Godło RP
Liczba całkowita wyników: 181

Dzieci i rodzice, rodzina

np.: 03/2019
np.: 03/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Poprawmy ochronę dzieci przed HIV. Wystąpienie Rzecznika do Ministra Zdrowia

Data: 2019-03-20
  • W ostatnich 30 latach ponad 200 dzieci zaraziło się HIV od swoich matek. Nie chronimy ich dostatecznie przed zakażeniem w ciąży, w czasie porodu i karmienia, bo matki po prostu nie wiedzą, że są zakażone
  • Dlatego potrzebne są obowiązkowe i bezpłatne dla wszystkich kobiet w ciąży testy na obecność HIV do 10. tygodnia ciąży. Bo w razie wykrycia zakażenia, można niemal ze stuprocentową pewnością zapobiec zakażeniu dziecka
  • Dziś takie testy refunduje NFZ, ale nawet ginekolodzy z kontraktem z NFZ ich nie zlecają, nie mówiąc już o prywatnych gabinetach, gdzie za takie badanie trzeba by było zapłacić

Z postulatem poprawy bezpieczeństwa dzieci Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia. Podstawą są informacje od organizacji pozarządowych i uwagi zgłoszone przez ludzi w czasie spotkań regionalnych (np. w Szczecinie). Rzecznik przytacza szczegółowe dane zebrane przez ekspertów, którzy z inicjatywy organizacji pozarządowych i pod kierunkiem dr Edyty Widawskiej przygotowali kompleksowy raport „Funkcjonowanie systemu zapobiegania zakażeniom HIV drogą wertykalną. Analiza danych, wnioski i rekomendacje” (na podstawie ogólnopolskich badań prowadzonych przez Społeczny Komitet ds. AIDS).

Ostrzegają oni, że liczba osób zakażonych wirusem HIV w Polsce rośnie z roku na rok[1]. Jedną z dróg jest przeniesienie wirusa z matki na dziecko.

  • Od 1985 do 2016 r. w Polsce zarejestrowano około 220 takich zakażeń, a na AIDS zmarło 13 dzieci[2].
  • W latach 2012-2016 doszło w Polsce do 19 zakażeń odmatczynych[3].
  • W ponad 90% przypadków do zakażenia HIV dzieci dochodzi w czasie ciąży, porodu i karmienia piersią.
  • Jeśli matka nie wie, że jest zakażona, ryzyko transmisji HIV na dziecko w trakcie ciąży, porodu i karmienia piersią może sięgać nawet 50%.
  • W większości krajów europejskich oraz w USA ryzyko zakażenia dziecka HIV, jeśli zakażona jest matka, wynosi obecnie ok. 1%, w Polsce – ok. 20%.

Warunkiem urodzenia zdrowego dziecka jest dwukrotne wykonanie przez kobietę w ciąży testu w kierunku HIV (do 10. tygodnia ciąży oraz pomiędzy 33. a 37. tygodniem) i wdrożenie leczenia przy wyniku dodatnim.

Należy zatem wprowadzać i realizować programy oraz działania profilaktyczne skierowane bezpośrednio do kobiet w ciąży, nie pomijając oczywiście profilaktyki pierwotnej kierowanej do kobiet, potencjalnych matek i mężczyzn, ich partnerów seksualnych, potencjalnych ojców.

Dziś – od 2012 r. - badanie w kierunku HIV są w standardach opieki okołoporodowej (obecnie zakłada je rozporządzenie Ministra Zdrowia z 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej). Takie badania lekarz powinien zlecić dwukrotnie każdej kobiecie w ciąży. Pierwszy raz w pierwszym trymestrze (do 10. tygodnia) i drugi raz w trzecim trymestrze ciąży (między 33. a 37. tygodniem ciąży). Są one refundowane przez NFZ, ale tylko dla pacjentek poradni z kontraktem z NFZ.

Tymczasem większość pacjentek chodzi do prywatnych ginekologów, którzy kontraktów z NFZ nie mają. Co więcej, z ankiet w przychodniach z kontraktem z NFZ wynika, że i one takich badań nie zlecają (badacze szacują, że tak jest w ponad 80 proc. publicznych poradni).

Należy przy tym podkreślić, że obowiązek zalecenia pacjentce w ciąży badania w kierunku zakażenia HIV spoczywa na lekarzu/położnej, czyli na osobie udzielającej świadczeń zdrowotnych - prowadzącej ciążę.

W celu wypracowania działań mających na celu wyeliminowanie zakażeń wertykalnych, w opinii autorki raportu niezbędne jest:

  • pełne finansowanie ze środków publicznych dwukrotnego badania w kierunku HIV dla kobiet w ciąży (bezpłatność badań bez względu na to, czy pacjentka korzysta z publicznej, czy prywatnej opieki medycznej oraz wypracowanie mechanizmu zapewnienia bezpłatnych badań i jego wdrożenie);
  • zalecanie przez osoby prowadzące ciąże badań w kierunku HIV partnerom kobiet w ciąży i informowanie, iż może on wykonać test anonimowo, bezpłatnie i bez skierowania;
  • wprowadzenie obligatoryjnych i cyklicznych szkoleń dla osób prowadzących ciąże na temat profilaktyki zakażeń wertykalnych oraz działań ukierunkowanych na promowanie testowania wśród kobiet w ciąży oraz ich partnerów przygotowanie informacji dla osób prowadzących ciąże dotyczących badań profilaktycznych wykonywanych w trakcie ciąży w celu zapobiegania zakażeniom wertykalnym oraz tego, w jaki sposób zalecać ciężarnym pacjentkom takie badania i o ważności wskazania ich celu;
  • wprowadzenie obowiązku dokumentacji odmów wykonania zalecanych badań.

V.7010.82.2018

(więcej danych znajduje się w załączonym tekście wystąpienia RPO)




[2]Według danych prof. dr hab. med. Magdaleny Marczyńskiej w: Sprawozdanie z realizacji Krajowego Programu Zapobiegania Zakażeniom HIV i Zwalczania AIDS w 2016 roku, opracowane przez Krajowe Centrum ds. AIDS, Minister Zdrowia, Warszawa 2017, s. 47.

[3] Zakażenia HIV i zachorowania na AIDS w Polsce, http://wwwold.pzh.gov.pl/oldpage/epimeld/hiv_aids/index.htm.

 

Adam Bodnar o sytuacji w szkołach i edukacji seksualnej w RMF w rozmowie z Marcinem Zaborski

Data: 2019-03-20

Marcin Zaborski, RMF FM: Pukają do pana zaniepokojeni uczniowie albo rodzice prosząc o pomoc? No bo słyszą, że nauczyciele szykują strajk w przedszkolach i szkołach? 

Adam Bodnar:  Musiałbym sprawdzić, czy dostajemy jakieś indywidualne skargi. Raczej mam wrażenie, to jest głównie zainteresowanie dziennikarzy, pytanie o mój pogląd na sprawę.

No to pytamy - złapał pan się za głowę, słysząc ostatnie wypowiedzi prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego, te o potężnym orężu, jaki nauczyciele mają w ręku? No bo przecież wystawiają ocenę, sprawiają, że uczeń przechodzi z klasy do klasy, a wszyscy wiemy, co się stanie, kiedy to się nie stanie. 

To odnoszenie się do tzw. opcji nuklearnych czy takich najdalej idących opcji jest zawsze czymś bardzo - wydaje mi się - delikatnym...

Rząd mówi, że to jest szantaż. Że to jest szantażowanie uczniów, rodziców, moralny szantaż.

Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji negocjacji między de facto rządem a nauczycielami.

Negocjacji, które w zależności od tego, jaki będą miały efekt, mogą się skończyć tym, że jednak czyjeś interesy bądź czyjeś prawa mogą być naruszane w postaci tych, którzy padną ofiarą akcji strajkowej, czyli rodziców oraz dzieci. Natomiast po to mamy ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, po to ona jest rozpisywana na wiele poszczególnych etapów, negocjacje, referendum, być może mediacje, protokoły rozbieżności, żeby nie doprowadzić do ostatecznej sytuacji. W tych negocjacjach pojawia się sporo nerwów i wydaje mi się, że trzeba cały czas pamiętać o co chodzi, czyli że chodzi o zrealizowanie z jednej strony postulatów płacowych, z drugiej strony o podniesienie jakości edukacji w Polsce, ale też doprowadzenie do tego, by jak najmniej naruszyć interesy innych osób. 

No tak, ale z jednej strony mamy prawo do strajku gwarantowane w konstytucji. Z drugiej strony także gwarantowane w konstytucji prawo dziecka do nauki. Pytanie, gdzie jest granica protestu nauczycieli. Strajk w czasie egzaminów?

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Natomiast musimy pamiętać o tym, że strajki mają zawsze to do siebie, że powodują naruszenie czyichś uprawnień, bo gdybyśmy używali tego typu porównania, które pan redaktor zaproponował, to też moglibyśmy powiedzieć: piloci nie mogą strajkować, bo to narusza moje prawo, wolność poruszania się po terytorium Rzeczpospolitej albo po świecie. W związku z tym nie powinni, bo wtedy ja nie będę mógł się przemieszczać.

To nie ja proponuję. Politycy PiS-u na przykład namawiają rodziców, żeby szykowali wobec związków zawodowych pozwy cywilne za narażanie na konkretne koszty życiowe i społeczne, a także utracone szanse ich dzieci. No bo jeśli będzie strajk, to nie będzie nauki. 

I  powstaje pytanie, o co w tym chodzi - czy chodzi o to, żeby faktycznie te pozwy kierować, czy chodzi być może o to, aby podkręcić atmosferę w taki sposób, aby przeciwstawiać postulaty nauczycieli postulatom czy oczekiwaniom rodziców i dzieci.

No bo jeśli przeciwstawimy te dwie strony, to rząd na tym wychodzi najlepiej - czyli może rozgrywać ten konflikt w taki sposób, żeby nie rozwiązać problemu płacowego, z którym zgłaszają się nauczyciele. 

Ala pana zdaniem, zdaniem rzecznika praw obywatelskich, ten strajk - jeśli będzie i przypadnie na czas egzaminów - to jest to prawo nauczycieli, z którego mogą skorzystać?

Ja bym chciał, żebyśmy przede wszystkim wykorzystali te wszystkie etapy, które są do tej pory i nie rozmawiajmy o hipotetycznych scenariuszach...

To się już dzieje - jest referendum strajkowe, zapowiedziany termin.

Panie Redaktorze, dobrze Pan wie, że jeszcze nie mamy wyniku referendum i jeszcze mamy kilka tygodni do tego momentu, kiedy być może dojdzie do tych dramatycznych decyzji.

Z tego co mówi szef ZNP wynika, że ten strajk po prostu będzie, że zdecydowana większość nauczycieli jest "za" - tam, gdzie głosują.

Myślę, że zwycięży rozsądek i myślę, że na końcu nie dojdzie do tych najbardziej dramatycznych sytuacji, że jednak gdzieś wszyscy się spotkają w połowie drogi.

Rzecznik praw dziecka wezwał pana do podjęcia czynności w sprawie deklaracji LGBT+, tej podpisanej między innymi przez prezydenta Warszawy, a pan mu odpisał, że ten podpis prezydenta jak najbardziej popiera.  

Pan rzecznik nie tylko mnie wezwał, ale skorzystał po raz pierwszy chyba w historii współpracy urzędów z tego szczególnego trybu, gdzie rzecznik występuje w charakterze wnioskodawcy, czyli nie zaprasza do rozmowy, nie prosi o jakąś dyskusję. Co więcej, co było dość takie nietypowe w tym liście, to pan rzecznik mi przypomniał treść mojego ślubowania, że mam wypełniać swoje obowiązki z należytą rzetelnością oraz sumiennością.

W tym swoim piśmie do pana rzecznik praw dziecka przywołuje na przykład artykuł 48 konstytucji. Chodzi o prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Według Rzecznika Praw Dziecka jest tu problem z deklaracją, która przewiduje m.in. edukację seksualną według standardów Światowej Organizacji Zdrowia.

No właśnie. Tutaj wchodzimy w pewien poziom niezrozumienia i charakteru tego prawa, i także tego, co wynika z przepisów prawa.

Rzecznik praw dziecka nie rozumie tego, co jest w deklaracji?

Chodzi mi o to, że artykuł 48. konstytucji nie ma charakteru bezwzględnego.

Każde prawo konstytucyjne, poza zakazem tortur, prawem do życia oraz zakazem eksperymentów naukowych podlega ograniczeniom. Ograniczenia te mogą być przewidziane ustawą i w sytuacji, kiedy są proporcjonalne i służą realizacji innego dobra.

To prawo rodziców już teraz podlega ograniczeniom. Mamy chociażby ustawę o wychowaniu do życia w rodzinie, która przewiduje różnego rodzaju zajęcia z zakresu tego, co można by nazwać nawet edukacją seksualną, czyli wychowanie do życia w rodzinie.

Ale wychowanie do życia w rodzinie w szkole jako zajęcia to są zajęcia nieobowiązkowe. Dzieci biorą w nich udział za zgodą rodziców.

Tak jest.

Po pierwsze, to wynika z rozporządzenia z 1999 roku, że musi być zgoda rodziców.

Po drugie - prawo oświatowe przewiduje, że jeżeli nawet jakieś zajęcia były organizowane w szkole przez jakąś inną na przykład organizację czy osobę, to musi podlegać to zgodzie dyrekcji szkoły za zgodą rady rodziców.

I to jest pytanie, które mi się ciśnie na usta. Z jednej strony są zajęcia, na które rodzice muszą wyrazić zgodę. Ale czy edukatorzy seksualni mogą się pojawić w szkole poza tymi zajęciami? I to nie jest zagrożenie dla tych rodziców, którzy nie chcą takich edukatorów seksualnych w szkole?

Właśnie mówię: Mogą się pojawić, ale na tych samych zasadach, które wynikają z  rozporządzenia i przepisów prawa oświatowego. Czyli za zgodą dyrekcji oraz rady rodziców.

Czyli żeby pojawił się edukator seksualny na jakiejkolwiek lekcji w szkole - musi być zgoda rodziców?

Moim zdaniem tak. Rodzice muszą wyrazić zgodę. Może niekoniecznie za każdym razem, ale musi być ta wcześniejsza zgoda.

Co więcej - jest nawet taki tryb, który przewiduje zorganizowanie takiego wcześniejszego spotkania, gdzie będzie przedstawiana osoba - kto mógłby być tym edukatorem i w jakim zakresie to powinno być prowadzone.

Pan pisze do Rzecznika Praw Dziecka, że jeżeli chodzi o edukację antydyskryminacyjną i seksualną, mamy rozwiązania niezgodne z międzynarodowymi standardami. Zastanawiam się, czy Pana zdaniem edukacja seksualna powinna być w Polsce obowiązkowa?

Jeżeli już dyskutujemy o standardach, to bardzo często organizacje, które się tym zajmują, wskazują, że nasza edukacja seksualna jest nie do końca zgodna z najlepszymi standardami dotyczącymi wiedzy.

To jest ich opinia. A Pana? Pana zdaniem edukacja seksualna w Polsce powinna być obowiązkowa?

Nie powinniśmy teraz, w tym momencie, tworzyć innych ram niż te, które wynikają z przepisów prawa oświatowego.

Natomiast musimy też zważać na to, co wynika z konwencji międzynarodowych. Bo chociażby konwencja Rady Europy o zakazie wykorzystywania dzieci zawiera postanowienia, na które się zgodziliśmy, że powinniśmy chronić dzieci chociażby przed przemocą na tle seksualnym. 

Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/popoludniowa-rozmowa/news-bodnar-eduk...

Zagraniczny akt urodzenia dziecka w parze jednopłciowej. Problemy z wykonaniem wyroku NSA o wpisie do akt stanu cywilnego

Data: 2019-03-19
  • Urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego o wpisywaniu do akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia, w którym rodzicami są osoby tej samej płci
  • Urzędnicy nie wiedzą m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”
  • RPO jest zaniepokojony, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności
  • A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców

Obywatele skarżyli się Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że ich dzieci, w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego (zapisaną w art. 107 pkt 3 Prawa o aktach stanu cywilnego), kierownicy urzędów stanu cywilnego odmawiali dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

10 października 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydał jednak przełomowy wyrok w takiej sprawie. Uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie oraz decyzję Wojewody Małopolskiego o odmowie transkrypcji brytyjskiego aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane zostały dwie matki, obywatelki Polski.

Wojewoda i WSA powoływały się na klauzulę porządku publicznego. Rozpatrując skargę kasacyjną, NSA przychylił się do argumentacji, którą zaprezentował Rzecznik, przystępując do tego postępowania. NSA wskazał, że zarówno organy administracji, jak i sąd powinny były kierować się zasadą priorytetu dobra dziecka, wynikającą z Konwencji ONZ o prawach dziecka, która na podstawie art. 91 ust. 2 Konstytucji ma pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawą.

Ponadto NSA powołał się na ustawowy obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, gdy obywatel Polski ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL. W ocenie NSA odmowa transkrypcji aktu ze względu na porządek publiczny, równoznaczna z odmową wydania dziecku dokumentu potwierdzającego jego tożsamość – obywatelstwo nabyte z mocy prawa – nie jest zgodna z obowiązującymi przepisami prawa.

Rzecznik z satysfakcją przyjął argumentację NSA, opartą na zasadzie pierwszeństwa dobra dziecka i jego ochrony przed dyskryminacją ze względu na cenzus urodzenia i status prawny rodziców. - Z tym większym zaniepokojeniem powziąłem wiadomość, że urzędy stanu cywilnego napotykają problemy z wykonaniem wyżej wskazanego wyroku, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie poszukuje rozwiązania tych trudności – napisał Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Z informacji medialnych wynika, że chcąc dokonać transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, gdy rodzicami są osoby tej samej płci, urzędnicy borykają się z wątpliwościami natury technicznej, nie wiedząc, jak prawidłowo wypełnić wzór formularza aktu urodzenia. Mówili o tym także uczestnicy spotkania regionalnego w Biłgoraju (patrz relacja niżej).

Problem ten był też przedmiotem interpelacji poselskiej co do zmiany rozporządzenia MSW z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego  - tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej.  W odpowiedzi na interpelację  minister powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy,  argumentując ze zagadnienie powinno być rozpatrywane szerzej, przez pryzmat przepisów dotyczących pochodzenia dziecka, a nie tylko w aspekcie zmiany formularzy.

- W odniesieniu do tej argumentacji pragnę wyrazić opinię, że zgodnie z omówionym wyżej wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego, kwestia ta powinna być rozpatrywana przede wszystkim przez pryzmat zasady priorytetu dobra dziecka  - oświadczył Rzecznik. NSA wskazał, że odmowa transkrypcji wyłącznie ze względu na fakt, że w aktach urodzenia jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, prowadzi do naruszenia praw dziecka, chronionych przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka oraz Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności - w tym prawa do nabycia obywatelstwa, prawa do zachowania tożsamości, nazwiska i stosunków rodzinnych oraz prawa do poszanowania życia rodzinnego.

Zdaniem NSA kluczowy jest fakt, iż odmowa transkrypcji aktu urodzenia prowadzi do uniemożliwienia nadania dziecku numeru PESEL oraz wydania polskiego dowodu tożsamości, których pozbawienie wiąże się z licznymi negatywnymi konsekwencjami. Wskazanie numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku lub klubie dziecięcym. Numerem PESEL posługuje się cały system świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Brak dokumentu tożsamości może powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach małoletni może zostać uznany za przebywający w Polsce bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku. Brak dokumentu tożsamości może zatem prowadzić do naruszenia prawa dziecka do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo nie jest natomiast możliwe korzystanie z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji dla polskich obywateli.

W najlepszym interesie dziecka jest zatem dokonanie transkrypcji aktu urodzenia i umożliwienie wydania dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Realizacja tego interesu nie powinna zostać zakłócona przez organizacyjno-techniczne problemy związane z używaniem wzoru formularza aktu urodzenia.

Dlatego Adam Bodnar spytał ministra Joachima Brudzińskiego, czy planowana jest zmiana rozporządzenia MSWA z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej. Jeśli nie jest to planowane, RPO chciałby wiedzieć, jakie inne działania prawne, techniczne i organizacyjne zostały lub zostaną podjęte w celu umożliwienia tych transkrypcji.

XI.534.4.2016

RPO w Polsacie o Karcie LBGT+ i korespondencji z Rzecznikiem Praw Dziecka

Data: 2019-03-18

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomniał w „Wydarzeniach i Opiniach" w rozmowie z Dorotą Gawryluk że „na gruncie konstytucji osoby homoseksualne nie mogą być dyskryminowane, mają prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, do poszanowania godności".

Zauważył też, że krytycy warszawskiej Karty LGBT+ posługują się cytatami, których nie ma w dokumentach WHO, na które się powoływał.  

Pytany o to, po co wprowadzać kartę LGBT+, Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział, że "jeżeli porozmawiamy z działaczami organizacji LGBT+, czy z osobami, które są szykanowane, to one mówią, że w edukacji nie jest najlepiej - dochodzi do szykanowania dzieci i młodzieży z powodu orientacji, bądź, być może, postrzegania kogoś jako osoby homoseksualnej. Dochodzi do zagrożenia poczucia bezpieczeństwa".

Dorota Gawryluk pytała, jak to możliwe, że dziś takiemu dziecku nie zapewniamy bezpieczeństwa i wsparcia.

Adam Bodnar tłumaczył, że właśnie o tym jest karta: w sytuacji, kiedy takie osoby uciekają z domu, potrzebna jest dla nich ochrona. - I temu służy karta LGBT+, że ona reguluje te różne kwestie, w jaki sposób sobie poradzić - dodał.

- Uważam, że karta LGBT i to, że prezydent Trzaskowski zdecydował się na takie działanie, jest bardzo ważne z punktu widzenia respektowania praw osób LGBT. Pozostałe miasta, tak jak Gdańsk, powinny pójść tym tropem – powiedział Adam Bodnar.

Warszawska deklaracja LGBT+ pomoże chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją. RPO odpowiada nowemu rzecznikowi praw dziecka

Data: 2019-03-18
  • Dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymuję poparcie dla podpisania przez Prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT+
  • Warszawska deklaracja zgodna jest z polskim prawem. Należy raczej zastanowić się, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją

Taka jest odpowiedź rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara dla rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka. Zawiera kompleksową analizę prawa polskiego i międzynarodowego. - Edukacja antydyskryminacyjna jest narzędziem bardzo potrzebnym, co po tragicznej samobójczej śmierci Dominika S. z Bieżunia w 2015 r. podkreślał RPO i ówczesny RPD w wystąpieniu do MEN – przypomina Adam Bodnar.

Nowy Rzecznik Praw Dziecka MikołaJ Pawlak skierował do RPO 7 marca „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Skąd się wzięły cytaty z pisma RPD?

Rzecznik praw obywatelskich zauważa na wstępie, że zawarta w piśmie argumentacja zdaje się opierać na rozpowszechnianych w internecie i mediach uproszczeniach, nie zaś na rzetelnych materiałach źródłowych.

  • Oficjalna strona Światowej Organizacji Zdrowia jako najnowsze opracowanie dotyczące edukacji seksualnej prezentuje publikację z 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”, przygotowaną przez UNESCO przy współpracy z WHO. Nie zawiera ona cytowanych przez RPD treści.
  • Standardy te nie zastępują przepisów prawa ani gotowego planu zajęć lekcyjnych, ale mają stanowić wskazówki dla decydentów oraz wymagają odpowiedniej i przemyślanej implementacji (ponieważ kwestia ta wzbudziła liczne kontrowersje i niejasności RPO zwrócił się do WHO o wyjaśnienie co, w świetle dostępnych obecnie informacji i materiałów źródłowych, należy uznać za aktualne standardy i wytyczne tej Organizacji w obszarze edukacji seksualnej).

Czy rodzicom wolno wszystko?

W pełni szanując prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, należy zauważyć, że prawo to nie ma charakteru absolutnego i może ulegać ograniczeniom, zarówno na gruncie Konstytucji, jak i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Granice tego prawa, tak jak i pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy:

  • m.in. art. 70 ust. 1 Konstytucji określający prawo do nauki i obowiązek nauki do 18. roku życia,
  • przepisy zobowiązujące państwo do realizacji edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej.

Jak prawo chroni dzieci przed krzywdą i wykorzystywaniem seksualnym?

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka (art. 29 ust. 1(b)) nauka dziecka ma być ukierunkowana m.in. na rozwijanie szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód oraz dla zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych.

Stosownie do Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych (art. 6) konieczne jest doprowadzenie do tego, aby dzieci otrzymywały w szkole informacje o zagrożeniach związanych z seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych oraz o środkach ochrony przed tymi zagrożeniami.

Wreszcie ustawa o planowaniu rodziny (art. 4 ust. 1 ustawy z 7 stycznia 1993 r.) wprowadza do programów nauczania szkolnego wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji.

Warto przywołać w tym miejscu stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który w wyroku z 27 maja 2003 r. stwierdził że Konstytucja nie może gwarantować i nie gwarantuje, że wiedza przekazywana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców. Podobną interpretację art. 2 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zobowiązującego państwa do realizacji prawa do nauki przy uwzględnieniu prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, przedstawiał też Europejski Trybunał Praw Człowieka (orzeczenie w skargach na obowiązkowy charakter zajęć edukacji seksualnej Dojan i inni przeciwko Niemcom oraz Kjeldsen Busk Madsen i Pedersen przeciwko Danii)

W Polsce rodzice mają prawo nie posyłać dzieci na edukację seksualną (i warszawska deklaracja tego nie zmienia)

Zarzuty o naruszeniu konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami wydają się o tyle chybione, że w obecnym stanie prawnym to rodzice decydują, czy ich niepełnoletnie dzieci będą uczestniczyły w zajęciach edukacji seksualnej – zauważa RPO. Warszawska Deklaracja LGBT+ nie zmieniła tego stanu rzeczy.

Jak wynika z rozporządzenia MEN z 12 sierpnia 1999 r. „w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego”, treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”. A z zajęć tych, na podstawie §4 rozporządzenia, rodzice mogą dziecko zwolnić. Zaś organizacje pozarządowe, które chciałyby współprowadzić takie zajęcia, muszą mieć pozytywną opinię rady rodziców (art. 86 Prawa oświatowego).

Prezydent Warszawy miasta nie ma kompetencji (nawet, gdyby takie były jego intencje) do zmiany swoją deklaracją przepisów prawa powszechnie obowiązującego. A zatem niezależnie od Deklaracji LGBT+, warszawskie placówki oświatowe będą zobowiązane działać zgodnie z tym rozporządzeniem.

Prawa dzieci nie są w Polsce dostatecznie chronione – nie ma gwarancji, że dowiedzą się, jak się bronić przed nadużyciami i dyskryminacją

Fakultatywny charakter edukacji seksualnej jest w ocenie RPO rozwiązaniem niesatysfakcjonującym, a także niezgodnym z międzynarodowymi standardami. Z prawa do nauki (którego ochrona leży niewątpliwie w obowiązkach Rzecznika Praw Dziecka), wynika przecież także prawo do otrzymania rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał, że polski system oświaty niewystarczająco uwzględnia konieczność edukowania młodych osób na tematy dotyczące praw człowieka, równego traktowania i rozwoju seksualnego. Wątpliwości budzi m.in. fakultatywny charakter „Wychowania do życia w rodzinie”, wykorzystywane przy jego realizacji podręczniki[1], a także brak rzetelnych danych wskazujących, jakie treści są przekazywane w czasie tych zajęć i czy odpowiadają one wymogom stawianym przez ustawę o planowaniu rodziny i ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe.

Zwiększenie wysiłków w obszarze edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej zalecają Polsce od lat międzynarodowe organy ochrony praw człowieka.

Edukacja antydyskryminacyjna pełni też szczególną rolę w przeciwdziałaniu przemocy motywowanej uprzedzeniami. Ze skarg które wpływają do Biura RPO od obywateli, wynika że uczniowie LGBT+ są w polskich szkołach szczególnie narażeni na dyskryminację i przemoc ze strony rówieśników. Potwierdzają to także dostępne opracowania wyników badań. Według Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej 69 % uczniów z Polski, biorących udział w badaniu, “zawsze” albo “często” doświadczyło albo było świadkiem negatywnych komentarzy albo czynów wobec osób LGBT w środowisku szkolnym[2].

Z innych badań wynika, że blisko 30 % przypadków agresji motywowanej homofobią zdarza się na terenie szkoły, a w prawie 50 % osobami stosującymi przemoc na tle homofobicznym są koledzy i koleżanki ze szkoły[3].

Zjawiska te mogą powodować u młodych osób LGBT+ poczucie wykluczenia oraz problemy z rozwojem i nauką, a nawet prowadzić do tak tragicznych konsekwencji jak samobójstwo. Problem ten dostrzegło także Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, stwierdzając, że wyższy wskaźnik samobójstw wśród osób LGBT w porównaniu do innych młodych osób nie jest efektem ich orientacji seksualnej, ale stygmatyzacji, marginalizacji i dyskryminacji, których doświadczają[4].

Warszawska deklaracja jest potrzebna

Warszawska deklaracja formułuje cele i kierunki dla działania władz samorządowych w obszarze ochrony praw osób LGBT+ i przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w zakresie kompetencji samorządu terytorialnego.

Deklaracja LGBT+ stanowi ważny krok w stronę zapewnienia równego traktowania wszystkim obywatelom, a także wyraz wsparcia dla osób, w tym dzieci, które codziennie muszą mierzyć się z falą nienawiści i dyskryminacją ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Dlatego RPO z niepokojem przyjął, że te podstawowe dla demokratycznego państwa cele i założenia są w opinii Rzecznika Praw Dziecka „ideologią afirmowaną jedynie przez wąską grupę społeczną”, którą Deklaracja „narzuca ogółowi rodziców”.

- W odniesieniu natomiast do podniesionego przez Pana Rzecznika argumentu, iż Deklaracja LGBT+ narusza art. 18 Konstytucji RP poprzez „promowanie różnych rodzajów związków”, pragnę zauważyć, że przepis ten stanowi, iż małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Wyznacza on więc zadania władzy publicznej w zakresie regulacji i ochrony związków małżeńskich, ale nie odnosi się w żaden sposób do kwestii samego istnienia związków jednopłciowych. Nie zabrania więc edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej o różnych rodzajach związków – tłumaczy rzecznik praw obywatelskich.

- Wyrażam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia będą dla Pana Rzecznika satysfakcjonujące – pisze Adam Bodnar. Przypominając trwającą współpracę obu instytucji, dodaje: - Z przykrością przyjąłem pismo Pana Rzecznika, w którym zajmuje Pan stanowisko wnioskodawcy a nie partnera działającego we wspólnym celu. Trudno mi także zrozumieć przyczyny powoływania się przez Pana Rzecznika na ślubowanie, które złożyłem obejmując funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. Pragnę zapewnić, że znam jego treść i działam w jego duchu, wypełniając powierzone mi obowiązki.

XI.800.5.2019




[1] Prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, Dr Krzysztof Wąż, Ekspertyza podręczników do wychowania do życia w rodzinie dopuszczonych do użytku szkolnego, uwzględniających nową podstawę programową kształcenia ogólnego w gimnazjum, Zielona Góra, 12 grudnia 2013 r.

[2] Raport “Safe at school: Education sector responses to violence based on sexual orientation, gender identity/expression or sex characteristics in Europe”, Rada Europy, Strasburg, 2018, str. 62.

[3] M. Makuchowska (red.), Przemoc motywowana homofobią. Raport 2011, Kampania Przeciw Homofobii, Warszawa 2011, s. 82; dostępny w wersji elektronicznej pod adresem: https://kph.org.pl/publikacje/raport_przemoc.pdf (dostęp 11.03.2019).

[4] Rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nr 1608(2008) w sprawie samobójstw dzieci i młodzieży w Europie, stanowiących poważny problem zdrowia publicznego, pkt 10.

 

Rzecznik: europejska dyrektywa gwarantuje prawa dzieci, które są podejrzane i oskarżone

Data: 2019-03-18
  • Dzieci podejrzane i oskarżone o przestępstwa muszą rozumieć przebieg postępowania karnego; mieć prawo do adwokata od chwili zatrzymania oraz do obecności rodzica na procesie
  • Takie są m.in. standardy dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/800, na której wprowadzenie państwa członkowskie mają czas do 11 czerwca 2019 r.
  • RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie odpowiednich zmian prawa w interesie dzieci

Chodzi  o  dyrektywę z 11 maja 2016 r. w sprawie gwarancji procesowych dla dzieci będących podejrzanymi lub oskarżonymi w postępowaniu karnym. Ma ona dać im możliwość  zrozumienia i śledzenia przebiegu tego postępowania. Ważne jest również zapewnienie przysługującego dzieciom prawa do rzetelnego procesu, zapobieganie ponownemu łamaniu prawa oraz wspieraniem ich integracji społecznej.

Prawo do informacji

Według dyrektywy 2016/800 obowiązkiem państwa jest zagwarantowanie, aby w sytuacji, gdy dzieci zostają poinformowane, że są podejrzanymi lub oskarżonymi, niezwłocznie udzielono im informacji o przysługujących im prawach zgodnie z dyrektywą 2012/13/UE oraz o ogólnych aspektach przebiegu postępowania. To informacje, których należy udzielić niezwłocznie, m.in.:

  • prawo do poinformowania rodziców,
  • prawo do pomocy adwokata,
  • prawo do ochrony prywatności,
  • prawo do towarzyszenia dziecku poza rozprawą i posiedzeniem sądu przez rodziców,  prawo do pomocy prawnej z urzędu.

A także informacje, których należy udzielić na najwcześniejszym właściwym etapie postępowania:

  • prawo do indywidualnej oceny,
  • prawo do badania lekarskiego i pomocy medycznej,
  • prawo do ograniczenia pozbawienia wolności i do stosowania środków alternatywnych,
  • prawo do towarzyszenia dziecku podczas rozprawy i posiedzeń sądowych przez rodziców,
  • prawo do osobistej obecności na rozprawie oraz prawo do skutecznych środków naprawczych.

Ważne aby realizacja prawa do informacji nie tylko następowała na piśmie lub ustnie, ale żeby informacja była sformułowana w prostym i przystępnym języku, a fakt jej udzielenia  został odnotowany. Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej podkreśla konieczność dostosowania informacji do wieku dziecka, jego poziomu dojrzałości, zdolności rozumienia i przekazywania z uwzględnieniem trudności komunikacyjnych. Może pomóc w tym zakresie materiał wizualny. Ponadto osoba służąca dziecku wsparciem powinna sprawdzić, czy czuje się ono należycie poinformowane o swoich prawach oraz czy wie, czego spodziewać się podczas postępowania.

Tymczasem rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 11 czerwca 2015 r. w sprawie określenia wzoru pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego w postępowaniu karnym nie określa specjalnej formuły pouczenia dla dzieci będących podejrzanymi – w prostym i przystępnym języku. Dlatego należałoby opracować specjalną formę pouczenia dla dzieci, z uwzględnieniem wytycznych z dyrektywy – podkreśla Adam Bodnar.

Pomoc adwokata

Dzieci będące podejrzanymi lub oskarżonymi mają prawo do adwokata zgodnie z dyrektywą 2013/48/UE z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Zgodnie zaś z dyrektywą 2016/800 państwo ma obowiązek zapewnić dzieciom możliwości skorzystania z pomocy adwokata bez zbędnej zwłoki po tym, jak zostaną poinformowane, że są podejrzanymi lub oskarżonymi. Należy przez to rozumieć:

  • prawo dziecko do spotykania się na osobności i porozumiewania się z reprezentującym je adwokatem, także przed przesłuchaniem;
  • prawo do obecności adwokata przy przesłuchaniu oraz by adwokat miał możliwość skutecznego udziału w przesłuchaniu;
  • korzystanie z pomocy adwokata przynajmniej podczas następujących czynności dochodzeniowo-śledczych: okazania, konfrontacji oraz eksperymentów procesowych. 

Tymczasem przepisy Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Dodatkowo wątpliwości budzi brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem w ramach  przedstawienia zarzutów.

Według dyrektywy zadaniem państwa jest również przestrzeganie zasady poufności porozumiewania się pomiędzy dziećmi a ich adwokatem. Poufność porozumiewania się między dzieckiem a adwokatem ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia skutecznego wykonywania prawa do obrony i jest istotną częścią prawa do rzetelnego procesu. Z dyrektywy wynika, że państwo powinno zapewnić, aby kara pozbawienia wolności nie była orzekana, jeżeli dziecko nie korzystało z pomocy adwokata w sposób umożliwiający skuteczne wykonywanie prawa do obrony oraz zawsze podczas rozprawy. Nieobecność adwokata powinna powodować odroczenie przesłuchania dziecka lub innych czynności na inny termin, umożliwiający przybycie adwokata.

Nagrywanie przesłuchań prowadzonych przez policję lub prokuratora

Dzieci będące podejrzanymi lub oskarżonymi w postępowaniu karnym nie zawsze są w stanie zrozumieć treści przesłuchań, w których uczestniczą. W celu zapewnienia takim dzieciom dostatecznej ochrony, przesłuchania przez policję lub inne organy ścigania, należy nagrywać w postaci zapisu audiowizualnego. Dyrektywa nie nakłada na wymogu sporządzania takiego zapisu przesłuchań dzieci przez sędziego lub przez sąd. Nagrywanie przesłuchań przez policję lub inne organy ścigania stanowiłoby bowiem istotny element gwarancyjny dla osoby przesłuchiwanej. Eliminowałoby podejrzenia o wywieranie przez prowadzącego czynność nacisku lub zadawanie tendencyjnych pytań. Zapobiegałoby też ewentualnym zarzutom o niewłaściwe zachowanie lub traktowanie przesłuchiwanego, w szczególności znajdującego się w tak wrażliwym położeniu z uwagi na wiek.

Dziś możliwość taką jedynie fakultatywnie przewiduje art. 147 § 1 k.p.k. Wykonanie dyrektywy powinno polegać na obligatoryjnym nagrywaniu przesłuchań dzieci przez policję lub organy ścigania.

Pobyt dziecka w areszcie czy policyjnej izbie zatrzymań

Zgodnie z dyrektywą dzieci przebywające w areszcie powinny mieć specjalne środki ochrony. Należy je odseparować od dorosłych. Po ukończeniu przez aresztowane dziecko 18 lat powinna istnieć możliwość, w uzasadnionych przypadkach, dalszego odseparowania od osób dorosłych. Dzieci powinny też mieć dostęp do placówek edukacyjnych odpowiadających ich potrzebom.

Obecne przepisy k.k.w.  nie spełniają  wymagań dyrektywy, gdyż używają pojęcia młodocianego (osoba, która w chwili czynu nie osiągnęła 21. roku życia). Dyrektywa dotyczy zaś dzieci, które powinny znaleźć szczególną ochronę i zostać odseparowane od dorosłych. Tymczasem młodociani w wieku powyżej 18 lat nie są już dziećmi. Nie spełnia też wymagań dyrektywy inny artykuł k.k.w., zgodnie z którym tymczasowo aresztowani powinni być rozmieszczani w areszcie śledczym w sposób zapobiegający ich wzajemnej demoralizacji. W szczególności należy oddzielać niekaranych od uprzednio odbywających karę pozbawienia wolności oraz młodocianych od dorosłych, chyba że szczególne względy wychowawcze przemawiają za umieszczeniem dorosłego z młodocianym lub młodocianymi.

Udział rodzica oraz dziecka na rozprawie

Zgodnie z dyrektywą dzieci powinny mieć prawo do tego, by podczas rozprawy oraz posiedzeń sądowych, w których uczestniczą, towarzyszył im rodzic. Jeżeli odpowiedzialność rodzicielska za dziecko spoczywa na więcej niż jednej osobie, dziecko powinno mieć prawo, aby towarzyszyły mu wszystkie takie osoby (chyba że nie jest to wykonalne mimo starań). W związku z tym należy postulować uwzględnienie tych rozwiązań w K.p.k. w celu wykonania dyrektywy.

Formułuje ona też postulat wprowadzenia do krajowego porządku prawnego odrębnej podstawy wznowienia postępowania karnego z uwagi na nieobecność dziecka będącego oskarżonym na dotyczącej go rozprawie. Takiej podstawy nie ma dziś w k.p.k.

Specjalne kwalifikacje sędziów i prokuratorów oraz pracowników organów ścigania i ośrodków detencyjnych

Dyrektywa stanowi, że obowiązkiem państwa jest przeszkolenie pracowników organów ścigania i ośrodków detencyjnych, którzy zajmują się dziećmi. Powinno ono dotyczyć praw przysługującym dzieciom, odpowiednich technik prowadzenia przesłuchań, psychologii dziecięcej i komunikowania się w języku dostosowanym do poziomu dziecka.  Sędziowie i prokuratorzy prowadzący postępowania karne z udziałem dzieci mają mieć specjalne kwalifikacje w tej dziedzinie. Państwo powinno także wspierać  takie szkolenia dla obrońców w postępowaniach karnych z udziałem dzieci.

II.510.820.2018

Komitet Ministrów RE zaniepokojony niezapewnieniem dostępu do legalnej aborcji w Polsce

Data: 2019-03-15
  • Nie podjęto żadnych środków dla zapewnienia dostępu do legalnej aborcji w Polsce - zaniepokojenie tym faktem wyraził Komitet Ministrów Rady Europy
  • Podkreślił wagę dostępności skutecznej procedury, w której można sprzeciwić się od orzeczenia lub opinii lekarza co do występowania przesłanek uzasadniających przerwanie ciąży; Komitet wezwał do pilnej poprawy prawa  
  • Ponadto Komitet wezwał Polskę, aby szpitale wprowadziły jasne i skuteczne procedury, zapewniające odpowiednią informację kobietom o dostępności zabiegu przerwania ciąży, jeśli lekarz odmawia go ze względu na klauzulę sumienia
  • Wezwano także do podjęcia działań, by świadczeniodawcy przestrzegali zobowiązań wobec Narodowego Funduszu Zdrowia o przeprowadzaniu legalnej aborcji

Komitet Ministrów RE - który czuwa nad wykonywaniem przez państwa członkowskie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - wydał takie stanowisko po posiedzeniu 12-14 marca 2019 r. 

Stanowisko w tej sprawie przedstawił Komitetowi Rzecznik Praw Obywatelskich, który monitoruje proces wykonania wyroków ETPCz w sprawach przeciwko Polsce dotyczących praw reprodukcyjnych, w tym wydanego w 2013 r. w sprawie P. i S. przeciwko Polsce (skarga nr 57375/08).  Sprawa ta dotyczyła uniemożliwienia dokonania legalnej aborcji małoletniej dziewczynie, która zaszła w ciążę wskutek przestępstwa (co jest jedną z ustawowych przesłanek legalnej aborcji).

Zdaniem Rzecznika wykonanie wyroku w sprawie P. i S. przeciwko Polsce wymaga:

  • zapewnienia, aby ofiary przemocy seksualnej otrzymywały od funkcjonariusza Policji lub prokuratora pełną informację o przysługujących im świadczeniach już podczas składania zawiadomienia o przestępstwie, w tym także o prawie do legalnego przerwania ciąży;
  • wdrożenia procedur szpitalnych do zastosowania w razie odmowy wykonania zabiegu aborcji ze względu na powołanie się przez lekarza na klauzulę sumienia, które wskazywałyby pacjentowi, gdzie uzyska dostęp do świadczenia;
  • zmiany przepisów Ustawy z dnia 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i rzeczniku Praw Pacjenta. Konieczne jest wskazanie, że pacjentka ma możliwość wniesienia sprzeciwu od decyzji lekarza w zakresie dopuszczalności aborcji, odmowy wydania takiej opinii oraz odmowy wydania skierowania na potrzebne badania np. pozwalające określić stan zdrowia płodu; 
  • odformalizowania procedury sprzeciwu przez: zniesienie obowiązku wskazania przez pacjenta podstawy prawnej świadczenia, skrócenia czasu rozpoznawania sprzeciwu do 10 dni, umożliwienia pacjentkom składania sprzeciwu w innych formach niż papierowa (np. za pomocą poczty elektronicznej) i skorzystania z pomocy profesjonalnego pełnomocnika w razie przesłuchania w toku procedury rozpatrywania sprzeciwu;
  • określenia statusu prawnego decyzji wydanej przez Komisję Lekarską – zdaniem Rzecznika decyzja Komisji Lekarskiej powinna zastępować kwestionowaną decyzję. 

Zalecenia co do procedury sprzeciwu Komitet przekazał w decyzji dotyczącej wykonania wyroków w dwóch innych sprawach Tysiąc (skarga nr 5410/03) i R.R. przeciwko Polsce (skarga nr 27617/04). Komitet uznał, że ze względu na brak postępów, sprawy te zostają poddane procedurze wzmożonego nadzoru.

Komitet przypomniał, że sprawa P.i S. przeciwko Polsce dotyczy braku dostępu władz do wiarygodnych informacji na temat warunków i procedur umożliwiających kobietom w ciąży i dziewczętom, w tym ofiarom gwałtu, skuteczny dostęp do legalnej aborcji.

Komitet wyraził poważne zaniepokojenie faktem, że mimo upływu ponad 6 lat od dnia, gdy wyrok stał się prawomocny, nie podjęto żadnych środków w celu zapewnienia dostępu do legalnej aborcji w Polsce.

Odnotował informacje od władz, że gdy lekarz powołuje się na klauzulę sumienia, szpital ma obowiązek skierować kobietę do innego zakładu, który zapewni tę usługę. Wezwał władze do włączenia tego obowiązku do ustawodawstwa i do zapewnienia skutecznego monitorowania stosowania klauzuli sumienia i przestrzegania obowiązku udzielania informacji.

Komitet poprosił też Polskę o dostarczenie informacji na temat dostępności legalnej aborcji w całym kraju.

Ponadto wezwał władze do poprawy skuteczności ochrony poufności danych pacjentów i zapewnienia odpowiedniego traktowania małoletnich ubiegających się o legalną aborcję, np. poprzez wytyczne i szkolenia dla personelu medycznego.

Komitet wznowi rozpatrywanie polskich spraw dotyczących praw reprodukcyjnych najpóźniej na spotkaniu w marcu 2020 r.

Na poprzednim posiedzeniu we wrześniu 2018 r. Komitet Ministrów RE zauważył, że w Polsce ciągle istnieje rozdźwięk między teoretycznie zapewnioną możliwością przerwania ciąży a rzeczywistym do niej dostępem.  Komitet stanął na stanowisku, że polskie rozwiązania prawne niewystarczająco chronią prawa pacjentek, które są uprawnione do legalnego przerwania ciąży.

Możliwość legalnego przerywania ciąży w Polsce jest w praktyce znacznie ograniczona powoływaniem się przez lekarzy na klauzulę sumienia. RPO od lat monitoruje wywiązanie się państwa z obowiązku poszanowania praw pacjentek i zapewnienia im skutecznej możliwości skorzystania z zabiegów terminacji ciąży w przypadkach, o których mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1-3 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Nie można żądać zadośćuczynienia za zdradę małżeńską – orzekł Sąd Najwyższy po skardze RPO

Data: 2019-03-15
  • Zdrada małżeńska i narodziny pozamałżeńskiego dziecka nie mogą być podstawą dochodzenia zadośćuczynienia od zdradzającego małżonka i jego partnera w trybie ochrony dóbr osobistych
  • Orzekł tak Sąd Najwyższy, który uwzględnił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia
  • Sąd okręgowy uznał takie powództwo i przyznał zdradzanemu mężowi 20 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę od byłej już żony i 15 tys. od jej partnera
  • Była to nieuprawniona ingerencja sądu cywilnego w konstytucyjnie gwarantowaną wolność jednostki w zakresie życia osobistego i rodzinnego – uznał SN

Wyrokiem z 11 grudnia 2018 r. (sygn. IV CNP 31/17) Sąd Najwyższy uwzględnił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia w sprawie dotyczącej naruszenia dóbr osobistych. Sąd Najwyższy podzielił  stanowisko Rzecznika.

Wyrok za zdradę i skarga RPO 

Zaskarżonym orzeczeniem sąd okręgowy w 2015 r przyznał zdradzanemu mężowi 20 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę od byłej już żony i 15 tys. od jej partnera. Uznał, że naruszyli oni dobra osobiste powoda, do których należy więź rodzinna oraz dobre imię powoda. Więź rodzinna została naruszona poprzez utrzymywanie pozamałżeńskich relacji intymnych, czego skutkiem były narodziny dzieci. Zdaniem sądu okręgowego przez niemoralne prowadzenie się byłej żony ucierpiała cześć pozwanego, jego dobre imię w społeczności lokalnej; nastąpił u niego spadek poczucia własnej wartości jako mężczyzny; odczuwał  poczucie niższości i wstydu.

W skardze RPO wskazał, że sąd zastosował rażąco nieadekwatne środki ochrony więzi rodzinnej - chronionej wyłącznie zapisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, a nie Kodeksem cywilnym. Ochrony tej więzi można się bowiem domagać na podstawie przepisów prawa rodzinnego (przewiduje ono m.in.  separację, rozwód, obciążenie winą za rozkład pożycia, zaprzeczenie ojcostwa, obowiązek alimentacji). W sprawie wykorzystano zaś instrumenty czysto finansowe dla ochrony więzi osobistych z zakresu prawa rodzinnego. Zdaniem Rzecznika, przyznanie zadośćuczynienia za naruszenie obowiązku wierności małżeńskiej stwarza ryzyko swoistej komercjalizacji relacji rodzinnych.

Argumentacja Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy zgodził się z argumentacją Rzecznika Praw Obywatelskich. Relacje pomiędzy mężem a żoną oraz pomiędzy rodzicami a dziećmi reguluje Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Domaganie się ochrony więzi pomiędzy małżonkami, więzi pokrewieństwa lub powinowactwa  przez instrumenty prawa rodzinnego jest możliwe tylko w takim zakresie, w jakim to prawo przewiduje. Małżonkowie nie mogą domagać się ochrony więzi rodzinnej na podstawie  konstrukcji dóbr osobistych z Kodeksu cywilnego,  a przyjęcie takiego poglądu prowadziłoby do nieakceptowalnych konsekwencji.

Zadośćuczynienie jest bowiem tylko jednym ze środków ochrony dóbr osobistych. Nie można zatem wykluczyć, że jeden z małżonków chciałby skorzystać z innych instrumentów ochrony dla ochrony więzi łączących go z drugim małżonkiem. Wówczas należałoby akceptować roszczenie małżonka dotyczące np. zakazu zbliżania się określonej osoby do jego współmałżonka albo też zbliżania się współmałżonka do tej osoby. To zaś prowadziłoby do nieuzasadnionego ograniczenia wolności osobistej jednostki, która chroniona jest na poziomie konstytucyjnym.  

Sąd Najwyższy wskazał także, że ochrona czci wewnętrznej na podstawie przepisów o ochronie dóbr osobistych nie obejmuje swym zakresem ochrony przed negatywnymi uczuciami związanymi z niepowodzeniami w życiu małżeńskim. Gdyby człowiek miałby prawo być wolny od tego rodzaju uczuć, to wówczas doszłoby do niedopuszczalnego ograniczenia wolności drugiej jednostki tworzącej relację międzyludzką.

Ponadto Sąd Najwyższy podkreślił, że o ile zdradzającemu małżonkowi można przypisać naruszenie normy prawnej - obowiązku wierności małżeńskiej, przewidzianego przez przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego - o tyle takiego zarzutu nie sposób postawić jego partnerowi w niemałżeńskiej relacji intymnej. Narusza on normy obyczajowe, ale takie zachowanie trudno uznać za bezprawne. Sąd Najwyższy zgodził się zatem z zarzutem Rzecznika, że w tej sprawie nastąpiło niedopuszczalne przemieszanie norm prawnych, moralnych i obyczajowych  i zastosowanie dwóch ostatnich jako wzorca kontroli zachowania pozwanych.

W ocenie Sądu Najwyższego zaskarżony wyrok nie tylko rażąco narusza artykuły Kodeksu cywilnego, ale także konstytucyjne prawa człowieka i obywatela zawarte w art. 31 ust. 1 oraz w art. 47 Konstytucji RP. Pierwszy wyraża zasadę ochrony wolności jednostki, zastrzegając, że nikogo nie można zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje. Drugi przyznaje każdemu prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia, a zatem wyklucza wszelką ingerencję w sferę uczuciową i seksualną człowieka.

Ingerencja sądu cywilnego w życie osobiste i wzajemne relacje małżonków i osoby trzeciej na podstawie przepisów o ochronie dóbr osobistych - i przypisywanie złamaniu norm obyczajowych nieprzewidzianych przez prawo skutków - stanowi zatem nieuprawnioną ingerencję w wolność jednostki w zakresie jej życia osobistego i rodzinnego  - uznał Sąd Najwyższy.

Co teraz?

Po wyroku Sądu Najwyższego pozwani mogą ubiegać się o odszkodowanie od Skarbu Państwa. Wcześniejszy prawomocny wyrok wyrządził im szkodę: mężczyzna przekazał powodowi 20 tys. zł, a kobieta wpłaciła 5 tys. zł komornikowi, który zajął także jej konto bankowe.

Uchylenie prawomocnego wyroku w inny sposób nie było możliwe. Skarga kasacyjna była  niedopuszczalna z uwagi na zbyt niską wartość przedmiotu zaskarżenia. Nie była też możliwa skarga o wznowienie postępowania ani powództwo przeciwegzekucyjne.

Spotkanie regionalne RPO w Nowym Tomyślu: czy poradzimy sobie sami, bez praw i bez organizacji?

Data: 2019-03-14
  • Na czym polega stanie na straży praw i wolności obywatelskich? Na pilnowaniu, czy władze i instytucje państwowe przestrzegają w relacji z obywatelami ustaw, Konstytucji i konwencji międzynarodowych – mówił Adam Bodnar 60 uczestnikom spotkania regionalnego w Nowym Tomyślu, w auli Wyższej Szkoły Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I.
  • Pierwsze pytanie dotyczyło… (tak, zgadliście Państwo) …smogu.

Co Rzecznik Praw Obywatelskich może zrobić w sprawie smogu?

RPO: Walka ze smogiem zaczyna się od organizaowania się. Tam, gdzie jest silne społeczeństwo obywatelskie, tam władze lokalne zabierają się za problem. W wielu miejscowościach działają Alarmy Smogowe, czyli organizacje, które zabiegają o pomiar smogu, o wymianę kotłów na nowoczesne, o ograniczanie ruchu kołowego w centrach miast.

Nowością - wynikiem działan oddolnych - jest też pozywanie skarbu państwa o życie w smogu. Skutecznie (w pierwszej instancji) wygrała taką sprawę aktorka Grażyna Wolszczak. Znacznie ciekawsza jest jednak sprawa Oliwera Palarza z Rybnika, do której Rzecznik się przyłączył. Pan Palarz wywiódł bowiem szczegółowo, w jaki sposób smog ogranicza jego dobra osobiste - nie może realizować pasji, nie może uprawiać sportu, nie może spędzac czasu z rodziną na powietrzu, musi inwestować w maseczki i wentylatory. Przegrał w I instancji, ale zobaczymy, co będzie dalej.

Proszę pamiętać jednak, ze jedna czy druga sprawa nie zmieni nagle stosunku władz do smogu – te sprawy są ważne, bo uruchamiają wyobraźnię współobywateli. A to ma duże znaczenie, jeśli chcemy ich przekonać, że to ważny problem. Potzrebne są zmiany prawa...

- Ale czy w Polsce nie ma przypadkiem za dużo ustaw? Po co nam np. ustawa antyodorowa? Czy to nie jest przeregulowanie, które godzi w prawa człowieka?

RPO: Inflacja prawa, czyli taki przyrost ustaw, że mało kto jest w stanie je śledzić, jest problemem. Ale z drugiej strony - mamy coraz więcej sfer życia społecznego, gdzie ludzie domagają się regulacji. Im mniejsze nasze zaufanie do państwa, tym większa chęć doprecyzowania wszystkiego w przepisach.

Jeśli chodzi np. o odór – gdyby inspekcja środowiska potrafiła odór zmierzyć w sposób budzący zaufanie, a sądy by to brały pod uwagę, to ustawa nie byłaby potrzebna. Wystarczylyby ogólne przepisy o tzw immisjach. Jednak one dziś działają tylko w sporach sąsiedzkich. Ale jeśli sąsiadem jest potentat gospodarczy, którego stać na najlepsze kancelarie prawne? Proszę sprawdzić to w Kawęczynie pod Wrześnią. Państwo i precyzyjne prawo potrzebne jest tam, gdzie między stronami nie ma równowagi sił.

Co Rzecznik może zrobić w sprawie nierzetelnych informacji w państwowej telewizji?

- Jestem sołtysem we wsi, gdzie osoby najmniej zamożne mają tylko dostęp do państwowej telewizji. Tam informacje są nierzetelne, a to wpływa na decyzje wyborcze. Czy Rzecznik ma na to wpływ?

RPO: Rzeczywiście, na całym obszarze Polski mamy dostęp tylko do telewizji naziemnej – a tam są różne kanały, z tym że kanały informacyjne są tylko z TVP. Jeśli ktoś chce mieć inne kanały informacyjne, musi płacić. To może rodzić wątpliwości, czy w taki sposób obywatele mają zapewniony pluralizm mediów.

Jedyne, co można w tej sprawei robić, to apelować, by telewizja publiczna wypełniała wymogi konstytucyjne. Trzeba to zgłaszać, protestować. Nic innego Państwu nie poradzę. A to jest temat ważny wobec zbliżających się wyborów.

Ja ze swej strony zaskarżyłem przepisy o Radzie Mediów Narodowych do Trybunału Konstytucyjnego – ten podzielił nasz pogląd o niekonstytucyjności wprowadzonych zmian. Ale wyrokiem władze się nie przejęły.

Co Rzecznik może zrobić dla rodzin z osobami z niepełnosprawnościami?

- W rodzinach osób z niepełnosprawnościami jeśli opiekunowie pozostają na zasiłkach pielęgnacyjnych, nie ma prawa do zasiłku pogrzebowego – jeśli umrzemy, nasze dzieci nie dostaną ani tego, ani renty. Z drugiej strony - rodzice na świadczeniach pielęgnacyjnych nie mają prawa do emerytury.

RPO: to jest dla nas temat. Sprawdzimy.

Problemów opiekunów osób z niepełnosprawnościami naprawdę wiele, dla nas najbardziej wstrząsające jest (bo ludzie to wszędzie zgłaszają) – niewykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. w sprawie wysokości świadczeń.

Niestety, zeszłoroczny protest osób z niepełnosprawnościami nic nie zmienił – nadal, tak jak Państwo mówicie – miejsc w warsztatach terapii zajęciowej brakuje, opieki wytchnieniowej nie ma itp. itd. Dlatego Rzecznik na rocznicę protestu opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami w Sejmie przedstawi raport: co jest do zrobienia, co obiecano, co jest.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO mówi o systemowych zaniedbaniach państwa we wsparciu osób z niepełnosprawnościami (co przecież gwarantuje Konstytucja w art. 69). Opowiada też o tym, że zajęcie i praca dla osób z niepełnosprawnościami jest możliwa i bardzo potrzebna – i o tym,  jak radzą sobie niektóre społeczności lokalne – jak w Jarosławiu czy w Wieruszowie.

- Slużymy kontaktami – powiedziała. Te wspaniałe przykłady Rzecznik zbiera nazywając je „Wielkoduszną Polską”.

- Ja jestem z powiatu międzychodzkiego. Nasz PCPR (Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie) odmawia nam finansowania turnusów rehabilitacyjnych.

RPO: To jest na interwencję dla nas, jeśli dostaniemy dokumenty.

Prawa rodziców – jak się układa współpraca Rzecznika z Ministerstwem Sprawiedliwości i z nowym Rzecznikiem Praw Dziecka?

RPO: Przyzwoicie.  Ministerstwo przygotowało projekt zmian w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Idzie w dobrą stronę, ale można go jeszcze poprawić. Z nowym RPD współpracujemy w zakresie problemu alimentów – to właśnie obecny rzecznik praw dziecka Mikolaj Pawlak zajął się pomysłem ekspertów także RPO i przygotował – jeszcze w resorcie sprawiedliwości – procedowany obecnie projekt ustawy o alimentach podstawowych, czyli takich, które będą ustalane automatycznie, na podstawie średniej pensji i średniej liczby dzieci w rodzinach. Dopiero jeśli te „wskaźnikowe” alimenty okażą się niewystarczające, pozostanie droga sądowa (ale spór o alimenty nie będzie obowiązkowym elementem rozwodu).

Ojcowie, z którymi teraz współpracujemy, proponują teraz także wprowadzenie mechanizmu na kontakty z dzieckiem – by także one nie były elementem sporu rozwodowego.

Zajmowałam się całe życie dziećmi jako matka zastępcza -  zawodowo tylko siedem lat. Jaką mam szansę na emeryturę?

RPO: Sprawdzimy i damy znać.

Jak Pan się odnosi do instytucji małżeństw osób tej samem płci (pytanie z karteczki)

RPO: Moim zdaniem takie małżeństwa wymagałyby zmiany Konstytucji, bo ona tego w tej chwili nie przewiduje. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wprowadzić instytucję związku osób tej samem płci. To jest rozwiązane znane z innych państw.

Jak Pan interpretuje art. 30 Konstytucji o przyrodzonej o niezbywalnej godności człowieka? Chciałbym po prostu się dowiedzieć, jakiego mamy rzecznika.

RPO: To jest temat na naprawdę porządny wykład akademicki. Można powiedzieć tak, że z godności wywodzone są wszystkie inne prawa – bo godność przysługuje każdemu

(O tym, jak RPO interweniuje w poszanowania godności zapisanej w art. 30 Konstytucji, można przeczytać tu)[1].




[1] Zobacz wyrok TK z 2013 r. „Możliwość zestrzelenia samolotu pasażerskiego w sytuacji niebezpieczeństwa użycia go do działań sprzecznych z prawem oraz zagrożenia bezpieczeństwa państwa”, http://trybunal.gov.pl/sprawy-w-trybunale/omowienia-wybranych-orzeczen-od-2000-r/art/5909-mozliwosc-zestrzelenia-samolotu-pasazerskiego-w-sytuacji-niebezpieczenstwa-uzycia-go-do-dzial/

 

Poprawić system kuratorów sądowych. Wystąpienie Rzecznika do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2019-03-14
  • System kurateli sądowej nie funkcjonuje należycie: zasady naboru nie gwarantują wyłonienia najlepszych kandydatów; niewystarczający jest też nadzór nad kuratorami
  • Kontrola NIK wykazała nieprawidłowości w działalności kuratorów we wszystkich sądach objętych badaniem
  • Zasady pracy kuratorów sądowych nie były jednolite i przejrzyste, a standardy obciążenia pracą nie przystawały do obecnych realiów

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga na funkcjonowanie systemu kurateli sądowej.

Kuratorzy sądowi wykonują orzeczenia sądów, działając na rzecz zmniejszania patologii społecznych. Pomagają w readaptacji skazanych i resocjalizacji nieletnich; wspierają rodziców w opiece nad dziećmi. Funkcjonują także kuratorzy społeczni, którzy działają co do zasady pro bono, a koszty są im rekompensowane ryczałtowo.

Kontrola NIK, której wyniki przedstawiono w 2018 r., wykazała, że przepisy dotyczące kompetencji nadzorczych Ministra Sprawiedliwości odnosiły się zasadniczo do działalności administracyjnej sądów i nie zawierały postanowień, które wprost wiązałyby się z nadzorem nad funkcjonowaniem kuratorskiej służby sądowej. Bezpośredni nadzór nad działalnością kuratorów sprawowało 45 kuratorów okręgowych, ale ustawa z 27 lipca 2001 r. o kuratorach sądowych nie określa szczegółowych zasad tego zadania. Kierownicy zespołów kuratorskiej służby sądowej nie mają zaś skutecznych narzędzi do nadzoru.

Izba wskazała także na niejednolite zasady naboru i aplikacji kuratorskiej. We wszystkich skontrolowanych sądach okręgowych nabór kandydatów poprzedzony był postępowaniem konkursowym, niemniej nie zawsze nabór przebiegał w sposób gwarantujący wybór najlepszych kandydatów. A ustawa nie ujednolica zasad naboru.

Z kolei określenie ramowego planu aplikacji kuratorskiej powierzono kuratorom okręgowym, co spowodowało niejednolite w skali kraju zasady organizacji i przebiegu szkolenia aplikantów. Aktualne pozostaje zatem postulowane przez Krajową Radę Kuratorów wprowadzenie centralnego systemu szkolenia aplikantów.

Nieprawidłowości związane z działalnością kuratorów sądowych stwierdzono we wszystkich sądach objętych kontrolą NIK. Na szczeblu sądów okręgowych nie ustrzeżono się uchybień związanych z zatrudnianiem aplikantów kuratorskich, przebiegiem aplikacji kuratorskiej oraz rozpatrywaniem skarg na czynności kuratorów. Kuratorzy zawodowi i społeczni w sądach rejonowych realizowali zadania nie zawsze w sposób zgodny z wymogami przewidzianymi dla poszczególnych kategorii spraw. Nieprawidłowości bądź uchybienia stwierdzono w 45 ze 139 zbadanych spraw (w 32,4 % przypadków).

W ocenie NIK funkcjonowanie kuratorskiej służby sądowej jest zatem obarczone licznymi mankamentami o charakterze systemowym. Zasady podejmowania i wykonywania pracy przez kuratorów sądowych nie były jednolite i przejrzyste, a standardy obciążenia pracą nie przystawały do obecnych realiów.

Uchybienia te nie zostały dotychczas wyeliminowane. W Ministerstwie Sprawiedliwości dopiero bowiem trwają prace nad projektem kompleksowej nowelizacji ustawy o kuratorach sądowych.

W związku z tym RPO Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o rozważenie podjęcia odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej w opisanych kwestiach.

Wcześniejsze działania RPO ws. kuratorów

W styczniu 2019 r. Rzecznik wystapił do MS o uzupełnienie uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych obecnych - na mocy orzeczenia sądu - przy kontaktach rodzica z dzieckiem (gdy sąd tak ograniczył kontakty). Rodzice mają bowiem rozbieżne oczekiwania wobec kuratorów. Część podkreśla zbyt aktywną ich postawę - inni wskazują zaś na ich bierność. Tymczasem według prawa kuratorzy są tylko biernymi uczestnikami spotkań. Nie mogą np. ich przerywać, gdy widzą niepokojące zachowania mogące zagrażać dziecku. Z drugiej strony muszą zakończyć spotkanie, gdy minie wyznaczony na nie czas – nawet wtedy, gdy może to być sprzeczne z dobrem dziecka. Problemy te wynikają z faktu, że dziś przepisy tylko szczątkowo określają uprawnienia i obowiązki kuratorów w takiej sytuacji.

Ministerstwo odpowiedziało, że trwają prace nad zmianami prawa wobec kuratorów sądowych, m.in. w zakresie ich udziału w spotkaniach rodzica z dzieckiem. Prace nad projektem są w fazie wstępnej i nie ma on jeszcze ostatecznego kształtu. 

VII.519.3.2018

O czym się mówi w Koninie ? - spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-03-12
  • O czym mówi się w Koninie? O emeryturach górników, o opiece nad osobami z niepełnosprawnościami, o prawach ojców, którzy tracą po rozwodzie prawo do wychowywania dzieci. O tym, jak powstrzymać mowę nienawiści.
  • Górnicy wiedzą, że ich prawa emerytalne to nie przywilej, ale kontrakt społeczny i zobowiązanie państwa. Matki dzieci z niepełnosprawnościami o ich (i swoich) prawach jeszcze tak nie myślą.

Na spotkanie w Centrum Organizacji Pozarządowych przyszło 70 osób, w tym 20 górników z kopalni Konin: im tak samo, jak kolegom z Turku, ZUS nie pozwala odejść na wcześniejsze emerytury górnicze.

Dłuższy wiek emerytalny górników

- Od 1 stycznia 2017 r. ZUS odmawia górnikom przejścia na wcześniejszą emeryturę. Wielu może temu przyklasnąć, bo to dotyczy osób 50-letnich. Ale myśmy przepracowali 30 lat na odkrywce, w błocie i kurzu – w kopalniach PAK (Pątnów, Adamów, Konin) – tłumaczy przedstawiciel grupy górników. – Kolega starał się o emeryturę, nie dostał. I zginął w wypadku. Na naszych oczach.

- Nie zmieniła się ustawa, to ZUS zmienił podejście do problemu. Twierdzi, że bardziej dogłębnie sprawdza dokumenty i analizuje naszą pracę. Efekt – zostaje nam jeszcze 15 lat pracy, a pracy zaraz tu nie będzie. Te kopalnie się zamykają, zarząd nam powiedział, że w ciągu kilku lat dojdzie do zwolnień. 

- Problem wziął się z tego, że od 1998 r. nie zostało wydane rozporządzenie do art. 50 c ustawy emerytalnej górniczej, precyzujące, co w odkrywce jest pracą "na przodku".

RPO:  Czy to dotyczy wszystkich kopalni odkrywkowych? Bełchatowa i Turowa też?

- Nie, to u nas zmieniło się kierownictwo ZUS.

RPO: Ale jaka jest podstawa?

- No właśnie tego nie wiemy. Może dlatego, że nasz zakład był bardziej związany z koleją, bo nasze kopalnie były bardziej rozrzucone. Ale jakikolwiek było (przenośnikami czy na szynach), transport węgla odbywał się w ramach kopalni. Pytamy się w ZUS, odpowiadają nam „taki jest czas”.

Sprawy trafiają do sądów pracy, a tam ZUS powołuje kolejnych biegłych, którzy porównują pracę w jednej kopalni odkrywkowej do drugiej. Aż do skutku -  czyli do momentu, aż ktoś wystawi negatywną opinię. Dokumenty przedstawione przez naszego pracodawcę są lekceważone. Wygląda to tak, jakby sąd pracy działał ręka w rękę z ZUSem.

RPO: Ile jest takich spraw?

- Dwadzieścia, jedna jest na etapie apelacji, jedna - kasacji. Przeciętna sprawa trwa dwa lata.

RPO: A ile osób chciałoby przejść na emerytury?

- W Koninie 150 osób, w Turku – pewnie 40 osób.

Czy jest jakiś punkt zaczepienia, czy możemy się odwołać? Rozmowy w Komisji Trójstronnej niewiele dają, centrale związkowe nie pomagają, a zachowanie sądu jest dla nas trudne do pojęcia.

Co może Rzecznik?

W sprawach emerytalnych Rzecznik ma wiedzę i sporo sukcesów.

  • Spróbujemy się dowiedzieć, jak to było możliwe, że interpretacja przepisów zmieniła się nagle, z dnia na dzień. Zgadzam się, że tu nie chodzi o przywilej, ale o kontrakt obywatela z państwem – ten kontrakt nie może być zmieniany w taki sposób - powiedzial Adam Bodnar.
  • Przyjrzymy się zachowaniu ZUS i jego strategii sądowej.
  • Możemy zapytać ZUS o sposób interpretowania przepisów w Koninie, możemy zapytać o to Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Możemy zapytać sądy o czas rozpatrywania spraw emerytalnych. Możemy sprawdzić wyroki i wnieść do Sądu Najwyższego o ujednolicenie orzecznictwa (rozumiem, że jeszcze nie ma tylu wyroków, żeby można było taki wniosek złożyć).
  • Myślę, że powinniśmy się umówić na spotkanie w Warszawie – po przejrzeniu dokumentów.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Jakie szanse mają osoby z niepełnosprawnościami, które nie mogą już (z powodu wieku) korzystać z warsztatów terapii zajęciowej?

O problemie niepełnosprawności mówią na spotkaniu kobiety – matki i jednocześnie działaczki stowarzyszeń pracujących na rzecz osób z niepełnosprawnościami.

- Mamy zorganizowaną pomoc dla młodych i dla seniorów – a co dla ludzi w sile wieku, chociażby po wypadkach? Przecież potrzebują zajęcia, lepiej też funkcjonują w grupie. A z drugiej strony – ich opiekunowie też potrzebują wytchnienia, odciążenia w opiece, która trwa przecież 24 godziny dziennie.

- Tym zajmują się na ogół ci, których nieszczęście dotknęło. I my się tu zorganizowaliśmy (Fundacja „Nowe życie”). Mamy dom przygotowany dla dorosłych osób z niepełnosprawnościami. Ale jak zdobyć dofinansowanie dla takiego środowiskowego domu samopomocy (ŚDS), ale dla osób dorosłych, nie dla dzieci?

RPO: Problemu się nie rozwiąże bez wsparcia państwa. Bez tego może trochę pomóc współpraca samorządu z biznesem – ale tak powstaje Polska wyspowa. Są miejsca, gdzie wszystko działa i miejsca, gdzie trudno uzyskać jakąkolwiek pomoc.

Nie zmienimy tego, dopóki rząd nie uzna, że jest to problem systemowy.

Kobiety: Czyli nic się nie zmieni...

- Ja jestem mamą dziecka z niepełnosprawnością. Dziś już dorosłego. I ciągle przegrywamy w walce o te przywileje…

RPO: Prawa, nie przywileje.

- OK. Co nie zmienia faktu, że ciągle jesteśmy w tym samym miejscu. Moje dziecko dostało teraz prawo, żeby w aptece bez kolejki wykupić sobie leki. Świetne prawo, skoro ono nie mówi… A jak mnie się coś stanie? Mówią o ubezwłasnowolnieniu  (mówiącej łamie się głos).

- Działam w organizacji pomagającej osobom z niepełnosprawnością intelektualną, mój dorosły już syn też jest osobą z taką niepełnosprawnością. Wiem, że należy odejść od ubezwłasnowolnienia – jak mogłabym to zrobić synowi. My z mężem działamy na podstawie pełnomocnictw.

RPO: Ma Pani rację. A ja się o to upominam, choć na razie bez powodzenia. Resort sprawiedliwości ma najwyraźniej inne problemy. Proszę jednak pamiętać, że za zniesieniem instytucji ubezwłasnowolnienia są też sądy – bo tę instytucję znają i potrawią stosować. Dlatego cały czas trzeba powtarzać, że to trzeba zmienić. Bo kropla drąży skałę.

- I jeszcze jest problem niespójnego orzekania o niepełnosprawności. Mój synek nie wyrośnie z niepełnosprawności intelektualnej, a co kilka lat musimy stawać przed komisją.

RPO: Ten rząd obiecał to załatwić, po proteście w Sejmie. Prezes ZUS wzięła to na siebie, ale efektów nie ma. Najwyraźniej znowu nie jest to priorytet.

- Najwyraźniej pora na to, by w rocznicę zeszłorocznego protestu opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami w Sejmie zrobić porządne podsumowanie tego, co obiecano, a co rzeczywiście udało się zrobić – zadeklarował Adam Bodnar.

Ojcowie, matki, prawo do kontaktu z dzieckiem po rozwodzie i opieka naprzemienna

Tylko w 4 procentach spraw sądy przyznają prawo do opieki ojcom, nie matkom. Opieka naprzemienna nie działa. Cały czas opinia publiczna bombardowana jest opowieściami o złych ojcach - mówi młody mężczyzna. - Chcielibyśmy, żeby Rzecznik wsparł nas, stowarzyszenie Dla Dobra Dziecka, w promowaniu opieki naprzemiennej.

RPO: A wie Pan, co Rzecznik robił dla ojców? Bo w czerwcu zeszłego roku zrobiliśmy wielki Kongres Praw Rodzicielskich – spotkanie rodziców, sędziów, kuratorów, adwokatów. Sporo jednak udało się zrobić – i trzeba zmieniać to dalej. Jest przygotowywana zmiana Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego.

To może warto się spotkać raz jeszcze (wczoraj widziałem się z przedstawicielami środowiska ojców, zebraliśmy problemy do rozwiązania)? Możecie przyjechać? Będziemy rozmawiać o zmianach Kodeksu RiO, tam jest poruszana kwestia opieki naprzemiennej.

Alimenty

Bo to naprawdę jest problem, panie rzeczniku.

RPO:  I my się tym zajmujemy. Nasza komisja ds. alimentów wypracowała wiele dobrych pomysłów (komisję założyliśmy razem z rzecznikiem praw dziecka Markiem Michalakiem, ale nowy RPD też chce z nami pracować). Najnowszą zmianą będą alimenty natychmiastowe (podstawowe). To prosty sposób ustalenia alimentów – bez eskalowania sporu między rodzicami. To był jeden z naszym pomysłów - zrealizowany w Ministerstwie Sprawiedliwosci przez obecnego RPD Michała Pawlaka.

Emerytury rolnicze

Żeby dostać emeryturę rolniczą, nie wystarczy płacić składki i uzyskać wiek emerytalny – trzeba się pozbyć gospodarstwa. To jest niesprawiedliwe, bo od innych nikt nie wymaga, by się pozbywali swego warsztatu pracy.

Emerytura rolnicza jest niska, nie wyżyję z niej. Człowiek musi pracować na emeryturze, ale jak?

Mowa nienawiści i edukacja obywatelska

O tym, że mowa nienawiści potrafi zabić, już wiemy. Czy w końcu coś z tym zrobimy?

RPO: Zaraz po śmierci Prezydenta Adamowicza przedstawiłem rządowi 20 rekomendacji, jak walczyć z hejtetm. Na razie odpowiedzi nie mam. Możemy jednak sami zrobić dwie inne rzeczy:

  • Skupić się na oddolnych działaniach. 29 marca organizujemy np. dużą debatę na ten temat razem z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. W takich działaniach możemy wszyscy brać udział.
  • Myśleć o dzieciach. Rozumieć, czym jest hejt w życiu dzieci. Rozumieć je, rozmawiać ich językiem, zrozumieć, czym jest zjawisko patostreamingu, wyciągać wnioski z badań EUKidsOnline.

 

W konińskim centrum RPO Adam Bodnar jest już drugi raz – jego osiągnięcia promuje też w czasie innych spotkań w Polsce, bo jest to miejsce szczególne (patrz poniżej – tekst „We are the champions…”)

Dziecko wychowywane przez dziadków - bez pomocy państwa. Rzecznik prosi minister rodziny o zajęcie się problemem

Data: 2019-03-12
  • 13-letni chłopiec, którego matka cierpi na schizofrenię, wychowywany jest przez dziadków
  • Dziadkowie nie mogą ubiegać się o świadczenia rodzinne, 500+ i dofinansowanie wyprawki szkolnej, ponieważ według definicji ustawowej nie są faktycznymi opiekunami dziecka
  • RPO zwrócił się do minister rodziny, pracy i polityki społecznej o wprowadzenie możliwości uwzględnienia takich wyjątkowych okoliczności przez organ przyznający świadczenia 

Dziadkowie 13-letniego chłopca od 2-go miesiąca życia sprawują nad nim wyłączną opiekę, ponieważ matka dziecka od lat zmaga się z kryzysem  psychicznym – zdiagnozowaną schizofrenią. W trosce o spokojne i bezpieczne dzieciństwo wnuka, dziadkowie – za zgodą matki – przejęli trud opieki i wychowania dziecka. Przekazanie prawa opieki do czasu uzyskania przez chłopca pełnoletności, w tym prawa do podejmowania wszelkich decyzji związanych z opieką, zostało wyrażone w formie oświadczenia złożonego przed matkę przed notariuszem.

Niezwykle trudna sytuacja relacji w rodzinie, wynikająca z choroby córki powoduje, że jej rodzice - aktualni opiekunowie dziecka - nie dokonali formalnego przejęcia opieki prawnej nad chłopcem, tym bardziej, że matka dziecka nie wyraziła zgody na ingerencję we władzę rodzicielską. Dziadkowie chłopca, pomimo że od 13 lat sprawują nad nim nieprzerwanie opiekę i w praktyce w sposób nieformalny realizują obowiązki wynikające z opieki prawnej lub władzy rodzicielskiej, nie mają w obecnym systemie możliwości uzyskania jakiejkolwiek pomocy finansowej od państwa.

Ten przykład rozpatrywanej w Biurze RPO sprawy obrazuje problem ograniczenia w dostępie do świadczeń rodzinnych, świadczenia wychowawczego 500+ i świadczenia Dobry Start dla osób, które faktycznie opiekują się dzieckiem, gdy rodzice nie wykonują obowiązków wynikających z władzy rodzicielskiej i nie pobierają świadczeń. Dlatego Rzecznik zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o rozważenie odpowiednich zmian w prawie.

Kim jest opiekun faktyczny

Zgodnie z ustawą o świadczeniach rodzinnych prawo do zasiłku rodzinnego i dodatków do tego zasiłku przysługuje rodzicom, jednemu z rodziców, opiekunowi prawnemu dziecka, opiekunowi faktycznemu dziecka, osobie uczącej się. Natomiast zgodnie z zawartą w ustawie definicją – opiekun faktyczny, to osoba faktycznie opiekująca się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka. Definicja jest identyczna w przypadku ustawy regulującej prawo do świadczenia 500+ (ustawa z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci) i programu „Dobry Start” (rozporządzenie Rady Ministrów z 30 maja 2018 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu „Dobry Start”). Osoby, które faktycznie wychowują dziecko, ale nie wystąpiły z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka nie mogą być więc uznane za opiekuna faktycznego. Przepisy nie przewidują również możliwości uwzględnienia wyjątkowych okoliczności przez organ przyznający świadczenia.

Konstytucja i Konwencja o Prawach Dziecka

Zdaniem RPO osoba odpowiedzialna za dziecko, która faktycznie sprawuje pieczę nad jego wychowaniem i rozwojem, ma prawo skutecznego domagania się pomocy państwa w sprawowaniu tej opieki, w tym pomocy finansowej. Ograniczenie uprawnień  do świadczeń w tym czasie stanowi naruszenie praw dziecka, wynikających wprost z Konstytucji RP i Konwencji o Prawach Dziecka. Zgodnie bowiem z Konstytucją,  Polska zapewnia ochronę praw dziecka, a dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych. Również Konwencja ONZ o Prawach Dziecka mówi o tym, że dziecko pozbawione czasowo lub na stałe swego środowiska rodzinnego lub gdy ze względu na swoje dobro nie może pozostawać w tym środowisku, będzie miało prawo do specjalnej ochrony i pomocy ze strony państwa. Zgodnie z zapisami Konwencji we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze, decydujące powinno być jak najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.         

Nadrzędne cele świadczeń

Rzecznik zwraca również uwagę na cel świadczeń rodzinnych i wychowawczych oraz programu "Dobry Start", którym jest udzielanie rodzinom z dziećmi wsparcia w postaci częściowego pokrycia wydatków związanych z wychowaniem i utrzymaniem dziecka oraz rozpoczęciem roku szkolnego. W ocenie RPO charakter i cel tych świadczeń powinny mieć nadrzędne znaczenie przy ustalaniu prawa do nich. A na sytuację należy zawsze patrzeć przez pryzmat dzieci oraz ich dobra. Dlatego z powodu wymogów formalnych dziecko nie powinno być pozbawiane pomocy ze strony państwa.

III.7064.1.2019

Coraz więcej nastolatków spotyka się z mową nienawiści w sieci. W Biurze RPO zaprezentowano raport EU Kids online

Data: 2019-03-07
  • Co trzeci nastolatek spotkał się z mową nienawiści w internecie, a prawie 9 proc. doświadczyło jej osobiście - wynika z badań EU Kids online 2018, prowadzonych pod kierownictwem prof. UAM Jacka Pyżalskiego w partnerstwie z Fundacją Orange
  • Mowa nienawiści i agresja stały się poważnym problemem
  • Dorośli mają ograniczoną kontrolę nad tym, jak młodzież spędza czas w sieci 
  • Raport z badań zaprezentowano w siedzibie Rzecznika Praw Obywatelskich, przy udziale przedstawicieli Okrągłego Stołu RPO do walki z patotreściami w internecie

W porównaniu z wynikami poprzednich badań z 2010 r. wyraźnie zmieniła się definicja bycia online. Masowe wykorzystanie smartfonów (82,5 % badanych korzysta z sieci przez telefony) sprawiło, że granica między byciem w sieci a offline rozmyła się.  Dzieci i młodzież mogą być online, jednocześnie czytając książkę lub korzystając z aplikacji działających w tle. Niezwykle ważnym wnioskiem jest fakt, że rodzice, nauczyciele i opiekunowie mają ograniczoną kontrolę nad tym, jak młodzież spędza czas w sieci. 

Badania pokazują, że duża część młodzieży nie otrzymuje wsparcia potrzebnego w trudnych sytuacjach. Aż 38 % młodych ludzi, którzy doświadczyli czegoś nieprzyjemnego w sieci, nie wskazało żadnej osoby, z którą by o tym rozmawiali.

O przeciwdziałaniu negatywnym sytuacjom w internecie mówi dr Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich: - Patostreaming, mowa nienawiści i hejt to niektóre ze zjawisk, którym poświęcam szczególną uwagę. Musimy rozmawiać z młodymi o wartościach i uczyć się reagować na przemoc i patologie w internecie. Zaprosiłem do współpracy grono specjalistów, aby Ci, którzy się na internecie znają, wspierali rodziców i wychowawców oraz pomoc społeczną. Chcemy, aby internet stawał się lepszy.

W EU Kids online 2018 dokładnie przyjrzeliśmy się temu, co młodzi ludzie robią w sieci. Dziś mowa nienawiści, z którą spotkała się blisko jedna trzecia badanych, wydaje się szczególnie palącą kwestią. To już kolejne badania, pokazujące jak ważna jest edukacja, uświadamianie i wczesne ostrzeganie przed poważnymi problemami. Jednak ważne, żebyśmy pracując nie koncentrowali się wyłącznie na ciemnej stronie internetu, a szukali pozytywnych rozwiązań – dodaje prof. Jacek Pyżalski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, kierownik badań.

Z badań wynika także, że cyberprzemoc jest silnie powiązana z agresją w świecie rzeczywistym. Prawie 68 % tzw. częstych sprawców przemocy tradycyjnej równie często sięgało po przemoc elektroniczną. Podobnie wygląda sytuacja ofiar. Kiedy ktoś doświadczał agresji twarzą w twarz, był także częściej ofiarą agresji online.

Jako firma dostarczająca usługi telekomunikacyjne mamy duży udział w upowszechnianiu internetu i jego rosnącej obecności w naszym życiu. To narzędzie, które ułatwia wiele codziennych spraw, pozwala  być w kontakcie z bliskimi, rozwijać się i uczyć. Chcemy wspierać dobrą stronę internetu, pomagać zwalczać zjawiska niebezpieczne, które w sieci niestety łatwo się rozprzestrzeniają. Stąd nasze zaangażowanie w Okrągły Stół Rzecznika Praw Obywatelskich do walki z patotreściami w internecie, ale też wiele innych działań, które mają na celu budowanie kultury dialogu, szacunku do drugiego człowieka – zarówno w sieci, jak i offline – mówi Witold Drożdż, członek zarządu ds. Strategii i Spraw Korporacyjnych Orange Polska.

Bezpieczeństwem w sieci i troską o dobry internet zajmuje się Fundacja Orange, jedyna fundacja firmowa wśród telekomów w Polsce. Prowadzi autorskie programy dla uczniów, pokazując m.in. jak poruszać się w sieci, by nie krzywdzić innych i jednocześnie zadbać o własne bezpieczeństwo.

Z polskiej edycji badań EU Kids online 2018 wynika, że większość dzieci i młodzieży wykorzystuje sieć do przeglądania portali społecznościowych (prawie 55 proc. osób w wieku 9-17 lat ma własne konto, a wśród 9-10 latków niemal połowa), komunikacji, gier, słuchania muzyki i oglądania filmów. Zaledwie co dziesiąty ma za sobą próbę twórczego wykorzystania narzędzi online. Jedynie 31 % twierdzi, że potrafi zweryfikować wiarygodność znalezionej w sieci informacji.

Wyniki badań ugruntowują nasze przekonanie o potrzebie permanentnej cyfrowej edukacji, którą prowadzimy od lat. W tym roku głośno opowiemy o potrzebie stworzenia wspólnoty młodych ludzi, którzy chcą zawalczyć o lepszy internet i sprzeciwiają się hejtowi. W pierwszy dzień wiosny ruszy kampania, w której pokażemy, że po lepszej stronie sieci jest więcej osób – dodaje Ewa Krupa, prezes Fundacji Orange.

Wnioski z badania EU Kids Online wskazują na potrzebę dalszej edukacji medialnej skierowanej do rodziców, opiekunów i nauczycieli.  Ponad 40 % nastolatków nigdy lub prawie nigdy nie otrzymało od rodziców porady o tym, jak bezpiecznie korzystać z internetu. Ponad 60 % nigdy lub prawie nigdy nie otrzymało pomocy od nauczyciela po napotkaniu niepokojącej treści w internecie.

Nowym zjawiskiem - po raz pierwszy ujętym w badaniu  - jest  zamieszczanie przez rodziców w sieci zdjęć, filmów czy komentarzy na temat swoich dzieci bez ich wiedzy i zgody. Około połowa nastolatków, którzy znaleźli się w takiej sytuacji, doświadcza w związku z tym negatywnych emocji i nieprzyjemnych komentarzy ze strony innych internautów.

Badania były przeprowadzone w 2018 roku na reprezentatywnej grupie dzieci i młodzieży w wieku 9-17 lat - 1249 uczniach z 90 szkół. Kwestionariusz był wspólny dla wszystkich europejskich krajów biorących udział w badaniach. Polska część badań EU Kids Online 2018 została zrealizowana przez zespół badawczy pod kierunkiem prof. Jacka Pyżalskiego wraz z mgr Aldoną Zdrodowską (Ośrodek Przetwarzania Informacji - Państwowy Instytut Badawczy), dr Katarzyną Abramczuk (OPI PIB) oraz dr. Łukaszem Tomczykiem (Uniwersytet Pedagogiczny  w Krakowie) w partnerstwie z Fundacją Orange. 

 

MS odpowiada Rzecznikowi. Przepisy ws. kuratorów sądowych - do zmiany

Data: 2019-03-06
  • Trwają prace nad zmianami prawa wobec kuratorów sądowych, m.in. w zakresie ich udziału w spotkaniach rodzica z dzieckiem - gdy w ten sposób sąd ograniczył kontakty 
  • Tak Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało Rzecznikowi, który zwracał uwagę na rozbieżne oczekiwania rodziców wobec kuratora  
  • Cześć podkreśla zbyt aktywną postawę kuratorów - inni wskazują na ich bierność. Tymczasem według prawa kuratorzy są tylko biernymi uczestnikami spotkań
  • Nie mogą np. ich przerywać, gdy widzą niepokojące zachowania mogące zagrażać dziecku. Muszą zaś zakończyć spotkanie, gdy minie wyznaczony na nie czas – nawet, gdy może to być sprzeczne z dobrem dziecka

Skargi rodziców i opisywane przez nich problemy wynikają z faktu, że dziś przepisy tylko szczątkowo określają uprawnienia i obowiązki kuratorów obecnych, na mocy orzeczenia sądu, przy kontaktach rodzica z dzieckiem – pisał w styczniu 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości. Zwrócił się o uzupełnienie i doprecyzowanie przepisów. 

Ich braki wyjątkowo drastycznie ukazała tragedia z listopada 2018 r. w warszawskiej sali zabaw, gdzie ojciec najprawdopodobniej otruł siebie i 4,5-letniego chłopca.

Wystąpienie było też pokłosiem zorganizowanego przez RPO w czerwcu 2018 r. Kongresu Praw Rodzicielskich, gdzie kwestię omawiano z udziałem samych kuratorów. Zwracano uwagę na brak regulacji prawnych dotyczących postępowania wykonawczego w tych sprawach.

Co mówi prawo?

Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy ogranicza utrzymywanie kontaktów rodziców z dzieckiem. Sąd może np. nakazać spotykanie się rodzica z dzieckiem wyłącznie w obecności kuratora sądowego w wyznaczonym  miejscu i czasie. 

Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych stanowi tylko, że: 

  • kurator ma stawić się w określonym przez sąd miejscu i terminie spotkania rodzica z dzieckiem,
  • ma być obecny przez cały czas trwania kontaktu,
  • ma dbać, aby kontakt  ten nie trwał dłużej niż postanowił sąd,
  • z każdej obecności przy kontaktach kurator niezwłocznie składa sądowi pisemną notatkę.

Tak ogólnikową regulację RPO uznaje  za niewystarczającą. Braki w przepisach uwypukla duża liczba skarg kierowanych do Biura RPO. Wiele z nich odnosi się do przebiegu spotkania rodzica z dzieckiem. Z jednej strony skarżący wskazują nadmiernie - w ich ocenie - aktywną postawę kuratora. W innych skargach podnoszona jest z kolei  bierność kuratorów - w których niektórzy rodzice chcieliby  upatrywać swoistego „rozjemcy” i „strażnika” dbającego o prawidłowy przebieg kontaktów z dzieckiem. 

Co należałoby uregulować?

Według obecnych przepisów nie wiadomo, jak rozwiązywać najbardziej prozaiczne dylematy:

  • czy np. kurator może skorzystać z toalety (stwarzając stan „nieobecności” w kontakcie),
  • czy musi iść z dzieckiem do toalety,
  • czy może jeść w trakcie spotkania,
  • czy jeżeli rodzi chce iść z dzieckiem na basen, to czy kurator ma wejść z nimi do szatni,
  • kto ma płacić za posiłki kuratora, bilety np. na basen czy koszty dojazdu.  

Często spotkania rodzica z dzieckiem ustalane są w soboty, niedziele czy święta i trwają do dziewięciu godzin. A kuratorzy nie mają wystarczająco dużo czasu, aby zapoznać się z aktami sprawy. Nie do końca wiedzą, z jakim konfliktem mają do czynienia i co uzasadniało ograniczenie przez sąd kontaktów rodzica z dzieckiem. W ocenie kuratorów ciężar decyzji, które podejmują, może być bardzo duży. Kurator musi bowiem zadbać nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale i o bezpieczeństwo stron.

Problem dostrzegły środowiska prawnicze, Rzecznik Praw Dziecka, NIK. Wskazywano, że kurator jest sprowadzony do roli biernego obserwatora, pozbawionego możliwości realnego wpływu na przebieg kontaktu, czy jego przerwania w sytuacji zagrożenia dobra dziecka. Postulowano rozszerzenie uprawnień i obowiązków kuratorów i zmian w określaniu ich kosztów. 

Sami kuratorzy podkreślają, że sytuacje, w których podejmują rolę moderatorów kontaktu, rozmowy, zabawy, doradców rodzica względem zachowania wobec dziecka mogą być postrzegane jako wyjście poza zakres uprawnień i obowiązków. Są też często stawiani przed sytuacją, gdy kontakt rodzica z dzieckiem przebiega tak pomyślnie, że przerywanie go z powodu upływu wyznaczonego czasu wydaje się sprzeczne z dobrem dziecka. Z kolei kurator nie jest uprawniony do interwencji, gdy zauważy niepokojące go zachowania, które np. mogą zagrażać dziecku.

Odpowiedź MS

W odpowiedzi wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak napisał, że w resorcie trwają prace nad projektem ustawy o kuratorskiej służbie sądowej. Obejmuje on również nowelizację przepisów ustawy z 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy z 17 listopada 1964 r. - Kodeks postępowania cywilnego w zakresie problematyki poruszonej w piśmie RPO, czyli postępowania wykonawczego w sprawach opiekuńczych oraz praw i obowiązków kuratorów sądowych w postępowaniu wykonawczym.

Prace nad projektem są w fazie wstępnej i nie ma on jeszcze ostatecznego kształtu. Trwa oczekiwanie na decyzję Zespołu do spraw Programowania Prac Rządu w przedmiocie rozpatrzenia wniosku Ministra Sprawiedliwości o wprowadzenie projektu do „Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów”.

Na etapie skierowania projektu do konsultacji publicznych, opiniowania oraz uzgodnień międzyresortowych, projekt zostanie przedstawiony do zaopiniowania również Rzecznikowi – zapewnił wiceminister Łukasz Piebiak.

IV.7021.28.2019

Międzynarodowy Dzień Bez Dyskryminacji. Nie jesteśmy dyskryminowani?

Data: 2019-03-01
  • Większość Polaków twierdzi, że nie jest narażona na dyskryminację. Ale czy wiemy, czym jest dyskryminacja? Raczej nie – wynika z badań przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich przez Kantar Public
  • Wynika z nich, że tylko trzech na stu Polaków uważa, że doświadczyło dyskryminacji, a dwóch na stu dobrze zna osoby dyskryminowane
  • Co piąty Polak nie widzi jednak dyskryminacji w wyproszeniu matki karmiącej z restauracji, a co trzeci – w tym, że młodemu ojcu odmawia się urlopu ojcowskiego

Badania prezentujemy 1 marca - w Międzynarodowym Dniu bez Dyskryminacji.

Zakaz dyskryminacji wynika z prawa międzynarodowego, jest też fundamentem polskiej Konstytucji, której art. 32 stwierdza: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny

Problem w tym, że mamy kłopoty w zrozumieniu, co to konstytucyjne prawo oznacza w praktyce. Badacze sprawdzili to, zadając ankietowanym 15 pytań o konkretne sytuacje. 13 z nich opisuje zdarzenia, które są przejawem dyskryminacji. Jedno pytanie jest podchwytliwe, a jedno opisuje sytuację, która na pewno nie jest dyskryminacją.

Okazało się, że stosunkowo wielu z nas w sytuacjach tych nie dostrzega niczego nagannego. Nie widzimy krzywdy ani niesprawiedliwości.

Np. co siódmy Polak nie uważa za dyskryminację zwyzywania osoby czarnoskórej w tramwaju, co piąty – sądzi, że nie jest nią wyproszenie z restauracji osoby niewidomej z psem asystującym.

Dla co czwartego badanego nie jest dyskryminacją odmowa przyjęcia dziecka z zespołem Downa do przedszkola, dla co trzeciego Polaka – zapytanie kandydatki do pracy o „plany rodzinne”.

Do tego co trzeci Polak uważa, że dyskryminacją jest odmowa podania alkoholu osobie nietrzeźwej (a to nie jest dyskryminacja!).

Czy to jest dyskryminacja?

Tak

Nie

Zwyzywanie osoby ciemnoskórej w tramwaju

76%

15

Odmowa obsługi Ukraińców w restauracji

75%

16

Wyproszenie z restauracji niewidomej osoby z psem asystującym

71%

19

Wyproszenie z restauracji matki karmiącej piersią

66%

22

Odmowa przyjęcia do przedszkola dziecka z zespołem Downa

65%

23

Brak zgody na udzielenie urlopu ojcowskiego

63%

28

Odmowa wydruku materiału reklamowego organizacji gejowskiej

60%

25

Brak dostosowania przystanków i autobusów do potrzeb osób starszych i niepełnosprawnych

60%

28

Zapytanie kandydatki do pracy o plany rodzinne podczas rozmowy kwalifikacyjnej

58%

31

Oczekiwanie, że osoba głucha przyjdzie do lekarza z własnym tłumaczem języka migowego

56%

30

Zwolnienie pracownika wyłącznie ze względu na osiągnięcie wieku emerytalnego

51%

37

Pierwszeństwo zatrudnienia osoby z niepełnosprawnością, która została tak samo oceniona na rozmowie kwalifikacyjnej o pracę, co osoba bez niepełnosprawności [1]

46%

39

Nierówny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn - jako dyskryminacja mężczyzn

40%

48

Nierówny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn - jako dyskryminacja kobiet

38%

49

Odmowa obsługi osoby nietrzeźwej w barze

[UWAGA, to

29%

63

W załączniku można zobaczyć pełen rozkład odpowiedzi, uwzględniający także odpowiedzi „Trudno powiedzieć”.

Badacze zauważają, że w 2015 i 2016 roku więcej osób w Polsce wiedziało niż obecnie, że dyskryminacja jest zakazana prawnie na rynku pracy i w usługach.

Widać więc, że podnoszenie świadomości w zakresie równego traktowania i możliwych ścieżek szukania zaprzestania działań dyskryminacyjnych jest ważnym zadaniem organów publicznych. Nie będą mogły ludziom pomóc, jeśli nie wyjaśnią wcześniej, jakie prawa nam wszystkim przysługują.




[1] Jest to przykład nierównego traktowania, które ma wyrównywać szanse – a więc nie jest to dyskryminacja.

 

O alimentach podstawowych i o dalszych wspólnych pracach RPO i RPD – spotkanie Zespołu ds. Alimentów z udziałem RPO Adama Bodnara i RPD Mikołaja Pawlaka

Data: 2019-02-28
  • W ciągu tych trzech lat w sprawie alimentów wiele udało się zrobić – nie tylko dzięki samemu Zespołowi Komisji, ale dzięki wspólnym działaniom wielu instytucji i organizacji społecznych -  bo tylko tak wprowadza się skutecznie zmiany społeczne – mówił RPO Adam Bodnar
  • Czytałem Państwa wystąpienia jako adwokat i ekspert Ministerstwa Sprawiedliwości. Mam swój udział w tym, że zamieniane były w konkretne zmiany prawa – powiedział nowy Rzecznik Praw Dziecka Mikolaj  Pawlak
  • Zespół szczegółowo omówił projekt zmian przepisów o ustalaniu wysokości alimentów, który ma ułatwić ich przyznawanie i aktualizację
  • Projekt wpłynął do Sejmu 27 lutego (druk sejmowy 3254)

O dorobku Zespołu ds. Alimentów powołanego trzy lata temu przez RPO i Rzecznika Praw Dziecka rozmawiali 28 lutego członkowie zespołu w siedzibie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zespół szuka sposobów na doprowadzenie do tego, by rodzice płacili alimenty na swoje dzieci. Polska zajmuje bowiem w Europie niechlubne miejsce w czołówce państw, których obywatele nie realizują tego podstawowego obowiązku. Szacuje się, że dzieci, na których utrzymanie jedno z rodziców nie płaci, jest w Polsce milion.

W spotkaniu Zespołu uczestniczyli rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar i rzecznik praw dziecka nowej kadencji Mikołaj Pawlak.

Rzecznik praw obywatelskich otwierając spotkanie przypomniał wprowadzone w ostatnim czasie zmiany prawa: doprecyzowanie przepisów o karaniu za uporczywe uchylanie się od płacenia alimentów (art. 209 KK) i zmianę przepisów o egzekucji świadczeń. Były one możliwe także dzięki pracy ekspertów Zespołu - tego, że zbierali dane, analizowali działanie przepisów i namierzali problemy, które krok po kroku można rozwiązywać.

Adam Bodnar wskazał też na najważniejsze problemy, które należy w Polsce rozwiązać:

  • sprawa niezmienianego od lat progu dochodowego uprawniającego niepełną rodzinę do pomocy z Funduszu Alimentacyjnego, kiedy drugi rodzic nie wywiązuje się z obowiązków wspierania dzieci (próg ustalony jest na takim poziomie, że wystarczy, by rodzic opiekujący się dzieckiem pracował, aby dziecko wsparcia nie dostało). Kwestia ta jest istotna także z tego powodu, że jeśli rodzina jest wspierana z Funduszu Alimentacyjnego, to niepłacący rodzic staje się automatycznie dłużnikiem państwa, a państwo może sprawniej egzekwować taką należność;
  • kwestia kontaktów z dzieckiem rodzica zobowiązanego do płacenia alimentów (najczęściej ojca). Bo państwo, które skuteczniej egzekwuje obowiązek alimentacyjny, powinno też lepiej pilnować, by ojcowie mieli prawo do kontaktu z dziećmi po rozwodzie;
  • problem osób wychodzących z kryzysu bezdomności – nie ma dla nich wsparcia w realizacji zaległości alimentacyjnych, które narosły przez lata. To nie pozwala wyjść z tej pętli i spycha tych rodziców (przede wszystkim ojców) do szarej strefy albo za granicę.

Nowy rzecznik praw dziecka Mikolaj Pawlak określił działania Zespołu łacińską maksymą „cavat gutta lapidem” – „kropla drąży skałę”. - Państwa działania drążyły niemoc państwa - powiedział. - Czytałem Państwa wystąpienia, widziałem, jak zmienia się podejście społeczne do problemu alimentów i jak zamienia się to w decyzje polityczne. Dotarło do nas, że system prawa rodzinnego, Fundusz Alimentacyjny i ściągalność alimentów nie działa w Polsce poprawnie. A zmianę podejścia widać już w statystykach ściągalności. Można założyć, że za dwa lata te statystyki będą jeszcze lepsze - podkreślił.

Rzecznik Praw Dziecka szczegółowo komentował projekt zmian w ustalaniu wysokości alimentów (patrz prezentacja w załączniku). Podkreślił, że choć projekt posługuje się pojęciem „alimenty natychmiastowe”, to jego zdaniem należy mówić o alimentach podstawowych. Szczegółowy algorytm ich ustalania  (oparty na gromadzonym przez Zespół ds. Alimentów dorobku innych krajów, w tym tzw. Tablicach alimentacyjnych zwanych duesseldorfskimi) ma doprowadzić do tego, że ustalanie alimentów będzie prostsze, szybsze, łatwiejsza też będzie ich aktualizacja, jeśli zmieni się sytuacja rodziców i dzieci.  – To bardzo dobry projekt – podkreślił rzecznik praw dziecka.

Projekt zakłada, że ludzie będą zachęcani do tego, by wysokości alimentów nie ustalać w toku konfliktogennego postępowania rozwodowego. Jeśli rodzice się nie porozumieją, to szybko będzie można ustalić alimenty podstawowe/natychmiastowe. Kluczowe przy ich wyliczeniu znaczenie będą miały: wysokość minimalnego wynagrodzenia (zakłada się, że na rodzinę przypadają dwa takie wynagrodzenia) oraz GUS-owski współczynnik dzietności. Wraz ze zmianą tych parametrów automatycznie zmieniać się będą alimenty podstawowe/natychmiastowe, a na podstawie ich obecnej wysokości można założyć, że alimenty na jedno dziecko wyniosą od razu ok. 500 zł, a na dwoje -ok. 900.

Dopiero jeśli rodzice nie akceptują takiej wysokości, mogą dochodzić innego wymiaru przed sądem.

Po przedstawieniu projektu przez Michała Kubalskiego z BRPO rzecznik Mikołaj Pawlak odpowiadał na szczegółowe pytania dotyczące algorytmu ustalania alimentów podstawowych.

Na następne spotkanie Zespołu RPD zaprosił ekspertów do swojej siedziby.

Podkarpacie – bez zabiegów przerywania ciąży. Rzecznik pyta o to rzeszowski NFZ

Data: 2019-02-27
  • W 2017 r. w Polsce wykonano łącznie 1057 legalnych zabiegów przerwania ciąży - ani jednego w województwie podkarpackim  
  • W ocenie RPO może to wskazywać na brak rzeczywistego dostępu do legalnej aborcji w tym regionie  - co narusza prawa pacjentek
  • Rzecznik spytał dyrektora tamtejszego oddziału Narodowego Fundusz Zdrowia, co zrobił dla zapewnienia realnego dostępu do tych zabiegów 

Możliwość legalnego przerywania ciąży w Polsce  jest w praktyce znacznie ograniczona powoływaniem się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruje wywiązanie się państwa z obowiązku poszanowania praw pacjentek i zapewnienia im skutecznej możliwości skorzystania z zabiegów terminacji ciąży w przypadkach, o których mowa w art. 4a ust. 1 pkt 1-3 ustawy z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

W wystąpieniu do Ministra Zdrowia sprzed roku (21 marca 2018 r.) Rzecznik zwracał uwagę na nieefektywną realizację ustawy. Wskazywał m.in. na niemożność skorzystania w niektórych regionach z legalnego zabiegu przerywania ciąży.

W odpowiedzi z maja 2018 r. wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko napisała, że wszystkie szpitale, które zawarły kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia, mają obowiązek udzielania świadczeń w nim przewidzianych - w pełnym zakresie i zgodnie z obowiązującym prawem. Dodała, że stosowanie klauzuli sumienia nie powinno tego obowiązku naruszać.

Podpisując umowę o udzielenie świadczeń, świadczeniodawca zobowiązuje się do realizacji wszystkich świadczeń określonych jako gwarantowane w rozporządzeniach. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego obejmuje zabiegi przerywania ciąży. Brak możliwości udzielenia świadczeń stanowi nienależyte wykonanie umowy. Kwestia zapewnienia realizacji świadczeń oraz realizacji prawa pacjenta do informacji o możliwości uzyskania świadczenia jest zatem w polskim porządku prawnym uregulowana. Odpowiedzialność w tym zakresie spoczywa na świadczeniodawcy, podmiocie leczniczym - głosiła odpowiedź wiceminister zdrowia.

W przeszłości Rzecznik podejmował już działania w związku niewykonywaniem zabiegów terminacji w województwie podkarpackim, z uwagi na powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Wobec informacji, że sytuacja ta nie zmieniła się,  wystąpił do dyrektora Podkarpackiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ w Rzeszowie.

Sprawozdanie Rady Ministrów z wykonywania oraz o skutkach stosowania w 2017 r. ustawy z 7 stycznia 1993 r. informuje, że podczas gdy w 15 województwach wykonano w 2017 r. łącznie 1057 legalnych zabiegów terminacji ciąży, w województwie podkarpackim nie wykonano ani jednego. W ocenie Rzecznika, dane te mogą wskazywać na brak rzeczywistego dostępu do legalnych zabiegów aborcji na Podkarpaciu, co stanowi naruszenie praw pacjentek.

Rzecznik przypomina, że możliwość przerywania ciąży w przypadkach opisanych w ustawie oznacza konieczność stworzenia systemu gwarantującego realny i niedyskryminujący dostęp do tej procedury (zob. wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 20 marca 2007 r. w sprawie Tysiąc przeciwko Polsce, skarga nr 5410/03). W przeciwnym razie zagwarantowana ustawowo możliwość legalnego zabiegu aborcji nabiera charakteru iluzorycznego.

Państwo ma obowiązek organizacji udzielania świadczeń zdrowotnych tak, aby klauzula sumienia - służąca poszanowaniu wolności sumienia lekarzy - nie uniemożliwiała pacjentkom skorzystania ze świadczeń, do których są uprawnione (zob. wyrok ETPCz z 26 maja 2011 r. w sprawie R.R. przeciwko Polsce, skarga nr 27617/04). Szczególną uwagę warto zwrócić na przypadki, gdy kontynuowanie ciąży stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki.  W tych sytuacjach niezagwarantowanie dostępu do procedury aborcji stanowi naruszenie tak fundamentalnych praw, jak prawo do ochrony zdrowia i życia kobiety.

Dla realnego zagwarantowania wykonywania świadczeń zdrowotnych, w tym  aborcji, konieczne jest takie kontraktowanie świadczeń zdrowotnych, aby były one dostępne w całym kraju. Obowiązkiem wojewódzkich oddziałów NFZ jest zaś zapewnienie dostępu do świadczeń wynikających z faktycznego zapotrzebowania w danym województwie.

Nieudzielanie przez podmiot leczniczy świadczeń objętych umową z NFZ może zaś rodzić jego odpowiedzialność odszkodowawczą. Niewykonywanie zabiegów terminacji ciąży przewidzianych umową, z uwagi na powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia, nie wyłącza odpowiedzialności podmiotu leczniczego.

Zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. (sygn. akt. K 12/14) lekarz ma obowiązek uprzedniego poinformowania przełożonego o odmowie wykonywania określonych zabiegów z powołaniem się na klauzulę sumienia, co umożliwi podmiotowi ocenę, jakie świadczenia będą mogły być przez niego zakontraktowane.

Dlatego Rzecznik poprosił o poinformowanie, jakie działania dyrektor podkarpackiego oddziału NFZ Robert Buga podejmuje w celu zapewnienia realnego dostępu do zabiegów terminacji ciąży w województwie. Spytał też, które podmioty lecznicze na Podkarpaciu zawarły umowę z NFZ  na udzielanie świadczeń z zakresu położnictwa i ginekologii, w tym przerywanie  ciąży. Zwrócił się także o podanie, czy w związku z informacjami o niewykonywaniu zabiegów legalnej aborcji w województwie dyrektor  kontrolował należyte wykonywanie umów w tym zakresie przez podmioty lecznicze, a jeśli tak, to czy stwierdzono naruszenie obowiązków kontraktowych i nałożono kary umowne.

VII.7010.1.2016

Zadbajmy o prawa opiekunów rodzinnych. Wystąpienie RPO do minister rodziny, pracy i polityki społecznej

Data: 2019-02-26
  • Ponad 2 mln Polek i Polaków opiekuje się starszymi lub niepełnosprawnymi członkami rodziny
  • Państwo o tych opiekunach nie pamięta – poza zasiłkami dla niektórych. Nie organizuje opieki wyręczającej, szkoleń, nie zapewnia opieki psychologicznej, nie pomaga w godzeniu opieki z pracą
  • RPO apeluje o taki całościowy program do minister rodziny pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej

Osoby, na które spada obowiązek zaopiekowania się mniej sprawnym czy słabnącym członkiem rodziny, podejmują się niezwykle trudnego zadania - i to bez żadnego przygotowania. Opieka to praca wymagającą  i psychicznie, i fizycznie. Wiąże się ona z koniecznością ograniczenia bądź rezygnacji z pracy zawodowej, co pociąga za sobą pogorszenie sytuacji materialnej i drastyczną zmianę dotychczasowego stylu życia.

Praca opiekuna rodzinnego, często niedostrzegalna dla państwa i otoczenia, jest wyjątkowo czasochłonna. Miewa negatywny wpływ m.in. na relacje opiekuna z innymi członkami rodziny. Szczególnie problematyczna jest sytuacja opiekunów z mniejszych miejscowości, gdzie trudniej o wsparcie samorządów czy organizacji pozarządowych[1]. Nierzadko wsparcia wymagają sami opiekunowie - z uwagi na podeszły wiek, niepełnosprawność bądź problemy zdrowotne.

Generalnie problem polega na tym, że państwo swoją pomoc kieruje do osób z niepełnosprawnościami, zapominając o opiekunach – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Zwróciła mu na to uwagę Fundacja Hospicyjna, a temat był już dyskutowany w czasie I Kongresu Praw Obywatelskich.

W działaniach państwa brak jest systemowego podejścia do problemu, uwzgledniającego nie tylko wsparcie w postaci zasiłków, do których dostęp uzależniony jest od dochodu. Brak jest rozwiązań umożliwiających skorzystanie przez wszystkich opiekunów rodzinnych m.in. z:

  • dostępu do opieki wyręczającej,
  • szkoleń,
  • opieki psychologicznej
  • rozwiązań umożliwiających godzenie opieki z pracą.

Takie kompleksowe działania uregulowano m.in. w Wielkiej Brytanii w Care Act z 2014 r., który m.in. definiuje pojęcie opiekuna faktycznie niosącego pomoc bliskim oraz wskazuje na obowiązki władz lokalnych w udzielaniu wsparcia.

Dziś nie wiemy nawet, ilu jest w Polsce opiekunów rodzinnych. Nie znamy ich potrzeb – znają je jednak organizacje społeczne, które od lat wspierają opiekunów rodzinnych – podkreśla RPO. Ich zdaniem pomogłoby np. wprowadzenie karty opiekuna rodzinnego, dzięki której miałby on m.in. prawo do szybszego dostępu do lekarza. Postulat ten został zgłoszony przez uczestników panelu „Opiekun rodzinny – samotny bohater?” podczas I Kongresu Praw Obywatelskich 8-9 grudnia 2017 r.

Poważnym wyzwaniem jest zapewnienie opiekunom dostępu do informacji o przysługujących im prawach. Zbyt wielu opiekunów i opiekunek nie wie, z jakich form wsparcia mogą skorzystać. Udzielaniu rzetelnych informacji nie sprzyja brak wymiany wiedzy o dostępnej pomocy między specjalistami z różnych dziedzin, tj. z sektora zdrowia, ubezpieczeń społecznych i pomocy społecznej. Także świadomość pracowników służby zdrowia w tym zakresie bywa znikoma.

VII.7013.1.2018 

 

[1] Zob. np. List otwarty Fundacji Hospicyjnej do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z dnia 27 lutego 2017 r.

 

Bliżej przyjęcia standardów Konwencji Stambulskiej ws. przemocy w rodzinie. RPO pisze do ministra Adama Lipińskiego

Data: 2019-02-22
  • Za poszerzeniem pojęcia przemocy w rodzinie o przemoc psychiczną i seksualną opowiada się pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Adam Lipiński
  • Według niego ustawa o przeciwdziałaniu przemocy mogłaby też objąć przemoc w związkach osób nie będących małżeństwem, a nawet nie mieszkających razem  
  • RPO wiele razy wskazywał na konieczność przyjęcia przez Polskę takich standardów wynikających m.in. z tzw. Konwencji Stambulskiej
  • Aby móc skutecznie zwalczać przemoc w rodzinie, trzeba także o wiele szerzej niż dziś zbierać dane statystyczne o tym zjawisku – wskazuje Rzecznik

RPO Adam Bodnar napisał do ministra Adama Lipińskiego, że z uznaniem przyjął jego stanowisko wyrażone w programie TVN „Czarno na Białym” 24 stycznia 2019 r. Adam Lipiński wskazał w nim na konieczność wdrożenia w toku prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie międzynarodowych standardów wynikających m.in. z Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule 11 maja 2011 r.

Adam Lipiński mówił w tym programie m.in, że do ustawy należałoby wprowadzić przemoc psychiczną i seksualną oraz objąć nią także osoby nie będące małżeństwem, a nawet nie mieszkające razem, ale tworzące stałe związki.

- Nie mam wątpliwości, że dostrzeżona przez pana potrzeba objęcia ochroną prawną ofiar przed wszelkimi rodzajami przemocy w rodzinie – w tym fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej - w istotny sposób poprawi sytuację pokrzywdzonych – napisał Adam Bodnar. Propozycje ministra pozostają zbieżne z propozycjami, które Rzecznik konsekwentnie przedstawiał właściwym organom od początku swojej kadencji.

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W rekomendacjach Rzecznik wskazywał m.in, że trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy; sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą; definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej formy, także ekonomiczną, a państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy. 

W piśmie do ministra Adama Lipińskiego Rzecznik wskazał, że  konieczne jest rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do wsparcia przewidzianego przez ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie o osoby, które doznają przemocy ze strony byłego małżonka lub partnera. Zobowiązanie takie wynika z definicji „przemocy domowej” określonej w Konwencji Stambulskiej. Pod tym pojęciem rozumie ona „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie”.

Przyjęcie takiego zakresu przemocy w bliskich związkach rekomenduje również Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje ją jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występuje między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Obecnie prawo w tym zakresie nie spełnia tych standardów – ustawa przyznaje ochronę prawną tylko przed aktami przemocy ze strony członka rodziny w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego oraz osoby, która zamieszkuje lub gospodaruje wspólnie z osobą pokrzywdzoną. Osoby doznające przemocy ze strony niezamieszkujących wspólnie byłych partnerów lub małżonków są pozbawione niezbędnego wsparcia ze strony władz. RPO podnosił problem w wystąpieniach do m.in. Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Prezesa Rady Ministrów.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. Chodzi o opublikowane w lipcu 2018 r. raport Data collection on intimate partner violence by the police and justice sectors: Poland. 

13 ważnych wskaźników przemocy dla jej lepszego zwalczania 

Mając na uwadze, że tylko poprawne oszacowanie skali przemocy w bliskich związkach pozwoli na dobranie właściwych środków zaradczych, eksperci EIGE opracowali listę 13 wskaźników, których osiągnięcie spełnia standard  wymagany przez Konwencję Stambulską i dyrektywę PE o prawach ofiar.

Z analizy opracowania wynika, że obecne rozwiązania w Polsce są dalece niewystarczające. Polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości osiągają w pełni tylko jeden z 13 wskaźników - dotyczący liczby kobiet zgłaszających gwałt. Tymczasem Konwencja Stambulska wymaga m.in. gromadzenia  oddzielnych danych statystycznych w odpowiednim podziale i w regularnych odstępach czasu, dotyczących przypadków wszystkich form przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej wobec kobiet. Ponadto Konwencja mówi o wspieraniu badań dotyczących wszystkich form przemocy w celu poznania ich przyczyn i skutków, częstości występowania oraz karalności, a także skuteczności działań w celu wykonania Konwencji oraz przeprowadzania badań ludności, by oceniać skalę i tendencje w stosowaniu wszystkich form przemocy.

Raport wyjaśniający do Konwencji Stambulskiej podaje, że gromadzenie tych danych ma olbrzymie znaczenie nie tylko dla projektowania skutecznej polityki zwalczania przemocy wobec kobiet, ale także pozwala na bieżąco doskonalić system wsparcia osób pokrzywdzonych, jak również monitorować dynamikę i skalę zjawiska..

Eksperci EIGE za kluczowe uznają, aby przedstawiciele organów ścigania gromadzili następujące dane statystyczne pozwalające ocenić w skali rocznej:

  • liczbę kobiet-ofiar aktów przemocy w bliskich związkach popełnianych przez mężczyzn, jak również ogólnej liczby kobiet-ofiar aktów poszczególnych rodzajów przemocy w bliskich związkach (tj. fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej) popełnianych przez mężczyzn;
  • liczbę zgłoszonych przypadków przemocy związanych z przemocą w bliskich związkach przeciwko kobietom popełnianym przez mężczyzn;
  • liczbę mężczyzn-sprawców przemocy w bliskich związkach przeciwko kobietom i odsetek mężczyzn w grupie sprawców;
  • liczbę zabójstw, których ofiarą była kobieta, a sprawcą – jej partner/mąż.

Organy wymiaru sprawiedliwości powinny zaś gromadzić dane pozwalające określić w skali rocznej:

  • liczbę wniosków oraz orzeczonych przez sąd środków z zakresu izolacji sprawcy od ofiary przemocy w bliskich związkach wobec kobiet (tj. nakazu opuszczenia lokalu, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym), z uwzględnieniem rodzaju sądu;
  • liczbę mężczyzn oskarżonych o stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet;
  • liczbę mężczyzn skazanych za stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet, w tym na karę pozbawienia wolności, jak również odbywających karę.

Raport zawiera również rekomendację, aby relacja pomiędzy ofiarą a sprawcą przemocy w bliskich związkach była systematycznie odnotowywana w statystykach jako jedna z obowiązkowych zmiennych na wszystkich etapach postępowania karnego. Systemy gromadzenia danych przez organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości powinny być kompatybilne i umożliwiać tworzenie niezbędnych zestawień. Istotne jest również, żeby wszelkie dane dotyczące zjawiska były upowszechniane. EIGE za pożądane uznaje zwiększenie roli Głównego Urzędu Statystycznego w publikowaniu danych źródłowych.

Raport EIGE wskazuje także na rozwiązania o charakterze legislacyjnym, które mogą ułatwić gromadzenie niezbędnych danych. Chodzi np. o wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa stosowania przemocy w bliskim związku wobec partnera/partnerki, nowelizację  art. 207 Kk poprzez uregulowanie w odrębnych paragrafach odmiennych form znęcania się (psychicznego i fizycznego) czy rozszerzenie zakresu stosowania ustawy wobec osób, które doznają przemocy ze strony byłych partnerów. 

Adam Bodnar ma nadzieję, że rekomendacje EIGE będą istotną pomocą w dalszych pracach zmierzających do pełnego wdrożenia postanowień Konwencji Stambulskiej i dyrektywy o prawach ofiar. Rzecznik poprosił ministra Adama Lipińskiego o ustosunkowanie się do tych rekomendacji oraz o stanowisko dotyczące ich wdrożenia.

 XI.518.19.2019

Aresztowana przez kilka miesięcy nie miała kontaktów z obrońcą i rodziną. RPO: jej skarga zasadna

Data: 2019-02-18
  • Aresztowana kobieta przez kilka miesięcy była pozbawiona możliwości kontaktu z obrońcą i rodziną za pomocą samoinkasującego aparatu telefonicznego
  • Było to dla niej tym bardziej dolegliwe, że w tym czasie zmarł jej partner, ojciec ich syna 
  • RPO uznał jej skargę za zasadną; wskazał na naruszenie prawa do humanitarnego traktowania i życia rodzinnego.
  • Rzecznik wystąpił do właściwej prokuratury o zapewnienie prawa aresztowanych do kontaktów z obrońcą od podczątku postępowania

W ocenie RPO okresy, w których prokuratura rozpatrywała wnioski kobiety o kontakt z najbliższymi były długie, a wymagały przecież pilnej reakcji w obliczu rodzinnej tragedii. Od momentu aresztowania do dnia uznania zażalenia i umożliwienia kontaktów telefonicznych z obrońcą minęło pięć miesięcy, w których trakcie skarżąca pozbawiona była szansy na sprawną i efektywną realizację swojego prawa do obrony. Korzystanie z prawa do kontaktów z obrońcą podczas widzeń było dla niej dodatkowo kosztowne, przez co kontakty te były rzadkie.

Pierwsze wnioski o kontakt telefoniczny z matką, partnerem i obrońcą kobieta skierowała do prokuratury 17 lipca 2017 r. i 16 sierpnia 2017 r. (odpowiedź sformułowano 29 sierpnia 2017 r.). W okresie wrzesień-październik 2017 r. kierowała ponowne wnioski w sprawie umożliwienia kontaktu telefonicznego z obrońcą i matką oraz kontaktu telefonicznego i widzeń z partnerem, a po jego śmierci - także z synem. Opisywała szczególne okoliczności swej sytuacji, związane ze stanem zdrowia matki, a później śmiercią partnera. Wskazywała, że jej pisma pozostają bez odpowiedzi.

Dla skarżącej szczególnie dotkliwa była niemożność skontaktowania się z synem i okazania mu wsparcia po śmierci ojca. Na pozytywne rozpatrzenie pierwszego wniosku o widzenie z synem po śmierci partnera skarżąca czekała ponad dwa miesiące. Zgodę na to widzenie wydano 1 grudnia 2017 r. Tymczasem 8 grudnia 2017 r. skarżąca została zwolniona z aresztu śledczego. Zgodę wydano zatem po długim okresie oczekiwania i na kilka dni przed zwolnieniem.

W opinii RPO najważniejsza z punktu widzenia ochrony praw obywateli jest zagwarantowanie prawa do obrony od pierwszych chwil postępowania oraz zapewnienie, że kontakty z obrońcą nie będą w żaden sposób ograniczane. Rzecznik przyznał, że jeśli prokurator ma informacje, iż obrońca wykorzystuje kontakt telefoniczny z aresztowanym do utrudniania postępowania karnego czy też popełnienia przestępstwa, to brak zgody na rozmowę telefoniczną należy uznać za uzasadniony. Należy jednak mieć na uwadze, że adwokaci i radcowie to zawody zaufania publicznego i trzeba przyjmować, że ich działania są zgodne z prawem.

W sprawie skarżącej prokuratura nie informowała jednak odpowiedniej Okręgowej Rady Adwokackiej lub Okręgowej Izby Radców Prawnych o takich podejrzeniach wobec adwokatów, z którymi skarżąca chciała się porozumiewać telefonicznie. W prokuratorskich zarządzeniach nie ma też szczegółowych uzasadnień wskazujących na okoliczności ewentualnego braku zaufania do adwokatów wskazanych przez kobietę.

Na dalszym etapie postępowania zażalenie uwzględniono, a skarżąca uzyskała możliwość telefonicznego kontaktowania się z obrońcą. Tymczasem zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z  22 grudnia 2016 r. w sprawie regulaminu organizacyjno-porządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania, zarządzenie o zgodzie na korzystanie z aparatu telefonicznego przez aresztowanego dla kontaktu z obrońcą - a w szczególnie uzasadnionych przypadkach także z osobą najbliższą - jest wydawane bezzwłocznie.

RPO podkreślił, że skarżąca znajdowała się w kryzysie psychicznym i niezwykle trudnej sytuacji osobistej, potęgowanej troską o syna, który utracił ojca. Niepełna realizacja prawa do obrony - wyrażająca się w początkowej odmowie kontaktów telefonicznych z obrońcą - oraz brak możliwości kontaktu z osobami najbliższymi w obliczu śmierci partnera, a także długi czas niepewności co do zgody na kontakty, budzi obawy o naruszenie zasady humanitaryzmu.

Dlatego Rzecznik zwrócił się Prokuratora Rejonowego o podjęcie działań w celu zapewnienia aresztowanym, tam gdzie to tylko możliwe, kontaktu telefonicznego z obrońcą od najwcześniejszych etapów postępowania. Wystąpił też o zadbanie, by decyzje ws. zgody na kontakty z osobami najbliższymi, zwłaszcza pozostającymi w trudnej i wymagającej pilnej reakcji sytuacji losowej, podejmowano bezzwłocznie. Chodzi o to, aby zapobiec obawie nieposzanowania prawa osoby tymczasowo aresztowanej do humanitarnego traktowania oraz prawa do życia rodzinnego.

IX.517.2780.2017

Państwo nie wspiera rodziców dziecka z niepełnosprawnością w kryzysie psychicznym, gdy skończy 18 lat. RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2019-02-12
  • Dziecko z niepełnosprawnością intelektualną było kilkadziesiąt razy hospitalizowane na oddziałach pediatrycznych i psychiatrycznych z powodu prób samobójczych i agresywnych zachowań
  • Sąd umieścił tę młodą osobę w Krajowym Ośrodku Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich, ale po skończeniu 18 lat zostanie ona automatycznie zwolniona z zakładu
  • Matka nie jest w stanie zapewnić jej odpowiedniej opieki. Z chwilą osiągnięcia pełnoletności system traci z pola widzenia osobę dziecko w kryzysie psychicznym, niezależnie od sytuacji
  • Rzecznik wnosi o szeroką międzyresortową dyskusję, jak systemowo rozwiązać ten problem 

W 2018 r. po analizie sprawy pewnej młodej osoby Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił wnioski systemowe do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej. Z odpowiedzi nie wynikało, aby jednostki pomocy społecznej dysponowały rozwiązaniami prawnymi pozwalającymi na skuteczne i niezwłoczne działania na rzecz osób pełnoletnich, które opuszczają placówkę leczniczą dla nieletnich. Dlatego teraz Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia o pilne działania zaradcze.

Osoba z niepełnosprawnością, która przeżywa kryzys psychiczny, a kończy 18 lat, pozbawiana jest systemowego wsparcia ze strony państwa. Tymczasem po opuszczeniu placówki leczniczej dla nieletnich nadal wymaga przecież kompleksowego i specjalistycznego wsparcia, a rodzina często nie jest w stanie zapewnić stosownej opieki i terapii.

W wystąpieniu do MRPiPS z 6 listopada 2018 r. Rzecznik wskazywał, że polskie prawo nie przewiduje współdziałania szpitala, sądu, organów pomocy społecznej i rodziców/opiekunów na rzecz zapewnienia takiej osobie specjalistycznego wsparcia i terapii. Zwolnienie pełnoletniej osoby z placówki zajmującej się dzieckiem w kryzysie psychicznym nie niesie za sobą żadnej oferty dla rodzica, który oczekuje wsparcia w dalszej opiece. Brak jest w systemie jednostki, która w takiej sytuacji przejęłaby w sytuacjach koniecznych, potwierdzonych np. opinią medyczną, kontynuację procesu leczenia i terapii oraz edukacji.

Roli tej nie spełnia oferta placówek i rodzin zastępczych prowadzonych na podstawie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, gdyż są one przeznaczone dla dzieci do uzyskania pełnoletności. Starsi wychowankowie przebywają w pieczy zastępczej tylko do zakończenia procesu edukacji. Ponadto niedostateczna jest wciąż liczba mieszkań chronionych dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Ogranicza to dostęp do kompleksowego wsparcia osób, które trwale lub przejściowo mają problemy z samodzielnym funkcjonowaniem w środowisku i powinny być niezwłocznie objęte taką pomocą.

Troska rodziców o dzieci, o ich przyszłość w sytuacji, gdy są pozostawieni sami z problemem bez współpracy ze strony dzieci, powoduje, że sięgają do metody ostatecznej - wystąpienia o ubezwłasnowolnienie w celu sprawowania opieki w sposób adekwatny do potrze (jak uczyniła matka opisanej młodej osoby). Tymczasem Rzecznik i środowisko osób z niepełnosprawnosciami od dawna postulują, aby ubezwłasnowolnienie, jako instytucję zastępczego podejmowania decyzji, zastąpić systemem wspieranego podejmowania decyzji.

Pomoc rodzinie przeżywającej trudności w wypełnianiu funkcji opiekuńczo-wychowawczych to najistotniejsze zadanie szeroko rozumianego systemu opieki. Art. 71 ust. 1 Konstytucji gwarantuje uwzględnienie dobra rodziny w polityce państwa, jak też szczególną pomoc rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Tak wyznaczony standard pomocy rodzinie, w której występuje niepełnosprawność wzmacnia norma zawarta w art. 69 Konstytucji. Stanowi ona, że osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej.

Na konieczność niezwłocznego przyjrzenia się systemowi wsparcia psychicznego dla dzieci i młodzieży wskazują pojawiające się ostatnio w przestrzeni publicznej głosy o zapaści systemu psychiatrycznej opieki dla najmłodszych.

W ocenie Rzecznika istniejący system opieki i wsparcia dla osób z niepełnosprawnością i ich rodzin nie odpowiada potrzebom społecznym, sprzyja łamaniu praw człowieka i pozostawia osoby najbardziej potrzebujące i ich rodziny w poczuciu bezradności.

Dlatego Rzecznik napisał do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, że konieczna jest szeroka międzyresortowa dyskusja nad wypracowaniem spójnych systemowo rozwiązań, które pozwolą zabezpieczyć zdrowie niepełnosprawnego młodego człowieka i będą wsparciem dla rodziny, bez konieczności ingerowania w sferę praw podmiotowych osób z niepełnosprawnością. - Rozwiązanie takie wychodziłoby naprzeciw standardom międzynarodowym chroniącymi prawa człowieka – podkreślił RPO.

III.502.4.2018

RPO za doprecyzowaniem senackiego projektu w sprawie zaprzeczenia ojcostwa

Data: 2019-02-06
  • Termin 3 lat od osiągnięcia pełnoletności na zaprzeczenie przez dziecko ojcostwa męża jego matki zakwestionował Trybunał Konstytucyjny
  • Senacka komisja przygotowała projekt, który wykonywałby ten wyrok
  • Rzecznik wnosi o doprecyzowanie najważniejszego przepisu projektu - aby jednoznacznie wskazywał, że chodzi o zaprzeczenie ojcostwa 

16 maja 2018 r. Trybunał uznał za niekonstytucyjny art. 70 ust. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego: "Dziecko po dojściu do pełnoletności może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża swojej matki, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności" - w zakresie trzyletniego terminu na takie powództwo.  

Wyrok Trybunału  

Skargę konstytucyjną złożyła kobieta, która o prawdziwym ojcu dowiedziała się od matki po kilkudziesięciu latach. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec nie chciał poddać się badaniom DNA. Bez takich badań prokurator odmawia wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety - co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa. 

Sądy oddaliły powództwo kobiety, wskazując, że wytoczono je po upływie trzyletniego ustawowego terminu. W skardze do TK kobieta wskazała, że doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony życia prywatnego oraz godności człowieka

16 maja 2018 r. TK uznał zaskarżony przepis (sygn.  SK 18/17) za niezgodny z art. 30 w związku  z art. 47 i art. 31 ust. 3 Konstytucji. Trybunał przywołał orzecznictwo na tle art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka, z którego wynika, że termin na wytoczenie powództwa nie może rozpoczynać biegu w oderwaniu od okoliczności powzięcia informacji o możliwym pochodzeniu od innej osoby. TK zwrócił też uwagę na niekonsekwencję ustawodawcy, który danej osobie przyznał tak krótki termin, a jednocześnie nieograniczone w czasie uprawnienie do wytoczenia takiego powództwa przyznał prokuratorowi.

Argumenty RPO w TK

RPO Adam Bodnar, który przystąpił do skargi konstytucyjnej, wnosił o uznanie zaskarżonego przepisu za niekonstytucyjny. Uznał, że sztywny i niezależny od wiedzy dorosłego dziecka termin wytoczenia powództwa narusza prawo jednostki do decydowania o swoim życiu rodzinnym i prywatnym. Nakłada też na jednostkę nieproporcjonalnie duże ograniczenia, naruszając tym samym jej godność.

Rzecznik podkreślał, że ten przepis nie jest jedynym zawierającym podobne ograniczenia - takie same dotyczą zaprzeczenia macierzyństwa oraz ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa.  "Skarga konstytucyjna dotyczy tylko tego pierwszego przepisu, jednak uznanie jego niekonstytucyjności powinno pociągnąć za sobą zmianę przez ustawodawcę treści wszystkich trzech wymienionych przepisów" - wskazał Adam Bodnar.

Senacki projekt nowelizacji 

W grudniu 2018 r. senacka Komisja Ustawodawcza złożyła projekt inicjatywy ustawodawczej polegającej na nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w zakresie wskazanym przez TK. Projekt przewiduje m.in. że 3-letni termin na zaprzeczenia ojcostwa byłby liczony od osiągnięcia przez dziecko pełnoletności - chyba że dziecko dowie się o pochodzeniu od innego ojca dopiero po osiągnięciu pełnoletności. Wtedy termin 3 lat biegłby od daty dowiedzenia się o takim fakcie. Termin ten dotyczyłby także zaprzeczenia macierzyństwa oraz ustalenia bezskuteczności uznania ojcostwa.

Art. 70 § 1 KRO otrzymałby zatem brzmienie: „Dziecko po dojściu do pełnoletności może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża swojej matki, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności. Jeżeli dziecko powzięło wiadomość o okoliczności, o której mowa w art. 62 § 1 albo 2, po osiągnięciu pełnoletności, termin ten zaczyna biec od dnia, w którym dziecko dowiedziało się o tej okoliczności”.

Uwagi Rzecznika do projektu

Rzecznik ma do tego projektu jedną uwagę. „Okoliczność, o której mowa w art. 62 § 1 albo 2” może bowiem dotyczyć kilku różnych faktów: 

  • urodzenia w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia;
  • pochodzenia od męża matki;
  • istnienia domniemania, że pochodzi od męża matki;
  • urodzenia po zawarciu drugiego małżeństwa;
  • pochodzenia od drugiego męża matki;
  • istnienia domniemania, że pochodzi od drugiego męża.

- W obu przepisach nie ma natomiast mowy o faktycznej okoliczności, będącej podstawą występowania przez dziecko o zaprzeczenie ojcostwa, czyli tej, że mąż matki nie jest jego ojcem – napisał Adam Bodnar do przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu  Stanisława Gogacza. Dlatego za bardziej jednoznaczne i zgodne z zasadami prawidłowej legislacji uznał odesłanie w proponowanym art. 70 do art. 67 KRO, który zawiera zdanie: „mąż matki nie jest ojcem dziecka”.

Proponowana treść art. 70 § 1 KRO brzmiałaby wtedy: „Dziecko po dojściu do pełnoletności może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża swojej matki, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności. Jeżeli dziecko powzięło wiadomość o okoliczności, o której mowa w art. 67, po osiągnięciu pełnoletności, termin ten zaczyna biec od dnia, w którym dziecko dowiedziało się o tej okoliczności”.

Inna możliwość to umieszczenie w tym przepisie w zdaniu drugim zapisu: „Jeżeli dziecko powzięło wiadomość o tym, że mąż matki, którego dotyczy domniemanie z art. 62 § 1 albo § 2, nie jest jego ojcem, po osiągnięciu pełnoletności, termin ten zaczyna biec od dnia, w którym dziecko dowiedziało się o tej okoliczności”.

IV.7020.37.2014

Mowa nienawiści dotyka wszystkich. Brońmy dzieci - Adam Bodnar na obchodach Dnia Bezpiecznego Internetu o pięciu sposobach wsparcia dzieci

Data: 2019-02-05
  • Mamy coraz większy problem z mową nienawiści. Ostatnie wydarzenia, narastająca polaryzacja życia publicznego, podważanie autorytetów, nieustający spór polityczny, brak umiejętności cofnięcia się i przeproszenia – to wszystko sprawia że problem ten jest cały czas niezwykle poważny.
  • W mowie nienawiści w gruncie rzeczy chodzi o to, że słowem możemy kogoś dotknąć, obrazić, naruszyć jego godność i poczucie bezpieczeństwa.
  • Według RPO jednym z największych wyzwań jest odcinanie się dzieci od świata realnego i fakt, że to dzieci są często dla rodziców ekspertami od internetu.

Adam Bodnar mówił o tym 5 lutego 2019 r. podczas konferencji zorganizowanej z okazji obchodów Dnia Bezpiecznego Internetu 2019 w Warszawie. Wydarzenie pod hasłem „Działajmy razem” zorganizowało Polskie Centrum Programu Safer Internet (PCPSI), które tworzą NASK i Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

Jak zauważył RPO, życie w sieci to wiele możliwości, ale też ogromne niebezpieczeństwo. Nie tylko to oczywiste – zagrożenie dla prywatności, cyberprzestępczość, pornografia. A więc to, co jesteśmy w stanie względnie łatwo zidentyfikować czy przynajmniej nazwać. Zagrożenie to codzienna komunikacja. Dlaczego – bo nie mamy nad nią zupełnie kontroli, bo oddziałuje ona na dzieci podświadomie, bo wpływa na ich zachowania, bo nie są często przygotowane do wyrażania emocji. Bo to jest ich świat, do którego często nie mamy dostępu, albo którego nie rozumiemy (lub nie chcemy zrozumieć). Wciąż pojawiają się nowe rodzaje mediów społecznościowych, gier komputerowych, wszystkie z możliwością komentowania, która staje się często nowym narzędziem do wykluczania i hejtowania. Wśród znanych youtuberów – współczesnych herosów dla młodzieży, są tacy, którzy zaczęli żyć z pokazywania patologii. Dlatego w Biurze RPO podjęte zostały działania na rzecz powstrzymania zjawiska patostreamingu, który polega na pokazywaniu przemocy, poniżania drugiego człowieka.

Adam Bodnar zwrócił uwagę, że dzieci często prowadzą równoległe życie w sieci, to dla nich tak samo ważny świat, jak ten realny, czasem nawet ważniejszy. Aktywność w sieci to nie tylko kwestia codziennego życia, ale też statusu. Co także istotne, próby odłączenia się od internetu, rezygnacji z życia w sieci prowadzą do poczucia wykluczenia. – Jako dorośli nie jesteśmy często tego w stanie zrozumieć. Bo nawet jeśli jesteśmy coraz aktywniejsi w mediach społecznościowych, to jednak posiadamy umiejętność odłączenia się. Potrafimy nawiązywać relacje międzyludzkie i je prowadzić bez pośrednictwa sieci. Dzieci tak nie potrafią – podkreślał RPO.

Dlaczego trudno walczyć z mową nienawiści w sieci?

  • Niektórzy z twórców internetowych są bajecznie bogaci – dzieci chcą być influencerami, bo kojarzy im się to z sukcesem. I to dla nich dostępnym. Ale to oznacza też, że ich akceptują, powielają ich zachowania.
  • Dzieci są często ekspertami dla dorosłych od internetu – w jaki sposób rodzice mają zagwarantować bezpieczeństwo w sieci, korzystać z blokad i filtrów, kiedy dziecko potrafi szybciej i lepiej opanować wszystkie tajniki systemów.
  • Dzieci są od nas oddalone – zanurzone w grze (słuchawki), pochłonięte i wpatrzone w komórkę, a przy tym mają świadomość swojego prawa do prywatności i chcą z niego korzystać.

Co możemy zrobić?

  • Rozmawiać o wartościach – tłumaczyć dlaczego mowa nienawiści jest zła, wskazywać jak można mówić o uczuciach z szacunkiem dla drugiej strony, jak wyrażać swoje zdanie, przy jednoczesnym szukaniu przykładów z mediów, z których korzystają dzieci.
  • Trzeba podejmować nieustanną próbę zrozumienia jak wygląda świat w internecie - prośmy dzieci i młodzież o pokazanie, jak to działa, o wprowadzenie do tego świata.
  • Uczmy, że korzystanie z tego świata wiąże się z odpowiedzialnością – pokazujmy, co się stanie jeśli kogoś  w sieci skrzywdzimy, na czym polega odpowiedzialność za słowo.
  • Nauczmy się razem z dziećmi, jak korzystać z mediów społecznościowych – jakie są regulaminy serwisów społecznościowych, jak zgłaszać niepożądane treści, z jakich mechanizmów można korzystać.
  • Na poziomie krajowym należy uznać, że bezpieczny internet to internet, z którego korzystamy świadomie i w którym dbamy o kulturę przekazu. To nie tylko ochrona przed znanymi już zagrożeniami, ale tymi, które pojawiają się każdego dnia.

Uczestnicy konferencji podkreślali również konieczność wspólnych działań rodziców i nauczycieli. Rozwój nowych technologii następuje bardzo dynamicznie, dlatego musimy współdziałać, aby móc towarzyszyć dzieciom w świecie online. Przeplatanie życia offline i online sprawia, że małe dzieci często nie potrafią ich rozróżnić, a wzrasta odsetek dzieci w wieku przedszkolnym korzystających regularnie z dostępu do sieci. Dziecięca wrażliwość i ufność niestety często przegrywa z manipulacją, a chęć zaistnienia przegrywa z uważnością i zdrowym rozsądkiem.

Dzień Bezpiecznego Internetu (DBI) obchodzony jest z inicjatywy Komisji Europejskiej od 2004 r. Jego głównym celem jest inicjowanie i propagowanie działań na rzecz bezpiecznego dostępu dzieci i młodzieży do zasobów internetowych, zaznajomienie rodziców, nauczycieli i wychowawców z problematyką bezpieczeństwa online oraz promocję pozytywnego wykorzystywania internetu. Ideą DBI jest podkreślanie siły współdziałania w dbaniu o cyfrowe bezpieczeństwo, zarówno na poziomie międzynarodowym, jak również lokalnym, łącząc zaangażowanie wielu instytucji, ale także rodziny, czyli najbliższego otoczenia dziecka.

Pełny tekst wystąpienia Adama Bodnara

Mowa nienawiści w sieciowym życiu naszych dzieci

W Polsce mamy coraz większy problem z mową nienawiści. Ostatnie wydarzenia, narastająca polaryzacja życia publicznego, podważanie autorytetów, nieustający spór polityczny, brak umiejętności cofnięcia się i przeproszenia - to wszystko sprawia, że problem ten jest cały czas niezwykle poważny.

Problem mowy nienawiści przenika wszystkie grupy społeczne. Starszych i młodzież. Polityków i działaczy.

Dzieci i rodziców.

Nie ma jednej definicji mowy nienawiści. Tradycyjnie chodzi o grupy dyskryminowane. Ale mowa nienawiści to może być także po prostu przemoc słowna. W gruncie rzeczy chodzi o to, czy słowem możemy kogoś dotknąć, obrazić, naruszyć jego godność, poczucie bezpieczeństwa.

Dwa lata temu dostałem od ucznia Kamila Zaka grafikę obrazującą problem mowy nienawiści. Grafika przypominała szubienicę.

Ale zamiast poszczególnych oczek sznura były słowa.  Właśnie słowa nienawiści.

Słowa w około to m.in.:

  • grubas,
  • lesba,
  • katol,
  • debil,
  • idiota,
  • ścierwo,
  • lizus,
  • kujon,
  • kebab,
  • beton,
  • gówno,
  • ćwok,
  • pedał,
  • parówa,
  • talib,
  • prosiak,
  • ułom,
  • Down,
  • moher.

Z tymi słowami możemy się spotkać w różnych sytuacjach. Czasami usłyszymy je w sprzeczce między dziećmi, czasami na korytarzu, czasami wyrwie się w domu. Wtedy możemy reagować. Wytłumaczyć, powiedzieć, że tak nie wolno. Próbować wychowywać.

Ale nasze dzieci nie żyją tylko w domu, na ulicy, na zajęciach pozalekcyjnych czy pozaszkolnych. Dla nich świat równoległy to życie w sieci. Tam się dzieci spotykają, tam rozmawiają, tam spędzają wolny czas, prowadzą życie towarzyskie.

To jest dla nich tak samo ważny świat jak ten rzeczywisty.

Jako dorośli nie jesteśmy czesto tego w stanie zrozumieć. Bo nawet jesteśmy coraz aktywniejsi w mediach społecznościowych, to jednak posiadamy umiejętność odłączenia się. Potrafimy nawiązywać relacje międzyludzkie i je prowadzić bez pośrednictwa sieci. Dzieci tak nie potrafią. A jeśli już próbują, to ryzykują, że zostaną wykluczone w grupie. Dlaczego - bo nie wiedzą z czego śmieją się koledzy i koleżanki, kto komu dał ile lajków, co zostało zadane, jaki mem jest teraz interesujący oraz kto nagrał nową piosenkę. Aktywność w sieci to nie tylko kwestia codziennego życia, ale też statusu.

Nie ma tam Ciebie, to tak jakbyś nie istniał.

Ale życie w sieci to jest także niebezpieczeństwo.

Nie tylko to oczywiste - zagrożenie dla prywatności, cyberprzestępczość, pornografia. A więc to co jesteśmy w stanie względnie łatwo zidentyfikować czy przynajmniej nazwać. Zagrożenie to codzienna komunikacja. Dlaczego - bo nie mamy nad nią zupełnie kontroli, bo oddziałuje ona na dzieci podświadomie, bo wpływa na ich zachowania, bo nie są często przygotowane do wyrażania emocji. Bo to jest ich świat, do którego często nie mamy dostępu, albo którego nie rozumiemy (lub nie chcemy zrozumieć).

Zastanówmy się teraz, jak wygląda życie towarzyskie dzieci w sieci.

Ciekawi mnie, czy będą Państwo w ogóle te nazwy kojarzyli.

Media społecznościowe.

To już nie stary poczciwy Facebook czy nawet Instagram, ale także Snapchat. Ile przestrzeni do komentowania, zakładania grup, wymiany uwag. Skoro dorośli hejtują, to dlaczego dzieci miałyby być lepsze?. Też mogą czytać różne nienawistne strony czy zapoznawać się z newsami promującymi jedyny słuszny pogląd na temat islamu czy różnych wrażliwych grupa.

Nową platformą jest Tik Tok - wcześniej serwis Musical.ly, pozwalający na zamieszczanie muzyki i podkładów pod różne piosenki. Znowu - brzmi niewinnie. Ale aby zdobyć popularność trzeba się odpowiednio poruszać i zachowywać.

Siostry Godlewskie nie bez przyczyny stały się popularne. Mają naśladowców. Ale to z kolei powoduje hejt. I spirala się nakręca.

Gry komputerowe – czasy starego dobrego Arkanoida, Boulder Dasha, Tetrisa czy Heroes of Might and Magic minęły. Gry oznaczają pełne zanurzenie w fabule, ale także grę zespołową innych, którym w grze nie idzie, którzy nas akurat zabili, lub którzy nam przeszkodzili w grze. Counter Strike, Fortnite, League of Legends, Grand Theft Auto.

Wszędzie jest opcja komentowania na żywo.

Wszędzie dominuje przemoc

Skoro jesteśmy przy grach, to przejdźmy do youtuberów. Naszych współczesnych herosów dla młodzieży. Też nie są wybredni jeśli chodzi o słowa. Szczególnie ci ostrzejsi. Ale są tacy, którzy z tego zaczęli wręcz żyć, nie tylko ze słów, ale z pokazywania nienawiści i patologii. Tzw. patostreamerzy. Udaje się stopniowo ograniczać ich możliwości działania, ale czy za chwilę nie pojawią się w innym miejscu na youtube. Ale na youtube są też komentarze. No i czasami nie da rady ich przeczytać. Wczoraj próbowałem. Było ciężko.

Albo nabijanie się z najsłabszych - nagrywanie bezdomnych, jak kupuje im się whisky za 3000 zł i co oni mówią. No i nagrywanie filmu, nabijanie się. A pod spodem komentarz:

,,huj z ciebie gosciu, robisz fejm na ludziach nieporadnych zyciowo, myslisz ze masz 3k to jestes zajebisty, pajac zwykly,zal ogladac wykorzystywanie ludzi do bicia fejmu na yt, kupilbys im jakies ciuchy ,zabral do fryzjera, POMOC ZWYKLA, fredzlu bez ambicii jebal cie pies ,nie pozdrawiam ". Niby empatycznie, ale przy okazji hejt.

Przejrzałem trochę innych komentarzy.

Słownictwo tak bogate, że nawet Bralczyk i Miodek niektórych zwrotów nie uwzględnili. A do tego dialogi pomiędzy Guralem, Sebixem czy Rafonixem czy innymi streamerami. Generalnie jad, seks, wymiana hejtu, a pod spodem nagrań wierna publiczność z mocnymi komentarzami.

W każdym tym miejscu następuje proces sączenia nienawiści. Krok po kroku. W sposób często nawet niewidoczny. Z różnych miejsc.

Dlaczego z tym jest trudno walczyć?

Kilka przyczyn:

- niektórzy z twórców są bajecznie bogaci - dzieci chcą być influencerami czy progamerami, bo im się to kojarzy z sukcesem. I to dla nich dostępnym. Ale to oznacza, że ich akceptują, powielają ich zachowania - dzieci są dla nas ekspertami od internetu. W Rodzince.pl jest odcinek jak Agacie Kuleszy (czyli filmowej Marysi) chłopcy z rodzinki.pl zakładają konto na serwisie randkowym.

- W jaki sposób rodzice mają zastosować kontrolę rodzicielską, skoro dziecko potrafi w sposób błyskawiczny opanować te wszytskie tajniki Androida czy innego systemu operacyjnego, dzieci są od nas oddzielone - nie tylko zanurzeniem w grę, ale także poprzez słuchawki, mikrofon, wlepienie oczu w komórkę, w to, że mają prawo do prywatności. To utrudnia rodzicom i nauczycielom ingeręncję.

Powstaje pytanie, co można zrobić.

Kilka sugestii, w jakim kierunku można pójść.

  1. Mówmy o wartościach - dlaczego mowa nienawiści jest zła oraz, jak należy wyrażać uczucia - z nadzieją, że to także będzie stosowane w ich codziennym życiu. Trzeba szukać przykładów z ich życia, a nie sztucznych, z ,,Gazety Wyborczej" (której nie czytają) czy Twittera (którego nie używają).
  2. Podejmujmy nieustanną próbę zrozumienia, jak wygląda ich sieciowy świat. To może być trudne, ale nie możemy od razu oddawać pola. Bez walki. Że to nie dla nas. Niech nas w ten świat wprowadzają. Niech pokazują, co jak działa. Nie chodzi o kontrolę. Ale zrozumienie.
  3. Uczmy, że korzystanie z tego świata wiąże się z odpowiedzialnością. Co się stanie jak kogoś skrzywdzimy? Czy możemy mieć problemy w szkole? Czy nauczyciel może wszcząć postępowanie? Czy rodzice mogą ponieść odpowiedzialność? Uczmy, że słowo oznacza także odpowiedzialność.
  4. Nauczmy się wraz z dziećmi, jakie są regulaminy korzystania z mediów społecznościowych oraz jak zgłaszać niepożądane treści. To jest możliwe. Ale czy z tego korzystamy.
  5. Uznajmy - na poziomie krajowym -  że bezpieczny internet to internet, z którego korzystamy świadomie i w którym dbamy o kulturę przekazu. To nie tylko ochrona przed znanymi już zagrożeniami, ale tymi które występują na codzień.

SN: osoby transpłciowe nie muszą pozywać swych dzieci w sprawie o ustalenie płci

Data: 2019-02-04
  • W sprawach o ustalenie płci metrykalnej osoby transpłciowe nie muszą pozywać swoich dzieci - orzekł Sąd Najwyższy. Pozwanymi w takiej sprawie są tylko rodzice
  • Prokurator Regionalny uważał inaczej. Powoływał się na prawo dzieci do tego, że ich rodzice pozostaną w rolach odpowiadających ich płci
  • SN uznał, że dzieci osoby transpłciowej nie mają związku z przedmiotem procesu, bo chodzi w nim o prawo do płci ich rodzica, a nie o relacje rodzicielstwa między nimi a rodzicem
  • O oddalenie skargi kasacyjnej prokuratora wnosił RPO. Ustalenie płci nie powoduje bowiem, że matką wskazaną w akcie urodzenia dziecka przestaje być kobieta, a ojcem - mężczyzna

Jeśli osoba transpłciowa chce w Polsce formalnie zmienić płeć, może to zrobić tylko w procesie cywilnym, pozywając swych rodziców. Ustawa, która miała – zgodnie ze standardami międzynarodowymi – wprowadzić mniej skomplikowaną i bolesną dla rodzin procedurę (m.in. by nie pozywać rodziców), została zawetowana jesienią 2015 r. przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Proces cywilny o zmianę płci metrykalnej jest doświadczeniem traumatycznym. Ponieważ muszą być w nim dwie strony, a ma on doprowadzić do zmiany płci w akcie urodzenia – osoba transpłciowa musi pozwać rodziców. Bo to oni są wraz z nią wpisani do aktu urodzenia (procedura polega na powołaniu się na art. 189 Kodeksu postępowania cywilnego, aby móc  żądać „ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, gdy ma w tym interes prawny”, a w efekcie – doprowadzić do zmiany wpisu w akcie urodzenia).

W przypadku R. spór prawny, który rozstrzygał Sąd Najwyższy, dotyczył tego, czy wystarczy pozwanie rodziców. Prokurator dowodził, że jeśli ktoś chce zmienić płeć, musi także pozwać swoje dzieci (takie stanowisko wyraził Sąd Najwyższy w 2013 r.).

Sprawa ta od początku toczyła się z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sprawa R.

Powództwo R. polegało na zmianie płci metrykalnej z męskiej na żeńską. Sąd Okręgowy oddalił je, przychylając się do argumentów, że pozwanie rodziców to za mało. Uznał, że w takich sprawach pozywać trzeba także nierozwiedzionego małżonka i dzieci (tzw. współuczestnictwo konieczne z art. 72 § 2 K.p.c.).

Po apelacji R. Sąd Apelacyjny zmienił wyrok. Uznał, że uczestnictwo dzieci nie jest konieczne (w sprawie R był już orzeczony rozwód). Przedmiotem sporu nie są bowiem prawa i obowiązki członków rodziny powoda, lecz ustalenie płci. Sąd orzekł, że „powód jest płci żeńskiej (ma potwierdzone odpowiednimi badaniami trwałe poczucie przynależności do płci żeńskiej)”. 

Wyrok ustalający płeć rodzica nie wpływa jednak – podkreślił sąd - na zakres praw rodzicielskich. Prawa i obowiązki  rodziców wobec dziecka są takie same bez względu na płeć, a w aktach urodzenia dzieci nie zachodzą żadne zmiany. Tym samym dzieci powoda nie mają interesu prawnego w rozstrzygnięciu

Skargę kasacyjną do SN wniósł Prokurator Regionalny. Wskazał, że akceptacja poglądu sądu prowadzi do wniosku, że dziecko jest każdorazowo bezwarunkowo gotowe zaakceptować ustalenie płci rodzica. Płeć ma zaś fundamentalne znaczenie z punktu widzenia ustalenia ojcostwa i macierzyństwa zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym - tymczasem brak jest w Polsce ustawodawstwa dotyczącego postępowania w tych sprawach. Według prokuratora dziecko ma prawo oczekiwać pozostawania w rolach ojca oraz matki przez osoby o płci zgodnej z jej ustawowym rozumieniem.

Stanowisko RPO

Rzecznik wniósł do SN o oddalenie skargi kasacyjnej prokuratora. - Poczucie przynależności do innej płci, niż przypisana przy urodzeniu, nie jest decyzją osoby transpłciowej; potrzeby funkcjonowania zgodnie z odczuwaną płcią także nie można wybrać, a umożliwienie jej zaspokojenia jest obowiązkiem państwa – wskazał Adam Bodnar w stanowisku dla SN.

Osoba transpłciowa nie zmienia swojej roli społecznej w momencie uprawomocnienia się wyroku ustalającego jej płeć. W momencie orzekania funkcjonuje już zgodnie z odczuwaną przez siebie płcią, najczęściej od wielu lat. Brak akceptacji ze strony innych osób, w tym członków rodziny, nie doprowadzi do tego, że osoba transpłciowa przestanie funkcjonować zgodnie z odczuwaną przez siebie płcią czy przerwie leczenie.

Gdyby przyjąć, że także dzieci są stroną w takich postępowaniach, skomplikowałoby to ich sytuację. Dane o imionach rodziców gromadzone są w rejestrze PESEL, są w dowodzie osobistym czy świadectwie pracy. Osoba, której rodzic ustalił swoją płeć, byłaby zatem zmuszona do zmian w wielu dokumentach, gdyby miały one uwzględniać ustalenie płci przez transpłciowego rodzica. Konsekwencją odrzucenia pomysłu, że ustalenie płci nie zmienia aktów urodzenia dzieci, jest uznanie, że dziecko nie ma „interesu prawnego” w postępowaniu o ustalenie płci rodzica.

Sądowe ustalenie płci nie wpływa przecież na zakres praw rodzicielskich. Ustalenie płci nie powoduje zatem, że matką wskazaną w akcie urodzenia przestaje być kobieta, a ojcem – mężczyzna. Płeć rodzica, o której mowa w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, ma znaczenie wyłącznie w momencie ustalania treści aktu urodzenia jego dziecka.

W ocenie Rzecznika brak jest podstaw do stwierdzenia, że dzieci zmuszane są do zaakceptowania transpłciowości rodzica z tego powodu, że nie biorą udziału w postępowaniu jako strona. O ile sąd uzna, że małoletnie dzieci nie akceptują transpłciowości rodzica i w ich najlepszym interesie nie jest ustalenie płci zgodnie z jego pozwem, może on oddalić powództwo.

Zdaniem RPO istotnym problemem w Polsce jest to, że nie mamy ustawy wprowadzającej szybką, przejrzystą i przystępną procedurę uzgodnienia płci. Procedura ta powinna umożliwiać zmianę imienia, nazwiska i oznaczenia płci w sposób szybki, przejrzysty i przystępny, w oparciu o prawo do samostanowienia z poszanowaniem życia rodzinnego, w tym rezygnacji ze zmuszania osób transpłciowych pozostających w małżeństwie do rozwodu w celu ustalenia swojej płci

Nie dając takiej możliwości, polskie państwo narusza swoje obowiązki wynikającego z art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Dostępny obecnie tryb postępowania procesowego z powództwa przeciwko własnym rodzicom stanowi naruszenie prawa do poszanowania życia rodzinnego i prywatnego osoby transpłciowej i prowadzi do niepotrzebnej konfrontacji z członkami własnej rodziny.

Rzecznik przypomniał, że to polski Sąd Najwyższy jako jeden z pierwszych w Europie w wyroku z 25 lutego 1978 r. wykazał, że brak jest podstaw do zmuszania osób transpłciowych do poddania się zabiegom operacyjnym zewnętrznych narządów płciowych w celu ustalenia płci metrykalnej. ETPCz rozstrzygnął to dopiero w 2017 r. - Niniejsze postępowanie jest szansą na zwiększenie wyznaczonego orzecznictwem z lat ’70 i ‘90 standardu ochrony praw człowieka osób transpłciowych. Nałożenie na osoby transpłciowe obowiązku pozywania swoich dzieci w celu uzgodnienia płci byłoby jej zaprzepaszczeniem i rażącym naruszeniem godności i prawa do poszanowania życia rodzinnego także ich dzieci – brzmi konkluzja stanowiska RPO dla SN.

SN: poprzestać na wytoczeniu powództwa przeciw rodzicom

Sąd Najwyższy 10 stycznia 2019 r. na posiedzeniu niejawnym oddalił skargę kasacyjną prokuratora (sygn. akt II CSK 371/18).

Troje sędziów SN uznało, że pozywanie rodziców nie wynika z tego, że są oni prawnie zainteresowani sposobem realizacji prawa do płci przez ich dziecko, lecz służy wyłącznie temu, aby formalnie dochować zasady dwustronności procesu. Występowanie rodziców jako  pozwanych w takiej sprawie nie oznacza zatem, że bez ich udziału nie można by rozstrzygnąć sprawy, lecz jedynie to, że dzięki temu sprawa ta może być rozstrzygnięta w procesie jako takim – wskazał SN.

Przy takim założeniu jest oczywiste, że rozważanie, czy - oprócz rodziców osoby dochodzącej ustalenia zmiany płci - bierną legitymację procesową w sprawie mają (także) dzieci tej osoby, jest bezprzedmiotowe. Przyjęcie, że dzieci mają taką legitymację, oznaczałoby jedynie podmiotowe rozszerzenie rozwiązania dotyczącego rodziców jako pozwanych, do czego nie ma żadnej potrzeby. Dla dopełnienia wymagań zasady dwustronności procesu wystarczy poprzestanie na wytoczeniu powództwa przeciwko rodzicom, a w wypadku ich śmierci - przeciwko kuratorowi.

SN podkreślił, że wybór  rodziców, a nie dzieci osoby dochodzącej ustalenia zmiany płci, jest uzasadniony tym, że wyrok uwzględniający powództwo stanowi podstawę ujawnienia zmiany płci jedynie w akcie urodzenia powoda, w którym wpisani są jego rodzice - a nie dzieci.

Według SN dzieci osoby dochodzącej ustalenia zmiany jej płci nie mają związku z przedmiotem procesu. Przedmiotem tym jest prawo do płci ich rodzica, a nie stosunki rodzicielstwa zachodzące między nimi a ich rodzicem.

XI.501.6.2016

RPO do prezydenta Warszawy w sprawie mamy Filipa i kosztów dowozu przedszkolaków z niepełnosprawnością na zajęcia

Data: 2019-02-04
  • Mama Filipa dowozi go do przedszkola dla dzieci z niepełnosprawnościami
  • Warszawa zwraca jej tylko za koszt podróży z dzieckiem – a nie po dziecko, czy do domu po odwiezieniu synka. Powołuje się na zarządzenie z 2008 r.
  • RPO przypomina swoje stanowisko, że takie postępowanie dyskryminuje rodzinę Filipa i narusza jego prawo do edukacji. Przypomina, że podobną sprawę wygrał przed sądem w Krakowie

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu na problem, na który skarżą się w Warszawie rodzice i opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami. Chodzi o na sposób finansowania ich dowozu do przedszkoli, szkół lub specjalistycznych ośrodków. Problem wynika z niejednoznacznych przepisów.

W ostatnim czasie Rzecznik Praw Obywatelskich zajmował się sprawą mieszkanki Żoliborza, która zgłosiła problem z refundacją kosztów indywidualnego dowozu synka do przedszkola. Warszawa płaci jej tylko za przejazd z dzieckiem. Powołuje się na zarządzenie nr 1920/2008 Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy z 4 sierpnia 2008 r.

Rzecznik w podobnej sprawie przedstawił argumenty w sądzie w Krakowie – i wygrał (wspierał matkę, która złożyła pozew przeciw gminie Kraków o zwrot kosztów dowozu dziecka do szkoły). Wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 14 lutego 2018 r. (sygn. akt II Ca 2202/17) może być zdaniem Rzecznika niezwykle istotny dla stosowania prawa oświatowego i rozstrzygania dylematu, czy koszty dojazdu do nierzadko oddalonej placówki specjalistycznej, ma ponosić sama rodzina dziecka z niepełnosprawnością, czy też ma ją w tym wspierać cała wspólnota.

Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami mają prawo wyboru, jak dowozić dzieci na zajęcia – mogą korzystać z transportu zorganizowanego lub dowozić dziecko samodzielnie. Nie można stawiać ich w sytuacji, w której wybór osobistego dowozu w rzeczywistości łączy się z ponoszeniem dodatkowych kosztów. Intencją ustawodawcy było bowiem ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami realnego dostępu do edukacji.

W 2017 r. Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie sygnalizacyjne (sygn. akt SK 28/16) w sprawie ustalania zwrotu kosztów dowozu uczniów i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania sprawy przez ustawodawcę. Trybunał podzielił stanowisko Rzecznika i wskazał, iż zamiar ustawodawcy, aby zapewnić możliwość elastycznego dostosowywania przyznawanych świadczeń w zależności od indywidualnych potrzeb danych podmiotów, nie został zrealizowany w sposób należyty.

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. Proponuje się utrzymanie umownej formy zwrotu kosztów i utrzymanie zasady pełnej refundacji rzeczywistych kosztów. Legislacyjną nowością byłoby wprowadzenie do systemu prawa kryteriów, którymi powinny kierować się strony, określając koszty przejazdu poprzez upoważnienie ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania do wydania odpowiedniego rozporządzenia. Powinien być zapewniony zwrot kosztów „przejazdu wykonywanego w optymalny dla dziecka, ucznia i opiekuna sposób oraz uwzględniając w szczególności rodzaj niepełnosprawności, odległość miejsca zamieszkania od szkoły, miejsce pracy opiekuna i środek transportu”. W ocenie Rzecznika wprowadzenie jednolitych reguł refundacji za cztery przejazdy w akcie prawa powszechnie obowiązującego pozwoli uniknąć procesów, które są wytaczane przez rodziców.

Prawo do nauki jest jednym z fundamentalnych praw człowieka, którego realizacja umożliwia rozwój osobisty oraz pozwala na osiągnięcie samodzielności i niezależności, a także pełny udział we wszystkich sferach życia. Konstytucja w art. 70 przyznaje każdemu prawo do nauki oraz zobowiązuje władze publiczne do zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia.

VII.7030.12.2018

Prawa uczniów pełnoletnich. RPO pyta kuratoria, czy uczniowie zgłaszają problemy, o których mówią Rzecznikowi

Data: 2019-02-04
  • Pełnoletni uczeń nie musi przynosić do szkoły usprawiedliwień od rodziców. Nie musi im pokazywać swoich stopni. Jeśli statut szkoły stanowi inaczej, należy na to zwrócić uwagę w kuratorium – wskazuje RPO
  • Na ignorowanie przez szkoły faktu uzyskania pełnoletności uczniowie liceów i techników skarżą się RPO Adamowi Bodnarowi prawie na każdym spotkaniu
  • Rzecznik zapytał więc kuratoria w całej Polsce, ile takich spraw od uczniów i rodziców dostają. Z pierwszych odpowiedzi wynika, że do władz oświatowych problem raczej nie dotarł

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wie o problemie dzięki przyjętej przez siebie metodzie spotkań z młodymi ludźmi - prosi ich, by o swoich problemach dotyczących praw konstytucyjnych pisali anonimowo na krateczkach. Karteczki ze spotkań w całej Polsce wyglądają podobnie. Pytania o prawa osób, które przekroczyły granicę dorosłości, powtarzają się w nich regularnie: Dlaczego pełnoletni uczeń sam nie może usprawiedliwić swojej nieobecności w szkole? Dlaczego zgodę na wyjście ze szkoły, zwolnienie z lekcji czy udział w wycieczce ma wydawać rodzic? Dlaczego rodzic ma być informowany o zachowaniu w szkole osoby dorosłej? Dlaczego nauczyciel zabiera dorosłemu uczniowi telefon?

Rzecznik odpowiada uczniom: w szkole obowiązuje wszystkich statut (tak stanowi prawo oświatowe). Ale statut nie może ograniczać praw, które daje człowiekowi Kodeks cywilny. A ten stwierdza, że pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności (art. 11).

W piśmie do kuratorów RPO przedstawia szerszą argumentację. Rzecznik stoi na stanowisku, że z chwilą uzyskania pełnoletności uczeń może samodzielnie wpływać na swoją sytuację prawną, kształtowaną dotychczas w wyniku działania jego przedstawicieli ustawowych. Co do zasady więc pełnoletnia osoba powinna mieć prawo odmowy zgody na udzielanie informacji rodzicom o wynikach w nauce, usprawiedliwiania nieobecności, czy też dysponowania własnością.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że decyzje o umieszczeniu zakazów w statucie szkoły podyktowane są względami bezpieczeństwa oraz istnieniem po stronie rodziców obowiązku alimentacyjnego względem dzieci (również pełnoletnich), które nie są jeszcze w stanie utrzymywać się samodzielnie. Zgadza się jednakże z oceną skarżących, że niektóre z tych zakazów nadmiernie ingerują w wolność pełnoletnich uczniów.

Rzecznik informuje skarżących, że jeżeli przepisy statutu budzą wątpliwości co do zgodności z prawem, można zwrócić się w tej sprawie do odpowiedniego kuratora oświaty – stwierdza w imieniu RPO dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Mirosław Wróblewski.

Czy tak się dzieje? Czy uczniowie uważający, że ich prawa mogą być naruszone, wiedzą, jak  problem zgłosić? Żeby to sprawdzić, RPO poprosił kuratorów szczebla wojewódzkiego o informację, ile takich skarg od uczniów dostają i co z nimi robią.

Pismo RPO wysłano 18 stycznia. Odpowiedziało już kuratorium świętokrzyskie (jedna skarga),  lubuskie (brak skarg), wielkopolskie (brak skarg, ale problem sygnalizują kuratorzy), podlaskie (brak skarg).

VII.501.69.2018

Przemoc domowa. RPO przedstawił premierowi propozycje zmian w prawie, by lepiej chronić ofiary, a sprawców edukować

Data: 2019-01-30
  • Trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy. Sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą
  • Definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej akty, także ekonomiczną
  • Państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy 

Takie m.in. rekomendacje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przedstawił premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do poprawek.

FAKTY: Przemoc domowa dotyka najsłabszych

Wszelkie przejawy przemocy w rodzinie stanowią naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka. Dlatego stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa dla zapobiegania i zwalczania przemocy domowej powinno być jednym z najważniejszych wyzwań władzy.

Przemoc w rodzinie najczęściej dotyka osoby najsłabsze i te, którym najtrudniej się obronić: kobiety, dzieci lub osoby starsze. Wyjątkowo często jest doświadczeniem osób z niepełnosprawnościami. W 2017 r. policja odnotowała 165 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało blisko 93 tys. osób (73% ofiar to kobiety, ponad 14% - dzieci, a 12% - mężczyźni).

- Przemoc stosowana w rodzinie jest formą przemocy wobec kobiet, która wynika z utrwalonego na przestrzeni stuleci nierównego podziału władzy między kobietami a mężczyznami – pisze Rzecznik do premiera Mateusza Morawieckiego. Przemoc domowa jest doświadczeniem co trzeciej kobiety na świecie. 

Mimo wysiłków instytucji państwowych i organizacji pozarządowych problem pozostaje aktualny także w Polsce. Statystyki potwierdzają, że zjawisko to stanowi formę przemocy i dyskryminacji ze względu na płeć – przemoc na tle płciowym stosowana jest bowiem wobec kobiet w przeważającej mierze przez mężczyzn.

Z tego względu Rzecznik z uznaniem przyjął fakt, że w exposé z 12 grudnia 2017 r. premier Mateusz Morawiecki podkreślił konieczność prowadzenia polityki stanowczego sprzeciwu wobec jakichkolwiek przejawów takiej przemocy i pilną potrzebę wprowadzenia głębokich zmian systemu wpierającego osoby krzywdzone przez sprawców.

RPO miał nadzieję, że praca MRPiPS nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zakończy się przedstawieniem projektu, który będzie w pełni uwzględniać międzynarodowe standardy ochrony praw człowieka oraz będzie oferować ofiarom realną poprawę ich sytuacji. Tymczasem propozycja zmian przedstawiona pod koniec 2018 r. nie odpowiadała tym oczekiwaniom. W związku z tym niezbędne jest wskazanie zobowiązań i obszarów problemowych, które powinny być wzięte pod uwagę w dalszych pracach właściwych organów.

Skoro prace nad nowelizacją mają być kontynuowane, RPO przedstawił swe postulaty zmian. Celem Rzecznika jest poprawa ochrony osób doświadczającym przemocy w rodzinie.

STANDARDY: zobowiązania przyjęte przez Polskę i Polski dotyczące

Za szczególnie istotne Rzecznik uznaje międzynarodowe zobowiązania wynikające z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i dorobku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. ETPCz orzekał m.in.,że:

  • przemoc ze strony partnera, której doświadczają kobiety, stanowi przejaw dyskryminacji ze względu na płeć. Pobłażliwość i bierność wobec przemocy wobec kobiet ze strony władz  narusza zakaz dyskryminacji;
  • niedopuszczalne i sprzeczne z Konwencją jest traktowanie przejawów przemocy domowej jako prywatnego konfliktu pomiędzy małżonkami, który nie wymaga interwencji państwa;
  • wydanie nakazu opuszczenia wspólnego mieszkania przez sprawcę powinno zapewniać natychmiastową ochronę ofiarom; wydanie go po pewnym czasie od pierwszych sygnałów o przemocy narusza Konwencję;
  • wiedząc o podejrzeniu stosowania przemocy, państwo ma działać aktywnie nawet wtedy, gdy pokrzywdzeni pod presją sprawcy wycofują  oskarżenia;
  • polityka państwa wobec przemocy domowej ma stanowić spójny i efektywny system.

Z perspektywy osób doznających przemocy szczególnie cenne jest podążanie za standardami Konwencji Rady Europy  o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej - czyli tzw. Konwencji Stambulskiej. Wskazuje ona, że przemoc wobec kobiet, w tym przybierająca formę przemocy domowej, ma charakter strukturalny, głęboko zakorzeniony w dysproporcji sił między płciami na przestrzeni wieków. Skuteczny system przeciwdziałania przemocy musi zaś podejmować tę problematykę kompleksowy. Według Konwencji przemoc domowa w większym stopniu dotyka kobiety, którym należy poświęcić szczególną uwagę. Zarazem Konwencja zachęca, aby stosować ją do wszystkich osób  doświadczających przemocy.

Specyfika zjawiska przemocy w rodzinie/przemocy domowej

Prawidłowa definicja przemocy w rodzinie powinna obejmować wszystkie rodzaje zachowań, których doświadczają ofiary. Zasadne jest odwołanie się do  Konwencji Stambulskiej, według której przemocą domową są wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej, które mogą występować w rodzinie lub gospodarstwie domowym, bez względu na to, czy występują one między byłymi lub obecnymi małżonkami lub partnerami, oraz niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą miejsce zamieszkania.

Konwencja Stambulska uzupełnia istotną lukę w polskiej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie – mówi bowiem także o przemocy ekonomicznej. Pozbawia też wsparcia osoby doświadczające przemocy ze strony byłego partnera lub męża, z którym ofiara nie mieszka (przemoc taka nie może być dziś nawet ujęta w statystykach).

CZEGO W USTAWIE NIE NALEŻY ZMIENIAĆ: Uwagi RPO do projektu opracowywanego przez MRPiPS

Pomoc dla ofiar – nie może być na wniosek ofiar, ale z inicjatywy państwa

Władza ma zapewniać osobom dotkniętym przemocą ochronę zarówno w przypadku aktów jednorazowych, jak i tych o określonej częstotliwości. Jednorazowy akt przemocy jest zbyt często traktowany jako społecznie dopuszczalny konflikt rodzinny, a nie przestępstwo. Niezwłoczna reakcja państwa musi następować już na jej pierwsze sygnały, z inicjatywy organów państwa, a prowadzenie działań nie powinno wymagać formalnej zgody osoby doświadczającej przemocy (jak proponowano w nowelizacji z grudnia 2018 r.). 

Inaczej sytuacja ofiar jeszcze bardziej się pogorszy - w większości przypadków będą poddawane naciskom lub wręcz działaniom odwetowym ze strony sprawcy. A jeśli wycofają zgodę na dalsze prowadzenie procedury „Niebieskiej Karty”, będą pozbawione niezbędnego wsparcia.

Władze muszą odpowiadać za tworzenie warunków do przeciwdziałania przemocy

Opracowanie i realizacja gminnych, powiatowych i wojewódzkich programów przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie należy do zadań własnych tych samorządów (tak stanowi ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie). RPO z zaskoczeniem przyjął propozycję uchylenia obowiązku przygotowywania takich programów (co przewidywał grudniowy projekt).

Wprowadzenie fakultatywności opracowania tych programów budzi obawy RPO, że doprowadzi to do marginalizacji problemu lub – jak pokazuje przykład Zakopanego – pozbawi ofiar przemocy niezbędnego wsparcia.

Gorzka lekcja z Zakopanego

Mimo interwencji organów państwa, w gminie Zakopane wciąż nie podjęto uchwały w sprawie programu pomocy osobom krzywdzonym przez najbliższych, choć  od 2010 r. jest to prawny obowiązek. RPO ma nadzieję, że problem ten zostanie rozwiązany w dalszych pracach legislacyjnych, a państwo wyegzekwuje obowiązki ustawowe wobec Zakopanego.

Utrzymanie standardów sprawozdań i wyciągania wniosków z niepowodzeń

Prokurator Generalny raz na dwa lata musi opracować wytyczne wobec zasad postępowania  prokuratury w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Pomysł, by robić to rzadziej - raz na 4 lata - budzi poważne wątpliwości RPO. Ostatnie wytyczne Prokurator Generalny wydał 22 lutego 2016 r. - obowiązek ten nie został zatem zrealizowany w 2018 r.

Negatywnie RPO ocenia też postulat, aby sprawozdanie z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie Rada Ministrów przedkładała Sejmowi nie każdego roku, lecz co 3 lata. Tylko bowiem systematyczna analiza danych zapewnia możliwość szybkiego reagowania na stwierdzane uchybienia, co jest kluczowe dla zapewnienia niezbędnej efektywności systemu reagowania na zjawisko przemocy domowej i wsparcia osób pokrzywdzonych.

JAKIE ROZWIĄZANIA WARTO WPROWADZIĆ:  środki ochrony i wspieranie osób dotkniętych przemocą

Szybsza izolacja sprawcy od ofiary

Dziś w toku postępowania karnego sąd może orzec wobec sprawcy przemocy domowej opuszczenie lokalu.  Izolacja sprawcy przemocy jest możliwa także niezależnie od postępowania karnego. Art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewiduje, że na wniosek osoby dotkniętej przemocą, sąd cywilny może zobowiązać sprawcę-członka rodziny wspólnie zajmującego mieszkanie do jego opuszczenia.

JEDNAK PROCEDURY TE TRWAJĄ ZBYT DŁUGO. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia musimy mieć możliwość niezwłocznej izolacji ofiary i sprawcy przemocy - niezależnie od toczącego się postępowania karneg (gdy brak jest podstaw do zatrzymania czy wszczęcia postępowania karnego, a niezbędne jest zapewnienie fizycznego odseparowania osoby stosującej przemoc od bliskich).

Dlatego zdaniem RPO prawo nakazania natychmiastowego opuszczenia mieszkania powinni mieć policjanci, już w chwili interwencji domowej (Rzecznik zwracał już na to uwagę rządowi w grudniu 2015 r). Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy w sytuacji, kiedy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłoby również sygnałem całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Sprawniejsze postępowania sądowe o zobowiązanie sprawcy przemocy do opuszczenia wspólnego mieszkania

Przewidziana w art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie instytucja cywilnego nakazu opuszczenia lokalu umożliwia sądom zobowiązanie osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania. Decyzja sądu zapada po rozprawie, która powinna odbyć się w terminie miesiąca od wpływu wniosku. Sprawy badane w Biurze RPO świadczą jednak,  że w praktyce dotrzymanie tego terminu jest trudne do osiągnięcia, zwłaszcza, gdy strony  wnoszą np. o przesłuchanie świadków. Z analiz RPO wynika, że średni czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku to 153 dni.

SĄDY MUSZĄ PRACOWAĆ SPRAWNIEJ. Dlatego RPO postulował przekazanie tych spraw wyłącznie wydziałom rodzinnym sądów oraz przyznanie tym sprawom kategorii „pilne” - co nastąpiło od początku 2018 r. Jest to jednak zmiana daleko niewystarczająca.

Lepsza pomoc mieszkaniowa dla osób doświadczających przemocy 

Większość ofiar– w zasadzie wyłącznie kobiety – ma realne trudności w uzyskaniu pomocy w znalezieniu innego mieszkania, którego nie dzieliłyby ze sprawcą. Nie ma żadnych preferencji w korzystaniu z gminnej pomocy mieszkaniowej, w tym pierwszeństwa w uzyskaniu mieszkania dla ofiar przemocy domowej. Rodzi to wiele problemów, które RPO bezskutecznie sygnalizował Ministrowi Infrastruktury w 2016 r. Rozważenia wymaga zatem doprecyzowanie przepisów, tak aby ofiary przemocy miały pierwszeństwo w uzyskaniu innego mieszkania.

Więcej specjalistycznych ośrodków wsparcia i miejsc bezpiecznego schronienia dla ofiar

Poważnym problemem jest niewystarczająca liczba powiatowych specjalistycznych ośrodków wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Takie ośrodki są miejscem pierwszej pomocy – ofiara i jej dzieci mogą tu znaleźć schronienie przez trzy miesiące (z możliwością przedłużenia - bez skierowania i bez względu na dochód). Dają natychmiastową pomoc psychologiczną i prawną, organizują dostęp do pomocy medycznej. Diagnozują też problem przemocy w rodzinie oraz opracowują indywidualny plan pomocy ofierze; prowadzą też grupy wsparcia.

Raport NIK z 26 kwietnia 2016 r. wskazał jednak na niedostatki tego systemu. Już sama liczba specjalistycznych ośrodków wsparcia w latach 2015-2017 nie zwiększyła się (jest ich 35); nadal niewystarczająca jest też liczba miejsc w tych placówkach (591). Jedynie osiem tych ośrodków mieściło się w budynkach dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową.

Coraz mniej jest gminnych i powiatowych ośrodków wsparcia (w 2015 r. było ich 24, w 2017 – 20). W województwach: podlaskim, świętokrzyskim, lubelskim, małopolskim, lubuskim i kujawsko-pomorskim takich placówek w ogóle nie utworzono. Oznacza to brak realizacji przez właściwe organy obligatoryjnych zadań. Podobna jest sytuacja domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, których liczba od kilku lat jest niezmienna; są  województwa nieświadczące tej formy pomocy.

Lepsze planowanie indywidualnej pomocy dla ofiar

Pilnych zmian wymaga działalność zespołów interdyscyplinarnych, których członkowie m.in. przygotowują i wdrażają plan pomocy w indywidualnych przypadkach wystąpienia przemocy w rodzinie.

RPO ma wątpliwości wobec braku wyraźnego uregulowania wynagradzania osób z tych  zespołów. Zdaniem RPO warto również rozważyć wprowadzenie okresowego monitorowania przez grupy robocze sytuacji osób dotkniętych przemocą po zamknięciu procedury „Niebieskiej Karty”.

Wykorzystanie mechanizmów ochrony ofiar w ramach procedury karnej; skorzystanie z unijnej dyrektywy „ofiarowej”

Sposobem wzmocnienia ochrony osób pokrzywdzonych przemocą domową, czy ze względu na płeć byłoby też pełne wprowadzenie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Dyrektywa nakazuje, aby przy ocenie potrzeb pokrzywdzonych brać pod uwagę takie cechy jak: wiek, płeć oraz tożsamość płciowa, pochodzenie etniczne, rasa, religia, orientacja seksualna, stan zdrowia, niepełnosprawność, ale także - status pobytowy, problemy z komunikacją, związek ze sprawcą lub zależność od niego, czy doświadczenie przestępstw w przeszłości.

Dyrektywa formułuje obowiązek państwa udzielania pomocy ofiarom przestępstw w rozumieniu i byciu rozumianym od momentu pierwszego kontaktu z właściwym organem. Rzecznik zwraca tu uwagę na konieczność wdrożenia całościowych rozwiązań adekwatnych do potrzeb osób z różnymi niepełnosprawnościami, które są szczególnie narażone na przemoc. Prawo do rozumienia i bycia rozumianym powinno obejmować praktyczne sposoby dostosowania komunikacji do szczególnych potrzeb takich grup, jak osoby niewidome, z niepełnosprawnością intelektualną, czy niepełnoletnie.

  • Zaniepokojenie RPO budzi brak przepisu, który gwarantowałby ofiarom prawo do bycia przesłuchiwanym – w miarę możliwości – przez te same osoby. Jest też wątpliwość, czy w polskim porządku prawnym jest w pełni realizowane prawo ofiar przemocy seksualnej, na tle płci czy przemocy w bliskich związkach do przesłuchiwania przez osoby tej samej płci co ofiara.
  • Szczególnej uwagi wymaga też zapewnienie ofiarom wolności od zbędnych pytań dotyczących ich życia prywatnego, w tym zwłaszcza podczas rozprawy sądowej. Obecnie przepisy nie zawierają ograniczeń w tym zakresie.
  • Z kolei jawność rozprawy w takiej sprawie powinna być wyłączona nie tylko na żądanie osoby, która złożyła wniosek o ściganie, ale także osoby pokrzywdzonej przestępstwem.  Publiczne rozpoznawanie spraw o te przestępstwa drastycznie ingeruje w najintymniejszą sferę życia pokrzywdzonych i jest poważną traumą. Zdaniem Rzecznika w takich przypadkach ograniczone powinno być prawo prokuratora do sprzeciwu wobec wyłączenia jawności.

Poprawa zasad przesłuchania pokrzywdzonego przestępstwem przeciw wolności seksualnej 

Osobom pokrzywdzonym przestępstwami seksualnymi nie możemy przysparzać dodatkowych cierpień z powodu przedłużającego się i źle zorganizowanego postępowania.

Osoby te powinny być przesłuchane w sądzie raz i to możliwie szybko, bo oczekiwanie w takich sytuacjach jest dodatkową udręką. Przepisy wskazują dziś, że przesłuchanie należy przeprowadzić ze szczególnym poszanowaniem praw pokrzywdzonych, ale nie określono jego terminu. W efekcie bardzo często od przestępstwa do chwili przesłuchania upływają nawet trzy miesiące. W związku z postulatami RPO w tej kwestii, Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad uzupełnieniem prawa - aby dochodziło do tego nie później niż w 14 dni od wpłynięcia wniosku.

Lepsza pomoc i edukacja sprawców przemocy

Nie da się skutecznie przeciwdziałać przemocy bez edukowania i pracy z samymi sprawcami. Pokazują to dane statystyczne:

  • 67% sprawców biorących udział  w programie korekcyjno-edukacyjnym deklarowało zaprzestanie  stosowania przemocy w czasie jego trwania.
  • 34% osób, które wcześniej w nich uczestniczyły, zupełnie zaprzestało jej stosowania.

Jednak przepisy nie pozwalają objąć takimi działaniami wielu sprawców.Sprawca ukarany bezwzględną karą więzienia nie może zostać zobowiązany do  udziału w takim programie. Zatem osoba taka wyjdzie na wolność nie tylko nie wiedząc, jak powstrzymywać się od przemocy, ale także nie musząc się tego nauczyć.

Jest tak dlatego, że przepisy ograniczają stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych tylko do tych sprawców, wobec których zastosowano środki  probacyjne (np. kara więzienia w zawieszeniu), przy czym orzekanie przez sąd tego obowiązku jest fakultatywne.

Zdaniem RPO należałoby przyjąć jako zasadę kierowanie wszystkich sprawców przemocy w rodzinie do uczestnictwa w programach korekcyjno-edukacyjnych. W przypadku stosowania środków probacyjnych taki obowiązek powinien być obligatoryjny

***

Mam nadzieję, że Pan Premier zechce przychylnie rozważyć przedstawione postulaty i poczynione zostaną starania ich odpowiedniego uwzględnienia w toku procesu legislacyjnego – brzmi konkluzja pisma Adama Bodnara. Uwagi te RPO kieruje na postawie wniosków i skarg, jakie otrzymuje od ludzi.

RPO poprosił premiera o pilne powiadomienie o stanie prac nad nowelizacją ustawy o przemocy w rodzinie oraz harmonogramu prac, w tym konsultacji publicznych.

XI.518.1.2019

Emerytura dla rodzica czwórki dzieci: ojcowie traktowani nierówno - przestrzega RPO przed debatą w Sejmie

Data: 2019-01-29
  • Przed pierwszym czytaniem projektu ustawy o świadczeniu dla rodziców czwórki dzieci RPO zwraca uwagę, że narusza ona prawa ojców
  • Uzależnia bowiem prawo ojca czwórki dzieci do świadczenia do tego, czy matka jego dzieci zmarła lub je porzuciła
  • Bez takiej rodzinnej tragedii ojciec, który poświęci się wychowaniu czwórki dzieci, wsparcia od państwa nie dostanie
  • Przepis taki może być uznany za niezgodny z konstytucyjną zasadą równości kobiet i mężczyzn - przestrzega Rzecznik

Pierwsze czytanie projektu o rodzicielskim świadczeniu uzupełniającym (druk nr 3157) ma się odbyć na 77. posiedzeniu Sejmu RP 30 stycznia 2019 r.

Celem ustawy jest zapewnienie niezbędnych środków utrzymania osobom, które zrezygnowały z zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej albo ich nie podjęły ze względu na wychowywanie dzieci. Art. 3 projekt mówi o matkach, ale o ojcach – tylko w przypadku śmierci matki dzieci, porzucenia ich przez matkę lub długotrwałego zaprzestania wychowywania dzieci przez matkę.

Projektodawca zakłada zatem, że ojcu przysługiwałoby prawo do świadczenia z tytułu wychowania co najmniej czworga dzieci wyłącznie w sytuacji, gdy nie może skorzystać z niego matka. Prawo ojca do świadczenia zostało zatem potraktowane jako zastępcze i posiłkowe. - Takie ukształtowanie prawa ojca do świadczenia może nasuwać wątpliwości co zgodności z art. 33 Konstytucji  - zauważa RPO Adam Bodnar w piśmie do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego.

Założenie, że świadczenie w pierwszej kolejności należy się matce wynika - jak się wydaje - z przyjęcia tradycyjnego modelu rodziny, w którym to kobieta zajmuje się przede wszystkim wychowywaniem dzieci. Dlatego przyznanie prawa do świadczenia ojcu uzależnione zostało od spełnienia jednej z przesłanek, ściśle związanych z osobą matki i uniemożliwiających jej osobiste zajmowanie się wychowaniem dzieci (śmierć, porzucenie). Tylko w takich wyjątkowych sytuacjach zdaniem projektodawcy obowiązek wychowywania dzieci spoczywa na ojcu.

Regulacja taka wkraczałaby w sferę wolnych od ingerencji prawa wyborów rodziców, nie wiążąc tego z konfliktem interesów rodziców, dla rozstrzygania których właściwy jest sąd rodzinny (art. 48 Konstytucji).

Przesądzając o pierwszeństwie kobiety w realizacji prawa do świadczenia w porównaniu z mężczyzną będącym ojcem dzieci - mimo że oboje spełniają warunki dla uzyskania tego świadczenia z tytułu wychowania co najmniej czwórki dzieci - przepis projektowanej ustawy wprowadza nierówność w prawach i obowiązkach rodziców dziecka.

Art. 33 Konstytucji stanowi:

"1. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

2. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagrodzenia za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń".

III.7067.1.2019

 

RPO o ogromnej liczbie prac domowych: potrzebna interwencja resortu edukacji

Data: 2019-01-28
  • Nasze dzieci są przemęczone i zniechęcone do zajęć szkolnych. Nie są w stanie wypocząć, nie rozwijają swoich pasji
  • My sami musimy poświęcać wolny czas na pomoc dzieciom w nadrabianiu zaległości lub pracę nad materiałem, który nie został wytłumaczony na lekcjach
  • To skutki przeciążenia dzieci pracami domowymi, które rodzice opisują w skargach do Rzecznika
  • Konsekwencje mogą być groźne dla rodzin i dla całego systemu oświaty w Polsce

Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do MEN o wytyczne dotyczące prac domowych. Brak nadzoru w tym zakresie może prowadzić bowiem rodziców do działań, które mogą przynieść negatywne skutki dla całego systemu oświaty (przykładem są krążące w sieci – i cytowane w piśmie RPO – oświadczenia woli zdesperowanych rodziców, którzy nie wyrażają w nich zgody "na dysponowanie przez szkołę pozalekcyjnym czasem ich dziecka”).

- Składanie przez rodziców oświadczeń o tej treści może prowadzić do konfliktów, podważania wiary w dobrą wolę nauczyciela i braku zaufania uczniów do władz szkolnych – pisze Adam Bodnar. - Brak konkretnych wytycznych dotyczących zadawania prac domowych stawia nauczycieli w trudnym położeniu, gdyż muszą zrealizować podstawę programową oraz sprostać oczekiwaniom uczniów i ich rodziców, żądających wysokich wyników w nauce i dobrego przygotowania do przyszłych egzaminów.

Rzecznik nie uważa, aby zadawanie prac domowych było sprzeczne z prawem. Jednak zdaniem RPO obecna sytuacja wymaga interwencji i pomocy państwa dla rodzin. Problem przemęczenia uczniów może mieć związek ze zbyt obszerną podstawą programową oraz nauką w systemie dwuzmianowym i kończeniem zajęć o późnej godzinie.

Ogromne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich budzi nastawienie polskich uczniów do szkół. Z raportu z badania TIMSS z 2015 r. wynika, że mimo sukcesów w  nauce, uczniowie w Polsce raczej nie lubią szkoły i nie wierzą we własne możliwości. W  rankingu pozytywnego nastawienia wobec szkoły polscy uczniowie znaleźli się dopiero na 46. miejscu – tylko o trzy miejsca wyższym od japońskich, ostatnich na liście. W  Europie są na samym końcu, wraz z Francuzami i Czechami[1]

Na problem zwracał już uwagę rzecznika praw dziecka Marek Michalak. Jego zdanie w kwestii potrzeby przyjrzenia się efektom zadawania prac domowych w świetle najnowszych badań pedagogicznych podziela dziś Rzecznik Praw Obywatelskich.

VII.501.68.2018




[1] Materiał prasowy z badania TIMSS 2015 r., http://www.ibe.edu.pl/pl/projekty-miedzynarodowe/timss-2019

 

Udział kuratorów sądowych w spotkaniach rodzica z dzieckiem. RPO chce zmiany przepisów

Data: 2019-01-28
  • Rodzice mają rozbieżne oczekiwania wobec kuratora sądowego, który uczestniczy w spotkaniach z dzieckiem - gdy sąd tak ograniczył kontakty 
  • Cześć podkreśla zbyt aktywną postawę kuratorów. Inni wskazują na ich bierność
  • Tymczasem według prawa kuratorzy są tylko biernymi uczestnikami spotkań. Nie mogą np. ich przerywać, gdy widzą niepokojące zachowania mogące zagrażać dziecku
  • Z drugiej strony muszą zakończyć spotkanie, gdy minie wyznaczony na nie czas – nawet wtedy, gdy może to być sprzeczne z dobrem dziecka

Wszystkie te problemy wynikają z faktu, że dziś przepisy tylko szczątkowo określają uprawnienia i obowiązki kuratorów obecnych - na mocy orzeczenia sądu - przy kontaktach rodzica z dzieckiem. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o ich uzupełnienie i doprecyzowanie. Braki przepisów wyjątkowo drastycznie ukazała tragedia z listopada 2018 r. w warszawskiej sali zabaw, gdzie ojciec najprawdopodobniej otruł siebie i 4,5-letniego chłopca.

Wystąpienie RPO jest też pokłosiem zorganizowanego przez Rzecznika w czerwcu 2018 r. Kongresu Praw Rodzicielskich, gdzie kwestia ta była omawiana z udziałem m.in. samych kuratorów. Zwracano uwagę na brak regulacji prawnych dotyczących postępowania wykonawczego w tych sprawach.

Co mówi prawo?

Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym jeżeli wymaga tego dobro dziecka, sąd opiekuńczy ogranicza utrzymywanie kontaktów rodziców z dzieckiem. Sąd może np. nakazać spotykanie się rodzica z dzieckiem wyłącznie w obecności kuratora sądowego w wyznaczonym  miejscu i czasie. 

Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 12 czerwca 2003 r. w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych stanowi tylko, że: 

  • kurator ma stawić się w określonym przez sąd miejscu i terminie spotkania rodzica z dzieckiem,
  • ma być obecny przez cały czas trwania kontaktu,
  • ma dbać, aby kontakt  ten nie trwał dłużej niż postanowił sąd,
  • z każdej obecności przy kontaktach kurator niezwłocznie składa sądowi pisemną notatkę.

- Tak ogólnikową regulację zagadnienia nalezy uznać za dalece niewystarczającą – ocenia Rzecznik. 

Braki w przepisach uwypukla duża liczba wpływających do Biura RPO skarg dotyczących pracy kuratorów sądowych. Wiele z nich odnosi się do przebiegu spotkania rodzica z dzieckiem. Z jednej strony skarżący wskazują nadmiernie - w ich ocenie - aktywną postawę kuratora. W innych skargach podnoszona jest z kolei   bierność kuratorów - w których niektórzy rodzice chcieliby  upatrywać swoistego „rozjemcy” i „strażnika” dbającego o prawidłowy przebieg kontaktów z dzieckiem. W ocenie Rzecznika oczekiwania rodziców, że rola kuratora jest tu szczególna, wydają się zrozumiałe. Kurator sądowy jest bowiem funkcjonariuszem publicznym.

Co należałoby uregulować?

Według obowiązujących przepisów nie wiadomo, jak rozwiązywać najbardziej prozaiczne dylematy:

  • czy np. kurator może skorzystać z toalety (stwarzając stan „nieobecności” w kontakcie),
  • czy musi iść z dzieckiem do toalety,
  • czy może jeść w trakcie spotkania,
  • czy jeżeli rodzi chce iść z dzieckiem na basen, to czy kurator ma wejść z nimi do szatni,
  • kto ma płacić za posiłki kuratora, bilety np. na basen czy koszty dojazdu.  

Często spotkania rodzica z dzieckiem ustalane są w soboty, niedziele czy święta i trwają do dziewięciu godzin. A kuratorzy nie mają wystarczająco dużo czasu, aby zapoznać się z aktami sprawy. Nie do końca wiedzą, z jakim konfliktem mają do czynienia i co uzasadniało ograniczenie przez sąd kontaktów rodzica z dzieckiem.

W ocenie kuratorów ciężar decyzji, które podejmują, może być bardzo duży. Kurator musi bowiem zadbać nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale i o bezpieczeństwo stron.

Problem dostrzegły środowiska prawnicze, Rzecznik Praw Dziecka, NIK

Problem był już wcześniej sygnalizowany przez praktyków. Porozumienie samorządów zawodowych i stowarzyszeń prawniczych w stanowisku z 20 kwietnia 2016 r. wskazało, że kurator jest sprowadzony do roli biernego obserwatora, całkowicie pozbawionego możliwości realnego wpływu na przebieg kontaktu, czy jego przerwania w sytuacji zagrożenia dobra dziecka. Postulowano rozszerzenie uprawnień i obowiązków kuratorów i zmian w określaniu ich kosztów.

Także poprzedni rzecznik praw dziecka Marek Michalak w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości z 18 lutego 2016 r. zwracał uwagę na brak ustawowego uregulowania kontaktów dziecka z rodzicem w obecności kuratora. Podkreślał, że przepisy nie określają np., jak ma się on zachować wobec kategorycznej odmowy dziecka na kontakt z rodzicem.

Ministerstwo odpowiedziało mu , że kwestia statusu kuratora zostanie wzięta pod uwagę. Resort nie wyraził jednak aprobaty na możliwość przerwania kontaktu rodzica z dzieckiem jako zbyt głęboko wkraczającą w sferę praw i wolności obywateli. Według MS wystarczające dla rozwiązaniu sygnalizowanych problemów będą odpowiednie szkolenia.

Również Najwyższa Izby Kontroli w raporcie z 28 czerwca 2018 r. podkreśliła, że kuratorzy są sprowadzeni do roli statycznego obserwatora. Oni sami wskazują, że sytuacje, w których podejmują rolę moderatorów kontaktu, rozmowy, zabawy, doradców rodzica względem zachowania wobec dziecka mogą być postrzegane jako wyjście poza zakres uprawnień i obowiązków. Są też często postawieni przed sytuacją, gdy kontakt rodzica z dzieckiem przebiega tak pomyślnie, że przerywanie go z powodu upływu wyznaczonego przez sąd czasu wydaje się sprzeczne z dobrem dziecka. Kurator, co wynika z raportu, nie jest uprawniony do interwencji, gdy zauważy niepokojące go zachowania, które np. mogą zagrażać dziecku.

Biorąc pod uwagę wszystkie argumenty, Rzecznik widzi pilną i oczywistą potrzebę działań legislacyjnych aby doprecyzować i uzupełnić obecne regulacje.  Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się w tej sprawie do ministra Zbigniewa Ziobry

IV.7021.28.2019

RPO za wprowadzeniem prawa do zaskarżenia decyzji prokuratury o ekshumacji

Data: 2019-01-25
  • Najbliżsi osoby zmarłej muszą  mieć prawo zaskarżenia decyzji prokuratury o jej ekshumacji, gdy uznają, że narusza to kult zmarłych – uważa Rzecznik
  • Powołuje się na wyrok Trybunału w Strasburgu, który ze skarg rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej uznał, że brak takiej możliwości narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka
  • W ocenie RPO jest to też niezgodne z konstytucyjnymi zasadami prawa do sądu, ochrony prawnej życia prywatnego i rodzinnego oraz prawa do środka odwoławczego

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie działań w celu wprowadzenia do Kodeksu postępowania karnego przepisów, które umożliwiłyby ochronę prawa do życia prywatnego i rodzinnego w przypadku zarządzenia ekshumacji.

20 września 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził naruszenie przez Polskę w tej sprawie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego).

Sprawa dotyczyła ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej z 2010 r., w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński. Prokuratura zarządziła w 2016 r. ekshumacje ciał ofiar w ramach toczącego się postępowania karnego w sprawie. Władze dokonywały sekcji zwłok w celu ustalenia przyczyn wypadku, sprawdzając m.in. wersję ewentualnego wybuchu na pokładzie.

Skarżące, wdowy po dwóch ofiarach, sprzeciwiły się ekshumacji zwłok mężów - jednak bezskutecznie. Ich zażalenia pozostawiono bez rozpoznania, powołując się na to, że polskie prawo nie przewiduje możliwości odwołania do sądu.

Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich  podejmował działania w tej sprawie w związku z wnioskiem osób i reprezentującego je pełnomocnika. W korespondencji prowadzonej w październiku i listopadzie 2016 r. z Prokuratorem Generalnym Rzecznik wyrażał zaniepokojenie tym, że decyzja prokuratora nie podlega zewnętrznej kontroli. Rzecznik nie podzielił stanowiska z  odpowiedzi Prokuratora Generalnego, że decyzja prokuratora o zarządzeniu ekshumacji nie podlega zaskarżeniu do sądu.

- Ekshumacja zwłok i szczątków ludzkich dokonywana na zarządzenie prokuratora stanowi władcze wkroczenie w sferę prawnie chronionych dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej. Oznacza to, że osobom bliskim muszą służyć środki prawne w celu ustalenia, czy wkroczenie przez  prokuratora w ową prawnie chronioną sferę nie miało charakteru ekscesywnego – wskazywał Adam Bodnar. Podkreślał, że z art. 47 Konstytucji wynika, że każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego. W tym kontekście osoba, która uważa, że jej prawo do prywatności zostało naruszone, musi mieć możliwość skorzystania z ochrony prawnej. Ustawa nie może zatem zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw (art. 77 ust. 2 Konstytucji),  gdy osoba bliska uważa, że zarządzenie  ekshumacji narusza kult osoby zmarłej. Prokurator Generalny nie podzielił tych argumentów.

Teraz w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości Rzecznik przypomniał, że niektórzy członkowie rodzin ofiar katastrofy złożyli zażalenia na zarządzenia prokuratora o odmowie przyjęcia zażaleń na decyzję o ekshumacji ciał ich bliskich. Rozpatrując zażalenia, Sąd Okręgowy w Warszawie nabrał wątpliwości co do zgodności odpowiedniego przepisu K.p.k. z Konstytucją i Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Dlatego 3 kwietnia 2017 r. Sąd Okręgowy skierował do Trybunału Konstytucyjnego pytanie prawne, czy art. 210 K.p.k. w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości zażalenia na zarządzenie wyjęcia zwłok z grobu, jest zgodny z art. 45 ust. 1, art. 47 i art. 78 Konstytucji oraz z art. 8 i art. 13 Konwencji. 

Rzecznik w 2017 r. przyłączył się do tego postępowania. Przedstawił stanowisko, iż art. 210 K.p.k. jest niezgodny z art. 45 ust. 1, art. 47 i art. 78 Konstytucji oraz z art. 8 i art. 13 Konwencji. Postępowanie przed Trybunałem pozostaje w toku.

Rzecznik przypomniał, że ETPCz stwierdził m. in., iż w pewnych okolicznościach dowody w śledztwie muszą zostać uzyskane poprzez przeprowadzenie ekshumacji. Wtedy powinny być jednak zapewnione uzasadnione interesy rodzin. Władze muszą zrównoważyć wymogi efektywnego śledztwa oraz potrzebę ochrony prawa do prywatności i życia rodzinnego stron postępowania. 

W konkluzji Trybunał stwierdził, że polskie prawo nie przewiduje wystarczającego zabezpieczenia przeciw  ewentualnej arbitralności zarządzenia prokuratora o ekshumacji i mechanizmu zagwarantowania proporcjonalności tego zarządzenia do prawa przewidzianego w art. 8 ust. 1 Konwencji. Wnioskodawczynie były zatem całkowicie pozbawione ochrony przysługujących im praw.

Orzeczenie ETPCz zapadło w sprawie jednostkowej, ale w ocenie Rzecznika ma ono walor ogólniejszy. Trybunał wskazał bowiem, że do naruszenia praw skarżących doszło nie tyle na skutek działań lub zaniechań organów państwa, ile ze względu na przepisy prawa, które uniemożliwiły im ochronę przysługujących im praw.

II.519.941.2016

Sprawy o świadczenia rodzinne i wychowawcze - nadal z dużymi zaległościami

Data: 2019-01-24
  • RPO cały czas dostaje skargi od opiekunów dzieci porzuconych przez jedno z rodziców.
  • Fakt, że taki rodzic pracuje legalnie w innym kraju Unii Europejskiej, blokuje im prawo do 500+ i pomocy społecznej.
  • Unijne przepisy zakładają  bowiem, że rodzina ma prawo do jednego świadczenia, korzystniejszego – powoduje to więc blokowanie prawa do pomocy w Polsce, o ile rodzina nie udowodni, że także w tym drugim, bogatszym kraju świadczenia nie są pobierane.
  • Jest to procedura długotrwała. Do końca 2017 r. zajmowały się tym urzędy marszałkowskie, które miały na to za mało ludzi i pieniędzy. Od 2018 r. zadanie przejął rząd (wojewodowie), pojawiły się dodatkowe fundusze – ale zaległości w przywracaniu prawa do świadczenia nie zmalały.

O problemie RPO dowiedział się m.in. w czasie spotkania regionalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim w styczniu 2018 r.: ojciec porzucił rodzinę, pracuje legalnie w Unii, matka zajmuje się opieką nad dziećmi, więc dla ZUS jest osobą niepracującą. Ojciec uzyskał prawo do świadczeń na dzieci, ale z nich nie korzysta. Matka nie dostaje żadnej pomocy.

RPO zaalarmował w tej sprawie ministrę rodziny, pracy i polityki społecz O problemie RPO dowiedział się m.in. w czasie spotkania regionalnego w Ostrowcu Świętokrzyskim w styczniu 2018 r.: ojciec porzucił rodzinę, pracuje legalnie w Unii, matka zajmuje się opieką nad dziećmi, więc dla ZUS jest osobą niepracującą. Ojciec uzyskał prawo do świadczeń na dzieci, ale z nich nie korzysta. Matka nie dostaje żadnej pomocy. nej Elżbietę Rafalską i dostał odpowiedź, że problem jest znany, a sytuacja ulegnie poprawie dzięki przekazaniu zadania do urzędów wojewódzkich.

- Pragnę uspokoić Pana Rzecznika i wnioskodawców oraz podkreślić, że koordynacja świadczeń rodzinnych i świadczenia wychowawczego znajduje się pod moim szczególnym nadzorem. Ministerstwo na bieżąco monitoruje postępy w realizacji przekazanych przez Marszalków spraw, weryfikując jednocześnie otrzymane dane. Do 5 dnia każdego miesiąca, następującego po miesiącu, którego dotyczy sprawozdanie, Urzędy Wojewódzkie przekazują informacje w zakresie wniosków/spraw, które wpłynęły do Wojewody w danym miesiącu kalendarzowym - – napisała Elżbieta Rafalska.

Okazało się jednak, że reorganizacja nie rozwiązała problemu. Ludzie nadal skarżyli się Rzecznikowi, że ich rodziny są odcięte od pomocy z powodu złej koordynacji systemu świadczeń. W styczniu 2019 r. RPO napisał do resortu rodziny ponownie:

- W dalszym ciągu dostaję skargi na długotrwałość postepowań w sprawach o ustalenie prawa do świadczeń rodzinnych oraz świadczenia wychowawczego, objętych koordynacją systemów zabezpieczenia społecznego.

Problem stopniowo narastał i pogłębił się w 2016 r. Marszałkowie województw już wtedy skarżyli się, że nie mają pieniędzy na to, by w komórkach zajmujących się ustalaniem prawa do świadczeń (i korespondowaniem w tym zakresie z unijnymi agencjami) zatrudnić odpowiednią liczbę urzędników).

Niestety, dodatkowe fundusze i przejęcie zadania przez urzędy wojewódzkie nie doprowadziło dotychczas do usunięcia zaległości.

Najbardziej niepokojąca sytuacja występuje w województwie dolnośląskim, gdzie ze względu na przejęcie do realizacji ponad 15 tysięcy spraw zaległych (w tym ponad 7 tysięcy spraw, w których w ogóle nie wszczęto postepowania) oraz ze względu posiadane zasoby kadrowe, w pierwszej kolejności rozpatrywane są wnioski o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego za okres zasiłkowy 2016/2017 wraz z pozostałymi niezałatwionymi wnioskami danej rodziny oraz wnioski o ustalenie świadczenia pielęgnacyjnego.

Zdaniem Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu precyzyjny termin rozpatrzenia tych spraw nie jest możliwy do wskazania. W pozostałych województwach również występują opóźnienia w wydawaniu decyzji wynikające z bardzo dużej liczby prowadzonych postepowań.

Jakie są zasady dotyczące świadczeń rodzinnych w Unii Europejskiej?

Świadczenia rodzinne i świadczenia wychowawcze mają na celu wsparcie rodzica opiekującego się dzieckiem. W tym kontekście czas odgrywa istotną rolę. Długotrwałość procedowania przy rozpoznawaniu wniosków skutkuje brakiem pomocy finansowej ze strony państwa. Przepisy prawa nie przewidują zaś żadnych wyjątków, które pozwoliłyby na przyznanie tychże świadczeń osobie nieaktywnej zawodowo i opiekującej się dzieckiem, o ile inny członek rodziny podlega systemowi zabezpieczenia społecznego w jednym lub kilku państwach członkowskich. Istnieje wprawdzie możliwość ubiegania się o tymczasowe przyznanie świadczeń w Polsce za okres, w którym instytucja polska nie posiada wszelkich niezbędnych informacji dotyczących uprawnienia do świadczeń w innym państwie, jednakże praktyka taka stosowana jest bardzo rzadko i nie rozwiązuje to problemu. Wydana w tym trybie decyzja ma bowiem wyłącznie charakter czasowy i w przypadku otrzymania świadczeń rodzinnych zagranicą, może zaistnieć konieczność zwrotu przyznanych w Polsce tymczasowo świadczeń wraz z odsetkami.

III.7064.33.2018

Spotkanie w Ministerstwie Cyfryzacji ws. patostreamingu

Data: 2019-01-17

17 stycznia 2019 r. w Ministerstwie Cyfryzacji odbyło się spotkanie poświęcone problematyce patologicznych treści w internecie, w szczególności – patostreamingowi. 

To pokazywanie przemocy i wulgarnych treści, niekiedy będących łamaniem prawa, po to, by oglądający to przez internet widzowie płacili nadawcy. W Polsce w ostatnich latach zjawisko nasila się w sposób nieznany w innych krajach.

W spotkaniu, prowadzonym przez wiceministrów Wandę Buk i Adama Andruszkiewicza, wzięły udział m.in. przedstawicielki Biura Rzecznika Praw Obywatelskich oraz przedstawiciele Biura Rzecznika Praw Dziecka, NASK, Komendy Głównej Policji, Kigeit, PIKE, a także platform internetowych – Google’a i Facebooka. 

Wiceminister Adam Andruszkiewicz wskazał, że - zwłaszcza w świetle tragedii w Gdańsku - walka z patostreamingiem jest teraz szczególnie ważna. W dyskusji podkreślano niepokojące zjawiska związane z internetem:

  • bardzo niską liczbę zgłoszeń przypadków patostreamingu przez użytkowników sieci,
  • wzrastającą falę mowy nienawiści w internecie po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza,
  • korzystanie przez streamerów z płatności alternatywnych po zablokowaniu możliwości zarabiania na streamach przez youtube.

Dyskutanci mówili, że zjawisko patologicznych treści w internecie należy potraktować szeroko, nie ograniczając się wyłącznie do streamów. Nie zawsze treści łamią prawo, ale często są bulwersujące, zwłaszcza jeśli miałyby oglądać je dzieci.

Dyskutowano także o możliwości podjęcia współpracy w zakresie standaryzacji narzędzia do zgłaszania niepożądanych treści oraz propozycje zmian legislacyjnych.

Wszyscy podkreślali, że konieczne są bardzo szerokie działania edukacyjne w zakresie treści znajdujących się na platformach, możliwości reagowania i zgłaszania treści niepożądanych w sieci, ale też skutków, jakie te treści niosą. Wyrażono jednogłośną wolę współpracy w tej kwestii.

Przedstawicielki Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wskazały na działająca przy RPO koalicję podmiotów: youtuberów, instytucji państwowych, dziennikarzy, organizacji pozarządowych, SWPS, przedstawicieli policji i prokuratury. Zaprosiły wszystkie chętne podmioty do współpracy w ramach kolejnych działań przeciwko patotreściom w internecie.

MS wciąż analizuje badanie spraw o przemoc w rodzinie przez sędziów rodzinnych

Data: 2019-01-14
  • Ministerstwo Sprawiedliwości widzi potrzebę, aby to sędziowie z wydziałów rodzinnych badali sprawy cywilne o nakazanie sprawcy przemocy w rodzinie opuszczenia wspólnego mieszkania
  • Niemal od dwóch lat w resorcie trwają  analizy w tej kwestii – wynika z odpowiedzi dla Rzecznika
  • Ministerstwo poinformowało też, że prowadzi prace analityczne w sprawie szybkiego izolowania sprawcy przemocy od jego ofiary

RPO od dawna postuluje wprowadzenie możliwość wydawania przez policję nakazu tymczasowego opuszczenia lokalu przez sprawcę przemocy – jeszcze przed wszczęciem postępowania karnego

Ofiary przemocy domowej skarżą się na długotrwałość cywilnych spraw sądowych, w których wnoszą o nakazanie sprawcy opuszczenia wspólnego mieszkania. Według art. 11a  ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (wprowadzonego w 2010 r.), postanowienie w takiej sprawie zapada po rozprawie, która powinna odbyć się w miesiąc od złożenia wniosku. Dotrzymanie tego terminu często jest niemożliwe. Część spraw nie kończy się rozstrzygnięciem po  jednej rozprawie, zwłaszcza gdy strony postępowania składają wnioski dowodowe. W jednej z badanych przez RPO spraw rozprawa odbyła się dopiero po 9 miesiącach od wpływu wniosku. 

Dlatego w wystąpieniu z 6 lutego 2017 r. do MS Rzecznik wskazał, że do przyspieszenia postępowań mogłoby się przyczynić powierzenie ich wydziałom rodzinnym sądów powszechnych (mogą one też trafiać do wydziałów cywilnych). To jednak sędziowie rodzinni wydają się lepiej przygotowani do orzekania, bo dysponują wiedzą o ewentualnych problemach dotyczących konkretnej rodziny. W ocenie RPO pożądane byłoby też przyznanie tej kategorii spraw statusu pilnych w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości Regulamin urzędowania sądów.  

Odpowiadając RPO w czerwcu 2017 r., resort podał, że już wcześniej dostrzeżono celowość przekazania tych spraw wydziałom rodzinnym -  prowadzone są odpowiednie analizy. Zaaprobowano zaś rozszerzenie katalogu spraw pilnych o te postępowania (co weszło w życie 1 stycznia 2018 r.).

19 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał ministra, czy zakończono analizy dotyczące powierzenia tych spraw wydziałom rodzinnym. Pytał też  o inne działania resortu w celu zapewnienia efektywnej pomocy w ochronie przed sprawcą przemocy na podstawie przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

- Odnosząc się do proponowanego powierzenia rozpoznania spraw toczących się na podstawie art. 11 a ustawy wydziałom rodzinnym i nieletnich należy wskazać, iż pozostaje w tym zakresie aktualne stanowisko przedstawione w piśmie z dnia 12 czerwca 2017 r. - napisał w odpowiedzi RPO z 3 stycznia 2019 r. wiceminister Łukasz Piebiak. - Dostrzeżono zasadność wprowadzenia takiego rozwiązania, jednak nadal prowadzone są analizy - dodał.

Oceniając możliwość powierzenia tej kategorii spraw wydziałom rodzinnym należy mieć na uwadze nie tylko liczbę tych spraw, ale także ogólny wpływ spraw w wydziałach rodzinnych i nieletnich oraz w wydziałach cywilnych.

Resort podał, że wobec braku pełnych danych za 2018 r. trudno obecnie ocenić, czy przyznanie tym sprawom kategorii pilnych znacząco przyczyniła się do skrócenia czasu ich trwania. Porównanie danych za  I półrocze 2017 r. i I półrocze 2018 r. wskazuje, że przy podobnym wpływie, w 2017r. odroczono 906 spraw (w tym 144 wyroków), natomiast w 2018 r. odroczono 779 spraw (w tym 128 wyroki). Wskazuje to na pozytywną tendencję. Zarazem czas trwania tych spraw w latach od 2015 do 2018 (pierwsze półrocze) wynosił średnio pomiędzy 131 a 157 dni.

Dodatkowo wiceminister Łukasz Piebiak poinformował, że w ministerstwie  trwają prace analityczne, których celem jest wprowadzenie do porządku prawnego „kompleksowych rozwiązań dotyczących szybkiego izolowania sprawcy przemocy od jego ofiary”. - Oprócz wdrożenia uniwersalnych i efektywnych instrumentów ochrony prawnej ofiar przemocy, projektowane rozwiązania zmierzają nadto do zapewnienia terapii dla sprawców oraz zwiększenia świadomości społecznej na temat przyczyn i skutków przemocy - napisał.

IV.7214.110.2018

O prawach naszych sąsiadów, naszych pracowników i naszych klientów. Spotkania regionalne RPO w Lublinie

Data: 2019-01-10
  • Na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem  w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej przyszło 40 osób – młodzi i starzy, w tym przedstawiciele lubelskiego środowiska prawniczego.
  • Interesowały ich sprawy sądów, lokatorów, zatrudnienia cudzoziemców, mowy nienawiści, pomagania uchodźcom, zasady, na jakich RPO może pomóc albo przystąpić do postępowań sadowych.

Kto i jak może pomóc uchodźcom (na miejscu)?

RPO: Rzecznik zajmuje się prawami osób, które znalazły się pod opieką Rzeczypospolitej i sytuacją na granicy. Za granicą aktywne są organizacje: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Polska Akcja Humanitarna, a także Caritas Polska.

W sprawie osób LGBT, które sprzeciwiają się odesłaniu do krajów pochodzenia, możemy interweniować, o ile ta osoba jest w Polsce i o ile można udowodnić zagrożenie związane z orientacją.

Studenci z zagranicy. Odmowa wizy

RPO: Decyzje odmowne przyznania wizy nie podlegają w Polsce zaskarżeniu. Taka regulacja jest sprzeczna z prawem europejskim i RPO w tej sprawie interweniował. MSWiA nie jest najwyraźniej gotowe do zmian

Jakie są szanse przeciwdziałania mowie nienawiści (po wypowiedzi wojewody lubelskiego o osobach LGBT)

Przepisy chroniące przed mową nienawiści nie chronią w Polsce osób z niepełnosprawnościami, atakowanych z powodu płci czy orientacji seksualnej. Postulaty, żeby to poprawić, zostały zgłoszone. Robił to także RPO. Nie widać jednak większej szansy na szybką zmianę.

A jest to zmiana kluczowa. Bo nie mając prokuratora po swojej stronie nie daje się praktycznie identyfikować osób posługujących się mowa nienawiści w internecie.

Odpowiedzialność urzędników za decyzje

Wydawanie decyzji dla agencji pracy tymczasowej na zatrudnianie cudzoziemców przez Urząd Wojewódzki zaczyna trwać tak długo że agencjom pracy tymczasowej, które ich zatrudniają, grozi bankructwo.

Nie wszyscy cudzoziemcy mogą wrócić do kraju pochodzenia. Nie mogą pracować, utrzymywać ich musi agencja pracy tymczasowej.

Tymczasem w regionie brakuje rąk do pracy. Skargi na takie działanie urzędników powodują to, że urzędnicy jeszcze gorzej załatwiają sprawy zezwoleń.

RPO:  Rzecznik interesuje się tą problematyką. Jeśli dostaniemy dokumenty od Państwa, będziemy mogli podjąć interwencję w lubelskim urzędzie wojewódzkim. Ponieważ zabierający głos rozważają sprawę o przewlekłość postępowania administracyjnego, RPO sprawdzi, czy się do takiej sprawy nie przyłączyć.

Komentarz do relacji o kontaktach obywateli z urzędami miał obecny na spotkaniu prawnik, który skorzystał przed sądem z pomocy RPO w sprawie o ulgę meldunkową. Przedstawiał szczegóły tej sprawy – i skali problemu ulgi meldunkowej, to znaczy niezrozumiałego, ukrytego w gąszczu paragrafów przepisu, który egzekwuje z zapałem fiskus. Okazuje się, że mimo korzystnych dla podatników wyroków sądowych skarbówka nie zmieniła jeszcze nastawienia do spraw obywateli.

PESEL dla wszystkich

PESEL jest ważną daną osobową, konieczną w wielu umowach. A można je łatwo wyciągać z ksiąg wieczystych. Jak Pan przymusi Ministra Sprawiedliwości, by chronił dane?

RPO: To jest do sprawdzenia.

Dlaczego są różne rodzaje bonifikat przy wykupie własności

Dlaczego grunty warszawskie można wykupić z większą bonifikatą niż państwowe?

RPO: Bo są różne typy własności – państwowa i komunalna. RPO nie ma dobrego argumentu, by skarżyć się na to, że „ci w Warszawie mają lepiej”. Prawo stanowi jasno, że jeśli działki mają różny status prawny, to nie mogą być tak samo traktowane, choćby leżały blisko siebie.

Ta kwestia nadaje się do debaty politycznej, a Rzecznik politykiem nie jest.

Co z biegłymi sądowymi?

RPO: Mamy całkowicie archaiczny system biegłych sądowych. Nie powiem Państwu nawet, ile wystąpień w tej sprawie skierowałem.

Uczestnik spotkania powiedział, że reforma postępowania cywilnego (UD 309) podejmuje zagadnienie biegłych.

Przydziały lokatorskie po reprywatyzacji

Po sprywatyzowaniu kamienicy na rynku w Lublinie okazało się, że lokatorzy z przydziałem lokatorskim dowiedziały się w urzędzie miasta, że muszą wystąpić o nowy przydział. Pod presją nowego właściciela wycofały te wnioski i oddały mieszkania komunalne w tym domu.

Aktywiści społeczni nie są dla władz samorządowych partnerami w rozwiązywaniu takich spraw. Co zatem powinniśmy robić w sytuacji, gdy naszym mieszkańcom tak radykalnie pogarszają się warunki mieszkaniowe?

RPO obiecuje przeanalizowanie sprawy. (a zgłaszający dziękuje Rzecznikowi za pomoc w sprawie lokatorskiej zgłoszonej w czasie spotkania regionalnego w Lublinie w 2016 r.)

Kwestia wynagrodzeń wypłacanych na podstawie stosunków służbowych

Zdaniem zgłaszającego przepisy są wadliwe i w przypadku niewypłacenia wynagrodzenia nie ma narzędzi do skutecznego ich egzekwowania.

Prawa wyborcze

Prokuratura nie podejmuje zgłoszeń organizacji pozarządowych o naruszeniu prawa wyborczego. Polegały one m.in. na tym, że jeden komitet (nie wystawiający kandydata) agitował na rzecz kandydata innego komitetu.

Widać też, że słabo działają rejestry wpłat na komitety wyborcze (bo nie obejmują wpłat na partie polityczne). To będzie ważne w wyborach parlamentarnych.

RPO: Prosimy podesłać nam dokumenty i zawiadomienia do prokuratury.

Sposób działania sądów. Prawa ojców

Uczestnik spotkania opowiada o swojej sprawie dotyczącej opieki nad dziećmi i alimentów dla ojca, który z dziećmi został, w której, zdaniem relacjonującego, udział wzięła bardzo niekompetentna biegła, sam ojciec był zastraszany, niesłusznie aresztowany, a wszystko to się działo dlatego, że sędziowie i prokuratorzy są ze sobą powiązani.

RPO: Tak skomplikowanej sprawy tu nie załatwimy. Musimy się umówić na oddzielne spotkanie, w czasie którego przejrzelibyśmy dokumenty.

Zachowania komorników. Prawa ojców

Ściga mnie komornik za dawno zapłacone alimenty. Urzędnicy tworzą mi fikcyjny dług.

Sądy nie reagują na nadużycia komorników. Co Pan z tym zrobi?!?

RPO: Rozumiem, że dostanę od Pana dokumenty?

Prawa rodzin, konflikty i spory o dziecko, uprowadzenia rodzicielskie, przysposobienia zagraniczne

Stan prawny nie pozwala na rozwiązywanie trudnych sytuacji rodzinnych, tracą na tym dzieci. Co w tej sprawie zrobić może Rzecznik?

RPO: To jest na tyle poważny problem, że w połowie zeszłego roku zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich, by zebrać ekspertów, pedagogów i rodziców. Próbowaliśmy postawić diagnozę i szukać rozwiązań.

W dobrym kierunku idzie sposób załatwiania spraw w postępowaniach transgranicznych.

Dziś najważniejszym problemem do rozwiązania jest przewlekłość postępowań w sądach rodzinnych. To są sprawy, w których na to nie wolno sobie pozwalać.

Trzeba też tak zmieniać prawo rodzinne, by nie eskalowało konfliktu w rodzinie, bo wtedy dzieci stają się przedmiotem sporu – tak jak wysokość wzajemnych rozliczeń. Niestety nie udało się nam przekonać resortu sprawiedliwości do pomysłu adwokata dla dziecka.

Największym teraz problemem jest to, że specjaliści Biura są już przeciążeni, a teraz musieli podjąć także sprawy skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. Przygotowywanie kasacji (także w sprawach alimentów) jest niezwykle pracochłonne, a parlament w żaden sposób nie chce uwzględnić naszych wniosków o choć lekkie podniesienie budżetu.

A ja mam taki problem: udzieliłem zgodę na przysposobienie dziecka za granicą. I teraz od kilkunastu lat trwa proces w sprawie alimentów na nie, bo urząd stanu cywilnego nie wydaje decyzji stwierdzającej, że nie mam już takich zobowiązań. I nie ma tego jak zaskarżyć…

RPO: O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Ale od wyjaśniania także takich spraw jesteśmy.

Rozliczenia podatkowe małżonków w przypadku konieczności ubezwłasnowolnienia

Jeśli jedno z małżonków ulegnie takiemu wypadkowi, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować i drugi małżonek musi go ubezwłasnowolnić, to ustaje tym samy wspólnota majątkowa. I w takim wypadku nie da się wspólnie rozliczyć podatków. Wiedział Pan o tym?

RPO: Nie, ale teraz wiem. Dziękuję za to zgłoszenie.

 

Z punktu widzenia mieszkańców Biłgoraja. Spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-01-09

50 osób przyszło do Biłgorajskiego Centrum Kultury. Zebranych witał pochodzący z Biłgoraja członek Rady Społecznej RPO Henryk Wujec. Ludzie przyszli z ciekawości i by porozmawiać o sprawiedliwości, ale dyskusja szybko zaczęła dotyczyć konkretnych spraw. Spotkanie zapowiadał wielki baner przed budynkiem.

- RPO jest od patrzenia władzy na ręce, jest niezależny od polityków i dlatego powoływany na pięć lat. W tym czasie co roku ma przedstawiać parlamentowi sprawozdanie o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – zaczął spotkanie Adam Bodnar. - Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, nie byłem w żadnej i w żadnej być nie zamierzam. Moja praca polega na wchodzeniu w spór z władzą w interesie obywateli – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik, który kłaniałby się władzy, nie nadawałby się do tej pracy. Jego zadaniem jest bowiem ochrona praw obywateli. Dlatego np. może się wypowiadać tylko wtedy, kiedy widzi jasną konstytucyjną podstawę (i nie może za bardzo wypowiadać się w sprawie ochrony dzików przed ostrzałem, co było jednym z pierwszych pytań na spotkaniu).

Sprawy zgłoszone na spotkaniu:

Z punktu widzenia telewidza: niepokojące zatrzymania rejestrowane przez kamery

Każdy jest niewinny do momentu prawomocnego skazania. Organizowanie zatrzymań w świetle fleszy jest złą praktyką. Nie powinno tak być.

RPO: Uzyskiwanie korzyści politycznych z aresztowania narusza prawa jednostki. Ale są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i służby muszą się tak zachować.

Ważne jest, że obywatel ma prawo w takiej sytuacji poskarżyć się do sądu na sposób zatrzymania.

Osobnym problemem są komentarze polityków do zatrzymań, a także pomyłkowe zatrzymania. Takie sprawy muszą być wyjaśniane, a prawo do odszkodowania egzekwowania.

Z punktu widzenia związkowca

  • Dlaczego trzeba płacić za ogromne pakiety telewizyjne, skoro człowiek ogląda tylko kilka programów. Do tego umowy są konstruowane tak, że człowiek nic z nich nie rozumie.
  • Dlaczego oszczędności w bankach są nisko oprocentowane, a banki pobierają od pożyczek wysokie odsetki. Kiedyś odsetki z oszczędności były większe.
  • Dlaczego rozpiętość plac w zakładach jest taka duża?

RPO: 1. Za abonament RTV mamy wszyscy dostęp do kilkunastu stacji telewizji naziemnej. Tu nie mamy wyboru. Jednak pozostałe kanały wynikają z umowy z operatorem telewizji. Nie ma tu naruszenia praw człowieka. Jeśli ktoś uważa, że traci na tym jako konsument (naruszenie praw konsumenta), powinien zwracać się do rzecznika konsumentów.

Poważnym problemem z punktu widzenia RPO jest niejasność umów – bo to powoduje, że człowiek nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji. Dlatego tak wazna jest dla nas współpraca z rzecznikami konsumentów.

2. Odsetki są związane z poziomem inflacji. Teraz mamy bardzo niską inflację, kiedyś była wysoka, stąd zmiany oprocentowania.

3. Różnice w zarobkach są cechą gospodarki rynkowej. Zmieniać je można nakładając wyższe podatki od wyższych dochodów oraz ustalając na odpowiednim poziomie minimalne wynagrodzenie.

Z punktu widzenia matki: przemoc w rodzinie

Przeciwdziałanie przemocy jest trudne, szczególnie, jeśli sprawcą jest osoba wysoko postawiona, ze znajomościami w policji i świecie prawniczym.

RPO: Prawnicy mają dzieci i nie żyją w układach, ale w naturalnych związkach koleżeńskich. W opisanych przez panią przypadkach trzeba sprawę przenosić do innego sądu i również informować o tym RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

Z punktu widzenia działacza rozczarowanego zmianami w kraju z ostatnich 30 lat: RPO jest stronniczy

Dlaczego RPO jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, nie broni kibiców, za to esbeków?

RPO: W sprawie reformy emerytalnej RPO nigdy nie wypowiadał się, bo to jest kompetencja rządu. Za to w sprawami kibiców zajmowałem się od pierwszego dnia kadencji.

Z punktu widzenia osoby, która przegrała sprawę w sądzie: co zrobić, żeby RPO wniósł skargę nadzwyczajną?

Skarga nadzwyczajna jest bardzo poważnym narzędziem, bo jest do zastosowania wtedy, gdy zawiodły już inne narzędzia. Ale nie można wzruszać prawomocnych wyroków, zwłaszcza sprzed lat, lekką ręką – bo to ma konsekwencje dla wielu ludzi, nie tylko dla tych, którzy wnoszą o zmianę wyroku.

Są jednak sytuacje, kiedy RPO już reaguje i wnioski o skargę nadzwyczajną składa. Robi to wtedy, kiedy człowiekowi nie można inaczej pomóc.

Z punktu widzenia porządku i prawa: Prawa dzieci z jednopłciowych małżeństw

Dziecko z rodziny, w które rodzice są jednej płci, nie mają prawa do polskiego PESEL, bo podnosi się argument, że polska konstytucja mówi o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. I system komouterowy nie pozwala zarejestrować dziecka.

RPO: NSA tę kwestię rozstrzygnął. Powiedział, że tu nie liczy się status małżeństwa (art. 18 Konstytucji) ale kwestia praw dziecka (art. 72 Konstytucji).- 

Tak, ale to wyrok niewykonalny. Własnie dlatego, że systemy infornatyczne nie są do takiego rozstrzygnięcia przygotowane i praktycznie nie da się takiej decyzji wydać. 

Z punktu widzenia dziecka rolników: prawo do mojej ziemi

Ziemię należącą do mojej rodziny chcą przejąć krewni przez zasiedzenie. Sprawa jest w sądzie i nie wiem, jak mam udowodnić swoją rację.

RPO: To warto omówić na spotkaniu indywidualnym z prawnikiem Biura. Dlatego jest z Rzecznikiem pani mecenas, z którą można o tym porozmawiać.

Z punktu widzenia obywateli, którzy słyszeli coś o sądach: nie można ich bronić

Czy Pan tego nie widzi, że z sądami jest coś nie tak?

RPO: Widzę. To jest dziedzictwo niedemokratycznej przeszłości. Rok 1989 przyniósł ogromne zmiany społeczne, które sprawiły, że coraz więcej nowych typów spraw trafia do sądu. A sądy nie zmieniły się aż tak bardzo pod względem organizacji pracy, są zarządzane po staremu – sędziowie nie mają odpowiedniej pomocy w pracy, takiej jak choćby w kancelariach adwokackich. Przez to sądy się zatykają (w Sądzie Okręgowym w Warszawie ¼ spraw dotyczy kredytów frankowych – kto o tym słyszał 20 lat temu?). Sędziowie przez lata zamykali się przed społeczeństwem i odgradzali od przedstawicieli innych zawodów sędziowskich.

Niestety, dotychczasowe reformy nie mierzyły się z tymi problemami, zamiast tego od 3 lat politycy próbują podporządkować sobie sędziów.

A do zrobienia jest naprawdę wiele – temu poświęciliśmy wiele paneli ostatniego II Kongresu Praw Obywatelskich.

  • Mówi Pan o konkursowym wybieraniu ludzi na stanowiska w sądach. Ale po co są konkursy– nie lepiej je w ogóle zlikwidować, skoro i tak zatrudniają kogo chcą? RPO: konkursy to najlepsza rzecz, jaka może być w administracji.
  • Albo przenośmy sędziów co kilka lat. Żeby się nie zżywali ze środowiskiem RPO: a wyobrażacie sobie Państwo życie rodziny takiego sędziego.

Z punktu widzenia pracownika szpitali

Byłam na zwolnieniu po wypadku w pracy, kiedy przyznawali „dodatek zembalowy” (podwyżki przyznane jako dodatek  w 2015 r.). Nie dostałam. Nie dostałam też podwyżki. Nie reaguje Inspekcja Pracy.

RPO: Wtedy trzeba się skarżyć do Rzecznika. My od tego jesteśmy.

Z punktu widzenia ucznia: dlaczego nie mieliśmy spotkania z RPO?

RPO: Przed wyjazdami regionalnymi zwracamy się do szkół z pytaniem, czy nie chcą spotkania z RPO. Czasami odpowiadają, że „nie są zainteresowane”.

Z punktu widzenia lekarza: jak uzyskać świadomą zgodę pacjenta z zaburzeniami poznawczymi, a nie ubezwłasnowolnionego

Gdybyśmy mieli respektować prawo, to nie moglibyśmy leczyć, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia.

Czy takie sprawy interesują Rzecznika

RPO: Tak.

Debata jest trudna, bo szalenie zideologizowana. Ale dotyczy fundamentalnych praw.

Tę sprawę też sprawdzimy.

...

A nie zająłby się Pan jednak sprawami dzików?

Brak miejsc w szpitalach dla dzieci chorujących psychicznie. Rzecznik alarmuje Ministra Zdrowia

Data: 2019-01-02
  • Miejsc w szpitalach psychiatrycznych dla dzieci jest za mało, a zamykane są kolejne oddziały
  • Tymczasem zdrowie psychiczne jest podstawowym dobrem człowieka, a zdrowie psychiczne dzieci ma wpływ na całe ich dalsze życie
  • RPO przyłącza się do apelu konsultantki krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży  o zapewnienie ciągłości świadczeń psychiatrycznych dla najmłodszych w stanie zagrożenia życia

Dzieci leżące na dostawkach czy łóżkach polowych, a nawet odsyłane do domów, to już „standard” w psychiatrii dziecięcej. Zamknięcie w województwie mazowieckim 40-osobowego oddziału psychiatrycznego dla dzieci w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Józefowie spowoduje tylko dalsze obciążenie pozostałych, i tak już niewydolnych, oddziałów psychiatrycznych dla dzieci. Sytuację pogarsza perspektywa zamknięcia Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Warszawie.

- W efekcie, na początku roku 2019 dzieci z województwa mazowieckiego i podlaskiego, na którego obszarze nie ma oddziałów psychiatrycznych dla tej grupy pacjentów, zostaną całkowicie pozbawione dostępu do stacjonarnej opieki psychiatrycznej – alarmuje ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Zdrowie psychiczne jest podstawowym dobrem człowieka, a zdrowie psychiczne dzieci ma wpływ na całe ich dalsze życie. Dlatego dbałość o zdrowie najmłodszych pacjentów ma istotne znaczenie nie tylko z punktu widzenia jednostki, ale całego społeczeństwa.

W ostatnich latach stale przybywa dzieci potrzebujących pomocy psychiatrycznej. Złożone procesy cywilizacyjne bardzo często niekorzystnie wpływają na kształtującą się psychikę młodych pacjentów, stąd też coraz więcej dzieci potrzebuje specjalistycznej opieki psychiatrycznej.

Rzecznik prosi ministra o podjęcie pilnych działań zaradczych na rzecz zapewnienia najmłodszym pacjentom dostępu do świadczeń zdrowotnych z zakresu psychiatrii dzieci i młodzieży. Przyłącza się do apelu konsultantki krajowej w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży dr hab. Barbary Remberek, która 17 grudnia 2018 r. wystosowała do ministra dramatyczny apel o podjęcie działań zmierzających do zapewnienia ciągłości udzielania świadczeń psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży w stanie zagrożenia życia oraz o zwiększenie poziomu finansowania szpitalnej i ambulatoryjnej ich psychiatrycznej opieki zdrowotnej.

W obecnym stanie konieczne jest bezzwłoczne wdrożenie działań, które w krótkim czasie wpłyną na poprawę dostępności do świadczeń zdrowotnych z zakresu psychiatrii dla dzieci i młodzieży.

V.7016.84.2018

Dlaczego Kraków ignoruje wyroki sądów dotyczące dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły?

Data: 2019-01-02
  • Kraków z wielkimi oporami wykonuje wyrok w sprawie pani Angeliki i jej dziecka. Nie rozwiązał jednak systemowo sprawy dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wbrew stanowisku sądów proponuje rodzicom o połowę mniejsze wsparcie, niż im się należy
  • Rzecznik zwrócił się do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego o stosowanie się do standardów konstytucyjnych i międzynarodowych dotyczących praw osób z niepełnosprawnościami
  • Apeluje, by miasto nie narzucało rodzicom krzywdzących warunków, korzystając ze swej silniejszej pozycji

Ze względu na niepełnosprawność dziecko pani Angeliki nie może chodzić do najbliższej szkoły, ale do takiej, która jest odpowiednio dostosowana do jego potrzeb. Pani Angelika dowozi dziecko – codziennie jedzie z nią do szkoły, wraca, a potem jedzie po dziecko i wraca z nim. W sumie pokonuje drogę dom-szkoła cztery razy dziennie.

Przepisy mówią, że dowóz dziecka do szkoły ma być bezpłatny. Nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Kraków uznał, że dofinansowanie dwóch kursów dziennie wystarczy.

Pani Angelika poszła z tym do sądu i wygrała (w dwóch instancjach, w 2017 r. i prawomocnie w 2018 r.). Wsparł ją w tym RPO. Sąd potwierdził: rodzicowi dziecka z niepełnosprawnością należy się pełen zwrot kosztów dowozu dziecka, a więc także za drogę ze szkoły po odwiezieniu dziecka i po dziecko po zakończeniu zajęć.

Okazało się, że w Krakowie to za mało.

W 2018 r. Kraków zapłacił pani Angelice, ale tylko za dowóz dziecka w roku szkolnym 2016/2017. Nie chciał podpisać kolejnych umów refundacyjnych. Pani Angelika znów poszła do sądu i dopiero gdy ten 10 maja 2018 r. potwierdził jej prawa, gmina sfinansowała dowóz dziecka w ubiegłym i obecnym roku szkolnym. Ale i tak – mimo dwóch przegranych spraw w sądzie – najpierw zaproponowała pani Angelice refundację jedynie za dwa przejazdy dziennie.

W piśmie do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego RPO Adam Bodnar przypomina, że zwrot kosztów czterech przejazdów dziennie to proste „uwzględnienie przez miasto Kraków standardów wynikających z norm Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012 r., poz. 1169) oraz Konstytucji RP dotyczących wyrównywania szans edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami”.

Tymczasem do Rzecznika wciąż docierają sygnały, że Kraków spełnił te standardy „jedynie w tej indywidualnej sprawie, podczas gdy nie uległa zmianie stosowana przez miasto Kraków ogólnie przyjęta praktyka polegająca na ograniczeniu refundacji kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół i placówek do dwóch przejazdów dziennie”.

- Taki stan rzeczy należy uznać za niedopuszczalny. Choć przytoczone wyroki sądów dotyczą bezpośrednio jedynie pani Angeliki oraz jej dziecka, nie ulega wątpliwości, że zawarte w nich rozstrzygnięcia można odnieść do sytuacji, w jakiej znajdują się inni rodzice uczniów z niepełnosprawnościami. Krakowska praktyka postępowania w sprawie zawierania umów o refundację kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół została uznana przez sądy powszechne za nieprawidłową w świetle obowiązujących przepisów (w szczególności w zakresie celu uregulowania art. 39 ust. 4 ustawy Prawo oświatowe, jakim jest ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami dostępu do edukacji na zasadzie równości z ich rówieśnikami).

Dalsze proponowanie rodzicom zwrotu kosztów jedynie za dwa przejazdy dziennie należy więc ocenić jako lekceważenie wykładni przepisów prawa dokonanej przez niezależne sądy, co w konsekwencji prowadzi do narzucania przez gminę miejską Kraków – jako podmiotu silniejszego w tym stosunku – krzywdzących warunków umów zawieranych z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami.

Tego rodzaju postępowanie nieuchronnie prowadzi do podważania zaufania obywateli do władzy publicznej. Świadczą one również o braku poszanowania prawa przez organy, które same zobowiązane są do jego stosowania – pisze RPO.

Adam Bodnar prosi prezydenta Jacka Majchrowskiego o wyjaśnienie przyczyn kontynuowania praktyki polegającej na proponowaniu rodzicom uczniów z niepełnosprawnościami zwrotu kosztów dowozu ich dzieci do szkół i innych placówek edukacyjnych oraz opieki nad nimi w czasie tego dowozu jedynie za dwa przejazdy dziennie.

XI.7036.40.2016

RPO: rozwiązać problem z 500+, gdy rodzic umiera w toku postępowania o to świadczenie

Data: 2018-12-28
  • Śmierć obojga rodziców w toku postępowania o świadczenie wychowawcze 500+ dla dziecka powoduje umorzenie sprawy
  • W przypadku zaś śmierci jednego z rodziców, prawo do tego świadczenia wygasa i nie przechodzi automatycznie na drugiego rodzica, który musi złożyć nowy wniosek
  • W takich sytuacjach wniosek o świadczenie osoby przejmującej opiekę nad dzieckiem powinien być uznawany za uzupełniający - uważa RPO 

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie trudności w uzyskaniu świadczenia wychowawczego 500+ dzieci, których rodzice umierają w toku postępowania o ustalenie prawa do tego świadczenia.

Rodzice zmarli - dzieci bez wsparcia

Problem ujawniono w telewizyjnym reportażu pt. „Urzędnicy nie zdążyli przyznać 500 plus. Rodzice zmarli”. Chodziło o  sytuację dwóch sióstr, których rodzice zmarli kilka miesięcy po sobie. Wcześniej rodzinie wypłacano świadczenie 500+. Ponowny wniosek o nie na młodszą córkę matka złożyła w 2017 r., ale nie został on rozpoznany do jej śmierci w lutym 2018 r. W marcu 2018 r. wniosek złożył ojciec, ale także ten wniosek nie został rozpoznany wskutek jego śmierci w maju 2018 r. Po śmierci obojga rodziców postępowania w sprawach świadczenia umorzono.

Ustawodawca nie przewidział takiej sytuacji, ale osierocone dzieci nie powinny ponosić negatywnych konsekwencji takiego stanu rzeczy. W opinii Rzecznika konieczne jest wprowadzenie do ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci regulacji umożliwiającej - w sytuacji nierozpatrzenia wniosku do śmierci osoby uprawnionej o ubieganie się o to świadczenie - potraktowanie wniosku osoby przejmującej opiekę nad dzieckiem jako wniosku uzupełniającego. Umożliwiłoby to procedowanie nad wnioskiem pierwotnym mimo śmierci wnioskodawcy.

RPO: najważniejsze - dobro dziecka

W ocenie Rzecznika charakter i cel świadczenia wychowawczego winny mieć nadrzędne znaczenie przy ustalaniu prawa do niego. Służy ono bowiem zaspokojeniu potrzeb dziecka, wobec czego należy na nie patrzeć przez pryzmat dobra dzieci. - Z tego względu trudna do zaakceptowania jest sytuacja, gdy z powodu śmierci osoby ubiegającej się o świadczenie wychowawcze w pewnym okresie, przy spełnianiu warunków ustawowych do uzyskania świadczenia, dziecko może znaleźć się poza tym wsparciem - podkreślił zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Wskazał, że na gruncie przepisów ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci beneficjentem świadczenia jest nie samo dziecko, ale jedno z jego rodziców, opiekun faktyczny lub opiekun prawny. W przypadku śmierci osoby uprawnionej do świadczenia wychowawczego świadczenie to nie przechodzi automatycznie na drugiego rodzica, czy opiekuna dziecka, ale wygasa z mocy prawa. Konieczne jest złożenie kolejnego wniosku.

Taka sama sytuacja dotyczy nierozpoznanego wniosku o ustalenie prawa do świadczenia. Dziś nie ma możliwości, by z uwagi na śmierć jednego z rodziców, drugi rodzic wstępował w rolę wnioskodawcy przy ubieganiu się o świadczenie wychowawcze, a w przypadku śmierci obojga rodziców rolę wnioskodawcy przejmował opiekun prawny dziecka.

Prawa dzieci gwarantuje Konstytucja 

Zgodnie z Konstytucją Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych. Ustawa zasadnicza wprowadza zatem prawo do żądania od organów władzy publicznej opieki i pomocy. Jest to szczególnie niezbędne w przypadku dziecka pozbawionego opieki rodzicielskiej. Także według Konwencji ONZ o Prawach Dziecka dziecko pozbawione swego środowiska rodzinnego ma prawo do specjalnej ochrony i pomocy  państwa.

Dlatego osoba, która faktycznie sprawuje pieczę nad wychowaniem i rozwojem dziecka, ma prawo skutecznego domagania się od państwa pomocy finansowej.

Stanisław Trociuk zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o podjęcie stosownych działań prawodawczych.

III.7064.231.2018

Skuteczna interwencja – prawo do świadczeń rodzinnych i świadczenia pielęgnacyjnego także w okresie oczekiwania przez obywatela Ukrainy na wydanie karty pobytu

Data: 2018-12-07

Do RPO zwrócił się obywatel Ukrainy mieszkający od 2011 r. w Polsce wraz z 4-letnim dzieckiem z niepełnosprawnością. Od 2015 r. pobierał świadczenie pielęgnacyjne ze względu na konieczność opieki nad dzieckiem.

13 maja br. skarżącemu skończyła się ważność karty pobytu czasowego i na wydanie kolejnej ciągle czeka. Wprawdzie w paszporcie posiada pieczątkę o złożeniu wniosku, która daje prawo pobytu w Polsce i prawo do pracy, ale w ocenie organu pomocy społecznej nie jest to wystarczające do wypłaty świadczeń. Z powodu braku aktualnej karty pobytu skarżący nie otrzymuje świadczeń rodzinnych, zasiłku pielęgnacyjnego i świadczenia pielęgnacyjnego.

W odpowiedzi na interwencję RPO Wojewoda Mazowiecki uznał, że skarżący, dysponując stosownym stemplem w paszporcie, spełniał warunki ustawowe do uzyskania świadczeń. Zdaniem Wojewody uprawnienie to potwierdza umieszczona w paszporcie informacja, że wniosek o udzielenie cudzoziemcowi zezwolenia na pobyt rezydenta długoterminowego Unii Europejskiej został złożony do Wojewody Mazowieckiego 19 marca, a jednocześnie wnioskodawca w momencie składania tego wniosku był uprawniony do wykonywania pracy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ posiadał ważne zezwolenie na pobyt czasowy z adnotacją „dostęp do rynku pracy”. Postępowanie wszczęte 12 czerwca o ustalenie prawa skarżącego do świadczenia pielęgnacyjnego należało zatem bez zbędnej zwłoki zakończyć, wznawiając od czerwca br. wypłatę zasiłku pielęgnacyjnego i zasiłku rodzinnego wraz dodatkami. Stosowne uwagi co do sposobu prowadzenia postępowania w tych sprawach Wojewoda skierował do właściwego organu.

III.7064.206.2018

Kolejny korzystny wyrok WSA dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Sąd uznaje argumenty RPO

Data: 2018-12-06
  • Opiekunka osoby z niepełnosprawnością ma prawo do zamiany specjalnego zasiłku opiekuńczego (620 zł) na świadczenie pielęgnacyjne dla opiekuna osoby, której niepełnosprawność powstała po 18. lub 25. roku życia (1477 zł).
  • Warunkiem jest rezygnacja z zasiłku na rzecz świadczenia
  • Tak wynika z wyroku WSA w Poznaniu w sprawie, do której przystąpił RPO
  • Jest to kolejna sprawa dotycząca świadczeń opiekuńczych, w której RPO wspiera rodziny osób z niepełnosprawnościami

Pani Z, która opiekuje się matką, pobiera specjalny zasiłek opiekuńczy. Chciała jednak uzyskać bardziej korzystne świadczenie – świadczenie pielęgnacyjne. Gminny Ośrodek Opieki Społecznej doszedł jednak do wniosku, że nie ma do niego prawa, bo niepełnosprawność matki została stwierdzona, gdy była ona osobą dorosłą (po skończeniu 60 lat). W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że dzielenie osób z niepełnosprawnościami na takie, których niepełnosprawność potwierdzona została w dzieciństwie (wtedy świadczenie opiekunowi przysługuje) i takich, których niepełnosprawność powstała w dorosłości, jest niekonstytucyjne. Jednak dla gminy to było za mało – bo przepisy różnicujące poziom wsparcia dla opiekuna nie zostały zmienione.

Pani Z. odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO co prawda przyznało jej rację, że dzielenie opiekunów na lepszych i gorszych w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność podopiecznego, jest niekonstytucyjne. Ale wskazało na inny powód tego, że pani Z. wyższa pomoc się nie należy: pobierała już zasiłek, więc nie przysługuje jej świadczenie.

Sprawa trafiła do sądu administracyjnego i przystąpił do niej RPO powtarzając swój argument: fakt, że ktoś pobiera specjalny zasiłek opiekuńczy nie wyklucza go z prawa do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego. Musi tylko dokonać wyboru.

WSA w Poznaniu w wyroku z dnia 5 grudnia 2018 r. (sygn. akt IV SA/Po 712/18) podzielił ten pogląd i przyznał rację Pani Z.

Sprawa Pani Z.

Problem z zasiłkami i świadczeniami dla opiekunów polega na tym, że jeszcze kilka lat temu były na podobnej wysokości. W uproszczeniu: zasiłki były dla opiekunów osób dorosłych, a świadczenia – dla opiekunów dzieci. Ale po proteście opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami w 2014 r. rząd podniósł wysokość świadczenia pielęgnacyjnego. W efekcie opiekun dziecka dostawał pomoc prawie trzykrotnie wyższą niż opiekun osoby, której niepełnosprawność stwierdzono w wieku dorosłym.

Uzależnienie wysokości wsparcia dla opiekuna od tego, w jakim momencie życia podopiecznego stwierdzono jego niepełnosprawność, Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości (art. 32 Konstytucji) w wyroku z 21 października 2014 r. (sygn. akt K 38/13).

Od momentu tego orzeczenia TK, choć przepisów ustawy nadal nie zmieniono, sądy administracyjne coraz częściej orzekają na korzyść opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami, które do tej pory nie miały prawa do świadczenia.

Kolejnym problemem do rozstrzygnięcia okazało się jednak to, czy otrzymywanie zasiłku nie pozbawia przypadkiem opiekuna prawa do ubiegania się o świadczenie

Argumenty RPO

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 38/13 pobieranie zasiłku dla opiekunów osób dorosłych nie stoi na przeszkodzie do ubiegania się ponownie o korzystniejsze świadczenie pielęgnacyjne pod warunkiem oświadczenia o rezygnacji z zasiłku. Dochodzi wówczas do zbiegu uprawnień do tych dwóch świadczeń  i w tej sytuacji opiekun ma prawo wyboru świadczenia korzystniejszego. W sytuacji rezygnacji z zasiłku dla opiekuna możliwe jest zatem skuteczne ubieganie się o świadczenie pielęgnacyjne przez opiekuna osoby, której  niepełnosprawność powstała po 18. lub 25. roku życia.

III.7064.8.2016

Patostreaming - co robimy? Deklaracja uczestników Okrągłego Stołu RPO do walki z patotreściami w internecie

Data: 2018-11-28

W Biurze RPO spotkali się po raz drugi uczestnicy Okrągłego Stołu do walki z patotreściami w internecie. Efektem spotkania jest deklaracja:

DEKLARACJA UCZESTNIKÓW OKRĄGŁEGO STOŁU RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH DO WALKI Z PATOTREŚCIAMI W INTERNECIE

Patologiczne treści w internecie, w tym patostreaming, są jednym z tych zjawisk internetowych, wobec których nie możemy pozostać obojętni. Wulgarne, poniżające, pełne przemocy fizycznej i słownej treści, nierzadko nagrywane pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających, z lekceważeniem prawa i zasad współżycia społecznego – niosą demoralizujący przekaz. Tym bardziej, że szczególnie często dociera on do młodych ludzi.

Rzecznik Praw Obywatelskich zorganizował w swoim Biurze spotkanie „okrągłego stołu” poświęcone problematyce patologii w internecie. Udział w nim wzięli: prawnicy, naukowcy, przedstawiciele władz publicznych, organizacji pozarządowych, firm technologicznych oraz youtuberzy i dziennikarze. W trakcie spotkania zgłoszono liczne postulaty podjęcia działań, które mogłyby prowadzić do ograniczenia samego zjawiska patostreamingu oraz jego destrukcyjnych skutków społecznych i wychowawczych. Są to miedzy innymi:

  1. Zebranie informacji na temat działań podejmowanych przez rząd i instytucje publiczne w walce z patologiami w internecie.
  2. Wypracowanie strategii dotyczącej bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w sieci.
  3. Przygotowanie sprofilowanych instrukcji: „Co robić, gdy zetknę się z patotreściami w sieci?”.
  4. Podejmowanie w mediach tematów edukacyjnych dotyczących konieczności reagowania na przemoc i patologię w internecie.
  5. Wypracowanie mechanizmów, które pozwolą zwiększyć skuteczność zgłoszeń przypadków występowania patotreści platformom internetowym.
  6. Dążenie do stworzenia instytucji na wzór komisji etyki reklamy, która mogłaby się zająć monitorowaniem zjawisk związanych z patostreamingiem.
  7. Postulowanie zmian w prawie, które prowadziłyby zarówno do ograniczenia możliwości zarabiania na tym procederze, jak i pokusy sponsorowania go.
  8. Dążenie do zwiększenia aktywności platform internetowych w zakresie ograniczenia dostępności patologicznych treści.
  9. Ograniczanie dostępu dzieci do patotreści przez zmianę algorytmów i wprowadzenie ograniczeń wiekowych. 

Jako organizacje i osoby zajmujące się zjawiskiem patologii w internecie, wyrażamy pełne poparcie dla powyższych postulatów. Deklarujemy wolę działania na rzecz ich realizacji. Pragniemy również współpracować w tym zakresie zarówno między sobą (sygnatariuszami tego porozumienia), jak i z innymi podmiotami. Naszym celem jest takie kształtowanie przestrzeni publicznej, aby szanowana była w niej ludzka godność oraz bezpieczeństwo dzieci i młodzieży.

Warszawa, 28 listopada 2018 roku.

Sygnatariusze deklaracji:

  1. Rzecznik Praw Obywatelskich
  2. Rzecznik Praw Dziecka
  3. Ministerstwo Cyfryzacji
  4. NASK
  5. Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia”  
  6. Helsińska Fundacja Praw Człowieka
  7. SWPS Uniwersytet Humanistycznospołeczny
  8. Fundacja Szkoła z Klasą
  9. Ośrodek Monitorowania Zachowań Ksenofobicznych i Rasistowskich
  10. Fundacja Centrum Cyfrowe
  11. Onet KOBIETA
  12. Orange Polska
  13. Wykop.pl
  14. Google Polska
  15. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę
  16. Lifetube, Kamil Bolek
  17. Ludmiła Anannikova
  18. Grzegorz Zajączkowski
  19. Mediafun, Maciek Budzich
  20. Karol Paciorek
  21. Aula Polska, Artur Kurasiński
  22. Fundacja ePaństwo
  23. Porcelanowe Aniołki, Rafał Szymański
  24. Krzysztof Woźniak
  25. Good for you, Wojtek Kardyś
  26. Maciej Broniarz

 

Rzecznik za zmianami w przepisach o przemocy w rodzinie. Mają odpowiadać standardom międzynarodowym

Data: 2018-11-27
  • Pojęcie przemocy w rodzinie powinno obejmować także przemoc ekonomiczną oraz relacje osób, które nie są w stałym związku lub małżeństwie i nie mieszkają razem, ale dochodzi między nimi do przemocy
  • Obecna konstrukcja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie uniemożliwia identyfikację przemocy w bliskich związkach; nie obejmuje też niemieszkających razem byłych i obecnych partnerów - wskazuje RPO
  • Ponadto zakres ustawy należy poszerzyć o sytuacje, gdy do przemocy dochodzi poza rodziną; inaczej bez środków ochrony pozostają ofiary przemocy z innych obszarów życia, np. na uczelniach, w szkołach, w przestrzeni publicznej

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie konieczności dostosowania polskiego prawa do standardów międzynarodowych w tym zakresie.

W lipcu 2018 r. Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE)  opublikował raport o gromadzeniu danych statystycznych dotyczących przemocy w bliskich związkach. Eksperci Instytutu przedstawili zalecenia dla Polski dotyczące poprawy sytuacji w tym obszarze.

Analiza RPO tego raportu oraz przepisów ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wskazuje na konieczność dostosowania prawa do standardów międzynarodowych w zakresie dostarczania danych określonych w dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw (Dyrektywie ws. Praw Ofiar) oraz w Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. Konwencji Stambulskiej).

EIGE definiuje przemoc w bliskich związkach jako wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występuje między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca mieszka wspólnie z ofiarą. Tak ustalony zakres pojęcia przemocy w bliskich związkach jest zgodny z definicją przemocy w rodzinie określoną w Konwencji Stambulskiej.

Z kolei na gruncie polskiego prawa przemoc w rodzinie jest zdefiniowana w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jako jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste „członka rodziny”, w szczególności narażanie na niebezpieczeństwo utraty życia, zdrowia, naruszanie godności, nietykalności cielesnej, wolności, w tym wolności seksualnej, powodujące szkody w obszarze zdrowia fizycznego lub psychicznego, a także wywołujące cierpienia i krzywdy moralne. Definicja „członka rodziny” obejmuje małżonków, wstępnych, zstępnych, rodzeństwo, powinowatych, adoptowane dzieci, osobę pozostającą we wspólnym pożyciu, a także inną osobę wspólnie zamieszkującą lub gospodarującą.

Jak podkreśla Adam Bodnar, taka konstrukcja ustawy uniemożliwia identyfikację przemocy w bliskich związkach oraz nie obejmuje niezamieszkujących wspólnie byłych i obecnych partnerów.  Powoduje to, że przemoc wobec partnera, który nie mieszka ze sprawcą, nie może być statystycznie rozliczona.

Znalazło to odzwierciedlenie w zaleceniach EIGE dla Polski, w których rekomendowano poszerzenie definicji „członka rodziny” w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz modyfikację koncepcji przemocy, stosownie do zapisów Dyrektywy ws. Praw Ofiar i Konwencji Stambulskiej.

Wskazania EIGE są zbieżne z postulatami legislacyjnymi zgłaszanymi wcześniej przez Rzecznika. W wystąpieniach do MRPiPS podnosił potrzebę rozszerzenia definicji przemocy w rodzinie, którą posługuje się ustawa. Chodzi o to, aby obejmowała także przemoc ekonomiczną oraz relacje osób, które nie pozostają w stałym związku lub małżeństwie i nie mieszkają razem, ale dochodzi między nimi do przemocy.  

RPO wskazywał także na konieczność rozszerzenia stosowania tej ustawy na sytuacje, gdy do przemocy dochodzi poza rodziną. - Ograniczenie stosowania zapisów ustawowych wyłącznie do przemocy w rodzinie powoduje, że brak jest wymaganych Konwencją Stambulską środków ochrony kierowanych do ofiar przemocy doświadczanej w innych obszarach życia (m.in. na uczelniach, w szkołach, w przestrzeni publicznej) – podkreśla Adam Bodnar.

Rzecznik zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o przedstawienie stanowiska oraz rozważenie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

III.518.21.2018

Jak przyspieszyć sprawy o nakaz opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy. RPO pisze do MS

Data: 2018-11-27
  • Ofiary przemocy domowej skarżą się na długotrwałość spraw sądowych, w których wnoszą o nakazanie sprawcy opuszczenia wspólnego mieszkania 
  • Według ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, postanowienie w takiej sprawie zapada po rozprawie, która powinna odbyć się w miesiąc od złożenia wniosku
  • Dotrzymanie tego terminu często jest niemożliwe; Rzecznik postuluje, aby sprawy te badali sędziowie z wydziałów rodzinnych
  • Przyspieszeniu spraw może też służyć to, że od 1 stycznia 2018 r. są one określone jako pilne w Regulaminie urzędowania sądów - o co wcześniej wnosił RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Ministra Sprawiedliwości, czy zakończono analizy dotyczące powierzenia tych spraw wydziałom rodzinnym sądów powszechnych, a jeżeli tak, to jakie płyną z nich wnioski. Rzecznik pyta też  o inne działania planowane lub podjęte przez resort w celu zapewnienia efektywnej pomocy w ochronie przed sprawcą przemocy na podstawie przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

Zgodnie z jej art. 11a,  jeżeli członek rodziny wspólnie zajmujący mieszkanie stosuje przemoc, osoba nią dotknięta może żądać, aby sąd zobowiązał go do opuszczenia mieszkania. Postanowienie zapada po przeprowadzeniu rozprawy, która powinna odbyć się w terminie  miesiąca od dnia wpływu wniosku. Staje się ono wykonalne z chwilą ogłoszenia i może być zmienione lub uchylone w razie zmiany okoliczności. Zobowiązanie do opuszczenia mieszkania na tej podstawie nie jest eksmisją i nie powoduje utraty tytułu prawnego do lokalu, a jedynie czasowe ograniczenie korzystania z niego. Sąd nie bada tytułu prawnego uczestnika do zajmowanego lokalu, ale jedynie faktyczne relacje między członkami rodziny.

Przepis, wprowadzony do polskiego prawa 1 sierpnia 2010 r., miał  zapewnić szybką - choć nie natychmiastową - ochronę ofierze przemocy w rodzinie. Jednak na przykładzie spraw rozpoznawanych w Biurze RPO widać, że w praktyce dotrzymanie miesięcznego terminu rozprawy i szybkie zakończenie postępowania jest trudne do osiągnięcia. Część spraw nie kończy się rozstrzygnięciem po  jednej rozprawie, zwłaszcza gdy strony postępowania składają wnioski dowodowe, w tym o przesłuchanie świadków. W jednej z badanych przez RPO spraw rozprawa odbyła się dopiero po 9 miesiącach od wpływu wniosku. 

W wystąpieniu do MS z 29 kwietnia 2016 r. Rzecznik stwierdził, że konieczne wydaje się zatem poszukiwanie rozwiązań, także organizacyjnych, aby możliwe było jak najszybsze wydanie orzeczenia i zapewnienie bezpieczeństwa ofierze przemocy.

W odpowiedzi Ministerstwo Sprawiedliwości napisało 5 lipca 2016 r., że miesięczny termin ma charakter instrukcyjny (czyli jego przekroczenie nie rodzi skutków prawnych). Dodano, że na przedłużanie się tych spraw wpływają: postępowania dotyczące zwolnienia od kosztów sądowych, kwestie ustanowienia pełnomocnika z urzędu czy przedłużające się postępowania dowodowe. W ocenie Ministerstwa możliwym działaniem jest przypomnienie prezesom sądów o obowiązku właściwego organizowania i wyznaczania terminów posiedzeń i rozpraw.

W kolejnym wystąpieniu z 6 lutego 2017 r. Rzecznik wskazał, że do przyspieszenia postępowań mogłoby się przyczynić powierzenie ich wydziałom rodzinnym sądów powszechnych. Z przepisów nie wynika bowiem jednoznacznie, który wydział sądu rejonowego  (rodzinny i nieletnich czy cywilny) jest tu właściwy. A sędziowie rodzinni wydają się lepiej przygotowani do orzekania, bo dysponują jednocześnie wiedzą o ewentualnych problemach dotyczących konkretnej rodziny.

W ocenie RPO innym pożądanym rozwiązaniem byłoby przyznanie tej kategorii spraw szczególnego statusu - jako pilnych - w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości  Regulamin urzędowania sądów.  Wpłynęłoby to  na sprawność całego postępowania, w tym np. kwestii tzw. „wpadkowych" (zwolnienia od kosztów sądowych, ustanowienia pełnomocnika z urzędu). Przyznanie statusu „sprawy pilnej” oznacza obowiązek kierowania jej na terminy rozpraw lub posiedzeń poza kolejnością wynikającą z kolejności wpływu spraw oraz wyznaczania rozpraw także w okresie letnim, gdy sesji jest mniej  z powodu urlopów.

Odpowiadając Rzecznikowi, 12 czerwca 2017 r. Ministerstwo Sprawiedliwości podało, że Zespół do monitorowania Regulaminu urzędowania sądów powszechnych zaaprobował rozszerzenie katalogu spraw pilnych o przedmiotowe postępowania. Dodano, że w resorcie już wcześniej dostrzeżono celowość przekazania tych spraw wydziałom rodzinnym i prowadzone są odpowiednie analizy.

Rzecznik z satysfakcją odnotował, że zgodnie z zapowiedzią od 1 stycznia 2018 r. w Regulaminie urzędowania sądów powszechnych katalog spraw pilnych poszerzono o sprawy z art. 11a ustawy  o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie.

IV.7214.110.2018

Spotkanie regionalne RPO w Jastrzębiu Zdroju

Data: 2018-11-26

- Najważniejszym zadaniem Rzecznika jest to, by nie patrzeć na problemy kraju tylko z punktu widzenia dużych miast. Dlatego od trzech lat RPO jeździ po Polsce i pyta ludzi o ich problemy, o to jak działa samorząd, z czym zmagają się organizacje pozarządowe. Podstawą naszego działania jest oczywiście Konstytucja, ale też ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe, które gwarantują ochronę praw człowieka. Rzecznik Praw Obywatelski jest organem apolitycznym i nie jest związany z żadną partią. Działa w sposób niezawisły od innych władz – powiedział Adam Bodnar na początku spotkania w Jastrzębiu Zdroju.

Rozmowa dotyczyła: praw obywateli zatrzymanych przez policję, praw osób z niepełnosprawnościami, w tym osób głuchych, dowożenia dzieci do szkół, opłat na autostradach, wysokości świadczeń  i potrąceń z emerytur dokonywanych przez ZUS, niewykonywanych przez Polskę wyroków Trybunału w Strasburgu, polisolokat.

Na spotkanie w Domu Zdrojowym w Jastrzębiu przyszło w południe 40 osób,  które chciały opowiedzieć o swoich problemach, a także licealiści zainteresowani prawem. 26 i 27 listopada Rzecznik Praw Obywatelskich zorganizował w ramach programu spotkań regionalnych spotkania z mieszkańcami województwa śląskiego. Można było w ich trakcie zgłosić problem swojej społeczności, ale także indywidualny problem. Spotkania zaplanowane zostały w Jastrzębiu Zdroju, Rybniku, Piekarach Śląskich, Tarnowskich Górach i Lublińcu. 

O czym mówili uczestnicy spotkania w Jastrzębiu Zdroju?

Prawa osób zatrzymanych

Osoby zatrzymane nie są powiadamiane, że mają prawo do kontakty z pełnomocnikiem prawnym (adwokatem, radcą prawnym). A jeśli ktoś zna swoje prawa, to taka prośba nie jest przekazywana. Adwokaci mają kłopoty w kontaktach z klientami. Wygląda to tak, jakby policjanci nie znali prawa.

RPO: Dobrze, że nam Pan to zgłosił, od tego tu jesteśmy. Bez gwarantowania prawa do adwokata każdemu (a nie tylko osobom, które na to stać) nie da się bronić praw człowieka. To jest podstawowa metoda przeciwdziałania torturom na policji.

Prawa osób niesłyszących

Policja nie respektuje też praw osób niesłyszących. A kiedy tłumacz języka migowego interweniuje w imieniu takiej osoby, policjanci mówią, że nikt żadnej potrzeby nie zgłaszał. Nadal mamy problem, że policja wykorzystuje słyszące dzieci niesłyszących rodziców.

RPO: Policja???

Tak

RPO: No to musimy się tym zająć

Barbara Imiołczyk, BRPO: Często nie zdajemy sobie sprawy, że osoby niesłyszące mogą słabo znać język polski. Dziś nasze Biuro uczy osoby głuche, jak pisać skargi do RPO. Bo głusi się nie skarżą.

Uczestniczka spotkania: To my, w Jastrzębiu, doprowadziliśmy do takiej zmiany przepisów w Polsce, że osoby głuche mają dostosowane do swoich potrzeb testy na prawo jazdy. Bo były całkowicie dla nich nie zrozumiałe

Pomoc dla osób z niepełnosprawnościami

W Jastrzębiu brakuje środowiskowego domu samopomocy, miejsca, gdzie osoby z niepełnosprawnościami albo chorujące psychicznie mogłyby się spotykać, rehabilitować, zbierać siły do samodzielnego życia.

Dorastające dzieci z niepełnosprawnościami osiągając pełnoletność są ubezwłasnowolniane przez rodziców. Nie mają oni innego wyjścia, by nadal móc opiekować się dzieckiem. Opiekun osoby dorosłej nie może pójść do banku i założyć lokatę z renty na przyszłość, nie może reprezentować  swego dziecka u lekarza itd.

W ten sposób i dzieciom i rodzicom odbiera się godność.

RPO: system ubezwłasnowolnienia powinien zostać zastąpiony systemem wspomagania decyzji. Tak zrobił już cały cywilizowany świat. Nawet ostatnio rząd polski zobowiązał się do tego przed ONZ.  

Kolejny zgłoszony problem to emerytury dla osób zmuszonych do rezygnacji z pracy  na rzecz wcześniejszych emerytur (innych niż tzw. EWK).

Dzieci i szkoła

Nie mamy szkoły w dzielnicy Dubielec. Nasze dzieci od IV klasy muszą dojeżdżać do szkół w innych punktach miasta autobusami miejskimi co najmniej dwa przystanki, czasami jest do tego jeszcze 15 minut piechotą. Przechodzą same przez pasy. Nie dba się o ich bezpieczeństwo. Autobusy są zatłoczone, a czas dojazdu ogranicza ich możliwości uczestnictwa w zajęciach pozalekcyjnych

RPO: Dowóz dzieci do szkół to poważny problem w Polsce. Ogromy problem mają rodziny z dziećmi z niepełnosprawnościami. Są miejsca w Polsce, gdzie do liceum dojeżdża jeden autobus i nie ma jak skorzystać z zajęć pozalekcyjnych. No i często się zdarza, że małym dzieciom oferuje się autobusy miejskie, przystosowane przecież dla osób dorosłych.

Za każdym razem taki problem jest zadaniem dla Rzecznika. Prosimy zatem o dokumenty.

Kolejny problem: w szkołach nie ma stołówek, a obiady z cateringu są drogie (9-15 zł). Wielu rodzin na to nie stać. W innych miastach na Śląsku samorządy dofinansowują żywienie dzieci.

Opłaty na autostradach

Na państwowej autostradzie płaci się za ciężar – co jest logiczne. Więc jadący kamperem czy z przyczepą płacą mniej (bo to nie przekracza 3,5 t). A na autostradach płaci się za osie pojazdu. Więc wielki TIR i samochód z przyczepką płaci tyle samo. Jest to tłumaczone tym, że zarządca autostrady nie ma podstaw do sprawdzenia masy pojazdu.

RPO: Zajmiemy się tym i sprawdzimy.

Pensje w służbie zdrowia

Pracownicy w rejestracji w szpitalu nie dostają dodatków stażowych. Bo płaca jest minimalna, więc o stażowe pomniejsza się pensję podstawową

RPO: Zajmiemy się to sprawą jeszcze raz.

Świadczenie dla rodziny zastępczej - już od dnia umieszczenia w niej przez sąd dziecka. Korzystna weryfikacja decyzji SKO po skardze RPO

Data: 2018-11-22
  • Świadczenie na pokrycie kosztów utrzymania dziecka w rodzinie zastępczej przysługuje od chwili faktycznego umieszczenia w niej dziecka - orzekło Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Kielcach
  • Kolegium zmieniło swą wcześniejszą decyzję o tym, że świadczenie należy  się od  dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu o ustanowieniu rodziny zastępczej
  • Dzięki temu rodzice zastępczy otrzymają  świadczenie od wcześniejszego okresu
  • Rodzina zastępcza  i dziecko nie musieli czekać na wyrok sądu administracyjnego, do którego w ich sprawie skierował skargę  RPO. Kolegium postanowiło bowiem skorzystać z prawa do zmiany własnej decyzji bez konieczności angażowania WSA i uwzględnić w całości skargę Rzecznika.

Sąd rejonowy ustanowił dla dziecka rodzinę zastępczą i zarządził umieszczenie go tej w rodzinie. Było to 14 lutego 2017 r. Apelację złożyła matka biologiczna. Prawomocną decyzję w tej sprawie wydał sąd okręgowy 14 grudnia 2017 r. - oddalił apelację.

Według prawa umieszczenie w pieczy zastępczej następuje „na podstawie orzeczenia sądu” a świadczenie przyznaje się od „dnia faktycznego umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej”.

Najpierw starosta, a potem SKO uznali, że rodzinie zastępczej należy się świadczenie na pokrycie kosztów utrzymania dziecka (660 zł miesięcznie) od dnia uprawomocnienia  się decyzji sądu o umieszczeniu w niej dziecka. Tym samym rodzicom zastępczym nie przyznano prawa do świadczenia za okres dziesięciu miesięcy, pomimo że dziecko już faktycznie u nich przebywało.

- Taka sytuacja nie może zyskać aprobaty w państwie prawa - ocenił Rzecznik Praw Obywatelskich, który zaskarżył te decyzje do WSA. W Konstytucji zapisano, że Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Zgodnie zaś z Konwencją o Prawach Dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną powinno być jak najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.

W chwili  umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej po stronie państwa powstaje obowiązek zapewnienia środków na jego utrzymanie - wskazał Rzecznik.  Nie do zaakceptowania jest sytuacja, gdy w pewnym okresie dziecko pozbawione pieczy rodziców biologicznych, może znaleźć się poza tym wsparciem. Organy administracji mają zadbać, aby w każdym czasie potrzeby dziecka były zapewnione.

Ten aspekt pozostał poza rozważaniami organów obu instancji. RPO zarzucił staroście i SKO błędną wykładnię ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej przez przyjęcie, że świadczenie przysługuje od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu opiekuńczego o ustanowieniu rodziny zastępczej. Zdaniem Rzecznika decydująca jest data faktycznego umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej na mocy postanowienia sądu, które jest natychmiast wykonalne.

Według Rzecznika utożsamienie pojęcia ustanowienia rodziną zastępczą z prawomocnością postanowienia jest nie tylko krzywdzące dla rodziny zastępczej, która rzeczywiście sprawuje opiekę, ale nie znajduje też oparcia w przepisach prawa.

Skargę do WSA składa się za pośrednictwem SKO. Kolegium zdecydowało jednak nie przekazywać skargi Rzecznika do sądu i w drodze tzw. autokontroli wydało własną decyzję. 

W połowie listopada 2018 r. SKO uznało, że wcześniejsza ocena naruszała prawo. Starosta oraz Kolegium, ograniczając się do wykładni gramatycznej przepisów, nieprawidłowo uznali, iż świadczenie przysługuje dopiero od daty wydania prawomocnego postanowienia z 14 grudnia, a nie od daty wydania pierwotnego postanowienia o ustanowieniu rodziny zastępczej.  Tym samym świadczenie ma być przyznane od 14 lutego 2017 r.

III.554.32.2018

Aby adoptowane dziecko nie dziedziczyło długów biologicznego ojca. Druga skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2018-11-21
  • Aby adoptowane dziecko nie odziedziczyło długów po zmarłym biologicznym ojcu, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego swoją drugą skargę nadzwyczajną 
  • Chodzi o decyzję sądu, który uznał, że dziecko nie jest spadkobiercą biologicznego ojca, a zatem rodzice adopcyjni nie mogą w jego imieniu odrzucić spadku
  • Tymczasem inny sąd zgodnie z prawem uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę
  • Zdaniem RPO pierwszy sąd się pomylił. Nie ma innego sposobu prawnego, by to naprawić niż skarga nadzwyczajna. Jedynym sposobem nieobjęcia niechcianego spadku jest jego odrzucenie

Rodzina adoptowała dziewczynkę, chcąc zapewnić jej lepszą przyszłość. Pomyłka sądu mogłaby jednak zaciążyć na jej dalszych losach. Sąd uznał, że dziecko nie musi zrzec się spadku (długu) po biologicznym ojcu, bo ma nowych rodziców. Tymczasem proces adopcyjny w momencie śmierci ojca się jeszcze nie zakończył. Teraz już nie ma możliwości zrzeczenia się spadku, bo rodzice adopcyjni nie zakwestionowali decyzji sądu. Nie podejrzewali, że jest błędna. Skarga nadzwyczajna może odwrócić ten bieg wydarzeń.

Historia sprawy

W sprawie, której dotyczy skarga, orzeczenie sądu rejonowego o adopcji dziecka stało się prawomocne w grudniu 2013 r. Biologiczny ojciec zmarł zaś pół roku wcześniej, w maju 2013 r.

Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, adoptowane dziecko nie dziedziczy po biologicznych rodzicach, jeśli w chwili tzw. otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy)  orzeczenie o adopcji było już prawomocne. Tu tak nie było.

W tym przypadku o tym, czy się chce przyjąć spadek, decydował jeden sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania dziewczynki), a o podziale spadku - drugi sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania biologicznego ojca). Odległe o prawie 300 km.

Sąd, przed którym toczyło się postępowanie spadkowe po zmarłym, wezwał do udziału w sprawie jego dzieci, w tym także dziewczynkę. W związku z tym matka adopcyjna złożyła w jej imieniu (ale w  innym sądzie, bo mieszkała w innej miejscowości) oświadczenie o odrzuceniu spadku. W ten sposób dziecko nie dziedziczyłoby długów biologicznego ojca. Ale 5 października 2017 r. ten sąd rejonowy oddalił wniosek jako bezprzedmiotowy. Przyjął, że dziecko przysposobione już po śmierci rodzica naturalnego nie jest jego spadkobiercą i nie rozpoznał sprawy merytorycznie (nie zauważył, że zmarły w chwili śmierci był według prawa ojcem tego dziecka). Orzeczenie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Tymczasem w marcu 2018 r. sąd prowadzący postępowanie spadkowe po zmarłym stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Niestety jest to decyzja prawidłowa – rzeczywiście, w chwili śmierci nie istniały jeszcze prawomocne orzeczenia o adopcji.

Orzeczenie to nie jest jeszcze prawomocne, zostało zaskarżone przez przedstawicieli ustawowych obojga dzieci. Sąd okręgowy wyznaczył termin apelacji w tej sprawie na 11 grudnia 2018 r.

Jeżeli nie wyjaśni się sprawa odrzucenia spadku, do dziecka może przyjść komornik. A tamtej decyzji sądu o nierozpoznaniu odrzucenia spadku nie można zmienić inaczej niż skargą nadzwyczajną. Co więc można zrobić?

Skarga nadzwyczajna RPO

Z punktu widzenia zasad demokratycznego państwa prawnego nie do pogodzenia byłoby jednoczesne funkcjonowanie prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku przez małoletnią i oświadczenia o odrzuceniu spadku złożonego w jej imieniu przez przedstawicieli ustawowych - uznał RPO.

Dlatego złożył skargę nadzwyczajną na decyzję sądu z 5 października 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył ją jako rażąco sprzeczną z prawem. Wniósł, aby SN zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia sądowi rejonowemu.

Zarazem Rzecznik wniósł do właściwego sądu o wstrzymanie skuteczności postanowienia z 5 października 2017 r. o bezpodstawności wniosku o odrzucenie spadku. W ocenie RPO jest to konieczne, by zapewnić dziecku ochronę przed niepowetowaną szkodą.

Jeśli to postanowienie zostanie wstrzymane, Sąd Okręgowy dostanie realną szansę na odroczenie rozpoznania apelacji w sprawie o nabycie spadku (gdyby bowiem sąd prawomocnie uznał dziewczynkę za spadkobierczynię, byłoby bardzo trudno ustrzec dziecko przed komornikiem, nawet jeśli potem dowiodłoby się błędu sądu rejonowego w sprawie odrzucenia spadku).

RPO wskazuje, że w decyzji z 5 października 2017 r. sąd pominął, iż śmierć biologicznego ojca nastąpiła przed uprawomocnieniem się postanowienia o przysposobieniu, a nawet jeszcze przed wszczęciem postępowania adopcyjnego.

- Uchybienie prawu ma charakter oczywisty i bezsporny. Nie jest ono wynikiem odmiennej wykładni, konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji, lecz ewidentnym błędem sądu - napisał Adam Bodnar w skardze nadzwyczajnej. Sąd w sposób oczywisty przeoczył bowiem podstawową zasadę prawa spadkowego, że skutek dziedziczenia następuje z mocy prawa, a o porządku dziedziczenia decyduje stan prawny w dacie śmierci spadkodawcy.

Sąd zawiódł zaufanie rodziców dziecka

Według Rzecznika postanowienie z 5 października 2017 r. naruszyło konstytucyjną zasadę zaufania do państwa, wywodzoną z art. 2 Konstytucji oraz prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 ust. 2 Konstytucji. 

Skoro sąd stwierdził, że dziecko nie dziedziczy po biologicznym ojcu, przedstawiciele ustawowi małoletniej nabrali przekonania, że nie będzie ona wchodziła do kręgu spadkobierców - podkreśla Rzecznik. Nie zaskarżyli oni orzeczenia, bo mimo negatywnego rozstrzygnięcia, argumentacja leżąca u jego podstaw wskazywała, że nie jest ono niekorzystne dla ich córki. Zaufali zatem decyzji sądu,  co doprowadziło do naruszenia ich zaufania do działań organów władzy państwowej i stanowionego przez nie prawa.

Uwagi sądu nie zwróciła nawet okoliczność, że wszyscy najbliżsi zmarłego, pozostający z nim - w przeciwieństwie do małoletniej - w bezpośredniej styczności, spadek odrzucili.  Sąd  zaniechał zaś oceny, czy wnioskowana czynność jest zgodna z dobrem małoletniej.

To druga skarga nadzwyczajna skierowana przez RPO do Sądu Najwyższego. Rzecznik otrzymał ponad 1940 wniosków obywateli o wystąpienie z taką skargą. Dotychczas 207 z nich uznał za bezpodstawne.

IV.7000.184.2018

Co mają zrobić rodzice dziecka z niepełnosprawnością, które przeżywa kryzys psychiczny, kiedy skończy 18 lat? RPO pisze o braku wsparcia państwa w takiej sytuacji

Data: 2018-11-14
  • Dziecko ze stwierdzoną niepełnosprawnością intelektualną było hospitalizowane na oddziałach pediatrycznych i psychiatrycznych kilkadziesiąt razy z uwagi na próby samobójcze, agresywne zachowania i groźby stwarzające zagrożenie także dla osób postronnych
  • Sąd zdecydował o umieszczeniu tej młodej osoby w Krajowym Ośrodku Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich, jednak po skończeniu 18 lat zostanie ona automatycznie zwolniona z zakładu
  • Matka nie jest w stanie zapewnić dziecku odpowiedniej opieki i wsparcia, a z chwilą osiągnięcia pełnoletności system traci z pola widzenia dorosłe niepełnosprawne dziecko, niezależnie od jego faktycznej sytuacji i stanu psychicznego

Kiedy dziecko z niepełnosprawnością, które przeżywa kryzys psychiczny, kończy 18 lat pozbawiane jest systemowego wsparcia ze strony państwa. Tymczasem po opuszczeniu placówki leczniczej dla nieletnich nadal wymaga przecież kompleksowego i specjalistycznego wsparcia, a rodzina często nie jest w stanie zapewnić stosownej opieki i terapii.

Dlatego Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do minister rodziny. W wystąpieniu wskazał, że polskie prawo nie przewiduje współdziałania szpitala, sądu, organów pomocy społecznej i rodziców/opiekunów na rzecz zapewnienia osobie potrzebującej specjalistycznego wsparcia i terapii. Zwolnienie pełnoletniej osobyz placówki zajmującej się dzieckiem w kryzysie psychicznym nie niesie za sobą żadnej oferty dla rodzica, który oczekuje wsparcia w dalszej opiece nad dorosłym dzieckiem. Brak jest w systemie jednostki, która w takiej sytuacji przejęłaby w sytuacjach koniecznych, potwierdzonych np. opinią medyczną, kontynuację procesu leczenia i terapii oraz edukacji.

Roli tej nie spełnia oferta placówek i rodzin zastępczych prowadzonych na podstawie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, gdyż są one dedykowane dzieciom do uzyskania pełnoletności, a starsi wychowankowie przebywają w pieczy zastępczej tylko do zakończenia procesu edukacji. Ponadto, niedostateczna jest wciąż liczba mieszkań chronionych dedykowanych osobom z zaburzeniami psychicznymi. Ogranicza to dostęp do kompleksowego wsparcia osób, które trwale lub przejściowo mają problemy z samodzielnym funkcjonowaniem w środowisku i powinny być niezwłocznie objęte taką pomocą.

Troska rodziców o swe dzieci, o ich przyszłość w sytuacji, gdy są pozostawieni sami z problemem bez współpracy ze strony dzieci, powoduje, że sięgają do metody ostatecznej - wystąpienia o ubezwłasnowolnienie w celu sprawowania w sposób adekwatny do potrzeb opieki. Tymczasem w opinii Rzecznika instytucja ubezwłasnowolnienia, jako instytucja zastępczego podejmowania decyzji, powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji.

RPO przypomniał również, że niesienie pomocy rodzinie przeżywającej trudności w wypełnianiu funkcji opiekuńczo-wychowawczych to najistotniejsze zadanie szeroko rozumianego systemu opieki. Art. 71 ust. 1 Konstytucji gwarantuje uwzględnienie dobra rodziny w polityce państwa, jak też szczególną pomoc rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Tak wyznaczony standard pomocy rodzinie, w której występuje niepełnosprawność wzmacnia norma zawarta w art. 69 Konstytucji.

W ocenie Rzecznika istniejący system opieki i wsparcia dla osób z niepełnosprawnością i ich rodzin nie odpowiada potrzebom społecznym, sprzyja łamaniu praw człowieka i pozostawia osoby najbardziej potrzebujące i ich rodziny w poczuciu bezradności. Dlatego w wystąpieniu do minister rodziny RPO podkreśla konieczność wypracowania spójnych systemowo rozwiązań, które pozwolą zabezpieczyć dobro niepełnosprawnego młodego człowieka i będą stanowić wsparcie dla rodziny, bez konieczności ingerowania w sferę praw podmiotowych osób z niepełnosprawnością.

III.502.4.2018

Czy gry wideo mogą promować prawa człowieka? Wykład w Biurze RPO

Data: 2018-11-13

Grzegorz Zyzik z Uniwersytetu Opolskiego miał 13 listopada wykład dla pracowników Biura RPO. Pokazywał, jak można wartości istotne z punktu widzenia ochrony praw jednostki przedstawiać w formie gier.

- Tak naprawdę o grach komputerowych, tym co w nich jest prezentowane, większość z nas dowiaduje się dzięki swoim dzieciom. Spotkaliśmy się tu, bo zdajemy sobie sprawę, że musimy szukać nowych sposobów komunikacji z młodymi ludźmi – podkreślił Adam Bodnar. Przypomniał polską grę This War of Mine, która zmieniła sposób patrzenia na problemy społeczne.  Produkcja opowiada o przetrwaniu w czasie wojny, inspirowana była oblężeniem Sarajewa w latach 90. XX wieku. Gracz nie jest żołnierzem, ale cywilem, którego zadaniem jest dokonywanie trudnych wyborów, by przeżyć

O innych grach promujących prawa jednostki mówił także Grzegorz Zyzik.

Podał przykłady wielu gier wideo, które w przystępnej formie uczą radzić sobie z trudnymi emocjami,  pozwalając wcielić się w sytuację jednostki mierzącej się z problemem – w ten sposób grający lepiej rozumie znaczenie „inności”, ale też uczy się, jak sobie z tym radzić. Przywołano gry:

  • "PaPo and Yo" – przedstawia wątek przemocy domowej, której sprawcą jest potwór. Gracz może wybrać, czy identyfikując się z ofiarą chce się zemścić na oprawcy, czy mimo krzywd, które mu wyrządzono, chce ostatecznie pomóc potworowi. Jest to obrazem silnych emocji wiążących wielokrotnie ofiarę przemocy ze sprawca. Była formą autoterapii dla twórcy.
  • LIM” o byciu osobą osobą ciemnoskórą , która doświadcza dyskryminacji w przestrzeni publicznej.
  • Ulica Antakia”, która pozwala zrozumieć życie uchodźców (zwłaszcza wtedy, gdy gracz sam trafia za płot ośrodka dla uchodźców).
  • SPENT”, w której gracz mierzy się z problemem ubóstwa i musi zdecydować: jedzenie czy lekarstwa.  
  • Depression Quest, która została stworzona z myślą o osobach w depresji. Pomaga bliskim reagować właściwie na problem (nie mówić „weź się w garść), pomaga też lepiej diagnozować depresję.
  • Rodzice, którzy stracili dziecko, potrafią poprzez grę przekazać swoje emocje lepiej, niż zrobiłaby to książka czy film (That Dragon Cancer).

Jak podkreślał Grzegorz Zyzik, który na temat  filmu interaktywnego i game studies przygotowuje rozprawę doktorską, gra jest lepszym przekazem  dla istotnych wartości, niż można sobie to wyobrazić – istotą jest głębokie zaangażowanie gracza, to, że nie tylko przeżywa fabułę, ale aktywnie bierze w niej udział.

Skuteczność takiego działania udowodniła ONZ, która stworzyła grę FOOD FORCE o niesieniu pomocy na świecie. Zadaniem graczy jest organizowanie pomocy i współpraca z rządami krajów, które wcale do współpracy chętne nie są. Gra nie tylko okazała się popularna, ale gracze podpowiedzieli ONZ, jak lepiej organizować pomoc, bo część z proponowanych przez nich połączeń lotniczych dla transportów pomocowych nie była wcześniej brana pod uwagę).

Czy zatem możemy mieć szansę na to, że w Polsce powstawać będą gry wspierające ochronę praw jednostki? –Zdaniem Zyzika tak, ponieważ sporo gier powstaje w naszym kraju dzięki zaangażowaniu młodych wykształconych humanistycznie naukowców. Ważne jest jednak to, żeby na szeroką skalę dostrzegać, że gry wideo mogą, a wręcz powinny być wykorzystywane jako nośnik informacji, narzędzie edukacji i promocji. A my, jako świadomi konsumenci, ale też promotorzy idei praw człowieka możemy z tego narzędzia korzystać.

RPO do minister Anny Zalewskiej: Rada Dzieci i Młodzieży RP przy MEN powinna być apolityczna i reprezentatywna

Data: 2018-11-08
  • Nabór do Rady Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy MEN budzi wątpliwości; są też wątpliwości co do apolityczności  Rady
  • Według RPO, do którego wpłynęła skarga w tej sprawie, Rada powinna być możliwie szeroką reprezentacją dzieci i młodzieży
  • A przy podejmowaniu decyzji i wytyczaniu kierunków działań minister powinien mieć dostęp do różnych środowisk i odmiennych punktów widzenia

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga w imieniu Forum Młodzieży Powiatu Gliwickiego w sprawie rekrutacji do Rady Dzieci i Młodzieży RP przy MEN. Autorzy pisma skarżą się na brak transparentności przy naborze do Rady i wyrażają wątpliwości co do jej apolityczności.

Zadania Rady to wyrażanie opinii i przedstawianie propozycji w kwestiach dotyczących dzieci i młodzieży z działu administracji oświata i wychowanie. Chodzi zwłaszcza o przedstawianie opinii na temat planowanych zmian i propozycji rozwiązań.

Według komunikatu MEN kandydatury do Rady są oceniane na podstawie:

  • zaangażowania w wolontariat,
  • zaangażowania w działalność społeczną oraz życie społeczności lokalnych i życie publiczne (np. członkostwo w samorządzie szkolnym, młodzieżowych radach czy organizacji harcerskiej, uczestnictwo w Sejmie Dzieci i Młodzieży),
  • osiąganych wyników w nauce (np. uzyskania stypendium Prezesa Rady Ministrów lub innych stypendiów, udziału w olimpiadach i konkursach),
  • uzasadnienia własnej kandydatury, przygotowanego przez kandydata.

W opinii Forum Młodzieży Powiatu Gliwickiego, przy wyborze członków Rady kierowano się głównie ich sympatią do partii rządzącej i współpracą z jej przedstawicielami, co stanowiłoby naruszenie zasady równego dostępu do funkcji publicznych.

Według Rzecznika Rada powinna stanowić możliwie szeroką reprezentację dzieci i młodzieży, aby przy podejmowaniu decyzji i wytyczaniu kierunków działań minister miał dostęp do różnych środowisk i odmiennych punktów widzenia. Jest to również istotne z punktu widzenia młodzieży, dla której uczestniczenie w pracach Rady stanowi realizację wolności wyrażania poglądów i zasady równości.

Dbałość o to, aby proces rekrutacji do Rady przebiegał w możliwie transparentny i sprawiedliwy sposób, wzmocniłaby przekonanie młodych ludzi, że Polska jest  dobrem wspólnym wszystkich obywateli i demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.603.3.2018

RPO pisze do KRRiT w sprawie programu Polsatu „Ex na plaży Polska”

Data: 2018-11-05

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi na program Polsatu, w którym miała być propagowana przemoc fizyczna.

Jak pisał skarżący, osoby pod wpływem alkoholu lub tak się przedstawiające na potrzeby programu „Ex na plaży Polska”, propagują przemoc fizyczną  jak bicie po twarzy i innych częściach ciała.

- Trzeba sprawdzić, czy program ten nie narusza art. 18 ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji - napisał do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witolda Kołodziejskiego zastępca RPO Stanisław Trociuk. Przekazał on wniosek obywatela, wraz z prośbą o przesłanie Rzecznikowi kopii odpowiedzi.

Zgodnie z art. 18 ustawy, audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym. M.in. zabronione jest rozpowszechnianie audycji lub innych przekazów zagrażających fizycznemu, psychicznemu lub moralnemu rozwojowi małoletnich, w szczególności zawierających treści pornograficzne lub w sposób nieuzasadniony eksponujących przemoc.

VII.564.63.2018

Czy obywatele muszą tyle płacić za postój na przyszpitalnych parkingach? Minister Zdrowia dopuszcza zmianę prawa, ale tylko wobec parkingów należących do szpitali

Data: 2018-11-05
  • Pacjenci szpitali i ich bliscy często muszą ponosić wysokie opłaty za postój na przyszpitalnych parkingach prowadzonych przez prywatnych przedsiębiorców
  • RPO poprosił Ministra Zdrowia o zajęcie się tym problemem
  • Można by rozważać wprowadzenie ograniczeń opłat, jeśli tereny parkingów są własnością szpitali - odpowiedział minister Łukasz Szumowski
  • Według niego ustawą o działalności leczniczej nie da się jednak regulować sytuacji, gdy takie tereny nie należą do szpitali

Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na często wygórowane opłaty na parkingach przy szpitalach czy przychodniach. Adam Bodnar 5 października 2018 r. poprosił Ministra Zdrowia o  stanowisko w sprawie.

Szpitale i inne podmioty lecznicze  - aby zwiększyć swe przychody - często wynajmują lub oddają w dzierżawę swe tereny na przyszpitalne płatne parkingi.  Przedsiębiorcy ustanawiają zaś regulaminy przewidujące, że kierowca, zajmując miejsce postojowe, zawiera umowę najmu tego miejsca i w przypadku nieuiszczenia opłaty lub parkowania ponad opłacony czas postoju zobowiązany jest do dość wysokiej kary umownej. Korzystający z takich parkingów nie zawsze są w stanie zapoznać się z regulaminem i często  narażają się na takie kary.  

Zdaniem RPO wygórowane opłaty mogą ograniczać prawa pacjentów do kontaktu z najbliższymi, czy prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej.  Szczególnie wrażliwą grupą są osoby o ograniczonej możliwości samodzielnego poruszania się, zwłaszcza osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami. Mogą one nie być w stanie pokonać odległości z oddalonych od szpitala publicznie dostępnych miejsc postojowych.

W swym wystąpieniu Adam Bodnar podkreślał, że nie chodzi o pozbawienie możliwości pobierania jakichkolwiek opłat. Zwracał zaś uwagę ministra, że warto byłoby rozważyć wprowadzenie do ustawy o działalności leczniczej przepisów, które:

  • uzależniałyby możliwość oddawania w dzierżawę lub najem terenów przyszpitalnych od zobowiązania się przedsiębiorcy, że nie będzie dochodził od osób korzystających z parkingów żadnych kar umownych ani opłat dodatkowych z tytułu naruszenia regulaminu parkingu
  • ustalałyby maksymalną wysokość opłaty pobieranej za parkowanie.

- W mojej ocenie nie istnieje potrzeba podejmowania inicjatywy ustawodawczej dotyczącej zmiany ustawy z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej w przedmiotowym zakresie - odpisał 22 października 2018 r. minister Łukasz Szumowski

Podkreślił, że materia ta dalece wykracza poza ramy ustawy o działalności leczniczej. Przyznał, że można ewentualnie rozważać wprowadzanie regulacji ograniczających opłaty parkingowe w przypadku, gdy podmioty lecznicze dysponują tytułem prawnym do nieruchomości przeznaczonych na parkingi (także, gdy są one np. oddane w dzierżawę przedsiębiorcom). 

- Należy jednak wykluczyć ingerencję ustawodawczą tą konkretną ustawą w rozporządzanie prawem własności do nieruchomości przez podmioty inne niż podmioty lecznicze - zaznaczył minister. W części przypadków parkingi przyszpitalne znajdują się obok terenu szpitala, ale są własnością i są prowadzone przez przedsiębiorców w ramach ich działalności gospodarczej.

V.565.109.2017

Więzienne sale widzeń - bardziej przyjazne dla matek z dziećmi. Służba Więzienna odpowiada RPO

Data: 2018-10-31
  • Służba Więzienna pracuje nad ujednoliceniem kwestii wnoszenia przez matki z małymi dziećmi żywności dla dzieci czy jednorazowych pieluszek na widzenia z bliskimi
  • To odpowiedź na wniosek RPO, by dopuścić np. mleko w buteleczce lub słoiczek z jedzeniem, skoro małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe
  • Według Rzecznika przy salach widzeń powinny być też wydzielone miejsca do karmienia dzieci oraz ich przewijania

Do Biura RPO wpływają skargi od matek, które z małymi dziećmi przybywają do więzień na widzenia z bliskimi pozbawionymi wolności. Kobiety skarżyły się, że po kilku godzinach w podróży i oczekiwania na widzenie nie mają zapewnionych właściwych warunków do opieki nad dziećmi. Poczekalnie nie są przystosowane na dłuższy pobyt matek z małymi dziećmi. Nie ma tam np. wyodrębnionego miejsca do karmienia i przewijania dziecka czy stanowiska do podgrzewania posiłków lub napojów.

Ponadto matki nie mogły na sale widzeń zabrać wcześniej przygotowanego dla dziecka posiłku czy jednorazowej pieluchy. Były informowane, że przewinięcie dziecka musi nastąpić albo przed widzeniem, albo po nim.

We wrześniu 2018 r. zastępczyni RPO dr Hanna Machińska wystąpiła  w tej sprawie do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego. Podkreśliła, że matki z małymi dziećmi są objęte konstytucyjną zasadą szczególnej pomocy ze strony władz publicznych (art.  71 Konstytucji RP).

- Wyraźnie widać brak jednolitych standardów postępowania wobec matek z małymi dziećmi, realizujących widzenia - wskazała Hanna Machińska. Przyznała, że pracownicy Biura RPO zetknęli się bowiem również z dobrymi praktykami w więzieniach, gdzie były przewijaki, a matkom umożliwiano zabranie na salę widzeń butelki z mlekiem i pieluchy. Dlatego zwróciła się do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej o wydanie wytycznych, które ujednolicą postępowanie.

- Co do zasady należy zgodzić się z uwagami i problemami przedstawionymi w wystąpieniu - odpisał RPO zastępca dyrektora SW płk Grzegorz Fedorowicz. Zapewnił, że stosowane są zalecenia o udzielaniu widzeń w pierwszej kolejności m.in. dorosłym, którym towarzyszą dzieci do lat 3. Dyrektorzy jednostek penitencjarnych zostali zobligowani do umieszczania informacji o osobach uprzywilejowanych w kolejce na stronach internetowych jednostek, na tablicach informacyjnych na zewnątrz zakładu lub aresztu oraz w poczekalniach i salach widzeń.

Płk Grzegorz Fedorowicz zwrócił uwagę, że problemy nie wynikają z zaniechań Służby Więziennej. W wielu jednostkach penitencjarnych nie ma bowiem możliwości przystosowania poczekalni. Jedyne pomieszczenia w jednostkach na ten cel są często zbyt małe, aby wyodrębnić w nich miejsce na karmienie i przewijanie dzieci. Wprowadzenie oczekiwanych rozwiązań w niektórych sytuacjach skutkowałoby koniecznością ograniczenia powierzchni samej poczekalni, a tym samym ograniczało możliwość skorzystania z nich innym osobom, np. w podeszłym wieku lub o widocznym stopniu niepełnosprawności.

W zakresie wyposażania w przewijaki pomieszczeń do kontroli, możliwości wniesienia na salę widzeń produktów żywnościowych dla dzieci, jak również artykułów higienicznych (jednorazowe pieluchy) płk Fedorowicz poinformował, iż w Centralnym Zarządzie SW opracowano dokument zawierający kompleksowe uregulowania w tym zakresie. Jego projekt jest konsultowany między komórkami CZSW. Przedstawiciele RPO byli na bieżąco informowani o postępie prac. Obecnie projekt jest przez nich analizowany celem przedstawienia propozycji.

Mając to na uwadze, SW zgadza się z wystąpieniem Rzecznika, że zagadnienia te nie są uregulowane, a postępowanie w różnych jednostkach organizacyjnych jest odmienne. Należy więc wypracować jednolite standardy postępowania w zależności od typu zakładu karnego. Prace nad wytycznymi w przedmiotowej sprawie są prowadzone, o czym jest informowane Biuro RPO.

Kwestią wyznaczającą określone bariery jest sprawa finansowania tych przedsięwzięć, które w niektórych przypadkach mogą okazać się jako wymagające dużych nakładów – zastrzegł płk Fedorowicz.

IX.517.2564.2017 

Rzecznik pyta ministra sprawiedliwości o efekty prac nad poprawą działania Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów

Data: 2018-10-31
  • Jest problem z działaniem Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów, które wydają dla sądów opinie w sprawach rodzinnych
  • Mniej niż 1/3 opinii powstaje w terminie krótszym niż 60 dni, co przedłuża postępowanie przed sądami
  • Ponadto wyniki testów nie są ujawniane, więc rodzice nie mają jak się do nich odnieść
  • Rzecznik prosi ministra sprawiedliwości o aktualne informacje na temat prac, które miały poprawić tę sytuację

Rzecznik ponownie zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie problemów z płynnym działaniem Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów. Zespoły te działają w sądach rodzinnych. Ich zadaniem jest sporządzanie, na zlecenie sądu lub prokuratora, opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych oraz w sprawach nieletnich.

Z ostatniej odpowiedzi resortu z 15 marca 2018 r. wynikało, że prowadzone są prace nad nowelizacją ustawy o OZSS. Projektowane zmiany miały rozwiązać sytuację braków kadrowych, które powodują duże opóźnienia w procesie wydawania opinii. Miała również zostać wyjaśniona kwestia zapisów w rozporządzeniu ministra, które wykluczają możliwość zapoznania się przez rodziców z wynikami testów. Jest to problem często zgłaszany przez organizacje ojcowskie.

Rzecznik prosi Ministra Sprawiedliwości o aktualne informacje na temat efektów prowadzonych prac.

IV.502.5.2014

NSA: dzieci z matki zastępczej w związku jednopłciowym z USA - z prawem do obywatelstwa RP

Data: 2018-10-30
  • Dzieci urodzone w USA z matki zastępczej i w związku dwóch mężczyzn - z których jeden to obywatel RP - mają prawo do  potwierdzenia polskiego obywatelstwa
  • Orzekł tak Naczelny Sąd Administracyjny, który uchylił decyzje odmawiające potwierdzenia obywatelstwa dzieci. NSA odwołał się m.in. do zasady priorytetu dobra dziecka
  • RPO, który przyłączył się do sprawy, uznał za dyskryminację odmowę potwierdzenia obywatelstwa dziecka wyłącznie z powodu statusu jego rodziców - pary jednopłciowej

NSA prawomocnie uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie oraz decyzje wojewody i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o odmowie potwierdzenia obywatelstwa czterech dziewczynek (sygn. akt:  II OSK 1868/16,  II OSK 1869/16,  II OSK 1870/16, II OSK 1871/16 ). Sprawa wraca do wojewody z wytycznymi NSA.

Historia sprawy

W 2016 r. WSA oddalił skargę na decyzję MSWiA utrzymującą odmowę Wojewody Mazowieckiego o odmowie potwierdzenia obywatelstwa tych dzieci. WSA za niewystarczający dowód ojcostwa uznał akt urodzenia z USA. Zasada, że moc dowodowa zagranicznego aktu stanu cywilnego jest równa mocy polskiego aktu, doznaje ograniczeń, o ile skutki prawne wynikające z zagranicznego aktu są nie do pogodzenia z polskim porządkiem prawnym  - ocenił WSA.

WSA szeroko odniósł się w uzasadnieniu do dopuszczalności i legalności macierzyństwa zastępczego, adopcji dzieci przez pary jednopłciowe i możliwości zawierania przez nie małżeństw. Uznał, że dziecko nie jest obywatelem Polski, ponieważ nie jest możliwe ustalenie jego pochodzenia od polskich rodziców, zgodnie z przepisami polskiego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, w którym nie ma mowy o rodzicach jednopłciowych czy macierzyństwie zastępczym. Zdaniem WSA, matką - w rozumieniu prawa polskiego - jest matka zastępcza, która dziecko urodziła. Niezbędne do ustalenia ojcostwa, a tym samym nabycia obywatelstwa, są zatem szczegółowe dane matki zastępczej, których brak.

Odnosząc się do zarzutu naruszenia zakazu dyskryminacji, WSA przyjął, że stosowanie przepisów prawa powszechnie obowiązującego nie może stanowić przejawu dyskryminacji przez władzę publiczną. Skoro  obowiązujący w Polsce porządek prawny nie akceptuje skutków prawnych zerwania powiązania między biologią a prawem rodzinnym, nie doszło do nierównego traktowania wobec prawa - uznał.

Argumenty RPO

Według RPO, który przyłączył się do skargi kasacyjnej, dzieci są niewątpliwie córkami obywatela polskiego, wobec czego nabyły obywatelstwo polskie z mocy prawa. Ich pochodzenie zostało bowiem ustalone - na podstawie przepisów prawa amerykańskiego.

Rzecznik podkreślił, że prawem właściwym dla ustalenia pochodzenia dziecka jest prawo amerykańskie, nie zaś polskie. Prawo amerykańskie pozwala sprawniej ustalić pochodzenie dziecka, ponieważ szczegółowo reguluje ono ustalenie pochodzenia dziecka urodzonego przez matkę zastępczą. Skoro właściwe jest prawo amerykańskie, bezprzedmiotowe są rozważania WSA co do  dopuszczalności w systemie prawa polskiego przysposobienia dziecka przez parę jednopłciową czy możliwości zawierania małżeństw przez pary tej samej płci. Nie ma także znaczenia dopuszczalność w Polsce zawierania umów o zastępcze macierzyństwo - bo to nie w Polsce doszło do zawarcia tego rodzaju umowy i nie w Polsce urodziło się dziecko poczęte dzięki niej.

Badając sprawę, organy nie oceniły jej z uwzględnieniem najlepszego interesu dziecka - co powinny były uczynić, zgodnie z Konwencją o prawach dziecka. Zgodnie z Konwencją, zakazana jest zatem wszelka dyskryminacja ze względu na status dziecka - w tym urodzenie w małżeństwie albo poza nim. Zakazana jest także dyskryminacja ze względu na status jego rodziców lub opiekunów. Odmowa potwierdzenia obywatelstwa wyłącznie z powodu statusu prawnego jego rodziców - pary jednopłciowej - stanowi przejaw dyskryminacji zakazanej przez Konwencję – wskazywał RPO. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka.

Rzecznik podkreślał, że bez potwierdzenia obywatelstwa polskiego nie jest możliwa transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, bez czego nie jest z kolei możliwe nadanie numeru PESEL czy wydanie dokumentu tożsamości potwierdzającego obywatelstwo polskie. Odmowa potwierdzenia obywatelstwa prowadzi zatem do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji, które to prawa powinny być dzieciom zapewnione na równych zasadach.

Zastosowanie w sprawie klauzuli porządku publicznego prowadzi także do naruszenia  prawa tych dzieci do poszanowania życia rodzinnego, gwarantowanego art. 8 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jak wynika z utrwalonego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, naruszeniem art. 8 Konwencji jest odmowa uznania zagranicznego aktu urodzenia, a w konsekwencji kwestionowanie nabycia obywatelstwa i więzi z rodzicami socjologicznymi wyłącznie z tego powodu, że dziecko zostało urodzone przez matkę zastępczą.

Wyrok NSA

W uzasadnieniu wyroku NSA podkreślał, że w sprawie chodzi tylko i wyłącznie o potwierdzenie obywatelstwa czwórki dzieci. A obywatelstwo to „szczególna więź miedzy jednostka a państwem”. Zwracając uwagę, że  „jesteśmy na gruncie prawa publicznego i Konstytucji”, NSA wskazał, że można mówić o prawie do  obywatelstwa.

Za decydujący uznano moment przyjścia na świat dziecka pochodzącego od obywatela RP. Matka była nieznana. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby takie dziecko posiadało obywatelstwo RP, zgodnie z polskim porządkiem prawnym i Konstytucją - stwierdził NSA.

Podkreślił, że zgodnie z Konstytucją Konwencja o prawach dziecka ma pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawą. Dziecko  nie może być zaś dyskryminowane, ani ze względu na sposób przyjścia na świat, ani status jego rodziców.

- Nie chodzi o  to, czy dziecko pochodzi z surogacji, ale o to, że rodzi się istota ludzka obdarzona godnością, która ma prawo do obywatelstwa, jeśli jej rodzic jest Polakiem – podkreślono w ustnym uzasadnieniu.

XI.534.1.2018

Miasto zwiększa kwotę zwrotu kosztów przejazdu dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami po interwencji Rzecznika

Data: 2018-10-26

Zaczęło się od sprawy matki, która poskarżyła się Rzecznikowi, że zaniżono sposób wyliczenia wysokości kosztów dowozu jej córki na zajęcia do Ośrodka Rehabilitacyjno-Edukacyjno-Wychowawczego. Podkreśliła ona zwłaszcza zbyt niską, określoną w umowie z miastem, stawkę za kilometr na poziomie 33 gr za 1 km i zwrot kosztów tylko za dwa przejazdy, które nie uwzględniają konieczności powrotu rodzica do miejsca zamieszkania, po odwiezieniu dziecka na zajęcia.

Po tym wniosku, Pełnomocnik Rzecznika napisał do prezydenta miasta, wskazując, że zwrot kosztów powinien nastąpić w kwocie odpowiadającej rzeczywistej ich wysokości i dotyczyć czterech przejazdów. Pełnomocnik przypomniał też działania RPO prowadzone w podobnych sprawach i wyroki sądów.

Wiceprezydent Miasta poinformował Pełnomocnika, że ponownie przeanalizował zasad zwrotu kosztów przejazdu dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów. Dzięki temu podjęto decyzję o zwiększeniu stawki za 1 km przejazdu z miejsca zamieszkania do przedszkola, oddziału przedszkolnego w szkole podstawowej, innych form wychowania przedszkolnego, szkoły lub ośrodka.

BPK.7036.2.2017

Komitet Ministrów Rady Europy o braku realnego dostępu do legalnej aborcji w Polsce. RPO pyta o to ministra zdrowia i rzecznika praw pacjenta

Data: 2018-10-25
  • Kobiety w Polsce nie mają rzeczywistego dostępu do zabiegów legalnej aborcji - ocenia Komitet Ministrów Rady Europy
  • Według Komitetu konieczne jest rzeczywiste wdrożenie gwarancji ustawowych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Ministra Zdrowia oraz  Rzecznika Praw Pacjenta o to, co robi, aby zagwarantować taki dostęp

RPO od kilku lat monitoruje wywiązywanie się przez państwo z obowiązku stworzenia systemu świadczeń zdrowotnych, zapewniającego pacjentom możliwość uzyskania informacji o miejscu, gdzie mogą uzyskać świadczenie, którego udzielenia odmówiono im z powołaniem się na klauzulę sumienia.

Wnioski Komitetu Ministrów Rady Europy

W pismach ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego i  rzecznika praw pacjenta Bartłomieja Chmielowca RPO przedstawił wnioski ze spotkania 18-20 września 2018 r. Komitetu Ministrów Rady Europy, który czuwa nad wykonywaniem przez państwa członkowskie wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Komitet zwrócił uwagę, że ETPCz w dwóch wyrokach z 2012 i 2011 r. ( P. i S. przeciwko Polsce oraz R.R. przeciwko Polsce - skargi 57375/08 i 27617/04) podkreślił istotny rozdźwięk między teoretycznie zapewnioną możliwością terminacji ciąży a rzeczywistym do niej dostępem.  

W ocenie Komitetu polskie rozwiązania prawne są niewystarczające dla poszanowania praw pacjentek do dostępu do zabiegów legalnej aborcji. Zdaniem Komitetu  rodzi to konieczność podjęcia odpowiednich działań w celu rzeczywistego wdrożenia gwarancji ustawowych.

Według Komitetu z samego faktu, że podmioty lecznicze mają obowiązek informowania o zakresie udzielanych świadczeń nie można wywodzić, że wszystkim kobietom w ciąży zapewniona jest pełna i wiarygodna informacja dotycząca praktycznej dostępności do legalnych zabiegów aborcji.

Komitet podkreślił też, że kontraktowy obowiązek udzielania przez podmioty lecznicze świadczeń przewidzianych umową z Narodowym Funduszem Zdrowia także nie jest wystarczającą gwarancją poszanowania praw pacjentek. Przykładem nieefektywności tego rozwiązania jest -  zdaniem Komitetu - sprawa P. i S. przeciwko Polsce, w której mechanizm ten okazał się być niewystarczający.

Ponadto Komitet zwrócił też uwagę na brak precyzyjnych danych umożliwiających ocenę, czy Polska gwarantuje rzeczywisty dostęp do aborcji. Za celowe uznał gromadzenie informacji dotyczących sytuacji, w których lekarze powołują się na klauzulę sumienia oraz spraw dotyczących niewywiązywania się podmiotów leczniczych z umów zawartych z NFZ.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do rzecznika praw pacjenta Bartłomieja Chmielowca o informacje o działaniach podejmowanych w celu zagwarantowania dostępu do zabiegu legalnego przerywania ciąży. Poprosił go także o podanie liczby spraw dotyczących opisanego problemu, które są mu przekazywane.

Wcześniejsze wystąpienia RPO

W wystąpieniu do Ministra Zdrowia z 21 marca 2018 r. Rzecznik wyraził uwagi w sprawie nieefektywnej realizacji ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. 

Niemożność skorzystania w niektórych rejonach Polski z legalnego zabiegu przerywania ciąży, ograniczony dostęp do świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej, nierzetelna edukacja seksualna, brak pełnego dostępu do środków antykoncepcyjnych, niewystarczające wsparcie państwa dla kobiet w ciąży, matek i rodzin - to tylko niektóre problemy, które w ocenie RPO wymagają pilnego rozwiązania.

Według RPO, gwarantując możliwość przerwania ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie, prawodawca powinien jednocześnie zagwarantować realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona. Dostęp do aborcji różni się w zależności od rejonu Polski. W niektórych województwach liczba przeprowadzonych zabiegów sięga kilkuset, w innych jedynie kilku.

Czynnikiem znacznie utrudniającym możliwość skorzystania z zabiegu  jest brak odpowiednich procedur w szpitalach w przypadku przeprowadzania aborcji. Możliwość przerwania ciąży w praktyce bywa ograniczona przez powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Istnienie klauzuli sumienia stanowi wyraz poszanowania konstytucyjnej wartości, jaką jest wolność religii. Nie oznacza to jednak zwolnienia państwa z obowiązku zagwarantowania dostępu do możliwości skorzystania z zabiegu legalnej aborcji czy do badań prenatalnych - uważa Adam Bodnar.

VII.812.5.2014

 

O patostreamingu - prawnicy, naukowcy, przedstawiciele władz, organizacji pozarządowych i firm technologicznych, youtuberzy i dziennikarze

Data: 2018-10-18

Jak zmierzyć się ze zjawiskiem patostreamingu? RPO zorganizował w swoim Biurze w Warszawie okrągły stół w tej sprawie. W spotkaniu uczestniczyła wiceminister cyfryzacji Wanda Buk, oraz 30 innych ekspertów.

  • Patostreaming to pokazywanie przemocy i wulgarnych treści, niekiedy będących łamaniem prawa, po to, by oglądający to przez internet widzowie płacili nadawcy. W Polsce w ostatnich latach zjawisko nasila się w sposób nie znany w innych krajach
  • To wulgarne, poniżające materiały, często pełne przemocy fizycznej i słownej, nierzadko nagrywane pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających z lekceważeniem prawa i zasad współżycia społecznego.
  • Mają dużą oglądalność, a ich nadawcy na tym zarabiają. Dostają też pieniądze za to, że zrobią coś odrażającego czy okrutnego: może to być znęcanie się nad osobą bliską, bicie, poniżanie….
  • Mogą to oglądać dzieci, często bez wiedzy rodziców o istnieniu takiego zagrożenia

Zjawisko jest stosunkowo nowe, ale powstało na ten temat kilka reportaży[1]. Rzecznik dostał dopiero jedną skargę (od sąsiadów nadawcy takich treści, czyli patostreamera). Nie ma takich skarg resort cyfryzacji, Ministerstwo Sprawiedliwości szuka na razie narzędzi do opisu problemu. Ale o skali zjawiska alarmują organizacje pozarządowe, wychowawcy, psychologowie, badacze społeczni.

- Coraz więcej osób zwraca uwagę na mowę nienawiści i się jej sprzeciwia. Patologiczne treści w internecie często idą dalej – naruszają nietykalność cielesną innych osób, promują przemoc, utrwalają negatywne stereotypy. Najczęściej dostępne są na popularnych platformach bez ograniczeń wiekowych. Zorganizowaliśmy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich spotkanie ludzi, dla których punktem wyjścia jest godność jako nienaruszalna podstawowa wartość. Patostreaming jest jaskrawym przykładem łamania godności i nie ma na to naszej zgody w przestrzeni publicznej jaką jest Internet – mówi Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, inicjatorka spotkania, odpowiedzialna w BRPO za strategiczne postępowania sądowe.

Z dyskusji wynikało, że patostreaming jest zjawiskiem, które na tak szeroką skalę pojawiło się tylko w Polsce. Przedstawiciel Google’a podkreślał, że podobnych zgłoszeń firma nie ma z innych krajów. Prawdopodobnie więc zjawisko to jest skutkiem głębszych procesów zachodzących w naszym społeczeństwie, na co wskazywali też inni uczestnicy spotkania. Przemoc i agresja słowna obecna jest przecież nie tylko w internecie i nie tylko w formach „ludowych” – dziennikarze i politycy nie stronią od agresywnych komentarzy, programy typu „reality show” są nadawane w dużych stacjach telewizyjnych, przemoc i mowa nienawiści jest częścią kultury masowej i debaty politycznej. Większość z nas przestaje na to reagować, przyzwyczaja się,

Zebrani ustalili więc, że choć prostych rozwiązań tu nie będzie, to na pewno skuteczna okaże się współpraca i wskazywanie konkretnych rozwiązań, które krok po kroku mogą zmierzać do ograniczenia zjawiska patostreamingu. Kluczowe znaczenie ma tu współpraca, a rola trzeciego sektora jest nie do przecenienia, co podkreślali przedstawiciele władz.

  • Trzeba wykorzystywać istniejące rozwiązania prawne i uczyć się z nich korzystać
  • Musimy uczyć się reagować na przemoc i patologię w internecie. Ci, którzy się na internecie znają, powinni w tym wspierać rodziców i wychowawców oraz pomoc społeczną
  • Trzeba się nauczyć problem opisywać w mediach tak, by nie przysparzał złej sławy twórcom patostreamingu, bo oni żywią się tą złą sławą
  • Trzeba utrudniać dostęp do tych treści – ale też i zarabianie na nich (i pokusę sponsorowania patostreamingu)

To tylko pierwsze propozycje – kolejne zostaną wspólnie wypracowane na podstawie dwugodzinnej dyskusji w Biurze RPO. Prowadzili ją zastępca RPO i mec. Zuzanna Rudzińska Bluszcz,  a wzięli w niej udział:

  • Wanda Buk, wiceministra cyfryzacji
  • Jan Kostrzewa dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Ministerstwie Sprawiedliwości
  • Marcin Olender, Google
  • Michał Białek, Wykop.pl
  • Alek Tarkowski, Centrum Cyfrowe
  • Marcin Bochenek, Państwowy Instytut Badawczy
  • Maciej Tanaś, NASK, doradca RPD
  • Karol Paciorek, youtuber:
  • Maciej Budzich, blogger
  • Artur Kurasiński, blogger
  • Kamil Bolek, Lifetube
  • Wojciech Kardyś, Goog for you
  • Konrad Dulkowski  i  Rafał Gaweł, Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich
  • Łukasz Wojtasik i Marta Wojtas, Dajemy Dzieciom Siłę
  • Rafał Szymański, Porcelanowe aniołki
  • Krzysztof "Ator" Woźniak", blogger
  • Dominika Bychowska-Siniarska, HFPC.
  • Ludmiła Ananikova, Gazeta Wyborcza
  • Maciej Młynarczyk, Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Północ
  • Grażyna Stanek, prokurator w ss, Lex Superomnia
  • Maria Rotkiel, psycholożka
  • Marcin Zimoń, Komenda Stołeczna Policji,wydział prewencji
  • Agata Malinowska, pełnomocniczka Komendanta Stołecznego Policji  ds. Praw Człowieka.
  • A także przedstawiciele BRPO: Michał Hara, Piotr Sobota, Agnieszka Jarzębska i Joanna Jakubczak a także Dariusz Supeł, który oprócz tego, że w pracuje w BRPO jest także wychowawcą i przewodniczącym ZHP.

Gdy przedmiotem przekazu jest zdarzenie mogące wypełniać znamiona czynu zabronionego (np. znęcanie, pobicie):

Eksperci BRPO zwracają uwagę na dostępne już przepisy. W przypadku patostreamingu policja powinna prowadzić czynności sprawdzające, czy zachodzi podejrzenie zaistnienia przestępstwa lub wykroczenia

Problem polega na tym, że przedmiotem patostreamów często są zachowania stanowiące przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego albo na wniosek (znieważenie, zniesławienie, naruszenie nietykalności cielesnej, zniszczenie cudzej rzeczy). Może być też tak, że prezentowane w patrostreamie treści są zainscenizowane lub nie odpowiadają deklaracjom ich autorów (np. mieszane substancje są inne od deklarowanych). Wtedy można ewentualnie rozważyć odpowiedzialność z art. 286 § 1 k.k. Spełnione są bowiem wszystkie trzy przesłanki zaistnienia przestępstwa oszustwa (działanie w celu uzyskania korzyści majątkowej, wprowadzenie innej osoby w błąd i doprowadzenie jej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem).

Gdy sam przekaz może wypełniać znamiona czynu zabronionego:

Możliwe jest ściganie takich czynów, popełnionych za pośrednictwem internetu

Pozwalają na to

– art. 52a kodeksu wykroczeń (publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa, publiczne nawoływanie do przeciwdziałania przemocą aktowi stanowiącemu źródło powszechnie obowiązującego prawa, publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa)

– art. 141 k.w. (dopuszczanie się nieobyczajnego wybryku,  zamieszczenie w miejscu publicznym nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisu lub rysunku albo używanie słów nieprzyzwoitych

 – art. 117 § 3 kodeksu karnego (publiczne nawoływanie do wszczęcia wojny napastniczej lub publiczne pochwalanie wszczęcia lub prowadzenia takiej wojny

– art. 135 § 2 k.k. (publiczne znieważenie Narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej art. 133 k.k., publiczne znieważenie Prezydenta RP)

– art. 196 k.k. (obrażanie uczuć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych)

–; art. 200b k.k. i inne. (publiczne pochwalanie lub propagowanie zachowania o charakterze pedofilskim

Trzeba pamiętać, że internet to miejsce publiczna.Wynika to z orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 17 kwietnia 2018 r. sygn. akt IV KK 296/17 wydane po rozpoznaniu kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym Sąd Najwyższy rozważając kwestie odpowiedzialności za czyn z art. 141 k.w. stwierdził, między innymi, że „w przypadku wykorzystania Internetu do umieszczenia w nim nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisów lub rysunków albo używania za jego pośrednictwem słów nieprzyzwoitych, miejscem publicznym w rozumieniu art. 141 k.w. są serwisy WWW takie jak: portale informacyjne, portale korporacyjne, z tym że w przestrzeni dla potencjalnych klientów, otwarte fora dyskusyjne, blogi, vlogi (tzw. videoblogi), do których dostęp nie jest limitowany, a zatem nie zabezpieczony loginem i hasłem, ograniczającymi możliwość uzyskania dostępu do wyodrębnionej przestrzeni internetowej dla internautów przez właściciela serwisu”.

Co więcej Sąd Najwyższy uznał, że „w kontekście pojęcia miejsce publiczne odnoszącego się do przestrzeni wirtualnej nie jest istotne gdzie fizycznie znajduje się serwer sprzętowy, na którym udostępniany jest serwis internetowy”.

 

Jak ochronić pacjentów przed wysokimi opłatami za postój na przyszpitalnych parkingach?

Data: 2018-10-17
  • Pacjenci szpitali i ich bliscy są często zmuszeni płacić wysokie opłaty za postój na przyszpitalnych parkingach prowadzonych przez prywatnych przedsiębiorców
  • Wygórowane opłaty mogą ograniczać prawa pacjentów do kontaktu z najbliższymi, czy prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej
  • Rzecznik prosi Ministra Zdrowia o zajęcie się problemem

Szpitale i przychodnie, aby zwiększyć swoje przychody, często wynajmują lub oddają w dzierżawę tereny na przyszpitalne płatne parkingi. Opłaty za postój na takich parkingach są często wygórowane. Dodatkowo przedsiębiorcy zazwyczaj ustanawiają regulamin , który przewiduje, że kierowca pojazdu zajmując miejsce postojowe zawiera umowę najmu tego miejsca i w przypadku nieuiszczenia opłaty lub parkowania ponad opłacony czas postoju zobowiązany jest do zapłaty dość wysokiej kary umownej. Osoby korzystające z przyszpitalnych parkingów nie zawsze są w stanie zapoznać się z regulaminem i często nieświadomi obowiązków wynikających z jego postanowień narażają się na bardzo wysokie kary.  

Z jednej strony, pobieranie opłat nie jest związane z udzielaniem świadczeń zdrowotnych, a ograniczenie możliwości ich pobierania byłoby niewątpliwie ingerencją w swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. Z drugiej jednak strony są wolności i prawa osób korzystających z przyszpitalnych parkingów. Wbrew pozorom, przedstawiony problem nie pozostaje bowiem bez wpływu na realizację praw pacjenta, w tym zwłaszcza prawa do poszanowania życia rodzinnego. Wygórowane opłaty pobierane przez zarządców przyszpitalnych parkingów mogą ograniczać prawa pacjentów do kontaktu z najbliższymi, czy prawa do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej.

Nie można też stawiać znaku równości pomiędzy korzystaniem z usług parkingowych przy szpitalu i korzystaniem z tego rodzaju usług np. przy placówkach handlowych. O ile klienci sklepów dysponują pełną swobodą wyboru i – jeżeli nie odpowiadają im opłaty parkingowe – mogą zdecydować się na skorzystanie z usług innego przedsiębiorcy, o tyle pacjenci i ich bliscy takiej alternatywy nie mają. Trudno sobie wyobrazić, by rezygnowali ze świadczeń opieki zdrowotnej (zwłaszcza biorąc pod uwagę czas oczekiwania na ich udzielenie) lub odwiedzin pacjentów tylko z powodu pobieranych od nich dodatkowych opłat. Szczególnie wrażliwą grupą są przy tym osoby o ograniczonej możliwości samodzielnego poruszania się, w tym zwłaszcza osoby starsze i osoby z niepełnosprawnościami. Ze względów zdrowotnych mogą nie być w stanie pokonać odległości z oddalonych od szpitala publicznie dostępnych miejsc postojowych.

Rzecznik w wystąpieniu prosi Ministra Zdrowia o przedstawienie stanowiska co do propozycji rozwiązania tego problemu. Jednocześnie podkreśla, że nie chodzi o pozbawienie możliwości pobierania jakichkolwiek opłat. Warto jednak byłoby rozważyć wprowadzenie do ustawy o działalności leczniczej przepisów, które:

  1. uzależniałyby możliwość oddawania w dzierżawę lub najem terenów przyszpitalnych od zobowiązania się przedsiębiorcy, że nie będzie dochodził od osób korzystających z parkingów żadnych kar umownych ani opłat dodatkowych z tytułu naruszenia regulaminu parkingu,
  2. ustalałyby maksymalną wysokość opłaty pobieranej za parkowanie.

V.565.109.2017

NSA uchylił odmowę wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia dziecka urodzonego w Londynie w małżeństwie dwóch kobiet

Data: 2018-10-10
  • Pani Idze odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia jej syna - z zmałżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii
  • W precedensowym wyroku NSA ocenił, że doszło do dyskryminacji dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę urzędowi stanu cywilnego  
  • RPO, który przyłączył się do sprawy, wskazywał że polskie przepisy należy stosować zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka oraz według zasady priorytetu dobra dziecka
  • NSA uznał te argumenty; podkreślił, że sprawa nie dotyczy związku dwóch osób jednej płci, ale dziecka "w jakimś zakresie wyjętego spod prawa"  

Obywatele skarżą się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego ( art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy urzędów stanu cywilnego odmawiają dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiają wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Taki był też m.in. przypadek pani Igi. Zwróciła się ona do Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Krakowie o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego  w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Kierownik odmówił, gdyż "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Decyzję tę utrzymał wojewoda.

Kobieta złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Do postępowania przyłaczył się Rzecznik Praw Obywatelskich, który wnosił o uchylenie zaskarżonych decyzji. W ocenie RPO naruszeniem porządku publicznego - praw dziecka - jest odmowa transkrypcji, a w konsekwencji niewydanie polskiego dowodu tożsamości poświadczającego tożsamość i obywatelstwo, skutkujące de facto bezpaństwowością.

W 2016 r.  WSA oddalił skargę, wskazując na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym nie ma możliwości wpisania w akcie urodzenia rodziców tej samej płci. Wpisując zaś w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci, o czym mowa także w art. 18 Konstytucji RP.

Zdaniem WSA nie mają znaczenia powołane przez panią Igę przepisy prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ponieważ nie nakazują one, by w prawie krajowym były regulacje dotyczące związków jednopłciowych czy rodziców tej samej płci. WSA uznał, że dziecko i jego opiekunka prawna mogą użwyać zagraniczengo aktu stanu cywilnego w Polsce.

Skarżąca wniosła skargę kasacyjną do NSA,  wnosząc o zwrot sprawy do WSA.

RPO: priorytetem jest dobro dziecka  

W stanowisku dla NSA Rzecznik podkreślił, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie dokonał takiej oceny. - W uzasadnieniu WSA szeroko omawia temat dopuszczalności zawierania związków partnerskich czy małżeństw przez pary tej samej płci, nie odnosząc się jednak do kwestii dobra dziecka, którego to postępowanie dotyczy - wskazał Rzecznik.

W jego ocenie odmowa transkrypcji aktu urodzenia dziecka wyłącznie z powodu statusu prawnego jego rodziców – tj. urodzenie w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – stanowi przejaw dyskryminacji zakazanej przez Konwencję o prawach dziecka.

Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji RP, obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa z 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa, przez urodzenie, w przypadku, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Dziecko pani Igi nabyło zatem obywatelstwo polskie z mocy prawa.

Jako obywatelowi polskiemu, przysługuje mu prawo do otrzymania paszportu, a także prawo do posiadania dowodu osobistego. Polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje zatem de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób, ani nie może podróżować po państwach trzecich.

Rzecznik podkreśla, że w obecnym stanie prawnym istnieje obowiązek (art. 104 ust. 5. Prawa o aktach stanu cywilnego) transkrypcji zagranicznego dokumentu stanu cywilnego, m.in. jeżeli obywatel Polski, którego dotyczy zagraniczny dokument stanu cywilnego, ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL. 

Odmowa prowadzi do ograniczenia praw przysługujących dzieciom na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku. Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku.

Może to zatem prowadzić do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Zdaniem RPO w sprawie brak jest podstaw do zastosowania klauzuli porządku publicznego. Sama sprzeczność przepisów prawa obcego, na których podstawie ustalono rodzicielstwo dziecka, z przepisami prawa polskiego, nie powoduje automatycznie sprzeczności z „podstawowymi zasadami porządku prawnego”. WSA zastosował zaś tę klauzulę automatycznie, nie podejmując nawet próby zważenia, czy pierwszeństwa należy udzielić prawom dziecka, czy też innym wartościom.

Ponadto odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Według WSA zarzut naruszenia Karty Praw Podstawowych UE jest nieuzasadniony, gdyż sąd uznał, że w tej sprawie organy administracji nie wykonywały prawa Unii Europejskiej. W ocenie RPO taka teza pomija jednak, że obywatelstwo państwa członkowskiego pozostaje w ścisłym związku z obywatelstwem UE.  Jak wskazywał TS UE, obywatelstwo unijne tworzy obywatelowi europejskiemu możliwość korzystania ze swobody przemieszczania się z samego tytułu posiadania tego obywatelstwa, bez konieczności spełniania dodatkowych warunków. W ocenie RPO za przeszkodę w wykonywaniu prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich należy zatem uznać odmowę transkrypcji aktu urodzenia, a tym samym całkowite uniemożliwienie wydania paszportu. 

Dlatego Rzecznik wniósł - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TS UE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo UE stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

Wyrok NSA

10 października 2018 r. NSA uznał  (syg. II OSK 2552/16), że skoro w obecnym stanie prawnym istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego akty urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”.

- Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia w ustnych motywach rozstrzygnięcia. Wskazał, że ta sprawa w ogóle nie dotyczy związku osób dorosłych, co jest tylko tłem, ale małoletniego, który w jakimś zakresie jest wyjęty spod prawa.

NSA powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych. Sąd nie dostrzegł potrzeby wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym do TSUE.

Orzeczenie jest prawomocne. Sprawa wraca do Kierownika USC w Krakowie.

XI.534.1.2016

Warsztaty dla dzieci w przedszkolu z udziałem myśliwych. Rzecznik podejmuje sprawę.

Data: 2018-10-09

Członkini Polskiego Związku Łowieckiego i prezeska jednego z lokalnych klubów łowieckich zamieściła na swoim prywatnym profilu zdjęcia ze spotkania przeprowadzonego z dziećmi. Na fotografiach widać przedszkolaki głaszczące martwe zwierzęta i przymierzające futrzane czapki.

Rzecznik zapytał Kuratorium Oświaty, czy w tej sprawie zbadało ono, czy przekazywane kilkuletnim dzieciom treści były adekwatne do ich wieku i rozwoju emocjonalnego oraz czy były zgodne z założeniami edukacyjnymi. Poproszono również o wskazanie, czy rodzice dzieci byli uprzedzeni przez dyrekcję przedszkola o prelekcji, w której miały uczestniczyć ich dzieci.

BPK.7037.2.2018

RPO proponuje rozwiązanie, gdy opiekun osoby ubezwłasnowolnionej utrudnia kontakty z jej bliskimi

Data: 2018-10-04
  • Bliscy osoby dorosłej całkowicie ubezwłasnowolnionej są bezradni, jeśli  jej prawny opiekun uniemożliwia im kontaktowanie się z nią
  • Dziś ani osoba ubezwłasnowolniona, ani jej bliscy nie mogą wszczynać postępowania przed sądem o zobowiązanie opiekuna do takich kontaktów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje, aby w takich sytuacjach sąd mógł wdrażać postępowania z urzędu - na wniosek zainteresowanych

Ludzie skarżą się RPO na niemożność inicjowania postępowania sądowego w celu umożliwienia takich kontaktów. Zastępca RPO Stanisław Trociuk napisał do Ministra Sprawiedliwości, że taka sytuacja jest nie do pogodzenia z art. 47 Konstytucji RP. Gwarantuje on każdemu prawo do ochrony prawnej życia prywatnego i rodzinnego oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Zawiera się w tym też prawo do utrzymywania relacji między członkami rodziny i innymi bliskimi. Obowiązkiem władzy publicznej jest przyznanie jednostce rzeczywistych środków prawnych do ochrony przed naruszeniami tego prawa.

RPO od dawna bada sprawę 

Od 2013 r. kolejni rzecznicy praw obywatelskich zajmowali się sprawą, m.in. korespondowali z resortem sprawiedliwości. W odpowiedzi na ostatnie wystąpienie ze stycznia 2017 r. Minister Sprawiedliwości odpowiedział w czerwcu 2017 r., że w ocenie resortu wystarczające są obecne regulacje umożliwiające wydawanie zarządzeń przez sąd nadzorujący postępowanie opiekuńcze. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł pisał, że wobec nieuzasadnionego  odmawiania kontaktu z innymi osobami, sąd może zobowiązać opiekuna do określonego postępowania; wskazać, jakich czynności opiekun nie może dokonywać bez zezwolenia sądu lub poddać wykonywanie opieki nadzorowi kuratora sądowego. W razie niewykonania tych zarządzeń, sąd może ukarać opiekuna grzywną lub ustanowić nowego - dodawał wiceminister.

Odnosząc się do tego, Rzecznik zwraca uwagę, że sąd opiekuńczy nie jest uprawniony do wszczęcia postępowania w sprawie wydania zarządzeń opiekunowi osoby ubezwłasnowolnionej z urzędu. Zgodnie z art. 593 Kodeksu postępowania cywilnego, zezwolenia we wszelkich ważniejszych sprawach, które dotyczą osoby lub majątku osoby pozostającej pod opieką, udziela sąd opiekuńczy na wniosek opiekuna. Oznacza to, że postępowanie przed sądem opiekuńczym jest wszczynane wyłącznie na jego wniosek.

Uchwała SN: to opiekun wszczyna postępowanie 

Taką wykładnię art. 593 potwierdza uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z 17 maja 2018r. (sygn. III CZP 11/18). SN uznał w niej, że rodzicom dorosłego dziecka, które jest ubezwłasnowolnione całkowicie z powodu niepełnosprawności umysłowej i dla którego ustanowiono opiekuna, nie przysługuje uprawnienie do żądania rozstrzygnięcia przez sąd opiekuńczy o sposobie utrzymywania kontaktów z tym dzieckiem. Według SN utrzymywanie kontaktów z rodzicami należy zaliczyć do kategorii "ważniejszych spraw" dotyczących podopiecznego, a zatem to opiekun powinien wnosić o zezwolenie na ich pozbawienie lub ograniczenie. Postępowania w tym przedmiocie, jak wynika jasno z art. 593, nie może wszcząć sąd z urzędu, ani na wniosek innej osoby - uznał SN.

Ponadto SN wskazał sposób rozwiązania problemu. Jeśli sąd opiekuńczy stwierdzi potrzebę wdrożenia postępowania, powinien zawiadomić prokuratora, ewentualnie Rzecznika Praw Obywatelskich albo właściwą organizację pozarządową uprawnioną do działania przed sądami w imieniu lub na rzecz obywatela. Sąd zasygnalize wystąpienie z wnioskiem o wszczęcie postępowania, w którym zostanie wyjaśnione, czy kontakty z rodzicem osoby ubezwłasnowolnionej powinny czy nie powinny być regulowane.

Zdaniem RPO uchwała ta oznacza, że stanowisko Ministerstwa Sprawiedliwości nie znajduje potwierdzenia w praktyce. W rzeczywistości bowiem, doprowadzenie przez osoby bliskie ubezwłasnowolnionego całkowicie (bądź przez jego samego) do realizacji kontaktów wbrew woli opiekuna jest skomplikowane i mało efektywne. Osoby te nie mają legitymacji do zainicjowania postępowania. Nawet jeśli zasygnalizują sądowi nieprawidłowości w postępowaniu opiekuna, sąd nie może wszcząć postępowania na podstawie art. 593 z urzędu.

Sąd może co najwyżej rozważyć zasygnalizowanie potrzeby działania RPO, prokuratorowi lub organizacji pozarządowej, ewentualnie zobowiązać pod rygorem grzywny opiekuna do wystąpienia ze stosownym wnioskiem o uregulowanie przez sąd kontaktów bądź zwolnić go z opieki. Żaden z opisanych sposobów działania nie prowadzi wprost do rozstrzygnięcia „sporu” w zakresie realizacji kontaktów z osobą ubezwłasnowolnioną - podkreśla Rzecznik.

RPO: inne podmioty nie powinny inicjować postępowań

Po tej uchwale do RPO wpływają już wnioski od bliskich osoby ubezwłasnowolnionej, którym sąd – odmawiając wszczęcia postępowania na ich wniosek na podstawie art. 593 – wskazał Rzecznika  jako podmiot uprawniony do zainicjowania postępowania.

W ocenie RPO propozycja z uchwały SN komplikuje sposób procedowania w takich sprawach. Rzecznik nie widzi żadnego uzasadnienia dla konstruowania skomplikowanego modelu postępowania, w którym to de facto podmioty trzecie (prokuratura, RPO, organizacje pozarządowe) mają moc decydowania o czyimś życiu prywatnym, rodzinnym, osobistym, poprzez kierowanie, bądź nie, stosownych wniosków do sądu. Podmioty te mogą nie mieć wglądu we wszystkie istotne okoliczności sprawy, co utrudni bądź uniemożliwi zajęcie obiektywnego stanowiska. Rozwiązanie takie powoduje też dodatkowe obciążenie tych podmiotów realizacją osobistych, a jednocześnie codziennych spraw obywateli, mimo że nie dochodzi tu do naruszenia praw konstytucyjnych przez organy władzy publicznej, czy też do naruszenia praworządności.

W uchwale z 17 maja 2018 r. SN zwrócił także uwagę, że opieka nad osobą ubezwłasnowolnioną musi uwzględniać zasady określone w Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, w tym poszanowanie przyrodzonej godności, niezależności, autonomii osoby i swobody dokonywania wyborów. Niewątpliwie swoboda ta dotyczy również tego, z kim taka osoba chce utrzymywać kontakty. Także w Rekomendacji R (99)4 Komitetu Ministrów Rady Europy w sprawie zasad dotyczących ochrony prawnej niepełnosprawnych osób dorosłych podkreślono, że decyzje w sprawach osobistych powinna podejmować ta osoba, o ile jej stan zdrowia na to pozwala.

W ocenie Rzecznika wszystko to uzasadnia ponowne, pilne rozważenie zmian w procedurze cywilnej, które umożliwiałyby sądowi - na skutek sygnału przekazanego przez zainteresowane osoby - wszczęcie postępowania w tego typu sprawach z urzędu.

Ostatnio Ministerstwo Sprawiedliwości rozpoczęło prace koncepcyjne nad zmianą dotychczasowego modelu ubezwłasnowolnienia. Przygotowanie nowych, kompleksowych rozwiązań prawnych będzie zapewne procesem długotrwałym. Opisany zaś problem może i powinien zostać rozwiązany jak najszybciej, ponieważ nie wymaga aż tak pracochłonnych, systemowych analiz i przygotowań – napisał Stanisław Trociuk do ministra Zbigniewa Ziobry.

Zlikwidować instytucję ubezwłasnowolnienia

Instytucja ubezwłasnowolnienia powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji - uważa generalnie Rzecznik Praw Obywatelskich. Byłoby to spełnieniem postulatów organizacji obywatelskich i zrealizowaniem przez Polskę zobowiązań Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych.

Likwidacja instytucji ubezwłasnowolnienia znalazła się wśród rekomendacji, które we wrześniu 2018 r. wydał dla Polski Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami. Komitet (Committee on the Rights of Persons with Disabilities - CRPD) zbadał, jak Polska wykonuje Konwencję - po raz pierwszy od jej ratyfikowania przez nasz kraj w 2012 r. Ministerstwo Sprawiedliwości podejmuje prace nad zmianą prawa co do ubezwłasnowolnienia - informowali podczas sesji Komitetu w Genewie przedstawciele polskiego rządu. Szczegóły projektu nie są znane; prace mogą trwać rok.

- Polska to jeden z ostatnich krajów Europy, który utrzymuje archaiczne już dziś przepisy o ubezwłasnowolnieniu; Komitet zaleca przejście na system wspieranego podejmowania decyzji, który uwzględnia indywidualne potrzeby i możliwości osoby z niepełnosprawnością – mowiła po przyjęciu rekomendacji Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektorka zespołu Biura RPO ds. równego traktowania, która uczestniczyła w sesji Komitetu. Liczba osób ubezwłasnowolnionych w Polsce wciąż rośnie - zauważył Komitet. Skrytykował zakaz zawierania małżeństw przez te osoby czy – zapisaną w Konstytucji – niemożność ich udziału w wyborach.

IV.7024.22.2018

Sprawa ekshumacji w śledztwie smoleńskim: Polska naruszyła prawa swoich obywateli, otwierając groby bez zgody bliskich

Data: 2018-09-20
  • Brak możliwości odwołania od decyzji prokuratury o ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej narusza Europejską Konwencję Praw Człowieka
  • Taki wyrok wydał 20 września 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie  przeciwko Polsce (skargi nr 30491/17 oraz 31083/17)
  • Choć mogą istnieć powody do ekshumacji bez zgody rodziny, to jednak zawsze trzeba ważyć dwie wartości: wymóg skutecznego śledztwa w sprawie bezprecedensowego wypadku i prawa bliskich ofiar

Trybunał stwierdził naruszenie artykułu 8. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez Polskę. Sprawa dotyczyła ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej z 2010 r., w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński. Prokuratura zarządziła w 2016 r. ekshumacje ciał ofiar w ramach toczącego się postępowania karnego w sprawie. Władze dokonywały sekcji zwłok w celu ustalenia przyczyn wypadku, sprawdzając w tym wersję ewentualnego wybuchu na pokładzie.

Skarżące, wdowy po dwóch ofiarach, sprzeciwiły się ekshumacji zwłok mężów - jednakże bezskutecznie. Zażalenia skarżących na postanowienia prokuratora o zarządzeniu ekshumacji pozostawiono bez rozpoznania z uwagi na to, że polskie prawo nie przewiduje możliwości odwołania do sądu w tym zakresie.

Trybunał stwierdził, że wymóg skutecznego śledztwa w sprawie wypadku o bezprecedensowej wadze państwowej musi zostać skonfrontowany z interesem skarżących – poszanowania zwłok ich mężów. Trybunał przyznał, że mogą istnieć okoliczności, w których ekshumacja jest uzasadniona pomimo sprzeciwu rodziny.

Tymczasem polskie prawo nie przewiduje mechanizmu dokonania oceny tych dwóch konkurujących interesów. Zarządzając ekshumację, prokurator nie był zobowiązany na podstawie Kodeksu postępowania karnego do oceny, czy cele śledztwa mogły zostać osiągnięte przez zastosowanie mniej restrykcyjnych środków oraz oceny możliwych skutków tych środków dla życia prywatnego i rodzinnego skarżących. Dodatkowo, nie przysługuje na to postanowienie zażalenie do sądu. Polskie prawo nie zawiera zatem odpowiednich zabezpieczeń przed arbitralnością postanowień prokuratora o zarządzeniu ekshumacji ani też mechanizmu kontroli proporcjonalności ingerencji w prawa skarżących. Ingerencja nie była więc zgodna z prawem.

Dlatego skarżące zostały pozbawione minimalnego stopnia ochrony, do którego były uprawnione w zakresie ich prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował w 2016 r. działania w sprawie dotyczącej ekshumacji w związku z wnioskiem osób (i reprezentującego te osoby pełnomocnika), których dotyczy wyrok ETPCz.

W korespondencji prowadzonej w październiku i listopadzie 2016 r. kierowanej do Prokuratora Generalnego, Rzecznik wyraził zaniepokojenie tym, że decyzja prokuratora nie podlega zewnętrznej kontroli.

Rzecznik nie podzielił stanowiska Prokuratora Generalnego wyrażonego w odpowiedzi, iż decyzja prokuratora o zarządzeniu ekshumacji nie podlega zaskarżeniu do sądu.

Podzielenie bowiem tego poglądu byłoby równoznaczne z uznaniem, że w sprawie tej naruszane są konstytucyjne standardy, tj. prawo do sądu, prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, prawo do zaskarżania decyzji. Rzecznik przypomniał również, że ochrona Konstytucji nie polega wyłącznie na badaniu hierarchicznej zgodności norm prawnych, ale także na wykładni ustaw w zgodzie z Konstytucją. Rzecznik podkreślał konieczność poszukiwania takiej wykładni przepisów Kodeksu postępowania karnego, która zapewni na poziomie stosowania prawa, zgodność tych przepisów z Konstytucją - a więc dopuści zażalenie na postanowienie prokuratora o ekshumacji.

Rzecznik powołał nadto stanowisko Sądu Najwyższego, zgodnie z którym poszanowanie zwłok jest istotnym elementem kultury europejskiej, a także jednym z fundamentów doktryny Kościoła katolickiego, głoszącej, że ciało zmarłego powinno być traktowane „z szacunkiem i miłością”. Dlatego status prawny zwłok jest wyjątkowy, a obowiązek poszanowania zwłok ludzkich wynika przede wszystkim z przepisów dotyczących ochrony dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej oraz prawa do grobu.

Nie powinno więc budzić wątpliwości to, że ekshumacja zwłok i szczątków ludzkich dokonywana na zarządzenie prokuratora stanowi władcze wkroczenie w sferę prawnie chronionych dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej. Dlatego osobom bliskim muszą służyć środki prawne w celu ustalenia, czy takie wkroczenie w chronioną sferę miało uzasadnienie (nie miało charakteru ekscesywnego).

Rzecznik informował osobę (której wniosek zainicjował działania RPO dotyczące wszystkich osób nie akceptujących arbitralnej decyzji o ekshumacji) o powyższych zapatrywaniach Chodziło o podstawy normatywne zaskarżenia decyzji prokuratora o ekshumacji, oparte na standardach konstytucyjnych i znajdujących oparcie w wyrokach Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego oraz w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Ponadto RPO wskazał, że bezpośrednią konsekwencją odrzucenia poglądu o dopuszczalności zażalenia do sądu na postanowienie o ekshumacji, jest otwarcie drogi do domagania się w procesie cywilnym ochrony dobra osobistego w postaci kultu pamięci osoby zmarłej. Konsekwencją tego jest więc również możliwość domagania się przed wszczęciem postępowania lub w jego toku udzielenia przez sąd zabezpieczenia roszczenia (art. 730 k. p. c.) poprzez wstrzymanie ekshumacji.

Zauważenia wymaga, że stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich prezentowane w wystąpieniach do Prokuratora Generalnego znalazło odzwierciedlenie w wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Rzecznik przystąpił również do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego w Warszawie VIII Wydział Karny z 3 kwietnia 2017 r., (sygn. akt P 18/17). Zajął stanowisko, że art. 210 k.p.k. w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości zażalenia na zarządzenie wyjęcia zwłok z grobu, jest niezgodny z art. 45 ust. 1, art. 47 i art. 78 Konstytucji RP oraz z art. 8 i art. 13 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Marek Michalak. Pożegnanie RPD w Biurze RPO. Dekalog po 10 latach pracy RPD

Data: 2018-09-19

Współpraca między obu instytucjami jest dowodem na to, jakie korzyści dla obywateli przynosi wspólne działanie niezależnych instytucji. Kończący kadencję rzecznik praw dziecka Marek Michalak został wyróżniony odznaką honorową RPO za zasługi dla ochrony praw człowieka.

- Pożegnania są zawsze trudne. Bo coś kończymy, podsumowujemy, a nie wiemy jaka będzie przyszłość - mówił Adam Bodnar podczas uroczystości w Biurze RPO. Pożegnania są tym trudniejsze, bo wszak minęło 10 lat działań Marka Michalaka jako RPD. To jest cała epoka  Od 1 stycznia 2008 r. do 30 czerwca 2018 r. urodziło się w Polsce 412 tys. 60 dzieci. To więcej niż liczba obywateli Słowenii, Łotwy czy Litwy - można powiedzieć: ponad 4 mln nowych potencjalnych klientów RPD.

- 10 lat minęło, odkąd pan Marek Michalak rozpoczął misję Rzecznika Praw Dziecka. Uważamy, że to symboliczny moment, w którym możemy podsumować działania i podziękować za wspólne działania - dodał Adam Bodnar. Na bazie wystąpień RPD przygotował subiektywny dekalog najważniejszych działań odchodzącego Rzecznika Praw Dziecka:

1.Nie będziesz bił dzieci. To ostre, wyraziste stanowisko Marka Michalaka stało się symbolem całej kadencji, cechującą się pasją w realizacji różnych kampanii społecznych, a zwłaszcza: „Kocham, nie biję”. Doprowadziło to do pewnej zmiany społecznej – przestaliśmy akceptować „klapsy” jako zwykłą metodę wychowawczą. Akceptuje to ciągle 47 proc. Polaków, ale 10 lat temu tego zdania było aż 78 proc. Akceptacja dla klapsów zmniejszyła się, w czym wielką zasługę ma RPD, choć jeszcze długa droga przed nami. Zmieniły się też przepisy.

2. Alimenty to nie prezenty – należy je płacić. Niepłacenie alimentów to wciąż duży problem społeczny. To szczególnie krzywdzi dzieci. Cieszę się, że razem udało nam się ruszyć temat. Było też mnóstwo wspólnych interwencji. Powołaliśmy wspólną komisję ekspertów RPO i RPD, przebiliśmy się z tematem do opinii publicznej. Są już zmiany w prawie, a za nimi pójdą może i społeczne.

3. Kocham - nie piję. Wciąż zbyt wiele dzieci rodzi się z syndromem FAS (alkoholowym zespołem płodowym). To rzeczywisty problem społeczny, z którym należy walczyć. I choć możemy nie zgadzać się odnośnie metod, to trudno odmówić zaangażowania, jeśli chodzi o próby rozwiązania problemu. Cieszę się, że udało się uruchomić kampanię społeczną „Kocham, nie piję”, z udziałem m.in. Odetty Moro, która niedawno urodziła pięknego synka.

4. Dziecko ma prawo do ojca i matki. To dzięki RPD Markowi Michalakowi do Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego wprowadzono zapis, że dziecko ma prawo do wychowania przez oboje rodziców. Dla każdego Rzecznika Praw Dziecka problemy okołorozwodowe są wielkim wyzwaniem. Frustracja rodziców (głównie ojców), szybkie zmiany społeczne, nieefektywny system prawny, problemy transgraniczne – to tematy wymagające istotnej pracy. Niestety bez szybkich efektów. To ciężka organiczna praca, której towarzyszy nadzieja, że zmiana przyjdzie z czasem. Różnie wyglądają tu relacje z organizacjami pozarządowymi i działaczami. Do załatwienia pozostaje m.in. kwestia reprezentacji dziecka w postępowaniu rozwodowym jako uczestnika postępowania.  

5. Nie będziesz traktował dzieci jako zawodników w podnoszeniu ciężarów. To RPD Marek Michalak uruchomił naszą wyobraźnię na temat codziennych obciążeń dzieci w szkole. Zauważył tornistry, których waga często przekracza połowę wagi ciała. Że książki i akcesoria szkolne są za ciężkie, a zeszyty ćwiczeń drukowane na papierze kredowym. Że nie ma w szkołach szafek, by te ciężkie przedmioty tam zostawiać. Problem jeszcze nie został rozwiązany, ale poszczególni ministrowie edukacji nie mogą od niego uciekać. A jeśli już, to raczej poprzez szukanie łatwiejszych tematów do debaty, niż konsekwencje reformy oświaty czy też kumulacja przyszłych roczników w liceach

6. Dziecko w szpitalu nie powinno cierpieć. To RPD odwiedzał dzieci w szpitalach, zwracając uwagę na ich problemy. RPD i RPO podejmowali analogiczne działania w sprawie  warunków, zasad i opłat w związku ze sprawowaniem przez rodziców w szpitalu opieki pielęgnacyjnej nad dzieckiem i wspólnego pobytu. Podobnie było z wypowiadaniem przez lekarzy klauzuli opt-out. To także kwestia zapewnienia dzieciom opieki pielęgniarskiej. RPO podejmował szersze działania: odpowiedniej opieki pielęgniarskiej dla wszystkich pacjentów. Przy zagrożeniach zdrowia w związku ze smogiem RPD akcentował szczególnie konieczność zapewnienia ochrony zdrowia dzieci. Z kolei stan psychiatrii dziecięcej - bardzo negatywnie oceniany przez RPD - to dobry przykład ogólnego zaniedbania przez władze ochrony zdrowia psychicznego, na co też wielokrotnie zwracał uwagę RPO. W sprawie dostępu do leczenia chorób rzadkich zarówno RPD, jak i RPO, zauważają niedostateczną dostępność leczenia i jego finansowania.

7.Nie można dyskryminować i szykanować dzieci w przestrzeni publicznej. Np. segregując dzieci w stołówce w zależności od tego, czy za obiady płaci opieka społeczna czy rodzice. To przykład z moich rodzinnych Gryfic, gdzie dzieci jadły na plastikowych talerzach i plastikowymi sztućcami obiady kupowane przez opiekę społeczną. A szykany to np. hejt w szkołach – mieliśmy z RPD wspólne wystąpienie w sprawie Dominika z Bieżunia, który prześladowany, popełnił samobójstwo. Wciąż występuje przemoc w szkołach (np. rzucanie w dzieci kluczami). To także nieodpowiednie traktowanie dzieci znajdujących się w szczególnych sytuacjach - np.. dzieci z niepełnosprawnościami (problem ich dowozu do szkół czy edukacji włączającej), dzieci migrantów i uchodźców czy dzieci bezdomnych.

8. Będziesz wierny faktom, nawet jeśli to się nie opłaca. Widać to było np. w czasie głośnej debaty politycznej po wyborach w 2015 r. o „odbieraniu dzieci z powodu biedy” przez sądy. Jednym z przewodnich tematów debaty był postulat zakazu odbierania dzieci z powodu biedy. Minister Zbigniew Ziobro wybrał ten temat jako jeden z głównych. Problem w tym, że w Polsce nie odbiera się dzieci z powodu biedy, co wyraźnie widać w statystykach. Biedzie zazwyczaj towarzyszą inne problemy społeczne: uzależnienia, zaniedbania oraz przemoc. I to one są powodem odbierania dzieci.  Rzecznik Praw Dziecka miał odwagę, aby występować przeciwko takiemu taniemu populizmowi. Pokazywał jakie są fakty.

9. Czcij bohaterów. Marek Michalak prowadził swoją działalność na barkach gigantów – Janusza Korczaka oraz Ireny Sendlerowej. To dla niego kompas moralny oraz wyznacznik standardów. Ale też przybliżał nam ich dorobek, nie zawsze przecież znany w szczegółach. To pokazuje sens służby publicznej jako poszukiwania uzasadnienia dla działań w osiągnięciach autorytetów.

  1. Uśmiechaj się. Marek Michalak to Kawaler Orderu Uśmiechu, który traktuje uśmiech jako lek na rany. Łączy się to z jego wrodzonym optymizmem. A uśmiech to także gwarancja dobrej woli innych osób i woli do współpracy

- Rzecznik Praw Dziecka swoją codzienną pracą, czasami niedostrzeganą przez media, udowadniał, że prawa dziecka to prawa człowieka, a dziecko zasługuje na nasz największy szacunek. Jak mówił Janusz Korczak – co stało się motywem przewodnim roku 2012 – „Nie ma dzieci – są ludzie”.  Jestem przekonany, że w przyszłości wielokrotnie będziemy wracali do dorobku dekady Marka Michalaka - podsumował Adam Bodnar.

- Ostatnia dekada była pięknym czasem, bo razem ze znakomitymi współpracownikami mogliśmy wpływać na rzeczywistość i poprawiać ją – odpowiedział rzecznik Marek Michalak. – Dziś ważne jest, by tego dorobku nie zmarnować, bo respektowanie praw dzieci to coś, co im się po prostu należy.

Przypomniał swoją ostatnią rozmowę z Władysławem Bartoszewskim, na tydzień przed jego śmiercią: - Niech pan przypomina wszystkim, że przyzwoici ludzie nie biją dzieci – powiedział mu Bartoszewski, nawiązując do swoich słów, że „Warto być przyzwoitym”.

Marek Michalak zwrócił się do Adama Bodnara: niech RPO podejmuje i wspiera działania na rzecz przeciwstawiania się przemocy wobec dzieci. Dziś nie ma gwarancji, że instytucja RPD będzie mogła ten sprzeciw zgłaszać.

Dlaczego matki nie mogą wnosić na widzenia w więzieniach jedzenia dla swych małych dzieci. Wystąpienie RPO do Służby Więziennej

Data: 2018-09-17
  • Matki z małymi dziećmi nie mogą na widzenia z osobami bliskimi w więzieniach wnosić żywności dla dzieci czy jednorazowych pieluszek
  • Mleko w buteleczce lub słoiczek z jedzeniem powinny być dopuszczalne, skoro małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Przy salach widzeń powinny być zaś wydzielone miejsca do karmienia dzieci oraz ich przewijania

Zastępczyni RPO dr Hanna Machińska wystąpiła w tej sprawie do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego. Podkreśliła, że matki z małymi dziećmi są objęte konstytucyjną zasadą szczególnej pomocy ze strony władz publicznych (art.  71 Konstytucji RP).

Do Biura RPO wpłynęły wnioski od matek, które ze swymi małymi dziećmi przybywają do więzień na widzenia z osobami pozbawionymi wolności. Kobiety skarżyły się, że po kilku godzinach w podróży i oczekiwania na widzenie nie mają zapewnionych właściwych warunków do opieki nad dziećmi. Poczekalnie dla osób odwiedzających nie są bowiem przystosowane na dłuższy pobyt matek z małymi dziećmi. Nie ma tam np. wyodrębnionego miejsca do karmienia i przewijania dziecka czy stanowiska do podgrzewania posiłków lub napojów.

Ponadto matki wskazywały, że na sale widzeń nie mogły zabrać ze sobą wcześniej przygotowanego dla dziecka posiłku ani jednorazowej pieluchy. Były informowane przez funkcjonariuszy, że przewinięcie dziecka musi nastąpić albo przed widzeniem, albo po nim.

Uzyskane w toku postępowania wyjaśniającego przez Rzecznika informacje od dyrektorów okręgowych Służby Więziennej potwierdziły część zarzutów. Chodzi zwłaszcza o brak zgody na wnoszenie na salę widzeń produktów żywnościowych dla dzieci (mleko, wody w butelce itp.) oraz artykułów higienicznych, jak np. jednorazowe pieluchy.

- Wyraźnie widać brak jednolitych standardów postępowania wobec matek z małymi dziećmi, realizujących widzenia z osobami pozbawionymi wolności - wskazuje Hanna Machińska. Przyznała, że pracownicy Biura RPO zetknęli się bowiem również z dobrymi praktykami w więzieniach, gdzie były przewijaki, a matkom umożliwiano zabranie na salę widzeń butelki z mlekiem i pieluchy.

Zastępczyni RPO podkreśla, że sale widzeń bądź przylegające do nich toalety powinny być wyposażone w przewijaki. Jest to standardem przyjętym w cywilizowanych społeczeństwach, a rozwiązania takie są wprowadzane obecnie w miejscach użyteczności publicznej. Umożliwienie zaś matce wzięcia pieluchy na zmianę - bądź też zaopatrzenie w nią przez zakład karny, gdy wymagają tego względy bezpieczeństwa - jest kolejnym zagadnieniem wymagającym usystematyzowania wobec różnorodnej praktyki.

- Uważam również, że matka, wchodząc z małym dzieckiem na salę widzeń, powinna mieć możliwość zabrania ze sobą mleka w butelce bądź słoiczka z jedzeniem dla dziecka. Małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe i inne rozwiązanie nigdy nie uwzględni potrzeb żywieniowych wszystkich dzieci - napisała Hanna Machińska.

Z tych wszystkich powodów zwróciła się do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej o wydanie wytycznych, które w skali kraju ujednolicą postępowanie w tych sprawach.

IX.517.2564.2017 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

IX.517.2564.2017 z 13 września 2018 r. – wystąpienie do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej w sprawie realizacji widzeń matek z małymi dziećmi w zakładach karnych.

W ostatnim czasie do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły wnioski od matek wychowujących małe dzieci do lat trzech, które przybywają wraz z nimi do jednostek penitencjarnych, w celu realizacji widzenia z osobami pozbawionymi wolności.

Skarżące zwracają uwagę na utrudnienia, jakie napotykają ubiegając się o widzenie i w czasie jego realizacji. Do najważniejszych z nich należą: brak właściwych warunków do sprawowania opieki nad dziećmi – w szczególności brak wyodrębnionego w poczekalniach miejsca do karmienia i przewijania dziecka oraz stanowiska do podgrzewania posiłków lub napojów – oraz niemożność wnoszenia na salę widzeń produktów żywnościowych dla dzieci (mleka, wody w butelce), jak również artykułów higienicznych, takich jak jednorazowe pieluchy.

Zdaniem Rzecznika sale widzeń bądź przylegające do nich toalety powinny zostać wyposażone w przewijaki, zgodnie ze standardami przyjętymi w cywilizowanych społeczeństwach i wprowadzanymi w miejscach użyteczności publicznej. Zagadnieniem wymagającym usystematyzowania wobec różnorodnej praktyki jednostek penitencjarnych jest także umożliwienie matce wzięcia ze sobą pieluchy na zmianę, bądź zaopatrzenie ją w pieluchy jakimi dysponuje zakład karny, w sytuacji gdy względy bezpieczeństwa determinują takie postępowanie.

Rzecznik wskazał ponadto, że matka wchodząc z małym dzieckiem na salę widzeń powinna mieć możliwość zabrania ze sobą mleka w butelce bądź słoiczka z jedzeniem dla dziecka. Małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe i inne rozwiązanie nigdy nie uwzględni potrzeb żywieniowych wszystkich dzieci.

Mając na względzie powyższe oraz uwzględniając fakt, że matki z małymi dziećmi są objęte konstytucyjną zasadą szczególnej pomocy ze strony władz publicznych, Rzecznik zwrócił się z prośbą do Dyrektora Generalnego SW o wydanie wytycznych, które ujednolicą w skali kraju postępowanie wobec tej kategorii osób. Poprosił także o poinformowanie o stanowisku zajętym w przedmiotowej sprawie.

 

 

 

Minister Edukacji Narodowej odpowiada Rzecznikowi w sprawie przygotowań do zmian w nauczaniu indywidualnym dzieci z niepełnosprawnościami. Załącza też statystyki

Data: 2018-09-14
  • 200 tys. dzieci w Polsce ma orzeczoną niepełnosprawność. W przedszkolach jest ich ponad 30 tys., w szkołach podstawowych – 100 tys., w gimnazjach w roku szkolnym 2017/18 było 35 tys.
  • Z tego 28 tys. dzieci i młodzieży było objętych nauczaniem indywidualnym. To zwłaszcza ich rodzice boją się wprowadzanych zmian. RPO zabiegał o to, by lepiej przekazywać im informację na temat nowych zasad organizacji nauki dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych
  • Z odpowiedzi MEN wynika, że resort skupił się na intensywnym systemie szkoleń dla dyrektorów placówek oświatowych. Planuje też intensywne wizytacje szkół, by sprawdzić, jak wdrożona została zmiana

Jak powinna wyglądać edukacja dziecka z orzeczoną niepełnosprawnością? Może ono– i powinno – chodzić do szkoły, bo nic nie zastąpi kontaktów z rówieśnikami. Ma prawo do dodatkowego wsparcia - w szkole i w klasie, lub dzięki indywidualnym zajęciom dodatkowym – na podstawie orzeczenia o kształceniu specjalnym.

Dodatkową możliwością jest nauczanie indywidualne. „Od zawsze” organizowane ono było albo w szkole, albo w domu samego dziecka - jeśli nie mogło go ono opuszczać. W praktyce możliwość ta wykorzystywana była jednak niekoniecznie tak, jak planowali organizatorzy edukacji: dzieci tzw. „trudne”, utrudniające pracę w klasie, były często „wypychane” z klasy – kierowane do nauczania indywidualnego. W efekcie, choć chodziły do szkoły, praktycznie nie kontaktowały się z innymi dziećmi.

Żeby uniemożliwić tę praktykę, MEN zdecydowało, że od tego roku szkolnego nauczanie indywidualne może odbywać się tylko w domu. To znaczy, że powinno z niego korzystać tylko to dziecko, które ze względu na stan zdrowia nie może domu opuścić - w przypadku poprawy tego stanu uczeń powinien kontynuować naukę w klasie Zmianę tę Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął z aprobatą. Jednak, jak to często bywa, problemy dotyczą sposobu jej wprowadzenia.

Rodzice nie rozumieją jej sensu. Nie wiedzą,  na jakie wsparcie mogą liczyć. Boją się, że – jeśli ich dziecko korzystało z nauczania indywidualnego w szkole – to teraz zostanie zamknięte w domu i także jedno z rodziców będzie musiało zrezygnować z aktywności zawodowej na rzecz opieki.

W sprawie tej Rzecznik zwracał się kilkakrotnie do MEN o wyjaśnienia. 13 września 2018 r. otrzymał kolejną odpowiedź.

Szkolenia dla organizatorów edukacji

Ministerstwo Edukacji Narodowej, wprowadzając zmiany, przeprowadziło kampanię informacyjną skierowaną do środowiska oświatowego.

  • W konferencji „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi a zmiany w prawie” wzięło udział 119 dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek, a konferencja była transmitowana online.
  • Ośrodek Rozwoju Edukacji roku szkolnym 2017/2018 zorganizował i przeprowadził 14 form doskonalenia dla dyrektorów (665 osób).
  • Także kuratoria we wszystkich województwach prowadziły działania informacyjno-szkoleniowe. W roku szkolnym 2017/2018 zorganizowano przeszło 550 poświęconych tej tematyce narad, konferencji i warsztatów, w których uczestniczyło ponad 39 tys. osób, głównie dyrektorów nauczycieli i specjalistów, a także przedstawicieli organów prowadzących. Ponadto odbywały się cykliczne spotkania wizytatorów do spraw edukacji włączającej i specjalnych potrzeb edukacyjnych z dyrektorami przedszkoli, szkół i placówek na terenie poszczególnych województw.
  • W każdym kuratorium oświaty powołano wizytatorów do spraw edukacji włączającej i specjalnych potrzeb edukacyjnych.

Wizytacje i kontrole

Wizytatorzy zebrali w czasie codziennych zadań informacje na temat problemów dyrektorów, nauczycieli i rodziców. Na tej podstawie wizytatorzy kontrolowali szkoły i placówki, a w przypadku nieprawidłowości - wydawali stosowne zalecenia.

Od 1 października do 30 grudnia 2018 r., co trzecia placówka zostanie skontrolowana w zakresie oceny prawidłowości zapewnienia dzieciom i młodzieży pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Ministerstwo Edukacji Narodowej jest w trakcie przygotowania zestawień zbiorczych z przeprowadzonego monitorowania organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej, w tym zindywidualizowanej ścieżki kształcenia, we wszystkich typach szkół w roku szkolnym 2017/2018.

W piśmie Minister Edukacji Narodowej załącza statystyki dotyczące dzieci z niepełnosprawnościami. By ułatwić zapoznanie się z nimi, załączamy je w pliku programu Excel.

RPO w sprawie niepublicznych szkół, w których uczą się dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi

Data: 2018-08-16
  • Nowe przepisy[1] wymuszające zatrudnianie nauczycieli na etat sprawią, że placówek niepublicznych nie będzie stać na dalsze zatrudnienie logopedów czy psychologów, którzy dotychczas pracowali na umowę cywilnoprawną
  • Z problemem tym zwracają się do RPO rodzice uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi oraz dyrektorzy niepublicznych placówek edukacyjnych
  • RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Edukacji Narodowej

Rzecznik rozumie ideę, która legła u podstaw wskazanej zmiany – dla większości nauczycieli zatrudnienie pracownicze jest w oczywisty sposób korzystne. Niemniej koszty zatrudnienia w oparciu o umowę o pracę są odczuwalnie wyższe od kosztów zatrudnienia na umowę cywilnoprawną. Można więc przypuszczać, że dyrektorzy placówek niepublicznych, którzy w ramach posiadanych środków nie będą mogli ponieść zwiększonych kosztów z tego tytułu, będą rezygnować z zatrudniania części nauczycieli, przede wszystkim zaś nauczycieli-specjalistów, w tym m.in. logopedów, czy psychologów. Z kolei, jeśli dyrektorzy będą dążyli do utrzymania dotychczasowego standardu, zmuszeni zostaną do zapewnienia dodatkowego finansowania na ten cel, co będzie skutkować podwyżką czesnego.

Skończy się to niekorzystnie na dzieci i uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Albo ograniczony zostanie niezbędny tym dzieciom i uczniom wymiar terapii, albo wzrośnie koszt edukacji.

Problem dotyczy głównie nauczycieli-specjalistów, którzy pracują z dziećmi i uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i rozwojowymi w stosunkowo niewielkim wymiarze czasu w ciągu miesiąca – w niektórych przypadkach są to 1-2 godziny w miesiącu.

W swoich skargach rodzice wskazują, że czują się w ten sposób „wypychani” z wysokospecjalistycznych placówek niepublicznych do placówek publicznych, gdzie ich dzieci nie mogą liczyć na porównywalne wsparcie. Rodzi to uzasadnione obawy o zapewnienie tym dzieciom i uczniom najlepszego w danym przypadku wsparcia i ograniczenie ich prawa do kształcenia na zasadzie równości z ich rówieśnikami.

Z kolei dyrektorzy placówek niepublicznych, choć zależy im na zaproponowaniu dzieciom i uczniom kompleksowych terapii, obawiają się, że wsparcie to będą musieli ograniczyć ze względu na zwiększenie kosztów zatrudniania nauczycieli-specjalistów. Wyrażają też swoje zaniepokojenie związane ze sposobem rozliczania przyznanej im dotacji – w świetle mającej wejść w życie regulacji ze środków pochodzących z tego źródła nie będą mogli finansować terapii, do których zatrudniają specjalistów w oparciu o umowę inną niż pracownicza.

XI.7036.38.2018




[1] art. 10a ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela (Dz.U. z 2018 r. poz. 967, z późn. zm.

 

Kolejna interwencja RPO w sprawie świadczeń rodznnych

Data: 2018-07-30

Interesantka w swoim wniosku zwróciła się ze sprawą dotyczącą świadczeń rodzinnych. Została ona zobowiązana do zwrotu nienależnie pobranego świadczenia. Uważa, że decyzja jest wynikiem błędów pracowników załatwiających jej sprawę i nie godzi się na odsetki, które wynoszą ponad połowę wypłaconych świadczeń.  Rzecznik zwrócił się do właściwego organu z interwencją i prośba o wyjaśnienia. Przesłano stosowne wyjaśnienia, a strona w odrębnym piśmie podziękowała za “zajęcie się sprawą i zaangażowanie, gdyż odniosło skutek”. Urzędnik przyznał się do błędu i wycofał z żądania spłaty odsetek.

sprawa BPK.7064.2.2018:

 

 

Wszyscy sprawcy przemocy w rodzinie powinni podlegać programom korekcyjno-edukacyjnym - ponaglenie RPO do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2018-07-23
  • Wszyscy sprawcy przemocy w rodzinie, w tym skazani na bezwzględną karę pozbawienia wolności, powinni być objęci nakazem uczestnictwa w programie korekcyjno-edukacyjnym – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Dziś sąd nie ma obowiązku nakazywania takich działań wobec sprawców - tymczasem z badań wynika, że programy korekcyjno-edukacyjne powodują zmiany w ich zachowaniu 
  • Wszystko, co zrobimy, aby sprawca więcej nie stosował przemocy, będzie najbardziej realną pomocą dla jego ofiar - wskazuje Adam Bodnar  

Rzecznik do dziś nie dostał od Ministra Sprawiedliwości odpowiedzi na wystąpienie w tej sprawie z 4 października 2017 r. Dlatego zastępczyni RPO dr Sylwia Spurek wystąpiła do wiceministra sprawiedliwości Marcina Warchoła z prośbą o spowodowanie udzielenia odpowiedzi na tamto wystąpienie.

Nie tylko karanie, ale i korygowanie postaw

W wystąpieniu do ministra Zbigniewa Ziobry z 4  października  2017 r. Adam Bodnar pisał, że reakcja państwa wobec sprawcy przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie jest w znacznej mierze  skoncentrowana na jego ukaraniu. Sam fakt skazania sprawcy nie powoduje jednak, że zmieni swe zachowanie. Nawet najdolegliwsza kara pozbawienia wolności najczęściej nie wpływa na zmianę jego przekonań i zachowań.

Uznając ten fakt, do praktyki postępowania ze sprawcami przemocy w rodzinie wprowadzono oddziaływania korekcyjno-edukacyjne. Celem jest uzyskanie przez takie osoby umiejętności pozwalających na rozwiązywanie problemów bez uciekania się do przemocy. Chodzi o korygowanie postaw i sposobów myślenia i uczenie nowych sposobów reagowania.

Dziś sąd, w ramach środków probacyjnych (służących resocjalizacji sprawcy bez wykonywania kary w całości lub części) może orzec o obowiązku udziału w programach korekcyjno-edukacyjnych w przypadku zastosowania warunkowego umorzenia postępowania karnego, zawieszenia wykonania kary, orzeczenia kary ograniczenia wolności lub środka karnego, a także przy warunkowym przedterminowy zwolnieniu. Nałożenie przez sąd takiego obowiązku nie jest jednak obligatoryjne.

Programy korekcyjno-edukacyjne są skuteczne

RPO zwracał uwagę na konieczność częstszego orzekania tego przez sądy. Podkreślał,że na przydatność programów korekcyjno-edukacyjnych wobec sprawców przemocy wskazują wyniki badań. W Raporcie zrealizowanym na zamówienie Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej podano, iż 67 % sprawców biorących udział w tych programach deklarowało, że w czasie jego trwania zaprzestało stosowania przemocy - tylko 1 % przyznał, że stosował przemoc wielokrotnie. Jednocześnie wśród osób prowadzących oddziaływania korekcyjno-edukacyjne 94% było zdania, że programy są skuteczne i powodują zmiany w zachowaniu ich uczestników.

Obecne przepisy nie przewidują jednak możliwości nałożenia obowiązku uczestnictwa w programie korekcyjno-edukacyjnym wobec sprawców skazanych na bezwzględną karę pozbawienia wolności. Do osób tych może zostać skierowana oferta Służby Więziennej oddziaływań podczas odbywania kary, w ramach indywidualnego programu resocjalizacyjnego - skazany nie musi jednak z niej skorzystać. Jeżeli odbędzie karę w całości (nie zostanie mu udzielone warunkowe przedterminowe zwolnienie) opuści zakład karny, nie będąc poddanym oddziaływaniom w zakresie korekcji zachowań ani nie będąc zobowiązanym do poddania się im w przyszłości – wskazywał RPO.

Dlatego Adam Bodnar wystąpił w 2017 r. do MS, aby przyjąć jako zasadę kierowanie wszystkich sprawców przemocy w rodzinie do uczestnictwa w programach korekcyjno-edukacyjnych. W przypadku stosowania środków probacyjnych powinno to być obligatoryjne  (z możliwością odstąpienia w szczególnie uzasadnionych przypadkach).  Potrzebne byłoby też wprowadzenie nakazu uczestnictwa  w tym programie - i zobowiązanie sądu do orzekania tego środka - w każdym przypadku skazania sprawcy przemocy w rodzinie na bezwzględną karę pozbawienia wolności.

"Pomoc sprawcy to pomoc jego ofierze"

W przekonaniu RPO zapobiegłoby to unikaniu poddawania się oddziaływaniom skierowanym na eliminację zachowań przemocowych przez sprawców najpoważniejszych przestępstw przeciwko rodzinie, popełnionych z użyciem przemocy.  „Pomoc sprawcy przemocy to pomoc jego ofierze” – według Adama Bodnara właśnie w tym kierunku powinny zmierzać działania państwa.

Nie jest wystarczające samo karanie; trzeba stworzyć warunki, w których sprawca będzie miał szansę trwale zmienić swoje zachowanie - podkreślał rzecznik. W tle konfliktu pomiędzy sprawcą i ofiarą często znajduje się rodzina, dla której najważniejsze jest nie tyle ukaranie sprawcy, co przywrócenie prawidłowych relacji pomiędzy jej członkami.

- Wszystko, co zrobimy, aby sprawca nie sięgał więcej po przemoc w kontaktach rodzinnych, będzie najbardziej pożądaną, realną pomocą dla jego ofiar – pisał Adam Bodnar w wystąpieniu, na które do dziś nie doczekał się odpowiedzi resortu.

IX.517.3085.2016

Pomoc dla pani Haliny opiekującej się matką. WSA zwiększa prawo do świadczenia

Data: 2018-07-19
  • Pani Halina opiekująca się matką z niepełnosprawnością powinna dostać 1406 zł świadczenia pielęgnacyjnego za 10 dodatkowych miesięcy. Tak zdecydował WSA w  Gorzowie Wielkopolskim w  sprawie, do której przystąpił RPO
  • RPO argumentował, że władze samorządowe dobrze zastosowały Konstytucję, a  nie niekonstytucyjną ustawę, ale źle ustaliły czas, za jaki pani Halinie przysługuje świadczenie. Pominięto 10 miesięcy
  • To, że pani Halina, zanim dostała świadczenie pielęgnacyjne, dostawała zasiłek opiekuńczy, nie ma znaczenia. 1406 zł należy jej się od momentu złożenia wniosku

21 października 2014 r. Trybunał Konstytucyjny (w sprawie K 38/13) uznał, że przepis ustawy nie pozwalającej wypłacać świadczeń opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami jest sprzeczny z Konstytucją. Wyrok ten nie został wykonany i ustawa nie została zmieniona. Ale sądy administracyjne stosują w przypadku skarg na odmowę świadczenia bezpośrednio Konstytucję.

Rzecznik uważa, że opiekunowi dorosłej osoby z niepełnosprawnością przyznanie świadczenia jest możliwe od miesiąca, w którym został złożony wniosek. Nie można twierdzić, że to niemożliwe tylko dlatego, że opiekun pobierał wcześniej specjalny zasiłek opiekuńczy (tak wynika z prokonstytucyjnej wykładni przepisów ustawy z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych).

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim podzielił tę argumentację i wyrokiem z 18 lipca w sprawie II SA/Go 386/18 uznał, że skarżąca, opiekująca się niepełnosprawną w stopniu znacznym matką, jest osobą uprawnioną do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego od miesiąca, w którym złożyła wniosek, a posiadanie uprawnienia do specjalnego zasiłku opiekuńczego we wcześniejszym okresie nie może skutkować odmową przyznania świadczenia pielęgnacyjnego. Skarżąca korzysta w tej sytuacji z prawa wyboru świadczenia korzystniejszego.

III.7064.16.2018

NSA oddalił kasację ws.odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego matce-opiekunce syna z niepełnosprawnością. Uznał przy tym, że nie jest uprawniony do wykładni prokonstytucyjnej

Data: 2018-07-10
  • Matka opiekująca się dorosłym synem z niepełnosprawnością nie dostanie świadczenia pielęgnacyjnego (dziś to 1477 zł), bo pobiera wcześniejszą emeryturę (854 zł)
  • We wtorek Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną kobiety, do której przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosząc o prokonstytucyjną wykładnię przepisów
  • NSA uznał, że nie jest uprawniony do prokonstytucyjnej wykładni, a wystąpienie RPO powinno być kierowane do ustawodawcy
  • Ocenił też, że nie naruszono konstytucyjnych praw skarżącej do wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami, bo ma ona zapewniony dochód  

Historia sprawy

Z powodu konieczności opieki nad synem z niepełnosprawnością w stopniu znacznym, pani Mariola w 1995 r. przeszła na wcześniejszą emeryturę. Pozwalało jej na to rozporządzenie Rady Ministrów z 1989 r. (ws. uprawnień do wcześniejszej emerytury pracowników opiekujących się dziećmi wymagającymi stałej opieki). Gdy wprowadzano świadczenia pielęgnacyjne - przeznaczone dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami, którzy zrezygnowali z pracy - nie można było zrezygnować z emerytury na rzecz świadczenia.

Pani Mariola wystąpiła do prezydenta miasta o przyznanie różnicy między wysokością świadczenia i jej emerytury. Dostala odmowę, z powołaniem na art. 17 ust. 5 pkt 1 lit.a ustawy o świadczeniach rodzinnych. Zgodnie z nim świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli opiekun ma m.in. ustalone prawo do emerytury. Decyzję prezydenta utrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Podtrzymał to Wojewódzki Sąd Administracyjny. Uznał, że ustawa o świadczeniach wyklucza przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego także wtedy, gdy opiekun ma prawo do emerytury ustalone na podstawie rozporządzenia z 1989 r.

Adwokatka pani Marioli złożyła skargę kasacyjną do NSA, do której przyłączył się RPO.

RPO: niedopuszczalne różnicowanie sytuacji opiekunów

Adam Bodnar uznał za niedopuszczalne różnicowanie sytuacji opiekunów, znajdujących się w tej samej sytuacji,  którzy zrezygnowali z pracy ze względu na konieczność opieki nad bliską osobą z niepełnosprawnością. Z prawa do świadczenia pielęgnacyjnego wykluczono bowiem opiekunów - wcześniejszych emerytów, którzy skorzystali z rozporządzenia z 1989 r. Dziś są oni zmuszeni zadowolić się niemal dwukrotnie niższym świadczeniem.

W opinii RPO doszło do rażąco niesprawiedliwego rozstrzygnięcia, że  pobieranie wcześniejszej emerytury przesądza o odmowie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego.  Poprzestano na literalnym brzmieniu ustawy, pominięto zaś cele tej ustawy, normy Konstytucji RP oraz Konwencję o prawach osób z niepełnosprawnościami.

Według Adama Bodnara wykładnia językowa prowadzi do sprzeczności z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi.

RPO powołał się na Konstytucję (prawo do szczególnej pomocy władz publicznych dla rodzin w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, w związku z zasadą sprawiedliwości społecznej oraz na równość wobec prawa oraz prawo do równego traktowania przez władze publiczne oraz o obowiązku udzielania osobom niepełnosprawnym pomocy w zabezpieczeniu egzystencji)  a także na Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych.

RPO kwestionował wyłączenie z kręgu uprawnionych do wsparcia opiekuna osoby z niepełnosprawnością tylko dlatego, że z przyczyn losowych skorzystał z jedynej oferowanej mu w 1995 r. możliwości jakiejkolwiek pomocy, pozwalającej na zapewnienie egzystencji w postaci wcześniejszej emerytury. Rzecznik powoływał się także na orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego.

Motywy rozstrzygnięcia NSA

W ustnych motywach rozstrzygnięcia NSA podkreślono, że skarżąca ma zapewniony dochód; nie naruszono jej praw konstytucyjnych ani zasady równości wobec prawa. Wskazano, że zasadę równości naruszałoby przyznanie jej i świadczenia pielęgnacyjnego, i wcześniejszej emerytury. 

Wniosek o przyznanie kobiecie różnicy między wysokością świadczenia i emerytury oceniono jako pozbawiony oparcia w normie prawnej. 

Ponadto NSA uznał, że nie jest uprawniony do prokonstytucyjnej wykładni, a wystąpienia adwokatki skarżacej i RPO powinny być kierowane do  ustawodawcy.

Wyrok NSA jest prawomocny.

Co mówi Konstytucja?

art. 32 ust. 1

Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

art. 69

Osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej.

art. 71 ust. 1

Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych.

 

 

III.7064.130.2018

15-latek sam odwiedzi rodzica w areszcie - w więzieniu już nie. Rzecznik wnosi o zmianę przepisów

Data: 2018-07-09
  • Zasady odwiedzin dzieci u rodziców pozbawionych wolności różnią się w zależności od tego, czy odbywają oni karę więzienia, czy też są tymczasowo aresztowani
  • 15-letnie dziecko może spotkać się z aresztowanym rodzicem bez udziału innych osób; ale po skazaniu będzie mogło go w więzieniu odwiedzać - do uzyskania pełnoletniości - tylko pod opieką dorosłego
  • Powołując się na zasadę dobra dziecka, Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi o ujednolicenie przepisów, aby nie było nieuzasadnionego zróżnicowania

Rzecznik napisał do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w związku ze skargami, wpływającymi do Biura RPO od osób pozbawionych wolności, na przepisy dotyczące odbywania widzeń z niepełnoletnimi dziećmi przez skazanych i tymczasowo aresztowanych.

Zrozumiałe jest, że Kodeks karny wykonawczy odrębnie reguluje kwestie widzeń obu tych grup, zważywszy na cele wykonania kary oraz stosowania  tymczasowego aresztu. Nie wszystkie odrębności są jednak przekonująco uzasadnione. Zasady odwiedzin dzieci u skazanych są bowiem bardziej rygorystyczne niż w odniesieniu do aresztowanych, choć wydawałoby się, że dobro postępowania karnego będzie wymuszać większe obostrzenia właśnie w przypadku tych drugich - wskazuje Adam Bodnar.

Według Kkw osoby tymczasowo aresztowane mają prawo co najmniej do jednego widzenia w miesiącu, wyłącznie z osobą najbliższą; zgodę na to musi wyrazić prokurator lub sąd. Kkw posługuje się tu terminem "małoletni", inaczej kształtując prawa małoletniego przed i po ukończeniu przez niego 15 lat. O zgodę na widzenie małoletniego z tymczasowo aresztowanym wystąpić może wyłącznie jego przedstawiciel ustawowy. Małoletni, który ukończył 15 lat, może korzystać z widzenia z aresztowanym bez obecności innych osób dorosłych.  Wobec małoletniego do lat 15 jest to zaś możliwe wyłącznie pod opieką. Jeśli opiekun prawny nie uzyskał zgody, nie chce lub też nie może z niego skorzystać, widzenie może odbyć się pod opieką funkcjonariusza wyznaczonego przez dyrektora aresztu.

Z kolei członkowie rodziny skazanego mają prawo co najmniej do dwóch widzeń w miesiącu; pozostali muszą na to uzyskać zgodę dyrektora zakładu karnego. Niepełnoletnie dzieci skazanego mają prawo do widzeń z rodzicem tylko pod opieką osób pełnoletnich. Jeśli osoba - pod której opieką pozostaje dziecko skazanego przybyłe na widzenie - nie jest uprawniona do widzenia, nie uzyskała zgody dyrektora lub nie chce z widzenia skorzystać, dziecko również nie będzie mogło spotkać się z rodzicem pozbawionym wolności.

- Czym wytłumaczyć sytuację, że dziecko po ukończeniu 15 lat może spotkać się z aresztowanym bez obecności innych osób, ale - gdy zapadnie wobec niego wyrok skazujący na karę pozbawienia wolności - ten sam odwiedzający, do czasu uzyskania pełnoletniości, może uczestniczyć w widzeniu już tylko pod opieką dorosłego? - pyta Adam Bodnar.

Według niego bardzo dobrym rozwiązaniem jest umożliwienie dzieciom do lat 15 widzeń z aresztowanym rodzicem pod opieką funkcjonariusza lub pracownika aresztu śledczego. Z uwagi na bardziej restrykcyjne generalne zasady udzielania widzeń aresztowanym, często może dochodzić do sytuacji, że osoby najbliższe, pod których opieką dziecko przybywa na widzenie, nie uzyskają zgody. W takich przypadkach dziecko nie mogłoby w ogóle spotkać się z rodzicem.

RPO docieka, z jakich powodów nie dopuszcza się podobnego rozwiązania wobec dzieci, które chciałyby odwiedzić rodzica odbywającego karę pozbawienia wolności. W przypadku skazanych sytuacje, gdy nie ma osoby, która chciałaby i mogła przyprowadzić dziecko na widzenie i razem z nim w tym widzeniu uczestniczyć, na pewno będą zdarzały się rzadziej, jednak również mogą mieć miejsce. Kierując się wartością nadrzędną jaką jest dobro dziecka, także tym dzieciom należy umożliwić realizację ich prawa do osobistego kontaktu z rodzicem pozbawionym wolności.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra o uwzględnienie problemu w pracach zespołu ds. projektu zmian prawa karnego wykonawczego. - Niezbędne jest bowiem moim zdaniem ujednolicenie, w odpowiednim zakresie, przepisów dotyczących realizacji widzeń małoletnich z tymczasowo aresztowanymi i skazanymi w taki sposób, aby nie dochodziło do nieuzasadnionego różnicowania sytuacji tych osób - napisał rzecznik.

IX.517.1842.2017

Matka bez dodatku do zasiłku z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej. Bez powodu

Data: 2018-07-05

Interesantka złożyła do gminnego ośrodka pomocy społecznej wniosek o dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej. Chodziło o okres od 1 listopada 2017 r. do 31 października 2018 r. Nie dostała jednak żadnej odpowiedzi, ani o przyznaniu dodatku, ani o odmowie. Pracownicy GOPS stwierdzili po prostu, że dodatek się nie należy.

Dlatego Rzecznik postanowił wyjaśnić sprawę. Okazało się, że GOPS przesłał wniosek interesantki do Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Ten wyjaśnił GOPS, że kwestią przyznania świadczeń rodzinnych powinny się zająć dwa organy właściwe: wojewoda (w przypadku starszych dzieci) i wójt (najmłodsze dziecko). GOPS nadal jednak nie był pewien, czy na najmłodsze dziecko interesantki powinien przyznać dodatek do zasiłku. Dlatego poprosił o konsultację zewnętrzną firmę prawniczą.

Takie stanowisko GOPS wzbudziło wątpliwości Rzecznika. Poprosił on więc wojewodę o zbadanie sprawy. Odpowiedź wojewody, w pełni potwierdziła zastrzeżenia Rzecznika co do sposobu prowadzenia postępowania przez GOPS. Wojewoda podkreślił, że „nieuzasadnione jest dalsze narażanie Strony na przewlekłość postępowania i brak świadczeń rodzinnych gwarantowanych ustawowo przez Państwo” oraz że „nie istnieją żadne negatywne przesłanki do ustalenia przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w […], który jest organem właściwym, prawa do dodatku do zasiłku z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej na dziecko.”

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej poinformował też Rzecznika o wydaniu decyzji „po otrzymaniu odpowiedzi od prawników” dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej.

BPW.7064.2.2018

Rok czekania na świadczenie wychowawcze. Rzecznik podejmuje sprawę zdesperowanej matki

Data: 2018-07-05

31 sierpnia ubiegłego roku interesantka złożyła w miejskim ośrodku pomocy społecznej wniosek o świadczenie wychowawcze. Tydzień później MOPS przekazał ten wniosek do Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej. Potem wniosek trafił do Wojewody Małopolskiego. A ten 4 czerwca 2018 r. przedłużył termin załatwienia sprawy do 4 sierpnia 2018 r, tłumacząc że przejął sprawy po ROPS i wiele z nich było niezałatwionych, a sprawa interesantki nie jest priorytetowa. Od roku więc kobieta bezskutecznie czeka na ustalenie świadczenia wychowawczego.

 

Rzecznik zamierza wystąpić do właściwych organów z prośbą o wyjaśnienie sprawy.

BPK.7065.10.2018

Podsumowanie Kongresu Praw Rodzicielskich. Pierwsze wnioski z dwóch dni obrad

Data: 2018-06-26

Zaletą Kongresu było to, że naprawdę ze sobą rozmawialiśmy, a dyskusja ta ujawniła pokłady wiedzy, doświadczeń, ale też frustracji, gniewu i złości. Udało się spotkać przedstawicielom wielu środowisk z całego kraju – i to w środowisku akademickim – podsumował Kongres Praw Rodzicielskich rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Najważniejsze ustalenia Kongresu

Wyzwania cywilizacyjne wyzwaniem dla rodziców

To prawda, że nie ma już dziś wielu wielopokoleniowych i wielodzietnych domów rodzinnych - dziś dzieci są jedynakami, często mieszkają z tylko jednym rodzicem. Ale jednocześnie dzieci mają też pradziadków, co się wcześniej praktycznie nie zdarzało.  Do tego skomplikowane, patchworkowe rodziny nie są wynalazkiem naszych czasów - zawsze istniały. Co się zatem naprawdę zmienia?

  • Dłuższe życie to nie tylko nowe obowiązki opiekuńcze wobec seniorów (dzieci jest mniej, ale seniorów - więcej), ale nowe możliwości komunikacji międzypokoleniowej, możliwe dzięki rozwojowi nowych technologii komunikacyjnych.
  • Nowe technologie reprodukcyjne, zapłodnienie pozaustrojowe, dawstwo komórek rozrodczych, surogacja, adopcja, stawiają nowe pytania prawne, każą na nowo zdefiniować rodzinę i prawa jej członków.  Nie da się od tego uciec.
  • Nowe technologie komunikacyjne mogą stanowić zagrożenie. Ale dobrze dobrane do wieku dziecka wspierają rozwój. Świat cyfrowy nie jest zagrożeniem. Tak samo, jak nie jest zagrożeniem domowy, lodówki, pralki, radia - rzeczy których sto lat temu nie było - ale teraz są powszechne.  Zagrożeniem jest to, jak wprowadzamy do niego nasze dzieci.
  • Rozmowa to największe wyzwanie dla rodziny.

Problemy w rodzinie (Przemoc czy konflikt oraz zakaz stosowania kar cielesnych).

Rozwiązywanie sporów i napięć w rodzinie to jedno z najtrudniejszych zadań w życiu. Nie możemy zakładać, że będziemy to robić tylko tak, jak nasi rodzice. Możemy – mamy prawo i obowiązek – poznawać inne metody wychowania. Bo też świat, dla którego wychowujemy dzieci, jest inny niż świat, do którego przygotowywali nas nasi rodzice.

  • Każdy z nas powinien być ambasadorem zakazu stosowania kar cielesnych i warto to robić.
  • Brakuje nam dostatecznej świadomości społecznej, w tym rodziców, o tym, że prawo zakazuje stosowania kar cielesnych. Konieczna jest edukacja prawna i społeczna.
  • Stosowanie kar cielesnych przenosi się na dalszy rozwój dziecka, nawet stosowanie „klapsów”  i należy poszukiwać alternatywnych metod wychowawczych – bo wiadomo, że takie są.
  • Konieczne jest wprowadzenie pojęcia odpowiedzialności rodzicielskiej do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, to może istotnie przyczynić się do ograniczenia stosowania przemocy wobec dzieci w rodzinie.
  • Powinniśmy poprawić komunikację z dziećmi, tak by w sposób właściwy reagować na ich potrzeby.
  • Przemoc należy nazywać przemocą a nie konfliktem. Bo konflikt i kryzys to zjawiska naturalne, a przemoc to przęstępstwo. Jeśli się zamazuje te pojęcia, to osłabia to ochronę pokrzywdzonych

Polska rodzina za granicą

  • Co raz więcej Polaków mieszka w innych krajach Europy, będą się oni kontaktować z instytucjami innych krajów. Dotyczą ich problemy zakresu władzy rodzicielskiej, rozwodów a także uprowadzeń rodzicielskich.
  • Polscy rodzice mieszkający za granicą mogą liczyć na pomoc polskich placówek dyplomatycznych oraz polskiego rządu. Aby ta pomoc była skuteczna, konieczne jest jednak zrozumienie mechanizmów opieki społecznej w innych państwach i różnic kulturowych. Rodzice powinni również zgłaszać zaistniałe problemy pracownikom konsularnym. Istotne jest też zaufanie w kontaktach z pracownikami konsularnymi i organami opieki społecznej. Tylko ono może zagwarantować należytą pomoc.  Warto też podjąć refleksję na temat stosowanych metod wychowawczych i korzystać z pomocy pedagogów w państwie, w którym się przebywa.

Rodziny z niepełnosprawnościami

Polska musi się bezwzględnie dostosować do standardów międzynarodowych wynikających z Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami – przestać traktować osoby z niepełnosprawnością przedmiotowo (jako „niesamodzielne” albo „niezdolne do pracy”, „niezdolne do bycia rodzicami”).

  • Osoby z niepełnosprawnościami mogą potrzebować wymagają wsparcia w niezależnym życiu, w tym w byciu rodzicem. Trzeba umieć ustalić, jakiego, i to zapewniać. To jest zadanie państwa.
  • Rodzice z niepełnosprawnościami (a jest ich w Polsce ponad 300 tys.) nie mogą polegać wyłącznie na wsparciu bliskich. Pomoc musi być systemowa, dostosowana do indywidualnych potrzeb – tak by rodzice z niepełnosprawnościami mogli realizować swe funkcje rodzicielskie, bo jest ich prawo.  Sytuacja, w której sądy stają przed dylematem – odebrać dziecko rodzicom ze względu na ich niepełnosprawność, bo nikt im nie pomaga, czy zostawić i ryzykować, jest niedopuszczalna.
    Wsparcie dla rodziców nie może przerodzić się w ingerencję w ich prawa rodzicielskie. Musi być punktualne – nie spóźnione.
  • Także rodzice opiekujący się dziećmi z niepełnosprawnościami muszą uzyskiwać dostosowane do potrzeb wsparcie w wychowaniu tych dzieci Nie mogą też żyć w lęku, że kiedy ich zabraknie, nie będzie się kto miał dziećmi zająć. To nie jest tylko kwestia wsparcia finansowego (choć to zupełnie oczywiste - i to nie rzeczowego, ale pieniężnego, by samodzielnie decydować o tym, jak pomagać dziecku), ale także
    • do asystencji osobistej dla dzieci,
    • do mieszkań wspomaganych dla dzieci, kiedy będą już dorosłe,  
    • sprawa elastycznego czasu pracy rodziców i wsparcia w łączeniu pracy zawodowej z obowiązkami rodzicielskimi,
    • to kwestia dostępu do terapii (np. w mniejszych miejscowościach), do edukacji (m.in. kwestia dowozu dziecka),
    • do przerwy wytchnieniowej (urlopu!),
    • do wsparcia instytucjonalnego (placówki).
  • Brakuje też informacji, w tym internetowej platformy wymiany doświadczeń rodziców dzieci z niepełnosprawnościami
  • Potrzebna jest także uwaga władz i większa chęć zrozumienia postulatów rodzin osób z niepełnosprawnościami i rzetelne konsultacje społeczne

Problemy małoletniego rodzicielstwa

Dzieci stają się rodzicami. Problem będzie narastał, o ile nie zdecydujemy się na lepszą edukację seksualną, nowoczesne przygotowanie do życia w rodzinie, uczenie dzieci asertywności.

  • Przyczyną przedwczesnych ciąż brak edukacji seksualnej. Wychowanie seksualne w rodzinach wciąż jest tematem tabu. Rodzice przerzucają ten obowiązek na szkołę. Szkoła nie edukuje w sposób dostosowany do potrzeb współczesnej młodzieży.
  • Przyczyną małoletniego rodzicielstwa jest też utrudniony dostęp do świadczeń medycznych. Dziewczęta, które skończyły 15 lat, ale nie mają lat 18, mogą legalnie uprawiać seks, ale mają problem z dostępem do ginekologa i do środków antykoncepcyjnych na receptę. Muszą bowiem mieć na to zgodę rodzica lub innego przedstawiciela ustawowego. Należałoby rozważyć korzystania z tych świadczeń wyłącznie za zgodą osoby małoletniej.
  • Dużą grupę małoletnich matek, stanowią wychowanki placówek resocjalizacyjnych. Rozdziela się je z dziećmi, bo w placówce resocjalizacyjnej młode matki nie mają takich możliwości jak pełnoletnie kobiety odbywające karę pozbawienia wolności (przy zakładach karnych są domy dla matki z dzieckiem). Potrzebujemy rozwiązań, które pozwoliłyby to, by małoletnia matka mogła opiekować się dzieckiem w czasie resocjalizacji. To z całą pewnością pozytywnie wpływa zarówno na matkę jak i dziecko.
  • Małoletnim rodzicom potrzebna jest dostosowana do ich potrzeb pomoc. Przede wszystkim trzeba im umożliwiać dalszą naukę i zdobycie wykształcenia tak, by mogli znaleźć pracę i utrzymać siebie i dziecko.

Dzieci rodziców pozostających w związkach jednopłciowych

Dzieci wychowują się i będą się wychowywały w związkach jednopłciowych. Bo takie rodziny są, są legalne w wielu krajach na świecie, mogą je też zakładać obywatele polscy – choć teraz tylko za granicą. Nie wolno ignorować tego faktu, bo będzie się to kończyć krzywdą dzieci.

Wszystkie osoby uważające takie stanowisko za naruszające fundamentów rodziny, powinny sobie przypomnieć, jak kiedyś traktowano dzieci urodzone poza małżeństwem. Czy dziś uważamy to za „normalne”?

  • Idealnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie pełnej równości małżeńskiej. Rozwiązaniem pośrednim mogłoby być wprowadzenie związków partnerskich i umożliwienie adopcji wewnętrznej przez pary tej samej płci.
  • Niezwykle ważna jest rolę sądów w interpretowaniu przepisów prawa, szczególnie uwzględnianie dobra dziecka i posiłkowanie się obowiązującymi w Polsce aktami prawa międzynarodowego.
  • Trzeba zrezygnować z obowiązkowej transkrypcji aktów urodzenia i umożliwić wydawanie dokumentów tożsamości i nadawania numeru PESEL na podstawie zagranicznych aktów urodzenia

Jak zabezpieczyć dobro dziecka w sytuacji rozstania rodziców?

Rozwód jest trudnym doświadczeniem w życiu dziecka, ale nie musi być traumą. Bo to nie rozstanie jest najgorsze, ale konflikt między rodzicami. Musimy się więc uczyć, jak dostrzec, zrozumieć i wesprzeć dziecko w takiej sytuacji.

  • Rolą dla sądów, mediatorów, terapeutów jest edukowanie rodziców na temat potrzeb dzieci i wzmacnianie w nich gotowości do szukania porozumienia.
  • Elementem postępowania przedprocesowego powinny być działania edukacyjne dla rodziców wraz z mediacjami i terapią. Sądy powinny o tym pamiętać.
  • Warto korzystać z mediacji, warto uczyć rodziców, jak sytuacja ich konfliktu wpływa na dziecko, warto budzić w nich gotowość na szukanie porozumienia.
  • Warto, aby wszystkie podmioty, organizacje, osoby, które stykają się z sytuacjami konfliktowymi, uczyły się mediacji, bo to pomaga wychodzić „obronną ręką” z konfliktów.

Niepłacenie alimentów - perspektywa socjologiczna (przyczyny, skutki)

Milion dzieci nie dostaje w Polsce na życie od swoich rodziców. Prawne i organizacyjne przyczyny tego stanu rzeczy są już dobrze zdefiniowane – m.in. dzięki dwuipółletniej pracy Zespołu ds. Alimentów Rzecznika Praw Obywatelskich  i Rzecznika Praw Dziecka. Kluczowym wyzwaniem społecznym jest jednak to, jak zmienić stosunek do alimentów. Jak przekonać rodziców, że alimenty są dla dziecka – a nie dla byłego partnera, że niepłacenie alimentów to po prostu przemoc, przemoc ekonomiczna?

  • W ciągu ostatnich lat rejestrowane zadłużenie wobec dzieci wzrosło ponad dwukrotnie (z 5 mld w 2015 do ponad 11 mld zł w 2017)
  • Liczba dłużników alimentacyjnych: z 176 do 320 tysięcy (BIG Info Monitor)
  • Według GUS 700 tys. osób pracuje w Polsce na czarno, mimo że w kraju brakuje rąk do pracy - to w dużej mierze osoby, które unikają płacenia alimentów
  • Średnia wysokość alimentów zasądzonych w Polsce to 600 zł - to nie starcza na dobrą edukację, dentystę czy wypoczynek
  • Przeciętny dłużnik ma ponad 30 tys. zaległości wobec Funduszu Alimentacyjnego (czyli wobec państwa)
  • Polacy (77 proc.) uważają już jednak, że temat niepłacenie alimentów na rzecz dzieci jest pomijany w debacie publicznej i za rzadko poruszany przez media - 77% (Kantar Millward Brown)

Jak pomóc ludziom wyjść z tego pata?

  • Im większy konflikt w czasie rozwodu, tym większe prawdopodobieństwo konfliktu o alimenty. Łagodzenie konfliktu jest więc pierwszym krokiem do rozwiązywania problemu alimentów.
  • Drugim jest indywidualizowanie podejścia => potrzebne są różne formy działania, w tym: programy wsparcia dla dłużników, którzy nie są w stanie płacić, informacja i edukacja dla dłużników, dla których alimenty nie są priorytetem; kary dla tych, którzy celowo unikających płacenia. Przykład? Uczenie zasad tworzenia budżetu domowego, bo tylko wtedy rodzic może odpowiedzialnie zaproponować, ile jest naprawdę w stanie płacić na dziecko. Tak się wspomaga zawieranie ugód. Wybija się ludzi z “komfortu niemożności”.
  • Ale przede wszystkim potrzebne są nam działania prewencyjne, w tym wspieranie ojców (poprzez promocję urlopów ojcowskich, wydzielony urlop tylko dla ojcu). To wzmacnia rodzinę i więzi z dzieckiem. Wtedy, nawet jeśli dojdzie do rozwodu,  niepłacenie alimentów jest mniej prawdopodobne.
  • Nie powinno się antagonizować dwóch grup rodziców najbardziej zaangażowanych w sprawę alimentów: matek, które po rozwodzie nie mają pomocy od ojców swoich dzieci, i ojców, którzy po rozwodzie chcieliby się więcej zajmować dziećmi, ale nie jest to im dane.
  • Trzeba znieść próg uprawniający do pomocy z Funduszu Alimentacyjnego w przypadku, gdy jedno z rodziców nie płaci na dziecko.

Problem alimentacji jest pod każdym względem szczególny, złożony i dynamiczny – trudno oczekiwać, że da się go rozwiązać prostymi metodami

  • Wymaga on podejmowania zróżnicowanych i bardziej zindywidualizowanych działań. Blisko 36% dłużników alimentacyjnych ma inne zaległości wobec wierzycieli (banki, operatorzy komórkowi itd.): 14% nie płaci faktur za telewizję, telefon i Internet, 17% ma długi wobec branży finansowej
  • Programy wsparcia dla dłużników, którzy nie są w stanie płacić; kary dla celowo unikających płacenia.
  • Konieczność działań prewencyjnych, w tym przede wszystkim wspieranie aktywnego ojcostwa (promocja urlopów ojcowskich, wydzielony urlop dedykowany ojcu).

Kontakty z dziećmi po rozwodzie i ich faktyczne egzekwowanie, opieka naprzemienna, alienacja rodzicielska

Cały nasz proces rozwodowy opiera się na konflikcie:  o winę, majątek, kontakty z dzieckiem, o prawa rodzicielskie. Więc musimy eliminować pola konfliktu i poprawiać efektywność postępowania przed sądami.

Z jednej strony mamy kryzys sądownictwa, a z drugiej – stoimy przed zmianami społecznymi, które będą trwały jeszcze może całe dziesięciolecia, aż role obojga rodziców staną się rzeczywiście równe.

  • Trzeba dążyć do uregulowanie zasad kontaktów z dzieckiem (w sądzie, w drodze mediacji czy w ugodzie - i to tak, by nie było niepotrzebnych nieporozumień). To ogranicza ryzyko niepewności i wstrząsów i nowych konfliktów.
  • Jeśli dziecko odmawia kontaktu przed sądem, sąd powinien się dowiedzieć, dlaczego - a nie poprzestać na przyjęciu do wiadomości woli dziecka.
  • System karania rodziców za utrudnianie kontaktów z dzieckiem nie sprawdza się.
  • Kontakty są prawem i obowiązkiem – i dla rodzica i dla dziecka. Jeśli dziecko nie chce kontaktów z jednym z rodziców, to znaczy, że dziecko to jest w dramatycznej sytuacji i potrzebuje pomocy. Konflikt o kontakt z dzieckiem jest przejawem bardzo ostrego kryzysu. Bardzo źle wpływa na dziecko. Postulat pieczy naprzemiennej w takiej nie może być realizowany, bo do tego potrzebny jest wspólny front rodziców w wychowywaniu dzieci
  • Także ze względu na kontakty z dzieckiem po rozwodzie trzeba szukać sposobów porozumienia między rodzicami i łagodzić konflikt w czasie rozstania.
  • Konieczne jest usprawnianie pracy sądów rodzinnych - by konflikt nie miał czasu narastać.

Ustalenie pochodzenia dziecka

Poprawienie procedur może w tym wypadku nie tylko usprawnić pracę sądów, ale także nie dopuszczać do niepotrzebnych konfliktów i cierpienia.

  • Powinno się wydłużyć terminy na zaprzeczenie ojcostwa, a testy DNA dokładnie uregulować
  • Rygorystyczne przepisy nie pozwalają dorosłemu dziecku wyprostować dokumentów o swoim pochodzeniu, bo jest na to tylko ściśle określony czas.
  • Ustalenie pochodzenia dziecka wymaga współpracy dwóch osób, jeśli dziecko jest małe, i trzech, jeśli już może stanowić o sobie. Nie mamy na to procedur – dziś wszystko zależy od prokuratora i od sądu, a to nie wystarcza. Należy rozważyć obowiązek pośrednictwa prokuratora w tych sprawach.
  • Zasady prowadzenia badań DNA nie są uregulowane – dziś komercyjne testy, choć są dla rodziców podstawą, nie mają w sądzie wartości dowodowej. Bo nie są prowadzone zgodnie z procedurami gwarantującymi zgodność pochodzenia próbek do badań z deklaracją i to, że nie zostaną zanieczyszczone. Brak szczegółowych przepisów co do zgody zainteresowanych na pobranie, a zwłaszcza na wykorzystanie  DNA.
  • Na pobranie materiału DNA od dziecka sąd może się zgodzić tylko wtedy, jeśli to przed sądem toczone jest postępowanie w sprawie ojcostwa. Tymczasem prokurator nie ma takiej możliwości w fazie badania wniosku obywatela w sprawie ojcostwa.

Organizacja sądownictwa rodzinnego - bariery i problemy. Efektywność sądownictwa rodzinnego.

Obowiązkiem państwa jest tak wzmacniać sądownictwo rodzinne, by sędziowie mieli czas na uważne badanie spraw, które im są przedstawiane. Postulaty te środowisko formułuje od dawna, niestety, nie są one wysłuchowane.

Czas rozstrzygania spraw, które dotyczą dzieci, jest szczególnie ważny. Jeden rok w życiu dziecka oznacza więcej niż jeden rok w życiu dorosłego. Bez tego sądy rodzinne nie będą w stanie dostosować się do zmieniających się okoliczności, do tego, że rodzice inaczej niż w poprzednim pokoleniu dzielą się zadaniami, inaczej chcą budować więzi z dziećmi. Nie będą w stanie reagować na nowe wyzwania, jakimi są choćby konflikty w rodzinach transgranicznych

Sądownictwo rodzinne to cały specyficzny organizm - to nie tylko sądy, ale cała sieć organów i instytucji, które dostarczając sądom informacji, zarówno o sytuacji rodziny, jak i wiedzy specjalistycznej. To one łącznie gwarantują poszanowanie praw rodziny, ochronę więzi oraz ochronę dobra dziecka. Wspólna praca i wysiłek: kuratorów, biegłych, specjalistów z opiniodawczych zespołów, pozwalają sądom w sposób jak najbardziej obiektywny i profesjonalny sprawować wymiar sprawiedliwości w tej specyficznej dziedzinie, jaką jest prawo rodzinne i opiekuńcze. Dlatego tak ważna jest organizacja sądownictwa rodzinnego z uwzględnieniem tej specyfiki i wszystkich “trybików", które łącznie tworzą sądownictwo rodzinne.

  • Potrzebne są zmiany w prawie: ograniczenie kognicji sądów rodzinnych (czyli zakresu spraw - przykładem jest kierowanie na przymusowe leczenie odwykowe), rezygnacja z drogi zaskarżania niektórych rozstrzygnięć (np. wydawanych w trybie tzw. zabezpieczenia), przywrócenie obligatoryjnego dwuinstancyjnego sądownictwa rodzinnego (obecnie w II instancji mogą orzekać wydział. cywilne, a nawet cywilno-gospodarcze), uproszczone orzekanie w sprawach o alimenty czy kontakty w oparciu o specjalne tabele, stanowiące wzorzec rozstrzygania, doprecyzowanie praw i obowiązków kuratorów sądowych, jednoznaczne określenie ich uprawnień przy wykonywaniu czynności.
  • Musi zmienić się praktyka działania sądów rodzinnych zlecających sporządzenie opinii biegłym i wywiadów kuratorom: precyzyjne i jednoznaczne formułowanie tez dowodowych kierowanych do biegłych i OZSS (opiniodawczych zespołów specjalistów sądowych), dokładne określenie celu i kierunku wywiadu środowiskowego sporządzanego przez kuratora, rozumienie i respektowanie granic kompetencji tych organów „pomocniczych dla sądu”.
  • Potrzebne jest wsparcie finansowe we wszystkich sektorach sądownictwa rodzinnego: w sądach rodzinnych stale brakuje asystentów sędziego i referendarzy, poziom wynagrodzeń biegłych i kuratorów jest nieadekwatny do stawianych im oczekiwań i wymagań i powoduje permanentne braki kadrowe w tych zawodach.
  • Potrzebne jest ustanowienie pełnomocnika dziecka w postępowaniu rozwodowym
  • Trzeba znowelizować  lub całkowicie zmienić Kodeks rodzinny i opiekuńczy
  • I na koniec - sędziowie rodzinny muszą mniej schematycznie podchodzić do spraw i nie przerzucać decyzji na biegłych

Efektywność postępowań sądowych w sprawach rodzinnych. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-26

Orzeczenie sądowe nie zakończy konfliktu między rodzicami i nie przywróci utraconego zaufania.

Spory sądowe między rodzicami trwają dziś za długo, na czym cierpią głównie ich dzieci. Przyczyną jest m.in. to, że sędziowie przerzucają ciężar rozstrzygnięć na biegłych. Spory te powinny kończyć się ugodą, tymczasem nie ma instytucji wskazujących, że rodzice muszą negocjować i ustępować - właśnie dla dobra dziecka. Dziecko nie powinno być na „linii strzału” miedzy rodzicami - podkreślano podczas panelu nt. efektywności spraw rodzinnych w sądach podczas Kongresu Praw Rodzicielskich.

Paneliści: 

Moderator: Michał Kubalski, prawnik Biura RPO

Anisa Gnacikowska: W sprawach rodzinnych spór sądowy powinien kończyć się ugodą – aby każda ze stron zrozumiała prawa drugiego z rodziców. Tymczasem nie ma instytucji wskazujących, że rodzice muszą negocjować i ustępować  – dla dobra dziecka. Rodzice często nie radzą sobie z oddzieleniem dzieci od konfliktu między nimi. Dziecko nie powinno zaś być na „linii strzału” miedzy rodzicami - inaczej  ma konflikt  lojalnościowy. Ponadto nie ma instytucji  wsparcia dla rodziców, którzy są w konflikcie. Gdy rodzice sobie nie radzą sobie, to sąd może tylko skierować ich - każdego odrębnie - na warsztaty rodzicielskie.

Dziś Kodeks rodzinny i opiekuńczy nie przystaje już do zmian społecznych (np. samodzielności kobiet, czy powszechności wyjazdów za granicę). Powinna być też możliwość skargi kasacyjnej w tego typu sprawach. Postępowanie dowodowe powinny być uproszczone. Dopuszczalne powinny być prywatne opinie.

Anna Korwin-Piotrowska:  Zarządzanie sądami jest nieefektywne, bo ma na celu jedynie osiąganie dobrych wskaźników lub ich poprawianie - i nic więcej, zakreślenie sprawy w repertorium.Bywa tak, że jeden sędzia ma w referacie 700 spraw rodzinnych, a inny - 100  spraw o wykroczenie (i to w sytuacji, gdy większość spraw o wykroczenia załatwia się wyrokami  nakazowymi). Dzieje się tak dlatego, że wykroczenia szybko się przedawniają, po czym sędziowie są rozliczani z takich przypadków.

Zdaniem panelistki sędziom rodzinnym brakuje odwagi w orzekaniu, bo nauczyli się opierać na opiniach biegłych. Bez niej obywa się mało która sprawa rodzinna. 10 miesięcy czeka się dziś na opinie opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów. Sądy zbyt często o nie proszą, przerzucając ciężar rozstrzygnięcia na biegłych. Potrafią zadawać opiniodawczym zespołom pytania typu: „Komu mam oddać dziecko?”,  „Jaki sposób kontaktów będzie najlepszy?”,  „Czy wydanie dziecka za granicę zagrozi  jego dobru?”.

Postępowania sądowe toczą się tak długo, albowiem sędziom brakuje odwagi w rozstrzyganiu. Sędziowie nie podejmują decyzji – bierze się to z regulacji dot. RODK – chodzi o wzór opinii i „wskazania co do rozstrzygnięcia sprawy”. Mała która sprawa trudna zostanie rozstrzygnięta bez opinii biegłych lub opinii OZSS. Na opinię OZSS czeka się miesiącami, zaś wynika to z „obłożenia” ich pracą przez sądy – w każdej kwestii rodzinnej.

Brak rozmowy między np. sędziami a kuratorami, zaś w sprawach rodzinnych należy przede wszystkim rozmawiać. 

Monika Gąsiorowska: Coraz większy jest formalizm postępowań sądowych, co powoduje przewlekłość  postępowań.  Ponadto zamiast działać z urzędu, sąd działa w ramach wniosków stron i nie przejmuje inicjatywy, aby sprawa się szybko zakończyła. W jednej ze spraw sąd nie określił matce kontaktów z dzieckiem „bo nie było takiego wniosku”. Sąd zawsze może podjąć działania dla dobra dziecka. Sędziowie rodzinni powinni mieć zaplecze psychologów czy pedagogów.

Adam Bodnar: Niski poziom zaufania obywateli do sądownictwa wynika chociażby z problemów występujących w postępowaniach rodzinnych (przede wszystkim ich długotrwałość).  „Sądy są dłużnikami obywateli” – po udzielonym im poparciu w ramach protestów w obronie praworządności w Polsce. Pytanie tylko, na ile ten dług został spłacony. 

Dziś jest przesłuchanie Polski w Luksemburgu w ramach procedury praworządności, co nas przenosi do lipca ubiegłego roku, gdy obywatele bronili sądów. Zdaję sobie sprawę, skąd się bierze niski poziom zaufania do sądownictwa na poziomie trzydziestu kilku procent - przewlekłość spraw rodzinnych ma na to wpływ. Chce się bronić wartości konstytucyjnych, a mamy do czynienia z niską efektywnością, za co sędziowie ponoszą część odpowiedzialności.

Przewlekłość mierzy się 4 kryteriami:  czy sama strona się do tego przyczyniła, czy też sąd, a może cały system, na ile jest skomplikowana i jakie ma znaczenie dla stromy.  A sprawy rodzinne mają przecież fundamentalne znaczenie dla stron.

Tymczasem według Instytut Wymiaru Sprawiedliwości przeciętna sprawa o ustalenie kontaktów z dzieckiem trwa 9,5 miesiąca. Czasem więzi nie można zachować i wytworzyć, a czasem dziecko jest już w tym wieku, że może samo decydować, często pod wpływem drugiego rodzica.

Staranność o szybkość tych postępowań  powinna być jednym z priorytetów. Powinno wzmocnić się też sędziów asystentami.

Było wystąpienie Biura RPO, by dziecko miało swojego pełnomocnika, aby nie było przedmiotem sporu, gdzie swoimi umiejętnościami popisują się pełnomocnicy stron. Czekamy, może zostanie to zrealizowane.

Przewlekłe są też sprawy w Europejskim Trybunale Praw Człowieka, na którego rozstrzygnięcia  czeka się coraz dłużej.

Jeśli z tego kongresu przebije się wniosek, że np. orzekanie o winie przy rozwodzie  jest bez sensu, to może za dwa lata coś zostanie zrobione.

Podczas dyskusji jedna z sędzi polemizowała z sędzią Korwin-Piotrowską. Pytała ją, co sama zrobiła, gdy była prezesem sądu rejonowego. Sędziowie się nie boją, oni są przemęczeni - podkreślała. W odpowiedzi panelistka podkreślała, że wskazywała na zbytnie obciążenie sędziów.

W odpowiedzi na pytanie z sali mec. Gnacikowska wskazywała, że adwokaci prowadzący sprawy rodzinne, to nie żaden „biznes rozwodowy”. To ciężka praca, którą trzeba wykonywać razem z rodzicami.  Konfliktu między nimi z reguły nie da się zażegnać orzeczeniem sądowym. Po wyjściu z sądu jedna ze stron nadal będzie dowodzić swych racji.

Na samym początku sprawy rodzinnej sąd powinien organizować posiedzenie z udziałem stron i mediatora, dla rozmowy o problemach i możliwych rozwiązaniach - mówiła Gąsiorowska. Według niej mógłby to być sposób na przewlekłość oraz na uniknięcie  jeszcze większego konfliktowania stron oraz alienacji rodzicielskiej.

Postępowania rodzinne powinny być postępowaniami krótkimi, szybkimi i sprawnie organizowanymi. Sytuacja dziecka może zmienić się diametralnie w czasie procesu, zwłaszcza gdy na początku sprawa dotyczyła dziecka czteroletniego czy dziesięcioletniego, a rozstrzygnięcie jest wydawane, gdy dziecko ma lat sześć czy trzynaście.

POSTULATY:

  1. Przemodelować sposób zarządzania sądami – funkcjonowanie sądów to problem systemowy, który w postępowaniach rodzinnych ma szczególne znaczenie (czas dla dzieci płynie zupełnie inaczej).
  2. Zmienić podejście sędziów do spraw (i np. możliwość składania prywatnych opinii, uwzględnianie tych opinii).
  3. Uprościć postępowanie dowodowe – możliwość doprowadzenia świadków przez same strony, to zazwyczaj rodzina i przyjaciele (po posiedzeniu w przedmiocie organizacji co do dalszego postępowania).
  4. Skarga kasacyjna w sprawach rodzinnych.
  5. Zmiana przepisów KRiO – ich „unowocześnienie”.
  6. Podejmowanie przez sąd inicjatywy z urzędu, mając na względzie szeroko pojęte dobro dziecka – w szczególności mającej na celu zawarcie ugody.
  7. Możliwość składania prywatnych opinii – przydatne do oceny zasadności wniosków kierowanych przez strony.
  8. Podejmowac działanie sądu z urzędu dla dobra dziecka (mediacja, terapie, warsztaty, szkolenia) i to jak najszybciej. Nie chodzi o wszczęcie postępowania z urzędu, ale już w trakcie postępowania.
  9. Wprowadzić reprezentanta dziecka w czasie konfliktu między rodzicami.
  10. Rola RPD w postępowaniu (przystępowanie do postępowań) – co zawsze będzie subiektywne, dlatego powinien występować po stronie dziecka.
  11. Praca kuratorów – raporty kuratora powinny też przekładać się na rozmowę z sędzią.
  12. Kadra sędziów w wydziałach rodzinnych – z pasją, z doświadczeniem życiowym, wsparcie psychologów dla sędziów.
  13. Najpierw zmusić rodziców do przejścia terapii rodzinnej. Kara grzywny może zostać, ale nie jako zasądzana dla drugiego rodzica.
  14. Wszystkie rozprawy winny być nagrywane, proces jeszcze nie uległ zakończeniu

 

Rodzic dziecka z niepełnosprawnością. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-26

Ten panel był rozmową rodziców dzieci z niepełnosprawnościami. Rodziców aktywnych zawodowo i społecznie. Troje takich rodziców było panelistami, pozostali zabierali głos w dyskusji. O jakiej przyszłości marzą: Żeby spotykać się z dorosłym dzieckiem na obiedzie niedzielnym, by było zaopiekowane i samodzielne w mieszkaniu chronionym. Żeby nie żyć w strachu przed domem opieki.

Paneliści:

  • Dr Monika Zima-Parjaszewska: matką siedmioletniego dziecka z niepełnosprawnością
  • Tomasz Grochowski: ojciec szóstki dzieci, w tym trzynastolatka z zespołem Downa.
  • Maria Elżbieta Królikowska: matka dwóch córek, w tym 32-latki z czetrokończynowowym porażeniem mózgowym

Jak to jest być rodzicem dziecka z niepełnospawnością? – pytał moderator dr Krzysztof Kurowski

Pierwszą barierą do przejścia – mówili paneliści – jest brak informacji o stanie dziecka i jego potrzebach. Diagnozy stawiane są za późno, nie ma dobrych platform nternetowych wymiany informacji, rodzice skazani są dziś na Facebooka, a to nie jest  dobre narzędzie.

- Jak to jest być rodzicem? Nie planuję. Traktuję rzeczywistość z powagą, rozbawieniem i niedowierzaniem – mówił Tomasz Grochowski.

- Jak to jest żyć w rodzinie z dzieckiem z niepełnosprawnością? Jest inaczej. Wszystko jest podporządkowane temu dziecku, nawet zdrowe dzieci. Ale jeśli więzi są silne, rodzina przetrwa – mówiła Elżbieta Maria Królikowska.

Jednocześnie – co podkreślali paneliści -  nie wolno przerzucać ciężarów na rodzeństwo dziecka z niepełnosprawnościami. Nie wolno tworzyć imperatywu opieki.  To zatem dodatkowe wyzwanie dla rodziców: tak wychowywać inne dzieci, by nie czuły tej presji obowiązku opieki, ale akceptować ich dobrowolne wybory, nawet jeśli wiążą się z ogromnym poświęceniem.

Czy można wykonywać inne role społeczne jeśli ma się dziecko z niepełnosprawnością? Jak to pogodzić?

Brakuje ułatwień w łączeniu życia zawodowego z rodzinnym, co szczególnie jest ważne dla rodziców dzieci z niepełnosprawnościami. Chodzi o godziny pracy, urlopy (dłuższe urlopy kończą się, gdy dziecko kończy 14 lat, nawet dziecko z niepełnosprawnością), możliwość pracy zdalnej.

Oczywiście zmiany wymaga system świadczeń opiekuńczych – bo uniemożliwia on rodzicom jakąkolwiek aktywność zarobkową, skazując ich na biedę na starość.

- Ten system wiąże rodzicowi ręce i pozwala go oskarżyć o postawę roszczeniową. To, co jest nam potrzebne, to pomoc zindywidualizowana. I uświadomienie sobie, że rodzice wykonują pracę, którą powinno wykonywać państwo – mówiła Monika Zima-Parjaszewska.

Równie istotne jest mierzenie się ze społecznymi oczekiwaniami, zwłaszcza wobec matek dzieci z niepełnosprawnościami. Oczekuje się od nich całkowitego poświęcenia, tymczasem to szkodzi ie tylko rodzicom i rodzinie, ale i samemu dziecku. Rodzic musi się nauczyć, że we wszystkim trzeba mieć umiar – i robić tyle, ile można. To i tak więcej niż w „zwyczajnych” rodzinach.

Druga rzecz – to porządne, systemowe zajęcie się opieką i wsparciem dla dorosłych już osób z niepełnosprawnościami. Musi powstawać krąg wsparcia – a bez pomoc z zewnątrz trudno go wytworzyć. Brakuje też internetowej platformy wymiany doświadczeń.

Tomasz Grochowski: Oddolne grupy wsparcia mogą powstać tylko wtedy, kiedy więcej osób dotyka ten sam ból.

Echa protestu rodziców dzieci z niepełnosprawnościami

Tomasz Grochowski: Najbardziej bolesne było oskarżanie rodziców o roszczeniowość.

Maria Elżbieta Królikowska: Jestem roszczeniowa, jeśli roszczeniowością jest domaganie się godnego życia dla mojej córki. Realizacji  Konstytucji i Konwencji praw osób niepełnosprawnych

Monika Zima-Parjaszewska: Jedno jest pocieszające – że ten niesprawiedliwy obraz został wykreowany tylko w mediach. A  w czasie protestu udało się pokazać wiele istotnych faktów z życia rodzin dzieci z niepełnosprawnościami, zwłaszcza obraz ojców. Czy to zmieniło sposób myślenia władzy publicznej? Nie wiadomo.

Małoletnie rodzicielstwo jako problem społeczny i prawny - relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-26

Celem panelu było przedstawienie zagadnień prawnych związanych z małoletnim rodzicielstwem oraz omówienie kwestii edukacji seksualnej dzieci i młodzieży, dostępu małoletnich dziewcząt do badań lekarskich i antykoncepcji, sytuacji nieletnich matek przebywających w placówkach resocjalizacyjnych oraz stosunek służb socjalnych do małoletnich matek.

Paneliści:

  • Marcin Wolny –Helsińska Fundacja Praw Człowieka
  • Mariola Bieńko – doktor, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych
  • Aleksandra Osińska – Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Ewa Talma – Wydział Prawa Administracyjnego i Ochrony Zdrowia, Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Katarzyna Banasiak – edukatorka seksualna grupy Ponto
  • Agnieszka Sikora – założycielka „Fundacji po DRUGIE”, która pracuje z młodzieżą zagrożoną wykluczeniem społecznym, patologią, bezradnością, w szczególności wychowankami i byłymi wychowankami placówek resocjalizacyjnych dla nieletnich

Moderator: Jolanta Zozula

Dyskusja

Celem wystąpienia Marioli Bieńko było przedstawienie wyników badań na temat postrzegania przez uczniów przedmiotu szkolnego, jakim jest wychowanie do życia w rodzinie.

Ponad połowa respondentów w wieku 15-49 lat na pytanie o to czy rodzice rozmawiali z nimi na temat seksu, odpowiedziała, że w domu takie rozmowy nie były przeprowadzane.

Badania dotyczące wychowania do życia w rodzinie miały charakter badań jakościowych i były przeprowadzane w 3 miastach. Z badań wynika, że to matka jest główną edukatorką seksualną. Badania ukazały również, że w szkołach podstawowych dzieci są skupione, rozbawione i słuchają. Jednakże pojawiały się też opinie, że w trakcie tych lekcji nudzą się i mają więcej swobody, wstydzą się. W gimnazjum natomiast uczniowie mają więcej wymagań wobec nauczyciela. Z pozytywnych opinii wynika, że rozmawiają tak jak w rodzinie. Cenią sobie, że mówi się poważnie na temat seksu. Zdarza się też w siedzą w trakcie przedmiotu na telefonach. W liceum pojawiają się opinie, że przedmiot jest niepoważny. Uczniowie podkreślają też czasami nieprzygotowanie nauczyciela i skrępowanie z jego strony.

Katarzyna Banasiak poruszyła zagadnienie przyczyn nastoletnich ciąż, wskazując, że młodzi ludzie nie uzyskali żadnej wiedzy na ten temat od rodziców, szkoły czy też lekarza. Problemem jest brak wykfalifikowanej kadry nauczycielskiej do prowadzenia zajęć z zakresu WDŻ. Wskazuje jako postulat prowadzenie edukacji seksualnej już od najmłodszych lat. Plusem takiego podejścia jest to, że w przyszłości nie będzie bariery w porozumieniu między nastolatkiem a rodzicem. Przez brak odpowiedniej edukacji seksualnej wśród nastolatków i brak przygotowania do życia seksualnego.  

Ewa Talma poruszyła problem małoletniego pacjenta do świadczeń zdrowotnych w  aspekcie prawnym. Wskazała na niespójność przepisów prawnych w związku z tym, że w Polsce małoletni powyżej 15 roku życia może prawnie rozpocząć współżycie seksualne to jednak  nie może sam skorzystać z porady ginekologicznej bądź urologicznej. Należy dostosować realia przepisów prawnych do współczesnego świata.

Aleksandra Osińska opisała sytuację nieletnich matek w placówkach resocjalizacyjnych. Wskazała na braki rozwiązań systemowych dotyczących nieletnich matek oraz ich dzieci po urodzeniu. Wskazała dobre rozwiązania tego problemu MOW Czaplinek oraz w MOW w Kwidzynie.

Marcin Wolny przedstawił na tle międzynarodowym sytuację wychowanek przebywających w placówkach resocjalizacyjnych. Jedynym aspektem dla którego można ograniczyć prawo matki do opieki nad dzieckiem jest tylko dobro tego dziecka. Zgodnie z prawem międzynarodowym dziecku należy zapewnić miejsce opieki, zagwarantowanie, że dziecko spędzi z matką jak najwięcej czasu.

Agnieszka Sikora wskazała jak wygląda współpraca nieletnich matek z organizacjami pomocy społecznej. Wskazała na problem młodych matek w placówkach opiekuńczych. Mimo, iż w chwili obecnej placówki te mają obowiązek opieki nad dzieckiem wychowanki to tego nie robią. Fundacja Po Drugie prowadzi na terenie Warszawy mieszkania treningowe dla młodzieży bezdomnej. Do fundacji zgłosiła się również matka, która w późniejszym czasie mogła pozostać z dzieckiem.

Wśród gości zgłoszono problem, że w chwili obecnej nie ma żadnej regulacji prawnej dotyczącej matek nieletnich uczących się będących na wolności a które zachodzą w ciąże, np. nie ma żadnego urlopu macierzyńskiego oraz nie ma możliwości na indywidualny tok nauczania.

Konkluzje:

  • brak odpowiedniej edukacji seksualnej wśród nastolatków i brak przygotowania do życia seksualnego;
  • należy dostosować realia przepisów prawnych do współczesnego świata;
  • konieczność rozwiązań systemowych mających na celu rozwiązanie problemu nieletnich matek w placówkach resocjalizacyjnych; każdej z dziewcząt należy dać narzędzia i uczyć je macierzyństwa. 

Niepłacenie alimentów - perspektywa socjologiczna (przyczyny, skutki) - relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-26

(…) „alimentare” znaczy „karmić”, a egzekwowane przez komornika pieniądze należą nie do jednego czy drugiego rodzica, ale do dzieci, które mają prawo oczekiwać, że nie trafią, jako „byłe dzieci”, do tej samej kategorii znaczeniowej co „była żona” czy „były mąż”. Robert Damski, „Raport z działalności Zespołu do spraw Alimentów w roku 2016”

Dlaczego dyskutujemy na ten temat:

Dzieci nieotrzymujących (pełnych) alimentów może być ponad milion. Coraz mniej dzieci jest uprawnionych do świadczeń z Funduszu Alimentacyjnego. Zadłużenie wobec dzieci wzrosło z 5 mld w 2015 roku do ponad 11 mld zł w 2017 roku, a liczba (zarejestrowanych) dłużników alimentacyjnych powiększyła się do 320 tysięcy. Jednocześnie ściągalność alimentów na rzecz dzieci pozostaje niska i w 2016 roku wynosiła zaledwie 19%. Celem panelu jest dyskusja na temat zjawiska niealimentacji z perspektywy socjologicznej, a jednocześnie przedstawienie działań Zespołu do spraw Alimentów, powołanego w lutym 2016 r. przez Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka. Zadaniem Zespołu stało się znalezienie skutecznych i możliwych do wprowadzenia w życie rozwiązań, które z jednej strony poprawiłyby skuteczność egzekucji alimentów, a z drugiej upowszechniły ideę ich regulowania przez osoby zobowiązane.

Rozmawialiśmy o przyczynach i skutkach zjawiska nie alimentacji. Zespół do spraw Alimentów pracował nad postulatami zmian. Problem jest ogromny, dane mówią same za siebie.

W panelu wzięli udział:

dr Ewa Dawidziuk – moderator panelu, Dyrektor Zespołu do spraw Wykonywania Kar, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, Paneliści: dr Elżbieta Korolczuk – członkini Zespołu do spraw Alimentów, dr socjologii, pracuje na Uniwersytecie Södertörn w Sztokholmie, bada ruchy społeczne, obywatelstwo i rodzicielstwo, Roman Pomianowski – członek Zespołu do spraw Alimentów, psycholog, Prezes Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych, Robert Damski – członek Zespołu do spraw Alimentów, Komornik Sądowy przy Sądzie Rejonowym w Lipnie, a także m.in: przedstawiciele organizacji ojcowskich, prawnicy, socjologowie, psycholodzy, komornicy.

Relacja z panelu przygotowana na gorąco:

Dr Elżbieta Korolczuk przedstawiła dane dotyczące zjawiska niealimentacji, a także zaprezentowała wyniki badania opinii publicznej pt. „Postawy Polaków wobec niepłacenia alimentów”, przeprowadzonego w 2017 r. przez Instytut Kantar Millward Brown, z inicjatywy Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka.

Wciąż nie mamy dobrych badań, które przedstawiłyby prawdziwą skalę problemu, które pokażą źródła problemu. To o czym wiemy, to tylko część problemu, potrzeba dalszych badań. Pogarsza się sytuacja rodziców samotnie wychowujących dzieci, brak środków na edukację, wypoczynek, ochronę zdrowia dziecka. Rodzice mają poczucie że są zostawieni sami sobie. Polacy uważają, że temat alimentów jest zbyt rzadko poruszany przez media.

Blisko 36% dłużników alimentacyjnych ma inne zaległości wobec wierzycieli (banki, operatorzy komórkowi itd.): 14% nie płaci faktur za telewizję, telefon i Internet, 17% ma długi wobec branży finansowej. Zdaniem 46% rodziców pełniących opiekę dłużnik cierpi na chorobę alkoholową, 21% deklaruje, że dłużnik jest uzależniony od narkotyków. Aż 62% badanych, jako przyczynę niskiej ściągalności alimentów, wskazało na „przyzwolenie najbliższego otoczenia, np. zatrudnianie na czarno, płacenie części pensji pod stołem, przepisywanie majątku na rodzinę.”

W podsumowaniu swojej prezentacji dr Korolczuk wskazała, że istnieją różne przyczyny niealimentacji, co wymaga przyjęcia zróżnicowanych form działania. Projekty muszą być nakierunkowane na konkretne grupy dłużników. Dłużnicy, którzy nie są w stanie płacić, powinni zostać objęci programami wsparcia. Wobec dłużników, dla których alimenty nie są priorytetem, kluczowe są działania informacyjne i edukacyjne. Natomiast kary powinny być stosowane wobec tych dłużników, którzy celowo unikają płacenia alimentów. Konieczne jest także podejmowanie działań prewencyjnych, przede wszystkim wspieranie aktywnego ojcostwa (urlopy ojcowskie). Brak wystarczającego wsparcia dla aktywnego ojcostwa, które jest najlepszą metodą zaangażowania obu rodziców w wychowanie dziecka.

W swej prezentacji pan Robert Damski omówił zjawisko niepłacenia alimentów z perspektywy komornika. Rozpoczął prezentację od krótkiego spotu „Nie odrzucaj swojego dziecka – płać alimenty”. Na filmie widzimy mężczyznę, który nie odbiera telefonów od swojej byłej partnerki, wysyłając tylko sms: „Nie mam. Jutro”. Kobieta zaznacza kolejne dni w kalendarzu wiszącym w kuchni, pisząc: „Jutro ?”. Dziewczynka obserwuje tę sytuację, zabiera telefon komórkowy ze stołu i wybiega z kuchni. Wpisuje w telefonie słowo „kłamczuch” i wysyła sms ojcu.

Zaprezentowany spot promował akcję Rady Izby Komorniczej w Łodzi. Po konferencji „Alimenty w XXI wieku” zorganizowanej w 2015 r. zaczęło się coś dziać w kwestii niealimentacji, doszło do powołania Zespołu do spraw Alimentów. Spot pokazuje problem z najważniejszej perspektywy, to znaczy z perspektywy dziecka. Czuje, że jest oszukiwane przez najbliższą osobę. Statystycznie ok. 95% osób niepłacących alimentów to ojcowie. Jeżeli nie zmienimy postawy społeczeństwa dotyczącej niepłacenia alimentów, to zmiany w prawie niewiele dadzą. Dłużnicy ukrywają się przed komornikiem. Zadaniem komornika nie jest ocena wyroku sądu, ani pomoc w odreagowaniu na byłym partnerze, ani udzielanie rozgrzeszenia i zwalniania od odpowiedzialności. Nagminne jest ukrywanie majątku, aby udaremnić egzekucję. Często pomagają w tym dłużnikowi jego osoby najbliższe, a także pracodawca. Nowe przepisy utrudnią egzekucję z ruchomości.

Osoba, która świadomie nie płaci alimentów nie oszukuje tak naprawdę komornika, czy byłego partnera, oszukuje swoje dziecko.

Robert Damski podkreślił, że w wyniku zmian ustawy o komornikach, otrzymanie pieniędzy z Funduszu Alimentacyjnego opóźni się o kilka miesięcy. Aby uzyskać pieniądze z Funduszu, trzeba będzie przedstawić zaświadczenie o bezskuteczności egzekucji. Wymaga to podjęcia przez komornika szeregu czynności terenowych, czyli wyjazdu do dłużnika.

Komornicy od dawna postulowali wprowadzenie Systemu Dozoru Elektronicznego dla niepłacących alimentów, aby zdyscyplinować dłużnika i pracodawcę, aby forma zatrudnienia była legalna. Nie widać jednak wzrostu zastosowania SDE. Kara pozbawienia wolności powinna być ostatecznością.

Kolejnym pomysłem jest Rejestr Uporczywych Dłużników Alimentacyjnych, będący próbą zmiany społecznego postrzegania dłużników, miał pełnić funkcję prewencyjną, a nie opresyjną. Zespół postuluje wprowadzenie tabel alimentacyjnych, będących wskazaniem dla sądu. To pozwoliłoby zmniejszyć poziom emocji związanych z zasądzaniem alimentów.

Dopóki nie zmienimy społecznego przestrzegania problemu niealimentacji i przyczyn dla których dłużnik nie chce płacić, nawet najlepsze przepisy i najlepsi komornicy nie zmienią tej sytuacji.

Roman Pomianowski przedstawił analizę problemu niealimentacji z punktu widzenia psychologa – praktyka. W prezentacji pt. „Pat alimentacyjny. Może czas na pragmatyczny język korzyści ?”, opracowanej na podstawie doświadczeń w realizacji Programu Edukacyjno-Korekcyjnego dla osób zobowiązanych do świadczeń alimentacyjnych, zaproponował takie działania jak: wsparcie psychologiczne, mediacje, edukację, wypracowanie indywidualnego planu wyjścia. Realizowany jest już program pilotażowy w ramach Programu Wsparcia Rodziny Zagrożonej Kryzysem Rozpadu, a także w sześciu zakładach karnych.

Nie ma rzetelnej diagnozy sytuacji, również z perspektywy możliwości zatrudnienia osób zobowiązanych do płacenia alimentów. Bezradność, niemoc systemu i państwa jest przytłaczająca. Istnieje uproszczona, pełna emocji ocena sytuacji. Problem niealimentacji jest szczególny pod wieloma względami. Spojrzenie z perspektywy sytuacji konfliktu jest kluczowe dla zrozumienia problemu niealimentacji. Patrząc na sytuację konfliktu, nie zauważa się, że po rozwodzie zaczynają się nowe problemy.

Nieprawdą jest, że zobowiązani generalnie nie płacą. Jest spora grupa, trudna do zidentyfikowania, którzy traktują alimenty jako narzędzie w konflikcie w sytuacji porozwodowej.

Od trzech lat przeprowadza badanie percepcji dłużnika alimentacyjnego. Jeśli każdy, kto ma do czynienia z dłużnikiem alimentacyjnym traktuje ich jako przypadek beznadziejny. Stereotyp jest bardzo trudny do zmiany. Alimenciarz to osoba, z którą wszyscy próbują coś zrobić, żeby zaczął płacić, wszyscy mają wobec niego negatywny stosunek. Ta presja nic nie daje, alimenciarze uodporniają się na te strategie, uciekając w „szarą strefę” zatrudnienia (700 tys. osób pracuje na czarno). Można coś zmienić, jeśli wejdzie się jako trzecia strona w konflikcie. Konieczna jest edukacja, doradztwo zindywidualizowane, a także mediacje.

Najważniejsze głosy w dyskusji:

Średnia zasądzonych alimentów wynosi około 600 zł. Biorąc pod uwagę koszty utrzymania dzieci, to jest to niewystarczające dla utrzymania dzieci. Duża część alimentów jest symboliczna. Opieka naprzemienna jest możliwa gdy nie ma nasilonego konfliktu, przemocy, problemu z uzależnieniem, gdy istnieje silna więź dziecka z obojgiem rodziców, nie jest to rozwiązanie uniwersalne. Niepokojąca jest pogląd, że alimenty są płacone jako nagroda za egzekucję kontaktów z dzieckiem. Dziecko ma prawo i do kontaktów, i do alimentów.

Zespół do spraw Alimentów wystąpił do Ministerstwa Sprawiedliwości o wprowadzenie tabel alimentacyjnych, otrzymaliśmy odpowiedź, że będzie to analizowane. Zaproponowano „natychmiastowe alimenty”.

Jeżeli ojcowie otrzymują pieczę tylko w 4% , to jest dysproporcja, opieka naprzemienna jest dobrym rozwiązaniem. Konferencje stygmatyzują ojców.

Problem alimentacji często jest postrzegany przez otoczenie jako problem relacji dłużnik – państwo. Czyli chodzi o „wykiwanie”, oszukanie państwa. Trzeba uświadamiać, jakie konsekwencje z niealimentacji wynikają dla dzieci. Obarczenie pracodawców – są już narzędzia w przypadku zatrudniania na czarno, nie ma potrzeby wprowadzania innych rozwiązań tylko dla dłużników alimentacyjnych. Najmniej powinno nam zależeć na karaniu dłużników, to powinna być ostateczność. Zmiana art. 209 może mieć znaczenie prewencyjne, dla tych którzy nie traktują alimentów priorytetowo.

Jest duża grupa kobiet zobowiązanych i niepłacących alimenty. Wysokość alimentów jest narzędziem walki.

Przez wiele lat stawiano znak równości między alimentami a patologią. Uznano, że nieskuteczna egzekucja alimentów  to wina komorników, że im się nie chce. 20% to zatrważająco niska skuteczność ściągalności alimentów. Może tabele spowodują że obie strony będą wiedziały, czego się spodziewać. Sprawmy, aby proces zasądzania alimentów był jak najbardziej zautomatyzowany.

Najbardziej niebezpieczne jest obiecywanie cudownych rozwiązań albo drogi na skróty. Wierzę , że prowadząc politykę języka korzyści, można dojść do konsensusu.

Konkluzje

Milion dzieci nie dostaje w Polsce na życie od swoich rodziców. Prawne i organizacyjne przyczyny tego stanu rzeczy są już dobrze zdefiniowane – m.in. dzięki dwuipółletniej pracy Zespołu ds. Alimentów Rzecznika Praw Obywatelskich  i Rzecznika Praw Dziecka. Kluczowym wyzwaniem społecznym jest jednak to, jak zmienić stosunek do alimentów. Jak przekonać rodziców, że alimenty są dla dziecka – a nie dla byłego partnera, że niepłacenie alimentów to po prostu przemoc, przemoc ekonomiczna?

  • W ciągu ostatnich lat rejestrowane zadłużenie wobec dzieci wzrosło ponad dwukrotnie (z 5 mld w 2015 do ponad 11 mld zł w 2017).
  • Liczba dłużników alimentacyjnych: z 176 do 320 tysięcy (BIG Info Monitor).
  • Według GUS 700 tys. osób pracuje w Polsce na czarno, mimo że w kraju brakuje rąk do pracy - to w dużej mierze osoby, które unikają płacenia alimentów.
  • Średnia wysokość alimentów zasądzonych w Polsce to 600 zł - to nie starcza na dobrą edukację, dentystę czy wypoczynek.
  • Przeciętny dłużnik ma ponad 30 tys. zaległości wobec Funduszu Alimentacyjnego (czyli wobec państwa).
  • Polacy (77 proc.) uważają już jednak, że temat niepłacenie alimentów na rzecz dzieci jest pomijany w debacie publicznej i za rzadko poruszany przez media - 77% (Kantar Millward Brown).

Jak pomóc ludziom wyjść z tego pata?

Im większy konflikt w czasie rozwodu, tym większe prawdopodobieństwo konfliktu o alimenty.  

  • Łagodzenie konfliktu jest więc pierwszym krokiem do rozwiązywania problemu alimentów.
  • Drugim jest indywidualizowanie podejścia => potrzebne są różne formy działania, w tym: programy wsparcia dla dłużników, którzy nie są w stanie płacić, informacja i edukacja dla dłużników, dla których alimenty nie są priorytetem; kary dla tych, którzy celowo unikających płacenia. Przykład? Uczenie zasad tworzenia budżetu domowego, bo tylko wtedy rodzic może odpowiedzialnie zaproponować, ile jest naprawdę w stanie płacić na dziecko. Tak się wspomaga zawieranie ugód. Wybija się ludzi z “komfortu niemożności”.
  • Ale przede wszystkim potrzebne są nam działania prewencyjne, w tym wspieranie ojców (poprzez promocję urlopów ojcowskich, wydzielony urlop tylko dla ojcu). To wzmacnia rodzinę i więzi z dzieckiem. Wtedy, nawet jeśli dojdzie do rozwodu,  niepłacenie alimentów jest mniej prawdopodobne.
  • Nie powinno się antagonizować dwóch grup rodziców najbardziej zaangażowanych w sprawę alimentów: matek, które po rozwodzie nie mają pomocy od ojców swoich dzieci, i ojców, którzy po rozwodzie chcieliby się więcej zajmować dziećmi, ale nie jest to im dane.
  • Trzeba znieść próg uprawniający do pomocy z Funduszu Alimentacyjnego w przypadku, gdy jedno z rodziców nie płaci na dziecko.
  • Problem alimentacji jest pod każdym względem szczególny, złożony i dynamiczny – trudno oczekiwać, że da się go rozwiązać prostymi metodami
  • Wymaga on podejmowania zróżnicowanych i bardziej zindywidualizowanych działań. Blisko 36% dłużników alimentacyjnych ma inne zaległości wobec wierzycieli (banki, operatorzy komórkowi itd.): 14% nie płaci faktur za telewizję, telefon i Internet, 17% ma długi wobec branży finansowej
  • Programy wsparcia dla dłużników, którzy nie są w stanie płacić; kary dla celowo unikających płacenia.
  • Konieczność działań prewencyjnych, w tym przede wszystkim wspieranie aktywnego ojcostwa (promocja urlopów ojcowskich, wydzielony urlop dedykowany ojcu).

Prawo do życia rodzinnego a dylematy rodziców z niepełnosprawnościami. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-26

Nie ma całościowego systemu wsparcia osób z niepełnosprawnościami, które są rodzicami. Brakuje też systemu edukacji, dotyczącej również tego, jak osoba z niepełnosprawnością  ma się przygotować do rodzicielstwa. Z badań wynika, że na pomoc instytucjonalną liczy 30 proc. rodziców z niepełnosprawnościami, a na pomoc rodziny - 90 proc.

Paneliści: 

  • Paweł Wdówik, psycholog, twórca systemu wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami na Uniwersytecie Warszawskim, niewidzący
  • dr Dorota Wiszejko-Wierzbicka, psycholog-seksuolog, mediator rodzinny, prowadziła badania rodziców osób z niepełnosprawnościami
  • Joanna Łacheta członkini Komisji Ekspertów ds. Osób Głuchych działającej przy RPO, niesłysząca od urodzenia, Instytut Głuchoniemych 
  • dr Agnieszka Wołowicz-Ruszkowska - pedagog specjalny, psycholog kliniczny

Moderator:  Monika Zima-Parjaszewska, przewodnicząca Krajowej Rady Konsultacyjnej przy MRPiPS,  współprzewodnicząca Komisji Ekspertów ds. Osób z Niepełnosprawnościami przy RPO

Art. 23 Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych gwarantuje równy dostęp do życia rodzinnego, w tym do związku małżeńskiego. Polska zastrzegła jednak, że nie będzie tego stosować. Trybunał Konstytucyjny uznał zaś, że zakaz zawierania związków przez „niedorozwiniętych i chorych psychicznie” jest zgodny z konstytucją bo państwo chroni dobro dziecka i instytucję małżeństwa.

Czy zatem taki rodzic taki zagraża małżeństwu czy też – brzmiało pytanie moderatorki?

Paweł Wdówik: dla mnie rodzicielstwo to dar, a nie prawo. Nie postrzegam się w kategoriach rodzic niepełnosprawny kontra inni rodzice. Chcę być wzorem dla moich 3 synów także w sferach trudno osiągalnych jak wysiłek fizyczny,  np. wycieczka w góry. Słyszę wtedy zarzuty, że jestem nieodpowiedzialny, bo chce zabić dzieci.

Od państwa oczekuje, by mi się nie wtrącało. Im mniej państwa, tym lepiej. Wiem, jak wiele jest stereotypów dotyczących niemożności osób z niepełnosprawnościami i jak bardzo z tym stereotypami nie radzą sobie przedstawiciele państwa.

„Tu trzeba złożyć czytelny podpis” – powiedziała mi pani w urzędzie, gdy odbierałem dowód osobisty,. „Tylko nie wolno się podpisać tak jak pan, bo to nieczytelne” – powiedziała, gdy się podpisałem. Poprosiła, by mój syn podpisał się za ojca. „Pani zmusza syna do łamania prawa. Albo się podpiszę tak, jak potrafię, albo jutro przychodzę z prawnikiem” – odpowiedziałem.  „Ale z pana awanturnik” - usłyszałem. 

Joanna Łacheta: Jako niesłyszący, jesteśmy oddzielną grupą wśród osób z niepełnosprawnością. Osoby, które mówią, mogą wykrzyczeć swoje problemy. My nie mamy jak. Głównym problemem jest komunikacja – bez tłumacza nie mogę uczestniczyć w rozmowie, Jako rodzic potrzebuję tłumacza czy w sądzie rodzinnym, czy u kuratora, To jest wielka bariera, np. w dostępie do usług zdrowotnych, Moje dziecko też nie słyszy – pytanie kto będzie płacił za tłumacza. Często muszę go sama opłacać. Ja mogę pisać na kartce, ale nie wszyscy głusi to potrafią.

Ważna jest otwartość ze strony instytucji i urzędów.  Sąd pytał mnie podczas adopcji, jak pani nauczy dziecko mówić? Tłumaczyłam, że mogę mówić, ale mój pierwszy język dla mnie to jednak migowy.

90 proc. głuchych rodzi dziecko słyszące. Zdarza się, że dziadkowie próbują ograniczać prawa rodzicielskie dla „dobra dziecka”. Ale wynik takich działań jest odwrotny.

Pytana, czy istnieje taki lęk w środowisku, że z powodu niepełnosprawności możecie być narażeni na ograniczenie praw rodzicielskich, Łacheta odpowiedziała, że zna sytuacje, w których  sami rodzice wolą, aby to dziadkowie opiekowali się dzieckiem

Niektórzy rodzice obawiają się wizyty przedstawicieli instytucji, którzy „myszkowaliby po szafach” .

Wiszejko-Wierzbicka:  Z moich badań wynika, że na potrzebę pomocy wskazywało ok. 50 proc. rodziców z niepełnosprawnościami, najczęściej dotyczyło to wsparcia w załatwianiu spraw poza domem (zakup, spacer). Na pomoc instytucjonalną liczy 30 proc., a na pomoc rodziny - 90 proc.

Są rodzice „awangardowi”, którzy wiedzą, jakiej pomocy potrzebują i są w stanie nią zarządzać. Ci rodzice walczą o swoje prawa, mówiąc czego potrzebują. Oni mają szerokie sieci wsparcia, wcześniej mogli zapoznać się z rolami rodzicielskimi. Są też tacy rodzice, którzy mają bardzo wiele potrzeb niezaspokojonych, z bardzo wąską liczną relacji, nie były one przygotowane do roli rodzica.

Jedna z kobiet powiedziała np., że dowiedziała się, jak na świat przychodzą dzieci w momencie narodzenia swego dziecka. Takie rodziny potrzebują swoistego „inkubatora” – odtworzenia całego środowiska, jakby środowiskowej rodziny zastępczej

Wołowicz-Ruszkowska: Myślenie o osobach z niepełnosprawnością intelektualną  jako rodzicach budzi wątpliwości – czy spełnią swe role rodzicielskie. To zaniżanie możliwości rozwojowych tej grupy. Nie mówimy o tym, co te osoby potrafią, tylko o tym, czego nie potrafią.

To mniejszość wśród mniejszości – same osoby niepełnosprawne stawiały znak zapytania, jeśli chodzi  o rodzicielstwo takich osób. Bierze się to z istniejących stereotypów postrzegania tych osób jako ”wiecznych dzieci” . Brakuje rozwiązań systemowych - wspieranej koncepcji dorosłości tych osób.

Jest pogląd,  że to „osoby aseksualne”, niezainteresowane prokreacją. Z drugiej strony jest stereotyp myślenia o nich jako o mających wzmożone potrzeby seksualne, których nie są w stanie kontrolować. Nikt nie przygotowuje tych osób do pełnienia ról rodzica. To skutkuje brakiem edukacji seksualnej

Publiczność pytała,  jak rozmawiać z dziećmi z niepełnosprawnościami o seksualności.  Zima-Parjaszewska wskazała na ogólny brak edukacji seksualnej. Konsekwencje  mogą być dramatyczne, choćby urodzenie dziecka, o którym nie myślało się, ze może się urodzić.

Wiszejko-Wierzbicka: zdarza się osoba z niepełnosprawnością intelektualną przyjmuje środki psychotropowe, które szkodzą ciąży i nie każdy lekarz decyduje się taką ciążę prowadzić

Podczas panelu wiele dyskutowano o tym, jakie powinno być wsparcie dla rodziców z niepełnosprawnościami.

Osoby udzielające wsparcia powinny mieć głęboką wiedzę nt. niepełnosprawności i ich konsekwencji, aby móc elastycznie dopasować wsparcie - mówił Wdówik. Według niego 500+ powinno przysługiwać także wtedy, gdy rodzic jest niepełnosprawny.

Wsparcie powinny być punktualne, a nie przychodzące poniewczasie, i udzielane w naturalnym środowisku – wskazywała Wołowicz-Ruszkowska. Jej zdaniem wsparcie rodzin bywa różne. Zdarza się przy rodzicach z  niepełnosprawnością intelektualną, że wsparcie np. dziadków umniejsza rolę rodzica i odbiera możliwość decydowania o wielu wyborach, od ubioru dziecka zaczynając. „Matka jest głupia, nie słuchaj jej” - słyszały takie dzieci.

Konkluzje:

  • Systemowego  wsparcia nie ma, a wsparcie nie może być ingerencją
  • Edukacja powinna obejmować nie tylko dzieci osób z niepełnosprawnościami,  ale także i samych rodziców
  • Polska musi się bezwzględnie dostosować do standardów międzynarodowych – przestać traktować osoby z niepełnosprawnością przedmiotowo (jako „niesamodzielne” albo „niezdolne do pracy”, „niezdolne do bycia rodzicami”). Osoby z niepełnosprawnościami po prostu wymagają wsparcia w samodzielnym życiu. Trzeba umieć ustalić, jakiego, i to zapewniać. To  zadanie państwa.
  • Rodzice opiekujący się dziećmi z niepełnosprawnościami muszą uzyskiwać wsparcie w wychowaniu tych dzieci i nie mogą żyć w lęku, że kiedy ich zabraknie, nie będzie się kto miał dziećmi zająć. To nie jest tylko kwestia wsparcia finansowego (choć to zupełnie oczywiste). To kwestia dostępu do terapii, do edukacji, do opieki wytchnieniowej,  do mieszkań wspomaganych dla dzieci, kiedy będą już dorosłe,  itd.
  • Rodzice z niepełnosprawnościami (a jest ich w Polsce ponad 300 tys.) nie mogą polegać wyłącznie na wsparciu bliskich. Pomoc musi być systemowa, dostosowana do indywidualnych potrzeb – tak by rodzice z niepełnosprawnościami mogli realizować swe funkcje rodzicielskie, bo jest ich prawo.  Sytuacja, w której sądy stają przed dylematem – odebrać dziecko rodzicom, bo nikt im nie pomaga, czy zostawić i ryzykować, jest niedopuszczalna.

Władza rodzicielska a zakaz stosowania kar cielesnych - perspektywa prawna, psychologiczna i pedagogiczna. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-25

Celem panelu była próba odpowiedzi na pytanie: jakie są granice zachowań rodziców w obszarze stosowania kar cielesnych w świetle akceptacji  społecznej. Na ile państwo może ingerować w wychowywanie dzieci przez rodziców. Jakie sposoby karania są dopuszczalne a jakie nie. Wystąpienia będą się koncentrowały w obszarze prawa i psychologii oraz pedagogiki.

Paneliści:

  1. dr Sylwia Spurek – Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  2. Marcin Mrowicki – Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
  3. Renata Szredzińska – Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę
  4. Prof. Irena Pospiszyl  - Akademia Pedagogiki Specjalnej
  5. dr Paweł Jaros – Biuro Rzecznika Praw Dziecka

Celem panelu była próba odpowiedzi na pytanie: jakie są granice zachowań rodziców w obszarze stosowania kar cielesnych w świetle akceptacji  społecznej. Na ile państwo może ingerować w wychowywanie dzieci przez rodziców. Jakie sposoby karania są dopuszczalne a jakie nie. Wystąpienia będą się koncentrowały w obszarze prawa i psychologii oraz pedagogiki.

Dr. Sylwia Spurek – wystąpienie dotyczyć będzie kwestii prawnych. Całkiem niedawno Dziennik Rzeczpospolita opublikował badania, z których wynika że liczba przeciwników stosowania kar cielesnych systematycznie wzrasta. Argumenty za stosowaniem kar: klaps to nie przemoc, klaps – to przemoc ale dobra bo „mobilizuje”  dziecko, skoro nie klaps to co – tego rodzaju wątpliwość od razu przenosi nas na grunt bezstresowego wychowywania.  

Zakaz stosowania kar cielesnych został wprowadzony w 2010 r. – art. 96 1 Kodeksu rodzinnego  opiekuńczego. Zakaz nie jest opatrzony żadną sankcja co nie oznacza że jej nie ma. Można je odnaleźć na gruncie prawa karnego – w przypadku jeśli czyn wypełnienia znamiona  czynu zabronionego i cywilnego – czyli ingerencja we władzę rodzicielską.

dr Paweł Jaros – Koncepcja władzy rodzicielskiej i koncepcja odpowiedzialności rodzicielskiej. Obydwie te koncepcje istnieją na gruncie polskiego prawa rodzinnego i opiekuńczego. Tymczasem, w polskim orzecznictwie obserwuje się wzrost wydawanych orzeczeń, na podstawie których  dzieci odbierane są rodzicom, ale nie na gruncie koncepcji odpowiedzialności rodzicielskiej, ale władzy rodzicielskiej.  Obecnie ponad 217 tyś. dzieci w Polsce jest pod nadzorem sądów – nadzór kuratora itd. Czy to dobrze, że jest taki dualizm? Nie , dlatego że koncepcje te powinny iśc ze sobą w parze.

Marcin Mrowicki – czym jest cielesne karanie? Definicję możemy odnaleźć m.in. w Komentarzu Komitetu Praw Dziecka ONZ (Komentarz Nr 8, 2006, paragraf 11).Kolejne dokumenty, w których możemy odnaleźć zapisy dot. wyeliminowania kar cielesnych to min. Konwencja o Prawach Dziecka, zalecenie Rady Europejskiej z 2006 r., Europejska Konwencja Praw Człowieka – art. 3, art. 8 , art. 2 zd. 2 Protokołu nr 1, Europejska Karta Społeczna

Case study: Seven Individuals v. Szwecja (8811/79-13/5/1982; dec. EKomPC), Campbell I Cosans v. UK (7511/76, 7743/76; 25/2/1982), Costello-Roberts v. UK (13134/87, 25/03/1993), A v. UK (25599/94, 23/9/1998), Tlapak I Inni v. Niemcy (11308/16 oraz 11344/16 – 22/3/2018).

Renata Szredzińska - stosunek Polaków do stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Blisko polowa polaków twierdzi, ze nie powinno się stosować żadnych kar cielesnych wobec dzieci, jednak spadek przyzwolenia na stosowanie kar spowolnił się. Nieco więcej niż połowa badanych twierdzi, że zakaz stosowania kar cielesnych powinien być regulowany prawnie. Co z tzw. „klapsem”? Tylko 33 % badanych opowiedziało się za zakazem klapsa. Jakie kary stosowanie są przez rodziców: najwięcej opowiedziało się za wprowadzaniem ograniczeń, ponad połowa rodziców mówiła o karceniu słownym czy podnoszeniu głosu, co czwarty rodzic twierdził że stosuje kary cielesne. Wśród stosowanych kar cielesnych wymieniano: klapsy, bicie ręką – a to z kolei pokazuje, że większość ludzi uważa, że klaps to nie bicie. Wśród powodów dla jakich cały czas stosuje się kary cielesne: większość rodziców mówi o tym że uderzyli bo stracili panowanie nad sobą, część mówiła o poczuciu bezradności czy bezsilności.

Prof. Irena Pospiszyl – o co chodzi z tym klapsem?, co daje klaps? Tak naprawdę klaps niesie ze sobą dwie informacje 1) nie chce żebyś „to” robił 2) biję Cię bo mogę, bo jestem silniejszy– a to z kolei prowadzi do budowania osobowości autorytarnej. Niestety większość badań pokazuje, że dzieci wychowywane bardzo surowo będą w przyszłości aspołeczne.

Konkluzje:

  1. Każdy z nas powinien być ambasadorem zakazu stosowania kar cielesnych i warto to robić,
  2. Powinniśmy poprawić komunikację z dziećmi, tak by w sposób właściwy reagować na ich potrzeby, 
  3. Temat „klapsa” ma szerszy kontekst, bo możemy to odnieść nie tylko do relacji rodzic-dziecko, ale także do sytuacji w jakiej znalazły się osoby zależne (słabsze) np. osoby starsze osoby z niepełnosprawnościami,
  4. Przemoc wobec dzieci nie wynika z niewiedzy,  a raczej wynika z tzw. pójścia na łatwiznę (łatwiej skarcić, niż rozmawiać), bądź z braku refleksji,
  5. Państwo mały nacisk kładzie na edukację wśród tych rodziców, którzy mają problem ze sprawowaniem opieki – brak programów pomocowych, czyli pomoc Państwa i ingerencja Państwa tak, ale na wczesnym etapie,
  6. Brak edukacji prawnej – duża część społeczeństwa nie wie jakie są obecne regulacje prawne w sferze zakazu stosowania kar cielesnych,
  7. Potrzebna jest edukacja społeczna,
  8. Stosowanie kar cielesnych przenosi się na dalszy rozwój dziecka, nawet stosowanie tzw. „klapsów”  i należy poszukiwać alternatywnych metod wychowawczych,
  9. Konieczność wprowadzenia koncepcji odpowiedzialności rodzicielskiej do polskiego systemu prawnego.

Ustalenie pochodzenia dziecka. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-25

Powinno się wydłużyć terminy na zaprzeczenie ojcostwa, a testy DNA dokładnie uregulować - wskazywali uczestnicy panelu w sprawie ustalania pochodzenia dziecka podczas pierwszego dnia Kongresu Praw Rodzicielskich

Panelistami byli:

Jarosław Jagura podkreślał, że prawo dziecka do poznania  swych biologicznych rodziców nie jest zapisane wprost w Konstytucji RP - wywodzi się je z artykułu Konstytucji o ochronie życia rodzinnego i prywatnego. Nie jest to prawo bezwzględne: interes dziecka może przeważać nad prawami biologicznych rodziców.

W maju 2018 r. Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjny termin 3 lat od uzyskania przez dziecko pełnoletności na to, aby móc wytoczyć proces o zaprzeczenie ojcostwa męża swej matki.

Mąż matki dziecka może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w 6 miesięcy od dnia w którym dowiedział się o urodzeniu. Jeśli termin upłynął, sprawę może do sądu wnieść prokurator.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu zwraca uwagę na wyważenie prawa dziecko do poznania swego pochodzenia oraz praw domniemanego ojca, który powinien być chroniony przed przedawnionymi roszczeniami, w sytuacji gdy przez wiele lat łożył na dziecko i je wychowywał.

Podejmując działania co do ustalenia pochodzenia dziecka, prokurator kieruje się swobodną oceną, w jakiej sytuacji możemy wystąpić z pozwem. Kryterium jest dobro dziecka i ochrona interesu społecznego. Nie jesteśmy zobligowani wnioskiem obywatela – mówiła prok. Koszelnik-Kluska.

Ilustracją problemu był transparent, jaki przed domem dziecka wywiesił mężczyzna, podważający swoje ojcostwo. Transparent głosił: „Nie jestem twoim tatą, ale prokurator nie chce wytoczyć powództwa”.

Pojęcie dobro dziecka jest bardzo ogólne, dlatego zawsze badamy jak dziecko funkcjonuje w danym środowisku i co skłoniło dane osoby do działań w sprawie. Obie strony są przesłuchiwane, w tym potencjalny ojciec biologiczny (małoletnie dzieci nie są przesłuchiwane). Prokurator prosi ich o wyniki wiarygodnych badan DNA. Strony ich z reguły nie dostarczają, bo nie stać ich na te badania (ok. 1500 zł).

Prymat rodziny, która już została stworzona, jest wartością samą w sobie. Prymat biologicznej rodziny nie jest zaś taką wartością, jeśli miałby prowadzić do pokrzywdzenia dzieci. Najwięcej jest spraw w prokuraturze  dotyczy zaprzeczenia ojcostwa – połowa wniosków  jest uwzględniana; wtedy sprawa trafia do sądu. Sprawy o ustalenie macierzyństwa są wyjątkowym..

Wnioski od obywateli ws. ojcostwa są związane najczęściej z przemocą w rodzinie lub przy lekkomyślności. Często jest tak, że byli mężowie nie chcą płacić alimentów na nie swoje dziecko i uważają że to obowiązek ojca biologicznego. Zgłaszają się też biologiczni ojcowie dziecka, argumentując że chcą by „dziecko nosiło ich nazwisko”; są oni wtedy gotowi także na obowiązek alimentacyjny.

Są też sprawy o ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa – w sytuacji, gdy uznanie ojcostwa było fikcyjne. Mężczyźni chcą przestać płacić alimenty; argumentują że nie mają od dawna kontaktu z dzieckiem i jego matką; a ojcostwo uznali, bo zostali przez matkę dziecka oszukani, że to rzekomo oni są ojcami.

To nie może być arbitralna decyzja prokuratora, podjęta według „widzimisię”, a takich spraw jest dużo i są bardzo skomplikowane, a nie mamy jednolitych standardów - mówiła prok. Małgorzata Szeroczyńska. Dlatego uznała obecne przepisy za zbyt archaiczne i wymagające zmiany. Według niej to nie prokurator powinien być ostatecznym i wyłącznym organem w tych kwestiach. Opowiedziała się też za wydłużeniem terminów na zaprzeczenie ojcostwa.

Według prokuratorki, najczęściej nie dotyczy to wcale małych dzieci.  Sprawy typu „przypomniałem sobie, że nie jestem ojcem”, zdarzają się zwykle, gdy dziecko już jest dorosłe. A wtedy „dobro dziecka” nie jest już najwyższym priorytetem. Zdarza się, że ludzie mszczą się na byłym małżonku i np. występują o uznanie, że ktoś nie jest jego dzieckiem, gdy już jest ono dorosłe. Jak chronić takie osoby? - pytała prokuratorka, według której terminy na zaprzeczenie ojcostwa są zbyt krótkie.

Z danych przedstawionych przez sędziego Pawła Witana wynika, że ok. 3 proc. urodzeń staje się przedmiotem postępowań o ustalenie czy zaprzeczenie ojcostwa lub bezskutecznego uznania. On też wyraził przekonanie, że terminy w tych sprawach są zbyt sztywne.

W jego sądzie to głównie matki wnoszą sprawy o ustalenie ojcostwa - po to by dochodzić  od razu alimentów, czemu towarzyszy z reguły wniosek o pozbawienie praw rodzicielskich.

Sędzia zaznaczył, że rzadko są składane apelacje w takich sprawach. Jego zdaniem decyduje o tym fakt, że jeśli to sąd zlecił w takiej sprawie badania DNA, to nie są one przez nikogo kwestionowane. Wskazał że to dowód dość istotny; tymczasem jego stosowanie wciąż nie zostało uregulowane w prawie cywilnym.

Aby takie badanie było dla sądu ważne, musi być odpowiednia dokumentacja gwarantująca, że materiał pobrano od tej osoby, która miała być badana. Chodzi też o standaryzację badań, których wciąż nie ma.

Inny problem to pobieranie materiału DNA od dziecka. Sąd może się na to zgodzić tylko wtedy, jeśli to przed sądem toczone jest postępowanie w sprawie ojcostwa. Tymczasem prokurator nie ma takiej możliwości w fazie badania wniosku obywatela w takiej sprawie. Oddzielną kwestią jest brak szczegółowych przepisów co do zgody zainteresowanych na pobranie, a zwłaszcza na wykorzystanie  DNA.

Także RPO opowiada się za wydłużeniem terminów. Michał Kubalski, prawnik z Biura RPO, przypomniał ponadto, że rzecznik od wielu lat występuje o uregulowanie testów DNA. Jest to tym bardziej potrzebne, że kody DNA to bardzo wrażliwe dane osobowe, które identyfikują kogoś w 100 proc. W każdej placówce dokonuje się tego inaczej; niektóre wysyłają próbki nawet do Chin.

Kontakty z dziećmi po rozwodzie i ich faktyczne egzekwowanie, opieka naprzemienna, alienacja rodzicielska. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-25

Dziecko mówi, że nie chce jeździć do ojca na weekendy, bo nie może zabrać ukochanego misia. Dlaczego? Bo mama powiedziała, że tata na pewno tego misia zabierze na zawsze.

Dziecko uważa, że mama go nie kocha, bo nie zabiera na weekendy. Chciało, ale tata ostrzegł, że mama na pewno da znowu klapsa, więc lepiej nie jeździć.

Takie historie zbierają specjaliści z opiniodawczych zespołów specjalistów sądowych (OZSS)

RPO Adam Bodnar, który moderował ten panel, zauważył: Niestety, cały nasz proces rozwodowy opiera się na konflikcie:  o winę, majątek, kontakty z dzieckiem, o prawa rodzicielskie. Więc musimy eliminować pola konfliktu i poprawiać efektywność postępowania przed sądami.

Z jednej strony mamy kryzys sądownictwa, a z drugiej – stoimy przed zmianami społecznymi, które będą trwały jeszcze może cale dziesięciolecia, aż role obojga rodziców staną się rzeczywiście równe.

Panel dotyczył prawnych instrumentach umożliwiających rodzicom wystąpienie o ustalenie kontaktów z dziećmi, różnic pomiędzy postępowaniami (rozwód, postępowanie przed sądem rejonowym), możliwości egzekwowania niezrealizowanych lub nieprawidłowo realizowanych kontaktów. Prelegenci opowiedzą również o konsekwencjach braku uregulowania kontaktów z dziećmi po rozwodzie lub po faktycznym rozstaniu partnerów. Poruszona zostanie tematyka opieki naprzemiennej - zarówno od strony procesowej (czym kieruje się sąd przy podejmowaniu decyzji), jak i od strony psychologicznej (co jest brane przez biegłe z OZSS pod uwagę, podczas badania zmierzającego do ustalenia, czy opieka naprzemienna w danym stanie faktycznym jest możliwa i zasadna).

W panelu wzięli udział:

  • Eliza Gużewska – adwokatka zajmująca się od wielu lat postępowaniami cywilnymi ubezpieczeniowymi, pełnomocniczka w sprawach rodzinnych i opiekuńczych.
  • Dominika Tomaszewska - adwokatka specjalizująca się w sprawach rodzinnych i karnych.
  • Monika Wiśniewska – adwokatka, która współpracuje z fundacjami wspierającymi rodziców, których dzieci zostały umieszczone w pieczy zastępczej.
  • Marta Porembska - doktor nauk społecznych w dyscyplinie pedagogika. Asystent w Zakładzie Psychopedagogiki Resocjalizacyjnej w Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie.

Panel poświęcony był tematyce dotyczącej prawnych instrumentów umożliwiających rodzicom wystąpienie o ustalenie kontaktów z dziećmi, różnic pomiędzy postępowaniami w sprawie o kontakty przed wszczęciem postępowania w sprawie o rozwód, po wszczęciu postępowania w sprawie o rozwód, możliwości egzekwowania niezrealizowanych lub nieprawidłowo realizowanych kontaktów.

Omawiany był problem alienacji rodzicielskiej. Prelegenci wypowiadali się również o konsekwencjach braku uregulowania kontaktów z dziećmi po rozwodzie lub po faktycznym rozstaniu partnerów. Poruszona została tematyka opieki naprzemiennej - zarówno od strony procesowej (czym kieruje się sąd przy podejmowaniu decyzji), jak i od strony psychologicznej (co jest brane przez biegłych z OZSS pod uwagę, podczas badania zmierzającego do ustalenia, czy opieka naprzemienna w danym stanie faktycznym jest możliwa i zasadna).

  1. Pierwsza z prelegentek mec. Eliza Gużewska zdefiniowała pojęcie pieczy naprzemiennej. Podkreślając, iż jest elementem władzy rodzicielskiej, jest niezależna zarówno od kontaktów z dzieckiem, jak i od sposobu sprawowania tej władzy. Piecza polega na fizycznym i psychicznym rozwoju dziecka, dbaniu o zdrowie dziecka, wychowanie, kierowanie małoletnim, przysposobienie od życia zarówno w środowisku, jak i w rodzinie. Mówiąc o pieczy naprzemiennej w orzecznictwie sądowym, w ocenie prelegentki można mówić o niej wtedy, kiedy piecza ta jest orzekana w sytuacjach powierzenia władzy rodzicielskiej obydwojgu rodzicom i tylko gdy rodzice są w stanie się ze sobą porozumieć. Strony nie są silnie skonfliktowane, pomimo rozpadu więzi są w stanie porozumieć się co do wychowania dzieci.

W systemie prawnym obowiązującym między 2009 r. a 2015 r., jak i po 2015 r. orzeczenie pieczy naprzemiennej było i jest możliwe. W systemie prawnym między 2009 r. a 2015 r. odbywało się to na kanwie porozumienia rodzicielskiego, tzw. planu rodzicielskiego, gdzie strony wspólnie wskazywały na władzę i kontakty z dzieckiem, żaden z przepisów wprost nie zakazywał uregulowania pieczy naprzemiennej w sposób naprzemienny czyli w porównywalnych okresach. Kontakty rodzica dochodzącego były jednakże orzekane w szerokim zakresie. Takie szerokie ustalenie kontaktów można było porównać do pieczy naprzemiennej. Prelegentka wskazała na projekt nowelizacji przepisów art. 58 k.r.o. i art. 107 k.r.o.

Podsumowując wystąpienie mec. Gużewska wskazała, iż najważniejsze przy orzekaniu opieki naprzemiennej powinno być dobro dziecka, czy dziecko jest psychicznie gotowe do takiej, a nie innej formy pieczy nad nim, czy będzie w stanie zaakceptować to, że w jednym tygodniu będzie mieszkało u jednego z rodziców, w następnym u drugiego z rodziców, czy strony będą w  stanie porozumieć się co do najważniejszych kwestii dotyczących dziecka np. szkoła, wychowanie itd. W ocenie mec. Gużewskiej, piecza naprzemienna winna być orzekana w sytuacji, kiedy rodzice są w stanie się porozumieć, kiedy zgodnie wnoszą o orzeczenie pieczy naprzemiennej.

  1. Druga z prelegentek mec. Dominika Tomaszewska zabrała głos w kwestii dotyczącej regulowania kontaktów z dziećmi po rozwodzie, alienacji rodzicielskiej, problemów związanych z egzekwowaniem kontaktów. Zdefiniowanie kontaktów w k.r.o., różne formy kontaktów. Kontakty są prawem i obowiązkiem zarówno rodzica, jak i dziecka. Prawo do kontaktów jest dobrem osobistym. Należy rozróżnić kontakty od władzy rodzicielskiej. Kontakty to jest prawo do osobistej styczności z dzieckiem, do informacji o potrzebach dziecka, o stanie zdrowia dziecka. Natomiast władza rodzicielska to jest prawo do współdecydowania np. o szkole, o sposobie leczenia.

Prelegentka wskazała na sposób regulacji kontaktów z dzieckiem w postępowaniu opiekuńczym przed rozwodem i po wszczęciu postępowania w sprawie o rozwód ( art. 4451 §1 k.p.c.). Omówione zostały różnice między postępowaniami.

Zmiana kontaktów po orzeczeniu rozwodu art. 106 k.r.o.

Omówienie kwestii postępowania zabezpieczającego w postępowaniu opiekuńczym, w postępowaniu rozwodowym. Zmiana orzeczenia wydanego w postępowaniu zabezpieczającym.

Omówione zostały problemu związane z egzekwowaniem kontaktów z punktu widzenia rodzica uprawnionego do kontaktu, jak i rodzica zobowiązanego do kontaktu. Problematyka dotycząca wykonywania kontaktów art. 59815 k.p.c. – 59821 k.p.c., a także w art. 5821 k.p.c.

  1.  Mec. Monika Wiśniewska wypowiedziała się w materii kontakty z małoletnim dzieckiem – regulować czy nie regulować? (sytuacja prawna rodziców w razie braku uregulowania kontaktów, oraz formy sądowego uregulowania kontaktów).
  1.  brak uregulowania kontaktów z perspektywy rodzica wiodącego
  2. brak uregulowania kontaktów z perspektywy rodzica, z którym dziecko nie zamieszkuje
  3. sądowe uregulowanie kontaktów- warianty
  4. planowana nowelizacja kk

Prawo i obowiązek do kontaktu z dziecka z rodzicem wynika z art. 113§1 k.r.o.

Podana została definicja rodzica wiodącego (rodzic sprawujący bieżącą pieczę nad dzieckiem, rodzic przy którym sąd ustalił miejsce zamieszkania/pobytu dziecka)

a) brak uregulowania kontaktów z perspektywy rodzica wiodącego, ryzyko:

  • konieczność każdorazowego ustalania kontaktów
  • brak wpływu na powrót dziecka do domu
  • dezorganizacja życia dziecka i rodzica (niespodziewane wizyty)
  • brak wsparcia ze strony organów ścigania

b) brak uregulowania kontaktów z perspektywy rodzica, z którym dziecko nie zamieszkuje, ryzyko:

  • konieczność każdorazowego ustalania terminów kontaktów
  • uchylanie się rodzica wiodącego od realizacji ustaleń
  • brak wsparcia ze strony organów ścigania
  • zarzut nękania z art. 190 a kk

c) sądowe uregulowanie kontaktów- warianty:

  • w miejscu zamieszkania/poza miejscem zamieszkania małoletniego dziecka
  • w miejscu pobytu/poza miejscem pobytu małoletniego dziecka
  •  ograniczenia z art. 1132 k.r.o.

d) planowana nowelizacja kk. (art. 244 c §1 kk kto utrudnia lub uniemożliwia wykonywanie kontaktów lub sprawowanie opieki nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, wynikający z orzeczenia albo ugody zawartej przed sądem lub przed mediatorem, podlega karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2).

4. Dr Marta Porembska opisała rolę i zadania OZSS (opiniodawczych zespołów specjalistów sądowych) w sprawach rodzinnych i opiekuńczych ( w tym rozwodowych).

W 2017 r. funkcjonowało w Polsce 67 takich ośrodków, które zatrudniały 714 pracowników, wydano 19 708 opinii. Działają one w ramach sądów okręgowych. W skład OZSS wchodzą specjaliści z zakresu psychologii, pedagogiki, wybranych działów medycyny np. pediatrii, psychiatrii dzieci i młodzieży. Prelegentka nawiązała do wypowiedzi ministra Kwiatkowskiego, iż są duże trudności z pozyskaniem w ranach OZSS specjalistów z zakresu psychiatrii dziecięcej.

Dr Porembska wskazała, iż w opinii OZSS udziela odpowiedzi na tezę organu zlecającego Sądu, OZSS ma się wypowiedzieć tylko co do tej tezy.

Badaniami są objęte osoby ujęte w postanowieniu sądu, w postępowaniu rozwodowym są to rodzice i dzieci, jak również w sprawach opiekuńczych partnerzy rodziców i rodzeństwo. Wskazano metody badawcze OZSS.

Druga część wystąpienia dotyczyła tego, na co biegli z OZSS zwracają uwagę podczas sporządzania opinii jeżeli chodzi o opiekę naprzemienną.

Każda decyzja sądu powinna być poprzedzona kompletną i rzetelną oceną całego systemu rodzinnego. Celem diagnozy jest minimalizacja kosztów psychologicznych jakie ponosi dziecko. Biegli biorą pod uwagę właściwości i predyspozycje indywidualne zarówno dzieci, jak i właściwości całego środowiska wychowawczego , przyszłość rodziny np. jeżeli jeden z rodziców związał się już z nowym partnerem, albo wszedł  w związek małżeński, albo ma nowe dzieci, to wszystko jest ważne z punku opieki naprzemiennej. Bilans korzyści i kosztów zarówno po stornie dziecka, jak i rodziców.

Biegli biorą pod uwagę przy opiece naprzemiennej wiek i potrzeby rozwojowe dziecka, chęć dziecka na funkcjonowanie w systemie opieki naprzemiennej. Indywidualne potrzeby adaptacyjne dziecka. Właściwości środowiska wychowawczego: odległość między zamieszkaniem rodziców, kwestia przedszkola, przychodni itd., kwestia warunków mieszkaniowych, materialnych, rodzaj pracy zawodowej rodzica, oczekiwania i motywy rodzica, współpracę, nasilenie konfliktu, dojrzałość emocjonalną rodziców, metody i style wychowawcze, zasady funkcjonowania w dwóch domach, dostęp do wsparcia specjalistycznego.

Dr Porembska odniosła się do wypowiedzi mec. Gużewskiej, iż nie wypowiadałaby się tak radykalnie co do tego, że orzeczenie opieki naprzemiennej może mieć miejsce tylko w sytuacji, gdy nie ma konfliktu, dlatego, że w każdej sprawie, która trafia do OZSS konflikt jest, gdyby rodzice mogli sami ten konflikt rozwiązać to by nie przychodzili do sądu. Nasilenie konfliktu ma znaczenie, ale nie tylko na tym winno opierać się decyzji, czy ustalać opiekę naprzemienną.

Posumowanie: nie ma idealnej formy opieki nad dzieckiem. Każda forma ma swoje plusy i minusy. Zależy to przede wszystkim od postawy rodziców, czy forma opieki naprzemiennej da dziecku szansę na prawidłowy rozwój i funkcjonowanie. Nie tyle typ sprawowanej pieczy, a postawa rodziców, gotowość do współpracy wpływa na kondycję psychiczną dziecka.

Dyskusja:

Pytania i komentarze:

  1. Głos z publiczności: Czy nie mówimy o dyskryminacji jednego z rodziców?
  2. Głos z publiczności: pytanie do pani Marty Porembskiej

Czy z doświadczenia Państwa wynika, która z tych form: opieka naprzemienna, czy opieka tradycyjna ma więcej plusów niż minusów? Czy są jakieś badania na ten temat?

  1. Głos z publiczności: Czy biorą Państwo pod uwagę, czy mają informację jak działa opieka naprzemienna na świecie?
  2. Głos, Pan reprezentuje stowarzyszenia ojcowskie: pytanie do Pani Marty Porembskiej, dlaczego badania OZSS nie mogą być nagrywane? Pan chce te badania konsultować z innymi specjalistami.
  3. Pytanie co do nowelizacji art. 244 kk, czy ta nowelizacja będzie dotyczyła również uniemożliwiania sprawowania kontaktu ze strony rodzica, który nie chce się stawiać na kontakt.
  4. Głos z publiczności: Pani wskazuje, iż jest dużo zarzutów co do opinii z OZSS, związanych z zawodem psychologa on jest nieuregulowany.

Odpowiedzi:

Postulat dotyczący częstej dyskryminacji ojców. Mec. Marta Wiśniewska wskazała, iż w praktyce faktycznie często jest tak, że ojcowie są w gorszej sytuacji, jest im ciężej w sądach. Mogą być dyskryminowani, ale to powoli się zmienia

Dr Porembska- wskazuje, iż z jej praktyki w OZSS wynika, iż aktualnie dyskryminacja ojców nie ma miejsca.

Nie ma idealnej formy opieki. Co do badań, pokazują, że opieka naprzemienna lepiej sprawdza się niż opieka asymetryczna. Na Zachodzie funkcjonuje typ opieki gniazdowej, dziecko ma stały dom, a to rodzice się zmieniają i przyjeżdżają do dziecka.

Mecenas Gużewska: sytuacja najbardziej optymalna to taka, gdzie dziecko ma stałe miejsce zamieszkania, a rodzice przyjeżdżają do dziecka.

Mec. Dominika Tomaszewska w sprawie opinii z OZSS: ta opinia jest dowodem decydującym w sprawie. Często specjaliści z OZSS odpowiadają na pytania sądu w sposób ogólny, nie ma konkretnych odpowiedzi na pytania. Dlatego profesjonalni pełnomocnicy często wnioskują o wezwanie specjalisty na rozprawę, dopytanie na rozprawie.

Mec. Tomaszewska postulowała  w związku z tym, by – jeśli zbyt długo czeka się na opinię z OZSS - wnieść o badanie dziecka i  rodziców przez biegłych z listy biegłych sądowych sądu okręgowego. Taka opinia byłaby szybsza.

Dr Porembska: dziecko w sytuacji rozwodu narażone jest na wiele badań. Nie można nagrywać badań przeprowadzanych przez OZSS. Wynika to z wytycznych Ministerstwa Sprawiedliwości; ich celem jest ochrona dobra dziecka.

Mecenas Wiśniewska – co do  nowelizacji 244 kk, dotyczy to tylko zachowania rodzica wiodącego.

Pytania, tura druga

  1. Obserwuje się patologie związane z tym, że matki karane są wysokimi grzywnami za niewykonywanie orzeczenia o kontaktach, nie bada się sytuacji finansowej tych osób. Co zrobić, gdy rodzic jest przemocowy, a sąd zmusza dziecko do kontaktu z nim?
  2. Głos z publiczności: czy fakt, że sąd uregulował w określony sposób kontakty w orzeczeniu przeszkadza temu, aby rodzic zobowiązany sądownie do kontaktów uczestniczył np. w uroczystościach szkolnych?
  3. Głos: dlaczego tak długo czeka się na opinię w OZSS.
  4.  Głos: dlaczego jest taka długotrwałość postępowania w sprawie o wykonywanie kontaktów.

Odpowiedzi

Mec. Tomaszewska wyjaśniła, iż faktycznie obserwuje się długotrwałość postępowania w sprawie o wykonywanie kontaktów. System się nie sprawdza.

Mec. Tomaszewska wnosi postulat żeby już na etapie wydawania przez sąd postanowienia o kontaktach pomyśleć o kontaktach nadzorowanych, o nadzorze kuratorskim, metody prewencyjne.

Najważniejsze wnioski:

  • Kontakty są prawem i obowiązkiem – i dla rodzica i dla dziecka. Jeśli dziecko nie chce kontaktów, to znaczy, że dziecko jest w dramatycznej sytuacji i potrzebuje pomocy. Jeśli dziecko odmawia kontaktu przed sądem, sąd powinien się dowiedzieć, dlaczego - a nie poprzestać na przyjęciu do wiadomości woli dziecka.
  • Trzeba dążyć do uregulowanie zasad kontaktów z dzieckiem (w sądzie, w drodze mediacji czy w ugodzie - i to tak, by nie było niepotrzebnych nieporozumień). To ogranicza ryzyko niepewności i wstrząsów i nowych konfliktów.
  • Konflikt o kontakt z dzieckiem jest przejawem bardzo ostrego kryzysu. Bardzo źle wpływa na dziecko. Postulat pieczy naprzemiennej w takiej nie może być realizowany, bo do tego potrzebny jest wspólny front rodziców w wychowywaniu dzieci.
  • Dlatego tak ważne jest szukanie sposobów porozumienia pomiędzy rodzicami, mimo konfliktu, tworzenie przestrzeni do spotkań. Uczyć się, że kontakty z dzieckiem nie są elementem rozgrywki czy karania drugiego rodzica.
  • System karania rodziców za utrudnianie kontaktów z dzieckiem nie sprawdza się.

Panel przeciągnął się długo poza zaplanowany czas.

Organizacja sądownictwa rodzinnego - bariery i problemy. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-25

Sądownictwo rodzinne boryka się z wieloma problemami, o których zaświadczyć mogą uczestnicy postępowań sądowych. Poprosiliśmy praktyków - sędziów rodzinnych, kierownika OZSS i kuratora - o podzielenie się refleksjami na temat tego, jak zorganizowane jest sądownictwo rodzinne, na jakie bariery napotykają sędziowie; we wspólnej dyskusji spróbujemy znaleźć możliwe rozwiązania.

- Sądy rodzinne pełnią szczególną rolę w społeczeństwie. Sędzia nie może orzekać tylko na podstawie ustawy czy własnego doświadczenia życiowego – mówiła moderatorka panelu  dyr. Kamilla Dołowska z BRPO

Ewa Ważny, wizytator, SSO w Gdańsku: Sędziowie mają obowiązek wysłuchania dziecka przy postępowaniu rozwodowym.

Marzeniem jednego z dzieci podczas postępowania rozwodowego jest „aby moi rodzice przestali się kłócić”.

Sędziowie mają obowiązek wysłuchania dziecka w sprawach rodzinnych i rozwodowych, w szczególnych przypadkach jest możliwie odstąpienie od wysłuchania . Sędziowie szkolą się w tym zakresie ,  potrafią to robić ,dzieci są szczere w swoich wypowiedziach. Podczas wysłuchania chłopca w sądzie na pytanie jakie ma marzenia  odpowiedział ,,aby jego rodzice przestali się kłócić". 

Problematyka w funkcjonowaniu Sądów Rodzinnych:

  • System losowego przydziału spraw sędziom w sprawach opiekuńczych opiekuńczych uniemożliwia ścisłą współpracę sędziego, kuratora, pracownika socjalnego, pedagoga z danego rejonu i wypracowanie całościowego planu pracy z rodziną, zatem odejście od zasady pracy sędziego w rejonach w wielu przypadkach nie jest  korzystne. Sędzia powinien znać daną rodzinę, wiele spraw się zazębia , nowy sędzia musi zapoznać się z materiałem w innych sprawach; nieznany jest algorytm losowania, zachowanie tego samego składu z udziałem ławników w sprawach rozwodowych jest utrudnione;
  • Dwuinstancyjności sądownictwa rodzinnego - aby środki odwoławcze od orzeczeń rodzinnych rozpoznawali sędziowie rodzinni a nie cywilni lub gospodarczy;
  • Praca sekretariatu  - przeciążenia pracą, duża rotacja pracowników, łatwo o błędy;
  • Znaczne obciążenia sędziów - dyżury psychiatryczne, postępowanie wykonawcze, wnioski o udzielenie zabezpieczenia, sprawy pilne i wymagające natychmiastowej decyzji: zezwolenia na zabiegi medyczne, umieszczenia nieletnich w schronisku itp.;
  • Wakaty wśród sędziów  -przejścia w stan spoczynku, wieloletni brak konkursów, delegacje sędziów do MS, długotrwałe zwolnienia lekarskie;
  • Referendarze -  braki w sądach rodzinnych;
  • Kwestia awansów zawodowych sędziów ,oceny pracy wielu osób w krótkim czasie ;
  • Jakość legislacji: nagłe zmiany ustawowe (brak szkoleń i wcześniejszego przygotowania), zła jakość ustaw międzyresortowych (MS i MZ);
  • Konieczność ograniczenia kognicji sądów rodzinnych;
  • Rodziny zastępcze - brak ich odpowiedniej liczby, umieszczanie dzieci w placówkach, rozdzielanie rodzeństwa ,brak rodzin zastępczych specjalistycznych i resocjalizacyjnych;
  • Brak miejsc w placówkach leczenia psychiatrycznego i odwykowego dla dzieci i młodzieży;
  • Problemy ze znalezieniem kandydatów na opiekunów i kuratorów dla osób ubezwłasnowolnionych;
  • Problemy w zakresie wydawania opinii specjalistycznych,  brak odpowiedniej liczby biegłych szczególnie w zakresie psychiatrii i psychologii, długie okresy oczekiwania na opinie OZSS;
  • Wnioski o udzielenie zabezpieczeń w toku postępowań - czy konieczne jest zaskarżanie tych postanowień, skoro ich istotą jest szybkie rozstrzygnięcie?
  • Tabela alimentacyjna – jako wytyczne dla sądów ,  podobne tabele można wprowadzić w sprawach o kontakty (wiek dziecka- przełożenie na częstotliwość kontaktów)- jako punkt wyjścia w sprawie;
  • Mediacje-konieczna dalsze edukacja społeczeństwa w tym zakresie.

Maria Zamiela-Kamińska, Opiniodawcze Zespoły Sądowych Specjalistów

  • Pracuje tu psycholog, pedagog i lekarz
  • Zadanie – sporządzenie opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych oraz w sprawach nieletnich na podstawie przeprowadzonych badań psychologicznych, pedagogicznych, lekarskich
  • Ważna jest baza lokalowa
  • Praca zespołowa – opinię wydają min. dwie osoby
  • Wielopoziomowa kontrola
  • Bogaty warsztat pracy
  • Opinie są interdyscyplinarne
  • Nadrzędność dobra małoletnich i zabezpieczenie ich potrzeb

Słabe strony

  • Niewystarczająca obsługa kadrowa (kryzys kadrowy) – duży zakres spraw a wynagrodzenie, obciążenie obowiązkiem służbowym, praca pisemna.

Są spore trudności w pozyskiwaniu specjalistów radzących sobie w opiniowaniu spraw

  • Zakaz kontaktów a badanie więzi i relacji rodzinnych. Badanie więzi wymaga obserwacji konkretnych zachowań
  • Teza dowodowa – okoliczność badania wykraczająca poza kompetencje
  • Łączenie diagnozy i mediacji
  • Wskazywanie w tezie dowodowej narzędzia diagnostycznego do przeprowadzenia badania
  • Seksuolog dziecięcy do badania w sprawach gdzie występuje podejrzenie przekroczenia granic, nadużycia, molestowania seksualnego dziecka
  • Nie ma seksuologa dziecięcego
  • Prywatne opinie tzw. jednostronne
  • Zaoczna ocena opiniowanego czy podopiecznego
  • Uleganie emocjom
  • Cedowanie decyzyjności na małoletnie dzieci
  • Wskazywanie w tezie specjalistów – psycholog, pedagog
  • Niecelowanie wezwania na rozprawy

Postulaty:

  • zmiany przepisów
  • dostosowanie zakresu zadań
  • wprowadzenie ścieżki awansowej
  • wynagrodzenie adekwatne
  • decyzyjność organów prowadzących postępowanie
  • normatywna rola opinii, a zwłaszcza rozstrzygnięć sądowych
  • superwizja
  • rozwiązania systemowe służące normowaniu sytuacji dziecka
  • współpraca z organami zlecającymi wydanie opinii

Małgorzata Jaszczółt – kurator rodzinny (Sąd Rejonowy w Grodzisku Mazowieckim)

Bariery:

1. Brak regulacji prawnych np. nadzór kuratora nad nieletnimi

  • Podmiotem działania kuratora jest rodzic, a nie dziecko.
  • Problem z wywiadami środowiskowymi
  • Obecność kuratora przy kontaktach rodziców z dzieckiem (czasochłonne, obciążające psychicznie, wiążą się z dużą ilością skarg)

2. Obciążenie kuratorów

  • Kurator nie może ograniczyć się do rozmowy z podopiecznymi, musi przeanalizować akta sprawy, musi dojechać i wrócić, obserwować zachowania rodziców w stosunku do dzieci.
  • Kurator zbiera również informacje w szkole

3. Czas i fizjologia

  • Kurator na jednego podopiecznego w miesiącu ma 33 minuty
  • Kontakty rodziców z dziećmi – jeżeli kontakty trwają kilka godzin, kto płaci za posiłek kuratora, czy kurator musi wejść do wody podczas pobytu na basenie. Czy kurator chodzi z dzieckiem do toalety

4. Zasoby środowiskowe i dostępność pomocy

  • Problemem jest dostępność pomocy medycznej.
  • Problemem jest również mentalność klientów – gotowość do pomocy, zdolność do czerpania z pomocy, przyznania się samemu przed sobą

5. Ramy prawne czynności kuratora – ich brak

  • Potrzeba jest kodeksu postępowania wykonawczego, sprecyzowania przepisów dot. wywiadów środowiskowych czy w sprawach kontaktów.
  • Konieczne jest urealnienie limitów obciążeń (zwłaszcza przy wywiadach środowiskowych)
  • Szkolenia dot. RODO

Potrzeba kryterium dot. definicji dobra dziecka, gdzie jest rodzina, tabela oceny wypełnienia funkcji rodzicielskich przez rodziców.

 

Jak zabezpieczyć dobro dziecka w sytuacji rozstania rodziców. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-25

Trzeba dostrzec dziecko w sytuacjach konfliktu pomiędzy rodzicami. Dziecko jest dane i jest „zadane” – na rodzicach, na przedstawicielach instytucji publicznych, którzy rodziców motywują i wspierają spoczywa więc wielka odpowiedzialność. To jest ważne, gdy patrzy się na sytuacje konfliktowe pomiędzy rodzicami.

Moderatorka: Agnieszka Tulin – Kardaś, stowarzyszenie Rodzin „Pelikan”, mediator rodzinny

Paneliści:

  • A.Rękas, sędzia,  Biuro Rzecznika Praw Dziecka,
  • M. Tański, mediator, Stowarzyszenie Mediatorów Rodzinnych, Centrum Mediacji „Partners Polska”
  • A.Dżaman, psycholog Stowarzyszenie Rodzin „Pelikan”
  • M. Karczmarzyk,adwokat, Pomorska Izba Adwokacka

A.Rękas – w ostatnich latach dużo zmienia się w systemie prawa, chyba nikogo nie trzeba przekonywać o zasadności i przydatności mediacji. A jednak ciągle jeszcze zbyt mało się z niej korzysta- na co wyraźnie wskazują statystyki -  i to właśnie skonfliktowane strony nie są tym zainteresowane. Rzecznik Praw Dziecka w projekcie Kodeksu rodzinnego poszukuje rozwiązań, które pozwolą na rozwiązywanie konfliktów na drodze porozumienia. Projekt ten wzbudził duże zainteresowanie wśród obecnych na panelu.

M.Tański – ludzie są różni i dzieci też są różne, także i sytuacji rozstania rodziców nie da się uogólnić. Nie ma też sensu demonizować  rozstania – wcale nie tak częste jest to – i nie musi być – bardzo traumatyczne dla dziecka wydarzenie.

Panelista skupił się na tych kwestiach, które mogą pomóc dzieciom dobrze poradzić sobie z rozstaniem rodziców. W tym kontekście szczególnie zwrócił uwagę  na rolę matki (gdyż badania wskazują, ze jest to zazwyczaj pierwszoplanowa postać dla dzieci w rodzinie) i często popełniane przez nią błędy. Zarysował możliwości wsparcia ze strony specjalistów Pracując z rodzicami premiujmy i wzmacniajmy ich dobrą wolę i odpowiedzialne nastawienie, zaapelował. Z sali padały trudne pytania, m.in. o możliwość mediacji w sytuacji istnienia przemocy w rodzinie.

M. Karczmarzyk –Prawo rodzinne to jedna z najtrudniejszych dziedzin prawa. Największe problemy wcale nie są  tam , gdzie konflikt przekracza granice i zaczyna podpadać np, pod przepisy karne, bo te akurat są najbardziej jednoznaczne, więc łatwo je stosować. W prawie rodzinnym mamy mnóstwo pojęć niejednoznacznych, niedookreślonych: dziecko, dobro dziecka – to wszystko są pojęcia płynne, w dodatku inaczej pojmowane na gruncie prawa, na gruncie psychologii, pedagogiki. Aktualne prawo rodzinne na poziomie operacyjnym dobrze chroni dobro dziecka, wykładnia przepisów jest stabilna. Na poziomie celowościowym, paradoksalnie przepisy te mogą szkodzić dziecku, np. prawo każdego do sądu w zderzeniu z kwestiami ambicjonalnymi skonfliktowanych stron może wzmacniać narastanie konfliktu. Mediacja niweluje to postrzeganie konfliktu w kategoriach wygrany/przegrany. Czy więc mediacja odbiera chleb zawodowym pełnomocnikom? Klient, któremu podsunie się rozwiązanie pozwalające szybko zakończyć konflikt jest zwykle bardziej zadowolonym klientem i dlatego warto polecać mediację!

Ze strony publiczności padały także krytyczne głosy dotyczące mediacji w obecnym kształcie – w ocenie obecnych na sali ojców czasami matce „opłaca” się zerwać mediację,  bo przepisy ją preferują.  Podkreślano potrzebę szkolenia mediacyjnego sędziów rodzinnych. Sędziowie, którzy „czują” i rozumieją  mediację, to zupełnie inni sędziowie rodzinni!

A.Dżaman – gdańska inicjatywa Stowarzyszenia Rodzin „Pelikan” –„Dziecko w rozwodzie – Dostrzec, Zrozumieć Zesprzeć” (www.dzieckowrozwodzie.pl) wzięła się z naszej bezradności jako psychologów. To, co jest ważne, a czego rodzice nie rozumieją: dobro dziecka nie jest tożsame z tym co często rodzice jako dobro dziecka postrzegają. Rozwód może być szansą na nowe życie dla rodziców, ale dla dziecka to jest zawsze koniec jego dotychczasowego świata.  Problemem jest brak gotowości rodziców w szukaniu porozumienia. Często tę gotowość trzeba dopiero w nich zbudować. Niestety, nikt nie uczy nas jak być rodzicem, a w sytuacji konfliktowej potrzebne jest bardzo dużo wiedzy o narzędziach ich rozwiązywania. „Pelikan” oferuje rodzicom w konflikcie warsztaty, które wyposażą ich w odpowiednią wiedzę  i umiejętności, pomagających rodzicom przeprowadzić dziecko przez sytuację  ich rozstania. Uwaga rodziców zostaje dzięki tym warsztatom przekierowana z konfliktu na dziecko. Zaczynają dostrzegać dziecko, przestają skupiać się wyłącznie na walce między sobą.  Rodzi się gotowość szukania porozumienia.  Sędziowie na podstawie art. 109 k.r.o. mogą wpływać na rodziców aby tego typu edukację podejmowali.

Rekomendacje: warto korzystać z mediacji, warto uczyć rodziców, jak sytuacja ich konfliktu wpływa na dziecko, warto budzić w nich gotowość na szukanie porozumienia. Warto, aby wszystkie podmioty, organizacje, osoby, które stykają się z sytuacjami konfliktowymi, uczyły się mediacji, bo to pomaga wychodzić „obronną ręką” z konfliktów.

Wyzwania cywilizacyjne wyzwaniem dla rodziców. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-25

Nowym wyzwaniem – i szansą polskich rodzin – są pradziadkowie. Nigdy wcześniej tylu ich nie było. A to niejedna zmiana, jaka zachodzi w rodzinach. Przemiany cywilizacyjne, technologiczne i kulturowe powodują, że także role rodzica, ojca, matki ewoluują; przed członkami rodziny stają nowe wyzwania, zagrożenia i szanse.

W panelu uczestniczyli:

  • Prof. Kazimierz Pospiszyl, psycholog, były rektor Akademii Pedagogiki Specjalnej
  • dr Joanna Moelda z Zakładu Psychopedagogiki Resocjalizacyjnej APS
  • dr Anna Krawczak z Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW
  • Izabela Przybysz, socjolożka z Instytutu Spraw Publicznych
  • Joanna Jaskółka, matka, która od sześciu lat bloguje o tym, jak wychowuje dzieci w środku lasu.

- Zwróćmy przede wszystkim uwagę na konsekwencje rozpowszechnienia się rodziny nuklearnej (rodzice/rodzic i dzieci/dziecko).  – W przeciwieństwie do rodziny tradycyjnej oferuje ona mniej wzorców społecznych do obserwowania i uczenia się. Tata jest jeden, mama jedna – a szefów i szefowych w pracy, możliwości realizacji ról w rodzinie jest więcej – mówił prof. Pospiszył. Wskazywał też na coraz powszechniejszy narcyzm i kult młodości – przez co odwracają się role rodzinne, rodzice równają się z dziećmi, co w rodzinie jest pułapką i jeszcze bardziej ogranicza jasne wzorce, z których mogą korzystać dzieci. Dzieci szukają ich wiec w świecie – tam, gdzie te wzorce są wyraziste, a także w mediach.

- Wielu badaczy mówi w związku z tym o kryzysie rodziny. Ale popatrzmy raczej na to jak na proces, który trwa, a nie jak na kryzys  – zaproponowała Izabela Przybysz. – Być może rodziny są nuklearne, ale za to szans na komunikacje międzypokoleniową jest większa. Dzieci mają dziś pradziadków, nie tylko dziadków, bo dłużej żyjemy, a nowe technologie ułatwiają komunikację. Dziadkowie mogą uczyć się pod wnuków, ale też mają szansę przekazywać im doświadczenie, którego ich dziadkowie przekazać nie byli w stanie.

Kolejnym ważnym trendem jest małodzietność polskich rodzin. Jedynacy stają się normą, nie wyjątkiem. Powstają rodziny patchworkowe, a to dla systemu opiekuńczego ma ogromne znaczenie –  przekonanie o obowiązku opieki na starość wobec „przyszywanej” babci czy ojczyma jest dużo słabsze. Dlatego ogromnym cywilizacyjnym wyzwaniem dla rodzin będzie sprawowanie opieki – ale nie nad dziećmi ale nad seniorami.

- Wartości niematerialne mają coraz większe znaczenie dla młodzieży – przedstawiała wyniki swoich badań dr Joanna Moleda, która w ostatniej chwili zastąpiła w panelu chorą dr Lucynę Kirwil. – O tradycyjnej, idealnej rodzinie marzą zwłaszcza ci, którzy wyrośli w rodzinach dysfunkcyjnych, w głębokim kryzysie, z doświadczeniem przemocy i przestępstwa.

Dr Anna Krawczak mówiła o wyzwaniu, jakim są nowe technologie reprodukcyjne. Czy zatem jest rodzina? Do kogo należy dziecko? Kto jest właścicielem tajemnicy narodzin? Czy rodzina to związki krwi czy umowa społeczna?

Dziś przeważa pogląd, że prawo dziecka do poznania swego pochodzenia jest ważniejsze od – docenianego dawniej – odtwarzania „tradycyjnej rodziny” w nietradycyjny sposób (kiedyś matki adopcyjne zachęcano do symulowania ciąży, a rodzicom, którym dziecko zmarło przy porodzie, oferowano „w zamian” noworodka do adopcji). Dziś najważniejsza zasada określająca rodzinę brzmi: To, czy jesteśmy rodziną, decydujemy my sami (o ile nie łamiemy prawa).

- Jeśli chcemy urządzać dzieciom takie dzieciństwo takie, jakie pamiętamy, to błąd – bo nasza pamięć idealizuje przeszłość. Zapominamy rzeczy złe. To przez to dziś żyjemy w grozie, że świat jest gorszy, niż go pamiętamy – mówiła Joanna Jaskółka, autorka bloga Matka t ylko jedna.  – A przez to za bardzo boimy się nowych technologii i ich wpływu na dzieci. Moją babcię przerażała lodówka, miała wiele teorii o możliwości wybuchu freonu. W moim domu lodówka była „od zawsze”. Tak samo staram się traktować nowe technologie - bo dla moich dzieci to jest zwykła rzecz, są z nimi od urodzenia.  Dziś książki można czytać dziecku przez telefon, można układać klocki słuchając audiobooka. Świat cyfrowy nie jest zagrożeniem. Zagrożeniem jest to, jak wprowadzamy do niego dzieci.

W dyskusji po wystąpieniach panelistów RPO Adam Bodnar pytał o doświadczenia i polityki związane ze wzmacnianiem rodzin transgranicznych i doświadczonych eurosieroctwem. Okazało się, że bardzo mało na ten temat wiadomo.

Ewa Woydyłło-Osiatyńska przypomniała, że rodziny o skomplikowanym składzie zawsze istniały. Tylko uważaliśmy to za stan „naturalny”: po zawarciu małżeństwa młodzi mieszkali z rodzicami jednego, a ci mogli mieć pod opieką np. dorosłe dziecko z niepełnosprawnością. Pojawiały się dzieci, ale dziadkowie lub rodzice umierali – albo odchodzili.  Pojawiali się kolejni małżonkowie, czasem mieli dzieci z poprzedniego związku. - Ta rodzina trwała nadal i nikt jej nie kwestionował - zauważyła.

Problemy w rodzinie - Przemoc czy konflikt. Spojrzenie z punktu psychologicznego, pedagogicznego, socjologicznego. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-25

Przemoc to przemoc, a nie „konflikt w rodzinie”

Przemoc należy zawsze nazywać przemocą, a przestępstwo - przestępstwem, nie zaś - „konfliktem w rodzinie”. Tymczasem wymiar sprawiedliwości często tak właśnie traktuje przemoc w rodzinie. W efekcie przestaje być na uznawana za przestępstwo nie tylko przez prokuraturę czy sądy, ale także przez samych pokrzywdzonych oraz sprawców  - wskazywano podczas panelu na ten temat podczas Kongresu Praw Rodzicielskich.

Otwierając panel „Problemy w rodzinie - Przemoc czy konflikt. Spojrzenie z punktu psychologicznego, pedagogicznego,  socjologicznego” ,   jego moderatorka prof. Irena Pospiszyl z APS podkreślała brak złudzeń co do tego, że tylko od 7 do 11 proc. rodziców stosuje jakąś formę przemocy (jak wykazują to badania). Według Pospiszyl, która zajmuje się problemami ofiar przemocy domowej, najważniejsze jest jednak, że zachowania takie stały się naganne, co w jej ocenie jest największą wartością ostatnich lat.

Podczas panelu wskazywano na zasadniczą różnicę między przemocą a konfliktem w rodzinie. Konflikt i kryzys to naturalne zjawiska w rodzinie, a przemoc to przestępstwo - mówiła panelistka dr Milena Miałkowska-Kozaryna, adiunkt w Zakładzie Psychopedagogiki Resocjalizacyjnej APS.  

Konflikty mogą być dezorganizujące, ale  także i mobilizujące. Konflikt może mieć pozytywny efekt dla rodziny - gdy zostanie pozytywnie przepracowany. Jeśli nie zostanie tak zakończony, przeradza się w kryzys. Przemocą jest zaś zamierzone działanie wykorzystujące czyjąś przewagę na niekorzyść członka  rodziny. Żadna zachowania ofiary nie mogą przenosić na nią odpowiedzialności na przemoc.  

Panelistka  przytoczyła rady w postępowaniu z ofiarami przemocy:

  • Nie spiesz się i nie pospieszaj
  • Pozwól by ofiara przemocy sama wybrała formę pomocy
  • Pytaj o przemoc wprost
  • Nie rań wtórnie
  • Nie usprawiedliwiaj zachowań sprawcy

Druga panelistka, Małgorzata Czarkowska, dr nauk prawnych z APS, przedstawiła wyniki badań, z których wynika, iż wymiar sprawiedliwości często uznaje przemoc w rodzinie za „konflikt w rodzinie”.

Jako przyczyny tego stanu rzeczy wskazała m.in. niezrozumienie istoty zjawiska przemocy w rodzinie, stereotypowe ustosunkowanie się do przemocy, czy nawet dążenie sądów do „zachowania więzi” miedzy sprawcą a ofiarą.

Badania dr Czarkowskiej świadczą, że problem zaczyna się już od notatek policjantów, którzy wezwani na interwencję, piszą w nich o przemocy domowej jako  „awanturze domowej”.

Przytoczyła przykład, gdy prokurator uzasadniał skierowanie do mediacji takiej sprawy tym, że „istotną część winy może ponosić pokrzywdzona”, a mediacja może przynieść ”ugodowe rozwiązanie konfliktu”. Zlecając taką mediację, sądy powoływały się nawet na możliwość „zakończenia postępowania bez przeprowadzania rozprawy sądowej”.

- To sugeruje, że tak naprawdę nie mamy do czynienia z przestępstwem – podkreślała dr Czarkowska.

Cytowała też zeznania podejrzanego, który przyznawał, że bił żonę, ale cały czas podkreślał, że „to konfliktem”. Ponadto ugody sądowe zawierały sformułowania, że „obie strony mają zmienić swe zachowanie”.

Uniewinniając oskarżonego, sąd z kolei pisał o „poważnym wieloletnim konflikcie”; nie dał też wiary pokrzywdzonej, że nie zgłaszała przemocy ze strachu przez mężem.  Skazując oskarżonego, ale zawieszając karę, inny sąd uznał za okoliczność łagodzącą, że obok stosowania przemocy, „potrafił on również należycie wywiązywać się z ról męża i ojca”. Sądy umarzają zaś takie sprawy np. dlatego, że „obie strony dopuszczały się wobec siebie nagannych, bezprawnych zachowań”.

Według dr. Czarkowskiej sprawcy doskonale o tym wiedzą i często się powołują w sądzie na to, że „to pokrzywdzona stosowała przemoc lub prowokowała do niej”.  Jej zdaniem w efekcie tego wszystkiego zachowanie sprawcy przemocy przestaje być traktowane jako przestępstwo nie tylko przez wymiar sprawiedliwości, ale także samych pokrzywdzonych i sprawców.

Problemem jest też to, że w ok. 70 proc. spraw o przemoc w rodzinie i oskarżony, i pokrzywdzona mieszkali razem podczas śledztwa i procesu. W 93 proc. takich spraw nie zastosowano aresztu czy dozoru policji wobec podejrzanego. Konsekwencją takiej sytuacji jest  niedostateczne zapewnienie bezpieczeństwa  pokrzywdzonym, narażanie na dalszą przemoc  i jej eskalację, wpływanie przez sprawców na zeznania pokrzywdzonych.

Na szczęście są też sądy, które  inaczej podchodzą do takich spraw. Jeden z nich uznał np., że „niewłaściwe postępowanie” kobiety było jedyną formą obrony przed oskarżonym i nie można tym tłumaczyć przemocy.

To, czy to „tylko” konflikt, czy już przemoc, nie ma znaczenia dla dzieci z takich rodzin; już sam konflikt i tak ma w sobie bardzo dużo agresji  - mówiła kolejna panelistka Jolanta Zmarzlik  z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Jeśli dziecko słyszy, że „ojciec urwie matce łeb”, to przyjmuje to dosłownie; w efekcie rozpada się jego bezpieczny świat. Taki wzorzec relacji międzyludzkich dziecko przenosi na życie społeczne i wszystkich ludzi uznaje za zagrożenie. „Czy jak ono dorośnie, będzie w stanie nie działać przemocowo?” – pytała.

Zmarzlik mówiła, że nie da się pomóc samym dzieciom bez wpływu na ich rodziców, gdy trwa konflikt, przemoc czy agresja. Podkreślała,  że nie ma czegoś takiego jak „usprawiedliwiona przemoc”. Także klaps przez pampersa nie jest wcale mniej szkodliwy, gdyż każde uderzenie drugiego człowieka jest przemocą wobec niego.

Przedstawiciele Biura RPO podkreślali, że sądy powinny z wielką wrażliwością podchodzić do spraw dotyczących przemocy w rodzinie. Wskazywano na problem związany z mentalnością osób prowadzących postępowania - bo to część naszego społeczeństwa.

Podczas dyskusji mówiono o kobiecie przebywającej od 2 lat w areszcie, a oskarżonej o zabójstwo męża (wcześniej skazanego za przemoc wobec niej). Gdy mąż chciał ją ponownie uderzyć, ona pchnęła go nożem – według adwokatki była to obrona konieczna. Swego małego dziecka oskarżona nie widziała niemal od 2 lat;  przebywa ono w rodzinie zastępczej. Czy ta kobieta ma prawo widywać to dziecko - padło pytanie?

Można złożyć wniosek do sadu o widzenie  – odpowiadali prawnicy. Zmarzlik dodała, że na pewno nie należy wozić dziecka do więzienia. Jest pytanie, czy dziecko ma oczekiwać na matkę, jak już wyjdzie z więzienia, czy ma mu się od nowa zorganizować życie – odpowiedziała

W konkluzjach podkreślono, że zaprezentowane informacje świadczą o tym, że szkolenia dla prokuratorów i sędziów ws. przemocy w rodzinie niewiele dają. Wskazywano ponadto na brak szerokiej oferty terapeutycznej dla sprawców przemocy.

Rozwiązywanie sporów i napięć w rodzinie to jedno z najtrudniejszych zadań w życiu. Nie możemy zakładać, że będziemy to robić tylko tak, jak nasi rodzice. Możemy – mamy prawo i obowiązek – poznawać i stosować inne metody wychowania

Funkcjonowanie w Polsce dzieci urodzonych za granicą i ich rodziców pozostających w związkach jednopłciowych – swoboda przepływu w ramach UE a regulacje krajowe, postulaty zmian. Relacja z panelu #KPR

Data: 2018-06-25

Dzieciom urodzonym za granicą w związkach jednopłciowych – obywatelom i obywatelkom Polski – sądy odmawiają potwierdzenia obywatelstwa polskiego, a co za tym idzie – zarejestrowania aktów ich urodzenia w polskich urzędach stanu cywilnego. W efekcie dzieci nie posiadają żadnego dokumentu tożsamości potwierdzającego ich więź z którymkolwiek z rodziców, nie mogą podróżować, zapisać się do lekarza ani do przedszkola. Ich sprawy rozpatrywane są obecnie przez polskie sądy – podczas panelu reprezentujący rodziny pełnomocnicy wyjaśnią argumentację polskich sądów i przedyskutują możliwości zmiany praw.

W dyskusji moderowanej przez Aleksandrę Muzińską, członkinię zarządu Stowarzyszenia Miłość nie wyklucza, udział wzięli :

Paweł Knut, adwokat, Kampania Przeciw Homofobii - pełnomocnik par tej samej płci (mężczyzn i kobiet) w postępowaniach sądowych dot. transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia i potwierdzenia obywatelstwa

Paweł Marcisz, Instytut Prawa Międzynarodowego, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski – pełnomocnik par tej samej płci w postępowaniach sądowych dot. transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia i potwierdzenia obywatelstwa

Sylwia Robakowska, Adwokat Wielkopolskiej Izby Adwokackiej w Poznaniu, pełnomocnik przed sądami powszechnymi w sprawach rodzinnych oraz przed sądami kościelnymi w sprawach o stwierdzenie nieważności małżeństw kanonicznych; pełnomocnik przed WSA w Poznaniu w sprawie transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka rodziców pozostających w związku jednopłciowym.

Przebieg rozmowy:

Paweł Knut, był pełnomocnikiem w sprawie dwóch obywatelek Polski, które parę lat temu wyprowadziły się do Wielkiej Brytanii. W Wielkiej Brytanii zwarły związek partnerski i korzystając z techniki inseminacji jedna z nich urodziła dziecko. Po urodzeniu chłopca udały się do USC w Polsce – aby dokonać transkrypcji aktu urodzenia dziecka. Transkrypcja taka jest konieczna, aby dziecko mogło m.in.  korzystać z bezpłatnej służby zdrowia w Polsce, edukacji, uzyskać polski paszport i dowód osobisty. Kierownik urzędu stanu cywilnego odmówił dokonania transkrypcji powołując się na klauzulę porządku publicznego z art. 107 pkt 3 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, i  w efekcie odmówiono wydania dziecku dokumentu tożsamości. Wojewoda oddalił odwołanie, powołując się na podobne argumenty i para zdecydowała się złożyć skargę do sądu wojewódzkiego. Sąd uznał decyzje organów administracyjnych za prawidłowe. Mecenas Knut podkreślił, że w jego opinii Sąd nie wziął pod uwagę dobra dziecka, a mylnie założył, że transkrypcja spowoduje uznanie związków jednopłciowych w Polsce za legalne i uzna matkę społeczną (partnerkę matki biologicznej) za opiekuna prawnego dziecka. Pełnomocnik podkreślił, że transkrypcja potwierdza tylko zdarzenie, do którego doszło w innym państwie i nadaje mu moc dowodową – w tym wypadku – urodzenie dziecka przez obywatelkę Polski. Sąd pominął również kwestie faktu, że transkrypcja zagranicznego dokumentu stanu cywilnego jest obligatoryjna dla obywatela polskiego, gdy ten chce uzyskać dowód tożsamości i numer PESEL. W opinii Pawła Knuta orzeczenia sądu narusza prawo do poszanowania życia rodzinnego i prywatnego, prawo swobodnego przepływu osób, a także – co szczególnie istotne – narusza przepisy Konwencji o prawach dziecka. Orzeczenie sądu powoduje to, że dziecko jest de facto traktowane jako bezpaństwowiec.

Sylwia Robakowska, opowiedziała o sprawie, w której reprezentowała również dwie obywatelki Polski tworzące związek partnerski, przebywające na stałe na terytorium Wielkiej Brytanii. Podobnie jak w sprawie prowadzonej przez Pawła Knuta, kierownik USC odmówił dokonania transkrypcji, a Wojewoda tę decyzję podtrzymał. W tej sprawie jednak odmienne zdanie miał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, który uchylił decyzję wojewody i kierownika USC, a w uzasadnieniu skupił się na podkreśleniu dobra dziecka. Sąd zauważył, że brak transkrypcji aktu urodzenia dziecka, a w efekcie brak wydania dowodu tożsamości, nadania numeru PESEL, spowodowałby m.in. ograniczenie dostępu dziecka do bezpłatnej opieki zdrowotnej i edukacji. Od tego wyroku skargę kasacyjną złożył Wojewoda, a do postępowania przyłączył się prokurator.

Paweł Marcisz opowiedział o sprawie dwójki mężczyzn, którzy w aktach urodzenia swojego  dziecka figurują jako ojcowie i ubiegali się o wydanie decyzji w sprawie potwierdzenia obywatelstwa polskiego dziecka. Dziecko urodziło się w wyniku surogacji, która była legalna w kraju jego urodzenia. W tej sprawie sąd administracyjny stwierdził, że zgodnie z obowiązującymi przepisami prawnymi przez „rodziców” w polskim porządku prawnym rozumie się jednak jedynie ojca i matkę, zaś dla nabycia obywatelstwa decydujące znaczenie mają podstawowe zasady polskiego prawa rodzinnego dotyczące sposobu ustalenia pochodzenia dziecka. Zdaniem sądu nie było dowodów, aby ustalić obywatelstwo dziecka.  W ocenie Pawła Marcisza, sąd pominął przepisy Konwencji o  prawach dziecka, która przyznaje dziecku prawo do niezwłocznego sporządzenia aktu urodzenia i przysługujące dziecku od momentu urodzenia prawo do otrzymania imienia, uzyskania obywatelstwa.

Rekomendacje ekspertów:

  • Najlepszym rozwiązaniem „maksimum” byłoby wprowadzenie do polskiego porządku prawnego równości małżeńskiej. Ewentualnie, rozwiązaniem byłaby także instytucjonalizacja związków partnerskich wraz z adopcją wewnętrzną.
  • Eksperci podkreślili niezwykle ważną rolę sądów w interpretowaniu przepisów prawa, szczególnie uwzględnianie dobra dziecka i posiłkowanie się obowiązującymi w Polsce aktami prawa międzynarodowego.
  • Rezygnacja z obowiązkowej transkrypcji aktów urodzenia i umożliwienie wydawania dokumentów tożsamości i nadawania numeru PESEL na podstawie zagranicznych aktów urodzenia.

Sesja otwierająca Kongres Praw Rodzicielskich. Relacja

Data: 2018-06-25

- Ze stu kilkudziesięciu spotkań regionalnych RPO w całym kraju w pamięci utkwiło szczególnie jedno, w Żyrardowie. Przyszedł tam pan, około 40-tki, i opowiedział o sporze o kontakt z dzieckiem. Miał ze sobą stertę dokumentów i korespondencji z sądem. Pytał, co ma zrobić, bo lata lecą, dziecka nie widzi, konflikt z jego matką to uniemożliwia. Opowieść tego pana u każdego rodzica wywołuje ciarki  - mówił Adam Bodnar otwierając Kongres Praw Rodzicielskich w Warszawie i wyjaśniając jego genezę.

Kongres został zorganizowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich wspólnie z Akademią Pedagogiki Specjalnej w dniach 25-26 czerwca 2018 r. w Warszawie, na Akademii. W otwarciu Kongresu uczestniczył jej rektor JM Stefan M. Kwiatkowski. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński przesłał list do uczestników. Przyjechał szef Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz, a głos zabrał prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

- Sprawy konfliktów o dzieci po rozpadzie małżeństwa przewijają się na prawie każdym spotkaniu rzecznika praw obywatelskich w Polsce. Ale smutek tego pana w Żyrardowie, poczucie nieodwracalnej straty, braku jakiejkolwiek nadziei to coś, czego zapomnieć się nie da – mówił  Adam Bodnar. To na tym spotkaniu, jak mówił RPO, stało się dla niego jasne, że zwykłe, dostępne instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich metody nie wystarczą. Nie wystarczy kolejne pismo do sądu czy wystąpienie do władz. Bo to wszystko jest już robione, ale to za mało – mówił Bodnar.  – Brakuje nam dialogu między różnymi grupami – grupami, które się stykają ze sobą w procesie wychowywania dzieci, a które nie mają szans porozmawiać, nie mogą dzielić się osobistymi i profesjonalnymi doświadczeniami – mówił Adam Bodnar. Chodzi o prawników, w tym sędziów, a także pedagogów, mediatorów, terapeutów psychologów. Chodzi też o to, by lepiej zrozumieć perspektywę rodziców i zrozumieć problemy, z jakimi się dziś zmagają.

- Problemy rodzin wynikają nie tylko z konfliktów i rozwodów. Zmiany – rodziny transgraniczne, wychowywanie dzieci z niepełnosprawnościami, zmiany ról rodzicielskich – to wszystko wymaga rozmowy. Ta rozmowa ma nam pomóc w zrozumieniu, od czego szansa naszych dzieci na dobre, pełne miłości życie – mówił Adam Bodnar

Rektor Stefan M. Kwiatkowski przypomniał, że problem rodzin to nie tylko problem ich samych. To zadanie dla socjologów, pedagogów  psychologów, filozofów, przedstawicieli różnych grup społecznych. Akademia Pedagogiki Specjalnej, Akademia, na której pracował Janusz Korczak, to właściwe miejsce do takiej rozmowy, bo tu spotykają się teoretycy i praktycy.

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski przypomniał działania Najwyższej Izby Kontroli, raporty: o cyberprzemocy, przemocy w rodzinie, pomocy psychologiczno-pedagogicznej dla uczniów, jakości opieki zdrowotnej i systemu oświaty, kształceniu nauczycieli, pieczy zastępczej itd.  – W naszej debacie istotne jest to, jak instytucje publiczne wspierają rodzinę – powiedział.

Zwrócił uwagę na to, że system opieki jest chaotyczny i źle przygotowany (czego przykładem jest procedura zakupu dentobusów dla dzieci). Narasta problem nieszczepienia dzieci.

W wykładzie otwierającym Wojciech Eichelberger, psychoterapeuta, trener, doradca biznesu, mówił o ciemnych chmurach nad rodziną: To nie jest optymistyczne wystąpienie – ostrzegł. - Ludzie przychodzą do nas po pomoc z niewiary w więź między ludźmi, z powodu braku poczucia własnej wartości. To wynika także ze zmian społecznych, zmian wyobrażeń o tym, jak ma wyglądać rodzina.

Kryzys może zaczynać się dlatego, że brakuje nam nowoczesnego modelu ojcostwa.

Dekonstrukcja etosu męskości i silna tendencja emancypacyjna kobiet w związkach (do czego kobiety mają pełne prawo) to kolejne wyzwania, z którymi musimy sobie poradzić. To wywiera ogromną presję na młodych mężczyzn, którzy szukają nowego przepisu na swoją rolę.

Kiedy dochodzi do rozwodu, jego skutki w dużej mierze zależą od kobiet. Sam rozwód nie musi być dramatem, jest nim jednak sposób, w jaki dorośli się rozstają, jest traumą dla dzieci, to wtedy narasta proces alienacji rodzicielskiej. Tu – zdaniem Eichelbergera – kluczowa jest postawa kobiet, które są skłonne karać mężczyzn za porażkę związku odcinając ich od kontaktów z dziećmi. Trzeba zadbać o to, by jakość rozwodów się poprawiła. Niedobra jest praktyka sądów rodzinnych, które dążą do orzekania o winie. Z perspektywy terapeuty to sprawa bardzo trudna, bo winne zawsze są obie strony.

Nie powinniśmy jednak poddawać się ciemnościom, zapalmy świeczkę – zakończył Wojciech Eichelberger.

Ewa Woydyłło-Osiatyńska, terapeutka uzależnień, zwróciła uwagę, że dziś za uzależnienie uważa się każde niekorzystne zachowanie czy działanie, przed którym nie potrafimy się powstrzymać. – Jednak – zwróciła uwagę – z dzisiejszego kryzysu jest wyjęcie. Musimy się uczyć.  Siebie i dzieci.

Kryzys czy też zmiana zaczęła się w momencie, gdy zaczęła znikać „matka-Polka”. To rola społeczna, która należy do przeszłości. Kobiety nauczyły się żądać praw, próbują różnych ról – zastępując w nich także mężczyzn. Zachowawcze reakcje mężczyzn wywołują w kobietach gniew. To wszystko musi zmieniać rodzinę.  Tymczasem kultura na taką zmianę nie jest gotowa, bo te chodzi o wzorce kulturowe, które zmieniają się najwolniej.

Tymczasem  nawet najbardziej zakochane narzeczone budują w sobie bastion, który ma zagwarantować im prawo do samostanowienia: na jakie studia pójdą, do jakiej pracy, czy będą mieć dzieci. Gdy słyszą, że są przez to mało kobiece i wywołują kompleksy budzi się w nich gniew.

Gniew w rodzinach trwa, tłumiony do momentu konfliktu. A potem wybucha w zły sposób. I to widać w czasie rozwodów – to ten tłumiony latami gniew sprawia, że w czasie rozwodu kobiety nie współpracują. Wtedy nawet bardzo kochające matki składają na ołtarzu zemsty swoje dzieci, wierząc, że jakoś potem im to wynagrodzą.

Jakie jest wyjście? – I on i ona muszą się nauczyć nowego języka do komunikacji w nowej rodzinie. Tego języka oboje nie znają. Ona, bo realizowała głównie funkcje biologiczne, on – bo wiele praw miał danych, a samorealizował się poza domem.

Muszą się tego uczyć – i także rozwód jest dobrym momentem do tego. Nowych ról i nowego języka trzeba uczyć dzieci – w przedszkolach, w szkołach, wszystkich strukturach opiekujących się dziećmi. Mężczyźni muszą wychowywać dzieci - także w świecie pozadomowym. Wtedy coś, co mas przeraża, rozwód, może być szansą. - Nawet jeśli jest burzliwie, to nie znaczy, że podróży nie możemy odbyć spokojnie. Rozwód to po prostu zmiana. Nie traktujmy go jako nieszczęścia. Rozwód znaczy etapy w życiu. Dobrze, gdy da się tego uniknąć, będzie mniej burzliwie. Ale to nie znaczy, że nie da się tego rejsu odbyć spokojnie

- Edukacja jest sposobem na wyrównanie deficytów - podkreśliła Ewa Woydyłło-Osiatyńska.

Prof. Barbara Smolińska-Theiss, społeczna doradczyni Rzecznika Praw Dziecka, wskazała, że prawa dziecka i  rodziców są zadaniami dla pedagogiki. Przedstawiła też projekt nowego Kodeksu Rodzinno-Opiekuńczego, który powinien zastąpić obecnie obowiązujący Kodeks  sprzed 50 lat. Nowy projekt wprowadza prawne pojęcie dobra dziecka, a pojęciem odpowiedzialności rodzicielskiej zastępuje pojęcie władzy rodzicielskiej.

Kongres Praw Rodzicielskich - 25 i 26 czerwca 2018 r.

Data: Od 2018-06-25 do 2018-06-26

Przed rodziną stają nowe wyzwania, pojawiają się nowe kryzysy. Co roku prawie 70 tysięcy par decyduje się na rozwód. Dla nich to stres. Dla dzieci – zawalenie się bezpiecznego świata. W czasie rozwodów bardzo często pojawiają się negatywne emocje, poczucie krzywdy, żalu. Rodzice zapominają, że pomiędzy nimi jest bezbronne dziecko. Nie wiedzą i nie umieją rozwiązywać konfliktu w sposób, który nie niszczy wzajemnych relacji (i relacji z dzieckiem)

O tym, jak wielka jest skala problemu, Rzecznik Praw Obywatelskich wie z napływających do niego skarg i z tego, co ludzie mówią na spotkaniach regionalnych z RPO w całym kraju. Właśnie kontakty z dziećmi rozwiedzionych rodziców są – obok spraw alimentów – zgłaszane są najczęściej zgłaszanym problemem podczas spotkań obywateli z RPO.

Rodzice (i dziadkowie) skarżą się też na sądy. Uważają, że podchodzą one do roli rodziców w sposób zbyt stereotypowy, w matkach widząc głównie opiekunki a w ojcach – źródło wsparcia finansowego.

Jak sobie z tym radzić?

Problem jest zbyt skomplikowany, by rozwiązania były proste. Ale trzeba zacząć rozmawiać. Słuchać ekspertów, naukowców, sędziów, a także praktyków. I rodziców – w tym tych, którzy doświadczyli już rozpadu związku i ;pozostają w konflikcie z byłym partnerem, ale rozumieją, jak ważne jest dobro wspólnych dzieci.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich, tak jak to zapowiedział jesienią 2017 r., organizuje Kongres Praw Rodzicielskich. Do udziału w nim zaprasza wszystkie zainteresowane instytucje i organizacje społeczne, w tym ojcowskie i matczyne,  oraz przedstawicieli środowisk prawniczych i naukowych oraz resortów rodziny i sprawiedliwości. Panele tematyczne i plenarne pozwalają skupić się na konkretnych zagadnieniach i zebrać wiedzę kluczową do zrozumienia i szukania pomysłów na rozwiązanie. Będzie ich w sumie 14.

Zapraszamy do rejestracji. Liczba miejsc ograniczona.

REJESTRACJA: https://www.rpo.gov.pl/formularz/zgloszenie-na-kongres-praw-rodzicielskich

Uwaga: warszawskie samorządy radcowskie i adwokackie przyznają punkty szkoleniowe za udział w Kongresie. Zaświadczenia będą wydawane na prośbę uczestnika na podstawie podpisanej listy obecności.

O czym chcemy dyskutować?

  • o tym, jakie współczesne wyzwania cywilizacyjne są wyzwaniem dla rodziców
  • o konfliktach w rodzinie i sposobach podejścia do nich
  • o władzy rodzicielskiej i zakazie stosowania kar cielesnych
  • o tym, jak zabezpieczyć dobro dziecka w sytuacji rozstania rodziców
  • o organizacji sądownictwa rodzinnego
  • o efektywności postępowań sądowych w sprawach rodzinnych
  • o niepłaceniu alimentów na dzieci
  • o współpracy zagranicznej w sprawach rodzinnych i funkcjonowaniu organów typu Barnevernet i Jugendamt)
  • o kontaktach z dziećmi po rozwodzie i ich faktycznym egzekwowaniu, opiece naprzemiennej, alienacji rodzicielskiej
  • o ustaleniu pochodzenia dziecka
  • o prawie do życia rodzinnego i dylematach rodziców z niepełnosprawnościami
  • o sytuacji rodziców dziecka z niepełnosprawnością
  • o problemie małoletniego rodzicielstwa
  • o sytuacji w Polsce dzieci urodzonych za granicą i ich rodziców pozostających w związkach jednopłciowych

 

Adam Bodnar o celach Kongresu Praw Rodzicielskich

Data: 2018-06-21

Publikujemy kopię wpisu rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w mediach społecznościowych, w którym przedstawia powody zorganizowania Kongresu Praw Rodzicielskich

Kongres Praw Rodzicielskich już za 4 dni. Dlaczego?

  • Pan Krzysztof po rozwodzie może się kontaktować z synkiem na warunkach określonych przez sąd. 12 godzin w miesiącu, bez prawa wyjazdu z miejscowości, w której mieszka. – Tylko że to jest wieś, tu nie ma nawet placu zabaw. I jak sobie wyobrażacie, że w 12 godzin w miesiącu zbuduję jakąkolwiek więź z moim synkiem?
  • Rodzice Szymona spierają się o to, jak wychowywać dziecko. Sąd orzekł, że kontakty ojca z synem mają mieć miejsce dwa razy w miesiącu, co drugą sobotę i co drugą niedzielę. Szymon jest dzieckiem chorowitym i do kontaktów czasem nie dochodzi. Ojciec dziecka przychodzi zatem do przedszkola Szymona i próbuje odbierać go z przedszkola, na co nie wyraża zgody matka dziecka. Dyrektor placówki jednorazowo wydał dziecko ojcu, następnie odmawia wypuszczenia dziecka z placówki w ręce ojca, powołując się na treść orzeczenia o kontaktach.
  • 12-letnia Karolina nie chce spotykać się ze ojcem. Twierdzi, że pamięta sceny przemocy ojca wobec matki. Ojciec twierdzi, że Karolina jest indoktrynowana przez matkę i żąda realizacji cotygodniowych kontaktów. Matka twierdzi, że nie może nakłonić do tego Karoliny, mimo usilnych prób. Sąd nakłada na matkę Karoliny obowiązek zapłaty kwoty 200 zł za każdy nieodbyty kontakt. Jednocześnie ojciec Karoliny zaprzestał opłacania alimentów (350 zł).
  • Pani Marta wyszła za mąż młodo, zamieszkała z teściami, nie ułożyło się. Po rozpadzie małżeństwa pani Marta sama utrzymuje dzieci. Ich ojciec i jego rodzice są na nią źli, bo stracili kontakt z dziećmi. Pani Marta wie, że mąż jest zamożny, bo prowadzi firmę teścia. Ale formalnie to nie jego majątek, i pan Jarek dobrowolnie na dzieci łożyć nie będzie, bo uważa, że pani Marta źle wyda pieniądze. Sprawa jest w sądzie, a obie strony postarały się o adwokatów, którzy starannie prowadzą rozgrywkę między rodzicami. Same dzieci Marty i Jarka adwokata nie mają. Nikt nie zadba o to, by narastający konflikt między rodzicami nie ranił ich. Sprawa rozwodowa toczy się trzeci rok.
  • 11-letni Wiktor ma niesłyszących rodziców. Sam świetnie słyszy i mówi, ale jeśli coś przeskrobie w szkole, to musi tłumaczyć rodzicom, co mu zarzuca nauczyciel. Musi też tłumaczyć to, co mówią urzędnicy w gminie (bo tam nie ma tłumacza). Ostatnio jego mama zachorowała – Wiktor musiał być tłumaczem lekarza, który stawiał diagnozę.
  • Pani Andżelika i pan Andrzej dowożą dziecko z niepełnosprawnością do szkoły codziennie 30 kilometrów. Rano – do szkoły i z powrotem, po południu – do szkoły i z powrotem. Ale gmina zwraca im koszty dojazdu tylko wtedy, gdy w samochodzie jest dziecko. Takie sobie radni uchwalili zasady.
  • Pani Sandra i pan Jakub pracują w Norwegii. Kiedy szli do sklepu, ich dziecko było tak niegrzeczne, że aż ludzie zaczęli się oglądać. Pani Sandra krzyknęła na nie, a pan Jakub dał klapsa. W Norwegii klaps jest jednak nie tylko prawnie zakazany, ale zakaz bicia dzieci jest normą społeczną – Norwegowie nauczyli się już inaczej radzić z emocjami związanymi z wychowywaniem dzieci. Uznali więc, że córce Sandry i Jakuba dzieje się krzywda i przekazali dziewczynkę do rodziny zastępczej. Gdzie nikt nie mówi po polsku…
  • Pani Jolanta i pan Robert rozwodzą się. Sąd odrzucił wniosek matki o udzielenie zabezpieczenia na poczet przyszłych alimentów. Ojciec może więc na dziecko nie płacić – zwłaszcza, że matka nie chce, by się z dzieckiem widywał. Następna rozprawa dopiero we wrześniu.
  • Pan Krzysztof dowiedział się, że nie jest synem człowieka, którego całe życia uważał za ojca. Jest nim inny mężczyzna. Nie da się tego jednak zmienić w dokumentach Krzysztofa – minął termin, jaki prawo daje mu na wystąpienie o formalne zaprzeczenie ojcostwa, a prokurator nie chce podjąć jego wniosku.
  • Szesnastoletnia Joanna urodziła synka. Sąd powierzył opiekę prawną nad dzieckiem jej matce, Marlenie. Joanna i Marlena pozostają w konflikcie co do tego, jak należy zajmować się dzieckiem

Mogę tak wyliczać dalej. Ale ze stu kilkudziesięciu spotkań z ludźmi w kraju pamiętam jedno, w Żyrardowie. Przyszedł tam pan, koło 40-tki, i opowiedział o sporze o kontakt z dzieckiem po rozwodzie. Miał ze sobą stertę dokumentów i korespondencji z sądem. – Lata lecą, dziecka nie widzę, rośnie beze mnie. Co ja mam zrobić?

To jest taka opowieść, która u każdego rodzica wywołuje ciarki. Sprawy dzieci i rodzin przewijają się na prawie każdym moim spotkaniu w Polsce. Ale smutek tego ojca, poczucie straty, braku nadziei, to coś, czego zapomnieć się nie da. Świat wokół nas zmienia się, rodziny też. Inaczej opiekujemy się dziećmi, inaczej wyobrażamy sobie budowanie z nimi relacji. Wtedy, na tym spotkaniu, pomyślałem, że zwykłe, dostępne Rzecznikowi Praw Obywatelskich metody już nie wystarczą. Nie wystarczy kolejne pismo do sądu czy wystąpienie do władz. Bo to wszystko już robimy, stale i od lat. Ale to ciągle za mało. 
Dlatego robimy Kongres Praw Rodzicielskich. Chcemy się – rodzice, prawnicy, sędziowie, psychologowie – usłyszeć i zrozumieć. Poszukać rozwiązań. Ustalić, od czego zależy szansa na realizację naszych praw rodzicielskich i szansa naszych dzieci na dobre życie.

Zgodnie z obietnicą złożoną w Żyrardowie organizuję Kongres - 25 i 26 czerwca, wspólnie z ekspertami z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Udział zapowiedziało już 400 osób. Rejestracja trwa.

Zapraszam na: https://www.rpo.gov.pl/…/content/kongres-praw-rodzicielskich.

 

Znów udało się powstrzymać odebranie dziecka rodzinie

Data: 2018-06-21

Sąd umieścił tymczasowo 16-letniego chłopca w instytucjonalnej pieczy zastępczej. Powód? Złe warunki mieszkaniowe rodziny w lokalu komunalnym. Gmina od wielu lat odmawiała przeprowadzenia jakiegokolwiek remontu. Poza tym rodzina ma orzeczoną eksmisję z prawem do lokalu socjalnego. Aby zapewnić dziecku prawidłowe warunki w czasie oczekiwania na lokal socjalny, rodzina wynajęła mieszkanie na wolnym rynku. Czyli przed odebraniem dziecka rodzina zmieniła dotychczasowe warunki bytowe i kurator o tym wiedział. Matka chłopca tłumaczyła też, że chłopiec ma problemy w nauce, ale rodzina stara się mu pomóc. Nie rozumiała więc, skąd tak dotkliwa ingerencja ze strony instytucji państwowych w jej rodzinę.

Badając sprawę, Rzecznik ustalił, że 16-latka umieszczono w pieczy zastępczej z uwagi na „skrajne zaniedbania opiekuńczo - wychowawcze ze strony matki, urągające godności ludzkiej warunki bytowe, które nie były związane ze złą sytuacją ekonomiczną rodziny”.

Przedstawiciel Rzecznika uczestniczył w posiedzeniu sądu w charakterze obserwatora. Sąd dopuścił wtedy opinię biegłych psychiatrów i psychologów oraz wysłuchał świadka.

Warunki mieszkaniowe się zmieniły, a opinia biegłych była korzystna dla rodziny. Dlatego sąd postanowił przywrócić pieczę matce nad małoletnim oraz oddał wykonywanie władzy rodzicielskiej nadzorowi kuratora. W uzasadnieniu ustnym sędzia mówiła o tym, że dotychczasowe warunki mieszkaniowe w lokalu komunalnym "naruszały godność ludzką".

Kwestia warunków w lokalu komunalnym i realizacja uprawnień do lokalu socjalnego będzie jeszcze badana w odrębnej sprawie.

BPW.7021.3.2018

Odmowa transkrypcji aktu urodzenia dziecka urodzonego w Londynie w związku dwóch kobiet

Data: 2018-06-20

Sprawa pani Oli z Londynu:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie odmowy transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka urodzonego w Londynie, w związku dwóch kobiet.

Stan faktyczny:

Pani Ola wystąpiła do Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w M. o transkrypcję  aktu urodzenia swojego syna urodzonego w 2014 r. w Londynie. Kierownik odmówił, powołując się na fakt, że w brytyjskim akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety. Decyzję podtrzymał wojewoda. Skarżąca odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w G.

WSA oddalił skargę, wskazując na klauzulę porządku publicznego oraz art. 18 konstytucji. WSA uznał, że wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu urodzenia, w którym jako rodzice wpisano dwie kobiety, byłoby pogwałceniem podstawowych zasad porządku prawnego. Powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy, w którym pojęcie „rodziców” odnosi się do osób różnej płci; o rodzicach różnej płci jest także mowa w art. 18 Konstytucji. W ocenie WSA dziecko i jego opiekunka prawna mają możliwość skutecznego powoływania się na zagraniczny akt stanu cywilnego przed polskimi organami i sądami.

Skarżąca złożyła skargę kasacyjną do NSA. Do postępowania w NSA przyłączył się RPO Adam Bodnar, który wniósł o uchylenie wyroku WSA.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół do spraw Równego Traktowania

 

Stan sprawy:

20 czerwca 2018 r. NSA oddalił skargę kasacyjną. 

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Obecna linia orzecznicza sądów administracyjnych i sądów powszechnych uniemożliwia uzyskanie przez dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, uzyskanie polskiego dokumentu tożsamości czy potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego z art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego, kierownicy urzędów stanu cywilnego odmawiają dokonania transkrypcji i tym samym uniemożliwiają wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Warunkiem jego wydania jest transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia).

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek

Argumenty prawne RPO

W swym stanowisku Rzecznik podkreślał, że obecne przepisy umożliwiają transkrypcje aktu urodzenia tego dziecka - o ile będą stosowane zgodnie z Konstytucją RP i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu.  W uzasadnieniu WSA szeroko rozwodzi się o dopuszczalności związków partnerskich czy małżeństw tej samej płci, ale ani jednym zdaniem nie odnosi się do dobra dziecka, którego postępowanie dotyczy - wskazywał Adam Bodnar.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną ma być najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Obowiązek ochrony praw dziecka nakłada na państwo art. 72 ust. 1 Konstytucji RP. Dlatego odmawiając transkrypcji z uwagi na sprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego, organ jest zobowiązany wziąć pod uwagę nie tylko przepisy rangi ustawowej - Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, ale przede wszystkim przepisy Konstytucji i prawa międzynarodowego, tj. Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Konwencja o prawach dziecka zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na status dziecka lub jego rodziców lub opiekunów.  Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci stanowi przejaw takiej dyskryminacji.

Prawo o aktach stanu cywilnego wprowadza obowiązek transkrypcji aktu urodzenia osoby, która ubiega się o polski dokument tożsamości. Dziecko, o które chodzi, nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Każdemu obywatelowi przysługuje zaś prawo do otrzymania paszportu i dowodu osobistego.

RPO podkreślał, że polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób ani nie może podróżować po innych państw.

Dokonanie transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, nie oznacza, że państwo członkowskie zobowiązane jest do wprowadzenia takiej możliwości w swym prawie krajowym.  Chodzi o uznanie rodzicielstwa osób tej samej płci jedynie dla wykonywania praw zagwarantowanych przez prawo UE. Zdaniem RPO dlatego NSA powinien dokonać wykładni Prawa o aktach stanu cywilnego w sposób umożliwiający dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia w celu zapewnienia swobody przemieszczania się.

Odmowa prowadzi do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku.

Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko to może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku – przestrzegał rzecznik.

Może zatem prowadzić to do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Rzecznik wnosił - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo Unii Europejskiej stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa członkowskiego nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

NSA odmówił wystąpienia z takim pytaniem.

Numer sprawy:

XI.534.2.2018

 

 

NSA prawomocnie utrzymał odmowę uznania brytyjskiego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodziców wpisano dwie kobiety

Data: 2018-06-20
  • Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał odmowę uznania aktu urodzenia dziecka z Wlk. Brytanii w związku dwóch Polek
  • Sąd I instancji uznał, że brytyjski akt urodzenia jest sprzeczny z polskim prawem, które nie przewiduje wpisania dwóch kobiet jako rodziców
  • Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do sprawy, z uwagi na dobro dziecka, akt urodzenia powinien być wpisany do polskich akt stanu cywilnego
  • RPO wskazywał, że bez takiego wpisu dziecko nie ma potwierdzenia, że jest obywatelem polskim; nie dostanie numeru  PESEL i nie będzie mogło korzystać z pełni praw obywatela RP

W 2015 r. obywatelka polska zwróciła się do Urzędu Stanu Cywilnego o wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu urodzenia syna urodzonego w 2014 r. w Londynie. Jako rodziców w brytyjskim akcie wpisano dwie kobiety. Kierownik USC odmówił takiej transkrypcji aktu urodzenia, co podtrzymał potem wojewoda. W 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę kobiety na decyzję wojewody.

WSA: to by łamało zasady porządku prawnego

WSA uznał, że wpisanie takiego aktu urodzenia byłoby pogwałceniem podstawowych zasad porządku prawnego. Ocenił, że w Polsce nie jest możliwe ustalenie, że rodzicami są osoby tej samej płci. Powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy, w którym pojęcie „rodziców” odnosi się do osób różnej płci; o rodzicach różnej płci jest także mowa w art. 18 Konstytucji. W ocenie WSA dziecko i jego opiekunka prawna mają możliwość skutecznego powoływania się na zagraniczny akt stanu cywilnego przed polskimi organami i sądami.

Kobieta złożyła skargę kasacyjną do NSA. Podkreślono w niej, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia jest obowiązkowa w przypadku ubiegania się o polski dokument tożsamości lub numer PESEL.

Do postępowania w NSA przyłączył się RPO. Adam Bodnar wniósł o uchylenie wyroku WSA.

NSA oddalił skargę kasacyjną skarżącej z przyczyn formalnych. W ustnych motywach sąd podtrzymał zasadę, że zagraniczny akt urodzenia ma takie same znacznie prawne, jak i polski. 

Argumenty RPO

W swym stanowisku Rzecznik podkreślał, że obecne przepisy umożliwiają transkrypcje aktu urodzenia tego dziecka - o ile będą stosowane zgodnie z Konstytucją RP i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu.  W uzasadnieniu WSA szeroko rozwodzi się o dopuszczalności związków partnerskich czy małżeństw tej samej płci, ale ani jednym zdaniem nie odnosi się do dobra dziecka, którego postępowanie dotyczy - wskazywał Adam  Bodnar.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną ma być najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Obowiązek ochrony praw dziecka nakłada na państwo art. 72 ust. 1 Konstytucji RP. Dlatego odmawiając transkrypcji z uwagi na sprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego, organ jest zobowiązany wziąć pod uwagę nie tylko przepisy rangi ustawowej - Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, ale przede wszystkim przepisy Konstytucji i prawa międzynarodowego, tj. Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Konwencja o prawach dziecka zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na status dziecka lub jego rodziców lub opiekunów.  Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci stanowi przejaw takiej dyskryminacji.

Prawo o aktach stanu cywilnego wprowadza obowiązek transkrypcji aktu urodzenia osoby, która ubiega się o polski dokument tożsamości. Dziecko, o które chodzi, nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Każdemu obywatelowi przysługuje zaś prawo do otrzymania paszportu i dowodu osobistego.

RPO podkreślał, że polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób ani nie może podróżować po innych państw.

Dokonanie transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, nie oznacza, że państwo członkowskie zobowiązane jest do wprowadzenia takiej możliwości w swym prawie krajowym.  Chodzi o uznanie rodzicielstwa osób tej samej płci jedynie dla wykonywania praw zagwarantowanych przez prawo UE. Zdaniem RPO dlatego NSA powinien dokonać wykładni Prawa o aktach stanu cywilnego w sposób umożliwiający dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia w celu zapewnienia swobody przemieszczania się.

Odmowa prowadzi do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku.

Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko to może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku – przestrzegał rzecznik.

Może zatem prowadzić to do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Rzecznik wnosił - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo Unii Europejskiej stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa członkowskiego nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

NSA odmówił wystąpienia z takim pytaniem.

XI.534.2.2018

Samotni rodzice mają kłopoty z ulgami podatkowymi. RPO pisze do Minister Finansów

Data: 2018-06-12
  • Obywatele skarżą się, że nie jest jasne, który z rozwiedzionych rodziców ma prawo do skorzystania z podatkowej ulgi prorodzinnej
  • Problemy dotyczą też preferencyjnego rozliczania podatku przez osobę samotnie wychowującą dziecko - warunkiem jest brak jakiegokolwiek wsparcia drugiego rodzica
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do minister finansów Teresy Czerwińskiej

Skargi napływające do RPO ujawniają istotne problemy przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, które regulują korzystanie z tzw. ulgi prorodzinnej oraz z preferencyjnej formy rozliczenia dla rodzica mającego status osoby samotnie wychowującej dziecko.

Kto ma prawo do ulgi prorodzinnej

Obywatele wskazują na wątpliwości co do tego, który z rozwiedzionych rodziców ma prawo do skorzystania z ulgi prorodzinnej i w jakiej wysokości. Skarżący mają  zastrzeżenia m.in. do regulacji, że przy braku porozumienia rodziców co do proporcjonalnego rozliczenia ulgi prorodzinnej, należy ją rozliczyć w częściach równych.

Według Adama Bodnara takie rozwiązanie jest nieadekwatne z punktu widzenia rodzica sprawującego stałą opiekę na dzieckiem. Nie odzwierciedla bowiem rzeczywistego wysiłku ponoszonego w związku z wychowaniem dziecka; nie odpowiada też poczuciu sprawiedliwości społecznej.

Zdarza się, że organy podatkowe utożsamiają wykonywanie władzy rodzicielskiej z jej posiadaniem. Uznają, że sam fakt przysługiwania podatnikowi władzy rodzicielskiej nad dzieckiem uprawnia go do skorzystania z ulgi podatkowej. Wówczas rodzic, z którym dziecko faktycznie stale przebywa, traci prawo do całej ulgi. Często dopiero od organu podatkowego dowiaduje się, że drugi rodzic bez jego wiedzy także dokonał odliczenia z tytułu ulgi prorodzinnej.

W przypadku kwestionowania wykonywania przez drugiego z rodziców władzy rodzicielskiej, organy podatkowe uchylają się od dokonywania ustaleń faktycznych w tym zakresie. Automatycznie przyjmują, że skoro władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom (nawet w ograniczonym zakresie), to oboje ją faktycznie wykonują i ulga należy się po połowie, z uwagi na brak porozumienia między rodzicami.

Rzecznik podkreśla, że z przepisów ustawy o PIT wynika, iż warunkiem skorzystania z ulgi prorodzinnej jest: po pierwsze - posiadanie władzy rodzicielskiej, a po drugie - jej faktyczne wykonywanie. Przepisy podatkowe nie definiują jednak pojęcia „wykonywania władzy rodzicielskiej”.

Celem ulgi prorodzinnej jest realizacja zasady ochrony rodziny, zwłaszcza rodziny niepełnej, co wynika wprost z art. 71 Konstytucji. Dlatego też - zdaniem Adama Bodnara - należy opowiedzieć się za taką wykładnią ustawy o PIT, która nakazuje interpretację pojęcia „wykonywania władzy rodzicielskiej” łączyć z uwzględnieniem faktycznej realizacji przez rodziców obowiązków składających się na treść tej władzy.

RPO uważa, że organy podatkowe nie mogą zatem uchylać się od przeprowadzenia szczegółowego postępowania dowodowego dla ustalenia, na czym konkretnie polega realizacja władzy rodzicielskiej w odniesieniu do dziecka. Zdaniem Rzecznika nie można zwłaszcza zakładać, że skoro podatnikowi przysługuje władza rodzicielska (wynikająca z orzeczeń sądowych), to oznacza, że rodzic wykonuje ją poprzez samo utrzymywanie kontaktów z dzieckiem i płacenie alimentów.

Kłopoty z preferencyjnym rozliczaniem podatku przez samotnego rodzica

Ponadto obywatele sygnalizują również problemy związane z uzyskaniem prawa do preferencyjnego rozliczenia podatku przez osoby samotnie wychowujące dziecko. Zdaniem organów podatkowych jest to możliwe tylko w sytuacji całkowitego wyeliminowania drugiego rodzica z wychowania dziecka i opieki nad nim. Organy podatkowe uważają, że warunkiem preferencji jest, aby osoba faktycznie samotnie, tj. bez zapewnienia jakiegokolwiek wsparcia drugiego z rodziców, wychowywała dziecko.

Jeśli zatem dwie osoby wychowują to samo dziecko - choć oddzielnie - nie ma możliwości uznania, że którakolwiek wychowuje dziecko samotnie. RPO powołuje się na interpretację indywidualną Dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej z 29 stycznia 2018 r.

Organy podatkowe stoją też na stanowisku, że status osoby samotnie wychowującej dziecko może przysługiwać tylko jednemu z rodziców. Odmawiają przyznania go, jeżeli drugi z rodziców w sposób regularny, a więc nie sporadyczny, zajmuje się wychowywaniem dziecka. Organy podkreślają, że jeżeli w części roku dzieci przebywają pod opieką drugiego z rodziców, to nie można uznać, że mamy do czynienia z samotnym wychowywaniem, tzn. takim, który następuje bez udziału drugiego z rodziców.

Rzecznik ma wątpliwość, czy możliwe i zasadne jest odebranie statusu osoby samotnie wychowującej dziecko, jeżeli udział drugiego z rodziców - posiadającego władzę rodzicielską - ograniczony jest do sporadycznych kontaktów z dzieckiem i wypełniania obowiązku alimentacyjnego. Ponadto powstaje pytanie, czy i kto może skorzystać z preferencji podatkowej w sytuacji, gdy rozwiedzeni rodzice sprawują oddzielnie opiekę nad dzieckiem w sposób naprzemienny i z porównywalną częstotliwością.

Sądy administracyjne uważają z kolei, że wykładnia przepisów ustawy o PIT nie pozwala na ograniczenie statusu osoby samotnie wychowującej dzieci wyłącznie do jednego z rodziców. Argumentują, że przeciwieństwem pojęcia „samotnie” jest pojęcie „wspólnie”. Jeżeli nie budzi wątpliwości, że rodzice nie wychowują i nie opiekują się dzieckiem wspólnie (czyli w tym samym czasie i miejscu), ale każde z nich odrębnie - w wyznaczonym czasie, bez udziału drugiego z rodziców - to przyjąć należy, że proces wychowywania dzieci realizowany jest przez każdego z rodziców „samotnie”.

Rzecznik zwrócił się do  minister Teresy Czerwińskiej o ocenę zasadności przepisu  o przyznawaniu prawa do proporcjonalnego rozliczenia ulgi prorodzinnej jedynie na zgodny wniosek rodziców, gdyż rozwiązanie to wydaje się instytucją martwą. Poprosił też o wskazanie, dlaczego organy podatkowe utożsamiają wykonywanie władzy rodzicielskiej z jej posiadaniem.

Ponadto RPO wystąpił o informacje, czy doszło do zmiany wszystkich interpretacji indywidualnych niekorzystnych dla podatników, które przewidywały, że status osoby samotnie wychowującej dziecko możliwy jest wyłącznie przy braku jakiegokolwiek udziału drugiego z rodziców.  Zwrócił się też  o stanowisko co do możliwości przyznania statusu osoby samotnie wychowującej obojgu rodzicom.

V.511.676.2014

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

V.511.676.2014 z 4 czerwca 2018 r. – wystąpienie do Minister Finansów w sprawie zasad korzystania z tzw. ulgi prorodzinnej w rodzinach niepełnych.

Analiza skarg napływających do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich ujawniła istotne problemy na tle przepisów ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (dalej jako: „ustawa o PIT”) regulujących zasady korzystania z tzw. ulgi prorodzinnej oraz preferencyjnej formy rozliczenia dla rodzica posiadającego status osoby samotnie wychowującej dziecko.

W praktyce, podatnicy wskazują na wątpliwości co do tego, który z rozwiedzionych rodziców i w jakiej wysokości ma prawo do skorzystania z ulgi prorodzinnej. Skarżący zgłaszają m.in. zastrzeżenia w odniesieniu do regulacji przewidującej, że w braku osiągnięcia porozumienia między rodzicami co do proporcjonalnego rozliczenia ulgi prorodzinnej, kwotę ulgi należy rozliczyć w częściach równych. Z punktu widzenia rodzica sprawującego stałą opiekę na dzieckiem, takie rozwiązanie jest nieadekwatne, gdyż nie odzwierciedla rzeczywistego wysiłku ponoszonego w związku z procesem wychowania dziecka i tym samym nie odpowiada poczuciu sprawiedliwości społecznej. Zdarzają się także przypadki, kiedy organy podatkowe utożsamiają wykonywanie władzy rodzicielskiej z posiadaniem władzy rodzicielskiej, a zatem uznają, że sam fakt przysługiwania podatnikowi władzy rodzicielskiej nad małoletnim dzieckiem uprawnia go do skorzystania z ulgi podatkowej.

Z przepisów ustawy o PIT wynika, że koniecznym warunkiem uprawniającym do skorzystania z ulgi prorodzinnej jest po pierwsze posiadanie władzy rodzicielskiej, a po drugie jej faktyczne wykonywanie. W przepisach podatkowych nie zdefiniowano jednak ww. pojęć, w szczególności pojęcia „wykonywania władzy rodzicielskiej”.

Jako organ stojący na straży konstytucyjnych praw i wolności obywatela, Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że celem ulgi prorodzinnej jest realizacja zasady ochrony rodziny, zwłaszcza rodziny niepełnej, co wynika wprost z art. 71 Konstytucji. Dlatego też należy opowiedzieć się za wykładnią art. 27f ust. 1 ustawy o PIT, która nakazuje interpretację przesłanki „wykonywania władzy rodzicielskiej” z uwzględnieniem faktycznej realizacji przez rodziców dziecka obowiązków składających się na treść tej władzy. Organy nie mogą zatem uchylać się od przeprowadzenia szczegółowego postępowania dowodowego w celu ustalenia, w czym konkretnie przejawia się realizacja władzy rodzicielskiej w odniesieniu do dziecka w danym roku podatkowym. W szczególności, zdaniem Rzecznika, nie można czynić założeń, że skoro podatnikowi przysługuje władza rodzicielska (co wynika z orzeczeń sądowych), to oznacza, że rodzic ją wykonuje poprzez samo utrzymywanie kontaktów z dzieckiem i płacenie alimentów.

W skargach kierowanych do Biura RPO obywatele sygnalizują również problemy związane z uzyskaniem prawa do preferencyjnego rozliczenia podatku przez osoby samotnie wychowujące dziecko. Zdaniem organów możliwe jest przyznanie preferencji podatkowej tylko w sytuacji całkowitego wyeliminowania drugiego rodzica z procesu opieki i wychowania dziecka. Tym samym, w sytuacji gdy dwie osoby wychowują to samo dziecko, choć oddzielnie, nie ma możliwości uznania, że którakolwiek z tych osób wychowuje dziecko samotnie. Organy podatkowe stoją również na stanowisku, zgodnie z którym status osoby samotnie wychowującej dziecko może przysługiwać tylko jednemu z rodziców.

W tym kontekście Rzecznik powziął wątpliwość, czy faktycznie możliwe i zasadne jest odebranie statusu osoby samotnie wychowującej dziecko, jeżeli udział drugiego z rodziców posiadającego władzę rodzicielską ograniczony jest do sporadycznych kontaktów z dzieckiem i wypełniania obowiązku alimentacyjnego. Ponadto, powstaje pytanie, czy w sytuacji gdy rozwiedzeni rodzice faktycznie sprawują oddzielnie opiekę nad dzieckiem w sposób naprzemienny i z porównywalną częstotliwością (drugi z rodziców czynnie uczestniczy w opiece i w wychowaniu dziecka), to czy i kto może mieć prawo do skorzystania z preferencji podatkowej.

Mając na uwadze powyższe Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o ustosunkowanie się do poruszonych w wystąpieniu problemów oraz zarzutów wynikających ze skarg obywatelskich. 

RPO za utrzymaniem wyroku o nieważności „bonu wychowawczego” z Nysy

Data: 2018-06-07
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce utrzymania wyroku unieważniającego „bon wychowawczy” z Nysy dla dzieci - do którego pierwszeństwo przyznano m.in. małżeństwom
  • Dlatego Rzecznik wystąpił do Naczelnego Sąd Administracyjnego o oddalenie skargi kasacyjnej w tej sprawie, złożonej przez Instytut Ordo Iuris 
  • Adam Bodnar nie kwestionuje możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu takiego świadczenia, ale podkreśla, że nie może to nikogo dyskryminować 

W lutym 2018 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uwzględnił skargę mieszkanki Nysy oraz RPO na trzy przepisy regulaminu przyznawania 500 zł na drugie i kolejne dziecko, przyjętego w październiku 2016 r. jako uchwała Rady Miejskiej w Nysie. 

Głośny spór o nyski "bon wychowawczy"

RPO kwestionował zasadę pierwszeństwa w przyznawaniu  bonu rodzicom biologicznym lub adopcyjnym, wychowującym dzieci wspólnie i będącym małżeństwem. Podważał też inne warunki pierwszeństwa, m.in. gdy pracuje co najmniej jeden rodzic (w dalszej kolejności - oboje), uzyskując co najmniej minimalne wynagrodzenie lub prowadzi działalność gospodarczą lub rolniczą.

Gmina uzasadniała zasady pierwszeństwa tym, że pieniędzy z budżetu nie wystarczy dla wszystkich. Adam Bodnar uznał, że przyjęte zasady łamią m.in. konstytucyjne prawo do równego traktowania (art. 32 Konstytucji RP). Ponadto, w myśl ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ o prawach dziecka, dyskryminują one dzieci urodzone i wychowywane poza małżeństwem. Według RPO dopuszczalne byłoby pierwszeństwo dla tych rodzin, które najbardziej potrzebują wsparcia.

„Na gruncie konstytucyjnym rodzinę stanowi każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także i na więzach krwi” - pisał RPO do WSA.

WSA (sygn. akt II SA/Op 67/17) uwzględnił obie skargi. Uznał, że po wyeliminowaniu z uchwały Rady zaskarżonych przepisów, stała się ona niewykonalna, wobec czego stwierdził jej nieważność w całości. 

Argumenty Ordo Iuris

Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris złożył skargę kasacyjną do NSA, wnosząc o zwrot sprawy WSA do ponownego zbadania.

Skarga zarzuca wyrokowi WSA m.in. błędną wykładnię art. 32 Konstytucji RP. Miało to polegać na przyjęciu, że za cechę uprawniającą radę do rozróżnienia uprawnionych do świadczenia nie może być uznane m.in. pozostawanie w związku małżeńskim. Według skargi rada jest uprawniona do określenia takiej cechy w sposób odpowiadający wartościom konstytucyjnym, zachęcając do stabilizacji życiowej w ramach „preferowanego konstytucyjnie modelu rodziny opartego na małżeństwie”.

Ponadto wyrokowi zarzucono też błędną wykładnię art. 18 Konstytucji RP - przez przyjęcie, że uniemożliwia on wprowadzanie udogodnień, z których małżeństwa mogą korzystać w sposób preferencyjny, a nawet wyłączny, przez co afirmuje się instytucję małżeństwa i dąży do stabilizacji stosunków społecznych. Art. 18 Konstytucji RP stanowi: "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej". 

RPO: Ordo Iuris nie ma racji

W ocenie RPO skarga nie ma usprawiedliwionych podstaw, gdyż przyjęte regulacje naruszają zasadę równości. Ustalono bowiem kategorię podmiotów uprzywilejowanych na podstawie kryteriów nie mających związku z celem i zasadniczą treścią ustawy o świadczeniach rodzinnych i wartościami, zasadami czy normami konstytucyjnymi - uzasadniającymi odmienne potraktowanie podmiotów podobnych. Zdaniem RPO skarga kasacyjna nie precyzuje, na czym polega błąd sądu w wykładni art. 32 Konstytucji RP. NSA nie jest zaś powołany do uzupełniania ani interpretowania niejasno sformułowanych zarzutów kasacyjnych.

Według Rzecznika błędne jest twierdzenie Ordo Iuris, że w zaskarżonym wyroku postawiono tezę, iż różnicowanie przez gminę podmiotów w ramach kategorii rodzin jest niedopuszczalne. Ani WSA, ani Rzecznik Praw Obywatelskich takiego stanowiska  nie wyrażali. Sąd wyraźnie zaznaczył, że nie kwestionuje możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu świadczenia, jednak kryteria nie mogą mieć charakteru dyskryminującego.

Za nieuprawniony Rzecznik uznaje również argument Ordo Iuris, by art. 18 Konstytucji RP przyznawał preferencję dla rodzin składających się z małżeństwa w stosunku do pozostałych rodzin - wobec czego uprzywilejowanie takich rodzin w dostępie do świadczenia rodzinnego ma być  dopuszczalne konstytucyjnie. - Uzasadniony wydaje się pogląd, że w świetle tego przepisu małżeństwo, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo to wartości równorzędne – podkreśla Adam Bodnar.

Wskazuje on ponadto, że art. 18 Konstytucji RP pozostaje w ścisłym związku z jej art. 71 ust. 1, który nakazuje organom władzy publicznej udzielać szczególnej pomocy rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza rodzinom wielodzietnym i niepełnym. Musi to prowadzić do wniosku, że wyższy poziom ochrony gwarantowanej konstytucyjnie nie przysługuje - jak stara się wykazać wnoszący skargę kasacyjną - małżeństwu, tylko wszystkim rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza rodzinom wielodzietnym i niepełnym – głosi odpowiedź  RPO na skargę kasacyjną Instytutu Ordo Iuris.

V.604.9.2016

Ruszyła kampania „Kocham. Nie piję” o szkodliwości picia alkoholu w ciąży

Data: 2018-06-04
  • Uświadomienie kobietom w ciąży konieczności unikania nawet śladowych ilości alkoholu jest celem rozpoczętej w poniedziałek kampanii społecznej „Kocham. Nie piję”

  • Realizuje ona międzynarodowe standardy w tej sferze - podkreśla rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który wspiera akcję

W Polsce rocznie rodzi się ok. 9 tys. dzieci z FAS (fetal alcohol syndrome),  czyli z alkoholowym zespołem płodowym. To nieuleczalny zespół wrodzonych wad dziecka spowodowany alkoholem pity przez matkę w ciąży. Obejmuje zaburzenia psychiczne i fizyczne, jak np. anomalia rozwojowe, dysfunkcja mózgu, opóźnienie umysłowe, zaburzenia w uczeniu się oraz zaburzenia psychologiczne. Nieodwracalnie niszczy mózg, serce, układ nerwowy, stawy i inne organy dziecka.

Kampanię zainaugurowano w poniedziałek w biurze Rzecznika Praw Dziecka Marka Michalaka, który wraz z Rzecznikiem Praw Obywatelskich Adamem Bodnarem wspiera inicjatywę fundacji Krajowe Centrum Kompetencji. Głównym elementem kampanii jest spot z udziałem aktorek: Karoliny Gorczycy, Magdaleny Górskiej, Magdaleny Lamparskiej i Odety Moro.

Mówimy, aby nie tylko nie zachęcać, ale wręcz zniechęcać do picia w ciąży - podkreślał na konferencji prasowej Marek Michalak.  Jest z nami RPO; łączymy świat dzieci ze światem dorosłych – dodał.

Doszliśmy razem z RPD do wniosku, że robi się za mało, aby przeciwdziałać problemowi picia w ciąży - mówił Adam Bodnar. Przedstawił międzynarodowe standardy w tej sferze. Wskazują one na konieczność dbania o cały okres opieki okołoporodowej, tak by kobieta była uświadomiona o skutkach picia oraz na kampanie społeczne aktywnie propagujące informacje o toksycznym wpływie alkoholu na płód. Zgodnie z tymi standardami, o nieodwracalności uszkodzeń z tego powodu powinny uświadamiać osoby uznane przez społeczeństwo za autorytety.  – Cieszę się, że ta kampania będzie służyła osiagnięciu tego celu - zaznaczył Rzecznik.

Adam Bodnar przypomniał,  że resort zdrowia pracuje nad rozporządzeniem ws. opieki okołoporodowej. Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych uważa, że tematyka FAS powinna być włączona do standardów takiej opieki.

Występujące na konferencji ambasadorki kampanii mówiły, że bywały zachęcane do picia podczas ciąży. Przeciwstawiały się argumentom typu: „Ja też piłam i nic się nie stało” albo „Potem będziesz miała dużo zajęcia z dzieckiem, to się teraz napij”.  Według nich, pytania do kobiet w ciąży, czy się napiją, w ogóle nie powinny padać.

Jak podkresliła dr Aleksandra Piotrowska, aż 83 proc. kobiet w ciąży zetknęło się z informacją, iż alkohol jest w tym czasie niedopuszczalny. 30 proc. kobiet, które miały taką wiedzę, sięgało jednak, z różnym natężeniem, po kieliszek.

Według lekarki, pełnoobjawowy FAS to zaledwie 10 proc. przypadków. 90 proc. przypadków nie wykazuje symptomów zewnętrznych, ale dziecko ponosi konsekwencje lekkomyślności matki - i to aż do końca życia.  – Z FAS nie można się wyleczyć – wskazała dr Piotrowska.

Zasiłek rodzinny do zwrotu z dużymi odsetkami. Sprawa nr BPK.7064.2.2018

Data: 2018-05-17

Interesantka pobierała zasiłek rodzinny na swoją córkę. W rok po przyznaniu prawa do tego zasiłku otrzymała decyzję o nienależnie pobranym świadczeniu. W piśmie skierowanym do wiadomości Rzecznika, podaje ona, że wniosek o przyznanie zasiłku rodzinnego powinien być zweryfikowany w trakcie postępowania wyjaśniającego, a obecnie przez błąd urzędnika zmuszona jest zwrócić świadczenie wraz z wysokimi odsetkami. Sprawa pozostaje w toku, Rzecznik oczekuje na odpowiedź Ośrodka Pomocy Społecznej.

 

Skazana mama 3-letniej córeczki może się nią opiekować. Udana interwencja Rzecznika.

Data: 2018-05-17

BPW.510.8.2017

Matka 3-letniej dziewczynki, została skazana na karę pozbawienia wolności bez zawieszenia. Poprosiła ona sąd o odroczenie wykonania kary. Córeczka skazanej jest przewlekle chora, a skazana jest jej jedynym opiekunem faktycznym. Jednak sąd nie przychylił się do jej wniosku.

Dzięki interwencji Rzecznika sąd uwzględnił wniosek skazanej o udzielenie przerwy w karze z powodu sprawowania opieki nad małoletnim dzieckiem. Przychylił się także do jej wniosku o wykonywanie kary w zakładzie karnym, przy którym funkcjonuje Dom Matki i Dziecka. 

Dodatkowo, badając sprawę, Rzecznik zauważył, że sąd wykonujący karę czekał aż 6 tygodni z zawiadomieniem sądu opiekuńczego o konieczności ustanowienia opieki nad dzieckiem (art. 17 kkw). A już 5 dni po wysłaniu zawiadomienia (tj. 2 dni po doręczeniu sądowi opiekuńczemu) skierowano do jednostki Policji nakaz doprowadzenia skazanej do odbycia kary. Nie było więc możliwe, aby w tak krótkim czasie sąd opiekuńczy zapewnił właściwą opiekę nad dzieckiem.

Dlatego Rzecznik poprosił prezesa sądu, w którym wydano wyrok skazujący, aby uczulił sędziów na konieczność sprawnego przekazywania wiadomości sądowi opiekuńczemu. Prezes sądu nie podzielił stanowiska Rzecznika. Powołał się przy tym na ustawowe uprawnienia sądu opiekuńczego do podejmowania niezwłocznych działań w trybie pilnym. Zdaniem prezesa sądu eliminuje to problem zbyt późnego informowania sądów opiekuńczych o skazaniu rodzica na karę pozbawienia wolności. Prezes sądu zasygnalizował jednak omawiany problem prezesom podległych sądów rejonowych i podkreślił, że sąd powinien podejmować efektywne działania niezbędne dla zapewnienia właściwej opieki nad dziećmi osób kierowanych do odbycia kary pozbawienia wolności.

 

TK: termin 3 lat na zaprzeczenie ojcostwa - niezgodny z konstytucją

Data: 2018-05-16
  • Termin trzech lat od osiągnięcia pełnoletności na zaprzeczenie przez daną osobę ojcostwa męża jej matki jest niekonstytucyjny - orzekł w środę Trybunał Konstytucyjny 
  • Do skargi konstytucyjnej w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich

Art. 70 ust. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi: "Dziecko po dojściu do pełnoletności może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża swojej matki, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności".  

Skargę do TK złożyła kobieta, która o prawdziwym ojcu dowiedziała się kilkadziesiąt lat później od matki. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec nie chciał poddać się badaniom DNA. Bez takich badań prokurator odmawia wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety, co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa. 

Sądy oddaliły powództwo kobiety, wskazując, że wytoczono je po upływie trzyletniego ustawowego terminu. W skardze do TK kobieta wskazała, że doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony życia prywatnego oraz godności człowieka.

Wyrok TK

Zaskarżony przepis TK uznał (sygn. SK 18/17)  za niezgodny z art. 30 w związku  z art. 47 i art. 31 ust. 3 Konstytucji. Co do zarzutu naruszenia art. 32 TK umorzył postępowanie.

TK uznał, że z art. 30 i 47 Konstytucji wywodzi się szczególne prawo podmiotowe jednostki - prawo do poznania własnych korzeni. Nie ma ono charakteru absolutnego, jednak jego ograniczenie musi spełniać test proporcjonalności, a w tym wypadku tak nie było.

Trybunał przywołał orzecznictwo na tle art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka, z którego wynika, że termin (nawet  nieprzekraczalny)  na wytoczenie powództwa nie może rozpoczynać swego biegu w oderwaniu od okoliczności powzięcia informacji o możliwym pochodzeniu od innej osoby.

Trybunał zwrócił także uwagę na niekonsekwencję ustawodawcy, który zainteresowanej osobie przyznał tak krótki termin, a jednocześnie prokuratorowi dał nieograniczone w czasie uprawnienie do wytoczenia takiego powództwa.

Wyrok po posiedzeniu niejawnym wydał Trybunał w składzie: Małgorzata Pyziak-Szafnicka (przewodniczący), Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski (sprawozdawca), Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Andrzej Zielonacki. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Skarżącą wspierał RPO

Do skargi konstytucyjnej w sierpniu 2017 r.  przystąpił RPO, który wniósł o uznanie zaskarżonego przepisu za niekonstytucyjny.

Adam Bodnar uznał, że narzucając sztywny i niezależny od wiedzy dorosłego dziecka termin wytoczenia powództwa, przepis narusza prawo jednostki do decydowania o swoim życiu rodzinnym i prywatnym. Nakłada też na jednostkę nieproporcjonalnie duże ograniczenia, naruszając tym samym jej godność.

Przypomniał, że  w 2007 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie przeciwko Cyprowi uznał, że "domniemania prawne i sztywne terminy nie mogą być ważniejsze od rzeczywistości biologicznej i społecznej".

Rzecznik podkreślał, że ten przepis nie jest jedynym zawierającym podobne ograniczenia - takie same dotyczą zaprzeczenia macierzyństwa oraz ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa. "Skarga konstytucyjna dotyczy tylko tego pierwszego przepisu, jednak uznanie jego niekonstytucyjności powinno pociągnąć za sobą zmianę przez ustawodawcę treści wszystkich trzech wymienionych przepisów" - wskazał Adam Bodnar.

O uznanie przepisu za niekonstytucyjny wnieśli także Prokurator Generalny i Sejm.

IV.7020.37.2014

Rzecznik o sztucznym przedłużaniu pobytu dzieci w szpitalach

Data: 2018-04-11
  • Oddziały i szpitale pediatryczne przedłużają czas pobytu dzieci do trzech dni bez medycznej konieczności, bo chcą otrzymać pełną refundację świadczenia - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Postępowanie takie wynika z trudnej sytuacji finansowej placówek: niedofinansowania i niskich stawek za leczenie dzieci
  • Tymczasem wydłuża to kolejki i stwarza dodatkową możliwość zakażeń małych pacjentów, dla których niekorzystny jest każdy dzień rozłąki z rodzicami

Adam Bodnar napisał w tej sprawie do prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, powołując się na doniesienia medialne. 

Praktyka przedłużania pobytu dzieci wiąże się z dokonaną 1 października 2017 r. modyfikacją dotychczasowych zasad finansowania krótkich hospitalizacji zachowawczych.

Jak podawało biuro komunikacji społecznej NFZ, miała ona na celu zachęcenie placówek do zoptymalizowania czasu hospitalizacji do 1-2 dni, po to by niepotrzebnie nie przedłużać pobytów dzieci w szpitalach, gdy nie zachodzi taka medyczna konieczność. Zmiana miała dawać także możliwość większej liczby hospitalizacji w tym samym czasie oraz zmniejszenia kolejek.

RPO podkreślił, że postępowanie oddziałów i szpitali pediatrycznych wynika z ich trudnej sytuacji finansowej, która nie zachęca do skracania czasu hospitalizacji diagnostycznych i obserwacyjnych dzieci, bo oznacza to obniżenie poziomu finansowania świadczeń.

Optymalizacja czasu hospitalizacji o charakterze zachowawczym nie jest w interesie finansowym oddziałów i szpitali pediatrycznych - zaznaczył Rzecznik.

Tymczasem przedłużający się czas pobytu dzieci na oddziałach szpitalnych wydłuża kolejki na świadczenia zdrowotne. Stwarza również dodatkową możliwość zakażeń. Dla małych pacjentów nie jest też korzystna rozłąka z ich rodzicami i bliskimi.

RPO zwrócił się do prezesa NFZ o zajęcie stanowiska w sprawie oraz o informację o działaniach NFZ dla poprawy warunków finansowania świadczeń szpitalnych dla dzieci.  

V.7012.7.2018

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

V.7012.7.2018 z 29 marca 2018 r. – wystąpienie do Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie zasad finansowania krótkich hospitalizacji.

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację, że oddziały i szpitale pediatryczne przedłużają czas pobytu pacjentów do trzech dni w sytuacji, gdy nie zachodzi taka medyczna konieczność, w celu otrzymania refundacji pełnej wartości rozliczanego świadczenia. Praktyka ta wiąże się z dokonaną z dniem 1 października 2017 r. modyfikacją dotychczasowych zasad finansowania krótkich hospitalizacji zachowawczych.

W ocenie Rzecznika postępowanie oddziałów i szpitali pediatrycznych wynika z trudnej sytuacji finansowej tych placówek (niedofinansowania i niskich stawek za leczenie dzieci), która nie zachęca do skracania czasu hospitalizacji diagnostycznych i obserwacyjnych dzieci, skutkującej obniżeniem poziomu finansowania świadczeń. Optymalizacja czasu hospitalizacji o charakterze zachowawczym nie jest w interesie finansowym oddziałów i szpitali pediatrycznych. Tymczasem, przedłużający się czas pobytu dzieci na oddziałach szpitalnych wydłuża kolejki na świadczenia zdrowotne. Stwarza również dla dzieci dodatkową możliwość zakażeń (infekcji). Dla małych pacjentów nie jest też korzystna rozłąka z ich rodzicami i bliskimi.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Prezesa NFZ z prośbą o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie oraz przekazanie informacji na temat działań Narodowego Funduszu Zdrowia w kierunku poprawy warunków finansowania świadczeń szpitalnych dla dzieci.

 

Jak poprawić pracę Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów, które wydają dla sądów opinie w sprawach rodzinnych? Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada

Data: 2018-03-29

Minister Sprawiedliwości odpowiedział RPO na pytanie o sytuację Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów (OZSS).

Zespoły te działają w sądach okręgowych. Ich zadaniem jest sporządzanie, na zlecenie sądu lub prokuratora, opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych oraz w sprawach nieletnich. Prowadzą także mediacje, przeprowadzają wywiady środowiskowe w sprawach nieletnich oraz prowadzą poradnictwo specjalistyczne dla małoletnich, nieletnich i ich rodzin.

Rzecznik jest świadom braków kadrowych OZSS. Ich skutki są takie, że mniej niż 1/3 opinii powstaje w terminie krótszym niż 60 dni, co przedłuża postępowanie przed sadami rodzinnymi.  Problem działania zespołów zgłaszają również organizacje ojcowskie. Rodzice argumentują, że nie są w stanie odnieść się do opinii wydanej przez OZSS, ponieważ wyniki testów nie są – zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości – ujawniane (załącznik do zarządzenia Ministra Sprawiedliwości z 1 lutego 2016 r. w sprawie ustalenia standardów metodologii opiniowania w opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów, Dz. Urz. MS z 2016 r., poz. 76).

O tym, że OZSS mają kłopoty, Ministerstwo przyznawało to już w toku uprzedniej korespondencji. Rzecznik zapytał więc, czy sytuacja się poprawia  Odpowiedź Ministra wiązała możliwość udzielenia konkretnej odpowiedzi od uzyskania odpowiednich danych, Rzecznik ponowił pytania w piśmie z 19 lutego 2018 r.

Jak wynika z odpowiedzi z 15 marca, resort proponuje zmianę ustawy o OZSS. Chce w sposób powstrzymać znaczny odpływ kadry oraz doprowadzić do tego, że opinie w sprawach rodzinnych będą powstawać w terminie.

  • Zmiany mają polegać na wyeliminowaniu konkursu jako formy wyłaniania kandydatów do zatrudnienia w zespołach. Resort wystąpił też o uwzględnienie w planie budżetu środków na dodatkowe etaty specjalistów oraz pracowników administracyjnych OZSS.
  • Kontrowersyjne punkty zarządzenia o standardach, wykluczające dostęp osób badanych do zebranych danych, zostały zgłoszone do departamentu legislacyjnego ministerstwa, zaś kwestia ta powinna zostać rozwiązana na poziomie ustawowym, przy współpracy międzyresortowej.
  • Obecny wskaźnik terminowości dla wszystkich OZSS (28,08% opinii wydanych w terminie do 60 dni) jest nieco niższy od zakładanego (31%).

Adam Bodnar apeluje o usprawnienie wypłat świadczeń rodzinnych objętych koordynacją UE

Data: 2018-03-22
  • Obywatele skarzą się na utrzymującą się przewlekłość postępowań o ustalenie prawa do świadczeń rodzinnych i świadczenia wychowawczego - objętych przepisami UE o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Chodzi m.in. o 500+
  • RPO zwraca uwagę, że świadczeń tych nie może dostawać w Polsce osoba nieaktywna zawodowo i opiekująca się dzieckiem - o ile inny członek rodziny podlega systemowi zabezpieczenia społecznego w którymś z państw UE
  • Adam Bodnar apeluje więc do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o usprawnienie trybu wypłaty świadczeń. Wskazuje, że długotrwałość procedur oznacza często brak jakiejkolwiek pomocy finansowej państwa

Problemy związane m.in. ze świadczeniem 500+ ludzie zgłaszali rzecznikowi Adamowi Bodnarowi podczas spotkań regionalnych w styczniu w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jeśli ojciec porzuci rodzinę i wyjejedzie za granicę, do innego kraju Unii, to jego dzieci nie dostaną wsparcia od polskiego państwa, bo legalnie pracującemu w państwie UE ojcu przysługuje świadczenie na nie. Przepisy unijne nie biorą pod uwagę, że ojciec może tak po prostu przestać się interesować rodziną: samo hego zarejestrowanie się w systemie ubezpieczeń społecznych za granicą wystarcza do pozbawienia rodziny pomocy. Założenie jest bowiem takie, że w takiej sytuacji rodzina powinna pobierać bardziej korzystne świadczenie zagraniczne. Najtrudniejsza sytuacja jest wtedy, gdy ojciec jest za granicą aktywny zawodowo, a matka w Polsce - nie. Przepisy unijne wskazują, że świadczenia społeczne powinny być wypłacane tam, gdzie obywatel Unii pracuje zawodowo.

RPO w liście do minister Elżbiety Rafalskiej napisał, że dostaje liczne skargi na długotrwałość postępowań w sprawach o ustalenie prawa do świadczeń rodzinnych oraz świadczenia wychowawczego, objętych unijnymi przepisami o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Zasady koordynacji zakazują pobierania pełnej kwoty świadczeń rodzinnych i świadczenia wychowawczego w dwóch państwach członkowskich UE.

Od 1 stycznia 2018 r. to wojewodowie ustalają, czy w danej sprawie stosuje się przepisy o koordynacji oraz wskazują kraj właściwy do wypłaty świadczeń. Wcześniej była to kompetencja organów samorządu województwa. W ocenie Rzecznika wprowadzone zmiany nie doprowadzą w nieodległym czasie do usunięcia zaległości powstałych, gdy zadania te realizował samorząd województwa.

Z oficjalnych danych wynika, że na koniec 2017 r. w 139,5 tys. spraw nie zostały wszczęte postępowania. 1 stycznia 2018 r. wojewodowie przejęli zaś od marszałków województw ponad 242 tys. niezałatwionych wniosków. 

„Wskazuje to, w moim przekonaniu, na potrzebę podjęcia jeszcze innych przedsięwzięć i zabezpieczenia ich realizacji odpowiednim wsparciem finansowanym z budżetu” – napisał Adam Bodnar.

Podkreślił, że świadczenia rodzinne i świadczenie wychowawcze służą wsparciu rodzica opiekującego się dzieckiem. W tym kontekście czas ma niebagatelne znaczenie, a długotrwałość procedowania przy rozpoznawaniu wniosków powoduje brak jakiejkolwiek pomocy finansowej ze strony państwa.

Zdaniem RPO, sytuacja taka jest trudna do zaakceptowania z punku widzenia praw dziecka. Tym bardziej, że przepisy prawa nie przewidują żadnych wyjątków, które pozwoliłyby na przyznanie tych świadczeń osobie nieaktywnej zawodowo i opiekującej się dzieckiem, o ile inny członek rodziny podlega systemowi zabezpieczenia społecznego w jednym lub kilku państwach członkowskich.

Istnieje wprawdzie możliwość ubiegania się o tymczasowe przyznanie świadczeń w Polsce za okres, w którym instytucja polska nie ma niezbędnych informacji dotyczących uprawnienia do świadczeń w innym państwie, jednak praktyka ta stosowana jest bardzo rzadko. Wydana w tym trybie decyzja ma bowiem wyłącznie charakter czasowy i w przypadku otrzymania świadczeń rodzinnych za granicą, może oznaczać konieczność zwrotu przyznanych w Polsce tymczasowo świadczeń wraz z odsetkami.

Adam Bodnar poprosił minister Elżbietę Rafalską o podjęcie działań zmierzających do usprawnienia trybu wypłaty tych świadczeń.

III.7064.33.2018

Krytyczne uwagi RPO dotyczące realizacji tzw. ustawy antyaborcyjnej

Data: 2018-03-22
  • W obszernym wystąpieniu do Ministra Zdrowia Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził uwagi w sprawie nieefektywnej realizacji ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży
  • Brak efektywnych mechanizmów umożliwiających realizację zapisów ustawy w praktyce wpływa na ograniczenie konstytucyjnych praw i wolności człowieka - uważa Adam Bodnar
  • Niemożność skorzystania w niektórych rejonach Polski z legalnego zabiegu przerywania ciąży, ograniczony dostęp do świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej, nierzetelna edukacja seksualna, brak pełnego dostępu do środków antykoncepcyjnych, niewystarczające wsparcie państwa dla kobiet w ciąży, matek i rodzin - to tylko niektóre problemy, które w ocenie RPO wymagają pilnego rozwiązania

Dostęp do antykoncepcji

Dostęp do metod i środków służących świadomej prokreacji jest ściśle związany z zapobieganiem niechcianej ciąży oraz planowaniem rodziny. Zgodnie z międzynarodowymi standardami, działania państwa powinny być ukierunkowane na zapewnienie kobietom i małoletnim dziewczętom, w tym kobietom z obszarów wiejskich, dostępu do przystępnej cenowo i nowoczesnej antykoncepcji poprzez refundację nowoczesnych i skutecznych metod antykoncepcji.

Dostęp do środków służących świadomej prokreacji powinien być zapewniony zarówno kobietom, jak i mężczyznom. Ocena dostępu powinna odbywać się w odniesieniu do aktualnych standardów medycznych. Zgodnie ze standardem międzynarodowym dostęp do środków antykoncepcyjnych powinien być zapewniony również małoletnim dziewczętom, m.in. poprzez zapewnienie porad ginekologiczno-położniczych i objęcie ich opieką w zakresie zdrowia reprodukcyjnego.

Dostęp do badań prenatalnych

Uniemożliwienie kobiecie wykonania badań prenatalnych stanowi pogwałcenie jej prawa do informacji na temat stanu zdrowia płodu, a w pewnych wypadkach, także możliwości skorzystania z legalnego zabiegu przerywania ciąży. Dlatego RPO za istotne uważa monitorowanie dostępności do tych świadczeń.

Dostęp do legalnego zabiegu aborcji

Prawodawca, gwarantując możliwość przerwania ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie, powinien jednocześnie zagwarantować realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona. Dostęp do aborcji różni się w zależności od rejonu Polski. W niektórych województwach liczba przeprowadzonych zabiegów sięga kilkuset, w innych jedynie kilku. RPO uznał za celowe zbadanie przyczyn tych dysproporcji.

Czynnikiem znacznie utrudniającym możliwość skorzystania z zabiegu  jest brak odpowiednich procedur w szpitalach w przypadku przeprowadzania aborcji.

Ponadto według RPO ocena pełnego i niedyskryminującego dostępu do legalnych zabiegów aborcji powinna uwzględniać możliwość realizacji swoich praw przez osoby małoletnie.

Sprzeciw od orzeczenia lekarza

Możliwość kwestionowania orzeczenia lekarza ma istotne znaczenie w perspektywie możliwości korzystania przez kobiety z legalnych zabiegów przerywania ciąży. Niestety istniejąca w Polsce instytucja sprzeciwu od orzeczenia lekarza jest ukształtowana w sposób nieodpowiedni, niegwarantujący kobiecie możliwości zakwestionowania orzeczenia lekarza w terminie umożliwiającym dokonanie aborcji.

Klauzula sumienia

Możliwość przerwania ciąży w praktyce bywa ograniczona przez powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia. Istnienie klauzuli sumienia stanowi wyraz poszanowania konstytucyjnej wartości, jaką jest wolność religii. Nie oznacza to jednak zwolnienia państwa z obowiązku zagwarantowania dostępu do możliwości skorzystania z zabiegu legalnej aborcji czy do badań prenatalnych.

Dostęp osób małoletnich do ginekologa

Zgodnie z prawem małoletni powyżej 15. roku życia mogą podejmować współżycie bez konsekwencji prawnych, ale nie mają możliwości samodzielnego, na podstawie własnej, prawnie skutecznej zgody, skorzystania z porady ginekologicznej lub urologicznej w celu skontrolowania swego zdrowia. Regulacje prawne co do samodzielnego korzystania przez niepełnoletnich pacjentów powyżej 15. roku życia z określonych świadczeń zdrowotnych, niestanowiących z założenia świadczeń o podwyższonym ryzyku, wymagają w ocenie RPO zmian systemowych.

Łagodzenie bólu podczas porodu

Zagwarantowanie dostępu pacjentek do metod łagodzenia bólu podczas porodu to jeden ze standardów z zakresu opieki okołoporodowej, ale także gwarant poszanowania prawa pacjentek do opieki zdrowotnej, ich integralności i godności. W ocenie RPO zmuszanie ciężarnej do urodzenia dziecka bez znieczulenia, gdy nie ma ku temu przeciwwskazań zdrowotnych, może zostać uznane za przejaw nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Cesarskie cięcie

Z oficjalnych danych wynika, że  ok.  40 proc.  wszystkich porodów w Polsce kończy się cesarskim cieciem. Wykonywanie tego zabiegu, pomimo braku medycznych wskazań do jego przeprowadzenia, może prowadzić do narażenia zdrowia i życia pacjentki oraz dziecka. Zdaniem RPO należy podjąć działania w celu należytej diagnozy przyczyn powszechności stosowania tej procedury, co umożliwi jej ograniczenie.  Niezwykle ważne jest też upowszechnianie u pacjentek wiedzy na temat procedury cesarskiego cięcia  oraz zapewnienie im dostępu do metod łagodzenia bólu porodowego.

Opieka okołoporodowa

Należyte zagwarantowanie tego prawa wymaga, m.in. zapewnienia rzeczywistego dostępu do świadczeń opieki okołoporodowej dla kobiet w ciąży. Opieka ta powinna trwać  przez cały okres ciąży, a nie tylko od momentu, gdy kobieta trafia na oddział położniczy.

Pomoc materialna i opieka nad kobietami w ciąży

W perspektywie dostępu do pomocy materialnej niebagatelne znaczenie ma podnoszenie świadomości o rodzajach wsparcia oferowanego przez państwo oraz warunkach uzyskania go.  Dotyczy to również wsparcia w ramach domów samotnej matki. W ocenie RPO pomoc powinna przysługiwać w takim samym stopniu samotnym rodzicom bez względu na płeć. Ponadto rola państwa w zapewnianiu wsparcia materialnego i odpowiedniej opieki powinna polegać na  zagwarantowaniu dostępu do rozwiązań umożliwiających godzenie ról rodzinnych i zawodowych.

Wsparcie szkoły dla małoletnich matek, ojców i uczennic w ciąży

Odpowiednie wsparcie szkoły dla uczennic w ciąży, a także małoletnich matek i ojców ma znaczenie m.in. dla możliwości kontynuacji edukacji czy zagwarantowania prawidłowego rozwoju psychologicznego. Za problem o charakterze systemowym RPO uważa zupełny brak wsparcia dla małoletnich chłopców, którzy zostali ojcami i - podobnie jak małoletnie matki - nierzadko potrzebują odpowiedniej pomocy psychologicznej i pedagogicznej.

Niezwykle istotną regulacją z punktu widzenia uczących się matek, które ze względu na nowe obowiązki mogą mieć trudności z uczestnictwem w zajęciach szkolnych, wydaje się możliwość nauki poza szkołą. Niestety, także w tym wypadku nie jest możliwa ocena, czy w rzeczywistości ten rodzaj wsparcia jest dostępny uczennicom.

Kształcenie i wychowywanie młodzieży

Zgodnie z ustawą, wiedza o życiu seksualnym człowieka powinna być realizowana w polskich szkołach. Mimo to edukacja seksualna nie jest traktowana jako przedmiot obowiązkowy.  Stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej, negujące obligatoryjność tych zajęć, prowadzi do ograniczenia dostępu do rzetelnej edukacji i nie przyczynia się do rozwoju świadomości oraz kształtowania odpowiedzialnych postaw młodzieży. Z badań RPO wynika, że treści podręczników są niezgodne ze wskazaniami aktualnej wiedzy medycznej. Rzetelna edukacja seksualna wymaga ponadto, by osoby ją prowadzące miały odpowiednie kwalifikacje.

VII.5001.2.2016

Stanowisko Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie dostępu rodziców samotnie wychowujących dzieci do świadczenia wychowawczego

Data: 2018-03-09

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpowiedział na wystąpienie Rzecznika w sprawie dostępu rodziców samotnie wychowujących dzieci do świadczenia wychowawczego. Rzecznik wskazywał na bariery w dochowaniu wyznaczonego rodzicowi terminu trzech miesięcy na dostarczenie  tytułu wykonawczego ustalającego alimenty na rzecz dziecka i zwrócił się do Ministra o przedstawienie stanowiska.

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazał, że celem wprowadzenia wymogu dołączenia do wniosku  o świadczenie wychowawcze tytułu wykonawczego ustalającego alimenty, gdy o świadczenie  wnioskuje osoba deklarująca samotne wychowywanie dziecka było przyznanie prawa do świadczenia dopiero po wyczerpaniu możliwości dochodzenia alimentów od drugiego rodzica. Od 1 października 2017 r. liczba rodzin samotnie wychowujących dzieci objętych Programem „Rodzina 500+” wynosi 501 tys. - w stosunku do września ub.r. nastąpił spadek o 108 tys. Szacuje się, że w ramach wskazanego spadku ok. 30 tys. rodzin samotnie wychowujących dzieci nie korzysta ze świadczenia wychowawczego z powodu wprowadzonego uszczelnienia poprzez obowiązek ustalenia alimentów. Zdaniem Ministra powyższe wynika z faktu, że wcześniejsze deklaracje samotnego wychowywanie dziecka powodowe były wyłącznie chęcią uzyskania prawa do świadczenia wychowawczego niezgodnie ze stanem faktycznym.

III.7064.21.2018

 

Skoro mój rodzic nie płacił na mnie alimentów, to dlaczego ja muszę teraz płacić za jego pobyt w domu pomocy społecznej? Rzecznik pisze do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie zagwarantowania większej ochrony członkom rodzin mieszkańców

Data: 2018-02-27

Dorosłe dzieci rodziców, którzy względem nich w sposób rażący zaniedbywali obowiązki rodzicielskie lub byli sprawcami przemocy wobec dzieci, zasługują na ochronę państwa i powinni zostać objęci obligatoryjnym zwolnieniem z opłat bez względu na ich sytuację materialną – podkreśla RPO w wystąpieniu do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Podjęcie prac nad zmianą regulacji zawartych w ustawie o pomocy społecznej, odnoszących się do kwestii ponoszenia odpłatności za pobyt mieszkańca w domu pomocy społecznej zwróciło uwagę Rzecznika Praw Obywatelskich na potrzebę zagwarantowania większej ochrony członkom rodziny pensjonariusza.

Rzecznik od dawna sygnalizował, że zobowiązanie dotyczyło osób, względem których dotychczasowe postępowanie pensjonariusza domu pomocy społecznej było naganne moralnie m.in. chodziło o: zaniedbywanie obowiązków rodzicielskich, nierealizowanie obowiązku alimentacyjnego, stosowanie przemocy. Nakładanie zobowiązań na osoby, które w przeszłości doświadczały wielu krzywd ze strony osoby, na utrzymanie której w domu pomocy społecznej są zmuszane łożyć jest skrajnie niesprawiedliwe i niezgodne z zasadami współżycia społecznego.

Projektowana regulacja rozszerza katalog okoliczności, w których można zwolnić z obowiązku wnoszenia opłaty za pobyt członka rodziny w domu pomocy społecznej.

Chodzi tu o sytuacje, w których:

  • osoba zobowiązana do wnoszenia opłaty lub jej rodzic przebywała na podstawie orzeczenia sądu w rodzinie zastępczej lub placówce opiekuńczo-wychowawczej, a osobie kierowanej do domu pomocy społecznej lub mieszkańcowi domu będącemu odpowiednio rodzicem lub dziadkiem tej osoby ograniczono władzę rodzicielską nad dzieckiem,
  • osoba zobowiązana do wnoszenia opłaty przedstawi wyrok sądu oddalający powództwo o alimenty na rzecz osoby kierowanej do domu pomocy społecznej lub mieszkańca domu.

Projekt przewiduje również poszerzenie kręgu osób obligatoryjnie zwalnianych od ponoszenia opłat o zstępnych osoby już podlegającej obligatoryjnemu zwolnieniu z opłaty na podstawie art. 64a ustawy o pomocy społecznej.

Poza regulacją znajdują się jednak nadal sytuacje, w których ponoszenie przez bliskich członków rodziny opłaty za pobyt krewnego w domu pomocy społecznej pozostaje w kolizji z zasadami współżycia społecznego:

  • gdy pomimo nagannego postępowania rodzica, z przyczyn niezawinionych przez dziecko, nie zostało wydane orzeczenie o pozbawieniu rodzica władzy rodzicielskiej,
  • gdy rodzic nie realizuje obowiązku alimentacyjnego względem dziecka,
  • gdy rodzic popełnia przestępstwo na szkodę dziecka.

W ocenie Rzecznika dorosłe dzieci rodziców, którzy względem nich w sposób rażący zaniedbywali obowiązki rodzicielskie lub byli sprawcami przemocy wobec dzieci, zasługują na ochronę państwa i powinni zostać objęci obligatoryjnym zwolnieniem z opłat bez względu na ich sytuację materialną. Nie mogą zasługiwać na aprobatę sytuacje, gdy poza jakąkolwiek ochroną są osoby, które decyzją administracyjną są obciążane kosztami pobytu wstępnego w domu pomocy społecznej, gdy ten nie wywiązywał się względem nich z obowiązków rodzicielskich.

Z uzasadnienia projektu wynika, iż celem określenia precyzyjnych przesłanek zwalniania z opłat wskazano na sytuację ograniczenia władzy rodzicielskiej z jednoczesnym skierowaniem dziecka przez sąd do rodziny zastępczej lub placówki opiekuńczo-wychowawczej.

Pomimo założenia precyzyjności regulacja ta wprowadza ograniczenie, które w ocenie Rzecznika nie znajduje żadnego uzasadnienia, bowiem nie wyczerpuje wszystkich form pieczy zastępczej wynikających z ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. W myśl przepisów tej ustawy piecza zastępcza jest sprawowana w formie rodzinnej (rodziny zastępcze: spokrewnione, zawodowe, niezawodowe oraz rodzinne domy dziecka) i w formie instytucjonalnej (placówki opiekuńczo-wychowawcze, regionalne placówki opiekuńczo-terapeutyczne oraz interwencyjne ośrodki preadopcyjne).

Rzecznik poprosił Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o przeanalizowanie przedstawionych uwag i uwzględnienie w dalszych pracach legislacyjnych nad projektem ustawy o zmianie ustawy o pomocy społecznej oraz ustawy o ochronie zdrowia psychicznego.

 

 

WSA w Opolu uwzględnił skargę Rzecznika na zasady pierwszeństwa 500+ z Nysy

Data: 2018-02-27
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uwzględnił we wtorek skargę Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie wprowadzonego przez miasto Nysę „bonu wychowawczego” 500+ dla dzieci, do którego pierwszeństwo przyznano m.in. rodzicom będącym małżeństwem.
  • RPO Adam Bodnar nie kwestionował możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu świadczenia, ale podkreślał, że nie może to nikogo dyskryminować ani faworyzować. Według RPO dopuszczalne byłoby pierwszeństwo dla tych rodzin, które najbardziej potrzebują wsparcia.

Skarga i argumenty RPO

RPO zaskarżył trzy przepisy regulaminu przyznawania 500 zł na drugie i kolejne dziecko, przyjętego w październiku 2016 r. jako uchwała Rady Miejskiej w Nysie. 

RPO kwestionował zasadę pierwszeństwa w przyznawaniu  świadczenia rodzicom biologicznym lub adopcyjnym, wychowującym dzieci wspólnie i będącym małżeństwem. Podważał też inne warunki pierwszeństwa, m.in. gdy pracuje co najmniej jeden rodzic (w dalszej kolejności - oboje), uzyskując co najmniej minimalne wynagrodzenie lub prowadzi działalność gospodarczą lub rolniczą.

Gmina uzasadniała zasady pierwszeństwa tym, że pieniędzy z jej budżetu nie wystarczy dla wszystkich. Bodnar uznał, że przyjęte zasady łamią m.in. konstytucyjne prawo do równego traktowania. Ponadto, w myśl ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ o prawach dziecka dyskryminują one dzieci urodzone i wychowywane poza małżeństwem  pod względem prawa otrzymania od władz jak najlepszych warunków życia i rozwoju.

 „Na gruncie konstytucyjnym rodzinę stanowi każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także i na więzach krwi” - pisał RPO do WSA.

W skardze RPO przywołał wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. o tym,  że art. 71 Konstytucji gwarantuje „więcej niż zwykłą pomoc” od władz publicznych rodzinom wielodzietnym i niepełnym, będącym w trudnej sytuacji materialnej i społecznej.

Rozstrzygnięcie WSA

Po rozprawie WSA uznał, że po wyeliminowaniu z uchwały przepisów zaskarżonych przez RPO stała się ona niewykonalna, wobec czego stwierdził jej nieważność w całości. 

Wyrok WSA nie jest prawomocny. Można wnieść od niego skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora  zespołu  prawa administracyjnego i gospodarczego Biura RPO:

Zaskarżając Regulamin, Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie nieważności tylko tych przepisów, które mają charakter dyskryminujący. Rzecznik w żadnym przypadku nie kwestionuje samej możliwości wprowadzenia bonu wychowawczego lub zasad pierwszeństwa. Podkreślić jednakże należy, że żadne kryteria nie mogą arbitralnie różnicować mieszkańców Nysy. 

Kryteria muszą łączyć się ze wsparciem opiekuńczej, wychowawczej i edukacyjnej funkcji rodziny. Dopuszczalne byłoby zatem udzielenie pierwszeństwa tym rodzinom, które najbardziej potrzebują takiego wsparcia. Trudno natomiast racjonalnie uzasadnić to, że wsparcia najbardziej potrzebują rodziny, które pozostają w związku małżeńskim albo w stosunku pracy, stosunku służbowym lub prowadzą działalność gospodarczą bądź rolniczą.

Przyjęte przez Radę Miejską w Nysie kryteria pierwszeństwa nie realizują zasad art. 71 ust. 1 i 2 Konstytucji, ponieważ są całkowicie oderwane od sytuacji materialnej i społecznej nyskich rodzin. Nie ulega również wątpliwości, że w efekcie świadczenia mogą zostać pozbawione dzieci wychowujące się w rodzinach niepełnych, a zatem zasługujące według Konstytucji na podwyższony standard ochrony. 

 

V.604.9.2016

Skuteczniejsze przeciwdziałanie przemocy w rodzinie - Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zgadza się z RPO i zapowiada zmiany

Data: 2018-02-27

W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich Minister zapowiedział, że w ramach prac nad zmianą obowiązującego ustawodawstwa dotyczącego przeciwdziałania przemocy planowana jest modyfikacja regulacji dotyczących specjalistycznych ośrodków wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, a także programów oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych dla osób stosujących przemoc w rodzinie. Uznano, że tak różne materie powinny zostać określone w dwóch odrębnych aktach wykonawczych do ustawy. Zarówno na poziomie ustawy, jak i rozporządzenia, uregulowane zostaną  kwestie dotyczące programów psychologiczno-terapeutycznych dla osób stosujących przemoc, które obecnie opisane są tylko i wyłącznie w Krajowym Programie Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na lala 2014-2020. Modyfikacjom ulegną też rozstrzygnięcia dotyczące zakresu merytorycznego omawianych przepisów. RPO zgłaszał potrzebę skonkretyzowania zasad i trybu przyjmowania do specjalistycznych ośrodków wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie. Minister zapowiedział uregulowanie tych kwestii w akcie wykonawczym do ustawy, tak jak ma to miejsce w przypadku innych regulacji prawnych dotyczących standardów funkcjonowania placówek dla osób wymagających wsparcia (domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, środowiskowe domy samopomocy czy placówki dla osób bezdomnych).

Jeśli chodzi o programy oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych dla osób stosujących przemoc w rodzinie, to w opinii Ministra kwestie te powinny pozostać we właściwości samorządu województwa, ponieważ wyznaczanie kierunków oddziaływań na sprawców przemocy powinno być dostosowane do specyfiki danego regionu i uzależnione od występujących na danym terenie potrzeb.

Rzecznik będzie monitorował proces wprowadzania tych zmian.

III.518.16.2016

Ustawa o cmentarzach i chowaniu zmarłych i instytucja tzw. koronera. RPO po raz kolejny apeluje o wprowadzenie zmian.

Data: 2018-02-22

Minister Zdrowia chciałby zmienić przepisy tak, jak podpowiada Rzecznik, wprowadzić rozwiązania umożliwiające m.in. funkcjonowanie „koronera”.  Dzięki temu nie tylko lekarz będzie mógł stwierdzić zgon w domu albo na ulicy.

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat apeluje o uregulowanie tej kwestii: To jeden z najbardziej zadziwiających mankamentów w naszym systemie prawnym i organizacji państwa: mimo że śmierć zdarza się codziennie, wciąż nie mamy precyzyjnych przepisów i procedur dotyczących stwierdzania zgonu oraz pieczy nad zwłokami – przypomina (BPK.519.89.2014).

W biurze RPO prowadzona była np. bulwersująca sprawa mężczyzny, który został poszkodowany w wypadku drogowym i zabrany przez karetkę pogotowia. W drodze zmarł, więc załoga karetki zawróciła na miejsce wypadku i tam zostawiła zwłoki. Ratownik medyczny nie jest bowiem uprawniony do stwierdzania zgonu. Uprawnienie takie ma lekarz pogotowia ratunkowego – zdarza się jednak, że do wypadków dysponenci pogotowia wysyłają samych ratowników medycznych. Problem pojawia się również w przypadku rodzin, których bliscy zmarli np. w domu. Dyspozytor często odmawia przyjazdu lekarza pogotowia na wezwanie, aby stwierdzić zgon i wypisać niezbędne dokumenty. Lekarz rodzinny może być trudno dostępny (np. w weekendy), a rodzina nie może bez karty zgonu rozpocząć formalności związanych z organizacją pogrzebu. 

Jednym z możliwych rozwiązań jest ustanowienie instytucji koronera, która łączy w sobie potrzebną w takich przypadkach wiedzę prawniczą i medyczną.  Aby mógł działać, trzeba zmienić istniejące przepisy - zagadnienia dotyczące stwierdzania zgonu i wydawania karty zgonu są obecnie objęte przepisami ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych, które nie uwzględniają m.in. aspektów wynikających ze zmian w systemie ochrony zdrowia.

Projekt odpowiedniej ustawy czeka – jak zawiadamia Rzecznika Minister Zdrowia - na wpis do Wykazu Prac Legislacyjnych i Programowych Rady Ministrów. Następnie niezwłocznie zostanie on udostępniony w Biuletynie Informacji Publicznej Ministerstwa Zdrowia oraz na stronie Rządowego Centrum Legislacji.

Rodzina zmarłego nie mogła ustalić, kto powinien stwierdzić zgon. Rzecznik podejmuje sprawę.

Data: 2018-02-15

Miasto Mysłowice podpisało umowę o powołaniu koronera z Mysłowickim Centrum Zdrowia. Mimo tego rodzina z Mysłowic przez kilka godzin próbowała ustalić, kto powinien przyjechać i stwierdzić zgon ich krewnego.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosił o wyjaśnienia Naczelnika Wydziału Zdrowia i Spraw Społecznych Urzędu Miasta Mysłowice (BPK.7010.8.2017).

Sprawy, w których Rzecznik Praw Obywatelskich w okresie od dnia 1 stycznia 2017 r. do dnia 10 stycznia 2018 r. złożył wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie

Data: 2018-02-15
  1. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 36/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 14 grudnia 2017 r.,
  2. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  SK 37/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 grudnia 2017 r.,
  3. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 17/14. Wniosek z dnia 7 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. J. Piskorskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 13 grudnia 2017 r.,
  4. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 1/17. Wniosek z dnia 23 października 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego oraz Prof. Henryka Ciocha. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. M. Muszyńskiego oraz Prof. H. Ciocha z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 24 października 2017 r.,
  5. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  U 1/17. Wniosek z dnia 26 czerwca 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie z TK dnia 27 lipca 2017 r.,
  6. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 10/15. Wniosek z dnia 11 kwietnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. L. Morawskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 kwietnia 2017 r.
  7. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 2/15. Wniosek z dnia 10 lutego 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 15 lutego 2017 r.,
  8. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 9/16. Wniosek z dnia 5 stycznia 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał nie wydał postanowienia w tej sprawie. 

 

Rzecznik w sprawie dostępu rodziców samotnie wychowujących dzieci do świadczenia wychowawczego 500+

Data: 2018-02-12
  • Podczas spotkań regionalnych rodzice samotnie wychowujący dzieci zwracają uwagę na trudności w uzyskaniu wsparcia w ramach programu 500+.
  • Samotny rodzic, aby otrzymać wsparcie z programu 500+, musi przedstawić tzw. tytuł wykonawczy, poświadczający prawo do alimentów na dziecko. Ten dokument powinien być dostarczony w ciągu 3 miesięcy.
  • Nie zawsze jest to jednak możliwe z uwagi na niezależne od rodzica okoliczności m.in. w związku z kilkumiesięcznym oczekiwaniem na wyznaczenie w sądzie terminu sprawy o alimenty.
  • Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Uczestnicy spotkań regionalnych Rzecznika Praw Obywatelskich wskazywali, że nowelizacja art. 8 ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, na mocy którego ustalenie alimentów na rzecz dziecka od drugiego z rodziców jest konieczne do uzyskania przez osobę deklarującą samotne wychowywanie dziecka prawa do świadczenia wychowawczego na to dziecko, powoduje, że część rodziców traci prawo do świadczenia, gdyż nie jest w stanie sprostać wymogom ustawowym.

Zgodnie z przepisami ustawy w przypadku, gdy osoba samotnie wychowująca dziecko, której prawo do świadczenia wychowawczego w stosunku do danego dziecka uzależnione jest od ustalenia na rzecz tego dziecka od jego rodzica świadczenia alimentacyjnego (na podstawie tytułu wykonawczego pochodzącego lub zatwierdzonego przez sąd), złoży wniosek o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego i nie dołączy do wniosku tego tytułu wykonawczego, podmiot realizujący świadczenie wychowawcze przyjmuje wniosek i, w zakresie ustalenia prawa do świadczenia wychowawczego w stosunku do tego dziecka, wyznacza termin 3 miesięcy na dostarczenie tytułu wykonawczego. Niezastosowanie się do wezwania skutkuje pozostawieniem wniosku bez rozpatrzenia.

Rzecznik wskazał, że zakreślony termin nie zawsze jest możliwy do spełnienia przez rodzica samotnie wychowującego dziecko z uwagi na niezależne od rodzica okoliczności m.in. w związku z kilkumiesięcznym oczekiwaniem na wyznaczenie w sądzie terminu sprawy o alimenty i uzyskanie orzeczenia, w sytuacji, gdy umowa alimentacyjna nie spełnia wymogów ustawowych, a rodzic sumiennie wywiązuje się ze swojego obowiązku alimentacyjnego, a więc nie było konieczności występowania do sądu o nadanie klauzuli wykonalności lub w przypadku, gdy sądy odmawiają nadania klauzuli wykonalności umowom notarialnym, gdy rodzic płaci alimenty regularnie i nie uchybił terminowi płatności, gdyż służąca przymusowej egzekucji klauzula nie jest w takiej sytuacji konieczna.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o poinformowanie, czy w resorcie prowadzone są analizy i monitoring kwestionowanych rozwiązań.

III.7064.21.2018

Czy osoby pozostające w nieformalnych związkach dostaną prawo do decydowania o pochówku partnerów? Odpowiedź Ministra Zdrowia w sprawie zmiany przepisów o chowaniu zmarłych

Data: 2018-02-01

Rzecznik Praw Obywatelskich dostał odpowiedź Ministra Zdrowia na wystąpienie w sprawie projektu nowej ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych.

Rzecznik wskazywał, że należy w taki sposób ukształtować nowe przepisy, aby w pełni gwarantowały ochronę prawa osób pozostających we wspólnym pożyciu do pochowania ciał ich zmarłych partnerów.

W odpowiedzi Minister wskazał, że wstępny projekt nowej ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych nie przewiduje zmiany literalnego brzemienia przepisu wskazującego krąg osób uprawnionych do pochowania zwłok.

Minister przyznał jednak, że przyznanie osobom pozostającym w nieformalnych związkach prawa do pochowania ciała zmarłego partnera życiowego niewątpliwie stanowi istotny społecznie problem.

Zgodnie z zapewnieniem Ministra, powyższa kwestia ma być rozważana, a także ma stanowić przedmiot uzgodnień i konsultacji publicznych w ramach opiniowania projektu ustawy, które zostaną przeprowadzone po zakończeniu etapu uzgodnień wewnętrznych. 

ETPCz: Wyrok przeciwko Polsce - postępowanie dotyczące powrotu dziecka nie było sprawne - wyrok ETPCz z 18.1.2018 r. w sprawie Oller Kamińska przeciwko Polsce (skarga nr 28481/12)

Data: 2018-01-29

Skarżąca jest obywatelką Irlandii, która miała dziecko pochodzące ze związku małżeńskiego z Polakiem. Para rozstała się w 2009 r. Kiedy były mąż skarżącej chciał zabrać ich dziecko na wakacje do Polski, skarżąca, by mieć pewność, że dziecko wróci do Irlandii, uzyskała orzeczenie sądu irlandzkiego, że dziecko może wyjechać do Polski na 1,5 miesiąca oraz że miejscem pobytu dziecka jest Irlandia. Ponieważ dziecko nie wróciło z wakacji w Polsce, we wrześniu 2009 r. sąd nadał orzeczeniu klauzulę wykonalności. We wrześniu również zapadło kolejne orzeczenie irlandzkiego sądu rodzinnego, zgodnie z którym całkowitą opiekę nad dzieckiem powierzono jego matce, ustalając miejsce pobytu dziecka przy niej – w Irlandii.

Skarżąca wystąpiła z wnioskiem o powrót dziecka na podstawie Konwencji haskiej. Sądy polskie nie uwzględniły jednak jej wniosku, wskazując, iż istniało poważne ryzyko, że powrót dziecka naraziłby je na szkodę fizyczną lub psychiczną albo w jakikolwiek inny sposób postawiłby je w sytuacji nie do zniesienia. Sądy wskazały, iż zgodnie z ustaleniami RODK, dziecko chciało zostać w Polsce i było bardziej związane z ojcem dziecka.

Sądy polskie odmówiły również wykonania orzeczeń irlandzkiego sądu z uwagi na fakt, iż dotyczyły one władzy rodzicielskiej i nie dało się ich pogodzić z postanowieniem o odmowie powrotu dziecka na podstawie Konwencji Haskiej.

Skarżąca odzyskała dziecko w 2012 r. dopiero po wytoczeniu kolejnego postępowania o wykonanie orzeczenia sądu irlandzkiego, które trwało siedem miesięcy.

Skarżąca zarzuciła polskim sądom niezapewnienie sprawnego powrotu jej córki po jej uprowadzeniu, pomimo wydania przez irlandzkie sądy dwóch orzeczeń korzystnych dla skarżącej., że polskie sądy nie uczyniły wszystkiego, co możliwe, aby wyegzekwować orzeczenia irlandzkich sądów.

Trybunał wskazał, iż pozytywnym obowiązkiem państwa jest zapewnienie rodzicom prawa do posiadania środków mających na celu odzyskanie dziecka oraz podjęcie kroków w następstwie skorzystania z tych środków przez rodziców. Ocenie podlegało, czy polskie władze podjęły wszystkie możliwe środki, jakich można było od nich oczekiwać celem wykonania praw rodzinnych skarżącej stwierdzonych orzeczeniami sądowymi.

Trybunał uznał, iż przez siedem miesięcy nie wykonano wyroku sądu irlandzkiego, a polskim władzom zajęło ponad rok podjęcie decyzji, że irlandzki tytuł egzekucyjny był ważny i wykonalny. W tym czasie skarżąca nie miała kontaktu z dzieckiem. Ponadto, sądy irlandzkie i polskie, dokonując oceny sytuacji rodzinnej, doszły do odmiennych wniosków w zakresie najlepszego interesu dziecka w dwóch toczących się równolegle postępowaniach w Irlandii i Polsce. Skutkowały one sprzecznymi decyzjami. Dla przykładu, jedno z orzeczeń sądu polskiego z 2011 r. przyznawało ojcu dziecka opiekę oraz ustaliło miejsce pobytu dziecka w Polsce. Powyższe postanowienie pozostawało w mocy aż do 2013 r.

W ocenie Trybunału problemy z wykonaniem wyroków irlandzkich wynikały częściowo z oporu ojca przed powrotem dziecka do Irlandii. Trybunał mając świadomość, że spory odnośnie kontaktów oraz pobytu dziecka mają bardzo delikatny charakter dla obu stron i nie jest łatwym zadaniem dla władz krajowych zapewnienie wykonania orzeczenia sądu w sytuacji, gdy zachowanie obu rodziców jest dalekie od konstruktywnego.

Trybunał zaznaczył wagę sprawności postępowania przy wykonywaniu orzeczeń dotyczących Konwencji Haskiej czy też Rozporządzenia Bruksela II bis, podkreślając że naturą takiego postępowania jest okoliczność, że upływ czasu zagraża nieodwracalnie sytuacji rodzica nie będącego rezydentem państwa, w którym przebywa dziecko. Dodatkowo, jak długo postanowienie o powrocie dziecka pozostaje w mocy, istnieje domniemanie, że powrót następuje w najlepszym interesie dziecka. Podsumowując, Trybunał uznał, że polskie władze nie działały sprawnie w celu wykonania wyroków sądów irlandzkich, jak tego wymaga prawo unijne. Trybunał nie był przekonany argumentem rządu, że długość postępowania wynikała z jego trudności. Ponadto, sądy wydawały czasami sprzeczne decyzje. To wszystko skutkowało naruszeniem prawa skarżącej do poszanowania jej życia rodzinnego (artykuł 8 Konwencji).

Komentarz Michała Kubalskiego, naczelnika Wydziału Prawa Rodzinnego Zespołu Prawa Cywilnego BRPO:

W omawianej sprawie Trybunał stanął na podobnym stanowisku, co we wcześniejszej sprawie K.J. przeciwko Polsce (30813/14, orzeczenie z 1 marca 2016 r.), w której matka dziecka nie chciała powrócić do Wielkiej Brytanii, zaś sądy polskie traktowały taką postawę matki jako uniemożliwiającą powrót dziecka. Sądy polskie mają systemowy problem z długotrwałością postępowań, zaś w postępowaniach rodzinnych, w tym toczących się w trybie Konwencji haskiej, problem ten jest tym bardziej widoczny, jako że Konwencja haska przewiduje termin sześciu tygodni na rozpoznanie wniosku o powrót dziecka. Podstawową kwestią jest konflikt między zasadą szybkości postępowania a zasadą wszechstronnego rozważenia zebranego materiału, która w wielu wypadkach wymaga zasięgnięcia informacji specjalnych, a tym samym sporządzenia opinii przez biegłych sądowych bądź przez opiniodawczy zespół sądowych specjalistów. Wyznaczane terminy badań, a następnie czas sporządzania opinii powoduje, że trudno jest sądowi polskiemu nie przekroczyć postulowanego sześciotygodniowego okresu trwania postępowania. Dodatkowym problemem jest kulejąca egzekucja postanowień – podobnie zresztą jak w krajowych sprawach o kontakty czy odebranie dziecka.

10 stycznia 2018 r. została uchwalona przez Sejm ustawa regulująca dokładniej tryb postępowania w sprawach z Konwencji haskiej (obecnie Senat zaproponował poprawki, procedura legislacyjna nie została zakończona). Uchwalone przepisy przewidują specjalizację sądów rozpatrujących te sprawy, określają terminy obowiązujące w tym specyficznym postępowaniu, a także wprowadzają skargę kasacyjną dla niektórych podmiotów, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich. Ponadto sąd będzie miał prawo zarządzić przeszukanie pomieszczeń, w których może przebywać dziecko, którego dotyczy postanowienie o powrocie, zaś o terminie odebrania dziecka nie będzie wcześniej informowany zobowiązany do jego wydania. Pozostaje obserwować, czy nowe przepisy pomogą w sprawniejszej i szybszej realizacji postanowień Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę.

Resort sprawiedliwości odpowiada w sprawie adopcji zagranicznych

Data: 2018-01-08
  • Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka w sprawie adopcji zagranicznych.
  • W ocenie resortu pojawiające się w praktyce orzeczniczej sądów rodzinnych problemy, wynikają nie tyle z niejasności przepisów, co z nieuwzględniania specyfiki danej sprawy.
  • Ministerstwo Sprawiedliwości wskazało, że będzie mogło rozważyć nowelizację ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego, jeśli to resort rodziny, pracy i polityki społecznej będzie sygnalizował potrzebę zmian.

Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na wspólne wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka w sprawie adopcji zagranicznych. Rzecznicy wskazywali w nim, że obowiązujące przepisy postępowania, które regulują proces adopcyjny polskich dzieci przez osoby posiadające miejsce zamieszkania lub pobytu poza granicami naszego kraju, powinny zostać doprecyzowane.

W obszarze zainteresowania Rzeczników znalazły się m.in. propozycje uchwalenia regulacji, które:

  • wprowadzą minimalny okres tzw. styczności preadopcyjnej między dzieckiem a kandydatami na przysposabiających, a także określą minimalne standardy wykonywania owej styczności (w tym także zapewnią odpowiednią dostępność tłumacza) i wprowadzą jej niezależną kontrolę przez podmiot niezwiązany z toczącym się postępowaniem adopcyjnym,
  • pozwolą na ustanowienie przedstawiciela dziecka, który w sposób obiektywny będzie reprezentował jego interes w prowadzonym postępowaniu adopcyjnym,
  • zwiększą aktywność prokuratora w prowadzonych postępowaniach adopcyjnych, a nawet wprowadzą obligatoryjny udział prokuratora w tych postępowaniach.

Niestety, Ministerstwo Sprawiedliwości nie do końca podziela wątpliwości sygnalizowane w wystąpieniu Rzeczników. W ocenie resortu pojawiające się w praktyce orzeczniczej sądów rodzinnych problemy, wynikają nie tyle z niejasności przepisów, co z niestosowania ich ad casu, tj. w znaczeniu nieuwzględniania specyfiki danej sprawy. Dodatkowo Ministerstwo wskazuje na bogate w omawianym zakresie orzecznictwo Sądu Najwyższego, które w przypadku konieczności wykładni stosowanych przepisów prawa, może okazać się wystarczające.

Przedstawiciel resortu sprawiedliwości zaznaczył jednak, że ponieważ inicjatywa ustawodawcza w zakresie spraw adopcji, jak i pieczy zastępczej nad dzieckiem należy do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwo Sprawiedliwości będzie mogło rozważyć nowelizację ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego, jeśli wskazany wyżej resort, będzie sygnalizował potrzebę zmian w omawianym zakresie.

 

 

SN: Małżonek częściowo ubezwłasnowolniony nie ma zdolności procesowej w procesie o rozwód – stanowisko Sądu Najwyższego wbrew argumentom RPO

Data: 2017-12-21

21 grudnia 2017 r. Sąd Najwyższy rozpatrzył zagadnienie prawne o treści: „Czy małżonek częściowo ubezwłasnowolniony posiada zdolność procesową w procesie o rozwód?”.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w tym postępowaniu przed Sądem Najwyższym, przedstawiając stanowisko, że małżonek częściowo ubezwłasnolniony ma zdolność procesową w procesie o rozwód.

Niestety, Sąd Najwyższy nie przychylił się do stanowiska Rzecznika i uchwalił, że osoba taka nie ma zdolności procesowej w procesie o rozwód, czyli nie może samodzielnie wystąpić z pozwem rozwodowym, a w procesie, w którym byłaby stroną pozwaną, musi być reprezentowana przez kuratora.

W ustnym przytoczeniu motywów uzasadnienia Sąd Najwyższy wskazał na trzy argumenty, przemawiające przeciwko uznaniu zdolności do czynności prawnych osoby częściowo ubezwłasnowolnionej, jednocześnie przyznając, że jest to kwestia istotna z punktu widzenia ochrony praw i wolności człowieka i obywatela.

  • Po pierwsze, zdaniem Sądu, nie można podtrzymać tezy, że osoba ubezwłasnowolniona częściowo całkowicie samodzielnie może zawrzeć związek małżeński. Na mocy art. 12 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nie może zawrzeć małżeństwa osoba dotknięta chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym (niepełnosprawnością intelektualną), a jedynie w razie, gdy stan zdrowia lub umysłu takiej osoby nie zagraża małżeństwu ani zdrowiu przyszłego potomstwa, sąd może zezwolić na zawarcie małżeństwa.
  • Po drugie, przyjęcie, że osoba częściowo ubezwłasnowolniona ma zdolność procesową we wszystkich sprawach wynikających z tej czynności prawnej, jaką jest zawarcie małżeństwa, oznaczałoby uznanie zdolności do czynności procesowych – wbrew intencjom ustawodawcy odzwierciedlonym w art. 65 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego – nie tylko w sprawach o rozwód, ale i związanych z alimentami, władzą rodzicielską czy kontaktami z dziećmi pochodzącymi z tego małżeństwa.
  • Po trzecie, przyjęcie istnienia zdolności procesowej w opisanej sprawie jest nie do pogodzenia z wykładnią historyczną – czyli wynikającą z przebiegu procesu legislacyjnego oraz nieprzeniesienia do Kodeksu postępowania cywilnego z 1964 r. normy z dawnego Kodeksu z 1930 r., w którym istniał prepis art. 417, statuujący zdolność procesową małżonka częściowo ubezwłasnowolnionego w sprawie o rozwód. Argumentem a contrario jest także, zdaniem Sądu, treść obecnego art. 4531 Kodeksu postępowania cywilnego, który jasno wprowadza zdolność osób o ograniczonej zdolności do czynności prawnych w konkretnej kategorii spraw.

Na zakończenie Sąd wskazał, że konieczna jest weryfikacja obecnych przepisów pod kątem standardów międzynarodowych, obowiązujących Polskę, w tym zwłaszcza konwencji ONZ o o prawach osób z niepełnosprawnościami. Zaniechanie przez rząd pracy nad zmianą przepisów dotyczących ubezwłasnowolnienia powoduje, że ciężar zapewnienia zgodności z przepisami tej konwencji spoczywa na sądach. Nie oznacza to jednak, że sądy mogą zastąpić ustawodawcę w stworzeniu adekwatnego systemu wsparcia dla osób częściowo ubezwłasnowolnionych. W tej konkretnej sytuacji Sąd Okręgowy w Białymstoku przed odrzuceniem pozwu jako wniesionego przez osobę nieuprawnioną powinien wystąpić do kuratora z żądaniem potwierdzenia czynności osoby częściowo ubezwłasnowolnionej, a w razie bierności kuratora czy działania wbrew interesom podopiecznego – sąd powinien zwrócić się do sądu opiekuńczego z wnioskiem o wydanie kuratorowi wskazówek, poleceń (w trybie art. 165 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego), a nawet o zmianę osoby kuratora.

RPO: Partner powinien mieć prawo do pochówku bliskiej osoby

Data: 2017-12-19

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące problemów z respektowaniem prawa do organizacji pochówku zmarłych, przysługującego ich żyjącym bliskim, którzy nie są połączeni formalnymi więzami pokrewieństwa lub powinowactwa. Zgodnie z aktualnym brzmieniem przepisów ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych prawo pochowania zwłok ludzkich ma najbliższa pozostała rodzina osoby zmarłej. Przepis zawiera wyliczenie osób uznawanych za „najbliższą rodzinę”: małżonka, krewnych zstępnych, krewnych wstępnych, krewnych bocznych do 4. stopnia pokrewieństwa, a także powinowatych w linii prostej do 1. stopnia. W dalszej kolejności wskazano, że prawo pochowania zwłok przysługuje również osobom, które do tego dobrowolnie się zobowiążą.

W aktualnie obowiązujących przepisach nie wskazano wprost, że do kręgu najbliższych posiadających prawo do pochowania zmarłego zalicza się osobę pozostającą we wspólnym pożyciu. Nieformalnym partnerom można umożliwić pochowanie ciała zmarłego tylko jako osobom, które „dobrowolnie się do tego zobowiązały”. W praktyce – jak wynika ze skarg przesyłanych do Biura RPO – podmioty publiczne odmawiają tego prawa konkubentom, jeżeli zainteresowanie organizacją pochówku wyraził jakikolwiek członek rodziny wprost wymieniony w ustawie cmentarzach i chowaniu zmarłych, w tym bardzo daleki krewny, lub jeżeli takiego zainteresowania nie wyraził, ale organy administracji powiadomiły go o śmierci.

W związku z planowaną znaczną przebudową przepisów regulujących chowanie zmarłych należy w taki sposób ukształtować nowe przepisy, aby w pełni gwarantowały one ochronę prawa osób pozostających we wspólnym pożyciu do pochowania ciał ich zmarłych partnerów. W przepisie można całkowicie zrezygnować z wymieniania w określonej kolejności kategorii osób uprawnionych do pochówku poprzez użycie ogólnego terminu „osoba najbliższa” wraz z wyjaśnieniem jego znaczenia, który wprost obejmował będzie m.in. osobę pozostającą we wspólnym pożyciu. Ewentualnie można do katalogu obecnie znajdującego się w ustawie dodać expressis verbis „osobę pozostającą we wspólnym pożyciu ze zmarłym” jako uprawnioną do pochowania zwłok w pierwszej kolejności (na równi z małżonkiem).

Ponadto, zdaniem Rzecznika definicja osoby pozostającej we wspólnym pożyciu zawarta w nowej ustawie o cmentarzach i chowaniu zmarłych powinna obejmować, zgodnie z aktualnym orzecznictwem Sądu Najwyższego, także partnerów tej samej płci. Utrudnienia w pochowaniu zmarłego partnera tej samej płci stanowią bowiem niedopuszczalne naruszenie prawa do poszanowania życia rodzinnego i prywatnego.

W przekonaniu Rzecznika zaproponowana nowelizacja wyjdzie naprzeciw oczekiwaniom coraz liczniejszej grupy Polek i Polaków żyjących w związkach nieformalnych. Wobec powyższego Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o uwzględnienie w projekcie ustawy o cmentarzach i chowaniu zmarłych opisanych w niniejszym wystąpieniu zmian.

Osoba transpłciowa nie ma obowiązku pozywania swoich dzieci w celu uzgodnienia płci

Data: 2017-12-15

Sąd Apelacyjny w Łodzi uwzględnił dziś w całości apelację Rzecznika Praw Obywatelskich od wyroku Sądu Okręgowego w Sieradzu. Chodzi o transpłciową kobietę, która odmówiła skierowania powództwa przeciwko szóstce swoich dzieci. Sąd Apelacyjny w Łodzi nie tylko uznał, że w procesie uzgodnienia płci kobieta nie miała obowiązku kierowania pozwu przeciwko swoim dzieciom, ale także zmienił wyrok Sądu Okręgowego w Sieradzu i uzgodnił płeć powódki na podstawie dołączonej do pozwu dokumentacji medycznej.

Pogląd, że pozew o uzgodnienie płci osoby transpłciowej powinien zostać skierowany nie tylko przeciwko rodzicom, ale także przeciwko dzieciom, wyraził Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 6 grudnia 2013 r. (sygn. akt I CSK 146/13).

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, udział dzieci osoby transpłciowej w procesie o ustalenie płci rodzica w charakterze pozwanych prowadzi do naruszenia godności i prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego nie tylko osoby wytaczającej powództwo, ale także jej dzieci. W ich interesie jest doprowadzenie do sytuacji, w której płeć rodzica znajdująca odzwierciedlenie w jego dokumentach tożsamości, będzie odpowiadała płci przez niego odczuwanej, zgodnie z którą na co dzień funkcjonuje. W sprawach o ustalenie płci sądy powinny oczywiście uwzględniać najlepszy interes dziecka, jednak możliwe jest jego uwzględnienie bez konieczności występowania w charakterze strony przeciwnej do rodzica.

Zawstydzanie matki karmiącej dziecko w miejscu publicznym jest niezgodną z prawem formą nierównego traktowania - wyrok w sprawie do której przyłączył się RPO

Data: 2017-12-14

Sąd Apelacyjny w Gdańsku uwzględnił apelację Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, zasądził 2000 zł zadośćuczynienia dla matki, której uniemożliwiono swobodne karmienie piersią w jednej z restauracji w Sopocie. Sąd nakazał także jej przeproszenie przez właściciela restauracji.  Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Sądem Apelacyjnym, wyrokowi Sądu Okręgowego zarzucając naruszenie przepisów ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, zawstydzanie matki karmiącej dziecko w miejscu publicznym jest niezgodną z prawem formą nierównego traktowania ze względu na płeć. Karmienie piersią w miejscu i w czasie dogodnym dla matki i dziecka jest nie tylko zgodne z prawem, ale wskazane dla zdrowia dziecka.  Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia, rozpowszechnianymi przez Ministerstwo Zdrowia, wskazane jest karmienie dziecka do 6 miesiąca i kontynuowanie do ukończenia przez dziecko 2 roku życia i dłużej. Ministerstwo Zdrowia wyraźnie zaznacza, że karmienie piersią w miejscach publicznych jest częścią życia społecznego. Wzbudzanie w kobietach przekonania, że karmienie piersią jest czymś wstydliwym, że nie mogą one karmić w miejscu i czasie dogodnym dla siebie i dziecka, może prowadzić do ograniczania udziału kobiet w życiu społecznym albo do skrócenia czasu karmienia piersią.

Dyskryminacja matki karmiącej w dostępie do usług

Data: 2017-12-12

Sprawa pani Liwii

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania w II instancji przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku.

Stan faktyczny:

Pani Liwia, będąc mamą 6miesięcznej córki, wraz z mężem i siostrą wybrała się do jednej z restauracji w Sopocie. Podczas posiłku - jak ustalił Sąd I instancji - zamierzała przy stoliku nakarmić dziecko piersią. Pracujący w restauracji kelner, na prośbę innych klientów, zwrócił się do niej o "dyskretniejsze" karmienie i przeniesienie w inne miejsce, na co nie zgodziła się pani Liwia, która w efekcie opuściła restaurację.

Powództwo o odszkodowanie za naruszenie zasady równego traktowania i nakazanie pozwanemu właścicielowi restauracji opublikowanie przeprosin za uniemożliwienie nakarmienia dziecka przy stoliku wytoczyło na rzecz pani Liwii Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego [http://www.ptpa.org.pl/]. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił powództwo w całości. W jego ocenie, przekazania prośby innych klientów nie jest nierównym traktowaniem - dyskryminacją byłoby wprowadzenie zakazu karmienia piersią czy wyproszenie z restauracji. Prośba innych klientów była zdaniem Sądu uzasadniona z uwagi na "ostentacyjny sposób karmienia piersią". Karmienie piersią nie może w ocenie Sądu naruszać przyjętych w tym zakresie "norm społecznych i moralnych".

Apelację od tego wyroki wniosło PTPA. Do postępowania przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku przyłączył się RPO.

Stan sprawy:

14 grudnia 2017 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uwzględnił apelację Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, zasądził 2000 zł zadośćuczynienia dla matki, której uniemożliwiono swobodne karmienie piersią w jednej z restauracji w Sopocie. Sąd nakazał także jej przeproszenie przez właściciela restauracji.  Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Sądem Apelacyjnym, wyrokowi Sądu Okręgowego zarzucając naruszenie przepisów ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Rzecznik pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania - sprawy dyskryminacyjne to zatem jeden z jego priorytetów.
Powództwo oparte jest o przepisy ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Pomimo tego, że ustawa weszła w życie już w 2011 r., z przewidzianych w niej środków ochrony prawnej przed dyskryminacją korzystano zaledwie w kilku sprawach, w dodatku sądy nie zawsze prawidłowo interpretują przepisy tej ustawy. Rzecznikowi zależy na zwiększeniu skuteczności ustawy i rozpowszechnieniu przewidzianych nią środków ochrony.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek organizacji pozarządowej.

Argumenty RPO

Patrz - zakładka DOKUMENTY

Numer sprawy

XI.815.37.2016.

Opiekun rodzinny – samotny bohater?

Data: 2017-12-08

 „Ja, jako opiekun rodzinny, jestem pozbawiony wszelkich praw”, 80-letni opiekun swojej żony.

„Jestem sama. Zdarzało mi się wyjeżdżać za miasto do lasu i krzyczeć z rozpaczy”, 70-letnia opiekunka niepełnosprawnego wnuka.

W Polsce żyje wiele osób, które ze względu na stan zdrowia, wiek czy niepełnosprawność, korzysta z wsparcia najbliższych. Niestety nie zawsze państwo oferuje osobom niosącym pomoc odpowiednie wsparcie. Dlatego za ważne uznaliśmy podjęcie podczas Kongresu tematu opiekunów rodzinnych. Naszym celem było zwrócenie uwagi na potrzebę zapewnienia systemowego wsparcia osobom, które na co dzień opiekują się najbliższymi niezdolnymi do samodzielnego życia.

Do dyskusji zaprosiliśmy:

  • dr Annę Janowicz, prezes Fundacji Hospicyjnej, specjalistkę z zakresu opieki u kresu życia oraz opieki nieformalnej,
  • dr Magdalenę Rosochacką-Gmitrzak, specjalistkę z zakresu socjologii starzenia, socjologii rodziny i gerontologii społecznej,
  • dr hab. Piotra Czekanowskiego, prof. UG, specjalistę w zakresie socjologii starości oraz pracy socjalnej,
  • prof. Beatę Tobiasz-Adamczyk, specjalistkę z zakresu socjologii starzenia się, której badania koncentrują się na społecznych uwarunkowaniach pozytywnego starzenia się oraz na roli sieci społecznych i wsparcia społecznego w jakości życia uwarunkowanej stanem zdrowia osób starszych i chorych, którzy przeszli chorobę nowotworową,
  • dra Przemysława Rzodkiewicza z Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji.

W 2016 r. Fundacja Hospicyjna w kampanii społecznej pytała, czy opiekun rodzinny jest samotnym bohaterem. Tegoroczna akcja Fundacji wydaje się być odpowiedzią na to pytanie, która brzmi: opiekun nie musi być sam. O tym, że opiekun nie musi i nie powinien być sam w codziennych trudnościach związanych z opieką nad chorymi najbliższymi dyskutowaliśmy podczas jednego z paneli I Kongresu Praw Obywatelskich.

 

„Zwolniłam się z pracy, aby zająć się mamą. Odeszłam na własne żądanie, z dnia na dzień, bo trzeba było zająć się mamą”

Prof. dr hab. Beata Tobiasz-Adamczyk podczas swojego wystąpienia wskazała na wyzwania stojące przed opiekunami rodzinnymi. Prelegentka podkreśliła znaczenie kompleksowego wsparcia emocjonalnego, fizycznego i organizacyjnego. Zwróciła uwagę, że opiekun nierzadko zmuszony jest do ograniczenia kontaktów społecznych, rezygnacji z pracy czy zainteresowań. Wykonywanie stałej opieki, choć może nieść satysfakcję, często też ma negatywne efekty psychiczne: może powodować stałe napięcie, zaburzenia snu, poczucie wypalenia. Pani profesor przedstawiła też wyniki badań przeprowadzonych wśród opiekunów rodzinnych. Ich wstępne wyniki wskazują, że przeważająca większość badanych nie czuje się gotowa do roli opiekuna rodzinnego. Roli, którą zmuszeni okolicznościami, często bez żadnego wsparcia i przygotowania, musieli podjąć.

Mężczyzna-opiekun rodzinny jako artefakt?

Dr Magdalena Rosochacka-Gmitrzak w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę na sytuację mężczyzn będących opiekunami nieformalnymi swoich żon lub partnerek w późnej dorosłości i starości. W pierwszej kolejności prelegentka zauważyła, że obecnie to kobiety w przeważającej większości opiekują się osobami starszymi. Niemniej wraz z wiekiem wzrasta  prawdopodobieństwo podejmowania ról opiekuńczych przez mężczyzn, a po 75. roku życia –  opieka staje się „światem mężczyzn”.  Doktor Rosochacka-Gmitrzak omówiła główne przyczyny nadreprezentacji kobiet w zakresie sprawowania opieki nad starszymi – zarówno z perspektywy indywidualnej (m.in. społeczny odbiór mężczyzn sprawujących opiekę nad starszymi bliskimi osobami, wciąż żywe przekonanie, że dla mężczyzn to „nienaturalne” być opiekunem), jak i instytucjonalnej (m.in. to mężczyźni zazwyczaj więcej zarabiają, więc z perspektywy ekonomicznej bardziej opłacalnym jest kontynuowanie przez nich pracy i powierzenie kobietom opieki nad osobami niemogącymi samodzielnie egzystować). Prelegentka postulowała uwzględnianie roli mężczyzn w tworzonych politykach dotyczących opiekunów rodzinnych.

Cały czas słyszymy, że trzeba się przygotować na wyzwania związane ze starzejącym się społeczeństwem, ale nikt się nie przygotowuje

Dr hab. Piotr Czekanowski, prof. UG, zwrócił uwagę na potrzebę szczegółowego rozeznania potrzeb opiekunów rodzinnych, tak by zaproponowane wsparcie miało charakter systemowy. Profesor w swoim wystąpieniu postulował m.in. tworzenie elastycznych rozwiązań w obszarze polityki społecznej, zwiększenie roli służb socjalno-medycznych, kształcenie profesjonalistów w zakresie problemów zdrowotnych i społecznych występujących w okresie starości, wykorzystywanie dobrych praktyk oraz zwiększanie świadomości społecznej. Podkreślał, że opiekunowie mają bardzo mało wiedzy na temat sposobu sprawowania opieki. A miejsc, w których taką wiedzę można zdobyć wciąż brakuje. Podstawowym obowiązkiem państwa powinno być tworzenie punktów informacyjnych, np. w szpitalach, w których opiekun mógłby zasięgać pomocy.

Starzejące się społeczeństwo

Dr Przemysław Rzodkiewicz wskazał, że nie ma aktualnych badań dotyczących osób, które są opiekunami rodzinnymi. Zwrócił uwagę, że obecnie 15% polskiego społeczeństwa to osoby starsze, a w nieodległej przyszłości będą one stanowić aż 30% społeczeństwa.  Jeżeli już teraz się nie przygotujemy na te zmiany społeczne, to w przyszłości państwo będzie w stanie zaoferować jedynie doraźne wsparcie. W ocenie prelegenta istotnym jest podjęcie prac na rzecz prawnego uregulowania opieki wytchnieniowej dla opiekunów.

„Ja się modlę, ale Bóg mnie już chyba nie słyszy”, matka opiekująca się niepełnosprawną córką

Dr Anna Janowicz, dokonując podsumowania panelu, zwróciła uwagę na obciążenia, z jakimi zmagają się osoby opiekujące się najbliższymi. Przede wszystkim podkreśliła, że z uwagi na charakter wykonywanej przez opiekunów pracy nierzadko towarzyszy im ból totalny, obejmujący ból fizyczny, psychiczny, socjalny i duchowy. Prelegentka wskazała też na działania, które stanowić mogą realną odpowiedź na potrzeby opiekunów. Wśród nich istotną rolę powinny odgrywać odpowiednie szkolenia, wolontariat, popularyzacja informacji na temat opiekunów rodzinnych oraz ich praw, a także  organizowanie grup i centrów wsparcia, infolinii dla opiekunów, zapewnienie opieki wytchnieniowej lub wyręczającej oraz zapewnienie udziału reprezentantów opiekunów w debatach publicznych. Pani doktor postulowała podjęcie działań zmierzających do zbadania, ilu jest w Polsce opiekunów rodzinnych i jaka jest wartość ich pracy. Postulowała też upowszechnianie w przestrzeni publicznej pojęcia „opiekun rodzinny”.

Dyskusja

Po panelu odbyła się dyskusja, której uczestnicy, nierzadko dzieląc się osobistymi przeżyciami, wskazywali na problemy, z jakimi borykają się opiekunowie rodzinni.

Pierwsza z uczestniczek dyskusji wskazywała, że w Polsce wciąż jest wiele osób, które choć opiekują się na co dzień bliskimi są zupełnie niewidoczni dla państwa. W szczególności mowa tu o opiece nad osobami cierpiącymi na choroby rzadkie, które nie mają orzeczenia o niepełnosprawności, a których potrzeby w zakresie opieki zmieniają się znacznie w czasie. Podkreśliła również problem alienacji kobiet, które opiekują się osobami bliskimi. Ich powrót na rynek pracy po zakończeniu opieki bywa niemożliwy.

Dr Anna Janowicz zauważyła, że problem opieki nad osobami, które nie mają orzeczenia o stopniu niepełnosprawności powinien stanowić przedmiot wystąpienia do organów władzy.

Inni uczestnicy dyskusji wskazywali, że w rodzinie często więcej niż jedna osoba wymaga wsparcia i to długofalowego. Niestety wielu polityków nie jest świadomych istnienia tego problemu. W ich ocenie państwo nie jest zainteresowane obecnie wsparciem opiekunów rodzinnych, a w przyszłości bez nich sobie nie poradzi!

Obecny na sali 80-letni opiekun swojej żony apelował o przygotowanie karty opiekuna rodzinnego, która umożliwiłaby opiekunom m.in. szybszy dostęp do lekarza.

Kolejny głos z sali dotyczył nikłego wsparcia finansowego ze strony państwa dla opiekunów nieformalnych. Takie osoby wykonują bardzo ciężką i nieodpłatną pracę. Wyręczają państwo. Gdzie tu sprawiedliwość? Należy stworzyć taki system wsparcia, który nie wykluczałby możliwości podjęcia przez opiekunów dodatkowej pracy bez utraty wsparcia ze strony państwa.

Dyskutanci zgodzili się, że należy wywierać presję na władze, by podjęły wreszcie działania służące wsparciu opiekunów rodzinnych. W działania te powinien także zaangażować się Rzecznik Praw Obywatelskich. Ostatecznie w tym wszystkim chodzi przecież o to, żeby móc godnie żyć.

Rzecznik po raz kolejny pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie ustanowienia kuratora dla małoletniego pokrzywdzonego w postępowaniu karnym, w którym oskarżonym jest jeden z rodziców małoletniego

Data: 2017-12-04

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje zagadnienie ustanowienia kuratora dla małoletniego pokrzywdzonego w postępowaniu karnym, w którym oskarżonym jest jeden z rodziców małoletniego. Podjęcie działań legislacyjnych w tym zakresie jest konieczne w celu wykonania postanowienia sygnalizacyjnego Trybunału Konstytucyjnego z dnia 11 lutego 2014 r.

Chodzi tu o dwa postulaty: wprowadzenia unormowania zapewniającego odpowiednie kwalifikacje kuratora ustanowionego przez sąd opiekuńczy oraz nałożenia na kuratora obowiązków informacyjnych, czy wręcz obowiązku konsultacji w stosunku do rodzica sprawującego pieczę nad dzieckiem.

 Zgodnie z projektem ustawy o zmianie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz Kodeksu postępowania cywilnego, kuratorem co do zasady może zostać jedynie adwokat lub radca prawny. Zdaniem Rzecznika taką zmianę należy ocenić pozytywnie jednak samo posiadanie specjalistycznej wiedzy prawniczej może okazać się niewystarczającą przesłanką do pełnienia tej funkcji. Dlatego należałoby zastrzec wymóg posiadania odpowiednich kwalifikacji w zakresie legitymacji doświadczeniem w pracy z rodziną doświadczającą przemocy czy też dzieckiem wykorzystywanym seksualnie.

Ponadto, pozytywnie należy ocenić przekazanie sądowi karnemu kompetencji w zakresie zasądzania wynagrodzenia kuratora zważywszy, że sąd karny posiada najpełniejszą informację na temat ilości i jakości pracy wykonywanej przez kuratora w sprawie karnej. Rzecznik również pozytywnie ocenia nałożenie na kuratora obowiązku informacyjnego w stosunku do rodzica nieuczestniczącego w postępowaniu.

Wątpliwości Rzecznika budzi pozostawienie sądowi rodzinnemu kompetencji ustanawiania kuratora dla małoletniego pokrzywdzonego w postępowaniu karnym. Czas oczekiwania na wyznaczenie kuratora w sądzie rodzinnym jest długi, co faktycznie ma wpływ na fakt, że w rzeczywistości małoletni pokrzywdzony przez dłuższy okres trwania postępowania może być pozbawiony reprezentacji.

Zasadnym byłoby wprowadzenie do Kodeksu postępowania karnego przepisu, zgodnie z którym sąd byłby zobligowany do ustanowienia dla małoletniego pokrzywdzonego w postępowaniach karnych, w których oskarżonym jest jedno z rodziców małoletniego (lub oboje rodziców), w charakterze kuratora profesjonalnego pełnomocnika procesowego, tj. adwokata lub radcę prawnego. Pozwoliłoby to skrócić postępowanie i zapewnić małoletniemu pokrzywdzonemu natychmiastową opiekę kuratora już przy pierwszych czynnościach procesowych.

Kodeks postępowania karnego powinien także zawierać powyższe unormowanie w sytuacji gdy sprawcą przestępstwa popełnionego na szkodę małoletniego jest inny niż rodzic członek rodziny czy też osoba bliska co najmniej jednemu z rodziców.

RPO: trzeba wprowadzić zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Data: 2017-11-29

Przemoc w rodzinie narusza podstawowe prawa człowieka, w tym prawo do życia i zdrowia oraz poszanowania godności osobistej. Skuteczne przeciwdziałanie temu zjawisku oraz zapewnienie wsparcia i pomocy osobom, które doznały krzywdy w relacjach rodzinnych powinno zajmować priorytetowe miejsce wśród zadań państwa.

Zakres zadań adresowanych do osób dotkniętych przemocą w rodzinie wyznaczają przepisy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Stanowią one wyliczenie działań względem osób doznających przemocy poczynając od rodzajów poradnictwa, poprzez interwencję kryzysową i wsparcie, wskazanie środków ochrony przed dalszym krzywdzeniem, po badanie lekarskie i wydanie zaświadczenia w związku z doznaną przemocą. Wśród form pomocy wymienia się również udzielenie osobie dotkniętej przemocą w rodzinie wsparcia w uzyskaniu mieszkania bądź zapewnienia bezpiecznego schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Na gruncie tak skonstruowanych przepisów, które w istocie stanowią deklarację podejmowania działań, a nie normę prawną, jawią się istotne wątpliwości związane z prawidłową realizacją zapewnienia osobie doznającej przemocy bezpiecznego schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, tym bardziej, że normy ustawowe w sposób niewyczerpujący odnoszą się do wskazanej kwestii.

Realizację upoważnienia ustawowego stanowi rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie standardu podstawowych usług świadczonych przez specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, kwalifikacji osób zatrudnionych w tych ośrodkach, szczegółowych kierunków prowadzenia oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec osób stosujących przemoc w rodzinie oraz kwalifikacji osób prowadzących oddziaływania korekcyjno-edukacyjne.

Zgodnie z upoważnieniem ustawowym zawartym w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie rozporządzenie to powinno wyznaczać standard podstawowych usług świadczonych przez specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, to jest ich minimalny poziom. Tymczasem w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich przedmiotowa delegacja ustawowa budzi wątpliwości co do spełniania wymogów określonych w Konstytucji.

Konstytucja stanowi, że rozporządzenia są wydawane w celu wykonania ustawy. Z tego względu, akt wykonawczy musi być materialnie i funkcjonalnie powiązany z ustawą. W omawianej regulacji, która dotyczy realizacji zadań państwa względem osób dotkniętych przemocą, delegacja ustawowa nie przewiduje żadnych reguł dotyczących np. trybu i sposobu przyjmowania osób potrzebujących wsparcia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie. Nie określa także możliwości skutecznego dochodzenia przez osobę dotkniętą przemocą realizacji uprawnień wynikających z przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Także analiza pozostałych przepisów tej ustawy nie pozwala na zrekonstruowanie zasad przyjęcia do specjalistycznego ośrodka wsparcia.

W świetle powyższego, zastrzeżenia budzi przekazanie określenia standardu podstawowych usług świadczonych na rzecz ofiar przemocy w rodzinie do uregulowania aktem podustawowym.

Placówki o charakterze specjalistycznym są jednym z elementów systemu wsparcia, który powinien być łatwo dostępny, gdyż gwarantuje profesjonalny poziom kompleksowej pomocy dla ofiar, tak ważny po traumatycznych przeżyciach. Niepokoić muszą więc docierające do Rzecznika sygnały, że osobom wymagającym specjalistycznego wsparcia odmawia się umieszczenia w specjalistycznym ośrodku wsparcia bez podania uzasadnienia, a osoby te ostatecznie trafiają o placówek nieprzygotowanych do świadczenia pomocy specjalistycznej. Wątpliwości budzi także dokonywany w sposób arbitralny tryb przedłużania pobytów w placówkach specjalistycznych.

Zdaniem Rzecznika konieczne jest skonkretyzowanie w przepisach ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zasad i trybu przyjmowania do specjalistycznych ośrodków wsparcia osób doświadczających przemocy, a także minimalnych standardów podstawowych usług świadczonych przez specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Przedmiotowa ustawa swoim zakresem działań obejmuje również osoby stosujące przemoc wobec członków rodziny. Wobec tej grupy kierowane są dwa rodzaje działań: przewidziane w ustawie środki mające na celu zapobieganie kontaktowaniu się osób stosujących przemoc w rodzinie z osobami pokrzywdzonymi oraz oddziaływania korekcyjno-edukacyjne.

Przepisy ustawy w żaden sposób nie precyzują jednak, na czym miałyby polegać oddziaływania korekcyjno-edukacyjne, którym poddawane miałyby być osoby stosujące przemoc, zaś szczegółowe kierunki prowadzenia oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec osób stosujących przemoc i kwalifikacje osób prowadzących oddziaływania korekcyjno-edukacyjne zostały, na mocy delegacji ustawowej wynikającej z ustawy, przekazane do określenia w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw zabezpieczona społecznego. Przekazanie tej materii do uregulowania aktem podustawowym, podobnie jak w przypadku kwestii określenia w rozporządzeniu standardu podstawowych usług świadczonych przez specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, budzi zastrzeżenia co do spełniania przez delegacje ustawową wymogów określonych w Konstytucji.

Stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych nakłada na obywateli określone ograniczenia i obowiązki. Zgodnie z Konstytucją ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych praw i wolności mogą być ustanowione tylko w ustawie. Także w tym kontekście całkowite przekazanie do określenia w rozporządzeniu wykonawczym szczegółowych kierunków wprowadzenia oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych może, w ocenie Rzecznika, budzić wątpliwości co do zgodności treści delegacji ustawowej z normami konstytucyjnymi.

Na gruncie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie uczestnictwo w programie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych odbywa się na zasadzie dobrowolności. Działania wszystkich organów odpowiedzialnych za rodzinę i wykonujących zadania w ramach przeciwdziałania przemocy powinny zmierzać do zwiększenia uczestnictwa sprawców w programach. Tymczasem z docierających do Rzecznika informacji wynika, że formalne obwarowania stosowane przez organizatorów programów oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych względem osób zgłaszających się do programu dobrowolnie powodują, iż sprawcy nic podejmują terapii.

Chodzi przede wszystkim o zasady selekcji i naboru uczestników, a także reguły udziału w programie, które najczęściej stanowią dokument podpisywany przez uczestników przybierający formę kontraktu. Warto w tym kontekście zastanowić się, czy względem osób zgłaszających się do programu oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych dobrowolnie, nie powinny być stosowane mniej formalne zasady naboru i udziału.

Wyniki badań przekonują, że oddziaływania korekcyjno-edukacyjne to mechanizm niezwykle istotny z punktu widzenia przeciwdziałania zjawisku przemocy i należy zrobić wszystko, aby odsetek osób w nich uczestniczących był jak największy. Skuteczne realizowanie działań skierowanych do osób stosujących przemoc nie może się jednak odbywać bez stosownych podstaw prawnych, odpowiednich mechanizmów oraz zaplecza do wpływania na sprawców przemocy w celu zmiany ich postaw.

W opinii Rzecznika niezbędne wydaje się rozważenie dokonania zmian w obrębie regulacji dotyczących oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec osób stosujących przemoc w rodzinie.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o ustosunkowanie się do zasygnalizowanych zagadnień.

RPO: O problemie pedofilii wszyscy powinniśmy rozmawiać

Data: 2017-11-17

- Kościół katolicki odważniej reaguje na przejawy pedofilii, przedstawia oficjalne stanowiska, wprowadzono też procedury postępowania w takich przypadkach. Na dzisiejszej konferencji jest także jezuita o. Adam Żak, którego Konferencja Episkopatu Polski powołała koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży. To pokazuje, że jest wola do rozmowy o tych trudnych tematach – zauważył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podczas Konferencji na rzecz Przeciwdziałania Pedofilii w Kościele „Przerwać milczenie”. Organizatorem wydarzenia jest Fundacja „Nie lękajcie się".

Rzecznik wskazywał, że ryzyko wykorzystywania dzieci i młodzieży występuje we wszystkich tych instytucjach i grupach, w których dorośli mają kontakt z małoletnimi m.in. w związkach sportowych, czy harcerstwie. Redaktor Agata Diduszko-Zyglewska zaznaczyła jednak, że zjawisko pedofilii w Kościele jest szczególnie krzywdzące, ponieważ sprawcy nie trafiają do więzienia, ale zostają często ukarani np. przeniesieniem do innej parafii. Podkreślała, że polski Kościół wciąż nie wypracował odpowiedniej strategii w tym zakresie.

Adam Bodnar zwrócił uwagę, że pozytywnie należy ocenić zmianę przepisów, która wprowadziła prawny obowiązek zgłaszania do organów ścigania przypadków wykorzystania seksualnego małoletnich. Podkreślił również, że świadomość społeczna dotycząca zjawiska pedofilii jest coraz większa, jednak w jego opinii jeszcze wiele pozostaje do zrobienia.

Kluczową rolę odgrywa odpowiednia profilaktyka. Chodzi m.in. o to, by w instytucjach, w których dorośli pracują z dziećmi szczególną uwagę przykładać weryfikacji kadr, przeprowadzać szkolenia i kłaść nacisk na budowanie dobrych relacji z rodzicami. Ważne jest, aby były to powszechne praktyki, którymi tego typu instytucje mogłyby się wymieniać. – Nie możemy się jednak skupiać tylko na przyszłych oddziaływaniach. Nie można pod hasłem patrzenia w przyszłość skrywać tego, do czego już doszło – podkreślał Adam Bodnar. Dlatego zdaniem RPO niezwykle ważne jest poszanowanie godności ofiar oraz przyjęcie zasad sprawiedliwości proceduralnej. Chodzi o to, by w trakcie trwającego postępowania ofiara czuła, że jej godność jest respektowana. – Nie może być miejsca na wtórną wiktymizację, na naruszenie godności ofiar – podkreślał rzecznik.

Adam Bodnar wskazywał także na to, jak duże znaczenie przy tego typu przestępstwach odgrywa czas. W wielu przypadkach ofiary pedofilii decydują się mówić o tym co je spotkało dopiero po kilku czy nawet kilkunastu latach od samego zdarzenia. Pod względem prawnym może to skutkować przedawnieniem niektórych spraw. – Ale pamiętajmy, że z punktu widzenia uczuć i ludzkiej duszy te krzywdy się nie przedawniają – mówił rzecznik praw obywatelskich.

Zdaniem RPO wyzwaniem, które stoi przed całym społeczeństwem jest podjęcie dialogu, opartego na szacunku dla każdej ze stron i budowanie atmosfery porozumienia. – Należy dążyć do tego, by maksymalnie wiele środowisk mówiło o problemie pedofilii, ale nie na zasadzie krzyku, tylko podejmowania dialogu. To będzie dobre zarówno dla ofiar, jak i instytucji, których ten problem może dotyczyć – zaznaczył Adam Bodnar.

Międzynarodowa Konferencja na rzecz Przeciwdziałania Pedofilii w Kościele potrwa do 18 listopada. Uczestnicy będą rozmawiać o tym, jak skutecznie chronić dzieci, jak rozpoznawać symptomy molestowania, jak wzmocnić społeczne wsparcie dla ofiar, jak przeciwdziałać bezkarności sprawców, jaka jest rola polityków w uregulowaniu relacji między państwem a Kościołem w sprawie odpowiedzialności sprawców i instytucji.

O prawach dziecka w rozwodzie. Konferencja w Gdańsku z udziałem RPO

Data: 2017-11-16

„Dziecko w rozwodzie. Dostrzec. Zrozumieć. Wesprzeć” to hasło kampanii organizowanej przez Stowarzyszenie Rodzin Pelikan. 16 listopada w Gdańsku odbyła się konferencja podsumowująca akcję. W wydarzeniu wziął udział rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Wśród uczestników gdańskiej konferencji byli m.in. adwokaci, sędziowie, psycholodzy, przedstawiciele służb publicznych.

Co roku prawie 70 tysięcy par decyduje się na rozwód. Brakuje ogólnopolskich danych, które wskazywałby jak wielu dzieci dotyka rozstanie rodziców. Eksperci ze Stowarzyszenia Rodzin Pelikan prognozują, że można mówić o tysiącach dzieci, którym każdego roku rozpada się bezpieczny świat. W czasie rozwodów bardzo często pojawiają się negatywne emocje, poczucie krzywdy, żalu. Rodzice zapominają, że pomiędzy nimi jest bezbronne dziecko.

W przypadku rozejścia się rodziców sytuacja jest niezwykle skomplikowana, bo - po poza emocjami - państwo, reprezentowane przez sprawujące wymiar sprawiedliwości sądy, musi brać pod uwagę nieraz sprzeczne stanowiska dotychczasowych partnerów co do dalszych losów dziecka, co do jego miejsca zamieszkania, wyboru szkoły, pieczy sprawowanej przez rodziców.

Należy pamiętać, że rodzice i sąd powinny wziąć też pod uwagę stanowisko samego dziecka, jego przekonania i prawa. Także jego wiek, stopień rozwoju umysłowego oraz dojrzałość. Ważnym elementem tego typu postępowań powinno być wysłuchanie dziecka. Sąd powinien rozważyć, czy skorzystać z pomocy biegłych, posiadających wiadomości specjalne w zakresie potrzeb emocjonalnych dziecka.

Coraz częściej dla rodziców pozostających w konflikcie okołorozwodowym powstaje oferta warsztatów pozwalających przenieść uwagę z konfliktu na sytuację dziecka. Upowszechnienie się takiej oferty, przekazanie informacji o niej do sądów rodzinnych, a także poinformowanie o takiej możliwości podczas szkolenia sędziów i asesorów z pewnością pomogłoby w zmniejszeniu temperatury licznych sporów. Tego typu warsztaty powinny być prowadzone przez  zespół specjalistów (prawników, psychologów, ekonomistów, socjologów, etc.). Przyczyn kryzysu małżeńskiego jest bowiem zazwyczaj wiele, potrzebne jest więc kompleksowe podejście.

 

Przepisy dotyczące adopcji zagranicznych muszą zostać doprecyzowane. Rzecznicy piszą do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-11-08

Do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka wpływają skargi wskazujące, iż procedura adopcyjna polskich dzieci przez osoby posiadające miejsce zamieszkania lub pobytu poza granicami naszego kraju w wielu przypadkach nie gwarantuje poszanowania praw dziecka. Na skutek tych skarg dokonana została analiza przepisów ją regulujących oraz przeprowadzonych przez ekspertów badań postępowań sądowych w tych sprawach, gdyż w ocenie obu Rzeczników zagadnienie to jest istotne ze względu na wagę zagrożenia interesu dzieci. Analiza ta wskazała potrzebę pilnej zmiany niektórych przepisów regulujących procedurę przeprowadzania adopcji zagranicznych, tak by zagwarantować pełną ochronę praw dziecka, wynikającą zarówno z Konstytucji oraz innych aktów prawnych, w tym Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego (Konwencja haska).

W świetle obowiązujących przepisów prawa adopcja zagraniczna zawsze powinna być traktowana jako ultima ratio, co wynika wprost z Konwencji o prawach dziecka, która dopuszcza adopcję związaną z przeniesieniem dziecka do innego kraju tylko jako zastępczy środek opieki nad dzieckiem, jeżeli nie może być ono umieszczone w rodzinie zastępczej lub adopcyjnej albo nie można mu zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w kraju jego pochodzenia. Zasada ta na poziomie ustawowym znajduje swój wyraz w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którymi adopcja zagraniczna jest dopuszczalna tylko wówczas, gdy w Polsce nie jest możliwe zapewnienie dziecku odpowiedniego zastępczego środowiska rodzinnego.

Z nadsyłanych do obu Rzeczników skarg wynika, że istniejące przepisy proceduralne nie gwarantują właściwej realizacji zasady subsydiarności przez polski organ procesowy. Co bardziej znamienne, samą potrzebę zmian w tym zakresie dostrzega także Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, o czym świadczy publikacja zamieszczona na oficjalnej stronie internetowej resortu, zatytułowana „Problemy adopcji międzynarodowych”. W dokumencie tym zaakcentowano konieczność podjęcia działań w celu zapewnienia, aby dzieci, które mają być adoptowane, znajdowały rodziców w Polce. Z punktu widzenia Ministerstwa jest to konieczne zarówno z uwagi na dostrzegane przez resort nieprawidłowości w procesie adopcyjnym (np. rozdzielanie rodzeństw), jak również z uwagi na fakt, iż większość państw europejskich nie wydaje zgód na przysposobienie własnych dzieci przez kandydatów mieszkających w innych państwach. Z informacji zamieszczonych przez Ministerstwo wynika, że głównymi krajami prowadzącymi adopcje zagraniczne są kraje azjatyckie i afrykańskie, zaś na mapie Europy obok Polski pozostają nimi Ukraina i Rosja.

Z tego względu wydaje się niezbędne uzupełnienie zapowiadanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prac legislacyjnych o rozwiązania stosowane w procedurze cywilnej, które na etapie postępowania sądowego gwarantowałyby pełną realizację zasady prymatu „adopcji krajowych” nad międzynarodowymi oraz nadrzędność dobra dziecka w procedurze adopcyjnej. Z nadsyłanych skarg wynika bowiem, iż w dalszym ciągu występują przypadki kierowania do adopcji zagranicznej dzieci, pomimo niewyczerpania wszystkich możliwości znalezienia kandydatów w Polsce, a także posiadania przez nie w kraju rodzeństwa, z którym kontakt po przysposobieniu zagranicznym zostaje zerwany.

Ponadto, zasadne jest wprowadzenie minimalnego okresu tzw. styczności preadopcyjnej między dzieckiem a kandydatami na przysposabiających, a także określenia minimalnych standardów wykonywania owej styczności (w tym także zapewnienia odpowiedniej dostępności tłumacza) i wprowadzenia jej niezależnej kontroli przez podmiot niezwiązany z toczącym się postępowaniem adopcyjnym.

W obrębie procedury przeprowadzania adopcji zagranicznych niezbędne wydaje się także dokonanie zmian poprzez ustanowienie przedstawiciela dziecka, który w sposób obiektywny będzie reprezentował jego interes w prowadzonym postępowaniu adopcyjnym oraz zwiększenie aktywności prokuratora w prowadzonych postępowaniach adopcyjnych, w szczególności rozważenie zasadności obligatoryjnego udziału prokuratora w tych postępowaniach.

Rzecznicy zwrócili się do Ministra z prośbą o ustosunkowanie się do zasygnalizowanych powyżej zagadnień oraz o informację, czy resort dostrzega potrzebę zmian obecnie obowiązujących przepisów proceduralnych dotyczących adopcji zagranicznych, a jeśli tak, to czy w resorcie planowane są lub prowadzone są prace legislacyjne w przedmiotowym zakresie.

RPO: Należy opracować standardy likwidacji placówek instytucjonalnej pieczy zastępczej

Data: 2017-11-08

Na tle docierających do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich sygnałów uwagę zwraca problem niewystarczającego zabezpieczenia interesów dzieci w sytuacji likwidacji placówki instytucjonalnej pieczy zastępczej, bądź rozwiązania umowy z podmiotem realizującym zadania w tym zakresie na podstawie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (dalej jako: ustawa).

Placówka opiekuńczo-wychowawcza powstaje z dniem uzyskania zezwolenia wojewody właściwego ze względu na miejsce prowadzenia placówki. W sytuacji, gdy podmiot, któremu wydano zezwolenie na prowadzenie placówki opiekuńczo-wychowawczej, przestanie spełniać warunki określone w ustawie i standardy usług oraz nie przedstawi, na żądanie wojewody, w wyznaczonym terminie, aktualnych dokumentów warunkujących uzyskanie zezwolenia, wojewoda cofa zezwolenie na prowadzenie placówki. Placówka może zostać zlikwidowana, gdy podmiot ją prowadzący uzyska zgodę wojewody. Zgoda taka może być wydana wówczas, gdy starosta zapewni właściwą pieczę zastępczą dzieciom z tej placówki.

Przepisy ustawy odnoszą się do procesu funkcjonowania placówki w aspekcie formalnoprawnym, jednak w żadnym zakresie nie podejmują kwestii zasad oraz trybu przenoszenia dzieci w sytuacji likwidacji placówki, czy też rozwiązania umowy z podmiotem realizującym zadanie zlecone. Ustawodawca całkowicie pomija kwestie wysłuchania stanowiska dzieci, formy, w jakiej powinno być wyrażone takie stanowisko, czy konieczności uprzedniego przygotowania każdego z dzieci do zmiany środowiska.

W ocenie Rzecznika uregulowany na poziomie ustawowym obowiązek zapewnienia przez starostę miejsc w pieczy zastępczej dzieciom likwidowanej placówki nie stanowi wystarczającej gwarancji realizacji praw dzieci i wymaga dodatkowej regulacji dotyczącej zabezpieczenia interesów i praw dzieci-wychowanków likwidowanych placówek. W takich okolicznościach dobro wychowanków powinno być traktowane jako cel nadrzędny, z uwagi m.in. na gwarancje opieki i pomocy władz publicznych wynikające z Konstytucji oraz Konwencji o prawach dziecka.

Szczególnie ważne zadanie w procesie likwidacyjnym spoczywa na służbach wojewody, które zgodnie z przepisami ustawy sprawują kontrolę nad przestrzeganiem praw dzieci w placówce. W przekonaniu Rzecznika to służby wojewody powinny, w oparciu o precyzyjne regulacje prawne, w sposób aktywny uczestniczyć w procesie likwidacyjnym, kontrolować przeprowadzanie przekształceń oraz badać przygotowanie dzieci do zmian, w tym w szczególności kwestie rzetelnego przedstawienia dzieciom propozycji, wysłuchania ich stanowiska oraz rozważenia możliwości jego uwzględnienia, zapoznania dzieci z nowym miejscem i opiekunami. Procedura zmian powinna także uwzględniać szczególne okoliczności dotyczące wychowanka. Zdaniem Rzecznika przeniesienie nie powinno oznaczać rozdzielenia rodzeństwa, zerwania wieloletnich więzi przyjaźni, pogorszenia standardu opieki czy dostępu do edukacji, utrudnienia kontaktu z rodziną. Z każdym wychowankiem, który ma rozeznanie swojej sytuacji, sprawa powinna być omówiona indywidualnie i tak uzgodniona, aby dawała podstawę do zaprojektowania indywidualnego programu.

Brak standardów w powyższym zakresie oznacza dużą różnorodność działań podejmowanych przez organy prowadzące placówki instytucjonalnej pieczy zastępczej w okolicznościach likwidacji, nie zawsze stwarzających podstawy do zapewnienia dzieciom prawa do specjalnej ochrony i pomocy. W skrajnych przypadkach mogą prowadzić do naruszenia praw dzieci.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie, a w szczególności o rozważenie zasadności podjęcia stosownych działań prawodawczych.

"Głuchota a problemy adopcji i rodzicielstwa zastępczego” - konferencja w Biurze RPO

Data: 2017-11-08

„Głuchota a problemy adopcji i rodzicielstwa zastępczego” to tytuł konferencji, która 8 listopada odbyła się w Biurze RPO. Wydarzenie zostało zorganizowane z inicjatywy Komisji Ekspertów ds. Osób Głuchych działającej przy Rzeczniku Praw Obywatelskich.

- Obowiązkiem państwa jest zapewnienie wsparcia rodzinie. Nie może być tak, że osoby głuche niejako z automatu byłyby wykluczane z procedury adopcyjnej. Nawet jeśli w takiej sytuacji dziecko weszłoby w rolę CODA (słyszące dziecko niesłyszących rodziców), to przecież właśnie rolą państwa jest wspieranie tej rodziny, tak aby mogła jak najlepiej funkcjonować – mówił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

RPO zwracał też uwagę na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczące adopcji. Trybunał orzekał m.in. o tym, czy osoba samotna może zostać rodzicem adopcyjnym. W wielu przypadkach to właśnie samotni rodzice adoptują dzieci z niepełnosprawnościami.

Rzecznik wskazywał też, że w procedurze adopcyjnej ogromną rolę odgrywa sąd, który czasem musi ważyć różne wartości, a przy tym pamiętać, że najważniejsze powinno być dobro dziecka. Podkreślił przy tym, że niezwykle istotne jest to, czy państwo stwarza odpowiednie polityki publiczne, które mają wspierać rodziców dzieci z różnymi rodzajami niepełnosprawności. Chodzi np. o to w jaki sposób rozwiązano kwestie dostępu i możliwości korzystania z języka migowego.

W swoim wystąpieniu Adam Bodnar zwrócił również uwagę na kwestie adopcji zagranicznych. Już w maju RPO i Rzecznik Praw Dziecka pisali w tej sprawie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Adopcje zagraniczne mogą być realizowane dopiero, gdy na terenie kraju nie można znaleźć rodziny adopcyjnej. Gdy taka adopcja dojdzie już do skutku to żadne polskie instytucje, w tym np. konsulowie nie są zobowiązani do zdobywania informacji o losach adoptowanego dziecka.

Istnieje wprawdzie dobra praktyka polegająca na przesyłaniu przez zagraniczne organizacje adopcyjne oraz organy centralne innych państw raportów postadopcyjnych, w których opisywany jest proces adaptacji dziecka w nowym środowisku, ale warto zadać sobie pytanie czy jest to formuła zawsze realizowana i czy wystarczająca?

Brak jakichkolwiek mechanizmów, które sprawiłyby, aby taka praktyka była realizowana w każdym przypadku adopcji zagranicznej oznacza, że w sytuacji braku dobrowolnej informacji zwrotnej z zagranicznego ośrodka adopcyjnego państwo polskie, po prawomocnym orzeczeniu przysposobienia zagranicznego, traci dziecko z pola widzenia. Wobec wątpliwości co do skuteczności dotychczasowej praktyki, wydaje się więc konieczne wypracowanie rozwiązania możliwego do wprowadzenia w polskim ustawodawstwie, które pozwoli na realny wgląd polskiego organu centralnego w sytuację dziecka zagranicą. - Nie chodzi o to, by zamknąć drogę adopcji zagranicznej, ale zapewnić odpowiednie standardy jej przeprowadzania – podkreślił Adam Bodnar.

Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które podczas konferencji przytaczała dr hab. Dorota Podgórska-Jachnik wynika, że w przypadku adopcji zagranicznych, aż 24 proc. stanowią dzieci z niepełnosprawnością. Brakuje jednak kompleksowych danych m.in. na temat tego, jakiego typu jest to niepełnosprawność. Ministerstwo zapowiedziało, że takie informacje zostaną niebawem zebrane.

Celem konferencji było przedstawienie specyficznej i trudnej sytuacji kompensacji rodzicielstwa w formach adopcyjnych i zastępczych, gdy dziecko i/lub rodzice biologiczni, lub też kandydaci na rodziców adopcyjnych/zastępczych mają uszkodzony słuch.

Dziecko niesłyszące z racji swojej niepełnosprawności jest narażone na odrzucenie rodzicielskie bardziej niż dzieci bez niepełnosprawności. Jednocześnie z uszkodzenia słuchu wynikają jego specyficzne potrzeby rozwojowe, którym powinni sprostać nowi opiekunowie.

Można mówić o podwójnym wyzwaniu: kompensacji zerwanej więzi i kompensacji niepełnosprawności. Są to ważne kwestie wymagające wiedzy nie tylko o medycznych, ale i o psychospołecznych i kulturowych aspektach głuchoty, dokonywania trudnych wyborów sposobu komunikacji, zabezpieczenia dostępu do języka polskiego i języka migowego.

Opieka zastępcza nad dzieckiem niesłyszącym to zatem podwyższony próg wymagań i większa trudność w znalezieniu kandydatów na rodziców adopcyjnych lub specjalistyczną rodzinę zastępczą.

W przypadku dzieci z niepełnosprawnością częściej niż w przypadku innych dzieci, w grę wchodzą mniej typowe, stąd też czasem mitologizowane rozwiązania, takie jak adopcja zagraniczna, czy przyznanie opieki osobie samotnej – głównie samotnej matce. Choć to margines w systemie opieki zastępczej, to jednak wymagający refleksji w kontekście poruszonej tematyki i przemyślanego wsparcia. Równie nietypowym, a wymagającym dyskusji rozwiązaniem jest przyznanie osobom niesłyszącym prawa do adopcji lub rodzicielstwa zastępczego – co nie jest zupełnie oczywiste w świetle polskiego prawa.

Głuchota może być traktowana jako niepełnosprawność utrudniająca funkcjonowanie w rolach społecznych, ale współcześnie coraz częściej może być też traktowana jako różnica indywidualna – językowa i kulturowa. Istotna szczególnie wtedy, gdy i kandydaci na rodziców i dziecko mają uszkodzony słuch. Ocena zdolności do roli opiekuna zastępczego nigdy nie jest łatwa, w przypadku głuchoty jeszcze bardziej się komplikuje.

Szczególnie warta podkreślenia jest potrzeba wsparcia rodziców, w tym rodziców głuchych, w wychowaniu i budowaniu więzi z niesłyszącym dzieckiem, zapobiegania odrzuceniu, a w przypadku potrzeby opieki zastępczej – także w przygotowaniu do jego powrotu do rodziny biologicznej.

Dzieci znowu z matką. Udana interwencja Rzecznika.

Data: 2017-11-06

Do Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zwróciła się matka trójki dzieci. Sąd Rejonowy zdecydował o ich umieszczeniu w instytucjonalnej pieczy zastępczej. Powodem były wyjazdy matki zagranicę do pracy. Wyjazdy te są krótkie, najwyżej 2 weekendy w miesiącu. Wtedy zostawia ona dzieci pod opieką zaprzyjaźnionych osób. Kobieta mówiła, że jest skonfliktowana z kuratorem sądowym, na wniosek którego zostało wszczęte postepowanie. Tymczasem asystent rodziny wyznaczony z MOPS nie odnotował żadnych niepokojących zjawisk w rodzinie.

Pełnomocnik Terenowy poprosił Sąd Rejonowy o udzielenie informacji o stanie sprawy i o udostępnienie dokumentacji zgromadzonej przez Ośrodek Pomocy Społecznej i Zespół Kuratorskiej Służby Sądowej do Wykonywania Orzeczeń w Sprawach Rodzinnych i Nieletnich (BPW.7021.15.2016). Ponadto na etapie postępowania odwoławczego pracownik Biura Pełnomocnika Terenowego zapoznał się z aktami sprawy i wziął udział w posiedzeniu sądu w placówce opiekuńczej.

Z informacji uzyskanej od skarżącej wynika, że sąd po przeanalizowaniu dokumentacji i wysłuchaniu najstarszego z dzieci przywrócił matce możliwość sprawowania pieczy nad dziećmi, ograniczając jej władzę do nadzoru kuratora. 

Problem opodatkowania darowizn przekazywanych na rzecz wychowanków rodzin zastępczych - potrzebujemy nowelizacji ustawy o podatku od spadków i darowizn

Data: 2017-10-27

Rzecznik  Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Rozwoju i Finansów w sprawie możliwości nowelizacji ustawy o podatku od spadków i darowizn. Chodzi o problem opodatkowania darowizn przekazywanych na rzecz wychowanków rodzin zastępczych przez ich rodziców zastępczych.

Rzecznik przywołał stanowisko, według którego jeżeli ustawodawca uznał cele pozafiskalne (ekonomiczne lub społeczne) za na tyle ważne – poświęcając dla nich zasadę równości opodatkowania – to nie można tych celów narażać na niezrealizowanie poprzez stosowanie wąskiej wykładni przepisów wprowadzających ulgi i zwolnienia podatkowe.

Zdaniem Rzecznika system podatkowy ma spełniać cele nie tylko fiskalne, ale również powinien służyć realizacji celów pozapodatkowych, w tym społecznych. Realizacja celów prorodzinnych powinna mieć zatem charakter generalny, a nie selektywny – pozostawałoby to bowiem w sprzeczności z zasadą sprawiedliwości opodatkowania.

Jednym z kluczowych obszarów aktywności polskich władz publicznych w ostatnich latach jest wsparcie rodziny. Z tego względu nie budzi wątpliwości, że w centrum zainteresowania władz publicznych powinny znajdować się również problemy dotykające rodziny zastępcze, w tym kwestie związane z usamodzielnianiem się wychowanków pieczy zastępczej.

Rodziny zastępcze podejmują próbę stworzenia dziecku zastępczego środowiska rodzinnego o charakterze trwałym, w którym będzie mogło przebywać aż do dorosłości. Rodziny te gotowe są również wspierać swoich wychowanków w dorosłym życiu, chcąc im ułatwić usamodzielnienie się m.in. poprzez przekazanie mieszkania lub wyposażenia. Konieczność uregulowania podatku jest jednak dużym obciążeniem finansowym dla wychowanków, dlatego brak analogicznych zwolnień w tym zakresie w ustawie o podatku od spadków i darowizn może być odbierany jako krzywdzący i naruszający zasadę sprawiedliwości opodatkowania. W tym kontekście, proponowane przez Rzecznika prorodzinne rozwiązania dotyczące obowiązku podatkowego wychowanków rodzin zastępczych, wynikającego z u.p.s.d. należy uznać za jak najbardziej pożądane.

Rzecznik wskazał też, że na gruncie Ordynacji podatkowej nie sformułowano legalnej definicji rodziny, którą można byłoby stosować w całym systemie prawa podatkowego. Trudno zatem zaakceptować stanowisko resortu finansów zawężające rozumienie pojęcia „rodzina”, które zostało ograniczone do kilku kategorii osób tj. rodziców, dzieci i krewnych.

Ponadto, Rzecznik zauważył, że jak wynika z przedstawionej przez Najwyższą Izbę Kontroli Informacji o Wynikach Kontroli Pomoc w usamodzielnieniu się pełnoletnich wychowanków pieczy zastępczej możliwość zapewnienia przez powiaty odpowiednich warunków mieszkaniowych dla wychowanków rodzin zastępczych jest ograniczona. Niewystarczające są także rozwiązania w zakresie pomocy w usamodzielnieniu się pełnoletnich wychowanków pieczy zastępczej wprowadzone ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Analiza przedstawionej przez NIK Informacji wskazuje zatem na potrzebę stworzenia całościowego systemu, w którym młodzi ludzie opuszczający pieczę zastępczą, mieliby zapewnione odpowiednie wsparcie finansowe, emocjonalne i społeczne. W tym zakresie postulowane przez Rzecznika zmiany w u.p.s.d, polegające na przyznaniu rodzinom zastępczym takich samych uprawnień, jak te przysługujące rodzicom i ich dzieciom naturalnym wspomogłyby podejmowane przez państwo wysiłki zapewnienia wychowankom tych rodzin odpowiedniego wsparcia w wejściu dorosłe życie. Wsparcie osób opuszczających pieczę zastępczą jest wszakże obowiązkiem państwa.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o ponowne rozważenie możliwości nowelizacji u.p.s.d. w postulowanym zakresie.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy ze skargi konstytucyjnej kwestionującej niemożność zaprzeczenia ojcostwa po upływie określonego terminu.

Data: 2017-10-13

Obywatelka dowiedziała się od matki, że zmarły przed laty ojciec – mąż matki – nie był faktycznie jej rodzicem. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec wciąż żyje, jednak nie chce poddać się badaniom DNA mającym ustalić ich pokrewieństwo. Bez tych badań prokurator odmawia wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety, co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa prawdziwego biologicznego ojca.

Kobieta nie może samodzielnie wystąpić z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa i ten stan zarówno ona, jak i Rzecznik Praw Obywatelskich uważają za niekonstytucyjny.

Na mocy obecnie obowiązujących przepisów (art. 70 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) dorosłe dziecko, które dowiedziało się, że nie jest dzieckiem osoby, którą uważało za ojca, ma ściśle zakreślony termin, w jakim może wystąpić z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa. Są to trzy lata od daty uzyskania pełnoletności. W omawianym przykładzie dorosłe dziecko dowiedziało się jednak o swym pochodzeniu kilkadziesiąt lat po uzyskaniu pełnoletności, a tym samym nie miało żadnej możliwości wystąpienia z samodzielnym powództwem.

Uprawnienie do wystąpienia z takim powództwem ma także, na podstawie art. 86 Kodeksu rodzinnego, prokurator. Jednak prokurator musi przy tej okazji ważyć interesy zbiorowe i indywidualne, a także rozważyć, czy dostępne środki dowodowe wystarczają, by przed sądem wykazać, że mąż matki nie jest ojcem dziecka. Prokurator nie może zmusić żadnej z zainteresowanych osób do poddania się badaniom DNA.

W tej sytuacji, zdaniem Rzecznika, dochodzi do naruszenia konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego i rodzinnego – co prowadzi również do naruszenia przyrodzonej godności człowieka – nieproporcjonalnego do ewentualnych korzyści, polegających na ochronie ustabilizowanych relacji rodzinnych.

Zdaniem Rzecznika niekonstytucyjna jest sytuacja, w której termin do złożenia pozwu w zakresie stanu cywilnego osoby jest powiązany jedynie z sztywno określoną datą, bez uwzględnienia tego, czy ta osoba wie o okolicznościach, które mogą uzasadniać złożenie rzeczonego pozwu. Europejski Trybunał Praw Człowieka w analogicznej sprawie Phinikaridou przeciwko Cyprowi (wyrok z 20 grudnia 2007 r., skarga nr 23890/02) stwierdził naruszenie art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (poszanowanie życia rodzinnego i prywatnego), uznając, że domniemania prawne i sztywne terminy nie mogą być ważniejsze od rzeczywistości biologicznej i społecznej. Stanowisko takie Trybunał podtrzymał także w innych orzeczeniach w sprawach z zakresu życia rodzinnego, np. w sprawie A. L. przeciwko Polsce (wyrok z 18 lutego 2014 r., skarga nr 28609/08) czy Różański przeciwko Polsce (wyrok z 18 maja 2006 r., skarga nr 55339/00).

Artykuł 70 § 1 Kodeksu rodzinnego nie jest jedynym artykułem, zawierającym podobne ograniczenia – takie same znajdują się w art. 6114 Kodeksu rodzinnego (zaprzeczenie macierzyństwa) oraz w art. 81 § 1 i § 2 Kodeksu rodzinnego (ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa). Skarga konstytucyjna dotyczy tylko tego pierwszego przepisu, jednak uznanie jego niekonstytucyjności powinno pociągnąć za sobą zmianę przez ustawodawcę treści wszystkich trzech wymienionych przepisów.

Warto dodać, że termin dla innych osób – matki oraz męża matki – do wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa jest sformułowany inaczej – dla matki: sześć miesięcy od urodzenia dziecka, dla męża matki: sześć miesięcy od powzięcia wiadomości o urodzeniu dziecka przez żonę, nie później jednak niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.

IV.7020.37.2014, sygn. akt w TK: SK 18/17

Projekt ustawy o przymusowej izolacji kobiet pijących alkohol i używających narkotyków podczas ciąży jest niekonstytucyjny

Data: 2017-10-12

Przymusowa izolacja kobiet pijących alkohol, używających narkotyków lub innych substancji psychoaktywnych w czasie ciąży byłaby nieproporcjonalną ingerencją w sferę wolności jednostki – pisze Rzecznik Praw Obywatelskich w piśmie do Rzecznika Praw Dziecka. Adam Bodnar skierował wystąpienie do Marka Michalaka w związku z projektem ustawy, który RPD wysłał Prezydentowi Andrzejowi Dudzie z prośbą o przedstawienie go Sejmowi.

Choć projekt RPD stanowi próbę odpowiedzi na istotny problem społeczny i zmierza do ochrony niezwykle ważnego dobra, jakim jest zdrowie i życie dzieci, w obecnym kształcie budzi zbyt istotne wątpliwości co do jego zgodności z Konstytucją RP i wiążącymi Polskę umowami międzynarodowymi. Zaproponowana regulacja może naruszać prawo do wolności osobistej, godności człowieka, czy też budzić wątpliwości co do proporcjonalności środka polegającego na faktycznym pozbawieniu wolności do deklarowanego celu.

Rzecznik jednak dostrzega potrzebę zajęcia się problemem i proponuje debatę na temat przeciwdziałania alkoholowemu zespołowi płodowemu (tzw. FAS), zwraca też uwagę na możliwości obecnego prawa. Wiele możnaby osiągnąć wykorzystując lepiej już istniejące środki w przypadku osób faktycznie uzależnionych od alkoholu lub substancji psychotropowych, jak również przy pomocy działań mniej intruzywnych w przypadku osób, które po alkohol lub narkotyki sięgają jedynie okazjonalnie. Przede wszystkim jednak należy zwrócić uwagę na potrzebę upowszechniania wiedzy na temat skutków picia i używania narkotyków w ciąży.

Wykorzystanie internetu w szkole - odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej

Data: 2017-10-10

Raport Instytutu Badawczego NASK  „Nastolatki 3.0”, zgodnie z sugestiami RPO, został przeanalizowany i przekazany wszystkim kuratorom  oświaty z prośbą o jego upowszechnienie w szkołach tak, aby przedstawione w nim wyniki badań i rekomendacje mogły być pomocne, między innymi, w przygotowywaniu szkolnych programów  wychowawczo-profilaktycznych – poinformowała w swoim liście do Rzecznika Minister Edukacji Narodowej. Minister podzieliła również pogląd RPO, że z uwagi na wskazane m.in. w raporcie problemy korzystania z urządzeń mobilnych przez uczniów konieczne wydaje się określenie w statucie szkoły zasad używania telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkoły.

Minister poinformowała ponadto, że nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego uwzględnia wyzwania, jakie stawia we współczesnym świecie wzrost aktywności dzieci i młodzieży w internecie. W zakresie zajęć z informatyki wprowadzono naukę programowania i rozwiązywania problemów z wykorzystaniem narzędzi ICT. Wszystkie szkoły i placówki mają obowiązek upowszechniania wśród dzieci i młodzieży wiedzy o bezpieczeństwie oraz kształtowania właściwych postaw wobec zagrożeń, w tym związanych z korzystaniem technologii informacyjno-komunikacyjnych, i sytuacji nadzwyczajnych. Zadaniem szkół jest również kształtowanie u uczniów umiejętności sprawnego posługiwania się technologiami informacyjno-komunikacyjnymi. Wszyscy kuratorzy oświaty wyznaczyli osoby odpowiedzialne za wdrażanie najnowszych technologii w szkołach tzw. wojewódzkich koordynatorów do spraw innowacji. W podstawowych kierunkach realizacji polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2017/2018 Minister Edukacji Narodowej, wśród priorytetów wskazał: Bezpieczeństwo w Internecie. Odpowiedzialne korzystanie z mediów społecznych.

Po raz kolejny Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie sprecyzowania przepisów dotyczących opieki naprzemiennej nad dzieckiem

Data: 2017-10-06

W nawiązaniu do poprzedniej korespondencji, Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że w dalszym ciągu istnieje konieczność zdefiniowania w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym opieki/pieczy sprawowanej przez rodziców w powtarzających się okresach, gdyż aktualne pozostają problemy wynikające z braku takiej ustawowej definicji.

Braku tego nie wypełnia nowelizacja z 7 lipca 2017 r., wchodząca w życie 1 stycznia 2018 r. i zmieniająca ustawę o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci. Dookreśla ona wprawdzie, że opieka naprzemienna ma być „sprawowana w porównywalnych i powtarzających się okresach”, lecz definicje zawarte w tej ostatniej ustawie są definicjami stosowanymi w sprawach rozstrzyganych na mocy tej ustawy i na potrzeby tej ustawy, nie zaś w sprawach rodzinnych, w których o opiece/pieczy naprzemiennej rozstrzygają sędziowie w sądach powszechnych na podstawie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

Ponadto, dookreślenie to nie definiuje samej istoty opieki/pieczy naprzemiennej, a tym samym nie zapobiega niepewności prawnej u obywateli co do tego, czy zdaniem sądu rodzinnego, sądu administracyjnego czy organu administracji publicznej sprawowana przez nich piecza nad dzieckiem jest czy nie jest opieką/pieczą naprzemienną.

Obecna regulacja wyłącza uznanie za opiekę/pieczę naprzemienną władzę rodzicielską sprawowaną przez rodziców w rozłączeniu bez ingerencji sądu – przynajmniej w świetle ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, bowiem umożliwia zaliczenie dziecka jednocześnie do członków rodzin obydwojga rodziców oraz proporcjonalny podział kwoty świadczenia wychowawczego jedynie w przypadku dzieci, nad którymi opieka naprzemienna sprawowana jest „zgodnie z orzeczeniem sądu”. Brak definicji przedmiotowego pojęcia pociąga za sobą także brak jednolitości orzecznictwa samych sądów administracyjnych w tym zakresie.

W ocenie Rzecznika kwestia skorelowania regulacji prawnych zawartych w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz w ustawie o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci wymaga wnikliwego rozważenia.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o dokonanie analizy zasadności podjęcia inicjatywy ustawodawczej, mającej na celu zdefiniowanie opieki/pieczy naprzemiennej nad dzieckiem we wszystkich sytuacjach prawnych i faktycznych.

Mama i jej 8-miesięczny synek zamieszkają w lepszych warunkach

Data: 2017-10-06

Chodzi o sprawę opisaną niedawno w „Gazecie Lubuskiej”. Samotna matka z 8-miesieczym synkiem mieszka na zawilgoconym i zagrzybionym poddaszu. Nie ma tam łazienki, toalety ani ciepłej wody. Chłopczyk i jego mama chorują. Chłopiec urodził się w 25. tygodniu ciąży i wymagał szczególnej opieki i dobrych warunków mieszkaniowych. Jego mama miała m.in. sepsę. Bardzo ważne dla nich było środowisko, w jakim przebywali.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika we Wrocławiu napisał więc do Dyrektora MOPS, Dyrektora Departamentu Przedsiębiorczości i Gospodarki Komunalnej UM i do PINB (BPW.7210.28.2016). Z treści otrzymanych odpowiedzi wynikało, że kobieta otrzymuje pomoc społeczną, a pracownik socjalny jest z nią w stałym z nią kontakcie.

Organy gminy zobowiązały się też do wskazania zainteresowanej w I kwartale 2017 r. propozycji zamiany lokalu. Administracja mieszkaniowa została zobowiązana do przeprowadzenia prac remontowych, tj. osuszenia ścian, likwidacji zagrzybienia i użyczenia elektrycznych pieców. Prace te zostały już wykonane.

PINB powiadomił z kolei, że przydzielono kobiecie nowy lokal mieszkalny i została z nią zawarta umowa na czas nieokreślony od dnia 10.07.2017 r.

Polsko-niemiecka współpraca dotycząca postępowań rodzinnych zwłaszcza tych z udziałem Jugendamtu. Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada na wystąpienie RPO

Data: 2017-10-02

Od października 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie przedstawienia wyników  rozmów przeprowadzonych z władzami niemieckimi na szczeblu ministrów lub wiceministrów w zakresie dotyczącym ochrony praw polskich obywateli w Niemczech, w szczególności w kontekście działania Jugendamtu. O planach przeprowadzenia takich rozmów ministerstwo informowało RPO  we wcześniejszej korespondencji. Dopiero we wrześniu 2017 roku Ministerstwo Sprawiedliwości przekazało Rzecznikowi szczegółową informację na ten temat.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik wskazał, że wizyty w dniach 15-16 marca 2017 roku w Berlinie spotkał się w Sekretarzem Stanu Federalnego Ministerstwa Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci, dr Ralfem Kleindiekiem a także odbył robocze spotkania w Ambasadzie Rzeczpospolitej Polskiej w Berlinie. Ich celem było uzyskanie informacji od osób bezpośrednio stykających się z problematyką postępowań rodzinnych zwłaszcza tych z udziałem Jugendamtu.

Pierwsze spotkanie odbyło się z matkami, które napotykają na kłopoty w postępowaniu z Jugendamtem w związku z wykonywanymi prawami rodzicielskimi. Zaś drugie, ze stowarzyszeniami i organizacjami NGO oraz środowiskami prawniczymi działającymi na terytorium Niemiec (adwokatami i sędziami), którzy przedstawili problematykę postępowań z udziałem Jugendamtu od strony prawnej.

Jak wskazał wiceminister Michał Wójcik, do głównych rezultatów spotkań należy zaliczyć:

  • rozpoznanie natury problemów proceduralno-prawnych;
  • zdefiniowanie potrzeb proceduralno-prawnych;
  • wskazanie potencjalnych rozwiązań proceduralno-prawnych zmierzających do zniwelowania nieprawidłowości, a to:
  • kwestie braku dostępności na terytorium Niemiec rodzin polskich lub polskojęzycznych lub też ośrodków opiekuńczych, które mogłyby pełnić funkcje rodziny zastępczej w sytuacji, kiedy konieczne jest umieszczenie polskiego dziecka w rodzinie zastępczej lub ośrodku opiekuńczym tak, by zabezpieczone były prawa dziecka wynikające z art. 8 konwencji ONZ o prawach dziecka. Podobnie, wskazano na zapotrzebowanie polskojęzycznych psychologów i pracowników socjalnych, którzy mogliby uczestniczyć w postępowaniach z udziałem Jugendamtu;
  • zdaniem strony polskiej, konieczne jest przeprowadzenie „naboru” rodzin i ośrodków opiekuńczych, a także psychologów i pracowników społecznych, którzy zaspakajaliby potrzeby polskich dzieci w zakresie art. 8 konwencji ONZ o prawach dziecka podczas postępowań rodzinnych w Niemczech. Konieczne jest stworzenie list takich rodzin i ośrodków dostępnych dla niemieckich organów procesowych w sprawach rodzinnych tak, by mogły one działać zgodnie z art. 20.3 ostatnie zdanie Konwencji ONZ o prawach dziecka. Kwestie te wymagają współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych celem urzeczywistnienia takiego przedsięwzięcia.
  • kwestie informowania oraz dostępu służb konsularnych do postępowania w sprawach rodzinnych obywateli polskich. W obiegu prawnym funkcjonuje bowiem błędna interpretacja Organu Federalnego w Bonn, który z obowiązku wynikającego z art. 37 Konwencji Wiedeńskiej z 24 kwietnia 1963 r. o stosunkach konsularnych, zwalnia Jugendamty działające już na etapie przedsądowym. Kwestie te zostały wyjaśnione podczas spotkania w dniu 16 marca 2017 roku w niemieckim Ministerstwie Rodziny, kiedy to Minister Ralf Kleindieck kategorycznie potwierdził, że wyłączenie Jugendamtów ze stosowania art. 37 Konwencji Wiedeńskiej jest nieprawidłowe, zadeklarował także sprostowanie takiej wykładni na poziomie Federalnym.

Przedstawiciel niemieckiego Ministerstwa Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci, wyszedł też z inicjatywą rozpropagowania wśród ministrów rodziny w poszczególnych Landach, zasady poszukiwania w pierwszej kolejności rodzin czy ośrodków, które gwarantowałyby polskim dzieciom przestrzeganie praw wynikających z art. 8 Konwencji ONZ o prawach dziecka. Zaproponował także, że Ministerstwo Rodziny, Seniorów, Kobiet i Dzieci w Berlinie może również gromadzić informacje na temat rodzin polskich dostępnych w poszczególnych Landach na potrzeby ustanowienia rodziny zastępczej. W tym celu zadeklarował rozmowy z ministrami poszczególnych krajów związkowych podczas majowej konferencji w Monachium, na której obecni byli wszyscy ministrowie krajów związkowych zajmujący się tematyką postępowań rodzinnych.

Wiceminister Michał Wójcik wskazał również, że 22 maja 2017 roku przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości wziął udział w konferencji zorganizowanej przez Konsulat Generalny RP w Monachium na temat Konwencji Wiedeńskiej z 24 kwietnia 1963 roku o stosunkach konsularnych jako podstawy dla skutecznej współpracy pomiędzy niemieckimi urzędami ds. młodzieży, sądami oraz polskimi przedstawicielstwami konsularnymi. Uczestniczyli w niej między innymi przedstawiciele urzędów ds. młodzieży (Jugendamtów) i sędziowie niemieccy.

Jak zaznaczył wiceminister Wójcik, z  rozmów przeprowadzonych z uczestnikami konferencji wynika, że do nieporozumień we współpracy polsko-niemieckiej dochodzi na skutek braku informacji lub nienajlepszemu jej przepływowi. W trakcie konferencji poruszono także kwestie spotkań nadzorowanych przez niemieckich pracowników socjalnych. Podczas takich spotkań rodzice zmuszani są mówić do dzieci po niemiecku. Przedstawiciele polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości podkreślili na konferencji, że  takie sytuacje uważają za dyskryminujące i łamiące prawa dziecka do tożsamości narodowej.

- Zapoczątkowane rozmowy polsko-niemieckie, ukierunkowane na poprawę współpracy w zakresie spraw rodzinnych i większą ochronę polskich rodzin na terenie Niemiec, zaowocowały, dopracowywaną w czerwcu 2017 roku, koncepcją powstania grupy roboczej oraz zainicjowania programu pilotażowego ukierunkowanego na wypracowanie dobrych praktyk w zakresie polsko-niemieckich spraw opiekuńczych ze szczególnym uwzględnieniem art. 8 Konwencji ONZ o ochronie praw dziecka oraz utworzenie list polskojęzycznych rodzin zastępczych, do których w razie konieczności kierowane byłyby dzieci obywatelstwa polskiego. Dla realizacji tego pomysłu odbyło się spotkanie w Ministerstwie Sprawiedliwości z Ambasadorem Niemiec, który wyraził aprobatę dla przedstawionego projektu i zadeklarował chęć współpracy. Obecnie trwają prace nad zorganizowaniem stosownych spotkań na poziomie ministerialnym, tzw. kwadrygi – podkreślił wiceminister Michał Wójcik.

W międzynarodowym Dniu Głuchych RPO pisze do minister edukacji o sytuacji słyszących dzieci niesłyszących rodziców

Data: 2017-09-29

Chciałbym zwrócić uwagę Pani Minister na problem dotyczący ochrony praw słyszących dzieci i młodzieży, wychowywanych przez głuchych rodziców – napisał 29 września Adam Bodnar do min. Anny Zalewskiej.

To było ponad półtora roku temu. Na spotkanie regionalne z rzecznikiem praw obywatelskich w Suwałkach przyszła niesłysząca mama chłopca, któremu – jak mówiła - rówieśnicy dokuczają z powodu jej niepełnosprawności. Inne mamy nie mówią do swych dzieci tak, jak ona, więc innym, chłopcom wydaje się to bardzo śmieszne.

Opowiedziała swoją historię korzystając z pomocy tłumacza migowego. Na wszystkich obecnych na spotkaniu zrobiło to ogromne wrażenie. Dotarło do nich, jak trudne jest życie dziecka, które w kontaktach z rodzicami posługuje się językiem migowym, które często bywa tłumaczem rodziców w trudnych sytuacjach, którego koledzy i nauczyciele nie rozumieją.

Taki los może spotykać wiele dzieci, bo – jaki pisze RPO - ponad 90% głuchych rodziców ma słyszące dzieci. Trzeba zrozumieć, z jakimi problemami mogą się oni zmagać. Warto by także nauczyciele wiedzę tę zdobywali, zwłaszcza jeśli mają wśród uczniów takie dzieci (określane mianem KODA[1] – z ang. Kids/Kid of Deaf Adults – słyszące dzieci niesłyszących rodziców do ukończenia 18. roku życia).

To dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych, podobnie jak inne dzieci dwukulturowe i dwujęzyczne, mimo że w Polsce do tej pory nie zostały za takie uznane.

Niestety, nie wiemy, gdzie chodzą do szkół - kuratoria prowadzą wprawdzie ewidencje uczniów niepełnosprawnych, a więc m.in. dzieci niesłyszących, ale nie KODA. To sprawia, że jako grupa o specjalnych potrzebach słyszące dzieci niesłyszących rodziców są niewidoczne dla polskiego systemu edukacji.

Słyszące dzieci głuchych rodziców często zmagają się z nadmiernymi obciążeniami, pełniąc niejednokrotnie rolę tłumacza, przewodnika i opiekuna niesłyszących matki lub ojca, często bez żadnej pomocy z zewnątrz. Bywają tłumaczami w kontakcie szkoła - rodzice.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich docierają również niepokojące informacje o tym, że dzieci słyszące są tłumaczami rodziców w czasie badań i konsultacji lekarskich.

W ocenie RPO może mieć to negatywny wpływ na ich rozwój ze względu na konieczność samodzielnego zmierzenia się przez nie z intymnymi szczegółami dotyczącymi stanu zdrowia rodziców, gdyż żadne wsparcie psychologiczne nie jest im oferowane. Takie sytuacje prowadzą również do naruszenia ustawy  o języku migowym (Dz. U. Nr 209, poz. 1243, ze zm.).

Oznacza to, że nierozpoznane potrzeby KODA mogą stać się źródłem problemów tak wychowawczych, jak i edukacyjnych, utrudniając osiąganie dobrych wyników w nauce oraz hamując dostrzeżenie i rozwinięcie potencjału takiego ucznia.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich ubolewam nad tym, że głusi rodzice – często będący świadomi obciążeń, na jakie narażone jest ich dziecko – ze względu na niedostateczną znajomość języka polskiego oraz niską świadomość prawną, nie są w stanie skutecznie ubiegać się o pomoc dla swoich dzieci. Należy mieć również na uwadze, że KODA mogą stać się ofiarami szczególnego rodzaju dyskryminacji, czyli tzw. dyskryminacji przez asocjację, tj. ze względu na niepełnosprawność swoich rodziców,

W ramach prac Komisji Ekspertów przy RPO ds. Osób Głuchych powstał pakiet informacyjny z myślą o szkołach i poradniach psychologiczno-pedagogicznych „CODA – inność nierozpoznana. Słyszące dzieci – niesłyszący rodzice”.

Rzecznik Praw Obywatelskich pisze więc do MEN z prośbą o polecenie poradnika placówkom podległym Ministerstwu Edukacji Narodowej, jako lektury zwracającej uwagę na specyficzne potrzeby dzieci niesłyszących rodziców.

Prosi też o wyjaśnienie, czy w Ministerstwie Edukacji Narodowej analizowana była sytuacja tej grupy uczniów oraz, czy jest w planach uznanie KODA za osoby wymagające specjalnego wsparcia edukacyjnego, a także przeprowadzenie badania liczby KODA w placówkach edukacyjnych.




[1] Terminem CODA (z ang. Children/Child of Deaf Adults) określa się dorosłe słyszące dzieci niesłyszących rodziców.

 

 

Prawo do zasiłku pogrzebowego dla rodziców dzieci martwo urodzonych

Data: 2017-09-18

Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się skargami rodziców dzieci martwo urodzonych, których płci nie da się ustalić. Rzecznik kilkakrotnie zwracał się do Ministra Pracy i Polityki Społecznej, a następnie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wskazując na krzywdzące uregulowania prawne w tej kwestii. Okazuje się bowiem, że niewskazanie przez lekarza płci dziecka martwo urodzonego, uniemożliwia sporządzenie aktu stanu cywilnego, którego przedstawienie jest z kolei przesłanką otrzymania zasiłku pogrzebowego czy skorzystania ze skróconego urlopu macierzyńskiego.

Obecnie Sejm rozpoczął prace legislacyjne nad senackim projektem zmiany ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, zgodnie z którym uprawnione do zasiłku pogrzebowego są osoby, które pokryły koszty pogrzebu dziecka martwo urodzonego, bez względu na czas trwania ciąży, dla którego, na wniosek osoby uprawnionej do pochowania, sporządzono kartę zgonu, w celu pochowania zwłok.

Projekt inicjatywy ustawodawczej powstał w związku z pismem z dnia 1 czerwca 2016 r., skierowanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich do przewodniczącego senackiej Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji zdecydowała o podjęciu prac, wychodząc naprzeciw postulatom zawartym w tym piśmie, przedstawianym przez rodziców dzieci martwo urodzonych.

 

NSA zgadza się z Rzecznikiem, że cudzoziemka - ofiara przemocy ma prawo do świadczenia pielęgnacyjnego, pomimo, że jej mąż – sprawca przemocy nie przebywa na terenie Polski

Data: 2017-09-14

Kobieta musiała uciekać z dziećmi ze swojego kraju przed znęcającym się nad rodziną mężem. Państwo polskie udzieliło im ochrony uzupełniającej uznając, że powrót cudzoziemki do kraju pochodzenia narazi ją na rzeczywiste ryzyko nieludzkiego i poniżającego traktowania.

Po zamieszkaniu w Polsce kobieta wystąpiła o przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego ze względu na konieczność opieki nad niepełnosprawną córką. Urząd miejski odmówił jej jednak prawa do świadczeń, ponieważ mąż, czyli jeden z członków jej rodziny, nie mieszka na terytorium RP.

Kobieta odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które utrzymało w mocy decyzję urzędu. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a do postępowania przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich (III.7064.91.2016).

RPO wskazał m.in. że niezamieszkiwanie męża cudzoziemki w Polsce nie może, z uwagi na jej szczególną sytuację, stanowić podstawy do odmowy przyznania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie podzielił stanowisko Rzecznika i w wyroku z dnia 4 sierpnia 2016 r. (sygn. akt II SA/Lu 491/16) uchylił decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego oraz poprzedzającą ją decyzję organu pierwszej instancji. Od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie Samorządowe Kolegium Odwoławcze wniosło skargę kasacyjną.

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej, a odnosząc się do zarzutów skargi kasacyjnej wskazał na wadliwość stanowiska, że na mocy obowiązujących przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych nie jest możliwe uzyskanie przez uchodźczynię zamieszkującą wraz z dziećmi w Polsce na podstawie ochrony uzupełniającej prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na niezamieszkiwanie w Polsce jej męża. Rzecznik podkreślił, że ustawodawca nie wymaga, aby do przyznania świadczeń rodzinnych konieczne było spełnienie wymogu, aby wszyscy członkowie rodziny cudzoziemca przebywali na terytorium Polski. Intencją ustawodawcy było to, aby osoba ubiegająca się o świadczenia przebywała na terenie Polski przez okres zasiłkowy wraz z tymi członkami rodziny, na które dana osoba pobiera świadczenia rodzinne.

Wyrokiem z dnia 13 września 2017 r. (sygn. akt I OSK 2955/16) Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną organu administracji, a tym samym podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, że cudzoziemka spełnia wymogi ustawowe do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego z tytułu opieki nad niepełnosprawną córką.

Stanisław Trociuk na Międzynarodowym Kongresie Praw Dziecka

Data: 2017-09-13

Zastępca RPO Stanisław Trociuk wziął udział w otwarciu III Międzynarodowego Kongresu Praw Dziecka. Wydarzenie to upamiętnia działalność na rzecz dzieci oraz 75-lecie ostatniej drogi Janusza Korczaka, Stefy Wilczyńskiej oraz dzieci z Domu Sierot.

Organizatorami są: Rzecznik Praw Dziecka i Międzynarodowe Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka, a partnerami: Akademia Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej oraz Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Kongres praw dziecka jest próbą odpowiedzi na wezwanie Janusza Korczaka: „Wzywam o magna charta libertatis! – Wzywam o prawa dziecka!” i potrwa do piątku 15 września.

Znęcanie się na 7-letnim kolonistą. Rzecznik podejmuje sprawę.

Data: 2017-09-12

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach prowadzi sprawę opisaną przez media 6 września 2017 r. „Chłopiec wrócił z kolonii. Na plecach penis, pod okiem siniak, w głowie „cwel” (gliwice.wyborcza.pl). Chodzi o siedmioletniego chłopca, który był ofiarą znęcania się psychicznego i fizycznego podczas kolonii w Łazach (BPK.518.4.2017).

Pełnomocnik napisał do Śląskiego Kuratora Oświaty i Komendanta Miejskiego Policji w Gliwicach prośbę o informację na temat podjętych oraz planowanych działaniach Kuratorium w sprawie.

Problem odmowy potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego

Data: 2017-08-14

Ojciec, działając w imieniu swojego syna, zwrócił się do wojewody o potwierdzenie, że dziecko jest obywatelem polskim. Wojewoda odmówił, bo amerykański akt urodzenia chłopca wskazywał jako matkę anonimową matkę zastępczą. Rzecznik przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i jego argumenty pomogły rozstrzygnąć sprawę na korzyść tej rodziny.

Wojewoda powoływał się na to, że treść aktu urodzenia chłopca jest sprzeczna z polskim prawem, bo nie przewiduje ono wpisania jako matki – matki zastępczej.

Rzecznik Praw Obywatelskich zauważył, że zgodnie z art. 14 ustawy o obywatelstwie polskim małoletni nabywa obywatelstwo polskie przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Nie ma też potrzeby ustalania pochodzenia dziecka (co – zgodnie z art. 55 ust. 1 ustawy Prawo Prywatne międzynarodowe – podlega prawu ojczystemu dziecka): dowodem pochodzenia chłopca jest jego amerykański akt urodzenia. Dziecko niewątpliwie jest synem obywatela polskiego i niewątpliwie nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zdaniem Rzecznika z uwagi na najlepszy interes dziecka, organy administracji powinny poprzestać na ustaleniu, że zgodnie z prawem amerykańskim ojcem dziecka jest wnioskodawca.

Stanowisko RPO zostało uwzględnione.

yrok z

Ochrona danych w działalności opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów

Data: 2017-08-11

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca przepisów ustawy o opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów oraz wydanego na jej podstawie zarządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie ustalenia standardów metodologii opiniowania w opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów.

Skarga ta odnosi się przede wszystkim do: punktu 9.3 załącznika do tego zarządzenia, który stanowi, że „materiały pochodzące z badania, stanowiące podstawę wydania opinii, nie mogą być udostępniane osobom badanym” oraz punktu 5.3 lit. c załącznika do zarządzenia, który stanowi, że drugi etap procesu diagnostycznego obejmuje „poinformowanie osób badanych o braku zgody na rejestrację badania oraz możliwości przerwania lub odstąpienia od badania w sytuacji nieprzestrzegania przez osoby badane zakazu rejestracji”.

Tymczasem zgodnie z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych osoba, której dane dotyczą, powinna mieć możliwość kontroli ich przetwarzania. Ograniczenie tego prawa na podstawie aktu wewnętrznego, jakim jest zarządzenie, a dodatkowo bez jakiegokolwiek uzasadnienia, nie powinno mieć miejsca. Konstytucja gwarantuje każdemu dostęp do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób.

W omawianym przypadku nie jest znane żadne uzasadnienie dla ograniczenia osobom poddanym badaniom w opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów ich podstawowych praw, zwłaszcza na mocy zarządzenia, które powinno mieć charakter regulacji wewnętrznej i nie może limitować praw obywatelskich.

Ponadto, w skład opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów wchodzą osoby wykonujące różne zawody, a charakter wytwarzanej dokumentacji jest złożony i nie może być traktowany w sposób równorzędny z dokumentacją medyczną. Osoby badane nie mogą być zatem uznawane za „pacjenta” w rozumieniu regulacji zawartych w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Nie można więc stosować analogii między dokumentacją medyczną a dokumentacją zgromadzoną w procesie opiniowania przez opiniodawcze zespoły specjalistów sądowych. Tym samym nie można stwierdzić, że dostęp do tego typu dokumentacji gwarantuje ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Oznacza to, że nie istnieją przepisy szczególne, które regulowałyby sposób postępowania z dokumentacją wytwarzaną przez opiniodawcze zespoły sądowe specjalistów, a tym samym zastosowanie muszą znaleźć ogólne zasady wynikające z przepisów ustawy o ochronie danych osobowych i wydanych na jej podstawie przepisów wykonawczych.

W opinii Rzecznika regulacja zawarta w punkcie 9.3 załącznika do zarządzenia może stanowić zatem zbyt daleko idące ograniczenie praw jednostki określonych w Konstytucji. Wątpliwości natury konstytucyjnej budzi też uregulowanie tego zagadnienia w akcie o charakterze wewnętrznym – zarządzeniu ministra.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionych wątpliwości. Poprosił także o wskazanie, czy przepisy ustawy oraz wydanego na jej podstawie zarządzenia były na którymkolwiek etapie procesu legislacyjnego przedmiotem konsultacji z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych, do którego zadań należy m.in. opiniowanie projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących ochrony danych osobowych.

Rzecznik zaniepokojony zmianami regulacji prawnych w zakresie obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta

Data: 2017-08-09

W związku z wejściem w życie ustawy o zmianie ustawy Kodeks postępowania karnego, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta zmianie uległy regulacje prawne w zakresie obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta. Obowiązek ten został znacząco ograniczony, a procedura zwalniania lekarza z tajemnicy ukształtowana w sposób bardzo nieprecyzyjny. Budzi to poważne zaniepokojenie nie tylko Rzecznika Praw Obywatelskich, lecz również pacjentów i środowiska lekarskiego. Dlatego RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Zdrowia.

Obowiązek zachowania przez lekarza w tajemnicy informacji dotyczących pacjenta, a powziętych w związku z wykonywaniem zawodu, wywodzi się z zasad konstytucyjnych. Należą do nich: prawo obywatela do ochrony życia prywatnego, prawo do komunikowania się oraz prawo człowieka do ochrony przed ujawnieniem informacji dotyczących jego osoby. Na poziomie ustawowym gwarancję dla tych konstytucyjnych wartości stanowi m.in. instytucja tajemnicy lekarskiej. Tajemnicą objęte są nie tylko dane dotyczące stanu zdrowia, ale także wszelkie inne informacje, w tym też te przekazane przez osoby trzecie lub takie, o których lekarz dowiedział się samodzielnie. Ponadto tajemnica wiąże lekarza w zakresie informacji, które przekazuje mu pacjent, nawet jeśli dotyczą osób trzecich.

Rzecznik zwrócił uwagę, że w znowelizowanych ustawach krąg podmiotów upoważnionych do zwolnienia lekarza z obowiązku tajemnicy został ustanowiony stosunkowo szeroko. Co więcej, ustawodawca nie różnicuje pozycji wskazanych podmiotów w zakresie pierwszeństwa decydowania o zwolnieniu lekarza z obowiązku poufności. Tym samym, każda z uprawnionych osób może, działając niezależnie, zwolnić lekarza z obowiązku konfidencji. W konsekwencji – każda z tych osób będzie mogła uzyskać dostęp do informacji związanych z pacjentem, a powziętych w procesie leczenia przez wszystkich lekarzy, u których pacjent się kiedykolwiek leczył. Nie będzie miało wówczas znaczenia to, czy uzyskanie takiej informacji będzie konieczne np. w celu formułowania roszczeń odszkodowawczych.

Niewątpliwie, istnieje potrzeba wprowadzenia mechanizmów służących poprawie sytuacji osób najbliższych względem zmarłego w postępowaniu cywilnym. Jednak zdaniem Rzecznika zaproponowane rozwiązania są nieprzydatne dla realizacji założonego celu. Wątpliwości budzi też fakt, że nowa regulacja rozstrzyga konflikt między wyrażoną za życia wolą pacjenta a wolą osób bliskich zawsze na korzyść tych drugich.

Również w ocenie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych to pacjent, realizując swoje prawo do ochrony prywatności, winien decydować o udostępnieniu informacji objętych tajemnicą. GIODO wskazał także, iż zdarzyć się może, że informacje objęte tajemnicą będą dotyczyć także innych niż zmarły osób, a ich ujawnienie może tym samym prowadzić do naruszenia ich praw.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do zmiany przedmiotowych przepisów, tak aby nieproporcjonalnie nie ograniczały praw pacjenta. 

Minister Sprawiedliwości odpowiada RPO w sprawie opieki naprzemiennej

Data: 2017-07-05

Minister Sprawiedliwości udzielił pismem z 23 czerwca 2017 r. odpowiedzi na wystąpienie generalne Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazujące na potrzebę zdefiniowania występującego w ustawie o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci określenia "opieka naprzemienna".

Minister Sprawiedliwości nie podzielił przekonania Rzecznika o zasadności zdefiniowania tego określenia w powszechnie obowiązujących przepisach prawa, uznając, że byłoby to niecelowe.

Zdaniem Ministra, w omawianych sytuacjach wprowadzenie terminu "opieka naprzemienna" byłoby mylące, gdyż rodzice nie sprawują nad dzieckiem opieki, w rozumieniu prawnym tego terminu. Minister przywołał jako pozytywną i wystarczającą interpretację dokonaną przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie, który w wyroku z 1 grudnia 2016 r. uznał, że "Jeżeli rzeczywista opieka jest sprawowana w taki sposób, że w powtarzających się okresach rodzic sprawuje wyłączną opiekę nad dziećmi, to istnieją podstawy do uznania, że mamy do czynienia z opieką naprzemienną w rozumieniu art. 2 pkt 16 ustawy z 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci". 

Należy ustanowić kuratora dla małoletniego pokrzywdzonego w postępowaniu karnym, w którym oskarżonym jest jeden z jego rodziców

Data: 2017-06-30

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje zagadnienie ustanowienia kuratora dla małoletniego pokrzywdzonego w postępowaniu karnym, w którym oskarżonym jest jeden z rodziców małoletniego.

Profesjonalna pomoc małoletniemu pokrzywdzonemu w sprawie karnej, zwłaszcza w sytuacji, kiedy sprawcą jest osoba najbliższa, jest warunkiem sine qua non dla zapewnienia rzetelnego postępowania karnego, w którym urzeczywistnione będą zasady współżycia społecznego, a jednocześnie poszanowana będzie godność ofiary przestępstwa.

W wyroku z dnia 21 stycznia 2014 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że zachodzi potrzeba podjęcia działań ustawodawczych, zmierzających do usunięcia nieprawidłowości w postępowaniach karnych, w zakresie reprezentacji osób małoletnich przez kuratora ustanowionego przez sąd opiekuńczy. W tym celu, w dniu 11 lutego 2014 r., wydane zostało postanowienie sygnalizacyjne, w którym Trybunał wskazał dwa obszary, które powinny zostać uregulowane przez ustawodawcę.

Trybunał uznał, że konieczne jest wprowadzenie regulacji, które określałyby, jakie wymagania powinny spełniać osoby mające pełnić funkcję procesowego kuratora dla małoletnich pokrzywdzonych, gdyż obecnie obowiązujące przepisy pozostawiają sądom niezwykle duży margines swobody w zakresie doboru takich osób. Brak wymogu wyznaczania na kuratora w takich sprawach osób legitymujących się odpowiednią wiedzą i przeszkoleniem stanowić może zagrożenie dla realizacji interesów osób małoletnich w postępowaniach karnych, a więc także potencjalne naruszenie ich konstytucyjnych praw i wolności.

Ponadto, Trybunał uznał, że niezbędne jest wyraźne przyznanie rodzicom w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego prawa do informacji o przebiegu postępowania dotyczącego ich dziecka, w sytuacji, gdy jest ono reprezentowane przez kuratora. Niepodjęcie działań legislacyjnych zmierzających do usunięcia opisywanych luk stwarza zagrożenie nienależytej reprezentacji małoletnich przez ustanawianych dla nich kuratorów i może prowadzić do ukształtowania się stałej, powtarzalnej i powszechnej praktyki godzącej w prawa dzieci w postępowaniu sądowym.

W doktrynie wskazuje się, iż najlepszym rozwiązaniem w zakresie wykonania postanowienia sygnalizacyjnego Trybunału Konstytucyjnego, byłoby wprowadzenie do Kodeksu postępowania karnego przepisu, zgodnie z którym sąd byłby zobligowany do ustanowienia dla małoletniego pokrzywdzonego w postępowaniach karnych, w których oskarżonym jest jedno z rodziców małoletniego (lub oboje rodziców), w charakterze kuratora profesjonalnego pełnomocnika procesowego, tj. adwokata lub radcę prawnego. Rzecznik podzielił powyższy pogląd. W kwestiach nieuregulowanych zastosowanie miałyby przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Nadto, zasadnym byłoby uczynienie sądem właściwym do ustanawiania kuratora w sprawie karnej – sądu karnego (a nie rodzinnego), co pozwoliłoby dodatkowo skrócić postępowanie w sprawie, a także ułatwić ustalanie wysokości wynagrodzenia dla kuratora. Kodeks postępowania karnego powinien także zawierać unormowanie wyłączające możliwość reprezentacji małoletniego pokrzywdzonego w innych wypadkach niż wówczas, gdy sprawcą przestępstwa popełnionego na szkodę małoletniego jest inny niż rodzic członek rodziny czy też osoba bliska co najmniej jednemu z rodziców (np. partner, konkubent). Również i wówczas sąd karny powinien mieć obowiązek ustanowienia kuratora dla małoletniego pokrzywdzonego.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o udzielenie szczegółowej informacji o podjętych działaniach legislacyjnych, mających na celu kompleksowe i jednolite uregulowanie instytucji kuratora procesowego dla małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem dokonanym przez jego rodzica oraz wskazanie, czy w planowanej regulacji przewidziane jest określenie kompetencji kuratorów procesowych i zakresu ich działań.

Prawa rodziców, którzy nie są w stanie skutecznie wyegzekwować kontaktów z dzieckiem. Minister Sprawiedliwości nie widzi potrzeby zmiany przepisów.

Data: 2017-06-28

W 2016 r. łącznie sądy rozpatrywały 4058 spraw o wykonanie kontaktów z dzieckiem, zaś orzeczeń zapadło 3433. Tylko 186 orzeczeń dotyczyło nałożenia na osobę utrudniającą kontakty z dzieckiem kwot pieniężnych (czyli najdalej idącej „sankcji” za utrudnianie kontaktów). W przeważającej liczbie spraw sądowych dotyczących wykonywania kontaktów osobą, utrudniającą kontakty z dzieckiem była matka, co jest o tyle uzasadnione, że jednak najczęściej to matce sąd powierza wykonywanie władzy rodzicielskiej (więcej statystyk - patrz załącznik).

Rzecznik zwrócił się do Ministra o rozważenie zmian przepisów  (IV.7021.204.2014). Od 2011 r. jest tak, że jeśli – mimo ustaleń sądu – jeden rodzic nie pozwala drugiemu kontaktować się z dzieckiem, to najpierw trzeba złożyć do sądu wniosek o wydanie orzeczenia o zagrożeniu nakazaniem zapłaty określonej kwoty, a następnie drugi – o skorzystanie z tej „sankcji” majątkowej. To przedłuża załatwienie sprawy, co w relacji z malutkim dzieckiem grozi nawet zerwaniem więzi..

RPO powołuje się na opinie środowiska sędziowskiego (np. Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych), które krytycznie ocenia tę dwuetapowość postępowania (art. 59815-59822 Kodeksu Postępowania Cywilnego).

Pozostają aktualne zastrzeżenia  Rzecznika wymienione w piśmie z 28 kwietnia 2016 r., dotyczące braku jednolitej praktyki sądów w zakresie orzekania o obowiązku zapłaty kwot pieniężnych, wykorzystywania przez jednego z rodziców tych przepisów (art. 59815-59822 KPC) do „odzyskiwania” zapłaconych alimentów (skargi takie wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich). Zdarza się również, że wskutek słusznego dążenia sądów, by orzeczona kwota pieniężna była dotkliwa i doprowadziła do wykonywania kontaktów, przy wielokrotnym obciążaniu rodzica zobowiązanego może dojść do zagrożenia potrzeb bytowych małoletniego dziecka, którego postępowanie dotyczy. Z kolei w odwrotnej sytuacji, gdy rodzic zobowiązany jest majętny, może wykonywać kolejne postanowienia nakazujące zapłatę oznaczonej kwoty pieniężnej i nadal nie wykonywać kontaktów orzeczonych sądownie – napisał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Odpowiedzi udzielił mu wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł: Analiza danych statystycznych w zakresie spraw o wykonywanie kontaktów, które w 2016 r. wpłynęły do sądów, nie daje podstaw do twierdzenia, jakoby obowiązujące w tym przedmiocie regulacje nie są wystarczające i zachodzi konieczność wprowadzania zmian w Kodeksie postępowania cywilnego - napisał.

Dwuetapowość  postępowania – wyjaśnił – można ominąć, jeśli zagrożenie nakazaniem zapłaty sumy pieniężnej zamieści się już w postanowieniu ustalającym kontakty. A zatem stosując obowiązujące przepisy można ograniczyć postępowanie wykonawcze wyłącznie do jego „drugiego etapu".

Z danych statystycznych, których zebranie Ministerstwo Sprawiedliwości zleciło w 2016 r. Instytutowi Wymiaru Sprawiedliwości (analiza 295 spraw rozpoznanych przez sądy w okresie od stycznia 2014 r. do listopada 2015 r.), wskazuje, że w co piątym przypadku osoba uprawniona nie mogła należycie realizować kontaktów mimo zagrożenia nakazaniem zapłaty sumy pieniężnej i wnosiła o nakazanie zapłaty. Sądy jednak w 68% tych spraw wnioski oddaliły. Większość spraw (71%) stanowiły wnioski o wszczęcie postępowania od osób uprawnionych do kontaktów.

Aktualnie nie są prowadzone ani planowane prace legislacyjne mające na celu zmianę przepisów dotyczących wykonywania kontaktów między rodzicami i dziećmi – podsumował min. Warchoł.

Napisał też, że nie trzeba zmieniać przepisów dotyczących kontaktów osób ubezwłasnowolnionych. Chodzi o sytuacje, nie tak wcale rzadkie, kiedy opiekun prawny uniemożliwia osobie ubezwłasnowolnionej takie kontakty.  Zdaniem min. Warchoła wystarczy, że w takiej sytuacji wypowie się sąd. „W ramach nadzoru, powziąwszy wiadomość o nienależytym wykonywaniu opieki, w czym zawiera się również nieuzasadnione odmawianie kontaktu z innymi osobami, w trybie art. 168 w zw. z art. 175 i art. 155 § 1 i 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, może wydać odpowiednie zarządzenia, w tym zobowiązać opiekuna do określonego postępowania, wskazać, jakich czynności opiekun nie może dokonywać bez zezwolenia sądu lub poddać wykonywanie opieki stałemu nadzorowi kuratora sądowego. W razie niewykonania tych zarządzeń sąd może ukarać opiekuna grzywną. Sąd może także zwolnić opiekuna i ustanowić nowego. – wyjaśnił min. Warchoł.

Czego się można domagać od pirata drogowego, który spowodował śmierć członka rodziny? Skuteczna kasacja RPO w obronie syna ofiary wypadku

Data: 2017-06-24

Ojciec pana Kazimierza zginął w wypadku samochodowym, którego sprawca miał już odebrane prawo jazdy. Sąd skazał tego kierowcę na półtora roku w zawieszeniu, ponownie zakazał mu prowadzenia samochodów, ale odstąpił od zasądzenia zadośćuczynienia synowi ofiary. Przyznał mu tylko 15 tys. zł tytułem naprawienia szkody materialnej.

RPO wystąpił z kasacją w obronie pana Kazimierza – i przeciwko sprawcy wypadku, a Sąd Najwyższy przyjął argumentację Rzecznika i przekazał wyrok do ponownego rozpoznania w trybie odwoławczym (II.510.389.2016).

Rzecznik zauważył, że sąd I instancji popełnił błąd, którego nie skorygował sąd II instancji: oba sądy uznały, że skoro syn ofiary występuje o naprawienie szkody materialnej i niematerialnej, to sprawcę należy zobowiązać do naprawienia jednej z tych szkód (tak zinterpretował słowo „lub” w art. 46 par 1 kodeksu Karnego „W razie skazania sąd może orzec, a na wniosek pokrzywdzonego lub innej osoby uprawnionej orzeka, stosując przepisy prawa cywilnego, obowiązek naprawienia, w całości albo w części, wyrządzonej przestępstwem szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; przepisów prawa cywilnego o możliwości zasądzenia renty nie stosuje się”.).

Tymczasem – jak wskazał Sąd Najwyższy  - taka interpretacja słowa „lub" jest błędna.

Przepis ten (w brzmieniu zarówno przed, jak i po 1 lipca 2015 r.) nie tylko dopuszcza możliwość jednoczesnego orzeczenia wobec sprawcy obowiązku naprawienia szkody majątkowej i wynagrodzenia za szkodę niemajątkową w postaci zadośćuczynienia (zob. post. SN z 9 lipca 2013 r., II KK 161/13), ale i taki obowiązek kreuje w razie prawidłowego zgłoszenia odpowiednich roszczeń przez uprawniony podmiot, o ile rzecz jasna szkody obu rodzajów wystąpiły i nie zaistniały okoliczności wyłączające stosowanie w danym układzie tego środka.

Powinnością zatem Sądu Okręgowego było - w związku z treścią apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego - rozważyć, czy po stronie pana Kazimierza zaistniała z powodu śmierci ojca krzywda wymagająca zadośćuczynienia w celu złagodzenia cierpienia psychicznego i udzielenia mu pomocy w dostosowaniu się do zmienionej sytuacji (art. 446 § 4 k.c.) oraz – w wypadku odpowiedzi twierdzącej - ustalić, jaką kwotą pieniężną owa krzywda winna zostać zrekompensowana, a następnie - na podstawie art. 46 § 1 k.k. – taką sumę na rzecz oskarżyciela posiłkowego orzec.

Z obowiązku tego Sąd nie wywiązał się, prezentując w motywacyjnej części swojego wyroku oczywiście mylny pogląd o możliwości poprzestania na orzeczeniu na rzecz osoby uprawnionej tylko obowiązku naprawienia wyrządzonej przestępstwem szkody majątkowej.

Jak Polska chroni interes dzieci oddawanych do zagranicznych adopcji? Minister Elżbieta Rafalska odpowiada na pytania RPO i RPD

Data: 2017-06-14

Rzecznik praw obywatelskich i rzecznik praw dziecka napisali do minister Rafalskiej, iż informacje o braku poszanowania dobra dzieci zamieszkujących poza granicami Polski wskutek przysposobienia międzynarodowego muszą niepokoić, ale jednocześnie winny stanowić bodziec do podjęcia szerszej międzyresortowej debaty w tym obszarze. Niezbędne jest bowiem wypracowanie rozwiązań krajowych, które umożliwią realizację wiążących Polskę konwencji, w sposób zapewniający pełną gwarancję działania w imię dobra dziecka, a także wypracowanie i wdrożenie stosownych zasad współpracy z instytucjami służb społecznych na terenie innych państw tak, aby odpowiedzialność państwa pochodzenia dziecka nie kończyła się wraz z zakończeniem procedury przysposobienia międzynarodowego.

Z otrzymanej odpowiedzi wynika, że w okresie pięciu  ostatnich lat Ministerstwo wydało łącznie zgody na adopcję międzynarodową 1432 polskich dzieci, brak zgody wyraził w jednym przypadku, natomiast wobec kilkorga dzieci zgoda była w trakcie procedury zawieszana.  Najwięcej dzieci zostało adoptowanych przez rodziców z Włoch (842), z USA (276) i Hiszpanii (72). (więcej danych statystycznych - w załączonym dokumencie)

Jak wygląda procedura adopcji zagranicznej?

Zasady adopcji zagranicznych reguluje Konwencja Haska o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego. Na jej podstawie przysposobienia zagraniczne  koordynuje w Polsce Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To on wydaje zgodę (art. 17c Konwencji). A adopcję międzynarodową dziecka orzeka - po obowiązkowym okresie osobistej  styczności - sąd rodzinny - wyjkaśnia minister rodziny Elżbieta Rafalska.

Zatem żeby przysposobić  dziecko na stałe zamieszkałe w Polsce, trzeba zwrócić się do Ministerstwa Rodziny lub innej upoważnionej przez ten organ organizacji. Następnie dossier potencjalnych rodziców adopcyjnych przysłane przez państwo, w którym oni mieszkają, jest przesyłane do upoważnionego polskiego ośrodka adopcyjnego.

W sprawach, gdzie pośredniczy akredytowana organizacja zagraniczna, dokumenty wysyłane są już bezpośrednio do ośrodka adopcyjnego, z którym dana organizacja współpracuje, natomiast w sprawach, gdzie nie występuje pośrednictwo akredytowanej organizacji zagranicznej, dokumenty do ośrodka adopcyjnego wysyłane są za pośrednictwem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Ośrodki adopcyjne

Do współpracy w dziedzinie adopcji międzynarodowej wyznaczono są :

  • Diecezjalny Ośrodek Adopcyjny z siedzibą w Sosnowcu, który jednak zajmuje się wyłącznie sprawami, które już trwają - został wskazany jako ośrodek niezależny, który został zobowiązany do przygotowania opinii w sprawach toczących się już procedur adopcyjnych i wstępnego postępowania postadopcyjnego.
  • Katolicki Ośrodek Adopcyjny z siedzibą w Warszawie, który zajmuje się wszystkimi bieżącymi sprawami adopcyjne, oraz dokumentami kandydatów i dzieci zakwalifikowanych do adopcji międzynarodowej do dnia 17 stycznia 2017 roku włącznie, a także bieżącą dokumentacją postadopcyjną 9którą poprzednio zajmowały się trzy ośrodki adopcyjne).

W ośrodku tym działa Komisja do spraw adopcji, która do potrzeb dziecka dobiera odpowiednią rodzinę adopcyjną. Następnie całość dokumentacji kandydatów oraz dziecka jest przesyłana do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Dopiero po wydaniu tej zgody może nastąpić pierwszy kontakt między dzieckiem a przyszłymi przysposabiającymi.

Wymagane dokumenty

Do celów adopcji wymagane są następujące dokumenty dotyczące kandydatów, przetłumaczone na język polski przez tłumacza przysięgłego oraz odpowiednio poświadczone (opatrzone pieczęcią Apostille albo zalegalizowane w inny sposób):

  • Wniosek o adopcję dziecka/dzieci (nie ma formalnego wzoru);
  • Odpisy aktów urodzenia przyszłych rodziców;
  • Odpis aktu małżeństwa;
  • Zaświadczenie o niekaralności;
  • Zaświadczenie o zatrudnieniu i/lub dochodach;
  • Poświadczenie obywatelstwa (np. kopie paszportów);
  • Dokumentacja medyczna - poświadczenie braku przeciwwskazań medycznych;
  • Wywiad adopcyjny, tzw. „home study", przeprowadzony przez uprawnioną instytucję;
  • Zgoda organu centralnego kraju wnioskodawcy/wnioskodawców na adopcję zagraniczną wystawiona imiennie na wnioskodawcę/wnioskodawców oraz zgoda na wjazd i stały pobyt dziecka w kraju przyjmującym (w sytuacji dziecka urodzonego w Polsce, a przysposabianego przez osoby zamieszkałe poza granicami Polski);
  • Zgoda na monitorowanie przez stronę polską sytuacji dziecka po adopcji (raporty postadopcyjne do 18. roku życia dziecka i kontakty telefoniczne lub wizyty upoważnionych przez polski organ centralny przedstawicieli przez okres 6 miesięcy po uprawomocnieniu się postanowienia (od dnia 1 maja 2017 roku).
  • Jeżeli przez przysposobienie przysposabiany ma zmienić dotychczasowe miejsce zamieszkania w Polsce na miejsce zamieszkania w innym państwie, przysposobienie może być orzeczone po upływie określonego przez sąd opiekuńczy okresu osobistej styczności przysposabiającego z przysposabianym w dotychczasowym miejscu zamieszkania przysposabianego lub w innej miejscowości w Polsce.

Z punktu widzenia procedur kwalifikacji dziecka do adopcji międzynarodowej właściwym w tym zakresie jest obecnie Wojewódzki Ośrodek Adopcyjny w Warszawie, który prowadzi także Centralny Bank Danych o dzieciach zakwalifikowanych do adopcji z przemieszczeniem poza granice kraju.

Nowe wytyczne

6 lutego 2017 roku minister rodziny, pracy i polityki społecznej przekazała za pośrednictwem wojewodów wszystkim ośrodkom adopcyjnym oraz instytucjom samorządowym wytyczne dotyczące kwalifikacji dziecka do adopcji zagranicznej, a także instrukcję odnoszącą się do aktualizacji informacji o dzieciach obecnie znajdujących się w Centralnym Banku Danych i zakwalifikowanych uprzednio do adopcji zagranicznej.

Prawa rodzeństw

Rodzeństwo powinno być umieszczone w jednej rodzinie przysposabiającej, chyba że:

  • ośrodek adopcyjny odpowiedzialny za kwalifikację dziecka do przysposobienia krajowego uzna, że nie leży to w najlepszym interesie dziecka lub
  • pśrodek adopcyjny odpowiedzialny za kwalifikację dziecka do przysposobienia krajowego uzna że względu na najlepiej pojęty interes dziecka, że z powodu nieznalezienia kandydata do przysposobienia rodzeństwa na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz nieznalezienia kandydata do przysposobienia rodzeństwa poza granicami Rzeczypospolitej Polskiej jest możliwe umieszczanie rodzeństwa w różnych rodzinach przysposabiających.

Zgodnie ze zmianami w wymogach akredytacyjnych, które wprowadzone zostały w marcu 2017 roku, raporty postadopcyjne winny być przesyłane przez akredytowane agencje adopcyjne raz na rok przez pierwsze trzy lata od uprawomocnienia się postanowienia o adopcji, następnie raz na trzy lata aż do uzyskania przez dziecko pełnoletności. Ponadto kandydaci do adopcji dziecka są zobowiązani podpisać oświadczenie, że w okresie 6 miesięcy umożliwią kontakt z dzieckiem poprzez telefon, skype i wyrażą zgodę na kontakt z dzieckiem za pośrednictwem służb konsularnych lub upoważnionych przedstawicieli polskiego organu centralnego.

Wszystkie akredytowane przez Polskę agencje adopcyjne były zobowiązane potwierdzić do dnia 30 kwietnia 2017 roku przyjęcie nowych zasad. Także od dnia 1 maja 2017 roku wszyscy ubiegający się o kwalifikację do adopcji kandydaci spoza Polski winni dostarczyć wyżej wspomniane oświadczenia. Przyjęcie tych zobowiązań jest warunkiem uzyskania z jednej strony akredytacji w Polsce przez zagraniczną agencję adopcyjną, z drugiej zaś w przypadku kandydatów do adopcji dziecka z Polski umożliwia ich kwalifikację i wpisanie na listę rodzin oczekujących (kopia pisma w tej sprawie w załączeniu).

Co do przebiegu procedury, uprzejmie informuję, że każda teczka adopcyjna zawierająca dokumenty dziecka i dokumenty zakwalifikowanych kandydatów, dostarczona przez upoważniony ośrodek adopcyjny jest dokładnie analizowana przez referenta sprawy, następnie przez naczelnika wydziału, a ostatecznie zgodę podpisuje dyrektor Departamentu, który uzyskał stosowne upoważnienie ministra właściwego ds. rodziny.

Każda z tych osób, jeśli tylko uzna informacje zawarte w dokumentacji za niewystarczające, ma prawo do zwrócenia się do ośrodków adopcyjnych lub realizatorów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej o stosowne wyjaśnienia lub uzupełnienia dokumentacji. Sytuacje takie mają miejsce bardzo często, a wystąpienia te realizowane są - z uwagi na pilny charakter spraw - niejednokrotnie, oprócz formy tradycyjnej, także na drodze telefonicznej lub za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Nasilenie wniosków o uzupełnienie nastąpiło niewątpliwie po nowelizacji ustawy z dnia 9 czerwca 2011 roku o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej w roku 2014 (Dz. U. z 2014 r. poz.1188), która to nowelizacja wprowadziła przepis umożliwiający Organowi Centralnemu wspomniany tryb działania (art. 164 ust. 19). Uzupełnienia i aktualizacje, o których mowa, dotyczą zarówno sytuacji dziecka, jak i dokumentacji kandydatów do adopcji.

Na marginiesie warto dodać, że nowelizacja ta wprowadziła również szereg innych zmian w ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, zmierzających między innymi do doskonalenia przebiegu postępowania adopcyjnego, w tym również przepis zobowiązujący podmioty wykonujące zadania wynikające z ustawy do wysłuchania dziecka, jeżeli jego wiek i stopień dojrzałości na to pozwalają, oraz stosownie do okoliczności, uwzględniania jego zdania (art. 4a).

Obowiązek ten dotyczy zwłaszcza kwalifikacji dziecka do przysposobienia oraz oceny sytuacji dziecka w pieczy zastępczej, której konsekwencją są przygotowywane na podstawie art. 139a opinie, w tym opinia o zasadności adopcji z przemieszczeniem poza granice kraju (art. 139a pkt 3) oraz opinie dotyczące aspektu rozdzielenia rodzeństwa ( art.l39a pkt 4 i 5).

Główny Inspektor Sanitarny pisze w sprawie żłobków

Data: 2017-06-12

Główny Inspektor Sanitarny poinformował RPO o wystąpieniu skierowanym do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Pismo to dotyczy rozbieżności interpretacyjnych, które pojawiają się na podstawie przepisów ustawy z o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 oraz rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej  w sprawie wymagań lokalowych i sanitarnych jakie musi spełniać lokal, w którym ma być prowadzony żłobek lub klub dziecięcy.

Wskazane wątpliwości dotyczą m.in. sposobu interpretacji pojęcia „pomieszczenie przystosowane do odpoczynku”. Ze skarg wpływających do Rzecznika wynika, że rozbieżności te prowadzą w praktyce do sporów pomiędzy podmiotami prowadzącymi żłobki a organami rejestrowymi. Pojawiają się również wątpliwości interpretacyjne dotyczące znaczenia opinii sanepidu dla oceny dopuszczalnej liczby dzieci, które mogą uczęszczać do żłobka o określonej powierzchni. Rzecznik skierował do Ministerstwa prośbę o przekazanie informacji o odpowiedzi udzielonej Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu. 

Rzecznik w sprawie możliwości otrzymania renty z tytułu niezdolności do pracy przez opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Data: 2017-05-31

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi od opiekunów osób z niepełnosprawnościami, którzy po zakończeniu sprawowania opieki ubiegają się o prawo do renty z tytułu niezdolności do pracy.

Jedna z takich skarg dotyczyła osoby ubiegającej się o świadczenie rentowe, wobec której orzeczono całkowitą niezdolność do pracy, i która udowodniła łączny staż ubezpieczeniowy (okresy składkowe i okresy nieskładkowe) w wymiarze ponad 30 lat, w tym ponad 29 lat tylko okresów składkowych. Organ rentowy odmówił jednak przyznania wnioskowanego świadczenia z uwagi na niespełnienie jednego z wymaganych warunków, tj. określonego w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych warunku posiadania okresu składkowego i nieskładkowego w wymiarze 5 lat, przypadającego w ciągu ostatniego dziesięciolecia przed zgłoszeniem wniosku o rentę lub przed dniem powstania niezdolności do pracy.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa ośrodek pomocy społecznej nie był zobowiązany do opłacania składki na ubezpieczenia emerytalne i rentowe, co spowodowało, że ubezpieczony nie posiadał wymaganego 5-letniego okresu składkowego i nieskładkowego, przypadającego w ciągu ostatniego dziesięciolecia przed zgłoszeniem wniosku o rentę lub przed dniem powstania niezdolności do pracy.

W konsekwencji osoba z orzeczoną całkowitą niezdolnością do wykonywania zatrudnienia, posiadająca łącznie ponad 30-letni staż ubezpieczeniowy, w tym 29 lat opłacania składek, nie nabędzie prawa do renty z tytułu niezdolności do pracy.

W ocenie Rzecznika w przypadku osób, które zrezygnowały z zatrudnienia w celu sprawowania bezpośredniej, osobistej opieki nad chorym członkiem rodziny i legitymują się stażem ubezpieczeniowym przekraczającym 25 lat okresów składkowych i nieskładkowych, jedynym warunkiem wymaganym do uzyskania prawa do świadczenia rentowego powinno być orzeczenie całkowitej niezdolności do pracy.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie.

Uzależnione kobiety w ciąży – co rząd zamierza zrobić z tym problemem?

Data: 2017-05-31

Problem braku uregulowań prawnych zabezpieczających dobro nienarodzonego dziecka, w sytuacji, gdy kobieta ciężarna jest uzależniona od substancji psychoaktywnych (leków psychotropowych, narkotyków, dopalaczy, alkoholu) i pomimo ciąży substancji tych nadużywa był już podejmowany w wystąpieniach Rzecznika Praw Obywatelskich.

Dotychczasowe rozproszone działania interwencyjne, profilaktyczne i edukacyjne w obszarze ochrony zdrowia nie przynoszą oczekiwanego rezultatu w postaci zachowania pełnej abstynencji przez ciężarne. Brakuje regulacji prawnych w obszarze systemu wsparcia rodzin, które zwracałyby uwagę na problem uzależnienia kobiet w ciąży w kontekście dostępu do świadczeń pomocowych, m.in. świadczeń rodzinnych, świadczenia wychowawczego czy programu „Za życiem”. Jest to jaskrawy przykład obniżenia standardu ochrony gwarantowanych przez Konstytucję praw podstawowych poprzez pozbawienie dziecka prawnej ochrony.

W ocenie Rzecznika konieczne jest podjęcie szerszej międzyresortowej debaty w celu wypracowania kompleksowych rozwiązań na rzecz realizacji fundamentalnych praw dziecka do życia i ochrony zdrowia, a jak najszybsze ukształtowanie pozapenalnych unormowań w kwestii ograniczenia zjawiska uzależnienia wśród kobiet w ciąży powinno być dzisiaj jednym z priorytetów polityki prorodzinnej państwa.

Życie jest fundamentalnym dobrem człowieka, a troska o życie i zdrowie należy do podstawowych obowiązków państwa, społeczeństwa i obywatela. Dlatego Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska wobec sygnalizowanego problemu oraz podjęcie działań na rzecz skutecznej ochrony praw dziecka.

Działania RPO na rzecz ochrony praw polskich dzieci za granicą

Data: 2017-05-25
Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego wziął udział w posiedzeniu Komisji Petycji Sejmu RP, gdzie przedstawił działania Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz ochrony praw polskich dzieci za granicą, w szczególności na terenie Niemiec. Przedstawiciel Rzecznika poinformował o ostatnich interwencjach RPO w takich sprawach, a także wyjaśnił sposób działania Rzecznika w przypadkach związanych z ograniczaniem bądź pozbawianiem praw rodzicielskich polskich obywateli przebywających za granicą.

Rzecznik w sprawie opieki naprzemiennej

Data: 2017-05-23

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi oraz wnioski obywateli dotyczące formy sprawowania pieczy, zwanej opieką czy pieczą naprzemienną, nad małoletnim dzieckiem przez rodziców po rozpadzie ich związku. Taka forma opieki dopuszczona jest przez przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, lecz nie bezpośrednio, jako element tzw. planu wychowawczego, czyli pisemnego porozumienia o sposobie wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem.

Termin „opieka naprzemienna”, niewymieniony w tekście Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, pojawia się w ustawie o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, jednak bez jakiejkolwiek definicji czy dookreślenia.

Ponadto w art. 59822 Kodeksu postępowania cywilnego mowa jest o „orzeczeniu, w którym sąd określił, że dziecko będzie mieszkać z każdym z rodziców w powtarzających się okresach”. Należy domniemywać, że przepis ten, wprowadzony ustawą z 25 czerwca 2015 r. dotyczyć ma właśnie opieki naprzemiennej – jednak trzeba podkreślić, że także w Kodeksie postępowania cywilnego określenie takie nigdzie nie pada. Tym samym w materii tej panuje obecnie duża niepewność prawna, prowadząca – jak wynika z doniesień prasowych – do różnego traktowania obywateli przez organy administracji publicznej oraz sądy.

Zdaniem Rzecznika definicja instytucji opieki naprzemiennej mogłaby znaleźć się np. w rozszerzeniu treści art. 58 § 1a oraz art. 107 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego i przyjąć treść zbliżoną do następującej: „Sąd, pozostawiając władzę rodzicielską obojgu rodzicom i jeśli dobro dziecka za tym przemawia, może określić, że dziecko będzie mieszkać z każdym z rodziców w powtarzających się okresach (opieka naprzemienna)”. Takie sformułowanie ma tę zaletę, że nawiązuje do funkcjonującego sformułowania w art. 59822 Kodeksu postępowania cywilnego, ograniczając tym samym wątpliwości interpretacyjne.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w przedmiotowej sprawie oraz o podjęcie inicjatywy ustawodawczej, mającej na celu zdefiniowanie w polskim systemie prawnym instytucji opieki naprzemiennej.

Rozwód nie jest dramatem. Konflikt między rozwodzącymi się rodzicami - jest. Spotkanie RPO w Stowarzyszeniu Rodzin Pelikan w Gdańsku

Data: 2017-05-16

Stowarzyszenie Rodzin „Pelikan" w Gdańsku stara się przeciwdziałać cierpieniom dzieci, których rodzice się rozwodzą. Chce spowodować, by dziecko w obliczu rozpadu swojej rodziny było dostrzeżone i chronione.

Stowarzyszenie zostało utworzone w roku 2000 jako ośrodek szkolenia, zawiązywania i wsparcia rodzin adopcyjnych i zastępczych. Od czterech lat, kiedy zmieniła się ustawa o pieczy zastępczej, nie jest już ośrodkiem adopcyjnym, ale wspiera  nadal rodziny potrzebujące pomocy bazując na projektach realizowanych z funduszu Miasta Gdańska, wpłatach z 1% oraz darowiznach. Pieniądze przeznaczane są m.in. na pomoc psychologiczną, mediacje, warsztaty, szkolenia.

Wizyta Adama Bodnara w Ośrodku organizowana była w ramach programu spotkań regionalnych RPO na Pomorzu. Rzecznik spotyka się w ich ramach z organizacjami pozarządowymi i obywatelami, a także odwiedza miejsca ważne dla poszanowania praw człowieka. Ochrona praw dzieci w postępowaniu rozwodowym jest przedmiotem wspólnych działań RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

W czasie spotkania członkinie „Pelikana” opowiadały, jak doświadczenie w pomocy dzieciom i rodzinom zastępczym, a także w okołorozwodowych dramatach rodzin obudziło w nich ogromną potrzebę i chęć podjęcia działań w celu ochrony dzieci, które wobec rozstania rodziców pozostają bezradne.

W tych sytuacjach  niewielki procent rodziców potrafi wspomóc swoje dzieci. Środowisko specjalistów zaangażowanych w rozwodowe batalie także nie zawsze działa na rzecz dziecka.

Mając na uwadze krzywdę dzieci i bezradność dorosłych "Pelikan" prowadzi rozmowy z adwokatami, sędziami rodzinnymi, psychologami, dziennikarzami, które zaowocowały pomysłem zorganizowania kampanii społecznej "Dziecko w rozwodzie. Dostrzec. Zrozumieć. Wesprzeć". Rozmowy w mediach, bilbordy w mieście, szkolenia aplikantów i adwokatów, "rozwodowy drogowskaz" dla rodziców to działania, które w znaczący sposób mogą wpłynąć na "humanizację" rozwodów oraz na zwiększenie świadomości rodziców.

„Pelikan” chciałby wspierać rodziny m.in.:

  • szkołą dla rodziców w konflikcie. Rodzice mogliby się dowiedzieć, jakie potrzeby ma dziecko (z wykorzystaniem doświadczeń przy wspieraniu rodzin zastępczych, którym „Pelikan” uświadamia znaczenie więzi, poczucia bezpieczeństwa i doświadczenia straty). Taka szkoła pozwala zrozumieć zalety mediacji w sporze;
  • rozmowami  z przedstawicielami służb publicznych – sędziami rodzinnymi, adwokatami, pedagogami, kuratorami, policjantami, bo bez ich pomocy łatwo przegapić problemy dziecka wynikające z rozwodu rodziców i nie rozumieć konsekwencji rozgrywek o dziecko w procesie rozwodowym. Służby publiczne mogłyby informować o tym rodziców. Pytanie, jak doprowadzić do tego, by takie informacje były częścią procedury rozwodowej;
  • wspieraniem adwokatów w tym, by nie skupiali się koniecznie na „wygraniu” sprawy dla jednej ze stron, lecz szukali innych narzędzi rozwiązania konfliktu ze względu na dzieci.

Kampania organizowana jest w roku 2017 przy udziale Miasta Gdańska, Okręgowej Rady Adwokackiej, Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce oraz Wydziału Psychologii UG.

 

RPO pyta Ministra Sprawiedliwości, co dzieje się z projektem zmian dotyczących przeprowadzania wywiadów środowiskowych przez kuratorów

Data: 2017-05-09

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie podjął kwestię braku przepisów upoważniających kuratorów do wykonywania wywiadów środowiskowych w postępowaniach rodzinnych wykonawczych.

W poprzednim wystąpieniu Rzecznik podkreślił, że przeprowadzanie przez kuratorów sądowych wywiadu środowiskowego stanowi ingerencję państwa w prawo obywateli do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Dlatego podstawy i kryteria takich działań powinny być jasno i ściśle określone w przepisach rangi ustawowej.

Rzecznik przychylił się do przedstawionego mu postulatu kuratorów sądowych, aby w sposób kompleksowy określić w Kodeksie postępowania cywilnego ich rolę w przeprowadzaniu wywiadów środowiskowych. Z odpowiedzi na powyższy apel wynikało, że Ministerstwo Sprawiedliwości dostrzegło problem i podjęło kroki w celu uregulowania omawianych kwestii.

Pod koniec 2016 r. do Biura RPO wpłynął drogą elektroniczną projekt ustawy regulującej kwestię wywiadów środowiskowych przeprowadzanych przez kuratora sądowego. Jednak – jak wynika ze stron internetowych resortu sprawiedliwości oraz Rządowego Centrum Legislacji – od tamtej pory w procedurze legislacyjnej tego projektu nie zaszły żadne dalsze kroki.

Wobec powyższego Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o poinformowanie o aktualnym stanie projektu i ewentualnych planach dotyczących dalszych działań legislacyjnych w tej sferze.

Jak lepiej chronić interesy dzieci w adopcji zagranicznej – wspólne wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka

Data: 2017-05-09

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar oraz rzecznik praw dziecka Marek Michalak we wspólnym wystąpieniu generalnym do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazują na konieczność podjęcia inicjatywy legislacyjnej na rzecz skuteczniejszego zabezpieczenia praw dzieci podczas procedury adopcji zagranicznej.

Efektem spotkań rzecznika praw obywatelskim z przedstawicielami Fundacji Dobrego Pasterza oraz Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo jest wspólna z rzecznikiem praw dziecka inicjatywa na rzecz poprawy realizacji obowiązków państwa przy procedurze adopcji zagranicznej. W wystąpieniu generalnym skierowanym do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Adam Bodnar i Marek Michalak wskazali na niedostatki przepisów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, których wyeliminowanie pozwoli na pełniejsze realizowanie gwarancji praw dziecka w procedurze adopcji zagranicznej.

W ocenie Rzeczników prawidłowa realizacja obowiązków państwa przy procedurze adopcji zagranicznej musi się odbywać z poszanowaniem szeroko pojętej generalnej zasady dobra dziecka, w tym zasady nierozdzielania rodzeństw oraz zasady pierwszeństwa adopcji krajowej. Aby było to możliwe działania wszystkich organów, w szczególności w ramach tzw. procedury przedsądowej, winny być oparte na rzetelnych, niebudzących wątpliwości ustaleniach dokonanych na podstawie jasnych i precyzyjnych norm prawnych.

W wystąpieniu Rzecznicy wskazują na problem rozdzielania rodzeństw. W ich ocenie informacje, że w 2016 roku doszło do rozdzielenia rodzeństw w 71% przypadków, w których wyrażono zgodę na realizację procedury adopcji zagranicznej muszą niepokoić, a analiza przepisów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej pod kątem ich skuteczności jest zatem kluczowa.

W ich ocenie brak obowiązku uzyskania jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego wyczerpanie możliwości poszukiwania dla dziecka rodziny w Polsce, przeprowadzenie i zakończenie tych poszukiwań bez znalezienia kandydata na rodzica adopcyjnego nie stanowi gwarancji realizacji zasady prymatu adopcji krajowej. Określenie standardów działań podejmowanych przez ośrodki adopcyjne na rzecz poszukiwania kandydatów na rodziców adopcyjnych dziecka jest koniecznością.

Zdaniem Rzeczników istnieje również potrzeba wprowadzenia regulacji umożliwiającej pozyskanie wiedzy o polskich dzieciach adoptowanych za granicę. W obowiązującym porządku prawnym brak jest podstaw do działań w ramach śledzenia losów dziecka po przysposobieniu międzynarodowym.

- Istnieje wprawdzie dobra praktyka polegająca na przesyłaniu przez zagraniczne organizacje adopcyjne oraz organy centralne innych państw raportów postadopcyjnych, w których opisywany jest proces adaptacji dziecka w nowym środowisku, ale warto zadać sobie pytanie czy jest to formuła zawsze realizowana i czy wystarczająca? Brak jakichkolwiek mechanizmów do wymagania, aby ta dotychczasowa praktyka była realizowana w każdym przypadku adopcji zagranicznej oznacza, że w sytuacji braku dobrowolnej informacji zwrotnej z zagranicznego ośrodka adopcyjnego państwo polskie, po prawomocnym orzeczeniu przysposobienia zagranicznego, traci dziecko z pola widzenia. Wobec wątpliwości co do skuteczności dotychczasowej praktyki, wydaje się więc konieczne wypracowanie rozwiązania możliwego do wprowadzenia w polskim ustawodawstwie, które pozwoli na realny wgląd polskiego organu centralnego w sytuację dziecka zagranicą - przekonują Adam Bodnar i Marek Michalak.

Rzecznik praw obywatelskich i rzecznik praw dziecka podkreślili, iż informacje o braku poszanowania dobra dzieci zamieszkujących poza granicami Polski wskutek przysposobienia międzynarodowego muszą niepokoić, ale jednocześnie winny stanowić bodziec do podjęcia szerszej międzyresortowej debaty w tym obszarze. Niezbędne jest bowiem wypracowanie rozwiązań krajowych, które umożliwią realizację wiążących Polskę konwencji, w sposób zapewniający pełną gwarancję działania w imię dobra dziecka, a także wypracowanie i wdrożenie stosownych zasad współpracy z instytucjami służb społecznych na terenie innych państw tak, aby odpowiedzialność państwa pochodzenia dziecka nie kończyła się wraz z zakończeniem procedury przysposobienia międzynarodowego.

Rzecznicy wystąpili do Minister Elżbiety Rafalskiej z prośbą o przedstawienie stanowiska wobec sygnalizowanych problemów oraz rozważenie zasadności podjęcia inicjatywy legislacyjnej na rzecz skuteczniejszego zabezpieczenia praw dzieci w sytuacji adopcji zagranicznej.

Agnieszka Jarzębska, główny specjalista w Zespole Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego BRPO:

Zasada prymatu przysposobienia krajowego nad przysposobieniem międzynarodowym musi być bezwzględnie przestrzegana. Oznacza to, że adopcja zagraniczna winna być realizowana jedynie wtedy, gdy dziecku nie można zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w Polsce. Odpowiedzialność za dziecko pozbawione opieki rodziców leży po stronie państwa, a więc to organy państwa muszą zrobić wszystko, aby poprzez orzeczenie adopcji zagranicznej nie ucierpiał interes dziecka. Realizacja fundamentalnych praw dziecka wymaga dzisiaj od ustawodawcy podjęcia pilnych działań legislacyjnych.

III.522.4.2017

W Kaliszu o doświadczeniach innowacyjnego Ośrodka Diagnozy i Terapii Autyzmu „Nowa Nadzieja"

Data: 2017-04-25

Jak wdraża się nowe metody pomocy dzieci z diagnozą spektrum autyzmu? Z jakimi problemami spotykają się rodzice? Jak polska służba zdrowia i polska szkoła reagują na innowacyjne pomysły i rozwiązania terapeutyczne?

- Mamy wrażenie, że choć zdobyliśmy ogromną wiedzę i mamy doświadczenie, to w innym miejscu w Polsce inni rodzice samodzielnie muszą pokonywać ten sam tor przeszkód, przez który my już przebrnęliśmy - mówili przedstawiciele Fundacji "Nowa Nadzieja".

Fundacja Na Rzecz Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Nowa Nadzieja” w Kaliszu powstała w 2008 r. dzięki wysiłkowi rodziców chorych dzieci. Opiekuje się ponad 400 dziećmi, w większości z diagnozą spektrum autyzmu. Jej ośrodki działają w Kaliszu i w Poznaniu.  Zarządzający Fundacją są przedsiębiorcami – rodzicami, którzy stworzyli organizację. Stworzyli wraz z współpracownikami, wybitnymi ekspertami,  nowatorski w skali Polski ośrodek kompleksowej diagnozy i terapii autyzmu. Fundacja na stale współpracuje z ośrodkiem terapii autyzmu w Portland a amerykańscy specjaliści dwa razy w roku odwiedzają Polskę.

Wizyta Adama Bodnara w Fundacji zorganizowana została w ramach spotkań regionalnych RPO w Wielkopolsce, w czasie których Adam Bodnar rozmawia z przedstawicielami lokalnych społeczności i organizacji pozarządowych oraz odwiedza miejsca ważne dla poszanowania praw człowieka. 

W spotkaniu wzięli udział: Piotr Tomankiewicz, prezes Zarządu Fundacji,  wiceprezeska  Dorota Madejka  i dr Justyną Leszka - kierowniczka zespołu diagnostycznego Ośrodka oraz Zarządu jej dyrektorka. 

Pierwszym problemem rodzin jest to, że diagnostyka dzieci  - robiona poza NFZ – jest płatna, a usługi w ramach ubezpieczenia są trudno dostępne. Podobnie jest z terapiami. Fundacja, prowadząc nowoczesne terapie, stara się, by przynajmniej dla stowarzyszonych rodziców były one tańsze. Tymczasem Fundacja przekonała się, że kluczowa w pomocy dziecka jest wczesna diagnoza, a potem - dobra organizacja otoczenia dziecka i jego integracja z rówieśnikami, dzięki dobremu przygotowaniu szkoły. Dzieciom, których rodziców nie stać na dobrze zorganizowaną pomoc, grozi postępujące wykluczenie społeczne. Zostaną pozbawione szany na normalne życie...

  • Autyzm jest biologicznie uwarunkowanym zaburzeniem rozwoju, które powoduje dotkliwe trudności w postrzeganiu świata, porozumiewaniu się oraz kontaktach społecznych. Wszystkie sukcesy podopiecznych Fundacji „Nowa Nadzieja” są efektem hojności darczyńców, dzięki którym dzieci są leczone i rehabilitowane na światowym poziomie. Fundacja organizuje ich leczenie, finansuje rehabilitację i edukację, organizuje bezpłatne szkolenia oraz promuje ideę kompleksowego podejścia do autyzmu. 

 

Brak odpowiedzi z Ministerstwa Sprawiedliwości na wystąpienia RPO z zakresu prawa rodzinnego

Data: 2017-04-25

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Ministra Sprawiedliwości pismo w sprawie braku odpowiedzi na kilka wystąpień generalnych, dotyczących istotnych kwestii z zakresu prawa rodzinnego. Pisma te, kierowane tak przez samego Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i wspólnie z Rzecznikiem Praw Dziecka, dotyczyły kwestii alimentów i realizacji orzeczonych przez sąd kontaktów z dzieckiem , czyli spraw bardzo ważnych dla dzieci i ich rodzin. Doceniając dotychczasowe działania resortu sprawiedliwości w zakresie poprawy egzekucji świadczeń alimentacyjnych, RPO przypomniał o tym, że nadal czeka na odpowiedzi na pisma dotyczące wspomnianych kwestii.

Rzecznik na temat programów korekcyjno-edukacyjnych dla sprawców przemocy w rodzinie, opuszczających zakłady karne

Data: 2017-04-19

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich prowadzone są wielowymiarowe działania w zakresie problematyki zapobiegania przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie. Jednym z aspektów tego problemu, znajdującym się w zainteresowaniu Rzecznika, są kwestie dotyczące postępowania ze sprawcami przemocy wobec kobiet i przemocy w rodzinie, którzy odbywają karę pozbawienia wolności orzeczoną za takie przestępstwa. Podczas pobytu w zakładach karnych osoby te powinny być objęte oddziaływaniami, których celem jest powstrzymanie ich przed dalszym stosowaniem przemocy. Oddziaływania i praca ze sprawcą oraz oduczenie się stosowania przemocy, jest kluczowe dla przeciwdziałania kolejnym zachowaniom przemocowym.

Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wprowadziła stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec sprawców przemocy w rodzinie. Przepisami tej ustawy do obowiązków probacyjnych, przewidzianych w Kodeksie karnym, dodano obowiązek uczestnictwa w programie korekcyjno-edukacyjnym, który sąd może orzec wobec sprawcy przemocy w rodzinie zarówno w postępowaniu karnym, jak również na etapie postępowania wykonawczego. Program może być realizowany zarówno w warunkach wolnościowych, jak i podczas odbywania kary pozbawienia wolności, zaś jego głównym założeniem jest eliminacja zachowań przemocowych u osób stosujących przemoc i poznanie przez nie zachowań alternatywnych.

Zadaniem Państwa jest zapewnienie skuteczności wdrożonych rozwiązań. Dane statystyczne pokazują jednak, że liczba orzeczonych przez sądy karne obowiązków uczestnictwa w oddziaływaniach korekcyjno-edukacyjnych sprawców przemocy pozostaje na stałym, niskim poziomie. Niezbędne jest zintensyfikowanie działań w celu zwiększenia liczby wniosków kierowanych do sądu w tej sprawie, jak również zwiększenia liczby orzeczeń sądowych o nałożeniu takich obowiązków na sprawców przemocy w rodzinie. Praktycy, w oparciu o swoje doświadczenia, formułują ponadto postulat wprowadzenia obligatoryjnego orzekania obowiązku udziału w programie korekcyjno-edukacyjnym w stosunku do sprawców, którym za przestępstwo znęcania się nad rodziną wymierzono karę w zawieszeniu oraz dostrzegają potrzebę kontynuowania oddziaływań także po zakończeniu programu.

Przeciwdziałanie przemocy w rodzinie jest zadaniem bardzo ważnym społecznie i wszystkie podmioty uczestniczące w jego realizacji powinny konsolidować swoje wysiłki, aby zwiększyć skuteczność tych oddziaływań.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o podjęcie działań zmierzających do zwiększenia skuteczności oddziaływań wobec sprawców przemocy w rodzinie.

Rzecznik apeluje do Ministra Zdrowia o powołanie Rady do spraw Leczenia Niepłodności

Data: 2017-04-11

Zgodnie z informacjami medialnymi Ministerstwo Zdrowia nie podjęło i nie planuje podjąć działań zmierzających do powołania Rady do spraw Leczenia Niepłodności. Brak inicjatywy w tym zakresie, w ocenie Rzecznika, prowadzi do pozbawienia skuteczności przepisów ustawy o leczeniu niepłodności dotyczących działalności Rady, a co za tym idzie do osłabienia przestrzegania praw obywatelskich.

Art. 72 ww. ustawy przewiduje utworzenie Rady do spraw Leczenia Niepłodności, jako organu opiniodawczo-doradczego ministra właściwego do spraw zdrowia, składającego się z ekspertów z różnych dyscyplin naukowych, w szczególności prawa i medycyny, oraz filozofii w zakresie etyki. Do zadań Rady należy m.in. opracowywanie i opiniowanie projektów aktów normatywnych i innych dokumentów w zakresie leczenia niepłodności. Organ ten powinien ponadto podejmować działania informacyjne dotyczące m.in. metod leczenia niepłodności. Ponadto Rada ma za zadanie upowszechniać standardy postępowania oraz zasady deontologiczne w zakresie leczenia niepłodności, w tym stosowania procedur medycznie wspomaganej prokreacji.

W ocenie Rzecznika istnienie takiego gremium eksperckiego, jakim jest Rada ma istotne znaczenie z perspektywy zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych i upowszechniania wiedzy wśród społeczeństwa oraz dobrych zasad postępowania lekarzy w zakresie leczenia niepłodności. W związku z tym celowe jest podjęcie działań zmierzających do powołania przewidzianego ustawowo organu zajmującego się kompleksowo przedmiotową problematyką.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w zasygnalizowanej sprawie.

Jak skutecznie pomagać dzieciakom doświadczonym przez los? Spotkanie RPO w Ośrodku Socjoterapeutycznym w Zgorzelcu

Data: 2017-03-27

- Jestem tu, bo jesteście ważni. I chcę pomagać osobom w takiej sytuacji jak Wy - mówił Adam Bodnar do wychowanków Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapeutycznego w Zgorzelcu.

Teledysk: młodzi językiem migowym „opowiadają” piosenkę „Wszystko ma swój czas” zespołu Perfect. Drugi teledysk – młodzi zrobili film pokazujący – w hiphopowym rytmie – działania zgorzeleckiego Uniwersytetu III Wieku. Tak działa koło filmowe Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii w Zgorzelcu.

- Dzwonią do nas rodzice z całej Polski, bo u nas wychowankowie mogą korzystać z całej oferty szkolnej w starostwie. Nie ograniczamy się do jednej klasy czy zawodu – opowiadał dyrektor Ireneusz Stec. - Dla nas ważne jest to, że wspólna praca i oddzialywanie mają funkcje wychowawcze.

Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii im. Janusza Korczaka w Zgorzelcu zapewnia opiekę i wsparcie terapeutyczne dzieciom i młodzieży w sytuacjach kryzysowych. Powstał w roku 1968 jako Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 1. Dziś ma 72 wychowanków, własną szkołę – dla 36 wychowanków prowadzi trzy klasy gimnazjum, reszta chodzi do szkół powszechnych.

Skąd w Ośrodku RPO? Ośrodek dostał pierwszą nagrodę za tryptyk "Masz Moc" na I Ogólnopolskim Forum Dobrych Praktyk „Profilaktyka przemocy wobec dzieci i młodzieży”, które odbyło się 9 marca 2017 r. w Łodzi. Był tam rzecznik praw obywatelskich i to skłoniło go do odwiedzenia Ośrodka w ramach spotkań regionalnych na Dolnym Śląsku. -  Rzecznik musi cały czas słuchać obywateli, którzy znają się na rzeczy, po to, by rozwiązywać zgłaszane przez nich problemy i zbierać wiedzę – wyjaśnił Adam Bodnar na spotkaniu z kadrą MOS w Zgorzelcu. Rozmawiał też z wychowankami Ośrodka.

Spotkanie z kierownictwem Ośrodka

Na spotkaniu z RPO o sprawach Ośrodka opowiadał dyrektor Stec. Obecna była starosta zgorzelecka Urszula Ciupak i Mieczysław Landowski, który prowadzi Europejski Punkt Pomocy Osobom Podlegającym Karze. Teledyski pokazywał wychowawca i opiekun kola filmowego Szymon Kozakiewicz.

Ośrodek zajmuje się wczesną prorodzinną interwencją opiekuńczą i w profesjonalny sposób stara się wspierać rodziny wychowanków, służąc im radą i pomagając w trudnych sytuacjach.

Przekonuje i naciska na szkoły, by dostosowywały się do indywidualnych możliwości dzieci i realizowały zalecenia z orzeczeń poradni psychologiczno-pedagogicznych – to zwiększa szansę podopiecznych na promocję do klas następnych. – Współpracujemy ze szkołami, staramy się pomagać, jeśli nasi wychowankowie sprawiają kłopoty – dodaje dyrektor Stec.

Oczywiście na tym się nie kończy, bo głównie chodzi o przekonanie młodych ludzi do nauki, do przestrzegania norm prawnych i społecznych jak również zdobywania umiejętności układania relacji z innymi ludźmi. – Udaje się nawet zatrzymać młodych, którzy skończyli 18 lat, by dalej się uczyli. Jeden wychowawca opiekuje się trzema wychowankami, mamy pielęgniarkę – to kluczowe w rozpoznawaniu zaburzeń, z jakimi trafiają do nas dzieci. A jest tego niestety coraz więcej – mówi dyrektor Stec. - Istotnym elementem działalności placówki są działania profilaktyczne związane z coraz częstszymi przypadkami uzależnień.

Ośrodek uczy wychowanków samodzielności. Stworzony został system usamodzielniania dzieci zaczynający się już na etapie pobytu w grupie wychowawczej. W planach pracy grup zdecydowanie więcej miejsca zajmą zajęcia, które uczą wychowanków podstawowych umiejętności z zakresu życia codziennego: sprzątania, prania, prasowania, gotowania. Wychowankowie mieszkają w dobrych warunkach, mogą korzystać z siłowni, mają wstęp na mecze Turowa Zgorzelec, w działaniach społecznych na rzecz lokalnej społeczności (biegi, praca w sztabie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, Szlachetna Paczka, festyny mikołajkowe dla dzieci) i w programach ponad granicznych.

Od roku 1996 działa w placówce „Telefon na ratunek dziecku” działający we współpracy z Niebieską Linią – czynny całą dobę i obsługiwany nieodpłatnie przez kadrę pedagogiczną placówki. W specjalnym pokoju możliwe są przesłuchania młodocianych świadków i ofiar przestępstw.

Od października 1999 r. przy Ośrodku powstała „Grupa dziennego pobytu dla dzieci ze środowisk niewydolnych wychowawczo”.

- Jak się to Państwu udaje budżetowo? - pyta Adam Bodnar.

- Udaje się. Są rzeczy ważne i ważniejsze. Te są ważne - odpowiada starosta Urszula Ciupak.

Mieczysław Landowski opowiadał o Europejskim Punkcie Pomocy Osobom Podlegającym Karze. Trzeba wiedzieć, że w samym areszcie śledczym w Goerlitz 30 proc. to Polacy. W Budziszynie czy Dreźnie - też są Polacy. Z naszej pomocy korzysta około 500 osób rocznie. Mamy uprawnienia do prowadzenia mediacji.

Problemy wychowawcze

Na spotkaniu z wychowawcami i wychowawczyniami MOS mowa była przede wszystkim o problemach, przed którymi stoją pedagogowie zajmujący się młodymi ludźmi w poważnym kryzysie.

- Dzieci z domów dziecka, które do nas trafiają, nie mogą wyjeżdżać „do domu”. Domy dziecka nie chcą przyjmować na weekend czy na wakacje swoich wychowanków z problemami, bo to tym domom zaburza pracę wychowawczą. Ale dla dziecka, które już straciło dom, to utrata kolejnego stałego miejsca na świecie.

- Mamy coraz młodszych wychowanków, nawet 11-letnie dzieci. To też problem.

- Część kłopotów wynika z tego, że szkoła stawia tym dzieciakom niewykonalne wymagania. Bo każdy musi opanować podstawę programową, uczyć się dwóch języków obcych… Nie, nie każdy, panie rzeczniku.

- Widzimy kilka braków, z powodu których Państwa praca nie jest tak efektywna, jak mogła by być. Brakuje nam w kraju wczesnej interwencji i rozpoznawania problemów w rodzinach, zanim pogłębią się w poważne dysfunckcje. Po drugie – rodzice nie podlegają terapii i wsparciu. Państwo możecie pomagać tylko jednemu członkowi rodziny, dziecku. Trzeci problem – to to, co dzieje się po wyjściu z Ośrodka. Nie umiemy chronić wychowanków przed powrotem do patologicznych środowisk. Nie mamy zatem spójnego systemu pomocy – komentowała Barbara Imiołczyk.

Wystąpienie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie interpretacji przepisu określającego zasady ustalania członków rodziny przy rozstrzyganiu o prawie do świadczenia wychowawczego

Data: 2017-03-27

W myśl ustawy z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci (dalej jako: ustawa) do rodziny zalicza się dzieci wspólnie zamieszkujące z małżonkami, rodzicami i opiekunami faktycznymi.

Możliwość wskazania dziecka jako członka rodziny jednocześnie - zarówno matki, jak i ojca ubiegających się świadczenie wychowawcze, została przez ustawodawcę zarezerwowana wyłącznie dla rodziców, którym sąd w orzeczeniu ustalił sposób roztaczania pieczy nad dzieckiem w sposób naprzemienny. Tylko wtedy rodzice mają prawo złożyć wniosek o świadczenie wychowawcze na to samo dziecko i, przy spełnieniu pozostałych warunków ustawy, otrzymać wsparcie w wysokości proporcjonalnej do okresu sprawowania opieki.

Z ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci nie wynika, aby ustawodawca dopuszczał możliwość uznania za sprawowanie opieki naprzemiennej sytuacji, gdy taka opieka wynika z obustronnego porozumienia rodziców.

Nie przesądzono także w sposób wyraźny o relacji pomiędzy uprawnieniem rodzica do świadczenia wychowawczego a realizacją zobowiązań alimentacyjnych, gdy pozostający w rozłączeniu rodzice, którzy nie dysponują orzeczeniem o opiece naprzemiennej, spełniają obowiązek alimentowania dziecka. Niemożność uzyskania świadczenia w takich przypadkach wydaje się niesprawiedliwa.

Problemy z rozstrzyganiem o prawie do świadczenia wychowawczego sprowadzają się do wykładni pojęcia „opieki naprzemiennej”, którym posłużył się ustawodawca bez zdefiniowania go w ustawie. Pojęcie to nie zostało także wprost określone ani w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, ani w Kodeksie postępowania cywilnego. W rezultacie zarówno praktyka organów administracji, jaki i kierunek orzeczniczy sądów administracyjnych, na tle stosowania przepisów tej ustawy, nie jest jednolity.

Bezwzględny wymóg dysponowania przez rodzica orzeczeniem o opiece naprzemiennej jest, w ocenie Rzecznika, nadmiernym rygoryzmem prawnym, a nadto nie znajduje uzasadnienia w świetle przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Kwestionowany przepis wymaga pilnej korekty, bowiem jego aktualny kształt wywołuje liczne rozbieżności interpretacyjne.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska wobec przedstawionego problemu i możliwości jego rozwiązania w drodze stosownej inicjatywy ustawodawczej.

 

Sprawa pani Cecylii. WSA uznał argumenty Rzecznika o prawie rodzica do dwóch świadczeń rodzinnych na dwoje dzieci

Data: 2017-03-21

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich i wyrokiem z dnia 21 marca br., sygn. akt I SA/Wa 73/17, uchylił decyzję odbierającą na kilka miesięcy bezrobotnej matce świadczenie rodzicielskiego w wysokości 1000 zł z tytułu urodzenia drugiego dziecka.

Wcześniej matka pobierała świadczenie pielęgnacyjne z tytułu opieki nad pierwszym dzieckiem (dzieckiem z niepełnosprawnością).

W tej sytuacji urząd uznał, że skoro zbiegło się prawo do świadczenia pielęgnacyjnego i rodzinnego, to nie można przyznawać obu – trzeba po prostu wybrać korzystniejsze.

Sąd podzielił jednak stanowisko Rzecznika (III.7064.239.2016), że można by mówić o zbiegu uprawnień tylko wtedy, gdyby dotyczyły tego samego dziecka. Tymczasem te dwa świadczenia matka dostaje z tytułu wychowywania i opieki nad różnymi dziećmi.

Ma prawo do dwóch świadczeń rodzinnych - pielęgnacyjnego i rodzinnego. Przysługują one bowiem w stosunku do każdego z dzieci z innego tytułu i na innej podstawie prawnej. 

Wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie problemów z realizacją prawa rodziców (opiekunów) do pobytu z dzieckiem w szpitalu

Data: 2017-03-21

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie wystąpił do Ministra Zadrowia w sprawie problemów z realizacją prawa rodziców (opiekunów) do pobytu z dzieckiem w szpitalu oraz niejednolitą praktyką stosowaną przez podmioty lecznicze w tym zakresie. W odpowiedzi na poprzednie wystąpienie Rzecznika nie przedstawiono stanowiska resortu zdrowia w sprawie wskazanych problemów, dotyczących braku odpowiednich rozwiązań prawnych oraz niedostatecznej realizacji przez państwo obowiązków wynikających z Konstytucji. Nie przedstawiono również stanowiska w sprawie postulatów odnośnie do dostosowania podmiotów leczniczych pod względem lokalowo – materialnym do potrzeb rodziców (opiekunów), potrzeby standaryzacji postępowania w zakresie realizacji prawa pacjenta do opieki pielęgnacyjnej i ponoszenia z tego tytułu opłat oraz konieczności dookreślenia obowiązujących przepisów w zakresie realnego egzekwowania prawa pacjenta.

O przemocy wobec dzieci i młodzieży. I Ogólnopolskie Forum Dobrych Praktyk z udziałem RPO

Data: 2017-03-09

- Konieczna jest systematyczna edukacja dzieci i młodzieży na temat ochrony przed przemocą i wykorzystaniem. Musimy też kształcić nauczycieli, wychowawców i opiekunów - zarówno w zakresie identyfikowania syndromów przemocy domowej, czy przemocy rówieśniczej jak i podejmowania w takich przypadkach stosownej interwencji – mówił Adam Bodnar podczas I Ogólnopolskiego Forum Dobrych Praktyk, które odbyło się w Łodzi. Tematem przewodnim wydarzenia była profilaktyka przemocy wobec dzieci i młodzieży.

- Ważne jest obejmowanie programami profilaktycznymi i naprawczymi wszystkich członków rodziny, a nie tylko dziecka. Można zacząć od oddziaływania na dziecko, ale bez „leczenia” całej rodziny, zmiany postaw rodzice-dzieci, takie działanie będzie krótkotrwałe i nie przyniesie oczekiwanego skutku – podkreślał rzecznik praw obywatelskich.

Adam Bodnar zwracał też uwagę na problem mowy nienawiści, który w sposób szczególny dotyka młodych ludzi. Z badań przeprowadzonych na zlecenie Fundacji Batorego w 2016 roku „Mowa nienawiści, mowa pogardy” wynika, że najważniejszym źródłem mowy nienawiści jest internet.  

- W ciągu ostatnich dwóch lat doszliśmy do sytuacji, że zdecydowana większość młodych ludzi jest zanurzona w rzeczywistości pełnej nienawistnych wypowiedzi. Jakie są tego konsekwencje? Im większy kontakt z mową nienawiści w otoczeniu, tym bardziej ludzie się z nią oswajają i przestają postrzegać mowę nienawiści jako poważny problem społeczny. Tym samym  wzrasta gotowość młodzieży do akceptacji przemocy oraz do jej stosowania. I stąd już tylko krok do nienawistnego hejtu, jakiego pełno na forach internetowych, który stał się najważniejszym, jak się wydaje, sposobem przemocy psychicznej przede wszystkim dla młodych ludzi – zauważył rzecznik.

I Ogólnopolskie Forum Dobrych Praktyk zostało zorganizowane przez Fundację po DRUGIE na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego. Stanowi przestrzeń wymiany doświadczeń i dobrych praktyk w zakresie profilaktyki przemocy wobec dzieci i młodzieży. Głównym celem działania jest udoskonalanie narzędzi i metod pracy z dziećmi i młodzieżą oraz służbami integracji społecznej i nauczycielami.

Inspiracją do zorganizowania forum jest Kampania „19 dni przeciwko przemocy i krzywdzeniu dzieci i młodzieży” prowadzona co roku na całym świecie w pierwszych dniach listopada. Autorem inicjatywy jest szwajcarska organizacja pozarządowa zajmująca się prawami kobiet i dzieci – Women’s World Summit Foundation. W Polsce kampanię koordynuje Fundacja po DRUGIE, która od 2014 roku promuje tę inicjatywę wśród licznych podmiotów pracujących z dziećmi i młodzieżą.

- Kampania „19 dni przeciwko przemocy i krzywdzeniu dzieci i młodzieży” doskonale wpisuje się w potrzebę zmian postaw społecznych i szerokiej edukacji w zakresie przeciwdziałania przemocy wobec dzieci i młodzieży. Połączenie wysiłków specjalistów (psychologów, terapeutów, pedagogów, pomocy społecznej, nauczycieli, policjantów, itp.), dzieci i młodzieży oraz  ich opiekunów w działania kampanii daje szanse na stworzenie wspólnego frontu walki z przemocą wobec dzieci i młodzieży – podsumował Adam Bodnar.

Wystąpienie do Ministra Rozwoju i Finansów dotyczące wspólnego rozliczenia podatkowego z dzieckiem przed wydaniem wyroku rozwodowego

Data: 2017-03-06

Rzecznik Praw Obywatelskch skierował wystąpienie do Ministra Rozwoju i Finansów dotyczące wspólnego rozliczenia podatkowego z dzieckiem przed wydaniem wyroku rozwodowego.

Art. 6 ust. 4 ustawy z dnia 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych stanowi, że osoby, które w roku podatkowym samotnie wychowują dzieci mogą skorzystać ze specjalnej metody opodatkowania, czyli że podatek może być określony w podwójnej wysokości podatku obliczonego od połowy dochodów osoby samotnie wychowującej dzieci. W konsekwencji, realny ciężar podatkowy osoby samotnie wychowującej dziecko ulega zmniejszeniu. Rzecznik przypomniał, że preferencyjny sposób opodatkowania stosuje się wobec osób samotnie wychowujących dzieci małoletnie, dzieci, które zgodnie z odrębnymi przepisami otrzymywały zasiłek (dodatek) pielęgnacyjny lub rentę socjalną (bez względu na ich wiek), a także dzieci do ukończenia 25. roku życia uczące się w szkołach, jeżeli w roku podatkowym nie uzyskały określonej ustawowo kwoty dochodów podlegających opodatkowaniu. Co istotne, uprawnienie do skorzystania z metody wspólnego rozliczenia się z dzieckiem zależy od posiadania statusu prawnego rodzica lub opiekuna oraz od tego, czy osoba ta faktycznie samotnie wychowuje dziecko. Podatnik może zostać uznany za osobę samotnie wychowującą dziecko dopiero z chwilą, gdy, po pierwsze, uzyska orzeczenie sądowe np. w sprawie rozwodowej, separacyjnej czy o pozbawienie praw rodzicielskich, po drugie – że orzeczenie to będzie prawomocne. Co do zasady bowiem orzeczenia sądowe wywierają skutki prawne po uprawomocnieniu się.

Tymczasem do Biura Rzecznika wpływają liczne skargi od osób, które faktycznie samotnie sprawują opiekę nad dzieckiem, natomiast nie mogą skorzystać z preferencyjnych zasad opodatkowania, z uwagi na przedłużające się postępowanie sądowe, np. rozwodowe lub separacyjne. Obywatele podnoszą, że nie mają wpływu na to, jak długo toczy się sądowe postępowanie o rozwód czy separację, w szczególności, w jakich odstępach czasu sąd wyznacza rozprawy. W niektórych przypadkach uzyskanie prawomocnego wyroku sądowego trwa nawet kilka lat.

Rzecznik podkreślił, że instytucja wspólnego rozliczenia się z dzieckiem ma charakter prorodzinny i jest uznawana za instrument realizacji polityki podatkowej w aspekcie rodzinnym. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, ustawodawca powinien dążyć do wzmocnienia sytuacji podatkowej osób, które ponoszą trudy samotnego wychowywania dziecka, w szczególności w trakcie trwania sądowego postępowania rozwodowego lub separacyjnego.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska wobec poruszonej kwestii, także pod kątem rozważenia możliwości rozszerzenia uprawnień podatkowych osób faktycznie samotnie wychowujących dziecko przed uzyskaniem prawomocnego orzeczenia sądowego, w szczególności w sprawie rozwodowej lub separacyjnej.

 

Z dodatku do zasiłku rodzinnego w okresie sprawowania opieki nad dzieckiem powinny korzystać także osoby samozatrudnione

Data: 2017-03-06

Rzecznik Praw Obywatelskich przypomniał, że w myśl art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych dodatek z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego przysługuje matce lub ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka, jeżeli dziecko pozostaje pod jego faktyczną opieką, uprawnionemu do urlopu wychowawczego, nie dłużej jednak niż przez okres:

  • 24 miesięcy kalendarzowych,
  • 36 miesięcy kalendarzowych, jeżeli sprawuje opiekę nad więcej niż jednym dzieckiem urodzonym podczas jednego porodu,
  • 72 miesięcy kalendarzowych, jeżeli sprawuje opiekę nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o niepełnosprawności albo o znacznym stopniu niepełnosprawności.

Podstawowym celem urlopu wychowawczego jest udzielenie pracownikowi zwolnienia od obowiązku świadczenia w związku ze sprawowaniem osobistej opieki nad małym dzieckiem. W czasie urlopu wychowawczego pracownik nie otrzymuje wynagrodzenia, a w sytuacji, gdy rodzina korzystającego z tego urlopu pracownika osiąga dochody poniżej ustalonego kryterium dochodowego, wówczas przysługuje z tego tytułu wsparcie ze środków publicznych w postaci zasiłków rodzinnych oraz dodatków do tych zasiłków na zasadach przewidzianych w ustawie o świadczeniach rodzinnych, w tym dodatku z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego.

Tymczasem rodzice, którzy zawiesili działalność gospodarczą w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem napotykają na problemy w uzyskaniu dodatku do zasiłku rodzinnego. Art. 14a ust. 1d ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej stanowi, że przedsiębiorca niezatrudniający pracowników prowadzący działalność gospodarczą przez okres co najmniej 6 miesięcy może zawiesić wykonywanie działalności na okres do 3 lat w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem, nie dłużej jednak niż do ukończenia przez nie 5. roku życia.

W ocenie Rzecznika treść i wykładnia celowościowa ww. przepisu wskazują wprost, że ustawodawca przewidział w nim rozwiązanie analogiczne do urlopu wychowawczego przysługującego pracownikom. Co więcej, ustawodawca wprowadzając do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej przepis art. 14a ust. 1d umożliwił rodzicom prowadzącym działalność gospodarczą skorzystanie z rozwiązań analogicznych w zakresie opieki nad dzieckiem jak te, do których uprawnieni są rodzice pozostający w stosunku pracy, a więc m.in. do skorzystania z dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu przebywania na urlopie wychowawczym.

Zdaniem Rzecznika konieczne jest doprecyzowanie art. 10 ust. 1 ustawy o świadczeniach rodzinnych poprzez wskazanie wprost, że dodatek z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego przysługuje również osobom, które zawiesiły działalność gospodarczą ze względu na sprawowanie opieki nad dzieckiem. Istniejące obecnie zawężenie jedynie do tych osób, które są uprawnione do urlopu wychowawczego nie ma usprawiedliwionych podstaw. Rzecznik wskazał ponadto, że zróżnicowanie sytuacji osób prowadzących działalność gospodarczą i pracowników w zakresie dostępu do dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego może stanowić naruszenie art. 32 Konstytucji.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska wobec podnoszonego problemu oraz rozważenie zasadności podjęcia działań legislacyjnych prowadzących do całościowej realizacji uprawnień związanych z rodzicielstwem rodziców przedsiębiorców.

 

RPO pyta Ministra Zdrowia o zmiany przepisów dotyczących standardów postępowania medycznego, w tym standardów okołoporodowych

Data: 2017-02-16

Zmiany w ustawie z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej, wprowadzone nowelą ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r., wywołały obawy pacjentów i środowiska lekarskiego. Dlatego też Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Zdrowia z prośbą o zajęcie stanowiska.

Zgodnie z nowym brzmieniem ustawy minister właściwy do spraw zdrowia może określić, w drodze rozporządzenia, standardy organizacyjne opieki zdrowotnej – a nie jak było dotychczas: standardy postępowania medycznego – w wybranych dziedzinach medycyny lub w określonych podmiotach wykonujących działalność leczniczą, kierując się potrzebą zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych. Standardy organizacyjne opieki zdrowotnej dotyczą sposobu sprawowania opieki nad pacjentem lub wykonywania czynności związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych (art. 22 ust. 4c). W świetle art. 41 noweli ustawy, dotychczasowe przepisy wykonawcze wydane na podstawie art. 22 ust. 5, zachowują moc do dnia wejścia w życie przepisów wykonawczych wydanych na podstawie nowego upoważnienia ustawy, jednak nie dłużej niż do dnia 31 grudnia 2018 r. To zaś oznacza, że dotychczas wydane rozporządzenia w sprawie standardów postępowania medycznego (m.in. z zakresu opieki okołoporodowej) zostały jedynie tymczasowo utrzymane w mocy, a kolejne akty wykonawcze wydane na podstawie art. 22 ust. 5 ustawy, będą ograniczały się do określenia standardów organizacyjnych opieki zdrowotnej w wybranych dziedzinach medycyny lub w określonych podmiotach wykonujących działalność leczniczą.

Rzecznik przypomniał, że pierwsze standardy opieki okołoporodowej zostały przyjęte w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem, a ich celem było m.in. ograniczenie nadmiernej medykalizacji porodu fizjologicznego i zagwarantowanie przestrzegania praw pacjentek. W standardach znalazły się m.in. zalecenia dotyczące strategii uśmierzania bólu podczas porodu, wytyczne dotyczące prowadzenia przez personel medyczny planu opieki przedporodowej i planu porodu oraz dołączenia tych dokumentów do dokumentacji medycznej, ale także sposoby opieki nad pacjentką, która utraciła dziecko, czy to wskutek poronienia, czy martwego urodzenia.

Rzecznik podkreślił, że uchylenie dotychczas obowiązującego modelu standardów, powoduje, że realizacja wypracowanych już uprawnień kobiet będzie zależała od decyzji konkretnego lekarza w szpitalu. Dokonana zmiana ustawy o działalności leczniczej jest niezrozumiała i trudna do zaakceptowania, może bowiem w przyszłości niekorzystnie rzutować m.in. na prawa pacjentek przynależne kobietom ciężarnym i rodzącym. Rzecznik podzielił też niepokój środowiska pacjentek i organizacji je wspierających, że likwidacja standardów obowiązujących na dotychczasowych zasadach spowoduje pogorszenie, i tak nie zawsze dobrej, sytuacji kobiet na oddziałach położniczych.

Minister Zdrowia zapewnia, że nie zamierza ingerować w lokalne programy finansowania in vitro

Data: 2017-02-16

Minister Zdrowia nie chce już zatrzymywać programów zdrowotnych prowadzonych przez samorządy. Przewidujący to projekt nowelizacji został zmieniony w toku konsultacji, pod wpływem krytyki ze strony samorządów – napisał do RPO Minister Zdrowia.

Rzecznik Praw Obywatelskich pytał, czy to prawda, że przygotowywany przez Ministerstwo projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej ma m.in. pozwolić Ministrowi Zdrowia na kończenie programów zdrowotnych prowadzonych przez samorządy. Takie informacje pojawiły się bowiem w mediach  i miało to dotknąć lokalne programy finansowania in vitro (VII.5002.6.2015).

Dziś jednostki samorządu terytorialnego mogą opracowywać, wdrażać, realizować i finansować programy polityki zdrowotnej (z art. 48 ust. 1. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych). Rodzaj i zakres takich programów zależy od zasobności samorządu, natomiast nad bezpieczeństwem i skutecznością kliniczną procedur czuwa Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Projekt nowelizacji zakładał, że o tym, czy program może być realizowany, zdecyduje ocena Agencji oraz ocena „z punktu widzenia merytorycznej i organizacyjnej spójności z programami realizowanymi przez ministrów i Narodowy Fundusz Zdrowia”. Miało to być wiążące dla jednostki samorządu terytorialnego (art. 1 pkt 8 projektu), a za złamanie rekomendacji groziłaby odpowiedzialność z tytułu naruszenia dyscypliny finansów publicznych (art. 2 projektu).

Jednocześnie planowane było umożliwienie Ministrowi Zdrowia zawieszania finansowania programów na czas do 2 lat w przypadku braku środków finansowych lub gdy program był niecelowy.

Rzecznik Praw Obywatelskich zareagował, bo rozwiązanie to mogło oznaczać nadmierną ingerencję w gwarantowaną konstytucyjnie samodzielność działań podejmowanych przez samorządy w ramach upoważnienia ustawowego. Chodziło w szczególności o możliwość zawieszenia w przyszłości, decyzją Ministra Zdrowia, programów polityki zdrowotnej prowadzonych przez niektóre gminy, powiaty i samorządy województwa, a dotyczących finansowania procedury in vitro.

Wiceminister zdrowia Katarzyna Głowala w odpowiedzi z 3 lutego 2017 r. wskazała, że zapowiedzi te są juz nieaktualne. „Po konsultacjach przepis został przeformułowany w taki sposób, aby uprawnienia do podjęcia decyzji o zawieszeniu realizacji i finansowania programu, w całości albo w części, przysługiwały podmiotowi, który go opracował, wdrożył, realizuje i finansuje. Zatem Minister Zdrowia nie będzie mógł podejmować decyzji w odniesieniu do programów polityki zdrowotnej ukierunkowanych na przykład na finansowanie procedur zapłodnienia pozaustrojowego, jak i nie będzie miał możliwości dokonania tego wobec innych programów polityki zdrowotnej, które nie są programami opracowanymi, wdrożonymi, realizowanymi czy też finansowanymi przez ministra zdrowia. W związku z tym, wyrażone w Pana wystąpieniu obawy związane z ingerencją Ministra Zdrowia w samodzielność działania jednostek samorządu terytorialnego uważam za nieco przedwczesne i na obecnym etapie prac za nieuzasadnione”.

Minister podkreśliła, że wprowadzenie nowych przepisów ma na celu uproszczenie i doprecyzowanie procedury tworzenia, realizacji oraz oceny skuteczności programów polityki zdrowotnej, a nie ograniczenia funkcjonowania programów realizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego.

Sprawa pana Waldemara. Nie mógł się znęcać nad rodziną, skoro siedział w więzieniu.

Data: 2017-02-09

Pan Waldemar został skazany na półtora roku więzienia za to, że przez pięć lat znęcał się nad rodzinę. Tymczasem przez 9 miesięcy w tym czasie siedział w więzieniu – a więc nie mógł popełniać czynu, z który został skazany.

Sprawa pana Waldemara wydawała się tak oczywista, że wyrok zapadł w trybie zaocznym, bez obecności oskarżonego i przesłuchania świadków.

Rzecznik Praw Obywatelskich zauważa, że o tym, że pan Waldemar przez długi czas nie mógł popełniać zarzuconych mu czynów, sąd wiedział, ale nie wyjaśnił tej istotnej okoliczności. Dziś nie da się wykluczyć, że gdyby sąd sprawę wyjaśnił, to wyrok mógłby być inny. Dlatego RPO składa do Sądu Najwyższego kasację (II.510.2080.2014).

Argumenty RPO

Zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem Sądu Najwyższego oraz doktryną, obowiązkiem sądu jest wyjaśnienie wszystkich istotnych okoliczności sprawy w tym czasu popełnienia przestępstwa, a następnie dokładne określenie przypisanego oskarżonemu czynu w wyroku.

Kodeks postępowania karnego nie określa na czym ma polegać „dokładne określenie przypisanego oskarżonemu czynu". Jednakże wyraźną wskazówkę w tym zakresie zawiera art. 332 § 1 pkt 2 k.p.k., który mówi, że akt oskarżenia powinien zawierać dokładne określenie zarzucanego oskarżonemu czynu ze wskazaniem czasu, miejsca, sposobu i okoliczności jego popełnienia oraz skutków, a zwłaszcza wysokości powstałej szkody. Niewątpliwie wyrok nie może mniej dokładnie określać przestępstwa niż akt oskarżenia. W doktrynie i judykaturze panuje jednolity pogląd, że w opisie czynu należy zawrzeć elementy dotyczące podmiotu czynu, rodzaju atakowanego dobra, czasu, miejsca i sposobu popełnienia oraz jego skutków (vide: wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 sierpnia 2006r., sygn. akt III KK 262/06).

Tymczasem, w rozpoznawanej sprawie przyjęta przez Sąd orzekający data czynu przypisanego oskarżonemu, nie znajduje odzwierciedlenia w materiale dowodowym, a w świetle dowodów znajdujących się w aktach sprawy, jest oczywiście błędna.

Owo naruszenie w procedowaniu Sądu, zdaniem Rzecznika, miało niewątpliwie istotny wpływ na treść orzeczenia. Nie można bowiem wykluczyć, że w realiach niniejszej sprawy, prawidłowe określenie czasu popełnienia przypisanego oskarżonemu przestępstwa, skutkowałoby wymierzeniem oskarżonemu kary pozbawienia wolności w niższym wymiarze.

Spotkanie RPO z wychowankami Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Czuchowie Pieńkach

Data: 2017-02-08

Do odwiedzenia Czuchowa zaprosiły rzecznika wychowanki i dyrekcja MOW. W ośrodku przebywa około 30 dziewcząt w wieku 13-18 lat, które miały doświadczenia różnorakich kryzysów. Starają się tutaj wyjść na prostą, skończyć szkołę, przygotować do pełnienia ról w rodzinie, społeczeństwie, a także zdobyć uprawnienia zawodowe.

Działają w kilkunastu bardzo zróżnicowanych kołach zainteresowań: grupa kulinarna, plastyczna, taneczno-muzyczna, podróżnicza, jeździectwo, tajski boks, pływanie. Każda znajdzie coś dla siebie.

Bardzo dużym zainteresowaniem cieszą się zajęcia z bycia mamą. Dziewczyna otrzymuje lalkę – fantom niemowlaka i zajmuje się nią przez 48 godzin z przerwami na lekcje w szkole. Wtedy lalka przebywa w żłobku. Dziewczyny karmią, przewijają, usypiają, uspokajają płaczące (również w nocy) niemowlę.

To wymagające zajęcia pokazujące w pigułce, czym jest macierzyństwo w pierwszym okresie życia dziecka.

Popularny był również kurs ze stylizacji paznokci, zakończony certyfikatem uprawniającym do wykonywania tych usług.

Dziewczyny z MOW starają się działać społecznie. Ostatnio z okazji Dnia Babci i Dziadka odwiedziły mieszkańców domu pomocy społecznej (przywożąc własnoręcznie wykonany tort). Na miejscu grały z nimi w karty i gry planszowe, spacerowały i rozmawiały. Planują kolejne wizyty. W październiku 2016 r. w ramach wolontariatu razem z dziećmi w Gminnym Ośrodku Kultury w Platerowie wspólnie się bawiły, robiły zabawki (np. jeżyki z szyszek) i ćwiczyły z tzw. chustą animacyjną.

Odwiedzają też dzieci korzystające ze świetlicy socjoterapeutycznej w Siedlcach.

W rozmowie z rzecznikiem opowiadały co udało im się zmienić w swoim życiu, co jest ich największym problemem, czego nie lubią (poprzednich szkół i pracujących w nich nauczycieli, którzy nie potrafili nawiązać z nimi kontaktu, nie pomagali, a jedynie stawiali złe oceny).

Na koniec rzecznik zapytał co najważniejszego chciałyby mu powiedzieć?

Usłyszał: Chcemy, żeby Pan pamiętał, że jesteśmy fajne; żeby Pan pamiętał o tym do końca życia.

Zapewne niedługo dojdzie do kolejnego spotkania w Czuchowie , ponieważ rzecznik obiecał przeprowadzenie warsztatów dotyczących praw człowieka i obywatela dla wychowanek MOW.

Więcej o MOW:

http://mowczuchow.pl/portal.php?article=0&sid=a5ce6170d9e181449ca3345461...

RPO: Postępowania wobec sprawców przemocy w rodzinie trwają zbyt długo

Data: 2017-02-06

Jest to kolejne wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące tego problemu. W wystąpieniu z dnia 29 kwietnia 2016 r. Rzecznik  wskazywał, że przepis art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w założeniu miał zapewnić szybką ochronę ofierze przemocy w rodzinie. Jednak na przykładzie rozpoznawanych w BRPO spraw indywidualnych widać, że w praktyce dotrzymanie wskazanego w ustawie terminu rozprawy (jeden miesiąc od dnia wpływu wniosku) oraz szybkie zakończenie postępowania sądowego jest trudne do osiągnięcia, zwłaszcza w przypadku, gdy strony korzystają z przysługujących im uprawnień procesowych.

Zdaniem Rzecznika jednym z rozwiązań, mogących przyczynić się do przyśpieszenia postępowania w tego rodzaju sprawach, jest ich rozpoznawanie przez wydziały rodzinne sądów powszechnych. Zgodnie z postanowieniami ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych w sądzie rejonowym może zostać utworzony wydział rodzinny i nieletnich. Z treści samego przepisu art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ani z uzasadnienia do projektu ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw nie wynika jednoznacznie, jaki wydział sądu rejonowego jest właściwy do rozpoznawania spraw o nakazanie opuszczenia mieszkania osobie stosującej przemoc w rodzinie.

W ocenie Rzecznika sędziowie rodzinni wydają się lepiej przygotowani do orzekania w tego typu sprawach, ponieważ dysponują jednocześnie wiedzą o ewentualnych problemach dotyczących konkretnej rodziny. Zobowiązanie do opuszczenia mieszkania na powyższej podstawie nie jest eksmisją orzekaną w sprawach cywilnych, zaś nakaz opuszczenia lokalu na podstawie tego przepisu nie powoduje utraty tytułu prawnego, a jedynie czasowe ograniczenie korzystania z lokalu. Sąd w toku postępowania nie bada zatem tytułu prawnego uczestnika do zajmowanego lokalu, ale jedynie faktyczne relacje występujące między członkami rodziny.

Kolejnym rozwiązaniem, które mogłoby się przyczynić do przyspieszenia rozpoznawania jest przyznanie tej kategorii spraw szczególnego statusu w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 grudnia 2015 r. Regulamin urzędowania sądów powszechnych. Wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie w piśmie z dnia 14 listopada 2016 r. zwrócił uwagę, że pomimo ustawowego zobowiązania do przeprowadzenia rozprawy w terminie jednego miesiąca od dnia wpływu wniosku zawartego w art. 11a ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, w Regulaminie urzędowania sądów powszechnych sprawy toczące się na tej podstawie prawnej, nie zostały objęte kategorią „spraw pilnych" oraz nie nadano im takiego statusu, co niewątpliwie mogłoby mieć wpływ na sprawność procedowania odnośnie całego postępowania.

 

Ważne rozstrzygnięcie w sprawie praw do świadczenia pielęgnacyjnego dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością

Data: 2017-02-06

Chodzi o decyzję organu odwoławczego, uwzględniającą wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, wydany na podstawie skargi kasacyjnej Rzecznika (I OSK1512/16).

Decyzją tą Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało skarżącej bezterminowo świadczenie pielęgnacyjne z tytułu rezygnacji z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w związku z koniecznością sprawowania opieki nad niepełnosprawną matką. Świadczenie to przyznane zostało z datą wsteczną, od dnia 1 lipca 2013 r.  – czyli od dnia, gdy dokonano zmian w ustawie o świadczeniach rodzinnych. Jednocześnie pomniejszono kwotę należnego świadczenia pielęgnacyjnego o kwotę pobieranego od 1 lipca 2013 r. zasiłku dla opiekuna.

Kto ma prawo do świadczenia pielęgnacyjnego?

Z dniem 1 stycznia 2013 r. dokonano zmian w ustawie o świadczeniach rodzinnych. Obok dotychczasowego świadczenia pielęgnacyjnego (uregulowanego w art. 17 ustawy) wprowadzono regulację prawną różnicującą sytuację prawną opiekunów osoby niepełnosprawnej, a podstawą tego rozróżnienia stał się wiek powstania niepełnosprawności.

Świadczenie pielęgnacyjne przysługuje, jeżeli niepełnosprawność osoby wymagającej opieki powstała nie później niż do ukończenia osiemnastego roku życia, ewentualnie w trakcie nauki w szkole lub w szkole wyższej, jednak nie później niż do ukończenia dwudziestego piątego roku życia (art. 17 ust. 1b ustawy).

Nowelizacja doprowadziła do wyodrębnienia spośród grupy osób uprawnionych do świadczeń pielęgnacyjnych nowej kategorii opiekunów, uprawnionych do specjalnego zasiłku opiekuńczego. Specjalny zasiłek opiekuńczy przysługuje osobom, które sprawują stałą opiekę nad dorosłym niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Przyznanie świadczenia uzależniono od kryterium dochodowego. Te zaś osoby, które utraciły świadczenia pielęgnacyjne w związku ze zmianą przepisów, mogły ubiegać się o świadczenie w formie zasiłku dla opiekuna na podstawie ustawy o ustaleniu i wypłacie zasiłków dla opiekunów.

Co na to Trybunał Konstytucyjny?

W wyroku z dnia 21 października 2014 r., (sygn. akt K 38/13), Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność unormowania zawartego w art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną po ukończeniu przez nią wieku określonego w tym przepisie ze względu na moment powstania niepełnosprawności.

Trybunał zauważył, że stosowanie art. 17 ust. 1b ustawy jako kryterium identyfikacji beneficjentów świadczenia pielęgnacyjnego prowadzi do takiego zróżnicowania w obrębie prawa do świadczeń opiekuńczych, które traci swoje konstytucyjne uzasadnienie, gdyż dochodzi tutaj do odmiennego ukształtowania sytuacji prawnej opiekunów dorosłych osób niepełnoprawnych.

Dzieje się tak wówczas, kiedy osoba wymagająca opieki zmienia status umożliwiający zaliczenie jej do kategorii dzieci w rozumieniu przyjętym przez ustawodawcę. Przekroczenie tak wyznaczonej granicy wieku sprawia, że od tego momentu można mówić wyłącznie o jednej grupie podmiotów podobnych. Tworzą ją wówczas opiekunowie dorosłych osób niepełnosprawnych.

Kiedy wyrok TK zostanie wykonany?

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie został dotychczas wykonany, a tym samym nie dokonano żadnych zmian w zasadach przyznawania świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom osób dorosłych osób niepełnosprawnych.

Pomimo tego część opiekunów takich osób niepełnosprawnych zdecydowała się na dochodzenia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego w postępowaniu administracyjnym oraz przed sądami administracyjnymi. Rzecznik wspiera ich działania zgłaszając w miarę możliwości udział w takich postępowaniach.

 

Komentarz Lesława Nawackiego, dyrektora zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w Biurze RPO:

Powyższa decyzja organu odwoławczego wskazuje na możliwość skutecznego ubiegania się o świadczenie pielęgnacyjne przez opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych pomimo braku wykonania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 38/13. Organ odwoławczy słusznie uznał, że powołany wyrok Trybunału Konstytucyjnego choć nie ma mocy wstecznej, to jednak norma prawna o treści wskazanej w sentencji wyroku była już od momentu jej wejścia w życie   niezgodna z prawem (art. 64 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji). Nie może budzić zatem wątpliwości, że odmowa prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na wiek osoby niepełnosprawnej już w chwili jej wydania naruszała prawa podmiotowe opiekunki osoby dorosłej.

Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości o stworzenie Rejestru Dłużników Alimentacyjnych RUDA

Data: 2017-02-01

Podczas 3. posiedzenia Zespołu do Spraw Alimentów wspólnej inicjatywy Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz wypracowania mechanizmów systemowych pozwalających na poprawę sytuacji osób małoletnich uprawnionych do alimentów _ przedstawiciele Krajowej Rady Komorniczej zaproponowali utworzenie centralnego rejestru uporczywych dłużników alimentacyjnych (RUDA)' celem zwiększeni a efektywności egzekucji świadczeń alimentacyjnych.

W ocenie Rzeczników jeden powszechnie znany i społecznie rozpoznawalny rejestr pozwoli na poprawę skuteczności egzekucji świadczeń alimentacyjnych, będzie także pełnić funkcję prewencyjną. 

Pomoc dla matki trójki dzieci, w tym dwójki niepełnosprawnych

Data: 2017-01-30

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się z prośbą o pomoc matka trójki dzieci, w tym dwójki niepełnosprawnych (przepuklina oponowo-rdzeniowa, poruszają się na wózkach inwalidzkich, nie siedzą) BPW.7210.21.2015.

Najmłodszy syn miał wówczas 7 miesięcy. Dwoje starszych dzieci pochodzi z pierwszego małżeństwa. Z uwagi na przemoc w rodzinie, kobieta uciekła z domu z dziećmi i w chwili zgłoszenia się do RPO przebywała w Ośrodku Interwencji Kryzysowej, gdzie miała do dyspozycji w dwa pokoje.

Warunki mieszkalne i socjalne w Ośrodku są bardzo dobre, niemniej jednak niewystarczające do opieki nad dwójką niepełnosprawnych dzieci. Rodzina korzysta z łazienki wspólnie z innymi mieszkańcami. Czynności opiekuńcze nad dziećmi wymagają jednak intymności i przestrzeni. Z tego powodu kobieta ubiega się o mieszkanie z zasobu gminnego.

W wyniku interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich kobiecie przedłużono prawo pobytu w Ośrodku na kolejny okres. Rodzina została skierowana do skorzystania z Gminnego programu wspierania osób w podeszłym wieku, niepełnosprawnych oraz niesamodzielnych na lata 2014 – 2018. Obecnie przedłużono rodzinie prawo pobytu w zajmowanym mieszkaniu o kolejny rok.

Rzecznik interweniuje w sprawie samotnej matki, która zajęła pustostan

Data: 2017-01-18

Rzecznik bada sytuację mieszkaniową samotnej matki z dziećmi, która zajęła pustostan w Gdańsku. Gmina złożyła pozew o eksmisję matki z dziećmi.

Według przekazu medialnego, bezrobotna, samotna matka z dziećmi w wieku 9 i 10 lat, wprowadziła się do pustostanu, który, jak tłumaczy, wcześniej zajmowali bezdomni. Interesantka uprzątnęła pomieszczenia i je odmalowała, a następnie zgłosiła się do Urzędu Miasta Gdańska, aby zapłacić czynsz. Wówczas została zobowiązana do dobrowolnego opuszczenia nielegalnie zajętego lokalu. Mieszkanka nie ma gdzie się wyprowadzić, gdyż nikt nie chce wynająć mieszkania samotnej matce z dziećmi, nie jest w stanie uczynić zadość żądaniu Gminy. W związku z powyższym, wszczęto postępowanie sądowe w sprawie o eksmisję.

Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Prezydenta Miasta Gdańska o wyjaśnienie sprawy w trybie nadzoru (BPG.7217.3.2016). 

RPO pyta o realizację programów zdrowotnych (w tym programu in vitro) prowadzonych przez samorządy

Data: 2017-01-16

W ostatnim czasie pojawiły się przekazy medialne sugerujące, że przygotowywany przez Ministerstwo Zdrowia projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw ma na celu m.in. umożliwienie Ministrowi Zdrowia zakończenia realizacji programów zdrowotnych prowadzonych przez samorządy.

Zgodnie z art. 48 ust. 1 ww. ustawy jednostki samorządu terytorialnego mogą opracowywać, wdrażać, realizować i finansować programy polityki zdrowotnej. Rodzaj i zakres takich programów zależy od ilości środków finansowych, którymi jednostka samorządu terytorialnego dysponuje, natomiast nad bezpieczeństwem i skutecznością kliniczną procedur finansowanych przez gminy, powiaty i samorządy województwa czuwa Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Projekt ustawy zakłada, że przedstawiona przez Agencję ocena danego programu, z punktu widzenia jego merytorycznej i organizacyjnej spójności z programami realizowanymi przez ministrów i Narodowy Fundusz Zdrowia, ma być wiążąca dla jednostki samorządu terytorialnego (art. 1 pkt 8 projektu). Ponadto finansowanie programu polityki zdrowotnej, pomimo negatywnej oceny, ma rodzić odpowiedzialność z tytułu naruszenia dyscypliny finansów publicznych (art. 2 projektu).

Jednocześnie planowane jest wprowadzenie podstawy prawnej umożliwiającej Ministrowi Zdrowia wydanie decyzji o zawieszeniu finansowania programu polityki zdrowotnej na okres maksymalnie 2 lat, w przypadku braku środków finansowych lub gdy program jest niecelowy. Regulacja ta nie ogranicza możliwości zawieszenia przez Ministra także programów realizowanych przez samorządy. Takie nieprecyzyjne rozwiązanie może, w opinii Rzecznika, budzić obawy z uwagi na nadmierną ingerencję w gwarantowaną konstytucyjnie samodzielność działań podejmowanych przez samorządy w ramach upoważnienia ustawowego. Chodzi w szczególności o możliwość zawieszenia w przyszłości, decyzją Ministra Zdrowia, programów polityki zdrowotnej prowadzonych przez niektóre gminy, a dotyczących finansowania procedury in vitro.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wyjaśnienia.

 

O przepisach dotyczących wykonywania kontaktów między rodzicami i dziećmi

Data: 2017-01-16

Rzecznik Praw Obywatelskich powrócił do poruszanej już w 2016 r. kwestii wykonywania kontaktów między rodzicami i dziećmi. Rzecznik zwrócił się do resortu o przekazanie informacji statystycznych uzyskanych ze Sprawozdania w sprawach rodzinnych i nieletnich, do którego dodano punkt o rodzajach orzeczeń w sprawach dotyczących wykonywania kontaktów z dzieckiem. Rzecznik poprosił także o wskazanie, czy w Ministerstwie Sprawiedliwości planowane jest podjęcie prac legislacyjnych w powyższej materii.

Jednocześnie, podobnie jak środowiska sędziowskie, np. zrzeszone w Stowarzyszeniu Sędziów Rodzinnych w Polsce, Rzecznik krytycznie ocenił dwuetapowość postępowania uregulowanego w art. 598–598 KPC. Rozwiązanie to wydłuża bowiem nadmiernie postępowanie od momentu naruszenia obowiązków dotyczących kontaktów do momentu reakcji sądu, a także może zniechęcać uprawnionych do wszczynania postępowania. Uwagę zwraca ponadto niejednolita praktyka sądów w zakresie wykorzystywania procedury art. 598-598 KPC do „odzyskiwania” alimentów oraz nieefektywność słusznego dążenia sądów, by orzeczona kwota pieniężna była dotkliwa i doprowadziła do wykonywania kontaktów.

Natomiast mając na względzie, że prace legislacyjne w zakresie zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia zostały czasowo wstrzymane, Rzecznik zwrócił się z postulatem rozważenia zasadności podjęcia prac legislacyjnych, mających na celu lepszą ochronę praw osób ubezwłasnowolnionych w kwestii kontaktów z innymi osobami. Liczne wnioski obywateli o pomoc w takich sprawach, wpływające do Biura RPO, wskazują  na konieczność uregulowania tej materii.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie.

Nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn zawierających małżeństwa w młodym wieku

Data: 2017-01-12

Rzecznik ponownie wskazał, że obowiązujące przepisy prawa polskiego umożliwiają sądom opiekuńczym udzielenia zezwolenia na zawarcie małżeństwa kobiecie, która ukończyła lat szesnaście, natomiast mężczyzna w analogicznym wieku takiego zezwolenia nie uzyska.

Powyższa kwestia stała się wprawdzie przedmiotem działań legislacyjnych Senatu, jednak ostatecznie projekt zmieniający Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz Kodeks postępowania cywilnego w ww. zakresie został odrzucony.

Rzecznik Praw Obywatelskich raz jeszcze zwrócił uwagę, że obecna treść art. 10 § 1 i § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz art. 561 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego może być oceniana jako dyskryminująca, zmiana tej regulacji wydaje się  więc zasadna. W opinii Rzecznika należałoby rozważyć likwidację wyjątków od najniższego wieku małżeńskiego, określonego na osiemnaście lat. Takie rozwiązanie byłoby zgodne zarówno z ogólną konstytucyjną zasadą niedyskryminacji, jak i z prawem międzynarodowym, w tym z Konwencją w sprawie zgody na zawarcie małżeństwa, najniższego wieku małżeńskiego i rejestracji małżeństw oraz Konwencją w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o ponowne rozważenie przedmiotowego zagadnienia oraz o wystąpienie z inicjatywą ustawodawczą, mającą na celu usunięcie aktualnie obowiązujących przepisów o charakterze dyskryminującym.