Zawartość
Liczba całkowita wyników: 413

Dzieci i rodzice, rodzina

Konstytucja gwarantuje prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją.

Data początkowa
np.: 10/2020
Data końcowa
np.: 10/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Złożenie oświadczenia o uznaniu ojcostwa dziecka - bardziej uciążliwe dla obywateli

Data: 2020-10-26
  • Osoby składające oświadczenie o uznaniu ojcostwa dziecka - gdy nie urodziło się ono w małżeństwie - będą dłużej załatwiać taką sprawę
  • Pracownicy urzędów stanu cywilnego nie mogą już bowiem drukować projektów protokołów uznań ojcostwa. Czynią to już tylko kierownik usc i jego zastępcy
  • A przez 5 lat umożliwiało to szybkie przygotowanie protokołów, które po złożeniu przed kierownikiem urzędu stanu odpowiednich oświadczeń były podpisywane przez mężczyznę i kobietę
  • Ta forma ustalenia pochodzenia dziecka jest najbardziej dostępna, szybka i nieskomplikowana - dlatego obywatele najczęściej ją wybierają

Od 24 września 2020 r. decyzją Ministra Cyfryzacji drukować te projekty mogą już tylko kierownicy usc i jego zastępcy, a nie pracownicy - jak było przez 5 lat.

- Rozwiązanie to było znaczącym ułatwieniem dla obywateli,  szczególnie w sytuacji pandemii – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do Mateusza Morawieckiego, premiera i zarazem ministra cyfryzacji. Poprosił go o stanowisko co do zasadności wprowadzonego rozwiązania.

Do RPO wpłynął apel w tej sprawie Ogólnopolskiego Porozumienia Organizacji Samorządowych

Jak wskazują samorządowcy, w ostatnich latach dynamicznie wzrasta liczba rejestracji urodzenia dziecka w sytuacji, gdy jego rodzice nie są małżeństwem. Odnotowuje się też bardzo dużą liczbę realizowanych przez kierownika urzędu stanu cywilnego czynności związanych z przyjęciem oświadczeń o uznaniu ojcostwa.

To jedna w kilku możliwości prawnych umożliwiających ustalenie pochodzenia dziecka od danego mężczyzny. Takie oświadczenie można także złożyć przed sądem. Jednak możliwość jego złożenia przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego jest rozwiązaniem najbardziej dostępnym, szybkim i nieskomplikowanym. Z tego właśnie powodu jest najczęściej wybierane przez obywateli.

Od 1 marca 2015 r. ustawodawca wprowadził rejestr uznań, gdzie gromadzi się informację o oświadczeniach złożonych przez mężczyznę i kobietę, a koniecznych do uznania ojcostwa. Zostało to przygotowane i wdrożone przez resort cyfryzacji. Za pomocą rejestrów pracownicy usc mieli możliwość w szybkim czasie przygotować projekty protokołów, które po złożeniu oświadczeń przez mężczyznę i kobietę były podpisywane.

W znaczący sposób usprawniało to pracę urzędów co do czynności dotyczących uznania ojcostwa.

Przygotowany przez pracownika projekt protokołu nabywa cech dokumentu urzędowego w chwili złożenia na nim podpisów przez uprawnione osoby. Pogląd taki jest ugruntowany zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie sądów. Podjęcie zatem  przez ministra decyzji o wyłączeniu możliwości przygotowania i wydrukowania projektu protokołów uznania ojcostwa przez pracowników usc nie znajduje prawnego i racjonalnego uzasadnienia.

Decyzji tej nie skonsultowano z podmiotami odpowiedzialnymi, choć przy ministrze działa grupa robocza do rozwoju funkcjonowania rejestru stanu cywilnego. W jej skład wchodzą  przedstawiciele samorządów.

Nie uwzględniono też społecznych skutków tej decyzji. Dezorganizuje ona pracę urzędów stanu cywilnego i bardzo negatywnie wpływa na sprawną i terminową realizację zadań z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Najbardziej jednak ucierpią obywatele. Najwięcej uznań ojcostwa następuje w chwili zgłoszenia urodzenia dziecka, czyli klika dni po porodzie. Aby uznanie ojcostwa mogło być skuteczne, oświadczenia muszą złożyć mężczyzna i matka dziecka. W tym celu do usc zgłaszają się mężczyzna i matka dziecka. A z uwagi na fakt, że niedawno rodziła, jest w nie najlepszej dyspozycji, osłabiona i przez to bardziej narażona na infekcję lub inne dolegliwości spowodowane przebywaniem w zamkniętych pomieszczeniach publicznych.

Bardzo często z rodzicami obecny w usc jest i noworodek, który również jest narażony na kontakt z czynnikami chorobotwórczymi, występującym w miejscach publicznych. A matka jest narażona na konieczność karmienia dziecka w urzędzie.

Ograniczenie możliwości wydrukowania projektów protokołów tylko do kierownika usc i jego zastępcy powoduje, że czas oczekiwania na załatwienie sprawy drastycznie się wydłuża. A to drastycznie zwiększa czas przebywania matki i dziecka w środowisku niebezpiecznym.

Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Samorządowych wniosło o niezwłoczne przywrócenie poprzedniej funkcjonalności w rejestrze uznań. Proponuje też, by zmiany uzgadniano ze stroną samorządową w ramach grupy roboczej.

VII.534.46.2020

Widzenia aresztowanych z bliskimi wstrzymane. RPO: umożliwić kontakt przez komunikator internetowy

Data: 2020-10-21
  • Widzenia osób aresztowanych z bliskimi powinny być możliwe za pośrednictwem komunikatora internetowego, jeżeli prokuratura lub sąd (tzw. organy dysponujące) nie mają przeciwskazań procesowych do realizacji takich widzeń
  • Jest to szczególnie ważne zwłaszcza podczas pandemii, gdy widzenia są wstrzymane, a tymczasowo aresztowani często nie mają zgody na kontakt telefoniczny 
  • Także Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur ma problemy z przeprowadzaniem w ten sposób zdalnych wizytacji w aresztach i więzieniach

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o takie znowelizowanie Kodeksu karnego wykonawcze, by dawał jednoznaczną podstawę do widzeń aresztowanych z osobami najbliższymi poprzez komunikator internetowy. W ocenie RPO widzenia w tej formie są dopuszczalne już teraz, ale minister musiałby ujednolicić rozbieżną praktykę w tej kwestii.

Już 2 czerwca 2020 r.  RPO zwrócił się do MS, aby w K.k.w. określić prawa osób skazanych i aresztowanych do widzeń za pośrednictwem komunikatora internetowego. Nie dostał jednak od Ministra żadnej odpowiedzi.

A problem jest nadal aktualny, zwłaszcza wobec wzrastającej liczby zakażeń wirusem SARS-CoV-2 i przywracanych ograniczeń co do widzeń w zakładach karnych i aresztach śledczych. Powrót do bezpośrednich spotkań osadzonych z rodzinami nastąpił jedynie od 1 sierpnia do 16 października – a i tak w bardzo ograniczonym zakresie.

Skargi na brak zgody na kontakt przez Skype

Tymczasem do Biura RPO nadal wpływa wiele skarg na pozbawienie kontaktu aresztowanych z najbliższymi w związku z pandemią. Wielu z nich nie uzyskuje zgody organu dysponującego nawet na kontakt telefoniczny z rodziną.

W jednej ze skarg adwokat wskazał, że jego klient dostał zgodę na widzenia z żoną i dzieckiem poprzez komunikator Skype. Taka forma spotkania aresztowanego z obrońcą miała miejsce raz, natomiast widzenie z bliskimi nie zostało zrealizowane. Prokurator wycofał się ze swojej decyzji na skutek interwencji Dyrektora Aresztu Śledczego oraz Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej.

Powołali się oni na art. 217c § 1 k.k.w., który stanowi, że tymczasowo aresztowany może korzystać z aparatu telefonicznego oraz nie może korzystać z innych środków łączności przewodowej i bezprzewodowej.  Zdaniem obrońcy całokształt przepisów Kodeksu karnego wykonawczego i Kodeksu postępowania karnego powinien być jednak interpretowany z uwzględnieniem przysługującego aresztowanemu prawa do utrzymywania więzi rodzinnych. W realiach pandemii powinno ono być realizowane przede wszystkim za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość, z uwagi na całkowite wstrzymanie widzeń z rodziną na podstawie art. 247 § 1 k.k.w.

Według RPO argumentacja ta zasługuje na akceptację. Pandemia to długotrwała, obiektywna przeszkoda w realizowaniu widzeń na terenie jednostek penitencjarnych.

Dziś brak widzeń osobom skazanym rekompensuje się większą częstotliwością rozmów telefonicznych (trwają dłużej niż wynika to z regulaminu) i możliwością częstszych niż dotychczas widzeń za pośrednictwem komunikatora Skype.

Osoby tymczasowo aresztowane, które nie mają zgody na korzystanie z samoinkasującego aparatu telefonicznego, z takich możliwości korzystać nie mogą. Pozbawia to ich realnego kontaktu z rodziną. Pozostaje im korespondencja, która trafia do odbiorcy ze znacznym opóźnieniem. A ta forma komunikowania się nie jest możliwa w przypadku małych dzieci.

W świetle orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka długotrwały okres tymczasowego aresztowania powinien być rekompensowany zwiększonymi kontaktami ze światem zewnętrznym. Służba Więzienna czy prokuratora powinny mieć to na względzie przy ocenie problemu. A stale rośnie liczba osób tymczasowo aresztowanych (z 4364 w 2015 r. do 9466 w 2020 r.). Wydłuża się też czas stosowania aresztu.

Jeżeli prokuratura nie widzi przeszkód do widzeń osoby  aresztowanej z rodziną, to uwzględniając pandemię - a przede wszystkim prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego (art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) - powinny być one realizowane właśnie za pośrednictwem komunikatorów internetowych.

Skoro prokurator może podjąć decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania, to może również zgodzić się na widzenie w takiej formie. Możliwość taką można i należy w obecnej sytuacji wywieść z całości przepisów odnoszących się do realizacji prawa do kontaktów z rodziną i celów stosowania tymczasowego aresztowania.

Problemy w kontaktach z aresztowanymi podczas zdalnych wizytacji KMPT

Problem z rozmowami przez Skype z aresztowanymi pojawił się również w toku przeprowadzania wizytacji on-line przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur. W kilku jednostkach penitencjarnych rozmowy takie odbyły się bez jakichkolwiek trudności. Jednakże w aresztach śledczych w Warszawie i Krakowie nie zezwolono na taką formę kontaktu.

Wizytacje KMPT są ważne z perspektywy ochrony osób pozbawionych wolności przed niewłaściwymi formami traktowania. W trakcie pandemii są one realizowane za pośrednictwem komunikatora internetowego.

W odpowiedzi na interwencję zastępczyni RPO Hanny Machińskiej zastępca Dyrektora Generalnego SW poinformował, że to nie dyrektor aresztu śledczego, lecz organ prowadzący postępowanie karne jest władny w określeniu niektórych uprawnień osób aresztowanych. W stosunku do dwóch aresztantów  nie było takiej zgody. Posłużono się argumentem, że art. 8b § 1 k.k.w. nie wskazuje wprost na możliwość prowadzenia przez Rzecznika i jego przedstawicieli rozmów poprzez komunikator internetowy. Dyrektor Okręgowy SW w Warszawie uznał zaś, że rozszerzanie katalogu uprawnień kodeksowych dla osób aresztowanych poprzez prowadzenie rozmów za pośrednictwem komunikatora z jakimikolwiek organami bądź osobami, nie znajduje odzwierciedlenia w porządku prawnym.

Rzecznik nie zgadza się z takimi poglądami. Ta interpretacja nie uwzględnia bowiem przepisów prawa międzynarodowego, które stanowią część polskiego porządku prawnego. Służba Więzienna nie może zatem powoływać się wyłącznie na art. 217c § 1 k.k.w., bez uwzględnienia szerszego kontekstu regulacji prawnych.

Jedna z prokuratur uznała brak podstaw prawnych do zezwolenia aresztowanemu na używanie komunikatora internetowego, nawet gdy stroną połączenia jest przedstawiciel RPO, działający w ramach KMPT. Z kolei inna prokuratura stwierdziła brak podstaw do odmowy takiej zgody. Jeden z sędziów wydał zaś zarządzenie o zezwoleniu KMPT na widzenie przez Skype z aresztowanym.

Wobec niejednolitych poglądów organów, do których dyspozycji aresztowani pozostają oraz Służby Więziennej, niezbędne jest zatem zajęcie stanowiska przez Ministra Sprawiedliwości, a tym samym ujednolicenie interpretacji przepisów. Docelowo byłoby zaś zasadne znowelizowanie Kkw z uwzględnieniem argumentacji RPO, co dałoby podstawę do widzeń aresztowanych z osobami najbliższymi poprzez komunikator internetowy.

Rzecznik poprosił także ministra Zbigniewa Ziobrę o umożliwienie pełnej realizacji mandatu KMPT.

IX.517.665.2020

Koronawirus. Problemy matek i noworodków w szpitalach

Data: 2020-10-20
  • Matki skarżą się, że po porodzie nie mogą wyjść ze szpitala z dzieckiem do domu
  • To efekt zaleceń Ministra Zdrowia, który wskazuje, że opieka matki jest możliwa wtedy, gdy nie jest już ona zakaźna oraz przestrzega przed wypisem noworodka do domu, jeśli jest w nim osoba poddana izolacji
  • Zalecenia te mogą być nieuzasadnioną ingerencją władzy w życie prywatne i rodzinne – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich

Chodzi o sygnały, z których wynika, że matki nie mogą wyjść ze szpitala z dzieckiem do domu.

Zgłoszenia wpływają także od kierowników placówek, którzy czują się zmuszeni do postępowania zgodnie z wytycznymi opublikowanymi na stronie Ministerstwa Zdrowia. Dotyczą one sposobu postępowania w związku z aktualną sytuacją epidemiczną w przypadku noworodków matek zakażonych lub z podejrzeniem COVID-19 dla kierowników podmiotów leczniczych posiadających oddziały neonatologiczne.

W dokumencie tym, w rozdziale dotyczącym wypisu do domu, są zalecenia: ,,Opieka matki jest możliwa wtedy, gdy nie jest już ona zakaźna. Przestrzega się przed wypisem noworodka do domu, jeśli przebywa w nim osoba poddana izolacji, gdyż grozi to brakiem przerwania łańcucha epidemicznego, znacznym prawdopodobieństwem zakażenia dziecka i brakiem możliwości monitorowania jego stanu w warunkach domowych, co może być zagrożeniem dla jego życia”.

Zalecenia te rodzą obawę nieuzasadnionej ingerencji władzy w życie prywatne i rodzinne. W wielu sytuacjach kobieta czuje się dobrze, nie ma dolegliwości, może karmić swoje dziecko – korzyści z tego płynące zostały potwierdzone w badaniach naukowych.

A noworodki i małe dzieci są w grupie niskiego ryzyka. Rozdzielenie powoduje zaś niekorzystne konsekwencje dla zdrowia i życia dziecka.

W ocenie RPO zalecenia są ze sobą niespójne. W pierwszej części dokumentu matka ma prawo zdecydować, czy chce zajmować się swoim dzieckiem. Szpital ma obowiązek udzielić informacji, jak wygląda prewencja zakażenia oraz przekazać informację o korzyściach i zagrożeniach wynikających zarówno z zachowania kontaktu „skóra do skóry” i stałego  przebywania z dzieckiem.

Teoretycznie niesie to ze sobą możliwość zakażenia noworodka, nawet jeżeli stosuje się środki prewencyjne (maska, higiena rąk i piersi) lub izolacji w oddzielnym pomieszczeniu z zachowaniem laktacji. Z kolei to utrudnia powstanie ważnych dla dalszego rozwoju relacji pomiędzy matką a dzieckiem bezpośrednio po urodzeniu.

Zaktualizowane wytyczne dotyczące kontaktu matka – noworodek, podkreślają znaczenie autonomii matki w procesie podejmowanych decyzji medycznych. Wskazują, że wydaje się, iż na częstość zakażeń SARS-CoV-2 u noworodków nie ma wpływu sposób porodu, sposób karmienia dziecka ani kontakt z matką z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2.

Zauważono, że matki z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2 nie powinny być traktowane jako stwarzające potencjalne ryzyko przeniesienia wirusa na ich noworodki, jeśli spełniły kryteria przerwania izolacji i środków ostrożności, tj. minęło co najmniej 10 dni od pierwszego pojawienia się objawów (do 20 dni, jeśli mają cięższą lub krytyczną chorobę lub mają znacznie obniżoną odporność), oraz minęły co najmniej 24 godziny od ich ostatniej gorączki bez stosowania leków przeciwgorączkowych i poprawiły się inne objawy.

Matki, które nie spełniają tych kryteriów, mogą zdecydować się na czasowe oddzielenie się od noworodków, aby zmniejszyć ryzyko przenoszenia wirusa.  W wytycznych podnosi się również, że wszystkie noworodki urodzone przez matki z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem należy traktować jako podejrzewane o zakażenie, jeśli wyniki badań nie są dostępne.

Generalnie matki z podejrzeniem lub potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2 oraz ich noworodki powinny być izolowane od innych zdrowych matek i noworodków. Opieka nad dziećmi powinna być zaś zgodna z zalecanymi praktykami profilaktyki i kontroli zakażeń w rutynowej opiece zdrowotnej.

Zastępca Rzecznika Maciej Taborowski zwrócił się o stanowisko w tej sprawie do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego.

V.7010.207.2020

SN zgodnie z wnioskiem RPO: w sporze rodziców o alimenty dziecko powinien reprezentować kurator

Data: 2020-10-09
  • Sąd zadał pytanie prawne Sądowi Najwyższemu, kto w postępowaniu o uchylenie obowiązku alimentacyjnego ma reprezentować dziecko: rodzic czy odrębny kurator
  • Według RPO skoro między rodzicami zachodzi konflikt interesów, to dziecko – zgodnie z nadrzędną zasadą jego dobra - powinien reprezentować kurator
  • I taką właśnie uchwałę podjął Sąd Najwyższy - prokurator był jej przeciwny

9 października 2020 r. Sąd Najwyższy jednoznacznie przychylił się do stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawionego w sprawie III CZP 91/19.  Uchwalił, że w sprawie o uchylenie skonkretyzowanego obowiązku alimentacyjnego z powództwa rodzica, który na podstawie prawomocnego postanowienia sądu opiekuńczego przejął wykonywanie pieczy nad małoletnim dzieckiem, występującym w charakterze strony pozwanej, zgodnie z dyspozycją art. 98 § 2 pkt 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w związku z jego art. 99, małoletni wierzyciel alimentacyjny winien być reprezentowany przez kuratora ustanowionego przez sąd opiekuńczy.

Przeciwko podejmowaniu uchwały w tej sprawie wystąpił Prokurator Krajowy, stojąc na stanowisku, że pytanie prawne  Sądu Okręgowego nie spełnia wymogu z art. 390 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego  - brak jest bezpośredniego związku „przyczynowego" między problemem prawnym a podjęciem przez sąd orzekający decyzji procesowej odnośnie do istoty sprawy.

Prokurator również uważał, że w opisanej sytuacji procesowej dzieci powinny być reprezentowane przez kuratora, jednak – odmiennie od Rzecznika – przyjmował, że przepisy są w tej kwestii jasne i nie wymagają uchwały SN, zwłaszcza że taki kurator został na mocy tych przepisów faktycznie dla dzieci w sprawie ustanowiony.

Sąd Najwyższy w ustnym uzasadnieniu przytoczył argumenty tożsame ze stanowiskiem Rzecznika. Wskazał na istniejącą w tej sytuacji procesowej kolizję interesów rodziców dziecka i samego dziecka, jak również podkreślił konieczność ochrony w takiej sytuacji przede wszystkim dobra dziecka. Sąd stwierdził, że istotną kwestią w tej sprawie jest fakt przejęcia, na mocy prawomocnego orzeczenia sądowego, pieczy nad dziećmi przez tego rodzica, który był zobowiązany do zapłaty alimentów. W tej sytuacji rodzic, którego władza rodzicielska została ograniczona mocą orzeczenia do współdecydowania o istotnych sprawach dziecka, nie mógł w istocie przeznaczyć egzekwowanych alimentów na potrzeby dzieci, gdyż nie znajdowały się one dłużej w jego pieczy. Nie mógł także dłużej występować jako przedstawiciel ustawowy dziecka.

Historia sprawy

Pytanie prawne zadał Sąd Okręgowy we Wrocławiu. W sprawie, w której sąd miał wątpliwości co do prawidłowego działania, sytuacja była skomplikowana.

Alimenty zostały ustalone ugodą sądową z lutego 2015 r., gdy podstawową przedstawicielką ustawową dzieci była ich matka. Jednak później, na mocy postanowienia sądu rodzinnego z października 2015 r., to ojciec przejął pieczę nad dziećmi i stał się ich podstawowym przedstawicielem. Zaprzestał wówczas płacenia alimentów – bowiem dzieci były pod jego pieczą.

Jednak przez kilka miesięcy nie wystąpił do sądu z powództwem o uchylenie obowiązku alimentacyjnego. A zatem nadal obowiązywała ugoda sądowa, zobowiązująca go do płacenia alimentów.

Matka dzieci w maju 2016 r. wystąpiła do komornika o egzekucję alimentów, zaległych od czasu przejęcia przez ojca pieczy nad dziećmi (czyli od października 2015 r.). Dopiero wtedy ojciec wystąpił o uchylenie obowiązku alimentacyjnego, a sąd ustanowił kuratora dla małoletnich dzieci.

Sąd I instancji w lutym 2019 r. częściowo przychylił się do powództwa ojca, jednak orzekł uchylenie obowiązku alimentacyjnego dopiero od czerwca 2016 r. i od wtedy zobowiązał matkę do zapłaty alimentów w tej samej kwocie, jaką wcześniej płacił ojciec.

Ojciec wniósł apelację, wskazując, że jego obowiązek alimentacyjny powinien zostać uchylony od października 2015 r. – czyli od kiedy dzieci przebywają pod jego pieczą – i w tym samym momencie powinien powstać pieniężny obowiązek alimentacyjny matki.

Na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik matki podniósł zarzut nieważności postępowania, gdyż nie była ona traktowana jako przedstawicielka dzieci w toku wcześniejszego postępowania. Z kolei pełnomocnik ojca podniósł zarzut nieważności postępowania z uwagi na to, że matka dziecka została dopuszczona do tego postępowania - mimo że dzieci miały wyznaczonego kuratora, który uznał powództwo o uchylenie alimentów od ojca, a matka nie była stroną tego postępowania. Pełnomocnik matki wskazał, że to ona powinna reprezentować dzieci w toku tego postępowania.

RPO: nadrzędną zasadą - ochrona dobra dziecka

Rzecznik w piśmie procesowym do SN zwracał uwagę na podstawowy aspekt: konieczność wykładni przepisów prawa rodzinnego w zgodzie z nadrzędną zasadą ochrony dobra dziecka.

Powołując się na argumenty z literatury prawniczej oraz Konstytucji i  konwencji międzynarodowych, jak również na tezy z orzecznictwa sądów powszechnych i Sądu Najwyższego, Rzecznik wskazał, że w tej sprawie między rodzicami zachodzi konflikt interesów.

Polega on na tym, że matka jest zainteresowana utrzymaniem orzeczonego na czerwiec 2016 r. terminu wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego - mimo że nie jest obecnie przedstawicielką ustawową małoletnich i nie sprawowała nad nimi pieczy już od października 2015 r.

Z kolei ojciec jest zainteresowany doprowadzeniem do zmiany tego terminu. W przeciwnym bowiem razie egzekucja od niego alimentów za okres listopad 2015-maj 2016 będzie miała podstawy prawne. Tym samym każde z rodziców reprezentuje w sprawie swoje finansowe interesy, niepokrywające się z najlepszym interesem dzieci, które każde z nich chce reprezentować.

W tych okolicznościach konieczne jest zapewnienie reprezentacji dziecku w postaci niezależnego przedstawiciela i wyłączenie reprezentacji w postaci skonfliktowanych i zmieniających swe role procesowe rodziców. Przedstawicielem takim jest kurator, ustanowiony dla dziecka w trybie art. 99 KRO.

IV.510.18.2020

Dwie rozbieżne decyzje spadkowe w tej samej sprawie w odstępie 50 lat. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-10-06
  • W odstępie 50 lat zapadły dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe w tej samej sprawie
  • W 1948 r. sąd grodzki stwierdził, że spadek po zmarłej nabył jej syn
  • W 1999 r. sąd rejonowy w tym samym mieście za spadkobierców uznał dwóch synów zmarłej  
  • RPO wnosi w skardze nadzwyczajnej o uchylenie późniejszego postanowienia spadkowego

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych były przyczyną większości dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Historia sprawy

W 1948 r. Sąd Rejonowy Grodzki stwierdził, że prawa spadkowe po zmarłej w 1943 r. przeszły w całości na jej syna. Postanowienie spadkowe uprawomocniło się na poziomie sądu I instancji, bo nikt nie złożył apelacji.

Postanowieniem z 1999 r. Sąd Rejonowy w tym samym mieście stwierdził, że spadek po zmarłej w 1943 r. na podstawie ustawy nabyli dwaj jej synowie (w tym także ten wymieniony w orzeczeniu z 1948 r.). Stwierdził zarazem, że małżonkowi spadkodawczyni przysługuje prawo dożywotniego użytkowania 1/3 części spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia  apelacji.

Argumenty RPO

Rzecznik złożył skargę do SN z uwagi na konieczność zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rozstrzygnięcie z 1999 r. zapadło, mimo że w chwili złożenia wniosku przez wnioskodawczynię o stwierdzenie nabycia spadku, w obrocie funkcjonowało już prawomocne postanowienie w tym przedmiocie z 1948 r.

Postanowieniu z 1999 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 k.p.c. w zw. z art. 677 § 1 k.p.c. (w jego pierwotnym brzmieniu) w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c. Polegało to na wydaniu rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej, mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji - z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, odmiennie rozstrzygającego kwestię dziedziczenia po zmarłej.

Już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w zakresie wniosku z lat 90. było niedopuszczalne. Sąd Rejonowy pominął bowiem dyspozycję art. 199 § 1 pkt 2 in fine k.p.c., która z mocy art. 13 § 2 k.p.c. ma odpowiednie zastosowanie w postępowaniu nieprocesowym dotyczącym stwierdzenia nabycia spadku. Zgodnie z nim sąd winien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Funkcjonowanie w obrocie dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie. Powstał bowiem stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy nie mogą legitymować się jednoznacznym i niebudzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Pozbawiło to ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

A trwa postępowanie administracyjne o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego do nieruchomości, której tytuł własności uregulowany był m.in. na rzecz zmarłej.

Doszło zatem do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom zmarłej  konstytucyjnego prawa do dziedziczenia. Naruszono też konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Zaskarżone postanowienie spadkowe nie może być już uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Ze względu na śmierć wnioskodawczyni postępowania z lat 90. niezbędne jest określenie aktualnego kręgu jego uczestników, z uwzględnieniem jej następców prawnych. Rzecznik ustalił ich i wskazał w skardze do SN.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.219.2020

Koronawirus. Służba Więzienna przyznaje: odcięcie dzieci od kontaktów z bliskimi w więzieniach to poważny problem

Data: 2020-09-23

- Zgadzam się z formułowaną przez RPO tezą, że brak możliwości spotkania z dziećmi, szczególnie w przypadku rodziców przebywających w izolacji więziennej pozostają niezwykle dolegliwe – pisze zastępca Dyrektora Generalnego Służby Więziennej płk. Andrzej Łeńczuk. -  Istotna w tym kontekście pozostaje zawarta w piśmie RPO treść, że aktualna wyjątkowa sytuacja wymaga szczególnych działań zmierzających do ochrony osób przed zakażeniem SARS-CoV-2 i to one stanowią podstawę podejmowanych przez Służbę Więzienną działań. Sytuacja epidemiczna jest stale monitorowana przez Centralny Zarząd Służby Więziennej, a podjęte w tym kontekście działania są czasowe rozwiązania.

IX.517.1642.2020

RPO przypomina: ustawy odbierają wsparcie opiekunom osób z niepełnosprawnościami w sposób sprzeczny z Konstytucją. Tak stwierdził TK, a ustawodawca z tym nic nie robi

Data: 2020-09-23
  • Na podsumowanie kadencji przypomina ministrze rodziny Marlenie Maląg o niewykonanych wyrokach Trybunału Konstytucyjnego, który nakazał poprawienie sytuacji rodzin osób z niepełnosprawnościami.
  • Jeden niewykonany wyrok ma już sześć lat, drugi – ponad rok

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wciąż wpływają liczne skargi od osób sprawujących opiekę nad bliskimi członkami rodziny legitymującymi się orzeczeniami o znacznym stopniu niepełnosprawności, którzy napotykają na bariery w dostępie do świadczenia pielęgnacyjnego – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk

Najpilniejszą, wielokrotnie już sygnalizowaną kwestią pozostaje niewykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2014 r. (K 38/13) o zasadach wsparcia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami.

Trybunał uznał, że zróżnicowanie wysokości tego wsparcia ze względu na moment, kiedy podopieczny utracił ona sprawność (czy było to w dzieciństwie czy w wieku dorosłym), jest sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości. Stało się to sześć lat temu. Tymczasem nadal opiekunowie osób, których niepełnosprawność orzeczono w wieku dorosłym, otrzymują trzykrotnie mniejsze wsparcie niż opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami (a i to pod warunkiem, że ich rodzina nie przekracza bardzo niskiego progu dochodowego).

Ponieważ przez sześć lat ustawa regulująca wypłatę świadczeń nie została zmieniona, opiekunowie osób dorosłych (na ogół rodziców) skazani są na kłopotliwą drogę sądową, by wyegzekwować wsparcie należne im zgodnie z Konstytucją.

Drugim niewykonanym wyrokiem TK jest wyrok z 26 czerwca 2019 r. (SK 2/17), że ograniczenie możliwości pobierania świadczenia pielęgnacyjnego przez opiekuna, który ma już prawo do renty z tytułu częściowej niezdolności do pracy, ale nie pracuje, bo opiekuje się dzieckiem z niepełnosprawnością, stanowi przejaw niewłaściwego zinterpretowania przez ustawodawcę nałożonego nań konstytucyjnego obowiązku wsparcia rodziny (art. 71 Konstytucji).

Rodzina, której członek został dotknięty niepełnosprawnością i wymaga opieki ze strony innego członka rodziny, zmuszonego z tego powodu do rezygnacji z zatrudnienia, potrzebuje szczególnej pomocy ze strony państwa. Świadczenia rodzinne należą do systemu zabezpieczenia społecznego, w którym ustrojodawca zdecydował się na pozostawienie ustawodawcy daleko idącej swobody regulacyjnej, jednak Trybunał wielokrotnie podkreślał, że „swoboda władzy ustawodawczej jest [...] ograniczona zasadami i przepisami konstytucyjnymi oraz obowiązkiem poszanowania chronionych przez te zasady i przepisy wartości”.

Środowisko opiekunów sprawujących pieczę nad bliskimi niepełnosprawnymi oczekuje kompleksowych i pilnych rozwiązań w obszarze świadczeń opiekuńczych i wyraża głębokie niezadowolenie ze zbyt długiego oczekiwania na opracowanie projektu ustawy eliminującego stan niekonstytucyjności wynikający z wyroków Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 października 2014 r oraz z dnia 26 czerwca 2019 r.

III.7064.35.2018

Odstąpienie od opłaty za pieczę zastępczą to brak takiej opłaty. Skuteczna interwencja Rzecznika

Data: 2020-09-16

Po wystąpieniu Rzecznika Praw Obywatelskich Rada Powiatu Oleśnickiego zmieniła uchwałę w sprawie określenia szczegółowych warunków umorzenia w całości lub w części, łącznie z odsetkami, odroczenia terminu płatności, rozłożenia na raty lub odstępowania od ustalenia opłaty za pobyt dziecka w pieczy zastępczej. Chodziło o kontrowersyjny zapis dotyczący „odstąpienia” od opłaty. We wcześniejszej wersji uchwały oznaczał on jedynie częściowy, a nie całkowity brak należności za pobyt dziecka (§ 2 ust. 1 uchwały Rady Powiatu Oleśnickiego Nr XXVII/198/2013 z dnia 24 czerwca 2013 r.). Zapis ten zakwestionowało we wniosku do Rzecznika Samorządowe Kolegium Odwoławcze we Wrocławiu.

Zdaniem SKO przepis uchwały przewidujący możliwość częściowego (procentowego) odstąpienia od ustalenia opłaty, jest sprzeczny z art. 194 ust. 2 in fine w związku z art. 194 ust. 3 ustawy o pieczy, uchybiając zarazem wartościom.

W myśl art. 194 ust. 3 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (t. jedn. Dz. U. z 2018 ze zm.); dalej: ustawa o pieczy, przewidziano możliwość zastosowania ulgi w odpłatności w formie umorzenia opłaty za pobyt dziecka w pieczy zastępczej w całości lub w części łączenie z odsetkami, odroczenia terminu płatności, rozłożenia na raty lub odstąpienia od ustalenia opłaty, o której mowa w art. 193 ust. 1 ww. ustawy. Zastosowanie konkretnej ulgi następuje na podstawie decyzji starosty działającego na wniosek lub z urzędu. Szczegółowe warunki zastosowania przewidzianych w/w ulg określa rada powiatu w drodze uchwały.

W przepisie § 2 ust. 1 wspomnianej wyżej uchwały Rady Powiatu Oleśnickiego w szczegółowy sposób określono procentowy zakres odstąpienia od opłaty w całości lub części w zależności od stwierdzonych dochodów w stosunku do kryterium dochodowego określonego na podstawie art. 8 ust. 1 ustawy z dnia 12 marca 2004r. o pomocy społecznej (t.j.: Dz. U. z 2013r., poz. 182 ze zm.) ustanawiając progi stosowane do każdej sprawy indywidualnie. Ulgę tę, zgodnie z zapisem uchwały, stosuje się z urzędu lub na wniosek osoby zobowiązanej, lecz tylko w sytuacji, gdzie nie przekracza ona swoim dochodem wartości przewidzianych w tabeli.

Zgodnie z Uniwersalnym Słownikiem języka polskiego (pod redakcją S. Dubisza, Warszawa 2006, s. 1180) zwrot „odstąpić” oznacza to samo, co: „wycofać się, zrezygnować z czegoś, zrzec się czegoś”. Odstąpienie od ustalenia opłaty powinno zatem oznaczać definitywną rezygnację z jej ustalenia, całkowitą rezygnację z domagania się ponoszenia odpłatności za pobyt dziecka z pieczy zastępczej. W tym kontekście przepis uchwały przewidujący możliwość częściowego (procentowego) odstąpienia od ustalenia opłaty, był sprzeczny z art. 194 ust. 2 in fine w związku z art. 194 ust. 3 ustawy o pieczy.

Porównując poprzednio stosowany przepis art. 79 ust. 5 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (począwszy od brzmienia pierwotnego przepisu do stanu normatywnego, który obowiązywał do 31 grudnia 2011 r.) z treścią obecnie obowiązującego art. 194 ust. 3 ustawy o pieczy, poprzednio ustawodawca expressis verbis umocował do „częściowego albo całkowitego odstąpienia od ustalenia opłaty”. Obecnie natomiast odniesienie w całości lub w części należy raczej odnosić do możliwości umorzenia ustalonej opłaty w całości lub w części.

Według Rzecznika, który podzielił pogląd SKO, Rada Powiatu powinna w sposób ścisły realizować upoważnienia wynikające z delegacji ustawowej, podczas gdy przyjęte w uchwale rozwiązanie zdaje się poza tę delegację wykraczać.

W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika starosta oleśnicki podzielił powyższe zastrzeżenia i zadeklarował podjęcie prac nad nową uchwałą. Po kilku miesiącach poinformował, że w dniu 2 grudnia 2019 roku w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego została ogłoszona Uchwała nr XII/102/2019 Rady Powiatu Oleśnickiego z dnia 21 listopada 2019 roku w sprawie określenia szczegółowych warunków umorzenia w całości lub w części, łącznie z odsetkami, odroczenia terminu płatności, rozłożenia na raty lub odstępowania od ustalenia opłaty za pobyt dziecka w pieczy zastępczej, w której wprowadzono zmiany treści kwestionowanego przepisu oraz pozostałych zapisów uchwały Nr XXVIl/l98/2013 z dnia 24 czerwca 2013 roku dostosowując je do rozwiązań obowiązujących w obecnym porządku prawnym.

BPW.511.102.2015

Kuratorzy potrzebują nowej ustawy. Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-09-14
  • Przepisy nie precyzują dziś szczegółowo praw kuratorów w zakresie ich udziału w spotkaniach rodzica z dzieckiem - gdy w ten sposób sąd ograniczył kontakty 
  • Dlatego potrzebna jest pilna zmiana prawa - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Pyta Ministerstwo Sprawiedliwości o zaawansowanie prac nad odpowiednim projektem

Dziś przepisy tylko szczątkowo określają uprawnienia i obowiązki kuratorów obecnych, na mocy orzeczenia sądu, przy kontaktach rodzica z dzieckiem – pisał  2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości. Ich braki wyjątkowo drastycznie ukazała tragedia z 2018 r. w warszawskiej sali zabaw, gdzie ojciec najprawdopodobniej otruł siebie i 4,5-letniego chłopca.

Niepokój Rzecznika wzbudza fakt, że jedynymi przepisami regulującymi uprawnienia i obowiązki kuratorów sądowych obecnych, na mocy orzeczenia sądu, przy kontaktach zwykle jednego z rodziców z dzieckiem, są przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości z 12 czerwca 2003 r. w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych. Takie rozwiązanie jest niewystarczające i wymaga istotnego uzupełnienia. 

W wystąpieniach do Ministra Sprawiedliwości z 22 stycznia 2019 r. i 29 listopada 2019 r. RPO zwracał uwagę na niedoskonałość przepisów w tym zakresie.

Podkreślał rozbieżne oczekiwania rodziców wobec kuratora.  Cześć podkreśla zbyt aktywną postawę kuratorów - inni wskazują na ich bierność. Tymczasem według prawa kuratorzy są tylko biernymi uczestnikami spotkań. Nie mogą np. ich przerywać, gdy widzą niepokojące zachowania mogące zagrażać dziecku. Muszą zaś zakończyć spotkanie, gdy minie wyznaczony na nie czas – nawet, gdy może to być sprzeczne z dobrem dziecka.

Według obecnych przepisów nie wiadomo, jak rozwiązywać najbardziej prozaiczne dylematy:

  • czy np. kurator może skorzystać z toalety (stwarzając stan „nieobecności” w kontakcie),
  • czy musi iść z dzieckiem do toalety,
  • czy może jeść w trakcie spotkania,
  • czy jeżeli rodzi chce iść z dzieckiem na basen, to czy kurator ma wejść z nimi do szatni,
  • kto ma płacić za posiłki kuratora, bilety np. na basen czy koszty dojazdu.  

Często spotkania rodzica z dzieckiem ustalane są w soboty, niedziele czy święta i trwają do dziewięciu godzin. A kuratorzy nie mają wystarczająco dużo czasu, aby zapoznać się z aktami sprawy. Nie do końca wiedzą, z jakim konfliktem mają do czynienia i co uzasadniało ograniczenie przez sąd kontaktów rodzica z dzieckiem. W ocenie kuratorów ciężar decyzji, które podejmują, może być bardzo duży. Kurator musi bowiem zadbać nie tylko o swoje bezpieczeństwo, ale i o bezpieczeństwo stron.

W ostatniej odpowiedzi z 7 stycznia 2020 r. Ministerstwo potwierdziło aktualność projektu ustawy o kuratorskiej służbie sądowej i zapewniło o kontynuowaniu nad nim prac w obecnej kadencji parlamentu. Poinformowało również o analizie uwag zgłoszonych do tego projektu w ramach uzgodnień międzyresortowych, konsultacji publicznych i opiniowania.

W związku z tym RPO poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o poinformowanie o obecnym etapie prac legislacyjnych nad  tą ustawą.

IV.7021.28.2019

Seminarium o sytuacji kuratorów sądowych - „Zaufanie do kuratora sądowego” w Biurze RPO

Data: 2020-09-10

10 września 2020 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się seminarium poświęcone sytuacji kuratorów sądowych - „Zaufanie do kuratora sądowego ”. Seminarium zostało zorganizowane przez Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRPO we współpracy z Ogólnopolskim Związkiem Zawodowym Kuratorów Sądowych (OZZKS).

Pierwsza część spotkania została poświęcona warunkom pracy kuratorów sądowych. prelegenci, wśród których byli: Aleksandra Szewera-Nalewajek – kuratorka zawodowa i przedstawicielka OZZKS oraz dr Honorata Czajkowska – kuratorka sądowa, przedstawicielka okręgu wrocławskiego, zwróciły uwagę na brak prywatności, który towarzyszy rozmowom z podopiecznymi, konieczność wykorzystywania w pracy własnego sprzętu, brak instrumentów ochrony prawnej dla kuratorów oraz przedstawiły funkcjonowanie programu bezpieczny kurator.

Następnie wypowiadała się Aleksandra Dźwigulska z Krajowej Rady Kuratorów (KRK), która opowiedziała o miejscu kuratorów w systemie probacji i ich współpracy ze służbą więzienną.

Druga część spotkania została poświęcona kontaktom osoby uprawnionej z małoletnim.

Dyskusja w tym panelu była niezwykle ożywiona. Prelegenci wśród których znaleźli się: przedstawicielka Stowarzyszenia Sędziów Sądów Rodzinnych SSO Dorota Trautman, przedstawicielka OZZKS Anna Kolińska, przedstawicielka OIRP w Warszawie r.pr. Magdalena Bartosiewicz, przedstawiciel ORA w Warszawie – adw. Aleksander Krysztofowicz, przedstawiciel BRPO r.pr. Michał Kubalski, naczelnik Wydziału Prawa Rodzinnego oraz przedstawiciel Krajowej Rady Kuratorów Grzegorz Kozera, dyskutowali o celach orzekania przez sąd rodzinny kontaktów z dzieckiem, o konieczności poprawy wydawanych przez sędziów orzeczeń w przedmiocie kontaktów oraz o roli jaką pełni kurator sądowy podczas tego typu spotkań.

Potwierdzenie obywatelstwa dziecka obywatela RP nie zależy od transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia. NSA uznaje argumenty RPO i oddala skargę kasacyjną MSWiA

Data: 2020-09-10
  • Zagraniczny akt urodzenia jest wyłącznym dowodem stwierdzonego w nim zdarzenia, a jego moc dowodowa nie może być podważona przez organy administracji w toku postępowania o potwierdzenie obywatelstwa
  • Jeśli więc w akcie urodzenia wskazano jako ojca obywatela polskiego, to dziecko ma z mocy prawa polskie obywatelstwo, niezależnie od tego, że urodziło się w drodze surogacji. Potwierdzenie tego obywatelstwa nie jest sprzeczne z polskim porządkiem publicznym
  • Niedopuszczalna ze względu na klauzulę porządku publicznego jest jednak transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, w którym zamiast danych matki wskazano informację „matka zastępcza”
  • Dokumenty tożsamości i numer PESEL powinny być więc wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia

10 września 2020 r. Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął dwie sprawy polskiego obywatela, którego syn urodził się w USA w drodze umowy o macierzyństwo zastępcze.

W amerykańskim akcie urodzenia dziecka wskazano - zamiast danych matki - informację: "matka zastępcza”. Z tego względu 4 lata temu w postępowaniu administracyjnym odmówiono potwierdzenia obywatelstwa polskieo chłopca. Argumentowano, że byłoby to sprzeczne z polskim porządkiem prawnym, ponieważ zgodnie z regulacjami prawa rodzinnego matką jest zawsze kobieta, która urodziła dziecko, a ojcostwo jest ustalane na podstawie wskazanych w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym domniemań. W 2017 r. WSA w Warszawie uchylił decyzje organów o odmowie potwierdzenia obywatelstwa, ale wyrok ten zaskarżył kasacyjnie do NSA Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania i argumentował przed NSA, że chłopiec bezsprzecznie jest obywatelem polskim z mocy prawa, ponieważ jednym z rodziców jest obywatel RP. Odmowa potwierdzenia jego obywatelstwa stanowi zaś rażące naruszenie zasady pierwszeństwa dobra dziecka, a także praw dziecka do obywatelstwa, do zachowania tożsamości, do ochrony życia prywatnego i rodzinnego oraz do swobodnego przemieszczania się i przebywania na terytorium UE.

NSA oddalił skargę kasacyjną ministra, przychylając się do argumentów obywatela oraz RPO. W ocenie sądu okoliczność, że chłopiec został urodzony przez matkę surogatkę nie ma żadnego znaczenia dla oceny, że nabył z mocy prawa obywatelstwo polskie - jako syn obywatela polskiego. Stosowanie polskiego prawa rodzinnego dla ustalenia jego rodzicielstwa byłoby w ocenie NSA niedopuszczalnym podważeniem mocy dowodowej jego amerykańskiego aktu urodzenia.

Przedmiotem drugiej sprawy - dotyczącej tej samej rodziny i także rozstrzygniętej 10 września 2020 r. przez NSA - była decyzja o odmowie transkrypcji aktu urodzenia chłopca. W tej sprawie sąd oddalił skargę kasacyjną obywatela, popartą przez RPO. Przychylił się do argumentacji organów administracji, że transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami polskiego porządku prawnego. Skład orzekający powołał się przy tym na uchwałę składu 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r., w której stwierdzono niedopuszczalność transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

Chociaż okoliczności tej sprawy są inne – w tym akcie wskazano wyłącznie ojca i informację "matka zastępcza”, a nie rodziców tej samej płci – w ocenie sądu obowiązek wiernej i literalnej transkrypcji wymagałby transkrybowania do polskiego rejestru stanu cywilnego również informacji o macierzyństwie zastępczym, niedopuszczalnym w świetle polskiego prawa. Zgodnie jednak z uzasadnieniem uchwały z 2 grudnia 2019 r., NSA również w tej sprawie podkreślił, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której obywatel nie będzie mógł uzyskać dokumentów tożsamości i numeru PESEL.

RPO ma nadzieję, że w związku z zapadłymi wyrokami NSA uda się uzyskać dla chłopca polskie dokumenty tożsamości, co umożliwi mu korzystanie z praw wynikających z polskiego obywatelstwa.

 XI.534.1.2017,  XI.534.3.2017

 

 

RPO ponownie pisze do Służby Więziennej ws. widzeń osadzonych z dziećmi

Data: 2020-09-10
  • Służba Więzienna nie chce przywrócić widzeń osadzonych z dziećmi, powołując się no to, że ryzyko zakażenia koronawirusem jest zbyt duże
  • Tymczasem do RPO wciąż wpływają skargi, że odseparowanie dzieci od jednego z rodziców jest dla dzieci niezmiernie krzywdzące i trudne do wytłumaczenia
  • Trudno też zrozumieć, dlaczego nastoletnie dzieci nie mogą odwiedzić rodzica w więzieniu mimo, że są w stanie dostosować się do rygorów sanitarnych

Epidemia wymusza wprowadzenie restrykcji w sposobie  widzeń, jednakże dalsze pozbawienie osadzonego rodzica bezpośredniego kontaktu ze swoim dzieckiem w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich to zbyt daleko idące obostrzenie.  

Zastępczyni RPO Hanna Machińska ponownie zwróciła się w tej sprawie do płk. Andrzeja Leńczuka, zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej

Do RPO wpływają skargi od osób pozbawionych wolności, że od marca nie miały szansy zobaczyć swoich dzieci, a widzenia z rodziną są ograniczone.

W odpowiedzi na interwencję płk Leńczuk odpisał, że przywrócenie widzeń z dziećmi nie jest możliwe w czasie pandemii – ze względu na ryzyko dla dzieci. W indywidualnych przypadkach dopuszcza się widzenie z osobami nie będącymi najbliższymi członkami rodziny osadzonego. Decyzję podejmuje każdorazowo dyrektor jednostki penitencjarnej.

W dalszym ciągu wątpliwości Rzecznika budzi kwestia dotycząca ograniczenia kręgu osób odwiedzających wyłącznie do osób najbliższych oraz uniemożliwienie realizacji widzeń osadzonych z dziećmi.

Przekazane wyjaśnienia nie odpowiadają bowiem na pytanie, czy ograniczenie kręgu osób odwiedzających wyłącznie do osób najbliższych, ma istotne znaczenie z epidemicznego punktu widzenia. Należy się również zastanowić, jakimi kryteriami będzie kierował się dyrektor jednostki penitencjarnej rozpatrując wniosek o wyrażenie zgody na widzenie z osobą, która nie należy do kręgu osób najbliższych, lecz wcześniej odwiedzała go jako osoba bliska.

Odnosząc się do sprawy wstrzymania widzeń osadzonych z dziećmi, Hanna Machińska pyta, czy analizowano rozwiązanie, by mogły odbywać się w sposób, w jaki realizowane są widzenia tymczasowo aresztowanych.

- Nie należy tracić z pola widzenia faktu, że prawdopodobnie walka z epidemią koronawirusa będzie trwała przez następne miesiące albo i lata. Dlatego też, Służba Więzienna stoi przed koniecznością wypracowania procedur, które w perspektywie długoterminowej pozwolą osadzonym na realizację przysługujących im praw, mimo epidemii – podkreśla Hanna Machińska  

Przekazała SW rozwiązania w innych państwach. Dla przykładu:

  • osadzonym w Anglii i Walii umożliwiono utrzymywanie kontaktu z najbliższymi członkami rodziny, w tym z dziećmi, a także z osobami, które stanowią wsparcie dla skazanego, niezależnie od relacji rodzinnej. W spotkaniu z osadzonym mogą uczestniczyć: maksymalnie dwie osoby dorosłe lub jedna osoba dorosła i maksymalnie dwoje dzieci, bądź dwie osoby dorosłe i jedno dziecko. Wszystkie osoby odwiedzające zobowiązane są do utrzymania dystansu społecznego oraz korzystania z maseczek.
  • w Danii, gdzie także na początku epidemii wstrzymano realizację widzeń skazanych z bliskimi, w maju planowano wprowadzenie widzeń z pewnymi ograniczeniami (w trakcie widzenia mogła uczestniczyć jedna osoba dorosła i maksymalnie dwoje dzieci). Od 12 czerwca planowane było wznowienie realizacji widzeń na zasadach obowiązujących przed epidemią.
  • od czerwca również więźniowie w Norwegii mogą spotykać się ze swoimi bliskimi.

Chodzi o podkreślenie, że mimo trwającej na świecie epidemii Służba Więzienna powinna dążyć do normalizacji funkcjonowania jednostek penitencjarnych, zwłaszcza w aspekcie realizacji prawa osadzonych do kontaktu ze światem zewnętrznym.

IX.517.1642.2020

PESEL i polski dokument dla dzieci z zagranicznym aktem urodzenia ze związków osób jednej płci. Odpowiedź Ministra Cyfryzacji

Data: 2020-09-07
  • Odmowa przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia - w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci - nie uniemożliwia nadaniu takiemu dziecku numeru PESEL oraz wydania polskiego dokumentu tożsamości
  • Tak Minister Cyfryzacji odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wystąpił w sprawie problemów z uzyskaniem dokumentów tożsamości i numerów PESEL dla urodzonych za granicą dzieci obywateli i obywatelek RP w związkach jednopłciowych
  • Z odpowiedzi MC wynika, że organ gminy nie może odmówić wydania dowodu, lecz powinien z urzędu przeprowadzić postępowanie wyjaśniające, a w rejestrze wpisać np. matkę + brak danych ojca

Obywatele skarżą się, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci.

A okoliczności prawne zmieniły się po podjęciu 2 grudnia 2019 r. przez 7 sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego uchwały stwierdzającej, że transkrypcja aktu, w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, jest niedopuszczalna ze względu na „ochronę podstawowych zasad polskiego porządku prawnego”.

Z uzasadnienia uchwały wynika, że obligatoryjność transkrypcji stwarza jedynie „podwyższony standard dowodowy” w postępowaniach administracyjnych. Wymaganie przedłożenia polskiego aktu urodzenia nie wpływa przy tym na zasadę potwierdzoną uchwałą Sądu Najwyższego z 20 listopada 2012 r., że zagraniczne akty mają moc dowodową równą polskim aktom stanu cywilnego.

W ocenie NSA odmowa transkrypcji zagranicznego aktu nie może prowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. Dlatego organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia.

W konsekwencji możliwość skutecznego wnioskowania o transkrypcję wydaje się obecnie niedostępna. Jedyną drogą ich uzyskania pozostaje wydanie ich na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, zgodnie z wykładnią NSA.

Tymczasem zalecenia z uzasadnienia uchwały NSA nie mają odzwierciedlenia w jednolitej praktyce organów administracji. Konsulowie wymagają przedstawienia odpisów polskich aktów urodzenia w toku postępowania o wydanie paszportu. A kierownicy USC odmawiają transkrypcji aktów urodzenia, gdzie jako rodziców wskazano osoby tej samej płci.

Jeden z organów gminy argumentował, że nie jest możliwe uwzględnienie wniosku, w którym jako imię ojca wskazano imię żeńskie, a wnioskodawczyni nie odpowiedziała pozytywnie na wezwanie do zmiany wniosku poprzez wskazanie w rubryce „imię ojca” informacji „brak danych”.

W ocenie RPO wszysko to narusza dobro i prawa dzieci, w tym ich prawo do obywatelstwa, posiadania paszportu i dowodu osobistego oraz korzystania ze związanych z obywatelstwem uprawnień.

Ponieważ numer PESEL nadaje obywatelowi polskiemu minister właściwy ds. informatyzacji, RPO Adam Bodanr 22 sierpnia 2020 r. spytał ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego:

  • czy możliwe jest dostosowanie aplikacji służącej do nadawania numerów PESEL obywatelom polskim tak, aby obywatele, w których zagranicznych aktach urodzenia wskazano jako rodziców osoby tej samej płci mogli uzyskać numer PESEL przy uwzględnieniu w systemie informacji o obojgu rodziców;
  • czy rozważy przekazanie organom administracji generalnych wyjaśnień i zaleceń postępowania w tych sprawach, a jeśli tak – w jakim brzmieniu.

Odpowiedź Ministra Cyfryzacji

Udostępniona przez ministra właściwego ds. informatyzacji aplikacja ŹRÓDŁO jest narzędziem wspierającym realizację ustawowych zadań organów gmin. Do zadań tych należy m.in. prowadzenie spraw związanych z ewidencją ludności, w tym występowanie do ministra właściwego do spraw informatyzacji o nadanie numeru PESEL z urzędu albo na wniosek.

W celu nadania numeru PESEL organy przekazują ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji, za pośrednictwem systemu teleinformatycznego odpowiednie dane. Samo nadanie numeru PESEL, zgodnie z art. 16 ust. 4 ustawy jest czynnością materialno-techniczną.

Jedną z wymienionych danych są imiona i nazwiska rodowe rodziców. Ich podanie jest obowiązkowe w przypadku nadawania numeru PESEL z urzędu obywatelom polskim. Można je natomiast pominąć, gdy nie są dostępne, w przypadku nadawania numeru PESEL z urzędu cudzoziemcom zamieszkującym na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz nadawania numeru PESEL na wniosek (również obywatelom polskim).

Z technicznego punktu widzenia pola przeznaczone na wpisanie tych danych są po prostu polami tekstowymi, co umożliwia wpisanie dowolnej wartości. Ponieważ jednak zgodnie z obowiązującym w Polsce porządkiem prawnym za matkę dziecka uznaje się kobietę, która dziecko urodziła, a ojcem dziecka jest zawsze mężczyzna, pola wypełniane przy nadawaniu numeru PESEL, jak i widniejące w rekordzie osoby w rejestrze PESEL oznaczono jako „imię matki” oraz „imię ojca”.

Należy podkreślić, że poza właściwością Ministra Cyfryzacji leżą sprawy związane z wprowadzaniem zasad określających pochodzenie dziecka od danych osób. Dopiero ewentualne zmiany prawa w tym zakresie będą skutkowały zmianą opisu pól.

Jednocześnie, nawet w przypadku obligatoryjności podania danych rodziców w procesie nadawania numeru PESEL z urzędu, mając świadomość różnorodności zdarzeń (np. specyfiki danych cudzoziemców, którzy nabyli obywatelstwo polskie), przewidziano możliwość ich oznaczenia jako „brak danych”, co nie uniemożliwia nadania numeru PESEL. W zakresie nadawania numerów PESEL dzieciom rodziców, którzy zgodnie z zagranicznym aktem urodzenia są  tej samej płci, zasadne, w ocenie Ministerstwa Cyfryzacji, będzie przyjęcie działania zaproponowanego przez prokuratora Prokuratury Krajowej w toku rozpatrywania sprawy przez NSA.

Jak wskazał prokurator art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego w zw. z art. 7 ustawy Prawo prywatne międzynarodowe nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci - co nie stoi na przeszkodzie nadaniu dziecku numeru PESEL oraz wydaniu mu polskiego dokumentu tożsamości. Wyrażone przez prokuratora zdanie jest w tym zakresie zgodne z sentencją uchwały NSA.

Jednocześnie prokurator wskazał, że jeżeli zagraniczny akt urodzenia dziecka nie obejmuje danych ojca (mężczyzny) lub matki (kobiety) albo osób różnej płci, które je przysposobili, należy uzupełnić odpowiednie rubryki rejestru PESEL, Rejestru Dowodów Osobistych lub centralnej ewidencji wydanych i unieważnionych dokumentów paszportowych na podstawie odpowiednich (zagranicznych lub krajowych) dokumentów urzędowych, z których wynikają dane ojca lub matki dziecka, będących osobami różnych płci. Jeżeli zaś nie jest to możliwe, właściwy organ powinien uzyskać dowód, z którego wynika, że ojciec albo matka dziecka są nieznani, a równocześnie dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci.

W tym ostatnim przypadku polski organ administracyjny powinien nadać dziecku PESEL albo wydać dowód osobisty lub paszport, umieszczając wzmiankę we właściwym rejestrze (ewidencji), że ojciec lub matka dziecka nie są znani, a dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci. Okoliczność ta powinna wynikać z niebudzących wątpliwości dowodów zgromadzonych przez organ lub dostarczonych przez wnioskodawcę.

W ocenie Ministerstwa Cyfryzacji realizacją takiego podejścia może być oznaczenie „brak danych” w rekordzie osoby w rejestrze PESEL, jeżeli w wyniku postępowania wyjaśniającego okaże się, że ojciec lub matka dziecka nie są znani, a dziecko nie zostało przysposobione przez osoby różnej płci.

Postępowanie wyjaśniające w przedmiocie ustalenia matki lub ojca dziecka powinno się jednakże odbywać na gruncie przepisów materialnych regulujących zdarzenia skutkujące nadaniem numeru PESEL, tj. ustawy o ewidencji ludności (meldunek), ustawy o dowodach osobistych lub ustawy o dokumentach paszportowych. To na gruncie tych przepisów rozstrzyga się zameldowanie oraz wydanie dokumentu tożsamości z określonymi danymi. Nie ma jednocześnie technicznych przeszkód, aby w rejestrze PESEL przy nadawaniu numeru PESEL wskazać numer zagranicznego aktu urodzenia dziecka.

Odpowiadając na pytanie, czy rozważy przekazanie organom administracji, uprawnionym generalnych wyjaśnień i zaleceń, minister Marek Zagórski wskazał, że ich przekazywanie w celu zapewnienia jednolitości postępowania w obszarze związanym z ewidencją ludności należy do kompetencji ministra właściwego do spraw wewnętrznych. Zwrócił uwagę, że zakres zadań ministra właściwego do spraw informatyzacji określa przede wszystkim art. 6 ust. 2 ustawy, zgodnie z którym minister zapewnia utrzymanie i rozwój rejestru PESEL.

XI.534.4.2016

Osadzony rodzic ma prawo do zabawy z dziećmi podczas widzenia. Służba Więzienna zgadza się z RPO

Data: 2020-09-03
  • Rodzic odbywający karę więzienia ma podczas widzenia prawo do zabawy z dziećmi w wyznaczonym do tego kąciku
  • Służba Więzienna przyznała rację Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że jest to ważne dla utrzymania prawidłowej więzi rodzica z dzieckiem
  • Dyrektorzy okręgowi SW mają zbadać przepisy funkcjonowania kącików zabaw i wyeliminować z nich nieprawidłowe zapisy w tej kwestii

RPO badał sprawę ojca pięciorga dzieci, który nie mógł spędzić z nimi czasu w kąciku zabaw w sali widzeń – choć one chciały się z nim bawić. Powodem był zakaz opuszczania wyznaczonego osadzonemu miejsca w sali widzeń bez zgody SW. Dany funkcjonariusz nie wie bowiem, czy dany skazany gwarantuje poprawne zachowanie podczas widzenia.

Według RPO ograniczanie kontaktu z dzieckiem do czasu spędzonego przy stoliku wydaje się dolegliwe dla osadzonego i krzywdzące dla dziecka.

- Ufam, że realizacja widzenia skazanych z małymi dziećmi w sposób uniemożliwiający im aktywne spędzenie czasu w kąciku zabaw, będzie odstępstwem, nie zaś obowiązującą regułą – napisała zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska do Dyrektora Generalnego SW.

Wyraziła nadzieję na wspólnie wypracowanie rozwiązania, które nie będzie godziło w bezpieczeństwo, a z drugiej strony pozwoli skazanym na efektywniejsze wykorzystanie czasu z dziećmi w trakcie widzenia

Odpowiedź SW

- Przeanalizowałem przedstawioną przez Panią sprawę i podzielam zawarty w piśmie wniosek dotyczący znaczenia dla utrzymania prawidłowej więzi wspólnej zabawy rodzica z dzieckiem w kącikach zabaw – odpisał zastępca DG SW płk Andrzej Leńczuk.

Służba Więzienna dostrzega ogromną rolę rodziny w procesie readaptacji społecznej i jest świadoma faktu, że wykonywanie kary pozbawienia wolności wiąże się ze zmianą sytuacji rodziny osoby pozbawionej wolności. Szczególnie dotkliwie negatywnych) konsekwencji tego stanu mogą doświadczać dzieci.

Dobre relacje pozbawionego wolności rodzica z dziećmi a także innymi członkami rodziny, mają pozytywny wpływ na jego postępowanie w jednostce penitencjarnej, dają mu zwykle motywację do zmiany zachowań czy mechanizmów powodujących popadanie w konflikty z prawem.

Funkcjonariusze rozumieją także, że pobyt dziecka w zakładzie karnym lub areszcie to dla niego szczególna sytuacja, związana z obawami i lękiem. Dlatego też staramy się minimalizować te emocje. Temu celowi służyło zorganizowanie 152 kącików zabaw dla dzieci wyposażonych w certyfikowane meble, zabawki i książki, które powstały dzięki środkom z Norweskiego Mechanizmu Finansowego. W tym celu umiejscowiono także w poczekalniach miejsca do przewijania dzieci.

Ponadto okresowo organizowane są także programy polegające na zagospodarowaniu czasu dzieciom oczekującym na widzenie z rodzicem np. poprzez czytanie bajek. W celu umożliwienia osadzonym dodatkowych spotkań z dziećmi na terenie wielu jednostek organizowane są spotkania rodzinne z okazji dnia św. Mikołaja, Dnia Dziecka oraz innych świąt.

Dotychczas nie wpłynęły do mnie inne sygnały, niż opisywana przez Panią jednostkowa sytuacja, które mogłyby świadczyć o tym, iż w jednostkach penitencjarnych występują problemy w zakresie korzystania z kącików.

Oczywiście każdy Dyrektor kierujący zakładem karnym lub aresztem śledczym, uwzględniając specyfikę jednostki, w tym warunki panujące w sali widzeń, indywidualną sytuację osadzonego, a także inne czynniki, musi wprowadzać zasady w zakresie korzystania z kącików zabaw. Jest to niezbędne także ze względu na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa dziecku odwiedzającemu rodzica w więzieniu.

Jednakże regulacje te nie mogą być tak restrykcyjne, że w efekcie wspólna zabawa osadzonego lub osadzonej z dziećmi staje się niemożliwa.

Zobowiązałem wszystkich dyrektorów okręgowych Służby Więziennej do dokonania przeglądu obowiązujących uregulowań dotyczących funkcjonowania kącików zabaw i ewentualnego wyeliminowania z nich nieprawidłowych zapisów – podkreślił płk Andrzej Leńczuk.

IX.517.1661.2019

Polskie procedury legalnej aborcji przed Trybunałem w Strasburgu. Argumenty RPO na rzecz skarżącej

Data: 2020-09-02
  • RPO przystąpił – jako przyjaciel sądu (amicus curie) – do sprawy przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka dotyczącej dostępu do legalnej aborcji w Polsce
  • Sprawa dotyczy kobiety, której odmówiono przeprowadzenia aborcji przez warszawski szpital, pomimo spełniania warunków ustawy. Płód był ciężko uszkodzony i istniały przesłanki medyczne, by wykonać aborcję
  • Ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i odmówił przeprowadzenia zabiegu. Nie wskazał też pacjentce innej placówki - choć był do tego zobowiązany prawem - gdzie mogłaby legalnie przerwać ciążę. Kobieta urodziła ciężko chore dziecko, które po paru dniach zmarło
  • Trybunał zbada, czy sytuacja, w której znalazła się przez to kobieta, doprowadziła do naruszenia jej praw – prawa do prywatności (art. 8 Konwencji) oraz obowiązku ochrony przed torturami, nieludzkim lub poniżającym traktowaniem (art. 3)

Czego dotyczy sprawa?

W 2014 r. do warszawskiego Szpitala św. Rodziny zgłosiła się pacjentka w 22. tygodniu ciąży. Płód był ciężko uszkodzony, istniały zatem przesłanki medyczne i ustawowe by wykonać aborcję. Ginekolog powołał się jednak na klauzulę sumienia i odmówił przeprowadzenia zabiegu. Nie wskazał jednak pacjentce innej placówki - choć był do tego zobowiązany prawem - gdzie mogłaby legalnie przerwać ciążę.

Pacjentka, po stwierdzeniu bardzo poważnych wad płodu, które uzasadniały terminację ciąży, została co prawda poinformowana o możliwości skorzystania z zabiegu aborcji, jednak nie przekazano jej informacji o szczegółach tej procedury ani o wynikającym z ustawy antyaborcyjnej ograniczeniu czasowym. Następnie pacjentka była kierowana na kolejne badania, a także zaproszona na rozmowę z ordynatorem szpitala. Podczas tej rozmowy pacjentka była namawiana do urodzenia dziecka, mimo że wcześniej jednoznacznie wyraziła chęć terminacji ciąży. Ostatecznie ordynator odmówił wykonania aborcji i wbrew ciążącemu na nim wówczas obowiązkowi nie skierował pacjentki do innego lekarza. Kiedy pacjentce udało się znaleźć szpital, w którym mogłaby skorzystać z aborcji było już za późno, by zabieg wykonać

Do porodu doszło w 35. tygodniu ciąży w innym warszawskim szpitalu. Dziecko miało liczne wady, między innymi wodogłowie oraz brak części kości czaszki. Urodzony 30 czerwca chłopiec zmarł 9 lipca. Przez dziewięć dni był objęty opieką paliatywną. Po porodzie kobieta przez długi czas pozostawała pod specjalistyczną opieką psychologiczną. Oceniła, że przyczyną jej cierpienia było zmuszenie jej do urodzenia śmiertelnie chorego dziecka oraz cierpienie dziecka.

Pacjentka próbowała kilkukrotnie pociągnąć do odpowiedzialności lekarzy i pracowników szpitala poprzez wykorzystanie środków karnych i cywilnych oraz korzystając ze wsparcie Rzecznika Praw Pacjenta. Ostatecznie doszło do ugody w związku z którą pani B.B. otrzymała odszkodowanie. Jednakże procedury wciąż nie działają, a osoby odpowiedzialne za sytuację nie zostały ukarane.

Stanowisko RPO

Rzecznik zapezentował ETPC praktykę funkcjonowania polskich przepisów. Wskazał szczególnie na niewykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego klauzuli sumienia oraz niewykonanie przez Polskę wyroków Trybunału w Strasburgu w trzech sprawach dotyczących przerywania ciąży. Przedstawił również argumentację dotyczącą złamania przez polskie władze art. 3 Konwencji (zakaz tortur i nieludzkiego oraz poniżającego traktowania) w związku z nieprzeprowadzeniem odpowiedniego postępowania w celu ukarania osób odpowiedzialnych za cierpienie psychiczne pani B.B.

Obowiązujące w Polsce przepisy. Kiedy można zgodnie z prawem przeprowadzić aborcję?

Obecny w Polsce stan prawny jest niezmienny od 1993 r. Kwestię reguluje ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży z dnia 7 stycznia 1993 r. wraz z późniejszymi nowelizacjami. Pozwala na dokonanie aborcji w nielicznych, konkretnych przypadkach. Są to sytuacje, w których:

  • ciąża jest zagrożeniem dla zdrowia lub życia matki, co stwierdza lekarz. Aborcji w tej sytuacji można dokonać do momentu osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza łonem matki,
  • istnieją przesłanki na istnienie ciężkich, nieodwracalnych upośledzeń płodu lub nieuleczalnych chorób zagrażających jego życiu. Taką sytuację stwierdza lekarz, a sam zabieg może być również przeprowadzony zanim płód osiągnie zdolność samodzielnego egzystowania poza łonem matki,
  • ciąża jest efektem czynu zabronionego (gwałtu, aktu kazirodczego). Tę przesłankę musi stwierdzić prokurator, czyn więc powinien być zgłoszony odpowiednim organom.

W każdym innym przypadku aborcja w Polsce jest zakazana. Taki czyn według Kodeksu Karnego podlega karze do 3 lat pozbawienia wolności dla ciężarnej (jeśli wyraziła na to zgodę) oraz osoby, która jej w tym pomogła.

Prawo w praktyce. Niewykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Jak wynika z kolejnych wniosków kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Pacjenta dostęp do legalnej aborcji (a zatem we wskazanych powyżej trzech przypadkach) prawie nigdy nie jest możliwy. Lekarze powołują się na klauzulę sumienia, czyli regulację prawną, zgodnie z którą lekarz może odmówić wykonania świadczenia niezgodnego z jego sumieniem. Lekarze mogą się na nią powoływać, gdy mimo przesłanek legalności, nie chcą wykonać zabiegu aborcji np. ze względów ideologicznych czy religijnych. Zdarza się również, że pacjentki nie są informowane o wadach płodu i zagrożeniu życia lub zdrowia. Odmawia się im przeprowadzenia odpowiednich badań prenatalnych i testów genetycznych, a wizyty podczas których mają dostać odmowę wykonania zabiegu są przekładane tak, że mija termin na przerwanie ciąży (do 22-24 tygodnia ciąży).

Trybunał Konstytucyjny w wyroku za 7 października 2015 r. (sygn. akt. K 12/14) wskazał, ze lekarze mogą korzystać z klauzuli sumienia, ale pacjenci maja prawo do informacji o tym gdzie mogą przeprowadzić zabieg przerwania ciąży.

Obecnie wciąż nie ma jednak podmiotu zobowiązanego do przekazania pacjentce informacji o miejscu, w którym świadczenie - nieudzielone jej ze względów sumienia - może być wykonane. Podmioty udzielające świadczeń zdrowotnych nie są zobowiązane do uprzedniego pozyskiwania od lekarzy informacji o tym, czy i w jakich przypadkach powołają się oni na klauzulę sumienia.

Dla przykładu można wskazać, że rzeszowski SPZOZ nr 1 Szpital Miejski im. Jana Pawła II w przypadku odmowy wykonania aborcji kieruje pacjentki do Szpitala Specjalistycznego PRO FAMILIA, który deklaruje, że nie wykonuje zabiegów aborcji z uwagi na powoływanie się przez wszystkich lekarzy na klauzulę sumienia. Pacjentki odsyłane są więc do szpitala, w którym ponownie spotkają się z odmową i będą zmuszone do szukania innego miejsca, w którym będą mogły skorzystać z gwarantowanego przez prawo zabiegu.

Co dotychczas mówił Trybunał w Strasburgu?

Od ponad dekady Polska nie realizuje zobowiązań wynikających z trzech podobnych przegranych w ETPC spraw dotyczących przerywania ciąży i diagnostyki prenatalnej: Tysiąc przeciwko Polsce, R.R. przeciwko Polsce, P. i S. przeciwko Polsce.

Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w swoich diagnozach i rekomendacjach dotyczących wykonania wyroków podkreślał, że Polska musi podjąć konkretne działania. Wskazywał szczególnie:

  • wprowadzenie dla szpitali jasnej, skutecznej i jednolitej procedury określającej dostęp do legalnej aborcji,
  • praktyczne informacje dla pacjentek uprawnionych do terminacji ciąży co do wymogów prawnych, w szczególności w przypadku ciąży powstałej w wyniku czynu zabronionego,
  • uproszczenie i przyspieszenie procedury sprzeciwu do Rzecznika Praw Pacjenta,
  • zwalczanie stereotypów płciowych i stygmatyzacji aborcji, które mogą utrudniać dostęp do opieki okołoaborcyjnej,
  • monitorowanie i upublicznianie liczby, dostępności i lokalizacji szpitali wykonujących terminację ciąży, jak też świadczeniodawców odmawiających z powodu klauzuli sumienia.
  • monitorowanie, zbieranie i upublicznianie danych o stosowaniu klauzuli sumienia przy odmowach legalnej aborcji,
  • oszacowanie liczby pozaustawowych aborcji i migracji aborcyjnych.

VII.7010.1.2020

Rzecznik do MRPiPS: w Polsce jest za mało rodzin zastępczych

Data: 2020-09-01
  • W Polsce jest za mało rodzin zastępczych, wobec czego małe dzieci, odbierane rodzicom z powodu zagrożenia zdrowia czy życia, trafiają do placówek  instytucjonalnych
  • Ponadto pobyty takich dzieci w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych są przedłużane ponad dopuszczalne granice
  • Powołując się na ustalenia Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca się do minister rodziny o działania dla poprawy tej sytuacji

W lipcu 2020 r. NIK opublikowała informację o wynikach kontroli „Opieka nad dziećmi w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych”. Chodzi o funkcjonowanie systemu zapewnienia opieki dzieciom, które znalazły się w sytuacji kryzysowej i zostały odebrane z pieczy rodzinnej w trybie interwencyjnym z powodu zagrożenia zdrowia, a nawet życia.

Według Izby zorganizowany przez powiaty/miasta na prawach powiatu system placówek pogotowia opiekuńczego i pieczy rodzinnej zapewniał doraźną pomoc dzieciom w sytuacji kryzysowej. Placówki opiekuńczo-wychowawcze typu interwencyjnego oraz rodziny zastępcze pełniące funkcję pogotowia rodzinnego zaspokajały jednak potrzeby dzieci tylko w podstawowym zakresie i nie zawsze w sposób zgodny z wymogami ustawowymi oraz standardami.

Stwierdzone problemy polegają na niewystarczającej w stosunku do potrzeb liczbie rodzin zastępczych, umieszczaniu w placówkach instytucjonalnych małych dzieci oraz przedłużaniu pobytów dzieci w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych ponad granice określone w przepisach.

Z Informacji NIK wynika, że w 15 powiatach/miastach na prawach powiatu, gdzie prowadzono kontrolę, nie zapewniono odpowiedniej liczby rodzin zastępczych, w tym zawodowych rodzin pełniących funkcję pogotowia rodzinnego, wskutek czego nawet małe dzieci trafiały do pieczy instytucjonalnej.

Skontrolowane powiatowe centra pomocy rodzinie/organizatorzy pieczy zastępczej podejmowały nieskuteczne działania na rzecz pozyskania wystarczającej liczby kandydatów na rodziców zastępczych, zwłaszcza zawodowych.

W 15 powiatach/miastach na prawach powiatu funkcjonowało 4732 rodzin zastępczych, przy czym 3567 to były rodziny zastępcze spokrewnione, a 1043 rodziny zastępcze niezawodowe. Zawodowych rodzin zastępczych działało zaledwie 122, w tym tylko 54 pełniły funkcję pogotowia rodzinnego. W czterech powiatach/miastach na prawach powiatu nie było ani jednego pogotowia rodzinnego, a w jednym ani jednej zawodowej rodziny zastępczej.

Problem ma charakter ogólnopolski i wymaga działań systemowych. Niewystarczająca liczba rodzin zastępczych, w tym zwłaszcza zawodowych, powodowała, że do placówek instytucjonalnych trafiały dzieci poniżej 10. roku życia, co stanowiło naruszenie przepisów ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

W 15 kontrolowanych jednostkach samorządu wśród 2554 dzieci przebywających w placówkach instytucjonalnych w 2018 r., ponad jedną trzecią - 894 stanowiły dzieci poniżej 10. roku życia, a 201 spośród nich nie miało nawet trzech lat, zaś 52 było młodsze niż jeden rok. W skontrolowanych 15 pogotowiach opiekuńczych przebywało 343 dzieci poniżej 10. roku życia, co stanowiło 1/4 wszystkich podopiecznych tych placówek.

Zastrzeżenia NIK dotyczyły także długości pobytu dzieci w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych. W większości placówek pobyt ten przekraczał wskazany w przepisach okres tj. nie dłużej niż trzy miesiące w placówce i cztery w pogotowiu rodzinnym. Z kontroli wynika, że z 305 dzieci, które trafiły do pieczy instytucjonalnej w wyniku interwencji, prawie połowa została w niej dłużej niż trzy miesiące (152 wychowanków), 72 przebywało w placówkach dłużej niż rok, a 59 ponad 18 miesięcy. Przedłużenia dotyczyły także pobytu dzieci w pogotowiach rodzinnych - ze 135 podopiecznych rodzin zastępczych pełniących funkcję pogotowia rodzinnego, aż 46 przebywało w nich ponad rok.

Sytuacja taka skutkuje naruszeniem dobra dzieci. Wskazywany przez  NIK problem długotrwałych pobytów dzieci w pogotowiach opiekuńczych, w tym zwłaszcza dzieci małych, jest pokłosiem m.in. braku wolnych miejsc w pieczy zastępczej. Z uwagi, że problem ma wymiar ogólnokrajowy, wymaga wdrożenia rozwiązań systemowych.

Wnioski płynące z informacji NIK wskazują na konieczność podjęcia działań zmierzających do zmiany przepisów w celu:

  • utworzenia centralnego rejestru danych o osobach pełniących funkcję rodziny zawodowej lub rodziny zastępczej niezawodowej oraz prowadzących rodzinny dom dziecka, a także centralnego rejestru placówek opiekuńczo-wychowawczych, regionalnych placówek opiekuńczo-terapeutycznych i interwencyjnych ośrodków preadopcyjnych oraz wolnych miejsc w tych placówkach,
  • skrócenia terminu 18 miesięcy, po którym organizator pieczy zastępczej w przypadku, gdy nie ustały przyczyny umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej, występuje do sądu z wnioskiem o wszczęcie z urzędu postępowania o wydanie zarządzeń wobec dziecka celem uregulowania jego sytuacji prawnej,
  • skrócenia terminu 18 miesięcy od dnia umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej, po którym dyrektor placówki opiekuńczowychowawczej ma obowiązek złożenia do właściwego sądu wniosku wraz z uzasadnieniem o wszczęcie z urzędu postępowania o wydanie zarządzeń wobec dziecka w celu zbadania zaistnienia warunków umożliwiających jego powrót do rodziny albo umieszczenia go w rodzinie przysposabiającej,
  • wprowadzenia ustawowego upoważnienia dla ministra dotyczącego uregulowania w rozporządzeniu zasad opracowywania oraz realizacji planów pomocy dziecku oraz planów pomocy rodzinie, w celu skoordynowania działań dotyczących zarówno dziecka, jak i rodziców biologicznych, a także udziału asystenta rodziny oraz kuratora sądowego w posiedzeniach zespołu ds. okresowej oceny sytuacji dziecka,
  • zapewnienia odpowiedniej do potrzeb liczby miejsc w pieczy rodzinnej dla dzieci znajdujących się w sytuacji kryzysowej, w tym zwłaszcza pieczy rodzinnej dla dzieci poniżej 10. roku życia,
  • poprawy przestrzegania zasady krótkotrwałości pobytu dzieci przyjętych w trybie interwencyjnym w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych, tj. podejmowanie działań  w celu szybkiego przeniesienia wychowanków, głównie dzieci poniżej 10. roku życia, do pieczy rodzinnej lub placówek socjalizacyjnych.

RPO podziela ocenę NIK, że obecny system opieki nad dziećmi w pogotowiach opiekuńczych i rodzinnych funkcjonuje w sposób naruszający ustawowe prawo dzieci do stabilnego środowiska wychowawczego. Na uwzględnienie zasługują także wskazywane przez NIK postulaty działań na rzecz poprawy tego stanu i zwiększenia zabezpieczenia praw dzieci przebywających w pieczy zastępczej.

III.554.12.2020

RPO wniósł, aby sąd wykreślił nastolatka z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym

Data: 2020-08-31
  • 15-latek poprosił młodszą od siebie dziewczynę o przesłanie jej nagiego zdjęcia
  • Za ten czyn sąd dla nieletnich zastosował wobec niego upomnienie; najłagodniejszy środek wychowawczy
  • Zarazem jednak wpisał go z mocy prawa do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym
  • RPO wnosi o wykreślenie nastolatka z rejestru. Jest to dopuszczalne, jeśli taki wpis powodowałyby „niewspółmiernie surowe skutki” dla nieletniego

To kolejna taka interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ nieletni upomniany za tego rodzaju czyn powinien trafiać do rejestru zupełnie wyjątkowo. A ten przypadek nie uzasadnia tak surowych kroków jak wpisanie do rejestru przestępców seksualnych. Sąd nie uznał, by nieletni wymagał np. terapii. Rolą rejestru jest zaś ostrzeganie przed osobami stanowiącymi trwałe zagrożenie. – Takim osobom nie wystarczy upomnienie, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności – wskazuje Adam Bodnar.

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – który jednak w świetle prawa jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Sprawa nastolatka

15-latek poprosił młodszą od siebie dziewczynę o przesłanie jej nagiego zdjęcia, co uczyniła. Sąd dla nieletnich uznał to za czyn z art. 200a par. 2 Kodeksu karnego. Zgodnie z nim, karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 podlega ten, kto „za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji".

W 2020 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy upomnienie i wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć działań zmierzających do ochrony swoich praw.

Rzecznik wskazuje, że tego typu „proceduralne pułapki”, zastawiane na obywateli przez niejasne przepisy procesowe, są konsekwentnie piętnowane w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego jako poważne naruszenie zasad demokratycznego państwa prawa. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co zwracał się do Ministra Sprawiedliwości).

Po skardze matki nieletniego RPO wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął jego dane z rejestru. Wniosek taki uzasadnia potrzeba ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Wpis do rejestru stanie się nadmierną represją wobec nieletniego. Wyraził on żal. Nie sprawia problemów wychowawczych, uczył się dobrze, a jego relacje z rodzicami układały się bardzo dobrze. Nie wyobraża sobie jednak najbliższej przyszłości, ponieważ umieszczenie danych w rejestrze m.in. może utrudnić mu podjęcie pracy.

Tymczasem środki podjęte zarówno przez rodziców nieletniego, jak i sąd opiekuńczy w zupełności odniosły skutek.  Nieletni zrozumiał niewłaściwość swojego zachowania, poniósł jego konsekwencje, wyraził skruchę i nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, by istniało zagrożenie naruszania przez niego porządku prawnego.

Umieszczenie takich osób  w rejestrze wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed osobami szczególnie niebezpiecznymi. Mimo że dane osób nieletnich nie są powszechnie dostępne, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi.

 IV.550.5.2020

Prokuratura o stanie śledztw w sprawie pedofilii wśród księży

Data: 2020-08-28

Prokuratura Generalna odpowiedziała RPO 20 sierpnia na pytanie z 27 maja o stanie śledztw w sprawie molestowania seksualnego dzieci przez duchownych

  • Postępowanie przygotowawcze Prokuratury Okręgowej w Ł. ostało zakończone skierowaniem do sądu aktu oskarżenia o czyny z art. 199 § 2 k.k. w zw. z art. 199 § 1 k.k. w zw. z art. 199 § 3 k.k. w zw. z art. II § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k. oraz o czyn z art. 208 k.k.
  • Umorzone postępowanie w sprawie Prokuratury Rejonowej w O w części podjęto na nowo i  skierowano do sądu akt oskarżenia z art. 200 § 1 k.k.
  • Postępowanie w sprawie Prokuratury Rejonowej w P. zostało podjęte na nowo i przedstawiono zarzut popełnienia czynu z art. 200 § 1 k.k. w zw. z art. 12 k.k.
  • W sprawie Prokuratury Rejonowej w B. postępowania zostały podjęte na nowo i pozostają w toku.
  • W sprawie Prokuratury Rejonowej w W. postępowanie przygotowawcze zostało podjęto na nowo i po przeprowadzeniu części zleconych do wykonania czynności zawieszone wobec konieczności przesłuchania małoletniej pokrzywdzonej przebywającej za granicą
  • w sprawie Prokuratury Rejonowej K. wydano decyzję o ponownym umorzeniu śledztwa o czyny z art. 200 § 1 k.k. i inne z uwagi na m.in. stwierdzenie braku znamion czynu zabronionego.
  • w sprawach prokuratur rejonowych w Ż., M., N., Z., S, i R. śledztwa zostały podjęte na nowo, a po uzupełnieniu materiału dowodowego ponownie umorzone, głównie z uwagi na stwierdzenie braku znamion czynu zabronionego  oraz wobec przedawnienia karalności.
  • w sprawie Prokuratury Rejonowej w S. umorzonej wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu zabronionego, w której decyzja o umorzeniu podlegała kontroli instancyjnej i została utrzymana w mocy przez sąd, a w wyniku przeprowadzonej analizy akt zlecono uzupełnienie zebranego materiału dowodowego poprzez przesłuchanie dodatkowych świadków, postępowanie nie zostało podjęte na nowo, gdyż czynności, nie doprowadziły do ujawnienia okoliczności.
  • w sprawie Prokuratury Rejonowej w K., w której w toku analizy akt sprawy uznano, że w zakresie czynu z art. 200 § 1 k.k. decyzja o umorzeniu postępowania była niesłuszna, gdyż zaistniały dostateczne podstawy, by przedstawić zarzut, ustalono, że osoba ta zmarła.
  • w odniesieniu do wyemitowanego materiału filmowego Marka i Tomasza Sekielskich, pt. „Zabawa w chowanego", informuję, że postępowanie Prokuratury Rejonowej w Pleszewie pozostaje w toku.

Prokuratura odmówiła zajęcia stanowiska w sprawie udostępnienia akt sprawy Kurii Diecezjalnej w Kaliszu. Nie powdziela też obaw, że pismo instrukcyjne z Prokuratury Generalnej wpłynie na zachowanie prokuratorów.

Rzecznik będzie podejmował dalsze działania w tej sprawie.

II.519.548.2019

Jak rodzice mają opiekować się dziećmi, jeśli szkoły będą zamykane z powodu pandemii? RPO do MRPiPS

Data: 2020-08-27
  • Kiedy w kwietniu Rzecznik zwracał uwagę, że zasiłek opiekuńczy dla rodziców dzieci do lat 8 nie rozwiązuje problem opieki po zamknięciu szkół, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wyraziło zrozumienie dla postulatu, by wsparciem objąć także rodziców starszych dzieci, jeżeli wymagają opieki i pomocy w zdalnej nauce.
  • Ale kiedy 1 września dzieci pójdą do szkoły, problem ten nadal nie jest rozwiązany.
  • Tymczasem mówi się otwarcie o zamykaniu szkół w przypadku pojawienia się ognisk pandemii. Kto zaopiekuje się w domu dziećmi, które mogły mieć kontakt z SARS-Cov-2, jeśli rodzice będą musieli iść do pracy?

Od 1 września, tak jak przed wakacjami, dodatkowy zasiłek opiekuńczy w przypadku zamknięcia szkoły czy przedszkola przysługiwać będzie

  1. rodzicom dzieci w wieku do lat 8,
  2. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 16 lat z orzeczeniem o niepełnosprawności,
  3. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 18 lat z orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności,
  4. ubezpieczonym rodzicom dzieci do 24 lat z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego,
  5. a także ubezpieczonym rodzicom lub opiekunom osób pełnoletnich niepełnosprawnych, zwolnionym od wykonywania pracy z powodu konieczności zapewnienia opieki nad taką osobą.

W dalszym ciągu pozostaje jednak nierozwiązany problem pracujących rodziców lub opiekunów dzieci starszych niż 8-letnie. Ustalenie takiej granicy wieku odbiega m.in. od założeń art. 188 § 1 Kodeksu pracy, zgodnie z którym zwolnienie „na opiekę nad dzieckiem” przysługuje pracownikowi wychowującemu dziecko w wieku do 14 lat.

Z uwagi na napływające informacje o wysokiej liczbie nowych przypadków zakażenia koronawirusem należy spodziewać się, że szkoły będą zawieszać zajęcia i wrócą do nauczania zdalnego. Może powodować po stronie rodziców i opiekunów duże trudności w łączeniu pracy z opieką nad dzieckiem (trudno też będzie znaleźć opiekuna dla dziecka, które mogło mieć kontakt z osobą zakażoną koronawirusem – z tego powodu zamknięto przecież szkołę).

RPO zwraca się do ministry Marleny Maląg o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w celu rozwiązania tego problemu.

VII.7037.52.2020

Kasacja RPO w sprawie o nękanie przez telefon rozstrzygniętej w postępowaniu nakazowym, bez rozprawy

Data: 2020-08-27
  • Pani X została uznana winną nękania telefonami i sms-ami swego męża i skazana na ograniczenia wolności w postaci 20 godzin prac społecznych przez cztery miesiące.
  • Sprawa została rozstrzygnięta bez rozprawy, bo sąd uznał, iż nie budzi wątpliwości. Wyrok się uprawomocnił, bo nikt nie złożył sprzeciwu od tego zaocznego wyroku.
  • RPO składa kasację do Izby Karnej Sądu Najwyższego wskazując, że sąd popełnił bardzo poważny błąd („rażąco naruszył prawo procesowe”) ignorując oczywiste wątpliwości w tej sprawie.

Państwo X rozwodzą się. Opiekująca się dziećmi pani X telefonowała do pana X, wysyłała mu sms-y, pytała o alimenty. Pan X uznał to za nękanie i skierował sprawę do sądu. Ten w postępowaniu nakazowym, tylko na podstawie wydruków fragmentów sms-ów i protokołu przesłuchania pani X, wydał wyrok skazujący.

Jest to możliwe, bo wprowadzono takie przepisy, by przyspieszyć rozstrzyganie spraw przed sądami. Sędzia może wydać wyrok w postępowaniu nakazowym, bez postępowania dowodowego. Rozprawę przeprowadza się dopiero wtedy, gdy zostanie złożony sprzeciw. Sąd może jednak procedować w tym trybie jedynie wtedy, gdy okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości

W tej sprawie tak nie było. Pani X co prawda przyznała się do zarzutów, ale z lektury jej zeznania wynika, że po prostu kontaktowała się z mężem w sprawie dzieci, rozliczeń domowych i alimentów. A to nie wyczerpuje znamion nękania (art. 190a § 1 k.k.: § 1. „Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”).

Fakt sporu między państwem X o alimenty i terminowe ich przekazywanie potwierdzają także inni świadkowie, których zeznania dostał sąd. Także kluczowe w sprawie wydruki sms-ów budzą wątpliwości: zawierają tylko numer telefonu, datę oraz pierwsze (często niepełne) zdanie wiadomości. Na tej podstawie nie da się ustalić, kto był inicjatorem konwersacji i jaka była jej pełna treść. Ale łatwo z tego materiału wywnioskować, że sms-y dotyczą w przeważającej mierze kwestii finansowych, problemów dnia codziennego, a przede wszystkim zagadnień dotyczących wspólnego wychowywania i opieki nad dziećmi. Zatem także w przypadku tych wydruków jest wystarczająco dużo wątpliwości, czy nie jest to po prostu ślad kontaktu między rozwodzącymi się małżonkami w celu załatwienia niezakończonych spraw przeszłych, ale i bieżących, które bezsprzecznie występują między rodzicami wspólnych dzieci.

Wyrokujący w sprawie sąd nie powziął jednak żadnych wątpliwości i uznał, że sprawę da się załatwić bez rozprawy. To jest właśnie zdaniem RPO uchybienie proceduralne mające rażący charakter, a więc takie, które pozwala na wniesienie kasacji. Uchybienie sądu doprowadziło bowiem do rozpoznania sprawy w postępowaniu nakazowym mimo niespełnienia ustawowych wymogów. Mogło mieć również istotny wpływ na treść wyroku: nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy, zapadłoby inne, co do istoty, orzeczenie.

RPO – oprócz Prokuratora Generalnego – jest jedyną instytucją, która może składać do Sądu Najwyższego kasacje w sprawach, które nie zakończyły się wyrokiem więzienia. Z jego praktyki wynika, że właśnie w takich „błahych” sprawach sądy popełniają błędy niedostatecznie wynikając w naturę sporu między ludźmi. A błędy w takich zwykłych sprawach są dużo bardziej dotkliwe niż te w głośnych, ale wyjątkowych sprawach przedstawianych w mediach.

II.510.1063.2019

Tarcza antykryzysowa a wysokość zasiłku macierzyńskiego. RPO do resortu polityki społecznej

Data: 2020-08-18
  • RPO dostaje skargi dotyczące obniżania zasiłków macierzyńskich na skutek stosowania tarczy antykryzysowej
  • Pracodawcy aby skorzystać z dofinansowania wynagrodzeń i składek ZUS z FGŚP. obniżali wymiar czasu pracy pracowników.
  • Odbija się to na wysokości zasiłków macierzyńskich, bo wylicza się je na podstawie przeciętnego miesięczne wynagrodzenie z ostatnich 12 miesięcy.
  • To poważny problem zwłaszcza dla kobiet, które planując swoje życie zawodowe i rodzinne brały pod uwagę także swoją sytuację finansową.

Problem dotyczy nie tylko kobiet pracujących, ale i tych, które do momentu urodzenia dziecka były na zwolnieniu. Bo choć zasiłek chorobowy wyliczono im na podstawie całego etatu, to macierzyński – z uwzględnieniem zmniejszenia wymiaru etatu. Może się tak stać, mimo że Sąd Najwyższy w 2016 r. stwierdził, że jeśli zmiana wymiaru czasu pracy nastąpiła już w trakcie zasiłku chorobowego, a bezpośrednio po pobraniu tego zasiłku pracownica urodziła dziecko, to podstawa wymiaru ustalona dla zasiłku chorobowego nadal stanowi podstawę wymiaru zasiłku macierzyńskiego.

RPO zwraca się do ministry rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg zajęcie się tym problemem.

III.7066.285.2020

Koronawirus. Więziennicy: widzenia osadzonych z dziećmi zbyt niebezpieczne

Data: 2020-08-12
  • Służba Więzienna nie przywróci widzeń z dziećmi
  • W więzieniach ryzyko zakażenia koronawirusem jest zbyt duże
  • Pomysł RPO, by organizować widzenia bez kontaktu bezpośredniego, uważa za dobry, ale trudny do realizacji w praktyce.

RPO dostaje skargi od osób pozbawionych wolności, że od marca nie miały szansy zobaczyć swoich dzieci, a widzenia z rodziną są ograniczone. Interweniował w tej sprawie w Dyrekcji Generalnej Służby Więziennej.

Rodzina odgrywa bardzo ważną rolę w procesie readaptacji społecznej skazanych – pisze zastępca Dyrektora Generalnego Służby Więziennej Andrzej Leńczuk. -  Jednak przywrócenie widzeń z dziećmi nie jest możliwe w czasie pandemii – ze względu na ryzyko dla dzieci. W indywidualnych przypadkach dopuszcza się udzielenie widzenia z osobami nie będącymi najbliższymi członkami rodziny osadzonego. Decyzję w tym zakresie podejmuje każdorazowo dyrektor jednostki penitencjarnej.

„Ograniczenie widzeń z dziećmi jest przejawem szczególnej troski Służby Więziennej o zdrowie dzieci osadzonych i zapewnienie im bezpieczeństwa epidemicznego. Emocjonalny charakter widzeń, w których uczestniczą dzieci, brak możliwości korzystania z kącików zabaw zlokalizowanych w salach widzeń, zamknięte kantyny oraz konieczność wyposażenia wszystkich osób w indywidualne środki ochrony osobistej zakrywającej usta i nos mogą spowodować, że dziecko będzie doświadczać wielu przykrych stanów emocjonalnych związanych z pobytem w jednostce penitencjarnej i nie będzie stosować się do obowiązujących zaleceń np. związanych z koniecznością przestrzegania dystansu społecznego” – pisze wicedyrektor Andrzej Leńczuk.

Zaproponowane przez RPO rozwiązanie polegające na udzielaniu widzeń w sposób całkowicie eliminujący sposobność nawiązania bliższego kontaktu, czyli w sposób, w jaki co do zasady, realizowane są widzenia tymczasowo aresztowanych, jest godne rozważenia. Należy jednak podkreślić, że jednostki penitencjarne dysponują ograniczoną możliwością realizacji widzeń w sposób uniemożliwiający bezpośredni kontakt, a wprowadzone obostrzenia w zakresie konieczności zapewnienia określonych odległości pomiędzy poszczególnymi osobami, jeszcze te miejsca zredukowały. Ponadto część jednostek penitencjarnych typu półotwartego i otwartego nie posiada infrastruktury do realizacji widzeń w zaproponowanej formie.

Zgodnie z informacjami publikowanymi przez specjalistyczne instytucje medyczne, ludzie w każdym wieku mogą zostać zainfekowani przez nowy rodzaj koronawirusa. Podkreślić należy, że w jednostkach penitencjarnych przebywa wielu osadzonych, którzy znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka, takie jak osoby starsze, przewlekle chore, z chorobami współistniejącymi i z niepełnosprawnościami. Istotnym jest również fakt, że odbywanie kary może wpływać na obniżenie odporności organizmu z uwagi na fakt podwyższonego poziomu stresu, jakiemu podlegają skazani podczas pobytu w zakładzie karnym, przejawiane zachowania ryzykowne czy też zmniejszoną aktywność fizyczną. Osoby te wydają się więc bardziej podatne na wystąpienie cięższych objawów choroby w przypadku zakażenia.

Sytuacja dużego zagęszczenia osób na małej powierzchni, jaka jest np.: w zakładach karnych, szpitalach, domach pomocy społecznej, zakładach pracy, uroczystościach pogrzebowych czy weselnych itp., w przypadku pojawienia się zakażenia, nie sprzyja opanowaniu pandemii. Co więcej, wygaszenie takiego ogniska zakażenia może okazać się bardzo trudne i wiąże się z bezpośrednim zagrożeniem życia i zdrowia zarówno osób pozbawionych wolności jak i funkcjonariuszy. Dlatego na terenie jednostek penitencjarnych nie odbywają się aktualnie grupowe spotkania i zajęcia. Osadzonym, którzy mają potrzebę odbycia widzenia z osobami duchownymi lub przedstawicielami związków wyznaniowych umożliwia się korzystanie z posług religijnych w trakcie indywidualnych spotkań. Jednocześnie informuję, że Służba Więzienna na bieżąco monitoruje poziom zagrożenia epidemicznego oraz rozważa możliwość znoszenia ograniczeń w tym zakresie.

IX.517.1642.2020

Dziewczynka odziedziczyła dług, choć matka odrzuciła spadek w jej imieniu. 14. skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2020-08-03
  • Decyzją sądu dziewczynka odziedziczyła po dziadku spadek obciążony długami
  • Stało się tak, choć rodzice złożyli notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku w jej imieniu
  • Sąd uznał, że nastąpiło to już po upływie terminu dopuszczalnego przez prawo
  • Stając w obronie praw majątkowych dziewczynki, Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na jej korzyść

Niekorzystnej dla dziecka decyzji nie można uchylić ani zmienić w inny sposób. W tej sytuacji skarga nadzwyczajna jest konieczna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik opiera skargę jedynie na rażącym naruszeniu praw i zasad określonych w Konstytucji, m.in. ochrony dobra dziecka.

Historia sprawy

Dziadek dziewczynki zmarł w 2016 r. Nie sporządził testamentu. Postępowanie spadkowe wszczęto na wniosek jego wierzyciela. Spadek był bowiem obciążony długami.

By nie odziedziczyć długów po ojcu, córki zmarłego odrzuciły spadek.  Następnie wystąpiły do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na odrzucenie spadku w imieniu swoich małoletnich dzieci (jest to czynność przekraczająca zakres tzw. zwykłego zarządu majątkiem dziecka, która wymaga zgody sądu rodzinnego).

Do akt sprawy wpłynęło notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku, złożone w imieniu jednej z wnuczek zmarłego – małoletniej M., przez jej przedstawicielkę ustawową, za zgodą sądu rodzinnego.

Niemniej jednak, sąd spadku uznał, że nie rodzi ono żadnych skutków prawnych, ponieważ zostało złożone po upływie terminu z art. 1015 § 1 Kodeksu  cywilnego. Przewiduje on na to sześć miesięcy liczonych od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swojego powołania. Według sądu spadku termin ten powinien być liczony od dnia, w którym matka dziewczynki złożyła w swoim imieniu notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku.

To oznacza, że sąd spadku przyjął stanowisko, że złożenie do sądu rodzinnego wniosku o zezwolenie na złożenie oświadczenia nie ma wpływu na bieg terminu do odrzuceniu spadku. Niestety, gdy sąd wydawał to postanowienie, takie stanowisko było obecne w orzecznictwie Sądu Najwyższego. 

Dopiero uchwała Sądu Najwyższego wydana 22 maja 2018 r. w składzie 7 sędziów (sygn. III CZP 102/17) rozstrzygnęła rozbieżności dotyczące oceny wpływu wszczęcia postępowania przed sądem rodzinnym na bieg terminu do złożenia oświadczenia o przyjęciu albo odrzuceniu spadku. Uchwała ta przesądziła, że termin z art. 1015 § 1 k.c. nie może się skończyć przed prawomocnym zakończeniem postępowania o wyrażenie zgody na złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku przez małoletniego spadkobiercę.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Zaskarżone postanowienie spadkowe wydano kilka miesięcy przed podjęciem tej uchwały SN. W związku z tym nie można uznać, aby zostało wydane z rażącym naruszeniem prawa poprzez jego błędną wykładnię.

Niemniej jednak, w ocenie Rzecznika Sąd Rejonowy w P., stwierdzając nabycie spadku przez małoletnią M., dopuścił się naruszenia zasad, praw i wolności konstytucyjnych, co dało podstawę do skargi nadzwyczajnej.

W pierwszej kolejności RPO postawił zarzut naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także zasady bezpieczeństwa prawnego - wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Dziewczynka została pozbawiona prawa do odrzucenia spadku - mimo, że jej rodzicom nie można zarzucić braku dbałości o jej interesy majątkowe. Działając w zaufaniu do prawa, podjęli oni wszelkie czynności przewidziane prawem, które miały prowadzić do odrzucenia spadku w imieniu córki: złożyli wniosek do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka (zgodnie z art. 101 § 3 k.r.i.o.) przed upływem terminu z art. 1015 § 1 k.c., a po uprawomocnieniu się postanowienia sądu rodzinnego złożyli oświadczenia przed notariuszem o odrzuceniu spadku przez małoletnią.

Na gruncie tej sprawy Rzecznik dostrzega naruszenie zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji. Pominięcie przez sąd spadku okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem rodzinnym doprowadziło do swoistej „pułapki”. Bez zgody sądu rodzinnego małoletnia nie mogła przecież odrzucić spadku.

Jednocześnie w wyniku zaskarżonego postanowienia sądu doszło do naruszenia praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji. Stwierdzenie nabycia spadku po dziadku rodzi niekorzystne skutki dla praw majątkowych małoletniej, nawet przy ograniczeniu jej odpowiedzialności za długi spadkowe ze względu na dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że takie przyjęcie spadku nie wyklucza poniesienia określonych kosztów jak np. koszty sporządzenia inwentarza spadku i ewentualnych sporów z wierzycielami spadkodawcy.

Kolejny zarzut to naruszenie konstytucyjnej zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych oraz prawa dziedziczenia, o których mowa w art. 64 ust. 2 Konstytucji. Pozbawienie małoletniej prawa do odrzucenia spadku  w istocie zostało spowodowane uprawomocnieniem się postanowienia sądu rodzinnego, wyrażającego zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c.

Niedotrzymanie tego terminu nastąpiło zatem z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Oznacza to pogorszenie sytuacji małoletniej w stosunku do tych spadkobierców, którzy nie musieli podejmować żadnych czynności przed sądem rodzinnym w celu uzyskania zezwolenia na odrzucenie spadku po zmarłym.

W ocenie Rzecznika kluczem do rozpoznania tej sprawy powinna być konstytucyjna wartość, jaką jest dobro dziecka. Dlatego też kolejny z zarzutów skargi nadzwyczajnej opiera się na art. 72 ust. 1 Konstytucji.

Skarga wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego w P. i wydał orzeczenie co do istoty sprawy.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, że pełny skład IKNSP powołano w sposób opisany w  uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Spośród 14 dotychczasowych skarg nadzwyczajnych RPO dziewięć dotyczyło kwestii spadków, głównie sprzecznych orzeczeń spadkowych. 

IV.511.71.2020

Test na COVID-19 nie może być warunkiem udziału w porodzie rodzinnym - wyjaśnia MZ Rzecznikowi

Data: 2020-07-30
  • Aktualne zalecenia nie przewidują wymogu okazywania testu w kierunku COVID-19 przez osoby towarzyszące przy porodzie - informuje resort zdrowia
  • Ponadto uaktualniono ankietę epidemiologiczną, od której wyników zależy, czy osoba towarzysząca rodzącej będzie mogła zostać w oddziale położniczym na czas porodu
  • Ostateczną decyzję o obecności osoby towarzyszącej podejmuje kierownik szpitala w porozumieniu z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego

Tak wiceminister zdrowia Waldemar Kraska odpowiedział na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Uwagi RPO

W czerwcu RPO zwracał uwagę MZ i NFZ, że część szpitali uzależnia udział w porodzie osoby bliskiej od posiadania aktualnego wyniku testu na koronawirusa - z okresu maksymalnie 5 dni przed porodem.

Tymczasem obostrzenia takiego nie ma w najnowszych wytycznych krajowych konsultantów w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii. A koszt jednego testu, który ponosi osoba towarzysząca w porodzie, wynosi od 350 do 600 zł - co może stanowić barierę ekonomiczną.

Przedstawiciele organizacji wspierającej kobiety rodzące wskazywali, że jeżeli w szpitalu wprowadzono możliwość uczestnictwa osoby towarzyszącej podczas porodu w czasie epidemii, to powinna ona być finansowana w ramach powszechnego ubezpieczenia.

Zarówno pacjentki, jak i przedstawiciele środowiska opieki zdrowotnej, wskazują na chaos i dezinformację w kwestii porodów z osobą towarzyszącą. W zakładce MZ ,,Wytyczne dla poszczególnych zakresów i rodzajów świadczeń” zamieszczane są bowiem nieaktualne rekomendacje Krajowych konsultantów ds. ginekologii i położnictwa oraz perinatologii.  Wobec tego sytuacja w różnych szpitalach może być pod tym względem rozbieżna.

Niezbędne jest zatem pilne uporządkowanie zaleceń dotyczących możliwości odbywania porodów rodzinnych w warunkach stanu epidemii. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Zdrowia oraz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.

Odpowiedź MZ

Zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, w tym rozporządzeniem Rady Ministrów z 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w Polsce nie ma arbitralnego zakazu porodów rodzinnych.

Jednocześnie należy zaznaczyć, że od 20 marca br. do odwołania został wprowadzony w Polsce stan epidemii, który obliguje do podejmowania działań ograniczających rozszerzanie się zakażeń wirusem SARS- CoV-2. W przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego, korzystanie z praw pacjenta może zostać ograniczone (zgodnie z art. 5 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta).

Mając na uwadze powyższe, ostateczną decyzję o obecności osoby towarzyszącej przy porodzie powinien podjąć kierownik podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych w porozumieniu z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego, mając na uwadze lokalne względy organizacyjne, pozwalające na izolację rodzących i osób im towarzyszących od innych pacjentek.

Jednocześnie zalecenia w przypadku dopuszczenia osoby towarzyszącej do porodu określane są zgodnie z aktualną sytuacją epidemiologiczną przez konsultantów krajowych w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii.

W związku z koniecznością ujednolicenia wszystkich publikowanych na stronach Ministerstwa Zdrowia zaleceń i wytycznych dla poszczególnych zakresów i rodzajów świadczeń w związku z epidemią COVID-19 opracowane przez konsultantów krajowych zalecenia są uzgadniane z konsultantem krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych oraz akceptowane przez Główny Inspektorat Sanitarny, co wymaga dużego nakładu czasu niezbędnego dla wypracowania najlepszych w tym czasie rozwiązań.

Aktualne zalecenia w sprawie możliwości odbywania porodów rodzinnych w warunkach stanu epidemii covid-19 w Polsce dla kierowników podmiotów leczniczych posiadających oddziały położniczo-ginekologiczne, są dostępne na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia https://www.gov.pl/web/zdrowie/wytyczne-dla-poszczegolnych-zakresow-i-ro....

W powyższych zaleceniach zrezygnowano z obligatoryjnego wymogu okazywania przez osoby towarzyszące przy porodzie aktualnego wyniku testu w kierunku COVID-19 oraz uaktualniono ankietę epidemiologiczną, od której wyników zależy, czy osoba towarzysząca rodzącej, będzie mogła zostać w oddziale położniczym na czas jej porodu – poinformował wiceminister Waldemar Kraska.

Odpowiedź NFZ

Narodowy Fundusz Zdrowia uznaje za nieuzasadnione żądanie świadczeniodawców wykonania testu PCR w kierunku COVID-19 przez osoby towarzyszące, na 5 dni przed porodem. 

Zarządzeniem Nr 104/2020/DSOZ Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z 8 lipca 2020 r.  - zmieniającym zarządzenie w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 - wprowadzono mechanizm, który umożliwia przekazanie świadczeniodawcom dodatkowych środków finansowych na udzielanie świadczeń w podwyższonym reżimie sanitarnym. Wskazane środki finansowe powinny być wykorzystane na zorganizowanie i zapewnienie pacjentom świadczeń medycznych w bezpiecznych warunkach, w tym na środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej podczas porodu. 

V.7010.45.2020, V.7010.125.2020

Wnuczka opiekująca się niepełnosprawnym dziadkiem - z prawem do świadczenia pielęgnacyjnego. Skuteczna interwencja RPO

Data: 2020-07-30
  • Wnuczka opiekująca się niepełnosprawnym dziadkiem nie dostała świadczenia pielęgnacyjnego
  • Odmowną decyzję wójta gminy utrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze
  • Do sprawy przyłączył się RPO
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że wnuczce należy się świadczenie pielęgnacyjne jako sprawującej faktyczną opiekę - której nie mogą się podjąć dzieci mężczyzny

7 lipca 2020 r. WSA w Poznaniu zwrócił sprawę wójtowi gminy. Wyrok jest nieprawomocny.

Do Rzecznika zwróciła się pani Julia. Kobieta opiekuje się dziadkiem - osobą z niepełnosprawnością. Skończył on 81 lat i wymaga opieki. Decyzją Kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, a następnie Samorządowego Kolegium Odwoławczego pani Julii odmówiono świadczenia pielęgnacyjnego. Jako powód podano, że niepełnosprawność dziadka powstała po jego 25. roku życia, a poza tym pani Julia nie jest krewną pierwszego stopnia, nie musi się dziadkiem opiekować, bo starszy pan ma dzieci.

RPO przyłączył się do sprawy

Rzecznik argumentuje m.in., że doszło do błędnej wykładni prawa. Decyzja administracyjna o odmowie przyznania świadczenia pielęgnacyjnego pomija cele ustawy.

A uznanie, że to dzieci niepełnosprawnego mężczyzny w pierwszej kolejności są obciążone obowiązkiem alimentacyjnym - wyprzedzając tym samym obowiązek wnuczki w tym zakresie i pozbawiając ją prawa do świadczenia pielęgnacyjnego - jest oderwane od sytuacji życiowej. Jego dzieci mieszkają bowiem za granicą oraz znajdują się w trudnej sytuacji zdrowotnej.

Rzecznik zauważył, że organ wydający decyzję przyjął, że przepisy ustawy o świadczeniach rodzinnych pozwalają na ustalanie możliwości i formy realizacji obowiązku alimentacyjnego przez osobę zobowiązaną, tymczasem są to kompetencje zastrzeżone dla sądu powszechnego.

Wyrok WSA

Skarżąca jako wnuczka osoby wymagającej opieki  jest osobą, na której ciąży obowiązek alimentacyjny i może ubiegać się o świadczenie pielęgnacyjne – uznał WSA.

W orzecznictwie sądów administracyjnych wielokrotnie podkreślano, że dokonując wykładni przepisów, należy mieć na uwadze cel regulacji, jakim jest przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego osobom, które rzeczywiście sprawują opiekę nad bliskimi osobami niepełnosprawnymi i wymagającymi wsparcia.

Nie można pominąć art. 132 k.r.o., zgodnie z którym "obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od niej na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami". Organy błędnie przyjęły jednak, że materiał dowodowy uzasadnia odmowę przyznania skarżącej świadczenia w związku ze sprawowaną opieką.

Wykładni przepisów trzeba dokonywać z uwzględnieniem konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji oraz nakazu ochrony i opieki nad rodziną (art. 18 Konstytucji). Odmienna wykładnia mogłaby doprowadzić do pozbawienia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego jedynej osoby mogącej faktycznie sprawować opiekę nad niepełnosprawnym. A to byłoby  sprzeczne z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej oraz wynikającą z art. 71 ust. 1 Konstytucji zasadą szczególnej pomocy władz publicznych rodzinom w trudnej sytuacji materialnej i społecznej.

Dlatego WSA uznał, że SKO nie rozważyło w sposób wyczerpujący, czy dzieci dziadka są w stanie wywiązać się z ciążącego na nich obowiązku alimentacyjnego. Kolegium trafnie wskazało, że z kręgu osób uprawnionych do świadczenia pielęgnacyjnego nie można wykluczyć wnuczki -  jednak tylko wtedy, gdy dzieci nie byłyby w stanie wypełniać obowiązków alimentacyjnych.

Tymczasem WSA podkreślił, że córka mężczyzny nie jest w stanie wywiązać się z tego  obowiązku, bo od dawna mieszka za granicą. Również jego syn nie ma tej możliwości, ponieważ od lat choruje na chorobę psychiczną, w związku z którą bywa hospitalizowany.

W tej sytuacji należało przyjąć, że dzieci nie są w stanie zapewnić mężczyźnie faktycznej opieki. Mając zatem na względzie art. 132 k.r.o., należało uznać, że zaktualizował się obowiązek alimentacyjny skarżącej, która taką opiekę sprawuje. Odmienna ocena   prowadziłaby do pozbawienia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osoby faktycznie sprawuje opiekę nad niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Stwierdziwszy naruszenie prawa materialnego, sąd uchylił zaskarżone decyzje wójta i SKO. - Przy ponownym rozpoznaniu sprawy organ, mając na uwadze ocenę prawną zawartą w niniejszym wyroku, powtórnie dokona oceny zasadności wniosku skarżącej – dodał WSA.

To nie pierwsza taka interwencja Rzecznika

W podobnej sprawie Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ramach autokontroli uwzględniło skargę RPO i skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Do RPO zwróciła się ze skargą pani M. - wnuczka opiekująca się babcią z niepełnosprawnością. Starsza pani skończyła 89 lat i potrzebuje opieki. Wnuczka, jako jedyna faktyczna opiekunka, nie może podjąć pracy. Matka pani M. mieszka prawie 500 kilometrów dalej, nie utrzymuje też z nią kontaktów. Pani M. napisała, że przez ostatnie lata w związku ze sprawowaną opieką, otrzymywała specjalny zasiłek opiekuńczy, ale z uwagi na przekroczony przez rodzinę dochód o kwotę 122, 01 zł, straciła to prawo. Od listopada 2018 r. kobieta nie otrzymuje żadnego świadczenia w związku ze sprawowaną opieką.

RPO zaskarżył do WSA decyzję o odmowie przyznania pani M. świadczenia,  wydaną przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, a następnie podtrzymaną przez SKO. Organy te uznały, że faktyczne sprawowanie przez panią M. opieki nad niepełnosprawną w znacznym stopniu babcią, nie jest wystarczające do uzyskania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na okoliczność, że to na matce pani M. - jako spokrewnionej w pierwszym stopniu - spoczywa obowiązek opieki. Rzecznik podkreślił, że kryterium stopnia pokrewieństwa wyznaczające kolejność zobowiązania do alimentacji nie może samo w sobie stanowić przeszkody w nabyciu prawa do świadczenia pielęgnacyjnego bez dokładnego zbadania, kto tak naprawdę opiekuje się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

III.7064.14.2020

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich ws. planów wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

Data: 2020-07-29

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, który stoi na straży praw człowieka i obywatela, jak również niezależny organ do spraw równego traktowania, z najwyższym zaniepokojeniem przyjmuję deklaracje przedstawicieli Rady Ministrów, jak również ich działania zmierzające do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. Konwencji Stambulskiej). 

Konwencja wzmacnia obecnie istniejące mechanizmy ochrony przed przemocą ze względu na płeć, w tym przemocą domową. Pozytywny wpływ Konwencji na polskie ustawodawstwo i sytuację osób pokrzywdzonych jest jednoznaczny – zapoczątkowała ona i doprowadziła do istotnych zmian w prawie. To Konwencja dała asumpt do uruchomienia całodobowej linii dla osób doświadczających przemocy, jak również wprowadzenia specjalnego trybu przesłuchania osób wykorzystanych seksualnie. To dzięki Konwencji parlament przyjął ustawę o natychmiastowym policyjnym nakazie opuszczenia mieszkania przez sprawcę, co daje szansę osobom pokrzywdzonym na odbudowanie życia wolnego od przemocy.

Mimo tych pozytywnych zmian, jesteśmy jeszcze na początku drogi i nadal nie chronimy i nie wspieramy wystarczająco osób pokrzywdzonych. W niedawno opublikowanym raporcie alternatywnym wskazałem listę 46 rekomendacji, których wdrożenie poprawi dramatyczną sytuację osób, które doświadczyły przemocy. Konwencja jest tu doskonałą przewodniczką, a także swoistą gwarancją, że w dalszym ciągu będziemy dążyć do zapewnienia najwyższych standardów ochrony, przy wsparciu grupy niezależnych ekspertów GREVIO.

Obserwując przebieg debaty publicznej z ubolewaniem przyjmuję liczne wypowiedzi przedstawicieli władzy publicznej, które mają na celu powielanie nieprawdziwych informacji dotyczących treści Konwencji. Z przykrością stwierdzam, że świadczą one nie tylko o braku znajomości treści tego aktu prawnego, ale przede wszystkim stanowią przejaw braku szacunku dla osób pokrzywdzonych przemocą. Pragnę podkreślić, że ratyfikując Konwencję jako Polska przyjęliśmy na siebie międzynarodowe zobowiązanie – jesteśmy odpowiedzialni za to, jak chronimy osoby pokrzywdzone przemocą i jak staramy się zapobiegać naruszeniom ich praw. Tym bardziej, że chodzi o absolutnie podstawową wartość, jaką jest ochrona życia i zdrowia.

W związku z powyższym jako Rzecznik Praw Obywatelskich wzywam do zaprzestania podważania autorytetu Konwencji i zaniechania wszelkich prac zmierzających do jej wypowiedzenia.

Jednocześnie przychylam się do zalecenia Przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE), Generalnej Sprawozdawczyni ds. przemocy wobec kobiet PACE i współsprawozdawców ds. monitorowania Polski PACE z 27 lipca 2020 r. i apeluję o zorganizowanie wysłuchania parlamentarnego, które – prowadzone w atmosferze szacunku i solidarności z osobami pokrzywdzonymi – pozwoliłoby rozwiać wątpliwości co do zakresu i celu Konwencji.

Adam Bodnar

 

Koronawirus. Wracają widzenia osadzonych - ale tyko z jednym członkiem rodziny i bez dzieci. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-07-29
  • Widzenia skazanych z najbliższymi wstrzymano po wybuchu epidemii – teraz wracają, ale z istotnymi ograniczeniami
  • Osadzony będzie mógł się spotkać wyłącznie z jedną osoba dorosłą będącą najbliższym członkiem rodziny – co oznacza dalszą rozłąkę z dziećmi
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje Służbie Więziennej na nadmierny rygoryzm nowych zasad   

9 lipca 2020 r. Centralny Zarząd Służby Więziennej ogłosił, że do 1 sierpnia 2020 r. planowane jest przywrócenie widzeń osadzonych z najbliższymi. Komunikat z 24 lipca zawierał zaś najważniejsze wytyczne co do sposobu  widzeń pod kątem przestrzegania zasad sanitarnych i dystansu społecznego.

Zostali o nich powiadomieni osadzeni, o czym świadczą wnioski wpływające do Biura RPO. Zarówno osadzeni, jak i ich rodziny, sprzeciwiają się planowanym ograniczeniom.

Analiza niektórych obostrzeń budzi także wątpliwości Rzecznika. 

W widzeniu będzie mogła uczestniczyć wyłącznie jedna osoba dorosła będąca najbliższym członkiem rodziny osadzonego. Wyklucza to możliwość spotkania osadzonego z innymi bliskimi oraz dziećmi. Jedynie w zapisach niektórych jednostek jest  informacja, że w indywidualnych przypadkach, za zgodą dyrektora, dopuszcza się udzielenie widzenia z inną osobą.

Należy się zastanowić, czy ograniczenie kręgu osób odwiedzających wyłącznie do osób najbliższych, ma istotne znaczenie z epidemicznego punktu widzenia. Czy przybyła na widzenie żona skazanego stwarza mniejsze zagrożenie od przyjaciela, z którym osadzony od lat utrzymywał kontakt i był on wpisany na listę osób uprawnionych do widzeń?

Bez względu na to, czy osadzony utrzymywał kontakt z najbliższą rodziną, czy też wyłącznie z innymi osobami bliskimi, ciężar psychiczny związany z brakiem bezpośredniego kontaktu jest porównywalny. Dlatego trudno uzasadnić dalsze pozbawienie części osadzonych możliwości kontaktu z osobami, które według nowych zasad nie należą do kręgu osób uprawnionych do widzeń.

Wątpliwości Rzecznika budzi również, że osadzeni w dalszym ciągu nie będą mogli spotkać się ze swoimi dziećmi. W czasie wstrzymania widzeń do Biura RPO wpływały wnioski zarówno osadzonych, jak i ich rodzin. Wskazywały na cierpienie zarówno rodzica pozbawionego wolności, jak i dziecka, któremu trudno, w sposób dla niego zrozumiały, wytłumaczyć brak możliwości bezpośredniego spotkania z rodzicem, który był wcześniej regularny.

Z analizy informacji przekazywanych przez niektóre jednostki penitencjarne wynika, że widzenia realizowane będą w sposób zakładający brak możliwości nawiązania fizycznego kontaktu z osobą odwiedzającą (złączone stoliki przedzielone barierą z pleksi oraz krzesła w odległości nie mniejszej niż 2 m).

Według RPO ograniczenie kręgu osób odwiedzających i brak możliwości widzeń z dziećmi są nadmiernie rygorystyczne. A ograniczono również liczbę widzeń - skazany ma prawo wyłącznie do jedno w miesiącu, bez względu na typ zakładu karnego.  

Wobec wciąż aktualnego zagrożenia epidemicznego osoby odwiedzające, przed wejściem na teren jednostki penitencjarnej zobowiązane są do zachowania procedur związanych z reżimem sanitarno-epidemicznym. Muszą np. wypełnić ankietę epidemiologiczną.

Osoby odwiedzające ZK Nr 1 w Strzelcach Opolskich zobowiązane są do uprzedniego pobrania ze strony internetowej druku oświadczenia epidemiologicznego. W przypadku braku posiadania takiego oświadczenia, widzenie nie zostanie zrealizowane.

W ocenie Rzecznika takie rozwiązanie jest nie do zaakceptowania. Osoby odwiedzające to również osoby w podeszłym wieku, mające trudności z  obsługą komputera. Konieczność wydrukowania oświadczenia powoduje, że osoby bez drukarki, a będące osobami starszymi i schorowanymi, zmuszone są do czynności wymagających większego zaangażowania. Druk powinien być zatem dostępny w jednostce penitencjarnej.

Ponadto zarówno osoby odwiedzające, jak i osadzeni, mają obowiązek korzystania podczas widzeń z maseczek i rękawiczek. Muszą się w nie wyposażyć samodzielnie (np. kupując w kantynie więziennej lub jako paczkę). W „uzasadnionych przypadkach” dyrektor jednostki może wyposażyć skazanego w środki ochrony osobistej  będące własnością jednostki. Rozwiązanie to jest w pełni akceptowalne.

Niestety nie wszystkie jednostki uwzględniły, że osadzonego może nie stać na zakup maseczki oraz rękawiczek. Zasadne jest zatem, aby w każdej jednostce  osadzony mógł prosić dyrektora o udostępnienie mu maseczki i rękawiczek.

Zastępczyni Rzecznika Hanna Machińska poprosiła płk. Andrzeja Leńczuka, zastępcę dyrektora generalnego Służby Więziennej, o odniesienie się do tych kwestii. Spytała też, czy decyzje o ograniczeniu kręgu odwiedzających do osób najbliższych i wyeliminowanie dzieci z grona odwiedzających, konsultowano z Głównym Inspektorem Sanitarnym.

IX.517.1642.2020

Dwie różne decyzje spadkowe. 13. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-07-29
  • Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe tego samego sądu wobec tego samego kręgu spadkobierców są przedmiotem kolejnej, 13. skargi nadzwyczajnej Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Różnice w udziałach spadku nie były duże, ale sam ich fakt uniemożliwił rodzinie uporządkowanie spraw majątkowych
  • Dlatego jej członkowie zwrócili się o pomoc do RPO

To kolejna tego typu skarga nadzwyczajna Rzecznika do Sądu Najwyższego.  Chodzi o umożliwienie obywatelom przeprowadzenie działu spadku po zmarłej i finalne rozstrzygnięcie o przysługujących im uprawnieniach.

W obecnym stanie jest to niemożliwe. Jest to sprzeczne z zasadami demokratycznego państwa prawnego i wymusza potrzebę ochrony konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela, na których straży stoi RPO.

Historia sprawy

Postanowieniem z maja 2004 r. Sąd Rejonowy w W. stwierdził, że spadek po zmarłej S.Z. na podstawie ustawy nabyli mąż w 5/20 części, dzieci oraz wnuk po 3/20 części każde z nich, z tym że należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli z mocy ustawy mąż w 5/20 części, dzieci i wnuk po 3/20 części każde z nich. Postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Tymczasem już wcześniej zapadło prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku w tej sprawie. Wydał je ten sam Sąd Rejonowy w W. w lipcu 1999 r. Na tej podstawie spadek nabyli z mocy ustawy: mąż w 1/4 części, dzieci oraz wnuk po 3/20 części każde z nich.

W 2019 r. przed Sądem Rejonowym w W. pomiędzy spadkobiercami S.Z. zawisła sprawa o dział spadku i zniesienie współwłasności nieruchomości. Dopiero wtedy okazało się, że istnieją dwa różne orzeczenia spadkowe, które uniemożliwiają prawidłowe rozstrzygnięcie. Dlatego spadkobiercy poprosili o pomoc RPO.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik wniósł o uchylenie postanowienia Sądu Rejonowego z maja 2004 r. i odrzucenie ówczesnego wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

Postanowieniu RPO zarzuca rażące naruszenie prawa procesowego, tj. rozstrzygnięcie o żądaniu wniosku o stwierdzenie nabycia spadku zamiast jego odrzucenia, skoro ta sama sprawa - pomiędzy tymi samymi stronami i przez ten sam sąd - była już wcześniej prawomocne osądzona.

Ponowne procedowanie w tej sprawie i w efekcie niego - wydanie kolejnego postanowienia, w oczywisty sposób godzi w konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji), konstytucyjne prawo do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji) oraz prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - jeżeli istnieje ewidentny zakaz ustawowy orzekania o tym samym (tzw. res iudicata). W sprawie mamy więc do czynienia ze stanem niepewności prawnej, w którym spadkobiercy nie mogą realizować swoich praw.

Niejednokrotnie w takich sytuacjach możliwe jest wniesienie skargi o wznowienie postępowania. W tej jednak sprawie, z uwagi na upływ terminu do wznowienia postępowania, jedynym środkiem prawnym okazała się skarga nadzwyczajna.

Ponownie adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, iż pełny skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych powołano w sposób taki, jak opisano w powoływanej uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Wyłącznie zaś dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi nadzwyczajnej do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Działania systemowe RPO 

Rozbieżne decyzje sądu o nabyciu spadku po tej samej osobie niestety nie należą do rzadkości. Uniemożliwia to działania prawne spadkobierców wobec nieruchomości, jak wpis w księdze wieczystej, podział majątku, nie mówiąc o jego  sprzedażyW kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN – dwie już rozstrzygnięto. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie. Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwosć eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego.

Rzecznik  wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry,  aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. 

- Zgłoszone przez Pana uwagi zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości - odpisała 19 lipca Anna Dalkowska, wiceministra sprawiedliwości.

IV.7000.123.2020

Odpowiadamy na najważniejsze pytania o Konwencję Stambulską. Raport Rzecznika dla GREVIO

Data: 2020-07-16
  • Polska ratyfikowała Konwencję Stambulską pięć lat temu, by lepiej przeciwdziałać wszelkim formom przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej
  • Do dzisiaj jej postulaty zostały zrealizowane tylko częściowo, a raz na jakiś czas słyszymy głosy o jej wypowiedzeniu
  • RPO prezentuje raport alternatywny sporządzony dla GREVIO - organizacji, która monitoruje wdrażanie Konwencji w Polsce i pozostałych krajach
  • Dodatkowo RPO przedstawia odpowiedzi na niektóre najczęściej pojawiające się w debacie publicznej pytania dotyczące Konwencji - wokół tego aktu prawnego narosło wiele mitów i fałszywych informacji, które należy sprostować

W czerwcu tego roku sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informowała w Senacie, że wbrew niektórym opiniom rząd nie zamierza wycofywać się z Konwencji. Miesiąc później Marlena Maląg, ministra rodziny pracy i polityki społecznej, zapowiedziała, że Polska przygotowuje się do wypowiedzenia konwencji stambulskiej.

W raporcie alternatywnym dla GREVIO Rzecznik Praw Obywatelskich szczegółowo odnosi się do stanu przestrzegania postanowień Konwencji Stambulskiej w Polsce. 

Pod tekstem znajdą Państwo również ikonografiki i plakat przygotowany przez Biuro do pobrania.

 

Dlaczego RPO zajmuje się Konwencją Stambulską i przemocą wobec kobiet? 

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania. Jednym z priorytetowych zagadnień Rzecznika jest przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, która stanowi formę dyskryminacji ze względu na płeć. Według statystyk policji tylko w 2019 r. przemocy doznało przeszło 88 tysięcy osób, z czego ponad 65 tysięcy stanowiły kobiety! 

Polska ratyfikowała Konwencję w 2015 r. Wcześniej, na jej przyjęcie zgodę wyraziły Sejm i Senat. Od tego czasu Konwencja jest częścią polskiego porządku prawnego.

Konwencja jest obszernym dokumentem, który formułuje konkretne zalecenia, jak skutecznie chronić osoby pokrzywdzone, a także zapewniać im pomoc i wsparcie systemowe. Jej przepisy stosuje się nie tylko do kobiet, ale do wszystkich osób pokrzywdzonych przemocą. Jako organ ds. równego traktowania Rzecznik domaga się, aby instytucje państwowe stosowały Konwencję i oferowały osobom pokrzywdzonym kompleksową pomoc.  Właśnie dlatego RPO z uwagą śledzi informacje na temat stosowania i wdrażania w polskim prawie Konwencji, zwłaszcza, że w tym obszarze nadal potrzebne są kolejne zmiany. Wszystkie uwagi RPO są zawarte w raporcie alternatywnym dla GREVIO, który znajdą Państwo pod tekstem.

Czym jest raport alternatywny dla GREVIO?

To sprawozdanie, jak Polska wywiązuje się z zobowiązań wynikających z Konwencji. Monitoruje to grupa ekspertów Rady Europy pod nazwą GREVIO (ang. Group of Experts on Action against Violence against Women and Domestic Violence). Tworzą ją ekspertki i eksperci, którzy zajmują się prawami kobiet, ochroną ofiar przemocy, równym traktowaniem czy przeciwdziałaniem dyskryminacji.  

Rząd w marcu tego roku przedłożył GREVIO swoje sprawozdanie. Rzecznik również przedstawił swój raport, w którym wskazał na główne problemy i wyzwania dla osób doznających przemocy. Podstawą raportu Rzecznika są sumiennie sprawdzane i opracowane informacje pozyskiwane w oparciu o skargi indywidualne, wystąpienia generalne, doniesienia medialne, dane udostępniane przez organizacje pozarządowe i inne podmioty.

Po zapoznaniu się z oboma dokumentami, przedstawiciele GREVIO przyjadą do Polski na wizytę ewaluacyjną. Po wizycie, GREVIO przedstawi rekomendacje dla Polski, wskazując m.in. jakie obszary wymagają poprawy oraz jakie dalsze działania powinny podjąć polskie władze.   

Jakie są cele Konwencji Stambulskiej?

Konwencja Stambulska zobowiązuje państwa, które ją ratyfikowały, do zwalczania wszelkich formom przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Każdy z przepisów Konwencji ma na celu zapobieganie przemocy, pomoc ofiarom i zapewnienie, by sprawcy stanęli przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Konwencja zawiera zestaw prawnie wiążących standardów dla lepszej ochrony i wsparcia, stanowi ważny krok w kierunku kompleksowej i zharmonizowanej reakcji, w celu zapewnienia wszystkim kobietom życia wolnego od przemocy.

Konwencja podchodzi do zjawiska przemocy kompleksowo. Wskazuje, jakie kroki i działania należy podjąć, żeby ograniczyć skalę tego zjawiska, a także jakie kroki podjąć, gdy do przemocy już doszło. Do zadań prewencyjnych należy m.in. prowadzenie działań edukacyjnych, działania interwencyjne obejmują m.in. szkolenie urzędników, funkcjonariuszy, sędziów i prokuratorów, a także tworzenie przepisów prawnych i szerokiej oferty wsparcia dla osób pokrzywdzonych. Co ważne Konwencja wymaga karania różnych form przemocy wobec kobiet m.in. przemocy domowej, przemocy ekonomicznej, nękania, molestowania seksualnego i przemocy psychologicznej,

Jakie zobowiązania wynikają z Konwencji Stambulskiej?

Konwencja podkreśla, że przemoc wobec kobiet i przemoc domowa nie mogą być dłużej uważane za sprawy prywatne, ale że państwa mają obowiązek, poprzez kompleksowe i zintegrowane polityki, zapobiegać przemocy, chronić ofiary i karać sprawców. Przyjmując Konwencję, Polska zobowiązała się do zmiany swojego prawa, wprowadzenia praktycznych rozwiązań i przeznaczenia zasobów finansowych na rzecz całkowitego braku tolerancji dla przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Zapobieganie i zwalczanie takiej przemocy nie jest już kwestią dobrej woli, ale prawnie wiążącym zobowiązaniem.

Czy Konwencja Stambulska ma zastosowanie jedynie do kobiet?

Konwencja poświęca dużo uwagi kobietom, ponieważ obejmuje formy przemocy, których doświadczają jedynie kobiety z tego powodu, że są kobietami (przymusowa aborcja, okaleczenie narządów płciowych) lub też takie, których kobiety doświadczają znacznie częściej niż mężczyźni (przemoc seksualna i gwałt, nękanie, molestowanie seksualne, przemoc domowa, przymusowe małżeństwo, przymusowa sterylizacja). Potwierdzają to także statystyki gromadzone przez policję.

Konwencja dostrzega, że mężczyźni także mogą doświadczać przemocy, dlatego zachęca do stosowania jej przepisów w stosunku do wszystkich ofiar przemocy domowej, w tym mężczyzn, dzieci i osób starszych.

Artykuł  2 Konwencji stanowi, że:

1.Niniejsza konwencja ma zastosowanie do wszystkich form przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej, która dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu.

2.Strony zachęca się do stosowania niniejszej konwencji do wszystkich ofiar przemocy domowej. Przy stosowaniu niniejszej konwencji Strony poświęcają szczególną uwagę kobietom będącym ofiarami przemocy ze względu na płeć.

Dlaczego Konwencja Stambulska mówi o "związanym z płcią" charakterze przemocy wobec kobiet i przemocy domowej?

Konwencja mówi o "związanym z płcią" charakterze przemocy wobec kobiet, czy też o "przemocy ze względu na płeć'; ponieważ zajmuje się formami przemocy skierowanej prze­ciwko kobietom z tego powodu, że są kobietami i/lub dotykającej kobiety w nieproporcjonalnie ­większym stopniu. Konwencja nie dąży do "usunięcia różnic" między kobietami i mężczyznami, czy też nakazania, że kobiety i mężczyźni są lub powinni być „tacy sami". Konwencja wymaga, aby państwo przeciwstawiało się przekonaniom, które zakładają niższość kobiet wobec mężczyzn i w ten sposób stwarzają przyzwolenie na przemoc.

Dlaczego Konwencja zawiera definicję "płci społeczno-kulturowej"?

Konwencja nakłada obowiązek zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet w szerszych ramach osiągnięcia równości pomiędzy kobietami i mężczyznami. Definicja "płci społeczno-kulturowej” nie zastępuje biologicznej definicji płci. Definicja wskazuje, że przemoc ma swoje źródła nie w różnicach biologicznych, ale wynika z przekazywanych kulturowo stereotypów związanych z płcią, postaw i wyobrażeń dotyczących tego, jak kobiety i mężczyźni funkcjonują i powinni funkcjonować w społeczeństwie.

Jak Konwencja odnosi się do kwestii religii?

Konwencja nie wskazuje, że religia jest źródłem przemocy. Wymaga zaś, żeby strony zagwarantowały, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja czy tzw. "honor" nie będą uznawane za usprawiedliwienie dla wszelkich aktów przemocy objętych zakresem Konwencji. Podobnie regulują już to polskie przepisy, które bezwzględnie zakazują stosowania przemocy wobec najbliższych – sprawcy przemocy nie mogą usprawiedliwiać się, że stosowali przemoc, bo tak nakazywały im ich przekonania religijne.

Konwencja zobowiązuje do zwalczania tylko takich uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i innych praktyk, które opierają się na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Przykładem takich zwyczajów są np. spotykane w niektórych częściach świata zabójstwa kobiet, które "splamiły” honor rodziny.

Art. 12 ust. 5 mówi, że państwa muszą zapewnić, by kultura, zwyczaj, religia, tradycja lub tzw. "honor" nie były uznawane za usprawiedliwiające wszelkie akty przemocy objęte zakresem konwencji.

Czy stosowanie Konwencji stanowi zagrożenie dla rodzin?

Celem Konwencji nie jest regulowanie życia rodzinnego i/lub modeli rodziny. Konwencja nie zawiera ani definicji rodziny, ani nie promuje określonego typu rodziny. Konwencja wymaga od rządów zapewnienia bezpieczeństwa ofiarom, które są zagrożone w domu lub przez członków rodziny, małżonków czy partnerów.

Każdej osobie żyjącej w związku, w którym dochodzi do przemocy, Konwencja oferuje bezpieczeństwo, ochronę i wsparcie oraz perspektywę odbudowania życia wolnego od przemocy, np. poprzez zapewnienie skutecznych środków prawnych, schronisk i usług pomocowych. Jest to szczególnie ważne, gdy w sprawę uwikłane są dzieci, ponieważ bycie świadkiem przemocy w domu jest również bardzo szkodliwe.

Prawdziwym zagrożeniem dla rodzin jest właśnie przemoc i jej bagatelizowanie, a nie środki, które mają na celu ochronę i wspieranie ofiar.

Co Konwencja mówi o stereotypach związanych z płcią i o edukacji?

Powielanie stereotypów związanych z płcią w edukacji oznacza ograniczanie rozwoju naturalnych talentów i zdolności dziewcząt i chłopców, ich wyborów edukacyjnych i zawodowych, jak również ich życiowych szans. Edukacja, którą otrzymują dzieci, znacząco wpływa na to, jak myślą o sobie samych, swoich rówieśnikach i czy relacje, jakie nawiązują są pozbawione przemocy. 

Z tego powodu Konwencja dąży do promowania, poprzez sektor edukacyjny, wartości równości płci, wzajemnego szacunku i relacji międzyludzkich bez przemocy, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych przypisywanych płciom, prawa do nienaruszalności osobistej oraz świadomości w zakresie przemocy ze względu na płeć i potrzeby przeciwdziała­nia jej (Artykuł 14). Konwencja jest zgodna z przepisami Konstytucji RP, która mówi, że "kobiety i mężczyźni mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym”.

Uczenie dzieci o takich wartościach pomaga im stać się pełnymi szacunku i demokratycznymi obywatelami. Nie wpływa na ich orientację seksualną ani tożsamość płciową.

Konstytucja w art. 33 us.t 1 mówi wprost, że kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

Jak Konwencja Stambulska odnosi się do kwestii orientacji seksualnej i tożsamości płciowej?

Konwencja nie ustanawia nowych standardów w odniesieniu do tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, w tym do prawnego uznawania par tej samej płci.

Konwencja, podobnie jak Konstytucja RP, zakazuje dyskryminacji z wielu powodów, w tym z powodu toż­samości płciowej i orientacji seksualnej (Artykuł 4, ustęp 3). Oznacza to, że państwo ma obowiązek chronić i wspierać wszystkie ofiary przemocy, niezależnie od ich cech. Stosowanie przepisów Konwencji bez dyskryminacji z powodu tożsamości płciowej oznacza np. zapewnienie, żeby tożsamość płciowa osób transpłciowych nie stanowiła przeszkody w udzielaniu im pomocy, gdy doznały przemocy domowej, gwałtu. Oznacza to również, że nie można im odmówić możliwości skorzystania ze schronisk dla ofiar przemocy domowej.

Jak Konwencja pomaga walczyć z przemocą? Dlaczego potrzebujemy Konwencji?

Konwencja stworzyła impuls dla lepszych polityk, usług i świad­czeń oraz debaty w sprawie przemocy, jakiej doświadczają kobiety i dziewczęta, a także sposobów udzielania im pomocy.

Konwencja pozytywnie wpłynęła już na życie kobiet w całej Europie - zapoczątkowała i doprowadziła do istotnych zmian w prawie, stworzenia nowych i lepszych usług i świadczeń dla ofiar, stworzenia całodobowych krajowych telefonów zaufania, pomagających kobietom w uzyska­niu porad w najbliższej okolicy; tworzenia schronisk finansowanych ze środków publicznych tam, gdzie wcześniej nie były one dostępne. To właśnie dzięki Konwencji w Polsce uruchomiony został całodobowy telefon pomocy dla osób doznających przemocy. A  Sejm przyjął ustawę, która przewiduje możliwość wydania przez funkcjonariusza Policji i Żandarmerii Wojskowej sprawcy przemocy domowej natychmiastowego zakazu zbliżania się lub opuszczenia mieszkania zajmowanego wspólnie z ofiarą, gdy życie osób pokrzywdzonych jest w bezpośrednim zagrożeniu.

 

W obronie prawa do życia prywatnego i ustalenia pochodzenia dziecka w zgodzie z prawdą biologiczną. 12. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-07-15
  • Mężczyzna został uznany przez sąd za ojca dziecka i obciążony m.in. alimentami i zwrotem wydatków matce dziecka
  • Sąd oparł się wyłącznie na jej twierdzeniach - pozwany nie brał udziału w procesie o ustalenie ojcostwa, bo sąd nie był w stanie ustalić jego adresu 
  • A o wyroku dowiedział się on dopiero od komornika sądowego podczas egzekucji alimentów
  • Nie miał realnej możliwości - bez swej winy – by przedstawić sądowi stanowisko w sprawie; zaprzecza zaś, aby był ojcem dziecka
  • Wyrok ingeruje w życie prywatne i rodzinne, zarówno pozwanego, jak i dziecka

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował w tej sprawie do Sądu Najwyższego kolejną skargę nadzwyczajną.

Według RPO, o ile nie można mieć zastrzeżeń co do starań sądu rejonowego, by zapewnić pozwanemu udział w sprawie, o tyle analiza akt sprawy wskazuje, że sąd niedostatecznie wyjaśnił kwestię jego ojcostwa i sytuacji majątkowej. Dlatego sąd powinien sprawę zbadać ponownie - już z udziałem pozwanego. Ewentualne potwierdzenie ojcostwa usunęłoby zaś obecny stan niepewności.

Historia sprawy

Matka dziecka pozwała mężczyznę w procesie cywilnym o ustalenie ojcostwa. Problem polegał na tym, że pozwany mężczyzna w ogóle nie wiedział o toczącym się przeciwko niemu postępowaniu.

W toku procesu sądowi rejonowemu nie udało się ustalić aktualnego adresu  pozwanego. Zgodnie zatem z przepisami ustanowił dla niego kuratora dla osoby nieznanej z miejsca pobytu, który reprezentował pozwanego w tym postępowaniu. Kurator przyjął jednak w procesie bierną postawę, nie zgłosił żadnych wniosków dowodowych, nie zadał matce dziecka ani jednego pytania i ostatecznie - uznając jej żądania za „niewygórowane” - poparł jej powództwo.

W 2014 r. sąd - opierając się wyłącznie na twierdzeniach matki dziecka - uwzględnił wszystkie jej żądania. Ustalił, że pozwany jest ojcem dziecka (któremu nadał jego nazwisko), zasądził od niego alimenty, na rzecz dziecka, a na rzecz matki - zwrot wydatków związanych z ciążą i porodem oraz kosztów trzymiesięcznego utrzymania w okresie porodu.

Orzeczenie uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

Pozwany nie miał realnej możliwości (bez swej winy), by przedstawić stanowisko w sprawie, złożyć wyjaśnienia i wnioski dowodowe. O wyroku dowiedział się on  dopiero od komornika sądowego, który przystąpił do egzekwowania zasądzonych alimentów. Tymczasem zdaniem mężczyzny nie jest prawdopodobne, aby był ojcem dziecka.

Argumenty RPO

Sąd rozpoznał sprawę zgodnie z przepisami procedury cywilnej, ale mimo to zapadło rozstrzygnięcie, które narusza konstytucyjne prawa obywatela. Podstawę skargi stanowią wyłącznie zarzuty dotyczące naruszenia praw obywatelskich określonych w Konstytucji.

Zdaniem RPO decyzja sądu w zasadniczy sposób ingeruje w życie prywatne i rodzinne zarówno pozwanego, jak i dziecka, ustalając, że łączy ich pochodzenie.

Sąd oparł się wyłącznie na twierdzeniach matki. Wątpliwości co do ojcostwa pozwanego, a tym samym - pochodzenia dziecka - nie zostały de facto usunięte. Orzeczenie zamknęło też drogę do poznania przez dziecko swego rzeczywistego pochodzenia.

Doszło zatem do naruszenia chronionego przez art. 47 Konstytucji prawa pozwanego do życia prywatnego i rodzinnego oraz wywodzonego z art. 18 Konstytucji prawa do uzyskania pewności co do biologicznego pochodzenia dziecka i ustalenia więzów pokrewieństwa zgodnie ze stanem rzeczywistym. Naruszono także prawo dziecka do ustalenia jego biologicznego pochodzenia.

Zgodnie z art. 8 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego. Zwrot „każdy” ma zastosowanie zarówno do dziecka, jak i do domniemanego ojca (wyrok ETPCz z 6 lipca 2010 r. w sprawie Backlund przeciwko Finlandii, skarga nr 36498/05).

Zaskarżone orzeczenie narusza także chronione w art. 64 ust. 1 Konstytucji prawa majątkowe pozwanego. Zasądzono od niego alimenty oraz zwrot wydatków i kosztów utrzymania matki dziecka - bez jakiejkolwiek weryfikacji zasadności żądanych kwot oraz bez zbadania sytuacji majątkowej i zarobkowej pozwanego.

Sąd Najwyższy wskazywał, że sprawy o ustalenie ojcostwa, z uwagi na ich doniosły walor społeczny, powinny być prowadzone szczególnie wnikliwie, dla uzyskania podstawy do rozstrzygnięcia zgodnego z prawdą obiektywną.

Wyrok nie może  być uchylony lub zmieniony w trybie nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Aby zapewnić zgodność z zasadą demokratycznego państwa prawnego, Rzecznik składa skargę nadzwyczajną. Wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy sądowi rejonowemu.

Chodzi o przeprowadzenie bardziej wnikliwego postępowania dowodowego przez ten sąd, w tym dokonanie oceny twierdzeń i dowodów pozwanego, który zaprzecza swemu ojcostwu. Zgromadzony materiał dowodowy nie jest bowiem na tyle kompletny, aby Sąd Najwyższy orzekł co do istoty sprawy.

Jeżeli zaś wynik postępowania dowodowego potwierdzi ojcostwo pozwanego, wówczas ponad wszelką wątpliwość wyeliminowany zostanie  obecny stan niepewności. Sąd będzie mógł wówczas określić również obowiązki finansowe ojca przy uwzględnieniu wszystkich okoliczności, a zwłaszcza możliwości zarobkowych i majątkowych – zarówno jego, jak i matki dziecka.

To  12. skarga nadzwyczajna Rzecznika. Została ona – jak kilka poprzednich - skierowana do Izby Cywilnej SN. Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r., która wprowadziła instytucję skarg nadzwyczajnych, ich badanie należy do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed IKNiSP byłyby jednak nieważne. Uchwała stwierdzała bowiem, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie.

IV.7020.10.2018

Rzecznik do MRPiPS: trzeba zapewnić realny dostęp do domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży

Data: 2020-07-15
  • Powiaty nie gwarantują odpowiedniego wsparcia potrzebującym schronienia matkom z dziećmi oraz kobietom w ciąży – wynika z kontroli NIK
  • Mniejszość powiatów zapewniało w nich całodobowy okresowy pobyt; w połowie z nich było za mało miejsc w stosunku do potrzeb
  • 88% kontrolowanych placówek nie zapewniało odrębnych sal do spania czy do przyrządzania i spożywania posiłków
  • Wszystkie skontrolowane domy miały ograniczony dostęp dla osób z niepełnosprawnością ruchową

Rzecznik Praw Obywatelskich podziela ocenę NIK, że działania większości samorządów nie zapewniły odpowiedniego wsparcia ofiarom przemocy.  Wobec wyników kontroli Rzecznik poprosił Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o działania na rzecz zapewnienia realnego dostępu do tych domów.

W przypadku dotknięcia przemocą lub inną sytuacją kryzysową matki z małoletnimi dziećmi, a także ojcowie z małoletnimi dziećmi albo inne osoby sprawujące opiekę nad dziećmi oraz kobiety w ciąży mogą znaleźć schronienie w domach prowadzonych przez powiaty. 

Nałożenie na powiaty takiego obowiązku nie oznacza, że każdy musi utworzyć własny ośrodek. Musi jednak być przygotowany do realizacji zadania poprzez np. zawarcie stosownego porozumienia z inną jednostką samorządu terytorialnego.

W maju 2020 r. Najwyższa Izba Kontroli opublikowała informację o wynikach kontroli "Wsparcie dla potrzebujących schronienia matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży”. 

Wyniki kontroli wskazują, że 95% jednostek samorządu terytorialnego nie realizowało w sposób prawidłowy tego zadania. Tylko 6 powiatów (na 21 skontrolowanych) zapewniało całodobowy okresowy pobyt w dedykowanych matkom z małoletnimi dziećmi i kobietom w ciąży domach, z czego w połowie z nich liczba miejsc w stosunku do liczby osób potrzebujących pomocy była niewystarczająca.

Aż 71% powiatów nie było organizacyjnie przygotowanych na zapewnienie osobom potrzebującym pobytu w tej formie wsparcia, co prowadziło do umieszczania osób w placówkach niedostosowanych dla tej grupy osób.

Większość powiatów nie podejmowało działań na rzecz utworzenia domu dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży bądź zlecenia prowadzenia placówki. Po skontrolowaniu 8 domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży kontrolerzy stwierdzili, że 88% placówek nie zapewniało w pełni standardu usług na poziomie wymaganym rozporządzeniem. Polegało to m.in. na:

  • niezapewnieniu odrębnych pomieszczeń do spania dla mieszkańców z dziećmi,
  • braku odpowiedniej liczby łazienek proporcjonalnej dla liczby mieszkańców,
  • braku pomieszczenia do przyrządzania i spożywania posiłków oraz prania i suszenia,
  • na nieopracowaniu programów usamodzielnienia.

We wszystkich skontrolowanych domach był ograniczony dostęp dla osób z niepełnosprawnością ruchową.

Wnioski z kontroli NIK wskazują przede wszystkim na konieczność:

  • podjęcia działań zabezpieczających realizację zadania publicznego polegającego na zapewnieniu schronienia i wsparcia osobom potrzebującym w domach dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży,
  • przeprowadzenia analizy standardu usług świadczonych przez domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży,
  • wprowadzenia rozwiązań systemowych w zakresie obowiązku prowadzenia rejestru domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, wydawania zezwoleń na prowadzenie oraz sprawowania nadzoru i kontroli.

Analiza RPO sprawozdań z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie na lata 2014-2020 potwierdza niedostatki w kwestii dostępności do domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży - ofiar przemocy. W 2018 r. w Polsce było 19 takich domów. Choć było ich o 3 więcej niż w 2017 r., to wciąż są województwa nieświadczące tej pomocy (podlaskie, kujawsko-pomorskie, wielkopolskie, opolskie, małopolskie).

Dane te nie mogą napawać optymizmem, skoro w latach 2017-2018 było 314 powiatów i 66 miast na prawach powiatu.

Konieczna jest zatem systemowa analiza dostępu do tych placówek (także w zakresie dostępności placówek dla osób z niepełnosprawnościami) w celu oszacowania skali i przyczyn aktualnego stanu, prowadzącego do ograniczeń w uzyskaniu pomocy przez osoby potrzebujące. Szczególnie istotna jest ocena organów nadzoru czyli wojewodów – podkreśla RPO.  

III.518.15.2020

Zagwarantować prawo do obrony każdemu nieletniemu. Rzecznik prosi Senat o zmianę prawa

Data: 2020-07-15
  • Prawo do obrony powinno przysługiwać nieletniemu jeszcze przed wszczęciem postępowania oraz bez względu na podstawę jego wszczęcia i w każdym jego stadium
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do senackiej komisji o odpowiednią zmianę prawa

Uwagę na problem zwrócił Zarząd Główny NSZZ Pracowników Schronisk dla Nieletnich i Zakładów Poprawczych, który zaproponował nowelizację ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Obecnie daje ona prawo do obrońcy z urzędu jedynie nieletnim kierowanym w trybie poprawczym do schronisk dla nieletnich w związku z zamiarem dalszego umieszczenia w zakładzie poprawczym. Obrońcy z urzędu nie ma zaś nieletni umieszczany w młodzieżowym ośrodku wychowawczym.

Rzecznik wskazał na brak podstaw do różnicowania sytuacji prawnej nieletniego - pod kątem prawa do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji i postanowień prawnomiędzynarodowych - z sytuacją podejrzanego, oskarżonego czy skazanego w postępowaniu karnym.

Adam Bodnar poprosił przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego o zainicjowanie odpowiedniej nowelizacji ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Powinna ona wskazywać, że prawo do obrony -  w tym prawo do korzystania z pomocy obrońcy, a gdy nie ma obrońcy, prawo do korzystania z pomocy obrońcy wyznaczonego z urzędu - winno nieletniemu przysługiwać jeszcze przed wszczęciem postępowania oraz bez względu na podstawę jego wszczęcia i w każdym jego stadium.

II.510.646.2020

Tragiczna sytuacja szkolnych gabinetów stomatologicznych

Data: 2020-07-13
  • Szkolne gabinety stomatologiczne utraciły płynność finansową
  • Wiele z nich powstało dzięki zaangażowaniu dentystów, którzy niejednokrotnie wyłożyli oszczędności, aby kupić wyposażenie i sprzęt w ramach swej działalności gospodarczej
  • Obecnie zostali zaś pozbawieni środków do życia - pisze RPO do Ministra Zdrowia
  • Oznacza to, że najmłodsi pacjenci mogą stracić opiekę stomatologiczną

Z informacji przekazanych RPO przez posłankę Joannę Muchę i z doniesień medialnych wynika, że szkolne gabinety stomatologiczne utraciły płynność finansową. Duża ich część powstała dzięki zaangażowaniu lekarzy dentystów, którzy niejednokrotnie wyłożyli swoje oszczędności, aby zakupić niezbędne wyposażenie oraz sprzęt w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. W obecnym czasie lekarze dentyści zostali pozbawieni środków do życia.

Rozporządzenie Rady Ministrów z 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii w § 9 odnoszące się do czasowego ograniczenia wykonywania działalności leczniczej, nie zawiera już obowiązku zaprzestania sprawowania opieki stomatologicznej. Ten zakaz został wprowadzony poprzednim rozporządzeniem Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. 

Zgodnie z rozporządzeniem z 19 czerwca 2020 r. czasowe ograniczenie działalności leczniczej w dalszym ciągu jest stosowane w zakresie leczenia stomatologicznego w pojazdach (dentobusach), z wyjątkiem świadczeń udzielanych w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, przez podmioty wykonujące działalność leczniczą wpisane do wykazu, o którym mowa w art. 7 ust. 1 ustawy "kowidowej" z 2 marca 2020 r. 

Rozporządzenie z dnia 14 marca 2020 r. umożliwia co prawda pobieranie 1/12 rocznego zobowiązania NFZ, niemniej jednak możliwość odrobienia zaciągniętych zaliczek do końca roku technicznie jest niemożliwa. Gabinety szkolne zachowują prawo do wystawiania faktur w formule 1/12. Cały czas pozostaje aktualny problem rozliczenia tych faktur. Lekarze dentyści nie są w bowiem w stanie odrobić okresu 6 miesięcy w 4 miesiące (o ile dzieci wrócą we wrześniu do szkół).

Wprowadzone rozwiązania mające zapewnić płynność finansową świadczeniodawcom powodują powstanie zadłużenia placówek. A wobec tego lekarze dentyści będą zmuszeni zamykać gabinety stomatologiczne.

Może to spowodować całkowitą likwidację szkolnych gabinetów stomatologicznych.

Dzieci mogą być pozbawione dostępu do świadczeń stomatologicznych, a tym samym do profilaktyki zdrowotnej. Lekarze dentyści podnoszą, że zależy im na powrocie do leczenia oraz zachowania potencjału, niemniej w obecnej sytuacji jest to utrudnione, a wręcz niemożliwe.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia o ustosunkowanie się do problemu.

Odpowiedź MZ (aktualizacja z 7 sierpnia)

Ministerstwo Zdrowia wspólnie z Narodowym Funduszem Zdrowia, który jest właściwy w zakresie ustalania warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, monitoruje potrzeby wynikające z aktualnej sytuacji, wdrażając odpowiednie regulacje, m.in. wprowadzenie płatności rat kontraktowych niezależnie od poziomu realizacji świadczeń.

W aktualnie istniejącej sytuacji, w związku z pandemią COVID - 19, wielu świadczeniodawców odnotowuje znaczne ograniczenie skali prowadzonej działalności, w szczególności spowodowane ograniczeniem przyjęć planowych. W związku z powyższym rozważana jest potrzeba wydłużenia, w drodze aneksowania umów, aktualnie obowiązującego okresu rozliczeniowego.

Ponadto, jak wynika z informacji przekazanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej, Minister Edukacji Narodowej we współpracy z Głównym Inspektorem Sanitarnym przygotowuje wytyczne dla szkół podstawowych i ponadpodstawowych, które będą obowiązywały od 1 września 2020 r. Planowane jest uwzględnienie w przygotowanych 2 wytycznych ogólnych zaleceń dotyczących funkcjonowania gabinetu stomatologicznego w szkole. Po ustaleniu ostatecznej wersji wytycznych – stosowna informacja będzie upowszechniona na stronie resortu edukacji.

V.7010.131.2020

ZUS coraz bardziej spóźnia się z wypłatami świadczeń z ubezpieczenia chorobowego. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-07-13
  • Coraz więcej osób skarży się na kilkumiesięczne opóźnienia ZUS w wypłacie świadczeń z ubezpieczenia chorobowego - zwłaszcza zasiłków chorobowych i macierzyńskich
  • Wiele skarg pochodzi od samotnych matek, które nie tylko nie mogą pokrywać bieżących wydatków, ale wpadają w spiralę zadłużenia
  • A brak świadczeń uniemożliwia też kontynuowanie leczenia, które w warunkach epidemii często jest możliwe jedynie odpłatnie

W ostatnim czasie znacznie wrosła liczba wniosków kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich ze skargami na kilkumiesięczne oczekiwanie na wypłatę przez ZUS świadczeń z ubezpieczenia chorobowego, w tym zwłaszcza zasiłków chorobowych i zasiłków macierzyńskich.

Ta długotrwałość wpływa na sytuację finansową skarżących, wśród których wiele jest samotnych matek. Brak środków pieniężnych prowadzi do ich ubożenia i wpadania w spiralę zadłużenia związaną z niemożnością spłacania zobowiązań finansowych, nie mówiąc już o konieczności pokrywania bieżących wydatków życia. Brak świadczeń wpływa także na możliwości kontynuowania leczenia, które w obecnych warunkach, w wielu przypadkach jest możliwe jedynie odpłatnie - poza świadczeniodawcami NFZ.

Skarżący wskazują, że wobec utrudnionego w stanie epidemii osobistego kontaktu z organem rentowym, brak jest skutecznego środka prawnego pozwalającego na wyegzekwowanie wypłaty świadczeń.

A ponadto osoby te nie mogą liczyć na odsetki z tytułu nieterminowej wypłaty świadczeń. Specustawa „kowidowa” z 2 marca 2020 r. stanowi bowiem w art. 31zd, że jeżeli termin wydania decyzji lub wypłaty świadczeń przez ZUS przypada w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii albo w okresie 30 dni następujących po ich odwołaniu, to w razie przekroczenia tego terminu Zakład nie jest zobowiązany do wypłaty odsetek ustawowych za opóźnienie.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk spytał prezes Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Gertrudę Uścińską, czy i jakie środki zaradcze zostaną wprowadzone, by wyeliminować przypadki wielomiesięcznego oczekiwania na wypłatę należnych świadczeń.

III.7066.127.2020

Koronawirus. RPO ponownie interweniuje w MZ i NFZ w sprawie porodów rodzinnych

Data: 2020-07-09
  • Część szpitali uzależnia udział w porodzie osoby bliskiej od posiadania aktualnego wyniku testu na koronawirusa - z okresu maksymalnie 5 dni przed porodem
  • Tymczasem obostrzenia takiego nie ma w najnowszych wytycznych krajowych konsultantów w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii
  • A koszt jednego testu, który ponosi osoba towarzysząca w porodzie, wynosi od 350 do 600 zł - co może stanowić barierę ekonomiczną

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w tej sprawie do Ministra Zdrowia oraz Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.

Środowisko opieki zdrowotnej widzi potrzebę podjęcia przez NFZ działań w sprawie refundacji kosztów testu w takiej sytuacji – napisał zastępca RPO Maciej Taborowski do prezesa NFZ Adama Niedzielskiego. Przedstawiciele organizacji wspierającej kobiety rodzące wskazują, że jeżeli w szpitalu wprowadzono procedurę dotyczącą możliwości uczestnictwa osoby towarzyszącej podczas porodu w czasie epidemii, to powinna ona być finansowana w ramach powszechnego ubezpieczenia.

Ten sam problem RPO poruszył w wystąpieniu do ministra Łukasza Szumowskiego.

Maciej Taborowski wskazał,  że pacjentki, jak i środowisko związane z opieką zdrowotną, wskazują na chaos i dezinformację w kwestii porodów z osobą towarzyszącą. W zakładce MZ ,,Wytyczne dla poszczególnych zakresów i rodzajów świadczeń” zamieszczane są bowiem nieaktualne rekomendacje Krajowych konsultantów ds. ginekologii i położnictwa oraz perinatologii.  Wobec tego sytuacja w różnych szpitalach może być pod tym względem rozbieżna.

Niezbędne jest zatem pilne uporządkowanie zaleceń dotyczących możliwości odbywania porodów rodzinnych w warunkach stanu epidemii.

Odpowiedź NFZ (aktualizacja z 24 lipca)

Narodowy Fundusz Zdrowia uznaje za nieuzasadnione żądanie świadczeniodawców wykonania testu PCR w kierunku COVID-19 przez osoby towarzyszące, na 5 dni przed porodem. 

Zarządzeniem Nr 104/2020/DSOZ Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia z 8 lipca 2020 r.  - zmieniającym zarządzenie w sprawie zasad sprawozdawania oraz warunków rozliczania świadczeń opieki zdrowotnej związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 - wprowadzono mechanizm, który umożliwia przekazanie świadczeniodawcom dodatkowych środków finansowych na udzielanie świadczeń w podwyższonym reżimie sanitarnym. Wskazane środki finansowe powinny być wykorzystane na zorganizowanie i zapewnienie pacjentom świadczeń medycznych w bezpiecznych warunkach, w tym na środki ochrony osobistej dla osoby towarzyszącej podczas porodu. 

 V.7010.45.2020, V.7010.125.2020

Szansa dla opiekunów osób z niepełnosprawnością, Senat podjął prace nad wykonaniem wyroku TK z 21 października 2014 r.

Data: 2020-07-06
  • Opiekunowie osób z niepełnosprawnością mają szansę na wykonanie korzystnego dla nich wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2014 r. w sprawie świadczeń pielęgnacyjnych
  • Senacka komisja podjęła inicjatywę ustawodawczą w celu realizacji wyroku
  • Przez minione lata nie zdecydował się na to żaden rząd – mimo licznych apeli Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Rzecznik, który wystąpił o to także do Senatu, wyraża satysfakcję z powodu podjęcia prac, w interesie opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Przepisy uzależniają wsparcie dla opiekuna osoby z niepełnosprawnością od tego, na jakim etapie życia ta niepełnosprawność została stwierdzona. Jeśli w dzieciństwie – wparcie wynosi obecnie 1830 zł miesięcznie, a jeśli w wieku dorosłym – o wiele mniej.  Jednak już w wyroku z 21 października 2014 r. Trybunał Konstytucyjny uznał takie rozwiązanie za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równego traktowania (sygn. akt K 38/13).

TK wskazał, że poprawienie stanu prawnego należy do ustawodawcy, który – biorąc pod uwagę skutki społeczne – powinien tego dokonać bez zbędnej zwłoki. Jednak żaden rząd wyroku nie wykonał.

W tej sytuacji opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnościami, którym organy samorządowe przyznają niskie wsparcie, idą z tym do sądów. Przyznają im one rację, odmawiając uwzględnienia zakwestionowanej podstawy prawnej.

Są też samorządy, które nie czekając na sądy, pomagają opiekunom osób z niepełnosprawnościami w sposób taki, jak nakazał TK. Przyznają prawo do świadczenia pielęgnacyjnego z pominięciem kryterium wieku osoby, nad którą sprawowana jest opieka.

Sopot wypłacał takie świadczenie od daty wejścia w życie wyroku TK, zgodnie z sentencją wyroku. Wojewoda Pomorski nakazał miastu zwrot ponad 800 tys. zł, wypłaconych  z tego tytułu. RPO wskazywał na niekonstytucyjność tych działań wojewody.

Niedawno senacka Komisja Ustawodawcza zdecydowała o podjęciu prac w sprawie inicjatywy ustawodawczej co do realizacji  wyroku.

Decyzję tę Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął z wielkim zadowoleniem. Postulat podjęcia przez Senat takiej inicjatywy był przedmiotem wystąpienia do Marszałka Senatu 23 grudnia 2019 r.

Jak podkreśla RPO, 23 października 2020 r. minie sześć lat od wejścia w życie wyroku.  Wywołuje to liczne napięcia w środowisku osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów. Stan ten potęguje okoliczność, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej niezmiennie prezentuje stanowisko, iż wyrok wprawdzie stwierdza częściową niekonstytucyjność wprowadzenia do ustawy kryterium wieku powstania niepełnosprawności, jako przesłanki uzasadniającej uzyskanie świadczenia pielęgnacyjnego, ale jednak nie oznacza to wykluczenia tego kryterium ze stosowania.

A wykonanie wyroku będzie miało zasadnicze znaczenie dla uporządkowania i stworzenia stabilnego systemu wsparcia dla osób z niepełnosprawnością, ich opiekunów, a także ich rodzin.

Rzecznik poprosił Krzysztofa Kwiatkowskiego, przewodniczącego Komisji Ustawodawczej Senatu, o informacje o stanie działań na rzecz wykonania wyroku.

III.7064.103.2018

Dziecko nie jest własnością państwa. Oświadczenie Biura RPO w sprawie małej Ines 

Data: 2020-07-01

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar z najwyższym niepokojem przyjmuje bezprzykładne ataki i publicznie wyrażone oskarżenia Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka oraz innych przedstawicieli władz państwowych dotyczące sprawy małej Ines. Z ubolewaniem stwierdza, że tzw. obrońcy dziecka kierują się motywami politycznymi i traktują je jako własność państwa, ignorując prawa ojca, jedynego żyjącego i prawowitego rodzica.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę małej Ines w grudniu 2019 r. w oparciu o wniosek Ambasadora Belgii w Polsce. Wynikało z niego, że wbrew prawomocnym orzeczeniom sądowym dziewczynka, której jedynym obecnie prawnym opiekunem jest jej biologiczny ojciec – obywatel Belgii, z zawodu lekarz – jest niezgodnie z prawem przetrzymywana przez babcię (matkę zmarłej mamy dziewczynki).

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął w tej sprawie postępowanie wyjaśniające – zgodnie z kompetencjami, jakie przyznaje mu ustawa o RPO. Ustawa ta nie nakłada na niego obowiązku, aby korzystanie ze swoich uprawnień konsultował czy uzgadniał z Rzecznikiem Praw Dziecka. Jedyną przesłanką podjęcia działania przez RPO jest „powzięcie wiadomości wskazującej na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania”.

Postępowanie wyjaśniające doprowadziło do ustalenia, że w sprawie tej zostały wydane prawomocne (a więc ostateczne) orzeczenia sądowe (zarówno sądu belgijskiego na podstawie przepisów obowiązujących w Belgii, a więc w kraju, w którym dziewczynka miała miejsce stałego pobytu przed jej bezprawnym zabraniem przez matkę do Polski), jak i sądu polskiego (sądów dwóch instancji), na mocy których ojciec dziewczynki (jedyny jej żyjący rodzic) ma pełnię władzy rodzicielskiej i dziewczynka ma powrócić pod jego opiekę.

Czynione przez matkę i babkę dziecka, a także przez prokuraturę próby zmiany postanowienia polskiego sądu, nakazującego wydanie dziecka jego ojcu, nie powiodły się – sąd nie znalazł podstaw do zmiany swego rozstrzygnięcia. Aktualnie nie toczy się w Polsce żadne postępowanie sądowe, którego stroną byłaby babcia dziewczynki, a które dawałoby asumpt do uznania, że sprawowana przez nią faktyczna opieka pozostaje w zgodzie z prawem i obowiązującymi rozstrzygnięciami sądowymi.

Prawomocne i wiążące zarówno strony, jak i sądy oraz organy państwowe (art. 365 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego) postanowienie nie zostało wykonane, ponieważ babcia dziewczynki ukrywała się i dopiero działania Policji doprowadziły do ustalenia jej miejsca pobytu w czerwcu br. Podjęta przez kuratora sądowego zgodnie z obowiązującymi przepisami próba realizacji nakazu sądu nie powiodła się, m.in. dlatego, że interwencję na miejscu czynności podjęli przedstawiciele Rzecznika Praw Dziecka oraz Ministerstwa Sprawiedliwości.

Rzecznik Praw Obywatelskich przeanalizował argumentację, jaką kierował się polski sąd, wydając orzeczenie nakazujące matce dziecka jego wydanie ojcu. Z ustaleń sądu nie wynikało, aby powrót dziecka pod opiekę ojca – który co należy podkreślić: nigdy nie został pozbawiony praw rodzicielskich – zagrażało dobru dziecka. Sąd wszechstronnie rozważył cały zgromadzony materiał dowodowy i uznał, że należy przywrócić relacje rodzinne, jakie istniały zanim dziecko zostało bezprawnie zabrane z miejsca swojego stałego pobytu.

Niestety – na skutek niezastosowania się do prawomocnych orzeczeń przez matkę dziecka, a po jej śmierci w listopadzie 2019r. przez babkę dziewczynki, obecnie tak trudno jest wykonać orzeczenie sądu – działając metodą faktów dokonanych – mama i babcia doprowadziły do tego, że dziewczynka ojca nie pamięta, nie mówi w jego języku i przywiązała się do swoich obecnych faktycznych (choć nie prawnych) opiekunów.

Obecnie – pomimo że zgodnie z prawem wyłącznie sąd ma prawo rozsądzić zaistniały spór – i to uczynił kierując się dobrem dziecka – inne osoby i organy państwowe, nie będąc do tego uprawnione, próbują ferować rozstrzygnięcia i oceniać, co jest najlepsze dla dziecka. Pomimo że sąd zważył wszystkie wartości i rację stron konfliktu oraz wydał rozstrzygnięcie kierując się dobrem dziecka – próbuje się to orzeczenie podważyć, de facto metodami pozaprawnymi przy użyciu nie zawsze uczciwej argumentacji.

Budzi to oczywisty sprzeciw Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ zgodnie z Konstytucją wymiar sprawiedliwości w Rzeczpospolitej Polskiej sprawują sądy, zaś prawo do realizacji prawomocnego orzeczenia sądowego stanowi element prawa do sądu, zagwarantowanego zarówno w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, jak również w Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Kierując się tymi właśnie wskazaniami, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował tak skrytykowane przez RPD i Ministerstwo Sprawiedliwości pismo do Sądu Rejonowego w Radomiu (na terenie jego właściwości Policja odnalazła dziecko), prosząc o podjęcie „wszelkich możliwych czynności procesowych celem umożliwienia realizacji” wciąż obowiązującego orzeczenia polskiego sądu, nakazującego wydanie dziecka jego ojcu.

Rzecznik, kierując powyższe pismo do Sądu, miał również na uwadze sytuację, jaka miała miejsce 17 czerwca 2020 r., kiedy to zostały przez kuratora sądowego podjęte czynności celem odebrania dziecka od babci (zgodnie z nakazem wynikającym z orzeczeń sądowych), ale na skutek interwencji przybyłych na miejsce przedstawicieli obu ww. organów, kurator czynności tych zaniechał.  W ocenie Rzecznika to właśnie na kuratora sądowego został wówczas wywarty – w sposób nieznajdujący oparcia w przepisach – nacisk ze strony organów władzy publicznej.

Z doniesień prasowych wynika, że w ubiegłym tygodniu – a więc dopiero po wydarzeniach z 17 czerwca - Prokurator Generalny wniósł skargę nadzwyczajną od orzeczenia nakazującego wydanie dziewczynki ojcu. Treść tej skargi nie jest znana Rzecznikowi Praw Obywatelskich, należy jednak zaznaczyć, że samo wniesienie takiej skargi nie wstrzymuje wykonalności zaskarżonego rozstrzygnięcia.

Opiekun osoby z niepełnosprawnością – z prawem do świadczenia pielęgnacyjnego, gdy pobiera emeryturę niższą od niego. Ważny wyrok NSA

Data: 2020-06-25
  • Opiekun osoby z niepełnosprawnością, który pobiera emeryturę lub rentę,  ma prawo do świadczenia pielęgnacyjnego w wymiarze różnicy między jego wysokością a wysokością otrzymywanej emerytury czy renty – orzekł  Naczelny Sąd Administracyjny
  • Do postępowania na etapie skargi kasacyjnej przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Wskazywał, że opiekunowie nie mogą być wyłączeni z prawa do świadczenia pielęgnacyjnego – jeśli ich emerytura jest niższa niż to świadczenie, jak było w tej sprawie

Naczelny Sąd Administracyjny 30 kwietnia 2020 r. (sygn.. akt I OSK 1546/19)  oddalił skargę kasacyjną Samorządowego Kolegium Odwoławczego w G. od wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w G. z 20 lutego 2019 r. ( sygn. akt II SA/Go 833/18) w sprawie ze skargi J. J. na decyzję SKO z 2018 r. w sprawie odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego.

Istota sporu między stronami sprowadzała się do wykładni art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy z 18 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych. Zgodnie z nim świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli osoba sprawująca opiekę ma ustalone prawo do emerytury, renty, renty rodzinnej z tytułu śmierci małżonka przyznanej w przypadku zbiegu prawa do renty rodzinnej i innego świadczenia emerytalno-rentowego, renty socjalnej, zasiłku stałego, nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego, zasiłku przedemerytalnego lub świadczenia przedemerytalnego.

Najpierw wójt, a potem SKO, odmówiły przyznania wnioskodawczyni świadczenia pielęgnacyjnego, powołując się na fakt pobierania przez nią emerytury. Jest ona znacznie niższa (ok. 900 zł)  niż kwota świadczenia pielęgnacyjnego (1700 zł).

Organy obu instancji, poprzestając na wykładni językowej przepisu, przyjęły, że w związku z tym, iż skarżąca ma ustalone prawo do emerytury, to nie przysługuje jej świadczenie pielęgnacyjne w jakiejkolwiek wysokości.

WSA uwzględnił jednak skargę wnioskodawczyni. Przyjął, że przysługuje jej świadczenie pielęgnacyjne w wysokości pomniejszonej o wysokość otrzymywanej emerytury.

Zdaniem WSA wykładnia  dokonana przez organy naruszyła zasadę równości. Podkreślił, że celem świadczenia pielęgnacyjnego jest rekompensowanie braku dochodów z pracy zarobkowej z powodu opieki nad niepełnosprawnym członkiem rodziny. Pozbawienie prawa do całości świadczenia pielęgnacyjnego osób pobierających emeryturę w niższej wysokości niż to świadczenie powoduje, że ten cel nie jest wobec tej grupy opiekunów realizowany.

Od wyroku WSA skargę kasacyjną złożyło Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Argumentowano, że brzmienie przepisu wyraźnie wskazuje, że świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli osoba sprawująca opiekę ma ustalone prawo do emerytury,  

Naczelny Sąd Administracyjny nie podzielił tego stanowiska i przyjął, że:

  • opiekunowie osób niepełnosprawnych, którzy mają ustalone prawo jednego ze świadczeń wymienionych w art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a)  nie mogą być wyłączeni w całości z prawa do świadczenia pielęgnacyjnego w sytuacji, gdy to świadczenie jest niższe niż świadczenie pielęgnacyjne;
  • wykładnia tego przepisu musi prowadzić do takiego zdekodowania jego treści, które nie jest sprzeczne nie tylko z zasadą równości wobec prawa (art. 32 ust.1 Konstytucji), ale także z zasadami sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji), czy udzielania szczególnej pomocy rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej (art. 71 ust. 1 zdanie drugie Konstytucji) i osobom niepełnosprawnym (art. 69 Konstytucji);
  • przekładając to na rozpoznawaną sprawę wskazać należy, iż przepis art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy o świadczeniach rodzinnych prawidłowo zinterpretowany powinien znaleźć zastosowanie do sytuacji skarżącej w ten sposób, że pozbawia ją przysługującego z mocy art. 17 ust. 1 tej ustawy prawa do świadczenia pielęgnacyjnego tylko do wysokości otrzymywanej emerytury;
  • zachowanie powołanych wyżej zasad konstytucyjnych nastąpi jedynie w sytuacji, w której osoba mająca prawo do emerytury otrzyma świadczenie pielęgnacyjne w wysokości różnicy pomiędzy jego wysokością a wysokością otrzymywanej emerytury. Jej sytuacja nie będzie bowiem wówczas korzystniejsza niż osoby nie posiadającej prawa do emerytury, ani też mniej korzystna niż osoby otrzymującej wyłącznie emeryturę znacznie niższą niż świadczenie pielęgnacyjne. Osoba taka będzie potraktowana także sprawiedliwie, gdyż w lepszej sytuacji znalazłby się opiekun, który nie podjąłby nigdy pracy zarobkowej w swoim życiu;
  • takie podejście będzie równoznaczne z realizacją przez Państwo reprezentowane w tej sytuacji przez administrację publiczną obowiązku udzielenia skarżącej szczególnej pomocy w związku z jej trudną sytuacją materialną i społeczną związaną ze sprawowaniem opieki nad niepełnosprawnym członkiem rodziny(z podobnych założeń wyszedł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r., sygn. I OSK 757/19).

W piśmie procesowym do NSA Rzecznik zaprezentował podobne stanowisko i wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej (pismo prezentujemy w załączniku poniżej) .

 III.7064.104.2019

Dobro dziecka - priorytetem. Stanowisko RPO dla Sądu Najwyższego w sporze o alimenty

Data: 2020-06-24
  • Rodzice toczą spór o alimenty - tak skomplikowany, że sąd zadał pytanie prawne Sądowi Najwyższemu 
  • Chodzi o to, kto w postępowaniu o uchylenie obowiązku alimentacyjnego ma reprezentować dziecko: rodzic czy odrębny kurator
  • Według RPO skoro między rodzicami zachodzi konflikt interesów, to dziecko – zgodnie z nadrzędną zasadą jego dobra - powinien reprezentować kurator

W Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego rozpatrywane jest zagadnienie prawne (sygn. akt III CZP 91/19), sprowadzające się do kwestii, czy w postępowaniu o uchylenie obowiązku alimentacyjnego dziecko uprawnione do alimentów ma reprezentować rodzic, czy też kurator ustanowiony przez sąd.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania. Przedstawił stanowisko, że w sprawie o uchylenie obowiązku alimentacyjnego z powództwa rodzica, który na podstawie prawomocnego postanowienia sądu opiekuńczego przejął wykonywanie pieczy nad małoletnim dzieckiem, występującym w charakterze strony pozwanej, zgodnie z dyspozycją art. 98 § 2 pkt 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w związku z jego art. 99, małoletni wierzyciel alimentacyjny winien być reprezentowany przez kuratora ustanowionego przez sąd opiekuńczy.

Historia sprawy

Pytanie prawne zadał Sąd Okręgowy we Wrocławiu. W sprawie, w której sąd miał wątpliwości co do prawidłowego działania, sytuacja była skomplikowana.

Alimenty zostały ustalone ugodą sądową z lutego 2015 r., gdy podstawową przedstawicielką ustawową dzieci była ich matka. Jednak później, na mocy postanowienia sądu rodzinnego z października 2015 r., to ojciec przejął pieczę nad dziećmi i stał się ich podstawowym przedstawicielem. Zaprzestał wówczas płacenia alimentów – bowiem dzieci były pod jego pieczą.

Jednak przez kilka miesięcy nie wystąpił do sądu z powództwem o uchylenie obowiązku alimentacyjnego. A zatem nadal obowiązywała ugoda sądowa, zobowiązująca go do płacenia alimentów.

Matka dzieci w maju 2016 r. wystąpiła do komornika o egzekucję alimentów, zaległych od czasu przejęcia przez ojca pieczy nad dziećmi (czyli od października 2015 r.). Dopiero wtedy ojciec wystąpił o uchylenie obowiązku alimentacyjnego, a sąd ustanowił kuratora dla małoletnich dzieci.

Sąd I instancji w lutym 2019 r. częściowo przychylił się do powództwa ojca, jednak orzekł uchylenie obowiązku alimentacyjnego dopiero od czerwca 2016 r. i od wtedy zobowiązał matkę do zapłaty alimentów w tej samej kwocie, jaką wcześniej płacił ojciec.

Ojciec wniósł apelację, wskazując, że jego obowiązek alimentacyjny powinien zostać uchylony od października 2015 r. – czyli od kiedy dzieci przebywają pod jego pieczą – i w tym samym momencie powinien powstać pieniężny obowiązek alimentacyjny matki.

Na rozprawie apelacyjnej pełnomocnik matki podniósł zarzut nieważności postępowania, gdyż nie była ona traktowana jako przedstawicielka dzieci w toku wcześniejszego postępowania. Z kolei pełnomocnik ojca podniósł zarzut nieważności postępowania z uwagi na to, że matka dziecka została dopuszczona do tego postępowania - mimo że dzieci miały wyznaczonego kuratora, który uznał powództwo o uchylenie alimentów od ojca, a matka nie była stroną tego postępowania. Pełnomocnik matki wskazał, że to ona powinna reprezentować dzieci w toku tego postępowania.

RPO: nadrzędną zasadą - ochrona dobra dziecka

Rzecznik w piśmie do SN zwraca uwagę na podstawowy aspekt: konieczność wykładni przepisów prawa rodzinnego w zgodzie z nadrzędną zasadą ochrony dobra dziecka.

Powołując się na argumenty z literatury prawniczej oraz Konstytucji i  konwencji międzynarodowych, jak również na tezy z orzecznictwa sądów powszechnych i Sądu Najwyższego, Rzecznik wskazał, że w tej sprawie między rodzicami zachodzi konflikt interesów.

Polega on na tym, że matka jest zainteresowana utrzymaniem orzeczonego na czerwiec 2016 r. terminu wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego - mimo że nie jest obecnie przedstawicielką ustawową małoletnich i nie sprawowała nad nimi pieczy już od października 2015 r.

Z kolei ojciec jest zainteresowany doprowadzeniem do zmiany tego terminu. W przeciwnym bowiem razie egzekucja od niego alimentów za okres listopad 2015-maj 2016 będzie miała podstawy prawne. Tym samym każde z rodziców reprezentuje w sprawie swoje finansowe interesy, niepokrywające się z najlepszym interesem dzieci, które każde z nich chce reprezentować.

W tych okolicznościach konieczne jest zapewnienie reprezentacji dziecku w postaci niezależnego przedstawiciela i wyłączenie reprezentacji w postaci skonfliktowanych i zmieniających swe role procesowe rodziców. Przedstawicielem takim jest kurator, ustanowiony dla dziecka w trybie art. 99 KRO – uważa RPO.

IV.510.18.2020

Webinarium: Jak powinna wyglądać dobra komunikacja w rodzinie z osobą żyjącą z chorobą otępienną

Data: 2020-06-23

W imieniu Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i Fundacji Stabilo serdecznie zapraszamy na webinarium: Jak powinna wyglądać dobra komunikacja w rodzinie z osobą żyjącą z chorobą otępienną, które odbędzie się 23 czerwca 2020, o godz. 18:00.

Spotkanie będzie drugim z cyklu trzech webinariów poświęconych osobom z chorobą otępienną i ich bliskim. Tym razem będziemy rozmawiać o zasadach i procesie komunikacji, potrzebie dostosowania przekazu do etapu choroby oraz jak ważna jest mowa ciała i kontakt fizyczny.

W dyskusji wezmą udział Ewa Drop i Izabela Cymer, przedstawicielki Stowarzyszenia Syntonia.

Webinarium będzie tłumaczone na polski język migowy.

Pierwsze webinarium o tym, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach w opiece nad osobą z chorobą otępienną odbyło się 16 czerwca. Ostatnie spotkanie zaplanowane jest na 30 czerwca (również o godzinie 18.00), poruszone zostaną kwestie prawne związane z zabezpieczeniem praw osób z chorobą otępienną, ich bezpieczeństwa ekonomicznego i społecznego.

Sprawca przemocy domowej - nadal bez zakazu zbliżania się do ofiary. Rzecznik proponuje zmiany Senatowi

Data: 2020-06-19
  • Nowa ustawa przewidująca natychmiastowe opuszczenie mieszkania przez sprawcę przemocy domowej nie przewiduje jego zakazu zbliżania się do ofiary
  • Sprawca nie mógłby się zaś zbliżać do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia
  • Brak zakazu zbliżania się do ofiary (np. w miejscu jej pracy czy na ulicy) nie spełnia standardów Konwencji Stambulskiej  - podkreśla RPO
  • Wątpliwości budzi też, że osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, będzie ponosić opłaty np. za czynsz

Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał swe uwagi senackiej Komisji Ustawodawczej, która pracuje nad doprecyzowaniem przepisów przyjętej 30 kwietnia 2020 r. ustawy. Przewiduje ona m.in. nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej.

Była to realizacja postulatów RPO. Jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Zgodnie z ustawą – która wejdzie w życie w listopadzie - policjant będzie mógł nakazać sprawcy przemocy, by natychmiast wyprowadził się z mieszkania. Jeśli ofiara boi się powrotu sprawcy, będzie mogła wystąpić do sądu o przedłużenie nakazu. Będzie miała na to 14 dni. Sprawca przemocy będzie się mógł odwołać od tego do sądu , który jego zażalenie rozpatrzy w ciągu trzech dni.

Tymczasem Senat zaczął prace legislacyjne nad projektem nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (druk senacki nr 138).

Jak głosi uzasadnienie projektu,  większość senacka dostrzegła  mankamenty legislacyjne ustawy z 30 kwietnia - niemniej wsłuchując się w apele środowisk zaangażowanych w zwalczanie zjawiska przemocy domowej oraz udzielanie pomocy jej ofiarom, uznała, że priorytetem jest przyjęcie ustawy bez poprawek, bo tylko wtedy zostanie niezwłocznie przekazana Prezydentowi i w krótkim czasie zostanie podpisana, a następnie ogłoszona. Senatorowie wciąż jednak uważają, że zachodzi potrzeba wprowadzenia korekt w nowych przepisach i dlatego zdecydowali się na złożenie tej inicjatywy ustawodawczej

Opinia RPO

W opinii do niej Rzecznik wskazał, że wątpliwości w dalszym ciągu budzi regulacja, według której osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, jest zobowiązana do ponoszenia m.in. czynszu lub kosztów bieżącego zarządzania nieruchomością - chyba że względem niej osoba stosująca przemoc w rodzinie jest obowiązana do świadczeń alimentacyjnych.

Ponadto żądanie zobowiązania przez sąd sprawcy przemocy do opuszczenia mieszkania przysługuje osobie nią dotkniętej - niezależnie od tego, czy sprawcy można zarzucić popełnienie przestępstwa. Istnieją zatem sytuacje, gdy osoba dotknięta przemocą korzysta jedynie (albo w pierwszej kolejności) ze środków ochrony na drodze sądowej cywilnej, występując do sądu np. z żądaniem nakazania opuszczenia mieszkania przez osobę stosującą przemoc.

Na gruncie nowych regulacji osoba dotknięta przemocą  będzie mogła jednocześnie w jednym wniosku zgłosić żądanie orzeczenia o zakazie zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia.

Niewątpliwie w wyznaczonym przez sąd/policję/żandarmerię wojskową bezpośrednim otoczeniu mieszkania, którego dotyczy zakaz zbliżania się, osoba dotknięta przemocą będzie mogła czuć się bezpiecznie. 

Natomiast poza tym obszarem nie będzie miała możliwości realnego i całkowitego odizolowania się od sprawcy. Na gruncie dotychczasowych, jak też i nowych regulacji prawnych, nie ma możliwości orzeczenia doraźnego zakazu zbliżania się do osoby dotkniętej przemocą - o ile nie toczy się postępowanie karne, w którego ramach taki środek może zostać zastosowany.

W ocenie RPO nowe regulacje - choć mocno rozszerzają zakres ochrony osoby dotkniętej przemocą - to jednak nie są wystarczające.

Nie wypełniają wymogów art. 52 Konwencji Stambulskiej, który stanowi „Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki umożliwiające właściwym władzom nakazanie sprawcy przemocy domowej, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej, na odpowiedni okres oraz zakazania sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub osobę zagrożoną lub kontaktowania się z ofiarą lub osobą zagrożoną. Środki podejmowane zgodnie z niniejszym artykułem będą dawać pierwszeństwo bezpieczeństwu ofiar lub osób zagrożonych".

Nadal nie jest więc spełniony standard Konwencji polegający na natychmiastowym zakazie zbliżania się do osoby – a nie tylko mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. - Ochrona osoby dotkniętej przemocą doznaje zatem istotnej luki, która jak najszybciej powinna zostać wypełniona przez ustawodawcę – wskazał zastępca RPO Stanisław Trociuk.

IV.502.3.2020

„Bo prowokował” - sąd nie przyznał synowi zadośćuczynienia od ojca, który się nad nim znęcał. 11. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-06-15
  • Ojciec przez 10 lat znęcał się psychicznie i fizycznie nad synem. Gdy ten dorósł, pozwał ojca, żądając zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę, głównie w sferze psychicznej
  • Sąd cywilny prawomocnie oddalił ten pozew – mimo że wcześniejszym procesie karnym ojciec został skazany za znęcenie się nad swym potomkiem
  • W ocenie sądu swym prowokacyjnym zachowaniem syn przyczynił się do wyrządzonej mu szkody, która - wskutek upływu lat - już nie istnieje
  • Wyrok jest rażąco niesprawiedliwy, bo odwraca role ofiary i jej kata; narusza też konstytucyjną zasadę godności ludzkiej - ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich i wnosi skargę nadzwyczajną

RPO Adam Bodnar chce, by Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok z 2018 r.  w cywilnym procesie syna przeciw ojcu o zapłatę. A sąd okręgowy powinien ponownie zbadać sprawę.

Odmawiajac przyznania zadośćuczynienia, sąd rażąco naruszył prawo. Ustalił bowiem, że powód przyczynił się do powstania szkody, podczas gdy wykazał on krzywdę wyrządzoną bezprawnym zachowaniem ojca. Sąd nie miał też prawa uznać, by żądaniem zadośćuczynienia syn nadużył swojego prawa. RPO wskazuje także na oczywistą sprzeczność ustaleń sądu z materiałem dowodowym.

Ponadto Rzecznik zarzucił wyrokowi naruszenie Konstytucji - art. 30 („Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela”) oraz 47 („Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym”).

Historia sprawy

W 2018 r. Sąd Rejonowy uwzględnił pozew - zasądził 20 tys. zł synowi od pozwanego ojca. Sąd ustalił, że w latach 2000-2010 znęcał się on fizycznie i psychicznie nad synem. Groził mu pobiciem i uszkodzeniem ciała, a także wyzywał  oraz stosował siłę fizyczną.

Jeszcze w 2011 r. został za to skazany (art. 207 § 1 Kodeksu karnego) prawomocnym wyroku sądu karnego na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata oraz oddany pod dozór kuratora. Zobowiązano go też do opuszczenia lokalu zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonym oraz do powstrzymania się w okresie próby od nadużywania alkoholu. Skazanemu zezwolono na kontakt zainicjowany wyłącznie przez małoletniego wtedy syna.

Uzasadniając wyrok z 2018 r. sąd uznał, że powód (który wtedy już studiował) przez 10 lat był ofiarą przemocy domowej. Wskazał, że ustalenia sądu karnego wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Podkreślił, że znęcanie się negatywnie wpłynęło na proces wychowawczy syna, edukację, stany emocjonalne, procesy adaptacyjne. A żądane zadośćuczynienie  jest adekwatne do czasu stosowania przemocy i doznanej krzywdy.

Naruszonymi dobrami osobistymi były: zdrowie (zdrowie psychiczne), wolność i godność oraz prawo do życia w rodzinie wolnej od przemocy fizycznej i psychicznej.  Sąd wskazał na konsekwencje przemocy rodzica. - Niekoniecznie muszą się one przejawiać w jakieś chorobie. Chodzi o sam fakt i powstanie cierpienia – podkreślił sąd.

Pozwany odwołał się. Twierdził, że sąd ustalił niezgodny z prawdą stan faktyczny co do zdrowia psychicznego powoda. Ponadto wskazał na  sprzeczność roszczenia z zasadami współżycia społecznego, bo choć jest on już dorosłym człowiekiem, to otrzymuje alimenty zasądzone od ojca.

Sąd Okręgowy oddalił powództwo. Uznał je za nieuzasadnione ponieważ:

  • art. 11 Kpc wiąże sąd w postępowaniu cywilnym, ale co do okoliczności, które wyłączają czy ograniczają możliwość dochodzenia roszczeń materialnych, może on czynić własne ustalenia. Te zaś doprowadziły do odmiennej oceny zasadności roszczenia;
  • sformułowania wyroku karnego są bardzo ogólnikowe i nie wskazują jednoznacznie, na czym konkretnie polegały groźby uszkodzenia ciała, wyzywanie i stosowanie siły fizycznej;
  • z akt wynika, że źródłem częstych konfliktów między powodem a pozwanym było „prowokacyjne zachowanie się powoda i demonstrowanie oporu”. A w takiej sytuacji niewystarczające jest stwierdzenie, że pozwany dopuścił się gróźb, pobicia i uszkodzenia ciała oraz wyzwisk;
  • twierdzenie powoda, że ojciec bił go paskiem za przewinienia, nie zostało udowodnione, ponieważ pozwany został skazany za grożenie pobiciem, a nie za konkretne czyny pobicia i teraz powód powinien to wykazać;
  • biegli nie wskazali, na czym konkretnie miałoby polegać znęcanie fizyczne i psychiczne. Ich stwierdzenie, że powód przeszedł przez trudne i koszmarne doświadczenia, jest nieprecyzyjne i nieprofesjonalne. Nie opisali, jakie konkretnie były te doświadczenia i kiedy powstały, a tylko takie stwierdzenie dawało podstawę do uznania, że te negatywne relacje między ojcem a synem przekładały się na naruszenie dóbr osobistych, a w konsekwencji na krzywdę, której skutki do dzisiaj powód odczuwałby z tego powodu. Dlatego sąd okręgowy stwierdził, że z opinii biegłych nie wynika, że powód doznał krzywdy przekładającej się na możliwość zasądzenia zadośćuczynienia;.
  • pozwany wciąż dobrowolnie świadczył na powoda alimenty, także gdy był on na urlopie dziekańskim;
  • żądanie zadośćuczynienia stanowi zatem jedynie odwet ze strony powoda, chęć zemsty na pozwanym, co powód w cyniczny sposób stara się wykorzystać przeciwko pozwanemu.

Argumenty RPO

Orzeczenie narusza zasadę demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. Wskutek rażąco niezgodnej z regułami procedury cywilnej wykładni art. 24 § 1 Kc. w związku z art. 448 Kc i 362 Kc, sąd oddalił żądanie ofiary przestępstwa, która była przez 10 lat poddana przemocy, uznając że jako dziecko przyczyniła się do powstania szkody, a szkoda ta, polegająca na uszczerbkach psychicznych, wskutek upływu lat już nie istnieje.

Sąd Okręgowy zastosował mechanizmy odwracające de facto role: ofiary i jej kata. Przerzucił ciężar odpowiedzialności na poszkodowanego, że sam przyczynił się do swej szkody.

Wyrok próbuje zamazać skutki przestępczych i karygodnych działań pozwanego. Jako wartość nadrzędna nie została ochroniona godność ludzka - dziecka i nastolatka, któremu sąd przypisał demoralizację w wykazywaniu oporu przeciwko działaniom sprawcy, a potem młodego człowieka, któremu sprawca odebrał szanse na godne życie, uznając, że w jego psychice i osobowości nie zaszły żadne zmiany wskutek przemocy.

Niezwykle poważne naruszenie prawa materialnego RPO dostrzega w uzasadnieniu  sądu, odwołującym się do przyczynienia się powoda do wyrządzenia mu szkody. Sąd opisując zachowanie małego dziecka, a potem nastolatka wskazuje, że „należałoby przede wszystkim uznać, że powód przyczynił się również w bardzo dużym stopniu swoim takim działaniem z premedytacją do wielu zdarzeń”.

Wskazując na przyczynienie się poszkodowanego, sąd nie powołuje podstawy prawnej. Nie wiadomo też, jak powód miałby przyczynić się do wszystkich konsekwencji przemocy.

A sąd nie dostrzega, że postawa, jaka wykształca się u ofiar przemocy, jest skutkami działań jej sprawcy. Nie może zatem być mowy, że ofiara przestępstwa miałaby być oceniana w kategorii przyczynienia się. Ocena taka jest niedopuszczalna, sprzeczna z podstawowymi założeniami demokratycznego państwa prawnego i sprawiedliwością społeczną.

Z tego punktu widzenia sprzeciw RPO budzi ponadto stwierdzenie sądu o cynicznym podtekście zachowania powoda, realizującym jakoby cechy zemsty - przez to, że w końcu jako ofiara przemocy zebrał siły, by podjąć walkę o kompensację swych cierpień w postępowaniu sądowym. Jest to niedopuszczalne i krzywdzące dla każdej ofiary dochodzącej po latach sprawiedliwości.

Dziwi stanowisko sądu, który zdaje się nie wiedzieć, jakie ze wskazanych przez powoda dóbr osobistych narusza kierowanie gróźb, bicie, znęcanie psychiczne. Jeżeli sąd karny skazał pozwanego m.in. za przemoc fizyczną, a nie jedynie za groźby pobicia, to stosował on akty przemocy. Te ustalenia są dla sądu cywilnego wiążące.

W świetle doświadczenia życiowego i zasad logiki nie jest możliwe uznanie, że dziecko, wobec którego przez 10 lat ojciec stosował przemoc fizyczną i psychiczną oraz groźby, nie poniosło z tego powodu szkody. Raporty ekspertów i ngo-sów wskazują, jakie skutki może pozostawiać i pozostawia w psychice dziecka, a potem dorosłego człowieka, przemoc stosowana przez rodzica. Na ogromne społeczne znaczenie problemu wskazują także raporty Rzecznika Praw Dziecka

A przemoc psychiczna zostawia ślady  w psychice dziecka porównywalne do przemocy fizycznej, jeśli nawet nie głębsze, a jednocześnie niewidoczne dla innych, co utrudnia zapewnienie wsparcia.

Tymczasem dowody przedstawiane przez powoda, zeznania świadków, zaświadczenie o urlopie zdrowotnym w czasie studiów, opinia biegłych - wszystko to świadczy  że powodowi została wyrządzona szkoda. Z opinii biegłych wyraźnie zaś wynika, o jakie następstwa chodzi. Ponadto sam powód opisał konsekwencje przemocy, które odczuwa latami. Sąd zdaje się to ignorować, starając się wręcz przekonać, że przemoc której doznał, nie spustoszyła jego psychiki i osobowości.

RPO za niedopuszczalne uważa również twierdzenia sądu, że działanie powoda nosi znamiona zemsty, skoro pozwany dobrowolnie alimentował powoda, a powód „w cyniczny sposób stara się wykorzystać ten fakt negatywnych przeżyć z przeszłości i dokuczyć ojcu w postaci żądania zadośćuczynienia”. W uzasadnieniu wyroku brak wytłumaczenia, dlaczego ofiara domagająca się od ojca wyrównania - przynajmniej w minimalnym zakresie - spustoszeń w jego życiu, miałaby działać jedynie w celu zemsty.

Wyrok ten nie może być ani uchylony czy zmieniony ani w trybie skargi kasacyjnej (zbyt niska wartość przedmiotu zaskarżenia), ani też w trybie skargi o wznowienie postępowania. Jedyną drogą może być jedynie skarga nadzwyczajna.

Skargi nadzwyczajne RPO

To 11. skarga nadzwyczajna Rzecznika.

Została ona skierowana do Izby Cywilnej SN. Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r., która wprowadziła instytucję skarg nadzwyczajnych, ich badanie należy do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed IKNiSP byłyby jednak nieważne. Uchwała stwierdzała bowiem, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie.

Dotychczas RPO wniósł 10 skarg nadzwyczajnych - 2 w sprawach karnych i 8 w sprawach cywilnych. Kilka z nich SN już uwzględnił. Rzecznik składa je, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęło w sumie ponad 6,5 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną (w tym niemal 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

VII.511.45.2018

Odc. 42 - Zwolnienia z pracy, maseczki, postojowe, kwarantanny, różne szczególne sytuacje - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-06-08

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pani jest przedszkolanką zatrudnioną oficjalnie na pół etatu. Jednak pracowała w rzeczywistości przez 8 h dziennie - na cały etat. W kwietniu otrzymała wypowiedzenie umowy z art. 52 kp, jako powód podano porzucenie pracy. Pracodawca twierdzi, że porzuciła pracę. Ona uważa, że jest to nieprawda. Placówki przedszkolne zostały zamknięte, nie otrzymała od szefa żadnej wiążącej informacji, co ma robić. Twierdzi, że pisała do niego, że chce pracować zdalnie tak, jak jej inna koleżanka z pracy, ale nie otrzymała odpowiedzi. Pyta czy przysługują jej jakieś świadczenia w związku z covid 19, co ma dalej robić ?

Zgodnie z art. 56 Kodeksu Pracy (Dz.U.2019.1040) pracownikowi, z którym rozwiązano umowę o pracę bez wypowiedzenia z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę w tym trybie, przysługuje roszczenie o przywrócenie do pracy na poprzednich warunkach albo o odszkodowanie. O przywróceniu do pracy lub odszkodowaniu orzeka sąd pracy.

Odszkodowanie, o którym mowa w art. 56, przysługuje w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia. W przypadku rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas określony odszkodowanie przysługuje w wysokości wynagrodzenia za czas, do którego umowa miała trwać, nie więcej jednak niż za okres wypowiedzenia. W razie rozwiązania przez pracodawcę umowy o pracę zawartej na czas określony z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów o pracę bez wypowiedzenia pracownikowi przysługuje wyłącznie odszkodowanie, jeżeli upłynął już termin, do którego umowa miała trwać lub, gdy przywrócenie do pracy byłoby niewskazane ze względu na krótki okres, jaki pozostał do upływu tego terminu.

Odnosząc się do opisanych okoliczności, należy mieć na uwadze, że przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę. Bez polecenia pracodawcy co do zmiany dotychczasowego miejsca pracy pracownik powinien zatem stawić się w pracy. Samowolne podjęcie decyzji przez pracownika o pozostaniu w domu bez zgody pracodawcy na świadczenie pracy w trybie zdalnym nie wydaje się uzasadnione. Pracownik, który uważa, że jego działanie było jednak zasadne, może przedstawić swoje argumenty sądowi pracy.

W opisanej sytuacji niepokojąca jest kwestia wymiaru godzinowego, w jakim rzeczywiście była świadczona praca, a zatrudnieniem na pół etatu. Być może warto rozważyć konsultację także w tej sprawie z prawnikiem.

Nieodpłatne porady prawne w zakresie prawa pracy można uzyskać w Centrum Poradnictwa Państwowej Inspekcji Pracy pod numerami tel.  801 002 006 (dla osób dzwoniących z telefonów stacjonarnych), 459 599 000 (dla osób dzwoniących z telefonów komórkowych). Porady są udzielane od poniedziałku do piątku w godz. od 9.00 do 15.00.

Pan ma dwóch synów chorych na hemofilię. Obaj korzystali z kart parkingowych, których ważność upłynęła prawdopodobnie przed ogłoszeniem stanu epidemii. Obecnie jest problem ze złożeniem nowych wniosków. Organ wymaga aktualnego orzeczenia o stopniu niepełnosprawności i odmawia przyjęcia wniosków. Synowie dysponują orzeczeniami ustalającymi stopień niepełnosprawności (jeden – znaczny, drugi – umiarkowany) wydanymi bezterminowo.

W związku z ogłoszonym stanem epidemii orzeczenia o niepełnosprawności wydane na czas określony, jeżeli ten czas upłynął 90 dni przed wyjściem w życie ustawy z dnia 31 marca 2020 o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniemCOVID-19, innych chorób zakaźnych i związanych z nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U.2020 poz. 568) czyli od stycznia 2020 roku, pod warunkiem złożenia w tym terminie kolejnego wniosku o wydania takiego orzeczenia, zachowują ważności do upływu 60 dni od dnia odwołania stanu epidemii. Tym samych, zgodnie z art. 15h ust. 2, wymienionej ustawy, wydane na podstawie tych orzeczeń, karty parkingowe również zachowują ważność na ten okres, nie dłużej jednak niż do dnia wydania nowego orzeczenia o niepełnosprawności.

Od 1 lipca 2014 r. karty parkingowe wydawane są przez przewodniczącego zespołu do spraw orzekania o niepełnosprawności.

Karta parkingowa dla osoby z niepełnosprawnością wydawana jest wyłącznie na podstawie prawomocnego orzeczenia wydanego przez zespół do spraw orzekania o niepełnosprawności. W przypadku orzeczeń wydanych po 1 lipca 2014r. o kartę parkingową może ubiegać się:

  1. osoba niepełnosprawna zaliczona do znacznego albo umiarkowanego stopnia niepełnosprawności, u której stwierdzono znacznie ograniczone możliwości samodzielnego poruszania się (9 punkt wskazań orzeczenia). W przypadku osób zaliczonych do umiarkowanego stopnia niepełnosprawności, wskazanie nr 9 tj. do karty parkingowej mogą uzyskać wyłącznie osoby mające zarówno znacznie ograniczone możliwości samodzielnego poruszania się jak i przyczynę niepełnosprawności oznaczoną symbolem 04-O (choroby narządu wzroku), 05-R (upośledzenie narządu ruchu) lub 10-N (choroba neurologiczna).
  2.  osoba niepełnosprawna, która nie ukończyła 16 roku życia mająca znacznie ograniczone możliwości samodzielnego poruszania się.

Oczywiście Urząd nie może odmówić przyjęcia dokumentów, nawet jeśli są niepełne. Po złożeniu wniosku organ powinien wezwać bądź do uzupełnienia braków formalnych lub też wydać decyzję z której uzasadnienia będzie wynikać ewentualna przyczyna odmowy. Decyzja musi zawierać pouczenie o sposobie i terminie odwołania.

Pani pyta o aktualne regulacje związane z pogrzebem (kościół, cmentarz, stypa)

Od dnia 30 maja zostały zniesione limity osób mogących uczestniczyć w mszach lub innych obrzędach kultu religijnego. Osoby w nich uczestniczące mają obowiązek zakrywania ust i nosa, z obowiązku tego jest zwolniona osoba sprawująca kult religijny podczas jego sprawowania.

Na cmentarzu również nie ma limitu osób uczestniczących w pogrzebie. Należy jednak zachować dystans między osobami wynoszący co najmniej 2 metry lub mieć zakryty nos i usta maseczką.

Jeśli chodzi o konsolację, to wszystko zależy od tego, gdzie dana uroczystość miałaby się odbyć. Gdyby w restauracji, należy przyjąć ogólne wytyczne dla lokali gastronomicznych. Maksymalna liczba osób uczestniczących jest zależna od wielkości lokalu. Szczegółowe informacje w tej sprawie znajdują się na stronie https://www.gov.pl/web/rozwoj/gastronomia

Jeśli uroczystość konsolacyjną chcielibyśmy zorganizować w specjalnej sali dla większej liczby gości to limit osób w niej uczestniczących wynosi 150, szczegółowe informacje w tym zakresie znajdują się na stronie https://www.gov.pl/web/rozwoj/wesela-przyjecia

Pani pyta o obowiązek noszenia maseczek w dziennych ośrodkach, które zajmują się osobami z niepełnosprawnością intelektualną ( przez pracowników i przez podopiecznych).

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. z 2020 r. poz. 964, 966 i 991) w § 18 ust. 1 przewiduje, do odwołania, obowiązek zakrywania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego, w wymienionych szczegółowo miejscach i sytuacjach.

Jednakże w myśl § 18  ust. 3 rozporządzenia obowiązek ten nie dotyczy osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. Ponadto wymóg ten nie dotyczy osoby, której miejscem stałego lub czasowego pobytu są budynki użyteczności publicznej przeznaczone na potrzeby wychowania, opieki zdrowotnej, społecznej lub socjalnej, chyba że zarządzający takim budynkiem postanowi inaczej.

Trzeba także wskazać zgodnie ze wspomnianym wyżej § 18 ust. 3 rozporządzenia, w odniesieniu do pracowników, że obowiązku zarywania ust i nosa nie stosuje się w przypadku osoby wykonującej czynności zawodowe, służbowe w takich placówkach z wyjątkiem osoby wykonującej bezpośrednią obsługę interesantów lub klientów w czasie jej wykonywania.

Podsumowując: jeżeli pracownik nie ma styczności z osobami z zewnątrz (np. podczas obsługi interesantów) to zarówno on, jak i podopieczni przebywający w tym ośrodku nie muszą nosić maseczek, ale trzeba zachować inne środki bezpieczeństwa.

Pan skarży się na przedłużającą się kwarantannę, pomimo negatywnych wyników testu na koronawirusa. Trudny kontakt z Sanepidem i trudność w uzyskaniu jakichkolwiek informacji. Pani z Sanepidu twierdzi, że kwarantanna jest przedłużona, ponieważ Pan może jeszcze zarażać. Natomiast Dzwoniący twierdzi, że nie miał w ogóle pozytywnego testu.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa wiele skarg obywateli w sprawach związanych z obowiązkiem odbycia kwarantanny. RPO reagując na zgłaszane problemy wystosował wiele wystąpień generalnych.

RPO podjął m. in. sprawę zgłoszoną przez mieszkańców Śląska dotkniętych zwiększoną zachorowalnością na COVID-19, którzy zgłaszali problemy w działaniu służb sanitarnych w Rybniku i Katowicach. Obywatele skarżą się na trudności w kontakcie z tymi służbami, wydłużające się procedury i oczekiwanie na badania i wyniki testów na obecność koronawirusa, brak możliwości badania, zagubienia pobranych próbek do badań, brak informacji i koordynacji w zakresie objęcia kwarantanną, przedłużania tego obowiązku przez inspekcję sanitarną bez uzasadnienia takiej potrzeby. Mieszkańcy Śląska skarżą się na brak wymiany informacji pomiędzy służbami sanitarnymi a innymi organami, np. Policją, Strażą Graniczną.

RPO zwrócił się do Śląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego z szeregiem pytań dotyczących przedstawionych problemów.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-na-slasku-niewydolnosc-systemu-inspekcji-sanitarnej

RPO skierował skargi do sądu administracyjnego w sprawie objęcia kwarantanną w związku z przekroczeniem granicy przy wjeździe na teren RP. Z kierowanych skarg wynikało, że przy kierowaniu na kwarantannę, na granicy dochodziło do naruszenia prawa, które wiązało się z negatywnymi konsekwencjami dla obywateli np. takich jak utrata pracy. W kierowanych skargach RPO argumentuje, że objęcie kwarantanną nie może wynikać tylko z samego faktu przekroczenia granicy, natomiast powinno być poprzedzone oceną Straży Granicznej podczas przeprowadzanej kontroli.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-sklada-skargi-do-sadu-administracyjnego-na-objecie-kwarantanna-graniczna

RPO reaguje także w sytuacji nakładania kar administracyjnych przez inspekcję sanitarną na podstawie notatek przekazanych przez Policję.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kary-administracyjne-dla-obywateli-na-podst-notatek-policyjnych-bez-podstaw-rpo-do-mswia

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-sanepidu-o-10-tys-2-m-zgromadzenie

Przykładowo w związku z z nałożeniem kar administracyjnych w wysokości 10 tys. zł. RPO przystąpił do postępowania administracyjnego i zaskarżył w całości dwie decyzje Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, przedstawiając obszerną argumentację prawną. Powiatowy Inspektor Sanitarny po rozpatrzeniu odwołań uchylił zaskarżoną decyzję w całości i umorzył postępowanie.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/sanepid-uchylil-kary-10-tys-z%C5%82-dla-protestujacych-pod-sejmem-odwolanie-RPO-skuteczne

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-odwoluje-sie-od-kar-inspekcji-sanitarnej-protest-przed-sejmem-ws-wyborow

Pan nie otrzymał wsparcia z Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR) przeznaczonej dla firm (zatrudniających co najmniej 1 pracownika), której celem jest ochrona rynku pracy i zapewnienie firmom płynności finansowej po zamrożeniu gospodarki w czasie walki z koronawirusem, ponieważ jedynym pracownikiem jest jego żona.

Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju jest dedykowana  dla firm i pracowników, jest programem wsparcia skierowanym do mikrofirm (zatrudniających co najmniej 1 pracownika) oraz małych, średnich i dużych przedsiębiorstw. Celem jest ochrona rynku pracy i zapewnienie firmom płynności finansowej w okresie poważnych zakłóceń w gospodarce.

Udzielenie finansowania, modyfikacja zakresu lub odmowa udzielenia wsparcia następuje po rozpatrzeniu umowy subwencji finansowej przez PFR w oparciu o dane udostępnione we wniosku, w szczególności w zakresie zgodności złożonych oświadczeń z rejestrami publicznymi. Po rozpatrzeniu danych zostanie wydana jedna z poniższych decyzji:

  • Decyzja pozytywna
  • Decyzja negatywna – w takim przypadku beneficjent nie otrzyma jakiejkolwiek części kwoty wskazanej we wniosku, jednakże będzie uprawniony do ponownego złożenia wniosku po wcześniejszym wyjaśnieniu zastrzeżeń wskazanych w informacji o powodach odrzucenia złożonego wniosku.

Beneficjentowi, który otrzymał decyzję negatywną przysługuje odwołanie, musi być złożone w tym samym banku, w którym składany był wniosek pierwotny, nawet jeśli wniosek pierwotny został odrzucony. Odwołanie  może zostać złożone nie później niż w terminie 2 miesięcy od dnia zawarcia umowy subwencji finansowej, odwołanie przysługuje wyłącznie od pierwotnej decyzji i może zostać złożone nie więcej niż 2 razy.

W tym, konkretnym przypadku, powód wydania decyzji odmownej, mógł być związany z kwestią zatrudnienia żony, jako jedynego pracownika zatrudnionego u przedsiębiorcy.

Jeżeli strony umowy pozostają w związku małżeńskim oraz prowadzą wspólne gospodarstwo domowe, zatrudnienie małżonka powoduje, że osoba ta jest traktowana dla celów ubezpieczeń ZUS jak osoba współpracująca przy prowadzeniu pozarolniczej działalności gospodarczej, a nie jak pracownik.

Zgodnie z ustawą za osobę współpracującą uważa się: małżonka, dzieci własne lub dzieci drugiego małżonka i dzieci przysposobione, rodziców, macochę i ojczyma, pozostających we wspólnym gospodarstwie domowym i współpracujących przy prowadzeniu działalności.

Zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń  społecznych z dnia 13 października 1998 roku tj.  Art. 8. 1. Za pracownika uważa się osobę pozostającą w stosunku pracy, z zastrzeżeniem ust. 2 i 2a. 2. Jeżeli pracownik spełnia kryteria określone dla osób współpracujących, o których mowa w ust. 11 – dla celów ubezpieczeń społecznych jest traktowany jako osoba współpracująca.

Za osobę współpracującą z osobami prowadzącymi pozarolniczą działalność, zleceniobiorcami oraz z osobami fizycznymi, wskazanymi w art. 18 ust. 1 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców, o której mowa w art. 6 ust. 1 pkt 4– 5a, uważa się małżonka, dzieci własne, dzieci drugiego małżonka i dzieci przysposobione, rodziców, macochę i ojczyma oraz osoby przysposabiające, jeżeli pozostają z nimi we wspólnym gospodarstwie domowym i współpracują przy prowadzeniu tej działalności lub wykonywaniu umowy agencyjnej lub umowy zlecenia; nie dotyczy to osób, z którymi została zawarta umowa o pracę w celu przygotowania zawodowego.

Resumując bez znajomości dokładnego stanu faktycznym tj.  na jakiej podstawie została zatrudniona małżonka u przedsiębiorcy oraz w jakiej wysokości są z tego tytułu odprowadzane składki, trudno jest jednoznacznie wskazać czy powodem, wydania decyzji odmownej przyznania pomocy, było uznanie małżonki nie jako pracownika a osoby współpracującej  przez podmiot wydający decyzję w ramach przyznania pomocy z PFR.

Skarga na oczekiwanie, ponad 3 miesięczne, na wypłatę postojowego przez ZUS. Telefon od Pana z Torunia.

Na czas trwania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ustawodawca zdecydował się wprowadzić szczególne rozwiązania prawne. Jednym z nich było zawieszenie lub wstrzymanie biegu terminów procesowych i sądowych w różnych postępowaniach (cywilnych, karnych oraz administracyjnych).

Więcej informacji o tym czym są terminy procesowe, a czym terminy sądowe i jak ich zawieszenie wpływa na możliwość otrzymania decyzji administracyjnej można przeczytać w wyjaśnieniach na stronie Rzecznika: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/Koronawirus-FAQ-RPO-odc-9 (stan prawny na dzień 09.04.2020 r.).

Znowelizowana „ustawa koronawirusowa” wprowadziła zapis, że w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 bieg terminów procesowych i sądowych, między innymi w postępowaniu administracyjnym i sądowoadministracyjnym, nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu. Przepis ten zaczął obowiązywać od dnia 31.03.2020r.

Wspomniane zawieszenie lub wstrzymanie biegu terminów odnosiło się zarówno do stron postępowania, jak i organów administracyjnych, które mają określony czas na rozpoznanie sprawy. Zgodnie z art. 35 Kodeksu postępowania administracyjnego (dalej jako „k.p.a.”), załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej - nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania, zaś w postępowaniu odwoławczym - w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania. Obowiązujące od dnia 31.03.2020 r. przepisy powodowały, iż w praktyce zarówno strona postępowania, jak i organ, mogły pozostawać w tzw. bezczynności do czasu ustania epidemii lub zagrożenia epidemicznego. Skoro bowiem nie biegły terminy administracyjne, trudno było postawić zarzut przewlekłości postępowania lub bezczynności organu.

Kolejną ustawą tzw. Tarczą Antykryzysową 3.0., uchylono przepisy powodujące wstrzymanie lub zawieszenie biegu terminów sądowych i procesowych, również w postępowaniach administracyjnych i sądowoadministracyjnych. Oznacza ta, iż od dnia 23.05.2020 r. terminy, które zostały zawieszone znów biegną (kontynuują swój bieg), zaś te terminy, które się nie rozpoczęły, bieg ten rozpoczynają.

Od wskazanej wyżej daty, mają również zastosowanie przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego dotyczące terminów załatwiania spaw przez organy administracyjne. Warto pamiętać, że jeżeli:

  • nie załatwiono sprawy w terminie określonym w art. 35 k.p.a. lub przepisach szczególnych ani w terminie wskazanym zgodnie z art. 36 § 1 k.p.a. (bezczynność) albo
  • postępowanie jest prowadzone dłużej niż jest to niezbędne do załatwienia sprawy (przewlekłość),

stronie służy prawo do wniesienia ponaglenia, na podstawie art. 37 k.p.a. Ponaglenie wnosi się do organu wyższego stopnia za pośrednictwem organu prowadzącego postępowanie albo do organu prowadzącego postępowanie - jeżeli nie ma organu wyższego stopnia. Właściwy organ rozpatruje ponaglenie w terminie siedmiu dni od dnia jego otrzymania. Po rozpatrzeniu ponaglenia, wydaje się postanowienie, w którym jest wskazane, czy organ rozpatrujący sprawę dopuścił się bezczynności lub przewlekłego prowadzenia postępowania, stwierdzając jednocześnie, czy miało ono miejsce z rażącym naruszeniem prawa. W przypadku stwierdzenia bezczynności lub przewlekłości, organ rozpatrujący ponaglenie:

  • zobowiązuje organ rozpatrujący sprawę do załatwienia sprawy, wyznaczając termin do jej załatwienia, jeżeli postępowanie jest niezakończone,
  • zarządza wyjaśnienie przyczyn i ustalenie osób winnych bezczynności lub przewlekłości, a w razie potrzeby także podjęcie środków zapobiegających bezczynności lub przewlekłości w przyszłości.

Podstawa prawna:

  • Art. 15zzs ustawy z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz.U.2020.568).
  • Art. 68 ust. 6 i 7 ustawy z dnia 14 maja 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (DZ.U.2020.875).
  • Art. 35 – 37 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (t.j. Dz.U.2020.256 z późn. zm.).

Pani pyta w imieniu syna, który w styczniu zawiesił prowadzenie działalności gospodarczej, a odwiesił w maju. Dostał decyzję odmowy mikropożyczki z UP. Pyta czy słusznie.”

Zgodnie z art. 15zzd.ust. 1. ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych  oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, w celu przeciwdziałania negatywnym skutkom COVID-19 starosta może, na podstawie umowy, udzielić ze środków Funduszu Pracy jednorazowo pożyczki na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej mikroprzedsiębiorcy, o którym mowa w art. 7 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców, który prowadził działalność gospodarczą przed dniem 1 marca 2020 r. Ponieważ syn zawiesił działalność gospodarczą w związku z tym nie prowadził jej przed 1 marca 2020 r. – pożyczka mu się nie należała.

Koronawirus. Przedszkole wymaga, by odprowadzać tylko jedno dziecko. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-06-08
  • Jedno z przedszkoli wymaga, aby jedna osoba odprowadzająca dziecko przychodziła tylko z tym dzieckiem, które ma zostać w placówce
  • Jest to bardzo trudne przy więcej niż jednym dziecku w wieku niepozwalającym na samodzielność czy pozostawienie go w domu, gdy rodzice pracują. Dla samotnego rodzica jest to zaś niewykonalne

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga na wymóg regulaminu jednego z przedszkoli w Poznaniu, aby osoba odprowadzająca dziecko przychodziła tylko z tym dzieckiem, które ma zostać w placówce.

RPO przyznaje słuszność autorowi skargi, że wymóg - jakkolwiek podyktowany potrzebą zapewnienia jak  najwyższego poziomu bezpieczeństwa w kontekście epidemii - w praktyce może uniemożliwić rodzicom (zwłaszcza samotnym) korzystanie z przedszkola.

Wymóg ten wprowadził dyrektor placówki 14.05.2020 w związku z procedurami  bezpieczeństwa w trakcie epidemii COVID-19.  Wskazano: „Tylko jedna dorosła osoba przyprowadza dziecko do przedszkola i przychodzi tylko z dzieckiem, mającym pozostać w placówce”. Dyrektor powołał się m.in. na zarządzenie Prezydenta Miasta Poznania i obowiązujące akty prawne i wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego.

Jak wskazuje RPO, wśród zarządzeń na stronie internetowej Urzędu Miasta Poznania trudno jednak odnaleźć zarządzenie prezydenta miasta ws. sposobu organizacji działania przedszkoli w okresie epidemii. Znajduje się tam natomiast poradnik, w którym m.in. podano, że „tylko jedna osoba przyprowadza dziecko do przedszkola i przychodzi tylko z dzieckiem, mającym pozostać w placówce (zaleca się, aby ta osoba, która przyprowadziła również odebrała dziecko)”.

Jeśli chodzi o wytyczne GIS, zamieszczone na stronie internetowej urzędu, to próżno szukać tak konkretnie sformułowanego wymogu. Mowa jest tam m.in. o tym, że rodzice lub opiekunowie przyprowadzający/odprowadzający dzieci do/z podmiotu mają zachowywać dystans społeczny w odniesieniu do pracowników, jak i innych dzieci i ich rodziców, wynoszący minimum 2 m.

Dlatego RPO poprosił dyrektora Wydziału Oświaty Urzędu Miasta Poznania o wyjaśnienie, czy istotnie wymóg zabierania ze sobą przez rodzica w drodze do przedszkola tylko tego dziecka, które ma korzystać z placówki, wynika z zarządzenia Prezydenta Miasta Poznania (a jeśli tak, to z jakiego) lub też z przepisów aktu prawnego, czy też jest rodzajem zalecenia.

Mając na uwadze, że wymóg zawarto w Poradniku dla rodziców urzędu miasta, Rzecznik poprosił o rozważenie jego celowości bądź też stosowną modyfikację.

V.7030.1.2020

 

Odc. 41 - Przekraczanie granicy, zasiłki opiekuńcze, co może komornik, problemy z postojowym - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-06-05

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pan wybiera się na weekend do Niemiec. Pyta, czego ma się spodziewać na granicy, czy bez problemów przekroczy granicę; jakie zasady obowiązują w Niemczech.

Z informacjami dla podróżujących można zapoznać się na stronie internetowej Ministerstwa Spraw Zagranicznych pod linkiem:

https://www.gov.pl/web/dyplomacja/informacje-dla-podrozujacych

Na stronie internetowej Ministerstwo Spraw Zagranicznych wskazuje także, że informacje na temat aktualnej sytuacji w Niemczech dostępne są na stronie Federalnego Ministerstwa Zdrowia:

Informacji na temat regulacji obowiązujących w innych państwach można szukać także na stronach internetowych właściwych placówek dyplomatycznych i konsularnych.

Pan ma problem z biurem podróży. W ubiegłym roku wykupił wycieczkę na Wyspy Kanaryjskie; wylot planowany był na 28 czerwca. Obecnie biuro podróży twierdzi, że wyjazd się odbędzie i domaga się wpłacenia pozostałej kwoty. Pan nie jest tego pewny i chce zrezygnować z wyjazdu.

Zgodnie z treścią art. 15k tzw. ustawy covidowej z dnia 2 marca 2020 r., odstąpienie od umowy w trybie określonym w art. 47 ust. 4 ustawy z dnia 24 listopada 2017 r. o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych lub rozwiązanie przez organizatora turystyki umowy o udział w imprezie turystycznej w trybie określonym w art. 47 ust. 5 pkt 2 tej ustawy, które to odstąpienie od umowy lub rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego o odstąpieniu lub powiadomienia o rozwiązaniu przez organizatora turystyki.

Odstąpienie od umowy bądź jej rozwiązanie nie jest skuteczne w przypadku wyrażenia przez podróżnego zgody na otrzymanie w zamian od organizatora turystyki vouchera do realizacji na poczet przyszłych imprez turystycznych w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza turystyczna.

Zgodnie z art. 47 ust. 4 ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, w przypadku wystąpienia nieuniknionych i nadzwyczajnych okoliczności występujących w miejscu docelowym lub jego najbliższym sąsiedztwie, które mają znaczący wpływ na realizację imprezy turystycznej lub przewóz podróżnych do miejsca docelowego, podróżny może odstąpić od umowy o udział w imprezie turystycznej przed rozpoczęciem imprezy turystycznej bez ponoszenia opłaty za odstąpienie. Podróżny może żądać wyłącznie zwrotu wpłat dokonanych z tytułu imprezy turystycznej, bez odszkodowania lub zadośćuczynienia w tym zakresie.

Należy pamiętać, że stan epidemii może wymusić wprowadzenie pewnych zmian dotyczących usługi turystycznej przez organizatora, której cechy zostały wymienione w art. 40 ustawy o imprezach turystycznych, np. miejsce pobytu, szczegółowy program zwiedzania, wycieczki lub inne usługi uwzględnione w cenie imprezy turystycznej. Informacje o zmianach powinny być przekazane klientowi niezwłocznie z wyznaczeniem rozsądnego terminu na podjęcie decyzji przez podróżnego. Jeżeli organizator turystyki zdecydował o wprowadzeniu istotnych zmian, mających wpływ na warunki umowy, to zgodnie z  art. 46 ust. 4 pkt 2 ustawy, podróżny ma prawo odstąpić od umowy o udział w imprezie turystycznej za zwrotem wszystkich wniesionych wpłat i bez obowiązku wniesienia opłaty za odstąpienie.

Pan chciałby jechać zagranicę do rodziny, pyta czy już można.

Wyjazd jest możliwy, ale o tym czy wjazd do innego państwa jest możliwy nie decyduje już prawo polskie, lecz prawa państwa, do którego ma nastąpić przemieszczenie się.

Lista dostępnych przejść granicznych poniżej.

https://www.strazgraniczna.pl/pl/aktualnosci/8447,Koronawirus-przekracza...

Kontrola na granicach jest obecnie przedłużona do 12 czerwca 2020 r.

Sytuacja się jednak zmienia, niektóre kraje zaczynają otwierać swoje granice. Z informacji prasowych wynika, że 15 czerwca Czechy otworzą swoje granice m.in. dla Polaków, a więc wyjazd do rodziny tam mieszkającej będzie możliwy. Niektóre kraje już otworzyły swoje granice np. Słowenia a niektóre się do tego przymierzają np. Włochy. Przez niektóre kraje będzie można przejechać tranzytem, bez możliwości zatrzymywania się np. przez Austrię.

Na bieżąco należy szukać informacji na stronach internetowych https://www.gov.pl/web/koronawirus/informacje-dla-podrozujacych Lub bezpośrednio z infolinią MSZ tel. 222 500 115

Dzwonił żołnierz  zawodowy. Jego żona też jest żołnierką. Skarżą się, że mając dzieci poniżej 8 roku życia, nie mają możliwości skorzystania z świadczenia opiekuńczego na dzieci. Przedszkole zmieniło godziny pracy i jest czynne teraz  od 7 rano, a było od godziny 6 i z tego powodu muszą wychodzić z pracy wcześniej, żeby odebrać dzieci, co powoduje problemy w pracy. Pytają jak mają rozwiązać ten problem?

Sprawa dodatkowego zasiłku opiekuńczego dla żołnierzy zawodowych znana jest Rzecznikowi. Sygnalizował ten problem zarówno podczas prac nad Tarczą Antykryzysową 2.0, jak również wystąpił w tej sprawie w dniu 22 kwietnia br. do Ministra Obrony Narodowej ( znak sprawy WZF.7043.54.2020 ). W piśmie tym Rzecznik zwracał uwagę, że problem ten jest szczególnie dotkliwy, kiedy dwoje małżonkowie są żołnierzami. Ministerstwo Obrony Narodowej z piśmie z dnia 20 maja 2020 roku nie podzieliło jednak poglądów Rzecznika, stwierdzając, że obecnie obowiązujące przepisy Ustawy o Służbie Wojskowej Żołnierzy Zawodowych są wystarczające, gdyż zawierają rozwiązania dające możliwość uzyskania urlopu okolicznościowego, po wykorzystaniu 60 dni przysługującego zwolnienia z tytułu konieczności opieki nad dzieckiem ( art. 62 ust.11 i 12 ).

Pani pobiera zasiłek opiekuńczy z KRUS na 8-letnie dziecko, które nie chodzi do szkoły. W domu jest jeszcze drugi syn, pełnoletni, który przygotowuje się do matury. Pani chciałaby złożyć wniosek o kolejny zasiłek opiekuńczy. Uzyskała informację, że musi złożyć oświadczenie, że nie ma wśród domowników osoby, która mogłaby opiekować się najmłodszym dzieckiem. Pani nabrała wątpliwości, czy należy to rozumieć tak, że również starszy syn jest traktowany jako możliwy opiekun (ewentualnie mógłby on się zająć młodszym bratem na kilka godzin, ale nie cały dzień).

Ustawa z dnia 2 marca 2020r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 oraz innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych w art. 4a ust.1 określa, że prawo do otrzymania zasiłku opiekuńczego przysługuje osobie sprawującej opiekę nad dzieckiem do lat 8 (lub dzieckiem z orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności) w przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki, do których uczęszcza dziecko, albo niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19.

Ustawodawca nie uzależnia uprawnienia do otrzymania zasiłku od składania jakichkolwiek oświadczeń dot. domowników mogących sprawować opiekę nad dzieckiem.

Podstawa prawna: ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. z 2020 r. poz. 374, 567, 568, 695, 875).

Pani pyta, czy pracodawca powinien uwzględnić wniosek o utrzymanie pracy zdalnej pracownika z orzeczeniem o niepełnosprawności, jako osoby będącej w grupie ryzyka?

Zgodnie z przepisami prawa pracy, jednym z podstawowych obowiązków pracodawcy jest zapewniać pracownikom bezpieczne i higieniczne warunki pracy oraz prowadzić systematyczne szkolenie pracowników w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy.

Ze względu na potrzebę zapewnienia najwyższej ochrony pracowniczej w związku z sytuacją epidemiczną w Polsce, ustawodawca zdecydował się wprowadzić do porządku prawnego instytucję pracy zdalnej. Jest ona uregulowana w tzw. „ustawie koronawirusowej”. Zgodnie z art. 3 ust. 1 tej ustawy, w celu przeciwdziałania COVID-19, pracodawca może polecić pracownikowi wykonywanie, przez czas oznaczony, pracy określonej w umowie o pracę, poza miejscem jej stałego wykonywania. Warto pamiętać, że jest to uprawnienie, a nie obowiązek pracodawcy. Jeżeli bowiem, pracodawca w inny sposób (nie powierzając pracownikowi wykonywania pracy zdalnej) zapewni bezpieczne i higieniczne warunki pracy, to również wypełni w ten sposób swój obowiązek.

Kolejne istotne skutki, wynikające z zastosowania powyższego przepisu są następujące:

  • pracodawca może polecić pracownikowi wykonywanie pracy zdalnej przez czas oznaczony, choć ustawa nie precyzuje, jak długo praca zdalna może trwać;
  • polecenie wykonywania pracy zdalnej musi być związane z celem, jakim jest przeciwdziałanie COVID-19,
  • decyzja o skierowaniu pracownika do pracy zdalnej jest uprawnieniem pracodawcy i nie wymaga do swej ważności zgody pracownika,
  • praca zdalna powinna obejmować swym zakresem wyłącznie pracę wynikającą z zawartej umowy o pracę (od korzystania z możliwości polecenia pracy zdalnej na mocy „ustawy koronawirusowej” należy odróżnić powierzenie wykonywania innej pracy niż określona w umowie o pracę na okres nieprzekraczający 3 miesięcy w roku kalendarzowym, o której mowa w art. 42 § 4 Kodeksu pracy).

Warto również przytoczyć jeden z wyroków Sądu Najwyższego, w którym sąd ten odniósł się do sytuacji pracownika, dotkniętego konkretnymi problemami zdrowotnymi i wskazał, jak w takiej, indywidualnej sytuacji pracodawca powinien realizować swój obowiązek (wyrok SN z dnia 13 kwietnia 2017 r., sygn. akt I PK 146/16). Sąd Najwyższy stwierdził, że obowiązki pracodawcy w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy mają charakter bezwarunkowy w tym sensie, że obciążają pracodawcę niezależnie od sposobu spełniania świadczenia przez pracownika i dlatego pracodawca nie może się uwolnić od odpowiedzialności za ich naruszenie zgłoszeniem zarzutu, że również pracownik nie dopełnił obowiązków z zakresu BHP. Ewentualne zaniedbania pracodawcy w odniesieniu do realizacji obowiązku zapewnienia pracownikom bezpiecznego stanowiska pracy uzasadniają pociągnięcie pracodawcy do odpowiedzialności na zasadzie winy. Obowiązek zapewnienia pracownikom bezpiecznych i nieszkodliwych dla ich zdrowia warunków pracy obejmuje przestrzeganie nie tylko ogólnie obowiązujących norm w tym zakresie, lecz także indywidualnych przeciwwskazań związanych ze stanem zdrowia lub osobniczymi skłonnościami pracownika. Jest to konsekwencją przyjętego założenia, wedle którego pracodawca jest zobowiązany do zapewnienia pracownikowi faktycznego bezpieczeństwa, a nie tylko do realizacji obowiązków wynikających z powszechnie obowiązujących zasad BHP i dlatego - przykładowo - dopuszczenie pracownika, dotkniętego istotnymi schorzeniami kardiologicznymi i po zawale serca, do dalszego wykonywania ciężkiej pracy fizycznej w niekorzystnych warunkach zatrudnienia uzasadnia pełną odpowiedzialność odszkodowawczą pracodawcy za skutki kolejnego zawału serca spowodowanego zatrudnieniem w warunkach bezpośrednio zagrażających zdrowiu lub życiu pracownika.

Warto również wskazać, że Centralny Instytut Ochrony Pracy przygotował wskazówki dla pracodawców dotyczące organizacji pracy w czasie epidemii, przeciwdziałania zakażeniom i działania w razie wykrycia wirusa w firmie. Szczegółowe informacje można znaleźć na stronie: www.ciop.pl.

Pan skarży się na ZUS, coś źle wypełnił i nie dostanie postojowego, nie można poprawić – czy może poprawić? czy może coś zrobić

Warto przypomnieć, że możliwość otrzymania świadczenia postojowego została przewidziana w ustawie z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374, 567, 568, 695 i 875) tzw. „tarczy antykryzysowej”.

Rozwiązanie to przyjęto w celu zrekompensowania utraty przychodów osobom wykonującym umowę cywilnoprawną (umowę agencyjną, umowę zlecenia, inną umowę o świadczenie usług, do której zgodnie z Kodeksem cywilnym stosuje się przepisy dotyczące zlecenia, umowę o dzieło) oraz osobom prowadzącym działalność gospodarczą na podstawie prawa przedsiębiorców lub innych przepisów szczególnych.

Jak poprawić wniosek o świadczenie postojowe, jeśli był w nim błąd?

Trzeba pamiętać, że aby wniosek kierowany do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych mógł być pozytywnie rozpatrzony, musi być poprawnie wypełniony. Dlatego należy podać we wniosku kompletne i aktualne dane. W przypadku wątpliwości ZUS kontaktuje się z wnioskodawcą poprzez e-mail lub telefonicznie i wskazuje co należy zrobić, żeby uzupełnić lub skorygować wniosek. Wówczas w celu ułatwienia poprawienia wniosku przekazywana jest przez ZUS instrukcja.

Jeśli zainteresowany sam zorientował się, że we wniosku popełnił błąd – np. niewłaściwie coś zaznaczył – powinien jak najszybciej poinformować o tym ZUS. Taki wniosek powinien zostać wycofany i w jego miejsce powinien zostać złożony nowy wniosek. Aby wycofać wniosek, należy złożyć oświadczenie, pamiętając o jego podpisaniu.

Świadczenie postojowe wypłacane jest niezwłocznie po wyjaśnieniu ostatniej okoliczności niezbędnej do jego przyznania.

W przypadku otrzymania decyzji o odmowie prawa do świadczenia postojowego przysługuje odwołanie do właściwego sądu, za pośrednictwem ZUS, według zasad określonych w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego dla postępowań w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych. Decyzja odmowna powinna zawierać pouczenie o zasadach wnoszenia odwołania.

Podstawa prawna:

Art. 15zq – 15zx ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374, 567, 568,695 i 875).

dodatkowe informacje na ten temat można znaleźć na stronie:

https://www.zus.pl/baza-wiedzy/biezace-wyjasnienia-komorek-merytorycznych

Pan pyta, czy w obecnej sytuacji komornik może prowadzić egzekucję z jego konta.

W czasie trwania stanu epidemii nie zostały wprowadzone żadne przepisy ograniczające prowadzenie egzekucji komorniczej z rachunku  bankowego.

Jednak warto mieć na uwadze, że zajecie rachunku bankowego, to jeden z najbardziej dotkliwych sposobów egzekucji dla dłużnika,  z uwagi na możliwość pozostania bez środków do życia przez dłużnika. Dlatego też, m.in. na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich  wprowadzono kilka lat temu nowe  rozwiązania  w ramach, których dłużnik ma zapewnioną wolną kwotę od egzekucji.

Zgodnie z art. 54 prawa bankowego: środki pieniężne znajdujące się na rachunkach oszczędnościowych, rachunkach oszczędnościowo-rozliczeniowych oraz na rachunkach terminowych lokat oszczędnościowych jednej osoby, niezależnie od liczby zawartych umów, są wolne od zajęcia na podstawie sądowego lub administracyjnego tytułu wykonawczego, w każdym miesiącu kalendarzowym, w którym obowiązuje zajęcie, do wysokości 75% minimalnego wynagrodzenia za pracę (…)

Zatem miesięczna kwota wolna od potrąceń to: 75% minimalnego wynagrodzenia brutto w danym roku, wynagrodzenie minimalne w  2020 roku to 2600 zł.

Czyli kwota wolna od zajęcia komorniczego  w roku 2020: 0,75 x 2600 zł  będzie wynosiła dokładnie 1950 zł. Pamiętajmy , że ta kwota ma być wolna od zajęcia każdego miesiąca , nie kumuluje się, jeśli jej nie wykorzystamy.

Jeżeli nasz rachunek jest wciąż zablokowany, należy bezwzględnie udać się do banku i powołać na ww. podstawę prawną, gdyż to bank ma wiedzę jaka kwota znajduje się na rachunku bankowym,  a nie komornik.

Zgodnie z przepisami ustawy kodeks postępowania cywilnego egzekucji nie podlegają: świadczenia 500+, alimenty, świadczenia z pomocy społecznej, świadczenia wychowawcze, zasiłki dla opiekunów, dodatki rodzinne, dodatki pielęgnacyjne, porodowe, jednorazowa wypłata dla kobiet w ciąży i rodzin “za życiem”, świadczenia rodzinne.

RPO zwraca się po raz kolejny o działania na rzecz wsparcia rodziców z niepełnosprawnością

Data: 2020-06-04
  • Brakuje systemowych rozwiązań co do wsparcia w środowisku otwartym rodziców z niepełnosprawnością, którzy ze względu na specyfikę swej niepełnosprawności napotykają poważne bariery w wykonywaniu funkcji rodzicielskich
  • Wystąpienie w tej sprawie skierował Rzecznik do Pełnomocnika Rządu ds. Osób z Niepełnosprawnościami

W związku ze skargami dotyczącymi braku systemowych rozwiązań co do zakresu oraz form wsparcia w środowisku otwartym rodziców z niepełnosprawnością, którzy ze względu na specyfikę swej niepełnosprawności napotykają poważne bariery w wykonywaniu funkcji rodzicielskich Rzecznik Praw Obywatelskich od 2017 r. zajmuje się tym problemem. Wyjaśnienia Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych z 29 grudnia 2017 r. wskazywały, że podjęto działania zmierzające do zbadania problematyki niepełnosprawności w pieczy zastępczej i adopcji, a polityka rodzinna w swych założeniach nie pomija osób z niepełnosprawnością i tworzone są nowe rozwiązania wychodzące naprzeciw realnym problemom tych osób.

Pewną nadzieję na poprawę sytuacji rodziców z niepełnosprawnością dawały prowadzone działania legislacyjne. Tak się jednak nie stało, ponieważ prace nad rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3023), który m.in. wzmacniał instytucję rodzin wspierających, nie zostały sfinalizowane w związku z upływem kadencji Sejmu RP.

Systemowe braki w obszarze wsparcia w środowisku otwartym rodziców z niepełnosprawnością, którzy ze względu na specyfikę swej niepełnosprawności napotykają na poważne bariery w wykonywaniu funkcji rodzicielskich obrazuje jedna ze spraw podjęta przez Rzecznika. Dotyczy ona pani Joanny, osoby z dużym stopniem niepełnosprawności (czterokończynowe porażenie mózgowe, niedowład spastyczny) mamy małego dziecka. Sytuacja dziecka stała się przedmiotem postępowania opiekuńczego o ograniczenie władzy rodzicielskiej z uwagi na fakt, iż stopień niepełnosprawności matki uniemożliwia sprawowanie samodzielnie opieki nad dzieckiem, a nie ma ona oparcia ani w rodzinie, ani innych osobach bliskich, które mogłyby wesprzeć ją w opiece nad córką.

W wyniku zaangażowania samorządu lokalnego i jednostek pomocy społecznej, dziecko wraz z matką przebywało przez kilka miesięcy w ośrodku rehabilitacyjnym, a potem rodzina zamieszkała w wyremontowanym i dostosowanym do potrzeb osoby z niepełnosprawnościami mieszkaniu. Rodzina została także objęta pomocą kilku opiekunek, które całodobowo przebywały wraz z matką i dzieckiem w mieszkaniu. W systemie ciągłym z wyłączeniem czasu, kiedy, dziecko przebywa w żłobku tj. w dni robocze od 7.00 do 16.00 wsparcia rodzinie udzielały trzy opiekunki, natomiast jedna jest zatrudniana dodatkowo w celu udzielania pomocy w czasie choroby dziecka lub opiekunek. Do obowiązków opiekunek należało wykonywanie czynności polegających na wsparciu matki w czynnościach opiekuńczo-pielęgnacyjnych przy dziecku oraz w niektórych pracach domowych i pielęgnacyjnych wymagających pomocy drugiej osoby. Wsparcie obejmowało w szczególności asystę i pomoc przy ubieraniu, karmieniu, kąpaniu i ułożeniu dziecka do snu oraz uczestniczeniu w spacerach z dzieckiem i podczas wizyt dziecka u lekarza. Ponadto matka w celu kształtowania prawidłowych wzorców wychowawczych oraz podnoszenia kompetencji rodzicielskich została objęta wsparciem asystenta rodziny, pracownika socjalnego i psychologa. Wdrożone nowatorskie i eksperymentalne rozwiązanie pozwoliło na pozostanie dziecka pod opieką mamy.

Jednakże realizowanie wsparcia w takiej formule napotkało na szereg problemów w wymiarze systemowym jak i finansowym, których waga i zakres przekraczały możliwości rozwiązania na poziomie lokalnym. Wynikało to przede wszystkim  z kompleksowości i wielowymiarowości świadczonej pomocy: wsparcie we wszystkich czynnościach samoobsługowych, prowadzenie gospodarstwa domowego, z jednoczesnym zabezpieczeniem działań opiekuńczych oraz wychowawczych wobec dziecka, a także braku regulacji prawnych zarówno co do wymagań i kwalifikacji opiekunek, jak i zasad sprawowania opieki. Pojawiły się również wątpliwości, czy zorganizowane w taki sposób wsparcie zabezpieczy w pełni pomoc we właściwym funkcjonowaniu rodziny, w tym właściwy rozwój emocjonalny dziecka.

Ostatecznie oferowany system wsparcia w postaci objęcia matki i dziecka usługami świadczonymi przez liczne opiekunki okazał się niezadowalający i niewłaściwy z punktu widzenia dobra dziecka, co potwierdziły opinie biegłych wydawanych w postępowaniu opiekuńczym. Świadczona w ten sposób pomoc nie jest aktualnie realizowana.

Sytuacja rodziny uległa czasowej poprawie, gdy matka dziecka pozostawała w związku małżeńskim i mogła liczyć na pomoc męża w opiece nad dzieckiem. Aktualnie stan ten uległ zaburzeniu, gdyż małżeństwo jest w trakcie rozwodu, a  brak dalszego wsparcia ze strony męża w zakresie pomocy nad dzieckiem spowoduje konieczność umieszczenia małoletniej w pieczy zastępczej.

W kwietniu 2020 r. Sąd Opiekuńczy zwrócił się do miejskiego ośrodka pomocy społecznej o wdrożenie dla matki i dziecka skoordynowanych usług wsparcia na podstawie przepisów ustawy o pomocy społecznej i ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Sąd wystąpił także do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o wskazanie formy pomocy dla niepełnosprawnej matki z córką oraz udzielenie pomocy w poszukiwaniu na terenie kraju rodziny zastępczej, w której mogłaby zostać umieszczona małoletnia, która to rodzina zgodziłaby się także przyjąć do siebie matkę i ją także objąć wsparciem i opieką, bądź specjalistycznego ośrodka lub placówki, w którym niepełnosprawna matka mogłaby zamieszkać wraz z dzieckiem.

Niesienie pomocy rodzinie przeżywającej trudności w wypełnianiu funkcji opiekuńczo-wychowawczych oraz zabezpieczenie dobra dziecka, to najistotniejsze zadanie szeroko rozumianego systemu opieki. Podstawowe akty prawa międzynarodowego gwarantują prawo dziecka do życia w rodzinie.

W systemie prawa wewnętrznego art. 71 ust. l Konstytucji RP gwarantuje uwzględnienie dobra rodziny w polityce państwa, jak też szczególną pomoc rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Z art. 71 ust. 2 Konstytucji RP wynika obowiązek udzielenia szczególnej pomocy matce przed i po urodzeniu dziecka. Tak wyznaczony standard pomocy względem matki z niepełnosprawnością wzmacnia norma art. 69 Konstytucji RP.

Osoby z niepełnosprawnościami mają prawo być rodzicami. Mają prawo opiekować się swoimi dziećmi, a ich dzieci mają prawo do przebywania w swojej biologicznej rodzinie.

Poszanowanie praw rodziców z niepełnosprawnościami i ich dzieci wymaga wypracowania spójnych systemowo i kompleksowych rozwiązań poprzez stworzenie wyspecjalizowanego systemu wsparcia w celu wyeliminowania barier w wykonywaniu przez rodziców funkcji rodzicielskich. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się Pełnomocnika Rządu o podjęcie pilnych działań na rzecz wzmocnienia systemu opieki i urzeczywistnienia prawa rodziców z niepełnosprawnością (szczególnie samotnych) do wychowywania dzieci.

III.502.7.2017

O Konwencji Stambulskiej w Senacie z udziałem RPO

Data: 2020-06-03
  • Nie zamierzamy wypowiedzieć Konwencji Stambulskiej – poinformowała sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
  • W ocenie MRPiPS działający w Polsce system ochrony osób doświadczających przemocy w rodzinie działa w sposób zapewniający równe traktowanie wszystkich osób, bez względu na wiek, płeć, stan zdrowia. Polska podejmuje działania dostosowujące krajowy system prawny do postanowień Konwencji Stambulskiej
  • Głos w Senacie zabrał zastępca RPO Stanisław Trociuk

Informację Prezesa Rady Ministrów w przedmiocie wdrażania postanowień Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej przedstawiła Iwona Michałek, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Na posiedzeniu Senatu  - mimo wcześniejszych zapowiedzi - nie pojawił się jednak przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości.

Według przedstawicielek rządu działający w Polsce system ochrony osób doświadczających przemocy w rodzinie działa w sposób zapewniający równe traktowanie wszystkich osób, bez względu na wiek, płeć, stan zdrowia. Z przedstawionego stanowiska MRPiPS wynika także, że Polska podejmuje działania dostosowujące krajowy system prawny do postanowień konwencji stambulskiej. Składają się na niego m.in. infrastruktura wsparcia i wyspecjalizowane placówki zapewniające schronienie oraz poradnictwo psychologiczne i prawne (w liczbie 36 na całą Polskę), specjalistyczne programy dla sprawców przemocy, ogólnopolski, całodobowy telefon dla osób doświadczających przemocy w rodzinie. Wskazano także na ostatnią nowelizację prawa pozwalającą na izolację sprawcy przemocy od rodziny.

W trakcie epidemii MRPiPS apelowało do samorządów o zapewnienie wsparcia osobom doświadczającym przemocy domowej, wydało także odpowiednie instrukcje dla placówek oraz zalecenia dotyczące procedury Niebieskiej Karty oraz działania grup roboczych i zespołów interdyscyplinarnych.

Przemoc ekonomiczna jest formą przemocy psychicznej. Stosując taką interpretację, Ministerstwo Rodziny stoi na stanowisku, że Polska wywiązuje się z obowiązków wynikających z Konwencji, której - jak zadeklarowała sekretarz stanu - nie planujemy wypowiedzieć.

Na posiedzeniu Senatu obecny był także zastępca RPO Stanisław Trociuk. W swoim wystąpieniu poinformował, że Biuro obecnie przygotowuje obszerne opracowanie dotyczące wdrażania Konwencji. Zwrócił także uwagę na kilka aspektów omawianego problemu.

Po pierwsze konieczne wydaje się wprowadzenie zmian w definicji przemocy w rodzinie i rozróżnienie przemocy psychicznej i ekonomicznej. W tym kontekście niezbędne jest wprowadzenie zmian w prawie.

RPO z zadowoleniem przyjmuje zmiany prawa dotyczące natychmiastowego usunięcia sprawcy przemocy domowej. Postuluje natomiast m.in. o skrócenie okresu wejścia w życie tej ustawy.

Nadal nie ma wystarczającej liczby miejsc w ośrodkach wsparcia. Nie ma także odpowiednich mechanizmów zapewniających podjęcie terapii przez sprawcę przemocy. Obecnie jest to rozwiązanie fakultatywne, dalej duża część sprawców z terapii nie korzysta.

RPO dostrzega także problem luki statystycznej. Zbierane dane wydają się nie być całkowicie miarodajne. Rodzi się obawa, że liczba osób doświadczających przemocy może być niedoszacowana. RPO postuluje o zmianę metodologii.

Stanisław Trociuk zwrócił również uwagę na pytanie o środki z Funduszu Sprawiedliwości i ich wydatkowanie.

ZRPO zaznaczył, że otrzymujemy różne informacje na temat funkcjonowania systemu wsparcia dla osób doświadczających  przemocy domowej w epidemii. Część z nich jest niepokojąca np. o lokalnym funkcjonowaniu programu Niebieska Karta.

Bez kwarantanny po powrocie ojciec nie spotka się z dziećmi mieszkającymi w innym kraju. Interwencja Rzecznika

Data: 2020-06-03
  • Ojciec nie może się spotkać z córkami mieszkającymi w Słowacji – mimo orzeczonych sądownie kontaktów z nimi – bez 14-dniowej kwarantanny po powrocie do Polski
  • Wyjątki od tego obowiązku nie obejmują bowiem sytuacji transgranicznych kontaktów z dziećmi, orzeczonych przez sąd
  • Tymczasem słowackie prawo nie przewiduje kwarantanny wobec cudzoziemca w takiej sytuacji - ale powrót z dziećmi na wakacje do Polski wiązałby się już z kwarantanną

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do rządu o podjęcie działań legislacyjnych w celu rozwiązania problemu. Sytuacja wydaje się wyjątkowa i zasługuje na włączenie do katalogu wyjątków od obowiązku kwarantanny przy przekraczaniu polskiej granicy.

Do RPO poskarżył się obywatel, którego dwie córki mieszkają wraz z matką w Słowacji. Ma on orzeczone kontakty z dziećmi, w tym wakacyjny pobyt dzieci w Polsce. Zgodnie z wyrokiem sądu rodzinnego ma ustalone spotkania z dziećmi  w pierwszy i trzeci weekend miesiąca oraz inne wyznaczone terminy.

Od wybuchu epidemii koronawirusa i zamknięcia granic nie widział się on jednak ze swymi dziećmi. Nie może bowiem sobie pozwolić na ciągłe przebywanie na kwarantannie - a z tym wiązałyby się wizyty u dzieci w wyznaczonych terminach. Również wakacyjny pobyt dzieci u ojca wiązać się będzie z obowiązkiem spędzenia pierwszych dwóch tygodni w kwarantannie.

Z rozporządzenia Rady Ministrów z 16 maja 2020 r. wynika, że wyjątki od obowiązku kwarantanny podczas powrotu do Polski nie obejmują sytuacji transgranicznych kontaktów z dziećmi (na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu lub ugody).

Niedawno zaś Główny Inspektorat Sanitarny Republiki Słowacji wydał zarządzenie, że zasad transgranicznej kwarantanny nie stosuje się w tym państwie m.in. wobec osób wjeżdżających w celu realizacji prawomocnego orzeczenia sądu w sprawie sprawowania naprzemiennej opieki nad dziećmi lub prawa do kontaktu z małoletnim dzieckiem.

Teoretycznie jest zatem możliwość, by obywatel udał się do Słowacji w celu kontaktu z dziećmi. Jednak już powrót z nimi do Polski (np. na wakacje w ojczyźnie ojca) wiąże się nadal z kwarantanną.

Podobnie wygląda sytuacja innego wnioskodawcy, którego córka na stałe mieszka w Szwecji. Epidemia spowodowała, że nie doszedł do skutku zaplanowany na kwiecień przylot córki do Polski. Ojciec musiał zaś zrezygnować z wyjazdu do Szwecji na koniec roku szkolnego i z przyjazdu z córką do Polski. Wiązałoby się to bowiem z 14-dniową kwarantanną dla córki, dla ojca i dla wszystkich domowników.

W związku  z tymi skargami Adam Bodnar zwrócił się do szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyka o podjęcie prac legislacyjnych. Problem dotyczy bowiem kwestii regulowanych w rozporządzeniu Rady Ministrów z 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Odpowiedź MZ: ten nakaz już nie istnieje

22 czerwca 2020 r. Ministerstwo Zdrowia odpisało, że 13 czerwca weszło w życie rozporządzenie Rady Ministrów z 12 czerwca, zmieniające rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Zniosło ono obowiązek kwarantanny dla przekraczających granicę z innymi państwami członkowskimi Unii Europejskiej.

Obowiązek został utrzymany tylko dla przekraczających granicę zewnętrzną. Taka regulacja została utrzymana w rozporządzeniu Rady Ministrów z 19 czerwca 2020 r.

IV.7021.157.2020

Koronawirus. Widzenia osadzonych z bliskimi wstrzymane. RPO: mogą je zastąpić komunikatory typu Skype

Data: 2020-06-02
  • Z powodu wstrzymania widzeń wobec stanu epidemii osoby pozbawione wolności mają ograniczone możliwości podtrzymywania więzi rodzinnych
  • Zdaniem RPO powinni mieć oni prawo realizacji przysługującego im widzenia za pośrednictwem komunikatora Skype lub innej technologii wideo
  • A taki sposób kontaktu wydaje się bezpieczniejszy niż rozmowa telefoniczna, bo funkcjonariusz Służby Więziennej ma większą kontrolę nad sytuacją

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął postulat adwokata skierowany do Ministerstwa Sprawiedliwości. Chodzi o sytuację osób tymczasowo aresztowanych, które z uwagi na wstrzymanie realizacji widzeń w jednostkach penitencjarnych - z powodu konieczności zapobiegania szerzeniu się epidemii COVID-19 - mają ograniczone możliwości podtrzymywania więzi rodzinnych.

Propozycja adwokata zakłada, że w przypadku podjęcia przez dyrektora jednostki penitencjarnej decyzji o ograniczeniu lub zakazie widzeń osób pozbawionych wolności z członkami ich rodzin, osoby tymczasowo aresztowane, po uzyskaniu zgody, miałyby możliwość realizacji prawa do kontaktu z rodziną i innymi bliskimi za pośrednictwem systemów łączności internetowej tj. komunikatora Skype.

W sprawie negatywne stanowisko zajął Departament Legislacyjny Prawa Karnego MS. Wskazano, że umożliwienie aresztowanym korzystania z systemów łączności stoi w sprzeczności z celem wykonywania aresztu, jakim jest zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania karnego. Podkreślono, że obecny stan epidemii nie pozwala ocenić, na jaki czas byłoby możliwe wprowadzenie proponowanych rozwiązań. Dodano, że wiązałoby się to m.in. z koniecznością dodatkowych kosztów SW związanych z wyposażeniem w odpowiednie urządzenia.

RPO przedstawia jednak Ministrowi Sprawiedliwości argumenty przemawiające za całościowym przeanalizowaniem korzystania przez osoby skazane i aresztowane z komunikatora internetowego - w ramach realizacji prawa do utrzymywania kontaktu z rodziną za pomocą widzeń.

Obecnie, w zależności od typu zakładu karnego, skazani mogą korzystać ze Skype od jednego do kilku razy w miesiącu, przez czas od 10 minut do godziny. A SW dostrzega okoliczności, w których realizacja spotkania skazanego z bliskimi za pośrednictwem komunikatora internetowego jest niezbędna, by mógł on utrzymać relacje z członkami rodziny.

Jedną z nich jest odbywanie kary w zakładzie znajdującym się w znacznej odległości od miejsca zamieszkania rodziny – co prowadzi do ograniczenia kontaktów rodzinnych. Znaczenie ma też fakt, że osoby odwiedzające to również osoby w podeszłym wieku, osoby z niepełnosprawnościami bądź matki z małymi dziećmi, dla których dalsza podróż  wiąże się z dużymi trudnościami.

Niekiedy rodzina osoby będącej w izolacji więziennej na stałe zamieszkuje poza granicami Polski. Odwiedziny w takim przypadku, dwa albo trzy razy w miesiącu, zgodnie z przysługującym skazanemu prawem, wiążą się nie tylko ze znacznymi kosztami podróży i zakwaterowania, ale ich realizacja jest właściwie nie do pogodzenia z organizacją codziennego życia.

Inną kwestią jest sytuacja małżonków lub konkubentów, jednocześnie odbywających karę pozbawienia wolności. Dziś przepisy nie przewidują widzeń osób przebywających w odrębnych zakładach karnych. Małżonkowie mają wprawdzie możliwość kontaktu telefonicznego, po zgodzie dyrektora jednostki, jednakże co do zasady nie mogą realizować swojego prawa do korzystania z aparatu telefonicznego na zasadach określonych w porządku wewnętrznym.

Ograniczone możliwości kontaktu dostrzegalne są również, gdy dzieci osoby pozbawionej wolności przebywają w domu dziecka bądź placówce opiekuńczo-wychowawczej.

We wszystkich tych przypadkach, komunikacja za pośrednictwem Skype byłaby dogodnym rozwiązaniem. Stanowiłoby namiastkę bliskości, jakiej mogliby doświadczyć w trakcie bezpośredniego widzenia. A serdeczne relacje osadzonych z rodziną są kluczowe w procesie wykonywania kary pozbawienia wolności. Władze więzienne winny zatem pomagać osadzonemu w utrzymywaniu tych więzi.

Dlatego, ze względu na to, że prawo realizacji widzeń z rodziną i osobami bliskimi mieści się w zakresie określonego w art. 47 Konstytucji prawa do ochrony prawnej życia prywatnego i rodzinnego, RPO za zasadne uznaje wprowadzenie unormowań na poziomie ustawy, które zagwarantują skazanym realizację przysługującego im widzenia regulaminowego za pośrednictwem komunikatora Skype lub innej technologii video.

Większe obostrzenia co do kontaktu ze światem zewnętrznym obowiązują w stosunku do osób tymczasowo aresztowanych. Zgodę na widzenie lub na kontakt telefoniczny wydaje organ, do którego dyspozycji pozostaje. Aresztowani bardzo często nie otrzymują jednak zgody na korzystanie z aparatu telefonicznego, a w przypadku obcokrajowców - z uwagi na ograniczone możliwości kontroli rozmów - właściwie jest to regułą.

Pożądane jest zatem stworzenie tymczasowo aresztowanym możliwości utrzymywania kontaktu z bliskimi za pomocą wideokonferencji. Spełniałoby to warunki określone w art. 217 § 2 k.k.w., zgodnie z którym widzenia odbywają się pod nadzorem funkcjonariusza Służby Więziennej. 

Ponadto widzenie za pośrednictwem wideokonferencji wydaje się bezpieczniejse niż prowadzenie rozmów telefonicznych. Funkcjonariusz SW ma bowiem wtedy większą kontrolę nad zachowaniem aresztowanego i  możliwość natychmiastowej reakcji.

Posłuży to także do zwiększenia bezpieczeństwa jednostki penitencjarnej. SW od lat podejmuje działania w celu zapobieżenia przenikaniu przedmiotów niedozwolonych i substancji niebezpiecznych do zakładów karnych. Wzrost liczby widzeń realizowanych w formie, która nie wymaga wejścia osoby odwiedzającej na teren więzienia, przyczyniłby się do zmniejszenia liczby takich prób. 

W przypadku wprowadzenia takiego rozwiązania, osadzony mógłby wybrać, czy przysługujące mu widzenie zrealizuje w formie bezpośredniej, czy też za pośrednictwem komunikatora internetowego. A jednostki penitencjarne są dostosowane do tej formy komunikacji i realizują ją w przypadku osób skazanych. W związku ze wstrzymaniem widzeń wobec zagrożenia epidemicznego, zwiększono bowiem dostępność kontaktu skazanych z rodziną za pośrednictwem komunikatora Skype.  

Adam Bodnar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o podjęcie inicjatywy legislacyjnej - tak by Kodeks karny wykonawczy dawał prawo skazanym i tymczasowo aresztowanym do realizacji widzenia z bliskimi za pośrednictwem komunikatorów zapewniających przekaz obrazu i dźwięku.

 IX.517.665.2020

Odc. 40 – Kary z sanepidu, brak pensji, jak się rozlicza pracę zdalną - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-06-02

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Rodzina w trakcie zakazu opuszczania miejsca zamieszkania ( kwiecień 2020 r.) wyszła z dziećmi  na spacer, odpoczywali na łące. Policja nałożyła na nich mandat. Małżeństwo nie  przyjęło mandatu. Policja poinformowała, że wniosek  trafi do sądu. Dzisiaj interesantka otrzymała decyzję z sanepidu o nałożeniu kary administracyjnej  w kwocie 5000 zł dla każdego z rodziców osobno. Taka kwota jest nieosiągalna.

Od decyzji w sprawie nałożenia kary administracyjnej można się odwołać. Jest na to 14 dni. Odwołanie wnosi się do organu wyższego stopnia za pośrednictwem organu, który wydał decyzję. W postępowaniu administracyjnym organami wyższego stopnia w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego są:

  1. w stosunku do państwowego powiatowego i państwowego granicznego inspektora sanitarnego - państwowy wojewódzki inspektor sanitarny;
  2. w stosunku do państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego - Główny Inspektor Sanitarny.

Decyzja w sprawie kary pieniężnej podlega natychmiastowemu wykonaniu z dniem jej doręczenia. Egzekucja nałożonych kar pieniężnych następuje w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.

W piśmie z dnia 28 maja 2020 r. skierowanym do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na to, że wymierzanie kar administracyjnych na podstawie notatek policyjnych nie ma podstawy prawnej. Z pismem można się zapoznać pod linkiem:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kary-administracyjne-dla-obywateli-na-...

Rzecznik zwraca również uwagę na to, że dolegliwość sankcji powinna spełniać wymóg proporcjonalności. Dla osób o niskich dochodach wysoka kara może doprowadzić do bardzo trudnej sytuacji finansowej. Z argumentami Rzecznika w tym przedmiocie można zapoznać się pod linkiem:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-zasady-karania-obywateli-budza-watpliwosci-rpo

Pani pyta, czy RPO może pomóc jej synowi w sprawie dotyczącej kary nałożonej przez sanepid w wysokości 5000 zł, za przebywanie w małej grupie znajomych, na placu w jednym z miast.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa wiele skarg dot. kar wymierzanych przez sanepid w związku z naruszaniem przez obywateli wprowadzonych przepisami rozporządzenia Rady Ministrów ograniczeń, nakazów i zakazów. Obywatele kwestionują zasadność wymierzenia kary, brak przejrzystej regulacji prawnej i co się z tym wiąże wiele wątpliwości interpretacyjnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował wiele wystąpień do różnych organów państwa sygnalizując, że wszelkie ograniczenia wolności obywateli muszą być uregulowane zgodnie z krajowymi i międzynarodowymi standardami praworządności, opartymi na poszanowaniu praw człowieka i obywatela.

Wpływające do BRPO skargi pozwalają na wniosek, że znaczna ilość wymierzanych przez sanepid kar jest inicjowana notatką policji, stwierdzającą naruszenie przez obywatela obostrzeń epidemicznych. W ostatnim wystąpieniu z dnia 28 maja 2020 r. skierowanym do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji (V.519.2.2020) ten właśnie problem jest podnoszony. Nie wchodząc w szczegóły wystąpienia, z treścią którego można zapoznać się na stronie internetowej (www.rpo.gov.pl) należy podkreślić, że kary wymierzane przez sanepid są szczególnie „dolegliwe” z uwagi na fakt ich natychmiastowej wykonalności oraz ich wysokość (do 30.000 zł). Ponadto strona nie jest zawiadamiana o wszczętym postepowaniu, nie ma możliwości wypowiedzenia się w przedmiocie zebranego materiału dowodowego.

Rzecznik nie ogranicza się jedynie do podejmowania działań o charakterze generalnym. Na wniosek i z urzędu przystępuje do wszczętych postępowań administracyjnych oraz kieruje środki odwoławcze od decyzji o wymierzeniu kary. Informacje o tych działaniach są również szczegółowo opisane na stronie internetowej.

Odpowiadając bezpośrednio na zadane pytanie: tak, osoba zainteresowana może skierować wniosek do RPO o pomoc w konkretnej sprawie, jednakże ze względu na liczbę skarg, Rzecznik nie zawsze będzie mógł przystąpić do każdego postępowania; nie należy zaniedbywać możliwości odwołania od decyzji; pouczenie znajduje się w doręczonej decyzji.

Jak rozstrzygnąć spór z pracodawcą o wynagrodzenie w przypadku pracy zdalnej?.

Praca zdalna, a więc wykonywana poza miejscem jej stałego wykonywania została wprowadzona na podstawie przepisów tzw. ustawy covidowej, by zapewnić pracownikom ochronę w czasie epidemii COVID-19. 

Wykonywanie pracy w formie zdalnej obejmuje swoim zakresem pracę określoną w umowie o pracę. Nie wymaga wprowadzenia zmian w jej treści. Możliwa modyfikacja wykonywanych zadań  powinna mieścić się w zakresie obowiązków powierzonych pracownikowi. Wynagrodzenie pracownika nie ulega zmianie. Warto sprawdzić, czy oprócz stałego wynagrodzenia były wypłacane dodatkowe świadczenia np. w postaci zwrotu kosztów delegacji, jeżeli tak, to wówczas należy zweryfikować czy w czasie wykonywania pracy w formie zdalnej istnieją podstawy do ich wypłaty pracownikowi.

Pracodawca nie pozwala na wyjście z budynku w godzinach pracy np. w celu zakupienia śniadania.

Kodeks pracy nie zabrania pracownikom korzystania z tzw. wyjść prywatnych, jeśli pracodawca wyraża na nie zgodę. Nie można jednak wykluczyć sytuacji szczególnych (jak np. praca w szpitalu, laboratorium), gdzie pracodawca z uwagi na kwestie bezpieczeństwa nie wyraża zgody na wyjścia prywatne poza zakład pracy w godzinach jej wykonywania.

Warto również pamiętać, że czas wyjścia prywatnego nie jest wliczany do czasu pracy, bowiem pracownik nie pozostaje wówczas w dyspozycji pracodawcy (art. 128 § 1 k.p.). Za czas przeznaczony na tzw. wyjścia prywatne, pracodawca nie ma obowiązku płacić. Aby pracownik korzystający z wyjść prywatnych nie tracił na wynagrodzeniu, może odpracować takie wyjście za zgodą lub na polecenie pracodawcy. Warto również sprawdzić czy w danym zakładzie pracy kwestie korzystania z wyjść prywatnych zostały uregulowane dodatkowo w regulaminie pracy.

Niezależnie od powyższego, odnosząc się do kwestii związanych z bezpieczeństwem zdrowotnym oraz zapobieganiem zakażeniom wirusem SARS-CoV-2, w obliczu obowiązującego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii, podkreślić należy, że przepisy regulujące zasady bezpieczeństwa pracowników przewidują następujące rozwiązania. Do odwołania nałożono obowiązek zakrywania, przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego nosa i ust między innymi w zakładach pracy. Jednakże, przepisy wyłączają z tego obowiązku osoby wykonujące czynności zawodowe, służbowe lub zarobkowe w budynkach, zakładach, obiektach, placówkach i targowiskach (straganach), z wyjątkiem osoby wykonującej bezpośrednią obsługę interesantów lub klientów w czasie jej wykonywania.

Ponadto, do odwołania zakłady pracy są obowiązane zapewnić:

  • osobom zatrudnionym niezależnie od podstawy zatrudnienia rękawiczki jednorazowe lub środki do dezynfekcji rąk,
  • odległość między stanowiskami pracy wynoszącą co najmniej 1,5 m, chyba że jest to niemożliwe ze względu na charakter działalności wykonywanej w danym zakładzie pracy, a zakład ten zapewnia środki ochrony osobistej związane ze zwalczaniem epidemii.

Więcej informacji w sprawach związanych z prawem pracy, można również uzyskać w Państwowej Inspekcji Pracy. Dane kontaktowe właściwych inspektoratów Państwowej Inspekcji Pracy można znaleźć na stronie: http://www.bip.pip.gov.pl/pl/bip/porady_wszystkie. Numer infolinii Państwowej Inspekcji Pracy: dla osób dzwoniących z telefonów stacjonarnych - 801 002 006 oraz dla osób dzwoniących z telefonów komórkowych - 459 599 000. Infolinia jest czynna w godz. od 9.00 do 15.00, od poniedziałku do piątku. Koszt połączenia zależny jest od stawek operatora telekomunikacyjnego.

Podstawa prawna:

  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 964 z późn. zm.).
  • Ustawa z dnia 26 czerwca 1974 r. Kodeks pracy (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1040 z późn. zm.).

Czy pracownik może sprawdzić, czy jego pracodawca otrzymał już pomoc od państwa w związku z pandemią? Pracownik firmy przewozowej już trzeci miesiąc nie dostał wynagrodzenia, a szef twierdzi, że nie otrzymał ani grosza”– jakie ten pan jako pracownik ma prawa?

Obowiązek wypłaty wynagrodzenia pracownikowi nie jest zależny od otrzymania świadczeń z ZUS przez pracodawcę. Kodeks pracy, w art. 94 pkt. 5 stanowi, iż pracodawca jest obowiązany, w szczególności terminowo i prawidłowo wypłacać wynagrodzenie.

Jak wskazuje się w orzeczeniach sądowych, pracodawca jest obciążony ryzykiem ekonomicznym prowadzonej działalności (wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 27 sierpnia 2014 r., I OSK 1066/13). Nie może więc tego ryzyka i konsekwencji z nim związanych przerzucać na pracowników, którzy wykonują u niego pracę. Wspomniane ryzyko z woli ustawodawcy obciąża wyłącznie pracodawcę, albowiem ten ostatni jako profesjonalista i w związku z tym podmiot silniejszy od pracownika w ramach stosunku pracy, obciążony jest dodatkowymi obowiązkami, jak i dodatkowym ryzykiem w związku z prowadzoną działalnością.

Wypłata wynagrodzenia jest jednym z głównych elementów treści stosunku pracy i podstawowym obowiązkiem pracodawcy. Ponadto, Sąd Najwyższy wskazuje, że naruszeniu podstawowych obowiązków pracodawcy można przypisać znamię ciężkości, nawet jeżeli nie działał w złej wierze, ani nie zachowywał się rażąco niedbale (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 maja 2012 r., II PK 220/11). Warto pamiętać, że ciężar naruszenia obowiązków przez pracodawcę powinien być oceniany z uwzględnieniem okoliczności sprawy, np. gdy w grę wchodzi powtarzalność i uporczywość zachowania pracodawcy. Ocena wagi naruszonych lub zagrożonych interesów pracownika może zaś podlegać indywidualizacji w różnych stanach faktycznych.

Jeżeli pracodawca całkowicie wstrzymuje się z wypłatą wynagrodzenia pracownikowi przez 3 miesiące, może to stanowić ciężkie naruszenie obowiązków pracodawcy. W takiej sytuacji pracownik może rozważyć zastosowanie trybu rozwiązania stosunku pracy bez wypowiedzenia w trybie art. 55 § 11 Kodeksu pracy. Rozwiązanie w tym trybie jest możliwe wtedy, gdy pracodawca dopuścił się ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków wobec pracownika; w takim przypadku pracownikowi przysługuje odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia. W przypadku rozwiązania umowy o pracę zawartej na czas określony odszkodowanie przysługuje w wysokości wynagrodzenia za czas, do którego umowa miała trwać, nie więcej jednak niż za okres wypowiedzenia.

Przepisy prawa pracy stanowią, że oświadczenie pracownika o rozwiązaniu umowy o pracę bez wypowiedzenia powinno nastąpić na piśmie, z podaniem przyczyny uzasadniającej rozwiązanie umowy. Warto pamiętać, że złożenie oświadczenia nie może nastąpić po upływie miesiąca od uzyskania przez pracownika wiadomości o okoliczności uzasadniającej rozwiązanie umowy. Rozwiązanie umowy o pracę w powyższym trybie pociąga za sobą skutki, jakie przepisy prawa wiążą z rozwiązaniem umowy przez pracodawcę za wypowiedzeniem.

Jeszcze innym rozwiązaniem jest zwrócenie się do właściwego Okręgowego Inspektoratu Pracy ze skargą na pracodawcę. Art. 11 pkt 7 ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy stanowi, że w razie stwierdzenia naruszenia przepisów prawa pracy właściwe organy Państwowej Inspekcji Pracy są uprawnione między innymi do nakazania pracodawcy wypłaty należnego wynagrodzenia za pracę, a także innego świadczenia przysługującego pracownikowi. Nakazy w tych sprawach podlegają natychmiastowemu wykonaniu. Wskazany przepis w sposób jednoznaczny i bezwzględny przesądza o nadaniu takiemu nakazowi rygoru natychmiastowej wykonalności.

Dane kontaktowe właściwych inspektoratów Państwowej Inspekcji Pracy oraz numer infolinii można znaleźć na stronie: http://www.bip.pip.gov.pl/pl/bip/porady_wszystkie .

Pani wskazuje, że w związku z rozbieżnością w przepisach dotyczącą możliwości pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego przez rodziców, którzy nie chcą jeszcze wysyłać dzieci do otwartych przedszkoli, rodzice zmuszeni są brać urlop wypoczynkowy i są w tym zakresie stratni. Czy kwestia ta zostanie jakoś uregulowana, gdy zasiłek zostanie przywrócony także dla rodziców sprawujących osobistą opiekę nad dzieckiem?

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy został wprowadzony ustawą z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Przysługuje on w przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego z powodu COVID-19, do którego dziecko uczęszczało. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje także w przypadku otwarcia ww. placówek, ale gdy ubezpieczony podjął decyzję o osobistym sprawowaniu opieki nad dzieckiem.

Problem powstał w związku z tym, że w ustawie z 14 maja 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U. poz. 875), czyli tzw. tarczy 3.0, usunięto z kręgu osób uprawnionych do tego świadczenia rodziców dzieci do lat ośmiu (przysługuje ono tylko rodzicom dzieci z niepełnosprawnością).

Jeżeli wejdą w życie poprawione przepisy  przewidziane w rządowym projekcie zmiany to z mocą wsteczną od dnia 25 maja 2020 r. przywrócą na dotychczasowych zasadach prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego rodzicom dzieci do lat ośmiu.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przesłało Rzecznikowi wyjaśnienia w tej sprawie: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-komu-zasilek-opiekunczy-na-dziecko-stanowisko-mrpips

Pan pyta, kiedy będzie mógł korzystać z siłowni i klubu fitness.

Siłownie i kluby fitness zostaną otwarte 6 czerwca 2020 r co wynika z § 19.  Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (poz.964) Rząd ogłosił, że zalecenia sanitarne dla tej branży zostaną  podane po zakończeniu procesu konsultacji z przedsiębiorcami.

Z informacji prasowych wynika, iż Polska Federacja Fitness przedstawiła rządowi rekomendacje dotyczące wytycznych, jakie właściciele siłowni i klubów powinni zastosować.

Zgodnie z nimi, konieczne będzie:

  • Wprowadzenie dwumetrowych odległości między ćwiczącymi, a także między ćwiczącymi a pracownikami.
  • Przestrzeń w klubach na jedną osobę wynosiła między 5 a 7 metrów kwadratowych.
  • Pracownicy obsługi będą musieli nosić rękawiczki i maseczki lub przyłbice.
  • Konieczna będzie regularna dezynfekcja sprzętów i wietrzenie pomieszczeń. Pracownicy mają też prowadzić monitoring temperatury ciała wchodzących do klubu klientów.
  • Ćwiczący, według rekomendacji, nie będą musieli nosić maseczek, bo to znacząco utrudniałyby im oddychanie podczas wysiłku fizycznego.
  • W projekcie wytycznych znalazła się też propozycja, aby osoby starsze kierować na mniej oblegane godziny zajęć.

Proponowane wytyczne analizuje obecnie Główny Inspektor Sanitarny. Konkretnych informacji należy szukać na stronie gov.pl.

Dobra informacja jest taka, iż od 30 maja 2020 r. został zniesiony zakaz korzystania z siłowni plenerowych.

 

Dziesiąta skarga nadzwyczajna Rzecznika. Dwa różne postanowienia spadkowe

Data: 2020-06-02
  • W 2001 r. sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłym na zasadach ustawowych przez jego żonę – w 1/3 części, syna – w 1/3 części oraz jego trójkę wnuków – po 1/9 części
  • Dwa lata później z wniosku tej samej wnioskodawczyni ten sam sąd uznał, że spadek podobnie jak wcześniej dziedziczą zarówno żona, syn i wnukowie - ale należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli tylko żona i syn w częściach po 1/2
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie swą 10. skargę nadzwyczajną. Wniósł  o uchylenie drugiego postanowienia spadkowego

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne. To kolejna skarga RPO wysłana do Izby Cywilnej.

Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Historia sprawy

W marcu 2001 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłym przez jego żonę – w 1/3 części, syna – w 1/3 części oraz jego trójkę wnuków – po 1/9 części każde z nich. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W lipcu 2003 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie na wniosek tej samej osoby. W kolejnym postanowieniu sąd wydał tożsame rozstrzygnięcie, z tą jednak różnicą, że należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli tylko żona i syn, w częściach po1/2. To rozstrzygnięcie również nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpiła jedna ze spadkobierczyń. Wskazała, że ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym dwóch rozstrzygnięć (i to różnych) dotyczących spadku niemożliwe stało się przeprowadzenie postępowania o dział spadku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem postępowania o dział spadku.

Postanowieniu z 2003 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującym spadkobiercom zmarłego prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z lipca 2003 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

Dotychczas Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł 10 skarg nadzwyczajnych. 2 w sprawach karnych i 8 w sprawach cywilnych. Kilka z nich SN już uwzględnił.

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO skarg dotyczących spraw spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by zamiast skargi nadzwyczajnej, Rzecznik złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6,5 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną (w tym niemal 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.511.2.2020

Dzień Dziecka – czas radości i refleksji

Data: 2020-06-01

Dzień Dziecka powinien być wyjątkowym świętem dla nas wszystkich. To jedna z tych okazji, kiedy radość i dumę z najmłodszych obywateli powinniśmy łączyć z refleksją i troską o ich przyszłość.

Z jednej strony okres dzieciństwa powinien wiązać się z dobrą zabawą, poczuciem szczęścia i bezpieczeństwa. Jednocześnie powinniśmy jednak zastanowić się, jak przebiega edukacja młodych ludzi i czy respektowane są ich prawa.

Edukacja to najlepsza inwestycja w przyszłość i sposób okazania, że zależy nam na przyszłych pokoleniach oraz ich dobrobycie. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich regularnie upominam się o to, aby każdy młody obywatel miał dostęp do wiedzy. Możliwość edukacji powinna być równa dla wszystkich oraz pozbawiona elementów  dyskryminacji i uprzedzeń. Jednocześnie należy zadbać, aby kształcenie odbywało się na odpowiednim poziomie, w odpowiedniej formie, zawsze wszechstronnej i uwzględniającej najnowsze osiągnięcia nauki. Czas pandemii pokazuje, jak ważne jest zagwarantowanie równego dostępu do edukacji w warunkach nauczania zdalnego.

Przemyślany, starannie opracowany proces edukacji gwarantuje szybszy wzrost świadomości zdrowotnej, społecznej i obywatelskiej. Edukacja to inwestycja w kapitał społeczny oraz metoda kształcenia przyszłych pokoleń dojrzałych obywateli, którzy będą w stanie wziąć odpowiedzialność za kształt wspólnoty – lokalnej, narodowej, europejskiej czy globalnej. Nie ulega też wątpliwości, że bezpieczeństwo dzieci zależy od znajomości ich praw i dbałości o ich przestrzeganie. Odpowiednia wiedza i świadomość mogą pomóc uniknąć wielu dziecięcych krzywd.

Z okazji Dnia Dziecka życzę wszystkim dzieciom, także jako ojciec, wspaniałego dnia i wspaniałego dzieciństwa.

Adam Bodnar

Wnuczka opiekuje się niepełnosprawnym dziadkiem, a odmówiono jej świadczenia pielęgnacyjnego

Data: 2020-05-29
  • RPO przyłączył się do sprawy wnuczki opiekującej się niepełnosprawnym dziadkiem, której odmówiono świadczenia pielęgnacyjnego
  • Teraz sprawa trafi do sądu, chyba, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ramach autokontroli uwzględni skargę RPO
  • Tak stało się w podobnej sprawie, w której wnuczka opiekowała się niepełnosprawną babcią. W tamtej sprawie SKO zgodziło się z argumentacją RPO i sprawa nie miała finału w sądzie

Do Rzecznika zwróciła się pani Julia. Kobieta opiekuje się dziadkiem - osobą z niepełnosprawnością. Skończył on 81 lat i wymaga opieki. Decyzja Kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, a następnie Samorządowego Kolegium Odwoławczego pani Julia otrzymała odmowę świadczenia pielęgnacyjnego. Jako powód podano, że niepełnosprawność dziadka powstała po jego 25. roku życia, a poza tym pani Julia nie jest krewną pierwszegi stopnia, nie musi się dziadkiem opiekowac, bo starszy pan ma dzieci.

RPO przyłączył się do sprawy

Rzecznika argumentuje m.in., że doszło do błędnej wykładni prawa. Decyzja administracyjna o odmowie przyznania świadczenia pielęgnacyjnego pomija prawnie uzasadnione cele ustawy.

Z kolei uznanie, że to dzieci niepełnosprawnego mężczyzny w pierwszej kolejności są obciążone obowiązkiem alimentacyjnym, wyprzedzając tym samym obowiązek wnuczki w tym zakresie i pozbawiając ją prawa do świadczenia pielęgnacyjnego, jest oderwane od sytuacji życiowej skarżącej (jego dzieci mieszkają za granicą lub znajdują się w trudnej sytuacji zdrowotnej).

Rzecznik zauważył również, że organ wydający decyzję przyjął, że przepisy ustawy o świadczeniach rodzinnych pozwalają na ustalanie możliwości i formy realizacji obowiązku alimentacyjnego przez osobę zobowiązaną, tymczasem są to kompetencje zastrzeżone dla sądu powszechnego.

Pełną argumentację prawną RPO znajdą Państwo w piśmie procesowym zamieszczonym poniżej tekstu.

To nie pierwsza taka interwencja Rzecznika

W podobnej sprawie Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ramach autokontroli uwzględniło skargę RPO i skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Do rzecznika zwróciła się ze skargą pani M. - wnuczka opiekująca się babcią z niepełnosprawnością. Starsza pani skończyła 89 lat i potrzebuje opieki codziennie: wsparcia przy sprzątaniu, zakupach, przygotowywaniu posiłków, wizytach lekarskich, wychodzeniu z domu. Taka pomoc jest bardzo angażująca, więc jej wnuczka, jako jedyna faktyczna opiekunka, nie może podjąć pracy. Matka pani M. mieszka prawie 500 kilometrów dalej, nie utrzymuje też z nią kontaktów. W skardze do rzecznika pani M. napisała, że przez ostatnie lata w związku ze sprawowaną opieką, otrzymywała specjalny zasiłek opiekuńczy, ale z uwagi na przekroczony przez rodzinę dochód o kwotę 122, 01 zł, straciła to prawo. Od listopada 2018 r. kobieta nie otrzymuje żadnego świadczenia w związku ze sprawowaną opieką.

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego decyzję o odmowie przyznania pani M. świadczenia pielęgnacyjnego na opiekę nad niepełnosprawną babcią, która została wydana przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, a następnie podtrzymana przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Organy te uznały, że faktyczne sprawowanie przez panią M. opieki nad niepełnosprawną w znacznym stopniu babcią, nie jest wystarczające do uzyskania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na okoliczność, że to na matce pani M. - jako spokrewnionej w pierwszym stopniu - spoczywa obowiązek opieki. Rzecznik podkreślił, że kryterium stopnia pokrewieństwa wyznaczające kolejność zobowiązania do alimentacji nie może samo w sobie stanowić przeszkody w nabyciu prawa do świadczenia pielęgnacyjnego bez dokładnego zbadania, kto tak naprawdę opiekuje się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

W wyniku działań rzecznika Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdziło, że skarga zasługuje na uwzględnienie w ramach autokontroli dokonanej przez organ odwoławczy. To znaczy, że w postępowaniu administracyjnym organ którego działanie, bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania zaskarżono do sądu, może sam uwzględnić taką skargę w terminie trzydziestu dni od dnia jej otrzymania. W przypadku skargi na decyzję, którą organ uwzględni w całości uchyla on zaskarżoną decyzję i wydaje nową. To rozwiązanie znacznie przyspiesza cały proces i pozwala uniknąć wchodzenia na ścieżkę sądową.
III.7064.14.2020

Komu i do kiedy przysługuje zasiek opiekuńczy w czasach pandemii? Wyjaśnienia MRPiPS

Data: 2020-05-29
  • Prawo do pobierania zasiłku będzie przedłużone do końca roku szkolnego, z mocą wsteczną od początku tego tygodnia. Nowa ustawa pozwoli też przyznawać zasiłek na podstawie rozporządzenia – więc nie będzie do tego potrzebny parlament.
  • Nie można pobierać zasiłku, jeśli drugi rodzic dziecka może się nim zająć
  • Ale można pobierać zasiłek, wrócić do pracy, a potem ponownie wrócić na zasiłek. Nie ma limitu dni dla tego zasiłku

Resort rodziny przedstawił wyjaśnienia po tym, jak RPO przekazał mu wątpliwości zgłaszane przez ludzi

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy został wprowadzony specustawą z dnia 2 marca 2020 r. (Dz. U. poz. 374, z późn. zm.). Przysługuje m.in. w przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego z powodu COVID-19, do którego dziecko chodziło. Przysługuje te z rodzicom lub opiekunom pełnoletnich osób z niepełnosprawnością w przypadku zamknięcia z powodu COVID-19 placówki, do której uczęszczały.

Ponieważ po zniesieniu nakazu zamknięcia placówek 6 maja nie podjęły działania, a część rodziców nie chce tam posyłać dzieci, rozporządzeniem z 14 maja 2020 r. (Dz. U. poz. 855) Rada Ministrów skazała, że dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje również:

  1. Jeśli żłobek, klub dziecięcy, przedszkole, placówka pobytu dziennego lub inna placówka zatrudniająca nie podjęła działalności, mimo zdjęcia ograniczeń w związku z COVID-19 -  przez okres niemożności zapewnienia opieki przez te placówki,
  2. Jeśli opiekunowie postanowią mimo wszystko nie posłać dziecka do placówki, choć już wznowiła działanie

Prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego zostało przedłużone do 14 czerwca 2020 r.,  trwają prace nad jego przedłużeniem do 28 czerwca, czyli do końca roku szkolnego czerwca (chodzi o procedowany w parlamencie projekt ustawy o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19 – przewiduje wydłużenie prawa do dodatkowego zasiłku opiekuńczego na dotychczasowych zasadach do dnia 28 czerwca, czyli do końca roku szkolnego. Przepisy ustawy w tym zakresie mają wejść w życie z dniem ogłoszenia z mocą od 25 maja 2020 r. Jednocześnie przepisy projektu ustawy przewidują możliwość dalszego wydłużania prawa do dodatkowego zasiłku opiekuńczego w drodze rozporządzenia, aby można było przedłużyć przyznawanie zasiłku opiekuńczego o kolejne miesiące w przypadku braku możliwości zapewnienia opieki dzieciom w miesiącach wakacyjnych np. przez żłobki i przedszkola. Rozwiązanie to wychodzi naprzeciw oczekiwaniom rodziców, którzy z różnych względów podejmą decyzję o osobistym sprawowaniu opieki nad dziećmi)

Rodzicom i opiekunom dzieci do lat 8 zasiłek opiekuńczy przysługuje również na ogólnych zasadach wskazanych w ustawie o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz.U. z 2020 r. poz. 870).

Zsiłek ten przyznawany jest na okres sprawowania opieki nad dzieckiem. Może on być przyznany w częściach. Jeżeli ubezpieczony chce otrzymać dodatkowy zasiłek opiekuńczy na kolejny okres, musi ponownie złożyć oświadczenie wskazując w nim ten kolejny okres (nie musi być to okres 14 dni, może być inny – dłuższy lub krótszy - może być też to pełny przewidziany okres opieki). W tym miejscu należy także przytoczyć treść przepisu art. 11 ust. 4 ustawy z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz. U. 2020 r. poz. 870, ze zm.) - stosowany odpowiednio w przypadku dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Zgodnie z przywołanym przepisem: „Zasiłek chorobowy przysługuje za każdy dzień niezdolności do pracy, nie wyłączając dni wolnych od pracy”.

Ani ustawa ani rozporządzenie nie określiły jakiegokolwiek limitu dni opieki. Przysługuje on za wszystkie dni, w których sprawuje Państwo opiekę nad dzieckiem, ale nie dłużej niż do wspomnianego powyżej dnia 14 czerwca (po nowelizacji przepisów do 28 czerwca).

Zasiłek przysługuje łącznie obojgu rodzicom, niezależnie od liczby dzieci, które wymagają opieki. Zasiłek ten nie przysługuje, jeśli drugi z rodziców dziecka może zapewnić dziecku opiekę (np. jest bezrobotny, korzysta z urlopu rodzicielskiego, czy urlopu wychowawczego).

Po filmie braci Sekielskich. RPO zadaje kolejne pytania o molestowanie dzieci przez księży

Data: 2020-05-27
  • Jaki jest stan śledztw dotyczących księży-pedofili?
  • Co konkretnie dzieje się w prokuraturze ze sprawą pokazaną w ostatnim filmie braci Sekielskich – „Zabawa w chowanego”?
  • Co Prokurator Krajowy uważa o udostępnianiu materiałów z śledztwa Kurii Kaliskiej, zanim w ogóle ustalono, jaka jest rola w sprawie samego biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka?
  • Dlaczego prokuratorzy mają uprzedzać Prokuraturę Krajową o zamiarze występowania o dokumenty do władz Kościoła?

Rok temu, po emisji pierwszego filmu – „Tylko nie mów nikomu” – RPO wysłał do Prokuratury Krajowej pierwsze pytania (i dostał na nie odpowiedzi). Teraz zadaje kolejne w piśmie  do I zastępcy Prokuratora Generalnego Bogdana Święczkowskiego:

- Co dzieje się ze sprawą prowadzoną w Łomży w sprawie  chłopca krzywdzonego od 2012 r. do 2015 r.? – pyta Rzecznik Praw Obywatelskich. - O ile w sprawie tej została wydana decyzja procesowa kończąca postępowanie przygotowawcze, będę wdzięczny za nadesłanie kopii – pisze RPO. Prosi też o listę spraw, których umorzenie Prokuratura Krajowa za przedwczesne lub nietrafne. Jeśli są w tych sprawach końcowe decyzje procesowe, RPO prosi także o ich kopie.

W związku ostatnim filmem Marka i Tomasza Sekielskich („Zabawa w chowanego”), RPO prosi o informacje o stanie postępowania dotyczącego czynów bohatera filmu, księdza Arkadiusza H. RPO chciałby też poznać stanowisko prok. Święczkowskiego w sprawie udostępnienia materiałów z tego śledztwa Kurii Diecezjalnej w Kaliszu. - Mam bowiem poważne wątpliwości co do tego, czy zachodził wyjątkowy przypadek, o którym mowa w art. 156 § 5 k.p.k. (że w wyjątkowych wypadkach prokurator może udostępnić akta osobom, które nie są stronami postępowania) – pisze RPO. Zwraca uwagę na konieczność zapewnienia prawidłowego toku postępowania przygotowawczego, w którym biskup kaliski Edward Janiak mógł występować w charakterze świadka (film pokazuje zresztą, jak ważne jest ustalenie, kiedy bp. Janiaka dowiedział się o możliwości popełniania przez księdza H. przestępstw seksualnych wobec dzieci).

RPO zwraca uwagę na cytowane w filmie pismo dyrektora Biura Prezydialnego Prokuratury Krajowej z 23 stycznia 2019 r. (PK I BP 029.12.2018), w którym zwraca on – słusznie zdaniem Rzecznika – uwagę prokuratorom regionalnym, że zasada autonomii jurysdykcyjnej Kościoła nie może w każdej sytuacji oznaczać ograniczenia uprawnień organów państwa. Wątpliwości RPO budzi jednak nałożony tym pismem na prokuratorów obowiązek, by zawiadamiali Prokuraturę Krajową o planowanych wystąpieniach do władz Kościoła o dokumenty. W zhierarchizowanej strukturze, jaką jest prokuratura, może to po pierwsze zniechęcić prokuratorów do wykonywania czynności niezbędnych dla postępowania karnego (gromadzenia dowodów z dokumentów kościoła lub związku wyznaniowego), po drugie zaś - spowodować zwłokę i doprowadzić do utraty dowodów.

II.519.548.2019

Porody rodzinne. Zgodę może wydać dyrektor szpitala z ordynatorem

Data: 2020-05-26
  • Ostateczną decyzję o obecności osoby towarzyszącej przy porodzie może podjąć dyrektor szpitala w porozumieniu z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego, mając na uwadze lokalne względy organizacyjne, pozwalające na izolację rodzących i osób im towarzyszących od innych – informuje Ministerstwo Zdrowia
  • Są też już gotowe wytyczne w sprawie obecności rodziców przy łóżkach dzieci w szpitalach. Na tej podstawie dyrektorzy szpitali mogą podejmować decyzje.

Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało na apel Fundacji Rodzić po Ludzku wsparty przez RPO.

Informuje, że:

  • w opinii konsultantów krajowych w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii ostateczną decyzję o obecności osoby towarzyszącej przy porodzie może podjąć kierownik podmiotu udzielającego świadczeń zdrowotnych w porozumieniu z ordynatorem oddziału położniczo-ginekologicznego, mając na uwadze lokalne względy organizacyjne, pozwalające na izolację rodzących i osób im towarzyszących od innych pacjentek. Związane z tym szczegółowe wymagania wobec rodzących i towarzyszących im osób również powinny być ustalane w oparciu o możliwości danej placówki.
  • Od 14 maja konsultanci krajowi w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii nie wskazują cięcia cesarskiego jako jedynej metody ukończenia ciąży i porodu u pacjentek z rozpoznaniem/podejrzeniem COVID-19, dopuszczając tym samym prowadzenie porodu drogami natury - w zależności od aktualnej sytuacji położniczej, z uwzględnieniem lokalnych warunków organizacyjnych, związanych ze stanem epidemii.
  • w odniesieniu do zaleceń ekspertów dotyczących izolacji dziecka od matki, u której potwierdzono COVID-19, podtrzymane zostało stanowisko o konieczności izolacji noworodka do czasu, kiedy testy wykonane u matki zakażonej będą ujemne dwukrotnie w odstępie 24 godzin.
  • „w odniesieniu do zapewnienia środków ochrony indywidualnej dla personelu oddziałów położniczych (…), stan zaopatrzenia i zapasów środków ochrony osobistej w szpitalach ulega sukcesywnemu i bieżącemu uzupełnianiu poprzez dokonywanie zakupów środków ochrony osobistej zarówno przez poszczególne resorty, jak i wojewodów, przy czym w pierwszej kolejności uzupełniane są ewentualne niedobory w szpitalach zakaźnych. Środki na zakup niezbędnego sprzętu, środków ochrony osobistej, pochodzą z ogólnej puli funduszy z rezerwy budżetowej kierowanych na finansowanie działań przeciwepidemicznych. Niezbędne wyposażenie jest sukcesywnie przekazywane w zależności od potrzeb danego województwa, a zasoby są na bieżąco uzupełniane”.

Dyr. Justyna Mieszalska z Ministerstwa Zdrowia pisze też, że rekomendacje dotyczące opieki okołoporodowej w sytuacji pandemii COVID-19 są przez ekspertów na bieżąco aktualizowane w zależności od zmieniającej się sytuacji epidemiologicznej.

W odniesieniu do umożliwienia rodzicom dzieci hospitalizowanych obecności podczas pobytu ich dziecka w szpitalu, informuję, że w tym zakresie powstały wytyczne opracowane przez Konsultanta Krajowego w dziedzinie pediatrii we współpracy z Konsultantem Krajowym w dziedzinie chorób zakaźnych. Wytyczne dostępne są na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia pod adresem: https://www.gov.pl/web/zdrowie/wytyczne-dla-poszczegolnych-zakresow-i-rodzajowswiadczen.

V.7010.45.2020

Matki-żołnierki. Po interwencji RPO MON zajmie się przypadkami nierównego traktowania żołnierek w ciąży i po urodzeniu dziecka

Data: 2020-05-26
  • RPO napisał do MON w sprawie nierównego traktowania żołnierek w wojsku
  • Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej-kancelistka po zajściu w ciążę została zawieszona w służbie na czas ciąży i na sześć miesięcy po porodzie. Przepisy przewidują to niezależnie od stanu zdrowia ciężarnej żołnierki WOT i specyfiki jej stanowiska
  • Tymczasem kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż w WOT, dopiero w zależności od ich sytuacji są uznawane za czasowo niezdolne do czynnej służby
  • MON: to sytuacja wymagają podjęcia pilnej i dogłębnej analizy oraz wypracowania rozsądnego rozwiązania zaistniałego problemu

Badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich sprawy indywidualne ujawniły generalny problem nierównego traktowania kobiet-żołnierzy w zależności od rodzaju pełnionej czynnej służby wojskowej.

Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej na stanowisku kancelisty w Sekcji Komunikacji Społecznej - w związku z zajściem w ciążę została zawieszona w pełnieniu służby w okresie ciąży i następnie w okresie sześciu miesięcy po porodzie.

Przepisy dotyczące WOT przewidują, że zawieszenie takie następuje niezależnie od zachowania faktycznej zdolności i gotowości do służby na wyznaczonym stanowisku. A żołnierze-kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż służba terytorialna, są zwalniane dopiero w razie uznania we właściwym trybie za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej ze względu na ciążę.

- Tymczasem nie wszystkie stanowiska w wojskach obrony terytorialnej wymagają sprawności fizycznej w równym stopniu jak np. w przypadku wnioskodawczyni, która pełni służbę na stanowisku kancelisty – wskazuje RPO.

MON odpowiedział Rzecznikowi

Resort obrony poinformował RPO, że przypadki dotyczące sytuacji kobiet żołnierzy pełniących służbę w Wojskach Obrony Terytorialnej będących w ciąży oraz w okresie 6 miesięcy po urodzeniu dziecka są istotne dla całego spektrum wojskowej służby kobiet. Zagadnienia te wymagają podjęcia pilnej i dogłębnej analizy oraz wypracowania rozsądnego rozwiązania zaistniałego problem, które powinno zapewnić równowagę pomiędzy dobrem służby wojskowej, zabezpieczeniem potrzeb kobiet żołnierzy OT, wynikających zarówno z niezbywalnych praw obywatelskich jak i pozostałych uregulowań prawnych.

MON przewiduje, że po wewnątrzresortowym wypracowaniu propozycji zmian przepisów zostanie podjęta stosowna inicjatywa ustawodawcza w celu (choćby częściowej) zmiany sytuacji.

BPK.801.1.2019

Koronawirus. Rodzice tracą prawo do zasiłku opiekuńczego z powodu błędu w prawie

Data: 2020-05-25
  • Rząd w rozporządzeniu wydłużył prawo do zasiłku rodziców dzieci do lat 8, o ile nie chcą ich posyłać do żłobków i przedszkoli
  • Ale Tarcza Antykryzysowa 3.0, która jest ustawą, uzależniła prawo do zasiłku od tego, czy żłobek lub przedszkole jest otwarte
  • Ustawa ma pierwszeństwo przed rozporządzeniem – przepisy trzeba pilnie poprawić, bo od 25 maja ludzie tracą prawo do pomocy państwa. RPO zwracał na to uwagę wcześniej, bezskutecznie

Wyjaśnienia Ministerstwa Rodziny, iż „rodzice mogą być spokojni - dodatkowy zasiłek opiekuńczy został wydłużony do 14 czerwca. Co ważne, przysługuje on również tym rodzicom, którzy mimo otwarcia np. żłobka zdecydują się osobiście sprawować opiekę nad dzieckiem” nie w pełni znajdują umocowanie w obowiązujących przepisach – napisał RPO do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg.

Od 25 maja – niezależnie od rozporządzeń - zmieniły się też przepisy specustawy koronawirusowej, więc rodzice dzieci do lat 8. nie będą mogli skorzystać z dodatkowego zasiłku opiekuńczego na dziecko z powodu zamknięcia żłobka, przedszkola, klubu dziecięcego czy szkoły O ILE żłobek czy przedszkole będą otwarte, ale rodzice podejmą decyzję o osobistym sprawowaniu opieki nad dzieckiem

Na problem ograniczenia w dostępie do dodatkowego zasiłku opiekuńczego RPO wskazywał już na etapie prac legislacyjnych nad tzw. Tarczą 3.0, która wprowadziła tę zmianę. Uwagi nie zostały jednak uwzględnione.

III.7065.53.2020

Koronawirus. Koniec praktyk rozdzielania matek od noworodków. MZ reaguje na interwencję RPO

Data: 2020-05-22
  • W części szpitali matki po urodzeniu dziecka trafiają do izolatek i nie mają kontakt z dzieckiem do czasu uzyskania negatywnego wyniku testu na koronawirusa. Trwa to nawet 2-3 dni – alarmował RPO  i Fundacja Rodzić po Ludzku
  • Minister Zdrowia odpowiedział: sprawa załatwiona. Konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii zobowiązał szpitale do zaprzestania tych nieuzasadnionych praktyk

Informację o rozdzielaniu matek i nowonarodzonych dzieci przekazała RPO Fundacja Rodzić po Ludzku. Stosowana procedura oznacza, że przez praktycznie cały pobyt w szpitalu po porodzie matka nie ma kontaktu z dzieckiem. Dzieje się tak w zwykłych szpitalach, a nie tzw. jednoimiennych, do izolatek trafiają matki, które nie mają żadnych symptomów zakażenia COVID-19.

Taka praktyka wywołuje nieodwracalne skutki dla kobiet i ich dzieci. Pierwszego kontaktu skóra do skóry, czy też pierwszego przystawienia dziecka do piersi nie da się powtórzyć, nie wspominając już o fakcie ogromnego cierpienia psychicznego zarówno kobiety jak i noworodka, którzy bez wyraźnego powodu zostają rozdzieleni – pisał RPO w ślad za  Fundacją. - Procedura ta wykracza więc poza sformułowane w tym zakresie zalecenia Konsultantów Krajowych w dziedzinie ginekologii i położnictwa oraz w dziedzinie perinatologii. Wywołuje nieodwracalne skutki dla kobiet i ich dzieci. Pierwszego kontaktu skóra do skóry, czy też pierwszego przystawienia dziecka do piersi nie da się powtórzyć, nie wspominając już o fakcie ogromnego cierpienia psychicznego zarówno kobiety jak i noworodka, którzy bez wyraźnego powodu zostają rozdzieleni.

Przy okazji Ministerstwo Zdrowia informuje o pracach nad przywróceniem odwiedzin w oddziałach hospitalizujących noworodki w takim trybie, który byłby bezpieczny w aktualnym stanie epidemii w Polsce.

V.7018.389.2020

RPO do MZ: Czesi przywrócili już porody rodzinne. A my?

Data: 2020-05-20
  • RPO ponownie upomina się o porody rodzinne: w innych krajach jest to już możliwe mimo koronawirusa
  • Zwraca też uwagę na nadal nierozwiązany problem niewpuszczania rodziców do chorych dzieci w szpitalach

Z listów obywateli kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z informacji przekazanych od prezeskę Fundacji Rodzić po Ludzku wynika, że problem zawieszenia porodów rodzinnych pozostaje nadal nie tylko aktualny, ale wręcz się nasila. Do Fundacji każdego dnia wpływają dziesiątki pytań oraz próśb świadczących o ogromnym stresie, jakiego doświadczają obecnie rodzące kobiety.

Stany lękowe, a nawet depresyjne, w znaczący sposób wpływają na sytuację położniczą kobiet. Poczucie niesprawiedliwości, którego doświadczają kobiety, potęguje fakt, że w innych krajach Unii Europejskiej poród rodzinny jest możliwy. Wskazano na przykład sytuację panującą w Republice Czeskiej, gdzie zawieszono możliwość obecności osoby bliskiej przy porodzie, ale 15 kwietnia mieniono zapis rozporządzenia dotyczący ograniczenia odwiedzin w szpitalach, dodano wyjątki, w tym obecność podczas porodu osoby trzeciej: drugiego rodzica dziecka lub innej osoby mieszkającej z rodzącą. Osoba ta musi spełnić kilka warunków, takich jak: temperatura ciała poniżej 37 stopni, brak objawów charakterystycznych dla COVID-19, noszenie maseczki chirurgicznej podczas pobytu w placówce. Muszą być także spełnione określone warunki techniczne: poród w odrębnej sali lub boksie porodowym z osobnym węzłem sanitarnym oraz ograniczenie kontaktu osoby trzeciej z innymi rodzącymi.

W związku z tym wskazano, że niezbędne jest wypracowanie bezpiecznej procedury, która będzie jednolita dla wszystkich podmiotów. Wyrażono sprzeciw wobec zaleceń Konsultanta Krajowego w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz Konsultanta w dziedzinie perinatologii z dnia 8 maja 2020 r. dotyczących porodów rodzinnych. Jednocześnie Fundacja Rodzić po Ludzku zaproponowała rekomendacje dla Ministra Zdrowia dotyczące porodu z osobą towarzyszącą. Zwrócono uwagę na konieczność rozważenia wniosków, które dotyczącą: powołania interdyscyplinarnego zespołu – w celu wypracowania procedury umożliwiającej odbywanie porodów rodzinnych, realnego umożliwienia rodzicom dzieci hospitalizowanych obecności podczas pobytu ich dziecka w szpitalu, zmianę rekomendacji dotyczącej zalecenia  przeprowadzania cesarskiego cięcia u kobiet zakażonych COVID-19 z uwzględnieniem wskazań położniczych, neonatologicznych oraz epidemiologicznych, zmianę rekomendacji dotyczącej izolacji dziecka od matki, u której potwierdzono COVID- 19, odstąpienie od zlecania wykonywania testów w kierunku COVID-19 przez osoby zamierzające towarzyszyć kobiecie w trakcie porodu oraz o zapewnienie odpowiednich środków ochrony indywidualnej dla personelu wszystkich oddziałów położniczych, a tym samym zwiększenie bezpieczeństwa pacjentek i ich dzieci.

Docierają do RPO pozytywne informacje, że w niektórych szpitalach np. w Szpitalu św. Zofii w Warszawie przywracane są porody rodzinne. W tym szpitalu w zeszłym roku 85 proc. porodów drogami natury to były porody rodzinne. Teraz przy przyjęciu do szpitala, osoba towarzysząca podlega tym samym procedurom co pacjentka rodząca, tj. ma sprawdzaną temperaturę oraz musi wypełnić formularz ankiety epidemiologicznej. Dodatkowo przez cały okres pobytu w szpitalu osoba towarzysząca musi zachować bezpieczny dystans dwóch metrów wobec innych osób, często dezynfekować ręce oraz mieć założoną maskę medyczną, którą powinna zmieniać co dwie godziny.

RPO przypomina tez o problemie możliwości przebywania rodziców z małymi pacjentami na oddziałach pediatrycznych. Zgłaszał go już kilka tygodni temu. Z napływających listów obywateli do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wynika również, że zrozpaczeni rodzice sygnalizują brak jakiejkolwiek możliwości pobytu przy umierającym dziecku.

V.7010.45.2020

RPO w sprawie dzieci czekających na adopcję. Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-05-19
  • Zakończenie wielu postępowań adopcyjnych wymaga zaledwie jednej rozprawy. A posiedzenia te nie są zwoływane, bo dla władz nie są to sprawy „pilne”.
  • Takie sprawy daje się przecież rozpatrzeć w obecności maleńkiej grupy uczestników, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności.
  • Na problem zwróciło uwagę stowarzyszenie „Nasz Bocian”

Jego przewodnicząca, Marta Górna, pisze: „dla dzieci znajdujących się w procesie adopcyjnym czas ma kluczowe znaczenie, a jego upływ negatywnie wpływa na możliwości kształtowania prawidłowych, pełnych ciepła więzi z rodzicami adopcyjnymi”. Wstrzymanie wszelkich działań na czas trwania stanu epidemii „uderza bezpośrednio w starannie budowane więzi pomiędzy dziećmi oczekującymi na adopcję a rodzinami preadopcyjnymi. Zaburza to poczucie bezpieczeństwa dzieci, które wielokrotnie po raz kolejny czują się porzucone przez dorosłych, którzy je zawodzą i nie wywiązują się z danych obietnic”.

Problem można by rozwiązać dopisując do katalogu spraw „pilnych”, jakie sądy mają rozpatrywać mimo pandemii, spraw adopcyjnych – pisze RPO do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro. Przy okazji RPO zauważa, że nie dostał od min. Ziobry odpowiedzi na dwa już pisma dotyczące problemów z alimentami i kontaktami rodziców z dziećmi po rozwodzie w czasach koronawirusa. RPO alarmuje w tej sprawie, bo dostaje skargi od ludzi, którym kryzys rozbija podstawy życia rodzinnego.

- Rozumiem, że Ministerstwo Sprawiedliwości jest w obecnej sytuacji panującej epidemii obciążone pracą nad pilnymi projektami przepisów, jednak na sprawy dotyczące dzieci i rodziny powinna być, moim zdaniem, zwrócona szczególna uwaga Pana Ministra. Będę zatem wdzięczny za udzielenie odpowiedzi na powyżej wymienione pisma – pisze Adam Bodnar.

IV.510.12.2020

Odc. 35 - Postojowe, sytuacja sprzedawców i pracowników restauracji, zasady wakacji kredytowych, mandaty na targowisku za brak rękawiczek- odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-05-19

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pani nie dostała ani świadczenia postojowego ani pożyczki 5000 zł, mimo że postąpiła zgodnie z instrukcjami biura rachunkowego. Instrukcje okazały się złe. Zawiesiła działalność gospodarczą i pobiera emeryturę.

Bez analizy treści decyzji odmownej i jej uzasadnienia trudno stwierdzić, co było powodem nieprzyznania świadczenia postojowego lub pożyczki 5000 zł. Warto bowiem pamiętać, że od decyzji o odmowie prawa do świadczenia postojowego przysługuje odwołanie do właściwego sądu, za pośrednictwem ZUS, według zasad określonych w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego dla postępowań w sprawach z zakresu ubezpieczeń społecznych. Decyzja odmowna powinna zawierać pouczenie o zasadach wnoszenia odwołania.

Nie wiadomo również, o czym dokładnie informowali pracownicy biura rachunkowego i czy to właśnie ich porady wprowadziły w błąd klientkę. Jeżeli biuro rachunkowe wprowadziło klientkę w błąd, który spowodował, że poniosła realną szkodę (zapłaciła dodatkowe koszty lub utraciła dochody), może rozważyć wystąpienie o odszkodowanie na drogę sądową. To jednak po stronie klientki będzie leżał ciężar udowodnienia zarówno winy pracowników biura, jak i faktu wystąpienia szkody oraz jej wysokości. Należy również wykazać związek przyczynowo- skutkowy pomiędzy zawinionym działaniem biura a zaistniałą szkodą.

Świadczenie postojowe

Należy jedynie ogólnie przypomnieć, że istotą świadczenia postojowego jest wsparcie przedsiębiorców. Przysługuje ono osobom prowadzącym działalność gospodarczą na podstawie prawa przedsiębiorców lub innych przepisów szczególnych, jeżeli w następstwie COVID – 19 doszło do przestoju w ich działalności.

Świadczenie postojowe w wysokości 2 080 zł może otrzymać przedsiębiorca jeżeli:

  • rozpoczął prowadzenie działalności gospodarczej przed 1 lutego 2020 r. i nie zawiesił działalności, a przychód z miesiąca poprzedzającego miesiąc, w którym złożył wniosek o świadczenie postojowe był o co najmniej 15% niższy od przychodu, który uzyskał w miesiącu poprzedzającym ten miesiąc (oznacza to, że na wniosku składanym w kwietniu, przychód z marca powinien być niższy o 15 % od przychodu z lutego; jeżeli wniosek składany jest, po raz pierwszy, o świadczenie postojowe w maju, to przychód z kwietnia powinien być niższy o 15% od przychodu z marca);
  • rozpoczął prowadzenie działalności gospodarczej przed 1 lutego 2020 r., ale zawiesił ją po 31 stycznia 2020 r;
  • nie ma innego tytułu do ubezpieczeń społecznych;
  • mieszka na terytorium Polski i jest obywatelem RP lub ma prawo czasowego lub stałego pobytu na terytorium RP.

Świadczenie postojowe w wysokości 1 300 zł może otrzymać przedsiębiorca jeżeli:

  • rozlicza podatek kartą podatkową oraz jest zwolniony z opłacania podatku VAT;
  • nie ma innego tytułu do ubezpieczeń społecznych;
  • mieszka na terytorium Polski i jest obywatelem RP lub ma prawo czasowego lub stałego pobytu na terytorium RP.

Świadczenie postojowe mogą otrzymać także emeryci, którzy prowadzą działalność gospodarczą. W ramach własnej firmy emeryt (lub rencista) płaci wyłącznie składkę zdrowotną, nie płaci natomiast składek na ubezpieczenia społeczne. Nie stanowi to zatem innego tytułu do ubezpieczeń społecznych, który wykluczałby ubieganie się o świadczenie postojowe.

O świadczenie postojowe mogą także wystąpić przedsiębiorcy, którzy zawiesili prowadzenie działalności, pod warunkiem rozpoczęcia działalności przed 1 lutego 2020 r. i jej zawieszenia po 31 stycznia 2020 r., a także osoby prowadzące pozarolniczą działalność gospodarczą, które płacą podatek w formie karty podatkowej i korzystają ze zwolnienia z podatku VAT.

Więcej informacji:

https://www.zus.pl/baza-wiedzy/biezace-wyjasnienia-komorek-merytorycznych/firmy/-/publisher/details/1/swiadczenie-postojowe-dla-osob-prowadzacych-dzialalnosc-gospodarcza/2551468

Niskooprocentowana pożyczka dla mikroprzedsiębiorców 5000 zł.

Niskooprocentowana pożyczka dla mikroprzedsiębiorców ze środków Funduszu Pracy w kwocie 5000 zł stanowi ona wsparcie finansowe na pokrycie bieżących kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. Mogą z niej skorzystać przedsiębiorcy mający status mikroprzedsiębiorcy (w tym mikroprzedsiębiorcy niezatrudniający pracowników), którzy prowadzili działalność gospodarczą przed 1 marca 2020 r.

Dokładne zasady udzielania pożyczki zawarte są tu:

https://pliki.praca.gov.pl/Tarcza_antykryzysowa/15zzd_pozyczki/15zzd_zasady_udzielania_pozyczka_v4_30.04.2020.pdf

Warto pamiętać, że pożyczka wraz z odsetkami na wniosek mikroprzedsiębiorcy podlega umorzeniu pod warunkiem, że mikroprzedsiębiorca będzie prowadził działalność gospodarczą przez okres 3 miesięcy od dnia udzielenia pożyczki. Oświadczenie o prowadzeniu działalności gospodarczej przez okres 3 miesięcy od dnia udzielenia pożyczki, zawarte jest we wniosku o umorzenie pożyczki, Pożyczkobiorca składa je pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń.

Więcej informacji:

https://www.gov.pl/web/gov/skorzystaj-z-niskooprocentowanej-pozyczki-dla-mikroprzedsiebiorcow-ze-srodkow-funduszu-pracy

Pan skarży się na trudny kontakt z inspekcją sanitarną. Długi czas oczekiwania na wykonanie testu, a potem na jego wyniki.

Zarówno z informacji docierających do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i z mediów wnika, że niezwykle trudno jest skontaktować się z inspekcją sanitarną. Zapewne bardzo dużo osób chce uzyskać potrzebne informacje na swój temat.

Sytuację dodatkowo komplikuje brak przepisów określających termin, jaki może upłynąć od skierowania przez państwowego powiatowego inspektora sanitarnego osoby na kwarantannę do momentu pobrania od niej wymazu w celu przeprowadzenia badania na obecność wirusa COVID-19. O tych niedogodnościach informował RPO w swoim wystąpieniu z dnia 28 kwietnia 2020 r. do Głównego Inspektora Sanitarnego (BPK.7013.4.2020).

W obecnych warunkach, kontaktując się z Sanepidem lepiej uzbroić się w cierpliwość. Informacje o numerach telefonów do konkretnych placówek Inspekcji Sanitarnej dostępne są na stronie pacjet.gov.pl

Mieszkanka miejscowości w województwie wielkopolskim twierdzi, że straż miejska wystawia liczne mandaty na targowisku miejskim i sklepach za brak jednorazowych rękawiczek. Mandaty przyjmują zwłaszcza ludzie starsi, którzy i tak nie mają z czego zapłacić.

Straż miejska zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o strażach gminnych ma prawo do nakładania grzywien w postępowaniu mandatowym za wykroczenia określone w trybie przewidzianym przepisami o postępowaniu w sprawach o wykroczenia. Istnieje więc podstawa prawna do interwencji i wystawienia mandatu karnego przez Straż Gminną za nieprzestrzeganie obowiązków przewidzianych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii i rozporządzeniach poprzedzających obecne. Osoba legitymowana bądź ujęta przez Straż Miejską, analogicznie jak w przypadku postępowania mandatowego prowadzonego przez funkcjonariuszy Policji, może odmówić przyjęcia mandatu i wtedy sprawa jest kierowana do sądu, który będzie decydował o nałożeniu kary.

W przypadku skarg dot. ogólnego postępowania Straży Miejskiej/ Gminnej można je kierować do wójta, burmistrza lub odpowiednio prezydenta miasta, a w dalszej kolejności do rady gminy/ miasta.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich znany jest problem niejasnych przepisów regulujących obowiązek korzystania z jednorazowych rękawiczek w sklepach przez klientów. Przepisy rozporządzeń nakładają na sklepy obowiązek zapewnienia klientom rękawiczek lub środków do dezynfekcji rąk. Prawodawca nie rozstrzygnął jednak co zrobić w przypadku, gdy sklep zapewnia jedynie płyn do dezynfekcji z klient nie ma ze sobą jednorazowych rękawiczek. W tej sprawie zabierał głos RPO i wracał się z wystąpieniami do Ministra Zdrowia. Z ostatnim z wystąpień w tej sprawie można zapoznać się pod adresem:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-rpo-przepisy-o-rekawiczkach-w-sklepach-wciaz-niejasne

Pani pyta, czy musi płacić czesne za przedszkole prywatne, skoro przedszkole przez pewien czas nie działało ?

W przepisach wprowadzonych w związku ze stanem epidemii nie przewidziano regulacji pozwalających na ingerencję w relacje między przedszkolami i żłobkami prywatnymi a ich klientami. Warto podjąć negocjacje i spróbować się porozumieć, w jaki sposób będą rozliczane koszty czesnego, by sprawiedliwie rozłożyć konsekwencje tej nieprzewidzianej sytuacji na obie strony. Przydatne byłoby przedstawienie przez właściciela placówki rzeczywistych kosztów, jakie ponosi mimo nieobecności w niej dzieci. W razie potrzeby warto skorzystać z mediacji. Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów informuje, że w przypadku ewentualnych sporów z prywatną placówką konsumenci mogą skorzystać z bezpłatnej pomocy prawnej rzeczników konsumentów. Osiągnięcie porozumienia między rodzicami i dyrekcją danej placówki byłoby najlepszym rozwiązaniem. Należy pamiętać, że również w interesie rodziców nie leży przecież to, by prywatne placówki upadły, do czego mogłoby w niektórych przypadkach dojść na skutek całkowitego zaprzestania płacenia czesnego. W przypadku pojawienia się sporu ostatecznie o racji strony może rozstrzygnąć sąd. W kontekście tego zagadnienia warto mieć na uwadze treść przepisów Kodeksu Cywilnego, w tym art. 3571§ 1 k.c. odnoszącego się do nadzwyczajnej zmiany stosunków oraz art. 495 k.c. odnoszącego się do niemożliwości świadczenia.

Ze stanowiskiem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w przedmiotowej kwestii można zapoznać się pod linkiem:

https://www.uokik.gov.pl/faq_koronawirus_uslugi_edukacyjne.php#faq3947

Pani skorzystała z możliwości zawieszenia spłaty kredytu, pyta dlaczego w tej sytuacji musi płacić odsetki?

Wakacje kredytowe, czyli okresowe zawieszenie spłat rat kredytu mogą stanowić ewentualne rozwiązanie dla problemów finansowych kredytobiorców, spowodowanych przez epidemię koronawirusa. Odroczenie rat następuje na podstawie podpisanego specjalnego aneksu do umowy z bankiem.

Według informacji przedstawionych w komunikacie przez Związek Banków Polskich pomoc dla klientów, którzy uzasadnią, że ich sytuacja finansowa uległa pogorszeniu z powodu pandemii koronawirusa polega m. in. odroczeniu (zawieszeniu) spłaty rat kapitałowo-odsetkowych lub rat kapitałowych przez okres do 3 miesięcy i automatyczne wydłużenie o ten sam okres łącznego okresu spłaty kredytu pod warunkiem przedłużenia okresu obowiązywania zabezpieczenia spłaty kredytu. Z takich rozwiązań mogą skorzystać klienci indywidualni, którzy posiadają kredyty mieszkaniowe, konsumpcyjne, a także przedsiębiorcy.

Jak wskazują analizy przeprowadzone przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, a także Rzecznika Finansowego praktyki banków w oferowaniu tego typu rozwiązań nie są ujednolicone. Z informacji przekazanych przez Rzecznika Finansowego wynika, że niektóre banki oferują możliwość odroczenia spłaty rat kapitałowo-odsetkowych, inne tylko rat kapitałowych, a część banków wprowadziła różne zasady uzależniając je od rodzaju kredytów. Nie ma również jednakowych zasad co do czasu odroczenia spłaty. Zwykle zawieszenie czasu spłaty raty kredytu jest możliwe na czas maksymalnie 3 miesięcy, rzadziej na okres 6-miesięczny.

Na stronie Rzecznika Finansowego zostało opublikowane zestawienie warunków tzw. wakacji kredytowych, które są oferowane przez niektóre banki.

https://rf.gov.pl/pdf/Odroczenie_rat_07maj.pdf

Komunikat Związku Banków Polskich dotyczący działań podejmowanych przez banki w związku z pandemią koronawirusa wskazuje, że podejmowane przez nie działania mają na celu pomoc klientom w trudnościach związanych ze spłatą zobowiązań, m. in. poprzez możliwe uproszczenie i odformalizowanie działań pomocowych.

W kwestii pomocy banków, jakim są „wakacje kredytowe”, Rzecznik Praw Obywatelskich 15 kwietnia wystąpił do Prezesa Związku Banków Polskich o zarekomendowanie bankom, aby w tym trudnym czasie nieterminowe regulowanie zobowiązań w przeszłości nie stanowiło jedynego kryterium przy ocenie wniosku o odroczenia spłaty raty kredytu.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-klopoty-kredytobiorcow-rpo-pisze-do-zwiazku-bankow

Pani pyta, jak ma sprawdzić, czy zleceniodawca wysłał wniosek o przestojowe. Jest pracownikiem restauracji od 2 miesięcy nie otrzymuje pensji. Pyta, jaki termin ma ZUS na rozpoznanie wniosku ?

Zgodnie z przepisami wniosek o wypłatę świadczenia postojowego składa zleceniodawca; wraz z wnioskiem składa się umowę cywilnoprawną. Warto podkreślić, że jest to prawo zleceniodawcy, a nie obowiązek.

Tak więc najlepiej ustalić bezpośrednio u zleceniodawcy czy taki wniosek został złożony. Jeśli - z jakiegoś powodu - nie jest to możliwe, to informacji można szukać w ZUS (infolinia czynna poniedziałek – piątek od 7 do 15, telefony: 22 290 87 02, 22 290 87 03).

Jeśli chodzi o czas rozpatrywania wniosku w ZUS, to przepis stanowi, że „ZUS wypłaca świadczenie postojowe niezwłocznie po wyjaśnieniu ostatniej okoliczności niezbędnej do jego przyznania” (art.15zu „tarczy antykryzysowej”).

Pani pracuje w sklepie. Pyta, jak ma się zachować w sytuacji, gdy klient jest bez zasłoniętych ust i nosa oraz twierdzi, że to z powodu choroby. Jak ma ten fakt zweryfikować? Podkreśla, że jest narażona na przykre komentarze ze strony innych klientów, którzy nie chcą mieć kontaktu z osobą nieprzestrzegającą zasad bezpieczeństwa. Pani zwraca uwagę na nieprecyzyjne przepisy; brak obowiązku udokumentowania zwolnienia z obowiązku zasłania części twarzy.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia16.05.2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii ( Dz.U. poz.878) w § 17 reguluje obowiązek zakrywania ust i nosa :

Do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania, przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego w miejscach ogólnie dostępnych, budynkach użyteczności publicznej w tym w obiektach handlowych i na targowiskach. Z tego obowiązku zwolnione są między innymi osoby ( § 17 ust.2 pkt 3), która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane. Wobec takiej regulacji pracownik sklepu nie ma uprawnień żądać zaświadczenia o stanie zdrowia klienta. Kierownictwo sklepu może jednak w widocznym miejscu przy wejściu wywiesić ogłoszenie - informacje o tym, że klienci chcący zrobić zakupy w tym sklepie, powinni stosować się do zasady bezpieczeństwa w związku z ogłoszeniem stanu epidemii poprzez zakrywanie ust, gdyż jest to koniczne w celu ochrony zdrowia pracowników sklepu. Pracodawca, bowiem, zgodnie z art. 15 Kodeksu Pracy jest obowiązany zapewnić pracownikom bezpieczne i higieniczne warunki pracy.

Pani jest zatrudniona na umowie o pracy jako sprzedawczyni w Wólce Kosowskiej. Sklepy odzieżowe są zamknięte, więc nie pracuje. Ma podpisaną umowę o pracę w wysokości najniższego wynagrodzenia. Pyta, czy przysługuje jej pensja za okres, gdy nie pracowała.

Tak, przysługuje pani wynagrodzenie w związku zawartą umową o pracę.

Przede wszystkim należy wskazać, że zgodnie z art. 81 § 1 Kodeksu pracy pracownikowi za czas niewykonywania pracy, jeżeli był gotów do jej wykonywania, a doznał przeszkód z przyczyn dotyczących pracodawcy, przysługuje wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania - 60% wynagrodzenia. W każdym przypadku wynagrodzenie to nie może być jednak niższe od wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, ustalanego na podstawie odrębnych przepisów.

W kwestii poruszonej przez zainteresowaną zapewne mamy do czynienia, z mającym związek z ogłoszonym na terenie Polski stanem epidemii, przestojem ekonomicznym czyli okresem niewykonywania pracy przez pracownika z przyczyn niedotyczących pracownika pozostającego w gotowości do pracy. W takiej sytuacji mogą mieć zastosowanie przepisy ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. z 2020 r. poz.374 z późn. zm.) w zakresie przewidzianych tam zasad pomocy ukierunkowanej na ochronę miejsc pracy w okresie wprowadzonego przez przedsiębiorcę przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy, a także po tym okresie.

W myśl art. 15g ust. 6 wskazanej wyżej ustawy pracownikowi objętemu przestojem ekonomicznym pracodawca wypłaca wynagrodzenie obniżone nie więcej niż o 50%, nie niższe jednak niż w wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę ustalanego na podstawie przepisów o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, z uwzględnieniem wymiaru czasu pracy. Zgodnie art. 15 g ust. 7 wynagrodzenie, o którym mowa w ust. 6, jest dofinansowywane ze środków Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, w wysokości 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę ustalanego na podstawie przepisów o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, z uwzględnieniem wymiaru czasu pracy.

Zainteresowany otrzymaniem takiego wsparcia przedsiębiorca, po zawarciu umowy i otrzymaniu świadczenia z FGŚP, zobowiązany jest do wypłaty wynagrodzenia pracownikom - odprowadzając od niego należne składki oraz zaliczkę na podatek dochodowy od osób fizycznych. Wymienione wyżej świadczenia przysługują przedsiębiorcy przez łączny okres 3 miesięcy. Okres ten nie może przypadać wcześniej niż od dnia wejścia w życie ustawy COVID-19, a także od dnia wprowadzenia przestoju ekonomicznego lub obniżonego czasu pracy na podstawie zawartego porozumienia.

Ważna dla pracownika jest także kwestia przewidziana w art. 15g ust. 15 w/w ustawy, iż przy ustalaniu warunków i trybu wykonywania pracy w okresie przestoju ekonomicznego lub obniżonego wymiaru czasu pracy nie stosuje się art. 42 § 1-3 Kodeksu pracy. Znaczy to, że pracodawca, nie może wypowiedzieć umowy o pracę z przyczyn niedotyczących pracownika w okresie lub w okresach pobierania przez pracownika świadczeń finansowanych z FGŚP oraz w okresie lub w okresach przypadających bezpośrednio po okresie lub okresach pobierania świadczeń finansowanych, nie dłużej jednak niż przez łączny okres ich pobierania.

#NieDamySię GraPaczka #RPO przedstawia

Data: 2020-05-12

W tym ponurym czasie rozkwita jednak alternatywny świat: zainteresowania drugim człowiekiem i jego losem, dobra, serdeczności i sprawczości. Nie przegapmy tego. Nie zapomnijmy podziękować. RPO już dziękuje

Organizator

Szlachetna Paczka

Działania

Mogłoby się wydawać, że w XXI w. komputer, laptop, tablet czy interent są tak powszechne, że wszyscy mają do nich dostęp.

Jednak czas epidemii pokazał, że rzeczywistość jest zupełnie inna i nie wszyscy tak łatwo mogą przenieść się do świata on-line. Bardzo wiele rodzin w Polce nie ma dostępu do internetu, brakuje sprzętu komputerowego. A jeśli już jest w domu komputer, to korzystają z niego zarówno dzieci, jak i opiekunowie. Oznacza to, że spora część z nich jest zagrożona wykluczeniem cyfrowym, a co za tym idzie również wykluczeniem społecznym. Badania pokazują, że problem wykluczenia cyfrowego dotyczy nawet 70000 dzieci.

Pamiętać należy, że w obecnych czasach dostęp do internetu to nie tylko gry i zabawy, to także szeroki dostęp do informacji, nauki czy kultury. Brak internetu to również ograniczenie kontaktów z rówieśnikami. W czasie kwarantanny ograniczona została możliwość utrzymania kontaktów z rówieśnikami, a brak internetu jeszcze bardziej potęguje tą sytuację.

Dlatego też Szlachetna Paczka wraz z partnerami wyszła z nowa inicjatywą GRA PACZKA, która ma na celu wesprzeć rodziny, które nie mogą zapewnić swoim dzieciom dostępu do komputera i internetu.

W projekt zaangażowali się polscy streamerzy, którzy w dniach 14-17 maja br. będą transmitować swoje gry, organizując równocześnie konkursy z nagrodami. W trakcie charytatywnego streamu zorganizowana będzie też zbiórka na zakup sprzętu komputerowego dla potrzebujących dzieci.

Więcej informacji

https://grapaczka.pl/

Opiekun prawny osoby ubezwłasnowolnionej może złożyć apelację w jej sprawie. SN uwzględnił kasację RPO

Data: 2020-05-12
  • Całkowicie ubezwłasnowolniony mężczyzna został skazany w sprawie narkotykowej. Sam poddał się karze. Wcześniej uznano go za poczytalnego
  • Apelacja jego matki - opiekuna prawnego -  której nie wezwano do sądu, została uznana za niedopuszczalną. Kwestionowała ona poczytalność syna
  • Sąd odwoławczy błędnie ocenił, że skoro opiekun prawny nie był uczestnikiem sprawy w I instancji, to nie może apelować – uznał RPO i złożył kasację do SN
  • SN ją uwzględnił, bo matka oskarżonego miała prawo wnieść apelację, a sąd rażąco naruszył prawo

Sprawa ma znaczenie dla zapewnienia gwarancji procesowej osoby ubezwłasnowolnionej. Pozbawiając opiekuna prawnego prawa do rozpoznania prawidłowo wniesionej apelacji, sąd okręgowy rażąco naruszył prawo - ocenił Rzecznik Praw Obywatelskich.

Historia sprawy

Pan Grzegorz - osoba całkowicie ubezwłasnowolniona - został oskarżony o posiadanie narkotyku i udzielanie go innej osobie. W 2016 r. sąd rejonowy skazał go na półtora roku pozbawienia wolności. On sam wniósł o wymierzenie mu takiej kary, bez przeprowadzania procesu, w tzw. trybie konsensualnym przewidywanym przez Kodeks postępowania karnego. Wniosek poparł jego obrońca, a prokurator się temu nie sprzeciwił. 

Sąd uznał podsądnego za osobą poczytalną. Na rozprawę nie wezwał jednak jego matki, która jest opiekunem prawnym syna. Prokuratura dołączyła do akt sprawy dla sądu notatkę o całkowitym ubezwłasnowolnieniu oskarżonego. Była w niej też mowa o tym, kto jest jego opiekunem prawnym.

Apelację od wyroku wniosła matka pana Grzegorza, w odpowiednim terminie. Kwestionowała w niej ustalenia sądu co do poczytalności syna. Dołączyła do niej dokumentację medyczną jego stanu. Sąd rejonowy przyjął apelację i nadał jej bieg. 

Bez rozpoznania pozostawił ją jednak sąd okręgowy. Sąd uznał, że apelacja jest niedopuszczalna z uwagi na rozpoznanie sprawy w trybie konsensualnym. Opiekun prawny nie był bowiem uczestnikiem sprawy w I instancji i nie był stroną trybu konsensualnego. Dlatego sąd uznał, że w myśl Kpk opiekun prawny nie mógł podnieść w apelacji zarzutu błędu w ustaleniach stanu faktycznego. 

Argumenty RPO

Rzecznik przyznaje, że zaskarżenie wyroku wydanego w trybie konsensualnym podlega istotnym ograniczeniom. Od lipca 2015 r. – zgodnie z art. 447 § 5 Kpk - samoistną podstawą apelacji złożonej przez stronę postępowania nie mogą być zarzuty z art. 438 pkt 3 i 4, związane z treścią zawartego w tym trybie porozumienia (czyli błędu w ustaleniach faktycznych przyjętych za podstawę orzeczenia, jeżeli mógł on mieć wpływ na treść tego orzeczenia albo rażącej niewspółmierności kary). Apelacja oparta tylko na tym powinna zostać uznana za niedopuszczalną z mocy ustawy.

W ocenie RPO należy jednak rozważyć, czy to ograniczenie dotyczy również podmiotu, który nie był stroną trybu konsensualnego, a ma generalne uprawnienie procesowe do złożenia apelacji, gdy jej zarzutem jest naruszenie art. 438 § 3 Kpk. 

A SN uznawał już, że art. 447 § 5 Kpk nie może mieć zastosowania wobec tych uczestników postępowania, „którzy nie byli stroną konsensusu ani też nie mogli mieć jakiegokolwiek wpływu na jego treść”. W innym wyroku SN wskazano, że art. 447 § 5 Kpk nie ma zastosowania przy wniesieniu środka zaskarżenia przez podmiot niebędący stroną trybu konsensualnego. 

W tej sprawie uwadze sądowi odwoławczemu umknął fakt, że opiekun prawny ubezwłasnowolnionego oskarżonego nie był ani wezwany, ani zawiadomiony o rozprawie. A dla wzmocnienia gwarancji procesowych całkowicie ubezwłasnowolnionego oskarżonego ustawodawca  przyznał  znaczące uprawnienia procesowe jego opiekunowi prawnemu.

Art. 76 Kpk stanowi bowiem: „Jeżeli oskarżony jest nieletni lub ubezwłasnowolniony, jego przedstawiciel ustawowy lub osoba, pod której pieczą oskarżony pozostaje, może podejmować na jego korzyść wszelkie czynności procesowe, a przede wszystkim wnosić środki zaskarżenia, składać wnioski oraz ustanowić obrońcę”. Tymczasem pisemne pouczenie o prawach i obowiązkach doręczone panu Grzegorzowi nie zawierało informacji o art. 76. 

Wyrok SN

Sąd Najwyższy 22 stycznia 2020 r. (sygn.. akt II KK446/19) uchylił zaskarżone postanowienie i zwrócił sprawę sądowi okręgowemu.

Podzielił argumentację RPO. Stosownie do obowiązujących regulacji prawnych oraz poglądów judykatury uznał, że matka oskarżonego była uprawniona do wniesienia apelacji (art. 76 Kpk), zawierającej zarzut naruszenia art. 438 pkt 3 Kpk. (art. 447 § 5 Kpk).

Rozstrzygnięcie sądu  rażąco obrażało zatem art. 447 § 5 Kpk, pozbawiając uprawniony podmiot rozpoznania prawidłowo wniesionego środka odwoławczego.

Teraz sąd okręgowy ma rozpoznać sprawę z uwzględnieniem stanowiska SN - czyli musić przyjąć apelację i ją rozpoznać. Kasacja RPO nie odnosiła się do kwestii winy podsądnego.

 II.511.855.2016

Odc. 30 - Opieka nad dzieckiem, kwarantanna „graniczna” i podwójny pogrzeb - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-05-07

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pani pyta, czy pracodawca może wypowiedzieć jej warunki pracy i płacy, skoro przebywa na zwolnieniu z tytułu opieki nad dzieckiem?

Zgodnie z kodeksem pracy obowiązuje zakaz pogarszania warunków pracy lub płacy w trakcie usprawiedliwionej nieobecności pracownika. W czasie usprawiedliwionej nieobecności pracownika w pracy pracodawca nie może złożyć pracownikowi oświadczenia o wypowiedzeniu mu dotychczasowych warunków pracy lub płacy. Pracodawca nie może zmienić rozkładu czasu pracy ani obniżyć wynagrodzenia za pracę. ( 42 k.p. w zw. 41 k.p.).

Trwają prace nad kolejną ustawą mającą pomóc w zwalczaniu skutków kryzysu wywołanego epidemią, wobec czego zalecamy obserwować sytuację.

Czy urlop macierzyński przedłuża się automatycznie do czasu zakończenia epidemii?

Niestety, aktualnie obowiązujące przepisy nie przewidują automatycznego przedłużenia urlopu macierzyńskiego w związku z epidemią.

Zainteresowana tą kwestią mogłaby rozważyć skorzystanie na postawie przepisów ustawy – Kodeks pracy z prawa do urlopu rodzicielskiego - art. 182(1a) § 1., który jest udzielany bezpośrednio po wykorzystaniu urlopu macierzyńskiego - art. 182(1c) § 2

W razie nieskorzystania z takiej możliwości pracodawca dopuszcza pracownicę po zakończeniu urlopu macierzyńskiego do pracy na dotychczasowym stanowisku, a jeżeli nie jest to możliwe, na stanowisku równorzędnym z zajmowanym przed rozpoczęciem urlopu lub na innym stanowisku odpowiadającym jego kwalifikacjom zawodowym, za wynagrodzeniem za pracę, jakie otrzymywałby, gdyby nie korzystał z urlopu. - art. 183(2) 

Ponadto zgodnie z art. 163 § 3 na wniosek pracownicy udziela się jej urlopu wypoczynkowego bezpośrednio po urlopie macierzyńskim. Dotyczy to odpowiednio zakończenia urlopu rodzicielskiego - art. 182(1g).

Jest też możliwość skierowana do pracownika zatrudnionego co najmniej 6 miesięcy przewidująca prawo do urlopu wychowawczego w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem. - art. 186 § 1.  

Warto jeszcze wskazać, na podstawie art. 4a ust. 7 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374, 567, 568 i 695) w rozporządzeniach Rady Ministrów z 30 kwietnia 2010 r. (poz. 790 i 971) wydanych na podstawie tej ustawy obowiązują przepisy, które przewidują dodatkowy zasiłek opiekuńczy oraz przedłużenie okresu jego pobierania w sytuacji konieczności opieki nad dzieckiem spowodowanej np. zamknięciem żłobka lub klubu dziecięcego, ale nie spełnienie tego wymogu (np. wcześniejszego uczęszczania dziecka do placówki czy w związku z niemożnością sprawowania opieki przez nianie lub opiekunów dziennych) niestety uniemożliwia jego otrzymanie.

Aby uzyskać więcej informacji w indywidualnej sprawie najlepiej skontaktować się z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, aby ustalić czy w danej sytuacji określone świadczenie lub urlop przysługuje oraz na jakich warunkach.

Pani jest w kwarantannie (mąż wrócił z zagranicy 02.05.), pracodawca domaga się zaświadczenia, że rzeczywiście jest na kwarantannie.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 02.05.2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. poz. 792) wskazując obowiązek kwarantanny określa w § 4 tryb poinformowania pracodawcy o tym obowiązku. Osoba odbywająca obowiązkową kwarantannę, informuje pracodawcę o jej odbywaniu. Informację tę przekazuje się za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności, w tym przez telefon. W celu wypłaty osobie odbywającej obowiązkową kwarantannę, wynagrodzenia, o którym mowa w art. 92 ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. - Kodeks pracy lub świadczenia pieniężnego z tytułu choroby określonego w odrębnych przepisach, osoba ta, w terminie 3 dni roboczych od dnia zakończenia obowiązkowej kwarantanny, składa pracodawcy lub podmiotowi zobowiązanemu do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby pisemne oświadczenie potwierdzające odbycie obowiązkowej kwarantanny. Oświadczenie to można złożyć za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności. Płatnik składek, który nie jest obowiązany do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby, niezwłocznie, nie później niż w terminie 7 dni, przekazuje to oświadczenie, do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Oświadczenie to stanowi także dowód usprawiedliwiający nieobecność w pracy w okresie odbywania obowiązkowej kwarantanny. Oświadczenie to można złożyć za pośrednictwem systemów teleinformatycznych lub systemów łączności.

Pracodawca lub podmiot zobowiązany do wypłaty świadczenia pieniężnego z tytułu choroby, może wystąpić do właściwego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej w celu weryfikacji danych zawartych w oświadczeniu. Wystąpienie wymaga uzasadnienia.

Powyższe uregulowania stosuje się analogicznie do domowników objętych kwarantanną co wynika z §5 wskazanego rozporządzenia.

Pani pytała, ile osób może obecnie być na cmentarzu podczas pogrzebu (co jeśli są dwa pogrzeby połączone, jak zrozumiano chodzi o to, że są chowane dwie osoby, ale jeden pogrzeb).

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii przewiduje w § 8 ust. 1 pkt 3 lit. b, że ograniczenie epidemiczne polega na obowiązku zapewnienia, aby na cmentarzu znajdowało się nie więcej niż 50 uczestników podczas jednego pogrzebu, oprócz osób sprawujących kult religijny, osób dokonujących pochowania lub osób zatrudnionych przez zakład lub dom pogrzebowy. Pogrzeb dwóch osób połączony w jedną ceremonię również będzie obejmował wymóg maksymalnej liczby 50 żałobników, co więcej z literalnego brzmienia przepisu wynika, że obecność maksymalnie 50 osób na cmentarzu jest niezależna od liczby celebrowanych pogrzebów. Przy czym należy pamiętać, że ten limit dotyczy obecności na cmentarzu, a nie obecności w kościele podczas mszy pogrzebowej, do której stosuje się regulację § 8 ust. 1 pkt 3 lit. a ww. rozporządzenia (w trakcie sprawowania kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych, w budynku użyteczności publicznej przeznaczonym na potrzeby kultu religijnego znajdował się 1 uczestnik na 15 m2 powierzchni tego budynku, oprócz osób sprawujących kult religijny, z wyjątkiem takiego budynku o powierzchni mniejszej niż 75 m2, w którym dopuszcza się jednoczesne przebywanie 5 uczestników, oprócz osób sprawujących kult religijny).

Pani wracająca z Niemiec 4 maja, gdzie pracuje przy opiece nad osobami starszymi, została skierowana na kwarantannę . Czy prawidłowo ?

Obowiązujące na dzień 6.05.2020 r. przepisy rozporządzenia Rady Ministrów przewidują, iż kwarantanna dotyczy osób, które:

  • wracają z zagranicy (z pewnymi wyjątkami, o których mowa poniżej),
  • miały kontakt z osobami zakażonymi (lub potencjalnie zakażonymi) koronawirusem,
  • mieszkają z osobą, która zostaje skierowana na kwarantannę.

Listę osób wyłączonych z obowiązkowej kwarantanny przy przekraczaniu granicy określają przepisy § 3.1, § 3.2, § 3.3 rozporządzenia.

Warto pamiętać, że od 4.05.2020 r. obowiązek kwarantanny nie dotyczy również osób, które:

  • dojeżdżają do pracy w państwie sąsiadującym (lub przyjeżdżają do pracy z państwa sąsiadującego),
  • uczą się lub studiują w państwie sąsiadującym (lub przyjeżdżają uczyć się lub studiować z państwa sąsiadującego).

Jednakże, aby być zwolnionym od obowiązku odbywania kwarantanny, należało przekroczyć granicę po 4 maja. Zwolnienia bowiem nie stosuje się, gdy realizacja obowiązku kwarantanny rozpoczęła się przed tym dniem.

Zgodnie z przepisami, osoby przekraczające granicę państwową, są obowiązane udokumentować funkcjonariuszowi Straży Granicznej wykonywanie czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych lub pobieranie nauki w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym.

W razie wątpliwości co do zasadności odbywania kwarantanny, można rozważyć kontakt z państwowym powiatowym inspektoratem sanitarnym. Państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w których ma być obowiązkowa kwarantanna lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku jej odbycia.

Podstawa prawna: Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.792).

Według RPO samo przekroczenie granicy w świetle ustawy epidemicznej nie stanowi podstawy do zarządzenia kwarantanny, stąd rozporządzenie w tym zakresie pozostaje poza granicami upoważnienia ustawowego.

Czy można prosić o zwolnienie z kwarantanny, jeśli mąż powrócił z zagranicy przed 4 maja 2020?

Zgodnie z § 3 ust 3 obowiązującego obecnie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.792), od dnia 4 maja 2020 r. obowiązkowej kwarantanny, nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy państwowej stanowiącej granicę wewnętrzną w rozumieniu art. 2 pkt 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/399 z dnia 9 marca 2016 r. w sprawie unijnego kodeksu zasad regulujących przepływ osób przez granice (kodeks graniczny Schengen) (Dz. Urz. UE L 77 z 23.03.2016, str. 1, z późn. zm.):

  1. w ramach wykonywania czynności zawodowych, służbowych lub zarobkowych w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym przez osoby wykonujące te czynności w tych państwach;
  2. przez uczniów i studentów pobierających naukę w Rzeczypospolitej Polskiej lub w państwie sąsiadującym.

 Zgodnie z § 19 ust. 1 ww. rozporządzenia wyżej opisanej zasady nie stosuje się jednak w przypadku, gdy realizacja obowiązku odbycia kwarantanny, rozpoczęła się przed dniem 4 maja 2020 r.

W uzasadnionych przypadkach o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku odbycia kwarantanny decyduje Państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w których ma być obowiązkowa kwarantanna, lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny.

Według RPO samo przekroczenie granicy w świetle ustawy epidemicznej nie stanowi podstawy do zarządzenia kwarantanny, stąd rozporządzenie w tym zakresie pozostaje poza granicami upoważnienia ustawowego.

Pan prosił o informacje dotyczące zakazu zgromadzeń wg nowego rozporządzenia.

Na podstawie Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii z dnia 2 maja 2020 r.

Na podstawie

Art. § 14. 1. Został utrzymany zakaz zgromadzeń :

Do odwołania zakazuje się:

  1. organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U. z 2019 r. poz. 631);
  2. innych niż określone w pkt 1 zgromadzeń organizowanych w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych oraz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny (Dz. U. z 2019 r. poz. 1950 i 2128 oraz z 2020 r. poz. 568) lub z osobami najbliższymi osobie, z którą pozostaje we wspólnym pożyciu.

Art. § 14. 2. Ograniczenia, o którym mowa w ust. 1 pkt 2, nie stosuje się do spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub pozarolniczej działalności gospodarczej, lub prowadzeniem działalności rolniczej lub prac w gospodarstwie rolnym.

Mając na względzie powyższe przepisy zakaz organizowania zgromadzeń został utrzymany i w chwili obecnej obowiązuje do odwołania. Jak czytamy powyżej zakaz ten nie dotyczy spotkań z osobami najbliższymi tj. osobą najbliższą jest małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu.

Odc. 29 - Alimenty, prymicje i wesele - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-05-06

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Czy można pojechać do lasu, na ryby, co wiązałoby się ze skorzystaniem z trwałej infrastruktury typu wiata itp. urządzonej w lesie. Lasy Państwowe pytane o to twierdzą, że nie, ale nie podano podstawy prawnej.

Aktualne regulacje dotyczące możliwości przemieszczania się a także sposobów korzystania z infrastruktury leśnej są zapisane w Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (poz. 792). Zakaz wchodzenia do lasu został zniesiony od 20.04.2020 r.

§ 16. 1. tego rozporządzenia mówi, że do odwołania zakazuje się korzystania  ze znajdujących się na terenach leśnych miejsc małej infrastruktury leśnej, urządzeń przeznaczonych do zabawy dzieci, wiat i miejsc biwakowania.

Warto również przypomnieć o nałożonym na podstawie § 18 Rozporządzenia obowiązku zakrywania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki albo kasku ochronnego w miejscach ogólnodostępnych, w tym: na drogach i placach, na terenie cmentarzy, parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych, ogrodów zabytkowych, plaż, miejsc postoju pojazdów, parkingów leśnych. Obowiązku tego nie musimy przestrzegać, jeśli jesteśmy już na terenie lasu.

Pani pyta, czy może być jej skrócona kwarantanna, która trwa już 7 dni. Jej dzieci uczą się w Holandii i musi z nimi tam wracać. Na mocy nowych przepisów już nie powinna odbywać kwarantanny - tak twierdzi ?

W § 3 ust 1 i 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020, poz.792) określone zostały szczegółowo wyjątki od obowiązku kwarantanny po przekroczeniu granicy. Generalnie dotyczą:

  • osób wykonujących czynności zawodowe,
  • żołnierzy, funkcjonariuszy policji i in. wykonujących czynności służbowe
  • członków misji dyplomatycznych,
  • osób wykonujących prace w gospodarstwie rolnym, które znajduje się po obu stronach granicy.

Z dniem 4 maja w § 3 ust 3 wprowadzono przepis, na podstawie którego obowiązek kwarantanny nie stosuje się w przypadku przekroczenia granicy państwowej stanowiącej granicę wewnętrzną w rozumieniu art.2 pk1 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/399 z dnia 9 marca 2016r. w sprawie unijnego kodeksu zasad regulujących przepływ osób przez granice. I tak granice wewnętrzne to:

  • wspólne granice lądowe państw członkowskich, w tym na rzekach i jeziorach,
  • porty lotnicze państw członkowskich przeznaczone do lotów wewnętrznych,
  • porty morskie, rzeczne i porty na jeziorach państw członkowskich, służące do regularnych wewnętrznych połączeń promowych.

Cyt. wyżej przepis zwalnia z obowiązku kwarantanny:

  • osoby wykonujące czynności zawodowe, służbowe lub zarobkowe w Polsce lub państwie sąsiadującym,
  • uczniów i studentów pobierających naukę w Polsce lub państwie sąsiadującym.

Trzeba to udokumentować funkcjonariuszowi straży granicznej (ust.4).

Dlatego wyjazd do Holandii nie jest podstawą do skrócenia kwarantanny: nie mieści się w przepisach łagodzących  obowiązek kwarantanny od 4 maja. Można ubiegać się – w uzasadnionych przypadkach – o skrócenie kwarantanny. Decyzję podejmuje powiatowy inspektor sanitarny.

Pani planuje ponowne uruchomienie hotelu. Pyta jakie dokumenty ma dostarczyć do Sanepidu.

Zgodnie z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.792), od 4 maja 2020 r. prowadzenie usług hotelarskich w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 8 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych jest dopuszczalne, z wyłączeniem działalności, o której mowa w § 7 ust. 1 pkt 1 ww. rozporządzenia, wykonywanej na terenie prowadzenia usług hotelarskich. Nie dotyczy to usług polegających na przygotowywaniu i podawaniu żywności lub napojów na wynos lub ich przygotowywaniu i dostarczaniu do pokoi (§ 7 ust. 3 ww. rozporządzenia).

Zgodnie z przywołanym powyżej § 7 ust. 1 pkt 1 ww. rozporządzenia,  do odwołania ustanawia się czasowe ograniczenie:

1) prowadzenia przez przedsiębiorców w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 6 marca 2018 r. - Prawo przedsiębiorców oraz przez inne podmioty działalności:

  • polegającej na przygotowywaniu i podawaniu posiłków i napojów gościom siedzącym przy stołach lub gościom dokonującym własnego wyboru potraw z wystawionego menu, spożywanych na miejscu (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 56.10.A), z wyłączeniem realizacji usług polegających na przygotowywaniu i podawaniu żywności na wynos lub jej przygotowywaniu i dostarczaniu oraz działalności restauracyjnej lub barowej prowadzonej w środkach transportu, wykonywanej przez oddzielne jednostki,
  • związanej z organizacją, promocją lub zarządzaniem imprezami, takimi jak targi, wystawy, kongresy, konferencje, spotkania, włączając działalności polegające na zarządzaniu i dostarczaniu pracowników do obsługi terenów i obiektów, w których te imprezy mają miejsce (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 82.30.Z),
  • twórczej związanej z wszelkimi zbiorowymi formami kultury i rozrywki (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w dziale 90.0),
  • d) związanej z projekcją filmów lub nagrań wideo w kinach, na otwartym powietrzu lub w pozostałych miejscach oraz działalności klubów filmowych (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 59.14.Z),
  • e) związanej z konsumpcją i podawaniem napojów (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 56.30),
  • f) związanej z prowadzeniem kasyn, z wyłączeniem kasyn internetowych,
  • g) związanej z fryzjerstwem i pozostałymi zabiegami kosmetycznymi (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 96.02.Z),
  • h) związanej z działalnością salonów tatuażu i piercingu (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 96.09.Z),
  • usługowej związanej z poprawą kondycji fizycznej (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w podklasie 96.04.Z),
  • j) związanej ze sportem, rozrywkowej i rekreacyjnej (ujętej w Polskiej Klasyfikacji Działalności w dziale 93.0), w szczególności polegającej na prowadzeniu miejsc spotkań, klubów, w tym klubów tanecznych i klubów nocnych oraz basenów, siłowni, klubów fitness, sal zabaw i parków rozrywki.

Z wytycznymi dla funkcjonowania hoteli/obiektów/pensjonatów w trakcie epidemii COVID-19 w Polsce przygotowanymi przez Ministerstwo Rozwoju w konsultacji z GIS można zapoznać się na stronie internetowej:

https://www.gov.pl/web/rozwoj/hotele-i-inne-miejsca-noclegowe

Mój zleceniodawca odmawia wysłania do ZUS wniosku o wypłacenie postojowego, gdyż twierdzi, że przedsiębiorstwo działa.

Rzeczywiście, w przypadku osób wykonujących pracę na podstawie umów cywilnoprawnych, wniosek do ZUS składa zleceniodawca lub zamawiający. Możliwość złożenia przez zleceniodawcę wniosku do ZUS o świadczenie postojowe jest jego prawem, a nie obowiązkiem. Nie ma możliwości przymuszenia zleceniodawcy do złożenia takiego wniosku przez zleceniobiorcę.

Należy jednak zwrócić uwagę, że art. 15zq ustawy COVID-19 stanowi, iż świadczenie postojowe przysługuje, gdy w następstwie wystąpienia COVID-19 doszło do przestoju w prowadzeniu działalności, odpowiednio przez zleceniodawcę lub zamawiającego, z którymi została zawarta umowa cywilnoprawna. Zatem warunkiem niezbędnym, umożliwiającym ubieganie się o świadczenie postojowe jest wystąpienie przestoju. To oznacza, że jeśli przestój w rzeczywistości nie występuje, z uwagi na prowadzenie działalności, wówczas zleceniodawca (bądź zamawiający) nie mogą wnioskować do ZUSu o świadczenie postojowe. Tym bardziej, że we wniosku, składanym do ZUSu, zleceniodawca (bądź zamawiający) oświadcza, pod rygorem odpowiedzialności karnej, że nastąpił przestój w prowadzeniu działalności w następstwie wystąpienia COVID-19.

Przykład wniosku wraz z oświadczeniem można znaleźć na stronie: https://www.zus.pl/documents/10182/3364052/wniosek+RSP-C_do+zapisu.pdf/c...

Więcej informacji na temat świadczenia postojowego dla osób wykonujących pracę na podstawie umów cywilnoprawnych można zaleźć tutaj: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/swiadczenia-postojowe-koronawirus-FAQ-15

Dzwonił pan, że w jego miejscowości ma się za pewien czas odbyć uroczystość prymicji. Co przepisy mówią w kwestii organizacji takich uroczystości?

Uroczystość religijną typu prymicja należy traktować jak pozostałe formy obrzędów religijnych i podlega regulacjom sprawowania kultu religijnego. Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii przewiduje ograniczenie sprawowania kultu religijnego. Zgodnie z § 8 ust. 1 pkt 3 lit a rozporządzenia ograniczenie polega na obowiązku zapewnienia, aby w trakcie sprawowania kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych, w budynku użyteczności publicznej przeznaczonym na potrzeby kultu religijnego (typu kościół) znajdował się 1 uczestnik na 15 m2 powierzchni tego budynku, oprócz osób sprawujących kult religijny, z wyjątkiem takiego budynku o powierzchni mniejszej niż 75 m2, w którym dopuszcza się jednoczesne przebywanie 5 uczestników, oprócz osób sprawujących kult religijny.

Poza tym, obowiązkiem uczestników uroczystości jest zakrywanie ust i nosa zgodnie z § 18 ust. 1 pkt 2 lit 2. ww. rozporządzenia. Z obowiązku tego są zwolnione osoby „sprawujące kult religijny podczas jego sprawowania”. Należy jednak śledzić zmiany stanu prawnego, najlepiej na stronie www.dziennikustaw.gov.pl, bowiem do dnia prymicji prawodawca może ponownie zmienić przepisy.

Pan pyta, czy w związku z utratą przez niego pracy może „zamrozić” płacenie alimentów?

Jeżeli pogorszenie sytuacji ekonomicznej jest związane z utratą pracy, która nastąpiła w następstwie epidemii koronawirusa, można wnieść do sądu pozew o obniżenie wysokości alimentów, nie można natomiast zaprzestać płacenia alimentów czy ich „zamrozić”. 

Zgodnie z art. 138 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w razie zmiany stosunków można żądać zmiany orzeczenia lub umowy dotyczącej obowiązku alimentacyjnego.

Jeżeli argumenty przedstawione przed sądem uzasadnią pogorszenie sytuacji ekonomicznej w związku z wystąpieniem epidemii, istnieje wówczas szansa, że sąd przychyli się do przedstawionego stanowiska i wymiar obowiązku alimentacyjnego zostanie zmniejszony, a więc dostosowany do aktualnej sytuacji finansowej zobowiązanego do udziału w kosztach utrzymania osoby uprawnionej do alimentów.

Należy jednak zwrócić uwagę, że sądy w czasie epidemii działają w ograniczonym zakresie, a sprawy dotyczące alimentów nie zostały zakwalifikowane na bazie przepisów o tarczy antykryzysowej do katalogu spraw pilnych, które muszą być rozpatrywane przez sądy. Takiego rozwiązania nie przewiduje również projekt ustawy o tzw. tarczy antykryzysowej 3.0, pomimo apelu wystosowanego przez RPO i Zespół Ekspertów ds. Alimentów przy RPO, który dotyczył zmiany przepisów i rozszerzenia ww. katalogu, by sprawy o zapewnienie dzieciom środków utrzymania, jak również o zmianę wysokości alimentów przy utracie dochodów dłużnika, mogły nadal się toczyć. https://www.rpo.gov.pl/pl/content/koronawirus-alimenty-stanowisko-rpo-i-zespolu-ds-alimentow

Skazany pyta, czy po opuszczeniu jutro zakładu karnego ma się udać na badanie pod kątem zarażenia koronawirusem, chociaż nie ma objawów?

Z przepisów prawa nie wynika obowiązek udania się na badania lekarskie ani poddania się testom diagnostycznym w kierunku SARS-CoV-2 w związku z opuszczeniem przez skazanego zakładu karnego. 

Obowiązek taki może być nałożony w sytuacji przewidzianej w art. 33.ust. 1. ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U.2019.1239 t.j.): Państwowy powiatowy inspektor sanitarny lub państwowy graniczny inspektor sanitarny może, w drodze decyzji, nałożyć na osobę zakażoną lub chorą na chorobę zakaźną albo osobę podejrzaną o zakażenie lub chorobę zakaźną, lub osobę, która miała styczność ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego, obowiązki określone w art. 5 ust. 1 : badaniom sanitarno-epidemiologicznym, w tym również postępowaniu mającemu na celu pobranie lub dostarczenie materiału do tych badań, nadzorowi epidemiologicznemu, kwarantannie. 

Ponadto należy wskazać, że bieżące ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się oraz obowiązek poddania się kwarantannie i testom diagnostycznym w kierunku SARS-CoV-2 reguluje Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii z dnia 2 maja 2020 r. (Dz.U. 2020 poz. 792).

W przypadku wątpliwości odnośnie do tego, czy jesteśmy chorzy  (występujące objawy ) lub występuje ryzyko, że mieliśmy kontakt z osobą zarażoną, konieczny jest pilny kontakt z Powiatową Inspekcją Sanitarną – w miejscu, w którym przebywamy, celem ustalenia dalszego sposobu postępowania.

Pan pyta, czy jak otworzyli hotele, to jego zamówione wesele się odbędzie (zamówione w hotelu)?

Zgodnie z § 7 ust. 3 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.792), od dnia 4 maja 2020 r. prowadzenie usług hotelarskich w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 8 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych jest dopuszczalne. Jednak prowadzenie usług hotelarskich jest możliwe w ograniczonym zakresie.

Między innymi na terenie prowadzenia usług hotelarskich nie jest dopuszczalne prowadzenie działalności polegającej na przygotowywaniu i podawaniu posiłków i napojów gościom siedzącym przy stołach lub gościom dokonującym własnego wyboru potraw z wystawionego menu, spożywanych na miejscu, z wyłączeniem realizacji usług polegających na przygotowywaniu i podawaniu żywności na wynos lub jej przygotowywaniu i dostarczaniu oraz działalności restauracyjnej lub barowej prowadzonej w środkach transportu, wykonywanej przez oddzielne jednostki. Nie jest także możliwe prowadzenie działalności związanej z organizacją, promocją lub zarządzaniem imprezami, takimi jak targi, wystawy, kongresy, konferencje, spotkania, czy prowadzenie działalności związanej z konsumpcją i podawaniem napojów.

Do odwołania obowiązuje także zakaz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 § 11 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. - Kodeks karny (Dz. U. z 2019 r. poz. 1950 i 2128 oraz z 2020 r. poz. 568) lub z osobami najbliższymi osobie, z którą pozostaje we wspólnym pożyciu (§14 ust. 1 pkt 2 ww. rozporządzenia).

Nie wiadomo, jak będzie kształtować się sytuacja w kraju w ciągu najbliższych miesięcy i jak długo powyższe ograniczenia będą obowiązywać, dlatego warto na bieżąco zapoznawać się z tekstami rozporządzeń Rady Ministrów na stronie internetowej sejmu: isap.sejm.gov.pl.

Na wniosek RPO sąd usunął dane nieletniego z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym

Data: 2020-05-06
  • 15-latek został wykreślony przez sąd z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym - w którym umieszczane są osoby niebezpieczne dla otoczenia
  • Trafił on do rejestru z mocy prawa po tym, jak w sieci złożył propozycję seksualną 13-latce
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że wpis rodzi dla niego zbyt surowe skutki i wniósł, by sąd go wykreślił
  • Może bowiem być identyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym – tymczasem nie stanowi on zagrożenia. Jego czyn miał charakter jednorazowy i wynikał z niedojrzałości emocjonalnej

Sąd Rejonowy w K. na wniosek RPO uzupełnił swe postanowienie z lutego 2019 r. i orzekł prawomocnie o wyłączeniu zamieszczenia danych nieletniego w Rejestrze.

- Postępowanie w sprawach nieletnich jest ukierunkowane na wychowanie nieletniego, a nie na jego ukaranie; chodzi o stosowanie takich środków, które będą najbardziej pomocne nieletniemu - argumentował RPO.

Kto trafia do Rejestru

Rzecznik dostaje wnioski obywateli związane z Rejestrem Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Od 1 stycznia 2018 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych. Do drugiej części Rejestru, gdzie są informacje o pozostałych sprawcach, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części Rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, sąd może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w Rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami  wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi, co może być podstawą ich wpisu do Rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie znacząco dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). A to negatywnie rzutuje na ich przyszłość. Narusza prywatność i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Historia sprawy

W 2018 r. ówczesny 14-latek złożył w sieci małoletniej dziewczynie propozycję seksualną. Wypełniało to znamiona przestępstwa z art. 200 § 2 Kodeksu karnego (składanie małoletniemu poniżej lat 15., za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej, propozycji obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej).

W lutym 2019 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy środek wychowawczy - nakaz 10 godzin prac społecznie użytecznych i wpisał go do Rejestru o dostępie ograniczonym.

Ani jego rodzice, ani on sam, nie mieli świadomości, że znajdzie się on w Rejestrze jako osoba niebezpieczna. Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w sentencji orzeczenia - następuje to z mocy prawa. Osoby, których wpis dotyczy, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o  wpisie - już po uprawomocnieniu orzeczenia. Na żadnym etapie postępowania nie są o tym informowane i nie mają możliwości skutecznej ochrony ich praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w Rejestrze powinna być komunikowana w wyroku (o co wniósł do Ministra Sprawiedliwości).

Dlatego Rzecznik (po skardze ojca nieletniego) wniósł o wyłączenie zamieszczenia danych w Rejestrze. Jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w  sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

W ocenie RPO nieletni w sposób oczywisty nie stanowi takiego zagrożenia dla bezpieczeństwa, że konieczne jest informowanie o jego danych wrażliwych w związku z jego czynem. Akta sprawy jednoznacznie wskazują, że jego czyn z 2018 r. miał charakter jednorazowy. Wynikał z niedojrzałości emocjonalnej 14-latka, który nie uświadamiał sobie skali przykrości, na jakie mógł narazić pokrzywdzoną. Okoliczności sprawy nie wskazują, by to się powtórzyło.

Za swe naganne zachowane nieletni poniósł konsekwencje. Okazał skruchę i zrozumiał, że jego zachowanie nie było właściwe. Wykonał środek wychowawczy. Jest on dobrym uczniem;  ma ocenę ”bardzo dobrą” ze sprawowania. W swoim odczuciu został on podwójnie ukarany. Obawia się teraz, że wpis negatywnie wpłynie na jego życie (jego dane byłyby usunięte z Rejestru dopiero w 2032 r). Odczuwa wstyd i strach, że będzie mógł być zidentyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym. 

Umieszczenie osób w tej sytuacji w Rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, mogące wywołać u nieletniego szkodę o rozmiarze niemożliwym do przewidzenia.

W kwietniu 2019 r. jeden z sądów uwzględnił wniosek RPO, by w Rejestrze nie umieszczać danych 16-latki. Nawiązała ona znajomość z niewiele młodszym  kolegą, z którym wymieniała seksualne esemesy. Jej działanie zakwalifikowano jako czyn z art. 200 a § 2 Kk. Sąd orzekł wobec niej upomnienie, ale jej dane z urzędu trafiły do Rejestru. Tymczasem jej zachowanie było typowym „błędem młodości” i nie miało źródeł w zaburzeniach o charterze seksualnym.    

IV.550.2.2019

Koronawirus. MRPiPS odpowiada, jakie działania podjęło ws przeciwdziałania przemocy domowej

Data: 2020-05-04
  • Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wydało instrukcje i zalecenia dla samorządów dotyczące wsparcia dla osób doświadczających przemocy domowej
  • Zaapelowało również o reagowanie na przemoc domową przez władze lokalne

Rzecznik Praw Obywatelskich odbiera wiele alarmujących sygnałów dotyczących konsekwencji izolacji i kwarantanny podczas epidemii koronawirusa dla poczucia bezpieczeństwa osób zagrożonych przemocą domową. Niepokojące są także doświadczenia innych państw. Potwierdzają one gwałtowny wzrost liczby zgłoszeń przypadków przemocy domowej.

Na początku epidemii RPO zaapelował do MRPiPS i Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej.

Odpowiedź MRPIPS 

Przeprowadzone przez Agencję Praw Podstawowych UE badania pokazały, że Polska jest krajem o najmniejszej skali przemocy wobec kobiet spośród krajów Unii Europejskiej. Jednocześnie w Polsce istnieje zintegrowany system wsparcia osób doznających przemocy w rodzinie i działa szereg instytucji udzielających pomocy osobom krzywdzonym - odpisała RPO wiceministra Iwona Michałek

Niemniej jednak mając na względzie, że sytuacja alienacji związana ze stanem epidemii może być szczególnie trudna dla osób doznających przemocy w rodzinie, Ministerstwo  od początku tej trudnej sytuacji, podjęło stosowne działania w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Ograniczenia związane z wprowadzonym stanem epidemii wymusiły zmianę sposobu i form udzielnej pomocy.

Działania resortu podejmowane w ostatnim czasie to:

  • Opracowanie i przekazanie do samorządów Instrukcji dotyczącej sposobu organizacji placówek zapewniających schronienie, takich jak: specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, ośrodki interwencji kryzysowej, ośrodki wsparcia prowadzące miejsca całodobowego pobytu, w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. W instrukcji znalazły się zalecenia dotyczące organizacji pracy placówek oraz organizacji życia zbiorowego osób w nich przebywających.
  • Opracowanie Instrukcji dotyczącej sposobu organizacji Zespołów Interdyscyplinarnych i Grup Roboczych oraz realizacji procedury „Niebieskie Karty” oraz dla pracowników socjalnych do pracy z rodzinami, które przejawiają problemy opiekuńczo-wychowawcze
    w związku z epidemią wirusa SARS-CoV-2.
  • Zalecono dokonanie rozeznania i przekazanie osobom doświadczającym przemocy informacji o miejscach i instytucjach, które udzielają wsparcia specjalistycznego (np. psychologicznego czy prawnego), w szczególności poradnictwa specjalistycznego udzielanego za pomocą rozmów telefonicznych czy komunikacji elektronicznej.
  • W przypadkach podejrzenia eskalacji przemocy zalecono zgłaszanie konieczności interwencji policji.
  • Szczególną ochroną i bezwzględną koniecznością bieżącego monitorowania sytuacji zalecono objąć rodziny, w których przemocy doświadczają dzieci.
  • Apel od samorządów gminnych i powiatowych uwrażliwiający na konieczność reagowania na akty przemocy w rodzinie. Ministerstwo podkreśla, ża w piśmie tym wyrażono pełne zrozumienie, że zapewnienie w tym okresie sprawnego funkcjonowania instytucji i organizacji samorządowych, może być szczególnie utrudnione, niemniej jednak osoby doznające przemocy w rodzinie nadal powinny mieć przekonanie, że mogą liczyć na wsparcie lokalnych instytucji działających w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
  • Szczególnie istotna i pomocna w obecnej sytuacji wydaje się oferta wsparcia licznych lokalnych i ogólnopolskich telefonów zaufania dla osób doświadczających przemocy w rodzinie.
  • Pismo do urzędów wojewódzkich z prośbą o stworzenie baz danych dotyczących obecnego wsparcia osób doświadczających przemocy w rodzinie na poziomie lokalnym (placówek i poradnictwa). Bazy te miały być umieszczone na stronach internetowych urzędów.
  • Działania mające na celu promowanie aplikacji "Twój parasol", kierowanej do osób doświadczających przemocy domowej. Bezpłatna aplikacja mobilna „Twój Parasol” stanowi praktyczne i skuteczne narzędzie umożliwiające uzyskanie wsparcia i niezbędnych informacji osobom doświadczającym przemocy w rodzinie. Aplikacja umożliwia m.in. dyskretny kontakt z wcześniej skonfigurowanym adresem poczty elektronicznej, a także możliwość szybkiego wybrania telefonu alarmowego w nagłych przypadkach, jak również zawiera informacje, które mogą być pomocne osobom krzywdzonym, np. z zakresu prawa

Doświadczasz przemocy domowej albo szukasz pomocy dla znajomej osoby?

Stan epidemii i jego konsekwencje dla naszej wolności osobistej nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. W odpowiedzi na ich potrzeby, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, działając we współpracy z ekspertkami Fundacji Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii IPZ, opracowało „Plan awaryjny”. Zawiera on informacje o możliwościach uzyskania pomocy w czasie pandemii dla wszystkich, którzy w czterech ścianach doświadczają przemocy.

Plan znajdą Państwo w załączniku do tego tekstu.

XI.518.13.2020

Koronawirus. Jak spotkać się z partnerem z innego kraju, gdy granice są zamknięte? Interwencja RPO

Data: 2020-04-30
  • Na skutek ograniczeń przemieszczania się Polka związana ze Słowakiem ma trudności w utrzymaniu relacji
  • Przepisy nie uwzględniają pełnego katalogu osób, które mogą przekraczać polską granicę
  • RPO zwrócił się do Komendanta Głównego Straży Granicznej o interwencję

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się obywatelka Polski, pozostająca w nieformalnym związku z obywatelem Słowacji. Zgłosiła, że ograniczenia ruchu granicznego negatywnie wpływają na jej życie rodzinne. Wymieniony w rozporządzeniu MSWiA katalog osób, których nie dotyczy ograniczenie ruchu osobowego na przejściach granicznych, nie obejmuje bowiem cudzoziemców będących osobami najbliższymi obywateli RP.

Obecnie w szczególnie uzasadnionych przypadkach komendant placówki Straży Granicznej, za zgodą Komendanta Głównego SG, może zezwolić cudzoziemcom, innym niż wymienieni w rozporządzeniu, na wjazd do Polski. Według RPO jest to podstawa, która może zostać wykorzystana w opisanej sytuacji.

RPO zwraca także uwagę na orzecznictwo Sądu Najwyższego. Według niego osobami pozostającymi we wspólnym pożyciu są osoby, które łączy faktyczna relacja, więzi duchowe (emocjonalne), fizyczne oraz gospodarcze (wspólne gospodarstwo domowe). Natomiast samo ustalenie istnienia takiej relacji, jest możliwe także wtedy, gdy brak określonego rodzaju więzi jest obiektywnie usprawiedliwiony.

Wydaje się więc, że czasowe nieprowadzenie wspólnego gospodarstwa domowego nie powinno stać na przeszkodzie uznania wspólnego pożycia.

VII.565.202.2020

Koronawirus. Zamknięcie szkół pozbawiło najważniejszego posiłku dzieci z najbiedniejszych rodzin

Data: 2020-04-30
  • Zamknięcie szkół w czas epidemii spowodowało, że część dzieci i młodzieży może mieć problemy z otrzymywaniem regularnych posiłków
  • Dotychczas, w ramach sprawowania opieki, szkoły i inne placówki oświatowe pełniły istotną rolę w rozwiązywaniu problemu niedożywienia dzieci
  • W przypadku dzieci z najbiedniejszych rodzin obiad spożywany w szkole stanowił często najważniejszy posiłek w ciągu dnia

W związku z czasowym ograniczeniem pracy jednostek systemu oświaty, spowodowanym epidemią, część dzieci i młodzieży może doświadczać problemów z otrzymywaniem regularnych posiłków. Dotychczas, w ramach sprawowania opieki, szkoły i inne placówki oświatowe pełniły istotną rolę w rozwiązywaniu problemu niedożywienia dzieci w Polsce. W przypadku dzieci z rodzin znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji obiad spożywany w szkole stanowił często najważniejszy posiłek w ciągu dnia.

W odpowiedzi na interpelację poselską nr 4329 ws. zawieszenia wydawania w szkołach posiłków dla dzieci w tym trudnym czasie, Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN  stwierdziła, że w związku z zamknięciem stołówek szkolnych kierownik ośrodka pomocy społecznej ma możliwość przyznania pomocy rodzinie w formie świadczenia pieniężnego na zakup posiłku lub żywności bądź świadczenia rzeczowego w postaci produktów żywnościowych.

Wydaje się jednak, że w obecnej sytuacji utrudnionego kontaktu z urzędami i zakładami, rodzinom, które dotąd nie były w stanie zaspokajać podstawowych potrzeb dzieci, będzie jeszcze trudniej zwrócić się o pomoc do odpowiedniej instytucji

Lokalne ośrodki pomocy społecznej udzielają rodzinom wsparcia, lecz z uwagi na ogrom zadań nie zawsze są w stanie dotrzeć do wszystkich dzieci zagrożonych niedożywieniem. Część rodzin nie kwalifikuje się do uzyskania takiej pomocy, chociaż jej potrzebuje.

Szkoły miały wcześniej możliwość rozpoznania sytuacji dziecka i często dysponowały informacjami niezbędnymi do działań. Ponieważ okres ograniczenia pracy szkół i innych placówek oświatowych ulega wydłużeniu, wielu uczniów może dotkliwie odczuć utratę dostępu do szkolnego wyżywienia. Szczególnej troski wymagają dzieci osób pracujących w ochronie zdrowia, dzieci innych pracowników zaangażowanych w zwalczanie epidemii oraz dzieci z rodzin w trudnej sytuacji materialnej i życiowej.

RPO spytał ministra Dariusza Piontkowskiego, czy resort planuje realizowanie wcześniej wyznaczonych zadań co do wyżywienia uczniów w innej formie. Poprosił  też o ocenę wpływu epidemii SARS-CoV-2 na realizację wieloletniego rządowego programu „Posiłek w szkole i w domu”.

VII.7037.83.2020

                                                            

 

Odc. 26 – Dziecko samo w domu, czy zebranie gości ze ślubu do zdjęcia pod kościołem to nielegalne zgromadzenie i in - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-04-30

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pan jest na kwarantannie a KRUS wyznaczył mu 7 dni na złożenie pisma. Nie ma możliwości dochowania terminu i pyta co robić?

Przekroczenie siedmiodniowego terminu podanego przez organ administracji, w tym przypadku KRUS, w zwykłej sytuacji, poza stanem epidemii, mogłoby skutkować pozostawieniem wniosku bez rozpoznania albo wydaniem negatywnej decyzji zgodnie z Kodeksem Postępowania Administracyjnego.

Ale zgodnie z art. 15zzs ust. 1 specustawy koronawirusowej z 2 marca 2020 r. (o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych…) bieg rozpoczętych terminów procesowych jest wstrzymany, a bieg nowych terminów nie rozpoczyna się. Zatem niedopełnienie czynności w terminie nakreślonym przez KRUS nie powinno rodzić negatywnych konsekwencji. Wyznaczony termin można traktować jako instrukcyjny. Gdyby strona nie dopełniła czynności w ww. terminie a organ wydał orzeczenie negatywne spowodowane takim brakiem to w postępowaniu odwoławczym strona powinna uzyskać pozytywną dla siebie zmianę albo uchylenie orzeczenia.

Osoba przebywająca na kwarantannie w razie potrzeby może korzystać z pełnomocnika, może być nim osoba pełnoletnia, niekoniecznie adwokat lub radca prawny.

Czy jeśli po ślubie zrobimy sobie zdjęcia przed kościołem, to może być to uznane za zgromadzenie i wiązać się z mandatem? – kwestia aktualnej regulacji zgromadzeń, ile osób, w jakich okolicznościach może się spotkać.

Zgodnie z przepisami obowiązującymi 29 kwietnia do odwołania zakazane zostało organizowanie zgromadzeń dwojakiego rodzaju.

  1. Do pierwszej kategoriinależą takie zgromadzenia, o których mówi ustawa Prawo o zgromadzeniach. Takim gromadzeniem jest zgrupowanie osób na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób w określonym miejscu w celu odbycia wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska w sprawach publicznych. Ustawa definiuje też pojęcie zgromadzenia spontanicznego, które rozumiane jest jako zgromadzenie, które odbywa się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej.
  2. Druga kategoria to zgromadzenia inne niż opisane powyżej, które organizowane są w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych, a także imprezy, spotkania i zebrania, niezależnie od ich rodzaju. Jedyny wyjątek stanowią spotkania danej osoby z osobami jej najbliższymi (tj. małżonkiem, wstępnym, zstępnym, rodzeństwem, powinowatym w tej samej linii lub stopniu, osobą pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonkiem, a także osobą pozostająca we wspólnym pożyciu), tutaj prawo zezwala na organizowanie takich spotkań.

Jeżeli zdjęcia ślubne przed kościołem będą robione w gronie najbliższych, wymienionych w przepisach, co do których prawo zezwala na organizowanie spotkań, wówczas nie powinno być to uznane za naruszenie przepisów.

Warto również dodać, że ograniczeń związanych z organizowaniem zgromadzeń nie stosuje się do spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych lub pozarolniczej działalności gospodarczej, lub prowadzeniem działalności rolniczej lub prac w gospodarstwie rolnym.

Ponadto, należy również pamiętać o regulacjach odnoszących się do limitu osób mogących przebywać w kościele. Od 20 kwietnia 2020 r. do odwołania, w trakcie sprawowania kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych, w kościele powinien znajdować się jeden uczestnik na 15 m2 powierzchni tego budynku, oprócz osób sprawujących kult religijny. Osoby te, podczas sprawowania uroczystości w kościele, powinny mieć zakryty nos i usta przy pomocy odzieży lub jej części, maski albo maseczki (obowiązku tego nie stosuje się tylko do duchownego sprawującego kult religijny, w tym czynności lub obrzędy religijne).

Natomiast, w przypadku przemieszczania się pieszo należy pamiętać, iż jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy zachowanie tej odległości nie jest możliwe ze względu na opiekę nad:

  • dzieckiem do ukończenia 13. roku życia,
  • osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego lub osobą, która ze względu na stan zdrowia nie może poruszać się samodzielnie.

Podstawa prawna:

  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r., poz. 697 i 750).
  • Ustawa z dnia 24 lipca 2015 r. - Prawo o zgromadzeniach (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 631).
  • Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 1950 z późn. zm.).

Czy niepełnosprawny senior może robić zakupy w godz. 10-12.00 w towarzystwie opiekuna, który nie jest seniorem?

Rozporządzenie Rady Ministrów z 19 kwietnia w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniami stanu epidemii w § 9 ust.5 pkt 1 wskazuje że w godzinach od 10.00 do 12.00 na terenie obiektów handlowych mogą przebywać wyłącznie osoby powyżej 65 roku życia. Ograniczenie to dotyczy dni od poniedziałku do piątku. Takie rozwiązanie ma na celu ochronę seniorów, którzy znajdują się w jednej z grup najbardziej zagrożonych epidemią. Osoby młodsze, nawet jeśli pełnią rolę opiekunów, nie mogą w tym czasie przebywać na terenie obiektów handlowych.

Pan – w imieniu pracującej w Polsce znajomej z Ukrainy, której ważność dokumentów upływa w lipcu– pyta jakie są możliwości załatwienia przedłużenia ich ważności.

Tę sytuację reguluje art. 15zd. specustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, dodany do niej w kolejnej specustawie - z 31 marca 2020 r. (Dz.U.2020.568) - przez art. 1 pkt 14 ..

Stanowi, że:

  1. Jeżeli ostatni dzień okresu pobytu cudzoziemca na podstawie wizy krajowej przypada w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, ogłoszonego w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, okres pobytu na podstawie tej wizy oraz okres ważności tej wizy ulega przedłużeniu z mocy prawa do upływu 30. dnia następującego po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.
  2. W przypadku, o którym mowa w ust. 1, w dokumencie podróży cudzoziemca nie umieszcza się nowej naklejki wizowej.
  3. Jeżeli ostatni dzień okresu ważności zezwolenia na pobyt czasowy przypada w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, ogłoszonego w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2, okres ważności tego zezwolenia ulega przedłużeniu z mocy prawa do upływu 30 dnia następującego po dniu odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni.
  4. W przypadku, o którym mowa w ust. 3, nie wydaje się, ani nie wymienia się karty pobytu.

Pani pyta czy w związku z panującymi obostrzeniami może za zgodą właściciela działki postawić tam przyczepę campingową, żeby spędzić weekend wraz z domownikiem i psem, tak jak robiła to dotychczas - przed epidemią.

Nie – jeśli jeżeli świadczenie usługi polegającej na krótkotrwałym wynajmie miejsca ustawienia przyczepy kempingowej jest zarejestrowane jako działalność gospodarcza, a więc stanowi zarobkową działalność usługową, wykonywaną w sposób zorganizowany i ciągły,  to ograniczenie wynikające z powołanego przepisu rozporządzenia będzie miało w tej sytuacji zastosowanie.

Tak – w jeśli nie prowadzimy takiej działalności gospodarczej.

Zgodnie z § 8 ust. 1 pkt 1 ppkt k Rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, do odwołania ustanawia się czasowe ograniczenia prowadzenia przez przedsiębiorców w rozumieniu przepisów ustawy z dnia 6 marca 2018 r. - Prawo przedsiębiorców oraz przez inne podmioty, związanej z prowadzeniem usług hotelarskich w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 8 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o usługach hotelarskich oraz usługach pilotów wycieczek i przewodników turystycznych

Usługą hotelarską jest krótkotrwałe, ogólnie dostępne wynajmowanie domów, mieszkań, pokoi, miejsc noclegowych, a także miejsc na ustawienie namiotów lub przyczep samochodowych oraz świadczenie, w obrębie obiektu, usług z tym związanych.

Pan jest dilerem samochodowym, pyta, czy ma obowiązek dezynfekowania samochodu przed wydaniem go kupującemu? Chodzi o samochód fabrycznie nowy, nie przeznaczony do celów prezentacyjnych.

Z przepisów nie wynika obowiązek sprzedawcy dezynfekowania fabrycznie nowych towarów w tym samochodów przed wydaniem kupującemu.

Ograniczenia funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy, czasowe ograniczenie określonych zakresów działalności przedsiębiorców oraz obowiązek wykonania określonych zabiegów sanitarnych uregulowane są  Rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (poz.697 i poz.750).

W niektórych punktach sprzedaży pracownicy dobrowolnie, dezynfekują samochody fabrycznie nowe przed wydaniem ich kupującemu specjalnymi płynami, a wnętrza aut są ozonowane. Istnieje też możliwość odbioru samochodów na zasadzie tzw. contactless wprowadzonej w celu ograniczenia do niezbędnego minimum kontaktu pomiędzy kupującym samochód, a osobą dostarczającą pod wskazany adres. 

Dla wszystkich zainteresowanych dostępna jest opinia z dnia 24 kwietnia 2020 r Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH dotycząca stosowania środków dezynfekcyjnych do zwalczania wirusa SARS-CoV-2  wydana w odpowiedzi na liczne zapytania dotyczące certyfikacji substancji wirusobójczych skutecznych w zwalczaniu wirusa SARS-CoV-2 i związanej z nim choroby COVID-19. www.pzh.gov.pl

Warto także śledzić na bieżąco komunikaty dotyczące aktualnej sytuacji epidemiologicznej COVID-19, na podstawie danych WHO, ECDC, CDC) www.gis.gov.pl

Pan pyta, czy musi zakładać rękawiczki w sklepie, jeśli nie  chciał dotykać towaru i robić zakupów, a jedynie sprawdzić ceny. Gdy odmówił założenia rękawiczek, nie został wpuszczony do sklepu.

Co do zasady zgodnie z §9 ust.8 rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. poz. 697 osoby wchodzące na teren sklepu i hali sprzedażowej (supermarkety) do odwołania mają nosić podczas zakupu towarów lub usług rękawiczki jednorazowe. Nakaz ten ma również zastosowanie w przypadku chęci sprawdzenia cen przez obywateli. Obiekty handlowe i usługowe oraz zarządzający targowiskami (straganami ) są obowiązani zapewnić rękawiczki jednorazowe lub środki do dezynfekcji rąk (§9 ust. 9 pkt.1).

Obowiązek noszenia jednorazowych rękawiczek nie dotyczy tylko osób, które nie mogą zakładać lub zdejmować rękawiczek z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim lub osoby mającej trudności z samodzielnym założeniem lub zdjęciem rękawiczek; okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie nie jest wymagane. (§9 pkt 8a rozporządzenia Rady  Ministrów z dnia 26 kwietnia 2020 r. poz. 750).

Pani pytała o ważność orzeczenia o stopniu niepełnosprawności córki.

Według przepisów specustawy koronawirusowej z 2 marca (art. 15h) o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 orzeczenie o niepełnosprawności albo orzeczenie o stopniu niepełnosprawności, wydane na czas określony na podstawie ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych, którego ważność:

  1. upłynęła w terminie do 90 dni przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, pod warunkiem złożenia w tym terminie kolejnego wniosku o wydanie orzeczenia, zachowuje ważność do upływu 60. dnia od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, jednak nie dłużej niż do dnia wydania nowego orzeczenia o niepełnosprawności albo orzeczenia o stopniu niepełnosprawności;
  2. upływa w terminie od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, zachowuje ważność do upływu 60. dnia od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, jednak nie dłużej niż do dnia wydania nowego orzeczenia o niepełnosprawności albo orzeczenia o stopniu niepełnosprawności.

Należy podkreślić, że ciągłość świadczeń np. wydanych na podstawie ustawy o pomocy społecznej, świadczeń rodzinnych i opiekuńczych, przyznanych w związku z niepełnosprawnością są uzależnione od legitymowania się orzeczeniem o niepełnosprawności lub stopniu niepełnosprawności.

Zgodnie z art. 15h ust. 4 specustawy COVID-19, jeżeli decyzja o przyznaniu świadczenia z pomocy społecznej została wydana w związku z niepełnosprawnością potwierdzoną orzeczeniem i okres, na który została przyznana pomoc jest uzależniony od terminu ważności orzeczenia o niepełnosprawności lub stopniu niepełnosprawności, to okres wskazany w decyzji ulega przedłużeniu na okres na jaki zachowuje ważność orzeczenie o niepełnosprawności lub stopniu niepełnosprawności, zgodnie z ust. 1 i 2, na podstawie decyzji, którą organ wydaje z urzędu.

Pani pyta, czy prawo wskazuje wiek dziecka, które można zostawić samo w domu. Co mają zrobić rodzice dzieci powyżej 8. roku życia, którym nie przysługuje zasiłek?

Żaden przepis wprost nie reguluje granicy wieku dziecka, od którego można bezpiecznie pozostawić dziecko  same  w domu.

Mając na uwadze problemy rodziców związane z brakiem możliwości zorganizowania opieki przez pracujących rodziców nad dziećmi , które ukończyły 8 lat,  Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o ponowną analizę i uwzględnienie potrzeb wszystkich pracujących rodziców i opiekunów poprzez rozważenia podniesienia wieku dzieci, na które rodzice otrzymają specjalny zasiłek opiekuńczy do lat 12.

Rzecznik wskazał, iż w szczególnym  trudnym położeniu są osoby pracujące, samotnie wychowujące dzieci, wątpliwości budzi przyjęta granica wieku uprawniająca do zasiłku, bo 8-latki same nie zadbają o swe bezpieczeństwo w domu.

Jak pokazują badania, większość dzieci wieku 9 lub 10 lat nie jest na tyle dojrzała lub samodzielna, by zorganizować sobie czas w domu, przygotować posiłek, poradzić sobie w razie nieprzewidzianych okoliczności. Obecnie do codziennych czynności domowych dochodzą obowiązki realizowane zazwyczaj w szkole. Uczniowie niezależnie od wieku otrzymują prace do samodzielnego wykonania, chociaż wielu nie potrafi jeszcze sprawnie i w pełni obsługiwać komputerów, skorzystać z drukarki lub rozwiązać trudniejszych ćwiczeń bez pomocy osoby dorosłej.

Rodzice, którzy nie otrzymali prawa do zasiłku opiekuńczego - nawet jeśli mogą pracować zdalnie - nie zawsze są w stanie łączyć obowiązki zawodowe ze stałą opieką nad dzieckiem, wsparciem go w realizacji zleconych prac szkolnych czy podstawowych czynnościach. Problem dotyka szczególnie rodziców lub opiekunów dzieci ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, gdyż praca z nimi wymaga specjalnych kwalifikacji i umiejętności.

Sytuacja rodzin mogłaby ulec poprawie, gdyby rodzice i opiekunowie nieco starszych dzieci mieli możliwość skorzystania z zasiłku opiekuńczego na równi z innymi osobami w podobnej sytuacji, przez cały okres zawieszenia pracy szkół.

W odpowiedzi Minister Rodziny ,Pracy i Polityki napisał 24 marca 2020 roku, iż po przeanalizowaniu wprowadzonych specustawą rozwiązań, podjęto decyzję o rozszerzeniu kręgu osób uprawnionych do dodatkowego zasiłku opiekuńczego m.in. dla osób zwolnionych od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności do ukończenia 18 lat albo dzieckiem z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego. Ponadto nowe przepisy przyznały także prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego - w przypadku zamknięcia szkoły, ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego, ośrodka wsparcia, warsztatu terapii zajęciowej lub innej placówki pobytu dziennego o podobnym charakterze z powodu COVID-19, do których uczęszcza dorosła osoba niepełnosprawna - ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dorosłą osobą niepełnosprawną.

Jednakże co do kwestii nieobjęcia przedmiotową regulacją dodatkowego zasiłku opiekuńczego ubezpieczonych wykonujących pracę, których dziecko ukończyło 8. rok życia, nie wskazano konkretnych rozwiązań. Zaznaczono jedynie, że obowiązująca regulacja będzie  podlegała bieżącej analizie.

Odc. 25 - Pytania przed majówką, o kwarantannę dla kierowców, mandaty za brak maseczki, płatności bezgotówkowe… odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-04-29

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pani jest właścicielką domku letniskowego. Ma zawartą umowę na cały rok z najemcami. Przyjeżdżają w określonych dniach, nie przebywają tam stale. Akurat teraz chcieliby spędzić tam weekend majowy. Pani pyta czy może im ten domek udostępnić, czy też obowiązuje ją ogólny zakaz usług hotelarskich. Co z faktem, że umowa zawarta została dużo wcześniej, przed 31.03.2020 r.?

Najemcy mogą korzystać z domku, z zachowaniem zasad bezpieczeństwa wymaganych w czasie epidemii. Wynajęcie domku letniskowego na okres roku nie mieści się w granicach definicji usługi hotelarskiej.

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.697) w § 8 ust.1 pkt 1 ppkt k wprowadza ograniczenie działalności związanej z prowadzeniem usług hotelarskich. Przy czym termin „usługi hotelarskie” przyjęty w rozporządzeniu określony został w art.3 ust.1 pkt 8 ustawy z dnia 29.VIII.1997r. o usługach hotelarskich ( t.j. Dz.U.2019.238 z późń. zm.) jako krótkotrwałe, ogólnie dostępne wynajmowanie domów, mieszkań, pokoi, miejsc noclegowych, a także miejsc na ustawienie namiotów lub przyczep samochodowych oraz świadczenie, w obrębie obiektu, usług z tym związanych.

Czy w świetle aktualnie obowiązujących przepisów mogą się odbywać spotkania rodzinne?

Tak, nie ma takiej przeszkody.

Zgodnie § 14 ust 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia, spotkania danej osoby z jej osobami najbliższymi w rozumieniu art. 115 k.k. lub z osobami najbliższymi, z którymi pozostaje we wspólnym pożyciu, są dozwolone. Nie mniej jednak, należy pamiętać, że nadal mamy problem z rozprzestrzenieniem się koronowirusa. Pamiętajmy też o seniorach, którzy są w grupie wysokiego ryzyka, a kontakt z nimi może zwiększyć prawdopodobieństwo zarażenia ich, a powikłania spowodowane koronowiusem mogą przecież prowadzić do śmierci bliskiej nam osoby. Zachowujmy podstawowe zasady bezpieczeństwa w kontakcie z najbliższymi jak również zasady higieny, częste mycie rąk i stosowanie środków wirusobójczych. Rozważmy także konieczność takiej wizyty, ich częstotliwość oraz ilość osób uczestniczących w takim spotkaniu.

Pan dostał mandat za brak maseczki w miejscu publicznym, czyli za wykroczenie z art. 54 Kodeksu Wykroczeń. Zastanawia się, że skutecznie będzie odwoływanie się przed sądem w oparciu o zarzuty wobec legalności rozporządzenia Rady Ministrów.

Obowiązek zakrywania ust i nosa w miejscach ogólnodostępnych został wprowadzony na podstawie §18 Rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. (Dz. U. poz. 697) Rozporządzenie to zostało wydane na podstawie ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 i 1495 oraz z 2020 r. poz. 284, 322, 374 i 567). Z tym, że artykuły, dające to prawo Radzie Ministrów - art. 46a i art. 46b pkt 1–6 i 8–12 - zostały dodane specustawą koronawirusową z 2 marca (w art. 25 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19….,Dz. U. poz. 374). Karą za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa jest grzywna do 500 zł  lub kara nagany, mówi o tym art. 54 kodeksu wykroczeń.

Wątpliwości Rzecznika budzi sposób wprowadzania różnego rodzaju nakazów i ograniczeń. Mimo zaistnienia przesłanek określonych w art 232 Konstytucji RP. nie zdecydowano się na wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Szczegółowo o tych wątpliwościach RPO informował 3 kwietnia w piśmie do premiera. Rozumiejąc potrzebę wprowadzania różnego rodzaju ograniczeń i nakazów w związku z epidemią, należy pamiętać, aby regulacje te były wprowadzane zgodnie z Konstytucją. Z tego punktu widzenia wątpliwości może budzi to, że upoważnienie ustawowe uprawniało Radę Ministrów do wydania przepisów nakładających obowiązek stosowania środków profilaktycznych (a do takich zaliczają się maseczki) tylko przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie, zaś w rozporządzeniu wprowadzono powszechnych obowiązek używania maseczek, co jest być może uzasadnione, lecz nie znajduje umocowania w ustawie.

Starszy pan skarżył się, że zagrożono mu w sklepie, że następnym razem, jak zapłaci gotówką, a nie kartą, to go nie obsłużą.

Nie ma przepisów, które zobowiązywałyby prowadzącego działalność handlową do przyjmowania płatności w formie gotówki, czy też w formie bezgotówkowej. Działa tu zasada swobody zawierania umów. Sprzedający jednakże powinien wywiesić informację o akceptowanych przez siebie sposobach płatności w widocznym miejscu, tak aby potencjalny klient mógł się z nią zapoznać przed rozpoczęciem zakupów.

Wtedy taka oferta handlowa kierowana jest do tej grupy klientów, która zaakceptuje określone przez przedsiębiorcę warunki zapłaty.

Takie stanowisko potwierdza Państwowa Inspekcja Handlowa jak również Ministerstwo Finansów. W okresie epidemii, z uwagi na zasady higieny, preferowany jest obrót bezgotówkowy, jednakże żaden przepis wydawany w celu zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania COVID-19 nie zakazał obrotu gotówkowego, w stosunku do powszechnie zawieranych codziennych umów w bieżących w sprawach życia codziennego.

Zgodnie z art. 31 ustawy o Narodowym Banku Polskim znakami pieniężnymi Rzeczypospolitej Polskiej są banknoty i monety. Natomiast według art. 32 znaki pieniężna emitowane przez NBP są prawnymi środkami płatniczymi na obszarze RP. Przepisy wydawane w okresie ogłoszonej epidemii w celu zapobiegania przeciwdziałania i zwalczania COVID-19 nie zakazały obrotu gotówkowego, w stosunku do powszechnie zawieranych codziennych umów w bieżących w sprawach życia codziennego.

Pracodawca chce poddać wszystkich pracowników testom na COVID-19. Pracownik, pyta, czy może na to nie wyrazić zgody ?

Jeśli pracodawca ma podejrzenie o możliwości wystąpienia choroby zakaźnej lub przeniesienia jej na inne osoby podczas wykonywania pracy, ma prawo na podstawie ww. ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, wysłać pracownika na badania sanitarno-epidemiologiczne.

Kodeks pracy, a więc podstawowy akt prawny regulujący prawa i obowiązki pracownika, nie reguluje tej kwestii, jednakże szczególnym aktem prawnym regulującym tą kwestie jest ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Zgodnie z art. 6. 1. Obowiązkowym badaniom sanitarno-epidemiologicznym, określonym na podstawie art. 10 ust. 2 pkt 2, podlegają:

  1. podejrzani o zakażenie lub chorobę zakaźną;
  2. noworodki, niemowlęta i kobiety w ciąży, podejrzane o zakażenie lub chorobę zakaźną mogącą się szerzyć z matki na płód lub dziecko;
  3. nosiciele, ozdrowieńcy oraz osoby, które były narażone na zakażenie przez styczność z osobami zakażonymi, chorymi lub materiałem zakaźnym;
  4. uczniowie, studenci i doktoranci kształcący się do wykonywania prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby;
  5. osoby podejmujące lub wykonujące prace, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na inne osoby, nieposiadające aktualnego orzeczenia lekarskiego o zdolności do wykonywania prac, przy wykonywaniu których istnieje możliwość przeniesienia zakażenia lub choroby zakaźnej na innej osoby

2. Na obowiązkowe badania sanitarno-epidemiologiczne, określone na podstawie art. 10 ust. 2 pkt 2, kieruje:

  1. osoby, o których mowa w ust. 1 pkt 1–3 – właściwy dla ich miejsca pobytu państwowy powiatowy inspektor sanitarny;
  2. osoby, o których mowa w ust. 1 pkt 4 – kierujący szkołą albo rektor uczelni lub osoba przez nich upoważniona;
  3. osoby, o których mowa w ust. 1 pkt 5 – pracodawca albo zlecający wykonanie prac.

Skarga na to, że nie można przebywać wraz z dzieckiem na oddziale intensywnej terapii.

RPO dostaje dużo takich skarg, nie tylko w sprawie oddziałów intensywnej terapii, ale w ogóle w sprawie dzieci w szpitalach.

Zagadnienia, przedstawione Rzecznikowi w tym zakresie dotyczyły między innymi następujących kwestii:

  • konieczności znalezienia adekwatnych rozwiązań prawnych, uwzględniających zarówno stan zagrożenia epidemicznego, jak i umożliwiających zapewnienie dzieciom realizacji prawa do kontaktu i obecności osoby bliskiej podczas udzielania świadczeń zdrowotnych (prawa pacjenta),
  • ujednolicenia praktyki stosowanej przez szpitale (obecnie praktyka stosowana przez placówki medyczne jest różna, jedne z nich całkowicie zakazują obecności rodziców, inne dopuszczają taką możliwość).

Rzecznik interweniował już 25 marca u Ministra Zdrowia. Postulował wprowadzenie jednolitych wytycznych, na poziomie krajowym, w celu ujednolicenia praktyki stosowanej przez placówki medyczne. Zwracał uwagę na to, jak ważny jest dla chorego dziecka kontakt z rodzicem.

Minister jednak odpowiedział, że walka z koronawirusem jest teraz ważniejsza, nie będą wydawane jednolite wytyczne – decydować musi za każdym razem dyrektor szpitala po analizie sytuacji konkretnej placówki. Minister dodał, że NFZ opracował 10 kwietnia procedury postępowania z dziećmi z podejrzeniem lub zakażonych wirusem SARS-CoV-2

Pan skarży się na działanie samorządowego kolegium odwoławczego, które z powodu epidemii zwleka z wydaniem decyzji w sprawie świadczenia pielęgnacyjnego. Pyta, kiedy może spodziewać się stanowiska.

Samorządowe kolegia odwoławcze (SKO) pracują, jednak podobnie jak pozostałe instytucje publiczne ograniczyły przyjęcia stron i w większym stopniu załatwiają sprawy zdalnie. Orzeczenia wydawane przez SKO przed 31 marca 2020 r. podlegały w zakresie terminów reżimowi Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Zatem do tamtego dnia sprawy powinny były być załatwiane niezwłocznie, ale nie później niż w ciągu miesiąca, zgodnie z art. 35 KPA.

Specustawa z 2 marca 2020 r. (o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19) wstrzymała jednak bieg terminów w postępowaniach administracyjnych. Nowe terminy nie rozpoczynają biegu (art. 15zzr i art. 15zzs.). Regulacje te praktycznie zdejmują z organów obowiązek wydania decyzji, czy postanowienia w zwyczajnym, ustawowym terminie.

Nie da się więc w takiej sytuacji wnieść ponaglenia z uwagi na bezczynność zgodnie z art. 37 §1 pkt 1 KPA.

Odrębną kwestią pozostaje, czy ogólna dyrektywa załatwiania sprawy niezwłocznie wynikająca z zasad ogólnych KPA i art. 35 KPA również została zawieszona. Specustawa z 2 marca 2020 r. nie pozwala na jednoznaczne stwierdzenie, że organ nie ma obecnie obowiązku działać niezwłocznie. W związku z tym być może strona niezadowolona z czasu rozpatrywania jej sprawy jest w stanie złożyć skutecznie ponaglenie z uwagi na nieuzasadnioną przewlekłość postępowania zgodnie z art. 37 § 1 pkt 2 KPA.

Należy też mieć na uwadze, że niektóre organy, w ramach nieoficjalnych, wewnętrznych ustaleń dobrowolnie postanowiły o rozpatrywanie spraw w oparciu o zwyczajne terminy. Są to jednak ustalenia niezależne od woli i interesów stron.

Kierowcy busów (do 9 osób) na trasach międzynarodowych są poddawani kwarantannie, co uniemożliwia im pracę. Przedstawiciel firmy transportowej uważa, że przedsiębiorstwa specjalizujące się w przewozie osób, powinny być wyłączone z konieczności odbycia kwarantanny, tak jak duże firmy tej branży.

Niestety, najwyraźniej Główny Inspektorat Transportu Drogowego źle zrozumiał rozporządzenie rządu dotyczące kwarantanny.

Zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.697), obowiązku kwarantanny nie stosuje się między innymi wobec przekraczających granice kierowców zawodowych (§2 ust.11 pkt 2 rozporządzenia).

Zgodnie z ustawą z 6 września 2001 r. o transporcie drogowym (Dz.U.2019.2140 t.j.), do której odnosi się rozporządzenie, międzynarodowy transport drogowy to podejmowanie i wykonywanie działalności gospodarczej w zakresie przewozu osób lub rzeczy pojazdami samochodowymi, za które uważa się również zespoły pojazdów składające się z pojazdu samochodowego i przyczepy lub naczepy, przy czym jazda pojazdu między miejscem początkowym i docelowym odbywa się z przekroczeniem granicy Rzeczypospolitej Polskiej (art. 4 pkt 2 ustawy o transporcie drogowym).

Z komunikatu umieszczonego na stronie internetowej Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego można wnioskować, że z obowiązku odbycia kwarantanny nie są zwolnieni kierowcy wykonujący międzynarodowy transport drogowy pojazdami przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą.

Stanowisko to wydaje się błędne i można jedynie wnioskować, że wynika ono ze zbyt pobieżnej analizy przepisów.

Należy zauważyć, że faktycznie przepisów ustawy o transporcie drogowym nie stosuje się do przewozu drogowego wykonywanego pojazdami samochodowymi lub zespołami pojazdów przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą, ale tylko wtedy gdy mamy do czynienia z niezarobkowym przewozem drogowym osób (art.3 ust.1 pkt 1 ustawy o transporcie drogowym).

W swym komunikacie GITD zdaje się zupełnie pomijać, ten element, że aby przepisy ustawy nie były stosowane, przewóz drogowy osób musi mieć charakter niezarobkowy.

By mieć jasność w tej kwestii, warto odnotować co ustawodawca uważa za niezarobkowy przewóz drogowy. I tak, zgodnie z ustawową definicją (art. 4 pkt 4 ustawy o transporcie drogowym), niezarobkowy przewóz drogowy to przewóz na potrzeby własne - każdy przejazd pojazdu po drogach publicznych z pasażerami lub bez, załadowanego lub bez ładunku, przeznaczonego do nieodpłatnego krajowego i międzynarodowego przewozu drogowego osób lub rzeczy, wykonywany przez przedsiębiorcę pomocniczo w stosunku do jego podstawowej działalności gospodarczej, spełniający łącznie następujące warunki:

  • pojazdy samochodowe używane do przewozu są prowadzone przez przedsiębiorcę lub jego pracowników,
  • przedsiębiorca legitymuje się tytułem prawnym do dysponowania pojazdami samochodowymi,
  • w przypadku przejazdu pojazdu załadowanego - rzeczy przewożone są własnością przedsiębiorcy lub zostały przez niego sprzedane, kupione, wynajęte, wydzierżawione, wyprodukowane, wydobyte, przetworzone lub naprawione albo celem przejazdu jest przewóz osób lub rzeczy z przedsiębiorstwa lub do przedsiębiorstwa na jego własne potrzeby, a także przewóz pracowników i ich rodzin,
  • nie jest przewozem w ramach prowadzonej działalności gospodarczej w zakresie usług turystycznych.

Z tego wynika, że jeżeli przewóz drogowy wykonywany pojazdami samochodowymi lub zespołami pojazdów przeznaczonymi konstrukcyjnie do przewozu nie więcej niż 9 osób łącznie z kierowcą, nie ma charakteru niezarobkowego przewozu drogowego osób, to stosuje się do niego przepisy ustawy o transporcie drogowym.

A jeżeli przewóz taki mieści się w ramach wykonywania czynności zawodowych przez kierowców wykonujących przewóz drogowy w ramach międzynarodowego transportu drogowego, stosowane powinny być również przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, zwalniające z obowiązku odbycia kwarantanny (§2 ust. 11 pkt 2 rozporządzenia).

Koronawirus i alimenty natychmiastowe. RPO popiera postulaty Rzecznika Praw Dziecka

Data: 2020-04-28
  • RPO przypomina Ministrowi Sprawiedliwości, że sytuację wielu rodzin po rozstaniu ułatwiłaby instytucja alimentów natychmiastowych, takich, o które nie trzeba walczyć w sądzie, bo są wyliczane automatycznie, na podstawie wskaźników gospodarczych
  • W momencie, gdy ludzie tracą źródła utrzymania, ten mechanizm pomógłby w wielu przypadkach.
  • Resort sprawiedliwości zajmował się już tym pomysłem, ale do tej pory nie został on wdrożony w życie.

- Zdaję sobie sprawę, że w obecnym czasie Ministerstwo Sprawiedliwości zajmuje się bardzo licznymi sprawami i projektami, co pozwala ze zrozumieniem przyjąć brak szybkiej odpowiedzi na wszystkie wpływy. W mojej ocenie sytuacja dzieci i rodziny, ich praw, ich sytuacji finansowej i życiowej, jest jednak na tyle istotna, zwłaszcza w czasie przymusowego ograniczenia aktywności społeczeństwa, że uznaję za zasadne ponownie zwrócić się o podjęcie stosownych kroków legislacyjnych, mających na celu nie tylko rozwiązanie problemu alimentów oraz kontaktów, ale również umożliwienie sądom powszechnym szybkiej i doraźnej reakcji, dzięki umieszczeniu tych spraw w katalogu spraw pilnych – pisze Adam Bodnar do Zbigniewa Ziobry.

W ostatnich dniach Rzecznik Praw Dziecka poinformował na swojej stronie internetowej (informacja z 24 kwietnia 2020 r.), że przygotował projekt stosownej nowelizacji przepisów, powracający do idei tzw. alimentów natychmiastowych. Wprawdzie nie jest mi znana treść proponowanych przepisów, jednak z informacji na stronie RPD wnioskuję, że jest ona zbliżona do przepisów proponowanych w trakcie zeszłej kadencji parlamentu, które wówczas popierałem, a które ostatecznie nie zostały uchwalone.

W związku z tym RPO apeluje do ministra Ziobry o jak najszybsze skierowanie projektu przepisów w tym przedmiocie do prac legislacyjnych rządu. Popiera także pomysł wprowadzenia stosownych przepisów do kolejnej nowelizacji tzw. tarczy antykryzysowej. Przypomina tez o swoim wystąpieniu w sprawie alimentów z 1 kwietnia – apelował w nim o ponowne rozważenie i szybkie wprowadzenie do polskiego systemu prawnego instytucji tablic alimentacyjnych, czyli instytucji podobnej do alimentów natychmiastowych. Rozwiązanie takie – właśnie w sytuacji epidemii czy innej klęski żywiołowej – pozwoliłoby na szybką reakcję właściwego ministra i zmianę wysokości podstawowych alimentów w skali kraju drogą zmiany rozporządzenia (czy załącznika do rozporządzenia).

IV.510.9.2020

Koronawiurs. Negatywne skutki zamykania młodzieżowych ośrodków socjoterapii

Data: 2020-04-28
  • W czasie walki z koronawirusem nie działają m.in. szkoły specjalne w młodzieżowych ośrodkach socjoterapii
  • Gdzieniegdzie zawieszono także całe te ośrodki, a ich wychowanków odesłano do placówek opiekuńczo-wychowawczych
  • Może to mieć negatywne konsekwencje i dla młodych ludzi, którzy przebywali i uczyli się w takich ośrodkach, i dla pracowników oraz wychowanków placówek opiekuńczo-wychowawczych

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają sygnały o rosnącej liczbie młodzieżowych ośrodków socjoterapii, które zawiesiły działalność w związku z epidemią COVID-19. Ośrodków tych jest w całej Polsce  87. Ponad 30 z nich nakazało odsyłanie umieszczonych tam wychowanków do placówek opiekuńczo-wychowawczych. 

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 11 marca 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 ograniczyło funkcjonowanie publicznych i niepublicznych jednostek systemu oświaty, w tym szkół specjalnych funkcjonujących w młodzieżowych ośrodkach socjoterapii.

Przepis ten posłużył jednak w niektórych przypadkach za podstawę czasowego zamknięcia nie tylko szkół, ale także całych ośrodków i skierowania części wychowanków z powrotem do placówek opiekuńczo-wychowawczych.

Dyrektorzy tych placówek zwracają uwagę na zagrożenie dla zdrowia swoich wychowanków i pracowników, spowodowane brakiem możliwości stwierdzenia, czy osoba wracająca z młodzieżowego ośrodka socjoterapii, nie jest zakażona koronawirusem. A nie ma warunków do zalecanej izolacji i obserwowania wychowanka. Utrudniony jest też dostęp do opieki lekarskiej i psychologicznej.

Dyrektorzy obawiają się także utraty u dzieci i młodzieży pozytywnych efektów zdobytych dzięki pracy młodzieżowych ośrodków socjoterapii. Istnieje również ryzyko, że wraz z kierowaniem nowych osób do placówek opiekuńczo-wychowawczych część kadry, kierując się obawą przed zachorowaniem, zdecyduje się skorzystać ze zwolnienia z pracy.

RPO poprosił o stanowisko ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego.

VII.7037.58.2020

Odc. 24 - Jak odbierać przesyłkę z poczty w czasie kwarantanny, prawo do postojowego, kłopoty z maseczkami - odpowiedzi na pytania zgłaszane na Infolinię RPO

Data: 2020-04-28

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pan dzwoni, żeby się poskarżyć. Prowadzi małą firmę, której obsługa księgowa powierzona została w wyniku umowy księgowej. Prosił o przygotowanie wniosku o pomoc finansową z „tarczy”. Księgowa uzależniła wysłanie dokumentów od zapłacenia dodatkowo kwoty 80 zł, o czym nie poinformowała przyjmując zadanie do wykonania.

Co do zasady treść umowy rozstrzyga o zakresie czynności wykonywanych przez księgową. Mało prawdopodobne, aby przygotowanie wniosków z „tarczy” zostało w umowie przewidziane. W takiej sytuacji wykonanie dodatkowego zadania, jak i płatność za takowe zależy od uzgodnienia przez strony umowy. Zasadą jednak jest, że usługi świadczone są odpłatnie.

Pan pyta o dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Żona po urlopie macierzyńskim i wychowawczym planuje powrót do pracy w najbliższych dniach. Dzieckiem ma się opiekować babcia. Czy w takiej sytuacji dodatkowy zasiłek opiekuńczy powinien być wypłacany?

Zasiłek opiekuńczy przysługuje zgodnie z Ustawą z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Ustawodawca, na podstawie przepisów wydawanych w związku z epidemią, przedłużył jedynie okres wypłaty tego zasiłku, nie wprowadził jednak nowych kryteriów uprawniających do jego przyznania.

Jeśli że dziecko nie chodziło do żadnej placówki, która teraz została zamknięta. Wobec tego zasiłek opiekuńczynie przysługuje.

Pan skarży się na policjantów, którzy domagają się zaświadczeń lekarskich od osób, które ze względów zdrowotnych nie mogą nosić maseczek.

Zgodnie z obowiązującymi na dzień 27 kwietnia przepisami, obowiązek zakrywania ust i nosa m.in. podczas przebywania w miejscach ogólnodostępnych obowiązuje do odwołania. Przepisy przewidują jednak kilka wyjątków od tego obowiązku. Należy do nich również sytuacja, gdy ktoś nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej (w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim), lub gdy ma trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa. Przepisy nie wymagają legitymowania się orzeczeniem bądź zaświadczenia w tym zakresie.

Policja może jednak weryfikować przestrzeganie tego obowiązku przez obywateli. Być może w pewnych sytuacjach policjanci może mieć wątpliwości, czy dana osoba rzeczywiście należy do grupy zwolnionej z zakrywania ust i nosa. Wówczas okazanie dokumentów mogłoby ułatwić wyjaśnienie spawy. Policjanci są bowiem uprawnieni do ustalenia, czy dana osoba jest zwolniona z obowiązku zakrywania ust i nosa. Mają więc prawo odbierać stosowne wyjaśnienia i ewentualnie przyjmować dowody wskazujące na wypełnienie przesłanek do zwolnienia, o których mowa powyżej.

Należy również pamiętać, że w sytuacjach spornych, kiedy obywatel odmówi przyjęcia mandatu, sprawa zostanie skierowana do właściwego sądu. Wówczas ocena, czy dane działanie stanowiło naruszenie prawa, będzie zależała od indywidualnych okoliczności konkretnego przypadku, które w razie wątpliwości, rozstrzygnie sąd powszechny.

Więcej informacji można również znaleźć na stornie: https://www.rpo.gov.pl/pl/tagi/maseczki-covid-19 .

Czy Sanepid przekazuje do urzędów pocztowych informacje o osobach objętych kwarantanną? Jeśli tak, to na jakiej podstawie?

Poczta Polska otrzymuje adresy, pod którymi przebywają osoby objęte kwarantanną, na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.697).

Zgodnie § 2 ust. 6 rozporządzenia, dane takie jak adres miejsca zamieszkania lub pobytu (miejsce odbywania kwarantanny), numer telefonu do kontaktu, a także dane osób podlegających izolacji w warunkach domowych, osób, w stosunku do których podjęto decyzję o wykonaniu testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2, oraz osób zakażonych tym wirusem, są udostępniane m.in. Poczcie Polskiej (operatorowi wyznaczonemu w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. - Prawo pocztowe).

Treść tego przepisu jest jednak obecnie analizowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Budzi on bowiem zastrzeżenia, co do zgodności z art. 51 ust. 5 Konstytucji RP stanowiącym, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o jednostce określa ustawa. Zgodnie z Konstytucją materia udostępniania informacji o jednostce nie może więc być regulowana w rozporządzeniu. Dlatego w najbliższym czasie należy spodziewać się stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie.

Pan pyta o możliwość wypłaty postojowego w sytuacji, gdy prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą (produkcja i sprzedaż obuwia) i jest jednocześnie ubezpieczony w KRUS.

Jeżeli rolnik, prowadzący dodatkowo pozarolniczą działalność gospodarczą, spełnia warunki określone w art. 5a ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników, podlega tylko tym ubezpieczeniom i opłaca składki na KRUS w podwójnej wysokości.

Zgodnie z tzw. Tarczą Antykryzysową, osobie prowadzącej pozarolniczą działalność gospodarczą zgodnie z Prawem przedsiębiorców lub innymi przepisami szczególnymi, przysługuje świadczenie postojowe, jeżeli nie podlega ubezpieczeniom społecznym z innego tytułu. Z informacji uzyskanych za pośrednictwem infolinii ZUS wynika, iż ubezpieczenie w KRUS osoby prowadzącej działalność gospodarczą nie stanowi „innego tytułu do ubezpieczeń”, a zatem nie jest przeszkodą do uzyskania przez rolnika – przedsiębiorcę świadczenia postojowego.

Kryteria, przesłanki oraz szczegółowe informacje na temat zasad ubiegania się o świadczenia postojowe przez przedsiębiorców można znaleźć na stronie:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/swiadczenia-postojowe-koronawirus-FAQ-15.

Niezależnie od powyższego, warto pamiętać, że Tarcza Antykryzysowa przewiduje również inne rodzaje świadczeń pomocowych dla osób podlegających ubezpieczeniom społecznym w KRUS tj. dodatkowy zasiłek opiekuńczy, mikropożyczki i zwolnienie z opłacania składek za drugi kwartał 2020 r.

Więcej informacji:

https://www.krus.gov.pl/fileadmin/moje_dokumenty/dokumenty/bip/form/ubez...)

Podstawa prawna:

  1. Art. 15zq ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374, 567, 568).
  2. Art. 5a ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 174).

Pani na kwarantannie. Dostała wiadomość, że na poczcie czeka na odbiór przesyłka (urządzenia niezbędne do pracy zdalnej). Pyta, w jako sposób może ją odebrać. Próbowała negocjować z naczelnikiem poczty dostarczenie do domu przesyłki w sposób nienarażający doręczyciela na kontakt. Bez efektu.

Na stronie internetowej http://poczta-polska.pl/ można znaleźć wzór pełnomocnictwa pocztowego upoważniającego inną osobę do odbioru przesyłki w placówce pocztowej. Pełnomocnictwo należy podpisać w obecności pracownika poczty. Jednakże jest to rozwiązanie dla osób, które wcześniej udzieliły już pełnomocnictwa do odbioru korespondencji osobą, z którymi nie zamieszkują.

W obecnym stanie epidemii, gdy listonosze nie kwitują listów poleconych doręczanych osobom na kwarantannie, może być jednak problem z załatwieniem obecności listonosza u osoby przebywającej na kwarantannie.

Osoba przebywająca na kwarantannie może spróbować zawnioskować do Państwowej Inspekcji Sanitarnej o skrócenie lub zwolnienie z obowiązku odbywania kwarantanny, zgodnie z § 2 ust. 13 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W ostateczności należałoby się skontaktować z Pocztą Polską i nadawcą w celu ustalenia możliwości zwrotu paczki i jej ponownego wysłania pod nowy adres innej osoby, która mogłaby osobiście odebrać przesyłkę z placówki pocztowej i zanieść do pani na kwarantannie.

Pytanie o możliwość wstępu do lasu. Zasady obowiązujące.

Na podstawie § 16 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii został zniesiony od dnia 20.04.2020 r. zakaz korzystania z terenów leśnych.

Obecnie, do odwołania ten zakaz dotyczy jedynie ogrodów zoologicznych, placów zabaw oraz ogrodów jordanowskich w części, w jakiej ten ogród ma plac zabaw lub urządzenia przeznaczone do zabawy dzieci, a także ze znajdujących się na terenach leśnych miejsc małej infrastruktury leśnej, urządzeń przeznaczonych do zabawy dzieci, wiat i miejsc biwakowania.

Gdy przemieszczanie się po lesie następuje pieszo, należy pamiętać, że jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie, chyba że zachowanie tej odległości nie jest możliwe ze względu na opiekę nad dzieckiem do ukończenia 13. roku życia, lub osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o stopniu niepełnosprawności, osobą z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego lub osobą, która ze względu na stan zdrowia nie może poruszać się samodzielnie (§ 17 Tego rozporządzenia).

Warto również przypomnieć o nałożonym na podstawie § 18 Rozporządzenia obowiązku zakrywania ust i nosa przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki albo kasku ochronnego w miejscach ogólnodostępnych, w tym: na drogach i placach, na terenie cmentarzy, parków, zieleńców, promenad, bulwarów, ogrodów botanicznych, ogrodów zabytkowych, plaż, miejsc postoju pojazdów, parkingów leśnych. Obowiązku tego nie musimy przestrzegać jeśli jesteśmy już na terenie lasu.

Pan jest marynarzem, wjechał na teren Polski w celu zaokrętowania się, ale niestety został poddany kwarantannie. Czy można w tej sytuacji skrócić okres kwarantanny.  Czy przepisy o kwarantannie dotyczą marynarzy ?

Obowiązku poddania się kwarantannie, o którym mowa w rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii  z dnia 19 kwietnia 2020 r. nie stosuje się w przypadku przekraczania granicy Rzeczypospolitej w związku z wykonywaniem czynności służbowych do grupy zawodowej jaką są marynarze w rozumieniu przepisów ustawy o pracy na morzu z dnia 5 sierpnia 2015 r., w tym do marynarzy:

  • zatrudnionych na zasadach określonych w art. 46 i 108 ustawy o pracy na morzu,
  • marynarzy po upływie pracy na statku schodzących ze statku w polskim porcie celem bezzwłocznej repatriacji, o której mowa w art. 57 ustawy o pracy na morzu, poza terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.

Warto zwrócić uwagę, że państwowy inspektor sanitarny właściwy ze względu na miejsce zamieszkania lub pobytu, w których ma być obowiązkowa kwarantanna, o której mowa w przepisach wydanych na podstawie ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, lub inny upoważniony przez Głównego Inspektora Sanitarnego państwowy inspektor sanitarny, w uzasadnionych przypadkach, decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku jej odbycia.

Skarga na pośrednika LOTu, który woli, aby klient wykorzystał voucher niż dostał z powrotem cenę biletu lotniczego.

Wybór czy wykorzystać voucher czy też odstąpić od umowy z przyczyn wynikających z bezpośredniego  związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, należy do konsumenta. 

Jeżeli nie jest on zainteresowany voucherem, wówczas przedsiębiorca, z którym zawarł umowę, jest zobowiązany zwrócić mu wpłacone środki. Trzeba jednakże pamiętać o przewidzianej w przepisach odroczonej płatności tj. 180 dni od powiadomienia pośrednika LOT-u przez klienta o podjętej decyzji. 

Podstawą prawną dotyczącą możliwości dokonania takiego wyboru jest art. 15k ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. z 2020 r. poz. 374 ze zm.), który reguluje, że:

  • odstąpienie od umowy w trybie określonym art. 47 ustawy o imprezach turystycznych i powiązanych usługach turystycznych, które to odstąpienie od umowy lub rozwiązanie umowy pozostaje w bezpośrednim związku z wybuchem epidemii wirusa SARS-CoV-2, jest skuteczne z mocy prawa po upływie 180 dni od dnia powiadomienia przez podróżnego o odstąpieniu lub powiadomienia o rozwiązaniu przez organizatora turystyki (ust.1).
  • odstąpienie od umowy bądź jej rozwiązanie, o którym mowa w ust. 1, nie jest skuteczne w przypadku wyrażenia przez podróżnego zgody na otrzymanie w zamian od organizatora turystyki vouchera do realizacji na poczet przyszłych imprez turystycznych w ciągu roku od dnia, w którym miała się odbyć impreza turystyczna (ust.2).

#ZglosTo – wystartowała kampania społeczna RPO i FDDS przeciwko szkodliwym treściom w internecie

Data: 2020-04-28
  • Celem kampanii jest zwalczanie szkodliwych treści w internecie. Wspieramy tych, którzy chcą na nie reagować, podpowiadając, gdzie i jak można skutecznie zgłaszać niepokojące materiały.
  • W ramach inicjatywy uruchomiona została platforma internetowa www.zglos.to, która pomoże wybrać najlepszy sposób reakcji na szkodliwe treści w sieci – niezależnie od tego, czy łamią one prawo czy nie.
  • Mowa nienawiści, hejt, cyberprzemoc, nielegalna pornografia, patotreści - według badań nawet 85% Polaków ma z nimi styczność, jednak większość nigdzie ich nie zgłasza. Tymczasem wszystko to ma niebywały wpływ przede wszystkim na dzieci, internetowych tubylców.

Rosnący fenomen szkodliwych treści 

Szkodliwe treści to materiały, które mogą wywoływać negatywne emocje u odbiorcy lub które promują niebezpieczne zachowania. Nie zawsze łamią polskie prawo, dlatego nie w każdym przypadku działania mogą być podjęte przez policję lub prokuraturę. Szkodliwe treści obejmują szeroki zakres zachowań: od mowy nienawiści przez hejt, materiały ukazujące przemoc, promujące narkotyki, pijaństwo, samookaleczenia, samobójstwa po nielegalną pornografię.

Rzecznik Praw Obywatelskich od początku kadencji podejmuje działania, które mają na celu zwalczanie mowy nienawiści w przestrzeni publicznej. Jeszcze w 2015 roku, kiedy fala hejtu zalała Olgę Tokarczuk po wydaniu Ksiąg Jakubowych i wypowiedziach odnoszących się do niejednobarwnej historii Polski, RPO zorganizował spotkanie, które zainaugurowało prace Okrągłego Stołu do sprawy walki z mową nienawiści. Później w 2018 roku wraz z pojawieniem się zjawiska patotreści, działania objęły także ten obszar. Prowadzona obecnie kampania jest niejako zwieńczeniem wszystkich dotychczasowych inicjatyw w zakresie szkodliwych treści w internecie. Dodatkowo dzisiejsza sytuacja, gdy z powodu epidemii relacje społeczne w znacznej mierze przeniosły się do sieci, w sposób szczególny pokazuje, jak ważne jest byśmy wszyscy czuli się bezpiecznie w internecie.

Według badań[1] przeprowadzonych na zlecenie BRPO i FDDS nawet 85% Polaków ma styczność ze szkodliwymi treściami. 76% dorosłych badanych spotkało się w ciągu ostatniego roku z mową nienawiści i hejtem w sieci, 71% z treściami wulgarnymi i przemocowymi, 52% miało kontakt z cyberprzemocą (groźby, strasznie i szantażowanie), a 40% z nielegalną pornografią.

- Uświadomienie sobie, że problem istnieje to nie wszystko – ważne jest podejmowanie realnych działań, ukierunkowanych na jego rozwiązanie. Szkodliwe treści należy zgłaszać, ponieważ może to sprawić, że nie dotrą one do dzieci lub dotrą do nich w mniejszym stopniu. Stąd pomysł na powstanie platformy zglos.to – mówi Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Dopiero dzięki zgłoszeniu niepokojącej treści odpowiedniemu podmiotowi prawdziwie pokazujemy swoją reakcję – sam gest kciuka skierowanego w dół tak nie zadziała – dodaje.

Możesz mieć wpływ i zgłaszać szkodliwe treści – #ZglosTo!

Aż 54% osób, które natrafiają w internecie na treści przemocowe, które łamią prawo zadeklarowało, że nigdzie ich nie zgłasza, w tym 30% ankietowanych stwierdziło, że ich brak reakcji wynika z niewiedzy, gdzie i jak zgłaszać takie treści.

Dlatego, aby wesprzeć ludzi w zgłaszaniu szkodliwych treści, Rzecznik Praw Obywatelskich i Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę przy wsparciu partnerów uruchomili platformę zglos.to, zainaugurowaną podczas konferencji prasowej, w której obok organizatorów wzięli udział przedstawiciele Facebook Polska oraz Google.

Na stronie zaprezentowanej przez koordynatorkę projektu Zuzannę Rudzińską-Bluszcz w kilku prostych krokach można dowiedzieć się, gdzie i w jaki sposób skutecznie zgłosić szkodliwe, przemocowe treści napotkane w sieci. Jak to działa? Po odpowiedzi na cztery pytania zamknięte, system proponuje najlepszy sposób reakcji - od prawie gotowych formularzy zawiadomienia prokuratury, poprzez linki do zgłoszenia zdarzenia platformie, na której doszło do naruszenia, po porady – w przypadku nieletnich - dotyczące rozmowy z dorosłym, któremu się ufa.

Wpływ internetu na zachowania dzieci i młodzieży jest dominujący. Z łatwością przenoszą oni zachowania z sieci do życia w realu. Dlatego musimy nauczyć siebie i dzieci, jak być współobywatelem także w internecie, jak z szacunkiem traktować innych, słabszych niezależnie czy jest to przestrzeń wirtualna czy rzeczywista.

W sieci można natknąć się na namawianie do działań, które szkodzą zdrowiu lub życiu dziecka. Zagrożeń jest wiele, ale dzięki zwiększonej liczbie zgłoszeń możemy chronić nieletnich przed przemocą. Platforma zglos.to jest ukłonem w stronę osób, które chcą reagować na szkodliwe treści, ale nie wiedzą, w jaki sposób powinny to zrobić, a także dla tych, którzy do tej pory uważali to za bezcelowe. Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę przypominają o tym, jak ważne jest zwracanie uwagi na mowę nienawiści i hejt oraz ochrona nieletnich przed przemocą.

- Chcemy, aby ludzie czuli się swobodnie dzieląc się i łącząc na Facebooku, a wiemy, że będzie tak tylko gdy będą czuli się bezpiecznie. Dlatego stawiamy bezpieczeństwo na pierwszym miejscu już na etapie projektowania naszych produktów oraz następnie tego, w jaki sposób nimi zarządzamy. Przy udziale naszej społeczności i ekspertów z całego świata stworzyliśmy Standardy społeczności, które określają, co jest, a co nie jest dozwolone w serwisie. Nad bezpieczeństwem naszych platform czuwa ponad 35 tysięcy ludzi. – powiedział podczas spotkania Jakub Turowski, szef zespołu ds. polityki publicznej na Polskę i kraje bałtyckie w Facebook.

- Z drugiej strony wiemy, że równie ważna jest świadomość osób, które z nich korzystają. Chcemy, aby ludzie mieli tę świadomość i zgłaszali treści, które nie powinny pojawiać się w przestrzeni publicznej, jaką jest internet. Właśnie dlatego postanowiliśmy wesprzeć kampanię Zgłoś.to - dodaje.

Kluczowa relacja rodzic – dziecko

Statystyki dotyczące konsumpcji szkodliwych treści przez młodych ludzi dają do myślenia – z zeszłorocznych badań FDDS i BRPO na temat problemu patologicznych treści w sieci prowadzonych wśród dzieci w wieku 13-15 lat wynika, że 85% z nich zna to zjawisko,  37% przyznaje, że ogląda patotreści w internecie, 43% ma z nimi kontakt co najmniej raz w tygodniu.

- Nie chcemy i nie możemy cenzurować internetu. Ale nie jesteśmy bezradni i powinniśmy reagować na to, co uważamy za niewłaściwe - mówiła Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, koordynatorka Okrągłego Stołu do walki z patotreściami w internecie - każdy z nas może sprawić, że internet będzie miejscem bardziej przyjaznym dla wszystkich użytkowników, niezależnie od wieku, płci, pochodzenia, niepełnosprawności. Widząc hejt, wulgaryzmy, przemoc najczęściej w powątpiewaniu kręcimy głową i zamykamy okno w przeglądarce. To za mało. Internet jest miejscem publicznym - tak jak przystanek czy park. Zglos.to wskazuje na sposoby reakcji, które są dostępne dla wszystkich. Nie bądźmy obojętni.

Zwracają uwagę także wyniki ostatniego badania twórców kampanii Zgłoś.to, w części poświęconej postrzeganiu roli różnych ekosystemów wychowawczych w życiu młodych. Aż 35% dorosłych ankietowanych wskazało, że to internet ma dziś aktualnie największy wpływ na wychowanie dzieci młodzieży. To samo o rodzicach powiedziało 46%, zaś o szkole zaledwie 7%. 

- Znany od lat model wychowawczy, w którym dominowała szkoła i rodzice zmienił się. Trzecim „nauczycielem” kształtującym sposób myślenia, postawy i zachowania dzieci i młodzieży został internet. W przypadku kontaktu dzieci z nieodpowiednimi nadawcami i treściami w sieci staje się to poważnym zagrożeniem  – mówił Łukasz Wojtasik, ekspert ds. bezpieczeństwa dzieci w sieci w Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

- Odpowiedzią na problem jest świadome, uważne rodzicielstwo, polegające na wspieraniu dziecka  w korzystaniu z internetu, ciekawości jego doświadczeń online, ustalaniu zasad bezpieczeństwa, wskazywaniu pozytywnych zastosowań sieci, komentowaniu treści. Dziecko musi być pewne, że może liczyć na wsparcie rodziców w sytuacji dezorientacji czy niepokoju w kontakcie z internetowymi treściami – dodał.

Statystyki[2] dotyczące kwestii wsparcia ze strony dorosłych w tej kwestii potwierdzają - ponad 40% badanych nastolatków nigdy lub prawie nigdy nie otrzymało od rodziców porady, jak bezpiecznie korzystać z internetu. Ponad 60% nigdy lub prawie nigdy nie otrzymało pomocy od swojego nauczyciela po napotkaniu niepokojącej treści w internecie. ​

Warto pamiętać i podkreślać w rozmowie z dziećmi, że internet nie jest miejscem, w którym wolno więcej. Jest miejscem publicznym, dlatego nieobyczajny wybryk czy nieprzyzwoity rysunek są w nim tak samo zabronione, jak w przestrzeni publicznej. Nie zważając na trudności, należy reagować na rozpowszechnianie szkodliwych treści, jeśli spełniają one znamiona przestępstw, są wykroczeniami lub naruszają dobra osobiste. Od teraz mamy wszyscy taką możliwość dzięki platformie zglos.to.

 

[1] Panel badawczy Ariadna, ogólnopolska próba użytkowników internetu licząca N=1060 osób w wieku 18+, kwiecień 2020

[2] Badanie EU Kids Online 2018

Koronawirus. Rodziny dostają ciała zmarłych w zamkniętych trumnach – RPO do MZ

Data: 2020-04-27
  • Ciała zmarłych na COVID-19 oddawane są rodzinom w zamkniętych, odkażonych trumnach. Rodziny nie mają żadnej szansy na ostatnie pożegnanie
  • RPO, idąc za głosem bliskich w żałobie, prosi Ministra Zdrowia, by zapewnić im choć zdjęcie Zmarłego w trumnie. Trzeba do tego zmienić prawo

Do RPO zgłosiła się rodzina starszej osoby zmarłej w szpitalu po zakażeniu koronawirusem. Wcześniej osoba ta przebywała w domu opieki i do połowy marca, kiedy była jeszcze zdrowa, kontakt z rodziną nie był już możliwy. Rodzina dowiedziała się, że ich bliski trafił do szpitala, a potem – że jego stan się pogorszył. Nie mogli jednak pożegnać się. Kiedy szpital powiadomił ich o zgonie, dowiedzieli się, że zgodnie z procedurą dotyczącą pacjentów zmarłych z powodu COVID-19, bliscy dostaną do pochowania zamkniętą trumnę. Nie wolno jej otworzyć. Prośby rodziny o zrobienie choć zdjęcia nie były niestety możliwe do spełnienia, choć lekarze doskonale rozumieli potrzebę rodziny – nie ma jednak zasad dotyczący robienia i przetwarzania przez szpital zdjęć osoby zmarłej. Pogrzeb odbył sześć tygodni po tym, jak rodzina ostatni raz widziała osobę zmarłą. 

RPO zwrócił się więc w tej sprawie do Ministra Zdrowia: - Docierają do mnie sygnały od rodzin osób zmarłych z powodu choroby COVID-19, że procedury stosowane przed pochówkiem zwłok tych osób uniemożliwiają bliskim ich identyfikację. Rodziny zmarłych na chorobę wywołaną wirusem SARS-CoV-2 nie mają zatem pewności, że podczas ceremonii pogrzebowej żegnają bliską im osobę oraz że do grobu zostanie złożona trumna z ciałem tej osoby. Tymczasem pełne przekonanie, że w grobie rodzinnym zostały pochowane zwłoki konkretnej osoby bliskiej, ma doniosłe znaczenie z punktu widzenia prawa do pamięci i kultu osoby zmarłej, które jest samoistnym dobrem osobistym osób bliskich zmarłego.

Taka sytuacja jest wynikiem wprowadzenia na początku kwietnia zmiany w przepisach rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r. w sprawie postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi. Zmiana polegała na dodaniu zasad (w §5a - § 5c) rozporządzenia, które określają zasady postępowania ze zwłokami osób zmarłych na chorobę wywołaną wirusem SARS-CoV-2. Zgodnie z tymi zasadami, należy unikać ubierania zwłok do pochówku oraz okazywania zwłok. Ponadto zwłoki umieszcza się w ochronnym szczelnym worku, a następnie składa się w trumnie, którą należy niezwłocznie szczelnie zamknąć i spryskać płynem odkażającym o spektrum działania wirusobójczym.

Wprawdzie znowelizowane przepisy powołanego rozporządzenia nie zakazują wprost okazywania zwłok zmarłego na chorobę COVID-19 członkom rodziny, jednak w praktyce, szpitale - kierując się zaleceniami wynikającymi z postanowień § 5a ust. 1 pkt 3 rozporządzenia - odmawiają tego bliskim. Rodzi to zrozumiałe rozgoryczenie i żal po stronie członków rodziny zmarłego.

- Zdaję sobie sprawę, że w związku z niebezpieczeństwem szerzenia się choroby COVID-19 zasady postępowania ze zwłokami osób zmarłych na tę chorobę muszą zawierać pewne rygory, które zagwarantują bezpieczeństwo sanitarne. Należałoby jednak wprowadzić choćby namiastkę standardowej identyfikacji w stosunku do zwłok osoby zmarłej na chorobę COVID-19. Rodziny osób zmarłych postulują, aby dopuścić możliwość wykonania zdjęcia zwłok w trumnie przed jej zamknięciem. Obecnie obowiązujące przepisy nie zezwalają na wykonanie tego rodzaju czynności – napisał RPO Adam Bodnar. 

V.7018.290.2020

Koronawirus.  MRPiPS o wsparciu pieczy zastępczej

Data: 2020-04-27
  • Placówki opiekuńczo-wychowawcze oraz opiekuńczo-terapeutyczne, rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka zobowiązano do wszelkich zasad bezpieczeństwa i ochrony zdrowia w związku z epidemią koronawirusa
  • MRPiPS analizuje obecnie możliwość wsparcia tych podmiotów w zakupie komputerów i wyposażenia teleinformatycznego na cele edukacji w trybie zdalnym
  • O działaniach resortu ws. funkcjonowania pieczy zastępczej poinformowała RPO wiceminister Barbara Socha

W wystąpieniu z 3 kwietnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do MRPiPS. Pisał, że do rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka i placówek wciąż trafiają dzieci, także w trybie interwencyjnym. Niestety, nie ma mechanizmów weryfikacji, czy przyjmowane dzieci nie miały wcześniej kontaktu z osobami z grupy ryzyka. Niepokój potęguje fakt, że realizatorzy pieczy zastępczej nie zostali objęci żadnymi dodatkowymi rozwiązaniami systemowymi. Nie ma też wytycznych co do postępowania w sytuacji pandemii oraz zabezpieczenia osób przebywających w pieczy

RPO zwrócił się do ministerki Marleny Maląg o niezwłoczne działania na rzecz wsparcia instytucji pieczy zastępczej i zapewnienia dobra dzieci.

Odpowiedź MRPIPS

Sytuacja pandemii związana z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 wymaga od wszystkich jednostek organizacyjnych wspierania rodziny i systemu pieczy zastępczej oraz pozostałych służb bardzo ścisłej współpracy i dyscypliny.   

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, za pośrednictwem Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, przekazała wojewodom instrukcję dotyczącą organizacji pracy w warunkach epidemii COVID–19, skierowaną do podmiotów pieczy zastępczej, zwłaszcza placówek opiekuńczo-wychowawczych. Instrukcja zawiera zalecenia:

1. Placówki opiekuńczo-wychowawcze, regionalne placówki opiekuńczo-terapeutyczne oraz rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka zobowiązane są do przejęcia funkcji opiekuńczo-wychowawczej w stosunku do swoich wychowanków w przypadku zawieszenia działalności młodzieżowych ośrodków wychowawczych, młodzieżowych ośrodków socjoterapii, specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych lub w przypadku powrotu wychowanków z tych placówek; 

2. Placówki opiekuńczo-wychowawcze, regionalne placówki opiekuńczo-terapeutyczne oraz rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka zobowiązane są do zachowania wszelkich zasad bezpieczeństwa i ochrony zdrowia wprowadzanych w związku  z ograniczeniem rozprzestrzeniania się epidemii koronawirusa w stosunku do wychowanków powracających z wyżej wymienionych placówek, jak również pozostałych wychowanków przebywających w placówce czy też rodzinnej formie pieczy zastępczej;

3. W przypadku wątpliwości dotyczących kwestii zabezpieczenia dzieci przed zarażeniem COVID-19, zaleca się ściśle współpracować z właściwymi terytorialnie służbami sanitarnymi;

4. W związku z wejściem w życie z dniem 25 marca br. rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku  z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. z 2020, poz. 493), zawierającym wytyczne odnośnie metod i technik nauczania na odległość oraz innych form realizacji zadań edukacyjnych zaleca się zwrócenie szczególnej uwagi na zapewnienie odpowiedniej organizacji zajęć edukacyjnych przez dyrektorów placówek instytucjonalnej pieczy zastępczej oraz rodziny zastępcze;

5. Podjęcie skutecznych działań w celu uniemożliwienia wstępu na teren placówek osób, których obecność nie jest konieczna do zapewnienia ciągłości działalności podmiotu (odwiedziny), a także – informowanie małoletnich z tych placówek o konieczności ograniczenia aktywności poza terenem placówki i ryzyku jakie niesie ze sobą nieprzestrzeganie zasad higieny i wskazówek Głównego Inspektora Sanitarnego w powyższym zakresie.

Wojewodowie na podstawie zaleceń ministra właściwego ds. rodziny przesłali do jednostek wspierania rodziny i pieczy zastępczej w terenie polecenia z instrukcją dla podmiotów pieczy zastępczej.  Należy pamiętać, że zgodnie z art. 180 pkt 5 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 roku  o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (Dz. U. z 2019 r. poz. 1111, z późn. zm.), prowadzenie placówek opiekuńczo-wychowawczych, a więc również organizacja ich pracy, stanowi zadanie własne powiatu. Natomiast za bieżące kierowanie placówką opiekuńczowychowawczą, w tym za właściwą organizację pracy wychowawczej w placówce, odpowiada dyrektor (art. 97 ust. 1 ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, § 13 ust. 1 rozporządzenia Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 22 grudnia 2011 r.  w sprawie instytucjonalnej pieczy zastępczej - Dz.U. Nr 292, poz. 1720). 

Placówki opiekuńczo-wychowawcze, regionalne placówki opiekuńczo-terapeutyczne oraz rodziny zastępcze i rodzinne domy dziecka zobowiązane są do zachowania wszelkich zasad bezpieczeństwa i ochrony zdrowia wprowadzanych w związku z ograniczeniem rozprzestrzeniania się epidemii choroby Covid-19 w stosunku do nowych wychowanków, jak również pozostałych wychowanków przebywających w placówce czy też rodzinnej formie pieczy zastępczej. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących kwestii zabezpieczenia dzieci przed zarażeniem COVID-19, starostowie powinni ściśle współpracować z właściwymi terytorialnie służbami sanitarnymi. 

Dodatkowo kierujący podmiotami pieczy zastępczej winni w sytuacji zagrożenia COVID-19 otrzymać ze strony powiatowego centrum pomocy rodzinie lub odpowiednio  w przypadku rodzinnej pieczy zastępczej - organizatora rodzinnej pieczy zastępczej jak najwięcej informacji o przyjmowanym wychowanku, tak aby odpowiednio zabezpieczyć inne dzieci i samych siebie. Wydaje się również właściwym, aby kwestie umieszczania w trybie interwencyjnym w czasie epidemii w danej formie pieczy zastępczej były uprzednio, na ile pozwala na to czas, uzgodnione z osoba prowadzącą i skonsultowane ze służbami sanitarnymi i medycznymi.

Ponadto w dniu 16 kwietnia 2020 r. uchwalona została ustawa o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2  (Dz.U. z 2020 r. poz. 695).  Zgodnie z art. 15zzzzzj tej ustawy do dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19, przepisów art. 95 ust. 3-4a, art. 109 ust. 2 i 3 oraz art. 230 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej (Dz.U. z 2019 r. poz. 1111, 924 i 1818) w zakresie limitu liczby dzieci i osób, które osiągnęły pełnoletność przebywając w pieczy zastępczej, o których mowa w art. 37 ust. 2, oraz w zakresie kryterium wieku dzieci, nie stosuje się do dzieci umieszczonych w pieczy zastępczej w związku z przeciwdziałaniem COVID-19.

Dodatkowo zgodnie z art. 15zzzzzk tej ustawy, do dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii ogłoszonego w związku z COVID-19, starosta może zawiesić dokonywanie określonych w dziale III w rozdziale 4 ustawy z dnia 9 czerwca 2011 r.  o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej ocen sytuacji dziecka umieszczonego w pieczy zastępczej oraz ocen rodzin zastępczych i rodzinnych domów dziecka.  Ustawa weszła w życie w dniu 18 kwietnia 2020 r.

Obecnie Ministerstwo, w związku ustawą przeciwdziałającą skutkom Covid-19 i wynikającą z jej przepisów możliwością ewentualnego uruchomienia szybkiej ścieżki procedowania projektów unijnych w ramach Programu Operacyjnego Wiedza Edukacja Rozwój, analizuje także możliwość udzielenia wsparcia placówkom opiekuńczo–wychowawczym, rodzinnym domom dziecka i rodzinom zastępczym w zakresie m.in. zakupu komputerów i wyposażenia teleinformatycznego na cele realizowania zadań w trybie zdalnej szkoły – podkreśliła wiceminister Barbara Socha.

III.554.5.2020

Odc. 22 - Pomoc dla sprzątaczki na zleceniu, kwarantanna na podstawie fałszywego wyniku - Infolinia RPO, pytania o koronawirusa

Data: 2020-04-25

Eksperci BRPO odpowiadają na pytania pod bezpłatnym telefonem 800 676 676. Podejmują też interwencje i wyjaśniają sytuacje sporne i wątpliwe. O tym można przeczytać tu: INTERWENCJE RPO W SPRAWIE KORONAWIRUSA

Pani jest sprzątaczką. Świadczy pracę na rzecz podmiotu gospodarczego. Co miesiąc zawierana jest nowa umowa zlecenie. Chciała wystąpić do zleceniodawcy o świadczenie postojowe, które jej przysługuje z Tarczy, jednak księgowa powiedziała, że jej nie przysługuje, bo nie ma takiej informacji w umowie oraz że umowa jest zawierana co miesiąc.

Świadczenie postojowe czyli wypłaty z tytułu przestoju ekonomicznego w wyniku wystąpienia zagrożenia epidemicznego przysługuje przedsiębiorcom z zarejestrowaną działalnością przed 1 lutego 2020 r. lub zatrudnionym na podstawie umowy cywilnoprawnej (umowy zlecenia, umowy agencyjnej, umowy o dzieło, lub innej umowy cywilnoprawnej, do której stosuje się zasady umowy zlecenia).

Warunki otrzymania świadczenia reguluje art. 15zq i następne specustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19.

Żeby jednak świadczenie dostać, to rzeczywiście wniosek do ZUS-u o musi być skierowany poprzez zleceniodawcę albo zamawiającego – tak stanowi art. 15zs. ust. 2 specustawy. Brakuje dziś mechanizmu prawnego, który pozwalałby wymusić na zleceniodawcy złożenie takiego wniosku.

Jeśli zleceniodawca ma wątpliwości, po co składać wniosek,  zleceniobiorca/wykonawca powinien spokojnie wytłumaczyć, że tu świadczenie postojowe przysługuje i jest ono wypłacane z Funduszu Pracy, a nie z zasobów zatrudniającego i przede wszystkim, że decyzję o przyznaniu lub odmowie świadczenia podejmuje ZUS.

W dodatku na decyzję odmowną przysługuje odwołanie do sądu.

Treść umowy cywilnoprawnej pomiędzy dającym zlecenie, a przyjmującym zlecenie nie wyłącza obowiązywania przepisów ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19. Również okoliczność cykliczności zawierania co miesiąc umowy zlecenia nie ma wpływu na przyznanie i wypłatę przez ZUS świadczenia, bowiem warunkiem przewidzianym przez ww. ustawę jest, aby osoba wykonująca umowę cywilnoprawną świadczenie postojowe:

  1. zawarła umowę cywilnoprawną przed dniem 1 kwietnia 2020 r.
  2. przychód z umowy cywilnoprawnej w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych uzyskany w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym został złożony wniosek o świadczenie postojowe, nie był wyższy od 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego na podstawie przepisów o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, obowiązującego na dzień złożenia wniosku. (art. 15zs. ust. 5 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19)

Dzwoniła pani z miejskiego ośrodka pomocy społecznej w sprawie dzieci odbieranych z interwencji rodzinnych. Co będzie z dziećmi, gdy nie znajdą opiekuna w rodzinie, ponieważ domy zastępcze już poinformowały, że nie będą przyjmować dzieci z obawy przed wirusem.

Przepisy ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 … (Dz.U.2020, poz.374 ze zm.), a także innych aktów prawnych wydanych w związku z pandemią  nie wstrzymały realizacji orzeczeń o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej. Oznacza to, że do rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka i placówek wciąż trafiają dzieci, również w trybie interwencyjnym, a jednostki pieczy realizują zadania w normalnym trybie, oczywiście z uwzględnieniem aktualnych wymogów bezpieczeństwa i sanitarnych.

Zrozumiały jest niepokój w środowisku opiekunów zastępczych, którzy mają obawy związane z przyjmowaniem nowych dzieci, z uwagi na realne zagrożenie zdrowotne ich jako opiekunów oraz wychowanków.

Brak jest bowiem jakichkolwiek mechanizmów pozwalających na weryfikację, czy przyjmowane dzieci nie miały wcześniej kontaktu z osobami z grupy ryzyka. Tym bardziej niepokojące jest, że realizatorzy pieczy zastępczej nie zostali objęci żadnymi dodatkowymi rozwiązaniami systemowymi; brak jest instrukcji oraz wytycznych dot. procedowania w sytuacji pandemii oraz zabezpieczenia osób przebywających w pieczy.

Rzecznik Praw Obywatelskich w 3 kwietnia 2020 r. skierował w tej sprawie wystąpienie do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o podjęcie niezwłocznych działań na rzecz wsparcia instytucji pieczy zastępczej i zapewnienie dobra dzieci.

Dotychczas nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Pan prowadzi szkołę nauki jazdy. Pyta, kiedy może wznowić działalność?

Formalnych przeszkód w prowadzeniu szkoły nauki jazdy nie ma. W § 8 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii wymieniono, prowadzenie jakiej działalności na chwilę obecną jest ograniczone. Tego rodzaju działalność tam nie figuruje, więc jej prowadzenie na chwilę obecną jest zgodne z prawem.

Należy jednak pamiętać, aby tak zorganizować zajęcia, żeby były one bezpieczne zarówno dla kursantów, jak i kadry prowadzącej. To, co może utrudnić osobom prowadzącym tego rodzaju działalność to tzw. „problemy towarzyszące”. Z informacji prasowych wynika, iż niezwykle trudno jest uzyskać profil kandydata na kierowcę, co jest niezbędne, aby rozpocząć kurs nauki jazdy. Należy również sprawdzić czy WORD, do którego chcielibyśmy udać się w celu zdania egzaminu na prawo jazdy będzie mógł nas przeegzaminować. Nie wszystkie Ośrodki obecnie dają taką możliwość. Praktycznie więc prowadzenie takich kursów jest obecnie dostępne dla osób, które chciałyby kontynuować rozpoczętą wcześniej naukę.

Czy należy mi się postojowe, jeśli prowadzę jednoosobową działalność gospodarczą, założoną w trakcie pobytu na urlopie wychowawczym. Z tytułu urlopu wychowawczego nie pobieram żadnych świadczeń.

Osobie prowadzącej pozarolniczą działalność gospodarczą na podstawie przepisów ustawy z dnia 6 marca 2018 r. – Prawo przedsiębiorców lub innych przepisów szczególnych, zwanej dalej „osobą prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą” przysługuje świadczenie postojowe, jeżeli nie podlega ubezpieczeniom społecznym z innego tytułu.

Świadczenie postojowe przysługuje, gdy w następstwie wystąpienia COVID-19 doszło do przestoju w prowadzeniu działalności, przez osobę prowadzącą pozarolniczą działalność gospodarczą.

Osobie prowadzącej pozarolniczą działalność gospodarczą świadczenie postojowe przysługuje jeżeli rozpoczęła prowadzenie pozarolniczej działalności gospodarczej przed dniem 1 lutego 2020 r. i

  1. nie zawiesiła prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej oraz jeżeli przychód z prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych uzyskany w miesiącu poprzedzającym miesiąc złożenia wniosku o świadczenie postojowe był o co najmniej 15% niższy od przychodu uzyskanego w miesiącu poprzedzającym ten miesiąc i nie był wyższy od 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego na podstawie przepisów o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, obowiązującego na dzień złożenia wniosku;
  2. zawiesiła prowadzenie pozarolniczej działalności gospodarczej po dniu 31 stycznia 2020 r. oraz przychód z prowadzenia pozarolniczej działalności gospodarczej w rozumieniu przepisów o podatku dochodowym od osób fizycznych uzyskany w miesiącu poprzedzającym miesiąc, w którym został złożony wniosek o świadczenie postojowe, nie był wyższy od 300% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia z poprzedniego kwartału ogłaszanego przez Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego na podstawie przepisów o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, obowiązującego na dzień złożenia wniosku. (art. 15 zq).

Pan, który dzwonił z Zakładu Karnego Racibórz, skarży się, że osoby odbywające kary pozbawienia wolności nie mają zapewnionych maseczek, mimo iż taki obowiązek został wprowadzony, w związku z tym stykają z osobami z zewnątrz, które przychodzą w maseczkach (adwokaci, biegli, pracownicy SW), a oni tej ochrony są pozbawieni?

W tej sprawie można odpowiedzieć tylko tyle: problem jest znany i RPO alarmuje władze, by podjęły odpowiednie działania.

Już 27 marca Rzecznik Praw Obywatelskich apelował do premiera, aby instytucje państwowe przejrzały procedury i zasoby, jakimi dysponują, by nie narażać osób pozbawionych  wolności na ryzyko zarażenia koronawirusem, nie ograniczając ich praw i gwarantując ochronę przed wszelkimi formami złego traktowania. RPO zwrócił także uwagę, że osoby pozbawione wolności są częścią naszego społeczeństwa i tak samo odczuwają lęk i niepokój związany z epidemią.

RPO w wystąpieniu przedstawił także rekomendacje i zalecenia instytucje i organizacje zajmujące się ochroną zdrowia i praw człowieka.

W związku z obawami wyrażanymi przez osadzonych i ich bliskich, a także funkcjonariuszy Służby Więziennej, RPO 3 kwietnia napisał do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej, czy na podstawie zaleceń instytucji międzynarodowych zostały opracowane procedury postępowania w celu przeciwdziałania zakażeniom na koronawirusa w jednostkach penitencjarnych.

9 kwietnia Główny Inspektorat Sanitarny przedstawił RPO informacje na temat zaleceń przygotowanych dla miejsc zatrzymań.

W związku z obowiązkiem zasłaniania ust i nosa od 20 kwietnia RPO wystąpił do kierownictwa Służby Więziennej z pytaniem, w jaki sposób ten obowiązek będzie realizowany na terenie jednostek penitencjarnych zarówno przez funkcjonariuszy jak i osadzonych. Poprosił także o informację, czy poszczególne jednostki zostały zaopatrzone w odpowiednią ilość maseczek.

RPO wystąpił także do resortu sprawiedliwości z prośbą o przekazanie informacji o sytuacji osadzonych w jednostkach penitencjarnych, m. in. dotyczących liczby zakażonych oraz jakie są zasady postępowania w przypadku podejrzenia lub zakażenia koronawirusem.

Pan wraz z całą rodziną został objęty kwarantanną, gdyż żona pracując jako pielęgniarka miała - jak się początkowo wydawało - kontakt z pacjentem chorym na COVID-19. Jednak test tego pacjenta był wykonany nieprawidłowo i kolejne badanie dało wynik negatywny.

Taka historia dotyczyła wielu pacjentów w szpitalu, w którym pracuje żona (źle wykonywane testy). Pan skarży się, że żona od północy będzie zwolniona z kwarantanny, a on wraz z dziećmi do początkowych dni maja ma być nią objęty. Twierdzi, że jest to pozbawienie wolności jego rodziny. Co można zrobić, gdzie i jaki wniosek złożyć, w jaki sposób, co w nim zawrzeć ?

Z przepisów wynika, że państwowy inspektor sanitarny w uzasadnionych przypadkach decyduje o skróceniu lub zwolnieniu z obowiązku odbycia karantanny(podstawą jest art. 34 ust. 4 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi).

Skrócenie lub zwolnienie z obowiązku odbycia kwarantanny może się odbyć tylko z względów medyczno-epidemiologicznych. Jeśli okaże się, że na przykład:

  • osoba chora, z którą osoba poddana kwarantannie miała bliski kontakt, nie jest zakażona nowym koronawirusem, co potwierdza wynik badania laboratoryjnego,
  • upłynęło 14 dni od nałożenia kwarantanny, a osoba nią objęta nie zachorowała,
  • w drugiej połowie kwarantanny zostało wykonane badanie w kierunku koronawirusa, które dało wynik ujemny,

W takim przypadku trzeba niezwłocznie wystąpić go Głównego Inspektora Sanitarnego  o uchylenie obowiązku kwarantanny.

Pan nie zgadza się z mandatem, który dostał dwa dni temu, ale zdarzenie miało miejsce 15.kwietnia: siedział z kolegą w krzakach nad Wisłą – uznano że to „nielegalne zgromadzenie”.

W sytuacji kiedy, ukarany przyjął już mandat karny, ten staje się prawomocny z chwilą pokwitowania jego odbioru. W takim wypadku postępowanie wykroczeniowe zostaje ostatecznie zakończone, a prawo nie przewiduje możliwości odwołania się od prawomocnego mandatu karnego do Sądu.

Nie oznacza to jednak, że przepisy prawa nie przewidują sytuacji, w której możemy wnosić o uchylenia się od skutków prawnych nałożenia prawomocnego mandatu karnego.

W myśl art. 101 kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia,  prawomocny mandat karny podlega uchyleniu co do zasady w następujących sytuacjach:

  • jeżeli mandatem ukarano osobę, która popełniła czyn zabroniony przed ukończeniem 17 lat,
  • jeżeli ukarano nas  mandatem za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie, (np. Policja ukarała nas za to , że głośno się śmieliśmy na ulicy , takie zachowanie nie jest wykroczeniem)
  • gdy ustawa stanowi, że sprawca nie popełnia wykroczenia z przyczyn, o których mowa w art. 15-17 ustawy Kodeksu wykroczeń.

Jeśli mandat, którym zostaliśmy ukarani powinien być uchylony na podstawie powyższych przesłanek postępowanie może być wszczęte na wniosek ukaranego, jego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego złożony nie później niż w terminie 7 dni od uprawomocnienia się mandatu.

Koronawirus. Rzecznik: przepisy o dodatkowym zasiłku opiekuńczym - niewystarczające

Data: 2020-04-24
  • Przepisy o dodatkowym zasiłku opiekuńczym są niewystarczające dla zapewnienia prawidłowej opieki nad dziećmi
  • RPO ponownie upomina się w MRPiPS o tę sprawę

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje skargi w związku z zasadami dodatkowego zasiłku opiekuńczego, a szczególnie jego ograniczenia tylko do osobistej opieki nad dzieckiem w wieku do 8. roku życia.

Zamknięte szkoły i przedszkola powodują, że to na rodzicach ciąży obowiązek zapewnienia opieki przez cały tydzień. Koronawirus powoduje, że nie mogą oni liczyć także na pomoc dziadków. W szczególnie trudnej sytuacji znalazły się osoby samodzielnie wychowujące dzieci.

W opinii skarżących większość dzieci w wieku 9. lub 10. lat nie jest na tyle dojrzała lub samodzielna, by zorganizować sobie samodzielnie czas w domu, przygotować posiłek, poradzić sobie w razie nieprzewidzianych okoliczności. Nawet jeśli rodzice mogą pracować zdalnie, dodatkowym obciążeniem jest przeniesienie ciężaru nauczania ze szkoły na dom.

Przedmiotem skarg jest także kwestia regulacji okresu, na jaki ustalane jest prawo do tego świadczenia. Początkowo okres ten wynosił 14 dni i był regulowany przepisami ustawy. Następnie ustawą z 31 marca 2020 r. wprowadzono upoważnienie dla Rady Ministrów do określenia dłuższego okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego niż wskazany w ustawie, biorąc pod uwagę zamknięte żłobki, kluby dziecięce, przedszkola, szkoły, placówki pobytu dziennego oraz niemożność sprawowania opieki przez nianie lub opiekunów dziennych. Obecnie okres ten został przedłużony do 26 kwietnia. RPO apeluje, żeby rozciągnąć go bezterminowo na cały okres zamknięcia szkół.

Rzecznik zwrócił się do Ministry Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o stanowisko. 

III.7065.53.2020

Koronawirus. RPO pyta MEN o ocenę zdalnej edukacji

Data: 2020-04-24
  • Od tygodni dzieci uczą się zdalnie. Może to dobrze wpływać na rozwój kompetencji samodzielnego uczenia i radzenia sobie w nowej sytuacji
  • Niestety, zdalna edukacja pogłębia też nierówności, a brak dostosowania metod nauczania do indywidualnych potrzeb może przyczynić się do marginalizacji uczniów
  • Rzecznik pyta MEN o ocenę zdalnego nauczania i o działania usprawniające 

Rzecznik Praw Obywatelskich docenia starania MEN dotyczące zapewnienia uczniom możliwości kontynuowania nauki dzięki zdalnemu nauczania w okresie epidemii. Należy przyznać, że oferta materiałów edukacyjnych w sieci jest bardzo bogata. Nie można jednak zapominać o potrzebach dzieci i młodzieży, które z różnych powodów nie mogą z niej skorzystać. Obecna sytuacja – zdaniem RPO – nie zapewnia równego prawa dostępu do edukacji.

Co wynika z ankiet prowadzonych wśród rodziców?

Portal LIBRUS Rodzina przeprowadził ankietę internetową wśród rodziców, by zidentyfikować wyzwania dla szkół, uczniów i rodziców. Wyniki nie są optymistyczne. Ok. 30 % rodziców nie jest w stanie zapewnić każdemu dziecku w domu urządzenia do nauki online. Oznacza to, że co trzecie dziecko w Polsce może nie mieć możliwości wykonywania zadań zleconych elektronicznie przez nauczyciela.

Ponad połowa rodziców twierdzi, że nauczanie zdalne jest realizowane ze wszystkich przedmiotów. Według 4% rodziców kształcenie na odległość nie jest realizowane w szkołach, do których uczęszczają ich dzieci. 9% rodziców twierdzi natomiast, że nauczanie zdalne obejmuje mniej niż połowę przedmiotów.

46% rodziców zaznacza jednocześnie, że żaden z nauczycieli nie realizuje lekcji online, a 31% rodziców informuje, że niewielu nauczycieli prowadziło taką formę kształcenia.

Można zatem wnioskować, że duża część edukacji obywa się jedynie na zasadzie zlecania zadań do wykonania dla dziecka. Taka sytuacja obciąża dodatkowo rodziców, którzy – szczególnie mając kilkoro dzieci – nie zawsze są w stanie sprostać nowym wymaganiom.

21% rodziców uczniów z klas IV-VI  przyznaje, że spędza 5 lub więcej godzin dziennie, pomagając dziecku w nauce. Jedynie 14% dzieci nie wymaga wsparcia rodziców, zaś 34% uczniów zgłasza trudność w samodzielnej pracy. Dla 18% uczniów ograniczeniem jest brak sprzętu.

Łącznie ponad 70% wszystkich rodziców podsumowuje, że nauki jest zdecydowanie lub raczej za dużo.

Co poleca w tej sytuacji RPO?

Marcowe rozporządzeni MEN daje dyrektorom szkół w porozumieniu z nauczycielami możliwość przesunięcia pewnych treści do następnych klas, międzyprzedmiotowego łączenia treści nauczania czy też innych modyfikacji zaproponowanych przez nauczycieli. Takie rozwiązania być może w niektórych sytuacjach pomogłyby w dostosowaniu programu nauczania do potrzeb dzieci pracujących zdalnie. Konieczna jest analiza, czy nauczyciele mają dostateczną świadomość dopuszczalności zmian, które mogłyby częściowo zdjąć z nich obowiązek realizacji pełnej podstawy programowej, co zmniejszyłoby także obecne obciążenie dzieci i ich rodziców.

Sytuacja w domach dziecka

Problemy zgłaszają m.in. dyrektorzy i wychowawcy domów dziecka, którzy z powodu epidemii są zmuszeni do całodobowej opieki nad dziećmi. Do dotychczasowych zadań dołączyło organizowanie lekcji dla dzieci w różnym wieku oraz z różnymi potrzebami i możliwościami. Dzieci zostały także pozbawione pomocy psychologa i psychiatry, więc mogą liczyć jedynie na wsparcie wychowawców. Brakuje komputerów do nauki, drukarek, kserokopiarek, skanerów. Brakuje systemowego wsparcia ze strony władz centralnych i samorządowych, co sprawia, że placówki te zdane są na pomoc osób i instytucji prywatnych.

Uczniowie ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym z niepełnosprawnościami

Ta grupa uczniów w tradycyjnych warunkach nauczania korzysta z pomocy specjalistów, m.in. logopedów, nauczycieli wspomagających, fizjoterapeutów. Kształcenie w trybie zdalnym często uniemożliwia lub znacznie ogranicza możliwości korzystania ze wsparcia nauczycieli-specjalistów. Rodzice nie zawsze wiedzą, jak ćwiczyć z dzieckiem, a samo przesłanie materiałów, kart pracy czy linków do ćwiczeń nie jest wystarczające dla osiągnięcia zakładanych efektów takich zajęć. Utrata kontaktu ze specjalistami, nie wiadomo na jak długo, może zaprzepaścić efekty pracy osiągnięte do tej pory.

Problemem jest także faktyczne kształcenie indywidualne. Obecnie dyrektorzy szkół, często rezygnują z przydzielania nauczycielom godzin powyżej pensum, w ramach których ci najczęściej realizowali zadania związane z nauczaniem indywidualnym. W konsekwencji uczniowie objęci tymi formami kształcenia dołączają do klas, nawet jeśli do tej pory pracowali z innymi nauczycielami, w dostosowanym do ich możliwości tempie, często na specjalnie dedykowanych materiałach. Taka sytuacja sprowadza się do tego, że zalecenia z wydanych orzeczeń nie są realizowane. Tymczasem obowiązek zapewnienia przez państwo włączającego systemu kształcenia umożliwiającego integrację na wszystkich poziomach edukacji wynika z art. 24 Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. To zaś wiąże się z koniecznością zapewnienia uczniom z niepełnosprawnościami racjonalnych usprawnień, zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami.

Sytuacja dzieci cudzoziemskich i z mniejszości narodowych i etnicznych

Podstawowym problemem, najczęściej zgłaszanym Rzecznikowi, jest brak komputerów i sprzętu umożlwiającego komunikację audiowizualną z nauczycielem. Dotyczyć to może m.in. dzieci cudzoziemskich, przebywających w prowadzonych przez Urząd ds. Cudzoziemców ośrodkach dla osób starających się o ochronę międzynarodową lub ośrodkach strzeżonych podlegających Straży Granicznej oraz dzieci narodowości romskiej, w tym mieszkańców osiedli romskich, od lat mierzących się z wykluczeniem cyfrowym. Częstym problemem jest także brak możliwości bezpośredniej komunikacji nauczycieli i rodziców wynikający z bariery językowej. Olbrzymim wsparciem, które wymaga docenienia, są działania asystentów kulturowych, którzy nierzadko zastępują obecnie dzieciom nauczycieli i udzielają im wsparcia w codziennej edukacji.

Rzecznik przypomina, że rolą MEN jest przygotowanie odpowiednich narzędzi i materiałów edukacyjnych dostępnych w różnych językach, by umożliwić edukację dzieci cudzoziemskich i członków mniejszości narodowych.

Pytania do MEN

W związku z tymi wyzwaniami Rzecznik zwrócił się do MEN z pytaniem, czy prowadzona jest obecnie ewaluacja przebiegu zdalnej edukacji i jakie są jej wyniki. Chce też wiedzieć, czy będą przeznaczane dodatkowe środki na pomoc uczniom ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Adam Bodnar zapytał także o realizacje orzeczeń o kształceniu specjalnym i indywidualnym oraz o sprzęt i materiały potrzebne do nauki dzieciom niewidzącym i niesłyszącym.

VII.7037.45.2020

Koronawirus. RPO upomina się o reakcję resortu rodziny i Rzecznika Praw Dziecka ws. przeciwdziałania przemocy domowej

Data: 2020-04-24
  • W czasie epidemii przemoc  domowa może się nasilać
  • O zapewnienie osobom jej doświadczającym prawidłowego systemu wsparcia apelował RPO
  • Wobec braku odpowiedzi resortu rodziny Rzecznik wystosował ponaglenie w tej sprawie
  • Przypomniał też wojewódzkim Koordynatorom Realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, że mogą wykorzystywac przygotowane przez RPO materiały pt. "Osobisty Plan Awaryny"

W efekcie ograniczeń wynikających z epidemii koronawirusa osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Ponad miesiąc są w zamknięciu ze stosującymi przemoc. Standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie RPO niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności.  Państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

30 marca Rzecznik zaapelował do mnistry Marleny Maląg o analizę funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii. Wniósł też o niezwłoczne uzupełnienie baz teleadresowych specjalistycznych ośrodków wsparcia dostępnych na stronie internetowej MRPiPS o aktualne informacje ws. możliwości uzyskania wsparcia w trybie zdalnym.

RPO odpowiedzi nie uzyskał, a baza ośrodków wsparcia nie została zaktualizowana. Brak niezwłocznych działań Ministerstwa jest sprzeczny z apelami przedstawicieli międzynarodowych organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka.

Skala działań MPRIPS w tym zakresie daleko odbiega od standardów państw, które – np. Hiszpania i Francja – w  obliczu pandemii opracowały kompleksowe strategie minimalizowania negatywnych skutków kwarantanny dla osób zagrożonych przemocą domową. Uruchomiły one nowe platformy natychmiastowego dyskretnego wsparcia osób pokrzywdzonych (np. za pośrednictwem aplikacji WhatsApp); wzmogły też działania informacyjne.

Dlatego Adam Bodnar ponowił apel o jak najszybsze przeprowadzenie analizy dostępności pomocy, ze wskazaniem aktualnego sposobu funkcjonowania zapewniających ją jednostek oraz uzupełnienie baz teleadresowych.

Prosi też o niezwłoczne przesłanie instrukcji dotyczącej sposobu organizacji placówek zapewniających schronienie ofiarom przemocy oraz wytycznych dotyczących sposobu organizacji zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, realizacji procedury  „Niebieskie Karty” oraz dla pracowników socjalnych do pracy z rodzinami, które przejawiają problemy opiekuńczo-wychowawcze.

XI.518.13.2020, XI.071.8.2020

O rodzinie i rolach rodziców w obecnej sytuacji - webinar

Data: 2020-04-22

Bardzo serdecznie zapraszamy do udziału w webinarium „O rodzinie i rolach rodziców w obecnej sytuacji”, które odbędzie się, w najbliższą środę, 22 kwietnia (środa) o godz. 19.00

Webinarium zostało przygotowane wspólnie przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich i akcję Masz Głos (Fundacja Batorego). 

Poprowadzi je pani Magdalena Śniegulska -dr psychologii w Szkole Edukacji Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności i UW, oraz Uniwersytecie SWPS, terapeutka, członkini m.in. PTP, założycielka Stowarzyszenia „Wspólne Podwórko”, autorka licznych publikacji z zakresu wychowania dzieci, problemów rozwojowych; jako ekspertka często współpracuje z mediami.

Stan epidemii już nam pokazał, jak to jest przebywać ze sobą cały czas. Jak to jest mieć pracę, szkołę i plac zabaw pod jednym dachem. Ale jak w tym wszystkim wytrzymać bez zaciskania zębów? Wraz z dr Magdaleną Śniegulską, terapeutką i psycholożką , zastanowimy się, jak radzić sobie z rolą mamy i taty w czasach koronawirusa.

Postaramy się odpowiedzieć na pytania:

  • dlaczego przytulanie jest takie ważne?
  • jak regulować, a nie tylko kontrolować swoje emocje rodzicielskie?
  • kiedy słusznie jest się niepokoić?
  • co zrobić z presją i oczekiwaniami członków rodziny, pracodawców i nauczycieli naszych dzieci?
  • i czy to takie straszne, że dzieci się nudzą?
  • porozmawiamy też o bliskości i odrębności, o możliwościach rodzica i zagrożeniach w tej sytuacji.

Aby wziąć udział w webinarium, wystarczy zarejestrować się pod linkiem Rejestracja na Webinar  i w środę 22 kwietnia o 19:00 dołączyć do webinarium, klikając na link otrzymany w e-mailu potwierdzającym rejestrację.

Koronawirus. Czy Jaś Kowalski dostał się do szkoły? Nie wiadomo. MEN odpowiada na wątpliwości RPO ws list rekrutacyjnych

Data: 2020-04-21
  • Zgodnie z rozporządzeniem MEN w czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i przedszkoli listy kandydatów wraz z wynikiem rekrutacji podaje się do publicznej wiadomości, także na stronach internetowych placówek
  • RPO wystąpił do ministra Dariusza Piontkowskiego o zmianę rozporządzenia, aby zagwarantować pełniejszą ochronę prawa do prywatności i ochrony danych osobowych
  • MEN odpowiada: na listach publikowane jest tylko imię i nazwisko osób przyjętych w danej rekrutacji
  • Ogranicza to identyfikację kandydata. Do tego stopnia, że kandydaci z takimi samymi danymi personalnymi nie mogą stwierdzić, czy lista dotyczy właśnie ich 

Dotychczas szkoły i inne placówki oświatowe były zobowiązane do podawania do publicznej wiadomości - przez umieszczenie w widocznym miejscu w swej siedzibie - listy kandydatów oraz informacji o przyjęciu bądź nieprzyjęciu. Pawodawca wprost zdecydował, w jakim zakresie oraz w jaki sposób powinny zostać opublikowane listy uczniów.

W związku z walką z koronawirusem MEN wydał rozporządzenie, które umożliwia placówkom podawanie wyników także w internecie, by ograniczyć konieczność odwiedzania szkół. Zapewnianie bezpieczeństwa nie może jednak narażać obywateli na łamanie ich praw do prywatności i ochrony ich danych, a to miałoby miejsce przy podaniu na ogólnodostępnej stronie szkoły informacji o przyjętych osobach.  

- Publikowanie wyników w takiej formie jest niedopuszczalne, niezależnie od tego, czy na taką publikację wyraził zgodę on sam lub opiekun prawny – podkreślił Adam Bodnar. Publikowanie list w internecie narusza konstytucyjne prawo do prywatności i zasady ochrony danych osobowych. Rodzic ma prawo nie życzyć sobie, żeby każda osoba miała możliwość dowiedzenia się w internecie do jakiej szkoły pójdzie jego dziecko.

Odpowiedź resortu edukacji

MEN informuje, że przedłużający się okres czasowego zamknięcia szkół i przedszkoli spowodował konieczność wprowadzenia dodatkowych rozwiązań umożliwiających im działanie w zmienionych warunkach organizacyjnych.

Celem publikacji list w internecie jest ograniczenie wizyt na terenie szkoły/przedszkola.

Zakres danych osobowych publikowanych na ww. listach ograniczony jest tylko do alfabetycznie uporządkowanej listy imion i nazwisk kandydatów oraz informacji o minimalnej liczbie punktów uprawniających do przyjęcia bez wskazania kandydata, który daną liczbę punktów uzyskał. Jest to minimalny zakres danych, który zapewnia prawidłową realizację celów i zadań jednostce, przeprowadzającej postępowanie rekrutacyjne.

Według MEN, zakres informacji obejmujący imię i nazwisko kandydata, ogranicza identyfikację osobie, której te dane nie dotyczą. Do tego stopnia, że kandydaci posiadający takie same dane personalne, nie są w stanie zidentyfikować czy lista na której są wymienieni dotyczy ich samych. W takim przypadku szczegółowe informacje dotyczące ich wyników w tym postępowaniu udzielić może tylko komisja rekrutacyjna.

MEN informuje również, że w przypadku zakończenia okresu zamknięcia szkół i placówek, dane będą musiały zostać usunięte ze stron internetowych, nawet jeżeli nie upłynie jeszcze okres umożliwiający wniesienie odwołania.

VII.501.72.2020

Koronawirus. Nie będzie centralnych wytycznych o obecności rodziców przy łóżkach chorych dzieci. Minister Zdrowia odpowiada RPO

Data: 2020-04-20
  • - Nie mam wątpliwości, jak ważna jest współpraca personelu medycznego z rodzicami dziecka i konstruktywny dialog obojga stron dla zapewnienia mu jak najlepszej opieki. Jednakże w aktualnej sytuacji epidemiologicznej staramy się wszyscy do minimum ograniczyć ryzyko przenoszenia się wirusa  - pisze Minister Zdrowia.
  • O tym, czy rodzic może zobaczyć dziecko i być przy nim, ma zatem nadal decydować szpital. NFZ dostał natomiast wytyczne dotyczące opieki nad dziećmi zakażonymi koronawirusem. Tymi wytycznymi mogą się posługiwać szpitale
  • RPO postulował, by wydać centralne wytyczne, bowiem dziś prawa rodziców i dzieci różnie wyglądają w różnych placówkach i nie zawsze powodem jest epidemia – placówki mają po prostu różne doświadczenia i wiedzę

W wystąpieniu z 25 marca RPO przypominał Ministrowi Zdrowia, że prawo pacjenta do obecności osoby bliskiej przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych oraz do kontaktu z innymi osobami zostało uregulowane w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (art. 21 oraz art. 33 ust. 1 ustawy z dnia 6 listopada 2008 r., Dz.U. z 2019 r. 1127). Przepisy te również wskazują, że w przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego lub ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne innych osób mogą zostać ograniczone odwiedziny w szpitalach. Ograniczenia te nie mogą stwarzać rzeczywistego zagrożenia dla więzi pacjentów i ich bliskich. Brak szczególnej ochrony dzieci należy postrzegać za niewypełnienie postulatu art. 68 ust. 3 Konstytucji RP.

RPO zwracał uwagę, że przy braku wytycznych na poziomie krajowym, działania szpitali wydają się chaotyczne i niejednolite. Niektóre podmioty, np. Wojewódzki Dziecięcy Szpital im. J. Brudzińskiego w Bydgoszczy, wprowadzają całkowity zakaz przebywania rodziców/opiekunów prawnych z nawet bardzo małymi dziećmi na oddziałach pediatrycznych.  Inne szpitale dziecięce wprowadzają ograniczenia, ale umożliwiają obecność jednego z rodziców przy dziecku – pisał RPO.

Zdaniem Ministra Zdrowia o tym, czy rodzice mogą być z dzieckiem, nadal mają decydować dyrektorzy szpitali. Nadal będą to decyzje indywidualne. Jedyna koordynacja może dotyczyć opieki nad dziećmi  zakażonych wirusem SARS-CoV-2. 10 kwietnia zostały przesłane do Narodowego Funduszu Zdrowia procedury postępowania z dziećmi z podejrzeniem lub - opracowane przez Konsultanta krajowego w dziedzinie pediatrii oraz Konsultanta krajowego w dziedzinie chorób zakaźnych, z prośbą o ich upowszechnienie wśród szpitali pediatrycznych i podmiotów leczniczych posiadających w swoich strukturach oddziały pediatryczne. Procedury te zawierają również zalecenia dla rodziców/opiekunów przebywających z dzieckiem podczas hospitalizacji w okresie pandemii COVID-19, co stanowi ważną wskazówkę dla kierowników podmiotów leczniczych jakie ustalić warunki współpracy z opiekunami dzieci dla zapewnienia najmłodszym pacjentom jak najlepszej opieki, minimalizując jednocześnie ryzyko rozprzestrzeniania się wirusa SARS-Cov-2.

V.7013.25.2020

V.7013.25.2020

 

#NieDamySię ZHP: #zdalniealerazem #RPO przedstawia

Data: 2020-04-16

W tym ponurym czasie rozkwita jednak alternatywny świat: zainteresowania drugim człowiekiem i jego losem, dobra, serdeczności i sprawczości. Nie przegapmy tego

Organizator:

Związek Harcerstwa Polskiego

Dla kogo:

Harcerek i harcerzy należących do ZHP

Działania:

Harcerki i harcerze Związku Harcerstwa Polskiego zbiórki przenieśli do internetu. Zastępowi i drużynowi spotykają się z członkami zastępów/drużyn wirtualnie przez odpowiednie komunikatory. Tam nadal zdobywają sprawności, nabywają nowe umiejętności i uczą się przez działanie.

W tych trudnych czasach ważne jest utrzymywanie kontaktów on-line, dlatego tak ważne dla harcerek i harcerzy są wirtualne zbiórki. Instruktorki i instruktorzy przenieśli do internetu także swoje spotkania, a nawet niektóre warsztaty i wydarzenia.

"Ogranicza prawa i wolności". RPO o obywatelskim projekcie zakazującym edukacji seksualnej

Data: 2020-04-15
  • Obywatelski projekt zakazujący edukacji seksualnej ogranicza konstytucyjne prawo do nauki, do wolności nauczania, do ochrony zdrowia, a także wolność wypowiedzi
  • Zarzuty projektodawców wobec edukacji seksualnej nie są poparte żadnymi argumentami naukowymi – są wyłącznie ich subiektywną opinią
  • Tymczasem edukacja taka jest uznaną formą przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu dzieci
  • Przyczynia się też do zmniejszenia liczby niechcianych ciąż nastolatek; spadku zakażeń wirusem HIV oraz obniża skalę homofobii
  • Projekt wykazuje podobieństwo z rosyjskim prawem ws. „gejowskiej propagandy” – zakwestionowanym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka

Takie są najważniejsze tezy opinii Rzecznika Praw Obywatelskich o obywatelskim projekcie zmian prawa, który przewiduje karę do 3 lat więzienia m.in. za edukację seksualną.

6 sierpnia 2019 r. do Sejmu VIII kadencji Komitet Inicjatywy Ustawodawczej „Stop pedofilii” złożył  obywatelski projekt noweli Kodeksu karnego - w celu „zapewnienia prawnej ochrony dzieci i młodzieży przed deprawacją seksualną i demoralizacją”. 22 listopada 2019 r. skierowano go do I czytania na posiedzeniu Sejmu, po czym przekazano do prac w komisji.  Projekt obywatelski nie podlega dyskontynuacji w następnej kadencji Sejmu.

Z porządku dziennego Sejmu wynika, że 15-16 kwietnia 2020 odbędzie się I czytanie projektu.  

Ocena prawnokarna projektu

Zakłada on następującą nowelizację art. 200b K.k.:

,,Art. 200b § 1. Kto publicznie propaguje lub pochwala zachowania o charakterze pedofilskim, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto publicznie propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego.

§ 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 2 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 4. Kto propaguje lub pochwala podejmowanie przez małoletniego obcowania płciowego lub innej czynności seksualnej, działając w związku z zajmowaniem stanowiska, wykonywaniem zawodu lub działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi albo działając na terenie szkoły lub innego zakładu lub placówki oświatowo-wychowawczej lub opiekuńczej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.”

Projektowi nie towarzyszy żadna analiza, że niezbędne jest zwiększenie ochrony prawnej małoletnich (w tym małoletnich, którzy ukończyli 15 rok życia) przed takimi czynami.  Uzasadnienie projektu w ogóle nie dostrzega różnicy w sytuacji prawnej małoletnich w zależności, czy ukończyli oni 15 lat.

Jeśli chodzi o małoletnich poniżej 15 roku życia, przestępstwo można byłoby popełnić:

  • poprzez niepubliczne pochwalanie lub propagowanie obcowania płciowego;
  • poprzez pochwalanie lub propagowanie podejmowania przez małoletniego innej czynności seksualnej, niezależnie od tego, czy dokonywane jest to publicznie, czy też nie.

Wątpliwości budzić może ściganie czynów w sposób niepubliczny. Byłaby to nowość w Kodeksie karnym. A pochwalanie lub propagowanie innej czynności seksualnej charakteryzuje się bardzo szeroką ogólnością i nieprecyzyjnością. Może to prowadzić do daleko idącej arbitralności organów ścigania i znaczących różnic w prawnokarnej ocenie danych zachowań. Może też budzić obawy przed jej instrumentalnym wykorzystywaniem, np. do ograniczenia prowadzenia zasadnych i rzetelnych zajęć edukacji seksualnej dla młodzieży. Dlatego propozycję dodania art. 200b § 4 k.k. ocenić należy negatywnie.

Rozwiązania te są niespójne z obowiązującym systemem prawa karnego oraz nie zostały w sposób dostateczny uzasadnione. Wydają się one uzasadnione  postrzeganą przez projektodawców potrzebą eliminacji edukacji seksualnej młodzieży.

Tymczasem dyrektywa 2011/93/UE przewiduje, że państwa członkowskie UE powinny prowadzić programy edukacyjne służące podniesieniu świadomości i ograniczeniu ryzyka, że dzieci staną się ofiarami niegodziwego traktowania w celach seksualnych lub wykorzystywania seksualnego. Odpowiednia edukacja seksualna i zwiększenie świadomości dzieci na temat zagrożeń niewątpliwie służy temu celowi.

Edukacja seksualna w świetle obiektywnej wiedzy naukowej

Choć sam projekt nie wskazuje wprost na penalizację edukacji seksualnej,  uzasadnienie nie pozostawia wątpliwości, że jego celem jest w zasadzie zupełne uniemożliwienie przekazywania dzieciom wiedzy na temat rozwoju seksualnego człowieka.

Zarzuty projektodawców wobec edukacji seksualnej nie zostały podparte żadnymi rzetelnymi materiałami źródłowymi ani argumentami o charakterze naukowym. Stanowią one wyłącznie subiektywną opinię projektodawców, nawiązującą do powszechnych mitów o edukacji seksualnej, a nie faktów naukowych.

W opinii projektodawców edukowanie dzieci i młodzieży o rozwoju seksualnym człowieka poza domem – a zwłaszcza w szkole – prowadzi do ich rozbudzenia seksualnego przez co mają być bardziej zagrożone pedofilią i innymi przestępstwami seksualnymi. Tymczasem badania prowadzone na zlecenie WHO wskazują, że jest wprost przeciwnie. Z doświadczeń Finlandii, Estonii, Niemiec i Holandii wynika, że profesjonalna edukacja seksualna, oparta o dopracowane i przyjęte przez władze publiczne programy nauczania, ma wiele pozytywnych skutków – w tym spadek liczby przestępstw na tle seksualnym, obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje, spadek zakażeń wirusem HIV oraz zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy.

Autorzy projektu słusznie wskazują, że statystyki o dostępności pornografii dla dzieci i młodzieży są alarmujące. Ten przekaz tym bardziej przesądza o konieczności prowadzenia edukacji seksualnej w szkole. Zajęcia te są bowiem jedyną szansą na zniwelowanie negatywnych skutków pornograficznych treści i przekazywanie dzieciom informacji o rozwoju seksualnym w sposób bezpieczny i kontrolowany. W obliczu braku innego źródła wiedzy o tematach związanych z  seksualnością młode osoby tym bardziej będą szukać informacji w internecie.

Z badania CBOS z 2019 r. wynika, że 84% Polaków uważa, iż przekazywanie dzieciom w szkole wiedzy o życiu seksualnym jest potrzebne. Z raportu Instytutu Badań Edukacyjnych przygotowanego na zlecenie MEN w 2015 r. wynika, że blisko jedna trzecia rodziców podejmuje z dziećmi tematy seksualności bardzo rzadko lub nie podejmuje ich wcale. A 87% nastolatków  sądzi, że zajęcia dotyczące rozwoju psychoseksualnego i seksualności człowieka powinny odbywać się w szkole.

Założenia projektodawców stoją więc w sprzeczności nie tylko ze stanowiskiem Światowej Organizacji Zdrowia i z wynikami międzynarodowych badań, ale także z dominującą opinią polskiego społeczeństwa.

Edukacja seksualna w świetle prawa

Art. 6 Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych, sporządzonej w Lanzarote 25 października 2007 r. wskazuje, że Polska jest zobowiązana do przyjęcia środków ustawodawczych lub innych środków w celu zapewnienia, że dzieci w trakcie swojej edukacji w szkole podstawowej i ponadpodstawowej otrzymają, dostosowane do zmieniających się możliwości rozumienia zagrożeń przez dzieci, informacje o zagrożeniach związanych z seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniu w celach seksualnych oraz o środkach ochrony przed tymi zagrożeniami.

Edukacja seksualna jest więc na mocy Konwencji z Lanzarote formą przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich, a zatem państwa-strony są zobowiązane do jej prowadzenia. Również w powołanej już w pkt I. niniejszej opinii dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/93/UE z 13 grudnia 2011 r. wskazano na obowiązek działań edukacyjnych jako na formę przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu. Założenie projektodawców, że edukacja seksualna naraża dzieci na pedofilię i przemoc stoi więc w sprzeczności z tymi aktami prawnymi.

Także ustawa z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zobowiązuje MEN  do wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji.

W obecnym stanie prawnym rodzice, którzy nie zgadzają się na uczestnictwo swoich małoletnich dzieci w zajęciach edukacji seksualnej mają możliwość zwolnić je z tego uczestnictwa. W ocenie RPO  fakultatywny charakter edukacji seksualnej nie spełnia standardu międzynarodowego. Nawet obowiązkowe lekcje w tym obszarze nie stałyby w sprzeczności z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Przyjęcie projektu doprowadziłoby zatem do sprzeczności w obowiązujących przepisach prawa, do której nie może dopuścić racjonalny ustawodawca. 

Wpływ proponowanej zmiany na prawa i wolności obywatelskie

Prawa i wolności obywatelskie, które w ocenie projektodawców miałyby zyskać dodatkową ochronę, w rzeczywistości zostałyby poprzez przyjęcie projektu bezpodstawnie ograniczone.

Zgodnie z art. 70 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do nauki oraz obowiązek nauki do 18. roku życia. Prawo to wpisuje się też w szeroki system ochrony praw dziecka, oparty przede wszystkim na Konwencji o prawach dziecka. Z prawa do otrzymania w szkole obiektywnej, krytycznej i pluralistycznej wiedzy wynika więc prawo do nauki o rozwoju seksualnym człowieka. Na takim stanowisku stoi też Komitet Praw Dziecka, według którego edukacja seksualna powinna stanowić część obowiązkowej podstawy programowej.

Wiąże się z tym wolność nauczania, gwarantowana przez art. 73 Konstytucji. Dotyczy nie tylko szkół wyższych, ale wszystkich typów szkół w systemie oświaty.  Istotą nauki jest zaś  obiektywizm i rzetelność informacji.

Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Wolność taką ustanawia też art. 10 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Sprzeczność projektu ze standardem ETPCz

Europejski Trybunał Praw Człowieka stoi na stanowisku, że swobodny margines uznania państw-stron jest wąski w przypadku ograniczeń wolności wypowiedzi. W odniesieniu do tego projektu szczególne znaczenie ma standard przyjęty przez ETPCz w sprawie Bayev i inni przeciwko Rosji, dotyczącej rosyjskiego prawa zakazującego promowania wśród nieletnich nietradycyjnych relacji seksualnych (tzw. prawo dotyczące gejowskiej propagandy). Orzekając naruszenie art. 10 EKPCz, Trybunał stwierdził, że niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji byłoby uwarunkowanie wolności słowa mniejszości od akceptacji większości.

Według ETPCz  nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących mniejszości seksualnych ochroną moralności. Oceniane przepisy miały zaś  charakter dyskryminacji i nie służyły żadnemu uzasadnionemu publicznie celowi. Sposób ich sformułowania wzmacniał stygmatyzację i uprzedzenia, niezgodne z wartościami demokratycznego społeczeństwa.

Opiniowany projekt jest sprzeczny z tym standardem wolności wypowiedzi. Nie sposób nie zauważyć podobieństw między tą nowelizacją a rosyjskim prawem. Zgodnie z ETPCz już samo obowiązywanie takich przepisów może zostać uznane za sprzeczne z wolnością słowa – zagrożenie efektem mrożącym można zaś odnosić także do tego projektu.

W przypadku jego przyjęcia nauczyciele, edukatorzy, lekarze i inni specjaliści mieliby wszelkie powody, by z obawy przed odpowiedzialnością karną, powstrzymywać się od przekazywania małoletnim jakichkolwiek treści związanych z rozwojem seksualnym człowieka – niezależnie od tego, czy działanie to rzeczywiście mogłoby ostatecznie stanowić podstawę ścigania.

Prawo do ochrony zdrowia

Prawo do otrzymania przez dzieci i młodzież odpowiedniej wiedzy o seksualności jest ściśle związane także z prawem do ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji) oraz umowami  międzynarodowymi (w tym art. 24 Konwencji o prawach dziecka i art. 12 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych). Liczne dokumenty organów międzynarodowych wskazywały, że wśród obowiązków państw w ramach realizacji prawa do ochrony zdrowia jest także obowiązek zapewnienia dzieciom i młodzieży odpowiedniej edukacji seksualnej.

Np. Komitet Praw Człowieka ONZ w rekomendacjach dla Polski zalecił promowanie kompleksowej, odpowiedniej dla wieku edukacji seksualnej dla obu płci w szkołach. Również Komitet ds. Eliminacji Dyskryminacji Kobiet (CEDAW) w 2014 r. zalecił m.in. „prowadzenie obowiązkowej, wszechstronnej i dostosowanej do wieku uczniów i uczennic edukacji o zdrowiu seksualnym i reprodukcyjnym oraz prawach dziewczynek i chłopców jako części programu nauczania, w tym edukacji o odpowiedzialnych zrachowaniach seksualnych, zapobieganiu wczesnym ciążom, chorobach przenoszonych drogą płciową; przy zapewnieniu, że treści są przekazywane przed odpowiednio przeszkolony personel”.

Również Parlament Europejski w rezolucji z 14 listopada 2019 r. wprost potępił penalizację edukacji seksualnej w Polsce i apelował do parlamentu, aby wstrzymał się od przyjęcia proponowanego projektu ustawy.

W jego efekcie lekarze (np. ginekolodzy lub seksuolodzy) mogliby zostać postawieni przed niedopuszczalną koniecznością wyboru pomiędzy ryzykiem poniesienia odpowiedzialności karnej za swoje działania, a przekazaniem pacjentowi wszechstronnych informacji w toku udzielanych świadczeń medycznych. To było podstawą krytycznej opinii wobec projektu Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego.

Rzecznik Praw Pacjenta podkreślał, że bez względu na ocenę decyzji o wczesnym rozpoczęciu współżycia, nie można negować faktu, że młodzi ludzie je podejmują. Istnieje więc potrzeba poprawy bezpieczeństwa zdrowotnego małoletnich. Wiedza z zakresu życia seksualnego, jak również regularne badania lekarskie mogą uchronić ich przed chorobami przenoszonymi drogą płciową, czy utratą zdrowia spowodowaną stosowaniem bez nadzoru lekarza, źle dobranej antykoncepcji hormonalnej.

Z kolei w opinii Rzecznika Praw Dziecka realia życia współczesnej młodzieży nie przystają do obowiązujących regulacji prawnych dotyczących dostępu do świadczeń ginekologicznych.

Na podstawie tych ocen i własnej analizy RPO przedstawił w 2016 r. Ministrowi Zdrowia rekomendację umożliwienia osobom małoletnim powyżej 15. roku życia samodzielnego dostępu do świadczeń leczenia ginekologicznego i urologicznych.

W ocenie RPO przyjęcie proponowanych zmian nie zwiększy zakresu ochrony praw i wolności człowieka. Wręcz przeciwnie, ograniczy prawo do nauki, prawo do nauczania, wolność wypowiedzi oraz prawo do ochrony zdrowia. Opisane argumenty są wystarczającą podstawą do stwierdzenia, że projekt jest niezgodny z obowiązującym prawem, w tym normami wyższego rzędu – Konstytucji oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych - glosi konkluzja opinii.

 XI.800.4.2020, II.550.1.2020

Koronawirus. Wyjaśnienia MRPiPS ws. dodatkowego zasiłku opiekuńczego

Data: 2020-04-15

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy został wprowadzony na mocy ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Wprowadzone uregulowania w zakresie dodatkowego zasiłku opiekuńczego - zgodnie z art. 4 ust. 1 specustawy - przyznają rodzicom m.in. „zdrowych” dzieci w wieku do lat 8, dodatkowy zasiłek opiekuńczy w przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego z powodu COVID-19 za okres nie dłuższy niż 14 dni. Przy czym dodatkowy zasiłek opiekuńczy jest świadczeniem należącym do rozwiązań systemowych, za pomocą którego państwo realizuje działania zmierzające do wspierania osób podejmujących się opieki nad dziećmi „zdrowymi” do lat 8 w pewnych nieprzewidzianych sytuacjach spowodowanych m.in. pandemią koronawirusa.

Zgodnie z art. 4 ust. 2 specustawy - dodatkowy zasiłek opiekuńczy przyznawany jest w trybie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz. U. z 2019 r. poz. 645 i 1590, ze zm.) – zwaną dalej „ustawą zasiłkową”. Stąd też tryb i zasady przyznania dodatkowego zasiłku opiekuńczego odpowiadają procedurze uzyskania zasiłku opiekuńczego.

Zasiłek opiekuńczy należy do świadczeń pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa, określanych także jako świadczenia z ubezpieczania chorobowego i przysługuje osobom objętym ubezpieczeniem chorobowym, zarówno obowiązkowym, jak i dobrowolnym, zwolnionym od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad m.in. „zdrowym” dzieckiem w wieku do ukończenia 8 lat. Stanowi świadczenie rekompensujące utratę zarobku z powodu konieczności sprawowania osobistej opieki nad małym dzieckiem.

Zasiłek opiekuńczy w przypadku „zdrowych” dzieci do 8 roku życia został zapewniony pod pewnymi warunkami, wymienionymi wprost w art. 32 ust. 1 pkt 1 ustawy zasiłkowej, a więc w przypadku:

a) nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły, do których dziecko uczęszcza, a także w przypadku choroby niani, z którą rodzice mają zawartą umowę uaktywniającą, o której mowa w art. 50 ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 (Dz. U. z 2019 r. poz. 409), lub dziennego opiekuna sprawujących opiekę nad dzieckiem,

b) porodu lub choroby małżonka ubezpieczonego lub rodzica dziecka, stale opiekujących się dzieckiem, jeżeli poród lub choroba uniemożliwia temu małżonkowi lub rodzicowi sprawowanie opieki,

c) pobytu małżonka ubezpieczonego lub rodzica dziecka, stale opiekujących się dzieckiem, w szpitalu albo innym zakładzie leczniczym podmiotu leczniczego wykonującego działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne.

Przytoczenie ww. warunków jest niezbędne dla podkreślenia faktu, że tylko doznanie określonej przeszkody w osobistym sprawowaniu opieki przez ubezpieczonych rodziców lub opiekunów prawnych dziecka uprawnia do zasiłku opiekuńczego, także w nowym przypadku wprowadzonym przez specustawę – epidemii koronawirusa. Te okoliczności wymagają niejednokrotnie od członków rodzin pacjentów, przebywających w domu, czasowego powstrzymania się od pracy zarobkowej, a nawet rezygnacji z zatrudnienia dla osobistego sprawowania opieki. Co do zasady zasiłek opiekuńczy, z tytułu sprawowania opieki nad dzieckiem, przysługuje osobie ubezpieczonej, która jest zdolna do pracy.

Należy zwrócić uwagę, że także inna przeszkoda może pojawić się w przypadku osoby zainteresowanej wskazanej w piśmie, gdzie na podstawie art. 32 ust. 1 pkt 2 ustawy zasiłkowej - zasiłek opiekuńczy przysługuje ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki w przypadku choroby dziecka w wieku do ukończenia 14 lat.

Stąd też, w odwołaniu do powyższych przepisów, należy odpowiedzieć na pytanie: Czy tylko rodzice lub opiekunowie prawni mają uprawnienie do zasiłku opiekuńczego, w tym do dodatkowego zasiłku opiekuńczego?

W celu udzielenia odpowiedzi, na gruncie prawa ubezpieczeń społecznych, pozostaje odwołać się do przepisu art. 32 ust. 3 ustawy zasiłkowej, gdzie: „Za dzieci w rozumieniu ust. 1 i 2 uważa się dzieci własne ubezpieczonego lub jego małżonka oraz dzieci przysposobione, a także dzieci przyjęte na wychowanie i utrzymanie”.

Stąd też za dzieci, nad którymi ubezpieczonemu przysługuje z tytułu opieki - zasiłek opiekuńczy, ustawa zasiłkowa uznaje tylko dzieci wskazane w art. 32 ust. 3 ustawy zasiłkowej. 

Ustawodawca, tworząc ustawę zasiłkową, nie wprowadził definicji ustawowej, która odpowie na pytanie: Czy gdy dziecko zostaje skierowane w oparciu o wydane przez Sąd Opiekuńczy zarządzenie  tymczasowe ustalające miejsce pobytu małoletniej w miejscu zamieszkania zainteresowanej, na czas trwania postępowania sądowego, oznacza jednocześnie, że dziecko zostało przyjęte na wychowanie i utrzymanie przez osobę zainteresowaną?

Pewne wskazówki co do rozstrzygnięcia problemu badanej sprawy należy poszukiwać m.in. w  wyroku Sądu Najwyższego z dnia z dnia 18 listopada 2014 r. (II UK 52/14), które rozstrzyga analogiczne zagadnienie dotyczące próby zdefiniowania pojęcia ustawy zasiłkowej, a zawarte w art. 29 ust. 1 - „dzieci przyjęte na wychowanie”, natomiast w art. 32 ust. 3 ustawy zasiłkowej, dodatkowo ustawodawca poszerzył to samo pojęcie o słowo: „i utrzymanie”.

W uzasadnieniu prawnym Sąd Najwyższy stwierdził, że: „W przepisie tym (art. 29 ust. 1 ustawy zasiłkowej) posłużono się nieznanym w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym pojęciem "przyjęcie dziecka na wychowanie". Pojęcie "przyjęcie dziecka na wychowanie" jest swoistym pojęciem prawa ubezpieczeń społecznych i prawa pracy, którego sformułowanie w ustawie o świadczeniach w razie choroby i macierzyństwa musi być interpretowane w sposób obowiązujący w tym systemie, bez nadawania innej treści normatywnej niż określeniu temu nadają przepisy z zakresu ubezpieczeń społecznych. Nie należy odwoływać się do prawa rodzinnego, w którym jest mowa o przysposobieniu małoletniego jako o skutku orzeczenia sądu opiekuńczego wydanego na żądanie przysposabiającego (art. 117 § 1 k.r.o.). Oczywiste jest, że skutek taki erga omnes wywołuje orzeczenie prawomocne (art. 365 k.p.c.) i że po uprawomocnieniu się orzeczenia o przysposobieniu powstaje między przysposabiającym a przysposobionym taki stosunek jak między rodzicami i dziećmi; przysposobiony nabywa prawa i obowiązki wynikające z pokrewieństwa w stosunku do krewnych przysposabiającego, a ustają prawa i obowiązki przysposobionego wynikające z pokrewieństwa wobec jego krewnych, jak również prawa i obowiązki tych krewnych względem niego (art. 121 k.r.o.), to jednak te stosunki nie są istotne w ubezpieczeniu społecznym.

W wykładni Sądu Najwyższego pojęcie "przyjęcie dziecka na wychowanie" rozumiane jest jako faktyczne sprawowanie opieki nad dzieckiem. Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 4 listopada 2009 r., I UK 142/09 (niepublikowany), przez przyjęcie na wychowanie należy rozumieć stałe sprawowanie pieczy na dzieckiem, polegające na opiece nad nim, przekazywaniu mu wiedzy, zapewnieniu rozwoju fizycznego i psychicznego oraz doprowadzeniu do samodzielności. Przyjęcie na wychowanie oznacza również podejmowanie w imieniu dziecka istotnych decyzji związanych z jego egzystencją, edukacją i procesem wychowawczym, a zatem w istocie przejęcie odpowiedzialności za proces wychowawczy.

Analizując to pojęcie użyte w art. 183 § 1 k.p., przewidującym prawo do urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego dla pracownika, który przyjął dziecko na wychowanie i złożył wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie jego przysposobienia, Sąd Najwyższy - przez analogię do użytego w art. 69 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (jednolity tekst: Dz.U. z 2009 r. Nr 153, poz. 1227 ze zm.; dalej - "ustawa emerytalna"), stanowiącym o warunkach uprawniających dzieci do renty rodzinnej, pojęcia "przyjęcie dzieci na wychowanie i utrzymanie" - uznał, że biorąc pod uwagę zwłaszcza treść art. 69 pkt 2 ustawy emerytalnej, nie można mieć wątpliwości, iż przyjęcie na wychowanie nie jest równoznaczne z formalnym ustanowieniem opieki. 

Za tym, że oznacza ono faktyczne sprawowanie opieki nad dzieckiem, niezależnie od formalnego statusu jego opiekuna, przemawia przede wszystkim dbałość o dobro dziecka, tj. zagwarantowanie mu faktycznej opieki. Wymaganie prawnego uregulowania jego sytuacji mogłoby przyjęcie na wychowanie przewlec lub utrudnić (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 4 czerwca 2012 r., I PK 4/12, OSNP 2013 nr 17-18, poz. 196).”

Z uwagi na powyżej przytoczone argumenty, w związku z przepisami ustawy zasiłkowej, mając na uwadze szczególną sytuację osoby wskazanej w piśmie, należy stwierdzić, iż na mocy art. 4 ust. 1 specustawy, ubezpieczonemu - opiekunowi prawnemu, w tym opiekunowi faktycznemu, który przejął bezpośrednią opiekę nad małoletnim dzieckiem - w oparciu o wydane przez Sąd Opiekuńczy zarządzenie tymczasowe ustalające miejsce pobytu małoletniej, w miejscu zamieszkania opiekuna faktycznego, na czas trwania postępowania sądowego, w przypadku dziecka w wieku do lat 8, przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy w sytuacji nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego z powodu COVID-19.

Podsumowując, chwilę przyjęcia dziecka na wychowanie i utrzymanie, jako warunku prawa do dodatkowego zasiłku opiekuńczego - przewidzianego art. 32 ust. 3 ustawy zasiłkowej w związku z art. 4 specustawy, określa się także przez ustalenie podjęcia się rzeczywistej opieki nad dzieckiem, tj. w drodze zarządzenia sądu mającego zabezpieczyć interesy małoletniego, i to niezależnie od późniejszych decyzji Sądu Opiekuńczego, co do dalszego losu dziecka (ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich, przysposobienie, piecza zastępcza). W przeciwnym wypadku zarówno sytuacja małoletniego, jak i opiekuna byłaby sprzeczna z celami i założeniami systemowymi dla których ustawodawca wprowadził instytucję zasiłku opiekuńczego tj. rozdział 7 ustawy zasiłkowej.

III.7060.271.2020

 

 

Który sąd rozpoznaje zażalenia w sprawach o kontakty z dzieckiem

Data: 2020-04-15
  • Sędziowie mają wątpliwości, czy zażalenie w sprawach o kontakty rodzica z dzieckiem powinny być rozpoznawane przez inny skład tego samego sądu (tzw. „zażalenia poziome”), czy też przez sąd II instancji
  • Według resortu sprawiedliwości właściwym sądem jest sąd II instancji

16 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie wątpliwości prawnych, jakie powstają w sprawach o wykonywanie kontaktów.

Obecnie, po zmianie przepisów, która weszła w życie 7 listopada 2019 r., sędziowie mają wątpliwości, czy zażalenie, składane w takich sprawach, powinno być rozpoznawane przez inny skład tego samego sądu (tzw. „zażalenia poziome”), czy też przez sąd II instancji. Sąd Okręgowy w Poznaniu przedstawił zagadnienie prawne w tej sprawie Sądowi Najwyższemu.

Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że minister, dysponując prawem inicjatywy legislacyjnej, może doprowadzić do zmiany przepisów i w sposób jednoznaczny wskazać, który sąd jest właściwy do rozpoznania zażaleń.

8 kwietnia 2020 r. wpłynęła odpowiedź Anny Dalkowskiej, podsekretarza stanu w MS. Według resortu właściwym do rozpoznania zażalenia na takie postanowienia jest sąd drugiej instancji, a nie ten sam sąd w innym składzie.

Jak wskazała Anna Dalkowska, „specyfika spraw o przymusowe wykonanie kontaktów polega na tym, że dla późniejszego przebiegu dalszego postępowania „przymuszającego” fundamentalne znaczenie ma pierwsze postanowienie o zagrożeniu nakazaniem zapłaty za niewykonywanie kontaktów. Stanowi ono jedyną podstawę do wydawania wielu postanowień o nakazaniu zapłaty co może trwać przez wiele kolejnych lat realizacji kontaktów. Postrzegając z tego punktu widzenia doniosłość prawomocnego postanowienia o zagrożeniu nakazaniem zapłaty uznać należy, że rozpoznanie zażalenia na to orzeczenie decyduje o bycie lub dalszym toku sprawy i nie jest kwestią drobną, o nikłej wadze procesowej i stopniu komplikacji. W istocie kończy ono pewien wstępny etap postępowania i dotyczy istoty sprawy. To dodatkowo wskazuje na konieczność rozpoznawania zażaleń na postanowienia wydawane w sprawach o przymusowe wykonanie kontaktów przez sąd drugiej instancji”.

Wiceminister dodała jednak, że  zagadnienie nasuwa wątpliwości interpretacyjne (czego dowodem jest pytanie prawne do Sądu Najwyższego). Powoduje to, że będzie ono brane pod uwagę w ramach dalszych prac legislacyjnych nad nowelizacją Kodeksu postępowania cywilnego.

IV.7021.52.2020

Nierówne traktowanie kobiet w ciąży w wojsku. RPO pisze do MON

Data: 2020-04-14
  • Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej- kancelistka po zajściu w ciążę została zawieszona w służbie na czas ciąży i na sześć miesięcy po porodzie
  • Przepisy przewidują to niezależnie od stanu zdrowia ciężarnej żołnierki WOT i specyfiki jej stanowiska
  • Tymczasem kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż w WOT, dopiero w zależności od ich sytuacji są uznawane za czasowo niezdolne do czynnej służby

Badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich sprawy indywidualne ujawniły generalny problem nierównego traktowania kobiet-żołnierzy w zależności od rodzaju pełnionej czynnej służby wojskowej.

Żołnierka Wojsk Obrony Terytorialnej na stanowisku kancelisty w Sekcji Komunikacji Społecznej - w związku z zajściem w ciążę została zawieszona w pełnieniu służby w okresie ciąży i następnie w okresie sześciu miesięcy po porodzie.

Przepisy dotyczące WOT przewidują, że zawieszenie takie następuje niezależnie od zachowania faktycznej zdolności i gotowości do służby na wyznaczonym stanowisku. A żołnierze-kobiety w ciąży, pełniące służbę wojskową innego rodzaju niż służba terytorialna, są zwalniane dopiero w razie uznania we właściwym trybie za czasowo niezdolne do czynnej służby wojskowej ze względu na ciążę.

- Tymczasem nie wszystkie stanowiska w wojskach obrony terytorialnej wymagają sprawności fizycznej w równym stopniu jak np. w przypadku wnioskodawczyni, która pełni służbę na stanowisku kancelisty – wskazuje RPO.

Mając na uwadze wzorce europejskie oraz konstytucyjne, istotne jest, by zakres ochrony przyznanej kobietom w ciąży był adekwatny do jej stanu zdrowia i nie prowadził do nieuzasadnionego ograniczenia jej aktywności zawodowej i społecznej oraz pogorszenia sytuacji ekonomicznej. W orzecznictwie TSUE wielokrotnie podkreślano, że nieprzychylne traktowanie kobiety w związku z ciążą lub macierzyństwem stanowi bezpośrednią dyskryminację ze względu na płeć.

Za uzasadnioną należy zatem uznać rezygnację z obligatoryjnego zawieszenia służby terytorialnej żołnierza–kobiety w ciąży oraz umożliwienie jej dalszego pełnienia służby (z możliwością przeniesienia na odpowiednie do jej stanu stanowisko służbowe) oraz uzależnienie dalszego jej pełnienia od zgody właściwej komisji lekarskiej.

RPO zwrócił się do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka o rozważenie inicjatywy ustawodawczej w celu zmiany opisanego stanu rzeczy.

BPK.801.1.2019

Plan awaryjny - jak szukać pomocy, gdy doświadczamy przemocy domowej w trakcie epidemii

Data: 2020-04-11

RPO jest zaniepokojony doniesieniami o nasilającej się w trakcie epidemii koronawirusa fali przemocy domowej. Wystosował list otwarty do osób jej doświadczających oraz ludzi z ich otoczenia. 

Rzecznik Praw Obywatelskich odbiera wiele alarmujących sygnałów dotyczących konsekwencji izolacji i kwarantanny dla poczucia bezpieczeństwa osób zagrożonych przemocą domową. Niepokojące są także doświadczenia innych państw. Potwierdzają one gwałtowny wzrost liczby zgłoszeń przypadków przemocy domowej.

RPO zaapelował: "Razem powinniśmy stawić czoło temu problemowi. Mimo zagrożenia musimy pozostać wrażliwi na krzywdę innych. Jeśli Twój dom nie jest bezpieczny i obawiasz się, że Twoi bliscy mogą zrobić Ci krzywdę – zwróć się po pomoc. Przemoc ze strony partnera lub innej bliskiej osoby jest przestępstwem. Nikt nie ma prawa bić, grozić, upokarzać ani w żaden inny sposób naruszać praw drugiego człowieka. Prawo i instytucje państwowe są po to, aby nas chronić."

Stan epidemii i jego konsekwencje dla naszej wolności osobistej nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. W odpowiedzi na ich potrzeby, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, działając we współpracy z ekspertkami Fundacji Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii IPZ, opracowało „Plan awaryjny”. Zawiera on informacje o możliwościach uzyskania pomocy w czasie pandemii dla wszystkich, którzy w czterech ścianach doświadczają przemocy.

Serdecznie dziękujęmy Organizacjom społecznym za pomoc w jego opracowaniu oraz wsparcie merytoryczne.

Osobisty plan awaryjny

Jeśli wiesz, że możesz doświadczyć przemocy domowej i obawiasz się, że w czasie epidemii może być trudno uzyskać pomoc, przygotuj osobisty plan awaryjny. 

Jeśli zdarzy się coś złego, będziesz od razu wiedzieć jak zareagować i gdzie pójść.

Twoje bezpieczeństwo to priorytet. 

Nie jesteś winna/y przemocy i są ludzie, którzy chcą Ci pomóc! 

  1. Obserwuj zachowania osoby agresywnej: 

To ważne, żeby wiedzieć, jakie zachowania zapowiadają najgorsze i kiedy sytuacja staje się niebezpieczna dla Ciebie, Twoich najbliższych, dzieci. 

Jeśli awantury, krzyki nasilają się, jeśli coraz częściej słyszysz groźby pod swoim adresem, jeśli doświadczasz przemocy fizycznej np. szarpania, popychania, bicia, czy też zmuszania do seksu – to są sygnały, że przemoc się nasila i narasta. 

  1. Naucz dzieci dbać o bezpieczeństwo: 

Powiedz dzieciom, gdzie mogą szukać pomocy:

  • np. że mogą pukać do zaprzyjaźnionej sąsiada/ki,
  • naucz je numeru alarmowego,
  • porozmawiaj z nimi, że nie są one winne przemocy i kłótni,
  • ustalcie, gdzie znajduje się klucz do domu, jak otworzyć drzwi wejściowe, gdyby coś się stało,
  • upewnij się, że znają adres mieszkania, gdyby musiały wzywać służby. 
  1. Bezpieczne miejsce: 

Zastanów się, gdzie w Twoim domu możesz znaleźć bezpieczne schronienie. 

Ważne, by nie znajdowały się tam żadne niebezpieczne narzędzia.

Unikaj kuchni, garażu, łazienki i innych miejsc, gdzie może być twarda posadzka albo niebezpieczne przedmioty. 

Pod tym linkiem znajdziesz mapę, z oznaczeniami lokalnych organizacji i instytucji, które pomagają osobom doświadczającym przemocy. Jeśli nie znalazłaś na niej placówki w swojej okolicy, zadzwoń do najbliższego Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia telefony znajdziesz tutaj lub lokalnego Ośrodka Interwencji Kryzysowej.

Skontaktuj się z nimi, zapytaj jak mogą Ci pomóc.  

  1. Bądź przygotowany/a do ucieczki: 

Spakuj wszystko do podręcznej torby, trzymaj ją pod ręką, tak żeby w każdej chwili móc ją zabrać. Lista rzeczy, o których trzeba pamiętać:

  • Ważne dokumenty np. paszport, dowód osobisty 
  • Leki 
  • Telefon 
  • Pieniądze/ karta płatnicza
  • Ładowarka
  • Numery ważnych telefonów 
  • Klucze do domu 
  • Obdukcje lekarskie (jeśli masz) 
  • Numery kont bankowych (zapisane)
  • Bielizna na zmianę 
  • Szczoteczka do zębów 
  • Środki ochronne potrzebne w czasie epidemii: maseczki ochronne, rękawiczki, małe opakowanie płynu do dezynfekcji (jeśli masz je w domu)
  1. W sytuacji zagrożenia: 

Nie uciekaj od dzieci! One także mogą być zagrożone. 

Jeśli nie masz możliwości ucieczki, schowaj się w rogu pokoju. Skul się, osłaniając rękoma twarz i głowę. 

Postaraj się zawsze mieć przy sobie telefon z naładowaną baterią. 

Wzywaj pomocy: 997, 112. 

W telefonie komórkowym numer alarmowy zaprogramuj tak, żebyś mogła/mógł wybrać go jednym klawiszem. Poza telefonem policji warto mieć także pod ręką numery telefonu pogotowia ratunkowego, bliskiej Ci osoby oraz numer telefonu do schroniska, gdzie możesz uzyskać pomoc i wsparcie.  

Jeśli musisz wzywać pomoc w miejscu publicznym, np. na klatce schodowej, zastanów się, czy zamiast wołania o pomoc nie krzyczeć PALI SIĘ! – co może okazać się skuteczniejsze.

Jeśli z interwencją przyjedzie policja, a się boisz o swoje życie i zdrowie, domagaj się, aby sprawca przemocy został zatrzymany na 48 godzin. Zyskasz w ten sposób czas, żeby znaleźć schronienie, uzyskać pomoc. Pamiętaj, że mimo stanu epidemii służby mają obowiązek niezwłocznie reagować na przypadki przemocy domowej! 

  1. Poznaj swoich sojuszników:

Rozmawiaj z rodziną, sąsiadami i znajomymi o sytuacji w Twoim domu.

Opracuj wspólnie z nimi strategię postępowania na wypadek, gdybyś potrzebował/a ich pomocy. Pomocne może się okazać ustalenie słowa awaryjnego – jeśli go użyjesz, będą wiedzieli, że pilnie potrzebujesz pomocy.  

Spróbuj wypełnić poniższą listę, osób do których możesz zadzwonić po wsparcie: 

  • Przyjaciel/ciółka
  • Osoba z rodziny
  • Dzielnicowy/a
  • Zaufany nauczyciel/ka ze szkoły dziecka
  • Zaprzyjaźniony sąsiad/ka
  • Kolega/koleżanka z pracy, któremu ufasz
  • Organizacja społeczna, która Ci pomoże
  • Lekarz/lekarka, który Cię zna
  • (Jeśli masz) Twój prawnik/prawniczka

Więcej szczegółowych informacji oraz przydatne numery telefonów znajdą Państwo w poradniku poniżej.

Zachęcamy również do zapoznania się z:

  • Poradnikiem Centrum Praw Kobiet "Jak uwolnić się z krzywdzącego związku" KLIK
  • Petycją Centrum Praw Kobiet o kompleksowe włączenie kwestii ochrony przed przemocą domową do rozwiązań prawnych regulujących działania w epidemii KLIK
  • Poradnikiem Funkdacji Feminoteka o sytuacji prawnej osób doświadczających przemocy domowej w czasach koronawirusa  KLIK

Dziewczynki odziedziczyły dług, choć w ich imieniu rodzice odrzucili spadek. Dziewiąta skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-04-09
  • Sąd stwierdził nabycie spadku przez dwie dziewczynki, w których imieniu rodzicie wcześniej odrzucili spadek obciążony długiem zmarłego krewnego
  • Błąd sądu polegał na przeoczeniu notarialnego oświadczenia rodziców 
  • A jedna z dziewczynek w ogóle nie mogła dziedziczyć, bo urodziła się 5 lat po śmierci spadkodawcy
  • Jedynym sposobem naprawienia tych błędów była skarga nadzwyczajna

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł ją do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne 

Historia sprawy

P.R. zmarł w 2006 r. W 2010 r. wierzyciel P.R. złożył do sądu wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po swoim dłużniku. By nie odziedziczyć długu, wszyscy członkowie rodziny odrzucali spadek po dalekim krewnym. W imieniu dwóch małoletnich dziewczynek (urodzonych w 2006 r. i 2011 r.) spadek odrzucili także ich rodzice (mając na to wcześniejszą zgodę sądu). 

Prawo pozostawia spadkobiercy decyzję, czy przyjmuje spadek - wraz z ogółem praw i obowiązków majątkowych. Spadkobierca, który odrzuca spadek, jest wyłączony od dziedziczenia. 

W tej sprawie oświadczenie złożone przed notariuszem o odrzuceniu spadku zostało przesłane do sądu. Nie zostało ono jednak w sądzie dołączone do akt sprawy. A sąd nie zbadał, czy nie wystąpiła sytuacja wyłączająca dziedziczenie - zwłaszcza czy w imieniu małoletniej nie odrzucono spadku. 

Konsekwencją tego błędu było wydanie w 2014 r. orzeczenia, według którego dziewczynki dziedziczą spadek po swoim prawujku.

W trakcie postępowania jedna z dziewczynek poważnie zachorowała. Ojciec dziewczynek nie zaskarżył postanowienia, które się uprawomocniło.

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat dziewczynek, ustanowiony przez ich ojca. Wskazał, że sąd nie wziął pod uwagę, że doszło do odrzucenia spadku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Skarga nadzwyczajna jest w tym przypadku konieczna  dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli.

Postanowieniu z 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na niezbadaniu przez sąd, kto w istocie jest spadkobiercą po P.R. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa (art. 2 Konstytucji), praw do ochrony własności i praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Sąd nie mógł orzec, że dziewczynki odziedziczyły spadek, skoro rodzice dopełnili wszelkich formalności, aby ich córki nie ponosiły negatywnych konsekwencji powołania do dziedziczenia. Dlatego odrzucili spadek w ich imieniu.

Nie jest to jednak jedyny błąd sądu orzekającego w sprawie. Rzecznik dostrzegł, że dziewczynki urodziły się już po dniu otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy) – jedna kilka dni po śmierci P.R., a młodsza - 5 lat później. A jedną z głównych reguł prawa spadkowego jest zasada (art. 927 § 1 Kodeksu cywilnego), że spadkobiercą nie może być osoba, która nie żyje w chwili otwarcia spadku.

Jedynym wyjątkiem jest przypadek tzw. nasciturusa (dziecka poczętego, ale jeszcze nieurodzonego). Dziecko w chwili otwarcia spadku już poczęte może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe. Ten wyjątek można było zastosować do starszej dziewczynki, ale młodsza nie mogła być w ogóle spadkobiercą. Nie dopatrzył się tego ani sąd, zezwalając rodzicom na odrzucenie spadku w imieniu dziewczynek, ani sąd spadkowy.

RPO wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił postanowienie sądu rejonowego z 2014 r. i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. Musiałby on uzupełnić postępowanie dowodowe i dopuścić  dowód z wypisu aktu notarialnego z oświadczeniem o odrzuceniu spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

To kolejna skarga nadzwyczajna RPO w sprawie spadkowej,  wysłana Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego.  Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Do Biura RPO skarg dotyczących spraw spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6,5 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną (w tym niemal 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.7000.416.2018

Problem alimentów w dobie koronawirusa. Stanowisko RPO i Zespołu ds. Alimentów

Data: 2020-04-08

Konieczne jest wprowadzenie rozwiązań ochronnych dla osób szczególnie narażonych na negatywne skutki spowolnienia gospodarczego. Wśród tej grupy na szczególną uwagę zasługują dzieci, których bezpieczeństwo materialne zależne jest od wywiązania się ich rodziców z obowiązku alimentacyjnego. Rolą władz publicznych jest z jednej strony zadbanie o ochronę miejsca pracy oraz źródeł dochodu osób obowiązanych do płacenia alimentów, ale z drugiej strony - zapewnienie ochrony i bezpieczeństwa dzieciom, które są narażone na utratę środków pochodzących z alimentów. Doświadczenie życiowe wskazuje, że stan niepewności może być wykorzystywany przez osoby bezzasadnie uchylające się od obowiązku alimentacyjnego. Uważamy, że wprowadzenie postulowanych rozwiązań pozwoli zminimalizować ewentualne negatywne skutki sytuacji, w której się obecnie znajdujemy.

Na spotkaniu (zdalnym) Zespołu Ekspertów ds. Alimentów 8 kwietnia jego członkowie przygotowali następujące oświadczenie:

  1. Alimenty służą dzieciom, ale są również ich własnością. Dlatego w dobie epidemii koronawirusa Covid-19 pragniemy o tym przypomnieć, wobec trudności gospodarczych, przed jakimi stanie nasz kraj. Podejmowanie wszystkich działań musi być podyktowane interesem i dobrem dzieci. Przepis art. 72 ust. 1 i 2 Konstytucji RP stanowi bowiem, że  Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Każdy ma prawo żądać od organów władzy publicznej ochrony dziecka przed przemocą, okrucieństwem, wyzyskiem i demoralizacją.  Dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych.
  2. Obawa przez utratą dochodów lub ich ograniczeniem nie może uprawniać do zaprzestania płacenia alimentów, a tym samym łożenia na ich utrzymanie, kształcenie, rozwój osobisty. Tymczasem, obecnie dłużnicy zgłaszają się do wierzycieli z argumentem, że zapłacenie alimentów jest niemożliwe lub utrudnione w związku z sytuacją wywołaną epidemią.
  3. W związku z licznymi postulatami, jakie wpływają do kancelarii komorniczych, podkreślamy, że komornicy nie są władni do rozstrzygania w zakresie wniosków o zmniejszenie raty alimentów czy zawieszenia ich egzekucji z powodu zmian gospodarczych, jakie już zachodzą w związku z epidemią koronawirusa.
  4. Pomoc, jaką państwo przeznaczy z Funduszu Przeciwdziałania Covid-19, nie powinna być zwolniona z zajęć egzekucyjnych w sprawach alimentacyjnych.
  5. Powinna zostać wprowadzona możliwość kierowania zaświadczeń do Funduszu Alimentacyjnego drogą elektroniczną. Fundusz musi gwarantować utrzymanie na minimalnym poziomie, stąd należy uprościć procedurę wnioskowania do Funduszu.
  6. Należy zawiesić funkcjonowanie progu dochodowego przy Funduszu Alimentacyjnym, chociażby czasowo, w okresie epidemii. Zasadne jest odstąpienie od wymogu przedłożenia zaświadczenia o bezskutecznej egzekucji, wystawionego przez komornika. W to miejsce postuluje się wprowadzenie oświadczeń wnioskującego o bezskuteczności egzekucji.
  7. Sądy działają w ograniczonym zakresie, a sprawy dotyczące alimentów nie znalazły się w katalogu spraw pilnych, wymienionych w ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Należy to zmienić i rozszerzyć katalog spraw pilnych tak, by sprawy o zapewnienie dzieciom środków utrzymania, jak również o zmianę wysokości alimentów przy utracie dochodów dłużnika, mogły nadal się toczyć.
  8. Należy zwrócić uwagę na konieczność zachowania szczególnej ochrony stanu zatrudnienia u rodzica wiodącego, który zajmuje się na co dzień dzieckiem. Utrata pracy przez takiego rodzica spowoduje naruszenie gwarancji utrzymania dziecka. Ochrona dzieci jest w tym momencie najważniejsza.
  9. Należy wrócić do pomysłu alimentów natychmiastowych i tabel alimentacyjnych, które bardzo ułatwiłyby procedowanie w obecnej kryzysowej sytuacji i pozwoliłyby uniknąć konieczności wyznaczania rozprawy.
  10. Ponieważ w sądach w sprawach o alimenty wróci obecnie zapewne argument bezrobocia, należy zadbać o precyzyjne informowanie sądu o strukturze bezrobocia i faktycznych trudnościach w znalezieniu pracy. Wobec obawy powoływania się przez pozwanych w sprawach o alimenty na brak możliwości podjęcia działalności zarobkowej należy zapewnić sądom rodzinnym stały dopływ do szczegółowych informacji statystycznych dotyczących skali i  struktury bezrobocia.
  11. Niezbędne jest wzmocnienie nadzoru nad  sferą usług parabankowych, celem  ograniczenia ewentualnych nadużyć w sytuacji spodziewanego wzrostu zapotrzebowania na tego typu usługi finansowe. Konieczne jest podjęcie działań informacyjnych, chroniących osoby zadłużone  przed pułapką zadłużenia.
  12. Wobec niepewnej sytuacji gospodarczej w najbliższej przyszłości, koniecznym jest wprowadzenie rozwiązań ochronnych dla osób szczególnie narażonych na negatywne skutki spowolnienia gospodarczego. Wśród tej grupy na szczególną uwagę zasługują dzieci, których bezpieczeństwo materialne zależne jest od wywiązania się ich rodziców z obowiązku alimentacyjnego. Rolą władz publicznych jest z jednej strony zadbanie do ochronę miejsca pracy oraz źródeł dochodu osób obowiązanych do płacenia alimentów, ale z drugiej strony zapewnienie ochrony i bezpieczeństwa dzieciom, które są narażone na utratę środków pochodzących z  alimentów. Doświadczenie życiowe wskazuje, że stan niepewności może być wykorzystywany przez osoby bezzasadnie uchylające się od obowiązku alimentacyjnego. Uważamy, że wprowadzenie postulowanych rozwiązań pozwoli zminimalizować ewentualne negatywne skutki sytuacji, w której się obecnie znajdujemy.

Dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich oraz członkowie Zespołu do spraw Alimentów

Warszawa, 8.04.2020 r.

Koronawirus. MZ potwierdza zawieszenie porodów rodzinnych na czas epidemii

Data: 2020-04-08
  • Czasowe zawieszenie porodów rodzinnych jest  w pełni uzasadnione, w ocenie Konsultantów Krajowych z położnictwa i ginekologii oraz perinatologii
  • Tak resort zdrowia odpowiedział RPO, który zwracał uwagę na ten problem
  • Fundacja Rodzić po Ludzku wnosiła o zmianę rekomendacji, przy zachowaniu odpowiedniego bezpieczeństwa personelu i rodzącej pary

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły informacje Fundacji Rodzić po Ludzku. Według niej z biologicznego punktu widzenia wspólnotowość pary przejawia się wysokim prawdopodobieństwem takiego samego statusu zdrowotnego. Analiza zachorowań na COVID-19 świadczy, że partnerzy są jednymi z pierwszych osób, na które następuje transmisja koronawirusa i zwykle reprezentują podobne stadium infekcji/choroby.

Dlatego - po przeprowadzeniu ankiety epidemiologicznej, z wykluczeniem objawów i czynników ryzyka zakażenia SARS-CoV-2 u pary zgłaszającej się do porodu - uznano, że w tej sytuacji poród rodzinny nie będzie stanowił większego zagrożenia niż bez partnera.

Światowa Organizacja Zdrowia i międzynarodowe towarzystwa naukowe na świecie nie polecają wprowadzenia zakazów porodów z osobą bliską.

Fundacja  zwróciła się do MZ o rozważenie zmiany rekomendacji zabraniającej porodów rodzinnych na taką, która da możliwość szpitalom na ich bezpieczne przeprowadzanie, przy zachowaniu odpowiedniego bezpieczeństwa personelu i rodzącej pary.

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wiceminister  Józefę Szczurek- Żelazko o ustosunkowanie się do całej sprawy.

Odpowiedziała ona: Stanowiska Konsultantów Krajowych w dziedzinie położnictwa i ginekologii oraz perinatologii były w tym zakresie zgodne i utrzymanie czasowego zawieszenia porodów z osobą bliską w ich ocenie pozostaje w pełni uzasadnione. Analizując obecną sytuację epidemiologiczną, minimalizowanie liczby osób przebywających w salach porodowych wraz z rodzącą podyktowane jest koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa epidemiologicznego wszystkim pacjentkom, ciężarnym i rodzącym hospitalizowanym w szpitalach położniczych.

V.7010.45.2020

 

#NieDamySię Komputery dla uczniów #RPOprzedstawia

Data: 2020-04-07

W tym ponurym czasie rozkwita jednak alternatywny świat: zainteresowania drugim człowiekiem i jego losem, dobra, serdeczności i sprawczości. Nie przegapmy tego!

Organizator:

Fundacja Alternatywnej Edukacji „ALE”, AIR Computers Mrągowo oraz myMragowo.pl

Dla kogo:

dla uczniów z Mrągowa, którym brakuje sprzętu komputerowego

Działania:

Fundacja razem z firmą AIR Computers i myMragowo.pl  wyszła z inicjatywą pomocy dzieciom, które nie mają komputerów potrzebnych do zdalnej nauki. Zbiera podzespoły i przekazuje potrzebującym.

Niepotrzebny sprzęt komputerowy mieszkańcy Mrągowa i okolic mogą oddać do firmy AIR Computers, która kompletuje sprzęt na nowo. Wcześniej warto wysłać maila z tytułem #pomocuczniom na adres kontakt@aircomputers.pl.

Natomiast do Fundacji "ALE" lub na adres info@mymragowo.pl można zgłaszać informacje dotyczące  zapotrzebowania na komputer.

Koronawirus. Policjanci też powinni mieć prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego

Data: 2020-04-04
  • Policjanci wskazują, że nie mogą skorzystać z dodatkowego zasiłku opiekuńczego
  • RPO wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o rozważenie objęcia tym zasiłkiem funkcjonariuszy służb podległych resortowi

Skarżący wskazują, że korzystają z prawa do zwolnienia z zajęć służbowych z powodu sprawowania opieki nad dzieckiem (do ukończenia przez nie 8. roku życia) w przypadku zamknięcia żłobka,  przedszkola czy szkoły. Jednak według ustawy zwolnienie takie nie może przekroczyć 60 dni w roku.

Rzeczniku Praw Obywatelskich sygnalizował problem dodatkowych zasiłków opiekuńczych dla funkcjonariuszy i żołnierzy w trakcie prac parlamentarnych nad nowelizacją ustawy COVID-19.

Cały problem może być szczególnie dolegliwy w tzw. „rodzinach mundurowych”. Konieczność opieki nad dzieckiem powoduje, że rodzice (funkcjonariusze/żołnierze) biorą zwolnienia w ramach 60 dniowego limitu. Tymczasem limit ten systematycznie maleje. Po jego wykorzystaniu pozostanie możliwość skorzystania z zaległego urlopu lub odbioru godzin - co może okazać się utrudnione. Pozostanie zatem przekazanie opieki nad dziećmi rodzicom i narażenie ich zdrowia. Ostatecznością może być porzucenie służby przez jednego z małżonków.

WZF.7043.54.2020

Koronawirus. Dzieci muszą być z rodzicem w szpitalu. RPO: sytuacja się pogarsza

Data: 2020-04-03
  • Dzieci podczas pobytu w szpitalu muszą mieć stały kontakt z rodzicem
  • RPO juz wcześniej uczulał resort zdrowia na ten problem   
  • Teraz sytuacja się pogorszyła - bliscy nie mają kontaktu nawet z umierającymi dziećmi

Rodzice skarżą się, że w czasie epidemii nie mogą przebywać wraz z dziećmi na oddziałach pediatrycznych. Praktyka w skali kraju jest niejednolita – niektóre placówki pozwalają na pobyt jednego rodzica z dzieckiem.

25 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich pisał do Ministra Zdrowia, wskazując że obecność rodzica przy dziecku w szpitalu jest istotna, zarówno jeśli chodzi o zabezpieczenie potrzeb emocjonalnych, ale również może przyczynić się do procesu zdrowienia.

Z informacji w mediach wynika, że od tego czasu sytuacja się pogorszyła: bliscy nie mają kontaktu nawet z umierającymi dziećmi. RPO powołuje się na  informacje prasową że ,,z powodu koronawirusa nastolatka kilka dni konała w samotności. Zdruzgotana matka siedziała pod drzwiami”.

Dlatego RPO prosi MZ o pilną informacje, jak jest rozwiązywany problem kontaktu rodziców z dziećmi w szpitalach.

Z listów obywateli do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wynika również, że pozostawienie dzieci samych, bez ciągłego kontaktu z najbliższymi będzie miało fatalny wpływ na ich psychikę, poczucie bezpieczeństwa i w efekcie proces dochodzenia do zdrowia.

Rodzice przekazują RPO wątpliwości co do zgłaszania jakichkolwiek dolegliwości u swoich dzieci lekarzom  bądź szpitalom w obawie o rozdzielenie z dziećmi. Ponadto zwracają uwagę na opiekę sprawowaną przez rodzica, która w ogromnej mierze pomaga personelowi medycznemu w sprawowaniu pieczy nad małym pacjentem. 

V.7013.27.2020

Koronawirus. Sytuacja rodzinnej pieczy zastępczej wymaga wsparcia

Data: 2020-04-03
  • Do rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka i placówek wciąż trafiają dzieci, także w trybie interwencyjnym 
  • Niestety, nie ma mechanizmów weryfikacji, czy przyjmowane dzieci nie miały wcześniej kontaktu z osobami z grupy ryzyka
  • Niepokój potęguje okoliczność, że realizatorzy pieczy zastępczej nie zostali objęci żadnymi dodatkowymi rozwiązaniami systemowymi
  • Nie ma też wytycznych co do postępowania w sytuacji pandemii oraz zabezpieczenia osób przebywających w pieczy

Sytuacja pandemii wymaga od rodzinnej i instytucjonalnej pieczy zastępczej oraz służb społecznych niestandardowych działań. Ustawa z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych, a także innych aktów prawnych wydanych w związku z pandemią - nie wstrzymały realizacji orzeczeń o umieszczeniu dziecka w pieczy zastępczej.

Oznacza to, że do rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka i placówek wciąż trafiają dzieci, także w trybie interwencyjnym. Jednostki pieczy realizują zadania w normalnym trybie - oczywiście dostosowanym do obecnych warunków. Wprowadzenie do odwołania stanu epidemii powoduje, że perspektywa ustabilizowania sytuacji jest niepewna.

Stan epidemii wywołuje niepokoje w środowisku opiekunów zastępczych, Mają oni obawy związane z przyjmowaniem „nowych” dzieci do rodzin i placówek, z uwagi na realne zagrożenie zdrowotne ich jako opiekunów oraz wychowanków. Brak jest bowiem jakichkolwiek mechanizmów pozwalających na weryfikację, czy przyjmowane dzieci nie miały wcześniej kontaktu z osobami z grupy ryzyka. Niepokój potęguje to, że realizatorzy pieczy zastępczej nie zostali objęci żadnymi dodatkowymi rozwiązaniami systemowymi. Nie sformułowano instrukcji oraz wytycznych dotyczących procedowania w sytuacji pandemii oraz zabezpieczenia osób przebywających w pieczy.

RPO zwrócił się do Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej o niezwłoczne działania na rzecz wsparcia instytucji pieczy zastępczej i zapewnienia dobra dzieci.

III.554.5.2020

Światowy Dzień Świadomości Autyzmu

Data: 2020-04-02

2 kwietnia przypada Światowy Dzień Świadomości Autyzmu.

Osoby w spektrum autyzmu należą do grup najbardziej narażonych na dyskryminację, przemoc i wykluczenie. Autyzm jest całościowym zaburzeniem rozwoju dziecka o podłożu neurologicznym, który dotyczy tysięcy dzieci w całej Polsce. Osoby z autyzmem mają problemy z mówieniem, postrzeganiem świata, rozumieniem relacji społecznych. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) autyzm występuje u 1 na 100 dzieci, co oznacza, że w Polsce żyje ich około 400 tysięcy. Światowy Dzień Świadomości Autyzmu, ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, ma na celu propagowanie wiedzy na temat tego zjawiska.

Rzecznik Praw Obywatelskich jako organ do spraw równego traktowania oraz monitorujący wdrażanie w Polsce Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych popiera każdą inicjatywę mającą za zadanie zwiększyć świadomość społeczeństwa na temat wyzwań, z jakimi mierzą się osoby z niepełnosprawnościami.

W ramach obchodów Światowego Dnia Świadomości Autyzmu realizowane są liczne inicjatywy na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji osób ze spektrum autyzmu i ich rodzin.

Jedną z nich jest „Polska na Niebiesko” – coroczna kampania społeczna organizowana przez Fundację JiM o zasięgu ogólnopolskim. Akcji towarzyszy kampania medialna i online za pomocą strony internetowej: https://www.polskananiebiesko.pl/. Co roku Rzecznik Praw Obywatelskich bierze udział w tej akcji i podświetla siedziby swojego Biura oraz Biur Pełnomocników Terenowych na niebiesko.

Z kolei kampania „Dzieciństwo bez przemocy, dorosłość bez lęku” została przygotowana przez obywatelską inicjatywę „Chcemy Całego Życia” oraz organizacje partnerskie. Na portalu https://www.facebook.com/ChcemyCalegoZycia/ publikowane są historie osób w spektrum autyzmu i ich bliskich. Kampania zwraca uwagę na przemoc w okresie dzieciństwa i jej konsekwencje w dorosłym życiu osób autystycznych.

Bądźmy solidarni z osobami z autyzmem!

 

****

Warto zwrócić uwagę na głos self-adwokatów ze środowiska osób ze spektrum autyzmu, który publikujemy w załączniku.

Koronawirus: MRPiPS o prawie do dodatkowego zasiłku opiekuńczego

Data: 2020-04-02
  • W odpowiedzi na pismo RPO w sprawie  ograniczenia w dostępie do dodatkowego zasiłku opiekuńczego, Departament Ubezpieczeń Społecznych MRPiPS informuje:

Dodatkowy zasiłek opiekuńczy został wprowadzony ustawą z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Na mocy art. 4 ust. 1 rodzicom dzieci w wieku do lat 8 przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy w przypadku nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego z powodu COVID-19.

Jest on przyznawany w trybie i na zasadach określonych w ustawie z dnia 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (Dz. U. z 2019 r. poz. 645 i 1590) – zwaną dalej „ustawą zasiłkową”. Stąd też tryb i zasady przyznania dodatkowego zasiłku opiekuńczego w zasadzie odpowiadają procedurze uzyskania zasiłku opiekuńczego, z pewnymi wyjątkami zawartymi w art. 4 ust. 1 i ust. 2 specustawy:

  • „dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje za okres nie dłuższy niż 14 dni” – dodatkowy zasiłek opiekuńczy jest wypłacany za każdy dzień sprawowania opieki. Jeśli oboje rodzice dziecka pracują, to o dodatkowy zasiłek opiekuńczy może wystąpić jedno z rodziców. Mogą też podzielić się opieką nad dzieckiem w ramach limitu 14 dni. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje rodzicom łącznie przez 14 dni, niezależnie od liczby dzieci wymagających opieki;

  • „okresu pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego nie wlicza się do okresu, o którym mowa w art. 33 ust. 1 pkt 1 ustawy zasiłkowej” – inaczej mówiąc ubezpieczonemu dalej przysługuje 60 dni zasiłku opiekuńczego, a okres wypłaty dodatkowego zasiłku opiekuńczego (14 dni) nie wlicza się do ogólnego limitu 60 dni, które przysługują na opiekę nad dzieckiem do lat 14;

  • „za okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego, zasiłek, o którym mowa w art. 32 ust. 1 ustawy, o której mowa w ust. 1, nie przysługuje” – przepis ten stanowi, że w okresie pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego nie jest możliwe jednoczesne pobieranie zasiłku opiekuńczego.

Podsumowując, na mocy powyższych przepisów - dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje rodzicom lub opiekunom prawnym dzieci, którzy:

  • opiekują się dzieckiem poniżej 8 roku życia - z zasiłku można korzystać nie dłużej niż do dnia poprzedzającego ósme urodziny dziecka,

  • są objęci ubezpieczeniem chorobowym (np. są pracownikami, zleceniobiorcami, osobami prowadzącymi działalność pozarolniczą).

Zgodnie z art. 4 ust. 2 specustawy w związku z art. 35 ust. 1 ustawy zasiłkowej - dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje w wysokości 80% podstawy wymiaru zasiłku.

Prawo do zasiłku opiekuńczego, w tym do dodatkowego zasiłku opiekuńczego przysługuje nie tylko po spełnieniu ww. ustawowych warunków tj. zamknięcie żłobka, przedszkola, szkoły lub klubu dziecięcego do którego dziecko uczęszcza oraz odpowiedni wiek dziecka, ale także wtedy, gdy nie ma innego członka rodziny pozostającego we wspólnym gospodarstwie domowym, mogącego zapewnić opiekę. Jeżeli w okresie konieczności sprawowania opieki jest inny członek rodziny, który mógłby zapewnić opiekę dziecku, to zasiłek opiekuńczy nie przysługuje. Odmiennie uregulowana jest sytuacja rodziców sprawujących opiekę nad chorym dzieckiem w wieku do lat 2. Prawo do zasiłku opiekuńczego przysługuje w takim przypadku, nawet jeśli są inni członkowie rodziny, którzy mogliby zapewnić dziecku opiekę.

Należy pamiętać, że za członka rodziny mogącego zapewnić opiekę nie uważa się:

  •  osoby całkowicie niezdolnej do pracy,
  •  osoby chorej,
  •  osoby, która jest niesprawna fizycznie lub psychicznie ze względu na swój wiek,
  •  osoby prowadzącej gospodarstwo rolne,
  •  pracownika odpoczywającego po pracy na nocnej zmianie,
  •  osoby niezobowiązanej do sprawowania opieki na podstawie przepisów Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, jeśli odmawia ona sprawowania opieki
  • (np. babcia).

Ponadto 31 marca br. Sejm uchwalił ustawę, następnie podpisaną przez Prezydenta i ogłoszoną w Dzienniku Ustaw, tj. ustawa z dnia 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 568), która wprowadziła zmiany przepisów o dodatkowym zasiłku opiekuńczym.

Zmiany te polegają na:

wydłużeniu o kolejne 14 dni okresu, przez który przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy tj. nowy 14 dniowy okres wypłaty dodatkowego zasiłku opiekuńczego obowiązuje od 26 marca 2020 r. – w art. 4 specustawy dodaje się ust. 3 w brzmieniu: „Rada Ministrów może, w celu przeciwdziałania COVID-19, w drodze rozporządzenia, określić dłuższy okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego niż wskazany w ust.1 i 1a lub, biorąc pod uwagę okres na jaki zostały zamknięte żłobki, kluby dziecięce, przedszkola, szkoły, placówki pobytu dziennego oraz inne placówki lub okres niemożności sprawowania opieki przez nianie lub opiekunów dziennych”.

przyznaniu prawa do tego zasiłku rodzicom dzieci niepełnosprawnych w wieku powyżej 8 lat – w art. 4 specustawy ust. 1 otrzymuje brzmienie: „W przypadku zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki, do których uczęszcza dziecko albo niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19, ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o znacznym lub umiarkowanym stopniu niepełnosprawności do ukończenia 18 lat albo dzieckiem z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego”.

Nowe przepisy przyznają także prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego. - „W przypadku zamknięcia szkoły, ośrodka rewalidacyjno-wychowawczego, ośrodka wsparcia, warsztatu terapii zajęciowej lub innej placówki pobytu dziennego o podobnym charakterze z powodu COVID-19, do których uczęszcza dorosła osoba niepełnosprawna, ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dorosłą osobą niepełnosprawną, przysługuje dodatkowy zasiłek opiekuńczy przez okres nie dłuższy niż 14 dni” - nowe brzmienie art. 4 ust. 1a specustawy.

Sytuację opisaną przez wnisokodawcę przyjmujemy ze zrozumieniem. Natomiast najbliższe tygodnie, to czas szeroko zakrojonych działań, które mają zapobiegać szybkiemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa w Polsce. Działania dotyczące zawieszenia zajęć w szkołach, przedszkolach, żłobkach mają za zadanie odnieść skutek zapobiegawczy i profilaktyczny.

Obecnie wdrożone w Polsce regulacje prawne m.in. ww. specustawa oraz pakiet ustaw „tarczy antykryzysowej”, podlegają bieżącej analizie. Wszystkie przedstawiane w napływających wystąpieniach uwagi są analizowane pod kątem ewentualnego wprowadzenia kolejnych zmian regulacji prawnych w tym obszarze.

III.7060.243.2020

Koronawirus. Trzeba pilnie pomóc rodzinom z alimentami. Wsparcia wymagają kontakty z dzieckiem po rozwodzie rodziców – RPO do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-04-01
  • Rodzice zobowiązani do płacenia alimentów mogą stracić źródło zarobków – uczyni ich to automatycznie dłużnikami alimentacyjnymi, nawet jeśli robią wszystko, by zapewnić utrzymanie dziecka, bo nie zapłacą pełnej kwoty
  • Z drugiej strony – może też gwałtownie pogarszać się sytuacja dzieci, jeśli np. rodzic sprawujący opiekę traci pracę
  • Trzeba więc usprawnić rozpatrywanie sądowych spraw o alimenty  (ustanawianie, podwyższanie i obniżanie)
  • Państwo musi też znaleźć sposób, by dzieci mogły się kontaktować z rodzicem, z którym nie mieszkają, gdy zamknięto miejsca wskazane do kontaktów przez sądy - place zabaw, centra handlowe czy parki

RPO prosi Ministra Sprawiedliwości o włączenie do prac nad kolejną nowelizacją specustawy COVID-19 kwestii alimentów i ich egzekucji. Chodzi o to, by weszły one do katalogu spraw pilnych. Pozwoliłoby to sądom na rozpoznawanie w dalszym ciągu spraw alimentacyjnych. Inną możliwością jest tymczasowe włączenie orzeczonych już alimentów w zakres wsparcia, które może być pokrywane z przyjętego w procedowanej nowelizacji Funduszu Przeciwdziałania COVID-19.

Wielu rodziców zobowiązanych do płacenia alimentów straciło w ostatnim czasie źródło zarobkowania albo ich zarobki spadły. Dotyczy to m.in. małych i średnich przedsiębiorców, przedstawicieli wolnych zawodów, rzemieślników, osób utrzymujących się z umów zlecenia i o dzieło, np. w sektorze kultury, rozrywki, sportu, turystyki. Bardzo istotnym efektem sytuacji jest zmniejszenie się możliwości sprawnego pokrywania zobowiązań finansowych, zwłaszcza w pełnej wysokości. Niestety, dotyczy to także alimentów.

Innym aspektem tej sytuacji jest to, że potrzeby finansowe dzieci, uprawnionych do świadczenia alimentacyjnego od rodzica, mogą w obecnym czasie wzrosnąć.

Jednocześnie sądy, jako jedyne organy uprawnione do zmiany wysokości świadczenia alimentacyjnego, nie są w stanie sprawnie rozpoznać powództw o obniżenie bądź podwyższenie obowiązku alimentacyjnego (na podstawie art. 138 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) w taki sposób, by z jednej strony wydać szybkie rozstrzygnięcie (w ciągu dni lub tygodni, a nie miesięcy), a z drugiej strony-  rzetelnie zbadać i ocenić potrzeby uprawnionego i możliwości zobowiązanego.

Co więcej, może się okazać, że niektóre, a może nawet liczne sądy zostaną niedługo pozbawione możliwości orzekania i będą zmuszone całkowicie zaprzestać swych czynności. Taką możliwość przewiduje nowelizacja ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Oczywiście, nie można doprowadzić do tego, że dzieci zostaną pozbawione należnych im alimentów. Dobro dziecka jest nadrzędną i pierwszoplanową zasadą wszystkich regulacji. Jednocześnie trzeba podjąć starania, by nie doprowadzić rodziców zobowiązanych do alimentów, a bez własnej winy nagle pozbawionych możliwości pełnego pokrywania swych należności, do statusu dłużnika alimentacyjnego. Grozi to bowiem nawet odpowiedzialnością karną tych osób czy wpisaniem do rejestru dłużników, a więc ma bardzo daleko idące, niekorzystne konsekwencje.

RPO przypomina Ministrowi Sprawiedliwości, że problem alimentów byłby dziś mniejszy, gdybyśmy stosowali już tablice alimentacyjne, czyli narzędzia do szybkiego ustalenia wysokości alimentów (rodzice mogliby się potem spierać o ich zmianę, ale nie o sam fakt ich ustanowienia). Rozwiązanie to - właśnie w sytuacji epidemii czy innej klęski żywiołowej - pozwoliłoby na szybką reakcję ministra i zmianę wysokości podstawowych alimentów w skali kraju drogą zmiany rozporządzenia. Taki projekt był w Polsce przygotowywany, ale prace nie zakończyły się w poprzedniej kadencji i trzeba je zaczynać od nowa.

Kolejną z kwestii dotyczących sfery życia rodzinnego w czasie epidemii jest sprawa wykonywania orzeczonych sądownie bądź ugodą kontaktów między dzieckiem a członkiem rodziny (najczęściej rodzicem)

W związku z ograniczeniami wprowadzonymi rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 24 marca 2020 r. oraz kolejnymi ograniczeniami wynikającymi z rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r., niektóre orzeczone kontakty nie będą mogły się odbyć w sposób przewidziany w ugodzie bądź orzeczeniu (np. kontakty orzeczone w centrum handlowym, na placu zabaw, w kinie, w siedzibie organizacji pozarządowej).

Ponadto z uwagi na zagrożenie zakażeniem wielu rodziców będzie zapewne obawiało się kontaktów z drugim rodzicem (czy innym członkiem rodziny dziecka) i będzie odmawiało ich realizacji, nawet gdyby było to zgodne z prawem. Tymczasem za uniemożliwienie bądź utrudnianie kontaktów osobie naruszającej obowiązki wynikające z orzeczenia albo z ugody ws. przedmiocie kontaktów z dzieckiem grozi zapłata oznaczonej sumy pieniężnej. Sankcja ta może dotyczyć tak osoby zobowiązanej do realizacji kontaktów z dzieckiem, jak i osoby do tych kontaktów uprawnionej. Obie te osoby są bowiem związane obowiązkami wynikającymi z orzeczenia albo z ugody.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają już pierwsze skargi, związane właśnie z odmową wykonywania kontaktów przez rodziców, mających pieczę nad dzieckiem. Liczba tych skarg będzie z pewnością wzrastać, także w związku z kolejnymi ograniczeniami w poruszaniu się i kontaktowaniu obywateli.

W związku z tym RPO prosi ministra o podjęcie kroków legislacyjnych. Nie jest to łatwe, ponieważ konieczne jest uwzględnienie prawa dziecka do kontaktu z obojgiem rodziców i członkami dalszej rodziny. Jednak z drugiej strony, w obecnej sytuacji bezwzględny prymat musi mieć prawo wszystkich zainteresowanych do ochrony życia i zdrowia, co z pewnością nie pozostanie bez wpływu na realną możliwość realizacji kontaktów z dzieckiem w niektórych wypadkach.

IV.510.9.2020

Koronawirus. Pracujący rodzice dzieci powyżej 8. roku życia także potrzebują wsparcia. Apel RPO do minister rodziny

Data: 2020-04-01
  • Mimo zapowiadanych zmian, prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego nadal przysługuje za opiekę nad dziećmi jedynie do lat 8, a nie jak proponowano - do 12
  • W szczególnie trudnym położeniu są osoby pracujące, samotnie wychowujące dzieci
  • Wątpliwości budzi przyjęta granica wieku uprawniająca do zasiłku, bo 8-latki same nie zadbają o swe bezpieczeństwo
  • Rowerem mogą zaś kierować dopiero 10-latki. A postępowania w sprawach nieletnich obejmują dzieci po ukończeniu 13 lat

Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o ponowną analizę i uwzględnienie potrzeb wszystkich pracujących rodziców i opiekunów.

Jak pokazują badania, większość dzieci wieku 9 lub 10 lat nie jest na tyle dojrzała lub samodzielna, by zorganizować sobie czas w domu, przygotować posiłek, poradzić sobie w razie nieprzewidzianych okoliczności. Obecnie do codziennych czynności domowych dochodzą obowiązki realizowane zazwyczaj w szkole. Uczniowie niezależnie od wieku otrzymują prace do samodzielnego wykonania, chociaż wielu nie potrafi jeszcze sprawnie i w pełni obsługiwać komputerów, skorzystać z drukarki lub rozwiązać trudniejszych ćwiczeń bez pomocy osoby dorosłej.

Rodzice, którzy nie otrzymali prawa do zasiłku opiekuńczego - nawet jeśli mogą pracować zdalnie - nie zawsze są w stanie łączyć obowiązki zawodowe ze stałą opieką nad dzieckiem, wsparciem go w realizacji zleconych prac szkolnych czy podstawowych czynnościach. Problem dotyka szczególnie rodziców lub opiekunów dzieci ze szczególnymi potrzebami edukacyjnymi, gdyż praca z nimi wymaga specjalnych kwalifikacji i umiejętności.

Rzecznik zwraca uwagę, że dalszy brak możliwości pogodzenia życia zawodowego i rodzinnego prowadzi do wzrostu poziomu stresu i powoduje konflikty, co może dodatkowo pogarszać stan psychiczny wielu osób.

- Sytuacja rodzin mogłaby ulec poprawie, gdyby rodzice i opiekunowie nieco starszych dzieci mieli możliwość skorzystania z zasiłku opiekuńczego na równi z innymi osobami w podobnej sytuacji, przez cały okres zawieszenia pracy szkół – proponuje Adam Bodnar.

Chociaż nie można jednoznacznie określić wieku dziecka, w którym może ono przebywać samo w domu, na podstawie obowiązującego prawa można wnioskować, że nie należy oczekiwać, iż dzieci po ukończeniu 8. roku życia będą mogły w sposób odpowiedni zadbać o swoje bezpieczeństwo.  W obecnej sytuacji, związanej z rosnącą liczbą zachorowań, potrzebują one dodatkowej troski i wsparcia ze strony bliskich

A według np. prawa o ruchu drogowym minimalny wiek do kierowania rowerem na drogach publicznych wynosi 10 lat. Z kolei przepisy o postępowaniu w sprawach nieletnich stosuje się wobec osób, które ukończyły 13 lat.

Rzecznik zwrócił się do minister Marleny Maląg z apelem o ponowną analizę przyjętych rozwiązań i podjęcie współpracy międzyresortowej w celu uwzględnienia potrzeb wszystkich pracujących rodziców i opiekunów oraz dzieci pozostających pod ich opieką.

VII.7037.52.2020

Koronawirus. Porody rodzinne możliwe także podczas pandemii

Data: 2020-03-31
  • Na czas pandemii zawieszono możliwość porodów w obecności osoby bliskiej
  • Fundacja Rodzić po Ludzku wnosi o zmianę tej rekomendacji, przy zachowaniu odpowiedniego bezpieczeństwa personelu i rodzącej pary
  • Jak wskazuje Fundacja, w praktyce jest to możliwe  
  • Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w tej sprawie w Ministerstwie Zdrowia

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły informacje Fundacji Rodzić po Ludzku. Według niej z biologicznego punktu widzenia wspólnotowość pary przejawia się wysokim prawdopodobieństwem takiego samego statusu zdrowotnego (chorobowego). Analiza zachorowań na COVID-19 świadczy, że partnerzy są jednymi z pierwszych osób, na które następuje transmisja koronawirusa i zwykle reprezentują podobne stadium infekcji/choroby.

Dlatego - po przeprowadzeniu ankiety epidemiologicznej, z wykluczeniem objawów i czynników ryzyka zakażenia SARS-CoV-2 u pary zgłaszającej się do porodu - uznano, że w tej sytuacji poród rodzinny nie będzie stanowił większego zagrożenia niż bez partnera.

Według zaleceń Konsultanta Krajowego ds. Położnictwa i Ginekologii prof. Krzysztofa Czajkowskiego, osoba towarzysząca powinna przed wpuszczeniem do sali porodowej wypełnić ankietę zawierającą czynniki ryzyka zakażenia i w przypadku zaistnienia, nawet tylko jednego, nie może uczestniczyć w porodzie. Poza samą rodząca nie powinno się wpuszczać osób trzecich do oddziałów.

Światowa Organizacja Zdrowia i międzynarodowe towarzystwa naukowe na świecie nie polecają wprowadzenia zakazów porodów z osobą bliską. A rozporządzenie Ministra Zdrowia z 16 sierpnia 2018 r. w sprawie standardu organizacyjnego opieki okołoporodowej umożliwia rodzącej korzystanie ze wsparcia osoby bliskiej. 

W tej sytuacji Fundacja  zwróciła się do MZ o rozważenie zmiany rekomendacji zabraniającej porodów rodzinnych na taką, która da możliwość szpitalom na ich bezpieczne przeprowadzanie, przy zachowaniu odpowiedniego bezpieczeństwa personelu i rodzącej pary.

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wiceminister  Józefę Szczurek- Żelazko o ustosunkowanie się do całej sprawy.

V.7010.45.2020

Koronawirus. Sytuacja w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych staje się dramatyczna. Apel RPO do MEN i MZ

Data: 2020-03-30
  • Mimo stanu epidemicznego do Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych stale kierowane są nowe osoby
  • Dalsze przyjęcia - bez możliwości wcześniejszego zweryfikowania ich stanu zdrowia - zagrażają innym wychowankom oraz personelowi
  • Niektórzy dyrektorzy MOW apelowali do władz o natychmiastowe wstrzymanie nowych skierowań oraz udzielenie urlopu tym wychowankom, którzy mogą być objęci opieką rodziny lub placówki opiekuńczej do ustania zagrożenia
  • Rzecznik prosi MEN o pilne działania w odpowiedzi na problemy opisywane przez dyrektorów MOW

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają informacje od dyrektorów Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych o poważnych problemach w warunkach pandemii COVID-19.

Nowe przepisy przyjęte na czas jej trwania nie wstrzymały realizacji postanowień sądów rodzinnych dotyczących stosowania środka wychowawczego w postaci umieszczenia w MOW. Choć w wielu miejscach pracy i nauki przyjęto nadzwyczajne rozwiązania, ośrodki te pracują w normalnym trybie.

Mimo wcześniejszych apeli do Ministra Edukacji Narodowej, system kierowania nowych wychowanków do MOW działa bez większych zmian. Część przyjmowanej młodzieży podczas wstępnego wywiadu odmawia udzielenia informacji o stanie zdrowia. Pracownicy nie są w stanie sprawdzić, czy dzieci miały wcześniej kontakt z osobami z grupy ryzyka. A nawet wobec stwierdzenia takiego ryzyka, MOW nie dysponują pomieszczeniami odpowiednimi do zastosowania izolacji lub kwarantanny.

W większości placówek znacząco spadła także liczba członków kadry gotowych do pracy. W razie dalszego pogorszenia się sytuacji dyrektorzy zmuszeni będą do zwiększenia liczby dzieci pozostających pod opieką jednego wychowawcy. Może to prowadzić do trudności z zachowaniem jakichkolwiek norm bezpieczeństwa.

Narastający niepokój i stres, potęgowany izolacją od rodziny i bliskich oraz rosnącym zagrożeniem zdrowia odczuwają także przebywający już w ośrodku wychowankowie. Z relacji pracowników wynika, że młodzież nie radzi sobie z emocjami, co prowadzi do licznych aktów agresji i autoagresji (np. samookaleczeń). Rośnie liczba konfliktów, dewastacji, buntów i ucieczek.

Dyrektorzy MOW zgłaszają także trudności z dostępem do leczenia specjalistycznego i doraźnego. W ośrodkach przebywają dzieci z chorobami przewlekłymi, wymagające stałego przyjmowania leków (w tym leków psychotropowych) oraz ciągłej pomocy specjalistycznej. Aktualnie lekarze udzielają głównie porad przez telefon, co oznacza, że wychowawcy stają się pierwszymi osobami dokonującymi wstępnej diagnozy medycznej, choć nie maja odpowiednich kwalifikacji.

Z powodu rosnących trudności dyrektorzy MOW postulowali wstrzymanie nowych przyjęć oraz udzielenie urlopu tym wychowankom, którzy mogą zostać objęci opieką rodziny lub placówki opiekuńczej do czasu ustania zagrożenia. Według dyrektorów MOW jedynie osoby, które bezwzględnie powinny pozostać w izolacji od środowiska, mogą być obecnie w ośrodkach.

MEN w odpowiedzi na apel wskazał, że nie ma możliwości wstrzymania nowych przyjęć. Nakazał ograniczenie opuszczania ośrodków przez wychowanków oraz zawieszenie urlopów i odwiedzin, a także polecił współpracować ze służbami sanitarnymi i zespołami kryzysowymi, co zostało wykonane.

Według rekomendacji MEN nowo przyjmowane osoby powinny być izolowane od grup wychowawczych i poddane kwarantannie, minimum przez 7 dni. Jeżeli brakuje pomieszczeń, MEN dopuszcza możliwość zwiększenia liczby wychowanków w pokojach mieszkalnych.

Rzecznik uznał, że proponowane przez ministra działania są niewystarczające, zaś niektóre z nich, takie jak zwiększenie liczby osób w pomieszczeniach, mogą przyczynić się do eskalacji problemów wychowawczych i zdrowotnych. W wystąpieniu do MEN zaapelował o podjęcie pilnych działań, które będą stanowiły realną odpowiedź na problemy opisywane przez dyrektorów MOW.

- Należy zgodzić się, że w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa, zdrowia i życia wychowanków MOW oraz ich pracowników zadania edukacyjne i wychowawcze w uzasadnionych przypadkach muszą ustąpić pierwszeństwa kwestiom bardziej istotnym – podkreślił RPO.

Zwracając się zaś do Ministra Zdrowia, Adam Bodnar poprosił o rozważenie możliwości wprowadzenia regulacji umożliwiających objęcie obowiązkowymi testami na obecność koronawirusa nowych wychowanków MOW oraz wychowanków, którzy powracają po ucieczce .

VII.7037.51.2020

Koronawirus. Osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w sytuacji zagrożenia życia – RPO wystąpił do minister rodziny

Data: 2020-03-30
  • W związku z ograniczeniami wolności przemieszczania się i wprowadzeniem dla części obywateli obowiązkowej kwarantanny osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w niezwykle trudnej sytuacji
  • W obecnych warunkach wzrasta zagrożenie ich życia i zdrowia
  • RPO zaapelował do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej

​​​​​Epidemia koronawirusa zmieniła rytm codziennego życia społeczeństwa i funkcjonowania większości instytucji państwowych i samorządowych. W ramach działań ograniczających rozprzestrzenianie się epidemii podjęto decyzje o ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się. Wprowadzono nadzwyczajne obostrzenia dotyczące wychodzenia z mieszkań, zaleca się pozostawanie w domu, w izolacji, zamknięto szkoły i część zakładów pracy, a spora grupa obywateli została skierowana na przymusową kwarantannę.

Ograniczenia, mające na celu ochronę zdrowia publicznego, spowodowały jednak, że osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Od ponad dwóch tygodni znajdują się w zamknięciu z osobami, które stosują przemoc, a standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie rzecznika niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby, które przebywają teraz w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności za swoje zachowania wobec osób najbliższych. W obecnej sytuacji państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

Jak wygląda sytuacja?

DO RPO dotarło wiele alarmujących sygnałów na temat wpływu stosowanych środków zaradczych w walce z epidemią na sytuację osób doświadczających przemocy domowej.

Niezwykle niepokojące są dane o gwałtownym wzroście zgłoszeń przypadków przemocy domowej w państwach, które – podobnie jak Polska – podjęły próby ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa zalecając zachowanie społecznego dystansu, pracę i naukę w domu, czy ograniczenie wyjść z domu do niezbędnego minimum. Jak wskazują np. doświadczenia chińskich organizacji pozarządowych w okresie obowiązkowej kwarantanny liczba zawiadomień o przypadkach przemocy wzrosła niemal trzykrotnie w porównaniu do danych dotyczących tego okresu w roku poprzednim.

Związek pomiędzy wprowadzeniem środków zaradczych w postaci kwarantanny a gwałtownym wzrostem raportowanych przypadków przemocy odnotowały także organizacje pozarządowe w Stanach Zjednoczonych, analizując przyczyny wyższej liczby połączeń z infoliniami dla pokrzywdzonych przemocą. Podobne obawy wyrazili także eksperci Federalnego Związku Niemieckich Śledczych, jak również brytyjskich organizacji non-profit.

Podkreślenia wymaga, że przewidywania dotyczące możliwości gwałtownego wzrostu liczby przypadków użycia przemocy wobec osób najbliższych w czasie epidemii są uzasadnione także czynnikami psychologicznymi – strach przed zakażeniem, poczucie braku kontroli nad biegiem wydarzeń, czy potencjalne pogorszenie sytuacji materialnej, mogą bowiem działać jako stresory prowadzące do wybuchów agresji wobec osób najbliższych.

Konieczność przeciwdziałania nasilającej się przemocy domowej w czasie epidemii została umieszczona na szczycie listy kluczowych zadań państw przy opracowywaniu strategii reakcji na wirusa SARS-CoV-2, przedstawionej przez Zastępczynię Dyrektora Wykonawczego UN Women Åsę Regnér. Przywołując przykłady epidemii wirusa Zika i Ebola podkreśliła ona, że ograniczenie możliwości przemieszczania się z jakiegokolwiek powodu jest szczególnie niebezpieczne dla kobiet, które w czasie kwarantanny są zmuszone do ciągłego przebywania z osobą stosującą przemoc. Obawy Organizacji Narodów Zjednoczonych w tym zakresie należy uznać za wysoce prawdopodobne, zwłaszcza jeśli zestawimy je z danymi zaczerpniętymi z „Informacji dotyczącej realizacji przez Policję procedury „Niebieskie Karty” w 2018 r.”, które od lat jasno wskazują, że osobami pokrzywdzonymi przemocą najczęściej są kobiety i małoletni.

Niezwykle trudne okoliczności, w jakich się obecnie znajdujemy, nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. Należy przypomnieć, że przemoc w rodzinie stanowi naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, a zapewnienie osobom pokrzywdzonym pomocy jest zobowiązaniem wynikającym z szeregu aktów prawa międzynarodowego ratyfikowanych przez Polskę, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, czy Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.  

Rekomendacje RPO:

RPO zwrócił się do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o pełne zaangażowanie w tej niezwykle trudnej sytuacji. Rzecznik rekomenduje:

  • Stworzenie dokładnego i ogólnodostępnego spisu dostępnych świadczeń wspierających dla osób doświadczających przemocy domowej oraz uzupełnienie baz teleadresowych na stronie Ministerstwa o aktualne informacje.
  • Udostąpione dane powinny zawierać informację, czy dana jednostka wspierająca ma możliwość udzielenia schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie osobom w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, i czy dysponuje procedurą mającą na celu zniwelowanie ryzyka rozprzestrzeniania się koronawirusa. Ważne jest czytelne oznaczenie, czy prowadzi ona poradnictwo psychologiczne, prawne, socjalne, zawodowe i rodzinne za pomocą środków komunikowania się na odległość, np. telefonicznie, mailowo, za pomocą komunikatorów internetowych; jeśli tak, to za pośrednictwem jakich kanałów, ze wskazaniem typu i godzin świadczenia określonej usługi i z uwzględnieniem form komunikacji dostępnych dla osób z niepełnosprawnościami, w szczególności osób głuchych i słabosłyszących.
  • Konieczne jest zapewnienie, aby usługi z zakresu poradnictwa medycznego, psychologicznego, prawnego, socjalnego, zawodowego i rodzinnego – mimo braku możliwości kontaktu osobistego – były świadczone w sposób nieprzerwany, w trybie telefonicznym lub zdalnym.
  • Należy utrzymać funkcjonowanie zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, które zajmują się zwalczaniem przemocy domowej i pomocą osobom jej doświadczających – za pośrednictwem środków komunikowania się na odległość.
  • Szczególne znaczenie ma teraz obowiązek monitorowania sytuacji rodzin, w których przemoc wystąpiła, lub co do których istnieje takie podejrzenie. Należy wskazać, że konieczne może być poświęcenie uwagi także tym rodzinom, co do których nastąpiło zakończenie procedury „Niebieskiej Karty”. Jest to tym bardziej uzasadnione biorąc pod uwagę czasowe zawieszenie zajęć szkolnych, co znacznie ograniczyło możliwość szybkiego wykrycia przypadków krzywdzenia dzieci i młodzieży – warto zauważyć, że obowiązek zawiadomienia o przestępstwie z użyciem przemocy przez osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły takie podejrzenie, tj. m.in. nauczycieli, stanowił ważny element całego systemu.
  • RPO rekomenduje także podjęcie analizy funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii i okazanie jednostkom realizującym zadania w tym obszarze wszelkiej możliwej pomocy w celu niezwłocznego zmodyfikowania dotychczasowego sposobu działania, w tym poprzez wydanie odpowiednich wytycznych lub zaleceń.

RPO przekazał także uwagi do specustawy na temat koronawirusa. Podkreślił, że brak ujęcia w katalogu tzw. „spraw pilnych”, rozpatrywanych podczas epidemii przez sądy, nakazania opróżnienia lokalu mieszkalnego przez sprawcę przemocy w rodzinie oraz wstrzymania wykonania tytułów wykonawczych dotyczących eksmisji sprawców przemocy domowej może przyczynić się do wzrostu zagrożenia życia i zdrowia osób doświadczających przemocy domowej.

O swoich obawach RPO poinformował również Komendanta Głównego Policji.

XI.518.13.2020

MS popiera postulat RPO zmiany prawa ws. ojcostwa dziecka urodzonego do 300 dni od rozwodu

Data: 2020-03-30
  • Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem 300 dni od prawomocnego orzeczenia rozwodu, to zakłada się, że pochodzi ono od męża matki – mówi dziś prawo
  • Według RPO należy zmienić ten przepis, bo procesy rozwodowe trwają nawet latami – w tym czasie rozwodzący się zakładają nowe związki i rodzą im się dzieci
  • A biologiczny ojciec dziecka urodzonego przed upływem tych 300 dni nie może dziś go uznać i nadać swego nazwiska. Matka nie uzyska zaś „becikowego”
  • Minister Sprawiedliwości z aprobatą odniósł się do propozycji RPO

Art. 62 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi, że jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Jeżeli małżeństwo ustało wskutek wyroku sądu, bieg tego terminu rozpoczyna się od uprawomocnienia się orzeczenia. Data wniesienia pozwu rozwodowego jest bez znaczenia.

Przepis ten nie uwzględnia faktu, że proces rozwodowy może trwać nawet kilka lat. W 2018 r. na ogólną liczbę 62 843 orzeczonych rozwodów, 2166 spraw trwało 2 lata i dłużej. A w tym czasie nie tylko postępuje rozkład pożycia małżonków - zakładają oni też nowe, nieformalne związki.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają się rodzice dzieci urodzonych już z takiego związku, ale przed upływem trzystu dni od prawomocnego orzeczenia rozwodu. Skutki takiego stanu rzeczy są dalekosiężne: biologiczny ojciec nie tylko nie może uznać dziecka i nadać mu swego nazwiska, ale nie może również zasięgać informacji o stanie zdrowia dziecka czy odwiedzać go w szpitalu. Matka dziecka nie mogła zaś uzyskać tzw. „becikowego”.

Obecny stan prawny stwarza zatem problemy z ustaleniem pochodzenia dziecka w sposób zgodny z rzeczywistością i rzutuje na sytuację prawną wszystkich członków rodziny. Przyczynia się też do większego obciążenia sądów rodzinnych, rozpoznających sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Dziś tylko takie powództwo pozwala bowiem na doprowadzenie do zgodności stanu cywilnego dziecka z prawdą biologiczną.

Dlatego RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, by rozważył odpowiednie działania legislacyjne.

MS z aprobatą o postulacie RPO

- Należy podzielić pogląd, że instytucja domniemania prawnego, której założenie, że nie tylko dziecko urodzone w małżeństwie, lecz i to urodzone przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, jest dzieckiem męża matki, nie spełnia dziś swego pierwotnego zadania, to jest ochrony dobra dziecka w aspekcie stabilizacji jego stanu cywilnego - odpisał wiceminister Marcin Romanowski.

W świetle ostatnich nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, przygotowanych w Ministerstwie Sprawiedliwości w związku z orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego w zakresie zagadnień filiacyjnych (Dz. U. z 2019 r. poz. 1146 i 2089), uznać należy, że dążenie do prawdy biologicznej wymusza rozwiązania sprzyjające dochodzeniu do niej.

W tym kontekście z aprobatą należy się odnieść do propozycji uregulowania problematyki domniemania pochodzenia dziecka. Wprowadzenie właściwej regulacji wymaga jednak dokładnej analizy i prześledzenia wzajemnych relacji spraw o rozwód do spraw o zaprzeczenie ojcostwa i w ich następstwie ustalenie ojcostwa. Jednocześnie powinno być to rozwiązanie kompleksowe.

- Jeżeli w najbliższym czasie będą podejmowane szersze prace nad nowelizacją Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zostanie wzięta pod uwagę także kwestia nowelizacji art. 62 tego Kodeksu w kierunku postulowanym w wystąpieniu - dodał Marcin Romanowski

IV.7020.2.2020

Nadal za długo trwa ustalanie prawa do 500+ przy koordynacji świadczeń polskich i zagranicznych

Data: 2020-03-26
  • Obywatele nadal skarżą się na długotrwałość postepowań w sprawach prawo do świadczeń rodzinnych i wychowawczego - chodzi o koordynację świadczeń polskich i zagranicznych
  • Jeśli np. ojciec porzuci rodzinę i wyjedzie do pracy za granicę, a matka opiekuje się dziećmi w Polsce, rodzina nie dostaje 500+ - wobec domniemania, że wsparcie dla niej przychodzi z bogatszego kraju
  • Wyjaśnienie tych spraw trwa bardzo długo, co prowadzi do zaległości w wypłacaniu świadczeń
  • RPO po raz kolejny zwrócił się do minister rodziny Marleny Maląg

W dalszym ciągu Rzecznik Praw Obywatelskich jest adresatem skarg na długotrwałość postepowań w sprawach o ustalenie prawa do świadczeń rodzinnych oraz świadczenia wychowawczego, objętych koordynacją systemów zabezpieczenia społecznego.

Niewydolność samorządu województwa doprowadziła do przekazania tych zadań wojewodom 1stycznia 2018 r.  19 marca 2018 r. RPO wyraził obawę, że wprowadzone zmiany nie usuną szybko zaległości z okresu, gdy samorząd województwa realizował te zadania. 

W odpowiedzi Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informowało o przedsięwzięciach  w celu usunięcia tych zaległości, a dotyczących m.in.:

  • zwiększenia środków finansowych na realizacje zadania przejętego przez urzędy wojewódzkie,
  • utworzenia specjalnych komórek organizacyjnych,
  • przeprowadzenia procesów rekrutacyjnych w celu uzupełnienia bądź zwiększenia kadry przejętej z urzędów marszałkowskich,
  • przeprowadzenia szkoleń z zakresu unijnych przepisów o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego dla nowo zatrudnionych, a także pogłębiających wiedzę osób, które zajmowały się realizacją zadania pod nadzorem marszałków.

15 stycznia 2019 r. RPO skierował do Ministerstwa kolejne, trzecie wystąpienie, w którym wyraził obawę wobec tworzenia się kolejnych zaległości. W odpowiedzi z 15 lutego 2019 r. MRPiPS poinformowało, że według danych urzędów wojewódzkich zakończono ok. 70% z zaległych spraw, przejętych od marszałków. Zgodnie z wytycznymi resortu w przypadku wniosków zaległych, dotyczących jednej rodziny rozpatrywane są one łącznie z wnioskami za okres bieżący. W związku z tym nie ma ryzyka, że wnioski bieżące będą rozpatrywane w dalszej kolejności.

W przypadku zaległości dłuższych niż dwa lata zwłoka w zakończeniu postępowań jest często skutkiem braku informacji z instytucji zagranicznej co do statusu osoby przebywającej poza krajem bądź jej ewentualnego uprawnienia do świadczeń zagranicznych, należnych z tytułu pierwszeństwa. W opinii resortu kluczowe znaczenie dla skrócenia procedur ma współpraca wnioskodawcy z urzędem, zarówno polskim, jak i zagranicznym, oraz dostarczenie wymaganych dokumentów, w tym decyzji instytucji zagranicznej.

Świadczenia rodzinne i świadczenia wychowawcze mają na celu wsparcie rodzica opiekującego się dzieckiem. W tym kontekście czas odgrywa istotną rolę. Długotrwałość procedowania skutkuje brakiem pomocy finansowej państwa. Przepisy nie przewidują zaś żadnych wyjątków, które pozwoliłyby na przyznanie tych świadczeń osobie nieaktywnej zawodowo i opiekującej się dzieckiem, o ile inny członek rodziny podlega systemowi zabezpieczenia społecznego w jednym lub kilku państwach członkowskich.

Jest wprawdzie możliwość ubiegania się o tymczasowe przyznanie świadczeń w Polsce za okres, w którym instytucja polska nie posiada wszelkich niezbędnych informacji dotyczących uprawnienia do świadczeń w innym państwie. Praktyka ta stosowana jest bardzo rzadko i nie rozwiązuje problemu. Wydana w tym trybie decyzja ma bowiem wyłącznie charakter czasowy i w przypadku otrzymania świadczeń rodzinnych za granicą, może zaistnieć konieczność zwrotu przyznanych w Polsce tymczasowo świadczeń wraz z odsetkami.

Dlatego Adam Bodnar po raz kolejny zwrócił się do Marleny Maląg o aktualną ocenę stanu przestrzegania praw osób ubiegających się o wypłatę świadczeń na zasadach unijnej koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego i rozważenie podjęcia dalszych działań w celu usprawnienia trybu ich wypłaty.

III.7064.33.2018

Pacjentki po poronieniu nie otrzymują pełnych informacji o swoich prawach - RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2020-03-26
  • Zgodnie ze standardami opieki okołoporodowej kobiecie udziela się wszelkich informacji o możliwości uzyskania pomocy psychologicznej i organizacjach wspierających w takiej sytuacji
  • Powinno się ją także powiadomić o możliwości pochówku oraz o tym, co o sytuacji, w jakiej się znalazła, mówią przepisy o aktach stanu cywilnego, zabezpieczenia społecznego i prawa pracy 
  • W praktyce jednak dzieje się tak bardzo rzadko. RPO prosi Mnistra Zdrowia o podjęcie działań systemowych w tej sprawie

Ze skarg wpływających do Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że personel medyczny nie zawsze wywiązuje się z obowiązków informacyjnych wobec kobiet, których ciąża zakończyła się poronieniem.

Należyte poinformowanie o przysługujących pacjentce świadczeniach przez osoby sprawujące nad nią opiekę jest niezwykle istotne. Nieprzekazywanie tych informacji znacząco wpływa na pogorszenie i tak już dramatycznej sytuacji rodzin doświadczających poronień.

A brak informacji w odpowiednim terminie może prowadzić do nieodwracalnych skutków. Jednym z nich może być uniemożliwienie zabezpieczania materiału genetycznego w celu przeprowadzenia badań służących ustaleniu płci dziecka, co wykluczy możliwość uzyskania karty martwego urodzenia i zarejestrowania dziecka w urzędzie stanu cywilnego.

RPO Adam Bodnar zwrócił się do ministra Łukasza Szumowskiego o podjęcie systemowych działań zmierzających do zwiększenia świadomości lekarzy i położnych co do obowiązku informowania pacjentek, które poroniły oraz na temat obowiązującego stanu prawnego.

VII.5002.2.2020

Koronawirus. Rodzic powinien mieć prawo być z dzieckiem w szpitalu – nawet podczas epidemii

Data: 2020-03-25
  • Rodzice skarżą się, że nie mogą przebywać wraz z dziećmi na oddziałach pediatrycznych
  • Praktyka w skali kraju jest niejednolita – niektóre placówki pozwalają na pobyt jednego rodzica z dzieckiem
  • Ograniczenia odwiedzin w szpitalach na czas epidemii nie mogą zagrażać więziom pacjentów i ich bliskich, zwłaszcza dzieci, które wymagają szczególnej opieki

Do Rzecznika Praw Obywatelskich napływają niepokojące sygnały o niemożliwości przebywania rodziców z małymi pacjentami na oddziałach pediatrycznych. Choć sytuacja epidemiczna wymaga środków nadzwyczajnych, to konieczne są działania wobec grup najsłabszych, wymagających zapewnienia szczególnej opieki. Jedną z takich grup są dzieci.

Szpitale mogą wprowadzać ograniczenia dla zabezpieczenia przed zakażeniem koronawirusem, ale przy braku wytycznych na poziomie krajowym są to działania niejednolite. A placówki medyczne stosują różnorodną praktykę. Niektóre - np. Wojewódzki Dziecięcy Szpital im. J. Brudzińskiego w Bydgoszczy - wprowadzają całkowity zakaz przebywania rodziców/opiekunów prawnych z nawet bardzo małymi dziećmi na oddziałach pediatrycznych.  Inne szpitale dziecięce – mimo różnych ograniczeń - umożliwiają jednak obecność jednego z rodziców przy dziecku.

Obecność rodzica podczas hospitalizacji dziecka jest istotna. Chodzi nie tylko o zapewnienie potrzeb emocjonalnych. Może to się również przyczynić się do procesu zdrowienia i skrócenia okresu terapii. 

Prawo pacjenta do obecności osoby bliskiej reguluje ustawa z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Według niej w przypadku wystąpienia zagrożenia epidemicznego lub ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne innych osób odwiedziny w szpitalach mogą zostać ograniczone. Nie może to jednak stwarzać rzeczywistego zagrożenia dla więzi pacjentów i ich bliskich.

Przepisy o ochronie życia rodzinnego dotyczą każdego pacjenta, a zatem również dzieci. Brak w tym zakresie szczególnej ochrony dzieci to niewypełnienie art. 68 ust. 3 Konstytucji („Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku”).

O zapewnienie dzieciom opieki rodziców podczas pobytu w szpitalu także w stanie epidemii apelowała Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

RPO Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia o informację, jakie podjął działania w tej sprawie lub też je planuje.

V.7013.25.2020

Matka dziecka z niepełnosprawnością - bez szansy na dofinansowanie. Interwencja RPO    

Data: 2020-03-20
  • Matka samotnie wychowująca dziecko z niepełnosprawnością nie mogła złożyć wniosku o dofinansowanie wymiany pieca
  • Wbrew regulaminowi naboru wniosków o dofinansowanie, oczekujący tworzyli komitety kolejkowe – co uniemożliwiło jej skuteczne złożenie wniosku
  • RPO wystąpił w tej sprawie do prezesa zarządu Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na sposób przeprowadzenia naboru wniosków o dofinansowanie wymiany pieca w ramach programu „Ograniczenie emisji zanieczyszczeń poprzez modernizację źródeł ciepła na obszarze Aglomeracji Jeleniogórskiej".

Z uwagi na konieczność osobistego złożenia dokumentów, duża grupa osób czekała w siedzibie Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego przez kilka dni poprzedzających dzień składania wniosków. Wbrew regulaminowi naboru, w tym czasie były tworzone komitety kolejkowe, organizowane przez samych oczekujących.

Taki sposób przeprowadzenia naboru uniemożliwił matce wychowującej dziecko z niepełnosprawnością skuteczne złożenie wniosku o dofinansowanie. Nie mogła ona pozwolić sobie na stanie w kolejce kilkadziesiąt godzin, zostawiając tym samym niepełnosprawne dziecko bez opieki. RPO zgodził się z wnioskodawczynią, że ostateczny sposób przeprowadzenia naboru budzi wątpliwości z punktu widzenia równego traktowania osób, których sytuacja życiowa nie pozwala na wielodniowe oczekiwanie w kolejce.

Dlatego RPO zwrócił się do prezesa Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego o stanowisko i informacje o planowanych zmianach w organizacji kolejnych naborów wniosków.

VII.7100.5.2020

Dzieci ze związków osób jednej płci wciąż bez prawa do polskich dokumentów. RPO pisze do MSWiA i MSZ

Data: 2020-03-18
  • 2 grudnia 2019 r. NSA orzekł, że zagraniczne akty urodzenia dziecka – gdy rodzicami są osoby tej samej płci – są podstawą uzyskania przez dziecko polskiego paszportu, dowodu tożsamości czy numeru PESEL
  • Ta uchwała NSA nie wpłynęła jednak na praktykę konsulów RP. Nadal wymagają oni odpisów polskiego aktu urodzenia do wydania paszportu
  • W efekcie urodzeni i mieszkający za granicą małoletni obywatele RP - których rodzice są tej samej płci - nie mają możliwości uzyskania polskich dokumentów
  • RPO wystąpił do władz o taką zmianę przepisów, by polski odpis aktu urodzenia nie był tego warunkiem  

Obywatele skarżą się, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego czy numeru PESEL. Podstawą jest bowiem tzw. transkrypcja zagranicznego aktu - czyli jego wierne przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego, tak by powstał polski akt urodzenia. Brak dokumentów podczas pobytu w Polsce może rodzić wiele problemów, np. dotyczących korzystania ze świadczeń medycznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na straży praw dzieci, którym odmówiono transkrypcji aktu urodzenia tylko dlatego, że rodzice są tej samej płci.

Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. 

Jednak 2 grudnia 2019 r. NSA w składzie 7 sędziów wydał uchwałę, stwierdzajacą że polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodzicami są osoby tej samej płci. Zarazem wskazał, że organy administracji powinny tak stosować przepisy, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Ma on bowiem moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą odmawiać, można skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych – uznał NSA.

Jak wynika z informacji RPO ta uchwała NSA nie wpłynęła dotychczas na praktykę organów administracji. Konsulowie - powołując się rozporządzenie MSWiA ws. dokumentów paszportowych - w toku postępowania o paszport  niezmiennie wymagają  odpisów polskich aktów urodzenia.

Kierownicy urzędów stanu cywilnego oraz organy gmin borykają się natomiast z problemami interpretacyjnymi ustawy o ewidencji ludności i Prawa o aktach stanu cywilnego co do nadawania dziecku numeru PESEL na podstawie jego zagranicznego aktu urodzenia.

Z kolei złożenie elektronicznego wniosku o dowód osobisty dla dziecka jest technicznie niemożliwe bez wpisania jego numeru PESEL.

W konsekwencji urodzeni i mieszkający za granicą małoletni obywatele RP, których rodzice są tej samej płci, nie mają w praktyce możliwości uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Jest to sprzeczne z prawem i wykładnią NSA.

W ocenie RPO taka sytuacja nie może być dłużej utrzymywana. Uniemożliwia bowiem korzystanie z podstawowych praw obywatelskich przez dzieci i istotnie rzutuje na sytuację ich opiekunów.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra spraw wewnętrznych i administracji  Mariusza Kamińskiego o stanowisko. Spytał, czy planuje podjąć działania zmierzające do:

  • zmiany rozporządzenia z 16 sierpnia 2010 r. ws. dokumentów paszportowych - tak aby odpis polskiego aktu urodzenia nie był dokumentem wymaganym przy ubieganiu się o dokument paszportowy za granicą przez osoby nieposiadające numeru PESEL;
  • zmiany rozporządzenia z 7 stycznia 2020 r. ws. wzoru dowodu osobistego, jego wydawania i odbioru oraz utraty, uszkodzenia, unieważnienia i zwrotu - tak, aby formularz wniosku o dowód osobisty nie wymagał wskazania numeru PESEL;
  • ujednolicenia praktyki organów administracji i wyjaśnienia wątpliwości w sprawach dotyczących wnioskowania o numer PESEL dla mieszkających za granicą małoletnich obywateli RP - poprzez wydanie odpowiednich zaleceń lub wytycznych.

Z kolei szefa MSZ Jacka Czaputowicza RPO zapytał, czy rozważa działania w celu ujednolicenie praktyki urzędów konsularnych, np. poprzez wydanie odpowiednich zaleceń lub wytycznych w celu zapewnienia praw małoletnich obywateli polskich.

XI.534.4.2016

Gdy dziecko rodzi się do 300 dni od orzeczenia rozwodu, mogą być problemy z ojcostwem

Data: 2020-03-18
  • Prawo stanowi, że jeżeli dziecko urodziło się przed upływem 300 dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, to zakłada się, że pochodzi ono od męża matki
  • Termin ten liczy się m.in. od prawomocnego orzeczenia o rozwodzie; data wniesienia pozwu nie ma znaczenia 
  • Procesy rozwodowe trwają miesiącami, czy latami - w tym czasie rozwodzący się zakładają nowe związki i rodzą im się dzieci
  • A biologiczny ojciec dziecka urodzonego przed upływem tych 300 dni nie może go uznać i nadać swego nazwiska. Matka nie uzyska „becikowego”

Art. 62 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi, że jeżeli dziecko urodziło się w czasie trwania małżeństwa albo przed upływem trzystu dni od jego ustania lub unieważnienia, domniemywa się, że pochodzi ono od męża matki. Jeżeli dziecko urodziło się przed upływem trzystu dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, lecz po zawarciu przez matkę drugiego małżeństwa, domniemywa się, że pochodzi ono od drugiego męża.

Bieg terminu zaczyna się od dnia, w którym małżeństwo ustało lub zostało unieważnione bądź w którym orzeczono separację. Jeżeli małżeństwo ustało wskutek wyroku sądu, bieg tego terminu rozpoczyna się od uprawomocnienia się orzeczenia. Chwila wniesienia pozwu rozwodowego jest bez znaczenia.

Przepis ten nie uwzględnia faktu, że proces rozwodowy może trwać nawet kilka lat, w trakcie których nie tylko postępuje rozkład pożycia małżonków, ale również zakładane są nowe związki faktyczne.

W 2018 r. na ogólną liczbę 62 843 orzeczonych rozwodów w 2166 sprawach postępowanie trwało 2 lata i dłużej, w 7224 – od roku do 2 lat, zaś w 15 347 - od 7 do 11 miesięcy. Oznacza to, że w więcej niż 1/3 wszystkich postępowań rozwodowych trwało mniej więcej tyle, co ciąża u człowieka bądź dłużej.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają się rodzice dzieci urodzonych już z nowego związku pozamałżeńskiego - lecz przed upływem trzystu dni od prawomocnego orzeczenia rozwodu. Skutki takiego stanu rzeczy są dalekosiężne: biologiczny ojciec nie tylko nie może uznać dziecka i nadać mu swego nazwiska, ale nie może również zasięgać informacji o stanie zdrowia dziecka czy odwiedzać go w szpitalu. Matka dziecka nie mogła zaś uzyskać tzw. „becikowego”.

Nie przewidziano takiej długotrwałości postępowań rozwodowych i o separację, wraz z postępowaniem odwoławczym. W normalnych okolicznościach - gdy rozpoznanie sprawy jest sprawne, a rozwód bądź separacja orzekane są niedługo po wystąpieniu zupełnego rozkładu pożycia - racjonalne jest przyjęcie, że dziecko narodzone w ciągu trzystu dni od prawomocnego orzeczenia o rozwodzie bądź separacji pochodzi jeszcze od męża matki.

Tymczasem w obecnej sytuacji bardziej prawdopodobne jest, że pochodzi ono od nowego partnera, z którym matka związała się po rozkładzie pożycia z mężem, a przed prawomocnym orzeczeniem rozwodu bądź separacji.

RPO podkreśla też sprzeczność między przesłankami orzeczenia rozwodu i separacji a domniemaniem pochodzenia dziecka od męża matki do trzystu dni po orzeczeniu rozwodu i separacji. Przesłanką separacji jest „zupełny rozkład pożycia”, a rozwodu - „zupełny i trwały rozkład pożycia”.  W przypadku urodzenia dziecka po rozwodzie albo separacji przyjmuje się zatem, że do współżycia między małżonkami mogło dojść nawet w przeddzień prawomocnego orzeczenia rozwodu czy separacji. A to powinno z kolei prowadzić do odmowy rozwodu czy separacji z uwagi na brak rozkładu pożycia (przy założeniu dobrowolności współżycia).

Obecny stan prawny stwarza problemy z ustaleniem pochodzenia dziecka w sposób zgodny z rzeczywistością i rzutuje na sytuację prawną wszystkich członków rodziny. Przyczynia się także do większego obciążenia sądów rodzinnych, rozpoznających sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. Dziś tylko takie powództwo pozwala bowiem na doprowadzenie do zgodności stanu cywilnego dziecka z prawdą biologiczną.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, by rozważył odpowiednie działania legislacyjne. Chodził o uwzględnienie sytuacji rodziców i dzieci, narodzonych w toku długotrwałego postępowania w sprawie o rozwód czy separację bądź też unieważnienie małżeństwa.

IV.7020.2.2020

Koronawirus. MEN do RPO: nie przerywamy zajęć w placówkach specjalnych, chodzi m.in. o terapię

Data: 2020-03-17
  • Nie zawieszono zajęć w specjalnych ośrodkach szkolno-wychowawczych i poradniach pychologiczno-pedagogicznych – poinformowało MEN
  • Kierowano się przede wszystkim dobrem dzieci z niepełnosprawnościami, bo dwutygodniowa przerwa w zajęciach może mieć negatywne skutki dla terapii
  • A to wyłącznie rodzice decydują, czy ich dziecko może uczęszczać do SOSW, czy jednak pozostanie w domu

W odpowiedzi na pismo Biura Rzecznika Praw Obywatelskich z 13 marca 2020 r.,  Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiedziało, że ze względu na konieczność zapewnienia dzieciom i młodzieży posiadającym orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego odpowiedniej do ich potrzeb opieki oraz wsparcia rodziców w zapewnieniu tej opieki, podjęto decyzję o nieprzerwanym funkcjonowaniu placówek specjalnych.

Ich specyfika polega na tym, że osoby te mają zapewnioną naukę, wychowanie oraz całodobową opiekę, w placówkach prowadzone są zajęcia o charakterze specjalistycznym, terapeutycznym, rewalidacyjnym.

W przypadku specjalnych ośrodków szkolno-wychowawczych podjęto decyzję, aby nie zawieszać ich działalności przede wszystkim ze względu na dobro niepełnosprawnych dzieci. W niektórych przypadkach dwutygodniowa przerwa w zajęciach może mieć negatywne skutki w zakresie np. działań i zajęć rewalidacyjnych czy terapeutycznych.

Decyzja czy niepełnosprawne dziecko może uczęszczać do SOSW, czy powinno jednak pozostać w domu – należy wyłącznie do rodziców. Oznacza to, że rodzice dzieci do 8. roku życia, które nie będą uczęszczały do przedszkola, szkoły zachowają prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego. W przypadku poradni psychologiczno-pedagogicznych ich działalność nie została czasowo ograniczona/zawieszona.

Poradnie psychologiczno-pedagogiczne prowadzą przede wszystkim działania związane z orzekaniem, a bezpośrednia praca z dziećmi i młodzieżą najczęściej organizowana jest w formie indywidualnej. Specyfika działań poradni psychologiczno-pedagogicznych nie jest związana z obecnością w jednym budynku/miejscu tak dużej liczby dzieci, jak w przypadku placówek oświatowych objętych zawieszeniem działalności. Ponadto to rodzić decyduje, czy dziecko weźmie udział w zajęciach.

Więcej informacji dostępnych jest na stronie internetowej MEN pod linkiem https://www.gov.pl/web/edukacja/zawieszenie-zajec-w-szkolach

VII.7037.40.2020

Jak ulepszyć procedury adopcji zagranicznej. Rekomendacje RPO dla MRPiPS 

Data: 2020-03-10
  • Trzeba poprawić procedury poprzedzające decyzję sądu o zgodzie na adopcję dziecka przez osoby spoza Polski
  • Niezbędne jest skuteczniejsze zapewnienie trzech generalnych zasad: dobra dziecka, nierozdzielania rodzeństwa i pierwszeństwa adopcji krajowej
  • RPO wskazuje MRPiPS przepisy wymagające korekty w celu zmiany praktyki, która budzi zastrzeżenia – nie tylko Rzecznika, ale i NIK
  • A brak zmian grozi niezgodnym z prawem rozdzielaniem rodzeństwa i łamaniem zasady pierwszeństwa adopcji krajowej

Skargi dotyczące  procedury adopcji zagranicznej skłoniły Rzecznika Praw Obywatelskich do wspólnego z Rzecznikiem Praw Dziecka wystąpienia z 8 maja 2017 r. do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Podjęte przez resort działania legislacyjne dawały nadzieję na poprawę sytuacji. Tak się jednak nie stało. W związku z upływem kadencji Sejmu w 2019 r. nie zakończono bowiem prac nad rządowym projektem noweli ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej. Odpowiadał on częściowo postulatom Rzeczników.

Kodeks rodzinny i opiekuńczy pozwala na przysposobienie dziecka w innym państwie, jeśli tylko w ten sposób można mu zapewnić odpowiednie zastępcze środowisko rodzinne. Zasada pierwszeństwa adopcji krajowej wynika również z Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego.

Według ustawy z 9 czerwca 2011 r. o wspieraniu rodziny i  systemie pieczy zastępczej, warunkiem zakwalifikowania dziecka do adopcji zagranicznej jest wyczerpanie wszystkich możliwości znalezienia kandydata na rodziców zastępczych w Polsce. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy między przysposabiającym a przysposabianym dzieckiem istnieje stosunek pokrewieństwa lub powinowactwa albo gdy dani rodzice zastępczy adoptowali już siostrę lub brata przysposabianego dziecka. Adopcja zagraniczna musi też się zawsze odbywać z poszanowaniem generalnych zasad: dobra dziecka, nierozdzielania rodzeństw i  pierwszeństwa adopcji krajowej.

Kluczowe znaczenie mają tu  przepisy regulujące działania różnych organów w ramach procedury przedsądowej. Dlatego RPO wskazuje minister Marlenie Maląg, co wymaga korekty.

Realizacja zasady nierozdzielania rodzeństw

Wobec rodzeństwa dziecka pozbawionego pieczy biologicznych rodziców ustawa nakłada na powiatowe centrum pomocy rodzinie oraz organizatora rodzinnej pieczy zastępczej obowiązek gromadzenia i przekazywania wszelkich informacji, w tym  m.in. o rodzeństwie. Nie sprecyzowano jednak zakresu tych informacji oraz obowiązku i terminu ich aktualizacji.

Obowiązkowi przekazywanie informacji nie towarzyszą też formalne sankcje za jego zaniechanie. Nie ma też instrumentów pozwalających na domaganie się jego realizacji. Szczególnie niekorzystne będzie to wtedy, gdy powiat nadzorujący podmioty, które nie przekazują tych informacji, będzie takie zachowania aprobował.

Może to prowadzić do istotnych braków w dokumentacji dziecka. A to stwarza poważne zagrożenie rozdzielenia rodzeństwa, szczególnie gdy dzieci w różnym czasie trafiają do pieczy zastępczej oraz gdy dzieli je spora różnica wieku.

Podobny problem dotyczy przekazywania właściwemu ośrodkowi adopcyjnemu informacji i dokumentacji nt. dziecka W tym przypadku istotne dane o rodzeństwie dziecka mogą nie zostać zgromadzone i wpisane do Karty Dziecka. Powinna ona zawierać informacje o jego sytuacji prawnej, aktualnym miejsca pobytu rodzeństwa dziecka oraz czy rodzeństwo zgłoszono do adopcji. Ustawodawca nie wskazał, czy ośrodek adopcyjny sporządzając Kartę Dziecka bazuje wyłącznie na dotychczas zgromadzonych i przekazanych danych, czy też ma czynić samodzielne ustalenia.

Kwalifikacja dziecka do adopcji zagranicznej

Sporządzanie opinii o zasadności adopcji zagranicznej dziecka - mającej na celu stwierdzenie, że leży to w jego najlepszym interesie – jest zadaniem organizatora rodzinnej pieczy zastępczej, zespołu ds. okresowej oceny sytuacji dziecka umieszczonego w instytucjonalnej pieczy zastępczej oraz dyrektora placówki opiekuńczo-wychowawczej typu rodzinnego. Przy sporządzaniu opinii trzeba brać pod uwagę możliwość zapewnienia dziecku rodziny zastępczej w Polsce.

Ten przepis ustawy wymaga doprecyzowania – uważa Rzecznik. Nie wynika bowiem z  niego, aby przed wydaniem opinii o zasadności adopcji zagranicznej dany organ był zobowiązany do uzyskania formalnego rozstrzygnięcia (lub informacji) o tym, że nie ma możliwości adopcji dziecka w kraju.

Brak obowiązku uzyskania jakiegokolwiek dokumentu potwierdzającego wyczerpanie możliwości poszukiwania dla dziecka rodziny w Polsce powoduje, że wydawana opinia nie jest poparta żadnym materiałem dowodowym gwarantującym realizację zasady prymatu adopcji krajowej.

Wydaje się konieczne określenie standardów działań podejmowanych przez ośrodki adopcyjne na rzecz poszukiwania kandydatów na rodziców adopcyjnych dziecka. Bierność ośrodka czy skupienie się tylko na przeglądzie zarejestrowanych kandydatów jest nie do zaakceptowania z punktu widzenia ochrony praw dziecka i realizacji obowiązku zapewnienia opieki i pomocy władz publicznych.

A w przedsądowym postępowaniu adopcyjnym nie stosuje się Kodeksu postępowania administracyjnego. Nie można zatem postawić ośrodkowi adopcyjnemu zarzutu niedopełnienia obowiązków czy niewłaściwego dokumentowania postępowania adopcyjnego.

Wszystko to powoduje, że opinia, która ma na celu stwierdzenie, że adopcja zagraniczna leży w najlepszym interesie dziecka, przybiera charakter uznaniowy i może budzić wątpliwości co do jej rzetelności.

Realizacja zadań przez MRPiPS

Gdy miejscem zamieszkania kandydata do przysposobienia dziecka jest państwo - strona Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego, ośrodek adopcyjny przekazuje całą dokumentację kwalifikacyjną MRPiPS (jako tzw. organowi centralnemu w myśl Konwencji).

Organ ten wydaje rozstrzygnięcie co do zgody na prowadzenie postępowania o takie przysposobienie. Może być ona podjęta jedynie wówczas, gdy:

  • organ centralny upewnił się, że przyszli rodzice zastępczy wyrazili zgodę,
  • organ centralny państwa przyjmującego zaaprobował tę decyzję, a organy centralne obu państw zgodziły się na prowadzenie postępowania o przysposobienie,
  • zgodnie z Konwencją stwierdzono, że przyszli rodzice zastępczy są odpowiedni i właściwi, a dziecko ma lub będzie miało pozwolenie na wjazd i stały pobyt w danym państwie.

Organ centralny nie wydaje zaś zgody, gdy uzna, że adopcja międzynarodowa nie leży w nadrzędnym interesie dziecka lub gdy w czasie postępowania w całej sprawie naruszono przepisy.

W ocenie RPO w tej procedurze trudno dopatrzyć choćby minimalnych standardów wyrażania zgody przez organ centralny. Niewystarczająca jest zaś jedynie formalna analiza dokumentów adopcyjnych pod kątem ich zgodności z Konwencją i polskim prawem. A zgoda na dalsze postępowanie co do adopcji zagranicznej nie jest decyzją administracyjną, którą można zaskarżyć.

Monitorowanie losów dziecka po adopcji zagranicznej

Adopcja zagraniczna to nie tylko oddanie dziecka pod władzę rodzicielską osób z innego państwa, ale również we władztwo tego państwa. Państwo pochodzenia dziecka jest odpowiedzialne, aby na adopcji zagranicznej nie ucierpiał interes dziecka. Dlatego należy wprowadzić przepis umożliwiający uzyskanie wiedzy o polskich dzieciach adoptowanych za granicę – postuluje Rzecznik.

Dziś nie ma bowiem podstaw do śledzenia losów takich dzieci. Istniejąca dobra praktyka polega na przesyłaniu przez zagraniczne organizacje adopcyjne i organy innych państw raportów postadopcyjnych, opisujących adaptację dziecka. Wątpliwości może jednak budzić, czy ta formuła jest zawsze bezwzględnie realizowana.

Brak mechanizmów by wymagać, aby taka praktyka była zawsze realizowana oznacza, że wobec braku dobrowolnej informacji zwrotnej z zagranicy państwo polskie traci dziecko z pola widzenia.

Rekomendacje NIK

Z opublikowanej w 2018 r. kontroli Najwyższej Izba Kontroli „Wykonywanie zadań przez ośrodki adopcyjne” wynika, że realizacja zadań ws. krajowych i międzynarodowych postępowań adopcyjnych nie w pełni przebiegała zgodnie z przepisami. Nieprawidłowości stwierdzono w 11 z 15 kontrolowanych placówek - zarówno w kwalifikowaniu dzieci do adopcji, jak i doborze rodziców. Obecne przepisy NIK oceniła jako niewystarczające dla zapewnienia spójnego funkcjonowania systemu adopcyjnego. Brak jednolitych wymogów jakościowych oraz kryteriów wykonywania zadań powoduje, że poszczególne ośrodki adopcyjne ustalają własne zasady, które niejednokrotnie wykraczają poza zapisy ustawy.

NIK wnioskowała do MRPiPS o działania zmierzające m.in. do:

1. wypracowania standardów prowadzenia procesów adopcyjnych, zapewniających jednolitość zasad, kryteriów, terminów i działań ośrodków adopcyjnych;

2. nowelizacji przepisów dotyczących funkcjonowania procedur adopcyjnych z uwzględnieniem:

  • wprowadzenia jednolitych standardów pracy ośrodków adopcyjnych,
  • obowiązkowego udziału pracowników urzędów marszałkowskich w posiedzeniach komisji kwalifikacyjnych w ośrodkach adopcyjnych – by wyeliminować podejmowanie decyzji wyłącznie przez pracowników ośrodków i zwiększyć nadzór marszałka województwa,
  • wprowadzenia obowiązku pisemnych opinii dla kandydatów na rodziców adopcyjnych; obowiązku uzasadnienia negatywnej opinii oraz określenia drogi odwoławczej od niekorzystnych rozstrzygnięć ośrodków adopcyjnych wobec kandydatów,
  • uregulowania uznawalności świadectw ze szkoleń na rodziców adopcyjnych i opinii kwalifikacyjnych ośrodków adopcyjnych,
  • wprowadzenia obowiązku upubliczniania danych dotyczących pracy ośrodków adopcyjnych, w tym liczby dzieci zgłoszonych do adopcji oraz liczby oczekujących kandydatów na rodziców,

3. uruchomienia ogólnopolskiego systemu teleinformatycznego i wymiany między ośrodkami informacji nt. dzieci i rodziców adopcyjnych, którego część (poufna) byłaby dostępna dla  ubiegających się o adopcję,

4. przeprowadzenia przez resort ewaluacji systemu adopcyjnego,

5. podjęcia działań, aby sądy rodzinne były zobowiązane ustawowo  do przesyłania ośrodkom adopcyjnym prawomocnych postanowień o przysposobieniu dziecka czy rozwiązaniu przysposobienia.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił minister Marlenę Maląg o informację, jakie ma plany legislacyjne na rzecz poprawy funkcjonowania systemu adopcyjnego oraz skuteczniejszego zabezpieczenia praw dzieci w procedurze adopcyjnej.

III.552.4.2017

MRPiPS zapowiada prace nad strategią przeciwdziałania bezdomności osób młodych

Data: 2020-03-04
  • Kwestia strategii na rzecz przeciwdziałania bezdomności osób młodych będzie tematem rozpoczynających się prac nad nowym Krajowym Programem Przeciwdziałania Ubóstwu i Wykluczeniu Społecznemu – informuje MRPiPS
  • Resort popiera postulaty RPO co do usamodzielniania pełnoletnich wychowanków pieczy zastępczej
  • Ich część uwzględniono w rządowym projekcie nowelizacji ustawy, ale prace nad nim przerwano wraz z zakończeniem poprzedniej kadencji Sejmu
  • Dlatego konieczne będzie ponowne podjęcie prac legislacyjnych nad ustawą o wspieraniu rodziny i systemu pieczy zastępczej – zapewnia Ministerstwo   

Zjawisko bezdomności godzi w fundamentalną wartość konstytucyjną, jaką jest przyrodzona i niezbywalna godność człowieka. Zagraża też życiu i zdrowiu ludzkiemu. Gdy zaś dotyka ludzi młodych, negatywnie rzutuje na całą ich przyszłość.

Jak zapobiegać bezdomności młodych ludzi opuszczających pieczę zastępczą, młodzieżowe ośrodki wychowawcze czy zakłady dla nieletnich? Bo noclegownia czy schronisko dla osób bezdomnych nie są dobrym miejscem na "start w dorosłość". Cały ten problem wymaga przyjęcia i wdrożenia ogólnopolskiej strategii.

Komisja Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności przy RPO pod koniec 2019 r. zajęła się zagrożeniem bezdomnością usamodzielnianych wychowanków pieczy zastępczej, opuszczających placówki resocjalizacyjne i wychowawcze oraz objętych opieką i wychowaniem w placówkach wsparcia dziennego.

Jej wnioski oraz debaty z III Kongresu Praw Obywatelskich skłoniły Adama Bodnara do zwrócenia uwagi minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marleny Maląg na ten wyjątkowo ważny problem. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał konkretne propozycje w wystąpieniu do MRPiPS z 3 lutego 2020 r. Poprosił o stosowne działania prawodawcze.

Najważniejsze rekomendacje RPO

  • Konieczna jest rzetelna diagnoza bezdomności i wykluczenia mieszkaniowego osób młodych prowadząca do identyfikacji skali oraz charakteru problemów i potrzeb, a także wskazująca bariery przy wychodzeniu z bezdomności. W badaniach socjodemograficznych należy wyodrębnić kategorię „młodych dorosłych” (18-25 lat).
  • Pomoc udzielana osobom w kryzysie bezdomności w noclegowniach czy schroniskach nie jest ukierunkowana na zindywidualizowane wsparcie osób młodych. Oddziaływania powinny mieć charakter prewencyjny (zapobieganie bezdomności poprzez wzmocnienie systemu wsparcia i tworzenie finansowanej z budżetu bazy mieszkań chronionych) oraz interwencyjny  (zintensyfikowanie procesu wychodzenia z bezdomności poprzez wyodrębnienie modelu pomocy młodzieży w kryzysie bezdomności).
  • Termin rozpoczęcia procedury usamodzielnienia poprzez wybranie opiekuna usamodzielnienia zależy od charakteru placówki - od dwóch miesięcy do roku przed ukończeniem pełnoletniości. Zróżnicowanie to wydaje się niezasadne. Konieczne jest nie tylko ujednolicenie daty początkowej pierwszego etapu usamodzielnienia wychowanka, ale wydłużenie tego okresu.
  • Instytucja opiekuna usamodzielnienia wymaga korekty poprzez wprowadzenie profesjonalnej asystentury usamodzielnienia, dookreślenie minimalnych wymagań formalnych asystenta, standardów jego działania oraz trybu nadzoru i możliwości weryfikacji oraz egzekwowania realizacji zadań.
  • Zmodyfikowany powinien zostać tryb opracowania Indywidualnego Programu Usamodzielnienia, zwłaszcza co do daty początkowej planowania i obowiązku skorelowania planu z dokonywanymi przez wychowanka wyborami np. kierunkiem kształcenia.
  • Wskazane jest dookreślenie udzielanej usamodzielnianemu wychowankowi pomocy w uzyskaniu odpowiednich warunków mieszkaniowych i rozszerzenie udzielanej pomocy finansowej o środki na przystosowanie lokalu do zamieszkania.
  • Udział osób usamodzielnianych w rynku pracy wymaga przeglądu oraz przyjęcia rozwiązań systemowych w postaci programów aktywizacji zawodowej dedykowanych tej grupie osób.

Odpowiedź MRPiPS

W związku z postulatem opracowania strategii na rzecz przeciwdziałania bezdomności osób młodych informuję, że niniejsza kwestia będzie przedmiotem analizy podczas rozpoczynających się obecnie prac nad nowym Krajowym Programem Przeciwdziałania Ubóstwu i Wykluczeniu Społecznemu – odpisała RPO Barbara Socha, podsekretarz stanu w MRPiPS.

Przypomniała, że przyznawanie pomocy pieniężnej na usamodzielnienie i na kontynuowanie nauki, na zagospodarowanie, sposób przygotowania i realizacji indywidualnego programu usamodzielnienia itp. określa szczegółowo rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej z 3 sierpnia 2012 r. w sprawie udzielania pomocy na usamodzielnienie, kontynuowanie nauki oraz zagospodarowanie.

W ocenie resortu przepisy tego rozporządzenia dają możliwość sprawnego przeprowadzenia usamodzielnienia wychowanków opuszczających dom pomocy społecznej dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych intelektualnie, dom dla matek z małymi dziećmi  i kobiet w ciąży, schronisko dla nieletnich, zakład poprawczy, specjalny ośrodek szkolnowychowawczy, specjalny ośrodek wychowawczy, młodzieżowy ośrodek socjoterapii zapewniający całodobową opiekę i młodzieżowy ośrodek wychowawczy.

Najczęstsze błędy  i uchybienia usamodzielniających placówek i jednostek dotyczą m.in.:

  1. nieterminowego powiadomienia starosty powiatu właściwego ze względu na miejsce zamieszkania dziecka przed skierowaniem do placówki o zamiarze usamodzielnienia się wychowanka,
  2. nieterminowego sporządzanie planu usamodzielnienia,
  3. nieterminowego złożenie wniosku o przyznanie pomocy na usamodzielnienie,
  4. niezachowania właściwości miejscowej organu przyznającego pomoc  na usamodzielnienie,
  5. niezachowania właściwości miejscowej powiatu zobowiązanego do finansowania pomocy na usamodzielnienie,
  6. realizacji planu usamodzielnienia:
  • braku współpracy z urzędami pracy w celu udzielenia pomocy związanej  z zatrudnianiem czy podnoszeniem kwalifikacji;
  • braku współpracy z urzędami gmin/ miasta w celu zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych – uzyskanie mieszkania socjalnego, mieszkania chronionego, pomoc w wynajmie pokoju lub mieszkania;
  • braku sporządzania oceny końcowej programu usamodzielnienia – zrealizowanie planu usamodzielnienia.

Odnosząc się do kwestii usamodzielniania pełnoletnich wychowanków pieczy zastępczej, Ministerstwo popiera postulaty przedstawione w piśmie RPO. Część z nich uwzględniono w rządowym projekcie ustawy  o zmianie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej oraz niektórych innych ustaw z 2018 r.

Prace nad tym projektem uległy jednak dyskontynuacji ze względu na zakończenie poprzedniej kadencji Sejmu RP. W związku z tym wdrożenie zmian w zakresie rozwiązań dotyczących procesu usamodzielniania się pełnoletnich wychowanków rodzinnej i instytucjonalnej pieczy zastępczej będzie wymagało ponownego podjęcia prac legislacyjnych nad ustawą o wspieraniu rodziny i systemu pieczy zastępczej.

III.7065.250.2019

945 "alimenciarzy" odbywa dziś karę w Systemie Dozoru Elektronicznego

Data: 2020-03-03
  • 945 osób skazanych za niepłacenie alimentów odbywa obecnie karę w Systemie Dozoru Elektronicznego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za jak najszerszym wykorzystaniem tego systemu
  • Gdy skazany odbywa w nim karę, może normalnie pracować i spłacać swe zobowiązania
  • Ten zaś, kto trafia do więzienia, raczej na pewno nadal nie będzie ich płacił

Od 2017 r. art. 209 Kodeksu karnego stanowi, że za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego co najmniej przez trzy miesiące grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo do roku pozbawienia wolności. Jeżeli sprawca naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności.

Zmiana ta umożliwiła szersze niż dotychczas wykorzystanie Systemu Dozoru Elektronicznego (tzw. obroży elektronicznych) wobec skazanych za te przestępstwa. W swoich wystąpieniach Rzecznicy – Praw Obywatelskich i Praw Dziecka - postulowali jak najszersze wykorzystanie tego systemu.

Działający w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Zespół ds. alimentów interesuje się m.in. stosowaniem nowej treści art. 209 Kk w kontekście wykorzystania SDE. Według danych z sierpnia 2019 r. był on stosowany jedynie wobec 801 osób.

Dyskutowano o tym na posiedzeniu Zespołu 4 lutego 2020 r. By dobrze przeanalizować tę kwestię, postanowiono wystąpić o aktualne dane.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska spytała gen. Pawła Nasiłowskiego, dyrektora Biura Systemu Dozoru Elektronicznego:

  • ile wniosków skierowano do sądów o zgodę na odbywanie kary z art. 209 Kk w Systemie Dozoru Elektronicznego? Jak one zostały rozpatrzone?
  • czy można wskazać sądy, które nie wyrażają na to zgody i jak to uzasadniają?
  • ilu skazanych z art. 209 Kk aktualnie odbywa karę pozbawienia wolności w SDE?

Odpowiedź dyrektora Biura Systemu Dozoru Elektronicznego

Według stanu na 25  lutego  2020 r. w Systemie Dozoru Elektronicznego, karę pozbawienia wolności za ten czyn odbywa  945 osób - odpowiedział gen. Paweł Nasiłowski.

W całym roku 2019 liczba wykonywanych w SDE orzeczeń, wydanych w związku z art. 209 Kk. wyniosła 3384 w odniesieniu do 2030 osób.

Danymi o liczbie wniosków kierowanych przez osoby skazane z art. 209 Kk do sądów o odbywanie kary w SDE dysponuje Wydział Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości. Wykonuje on również zestawienia porównawcze pomiędzy liczbą złożonych wniosków a zgodami sądów.

Za najbardziej złożoną gen. Paweł Nasiłowski uznał odpowiedź  na pytanie o sądy, które nie wyrażają zgody na odbywanie kary w tym systemie dozoru elektronicznego i jakie są ich  uzasadnienia. Biuro Dozoru Elektronicznego nie dysponuje takimi danymi gdyż nie jest jednostką naukowo-badawczą.

Warto wskazać, że sąd orzekając w przedmiocie SDE, musi brać pod rozwagę przesłanki formalne. Musi też dokonać materialnej oceny  zasadności takiego rozstrzygnięcia. Zebranie zatem samych danych statystycznych - bez możliwości zapoznania się z treścią uzasadnień sądów i bez badania akt spraw osób ubiegających się o SDE - nie da podstawy do rzeczywistej oceny orzecznictwa.

Istotne może okazać się np. dokonanie oceny w strukturze kar orzekanych za czyn z art. 209 Kk, gdzie zauważalny może być wzrost wskazań na karę grzywny lub karę ograniczenia wolności – dodał gen. Paweł Nasiłowski.

IX.517.1048.2016

 

Zakaz bicia dzieci ma charakter absolutny. RPO ponownie pisze do Kościoła Chrześcijan Baptystów

Data: 2020-02-27
  • Zakaz bicia dzieci ma charakter absolutny, nie ma od niego żadnych wyjątków – pisze RPO do Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP, wydawcy książki, w której taką karę dopuszczano  
  • Rada uznała całkowity zakaz "karcenia cielesnego” za błąd oraz za nadmierną ingerencję ustawodawcy w sferę wychowania dzieci
  • Naruszenie zakazu stosowania kar cielesnych nie może być uzasadnione prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – odpowiada Rzecznik

W kolejnym piśmie do Rady Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie podkreśla, że treści książki pt. "Pasterz serca dziecka " - promowanie przemocy wobec dzieci jako metody wychowawczej - są  jaskrawo sprzeczne ze standardami wynikającymi z Konstytucji i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Do RPO wpłynęła skarga dotycząca tej książki, która wywołała duże poruszenie w mediach i internecie. W związku z tym wydawca (wydawnictwo Kościoła Chrześcijan Baptystów) zdecydował o tymczasowym wstrzymaniu jej sprzedaży.

Stanowisko RPO

Rzecznik docenia te działania wydawcy. Zwrócił jednak uwagę, że treści książki stoją w rażącej sprzeczności z respektowaniem praw dziecka i mogą być postrzegane jako nawoływanie do przestępstwa.

Art. 40 Konstytucji zabrania stosowania kar cielesnych w stosunku do każdego człowieka, a zatem i wobec dzieci. Stosowanie kary cielesnej godzi w przyrodzoną, niezbywalną i nienaruszalną godność człowieka (art. 30 Konstytucji). Poszanowanie godności człowieka i jej ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Zasada konstytucyjnej wolności słowa nie jest nieograniczona. Tego typu treści mogą być ograniczone, np. poprzez zobowiązanie do wydania poprawionej edycji książki. Powodem może być:  

  • ochrona praw (nietykalność cielesna) i zdrowia dzieci;
  • zapobieganie przestępstwom: fizycznego i psychicznego znęcania się (art. 207 § 1, 2 i 3 Kodeksu karnego); spowodowania uszczerbku na zdrowiu (art. 156 § 1, 2 i 3 K.k., art. 157 § 1, 2 i 3), narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 2 1,2 i 3 Kk) i naruszenia nietykalności cielesnej (art. 217 § 1 Kk)

RPO zwrócił się do dr. Mateusza Wicharego, przewodniczącego Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP, o wzięcie tego pod uwagę przy decyzji o ewentualnym przywróceniu książki do sprzedaży lub jej wycofaniu.

Odpowiedź Rady

- Pragnę Pana zapewnić, że jako wspólnota chrześcijańska stanowczo potępiamy wszelkie przejawy znęcania się nad dziećmi i wyrządzania im jakiejkolwiek krzywdy – odpisał dr Mateusz Wichary.

- Z tego powodu jesteśmy też przeciwnikami największej tragedii będącej udziałem dzieci we współczesnym świecie, czyli aborcji. Walczymy również z przedwczesną seksualizacją dzieci i niekontrolowanym dostępem do niepożądanych treści w Internecie. Zapewniam Pana, że szanujemy obowiązujące w Polsce prawo, które zakazuje stosowania kar cielesnych wobec małoletnich (art. 96 [1] KRO).

W tym kontekście chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że książka, która wzbudziła Pański niepokój, została opublikowana przed wejściem w życie tego przepisu, nie można zatem mówić w tym przypadku o nawoływaniu do łamania prawa. Ze względu na zmianę przepisów zdecydowaliśmy się wycofać książkę ze sprzedaży w domenie publicznej. Obowiązek przestrzegania przepisów nie pozbawia nas jednak prawa do krytycznej refleksji nad nimi.

Z punktu widzenia tradycyjnego wychowania chrześcijańskiego zrównywanie karcenia rodzicielskiego z zadawaniem cierpień psychicznych i poniżaniem dziecka jest nieporozumieniem. - Całkowity zakaz stosowania karcenia cielesnego uważamy za błąd, a zarazem za nadmierną ingerencję ustawodawcy w sferę wychowania dzieci – pisał dr Mateusz Wichary.

Kolejne pismo Rzecznika

Rzecznik docenia decyzję wydawcy o wycofaniu książki ze sprzedaży. – Jednocześnie, uwzględniając obowiązujące standardy ochrony praw i wolności jednostki, a w szczególności prawa dzieci, nie sposób zgodzić się z przedstawionym stanowiskiem dotyczącym stosowania kar cielesnych – napisał RPO.

Wejście w życie w 2010 r. art. 96 (1) Kro było jedynie uszczegółowieniem standardów obowiązujących od lat w polskim systemie prawnym. Konstytucyjny zakaz stosowania kar cielesnych (art. 40 Konstytucji) obowiązuje w Polsce od 1997 r. Wynika on również z art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ratyfikowanej przez Polskę w 1993 r.

Zakaz ten ma charakter absolutny. Oznacza to, że nie mogą istnieć żadne wyjątki. Nawet w sytuacji wojny lub w obliczu innego niebezpieczeństwa zagrażającego życiu narodu państwo nie mogłoby wyłączyć jego stosowania.

Już w 1978 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku Tyrer przeciwko Wlk. Brytanii uznał kary cielesne wymierzane w szkole za „zinstytucjonalizowaną przemoc”. Z kolei w wyroku A. przeciwko Wlk. Brytanii ETPC uznał, że kary cielesne stosowane przez opiekuna prawnego nie powinny być chronione przez ustawodawcę jako forma "rozsądnej kary”. Dzieci i inne bezbronne osoby są szczególnie uprawnione do ochrony w postaci skutecznego środka odstraszającego przed złym traktowaniem. Efektem tego wyroku były zmiany prawa oraz praktyki jego stosowania w Wlk. Brytanii.

Ten standard wynikający z orzecznictwa europejskiego obowiązuje i w Polsce.

Naruszenie zakazu stosowania kar cielesnych nie może też być  uzasadnione chęcią ochrony innych konstytucyjnych praw, w tym prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji). Prawo to może być ograniczane, a nawet odebrane rodzicom, gdy ich działania  stoją w sprzeczności z obowiązującym prawem. Działania rodziców muszą bowiem być każdorazowo analizowane z perspektywy priorytetu dobra dziecka.

Dlatego RPO ponownie podkreśla, że treści omawianej książki – czyli promowanie przemocy wobec dzieci jako metody wychowawczej – są jaskrawo sprzeczne ze standardami wynikającymi z Konwencji i Konstytucji.

Rzecznik zwrócił się o wzięcie pod uwagę opisanych standardów przy podejmowaniu decyzji o wydawaniu kolejnych publikacji

VII.564.11.2020

Rada Kościoła Chrześcijan Baptystów do RPO ws. książki "Pasterz serca dziecka” - całkowity zakaz karcenia dzieci to błąd

Data: 2020-02-20
  • Całkowity zakaz stosowania karcenia cielesnego uważamy za błąd, a zarazem za nadmierną ingerencję ustawodawcy w sferę wychowania dzieci – głosi stanowisko Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP
  • Chodzi o wydanie książki pt. „Pasterz serca dziecka”. Pisano  w niej np., jak rozmawiać z dzieckiem, by "wiedziało, za co dostaje lanie” i co zrobić, by kara "nie była zneutralizowana” np. przez pieluchy 
  • Promowanie przemocy wobec dzieci jako metody wychowawczej jest sprzeczne ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi – napisał do Rady RPO
  • ”Z punktu widzenia tradycyjnego wychowania chrześcijańskiego zrównywanie karcenia rodzicielskiego z zadawaniem cierpień psychicznych i poniżaniem dziecka jest nieporozumieniem” - odpowiedziała Rada

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca książki Tedda Trippa „Pasterz serca dziecka”.  Wywołała ona duże poruszenie w mediach i w internecie. W związku z tym wydawca (wydawnictwo Kościoła Chrześcijan Baptystów) zdecydował o tymczasowym wstrzymaniu sprzedaży publikacji.

Ocena RPO

Rzecznik docenia te działania wydawcy. Zwrócił jednak uwagę, że treści książki stoją w rażącej sprzeczności z respektowaniem praw dziecka i mogą być postrzegane jako nawoływanie do przestępstwa.

Zasada konstytucyjnej wolności słowa, w tym wolności druku, nie jest nieograniczona. Art. 40 Konstytucji zabrania stosowania kar cielesnych w stosunku do każdego człowieka, a zatem i wobec dzieci. Stosowanie kary cielesnej godzi w przyrodzoną, niezbywalną i nienaruszalną godność człowieka (art. 30 Konstytucji). Poszanowanie godności człowieka i jej ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Z kolei art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności stanowi o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. 

Ustęp 2 art. 10 EKPCz określa przesłanki, które mogą być powodem ograniczenia wolności słowa. Są to: bezpieczeństwo państwa, integralność terytorialna lub bezpieczeństwo publiczne, zapobieganie zakłóceniu porządku lub przestępstwu, ochrona zdrowia i moralności, ochrona dobrego imienia i praw innych osób oraz zapobieganie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej. Każdorazowo ingerencja państwa musi być proporcjonalna i niezbędna.

Rzecznik zwrócił się do dr. Mateusza Wicharego, przewodniczącego Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP, o wzięcie pod uwagę tych standardów przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym przywróceniu książki do sprzedaży lub jej wycofaniu.

Odpowiedź Rady

- Pragnę Pana zapewnić, że jako wspólnota chrześcijańska stanowczo potępiamy wszelkie przejawy znęcania się nad dziećmi i wyrządzania im jakiejkolwiek krzywdy – odpisał dr Mateusz Wichary.

 Z tego powodu jesteśmy też przeciwnikami największej tragedii będącej udziałem dzieci we współczesnym świecie, czyli aborcji. Walczymy również z przedwczesną seksualizacją dzieci i niekontrolowanym dostępem do niepożądanych treści w Internecie. Zapewniam Pana, że szanujemy obowiązujące w Polsce prawo, które zakazuje stosowania kar cielesnych wobec małoletnich (art. 96 [1] KRO).

W tym kontekście chciałbym zwrócić uwagę na fakt, że książka, która wzbudziła Pański niepokój, została opublikowana przed wejściem w życie tego przepisu, nie można zatem mówić w tym przypadku o nawoływaniu do łamania prawa. Ze względu na zmianę przepisów zdecydowaliśmy się wycofać książkę ze sprzedaży w domenie publicznej. Obowiązek przestrzegania przepisów nie pozbawia nas jednak prawa do krytycznej refleksji nad nimi.

Z punktu widzenia tradycyjnego wychowania chrześcijańskiego zrównywanie karcenia rodzicielskiego z zadawaniem cierpień psychicznych i poniżaniem dziecka jest nieporozumieniem.

Całkowity zakaz stosowania karcenia cielesnego uważamy za błąd, a zarazem za nadmierną ingerencję ustawodawcy w sferę wychowania dzieci. Podzielamy pogląd, jaki wyraziła w tej kwestii Rada Legislacyjna działająca przy Prezesie Rady Ministrów, która stwierdziła, że „karcenie, nawet fizyczne, nie oznacza przecież bicia dziecka, a bez stosowania elementów przymusu i przemocy nie sposób zapewnić nawet elementarnego bezpieczeństwa małemu dziecku (...) Znany w doktrynie tzw. kontratyp karcenia wychowawczego małoletnich funkcjonuje od lat i jego eliminacja może się okazać bardzo niebezpieczna" (Opinia z 17 listopada 2008 r. o projekcie ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw).

Pragnę przypomnieć, że wprowadzone w roku 2010 przepisy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie budziły wątpliwości również u ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich i u jego poprzednika. Dr Janusz Kochanowski nazywał projekt „radosną twórczością prawną", u której podstaw leży "bardzo wątpliwa filozofia. Zakłada ona. że (...) przedstawiciele takich czy innych władz są odpowiednio przygotowani do ingerowania w sprawy rodziny. W większości przypadków jest to jednak niebezpieczne i groźne dla rodzin". Pisał też. że „cała ustawa jest napisana tak niedbale, że chciałoby się poznać jej autorów".

Z kolei prof. Andrzej Zoll mówił wówczas: "Jestem przeciwny tej ustawie. Te regulacje zbyt głęboko ingerują w życie rodzinne (...) Dajmy spokój z tymi zapisami, to głupie pomysły, naprawdę głupie".

Warto również podkreślić, że książka "Pasterz serca dziecka", oprócz budzącego kontrowersję fragmentu dotyczącego kar cielesnych, zawiera wiele cennych rad dla rodziców i wychowawców - głosi stanowisko Rady.

VII.564.11.2020

Zarząd Województwa: szpital wojewódzki w Gdańsku zapewnia opiekę psychiatryczną dzieci i młodzieży

Data: 2020-02-18
  • Wojewódzki Szpital Psychiatryczny im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku zapewnia opiekę psychiatryczną dzieci i młodzieży
  • Taką informację RPO dostał od Zarządu Województwa Pomorskiego
  • Przedstawiono też działania dla poprawy sytuacji oddziału dziecięco-młodzieżowego tego szpitala

Kryzys systemu opieki psychiatrycznej dzieci i młodzieży od dłuższego czasu jest problemem w skali kraju. Rzecznik Praw Obywatelskich wiele razy podejmował w tym zakresie interwencje i kierował wystąpienia do organów państwa, głównie do Ministra Zdrowia.

Zła sytuacja w szpitalu wojewódzkim w Gdańsku

Pod koniec 2019 r. media informowały o dalszym pogorszeniu sytuacji oddziałów dziecięcego i młodzieżowego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku.

W listopadzie 2019 r. wizytację szpitala przeprowadził pełnomocnik terenowy RPO w Gdańsku. Wynikało z niej m.in., że warunki hospitalizacji małoletnich są tam bardzo trudne. Nadmierna liczba przyjętych pacjentów spowodowała konieczność "dostawek” (materacy bezpośrednio na podłodze) i zagęszczenie pacjentów w salach. Problemem wydaje się też zbyt mała liczba lekarzy wobec potrzeb prawidłowego leczenia.

10 grudnia 2019 r. lekarze, pielęgniarki i psychologowie tego oddziału napisali do Zarządu Województwa Pomorskiego o braku możliwości zapewnienia bezpieczeństwa hospitalizowanych dzieci i młodzieży oraz konieczności ich leczenia w warunkach urągających godności ludzkiej.

- W pełni rozumiem podjęte przez personel szpitala działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa leczenia małoletnich pacjentów i podzielam determinację personelu oddziału w dążeniu do poprawy obecnej, kryzysowej sytuacji – pisał 16 stycznia 2020 r. do Marszałka Województwa Pomorskiego zaniepokojony sytuacją Adam Bodnar.

Spytał, czy przedstawione w piśmie personelu ustalenia, mające zapewnić ciągłość funkcjonowania oddziału zostały podjęte i czy tym samym zapewniona jest stacjonarna opieka psychiatryczna dzieci i młodzieży.

Odpowiedź Zarządu Województwa

- Ustosunkowując się do pytania Pana Rzecznika, uprzejmie informuję, że zapewniona jest opieka psychiatryczna dla dzieci i młodzieży w Wojewódzkim Szpitalu Psychiatrycznym im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku – odpisała 7 lutego Agnieszka Kapała-Sokalska, członkini Zarządu Województwa.

Wskazała, że:

  • Dyrektor szpitala określił liczbę pacjentów jednocześnie hospitalizowanych na oddziale dziecięco-młodzieżowym na 42. Te ustalenia zasadniczo są przestrzegane, choć zdarzają się sytuacje, że pomocy potrzebuje więcej osób i wtedy są one przyjmowane ponad ustalony stan.
  • Zwróciła się do Konsultanta Wojewódzkiego w zakresie psychiatrii, do Konsultanta Krajowego w dziedzinie psychiatrii, Konsultanta Krajowego w dziedzinie pielęgniarstwa psychiatrycznego oraz do Konsultanta Krajowego w dziedzinie pediatrii o opinię w kwestii zasad i warunków hospitalizacji małoletnich na oddziałach dla dorosłych i nieletnich na oddziałach pediatrycznych.
  • Z uzyskanej już opinii Konsultanta krajowego w dziedzinie pediatrii prof. dr hab. med. Teresy Jackowskiej wynika, iż jest ona przeciwna hospitalizacji dzieci na oddziałach hospitalizujących osoby dorosłe. Wyjątkiem jest czasowa hospitalizacja dzieci powyżej 16 roku życia w stanach nagłych do czasu umożliwienia zapewnienia opieki na oddziale dzieci i młodzieży.
  • Zatrudnienie dodatkowego lekarza na pododdziale dziecięcym jest związane z ostatecznym ustaleniem, czy taki pododdział i na jakich zasadach można będzie utworzyć. Istotną podstawą do podjęcia tej decyzji będą opinie konsultantów Gdy pododdział zostanie utworzony, dyrektor szpitala podejmie działania zmierzające do zatrudnienia dodatkowego lekarza.
  • Województwo Pomorskie zapewni na 2020 rok finansowanie dodatkowej pomocy psychologiczno-pedagogicznej w godzinach popołudniowych, w dni świąteczne i w weekendy.
  • Samorząd Województwa zapewni superwizję zespołu terapeutycznego prowadzącego procesy leczenia pacjentów w oddziale. Projekt ten zostanie włączony do „Programu doskonalenia jakości w jednostkach wykonujących działalność leczniczą, dla których podmiotem tworzącym lub właścicielem jest Województwo  Pomorskie".
  • Samorząd Województwa Pomorskiego planuje kolejne przedsięwzięcia, które mają ograniczyć problemy występujące w tej dziedzinie medycyny. Jednym z nich jest modernizacja Pawilonu nr XII w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych  w Starogardzie Gdańskim, w którym mieści się oddział psychiatryczny dla młodzieży W związku z tą inwestycją planowane jest między innymi poszerzenie liczby miejsc pacjentów z 16 do 26-30, co powinno dodatkowo wesprzeć sytuację w psychiatrii dzieci i młodzieży do czasu wdrożenia przez Ministerstwo Zdrowia wyczekiwanej od wielu lat reformy.

GK-GKOZ.7016.1.2020

Jak zapobiegać bezdomności młodych po usamodzielnieniu. Rekomendacje Rzecznika dla MRPiPS

Data: 2020-02-12
  • Jak zapobiegać bezdomności młodych ludzi opuszczających pieczę zastępczą, młodzieżowe ośrodki wychowawcze czy zakłady dla nieletnich?
  • Noclegownia czy schronisko dla osób bezdomnych nie są dobrym miejscem na "start w dorosłość"
  • Cały ten problem wymaga przyjęcia i wdrożenia ogólnopolskiej strategii
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje konkretne propozycje Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Zjawisko bezdomności godzi w fundamentalną wartość konstytucyjną, jaką jest przyrodzona i niezbywalna godność człowieka. Zagraża też życiu i zdrowiu ludzkiemu. Gdy zaś dotyka ludzi młodych, negatywnie rzutuje na całą ich przyszłość.

Komisja Ekspertów ds. Przeciwdziałania Bezdomności przy RPO pod koniec 2019 r. zajęła się zagrożeniem bezdomnością usamodzielnianych wychowanków pieczy zastępczej, opuszczających placówki resocjalizacyjne i wychowawcze oraz objętych opieką i wychowaniem w placówkach wsparcia dziennego.

Jej wnioski oraz debaty z III Kongresu Praw Obywatelskich skłoniły Adama Bodnara do zwrócenia uwagi minister Marleny Maląg na ten wyjątkowo ważny problem.

Skuteczność działań na rzecz przeciwdziałania bezdomności ludzi młodych

Brak szczegółowych informacji o młodych osobach doświadczających bezdomności powoduje, że jest to grupa niedostrzegana przez system na początku kryzysu.  

Prawo do schronienia, jako jedna z form świadczeń z zakresu pomocy społecznej, obejmuje przyznanie tymczasowego miejsca noclegowego. Chodzi o noclegownię, schronisko dla osób bezdomnych oraz schronisko dla osób bezdomnych z usługami opiekuńczymi. Żadna z tych form nie jest jednak ukierunkowana na pomoc osobom w wieku 18-25 lat, wymagającym podejścia zindywidualizowanego i dostosowanego do wieku i potrzeb.

Noclegownia czy schronisko dla osób bezdomnych nie jest miejscem odpowiednim na "start w dorosłość". Fakt, że trafiają tam osoby młode po pobycie w różnego typu placówkach oraz pochodzące z rodzin dotkniętych przemocą, problemem alkoholowym czy skrajnym  ubóstwem,  wymaga pilnej interwencji poprzez opracowanie i wdrożenie ogólnopolskiej strategii na rzecz przeciwdziałania ich bezdomności.

Strategiczne oddziaływania powinny mieć charakter kompleksowy i wieloaspektowy. Ustawa o pomocy społecznej przewiduje wprawdzie możliwość uzyskania skierowania do mieszkania chronionego ale jest to fakultatywna forma pomocy. Niedostateczna liczba tych mieszkań ogranicza młodym dostęp do tego wsparcia - mimo że w ramach programu usamodzielnienia powinni być nim objęci.

Działania strategiczne wymagają koordynacji działań kilku resortów. Jednak to MRPiPS powinno zainicjować wypracowanie systemowych rozwiązań.

NIK podważył efektywność przepisów

Oceny skuteczności systemu wsparcia młodych ludzi opuszczających placówki należy dokonywać przez pryzmat efektywności rozwiązań prawnych dotyczących procesu usamodzielnienia.

Ustalenia Najwyższej Izby Kontroli wskazują na liczne wątpliwości i zastrzeżenia co do procedury usamodzielnienia. NIK podkreśliła nieskuteczność regulacji prawnych, fiasko misji opiekunów usamodzielnienia oraz brak efektywności indywidualnych programów usamodzielnienia. Wnioski z kontroli wzbudzają najwyższe zaniepokojenie, gdyż niedostatki i zaniedbania mogą oznaczać wysokie koszty społeczne w przyszłości.

Przygotowanie do samodzielności

Wychowankowie instytucji opiekuńczo-wychowawczych odznaczają się niezaspokojeniem poczucia bezpieczeństwa, niskimi kompetencjami społecznymi, niskim poziomem zaufania do innych osób i brakiem elementarnej wiedzy o świecie. Wejście w proces usamodzielnienia bez stopniowego przygotowywania może być dla nich dużym szokiem. Tylko odpowiednio wcześnie rozpoczęty proces usamodzielnienia pozwala na skuteczne przygotowanie wychowanków do nowej roli. Konieczne jest nie tylko ujednolicenie daty początkowej pierwszego etapu usamodzielnienia wychowanków, ale wydłużenie tego okresu ze względu m.in. na czas oczekiwania na przydział mieszkań socjalnych. Odpowiednio wczesne zgłoszenie wychowanka daje nadzieję, że w momencie usamodzielnienia będzie mieć on szansę na taki lokal.

Misja opiekuna usamodzielnienia

Uregulowania wymagają kwestie związane z opiekunem usamodzielnienia. Brak ustawowo określonych wymagań w odniesieniu do kandydatów do tej roli niesie ryzyko, że z wychowankiem będzie współpracować osoba bez  kwalifikacji i kompetencji. Rzeczywistymi opiekunami usamodzielnienia często zostają osoby przypadkowe. Dziś ich rola ogranicza się najczęściej do opiniowania wniosków np. o przydział mieszkania lub pomoc pieniężną. W przypadku pojawiających się problemów rezygnują z tej funkcji.

Dlatego ta instytucja wymaga pilnej korekty. Warto rozważyć wprowadzenie profesjonalnej asystentury usamodzielnienia i dookreślenie minimalnych wymagań formalnych, jakie powinien spełniać kandydat, standardów jego działania oraz trybu nadzoru i możliwości weryfikacji oraz egzekwowania realizacji zadań.

Indywidualny Program Usamodzielnienia

W procesie usamodzielnienia wychowanek wspólnie z opiekunem określa plan swej drogi życiowej przez wskazanie w Indywidualnym Programie Usamodzielnienia m.in. sposobu zdobywania kwalifikacji zawodowych, podjęcia pracy i uzyskania odpowiednich warunków mieszkaniowych. Według NIK plany te jednak nie spełniają żadnej roli - oprócz dopełnienia administracyjnego obowiązku uzyskania pomocy finansowej. Przyczyn należy upatrywać w zbyt późnym ich opracowywaniu - najpóźniej na miesiąc przed uzyskaniem pełnoletności. Z danych NIK wynika, iż 25,9% wychowanków nie realizowało Indywidualnego Programu Usamodzielnienia zgodnie z planem, a 14,4 % zaprzestało jego realizacji.

Pomoc w uzyskaniu mieszkania i zatrudnienia 

Kwestia ta nie została przez ustawodawcę dookreślona. Tak naprawdę nie wiadomo, na czym ma polegać pomoc w tym zakresie i kto jest za nią odpowiedzialny. Rola powiatowego centrum pomocy rodziny często sprowadza się do poparcia starań wychowanka o przydział lokalu z zasobów gminy. A mieszkania socjalne i komunalne, jeśli wychowanek je otrzyma, z reguły wymagają gruntownego przystosowania do zamieszkania. Pomoc na ten cel nie jest przewidziana. Skuteczną formą pomocy, wykorzystywaną jednak w niewielkim stopniu, jest możliwość zamieszkania w mieszkaniu chronionym. Takich mieszkań jednak brakuje.

Przeglądu wymaga też udział osób usamodzielniających się w rynku pracy. Pomoc w uzyskaniu zatrudnienia pozostaje postulatem do spełnienia. Z badań wynika, że większość wychowanków pracuje dorywczo lub nie pracuje i kontynuuje naukę (40%). Drugą dużą grupą są osoby zupełnie nieaktywne na polach edukacyjnym i zawodowym (29%), a tylko 20% wychowanków wybiera stałą pracę zawodową bez kontynuowania nauki. Najmniej liczna grupa to wychowankowie pracujący na stałej umowie i uczący się (11%). Przyjęcie rozwiązań systemowych w postaci programów aktywizacji zawodowej mogłoby poprawić sytuację.

Rekomendacje i wnioski

Obecny system usamodzielniania wychowanków nasuwa wiele zastrzeżeń. Nie chodzi wyłącznie o zapewnienie warunków materialnych, bo nawet wtedy usamodzielnieniu towarzyszy poczucie lęku, odrzucenia i osamotnienia. Dlatego potrzebne jest stworzenie systemu, który zapewniałby również wsparcie emocjonalne i społeczne.

Adam Bodnar przedstawił minister Marlenie Maląg następujące postulaty:

  • Konieczna jest rzetelna diagnoza bezdomności i wykluczenia mieszkaniowego osób młodych prowadząca do identyfikacji skali oraz charakteru problemów i potrzeb, a także wskazująca bariery przy wychodzeniu z bezdomności. W badaniach socjodemograficznych należy wyodrębnić kategorię „młodych dorosłych” (18-25 lat).
  • Pomoc udzielana osobom w kryzysie bezdomności w noclegowniach czy schroniskach nie jest ukierunkowana na zindywidualizowane wsparcie osób młodych. Oddziaływania powinny mieć charakter prewencyjny (zapobieganie bezdomności poprzez wzmocnienie systemu wsparcia i tworzenie finansowanej z budżetu bazy mieszkań chronionych) oraz interwencyjny  (zintensyfikowanie procesu wychodzenia z bezdomności poprzez wyodrębnienie modelu pomocy młodzieży w kryzysie bezdomności).
  • Termin rozpoczęcia procedury usamodzielnienia poprzez wybranie opiekuna usamodzielnienia zależy od charakteru placówki - od dwóch miesięcy do roku przed ukończeniem pełnoletniości. Zróżnicowanie to wydaje się niezasadne. Konieczne jest nie tylko ujednolicenie daty początkowej pierwszego etapu usamodzielnienia wychowanka, ale wydłużenie tego okresu.
  • Instytucja opiekuna usamodzielnienia wymaga korekty poprzez wprowadzenie profesjonalnej asystentury usamodzielnienia, dookreślenie minimalnych wymagań formalnych asystenta, standardów jego działania oraz trybu nadzoru i możliwości weryfikacji oraz egzekwowania realizacji zadań.
  • Zmodyfikowany powinien zostać tryb opracowania Indywidualnego Programu Usamodzielnienia, zwłaszcza  co do daty początkowej planowania i obowiązku skorelowania planu z dokonywanymi przez wychowanka wyborami np. kierunkiem kształcenia.
  • Wskazane jest dookreślenie udzielanej usamodzielnianemu wychowankowi pomocy w uzyskaniu odpowiednich warunków mieszkaniowych i rozszerzenie udzielanej pomocy finansowej o środki na przystosowanie lokalu do zamieszkania.
  • Udział osób usamodzielnianych w rynku pracy wymaga przeglądu oraz przyjęcia rozwiązań systemowych w postaci programów aktywizacji zawodowej dedykowanych tej grupie osób.

Rzecznik poprosił panią minister o stosowne działania prawodawcze.

III.7065.250.2019

Resocjalizowani młodzi obywatele Niemiec w polskich rodzinach zastępczych. Wyjaśnienia MS dla Rzecznika

Data: 2020-02-12
  • W ramach programów resocjalizacyjnych młodzi obywatele Niemiec trafiają do polskich rodzinach zastępczych - zarejestrowanych jako podmioty gospodarcze.
  • Żaden polski organ nie nadzoruje jednak sposobu opieki, co budzi wątpliwości RPO z punktu widzenia ochrony praw tych dzieci.
  • Resort sprawiedliwości, który monitoruje sprawę, przyznał, że proceder odbywał się poza kontrolą polskich władz. Udało się zmienić przepisy tak, że warunkiem umieszczenia dziecka z zagranicy w polskiej rodzinie jest zgoda polskiego sądu.
  • Zdarza się jednak nadal, że Jugendamty umieszczają niemiecką młodzież w polskich rodzinach zastępczych z pominięciem drogi sądowej, albo próbując obejść protest polskiego sądu zaświadczeniami, że dziecko ma polskie korzenie

Jedno z Powiatowych Centrum Pomocy Rodzinie z zachodniej Polski zwróciło się do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie firmy umieszczającej małoletnich obywateli Niemiec w rodzinach polskich, które sprawują nad nimi  opiekę, w tym – edukacyjną, choć dzieci te nie podlegają polskiemu obowiązkowi szkolnemu.

Polskie władze znają problem od pewnego czasu. W 2016 r. Rzecznik Praw Dziecka wystąpił w tej sprawie do MEN, a ten zwrócił się do niemieckiego odpowiednika o kontakt. W grudniu 2019 r. RPO zwrócił się w tej sprawie do Michała Wójcika, sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Odpowiedź MS

Także min. Wójcik pisze, że jego resort sprawę zna: - Ministerstwo Sprawiedliwości po otrzymaniu pierwszych informacji zwróciło się do urzędów wojewódzkich w całym kraju celem ustalenia skali tego zjawiska – odpisał. Ustalono, że najczęściej działo się to w woj. pomorskim, warmińsko-mazurskim i łódzkim.

Umieszczenia były dokonywane na podstawie umów cywilnoprawnych między niemieckimi rodzicami a osobami, organizacjami lub instytucjami, które wyrażają chęć udzielenia pomocy w wychowaniu dziecka. Dużą pomoc organizacyjną w znalezieniu osoby lub instytucji podejmującej się wychowania dziecka udzielały Jugendamty (instytucje do spraw zarządzania młodzieżą o statusie urzędu).

Okazało się, że rzeczywiście umieszczanie małoletnich w rodzinach w Polsce i proces resocjalizacji pozostawał poza kontrolą polskich władz. Nieletni nie byli objęci powszechnym systemem edukacji i nie zawsze mieli (jako cudzoziemcy) zgody na pobyt w Polsce.

Michał Wójcik poruszył ten problem w  marcu 2017 r. w rozmowie z federalnym ministrem rodziny, seniorów, kobiet i młodzieży Ralphem Kleindiekem. W oficjalnej niemieckiej odpowiedzi z 20 listopada 2017 r. min. Kleindiek przyznał, że tego rodzaju umieszczanie jest sprzeczne z polskim i niemieckim prawem, jednakże nie przedstawił propozycji rozwiązania tej kwestii.

W lutym 2018 r. MS zwróciło się do urzędów wojewódzkich, aby o takich umieszczeniach informowały sądy rodzinne. Pozwoliłoby to na wszczęcie postępowania opiekuńczego przez polski sąd, jako właściwy ze względu na miejsce pobytu małoletniego.

Także w lutym 2018 r. Michał Wójcik napisał do MEN i MRPiPS z sugestią rozwiązania problemu przy pomocy polskich sądów rodzinnych. Tylko one są bowiem właściwe do zbadania przypadków umieszczenia małoletniego Niemca w Polsce, w tym – powodów i podstawy każdego takiego faktu, uprawnień osoby, która sprawuje pieczę nad małoletnim i jego warunków socjalnych.

Po zmianie polskiego Kodeksu postępowania cywilnego i ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, która weszła w życie 27 sierpnia 2018 r., zaczęła obowiązywać procedura, zgodnie z którą warunkiem umieszczenia dziecka z zagranicy w polskiej rodzinie zastępczej jest zgoda polskiego sądu, którą poprzedza odpowiednia konsultacja.

Jugendamty kierują teraz do polskich sądów wnioski o umieszczanie niemieckich dzieci  w polskich rodzinach zastępczych, a po oddaleniu wniosku przez sąd ponawiają go, prawdopodobnie licząc na odmienne rozstrzygnięcie sądu. Do resortu sprawiedliwości docierają również sygnały, że Jugendamty pomijają drogę sądową i umieszczają małoletnich obywateli swojego kraju w polskich rodzinach zastępczych, funkcjonujących jako zarejestrowane podmioty gospodarcze. Kolejną praktyką Jugendamtów stanowi szukanie polskich korzeni małoletniego.

- Ministerstwo Sprawiedliwości w dalszym ciągu monitoruje poruszoną w wystąpieniu problematykę, a w wypadku uzyskania informacji o nieprawidłowościach w tym zakresie, będzie podejmować działania w ramach posiadanych kompetencji – podsumował Michał Wójcik.

VII.552.1.2019

Ilu alimenciarzy odbywa dziś karę w Systemie Dozoru Elektronicznego – pyta RPO

Data: 2020-02-11
  • Ktoś, kto trafia do więzienia za niepłacenie alimentów, raczej na pewno nadal nie będzie ich płacił
  • Szanse oraz możliwości na to są o wiele, wiele większe, gdy skazany odbywa karę w Systemie Dozoru Elektronicznego – może wtedy normalnie pracować
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o aktualne dane w tym zakresie

Od 2017 r. art. 209 Kodeksu karnego stanowi, że za uchylanie się od obowiązku alimentacyjnego co najmniej przez trzy miesiące grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo do roku pozbawienia wolności. Jeżeli sprawca naraża osobę uprawnioną na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności.

Zmiana ta umożliwiła szersze niż dotychczas wykorzystanie Systemu Dozoru Elektronicznego wobec skazanych za te przestępstwa. W swoich wystąpieniach Rzecznicy – Praw Obywatelskich i Praw Dziecka - postulowali jak najszersze wykorzystanie tego systemu.

Działający w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich Zespół ds. alimentów interesuje się m.in. stosowaniem nowej treści art. 209 Kk w kontekście wykorzystania SDE. Według danych z sierpnia 2019 r. był on stosowany jedynie wobec 801 osób.

Dyskutowano o tym na posiedzeniu Zespołu 4 lutego 2020 r. By dobrze przeanalizować tę kwestię, postanowiono wystąpić o aktualne dane.

Dlatego zastępczyni RPO Hanna Machińska spytała gen. Pawła Nasiłowskiego, dyrektora Biura Systemu Dozoru Elektronicznego:

  • Ile wniosków skierowano do sądów o zgodę na odbywanie kary z art. 209 Kk w Systemie Dozoru Elektronicznego? Jak one zostały rozpatrzone?
  • Czy można wskazać sądy, które nie wyrażają na to zgody i jak to uzasadniają?
  • Ilu skazanych z art. 209 Kk aktualnie odbywa karę pozbawienia wolności w SDE?

IX.517.1048.2016

RPO: książka promująca bicie dzieci może nawoływać do przestępstwa

Data: 2020-02-04
  • Jak rozmawiać z dzieckiem, by „wiedziało, za co dostaje lanie”? Co zrobić, by kara „nie była zneutralizowana” np. przez pieluchy? - takie m.in. treści zawiera książka pt. „Pasterz serca dziecka”
  • Promowanie przemocy wobec dzieci jako metody wychowawczej jest  sprzeczne ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi – wskazuje RPO
  • Może to też być postrzegane jako nawoływanie do przestępstwa

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca książki Tedda Trippa „Pasterz serca dziecka”.  Wywołała ona duże poruszenie w mediach i w internecie. W związku z tym wydawca (wydawnictwo Kościoła Chrześcijan Baptystów) zdecydował o tymczasowym wstrzymaniu sprzedaży publikacji.

Rzecznik docenia te działania wydawcy. Zwraca uwagę, że treści książki stoją w rażącej sprzeczności z respektowaniem praw dziecka i mogą być postrzegane jako nawoływanie do przestępstwa.

Zasada  konstytucyjnej wolności słowa, w tym wolności druku, nie jest nieograniczona. Tego typu treści mogą być ograniczone, np. poprzez zobowiązanie do wydania poprawionej edycji książki. Powodem może być:  

  • ochrona praw (nietykalność cielesna) i zdrowia dzieci;
  • zapobieganie przestępstwom: fizycznego i psychicznego znęcania się (art. 207 § 1, 2 i 3 Kodeksu karnego); spowodowania ciężkiego, średniego i lekkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 156 § 1, 2 i 3 K.k., art. 157 § 1, 2 i 3), narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 2 1,2 i 3 Kk) i naruszenia nietykalności cielesnej (art. 217 § 1 Kk). 

Art. 40 Konstytucji zabrania stosowania kar cielesnych w stosunku do każdego człowieka, a zatem i wobec dzieci. Stosowanie kary cielesnej godzi w przyrodzoną, niezbywalną i nienaruszalną godność człowieka (art. 30 Konstytucji). Poszanowanie godności człowieka i jej ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

W tym kontekście zasadne jest też odwołanie do art. 10 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stanowi on o prawie do wolności wyrażania opinii, które obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe. 

Podkreślając zasadę pluralizmu, ETPCz przypisał państwu funkcję najwyższego gwaranta w tym zakresie. Ustęp 2 art. 10 EKPCz określa przesłanki, które mogą być powodem ograniczenia wolności słowa. Są to: bezpieczeństwo państwa, integralność terytorialna lub bezpieczeństwo publiczne, zapobieganie zakłóceniu porządku lub przestępstwu, ochrona zdrowia i moralności, ochrona dobrego imienia i praw innych osób oraz zapobieganie ujawnieniu informacji poufnych lub na zagwarantowanie powagi i bezstronności władzy sądowej. Każdorazowo ingerencja państwa musi być proporcjonalna i niezbędna.

Treści omawianej publikacji (promowanie przemocy wobec dzieci jako metody wychowawczej), stoją w jawnej sprzeczności ze standardami wynikającymi z Konstytucji i z EKPC.

Rzecznik zwrócił się do dr Mateusza Wicharego, przewodniczącego Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w RP, o wzięcie pod uwagę tych standardów przy podejmowaniu decyzji o ewentualnym przywróceniu książki do sprzedaży lub jej wycofaniu.

VII.564.11.2020

MEN z sympatią o akcji #ZadaNIEdomowe

Data: 2020-01-30
  • Zasady dla prac domowych nie tylko można, ale wręcz trzeba ustalać w ramach szkolnych debat – tak MEN odpowiada na informację RPO o akcji #zadaNIEdomowe
  • Nauczyciele, uczniowie, działacze edukacyjni oraz RPO zaproponowali taką debatę w grudniu. Przekonują, że obecna sytuacja: przeciążenie pracą uczniów, ale też rodziców i nauczycieli – jest do zmiany, o ile tak postanowi szkolna społeczność
  • Akcja #ZadaNIEdomowe polega właśnie na organizowaniu szkolnych debat  i ustalaniu wspólnych zasad, które doprowadzą do tego, że nauka będzie dla uczniów ciekawsza i pozwoli szkole oraz rodzicom lepiej przygotowywać dzieci do wyzwań przyszłości
  • RPO otrzymał już informacje o pierwszych realnych efektach akcji

- Z satysfakcją przyjmuję, że podziela Pan prezentowany przez MEN pogląd, że najlepsze rozwiązania powstają poprzez wspólne ustalanie zasad, przy poszanowaniu opinii i praw wszystkich osób, których będą one dotyczyć – napisał do RPO w imieniu ministra Dariusza Piontkowskiego wiceminister Maciej Kopeć.

Dodaje, że nie będzie tej sprawy regulować przepisami: jakiekolwiek regulowanie czy też limitowanie czasu przeznaczonego na prace domowe jest z metodologicznego punktu widzenia niezasadne. Posłużenie się zaś w tym celu prawem oświatowym ingerowałoby w kształtowane autonomicznie relacje między uczniami a nauczycielami.

Dobre praktyki

Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje już informacje o inicjatywach podejmowanych przez szkoły z ich własnej inicjatywy lub w ramach akcji. Przykłady dobrych praktyk szkolnych można znaleźć też na stronie ruchu społecznego Obywatele dla Edukacji: https://obywateledlaedukacji.org/zadaniedomowe/dobre-praktyki/

  • W jednej z warszawskich szkół (Szkoła Podstawowa nr 103) odbyła się debata o zasadach organizowania prac domowych. Dzieci, nauczyciele i rodzice rozmawiali o tym, dlaczego nauczyciele zadają prace domowe, po co one są (po to, by wiedza zdobyta w szkole, została utrwalona,  a uczeń mógł ją potem wykorzystać w życiu – jak wyjaśniła pani dyrektor). Po przedstawieniu tych informacji zebrani podzielili się na grupy i rozeszli się do sal lekcyjnych. "Burza mózgów" między uczniami, nauczycielami i rodzicami doprowadziła do wspólnych ustaleń, które będą teraz doprecyzowane.
  • W Zespole Placówek Oświatowych w Stadnickiej Woli (Końskie) zmiany w zasadach regulujących zadawanie prac domowych wdrożono w formie innowacji pedagogicznej. Zrobiono ankietę, z której wynika, że większość członków wspólnoty szkolnej (58%) widzi potrzebę zmian w systemie prac domowych.  Zespół nauczycieli przygotował więc projekt nowego Regulaminu zadawania  i oceniania prac domowych.
  • W Szkole Podstawowej  nr 7 w Szczecinie uczniowie nie tylko podjęli się przeprowadzenia sondażu, ale zaproponowali płynące z tego monitoringu wnioski. Z zebranych przez nich danych wynika m.in., że  czas pracy ucznia w domu wydłuża się wraz z kolejnym poziomem edukacyjnym: najkrócej pracują klasy pierwsze, a najdłużej klasy siódme. Uczniowie zauważyli, że to prawidłowe zjawisko. Zauważyli jednak także, że w poszczególnych klasach, zwłaszcza szóstych i siódmych, obciążenie jest różne, co wcale nie przekłada się na wyniki szkolne. Uczniowie klas siódmych uczą się dodatkowo po szkole bardzo długo, przynajmniej w niektórych klasach.
  • W statucie Szkoły Podstawowej nr 81 w Łodzi jest już zapis, że na weekendy i święta pracę pisemne nie mogą być zadawane. Szkoła przykłada dużą wagę do tego, by prace domowe były zadawane z sensem. Zadawane są raczej wspólne projekty.
  • Szkoła Podstawowa Cogito (Poznań) szczyci się tym, że pracuje zgodnie z zasadami pedagogiki Celestyna Freineta. Większość zadań wykonywana jest w ramach zajęć.
  • W Szkole Podstawowej nr 56 w Szczecinie opracowane zasady zadawania prac domowych są dostępne na stronie internetowej.
  • Szkoła Podstawowa im. bł. Cecylii Borzęckiej w Krakowie nie tylko przeorganizowała sposób zadawania prac domowych, ale sprawdziła, jakie są tego skutki. Już dwa lata temu nauczyciele i rodzice zauważyli, że dzieci przeciążone nadmiarem zadań wytwarzają całe systemy ratunkowe (grupy na Whatsappie, gdzie uczniowie przekazywali sobie zadania do odpisania lub poranne spotkania w szatni w celu spisania zadań od kolegi). Ponieważ takie zachowania nie służą nauce, szkoła zawiesiła prace domowe na dwa tygodnie. Efekt wszystkich zaskoczył – rodziny zaczęły mieć czas na rozmowę, wspólną zabawę, spacery. Ankieta wśród rodziców wykazała w klasach starszych problem przeciążenia zadaniami: widziała go połowa rodziców (odrabiają oni prace z dziećmi).

Okazało się, że najbardziej pożądanym typem zadań domowych są te, które wymagają kreatywności i twórczego podejścia do problemu. Pojawiały się propozycje projektów wykonywanych w grupie i gier podsumowujących dział, zadania pozwalające się wykazać, budzące zainteresowanie.

W ankiecie najmłodszych klas (pytanie otwarte) rodzice najczęściej wskazywali na zadania matematyczne, jako te najbardziej wskazane i takie, które są mało

Szkoła zarekomendowała w efekcie, by

  1. Unikać kumulacji zadań domowych z poszczególnych przedmiotów, zwłaszcza z dnia na dzień.
  2. Wydłużać termin zadawanych prac, szczególnie zawierających obszerniejszy materiał.
  3. Unikać zadawania monotonnych zadań, wymagających wielokrotnego powtarzania tego samego materiału.
  4. Unikać zadawania zadań na weekendy.
  5. Unikać zadawania prac domowych bezcelowych.
  6. Częściej wprowadzać dłuższe przerwy bez zadania (w odniesieniu do październikowego eksperymentu), aby stopniowo przekonać rodziców co do słuszności takiego podejścia do prac domowych.
  7. Uczyć dzieci, że niezależnie od pracy domowej warto samodzielnie poszukiwać zadań i prac, jakie uczeń może realizować zgodnie ze swoimi zainteresowaniami.

Po dwóch latach ciężkiej pracy nad zmianą myślenia osób dorosłych i nawyków wśród uczniów  „praca domowa” nie budzi już w nikim (a przynajmniej w większości) odruchu wymiotnego.

Stanowisko MEN: pomożemy

Wielu nauczycieli, rodziców i uczniów uznaje, że zadania domowe są nieodłącznym elementem systemu oświatowego i stanowią jedno z kluczowych narzędzi kształcenia pozostających w dyspozycji nauczyciela. RPO wskazywał jednak w swym wystąpieniu do MEN na potrzebę promowania innego podejścia do zadań domowych, wynikającego z głębszej refleksji nad ich celem i jakością.

MEN się z tym podejściem zgadza – pisze min. Kopeć. – Dlatego zleci Ośrodków Rozwoju Edukacji w Warszawie przygotowanie i udostępnienie poradnika dla nauczycieli dotyczącego prac domowych.

Poradnik będzie zawierał:

  • informacje o poprawnym sposobie regulowania na poziomie szkoły kwestii dotyczących prac domowych (obszerności, częstotliwości),
  • przegląd badań polskich i międzynarodowych dotyczących prac domowych oraz wskazania dotyczące dobrej praktyki w zakresie prac domowych (celowych, dobrych jakościowo) z poszczególnych przedmiotów czy ich grup.

Vll.501.68.2018

Zaszczepienie dziecka jako kryterium dostępu do publicznych placówek? MEN nie widzi potrzeby zmian w ustawie

Data: 2020-01-30
  • MEN nie widzi podstaw, aby zmieniać ustawowe kryteria rekrutacji do publicznego przedszkola pod kątem obowiązkowego szczepienia dziecka 
  • Niektóre samorządy premiują zaszczepione dzieci podczas rekrutacji, ale w całym kraju sytuacja jest zróżnicowana
  • Kwestia dotyczy niewielkiej liczby gmin w Polsce - wskazuje Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
  • Według RPO można by zaaprobować ustawowe zmobilizowanie rodziców do obowiązkowych szczepień dzieci

Część samorządów wskazuje poddanie dziecka obowiązkowym szczepieniom jako dodatkowe kryterium rekrutacyjne do publicznych żłobków czy przedszkoli. Za podstawę uznaje się art. 131 ust. 4 Prawa oświatowego. Stanowi on, że w przypadku równorzędnych wyników w pierwszym etapie rekrutacji lub po zakończeniu tego etapu, gdy dana placówka nadal dysponuje wolnymi miejscami, w drugim etapie brane są pod uwagę kryteria określone przez organ prowadzący.

Te uchwały samorządów są często zaskarżane przez wojewodów do sądów administracyjnych. W ich orzecznictwie zaczyna utrwalać się pogląd, że takie kryterium dostępu do publicznego przedszkola lub żłobka nie jest dyskryminujące dla dzieci, których rodzice nie złożyli odpowiedniego oświadczenia. Sądy wskazują, że wszyscy są równi wobec prawa również w sferze obowiązków ustawowych, tj. poddawania się szczepieniom. Taki obowiązek wynika zaś wprost z ustawy  o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają jednak wnioski obywateli, wskazujące że nie uwzględnia to sytuacji, gdy niepoddanie dziecka szczepieniu jest spowodowane zaniedbaniem lekarza. Zdarza się bowiem, że lekarze nie wykluczają przeciwwskazań do szczepienia i nie wystawiają zaświadczenia o badaniu kwalifikacyjnym. Wtedy cel kryterium rekrutacyjnego, jakim jest mobilizowanie rodziców do szczepienia dzieci, nie jest realizowany.

W ocenie RPO rozwiązania prawne przyczyniające się do takiego mobilizowania rodziców zasługują na aprobatę. Muszą być one jednak zgodne z konstytucyjnym standardami ochrony praw i wolności. Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasadne byłoby więc uregulowanie tej kwestii na poziomie ustawowym – zwłaszcza że sytuacja jest zróżnicowana i niejednoznaczna.

W 2019 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej wyraziło wątpliwość, czy wprowadzenie przepisów przyznających pierwszeństwo w rekrutacji do przedszkoli dzieciom zaszczepionym nie będzie ograniczeniem konstytucyjnego prawa równego dostępu do nauki (art. 70 Konstytucji).

W grudniu 2019 r. RPO zwrócił się o stanowiska do MEN oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Odpowiedź MEN

Szczepienie ochronne obejmuje dwie czynności: 1) badanie lekarskie poprzedzające kwalifikację do szczepienia, 2) podanie szczepionki doustne lub wykonanie iniekcji u pacjenta. Lekarz po przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym wydaje zaświadczenie ze wskazaniem daty i godziny przeprowadzonego badania. Przepisy te są normą ustawową o charakterze bezwzględnie obowiązującym. Upoważnienie ustawowe określa wzór i zawiera wskazówki w zakresie wypełniania zaświadczenia, lecz nie daje możliwości  do odstąpienia od obowiązku wystawienia zaświadczenia -  odpisała sekretarz stanu w MEN Marzena Machałek.

- Dzieci, u których istnieje zwiększone ryzyko wystąpienia powikłań poszczepiennych, są zwolnione z przyczyn zdrowotnych z obowiązku poddawania się szczepieniom ochronnym – dodała. W takim przypadku lekarz odnotowuje w dokumentacji medycznej wynik konsultacji specjalistycznej z uwzględnieniem okresu przeciwwskazania do wykonania szczepienia, rodzaju przeciwwskazanych szczepionek i termin kolejnej konsultacji.  Każdorazowe wykonanie szczepienia potwierdza wpis w książeczce szczepień dziecka (aktualnie stanowiącej część książeczki zdrowia dziecka) i w karcie uodpornienia (dokument przechowywany przez podmiot leczniczy).

Odmowa rodzica/prawnego opiekuna dotycząca przeprowadzenia badania kwalifikacyjnego u dziecka uniemożliwia lekarzowi przeprowadzenie kwalifikacji i wystawienie zaświadczenia  o dacie i godzinie wykonania badania wraz ze stwierdzeniem braku przeciwskazań do szczepienia.

W przepisach regulujących szczepienia obowiązkowe nie ma przyjętej normy lub wzoru zaświadczenia o potwierdzeniu stanu zaszczepienia w danym wieku, celem m.in. spełnienia warunku wymagania uwzględnionego w rekrutacji do przedszkola. W takiej sytuacji wystawienie zaświadczenia na życzenie świadczeniobiorcy jest realizowane na podstawie przepisów ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Stan zaszczepienia osoby w wieku 0-19 lat lekarz może potwierdzić w oparciu o indywidualną kartę uodpornienia dziecka.

Rekrutacja dzieci do przedszkola publicznego jest prowadzona zgodnie z zasadą powszechnej dostępności. Norma ta uniemożliwia jakiekolwiek formy dyskryminowania prawnego. Zgodnie z art. 131 Prawa oświatowego na pierwszym etapie postępowania rekrutacyjnego do publicznych przedszkoli są brane  pod uwagę kryteria określone w ustawie. Kryteria te mają jednakową wartość i wynikają z Konstytucji. W przypadku równorzędnych wyników uzyskanych na pierwszym etapie postępowania lub jeżeli na jego drugim etapie dany podmiot dysponuje wolnymi miejscami, brane są pod uwagę kryteria określone przez organ prowadzący. Kryteria te powinny mieć na uwadze  jak najpełniejszą realizację potrzeb dziecka i rodziny oraz lokalne potrzeby społeczne.

Minister Edukacji Narodowej nie sprawuje nadzoru nad działalnością jednostek samorządu terytorialnego prowadzących szkoły/przedszkola i placówki oświatowe. Zgodnie z Konstytucją i przepisami ustaw samorządowych jednostki samorządu terytorialnego działają samodzielnie. Z ramienia państwa kontrolę nad ich działalnością pod względem zgodności z prawem sprawuje wojewoda, a  w zakresie gospodarki finansowej – regionalne izby obrachunkowe.

- Minister Edukacji Narodowej nie widzi wystarczającego uzasadnienia wprowadzenia na poziomie przepisów ustawowych zmian w kryteriach rekrutacji do publicznego przedszkola – głosi konkluzja odpowiedzi MEN.

Odpowiedź MRPiPS

Dla każdego żłobka i klubu dziecięcego podmiot, który je utworzył, nadaje statut, w którym określa m.in. warunki przyjmowania dzieci – odpowiedział Stanisław Szwed, sekretarz stanu w MRPiPS.

Zgodnie z art. 3a ust. 2 w związku z ust. 1 pkt 6 ustawy z 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3, podmiot prowadzący żłobek lub klub dziecięcy może do celów związanych z rekrutacją przetwarzać informacje o stanie zdrowia.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie wydawało dla samorządów wytycznych dotyczących uwzględniania kwestii szczepień w statutach żłobków, czy klubów dziecięcych.

W ocenie Ministerstwa ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3 daje możliwość wprowadzenia takiego warunku, jednak decyzję w tym zakresie podejmuje samodzielnie podmiot tworzący żłobek lub klub dziecięcy.

Z informacji posiadanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej kwestia ta dotyczy niewielkiej liczby gmin w Polsce.

W przypadku, gdy Ministerstwo będzie otrzymywało sygnały dotyczące potrzeby uregulowania tej kwestii w ustawie, przeprowadzone zostaną analizy dotyczące możliwości dodania w niej stosownych zapisów - dodał Stanisław Szwed.

VII.7037.126.2019

Sąd nie wykreślił upomnianego nieletniego z „rejestru pedofilów”. Skuteczne zażalenie RPO

Data: 2020-01-28
  • 17-latek trafił do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, choć sąd dla nieletnich za jego czyn zastosował upomnienie, najłagodniejszy środek wychowawczy
  • Nastolatek nie stanowi tak dużego zagrożenia, by ujawniać go w rejestrze – uznał RPO
  • Sąd odmówił jednak wykreślenia go z rejestru. Rzecznik zaskarżył tę decyzję
  • Sąd może bowiem wykluczyć umieszczenie sprawcy w rejestrze m.in. jeśli powodowałyby to dla niego niewspółmiernie surowe skutki - to właśnie taki przypadek

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do sądu, by skorzystał z ustawowej możliwości i wykreślił nieletniego z rejestru. W ocenie RPO nieletni upomniany za swój czyn powinien trafiać do rejestru zupełnie wyjątkowo.

Przypadek tego nastolatka nie uzasadnia tak surowych kroków jak wpisanie do rejestru przestępców seksualnych, choć naruszył on autonomię seksualną i prywatność dziewczyny poniżej 15. roku życia. Nie umniejszając powagi czynu, można przewidywać, że miał on charakter incydentalny, a ryzyko jego ponownego popełnienia nie jest znaczne. Sąd nie uznał bowiem, by nieletni wymagał np. terapii. Rolą rejestru jest zaś ostrzeganie przed osobami stanowiącymi trwałe zagrożenie. – Takim osobom nie wystarczy upomnienie, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności – wskazuje Rzecznik.

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – który jednak w świetle prawa jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Historia sprawy nastolatka

W 2018 r. ówczesny 17-latek usiłował podstępem doprowadzić małoletnią do poddania się innej czynności seksualnej – czemu się sprzeciwiła. Czyn był przestępstwem z art. 197 § 2 Kodeksu karnego, zagrożonym karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

W  grudniu 2018 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy upomnienie i wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć działań zmierzających do ochrony swoich praw.

Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co wnosił do Ministra Sprawiedliwości). Dlatego Rzecznik – po skardze matki nieletniego - wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął jego dane z rejestru.

W ocenie RPO wniosek taki uzasadnia potrzeba ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Decyzja, by nie zamieszczać danych nieletniego w rejestrze, mogła wynikać jedynie z przeoczenia. Materiał dowodowy wskazuje bowiem, że nieletni nie stanowi zagrożenia ani dla pokrzywdzonej, ani dla otoczenia.

Umieszczenie takich osób  w rejestrze wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed osobami szczególnie niebezpiecznymi. Mimo że dane osób nieletnich nie są powszechnie dostępne, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi.

Upomnienie to łagodny i jednorazowy środek wychowawczy. Sąd nie zastosował resocjalizacji nieletniego (np. nadzór kuratora, obowiązek udziału w zajęciach wychowawczych lub terapeutycznych, umieszczenie w placówce wychowawczej). Uznał, że czyn nie świadczy o utrwalonych predyspozycjach czy cechach. To samo powinno przemawiać za tym, aby danych nieletniego nie umieszczać w rejestrze.

Wpis już spowodował niekorzystne dla niego skutki. Informacja ta przeniknęła do jego środowiska sąsiedzkiego i szkolnego. Jeśli pozostanie w rejestrze, będzie to towarzyszyło mu w każdym nowym środowisku, do którego wejdzie, przez cały początek jego dorosłego życia. – Osoby trzecie zidentyfikują go jako osobę zaburzoną na tle seksualnym, figurującą w rejestrze dla osób szczególnie niebezpiecznych dla społeczeństwa. Trwała stygmatyzacja wywoła niewspółmierne skutki do czynu karalnego.

W grudniu 2019 r. sąd rejonowy odmówił wykreślenia danych nieletniego z rejestru. Sąd uzasadnił, że nie ma takiego obowiązku. Według RPO, który zaskarżył tę decyzję, prowadzi to do pozbawienia stron postępowania drogi odwoławczej.

W zażaleniu Rzecznik wskazuje, że w kwietniu 2019 r. jeden z sądów uwzględnił wniosek RPO, by w rejestrze nie umieszczać danych 16-latki. Nawiązała ona znajomość z niewiele młodszym od niej kolegą, z którym wymieniała seksualne smsy. Sąd orzekł wobec niej upomnienie, ale jej dane z urzędu trafiły do rejestru. To zachowanie było zaś typowym „błędem młodości”. Podobnie postąpił inny sąd w grudniu 2019 r. Oba uznały, że w tych przypadkach mają taki obowiązek.

RPO pyta premiera, czy MS odpisze na jego wątpliwości

28 stycznia 2020 r. RPO wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego, by spowodował udzielenie Rzecznikowi odpowiedzi przez Ministra Sprawiedliwości. Od 2018 r. nie reaguje on na wystąpienia  RPO w sprawie wadliwego funkcjonowania ustawy o „rejestrze pedofilów”.

Oprócz sprawy umieszczania w nim nieletnich sprawców, Rzecznik wskazywał też, że pokrzywdzeni członkowie rodzin osób skazanych nie mają głosu w sprawie takiego wpisu wobec sprawcy. W mniejszych ośrodkach dzieci - będące ofiarami swych bliskich - są bowiem łatwe do zidentyfikowania i mogą spotykać się z odrzuceniem w środowisku.

Sąd uwzględnił wniosek RPO (aktualizacja 6 października 2020)

30 września 2020 r. Sąd Rejonowy uwzględnił wniosek RPO i wyłączył zamieszczenie danych nieletniego w  Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym,

IV.502.2.2019, IV.550.1.2019

Śledztwa ws. pedofilii księży umarzano głównie z powodu przedawnienia. Odpowiedź prokuratury po filmie "Tylko nie mów nikomu"

Data: 2020-01-28
  • Od 2016 r. prokuratury umorzyły 30 postępowań o przestępstwa seksualne wobec małoletnich, w których wskazywanym sprawcą była osoba duchowna – poinformowała RPO Prokuratura Krajowa
  • Takie zakończenie 16 spraw, głównie z powodu przedawnienia karalności, Prokuratura Krajowa uznała za zasadne
  • Umorzenia innych postępowań oceniono bądź jako przedwczesne, bądź jako nietrafne, np. z powodu zebrania niekompletnego materiału dowodowego
  • Z informacji prokuratury wynika, że w sprawach przedstawionych w filmie „Tylko nie mów nikomu" skazano tylko jednego księdza - Pawła K. Resztę spraw umorzono

W maju 2019 r. w internecie ukazał się film pt. „Tylko nie mów nikomu” autorstwa Marka i Tomasza Sekielskich. Film zawierał nieznane wcześniej przypadki molestowania seksualnego dzieci przez duchownych (głównie sprzed wielu lat).  Głos zabrały w nim m.in. dorosłe dziś ofiary, których dzisiejszą konfrontację z prześladowcami zarejestrowano ukrytą kamerą.

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął sprawę reakcji organów ścigania na informacje z filmu. Adam Bodnar z uznaniem przyjął informację o powołaniu przez Prokuratora Generalnego zespołu prokuratorów w celu przeanalizowania zdarzeń przedstawionych w filmie.

Poprosił Prokuratora Krajowego o informacje o działaniach zespołu. Ponadto pytał, czy przedmiotem jego zainteresowania jest kwestia odpowiedzialności karnej osób nadzorujących pracę poszczególnych księży, które - mając wiarygodną informację o możliwości popełnienia przestępstw seksualnych wobec dzieci - zaniechały poinformowania o tym organów ścigania.  Za takie niezawiadomienie może grozić kara do 3 lat pozbawienia wolności.

RPO dostał odpowiedź, że prokuratorzy przeprowadzili szczegółową analizę filmu, pozwalającą na ustalenie postępowań karnych, których zakres - w odniesieniu do części osób wskazywanych jako sprawcy - obejmował zdarzenia z filmu. Z informacji tej wynika, że skazany był tylko jeden ksiądz, o którym była mowa w filmie - Paweł K. Resztę spraw umorzono.

Jednocześnie podjęto decyzję o analizie umorzonych postępowań przygotowawczych ws. przestępstw seksualnych osób duchownych wobec małoletnich od 2016 r.

Odpowiedź prokuratury ws. umorzonych postępowań

Jak napisał do RPO 17 stycznia 2020 r. zastępca Prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak, w Departamencie Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej zakończono badanie umorzonych postępowań przygotowawczych o czyny z art. 197 § 3 pkt 2, 197 § 4 oraz 200 § 1 Kodeksu karnego, popełnione od początku 2016 r., w których wskazywanym sprawcą miała być osoba duchowna. Dokonano też weryfikacji przedstawionych przez poszczególne prokuratury regionalne stanowisk z oceną decyzji w poszczególnych sprawach.

Z nadesłanej puli 30 spraw karnych decyzje o umorzeniu postępowania przygotowawczego podjęte zostały w 29 sprawach. Jedna sprawa zakończyła się decyzją o odmowie wszczęcia postępowania.

W 13 sprawach za podstawę umorzenia postępowania karnego przyjęto przepis art. 17 § 1 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego (brak znamion czynu zabronionego), w 12 sprawach - art. 17 § 1 pkt 1 Kpk (niepopełnienie czynu lub brak danych dostatecznie uzasadniających jego podejrzenie). 2 sprawy umorzono wobec stwierdzenia, że nastąpiło przedawnienie karalności (art. 17 § 1 pkt 6 Kpk).

Przedawnienie karalności było także przyczyną decyzji o odmowie wszczęcia postępowania. Ponadto jedno postępowanie zostało umorzone na podstawie art. 17 § 1 pkt 5 Kpk (śmierć podejrzewanego). W innej ze spraw stwierdzono brak znamion czynu ściganego z oskarżenia publicznego i brak interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu czynu prywatnoskargowego.

Przeprowadzone badanie aktowe pozwoliło na stwierdzenie, że w 16 sprawach wydane decyzje (o umorzeniu postępowania i jedno postanowienie o odmowie wszczęcia) były słuszne.

W pozostałych sprawach decyzje o umorzeniu uznano za przedwczesne lub nietrafne z uwagi na niewyczerpanie inicjatywy dowodowej oraz niekompletny materiał dowodowy. Ponadto zajęto stanowisko o potrzebie ich weryfikacji po wykonaniu dodatkowych czynności pozwalających na podjęcie decyzji w przedmiocie podjęcia na nowo umorzonego śledztwa.

W jednej z analizowanych spraw umorzone śledztwo przed przekazaniem akt do Prokuratury Krajowej zostało podjęte na nowo i w dacie badania było w toku.

W jednej sprawie niezasadnie wszczęte zostało śledztwo - mimo jednoznacznego ustalenia przy pierwszej czynności tzw. negatywnej przesłanki procesowej, czyli przedawnienia. Natomiast w innej sprawie niezasadnie umorzono postępowanie przed wszczęciem, co jednak nie wystarczyło do podjęcia prawidłowej decyzji w przedmiocie jego umorzenia.

W jednostkowych przypadkach wytknięto m.in.:

  • nierozważenie w toku śledztwa konieczności wystąpienia do właściwego sądu o ustanowienie kuratora do reprezentowania małoletnich pokrzywdzonych w postępowaniu, choć z uwagi na bliskie relacje rodziców dziecka z księdzem, alkoholizm ojca, czy brak krytycyzmu ze strony rodziców małoletnich co do nagannego zachowania księdza, potrzeba taka niewątpliwie zaistniała;
  • wadliwe pouczenie świadków (rodziców małoletniej pokrzywdzonej) o treści art. 182 i 183 Kpk (możliwość odmowy zeznań) w sytuacji ewidentnego braku podstaw ku temu, co skutkowało nieuzasadnioną odmową składania zeznań w postępowaniu karnym;
  • nieuzasadnioną zwłokę w skierowaniu do sądu wniosku o przesłuchanie, w trybie art. 185a § 1 Kpk (przez sąd i z udziałem psychologa) małoletnich pokrzywdzonych, co mogło rzutować na treść i wartość dowodową zeznań lub też zwłokę w przesłuchaniu małoletniej pokrzywdzonej i niewystąpienie do sądu o jej przesłuchanie w trybie art. 185a Kpk - a przesłuchanie jej przez funkcjonariusza policji i bez udziału psychologa.

W każdej z analizowanych spraw z Prokuratury Krajowej skierowano stanowiska odnoszące się do prawidłowości przeprowadzonego postępowania przygotowawczego i zasadności podjętej decyzji. Opracowano także kompleksowe wnioski i uwagi, które przekazano wszystkim Prokuraturom Regionalnym w celu przedstawienia ich podległym prokuratorom i omówienia na szkoleniach.

Objęte badaniem sprawy zostały zainicjowane przede wszystkim zawiadomieniami o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożonymi przez rodziców małoletnich pokrzywdzonych, ich opiekunów lub pełnomocników. Zawiadomienia składali także dyrektorzy szkół, do których małoletni uczęszczali lub ich nauczyciele, kuratorzy sądowi, delegaci biskupa lub ich pełnomocnicy oraz inne osoby (m.in. dyrektor hotelu, kolega osoby pokrzywdzonej). W trzech przypadkach zawiadomienia o przestępstwie zostały złożone przez samych pokrzywdzonych.

Prok. Krzysztof Sierak podkreślił, że żądanie RPO nadesłania kopii sprawozdań z badań prawidłowości postępowań nie znajduje uzasadnienia. Są to bowiem dokumenty wewnętrznego wykorzystania i nie podlegają udostępnieniu.

Sprawy mogące się wiązać z wydarzeniami z filmu braci Sekielskich

Jeszcze w 2019 r. Prokuratura Krajowa przekazała RPO informację o  postępowaniach karnych, wiążących się lub mogących mieć znaczenie dla oceny zdarzeń i okoliczności ujawnionych w filmie „Tylko nie  mów nikomu”.

Badaniem aktowym objęte zostały następujące sprawy:

  • Prokuratury Rejonowej w Brodnicy w sprawie doprowadzenia w 2002 r. w M.  małoletniego do poddania się innej czynności seksualnej, dokonanego przez ówczesnego proboszcza parafii. Sprawa zakończona 20 czerwca 2013 r odmową wszczęcia dochodzenia wobec braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa Czyny przedawniły się przed 2018 r.
  • Prokuratury Rejonowej w Kartuzach w sprawie nękania w internecie Andrzeja S.  27 grudnia 2018 r. wydano decyzję  o odmowie wszczęcia dochodzenia, wobec braku wniosku o ściganie pochodzącego od osoby uprawnionej.
  • Prokuratury Rejonowej w Kartuzach w sprawie zniszczenia w G. drzwi, okna oraz elewacji budynku mieszkalnego i gospodarczego na szkodę Alfreda C. oraz stosowania wobec niego groźby bezprawnej. Postępowanie trwa.
  • Prokuratury Rejonowej w Koninie w sprawie doprowadzenia przemocą, groźbą bezprawną bądź podstępem Pawła F. do poddania się innym czynnościom seksualnym od 2000 r. do 2002 r. na terenie sanktuarium w L. S. 2 września  a 2015 r. wydano o odmowie wszczęcia śledztwa, wobec braku znamion czynu zabronionego. Sąd Rejonowy w Koninie nie uwzględnił zażalenia pokrzywdzonego zażalenia i utrzymał decyzję w mocy. Analiza akt potwierdziła zasadność wydanej decyzji.
  • Prokuratury Okręgowej w Łomży w sprawie obcowania z małoletnim od 2012 r. do 2015 r. w G. W.  Zarzuty popełnienia przestępstwa obcowania z małotelnim lub innej czynności seksualnej, przy nadużyciu zaufania lub udzieleniu w zamian korzyści majątkowej lub osobistej oraz rozpijania małoletniemu. przedstawiono Adamowi S. W 2019 r. postępowanie pozostawało w toku.
  • Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia - Krzyki Zachód w sprawie zmuszania w 2012 r do określonego zachowania się Pawła K. groźbą bezprawną spowodowania wobec niego postępowania karnego w przypadku nieprzekazania określonej kwoty pieniężnej. W 2014 r. dochodzenie umorzono wobec braku dostatecznych danych uzasadniających podejrzenie czynu. Analiza akt potwierdziła. że decyzja o umorzeniu postępowania jest słuszna.
  • Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia - Krzyki Zachód  w sprawie przeciwko Pawłowi K. podejrzanemu, że od 2014 do 2015 r. nękał Łukasza K.  telefonami i wiadomościami tekstowymi SMS,  wpływając jednocześnie na jego rolę procesową świadka w sprawie Sądu Okręgowego we Wrocławiu. 29 grudnia 2015 r. umorzono dochodzenie, uznając jego niecelowość ze względu na rodzaj i wysokość kary prawomocnie orzeczonej za inne przestępstwo.
  • Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia-Śródmieście, która w czerwcu 2007 r. oskarżyła Pawła K. o próbę dokonania w 2005 r. innej czynności seksualnej z trzema małoletnimi (do czego nie doszło, gdyż zatrzymała go policja).  W październiku 2008 r. Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia uniewinnił oskarżonego od tych czynów. Za posiadanie treści pornograficznych z udziałem małoletnich skazał go zaś na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu. Po apelacji obrony Sąd Okręgowy we Wrocławiu uniewinnił oskarżonego i od tego czynu - uznał, że w dacie jego popełnienia nie było to przestępstwem. Po kasacji prokuratury Sąd Najwyższy w 2009 r. uchylił ten wyrok. Ponownie rozpoznając sprawę, Sąd Okręgowy we Wrocławiu utrzymał wyrok I instancji.
  • Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia-Śródmieście we Wrocławiu, która w grudniu 2013 r. skierowała do Sądu Okręgowego we Wrocławiu akt oskarżenia przeciw Pawłowi K. o liczne przestępstwa seksualne wobec małoletnich. 13 stycznia 2015 r. sąd uznał go za winnego i skazał na 7 lat. Zakazał mu też  prowadzenia działalności wychowawczej z dziećmi i zobowiązał do podjęcia leczenia ambulatoryjnego sprawców przestępstw przeciwko wolności seksualnej, popełnionych w następstwie zaburzenia preferencji seksualnych. W czerwcu 2015 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu utrzymał ten wyrok.

Problematyka odpowiedzialności karnej osób nadzorujących pracę poszczególnych księży nie była przedmiotem zainteresowania prokuratorów analizujących opisane postępowania. Kwestie te podlegają prawno-karnej ocenie w odrębnych postępowaniach, zawisłych w podległych jednostkach organizacyjnych prokuratury , do których wpływają stosowne zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - dodano w informacji Prokuratury Krajowej.

II.519.548.2019

ZUS odpowiada RPO w sprawie wielomiesięcznych kontroli

Data: 2020-01-23
  • Ludzie skarżą się RPO na wielomiesięczne wstrzymywanie przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych wypłaty świadczeń z tytułu ubezpieczenia chorobowego  i macierzyństwa
  • Takie sprawy wymagają zebrania materiału dowodowego, jego oceny, a w razie konieczności przeprowadzenia kontroli – odpowiada ZUS
  • Odniesienie się do zarzutu zbyt długiego prowadzenia postępowania uznano za możliwe tylko w indywidualnych sprawach
  • ZUS ma miesiąc na załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego, a dwa miesiące - szczególnie skomplikowanej
  • Na przewlekłość postępowania czy bezczynność ZUS można zażalić się do sądu

W ostatnich miesiącach znacznie wzrosła liczba skarg do Rzecznika Praw Obywatelskich na działania ZUS. W przeważającej liczbie skargi te dotyczą wstrzymania wypłaty świadczeń z ubezpieczenia chorobowego i z tytułu macierzyństwa.

Rzecznik nie kwestionuje prawa ZUS do kontroli, czy ktoś ma prawo do świadczenia, czy nie. Niepokoi go jednak sytuacja osób, wobec których trwa taka procedura, często wielomiesięczna.

ZUS jako podmiot odpowiedzialny za prawidłowe wydatkowanie środków pochodzących ze składek ubezpieczonych powinien dołożyć należytych starań, aby świadczenia trafiały do osób uprawnionych. Jednak z drugiej strony pozostawianie bez środków do życia w trakcie często przedłużającego się postępowania przez osoby chore, samotne czy też kobiety w ciąży również budzi uzasadnione wątpliwości.

W  grudniu 2019 r. Rzecznik spytał prezes ZUS Gertrudę Uścińską, czy otrzymuje takie sygnały i czy jest przewidywane usprawnienie kontroli.

Odpowiedź ZUS

- Zakład dokłada wszelkich starań, aby uprawnienia do zasiłków były ustalane rzetelnie i aby zasiłki były wypłacane osobom uprawnionym niezwłocznie po ustaleniu uprawnień - odpisała członek zarządu ZUS Dorota Bieniasz. Zakład ma także na uwadze, aby przeprowadzanie kontroli czy postępowań administracyjnych odbywało się z poszanowaniem przepisów w zakresie terminów, przedmiotu kontroli, jak i praw i obowiązków kontrolowanych.

Sprawy dotyczące zbadania prawidłowości zgłoszenia do ubezpieczeń społecznych wymagają zebrania materiału dowodowego, jego analizy i oceny, a w razie konieczności przeprowadzenia kontroli. Odniesienie się do zarzutu zbyt długiego prowadzenia postępowania mogłoby być dokonane tylko na tle indywidualnych spraw, po ich analizie.

Jako dysponent publicznych środków, ZUS zobowiązany jest do działań mających na celu wykluczenie sytuacji, w których z ochrony ubezpieczeniowej korzystają osoby nieuprawnione.

Przed wypłatą zasiłków, w każdej sytuacji budzącej wątpliwości co do objęcia ubezpieczeniami społecznymi - bądź też wysokości wykazanych przez płatnika podstaw wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne - ZUS przeprowadza postępowanie wyjaśniające. Weryfikuje zasadność objęcia ubezpieczeniami społecznymi osób występujących o wypłatę zasiłków, czy zgłoszenie do ubezpieczeń społecznych nie miało pozornego charakteru. Dokonuje także analizy wysokości podstawy wymiaru składek ubezpieczonego, która ma wpływ na kwotę wypłacanego mu zasiłku. Jeżeli dokumenty zgromadzone w toku postępowania wyjaśniającego z płatnikiem i ubezpieczonym budzą wątpliwości ZUS kieruje do płatnika kontrolę doraźną.

Zakład uprawniony jest do weryfikowania, czy osoba zgłoszona do ubezpieczeń społecznych posiada tytuł do objęcia tymi ubezpieczeniami. Zakład ma prawo do badania zarówno faktu zawarcia umowy o pracę, jak i jej ważności. Jeżeli w konkretnym przypadku, na podstawie dokonanych w trakcie postępowania wyjaśniającego lub kontroli ustaleń Zakład stwierdzi, że umowa została zawarta dla pozoru, albo w celu obejścia ustawy, lub jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego, konsekwencją jest stwierdzenie niepodlegania ubezpieczeniom społecznym przez daną osobę jako pracownika. Takie rozstrzygnięcie następuje w drodze decyzji, od której przysługuje odwołanie do sądu.

Do zakresu działania ZUS należy też kontrola wykonywania przez płatników składek i przez ubezpieczonych obowiązków w zakresie ubezpieczeń społecznych. Czas trwania wszystkich kontroli u przedsiębiorcy w jednym roku kalendarzowym nie może przekraczać wobec

  • mikroprzedsiębiorców -12 dni roboczych;
  • małych przedsiębiorców -18 dni roboczych;
  • średnich przedsiębiorców - 24 dni roboczych;
  • pozostałych przedsiębiorców - 48 dni roboczych.

Załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej - nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od wszczęcia postępowania. Do tych terminów nie wlicza się m.in. okresów opóźnień spowodowanych z winy strony albo przyczyn niezależnych od organu ZUS. Organ ma też obowiązek zawiadomienia stron postępowania o każdym przypadku niezałatwienia sprawy w terminie, z podaniem przyczyny zwłoki i wskazaniem nowego terminu załatwienia sprawy. Ten sam obowiązek ciąży na organie w przypadku zwłoki w załatwieniu sprawy z przyczyn od niego niezależnych.

W przypadku niewydania decyzji przez ZUS w terminie 2 miesięcy, licząc od zgłoszenia wniosku o świadczenie lub inne roszczenia, stronie przysługuje odwołanie do sądu. Terminowe rozpatrzenie spraw z zakresu ubezpieczeń społecznych jest zatem chronione w ten sposób, że wnioskodawca może zwrócić się do sądu powszechnego, zarówno w przypadku wystąpienia przewlekłości postępowania, jak i bezczynności organu.

Świadczenia pieniężne z tytułu choroby i macierzyństwa, tj. zasiłek chorobowy, opiekuńczy i macierzyński, przysługują osobom  objętym ubezpieczeniem społecznym w razie choroby i macierzyństwa (ubezpieczeniem chorobowym).

Ustalenie prawidłowości podlegania ubezpieczeniu oraz prawidłowości podstaw wymiaru składek na to ubezpieczenie, ma istotne znaczenie dla przyznania jej uprawnień do tego zasiłku. Dotyczy to zarówno osób podlegających ubezpieczeniu chorobowemu obowiązkowo (np. pracowników), jak i osób podlegających ubezpieczeniu  chorobowemu dobrowolnie (np. osób prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą).

Działania sprawdzające mogą trwać zarówno przed ustaleniem uprawnień i wypłatą pierwszego zasiłku, jak i w trakcie pobierania zasiłków albo między okresami ich pobierania.

W przypadku osób ubezpieczonych, które często i długotrwale korzystają z zasiłków, jest sprawdzane, czy tytuł ubezpieczenia uprawniający do otrzymywania zasiłków trwa w przerwach między okresami ich pobierania.  Zdarzają się bowiem sytuacje, w których tytuł ubezpieczenia, np. prowadzenie pozarolniczej działalności, utrzymywany jest dla pozoru, wyłącznie w celu otrzymywania zasiłków za kolejne okresy.

Wtedy ZUS wydaje tym osobom decyzje o niepodleganiu ubezpieczeniu chorobowemu, a w konsekwencji - także decyzje o odmowie prawa do zasiłków. W przypadku decyzji ustalających podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, w tym na ubezpieczenie chorobowe, wydawane są także decyzje ustalające podstawę wymiaru zasiłków i zobowiązujące do zwrotu różnicy kwot zasiłków, jeżeli zostały obliczone z uwzględnieniem podstaw wymiaru składek w wyższych kwotach.

Przepisy umożliwiają wydanie przez oddział ZUS decyzji zobowiązującej do zwrotu nienależnie pobranego świadczenia z ubezpieczeń społecznych - o ile od ostatniego dnia okresu, za który zostało pobrane nienależne świadczenie, nie upłynęło 5 lat.

Wszystkie decyzje Zakładu podlegają kontroli sądowej, jeżeli w terminie zostanie wniesione odwołanie – podkreśliła Dorota Bieniasz.

III.7066.73.2019

Minister Sprawiedliwości negatywnie o możliwości adopcji osób dorosłych w wyjątkowych sytuacjach

Data: 2020-01-22
  • Minister Sprawiedliwości uznał za niecelowe wprowadzanie do polskiego prawa możliwości adoptowania, w wyjątkowych przypadkach, osoby dorosłej 
  • Wskazując na marginalność zjawiska i na przepisy dotyczące dobra dziecka, w tym międzynarodowe, stwierdził, że zasada małoletności przysposabianego jest ugruntowana w polskim porządku prawnym
  • RPO argumentował m.in., że mogłoby to być alternatywą wobec instytucji ubezwłasnowolnienia  

Polskie prawo (art. 114 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) nie przewiduje adopcji osoby, która ukończyła 18 lat. Adoptować można jedynie osobę małoletnią i tylko dla jej dobra.

Media donoszą o przypadkach, gdy ojczym czy macocha lub dziadkowie, wychowujący  dziecko, nie mogą go adoptować po osiągnięciu przez nie tego wieku. Inny przykład to sprawa 22-letniej dziewczyny, porzuconej i przez rodziców biologicznych, i adopcyjnych. 18-letni wychowankowie domów dziecka muszą zaś opuścić te placówki i radzić sobie sami, bez wsparcia państwa (chyba że się uczą). W efekcie 80 proc. z nich  wraca wtedy do rodzin biologicznych, często patologicznych.

Argumenty RPO za możliwością adopcji osób dorosłych

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły skargi od rodziców zastępczych osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi. Po osiągnięciu przez te osoby pełnoletności byli rodzice zastępczy nie mogą już złożyć wniosku o przysposobienie (adopcję) i stają się wobec podopiecznych osobami obcymi w świetle prawa. Sądy nie mają podstawy prawnej, by takie spóźnione wnioski o adopcję uwzględniać. Tymczasem formalne więzy rodzinne powstające po przysposobieniu mogłyby z powodzeniem uzupełniać system wsparcia osób z niepełnosprawnościami intelektualnymi i psychicznymi, chociażby z uwagi na powstający wówczas obowiązek alimentacyjny.

Podkreślano, że osoby te osiągnęły pełnoletność jedynie kalendarzowo - nie są one w stanie podjąć samodzielnej egzystencji i pozostają na mentalnym poziomie dziecka.

Zgodnie z prawem wymóg małoletności powinien być spełniony w dniu złożenia wniosku o przysposobienie. Tymczasem wnioski rodzin zastępczych o adopcję były spóźnione wobec osiągnięcia przez podopiecznych 18 lat. A termin na złożenie wniosku nie mógł być przywrócony - sądy musiały odrzucać takie wnioski.

Rzecznik zwracał uwagę, że u źródeł współczesnego przysposobienia leży wywodząca się ze starożytnego Rzymu instytucja adopcji, w której nie było wymogu małoletności.  Również obecnie nie tylko w obcych kulturach prawnych (np. w japońskiej), ale także w Republice Federalnej Niemiec czy w niektórych stanach USA, możliwe jest przysposobienie osób dorosłych.

Także wcześniejsze przepisy polskie nie zawierały wymogu małoletności adoptowanej osoby. Ustawa z 13 lipca 1939 r. o ułatwieniu przysposobienia małoletnich nie ograniczała możliwości adopcji tylko do dzieci. Zmienił to Kodeks rodzinny z 27 czerwca 1950 r. I taki stan prawny trwa do dziś.

Zarazem ważne znaczenie ma orzeczenie Sądu Najwyższego z 2 czerwca 1980 r., że art. 114 Kro "nie jest wyrazem podstawowych zasad naszego porządku prawnego w dziedzinie ochrony rodziny przez Państwo". Możliwe jest zatem uznanie w Polsce zagranicznego orzeczenia o adopcji osoby pełnoletniej.

W opinii Rzecznika idea rozszerzenia instytucji przysposobienia w szczególnych wypadkach na osoby pełnoletnie warta jest rozważenia. Nie trzeba byłoby wykreślać przymiotnika „małoletnia” z art. 114 Kro. Wystarczyłoby dodać, że w wyjątkowych okolicznościach przysposobić można osobę pełnoletnią - jeśli przemawiają za tym zasady współżycia społecznego.

Regulacja taka mogłaby stanowić alternatywę dla systemu ubezwłasnowolnienia oraz opieki lub kurateli prawnej - gdy adoptowana osoba jest niezdolna do samodzielnej egzystencji lub wymaga wsparcia. RPO od dawna domaga się zastąpienia instytucji ubezwłasnowolnienia innymi formami wsparcia (o co walczą środowiska osób z niepełnosprawnościami i co Polsce rekomenduje Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami).

Odpowiednią formą faktycznego wsparcia osoby wymagającej pomocy i opieki byłoby wtedy jej przysposobienie przez dotychczasowych opiekunów. To ważne, zwłaszcza w kontekście braku wystarczającej liczby kandydatów na opiekunów czy kuratorów.

RPO poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o rozważenie podjęcia odpowiednich kroków legislacyjnych.

Jak MS uzasadnia negatywne stanowisko wobec adopcji osób dorosłych 

Jak odpisała RPO Anna Dalkowska, podsekretarz stanu w MS, w przeszłości adopcja pełniła różne cele, nie tylko o charakterze rodzinnym, ale i publicznym. Przede wszystkim miała zaradzić niekorzystnej sytuacji osób, które swoich aspiracji majątkowych, spadkowych i politycznych nie mogły zrealizować z powodu braku potomków. Pełniła więc rolę odległą od tej, jaką dzisiaj przypisuje się przysposobieniu dziecka.

Po II wojnie światowej przysposobienie jako instytucja prawa rodzinnego stało się szczególnie potrzebne ze względu na znaczną liczbę dzieci pozbawionych rodziców. Dopiero w Kodeksie rodzinnym z 1950 r. ustawodawca odrzucił kontraktową postać przysposobienia, przez co stało się ono wyłącznie instytucją prawa rodzinnego. W tym świetle nie można stwierdzić, by względy historyczne uzasadniały rozszerzenie instytucji przysposobienia na osoby pełnoletnie.

Przesłanka przysposobienia, którą stanowi „dobro dziecka” jako nadrzędna zasada wszelkich rozstrzygnięć dotyczących dziecka, jest także standardem międzynarodowym. Obowiązujące Polskę umowy międzynarodowe zasadniczo dotyczą ylko przysposobienia dzieci, a nie osób pełnoletnich.

Cel przysposobienia określa Konwencja o prawach dziecka, stanowiąc, że jest nim zapewnienie wychowania w rodzinie dzieciom, jako osobom poniżej 18. roku życia, które zostały pozbawione swego środowiska rodzinnego lub które ze względu na ich dobro nie mogą pozostawać w takim środowisku. Również zakres podmiotowy Europejskiej Konwencji o przysposobieniu dzieci dotyczy dziecka, które w chwili wystąpienia przez przysposabiającego z wnioskiem o przysposobienie nie ukończyło 18 lat, nie zawarło związku małżeńskiego, ani też nie jest uważane przez prawo za pełnoletnie. Konwencja o ochronie dzieci i współpracy międzynarodowej w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego przyjmuje zasadę, że przysposobienie dotyczy osoby niepełnoletniej, chociaż może być orzeczone po przekroczeniu przez przysposabianego wymienionej granicy wieku.

Niejednokrotnie na cele instytucji przysposobienia wskazywał Sąd Najwyższy. W uzasadnieniu postanowienia z 25 października 1983 r. (III CRN 234/83) SN stwierdził m.in.: „Celem przysposobienia ma być przyjęcie dziecka do rodziny i stworzenie mu warunków należytego rozwoju zarówno fizycznego, jak i duchowego (psychicznego), rozwoju lepszego, niż miało ono w dotychczasowym środowisku, czyli u rodziców naturalnych lub opiekunów”. W uzasadnieniu wyroku z 6 września 1968 r. (I CR 249/68) SN wskazał: „Celem, jakiemu ma służyć instytucja przysposobienia, jest nie interes i zaspokojenie potrzeb uczuciowych i rodzinnych przysposabiających, lecz - jak to wyraźnie wynika z szeregu przepisów kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (art. 114 § 1, art. 119, 125) - tylko i wyłącznie dobro małoletniego dziecka”.

Rozważając możliwość przysposobienia osoby pełnoletniej, należy mieć na uwadze podstawową funkcję przysposobienia, którą jest zapewnienie dziecku pozbawionemu środowiska rodzinnego warunków rozwoju społeczno-emocjonalnego analogicznych do tych, jakie panują w rodzinie naturalnej.

Trudno przyjąć, by w przypadku przysposobień osób dorosłych główną przesłanką było dobro przysposabianego dziecka. Niewykluczone, że w takim przypadku na plan pierwszy mogą wysuwać się motywy materialne, takie jak chociażby uzyskanie prawa do spadku w przypadku śmierci przysposabiającego, czy też określonych świadczeń wynikających ze stosunku pokrewieństwa. Kwestie związane z wychowaniem i zapewnieniem przysposabianemu środowiska rodzinnego zbliżonego do naturalnego pozostaną drugorzędne.

W praktyce sądowej wnioski w tym zakresie są zjawiskiem marginalnym. Również w doktrynie i piśmiennictwie prawniczym nie pojawiają się, od czasu wejścia w życie k.r.o., postulaty zmiany przepisów w tym obszarze – co pozwala stwierdzić, że zasada małoletności przysposabianego jest ugruntowana w polskim porządku prawnym.

W świetle powołanych powyżej zapisów Konwencji o prawach dziecka, jak również naczelnej zasady prawa rodzinnego, jaką jest dobro dziecka, nie wydaje się, aby wprowadzenie do polskiego systemu prawnego możliwości przysposabiania osób pełnoletnich było celowe.

Odnosząc się do kwestii zastąpienia instytucji ubezwłasnowolnienia instytucją przysposobienia osoby dorosłej, należy wskazać zasadniczą odmienność założeń i rozbieżność celów obu instytucji. Ich wykładnia celowościowa wręcz uniemożliwia zastąpienie jednej instytucji drugą. Propozycja zastąpienia instytucji opieki i kurateli instytucją przysposobienia również nie wydaje się zasadna. Wprawdzie zdarzają się sytuacje braku kandydata na opiekuna prawnego czy kuratora, lecz w większości spraw opiekunem prawnym lub kuratorem dla ubezwłasnowolnionego zostaje osoba najbliższa, czyli rodzic, dziecko lub małżonek. Ze stosunku pokrewieństwa wypływa szereg praw i obowiązków natury osobowej i finansowej, dlatego wzmacnianie tego stosunku instytucją przysposobienia wydaje się zbędne.

- Ze wszystkich tych względów wszczęcie prac legislacyjnych w celu realizacji rzeczonych postulatów należy uznać za niecelowe – brzmi konkluzja Anny Dalkowskiej.

IV.7023.11.2019

Dzieci nie mogły bawić się ze skazanym ojcem w kąciku zabaw więziennej sali widzeń. Interwencja RPO

Data: 2020-01-17
  • Odbywający karę więzienia ojciec pięciorga dzieci nie mógł spędzić z nimi czasu w kąciku zabaw w sali widzeń – choć one chciały się z nim bawić
  • Powodem był zakaz opuszczania wyznaczonego osadzonemu miejsca w sali widzeń bez zgody Służby Więziennej. Dany funkcjonariusz nie wie bowiem, czy dany skazany gwarantuje poprawne zachowanie podczas widzenia
  • Według RPO ograniczanie kontaktu z dzieckiem do czasu spędzonego przy stoliku wydaje się dolegliwe dla osadzonego i krzywdzące dla dziecka
  • Rzecznik ma nadzieję na wspólnie wypracowanie rozwiązania, które nie będzie godziło w bezpieczeństwo, a z drugiej strony pozwoli skazanym na efektywniejsze wykorzystanie czasu z dziećmi w trakcie widzenia

- Ufam, że realizacja widzenia skazanych z małymi dziećmi w sposób uniemożliwiający im aktywne spędzenie czasu w kąciku zabaw, będzie odstępstwem, nie zaś obowiązującą regułą – napisała zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska do płk. Grzegorza Fedorowicza, zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej. Powołała się na kolejne skargi do RPO na takie sytuacje.

W Biurze RPO prowadzono postępowanie wyjaśniające w sprawie osadzonego w Zakładzie Karnym w W. Ojciec pięciorga dzieci, z którymi utrzymuje regularny kontakt w ramach widzeń, skarżył się, że nie miał możliwości spędzenia z nimi czasu w kąciku zabaw w sali widzeń, mimo iż wyrażały one chęć wspólnej zabawy.

Po zapoznaniu się z wyjaśnieniami SW Rzecznik nie znalazł podstaw do kwestionowania decyzji dyrektora zakładu karnego o braku zgody na opuszczenie przez osadzonego stolika i udania się z dziećmi do kącika zabaw.

Wątpliwości Rzecznika wzbudził jednak obowiązujący w tym więzieniu zakaz przebywania skazanego w kąciku zabaw wspólnie z dziećmi. Zarządzenie dyrektora więzienia zakazuje osadzonym samowolnego poruszania się po sali widzeń i opuszczania wyznaczonego miejsca - bez zgody funkcjonariusza SW.

Jak wskazuje RPO, Kodeks karny wykonawczy nie stanowi o całkowitym zakazie opuszczania przez osadzonego wyznaczonego mu miejsca przy stoliku. Może on za zgodą przełożonego odejść od stolika. Zależy to od oceny  funkcjonariusza, czy nie zakłóci to widzenia innych osadzonych i nie wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo jednostki. Jeżeli w jego ocenie są obiektywne okoliczności, które mogłyby negatywnie wpłynąć na bezpieczeństwo zebranych osób, miałby on obowiązek odmówić realizacji prośby osadzonego.

Dyrektor Okręgowy SW dostrzega problem związany z tym, że funkcjonariusz nadzorujący widzenia nie ma szerokiej wiedzy o wszystkich skazanych w sali widzeń. Dlatego nie jest możliwe, aby mógł on wyrazić zgodę na zabawę skazanego z dzieckiem w kąciku zabaw.

RPO przyznaje, że funkcjonariusz nie musi mieć szczegółowej wiedzy o każdym osadzonym. Powinien jednak mieć informacje o tych osadzonych, którzy prezentują negatywną postawę.

Do podstawowych obowiązków SW należy zapewnienie porządku i bezpieczeństwa w jednostce. Ma jednak ona również obowiązek umożliwienia osadzonym kształtowania społecznie pożądanych postaw. Z psychologicznego punktu widzenia niezwykle istotne jest podtrzymywanie prawidłowej więzi emocjonalnej rodzica z dzieckiem.

- Co prawda musi on liczyć się z  ograniczeniami wynikającymi z uwięzienia, jednakże redukowanie kontaktu z dzieckiem w trakcie widzenia do czasu spędzonego przy stoliku, wydaje się być dolegliwe dla osadzonego i krzywdzące dla dziecka – wskazała Hanna Machińska.

Wyraziła przekonanie, że uwzględniając spostrzeżenia SW, wspólnie uda się jednak znaleźć satysfakcjonujące rozwiązanie.

IX.517.1661.2019

Premiowanie szczepionych dzieci w rekrutacji do żłobków i przedszkoli - czy jest to dyskryminacja?

Data: 2020-01-02
  • Na podstawie doniesień medialnych rzecznik praw obywatelskich powziął informację o premiowaniu przez niektóre samorządy dzieci zaszczepionych podczas rekrutacji do żłobków publicznych.
  • Tymczasem do RPO wpłynęło również kilkanaście wniosków, w których obywatele zwracają uwagę, że samorządy wprowadzające takie kryterium premiowania nie uwzględniają sytuacji, w których niepoddanie dziecka obowiązkowemu szczepieniu jest spowodowane zaniedbaniem lekarza.
  • RPO zwrócił się do Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie.

Na podstawie doniesień medialnych i wniosków obywateli rzecznik praw obywatelskich powziął informację o premiowaniu przez niektóre samorządy dzieci zaszczepionych podczas rekrutacji do żłobków publicznych. Jako podstawa prawna takiego dodatkowego kryterium rekrutacyjnego podawany jest art. 131 ust. 4 ustawy Prawo oświatowe. Stanowi on, że w przypadku równorzędnych wyników uzyskanych na pierwszym etapie rekrutacji lub po zakończeniu tego etapu, gdy dana placówka nadal dysponuje wolnymi miejscami, na drugim etapie postępowania rekrutacyjnego są brane pod uwagę kryteria określone przez organ prowadzący. Uchwały zakładające premiowanie dzieci zaszczepionych w rekrutacji do żłobków i przedszkoli często stają się przedmiotem skarg wojewodów do sądów administracyjnych. W obecnym stanie prawnym możliwe jest więc zróżnicowanie w tym zakresie procesów rekrutacji do przedszkoli w skali kraju.

Obywatele wskazują sytuacje, gdy premiowanie w rekrutacji dzieci zaszczepionych jest dyskryminujące

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło kilkanaście wniosków, w których obywatele zwracają uwagę, że samorządy wprowadzające sporne kryterium nie uwzględniają sytuacji, w których niepoddanie dziecka obowiązkowemu szczepieniu jest spowodowane zaniedbaniem lekarza. Wnioskodawcy wskazywali, że w praktyce zdarzają się przypadki, w których lekarze nie wykluczają przeciwwskazań do szczepienia i nie wystawiają zaświadczenia o przeprowadzonym lekarskim badaniu kwalifikacyjnym. W tego typu przypadkach cel wprowadzania wskazanego kryterium rekrutacyjnego, jakim jest mobilizowanie rodziców do poddawania dzieci szczepieniom, nie jest realizowany.

Rzecznik zwrócił się do resortów z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie

RPO zwrócił się do Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie. Pismo trafiło też do wiadomości ministra zdrowia.

Rzecznik wskazał, że w orzecznictwie sądów administracyjnych zaczyna utrwalać się pogląd, zgodnie z którym wprowadzenie oświadczenia o poddaniu dziecka obowiązkowym szczepieniom, jako kryterium dostępu do publicznego przedszkola lub żłobka, nie jest dyskryminujące dla dzieci, których rodzice nie złożyli stosownego oświadczenia. Sądy wskazują również, że nie jest takie wymaganie bezpodstawnym nierównym traktowaniem podmiotów podobnych, gdyż wszyscy są równi wobec prawa również w sferze obowiązków ustawowych -w tym wypadku poddawania się szczepieniom ochronnym. RPO przypomina, że obowiązek poddania się osób przebywających na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej obowiązkowym szczepieniom ochronnym w ramach Programu Szczepień Ochronnych wynika wprost z przepisów (art. 5 ust. 1 pkt 1b i art. 17 ust. 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi).

W ocenie Rzecznika rozwiązania prawne przyczyniające się do mobilizowania rodziców do poddawania dzieci obowiązkowym szczepieniom zasługują na aprobatę. Rozwiązania takie muszą być jednak zgodne z konstytucyjnym standardami ochrony praw i wolności. Niewątpliwie, zgodnie z treścią art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, zasadne byłoby więc uregulowanie wskazanych kwestii na poziomie ustawowym. W tej chwili sytuacja jest zróżnicowana na terenie kraju i niejednoznaczna.

 

VII.7037.126.2019

Prawa rodziców dzieci martwo urodzonych, których płci nie da się ustalić. RPO do Senatu o podjęcie inicjatywy ustawodawczej

Data: 2020-01-02

Rodzice dzieci, które urodziły się martwe i nie da się określić ich płci, nie mogą otrzymać ani zasiłku pogrzebowego ani macierzyńskiego, ani też skorzystać ze skróconego okresu urlopu macierzyńskiego.

RPO interweniuje w tej sprawie od wielu lat – polskie przepisy pozwalają uruchomić procedurę wsparcia dla rodziny dopiero po wydaniu aktu urodzenia i zgonu, a tych nie można stworzyć, jeśli płeć narodzonego i zmarłego dziecka nie jest znana.

Teraz rzecznik praw obywatelskich zwraca się do marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego o podjęcie inicjatywy ustawodawczej naprawiającej krzywdę tych rodzin. W poprzedniej kadencji senatorowie opowiedzieli się za podjęciem takich prac, projekt trafił do Sejmu – ale nie został uchwalony.

VII.534.18.2015

RPO w sprawie wielomiesięcznych kontroli ZUS

Data: 2019-12-30
  • W ostatnich miesiącach znacznie wzrosła liczba skarg do Rzecznika Praw Obywatelskich na działania ZUS.
  • Ludzie skarżą się na wielomiesięczne wstrzymanie wypłaty świadczeń.
  • RPO nie kwestionuje prawa ZUS do kontroli, zwraca jednak uwagę, że nie powinny one trwać miesiącami.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma obowiązek ustalenia, czy ktoś ma czy nie ma prawa do świadczenia. Rzecznika Praw Obywatelskich niepokoi jednak sytuacja osób, wobec których trwa taka, często wielomiesięczna procedura. Oczywiście ZUS jako podmiot odpowiedzialny za prawidłowe wydatkowanie środków pochodzących ze składek ubezpieczonych powinien dołożyć należytych starań, aby świadczenia trafiały do osób uprawnionych. Jednak z drugiej strony pozostawianie bez środków do życia w trakcie często przedłużającego się postępowania przez osoby chore, samotne czy też kobiety w ciąży również budzi uzasadnione wątpliwości.

Dlatego RPO zapytał prezes ZUS Gertrudę Uścińską, czy do niej tez docierają takie sygnały, i czy jest przewidywane usprawnienie (przyspieszenie) procedury prowadzonych kontroli.

III.7066.73.2019

Fikcyjne ojcostwo pani Anny - unieważnione przez sąd dzięki pomocy RPO

Data: 2019-12-17
  • Nastolatka dowiedziała się od matki, że nie jest córką jej byłego męża. Nawiązała wtedy kontakt z biologicznym ojcem. Powstała między nimi więź rodzinna   
  • Pani Anna sama nie mogła jednak wystąpić do sądu o unieważnienie uznania ojcostwa – jest to możliwe tylko w ciagu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności 
  • Na jej wniosek Rzecznik Praw Obywatelskich złożył pozew o unieważnienie uznania jej ojcostwa byłego męża matki
  • Sąd uwzględnił powództwo - pani Anna może teraz samodzielnie wystąpić o ustalenie rzeczywistego ojcostwa

Pomoc Rzecznika była konieczna jedynie do unieważnienia uznania ojcostwa.

Historia pani Anny

Pani Anna urodziła się w latach 90. Jej matka wyszła za mąż za mężczyznę, który uznał dziewczynkę jako swoje dziecko. Po rozwodzie, gdy pani Anna miała kilkanaście lat, matka powiedziała jej, że jej ojcem nie jest były mąż ale inny mężczyzna. Nastolatka nawiązała z nim kontakt, zaprzyjaźnili się, wygasła zaś jej relacja z byłym mężem matki. Badania DNA wykazały zgodność między profilami domniemanego ojca i córki.

Pani Anna chciała sformalizować więź z prawdziwym ojcem, ale na przeszkodzie stanęły przepisy. Na mocy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego dziecko, którego ojcostwo zostało uznane przed osiągnięciem pełnoletności, mogło żądać „ustalenia bezskuteczności uznania ojcostwa”jednak w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności [Od 30 listopada obowiązują nowe przepisy i pełnoletnie dziecko ma na to rok od dnia, w którym dowiedziało się, że nie pochodzi od męża swojej matki].

Te trzy lata już upłynęły. Dlatego pani Anna złożyła wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich, powołując się na swe prawo do tożsamości.

Pozew RPO

Rzecznik wystąpił do właściwego Sądu Rejonowego z pozwem o unieważnienie uznania ojcostwa pani Anny. Wszystkie zainteresowane osoby - pełnoletnie dziecko, matka, jej były mąż oraz  ojciec biologiczny - poparły powództwo. Ich dobro wymaga zatem zniesienia fikcji prawnej. Choć zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego stosunków rodzinnych nie należy podważać w sposób dowolny,  to granicą ingerencji sądów jest zawsze dobro dziecka. Tak właśnie było w tej sprawie.

W grudniu 2019 r. sąd uwzględnił powództwo Rzecznika. Ocenił, że wystarczy do tego samo uzasadnienie pozwu, zwłaszcza że wszystkie strony uznały powództwo.

Teraz pani Anna może samodzielnie wystąpić o ustalenie ojcostwa.

Wyrok TK i zmiana prawa

16 maja 2018 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego (art. 70 ust. 1) o trzech latach zakwestionowanie ojcostwa są niezgodne z Konstytucją. TK przywołał orzecznictwo na tle art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka: termin na wytoczenie powództwa nie może zaczynać biegu w oderwaniu od okoliczności powzięcia informacji o możliwym pochodzeniu od innej osoby.

Skargę konstytucyjną złożyła kobieta, która o prawdziwym ojcu dowiedziała się od matki po kilkudziesięciu latach. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec nie chciał poddać się badaniom DNA. Bez takich badań prokurator odmawia zaś wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety - co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa.

RPO, który przystąpił do skargi konstytucyjnej, wnosił o uznanie zaskarżonego przepisu za niekonstytucyjny. Uznał, że sztywny i niezależny od wiedzy dorosłego dziecka termin wytoczenia powództwa narusza prawo jednostki do decydowania o swoim życiu rodzinnym i prywatnym. Nakłada też na jednostkę nieproporcjonalnie duże ograniczenia, naruszając tym jej godność.

W wykonaniu wyroku TK przepisy  w tym roku zmieniono. Od 30 listopada 2019 r. pełnoletnie dziecko może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa w ciągu roku od dnia, w którym dowiedziało się, że nie pochodzi od męża swojej matki. Jeśli natomiast dowie się o tym jeszcze przed osiągnięciem pełnoletności, termin ten będzie biegł od ukończenia 18. roku życia.

IV.7020.14.2019

Prekariusze na rynku pracy – grupy WYkluczONE. Sesja 35 III KPO

Data: 2019-12-14
  • W ubojni w Kutnie miało – według Państwowej Inspekcja Pracy - pracować 142 obywateli Ukrainy i 244 Polaków. Żaden nie miał umowy o pracę. Wszyscy wykonywali zadania, które wedle rozumienia Kodeksu Pracy oparte są na stosunku pracy.
  • Dlaczego to ich spotkało? RPO przestrzega przed prostymi odpowiedziami. Żeby nie dopuścić do podobnych sytuacji, trzeba krok po kroku przyjrzeć się sytuacji wszystkich grup dyskryminowanych na rynku pracy.
  • Z innymi problemami zmagają się na rynku pracy osoby z niepełnosprawnościami, z innymi – młodzi, rodzice i opiekunowie osób zależnych, z innymi w końcu – cudzoziemcy spoza Unii Europejskiej.

Rozwój gospodarczy jest szansą, ale i zagrożeniem. Globalizacja gospodarki i nowe technologie zmieniły rynek pracy (choćby poprzez nowe zjawisko zatrudniania za pośrednictwem platform cyfrowych) – zaczął panel moderator, prof. Łukasz Pisarczyk z UW.

Tym trudniej o ochrona pracowników, jaką daje zatrudnienie na umowę o pracę. A to przecież fundament bezpiecznego życia w demokratycznym społeczeństwie.

RPO wie jednak, że w Polsce jednak zbyt dużo osób nie jest chronionych: pracują „na czarno”, na umowy czasowe, umowy o dzieło. Nie mają prawa do urlopu, do zwolnień lekarskich, nie mogą planować przyszłości.

Ich sytuacji nie poprawią jednak ogólne rozważania ani samo analizowanie obowiązujących przepisów. Najpierw trzeba się zmierzyć ze szczególną sytuacją, w jakiej znajdują się prekariusze. Na III Kongresie Praw Obywatelskich RPO zaproponował rozmowę o czterech konkretnych – a różnych – grupach.

Dla osób z niepełnosprawnością praca jest terapią i sposobem na odzyskanie niezależności w życiu. Muszą jednak zmierzyć się z barierami, jakich nikt inny nie ma. Do pracy trzeba się dostać (bariery architektoniczne), trzeba mieć odpowiednie uprawnienia zawodowe (a lekarz-orzecznik nie zawsze np. jakie prace jest wstanie wykonywać osoba głucha lub niewidoma). Pracodawca i inni pracownicy powinni wiedzieć, jak współpracować z osobą z niepełnosprawnościami (bariery społeczne).

Osoby młode, bez doświadczenia, padają ofiarą tego, że pracodawcy nie umieją wdrażać do pracy, nie dbają o rozwój pracowników, nie wiedzą, jak to zrobić. Oczekują, że kandydat do pracy ma wszystko umieć, rozumieć, znać kulturę organizacyjną. A że takich osób na rynku raczej nie ma, firmy zatrudniają więc na krótko, w nadziei, że w ten sposób wyłowią perłę – a dla młodych oznacza to wdrażanie do patologicznych relacji pracodawca-pracownik (wiedząc, że mogą być wyrzuceni za byle co, godzą się na rzeczy, na które w innych warunkach by się nie zgodzili).

Wprowadzone elastyczne formy zatrudnienia: umowa na czas określony, umowa zlecenia, umowa o dzieło itp. sprawdzają się w przypadku wysokokwalifikowanych specjalistów, osiągających ponadprzeciętne dochody. Dla młodych, często dobrze wykształconych ludzi, takie formy zatrudnienia to często bariera na drodze do stabilizacji i lepszego jutra.

Opiekunowie osób zależnych na których spada obowiązek zaopiekowania się mniej sprawnym czy słabnącym członkiem rodziny, podejmują się niezwykle trudnego zadania - i to bez żadnego przygotowania. Opieka to praca wymagającą  i psychicznie, i fizycznie. Wiąże się ona z koniecznością ograniczenia bądź rezygnacji z pracy zawodowej, co pociąga za sobą pogorszenie sytuacji materialnej i drastyczną zmianę dotychczasowego stylu życia.

W działaniach państwa brak jest systemowego podejścia do problemu, uwzgledniającego nie tylko wsparcie w postaci świadczeń pieniężnych. Brak jest rozwiązań umożliwiających skorzystanie przez wszystkich opiekunów rodzinnych m.in. z: dostępu do opieki wyręczającej, szkoleń, opieki psychologicznej, rozwiązań umożliwiających godzenie opieki z pracą.

Cudzoziemcy spoza Unii muszą uzyskać zezwolenia na pracę. Tymczasem czas oczekiwania na takie zezwolenie wynosi wiele miesięcy. Cudzoziemcy słabo znają polskie realia, nie wiedzą, gdzie udać się po pomoc, zbyt łatwo padają ofiarami nadużyć. Może się to skończyć tragicznie, jak w przypadku obywatela Ukrainy, którego stan zdrowia nagle pogorszył się w pracy, pomocy lekarskiej nie dostał (nie był ubezpieczony) i zmarł. Kolega z pracy na polecenie przełożonych wywiózł więc jego ciało do lasu i wyrzucił.

Jakie są sposoby na każdy z tych problemów?

O osobach z niepełnosprawnościami jako prekariuszach mówiła - Katarzyna Roszewska wiceprzewodnicząca Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych, członek Komisji Ekspertów ds. Osób Niepełnosprawnością przy Rzeczniku Praw Obywatelskich, autorka kilkudziesięciu publikacji naukowych, prowadzi prace badawcze w zakresie prawa pracy i zabezpieczenia społecznego, praw osób z niepełnosprawnościami.

Niepełnosprawność obniża dochody rodziny o 50 proc w Polsce (w USA – o 37 proc.). To są twarde dane, wynikające z porównywania zarobków przed i po doświadczeniu niepełnosprawności, albo zarobków na tym samym stanowisku osób zdrowych i z niepełnosprawnością). Ze statystyk PFRON wynika, że większość OzN pracuje na umowy o pracę, ale może to wynikać z faktu, że wiele osób boi się przyznać do pracy z obawy przed utratą świadczenia (choć przepisy w pewnym zakresie pozwalają łączyć pracę ze świadczeniem).

Co przeszkadza w podejmowaniu pracy:

  • stan zdrowia (czas i energia idzie na rehabilitację i leczenie), wykształcenie, słaby dostęp do usług opiekuńczych, problem z transportem. Ale dochodzi tez niechęć pracodawców do zatrudniania OzN a także brak prostych, powtarzalnych prac, które byłyby do wykonania przez osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
  • Przeszkodą jest edukacja: dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi są wykluczane z powszechnej edukacji (tylko 66 proc. uczy się w „normalnych szkołach”). A to wpływa na ich szanse na rynku pracy. Na 3 mln osób dorosłych z niepełnosprawnościami 2,5 mln w Polsce żyje ze świadczeń emerytalno-rentowych. Bardzo niskich.
  • To, czy mieszka się w mieście czy na wsi
  • To, że zamówienia na usługi publiczne bywają bardzo szczegółowe w sprawach cech usłuhi (można nawet definiować, jaki papier toaletowy ma być w toaletach), ale nie nic się nie mówi o warunkach zatrudniania w firmach świadczących usługę.
  • Osoby chorujące psychicznie są bardzo negatywnie postrzegane przez otoczenie. Łatwiej o pracę osobom ze schorzeniami narządów ruchu.
  • Opiekunowie boją się wejścia na rynek osób z niepełnosprawnościami, bo wtedy sami tracą wsparcie państwa – choć opieka zmusiła ich na wiele lat do wycofania się z rynku pracy
  • Powoli powstają nowe zawody pomocnicze (dla osób z niepełnosprawnością umysłową), przebija się idea asystenta OZN, mamy w końcu ustawy o dostępności. Trochę się zmienia na lepsze.

Katarzyna Jaworska mówiła o osobach młodych. Jaworska  jest prawniczką i pracownikiem naukowym specjalizującym się w prawie pracy. Prowadzi szkolenia z zakresu prawa pracy i ochrony danych osobowych w zatrudnieniu. Jest autorką licznych publikacji z zakresu prawa pracy i prawa zabezpieczenia społecznego. Członek Polskiej Sekcji Międzynarodowego Stowarzyszenia Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego ISLSSL.

Zaczęła od tego, że nie wiadomo, kim w rozumieniu prawa jest osoba młoda mająca kłopot ze zdobyciem pracy. Przepisy definiują to różnie – zaczynają od 16. roku życia, ale górna granica jest różna, do 30. roku życia w różnych przepisach.

  • Bezrobotni młodzi stanowią 40 proc. zarejestrowanych bezrobotnych. Widać tendencję spadek w tej grupie, ale – uwaga! – spadek ten dotyczy mężczyzn. Pracodawcy wiedzą już, że zatrudniając młodą kobietę ryzykują kontrole, czy nie jest to zatrudnienie fikcyjne, przed urlopem macierzyńskim. Dyskryminacja młodych kobiet na rynku pracy rośnie.
  • Radzą sobie młodzi wykształceni (radykalnie spadło bezrobocie absolwentów – ale to efekt braku rąk do pracy i starzenia się społeczeństwa). Ale generalnie pracodawcy oczekują od młodych pracowników zdrowia i siły, ale także… doświadczenia, którego te osoby mieć nie mogą.
  • Rządowe programy zatrudnienia dla młodych mają umiarkowaną efektywność: z 400 tys. osób, które skorzystało z programu Gwarancje dla Młodzieży, prace znalazło 260 tys. Młodzi znajdują pracę przez znajomych (45 proc.),  urzędy pracy pomagają czterem procentom.
  • Niezwykle istotna jest pomoc przy zmianie miejsca zamieszkania oferowana w ramach programu: dla młodej osoby najwyraźniej najtrudniejsze jest wyjechanie z domu do miejscowości, gdzie jest praca.
  • Statystyki pokazują, że nie działa w Polsce rynek szkoleń: nie pomagają one w znalezieniu pracy. Szkolenia nie odpowiadają potrzebom rynkowym (przykład: szkolenia na operatora drona z powodu dofinansowania w 80 proc. kosztuje już nie 2 tys. a 10 tys., urzędy pracy chcą szkolić młodych ludzi z… obsługi komputera, choć ci młodzi umieją więcej od urzędników i szkoleniowców)
  • Sytuacja ludzi młodych na rynku pracy nie poprawi się, jeśli szkoła będzie uczyć tylko umiejętności odtwórczych – a nie kreatywności, rozwiązywania problemów. To jest klucz do poprawy sytuacji tej grupy prekariuszy. Edukacja to też zdobycie wiedzy o swoich prawach. Dziś młodym ludziom pracodawca może wmówić skutecznie, że 40-godzinny tydzień pracy przysługuje tylko starszym, a młodsi „mają więcej sił i mogą”.

Musimy dążyć do tego, by młodzi mieli stabilne zatrudnienie a nie jakąkolwiek pracę.

Osoby korzystające z uprawnień rodzicielskich jako prekariusze

Justyna Czerniak-Swędzioł, prawniczka i pracowniczka naukowa specjalizująca się w prawie pracy mówiła, że stabilne zatrudnienie sprzyja życiu rodzinnemu i dzietności. - W ostatnich latach dorobiliśmy się dobrych rozwiązań prawnych w Kodeksie Pracy. Z drugiej jednak strony to spowodowało, że pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet, które mają dzieci, albo mogą je mieć. Bo brak dyspozycyjności jest dla pracodawcy zagrożeniem. Powodują to przepisy wprowadzające przymus zatrudnienia (np. pracownica zatrudniona na okres próbny musi być dalej zatrudniona – cały koszt ryzyka zatrudnienia przenoszony jest na pracodawcę).

Dorobiliśmy się więc pomocy rodzicom pod warunkiem, że są zatrudnieni na etat. Efekt? - Moje studentki marzą o umowie o pracę ze względu na stabilność zatrudnienia. Studenci myślą o samozatrudnieniu  - mówiła Justyna Czerniak-Swędzioł. Dlaczego? Bo dzieci urodzone „poza umową na pracę” są niczyje. Tu matka może od razu iść do pracy (pracownica etatowa ma „obowiązkowe” 20 tygodni opieki). W związku z tym „nie opłaca się” zatrudniać kobiet bez upewnienia się (jak to się teraz mówi elegancko „czy kiedykolwiek korzystała ze świadczeń rodzicielskich}.

Czerniak-Swędzioł  podkreśliła jednak, że jakkolwiek czynności opiekuńcze są obciążające, to zdecydowana większość pracowników umie pogodzić obowiązki w pracy z opieką nad dziećmi.

Problem migranci zarobkowych przedstawiła Izabela Florczak, prawniczką i pracowniczka naukowa, założycielka i członkini Komitetu Koordynującego Polską Sieć Naukową Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego COOPERANTE.

Większość migrantów zarobkowych w Polsce to obywatele Ukrainy korzystający z uproszczonej procedury rejestracji i zezwolenia na pracę. Bardzo wielu z nich jednak pracuje na czarno, statystyki ich nie uwzględniają.

45 proc. migrantów wykonuje w Polsce prace proste, z najniższym wynagrodzeniem. To de facto prekariat – migranci wykonują pracę, których Polacy nie chcą wykonywać, bo praca ta nie daje zabezpieczenia i pewności życia. Część z tych osób ma wysokie kwalifikacje, ale jest problem z ich uznaniem. Poza tym bardziej skomplikowane prace wymagają dobrej znajomości i rozumienia tutejszej kultury pracy

Jak poprawić tę sytuację? Tymi, którym powinno zależeć na zmianie, są polscy pracownicy. Bo złe traktowanie migrantów psuje rynek pracy i pogarsza sytuację polskich pracowników. Trzeba też koniecznie przyspieszyć wydawanie zezwoleń na pracę – to nie jest problem prawny, ale organizacyjny i systemowy.

Trzeba zacząć od tego, by nie pozwolić migrantom na „samoeksploatowanie się”. Bo oni chcą pracować po 12 godzin siedem dni w tygodniu, ale nie powinni.

Nikt nie powinien

Symulacja procesu sądowego: Na cyberprzemoc są paragrafy - sesja 20 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Kiedy eksperci zastanawiali się, jak wyjść z kryzysu praworządności, w wielkim audytorium obok odbywał się spektakl-symulacja, w którym prawdziwy sędzia Arkadiusz Krupa pokazywał młodym uczestnikom i widzom, jak działa sąd.
  • Przed tym wysokim, bo ustawionym na scenie sądem pojawili się – jako aktorzy - uczniowie i absolwenci Szkoły Podstawowej im. Karola Miarki w Pielgrzymowicach.
  • Są oni autorami akcji „Słowa Krzywdzą” (wraz z opiekunami Martą Florkiewicz-Borkowską i Agatą Dziendziel, radcami prawnymi Dariuszem Wójcikiem i Michałem Grabcem z Kancelarii GW LEGAL Grabiec & Wójcik z Katowic, psycholożką Patrycja Żak oraz Adamem Bieńko z UKS Oktagon).

Symulację poprowadził pomysłodawca i autor scenariusza - sędzia Sądu Rejonowego w Łobzie Arkadiusz Krupa. Zaś cały spektakl powstał dzięki współpracy trzech śląskich organizacji: Stowarzyszenia Mediatorów „Consensus”, Fundacji NoDrama oraz ImproSilesia oraz szczególnemu zaangażowaniu Agnieszki Stachury i Agnieszki Prycy.

Symulacja procesu sądowego to rodzaj interaktywnego spektaklu. Wykorzystuje elementy dramy edukacyjnej, która opiera się na naturalnej zdolności człowieka do wchodzenia w rolę i stawia na naukę przez doświadczenie. Pokazuje, jak działa wymiar sprawiedliwości w sprawach związanych z czynami zabronionymi, które często dotyczą młodych osób.

Przedmiotem rozprawy była cyberprzemoc stosowana przez 17-letniego ucznia wobec swojej koleżanki. Mogliśmy zobaczyć, na czym polega manipulowanie treściami w internecie, jak hejt wpływa na ofiarę i na sprawcę, oraz jakie są konsekwencje fałszywego oskarżenia przed sądem.

Oskarżonym był uczeń Tomasz Brzozowski.

Stanął przed sądem za to, że „przez pół roku uporczywie nękał pokrzywdzoną Kingę Zdunek w ten sposób, że wielokrotnie wysyłał do niej niechciane wiadomości tekstowe SMS jak też wiadomości na portalach społecznościowych, w których nakłaniał ją do utrzymywania z nią relacji towarzyskich, spotkań, udzielania odpowiedzi na wysyłane wiadomości, groził wyrządzeniem krzywdy w ten sposób, że zniszczy jej opinię w szkole, rozgłosił niekorzystne informacje z jej życia, a także wielokrotnie śledził ją, kiedy wracała ze szkoły do domu. Oskarżony uczeń za pośrednictwem Facebooka zmuszał koleżankę do spotkania się z nim, a na jej profilu umieszczał szkalujące ją informacje twierdząc, że źle się prowadzi i że za pieniądze pozwala robić sobie zdjęcia w szkolnej toalecie. Groził jej także śmiercią i pocięciem jej twarzy żyletką w wiadomościach smsowych”.

Spektakl rozpoczyna opis relacji domowych Kingi doświadczającej stalkingu, który doprowadził dziewczynę do próby samobójczej. Kinga to ofiara przemocy doświadcza niezrozumienia ze strony matki i siostry. Pojawia się także wątek pewności sprawcy – przecież w internecie, każdy może się pod kogoś podszyć, wg matki sprawcą krzywd wyrządzonych jej córce nie musiał być Tomek –  kolega ze szkoły oskarżany przez Kingę o stalking.

Dodatkowym obciążeniem dla Kingi staje się sytuacja w szkole. Jedna z koleżanek miała zeznawać na jej korzyść i przedstawiać kluczowe dla sprawy dowody. Niestety zastraszona przez Sprawcę boi się mieszać, nie chce mieć problemów wśród rówieśników. Kinga znów zostaje sama. Z jej problemów śmieje się już cała szkoła. Niewielkie wsparcie otrzymuje także od szkolnej psycholożki. Ostatecznie dochodzi do aresztowania młodego sprawcy cyberprzemocy oraz rozprawy sądowej.

Podczas spektaklu sędzia Krupę tłumaczył publiczności, na czym polega rozprawa  w sądzie, gdzie siedzą poszczególni uczestnicy.  Opowiadał także o tym, że sędzia zna akta postępowania, większość świadków została już bowiem przesłuchana, ale po to należy powtórzyć te czynności, aby sędzia mógł bezpośrednio spotkać się ze świadkami, z innymi dowodami, wysłuchać ich i dokonać oceny ich wiarygodności.

Oskarżony chłopak podczas rozprawy nie przyznawał się do winy. Podkreślał, że jego konto fejsbukowe oraz inne komunikatory, których historia wskazywała na nękanie Kingi, były używane przez inne osoby, zaś tych wiadomości, które on pisał nie postrzegał jako karalne. Czuł się wręcz ofiarą całej sytuacji, podkreślając, że jest to nieporozumienie, bo w rzeczywistości przecież nic koleżance nie zrobił.

Podczas rozprawy mieliśmy też okazję zobaczyć pełną formułę składania zeznań przez Poszkodowaną, Oskarżonego, świadków oraz biegłych.

Spektakl, dobitnie pokazywał, jak wielkim stresem jest to dla każdej ze stron postępowania, niezależnie od sytuacji.

Podczas całej symulacji Sędzia tłumaczył między innymi, jakie są konsekwencje składania zeznań niezgodnych z prawdą, a jakie  następstwa wywołuje odmowa składania zeznań,, do której uprawione są np. najbliższe osoby Oskarżonego. Pouczył również, że jeśli świadek, który mógł odmówić składania zeznań, ale nie zrobił tego i podał na przykład policji hasło do swojego konta na Facebooku, i udostępnił korespondencję z Oskarżonym, to nawet jeśli potem zmienił zdanie, i nie chce już zeznawać, to wydruki takich wiadomości będą miały znaczenie jako dowód w sprawie.

Cały spektakl kończy wykonanie przez główną bohaterkę piosenki Kasi Kowalskiej pt. spowiedź, by uzmysłowić widzom stan ducha każdej osoby doświadczającej przemocy psychicznej, a tym bardziej cyberprzemocy, którą – na szczęście tylko pozornie – trudniej udowodnić.

„Mówiłeś mi,  że przyciągam gniew, że za nic masz mą niewinność kazałeś mi trudna droga iść za stróża mieć tylko ciemność, patrzyłeś jak wolno staczam się i spadam w otchłań bezdenną widziałeś, jak mieszam z winem krew by obłaskawić codzienność”

Na koniec dwa zdania od prowadzącego symulację sędziego Krupy:

Poczucie anonimowości w internecie jest olbrzymie, ale granice wyrażania poglądów muszą spotkać się jednak z granicą prywatności  i wolności drugiej osoby. 

Przestępstwa  popełniane w cyberprzestrzeni nie giną, bo wywołują realne skutki, dlatego jak każde inne muszą i są karane. W przypadku przedstawionej historii Prokurator wnioskował o pozbawienie wolności dla Oskarżonego. I choć proces nie pozostawił złudzeń co do jego winy, a kara  wydaje się być  niezbędna, warto zastanowić się nad jej wymiarem.  

W takich sytuacjach kara powinna być jednak szczególnie głęboko przemyślana., chociażby dlatego, ze dotyczy bardzo młodego człowieka. Czasem lepsze korzyści  niż jego zatrzymanie przyniesie  nałożenie na niego prac społecznych, dzięki którym może nauczy się inaczej podchodzić do drugiego człowieka. – zakończył Arkadiusz Krupa.

Efektywność sądownictwa i prawa rodzicielskie. Sesja 24 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Rozstanie rodziców i ich konflikt o sposób wychowania dziecka zawsze to dziecko emocjonalnie obciąża. Sposób, w jaki to następuje, ma wpływ na jego przeżycia i rozwój psychofizyczny. Jednocześnie skutki rozstania angażują wielu ludzi wokół – znajomych, przyjaciół, pedagogów, psychologów, sędziów, kuratorów, adwokatów, policję, lekarzy. Wszyscy oni są ważni. Wszyscy mogą przyczynić się do tego, aby rozstanie rodziców nie było dla dziecka nieprzezwyciężalną traumą.
  • Tymczasem w polskich sądach postępowania przeciągają się. To dodatkowa trauma. Choć każda kolejna nowelizacja przepisów prawa ma na celu usprawnienie działań sądu, to ciągle zamierzony cel trudno jest osiągnąć.
  • Dlaczego tak jest, w czym tkwi problem, jak możemy temu przeciwdziałać i czy w ogóle możemy temu przeciwdziałać?
  • Prelegenci jako praktycy znają problem i wiedzą, jakie negatywne skutki niesie ze sobą przewlekłość postępowań w sprawach rodzinnych. Umieli więc rozbudować listę spraw do załatwienia.

W Polsce rozpada się mniej więcej co trzecie małżeństwo – w miastach jest to już prawie co drugie małżeństwo. To ok. 65 tysięcy rozwodów rocznie. W 2013 roku ponad 51 tys. dzieci w wieku 0-15 lat doświadczyło rozwodu rodziców. A nie mamy przecież danych o rozpadających się związkach nieformalnych, w których rodzi się ponad 22% wszystkich polskich dzieci. Konflikt i rozstanie rodziców zawsze obciąża emocjonalnie dziecko. Sposób, w jaki rodzice się rozstają, ma wpływ na jego przeżycia i rozwój. Z drugiej strony – rozstanie to nie jest coś, co dzieje się tylko w rodzinie. 

Zgodnie z prawem przedstawicielami ustawowymi dziecka są rodzice i pozostaje ono pod ich władzą rodzicielską. Jeśli rodzice są razem, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka – tak stanowi Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Sytuacja może ulec zmianie, gdy rodzice podejmą decyzję o rozstaniu oraz gdy rozpocznie się między nimi spór w sprawach wychowania i utrzymania dziecka.

Wtedy bardzo często to sąd decyduje, kto będzie sprawował opiekę, gdzie będzie mieszkało dziecko, jak będą wyglądały kontakty dziecka z drugim rodzicem. Każdy z rodziców może tu zająć odmienne stanowisko procesowe, a spory między nimi mogą znacząco utrudniać wydanie orzeczenia kompleksowo zabezpieczającego dobro dziecka.

Spór między rodzicami ma niewątpliwie bezpośrednie przełożenie na długotrwałość postępowań.

Rzecznik Praw Obywatelskich w ciągu ostatnich lat wskazywał na kilka kluczowych kwestii, od których zależy poprawa tej sytuacji:

Wskazane byłoby, aby dziecko przed sądem miało swojego pełnomocnika (odrębnego od pełnomocnika procesowego rodziców). We wrześniu tego roku weszły w życie nowe przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, regulujące instytucję kuratora reprezentującego dziecko.

RPO wraz z organizacjami społecznymi promuje też Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców, stwierdził bowiem, że sprawny i chroniący dziecko tryb postępowania przed sądem możliwy jest także dzięki dobrej współpracy wielu instytucji – nie tylko rodziców i sądu, ale także służby kuratorskiej, opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów, placówek oświatowych, służby zdrowia, policji, instytucji pomocy społecznej.

Głębsza analiza sytuacji samego sądownictwa rodzinnego możliwa była dzięki zorganizowanemu w 2018 r. przez RPO Kongresowi Praw Rodzicielskich. Panel zatytułowany: Efektywność postępowań sądowych w sprawach rodzinnych zakończył się wtedy konkretnymi postulatami, by:

  • przemodelować sposób zarządzania sądami – funkcjonowanie sądów to problem systemowy, który w postępowaniach rodzinnych ma szczególne znaczenie (czas dla dzieci płynie zupełnie inaczej);
  • zacząć od namawiania rodziców do terapii rodzinnej;
  • zmienić podejście sędziów do spraw (np. możliwość składania prywatnych opinii, uwzględnianie tych opinii);
  • doprowadzić do tego, by sąd podejmował inicjatywy z urzędu, mając na względzie szeroko pojęte dobro dziecka – w szczególności mające na celu zawarcie ugody;
  • doprowadzić do tego, by raporty kuratora przekładały się na rozmowę z sędzią;
  • uprościć postępowanie dowodowe – możliwość doprowadzenia świadków (zazwyczaj rodzina i przyjaciele) przez same strony, (po posiedzeniu w przedmiocie organizacji co do dalszego postępowania);
  • wprowadzić instytucję skargi kasacyjnej w sprawach rodzinnych;
  • zmienić przepisy Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego – ich „unowocześnienie”;
  • wesprzeć psychologicznie sędziów w wydziałach rodzinnych – którzy cały czas w tych trudnych warunkach pracują z pasją, dysponują z doświadczeniem życiowym
  • doprowadzić do tego, by wszystkie rozprawy były nagrywane.

Czy te postulaty należy podtrzymywać? Czy choć część z nich udało się wprowadzić w życie? Co jeszcze należy zmienić?

Panelistami byli:

  • mec. Agnieszka Swaczyna, adwokatka specjalizująca się w sprawach rodzinnych i spadkowych
  • mec. Robert Ofiara, warszawski adwokat specjalizujący się w sprawach rodzinnych i kredytowych, reprezentant Forum organizacji, które stworzyły „Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców”
  • sędzia Dorota Trautman,  przewodnicząca wydziału cywilnego rodzinnego odwoławczego Sądu Okręgowego w Warszawie
  • Anna Krawczak, członkini Interdyscyplinarnego Zespołu Badań nad Dzieciństwem UW

Moderatorem był Michał Kubalski, radca prawny, naczelnik Wydziału Rodzinnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Zaczął od dodania do znanej już listy problemów kolejnych, , jakie – w jego opinii – są bolączką systemu sądów rodzinnych:

  • niewystarczająca liczba sędziów rozpatrujących sprawy – nieobsadzone wakaty sędziowskie;
  • kwestia losowania sędziów – w małych sądach, jeśli w wydziale jest np. dwóch sędziów, taki wymóg jest iluzoryczny, ponadto może prowadzić do sytuacji, w której jeden sędzia rozpatruje kwestię alimentów, drugi kontaktów, a trzeci ich wykonywania – a wciąż chodzi o to samo dziecko i tę samą rodzinę;
  • wciąż zbyt rzadkie wysłuchiwanie dziecka i rozbieżna praktyka sądów w tej kwestii;
  • zapaść kadrowa Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów, brak możliwości weryfikacji stosowanych metod badawczych i uzyskiwanych wniosków w OZSS, wstępowanie (czasem za sugestią sądu) w rolę sądu i formułowanie konkretnych zaleceń co do kształtu rozstrzygnięcia;
  • wciąż niefunkcjonująca ustawa o psychologach – brak możliwości oddziaływań dyscyplinarnych, brak samorządu – każdy może prowadzić działalność gospodarczą jako psycholog;
  • zdarzają się pełnomocnicy, którzy nie dążą do finalizacji sprawy, a wręcz zaogniają konflikt, dążąc do wygranej reprezentowanej przez siebie strony – co jest zrozumiałe, ale nie powinno skutkować naruszeniem dobra dziecka czy przewlekłością postępowania;
  • niedookreślenie obowiązków i uprawnień kuratorów np. w sprawach obecności przy kontaktach - kuratorzy zgłaszają, że nie wiedzą dokładnie, co mogą robić, a czego im nie wolno. Skrajnym przykładem zagrożeń takiego stanu była tragedia na warszawskim Bemowie, gdy podczas kontaktów z obecnością kuratora doszło do rozszerzonego samobójstwa – rodzic zabił dziecko, a następnie siebie;
  • rozszerzenie obowiązków komorników, w tym doręczeniowych, w nowych przepisach, co budzi obawy komorników, że liczba spraw i obowiązkowych działań zmniejszy ich efektywność, w tym w sprawach o egzekucję alimentów;

Wynikiem tego wszystkiego jest długi średni czas postępowań, który w ogóle spraw wzrósł (5,4 miesiąca), a jedynie w niektórych kategoriach spraw uległ skróceniu – zauważył Kubalski.

Czy do tej listy należy coś dopisać, coś zmienić? Jakie inne bolączki systemu powodują niezadowalającą efektywność sądów rodzinnych?

Sędzia Dorota Trautman: Wszystkie nakreślone problemy zostały trafnie zdiagnozowane. Ale nie są to problemy nowe, obecnie obserwować można pewne spiętrzenie tych problemów. Wynikło ono przede wszystkim ze zwiększenia liczby spraw w sądach rodzinnych. Większość tych spraw to sprawy opiekuńcze, co powoduje, że w większym zakresie sądy muszą korzystać z pomocy OZSS, kuratorów, pełnomocników. Częstsza obecność pełnomocników w sprawach rodzinnych pomaga stronom i uczestnikom orientować się w procedurze, której są częścią. Natomiast nie zawsze strony chcą słuchać swoich pełnomocników.

Niedostateczna jest świadomość tego, że sąd rodzinny zajmuje się także postępowaniami wykonawczymi, które są długotrwałe, a niekoniecznie znajduje to odzwierciedlenie w statystykach, służących między innymi do oceny sędziów. W postępowaniach merytorycznych terminy uzyskania opinii są bardzo długie – skoro w Warszawie na badanie w OZSS można czekać nawet 15 miesięcy, to jaka sytuacja jest w mniejszych ośrodkach?

Wskutek tego, że do sądu trafiają często rodziny w dużym konflikcie, sąd wydaje takie orzeczenia, które są konieczne, a nie te, które są dobre dla dziecka. Sytuacja takiej rodziny może być nie do uratowania. Nie działa w praktyce „dzieciocentryczność” prawa i systemu sądownictwa.

Jest tyle przestrzeni do naprawy, że wszystkiego nie da się naprawić. Konieczna jest zatem refleksja: czy chcemy zmieniać system? Czy może stworzyć wyodrębnione sądownictwo rodzinne, z wyspecjalizowanymi i przeszkolonymi także psychologiczne sędziami? Stowarzyszenia sędziowskie dążą do tego, by wyspecjalizować sędziów, ale samo nagromadzenie spraw może spowodować, że sędzia nie będzie miał czasu na szkolenie.

  • Po pierwsze - trzeba zacząć od rodzica – to on powinien zdefiniować pojęcie dobra dziecka, jego konkretnego dziecka. Nie zawsze, nie ze wszystkim należy iść do sądu – powinno być to traktowane jako ostateczność.
  • Po drugie - najbardziej pilnym problemem do rozwiązania jest sprawna, merytoryczna diagnoza – czyli dostęp do biegłych i instytutów naukowych – a to już rola państwa, które ma zagwarantować sprawność funkcjonowania postępowań. W ocenie sędziów termin do uzyskania opinii powinien wynosić maksimum miesiąc. To pozwoli uwzględnić w rozstrzygnięciu dobro dziecka.

Mec. Agnieszka Swaczyna: Efektywność postępowań w sprawach rodzinnych jest dramatycznie niska – „wszystko stoi”. Nie tylko postępowania w tych sprawach, ale może przede wszystkim egzekucja wydanych rozstrzygnięć: rolą pełnomocnika jest także wskazanie klientowi, że niewykonanie rozstrzygnięcia sądu zapewne nie spotka się z żadnymi negatywnymi konsekwencjami. Sądy bowiem nie mają skutecznych narzędzi do egzekucji swoich orzeczeń.

Także wnioski o zabezpieczenie są bardzo długo rozpatrywane; to samo dotyczy wniosków o zagrożenie nakazaniem zapłaty oznaczonej kwoty pieniężnej za niewykonywanie czy utrudnianie kontaktów.

Brak jest specjalistycznych psychologów dziecięcych wśród biegłych, który sporządzają opinie. Jest także problem braku szkoleń wśród sędziów, którzy nie mają wiedzy na temat tego, jak wysłuchać dziecko.

Raporty Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości wykazały skrajnie odmienne praktyki wysłuchania dziecka w tych sądach, które w ogóle to robią. Nie ma powszechnie stosowanych standardów, a te, które mogą być stosowane, zostały opracowane przez instytucje pozarządowe, nie mają zatem oficjalnego waloru wytycznych. Być może gdyby ta kwestia – wysłuchania dziecka, standardów i szkoleń – znalazła uregulowanie, to wówczas zmniejszyłoby się zapotrzebowanie na opinie OZSS.

Wszyscy jesteśmy winni takiemu stanowi sądownictwa rodzinnego.

Mec. Robert Ofiara: Do listy problemów dopisałby też inne instytucje: szkoła, służba zdrowia, organizacje pozarządowe. Nie ma wsparcia psychologicznego dla dziecka i rodziców w trakcie rozstania – istniejące możliwości, w tym środki finansowe, są rozsiane i tymczasowe. Ten problem nie jest widzialny dla państwa. A przecież szczęście osobiste ludzi jest bardzo istotnym czynnikiem dobrobytu społeczeństwa. Nikt się nie zastanawia nad tym, w jakim stanie psychicznym wzrastają dzieci, które przechodzą rozstanie rodziców, a które za parę lat staną się częścią naszego „dorosłego” społeczeństwa. Nasza publikacja – „Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców”[1] – opiera się na założeniu, że nie otrzymamy wsparcia ze strony państwa, ze strony systemu. Dlatego konieczne jest działanie oddolne, działanie nad świadomością rodziców i innych ludzi, uczestniczących oficjalnie w ich rozstaniu, np. jako sędziowie, biegli, pracownicy urzędów.

Anna Krawczak także dopisałaby kilka kolejnych składników kulejącego systemu: powiatowe centra pomocy rodzinie, ośrodki pomocy społecznej, mediatorzy. Jedna instytucja powinna być dopisana z uwagi na jej nieistnienie – pełnomocnik/adwokat dziecka, niezależny od rodziców (Obecnie weszły w życie nowe przepisy, silniej regulujące instytucję kuratora procesowego dla dziecka, jego działanie będzie można ocenić za jakiś czas).

Sytuacja dzieci nieuprzywilejowanych, z rodzin zagrożonych kryzysem, jest bardzo niedobra. Postępowanie o pozbawienie władzy rodzicielskiej trwa, wg ostatnich badań, średnio 3 lata i 7 miesięcy. Wiele miesięcy trwa nawet wyznaczenie terminu rozprawy, czyli zasadniczo „zdjęcie sprawy z półki”. Nie mówi się o tym, że upływ czasu dla dziecka jest czymś zupełnie innym niż upływ czasu dla dorosłego. Dorośli nie mają zwykle wielu momentów przełomowych, momentów, kiedy coś trafia się po raz pierwszy. Dla dziecka ma to ogromne znaczenie, co przy braku wiedzy o psychologii rozwojowej u osób odpowiedzialnych za rozstrzyganie o jego sprawach powoduje nieodwracalne szkody. W Polsce nie mamy żadnych limitów, które w sposób wiążący regulowałyby czas, w którym sytuacja dziecka musi być ustabilizowana.

Niezmiernie ważny jest język, jakim się posługujemy. To, że wciąż mówimy o władzy rodzicielskiej i to, jak mówimy o miejscu pobytu dziecka czy kontaktach, świadczy o przedmiotowym traktowaniu dziecka, które jest w tym świetle własnością rodziców. To nie dziecko jest w centrum aktywności i zainteresowania urzędów i sądów, ale rodzina.

W dodatku rodzina, wobec której obowiązuje zasada „wielokrotności dawania szansy”. Kodeks rodzinny i opiekuńczy pochodzi z 1964 r. i niezależnie od liczby nowelizacji jest instrumentem archaicznym, kompletnie niepowiązanym z aktualnym stanem wiedzy prawnej, antropologicznej, psychologicznej.

Pytania z sali dotyczyły wielu kwestii: edukacji społeczeństwa w kierunku zmiany nastawienia, uwzględnienia kwestii mediacji oraz przemocy domowej i w rodzinie, dyskryminacji ojców, penalizacji „alienacji rodzicielskiej” oraz niedojścia do kontaktów (bez wnikania w przyczyny, jak w sprawach o mandaty). Padło także pytanie, czy jest sens reformować i poprawiać istniejący system, czy nie należałoby napisać prawa całkiem od nowa?

Prelegenci nie mieli prostych odpowiedzi na te pytania. Skala problemów i ich systemowość, wzajemne powiązanie, powoduje, że trudno jest ruszyć jeden element systemu.

W związku z tym podsumowanie panelu nie mogło być optymistyczne. Sędziowie rodzinni nie wykluczają penalizacji niektórych zachowań rodziców w sprawach rodzinnych, a przede wszystkim – jak stwierdziła sędzia Trautman – wskazana jest penalizacja niewykonywania orzeczeń sądów.

Wnioski generalne:

  • zmiana świadomości uczestników systemu, w tym rodziców, sędziów
  • szersze uwzględnienie woli dziecka – wysłuchanie dziecka, instytucja adwokata dziecka + szkolenia, wytyczne, standardy wysłuchania
  • zwiększenie skuteczności – sankcje za niewykonanie orzeczeń, w tym penalizacja
  • stworzenie systemu biegłych – szybkiego, rzetelnego, dostępnego
 

 

Dostęp do in vitro. Sesja 4 III KPO

Data: 2019-12-13
  • RPO: Problem leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) jest problemem z zakresu praw człowieka – równego dostępu do pomocy, kiedy para nie może doczekać się dziecka
  • To problem 3 milionów par, które borykają się z problemem niepłodności. Pomoc państwa w leczeniu niepłodności powinna być efektywna i dobrze zorganizowana
  • Trzeba pamiętać, że nie tylko kwestie finansowe prowadzą do naruszenia podstawowych praw człowieka osób, które chciałyby skorzystać z procedury in vitro. Wiele osób nie wie, z jakiej pomocy może skorzystać – wsparcia finansowego, wsparcia organizacji pozarządowych, wzajemnego wsparcia rodzicielskiego

Szacuje się, że problem niepłodności dotyczy dziś na świecie co najmniej 10-15 proc. par, a wskaźnik ten gwałtownie rośnie. Zanieczyszczenie środowiska i stres wpływa szczególnie na mężczyzn (kiedyś uważało się, że niepłodność jest problemem kobiecym, teraz jednak jasne jest, że najbardziej narażeni na kłopoty są mężczyźni, dlatego wręcz diagnostykę zaczyna się dziś od zbadania nasienia – tak wielu Polaków ma z tym problem).

Naukowo potwierdzono, że in vitro jest metodą skuteczną i jedyną w wielu przypadkach niepłodności. Podał dane: w Danii aż 9 proc. dzieci rodzi się z in vitro, w Polsce – tylko 1 proc., mimo że Polacy zmagają się z takimi samymi problemami niepłodności, jak Duńczycy.

Tymczasem dla rodziców starających się o upragnione dziecko koszty są ogromne. Nie tylko finansowe (koszt szacuje się w dobrej klinice na 30 tys. zł), ale też emocjonalne. Do tego dochodzi rozgoryczenie osób mniej zamożnych, który nie stać żeby sfinansować program z własnej kieszeni, a państwo nie wspiera ich w walce z niepłodnością.

Problem leczenia niepłodności określa życie rodziny na wiele lat - przez ten czas życie jest postawione na głowie. To ogromne obciążenie psychiczne i finansowe. Dlatego tak poważnym problem jest język debaty, stygmatyzacja, nienawiść. Dla rodzin, już będących pod presją, fala hejtu na in vitro jest ponad siły. Ludzie nie tylko nie szukają wsparcia psychicznego w trudnej drodze, którą idą. Oni ukrywają fakt terapii. A ukrywanie tego, zwłaszcza jeśli mieszka się daleko od ośrodków medycznych, w małej miejscowości, jest naprawdę bardzo trudne.

W efekcie nie mówi się o tym głośno, ale leczenie niepłodności po 2-3 latach niepowodzeń u co trzeciej pary wiąże się ze stanami depresyjnymi i lękowymi wymagającymi wsparcia psychiatry.

Niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci

Na październikowej konferencji poświęconej problemowi in vitro Adam Bodnar zauważył, że pary starające się o dzieci, rodzice dzieci z in vitro, same dzieci i całe rodziny padają w Polsce ofiarą zabiegu, jakim jest włączenie problemu in vitro do „koszyka” różnicującego opinię publiczną pod względem politycznym. Do tego „koszyka” weszła już konwencja stambulska (o przemocy wobec kobiet), klauzula sumienia aptekarzy (w sprawie środków antykoncepcyjnych), teraz doszła edukacja seksualna. A także in vitro. Trzeba sobie uświadomić, że ten proces organizowania wyborców wokół nośnych haseł krzywdzi żywych ludzi – mówił rzecznik praw obywatelskich.

Skuteczność i efektywność in vitro potwierdził rządowy (za czasów PO-PSL) program wspierania in vitro, dzięki któremu przyszło na świat 22 tys. dzieci. Narodziny każdego z nich wymagały od państwa wydatku rzędu 11 tys. zł. Niestety, program ten został w 2016 r. zmieniony w taki sposób, że nakierowany jest na naprotechnologię. W jego wyniku w porównywalnym okresie przyszło na świat 70 dzieci, a na każde z nich trzeba było wydać około miliona zł.

Nie można doprowadzić do sytuacji, gdy prawa osób, które chciałby skorzystać z refundacji zabiegu in vitro – nie bójmy się powiedzieć – prawa człowieka – są uzależnione od pieniędzy i politycznych rozgrywek. W przypadku in vitro nie wolno poprzestawać na półśrodkach (np. skoro rząd jest przeciw, to niech ludziom pomagają samorządy). Nie wolno też sobie wmówić, że jest to „temat zastępczy”, mało ważny.

Dostęp do in vitro a prawa człowieka – rozmowa na III Kongresie Praw Obywatelskich

Paneliści rozmawiali o tym co możemy zrobić: jako społeczeństwo, jako przedstawiciele władzy krajowej i samorządów aby wzmacniać pary starające się o dziecko a przy tym borykające się z wieloma różnymi problemami.

W panelu wzięli udział:

  • Paweł Chęciński (w zastępstwie Prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego)
  • Małgorzata Rozenek-Majdan, prezenterka telewizyjna autorka książki „In vitro. Rozmowy intymne”. Z wykształcenia prawniczka.
  • Dorota Gawlikowska - psycholożka i psychoterapeutka par niepłodnych.

Dyskusję moderowała Marta Górna - przewodnicząca Zarządu Stowarzyszenia Nasz Bocian działającego na rzecz leczenia niepłodności i wspierania adopcji.

Panel rozpoczyna Małgorzata Rozenek Majdan, która wskazała, że od czerwca 2016 roku, kiedy zawieszono ogólnopolski program refundacji zabiegu przez NFZ, dostęp do procedury in-vitro dramatycznie się obniżył. Zlikwidowany program funkcjonował od 2013 roku i okazał się ogromnym sukcesem, bowiem na świat, dzięki niemu, przyszło 22 tysiące dzieci. Przestając refundować zabieg zapłodnienia pozaustrojowego, państwo zaprzestało realizowania prawa do posiadania dzieci - to właśnie brak finansowania jest największym i najbardziej powszechnym (ale nie jedynym) problemem dla ludzi bezpłodnych. Prezenterka podkreśliła także, że sama jest matką wyłącznie dzięki in-vitro.

Dorota Gawlikowska, wskazuje na aspekt społeczny – wprowadzenie programu zmieniło postrzeganie par niepłodnych w społeczeństwie. Można było mówić o postrzeganiu refundowania jako procedury godnej zaufania (także przez całe społeczeństwo), co niewątpliwie wpływało na komfort psychiczny par poddających się tej procedurze. Niestety, moment wycofania refundacji programu stał się także momentem wycofania społecznego zaufania do takiej terapii. Metoda, kompletnie niesłusznie i sprzecznie ze stanem badań naukowych, zaczęła być postrzegana jako niepewna.

Małgorzata Rozenek-Majdan podkreśliła, że państwo absolutnie nie może nie wyciągać ręki do osób objętych bezpłodnością, prawo do refundowanego leczenia metodą zapłodnienia pozaustrojowego jest prawem człowieka, a nawet wynika ono z konstytucji. Potwierdziła także, że „trudne” podejście do in-vitro związane jest także z istnieniem wielu fake newsów w tej materii – np. rzekomym, kompletnie niepotwierdzonym przez naukę, powiązaniu in-vitro z nowotworem piersi. Panelistka wskazała, że osobiście spotkała się z takimi nieprawdziwymi informacjami.

Moderatorka Marta Górna podkreśliła, że nieobjęte procedurą refundacji jest nawet badanie nasienia u mężczyzn (Polska stanowi tutaj wyjątek na tle świata zachodniego). Badanie to nie wskazuje tylko problemu niepłodności, jest ono także istotne przy diagnostyce wielu innych chorób.

Wątek diagnostyki i badań uzupełnia Małgorzata Rozenek-Majdan, która podkreśla ważność badania rezerwy jajnikowej (AMH), które także nie jest refundowane, ani nawet dopuszczone przez nasze prawo (również niechlubny wyjątek na tle UE). Dzięki temu badaniu, kobieta ma świadomość, ile czasu zostało jej, aby urodzić dziecko, Jeżeli poziom AMH spadnie, kobieta nie posiada komórek jajowych, czyli nie jest w stanie zajść w ciążę. Możliwość poddania się refundowanemu badaniu AMH umożliwia kobiecie wcześniejsze pobranie komórek jajowych, w celu posiadania dzieci na późniejszym etapie życia, kiedy AMH będzie zbyt niskie. Co istotne, na wiele czynników wpływających na poziom AMH kobiety nie mają żadnego wpływu – takim czynnikiem może być chociażby zanieczyszczenie powietrza.

Paweł Chęciński, dyrektor Biura Polityki Zdrowotnej Urzędu m.st. Warszawy wskazał na programy samorządowe refundujące procedurę zapłodnienia pozaustrojowego, szczególnie warszawski. W stolicy dostępność do refundacji in-vitro jest nieograniczona, ale można dostrzec stygmatyzację, co jest konsekwencją sytuacji ogólnopolskiej. Przedstawiciel Ratusza określił program jako skuteczny – skorzystało z niego prawie 3 tysiące par, urodziło się ponad 530 dzieci (20 % skuteczności tego programu). Przedział wiekowy Warszawianek, które mogą skorzystać z programu to 25 – 40 lat –przedstawiciel ratusza zaznaczył jednak, że w następnych latach władze miasta będą dążyły do zniesienia tego przedziału. Zaznaczono także, że koszty programu na lata 2017 – 2019 wyniosły 17 mln złotych, w następnej trzyletniej perspektywie (2020 – 2023) będą to 33 mln złotych, co oznacza zwiększone dofinansowanie (trzy próby po 6 tys. złotych – razem: 18 tysięcy złotych). Kliniki dostępne są w całej Warszawie.

Małgorzata Rozenek również pozytywnie oceniła program warszawski (jak również mazowiecki). Niemniej, prezenterka wskazała na brak takiego programu w innych miastach/rejonach kraju, np. w Krakowie, gdzie zanieczyszczenie środowiska pozostawia przemożny wpływ na płodność.  W trakcie debaty wskazano, że nie każdy samorząd może pozwolić sobie na finansowanie zapłodnienia pozaustrojowego – jest to program bardzo drogi (realne koszty jednej procedury to 10-12 tysięcy złotych), co jest częstym argumentem władz. Prezenterka telewizyjna wskazała, że we Francji program wspomagania zapłodnienia pozaustrojowego jest finansowany przez państwo aż do 3 prób, a narodziny dziecka pochodzącego z zapłodnienia pozaustrojowego traktowane jest jako inwestycja w przyszłość, szczególnie w obliczu pogorszenia wskaźników demograficznych i spadku płodności wśród mieszkańców krajów wysokouprzemysłowionych – koszty zabiegu są tutaj równoważone przez dziecko, które w przyszłości będzie zarabiać i płacić podatki.

Prezenterka podkreśliła jednak, że życie ludzkie nie powinno być przeliczane na pieniądze, ale nie możemy też od tego argumentu w pełni uciec, ponieważ jest on stosowany przez NFZ i jego odpowiedniki w innych państwach. Umowa społeczna, jaką stanowi państwo, każe nam leczyć wszystkich chorych (w tym cierpiących z powodu niepłodności) oraz nie wykluczać nikogo ze wspólnoty. Obecnie, niestety, pewne grupy mogą czuć się wykluczone, pominięte, a nawet dyskryminowane przez państwo. 

Dorota Gawlikowska odniosła się do aspektu psychologicznego wykluczenia par bezpłodnych (jak bezpłodność wpływa na funkcjonowanie rodziny?). Panelistka podkreśliła, że wiele par bezpłodnych ogranicza swoje życie do walki z chorobą bezpłodności. Wiele kobiet zmuszonych jest do wyniszczającego podporzadkowania się pracy, aby mieć zapewnione dochody, które mogą pokryć kosztowna procedurę. Taka sytuacja może rodzić obawy przed porzuceniem pracy, chociażby w obliczu mobbingu. Bezpłodne rodziny zmuszone są do pójścia na wiele kompromisów, które negatywnie wpływają na ich kondycje psychiczną. Wówczas na dalszy plan spada rozwój osobisty i zawodowy, codzienna egzystencja staje się źródłem frustracji, brakuje odskoczni od problemów zdrowotnych.

Ograniczenie bezpłodnych stanowi ustawa o leczeniu niepłodności z 2015 roku, gdzie występują przepisy, które ograniczają dostęp do (nierefundowanego) leczenia niepłodności, procedurą objęte są tylko pary. Wykluczone są na przykład singielki czy pary jednopłciowe, które zmuszone są wyjeżdżać za granicę. Prawo zadziałało nawet wstecz w kwestii tej ustawy – singielki, które rozpoczęły leczenie, przed wejściem w życie ustawy, nie mogą odebrać swoich zamrożonych zarodków. Zwrócono także uwagę na sytuację, w której kobieta stała się wdową – czy można odebrać jej prawo do rodzicielstwa?

Dorota Gawlikowska wskazała, że osoby niepłodne nie powinny być dzielone. Psycholożka poruszyła także kwestię społecznego odbioru przyczyn niepłodności, które zupełnie niesłusznie i krzywdząco kojarzone są z niemoralnością, chciejstwem, rozwiązłością seksualną czy podejściem merkantylnym (rzekome nabywanie dziecka za pieniądze). W rzeczywistości przyczyny niepłodności często związane są z ludzkimi dramatami, a przyznanie się do niej, w obliczu współczesnego dyskursu, jest coraz trudniejsze, nawet w relacjach rodzinnych. Dodatkowo, wartościowanie rodzicielstwa przez państwo, co ma miejsce obecnie, jest niedopuszczalne.

Istotną kwestią w kontekście dyskusji o zapłodnieniu pozaustrojowym jest kwestia anonimowości dawstwa. Dorota Gawlikowska wskazała, że w wielu krajach odchodzi się od anonimowego dawstwa, co wynika z prawa do tożsamości dziecka, które urodziło się z procedury in-vitro. Osoby takie często chcą wiedzieć skąd pochodzą, kto jest ich rodzicem oraz realizować swoje prawo do wiedzy o medycznym pochodzeniu, co jest istotne, np. w zakresie genetycznego dziedziczenia chorób nowotworowych. Z tych powodów dawstwo anonimowe zniesiono chociażby w Wielkiej Brytanii. Uczestnicy panelu podkreślili, że udawanie i ukrywanie przed dzieckiem, że ma inne pochodzenie destrukcyjnie wpływa na relację i sytuację rodziny.

Moderatorka panelu stwierdziła, że ograniczenie dostępu do in-vitro wynika z poziomu debaty o niepłodności w Polsce oraz wypowiedzi polityków i przedstawicieli Kościoła Katolickiego. Małgorzata Rozenek-Majdan uzupełniła tę myśl stwierdzeniem, że rozmowa o in-vitro prowadzona jest na poziomie emocji i światopoglądu, a nie argumentacji medycznej. Zapłodnienie pozaustrojowe jest wysoce bezpiecznym i skutecznym leczeniem. Podkreśliła także, że in-vitro jest jak najbardziej dopuszczalne moralnie (nawet dla osób wierzących).

Uczestnicy panelu wskazali, że zagadnienie ograniczeń i dyskryminacji ze względu na niepłodność można podzielić na trzy kategorie – ograniczeń ekonomicznych, społecznych i prawnych. Niemniej, w zdecydowanej większości przypadków u gruntu tych wszystkich problemów leży ideologia. Reakcją powinno być świadczenie prawdy i zaprzestanie demonizowania in-vitro, które w rzeczywistości jest normalnym zabiegiem (procedurą) medyczną. Tak liczne kontrowersje związane z zapłodnieniem pozaustrojowym wywołuje fakt, że choroba niepłodności dotyczy sfery seksualno-prokreacyjnej, która traktowana jest niezwykle wstydliwie przez aktualne władze. Ograniczenie dostępności do in-vitro, według Małgorzaty Rozenek, jest cofaniem Polaków i postępowaniem represyjnym.

Moderatorka panelu wskazała na zagadnienie rozmawiania i postępowania z parami niepłodnymi, które mogą stanowić obecnie nawet 1/5 społeczeństwa. Nie powinno się ich w żaden sposób oceniać, doradzać czy podsuwać rozwiązań (często słyszane „wyjedź na wakacje”, „wyluzuj”, „nie stresuj się”). Osoby, które maja do czynienia z osobami mającymi problem ze spłodzeniem dziecka (szczególnie rodzina) powinny wysłuchać, znieść ich cierpienie oraz zyskać wiedzę, z czym taka bezpłodna para musi się zmagać.

Na koniec, w dyskusji z publicznością, jedna z uczestniczek panelu stwierdziła, że ogromny i przemilczany problem stanowi bezpłodność wśród mężczyzn (która w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat znacząco wzrosła). Badania pokazują, że „męskie” i „damskie” czynniki w zakresie niepłodności rozkładają się po równo, dlatego istnieje ogromna potrzeba mówienia z wielu perspektyw, że niepłodność jest problemem pary (nie tylko kobiety).

Co trzeba poprawić w polskiej rzeczywistości?

Po pierwsze - pomoc państwa w leczeniu niepłodności powinna być efektywna i dobrze zorganizowana. Środki publiczne przeznaczone na nowoczesne metody leczenia niepłodności są ograniczone. Dlatego ważne znaczenie ma kompleksowa organizacja tej pomocy tak, aby procedury diagnostyki i leczenia niepłodności były dostępne również dla osób niezamożnych. Pomóc miał w tym ministerialny Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce. Niestety, w ocenie RPO Program ten w istocie koncentruje się na lekarzach i podmiotach służby zdrowia. Po drugie - potrzebna jest Rada ds. Leczenia Niepłodności. Ministerstwo Zdrowia tego nie planuje, przez co część przepisów ustawy o leczeniu niepłodności nie działa.

Przede wszystkim - procedura in vitro powinna być refundowana. Umożliwiał to rządowy program, który obowiązywał do połowy 2016 r. Dotyczyło to także skorzystania przez pary niezamożne z procedury zapłodnienia pozaustrojowego, tj. metody będącej nierzadko jedyną umożliwiającą posiadanie spokrewnionego genetycznie potomstwa. Teraz procedura ta nie jest finansowana ze środków publicznych, co oznacza, że wróciliśmy do sytuacji, że metoda in vitro dostępna jest tylko dla osób zamożnych. Co więcej, zaprzestanie finansowania procedury in vitro oznacza, że ustawa o leczeniu niepłodności przestała być skuteczna. W tym zakresie Minister Zdrowia nie podziela stanowiska RPO i wskazuje, że: metoda in vitro jest tylko jedną z licznych metod postępowania w niepłodności, a problem związany z niepłodnością może być skutecznie rozwiązany w odniesieniu do wielu rodzin przez zastosowanie kompleksowych działań skupiających się przede wszystkim na diagnostyce przyczyn niepłodności i ich leczeniu.

Po czwarte - bardzo niebezpieczne jest wprowadzenie przepisów, które pozwolą rządowi na blokowanie samorządowych programów in vitro np. pomysłu wprowadzenia przepisów pozwalających Ministrowi Zdrowia na zawieszanie finansowania programu polityki zdrowotnej na dwa lata w przypadku braku środków finansowych lub gdy program jest niecelowy.

 

Adopcja wyjątkowo także wobec osób pełnoletnich. RPO reaguje na skargi obywateli

Data: 2019-12-12
  • Polskie prawo powinno w uzasadnionych przypadkach przewidywać adopcję osób pełnoletnich - uważa RPO
  • Mogłoby to być alternatywą wobec instytucji ubezwłasnowolnienia  
  • Umożliwiłoby też właściwe wsparcie osób z niepełnosprawnościami przez dotychczasowych opiekunów

Dziś polskie prawo nie przewiduje adopcji osoby, która ukończyła 18 lat. Media donoszą o przypadkach, gdy ojczym czy macocha lub dziadkowie, wychowujący  dziecko, nie mogą go adoptować po osiągnięciu przez nie tego wieku. Inny przykład to sprawa 22-letniej dziewczyny, porzuconej i przez rodziców biologicznych, i adopcyjnych. 18-letni wychowankowie domów dziecka muszą zaś opuścić te placówki i radzić sobie sami, bez wsparcia państwa (chyba że się uczą). W efekcie 80 proc. z nich  wraca wtedy do rodzin biologicznych, często patologicznych.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli o podjęcie działań, aby możliwość przysposobienia rozszerzyć także na osoby pełnoletnie.

Skargi pochodzą od rodzin zastępczych, od lat zajmujących się osobami z niepełnosprawnościami, najpierw dziećmi, a następnie dorosłymi. Podkreślano, że osoby te osiągnęły pełnoletność jedynie kalendarzowo - nie są one w stanie podjąć samodzielnej egzystencji i pozostają na mentalnym poziomie dziecka.

Zgodnie z polskim prawem (art. 114 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) adoptować można jedynie osobę małoletnią i tylko dla jej dobra. Wymóg małoletności powinien być spełniony w dniu złożenia wniosku o przysposobienie.

Tymczasem wnioski rodzin zastępczych o adopcję były spóźnione wobec osiągnięcia przez podopiecznych 18 lat. A termin na złożenie wniosku nie mógł być przywrócony - sądy musiały odrzucać takie wnioski.

Rzecznik zwraca uwagę, że u źródeł współczesnego przysposobienia leży wywodząca się ze starożytnego Rzymu instytucja adopcji, w której nie było wymogu małoletności.  Również obecnie nie tylko w obcych kulturach prawnych (np. w japońskiej), ale także w Republice Federalnej Niemiec czy w niektórych stanach USA, możliwe jest przysposobienie osób dorosłych.

Także wcześniejsze przepisy polskie nie zawierały wymogu małoletności adoptowanej osoby. Do lipca 1939 r. obowiązywał przepis Kodeksu cywilnego Królestwa Polskiego, który wręcz stanowił: „Przysposobienie nie może mieć mieysca przed pełnoletnością przysposobić się maiącego” (czyli przysposabianego).  Ustawa z 13 lipca 1939 r. o ułatwieniu przysposobienia małoletnich nie ograniczała zaś możliwości adopcji tylko do dzieci. Zmienił to Kodeks rodzinny z 27 czerwca 1950 r. I taki stan prawny trwa do dziś.

Zarazem ważne znaczenie ma orzeczenie Sądu Najwyższego z 2 czerwca 1980 r., że art. 114 Kro "nie jest wyrazem podstawowych zasad naszego porządku prawnego w dziedzinie ochrony rodziny przez Państwo". Możliwe jest zatem uznanie w Polsce zagranicznego orzeczenia o adopcji osoby pełnoletniej.

W opinii Rzecznika idea rozszerzenia instytucji przysposobienia w szczególnych wypadkach na osoby pełnoletnie warta jest rozważenia. Nie trzeba byłoby wykreślać przymiotnika „małoletnia” z art. 114 Kro. Wystarczyłoby dodać, że w wyjątkowych okolicznościach przysposobić można osobę pełnoletnią - jeśli przemawiają za tym zasady współżycia społecznego.

Regulacja taka mogłaby stanowić alternatywę dla systemu ubezwłasnowolnienia oraz opieki lub kurateli prawnej - gdy adoptowana osoba jest niezdolna do samodzielnej egzystencji lub wymaga wsparcia. RPO od dawna domaga się zastąpienia instytucji ubezwłasnowolnienia innymi formami wsparcia (o co walczą środowiska osób z niepełnosprawnościami i co Polsce rekomenduje Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami).

Odpowiednią formą faktycznego wsparcia osoby wymagającej pomocy i opieki byłoby wtedy jej przysposobienie przez dotychczasowych opiekunów. To ważne, zwłaszcza w kontekście braku wystarczającej liczby kandydatów na opiekunów czy kuratorów.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o rozważenie podjęcia odpowiednich kroków legislacyjnych.

IV.7023.11.2019

#zadaNIEdomowe. Mniej, ale lepiej. Opracujmy szkolne zasady zadawania prac domowych! NASZ PREZENT NA MIKOŁAJKI

Data: 2019-12-06
  • Poradnik o tym, jak to zrobić, przygotowały wspólnie z RPO organizacje społeczne
  • RPO wystąpił do MEN z prośbą o wypromowanie tej akcji.
  • Ogłaszamy ją 6 grudnia – to nasz prezent na mikołajki

O tym, że uczniowie, nauczyciele i rodzice cierpią z powodu prac domowych, RPO dowiaduje się w czasie spotkań w całym kraju. Alarmował o problemie min. Annę Zalewską już w styczniu tego roku. Nadmierne obciążenie uczniów obowiązkami szkolnymi ma bowiem negatywny wpływ na życie całych rodzin, jest też niezgodne z nowoczesnymi trendami edukacyjnymi (zadania domowe nie zawsze pomagają w procesie uczenia się, mogą natomiast doprowadzić do wzrostu zniechęcenia uczniów i pogłębienia się nierówności społecznych).

Na to pismo RPO uzyskał oficjalną odpowiedź MEN, że o tym, co i jak zadawać do domu, decyduje nauczyciel, a dobrą organizację zadań domowych należy wypracowywać zawsze na poziomie szkoły.

Dlatego wspólnie z edukacyjnymi organizacjami społecznymi Rzecznik podjął pracę nad materiałami, które pomogłyby społeczności szkolnej w wypracowaniu rozwiązań dla prac domowych zgodnie z rekomendacją MEN. Tak powstał poradnik #zadaNIEdomowe, w ramach którego podpowiadamy, jak wspólnie opracować szkolne reguły dotyczące pracy w domu, tak, aby była ona rzeczywiście dostosowana do indywidualnych potrzeb i możliwości uczniów danej szkoły.

Chcemy też ułatwić korzystanie z dobrych rozwiązań wypracowanych już w wielu szkołach – można z nich korzystać w serwisie https://obywateledlaedukacji.org/zadaniedomowe/  .

Uczestnicy projektu są głęboko przekonani, że problem prac domowych uda się rozwiązać, jeśli w proces zmiany zaangażują się wszyscy członkowie społeczności szkolnej. Przy okazji będzie to doskonałą lekcję na temat funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego oraz ochrony praw człowieka i obywatela.

Ogłaszając ten obywatelski projekt RPO prosi ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego, by wsparł promocję tych dobrych praktyk w szkołach. „Wierzę, że kierując się swoją wiedzą i doświadczeniem, osoby odpowiedzialne za kształt polskiej szkoły podzielą przekonanie, że przemyślane zadania domowe, oparte w większym stopniu na kreatywności i współpracy, przyczynią się do lepszej edukacji, a w efekcie do lepszego funkcjonowania naszego społeczeństwa” – pisze Adam Bodnar.

Ulotkę #zadaNIEdomowe RPO przekazuje też rzecznikowi praw dziecka Mikołajowi Pawlakowi.

VII.501.68.2018

RPO powtórnie wystąpił do MS w sprawie zmiany przepisów dot. kuratorów sądowych

Data: 2019-12-06

W styczniu 2019 roku RPO zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie niedoskonałości przepisów regulujących postępowanie kuratorów w sprawach rodzinnych i opiekuńczych, a w szczególności w przypadku udziału w kontaktach rodziców (rodzica) z dzieckiem w obecności kuratora. Obecna regulacja jest bardzo ogólnikowa, w opinii RPO jest niewystarczająca, a co więcej, niedostosowana do współczesnych realiów. Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości w sprawie szczegółowego sposobu wykonywania uprawnień i obowiązków kuratorów sądowych stanowi tylko, że:

  • kurator ma stawić się w określonym przez sąd miejscu i terminie spotkania rodzica z dzieckiem,
  • ma być obecny przez cały czas trwania kontaktu,
  • ma dbać, aby kontakt  ten nie trwał dłużej niż postanowił sąd,
  • z każdej obecności przy kontaktach kurator niezwłocznie składa sądowi pisemną notatkę.

Braki w przepisach uwypukla duża liczba skarg kierowanych do Biura RPO. Wiele z nich odnosi się do przebiegu spotkania rodzica z dzieckiem. Z jednej strony skarżący wskazują nadmiernie - w ich ocenie - aktywną postawę kuratora. W innych skargach podnoszona jest z kolei  bierność kuratorów - w których niektórzy rodzice chcieliby  upatrywać swoistego „rozjemcy” i „strażnika” dbającego o prawidłowy przebieg kontaktów z dzieckiem.

W odpowiedzi na styczniowe wystąpienie rzecznika, Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że trwają prace nad projektem ustawy o kuratorskiej służbie sądowej.

RPO powtórnie wystąpił do MS w sprawie projektu ustawy o służbie kuratorskiej

W odpowiedzi RPO zauważa, że projekt ustawy o kuratorskiej służbie sądowej zamieszczony na stronach Rządowego Centrum Legislacji pod koniec poprzedniej kadencji Sejmu RP, zawierający propozycję nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego, mającą na celu m.in. rozszerzenie obowiązków kuratorów sądowych obecnych przy kontaktach rodziców z dzieckiem wprowadza jedynie minimalne zmiany. Niewielkie przekształcenie przepisów nie rozwiąże problemów, jakie napotykają kuratorzy sądowi przy wykonywaniu orzeczeń sądowych, a które z kolei przekładają się na dobro i bezpieczeństwo przede wszystkim małoletnich dzieci.

Obowiązkiem kuratora jest uczestnictwo przez cały czas trwania kontaktu, jednakże przepis w żaden sposób nie obejmuje problematyki, którą poruszył rzecznik w swoim pierwszym wystąpieniu. Problematyka ta, dotycząca najbardziej „życiowych” kwestii (wizyty w toalecie, posiłków, zakupu biletów wstępu), nadal pozostaje nierozwiązana. Zgłaszane przez samych kuratorów problemy związane z wielogodzinnym kontaktem, przemieszczaniem się czy miejscem spotkania na basenie, w parku rozrywki, stwarzają niestety dość szerokie pole do interpretacji, nie zawsze zgodnej z intencjami sądu, który określił sposób realizacji kontaktów.

Rzecznik przedstawił także rekomendacje wypracowane przez Krajową Radę Kuratorów. Rada postulowała żeby uzupełnić projekt przepisów o uregulowania dotyczące niezbędnych elementów orzeczenia sądu, zakreślenia jasnych ram czasowych, w których kontakty osoby uprawnionej z dzieckiem mają odbywać się w obecności kuratora, jak również uprawnień samego kuratora biorącego udział w wykonaniu orzeczenia, w tym w prawo do występowania z wnioskami takimi jak: podjęcia decyzji o przerwaniu kontaktu w przypadku wystąpienia okoliczności mogących zagrażać dziecku czy o zmianę orzeczenia sądu o kontaktach rodzica z dzieckiem.

Niektóre zapisy projektu ustawy o kuratorskiej służbie sądowej budzą wątpliwości RPO

Rzecznik przedstawił wątpliwości odnośnie proponowanej treści ustawy o kuratorskiej służbie sądowej, a konkretniej zapisu według którego kuratorem będzie mogła zostać jedynie osoba posiadająca wyłącznie obywatelstwo polskie. Uzasadnienie projektu lakonicznie wiąże ten wymóg z analogicznym obostrzeniem stosowanym wobec kandydatów na sędziów. Ten argument nie przekłada się na sytuację kuratora sądowego, jako że nie sprawuje on wymiaru sprawiedliwości, nie wydaje orzeczeń w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, jedynie je wykonuje. Jeszcze mniejszą zasadność ma wprowadzenie wymogu wyłącznego obywatelstwa polskiego wobec kuratorów społecznych. Konsekwencje posiadania dodatkowego, innego niż polskie obywatelstwa są zaś poważne - na mocy art. 129 projektu niezrzeczenie się obcego obywatelstwa w określonym terminie powoduje wygaśnięcie stosunku pracy kuratora zawodowego i aplikanta kuratorskiego oraz odwołanie kuratora społecznego z pełnionej funkcji.

Kolejną kwestią, która może budzić wątpliwości jest propozycja przepisu formułującego fakultatywność okresowego wysłuchiwania przez sąd osób poddanych opiece lub kurateli. Zdaniem rzecznika, sądy opiekuńcze powinny mieć obowiązek okresowego wysłuchiwania takich osób (chyba że ich stan psychiczny lub umysłowy sprawia, że byłoby to oczywiście niecelowe), bo jest to niezbędnym elementem faktycznego wykonywania nadzoru nad sprawowaniem opieki i kurateli. Opiekunowie i kuratorzy osób ubezwłasnowolnionych powinni być osobami działającymi na rzecz i w interesie swoich podopiecznych, jednak w praktyce nie zawsze tak się dzieje. Stąd instytucja nadzoru sądów nad sprawowaniem opieki i kurateli. Nadzór ten nie jest jednak pełny i efektywny, jeśli pozbawiony jest informacji od samych podopiecznych, a opiera się na informacjach od tych osób, które mają być nadzorowane, zawartych w ich zaledwie corocznych sprawozdaniach.

Podobnie uzasadniona jest zmiana projektowanego przepisu, który zakazuje zlecania kuratorom czynności w domach pomocy społecznej albo placówkach zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku. W mediach co jakiś czas pojawiają się doniesienia o nieprawidłowościach w takich placówkach, w których opiekunowie czy kuratorzy umieszczają swoich podopiecznych na zasadach komercyjnych. Nieprawidłowości nie muszą polegać na drastycznych naruszeniach nietykalności cielesnej i godności; mogą także dotyczyć zakazu kontaktów z określonymi osobami, zakazu wychodzenia z placówki czy dysponowania swoją własnością. Kary nakładane przez wojewodów na placówki działające bez stosownego pozwolenia i nadzoru nie wydają się być skuteczne, co RPO zgłaszał już w poprzednich latach. W tym stanie rzeczy zasadne jest upoważnienie kuratorów sądowych do dokonywania czynności w placówkach całodobowej opieki, niezależnie od ich statusu prawnego i podmiotu właścicielskiego - właśnie w celu zapewnienia pełnego i efektywnego nadzoru sądów opiekuńczych nad sytuacją osoby poddanej opiece lub kurateli. W przypadku niektórych osób kontakt z niezależnym pracownikiem kuratorskiej służby sądowej może być jedyną okazją przekazania do sądu informacji o swojej sytuacji i ewentualnych skarg czy to na opiekuna, kuratora, czy kierownictwo i personel placówki, w której przebywa.

IV.7021.28.2019

 

Transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka rodziców tej samej płci jest niedopuszczalna – uchwała 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r.

Data: 2019-12-02
  • Przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia (transkrypcja), w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, w ocenie NSA, zagraża podstawowym zasadom polskiego porządku prawnego.  
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania argumentując przeciwnie – transkrypcja jest niezbędna do zapewnienia skutecznej ochrony praw dziecka. Bez polskiego aktu urodzenia obywatel nie ma praktycznej możliwości otrzymania polskich dokumentów tożsamości.
  • NSA stwierdził, że dokumenty i numer PESEL powinny być wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Praktyka pokazuje jednak, że jest inaczej.

NIE PRZEGAP. O prawach osób LGBT będziemy rozmawiać w czasie III Kongresu Praw Obywatelskich na panelu 16: Prawa osób LGBT w Polsce, a o problemach rodzin przed sądami rodzinnymi - na panelu 24: Efektywność sądownictwa i prawa rodzicielskie.

AKTUALIZACJA 20.12.2019: dodany załącznik z uchwałą NSA z uzasanieniem

Przepis art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. 2014 r. poz. 1741 ze zm.) w związku z art. 7 ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. Prawo prywatne międzynarodowe (Dz. U. z 2015 r. poz. 1792) nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci.

Uchwałę o takiej treści podjął NSA w składzie 7 sędziów, rozpoznając zagadnienie prawne przedstawione mu 17 kwietnia 2019 r. w toku postępowania ze skargi kasacyjnej obywatelki. To jedna z wielu spraw, w których RPO stanął po stronie praw dziecka, któremu odmówiono transkrypcji jego aktu urodzenia tylko dlatego, że jego rodzice są osobami tej samej płci. W wyniku transkrypcji zagranicznego aktu, czyli jego wiernego i literalnego przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego, powstaje polski akt urodzenia, niezbędny do uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Wcześniej, w 2018 r., NSA przychylił się do argumentacji RPO, że transkrypcja aktu jest obligatoryjna, ze względu na konieczność ochrony dobra i praw dziecka.

Tym razem powiększony skład 7 sędziów NSA uznał, że transkrypcja jest niedopuszczalna, ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W uzasadnieniu ustnym wskazano, że ponieważ skutkiem transkrypcji jest powstanie polskiego aktu stanu cywilnego, niezgodne z porządkiem publicznym jest przepisanie do polskiego rejestru aktu, w którym jako rodziców wskazano dwie matki. Zgodnie z polskimi przepisami, rodzicami są zawsze matka i ojciec – osoby różnej płci.

W ustnym uzasadnieniu uchwały podkreślono przy tym, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. W ocenie NSA, organy administracji powinny tak stosować przepisy prawa, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać obywatelowi numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, który zgodnie z art. 1138 kodeksu postępowania cywilnego, ma moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą postępować niezgodnie z tą wykładnią i odmawiać wydania paszportu lub dowodu, obywatele i obywatelki powinni skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych.

Skład 7 sędziów nie przychylił się też do wniosku o zwrócenie się w sprawie z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. NSA uznał, że skoro decyzja o odmowie transkrypcji nie powinna ograniczać prawa do uzyskania dokumentu tożsamości, to nie ogranicza także unijnej swobody przepływu osób. Dopiero w postępowaniu ze skargi na odmowę wydania paszportu lub dowodu możliwe byłoby podnoszenie argumentu, że doszło do naruszenia prawa do przemieszczania się po terytorium UE i wyboru miejsca zamieszkania.

Jako uczestnicy postępowania, w posiedzeniu 7 sędziów NSA, wzięli udział: Rzecznik Praw Dziecka i przedstawiciel Prokuratury Krajowej – którzy opowiedzieli się za niedopuszczalnością transkrypcji, a także przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich, argumentujący przeciwnie.

Podjęta uchwała 7 sędziów NSA, na mocy art. 115 § 1 pkt. 3 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, wiąże jedynie skład orzekający w przedmiocie skargi kasacyjnej w tym konkretnym postępowaniu. Należy jednak przewidywać, że zgodnie z przyjętym zwyczajem, wpłynie ona znacząco na kierunek orzecznictwa sądów administracyjnych i praktykę organów administracji.

Komentarz Mileny Adamczewskiej-Stachura z Zespołu ds. Równego Traktowania, reprezentującej RPO w tej sprawie:

„NSA miał możliwość znacząco poprawić sytuację prawną wielu polskich obywateli i obywatelek, których prawa są w praktyce ograniczane wyłącznie dlatego, że w ich zagranicznych aktach urodzenia jako rodziców wskazano osoby tej samej płci. Tymczasem podjęta uchwała nie traktuje priorytetowo najlepszego interesu i praw dziecka, ale przenosi na obywatela ciężar domagania się ochrony tych dóbr.

Chociaż NSA wskazał w ustnym uzasadnieniu uchwały, że decyzje o odmowie transkrypcji nie powinny uniemożliwiać obywatelom uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numerów PESEL, dotychczasowa praktyka organów administracji pozostaje odmienna. Ze skarg kierowanych do RPO i prowadzonych w ich przedmiocie postępowań wyjaśniających wynika, że dla skutecznego rozpatrzenia wniosku o paszport lub dowód osobisty, konsulowie i prezydenci miast wymagają przedłożenia odpisu polskiego aktu urodzenia. W jednej ze spraw, do których przystąpił RPO, WSA odrzucił natomiast skargę obywatelki na pozostawienie jej wniosku o paszport dla dziecka bez rozpoznania, stwierdzając, że skarga administracyjna na taką czynność organu nie przysługuje.

Niezależnie od powyższych przykładów, zasugerowana przez skład 7 sędziów droga wydaje się obecnie jedyną możliwą dla zapewnienia ochrony praw obywateli, którzy urodzili się za granicą i jako rodziców w swoich aktach urodzenia mają wskazane osoby tej samej płci. Skuteczne uzyskanie dla nich polskich dokumentów tożsamości będzie jednak wymagało zmiany dotychczasowej praktyki organów administracji. Rzecznik Praw Obywatelskich podejmie odpowiednie działania generalne, dążąc do tego, aby wykładnia przepisów prawa przedstawiona przez NSA znalazła odzwierciedlenie w realiach stosowania prawa. Jest to niezbędne dla ochrony podstawowych praw dzieci – obywateli RP”.

sygn. akt II OPS 1/19

sygn. BRPO XI.534.3.2016

Nie zajmujemy się standardami przyjaznych widzeń matek z dziećmi – Służba Więzienna opowiada na pytanie RPO

Data: 2019-12-02
  • Służba więzienna odpowiada: rekomendacje zakładające poprawę sytuacji matek z dziećmi wizytujących więzienia nie znalazły akceptacji komórek merytorycznych Centralnego Zarządu Służby Więziennej. Ich dalsze procedowanie zostało zakończone bez nadania ich dalszego biegu
  • Służba Więzienna pracowała nad ujednoliceniem kwestii wnoszenia przez matki z małymi dziećmi żywności dla dzieci czy jednorazowych pieluszek na widzenia z bliskimi
  • RPO postulował, by dopuścić np. mleko w buteleczce lub słoiczek z jedzeniem, skoro małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe, przy salach widzeń powinny być też wydzielone miejsca do karmienia dzieci oraz ich przewijania

NIE PRZEGAP panelu na III Kongresie Praw Obywatelskich 13 grudnia 2019 r.: Sesja 5: Obecna polityka penitencjarna – dokąd zmierzamy

Do Biura RPO wpływają skargi od matek, które z małymi dziećmi przybywają do więzień na widzenia z bliskimi pozbawionymi wolności. Po kilku godzinach w podróży i oczekiwania na widzenie nie mają zapewnionych właściwych warunków do opieki nad dziećmi. Poczekalnie nie są przystosowane do pobytu matek z małymi dziećmi. Nie ma tam np. wyodrębnionego miejsca do karmienia i przewijania dziecka czy stanowiska do podgrzewania posiłków lub napojów.

Ponadto matki nie mogły na sale widzeń zabrać wcześniej przygotowanego dla dziecka posiłku czy jednorazowej pieluchy. Były informowane, że przewinięcie dziecka musi nastąpić albo przed widzeniem, albo po nim.

RPO: matki z małymi dziećmi są objęte konstytucyjną zasadą szczególnej pomocy ze strony władz publicznych

We wrześniu 2018 r. zastępczyni RPO dr Hanna Machińska wystąpiła  w tej sprawie do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego. Podkreśliła, że matki z małymi dziećmi są objęte konstytucyjną zasadą szczególnej pomocy ze strony władz publicznych (art.  71 Konstytucji RP).

- Wyraźnie widać brak jednolitych standardów postępowania wobec matek z małymi dziećmi, realizujących widzenia - wskazała Hanna Machińska. Przyznała, że pracownicy Biura RPO zetknęli się bowiem również z dobrymi praktykami w więzieniach, gdzie były przewijaki, a matkom umożliwiano zabranie na salę widzeń butelki z mlekiem i pieluchy. Dlatego zwróciła się do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej o wydanie wytycznych, które ujednolicą postępowanie.

- Co do zasady należy zgodzić się z uwagami i problemami przedstawionymi w wystąpieniu - odpisał RPO zastępca dyrektora SW płk Grzegorz Fedorowicz. Zapewnił, że stosowane są zalecenia o udzielaniu widzeń w pierwszej kolejności m.in. dorosłym, którym towarzyszą dzieci do lat 3. Dyrektorzy jednostek penitencjarnych zostali zobligowani do umieszczania informacji o osobach uprzywilejowanych w kolejce na stronach internetowych jednostek, na tablicach informacyjnych na zewnątrz zakładu lub aresztu oraz w poczekalniach i salach widzeń.

Płk Grzegorz Fedorowicz zwrócił uwagę, że problemy nie wynikają z zaniechań Służby Więziennej. W wielu jednostkach penitencjarnych nie ma bowiem możliwości przystosowania poczekalni. Jedyne pomieszczenia w jednostkach na ten cel są często zbyt małe, aby wyodrębnić w nich miejsce na karmienie i przewijanie dzieci. Wprowadzenie oczekiwanych rozwiązań w niektórych sytuacjach skutkowałoby koniecznością ograniczenia powierzchni samej poczekalni, a tym samym ograniczało możliwość skorzystania z nich innym osobom, np. w podeszłym wieku lub o widocznym stopniu niepełnosprawności.

W zakresie wyposażania w przewijaki pomieszczeń do kontroli, możliwości wniesienia na salę widzeń produktów żywnościowych dla dzieci, jak również artykułów higienicznych (jednorazowe pieluchy) płk Fedorowicz poinformował, iż w Centralnym Zarządzie SW opracowano dokument zawierający kompleksowe uregulowania w tym zakresie. Jego projekt jest konsultowany między komórkami CZSW. Przedstawiciele RPO byli na bieżąco informowani o postępie prac. Obecnie projekt jest przez nich analizowany celem przedstawienia propozycji.

W październiku 2019 r. zastępczyni RPO dr Hanna Machińska skierował pismo do Zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej pytając czy poczyniono postępy w opracowywaniu nowych standardów przyjaznych dla matek z dziećmi.

Odpowiedź Służby Więziennej

W piśmie skierowanym do RPO zastępca Dyrektora Generalnego Służby Więziennej płk Grzegorz Fedorowicz poinformował, że dokumenty, które przygotowywano, nie wyszły poza wstępną fazę konsultacji.

- Ostatecznie dokument ten nie znalazł akceptacji wśród komórek merytorycznych Centralnego Zarządu Służby Więziennej i jego dalsze procedowanie zostało zakończone, bez nadania mu dalszego biegu. Obecne trwają prace nad wprowadzeniem zmian w Kodeksie karnym wykonawczym oraz ustawie o Służbie Więziennej. Zmiany te obejmują również obszar dotyczący szeroko pojętej kontroli, celem uregulowania ww. zagadnień w materii ustawowej. Po wprowadzeniu proponowanych przez Służbę Więzienną zmian, będzie możliwe ponowne podjęcie prac związanych ze szczegółowym opracowaniem regulacji wskazanych wystąpieniu RPO – informuje Fedorowicz.

IX.517.2564.2017

Młodzież z MOW na konferencji 18 + w Biurze RPO

Data: 2019-11-30

W dniu 30 listopada w BRPO odbyła się Konferencja 18 +, Z młodzieżą o wchodzeniu w dorosłość. Wśród uczestników byli młodzi liderzy i aktywiści, wychowankowie młodzieżowych ośrodków wychowawczych i młodzieżowych ośrodków socjoterapii, podopieczni Fundacji Po Drugie (przeciwdziałającej patologii, demoralizacji, bezradności, wykluczeniu młodzieży), przedstawiciele organizacji z mniejszych miast oraz reprezentanci młodzieżowych rad miasta.

Dyskusje organizowane były w grupach, z ekspertami od różnych tematów, a każda z dyskusji była inna – uczestnicy przedstawiali swoją perspektywę, dzielili się własnymi doświadczeniami, opowiadali praktykę z ich regionów.

Jedną z grup („Zderzenie z Państwem”) reprezentowała Agnieszka Sikora – prezeska Fundacji Po Drugie, ekspertka Komisji Ekspertów KMPT oraz dr Justyna Jóźwiak – przedstawicielka KMPT z BRPO. Młodzież podejmowała różne tematy, poniżej wypunktowane zostały tezy wypracowane wspólnie z uczestnikami panelu:

  1. Integracja zamiast alienacji – nie każdy w życiu ma tyle szczęścia, aby przeżyć bezpieczne dzieciństwo, z opiekuńczymi rodzicami dbającymi o potrzeby swoich dzieci. Przemoc domowa, zaniedbania fizyczne, alkoholizm rodziców, bieda, oziębłość emocjonalna, obojętność, negatywne doświadczenia seksualne, molestowanie seksualne i wiele innych trudnych doświadczeń dźwiga na sobie młodzież przebywająca w placówkach resocjalizacyjnych. W dużej mierze to właśnie traumatyczne wydarzenia z dzieciństwa zaważyły na ich losie i doprowadziły do umieszczenia w placówce. Pobyt w takiej placówce czasami pomaga, ale w dużej części może jeszcze bardziej skomplikować życie młodej osoby. Reżim, ciągłe kontrole osobiste (często związane z rozbieraniem się do naga i kucaniem), zakazy i nakazy, życie według z góry ustalonego planu, „drugie życie” – to wszystko może odcisnąć piętno na psychice młodego człowieka. Młodzież postulowała o większą integrację z osobami przebywającymi w takich placówkach (np. zaproszenie do wspólnego meczu), spędzanie więcej czasu ze sobą, by dowiedzieć się o wzajemnych potrzebach.
  2. Prewencja zamiast interwencji państwa – bardzo często nie dostrzegamy, że osobom z naszego otoczenia dzieje się krzywda. Problemem jest też to, że nikt nas nie uczy, jak mamy zauważać, że „coś jest nie tak”. To „coś” może doprowadzić do tragedii w sytuacji, gdy my jako świadkowie nie zareagujemy odpowiednio wcześniej. Sygnały, które mogą wzbudzić naszą czujność to np. koleżanka w klasie, która jest ciągle smutna, która zasypia na lekcjach (bo być może w domu przez całą noc była impreza zakrapiana), nie może się skoncentrować na lekcjach, nie chce nikogo zapraszać do domu, nie ma przygotowanych kanapek do szkoły, ma siniaki, etc. Taka osoba może doznawać krzywdy i nie wiedzieć, gdzie uzyskać pomoc. Może też zadręczać się myślami samobójczymi, które doprowadzą do nieszczęścia, może próbować uciekać od swojego życia za pomocą używek i trafić do ośrodka dla nieletnich. Młodzież uznała, że warto okazać zainteresowanie takiej osobie, nawet jeśli nie będzie chciała pomocy, ani nie będzie chciała rozmawiać o swojej sytuacji. Ważne jest samo zaznaczenie „ok, jeśli teraz nie chcesz rozmawiać, to wiedz, że jestem”.
  3. Wsparcie zamiast obojętności – osoby opuszczające placówki resocjalizacyjne, bez wsparcia ze strony rodziny i dorosłych, mają do pokonania o wiele więcej schodów w dorosłości aniżeli ich rówieśnicy z tzw. „porządnych domów”. Charakteryzują się zaniżonym poczuciem własnej wartości, czują się gorsi od innych, wydaje im się, że nie zasługują na uwagę, a rozwój naukowy i kariera zawodowa jest tylko dla tych, którzy mają pieniądze i wsparcie rodziny. Bardzo często jest tak, że ich edukacja zakończyła się na gimnazjum lub szkole branżowej, ponieważ w placówce nie było innej możliwości. Z takim wykształceniem trudno jest znaleźć rozsądną i stabilną pracę. Do tego dochodzą problemy z brakiem domu. Liczba mieszkań socjalnych jest niewystarczająca, oczekiwanie trwa miesiącami, czasem latami. Pomocy udzielają organizacje pozarządowe, prowadząc tzw. mieszkania chronione. Niestety to też „kropla w morzu potrzeb”, ponieważ takich mieszkań jest za mało. Młodzież uznała, że osobom z „gorszym startem” należy się pomoc ze strony Państwa. Wyrazili zrozumienie dla sytuacji, w których jedni biorą kredyty na mieszkanie, a inni dostają je za darmo od Państwa, pod warunkiem, że odpowiednio je użytkują.
  4. Humanitarna postawa policji zamiast tortur, nieludzkiego, poniżającego traktowania -    w przypadku okrutnej zbrodni wszyscy oczekują od organów publicznych wyjaśnienia sprawy, znalezienia i ukarania sprawcy. Presja czasu, presja społeczna oraz oczekiwania przełożonych mogą wytworzyć w funkcjonariuszach przekonanie, że cel uświęca środki. Nic bardziej mylnego. Podczas torturowania niewinna osoba jest w stanie przyznać się do wszystkiego, czego oczekują od niej zadający tortury, tylko po to, by już dłużej nie cierpieć. Przykładem tego jest Tomasz Komenda, który został niewinnie oskarżony i spędził w więzieniu 18 lat. Mężczyzna tylko raz przyznał się do zarzucanego mu czynu, pomimo że miał alibi w postaci kilkunastu osób oraz był oddalony od miejsca zbrodni kilkadziesiąt kilometrów. Wyznał, że podczas policyjnego przesłuchania „był bity tak bardzo, że przyznałby się nawet do zabójstwa papieża”.

11-letnie doświadczenia działalności Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur pokazują, że nie jest to jednostkowy przypadek. Osoby zatrzymywane przez policję są bite w wyrafinowany sposób (przy użyciu m.in. policyjnych pałek), podduszane, straszone bronią, zmuszane bez powodu do poddania się rewizji osobistej, połączonej ze zdjęciem bielizny do kostek i rozchyleniem kolan, niektórym mężczyznom ściskano jądra i wykręcano genitalia, rozbierano i wystawiano na widok publiczny przez okno, straszono zgwałceniem, pobiciem metalowym młotkiem, przestrzeleniem kolan przy próbie ucieczki. Stosowano też przemoc psychiczną, którą bardzo trudno jest udokumentować. Trudno jest oszacować skalę zjawiska, ponieważ oficjalnie w Polsce nie ma przestępstwa tortur. W polskim kodeksie karnym brakuje bowiem definicji tortur. Policjanci odpowiadają za przekroczenie uprawnień, nie zaś za stosowanie tortur. Praktyka sędziów pokazuje, że w Polsce średni wymiar kary dla policjantów, którzy stosowali tortury, wynosi ok. 1,5 roku pozbawienia wolności (wg organizacji międzynarodowych oraz ETPC kara powinna wynosić min. 6 lat). Ponadto świadomość społeczna na temat tortur jest znikoma, co powoduje, że pokrzywdzeni nie ujawniają takich przypadków, gdyż często nie wiedzą, co jest torturą lub nieludzkim, poniżającym traktowaniem. Młodzież uznała, że ważny jest wyraźny sprzeciw wobec takiego traktowania. Policja powinna używać humanitarnych i skutecznych technik przesłuchiwań, skupić się na zebraniu rzetelnych dowodów, które pozwolą wyjaśnić zbrodnię, a nie zamknąć w więzieniu niewinną osobą.

 

Z młodzieżą o wchodzeniu w dorosłość – Konferencja 18 +

Data: 2019-11-30
  • O szkole, państwie i policji, organizacja pozarządowych, patostreamingu i cyberbezpieczeństwie, klimacie i usamodzielnianiu się rozmawiało w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich prawie sześćdziesięciu młodych ludzi.
  • 30 listopada 2019 roku mieli okazję spotkać się z ekspertami i mentorami, żeby przedstawić swój punkt widzenia, obawy i nadzieje towarzyszące wchodzeniu w dorosłość.

Wśród uczestników byli młodzi liderzy i aktywiści, wychowankowie młodzieżowych ośrodków wychowawczych i młodzieżowych ośrodków socjoterapii, podopieczni Fundacji Po Drugie (przeciwdziałającej patologii, demoralizacji, bezradności, wykluczeniu młodzieży), przedstawiciele organizacji z mniejszych miast oraz reprezentanci młodzieżowych rad miasta.

Dyskusje organizowane były w grupach, z ekspertami od różnych tematów,  a każda z dyskusji była inna – uczestnicy przedstawiali swoją perspektywę, dzielili się własnymi doświadczeniami, opowiadali praktykę z ich regionów.

Eksperci podkreślali, że uczestnicy nie tylko przedstawiali nowe pomysły na rozwiązanie najważniejszych problemów, ale także wykazywali się dużym zrozumieniem i empatią dla rówieśników. Podkreślali, że potrzebują takich spotkań, by wymieniać się poglądami i szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Zapytani o tematy, o których chcieliby jeszcze porozmawiać, wskazywali edukację seksualną, religię w szkołach, działalność Rzecznika Praw Dziecka.

O czym rozmawiała młodzież na Konferencji 18+?

Anna Tomkiewicz z BRPO dyskutowała z młodzieżą o prawach ucznia w szkole, zwłaszcza o prawach ucznia pełnoletniego – czy może sam się zwolnić z lekcji, jaka powinna być polityka szkoły wobec korzystania z telefonów, czy szkoła może ingerować w wizerunek np. zakazać farbowania włosów.

O tym, czego szkoła młodzieży nie nauczyła dyskutowali z Kacprem Lemieszem ze Strajku Uczniowskiego oraz Barbarą Kaczkowską ze Zwolnionych z teorii – programu, w ramach którego uczniowie zakładają i realizują własne projekty społeczne.

Część warsztatów zajmowała się problematyką młodzieży w zderzeniu z internetem. Uczniów w dyskusji o prywatności i bezpieczeństwie w sieci wspierali Kacper Gwardecki z BRPO i Anna Obem z Panoptykonu. Rozmawiano też o patostreamingu z Martyną Różycką z NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa).

Młodzież wkraczająca w dorosłość odkrywa nowe obszary praw obywatelskich. O partycypacji politycznej, wieku głosowania, młodzieżowych radach miasta rozmawiał z młodymi ludźmi Piotr Nowak z PROMu, a o prawie do zgromadzeń i demonstracji, także w kontekście protestów klimatycznych, Marcin Malecko z BRPO.

Poruszone zostały także tematy zdarzeń z pogranicza naruszeń praw człowieka. Młodzi ludzie rozmawiali o sytuacji osób w MOWach i MOSach, prewencji tortur, o kontakcie w policją – przeszukaniach, wylegitymowaniach, granicy wiekowej odpowiedzialności karnej. Młodzież mogła zadawać pytania mecenasowi Michałowi Harze z BRPO, Justynie Jóźwiak z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO oraz Agnieszce Sikorze z Fundacji Po Drugie.

Senat nie zajmie się petycją o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej

Data: 2019-11-27
  • Senacka komisja praworządności, praw człowieka i petycji postanowiła 26 listopada, że nie podejmie prac nad petycja wzywającą do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Stambulskiej (Konwencji Rady Europy  o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej)
  • Wypowiedzenia konwencji i prawnego wykluczenia związków jednopłciowych domagało się Stowarzyszenie Rodzin Katolickich z Legnicy.
  • W Polsce i na świecie trwa kampania „16 dni przemocy ze względu na płeć”

Senacka komisja petycji analizuje wpływające do Senatu petycje i jeśli uzna to za stosowne, decyduje o podjęciu prac nad nimi. Efektem może być inicjatywa ustawodawcza i – w końcu – zmiana prawa.

- 90 tys. osób w Polsce pada rocznie ofiarą przemocy w rodzinie i ze względu na płeć. Konwencja Stambulska była krokiem milowym w zapewnieniu ochrony fundamentalnych praw i wolności kobiet doświadczających przemocy. Od początku swojej kadencji rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwraca uwagę, że wszelkie przejawy przemocy w rodzinie stanowią naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, a stworzenie kompleksowej i efektywnej strategii państwa w tej kwestii stanowi jedno z najważniejszych wyzwań stojących przed władzą publiczną – mówiła na posiedzeniu Agata Szypulska z Zespołu Równego Traktowania BRPO.

Petycja o wywiedzeniu Konwencji Stambulskiej została zgłoszona jeszcze w poprzedniej kadencji Senatu i trafiła na pierwsze posiedzenie komisji petycji w nowej kadencji.

Wniosek o niepodejmowanie dalszych prac nad petycją poparły trzy osoby, dwie były przeciw, dwie wstrzymały się od głosu. Wniosek senatora PiS Michała Seweryńskiego o kontynuowanie prac nad petycją po uzyskaniu dodatkowych analiz nie był już głosowany.

Rzecznik pyta ponownie: dlaczego resort zdrowia nie pracuje nad powołaniem Rady ds. Leczenia Niepłodności?

Data: 2019-11-26
  • Resort zdrowia lakonicznie poinformował Rzecznika Praw Obywatelskich, że nie prowadzi prac zmierzających do powołania Rady ds. Leczenia Niepłodności
  • Powołanie Rady jest ustawowym obowiązkiem, z którego rząd nie wywiązuje się od 2015 roku
  • Rzecznik prosi Ministra Zdrowia o podanie przyczyn braku prac nad tą inicjatywą
  • Rada ds. Leczenia Niepłodności – potrzebny organ zrzeszający ekspertów, który nigdy nie powstał.

RPO zapytał resort zdrowia o postęp prac nad utworzeniem Rady ds. Leczenia Niepłodności. Ustawa o leczeniu niepłodności (art. 72, Dz. U. z 2017 r., poz. 865) przewiduje utworzenie Rady ds. Leczenia Niepłodności jako organu opiniodawczo-doradczego ministra zdrowia. Ma się ona składać z ekspertów z różnych dyscyplin naukowych, zwłaszcza prawa, medycyny, filozofii. Zgodnie z ustawą to właśnie minister powołuje członków Rady, a w określonych ustawowo przypadkach może ich odwołać.

Rzecznik od lat zajmuje się problematyką leczenia niepłodności i podejmuje działania dotyczące m.in. dostępu do aktualnych metod leczniczych czy finansowania metody in vitro. Dlatego w sprawie niepowołania Rady interweniował już w 2017 r. Zgodnie z ówczesną informacją resortu zdrowia, nie planowano jej powołania.

We wrześniu 2019 r. RPO ponowił pytanie w tej sprawie. W jego ocenie brak Rady pozbawia skuteczności przepisów ustawy jej dotyczących. To zaś prowadzi do osłabienia przestrzegania praw obywatelskich.

Resort odpowiada: nie prowadzimy prac zmierzających do powołania Rady

- Uprzejmie informuję, iż obecnie nie są prowadzone prace zmierzające do jej powołania – głosi odpowiedź Macieja Miłkowskiego, podsekretarza stanu w MZ.

Pismo nie zawierało żadnego uzasadnienia.

RPO prosi o wytłumaczenie, dlaczego Rada nie została powołana i kto obecnie realizuje jej zadania

W piśmie skierowanym do resortu zdrowia RPO przypomina, że zgodnie z art. 41 ust. 2 lit. c Karty praw podstawowych Unii Europejskiej prawo do dobrej administracji obejmuje obowiązek uzasadniania przez organ swoich decyzji. Dlatego prosi o wyjaśnienia dlaczego Rada ds. Leczenia Niepłodności nie została powołana pomimo ustawowego obowiązku.

Rzecznik wskazał też obowiązki Rady i pyta kto obecnie je wykonuje oraz w jakim stopniu są one realizowane.

Do ustawowych zadań Rady ds. Leczenia Niepłodności należy:

  • prowadzenie działalności informacyjnej na temat stylu życia chroniącego potencjał rozrodczy człowieka i zwiększającego szanse urodzenia zdrowego dziecka oraz celowości opieki prekoncepcyjnej (czyli opieki obejmującej dostosowanie metod planowania rodziny, z uwzględnieniem czynników ryzyka pary, która stara się o dziecko, zlecenia badań pod kontem stwierdzenia groźnych wad wrodzonych i chorób genetycznych, zaleceń odnośnie dostosowania stylu życia…);
  • prowadzenie działalności informacyjnej na temat czynników mających wpływ na potencjał rozrodczy człowieka;
  • prowadzenie działalności informacyjnej na temat możliwości leczenia niepłodności;
  • upowszechnianie standardów postępowania oraz zasad moralnych i etycznych w zakresie leczenia niepłodności, w tym stosowania procedur medycznie wspomaganej prokreacji;
  • opracowywanie dla ministra właściwego do spraw zdrowia i na jego wniosek projektów założeń aktów normatywnych oraz projektów innych dokumentów w zakresie procedury medycznie wspomaganej prokreacji oraz w zakresie leczenia niepłodności;
  • współdziałanie z organizacjami i stowarzyszeniami oraz samorządami medycznymi, których celem jest promocja zdrowia prokreacyjnego i problematyka leczenia niepłodności;
  • opiniowanie wniosków o nadanie statusu centrum leczenia niepłodności.

VII.5002.6.2015

Czy wnuczka samotnie opiekująca się niepełnosprawną babcią może otrzymać świadczenie pielęgnacyjne? – SKO uwzględniło skargę Rzecznika

Data: 2019-11-26
  • Wnuczce samodzielnie opiekującej się schorowaną osiemdziesięciodziewięcioletnią babcią odmówiono prawa do świadczenia pielęgnacyjnego. RPO zaskarżył decyzję
  • Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ramach autokontroli uwzględniło skargę RPO i skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej
  • Kolegium w swojej decyzji zwróciło uwagę na prokonstytucyjną wykładnią ustawy o świadczeniach rodzinnych: poprzednie decyzje nie uwzględniły celu tej, która ma za zadanie wzmacniać więzi rodzinne i pomagać w wymagającej i czasochłonnej opiece nad niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Do rzecznika zwróciła się ze skargą pani M. - wnuczka opiekująca się babcią z niepełnosprawnością. Starsza pani skończyła 89 lat i potrzebuje opieki codziennie: wsparcia przy sprzątaniu, zakupach, przygotowywaniu posiłków, wizytach lekarskich, wychodzeniu z domu. Taka pomoc jest bardzo angażująca, więc jej wnuczka, jako jedyna faktyczna opiekunka, nie może podjąć pracy. Matka pani M. mieszka prawie 500 kilometrów dalej, nie utrzymuje też z nią kontaktów. W skardze do rzecznika pani M. napisała, że przez ostatnie lata w związku ze sprawowaną opieką, otrzymywała specjalny zasiłek opiekuńczy, ale z uwagi na przekroczony przez rodzinę dochód o kwotę 122, 01 zł, straciła to prawo. Od listopada 2018 r. kobieta nie otrzymuje żadnego świadczenia w związku ze sprawowaną opieką.

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego decyzję o odmowie przyznania pani M. świadczenia pielęgnacyjnego na opiekę nad niepełnosprawną babcią, która została wydana przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, a następnie podtrzymana przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Organy te uznały, że faktyczne sprawowanie przez panią M. opieki nad niepełnosprawną w znacznym stopniu babcią, nie jest wystarczające do uzyskania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na okoliczność, że to na matce pani M. - jako spokrewnionej w pierwszym stopniu - spoczywa obowiązek opieki. Rzecznik podkreślił, że kryterium stopnia pokrewieństwa wyznaczające kolejność zobowiązania do alimentacji nie może samo w sobie stanowić przeszkody w nabyciu prawa do świadczenia pielęgnacyjnego bez dokładnego zbadania, kto tak naprawdę opiekuje się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

W wyniku działań rzecznika Samorządowe Kolegium Odwoławcze stwierdziło, że skarga zasługuje na uwzględnienie w ramach autokontroli dokonanej przez organ odwoławczy. To znaczy, że w postępowaniu administracyjnym organ którego działanie, bezczynność lub przewlekłe prowadzenie postępowania zaskarżono do sądu, może sam uwzględnić taką skargę w terminie trzydziestu dni od dnia jej otrzymania. W przypadku skargi na decyzję, którą organ uwzględni w całości uchyla on zaskarżoną decyzję i wydaje nową. To rozwiązanie znacznie przyspiesza cały proces i pozwala uniknąć wchodzenia na ścieżkę sądową.

W sprawie pani M. Kolegium ustaliło, że zgodnie z prokonstytucyjną wykładnią ustawy o świadczeniach rodzinnych wskazaną przez rzecznika organy działały z naruszeniem prawa. Nie uwzględniły one celu ustawy o świadczeniach rodzinnych, która ma przecież wzmacniać więzi rodzinne i pomagać w wymagającej i czasochłonnej opiece nad niepełnosprawnym członkiem rodziny. Taką wykładnię przedstawiał Trybunał Konstytucyjny w wyrokach z dnia z dnia 18 listopada 2014 r. sygn. akt SK 7/11 i z dnia 21 października 2014 r. sygn. akt K 38/ 13. Trybunał orzekł, że „świadczenie pielęgnacyjne jak i specjalny zasiłek opiekuńczy stanowią swego rodzaju rekompensatę finansową związaną z wyjściem opiekuna osoby niepełnosprawnej z rynku pracy; ich celem jest zatem w ogólniejszym wymiarze-częściowe uzupełnienie środków finansowych rodziny, która ponosi dodatkowe koszty związane z opieką nad osobami najbliższymi”.

W sprawie pani M. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uwzględniło skargę RPO i skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia przez organ pierwszej instancji, czyli Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

III.7064.191.2019

Najmłodsi mogą stracić w Gdańsku prawo do szpitalnej opieki psychiatrycznej. Interwencja RPO  

Data: 2019-11-17
  • Oddziałom dla dzieci i młodzieży szpitala psychiatrycznego w Gdańsku grozi likwidacja, bo wszyscy lekarze złożyli wypowiedzenia umów o pracę
  • Ta bezprecedensowa sytuacja wpisuje się w ogólny stan zapaści psychiatrii dziecięcej w Polsce
  • Interwencję w tej sprawie podjął Rzecznik Praw Obywatelskich, który wcześniej zwracał uwagę na załamanie w tym obszarze

Kryzys systemu opieki psychiatrycznej dzieci i młodzieży od dłuższego czasu jest problemem w skali kraju. Niewydolność państwa w kreowaniu i koordynowaniu polityki zdrowotnej prowadzi do zagrożenia bezpieczeństwa zdrowotnego tej grupy pacjentów. Czas oczekiwania na planową wizytę dziecka u psychiatry lub psychologa wynosi kilka miesięcy. Na planowe przyjęcie do oddziału całodobowego trzeba czekać od kilku miesięcy do ponad roku, podobnie jak na przyjęcie do oddziału dziennego lub oddziału nerwic. Np. obłożenie oddziałów psychiatrii dzieci i młodzieży w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym wynosi 180%, a w Instytucie Psychiatrii i Neurologii - 150%.

Tymczasem media informują o dalszym pogorszeniu sytuacji oddziałów dziecięcego i młodzieżowego Wojewódzkiego Szpitala Psychiatrycznego im. prof. Tadeusza Bilikiewicza w Gdańsku. 15 listopada 2019 r. wszyscy lekarze obu oddziałów złożyli wypowiedzenia umów o pracę. Zdaniem dyrekcji szpitala może to spowodować konieczność likwidacji tych oddziałów.

16 listopada 2019 r. sprawę na miejscu badał pełnomocnik terenowy RPO w Gdańsku. Zapoznał się z warunkami hospitalizacji na oddziałach. Rozmawiał z pacjentami, lekarzem dyżurnym i obecną tego dnia częścią personelu. Na 18 listopada planowane są rozmowy z dyrekcją szpitala i lekarzami, którzy złożyli wypowiedzenia.

Z wizyty wynika, że warunki hospitalizacji małoletnich są w tym szpitalu bardzo trudne. Nadmierna liczba przyjętych pacjentów spowodowała konieczność tzw. „dostawek” (materacy bezpośrednio na podłodze) i zagęszczenie pacjentów w salach.

Problemem wydaje się też zbyt mała liczba lekarzy przewidziana w strukturze etatowej wobec potrzeb prawidłowego leczenia psychiatrycznego.

Bardzo trudna sytuacja tych oddziałów gdańskiego szpitala wpisuje się w ogólny stan zapaści psychiatrii dziecięcej w Polsce.  Jest on znany Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który wiele razy podejmował w tym zakresie rożne interwencje i kierował wystąpienia do organów państwa, głównie do Ministra Zdrowia.

O wadze problemu świadczy powołanie specjalnego przedstawiciela w tej dziedzinie - głównego koordynatora RPO ds. ochrony zdrowia psychicznego, który od dwóch lat podejmuje liczne, efektywne działania.

Sprawa pomocy psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży będzie także jednym z tematów zaplanowanego na 13-14 grudnia 2019 r. III Kongresu Praw Obywatelskich.   

 

Spotkanie w Biurze RPO z przedstawicielkami Stowarzyszenia Pomocy Kobietom i Matkom Eurydyka

Data: 2019-11-13
  • Niechęć funkcjonariuszy do wszczynania dochodzeń, przewlekłość postępowań sądowych, odległe terminy, braki kadrowe i niewystarczającej jakości opinie sporządzane przez opiniodawcze zespoły sądowych specjalistów (OZSS)
  • To niektóre z wyzwań, z którymi muszą mierzyć się podopieczne Stowarzyszenia Pomocy Kobietom i Matkom Eurydyka 
  • 13 listopada 2019 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się drugie spotkanie z przedstawicielkami Stowarzyszenia

Rozmawiano o problemach, z jakimi spotykają się rodzice dzieci po rozpadzie związku, a także dzieci, które nie chcą kontaktów z drugim rodzicem. Ważną kwestią była także przemoc w rodzinie.

Również kwoty pieniężne, orzekane przez sądy w sytuacji, gdy kontakty z dzieckiem nie dochodzą do skutku, nie zawsze są adekwatne do sytuacji majątkowej zobowiązanych. Czasem wpływają niekorzystnie na warunki finansowe dziecka. Sądy niedostatecznie często zwracają uwagę na kontekst i wolę dziecka co do utrzymywania kontaktów z rodzicem.

Poruszane tematy znajdują się w kręgu zainteresowań Rzecznika od dawna. Większość, jeśli nie wszystkie, były już przedmiotem wystąpień generalnych Rzecznika do organów majacych prawo inicjatywy legislacyjnej. Rzecznik deklaruje podjęcie na nowo działań w sprawach, które nie zakończyły się w sposób satysfakcjonujący - po ukonstytuowaniu się nowego rządu. 

Możliwe są też dalsze inicjatywy w celu wprowadzenia korzystnych zmian w prawie. RPO wskazuje tu na legislacyjną rolę Senatu i możliwość kierowania do izby wyższej postulatów zmian prawa.

Ze strony RPO w spotkaniu uczestniczyli mec. Michał Kubalski z Zespołu Prawa Cywilnego i mec. Marcin Mrowicki z Zespołu Prawa Karnego.

Sąd musi określić, przez jaki czas skazany za stalking nie może zbliżać się do ofiary. Kasacja RPO

Data: 2019-11-13
  • Sąd w sprawie stalkingu zakazał skazanemu zbliżania się do pokrzywdzonej i kontaktowania się z nią
  • Pominął jednak przepis, który nakazuje określenie czasu obowiązywania takiego zakazu
  • W kasacji do Sądu Najwyższego Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o zwrot sprawy sądowi, by naprawił swój błąd

Mężczyzna miał sprawę o uporczywe nękanie żony, z którą był w poważnym konflikcie. Przez kilka miesięcy nachodził ją w pracy, wysyłał jej smsy i nagrywał się na pocztę głosową. Sąd rejonowy w 2017 r. uznał to za naruszenie prywatność kobiety i wzbudzanie u niej poczucie zagrożenia. Skazał mężczyznę na pół roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz kilkutysięczną grzywnę. Zakazał też zbliżania się do pokrzywdzonej na mniej niż 10 metrów. Zobowiązał go również do powstrzymywania się od kontaktów z nią.

Po apelacji obrońcy sąd okręgowy w 2018 r. zmienił wyrok I instancji. Uznał, że kontakty telefoniczne z pokrzywdzoną nie miały cech nękania. W tej sytuacji za wystarczającą uznał karę grzywny. Sąd odwoławczy utrzymał zaś zakaz zbliżania i kontaktów.

W ocenie RPO ten prawomocny wyrok rażąco narusza prawo. Wydając bowiem zakaz zbliżania się i kontaktowania się sąd rejonowy nie wskazał okresu jego obowiązywania. Tymczasem art. 43 § 1 Kodeksu karnego jednoznacznie obliguje sąd do jego określenia. Orzeka się go na okres od roku do 15 lat.

- Zignorowanie tego przepisu przez sąd okręgowy spowodowało, że prawomocne już zakazy orzeczone przez sąd rejonowy nie są doprecyzowane pod kątem czasu ich obowiązywania. Nie jest zatem możliwe prawidłowe wykonanie tego środka karnego – wskazuje w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Sąd okręgowy powinien był z urzędu naprawić błąd sądu rejonowego. Skoro zaś tego nie uczynił, Sąd Najwyższy powinien uchylić wyrok sądu okręgowego w tej części i zwrócić mu sprawę do ponownego rozpoznania. I o to Rzecznik wniósł w kasacji.

II.510.801.2018

 

Kto pomoże uczniowi w nagłej sytuacji? RPO pyta Ministra Zdrowia

Data: 2019-11-08
  • Nadal nie rozwiązano problemu dzieci, które muszą dostać w szkole insulinę albo trzeba im zmierzyć poziom cukru. Dotyczy to także dzieci cierpiących na inne przewlekłe choroby
  • W szkole może nie być osób gotowych tym dzieciom pomóc, gdy nie ma pielęgniarki albo higienistki
  • Zgodnie z prawem w takiej sytuacji nauczyciele czy pracownicy szkół mogą podawać leki wyłącznie po swej pisemnej zgodzie
  • RPO kolejny raz interweniuje u Ministra Zdrowia, by doprecyzować obowiązki pracowników szkół w tym zakresie

Ogólnopolska Federacja Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę zwróciła uwagę na problemy dzieci, które wymagają przyjmowania insuliny i pomiaru cukru podczas pobytu w szkole. W przypadku nieobecności w szkole pielęgniarki środowiska nauczania i wychowania albo higienistki szkolnej uczniowie nie znajdują osób, które byłyby gotowe im pomóc.

Zgodnie bowiem z ustawą z 12 kwietnia 2019 r. o opiece zdrowotnej nad uczniami, podawanie leków lub wykonywanie innych czynności podczas pobytu ucznia w szkole przez pracowników szkoły może odbywać się wyłącznie za ich pisemną zgodą. Mogą zatem zgodnie z prawem odmówić takiej zgody. 

Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej sygnalizował problem ministrom zdrowia oraz edukacji.

RPO pisał ostatnio w tej sprawie do Ministra Zdrowia w marcu 2019 r. Apelował o przyjęcie rozwiązań przedstawionych przez Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Proponował on przyjęcie za punkt wyjścia w tej sprawie potrzeb uczniów, a nie obaw nauczycieli. Zarazem ze zrozumieniem trzeba podchodzić do zastrzeżeń pracowników instytu