne prawa do życia i zdrowia (art. 38 i 68 Konstytucji RP)

Ludzie skarżą się RPO na to, że nie mogą skutecznie walczyć ze szkodliwymi substancjami. Nie ma bowiem podstawy prawnej, aby się chronić przed szkodliwym dla zdrowia przekroczeniem stężeń i natężeń czynników wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi.  Przez to Państwowa Inspekcja Sanitarna nie może skutecznie interweniować, a sądy administracyjne wydają orzeczenia niekorzystne dla zdrowia obywateli.

12 marca 1996 r. Minister Zdrowia i Opieki Społecznej wydał wprawdzie zarządzenie w sprawie dopuszczalnych stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Nie może ono jednak stanowić podstawy prawnej rozstrzygania o prawach i obowiązkach obywateli. Konstytucja, która weszła w życie 17 października 1997 r.,  określiła dwuletni termin na ustalenie przez Radę Ministrów, które z zarządzeń sprzed jej wejścia w życie wymagają zastąpienia przez rozporządzenia. Po tym terminie zarządzenia co prawda nie utraciły mocy, ale przestały być źródłem prawa powszechnie obowiązującego.

W jednej ze zgłoszonych Rzecznikowi spraw powiatowy inspektor sanitarny zarządził unieruchomienie części pralni chemicznej, która stwarzała zagrożenie dla zdrowia mieszkańców lokalu powyżej. Próbki powietrza wykazały tam zawartość czterochloroetylenu na poziomie 195, 322 oraz 571 mikrogramów (mcg) na m3 - dopuszczalne stężenie to 150 mcg/m3.

Rozstrzygnięcie to, utrzymane przez wojewódzkiego inspektora sanitarnego, zostało jednak uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Uzasadnienie wyroku głosi, że zarządzenie ministra z 1996 r. - jako akt wewnętrzny - w ogóle nie może stanowić podstawy prawnej decyzji administracyjnej. Sąd wskazał, że „określenie dopuszczalnej normy stężenia substancji w pomieszczeniach przez Państwowy Zakład Higieny mogłoby stanowić podstawę prawną, o ile istniałby przepis prawa upoważniający PZH do określania takich norm. Ani jednak w treści pism Zakładu, ani w decyzji organów administracji nie wskazano takiego przepisu. Nie powołano także żadnego innego przepisu, które określałyby przedmiotowe normy stężeń substancji. W związku z tym organ drugiej instancji winien ponownie dokonać oceny, czy w ogóle istnieje podstawa prawna do określenia dopuszczalnego stężenia czterochloroetylenu w pomieszczeniu mieszkalnym, a tym samym czy można stwierdzić fakt przekroczenia dopuszczalnej normy”.

RPO o problemie informował w listopadzie 2016 r. Ministra Zdrowia. Wskazywał na pilną konieczność dostosowania formy prawnej zarządzenia ministra z 1996 r.  do katalogu źródeł powszechnie obowiązującego prawa. Wnosił też o rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia o substancje chemiczne, których szkodliwość stwierdzono w ostatnich 20 latach.

W odpowiedzi resort napisał, że art. 11 ust. 1 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane, na której mocy minister zdrowia zobowiązany jest określić w drodze rozporządzenia dopuszczalne stężenia, nie spełnia wymogów określonych w Konstytucji RP. Minister dodał, że w 2011 r. w Głównym Inspektoracie Sanitarnym podjęto prace legislacyjne w sprawie, ale ich nie sfinalizowano z uwagi na koncepcję kompleksowego ujęcia problematyki przepisów budowlanych w projekcie ustawy Kodeks urbanistyczno - budowlany (KUB).

W grudniu 2016 r. Główny Inspektor Sanitarny wystąpił do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o rozważenie konieczności uzupełnienia projektu KUB o zagadnienia dotyczące stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia i o uwzględnienie w katalogu czynników szkodliwych substancji, których szkodliwość uznano  przez ostatnie 20 lat. Jak podały media, prace nad projektem KUB  jednak zawieszono.  

Tymczasem  sprawa wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Określenie dopuszczalnych stężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi, jest oczywistą i niezbędną koniecznością dla ochrony niezwykle ważnej wartości konstytucyjnej, jaką jest ochrona życia (art. 38 Konstytucji RP) i zdrowia ludzkiego (art. 68 Konstytucji RP). Według RPO w tej sytuacji iluzoryczna staje się możliwość wypełniania obowiązków państwa w tym zakresie.

W obecnym stanie prawnym zarządzenie ministra z 1996 r. nie może stanowić podstawy materialnoprawnej decyzji administracyjnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia przez Państwową Inspekcję Sanitarną, iż w pomieszczeniu dla ludzi stężenie substancji chemicznych jest znacznie przekroczone, co stwarza zagrożenie dla zdrowia, organy te nie mogą wszcząć postępowania administracyjnego. Działanie takie nie licowałoby bowiem z zasadą demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz zasadą praworządności postępowania organów (art. 7 Konstytucji i art. 6 k.p.a.).

Dziś rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, nakłada jedynie obowiązek projektowania i wykonania budynku przeznaczonego na pobyt ludzi tak, aby zawartość stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia nie przekraczała wartości dopuszczalnych, określonych w przepisach sanitarnych oraz bezpieczeństwa i higieny pracy.

- Zaniepokojenie budzi ponad 20-letnie zaniechanie ustawodawcy w sprawie uregulowania zagadnień objętych zarządzeniem Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 12 marca 1996 r. – stwierdził RPO. Zaniechanie to od tak długiego czasu wydaje się niezrozumiałe. Konieczne jest także rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia ludzi, których szkodliwość została stwierdzona na przestrzeni ostatnich 20 lat,

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Jerzego Kwiecińskiego o pilne podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

IV.7000.44.2015

Konferencja "Alzheimer w rodzinie" w 20 miejscach w kraju

Data: 2018-09-27
  • Jak pomagać rodzinom i diagnozować chorobę?
  • Jak tworzyć lokalne plany pomocy chorym na Alzheimera
  • Konferencja w Biurze RPO oglądana w 20 miejscach w Polsce

Wczesne diagnozowanie choroby Alzheimera, potrzeba  badań przesiewowych, zasady komunikowania się z osobami dotkniętymi chorobami otępiennymi  - to główne tematy konferencji odbywającej się w czwartek 27 września 2018 r. w Biurze RPO.

Zorganizował ją Rzecznik Praw Obywatelskich i Alzheimer Polska przy współpracy Związku Powiatów Polskich.

Konferencja odbyła się w Warszawie, a jej przebieg dzięki transmisji online można było śledzić aktywnie w 20 miejscach w całym kraju. Zorganizowane tam zostały spotkania, których uczestnicy zadawali pytania ekspertom w Warszawie i wspólnie zastanawiali się, co lokalnie można zrobić na rzecz osób chorujących na chorobę Alzheimera i ich opiekunów.

Konferencja w tej formie organizacyjnej odbyła się drugi raz. Przed rokiem uczestniczyli w niej mieszkańcy 9 miejscowości poza Warszawą (patrz relacja załączona pod tekstem). Widać więc, że akcja rozrasta się i przynosi efekty. Witając zebranych, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podkreślał, że na chorobę Alzheimera cierpi w Polsce ok. 300 tys. osób. Dlatego ważne jest m.in.,  jak pomagać rodzinom, w których jest chorujący, oraz jak pomagać opiekunom.

W Polsce choroba Alzheimera jest tematem tabu. Na konferencjach w wielu krajach europejskich standardem są wystąpienia osób chorujących. Nam nie udało się znaleźć takiej osoby. Wynika to ze zbyt późnego diagnozowania – do lekarza specjalisty w Polsce trafiają osoby już w zaawansowanej fazie choroby. A drugim powodem jest wstyd. Ani chorzy, ani ich rodziny nie chcą przyznawać publicznie, że właśnie ich dotknęła choroba, mimo że nikt z nas nie ma wpływu na to czy zachoruje, czy nie.

Dlatego tak ważne jest aby głośno mówić o tej chorobie i problemach jakie z niej wynikają. Opiekunowie osób chorujących opowiedzieli o bagatelizowaniu przez lekarzy pierwszego kontaktu zgłaszanych przez nich sygnałów dot. problemów z pamięcią u bliskiego, o zażenowaniu i wstydzie za zachowanie podopiecznego w miejscach publicznych oraz o braku zrozumienia, że niewłaściwe zachowanie podopiecznego wynika z choroby.

Bardzo ważne dla opiekunów jest wsparcie, które mogą otrzymać przede wszystkim w organizacjach alzheimerowskich (wykaz organizacji „Alzheimer Polska” w załączniku pod tekstem).

Lekarze z kolei sygnalizowali, że w wielu wypadkach są bezradni, ponieważ bez zgody pacjenta nie mogą przeprowadzić żadnych testów ani badań. Nie każdy lekarz ma wiedzę i umiejętności postępowania z osobą żyjącą z chorobą Alzheimera, odpowiedniego komunikowania, rozmawiania w sposób zrozumiały dla chorego.

Nasi eksperci wielokrotnie podkreślali jak ważna jest wczesna diagnoza nie tylko dla chorego ale także dla rodziny, która będzie miała czas oswoić się z nową sytuacją i przeorganizować życie rodzinne, w ten sposób, aby zapewnić jak najlepszą opiekę. Na przykładzie państw europejskich wskazano korzyści wynikające z przeprowadzenia wczesnej diagnostyki:

  • oszczędności finansowe dla budżetu
  • rozpoznanie skali problemu – dokładniejsze dane statystyczne
  • przedłużenie okresu sprawności psychofizycznej chorego
  • zmniejszenie lub opóźnienie negatywnych skutków społecznych, ekonomicznych dla chorego i opiekuna
  • poprawa komfortu życia chorego i opiekuna
  • możliwość zaplanowania sobie dalszego życia (finanse, rodzina itp.)

Przedstawiono także metody przeprowadzania wczesnej diagnozy. Zaprezentowano platformę internetową www.testysenioralne.pl, gdzie każdy sam lub przy wsparciu innych, może przeprowadzić testy w kierunku oceny sprawności ruchowej i pamięci. Testy są dedykowane osobom po 55 roku życia. Geriatryczna Platforma Telediagnostyczna składa się z trzech elementów:

  • testu pamięci – ocena stanu pamięci z wykorzystaniem aplikacji (badanie bezpłatne, jedynie potrzebne jest urządzenie z ekranem dotykowym i dostęp do Internetu)
  • testu sprawności ruchowej dłoni – oceniający sprawność motoryczną w oparciu o analizę ruchu dłoni (badanie bezpłatne, jedynie potrzebne jest urządzenie z ekranem dotykowym i dostęp do Internetu)
  • anonimowego testu psychologicznego – badanie pamięci z wykorzystaniem Zdalnej Oceny Pamięci w anonimowej rozmowie z psychologiem (badanie płatne, konieczne jest wcześniejsze umówienie się)

Należy podkreślić, że wynik testu nie jest diagnozą, a jedynie wskazówką do wizyty u lekarza w poradni specjalistycznej.

Zachęcamy do korzystania z Geriatrycznej Platformy Telediagnostycznej i przesyłania swoich uwag na adres info@testysenioralne.pl lub zgłaszania telefonicznie pod numer 799 940 760 (w godz. 9.00 – 13.00).

Liczymy, że pomoc w przeprowadzeniu testów z wykorzystaniem platformy internetowej zainteresuje instytucje samorządowe, organizacje społeczne. Warto jeszcze raz podkreślić potencjał tej metody, duże korzyści i stosunkowo niskie koszty.

W naszej konferencji on-line wzięli udział uczestnicy wydarzeń lokalnych w:

  • Starostwie Powiatowym w Białobrzegach;
  • Powiatowej Bibliotece Pedagogicznej w Giżycku;
  • Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej w Krakowie;
  • Domu Pomocy Społecznej w Krakowie;
  • Muzeum Historycznym Miasta Krakowa;
  • Starostwie Powiatowym w Krapkowicach;
  • Pracowni regionalnej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Nowym Mieście Lubawskim;
  • Centrum Aktywności Obywatelskiej prowadzonym przez Agencję Rozwoju Lokalnego Sp. z o.o. w Ostrowcu Świętokrzyskim;
  • Starostwie Powiatowym w Ostrowcu Świętokrzyskim (dla pracowników Wydziału Zdrowia);
  • Wielkopolskim Stowarzyszeniu Alzheimerowskim w Poznaniu, ul. J. Garczyńskiego nr 13 II p.
  • Centrum Organizacji Pozarządowych w Radomiu, ul. Struga 1;
  • Domu Pomocy Społecznej w Siedlcach;
  • Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach, ul. Reymonta 33;
  • Starostwie Powiatowym w Sokółce;
  • Galerii Miejskiej w Strzyżowie;
  • Centrum Trójki w Suwałkach;
  • Ośrodku Kultury w Swarzędzu
  • Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Tychach, ul. Ciasna 3;
  • Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej im. A. Silesiusa w Wałbrzychu, ul. P. Skargi 14a;
  • Bibliotece „Pod Skrzydłami” (Wypożyczalni dla Dorosłych i Młodzieży Nr 75), ul. Grójecka 109 w Warszawie.

O aktywnym uczestnictwie internautów świadczyły pytania przesyłane do naszych ekspertów. Podajemy kilka przykładowych:

  • Czy możemy spowolnić przebieg choroby?
  • Czy dzieci osób chorych też zachorują, czy mogą przeciwdziałać chorobie?
  • Jak to się dzieje, że całe życie spokojna osoba po zachorowaniu staje się agresywna?
  • Czy istnieje dieta, która może opóźniać przebieg choroby, poprawiać funkcjonowanie osoby chorującej?

Poruszone przez internatów i podczas dyskusji zagadnienia pokazują, że w Polsce nadal brakuje wiedzy o chorobie Alzheimera nie tylko wśród rodzin i opiekunów osób chorujących, ale także wśród lekarzy, pielęgniarek, pracowników pomocy społecznej.

Problem staje się bardzo poważny, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Polsce jest ok. 500 000 chorych na choroby otępienne z czego 300 000 chorych na Chorobę Alzheimera, a otępienie jest jedną z głównych przyczyn inwalidztwa wśród osób w podeszłym wieku i jednym z głównych problemów zdrowia publicznego.

Co 3 sekundy pojawia się na świecie osoba z demencją.

Przewodnik po RODO dla służby zdrowia

Data: 2018-09-26

Przewodnik przygotowali eksperci zajmujący się ochroną danych osobowych z administracji rządowej a także z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Prace koordynował zespół zadaniowy ds. ochrony zdrowia działającego w ramach Grupy Roboczej ds. Ochrony Danych Osobowych utworzonej w Ministerstwie Cyfryzacji.

W materiale znajdują się odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące RODO, m.in. o metody rejestracji pacjentów z poszanowaniem ich prywatności, o kwestie związane z opisywaniem leków danymi pacjenta czy o zagadnienia dotyczące możliwości zamieszczania tabliczek ze specjalnością lekarza na drzwiach gabinetów.

RPO: medyczna marihuana faktycznie jest niedostępna dla chorych

Data: 2018-09-11
  • Osoby, które chcą się leczyć medyczną marihuaną, mogą mieć zamkniętą drogę do takiej terapii 
  • Tylko jeden taki lek jest dopuszczony do sprzedaży w Polsce, a niemożliwa jest refundacja pięciu innych, sprowadzanych przez pacjentów w drodze importu docelowego
  • Ich koszt jest tak wysoki, że bez refundacji chory faktycznie nie może zacząć leczenia - w aptekach nie ma zaś tańszych polskich leków z konopi 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich obawia się, że wszystko to może ograniczać konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia

W związku z sygnałami od pacjentów oraz doniesieniami mediów Adam Bodnar wystąpił do Ministra Zdrowia w sprawie rzeczywistego dostępu pacjentów do leków zawierających medyczną marihuanę. Powołał się na art. 68 ust. 1 Konstytucji, który stanowi m.in., że każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

Wcześniejsze działania RPO

W wystąpieniu z 28 października 2015 r. do ówczesnego Ministra Zdrowia Adam Bodnar postulował rozważenie dopuszczalności  stosowania marihuany medycznej wobec np. osób cierpiących w związku z leczeniem chorób nowotworowych. Według rzecznika problemu nie rozwiąże sprowadzanie leków w drodze tzw. importu docelowego, gdyż  procedura ta jest stosowana niezwykle rzadko. Na wystąpienie to RPO nie  uzyskał odpowiedzi.

Przywoływał w nim tzw. postanowienie sygnalizacyjne Trybunału Konstytucyjnego, który 17 marca 2015 r. uznał, że marihuana może być wykorzystywana w celach medycznych, zwłaszcza w przypadku łagodzenia negatywnych objawów chemioterapii w chorobach nowotworowych. TK wskazał  też na niespójność prawa, wynikającą z przyjętego modelu zapobiegania narkomanii, który wyklucza możliwość wykorzystywania marihuany dla celów medycznych.

- Stan prawny, na kanwie którego sformułowano powyższe wystąpienie został znowelizowany, niemniej jednak, w mojej ocenie, w dalszym ciągu sytuacja pacjentów w zakresie dostępu do marihuany leczniczej nie uległa zasadniczej poprawie - napisał  obecnie Adam Bodnar do ministra Łukasza Szumowskiego.

Nowe prawo i jego skutki

1 listopada 2017 r. weszła w życie nowelizacja m.in. ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Miała ona zagwarantować lekarzowi możliwość legalnego i kontrolowanego stosowania niezarejestrowanych produktów z konopi u pacjentów, których  nie dotyczy konwencjonalna farmakoterapię - o ile  wiedza medyczna daje możliwość poprawy tym sposobem zdrowia lub jakości życia. Zalegalizowano surowce w postaci ziela, żywicy i wyciągów z konopi innych niż włókniste,  mające służyć przygotowaniu w aptece leków, których cena będzie znacznie niższa niż tych z importu docelowego.  Pacjenci mogliby zatem mieć dostęp do tych produktów na polskim rynku w lokalnej aptece. Nie musieliby wnioskować tylko i wyłącznie o ich sprowadzanie z zagranicy poprzez import docelowy.

Niestety, zgodnie z doniesieniami mediów, do 9 maja 2018 r. nie został złożony do Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych ani jeden wniosek o dopuszczenie do obrotu na polskim rynku surowca z konopi – pisze RPO. Według ekspertów jest to spowodowane restrykcyjnymi zapisami rozporządzenia Ministra Zdrowia z 5 grudnia 2017 r. Stanowią one, że taki surowiec musi spełniać kryteria obowiązujące dla surowca farmaceutycznego, a ich producenci nie są w stanie spełnić tak restrykcyjnych kryteriów.

Sprawia to, że dopuszczone do obrotu surowce, które mają być wykorzystane do przygotowywania leków, są całkowicie niedostępne w aptece. Dla pacjentów oznacza to, że mimo wejścia w życie nowej ustawy, nadal nie mają dostępu do leków zawierających marihuanę leczniczą w niższych cenach, a produkowanych w Polsce - wskazuje RPO.

W Polsce jedynym dopuszczonym do obrotu produktem leczniczym z kannabinoidami jest Sativex. Dotychczas istniała możliwość sprowadzania przez pacjentów w trybie importu docelowego innych preparatów, m.in. Bediolu czy Bedrocanu - co wymaga indywidualnej zgody Ministra Zdrowia. 23 lipca 2017 r. znowelizowano  jednak art. 39 ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, który umożliwia refundację na potrzeby pacjenta produktów niedostępnych w Polsce, sprowadzanych w trybie importu docelowego. Wprowadzono zapis wskazujący przypadki, w których minister obligatoryjnie odmawia zgody na refundację - m.in., gdy z rekomendacji Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wynika, że nie jest zasadne finansowanie ze środków publicznych.

Rekomendację taką wydano w lutym 2018 r. wobec produktów zawierających kannabinoidy ( Bediol i Bedrocan, a także Bedica, Bedrolite i Bedrobinol). Agencja uznała, że dowody naukowe nie uzasadniają ich refundacji w takich wskazaniach, jak: padaczka lekooporna, przewlekły ból w tym ból w chorobie nowotworowej, ból neuropatyczny, ból fantomowy, spastyczność, algodystrofia, nudności i wymioty związane z chemioterapią czy stwardnienie rozsiane. - Z ogólnodostępnych badań wynika zaś, że marihuana medyczna przynosi znaczną ulgę w intensywności bólu wśród pacjentów doświadczających bólu nowotworowego i w leczeniu przewlekłego bólu - napisał rzecznik.

Według RPO nowelizacja przepisów oraz rekomendacja Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji pozwala na wniosek, że w obecnym stanie prawnym możliwy jest jedynie import Bediolu i Bedrocanu - jednakże bez możliwości ich refundacji w wymienionych w rekomendacji wskazaniach. - Jestem głęboko zaniepokojony, że zmiana ta całkowicie uniemożliwi pacjentom dostęp do medycznej marihuany, gdyż koszt takiej terapii jest na tyle wysoki, że bez refundacji ze strony państwa chory nie może faktycznie rozpocząć leczenia - podkreślił Adam Bodnar.  Opinia Agencji budzi jego wątpliwości w kontekście przywołanego postanowienia sygnalizacyjnego TK z 2015 r.

Zgodnie zaś z przyjętą przez sądy administracyjne linią orzeczniczą, przy wydawaniu decyzji o refundacji minister ma uwzględnić indywidualne podejście i nie może ignorować kryteriów refundacyjnych przez ich selektywne traktowanie oraz bez wyjaśnienia relacji tych kryteriów, ich wagi oraz znaczenia względem siebie. Decyzja refundacyjna zapada bowiem w indywidualnej sprawie, w której relacje między kryteriami odnoszą się do sytuacji klinicznej danego pacjenta.

Biorąc zaś pod uwagę rekomendację Agencji i nowelizację ustawy o refundacji, można dojść do następujących wniosków:

  • gdy chodzi o refundację indywidualną, decydujące znaczenie może mieć rekomendacja wydawana w abstrakcyjnym stanie faktycznym, która nie odnosi się do sytuacji klinicznej konkretnego pacjenta
  • problemem jest niezaskarżalność opinii Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji

- Reasumując, pragnę wyrazić swoją obawę, że omawiane przepisy w rzeczywistości mogą zamykać pacjentom drogę do terapii marihuaną leczniczą, co może powodować ograniczenie realizacji określonego w art. 68 ust. 1 Konstytucji RP prawa do ochrony zdrowia - brzmi konkluzja pisma Adam Bodnara do Ministra Zdrowia, którego poprosił o stanowisko w sprawie.

V.7010.80.2015

Czy Minister Zdrowia w końcu określi wymogi zbiorowego żywienia w szpitalach? RPO pyta ministra Łukasza Szumowskiego

Data: 2018-09-10
  • Zła jakość żywienia pacjentów szpitali od lat pozostaje nierozwiązanym problemem ochrony zdrowia
  • Czy nie powinno to skłaniać Ministra Zdrowia do określenia wymogów takiego zbiorowego żywienia - pyta RPO ministra Łukasza Szumowskiego
  • Odpowiadając RPO w tej sprawie, minister wskazał niedawno na rolę Państwowej Inspekcji Sanitarnej w tej kwestii
  • Inspekcja pełni tylko bieżący nadzór sanitarny i nie może egzekwować prawidłowego żywienia pacjentów – replikuje rzecznik

Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje na potrzebę rozwiązań systemowych, by zapewnić właściwy standard żywienia pacjentów szpitali. Rzecznik występował w tej sprawie do kolejnych  ministrów zdrowia. Podkreślał m.in. lukę prawną w ustawie o działalności leczniczej – z której nie wynika obowiązek zapewnienia pacjentom szpitali pomieszczeń i wyżywienia odpowiednich do stanu zdrowia. Obowiązuje to zaś w przypadku całodobowych świadczeń zdrowotnych innych niż szpitalne, udzielanych w zakładzie opiekuńczo-leczniczym lub zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym

Uwagi i postulaty RPO

8 maja 2018 r. Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia o systemowe rozwiązanie kwestii wyżywienia w szpitalach – tak by było ono odpowiednie do stanu zdrowia. Przypomniał,że główne zastrzeżenia dotyczą jakości i wielkości porcji, braku urozmaicenia posiłków i ich zbyt małej częstotliwości, nieadekwatności do stanu zdrowia, niewłaściwych wartości odżywczych oraz wychłodzenia dań podawanych „na ciepło.

W piśmie do ministra Łukasza Szumowskiego rzecznik wskazywał, że szpitale ograniczają wysokość stawek żywieniowych z przyczyn ekonomicznych, ale oszczędności nie można szukać kosztem jedzenia.

Dziś przepisy nie określają norm żywieniowych pacjentów, jakości produktów, zasad kontroli usług żywienia szpitalnego, czy zasad zatrudniania dietetyków. Rzecznik zwracał uwagę, że od 2006 r. (od wejścia w życie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia), Minister Zdrowia nie skorzystał z możliwości uregulowania swym rozporządzeniem wymagań zbiorowego żywienia w szpitalach. 

Odpowiedź resortu

Mimo że przepisy nie regulują szczegółowo standardów żywienia w szpitalach, podmioty lecznicze zobowiązane są do opracowania i stosowania norm żywieniowych z uwzględnieniem odpowiedniej wartości kalorycznej i odżywczej posiłków, stosownie do stanu zdrowia pacjentów – odpisał RPO 1 sierpnia 2018 r. wiceminister zdrowia Zbigniew Król. Z odpowiedzi MZ wynikało, że szpitalne wyżywienie powinny poprawić regularne kontrole Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

Odnosząc się sprawy wydania rozporządzenia co do wymagań żywienia, Zbigniew Król wskazał, że ustawa z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia nie zobowiązuje Ministra Zdrowia do wydania takiego rozporządzenia - daje mu wyłącznie taką możliwość.

Zdaniem resortu, żaden kraj Unii Europejskiej nie uregulował prawnie diet szpitalnych, które powinny być ściśle zindywidualizowane. Według wiceministra taką możliwość w ustawie zawarto na wypadek, gdyby należało dostosować prawo krajowe do przepisów UE.

Kolejne wystąpienie RPO

- Zwróciłem się do Pana Ministra w nadziei na pochylenie się nad problemem oraz nadanie problematyce żywienia pacjentów odpowiedniej rangi. Tymczasem otrzymałem odpowiedź zawierającą stanowisko powielane od kilku lat przez Pana poprzedników – napisał  6 września 2018 r. Adam Bodnar do ministra Łukasza Szumowskiego.

- Jest dla mnie niezrozumiałe, dlaczego kwestia prawa do właściwego wyżywienia pacjentów w szpitalach i innych podmiotach leczniczych udzielających stacjonarnych i całodobowych świadczeń zdrowotnych nie może być uregulowana wprost w przepisach ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej - jak czyni to ustawodawca w przypadku zakładów opiekuńczych – podkreślił rzecznik.

Przypomniał, że poprzednio obowiązująca ustawa z 30 sierpnia 1991 r. o zakładach opieki zdrowotnej stanowiła, że szpital zapewnia przyjętemu pacjentowi m.in. wyżywienie odpowiednie do stanu zdrowia. Przepisy o szpitalach miały zastosowanie odpowiednio do innych zakładów opieki zdrowotnej przeznaczonych dla osób wymagających całodobowych lub całodziennych świadczeń zdrowotnych.

Rzecznik za oczywiste uznaje, że delegacja dla ministra z ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia do wydania rozporządzenia ma charakter fakultatywny. - Powstaje jednak pytanie, czy trwający od lat stan wskazujący na niewłaściwą jakość żywienia pacjentów w podmiotach leczniczych nie uzasadnia skorzystania przez Ministra Zdrowia z tej możliwości prawnego uregulowania wymagań obowiązujących przy prowadzeniu żywienia zbiorowego w szpitalach – zaznaczył Adam Bodnar.

Podobnie wygląda egzekwowanie prawa pacjenta do właściwego wyżywienia. Organy odpowiedzialne za nadzór nad żywieniem zbiorowym pacjentów szpitali nie dysponują żadnymi instrumentami prawnymi co do metod oceny jakości posiłków pod kątem m.in. składu surowcowego, urozmaicenia, zawartości składników mineralnych i odżywczych oraz zasad kontroli. Prawo nie reguluje zasad zatrudniania dietetyków, co daje pełną swobodę kierownikom szpitali w sferze ich zatrudnienia. Brakuje także formalnego, ogólnopolskiego systemu dietetycznego, który regulowałby kwestie rodzajów i przygotowywania diet w poszczególnych jednostkach chorobowych - wylicza rzecznik.

Organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej – które minister wskazuje jako właściwe – sprawują jedynie kontrolę warunków żywienia zbiorowego, w dziedzinie bieżącego nadzoru sanitarnego. Nie mają one podstawy prawnej do egzekwowania prawidłowego żywienia w szpitalach. Na tej samej zasadzie działają organy Inspekcji Handlowej, której kontrole (stwierdzające zresztą liczne uchybienia), zmierzają do zapewnienia zgodności przygotowanych przez zewnętrzne firmy cateringowe posiłków z ustalonym jadłospisem i przestrzegania przepisów dotyczących jakości handlowej.

Stwierdzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną i Inspekcję Handlową nieprawidłowości są przekazywane szpitalom w formie pism intencyjnych. Również Narodowy Fundusz Zdrowia nie dysponuje właściwymi instrumentami do oceny jakości żywienia w szpitalach w ramach kontroli i monitorowania realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej – podkreśla RPO

W tym stanie rzeczy wyżywienie pacjentów szpitali od lat pozostaje nierozwiązanym problemem ochrony zdrowia, na co wskazują listy obywateli do RPO oraz doniesienia mediów. W ocenie Najwyższej Izby Kontroli z 2018 r, żywienie pacjentów w szpitalach w żadnym stopniu nie poprawiło się w porównaniu z kontrolą NIK z 2008 r.. Także najnowszy raport Polskiego Towarzystwa Żywienia Pozajelitowego, Dojelitowego i Metabolizmu wskazuje na niedociągnięcia w zakresie żywienia pacjentów, m.in. na niedożywienie.

- Konkludując, poprawa jakości żywienia pacjentów szpitali wymaga rozwiązań systemowych w celu nadania problematyce żywienia pacjentów odpowiedniej rangi oraz zapewnienia właściwego standardu żywienia - pisze rzecznik do ministra. O skuteczności leczenia pacjentów w szpitalach decyduje bowiem nie tylko właściwie prowadzony proces leczniczy, ale także prawidłowe żywienie chorych oraz edukacja żywieniowa. Żywienie pacjentów towarzyszy procedurom medycznym i jest integralną częścią procesu leczniczego, a zatem w swych założeniach powinno być zgodne z zasadami prawidłowego żywienia.

Dlatego Adam Bodnar ponownie poddał ministrowi pod rozwagę uregulowanie problemu.

V.7010.68.2016

RPO o konieczności zmian przepisów o leczeniu niestandardowo osób ciężko chorych

Data: 2018-08-28
  • Jeśli lek nie jest refundowany, ale nie ma innej metody leczenia, pacjent może się starać o indywidualną zgodę na finansowanie Ministra Zdrowia
  • System ratunkowego dostępu do technologii lekowych został wprowadzony w 2017 r., ale nie działa tak, jak zakładano
  • Ofiarami są walczący o życie pacjenci, w tym dzieci, których prawo do leczenia jest ograniczane
  • RPO zwraca się do Ministra Zdrowia o zmianę tych przepisów

Procedura ratunkowego dostępu do technologii lekowych miała umożliwić ciężko chorym indywidualną zgody na pokrycie kosztów leku, który w danym wskazaniu nie jest świadczeniem gwarantowanym, jeżeli jest to niezbędne dla ratowania życia lub zdrowia i jest poparte wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. W praktyce klinicznej do ratowania zdrowia i życia konieczne jest zastosowanie konkretnego leku lub technologii medycznej, które nie figurują w wykazie świadczeń gwarantowanych. Procedura ta miała stanowić wypełnienie obowiązku moralnego państwa wobec chorych, którzy wymagają niestandardowego leczenia.

Jednakże ograniczenia wynikające z obecnych regulacji ustawowych, stosowanej praktyki, nadmiernego formalizmu i niedostatecznej wiedzy na temat procedury o ratunkowym dostępie do technologii lekowych, zarówno wśród lekarzy jak i pacjentów[1], utrudniają ubezpieczonym dostęp do leczenia w ramach indywidualnej zgody, co czyni tę procedurę iluzoryczną. Ofiarami tej sytuacji są walczący o życie pacjenci, w tym dzieci, których prawo do leczenia jest ograniczane.

Ustawa nie określa, z jakich konkretnie środków ma być finansowany ratunkowy dostęp do technologii lekowej, wskazując jedynie na Narodowy Fundusz Zdrowia jako podmiot zobowiązany do finansowania kosztów leków (art. 47i). Finansowanie odbywa się w ramach rozliczenia realizacji umowy o udzielanie świadczeń zdrowotnych w rodzaju leczenia szpitalne, a zatem w formie ryczałtu systemu podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej (art. 136c). W efekcie zakup często bardzo drogich leków odbywa się kosztem innych procedur medycznych.

Lekarze niechętnie występują z wnioskami do Ministra Zdrowia o indywidualną zgodę w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowej, zwłaszcza że jest to ryzykowne dla finansów szpitala. Ponadto, nawet zgoda Ministra Zdrowia na pokrycie kosztów leku nie oznacza, że pacjent otrzyma potrzebny lek w pożądanym terminie.

Pacjent nie może też liczyć na lek zakupiony poza szpitalem (np. przekazany w formie darowizny przez fundację lub inną organizację pozarządową), ponieważ wcześniej wymagana jest odmowa Ministra Zdrowia na pokrycie kosztów leku.

Niewątpliwie ratunkowy dostęp do technologii lekowych wymaga zmian - zwiększenia dostępności i uproszczenia procedury uzyskiwania indywidualnej zgody Ministra Zdrowia na pokrycie kosztów leku, a także zapewnienia realnych środków finansowych na ten cel.

Warunki i zakres udzielania świadczeń zdrowotnych w ramach ubezpieczenia zdrowotnego określa ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Ustawa ta wśród świadczeń gwarantowanych wymienia ratunkowy dostęp do technologii lekowych (art. 15 ust. 2 pkt 17a). Taki stan rzeczy nakłada na władze publiczne obowiązek zagwarantowania realnego dostępu do tej procedury, a społeczne oczekiwania co do otrzymania świadczenia czyni w pełni zasadnymi – stwierdza Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniu do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego.




[1] Na stronach internetowych Ministerstwa Zdrowia oraz Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczących dostępu świadczeniobiorców do leków (refundacji leków) brakuje informacji o ratunkowym dostępie do technologii lekowych.

V.7013.40.2018

360 mln zł dodatkowych pieniędzy na leczenie i rehabilitację osób z niepełnosprawnościami. NFZ odpowiada Rzecznikowi

Data: 2018-08-22
  • Na leczenie i rehabilitację osób z niepełnosprawnościami NFZ dodatkowo przeznaczy 360 mln zł
  • Obecnie zbiera też i analizuje dane o potrzebach tej grupy pacjentów
  • Już wie, że najtrudniej jest osobom z niepełnosprawnościami w woj. podkarpackim, warmińsko-mazurskim, małopolskim, świętokrzyskim i dolnośląskim

W jaki sposób NFZ realizuje ustawę „o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby ze znacznym stopniem niepełnosprawności”, która weszła w życie 1 lipca 2018 r. i ma realizować postulaty osób z niepełnosprawnościami i ich rodzin, w tym również protestujących w Sejmie w kwietniu i maju 2018 r.?

Dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności ustawa ta wprowadziła cztery zmiany:

  • zniosła okresy użytkowania wyrobów medycznych
  • dała prawo do korzystanie poza kolejnością ze świadczeń opieki zdrowotnej oraz zaopatrywanie się w aptece bez kolejki
  • pozwoliła na korzystanie z ambulatoryjnych świadczeń specjalistycznych bez skierowania
  • zniosła zostają limity finansowania świadczeń opieki zdrowotnej z zakresu rehabilitacji leczniczej

Jak to wygląda w praktyce? Co się zmieniło w organizacji publicznej służby zdrowia? O to Rzecznik Praw Obywatelskich pytał Prezesa NFZ. Z odpowiedzi wynika, że

1. Na leczenie i rehabilitację osób z niepełnosprawnościami jest teraz o 360 mln zł więcej 

Oznacza to, że co czwarta złotówka z dodatkowych 1,5 mld na zdrowie pójdzie na pomoc dla tej grupy:

  • zwiększył się plan finansowy na ten rok 2018  w ten sposób, że z dodatkowych 999 mln zł na świadczenia opieki zdrowotnej 138 mln ma pójść na sfinansowanie nielimitowanego dostępu do refundowanych wyrobów medycznych dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności
  •  uruchomiono 510 mln zł rezerwy ogólnej na koszty świadczeń zdrowotnych, z czego prawie połowa (225 mln) ma pójść rehabilitację dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Mają to być świadczenia nielimitowane

Przed zmianą NFZ planował wydać na świadczenia medyczne 78,6 mld zł.

2. Szpitale wiedzą, jak o nie występować, a pacjenci powinni wiedzieć, że są nowe możliwości

3. NFZ aktywnie zbiera i analizuje dane o potrzebach osób z niepełnosprawnościami

  • zbiera dane, jakie świadczenia dla osób z niepełnosprawnościami są potrzebne i czego jeszcze brakuje w systemie pomocy (lista „białych plam”, jak to ujmuje prezes NFZ). Za taką analizę odpowiedzialni są dyrektorzy oddziałów NFZ. Mają na bieżąco zgłaszać centrali pojawiające się problemy
  • dzieci i dorośli ze śpiączką mają być lepiej traktowani, bo można teraz osobno rozliczać i identyfikować świadczenia rehabilitacyjne dla nich w systemie informatycznym NFZ

Już teraz wiadomo, że najwięcej „białych plam” w zakresie fizjoterapii domowej i fizjoterapii ambulatoryjnej jest na terenie województw:

  • podkarpackiego
  • warmińsko-mazurskiego
  • małopolskiego
  • świętokrzyskiego
  • dolnośląskiego

Tam też szpitale i przychodnie już teraz będą mogły kontraktować więcej świadczeń dla osób z niepełnosprawnościami.

NFZ umieścił na swojej stronie komunikat o uprawnieniach i możliwościach korzystania z rehabilitacji leczniczej przez osoby z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności. Zostały też uruchomione infolinie na ten temat.

XI.812.4.2018.

Kontrole inspekcji sanitarnej powinny poprawić wyżywienie w szpitalach. Resort zdrowia odpowiedział RPO

Data: 2018-08-17
  • Jedzenie w szpitalach jest złe, ale regularne kontrole Państwowej Inspekcji Sanitarnej powinny to poprawić - zapewnia Ministerstwo Zdrowia
  • Kontrole takie trwają od 2016 r. i będą kontynuowane w kolejnych latach
  • RPO otrzymał odpowiedź na swe wystąpienie w sprawie niewłaściwego wyżywienia w szpitalach

8 maja 2018 r. Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia o systemowe rozwiązanie kwestii wyżywienia w szpitalach.

Uwagi i postulaty RPO

Główne zastrzeżenia dotyczyły jakości i wielkości porcji, braku urozmaicenia posiłków, ich nieadekwatności do stanu zdrowia oraz niewłaściwych wartości odżywczych, zbyt małej częstotliwości.

W piśmie do ministra Łukasza Szumowskiego rzecznik wskazywał, że szpitale ograniczają wysokość stawek żywieniowych z przyczyn ekonomicznych, ale oszczędności nie można szukać kosztem jedzenia.

Dziś przepisy nie określają norm żywieniowych pacjentów, jakości produktów, zasad kontroli usług żywienia szpitalnego, czy zasad zatrudniania dietetyków. Rzecznik zwracał uwagę, że od 2006 r. (od wejścia w życie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia), Minister Zdrowia nie skorzystał z możliwości uregulowania swym rozporządzeniem wymagań zbiorowego żywienia w szpitalach. 

W tej kwestii RPO już wcześniej występował do poprzednich ministrów zdrowia. Wskazywał m.in. na lukę prawną w ustawie o działalności leczniczej. Dziś dla szpitali nie wynika z niej obowiązek zapewnienia pacjentom pomieszczeń i wyżywienia odpowiednich do stanu zdrowia. Obowiązuje to zaś w przypadku całodobowych świadczeń zdrowotnych innych niż szpitalne, udzielanych w zakładzie opiekuńczo-leczniczym lub zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym.

Odpowiedź resortu zdrowia

Mimo że przepisy nie reguluja szczegółowo standardów żywienia w szpitalach, podmioty lecznicze zobowiązane są do opracowania i stosowania norm żywieniowych z uwzględnieniem odpowiedniej wartości kalorycznej i odżywczej posiłków, stosownie do stanu zdrowia pacjentów - napisał wiceminister zdrowia Zbigniew Król w odpowiedzi dla RPO z 1 sierpnia 2018 r.

Podkreślił, że szpital -  w ramach umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia - zobowiązany jest zapewnić pacjentom wyżywienie odpowiednie do wieku i stanu zdrowia. Sposób zaopatrywania się w wyżywienie należy do świadczeniodawcy. Jakość i ilość posiłków oraz warunki transportu powinny być sprawdzane w ramach audytów przez osoby wyznaczone przez dyrektorów szpitali - jak również przez NFZ, w ramach kontroli udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej. Skargi dotyczące nieprawidłowości w realizacji umowy w zakresie wyżywienia należy kierować bezpośrednio do NFZ.

Odnosząc się sprawy wydania rozporządzenia określającego wymagania żywienia zbiorowego w szpitalach, Zbigniew Król wskazał, że ustawa z 25 sierpnia 2006 r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia nie zobowiązuje Ministra Zdrowia do wydania takiego rozporządzenia - daje mu wyłącznie taką możliwość. Żaden kraj Unii Europejskiej nie uregulował prawnie diet szpitalnych, które powinny być ściśle zindywidualizowane. Według wiceministra taką możliwość w ustawie zawarto na wypadek, gdyby należało dostosować prawo krajowe do przepisów UE.

Zbigniew Król przypomniał, że Państwowa Inspekcja Sanitarna kontroluje m.in. warunki żywienia zbiorowego. Korzystanie przez szpitale z usług firm cateringowych wiąże się z koniecznością uwzględnienia szczegółowych wymagań dotyczących posiłków w umowach z tymi firmami - pod rygorem stosowania kar umownych lub wypowiedzenia umowy. Jakość i ilość dostarczanej żywności, a także warunki transportu, powinny być sprawdzane przez przedstawicieli jednostki zamawiającej.

Wzmożony nadzór nad warunkami sanitarno-higienicznymi oraz jakością żywienia pacjentów w szpitalach prowadzony jest przez organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej od 2016 r. - napisał wiceminister. Kontrole obejmowały m.in. żywienie pacjentów, bezpieczeństwo żywności, warunki jej produkcji i dystrybucji, stan higieny pracowników mających kontakt z żywnością.

Kontrole objęły szpitale same prowadzące żywienie zbiorowe oraz te korzystające z firm cateringowych. Podczas kontroli oraz w wystąpieniach pokontrolnych do dyrektorów szpitali oraz przedsiębiorców odpowiedzialnych za stwierdzone nieprawidłowości, organy Inspekcji przekazywały uwagi dotyczące stosowania zasad racjonalnego żywienia pacjentów, zgodnie z zaleceniami Instytutu Żywności i Żywienia. Podkreślano konieczność prowadzenia kontroli wewnętrznej w szpitalu zarówno w zakresie bezpieczeństwa posiłków, jak i prawidłowego żywienia, które powinno być dostosowane do stanu zdrowia pacjenta oraz wspomagać proces leczenia i rekonwalescencji.

W przypadku stwierdzenia niezgodności z przepisami prawa żywnościowego, organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej podejmują odpowiednie działania (nakładają mandaty, wydają zalecenia pokontrolne oraz decyzje administracyjne), mające na celu wyeliminowanie nieprawidłowości. Działania kontrolne w tym zakresie będą kontynuowane w kolejnych latach, co powinno wpłynąć na poprawę jakości żywienia pacjentów w szpitalach – zapewnił wiceminister zdrowia.

V.7010.68.2016

Pielęgniarki i położne zarabiają zbyt mało; jest ich coraz mniej; pracują na kilku etatach. RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2018-08-03
  • Niskie wynagrodzenia pielęgniarek i położnych oraz zmniejszająca się ich liczba – na takie stałe problemy środowiska zwraca uwagę Ministrowi Zdrowia Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Wskazuje zarazem, że sygnalizowane wcześniej problemy nie tylko nie zostały rozwiązane, ale wydają się wręcz pogłębiać
  • Są np. oddziały szpitalne, gdzie jedna pielęgniarka przypada na 30-40 pacjentów, co zagraża ich życiu
  • Smutną normą stało się, że pielęgniarki pracują na kilku etatach. Gdyby ograniczyły się do jednego miejsca, system ochrony zdrowia byłby zagrożony - uważa rzecznik

Adam Bodnar wystąpił do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o wskazanie, jakie działania na rzecz pielęgniarek i położnych resort podejmuje lub planuje podjąć w dłuższej perspektywie oraz jakie podjęto w ostatnich latach i z jakimi efektami.

Problemy niezmienne od lat

Rzecznik powołuje się na sygnały od samorządu pielęgniarek i położnych. Przypomniał, że jednym  z głównych elementów gwarantujących należytą opiekę medyczną i właściwy poziom świadczeń, jest liczba oraz warunki zatrudnienia personelu medycznego - pielęgniarek i położnych. Na problemy środowiska od dawna wskazywali poprzednicy Adama Bodnara, jak i on sam. Uwagi dotyczyły nieadekwatnego do wymagań i obowiązków wynagrodzenia, stale malejącej liczby pielęgniarek i położnych oraz braku precyzyjnych danych co do liczby osób wykonujących te zawody.

Samo środowisko niezmiennie sygnalizuje RPO konieczność realnych działań na rzecz poprawy wynagrodzenia. Propozycje podwyżek typu ,,4 x 400 zł brutto” w dłuższej perspektywie nie rozwiązują problemu - uważa rzecznik. Podczas jego spotkań z przedstawicielami środowiska, wskazywano też na pilną potrzebę zmian obowiązujących minimalnych norm zatrudnienia w przepisach wykonawczych. Sposób ich ustalania nie gwarantuje m.in. bezpieczeństwa pacjenta i jednakowego średniego dobowego czasu udzielania świadczeń pielęgniarskich.

Inną kwestią, na którą zwracają uwagę pielęgniarki i położne, jest konieczność zwiększenia liczby osób wykonujących te zawody. Środowisko mierzy się obecnie z problemem braku zastępowalności pokoleń. Młode osoby nie chcą wykonywać tych zawodów - tylko niewielki procent absolwentów i absolwentek podejmuje pracę.

Środowisko podkreśla również brak precyzyjnie określonej liczby osób wykonujących te zawody oraz mających prawo ich wykonywania. Władze posługują się bowiem różnymi kryteriami liczenia, wskutek czego opinii publicznej podawane są rozbieżne dane. Inna jest liczba osób posiadających prawo do wykonywania tych zawodów, które zostało stwierdzone lub przyznane przez okręgowe rady pielęgniarek i położnych, inna - osób je wykonujących, a jeszcze inna - absolwentów i absolwentek, którzy nie wystąpili do organów izb o stwierdzenie posiadania prawa wykonywania zawodu. Według RPO może to ograniczać skuteczne działania systemowe na rzecz  środowiska.

5 lipca 2018 r. do RPO zwrócili się przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, wskazując na problem dyskryminacji tej grupy zawodowej i informując o „narastającej z każdym dniem fali uzasadnionych zwolnień lekarskich wyczerpanych emocjonalnie, fizycznie i psychicznie pielęgniarek i położnych w całym kraju”.

RPO: problemy pogłębiają się

Zdaniem Adama Bodnara wszystko to potwierdza, że problemy środowiska sygnalizowane przez jego i jego poprzedników nie zostały rozwiązane, a wydają się wręcz pogłębiać.

Z danych Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych wynika, że wszystkie osoby uzyskujące prawo wykonywania zawodu będą zastępowały osoby nabywające uprawnienia emerytalne. Należy jednak pamiętać, iż część osób uzyskujących prawo wykonywania zawodu nie wykonuje zawodu, wyjeżdża za granicę lub kontynuuje naukę na studiach II stopnia. Przyjmując wiek 60. lat jako uprawniający do przejścia na emeryturę przez pielęgniarki i położne oraz średnią miesięczną liczbę stwierdzonych praw wykonywania zawodu, wyliczono prognozowaną liczbę brakujących pielęgniarek i położnych. W najbliższych 16 latach - począwszy od roku 2018 - zabraknie w systemie 69 886 pielęgniarek i położnych.

Według RPO bez zwiększenia liczby absolwentów i absolwentek kończących pielęgniarstwo i położnictwo oraz zwiększenia liczby osób czynnych zawodowo, jak i zmiany podejścia do wynagradzania, może dojść do sytuacji, w której nie będzie osób, które zastąpią kadry odchodzące z zawodu.

Środowisko pielęgniarskie jest w stanie wskazać oddziały szpitalne, w których tylko jedna pielęgniarka przypada na trzydziestu lub nawet czterdziestu pacjentów – podkreśla Adam Bodnar w piśmie do ministra. Taki stan stwarza zagrożenie dla życia pacjenta i czyni pracę pielęgniarki niezwykle trudną. Jednocześnie „normą” jest, że pielęgniarki pracują na dwóch lub trzech etatach. Można założyć, że w przypadku, gdyby ograniczyły się do pracy w jednym miejscu lub na jednym etacie, system ochrony zdrowia mógłby przestać funkcjonować.

Zdaniem rzecznika pomocnym instrumentem byłoby  dokonanie wyceny świadczeń usług pielęgniarskich i położniczych w kontraktach z Narodowym Funduszem Zdrowia. Formalna wycena usług mogłaby przyczynić się do poprawy stabilności wykonywania pracy w tych zawodach.

RPO z zadowoleniem przyjął informację o przyjęciu przez poprzedniego szefa resortu dokumentu pn. ,,Strategia na rzecz rozwoju  pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce”. - Niemniej jednak, docierają do mnie sygnały ze strony środowisk pielęgniarskich, że strategia zawiera jedynie diagnozy, a nie plan realizacji konkretnych działań - napisał Adam Bodnar.

Zwrócił się do ministra z prośbą o zajęcie stanowiska co do wszystkich zasygnalizowanych kwestii.

V.7014.24.2018

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

V.7014.24.2018 z 26 lipca 2018 r. – wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie warunków pracy pielęgniarek i położnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich szczególną uwagę zwraca na sprawne funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia we wszystkich jego aspektach. Bez wątpienia jednym z głównych elementów gwarantujących należytą opiekę medyczną nad pacjentem oraz właściwy poziom udzielanych świadczeń, jest liczba oraz warunki zatrudnienia personelu medycznego – pielęgniarek i położnych.

Wśród aktualnych od lat problemów tej grupy zawodowej są takie kwestie jak: nieadekwatne do wymagań i obowiązków wynagrodzenia, stale malejąca liczba przedstawicieli i przedstawicielek tych zawodów, ale także brak precyzyjnych danych na temat liczby osób wykonujących te zawody. Środowisko pielęgniarek niezmiennie sygnalizuje konieczność podjęcia realnych działań na rzecz poprawy wynagrodzenia pielęgniarek i położnych oraz pilną potrzebę zmian obowiązujących minimalnych norm zatrudnienia pielęgniarek w przepisach wykonawczych. Obecny sposób ustalania norm nie gwarantuje bowiem m.in. bezpieczeństwa pacjenta i jednakowego średniego dobowego czasu udzielania świadczeń pielęgniarskich.

Kolejną kwestą, na którą zwracają uwagę pielęgniarki i położne, jest konieczność zwiększenia liczby osób wykonywujących te zawody. Środowisko pielęgniarek i położnych w chwili obecnej mierzy się z problemem braku zastępowalności pokoleń w tych zawodach. Młode osoby nie chcą wykonywać zawodów pielęgniarki i położnej, a tylko niewielki procent absolwentów i absolwentek podejmuje pracę w zawodzie. Ponadto, środowiska pielęgniarek i położnych nie omijają problemy demograficzne, dotyczące całego społeczeństwa polskiego. Starzenie się pielęgniarek i jednoczesny brak zastępowalności pokoleniowej powoduje niedobór kadry w strukturach opieki zdrowotnej.

Mając powyższe na uwadze, Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie oraz o wskazanie, jakie działania na rzecz pielęgniarek i położnych w długofalowej perspektywie podejmuje lub planuje podjąć resort zdrowia.

 

 

Dlaczego szpital psychiatryczny opublikował dane swoich pacjentów? Rzecznik bada sprawę.

Data: 2018-07-25

Chodzi o dane osobowe 101 pacjentów Wojewódzkiego Centrum Psychiatrii Długoterminowej w Stroniu Śląskim. Byli to adresaci ogłoszenia pt. „ostateczne wezwanie do odbioru depozytu”. Naruszyło to dobra osobiste pacjentów. Szpital bronił się, że postępował zgodnie z art. 6 ust. 5 ustawy o likwidacji niepodjętych depozytów.

Rzecznik podjął sprawę. Zaalarmował on GIODO, Rzecznika Praw Pacjenta i Marszałka Województwa Dolnośląskiego.

Rzecznik Głównego Inspektora Danych Osobowych uznał w mediach sytuację za niedopuszczalną. Jego zdaniem, informacje o stanie zdrowia pacjentów należą nie tylko do kategorii danych osobowych, ale zalicza się je do tzw. danych wrażliwych, których co do zasady nie wolno przetwarzać. Podanie do publicznej wiadomości jest jedną z form przetwarzania.

Rzecznik poprosił też Ministerstwo Zdrowia o informację, czy podjęło ono prace nad uregulowaniem problemu likwidacji niepodjętych depozytów przez pacjentów podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych.

Ministerstwo wyjaśniło, że kwestia depozytów w podmiotach leczniczych wykonujących działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne reguluje ustawa z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta i rozporządzenie Ministra Zdrowia z 30 lipca 2009 r. w sprawie prowadzenia depozytu w stacjonarnym zakładzie opieki zdrowotnej. Do postępowania z nieodebranymi depozytami stosuje się odpowiednio ustawę z 18 października 2006 r. o likwidacji niepodjętych depozytów w stosunku do podmiotów leczniczych będących jednostkami sektora finansów publicznych, a do pozostałych podmiotów – przepisy Kodeksu cywilnego o nieodpłatnym przechowywaniu. W związku ze zgłoszonymi problemami związanymi z lukami w przepisach dotyczących depozytów i zapewnienia ochrony danych osobowych pacjentów, Ministerstwo Zdrowia miało się zastanowić nad nowelizacją rozporządzenia dotyczącego depozytów.

Niedawno Rzecznik znowu poprosił Ministra Zdrowia o informację, czy pojawią się nowe przepisy regulujące to zagadnienie.

BPW.520.6.2015

 

Osoby chorujące psychicznie nie mogą przebywać w więzieniach - interwencja RPO o zmianę prawa

Data: 2018-07-19
  • Międzyresortowy zespół miał przygotować projekt umieszczania skazanych chorujących psychicznie, którym sąd udzieliłby przerwy w odbywaniu kary, w odpowiednio zabezpieczonym szpitalu psychiatrycznym
  • O takich zamiarach resortów zdrowia i sprawiedliwości był w 2017 r. informowany Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazywał on wiele razy, że chorujący psychicznie nie mogą przebywać w więzieniach, bo nie są tam leczeni
  • Teraz rzecznik pyta o efekty działań tego zespołu; powołuje się na coraz liczniejsze przypadki skazanych chorujących psychiczne

W ubiegłym roku RPO prowadził z Ministrem Sprawiedliwości korespondencję w sprawie potrzeby podjęcia inicjatywy ustawodawczej dla stworzenia podstaw prawnych umieszczania w szpitalu psychiatrycznym osób, którym sąd penitencjarny udzielił obligatoryjnej przerwy w karze z powodu choroby psychicznej.

Miał powstać międzyresortowy zespół

Otrzymane odpowiedzi wskazywały, że resorty zdrowia i sprawiedliwości powołają wspólny zespół roboczy, który wypracuje właściwe rozwiązania. Z korespondencji wynikało, że Minister Zdrowia podziela stanowisko Ministra Sprawiedliwości, iż w Kodeksie karnym wykonawczym powinno się wprowadzić regulacje przyznające sądowi penitencjarnemu odpowiednie kompetencje wobec osób, u których choroba psychiczna ujawniła się w trakcie odbywania kary pozbawienia wolności.

RPO: problem narasta

W związku z tym zastępczyni RPO Hanna Machińska spytała Ministerstwo Sprawiedliwości, czy międzyresortowy zespół roboczy został  powołany oraz jakie są efekty jego działań.

Zaznaczyła, że przedmiotem prac zespołu miała też być objęta problematyka osób, u których chorobę psychiczną stwierdzono już po umieszczeniu w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

- Stwierdziliśmy kolejne przypadki skazanych cierpiących na choroby psychiczne, którym więzienna służba zdrowia nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego leczenia - napisała Hanna Machińska. Dodała, że nadal nie rozwiązana jest także sytuacja osoby chorującej na schizofrenię paranoidalną, która od dwóch lat przebywa w ośrodku w Gostyninie (są tam poddawane terapii osoby skazane za najcięższe przestępstwa seksualne, które mogą nadal stwarzać zagrożenie, nawet po odbyciu wieloletnich kar więzienia).

Dotychczasowe działania RPO

W 2016 r., na początku kadencji Adama Bodnara, rzecznik przedstawił informacje o tym, że w polskich więzieniach mogą być pozbawieni wolności ludzie, którzy - ze względu na niepełnosprawność intelektualną lub chorobę psychiczną - w ogóle nie powinni się tam znaleźć. Są też osoby, które mogą odbywać karę, ale nie w zwykłym reżimie, tylko pod opieką specjalistów, korzystając z programów terapeutycznych, w warunkach zapewniających bezpieczeństwo zarówno im, jak i współosadzonym oraz funkcjonariuszom.

W lutym 2018 r. RPO przedstawil raport swych działań w tej sprawie. Zbadano sytuację ponad 100 osób chorujących psychicznie lub z niepełnosprawnością intelektualną, o których RPO wiedział, że przebywają w jednostkach penitencjarnych. Większość przypadków wymagała interwencji. W efekcie RPO zakwestionował 45 proc. rozstrzygnięć sądowych - wystąpił z 14 kasacjami (13 uwzględniono) i  złożył 22 wystąpienia do prezesów sądów o wznowienie postepowania (18 spraw wznowiono). Skierował też 25 wystąpień do władz w sprawie wykrytych problemów generalnych. Zgłoszone postulaty są już częściowo realizowane.

- Trzeba zmienić przepisy i praktykę postępowania wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną  lub intelektualną, które są uczestnikami postepowania karnego. Inaczej prawa tych osób - a zatem człowieka w ogóle - będą w naszym kraju bardzo poważnie zagrożone – mówił Adam Bodnar, prezentując raport. – Nie wystarczą reportaże w mediach, jak np. ten, który wstrząsnął opinią publiczną – o panu Radosławie zamkniętym w więzieniu mimo, że z powodu upośledzenia intelektualnego widzi świat tak jak 7-8–letnie dziecko. Pięć lat temu wszyscy o tym mówili, ale i w tym roku odnotowaliśmy przypadek młodego człowieka, który w nawrocie choroby psychicznej trafił do aresztu, a nie tam, gdzie mógłby dostać fachową pomoc. To nadal jest w Polsce możliwe.

Zmiany muszą być głębsze:

  • osoby chorujące psychicznie, w ostrej psychozie, nie mogą trafiać do więzienia
  • musimy wyznaczyć, które szpitale psychiatryczne będą przyjmować osoby chorujące psychiczne, wobec których zastosowano areszt tymczasowy
  • musimy zmienić tak przepisy, by leczyć w szpitalach psychiatrycznych tych skazanych, którzy chorują psychicznie, a w warunkach więziennych nie można już im pomóc
  • policjanci muszą odnotowywać w notatkach służbowych np. to, że kontakt z daną osobą jest utrudniony
  • prokuratorzy powinni wykazywali większą wrażliwość i powoływać biegłych w przypadku wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego danej osoby
  • sądy nie mogą ignorować przesłanek świadczących o tym, że dana osoba może mieć kłopot z  korzystaniem ze swoich praw (a zdarza się, że takim osobom nie zapewnia się obrońcy, mimo że jest to w ich przypadku obligatoryjne!), zapadają też wyroki nieuwzględniające możliwości  odbycia kary przez skazanego
  • kuratorzy nie mogą wnioskować o umieszczenie w zakładzie karnym kogoś, kto nie zapłacił zasądzonej grzywny albo nie wykonał wskazanych w wyroku prac społecznie użytecznych – nie widząc tej osoby, a sąd nie sprawdza, czy taka osoba może w ogóle zasądzony wyrok wykonać
  • funkcjonariusze Służby Więziennej nie mogą nie przekazywać ważnych informacji o osadzonym prokuratorom, sądom, sędziemu penitencjarnemu
  • sędziowie penitencjarni muszą z większą wrażliwością reagować na sygnały, które skłaniałyby do podjęcia działań w ramach ich kompetencji (spotkania z osadzonymi, wydawanie zaleceń Służbie Więziennej, wystąpienia z urzędu o przerwę w odbywaniu kary)
  • policjanci, prokuratorzy, sędziowie, kuratorzy, funkcjonariusze SW muszą się szkolić w tym zakresie

Raport RPO zawarty jest w książce „Osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną w jednostkach penitencjarnych”

IX.517.570.2016

Po wyroku NSA pani Marta z szansą na refundację leku z konopi, uśmierzającego ból przy rzadkiej chorobie

Data: 2018-07-17
  • Pani Marta ma szansę na refundację leku uśmierzającego ból w rzadkiej chorobie nóg. Koszt leku pochłania większość jej dochodów
  • Naczelny Sąd Administracyjny uchylił decyzję Ministra Zdrowia o odmowie refundacji
  • Do postępowania w NSA ze skargi kasacyjnej pani Marty przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich. Powołał się na gwarantowane przez Konstytucję: prawo do godności, ochrony zdrowia i życia ludzkiego

Na mocy orzeczenia z 17 lipca 2018 r. NSA (sygn. akt II GSK 844/18) uchylił zaskarżony wyrok WSA w Warszawie (VI SA/Wa 2114/17) oraz obie zaskarżone decyzje Ministra Zdrowia. Zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.

Wyrok zapadł w składzie: sędzia NSA Gabriela Jyż, sędzia NSA Krystyna Stec (sprawozdawca), sędzia del. WSA Urszula Wilk.

Sprawa pani Marty

Pani Marta cierpi na algodystrofię nóg - rzadką chorobę powodującą bóle praktycznie uniemożliwiające funkcjonowanie. Brała na to wiele różnych leków, ale nie pomagały. Dopiero lek zawierającym marihuanę medyczną przyniósł ulgę. Ale preparat dostępny w Polsce wywołał u pani Marty alergię. Trzeba było go zamienić na marihuanę produkowaną za granicą – Minister Zdrowia wydał na to zgodę. Ale na refundację już nie, mimo że koszty marihuany leczniczej pochłaniały większość dochodów pani Marty.

Minister powołał się na to, że pani Marta nie kwalifikuje się do refundacji, bo nie ma dowodów, by marihuana w jej sytuacji przynosiła więcej korzyści niż zagrożeń, a jest przy tym droga (powołał się na art. 12 pkt 3-6 i 8-11 ustawy o refundacji, który każe uwzględniać skuteczność kliniczną i praktyczną, bezpieczeństwo stosowania, relację korzyści zdrowotnych do ryzyka stosowania, konkurencyjność cenową oraz wpływ na wydatki ze środków publicznych).

Rzecz w tym, ze Minister posługiwał się ogólnymi opiniami konsultantów, ale nie opiniami w sprawie zdrowia pani Marty, nawet wydanymi przez tych samych konsultantów.

Pani Marta złożyła skargę do WSA. Wskazała, że odmowa refundacji leku, który przynosi jej ulgę, kiedy inne metody zawodzą, nie może być rozumiana inaczej, jak odebranie jej prawa do leczenia bólu. W ujęciu prawnym argument ten brzmi tak: „jest to sprzeczne z prokonstytucyjną wykładnią ustawy refundacyjnej oraz z ustawą o prawach pacjenta, która  przyznaje prawo do leczenia bólu”.

Pani Marta podkreślała skuteczność leku, bezpieczeństwo i to, że korzyści są warte ceny.

WSA w grudniu 2017 r. oddalił tę skargę. Uznał, że tok rozumowania Ministra był prawidłowy. Niespełnienie bowiem choć jednego z ustawowych kryteriów refundacji powinno prowadzić do jej odmowy. Sąd zaznaczył, że nie ocenia słuszności i celowości; kontroluje tylko legalność wydanych decyzji.

Adwokatka pani Marty wniosła skargę kasacyjną do NSA. Argumentowała m.in., że Minister nie uwzględnił w decyzji tego, co napisał lekarz w zapotrzebowaniu na lek z zagranicy. Nie odniósł się więc do konkretnego przypadku.

Argumenty RPO

Skargę kasacyjną poparł Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, że odmowa refundacji leku, zwłaszcza przynoszącego ulgę w bólu, powinna być szczególnie przekonująco i jasno uzasadniona.

Rzecznik ocenił, że to, jak Minister Zdrowia interpretuje przepisy, jest sprzeczne z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi: prawem do: godności (art. 30 Konstytucji RP), ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji RP) oraz życia ludzkiego (art. 38 Konstytucji RP). Prawo do ochrony zdrowia jest nie tylko prawem, które nam daje państwo, ale jest prawem podstawowym, wynikającym z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka.

Dlatego zarówno Minister, jak i WSA dokonali niewłaściwej wykładni przepisu, że żeby człowiek dostał refundację, musi spełnić wszystkie warunki (art. 39 ust. 1 w zw. z art. 12 ustawy o refundacji). Wystarczy niespełnienie choćby jednej przesłanki, aby zgody odmówić.

Według RPO Minister nie odniósł się w ogóle do stanu pacjentki. Wskazał tylko, że skoro lek nie jest w pełni bezpieczny i nie ma niepodważalnych dowodów na jego wyższą skuteczność, to korzyści zdrowotne nie przewyższają ryzyka. Tymczasem, jak wynika z wystawionego przez lekarza prowadzącego zapotrzebowania, akurat w tym przypadku lek był niezbędny dla ratowania życia i zdrowia. A potwierdził to konsultant wojewódzki w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu prof. Jarosław Deszczeński.

WSA powołał się na opinię konsultanta krajowego w tej dziedzinie – na ten jej fragment, w którym napisał, że nie ma dowodów na skuteczność leczenia kannabinoidami algodystrofii. WSA cytował też konsultanta krajowego w dziedzinie medycyny paliatywnej, że nie ma dowodów na skuteczność kannabinoidów w leczeniu bólu.

Ale w opiniach tych – i pięciu pozostałych opiniach – były też argumenty odnoszące się do stanu zdrowotnego tej pacjentki. Minister (a za nim WSA) pominął też opinię prof. Deszczeńskiego, a także lekarza prowadzącego oraz pozostałych konsultantów, że refundacja jest w tym przypadku zasadna (dwie opinie wprost na to wskazywały).

Również z opinii konsultanta krajowego w dziedzinie ortopedii wynika, iż skoro leczenie kanabinoidami przynosi tej chorej ulgę, a inne sposoby nie przynoszą efektu, celowa jest zgoda na refundację.

Zgodnie z opinią kolejnego konsultanta, preparat pozostaje w Polsce na etapie stosowania eksperymentalnego - co nie wyklucza, że u tej pacjentki wykaże korzystne działanie. Kolejna lekarka wskazała, że pochodne konopi indyjskich mogą być stosowane w leczeniu bólu przewlekłego.

NSA uwzględnił przedstawioną przez RPO argumentację i zwrócił sprawę ministrowi.

V.7010.15.2018

Rzecznik pyta MON i Służbę Więzienną o konserwy z mięsem ze stref zagrożonych wirusem Afrykańskiego Pomoru Świń

Data: 2018-07-17
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał MON i Służbę Więzienną, czy pochodzące ze stref zagrożonych wirusem Afrykańskiego Pomoru Świń konserwy z mięsem świń były poddane wewnętrznej kontroli jakości
  • Chce też wiedzieć, czy o pochodzeniu tego mięsa informuje się podczas żywienia zbiorowego w jednostkach wojskowych oraz więzieniach i aresztach
  • Rzecznik podkreśla, że mięso zdrowych świń może być spożywane bez ryzyka - wobec restrykcyjnych wymagań weterynaryjnych przy produkcji żywności z obszarów zagrożonych wirusem ASF

Zastępca RPO Stanisław Trociuk napisał do Mariusza Błaszczaka, ministra obrony narodowej oraz gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego Służby Więziennej  w sprawie informacji mediów, że konserwy z mięsem z terenów objętych ASF trafiły do wojskowych stołówek i magazynów Agencji Rezerw Materiałowych oraz do Służby Więziennej.  Z informacji tych wynikało, że produkty są zgodne z normami prawa żywieniowego i są bezpieczne dla konsumentów. Wskazuje na to również oświadczenie producenta wydane w związku z publikacjami prasowymi.

Stanisław Trociuk przypomniał, że ustawa z 5 września 2016 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z wystąpieniem ASF na terytorium RP przewidziała szczególny tryb udzielania zamówień na produkty żywnościowe pochodzące z miejsc, w których wystąpił wirus.  Przepisy te mają na celu przede wszystkim wyeliminowanie ryzyka rozprzestrzenia się wirusa ASF i powstawania jego nowych ognisk.

Według ustawy, zgodnie z prawem unijnym i krajowym, dopuszczalna jako całkowicie bezpieczna dla zdrowia ludzi, jest produkcja produktów pochodzenia zwierzęcego na obszarach podlegających ograniczeniom oraz ich wprowadzanie na rynek, jeżeli:

  • produkty nie pochodzą z gospodarstwa, w którym podejrzewa się lub stwierdzono chorobę zakaźną zwierząt;

  • przy ich produkcji spełniono wymagania określone w przepisach, dotyczących m.in. wytwarzania produktów pochodzenia zwierzęcego pochodzących z obszarów podlegających ograniczeniom, nakazom lub zakazom.

Mięso pochodzące z takich obszarów przed jego przetworzeniem i wprowadzeniem do obrotu jest poddawane szczegółowym badaniom przez lekarzy weterynarii. Świeże mięso jest też znakowane specjalnym znakiem jakości zdrowotnej. Mięso zdrowych świń, pochodzących z obszarów objętych tymi ograniczeniami, może być zatem spożywane przez ludzi bez jakiegokolwiek ryzyka, bowiem obowiązujące przy zwalczaniu ASF restrykcyjne wymagania weterynaryjne są bezwzględnie wypełniane przy produkcji i wprowadzaniu na rynek żywności, którą wyprodukowano ze zdrowych zwierząt pochodzących z takich obszarów - podkreślił Stanisław Trociuk.

Ustawa z 5 września 2016 r. stanowi, że dla zamawiającego gwarancją spełnienia restrykcyjnych norm żywieniowych jest odpowiednie oświadczenie ubiegającego się o udzielenie zamówienia, złożone pod rygorem odpowiedzialności karnej. Istnieje też możliwość zastrzeżenia informacji związanych z zamówieniem. 

Stanisław Trociuk poprosił ministra Mariusza Błaszczaka o wyjaśnienie czy zamówione i dostarczone produkty zostały poddane wewnętrznej kontroli jakości. Zwrócił się też o informacje, czy żołnierze są informowani o pochodzeniu mięsa w trakcie korzystania z form żywienia zbiorowego (np. w trakcie ćwiczeń poligonowych) oraz czy informację taką zawiera indywidualna racja  żywnościowa (tzw. eska). Gen. Jacka Kitlińskiego zastępca RPO poprosił o wyjaśnienie, czy produkty poddano wewnętrznej kontroli jakości oraz czy konsumenci są informowani o pochodzeniu mięsa w trakcie korzystania z dostępnych w Służbie Więziennej form żywienia zbiorowego. 

WZF.519.3.2018

Odmowa refundacji leku z konopi uśmierzającego ból w rzadkiej chorobie

Data: 2018-07-16

Sprawa pani Marty:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie odmowy refundacji leku z konopi, uśmierzającego ból przy rzadkiej chorobie.

Stan faktyczny:

Pani Marta cierpi na algodystrofię obu nóg - rzadką chorobę powodującą bóle kończyn praktycznie uniemożliwiające funkcjonowanie. W 2017 r. wystąpiła do Ministra Zdrowia o zgodę na refundację leku będącego suszem z konopi. Wcześniej stosowała inny lek na bazie marihuany,  ale wystąpiły u niej niepożądane objawy.

Minister odmówił zgody z uwagi niepełnienie  kryteriów określonych w ustawie o refundacji, w tym: skuteczności klinicznej i praktycznej, bezpieczeństwa stosowania, relacji korzyści zdrowotnych do ryzyka stosowania, konkurencyjności cenowej oraz wpływu na wydatki ze środków publicznych.

Pani Marta złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wskazała, że odmowa refundacji leku, który przynosi ulgę, kiedy inne metody zawodzą, nie może być rozumiana inaczej, jak odebranie jej prawa do leczenia bólu. To jest zaś sprzeczne z prokonstytucyjną wykładnią ustawy refundacyjnej oraz z ustawą o prawach pacjenta, która  przyznaje prawo do leczenia bólu. Podkreślała skuteczność leku z kannabinoidami, bezpieczeństwo stosowania i pozytywne relacje korzyści zdrowotnych do ryzyka.

WSA w grudniu 2017 r. oddalił skargę. Uznał, że przed decyzją o wydatkowaniu środków publicznych minister prawidłowo ocenił, iż nie  było podstaw do uwzględnienia wniosku. Niespełnienie bowiem choć  jednego z ustawowych kryteriów refundacji powinno prowadzić do jej odmowy. Sąd zaznaczył, że nie orzeka na podstawie kryteriów słuszności
i celowości; kontroluje tylko legalność wydanych decyzji, których prawidłowości nie może oceniać w oparciu o „przesłanki pozaprawne”.

Adwokatka pani Marty wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Według niej WSA winien był uwzględnić skargę wobec pominięcia przez ministra  potwierdzenia zapotrzebowania na sprowadzenie leku z zagranicy oraz opinii lekarza prowadzącego. Minister oparł się zaś na fragmentach opinii konsultantów krajowych i wojewódzkich, wskazujących ogólne zagrożenia medycznej marihuany - nieodniesione do zdrowia skarżącej. Inny zarzut to brak indywidualnego podejścia co do spełnienia kryteriów ustawy  o refundacji oraz błędne przyjęcie, iż niespełnienie któregokolwiek z nich ma prowadzić do  odmowy refundacji.

Stan sprawy:

Na 17 lipca 2018 r. NSA wyznaczył termin rozpoznania skargi kasacyjnej, do której przyłączył się RPO.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Wykładnia przepisów dokonana przez Ministra Zdrowia prowadzi do sprzeczności z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi - jak prawo do godności, ochrony zdrowia oraz życia ludzkiego. Rzecznik stoi na straży konstytucyjnych wolności i praw człowieka i obywatela, dlatego w celu ochrony praw jednostki przystąpił do tego postępowania. Rozstrzygnięcie organu administracji musi być wynikiem wyjaśnienia stanu faktycznego  sprawy oraz wszechstronnego zebrania i wyczerpującego rozpatrzenia materiału dowodowego. A negatywna decyzja co do refundacji leku, zwłaszcza przynoszącego ulgę w bólu, powinna być szczególnie przekonująco i jasno uzasadniona.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek adwokatki skarżącej

Argumentacja RPO:

W ocenie RPO wykładnia Ministra Zdrowia w tej sprawie, zaakceptowana przez WSA, prowadzi do sprzeczności z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi, takimi jak prawo do: godności (art. 30 Konstytucji RP), ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji RP) oraz życia ludzkiego (art. 38 Konstytucji RP).  

Rzecznik podkreślił, że Trybunał Konstytucyjny  wskazuje na podstawowy charakter prawa do ochrony zdrowia, które ma źródło w przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka. Ochrona zdrowia jest ściśle powiązana z ochroną życia, a prawo do życia - z godnością człowieka. Prawo do ochrony zdrowia  jest konstytucyjnie gwarantowane nie tylko jako prawo nadane przez władzę państwową – jest to prawo podstawowe wynikające z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, którego przestrzeganie władza państwowa jest zobowiązana ochraniać.

W orzeczeniu WSA Rzecznik dostrzega przede wszystkim błędną wykładnię normy prawa materialnego, negatywnie wpływającą na prawa i wolności obywatelskich pacjentki.

Zarówno minister, jak i WSA dokonali  niewłaściwej wykładni przepisu art. 39 ust. 1 w zw. z art. 12 ustawy o refundacji, polegającej na przyjęciu, iż decyzja pozytywna wymaga spełnienia wszystkich przesłanek refundacyjnych, a niespełnienie choćby jednej wyklucza wydanie zgody. Jak wynika z art. 39 ust. 3e ustawy, zgody odmawia się w przypadkach wymienionych w tym przepisie. Wśród nich ustawa nie wymienia niespełnienia kryteriów, o których mowa w art. 12. Przy wydawaniu decyzji negatywnej o refundacji minister nie jest związany tymi kryteriami.

Rzecznik podziela pogląd NSA z wyroku z 15 marca 2017 r. (sygn. akt II GSK 1507/16),  że niespełnienie jednego z kryteriów nie uniemożliwia automatycznie decyzji pozytywnej. Według orzecznictwa NSA  nie muszą być spełnione wszystkie kryteria refundacyjne, aby minister mógł wydać zgodę. Ocena przesłanek refundacyjnych powinna być zaś dokonywana w odniesieniu do przypadku konkretnego pacjenta.

W decyzji z 10 maja 2017 r. minister odmówił skarżącej zgody na refundację z uwagi na niespełnienie wszystkich przesłanek, o których mowa w art. 12 pkt 3 – 6 i 8 – 11 ustawy o refundacji. Pominął przesłanki odnoszące się do: istotności stanu klinicznego, którego dotyczy wniosek, konkurencyjności cenowej oraz wiarygodności i precyzji oszacowań kryteriów.

W kolejnej decyzji z 24 lipca 2017 r. (utrzymującej zaskarżoną decyzję z 10 maja) minister odniósł się do wcześniej pominiętych kryteriów,  częściowo uznając je za spełnione. W konkluzji stwierdził  jednak brak spełnienia wszystkich ustawowych przesłanek. W treści decyzji  wskazano na spełnienie przesłanek istotności stanu klinicznego oraz wiarygodności i precyzji oszacowań kryteriów, ale – jak podkreśla RPO - w dalszej części decyzji powołano się już na niespełnienie wszystkich kryteriów.

Według rzecznika  zachodzi tu „oczywista sprzeczność”. Także i WSA wskazuje na niespełnienie wszystkich kryteriów, co jest niezgodne z ustaleniami ministra. Oznacza to, że WSA pominął dwa kryteria, uznane w decyzji z  24 lipca za spełnione.

Ponadto minister nie odniósł się w ogóle do indywidualnego stanu chorobowego pacjentki. Wskazał, że w związku z brakiem spełnienia przesłanki bezpieczeństwa stosowania oraz  dostatecznych dowodów naukowych potwierdzających wyższą skuteczność tego leku w stosunku do innych uznaje się, że korzyści zdrowotne nie przewyższają ryzyka stosowania leku.

Tymczasem, jak wynika z wystawionego przez lekarza prowadzącego zapotrzebowania, przedmiotowy lek był niezbędny dla ratowania życia i zdrowia pacjentki. Potwierdził to konsultant wojewódzki  w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu prof. Jarosław Deszczeński. Minister stwierdził, iż nie zachodzą przesłanki uniemożliwiające sprowadzenie produktu z zagranicy. W związku z tym pacjentka otrzymała 3 opakowania leku.

I minister, i sąd pominęli fragmenty opinii konsultantów o zasadności przyznania refundacji. WSA wskazał, że zgodnie z opinią konsultanta krajowego w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu, nie ma żadnych potwierdzonych wyników skutecznego leczenia kannabinoidami algodystrofii. Konsultant krajowy w dziedzinie medycyny paliatywnej uznał, że nie ma klinicznych dowodów na skuteczność kannabinoidów w leczeniu bólu. Na tej podstawie WSA zgodził się z ministrem, iż opinie i analizy specjalistów nie wskazują na spełnienie przesłanki skuteczności klinicznej. I minister, i sąd mieli do dyspozycji siedem opinii odnoszących się do stanu zdrowotnego pacjentki. Zupełnie pominięto opinie prof. Deszczeńskiego, lekarza prowadzącego oraz pozostałych konsultantów odnoszące się do zasadności refundacji (dwie opinie wprost wskazywały na jej konieczność).

Również z opinii konsultanta krajowego dr. hab. med. Jarosława Czubaka  wynika, iż w sytuacji, w której leczenie kanabinoidami przynosi chorej ulgę, a inne sposoby nie przynoszą efektu, wydaje się celowa zgoda na refundację jedynego leku pozwalającego istotnie zmienić komfort życia pacjentki. Zgodnie z opinią innego konsultanta, preparat pozostaje w Polsce na etapie stosowania eksperymentalnego - co nie wyklucza, że u tej pacjentki wykaże korzystne działanie. Kolejna lekarka wskazała, że pochodne konopi indyjskich mogą być stosowane w leczeniu bólu przewlekłego.

Numer sprawy:

V.7010.15.2018

V posiedzenie Komisji ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich

Data: 2018-06-28

Głównym tematem były problemy dotyczące praw małoletniego pacjenta w szpitalu.

W dniu 28 czerwca 2018 r. odbyło się V posiedzenie Komisji ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Jego pierwszym punktem było przedstawienie i omówienie działań Rzecznika w zakresie ochrony zdrowia, przedsięwziętych od poprzedniego posiedzenia Komisji, w tym tych, objętych złożoną już przez Rzecznika Informacją o stanie przestrzegania wolności i praw człowieka i obywatela w 2017 r. oraz o działalności Rzecznika Praw Obywatelskich.

Głównym tematem V posiedzenia Komisji były problemy dotyczące praw małoletniego pacjenta w szpitalu. Problemy te obejmują w szczególności realizację prawa małoletniego pacjenta do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej w szpitalu. Przy braku odpowiednich regulacji prawnych, rodzice (opiekunowie prawni) mają problemy z towarzyszeniem hospitalizowanemu dziecku. Niedostatki infrastrukturalne, niejednorodna praktyka podmiotów leczniczych, a także opłaty (w wysokości ustalanej samodzielnie przez każdą placówkę) pobierane od rodziców są głównymi przeszkodami, jakie utrudniają realizację prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej.

W ramach dyskusji członkowi Komisji zwrócili także uwagę na kwestie związane z zasadami obecności osoby bliskiej w trakcie udzielania pacjentowi świadczeń w karetce. Poruszono również problemy związane z hospitalizacją dziecka pod nieobecność rodziców (opiekunów prawnych).

Członkowie Komisji negatywnie ocenili praktyki niektórych podmiotów leczniczych związane z pobieraniem opłat za pobyt rodzica (opiekuna prawnego) wraz z hospitalizowanym dzieckiem. Wskazali na potrzebę szczegółowego uregulowania tej materii w powszechnie obowiązującym prawie. Za wartą dalszych prac, członkowie Komisji uznali propozycję Rzecznika Praw Obywatelskich wypracowania we współpracy z organizacjami pozarządowymi „Karty Praw Rodzica” – formy rekomendacji dotyczących praktyki zapewnienia małoletnim pacjentom szpitali opieki pielęgnacyjnej rodziców (opiekunów prawnych). Komisja uzgodniła, że projekt ten będzie przedmiotem dalszych dyskusji – z udziałem zainteresowanych organizacji pozarządowych.

Interwencja Rzecznika w sprawie prawa zwolnionych celników do zasiłku chorobowego

Data: 2018-06-14
  • Funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej, którym podczas zwolnienia lekarskiego wygasł stosunek służbowy, nie dostają zasiłku chorobowego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich, do którego byli funkcjonariusze zwrócili się o pomoc, dostrzega tu lukę prawną negatywnie wpływającą na ich prawa i wolności obywatelskie
  • RPO wystąpił w tej sprawie do prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Gertrudy Uścińskiej

Chodzi o byłych funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, których stosunek służbowy wygasł w okresie przebywania na zwolnieniu lekarskim - na podstawie art. 170 ust. 1 Przepisów wprowadzających ustawę o Krajowej Administracji Skarbowej z 16 listopada 2016 r.

Zasiłek chorobowy nie przysługuje

Według tego artykułu dyrektorzy Izb Administracji Skarbowej mieli składać propozycje nowych warunków zatrudnienia albo pełnienia służby. Ten, kto takiego pisma nie dostał, tracił pracę lub też jego stosunek służbowy wygasał 31 sierpnia 2017 r. Poszczególne oddziały ZUS odmawiają takim osobom prawa do zasiłków chorobowych. Powołują się na argument, że pełniąc służbę, nie podlegali oni ubezpieczeniu chorobowemu i w związku z tym nie mają prawa do tego zasiłku.

Dyrektorzy IAS przytaczają zapisy ustawy o KAS, zgodnie z którą funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej - podobnie jak wcześniej funkcjonariusze celni - w czasie zwolnienia lekarskiego nie otrzymują zasiłku chorobowego, ale uposażenie chorobowe należne na zajmowanym stanowisku. Ich zdaniem bez znaczenia przy tym jest fakt, czy pozostają oni w stosunku służbowym, czy też z jakichś przyczyn został on zakończony. Z dniem zwolnienia ze służby tracą oni zaś status funkcjonariuszy, wobec czego brak jest podstaw prawnych do wypłaty uposażenia chorobowego.

RPO mówi o luce prawnej

RPO ocenił, że istnieje luka prawna negatywnie wpływająca na prawa i wolności obywatelskie osób, które w okresie przebywania na zwolnieniu lekarskim lub bezpośrednio po nim zostały zwolnione ze służby albo wygaszono im stosunek służbowy. Nie są one objęte ubezpieczeniem chorobowym, umożliwiającym skorzystanie z zasiłku chorobowego. - Trudno jest bowiem oczekiwać od osób z poważnymi schorzeniami bądź przebywających w szpitalach, żeby w tym czasie dokonywały w ZUS indywidualnych ubezpieczeń społecznych na wypadek choroby - argumentuje rzecznik.

W 2017 r. RPO zwracał uwagę na cały problem szefowi Krajowej Administracji Skarbowej Marianowi Banasiowi. Powoływał się na orzeczenie Sądu Najwyższego z 18 października 2013 r., z którego wynika, że ocena prawa do zasiłku chorobowego funkcjonariusza Służby Celnej po zwolnieniu ze służby powinna być dokonana zgodnie z zasadą równego traktowania ubezpieczonych.

W odpowiedzi szef KAS poinformował w styczniu 2018 r. rzecznika, iż zasadność przyznania zasiłku chorobowego b. funkcjonariuszowi Służby Celno-Skarbowej leży we właściwości ZUS. Wątpliwości dotyczące tej tematyki powinny być kierowane do Prezesa ZUS - wskazał Marian Banaś.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezes Gertrudy Uścińskiej o zbadanie tego zagadnienia.

Zwolnieni walczą w sądach, wspiera ich RPO

Przepisy ustawy wprowadzającej KAS skonstruowano tak, aby osoby, które straciły pracę lub ich stosunki służbowe wygasły, nie mogły poddać działań przełożonych kontroli administracyjnej albo dochodzić swych praw przed sądem.

RPO wspiera funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, którym nie zaproponowano nowych warunków, a którzy jednak poszli do sądów. Przystąpił do kilku takich postępowań sądowo-administracyjnych w przedmiocie bezczynności dyrektorów IAS. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uznał np., że brak objęcia ochroną sądową wyłącznie tych funkcjonariuszy, którym z niewiadomych przyczyn ustawodawca wygasza stosunki służbowe, należy uznać za rażąco niesprawiedliwy i naruszający gwarancje konstytucyjne. WSA wskazał, że w takiej sytuacji  - mimo braku jednoznacznej regulacji - KAS powinna wydać decyzję o wygaśnięciu stosunku służbowego. Dzięki temu funkcjonariusze będą mogli zaskarżyć tę decyzję do sądu.

Inne sądy odrzucają takie skargi. Np. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu odrzucił skargę celnika na bezczynność dyrektora IAS, argumentując że nie wydano w jego sprawie decyzji administracyjnej. Do postępowania w tej sprawie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym przyłączył się RPO. Według niego takie stanowisko WSA pozbawia obywatela sądowej ochrony przed arbitralnym zamknięciem dostępu do służby publicznej - co jest sprzeczne z Konstytucją RP i prawem międzynarodowym.

WZF.7066.1.2017

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

WZF.7066.1.2017 z 6 czerwca 2018 r. – wystąpienie do Prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w sprawie niemożności uzyskania zasiłku chorobowego przez osoby, których stosunek służbowy wygasł.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o pomoc zwrócili się byli funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej, których stosunek służbowy wygasł, w okresie przebywania na zwolnieniu lekarskim, w oparciu o art. 170 ust. 1 Przepisów wprowadzających ustawę o Krajowej Administracji Skarbowej. Osobom znajdującym się w takich okolicznościach, poszczególne oddziały Zakładu Ubezpieczeń Społecznych odmawiają prawa do zasiłków chorobowych twierdząc, iż pełniąc służbę nie podlegali oni ubezpieczeniu chorobowemu i w związku z tym nie posiadają prawa do tego zasiłku.

Analiza stanu faktycznego i prawnego spraw byłych funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, w ocenie Rzecznika prowadzi do wniosku, iż w niniejszej kwestii istnieje luka prawna negatywnie wpływająca na prawa i wolności obywatelskie osób, które w okresie przebywania na zwolnieniu lekarskim lub bezpośrednio po nim – zostały zwolnione ze służby albo wygaszono im stosunek służbowy – nie są objęte ubezpieczeniem chorobowym, umożliwiającym skorzystanie z zasiłku chorobowego. Trudno jest bowiem oczekiwać od osób posiadających poważne schorzenia, bądź przebywających w szpitalach, żeby w tym czasie dokonywały w ZUS indywidualnych i dobrowolnych ubezpieczeń społecznych na wypadek choroby.

W związku z powyższym, Rzecznik zwrócił się do Prezes z prośbą o zbadanie przedstawionego zagadnienia i poinformowanie o zajętym stanowisku.

Komisja Ekspertów ds. Osób Starszych apeluje o zmianę podejścia do geriatrii w Polsce

Data: 2018-06-07

Jeżeli nie podejmiemy konkretnych działań, nie zrewolucjonizujemy ochrony zdrowia osób starszych, to w perspektywie najbliższych dziesięcioleci zamiast szpitali będziemy mieli masowe umieralnie seniorów.

Takie są wnioski z dyskusji Komisji Ekspertów ds. Osób Starszych przy Rzeczniku Praw Obywatelskich o konsekwencjach wprowadzenia sieci szpitali dla opieki medycznej osób starszych.

W spotkaniu wzięli udział m.in.:

  • prof. Ewa Marcinowska-Suchowierska, członkini Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie, kierowniczka Kliniki Geriatrii Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego w Warszawie,
  • prof. Tomasz Kostka, krajowy konsultant w dziedzinie geriatrii,
  • prof. Barbara Bień, wojewódzka konsultantka w dziedzinie geriatrii w woj. podlaskim
  • dr Jarosław Derejczyk, wojewódzki konsultant w dziedzinie geriatrii w woj. śląskim
  • przedstawicielki Ministerstwa Zdrowia z Departamentu Analiz i Strategii oraz z Departamentu Ubezpieczenia Zdrowotnego.

Obecnie w sieci szpitali nie ma oddziałów geriatrycznych, zdaniem resortu zdrowia seniorom wystarczy pomoc internistów.

Tak nie jest. Tak jak opiekę nad dziećmi powierzamy pediatrom a nie internistom, tak seniorzy potrzebują wsparcia geriatrów.

Pacjent geriatryczny trafiający na oddział internistyczny nie ma szans na właściwą opiekę, ponieważ personel nie ma dla niego wystarczająco dużo czasu, ani nie jest odpowiednio przygotowany. Nauka geriatrii wymaga uczenia się wg. standardów stosowanych na oddziałach geriatrycznych. Nie można się tego nauczyć u konsultanta geriatrycznego na oddziale ogólnym. Na izbach przyjęć lekarze nie potrafią zidentyfikować pacjentów geriatrycznych i odpowiednio ich kwalifikować, a w konsekwencji taki pacjent jest niewłaściwie leczony. Lekarze interniści nie są przygotowani do zajmowania się pacjentami geriatrycznymi i są odcięci od możliwości nauki przez wprowadzenie sieci szpitali.

  1. Geriatria jest dla najstarszych, najbardziej schorowanych pacjentów. Zajmuje się pacjentami, którzy mają wiele chorób, wymagają konsultacji wielu specjalistów i potrzebują wsparcia lub opieki innych osób. Są to osoby nie rzadko „uszkodzone” przez kolegów lekarzy nie-geriatrów. Nieprawidłowe zaordynowania leków jest 4 przyczyną zgonów wśród najstarszych pacjentów z wielochorobowością.
  2. Celem opieki geriatrycznej nie jest wyleczenie pacjenta, bo tego nie da się zrobić, ale takie jego usprawnienie, żeby mógł być rehabilitowany, a następnie wrócić do swojego środowiska i dużo lepiej funkcjonować mimo posiadania nadal wielu chorób.
  3. Geriatria, choć formalnie uznana została za priorytet w systemie ochrony zdrowia, to nie znajduje się na mapie potrzeb zdrowotnych, nie ma jej w sieci szpitali I i II stopnia. Nie istnieje też w Polsce rehabilitacja geriatryczna. NFZ opornie kontraktuje usługi geriatryczne – choć taka usługa kosztuje średnio o 1300 zł mniej w porównaniu z kosztami tradycyjnego leczenia internistycznego połączonego z pomocą specjalistyczną.
  4. Wdrożenie sieci szpitali wprowadziło element zawieszenia i niepewności co do przyszłości opieki geriatrycznej. Chociaż nie zmieniło się w zasadzie finansowanie, to jednak kontrakty przedłużane są co 3 miesiące. Geriatria znalazła się w bardzo trudnej sytuacji z powodu nie włączenia do sieci placówek I i II stopnia. Jest to szkodliwe ze względu na pacjentów geriatrycznych jak i ze względu na system szkolenia geriatrów.
  5.  Konieczne jest przedsięwzięcie wszelkich kroków, aby geriatria utrzymała się na poziomie, jaki udało się osiągnąć w 2015 r. Jak podaje prof. Ewa Marcinowska-Suchowierska, członkini Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP, Rada rekomendowała Prezydentowi stanowisko konieczności zatrzymania degradacji geriatrii w Polsce, a następnie jej rozwijania. Prezydent zwrócił się w tej sprawie do Ministra Zdrowia.
  6. Zdaniem prof. Tomasza Kostki, krajowego konsultanta w dziedzinie geriatrii powinniśmy iść w kierunku odwrotnym, niż jest obecnie przyjęty w sieci szpitali. Należy:

na oddziałach internistycznych kontraktować usługi geriatryczne i przekształcać oddziały internistyczne w internistyczno-geriatryczne;

tworzyć oddziały/pododdziały rehabilitacji geriatrycznej;

wprowadzić szpitalną jednodniową opiekę geriatryczną i hospitalizację domową.

RPO o konieczności zwrotu kosztów obrońcy lekarzowi uniewinnionemu po ”dyscyplinarce”

Data: 2018-06-04
  • Lekarz prawomocnie uniewinniony w postępowaniu dyscyplinarnym nie może dziś dostać zwrotu kosztów ustanowienia obrońcy
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia o podjęcie działań w celu zmiany obecnych przepisów

W zainteresowaniu RPO wciąż pozostaje sprawa zwrotu kosztów ustanowienia obrońcy lekarzowi lub lekarzowi dentyście, prawomocnie uniewinnionemu w postępowaniu dyscyplinarnym. 

Wątpliwości budzi niezapewnienie takiej osobie gwarancji wynikających z Konstytucji  RP (art. 42 ust. 2 oraz art. 2). Stanowią one, że każdy przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu. 

Gwarancję tę wzmacnia zasada demokratycznego państwa prawnego. Wynika z niej stosowanie -  także w postępowaniu dyscyplinarnym - standardów Konstytucji RP. Odnoszą się one do wszelkich postępowań represyjnych, których celem jest poddanie obywatela jakiejś formie ukarania. Chodzi o zapewnienie obwinionemu praw i gwarancji w postępowaniu dyscyplinarnym. 

W okresie stosowania przepisów ustawy o izbach lekarskich wykształciła się linia orzecznicza tych sądów, wskazująca że w obecnym stanie prawnym brak jest podstaw zwrotu stronom postępowania kosztów według zasad Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z tą ustawą, do spraw odpowiedzialności zawodowej, w kwestiach nieuregulowanych w ustawie, stosuje się odpowiednio Kodeks postępowania karnego. Zwrot ten oznacza, że przepisy Kpk można stosować wprost, z odpowiednimi zmianami lub nie stosować ich w ogóle. W orzecznictwie sądów lekarskich wykształcił się jednak pogląd, iż charakter, cele i funkcje odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów są odmienne niż postępowania karnego.

Wbrew intencjom samorządu lekarskiego kwestie dotyczące kosztów postępowania i zasad ich ponoszenia nie zostały należycie uregulowane w ustawie o izbach lekarskich.  - Uczyniło to ustawę niepełną w zakresie regulacji kosztów postępowania w postępowaniu dyscyplinarnym lekarzy i lekarzy dentystów - uznał RPO.

Powstałą lukę wypełnił samorząd lekarski, określając katalog kosztów postępowania w regulaminie wewnętrznego urzędowania sądów lekarskich. Określają one m.in. koszty doręczenia wezwań i innych pism związanych z postępowaniem przed sądem, należności rzecznika dyscyplinarnego i członków sądu, należności biegłych za opinie oraz inne koszty administracyjne. Przepisy te nie obejmują jednak swym zakresem wydatków wskazanych we wniosku obrońcy.

W efekcie lekarz prawomocnie uniewinniony w postępowaniu dyscyplinarnym nie może korzystać z gwarancji wynikających z art. 42 ust. 2 Konstytucji w postaci zwrotu kosztów ustanowienia jednego obrońcy.

RPO zwrócił się w 2017 r. w tej sprawie do prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej.  Odpowiedział on, że dla określenia zasad ustalania kosztów obrony konieczna jest interwencja ustawodawcza, która w sposób wyraźny i jasny określiłaby kompetencje organów pionu odpowiedzialności zawodowej. 

W związku z tym w 2017 r. Rzecznik wystąpił do ówczesnego ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła o podjęcie odpowiednich działań legislacyjnych. Teraz Adam Bodnar ponowił wystąpienie do obecnego ministra Łukasza Szumowskiego.

VII.511.8.2017

Oświadczenie z okazji Światowego Dnia Stwardnienia Rozsianego

Data: 2018-05-30

 

W dniu dzisiejszym odbywają się polskie obchody Światowego Dnia Stwardnienia Rozsianego (SM), nad którymi Rzecznik Praw Obywatelskich objął honorowy patronat. Stwardnienie rozsiane to choroba neurologiczna, która dotyka ok. 40-50 tysięcy Polaków. Jest nieuleczalna, ale nie musi oznaczać końca aktywności, rozwijania zainteresowań i pasji, na co znajdziemy wiele pięknych przykładów.

Światowy Dzień SM to wyjątkowe wydarzenie, którego celem jest szerzenie wiedzy na temat choroby i problemów, z którymi borykają się chorzy i ich bliscy, a których jest – niestety – wiele. Podstawowym jest dostęp do właściwego leczenia, bez którego trudno sobie wyobrazić utrzymanie aktywności mimo choroby. Obecnie leczonych jest w Polsce jedynie kilkanaście procent chorych, a czas uczestnictwa w specjalnych programach lekowych jest ograniczony do 5 lat. Rzecznik od wielu lat zabiega o poprawę opieki zdrowotnej osób chorych na SM[1] i działania te będzie kontynuował. W tym szczególnym dniu chce zapewnić, że chorzy zawsze mogą liczyć na jego wsparcie i solidarność.

 

 




[1] Sprawa prowadzona obecnie pod nr V.7010.22.2017.

 

Nierozwiązywalny problem leku na nadciśnienie z instrukcją wyłącznie po bułgarsku

Data: 2018-05-29

Chodzi o Isoptin SR 120 mg sprzedawany w aptekach w opakowaniach i z ulotkami wyłącznie po bułgarskuPo roku wymiany pism Rzecznik ustalił, że mimo precyzyjnych przepisów zakazujących wprowadzania na rynek lekarstw bez informacji po polsku, takie leki można w Polsce sprzedawać, a żadna z instytucji odpowiedzialnych za obrót lekami nie poczuwa się do odpowiedzialności. Teraz zaś okazało się, że Ministerstwo Zdrowia nie widzi też potrzeby zmiany przepisów.

 

Zaczęło się od informacji o tym, że Do Polski sprowadzono do 2015 r. 20 tys. opakowań Isoptin SR 120 mg bez informacji po polsku. Rzecznik rutynowo poprosił o wyjaśnienie Dyrektora Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia.

Ten poinformował, że podmiot, który dostał zgodę na wprowadzenie produktu do obrotu na terytorium RP poprosił wszystkich klientów hurtowych, którzy zakupili Isoptin SR 120 mg w opakowaniach w języku bułgarskim, o poinformowanie w odbiorców o dostępności ulotki dla pacjenta w języku polskim pod linkiem internetowym.

Link do wyjaśnienia na stronie, której nie ma

Problem – czego nie zauważyło Ministerstwo – polegał jednak na tym, że link podany przez importera w piśmie do Ministerstwa – nie prowadził do ulotki po polsku, ale do komunikatu Spółki Abbott Laboratories Poland Sp. z o.o. o sprzedaży jej części innemu przedsiębiorstwu. Zawierał też dalsze odesłanie kolejnej strony. Ale i tam nie było tam ulotki Isoptin SR 120 mg dla pacjenta po polsku.

Leki bez ulotek po polsku można sprzedawać tylko w wyjątkowych okolicznościach. – Czy zatem sprawa Isoptin SR 120 mg nie wymaga interwencji ze strony instytucji państwowych? – zapytał RPO.

UOKiK uznał się za organ niewłaściwy

22 lutego 2017 r. zastępca Dyrektora Departamentu Ochrony Interesów Konsumentów w Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał się za organ niewłaściwy w sprawie i odesłał Rzecznika do Państwowej Inspekcji Farmaceutycznej.

Inspekcja Farmaceutyczna też nie jest właściwa

P.o. Głównego Inspektora Farmaceutycznego uznał też, że Główny Inspektor Farmaceutyczny, nie jest tu organem właściwym (24 czerwca 2017 r.).

Sprawą powinien zająć się Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, bo to on ma prawo wydawać zgody na brak ulotek po polsku (w drodze wyjątku opisanego w art. 4 c 2001 r. Prawo farmaceutyczne, tzn. w sytuacji, gdy na rynku brakuje takiego lekarstwa).

Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych nie jest odpowiedzialny

Zdaniem Urzędu sprawa leku po bułgarsku nie jest jednak w jego właściwościach. Bowiem lek pojawił się na rynku bez informacji po polsku mimo, że na rynku go nie brakowało i Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych nie wydawał zgody na lek bez polskiej ulotki zgody.

Minister Zdrowia nie sprawdza wyjaśnień firmy

Jak widać, albo żaden organ nie uznał się za właściwy w tej sprawie, albo nie ma organu właściwego do kontroli dostępności ulotki dla pacjenta w języku polskim dla leków o kategorii dostępności Rp, wprowadzonych do obrotu w trybie art.4 ust.8. Prawa farmaceutycznego.

Minister Zdrowia nie wykazał, jak zweryfikował zapewnienie podmiot wprowadzający lek do obrotu „poprosi wszystkich klientów hurtowych” o poinformowanie odbiorców o dostępności ulotki leku w internecie, a odbiorcy ci, rzeczywiście informację taką przekazali pacjentom.

Strona internetowa nie działała. Pacjenci nie mogli więc zapoznać się z ważnymi informacjami na temat leku. Mogło to być niebezpieczne dla zdrowia i życia pacjentów.

RPO pyta o zmianę przepisów

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał Ministra Zdrowia, czy widzi potrzebę doprecyzowania obowiązujących regulacji, by uniknąć podobnej sytuacji w przyszłości.

18 maja 2018 r. Minister Zdrowia nadesłał identyczną odpowiedź, jak pismo Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji Ministerstwa Zdrowia z 23 września 2016 r. W piśmie nie odniósł się on do przedstawionych problemów ani merytorycznego stanowiska w sprawie.

BPK.7013.7.2015

Rzecznik: kwestia złego wyżywienia w szpitalach wymaga systemowego rozwiązania

Data: 2018-05-14
  • Wyżywienie w szpitalach jest niewłaściwe. Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do Ministra Zdrowia o systemowe rozwiązanie tej kwestii
  • Szpitale ograniczają wysokość stawek żywieniowych z przyczyn ekonomicznych, ale oszczędności nie można szukać kosztem jedzenia bezpiecznego dla zdrowia pacjentów
  • Dziś szpitale nie mają ustawowego obowiązku zapewniania pacjentom wyżywienia odpowiedniego do stanu zdrowia, jak np. zakłady opiekuńczo–lecznicze

Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do ministra Łukasza Szumowskiego.

Wciąż są nieprawidłowości  

Główne zastrzeżenia dotyczą jakości i wielkości porcji pokarmowych, braku urozmaicenia posiłków, ich małej częstotliwości (trzy razy dziennie - zamiast pięć), wychłodzenia dań podawanych „na ciepło”.

RPO przypomniał, że Najwyższa Izba Kontroli uznała niedawno, iż system ochrony zdrowia nie gwarantuje prawidłowego żywienia pacjentów w szpitalach. W większości kontrolowanych szpitali pacjenci otrzymywali posiłki nieadekwatne do stanu zdrowia, przygotowane z surowców niskiej jakości i o niewłaściwych wartościach odżywczych.

Według ustaleń NIK, pacjentom podawano zbyt mało warzyw i owoców, a za dużo mięsa czerwonego i tłustych przetworów mięsnych. Wykazano niedobory składników odżywczych, mogące powodować uszczerbek na zdrowiu pacjentów. Towarzyszyła temu zwiększona podaż np. witaminy A i soli. Żywienie pacjentów nie poprawiło się od poprzedniej  kontroli NIK z 2008 r.

Także tegoroczne kontrole Państwowej Inspekcji Sanitarnej oraz Inspekcji Handlowej wskazały na niewłaściwą jakość szpitalnych posiłków. 70 proc. sprawdzonych firm cateringowych używało m.in. przeterminowanych produktów, nie informowało o alergenach, stosowało tańsze zamienniki, oferowało niedoważone porcje.

Żywienie to część leczenia 

Dziś przepisy nie określają norm żywieniowych pacjentów, jakości produktów, zasad kontroli usług żywienia szpitalnego, czy zasad zatrudniania dietetyków. Rzecznik zwraca uwagę, że od 2006 r. (od wejścia w życie ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia), Minister Zdrowia nie skorzystał z możliwości prawnego uregulowania wymagań zbiorowego żywienia w szpitalach.

W tej kwestii RPO już wcześniej występował do poprzednich ministrów zdrowia. Wskazywał m.in. na lukę prawną w ustawie o działalności leczniczej. Dziś dla szpitali nie wynika z niej obowiązek zapewnienia pacjentom pomieszczeń i wyżywienia odpowiednich do stanu zdrowia. Obowiązuje to zaś w przypadku całodobowych świadczeń zdrowotnych innych niż szpitalne, udzielanych w zakładzie opiekuńczo-leczniczym lub zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym.

Tymczasem o skuteczności leczenia pacjentów w szpitalach decyduje nie tylko właściwy proces leczniczy, ale także prawidłowe żywienie chorych oraz edukacja żywieniowa – podkreśla Adam Bodnar. Żywienie pacjentów to integralna część procesu leczniczego.

Niezbędne jest m.in.

  • rzetelna ocena stanu odżywienia pacjentów w momencie ich przyjmowania do szpitala,
  • dostosowanie diety do choroby,
  • przygotowywanie posiłków z surowców wysokiej jakości i z zachowaniem wymogów sanitarno-higienicznych przy produkcji, w transporcie i dystrybucji,
  • zapewnienie właściwych wartości energetycznych i odżywczych posiłków, a także ich regularności,
  • zapewnienie fachowej pomocy dietetycznej pacjentom wymagającym zmiany nawyków żywieniowych i trybu życia w związku z chorobą,
  • dostosowanie organizacji żywienia do potrzeb chorych niesamodzielnych lub o ograniczonej samodzielności.

Zdaniem Rzecznika organizacja żywienia pacjentów powinna być analizowana, koordynowana i nadzorowana przez kierowników szpitali oraz lekarzy odpowiedzialnych za leczenie pacjenta.

Nie da się oszczędzać na posiłkach

Żywienie pacjentów, finansowane w ramach kontraktów z NFZ, może stanowić potencjalne źródło oszczędności w poszukiwaniu większych kwot na bezpośrednie działania medyczne. Z przyczyn ekonomicznych szpitale ograniczają wysokość stawek żywieniowych dla pacjentów i zatrudnienie dietetyków; wprowadzają też oszczędnościowe rozwiązania organizacyjne. Racjonalizacja kosztów wyżywienia pacjentów nie może jednak oznaczać poszukiwania oszczędności bez zapewnienia właściwych i bezpiecznych dla zdrowia pacjentów parametrów jakościowych tych usług – zaznacza Rzecznik.

- Poprawa jakości żywienia wymaga zatem rozwiązań systemowych w celu nadania problematyce żywienia pacjentów odpowiedniej rangi. Pod rozwagę pana ministra poddaję uregulowanie tego problemu – pisze Adam Bodnar.

Według niego konieczne jest dofinansowanie szpitali w celu polepszenia jakości i wyżywienia, i opieki żywieniowej nad pacjentem, a także zagwarantowania należytych standardów technicznych i sanitarno-higienicznych. Niezbędne jest też wprowadzenie zasad racjonalnego żywienia w podmiotach leczniczych, precyzyjnych mechanizmów nadzoru oraz odpowiednich sankcji w przypadku nieprawidłowości.

Rzecznik zwrócił się do ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie oraz o poinformowanie o podjętych działaniach.

V.7010.68.2016

 

Rzecznik upomina się o płace pielęgniarek

Data: 2018-04-27
  • Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie problemów związanych z przeznaczaniem środków na wypłatę tzw. „dodatku Zembali” dla pielęgniarek na podwyżki płac.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił w tej sprawie do do Głównego Inspektora Pracy. Powołał się na wniosek złożony do Biura RPO przez Stowarzyszenie Pielęgniarki Cyfrowe.

Rozporządzeniem z 14 października 2015 r. Minister Zdrowia wprowadził mechanizm przyznawania podwyżek pielęgniarkom pracujących w podmiotach mających zawarte umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Osiągnięto to poprzez podwyższenie stawki kapitacyjnej za pacjenta, któremu są udzielane świadczenia pielęgniarskie/położnicze  - z jednoczesnym zastrzeżeniem przeznaczenia tej podwyżki na podniesienie wynagrodzeń pielęgniarek i położnych. Ponadto ustawą z 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych wprowadzono sposób określania minimalnego wynagrodzenia zasadniczego.

W odniesieniu do pielęgniarek i położnych, kluczowy wydaje się art. 3 ust. 4 ustawy, zgodnie z którym ustalony w drodze porozumienia albo zarządzenia sposób podwyższania wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarki lub położnej uwzględnia wzrost miesięcznego wynagrodzenia danej pielęgniarki albo położnej dokonany na podstawie przepisów wydanych na podstawie art. 137 ust. 2 ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Rzecznik wskazuje, że zdarzają  się jednak przypadki, w których środki przeznaczone na dodatek są przez zarządzających podmiotami leczniczymi „włączane” do wynagrodzenia pielęgniarek i położnych (w taki sposób interpretują oni przywołany art. 3 ust. 4 ustawy).

Przyjmując wyższą kwotę obecnego wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarek i położnych, zmniejszają oni różnicę między minimalnym wynagrodzeniem wynikającym z ustawy a aktualnym wynagrodzeniem pielęgniarki lub położnej. Tym samym zmniejszają kwotę, o którą muszą podnieść wynagrodzenie na mocy ustawy. Bywa również, że w takich sytuacjach, pielęgniarka w ogóle nie otrzyma na mocy ustawy podwyżki - wskazuje Stanisław Trociuk.

III.7040.27.2018

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

III.7040.27.2018 z 17 kwietnia 2018 r. – wystąpienie do Głównego Inspektora Pracy w sprawie przeznaczania środków na wypłatę tzw. „dodatku Zembali” dla pielęgniarek na realizację podwyżek płac.

Rozporządzeniem z dnia 14 października 2015 r. Minister Zdrowia wprowadził mechanizm przyznania podwyżek pielęgniarkom świadczącym pracę w podmiotach, mających zawarte umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia. Zostało to osiągnięte poprzez podwyższenie stawki kapitacyjnej za pacjenta, któremu są udzielane świadczenia pielęgniarskie/położnicze z jednoczesnym zastrzeżeniem przeznaczenia tej podwyżki na podniesienie wynagrodzeń pielęgniarek i położnych. Ponadto ustawą o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych wprowadzono sposób określania minimalnego wynagrodzenia zasadniczego.  W odniesieniu do pielęgniarek i położnych, kluczowy wydaje się art. 3 ust. 4 ustawy, zgodnie z którym, ustalony w drodze porozumienia albo zarządzenia sposób podwyższania wynagrodzenia zasadniczego osoby zajmującej stanowisko pielęgniarki lub położnej uwzględnia wzrost miesięcznego wynagrodzenia danej pielęgniarki albo położnej dokonany na podstawie przepisów wydanych na podstawie art. 137 ust. 2 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

W praktyce jednak zdarzają się przypadki, w których środki przeznaczone na dodatek są przez zarządzających podmiotami leczniczymi „włączane” do wynagrodzenia pielęgniarek i położnych (w taki sposób interpretują oni przywołany art. 3 ust. 4 ustawy). Przyjmując wyższą kwotę obecnego wynagrodzenia zasadniczego pielęgniarek i położnych, zmniejszają oni różnicę pomiędzy minimalnym wynagrodzeniem wynikającym z ustawy a aktualnym wynagrodzeniem pielęgniarki lub położnej i, tym samym, zmniejszają kwotę, o którą muszą podnieść wynagrodzenie na mocy ustawy. Bywa również, że w takich sytuacjach, pielęgniarka w ogóle nie otrzyma na mocy ustawy podwyżki.

Mając powyższe na uwadze Rzecznik zwrócił się go Głównego Inspektora Pracy z prośbą o przedstawienie informacji i stanowiska odnośnie do sygnalizowanych problemów.

 

O sensie działalności pozarządowej. Spotkanie regionalne RPO w Inowrocławiu

Data: 2018-04-16

Jaki jest sens działalności pozarządowej? Czy ruchy obywatelskie mogą zastąpić tradycyjne działania polityczne? Od czego zależy to, czy ludzie angażują się w działania publiczne? O tym rozmawialiśmy w Inowrocławiu na spotkaniu regionalnym Adama Bodnara.

Na przedpołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Fundacji Ekspert-Kujawy w Inowrocławiu przyszło 15 osób.

Co może Rzecznik?

Może po pierwsze kierować wystąpienia generalne do władz: zwraca uwagę na problem, z którym przyszli do niego ludzie, dodaje analizę prawną i prosi o interwencję. Każde takie pismo uruchamia proces dialogu i poprawiania rzeczywistości.  Przykład – car-sharing (system wspólnego użytkowania samochodów osobowych): interwecja RPO przynosi efekty. Albo reakcja NIK na sposób żywienia w szpitalach (też skutek analiz i wystąpień RPO).

Rzecznik może pomagać w sprawach sądowych – przyłączając się do spraw albo składając kasacje i skargi kasacyjne. Ma też prawo występowania do Trybunału Konstytucyjnego, z tym że Trybunał przestał być niezależny, są sytuacje, kiedy wręcz lepiej wycofać wniosek niż czekać na jego rozstrzygnięcie.

Może też wyjaśniać pojedyncze sprawy - interweniować, prosić o dokumenty.

Współpracuje z ekspertami szukając rozwiązań ważnych problemów społecznych (np. praw osób starszych)

Prawa nauczycieli

Nauczyciele w Inowrocławiu praktycznie nie mają jak skorzystać z sanatoriów. Skierowania na turnusy dostają w czasie roku szkolnego, bo umożliwianie im wyjazdu w wakacje traktowane jest jako "nieuzasadniony przywilej?  Nauczyciel musi więc brać bezpłatny urlop w ciągu roku szkolnego – traci dochody, a uczniowie tracą lekcje.

RPO: Bo w Polsce bardzo często problemy pojawiają się na styku dwóch resortów. My prawdopodobnie możemy doprowadzić do tego, by resort edukacji zaczął rozmawiać z resortem zdrowia.

Jak organizacje pozarządowe powinny się angażować w ochronę praw obywatelskich

Czy organizacje pozarządowe skupiające przecież najbardziej aktywnych członków społeczności nie powinny się angażować szerzej, na rzecz dobra wspólnego, a nie tylko działać na rzecz swoich partykularnych interesów? Jak bowiem inaczej miałaby w Polsce zajść sensowna zmiana?

RPO: Mamy w Polsce trudny moment dotyczący korzystania z praw i wolności obywatelskich – z wolności zrzeszenia się, wolności zgromadzeń i wolności słowa.

Można dostrzec pewne ingerencje rządu w prawo do zrzeszania się, ale nadal działają one w sposób swobodny. Być może ten stan tarć i napięć się utrzyma na niezmienionym poziomie. Jeśli jednak będzie eskalował, to za kilka lat to rządzący nie w partiach opozycyjnych, ale właśnie w organizacjach pozarządowych zobaczą głównego przeciwnika (tak jak to się stało na Węgrzech).

Warto pamiętać jednak, że środowisko pozarządowe nie jest w Polsce jednolite – jest tak samo podzielone, jak świat polityki.  Ludzie organizują się także, by rozwiązywać różne problemy – trudno więc od nich wymagać, by jednoczyli się wokół jednego wspólnego celu. Powinniśmy raczej zmieniać politykę, by dawała narzędzia do naprawy problemów, które ludzie identyfikują.

Kółka rolnicze i koła gospodyń wiejskich

Kółka rolnicze i związane z nimi koła gospodyń działają na podstawie przepisów jeszcze z lat 80. (ustawie o społeczno-gospodarczych organizacjach rolników). Skutek jest tego taki, że likwidacja kółek rolniczych utrudnia działanie powiązanych z nimi kół gospodyń wiejskich, ponieważ te nie mają osobowości prawnej (nie działają one na podstawie ustawy o stowarzyszeniach, bo nie są w stanie wypełnić wynikających z tych przepisów obowiązków organizacyjnych).

Na terenach wiejskich to poważny problem także dlatego, że koła gospodyń są naturalnym zapleczem dla programów pomocowych na rzecz osób starszych.

RPO: I to kolejny dowód na to, jak ważne są spotkania regionalne. Inaczej trudno jest wychwycić problem. Do tej pory spotykaliśmy się z kołami gospodyń, które działały samodzielnie jako stowarzyszenia, a nie – jak tu – gdzie są strukturą równoległą do kółka rolniczego. To jest sprawa dla Rzecznika.

Rady organizacji pozarządowych

Ani miejska ani powiatowa rada organizacji pozarządowych w Inowrocławiu nie zbiera się. To martwe ciała. Każda organizacja działa osobno.

W instytucjach wspierających rozwój lokalny  funkcje pełnią urzędnicy samorządowi. To tworzy relacje klientelistyczne organizacji z samorządami. Nie działa w Inowrocławiu rada seniorów.

Dariusz Supeł, BRO: Organizacje działające od lat przyzwyczaiły się do pewnej stabilizacji, wsparcia ze strony władz i funduszy unijnych. Przyszedł jednak czas prawdziwego działania. I odpowiedzenia sobie na pytanie, co to znaczy działalność „pozarządowa”.

Barbara Imiołczyk, BRPO, która współprzewodniczy w Biurze RPO Komisji ekspertów ds. osób starszych, opowiedziała o tym, co można i warto robić oddolnie na rzecz osób starszych – jak  zbadać potrzeby, jak dostosowywać mieszkania, jak organizować przyjazną przestrzeń wokół domów, jak sensownie inwestować w windy, jak przygotowywać programy wparcia. – To są rzeczy przyziemne, ale na tym właśnie polega miejska polityka senioralna – powiedziała. – Trzeba sprawdzić, czy są usługi dostosowywania mieszkań do potrzeb seniorów. W Poznaniu np. miasto zapewnia osobom starszym pomoc „złotej rączki” (np. w wieszaniu firanek – bo wtedy dochodzi do wielu poważnych urazów).

Ustawy represyjne za pracę na rzecz poprzednich władz

Dezubekizacja,  degradacje, burzenie pomników – to niesprawiedliwe kary dla tych, którzy przepracowali swoje życie w takich warunkach, jakie były im dane. „Współcześni rządzący też są na pewno przekonani, że działają dla dobra Polski – co będzie, kiedy ktoś zechce ich ukarać, bo dobro Polski zrozumie inaczej?”.

RPO: ustawa represyjna („dezubekizacyjna”) jest pierwszym przepisem stosującym odpowiedzialność zbiorową. Rodzi też niebezpieczeństwo, że kolejne grupy zawodowe będą miały obcinane świadczenia i nikt nie będzie patrzył na to, co konkretna osoba zrobiła.

Rzecznik o sztucznym przedłużaniu pobytu dzieci w szpitalach

Data: 2018-04-11
  • Oddziały i szpitale pediatryczne przedłużają czas pobytu dzieci do trzech dni bez medycznej konieczności, bo chcą otrzymać pełną refundację świadczenia - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Postępowanie takie wynika z trudnej sytuacji finansowej placówek: niedofinansowania i niskich stawek za leczenie dzieci
  • Tymczasem wydłuża to kolejki i stwarza dodatkową możliwość zakażeń małych pacjentów, dla których niekorzystny jest każdy dzień rozłąki z rodzicami

Adam Bodnar napisał w tej sprawie do prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, powołując się na doniesienia medialne. 

Praktyka przedłużania pobytu dzieci wiąże się z dokonaną 1 października 2017 r. modyfikacją dotychczasowych zasad finansowania krótkich hospitalizacji zachowawczych.

Jak podawało biuro komunikacji społecznej NFZ, miała ona na celu zachęcenie placówek do zoptymalizowania czasu hospitalizacji do 1-2 dni, po to by niepotrzebnie nie przedłużać pobytów dzieci w szpitalach, gdy nie zachodzi taka medyczna konieczność. Zmiana miała dawać także możliwość większej liczby hospitalizacji w tym samym czasie oraz zmniejszenia kolejek.

RPO podkreślił, że postępowanie oddziałów i szpitali pediatrycznych wynika z ich trudnej sytuacji finansowej, która nie zachęca do skracania czasu hospitalizacji diagnostycznych i obserwacyjnych dzieci, bo oznacza to obniżenie poziomu finansowania świadczeń.

Optymalizacja czasu hospitalizacji o charakterze zachowawczym nie jest w interesie finansowym oddziałów i szpitali pediatrycznych - zaznaczył Rzecznik.

Tymczasem przedłużający się czas pobytu dzieci na oddziałach szpitalnych wydłuża kolejki na świadczenia zdrowotne. Stwarza również dodatkową możliwość zakażeń. Dla małych pacjentów nie jest też korzystna rozłąka z ich rodzicami i bliskimi.

RPO zwrócił się do prezesa NFZ o zajęcie stanowiska w sprawie oraz o informację o działaniach NFZ dla poprawy warunków finansowania świadczeń szpitalnych dla dzieci.  

V.7012.7.2018

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

V.7012.7.2018 z 29 marca 2018 r. – wystąpienie do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie zasad finansowania krótkich hospitalizacji.

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację, że oddziały i szpitale pediatryczne przedłużają czas pobytu pacjentów do trzech dni w sytuacji, gdy nie zachodzi taka medyczna konieczność, w celu otrzymania refundacji pełnej wartości rozliczanego świadczenia. Praktyka ta wiąże się z dokonaną z dniem 1 października 2017 r. modyfikacją dotychczasowych zasad finansowania krótkich hospitalizacji zachowawczych.

W ocenie Rzecznika postępowanie oddziałów i szpitali pediatrycznych wynika z trudnej sytuacji finansowej tych placówek (niedofinansowania i niskich stawek za leczenie dzieci), która nie zachęca do skracania czasu hospitalizacji diagnostycznych i obserwacyjnych dzieci, skutkującej obniżeniem poziomu finansowania świadczeń. Optymalizacja czasu hospitalizacji o charakterze zachowawczym nie jest w interesie finansowym oddziałów i szpitali pediatrycznych. Tymczasem, przedłużający się czas pobytu dzieci na oddziałach szpitalnych wydłuża kolejki na świadczenia zdrowotne. Stwarza również dla dzieci dodatkową możliwość zakażeń (infekcji). Dla małych pacjentów nie jest też korzystna rozłąka z ich rodzicami i bliskimi.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Prezesa NFZ z prośbą o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie oraz przekazanie informacji na temat działań Narodowego Funduszu Zdrowia w kierunku poprawy warunków finansowania świadczeń szpitalnych dla dzieci.

 

Okulista nie przyjął osoby niewidomej z psem - sąd uwzględnił apelację RPO

Data: 2018-03-27
  • Okulista, który odmówił przyjęcia niewidomej kobiety z powodu korzystania przez nią z pomocy psa przewodnika, ma zapłacić nie tylko tysiąc zł na jej rzecz, ale także 10 tys. zł na cel społeczny
  • Taki prawomocny wyrok wydał we wtorek Sąd Okręgowy w Krakowie w procesie cywilnym wytoczonym przez Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz kobiety
  • Sąd ten uwzględnił apelację RPO Adama Bodnara od wyroku I instancji, który tylko częściowo uznał jego powództwo

Sprawa ma charakter precedensowy w kontekście ochrony osób z niepełnosprawnościami przed dyskryminacją w dostępie do świadczeń zdrowotnych.

W 2015 r. pacjentka zawiadomiła prywatny ośrodek okulistyczny w Krakowie, że jako osoba niewidoma, na wizytę ws. szklanej protezy gałki ocznej przyjedzie w asyście psa przewodnika. W odpowiedzi lekarz „anulował” wizytę (wcześniej odmówił on też usługi innej osobie niewidomej z psem). Kobiecie nie zaproponowano innego terminu ani żadnego innego wsparcia podczas wizyty. Musiała udać się do innej placówki, gdzie wykonano jej protezę gorszej jakości - akrylową (szklane wykonywał ośrodek właśnie w Krakowie - położony dalej od jej miejsca zamieszkania).

RPO Adam Bodnar wytoczył lekarzowi proces cywilny. W pozwie wskazał, że naruszył on godność pacjentki jako osoby z niepełnosprawnością. Wywołał u niej poczucie poniżenia i bezradności. Musiała także szukać innego świadczeniodawcy.

W lipcu 2017 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza częściowo uwzględnił powództwo. Potwierdził, że obowiązek świadczenia usług, w tym świadczeń zdrowotnych, na rzecz osób poruszających się przy pomocy psa przewodnika wynika wprost z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zgodnie z pozwem sąd zasądził od lekarza na rzecz pacjentki tysiąc zł zadośćuczynienia - za krzywdę spowodowaną bezprawnym i zawinionym naruszeniem praw pacjenta. Sąd oddalił zaś roszczenie by lekarz wpłacił 25 tys. zł  na cel społeczny -  w związku z krzywdą spowodowaną bezprawnym i zawinionym naruszeniem dóbr osobistych kobiety.

W apelacji RPO kwestionował wniosek sądu, że pacjentka nie doznała takiej krzywdy by nakazać lekarzowi wpłatę również i na cel społeczny. Według sądu powinna ona była się spodziewać, że lekarz odmówi wizyty, jak wcześniej innej kobiecie - o czym powódka wiedziała. Zdaniem RPO taka interpretacja sądu niejako sankcjonuje odmowę udzielenia świadczeń medycznym osobom niewidomym poruszającym się z psem przewodnikiem, a więc ich dyskryminacji.  Zarazem zachowanie lekarza sąd uznał  za bezprawne - wskazał Adam Bodnar.

Sąd Okręgowy uwzględnił apelację RPO, oddalił zaś apelację pozwanego lekarza.

XI.812.1.2015

 

RPO proponuje, aby zgodę na zabieg pacjent mógł wydawać także „na przyszłość”

Data: 2018-03-15
  • Pacjent powinien móc wydawać zgodę na zabieg medyczny „na przyszłość”, jeśli potem z jakichś względów byłby niezdolny do jej wyrażenia - proponuje Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • W takim przypadku każdy powinien też móc wskazać osobę,  która podejmowałaby decyzje dotyczące jego zdrowia
  • Obecnie bowiem, gdy dziś pacjent nie może wyrazić świadomej zgody na zabieg, a nie ma osoby działającej w jego imieniu, na interwencję medyczną musi zezwolić sąd opiekuńczy

RPO wystąpił do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego w sprawie konieczności uregulowania instytucji pełnomocnictwa medycznego. Wskazał, że instytucja świadomej zgody jest jedną z podstawowych gwarancji poszanowania prawa pacjenta do samostanowienia.

„Niestety, w mojej ocenie istniejące regulacje w sposób niewystarczający chronią autonomię pacjentów niezdolnych do świadomego wyrażenia zgody, a jednocześnie nieposiadających przedstawiciela ustawowego” – napisał Adam Bodnar.

Gdy dziś pacjent np. straci przytomność i nie może wyrazić zgody na zabieg – a nie ma osoby działającej w jego imieniu – co do zasady konieczne jest  zezwolenie sądu opiekuńczego na podjęcie każdej interwencji. Obowiązek uzyskiwania takiego zezwolenia jest obciążeniem i dla lekarzy, i dla sądów.  

Prawo nie bierze zaś pod uwagę sytuacji, w których pacjent przed utratą zdolności do wydania zgody, wyraził dyspozycje, co do działań medycznych wobec siebie. Nie ma on też możliwości wskazania osoby, która – w sposób odpowiadający jego woli – mogłaby podejmować takie decyzje.

„Godność czy prawo do samostanowienia, w których zakorzeniona jest instytucja zgody na zabieg, przysługują człowiekowi bez względu na stan, w jakim się znajduje” – podkreślił Adam Bodnar. Dlatego ważnym krokiem w kierunku poszerzenia ochrony autonomii pacjentów niekompetentnych i nieposiadających przedstawiciela ustawowego jest prawne uregulowanie oświadczeń „pro futuro” – czyli testamentu życia i pełnomocnictwa medycznego.

RPO zaznaczył, że wzmocniłoby to ochronę praw pacjenta, który mógłby możliwie najpełniej korzystać z prawa do decydowania o sobie. Precyzyjna regulacja umożliwi także lekarzom kierowanie się faktyczną wolą pacjenta – bez obawy o odpowiedzialność za działania bez zgody.

Według Adama Bodnara, przy tworzeniu takich przepisów należy pomyśleć o mechanizmach chroniących pacjenta przed możliwymi nadużyciami. W razie wątpliwości możliwe byłoby np. dopuszczenie sądowej weryfikacji oświadczeń bądź decyzji podejmowanych przez pełnomocnika. Ważna byłaby też ocena autentyczności i aktualności oświadczeń oraz zakres pełnomocnictwa.

 

VII.5002.13.2017

 

RPO upomina się o prawa pielęgniarek środowiskowych opiekujących się osobami chorującymi psychicznie

Data: 2018-03-09

Opieka pielęgniarek środowiskowych  nad  osobami chorującymi psychicznie powinna być zaliczana do pracy o szczególnym charakterze, co daje prawo do emerytur pomostowych. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w tej sprawie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Adam Bodnar napisał do minister Elżbiety Rafalskiej o problemie uprawnień, na gruncie prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, osób świadczących  specjalistyczne usługi opiekuńcze dla osób z zaburzeniami psychicznymi w miejscu zamieszkania.  

RPO poznał postulaty tych osób podczas spotkania regionalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim w styczniu 2018 r.  Dotyczyły one przede wszystkim wprowadzenia urlopu zdrowotnego. Wskazywano także na zasadność uznania takich usług opiekuńczych jako pracy w szczególnym charakterze, na podstawie przepisów ustawy o emeryturach pomostowych.

Adam Bodnar zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej  o zajęcie stanowiska w sprawie tych postulatów , na podstawie  kompleksowej analizy sytuacji prawnej osób zajmujących się świadczeniem tych specjalistycznych usług opiekuńczych.

III.7060.117.2018

Adam Bodnar pisze do Ministra Zdrowia: procedura kierowania do uzdrowisk dyskryminuje osoby niesamodzielne

Data: 2018-03-09
  • Procedura kierowania obywateli na leczenie uzdrowiskowe dyskryminuje osoby niesamodzielne w codziennym funkcjonowaniu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do Ministra Zd​rowia

W piśmie do ministra Łukasza Szumowskiego RPO powołał się na skargi  obywateli,  wskazujących na trudności z uzyskaniem skierowania do uzdrowiska w jednym terminie wraz z osobą bliską. Jest to szczególnie istotne dla osób, które mogą udzielać sobie wzajemnie wsparcia w codziennych czynnościach. Przepisy temu się nie sprzeciwiają, ale oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia z reguły nie uwzględniają  takich próśb.

Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 5 stycznia 2012 r. w sprawie sposobu kierowania i kwalifikowania pacjentów do zakładów lecznictwa uzdrowiskowego przewiduje aby, kierując do uzdrowiska,  lekarz oceniał zdolność pacjenta do samoobsługi i samodzielnego poruszania się (lub zdolność do samoobsługi i samodzielnego przemieszczania się na wózku inwalidzkim).  

Według RPO oznacza to, że osoby, które nie wykazują się samodzielnością w codziennym funkcjonowaniu, są ograniczone w dostępie do uzdrowisk. „Obowiązujący sposób kwalifikacji do leczenia uzdrowiskowego można uznać za dyskryminujący względem tej części pacjentów” – napisał Adam Bodnar. Osoby o ograniczonej zdolności do samoobsługi i samodzielnego poruszania się mają bowiem mniejsze szanse na skorzystanie z tej formy leczenia, choć potrzebują go w takim samym, a często nawet w większym stopniu niż inni.

RPO podkreślił, że szczegółowe przeciwwskazania do leczenia albo rehabilitacji w uzdrowisku wiążą ograniczenia w zakresie samoobsługi lub poruszania się z konkretnym stanem chorobowym. Adam Bodnar nie kwestionuje przeciwskazań medycznych tego rodzaju, związanych z przebytym urazem lub chorobą, które mogą uniemożliwiać określone zabiegi lecznicze. Zaznaczył jednak, że niepełnosprawność o takim charakterze nie może być jedynym czynnikiem decydującym o niemożności skorzystania z uzdrowiska.

Ponadto Adam Bodnar zwrócił uwagę na możliwość powiązania lecznictwa uzdrowiskowego osób, które nie wykazują się samodzielnością, z wdrożeniem usług asystenckich. Jego zdaniem, obecność przeszkolonych asystentów w sanatoriach mogłaby umożliwić leczenie osób niesamodzielnych.

Ratyfikując Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, Polska uznała równe prawo wszystkich osób z niepełnosprawnościami do życia w społeczności lokalnej, wraz z prawem dokonywania wyborów na równi z innymi osobami – przypomniał RPO. Jednym z instrumentów realizacji prawa do niezależnego życia jest dostępność usług asystenta osobistego osoby z niepełnosprawnością, o którym mowa w Konwencji. Prawo umożliwia wykorzystywanie usług asystenta w tych obszarach, w których osoba z niepełnosprawnością potrzebuje wsparcia - dodał Adam Bodnar.

RPO zwrócił się do ministra o zajęcie stanowiska wobec przedstawionych wątpliwości i uwag.

V.7011.58.2016

 

RPO do Ministra Zdrowia: zapewnić realny dostęp bezdomnym do służby zdrowia

Data: 2018-03-07
  • Konieczne jest zapewnienie osobom bezdomnym i pozbawionym dochodu realnego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wystąpił do Ministra Zdrowia  o podjęcie działań w tej kwestii.

W piśmie do ministra Łukasza Szumowskiego RPO podkreślił, że obecne przepisy nie zapewniają tym osobom  faktycznego i realnego dostępu do opieki zdrowotnej. Uzyskanie przez nich świadczeń zdrowotnych lub prawa do zasiłku celowego poprzedzone jest rygorystyczną i skomplikowaną procedurą - wskazał Bodnar.

Osoby bezdomne nie zawsze są w stanie sprostać procedurom, np. przy uzyskaniu skierowania do lekarza specjalisty czy szpitala, oczekiwania w kolejce na badanie lub zabieg, potwierdzenia zlecenia na wyrób medyczny w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Według RPO problemem jest także zapewnienie bezdomnym dostępu do niezbędnych świadczeń zdrowotnych, leków i wyrobów medycznych po opuszczeniu szpitala, w schroniskach i innych placówkach dla osób bezdomnych - w tym świadczeń jednorazowych (np. zastrzyków, zmiany opatrunku, cewnika).

Istotne trudności bezdomni napotykają w realizacji prawa do opieki długoterminowej. Brak możliwości korzystania z niezbędnych świadczeń zdrowotnych oraz przewlekła procedura przyjęcia (szczególnie osób o nieustalonej tożsamości, nieposiadających dowodu osobistego) do zakładów opiekuńczych i domów pomocy społecznej skutkuje niejednokrotnie koniecznością ich długotrwałej i kosztownej hospitalizacji.

Zdaniem Bodnara zagwarantowanie osobom niesamodzielnym właściwej opieki medycznej po opuszczeniu szpitala wymaga odpowiedniej koordynacji działań między szpitalami a instytucjami pomocy społecznej. Nadal zdarza się bowiem, że szpitale kierują osoby bezdomne wymagające opieki medycznej  „donikąd” (na ulicę) lub też do placówek nieprzystosowanych do pobytu osób niezdolnych do zadbania o siebie.

RPO uważa, że konieczne są rozwiązania systemowe. Przypomniał, że zgodnie z art. 68 Konstytucji RP, każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

V.7010.17.2016

 

Spotkanie regionalne RPO w Hajnówce: jak się bronić przed agresją?

Data: 2018-03-01

Mieszkańcy, pracownicy instytucji samorządowych, nauczyciele, bibliotekarze i radni. Ponad 30 osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich w Bibliotece Miejskiej w Hajnówce. Tematy: kłopoty z wywłaszczeniami, szczepienia, sprawy społeczności prawosławnej, ustawa o IPN. Po raz kolejny pojawia się sprawa ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. I sprawa obojętności władz centralnych na narastający konflikt między nacjonalistami a lokalną społecznością.

Problem narastającej agresji nacjonalistów

Hajnówka jest miastem wielowyznaniowym, gdzie ludzie żyli w zgodzie. Teraz jednak społeczność prawosławną obraża marsz ONR, który wysławia „Burego” – w marszu uczestniczą głównie przyjezdni. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał sprowokować konflikt, bo marsz odbywa się koło cerkwi, kiedy na nabożeństwo w święto wybaczenia przychodzą krewni ofiar „Burego”.

Zebrani nie rozumieją też sensu ustawy o IPN i pytają, jak należy się temu przeciwstawiać, jak reagować na zafałszowany, czarno-biały przekaz polityki historycznej.

- Żyjemy w bardzo groźnych czasach. Polityka rządu jest sprzężona z przymykaniem oka na takie zjawiska – mówi Adam Bodnar. A skoro nie można liczyć na policję, to trzeba reagować inaczej – reagować powinno społeczeństwo. Dlatego tak ważne są uroczystości ku czci ofiar „Burego”.

A Rzecznik będzie na to reagował – tak jak reaguje do tej pory (tak jak w przypadku marszu 11 listopada). Nie może jednak zostać sam. Państwo nie możecie zostawać sami. Musimy szukać sojuszników, zwłaszcza takich, którzy nie zapomną o problemie po tygodniu.

Prawa własności

W latach 70. wywłaszczona została na cel publiczny wieś Łuka. Miał tam powstać obiekt hydrotechniczny dostarczający wodę do Białegostoku: zbiornik wodny i kanał. Powstał tylko zbiornik, czyli cel publiczny nie został osiągnięty. Władze uważały jednak, że wszystko jest w porządku.

Mieszkańcy dostali odszkodowania i mieszkania komunalne - teraz w imieniu wywłaszczonych rodziców występują dzieci, które chcą zwrotu ziemi. Tymczasem gmina rozdysponowuje te ziemie na cele wskazane rzez prywatnych inwestorów (hotele i pensjonaty).

RPO: To jest sprawa dla naszych prawników. Dobrze, że już Państwo ją do nas zgłosiliście. Dzięki temu, że tu przyjechaliśmy, lepiej rozumiemy problem.

Świadczenia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami dostają 1400 zł z opieki społecznej, ale zasiłki z ZUS dla innej grupy opiekunów, tych, którzy mają staż zawodowy – wynoszą tylko 700 zł.

Zasiłek pielęgnacyjny z opieki społecznej wynosi 153 zł, a z ZUS – ponad 200 zł.

RPO: Jeśli to nie jest kwestia zróżnicowania wsparcia w zależności od wieku, w jakim stwierdzono niepełnosprawność, to musimy się tej sprawie przyjrzeć. Możemy albo doprowadzić do indywidualnych spraw sądowych, albo wystąpienia do ministerstwa.

Nienowoczesne szczepionki

W Polsce podaje się szczepionki drugiej generacji przeciw WZW „B”. Szczepionki trzeciej generacji są lepsze i bardziej skuteczne. Czy nie można tego zmienić?

RPO: Rzecznik nie może wskazywać Ministrowi Zdrowia, jakie mają być szczepionki. Ale może np. napisać do krajowego konsultanta w tej dziedzinie o opinię. A to już jest podstawa do pytania Ministra Zdrowia.

Ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r.

- Jak to jest możliwe, że takie rzeczy dzieją się w Unii Europejskiej? Że zabierają ludziom świadczenia?

- A co mamy zrobić z pensjonariuszami prywatnych domów opieki, którzy mają obniżane renty w ramach tej ustawy?

RPO opowiada, jak zajmuje się sprawą tej ustały niesłusznie nazywanej „dezubekizacyjną”.

Prawa społeczności prawosławnej

  • Osoby prawosławne maja prawo do odbioru dnia wolnego w dniu świątecznym zgodnie ze swoim kalendarzem liturgicznym. Jednak w praktyce bywają z tym problemy.

RPO: Proszę to zgłaszać.  Bez tego nic nie zmienimy. Zajmujemy się takimi sprawami (np. sprawą rekolekcji w szkołach).

  • Wydawnictwa i gazety prawosławne są coraz słabiej wspierane przez państwo, zamknięto dostęp do dotacji.

RPO: To też trzeba zgłaszać. Możemy wyjaśniać, szukać sposobów poprawy tej sytuacji.

Koniec spotkania przynosi więcej optymizmu: uczestnicy opowiadają o tworzonych w mieście inicjatywach społecznych i kulturalnych. A Adam Bodnar opowiada o wzorach, z których można korzystać, a które zna dzięki spotkaniom i podróżom po Polsce  (#WielkodusznaPolska). Zebrani też zaczynają dzielić się pomysłami i sposobami na ich realizację.

 

Spotkanie regionalne RPO w Białej Podlaskiej: wybory, informacja publiczna, emerytury, pomoc dla rodzin dzieci z niepełnosprawnościami

Data: 2018-02-28

Biała Podlaska – mała salka w Stowarzyszeniu WSPÓLNY ŚWIAT pęka w szwach. Przyszło około 50 osób. Działacze lokalni, osoby poszkodowane przez sądy, rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, ludzie z konkretnymi sprawami, zainteresowani prawami pacjenta, ciekawi spraw życia publicznego i tego, co będzie z wyborami.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie może nic kazać, ale może wpływać na rządzących. Nasze spotkania są także po to by na przykładzie Państwa spraw pokazać, jak się to robi. Jak się wpływa na rzeczywistość.

Dofinansowanie dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły

- Moje dziecko powinno chodzić do szkoły dla dzieci z autyzmem, takiej jaka jest w Białej. W rodzinnym Międzyrzeczu jest szkoła, ale nie dla dzieci z takimi niepełnosprawnościami.

Ale przegrałam sprawę o dopłaty za dojazd w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, bo szkoła w Białej jest niepubliczna. Kasacji nie złożyłam, bo nie było mnie na to stać.

A na podstawie tego wyroku odmówiono dopłat koleżance, która wcześniej je dostawała. I mówią nam, że nie stosują ustawy, bo mają wyrok. Naprawdę tak jest?

RPO: Nie, tak nie jest. Takie sprawy trzeba koniecznie zgłaszać do Rzecznika. Wyjaśniamy to. Reagujemy. Interweniujemy. Ostatnio w podobnej sprawie wygraliśmy przed sądem w Krakowie. Korespondujemy w tej sprawie z Ministrem Edukacji.

Szczepienia obowiązkowe

- Pojawiają się pomysły obowiązkowych szczepień przeciwko grypie np. w przypadku zagrożenia epidemią. Czy nie jesteśmy ofiarami manipulacji koncernów farmaceutycznych, którym zależy na sprzedawaniu szczepionek? Z kim się Rzecznik konsultuje w takich sprawach?

RPO: Mamy w Biurze ekspertów i komisję ekspertów, która z nami współpracuje.

Jestem za szczepieniem, uważam, że chronią nas przed groźnymi chorobami. Ale uważam, że kuleje w Polsce polityka informacyjna.

Sprawa 20 lat w sądzie

- Przegrałem sprawę i w wyższej instancji zasiadał ten sam sędzia, który wydał pierwszy wyrok (Niemożliwe! Możliwe). Starałem się o zwrot działki.

W aktach znalazłem sfałszowane dokumenty, ale prokurator nie chciał się tym zająć.

RPO: Takiej sprawy tu nie rozstrzygniemy, ale musimy się jej przyjrzeć. Być może to jest właśnie sprawa, która nadaje się na skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego.

Skutki ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r.

Ta ustawa nazywa się w oficjalnym obiegu „dezubekizacyjną” i RPO prosi, by pilnować się tego, jakich słów się używa. Od tego trzeba zawsze zaczynać naprawianie krzywd. Ustawa jest jego zdaniem represyjna i tego trzeba się trzymać.

Obecni na sali opowiadają swoje historie:

  • Jestem elektronikiem, pracowałem w MSW. Z papierów z IPN wynika, że nie byłem esbekiem. Ale obcięli mi świadczenie. Z powodu służenia „państwu totalitarnemu”. To skoro ja służyłem państwu totalitarnemu naprawiając sprzęt RADMOR-u, to pracownicy RADMORu chyba też wspierali to totalitarne państwo produkując ten sprzęt?
  • Nie byłem esbekiem, ale znajomi mówią „no coś musiało być, że ci obcięli świadczenia”.
  • A ja jeszcze nie podlegam, ale przecież wojskowi też nie podlegali – a pozbawianie stopni wojskowych skończy się obniżaniem świadczeń.
  • Ja też pracowałem w sekcji łączności w MSW. I też zostałem potraktowany jak przestępca.
  • Jak długo będzie w taki sposób stanowione prawo?

Rzecznik nie chce wchodzić w ocenę sformułowań użytych w ustawie, prosi o stonowanie emocji  – podkreśla, że chce się zająć tym, jak pomóc ludziom, którym obcięto świadczenia stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej, a drogę odwoławcza ograniczono. Przypomina, że ustawa, o której tu mowa, została przyjęta w czasie posiedzenia na Sali Kolumnowej Sejmu, w niejasnych okolicznościach (ujawnił je sędzia Igor Tuleja). To powoduje duże zastrzeżenia wobec tego prawa. Do tego dochodzą zastrzeżenia do wprowadzonych nią rozstrzygnięć.

  • Do tej pory rozwiązaniem mógł być sąd. Jednak sąd zadał pytanie prawne Trybunału Konstytucyjnego i niestety należy się obawiać, że sprawa zostanie odłożona do czasu rozstrzygnięcia w Trybunale, które nie wiadomo kiedy nastąpi.
  • Drugim rozwiązaniem może być Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. To też nie jest prosta droga.

- Na tej sprawie widać, jak nam się zmienił system ochrony prawnej. Kiedyś byłby niezależny Trybunał Konstytucyjny i rządzący pewnie obawialiby się przyjmować przepisy, które można zakwestionować na podstawie Konstytucji. Teraz tego nie ma. Zostały same sądy, ale to będzie wymagało od nich wielkiego wysiłku intelektualnego – przypomina Adam Bodnar.

Ale większość emerytów ma do 2 tys. brutto

Jak można żyć za 1200 zł czy 1600 zł miesięcznie. Pieniądze z funduszy emerytalnych nam zabrano. I naliczają nam inaczej emerytury – mamy teraz tysiąc złotych mniej. „Niech oni oddadzą nam te pieniądze”.

RPO:  Emerytury nie pochodzą z magicznego skarbca. Nasze jest tylko to co jest w budżecie państwa. I to idzie na bieżące emerytury, na zdrowie, wojsko, oświatę – i cały czas państwo się zadłuża. Bo nie zarabia wystarczająco dużo. Tymczasem obniżyliśmy wiek emerytalny – i ktoś za to musi zapłacić.

Po drugie – na liście leków dla seniorów nie ma leków na serce. Oszukali nas. A biorą premie dodatkowe!

RPO: Rzeczywiście, obietnica rządu była chyba na zapas. Być może Najwyższa Izba Kontroli mogłaby sprawdzić funkcjonowanie tego programu.

Dlaczego emerytury są opodatkowane?

Przecież emerytury są z pieniędzy, za które już odprowadziliśmy podatki. A dorabiający emeryt płaci dwa razy składkę zdrowotną.

RPO: Sprawa zgłaszana jest w całej Polsce. Sprawdzimy, czy są podstawy do wystąpienia do Ministerstwa Pracy. Pamiętajmy jednak, że opodatkowanie oznacza także prawo do ulg podatkowych. I dlatego bardziej sensowne wydaje się zwiększanie kwoty wolnej od podatku.

Zakaz zakrywania twarzy w czasie protestów

Próbowano zakazać zakrywania twarzy uczestnikom protestów. Tymczasem policjanci interweniują ubrani tak, że nie można ustalić ich tożsamość. Może powinni mieć wyraźne i czytelne numery.

RPO: To ciekawy postulat. Musimy się nad tym zastanowić.

Klauzula sumienia aptekarza

Aptekarze chcą funkcjonować zgodnie ze swoimi poglądami.  Ale to tak jakby strażak odmawiał jeżdżenia do pożaru z powodu obawy przed ogniem i poglądów na świat.

RPO: Klauzula sumienia jest dopuszczalna jeśli chodzi o lekarzy. Niestety, jest nadużywana – bo korzystają z niej np. całe szpitale.

W przypadku farmaceutów o klauzulę sumienia upominają się ich stowarzyszenia zawodowe. Ale nie ma takiego przepisu w ustawie.

Egzekwowanie kary za niepłacenie alimentów

Zostałem niesłusznie uznany za uporczywie uchylającego się od płacenia alimentów. Bo nie dopełniłem szczegółowych formalności. Nie jestem już zobowiązany do alimentów, ale mam dług alimentacyjny. Jako osoba bezrobotna nie mam tego z czego spłacać – a uchylenie decyzji możliwe jest tylko po wpłaceniu przeze mnie procentu od zaległości. Skąd mam to wziąć?

W odpowiedzi RPO opowiada o problemie niepłacenia alimentów przez rodziców. To powoduje narastanie długu alimentacyjnego, z którego rodzice nie mają jak wyjść. W Pana sprawie potrzebne nam są dokumenty.

Kodeks wyborczy

Skoro kodeks wyborczy się zmienia, to na ile w ogóle jest realne, że wybory będą uczciwe?

W naszym powiecie było 106 komisji wyborczych, teraz ma być dwa razy tyle. To pokazuje, jak trudno będzie znaleźć mężów zaufania, którzy dopilnują rzetelności wyborów.

Czy powinniśmy szukać pomocy w instytucjach zagranicznych? Może teraz jest lepszy klimat do tego, by rząd liczył się z opinią światową?

RPO:  Rząd raczej nie liczy się z opiniami organizacji międzynarodowych. Kodeks wyborczy został zmieniony i będzie obwiązywał. A największym zagrożeniem jest to, że niejasność nowych przepisów będzie powodem bardzo wielu protestów wyborczych – a o tym będą rozstrzygały sądy okręgowe. Znacznie gorzej będzie w wyborach parlamentarnych – bo tu odwołania będzie rozstrzygała nowo powoływana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Na jej obsadę ogromny wpływ będzie miał Minister Sprawiedliwości.

Proszę pamiętać, że nowe prawo wprowadziło tez rzecz dobrą – społecznego obserwatora wyborów.  Organizacje społeczne będą mogły stworzyć sieć wolontariuszy i nie czekając na obserwatorów w zagranicy włączyć się do akcji. A to przecież ważny element aktywności obywatelskiej.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-o-projekcie-zmian-w-ordynacji-wyborczej

Prawo dostępu do informacji publicznej

Samorządy odmawiają informacji w formie pism a nie decyzji administracyjnych – a tylko decyzje można zaskarżyć do sądu administracyjnego.

Do tego planowane zmiany w dostępie do informacji publicznej (w „ustawie o jawności”) jeszcze bardziej pogorszą dostęp obywateli do informacji o poczynaniach władzy.

RPO: Ta praktyka odmów jest znana. Czasem chodzi nawet nie o odmowę, ale o zyskanie na czasie. Dlatego należy na to odpowiadać „Wzywam do usunięcia naruszenia prawa i wydania decyzji administracyjnej”. Wszystkie wzory są w serwisie fundacji Watchdog Polska.

Ustawa o „jawności życia publicznego” może nie wejdzie w życie. Właśnie dzięki ogromnemu naciskowi organizacji pozarządowych. Jednak główne jej zagrożenie polegało na wprowadzeniu lustracji majątkowej i to w dużej części jawnej. Jednak udało się nam doprowadzić do tego, że rząd ogłosił, że z lustracji majątkowej w internecie się wycofuje.

Jak widać, nie można odpuszczać w sprawach zagrażających życiu publicznemu.

 

Rzecznik interweniuje w sprawie policjanta, który chciał odzyskać zwrot części uposażenia za pobyt na zwolnieniu lekarskim

Data: 2018-02-05
  • Funkcjonariusz policji przebywający na zwolnieniu lekarskim zachowuje prawo do 80 proc. uposażenia. Dopiero, gdy zostanie stwierdzone, że zwolnienie lekarskie było wynikiem szczególnych warunków służby w policji, przysługuje mu 100 proc. uposażenia.
  • Jednak jak pokazuje praktyka, uzyskanie zwrotu 20 proc. uposażenia nie jest łatwe.
  • Rzecznik zajął się sprawą jednego z funkcjonariuszy w takiej sytuacji.

Historia funkcjonariusza

W sierpniu 2015 u policjanta podejrzewano chorobę nowotworową, jednak ostatecznie diagnoza ta się nie potwierdziła. W wyniku problemów ze zdrowiem przeszedł załamanie nerwowe. Na zwolnieniu przebywał około czterech miesięcy, po czym wrócił do służby. Po powrocie odbył badanie kontrolne w szpitalu MSWiA, w wyniku którego otrzymał zaświadczenie o braku przeciwskazań do dalszej służby. Następnie zwrócił się z prośbą o skierowanie do komisji lekarskiej w celu ustalenia związku schorzenia ze służbą w Policji.

W wyniku badania Rejonowa Komisja Lekarska uznała funkcjonariusza za niezdolnego do służby w policji. Stwierdzono jednocześnie związek schorzenia ze służbą w Policji. Niezdolność do służby nie wynikała jednak z przebytego schorzenia. U funkcjonariusza stwierdzono m.in. przewlekły zespół depresyjny upośledzający sprawność ustroju z zaburzeniami adaptacyjnymi. Rozstrzygnięcie to zostało następnie utrzymane w mocy przez Centralną Komisję Lekarską MSWiA. Na podstawie kolejnego skierowania Rejonowa Komisja Lekarska rozpoznała u funkcjonariusza inne schorzenie, które oznacza dla niego trwałą niezdolność do służby w policji. W ocenie RKL schorzenie to nie pozostaje w związku ze służbą w policji. Aktualnie funkcjonariusz odwołał się po raz kolejny do Centralnej Komisji Lekarskiej MSWiA. Sprawa pozostaje w toku.

Wątpliwości zgłoszone przez RPO

Rzecznik wystąpił do Komendanta Powiatowego Policji w oraz do Składu Orzekającego Centralnej Komisji Lekarskiej MSWiA o odpowiednie dokumenty. Wątpliwości Rzecznika budzi prawidłowość skierowania do Rejonowej Komisji Lekarskiej MSW w celu ustalenia związku choroby funkcjonariusza ze służbą w policji. Skierowanie Komendanta Powiatowego Policji dotyczyło ustalenia stanu zdrowia oraz ustalenia zdolności fizycznej i psychicznej funkcjonariusza do służby, jak również związku poszczególnych chorób ze szczególnymi warunkami lub właściwościami służby. Nie został on jednak skierowany w trybie przepisów postępowania odszkodowawczego, który miał być właściwy w takich sprawach.

W opinii Centralnej Komisji Lekarskiej, w zakresie kompetencji ustawowych komisji lekarskich nie mieści się wprost orzekanie o związku chorób ze służbą uzasadniającym prawo do 100proc. uposażenia z powodu zwolnienia od zajęć służbowych, jak również orzekanie o związku chorób ze szczególnymi właściwościami lub warunkami służby niebędące elementem postępowania odszkodowawczego lub emerytalno-rentowego.

W tym zakresie wzór skierowania do komisji lekarskiej, ustalony rozporządzeniem Ministra Spraw Wewnętrznych w zakresie ustalenia związku poszczególnych chorób ze szczególnymi warunkami lub właściwościami przekracza zakres kompetencji komisji lekarskich- w sytuacji, gdy nie zakreślono dodatkowo opcji ustalenia uszczerbku na zdrowiu lub inwalidztwa.

Mając na uwadze umożliwienie uprawnionym funkcjonariuszom uzyskanie potrąconej części uposażenia za okres choroby, Centralna Komisja Lekarska MSW zalecała do czasu dokonania zmian w przepisach, aby przedmiotowe sprawy kierowane, były do komisji lekarskich, jako sprawy w przedmiocie ustalenia uszczerbku na zdrowiu spowodowanego chorobą pozostającą w związku ze szczególnymi warunkami lub właściwościami służby.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z prośbą o zbadanie sprawy oraz odniesienie się do przedstawionych problemów.

Problem dostrzegany od kilku lat

Po wejściu w życie w 2014 roku rozwiązań dotyczących wysokości uposażenia funkcjonariuszy policji na zwolnieniach lekarskich Rzecznik Praw Obywatelskich informował Ministra Spraw Wewnętrznych o wątpliwościach związanych z brakiem trybu postępowania w sprawie wydawania orzeczeń o związku choroby ze szczególnymi warunkami służby u funkcjonariuszy przebywających na zwolnieniach lekarskich. Przyjęty wówczas mechanizm postępowania może wobec innych funkcjonariuszy służb mundurowych wywoływać efekt mrożący. Potencjalne ryzyko zwolnienia ze służby może bowiem skutecznie zniechęcać funkcjonariuszy do dochodzenia zwrotu 20 proc. uposażenia z tytułu przebywania na zwolnieniu lekarskim w sytuacji, gdy ich choroba faktycznie powstała w związku ze szczególnymi właściwościami lub warunkami służby.

WZF.7043.193.2017 

To, że do więzień trafiają osoby chorujące psychicznie lub ze znacznym stopniem niepełnosprawności intelektualnej, to nie przypadek, tylko problem systemowy

Data: 2018-02-01

RAPORT RPO: zbadaliśmy sytuację ponad 100 osób chorujących psychicznie lub z niepełnosprawnością intelektualną, o których RPO wiedział, że przebywają w jednostkach penitencjarnych. Większość przypadków wymagała interwencji. W 35 przypadkach RPO zakwestionował wyroki sądowe.

- Trzeba zmienić przepisy i praktykę w postępowaniu wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną  lub intelektualną, które są uczestnikami postepowania karnego. Inaczej prawa tych osób – a zatem człowieka w ogóle - będą w naszym kraju będą bardzo poważnie zagrożone – mówi rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar prezentując raport z dwóch lat badań, jakie powadzili eksperci z jego Biura. – Nie wystarczą reportaże w mediach, jak np. ten, który wstrząsnął opinią publiczną – o panu Radosławie zamkniętym w więzieniu mimo, że z powodu upośledzenia intelektualnego widzi świat tak jak 7-8–letnie dziecko. Pięć lat temu wszyscy o tym mówili, ale i w tym roku odnotowaliśmy przypadek młodego człowieka, który w nawrocie choroby psychicznej trafił do aresztu, a nie tam, gdzie mógłby dostać fachową pomoc. To nadal jest w Polsce możliwe – alarmuje RPO Adam Bidnar.

Dwa lata temu, na samym początku kadencji Adama Bodnara, Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił opinii publicznej informacje o tym, że w polskich jednostkach penitencjarnych mogą być pozbawieni wolności ludzie, którzy – ze względu na niepełnosprawność intelektualną lub chorobę psychiczną – w ogóle nie powinni się tam znaleźć. Są też osoby, które mogą odbywać karę, ale nie w zwykłym reżimie, tylko pod opieką specjalistów, korzystając z programów terapeutycznych, w warunkach zapewniających bezpieczeństwo zarówno im, jak i współosadzonym oraz funkcjonariuszom.

Wtedy, 2 marca 2016 r. Adam Bodnar podał przykłady takich spraw i zapowiedział, że zajmie się losem osadzonych. Przedstawiony 1 lutego raport jest efektem tych prac:

W ciągu dwóch lat eksperci RPO:

  • odwiedzili 37 miejsc zakładów karnych i aresztów śledczych
  • rozmawiali z 108 osobami w jednostkach penitencjarnych
  • przejrzeli tysiące dokumentów (akta sądowe, w tym opinie sadowo-psychiatryczne oraz opinie biegłych, dokumenty więzienne, w tym: orzeczenia psychologiczno-penitencjarne, orzeczenia o niepełnosprawności albo o stopniu niepełnosprawności, opinie psychologiczne, oraz dokumentację medyczną)

W efekcie

  • RPO zakwestionował 45 proc. rozstrzygnięć sądowych: - wystąpił z 14 kasacjami (13 jest uwzględnionych) i  złożył 22 wystąpienia do prezesów sądów o wznowienie postepowania (18 spraw już zostało wznowionych)
  • skierował 25 wystąpień do władz (Premiera, Ministra Zdrowia, Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego, Dyrektora Generalnego Służby Więziennej, Rzecznika Praw Pacjentów, Dyrektora Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, Krajowej Rady Kuratorów, Komendanta Głównego Policji) w sprawie wykrytych problemów generalnych (tak zgłoszone postulaty są już częściowo realizowane)

Zmiany, jakich potrzebujemy, muszą być jednak głębsze. M.in.:

  • osoby chorujące psychicznie, w ostrej psychozie, nie mogą trafiać do więzienia;
  • musimy wyznaczyć, które szpitale psychiatryczne będą przyjmować osoby chorujące psychiczne, wobec których zastosowano areszt tymczasowy,
  • musimy zmienić tak przepisy, by móc leczyć w szpitalach psychiatrycznych tych skazanych, którzy chorują psychicznie, a w warunkach więziennych nie można już im pomóc,
  • policjanci muszą odnotowywać w notatkach służbowych np. to, że kontakt z daną osobą jest utrudniony;
  • prokuratorzy wykazywali większą wrażliwość i powoływali biegłych w przypadku wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego danej osoby,
  • sądy nie mogą ignorować przesłanek świadczących o tym, że dana osoba może mieć kłopot z  korzystaniem ze swoich praw (a zdarza się, że takim osobom nie zapewnia się obrońcy, mimo że jest to w ich przypadku obligatoryjne!), zapadają też wyroki nieuwzględniające możliwości skazanego do odbycia kary,
  • kuratorzy nie mogą wnioskować o umieszczenie w zakładzie karnym kogoś, kto nie zapłacił zasądzonej grzywny albo nie wykonał wskazanych w wyroku prac społecznie użytecznych – nie widząc tej osoby, a sąd nie sprawdza, czy taka osoba może w ogóle zasądzony wyrok wykonać,
  • funkcjonariusze Służby Więziennej nie mogą nie przekazywać ważnych informacji o osadzonym prokuratorom, sądom, sędziemu penitencjarnemu.
  • sędziowie penitencjarni muszą z większą wrażliwością reagować na sygnały, które skłaniałyby do podjęcia działań w ramach ich kompetencji (spotkania z osadzonymi, których sytuacja wymaga interwencji, wydawanie zaleceń Służbie Więziennej, wystąpienia z urzędu o przerwę w odbywaniu kary.
  • wszyscy: policjanci, prokuratorzy, sędziowie, kuratorzy, funkcjonariusze SW muszą się szkolić w tym zakresie.

Raport RPO zawarty jest w wydanej właśnie książce „Osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną w jednostkach penitencjarnych”. Wnioski z publikacji są tematem konferencji eksperckiej organizowanej 1 lutego w Biurze RPO w Warszawie.

Monografia, w której prześledzono poszczególne etapy postępowania karnego, od postępowania przygotowawczego do momentu wykonywania kary pozbawienia wolności, wskazuje na liczne niedociągnięcia organów stosujących prawo. Konferencja ma na celu próbę wypracowania skutecznych mechanizmów działania, które pozwolą zapobiegać sytuacjom przebywania w jednostkach penitencjarnych osób, które nie są w stanie zrozumieć celów kary i nie powinny w tym miejscu przebywać.

- Jak widać. reformowanie wymiaru sprawiedliwości to żmudny proces i nie sprowadza się on do jednej ustawy. Konieczne są dokladne analizy i dialog - bez tego nie uda się ani strwierdzić, jakie konkretnie rzeczy trzeba zmienić, ani wypracować pomysły zmian, które będą naprawde skuteczne - podkreślił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - Biuro RPO dysponuje wiedzą i wie, jak zbierać i analizować dane. Widać, jak bardzo nasza praca przydaje się, by takie sprawy załatwiać.

Rzecznik w sprawie zasad podawania leków dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach

Data: 2018-01-30
  • Brakuje przepisów, które jasno określałyby zasady podawania leków dzieciom w przedszkolach. To bardzo ważne w przypadku przedszkolaków z chorobami przewlekłymi.
  • Rzecznik pisze w tej sprawie do Ministra Zdrowia.

Do Rzecznika zwrócili się rodzice przedszkolaka z prośbą o interwencję oraz pomoc w wyjaśnieniu statusu dziecka z chorobą przewlekłą i sposobu zapewnienia takiemu dziecku bezpiecznych warunków pobytu i właściwej opieki w przedszkolu.

Dziecko ma stwierdzoną ciężką alergię pokarmową na orzechy i ryby, a także podejrzenie znacznej alergii na jad owadów. Zgodnie z zaleceniami lekarskimi, z uwagi na możliwość pojawienia się wstrząsu anafilaktycznego, dziecko powinno posiadać przy odpowiedni lek. Dotychczas rodzice dziecka dostarczali do przedszkola aktualne zaświadczenie od lekarza wraz z ich pisemnym upoważnieniem do podania jednorazowej dawki adrenaliny w momencie pojawienia się u dziecka wstrząsu anafilaktycznego. Wychowawcy zaś, na podstawie delegacji uprawnień rodzica na wychowawcę, zgadzali się na podanie leku w momencie ewentualnego wstrząsu.

W roku przedszkolnym 2017/2018 sytuacja uległa zmianie, bowiem wychowawcy odmówili delegowania uprawnień rodziców do wykonywania czynności związanych z opieką nad dzieckiem w zakresie podania leku. Rodzicie dziecka obawiają się zatem, że w sytuacji zagrożenia życia może dojść do sytuacji, że żaden z wychowawców nie poda leku ich dziecku.

RPO: zasady podawania dzieciom leków w przedszkolach należy uregulować

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich należy uregulować w przepisach zasady podawania leków czy wykonywania innych czynności dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach.

Na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia opublikowane zostały dotychczas jedynie komunikaty pt.: „Stanowisko w sprawie możliwości podawania leków dzieciom przez nauczycieli w szkole i przedszkolu” oraz „Uczeń przewlekle chory w szkole”. Nie są one źródłem prawa powszechnie obowiązującego, a jedynie źródłem pomocniczym. Z uwagi na brak powszechnie obowiązujących regulacji w tym zakresie, sytuacja dzieci z chorobą przewlekłą, które wymagają podawania leków różnymi drogami i technikami jest obecnie uzależniona wyłączenie od wewnętrznych zasad postępowania przyjętych przez przedszkola.

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się uregulować kwestię podawania leków czy wykonywania innych czynności dzieciom w szkołach w projekcie ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, niemniej jednak w projekcie tym pominięta została grupa dzieci w wieku przedszkolnym.

Zdaniem Rzecznika dotychczas wypracowane zasady, wynikające z komunikatu Ministerstwa Zdrowia pt.: „Stanowisko w sprawie możliwości podawania leków dzieciom przez nauczycieli w szkole i przedszkolu” oraz komunikatu pt.: „Uczeń przewlekle chory w szkole” powinny zostać przeniesione w niezmienionym kształcie na grunt projektu ustawy. Niezbędne bowiem jest zapewnienie w każdej szkole opieki zdrowotnej, realizowanej przez pielęgniarkę. Jej, w pierwszej kolejności przekazywane byłoby zalecenie lekarskie wraz z pisemnym upoważnieniem rodziców do podawania dziecku leków czy wykonywania innych czynności. W sytuacji zaś ewentualnej nieobecności pielęgniarki w szkole obowiązek podania leku bądź wykonania innej czynności ciążyłby na nauczycielu, który odbył w tym zakresie odpowiednie przeszkolenie, a także wyraził zgodę na wykonanie takiego zadania.

W ocenie Rzecznika zasadnym wydaje się rozważenie wprowadzenia opieki zdrowotnej, realizowanej przez pielęgniarkę w przedszkolach, zaś w kwestii zasad podawania leków czy wykonywania innych czynności zastosowanie analogicznych zasad, jakie zaproponowane zostały przez Rzecznika powyżej w odniesieniu do dzieci w wieku szkolnym.

Niezagwarantowanie dzieciom w przedszkolach opieki w omawianym powyżej zakresie, może stanowić naruszenie prawa do równego dostępu do edukacji, bowiem pozbawia tę grupę dzieci możliwości uczęszczania do przedszkola ze względu na ich niepełnosprawność.

Rzecznik zwrócił się Ministra Zdrowia z prośbą o analizę problemu i zajęcie stanowiska w sprawie, a także o uwzględnienie powyższych uwag w trakcie prac legislacyjnych nad projektem ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym (projekt z dnia 19 września 2017 r.).

54 rekomendacje z I Kongresu Praw Obywatelskich

Data: 2018-01-08
  • 54 rekomendacje I Kongresu Praw Obywatelskich to lista zadań do wykonania dla Rzecznika Praw Obywatelskich i społeczeństwa obywatelskiego.
  • Kongres zgromadził w grudniu 2017 r. ponad 1500 uczestników na 37 panelach współorganizowanych przez organizacje pozarządowe.
  • Konkretne rekomendacje Kongresu dotyczą edukacji i obywatelskiego upodmiotowienia, praw obywateli w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości, zdrowia, pracy, domu, miejsca Polski w Europie.
  • Następny Kongres Praw Obywatelskich odbędzie się  7 i 8 grudnia 2018 r. W stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

- Pierwszy Kongres Praw Obywatelskich był wydarzeniem bez precedensu – mówił dziennikarzom na konferencji prasowej 8 stycznia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - W ciągu miesiąca od zakończenia Kongresu powstały konkretne rekomendacje, które będą dla RPO inspiracją w pracy, zostaną przekazane ministerstwom i instytucjom centralnym oraz partiom politycznym, a Rzecznik wykorzysta je też  w toku spotkań regionalnych (ludzie chcą rozmawiać o konkretach!)

Relacje, dokumenty, nagrania dyskusji i dokumentacja fotograficzna z Kongresu dostępne są na portalu kongresu (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo).

- Następny Kongres odbędzie się  7 i 8 grudnia 2018 r.- zapowiedział  Adam Bodnar. Przypomniał, że odbędzie się to nie tylko w stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Kongres Praw Obywatelskich to była świetna okazja do dyskusji o współczesnej Polsce, o problemach, które są do rozwiązania, o znaczeniu Konstytucji w naszym codziennym życiu.

Kongres pokazał, że prawa i wolności obywatelskie oraz wartości konstytucyjne przenikają nasze codzienne życie. Praktycznie nie ma dziedziny życia społecznego, o której można by rozmawiać bez uwzględnienia kontekstu ochrony praw obywatelskich.

Kongres został zorganizowany we współpracy z OBWE ODIHR. Biuro ODIHR od lat wspiera krajowe instytucje praw człowieka. Był to zaszczyt dla nas, że mogliśmy z ODIHR współpracować.

Ale Kongres był wysiłkiem nie tylko Biura RPO, ale także kilku organizacji pozarządowych, które z nami współpracowały i które mogły w jego ramach przeprowadzić istotne panele (np. ClientEarth – konsultacje w kwestii ochrony środowiska, Panoptykon – wdrożenie dyrektywy policyjnej, HFPC – prawo do obrony w sprawach karnych, "Więź" o chrześcijańskiej perspektywie praw człowieka). Kongres odgrywa ważną rolę integracyjną!

- Naszym celem jest to, by Kongres stał się żywym ośrodkiem myśli i dyskusji obywatelskiej, głębszej refleksji na kluczowe tematy. Tak postrzegam bowiem rolę Rzecznika Praw Obywatelskich – nie może się on ograniczać do bieżących interwencji, wystąpień i wniosków, ale inicjować dyskusję tam, gdzie tylko ona może doprowadzić do sensownych efektów – powiedział RPO.

Rzecznik zwrócił uwagę na kilka postulatów generalnych wypracowanych w trakcie Kongresu, na znaczenie:

  • wartości konstytucyjnych, przejrzystości debaty publicznej i narzędzi pozwalających obywatelom kontrolować rządzących
  • edukacji obywatelskiej, znajomości konstytucji i praw i wartości obywatelskich prowadzi do upodmiotowienia obywateli
  • samoorganizacji społecznej. To od niej w wielu przypadkach zacznie się realne rozwiązywanie problemów. Doskonale to widać w samorządach, czy w sprawach ochrony zdrowia psychicznego (w zeszłym roku to właśnie społecznych Kongres Zdrowia Psychicznego podjął prace nad kluczowymi zagadnieniami w tej dziedzinie)

Przedstawiając rekomendacje szczegółowe RPO podkreślił znaczenie rekomendacji dotyczących pracy i wymiaru sprawiedliwości

Najważniejsze wnioski Kongresu Praw Obywatelskich - wprowadzenie

Nasze państwo wymaga zmian, ale nie poprzez likwidację trójpodziału władz czy upolitycznienie instytucji publicznych, lecz przez rozwiązywanie tysięcy mniejszych spraw – związanych z konkretnym problemem, środowiskiem, potrzebą społeczną.

Obywatele mają coraz mniej możliwości i narzędzi do kontroli poczynań władzy na różnych szczeblach. Tym samym życie publiczne staje się mniej przejrzyste. Wskazując na konkretne przykłady, uczestnicy Kongresu postulowali rozwiązania, które służyłyby budowaniu państwa partnerskiego, przyjaznego, szanującego podmiotowość jednostki.

Jedną z naszych największych bolączek staje się zamieranie dialogu społecznego. Odwrócenie tego trendu będzie miało kluczowe znaczenie dla losów demokracji i praw człowieka w naszym kraju.

Kongres jednoznacznie wskazał na edukację jako podstawę rozwoju obywatelskiego. Podstawą powinna być znajomość Konstytucji (patriotyzm konstytucyjny), ale w praktyce chodziłoby też to, aby każdy uczeń, pracownik czy senior, każdy specjalista i zarządzający, znał konkretne prawa obywatelskie i wiedział, jak je zastosować w różnych sytuacjach życiowych.

Wielką przyszłość ma samoorganizacja społeczna. Są ogromne pokłady spraw, w których obywatele mogą wspólnie pomóc sobie sami. Zwłaszcza na szczeblu lokalnym, w środowiskach zamieszkania, ale i w korporacjach zawodowych.

Niezależnie od znaczenia merytorycznego Kongres odgrywa ważną rolę integracyjną, tworząc platformę wymiany myśli i doświadczeń dla zatroskanych stanem ochrony praw obywatelskich w naszym kraju.

REKOMENDACJE I KONGRESU PRAW OBYWATELSKICH

Prawo a wiedza i edukacja

Edukacja

Dyskusja o poziomie wiedzy społeczeństwa na temat praw obywatelskich uświadamia nam, jak wielkie są potrzeby edukacyjne w tym zakresie. Często bowiem bywamy „nierealistycznymi optymistami” – czyli jesteśmy przekonani, że łamanie praw obywatelskich, choćby opisywane w mediach, nas nie dotyczy i nigdy nam się nie przydarzy, stąd postrzegamy problem jako abstrakcyjny.

  1. Musimy uczyć (się) o prawach człowieka i obywatela od najmłodszych lat. Nie tylko na lekcjach wychowawczych. Ważne jest, aby wskazywać na praktyczne zastosowanie wykładanych treści w nawiązaniu do praw człowieka. Np. nauka o człowieku, jego organizmie, potrzebach i możliwościach nie powinna być przekazywana w oderwaniu od jego praw z tego wynikających.
  2. Aby poprawić komunikację dotyczącą praw człowieka, powinniśmy używać także języka wolnego od uprzedzeń, jasnego, najlepiej w oparciu o przykład konkretnej osoby, indywidualną historię – tak by ukazać utylitarny (praktyczny) charakter praw człowieka.
  3. Edukacja obywatelska to zadanie nie tylko dla szkoły, ale także dla przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Ważna jest edukacja samych nauczycieli, po to aby stale się rozwijali i poszukiwali nowych sposobów na komunikację z młodzieżą (współczesna demokracja nie traktuje po partnersku młodych ludzi, nie kieruje do nich przekazu, nie zauważa, co jest dla nich ważne. Traktuje ich jak biernych odbiorców decyzji, a nie nowych, aktywnych liderów z aspiracjami). Dobrym sposobem jest także angażowanie w kampanie społeczne osób publicznych, które przyciągną uwagę tych, którzy na co dzień są niezainteresowani tematem.
  4. Edukacja powinna uwrażliwiać na prawa innych (zwłaszcza słabszych). Musimy wszyscy lepiej poznać prawo antydyskryminacyjne. Dotyczy to także sędziów i profesjonalnych pełnomocników reprezentujących osoby dyskryminowane.
  5. Osoby wykonujące zawody, w których można się zetknąć z ofiarami przemocy domowej, muszą się uczyć sposobów zapobiegania oraz wykrywania aktów przemocy, a także tematów dotyczących równości kobiet i mężczyzn. Proces ich edukacji musi pozwalać na  zrozumienie potrzeb i praw ofiar przemocy oraz tego, jak zapobiegać wtórnej wiktymizacji i ograniczyć jej wpływ na dzieci.
  6. Należy wspierać edukację seksualną, w ramach której przekazywana jest wiedza na temat zachowań asertywnych, tego jak zaakceptować i zrozumieć własną seksualność, jak wyrażać swoje uczucia, jak budować związki oparte na odpowiedzialności i miłości, czy też jak chronić się przed niechcianą ciążą oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową.
  7. Włączenie imigrantów do życia społecznego wymaga działań edukacyjnych kierowanych do przybyszy, ale także edukacji antydyskryminacyjnej dla wszystkich uczniów.

Pomoc w trudnych sytuacjach, w tym pomoc prawna

Mądra wspólnota wie, jak ważne dla jej rozwoju i sukcesu jest to, aby obywatele potrafili korzystać ze swoich praw. Dlatego warto ich w tym wspierać. Nie może się to jednak ograniczać wyłącznie do płatnej pomocy pełnomocników prawnych.

8.   Zacznijmy od poprawy obowiązującej od dwóch lat ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, a zmiany te powinny wyjść poza to, co proponuje Prezydent. Wyłącznym kryterium uprawniającym do bezpłatnej pomocy prawnej powinien być dochód. Do ustalenia pozostaje sposób jego skutecznej weryfikacji.

9.   Potrzebujemy też doradztwa rodzinnego czy psychologicznego (korzystanie z praw nie ogranicza się bowiem tylko do czynności prawnych) – a takiej pomocy nie mogą zapewnić prawnicy, lecz organizacje pozarządowe.

10.   Niezbędne jest wsparcie prawne dla organizacji pozarządowych działających na poziomie lokalnym. Warto dzielić się doświadczeniami. Pokazywać, że przynoszą one korzyści dla obu stron.

Prawo i wymiar sprawiedliwości

Prawo do obrony

11.   Dziś w postępowaniu przygotowawczym kontakt adwokata z zatrzymanym w praktyce napotyka na mur niemożności. Konieczne jest faktyczne zagwarantowanie tego prawa.

12.   Należy przykładać większą wagę do informowania uczestników postępowań o przysługujących im prawach.

13.   Pełnomocnicy prawni wskazują też, że w praktyce utrudniony jest również dostęp do akt. Zwłaszcza w przypadku tymczasowego aresztowania nie ma dostępu do wszystkich dowodów. „Praktyka jest taka, że stykamy się z prokuratorem, który mówi, że bardzo chętnie by wszystko pokazał, ale nie ma. Sąd bez zgody prokuratora nie przekaże akt. Między istnieniem przepisu a jego realnym wykonaniem mija okres kilku dni czy tygodni. To powoduje, że nie ma równości broni”.

14.   Konieczne jest dopilnowanie, by planowane zmiany prawa procesowego nie doprowadziły do tego, że postawienie w stan podejrzenia czy oskarżenia będzie de facto eliminowało człowieka z normalnego życia, bo nie będzie żadnej kontroli nad działaniem prokuratury ani limitu trwania postępowania przygotowawczego (czy nie powinno być zażalenia do sądu, który skontrolowałby, czy istnieją podstawy, by kogoś nazywać podejrzanym?).

15.   Do realizacji praw obywatelskich, zwłaszcza związanych z ochroną prywatności, wolnością wypowiedzi, ale także prawem do życia w bezpiecznym państwie konieczne jest pilne uregulowanie zasad nadzoru nad służbami zajmującymi się walką z przestępczością i gromadzącymi w tym celu różne informacje (w tym dane osobowe).

Prawo do sądu

16.  Sądy muszą działać w sposób przejrzysty i zrozumiały. Sędziowie nie powinni koncentrować się jedynie na „załatwianiu spraw” i dążeniu do awansu, ale również na lepszej komunikacji ze wszystkimi stronami procesu sądowego.

17.  Na poziomie centralnym władza sądownicza w Polsce powinna zostać ukształtowana w sposób bardziej otwarty (chodzi o stworzenie obywatelom możliwości przyglądania się codziennej pracy sądów).

18.  Sądy powinny co roku organizować spotkania, w czasie których ludzie mogliby dowiedzieć się, czym zajmowali się sędziowie.

19.  Sędziowie powinni też nauczyć się reagować na każde negatywne zachowanie przedstawicieli swojego środowiska. Postępowania dyscyplinarne powinny być inicjowane wobec sędziów, których zachowania budzą wątpliwości, ponieważ nawet pojedyncze incydenty mogą wpłynąć na opinię o całej społeczności sędziowskiej.

20.   Nie można ustawać w walce o ochronę wspólnych konstytucyjnych wartości, w tym o niezależne sądownictwo. Aby bronić demokracji – której niezbędnym elementem są wolne od wpływów politycznych sądy –trzeba zaangażowania, pasji i odwagi cywilnej każdego obywatela.

21.   Sędziowie powinni spłacać dług wobec obywateli wykazując się odwagą w bezstronnym rozpoznaniu spraw sądowych, szczególnie w obecnym trudnym czasie, w którym politycy chcą wpływać na ich niezależność (nawet gdyby nie było pisanej Konstytucji, to w sędziowskich umysłach może być coś, co nazwiemy konstytucyjnym myśleniem w kategorii gwarancji obywatelskich, praw i wolności człowieka i obywatela). My wszyscy jako obywatele powinniśmy natomiast mieć odwagę bronić wartości konstytucyjnych, do których należy niezależny wymiar sprawiedliwości.

Więcej praw

22.   Powinniśmy wmocnić środki ochrony prawnej przed dyskryminacją uwzględniając, że konstytucja zakazuje dyskryminacji z jakichkolwiek przyczyn. Ochrona ze względu na wszystkie przesłanki dyskryminacji powinna być taka sama.

23.   Projekt ustawy o ochronie danych osobowych przygotowany w Ministerstwie Cyfryzacji (wersja z października 2017 r.) wymaga dyskusji, bowiem rozwiązania w nim zaproponowane odnośnie do przyszłego organu ochrony danych osobowych nie gwarantują niezależności.

24.   Brakuje nam w Konstytucji obywatelskiego prawa dostępu do internetu i mediów społecznościowych (ostatnio uznanego przez sądy amerykańskie). Internet jest na tyle ważną społecznie przestrzenią, że prawo swobodnego dostępu do tego medium powinno być szeroko aprobowane. Powszechny dostęp do informacji i możliwość jej rozpowszechniania powinny być jednak uregulowane w sposób proporcjonalny, bez naruszania innych praw.

Zdrowie, praca, dom

Zdrowie

25.   W edukacji lekarzy większy nacisk należy położyć na prawa pacjenta.

26.   Musimy wprowadzić i rozpowszechnić standardowe formularze zgody na zabieg medyczny. Kluczowa w nich jest szeroka i zrozumiała informacja o zabiegu, w tym o jego potencjalnych niekorzystnych następstwach.

27.   Konieczne jest wsparcie państwa dla opiekunów rodzinnych, ze szczególnym uwzględnieniem osób, które opiekują się chorymi nieposiadającymi orzeczenia o stopniu niepełnosprawności (m.in. Kongres wskazał na potrzebę stworzenia karty opiekuna rodzinnego, dzięki której miałby on m.in. prawo do szybszego dostępu do lekarza).

28.   Rozwój genetyki stawia nowe wyzwania bioetyczne. Potrzebujemy ustawy o wykonywaniu testów genetycznych właściwie chroniącej prawa osób badanych, a także osób, których wynik badania może dotyczyć (czyli także krewnych dawcy materiału genetycznego). Musimy podjąć wysiłek powszechnej edukacji w sprawach testów genetycznych (dziś pacjenci nie rozumieją wielu informacji przekazywanych w tej dziedzinie przez lekarzy).

29.   Musimy wprowadzić środowiskowy model ochrony zdrowia psychicznego. Jest to bowiem najlepszy model opieki psychiatrycznej: pomoc osobom w kryzysie jest świadczona przede wszystkim blisko domu, a nie w zamkniętych szpitalach psychiatrycznych.

30.   Ważne jest wspieranie inicjatyw osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego i chorujących psychicznie. Musimy się nauczyć, jak ważne role mają oni do odegrania: członka grupy samopomocowej, doradcy telefonicznego, działacza społecznego, przyjaciela, pełnoprawnego członka rodziny, towarzysza w zdrowieniu.

31.   Instytucja ubezwłasnowolniona powinna zostać zniesiona i zastąpiona elastycznym, szerokim systemem wsparcia.

32.   Osoby starsze muszą mieć prawo do starzenia się u siebie, w swoim miejscu zamieszkania, muszą mieć zagwarantowane prawo do decydowania o sobie. Konieczne jest prowadzenie kompleksowych, skoordynowanych działań, uwzględniających przy tym indywidualne potrzeby seniora, co będzie także alternatywą dla opieki w domu pomocy społecznej. Do pracy nad tym zobowiązane są władze centralne i lokalne, a także wszystkie instytucje i organizacje społeczne, które zajmują się prawami osób starszych.

Praca

33.   Do zadań państwa należą działania, które doprowadzą do pogłębienia społecznego wymiaru pracy i będą przeciwdziałały przedmiotowemu traktowaniu pracowników. Bez tego nie uda się zwiększyć innowacyjności polskiej pracy.

34.   Przy reformowaniu prawa pracy konieczny wydaje się powrót do idei zakładu pracy pojmowanego jako wspólnoty osób. Barierami, które musimy pokonać, są także niskie płace oraz dominujący styl kierowania pracownikami.

35.   Niezbędne są modyfikacje systemu emerytalnego oraz wydłużanie karier zawodowych. Procesy demograficzne już w najbliższych latach mogą doprowadzić do obniżenia wysokości wypłacanych emerytur. Mogą też zagrozić możliwości finansowania rosnących wydatków emerytalnych. Zmiany muszą mieć charakter kompleksowy i dotyczyć zarówno zmian konstrukcyjnych (nowe filary), jak i parametrycznych (staż ubezpieczenia, wiek emerytalny). Realność tych zmian musi być wypracowana w toku debaty o charakterze społecznym.

Prawo do mieszkania

36.      Państwo musi konsekwentnie realizować programy taniego budownictwa. Bez wystarczającej liczby mieszkań nie da się osiągnąć stanu równowagi w zakresie ochrony praw zarówno właścicieli mieszkań (wynajmujących), jak i lokatorów.

37.   Dalej trzeba prowadzić prace nad zasadniczą zmianą ustawy o ochronie praw lokatorów, w tym nad zapewnieniem gminom możliwości bardziej elastycznego gospodarowania zasobami mieszkań komunalnych.

38.   Utrata pracy za granicą łatwo może prowadzić do bezdomności. Problemem bezdomności Polaków za granicą trzeba się zajmować systemowo, a nie incydentalnie. Musimy wpływać na zmiany w prawie wspólnotowym (unijnym) w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą. Trzeba zwiększać środki na wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”, zwiększać liczebność służb konsularnych w krajach UE, tworzyć „domy polskie” dla bezdomnych Polaków za granicą.

Ochrona środowiska (partycypacja, konsultacje, procedury).

39.   Uciążliwe inwestycje blisko domostw i osiedli to coraz bardziej poważny problem. Ludzie mają prawo zabierać głos w tych sprawach, ale nie robią tego często dlatego, że nie znają swoich praw. Musimy nauczyć się korzystać z praw wynikających z Konwencji Aarhus (gwarantuje ona prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska). Organy władzy publicznej powinny bezpośrednio stosować przepisy Konwencji z Aarhus.

40.   Trzeba zmienić przepisy tak, by zatwierdzenie planu urządzenia lasu następowało w formie decyzji administracyjnej, co pozwoliłoby organizacjom ekologicznym na zaskarżanie takich rozstrzygnięć. Gospodarowanie lasem nie może być tylko sprawą wewnętrzną jego właściciela, bowiem jest to dobro wspólne wszystkich (por. postanowienie NSA z dnia 17 października 2017 r., sygn. II OSK 2336/17).

 

Osoby pozbawione wolności

41.   Musimy zadbać o wprowadzenie skutecznych mechanizmów chroniących przed stosowaniem tortur w miejscach detencji.

42.   Zatrzymany od pierwszych chwil musi mieć dostęp do obrońcy. Dotyczy to zwłaszcza osób, których nie stać na obrońcę z wyboru. Potrzebne są rzetelne badania medyczne każdej osoby zatrzymanej, trzeba zagwarantować prawo do bezzwłocznego poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu.

43.   Nie możemy akceptować zachowań noszących znamiona tortur – do tego potrzebna jest edukacja społeczna. 

44.   Prawo musi jasno wskazywać, czym jest przestępstwo tortur (teraz polskie prawo zna takie pojęcie tylko w przypadku jeńców wojennych). Żadna sytuacja nie może uzasadniać stosowania tortur.

45.   W przypadku stwierdzenia tortur trzeba wprowadzać nadzór parlamentarny nad działaniem służb, w których do takiego przypadku doszło. Jest to skuteczny sposób oddziaływania na osoby nadzorujące miejsca detencji, i ważny element edukacji (także osób odpowiedzialnych za tworzenie prawa).

46.   Musimy wprowadzić efektywny system identyfikacji ofiar tortur wśród cudzoziemców szukających w Polsce ochrony międzynarodowej. Wciąż do polskich strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców kierowane są osoby, które w swoim kraju doświadczyły tortur. Jest to niezgodne z polskim prawem. Umieszczanie takich osób w miejscach detencji powoduje kolejne traumy, nie pozwala też na niesienie odpowiedniej pomocy psychologicznej.

Sytuacja osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną w jednostkach penitencjarnych

47.   Musimy nauczyć służby, by reagowały na niepokojące sygnały w zachowaniu zatrzymanego, tymczasowo aresztowanego, skazanego. Chodzi o sygnały, które mogą wskazywać na niepełnosprawność intelektualną lub psychiczną.

48.   Osoba skazana lub tymczasowo aresztowana, u której stwierdzono chorobę psychiczną, powinna być niezwłocznie przeniesiona do szpitala psychiatrycznego. W przywięziennych szpitalach psychiatrycznych dostępna jest tylko farmakoterapia – nie ma psychoterapii czy terapii warsztatowej.

Polska i Europa

49.   Potrzeba jest nam wspólnota oparta na wartościach. Politycy nie zawsze potrafią o tym rozmawiać, ale Unia Europejska zbudowana jest właśnie na wartościach, na kulturze judeochrześcijańskiej. Rozważna polityka polega na tym, że nie wstydzimy się ani pragmatyzmu, ani wartości. Zamiast zamykać się, spróbujmy realizować ideał gościnności.

50.   Nie możemy odgradzać się od innych. Społeczeństwo, które się zamyka i pogrąża w „naszości”, zagraża istnieniu wspólnoty – w takiej społeczności trzeba ciągle wskazywać kozła ofiarnego (tego, kto nie jest dostatecznie „patriotyczny”, nie dość „narodowy”, nie dość „nasz”).

51.   W ramach solidarnej polityki migracyjnej z Unią Europejską i przyjęcia przez Polskę uchodźców, którzy już dotarli do Europy, pożądanym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie takiej polityki migracyjnej, która zakładałaby przyjęcie z góry określonej liczby uchodźców, którym Polska będzie w stanie zapewnić realną pomoc. Państwo wyrażając zgodę na pobyt uchodźców bierze odpowiedzialność za te osoby w zakresie uzyskania dostępu do edukacji, pracy czy wdrożenia w proces integracji. Należy zatem przyjąć tylu uchodźców, dla ilu Polska będzie w stanie przygotować kompleksową ofertę pomocy i integracji. Wówczas migranci będą mogli wykorzystać w pełni swój potencjał, także z korzyścią dla Polski.

Europejska Konwencja Praw Człowieka

52.   Niewiele wiemy o orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz). Nawet sędziowie sądów powszechnych i administracyjnych wydając wyroki rzadko powołują się na orzeczenia Trybunału. Tymczasem znaczenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie ogranicza się jedynie do poziomu międzynarodowego. Europejski Trybunał Praw Człowieka funkcjonować może dobrze tylko wtedy, gdy większość naruszeń praw człowieka już na poziomie krajowym zostanie udaremniona lub skorygowana. Dlatego też pożądane jest upowszechnianie wiedzy o Konwencji i orzecznictwie ETPCz.

53.   Warto przypominać o pierwszeństwie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wobec prawa krajowego i możliwości jej bezpośredniego stosowania w przypadku niezgodności przepisów krajowych z Konwencją.

54.   Konieczne jest też monitorowanie wykonywania wyroków ETPC przez Polskę, zarówno w kontekście systemowym (realizacja rekomendacji wynikających ze spraw nie tylko przeciwko Polsce, ale tych, z którymi wystąpili obywatele innych krajów), jak i indywidualnym (wypłacanie odszkodowań Polakom, którzy wygrali swoje sprawy).

Odpowiedź Ministra Zdrowia w sprawie maksymalnych norm czasu pracy dla personelu medycznego

Data: 2017-12-29
  • Część lekarzy zdecydowała się wypowiedzieć tzw. klauzulę op-out pozwalającą na pracę powyżej 48 godzin tygodniowo. Niewystarczająca obsada lekarska może prowadzić do zamknięcia niektórych oddziałów.
  • Rzecznik od dawna alarmował, że nierozwiązany problem czasu pracy lekarzy stanowi zagrożenie zarówno dla pacjentów, jak i dla samych medyków – w ubiegłym roku dwoje lekarzy zmarło w trakcie wielogodzinnego dyżuru.
  • Jednak zdaniem Ministra Zdrowia obecnie nie można zrezygnować z elastycznego sposobu zatrudniania lekarzy.

Powszechnie wiadomo, że lekarze wykonują zawód nie tylko na podstawie umowy o pracę, ale też w oparciu o umowy cywilne i indywidualną praktykę. Dlatego  Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia w sprawie maksymalnych norm czasu pracy personelu medycznego. Przypomina w piśmie o dwóch tragicznych zgonach lekarzy w miejscu pracy: we Włoszczowej i w Jaśle.

Analizując problem, Rzecznik szczególną uwagę zwrócił na różne formy prawne w jakich lekarze wykonują zawód. Wskazał, że ze względu na powszechną wieloetatowość i łączenie etatu z umowami cywilnymi u pracujących medyków zasadne jest określenie maksymalnych norm czasu pracy w danym okresie rozliczeniowym, bez względu na formę prawną jej świadczenia.

RPO zwrócił uwagę na szczególnie trudną sytuację lekarzy pracujących w szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR) i Centrach Urazowych (CU). To miejsca, gdzie ustalenie maksymalnych norm czasu pracy mogłoby wpłynąć na bezpieczeństwo pacjentów i lekarzy.

Rzecznik przychylił się też do postulatów prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej w sprawie nadmiernego wykorzystywania tzw. klauzuli „opt-out” w celu zapewnienia obsady lekarskiej na nocnych dyżurach. Korzystanie z tej klauzuli pozwala lekarzowi na świadczenie pracy w wymiarze przekraczającym przeciętnie 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym. RPO podkreślił, że wieloletnie nawarstwianie się przekroczeń tygodniowych norm czasu pracy negatywnie wpływa na stan zdrowia dyżurujących lekarzy.

RPO zwrócił się do Ministra Zdrowia o wskazanie, jakie działania podejmuje w celu zmiany istniejącego stanu rzeczy.

W odpowiedzi Minister stwierdził, że przyczyną nadmiernego wydłużania czasu pracy lekarzy są nie tyle niewystarczające zabezpieczenia zawarte w przepisach prawa, ale przede wszystkim deficyt kadr medycznych. Ministerstwo Zdrowia podejmuje systematycznie działania zmierzające do zwiększenia liczby personelu medycznego w Polsce, jednak z uwagi na tok nabywania wiedzy i umiejętności, efekty tych działań przyniosą odczuwalną poprawę sytuacji kadrowej dopiero w perspektywie najbliższych lat. Stąd też, w celu sprostania wymaganiom w zakresie jakości oraz dostępności do świadczeń zdrowotnych na poziomie porównywalnym do tego w rozwiniętych krajach europejskich, istnieje potrzeba zapewnienia dopuszczalności elastycznego kształtowania stosunków prawnych, na podstawie których lekarze oraz pozostali pracownicy wykonujący zawody medyczne świadczą pracę w podmiotach leczniczych.

Ponadto Minister poinformował, że 8 czerwca 2017 r. uchwalona została ustawa o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego pracowników wykonujących zawody medyczne zatrudnionych w podmiotach leczniczych (Dz. U. poz. 1473), na mocy której w okresie od dnia 1 lipca 2017 r. do dnia 31 grudnia 2021 r. podmioty lecznicze w drodze corocznych rozmów ze związkami zawodowymi będą ustalać wysokość stopniowego wzrostu wynagrodzeń zasadniczych pracowników wykonujących zawody medyczne, z uwzględnieniem minimalnych wymogów określonych w ustawie.

Minister Zdrowia zdecydował przy tym, że lekarze kwalifikowani na rezydenturę w dziedzinach: chirurgia ogólna, choroby wewnętrzne, kardiologia dziecięca, ortodoncja, psychiatria oraz w 15 dziedzinach uznanych za priorytetowe, otrzymają wynagrodzenia zasadnicze wyższe o co najmniej 1168 zł niż ustalone dla lekarza odbywającego specjalizację w zwykłej dziedzinie medycyny.

Wedle zapewnień Ministra resort zdrowia podejmuje stałe działania mające na celu zwiększanie liczby personelu medycznego w Polsce, w szczególności lekarzy specjalistów w poszczególnych dziedzinach medycyny. Działania te, poza zwiększaniem limitów przyjęć na kierunki lekarski i lekarsko dentystyczny i zmian w kierunku zapewnienia innowacyjnego kształcenia symulacyjnego w dziedzinach klinicznych, zmierzają do wprowadzenia korzystnych zmian w systemie odbywania stażu podyplomowego oraz kształcenia specjalizacyjnego.

V.7014.29.2016

Uwagi RPO do planowanych zmian w ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii

Data: 2017-12-22
  • Ministerstwo Zdrowia chce zmienić przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii z 2005 r., tak by można było szybciej reagować na nowe substancje pojawiające się na rynku (w szczególności tzw. „dopalacze”)
  • Kary za produkcję narkotyków mają być wyższe (nie do 3, ale do 5 lat pozbawienia wolności)
  • RPO pokazuje w swoich uwagach, jak poprawić projekt, by zawsze było jasne, co i od kiedy podlega karze

Projekt – pisze do wiceministra zdrowia Zbigniewa J. Króla rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar (II.510.992.2017) – ma na celu zrównanie nowych substancji psychoaktywnych (art. 4 pkt 11a ustawy) ze statusem substancji psychotropowych (art. 4 pkt 25) i środków odurzających (art. 4 pkt 26). Wykaz wszystkich tych substancji nie będzie się znajdował w załączniku do samej ustawy, ale w rozporządzeniu Ministra Zdrowia, które można łatwiej i szybciej zaktualizować.

To znaczy, że od tego, co jest napisanie w rozporządzeniu, zależeć będzie zakres odpowiedzialności karnej obywateli. A jeśli tak, to – zauważa RPO - trzeba się upewnić, że realizując pożądany cel nie naruszymy fundamentalnej zasady „nie ma przestępstwa bez ustawy maksymalnie dokładnie określającej przestępstwo” (nullum crimen sine lege certa). Wynika ona z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP.

Czy wykazy zakazanych substancji będą zrozumiałe i łatwo dostępne?

Rzecznik Praw Obywatelskich zauważa, że generalne przesłanki konstytucyjności projekt spełnia w tym zakresie. W ustawie będzie bowiem napisane, jakie zachowania podlegają karze (w art. 53–64). Rozporządzenie będzie jedynie wskazywać, w przypadku jakich środków i substancji zachowania te będą karane.

Chodzi jednak o to, jak to rozporządzenie opisze te środki i substancje  - powinno to być zrobione precyzyjnie, a czas wejścia w życie nowych wykazów w kolejnych rozporządzeniach (tzw. vacatio legis) musi być na tyle długi, by obywatele mieli szansę dowiedzieć się, co będzie podlegało karaniu i mieć odpowiedni czas na dostosowanie się .  Zasadne wydaje się rozważenie umieszczenia aktualizowanej listy środków odurzających, substancji psychotropowych i nowych substancji psychoaktywnych w widocznym miejscu na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia.

Jakie kary za wytwarzanie narkotyków?

Projekt przewiduje zaostrzenie kary z 3 do 5 lat za nielegalne wytwarzanie, przerabianie i przetwarzanie narkotyków (przestępstwo art. 53 ust. 1 ustawy). Uzasadnienie projektu nie wskazuje jednak na przyczyny tej zmiany. To powinno być wyjaśnione, bo jeśli kara ma być wyższa, powinno być wiadomo, dlaczego ustawodawca tak uważa, jaki cel chce osiągnąć – inaczej nie da się sprawdzić, czy cel został zrealizowany, czy też trzeba poszukać innych rozwiązań.

Na koniec RPO zauważa, że wszystkie te planowane zmiany miałyby wejść w życie 30 dni od publikacji nowelizacji w Dzienniku Ustaw.  To jednak za mało czasu, by obywatele zdążyli się dostosować do zmian wprowadzających odpowiedzialność karną za czyny, które obecnie w ogóle nie podlegają karze, albo są zagrożone jedynie grzywną administracyjną.

RPO zgłasza te uwagi wykonując swoje ustawowe zadania stania na straży praw i wolności obywateli w kontaktach z instytucjami państwa.

Jak rząd chce zagwarantować ludziom dostęp do służby zdrowia w związku z przewidywanym drastycznym niedoborem lekarzy?

Data: 2017-12-22
  • RPO alarmuje w sprawie narastającego niedoboru lekarzy
  • Do tej pory godzili się oni na pracę ponad siły. Jednak teraz wypowiadają zgody na to. To kolejny etap zwracania uwagi na skalę problemu niedofinansowania służby zdrowia - po jesiennym proteście głodowym lekarzy-rezydentów.
  • Sytuacja jest na tyle groźna dla pacjentów, że rząd nie może się ograniczać do jej monitorowania.
  • Najważniejsze zdaniem RPO jest podjęcie dialogu z lekarzami.

"Uważam, że obecna sytuacja związana z niedoborem lekarzy i prowadzoną akcją protestacyjną wymaga podjęcia przez władze publiczne nadzwyczajnych działań w celu zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom oraz lekarzom. Sytuacja ta wymaga dialogu ze środowiskiem medycznym oraz wspólnego poszukiwania rozwiązań, które w realny sposób doprowadzą do rozwiązania sygnalizowanych problemów oraz naprawy systemu opieki zdrowotnej" – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w oficjalnym wystąpieniu ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła (V.7010.98.2017)

Przypomina,  że problem ten sygnalizował już, m.in. w kontekście przestrzegania norm czasu pracy lekarzy i dyżurów lekarskich[1] oraz niedoboru lekarzy i braku systemu zatrudnienia lekarzy cudzoziemców w Polsce[2].

Rosnące zapotrzebowanie na pracę lekarzy, wynikające m.in. z procesów demograficznych, rozwoju medycyny oraz wzrastających oczekiwań pacjentów, nie jest rekompensowane przez właściwy wzrost nakładów na leczenie i wzrost liczebności lekarzy.

To, że podmioty lecznicze muszą zapewnić dużą liczbę świadczeń, a świadczenia te nie są dostatecznie finansowane i do tego brakuje kadr, prowadzi do sytuacji, w której lekarze są obciążani nadmiernie dużą liczbą zadań i zmuszani do notorycznego przekraczania norm czasu pracy. A przepracowani lekarze stanowią zagrożenie nie tylko dla siebie, ale i dla swoich pacjentów.

Służba zdrowia działa tylko dlatego, że lekarze godzą się na dłuższą pracę

Polskie prawo zezwala lekarzom na to, by przekraczali średniotygodniowej maksymalnej normy czasu pracy wynoszącej 48 godzin na tydzień (muszą tylko podpisać tzw. klauzulę opt-out)[3].

Zgoda ta wprawdzie jest dobrowolna, ale troska o pacjentów oraz oczekiwania pracodawców prowadzących szpitale sprawia, że na lekarzach ciąży silna presja na podpisywanie zgody na pracę w warunkach, które niewątpliwie są szkodliwe dla ich zdrowia oraz bezpieczeństwa pacjentów (klauzula opt-out jest wykorzystywana głównie w celu zapewnienia należytej obsady dyżurów lekarskich w godzinach nocnych).

W myśl art. 96 ust. 6 ustawy o działalności leczniczej, pracownik może cofnąć zgodę na pracę w wymiarze przekraczającym 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym, informując o tym pracodawcę na piśmie, z zachowaniem miesięcznego okresu wypowiedzenia.

Lekarze nie chcą już dłużej akceptować tej sytuacji: wypowiadają klauzule opt-out

Teraz jednak lekarze prowadzą ogólnopolską akcję protestacyjną w postaci wypowiadania klauzul opt-out. To ciąg dalszy protestu głodowego lekarzy-rezydentów z października 2017 r. i odbywa się na wezwanie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, odezwę Porozumienia Rezydentów OZZL oraz apel Naczelnej Rady Lekarskiej o ograniczenie gotowości do świadczenia pracy i wykonywania świadczeń zdrowotnych przez lekarzy.

Klauzule opt-out wypowiadają nie tylko młodzi lekarze, ale również specjaliści z wieloletnim doświadczeniem.

Z niepokojem odbieram kolejne doniesienia medialne o wypowiadaniu przez lekarzy klauzuli opt-out, wypowiadaniu przez lekarzy (głównie lekarzy rzadkich specjalności) pracy na rzecz publicznych podmiotów leczniczych oraz dramatycznych niedoborach lekarzy niezbędnych do zabezpieczenia normalnego funkcjonowania placówek leczniczych, a także o ograniczaniu dotychczasowego zakresu świadczeń zdrowotnych (działalności poradni, oddziałów szpitalnych) i odwoływaniu zaplanowanych badań i zabiegów.

Zmiana przepisów dotyczących wynagrodzenia lekarzy zaostrzyła sytuację

Na sytuację w środowisku lekarskim i decyzje lekarzy, głównie lekarzy specjalistów, ma również wpływ wejście w życie z dniem 31 października 2017 r. z mocą od 1 lipca 2017 r., rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 27 października 2017 r. w sprawie wysokości zasadniczego wynagrodzenia miesięcznego lekarzy i lekarzy dentystów odbywających specjalizacje w ramach rezydentury (Dz. U. z 2017 r. poz. 2017).

Proponowany wzrost wynagrodzeń jedynie młodych lekarzy powoduje niezadowolenie lekarzy specjalistów, których wynagrodzenia są niejednokrotnie porównywalne z wynagrodzeniami lekarzy rezydentów specjalności deficytowych. Lekarze specjaliści (np. psychiatrzy, anestezjolodzy, pediatrzy, lekarze medycyny ratunkowej) domagają się adekwatnego wzrostu wysokości ich miesięcznych wynagrodzeń.

Rząd monitoruje – ale to za mało

W związku z nową formą protestu, Ministerstwo Zdrowia na bieżąco monitoruje sytuację, zbierając za pośrednictwem urzędów wojewódzkich dane na temat liczby wypowiedzeń przez lekarzy klauzuli opt-out[4].

Konieczne jest stworzenie lekarzom i innym pracownikom medycznym realnej możliwości kształcenia, rozwoju zawodowego i pracy w zawodzie. Niezbędna jest również poprawa warunków pracy i wynagrodzeń pracowników, a zatem rewizja dotychczasowych koncepcji wzrostu nakładów na ochronę zdrowia oraz rozwiązań dotyczących minimalnego poziomu wynagradzania pracowników medycznych.

Przewidywany drastyczny niedobór lekarzy związany z prowadzoną akcją protestacyjną (zakończeniem z dniem 31 grudnia 2017 r. okresu wypowiedzenia klauzuli opt-out przez znaczącą liczbę lekarzy) wymaga nie tylko dalszego monitorowania sytuacji, ale również podjęcia działań zapewniających ciągłość udzielania świadczeń zdrowotnych i funkcjonowania świadczeniodawców (poradni, pracowni, oddziałów szpitalnych). 

Podstawą tych działań powinno być bezpieczeństwo zdrowotne obywateli oraz poprawa dostępności i jakości opieki zdrowotnej w Polsce.

Konstytucyjne zobowiązania rządu

Pragnę przypomnieć, że w myśl art. 68 Konstytucji RP, obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.

Art. 68 ust. 1 i 2 Konstytucji nakłada organy władzy publicznej określone obowiązki. W świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego[5], treścią prawa do ochrony zdrowia jest możliwość korzystania z systemu ochrony zdrowia, funkcjonalnie ukierunkowanego na zwalczanie i zapobieganie chorobom, urazom i niepełnosprawności. Z obowiązku rzeczywistego zapewnienia przez władze publiczne warunków realizacji prawa do ochrony zdrowia, które nie może być traktowane jako uprawnienie iluzoryczne bądź czysto potencjalne, wynika wymaganie, iż system ten – jako całość – musi być efektywny. W opinii doktryny[6], prawo do ochrony zdrowia jest konstytucyjnie gwarantowane i to nie tylko jako prawo, które nadane zostaje jego adresatom przez władzę państwową, ale jest to prawo podstawowe wynikające z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, którego przestrzeganie władza państwowa jest zobowiązana ochraniać.

Ochroną konstytucyjną obejmuje również prawo do wypoczynku

Prawa podmiotowe formułuje również art. 66 Konstytucji, w świetle którego, każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa. Pracownik ma prawo do określonych w ustawie dni wolnych od pracy i corocznych płatnych urlopów; maksymalne normy czasu pracy określa ustawa. Przepis ten nakazuje ustawodawcy określenie obowiązków pracodawcy pozwalających na realizację tego prawa, a pracodawcom przestrzeganie przepisów ustawowych.

Ochroną konstytucyjną obejmuje również prawo do wypoczynku – przypomina na koniec RPO i prosi ministra o wyjaśnienia na piśmie, co w tej sprawie zostanie zrobione na rzecz obywateli (chorych i lekarzy).




[1] pismo z  dnia 1 września 2016 r. oraz z dnia 25 października 2017 r. - V.7014.29.2016

[2] pismo z dnia 24 marca 2016 r. oraz z dnia 24 lutego 2017 r. - V.7014.15.2016

[3] art. 96 ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej (Dz. U. z 2016 r. poz. 1638 ze zm.)

[4] informacja z dnia 17 listopada 2017 r. pt. „Monitorujemy sytuację w szpitalach” zamieszczona na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia, w zakładce „Aktualności”

[5] orzeczenie z dnia 7 stycznia 2004 r. (sygn. akt K 14/03)

[6] zob. A. Zoll, Problemy służby zdrowia w świetle doświadczeń RPO, Prawo i Medycyna 2000, Nr 8

 

Świadoma zgoda pacjenta na zabieg medyczny

Data: 2017-12-08

 „W dziedzinie medycyny i biologii muszą być szanowane w szczególności swobodna i świadoma zgoda osoby zainteresowanej, wyrażona zgodnie z procedurami określonymi przez ustawę.”

 art. 3 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej.

 

Polskie prawo wymaga, by każdy zabieg medyczny był poprzedzony z jednej strony udzieleniem pacjentowi informacji o samym zabiegu i jego następstwach, z drugiej, wyrażeniem przez pacjenta zgody na wykonanie zabiegu. W praktyce jednak bywa z tym różnie, o czym świadczą kierowane również do Rzecznika Praw Obywatelskich skargi. Poświęcony temu zagadnieniu panel ma przede wszystkim pozwolić na zdefiniowanie przyczyn tego zjawiska i ewentualnych środków, którymi można zaradzić istniejącym problemom.

W panelu moderowanym przez Joannę Pietrusiewicz – prezeskę Fundacji Rodzić po Ludzku (współgospodarza panelu) uczestniczyli: Filip Dąbrowski – lekarz rezydent, członek Prezydium Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, Olga Kozieł – prawniczka, ekspertka prawa medycznego w Biurze Rzecznika Praw Pacjenta i Iwona Adamska-Sala - specjalistka polityki społecznej, współpracowniczka Fundacji Rodzić po Ludzku.

Oto relacja z panelu przygotowana na gorąco:

Olga Kozieł przybliżyła uczestnikom zakres praw pacjenta wynikających z powszechnie obowiązującego prawa. Jedne z głównych miejsc w katalogu tych praw zajmują prawo do wyrażenia zgody na udzielenie świadczenia zdrowotnego i prawo do informacji.

- Są one ze sobą nierozerwalnie związane. Warunkiem udzielenia zgody jest uprzednie uzyskanie pełnej informacji – wskazywała.

Iwona Adamska-Sala w swoim wystąpieniu porównała teorię z praktyką w oparciu o przeprowadzone przez Fundację Rodzić po Ludzku badania jakości opieki okołoporodowej.

- Z zebranych przez nas ankiet wynika, że tylko nieco ponad 60% pacjentek uznawało się za „poinformowane” o przebiegu porodu i udzielanych świadczeniach – wyjaśniła.

Filip Dąbrowski prezentując swoje spostrzeżenia stwierdził, że przepisy przedstawiają pewien ideał, ale wymaga zastanowienia, czy w każdych warunkach jest on osiągalny.

- Jako lekarze musimy zawsze mieć na względzie dobro pacjenta. W stanach nagłych czasami musimy polegać na zgodzie ustnej, bywa że nie możemy tracić nawet minuty na tłumaczenie – wskazał.

W jego ocenie problemem jest brak czasu po stronie lekarzy, a także niedostateczna ich edukacja. Lekarze nie są specjalnie szkoleni do rozmowy z pacjentami i zrozumiałego przekazywania informacji. Wyjaśnił, że czasami realizacja obowiązków informacyjnych może prowadzić do absurdów, a nawet zagrożenia zdrowia pacjenta:

- Nie dajmy się zwariować – nie na wszystko jesteśmy w stanie odebrać pisemną zgodę. Weźmy na przykład założenie wenflonu, co nie jest zabiegiem obarczonym ryzykiem. Nie możemy sprowadzić procedur medycznych do biurokracji, bo nie będzie czasu na leczenie – mówił.

Jako świetne rozwiązanie problemu z brakiem czasu na informowanie pacjenta, uczestnicy dyskusji wskazali na funkcjonujące już w niektórych szpitalach formularze zgody ze szczegółowymi informacjami dla pacjenta.

- Nie zastąpią rozmowy z lekarzem, ale sprawią, że lekarz skupi się na wyjaśnieniu wątpliwości pacjenta po zapoznaniu się z informacjami – wskazała Olga Kozieł.

Ważne jest przy tym, by formularze te zawierały szczegółowe informacje o ryzykach związanych z planowanym zabiegiem, a także by były pisane zrozumiałym językiem.

Dyskutanci zgodzili się również z potrzebą położenia w edukacji lekarzy większego nacisku na prawa pacjenta. Edukacja o prawach pacjenta powinna się rozpocząć na najniższym etapie edukacji (od pierwszego roku studiów).

- Błędem kształcenia lekarzy jest nieuwzględnianie aspektów humanitarnych medycyny – wskazywała prof. Eleonora Zielińska.

Odrębną kwestią jest poprawienie organizacji pracy w szpitalach.

- Czas oczekiwania na rozmowę z lekarzem jest często zmarnowany. Pacjent może otrzymać pisemną informację w recepcji i czekając na lekarza zapoznać się z nią – podniosła mec. Miłosława Zagłoba.

Postulaty te należy wcielić w życie wspólnymi siłami – we współpracy lekarzy, pacjentów i środowiska naukowego.

Ochrona zdrowia psychicznego w Polsce

Data: 2017-12-08

Piętno choroby psychicznej nie musi oznaczać wykluczenia

Zdrowie psychiczne jest obecnie jednym z ważniejszych aspektów zdrowia w pojęciu ogólnym, jest wyzwaniem dla polityki społecznej i zdrowotnej państwa oraz samorządów terytorialnych. Przez wiele lat temat osób chorych psychicznie był marginalizowany i stanowił społeczne tabu. Jednakże w obliczu wzrostowej tendencji zapadalności na choroby psychiczne i zaburzenia zachowania, należy walczyć o zasadniczą zmianę podejścia do tego zagadnienia i to nie tylko w aspekcie systemowej przebudowy ochrony zdrowia psychicznego, ale również poprzez łamanie negatywnych stereotypów społecznych.

To spostrzeżenie stało się punktem wyjścia do zorganizowania w ramach I Kongresu Praw Obywatelskich panelu poświęconego Ochronie Zdrowia Psychicznego w Polsce. W panelu udział wzięli:

  • Andrzej Cechnicki- ekspert z zakresu psychiatrii, zaangażowany w reformę i realizację Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego, członek Zespołu do spraw wdrożenia pilotażu programu psychiatrii środowiskowej w ramach Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.
  • Marek Balicki – wieloletni dyrektor szpitali warszawskich, minister zdrowia, członek powołanej przez Prezydenta Narodowej Rady Rozwoju w sekcji ochrona zdrowia, członek Zespołu do spraw wdrożenia pilotażu programu psychiatrii środowiskowej w ramach Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.
  • Joanna Krzyżanowska-Zbucka – lekarz psychiatra, przewodnicząca i organizatorka I Kongresu Zdrowia Psychicznego.
  • Mariusz Panek – Prezes Fundacji Leonardo, od lat zaangażowany w pomoc osobom doświadczonym kryzysem psychicznym.
  • Agnieszka Lewonowska-Banach- współtwórczyni pensjonatu i restauracji U Pana Cogito w Krakowie, od lat związana z krakowską psychiatria środowiskową.

W trakcie spotkania zasygnalizowane zostały problemy z jakimi boryka się polska psychiatria. Wskazano, że współcześnie na świecie, za najlepszy model opieki psychiatrycznej uważa się model psychiatrii środowiskowej. Zakłada on powstanie systemu opieki, która jest dostępna i położona w pobliżu miejsca zamieszkania osoby w kryzysie, a przede wszystkim jest zorientowany na osoby z zaburzeniami i oferuje im wszechstronne oddziaływania terapeutyczne. Taki system uwzględnia i angażuje zasoby społeczności lokalnych, a w szczególności osoby z doświadczeniem kryzysu psychicznego.

          Wprowadzenie takiego modelu opieki środowiskowej zakładał  Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego, którego realizacja  przewidziana była na lata 2011-2015. Program zakładał odejście od dominującego dotychczas modelu izolacyjnego postępowania z chorymi psychicznie na rzecz środowiskowego modelu psychiatrii.

Program NPPOZP realizowany w latach 2011-2015 okazał się jednak porażką organów państwa, ale z drugiej strony stał się przyczynkiem do podjęcia wspólnych działań środowisk działających na rzecz poprawy sytuacji w psychiatrii do zorganizowania I Kongresu Zdrowia Psychicznego. Wypracowana wówczas  Deklaracja Warszawska z dnia  8 maja 2017 r została przekazana do Ministra Zdrowia.

Obecnie realizowany jest nowy Narody Program Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2017-2022, w ramach którego została uchwalona ustawa pilotażowa, powołująca Biuro do spraw pilotażu przy Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, które będzie odpowiedzialne za przygotowanie i wdrożenie pilotażu psychiatrycznej opieki środowiskowej. W ocenie ekspertów, taki system opieki pozwoli na zmianę obecnego paradygmatu – leczenie poprzez izolację (model medyczny) i przejście do modelu skoncentrowanego na osobie.

Paneliści podkreślili również znaczenie inicjatyw podejmowanych przez organizacje  społeczne (pensjonat i restauracja U Pana Cogito w Krakowie, Fundacji Leonardo, fundacja eFkropka) działające na rzecz osób w kryzysie, które doświadczają stygmatyzacji i wykluczenia społecznego (brak pracy, ograniczony dostęp do edukacji, trudności w relacjach z innymi ludźmi).

Wszyscy uczestnicy zgodnie uznali, że konieczne jest:

  • poszanowanie praw i wolności osób w kryzysie zdrowia psychicznego,
  • zrealizowanie Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego,
  • wprowadzenia środowiskowego modelu ochrony zdrowia psychicznego
  • -racjonalne finansowanie wszystkich form opieki psychiatrycznej.

Czy lekarz uniewinniony w postępowaniu dyscyplinarnym może liczyć na zwrot kosztów obrony? Kolejne wystąpienie RPO

Data: 2017-11-29

W zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje zagadnienie dotyczące zwrotu kosztów ustanowienia obrońcy lekarzowi lub lekarzowi dentyście prawomocnie uniewinnionemu w sprawie z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej. Wątpliwości Rzecznika wzbudził brak zapewnienia takiej osobie gwarancji wynikających z Konstytucji.

W okresie stosowania przepisów ustawy o izbach lekarskich (dalej jako: u.i.l.) wykształciła się wyraźna linia orzecznicza sądów lekarskich, opierająca się na uznaniu, że w obecnym stanie prawnym brak jest podstaw prawnych do rozstrzygania przez te sądy kwestii zwrotu stronom postępowania w przedmiocie odpowiedzialności lekarzy wskazanych kosztów według zasad określonych w przepisach Kodeksu postępowania karnego. W ocenie sądów charakter, cele i funkcje odpowiedzialności zawodowej lekarzy i lekarzy dentystów są odmienne niż postępowania karnego. Pogląd ten nie ulega modyfikacji pomimo, że postępowanie to posiłkowo odwołuje się do przepisów k.p.k.

Kwestie dotyczące kosztów postępowania i zasad ich ponoszenia nie zostały należycie uregulowane w u.i.l., co uczyniło wskazaną ustawę niepełną w zakresie regulacji dotyczących kosztów postępowania w postępowaniu dyscyplinarnym lekarzy i lekarzy dentystów.

Powstałą w ten sposób lukę wypełnił samorząd lekarski określając katalog kosztów postępowania w przepisach regulaminu wewnętrznego urzędowania sądów lekarskich (dalej: Regulamin). Przepisy Regulaminu określają, jakie koszty są zaliczane do kosztów postępowania przed sądem lekarskim, nie obejmują jednak swym zakresem wydatków wskazanych we wniosku obrońcy.

Opisany stan prawny prowadzi do sytuacji, w której prawomocnie uniewinniony w postępowaniu dyscyplinarnym lekarz nie może korzystać z konstytucyjnej gwarancji w postaci zwrotu kosztów ustanowienia jednego obrońcy.

Konstytucja zapewnia każdemu, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub, na zasadach określonych w ustawie, korzystać z obrońcy z urzędu. Powyższą gwarancję wzmacnia zasada demokratycznego państwa prawnego, z której należy wyprowadzić wniosek o stosowaniu, także w postępowaniu dyscyplinarnym, standardów ustanowionych w Konstytucji. Odnoszą się one do wszelkich postępowań represyjnych, których celem jest poddanie obywatela jakiejś formie ukarania bądź sankcji. Przejęcie instytucji wywodzących się z postępowania karnego do postępowania dyscyplinarnego służyć ma celom ochronnym. Ustawodawca, biorąc pod uwagę represyjny charakter postępowania dyscyplinarnego uznał, że zasadne jest sięgnięcie do tych instytucji zawartych w Kodeksie postępowania karnego, które stwarzają możliwość optymalnego zabezpieczenia praw i wolności obwinionego. Celem takiej regulacji jest więc zapewnienie osobie obwinionej praw i gwarancji służących zabezpieczeniu jej interesów w postępowaniu dyscyplinarnym. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że prawo do obrony nie tylko stanowi fundamentalną zasadę w procesie karnym, ale przede wszystkim jest elementarnym standardem demokratycznego państwa prawnego.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o podjęcie odpowiednich działań legislacyjnych mających na celu zapewnienie skutecznej ochrony praw osób prawomocnie uniewinnionych w postępowaniu dyscyplinarnym lekarzy i lekarzy dentystów.

 

Co wymaga pilnej zmiany w służbie zdrowia – RPO wylicza problemy w wystąpieniu do Ministra Zdrowia

Data: 2017-11-16

Funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia było i pozostaje stałym przedmiotem skarg kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich[1]. To dlatego  kolejni rzecznicy na przestrzeni lat – prócz innych działań[2] – przygotowali kilkaset wystąpień z rekomendacjami i analizą konkretnych problemów[3]. Tylko część doczekała się rozwiązania. Dlatego w kolejnym zbiorczym wystąpieniu RPO Adam Bodnar przypomina, co mamy do zrobienia w  ochronie zdrowia (V.7010.82.2017)

I. Dostęp do lekarza

Ludzi najczęściej skarżą się na to, że nie mogą dostać się do lekarza. Znane są i szeroko komentowane przypadki wpisywania na listę osób oczekujących na zabieg nawet nie na kolejne lata, ale wręcz kolejne dekady[4]. Nie każdy wie, że może się zapisać do lekarza czy na badania poza rejonem. Występują jednak także bardzo liczne obszary wyraźnych deficytów, czego klasycznym już przykładem jest leczenie zaćmy[5].

Treść kierowanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich wystąpień skłania do następujących wniosków:

Trzeba skończyć z praktyką ograniczania dostępu do świadczeń ze środków publicznych na podstawie aktów wewnętrznych Narodowego Funduszu Zdrowia.

Artykuł 68 ust. 2 Konstytucji zakłada, że „warunki i zakres udzielania świadczeń finansowanych z publicznych środków określi ustawa”. Tymczasem prawo to jest limitowane wewnętrznymi procedurami obowiązującymi w Narodowym Funduszu Zdrowia.

Rzecznik Praw Obywatelskich zetknął się z takim przypadkiem m.in. w sprawie dostępu do wyrobów medycznych wydawanych na zlecenie. Zarządzenia Prezesa Funduszu w sprawie warunków zawierania i realizacji umów w rodzaju zaopatrzenie w wyroby medyczne pozwalały bowiem na tworzenie – opartych na niejasnych, niewynikający z ustawy kryteriach – list oczekujących („kolejek”).

Należy zapewnić równy dostęp do poszczególnych świadczeń we wszystkich regionach kraju.

Dziś dostęp do niektórych świadczeń w regionach kraju bywa drastycznie różny. Przykładem jest znieczulenie przy porodzie (w województwach: mazowieckim, małopolskim i podlaskim, świadczenia znieczula się co czwarty poród, a województwach kujawsko-pomorskie, lubelskie, lubuskie, pomorskie, odsetek znieczuleń oscyluje w granicach 1%).

W związku z rozstrzygnięciem Trybunału Konstytucyjnego w sprawie klauzuli sumienia, aktualna pozostaje też kwestia zagwarantowania pacjentom realnej możliwości uzyskania świadczenia zdrowotnego, którego udzielenia lekarz odmówił.

Regulacje dotyczące możliwości uzyskiwania świadczeń zdrowotnych za granicą na koszt płatnika publicznego należy uczynić bardziej przyjaznymi dla pacjentów.

Naruszające prawa pacjentów opóźnienie we wdrożeniu dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/24/UE w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej było przedmiotem wystąpienia mojej Poprzedniczki z 30 stycznia 2014 r. Choć dyrektywa została ostatecznie wdrożona w nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, to sposób jej przeprowadzenia wywołał problemy. W skargach do Rzecznika najczęściej pojawiającą się kwestią jest zbiurokratyzowanie korzystania z transgranicznej opieki zdrowotnej (proces wydawania zgody na udzielenie świadczenia poza granicami kraju przez oddział wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia, procedura zwrotu kosztów).

Należy wprowadzić regulacje dotyczące standardu żywienia w szpitalach.

To problem znany od lat. W mediach (zwłaszcza społecznościowych) regularnie pojawiają się informacje o niskim standardzie żywienia w opiece szpitalnej. Kwestia ta była przedmiotem wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich od 2007 r. i nie została ona rozwiązana. 24 sierpnia 2016 r. RPO skierował kolejne już wystąpienie w tej sprawie, konsekwentnie postulując określenie w przepisach powszechnie obowiązującego prawa obowiązków podmiotów leczniczych w tej materii oraz środków nadzoru. Ich obecny brak powoduje, że żywienie pacjentów, finansowane w ramach kontraktów zawieranych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, stanowi potencjalne źródło oszczędności w poszukiwaniu zwiększenia kwoty na bezpośrednie działania medyczne.

Opiekę zdrowotną nad szczególnie chronionymi kategoriami pacjentów należy doprowadzić do konstytucyjnego standardu.

Artykuł 68 ust. 3 Konstytucji RP statuuje obowiązek zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom z niepełnosprawnościami i osobom w podeszłym wieku. Funkcjonowanie polskiego systemu ochrony zdrowia nasuwa istotne wątpliwości, czy władze publiczne wywiązują się należycie z tego postulatu. RPO zwracał m.in. uwagę na:

  • brak gwarancji ciągłości opieki zdrowotnej nad noworodkiem po opuszczeniu szpitala. Objęcie profilaktyczną opieką zdrowotną (m.in. porada patronażowa lekarza, badania bilansowe, szczepienia ochronne, wizyty patronażowe pielęgniarki i położnej) uzależnione jest bowiem od tego, czy rodzice dziecka wybiorą lekarza, pielęgniarkę i położną w podstawowej opiece zdrowotnej.
  • zasady dostępu małoletnich powyżej 15. roku życia do świadczeń ginekologicznych i urologicznych. Wystąpienie to zostało skierowane po uzyskaniu pozytywnego stanowiska: Rzecznika Praw Dziecka, Rzecznika Praw Pacjenta i Konsultanta Krajowego w Dziedzinie Ginekologii i Położnictwa. Zaniedbania w zakresie zdrowia intymnego w młodym wieku rzutować mogą bowiem na całe dorosłe życie.
  • standardy opieki okołoporodowej. Uwagi te obejmowały w szczególności spostrzeżenia dotyczące praktyki stosowania rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. Dodatkowo swoje obawy związane z mającym nastąpić uchyleniem rozporządzenia i zastąpieniem go (fakultatywnymi) „standardami organizacyjnymi”, przedstawiłem w piśmie z 13 lutego 2017 r.
  • opiekę zdrowotną osób starszych (m.in. nieotwieranie nowych poradni geriatrycznych, niezwiększanie liczby łóżek geriatrycznych, a także likwidowanie w kolejnych szpitalach oddziałów geriatrycznych).

Ochrona zdrowia psychicznego wymaga większej uwagi władz publicznych.

Koronnym przykładem zaniedbań w tej materii była realizacja Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego na lata 2011-2015. Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie monitował ówczesnych ministrów zdrowia, zwracając uwagę, że samo przyjęcie Programu, bez przygotowania zmian legislacyjnych i pieniędzy na realizację wyznaczonych w dokumencie celów, nie przyczyniło się bowiem w żaden sposób do poprawy warunków, w jakich świadczona jest opieka psychiatryczna.

Odnośnie do aktualnie obowiązującego Narodowego Programu Zdrowia na lata 2016-2020, już na samym wstępie powstały wątpliwości, skoro wszedł on w życie z blisko dziewięciomiesięcznym opóźnieniem. Na Ministrze Zdrowia spoczywa obowiązek zapewnienia, by opóźnienie to nie przekreśliło realizacji Programu i żeby nie podzielił on losów swojego poprzednika. Pozwalam sobie także zwrócić uwagę Pana Ministra na diagnozę wynikającą z opracowanego w 2014 r. raportu Rzecznika Praw Obywatelskich. Ochrona zdrowia psychicznego jest w Polsce chronicznie niedofinansowana. Wskazują na to wyraźnie wyniki wizytacji w szpitalach psychiatrycznych, działającego w ramach BRPO, Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

W raportach z działalności Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, jako obszary wymagające natychmiastowej poprawy wymienia się m.in. uwzględnienie w wycenie szpitalnych świadczeń psychiatrycznych wszystkich kosztów, jakie ponoszą szpitale w związku z pobytem pacjentów (Narodowy Fundusz Zdrowia pomija w założeniach finansowych fakt, że poza leczeniem psychiatrycznym, szpital musi zapewnić często kosztowniejsze leczenie somatyczne, medykamenty, a także transport na potrzebne konsultacje).

Należy zagwarantować prawo do świadczeń dla bezdomnych i innych osób nieuzyskujących dochodu.

Choć obecnie funkcjonujący system powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego stwarza formalne możliwości objęcia tym ubezpieczeniem (i tym samym uzyskania prawa do świadczeń) znacznej części bezdomnych i innych osób nieuzyskujących dochodu, to jednak nie daje gwarancji uzyskania świadczeń. Uzyskanie formalnego prawa do świadczeń poprzedzone jest precyzyjną, rygorystyczną i skomplikowaną procedurą, niedostosowaną do istoty bezdomności i sytuacji osób bezdomnych. Problemy pojawiają się już przy objęciu obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego lub potwierdzeniu prawa do świadczeń opieki zdrowotnej na podstawie art. 54 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, głównie w przypadku osób nieposiadających dokumentu tożsamości i niepoddających się obowiązującym procedurom.

Szczególnie utrudnione jest postępowanie w przypadku tzw. osób nienazwanych, np. w sytuacji, gdy osoba hospitalizowana jest nieprzytomna i nie posiada dokumentów lub nagle opuściła szpital. Ponieważ z tak postawioną diagnozą Minister Zdrowia się zgodził, RPO ma nadzieję, że zostaną podjęte działania zmierzające do znalezienia odpowiednich środków, dzięki którym osoby bezdomne i inne nieuzyskujące dochodu zostaną wyposażone w realną możliwość uzyskiwania świadczeń zdrowotnych w zgodzie z normami wypływającymi z art. 68 Konstytucji. Istniejący problem oczekuje bowiem na rozwiązanie już od wielu lat.

Zasady podlegania ubezpieczeniu zdrowotnego wymagają korekt.

Skargi związane z zasadami podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu stanowią nieustający przedmiot skarg składanych do Rzecznika Praw Obywatelskich. Najczęściej poruszanym problemem jest kwestia zbiegu tytułów do ubezpieczenia zdrowotnego i związany z nim obowiązek „wielokrotnego” opłacania składki zdrowotnej od każdego tytułu. Nabiera to szczególnego znaczenia w przypadku emerytów i rencistów, którzy pragnęliby uzupełnić domowy budżet prowadzoną w niewielkiej skali działalnością pozarolniczą, ale z uwagi na konieczność opłacania składki zdrowotnej działalność taka okazuje się nieopłacalna. Skłaniać to powinno do rozważenia, czy regulacji przewidujących możliwość zwolnienia z obowiązku opłacania składki zdrowotnej od działalności pozarolniczej nie należałoby rozszerzyć.

Wątpliwości wzbudzają również zasady zgłaszania do ubezpieczenia zdrowotnego członków rodziny ubezpieczonych.

Problemy pojawiają się w sytuacji, kiedy członkowie rodziny (zgłoszeni do ubezpieczenia) podejmują aktywność zarobkową rodzącą obowiązek ubezpieczenia zdrowotnego. Może to być krótkotrwałe zatrudnienie lub incydentalna umowa zlecenia, a nawet stypendium. Takie osoby zmieniają status z „członka rodziny osoby ubezpieczonej” na status „osoby ubezpieczonej”. Po zakończeniu tej aktywności zawodowej członek rodziny nie wraca jednak automatycznie do systemu jako „członek rodziny osoby ubezpieczonej” - konieczne jest ponowne zgłoszenie.

Jeżeli ktoś w takiej sytuacji nie jest świadomy, że nie ma ubezpieczenia, a u lekarza oświadczy, że jest ubezpieczony (jako członek rodziny), to ryzykuje tym, że będzie musiał zapłacić za leczenie. Głośne przypadki kilkudziesięciotysięcznych „rachunków” wystawianych przez Narodowy Fundusz Zdrowia mogą być konsekwencją funkcjonowania tych regulacji. Okoliczność, że należności te bywają następnie umarzane przez Fundusz, nie jest rozwiązania – zaradzenie mu wymaga zmian systemowych.

Opieka zdrowotna osób zatrzymanych i osadzonych w zakładach karnych wymaga poprawy.

Przegrane Polski przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, a także liczne raporty i przypadki indywidualne wyraźnie wskazują, jak wiele jest do zrobienia w zakresie poprawy opieki zdrowotnej osób zatrzymanych i osadzonych.

Zdaniem Rzecznika niezbędne jest przeprowadzenie – we współudziale Ministra Sprawiedliwości i Ministra Zdrowia – kompleksowej analizy funkcjonującego modelu i znalezienie optymalnych rozwiązań systemowych, które pozwolą na przezwyciężenie istniejących problemów. Tych jest bowiem wiele, by wymienić chociażby rozporządzenie w sprawie wykazu zakładów leczniczych, w tym psychiatrycznych, przeznaczonych do wykonywania tymczasowego aresztowania, niezawierające wykazu podmiotów leczniczych, znajdujących się poza systemem więziennictwa, które często jako jedyne są w stanie zapewnić adekwatną do stanu zdrowia opiekę.

Wskazać też można podejmowaną przez Rzecznika Praw Obywatelskich kwestię obowiązkowych badań lekarskich osób zatrzymanych.

Rozwiązanie problemów ochrony zdrowia osób zatrzymanych i osadzonych nie zależy wyłącznie od Ministra Zdrowia i wymaga porozumienia z kierownikami innych resortów (Sprawiedliwości, Spraw Wewnętrznych i Administracji). RPO liczy jednak, że swoim autorytetem minister zdrowia jest w stanie przekonać do przeprowadzenia niezbędnych zmian.

II. Polityka lekowa

Wejście w życie 1 stycznia 2012 r. ustawy refundacyjnej doprowadziło do zasadniczej przebudowy zasad dostępu polskich pacjentów do leków w ramach powszechnego ubezpieczenia zdrowotnego.

Ustawa ta od samego początku budziła wiele uwag zainteresowanych środowisk. Część wprowadzonych przez nią zasad, tj. kwalifikowanie leków do refundacji na podstawie wskazań zarejestrowanych przez producentów poszczególnych preparatów handlowych, a nie na podstawie wskazań medycznych dla substancji czynnej, zawartej w tych preparatach, a także nałożone na lekarzy obowiązki w zakresie wystawiania recept stały się przedmiotem wystąpienia z 26 października 2012 r., skierowanego przez moją Poprzedniczkę do ówczesnego Ministra Zdrowia.

Z kolei w wystąpieniu z 18 listopada 2014 r., Rzecznik Praw Obywatelskich, ponownie wskazując na liczne kierowane do niego skargi, zapytywał ówczesnego Ministra Zdrowia o sprawozdanie z wykonania ustawy refundacyjnej, które winno być przygotowane i przedstawione Sejmowi RP po dwóch latach od wejścia w życie ustawy. Ostatecznie dopiero Panu Ministrowi udało się skierować do Sejmu RP sprawozdanie.

Z aktualnych istotnych problemów należy wskazać w szczególności na:

Konieczność dochowywania standardów demokratycznego państwa prawnego przy publikacji obwieszczeń Ministra Zdrowia w sprawie wykazów leków refundowanych.

Problem ten został przez Rzecznika Praw Obywatelskich podniesiony w wystąpieniach z 30 grudnia 2011 r., z 2 lutego 2012 r. oraz z 15 lipca i 6 listopada 2014 r. Przyjętą przez Ministerstwo Zdrowia praktyką jest publikowanie obwieszczeń na zaledwie kilka dni przed datą ich obowiązywania. Taki stan rzeczy, naruszający zasady wynikające z ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych i niektórych innych aktów prawnych (zakładających przynajmniej 14-dniowy okres vacatio legis), powoduje niepewność u adresatów regulacji zawartych w obwieszczanych wykazach. Dotyczy to zarówno pacjentów, jak też farmaceutów.

Zaprzestanie zawierania treści normatywnych w obwieszczeniach w sprawie wykazów leków refundowanych.

Obwieszczenie nie należy do katalogu powszechnie obowiązujących źródeł prawa. Mimo tego, w treści publikowanych obwieszczeń w sprawie wykazów leków refundowanych, w szczególności w opisach programów lekowych znaleźć można treści normatywne. Dotyczy to zwłaszcza regulacji dotyczących funkcjonowania tzw. zespołów koordynacyjnych, które – nie będąc instytucją przewidzianą w ustawie – faktycznie rozstrzygają o możliwości uczestniczenia przez pacjentów w programach lekowych.

Zniwelowanie różnic pomiędzy datą wejścia w życie decyzji refundacyjnych a faktyczną dostępnością objętych nimi leków.

Kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich skargi wskazywały na okoliczność, iż mimo wejścia w życie decyzji refundacyjnej (która to data stanowi jeden z obligatoryjnych elementów wykazu leków refundowanych, publikowanych w drodze obwieszczenia), pacjenci mieli problemy z ich zakupem w ramach refundacji. Wynika to z opóźnień leżących po stronie płatnika – Narodowego Funduszu Zdrowia – we wprowadzaniu odpowiednich zarządzeń, umożliwiających wykonanie decyzji refundacyjnej. Dodatkowo pacjenci, którzy na własną rękę nabyli lek objęty już formalnie refundacją, nie mogli – z braku stosownych przepisów – ubiegać się o zwrot kosztów z tego tytułu. Problemowi temu poświęcone było wystąpienie Rzecznika z 9 października 2013 r.

Zapewnienie refundacji leków sprowadzanych w procedurze tzw. importu docelowego.

Import docelowy jest instytucją pozwalającą na uzyskanie przez polskich pacjentów dostępu do leków, które nie są dostępne w Polsce. Najczęściej dotyczy to leków na rzadkie choroby. W związku z tym, że producenci tych leków (z uwagi na małą liczbę chorych) często nie są zainteresowani wprowadzaniem ich na polski rynek i inicjowaniem procedury refundacyjnej, import docelowy jest dla pacjentów często jedyną możliwością uzyskania skutecznego leczenia. Problemem okazują się jednak koszty leków, gdyż Ministerstwo Zdrowia stoi konsekwentnie na stanowisku, że niedopuszczalna jest ich refundacja w trybie art. 39 ustawy refundacyjnej. Zawarta w przywołanym sprawozdaniu z wykonania ustawy refundacyjnej teza, jakoby sądy administracyjne aprobowały to stanowisko, była już jednak w dacie składania sprawozdania nieaktualna. Liczne orzeczenia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie i Naczelnego Sądu Administracyjnego, w tym wydane przy uczestnictwie Rzecznika Praw Obywatelskich jednoznacznie dowodzą, że pogląd Ministerstwa Zdrowia na wykładnię art. 39 ustawy refundacyjnej jest błędny. Mimo to Ministerstwo nie przełożyło nadal wskazanego orzecznictwa sądów administracyjnych na praktykę refundacji leków. Zaskarża też niekorzystne dla siebie wyroki pierwszoinstancyjne, odwlekając tym samym wydanie wobec pacjentów zgód na refundację leków w ramach importu docelowego.

III. Inne prawa pacjenta

Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta stanowi fundament gwarancji bezpieczeństwa pacjentów. Praktyka jej stosowania wskazuje jednak na konieczność ciągłego doskonalenia katalogu praw pacjentów. Choć to Rzecznik Praw Pacjenta jest organem właściwym do badania naruszeń praw pacjentów, Rzecznik Praw Obywatelskich w dalszym ciągu pozostaje adresatem licznych skarg osób, których uprawnienia zostały w ten, czy inny sposób naruszone.

Badane przez Rzecznika sprawy indywidualne pozwoliły przy tym na sformułowanie szeregu uwag i postulatów odnośnie do obowiązującego w omawianym zakresie prawa, jak również praktyki jego stosowania:

Potrzeba trzeba zdecydowanych działań na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji niektórych grup pacjentów.

W badanych sprawach indywidualnych Rzecznik Praw Obywatelskich spotyka się z przypadkami dyskryminacji pacjentów w dostępie do świadczeń opieki zdrowotnej z uwagi na indywidualne cechy. Przykładem odmowa wstępu do przychodni osobie niewidomej z psem przewodnikiem.

Istotnymi barierami w realizacji swoich praw spotykają się pacjenci nieheteroseksualni.

Następną zdefiniowaną grupą pacjentów, którzy doświadczają utrudnień w realizacji swoich praw, są pacjenci głusi i głuchoniemi. Z tego względu, Rzecznik Praw Obywatelskich postulował poszerzenie katalogu podmiotów zobowiązanych do zapewnienia usługi tłumacza o m.in. podmioty lecznicze.

Szereg regulacji wymaga zmian w celu zapewnienia realizacji prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

W wystąpieniach z 21 października 2013 r. i 24 stycznia 2014 r., Rzecznik Praw Obywatelskich podnosił problem będący częstym przedmiotem kierowanych do niego skarg, tj. kwestię braku prawnej możliwości wspólnego wyjazdu małżonków (jako osób bliskich) na leczenie uzdrowiskowe.

Aktualnym zagadnieniem pozostaje również brak faktycznej możliwości wspólnego przebywania małżonków w jednym oddziale zakładu opiekuńczo-leczniczego, do którego oboje zostali skierowani.

Niezałatwioną kwestią jest także brak jednolitych standardów zapewnienia dzieciom tzw. opieki pielęgnacyjnej w szpitalach, czyli możliwości przebywania rodzica (opiekuna) małoletniego pacjenta z podopiecznym w szpitalu. W skierowany 10 stycznia 2017 r. wystąpieniu, Rzecznik wskazywał, że obecnie obowiązujące regulacje dopuszczają dużą dowolność w realizowaniu prawa pacjenta do opieki pielęgnacyjnej, w związku z czym, należy to zagadnienie szczegółowo uregulować w przepisach powszechnie obowiązującego prawa.

Konieczne jest doprowadzenie do pełnej realizacji prawa pacjenta do wyrażenia świadomej zgody na zabieg.

Problem z pełną realizacją tego prawa uwidacznia się w przypadku kobiet ciężarnych i rodzących. Występującą praktyką pozostaje odbieranie od pacjentek tzw. zgód blankietowych na kilka kolejnych zabiegów, bez wcześniejszego poinformowania o potrzebie ich przeprowadzenia i typowych skutkach. Wątpliwości budzi także praktyka uzyskiwania zgód w trakcie akcji porodowej, której przebieg w sposób naturalny utrudnia, jeżeli nie uniemożliwia, wyrażenie świadomej zgody.

Realizacja prawa pacjenta do łagodzenia bólu wymaga monitoringu.

Niezwykle pozytywnie oceniam dokonane w bieżącym roku zmiany w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, polegające na dodaniu art. 20a, przewidującego explicite prawo pacjenta do łagodzenia bólu nie tylko w fazie terminalnej choroby.

Jeszcze przed wprowadzeniem tej regulacji Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał w wystąpieniu z 20 kwietnia 2016 r. uwagi stanowiące efekt analizy przeprowadzonych przez Ministerstwo Zdrowia wspólnie z Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia oraz Polskim Towarzystwem Badania Bólu badań nad jakością leczenia bólu w polskich szpitalach. To, co wymaga zdecydowanej poprawy, to kwestia monitoringu natężenia bólu, której – zgodnie z wynikami wspomnianych badań – nie prowadzi co szósty szpital. W kontekście obecnie obowiązującego art. 20a ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, zapewnienie efektywnego monitoringu leczenia bólu nabiera dodatkowego znaczenia.

Niezbędne jest uregulowanie dostępu do dokumentacji medycznej po śmierci pacjenta z należytym wyważeniem praw pacjenta i jego najbliższych.

Kwestia dostępu do dokumentacji medycznej po śmierci pacjenta stanowi przedmiot zainteresowania Rzecznika Praw Obywatelskich od wielu lat. Powodem było pominięcie praw osób bliskich pacjentowi w sytuacji, gdy nie zdążył przed śmiercią upoważnić nikogo do dostępu do dokumentacji medycznej w konkretnym podmiocie leczniczym. Problem ten udało się częściowo rozwiązać dzięki orzecznictwu sądów administracyjnych, które przyjęły, że podstawą udostępnienia dokumentacji medycznej nie musi być upoważnienie udzielone w tym podmiocie, którego dokumentacja ma podlegać udostępnieniu (można ubiegać się o dostęp na podstawie upoważnienia udzielonego w innym podmiocie – o ile pozwala na to treść tego upoważnienia).

Z kolei rozwiązania wprowadzone ustawą o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, przewidujące znaczne ograniczenie obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta ocenić należy jako zbyt daleko idące. Nadal zatem oczekiwane jest kompleksowe rozwiązanie uregulowanie tego zagadnienia, czego próby są podejmowane.

Orzekanie o zdarzeniach medycznych wymaga zmian.

Rzecznik Praw Obywatelskich z dużą nadzieją oczekiwał na wdrożenie pozasądowego mechanizmu dochodzenia przez pacjentów roszczeń z tytułu zdarzeń medycznych. Dotychczasowe funkcjonowanie utworzonych w 2012 r. wojewódzkich komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych wskazuje jednak, że obowiązujące regulacje wymagają korekty. W szczególności dotyczy to wprowadzenia możliwości, by komisje brały udział także w określaniu wysokości przyznawanego z tytułu zdarzenia medycznego odszkodowania (obecnie jedynie stwierdzają jego zaistnienie).

IV. Osoby wykonujące zawody medyczne

Regularne akcje protestacyjne przedstawicieli zawodów medycznych wyraźnie wskazują, że nieodzownym elementem poprawy systemu ochrony zdrowia powinny być zmiany w zakresie wykonywania zawodów medycznych i okołomedycznych.

Podkreślić przy tym należy, że postulaty protestujących nie ograniczają się do żądań ekonomicznych (poprawa warunków wynagradzania), ale obejmują również zmiany systemowe w ochronie zdrowia.

Nie ulega wątpliwości, że istotnym problemem ochrony zdrowia w Polsce jest niedobór personelu medycznego (w szczególności lekarzy i pielęgniarek), a także warunki pracy personelu. Kwestie te rzutują zarówno na bezpieczeństwo pacjentów, jak również samych osób wykonujących zawody medyczne, czego dowodzą znane powszechnie przypadki zgonów w trakcie lub bezpośrednio po wielogodzinnych dyżurach.

Warto w tym kontekście przypomnieć najistotniejsze wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich zawierające spostrzeżenia i postulaty dotyczące zasad wykonywania zawodów medycznych.

Konieczność zwiększenia liczby lekarzy „newralgicznych” specjalności.

Rzecznik w swoich bieżących pracach zetknął się w szczególności z problemem braku anestezjologów. Brak kadry lekarskiej został bowiem zdefiniowany jako główna przyczyna nierówności w dostępie do świadczenia znieczulenia zewnątrzoponowego przy porodzie.

Kolejnym zdefiniowanym polem do poprawy była natomiast kwestia niedostatecznej liczby lekarzy geriatrów. Rzecznik zwrócił uwagę, że dotychczas przeprowadzane projekty zmierzające do zapełnienia istniejącej luki nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Niedostateczna liczba geriatrów stanowi znaczące wyzwanie w kontekście konieczności zapewnienia opieki zdrowotnej starzejącego się społeczeństwa.

Poprawienie dostępu do specjalizacji.

Mimo niedoboru wyspecjalizowanej kadry lekarskiej, na kanwie badanych spraw indywidualnych, występują problemy z dostępem do specjalizacji lekarskiej. Występowały przypadki faktycznych utrudnień w odbywaniu specjalizacji (wprowadzanie bez podstawy prawnej obowiązku dołączania do „dzienniczków specjalizacji” – wykonanych asyst i wykonanych samodzielnie operacji, kserokopii tych zabiegów z ksiąg operacyjnych lub systemów komputerowych). Instytucjonalnym problemem jest z kolei brak podstaw prawnych do zobowiązania podmiotu, który spełnia określone warunki i uzyskał akredytację do szkolenia specjalizacyjnego oraz posiada wolne miejsca szkoleniowe, do przyjęcia lekarza skierowanego do odbywania specjalizacji.

Zapewnienie przestrzegania norm zatrudnienia personelu pielęgniarskiego.

Problem niedostatecznej obsady pielęgniarskiej jest problemem aktualnym od wielu lat. Choć zostały prawnie określone normy zatrudnienia pielęgniarek i położnych, to obowiązują one wyłącznie te podmioty lecznicze, które nie są przedsiębiorcami. W tych ostatnich, swobodę określania norm zatrudnienia pozostawiono kierownikom podmiotów. Niezależnie od tego, do Rzecznika Praw Obywatelskich docierają sygnały o nieprzestrzeganiu norm w wielu podmiotach leczniczych. Tymczasem, zapewnienie minimalnego poziomu zatrudnienia w podmiocie leczniczym stanowi z punktu widzenia pacjenta formalną gwarancję standardu opieki pielęgniarskiej i położniczej.  

Aktywne przeciwdziałanie odchodzeniu pielęgniarek i położnych z zawodu.

Narastającym problemem jest zmniejszająca się liczba aktywnych zawodowo pielęgniarek i położnych. Stale zwiększa się również średnia wieku tych spośród pielęgniarek i położnych, które pozostały w zawodzie.

Pojawiają się również doniesienia, że problem może się pogłębiać po obniżeniu wieku emerytalnego.

Zasadniczym jego źródłem są przy tym niskie wynagrodzenia, powodujące z jednej strony odpływ wykwalifikowanej kadry za granicę, a z drugiej, niepodejmowanie zawodu po ukończeniu edukacji. Potrzebę pilnego i skutecznego rozwiązania tego problemu, Rzecznik sygnalizował w wystąpieniach z 22 kwietnia 2015 r., z 10 czerwca 2016 r. i z 12 maja 2017 r.

Ułatwienie dostępu lekarzy z zagranicy do udzielania świadczeń na terytorium RP.

Ten, sformułowany po raz pierwszy w wystąpieniu z 24 marca 2016 r. postulat, także był efektem badania indywidualnych spraw lekarzy wykształconych w krajach b. ZSRR, którzy ubiegali się o możliwość wykonywania zawodu lekarza w Polsce, do czego niezbędne było przeprowadzenie procedury nostryfikacji dyplomu. W świetle niepokojących danych o niskim wskaźniku zabezpieczenia potrzeb polskich pacjentów w usługi lekarzy, w pełni zasadne jest wprowadzenie ułatwień dla lekarzy z zagranicy, choćby w znanej w Niemczech formie ograniczonego (do miejsca, stanowiska i warunków pracy) prawa wykonywania zawodu.

Określenie norm czasu pracy lekarzy

Obecnie zauważalny jest wyraźnie brak prawnych mechanizmów regulujących maksymalny czas pracy personelu medycznego. Pojawiające się regularnie doniesienia medialne o przypadkach zgonów lekarzy w miejscu pracy pokazują, że nadmierne obciążenie pracą i stałe przekraczanie norm czasu pracy negatywnie wpływa na stan zdrowia aktywnych zawodowo lekarzy i bezpieczeństwo pacjentów.

Wśród źródeł takiego stanu rzeczy wymienić należy w szczególności relatywnie niewysokie wynagrodzenia lekarzy (powodujące chęć podejmowania pracy w wielu miejscach) oraz niedobór specjalistów (powodujący, że kierownicy podmiotów leczniczych wykorzystują tzw. klauzulę opt-out, pozwalającą na zobowiązanie do pełnienia dyżuru w wymiarze przekraczającym dopuszczalne normy).

Obowiązujące prawo dopuszcza przy tym łączenie zatrudnienia w podmiocie leczniczym w oparciu o umowę o pracę (które objęte jest normami ustawowymi) z udzielaniem świadczeń w oparciu o umowy cywilnoprawne i indywidualną praktykę lekarską (w stosunku do których nie obowiązują ograniczenia czasu pracy).

Wzgląd na bezpieczeństwo zarówno pacjentów, jak też lekarzy udzielających świadczeń w warunkach przemęczenia przemawia za przyjęciem nieprzekraczalnej, tygodniowej normy czasu pracy lekarza w danym podmiocie leczniczym (bez względu na podstawę świadczenia pracy) oraz minimalnych okresów odpoczynku osób wykonujących zawody medyczne w więcej niż jednym podmiocie leczniczym.

 

- Przedstawione w niniejszym piśmie zagadnienia stanowią jedynie wycinek prac Rzecznika Praw Obywatelskich w zakresie realizacji konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia wierzę, że okażą się one przydatne Panu Ministrowi – opisze RPO Adam Bodnar.

- Pragnę podkreślić, że część zgłaszanych przez Rzecznika postulatów, jak likwidacja obowiązku zdania egzaminu z języka polskiego dla obywateli polskich, którzy ukończyli studia lekarskie albo lekarsko-dentystyczne w języku innym niż język polski, obligatoryjne zapewnienie pełnomocnika osobie, względem której toczy się postępowanie o umieszczenie w szpitalu psychiatrycznym bez zgody, czy ustawowe uregulowanie zasad stosowania monitoringu w szpitalach psychiatrycznych, udało się zrealizować lub są one bliskie realizacji. Wierzę, że Panu Ministrowi uda się także doprowadzić do rozwiązania pozostałych problemów. Jedynie bowiem kompleksowe spojrzenie na obraz ochrony zdrowia, uwzględniające m.in. wyżej wskazane kwestie, może spowodować, że prawo do zdrowia będzie realizowane w pełniejszym niż dotychczas zakresie – podkreśla rzecznik praw obywatelskich.




[1] Dla przykładu, w 2016 roku wpłynęło do Biura RPO 735 skarg związanych z ochroną zdrowia.

[2] Podejmowanie wielu interwencji w sprawach indywidualnych, ale także próby zdefiniowania systemowych problemów ochrony zdrowia w Polsce. Przykładem tych ostatnich były choćby prace powołanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich V kadencji, śp. dr. Janusza Kochanowskiego Zespołu ds. reformy systemu ochrony zdrowia oraz prace obecnie działającej Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

[3] W samym 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował przeszło 40 wystąpień generalnych związanych z problematyką ochrony zdrowia, co stanowiło ok. 1/10 wszystkich wystąpień generalnych skierowanych w tym roku.

[4] Rzecznik badał podobne przypadki, np. określenia czasu oczekiwania na rehabilitację po udarze na 20 lat – nr sprawy w BRPO: V.7010.30.2016.

[5] Problem podnoszony w wystąpieniu z 3 lutego 2014 r., nr sprawy w BRPO: V.7013.1.2014 i w wystąpieniu z 26 lipca 2017 r., nr sprawy w BRPO: V.7010.47.2017.

 

RPO na Światowy Dzień Chorujących na Łuszczycę

Data: 2017-10-29

Spotkaliście się Państwo kiedykolwiek z odmową wstępu na basen albo odmową wykonania zabiegu kosmetycznego, czy strzyżenia u fryzjera?

Jeśli nie, to nie znacie codzienności osób chorujących na najcięższe postacie łuszczycy.

Na łuszczycę choruje w Polsce kilkaset tysięcy osób i chociaż choroba ta nie jest zakaźna a ma charakter autoimmunologiczny (wynika z nieprawidłowo funkcjonującego układu odpornościowego), często jest przyczyną wykluczenia społecznego i zawodowego osób na nią cierpiących.

Przypadający 29 października Światowy Dzień Chorych na Łuszczycę jest doskonałą okazją do realizacji zalecenia zawartego w rezolucji nr WHA67.9 Światowego Zgromadzenia Zdrowia i zwrócenia uwagi na sytuację osób chorujących na łuszczycę, którzy spotykają się często z niedopuszczalną stygmatyzacją.

W tym dniu Rzecznik Praw Obywatelskich zapewnia, że osoby chorujące na łuszczycę zawsze znajdą w jego osobie sojusznika.

RPO apeluje do Ministra Zdrowia o maksymalne normy czasu pracy dla personelu medycznego

Data: 2017-10-26

Powszechnie wiadomo, że lekarze wykonują zawód nie tylko na podstawie umowy o pracę, ale też w oparciu o umowy cywilne i indywidualną praktykę.  Dlatego  Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia w sprawie maksymalnych norm czasu pracy personelu medycznego. Przypomina w piśmie o dwóch tragicznych zgonach lekarzy w miejscu pracy: we Włoszczowej i w Jaśle.

Analizując problem, Rzecznik szczególną uwagę zwrócił na różne formy prawne w jakich lekarze wykonują zawód. Wskazał, że ze względu na powszechną wieloetatowość i łączenie etatu z umowami cywilnymi u pracujących medyków zasadne jest określenie maksymalnych norm czasu pracy w danym okresie rozliczeniowym, bez względu na formę prawną jej świadczenia.

RPO zwrócił uwagę na szczególnie trudną sytuację lekarzy pracujących w szpitalnych oddziałach ratunkowych (SOR) i Centrach Urazowych (CU). To miejsca, gdzie ustalenie maksymalnych norm czasu pracy mogłoby wpłynąć na bezpieczeństwo pacjentów i lekarzy.

Rzecznik przychylił się też do postulatów prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej w sprawie nadmiernego wykorzystywania tzw. klauzuli „opt-out” w celu zapewnienia obsady lekarskiej na nocnych dyżurach. Korzystanie z tej klauzuli pozwala lekarzowi na świadczenie pracy w wymiarze przekraczającym przeciętnie 48 godzin na tydzień w przyjętym okresie rozliczeniowym. RPO podkreślił, że wieloletnie nawarstwianie się przekroczeń tygodniowych norm czasu pracy negatywnie wpływa na stan zdrowia dyżurujących lekarzy.

RPO zwrócił się do Ministra Zdrowia o wskazanie, jakie działania podejmuje w celu zmiany istniejącego stanu rzeczy.

Sytuacja osób chorych na łuszczycę

Data: 2017-10-23

W związku z przypadającym 29 października 2017 r. Światowym Dniem Chorych na Łuszczycę, Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Ministrowi Zdrowia uwagi zgłoszone przez organizacje społeczne działające na rzecz pacjentów dotkniętych tym schorzeniem. Wśród zgłaszanych tematów wyraźnie rysuje się podział na kwestie organizacyjno-prawne oraz społeczne.

Łuszczyca jest przewlekłą, niezakaźną i nieuleczalną chorobą autoimmunologiczną, którą dotknięte jest około 3% populacji. W Polsce choruje na nią 700–800 tysięcy osób. Codzienne leczenie, w wielu przypadkach, opiera się na terapiach objawowych, w których ważną rolę odgrywają świadczenia dermatologiczne np. fototerapia. W tym schorzeniu ważne jest też szybkie postawienie diagnozy i rozpoczęcie leczenia. Niestety, szybki dostęp do lekarza dermatologa jest utrudniony z uwagi na konieczność uzyskania skierowania. Wydłuża to czas potrzebny na uzyskanie odpowiedniego leczenia. W opinii Rzecznika i samych pacjentów, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zniesiony został obowiązek posiadania przez chorych na łuszczycę skierowań do lekarzy dermatologów.

Kolejny problem w zakresie świadczeń dermatologicznych stanowi ich niska wycena. Powoduje to, że dla placówek medycznych wykonujących zabiegi fototerapii jest to nieopłacalne. Konsekwencją tego jest brak pracowników do obsługi lamp wykorzystywanych do zabiegów fototerapii, a także samych lamp i innego sprzętu medycznego.

Niedoszacowanie procedur dermatologicznych może być również jedną z przyczyn zamykania przez szpitale oddziałów dermatologicznych lub ich łączenia z oddziałami internistycznymi. W tworzonej sieci szpitali również nie ma organizacyjnie wyodrębnionych oddziałów dermatologicznych. Mniejsza liczba miejsc, gdzie pacjenci mogą uzyskać odpowiednie leczenie, wydłuża zaś czas dostępu do terapii.

Łuszczyca to choroba, która znacząco wpływa na jakość codziennego życia pacjenta. W okresie nasilenia objawów pacjenci często muszą rezygnować z dotychczasowych aktywności społecznych i zawodowych. Rzecznik w pełni poparł propozycję, by bieżącemu leczeniu tej grupy pacjentów służyły oddziały pobytu dziennego, w których chory nie rezygnując z pracy zawodowej mógłby skorzystać z terapii.

Środowiska reprezentujące pacjentów zgłaszają też Rzecznikowi problemy z dostępnością chorych do leczenia lekami nowej generacji, w tym biologicznymi. Obowiązujący program lekowy przewiduje bowiem, że leczenie lekami biologicznymi dotyczy tylko pacjentów dotkniętych umiarkowaną i ciężką postacią łuszczycy plackowatej.

W przekonaniu Rzecznika zasadne jest dokonanie analizy funkcjonującego obecnie systemu ochrony zdrowia w zakresie leczenia łuszczycy tak, aby chorzy mieli dostęp do odpowiednich terapii i leków.

Nie mniej ważnym zagadnieniem jest społeczne postrzeganie choroby i osób nią dotkniętych. Łuszczyca nie jest chorobą zakaźną, jednak w społeczeństwie wciąż popularne jest błędne przekonanie o możliwości zarażenia się nią. Ponadto, choroba ze względu na charakter najpowszechniejszych objawów dermatologicznych (mniej lub bardziej rozległe wykwity na skórze, w różnych częściach ciała) bywa postrzegana jako efekt zaniedbań higienicznych ze strony pacjenta. Takie postrzeganie pacjenta dotkniętego łuszczycą jest nieprawdziwe i prowadzi do jego stygmatyzacji oraz wykluczenia społecznego. Rzecznik za niezbędne uznał podjęcie działań edukacyjnych oraz kampanii społecznej przez władze publiczne na rzecz zmiany postrzegania pacjentów i samej choroby.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie oraz przekazanie informacji na temat podejmowanych i planowanych działań w związku z problemami, z jakimi zmagają się chorzy na łuszczycę.

Spotkanie RPO z przedstawicielami środowiska lekarzy rezydentów

Data: 2017-10-21

W dniu 21 października 2017 r. w Biurze  RPO  odbyło się spotkanie Rzecznika Praw Obywatelskich  z przedstawicielami  lekarzy rezydentów.

Stronę lekarzy rezydentów reprezentowali: Krzysztof Hałabuz oraz Łukasz Jankowski.

Ze strony RPO w spotkaniu wzięli udział: rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, zastępczynie RPO: Hanna Machińska i Sylwia Spurek oraz Piotr Mierzejewski - dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, a także Ewa Osińska pracowniczka tego Zespołu.

Podczas spotkania Rzecznik omówił dotychczasowe działania podejmowane na rzecz poprawy funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, ze szczególnym uwzględnieniem konstytucyjnego prawa do ochrony zdrowia.

Lekarze rezydenci przedstawili najważniejsze postulaty reprezentowanego środowiska. Uczestnicy spotkania doszli do zgodnego wniosku, że działania władz publicznych na rzecz poprawy funkcjonalności systemu ochrony zdrowia powinny być realizowane z uwzględnieniem zasad wynikających z art. 68 Konstytucji RP[1].




[1] Art. 68. Prawo do ochrony zdrowia

  1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
  2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.
  3. Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku.
  4. Władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych i zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska.
  5. Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży.

 

Minister Zdrowia - farmaceuci mogą stosować klauzulę sumienia

Data: 2017-10-18

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał  odpowiedź od Ministra Zdrowia, w której stwierdza, że brak stosownych unormowań w ustawach regulujących wykonywanie zawodu farmaceuty, nie jest wystarczającą przesłanką do stwierdzenia o braku możliwości powoływania się przez farmaceutów na „klauzulę sumienia".

Wykonywanie zawodu farmaceuty wiąże się ze zobowiązaniem osoby wykonującej ten zawód do przestrzegania zasad deontologii zawodowej ustalonej przez samorząd zawodowy, który jest też uprawniony do oceniania sposobu wykonywania zawodu przez farmaceutów. Natomiast organem sprawującym nadzór nad obrotem produktami leczniczymi oraz kontrolującym apteki jest Państwowa Inspekcja Farmaceutyczna. O ile w ocenie wymienionych organów nie dochodzi do naruszenia przepisów powszechnie obowiązujących, w tym tych rangi konstytucyjnej, oraz wewnętrznego prawa korporacyjnego, nie jest możliwe i dopuszczalne ingerowanie w zachowanie osoby wykonującej zawód farmaceuty - pisze w odpowiedzi Minister Zdrowia.

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia po tym jak dowiedział się, że powstają apteki nieprowadzące sprzedaży środków antykoncepcyjnych z uwagi na powoływanie się przez farmaceutów w nich pracujących na „klauzulę sumienia”. W ocenie Rzecznika takie praktyki pozostają w sprzeczności w obowiązującym prawem i mogą prowadzić do ograniczenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych.

Ponadto w 2012 r. Główny Inspektor Farmaceutyczny przedstawił stanowisko, zgodnie z którym – w świetle obowiązującego prawa – farmaceuta nie ma prawa do odmowy sprzedaży produktu leczniczego z powołaniem się na „klauzulę sumienia”. Także Europejski Trybunał Praw Człowieka w jednym ze swych orzeczeń zauważył, że tak długo, jak sprzedaż środków antykoncepcyjnych jest legalna, dostępna na podstawie recepty wystawionej przez lekarza, a preparaty te możliwe są do nabycia jedynie w aptece, farmaceuci nie mają prawa narzucać innym swoich przekonań moralnych odmawiając sprzedaży leku.

Wyspa normalności. RPO w szpitalu geriatrycznym w Katowicach

Data: 2017-10-16

Na 100 tys. mieszkańców powinniśmy mieć 25 łóżek geriatrycznych w szpitalach i jedną poradnię geriatryczną. Takie są standardy europejskie.

Mamy…  2,5 łóżka i 0,2 poradni. A geriatrów w Polsce jest tylko 300.

To jest problem, z jakim musimy się zmierzyć w Polsce, skoro seniorów wśród nas jest coraz więcej. Sprawy osób starszych są jednym z priorytetów RPO Adama Bodnara, dlatego program spotkań regionalnych w województwie śląskim (16-20 października 2017 r.) rzecznik praw obywatelskich zaczął właśnie od wizyty w katowickim szpitalu geriatrycznym. Jedynym w Polsce szpitalu geriatrycznym.

Śląsk wyróżnia się na tle Polski – szpital w Katowicach-Szopienicach znalazł się w nowopowstałej sieci szpitali. Ma 64 łóżka, świadczy też opiekę ambulatoryjną i rehabilitacyjną.

- Osobom starszym nie zawsze pomoże internista. Tak samo nie spodziewamy się przecież, że internista będzie leczył dzieci. Od tego są pediatrzy - mówią lekarze w szopienickim szpitalu.

Jak pomagacie? Jakie są Państwa problemy?

- Szpital próbuje równoważyć opiekę medyczną z usługami społecznymi – bo na tym polega istota pomocy osobom starszym – tłumaczy dyrektor Anna Brzęska-Mikoda. – Nasz szpital z założenia ma być przyjazny i nie wyglądać na „zwykły szpital”, bo już samo to może być źródłem ogromnego stresu u seniorów.

- Zaczynamy się zajmować osobami 60-letnimi. To je trzeba edukować, wspierać w zachowaniu sprawności, diagnozować. by nie słyszeć potem „Trafiliśmy do państwa za późno”. Spytacie, co diagnozujemy, skoro seniorzy na ogół wiedzą, na co chorują? Zajmujemy się przede wszystkim powiązaniami między różnymi schorzeniami, zwracamy też uwagę na dysfunkcje poznawcze. Zapraszamy małżeństwa – bo chcemy nie tylko sprawdzić stan osoby chorej, ale także opiekuna.

Szpital projektuje i rozwija urządzenia rehabilitacyjne: osoba starsza może np. dostać kulę, która monitoruje liczbę kroków i trajektorię ruchu seniora. Może więc wychwycić  problem, zanim dojdzie do upadku. Lekarz może zawczasu uprzedzić pacjenta, że nie powinien wychodzić z domu bez asysty lub powinien już zmienić obuwie na wygodniejsze. Uczymy, jak się przewracać.

Lekarze przygotowali tu też aplikację Testy senioralne.pl – do oceny sprawności ruchowej i pamięci po 55 roku życia.

Szpital prowadzi dzienny dom opieki medycznej – ze względu na kłopoty z dojazdem, zasięgiem obejmuje on przede wszystkim Katowice.

Zaczynamy się przymierzać do projektu „szpitala domowego” – z użyciem narzędzi teleopieki  i we współpracy z placówkami podstawowej opieki medycznej koordynowanej przez szpital (urządzeniami mobilnymi do diagnostyki dysponują lekarze, pacjent ma po prostu zadzwonić).   

80-90 proc. sprzętu szpital zawdzięcza Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.

Adam Bodnar: - Jesteście niezwykłą wyspą 

Lekarze: - Jesteśmy wyspą normalności.

Historia szpitala geriatrycznego im Jana Pawła II w Katowicach-Szopienicach

Szpital w Katowicach ma pięćdziesięcioletnie doświadczenie w kompleksowym diagnozowaniu i leczeniu osób starszych. Prowadzi działalność nieprzerwanie od 1961 r. w Katowicach, w dzielnicy Szopienice.

To, jak wyglądają budynki szpitala, dobrze pokazuje  zmieniającą się jego rolę w systemie opieki zdrowotnej – najstarszy budynek pochodzi z 1892 r., kolejny z 1961 r. pamięta jeszcze pierwszych pacjentów, dla których szpital był miejscem podstawowej opieki medycznej. Młodszy, z 1974 r., stanowi obecnie centrum śląskiej geriatrii i już jest wzorem do naśladowania dla innych jednostek w kraju. Najnowszy z 2014 r. wskazuje na przyszłe kierunki rozwoju: włączenie się szpitala w kompleksowy system opieki nad osobami starszymi poprzez rozwój tele-medycyny oraz koordynację opieki, rozwój nauki i przemysłu w oparciu o wiedzę na temat procesów starzenia, ukierunkowany na poprawę jakości życia osób w starszym wieku, doskonalenie metod diagnostycznych i terapeutycznych integrując dziedziny geriatrii i rehabilitacji osób starszych.

Od 6 lat szpital współpracuje z Kliniką Geriatrii na Uniwersytecie Medycznym w Strasburgu i z ośrodkami gerontologicznymi w regionie Kolonii w Niemczech.

Dyrektor Anna Brzęska-Mikoda pełni funkcję od 1 października 2017 r., wcześniej przez szereg lat dyrektorem szpitala był dr Jarosław Derejczyk – członek komisji ds. osób starszych przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Nadal jest lekarzem w tym szpitalu.

Seminarium eksperckie „Prawa pacjenta w świetle praktyki orzeczniczej sądów”

Data: 2017-10-12

- Prawa pacjenta to element prawa do ochrony zdrowia, i nikt nie powinien o tym zapomnieć – podkreślał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podczas seminarium eksperckiego „Prawa pacjenta w świetle praktyki orzeczniczej sądów”, które 12 października odbyło się w Biurze RPO.

Rzecznik przypomniał, że RPO ma możliwość przystępowania do postępowań sądowych, co często wykorzystywane jest w przypadku spraw pacjentów. Zwrócił też uwagę, że potrzebna jest szersza współpraca i wymiana doświadczeń pomiędzy przedstawicielami poszczególnych zawodów prawniczych, którzy na co dzień zajmują się prawem medycznym. – Urząd RPO jest miejscem na łącznie różnych stanowisk i podejmowanie dialogu – mówił Adam Bodnar.

Kwestie związane z prawem do ochrony zdrowia w świetle art. 68 Konstytucji RP przedstawił dr Robert Tabaszewski. O wykładni przepisów w sprawach zgody na leczenie poza granicami kraju i o refundację leków na przykładzie wybranych orzeczeń Izby Gospodarczej NSA mówiły sędzia NSA  Maria Jagielska oraz sędzia NSA Krystyna Anna Stec. Natomiast prof. dr hab. Dorota Karkowska poświęciła uwagę prawom pacjenta w kontekście orzecznictwa sądów powszechnych.

IV posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia

Data: 2017-10-03

3 października 2017 r. odbyło się IV posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Rzecznik Praw Obywatelskich powołał dwóch nowych Członków Komisji: lek. med. Piotra Jareckiego oraz Piotra Mierzejewskiego – Dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego na Współprzewodniczącego Komisji Ekspertów.

Otwierając posiedzenie Komisji zastępczyni RPO dr Sylwia Spurek przedstawiła główny temat posiedzenia, jakim była dyskusja nad „Standardem realizacji prawa do ochrony zdrowia w Polsce – propozycją metodyki pomiaru”. To dokument przygotowany przez zewnętrznego eksperta.

Sekretarz Komisji Ewa Osińska złożyła sprawozdanie z działalności Rzecznika Praw Obywatelskich w obszarze ochrony zdrowia -12 kwietnia 2017 r. (od ostatniego posiedzenia Komisji). Omówiła wystąpienia RPO i odpowiedzi organów: z zakresu praw pacjenta przysługujących kobietom ciężarnym i rodzącym, dostępu do rehabilitacji i leczenia sanatoryjnego, chorób rzadkich, dostępności do okulistycznych świadczeń zdrowotnych, wykonywania zawodów medycznych, w tym pielęgniarki i położnej, kar dyscyplinarnych w zawodzie lekarza, sieci szpitali, profilaktyki HIV/AIDS.

Na kanwie zaprezentowanego materiału eksperci Komisji przedyskutowali problemy związane z tworzoną siecią szpitali, profilaktyką HIV/AIDS, czasem pracy lekarzy, wykonywaniem zawodu pielęgniarki i położnej, ratownika medycznego, opiekuna pacjenta, statusu geriatrii, medycyny pracy.

Wskazali m.in., że sieć szpitali jest niespójna z opracowanymi mapami potrzeb zdrowotnych, szpitale nie mają gwarancji uzyskania w kolejnych okresach działalności odpowiedniej do potrzeb kwoty ryczałtu. Praktycznym problemem może też być „przejmowanie” pacjentów oczekujących na świadczenia przez szpitale pozostające w sieci. Eksperci podnieśli też problemy w funkcjonowaniu zawodu ratownika medycznego, opiekuna pacjenta, dietetyka, kosmetologa. Zawód opiekuna pacjenta jest nieuregulowany pod kątem kompetencji i statusu prawnego. Postulowano zwiększenie liczby geriatrów przez przywrócenie tzw. „szybkiej ścieżki specjalizacji” np. dla lekarzy POZ.

Następnie eksperci przystąpili do dyskusji nad głównym materiałem merytorycznym posiedzenia – Standardem realizacji prawa do ochrony zdrowia w Polsce – propozycją metodyki pomiaru. Eksperci Komisji doszli do wniosku, że niezbędne jest przedyskutowanie Standardu w gronie specjalistów ekonomii i analizy danych. Zwrócili uwagę, że w zależności od konkretnego obszaru ochrony zdrowia stosuje się różnie mierniki i indeksy. Praktyczną trudność może więc sprawić wybór liczby i rodzaju mierników. Eksperci Komisji wraz z Rzecznikiem doszli do wniosku, że należy przedyskutować Standard ponownie, ale z udziałem specjalistów z zakresu ekonomii i analizy danych.

Rzecznik pisze do Ministra Zdrowia w sprawie klauzuli sumienia aptekarzy

Data: 2017-09-28

Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o powstawaniu aptek nieprowadzących sprzedaży środków antykoncepcyjnych z uwagi na powoływanie się przez farmaceutów w nich pracujących na „klauzulę sumienia”. W ocenie Rzecznika takie praktyki pozostają w sprzeczności w obowiązującym prawem i mogą prowadzić do ograniczenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych.

W Prawie farmaceutycznym brak jest regulacji podobnej do tej znajdującej się w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, umożliwiającej odmowę sprzedaży produktu leczniczego z powołaniem się na względy sumienia. Także normy etyczne, skodyfikowane w Kodeksie Etyki Aptekarza RP, nie przewidują takiej możliwości. Mając na uwadze cel instytucji, jaką jest „klauzula sumienia”, tj. ochronę integralności moralnej również podnosi się, że trudno wskazać normę moralną, która miałaby zostać naruszona w wyniku sprzedaży produktów leczniczych.

W 2012 r. Główny Inspektor Farmaceutyczny przedstawił stanowisko, zgodnie z którym – w świetle obowiązującego prawa – farmaceuta nie ma prawa do odmowy sprzedaży produktu leczniczego z powołaniem się na „klauzulę sumienia”. Także Europejski Trybunał Praw Człowieka w jednym ze swych orzeczeń zauważył, że tak długo, jak sprzedaż środków antykoncepcyjnych jest legalna, dostępna na podstawie recepty wystawionej przez lekarza, a preparaty te możliwe są do nabycia jedynie w aptece, farmaceuci nie mają prawa narzucać innym swoich przekonań moralnych odmawiając sprzedaży leku.

Zgodnie z art. 95 ust. 1 Prawa farmaceutycznego apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności. Zdaniem Rzecznika w sprzeczności ze wskazaną regulacją pozostaje praktyka niezaopatrywania się przez apteki w określoną kategorię produktów leczniczych służących antykoncepcji. Jest to szczególnie istotne w przypadku mniejszych miejscowości, w których możliwość zaopatrzenia się w lek w innej aptece jest znacznie utrudniona.

Ponadto, Rzecznik wskazał, że skoro farmaceuta nie może sprawdzić, w jakim celu lekarz przepisał środek antykoncepcyjny, a niekoniecznie musi być to przecież cel zapobieżenia ciąży, trudno wskazać, że wydanie leku stanowić będzie bezpośrednie zagrożenie dla jakiegoś dobra. Tym samym wątpliwym jest uznanie takiego zachowania za naruszające integralność moralną farmaceuty.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie.

Minister Zdrowia deklaruje: jest projekt Planu dla chorób rzadkich na najbliższe lata

Data: 2017-09-21

Do istotnych zagadnień w działalności Rzecznika Praw Obywatelskich należą kwestie związane z polityką władz publicznych na rzecz poprawy sytuacji osób dotkniętych chorobami rzadkimi. Pojęcie „choroby rzadkie” dotyczy kilku tysięcy rodzajów schorzeń i liczba stale rośnie. Na znaczną większość chorób rzadkich nauka nie znalazła jeszcze leków. Nie mogąc zagwarantować pacjentom pomocy farmakologicznej władze publiczne powinny wspierać obywateli w życiu z chorobą.

Rzecznik od lat stoi na stanowisku, że pomocą pacjentom, ich rodzinom oraz środowisku medycznemu mógłby służyć narodowy plan dla chorób rzadkich. Spójna, kompleksowa strategia państwa na rzecz chorób rzadkich obejmująca pomoc medyczną, rehabilitację, pomoc społeczną mogłaby przyczynić się do zwiększenia poczucia bezpieczeństwa chorych i ich rodzin. Na potrzebę przyjęcia Narodowego Planu dla chorób rzadkich wskazała już Rada Unii Europejskiej w zaleceniu z dnia 8 czerwca 2009 r. w sprawie działań w dziedzinie chorób rzadkich (2009/C 151/02).

Rzecznik niejednokrotnie zgłaszał Ministrowi Zdrowia potrzebę przyjęcia planu. Pomimo wielu zapewnień ze strony rządowej o postępach prac nad tym dokumentem nie został on dotąd finalnie opracowany i przyjęty.

Rzecznik z nadzieją przyjął więc najnowsze stanowisko Ministra Zdrowia o opracowaniu takiego dokumentu. W odpowiedzi na ostatnie zapytanie Rzecznika resort zdrowia wskazał, że został przygotowany projekt dokumentu pn.: „Plan dla chorób rzadkich. Działania operacyjne na lata 2017-2019”, który ma na celu całościowe uregulowanie wsparcia dla osób cierpiących na choroby rzadkie oraz ich rodzin. Realizacja zaplanowanych działań ma ułatwić dostęp do kompetentnej i kompleksowej opieki medycznej, zwłaszcza w ośrodkach dysponujących odpowiednim doświadczeniem oraz możliwościami diagnostycznymi i terapeutycznymi.

W ramach planu, została wypracowana lista koniecznych do przeprowadzenia działań wraz ze sposobem i harmonogramem ich realizacji, która ma na celu m.in. wzmocnienie kształcenia studentów kierunków, aktualizację wiedzy wśród personelu medycznego, a także zwiększenie świadomości społeczeństwa na temat chorób rzadkich.

To istotna deklaracja i Rzecznik w dalszym ciągu będzie monitorował działania Ministra Zdrowia na rzecz wprowadzenia tego dokumentu w życie.

Seniorzy i młodzi ludzie z Gryfic pytają RPO o sprawy, które są dla nich najważniejsze

Data: 2017-09-20

- Nie zdradzę wielkiej tajemnicy, że jestem z Gryfic. Tu, na sali, jest moja Mama. …A jesteśmy tu po to, by porozmawiać o problemach – o problemach widzianych z perspektywy Polski, a nie Warszawy. Temu służą spotkania regionalne Rzecznika Praw Obywatelskich.

Na spotkanie konsultacyjne z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Gryficach przyszło do Doku Kultury ponad 50 osób. Jak zwykle ustawiliśmy krzesła w krąg, ale zabrakło miejsca, by wszyscy zmieścili się w pierwszym rzędzie. Spotkanie było burzliwe i dotyczyło najgłośniejszych spraw w kraju.

Prawa osób starszych – co robi Rzecznik

Rzecznik zaczął spotkanie od praw osób starszych, bo to seniorzy z Gryfic byli reprezentowani najliczniej.

RPO: Pracujemy z ekspertami po to, by pomysły na poprawę sytuacji osób starszych były jak najlepsze. Nasze społeczeństwo się starzeje, a polityka państwa zdaje się tego nie zauważać.

Nam zależy przede wszystkim na tym, by seniorzy nie musieli trafiać do domów opieki. Bo najlepszy nawet dom opieki to nie dom rodzinny.

Jednak nadal osoby starsze i niesamodzielne, jeśli nie mają dziś wsparcia rodziny, trafiają do domów opieki. Rzecznik pilnuje tego, co się dzieje w domach pomocy społecznych (wynika to z tego, że jednym z jego zadań jest przeciwdziałanie okrutnemu i nieludzkiemu traktowaniu). W tym roku zaczął też wspierać wiedzą i kontrolami prewencyjnymi placówki komercyjne. Bo musimy się uczyć, jak właściwie traktować osoby starsze i jak budować kulturę braku tolerancji dla nieludzkiego traktowania.

Najważniejsza jest jednaka taka polityka, która doprowadzi do tego, że seniorzy nie będą trafiali do domów opieki. Trzeba po prostu odpowiednio przystosować mieszkanie, usługi publiczne, odpowiednio zorganizować przestrzeń wokół domu i postawić na pomoc sąsiedzką.

Przygotowaliśmy takie propozycje wsparcia (linki do cyfrowych wydań dostępne są pod tą relacją):

  • System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania
  • Przestrzeń publiczna przyjazna seniorom
  • Senior w świecie finansów

Staramy się też o to, by seniorzy mieli dostęp do pomocy rzeczników konsumentów, którzy mogą np. doradzić, co zrobić, jeśli kogoś naciągnięto na niekorzystną umowę, choćby przez telefon.

Prawa pacjentów, skutki wykluczenia transportowego

Pytanie z sali: Czy zdajecie sobie Państwo, jaki ludzie mają dostęp do pomocy specjalistycznej, jeśli mieszkają w małych miejscowościach? Choćby osoby w kryzysie psychicznym… Jak mają sobie radzić, skoro nie ma jak dojechać do specjalisty (zresztą niewielu z nas myśli także o obciążeniu dzieci z małych miejscowości, które tracą mnóstwo czasu na dojazdy do szkół).

Czy badacie obciążenie pracą lekarzy i pielęgniarek?

RPO: Dostęp do komunikacji w kontekście edukacji to bardzo poważny problem. Bo to oznacza praktyczną nierówność w dostępie do edukacji. Na przykład dzieciaki nie mogą zostać na zajęcia pozalekcyjne, bo ostatni autobus odjeżdża o 15.00 (nie wszystkie rodziny stać na inny dojazd, choć – co warto zauważyć – Program 500+ wiele dobrego tu zrobił).

W kwestii komunikacji osób starszych z lekarzami Rzecznik niewiele może zrobić. Pytanie, co może zrobić sama wspólnota samorządowa.

Problemy służby zdrowia, o których Pani mówiła, zaczęliśmy badać. Zdajemy sobie sprawę, że nasza służba zdrowia leczy i pomaga pacjentom tylko dlatego, że pielęgniarki pracują na dwa etaty…

Dlaczego pan się ujmuje za ubekami?

- Przecież ci ludzie szli tam świadomie? – pytali dwaj młodzi ludzie. – Dlaczego Pan ich broni? To jest sprawiedliwa ustawa.

RPO: Ta ustawa stosuje odpowiedzialność zbiorową i jest źle napisana. Obejmuje nie tyle „ubeków”, ale osoby pracujące w strukturach podległych MSW, np. programiści PESEL, lekarze, piłkarze (zatrudnieni na etatach MSW).

A co do oficerów SB – owszem wiele osób tam pracowało, albo w kontrwywiadzie. Oni jednak zostali zweryfikowani w 1990 r. Państwo powiedziało: jesteście nam potrzebni do budowy nowej policji. Nie odchodźcie ze służby. To te osoby np. brały udział w słynnej operacji Samum w Iraku. Teraz państwo unieważnia ich pracę na rzecz III RP.

Niestety, nie mieliśmy szans na poprawę tej ustawy. Została przyjęta bez dyskusji w czasie słynnego głosowania na sali kolumnowej 16 grudnia. Senatorowie nie mieli szans zgłosić poprawek – a próbowali to robić bohaterowie podziemia, osoby naprawdę prześladowane przez SB (Bogdan Borusewicz, Jan Rulewski).

Ustawa pozwala człowiekowi wywinąć się od tej odpowiedzialności zbiorowej tylko na podstawie indywidualnej decyzji szefa MSWiA. Nie wiemy, jak będzie to uprawnienie wykonywał. Obywatel może też pójść do sądu albo do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (na co czeka się kilka lat – a świadczenia już są obcięte).

Temat wzbudził emocje, bo choć sprawa wydawała się prosta młodym uczestnikom spotkania, to starsi wiedzieli już, że zbyt prosta ocena czyjegoś życia może być naprawdę krzywdząca.

Co Panu się nie podoba w Narodowym Instytucie Wolności? Dlaczego Pan donosi na niego do OBWE i do Fundacji Helsińskiej

To było kolejne pytanie młodych uczestników spotkania.

RPO: Ta ustawa grozi działaniu organizacji pozarządowych, bo wprowadza zupełnie nieprzejrzyste zasady dzielenia pieniędzy publicznych, do tej pory dostępnych na zasadzie konkursów.

OBWE jest organizację międzynarodową mającą siedzibę także w Polsce, która przygotowała proste i zrozumiałe wytyczne dotyczące prawa zrzeszania się i dzielenia pieniędzy publicznych. Zna się na tym i przygotowała opinię w sprawie naszej ustawy. Podobnie Fundacja Helsińska.

Zwróćcie Państwo uwagę na jedno – Polska ma prawo do tzw. funduszy norweskich. To wsparcie dla organizacji pozarządowych, które Norwegia przekazuje za to, że choć nie jest członkiem Unii, korzysta z dobrodziejstwa wspólnego europejskiego rynku. Te fundusze nie są teraz dostępne, bo rząd Norwegii uzależnił przekazanie tych środków od tego, że będą dzielone niezależnie od rządu.

Dlaczego się gloryfikuje bandytów

Dla jednych bandytami byli żołnierze NZS, a dla drugich – komuniści.

Młody człowiek: A dlaczego Pan nie reaguje na blokowanie prawicowych stron na Facebooku?

RPO: - Jest Pan pewien, że nie?

- Jestem pewien.

RPO: Od razu po pierwszysch blokowaniach zrobiliśmy spotkanie, także z udziałem organizacji prawicowych. To pokazało, jak to złożony problem i że lepiej rozwiązywać go raczej na poziomie całej Unii Europejskiej. Stenogram z debaty trafił do Ministerstwa Cyfryzacji – ono teraz pracuje nad przepisami.

- Ale w indywidualnych sprawach Pan nie reaguje

RPO: W przypadku przejawów agresji i mowy nienawiści zawsze i konsekwentnie reaguję w przypadku pobić  i aktów przemocy wobec ludzi atakowanych tylko za to, kim są albo jak wyglądają.

Głos z sali: Prawo jest dla wszystkich. Nie jest powodem do ataku to, że ktoś ma swastykę albo jest gejem. Umów się dotrzymuje, nawet jeśli to umowa z ubekiem.

Jest Pan za przyjmowaniem uchodźców?

RPO: Tak, to jest nasz chrześcijański, ludzki obowiązek.

- A jak pobiją Polaka za granicą, to co?

RPO: Kiedy z powodów rasowych zamordowano Polaka w Harlow, pojechałem tam. Moja jurysdykcja nie sięga poza granice Polski, ale mogę współpracować z ombudsmanami z innych krajów. I to robię.

Po wycieku danych z bazy PESEL Rzecznik prosi o dodatkowe informacje dotyczące bezpieczeństwa danych obywateli

Data: 2017-09-05

Od około roku Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się nagłośnionym w mediach „wyciekiem danych z bazy PESEL”. W ramach przysługujących uprawnień Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do szeregu organów z prośbą o przedstawienie dodatkowych informacji i wyjaśnień. W sprawie tej zwrócił się również do Minister Cyfryzacji.

Biuro Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych przekazało Rzecznikowi informację o tym, że w lutym 2017 r. przeprowadzona została w Ministerstwie Cyfryzacji oraz Centralnym Ośrodku Informatyki kontrola, mająca na celu ustalenie zasad przyznawania komornikom dostępu do rejestru PESEL za pomocą urządzeń teletransmisji danych oraz sposobów weryfikacji tego, czy spełniają oni wymagania bezpieczeństwa podyktowane przepisami prawa – w szczególności ustawą o ewidencji ludności oraz dokumentami opisującymi środki bezpieczeństwa wymagane przy dostępie do danych przetwarzanych w ramach rejestru PESEL.

W związku z dokonanymi podczas kontroli ustaleniami GIODO zwróciło się do Ministerstwa Cyfryzacji o podjęcie działań w celu zabezpieczenia danych osobowych przed dostępem osób nieupoważnionych oraz przed przetwarzaniem danych w sposób naruszający ustawę. Działania wskazane przez GIODO mają na celu realizację wymogów wynikających z art. 36 ustawy o ochronie danych osobowych. Obejmują one między innymi podjęcie prac legislacyjnych mających na celu rozszerzenie uprawnień kontrolnych, o których mowa w przepisach ustawy o ewidencji ludności, na podmioty, którym  przyznany został dostęp do rejestru PESEL za pomocą urządzeń teletransmisji danych (to jest także wobec komorników sądowych).

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o poinformowanie o działaniach podjętych dla realizacji zaleceń GIODO przekazanych po kontroli w lutym 2017 r., w szczególności dotyczących proponowanych zmian w ustawie o ewidencji ludności, a także procedur sprawdzenia w bazie PESEL (konieczność podawania uzasadnienia, postępowanie z incydentami czy wykluczenie możliwości przyznawania użytkownikom więcej niż jednej karty z certyfikatem umożliwiającym dostęp do bazy).

Na jakiej podstawie NFZ zbiera i przetwarza wrażliwe dane osobowe pacjentów objętych programami lekowymi? Wystąpienie RPO do szefa NFZ

Data: 2017-08-25

Będę wdzięczny za informację, w jakim celu Narodowy Fundusz Zdrowia gromadzi tak szczegółowe informacje dotyczące wpływu zastosowania produktów leczniczych na zdrowie pacjenta – pisze RPO do szefa NFZ.

Od 1 lipca istnieje obowiązek przekazywania Narodowemu Funduszowi Zdrowia (NFZ) szeregu danych wrażliwych dotyczących stanu zdrowia pacjenta w celu rozliczenia kosztów leku stosowanego w ramach programu lekowego.

- Nie negując konieczności wyposażenia NFZ w środki umożliwiające monitorowanie realizacji programu, pragnę zwrócić uwagę na zbyt szeroki, w mojej ocenie, zakres gromadzonych danych – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk.-

Zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (art. 188 ust. 1 pkt 10, Dz. U. z 2016 r., poz. 1793 ze zm.) NFZ ma prawo do przetwarzania danych osobowych w celu prowadzenia elektronicznego systemu monitorowania programów lekowych. Chodzi tu jednak o dane umożliwiające identyfikację pacjenta i weryfikację jego prawa do świadczeń, dane o podmiocie udzielającym świadczeń, a także dotyczące rodzaju udzielonych świadczeń i przyczyn ich udzielenia.

Ten katalog został poszerzony w przypadku elektronicznego systemu monitorowania programów lekowych, poprzez umożliwienie gromadzenia przez NFZ danych dotyczących:

  • spełnienia przez świadczeniobiorców kryteriów włączenia do programu lekowego;
  • kwalifikacji świadczeniobiorców do programu lekowego;
  • zastosowanej terapii, w tym sposobu podawania i dawkowania leku albo środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego;
  • monitorowania przebiegu terapii i oceny jej skuteczności;
  • terminu i przyczyn wyłączenia z programu lekowego;
  • oceny skuteczności programu lekowego.

- Tak zarysowany zakres udostępnianych danych budzi moje wątpliwości co do niezbędności ich przetwarzania dla założonego celu. Trzeba bowiem podkreślić, że informacje te, tak długo, jak powiązane są z konkretnym pacjentem, objęte są tajemnicą lekarską. Owszem, tajemnica ta nie ma charakteru bezwzględnego, ale udostępniając dane NFZ-owi trzeba stosować zasadę minimalizacji – ujawniać można tylko niezbędne informacje.

W tym kontekście wątpliwości może budzić konieczność przekazywania Narodowemu Funduszowi Zdrowia szczegółowych informacji o przebiegu terapii, jej skuteczności czy sposobie dawkowania i podawania leku.

Elektroniczny system monitorowania programów lekowych wymaga od świadczeniodawców udzielenia odpowiedzi m.in. na pytania o zdolność pacjenta do wykonywania czynności zazwyczaj spełnianych w ciągu dnia, takich jak odkurzanie, gra w kręgle czy w golfa bądź chodzenie po schodach. Ponadto należy sprecyzować, czy ewentualne problemy związane z pracą lub wykonywaniem codziennych czynności mają związek z problemami emocjonalnymi pacjenta, takimi jak depresja czy zdenerwowanie. Koniecznym jest też m.in. uzupełnienie informacji na temat samopoczucia pacjenta w okresie ostatniego miesiąca (czy pacjent był wyciszony i spokojny, pełen energii czy też smutny i załamany). Część pytań dotyczy utrzymywania przez pacjentów kontaktów interpersonalnych.

Bez wątpienia udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania jest pomocne w weryfikacji skuteczności zastosowanych terapii. Jednak wątpliwość może budzić badanie tego elementu na etapie realizacji programu lekowego.

Po pierwsze, bezpieczeństwo i skuteczność produktów leczniczych, w tym także tych, które podawane są w ramach programów lekowych, odbywa się już na etapie dopuszczenia ich do obrotu.

Po drugie, z samej definicji programu zdrowotnego, którym jest program lekowy, wynika obowiązek wspierania tych działań z zakresu opieki zdrowotnej, które oceniane są jako skuteczne, bezpieczne i uzasadnione oraz umożliwiające osiągnięcie w określonym terminie założonych celów (art. 5 pkt 30 u.ś.o.z.).

Trudno więc wskazać przyczynę, dla której NFZ winien gromadzić dane umożliwiające badanie skuteczności produktów leczniczych. Jeśli istnieją w tym zakresie jakiekolwiek wątpliwości, to taki produkt nie powinien być w ogóle finansowany w ramach programu lekowego.

Po trzecie, wątpliwości może budzić celowość przekazywania przez świadczeniodawców informacji o sposobie podawania i dawkowania leku, skoro dane na ten temat zawierać powinien opis programu lekowego. Wydaje się, że w celu rozliczenia realizacji programu wystarczającym byłoby przekazywanie informacji o liczbie udzielonych świadczeń oraz ilości wydanej substancji czynnej.

Niezależnie od tego należy podkreślić, że konieczność uzupełniania tak rozbudowanych ankiet nakłada na świadczeniodawców dodatkowe obowiązki biurokratyczne i ogranicza czas, jaki ci mogliby poświęcić pacjentowi.

Zadośćuczynienie za odmowę wizyty lekarskiej osobie niewidomej poruszającej się z psem przewodnikiem - sąd uwzględnił pozew RPO

Data: 2017-07-31

W dniu 31 lipca 2017 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza wydał wyrok w sprawie z powództwa Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym zasądził zadośćuczynienie z tytułu naruszenia praw pacjenta na rzecz osoby niewidomej poruszającej się w asyście psa przewodnika przeciwko ośrodkowi okulistycznemu z Krakowa z powodu odmowy udzielenia jej świadczenia zdrowotnego.  

Rzecznik wytoczył powództwo na rzecz osoby niewidomej, której odmówiono wizyty w gabinecie okulistycznym z powodu korzystania przez nią z pomocy psa przewodnika. Pacjentka poinformowała ośrodek drogą elektroniczną o tym, że jest osobą niewidomą i na wizytę przyjedzie w asyście psa przewodnika. W odpowiedzi na wiadomość pacjentki pozwany lekarz odwołał wizytę, stwierdzając, że została ona „anulowana”. Pacjentce nie zaproponowano innych terminów, ani nie zaoferowano żadnego rodzaju wsparcia podczas wizyty, alternatywnego wobec psa asystującego.

Sprawa niewidomej pacjentki ma charakter precedensowy w zakresie ochrony przed dyskryminacją osób z niepełnosprawnościami w obszarze ochrony zdrowia. W wyroku sąd potwierdził, że obowiązek świadczenia usług, w tym świadczeń zdrowotnych, na rzecz osób poruszających się przy pomocy psa przewodnika wynika wprost z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Sąd oddalił powództwo w zakresie żądania przekazania odpowiedniej sumy na wskazany w pozwie cel społeczny. Wyrok jest nieprawomocny.

Sygn. akt: I C 2080/16/P

RPO w sprawie dostępności zabiegów okulistycznych

Data: 2017-07-27

Z informacji przekazanych przez świadczeniodawców do Narodowego Funduszu Zdrowia według stanu na koniec grudnia 2016 r., jak również analiza tegorocznych danych wynika, że najdłuższy czas oczekiwania do wybranych spośród komórek organizacyjnych z największą w skali kraju liczbą osób oczekujących odnotowano m.in. do poradni okulistycznych.

Ograniczona dostępność do tzw. operacji soczewki w Polsce sprzyja korzystaniu przez obywateli z leczenia zagranicznego. Przepisy dyrektywy w sprawie stosowania praw pacjentów w transgranicznej opiece zdrowotnej wprowadzone do polskiego porządku prawnego zapewniły polskim świadczeniobiorcom prawo do otrzymania od Narodowego Funduszu Zdrowia zwrotu kosztów świadczeń opieki zdrowotnej, będących świadczeniami gwarantowanymi, udzielonych na terenie innych państw członkowskich UE.

Na podstawie danych prezentowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia zaobserwować można tendencję wzrostową liczby składanych wniosków o zwrot kosztów na zabiegi w zakresie soczewki - zaćmy oraz wzrost kosztów udzielonych świadczeń. Wzrost zapotrzebowania na świadczenia w zakresie okulistyki wiąże się niewątpliwie ze starzeniem się społeczeństwa i rosnącym udziałem pacjentów powyżej 65 roku życia. Prognozowane dane pozwalają stwierdzić, że w przeciągu najbliższych kilkunastu lat zmiany demograficzne w Polsce zwiększą zapotrzebowanie na świadczenia szpitalne starszej części populacji m.in. w zakresie okulistyki.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich organizacja udzielania świadczeń okulistycznych wymaga pilnej naprawy w zakresie istotnego zwiększenia dostępności świadczeń w Polsce i zahamowania wypływu środków finansowych Narodowego Funduszu Zdrowia do zagranicznych podmiotów leczniczych. Rozważenia wymaga również kwestia opracowania standardów postępowania w przypadku świadczeń z ograniczoną dostępnością, co mogłoby wpłynąć na dookreślenie zasad dostępności i usprawnienie prowadzenia kolejek na tego rodzaju świadczenia.

Rzecznik pisze do Ministra Zdrowia w sprawie zapewnienia wsparcia psychologicznego pacjentom, u których wykonywane są testy genetyczne

Data: 2017-07-26

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał na konieczność podjęcia prac legislacyjnych służących uregulowaniu problematyki testów genetycznych, w tym także kwestii poradnictwa genetycznego.

Zdaniem Rzecznika pacjent przed wykonaniem testów powinien być w sposób zrozumiały poinformowany o naturze i celu badania, tak aby mógł na nie wyrazić świadomą zgodę, ponadto pacjent powinien być świadomy, że wynik badań może wskazywać na istnienie zmian powodujących choroby, których wyleczenie, w świetle aktualnej wiedzy medycznej, jest niemożliwe. Rzecznik zauważa, że wyniki badań mogą stanowić istotne obciążenie psychiczne dla pacjenta, stąd celowym jest zapewnienie pacjentom konsultacji psychologicznej, a jak podkreślano podczas gdańskiego seminarium bioetycznego koszty takiej konsultacji nie stanowiłoby znacznego obciążenia finansowego dla państwa.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia z prośbą o rozważenie podjęcia odpowiednich czynności zmierzających do zagwarantowania dostępu pacjentów, korzystających z poradnictwa genetycznego, do odpowiedniego wsparcia psychologicznego.

RPO pisze do Ministra Zdrowia w sprawie braku zatarcia kary pozbawienia prawa wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty

Data: 2017-07-19

Norma prawna zawarta w art. 110 ust. 5 ustawy z dnia 2 grudnia 2009 r. o izbach lekarskich pozbawia lekarza i lekarza dentystę możliwości - po ukaraniu karą dyscyplinarną polegającą na skreśleniu z listy osób wykonujących zawód - ponownego wpisu na listę członków samorządu zawodowego oraz uzyskania prawa wykonywania zawodu.

Rzecznik zauważa, że w przypadku innych zawodów medycznych ustawodawca przyjął odmienne rozwiązanie, dopuszczając w wypadku orzeczenia kary pozbawienia prawa wykonywania zawodu, możliwość przywrócenia do zawodu po upływie wskazanego okresu.

Podobne regulacje obowiązywały w stosunku do pielęgniarek i położnych oraz lekarzy weterynarii. Na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich były one przedmiotem badania Trybunału Konstytucyjnego, który wyrokiem z dnia 18 października 2010 r. (sygn. akt K 1/09) orzekł o ich niekonstytucyjności. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich w świetle powyższego, powstaje wątpliwość co do konstytucyjności art. 110 ust. 5 ustawy o izbach lekarskich, bowiem trudno jest znaleźć przekonywujące argumenty przemawiające za zróżnicowaniem praw lekarzy i lekarzy dentystów oraz innych zawodów medycznych w zakresie możliwości przywrócenia do zawodu.

Biopsja szpiku kostnego u dzieci bez znieczulenia. Rzecznik interweniuje.

Data: 2017-07-17

Jak wynika z informacji prasowych, ten szczególnie bolesny zabieg przeprowadzany był bez znieczulenia ogólnego. Rodzice małych pacjentów mówią, że naraziło to ich dzieci na traumatyczne przeżycia. Ministerstwo Zdrowia zapowiedziało przeprowadzenie kontroli. BPK.7013.3.2017

W tej sytuacji Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach zajęło się sprawa przeprowadzania w niektórych placówkach medycznych w Polsce zabiegu biopsji szpiku kostnego u dzieci bez znieczulenia ogólnego.

Biuro poprosiło Ministerstwo Zdrowia o przedstawienie wyników przedmiotowej kontroli. 

 

Co stanie się geriatrią w związku z wprowadzeniem sieci szpitali? Rzecznik pyta Ministra Zdrowia

Data: 2017-07-12

W dniu 4 maja 2017 r. weszła w życie ustawa o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, która wprowadziła „System podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej” zwany „siecią szpitali”. W chwili obecnej Narodowy Fundusz Zdrowia zakończył prace nad listą szpitali zakwalifikowanych do sieci. Na tle nowych zasad funkcjonowania opieki szpitalnej ujawniło się kilka problemów.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich kryteria kwalifikacji do sieci szpitali zawarte w powyższej ustawie nie mają bezpośredniego przełożenia na funkcjonujące w szpitalach oddziały. Powoduje to, że w wielu przypadkach szpitale były kwalifikowane do sieci „w części”, bez wszystkich oddziałów pozostających w strukturze. Tym samym dalsze funkcjonowanie oddziałów pozostających poza siecią zależne będzie od wyników konkursów na udzielanie świadczeń zdrowotnych zorganizowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia. W przypadku likwidacji, czy reorganizacji oddziałów (np. połączenia) mogą pojawić się też praktyczne problemy z dostępem do świadczeń zdrowotnych dla pacjentów oczekujących w kolejkach na udzielenie świadczenia.

Przyjęte rozwiązania systemowe budzą wątpliwości zwłaszcza w zakresie miejsca w sieci szpitali na wyodrębnioną organizacyjnie i finansowo opiekę geriatryczną. W przyjętej ustawie, w specjalizacji szpitali na odpowiednich stopniach, nie uwzględniono bowiem oddziałów geriatrycznych. W tym zakresie przewiduje się, że świadczenia geriatryczne będą udzielane np. na oddziałach internistycznych, czy też poza szpitalem, w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, czy w poradniach przyszpitalnych, co rodzi poważne obawy z punktu widzenia dobra i bezpieczeństwa zdrowotnego osób starszych.

Wdrażana reforma opieki szpitalnej ma w założeniu przybliżyć opiekę szpitalną do pacjenta, także ze względu na jego miejsce zamieszkania. Tym samym mając na uwadze postępujące procesy starzenia się społeczeństwa niezrozumiałe wydaje się nieuwzględnienie w poziomach szpitali samodzielnych oddziałów geriatrycznych. Pacjent geriatryczny jest osobą, która potrzebuje dostosowanej do jego specyfiki zdrowotnej, kompleksowej opieki. Potrzebami zdrowotnymi tych pacjentów powinien zajmować się lekarz geriatra, a w warunkach szpitalnych, opieka zdrowotna powinna być realizowana na oddziałach geriatrycznych.

Rzecznik zwrócił uwagę, że w polskim systemie ochrony zdrowia nie ma wypracowanego modelu kompleksowej i skoordynowanej opieki geriatrycznej, a brak uwzględnienia oddziałów geriatrycznych w sieci szpitali może okazać się kolejnym krokiem oddalającym powstanie takiego modelu. Udzielanie świadczeń geriatrycznych na innych oddziałach może w dłuższej perspektywie pozbawić geriatrię waloru samodzielnej dyscypliny i uczynić częścią np. interny.

Ponadto, Rzecznik poparł propozycję złożoną przez Konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie geriatrii dla województwa opolskiego, który zaproponował dodanie do koszyka tzw. „świadczeń gwarantowanych” nowego świadczenia zdrowotnego pod roboczą nazwą – Geriatryczny Ośrodek Rehabilitacji Dziennej. Świadczenia w Ośrodku miałyby być kierowane do osób po 65. roku życia, z chorobami typowymi dla wieku podeszłego, u których stwierdzono deficyt(y) narządu ruchu i sprawności intelektualnej zagrażające pogłębieniem lub utratą niezależności funkcjonalnej. Proponowane rozwiązanie prawne wiąże się oczywiście z kosztami, tym niemniej jednak świadczenia zdrowotne udzielane w ramach funkcjonowania Ośrodka nie mają charakteru luksusowego i są kierowane do stale rosnącej populacji seniorów.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska odnośnie do poruszanych kwestii. Poprosił także o wskazanie, w jaki sposób w ramach wdrażanych zmian systemowych ma wyglądać opieka geriatryczna, a także jak Minister ocenia możliwość realizacji propozycji funkcjonowania Geriatrycznego Ośrodka Rehabilitacji Dziennej, zaproponowanego przez Konsultanta wojewódzkiego.

 

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich w związku z przyjęciem przez Sejm RP ustawy dotyczącej medycznej marihuany

Data: 2017-06-22

Rzecznik Praw Obywatelskich z zadowoleniem przyjmuje decyzję Sejmu RP w sprawie przyjęcia ustawy, która w swoim założeniu ma pozwolić na korzystanie z medycznej marihuany w naszym kraju.  

Potrzebę uregulowania tej kwestii zasygnalizował ustawodawcy przed dwoma laty Trybunał Konstytucyjny. Był to również przedmiot jednego z pierwszych wystąpień Adama Bodnara na stawisku RPO – przygotowywanego jeszcze przez jego poprzedniczkę, prof. Irenę Lipowicz – do Ministra Zdrowia. Problem regulacji pojawił się też w kolejnych pismach zarówno do resortu zdrowia (w kwietniu i sierpniu 2016 r.), jak i do podkomisji sejmowej zajmującej się projektem ustawy o medycznej marihuanie (w grudniu 2016 r.)

Przede wszystkim jednak, o możliwości uregulowania tej kwestii  pytało Rzecznika bardzo wiele osób w kierowanych do Biura RPO skargach, jak również podczas rozmów i spotkań regionalnych w całym kraju.

Choć ostateczna treść uchwalonej przez Sejm RP ustawy nie w pełni realizuje formułowane przez obywateli (głównie pacjentów i ich rodzin) postulaty, to jednak stanowi bardzo ważny krok w kierunku rozwiązania problemu. Cieszy również ponadpartyjny konsensus w tej sprawie. 

Co jeżeli nie możesz stawić się na wezwanie sądu bo na przykład twoje dziecko jest chore? Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-06-22

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostają aspekty ustawy o lekarzu sądowym związane z wystawianiem zaświadczenia o niezdolności do stawiennictwa na wezwanie organu ochrony prawa.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa jedynie choroba samego uczestnika postępowania uzasadnia wystawienie przez lekarza zaświadczenia o niemożności stawiennictwa. Tymczasem niemożność stawiennictwa może być także skutkiem choroby lub wypadku, któremu uległa inna osoba, będąca pod opieką uczestnika postępowania (np. dziecko lub inny członek rodziny, podopieczny powierzony czasowej opiece).

W ocenie Rzecznika w tego typu sytuacjach uczestnik postępowania nie jest w wystarczający sposób zabezpieczony. Znalezienie osoby trzeciej, która przejmie opiekę nad chorym na czas trwania czynności przed organem ochrony prawa nie zawsze jest możliwe, w szczególności jeśli doszło do nagłego wypadku lub pogorszenia stanu zdrowia osoby pozostającej pod opieką. Uczestnik postępowania postawiony jest wtedy przed wyborem pomiędzy koniecznością opieki nad bliską, chorą osobą, a uczestnictwem w postępowaniu, w sytuacji gdy niestawiennictwo może mieć dla niego istotne konsekwencje w postaci nałożenia na uczestnika postępowania kary porządkowej lub negatywnego dla niego rozstrzygnięcia (np. oddalenia powództwa lub wydania wyroku nakazowego). Brak obecności pełnomocnika lub obrońcy może z kolei pozbawić stronę możliwości skutecznej obrony jej praw i interesów.

Rzecznik wskazał także, że pouczenia o prawach i obowiązkach uczestników postępowania karnego, których wzory określają odpowiednie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości, odwołują się jedynie do przepisów k.p.k. wskazujących, że wyłączną podstawą usprawiedliwienia nieobecności z powodu choroby jest przedstawienie zaświadczenia wydanego przez lekarza sądowego. Nie zawierają zaś informacji o możliwości uznaniowego usprawiedliwienia niestawiennictwa przez organ prowadzący postępowanie, co może u uczestnika postępowania (szczególnie niekorzystającego z pomocy pełnomocnika profesjonalnego) wywołać mylne wrażenie, że taka możliwość w ogóle nie istnieje.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przeanalizowanie możliwości zmiany obowiązujących przepisów ustawy o lekarzu sądowym w kierunku lepszego zabezpieczenia interesów uczestników postępowania. Poprosił także o poinformowanie o podjętych działaniach w tym zakresie.

RPO pyta Ministra Zdrowia i GIODO o wyciek do internetu danych osobowych pacjentów szpitala

Data: 2017-06-22

Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się z mediów, że do internetu wyciekły dane 50 tys. pacjentów Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Kole.

Jak wynika z opublikowanych materiałów, wśród ujawnionych danych znalazły się nie tylko imię, nazwisko, adres i PESEL, ale także dane medyczne, jak np. grupa krwi czy elementy historii choroby.

Tymczasem obywatele mają prawo oczekiwać, że wszystkie informacje pozyskiwane na ich temat będą odpowiednio zabezpieczone. To standard wynikający z Konstytucji. W skargach kierowanych do Rzecznika wnioskodawcy dzielą się swoimi obawami odnośnie do wykorzystania ich danych w innych celach. Domagają się również skutecznych działań organów państwowych, które są zobowiązane do zabezpieczenia pozyskiwanych i gromadzonych danych na temat obywatela.

Rzecznik zwrócił się do Ministra i GIODO o informacje o działaniach podjętych w tej sprawie. Poprosił także o wskazanie, czy kwestia zabezpieczenia danych medycznych w placówkach zdrowia jest przedmiotem ich szczególnego zainteresowania w wymiarze systemowym – również w kontekście przygotowań do rozpoczęcia stosowania rozporządzenia (UE) Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych. 

Spotkanie RPO z przedstawicielami Koalicji na Rzecz Walki z Łuszczycą

Data: 2017-06-21

21 czerwca 2017 r. w Biurze RPO odbyło się spotkanie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara i zastępczyni RPO Sylwii Spurek z przedstawicielami Koalicji na Rzecz Walki z Łuszczycą. W spotkaniu wzięli też udział: przedstawiciel Dolnośląskiego Stowarzyszenia Pomocy Chorym na Łuszczycę i Łuszczycowego Zapalenia Stawów, Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Chorych na Łuszczycę oraz Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Chorych na Łuszczycę.

Przedstawiciele środowiska pacjentów wskazali rzecznikowi podstawowe problemy, z jakimi borykają się chorzy dotknięci różnymi postaciami łuszczycy. Przede wszystkim pacjenci mają obawy przed sygnalizowaniem swoich problemów organom władz publicznych obawiając się, że złożone skargi nie przyniosą efektów. Obawiają się też, że może to utrudnić im, i tak nie zawsze prosty, dostęp do leczenia. 

Przedstawiciele Koalicji wskazali też, że mają problemy z dostępem do leczenia biologicznego, w tym lekami stosowanymi w programach lekowych. Istniejący program lekowy dla leczenia ŁZS jest tak skonstruowany, że  wyklucza pacjenta z leczenia po poprawie jego stanu zdrowia. Po przerwaniu leczenia pacjent nie ma też gwarancji, że ponownie uzyska dostęp do uczestnictwa w programie. Kwestia ta ma tym większe znaczenie, że pacjenci mają również problemy z dostępem do leczenia w ramach fototerapii. Maleje liczba placówek, gdzie terapia ta jest dostępna. Ponadto procedowany projekt ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami korzystania z solarium nie wyłącza spod zakresu ustawy używania solariów – urządzeń naświetlających w celach leczniczych, w tym do fototerapii u dzieci.

Problemem pacjentów chorujących na łuszczycę  jest  też konieczność uzyskania skierowania do dermatologa. Skierowanie nie jest potrzebne dla pacjentów chorujących na choroby wenerologiczne. Ponadto część wskaźników u osób chorych na choroby wenerologiczne i łuszczycę jest podobna. Bywa, że pacjenci chorujący na choroby wenerologiczne i łuszczycę mają problemy z wytłumaczeniem podczas rejestracji do lekarza dermatologa przyczyny, dla której nie muszą mieć skierowania. Konieczność podania, w towarzystwie innych pacjentów, tego typu danych wrażliwych godzi w ich godność. Pacjenci obawiają się też, że wskutek przekształcanego obecnie systemu leczenia szpitalnego wiele oddziałów dermatologicznych będzie zamykanych. Jest to bowiem rodzaj oddziału, który generuje straty w budżecie szpitala.

Odrębną grupą problemów na którą zwrócili uwagą przedstawiciele Koalicji jest niekorzystny wizerunek choroby i pacjentów w społeczeństwie. Wciąż „pokutuje” mit, że łuszczyca jest chorobą, którą można się zarazić. Przez niezrozumienie pochodzenia choroby, chorzy są negatywnie postrzegani i narażeni na ostracyzm społeczny. Bywa, że same rodziny pacjentów nie mają wiedzy jak żyć z chorobą i pomóc choremu. Wciąż popularne jest postrzeganie łuszczycy, jako „defektu kosmetycznego” podczas, gdy jest to przewlekła choroba dermatologiczna.

Rzecznik zapewnił, że przeanalizuje problemy pacjentów i podejmie działania na rzecz poprawy społecznego odbioru choroby i dotkniętych nią pacjentów.

Żądanie przez prokuratora dokumentów zawierających dane objęte tajemnicą lekarską i tajemnicą psychiatryczną - wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-06-19

Analiza wniosków wpływających do Rzecznika Praw Obywatelskich ujawniła rozbieżność w stosowaniu art. 226 k.p.k. W niektórych przypadkach sądy rejonowe przyjmują, że przepis ten uprawnia prokuratora do zwolnienia z tajemnicy lekarskiej w zakresie tajemnicy zawartej w treści dokumentów, w innych zaś stwierdzają, że uprawnionym do zwolnienia z tajemnicy lekarskiej jest wyłącznie sąd.

Przepis art. 226 k.p.k. w zdaniu drugim przewiduje wyjątek od wynikającej z art. 180 § 2 k.p.k. zasady sądowego rozstrzygania w kwestii uchylenia wskazanych tam pięciu szczególnych tajemnic – „w postępowaniu przygotowawczym o wykorzystaniu, jako dowodów, dokumentów zawierających tajemnicę lekarską decyduje prokurator”. Przyjęte w tym przepisie rozwiązanie, niewymagające wydania orzeczenia niezależnego i niezawisłego sądu, w praktyce znacząco osłabia pozycję tajemnicy lekarskiej. Co istotne, art. 226 k.p.k. znajduje się w rozdziale dotyczącym zatrzymania rzeczy oraz przeszukania, więc jego zakres powinien być ograniczony wyłącznie do dokumentów uzyskanych w wyniku tych czynności.

W ocenie Rzecznika nie można dopatrzyć się jakichkolwiek względów aksjologicznych przemawiających w zestawieniu z tajemnicą adwokacką, notarialną, czy dziennikarską – na niekorzyść tajemnicy lekarskiej. Ta niejednorodność trybów nie zasługuje na aprobatę. Co więcej, wyjątek z art. 226 zd. 2 k.p.k. de facto oznacza możliwość ominięcia przez prokuratora sądowej pieczy nad docieraniem do wiadomości objętych tajemnicą lekarską.

Decyzja w kwestii zwolnienia z tajemnicy powinna być zastrzeżona dla sądu. Brak dostatecznej ochrony tajemnicy lekarskiej i związane z tym narażenie pacjentów na zbyt szeroki dostęp różnych organów i instytucji do informacji związanych z sferą prywatności objętą stanem zdrowia i leczeniem może podważyć zaufanie stanowiące podstawę prawidłowych relacji pacjenta z lekarzem. Ponadto naruszenie obowiązku przestrzegania tajemnicy lekarskiej może skutkować pociągnięciem lekarza do odpowiedzialności zawodowej, cywilnej, a nawet karnej. Powyższe argumenty przemawiają za usunięciem zdania drugiego art. 226 k.p.k.

Rzecznik poddał pod rozwagę Ministra podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do nadania nowego brzmienia art. 226 k.p.k. poprzez usunięcie zdania drugiego. Poprosił także o poinformowanie o zajętym stanowisku w tej materii.

 

W jaki sposób policja zapewnia pomoc medyczną osobom zatrzymanym? Komendant Główny Policji odpowiada na pytania RPO

Data: 2017-06-14

Na sposób przeprowadzania badań i ich znaczenie – czy to w przypadku osób zatrzymanych czy przyprowadzonych do izb wytrzeźwień – Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę wielokrotnie. Komendant Główny Policji odpowiadając na pismo RPO z 28 kwietnia pisze, że przepisy mamy dobre -  „w mojej ocenie, zarówno obecnie obowiązujące uregulowania, jak też wypracowana praktyka, dają swoistego rodzaju gwarancje zapewnienia dostępu do badań lekarskich osób zatrzymanych lub doprowadzonych w celu wytrzeźwienia przez lekarza, w ty m o specjalizacji właściwej dla jej stanu zdrowia” – pisze w imieniu Komendanta Głównego jego zastępczyni nadinspektor Helena Michalak.

Nadinspektor przypomina, że jednym z powodów, by badania prowadzić jest także to, by chronić funkcjonariuszy przed zarzutami dotyczącymi niewłaściwego traktowania albo zlekceważenia ewentualnego pogorszenia się stanu zdrowia osoby zatrzymanej lub doprowadzonej.

 

Oświadczenia pro futuro - wolność pacjenta, możliwość decydowania jak będzie wyglądać proces leczenia, gdy stracimy świadomość - seminarium RPO

Data: 2017-06-07

 „Uzyskanie zgody od pacjenta jest kluczowe. Stanowi nie tylko obowiązek prawny ale też nakaz moralny. Prawo pacjenta do wyrażenia zgody jest prawem człowieka. Wola pacjenta wobec profesjonalnej opinii lekarza znajduje się wyżej. Za zgodą stoi jednak obowiązek dostarczenia informacji. Przez zgodę, którą wyraża pacjent przyjmuje i akceptuje niezawinione przez lekarza ryzyko zabiegu. Niestety w praktyce często pacjent wyraża swoją wolę nie mając informacji dotyczących alternatyw.”

dr Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, otworzyła seminarium o ochronie autonomii pacjenta, o możliwości decydowania przez nas o tym, jak będzie wyglądać nasz proces leczenia, gdy stracimy świadomość.

„Pacjent poprzez wyrażenie zgody mówi, że poddaje się zabiegowi mając przeświadczenie, że to jest dla niego dobre. Ale musi mieć odpowiednie kwalifikacje psychiczne, musi mieć przekonanie, że wie co robi. Podobnie postrzega się odmowę pacjenta. Jego kwalifikacje psychiczne muszą być takie same – musi mieć pewność tego co czyn. Te sytuacje dotyczą każdego z nas. To nie jest problem jedynie prawny czy lekarski. To nas wszystkich dotyczy. Każdy może być pacjentem” - mówiła.

Często lekarze pytają rodzinę dorosłego pacjenta, który jest nieprzytomny o zgodę, taka procedura nie ma jednak podstawy prawnej. Za każdym razem lekarz powinien się zwrócić do sądu. Ale czy lekarz powinien skupić się na procedowaniu o zgodach czy leczyć, ratować życie lub zdrowie pacjenta?

 

Co to oznacza zgoda pacjenta w praktyce?

O tych aspektach mówiła prof. Joanna Haberko, Prodziekan ds. kształcenia i współpracy z otoczeniem z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Pacjent ma prawo do decyzji dotyczących podania krwi, podtrzymania funkcji życiowych przez odpowiednią aparaturę, czy nawet karmienia. Prawo do decydowania o sobie samym nie gaśnie z momentem utraty świadomości przez pacjenta. Dlatego lekarz, działając zgodnie ze standardem wykształconym w orzecznictwie Sądu Najwyższego, powinien uwzględniać wolę pacjenta wyrażoną przed utratą świadomości. Z uwagi na to, że istniejące rozwiązanie wydaje się nie odpowiadać potrzebom praktyki, w doktrynie postuluje się wprowadzenie specyficznych rozwiązań, dotyczących pełnoletniego pacjenta niekompetentnego, które zagwarantowałyby ochronę jego autonomii, takich jak:

1.    testament życia – w którym pacjent może zażądać m.in. aby lekarze nie podejmowali leczenia przedłużającego umieranie

2.    pacjent powołuje pełnomocnika na wypadek gdy sam nie jest w stanie decyzji podjąć.

W orzeczeniu Sądu Najwyższego w sprawie członka społeczności Świadków Jehowy uznano, że oświadczenie wyrażone na wypadek utraty przytomności jest dla lekarza, jeśli zostało złożone świadomie, wiążące. W praktyce lekarz nie ma jednak pewności czy oświadczenie nie zostało odwołane, czy jest wydane przez odpowiedni podmiot, czy osoba miała kompetencje aby to oświadczenie złożyć.

Dyskusja dotycząca tej problematyki koncentruje się wokół kilku aspektów:

- dopuszczalności takich oświadczeń

- ich zakresie

- ich formie

 

„Lekarz ma ratować”

Pani Profesor Haberko mówiła o pytaniach, które musi postawić sobie prawodawca regulując wspomnianą problematykę. Dopuszczenie tego rodzaju oświadczeń pro futuro, w szczególności testamentu życia może oznaczać dla lekarza zakaz podejmowania działań leczniczych. Wymaga to przewartościowania zasad moralnych lekarzy, którzy kierują się zasadą niesienia pomocy. Co zrobić w sytuacji kiedy lekarz nie zgodzi się z wolą pacjenta? Co zrobić jeśli lekarz ma podejrzenie że pacjent może zmienić zdanie?

Czasem pacjent nie jest w stanie zrozumieć języka lekarza.

 

Co chcemy rozstrzygnąć?

Jeśli ustanowimy pełnomocnika, to czy jego decyzje są ważniejsze od moich? Czy może równoważne? Czy mogę odwołać pełnomocnictwo? Co w sytuacji kiedy się z nim nie zgadzam? Gdzie w tym wszystkim jest lekarz?

 

Czy jest konieczność regulacji?

„Na zgromadzenie Świadków Jehowy wpadł nożownik i ugodził nożem jedną z wiernych. Złożyła ona oświadczenie o zaniechaniu przetaczania krwi. To był dla nas problem. Wolę pacjentki podtrzymano. Coraz więcej jest spraw dotyczących błędów lekarskich. Szpital lawinowo zasypuje sąd wnioskami o wyrażenie zgody na zabiegi. Kwestię zgody pacjenta często podważają członkowie rodzin. Rodzina kontestuje zakończenie hospitalizacji, przekazania do leczenia ambulatoryjnego. To oczywiście jest w pełni nieuprawnione, ale to jest problem dla szpitali ale też dla lekarzy”  - przedstawił r.pr. Szymon Rajski, Pełnomocnik Dyrektora Szpitala Wojewódzkiego w Poznaniu ds. Praw Pacjenta, Szpital Wojewódzki w Poznaniu.  Jego zdaniem olbrzymia odpowiedzialność spoczywa na lekarzu i jego obowiązku do przekazaniu pacjentowi pełnej informacji. Obowiązkiem lekarza jest ratowanie życia i zdrowia człowieka oczywiście z poszanowaniem woli pacjenta. Ale czasem powinny być podejmowane decyzje przez kolegialne gremia lekarskie. Pełnomocnik jest jakimś rozwiązaniem choć pozostają wątpliwości, w jakim zakresie takie pełnomocnictwo miałoby obowiązywać.

„Jeśli nie będziemy mieli zunifikowanej bazy danych, rejestrów to nie będziemy w stanie mieć pewności czy to jest na pewno wola pacjenta” – dodał Mariusz Kończak, Administrator Bezpieczeństwa Informacji w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Medycznego w Poznaniu.

 

Czy w praktyce regulacje są potrzebne?

Praktycy z zakresu medycyny ratunkowej nie zawsze mają czas rozważać czy pacjent wyraża zgodę czy nie.

„Mamy dwie opcje w przypadku odmowy – odmowy przyjęcia pomocy lub przewiezienia do szpitala. Czasem osoby z tego korzystają. Ale jedynie w sytuacjach, kiedy wiemy że pacjent jest w pełni świadomy, albo życiu nie zagraża niebezpieczeństwo jesteśmy w stanie respektować jego wolę. Często posiłkujemy się pomocą policji aby przewieźć pacjenta do szpitala gdzie dopiero po odpowiedniej diagnostyce może taką wolę wyrazić. Ale w ratownictwie medycznym nie ma pacjent pełnej informacji na temat swojego stanu zdrowia ani o wszystkich konsekwencjach. Ratownik nie stawia diagnozy więc nie może przekazać pełnej informacji więc pacjent nie jest w stanie decyzji podjąć i wyrazić zgody. Stworzenie jednego prawa dla wszystkich moim zdaniem nie jest możliwe. Praktyka pokazuje że każdy przypadek jest inny” mówił Aleksander Pawlak, Zastępca Dyrektora ds. Ratownictwa Medycznego, Wojewódzka Stacja Pogotowia Medycznego w Poznaniu.

 

A jak działają lekarze? Jaka jest praktyka? Czy oświadczenia są uwzględniane?

Lekarze często twierdzą, że zgoda wydana przez sąd nie ma sensu. Bez opinii biegłego sąd jej nie wyda. I tak decyzję podejmuje lekarz. Problem wiąże się również z bezpieczeństwem prawnym lekarzy. Prawnicy i lekarze patrzą na te zagadnienia inaczej.

„Prawnik powie, że lekarz powinien rozstrzygnąć, czy wola pacjenta jest świadoma. Ale i usłyszę, że dobrze byłoby porównać to z jakąś skalą świadomości” – mówił prof. dr hab. Jędrzej Skrzypczak, Wielkopolska Izba Lekarska – „Często słyszę oczekiwania od lekarzy – czy mógłby Pan mi podać algorytm postępowania z pijanym człowiekiem który ma uraz głowy? Jak postąpić w tej sytuacji kiedy pacjent chce iść do domu?”

 

Pacjent często nie rozumie co podpisuje.

W przypadku pacjentów przewlekłych – z nimi jest ogromny problem ponieważ na każdą procedurę musi być wyrażona zgoda. Tych zgód jest kilka, do każdej dołączony plik dokumentów. Lekarze często sami nie mogą się zorientować.

„Usiłowałem sprawdzić czy pacjent czyta te dokumenty? NIE” – powiedział Prof. prof. dr hab. Jerzy Sowiński, Przewodniczący Okręgowego Sądu Lekarskiego, Wielkopolska Izba Lekarska.

Są dwie przyczyny:

1.    to bardzo skomplikowane formuły, napisane językiem prawniczo-medycznym

2.    pacjenci wiedzą, że tego nie zrozumieją.

Praktycznie często nie mają ze sobą okularów, nie widzą, a - wstydząc się - nie pytają.  Ale jest też wiele przypadków analfabetyzmu w Polsce, te osoby w ogóle nie czytają. Komunikują się poprzez telewizję. Często pacjent, jeśli lekarz mówi do niego ogólnie, przedstawiając procedury medyczne – na wszelki wypadek nie rozumiejąc powie NIE. Ale jeśli doda się odrobinę empatii, wchodząc w problem szczegółowo – zmieniają decyzję. Zdaniem Pana Profesora rozsądnym jest powołanie pełnomocnika pacjenta.

 

Z jakiego powodu pełnię zawód zaufania publicznego?

To pytanie zadał sobie jeden ze słuchaczy – lekarz. „Pacjent powierza lekarzowi to co najcenniejsze - zdrowie i życie. Wtedy, kiedy następuje zagrożenie życia – jesteśmy w komfortowej sytuacji bo mogę ją zauważyć albo nie. Większość lekarzy po prostu nie zauważa tej karteczki. Konieczne jest rozróżnienie obszaru kiedy mamy czas na podejmowanie decyzji i kiedy ratujemy życie a sytuacja jest dla nas jasna. To właśnie jest zawód zaufania publicznego.” 

Razem z tym oświadczeniem musimy kojarzyć temat tajemnicy lekarskiej, która ostatnio jest poddawana dużej próbie. Zmiękczanie tej tajemnicy godzi w pacjenta. A takie zmiany w ustawie zostały wprowadzone, dodał uczestnik dyskusji.

 

Celem działania lekarza jest ochrona zdrowia i życia człowieka. Czy takie oświadczenia pro futuro nie pozbawiają zawodu lekarza celu?

W ocenie mec. Rajskiego oświadczenia pro futuro mogłyby zaburzyć sens pracy lekarza. Rozwiązaniem może być wprowadzenie wyjątkowości sytuacji honorowania takich oświadczeń. Lekarze przede wszystkim niosą pomoc i to jest obarczone misją i ogromną odpowiedzialnością.

„Lekarz opowiadał mi jak musiał patrzeć jak młoda pacjentka umierała bo względy religijne nie pozwalały jej na żadne ingerencje. Mimo tego że wiedział jak jej pomóc – musiał patrzeć jak umiera. Postąpił zgodnie z prawem i przepisami”  – mówił prof. Skrzypczak

 

Nadal pozostają pytania:

Czy uznawać oświadczenia pacjenta i w jakich sytuacjach?

Czy stworzyć centralny rejestr takich oświadczeń, które byłyby weryfikowane?

Czy powołać pełnomocnika pacjenta?

O tym, że przedmiot dyskusji seminaryjnych ma niebywale doniosłe praktyczne znaczenie dla każdego z nas świadczy duża frekwencja podczas spotkania i ożywiona dyskusja. Mamy nadzieję, że wnioski z niej płynące będą stanowić nie tylko istotny głos w debacie publicznej, ale także znajdą przełożenie na przygotowywane rozwiązania prawne.

 

 

Terapia komórkami macierzystymi. Rzecznik podejmuje sprawę

Data: 2017-06-05
BPK.7018.1.2017 
 
Dlaczego eksperymentalna terapia komórkami macierzystymi prowadzona przez zespół badaczy z Collegium Medicum UJ dla dzieci chorujących na padaczkę lekooporną została bez żadnych wyjaśnień wstrzymana? Tego spróbuje się dowiedzieć Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach. Zbada on sprawę opisaną 27 maja 2017 r. w Gazecie Krakowskiej w artykule „Chore dzieci bez leczenia, UJ milczy”.
Z artykułu wynika, że pacjentom chorym na padaczkę lekooporną pomaga eksperymentalna terapia komórkami macierzystymi, która była prowadzona w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu. Jak wskazuje jeden z rodziców, pomimo pisemnej gwarancji odstępów w podawaniu dawek, co trzy miesiące - obecnie, bez żadnych wyjaśnień - terapia została wstrzymana, a dzieci uczestniczące w projekcie, od miesięcy nie otrzymują kolejnych dawek komórek macierzystych.
Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach zwróci się w tej sprawie o udzielenie wyjaśnień do Dyrektora Naczelnego Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie oraz Prorektora Uniwersytetu Jagiellońskiego ds. Collegium Medicum.
Sprawa w toku.

 

Odpowiedź Ministra Zdrowia na wystąpienie Rzecznika w sprawie dostępności znieczulenia farmakologicznego do porodu

Data: 2017-06-05

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał odpowiedź od Ministra Zdrowia na wystąpienie w sprawie dostępności znieczulenia farmakologicznego do porodu. Kierując, kolejne już wystąpienie Rzecznik zwrócił się o wskazanie, jakie działania podejmuje resort zdrowia w sprawie poprawy dostępności do farmakologicznych metod łagodzenia bólu (V.7010.70.2016).

Minister Zdrowia zapewnia, że szpitale sukcesywnie wdrażają metody i procedury postępowania w łagodzeniu bólu porodowego zawarte w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 9 listopada 2015 r.  w sprawie standardów postępowania medycznego w łagodzeniu bólu porodowego (Dz. U., poz. 1997).

Z przeprowadzonej przez Ministerstwo ankiety wynika, że spośród 296 szpitali, 91% na oddziałach położniczo-ginekologicznych ma opracowany w formie pisemnej i zaakceptowany przez personel medyczny tryb postępowania medycznego w łagodzeniu bólu porodowego. Jako główną przyczynę niedostatecznego dostępu do znieczulenia farmakologicznego podmioty lecznicze uznały brak odpowiedniej liczby lekarzy anestezjologów na rynku pracy.

Liczba anestezjologów sukcesywnie z roku na rok rośnie. Z danych Centralnego Rejestru Lekarzy i Lekarzy Dentystów RP prowadzonego przez Naczelną Radę Lekarską wynika, że na dzień 30 kwietnia 2017 r. liczba specjalistów w dziedzinie anestezjologii i  intensywnej terapii wynosiła 7 176, z czego 6 664 lekarzy specjalistów wykonywało zawód.

Dla porównania, liczba lekarzy specjalistów w ww. dziedzinie wykonujących zawód w poprzednich latach wynosiła, na dzień 31 grudnia, odpowiednio: w 2016 r. – 5307 osób, w 2015 r.  – 5198 osób, w 2014 r. – 4990 osób, w 2013 r. – 4822 osób, w 2012 r. – 4654 osób.

Na 10 maja 2017 r., szkolenie specjalizacyjne w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii odbywało 1414 lekarzy. Jednocześnie Minister Zdrowia podkreślił, że trwają prace nad zmianą zasad odbywania szkoleń specjalizacyjnych dla lekarzy. Prace są ukierunkowane na uczynienie szkoleń bardziej dostępnymi dla wszystkich lekarzy, z zachowaniem jakości szkoleń.

Minister odniósł się też do kwestii podejmowanych przez resort działań w zakresie edukacji społecznej ciężarnych. Minister wskazał, że rozkolportowano 15 tysięcy informatorów pn. „Ciąża i poród” oraz 179 tysięcy ulotek pn. „W czasie ciąży i połogu zatroszcz się o siebie i swoje dziecko”. Materiały były też umieszczone na stronie internetowej Ministerstwa w dniu 31 października 2014 r. Z danych Ministerstwa wynika, że do dnia 8 maja 2017 r. opublikowany materiał zanotował 4 535 odsłon.

Minister podkreślił też, że obecnie trwają prace ministerialnego Zespołu do spraw opracowania projektu rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie standardów organizacyjnych opieki zdrowotnej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem. Założeniem projektowanej regulacji jest zapewnienie wysokiej jakości świadczeń opieki zdrowotnej oraz bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentek i ich dzieci. 

 

Uzależnione kobiety w ciąży – co rząd zamierza zrobić z tym problemem?

Data: 2017-05-31

Problem braku uregulowań prawnych zabezpieczających dobro nienarodzonego dziecka, w sytuacji, gdy kobieta ciężarna jest uzależniona od substancji psychoaktywnych (leków psychotropowych, narkotyków, dopalaczy, alkoholu) i pomimo ciąży substancji tych nadużywa był już podejmowany w wystąpieniach Rzecznika Praw Obywatelskich.

Dotychczasowe rozproszone działania interwencyjne, profilaktyczne i edukacyjne w obszarze ochrony zdrowia nie przynoszą oczekiwanego rezultatu w postaci zachowania pełnej abstynencji przez ciężarne. Brakuje regulacji prawnych w obszarze systemu wsparcia rodzin, które zwracałyby uwagę na problem uzależnienia kobiet w ciąży w kontekście dostępu do świadczeń pomocowych, m.in. świadczeń rodzinnych, świadczenia wychowawczego czy programu „Za życiem”. Jest to jaskrawy przykład obniżenia standardu ochrony gwarantowanych przez Konstytucję praw podstawowych poprzez pozbawienie dziecka prawnej ochrony.

W ocenie Rzecznika konieczne jest podjęcie szerszej międzyresortowej debaty w celu wypracowania kompleksowych rozwiązań na rzecz realizacji fundamentalnych praw dziecka do życia i ochrony zdrowia, a jak najszybsze ukształtowanie pozapenalnych unormowań w kwestii ograniczenia zjawiska uzależnienia wśród kobiet w ciąży powinno być dzisiaj jednym z priorytetów polityki prorodzinnej państwa.

Życie jest fundamentalnym dobrem człowieka, a troska o życie i zdrowie należy do podstawowych obowiązków państwa, społeczeństwa i obywatela. Dlatego Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska wobec sygnalizowanego problemu oraz podjęcie działań na rzecz skutecznej ochrony praw dziecka.

Klauzula sumienia w aptekach? Odpowiedź Głównego Inspektora Farmaceutycznego

Data: 2017-05-24

Apteki nie mają prawa ograniczać sprzedaży leków z wyjątkiem tych, które wymienia Prawo farmaceutyczne, czyli odurzających grupy l-N i substancji psychotropowych grupy ll-P. Mając jednak na uwadze poszanowanie praw jednostki w świetle Konstytucji właściwym wydaje się dopuszczenie możliwości odmowy przez farmaceutę sprzedaży leków antykoncepcyjnych powołującego się na „klauzulę sumienia". Przedsiębiorca prowadzący aptekę, u którego taka sytuacja występuje, musi jednak zapewnić sprzedaż produktów leczniczych antykoncepcyjnych przez innego farmaceutę. Taka jest odpowiedź Głównego Inspektora Farmaceutycznego na pytanie RPO o komentarz do doniesień medialnych, że  Polsce pojawiają się apteki nieprowadzące sprzedaży środków antykoncepcyjnych z uwagi na powoływanie się przez farmaceutów w nich pracujących na „klauzulę sumienia” (VII.5002.3.2017). W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie praktyki pozostają w sprzeczności w obowiązującym prawem i mogą prowadzić do ograniczenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych. Dlatego RPO poprosił o potwierdzenie tego stanowiska

- Apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności". To wynika z przepisów Prawa farmaceutycznego (art. 95 ust. 1 ustawy z dnia 6 września 2001 roku) – pisze p.o. Głównego Inspektora Farmaceutycznego Zbigniew Niewójt. - Ponadto ust. l a wskazanego przepisu stanowi, iż apteki, które są związane umową o refundacji leków są także obowiązane zapewnić dostępność do leków i produktów spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego, na które ustalono limit finansowania (art. 41 ustawy z dnia 12 maja 2011 r. o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych).

- W ustawie Prawo farmaceutyczne nie występuje pojęcie „klauzula sumienia", które umożliwiałoby odmowę sprzedaży produktu leczniczego z powołaniem się na względy sumienia – podkreśla Główny Inspektor Farmaceutyczny.

- Jednocześnie jednak Konstytucja RP przewiduje jako jedną z najważniejszych i podstawowych wolności gwarantowanych przez ustawę zasadniczą wolność wyrażania swoich poglądów, myślenia czy wolność sumienia. Należy podkreślić, iż wolność słowa, wolność myśli czy wolność sumienia są wolnościami koniecznymi, bez których prawa i wolności człowieka byłyby mocno ograniczone. Mając na uwadze poszanowanie praw jednostki w świetle ustawy zasadniczej jaką jest Konstytucja właściwym wydaje się dopuszczenie możliwości odmowy przez farmaceutę sprzedaży leków antykoncepcyjnych powołującego się na „klauzulę sumienia" przy czym przedsiębiorca prowadzący aptekę, u którego taka sytuacja występuje, musi zapewnić sprzedaż produktów leczniczych antykoncepcyjnych przez innego farmaceutę.

Podkreślić przy tym należy, że farmaceuta wydający w aptece środek antykoncepcyjny po pierwsze nie wie, w jakim celu został on pacjentowi przez lekarza przepisany, a po drugie - jak wynika z treści art. 96.ust. 5 - farmaceuta i technik  farmaceutyczny mogą odmówić wydania produktu leczniczego, jeżeli:

  1. jego wydanie może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjenta;
  2. w przypadku uzasadnionego podejrzenia, że produkt leczniczy może być zastosowany w celu pozamedycznym;
  3. w przypadku uzasadnionego podejrzenia co do autentyczności recepty lub zapotrzebowania;
  4. zachodzi konieczność dokonania zmian składu leku recepturowego, w recepcie, do których farmaceuta albo technik farmaceutyczny nie posiada uprawnień, i nie ma możliwości porozumienia się z osobą uprawnioną do wystawiania recept;
  5. od dnia sporządzenia produktu leczniczego upłynęło co najmniej 6 dni - w przypadku leku recepturowego sporządzonego na podstawie recepty lub etykiety aptecznej;
  6. osoba, która przedstawiła receptę do realizacji, nie ukończyła 13. roku życia;
  7. zachodzi uzasadnione podejrzenie co do wieku osoby, dla której została wystawiona recepta.

Odnosząc się do skali zjawiska w kraju, pragnę podkreślić, iż do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego do maja 2017 roku wpłynęła jedna sprawa (odwołanie od decyzji wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego) w zakresie przedmiotowego zagadnienia.

Rzecznik pyta Ministra Zdrowia o funkcjonowanie programu ochrony zdrowia prokreacyjnego

Data: 2017-05-18

Według doniesień medialnych otwarta w dniu 22 grudnia 2016 r. klinika leczenia niepłodności w Instytucie Matki Polki w Łodzi nie rozpoczęła dotąd udzielania świadczeń zdrowotnych z powodu braku wystarczających środków finansowych. Fundusze już przekazane oraz te, które Ministerstwo Zdrowia ma przekazać w późniejszym terminie przeznaczone są jedynie na zakup sprzętu i wykonanie niezbędnych prac budowlanych. Klinika nie zawarła umowy z Narodowym Funduszem Zdrowia, ponieważ miała otrzymać finansowanie z budżetu państwa i środków europejskich. Tymczasem dotąd nie otrzymała z Ministerstwa pieniędzy pozwalających na pokrycie kosztów diagnostyki pacjentów dotkniętych niepłodnością.

Opisana sprawa rodzi wątpliwości dotyczące efektywności funkcjonowania Programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce w latach 2016–2020, a sygnalizowane problemy wpływają wręcz na ograniczenie ochrony zdrowia pacjentów w tym zakresie.

Wśród głównych przeszkód w dostępie do nowoczesnych metod leczenia niepłodności wskazuje się brak wsparcia ze strony państwa i ograniczone środki finansowe osób zmagających się z niepłodnością. Z tego względu szczególne znaczenie ma podejmowanie przez państwo działań służących zapewnieniu kompleksowej pomocy tak, aby procedury diagnostyki i leczenia niepłodności były dostępne również dla osób niezamożnych. Jednym z przedsięwzięć dla realizacji tego celu, podjętym przez Ministerstwo Zdrowia, miało być wdrożenie Programu kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich Program w istocie koncentruje się na wsparciu metod diagnostycznych, kształceniu lekarzy, poradnictwie psychologicznym oraz doposażeniu podmiotów udzielających świadczeń. Mając na uwadze zawężenie grupy docelowej programu, a także zupełne pominięcie procedur terapeutycznych, wątpliwości może budzić deklarowana kompleksowość podejmowanych działań.

Warto bowiem zauważyć, że uznana na całym świcie i posiadająca potwierdzoną naukowo skuteczność procedura in vitro nie znajduje się w koszyku świadczeń gwarantowanych i nie jest w żaden inny sposób finansowana z budżetu państwa. Co więcej, doniesienia prasowe wskazują, że działania podejmowane zgodnie z Programem nie zawsze są efektywne. Przykładem tego jest właśnie sprawa kliniki przy Instytucie Matki Polki, która dotąd nie przyjęła ani jednego pacjenta.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wskazanie przyczyn, dla których klinika niepłodności w Instytucie Matki Polki w Łodzi nie otrzymała dotąd środków finansowych wystarczających na rozpoczęcie diagnostyki wśród pacjentów. Poprosił także o zajęcie stanowiska względem zaprezentowanych w piśmie wątpliwości, dotyczących kompleksowości przygotowanego przez resort zdrowia programu polityki zdrowotnej.

VII.5002.5.2017

RPO z okazji Międzynarodowego Dnia Pielęgniarki i Położnej. Konferencja prasowa w Biurze RPO

Data: 2017-05-12

- Dziś jest ten moment, gdy musimy bić na alarm. Jeśli teraz nie zaczniemy wdrażać reform, które poprawią sytuację pielęgniarek i położnych, to za chwilę może być już za późno – mówił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar na konferencji prasowej z okazji Międzynarodowego Dnia Pielęgniarki i Położnej, który obchodzony jest 12 maja. Rzecznik zaznaczył, że to dobra okazja, by podkreślać jak ważną rolę w systemie ochrony zdrowia odgrywa ta grupa zawodowa, ale także by zwrócić uwagę na problemy z jakimi zmaga się całe środowisko pielęgniarskie.

- Każdy pacjent ma prawo do pełnej opieki medycznej, jednak teraz – właśnie z powodu niedostatecznej liczby pielęgniarek – to prawo jest zagrożone – wskazywała Izabella Szczepaniak członkini Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Jak mówiła, za dwa lata z zawodu (m.in. ze względu na osiągnięcie wieku emerytalnego) odejdzie nawet 60 tysięcy pielęgniarek.

Sebastian Irzykowski, wiceprezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych mówił o potrzebie określenia norm wskazujących, ile pielęgniarek powinno być zatrudnionych na konkretnych oddziałach. Chodzi o to, by dostosować zapotrzebowanie na opiekę pielęgniarską do potrzeb konkretnych grup pacjentów. Inaczej wyglądają potrzeby osób przebywających na oddziale intensywnej terapii, a inne są np. na ginekologii.

O problemie braku zastępowalności pokoleń w przypadku zawodu pielęgniarki i położnej mówił Piotr Mierzejewski, zastępca dyrektora Zespołu Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze RPO. Wskazywał, że w 2008 roku średni wiek pielęgniarki wynosił 44 lata zaś dla położnych 43 lata. W 2016 r, średnia wieku dla pielęgniarek wynosiła już 50 lat, a dla położnych 48 lat.

Ewa Osińska z Biura RPO przypominała, że zawody pielęgniarki i położnej wymagają szczególnych predyspozycji psychicznych. Pielęgniarki i położne wykonując zawód odpowiadają za zdrowie i życie swoich podopiecznych. Są przy tym narażone na szereg zagrożeń zawodowych, jak: stres, ryzyko zakażenia chorobami zakaźnymi, wysiłek fizyczny, przeciążenie układu ruchu, negatywne reakcje niezadowolonych pacjentów i ich rodzin. Pielęgniarki pracujące w opiece długoterminowej i hospicyjnej są narażone na stres i negatywne emocje związane z większą śmiertelnością pacjentów. Pielęgniarki i położne narażone są więc na duże ryzyko tzw. „wypalenia zawodowego”.  - Pomocą służącą zmniejszeniu ryzyka wystąpienia wypalenia mogłyby służyć dedykowane tej grupie zawodowej np. „urlopy dla podratowania zdrowia” – proponowała Ewa Osińska.

Przedstawiciele środowiska pielęgniarskiego podkreślają także, że brak możliwości otrzymania wynagrodzenia adekwatnego do wymagań zawodowych stawianych pielęgniarkom i położnym powoduje, że młodzi ludzie niechętnie podejmują pracę w tych zawodach.  

- Propozycje podwyżek ze strony rządowej typu „4 x 400 zł brutto” w dłuższej perspektywie nie rozwiążą problemu niskich wynagrodzeń – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim ostatnim wystąpieniu do Ministra Zdrowia.

Problemy pielęgniarek i położnych

  • Brak rzetelnych danych o liczbie pielęgniarek

Podstawową kwestią, jaka pojawia się w dyskusji o zawodzie pielęgniarki i położnej, jest brak precyzyjnego określenia liczby osób wykonujących te zawody oraz tych, które w ogóle mają prawo ich wykonywania, ale obecnie są np. bierne zawodowo lub wykonują inną pracę.

Narodowy Fundusz Zdrowia i samorządy zawodowe posługują się różnymi kryteriami. W związku z tym trudno jest podejmować właściwe decyzje czy proponować efektywne rozwiązania systemowe na rzecz tego środowiska.

  • Absolwenci pielęgniarstwa nie podejmują pracy

Mimo dużej liczby młodych osób, które kończą wydziały pielęgniarstwa, tylko niewielki procent absolwentów podejmuje pracę w tym zawodzie.

Z danych samorządu zawodowego wynika, że np. w 2015 r. na około 7 tysięcy absolwentów w izbach pielęgniarek i położnych zarejestrowało się 3 219 osób, a pracę w zawodzie podjęło 1 206 osób.

Czynnikami, które wpływają na niepodejmowanie pracy w zawodzie, a nawet nieubieganie się o wpis na listę osób mających prawo wykonywania zawodu, są: niskie płace, nadmiar trudnych obowiązków zawodowych, brak przewidywalnej drogi zawodowej z możliwością awansu, obciążenie w pracy czynnościami i zadaniami, które często niekoniecznie muszą być wykonywane przez osoby z wykształceniem medycznym (np. transport chorych).

  • Brak zastępowalności pokoleń

Środowisko pielęgniarek i położnych w chwili obecnej mierzy się z problemem braku zastępowalności pokoleń w tych zawodach. Tym samym brakuje już czasu na dyskusje o starzeniu się przedstawicieli tych zawodów – już teraz konieczne jest podjęcie strategicznych działań.

W ciągu następnych czterech lat z zawodu, m.in. z racji nabycia uprawnień emerytalnych, odejdzie osiemdziesiąt tysięcy pielęgniarek. Bez zmiany podejścia do wynagradzania pielęgniarek i położnych może dojść do sytuacji, w której nie będzie komu zastąpić odchodzącej z zawodu kadry.

Już dziś można wskazać oddziały, na których tylko jedna pielęgniarka przypada na trzydziestu lub nawet czterdziestu pacjentów. Taki stan stwarza zagrożenie dla życia pacjenta i uniemożliwia wykonanie wielu zadań pielęgniarkom.

  • Praca na kilku etatach

Jednocześnie „normą” jest, że pielęgniarki pracują na dwóch lub trzech etatach. Należy przyjąć, że w przypadku, gdyby ograniczyły się do pracy w jednym miejscu lub na jednym etacie, już zabrakłoby ich na rynku, a system ochrony zdrowia mógłby w zasadzie przestać funkcjonować z powodu notorycznego braku pielęgniarek. Doszliśmy zatem do etapu, w którym wieloetatowość stała się normą, dzięki której w ogóle cały system jest w stanie funkcjonować.

  • Problemy położnych

Z kolei w przypadku położnych, jak wskazywały przedstawicielki środowiska, osobnym problemem zawodowym jest praktyczne sprowadzenie ich do roli „podwykonawcy” poleceń lekarskich. Tracą one tym samym prawnie gwarantowaną samodzielność wykonywania zawodu.

Co trzeba zmienić?

Długofalowe działania na rzecz poprawy istniejącego stanu rzeczy powinny obejmować etap od rozpoczęcia kształcenia zawodowego przez studenta pielęgniarstwa czy położnictwa do długoletniego wykonywania zawodu.

Należy w sposób przemyślany finansować z krajowych środków publicznych uczelnie i wydziały pielęgniarstwa i już od tego etapu budować przyszłość zawodową pielęgniarek i położnych. Absolwenci zawodów powinni w momencie opuszczania uczelni znać swoją drogę kariery, wraz z możliwością awansu, rozwoju finansowego i zawodowego. Temu powinny towarzyszyć staranne działania organów władz publicznych wzmacniające etos tego niezwykle pięknego zawodu.

Pomocnym instrumentem byłoby też dokonanie wyceny świadczeń usług pielęgniarskich i położniczych w kontraktach z Narodowym Funduszem Zdrowia. Formalna wycena tych usług mogłaby przyczynić się do poprawy stabilności wykonywania pracy w tych zawodach.

RPO: Władze muszą wspierać środowisko pielęgniarskie

 - Chciałbym, aby tegoroczny Międzynarodowy Dzień Pielęgniarek i Położnych stał się przyczynkiem do podjęcia przez odpowiednie władze konkretnych działań systemowych na rzecz długofalowej poprawy wykonywania zawodów pielęgniarki i położnej.

Przedstawiciele tych zawodów stanowią swoisty fundament sprawnie funkcjonującego systemu ochrony zdrowia. Niestety, powszechnie już wiadomo, że fundament ten, mając niedostateczne wsparcie ze strony władz publicznych, nie może pełnić swoich funkcji w sposób prawidłowy. O zmianę tego stanu rzeczy gorąco więc apeluję do wszystkich podmiotów, organów i instytucji odpowiadających za tworzenie i funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia.

Pamiętajmy, że ochrona naszego zdrowia w równym stopniu zależy od umiejętności lekarzy, jak i satysfakcji zawodowej oraz komfortu pracy pielęgniarek i położnych – podkreśla rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

 

Lubelskie: Rzecznik zwraca uwagę na potrzebę lepszej ochrony informacji o kobietach, które poroniły

Data: 2017-05-11

Bez wątpienia upowszechnianie dobrych praktyk postępowań z pacjentką, w przypadku niekorzystnego zakończenia ciąży jest działaniem zasługującym na pełne poparcie. Z uznaniem należy przyjąć opracowane zasady postępowania, które w sposób szczególny uwzględniają potrzebę poszanowania godności i zapewnienia szacunku kobiecie oraz jej bliskim. Trudna do przecenienia jest też edukacja personelu medycznego w zakresie sposobu rozmowy z pacjentką i jej rodziną po poronieniu, a także uwrażliwianie go na stratę, z jaką zmaga się kobieta i osoby jej bliskie.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich takie dobre praktyki mają niezwykle istotne znaczenie dla ochrony praw i wolności obywatelskich, a zaproponowane rozwiązania mogą wpłynąć na podniesienie standardu postępowania w oddziałach ginekologiczno-położniczych na terenie województwa lubelskiego.

Jednocześnie Rzecznik zwrócił uwagę na problem, który pojawił się w związku z opublikowanymi rekomendacjami. Zgodnie z nimi wśród pacjentek, które zostały poinformowane o niekorzystnym zakończeniu ciąży, personel medyczny powinien przeprowadzić ankietę, którą dołącza się do dokumentacji medycznej pacjentki. Pytania znajdujące się w ankiecie dotyczą m.in. woli porozmawiania z duchownym, chęci pożegnania się przez kobietę z dzieckiem czy pochówku dziecka.

Nie negując potrzeby stworzenia rozwiązań umożliwiających kobietom, które sobie tego życzą, skorzystania z wyżej wspomnianych możliwości, Rzecznik zauważył, że gromadzenie tego rodzaju danych w sposób opisany w rekomendacjach może budzić pewne wątpliwości.

Dane te w przeważającej części nie stanowią informacji związanych ze stanem zdrowia pacjentki, a ich gromadzenie nie może się odbywać na podstawie przepisów dotyczących prowadzenia dokumentacji medycznej. Co do zasady personel medyczny chcąc gromadzić takie dane winien uzyskać pisemną zgodę pacjentki.

Tymczasem przygotowany wzór ankiety, który zgodnie z rekomendacjami powinien być wypełniany przez personel medyczny, nie zawiera miejsca na wyrażenie przez pacjentkę zgody na przetwarzanie danych wrażliwych. Należy też zauważyć, że z uwagi na zalecany moment wypełnienia ankiety, tj. w chwili przyjęcia pacjentki na oddział bądź zaistnienia zdarzenia podczas hospitalizacji, ewentualna świadoma zgoda na przetwarzanie tego rodzaju danych może budzić wątpliwości ze względu na stan psychiczny pacjentki.

Ponadto, rozwiązanie dotyczące pozyskiwania od pacjentek informacji na temat chęci rozmowy z duchownym, w takiej formie jak zostało ono zaproponowane w rekomendacjach, może rodzić wątpliwości co do zgodności z konstytucyjną wolnością sumienia i religii.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o uwzględnienie przedstawionego stanowiska i rozważenie możliwości podjęcia odpowiednich działań.

Kobiety powinny mieć dostęp do skutecznych form łagodzenia bólu porodowego. Rzecznik pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2017-04-27

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie przedstawił Ministrowi problem związany z dostępem kobiet rodzących do znieczulenia farmakologicznego oraz ze znacznym zróżnicowaniem na terenie kraju dostępności kobiet do tego znieczulenia.

Brak faktycznej możliwości podania znieczulenia, gdy jest ono prawnie gwarantowane, może świadczyć o naruszeniu praw pacjentek – kobiet rodzących do poszanowania ich godności i intymności oraz prawa do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. Prawo pacjenta do łagodzenia bólu jest nierozerwalnie związane z jego poczuciem godności jako człowieka.

Każdorazowe zmuszanie pacjentki do urodzenia dziecka bez znieczulenia, gdy nie ma przeciwwskazań zdrowotnych do jego podania, może być uznane za przejaw nieludzkiego i poniżającego traktowania, w szczególności w świetle art. 3 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Natomiast o spełnieniu prawa do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej można mówić wtedy, gdy pacjent ma realną możliwość skorzystania z nowoczesnego, uznanego przez naukę i praktykowanego świadczenia zdrowotnego.

Z odpowiedzi Ministra na poprzednie wystąpienie Rzecznika nie wynika, jakie działania podejmuje resort zdrowia w sprawie poprawy dostępności kobiet ciężarnych do skutecznych form łagodzenia bólu porodowego, w szczególności biorąc pod uwagę województwa, gdzie dostęp do znieczulenia zewnątrzoponowego jest marginalny lub nie ma go wcale.

Nie zostało wskazane, czy resort zdrowia bada i analizuje realizację przepisów rozporządzenia w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem, w szczególności w aspekcie informowania kobiet rodzących, przez osoby opiekujące się nimi w trakcie ciąży, o farmakologicznych i niefarmakologicznych metodach łagodzenia bólu porodowego dostępnych w miejscu, gdzie ma odbyć się poród. Nie zostało też wyjaśnione czy kobiety ciężarne w trakcie pobytu w szpitalu w związku z porodem rzeczywiście są informowane o dostępnych na miejscu metodach łagodzenia bólu.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o szczegółowe ustosunkowanie się do przedstawionego problemu. W szczególności poprosił o wskazanie, jakie konkretnie działania podejmuje Minister Zdrowia w celu poprawy dostępności kobiet rodzących na terenie kraju do skutecznych form znieczulenia do porodu.

Rzecznik po raz kolejny pisze do Ministra Zdrowia w sprawie antykoncepcji awaryjnej

Data: 2017-04-25

Ponieważ odpowiedź resortu na poprzednie wystąpienie nie rozwiała powstałych wątpliwości, Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwrócił uwagę Ministra na szereg aspektów, wiążących się z ograniczeniem dostępności leku ellaOne, który zgodnie z projektowanymi zmianami otrzymać będzie można jedynie na podstawie recepty.

Odnosząc się do kwestii bezpieczeństwa przyjmowania leku ellaOne, Rzecznik przypomniał, że od 2015 r., na podstawie decyzji wykonawczej Komisji C(2015) 51 final, tabletki te można nabyć bez recepty. Wydanie decyzji zmieniającej poprzedzone było uzyskaniem pozytywnej opinii Europejskiej Agencji Leków. Zdaniem Agencji przyjmowanie leku ellaOne bez opieki lekarza nie może stanowić bezpośredniego lub pośredniego zagrożenia dla pacjentki zarówno, gdy jest prawidłowo, jak i nieprawidłowo stosowany. Za mało prawdopodobną uznano możliwość częstego i powszechnego stosowania tego leku niezgodnie z przeznaczeniem.

Ponadto należy zauważyć, że ograniczenie dostępności leku poprzez wprowadzenie wymogu uzyskania recepty od lekarza, mając na uwadze czas oczekiwania na wizytę u ginekologa oraz fakt, że preparat ellaOne jest skuteczny do 120 godzin od stosunku płciowego, faktycznie uniemożliwi pacjentkom skorzystanie z tej formy antykoncepcji.

Dodatkowo, na wydłużenie czasu oczekiwania na uzyskanie świadczenia zdrowotnego może mieć wpływ dostępność leku w aptekach, a także możliwość powołania się przez lekarza na klauzulę sumienia. W związku z tym dochodzić może do sytuacji, w których pacjentka nie uzyska leku w czasie, gwarantującym jego skuteczność.

W ocenie Rzecznika decyzję o ograniczeniu dostępu do tzw. antykoncepcji awaryjnej należy postrzegać w szerszym kontekście, uwzględniającym takie kwestie jak: prawne ograniczenie możliwości skorzystania z konsultacji ginekologicznej przez pacjentki małoletnie powyżej 15. roku życia, niedostatki edukacji seksualnej w Polsce oraz problem ciąż wśród nastolatek, a także brak wsparcia państwa dla młodych matek.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wskazanie, w jaki sposób Ministerstwo Zdrowia planuje ograniczyć negatywne skutki zmniejszonej dostępności tabletek ellaOne.

Refundacja leków na choroby rzadkie

Data: 2017-04-21

Sprawy Kacpra i Wiktora z Warszawy:

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowań przed NSA wnosząc o oddalenie skarg kasacyjnych Ministra Zdrowia i wskazując, że wykładnia ustaw zgodna z Konstytucją i domniemaniem in dubio pro vitae humana umożliwia refundację leku Kineret.

Stan faktyczny:

bracia od lat toczą bój o refundację leku, który jest niedostępny w Polsce, ale dopuszczony do obrotu. Wyrokiem z dnia 15 czerwca 2016 r. WSA w Warszawie uchylił zaskarżoną decyzję Ministra Zdrowia w przedmiocie odmowy refundacji leku. Skargę kasacyjną wniósł Minister Zdrowia.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego

Stan sprawy:

postępowanie przed NSA.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Sprawa dotyczy możliwości refundacji leków które są niedostępne w Polsce, ale zostały dopuszczone do obrotu. Zdaniem RPO prokonstytucyjna wykładnia przepisów ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych i zastosowanie domniemania in dubio pro vitae humana na to zezwala. Wyrok pozwoli na ugruntowanie stanowiska sądów administracyjnych zapoczątkowanego wyrokiem w sprawie Pawła Nycza.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek adwokata

Argumenty prawne RPO

Patrz - załaczony dokument

Numer sprawy:

V.7013.51.2015

Rzecznik pisze do Głównego Inspektora Farmaceutycznego w sprawie powoływania się przez farmaceutów na klauzulę sumienia

Data: 2017-04-20

Według doniesień medialnych w Polsce pojawiają się apteki nieprowadzące sprzedaży środków antykoncepcyjnych z uwagi na powoływanie się przez farmaceutów w nich pracujących na „klauzulę sumienia”. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich takie praktyki pozostają w sprzeczności w obowiązującym prawem i mogą prowadzić do ograniczenia praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych.

W Prawie farmaceutycznym brak jest regulacji podobnej do tej znajdującej się w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, umożliwiającej odmowę sprzedaży produktu leczniczego z powołaniem się na względy sumienia. Także normy etyczne, skodyfikowane w Kodeksie Etyki Aptekarza RP, nie przewidują takiej możliwości. Również mając na uwadze cel instytucji, jaką jest „klauzula sumienia”, tj. ochronę integralności moralnej, trudno wskazać normę moralną, która miałaby zostać naruszona w wyniku sprzedaży produktów leczniczych.

Także Europejski Trybunał Praw Człowieka w jednym ze swych orzeczeń wskazał, że uniemożliwienie farmaceucie odmowy sprzedaży leków nie stanowi naruszenia Europejskiej konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Trybunał zauważył, że tak długo, jak sprzedaż środków antykoncepcyjnych jest legalna, dostępna na podstawie recepty wystawionej przez lekarza, a preparaty te możliwe są do nabycia jedynie w aptece, farmaceuci nie mają prawa narzucać innym swoich przekonań moralnych odmawiając sprzedaży leku.

Zdaniem Rzecznika praktyka niezaopatrywania się przez apteki w określoną kategorię produktów leczniczych służących antykoncepcji pozostaje w sprzeczności z regulacją zawartą w Prawie farmaceutycznym, zgodnie z którą apteki ogólnodostępne są obowiązane do posiadania produktów leczniczych i wyrobów medycznych w ilości i asortymencie niezbędnym do zaspokojenia potrzeb zdrowotnych miejscowej ludności.

Rzecznik zwrócił się do Głównego Inspektora z prośbą o zajęcie stanowiska w zasygnalizowanej sprawie. Poprosił również o przekazanie informacji dotyczącej skali prezentowanego zjawiska w kraju.

Standardy opieki okołoporodowej - kolejne wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2017-04-18

Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia i Konsultanta Krajowego w dziedzinie położnictwa i ginekologii z prośbą o ustosunkowanie się do kwestii dotyczących standardów opieki okołoporodowej.

Z napływających do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich sygnałów wynika, że standardy opieki okołoporodowej, określone w rozporządzeniu Ministra Zdrowia w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem, nie są powszechnie realizowane przez szpitale. Także informacje przedstawione przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz opublikowane przez Najwyższą Izbę Kontroli wyniki kontroli funkcjonowania opieki okołoporodowej na oddziałach położniczych potwierdzają, że standardy opieki okołoporodowej są nie tylko nieprzestrzegane, ale i wiedza o ich istnieniu bywa znikoma zarówno wśród samych pacjentek, jak i personelu medycznego.

Nieprawidłowości występują choćby w procesie dokumentowania przeprowadzanych czynności medycznych, mimo iż rzetelnie sporządzona dokumentacja medyczna jest m.in. podstawą do późniejszej oceny prawidłowości i jakości udzielonych świadczeń zdrowotnych. Odnotowuje się częste przypadki udzielania świadczeń zdrowotnych kobietom rodzącym w warunkach naruszających ich poczucie godności i intymności. Jednocześnie zauważa się zjawisko rosnącej medykalizacji porodu fizjologicznego: w wielu przypadkach przeprowadza się zabiegi, które personel medyczny traktuje jak stały element porodu fizjologicznego, bez względu, czy istnieje potrzeba ich zastosowania, czy nie. Realizacja standardów opieki okołoporodowej nie przynosi spodziewanych efektów w zakresie respektowania przygotowanego planu porodu oraz w aspekcie propagowania naturalnego karmienia noworodków i niemowląt. Prawo kobiety do nieprzerwanego dwugodzinnego kontaktu z noworodkiem, gwarantowanego przepisami standardu opieki okołoporodowej, także nie w każdym przypadku jest respektowane.

Bez wątpienia określenie w formie prawnej modelowego sposobu postępowania medycznego dla przebiegu porodu fizjologicznego jest zasadne i korzystne dla pacjentek oraz personelu medycznego. Istnienie takich przepisów wyznacza określony, prawidłowy, model postępowania w przypadku porodu fizjologicznego. Tym niemniej, przyjęcie nawet najlepszych przepisów prawa nie gwarantuje jeszcze, że będą one w praktyce sprawnie funkcjonować. W opinii Rzecznika pomocnym instrumentem w ocenie efektywności standardów opieki okołoporodowej mogłaby być dokonywana okresowo, przez Ministra Zdrowia, ewaluacja samych regulacji i ich skuteczności, z uwzględnieniem opinii personelu medycznego i kobiet rodzących. Samo obowiązywanie tych przepisów – bez narzędzi służących kontroli ich skuteczności – jest bowiem niewystarczające.

Spotkanie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia z przedstawicielami środowisk pielęgniarek i położnych

Data: 2017-04-12

12 kwietnia 2017 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia z udziałem środowiska zawodowego pielęgniarek i położnych poświęcone zdiagnozowaniu najważniejszych problemów tych grup zawodowych.

W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych, Krajowa Konsultant w dziedzinie pielęgniarstwa, przedstawiciele Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oraz członkowie Komisji Ekspertów ds. Zdrowia.

Otwierając posiedzenie rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar przedstawił gościom dotychczasowe działania generalne na rzecz środowiska pielęgniarek i położnych. Zauważył, że interwencje RPO dotyczyły działań systemowych państwa na rzecz zwiększenia liczby pielęgniarek i położnych wykonujących zawód, obciążania wykonywanymi zadaniami, nakładania nowych obowiązków zawodowych bez zapewnienia środków do ich realizacji.

Zarówno samorząd zawodowy pielęgniarek i położnych, Konsultant Krajowa jak i przedstawiciele związków zawodowych zwrócili uwagę na szereg problemów.

Pomimo znacznej liczby młodych osób, które kończą wydziały pielęgniarstwa tylko niewielki procent absolwentów podejmuje pracę w zawodzie. Przykładowo w 2015 r. na ok. siedem tysięcy absolwentów w izbach pielęgniarek i położnych zarejestrowało się trzy tysiące dwieście dziewiętnaście osób, a pracę w zawodzie podjęło tysiąc dwieście sześć osób.

Czynnikami, które wpływają na niepodjęcie pracy w zawodzie, a nawet nieubieganie się o wpis na listę osób mających prawo wykonywania zawodu są: niskie płace, nadmiar trudnych obowiązków zawodowych, brak przewidywalnej drogi zawodowej z możliwością awansu, obciążenie w pracy czynnościami niemedycznymi.

Środowisko pielęgniarek i położnych starzej się. W ciągu następnych czterech lat z zawodu, m.in. z racji nabycia uprawnień emerytalnych odejdzie osiemdziesiąt tysięcy pielęgniarek. Nie ma już zastępowalności pokoleń w tym zawodzie.

Trudna sytuacja, co do liczby pielęgniarek jest w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). Ich liczba ciągle się zmniejsza, czas kształcenia kadry jest długi, a koszty wysokie. Taka tendencja jest niebezpieczna z punktu widzenia procedowanych zmian systemowych, które nakładają nowe obowiązki na POZ.

Do realiów wykonywania zawodów niedostosowane są prawnie określone minimalne normy zatrudnienia. Pomimo zapewnień decydentów wciąż nic się w tej materii nie zmienia.

Jednocześnie stale maleje liczba pielęgniarek w przeliczeniu na pacjenta. W 2015 r. na 1000 pacjentów, przypada tylko 4,82 pielęgniarki. Rok wcześniej było to 5,18 na 1000 pacjentów. Przy czym średnia wieku pielęgniarek wynosi 50 lat i ciągle rośnie, a tylko 2 5 tej kadry to osoby w wielu ok. 30 lat.

Są również wyliczenia z których wynika, że na oddziałach jest tylko jedna pielęgniarka na trzydziestu lub czterdziestu pacjentów. Taki stan stwarza zagrożenie dla życia pacjenta i czyni pracę pielęgniarki niewykonalną. Jednocześnie „normą” jest, że pielęgniarki pracują na dwóch lub trzech etatach, bo gdyby pracowały na jednym na rynku już by ich zabrakło.

Potrzebne są działania na rzecz odzyskania na rynek, np. przez szkolenia, tych pielęgniarek, które nie wykonują zawodu z powodu np. długiej przerwy osobistej. Ta grupa stanowi kadrę do odzyskania do wykonywania zawodu.

Problemem jest brak wsparcia pielęgniarek w wykonywaniu czynności niemedycznych. W tym zakresie, np. transportu pacjenta, prostych czynności pielęgnacyjnych, dietetyki powinny być one wsparte np. opiekunami medycznymi.

W praktyce nieznana jest rzeczywista liczba pielęgniarek i położnych, gdyż władze publiczne stosują różne kryteria oceny stanu osobowego tej grupy zawodowej. Dlatego istotne byłoby przyjęcie przepisów umożliwiających policzenie wszystkich pielęgniarek i położnych.

Zwrócono uwagę, że długofalowe działania na rzecz poprawy stanu rzeczy powinny obejmować etap od rozpoczęcia kształcenia zawodowego do długoletniego wykonywania zawodu. Należy przemyślanie z krajowych środków publicznych finansować uczelnie i wydziały pielęgniarstwa i już od tego etapu budować przyszłość zawodową pielęgniarek i położnych. Absolwenci zawodów powinni w momencie opuszczania uczelni znać swoją drogę w zawodzie wraz z możliwością awansu i rozwoju finansowego i zawodowego. Pomocna byłaby też wycena w kontraktach z NFZ świadczenia usług pielęgniarskich i położniczych.

Postulaty te, środowisko zawodowe – związki zawodowe, izby samorządowe, konsultanci w ochronie zdrowia zgłasza od dwudziestu lat. Niestety zbyt często są one lekceważone przez władze publiczne. Pomocą i drogowskazem do poprawy stanu rzeczy mogłaby być – Karta Pracownika Medycznego.

Z większością tych problemów boryka się środowisko położnych, szczególnie w aspekcie braku zastępowalności pokoleń. One dodatkowo zostały w praktyce sprowadzone do roli podwykonawców poleceń lekarskich, co powoduje, że tracą gwarantowaną prawnie samodzielność wykonywania zawodu. Ma to wpływ na niekorzystny trend medykalizacji porodów fizjologicznych. W tym aspekcie choćby pośrednio mogłoby pomóc zastąpienie zwolnienia chorobowego z jakich korzystają kobiety w ciąży rodzajem urlopu ciążowego, „przedmacieżyńskiego”. Nie chodzi bowiem często o ich stan zdrowia, ale brak dostosowania  środowiska pracy do potrzeb ciężarnych. W kobietach ciężarnych wywołuje to pewne poczucie, że są chore, a ciąża fizjologiczna jest stanem fizjologicznym, a nie chorobą.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podsumowując spotkanie zapowiedział podjęcie działań generalnych w ramach sygnalizowanych problemów. Wyraził nadzieję, że spotkanie jest początkiem współpracy RPO ze środowiskiem zawodowym pielęgniarek i położnych.

Rzecznik apeluje do Ministra Zdrowia o powołanie Rady do spraw Leczenia Niepłodności

Data: 2017-04-11

Zgodnie z informacjami medialnymi Ministerstwo Zdrowia nie podjęło i nie planuje podjąć działań zmierzających do powołania Rady do spraw Leczenia Niepłodności. Brak inicjatywy w tym zakresie, w ocenie Rzecznika, prowadzi do pozbawienia skuteczności przepisów ustawy o leczeniu niepłodności dotyczących działalności Rady, a co za tym idzie do osłabienia przestrzegania praw obywatelskich.

Art. 72 ww. ustawy przewiduje utworzenie Rady do spraw Leczenia Niepłodności, jako organu opiniodawczo-doradczego ministra właściwego do spraw zdrowia, składającego się z ekspertów z różnych dyscyplin naukowych, w szczególności prawa i medycyny, oraz filozofii w zakresie etyki. Do zadań Rady należy m.in. opracowywanie i opiniowanie projektów aktów normatywnych i innych dokumentów w zakresie leczenia niepłodności. Organ ten powinien ponadto podejmować działania informacyjne dotyczące m.in. metod leczenia niepłodności. Ponadto Rada ma za zadanie upowszechniać standardy postępowania oraz zasady deontologiczne w zakresie leczenia niepłodności, w tym stosowania procedur medycznie wspomaganej prokreacji.

W ocenie Rzecznika istnienie takiego gremium eksperckiego, jakim jest Rada ma istotne znaczenie z perspektywy zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych i upowszechniania wiedzy wśród społeczeństwa oraz dobrych zasad postępowania lekarzy w zakresie leczenia niepłodności. W związku z tym celowe jest podjęcie działań zmierzających do powołania przewidzianego ustawowo organu zajmującego się kompleksowo przedmiotową problematyką.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w zasygnalizowanej sprawie.

Minister Zdrowia zainicjował prace nad adaptacją do polskiego prawa niemieckich rozwiązań prawnych dotyczących wydawania zezwoleń cudzoziemcom na pracę w zawodzie lekarza

Data: 2017-04-11

W wystąpieniu 24 lutego 2017 r. (V.7014.15.2016) skierowanym do Ministra Zdrowia Rzecznik ponownie podniósł problem ograniczonego dostępu pacjentów do lekarzy specjalistów.

Niejednokrotnie, by dostać się lekarza specjalizującego się w danej dziedzinie, pacjenci muszą jeździć do oddalonych miejscowości i czekać dłużej na leczenie. Według ustaleń NIK, średni czas oczekiwania na świadczenie polegające na konsultacji lekarskiej, o jakim byli informowani pacjenci w chwili zapisu (stan na grudzień 2014 r.), wynosił: w poradniach okulistycznych 88 dni, kardiologicznych 106 dni, chirurgii urazowoortopedycznej 60 dni, zaś neurologicznych 64 dni.

Rzecznik podtrzymał swoje stanowisko, że sytuację tę mogłoby poprawić zatrudnienie lekarzy – specjalistów z zagranicy.

Z przedstawionych, w odpowiedzi Ministra na poprzednie wystąpienie Rzecznika, informacji wynika, że w Niemczech cudzoziemcy mogą ubiegać się o zezwolenie na wykonywanie zawodu tzw. Berufserlaubnis. Jest to forma ograniczonego prawa do wykonywania zawodu. Lekarz może wykonywać swój zawód tylko w tym miejscu i na tym stanowisku, które mu wyznaczono jako miejsce pracy (szpital lub inna jednostka) oraz na warunkach określonych w tym dokumencie (wskazuje się w nim zakres czynności, do wykonywania których dany lekarz jest uprawniony).

Rzecznik zwrócił się więc do Ministra z prośbą o analizę, czy wprowadzenie analogicznego rozwiązania do polskiego porządku prawnego mogłoby wpłynąć na poprawę dostępności lekarzy i lekarzy specjalistów dla pacjentów w ramach udzielanej im opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

W odpowiedzi Minister Zdrowia poinformował, że w resorcie zdrowia zainicjowano prace nad adaptacją do polskiego prawa niemieckich rozwiązań prawnych dotyczących wydawania zezwoleń cudzoziemcom na pracę w zawodzie lekarza w określonym miejscu i zakresie. Powyższe rozwiązanie zostało dodane do projektu procedowanej obecnie w Ministerstwie Zdrowia nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty. 

Analiza korzyści wynikających z powyższego rozwiązania, w tym zwiększenie dostępności do świadczeń zdrowotnych z zakresu okulistyki, kardiologii, ortopedii i traumatologii narządu ruchu oraz neurologii, będzie możliwa po wejściu w życie projektowanych przepisów.

 

Sąd rozpozna sprawę niewidomej pacjentki, której odmówiono świadczeń lekarskich z uwagi na obecność psa przewodnika

Data: 2017-04-04

W dniu 5 kwietnia 2017 roku o godzinie 9.00 Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza w Krakowie rozpozna sprawę z powództwa Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz osoby niewidomej poruszającej się w asyście psa przewodnika przeciwko Ośrodkowi okulistycznemu z Krakowa o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia praw pacjenta i dóbr osobistych oraz o zasądzenie odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny.

Rzecznik wytoczył powództwo na rzecz osoby niewidomej, której odmówiono wizyty w gabinecie wykonującym protezy oka z powodu korzystania przez nią z pomocy psa przewodnika. Pacjentka poinformowała Ośrodek drogą elektroniczną o tym, że jest osobą niewidomą i na wizytę przyjedzie w asyście psa przewodnika. W odpowiedzi na wiadomość pacjentki pozwany lekarz odwołał umówioną wcześniej wizytę. Pacjentce nie zaproponowano innych terminów ani nie zaoferowano żadnego rodzaju wsparcia podczas wizyty, alternatywnego wobec psa asystującego.  

Rzecznik wniósł o zasądzenie symbolicznego zadośćuczynienia oraz kwoty 25.000 złotych na cel społeczny, która odpowiada kosztowi wyszkolenia jednego psa przewodnika.

Rzecznik Praw Obywatelskich wykonuje zadania organu właściwego w sprawach przeciwdziałania naruszeniom zasady równego traktowania oraz niezależnego organu ds. popierania, ochrony i monitorowania wdrażania postanowień Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Sprawa niewidomej pacjentki ma charakter precedensowy w obszarze ochrony przed dyskryminacją przysługującą osobom z niepełnosprawnościami w obszarze ochrony zdrowia. Obowiązek świadczenia usług, w tym świadczeń zdrowotnych, na rzecz osób poruszających się w towarzystwie psa przewodnika wynika bowiem wprost z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Sprawa chorób ultrarzadkich. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-03-20

Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania zgodności z Konstytucją wskazanych załączników obwieszczenia Ministra Zdrowia z 23 lutego 2017 r. w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. 

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zakwestionowane opisy programów lekowych wprowadzonych przez obwieszczenie Ministra Zdrowia wprowadzają w sposób nieznany Konstytucji do porządku prawnego normy prawne upoważniające Zespół Koordynacyjny ds. Leczenia Chorób Ultrarzadkich do decydowania o tym, kto i na jak długo zostanie zakwalifikowany do kręgu osób upoważnionych do otrzymania świadczenia gwarantowanego w postaci udziału w programie lekowym. Zdaniem Rzecznika istota problemu polega na tym, że opisy programów lekowych w drodze obwieszczenia wprowadzają do porządku prawnego normy prawne regulujące zasady kwalifikacji pacjentów do leczenia, które powinny znajdować wyraźne umocowanie w ustawie.

Zgodnie z przepisami Konstytucji źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Konstytucyjny system źródeł prawa opiera się na podziale źródeł prawa na źródła prawa powszechnie obowiązującego i źródła prawa wewnętrznego. Potwierdzając rozwiązanie przyjęte przez ustrojodawcę, Trybunał Konstytucyjny wykluczył istnienie jakiejś trzeciej, pośredniej kategorii źródeł prawa. Konstytucyjna regulacja źródeł prawa powszechnie obowiązującego przybrała charakter zamkniętego wyliczenia powszechnie obowiązujących aktów normatywnych i podmiotów uprawnionych do ich stanowienia. Oznacza to, że naruszeniem Konstytucji jest zamieszczenie norm abstrakcyjno-generalnych w innym akcie, niż wymienionym wprost w Konstytucji. 

Zdaniem Rzecznika obwieszczenie nie jest konstytucyjnym źródłem prawa i stanowi akt o charakterze technicznym. W obwieszczeniu Ministra Zdrowia w zakreślonej w petitum wniosku części zawarto nowość normatywną. Tym samym wprowadzenie przez Ministra Zdrowia regulacji o charakterze normatywnym w formie aktu niemieszczącego się w konstytucyjnym katalogu źródeł prawa powszechnie obowiązującego stanowi naruszenie Konstytucji. Ponadto, w opinii Rzecznika zakwestionowane fragmenty obwieszczenia ingerują w prawo pacjentów do równego dostępu do gwarantowanych świadczeń opieki zdrowotnej. Kwestie związane z zaliczeniem i wykluczeniem pacjentów z kręgu osób uprawnionych do udziału w programie lekowym, jako wyznaczające warunki i zakres udzielania świadczeń, powinny zostać uregulowane w ustawie.

Wystąpienie dołączone do tego dokumentu: 1000847.pdf

V.7013.55.2015

Odpowiedź Ministra Zdrowia w sprawie zmiany przepisów dotyczących standardów postępowania medycznego, w tym standardów okołoporodowych

Data: 2017-03-16

Minister Zdrowia, w udzielonej Rzecznikowi Praw Obywatelskich odpowiedzi wyjaśnił, że zmiana przepisów dotyczących standardów postępowania medycznego jest konsekwencją propozycji zgłoszonej przez Naczelną Radę Lekarską (dalej: NRL) w ramach uzgodnień, konsultacji publicznych i opiniowania projektu ustawy o zmianie ustawy o działalności leczniczej oraz niektórych innych ustaw. NRL postulowała wykreślenie upoważnienia ustawowego do określania jakichkolwiek standardów, podnosząc iż stanowi ono „jaskrawe i nieuprawnione wkroczenie władzy ustawodawczej i administracyjnej w autonomiczny obszar nauki i wiedzy”. Uwaga ta, co do zasady, została uwzględniona.

Minister podkreślił, iż standardy medyczne, jako zbiory rekomendacji (zaleceń), odnoszących się do określonych działań w obszarze medycyny, co do zasady nie powinny mieć charakteru prawnego, a co za tym idzie, nie powinny stanowić bezwzględnie obowiązującego prawa. Jak wskazał Minister, standardy są zbiorami rekomendacji, odnoszących się w szczególności do działań diagnostyczno-terapeutycznych, zapobiegawczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych. Najczęściej opracowywane są, w formie zaleceń, wytycznych lub rekomendacji, przez towarzystwa naukowe oraz zespoły ekspertów w poszczególnych dziedzinach medycyny i nie powinny stanowić bezwzględnie obowiązujących przepisów prawa.

W ocenie Ministra Zdrowia zasadne byłoby przyznanie mu uprawnienia do ogłaszania, w drodze obwieszczenia, wytycznych lub zaleceń postępowania dotyczących diagnostyki i leczenia w zakresie świadczeń finansowanych ze środków publicznych w poszczególnych dziedzinach medycyny, opracowanych przez odpowiednie stowarzyszenia, będące, zgodnie z postanowieniami ich statutów, towarzystwami naukowymi o zasięgu krajowym, zrzeszającymi specjalistów w danej dziedzinie medycyny. Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, zawierający podstawę prawną dla powyższego uprawnienia jest obecnie przedmiotem prac Sejmu.

Zawarcie ważnej umowy darowizny podczas porodu

Data: 2017-03-14

Sprawa Anny z Warszawy

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się na etapie apelacyjnym do sprawy pacjentki Szpitala św. Zofii, która przed podaniem znieczulenia zewnątrzoponowego w czasie porodu musiała podpisać umowę darowizny na rzecz szpitala.

Stan faktyczny:

Pani Anna rodziła w warszawskim szpitalu w 2013 r. Na miesiąc przed porodem została poinformowana, że znieczulenie zewnątrzoponowe, bez wskazań medycznych, odbywa się w szpitalu odpłatnie. Podczas porodu, w momencie największego bólu spowodowanego dodatkowo podaniem oksytocyny, pani Anna poprosiła o znieczulenie. Przed jego podaniem, przedłożono jej do podpisu umowę darowizny kwoty 600 zł na cele statutowe szpitala. Po podpisaniu umowy, znieczulenie zostało podane. Jak ustaliły sądy obu instancji, z dokumentacji medycznej nie wynikały wskazania ani przeciwwskazania do podania znieczulenia, więc znieczulenie zostało podane w trybie „na życzenie pacjentki”. Po wyjściu ze szpitala, pani Anna złożyła oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych dokonanej darowizny, a następnie wniosła powództwo przeciwko szpitalowi o zwrot 600 zł wraz z odsetkami wskazując na wprowadzenie w błąd przez personel szpitala co do obowiązku zapłaty tej kwoty jako warunku podania znieczulenia. Sąd Rejonowy doszedł do wniosku, że umowa darowizny była bezwzględnie nieważna. Zgodnie z istotą umowy darowizny (causa donandi), korzyść osiągana przez jedną stronę umowy nie znajduje odpowiednika po drugiej stronie (art. 888 i nast. Kodeksu cywilnego). W żadnym wypadku pani Anna nie miała zamiaru wpłacać 600 zł na cele statutowe szpitala, bez związku ze znieczuleniem. Sąd uznał, że nie doszło do zawarcia innej ważnej umowy np. umowy sprzedaży usługi medycznej w postaci znieczulenia, gdyż pani Anna była pozbawiona swobody w podjęciu decyzji i wyrażeniu woli (art. 82 Kodeksu cywilnego).

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego

Wyrok sądu:

Sąd Okręgowy nie podzielił powyższych ustaleń, zmienił wyrok i oddalił powództwo. Sąd uznał, że swoboda wyrażenia woli u pani Anny nie była wyłączona na skutek porodu. Co więcej, skoro pani Anna na miesiąc przed porodem była informowana o odpłatności „znieczulenia na życzenie” i dostała formularz darowizny, zaś cennik usług szpitalnych był publicznie dostępny – zawarta umowa była umową pozorną, ponieważ ukrywała umowę sprzedaży. Zdaniem Sądu, obie strony miały pełną świadomość, że zapłata 600 zł na cele statutowe jest de facto opłatą za znieczulenie.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Celem przystąpienia Rzecznika było zwrócenie uwagi fakt, iż przedłożenie pani Annie do popisania umowy w trakcie akcji porodowej naruszyło prawa pacjenta do godnego traktowania. Co więcej, w opinii Rzecznika, wątpliwe było aby pani Anna miała możliwość swobodnego złożenia oświadczenia woli - w momencie składania oświadczenia woli rodząca znajdowała się w stanie silnego bólu. Intensywność bólu bez wątpienia ma zaś wpływ na stan psychiczny i zdolność podejmowania decyzji. Ważne jest, że mimo oddalenia powództwa, Sąd Okręgowy stwierdził w pisemnym uzasadnieniu, że niedopuszczalne i nieakceptowalne społecznie jest by w czasie porodu wymuszać na kobietach podpisywanie jakiejkolwiek umowy, niezależnie od jej treści

Skąd RPO wie o sprawie?

Publikacja prasowa

Argumenty prawne RPO

Patrz załączony dokument

Numer sprawy:

V.7010.6.2016

Tajemnica lekarska a prawo bliskich pacjenta zarażonego wirusem HIV do wiedzy o możliwości zarażenia

Data: 2017-03-08

Rzecznik Praw Obywatelskich w kolejnym wystąpieniu zwrócił się do Prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej podnosząc problematykę bezpieczeństwa zdrowotnego osób narażonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo zarażenia się wirusem HIV.

Zdaniem Rzecznika obowiązujące regulacje prawne odnoszące się do zagadnienia zachowania tajemnicy lekarskiej w stosunku do osób bliskich dla pacjenta zarażonego wirusem HIV lub chorego na AIDS, który nie poinformował lub nie zamierza poinformować osób mu bliskich o niebezpieczeństwie zarażenia się, są nieprecyzyjne. Nie wskazują m.in. sposobu dotarcia przez lekarza do osób, w stosunku do których istnieje podejrzenie, że mogły zostać zarażone.

Ponadto ustawa o z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych nie przewiduje konsekwencji prawnych dla zarażonego pacjenta, który nie wywiąże się z obowiązku poinformowania przede wszystkim partnera seksualnego o potrzebie zgłoszenia się do lekarza.

W opinii Rzecznika nieprecyzyjny jest również zakres obowiązków lekarzy w zakresie informowania osób bliskich pacjentowi o istniejącym niebezpieczeństwie zarażenia się. Ponadto regulacje dotyczące informowania inspekcji sanitarnej o przypadkach chorób zakaźnych w tym HIV i AIDS wydają się niewystarczające.

Rzecznik zwrócił się do Prezesa NRL z prośbą o zajęcie stanowiska w przedstawionej sprawie.

Ważne wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie refundacji leków dopuszczonych do obrotu, lecz niedostępnych w Polsce.

Data: 2017-03-06

21 lutego Naczelny Sąd Administracyjny na posiedzeniu niejawnym oddalił dwie skargi kasacyjne Ministra Zdrowia w przedmiocie odmowy wyrażenia zgody na refundację leku. NSA podkreślił, że organy administracji dokonując interpretacji przepisów powinny posługiwać się wykładnią prokonstytucyjną. Taka wykładnia przepisów ustawy o refundacji pozwoli na refundację leku dla chorych  chłopców.

Pacjenci, do których spraw przed NSA przyłączył się RPO, to dzieci chorujące na chorobę TRAPS. To bardzo rzadka choroba. Objawia się często nawracającymi stanami zapalnymi. Pojawiają się one nagle. Gorączka sięgająca 41 stopni prowadzi do wyniszczania organizm. Zdarza się, iż napad gorączki przebiega tak gwałtownie, że chore dziecko trafia na intensywną terapię.

Istotą problemu prawnego w omawianych sprawach było to, czy na gruncie ustawy o refundacji (art. 39 ust. 1 ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych) za zgodne z prawem należy uznać stanowisko Ministra Zdrowia odmawiające zgody na refundację leku dopuszczonego w Polsce do obrotu, lecz niedostępnego na krajowym rynku.

NSA nie uwzględnił stanowiska Ministra Zdrowia i oddalił jego skargi kasacyjne. Sąd wskazał, iż nie ma wątpliwości, że na gruncie tych spraw prokonstytucyjna wykładania art. 39 ustawy o refundacji prowadzi do jedynego wniosku, że jako produkt medycznie niezbędny i w Polsce niedostępny, wnioskowany lek może być refundowany w trybie określonym w tym przepisie.

Ponadto Sąd wskazał, iż - jak to zasadnie wywodził Rzecznik Praw Obywatelskich w sprawie o podobnym stanie faktycznym (II GSK 2765/16) - w procesie wykładni prawa nie należy opierać się wyłącznie na wykładni językowej, ale w oparciu o unormowania art. 30 oraz art. 38 Konstytucji RP należy stosować dyrektywę interpretacyjną, zgodnie z którą wszelkie możliwe wątpliwości co do ochrony życia ludzkiego powinny być rozstrzygane na rzecz tej ochrony – „in dubio pro vita humana" (razie wątpliwości (wydaje się wyrok) na korzyść życia ludzkiego).

Wyjście poza te granice, także dopuszczenie takiej interpretacji przepisów, która naruszałaby konstytucyjnie gwarantowane prawa i wolności obywatelskie oraz pozostawała w sprzeczności z normami konstytucyjnymi, nie może być akceptowane w państwie prawa.

Wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego są prawomocne. Rzecznik Praw Obywatelskich oczekuje na podjęcie działań przez Ministra Zdrowia.

Piotr Mierzejewski, zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego:

Wyroki z dnia 21 lutego 2017 roku są kolejnymi po wyroku z dnia 6 października 2016 r.(w sprawie tej RPO również zgłosił udział), w których NSA odszedł od dotychczasowej literalnej wykładni przepisów, na rzecz prokonstytucyjnej, uwzględniającej prawo do ochrony zdrowia, prawo do godności oraz prawo do życia.  Może to wskazywać na wykształcanie się nowej – propacjenckiej – linii orzeczniczej. Orzeczenia te, mimo iż zapadły w konkretnych sprawach, będą bez wątpienia mieć wpływ na sytuację innych pacjentów, którzy po uzyskaniu zgody na sprowadzenie leku w ramach importu docelowego wystąpią następnie do Ministra Zdrowia z wnioskiem o refundację leku.

Katarzyna Łakoma, dyrektorka Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego:

Doszło więc do zmiany niekorzystnej linii orzeczniczej w sprawie stosowania ustawy refundacyjnej. Jej prokonstytucyjna wykładnia doprowadziła NSA do stwierdzenia, że za niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa uznać należy stan, że ciężko choremu pacjentowi  odmawia się dostępu do leku, który jest niezbędny w terapii i w Polsce niedostępny. Stąd też ze względu na konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia przepisy ustawy refundacyjnej muszą być wykładane w taki sposób, aby dostęp do leczenia został zapewniony.

Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, główna koordynatorka ds. Strategicznych Postępowań Sądowych:

Omawiane wyroki mają dla mnie znaczenie w dwóch aspektach. Po pierwsze, na stanowisko NSA powoływać będą mogły się osoby w podobnej sytuacji, chorujące na TRAPS lub inne choroby rzadkie, którym Ministerstwo na podstawie art. 39 ust. 1 ustawy o refundacji odmówi przyznania finansowania leku. W tym znaczeniu, spełniony został strategiczny cel przystąpienia RPO do tych postępowań. Po drugie – sądy coraz częściej odwołują się w swoich wyrokach do Konstytucji – zarówno do zawartych w niej przepisów, jak i do wartości i zasad z nich wynikających. Tak też zrobił NSA w omawianych sprawach. W dobie kryzysu konstytucyjnego funkcja rozproszonej kontroli konstytucyjności przepisów przez sądy ma szczególne znaczenie dla zachowania spójności systemu prawnego. 

RPO: Kolejki do lekarzy można skrócić zatrudniając lekarzy z zagranicy

Data: 2017-02-24

Rzecznik ponownie zasygnalizował, że aktualny pozostaje problem ograniczonego dostępu pacjentów do lekarzy specjalistów. Niejednokrotnie, by dostać się lekarza specjalizującego się w danej dziedzinie, pacjenci muszą jeździć do oddalonych miejscowości i czekać dłużej na leczenie. Według ustaleń NIK, średni czas oczekiwania na świadczenie polegające na konsultacji lekarskiej, o jakim byli informowani pacjenci w chwili zapisu (stan na grudzień 2014 r.), wynosił: w poradniach okulistycznych 88 dni, kardiologicznych 106 dni, chirurgii urazowoortopedycznej 60 dni, zaś neurologicznych 64 dni.

Rzecznik podtrzymał swoje stanowisko, że sytuację tę mogłoby poprawić zatrudnienie lekarzy – specjalistów z zagranicy. Z przedstawionych, w odpowiedzi Ministra na poprzednie wystąpienie Rzecznika, informacji wynika, że w Niemczech cudzoziemcy mogą ubiegać się o zezwolenie na wykonywanie zawodu tzw. Berufserlaubnis. Jest to forma ograniczonego prawa do wykonywania zawodu. Lekarz może wykonywać swój zawód tylko w tym miejscu i na tym stanowisku, które mu wyznaczono jako miejsce pracy (szpital lub inna jednostka) oraz na warunkach określonych w tym dokumencie (wskazuje się w nim zakres czynności, do wykonywania których dany lekarz jest uprawniony).

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o analizę, czy wprowadzenie analogicznego rozwiązania do polskiego porządku prawnego mogłoby wpłynąć na poprawę dostępności lekarzy i lekarzy specjalistów dla pacjentów w ramach udzielanej im opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

SOR-y we Wrocławiu, czyli ciąg dalszy interwencji Rzecznika w sprawie kolejek karetek pogotowia.

Data: 2017-02-23

O co chodziło w sprawie? O złą organizację działania oddziałów ratunkowych (SOR-ów) we wrocławskich szpitalach. Wg doniesień prasowych karetki pogotowia czekały po kilka godzin z pacjentami przed szpitalami, zanim ratownicy mogli przekazać ich pod opiekę lekarzy.

Rzecznik interweniował natychmiast, ale i tak po kilku miesiącach pojawił się w prasie kolejny artykuł o kolejkach karetek pogotowia na wrocławskich SOR-ach (BPW.7012.1.2016)

Rzecznik wznowił więc sprawę i zapytał Urząd Wojewódzki, dlaczego jeszcze nie rozwiązał problemu wielogodzinnego czekania pacjentów w karetkach.

Dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego odpowiedział Rzecznikowi, że opracowano „Zasady dobrych praktyk”. Podpisał je Wojewoda i mają je stosować wszystkie podmioty lecznicze uczestniczące w systemie ratownictwa medycznego.

„Zasady…” dotyczą funkcjonowania zespołów ratownictwa medycznego (m.in. powołania funkcji lekarza konsultanta wspierającego merytorycznie prace zespołów i dyspozytorów), a także funkcjonowania szpitalnych oddziałów ratunkowych i izb przyjęć m.in.

  • aby pacjenci transportowani do szpitala transportem międzyszpitalnym, na konsultację lub hospitalizację, byli przyjmowani poza szpitalnym oddziałem ratunkowym,
  • aby personel punktu rejestracji i segregacji medycznej nie ograniczał się tylko do rejestracji, lecz realizował procedurę i przejmował opiekę nad pacjentami, którzy nie wymagają natychmiastowej pomocy,
  • aby zespoły ratownictwa medycznego były zwolnione z oczekiwania na przyjęcie pacjentów.

Zalecono też:

  • zwiększenie liczby łóżek w salach obserwacyjnych oddziałów ratunkowych oraz
  • umieszczenie w miejscach oczekiwania pacjentów w szpitalnych oddziałach ratunkowych i izbach przyjęć informacji o najbliższym punkcie Nocnej i Świątecznej Opieki Zdrowotnej.

Ma się też pojawić 16 nowych ambulansów z wyposażeniem oraz 11 defibrylatorów i 11 masażerów do ratowania osób w stanie nagłego zagrożenia życia i zdrowia.

W prasie jednak pojawiają się informacje o kolejkach w karetek i karze, jaką MFZ nałożył na jeden ze szpitali. Dlatego Rzecznik nadal będzie monitorował sprawę.

Co dalej z rodzicami opiekującymi się swoimi dziećmi w szpitalach? Ministerstwo Zdrowia odpowiada RPO

Data: 2017-02-22

Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na wystąpienie RPO w sprawie pobytu w szpitalu rodziców, którzy opiekują się przebywającymi w nich dziećmi przyznało, że przepisy nie precyzują tego uprawnienia, a sposób jego realizacji (osobna sala czy dodatkowe łóżko w sali, gdzie przebywa dziecko) jest uzależniony od warunków (m. in. lokalowych) konkretnego szpitala.

Resort zdrowia przypomina przy tym, że w takich sytuacjach przepisy stwarzają możliwość pobierania przez podmiot leczniczy opłat. Jest to jednak możliwe, pod warunkiem, że placówka ponosi wówczas określone koszty. Opłaty są ustalane przez kierownika podmiotu, zaś informacja o ich wysokości, sposobie ustalenia jest jawna i udostępniana w zakładzie leczniczym.

Jeśli zatem przebywanie osób bliskich przy dziecku powoduje dla podmiotu leczniczego dodatkowe koszty (np. za korzystanie z pościeli czy mediów), mogą zostać pobrane opłaty z tego tytułu. Oznacza to, że kierownik podmiotu leczniczego może ustalić opłatę za przebywanie osób bliskich przy dziecku, tylko wtedy, kiedy wynikają z tego dla podmiotu leczniczego dodatkowe koszty. Wysokość tych kosztów powinna zostać przez podmiot leczniczy udokumentowana. Nie w każdym przypadku bowiem z obecności rodziców wynikają koszty dla szpitala, np. gdy nie korzystają oni ze szpitalnego łóżka.

- Podkreślić należy, iż ustawa mówi o możliwości pobierania opłaty, co oznacza, iż kierownik podmiotu zawsze może odstąpić od jej pobierania – zaznacza ministerstwo.

Zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 26 czerwca 2012 r. w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą w oddziale dziecięcym należy zapewnić - dla rodziców lub opiekunów dziecka - dodatkowe łóżka w pokojach dzieci lub w odrębnym pomieszczeniu oraz pomieszczenie higieniczno-sanitarne wyposażone dodatkowo w natrysk.

W praktyce warunki te zależą w dużej mierze od możliwości (w tym lokalowych) konkretnego szpitala. Istnieją szpitale, które tego wymagania nie spełniają i realizują w tym zakresie programy dostosowania.

Jak zaznaczył resort zdrowia termin dostosowania placówek upłynie 31 grudnia 2017 r.

 - Coraz więcej podmiotów leczniczych podejmuje wysiłek dla tworzenia warunków do pełnego korzystania z prawa pobytu rodziców. Wiele szpitali wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rodziców wydziela odrębne pomieszczenia o charakterze hotelowym dla rodziców lub tworzy hotele – podkreśla ministerstwo.

Rzecznik pisze do Ministra Zdrowia w sprawie antykoncepcji awaryjnej, klauzuli sumienia i edukacji seksualnej

Data: 2017-02-21

14 lutego Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy z dnia 23 marca 2016 r. o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw . Projektowane rozwiązania dotyczą m.in. doregulowania dostępu do tabletek ellaOne, które otrzymać można będzie wyłącznie na receptę[1]. Zgodnie z komunikatem zamieszczonym na stronie Ministerstwa Zdrowia[2] wprowadzenie ściślejszej kontroli wydawania tabletek ellaOne motywowane jest względami medycznymi oraz dobrem pacjenta.

- Nie negując istnienia podstaw prawych do wprowadzenia wspomnianych zmian, pragnę zwrócić uprzejmie uwagę Pana Ministra na konsekwencje płynące z ograniczenia dostępności tego środka antykoncepcyjnego. W mojej ocenie niezwykle istotnym jest spojrzenie na to zagadnienie w szerszej perspektywie, uwzględniającej chociażby jakość edukacji seksualnej, czy możliwość dostępu do lekarza ginekologa w Polsce – pisze Adam Bodnar w wystąpieniu do ministra Konstantego Radziwiłła.

 

Jak działa tabletka ellaOne?

Zgodnie z charakterystyką produktu leczniczego znajdującą się na stronie internetowej Europejskiej Agencji Leków, działanie tabletek ellaOne[3] ma charakter antykoncepcyjny. Przede wszystkim polega ono na zapobiegnięciu bądź opóźnieniu owulacji. Ponadto ich zastosowanie może prowadzić do uniemożliwienia zagnieżdżenia się embrionu ludzkiego w błonie śluzowej macicy. Lek ten nie powinien być stosowany w przypadku istnienia podejrzenia, że kobieta jest w ciąży, choć przyjęcie ellaOne nawet wtedy nie prowadzi do przerwania ciąży. Warto też zauważyć, że tabletki ellaOne uzyskały pozytywną ocenę Europejskiej Agencji Leków pod względem jakości, bezpieczeństwa i skuteczności[4].

Początkowo, na mocy decyzji Komisji Europejskiej z 15 maja 2009 r., produkt leczniczy ellaOne był dopuszczony do obrotu pod warunkiem wydawania go na receptę. Od 2015 r., na podstawie decyzji wykonawczej Komisji z 7 stycznia 2015 r., tabletki te można nabyć bez recepty.

Wydanie decyzji zmieniającej poprzedzone było uzyskaniem pozytywnej opinii Europejskiej Agencji Leków[5]. Wskazano w niej, że zniesienie konieczności uzyskiwania recepty w celu nabycia leku ellaOne podniesie jego dostępność. W ocenie Agencji ma to istotne znaczenie z uwagi na znacznie wyższą skuteczność tego preparatu, jeśli zostanie przyjęty tuż po odbyciu stosunku seksualnego. W opinii zauważono też, że doświadczenia płynące ze stosowania innych środków antykoncepcyjnych o podobnym działaniu zawierających levonorgestrel wskazują, że dla prawidłowego zażywania wspomnianych leków nie jest konieczny nadzór lekarza.

Zdaniem Agencji przyjmowanie leku ellaOne bez opieki lekarza nie może stanowić bezpośredniego lub pośredniego zagrożenia dla pacjentki zarówno, gdy jest prawidłowo, jak i nieprawidłowo stosowany. Za mało prawdopodobną uznano możliwość częstego i powszechnego stosowania tego leku niezgodnie z przeznaczeniem. Agencja, bazując na istniejących badaniach leku ellaOne wskazała też, że nie zawiera on substancji, których działanie, w tym też szkodliwe działanie uboczne, wymaga dalszego sprawdzenia.

Na receptę, czy bez recepty?

Analiza danych Europejskiej Agencji Leków dotyczących leku ellaOne wskazuje, że stosowanie tego preparatu jest na tyle bezpieczne, że uzasadnia udostępnienie go bez recepty.

Z powyższych względów, w 2015 r. Minister Zdrowia zdecydował się pozwolić na zakup takiego preparatu bez recepty osobie, która ukończyła 15. rok życia.  

Obecnie jednak Rada Ministrów zdecydowała się na podjęcie działań ograniczających dostęp do tego preparatu, poprzez wprowadzenie wymogu przestawienia recepty. Takie działanie, choć mieszczące się w granicach prawa, w tym prawa Unii Europejskiej, w polskich realiach może prowadzić do faktycznego uniemożliwienia skorzystania z tej formy antykoncepcji dużemu gronu pacjentek.

Oczekiwanie na wizytę u ginekologa…

Projektowane zmiany w prawie należy odczytywać m.in. w kontekście praktycznych możliwości uzyskania takiej recepty w czasie, w którym zastosowanie ellaOne będzie mogło wywołać zamierzony skutek.

Z istniejących badań[6] wynika, że średni czas oczekiwania na wizytę u lekarza ginekologa w ramach środków publicznych wynosi 18 dni. W skrajnych przypadkach, czas oczekiwania może zaś wynieść nawet 7 miesięcy.

Alternatywna możliwość skorzystania z prywatnej wizyty specjalistycznej generuje z kolei dodatkowe koszty po stronie pacjentki i nie wszędzie– w szczególności w mniejszych miejscowościach – jest osiągalna.

Uwzględniając przy tym kwestię dostępności leku w aptekach, a także możliwość powołania się przez lekarza na klauzulę sumienia (o czym szerzej poniżej) może dochodzić do sytuacji,  w których pacjentka nie uzyska leku w czasie gwarantującym jego skuteczność (120 godzin od stosunku płciowego).

Dostęp młodzieży do świadczeń ginekologicznych

Problemy te potęgują się w przypadku pacjentek małoletnich powyżej 15. roku życia, które w obecnym stanie prawnym nie mogą samodzielnie korzystać ze świadczeń ginekologicznych (sprawę tę RPO poruszał już w odrębnych wystąpieniach do Ministra Zdrowia[7]).

Zdaniem Rzecznika, wprowadzenie możliwości skorzystania z porady ginekologicznej lub urologicznej przez małoletniego powyżej 15. lub 16. roku życia na podstawie wyłącznie własnej zgody stanowiłoby rozwiązanie wielu problemów związanych ze zdrowiem intymnym tej grupy pacjentów, a jednocześnie umożliwiłoby przekazanie im wiedzy niezbędnej do przeciwdziałania chorobom, w tym niezbędnej profilaktyki nowotworów.

Konieczność zmian przepisów w omawianym zakresie podzielają również Rzecznik Praw Dziecka[8], Rzecznik Praw Pacjenta[9] oraz Konsultant Krajowy w Dziedzinie Ginekologii i Położnictwa[10].

Klauzula sumienia

Kolejnym czynnikiem mogącym wpłynąć na znaczne ograniczenie dostępu do antykoncepcji awaryjnej wydawanej na receptę jest klauzula sumienia (uregulowana w art. 39 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty).

Ta, będąca gwarancją poszanowania integralności moralnej lekarza, instytucja stanowi próbę wyważenia dwóch konstytucyjnych wartości, jakimi są wolność sumienia i religii oraz prawo do ochrony zdrowia. RPO wielokrotnie wskazywał, że istnienie klauzuli sumienia nie zwalnia władz państwowych z obowiązku zapewnienia realnego dostępu do świadczeń zdrowotnych.

Powyższe stanowisko znajduje potwierdzenie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zgodnie z którym „państwa są zobowiązane do organizowania systemu świadczeń zdrowotnych w taki sposób, aby zapewnić, że skuteczne egzekwowanie prawa do wolności sumienia pracowników opieki zdrowotnej w kontekście zawodowym nie uniemożliwia pacjentom uzyskania dostępu do świadczeń, do których są uprawnieni zgodnie ze stosownym ustawodawstwem”[11].

Na gruncie obowiązujących przepisów lekarz może odmówić udzielenia świadczeń zdrowotnych z powołaniem się na względy sumienia, przy czym ma obowiązek uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego. Regulacja ta nie ma zastosowania w przypadku, gdy zwłoka w udzieleniu pomocy mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia[12].

Obecnie lekarz (ani żaden inny podmiot) nie ma obowiązku wskazania realnych możliwości uzyskania danego świadczenia zdrowotnego w innym podmiocie, co może powodować faktyczne ograniczenie dostępności do niektórych świadczeń zdrowotnych. Na konieczność podjęcia pilnych działań zmierzających do ustanowienia mechanizmu, który pozwoli pacjentowi uzyskać informację o tym, gdzie może uzyskać świadczenie zdrowotne, którego wykonania mu odmówiono RPO wielokrotnie zwracał uwagę w przeszłości[13].

Dla niektórych osób, działanie leku ellaOne polegające na uniemożliwieniu zagnieżdżenia się embrionu ludzkiego w błonie śluzowej macicy, a w konsekwencji udaremnieniu jego dalszego rozwoju[14], z uwagi na przyjętą w niektórych religiach koncepcję życia ludzkiego, może być uznawane za kontrowersyjne moralnie[15].

Warto jednak zauważyć, że opisane wyżej działanie preparatu ellaOne nie ma charakteru wczesnoporonnego, ale antykoncepcyjny. O działaniu wczesnoporonnym można bowiem mówić, w przypadku, gdy lek powoduje usunięcie ciąży, tj. prowadzi do unicestwienia implantowanego w macicy embrionu.

W przypadku wystawienia recepty na lek ellaOne niektórzy argumentują jednak, że związek między tym działaniem a unicestwieniem embrionu jest bezpośredni i stąd istnieje podstawa do powołania się przez lekarza na klauzulę sumienia.

Jak była o tym mowa wcześniej, w świetle obowiązujących przepisów odmowa ta nie musi być połączona ze wskazaniem możliwości uzyskania recepty u innego lekarza. Wobec braku innych podmiotów udzielających takich informacji, pacjentka zmuszona będzie do podjęcia próby samodzielnego znalezienia lekarza, który przepisze jej tabletki antykoncepcyjne. W konsekwencji może nie zdążyć przyjąć leku w ciągu pięciu dni po odbyciu stosunku.

Edukacja seksualna

Nie ulega wątpliwości, że środki będące antykoncepcją awaryjną nie są jedynymi metodami służącymi świadomej prokreacji. W tym kontekście trudna do przecenienia jest odpowiednia edukacja seksualna.

Ma ona istotne znaczenie w profilaktyce nieplanowanych ciąż, czy chorób przenoszonych drogą płciową. Szczególnie w dobie swobodnego dostępu młodzieży do danych z wielu, często niesprawdzonych źródeł, edukacja w tym zakresie pełni także rolę korygującą błędne informacje i wyobrażenia przekazywane przez media[16].

 - Niestety, w mojej ocenie, która została przedstawiona już uprzednio w stanowisku RPO do sprawozdania rządu z wykonania ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży[17], treści prezentowane w dopuszczonych do użytku szkolnego podręcznikach do przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie” nie tylko wydają się nie odzwierciedlać konstytucyjnej zasady równości, lecz także budzą wątpliwości co do zgodności z aktualnym stanem wiedzy, w tym wiedzy medycznej[18] - wskazuje RPO.

Zgodnie z art. 4 ust. 1 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży do programów nauczania szkolnego wprowadza się wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji.

Należy zauważyć, że wbrew jednoznacznemu sformułowaniu ustawy, wskazującemu na obligatoryjność przeprowadzania zajęć z zakresu wiedzy o życiu seksualnym, lekcje te traktowane są jako fakultatywne, zaś wraz z kolejnymi etapami edukacji następuje istotny spadek uczestnictwa uczniów w tych zajęciach: frekwencja w szkołach podstawowych wynosi ponad 70% uczniów, w szkołach ponadgimnazjalnych ten odsetek wynosi niespełna 50%, zaś w liceach już tylko 36%[19].

Dodatkowe wątpliwości wiążą się z brakiem rzetelnych danych określających, jakie treści są przekazywane podczas zajęć z zakresu wiedzy o życiu seksualnym, czy realizują one standardy międzynarodowe oraz czy zajęcia prowadzone są przez odpowiednio wykwalifikowanych nauczycieli – wskazanie, że programy nauczania w tym zakresie konstruowane są „w oparciu o diagnozę problemów występujących w szkole”[20] nie jest wystarczające i nie daje pełnej informacji o tym, jakiego rodzaju treści są komunikowane dzieciom i młodzieży.

Zalecenia międzynarodowe

W tym kontekście należy wskazać, że zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka programy nauczania o życiu seksualnym winny przekazywać treści w sposób obiektywny, tj. nienacechowany światopoglądowo, krytyczny i uwzględniający pluralizm poglądów. W ten sposób, szanując prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie ze swoim światopoglądem, państwo wywiązać się może z obowiązków edukacyjnych[21]. W związku z tym, za niezgodne z powyższym standardem uznać należy zarówno tworzenie nieuwzględniających wielości poglądów programów edukacyjnych, jak i tworzenie kilku alternatywnych programów promujących odmienne postawy seksualne i pozostawianie wyboru między nimi nauczycielom.

Podobne wnioski, co do pożądanego kształtu edukacji seksualnej zostały sformułowane w dokumentach międzynarodowych, w tym w szczególności przez Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet[22]. Zgodnie z rekomendacjami Komitetu państwo winno zagwarantować dostęp – zarówno dla chłopców, jak i dziewcząt – do obowiązkowej, dostosowanej do wieku i prowadzonej przez odpowiednio wykwalifikowanych nauczycieli edukacji m.in. na temat zdrowia seksualnego, odpowiedzialnych zachowań seksualnych, zapobiegania chorobom przenoszonym drogą płciową oraz wczesnym ciążom.

Zaniepokojenie istniejącą w tym zakresie praktyką w Polsce wyraził także Komisarz Praw Człowieka Rady Europy, wzywając polskie władze, by zapewniły we wszystkich szkołach w Polsce obowiązkowe, wszechstronne nauczanie o seksualności, które jest odpowiednie do wieku, oparte na dowodach, trafne w sensie naukowym i obiektywne[23].

Dodatkowo w swoich ostatnich zaleceniach dla Polski Komitet Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych[24] podkreślił znaczenie promowania wszechstronnej i dostosowanej do wieku edukacji seksualnej zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, nie tylko w ramach zajęć szkolnych, ale także w ramach nieformalnych spotkań.

Komitet Praw Człowieka[25] także zwrócił uwagę na fakt, iż Polska powinna poszerzać programy edukacyjne i uświadamiające dotyczące prawa do zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego, a ponadto ułatwiać skuteczny dostęp do środków antykoncepcyjnych.

 - Uwzględniając powyższe uwagi dotyczące statusu przedmiotu „wychowanie do życia w rodzinie” oraz zastrzeżenia co do sposobu realizowania edukacji w tym zakresie, sformułowane również przez szereg niezależnych, międzynarodowych organów monitorujących stan przestrzegania praw człowieka, jako Rzecznik Praw Obywatelskich pozwolę sobie zwrócić uwagę na konieczność podjęcia działań mających na celu zwiększenie dostępności i jakości edukacji seksualnej w szkołach, ale także w ramach różnych form kształcenia przeznaczonych dla osób dorosłych – pisze Adam Bodnar.

Nastoletnie ciąże

Właściwa edukacja seksualna dla uczniów w wieku licealnym, o której była mowa powyżej, jest wyjątkowo istotna, mając na uwadze średni wiek inicjacji seksualnej w Polsce. Nieodpowiednie kształcenie młodzieży, a także ograniczenie dostępu do skutecznych i uznanych na świecie metod antykoncepcji, może prowadzić do podejmowania nieodpowiedzialnych decyzji prokreacyjnych, które skutkować mogą pojawieniem się niechcianych ciąż w wieku nastoletnim.

Ciąża w tak wczesnym wieku często zmusza młode matki do przerwy lub rezygnacji z nauki, w celu opieki nad dzieckiem. Wskazuje się również, że „wczesne macierzyństwo nie daje szansy młodemu organizmowi na rozwiązywanie zadań typowych dla okresu dojrzewania, a jednocześnie zmusza go do podjęcia nowych zadań i ról”[26]. Młode matki zmagają się z problemem uzależnienia finansowego od rodziny i brakiem wsparcia ze strony członków rodziny i partnera[27].

Podkreślenia wymaga także fakt, iż państwo nie oferuje matkom (ani młodym ojcom) kompleksowego wsparcia, w tym wsparcia socjalnego. Ponadto Komitet Praw Dziecka w swoich rekomendacjach[28] zauważył, że wczesne ciąże stanowią czynnik wpływający na problemy zdrowotne młodych matek, stąd pożądanym jest zagwarantowanie także małoletnim pacjentkom dostępu do środków antykoncepcyjnych.

- Na zakończenie pragnę raz jeszcze podkreślić, że decyzję o ograniczeniu dostępu do tzw. antykoncepcji awaryjnej, należy postrzegać w przedstawionym przeze mnie kontekście, który obrazuje słabości polskiego systemu opieki zdrowotnej w zakresie udzielanych świadczeń ginekologicznych i podejmowanych działań prewencyjnych. Dopiero świadomość współwystępowania opisanych w niniejszym wystąpieniu czynników, pozwala na realną ocenę skutków projektowanych zmian – wskazuje Adam Bodnar.




[1]  Zob. art. 2 pkt 1 projektu, zgodnie z którym produkty lecznicze wskazane w Charakterystyce Produktu Leczniczego do stosowania w antykoncepcji, dopuszczone do obrotu otrzymują kategorię dostępności „wydawane z przepisu lekarza – Rp”.
[2] Komunikat dostępny jest pod adresem: http://www.mz.gov.pl/aktualnosci/rzad-przyjal-projekt-ustawy-ktory-wprow..., data dostępu: 17.02.2017 r.
[3] Dokument ten jest dostępny pod adresem: http://www.ema.europa.eu/docs/pl_PL/document_library/EPAR_-_Product_Info..., data dostępu: 17.02.2017.
[4] Raport dostępny jest pod adresem: http://www.ema.europa.eu/docs/en_GB/document_library/EPAR_-_Public_asses..., data dostępu: 17.02.2017 r.
[5] Treść opinii dostępna jest pod adresem: http://www.ema.europa.eu/docs/en_GB/document_library/EPAR_-_Assessment_R..., data dostępu: 17.02.2017 r.
[6] Monitoring dostępności do usług ginekologiczno-położniczych w ramach NFZ w Polsce, http://www.rodzicpoludzku.pl/images/rzecznictwo/Raport_FRpL.pdf
[7] Wystąpienia RPO z dnia 29 lipca 2016 r. i 30 sierpnia 2016 r. (nr V.7013.24.2016) skierowane do Ministra Zdrowia w sprawie zasad dostępu osób niepełnoletnich, w wieku powyżej 15. roku życia, do świadczeń ginekologicznych i urologicznych.
[8]  Stanowisko Rzecznika Praw Dziecka z dnia 6 maja 2016 r.
[9]  Stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta z dnia 25 kwietnia 2016 r.
[10] Stanowisko Krajowego Konsultanta w Dziedzinie Ginekologii i Położnictwa z dnia 27 kwietnia 2016 r.
[11] Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 26 maja 2011 r. w sprawie R.R. v. Polska, skarga nr 27617/04, opublikowany w bazie HUDOC: http://hudoc.echr.coe.int/eng?i=001-10491, data dostępu: 17.02.2017 r., pkt 49.
[12] Prawo lekarza do odmowy udzielenia świadczenia zdrowotnego wyrażone jest także w art. 7 Kodeksu Etyki Lekarskiej.
[13] Wystąpienie z dnia 22 lutego 2016 r. do Przewodniczącego Sejmowej Komisji Zdrowia w sprawie praw pacjenta do uzyskania świadczenia zdrowotnego; wystąpienie z dnia 22 lutego 2016 r. do Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej w sprawie praw pacjenta do uzyskania świadczenia zdrowotnego; wystąpienie z dnia 22 lutego 2016 r. do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie praw pacjenta do uzyskania świadczenia zdrowotnego; wystąpienie z dnia 14 grudnia 2015 r. do Ministra Zdrowia w sprawie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego klauzuli sumienia; wystąpienie z dnia 12 października 2015 r. do Ministra Zdrowia w sprawie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego klauzuli sumienia (sprawy prowadzone są pod sygnaturą VII.812.5.2014).
[14] H. Bartel, Embriologia, Warszawa 2012, s. 105-112.
[15] Zob. np. O. Nawrot, Status prawny pre-embrionu, „Państwo i Prawo” 2009, z. 3.
[16] Biuro Regionalne Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy i Federalne Biuro ds. Edukacji Zdrowotnej, Standardy edukacji seksualnej w Europie Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem. Podstawowe zalecenia dla decydentów oraz specjalistów zajmujących się edukacją i zdrowiem, s. 21-22. Opracowanie jest dostępne pod adresem: http://www.federa.org.pl/dokumenty_pdf/edukacja/WHO_BZgA_Standardy_ edukacji_seksualnej.pdf, data dostępu: 17.01.2017 r.
[17] Pismo z dnia 18 listopada 2016 r. nr VII.5001.2.2016.AMB.
[18] Zob. M. Bieńko, Z. Izdebski, K. Wąż, Kontrola realizacji prawa młodzieży do edukacji seksualnej, Warszawa 2016.
[19] Zob. Sprawozdanie Rady Ministrów z wykonywania oraz skutkach stosowania w roku 2014 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (druk sejmowy nr 373), s. 70 i n. (dane tabeli nr 11).
[20] Zgodnie z informacjami przedstawionymi w Sprawozdaniu, programy nauczania konstruowane są „w oparciu o diagnozę problemów występujących w szkole”, zob. także pismo Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania z dnia 5 listopada 2014 r. (znak: BPRT 222-11(1)G4/MC).
[21] Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 grudnia 1976 r. w sprawie Kjeldsen, Busk Madsen and Pedersen v. Denmark, skargi numer: 5095/71; 5920/72; 5926/72, opublikowany w bazie HUDOC: http://hudoc.echr.coe.int/eng?i=001-57509, data dostępu: 17.02.2017 r. .
[22] Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet, Uwagi końcowe w sprawie połączonego siódmego i ósmego sprawozdania okresowego Polski, 7 listopada 2014 r. (CEDAW/C/POL/CO/7-8).
[23] Raport Nilsa Muižnieksa Komisarza Praw Człowieka Rady Europy po wizycie w Polsce w dniach 9 –12 lutego 2016, pkt 191.
[24] Komitet Praw Ekonomicznych, Socjalnych i Kulturalnych, Uwagi końcowe dotyczące szóstego raportu okresowego Polski, 7 października 2016 r., E/C.12/POL/CO/6.
[25] Punkt 24, lit. (c) Zalecenia Komitetu Praw Człowieka ONZ z rozpatrzenia VII Sprawozdania okresowego Polski z realizacji postanowień Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych z dnia 31 października 2016 r.
[26] B. Frankowicz-Gasiul, A. Michalik, A. Czerwińska, M. Zydorek, J. Olszewska, J. Olszewski, Ciąża młodocianych - problem medyczny i społeczny, „Studia Medyczne” 2008, nr 11, s. 59.
[27] Ibidem, s. 57-63.
[28] Zob. Komitet Praw Dziecka, Komentarz Ogólny, pt. „Zdrowie i Rozwój Małoletnich w kontekście Konwencji Praw Dziecka”, nr 4.92003 z 2003 r.

 

Rzecznik Praw Pacjenta zwraca uwagę NFZ na problem braku dostępu do legalnej aborcji na Podkarpaciu

Data: 2017-02-16

Należy podkreślić, iż co do zasady dostęp do zabiegu terminacji ciąży pozostaje w znacznym stopniu utrudniony, a Podkarpacki Oddział Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia nie zapewnia w chwili obecnej pacjentkom stosownych informacji co do miejsca udzielenia świadczenia – pisze Rzecznik Praw Pacjenta do szefa NFZ w liście z 7 lutego. - Biorąc pod uwagę, iż przesłanką legalnego wykonania zabiegu jest m.in. sytuacja, w której ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej, a indukcja poronienia jest finansowana ze środków publicznych, Rzecznik Praw Pacjenta wyraża zaniepokojenie sytuacją w województwie.

W 2016 r. RPO zwrócił Rzecznikowi Praw Pacjenta uwagę, że wedle informacji medialnych na Podkarpaciu utrudniony jest dostęp do legalnej aborcji. Rzecznik zwracał się też w tej sprawie do szefa NFZ. Teraz dostał kopię korespondencji między RPP a NFZ: Rzecznik Praw Pacjenta zebrał dane i prosi teraz NFZ „z uwagi na podejrzenie ograniczenia dostępu do zabiegu legalnego przerywania ciąży w województwie podkarpackim”, o zajęcie stanowiska.

RPP zebrał dane z Podkarpacia. Co prawda tutejszy oddział NFZ stwierdził, że nie dysponuje informacjami w przedmiocie dostępności zabiegu w województwie, „albowiem klauzula sumienia nie dotyczy podmiotu leczniczego, ale konkretnego lekarza” (z informacji przekazanych Rzecznikowi Praw Pacjenta wynika, iż w województwie podkarpackim w ciągu ostatniego półrocza wykonano jeden zabieg terminacji ciąży), okazało się jednak, że takimi informacjami dysponują szpitale.

Analiza zgromadzonego materiału dowodowego wskazuje, iż dochodzi do realnego ograniczenia dostępu do świadczeń zdrowotnych.

Statystyki podkarpackie

Na 24 podmioty lecznicze, do których wystąpił Rzecznik Praw Pacjenta w roku 2016, 17 wskazało, iż zabiegi nie były wykonywane w podmiocie leczniczym w ostatnim półroczu.

Jako powód podano brak odpowiednich warunków organizacyjnych (głównie szpitale I poziomu referencyjności) lub powołanie się przez personel medyczny na klauzulę sumienia.

Jeden z podmiotów leczniczych poinformował Rzecznika Praw Pacjenta, iż deklaracje o niewykonywaniu zabiegów terminacji ciąży została złożona już w 1997 r.

Z dokumentacji zebranej przez RPP wynika, że tylko nieliczne podmioty lecznicze wskazały jako powód niewykonania zabiegu, iż takich zgłoszeń nie odnotowano.

Trzy postępowania indywidualne

W roku 2015 r. Rzecznik Praw Pacjenta prowadził trzy postępowania wyjaśniające w zakresie odmowy udzielenia świadczenia w województwie podkarpackim.

  • Pierwsza ze spraw z województwa podkarpackiego dotyczyła pacjentki, która zgłosiła się z pełną dokumentacją medyczną dotyczącą przebiegu jej ciąży na legalną aborcję z uwagi na ciężkie wady płodu. Nie została przyjęta – odesłano ją z adnotacją, iż „zaleca się wykonanie zabiegu przez lekarza prowadzącego ciążę”.
  • Kolejna sprawa dotyczyła odmowy przeprowadzenia terminacji ciąży przez ordynatora, który oznajmił, że na oddziale takich zabiegów „się nie wykonuje”. RPP powiadomił o tym NFZ, ale nic z tego nie wynikło, a legalnych zabiegów nadal na tym oddziale się nie wykonuje.
  • Ostatnie z postępowań indywidualnych z województwa podkarpackiego dotyczyło sytuacji, w której odmówiono pacjentce udzielenia świadczenia zdrowotnego i skierowano ją do innego podmiotu leczniczego, informując iż zdiagnozowana wada genetyczna nie jest wskazaniem do wykonania zabiegu.

Jak widać, żadna z omawianych spraw nie dotyczyła bezpośrednio powołania się przez konkretnego lekarza na klauzulę sumienia.

Reasumując, należy podkreślić, iż co do zasady dostęp do zabiegu terminacji ciąży pozostaje w znacznym stopniu utrudniony, a Podkarpacki Oddział Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia nie zapewnia w chwili obecnej pacjentkom stosownych informacji co do miejsca udzielenia świadczenia.

Również konsultant wojewódzki z dziedziny położnictwa i ginekologii dla województwa podkarpackiego nie posiada wiedzy", w którym podmiocie leczniczym na terenie województwa istnieje możliwość wykonania zabiegu terminacji ciąży.

Powyższe prowadzi do wniosku, iż pacjentki województwa podkarpackiego - z nielicznymi wyjątkami - zostały pozbawione zarówno realnej możliwości uzyskania świadczenia zdrowotnego, jak również informacji o miejscu, do którego mogą się zgłosić w przedmiotowej sprawie.

Podstawy prawne praw pacjentek

Podkreślić należy, iż w ocenie organu, wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 7 października 2015 r., sygn. K 12/14 nie może zostać poddany wykładni rozszerzającej i per analogiam być stosowany do podmiotu leczniczego. Fakt, iż wszyscy lekarze danego podmiotu leczniczego złożyli klauzulę sumienia, nie jest jednoznacznym ze zwolnieniem podmiotu leczniczego z obowiązku zapewnienia kontynuacji udzielania świadczeń zdrowotnych pacjentce, która zgłasza wolę poddania się legalnemu w świetle obowiązującego prawa zabiegowi.

Zauważyć należy, iż zgodnie z art. 30 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, świadczeniobiorca ma prawo wyboru szpitala spośród szpitali, które zawarły umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej. Należy dodać, iż § 8 załącznika do rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 8 września 2015 r. w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, wskazuje, że świadczeniodawca zapewnia udzielanie świadczeń w sposób kompleksowy, w szczególności obejmujący wykonanie niezbędnych badań, w tym badań laboratoryjnych i diagnostyki obrazowej, oraz procedur medycznych związanych z udzielaniem tych świadczeń.

Natomiast na gruncie art. 4a ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, przerwanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:

  1. ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej,
  2. badania prenatalne łub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,
  3. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego.

Zgodnie zaś z art. 4b przytoczonej ustawy, wskazuje, iż osobom objętym ubezpieczeniem społecznym i osobom uprawnionym na podstawie odrębnych przepisów do bezpłatnej opieki leczniczej przysługuje prawo do bezpłatnego przerwania ciąży w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej.

„Z powyższego należy wywodzić uprawnienie pacjentek województwa podkarpackiego do zwrócenia się o kwalifikację do wykonania zabiegu przerwania ciąży, które w przypadku niektórych regionów może być znacznie ograniczone” – podkreśla RPP.

RPO pyta Ministra Zdrowia o zmiany przepisów dotyczących standardów postępowania medycznego, w tym standardów okołoporodowych

Data: 2017-02-16

Zmiany w ustawie z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej, wprowadzone nowelą ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r., wywołały obawy pacjentów i środowiska lekarskiego. Dlatego też Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Zdrowia z prośbą o zajęcie stanowiska.

Zgodnie z nowym brzmieniem ustawy minister właściwy do spraw zdrowia może określić, w drodze rozporządzenia, standardy organizacyjne opieki zdrowotnej – a nie jak było dotychczas: standardy postępowania medycznego – w wybranych dziedzinach medycyny lub w określonych podmiotach wykonujących działalność leczniczą, kierując się potrzebą zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych. Standardy organizacyjne opieki zdrowotnej dotyczą sposobu sprawowania opieki nad pacjentem lub wykonywania czynności związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych (art. 22 ust. 4c). W świetle art. 41 noweli ustawy, dotychczasowe przepisy wykonawcze wydane na podstawie art. 22 ust. 5, zachowują moc do dnia wejścia w życie przepisów wykonawczych wydanych na podstawie nowego upoważnienia ustawy, jednak nie dłużej niż do dnia 31 grudnia 2018 r. To zaś oznacza, że dotychczas wydane rozporządzenia w sprawie standardów postępowania medycznego (m.in. z zakresu opieki okołoporodowej) zostały jedynie tymczasowo utrzymane w mocy, a kolejne akty wykonawcze wydane na podstawie art. 22 ust. 5 ustawy, będą ograniczały się do określenia standardów organizacyjnych opieki zdrowotnej w wybranych dziedzinach medycyny lub w określonych podmiotach wykonujących działalność leczniczą.

Rzecznik przypomniał, że pierwsze standardy opieki okołoporodowej zostały przyjęte w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem, a ich celem było m.in. ograniczenie nadmiernej medykalizacji porodu fizjologicznego i zagwarantowanie przestrzegania praw pacjentek. W standardach znalazły się m.in. zalecenia dotyczące strategii uśmierzania bólu podczas porodu, wytyczne dotyczące prowadzenia przez personel medyczny planu opieki przedporodowej i planu porodu oraz dołączenia tych dokumentów do dokumentacji medycznej, ale także sposoby opieki nad pacjentką, która utraciła dziecko, czy to wskutek poronienia, czy martwego urodzenia.

Rzecznik podkreślił, że uchylenie dotychczas obowiązującego modelu standardów, powoduje, że realizacja wypracowanych już uprawnień kobiet będzie zależała od decyzji konkretnego lekarza w szpitalu. Dokonana zmiana ustawy o działalności leczniczej jest niezrozumiała i trudna do zaakceptowania, może bowiem w przyszłości niekorzystnie rzutować m.in. na prawa pacjentek przynależne kobietom ciężarnym i rodzącym. R