Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 141

Edukacja, szkoły, uczniowie

Sprawy RPO dotyczące realizacji prawa do edukacji, praw nauczycieli i problemów, z jakimi boryka się szkoła

Data początkowa
np.: 12/2019
Data końcowa
np.: 12/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

#zadaNIEdomowe. Mniej, ale lepiej. Opracujmy szkolne zasady zadawania prac domowych! NASZ PREZENT NA MIKOŁAJKI

Data: 2019-12-06
  • Poradnik o tym, jak to zrobić, przygotowały wspólnie z RPO organizacje społeczne
  • RPO wystąpił do MEN z prośbą o wypromowanie tej akcji.
  • Ogłaszamy ją 6 grudnia – to nasz prezent na mikołajki

O tym, że uczniowie, nauczyciele i rodzice cierpią z powodu prac domowych, RPO dowiaduje się w czasie spotkań w całym kraju. Alarmował o problemie min. Annę Zalewską już w styczniu tego roku. Nadmierne obciążenie uczniów obowiązkami szkolnymi ma bowiem negatywny wpływ na życie całych rodzin, jest też niezgodne z nowoczesnymi trendami edukacyjnymi (zadania domowe nie zawsze pomagają w procesie uczenia się, mogą natomiast doprowadzić do wzrostu zniechęcenia uczniów i pogłębienia się nierówności społecznych).

Na to pismo RPO uzyskał oficjalną odpowiedź MEN, że o tym, co i jak zadawać do domu, decyduje nauczyciel, a dobrą organizację zadań domowych należy wypracowywać zawsze na poziomie szkoły.

Dlatego wspólnie z edukacyjnymi organizacjami społecznymi Rzecznik podjął pracę nad materiałami, które pomogłyby społeczności szkolnej w wypracowaniu rozwiązań dla prac domowych zgodnie z rekomendacją MEN. Tak powstał poradnik #zadaNIEdomowe, w ramach którego podpowiadamy, jak wspólnie opracować szkolne reguły dotyczące pracy w domu, tak, aby była ona rzeczywiście dostosowana do indywidualnych potrzeb i możliwości uczniów danej szkoły.

Chcemy też ułatwić korzystanie z dobrych rozwiązań wypracowanych już w wielu szkołach – można z nich korzystać w serwisie https://obywateledlaedukacji.org/zadaniedomowe/  .

Uczestnicy projektu są głęboko przekonani, że problem prac domowych uda się rozwiązać, jeśli w proces zmiany zaangażują się wszyscy członkowie społeczności szkolnej. Przy okazji będzie to doskonałą lekcję na temat funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego oraz ochrony praw człowieka i obywatela.

Ogłaszając ten obywatelski projekt RPO prosi ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego, by wsparł promocję tych dobrych praktyk w szkołach. „Wierzę, że kierując się swoją wiedzą i doświadczeniem, osoby odpowiedzialne za kształt polskiej szkoły podzielą przekonanie, że przemyślane zadania domowe, oparte w większym stopniu na kreatywności i współpracy, przyczynią się do lepszej edukacji, a w efekcie do lepszego funkcjonowania naszego społeczeństwa” – pisze Adam Bodnar.

Ulotkę #zadaNIEdomowe RPO przekazuje też rzecznikowi praw dziecka Mikołajowi Pawlakowi.

VII.501.68.2018

Z młodzieżą o wchodzeniu w dorosłość – Konferencja 18 +

Data: 2019-11-30
  • O szkole, państwie i policji, organizacja pozarządowych, patostreamingu i cyberbezpieczeństwie, klimacie i usamodzielnianiu się rozmawiało w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich prawie sześćdziesięciu młodych ludzi.
  • 30 listopada 2019 roku mieli okazję spotkać się z ekspertami i mentorami, żeby przedstawić swój punkt widzenia, obawy i nadzieje towarzyszące wchodzeniu w dorosłość.

Wśród uczestników byli młodzi liderzy i aktywiści, wychowankowie młodzieżowych ośrodków wychowawczych i młodzieżowych ośrodków socjoterapii, podopieczni Fundacji Po Drugie (przeciwdziałającej patologii, demoralizacji, bezradności, wykluczeniu młodzieży), przedstawiciele organizacji z mniejszych miast oraz reprezentanci młodzieżowych rad miasta.

Dyskusje organizowane były w grupach, z ekspertami od różnych tematów,  a każda z dyskusji była inna – uczestnicy przedstawiali swoją perspektywę, dzielili się własnymi doświadczeniami, opowiadali praktykę z ich regionów.

Eksperci podkreślali, że uczestnicy nie tylko przedstawiali nowe pomysły na rozwiązanie najważniejszych problemów, ale także wykazywali się dużym zrozumieniem i empatią dla rówieśników. Podkreślali, że potrzebują takich spotkań, by wymieniać się poglądami i szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Zapytani o tematy, o których chcieliby jeszcze porozmawiać, wskazywali edukację seksualną, religię w szkołach, działalność Rzecznika Praw Dziecka.

O czym rozmawiała młodzież na Konferencji 18+?

Anna Tomkiewicz z BRPO dyskutowała z młodzieżą o prawach ucznia w szkole, zwłaszcza o prawach ucznia pełnoletniego – czy może sam się zwolnić z lekcji, jaka powinna być polityka szkoły wobec korzystania z telefonów, czy szkoła może ingerować w wizerunek np. zakazać farbowania włosów.

O tym, czego szkoła młodzieży nie nauczyła dyskutowali z Kacprem Lemieszem ze Strajku Uczniowskiego oraz Barbarą Kaczkowską ze Zwolnionych z teorii – programu, w ramach którego uczniowie zakładają i realizują własne projekty społeczne.

Część warsztatów zajmowała się problematyką młodzieży w zderzeniu z internetem. Uczniów w dyskusji o prywatności i bezpieczeństwie w sieci wspierali Kacper Gwardecki z BRPO i Anna Obem z Panoptykonu. Rozmawiano też o patostreamingu z Martyną Różycką z NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa).

Młodzież wkraczająca w dorosłość odkrywa nowe obszary praw obywatelskich. O partycypacji politycznej, wieku głosowania, młodzieżowych radach miasta rozmawiał z młodymi ludźmi Piotr Nowak z PROMu, a o prawie do zgromadzeń i demonstracji, także w kontekście protestów klimatycznych, Marcin Malecko z BRPO.

Poruszone zostały także tematy zdarzeń z pogranicza naruszeń praw człowieka. Młodzi ludzie rozmawiali o sytuacji osób w MOWach i MOSach, prewencji tortur, o kontakcie w policją – przeszukaniach, wylegitymowaniach, granicy wiekowej odpowiedzialności karnej. Młodzież mogła zadawać pytania mecenasowi Michałowi Harze z BRPO, Justynie Jóźwiak z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO oraz Agnieszce Sikorze z Fundacji Po Drugie.

Podwójny rocznik i inne konsekwencje reformy oświaty. RPO: nie może być „jakoś”, musimy postawić na jakość nauczania

Data: 2019-11-27
  • RPO: Nie możemy zadowolić się narracją resortu edukacji, która opiera się na przekonaniu, że „jakoś to będzie”. Musimy postawić na jakość nauczania
  • Seminarium o reformie oświaty zostało zorganizowane w związku z doniesieniami o bardzo złej sytuacji w szkołach średnich z powodu tzw. „kumulacji roczników”
  • W spotkaniu brali udział samorządowcy, przedstawiciele rodziców, uczniów, nauczycieli, NIK, związków zawodowych i organizacji społecznych

Seminarium o reformie oświaty zostało zorganizowane w związku z doniesieniami o bardzo złej sytuacji w szkołach średnich z powodu tzw. kumulacji roczników. Po zakończeniu długiego i trudnego procesu rekrutacji media informowały o przepełnieniu szkół, które może zagrażać zdrowiu i bezpieczeństwu uczniów i pracowników, m.in. w związku z utrudnioną ewakuacją lub reagowaniem na konflikty. Stale pojawiają się informacje o problemach z zapewnieniem kadry pedagogicznej, co prawdopodobnie będzie skutkowało obniżeniem jakości nauczania.

Skargi wpływające do BRPO dotyczyły głównie niepewności w okresie rekrutacji oraz gorszych warunków kształcenia w porównaniu do poprzednich roczników. Pojawił się także wniosek rodziców, którzy chcieliby złożyć pozew zbiorowy przeciwko państwu. Zarzucają oni władzom dyskryminację dwóch roczników uczniów.

Jak funkcjonują szkoły po reformie: seminarium eksperckie

Kwartał po rozpoczęciu roku szkolnego samorządowcy, przedstawiciele rodziców, uczniów, nauczycieli, NIK, związków zawodowych i organizacji społecznych spotkali się w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich żeby podzielić się refleksjami o przebiegu wprowadzania reformy oświaty oraz wypracować rekomendacje.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar otwierając spotkanie podkreślił, że nie można zadowolić się narracją resortu edukacji, która opiera się na przekonaniu, że „jakoś to będzie”, a reformę udało się przeprowadzić – bez analizy kosztów, jakie wywołało jej wprowadzenie. Problemy, jakie wywołuje nowe prawo często nie są oczywiste. Rzecznik opowiedział o sygnałach o przeciążeniu burs i internatów, które otrzymywał na spotkaniach regionalnych. Tego typu niedogodności i obszary problematyczne często powstają jako komplikacja w przeprowadzaniu reformy. Nikt ich nie przewidział na etapie prac legislacyjnych. Należy zakomunikować je resortowi edukacji. Ważne jest, żeby skupić się na podniesieniu jakości nauczania oraz polepszeniu szeroko pojętej sytuacji dzieci.

Problemy, na które uwagę zwracali przedstawiciele samorządów

Przedstawiciele samorządów przedstawili ogrom kosztów przeprowadzenia reformy. Nie tylko finansowych, ale też obciążających szkoły i samorząd w sposób mniej dosłowny.

Przedstawiciele samorządu warszawskiego zwracali uwagę na fakt, że w wyniku destabilizacji oświaty wielu nauczycieli odeszło z zawodu i istnieje ogromna liczba niezapełnionych wakatów. Brak kadry pedagogicznej wymusza z kolei pracę w wymiarze nadliczbowym na wymuszonych zastępstwach. Przekłada się to na obniżenie poziomu nauczania, problemy z realizacją programu oraz organizacją zajęć pozalekcyjnych i indywidualnego nauczania…

Samorządowcy z Wrocławia podkreślali, że problemem są przepisy, które są pisane dla ośrodków miejskich, w których odnotowuje się niż demograficzny. Nie uwzględnia się natomiast działań aglomeracyjnych, a wzrost subwencji jest nieproporcjonalny do wydatków.

Samorządowcy poznańscy przedstawili projekt prowadzenia rozliczeń nakładów finansowych poczynionych na edukację pomiędzy powiatami. Sugerowali również wprowadzenie zmian odnośnie harmonogramu rekrutacji do szkół. Rozciąganie tego procesu na 3 miesiące i informowanie o wynikach rekrutacji 30 sierpnia jest niedopuszczalne. Blokuje to efektywne zarządzanie edukacją i wprowadza chaos w życie uczniów i ich rodzin.

Samorządy postulują uwzględnianie przez państwo, że w praktyce duże miasta biorą na siebie zadania w skali lokalnej, w tym przejmują część zadań związanych z edukacją, które powinny wykonywać mniejsze ośrodki.

Rodzice pracują nad pozwem zbiorowym

Około 1500 rodziców uczniów z podwójnego rocznika z całej Polski rozważa wielopłaszczyznowy pozew zbiorowy – zapowiedział dr Dobrosław Bilski. Wyodrębnili oni 5 płaszczyzn naruszających prawa ich dzieci.

Po pierwsze – nierówne traktowanie w zakresie dostępu do wykształcenia i edukacji, polegające na braku możliwości dostania się do wybranej szkoły podczas gdy w przypadku kandydowania z innym rocznikiem dziecko miałoby taką szansę. Na przykład, znaczne utrudniony był dostęp do szkół artystycznych.

Po drugie – brak możliwości zapewnienia dostępu do szkolnictwa wyższego, gdy uczeń w wyniku reformy nie ma możliwości podejść do matury w swojej szkole (wydaje mi się, że chodziło o sytuacje, gdy uczeń nie poszedł do takiej szkoły, do jakiej chciał ).

Kolejne ważne kwestie to brak dostępu do poradnictwa oraz niedostosowanie metod i treści do zdolności poznawczych uczniów.

Piąta wyodrębniona kategoria obejmuje szeroko rozumiane zjawiska, które ujawniły się po rozpoczęciu roku szkolnego:

  • przepełnione internaty,
  • brak informacji na jakich zasadach będzie przeprowadzana matura,
  • masowe odwoływanie lekcji w związku z brakami kadrowymi,
  • klasy liczące wielu uczniów i tłok w budynkach szkolnych, wzmagające negatywne emocje i zachowania. Dochodzi do anonimizacji ucznia, utracone zostało indywidualne podejście i wrażliwość na potrzeby ucznia.

Głos niesłyszany: szkolnictwo branżowe

Zofia Grudzińska z Ruchu Społecznego Obywatele dla Edukacji zwróciła uwagę, że szkoły branżowe nie są właściwie reprezentowane w dyskusji publicznej na temat edukacji. To prawda, że w wyniku reformy pozyskały wielu nowych uczniów, ale są to często dzieci sfrustrowane, niezadowolone, że się w nich znalazły. Są wrogo nastawione, nie wiążą swojej przyszłości z tymi szkołami i dążą do szybkiego przeniesienia się do liceum lub technikum. Z kolei samorządowcy z Lublina powiedzieli, że mierzą się z brakiem uczniów w szkołach branżowych, ponieważ nastąpiło przesunięcie kształcenia w stronę kształcenia ogólnego.

Jarosław Delewski, dyrektor Departamentu Edukacji w Urzędzie Miejskim Wrocławia zauważył, że reforma, która miała przynieść ożywienie w szkolnictwie zawodowym, nie odniosła tak pozytywnych skutków, jak oczekiwano. Dalej nie jest to popularna ścieżka kształcenia. Opowiadał o sytuacji, gdy jeden z przedsiębiorców zaproponował utworzenie 400 miejsc pracy dla uczniów lub absolwentów szkół branżowych o określonym profilu, a miasto było w stanie znaleźć 17 kandydatów spełniających wymogi. Poznańscy samorządowcy dodali, że w szkołach zawodowych negatywnym zjawiskiem jest późne kończenie zajęć, dysproporcja w porównaniu ze szkołami ogólnymi jest znaczna.

Warto zauważyć, że w wyniku reformy uczniowie 13-letni, którzy rozpoczęli naukę w szkole branżowej I stopnia, ukończą ją w wieku 17 lat  – tym samym znajdą się w swoistej próżni na rynku pracy, gdyż nie będą mogli podjąć zatrudnienia. Jednocześnie nauka do 18. roku życia jest obowiązkowa.

Nauczyciele znaleźli się w sytuacji destabilizacji zawodowej

Rzecznik podkreślił, że rozumie, w jak trudnej sytuacji znaleźli się nauczyciele. Walka z zawodową marginalizacją, niskimi wynagrodzeniami i przepracowaniem stała się jeszcze trudniejsza w sytuacji braków kadrowych i istotnych zmian programowych, które wprowadziła reforma.

Ks. Damian Wyżkiewicz zabrał głos w imieniu nauczycieli. Na co dzień uczy religii i filozofii. Podkreślił, że nauczycielom trudno jest odnaleźć się w nowej rzeczywistości, tym bardziej, że cel przeprowadzanej reformy jest niejasny. Nauczyciele nie wiedzą, jak ma w przyszłości wyglądać matura. Większość nowych programów jest niedopracowana: są albo wprost przeniesione z gimnazjów do I klas, albo znajdują się w nich luki metodologiczne i merytoryczne. Zniknęły też niektóre dobre szkoły finansowane częściowo przez rodziców (dotychczas płacili za 3 lata gimazjum, teraz musieliby płacić za 8-letnie kształcenie swoich dzieci).

Ksiądz Wyżkiewicz zwrócił też uwagę, że klasy są bardzo liczne, uczniowie muszą mierzyć się z hałasem i ściskiem, co rodzi frustrację i agresję. Zapytał, jak w tej sytuacji mają odnaleźć się dzieci ciepiące na ADHD, zespół Aspergera, z autyzmem lub niepełnosprawnościami, dla których stanie w kolejkach do szatni, do toalety oraz ciągły hałas stanowią szczególnie poważny problem. Nikt o godność i poczucie bezpieczeństwa tych dzieci nie zadbał. Pedagog podkreślił też, że nie ma żadnego skutecznego systemu wsparcia terapeutycznego albo psychologicznego dla dzieci z grup defaworyzowanych. Co więcej w jego ocenie nauczanie indywidualne jest obecnie fikcją. Podobnego zdania jest nauczycielka Ewa Drobek – należy wzmocnić system wsparcia psychologicznego młodzieży i zapewnić szybką poprawę programu nauczania indywidualnego dzieci z przewlekłymi chorobami lub niepełnosprawnościami, ponieważ obecnie jest on wykluczający, a dodatkowo niejednokrotnie niemożliwy do zrealizowania w przypadku braków kadrowych. Nie może być tak, że uczeń nauczany indywidualnie kończy zajęcia o 21, bo wcześniej nauczyciel nie miał czasu do niego przyjść. Niektórzy nauczyciele dostrzegają również lepsze przygotowanie uczniów po gimnazjach w porównaniu do absolwentów szkół podstawowych.

Zofia Grudzińska podkreśliła też, że w małych ośrodkach miejskich nauczyciele z podstawówek i gimnazjów w poszukiwaniu pracy przenoszą się do liceum. Tymczasem nie są oni przygotowani do uczenia starszej młodzieży: pod względem pedagogicznym i merytorycznym.

Dyrektorzy szkół postulowali wprowadzenie dwóch istotnych programów dla nauczycieli: poradnictwa zawodowego, które pozwoliłoby im odnaleźć się w tej nowej i niepokojącej sytuacji oraz dokształcania dla nauczycieli, którzy zmienili rodzaj szkoły, w której uczą. Nauczyciele, którzy uczyli w podstawówkach, a w sposób nieoczekiwany i nagły zaczynają uczyć w szkołach średnich, muszą uzyskać wsparcie w rozwijaniu swojej wiedzy i kompetencji. Zwracali także uwagę na dużą rotację pracowników niepedagogicznych, związaną z niskimi wynagrodzeniami.

Nieoczekiwane problemy, które naruszają prawa uczniów

Problemem, który często przewijał się w wypowiedziach ekspertów, było funkcjonowanie burs i internatów. W związku z kumulacją uczniów z podwójnego rocznika brakuje w nich miejsc lub zostały one utworzone prowizorycznie: łóżka zostały zamienione na piętrowe, uczniowie muszą walczyć o dostęp do biurek, łazienki. Uczniowie nie mają więc warunków do wypoczywania i nauki. Tego typu ośrodki są często prowadzone przez podmioty prywatne, więc samorządy nie mają instrumentów do naprawiania tego stanu rzeczy. Istnieją również obawy o niską jakość opieki. Warto wspomnieć, że w dużych miastach ten problem ma naprawdę ogromne znaczenie: niekiedy uczniowie z poza granic administracyjnych miasta stanowią nawet 50 % uczniów.

Zgłaszano również problemy z bazą sportową. Brakuje dostępu do boisk i sal sportowych.

Liczne głosy z sali podnosiły, że zmiany wprowadzane do podstawy programowej spowodowały odejście od nauczania integralnego i powrót do podziału na przedmioty oraz od nowoczesnych sposobów uczenia się na rzecz uczenia się na pamięć. Dzieci nie są w stanie przyjmować takiej ilości wiedzy i w efekcie czują, że nie sprostają oczekiwaniom stawianym przez system edukacji, a niejednokrotnie także rodziców.

Jeden z obecnych na sali dyrektorów szkół zauważył, że w wyniku reformy i braków kadrowych ucierpiało życie społeczne szkoły i działalność różnych szkolnych organizacji. Przekonywał on, że dobrze funkcjonująca szkoła musi mieć bogate życie społeczne, budować wspólnotę: uczniów, nauczycieli, rodziców.

Prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz zachęcał, żeby pomimo trudnej sytuacji przenieść akcent dyskusji na potrzeby dzieci i w miarę możliwości podejmować oddolne działania naprawcze, bez udziału rządu i samorządów. Z kolei przedstawicielka NSZZ Solidarność apelowała, aby samorządy nie postrzegały edukacji wyłącznie jako kosztu. Podkreśliła bardzo złą sytuację nauczycieli (wynikającą m.in. z nadmiaru biurokracji oraz trudnych relacji z rodzicami) oraz  skutki niszczenia szkolnictwa branżowego.

Rzecznik na bieżąco monitoruje przebieg przeprowadzania reformy oświatowej

RPO skierował dwa wystąpienia do MEN w sprawie sytuacji w szkołach średnich (VII.7037.14.2019).

W pierwszym zwrócił się do samorządów kilkudziesięciu polskich miast o informacje o stanie przygotowań do przyjęcia dwukrotnie większej niż w latach poprzednich liczby uczniów do liceów, techników i szkół branżowych. Spytał też, jakie działania są konieczne do podjęcia przez władze państwowe dla poprawy sytuacji. Samorządy jako największe zagrożenie wskazały:

  • konieczność ponoszenia rosnących kosztów edukacji, ponieważ obecny system finansowania oświaty, oparty na podziale części oświatowej subwencji ogólnej, nie zapewnia prawidłowego wykonywania zadań oświatowych przez samorządy. Zostały one zmuszone do wielu inwestycji (budowa lub modernizacja pracowni, podział pomieszczeń dla pozyskania dodatkowych sal dydaktycznych, dostosowanie łazienek i zakup wyposażenia). Duże wydatki wiązały się też z potrzebą stworzenia nowych miejsc noclegowych dla uczniów zamieszkałych w okolicznych gminach.
  • Dyrektorzy szkół zgłosili, że spodziewają się zwiększenia średniej liczby uczniów w oddziałach oraz wydłużenia godzin nauki w niektórych szkołach. Żadne miasto nie zgłosiło konieczności zorganizowania nauki w soboty. Z uwagi na naukę na dwie zmiany konieczna może być rezygnacja z zajęć dodatkowych, jak kółka zainteresowań lub zajęcia wyrównawcze.
  • Poważnym problemem dyrektorów placówek było zapewnienie obsady kadrowej, zwłaszcza w zakresie przedmiotów zawodowych, matematycznych, przyrodniczych i języków obcych. Brak kadry powoduje konieczność zatrudniania osób bez przygotowania pedagogicznego lub bez pełnych kwalifikacji (za zgodą kuratora oświaty), a także nauczycieli, którzy od lat przebywają na emeryturze.
  • Samorządy zgłaszały obawy, że zwiększona liczba uczniów może negatywnie wpłynąć nie tylko na sytuację młodzieży, ale także doprowadzić do pogorszenia warunków pracy kadry pedagogicznej.
  • Oczekiwano również problemów organizacyjnych wynikających z braku przepisów wykonawczych koniecznych do przygotowania arkuszy organizacyjnych. 

Samorządy przygotowały również pakiet rekomendacji mogących poprawić sytuację oświaty i pomóc wyjść z kryzysu, w jakim znalazły się polskie szkoły.

W drugim wystąpieniu RPO zwrócił się z prośbą o informacje o działaniach MEN w celu poprawy położenia uczniów. W odpowiedzi Minister Edukacji Narodowej poinformował, że media informują o sytuacji w szkołach w sposób nieodpowiadający prawdzie. Reforma została przygotowana w sposób rzetelny i stanowi odpowiedź na potrzeby uczniów oraz całego systemu edukacji. Poprawiła także sytuację w mniejszych miastach, które miały dotąd problem ze znalezieniem odpowiedniej liczby kandydatów. W ocenie MEN samorządy uzyskały wystarczające wsparcie podczas wprowadzania zmian.

Co dalej? Wiedza zdobyta podczas seminarium zostanie wykorzystana

Rzecznik praw obywatelskich zapowiedział, że przygotowane zostanie wystąpienie do Ministra Edukacji Narodowej, zawierające diagnozę najważniejszych problemów oraz rekomendacje. Planowane jest również wystąpienie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w sprawie równości w dostępie do szkół artystycznych. Ponadto Rzecznik będzie kontynuował prace w ramach spotkań roboczych z ekspertami w zakresie edukacji.

Niewłaściwe zachowanie katechety. Rzecznik pyta o sprawę kuratora oświaty

Data: 2019-11-13
  • Proboszcz jednej z parafii w Małopolsce, a zarazem katecheta w szkole podstawowej, niewłaściwie zachowywał się wobec dzieci - podają media
  • Miał podnosić głos na uczniów, szarpać ich, a jednego nawet uderzył dziennikiem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał o tę sprawę Małopolskiego Kuratora Oświaty

Na podstawie doniesień medialnych Rzecznik dowiedział się o zarzutach dotyczących niewłaściwego traktowania uczniów przez proboszcza parafii w Bystrej.

Z informacji tych wynika, że dyrektor Szkoły Podstawowej w Bystrej powiadomił o sprawie Małopolskiego Kuratora Oświaty.

Rzecznik poprosił Barbarę Nowak, małopolską kuratorkę oświaty, o informacje o działaniach podjętych w tej sprawie. Spytał też, czy w przeszłości do Kuratorium wpływały skargi na tego katechetę.

VII.5600.41.2019

Kto pomoże uczniowi w nagłej sytuacji? RPO pyta Ministra Zdrowia

Data: 2019-11-08
  • Nadal nie rozwiązano problemu dzieci, które muszą dostać w szkole insulinę albo trzeba im zmierzyć poziom cukru. Dotyczy to także dzieci cierpiących na inne przewlekłe choroby
  • W szkole może nie być osób gotowych tym dzieciom pomóc, gdy nie ma pielęgniarki albo higienistki
  • Zgodnie z prawem w takiej sytuacji nauczyciele czy pracownicy szkół mogą podawać leki wyłącznie po swej pisemnej zgodzie
  • RPO kolejny raz interweniuje u Ministra Zdrowia, by doprecyzować obowiązki pracowników szkół w tym zakresie

Ogólnopolska Federacja Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę zwróciła uwagę na problemy dzieci, które wymagają przyjmowania insuliny i pomiaru cukru podczas pobytu w szkole. W przypadku nieobecności w szkole pielęgniarki środowiska nauczania i wychowania albo higienistki szkolnej uczniowie nie znajdują osób, które byłyby gotowe im pomóc.

Zgodnie bowiem z ustawą z 12 kwietnia 2019 r. o opiece zdrowotnej nad uczniami, podawanie leków lub wykonywanie innych czynności podczas pobytu ucznia w szkole przez pracowników szkoły może odbywać się wyłącznie za ich pisemną zgodą. Mogą zatem zgodnie z prawem odmówić takiej zgody. 

Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej sygnalizował problem ministrom zdrowia oraz edukacji.

RPO pisał ostatnio w tej sprawie do Ministra Zdrowia w marcu 2019 r. Apelował o przyjęcie rozwiązań przedstawionych przez Rzecznika Praw Dziecka w 2018 r. Proponował on przyjęcie za punkt wyjścia w tej sprawie potrzeb uczniów, a nie obaw nauczycieli. Zarazem ze zrozumieniem trzeba podchodzić do zastrzeżeń pracowników instytucji oświatowych i udzielić im wszelkiego możliwego wsparcia.

Wiceminister Zbigniew Król odpisał, że podawanie leków  dziecku przewlekle choremu, bez względu na rodzaj schorzenia, jest elementem opieki nad dzieckiem. W ocenie resortu można zatem przyjąć, że działania nauczycieli i wychowawców w placówkach oświatowych (w przedszkolach i w szkołach) mogą być analogiczne do tych, jakie w podobnych sytuacjach podejmowaliby rodzice lub prawni opiekunowie dziecka.

Opieka nad uczniami jest wymieniona jako jeden z ustawowych celów systemu oświaty. Karta Nauczyciela stanowi zaś, że nauczyciel obowiązany jest rzetelnie realizować powierzone mu zadania - zgodnie z podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą - w tym związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć.

Uwzględniając argumentację Ministra Zdrowia, należałoby doprecyzować obowiązki pracowników szkół w zakresie czuwania nad zdrowiem dzieci, które pozostają pod ich opieką – podkreśla Adam Bodnar.

Niestety, w dalszym ciągu sytuacja zarówno młodszych, jak i starszych dzieci z chorobami przewlekłymi nie jest zadowalająca. Zaproponowane rozwiązania (w tym udzielanie szkole upoważnienia do podawania leków) nie spełniają oczekiwań rodziców i ich dzieci w sytuacji, kiedy nie ma pracowników zatrudnionych do sprawowania opieki zdrowotnej nad uczniami lub innych osób, które mogą im pomóc.

Rzecznik poprosił ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o stanowisko w sprawie.

Na częste u dzieci do 14. roku życia przewlekłe problemy ze zdrowiem wskazuje raport Głównego Urzędu Statystycznego „Stan zdrowia ludności Polski w 2014 r.” Zgłaszali je rodzice niemal 26 % badanych dzieci (o 10 punktów procentowych więcej niż w 2009 r.). Wśród dzieci do 4. roku życia odsetek ten wynosił 19 %, a wśród 5-9 letnich – 28 %. Długotrwałe problemy zdrowotne dotykają ogółem 29 % chłopców i 23 % dziewczynek. 15 % dzieci choruje na różnego rodzaju alergie, a 4% na astmę.

VII.7037.167.2019

Uczniowie nie wybrali lekcji religii - i tak w nich uczestniczą. RPO pisze do dyrektora liceum

Data: 2019-11-04
  • Uczniowie krakowskiego liceum, którzy nie zapisali się na lekcje religii, biorą w nich bierny udział
  • Jak podają media, szkoła nie zapewnia im w tym czasie opieki pedagogicznej
  • Konstytucja gwarantuje prawo do wolności sumienia i religii oraz prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami - podkreśla RPO

Z doniesień prasowych wynika, że uczniowie, którzy nie zapisali się na lekcje religii i tak są zmuszeni do biernego uczestnictwa w niej. Szkoła nie zapewnia bowiem im w tym czasie opieki pedagogicznej. Ksiądz, prowadzący lekcje religii, równocześnie sprawuje opiekę pedagogiczną nad uczniami, którzy nie wyrazili woli uczestnictwa w lekcjach religii.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu.

Opisana sytuacja budzi poważne wątpliwości w kontekście konstytucyjnego prawa do wolności sumienia i religii oraz prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 53. Konstytucji).

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o wyjaśnienia, czy podjęto działania zmierzające do zorganizowania lekcji religii z poszanowaniem praw osób, którzy nie wyrazili woli udziału w nich. Spytał też, czy taka organizacja  zajęć dotyczy wszystkich klas i roczników.

RPO chce też wiedzieć,  czy w tym roku szkolnym zgłaszano potrzebę organizacji lekcji etyki i czy szkoła realizuje takie zajęcia.

BPK.5601.1.2019

Dzieci są pytane w szkolnych ankietach o sytuację rodzinną i udział w nabożeństwach. Co z ochroną prywatności? - pyta RPO

Data: 2019-10-23
  • W szkolnych ankietach uczniowie i ich rodzice są pytani o sytuację rodzinną i częstotliwość uczęszczania na nabożeństwa
  • Nie można przetwarzać danych szczególnie wrażliwych i intymnych, jeśli nie jest to uzasadnione konstytucyjnie – wskazuje RPO
  • Przypomina, że zgodnie z Konstytucją nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania
  • Chroniona konstytucyjnie jest także prywatność każdej osoby  

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego.

Rzecznik z zaniepokojeniem przyjął informacje prasowe o zakresie zbieranych danych osobowych w kontekście przeprowadzanych w szkołach ankiet. Wynika z nich, że „dzieci i ich rodzice są pytani o sytuację rodzinną, a także o częstotliwość uczęszczania na nabożeństwa lub przynależność do oazy”. Ma się to odbywać przy okazji dorocznej diagnozy potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka - koniecznej dla opracowania programu wychowawczo-profilaktycznego (przewiduje to art. 26 ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe).

Prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie – przypomina RPO. Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności ("Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym"). Art. 51 odnosi się zaś do ochrony prywatności w związku z przetwarzaniem informacji o jednostce. Ochrona prywatności wynika również z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Prywatność może podlegać ograniczeniom zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenia te muszą jednak być określone w ustawie, nie mogą naruszać istoty prawa do prywatności oraz muszą być konieczne w demokratycznym państwie prawnym dla ochrony takich wartości, jak bezpieczeństwo, porządek publiczny, ochrona środowiska, zdrowia, moralności publicznej czy też wolności i praw innych osób.

- Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania – głosi zaś art. 53 ust. 7 Konstytucji.

Oznacza to, że dane na temat światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania podlegają szczególnej ochronie konstytucyjnej. Jest to spójne z ogólnym kształtem zasady wolności sumienia i religii (art. 53 Konstytucji). Rzecznik przypomniał też, że lekcje religii w szkołach są organizowane na życzenie rodziców.

Zgodnie z art. 9 RODO, do danych szczególnie chronionych należą dane ujawniające przekonania religijne lub światopoglądowe. Z kolei art. 16 ust. 1 ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ z 20 listopada 1989 r. o prawach dziecka głosi: „Żadne dziecko nie będzie podlegało arbitralnej lub bezprawnej ingerencji w sferę jego życia prywatnego, rodzinnego lub domowego czy w korespondencję ani bezprawnym zamachom na jego honor i reputację”.

Szczególna ostrożność powinna być zachowana również w przypadku danych dotyczących relacji rodzinnych - jeśli ryzyko ich ujawnienia mogło wpłynąć negatywnie na sytuację uczniów.

Rzecznik wielokrotnie zwracał uwagę na konieczność ochrony prywatności dzieci. Informacje ujawnione w dzieciństwie w dobie nowoczesnych technologii mogą mieć wpływ na całe przyszłe życie. W tym zakresie obowiązki państwa, obejmujące zapewnienie prawidłowego obiegu informacji o jednostce (art. 51 Konstytucji), powinny być traktowane szczególnie poważnie. Istotne jest, aby nie przetwarzać danych szczególnie wrażliwych i intymnych, jeśli nie jest to uzasadnione konstytucyjnie.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra edukacji o uzasadnienie przeprowadzania tych ankiet w szkołach, zwłaszcza co do zakresu uzyskiwania danych dotyczących praktyk religijnych oraz wrażliwych danych o sytuacji rodzinnej. Nie jest to bowiem oczywiste wobec celu wskazanego w ustawie, czyli opracowania programu wychowawczo-profilaktycznego.

Poprosił też o ocenę faktycznej i organizacyjnej możliwości przeprowadzenia takich ankiet przy zapewnieniu pełnej anonimowości uczniów i rodziców.

VII.501.158.2019

 

Przed „Tęczowym Piątkiem” Rzecznik przypomina MEN, jak przestrzegać praw uczniów i rodziców oraz dlaczego ważna jest edukacja antydyskryminacyjna

Data: 2019-10-22
  • Kuratorzy mogą kontrolować szkoły, ale nie mogą tropić „Tęczowych Piątków”
  • Szkoła może zaprosić do udziału w akcji wychowawczej organizację pozarządową za zgodą rady rodziców. Nie jest wymagana zgoda wszystkich rodziców
  • Przeciwdziałanie akcjom antydyskryminacyjnym godzi w prawa uczniów – obowiązkiem szkół jest edukacja antydyskryminacyjna, a udział rodziców w wychowaniu dzieci należy wspierać poprzez większy udział rad rodziców w życiu szkoły
  • To kolejne wystąpienie RPO do MEN w tej sprawie, ale pierwsze do obecnego szefa resortu Dariusza Piontkowskiego

Jak stanowi Prawo oświatowe, do wychowawczych zadań szkoły należy rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju – przypomina RPO Adam Bodnar na wstępie wystąpienia do szefa MEN przed kolejnym „Tęczowym Piątkiem” (25 października 2019 r.).

Zwraca uwagę, że dzieci nie będą bezpieczne i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli nie wyeliminujemy ze środowiska szkolnego dyskryminacji, uprzedzeń i motywowanej nimi przemocy. Jedynym sensownym narzędziem jest tu edukacja antydyskryminacyjna.

- Kwestii wychowawczej roli szkoły nie sposób rozpatrywać jednak bez uwzględniania prawa rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami – dodaje RPO. - Prawo to wynika zarówno z Konstytucji, jak i wiążącego Polskę Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.  

Jak zauważa RPO, musimy zatem zrównoważyć prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawo dziecka do otrzymania edukacji. Dlatego w szkole potrzebna jest rada rodziców, bo to ona gwarantuje rodzicom realny wpływ na działania wychowawcze szkoły. A zatem MEN – jeśli naprawdę chce wspierać prawa rodziców – powinien przede wszystkim zachęcać szkoły do tworzenia takich rad.

Analiza działań kuratorów po Tęczowym Piątku 2018

RPO wyjaśnia, dlaczego zwalczanie przez MEN akcji „Tęczowy Piątek” budzi jego poważne zastrzeżenia. Po zeszłorocznej akcji RPO prosił resort edukacji o wyjaśnienia działań podjętych wobec szkół. Nie doczekawszy się zadawalających odpowiedzi, zaczął sam zbierać informacje w kuratoriach. Odpowiedzi wzbudziły wątpliwości, więc RPO chce je zawczasu przypomnieć szefowi MEN :

  1. Prawdą jest, że kuratorzy oświaty mogą prowadzić kontrole doraźne w szkołach, np. po skargach rodziców. Jeśli jednak takich kontroli nie robi się przez 18 miesięcy poprzedzających „Tęczowy Piątek”, to może to świadczyć, że zdaniem kuratorów samo zaangażowanie szkoły w akcję stanowi naruszenie prawa. A takie działanie nie ma uzasadnienia.
  2. Wizytatorzy nie mogą też przychodzić do szkoły z założoną tezą; mają działać bezstronnie. Nie mogą sprawdzać, czy szkoła w jakikolwiek sposób przyłączyła się do inicjatywy „Tęczowy Piątek” (np. przez tęczowy ubiór uczniów), ale co się działo.

Jeśli działają inaczej, to ma to poważne konsekwencje:

Po pierwsze – bez sprawdzenia faktów uznają za godną potępienia i powstrzymania akcję, która ma na celu promowanie wśród dzieci i młodzieży tolerancji, otwartości i szacunku dla godności wszystkich ludzi.

Po drugie – ignorują realne problemy uczniów, choć rolą kuratora jest dbanie o przestrzeganie praw dziecka i ucznia. Sposób przeprowadzenia kontroli w zeszłym roku nie pozwolił np. kuratorom na zauważenie opisywanych w mediach i w skargach do RPO zjawisk takich jak, groźby dyrektorów wobec uczniów biorących udział w „Tęczowym Piątku” (co jest szczególnie niepokojące w przypadku uczniów już narażonych w szkole na dyskryminację i przemoc) albo blokowanie przez dyrektorów uczniowskich inicjatyw na rzecz równego traktowania.

Po trzecie – tropiąc „Tęczowy Piątek”, kuratorzy zaczęli od zeszłego roku rozszerzająco interpretować Prawo oświatowe. Ustawa wymaga, by szkoła uzyskała na współpracę z organizacją pozarządową zgodę rady rodziców. Kuratorzy zalecali tymczasem uzyskiwanie zgody wszystkich rodziców. Nie dość, że godzi to wprost w funkcję rady rodziców, ale praktycznie uniemożliwia szkole współpracę z jakąkolwiek organizacją pozarządową.

XI.800.3.2017

Dyrektor liceum: gdy uczeń chce brać udział udział w strajku klimatycznym, ma dostarczyć zgodę rodzica

Data: 2019-10-22
  • W odpowiedzi na skargę uczniów dyrektor sprostował, że udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym nie jest w żaden sposób sankcjonowany
  • Aby uczeń mógł uczestniczyć w zgromadzeniu, które odbywa się w godzinach lekcji, ma dostarczyć zgodę rodzica lub opiekuna prawnego na opuszczenie szkoły - co się stało
  • Jest to niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa uczniów uczestniczących w wydarzeniach poza szkołą
  • Kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych należą do priorytetów wychowawczych szkoły – zapewnia dyrektor

Skarga uczniów

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego ze społecznych liceów ogólnokształcących. Chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Ze skargi wynika, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

RPO udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Ponadto Rzecznik podkreślił, że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

Odpowiedź dyrektora szkoły

- Dyrekcja szkoły nie sugerowała i nie ostrzegała, że uczniowie poniosą surowe konsekwencje za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym – napisał dyrektor liceum w odpowiedzi dla RPO. Uczniowie zostali jedynie poinformowani o konieczności wypełnienia obowiązków wynikających z przepisów prawa związanych z bezpieczeństwem.

Ustawa Prawo Oświatowe, akty wykonawcze do niej, statut szkoły jak i umowy edukacyjne, zawarte między szkołą a rodzicami lub opiekunami prawnymi uczniów, nakładają na dyrektora szkoły obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa w czasie zajęć szkolnych.

- Z uwagi na fakt, że Młodzieżowy Strajk Klimatyczny odbywa się w godzinach tych zajęć, a nie jest to wydarzenie organizowane przez szkołę, poprosiliśmy uczniów, aby rodzice wyrazili zgodę na ich wyjście poza szkołę w czasie lekcji, zwolnili ich z zajęć na czas strajku lub usprawiedliwili nieobecność – wskazał dyrektor.

Podkreślił, że to standardowa procedura, stosowana w każdym przypadku, gdy szkoła nie jest organizatorem wydarzenia a niezbędne jest zapewnienie uczniom bezpieczeństwa (np. w trakcie przejścia na miejsce jego odbywania się zgromadzenia) lub jasne zdefiniowanie odpowiedzialności stron.

Dlatego dyrektor ocenił zapytanie uczniów skierowane do RPO  w kategorii nieporozumienia. - Uczniowie uczestniczyli zarówno w strajku w maju 2019 r., jak i we wrześniu 2019 r. Rodzice lub opiekunowie prawni uczestników wyrazili stosowne zgody, co wypełniło wymagania ustawowe i wynikające z umów edukacyjnych kwestie odpowiedzialności za bezpieczeństwo uczniów - dodał dyrektor.

Podkreślił, że kwestie ochrony klimatu, aktywności obywatelskiej i kształtowania u uczniów postaw prospołecznych są jednym z priorytetów wychowawczych szkoły, zawartych zarówno w jej misji, statucie, jak w realizowanych działaniach. Zaznaczył, że liceum angażuje się w działania na rzecz poszanowania i promowania wiedzy o prawach człowieka, prawach obywatelskich czy kwestiach ochrony środowiska. Przykładem jest nagroda główna w konkursie Rzecznika Praw Obywatelskich na multimedialną interpretację praw i wolności obywatelskich, wygrane projekty edukacyjne w ramach konkursów Fundacji Rozwoju Sytemu Edukacji.

VII. 7037.33.2019

MEN odpowiedział na pytanie RPO o skutki reformy nauczania indywidualnego

Data: 2019-10-18
  • Zgłaszane niekorzystne skutki reformy nauczania indywidualnego wzbudziły niepokój RPO. We wrześniu poprosił Ministerstwo Edukacji Narodowej o ocenę skutków zmian
  • Zmiany obejmują dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, które dotychczas miały możliwość nauki w trybie indywidualnym w szkole
  • W odpowiedzi resort wymienia podjęte działania i wnioski z przeprowadzonej kontroli
  • Podkreśla, że niepełnosprawność ucznia nie jest powodem do obejmowania go indywidualnym nauczaniem

Reforma systemu nauczania indywidualnego- dlaczego budzi niepokój?

Minister Edukacji Narodowej wprowadził zmiany w organizacji nauczania indywidualnego dla uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi rozporządzeniem (w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym) . Podjęto decyzję o rezygnacji z organizowania indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz nauczania indywidualnego na terenie przedszkoli i szkół. Co to znaczy dla uczniów? Od 1 września 2017 r. dzieci i młodzież mogą korzystać z nauczania indywidualnego tylko w domu.

RPO otrzymał wiele sygnałów, że wprowadzane zmiany mogą niekorzystnie odbić się na sytuacji uczniów i ich rodzin. Dzieci z niepełnosprawnościami pozbawiane są kontaktu z rówieśnikami i możliwości uczestniczenia w życiu szkoły. Tego rodzaju izolacja może wpłynąć niekorzystnie na ich stan zdrowia. Z kolei rodzice postawieni w takiej sytuacji muszą zapewnić dziecku opiekę w miejscu zamieszkania. W praktyce stoją przed koniecznością ograniczenia aktywności zawodowej. Istnieje również obawa, że rodzice i opiekunowie nie otrzymują kompleksowych informacji odnośnie alternatywnych form nauczania. Wskazywano również, że nie w każdym domu warunki sprzyjają nauczaniu i przyswajaniu wiedzy.

Rzecznik zwrócił się do ministra o informacje, czy przeprowadzono analizę zmian dotyczących nauczania indywidualnego i nowych form pomocy psychologiczno-pedagogicznej oraz jakie ewentualne z niej płyną wnioski.

Odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej

MEN podkreśla, że „priorytetem działań szkoły powinno być dążenie do pełnego, rzeczywistego włączenia i integracji z rówieśnikami ucznia ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, zarówno poprzez wspomaganie rozwoju samego ucznia, indywidualizację i wspieranie go podczas zajęć z klasą, jak i likwidowanie barier i ograniczeń utrudniających funkcjonowanie ucznia w grupie rówieśniczej i uczestnictwie w życiu szkoły”.

Ważne jest także, aby ograniczać prowadzenie zajęć w formie indywidualnej jedynie do sytuacji, gdy ich stosowanie jest usprawiedliwione potrzebami dziecka. Niedopuszczalna jest sytuacja, gdy nauczanie indywidualne jest wprowadzane z powodów występowania barier po stronie szkoły, np. wynikających z niemożności zapewnienia właściwej opieki, niedostosowanych metod nauczania, barier architektonicznych, nieodpowiedniego zachowania rówieśników.  

Podkreślono, że „niepełnosprawność ucznia nie jest powodem do obejmowania go indywidualnym nauczaniem”. MEN zdaje sobie sprawę, że długotrwałe wyłączenie dziecka z grupy rówieśniczej zwiększa ryzyko wykluczenia społecznego. Nie jest też obojętne dla rozwoju jego osobowości i kompetencji emocjonalno-społecznych.

Reforma z 2017 r. wprowadza elastyczne i korzystne dla uczniów rozwiązania. Mają one na celu dostosowanie procesu kształcenia do ucznia oraz jego integrację z rówieśnikami. „Wprowadzone przepisy prawa umożliwiają organizację zajęć edukacyjnych w grupie liczącej do 5 uczniów lub w formie indywidualnej na terenie szkoły dla uczniów posiadających orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. Taka forma organizacji zajęć powinna zostać określona w indywidualnym programie edukacyjno-terapeutycznym (IPET) konkretnego ucznia.” W działaniach tych mogą brać udział rodzice, dyrektor szkoły ma obowiązek ich o tym poinformować.

W piśmie wymieniono działania podjęte przez resort zmierzające do kontroli i analizy przeprowadzanej reformy.

  • W kuratoriach oświaty zostali powołani wizytatorzy ds. specjalnych potrzeb edukacyjnych. Spotykają się oni z dyrektorami przedszkoli, szkół i placówek w celu bieżącego rozwiązywania problemów związanych z organizacją kształcenia i wsparcia uczniów w przedszkolu, szkole i placówce.
  • Przeprowadzone zostały warsztaty, szkolenia oraz konferencja naukowa „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi a zmiany w prawie”. Wzięło w niej udział 119 dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek. Przebieg konferencji był transmitowany on-line.
  • W roku szkolnym 2017/2018 Ośrodek Rozwoju Edukacji zorganizował i przeprowadził 14 form doskonalenia w zakresie regulacji prawnych dotyczących kształcenia dzieci i uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi dla dyrekcji, przedstawicieli kuratorów oświaty, nauczycieli konsultantów, doradców metodycznych oraz specjalistów ze szkół.
  • Wydano publikację dla dyrektorów „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnym w systemie edukacji w świetle nowych przepisów prawa oświatowego”. Zaprezentowano w niej nowe rozwiązania prawne oraz przykłady organizowania i udzielania pomocy psychologiczno-pedagogicznej i organizowania kształcenia specjalnego.
  • W ramach nadzoru pedagogicznego, w roku szkolnym 2017/2018 dokonano kontroli zapewnienia warunków i organizacji kształcenia uczniów niepełnosprawnych w publicznych i niepublicznych szkołach ogólnodostępnych: szkołach podstawowych, gimnazjach, szkołach ponadgimnazjalnych oraz branżowych szkołach I stopnia. Kontrolą objęto łącznie 5% nadzorowanych publicznych i niepublicznych szkół, w liczbie 1990 placówek.
  • W sierpniu 2018 r. kuratorzy zostali zobowiązani do kontynuacji prowadzonych działań w zakresie wspierania przedszkoli i szkół w organizacji kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami i zobowiązali do takich działań dyrektorów przedszkoli i szkół ogólnodostępnych. Z przekazanych przez nich danych wynika, że we wrześniu 2018 r. dyrektorzy przedszkoli i szkół zorganizowali 34 101 spotkań z rodzicami uczniów niepełnosprawnych dotyczących możliwości organizacji kształcenia specjalnego ich dzieci. W spotkaniach uczestniczyło 163 644 rodziców.

MEN poinformowało, że w Systemie Informacji Oświatowej brak jest danych szacujących liczbę uczniów, którzy korzystali z kształcenia indywidualnego z podziałem na uczących się w szkole i w miejscu zamieszkania. Badając dostępne statystyki, można jednak zaobserwować, że o prawie połowę zmniejszyła się liczba wydawanych przez publiczne poradnie psychologiczno-pedagogiczne orzeczeń o potrzebie indywidualnego nauczania. W 2016 r. liczba takich orzeczeń wyniosła 43 627, rok później 45 863. W 2018 r. spadła ona do 26 180.

Ministerstwo zapewnia, że wprowadzone reformą rozwiązania są nadal monitorowane i kontrolowane w trybie nadzoru pedagogicznego.

XI.7036.12.2017

To edukacja zadecyduje o przyszłości – list otwarty RPO do nauczycieli

Data: 2019-10-11

Zbliża się Dzień Nauczyciela – 14 października. Wydarzenie ważne nie tylko dla pedagogów, ale i dla milionów uczniów oraz ich rodzin. W cieniu kampanii wyborczej do parlamentu problemy tej grupy zawodowej zeszły trochę na drugi plan. A przecież chodzi tu o jeden z najważniejszych obszarów naszego życia i naszej przyszłości. To, jak będziemy się rozwijali jako ludzie, jako społeczeństwo i jako państwo zależy w ogromnej mierze od edukacji.

Nauczycielom przede wszystkim należy się nasz szacunek i wdzięczność. Wykonują wspaniały zawód, dający wiele satysfakcji, ale jednocześnie niezwykle trudny i odpowiedzialny, wymagający poświęcenia.

W kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich sprawach, pracownicy oświaty informują o wielu uciążliwościach związanych z częstymi i niezbyt dobrze przygotowanymi zmianami w ustroju szkolnym. Między innymi o nadmiernym obciążeniu pracą, potrzebą zatrudnienia się w kilku miejscach, koniecznością realizowania obszernych podstaw programowych, a także brakiem czasu na indywidualną pracę z uczniem i własny rozwój. Skarżą się na zdecydowanie nieadekwatny do rodzaju pracy i wymaganych kwalifikacji system wynagrodzeń. Martwią się o pojawiającą się ostatnio w przestrzeni publicznej atmosferę nagonki i hejtu pod ich adresem, jak również próbami skłócenia ich środowiska.

Podejmując akcje protestacyjne, nauczyciele walczą o godność swojego zawodu. Nie chodzi im tylko – co podkreślają na każdym kroku – o należną podwyżkę wynagrodzeń, ale i o obronę przed marginalizacją, lekceważeniem na tle innych grup zawodowych. Jest to też forma ich walki o lepsze funkcjonowanie całego systemu oświaty, troska o dobro uczniów.

Przed kilkoma dniami uczestniczyłem w spotkaniu z laureatami konkursu „Nauczyciel roku”. Poznałem kolejnych wybitnych pedagogów, liderów w swoich środowiskach. Ludzi pełnych pasji, pomysłów, energii do działania. W tym trudnym dla oświaty czasie to właśnie nauczyciele są naszą – uczniów, rodziców, społeczeństwa – nadzieją i źródłem wiary w lepszą przyszłość. Powinniśmy o nich dbać. Moim zdaniem, jeśli weźmiemy pod uwagę potrzeby związane z pełną realizacją zawartych w Konstytucji praw do edukacji i rozwoju młodych ludzi, to nakłady na edukację, na naukę, na nauczycieli i modernizację szkolnictwa powinny się znaleźć na szczycie priorytetów państwa.

Korzystając z okazji, chciałem podziękować nauczycielom za to wszystko, co robią na rzecz edukacji obywatelskiej. Jako RPO staram się ich wspomagać, ale potrzeby w tym zakresie są ogromne, wręcz rosnące, biorąc pod uwagę szybko zmieniającą się rzeczywistość.

Chciałbym też zachęcić wszystkich obywateli, aby w Dniu Nauczyciela pomyśleli o tej wzniosłej misji i wspaniałych ludziach, którym przecież każdy z nas tak wiele zawdzięcza.

Jesteście grupą zawodową, która wpływa na kształt Polski bardziej niż inne - podziękowania RPO dla nauczycieli podczas Gali Konkursu Nauczyciel Roku

Data: 2019-10-08
  • 8 października na Zamku Królewskim w Warszawie wręczono statuetkę Nauczycielowi Roku. Swoje podziękowania dla belfrów złozył także RPO Adam Bodnar.
  • Udział w uroczystości wzięła również marszałkini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, była minister edukacji narodowej Krystyna Szumilas oraz były rzecznik praw dziecka Marek Michalak.
  • Konkurs niezmiennie od 18 lat honoruje wybitnych nauczycieli – pasjonatów, ludzi, którzy są autorytetami w swoich środowiskach.
  • Tegoroczną laureatką konkursu została pani Zyta Czechowska.

Wystąpienie podczas Gali Konkursu Nauczyciel Roku Rzecznik rozpoczął od podziękowań dla nauczycieli za podejmowany trud, ich codzienną pracę wymagającą niejednokrotnie wielkiego poświęcenia. Wskazał również, że w istocie nauczyciel to zawod budujący naszą wspólną przyszłość.

-  To, jak będziemy się rozwijali jako ludzie, jako społeczeństwo i jako państwo, zależy w ogromnej mierze od edukacji. Czyli od Was, Drodzy Nauczyciele. Powiem wprost – jesteście tą grupą zawodową, która wpływa na przyszły kształt Polski bardziej niż inne grupy. I tylko można żałować, że tak często w różnych projektach politycznych i społecznych Wasza rola i znaczenie są niedostrzegane, lekceważone, wręcz pomijane. Uważam to za jeden z największych błędów, a może nawet wad systemowych naszej rzeczywistości państwowej, zwłaszcza po 1989 roku. Moim zdaniem, jeśli weźmiemy pod uwagę choćby tylko te prawa do edukacji, do nauki i do rozwoju młodych ludzi, które zawarte są w Konstytucji, to  nakłady na edukację, na nauczycieli i modernizację szkolnictwa powinny być na szczycie priorytetów państwa. A nie być traktowane – jak to dziś można odnieść wrażenie – jako kłopot. Jako coś, co jest, bo musi być, ale przeszkadza w rozwoju innych dziedzin, innych grup zawodowych, być może ważniejszych w perspektywie wyborczej.  - zaznaczył RPO.

Dla podkreślenia obecnej roli nauczycieli, a także w nawiązaniu do niedawnych strajków w oświacie RPO dodał, że miniony rok szkolny był czasem szególnym, zarówno dla nauczyiceli, ale także dla uczniów.  

- Był to – tak to odczytuję – akt determinacji, w którym chodziło nie tylko o należną podwyżkę wynagrodzeń, ale i o obronę przed marginalizacją, nierównym traktowaniem w stosunku do innych grup zawodowych. Była to – i jest, bo o ile mi wiadomo, planowane są następne akcje -    walka o lepsze funkcjonowanie całego systemu oświaty. O to, aby zarówno uczniowie, jak i nauczyciele nie stawali się ofiarami nieprzemyślanych reform i organizacyjnego bałaganu w tym obszarze życia. Podczas tych wszystkich protestów i wydarzeń padło pod adresem nauczycieli wiele krzywdzących słów, niesłusznych ocen, zwykłego hejtu. Próbowano wielokrotnie wykorzystać tą sytuację do celów politycznych, podzielić i skłócić środowisko. I to mimo wielkiego wysiłku ze strony protestujących, aby konflikt rozwiązać w drodze negocjacji i działań polubownych. Na szczęście nauczyciele nie dali się sprowokować. Zachowali się odpowiedzialnie, z troską o dobro uczniów. I tak postępują do dzisiaj. Płacą ogromną cenę za reformy, za trudne warunki, za piętrzenie się roczników, ale nie tracą rozsądku. Nie odstępują uczniów i bardzo się starają, aby to wszystko nie wpłynęło na poziom nauczania. A zarazem nie rezygnują z walki o interesy oświaty. I za to chciałem dzisiaj, niejako w przede dniu Dnia Nauczyciela, wszystkim naszym pedagogom serdecznie podziękować. Chylę przed Państwem czoła i życzę wszystkiego najlepszego.

Na zakończenie Adam Bodnar zachęcił wszystkich zatroskanych losem edukacji do współpracy także z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, wskazując, że prawo do nauki jak równiez prawa pracownicze są zagwarantowane wszystkim obywatelom w Konstytucji.

RPO: czy szkoła może grozić uczniom konsekwencjami za udział w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym

Data: 2019-10-02
  • Dyrektor jednego z liceów ostrzegł uczniów, że poniosą „surowe konsekwencje” udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Do RPO wpłynęła ich skarga 
  • RPO jest zaniepokojony możliwością zniechęcania młodych ludzi do działań obywatelskich
  • A udział uczniów w MŚK mieści się w zakresie praw wynikających z Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka
  • Kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych jest zaś wymienione jako ustawowy cel systemu oświaty

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga uczniów jednego z liceów, którzy chcieli się dowiedzieć, czy dyrektor szkoły może im zakazać udziału w Młodzieżowym Strajku Klimatycznym. Z treści skargi wynika bowiem, że spotkali się oni z ostrzeżeniem, iż uczestnicy wydarzenia i jego organizatorzy poniosą surowe konsekwencje swych działań.

Rzecznik udzielił uczniom wyjaśnień na temat ich praw i wolności wynikających z Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz Konwencji o prawach dziecka. Należą do nich prawo do swobodnego wyrażania własnych poglądów, prawo do swobodnego zrzeszania się oraz wolność pokojowych zgromadzeń.

Ponadto RPO podkreślił że kształtowanie u uczniów postaw prospołecznych, a także upowszechnianie wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz sprzyjaniu jego wdrażaniu, jest celem systemu oświaty, określonym w ustawie Prawo oświatowe.

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o stanowisko w sprawie.

VII.7037.33.2019

Jakie są skutki reformy nauczania indywidualnego? Rzecznik prosi Ministra Edukacji o ocenę

Data: 2019-09-13
  • Do Biura RPO wciąż docierają niepokojące sygnały o niekorzystnych skutkach reformy nauczania indywidualnego.
  • Rezygnacja z możliwości realizowania tej formy kształcenia na terenie szkoły dla wielu uczniów oznacza zamknięcie w domu i brak kontaktu z rówieśnikami, co może mieć niekorzystny wpływ na ich stan zdrowia oraz organizację życia całej rodziny.
  • Rzecznik prosi Ministra Edukacji o ocenę skutków wprowadzonych zmian.

Zmiany w organizacji nauczania indywidualnego dla dzieci i uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi zostały wprowadzone rozporządzeniem Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym. Zrezygnowano wtedy z możliwości organizowania indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz indywidualnego nauczania na terenie, odpowiednio, przedszkola lub szkoły. Od 1 września 2017 r. uczniowie z niepełnosprawnościami mogą korzystać z tej formy edukacji jedynie w miejscu swojego zamieszkania.

Do Biura RPO wciąż docierają niepokojące sygnały o niekorzystnych skutkach wprowadzonej reformy. Rezygnacja z możliwości realizowania nauczania indywidualnego na terenie szkoły dla wielu uczniów oznacza zamknięcie w domu i brak kontaktu z rówieśnikami, co ma również wpływ na życie ich rodzin - zazwyczaj jeden z rodziców jest zmuszony do ograniczenia aktywności zawodowej w celu zapewnienia opieki dziecku w miejscu zamieszkania. Rodzice wciąż są zdezorientowani, jeśli chodzi o alternatywy wobec nauczania indywidualnego. Często jedynym wyborem, jaki otrzymują są indywidualne zajęcia w domu albo nauka w placówce, jednak pozbawiona częściowo lub całkowicie potrzebnego ich dzieciom wsparcia. Rodzi to uzasadnione obawy o jakość edukacji tej grupy uczniów i prowadzi do wniosku, że przynajmniej część dyrektorów placówek i pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych nie przekazuje informacji o innych możliwościach kształcenia i wsparcia (np. zindywidualizowanej ścieżce kształcenia) w sposób efektywny.

Z uzyskanych przez Rzecznika informacji wynika, że konsekwencje reformy odczuwają najdotkliwiej dzieci i młodzież z niepełnosprawnościami, w tym z niepełnosprawnością psychiczną które do tej pory miały możliwość nauki w trybie indywidualnym w szkole - w związku z odizolowaniem od środowiska szkolnego ich stan zdrowia pogarsza się. Liczne wątpliwości dotyczą m.in. również tego, w jaki sposób realizować nauczanie indywidulane w domu, w którym nie ma do tego warunków. Wydaje się zatem, że wprowadzone zmiany, choć mające na celu zapewnienie edukacji włączającej, w rezultacie odbierane są jako niekorzystne zarówno przez uczniów, jak i ich rodziców.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Ministra Edukacji z prośbą o udzielenie informacji, czy w resorcie przeprowadzono ewaluację zmian legislacyjnych dotyczących nauczania indywidualnego i nowych form pomocy psychologicznopedagogicznych oraz jaki był ewentualnie wynik tej analizy.

XI.7036.12.2017

MEN: tegoroczna rekrutacja do szkół przebiegała sprawniej niż dotychczas

Data: 2019-08-12
  • Rekrutacja do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych na rok szkolny 2019/2020 przebiegała sprawniej niż dotychczas - przekonuje Minister Edukacji Narodowej 
  • Wskazuje, że w poprzednim roku szkolnym, po pierwszym etapie rekrutacji, w miastach wojewódzkich do szkół dostało się 86% kandydatów, a w tym roku - 89%
  • Według Dariusza Piontkowskiego resort zapewnił odpowiednie otoczenie legislacyjne i środki finansowe, aby przygotować system do zmiany
  • Tak minister odpowiedział RPO w sprawie precedensowej sytuacji uczniów, którzy nie wiedzą, czy system zagwarantuje im edukację na miarę ich potrzeb, ambicji i możliwości

W tym roku do szkół ponadpodstawowych idą dwa roczniki: ci, którzy skończyli gimnazja (i mają za sobą 9 lat edukacji) oraz absolwenci nowych ośmioklasowych szkół podstawowych. Reformę  przygotowano i przyjęto w 2016 r. O problemie podwójnych roczników rodzice dzieci urodzonych w roku 2003 i 2004 od razu zaczęli alarmować Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO przekazywał te uwagi rządowi na bieżąco - bez sktutku.

Dla obu roczników przewidziane są co prawda odmienne ścieżki edukacyjne w liceach i technikach, ale miejsc w sumie powinno wystarczyć dla wszystkich. W praktyce oznacza to, że miejsca są albo w szkołach daleko od miejsca zamieszkania, albo w niezgodnych z profilem edukacji, na jakim zależy młodemu człowiekowi.

RPO do MEN: naruszono prawa uczniów

Pospieszna, niepoparta rzetelną analizą reorganizacja szkół musiała doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów. RPO przestrzegał przed tym wiele razy. Jego uwagi wynikały nie tylko z dogłębnej analizy projektowanych zmian, ale także z rozmów ze środowiskiem szkolnym i danych o liczbie miejsc w szkołach, jakie przesyłały mu samorządy.

- Codziennie dostaję informacje o uczniach, którzy nadal nie wiedzą, czy polskie szkoły są w stanie zagwarantować im edukację na miarę ich potrzeb, ambicji i możliwości. Taka trudna sytuacja nie miała w Polsce precedensu – pisał w lipcu 2019 r. Adam Bodnar do MEN. Poprosił o informacje o działaniach w celu poprawy położenia uczniów i odbudowy ich zaufania.

- Uczniowie – nawet ci, którzy uzyskali wysokie wyniki kończąc szkołę podstawową lub gimnazjum – nie dostali się do żadnej z wybranych szkół. Taka sytuacja jest nieakceptowalna i w sposób oczywisty prowadzi do naruszenia do gwarantowanego konstytucyjnie (art. 70 Konstytucji) prawa do nauki – podkreślał Adam Bodnar.

Zwracał uwagę ministrowi, że:
1.    Podwójny rocznik oznacza ciasnotę i pogorszenie się warunków nauki dla wszystkich uczniów, nie tylko dla pierwszej klasy.
2.    Brak miejsca w wybranej szkole może też oznaczać dużo większe koszty dojazdu do szkoły, w której są miejsca.
3.    Dla uczniów z małych miejscowości nie starcza miejsc w bursach, bo liczba miejsc noclegowych nie uległa podwojeniu. Będą musieli wynajmować pokoje po cenach rynkowych.
4.    Może to sprawić, że wielu uczniów zrezygnuje z korzyści, jakie daje nauka w dużym mieście, z bogatą ofertą kulturalną, lepszymi możliwościami zdobycia dodatkowych kwalifikacji i przygotowania się do edukacji na wyższej uczelni.

Negatywne skutki reformy oświaty mogą zatem znacząco wpłynąć na dalsze plany życiowe uczniów i rzutować na ich ocenę funkcjonowania państwa. Mogą także spowodować pogłębianie się różnic społecznych.

Efekty są takie, że:

  • w Warszawie aż 7 tys. z 47 tys. absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, którzy złożyli podania do stołecznych szkół, nadal nie wie, w jakiej szkole będzie kontynuować naukę;
  • w Zielonej Górze 552 uczniów nie zostało przyjętych do żadnej szkoły, podczas gdy zostało 533 wolnych miejsc;
  • w Lublinie do szkół nie dostało się 603 uczniów, w tym 104, którzy mieli świadectwa z wyróżnieniem.

Jest tak mimo zapewnień MEN z 5 lipca 2019 r., że „rozwiązania systemowe w edukacji zapewniają każdemu uczniowi (bez wyjątku) bezpłatną realizację obowiązku nauki w szkole, znajdującej się w siedzi szkół publicznych”. Na stwierdzenia MEN, że przepisy nie dają gwarancji, iż osoba zainteresowana zostanie przyjęta do wybranej jednostki oraz że „duża konkurencja do szkół najwyżej notowanych w rankingach nie jest związana z reformą oświaty, ponieważ jest to zjawisko znane od wielu lat” RPO odpowiada, że obecna sytuacja nie ma precedensu. Spowodowana jest konkretnymi decyzjami rządzących i można było jej uniknąć.

- Wierzę, że dzięki działaniom samorządów, przy dostatecznym wsparciu władz centralnych, wszyscy uczniowie ostatecznie dostaną się do takiego typu szkół, jakie uznali dla siebie za najlepsze. Zgadzam się jednak z oceną, że obecna sytuacja jest dla nich krzywdząca, a wyjaśnienia przedstawiane przez osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu oświaty nie biorą pod uwagę wszystkich aspektów kumulacji roczników. Wskazywanie na oczekiwania części wyborców oraz wybrane wyniki badania opinii społecznej nie stanowią moim zdaniem wystarczającego uzasadnienia dla rozwiązań, które dla wielu osób okazały się szkodliwe – brzmiała konkluzja pisma Adama Bodnara.

Minister: wiele obaw Rzecznika nie znajduje potwierdzenia w faktach

- To właśnie troska o młodzież i jej wykształcenie doprowadziła do reformy edukacji, która nie została wprowadzona, jak Pan sugeruje, dla wybranej grupy elektoratu, lecz dla dobra młodzieży - odpisał Rzecznikowi minister Dariusz Piontkowski. 

System edukacji wymagał bowiem gruntownej przebudowy, aby młodzież kończąca szkoły średnie była jak najlepiej przygotowana do kontynuacji nauki na uczelniach oraz dobrze przygotowana do wykonywania zawodu na szybko zmieniającym się rynku pracy. Według ministra wcześniejsza zapaść szkolnictwa zawodowego, pogarszająca się jakość wykształcenia maturzystów (po zbyt krótkim, zaledwie 3-letnim cyklu nauczania w liceum), miała negatywne konsekwencje właśnie dla młodych ludzi. Bez należytego przygotowania zawodowego i wiedzy ogólnej, często bezpowrotnie tracili szansę na właściwe wykształcenie i satysfakcjonującą ścieżkę kariery.

- MEN zapewniło odpowiednie otoczenie legislacyjne oraz środki finansowe, aby przygotować system do zmiany - twierdzi minister. Samorządy powiatowe otrzymały dodatkowo 890 mln zł subwencji oświatowej na rok 2019, w tym 51 mln na wychowanków burs i internatów. Samorządy mogły te środki wykorzystać na odpowiednie przygotowanie się do rekrutacji. Nie wszystkie tak zrobiły. Według deklaracji władz Warszawy, miasto przygotowało tylko 169 miejsc w bursach na rok szkolny 2019/2020 - zdając sobie sprawę, że uczniów spoza miasta aplikujących o te miejsca, może być nawet kilkanaście tysięcy.

Zdaniem ministra można odnieść wrażenie, że obawy Rzecznika opierają się głównie na wybranych informacjach prasowych, bez ich należytej weryfikacji. - Dziś widać wyraźnie, że nie znajdują one oparcia w rzeczywistości i są już nieaktualne. Uprzejmie informuję, że obecna rekrutacja, wbrew twierdzeniu Pana Rzecznika, że nie miała precedensu w latach poprzednich, przeprowadzona była według tych samych zasad i przebiegała nawet sprawniej niż dotychczas – wskazał szef MEN. W poprzednim roku szkolnym, po pierwszym etapie rekrutacji, w miastach wojewódzkich 86% kandydatów dostało się do szkół, a w roku 2019 wskaźnik ten  wyniósł 89% - napisał Dariusz Piontkowski.

Według niego nie wszystkie informacje dotyczące rekrutacji pojawiające się w przestrzeni publicznej są wiarygodne. Na przykładzie rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych w Warszawie minister przedstawił  mechanizm „wywoływania niepokoju społecznego, którego skutki można również dostrzec w piśmie Pana Rzecznika”.

Miasto Warszawa przez bardzo długi czas utrzymywało, że miejsc dla uczniów zabraknie oraz że nauka będzie musiała odbywać się w soboty, wywołując  zaniepokojenie wśród uczniów i ich rodziców. Jednak na konferencji prasowej 11 lutego wiceprezydent miasta Renata Kaznowska poinformowała, że nie będzie potrzeby organizowania zajęć w soboty. 

Także liczba rzekomo brakujących miejsc w szkołach średnich, w komunikatach m. st Warszawy, zmieniała się również dosyć płynnie. Początkowo miało to być ponad 7 tys. miejsc, potem około 3,5 tys. Ostatecznie miasto musiało przyznać, że po pierwszym etapie rekrutacji dostępnych jest ponad 6 tys. wolnych miejsc, w tym ponad 3,5 tys. w liceach, także tych uznawanych za elitarne. Te informacje, podane na konferencji prasowej miasta w końcu lipca wywołały zrozumiałą konsternację.-  Obawiam się, że mogą wpłynąć także na postrzeganie wiarygodności kolejnych komunikatów wysyłanych przez władze stolicy. Warto zaznaczyć, że podobna sytuacja dotyczyła także innych miast. Tam również, według części informacji prasowych, miało brakować miejsc – dodał minister. 

Obecnie, po zakończeniu I etapu rekrutacji, także tam nie ma problemu z dostępnością miejsc do różnych typów szkół, dla uczniów uczestniczących w rekrutacji uzupełniającej. Duża liczba samorządów i szkół wskazywała, że w związku z narastającym od wielu lat kryzysem demograficznym, rekrutacja 2019/20 jest szansą dla wielu placówek na odbudowanie naboru i utrzymanie miejsc pracy dla nauczycieli. Także w przestrzeni publicznej pojawiały się argumenty przedstawicieli samorządów, że zwiększona rekrutacja jest szansą na uzyskanie większej subwencji oświatowej, utrzymanie zatrudnienia kadry pedagogicznej czy dalszą modernizację szkół.

Minister podkreśla, że punkty za świadectwo ukończenia szkoły z wyróżnieniem są tylko jednym z kryteriów punktowanych w postępowaniu rekrutacyjnym.  Posiadanie świadectwa z wyróżnieniem nie gwarantuje, ani nigdy nie gwarantowało, dostania się do szkoły pierwszego wyboru. Jeżeli Pan Rzecznik posiada informacje odmienne, uprzejmie proszę o przekazanie szczegółów, celem weryfikacji tej, potencjalnie niezgodnej z prawem oświatowym, sytuacji. - Dobro uczniów i polskiej szkoły jest wartością przekraczającą granice poglądów i sympatii partyjnych. Mimo tego, że wiele obaw Pana Rzecznika nie znajduje potwierdzenia w faktach, wierzę, że dotychczasowe zaangażowanie w tej sprawie było motywowane wyłącznie dobrem polskiej szkoły – oświadczył minister edukacji. 

VII.7037.14.2019

PUODO: MEN nie mogło zbierać danych o udziale nauczyciela w strajku

Data: 2019-07-22
  • Nie ma podstaw, aby w Systemie Informacji Oświatowej odnotowywać nieprzeprowadzenie zajęć z powodu strajku
  • Tak wynika z odpowiedzi Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dla RPO
  • Adam Bodnar od początku zwracał uwagę MEN, że prawo nie daje podstawy do przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku

System Informacji Oświatowej (SIO)  to baza danych z informacjami o szkołach, ich majątku i wydatkach, o nauczycielach oraz uczniach. Powstał po to, by ułatwić prowadzenie polityki edukacyjnej państwa, usprawniania finansowania oświaty i podnoszenia jej jakości.

W czasie wiosennego strajku w szkołach władze próbowały przy jego pomocy zbierać informacje o strajkujących nauczycielach. Taką wiadomość dostało np. jeden z dyrektorów warszawskich liceów. MEN powiadomił go, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Działania Rzecznika

RPO napisał natychmiast do MEN, że to, jakie informacje mogą trafiać do SIO, reguluje prawo. Na liście nie ma czegoś takiego jak „zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie”. A MEN nie może tej listy samodzielnie rozszerzać. Jest tak dlatego, że Konstytucja chroni prywatność i nie pozwala władzom dowolnie przetwarzać informacji o obywatelskich (art. 47 i 51 Konstytucji). Przepisu pozwalającego zbierać w SIO dane o strajkujących nie ma– napisał RPO 17 kwietnia do MEN.

W odpowiedzi z 17 maja wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć wymienił przepisy dotyczące odnotowywania przyczyn nieprowadzenia zajęć. Nie wskazał jednak na podstawę prawną odnotowywania informacji o strajku (powoływał się na rozporządzenie MEN z 11 sierpnia 2017 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej).

W związku z tym Rzecznik spytał o sprawę prezesa UODO. Jest nim od 19 maja 2019 Jan Nowak. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest powołany do ochrony danych osobowych na terytorium Polski. Instytucja powstała po wdrożeniu ogólnego unijnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO) w miejsce Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO).

RPO zapytał prezesa Nowaka, czy prowadzi on w tej sprawie postępowanie.

Odpowiedź Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych

Prezes UODO potwierdził, że zarówno przepisy ustawy o systemie informacji oświatowej, jak i przepisy rozporządzenia MEN, nie posługują się pojęciem „innej przyczyny nieprowadzenia zajęć”. - Nie ma zatem podstaw aby posługiwać się tego rodzaju kategorią przyczyny nieprowadzenia zajęć w celu odnotowania nieobecności nauczyciela w systemie SIO - odpisał Jan Nowak.

 

Prezes UODO przypomniał, że ustawa z 15 kwietnia 2011 o systemie informacji oświatowej określa rodzaj i zakres danych gromadzonych w systemie informacji oświatowej, a w tym dane identyfikacyjne i dane dziedzinowe nauczycieli.  

Kwestię przyczyn nieprowadzenia zajęć doprecyzowuje rozporządzenie MEN z 11 sierpnia 2017 r. Wskazuje ono, że przez dane dziedzinowe nauczycieli dotyczące przyczyn nieprowadzenia zajęć należy rozumieć wyłącznie:

  • urlop macierzyński, urlop rodzicielski, urlop ojcowski lub urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego;
  • urlop wychowawczy;
  • urlop bezpłatny udzielony na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 17 ust. 2 i art. 17 ust. 2a);
  • urlop udzielony na podstawie ustawy o związkach zawodowych (art. 25 ust. 1);
  • zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy na podstawie ustawy o związkach zawodowych (art. 31 ust. 1);
  • urlop dla poratowania zdrowia;
  • zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 42 ust. 6);
  • zawieszenie w pełnieniu obowiązków na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 85t ust. 1-3);
  • urlop udzielony na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 68 ust. 1);
  • urlop bezpłatny, o którym mowa w Kodeksie pracy (art. 174 § 1);
  • przeniesienie w stan nieczynny;
  • niezdolność do pracy, o której mowa w Kodeksie pracy (w art. 92 § 1);
  • zwolnienie od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki, o którym mowa w ustawie o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (art. 32 ust. 1);
  • urlop uzupełniający, o którym mowa w ustawie - Karta Nauczyciela (art. 66 ust. 1).

Odpowiadając na pytanie o prowadzone w tej sprawie postępowania, wskazał że do UODO wpływały sygnały o pozyskiwaniu przez MEN danych strajkujących nauczycieli oraz zobowiązaniu dyrektorów szkół i placówek oświatowych do wykazania nieobecności strajkujących nauczycieli w SIO poprzez wybranie przyczyny „zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie” ze wskazaniem daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności.

Niemniej Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie prowadzi postępowań administracyjnych wszczętych na skutek skarg nauczycieli na niewłaściwe przetwarzanie ich danych osobowych w SIO w kontekście udziału w strajku.

Jednocześnie niewielka część administratorów danych (szkół) zgłosiła Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych naruszenia ochrony danych osobowych w myśl art. 33 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych związane z odnotowaniem w SIO nieobecności nauczycieli biorących udział w strajku - głosi odpowiedź PUODO.

VII.520.11.2019

Dzieci potrzebujące specjalnego kształcenia powinny mieć swobodę wyboru szkoły

Data: 2019-07-22
  • Ojciec niesłyszącego ucznia zwrócił Rzecznikowi Praw Obywatelskich uwagę, że dzieci potrzebujące kształcenia specjalnego są objęte rejonizacją – nie mają prawa do nauki poza powiatem, nawet jeśli jest tam szkoła lepiej dostosowana do ich potrzeb
  • Na naukę w ośrodku szkolno-wychowawczym w innym powiecie skierowanie musi wydać starosta, a nie wolno mu tego zrobić, jeśli dysponuje u siebie ośrodkiem o podobnym typie kształcenia
  • Rejonizacja nie dotyczy tymczasem pozostałych uczniów – mogą się uczyć w tej miejscowości, w jakiej chcą (o ile zostaną przyjęci do placówki)

Uczniowie objęci kształceniem specjalnym to przede wszystkim dzieci i młodzież z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Im już na starcie trudniej jest wybrać ścieżkę kształcenia. Tymczasem są systemowo odcięci od szkół położonych dalej od miejsca zamieszkania, nawet jeśli nauka tam byłaby dla nich lepsza (art. 127 ust. 13, 14 i 15 Prawa oświatowego).

Tymczasem placówki dla uczniów z niepełnosprawnościami nie są identyczne: specjalizują się w odniesieniu do danego kierunku kształcenia w powiązaniu z konkretnym rodzajem niepełnosprawności, co przydaje im pewnego rodzaju renomy, którą kierują się absolwenci przy wyborze szkoły. Ponadto uczniowie z niepełnoprawnościami niejednokrotnie wolą uczęszczać do placówek, które są im znane i do których mają zaufanie – do szkół, do których uczęszczali ich rodzice, czy inne osoby bliskie. Często nie są to ośrodki położone w pobliżu ich miejsca zamieszkania.

Przyznając rację rodzicowi, który napisał skargę, Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Ministra Edukacji Narodowej o doprowadzenie do odpowiedniej zmiany przepisów. Jest to niezbędne dla realnego wyrównywania szans edukacyjnych tej grupy uczniów.

XI.7036.22.2019

RPO w TOK FM krytycznie o sytuacji uczniów: Reforma była nieprzygotowana

Data: 2019-07-17

- Musimy się wczuć w sytuację rodziców i uczniów, którzy przeczytali, że do liceum nie dostali. To bardzo konkretne i dramatyczne sytuacje  - mówił w TOK FM Adam Bodnar. Do biura RPO można kierować skargi dotyczące rekrutacji do szkół średnich.

16 lipca zakończył się pierwszy etap rekrutacji do szkół średnich. W Warszawie do żadnej placówki nie dostało się ponad trzy tysiące uczniów, we Wrocławiu ponad półtora tysiąca, w Poznaniu zabrakło miejsc dla około trzech tysięcy młodych ludzi.

Rzecznik praw obywatelskich przyznał, że od dawna napływają sygnały od rodziców i organizacji pozarządowych dotyczące reformy edukacji. Przede wszystkim dotyczą one tzw. podwójnego rocznika. Jak mówił w Poranku Radia TOK FM Adam Bodnar, problem  był przedmiotem wystąpień także poprzedniego rzecznika praw dziecka Marka Michalaka.

RPO poinformował, że rodzice mogą wysyłać skargi na adres mailowy jego biura: biurorzecznika@brpo.gov.pl.

- Ale czy to w czymś pomoże, że będą takie skargi? - pytała Dominika Wielowieyska. - My staramy się działać na poziomie systemowym, ale czasem „wychodzą" jakieś rzeczy pojedyncze. Jak to, że trzeba mieć zaświadczenie z medycyny pracy, by uczyć się w szkołach branżowych. Z prasy się dowiedziałem, że są kolejki po takie zaświadczenia. Więc czasami takie szczegółowe rzeczy mogą dać podstawę do bieżącej interwencji - podkreślił Adam Bodnar.

Zdaniem RPO za chaos i problemy uczniów, które wynikają z reformy edukacji, odpowiada rząd. - Uważam, że reforma była nieprzygotowana. Jeżeli dokonuje się tak dramatycznej zmiany w tak krótkim czasie, nie daje się przestrzeni do przygotowania, ignoruje się głosy dotyczące zwiększenia finansowania oświaty i nie współpracuje z samorządami, no to mamy tego skutki - ocenił.

RPO mówił też o problemie z poszanowaniem praworządności w Polsce.

- Mamy problem z Izbą dyscyplinarną w SN i sposobem powołania Krajowej Rady Sądownictwa. To dzisiaj są nasze kłopoty w Unii – mówiła Dominika Wielowieyska.

- Problemów jest więcej, ale najważniejsze postępowanie dotyczy statusu KRS i tego, na ile ma ona teraz uprawnienia do powoływania sędziów SN. Drugie postępowanie dotyczy szeroko rozumianych postępowań dyscyplinarnych polskich sędziów.

- Prezydent Duda podejmuje jednak działania zakładając, że dopóki nie ma wyroku TS UE, nie jest niczym związany. A Pan się wstrzymał ze składaniem skarg nadzwyczajnych do SN – pytała dziennikarka.

Jeżeli w opinii Rzecznika Generalnego TS UE pojawiło się tyle zastrzeżeń dotyczących zarówno KRS jak i sędziów, którzy zostali powołani do SN w wyniku nominacji KRS, to uznałem, że do czasu rozstrzygnięcia tej sprawy będę przygotowywał wnioski o skargi nadzwyczajne, ale będą na razie leżały w szufladzie i złożę je wtedy, kiedy już będzie jasność co do sądu.

Projekt ws. refundacji dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wątpliwości rodziców i Rzecznika

Data: 2019-07-11
  • Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami walczą o refundację kosztów nie tylko dowozu dzieci do szkoły i potem do domu, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły i dojazdu po dziecko. Wspiera ich w tym RPO
  • Tymczasem projekt zmian prawa, nad którym pracuje Senat, może być przez gminy interpretowany tak, by refundację ograniczyć do dwóch przejazdów   
  • Nie ma w nim też zapisu, że obowiązek zorganizowania bezpłatnego dowozu  spoczywa przede wszystkim na gminach - co może zmuszać rodziców do rezygnacji lub ograniczenia aktywności zawodowej, by samemu dowozić dzieci  
  • Ponadto projekt uwzględnia refundację jedynie wydatków na paliwo, a pomija koszty amortyzacji auta czy dostosowania go do szczególnych potrzeb dziecka

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do przewodniczących trzech senackich  komisji o uwzględnienie przedstawionych uwag w dalszych pracach legislacyjnych.

Obywatele od dawna skarżą się, że stawki refundacji  dowozu do szkoły dziecka z niepełnosprawnością nie pokrywają rzeczywistych kosztów.

Stan prawny

Zgodnie z Prawem oświatowym gmina ma obowiązek zwrotu kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i jego opiekuna do szkoły na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę. Organizacja dowozu przez samą gminę ma w przepisach pierwszeństwo przed prywatnymi dojazdami rodzica z dzieckiem.

Prawo nie przewiduje żadnych kryteriów, na których podstawie ma być ustalana kwota refundacji dowozu. Powoduje to, że jej zasady często jednostronnie określa wójt. Poszczególne gminy mogą zatem różnie ustalać stawkę zwrotu za kilometr przejazdu.

Ponadto przepisy nie precyzują, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Obywatele skarżą się na brak takiego jednoznacznego określenia. Muszą występować do sądów, by bronić swych praw, w czym wspiera ich RPO.

Walka rodziców o refundację za cztery dojazdy

Jeden z sądów administracyjnych uznał, że refundacji podlega tylko podróż dziecka z opiekunem do szkoły i z powrotem. Z kolei Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie uznał w 2018 r., że gmina ma zwracać rodzicowi koszty czterech kursów. Tak sąd rozstrzygnął pozew matki dziecka,

Rzecznik wskazywał, że zgodnie z Konwencją o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Dla obowiązków gmin znaczenie mają głównie usprawiedliwione potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, nie zaś interes ekonomiczny - podkreślał Adam Bodnar.

W tzw. postanowieniu sygnalizacyjnym z 2017 r. Trybunał Konstytucyjny poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania  całego problemu przez ustawodawcę. Podzielił pogląd RPO, że przyznanie ustawowego uprawnienia bez określenia zasad jego realizacji prowadzi do zróżnicowania zwrotu kosztów w poszczególnych gminach.

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. To odpowiedź na wskazywane wady obecnej regulacji, dostrzeżone też przez TK.

Wątpliwości rodziców i RPO wobec senackiego projektu

W wystąpieniu do przewodniczących trzech senackich komisji (Ustawodawczej;   Nauki, Edukacji i Sportu oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej)  Rzecznik z zadowoleniem odnotował postępy w pracach nad projektem. Jednocześnie przywołał napływające do Biura RPO wnioski rodziców dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami z wątpliwościami i zastrzeżenia wobec propozycji Senatu.

Według skarżących zaproponowany algorytm obliczania zwrotu kosztów nie realizuje postanowienia TK co do konieczności zwrotu rzeczywiście ponoszonych przez rodziców kosztów dowozu. Uwzględnia jedynie refundację wydatków na paliwo. Tymczasem rodzice uważają, że powinni być uprawnieni do otrzymania zwrotu również innych niezbędnych kosztów, m.in. kosztu amortyzacji pojazdu czy dostosowania wyposażenia do szczególnych potrzeb  dziecka. Projekt może zatem nie zrealizować w pełni celu, którym jest  zapewnienie refundacji „ rzeczywiście ponoszonych” kosztów samodzielnego dowozu dzieci.

W ocenie rodziców z projektu nie wynika wprost uprawnienie do otrzymania zwrotu kosztów za cztery przejazdy dziennie. Budzi to uzasadnione obawy, że gminy będą go interpretowały tak, aby ograniczyć liczbę przewozów branych pod uwagę przy refundacji do dwóch.

- Wydaje się, że celowe byłoby takie sformułowanie wskazanego przepisu, aby wprost wynikało z niego, ile kursów jest brane pod uwagę przy kalkulacji zwrotu i od czego zależy ta liczba - napisał Adam Bodnar

Zastrzeżenia budzi także propozycja, że jeśli rodzice powierzyli wykonywanie przewozu dzieci innemu podmiotowi (np. firmie taksówkowej), to kwotę refundacji ustala się na podstawie umowy zawartej przez rodziców z tym podmiotem lub wystawionych rachunków. W tym przepisie nie ma odesłania do  algorytmu, według którego ustala się kwotę do zwrotu za jednorazowy przewóz.

Rodzi się wątpliwość, czy brak odesłania do algorytmu nie będzie stawiać w gorszej sytuacji rodziców, którzy będą sami dowozić dzieci, w stosunku do tych, którzy powierzą dowóz np. przedsiębiorstwu taksówkowemu. Wydaje się, że w takim przypadku kwota zwrotu za przejazd na tej samej trasie może zostać wyliczona nawet kilkukrotnie wyżej niż w przypadku rodziców korzystających z własnego pojazdu.

Zdaniem Rzecznika taka regulacja odpowiada na potrzeby rodziców dzieci i młodzieży z najcięższymi niepełnosprawnościami, które wymagają specjalistycznego wyposażenia pojazdu i opieki, czego rodzice często nie są w stanie zapewnić.  Niemniej jednak, brak odesłania do algorytmu może wywołać wątpliwości co do wykładni tych przepisów.

RPO zaznaczył, że gminy - zwracając koszty dowozu rodzicowi dowożącemu dziecko samodzielnie, czy też korzystającemu z usług podmiotu trzeciego - i tak ponoszą znacznie niższe koszty niż w przypadku dowozu przez nie organizowanego. Dlatego projekt powinien zawierać zapis, że obowiązek zorganizowania bezpłatnego dowozu powinien w pierwszej kolejności spoczywać na gminach. Tymczasem sposoby spełnienia tego świadczenia przez gminę - we własnym zakresie czy poprzez zwrot kosztów rodzicom - potraktowano w projekcie równorzędnie. Może to powodować naciski gminy, aby rodzice organizowali dowóz dzieci we własnym zakresie - uznał Adam Bodnar.

Taka sytuacja jest niedopuszczalna, gdyż może spowodować niekorzystne, daleko idące skutki dla rodziców, którzy mogą być zmuszani do rezygnacji bądź ograniczenia aktywności zawodowej na rzecz konieczności dowozu swoich dzieci do szkół. To z kolei może pogłębiać ich izolację społeczną i zubożać prowadzone gospodarstwa domowe.

Obawa taka nie jest jedynie hipotetyczna. Na gruncie obecnych przepisów - zgodnie z którymi istniej domniemanie pierwszeństwa organizacji dowozu przez gminę - do Rzecznika kierowano liczne skargi. Wśród nich była też skarga samotnego ojca, który był zmuszony zrezygnować z pracy, aby dowozić niepełnosprawnego syna do specjalistycznego ośrodka w innej miejscowości i czekać na niego aż do zakończenia zajęć z powodu odmowy gminy zorganizowania dowozu - pomimo takiego obowiązku.

Resort edukacji stał na stanowisku, że kryteriów refundacji nie może regulować prawo oświatowe, skoro dotyczy to zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego.

XI.7036.61.2017

RPO do MEN o kumulacji roczników: jak zamierzacie poprawić sytuację uczniów?

Data: 2019-07-11
  • Codziennie dostaję informacje o uczniach, którzy nadal nie wiedzą, czy polskie szkoły są w stanie zagwarantować im edukację na miarę ich potrzeb, ambicji i możliwości. Taka trudna sytuacja nie miała w Polsce precedensu – pisze Adam Bodnar w wystąpieniu do MEN
  • Pospieszna, niepoparta rzetelną analizą reorganizacja szkół musiała doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów
  • RPO przestrzegał przed tym wiele razy. Jego uwagi wynikały nie tylko z dogłębnej analizy projektowanych zmian, ale także z rozmów ze środowiskiem szkolnym i danych o liczbie miejsc w szkołach, jakie przesyłały mu samorządy
  • Zwracam się do Pana Ministra o potraktowanie skarg młodzieży z największą powagą oraz przedstawienie informacji o działaniach podejmowanych przez Ministerstwo w celu poprawy położenia uczniów i odbudowy ich zaufania do polskiej szkoły – pisze RPO.

W tym roku do szkół ponadpodstawowych idą dwa roczniki: ci, którzy skończyli gimnazja (i mają za sobą 9 lat edukacji) oraz absolwenci nowych ośmioklasowych szkół podstawowych. Reforma została przygotowana i przyjęta w 2016 r. O problemie podwójnych roczników rodzice dzieci urodzonych w roku 2003 i 2004 zaczęli alarmować Rzecznika Praw Obywatelskich od razu. RPO przekazywał te uwagi rządowi - bez sktutku.

Dla obu roczników przewidziane są co prawda odmienne ścieżki edukacyjne w liceach i technikach, ale miejsc w sumie powinno wystarczyć dla wszystkich. W praktyce oznacza to, że miejsca są w szkołach daleko od miejsca zamieszkania albo niezgodnych z profilem edukacji, na jakim zależy młodemu człowiekowi.

- Uczniowie – nawet ci, którzy uzyskali wysokie wyniki kończąc szkołę podstawową lub gimnazjum – nie dostali się do żadnej z wybranych szkół. Taka sytuacja jest nieakceptowalna i w sposób oczywisty prowadzi do naruszenia do gwarantowanego konstytucyjnie (art. 70 Konstytucji) prawa do nauki – pisze Adam Bodnar do nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. To on odpowiedział na kolejne alarmujące wystąpienie RPO, wysłane w maju do poprzedniej minister Anny Zalewskiej (obecnie europosłanki PiS).

Rzecznik zwraca teraz uwagę nowemu ministrowi, że:

  1. Podwójny rocznik oznacza ciasnotę i pogorszenie się warunków nauki dla wszystkich uczniów, nie tylko dla pierwszej klasy.
  2. Brak miejsca w wybranej szkole może też oznaczać dużo większe koszty dojazdu do szkoły, w której są miejsca.
  3. Dla uczniów z małych miejscowości nie starcza miejsc w bursach, bo liczba miejsc noclegowych nie uległa podwojeniu. Będą musieli wynajmować pokoje po cenach rynkowych, a przez to koszty ich edukacji wzrosną.
  4. Może to sprawić, że wielu uczniów zrezygnuje z korzyści, jakie daje nauka w dużym mieście, z bogatą ofertą kulturalną, lepszymi możliwościami zdobycia dodatkowych kwalifikacji i przygotowania się do edukacji na wyższej uczelni.

Negatywne skutki reformy oświaty mogą zatem znacząco wpłynąć na dalsze plany życiowe uczniów urodzonych w konkretnych rocznikach i rzutować na ich ocenę funkcjonowania państwa. Mogą także spowodować pogłębienie się różnic społecznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie przestrzegał, że pospieszne przekształcenia ustroju szkolnego, niepoparte rzetelną analizą, mogą doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów. Głos w tej sprawie zabierał także Rzecznik Praw Dziecka, przedstawiciele władz samorządowych, eksperci z instytucji zajmujących się edukacją oraz osoby, które zmiany te miały dotknąć bezpośrednio – uczniowie, ich rodzice i nauczyciele. Wielu z nich wskazywało na ryzyko związane z kumulacją roczników, ale ich wątpliwości były ignorowane.

Efekty są takie, że:

  • w Warszawie aż 7 tysięcy z 47 tysięcy absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, którzy złożyli podania do stołecznych szkół, nadal nie wie, w jakiej szkole będzie kontynuować naukę;
  • w Zielonej Górze 552 uczniów nie zostało przyjętych do żadnej szkoły, podczas gdy zostało 533 wolnych miejsc;
  • w Lublinie do szkół nie dostało się 603 uczniów, w tym 104, którzy mieli świadectwa z wyróżnieniem.

Jest tak mimo zapewnień MEN z 5 lipca 2019 r., że „rozwiązania systemowe w edukacji zapewniają każdemu uczniowi (bez wyjątku) bezpłatną realizację obowiązku nauki w szkole, znajdującej się w siedzi szkół publicznych”. Na stwierdzenia MEN, że przepisy nie dają gwarancji, że osoba zainteresowana zostanie przyjęta do wybranej jednostki (s. 1 pisma) oraz że „duża konkurencja do szkół najwyżej notowanych w rankingach nie jest związana z reformą oświaty, ponieważ jest to zjawisko znane od wielu lat” (s. 2 pisma)  RPO odpowiada, że obecna sytuacja w szkołach nie ma precedensu. Spowodowana jest konkretnymi decyzjami rządzących i można było jej uniknąć.

Młodzi ludzie, których przez lata przekonuje się, jak ważne jest dobre wykształcenie, zdają sobie sprawę, że wybór konkretnego typu szkoły może rzutować na całe przyszłe życie człowieka. Dlatego też słuszne są oczekiwania społeczne, że reformy systemu oświaty poprzedzone będą podsumowaniem korzyści i strat, a następnie wprowadzane z myślą o dobru osób, którym mają w największym stopniu służyć. - Z przykrością stwierdzam, że obecna sytuacja dowodzi, że warunki te nie zostały spełnione - wskazuje Rzecznik.

- Wierzę, że dzięki działaniom samorządów, przy dostatecznym wsparciu władz centralnych, wszyscy uczniowie ostatecznie dostaną się do takiego typu szkół, jakie uznali dla siebie za najlepsze. Zgadzam się jednak z oceną, że obecna sytuacja jest dla nich krzywdząca, a wyjaśnienia przedstawiane przez osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu oświaty nie biorą pod uwagę wszystkich aspektów kumulacji roczników. Wskazywanie na oczekiwania części wyborców oraz wybrane wyniki badania opinii społecznej nie stanowią moim zdaniem wystarczającego uzasadnienia dla rozwiązań, które dla wielu osób okazały się szkodliwe – brzmi konkluzja Adama Bodnara.

VII.7037.14.2019

Działania RPO ws likwidacji gimnazjów i reformy edukacji

Data: 2019-07-08

Rodzice i nauczyciele alarmowali Rzecznika Praw Obywatelskich o niezauważanych przez rządzących konsekwencjach reformy edukacji z 2016 r. RPO Adam Bodnar sprawdzał to, analizował przepisy, organizował spotkania eksperckie - a wnioski przekazywał władzom.

"O zasadności zmian proponowanych przez rząd można rozmawiać. Ale ważne jest to, że władze zupełnie zignorowały prawa dzieci – dwóch roczników: obecnych szóstoklasistów i pierwszej klasy gimnazjum. Pani minister edukacji mówi o tym, że „dojdzie do kumulacji roczników”. To po prostu oznacza, że dzieci te będą miały o połowę mniejszą szansę na dostanie się do wymarzonych szkół. Co możemy zrobić? Jak może nam pomóc Rzecznik? Nawet jeśli zdołamy złożyć skargę konstytucyjną, nawet jeśli Trybunał będzie pracował, to i tak rozstrzygnięcie nastąpi za późno dla naszych dzieci" - tak mówili np. uczestnicy spotkania regionalnego RPO w Krakowie, 12 października 2016 r.

Oto raport z najważniejszych działań RPO.

Mity i fakty – Edukacja seksualna. Panel w czasie festiwalu Open’er

Data: 2019-07-05

Co tak właściwie oznacza i co obejmuje? Czy jest, czy będzie i czy powinna być obowiązkowa? Jakie są jej pozytywne a jakie negatywne skutki? Co tak naprawdę zawierają słynne już standardy WHO? I wreszcie – co i dlaczego w obszarze edukacji seksualnej postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich?  

Otwierając debatę RPO Adam Bodnar zauważył, że edukacja seksualna w Polsce to obecnie temat, wokół którego krąży wiele mitów, a celem debaty będzie ich rozwianie. Rzecznik nawiązał też do serialu Sex Education serwisu Netflix, który cieszył się szaloną popularnością, a jednak tematy w nim poruszane wciąż są w Polsce tabu.

W debacie brały udział:

  • Dr Paloma Cuchi, WHO
  • Patrycja Wonatowska, Instytut Pozytywnej Seksualności  – psycholożka, edukatorka, seksuolożka
  • Katarzyna Banasiak, Grupa Ponton  

Pierwszy mit: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży. Pytanie do ekspertek – jak sobie z takim mitem poradzić?

Dr Paloma Cuchi: Przede wszystkim prawo do edukacji seksualnej to prawo człowieka.  Tu chodzi o informację, a informacja to nie promocja. Mitem jest też to, że jeśli nie będziemy mówić o seksie w szkole, to dzieci nie dowiedzą się o nim w ogóle. Dowiedzą się   z telewizji, z internetu, od znajomych. Światowa Organizacji Zdrowia postuluje wczesną edukację seksualną, bo uważamy, że to informacja i każdy ma do niej prawo.

Katarzyna Banasiak: Możemy użyć metafory pasów w samochodzie, które mają nam zapewnić bezpieczeństwo. Edukacja seksualna zwiększa naszą wiedzę, a tym samym naszą świadomość i bezpieczeństwo. Zarzut, że to deprawacja, to

Patrycja Wonatowska: Bardzo często mylimy pojęcia i to jest problem w debacie publicznej. Co to znaczy demoralizacja? Co to znaczy seksualizacja? Na czym to ma polegać? To strach, wynikający z tego, że dalej nie mówimy o seksie – ani w domu ani na ulicy. Używamy za to seksu do sprzedawania samochodów albo betonu.

Drugi mit: Edukacja seksualna to naruszenie prawa

Patrycja Wonatowska: Edukacja seksualna niczym nie różni się od edukacji historycznej i geograficznej. To nie narzucanie poglądów, ale przekazywanie informacji, z którymi każdy może dalej zrobić, co chce. Rodzice nie są wyłączeni z tego procesu, bo mogą wpływać na dziecko i pomagać mu kształtować wartości moralne.

Katarzyna Banasiak: Nie możemy oczekiwać, że rodzice będą mieli specjalistyczną wiedzę na temat konkretnych metod antykoncepcyjnych.  Tego typu informacje to fakty, a nie wartości.

RPO: Jak WHO radzi sobie z problemem pogodzenia jednocześnie praw rodziców i praw dzieci do edukacji seksualnej?

Paloma Cuchi: Edukacja seksualna nie dotyczy tylko biologii seksu. Według WHO to nauczanie o relacjach międzyludzkich, o emocjach. Oczywiście rodzina ma swoją ogromną rolę do odegrania w nauce o relacjach, ale szkoła nie jest wyłączona z tego procesu. W wychowaniu seksualnym nie mówimy o akcie fizycznym, o tym mówią filmy pornograficzne. My mówimy o różnych innych aspektach seksualności.

Mit 3: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona w żłobkach i przedszkolach.

Paloma Cuchi: Jak już mówiłam, to nie nauka o fizyczności, ale o relacjach i emocjach, a o tym powinno mówić się już od najwcześniejszego wieku. Szukając odpowiedzi na to jak to robić, WHO rozpoczęło współpracy z niemieckim centrum, z którym razem rozwinęliśmy matrycę, jakie treści mogą być przekazywane dzieciom w jakim wieku.

Ludzie dzwonią do nas i pytają, dlaczego mówimy, że małe dzieci są zainteresowane swoim ciałem. Bo to prawda – są. Nie możemy od tego uciekać. Nie powinniśmy też czekać, aż nastolatek ma 15 lat żeby pierwszy raz mówić

RPO: W jakim wieku powinniśmy zaczynać edukować o seksie? Czy takie zajęcia powinny być obowiązkowe czy dobrowolne?

Katarzyna Banasiak: Trzeba rozgraniczyć kwestię zajęć o edukacji seksualnej w szkole od rozmów na taki temat, na przykład w domu. Na przykład jak rodzice zauważą pierwsze oznaki masturbacji o dzieci, powinni porozmawiać delikatnie na takie tematy. Natomiast zajęcia w szkole powinny rozpoczynać się od pierwszej klasy.

Z doświadczenia wiem, że bardzo duża grupa ludzi nie ma pojęcia, że trzeba jasno komunikować granice i być asertywnym.

Patrycja Wonatowska: Masturbacja to bardzo ciekawy temat, na podstawie którego można argumentować czemu edukacja seksualna jest potrzebna. Do mojego gabinetu przychodzą dorosłe osoby, mające niesatysfakcjonujące życie seksualne, okazuje się często, że dlatego że nigdy takiej edukacji nie przeszły. Psycholog czy seksuolog musi wtedy wziąć standardy WHO i przejść całą ścieżkę, przewidzianą dla dzieci i młodzieży.

Mit: Tematyka edukacji seksualnej został wprowadzony przez Kartę LGBT+, to temat zastępczy, pod którego przykrywką próbujemy przekazywać wartości ideologii LGBT+.

P.W: Życie seksualne to część zdrowia, a to nie może być uznane za temat zastępczy.

Katarzyna Banasiak: Oczywiście w czasie edukacji seksualnej mówimy też o różnych orientacjach, ale przecież nie tylko.

Patrycja Wonatowska: Mówić o edukacji seksualnej mówimy przede wszystkim o szkołach, ale zupełnie zapominamy też o osobach dorosłych. Czasami dostaję pytania, jak powinna zachować się kobieta, do której podchodzi homoseksualna kobieta. To zaskakujące, że wciąż pojawiają się takie pytania.

Paloma Cuchi: To o czym powinna być mowa na edukacji seksualnej, WHO wypracowuje w oparciu o nasze doświadczenia i nasze obserwacje państw, które wprowadziły obowiązkową edukację seksualną. Tak naprawdę wytyczne WHO to w związku z tym zbiór dobrych praktyk europejskich państw. Oczywiście różne państwa mogą mieć różne wartości kulturowe, ale jest kilka podstawowych wartości wspólnych – takich jak szacunek, miłość. Wszyscy chcemy, żeby ludzie mieli dobre, satysfakcjonujące i bezpieczne relacje. Jeśli natomiast chodzi o grupę LGBT, wszystkie kraje mają obowiązek zapewnienia ochrony zdrowia wszystkim obywatelom, w tym osobom LGBT.

RPO: A czy WHO może nałożyć sankcję, np. na Polskę, jeśli nie będzie stosować się do standardów?

Paloma Cuchi: Nie, WHO nie pracuje w taki sposób. My zapewniamy standardy i wskazówki. Działania polityczne naszym zdaniem nie działają w takich sferach. To co działa to takie spotkanie jak dzisiaj, to edukacja, rozmawianie o tym, przekonywanie.

RPO: Wyobraźmy sobie, że budzicie się jako polskie premierki. Co byście zrobiły?

Katarzyna Banasiak: Przede wszystkim opracowałabym nową podstawę programową, bo obecna nie nadaje się do niczego. Wychowanie do życia w rodzinie – rodzina pojawia się 170 razy, słowo sex 2 – w kontekście uzależnienia  i cyberprzemocy.

Patrycja Wonatowska: Ja bym popracowała jeszcze więcej nad karalnością i wyciąganiem konsekwencji zachowań niewłaściwych ze sfery seksualności. Związanych z płcią, niepełnosprawnością. Tak, żeby piętno kary prowadziło jakieś zmiany na przyszłość.

RPO: Czy edukacja seksualna powinna być obowiązkowa?

Patrycja Wonatowska: Tak.

RPO: A co z prawem rodziców do wychowania zgodnie z własnymi przekonaniami?

Katarzyna Banasiak:: A czy pytamy rodziców co myślą na temat zajęć z biologii czy geografii? To wiedza specjalistyczna, nie musimy wymagać od rodziców żeby ją mieli.

PYTANIA PUBLICZNOŚCI:

W mojej szkole katolickiej były tylko zajęcia z WDŻ, na których podawano informacje zupełnie sprzeczne z tym, czego powinno się uczyć na zajęciach z edukacji seksualnej. Jak uczyć dzieci rozróżnić co jest w takim razie właściwą informacją a co nie?

Katarzyna Banasiak: Z badań grupy Ponton wynika, że zajęcia z WDŻ najczęściej prowadzą nauczyciele prowadzący zazwyczaj zupełnie inne lekcje. A młodzież najchętniej uczy się od osób, które mają pasję i charyzmę. Trzeba więc skupić się na tym, żeby właściwie przygotowywać prowadzących.

Patrycja Wonatowska.: Jeżeli coś jest nie tak w czasie zajęć z WDŻ, dzieci powinny o tym mówić, walczyć o swoje. Zgłosić, że te zajęcia są niesatysfakcjonujące.

Paloma Cuchi: Edukacja seksualna jest ważna nie tylko dla dzieci, ale na wszystkich etapach życia. Wraz z naszym rozwojem zmienia się nasza seksualność, mamy inne relacje, stajemy się innymi osobami. Żyjąc w Polsce od pół roku widzę, że edukacja seksualna to bardzo gorący temat, a więc temat, o którym trzeba rozmawiać, nie uciekniemy od niego. Uważam, że Polska dojrzała do tego, żeby porozmawiać o edukacji seksualnej.

Jestem nauczycielem matematyki i mam pytanie gdzie mogę się dowiedzieć, jak odpowiadać uczniom na pytania, które często mi zadają?

Patrycja Wonatowska To, co trzeba zrobić, żeby zostać edukatorem/rką seksualną w Polsce jest zupełnie nieunormowane, a powinno być, bo to trudne zadanie. Jednym z zadań, które dostają osoby przygotowujące się do takiego zawodu muszą na przykład powiedzenie kilkaset razy przed lustrem „penis”, „pochwa”, czy „wagina” tak żeby te słowa były zupełnie nieobciążone emocjami.

Katarzyna Banasiak: Najważniejsze to szczerość i autentyczność – to elementy, na które najbardziej wyczuleni są młodzi ludzie w czasie warsztatów o edukacji seksualnej. Jak czegoś nie wiemy, trzeba przyznać się do tego.

Paloma Cuchi: Kwestia wprowadzenia edukacji seksualnej w danym kraju to też przygotowanie zasobów ludzkich, osób przygotowanych odpowiednio do jej prowadzenia. To nie dzieje się z dnia na dzień, wymaga przygotowania i strategii. Ale początek to sama wola, wiec będąc nauczycielem matematyki może Pan na przykład zachęcać dziewczynki do nauki tego przedmiotu. Już wtedy będzie Pan edukatorem seksualnym.

RPO: Jaka jest rola i wpływ książki Anji Rubik #sexedPL?

Katarzyna Banasiak: Moim zdaniem ogromny, Grupa Ponton też była bardzo zaangażowana w tworzenie tej publikacji. Otrzymujemy telefony zaufania od osób, które znalazły nasz numer w tej książce. Przede wszystkim, ta książka kosztuje 20 zł i jest teraz dostępna w wielu księgarniach – każdy może iść i ją kupić, to wielki sukces.

Patrycja Wonatowska: Anja Rubik wykorzystała swoje zasoby we wspaniały sposób. Teraz nie znać tej książki to obciach.

RPO: To skoro mamy taką książkę i takich świetnych edukatorów to po co nam w zasadzie wciąż ta kontrowersyjna edukacja seksualna w szkole?

Katarzyna Banasiak: Bo wciąż mówimy o jednej książce, o działaniach w Warszawie i innych wielkich miastach. A do nas na telefon zaufania dzwonią osoby z małych miast, które wstydzą się iść do lekarza z podejrzeniem choroby wenerycznej, bo w miasteczku jest jeden lekarz. Absurdalne jest też to, że seks jest legalny w Polsce od 15 roku życia, ale do lekarza samodzielnie, bez rodzica, można iść dopiero od 18 roku życia.

Patrycja Wonatowska: Nie kwestionujemy tego, że musimy chodzić do dentysty, do lekarza, dbać o swoje zdrowie. Dlaczego w takim razie tak bardzo kontrowersyjnym tematem jest mówienie o kwestiach zdrowia seksualnego? Ludzie zazwyczaj myślą, że seks to pudełko, które można odstawić na bok. A seks to jedna składowa systemu naczyń połączonych zdrowia człowieka.

RPO: Czy edukacja seksualna dotyka problemu podziałów społecznych, ekonomicznych? Czy zawartość portfela wpływa jakoś na to, jak sobie możemy poradzić w sytuacjach problemów?

Katarzyna Banasiak: Na telefon zaufania dzwoni każdy kto ma problem. Niezależnie od pozycji społecznej rodziców.

Patrycja Wonatowska: Cały czas zastanawiamy się co zrobić, że edukacja seksualna nie dotyczyła tylko określonych grup i była dla wszystkich. To jest oczywiste, że powinna taka być, że właściwie taka jest, bo seksualność jest ludzka i ma ją każdy z nas, niezależnie od zawartości portfela.

RPO: To co łączy Polskę i Amerykę Łacińską to kwestia wpływu religii. Jak Chile, w którym Pani pracowała radzą sobie z tym problemem?

Paloma Cuchi: Moim zdaniem Polska jest obecnie w momencie transformacji w obszarze edukacji seksualnej. Rzeczywiście tak jak w Chile, wartości konserwatywne są bardzo silne w Polsce. Ale mimo to, oba te kraje muszą sobie poradzić z takimi problemami jak niechciane ciąże i zachorowania na HIV. Scenariusz nie robienia nic prowadzi nas to zupełnie niepożądanych skutków. Na podstawie doświadczeń państw Ameryki Łacińskiej, z Europy, z państw o wysokich i niskich dochodach, uczymy się jednego – żeby rzeczywiście wprowadzić zmianę, potrzebujemy zaangażowania wszystkich sektorów – polityków, społeczeństwa, akademii. Właśnie to jest teraz potrzebne w Polsce, systemowe zmiany. To, co stało się w Chile to dyskusja z Kościołem na temat problemów, z którym mierzyło się chilijskie społeczeństwo (braku prawa do aborcji, niechcianych ciąż itd.), rozmawialiśmy z politykami, szukając odpowiedzi na te pytania. Oczywiście wiele problemów pozostało nierozwiązanych, ale to nie może być też gotowy scenariusz dla Polski, bo każde państwo jest inne i przechodzi transformację inaczej.

Podsumowanie RPO:

Nasza dyskusja pokazała, że jesteśmy w ważnym momencie. Debata na temat karty LGBT+, moja wymiana poglądów z RPO, wydanie książki przez Anję Rubik – to wszystko elementy procesu zmian, w czasie którego mogą też nam się przydać doświadczenia i praktyki z innych państw. Ja odpowiadając na pytanie dlaczego RPO w ogóle zajmuje się tematem edukacji seksualnej, podkreślam że to element prawa do ochrony zdrowia, prawa do edukacji, prawa do i

Namiot Praw Człowieka na Festiwalu Open’er w Gdyni

Data: Od 2019-07-04 do 2019-07-05
  • Namiot Praw Obywatelskich jest prowadzony wspólnie z Okręgową Rada Adwokacką w Warszawie oraz ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich Iustitia.
  • Zapraszamy do naszego namiotu w dniach 3-6.07. w godz. 16:00 – 22:00.

Debaty „Mity I Fakty …” prowadzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich  w przestrzeni „Let’s Talk”

Czwartek, 4 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Nasze prawo do przyszłości – Rzecznik Praw Obywatelskich zaprasza do debaty o stanie środowiska naturalnego, o tym, co mu szkodzi i co może je uratować przed dalszą degradacją. Będziemy rozmawiać o zmianach klimatycznych, smogu, zaniku terenów zielonych w miastach, niezrównoważonym rozwoju infrastruktury komunikacyjnej a także rosnącym problemie z recyclingiem odpadów komunalnych – zwłaszcza tych plastikowych. Chcemy Was pobudzić do myślenia o czystym środowisku jako o wartości, o którą każdy może walczyć – czy za pomocą środków prawnych, czy poprzez zmianę codziennych nawyków i stylu życia. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • Ewa Rewers – przedstawicielka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
  • Agnieszka Warso-Buchanan – ClientEarth (Prawnicy dla Ziemi) – jest radcą prawnym w zespole Clean Air, gdzie zajmuje się kwestiami związanymi z litygacją strategiczną w obszarze jakości powietrza w krajach Unii Europejskiej. Przed rozpoczęciem pracy w ClientEarth pracowała m.in. w warszawskich sądach oraz współpracowała z adwokatami z Brick Court Chambers i międzynarodowymi kancelariami prawnymi w Londynie. Ukończyła Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Queen Mary, University of London (LL.M.). W roku 2008 złożyła egzamin sędziowski, po ukończeniu aplikacji sądowej.
  • Jacek Januszko – prezenter telewizyjny, producent i reżyser przez 9 lat związany telewizją muzyczną 4fun.tv, a dziś znany z Instagrama angażujący się w stworzenie świata bez plastiku, autor profilu AleBezPlastiku.
  • Edwin Bendyk – absolwent Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas studiów działał w niezależnych ruchach studenckich, był redaktorem studenckich pism drugiego obiegu, w tym związanych z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów„Miś” i „Grizzly”. Pracował jako dziennikarz m.in. tygodnika „Nowoczesność”, Polskiej Agencji Informacyjnej, „Życia Warszawy”, „Wiedzy i Życia”. Obecnie związany z tygodnikiem „Polityka”, gdzie jest publicystą działu naukowego. Zajmuje się problematyką cywilizacyjną, kwestiami modernizacji, ekologii i rewolucji cyfrowej. Publikuje także w tygodniku „Computerworld”, „Res Publice Nowej”, „Przeglądzie Politycznym”, magazynie „Mobile Internet”, „Krytyce Politycznej” i „Dzienniku Opinii”. Jest także nauczycielem akademickim, wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem Badań nad Przyszłością, a także w Centrum Nauk Społecznych PAN. Został też członkiem rady Fundacji Nowoczesna Polska oraz rady programowej Zielonego Instytutu.
  • Barbara Jędrzejczyk – aktywistka miejska - Od urodzenia związana z Targówkiem i Bródnem. Przez ostatnie kilka lat pracowała w organizacjach pozarządowych. Jest również licencjonowaną przewodniczką po Warszawie. Chce, żeby Warszawa była miastem wolnym od smogu i chaosu przestrzennego, z infrastrukturą przyjazną dla pieszych.

 

Piątek, 5 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Edukacja seksualna – Edukacja seksualna to ostatnio bohaterka licznych dyskusji, źródło wielu  kontrowersji, a tym samym temat rodzący pytania i niejasności. Co tak właściwie oznacza i co obejmuje? Czy jest, czy będzie i czy powinna być obowiązkowa? Jakie są jej pozytywne a jakie negatywne skutki? Co tak naprawdę zawierają słynne już standardy WHO? I wreszcie – co i dlaczego w obszarze edukacji seksualnej postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich?  

Do odpowiedzi na te i inny pytania zaprosiliśmy ekspertki i ekspertów tematu, którzy zmierzą się ze społecznymi wątpliwościami co do edukacji seksualną i pomogą rozróżnić co jest mitem a co faktem. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • dr Paloma Cuchi – Przedstawicielka i Dyrektorka Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce. Posiada 26 doświadczenia zawodowego w tematyce zdrowia – w ujęciu publicznym, w tym w systemie ONZ, prywatnym i społecznym, zarówno na poziomie lokalnym, jak i regionalnym i globalnym. Obecną funkcję pełni od 15 października 2018 r, wcześniej pełniła funkcję przedstawicielki PAHO/WHO w Republice Chile oraz obejmowała różne kierownicze stanowiska w WHO, PAHO, UNAIDS oraz UNITAID.  Jest absolwentką Medycyny i Chirurgii Wydziału Medycznego Uniwersytetu w Saragossie oraz magistrem kierunku Zdrowie Publiczne uczelni John’s Hopkins Bloomberg School of Public Health w Baltimore.
  • Patrycja Wonatowska – Instytut Pozytywnej Seksualności – Absolwentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP (pedagogika – edukacja zdrowotna i profilaktyka uzależnień). Edukatorka seksualna, w tym ds. HIV/AIDS. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu seksuologii klinicznej. Terapeutka w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązania. Studentka psychologii. Uczestniczyła w licznych kursach z zakresu edukacji seksualnej i seksuologii, np. „SAR: Sexual Attitude Reassessment and Restructuring” prowadzonego przez SexCoachU dr Patti Britton i dr Roberta Dunlapa.
  • Katarzyna Banasiak – Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton – w Grupie Ponton od 2014 roku. Zajmuje się m.in. prowadzeniem warsztatów w szkołach, odpowiadaniem na pytania młodzieży na forum poradniczym, na stronie na Facebooku; edukowaniem na festiwalach muzycznych takich jak Open’er Festival i Woodstock, a także reprezentowaniem grupy w mediach, na konferencjach naukowych i panelach dyskusyjnych. Ceni holistyczne podejście do edukacji seksualnej, które podkreśla odpowiedzialność i wzajemny szacunek w relacjach międzyludzkich, a także asertywność i umiejętność stawiania granic.

 

Aktywności stałe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Masz problem z urzędem? Zatrzymała Cię niesłusznie policja? – przyjdź, porozmawiaj z pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, dowiedz się, w czym i jak możemy Ci pomóc – codziennie, godz. 17.00 – 20.00
  2. Odmówiono Ci Twojego prawa, naruszono Twoja godność? – rozmowa o Twoich prawach na przykładzie rozwiązywania wziętych z życia przykładów – (pracownicy BRPO):
    • prawa człowieka,
    • dyskryminacja,
    • cudzoziemcy,
    • mowa nienawiści
  3. Quizy, konkursy, gry – zapraszamy do rozwiazywania ciekawych i prostych konkursów na tematy praw człowieka, antydyskryminacji, osób z niepełnosprawnościami, itp.
  4. "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" - wraz z innymi graczami - wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" – prowadzący: Tadeusz Rudzki, stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji - Dwa razy dziennie 4 i 5 lipca
  5. Codziennie działania w naszym namiocie będą komentowane dowcipnymi rysunkami sędziego Arkadiusza Krupy

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Porady prawne – możliwości skonsultowania swoich wątpliwości prawnych z adwokatem;
  2. Quizy prawne z nagrodami:
  • wizerunek adwokata w filmie;
  • mini konkurs z wiedzy na temat podstawowych przepisów prawnych;
  • "zabawne" sprawy sądowe i ich skutki w sferze społecznej (np. ogromne odszkodowanie za oblanie się ciepłą herbatą w McDonalds albo równie wysokie od firmy produkującej auta za niewskazanie w instrukcji, że po włączeniu autopilota nie można iść spać na autostradzie.

Aktywności godzinowe:

Środa, 3 lipca

  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Ziemowit Ziółkowski, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – Prawa osób zatrzymanych – mini wykłady, adw. Marta Tomkiewicz i adw. Paweł Murawski
  • 19.30 – 20.30 – Mity i fakty – Czy rzecznik jest dla Ciebie? W jakich sprawach  może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – rozmowa o kompetencjach i podejmowanych inicjatywach – warsztat, prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 20.30 – 22.00 – Symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – sędzia Arkadiusz Krupa

Czwartek, 4 lipca

  • 16.00 – 17.00 – prezentacja książki i wywiad z Krystianem Markiewiczem oraz quiz „Co wiesz o swoich prawach obywatelskich i konsumenckich?” – dobre rozwiązanie konkursu to szansa na ciekawe upominki raz książkę o Konstytucji. prowadzenie: sędziowie ze  Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Łukasz Kuczyński, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.00 – 18.00 – Democracy Cake to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" –  prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 18.00 – 19.30 – Prawa zwierząt i ochrona środowiska – mini wykłady, adw. Karolina Kuszlewicz i adw. Piotr Skorupski
  • 18.00 – 19.00 - Mity i fakty – co jest a co nie jest dyskryminacją – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 22.00 – Przeciw mowie nienawiści” – debata i warsztaty mające na celu wskazanie skutków hejtu, jak odróżnić krytykę od mowy nienawiści, wykrywanie systemowej mowy nienawiści, środki prawne cywilne i karne przysługujące pokrzywdzonym, skuteczność w dochodzeniu praw. Połączenie debaty z praktyczną poradą, jak bronić się przed hejtem i jak reagować, jakie są środki prawne.
    prowadzący: Jolanta Jeżewska i Dorota Zabłudowska - Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia

Piątek, 5 lipca

  • 16.00 – 16.45 – Symulacja rozprawy sądowej (cywilna) – ochrona praw osobistych, przestępstwo z nienawiści, z udziałem sędziów oraz publiczności, z przygotowanym scenariuszem i omówieniem przysługującej ochrony praw. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości –
    prowadzący: sędziowie ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich: Tomasz Marczyński, Katarzyna Zawiślak Urszula Wicińska, Joanna Buczkowska-Prajs, Małgorzata Przybylska-Lewandowska, Jolanta Jeżewska.
  • 16.45 – 17.30 – Kawałek wolności, kawałek przyszłości – rozmowa o znaczeniu wolności indywidualnej i jej ograniczaniu w twórczości artystycznej i w życiu publicznym, jak ograniczenia praw obywatelskich ukształtują naszą przyszłość. Ułożymy piosenkę z uczestnikami warsztatów. W rozmowie wezmą udział goście: członkowie zespołu Kwiat Jabłoni Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz, zespół popowo- folkowy, występowali w grupie Hollow Quartet ( album Chodź ze mną) i wystąpili w telewizyjnym talent show Must Be the Music. Tylko muzyka. Do sierpnia 2018 ich debiutancki utwór Dziś późno pójdę spać zanotował dwa miliony wyświetleń w serwisie YouTube.
    prowadzący: sędzia Tomasz Marczyński, sędzia Katarzyna Zawiślak, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Anna Chmielecka, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.30 – 19.30 – Mordowanie na ekranie – spotkanie z adw. Jackiem Dubois oraz quiz o prawie w filmie 
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – cudzoziemcy, uchodźcy, migranci, mniejszości narodowe – co o nich wiemy? – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 21.30 – 22.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu

Sobota, 6 lipca

  • 16.00 – 17.30 – – symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – prowadzący: sędzia Arkadiusz Krupa
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Estera Tarnowska- Furche, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – quiz prawny – najzabawniejsze przepisy i orzeczenia – prowadzenie: adwokaci z Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
  • 19.30 – 20.30 – Jak ograniczać swój ślad węglowy i nie zwariować (praktyczne porady z dyskusją o zasadności ich stosowania) – warsztat – prowadzenie: Milena Adamczewska, BRPO
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – moje prawa człowieka i moje prawa obywatela – o co powinniśmy zadbać, przykłady z życia – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO

MEN do RPO: zaangażowanie uczniów w prace domowe - "nieprzesadne", a jeśli gdzieś jest problem, szkoły same mogą go rozwiązać

Data: 2019-07-03
  • MEN uważa, że czas, jaki polscy uczniowie poświęcają na prace domowe „nie wydaje się przesadny”
  • Poza tym to zależy od nauczycieli,  bo przepisy nie nakazują im zadawania prac domowych
  • To nauczyciele powinni uwzględnić obciążenie uczniów innymi przedmiotami oraz ocenić, czy rodzaj prac domowych będzie dostosowany do umiejętności i zainteresowań

Tak resort edukacji odpowiedział na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich ze stycznia 2019 r. w sprawie przeciążenia uczniów  pracami domowymi.

Zwracali na to uwagę rodzice w skargach do Rzecznika. Wynikało z nich, że dzieci są przemęczone i zniechęcone do zajęć szkolnych. Nie są w stanie  wypocząć, nie rozwijają swoich pasji. Rodzice zaś muszą poświęcać wolny czas na pomoc dzieciom w nadrabianiu zaległości lub pracę nad materiałem w domu.

RPO: nadmierne obciążanie dzieci może być groźne 

Apelując do MEN o wytyczne dotyczące prac domowych, RPO zwracał uwagę, że konsekwencje nadmiernego obciążenia dzieci mogą być groźne i dla rodzin, i dla całego systemu oświaty w Polsce. Mogą o tym świadczyć  krążące w sieci oświadczenia woli zdesperowanych rodziców, którzy nie wyrażają w nich zgody "na dysponowanie przez szkołę pozalekcyjnym czasem ich dziecka”.

- Składanie przez rodziców oświadczeń o tej treści może prowadzić do konfliktów, podważania wiary w dobrą wolę nauczyciela i braku zaufania uczniów do władz szkolnych - pisze Adam Bodnar. Brak konkretnych wytycznych dotyczących zadawania prac domowych stawia nauczycieli w trudnym położeniu, gdyż muszą zrealizować podstawę programową oraz sprostać oczekiwaniom uczniów i ich rodziców, żądających wysokich wyników w nauce i dobrego przygotowania do przyszłych egzaminów.

RPO nie uważa, aby zadawanie prac domowych było sprzeczne z prawem. Jednak jego zdaniem obecna sytuacja wymaga interwencji i pomocy państwa dla rodzin. Problem przemęczenia uczniów może mieć związek ze zbyt obszerną podstawą programową oraz nauką w systemie dwuzmianowym i kończeniem zajęć o późnej godzinie.

Zaniepokojenie RPO budzi też nastawienie uczniów do szkół. Z  badania TIMSS z 2015 r. wynika, że mimo sukcesów w  nauce, uczniowie w Polsce raczej nie lubią szkoły i nie wierzą we własne możliwości. W  rankingu pozytywnego nastawienia wobec szkoły polscy uczniowie znaleźli się dopiero na 46. miejscu – tylko o trzy miejsca wyższym od japońskich, ostatnich na liście. W Europie są na samym końcu, wraz z Francuzami i Czechami. 

Na problem zwracał już uwagę rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Jego zdanie w kwestii potrzeby przyjrzenia się efektom zadawania prac domowych w świetle najnowszych badań pedagogicznych podziela dziś RPO.

Odpowiedź MEN

- O tym, czy i jakie prace domowe zadawać swoim uczniom (w znaczeniu ilościowym i jakościowym), decyduje nauczyciel organizujący proces dydaktyczno-wychowawczy – odpowiedział  RPO wiceminister edukacji Maciej Kopeć. Celem prac domowych jest wspomaganie pracy dydaktycznej, pod warunkiem, że uczeń opanował treści nauczania w czasie zajęć i jest w stanie samodzielnie wykonać zadania domowe. Nakłada to na nauczyciela obowiązek zadawania takich prac domowych, do których uczeń został przygotowany.

Samodzielne wykonanie pracy domowej powinno być dla ucznia źródłem satysfakcji i motywacji do nauki. Podejmując decyzję co do liczby oraz jakości zadawanych prac, nauczyciel powinien brać również pod uwagą obciążenie uczniów wynikające z realizacji programów nauczania  innych przedmiotów. Im młodszy wiek dziecka, tym więcej czasu po powrocie ze szkoły powinno ono odpoczywać i bawić się. A im starszy uczeń i wyższy etap edukacyjny, tym cenniejsza jest jego praca samodzielna - wskazał wiceminister. 

Każdy nauczyciel na początku roku szkolnego ma obowiązek poinformować uczniów oraz ich rodziców m.in. o wymaganiach edukacyjnych oraz sposobach sprawdzania osiągnięć ucznia. Wtedy również może poinformować o tym, w jakiej liczbie i formie będą zadawane prace domowe i za pomocą jakich kryteriów będą oceniane.

Nauczyciel nie ma obowiązku zadawania uczniom prac domowych. Za zgodność sposobu określania wymagań edukacyjnych z  przepisami i statutem szkoły odpowiada zaś jej dyrektor.

Do obowiązków nauczyciela należy dostosowanie wymagań edukacyjnych do indywidualnych potrzeb oraz możliwości ucznia. Dlatego nauczyciel jest zobowiązany do indywidualizacji procesu edukacyjnego (w tym prac domowych, jako integralnej części tego procesu). Oznacza to, że zadając pracę domową, nauczyciel powinien uwzględnić obciążenie uczniów wynikające z realizacji programów nauczania innych przedmiotów, jak również powinien ocenić czy rodzaj zadań i poziom ich trudności będzie dostosowany do umiejętności i zainteresowań uczniów, czy ich wykonanie w domu nie będzie zbyt czasochłonne oraz czy uczniowie mają właściwe warunki do ich wykonania (dostęp do źródeł informacji, technologii cyfrowych).

Nauczyciel ma obowiązek kierować się również dobrem uczniów i troską o ich zdrowie. Ewentualne sprawy sporne powinny być zgłaszane do wychowawcy klasy lub do dyrektora szkoły. Szczegółowe regulacje określa statut danej szkoły. Ważnym podmiotem są rady rodziców. Mogą one występować do dyrektora lub organu sprawującego nadzór pedagogiczny z wnioskami i opiniami we wszystkich sprawach dotyczących szkoły.

Odnosząc się do uwag RPO ws. przyjrzenia się efektom prac domowych, Maciej Kopeć odpisał, że najbardziej wymierna jest realizacja wymagań podstawy programowej kształcenia ogólnego oraz realizowanych w szkole programów nauczania.

Najnowsze opracowanie OECD Education at a Glance 2018 wskazuje, że polscy uczniowie cyklu Lower secondary (czyli mniej więcej dwóch ostatnich klas szkoły podstawowej) spędzają w szkole obowiązkowo średnio 827 pełnych godzin zajęć obowiązkowych rocznie. Tymczasem średnia dla państw OECD wynosi 913 godzin, a dla 22 państw Unii Europejskiej objętych badaniem sięga zaś 894 godzin. Spośród państw członkowskich OECD jedynie uczniowie litewscy i łotewscy spędzają w szkole mniej czasu: odpowiednio 787 i 794 godzin.

Zróżnicowana długość trwania godziny lekcyjnej (od 45 do 60 minut) w różnych państwach zmusiła autorów opracowania OECD do operowania godzinami zegarowymi, a nie lekcyjnymi. Tym samym dwie polskie godziny lekcyjne to półtorej godziny zegarowej wedle Education at a Glance. Po doliczeniu zajęć uznanych dla celów statystycznych za nieobowiązkowe (np. religii czy wychowania do życia w rodzinie) wskaźnik dla Polski wynosi 891 godzin - wciąż poniżej średniej dla państw OECD. Osiąga on wyższe stany np. we Francji (1135 godzin), Niemczech (916 godzin) czy Danii (1200 godzin).

Polskie ramowe plany nauczania wyraźnie różnią się od innych państw europejskich. Opisują bowiem nie minimalny wymiar godzin, lecz de facto wymiar maksymalny i ograniczone możliwości jego zwiększenia przez organ prowadzący szkołę na jego własny koszt. Tym samym w ramowe plany nauczania wpisane są mechanizmy chroniące uczniów przed przeciążeniem zajęciami szkolnymi. Dotyczą one jednak wyłącznie szkół publicznych - niepubliczne placówki mogą zwiększać obciążenie swoich uczniów.

Drugim istotnym aspektem dotyczącym przeciążenia uczniów ostatnich klas szkół podstawowych jest czas spędzany na nauce łącznie w szkole, poza nią i w domu. Wskaźnik udało się skonstruować autorom badania PISA, dzięki wypełnianym przez uczniów kwestionariuszom, co może jednak odzwierciedlać subiektywne przeświadczenia. Dane z 2015 r. przynoszą bowiem obraz zaskakujący w porównaniu z liczbą godzin lekcyjnych. Uczniów podzielono na trzy kategorie: deklarujących, że uczą się (w szkole i w domu) do 40 godzin tygodniowo, poświęcających na naukę między 40 a 60 godzin tygodniowo i uczących się powyżej 60 godzin tygodniowo. Średni rozkład procentowy tych trzech grup 15-latków w państwach OECD kształtuje się odpowiednio - 48,1%, 38,6% i 13,3%. Polskie wyniki wynoszą zaś: 38,6%, 46,9% i 14,5%. Oznacza to, że o ile polscy uczniowie mało czasu spędzają w szkole, to stosunkowo dużo uczą się poza nią.

Należy jednak zwrócić uwagę, że w 2012 r. deklarowana przez polskich uczniów w kwestionariuszu PISA liczba godzin spędzonych na odrabianiu lekcji sięgnęła 6,6 godzin. Jest to więcej niż średnia dla państw OECD (niecałe 5 godzin), ale wydaje się nieprawdopodobne, by trzy lata później odsetek uczniów uczących się powyżej 40 i 60 godzin był tak wysoki wyłącznie z tego powodu. Należy zwrócić tu uwagę na zajęcia pozalekcyjne (głównie językowe) i samodzielną pracę z podręcznikiem.

Autorzy opracowania „Szkolne pytania. Wyniki badań nad efektywnością nauczania w klasach IV-VI” doszli do wniosku, że największy odsetek uczniów (ponad 40%) z tego przedziału wiekowego deklarował w 2015 r. poświęcanie po pół godziny dziennie na odrabianie prac domowych z języka polskiego i matematyki. Dane pochodzące z badania TIMMS 2011 wskazują, że największe osiągnięcia z matematyki odnotowują uczniowie, którzy odrabiali lekcje z tego przedmiotu dłużej niż 45 minut dziennie, ale mniej niż 3 godziny. Zaangażowanie czasowe polskich uczniów w prace domowe nie wydaje się więc przesadne - podkreślił Maciej Kopeć.

Podsumowując, stwierdził, że obciążenie polskich uczniów lekcjami szkolnymi jest na tle innych państw członkowskich OECD niewielkie, mimo że stosunkowo dużo czasu spędzają na nauce poza szkołą. Należy jednak pamiętać, że struktura kwestionariuszy PISA z 2015 r. nie pozwala ocenić, czy składa się nań przede wszystkim odrabianie lekcji, nauka z podręcznika czy zajęcia pozalekcyjne. Najprawdopodobniej niska liczba godzin, przygotowanie nauczycieli i skala oferty przedmiotów fakultatywnych skutkują samodzielnym przyswajaniem przez uczniów części materiału w domu i uczestnictwem w zajęciach dodatkowych.

Według wiceministra edukacji prace domowe są nieodłącznym elementem systemu oświatowego i stanowią jedno z kluczowych narzędzi kształcenia  w dyspozycji nauczycieli. Badania na uczniach amerykańskich pozwalają określić optymalny nakład czasu na odrabianie prac domowych. Trzeba jednak pamiętać, że uczniowie o różnym potencjale intelektualnym mogą poświęcić na poradzenie sobie z tym samym zadanym materiałem odmienny odcinek czasu. Obszerność prac domowych to kwestia bardzo indywidualna - zależna od metod dydaktycznych stosowanych przez danego nauczyciela i możliwości konkretnej klasy. Jakiekolwiek regulowanie czy też limitowanie czasu przeznaczanego na prace domowe jest więc z metodologicznego punktu widzenia niewykonalne.

VII.501.68.2018

Przez zaniedbania państwa psychologowie nie mają prawa wykonywania zawodu. Cierpią wszyscy. RPO pisze do MRPiPS

Data: 2019-07-02
  • Przyjęta 13 lat temu ustawa o zawodzie psychologa nigdy nie zaczęła być stosowana. Nie powołano samorządu zawodowego psychologów, który ma dawać prawo do wykonywania zawodu
  • Sądy powołują więc biegłych psychologów na podstawie niejasnych kryteriów; to samo dotyczy psychologów szkolnych czy tych, którzy oceniają osoby ubiegające się o broń albo odpowiadające za bezpieczeństwo jądrowe
  • Ludziom w kryzysie doradzają psychologowie, którzy formalnie nie mają prawa wykonywania zawodu
  • To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Sytuacja ta, wynikająca z wieloletnich zaniechań kolejnych rządów, stanowi naruszenie praw obywatelskich, w szczególności prawa do bezpieczeństwa (art. 5 Konstytucji) i prawa do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji).

Problem przez lata uznawany był za mało istotny, choć ma on wpływ na sprawy setek tysięcy jeśli nie milionów obywateli. Dowodem są bezskuteczne interwencje kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich. Adam Bodnar przypomina o tym nowej minister rodziny, pracy i polityki społecznej Bożenie Borys-Szopie.

Jej wszyscy poprzednicy niezmiennie i konsekwentnie stali na stanowisku, że z powodu wad ustawa o zawodzie psychologa jest niewykonalna. Nie powstał jednak żaden inny projekt, więc ustawy nie dało się też uchylić. Nadal obowiązuje, tworząc fikcję prawa, co narusza konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego (pismo RPO z 9 lutego 2012 r, nr RPO-683517).  

Brak przepisów wykonawczych oraz niepowołanie regionalnych izb psychologów formalnie uniemożliwia wykonywanie zawodu psychologa (pismo z 4 sierpnia 2008 r., nr RPO-573306-VI/07). Taki stan rzeczy, nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym, jest jaskrawym przykładem naruszenia art. 146 ust. 4 pkt 1 Konstytucji, który obliguje Radę Ministrów do zapewnienia wykonania ustaw (tak też w piśmie z 14 lutego 2012 r., nr RPO-683517-V/11).

Tysiące psychologów, setki tysięcy osób, które badają

Niewykonanie ustawy jest w dalszym ciągu przedmiotem skarg do RPO. Brak samorządu zawodowego psychologów, który m.in. powinien stwierdzać prawo wykonywania zawodu, nie powoduje bowiem, że psychologów nie ma. Wykonują oni zadania także w sferze publicznej: w edukacji, lecznictwie, więziennictwie, wymiarze sprawiedliwości, administracji. To co najmniej kilka tysięcy osób, które – przynajmniej formalnie – nie mają prawa wykonywania zawodu.  

Jak powołać biegłego?

To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO. - Wymaga bowiem od różnych organów państwa znalezienia sposobów na radzenie sobie ze skutkami zaniechania wykonania ustawy o zawodzie psychologa. W takiej sytuacji są m.in. marszałkowie województw, wydający zezwolenia na wykonywanie zawodu w ramach indywidualnej praktyki psychologicznej. Choć weryfikacja kompetencji przed wydaniem zezwolenia odbywa się za pomocą wszelkich dostępnych środków, część marszałków napisała do RPO, że nie mają pewności co do kompetencji psychologów, którym wydawane są zezwolenia.

Z problemem borykają się też sądy, które muszą powoływać biegłych z dziedziny psychologii. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości w sprawie biegłych sądowych z 24 stycznia 2005 r., kandydat na biegłego musi mieć opinię albo zakładu pracy, albo organizacji zawodowej. Psychologowie wykonujący zawód na własny rachunek w sposób oczywisty nie są w stanie tego wymogu spełnić. Sądy radzą sobie z tym w ten sposób, że traktują tych psychologów jako „współpracujących” z jakąś instytucją i jej opinię biorą pod uwagę. Opinia nieistniejącego samorządu zawodowego bywa też zastępowana opinią różnych stowarzyszeń psychologów.

Jest to sytuacja wysoce niepokojąca, jeśli się pamięta, że na psychologach wykonujących swoją pracę w sferze publicznej ciąży ogromna odpowiedzialność.

Zezwolenie na broń? Opinię wyda psycholog z rejestru komendanta policji

Skutki niewykonania ustawy widać także w przepisach resortowych. Np. zatrudnieni w szkołach psycholodzy nie muszą się legitymować prawem wykonywania zawodu, a jedynie odpowiednim wykształceniem.

Najbardziej rozbudowaną „resortową” regulacją dotyczącą zawodu psychologa są przepisy dotyczące psychologów transportu. Tworzą one kategorię „psychologów uprawnionych”, podlegających wpisowi w ewidencji prowadzonej przez marszałka województwa. Prawodawca nie wymaga od nich uzyskania prawa wykonywania zawodu, a jedynie odpowiedniego wykształcenia.

W systemie prawa występuje również kategoria „psychologów upoważnionych”. Odpowiadają oni za badanie psychologiczne osób ubiegających się o pozwolenie na broń. Także oni nie muszą dysponować prawem wykonywania zawodu, a wystarczające jest wykształcenie i – dodatkowo – doświadczenie zawodowe, stanowiące podstawę do wpisu do rejestru komendanta wojewódzkiego policji. „Psycholodzy upoważnieni” są również uprawnieni do badań związanych z wykonywaniem zawodu pracownika ochrony fizycznej, pełnieniem funkcji sędziego, czy też osób wykonujących czynności w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Podobnie rzecz się ma z psychologami obecnymi w publicznej służbie zdrowia. Wymogami stawianymi przed nimi jest, co do zasady, wykształcenie.

Choć Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – jak wynika z pisma z 12 czerwca 2019 r. do Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów – prowadzi już prace nad nowelizacją przepisów, próżno szukać informacji o tym wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów (nie wspominając o informacjach o konkretnych kierunkach rozwiązań), co sugeruje, że są one na bardzo wczesnym etapie.

Doświadczenie instytucjonalne Rzecznika Praw Obywatelskich każe przypuszczać, że na gotowy projekt ustawy przyjdzie wszystkim jej interesariuszom – zarówno samym psychologom, jak również osobom, którym świadczą oni pomoc – poczekać nawet kilka lat.

Oznacza to, że czynności wpływające na to:

  • kto będzie mógł prowadzić pojazdy,
  • kto zajmie się opieką psychologiczną nad dziećmi w szkołach,
  • kto będzie mógł posługiwać się bronią,
  • kto będzie mógł rozstrzygać sprawy sądowe,
  • jak przebiegnie powrót do zdrowia,

nadal dokonywać będą osoby, które:

  • nie muszą kierować się kodeksem etycznym,
  • nie posiadają ustandaryzowanych metod psychologicznych,
  • nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za ewentualne błędy.

RPO ma nadzieję, że resort pracy podejmie energiczne działania, które zaowocują szybkim sformułowaniem projektu ustawy, rozwiązującym problem ważny dla setek tysięcy (jeśli nie milionów) obywateli naszego państwa.

V.7014.23.2018

Czy MEN mogło zbierać dane o udziale nauczyciela w strajku. Rzecznik pyta Prezesa UODO

Data: 2019-06-18
  • Podczas strajku nauczycieli Ministerstwo Edukacji Narodowej polecało dyrektorom odnotowywać informacje o strajkujących
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich obowiązujące prawo nie daje podstawy do przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku
  • W odpowiedzi MEN nie wskazało Rzecznikowi, który konkretny przepis prawa mógłby być tego podstawą
  • Teraz Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych

Podczas strajku jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN ds. Systemu Informacji Oświatowej, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

W wystąpieniu do MEN z 19 kwietnia 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO oraz odpowiednich przepisów wykonawczych ministra. Z żadnego z tych przepisów nie wynika jednak podstawa prawna do gromadzenia danych o tym, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku – podkreślał Adam Bodnar. Poprosił ówczesną minister Annę Zalewską o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania tych danych, stanowiących ingerencję w prywatność nauczycieli.

W odpowiedzi z 17 maja wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć wymienił przepisy dotyczące odnotowywania przyczyn nieprowadzenia zajęć. Nie wskazał jednak, który z przypadków wymienionych w rozporządzeniu MEN z 11 sierpnia 2017 r. (w sprawie  szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej) stanowił podstawę prawną wykorzystaną w przypadku odnotowywania nieobecności nauczycieli w czasie strajku.

W związku z tym Rzecznik spytał prezesa UODO Jana Nowaka, czy prowadzi w tej sprawie postępowanie albo ewentualnie inne działania. Jeśli działań prezes UODO nie podjął, Rzecznik zwrócił się o ich rozważenie.

VII.520.11.2019

 

Spotkanie regionalne w Kołobrzegu

Data: 2019-06-13

50 osób, w tym sporo młodzieży, przyszło w południe do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kołobrzegu, by posłuchać i porozmawiać z RPO.

- Jesteśmy tu po to, by sprawdzać, jak prawo działa w praktyce, w normalnym życiu. Sporo wiemy dzięki skargom od ludzi, ale uważam, że trzeba też pytać ludzi na miejscu o ich sprawy. Bo nie każdy zechce zgłosić problem do urzędu, może nawet nie wiedzieć, że jego problem to kwestia praw człowieka – i że dzięki istnieniu tych praw można ten problem rozwiązać– powiedział Adam Bondar zaczynając spotkanie regionalne w Kołobrzegu.

- Każdy ma prawo złożyć wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ale większość tego nie robi. Bo nie wierzy, nie zna swoich praw, nie ufa państwu. A im bardziej wykluczona jest dana grupa społeczna, tym rzadziej się skarży. To okrutny paradoks – osobom potrzebującym najpierw trzeba dać głos, by w ogóle mogły ze swoich praw skorzystać – dodała dyrektor Barbara Imiołczyk z Biura RPO. Podała przykład osób głuchych.

- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.

To, że RPO nie może się zająć każdym problemem, nie ogranicza praw obywateli, bo Rzecznik Praw Obywatelskich nie działa sam – są też inni rzecznicy, którzy na podstawie zgłoszeń od ludzi próbują poprawiać system prawa w swoich dziedzinach. Jest Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy (od ubezpieczeń, ale i kredytów, w tym tzw. „frankowych”), nowo powstały Rzecznik Przedsiębiorców, Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumentów (urzędnicy samorządowi) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (wcześniej GIODO).

Większość z tych instytucji, w tym RPO, nie ogranicza się do indywidualnych interwencji, lecz namierza problemy i sygnalizuje rządzącym możliwości rozwiązania. Niczego nie mogą kazać, ale mogą ostrzegać i podpowiadać, co warto zrobić. Dzięki temu nawet jeśli prawo jest niedoskonale, przestarzałe albo nieprecyzyjne, skutki tego większości z nas nie dotkną. Bo usterki zostaną na czas usunięte.

Jeśli Rzecznik Praw Obywatelskich wie, że w Polsce zdarzają się pobicia i tortury na policji, to nie ogranicza się do interwencji na rzecz poszkodowanych (co polega na pisemnym pytaniu, co kto kiedy zrobił, co zaraportował, jak zareagował). RPO wie, że problem zostałby znacząco złagodzony, gdyby każdy zatrzymany przez policjanta miał od razu dostęp do adwokata (a nie tylko wtedy, gdy jest wykształcony i zaradny). O to RPO upomina się od lat – niestety na razie bezskutecznie. Ale jeśli rządzący zmienią podejście do problemu, to będą mieli już cale rozwiązanie prawne gotowe, rozpisane na szczegóły – będą mogli z tego skorzystać.

Tak działają tzw. instytucje wpływu – w tym RPO.

Emerytury funkcjonariuszy, którym ustawa z 16 grudnia 2016 r. ścięła świadczenia emerytalne

- Zostałem skierowany do Straży Granicznej w Kołobrzegu. Moim zadaniem było zwalczanie przemytu. Obcięto mi teraz emeryturę – powiedział jeden uczestnik spotkania.

- Jesteśmy poszkodowani, dostajemy minimalne emerytury mimo lat służby – my, wdowy po naszych kolegach, dzieci z niepełnosprawnościami – dodał drugi.

RPO: Problem polega na tym, że każdy funkcjonariusz, który choć jeden dzień pracował w PRL w strukturach uznanych za struktury MSW, ma obciętą emeryturę. Zastosowano mechanizm odpowiedzialności zbiorowej – bo nie zakłada się badania, co konkretnie dana osoba robiła. Poza tym większość z tych osób 30 lat temu przeszło weryfikację i przez lata służyło wolnej Polsce.

Teoretycznie taką sprawą powinien się zająć Trybunał Konstytucyjny, ale jego niezależność została ograniczona. Sądy mogą rozpatrywać pojedyncze sprawy (RPO przystąpił do 12 takich spraw, ale w całym kraju jest ich ponad 50 tysięcy), choć sędziowie mogą się dziś obawiać odpowiedzialności za wyroki, które nie podobają się władzy. Pozostaje więc czekać na Europejski Trybunał Praw Człowieka, ale tam postępowania trwają latami.

- A czy napisze Pan o tym w swojej Informacji rocznej? Bo ma Pan obowiązek przedstawiać taką informację co roku Sejmowi i Senatowi?

RPO:  Tak. Wczoraj zakończyliśmy pracę nad Informacją, sprawa jest w niej opisana.

- Ale czy Pan w ogóle coś może? Jaka jest Pana skuteczność?

RPO: W sprawach uważanych za polityczne nie mogę wiele, bo nie mamy niezależnego Trybunału Konstytucyjnego. Ale mamy wiele codziennych, normalnych, lokalnych – i tu naprawdę sporo możemy.

Obowiązek odpowiedzi na pismo obywatela

Czekam piaty miesiąc na odpowiedź ministerstwa. Czy jest jakiś termin, by mi odpowiedzieli. Bo premier Gowin powiedział, że go oburzają zarobki NBP, a on miesięcznie zarabia 17 tysięcy – tyle, ile ja w cały rok. I chciałam wiedzieć, jak to skomentuje rząd.

RPO: Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego organ administracy ma obowiązek odpowiedzieć  w 30 dni, a w sprawie bardziej skomplikowanej – w 50 dni. Jeśli Pan przekaże nam tę sprawę, to możemy interweniować.

Dziecko w DPS

Synowi w domu pomocy społecznej dzieje się krzywda. Nie jest dobrze leczony, głodny, źle się czuje, jest agresywny. A moje interwencje powodują tylko kłopoty dla mnie. Nic się nie zmienia. Pisałam do Pana…

RPO: Sprawdzimy korespondencję. Sprawdzimy tę sprawę.

Pytania z sali na karteczkach (od młodzieży)

Czy lubi Pan swoją pracę?

RPO: Tak, bo wierzę w prawa człowieka. Choć dziś ta praca wiąże się z masą hejtu i to jest trudne. Taka cenę trzeba płacić za to, że nie mamy prawdziwej debaty, a scena polityczna się bardzo polaryzuje i liczą się tylko skrajne opinie.

Jaka była rola RPO po tragedii w Escape Roomie w Koszalinie

RPO: Nie byliśmy potrzebni, bo państwo zadziałało. Nie jestem od poganiania i wystawiania się do kamer przy okazji strasznej tragedii.

Jak Pan zwalcza patostreaming

(większość dorosłych obecnych na spotkaniu nie wiedziała, co to jest, młodzi wiedzieli – to brutalne pokazy przemocy i patologicznych zachowań w sieci)

RPO: Współpracujemy z youtuberami, organizacjami społecznymi, specjalistami, dostarczycielami usług w ramach tzw. okrągłego stołu. Udało nam się przebić z tematem – rodzice zaczynają siię o tym dowiadywać i nie zostawiają dzieci samych. Chcielibyśmy doprowadzić do tego, by na patostreamingu nie można było zarabiać.

Czy można mieć prawa nie mając obowiązków?

RPO: Ale wszyscy mamy obowiązki. Mamy obowiązek przestrzegania prawa. Mamy obowiązek wierności Rzeczypospolitej. Mamy obowiązek służby wojskowej.

Korzystanie z praw jest ograniczone także dobrem publicznym, ochroną środowiska czy prawami innych osób.

Kiedy policjanci mogą naruszyć nietykalność obywatela?

RPO: Kiedy realizują cele np. ustawy o policji: kiedy zatrzymują kogoś, kiedy zakładają kajdanki. Mogą to zrobić, jeśli jest to przewidziane ustawą i proporcjonalne do sytuacji.

Nauczycielka: Tu chodzi o sytuację, która się zdarzyła niedawno. Zatrzymana osoba na każde pytanie mówiła „nie wiem”, i za każdym razem obrywała po głowie.

RPO: A to jest używanie środków przymusu bezpośredniego do uzyskania zeznań. I to są tortury. I nie ma dla tego żadnego usprawiedliwienia. Za to jest odpowiedzialność karna (zobacz: sprawa pobicia człowieka na komisariacie w Rykach).

Powiedział Pan, że nie dotyczy nas problem podwójnych roczników, bo już jesteśmy w liceum. A dotyczy, bo będziemy mieć lekcje na korytarzach, lekcje będą na zmiany, na korytarzach będzie tłok.

RPO: Prawda.

Co Pan robił w sprawie likwidacji gimnazjum?

RPO: Rzecznik nie ma kompetencji merytorycznych, by ocenić, jaki system organizacji edukacji jest najlepszy. Ale mogę się wypowiadać w sprawie sposobu wdrażania reformy. Jeśli dzieje się to pospiesznie, bez konsultacji, to może naruszać prawa człowieka. W tej sprawie zabierałem głos, współpracuję też z samorządami.

Co robi RPO w sprawie bezdomnych?

RPO: Dużo, bo w Polsce musimy zmienić przede wszystkim postrzeganie bezdomności. Bezdomność nie jest czyjąś „winą” i problemem do samodzielnego rozwiązania. Musimy tworzyć możliwości wyjścia z bezdomności. Robi się to w dość złożony sposób (więcej informacji jest tu)

Jak należy reagować na mowę nienawiści wobec mniejszości?

RPO: Możliwości jest wiele, pytanie, czy to będzie skuteczne. Można składać zawiadomienia (choć np. jeśli RPO składa w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji w sprawie działania mediów, to nie uzyskuje nic).

Ale trzeba reagować.

Mity na temat edukacji seksualnej w szkołach

Data: 2019-06-12
  • Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia
  • Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym

W związku z wypowiedzią Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka przedstawiamy mity propagowane przez przeciwnikiów edukacji seksualnej w szkołach.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki.

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi.

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO.

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi z WHO: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”.

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu.

MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta m.st. Warszawy Deklaracji LGBT +.

Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+”, zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich.

Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym m.in. Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia.

Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe.

 

RPO odpowiada Rzecznikowi Praw Dziecka ws. standardów WHO co do edukacji seksualnej

Data: 2019-06-05
  • W najnowszych standardach WHO nie ma mowy o przekazywaniu wiedzy o masturbacji dzieciom w przedszkolach
  • Takie zarzuty przeciwników edukacji seksualnej oparto na błędnych streszczeniach publikacji Biura Regionalnego WHO dla Europy i niemieckiego Federalnego Centrum Edukacji Zdrowotnej z 2010 r.
  • Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia
  • Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym

Tak Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział Rzecznikowi Praw Dziecka.  Mikołaj Pawlak 7 marca 2019 r. skierował do RPO „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). RPD twierdził, że realizacja opisanej przez WHO „matrycy edukacji seksualnej" grozi wprowadzeniem do szkół, a nawet przedszkoli, edukatorów seksualnych związanych ze środowiskiem LGBT.  Mieliby oni najmłodszym dzieciom, w grupach wiekowych 0-4 i 4-6 lat, przekazywać m.in. informacje na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa".

Pierwsza odpowiedź RPO dla RPD

18 marca 2019 r. RPO Adam Bodnar odpowiedział RPD, wskazując że dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka. RPO  podtrzymał poparcie dla Deklaracji LGBT+, gdyż jest ona zgodna z polskim prawem. Wskazał, że należy się zastanowić, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją.

Adam Bodnar podkreślał, że argumentacja z pisma Mikołaja Pawlaka zdaje się opierać na rozpowszechnianych w internecie i mediach uproszczeniach, nie zaś na rzetelnych materiałach źródłowych. Oficjalna strona Światowej Organizacji Zdrowia jako najnowsze opracowanie dotyczące edukacji seksualnej prezentuje publikację z 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”, przygotowaną przez UNESCO przy współpracy z WHO. Nie zawiera ona cytowanych przez RPD treści.

Ponieważ kwestia ta wzbudziła  kontrowersje i niejasności, RPO zwrócił się do WHO o wyjaśnienie co, w świetle dostępnych obecnie informacji i materiałów źródłowych, należy uznać za aktualne standardy i wytyczne Organizacji w obszarze edukacji seksualnej).

W kwietniu 2019 r. RPO otrzymał wyjaśnienia Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce. Wskazała, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”.

Druga odpowiedź RPO dla RPD

27 maja 2019 r. RPO odpisał RPD po raz kolejny, prezentując wnioski wynikające z odpowiedzi Palomy Cuchi. Odwołała się ona do licznych publikacji i raportów, które zbierają i podsumowują dostępną wiedzę ekspercką oraz dobre praktyki i doświadczenia międzynarodowe. - Ich analiza pozwala na stwierdzenie, że argumenty przeciwko edukacji seksualnej, powtarzające się w debacie publicznej, a także przywołane przez Pana Rzecznika w skierowanym do mnie wezwaniu, są oparte na uproszczeniach i domniemaniach, nie zaś na danych i faktach - głosi pismo Adam Bodnara.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki.

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi.

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO.

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”.

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu.

- Pragnę wyrazić nadzieję, że stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia oraz powyższe podsumowanie kluczowych wniosków z jego analizy, będą dla Pana Rzecznika pomocnym uzupełnieniem argumentacji, którą przedstawiłem w mojej poprzedniej odpowiedzi na skierowane przez Pana Rzecznika wezwanie – brzmi konkluzja pisma RPO do RPD.

XI.800.5.2019

Jak samorządy oceniają sytuację w edukacji. RPO zebrał ich opinie i przekazał MEN

Data: 2019-05-28
  • Rosnące koszty edukacji, wydłużenie godzin nauki, brak nauczycieli – to główne problemy, jakie zgłosiły RPO największe miasta w związku z „kumulacją roczników” w szkołach średnich w roku szkolnym 2019/2020
  • W klasach będzie więcej uczniów, ale żadne miasto nie widzi konieczności nauki w soboty
  • Nauka w większych grupach może negatywnie wpłynąć na sytuację młodzieży i warunki pracy nauczycieli
  • Najważniejszą rekomendacją samorządów wobec władz jest zwiększenia nakładów na oświatę

Ponieważ RPO dostawał skargi i niepokojące informacje, zwrócił się do samorządów kilkudziesięciu polskich miast o informacje o stanie przygotowań do przyjęcia dwukrotnie większej niż w latach poprzednich liczby uczniów do liceów, techników i szkół branżowych. Spytał też, jakie działania są konieczne do podjęcia przez władze państwowe dla poprawy sytuacji.

Kumulacja roczników jest skutkiem likwidacji gimnazjów.

Informacje o odpowiedziach Adam Bodnar przekazał minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej, wraz z prośbą o stanowisko w tej sprawie.

Miasta informują Rzecznika, że zapewniły odpowiednią liczbę miejsc w szkołach średnich w roku szkolnym 2019/2020. Przygotowaniami zajęły się od momentu wejścia w życie ustaw Prawo oświatowe oraz Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe  . Miasta zdawały sobie sprawę, że „kumulacja roczników” będzie dużym wyzwaniem dla samorządów.

Przygotowania polegały m.in. na:

  • analizie zasobów lokalowych i kadrowych,
  • spotkaniach z dyrektorami szkół w celu omówienia możliwych trudności i wspólnego wypracowania rozwiązań,
  • przeprowadzeniu ankiet wśród kandydatów do klas pierwszych szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych oraz ich rodziców dla zbadania preferencji młodzieży co do wyboru szkoły.

Szczególnie popularne szkoły dostały zgody na dodatkową „lokalizację prowadzenia zajęć”. Wiele działań zrealizowano w ramach projektów edukacyjnych finansowanych ze środków Unii Europejskiej, nakierowanych głównie na rozwój szkolnictwa zawodowego. Rady miast podejmowały też uchwały umożliwiające kandydatom składanie podań o przyjęcie do większej niż dotychczas liczby szkół (np. w Poznaniu do 9, a w Kielcach do dowolnej liczby).

Wśród problemów samorządów w pierwszej kolejności wymieniano konieczność ponoszenia rosnących kosztów edukacji. Obecny system finansowania oświaty, oparty na podziale części oświatowej subwencji ogólnej, nie zapewnia prawidłowego wykonywania zadań oświatowych przez samorządy.  Mimo zapewnień, że zmiana ustroju szkolnego nie obciąży samorządów, zostały one zmuszone do wielu inwestycji (budowa lub modernizacja pracowni, podział pomieszczeń dla pozyskania dodatkowych sal dydaktycznych, dostosowanie łazienek i zakup wyposażenia). Duże wydatki wiązały się też z potrzebą stworzenia nowych miejsc noclegowych dla uczniów zamieszkałych w okolicznych gminach. Dotychczasowe miejsca w bursach szkolnych nie byłyby w stanie zaspokoić potrzeb w nadchodzących latach.

Dyrektorzy szkół spodziewają się zwiększenia średniej liczby uczniów w oddziałach oraz wydłużenia godzin nauki w niektórych szkołach (np. w Białymstoku do godz. 19.00). Żadne miasto nie zgłosiło konieczności zorganizowania nauki w soboty. Wydłużenie czasu pracy szkół spowodowane jest przede wszystkim niewystarczającymi zasobami pracowni przedmiotowych, pracowni zawodowych oraz bazy sportowej. Rozważa się możliwość szerszego udostępnienia miejskich obiektów sportowych na potrzeby zajęć szkolnych. Z uwagi na naukę na dwie zmiany konieczna może być rezygnacja z zajęć dodatkowych, jak kółka zainteresowań lub zajęcia wyrównawcze.

Dla zapewnienia miejsc dla wszystkich uczniów samorządy proponowały wykorzystanie potencjału placówek, które dotychczas ze względu na mniejsze zainteresowanie młodzieży nie dokonywały pełnego naboru. Możliwości lokalowe szkół branżowych i technicznych pozwalają na zwiększenie liczby oddziałów; mogą one być alternatywą dla liceów ogólnokształcących. W roku 2019/2020 samorządy spodziewają się większej popularności tego typu szkół.

Poważnym problemem dyrektorów placówek będzie zapewnienie obsady kadrowej, zwłaszcza w zakresie przedmiotów zawodowych, matematycznych, przyrodniczych i języków obcych. Ewentualne braki kadrowe w roku szkolnym 2019/2020 będą widoczne dopiero w czasie przygotowywania arkuszy organizacyjnych. Jednakże już teraz w dużych miastach jest zgłaszany problem wakatów i brak zainteresowania studentów specjalizacją nauczycielską (np. z danych Miasta St. Warszawy wynika, że w stolicy brakuje 1590 nauczycieli). W związku z wygaszeniem gimnazjów część nauczycieli zdecydowała się odejść na emeryturę lub zmienić zawód. Brak kadry powoduje konieczność zatrudniania osób bez przygotowania pedagogicznego lub bez pełnych kwalifikacji (za zgodą kuratora oświaty), a także nauczycieli, którzy od lat przebywają na emeryturze.

Istnieją poważne obawy, że zwiększona liczba uczniów może negatywnie wpłynąć nie tylko na sytuację młodzieży, ale także doprowadzić do pogorszenia warunków pracy kadry pedagogicznej. Konieczność pracy w powiększonych oddziałach, wydłużone godziny pracy, utrudniony dostęp do pracowni przedmiotowych, potrzeba przenoszenia się do innych budynków lub łączenie pracy w kilku szkołach może obniżyc poziom nauczania. W klasach pierwszych uczyć się będą uczniowie urodzeni w latach 2003, 2004 i 2005 - według różnych programów nauczania. W ocenie samorządów władze państwowe nie przedstawiły żadnego programu wsparcia dla nauczycieli, którzy pracując w nowych, nierzadko gorszych warunkach, będą prawdopodobnie mieć większe obciążenie obowiązkami i wyższy poziom stresu.

Samorządy spodziewają się także problemów organizacyjnych wynikających z braku przepisów wykonawczych koniecznych do przygotowania arkuszy organizacyjnych. Rozporządzenie MEN w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół skierowano do podpisu ministra dopiero 3 kwietnia 2019 r., nie zapewniając szkołom wystarczającego czasu do dobrego przygotowania się do nadchodzącego roku szkolnego. Brak wszystkich przepisów wykonawczych uniemożliwia planowanie zatrudnienia nowych nauczycieli oraz sporządzenie arkusza organizacyjnego na rok szkolny 2019/2020 w odpowiednim terminie.

Wśród najważniejszych rekomendacji samorządów co do  działań koniecznych do podjęcia przez władze państwa, czołowe miejsce zajmuje zwiększenie środków na finansowanie oświaty. Od kilku lat udział dochodów własnych miast w finansowaniu subwencjonowanych zadań oświatowych systematycznie wzrasta. Problemem jest egzekwowanie przez samorządy prawa do dochodów odpowiednich do przypadających im zadań. Samorządy nie mają też wpływu na treść ustaw określających wysokość i strukturę wynagrodzeń nauczycieli. Zdaniem samorządów to przede wszystkim organy państwa powinny ponosić odpowiedzialność za właściwe zapewnienie funduszy na sfinansowanie kosztów reformy i dalszego funkcjonowania szkół. 

Zachętą do podjęcia pracy w szkołach powinno być odpowiednio ustalone minimalne wynagrodzenie zasadnicze dla nauczycieli, zwiększenie motywacji do podnoszenia kwalifikacji oraz satysfakcjonujące warunki pracy. Zmiany w tym zakresie mogłyby w pewnym stopniu zapobiec odpływowi kadry nauczycielskiej ze szkół. Potrzebne jest także zwiększenie środków na doskonalenie nauczycieli, pedagogów i psychologów z uwagi na coraz szersze spektrum problemów dotykających dzieci i młodzież.

W odpowiedziach udzielonych RPO pojawiła się również kwestia organizowania kształcenia osób dorosłych w szkołach niepublicznych.

Inne rekomendacje to:

  • większa stabilność i przewidywalność prawa oświatowego,
  • ułatwienie organom prowadzącym organizacji lekcji religii poza szkołą, 
  • dokonanie analizy podstaw programowych w celu zmniejszenia obciążenia uczniów i zapewnienia większej niezależności i swobody pracy nauczycielom.

RPO podkreśla wielkie zaangażowanie samorządów w przygotowania do tegorocznej rekrutacji do szkół średnich. Dokładają one starań, aby przebiegła ona w spokojnej atmosferze oraz aby potrzeby i zainteresowania uczniów były w pełni uwzględnione. Jednakże w porównaniu do jakości kształcenia i warunków, jakie były wcześniej, może okazać się, że mimo prób złagodzenia negatywnych skutków reformy oświaty, komfort nauki będzie mniejszy. W niektórych liceach ogólnokształcących profile nauk ścisłych i profile innowacyjne zostaną zredukowane do podstawowych w celu zapewnienia porównywalnej oferty dla dwóch roczników uczniów. Część nawet bardzo zdolnych uczniów nie znajdzie miejsca w wymarzonych szkołach, a ci, którym się to uda, będą uczyć się w gorszych warunkach w porównaniu z latami ubiegłymi.

Dostosowanie się do zmian w systemie oświaty okazało się dużym obciążeniem finansowym dla samorządów. Podkreślały one, że nakłady na przekształcenie istniejących szkół – często doskonale funkcjonujących - mogły być przeznaczone na ważniejsze cele, np. na rozwiązania systemowe wspierające rozwój dzieci i odpowiadające na wyzwania związane ze zmieniającymi się realiami życia.

Adam Bodnar uznał, że jest zobowiązany przedstawić minister Annie Zalewskiej opinie podmiotów, które  bezpośrednio zetknęły się z efektami zmian w systemie oświaty i mają najlepszą wiedzę na ten temat.  Wyraził nadzieję, że oceny i rekomendacje przedstawione przez władze samorządowe będą dla resortu cennym źródłem informacji oraz zachętą do działań w celu lepszego zagwarantowania realizacji prawa do nauki wyrażonego w art. 70 Konstytucji. 

VII.7037.14.2019

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie – spotkanie RPO w Bartoszycach

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w Bartoszyckim Centrum Kultury wzięło udział 50 osób. Młodzi i starsi, uczniowie, nauczyciele, pasjonaci historii, poeta i sędzia w stanie spoczynku.

Zebranych powitał wiceburmistrz Bartoszyc - Krzysztof Hećman

- Tylko okazując sobie wzajemnie głęboki szacunek możemy tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Ważna jest postawa człowieka – odważna, ale i pełna wrażliwości, która każe pamiętać o słabszych, także osobach starszych, którzy mają takie samo prawo do godnego życia. Za tą działalność, w sposób szczególny serdecznie rzecznikowi w imieniu mieszkańców dziękuję.

Rzecznik przedstawił swoich współpracowników, a także poprosił o kilka słów mieszkańców. Podkreślił także, że jeśli mają taka wolę, mogą nie przedstawiać się z nazwiska.

- Podczas tego spotkania nie musicie się przedstawiać i jest to ważne prawo, które ma swoje źródło także w prawie ustalonym przez parlament europejski. Dlatego między innymi tak ważne jest, abyście Państwo chodzili na wybory i mieli realny wpływ na to, jak przyjmowane są takie regulacje jak słynne już RODO.

Rzecznik przedstawił także swoje zadania, opowiedział, jak działa, jak współpracuje także z ekspertami wielu dziedzin.

Współpracujemy z komisjami ekspertów w tym z komisją ds. osób głuchych – przygotowujemy w związku z tym ulotkę która będzie mogła być rozprowadzana we wszystkich instytucjach służby zdrowia. Osoba głucha ma prawo wybory sposobu komunikacji. Są osoby głuche, które nie znają dobrze języka Polskiego. – mówiła dyrektor Barbara Imiołczyk. - Chcemy rozpowszechnić także wiedzę o tym, kim są dzieci KODA (słyszące dzieci głuchych rodziców), czego potrzebują i z jakimi problemami mierzą się na co dzień.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie

- Chciałbym złożyć podziękowania Panu i wszystkim poprzednikom za wypełnianie tej cudownej roli i kształtowania wiedzy obywatelskiej. Poziom tej wiedzy jest niestety wciąż niski. Kiedyś dwóch chłopców schowało się w kartonie, przejechał samochód ciężarowy, kierowca nie myślał, chłopcy zginęli. Dla mnie urząd RPO jest spojrzeniem społecznym na nasze prawa i obowiązki. Mamy prawo schować się w kartonie, ale mamy też prawo oczekiwać, że Ci którzy na ten karton patrzą, będą mieli tyle wyobraźni, żeby nie krzywdzić tego, co w tym kartonie jest. Nie raz w komentarzach się słyszy, że rzecznik czegoś chce od rządzących. On niczego innego nie chce, tylko tego, żeby Ci rządzący nie rozjeżdżali tych mniejszych i słabszych. Tak to rozumiejąc, dziękuję za pracę całemu biuru i również Panu. – powiedział jeden z uczestników.

RPO: Rzecznik jest właśnie od tego, aby przez ciągłe przypominanie wpływać na działania rządzących.

O przymusie państwowym

Czy w ostatnim czasie zauważył Pan, by państwowy przymus się zwiększył? Czy zwiększyła się liczba skarg i czego najczęściej one dotyczą?

RPO: Typy skarg podzieliłbym na dwie kategorie: problemy systemowe istniejące od lat (jak np. prawa więźniów, dostęp do lokali socjalnych czy emerytury) oraz problemy nowe – np. zachowania policji zabezpieczającej demonstracje, problemy z nierespektowaniem wyroków TK, jak w przypadku sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, problemy związane z ustawą dezubekizacyjną czy działaniami prokuratury.

O problemach z obrotem ziemią rolną

Czy są skargi, dotyczące ustawy o obrocie ziemią? Czy ludzie skarżą się na zapisy skutkujące odbieraniem ziemi rolnikom?  

RPO: Tak. Mieliśmy nawet skuteczną interwencję. Udało nam się wprowadzić sprawę przed SN. W tej sprawie złożyłem też wniosek do TK, ale niestety nie został rozpoznany. Wiem, że rząd przygotowuje nowelizację przepisów i odstąpienie od ustawowych wymogów.

O braku możliwości dostępu do opieki zdrowotnej

 - Konstytucja RP zapewnia wszystkim obywatelom prawo do opieki zdrowotnej. W moim przypadku została złamana. Pięć lat temu złożyłam dokumenty, które stwierdzały moją chorobę do szpitala w Busku Zdroju. Dostałam informację, że termin mojego przyjęcia przypada na  2021 rok. – oceniła jedna z uczestniczek. - Konsultowałam się z rzecznikiem praw pacjenta. Po interwencji u dyrektora oddziału dalej nie mam możliwości leczenia.

RPO: Konstytucja mówi, że zakres prawa do ochrony zdrowia określa ustawa. Cele jest, aby jak największej liczbie obywateli zapewnić jak najlepszy standard zdrowotny. Należy pamiętać, że pracownicy ochrony zdrowia muszą rozważnie myśleć o kwestiach finansowych. Przekazywanie środków finansowych musi uwzględniać daleko idące potrzeby, ale niestety także rachunek ekonomiczny.

Mamy gigantyczny problem z ochroną zdrowia – zła organizacja i odpływ kadr. Mamy też problem z odpowiednim dostępem do różnego rodzaju świadczeń specjalistycznych. To także problem z dostępem do lekarzy geriatrów. W pani przypadku rzecznik praw pacjenta jest może bardziej właściwy.

Mowa nienawiści

To ten trudny, ale bardzo istotny. Od niedawna Biuro współpracuje w tej kwestii także z Jurkiem Owsiakiem, podejmuje działania w ramach okrągłego stołu ds. patostreamingu. Wiąże się z tym także język nienawiści w stosunku do kobiet, szeroko rozumiane prawa kobiet. Cieszy, że promocja tych zagadnień odbywa się także w popularnych serialach telewizyjnych.

O obowiązkowej maturze z matematyki

Czy matematyka musi być obowiązkowa na maturze? Słyszałem, że rzecznik wypowiadał się w tej kwestii.

RPO: Pojawił się raport NIK, według którego poziom nauczania matematyki nie jest satysfakcjonujący i być może warto zawiesić egzamin do czasu, w którym osiągnie on stan zadowalający. Mam wrażenie, że to się niestety w najbliższym czasie nie stanie.

O środkach przymusu bezpośredniego

Polskie państwo traktuje policjantów jako antyobywateli. Środki przymusu są często niezbędne, a policjanci boją się ich nawet w obronie własnego życia w obawie przed konsekwencjami. Czy nie jest to paradoks?

RPO: Nie do końca. Należy spojrzeć na Konstytucję. Tam jest bezwzględny zakaz tortur. W każdej policji na świecie zdarza się, że policjanci nadużywają środków przymusu bezpośredniego. Zauważcie jak teraz rozwiązuje się demonstracje – kilku policjantów przenosi daną osobę, bez agresji ani nadmiernego przymusu – to kwestia profesjonalnego treningu. Ale zdarzają się też sytuacje nadużycia – przykład Władysława Frasyniuka – czy rzeczywiście była potrzeba zakuwania w kajdanki. Sąd orzekł, że w tej sytuacji nie było to potrzebne. W BRPO było wiele sytuacji, w których funkcjonariusze stosowali tortury– tym zajmuje się specjalna jednostka w BRPO – Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur.

Rozwiązaniem tej sytuacji może być zwiększenie monitoringu, w tym tzw. body camera.

O zanieczyszczeniu środowiska

Mamy już maj i nie trzeba się dogrzewać. Jak zapobiec temu, aby polskie miasta nie miały najgorszego powietrza w Europie?

RPO: Warto zaangażować się w działalność jednej z organizacji, która walczy z tym problemem. Najlepszym dowodem na to, że ta walka może być skuteczna jest postać Grety Thunberg – uczennicy, która demonstruje przed parlamentem szwedzkim w związku ze zmianami klimatycznymi. Tu chodzi o jej przyszłość, nie dorosłych rządzących światem.

O problemach mniejszości narodowych

W Polsce wiele mniejszości narodowych, które mają swoje potrzeby – u nas w Bartoszycach jest szkoła ukraińska, ale to wyjątek. Czy Pan jako rzecznik organizuje spotkania z mniejszościami narodowymi?

RPO: Tak. Udało nam się zorganizować stały rytm spotkań z takimi organizacjami. Odbyły się też trzy spotkania, w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich mniejszości.

Jeżeli chodzi o mniejszość ukraińską jest problem rozliczeniem przeszłości. Interweniowaliśmy w sprawie Pana Grzegorza Kuprianowicza. To też problem praw migrantów. Cieszę się, że takie sprawy mają szczęśliwy finał, że sprawcy zakłócenia procesji w Przemyślu zostali skazani przez sąd.

O dyskryminacji ze względu na wyznanie

Zabójstwo chłopca na Wawrze. Okazało się, że chłopak ten był muzułmaninem. Czy Pan obserwuje to postępowanie i identyfikuje, jako następstwo mowy nienawiści?

RPO: Uznałem, że skoro sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka, nie zajmowałem się wnikliwie sprawą, ale nie wiedziałem, że ofiarą był muzułmanin. To absolutnie zmienia kontekst i jest moim obowiązkiem, aby zareagować.

 

 

 

MEN: ustawa nakazuje dyrektorom szkół odnotować przyczynę braku zajęć

Data: 2019-05-20
  • Obowiązek odnotowania w Systemie Informacji Oświatowej przyczyny nieprowadzenia zajęć nakazuje dyrektorom szkół ustawa o SIO
  • Tak MEN odpowiedziało Rzecznikowi, zaniepokojonemu żądaniem resortu w czasie strajku, aby dyrektorzy szkół wpisywali dane o strajkujących nauczycielach do tego centralnego systemu
  • RPO wskazywał, że może to naruszać Konstytucję, nie ma bowiem podstawy prawnej dla przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku
  • W odpowiedzi resort nie odniósł się jednak do faktu, że z ustawy o SIO nie wynika podstawa odnotowywania, iż przyczyną braku zajęć był udział nauczyciela w strajku

Podczas strajku jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN ds. Systemu Informacji Oświatowej, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Wątpliwości RPO

W wystąpieniu do MEN z 19 kwietnia 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Rzecznik już w wystąpieniu z 22 lutego 2013 r. do MEN sygnalizował wątpliwości dotyczące przetwarzania zbyt dużej liczby danych osobowych na poziomie centralnym w ramach SIO. Gromadzenie danych osobowych rodzi po stronie administratora danych odpowiedzialność za ich przetwarzanie i za ochronę konstytucyjnych wartości, do jakich należy prywatność i autonomia informacyjna.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO oraz odpowiednich przepisów wykonawczych. Z żadnego z tych przepisów nie wynika zaś podstawa prawna do gromadzenia danych o tym, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku – podkreślał Adam Bodnar.

Dlatego poprosił minister edukacji narodowej Annę Zalewską o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania w ramach SIO danych o udziale nauczycieli w strajku. Jeżeli taka podstawa zostałaby wskazana, zwrócił się o podanie dokładnego i konkretnego celu przetwarzania danych dotyczących nieprowadzenia zajęć przez strajkujących nauczycieli. Chciał także dowiedzieć się, jakie podmioty mają dostęp do tych danych i jak są zabezpieczone.

W odpowiedzi wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć napisał, że komunikat wysłany do dyrektorów szkół i placówek, dotyczący wykazywania przyczyn nieprowadzenia zajęć w Systemie Informacji Oświatowej, miał związek z licznymi pytaniami dyrektorów szkół, którzy zgłaszali problemy natury techniczno-informatycznej związane z systemem.

- Dyrektorom została udzielona pomoc w postaci instrukcji, jak wykazywać przyczyny nieprowadzenia zajęć - dodał Maciej Kopeć. Obowiązkiem ustawowym dyrektora szkoły jest wprowadzanie do SIO m.in. powodów nieprowadzenia zajęć przez nauczyciela np. z powodu urlopu macierzyńskiego, urlopu wychowawczego, urlopu dla poratowania zdrowia, niezdolności do pracy w związku z chorobą. Ponadto, informacje te są istotne dla dyrektorów do prowadzenia prawidłowej organizacji pracy szkoły.

Wiceminister przekazał, że obowiązek odnotowania przyczyn nieprowadzenia zajęć wynika wprost z ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o systemie informacji oświatowej. Zgodnie m.in. z art. 29 ust. 1 pkt 1 lit. h dane dziedzinowe nauczyciela obejmują także przyczyny nieprowadzenia zajęć.

Według rozporządzenia MEN ws. szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej z 11 sierpnia 2017 r., przyczyny nieprowadzania zajęć obejmują:

1) urlop macierzyński, urlop rodzicielski, urlop ojcowski lub urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego;

2) urlop wychowawczy;

3) urlop bezpłatny udzielony na podstawie art. 17 ust. 2 i art. 17 ust. 2a Karty Nauczyciela;

4) urlop udzielony na podstawie art. 25 ust. 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych;

5) zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy na podstawie art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych;

6) urlop dla poratowania zdrowia;

7) zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na podstawie art. 42 ust. 6 Karty Nauczyciela;

8) zawieszenie w pełnieniu obowiązków na podstawie art. 85t ust. 1-3 Karty Nauczyciela;

9) urlop udzielony na podstawie art. 68 ust. 1 Karty Nauczyciela;

10) urlop bezpłatny, o którym mowa w art. 174 § 1 Kodeksu pracy;

11) przeniesienie w stan nieczynny;

12) niezdolność do pracy, o której mowa w art. 92 § 1 Kodeksu pracy;

13) zwolnienie od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki, o którym mowa w art. 32 ust. 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa;

14) urlop uzupełniający, o którym mowa w art. 66 ust. 1 Karty Nauczyciela.

(w spisie tym jako przyczyna nieodbycia się zajęć nie figuruje udział nauczyciela w strajku - red.)

- Informacja m. in. o prawidłowym, zgodnym z ww. rozporządzeniem, wykazywaniu przyczyny nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli została wysłana do dyrektorów szkół i placówek w dniu 29 kwietnia br. pocztą elektroniczną – poinformował Maciej Kopeć. 

Zapewnił, że dane gromadzone w Systemie Informacji Oświatowej są wykorzystywane wyłącznie w celach określonych w ustawie o SIO. Zgodnie z nią, są one gromadzone w celu:

1) prowadzenia polityki oświatowej państwa na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym, w tym wspomagania zarządzania oświatą;

2) efektywnego funkcjonowania systemu finansowania zadań oświatowych na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym;

3) analizy efektywności wykorzystania środków publicznych przeznaczonych na finansowanie zadań oświatowych;

4) nadzorowania i koordynowania wykonywania nadzoru pedagogicznego na terenie kraju oraz podnoszenia jakości edukacji.

Według MEN kwestia bezpieczeństwa zgromadzonych danych jest traktowana priorytetowo. System ma zapewnioną wielowarstwową i zgodną z najwyższymi standardami ochronę danych, w tym m. in.: oprogramowanie raportujące o występujących incydentach i system wczesnego ostrzegania o zagrożeniach. Ponadto infrastruktura informatyczna jest okresowo poddawana testom penetracyjnym przez pracowników CERT Polska.

VII.520.11.2019

Uczniowie ukraińskiej mniejszości narodowej bez podręczników w ojczystym języku. RPO pisze do MEN

Data: 2019-05-17
  • Uczniowie ukraińskiej mniejszości narodowej nadal nie mają podręczników w swym ojczystym języku
  • Do RPO wpływają skargi, z których wynika, że nauczyciele zmuszeni są prowadzić zajęcia według własnych, autorskich programów nauczania
  • Rzecznik już wcześniej występował w tej sprawie do MEN. Do dziś jednak nie poprawiła się sytuacja dzieci ukraińskiej mniejszości narodowej, ani innych mniejszości korzystających z prawa do nauki własnego języka, historii, geografii i kultury

Jedną z podstawowych gwarancji korzystania z prawa do nauczania własnego języka, kultury czy historii jest zapewnienie społecznościom mniejszościowym dostępu do podręczników i materiałów edukacyjnych z tych przedmiotów, dostosowanych do aktualnej podstawy programowej. Tymczasem do Biura RPO od lat wpływają skargi, z których wynika, że podręczniki takie nie powstają, a nauczyciele zmuszeni są prowadzić zajęcia według własnych programów nauczania. Ostatnią taka skarga wpłynęła od Przewodniczącego Rady Rodziców Międzyszkolnego Zespołu Nauczania Mniejszości Ukraińskiej w Warszawie (przesłano ją także MEN).

Problem ten Rzecznik poruszył w wystąpieniu do Minister Edukacji Narodowej 11 lutego 2016 r.  W odpowiedzi resort poinformował, że w przypadku podręczników do nauki języka ukraińskiego nie został przyjęty żaden plan wydawniczy, a organizacje mniejszości ukraińskiej z przyczyn finansowych nie są w stanie przygotować ich we własnym zakresie. MEN zadeklarowało wówczas podjęcie starań, aby pozyskać autorw podręczników w ramach umów ze szkołami wyższymi lub na podstawie konkursów.

Resort edukacji zwrócił się wtedy do uniwersytetów i szkół wyższych z propozycją opracowania podręczników do nauki języka ukraińskiego i nauki w tym języku. W 2018 r., w związku z wprowadzaniem reformy programowej do szkół, działania wstrzymano do zakończenia prac nad nową podstawą programową Pomimo jej opracowania, do dziś sytuacja dzieci ukraińskiej mniejszości narodowej, a także innych mniejszości korzystających z prawa do nauki własnego języka, historii, geografii i kultury, nie uległa zmianie.

Zgodnie z postanowieniami Europejskiej karty języków regionalnych lub mniejszościowych, Polska jest zobowiązana do udostępniania oświaty w językach mniejszościowych i języku regionalnym na poziomach przedszkolnym, podstawowym i średnim oraz do podjęcia kroków w celu zapewnienia nauczania historii i kultury, które mają swoje odzwierciedlenie we wspomnianych językach. Aby nauczanie języków mniejszościowych oraz nauka w tych językach w ogóle były możliwe, państwo musi przeznaczyć niezbędne środki finansowe na ten cel oraz zapewnić odpowiednią kadrę pedagogiczną i pomoce naukowe.

- Brak efektywnego systemu wydawania i dystrybucji podręczników i materiałów edukacyjnych świadczyć zatem może o naruszaniu przez Polskę zobowiązań wynikających z Karty – podkreśla Aam Bodnar.

Zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o stanowisko w sprawie oraz o poinformowanie o efektach dotychczasowyxh działań dla zapewnienia uczniom dostępu do podręczników języka ukraińskiego.

XI.816.3.2015

Kurator oświaty mówiła o części nauczycieli, że „nie są godni tego zawodu”. Interwencja RPO

Data: 2019-05-14
  • "Nauczyciele wzywają do tego, by zrobić krzywdę uczniom? "- mówiła w kwietniu podczas strajku nauczycieli małopolska kurator oświaty Barbara Nowak
  • Komentowała w ten sposób smsy strajkujących nauczycieli, którzy - w jej ocenie – chcieli nie dopuścić do egzaminów maturalnych
  • Wyraziła też przekonanie, że przestaną oni być nauczycielami, bo „nie są godni tego zawodu”
  • W ocenie RPO takie słowa urzędnika państwowego wzbudzają niechęć i pogardę do całej grupy zawodowej

Jeden z nauczycieli złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie naruszania jego praw obywatelskich przez Barbarę Nowak - Małopolskiego Kuratora Oświaty.

11 kwietnia 2019 r. w „Wiadomościach” TVP zaprezentowano panią kurator odczytującą podczas konferencji prasowej smsy, jakie rzekomo mieli do siebie przesyłać członkowie ZNP. Na tej podstawie można było, jej zdaniem, wysnuć wniosek, że strajkujący realizują plan, jak nie dopuścić do odbycia się egzaminów maturalnych z uwagi na brak możliwości zwołania rad pedagogicznych i dokonania klasyfikacji uczniów.

Następnie kurator pyta: „Co to jest, proszę państwa? Nauczyciele wzywają do tego, by zrobić krzywdę uczniom?”, nazywając takie działanie rzeczą niebywałą i skandalem. Krytykując nauczycieli korzystających z prawa do strajku, Barbara Nowak stwierdziła: „Jestem przekonana, że ci, którzy wysyłają takie smsy, którzy namawiają do zrobienia krzywdy swoim uczniom, z całą pewnością przestaną być nauczycielami. Nie są godni tego zawodu”.

W ocenie skarżącego przedstawienie nauczycieli w taki sposób narusza jego godność, do której poszanowania i ochrony, zgodnie z art. 30 Konstytucji RP, zobowiązane są władze publiczne.

Wypowiedź Barbary Nowak w najważniejszym programie informacyjnym TVP, bez wskazania źródła i autora wiadomości, nie ma wartości informacyjnej, przedstawia wszystkich nauczycieli (a w szczególności członków ZNP) w złym świetle i ma na celu wzbudzenie niechęci i pogardy do całej grupy zawodowej.

Jest także przejawem lekceważenia ze strony organu, powołanego m.in. w celu realizowania polityki oświatowej państwa, oraz przyczynia się do zaostrzenia kryzysowej sytuacji w systemie oświaty.

Opisane zachowanie urzędnika państwowego może być uznane za krzywdzące przez wielu nauczycieli, którzy całym swoim życiem zawodowym dowodzą że dobro uczniów jest dla nich najważniejszą wartością.

Zapowiedzi wydalenia z zawodu nie uwzględniają ustawy z 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela, która zawiera gwarancje wymierzania kar dyscyplinarnych we właściwym trybie. Zgodnie z  Kartą Nauczyciela kary dyscyplinarne wymierzają komisje dyscyplinarne, a odwołania rozpatruje sąd apelacyjny - sąd pracy i ubezpieczeń społecznych.

- W tym kontekście wypowiedzi przedstawicieli państwa mogą być postrzegane jako bezprawne próby wpływania na orzeczenia tychże komisji i sądów – ocenia RPO.

Jego zdaniem konieczne jest zaprezentowanie aktywnej i otwartej postawy w celu rozwiązania konfliktu, przy jednoczesnym zachowaniu powagi i powściągliwości w ocenach aktualnej sytuacji.

Rzecznik zwrócił się do minister edukacji Anny Zalewskiej o zajęcie stanowiska w sprawie.

VII.505.9.2019

Mity i fakty na temat edukacji seksualnej z perspektywy RPO

Data: 2019-05-02
  • O tym jak uczyć o seksualności możemy dowiedzieć się z najnowszej publikacji dotyczącej edukacji seksualnej opracowanej przez UNESCO i WHO w 2018 r.
  • RPO zapytał o najnowsze rekomendacje po tym, jak przeciwnicy warszawskiej „Deklaracji LGBT+” zaczęli się odwoływać w debacie do wcześniejszych dokumentów WHO
  • Przy okazji WHO przesłało Polsce zestaw materiałów na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań

Wobec licznych kontrowersji, które narosły w toku debaty wokół edukacji seksualnej i standardów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do dr Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce, z prośbą o wyjaśnienie, jakie standardy WHO należy uznać za aktualne i jak powinno się je interpretować. Pytanie to Rzecznik skierował w związku z wezwaniem otrzymanym od Rzecznika Praw Dziecka w sprawie „Deklaracji LGBT+”[1].

W odpowiedzi wskazano, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r., który zawiera też informacje na temat sposobów prowadzenia edukacji seksualnej w różnych państwach świata oraz aktualne dane potwierdzające pozytywne skutki tych działań.

Do pisma do Rzecznika Praw Obywatelskich WHO dołączyła także dokumenty podsumowujące najistotniejsze aspekty stanowiska i wytycznych WHO w obszarze edukacji seksualnej.

Na ich podstawie, a także w oparciu o analizę przebiegu debaty publicznej na ten temat, opracowaliśmy fakty i mity dotyczące edukacji seksualnej w Polsce, z perspektywy Rzecznika Praw Obywatelskich.

Poniżej przedstawiamy także polskie tłumaczenie pełnej odpowiedzi Przedstawicielki WHO w Polsce oraz anglojęzyczne wersje publikacji i dokumentów załączonych do skierowanego do RPO pisma.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki. (zob. Policy Brief no. 2 - Sexuality education: What is its impact?) 

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać wcześniej zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”[2], jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi (zob. Policy Brief no. 4 - Why should sexuality education be delivered in school-based settings?) .

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do otrzymania rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka[3]). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Przy tym wszystkim natomiast, zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO, nie na „naukę masturbacji w przedszkolach” (zob. Policy Brief no. 3  -Introducing sexuality education: key steps).

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciwko prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami wydaje się być natomiast oderwany od rzeczywistości.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”[4].

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje na własną rękę w domu. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu (zob. Policy Brief no. 1 – Sexuality Education – what it is?).

MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta m.st. Warszawy Deklaracji LGBT +.

Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+”, zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich[5].

Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym m.in. Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia[6].

Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe.

 

[2] Prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, Dr Krzysztof Wąż, „Ekspertyza podręczników do wychowania do życia w rodzinie dopuszczonych do użytku szkolnego, uwzględniających nową podstawę programową kształcenia ogólnego w gimnazjum”, Zielona Góra, 12 grudnia 2013 r.; Dr hab. prof. UW Barbara Fatyga, „Ekspertyza dotycząca podręczników do wychowania do życia w rodzinie dla gimnazjum”, Warszawa, 10 grudnia 2013 r.

[3] Więcej na ten temat w odpowiedzi RPO na wezwanie Rzecznika Praw Dziecka, dostępnej na stronie: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/warszawska-deklaracja-lgbt-pomoze-chronic-dzieci-przed-wykorzystywaniem-seksualnym-RPO-do-RPD

[4] Wywiad dla Newsweek Polska, 25 marca 2019 r., dostępny w wersji elektronicznej na stronie:  https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/tylko-w-newsweeku-przedstawicielka-who-w-polsce-wyjasnia-jak-wlasciwie-rozumiec/7xme6ep.

[5] Zob. m.in. Zob. m.in. Wystąpienia Generalne Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Edukacji Narodowej z dnia 11 marca 2019 r., z dnia 3 grudnia 2018 r., z dnia 25 sierpnia 2017 r., z dnia 20 marca 2017 r.

[6] Zob. m.in. Raport Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. prawa do nauki dotyczący edukacji seksualnej (A/65/162, 2010), dostępny w wersji anglojęzycznej na stronie: https://www.right-to-education.org/sites/right-to-education.org/files/resource-attachments/UNSR_Sexual_Education_2010.pdf

 

RPO: MEN nie ma prawa zbierać danych strajkujących nauczycieli

Data: 2019-04-29
  • MEN domagało się w czasie strajku, by dyrektorzy szkół wpisywali do centralnego Systemu Informacji Oświatowej dane o strajkujących nauczycielach.
  • RPO zwraca uwagę, że takie przetwarzanie danych o obywatelach może naruszać Konstytucję.
  • Brak jest bowiem podstawy prawnej dla przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku.

Niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziły doniesienia o działaniach Ministerstwa Edukacji Narodowej związanych ze strajkiem nauczycieli. Jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN do spraw Systemu Informacji Oświatowej (SIO), że powinien odnotować w SIO informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Rzecznik Praw Obywatelskich już w wystąpieniu z 22 lutego 2013 r. do Ministra Edukacji Narodowej sygnalizował wątpliwości dotyczące przetwarzania zbyt dużej liczby danych osobowych na poziomie centralnym w ramach systemu informacji oświatowej. Gromadzenie danych osobowych rodzi po stronie administratora danych odpowiedzialność za ich przetwarzanie i za ochronę konstytucyjnych wartości, do jakich należy prywatność i autonomia informacyjna jednostki. Odpowiedzialność ta w wypadku organu władzy wykonawczej upoważnionego przez ustawę do wydawania aktów wykonawczych ma podwójny wymiar.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO (art. 29 ust. 1 pkt 1 lit. h i pkt 1a lit. h) oraz odpowiednich przepisów wykonawczych. Z żadnego z tych przepisów nie wynika zaś podstawa prawna do gromadzenia danych, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku.

Rzecznik prosi więc minister edukacji narodowej Annę Zalewską o wyjaśnienia, w tym w szczególności:

  • o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania w ramach SIO danych o udziale nauczycieli w strajku,
  • jeśli taka podstawa zostanie wskazana  - o podanie dokładnego i konkretnego celu przetwarzania danych dotyczących nieprowadzenia zajęć przez strajkujących nauczycieli,
  • o wskazanie, jakie podmioty mają dostęp do tych danych i jakie zabezpieczenia proceduralne i techniczne zostały wprowadzone dla ochrony osób, których dane dotyczą.

VII.520.11.2019

Podawanie leków przedszkolakom z chorobami przewlekłymi – rząd zaczyna myśleć o doprecyzowaniu przepisów

Data: 2019-04-23
  • Ministerstwo Edukacji Narodowej zwróciło się do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o podjęcie wspólnych działań, których efektem będzie przedstawienie rekomendacji w sprawie kierunku ewentualnych zmian prawa.

Taką odpowiedź dostał RPO, którego od dawna niepokoi ten problem: przepisy mamy niejasne i nie wiadomo, kto w przedszkolu może, a kto powinien podać dziecku lek w przypadku ataku choroby.

Przykład podali RPO rodzice cierpiącego na ciężką alergię dziecka. W razie wstrząsu anafilaktycznego musi ono natychmiast dostać adrenalinę. Dotychczas nauczyciele w przedszkolu na podstawie instrukcji lekarza godzili się w takiej sytuacji podać lek. Teraz jednak nie chcą, bo zmieniły się zasady w samym przedszkolu.

RPO powtarza więc, że należy uregulować w przepisach zasady podawania leków czy wykonywania innych czynności dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach. Obecnie dzieje się to na postawie komunikatów Ministerstwa Zdrowia, a to nie jest źródło prawa powszechnie obowiązującego. Sytuacja dzieci z chorobą przewlekłą, które wymagają podawania leków różnymi drogami i technikami, jest więc uzależniona wyłączenie od wewnętrznych zasad postępowania przyjętych przez przedszkola.

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się uregulować kwestię podawania leków w projekcie ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, ale nie dotyczy do przedszkolaków. W 2018 r. Minister Zdrowia nie widział potrzeby zmiany podejścia, choć nie wykluczał tego w przyszłości. Rzecznik zwrócił na problem zwrócił uwagę MEN i podjął współpracę z resortem zdrowia.

Spotkanie regionalne w Augustowie: nauczyciele, rodzice, obywatele

Data: 2019-04-10

Prawie 40 osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem w Augustowie w Miejskim Domu Kultury. Tematów do dyskusji i do podjęcia przez RPO było naprawdę bardzo dużo:

Na początku Adam Bodnar przedstawił kompetencje RPO: Rzecznik interweniuje i sugeruje rozwiązania – nie zastępuje jednak tych, którzy są za konkretne sprawy odpowiedzialni

Nauczyciele i sprawy szkoły. Uczenie się solidarności

Mamy niedosyt, że władze miasta nie zajmują jasnego stanowiska do naszego protestu. Nie wiemy np., czy zostaną nam zwrócone koszty.

RPO: strajk jest dobrowolnym aktem obywatelskim ludzi świadomych tego, o co im chodzi, i konsekwencji. W tym podejmowanego ryzyka – nie było takiego strajku od 1989 r. i wszyscy się tego uczymy.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Wartością, o którą trzeba dbać, jest solidarność. Musimy się jej uczyć, bo już zapomnieliśmy, co ona znaczy. Skoro nikt nie może zagwarantować protestującym nauczycielom pensji, to warto pomyśleć o zbiórkach publicznych, zwłaszcza dla najbardziej potrzebujących. I nie zapominać o wsparciu moralnym dla nauczycieli i pomaganiu rodzicom w zapewnianiu opieki nad dziećmi.

- A czy można powstrzymać kłamstwa TVP? Ja pracuję 30 lat jako nauczycielka, zarabiam 2950 (tyle jest na pasku). Nigdy nie widziałam kwot, o których mówi telewizja.

RPO: Bardzo trudno jest walczyć z przekazem nie nastawionym na pluralizm i rzetelność, ale na realizację przekazu partyjnego, czego zresztą władze nie ukrywają. Reagujemy na to w taki sposób, że odwracamy oczy. A jednak trzeba prostować, protestować, zostawiać ślad, że to nie jest w porządku (Tak jak to zrobiła np. Rada Języka Polskiego).

Obszary ograniczonego użytkowania

Przepisy dotyczące stref OOU dotknęły mieszkańców Nowinek koło Augustowa. Przepisy te stosowane są np. przy rozbudowie lotnisk (wtedy na takim obszarze przestają obowiązywać normy dotyczące hałasu). Nad jeziorami polegało to na decyzji wykluczającej zabudowę w pasie do 100 metrów od jeziora.

Problem polegał na tym, że choć właściciele objętych takimi decyzjami nieruchomości mieli prawo do odszkodowania za utratę ich wartości, to prawo to wygasło po dwóch latach od wydania decyzji. A wiele ludzi o tym po prostu nie wiedziało. Trybunał Konstytucyjny (na wniosek RPO) uznał ten czas na za krótki, ale Sejm zmienił przepisy tylko w sprawie przyszłych inwestycji – wydłużył czas na roszczenia do trzech lat Parlamentarzyści nie poprawili jednak sytuacji osób już pozbawionych odszkodowania.

RPO: I prawdopodobnie będę musiał te przepisy ponownie zaskarżyć w Trybunale.

Problemy w sądach, zwłaszcza rodzinnych

Sędziowie krzywdzą ludzi w sprawach o opieki dzieci i o odszkodowania za wywłaszczenia przy budowie linii energetycznej 400 Kv.

RPO: Mamy w Polsce problem z działaniem sądów rodzinnych. Zmieniły się role rodzicielskie, ojcowie chcą się bardziej aktywnie zajmować dziećmi, a sądy się tego nie nauczyły, zbyt często dowołują się do tradycyjnych rozwiązań. Niestety też, rozwinęły się w Polsce metody rozwiązywania sporów rodzinnych przez eskalowanie konfliktu. Wątpliwości budzi też działalność opiniotwórczych zespołów specjalistów sądowych (OZSS), Kodeks Rodzinny jest przestarzały, a sądy działają opieszale.

Najważniejsza wydaje się zmiana mentalna – stąd częste spotkania RPO ze środowiskiem ojców. Nie pomagają temu natomiast działania radykalne (mówiąc o tych problemach Adam Bodnar odwoływał się do dyskusji z poprzedniego dnia w Zambrowie).

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Czy jest szansa na to, by Polska przyjęła Protokół Faktultatywny do Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami?

RPO: Nie, teraz raczej nie ma na to szans, gdyż rząd nie chce się wiązać dodatkowymi zobowiązaniami międzynarodowymi. Warto jednak pamiętać, że niezależnie od braku ratyfikacji protokołu wiele się zmienia. Warto się zainteresować np. rządowym programem Dostępność+, bo z niego będzie można sfinansować wiele inwestycji dotyczących dostępności przestrzeni.

Poza tym już sam fakt przyjęcia przez Polskę samej Konwencji zobowiązuje nas do okresowych sprawozdań, a ONZ wydaje nam szczegółowe rekomendacje – i warto je egzekwować choćby dopytując o te sprawy nie tylko rządzących, ale wszystkie partie.

Działania państwa i administracji

Apel uczestniczki spotkania: Instytucje to barbarzyńcy, którzy bojkotują nasze prawo do szczęśliwego życia. Szufladkują ludzi i odczłowieczają relacje

RPO: Na to mogę odpowiedzieć tylko zaproszeniem na Kongres Praw Obywatelskich. W tym roku będzie to już trzeci kongres (Relacje z Kongresu I i Kongresu II).

Kongres wypracowuje rekomendacje a one są narzędziem poprawiania naszego państwa. Tworzą je wszyscy uczestnicy Kongresu. Zapraszam!

- No dobrze, a czy Pańskie Biuro ma jakieś plany wobec spółki Srebrna?

RPO:  W tej sprawie jest dwóch profesjonalnych pełnomocników. Nie jest to więc sprawa na działanie z urzędu.

Oświadczenie Biura RPO dotyczące propozycji mediacji w związku ze strajkiem nauczycieli

Data: 2019-04-09

W związku z wypowiedzią w mediach przewodniczącego Sławomira Broniarza, że ZNP dostrzega pilną potrzebę zewnętrznego mediatora i proponuje, aby w tej roli wystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, przedstawiamy następujące stanowisko Biura RPO.

Problemy związane ze strajkiem nauczycieli i zbliżającym się terminem egzaminów dla uczniów budzą najwyższe zaniepokojenie RPO. Tym bardziej, że w wystąpieniu do Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej 4 kwietnia br. Rzecznik wskazał na wątpliwości natury prawnej i organizacyjnej związane  z wprowadzeniem przez MEN (2 kwietnia br.) zmian w rozporządzeniach dotyczących organizacji egzaminów: gimnazjalnego, maturalnego i ósmoklasisty. W przyjętej formie mogą one naruszać prawa obywatelskie.

Poczucie odpowiedzialności i oczywista troska o dobro uczniów powodują jednak, że RPO deklaruje otwartość i gotowość do podjęcia działań, które mogą pomóc w rozwiązaniu konfliktu. Jest to konieczne dla realizacji prawa do nauki, które gwarantuje w art. 70 nasza Konstytucja. Warunkiem niezbędnym każdej skutecznej mediacji jest jednak wola i zgoda wszystkich stron konfliktu, zarówno strony związkowej, jak i rządowej. Dotychczas takie okoliczności nie zaistniały.

Jednocześnie Rzecznik wyraża przekonanie, że najlepszym miejscem do rozmów między stroną związkową i rządem jest Centrum Dialogu Społecznego. I w pierwszej kolejności należałoby skorzystać z tej możliwości.

Ponadto informujemy, że 9, 10 i 11 kwietnia br. Adam Bodnar uczestniczy w zaplanowanym wcześniej wyjeździe regionalnym w województwach mazowieckim i podlaskim, gdzie spotyka się z lokalnymi społecznościami i zajmuje się rozwiązywaniem problemów zgłaszanych przez obywateli.

 

Wątpliwości Rzecznika co do działań MEN w kontekście strajku nauczycieli

Data: 2019-04-08
  • Pośpieszne zmiany w organizacji egzaminów szkolnych wprowadzane w reakcji na strajk nauczycieli mogą naruszać prawa obywatelskie
  • Powołanie do zespołów nadzorujących egzaminy osób, które nie spełniają warunków z Karty Nauczyciela, może być podstawą unieważnienia egzaminów
  • 2 kwietnia MEN ogłosiło, że egzaminy planowane na drugi tydzień kwietnia będą mogli nadzorować nauczyciele spoza szkoły, a jest to sprzeczne z ustawą o Karcie Nauczyciela, która nie daje dyrektorom prawa do delegowania nauczyciela do innej szkoły, ani zatrudniania osoby wyłącznie do pracy w zespole nadzorującym
  • Egzaminy szkolne są kwestią niezwykle ważną, więc tym bardziej należy dbać o zgodności z prawem, przewidywalność reguł i zapewnienie spokoju pracy kadry szkolnej

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do minister Anny Zalewskiej w związku z wątpliwościami co do dwóch rozporządzeń MEN z 2 kwietnia 2019 r. Wprowadzają one - w przypadku niemożności powołania do zespołu nadzorującego przebieg egzaminów: gimnazjalnego, ósmoklasisty i maturalnego nauczyciela zatrudnionego w szkole, gdzie egzamin  jest przeprowadzany – możliwość powoływania w skład tych zespołów „innych nauczycieli”,  w tym  osób posiadających kwalifikacje pedagogiczne. W uzasadnieniu nie podano przyczyn braku możliwości powołania nauczyciela zatrudnionego w szkole.

Rzecznik kwestionuje zwrot  „inni nauczyciele”.

Karta Nauczyciela definiuje bowiem nauczycieli jako osobny zatrudnione w szkole (na etacie). A z tego wynika, że nie każda osoba z kwalifikacjami nauczycielskimi oraz doświadczeniem może być uznana za nauczyciela. W świetle ustawy o Karcie Nauczyciela nie są np. nauczycielami osoby o kwalifikacjach nauczycielskich zatrudnione na podstawie umowy cywilnoprawnej albo emerytowani pedagodzy.

Przed zmianą zarządzenia nauczyciel zatrudniony w jednej szkole mógł wejść w skład zespołu nadzorującego egzaminy w innej szkole na podstawie w porozumienia z dyrektorem jego szkoły. Już wtedy zgłaszano wątpliwości związane z możliwością powoływania do zespołów nadzorujących osób niepozostających w stosunku pracy z daną szkołą lub placówką (argumenty przeciw takim praktykom przedstawił Związek Nauczycielstwa Polskiego we wniosku do Głównego Inspektora Pracy z 13 marca 2019 r.)

Teraz rozporządzenie w ogóle zignorowało problem tego, czy członek zespołu egzaminacyjnego w ogóle pracuje na etacie w jakiejkolwiek szkole. Nie wskazuje też, w jaki sposób tym osobom się zapłaci.

Ponadto nowelizacje rozporządzeń weszły następnego dnia po ich ogłoszeniu -  z uwagi na wskazaną w uzasadnieniu „możliwą potrzebę” skorzystania z nich jeszcze w roku szkolnym 2018/2019. Tymczasem informacja o sposobie organizacji i przeprowadzania egzaminu ósmoklasisty, gimnazjalnego i maturalnego powinna być ogłaszana przez Centralną Komisję Egzaminacyjną nie później niż do 10 września roku szkolnego.

Zmiana rozporządzeń na tak krótki czas przed rozpoczęciem egzaminów rodzi bardzo duże trudności dla przewodniczących zespołów egzaminacyjnych (dyrektorów szkół.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że szczególnie w tak wrażliwej i ważnej kwestii, jaką jest przeprowadzanie egzaminów szkolnych, należy dbać o zgodności z prawem, przewidywalność reguł i zapewnienie spokoju pracy kadry szkolnej.

VII.7037.43.2019

Odpowiedzi na pytania uczniów na spotkaniu w szkole nr 303 w Warszawie

Data: 2019-03-20

RZECZNIK I BIURO

Czy lubi Pan swoją funkcję?

Co do zasady tak. Rzecznik Praw Obywatelskich ma niezwykłe możliwości pomocy obywatelom a każda udana próba pomocy sprawia mi olbrzymią satysfakcję.

Czy Pan uważa, że jest Pan sławny?

Uważam, że urząd Rzecznika Praw Obywatelskich jest dość rozpoznawalny w przestrzeni publicznej – świadczy o tym liczba skarg, które wpływają do urzędu, ale także pewien szacunek organów państwa oraz pozycja ustrojowa – to, że jest wymieniony wprost w Konstytucji. Jeśli chodzi o zainteresowanie mediów, wydaje mi się, że także jest duże.

Jak się zostaje RPO ?

Rzecznikiem może być każdy obywatel polski wyróżniający się wiedzą prawniczą, doświadczeniem zawodowym oraz wysokim autorytetem ze względu na swe walory moralne i wrażliwość społeczną. Rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu na wniosek Marszałka Sejmu albo grupy 35 posłów. W moim przypadku oprócz poparcia posłów i senatorów otrzymałem też mandat zaufania od ponad 60 organizacji pozarządowych, które przeprowadziły moją „kampanię” na ten urząd.

Ile razy można mieć kadencję RPO ?

Rzecznik Praw Obywatelskich jest wybierany na pięcioletnią kadencję z możliwością jednokrotnego ponownego wyboru. Wykształcił się jednak taki zwyczaj konstytucyjny, że każdy z poszczególnych rzeczników służył tylko jedną kadencję. Jest to o tyle ważne, że gdybym myślał o kandydowaniu na następną kadencję, prawdopodobnie nie mógłbym być całkowicie obiektywny i bezstronny - nie mogę podejmować działań w taki sposób, aby się przypodobać politykom. 

Ile lat jest Pan rzecznikiem?

Rozpocząłem kadencję 9 września 2015 r. sprawuję ją już więc prawie trzy i pół roku. Moja kadencja wygasa 9 września 2020 roku.  

Ile skarg dostaje Pan tygodniowo?

Ciężko powiedzieć, bo prowadzimy podsumowanie roczne. Jest to ponad 30 tys. nowych spraw, które co roku wpływają do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Obsługą tych skarg zajmuje się Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich liczące ponad 300 osób, w tym 200 prawników.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/informacja-o-stanie-przestrzegania-wolnosci-i-praw-czlowieka-i-obywatela-w-2017-r

Jakie są Pana zarobki?

Zarobki rzecznika są  uregulowane ustawowo i wynoszą ok 15 tys. zł brutto, a więc są na poziomie sędziego Sądu Najwyższego czy szefów instytucji państwowych. Godne podkreślenia jest to, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie może wykonywać żadnego innego zawodu, za wyjątkiem bycia profesorem uczelni wyższej .

Czy jest to ciężka praca? Jak trudno być RPO?

Trudno, bo praca jest stresująca, cechująca się stałą odpowiedzialnością – chodzi o to jakie decyzje się podejmuje. Żyjemy w epoce społeczeństwa informacyjnego, więc jeśli stracę kilka dni na reakcję, to tak jakbym zarzucił sprawę. Często sami obywatele nie zostawiają mi przestrzeni na reakcję, co skutkuje tym, że często sprawa może zdążyć się rozlać po mediach społecznościowych, zanim odpowiednio na nią zareaguję.

Dodatkowym problemem jest presja, także dziennikarska. Muszę odpowiedzieć od razu, ale aby to zrobić, powinienem się z daną sprawą dokładnie zapoznać w krótkim czasie. Poza tym muszę też być aktywny w mediach.

Stres jest związany także z hejtem– w momencie, kiedy pojawia się moja reakcja na dane wydarzenie, czy stanowisko, powoduje to reakcje tych, którzy się z nim nie zgadzają, noszącą czasem znamiona mowy nienawiści.

Z jakiej jest Pan partii?

Rzecznik Praw Obywatelskich jest niezależny i apolityczny, a to znaczy, że nie należy do żadnej partii. Musi taki być, żeby móc pomóc każdym obywatelom bez względu na ich poglądy polityczne. Nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej i nie zamierzam w przyszłości, a mój związek z politykami jest wyłącznie taki, że w świetle obowiązującej Konstytucji RP to oni musieli mnie wybrać na urząd. 

NASZE PRAWA

Jakie jest najważniejsze prawo zapisane w Konstytucji?

Dla mnie bardzo istotne są prawa zapisane w rozdziale II Konstytucji RP. To tam opisane są prawa i wolności, które przysługują każdemu, nawet jeśli dana osoba nie jest obywatelem naszego kraju.

W tym katalogu na szczególne wyróżnienie zasługuje art. 30, mówiący o przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka stanowiącej źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Pamiętajcie, że przepisy naszej Konstytucji nie są oderwane od rzeczywistości. O ich praktycznym zastosowaniu możecie przeczytać tutaj:

https://www.rpo.gov.pl/konstytucja

Czy zabicie człowieka w samoobronie jest karalne ?

Zabójstwo jest przestępstwem, uregulowanym w części szczególnej kodeksu karnego (art. 148). Istnieją jednak sytuacje, w których zostanie wyłączona za nie odpowiedzialność karna.

Są sytuacje, w których czyn uznawany przez prawo, co do zasady za bezprawny, zostanie zalegalizowany jako dopuszczalny w danych okolicznościach. Mówimy wówczas, że mamy do czynienia z tak zwanym kontratypem. Jednym z kontratypów jest natomiast obrona konieczna. Jak wskazuje ustawodawca w art. 25 § 1 kodeksu karnego, nie popełnia przestępstwa ten, kto w obronie koniecznej odpiera bezpośredni, bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem.

Jak w przypadku nadużycia prawa przez policjanta podczas interwencji jest on osądzany? (pytanie pod kątem prawa ścisłego, o zakazie tortur, kar cielesnych)

Policjant tak jak każdy obywatel w przypadku popełnienia przestępstwa jest osądzany na podstawie kodeksu karnego. Prawo wszystkich nas powinno traktować jednakowo, stąd też są w policji specjalne procedury, które w takim przypadku zostają wdrożone – łącznie z odpowiedzialnością służbową.

Rozmawialiśmy o tym na jednym z paneli podczas Kongresu Praw Obywatelskich:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo/panel/czy-mozna-w-Polsce-wyeliminowac-tortury

Czy istnieje prawo nietykalności?

Jest to jedno z podstawowych praw zapisanych w art. 41 Konstytucji RP: „Każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą”. Należy jednak pamiętać, że istnieją wyjątki od ogólnej reguły. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić jednak tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie.

O praktycznym zastosowaniu tego przepisu możecie się dowiedzieć tutaj:

https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-konstytucyjna/art-41-nietykalnosc-i-wolnosc-osobista-prawa-zatrzymanych

Czemu my obywatele nie możemy nic zrobić z tym, że rząd i prezydent łamią Konstytucję ?

Nie jest to prawda. Ważne, żebyście byli zainteresowani tym co dzieje się wokół i mieli świadomość że prawa, które Wam przysługują nie są dane na zawsze. Myślcie o konsekwencjach różnych decyzji politycznych, jako takich które mogą was interesować, protestujcie.

Pomyślcie na przykład o tym, co dzieje się teraz w Wielkiej Brytanii, o  Brexicie. Możecie mówić że was to nie dotyczy, ale wyobraźcie sobie, że koszt roku studiów na Oxfordzie wynosi 8-9 tysięcy funtów – to opłata taka sama dla obywateli brytyjskich i polskich. Teraz jesteśmy traktowani na równych zasadach, ale co będzie jeśli niedługo Brytyjczycy wyjdą z Unii Europejskiej? Studia dla osób spoza Wielkiej Brytanii mogą stać się dużo droższe.

Brexit ma bardzo konkretne konsekwencje bo skoro Brytyjczycy nie będą częścią wspólnoty - nie musza czuć się za nią odpowiedzialni.

Czasem duże decyzje mogą wpłynąć na nasze życie. Żeby móc reagować , być aktywnym, trzeba się tym interesować.

Dlaczego w Polsce nie można brać ślubów homoseksualnych?

Małżeństwo takie wyklucza Konstytucja w obecnym kształcie, a więc żeby to nastąpiło, trzeba by ją zmienić. To co bym rekomendował, to uregulowanie kwestii związków partnerskich, a więc takiej prawnej konstrukcji, która pozwoliłaby osobom nieheteronormatywnym funkcjonowanie w społeczeństwie na zasadach przysługujących obecnie małżonkom.

GRY KOMPUTEROWE

Czy gry komputerowe wpływają na nasze zachowanie ? Jakie zna Pan gry komputerowe, czy gry dobrze wpływają na rozwój młodzieży ?

Istnieją gry, które nie tylko pomagają prawidłowo się rozwijać, ale także budują postawy tolerancji i otwartości, oto przykłady kilku z nich:

  • "PaPo and Yo" – przedstawia wątek przemocy domowej, której sprawcą jest potwór. Gracz może wybrać, czy identyfikując się z ofiarą chce się zemścić na oprawcy, czy mimo krzywd, które mu wyrządzono, chce ostatecznie pomóc potworowi. Jest to obrazem silnych emocji wiążących wielokrotnie ofiarę przemocy ze sprawca. Gra była formą autoterapii dla twórcy.
  • LIM” o byciu osobą osobą ciemnoskórą , która doświadcza dyskryminacji w przestrzeni publicznej.
  • Ulica Antakia”, pozwala zrozumieć życie uchodźców (zwłaszcza wtedy, gdy gracz sam trafia za płot ośrodka dla uchodźców).
  •  „SPENT”, w której gracz mierzy się z problemem ubóstwa i musi zdecydować: jedzenie czy lekarstwa.  
  • Depression Quest, która została stworzona z myślą o osobach w depresji. Pomaga bliskim reagować właściwie na problem (nie mówić „weź się w garść), pomaga też lepiej diagnozować depresję.
  •  (That Dragon Cancer). – pokazująca, że rodzice, którzy stracili dziecko, potrafią poprzez grę przekazać swoje emocje lepiej, niż zrobiłaby to książka czy film.

Więcej na ten temat możecie dowiedzieć się czytając relacje ze spotkania z panem Grzegorzem Zyzikiem, który zajmuje się tematyką gier społecznie zaangażowanych na co dzień:  https://www.rpo.gov.pl/pl/content/czy-gry-wideo-moga-promowac-prawa-cz%C5%82owieka-wyklad-w-biurze-rpo

Czy gra Pan w gierki video – Counter Strike GO,  Fortnite?

Nie gram, ale grają moi synowie, więc dość dobrze orientuje się w tej tematyce. W czasach swojej młodości grałem w nieco inne gry, szczególnie lubiłem Civilization.

HEJT I INNE NEGATYWNE ZAJWISKA W INTERNECIE

Czy popiera Pan „Fame mma” ?

O zjawisku dowiedziałem się niedawno, ale podobnie jak w przypadku zjawiska pokrewnego – patostreamingu, należy nie zgadzać się na promowanie takich treści i odpowiednio na nie reagować. Problem z tego typu wydarzeniami to ich powszechność, szczególnie na portalach internetowych. Dla przykładu, na YouTube filmiki z konferencji prasowej Pań Godlewskiej i Linkiewicz, które w sposób budzący wątpliwości co do poziomu kultury słowa i uprzejmości wymieniają się poglądami, są w tzw. topie oglądalności. Naszym zdaniem to odpowiedzialność dostawców usług internetowych oraz platform takich jak YouTube, aby nie promować podobnych treści. O zagrożeniach czyhających na Was w internecie opowiadałem niedawno na Dniu Bezpiecznego Internetu: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/mowa-nienawisci-przenika-wszystkie-grupy-spoleczne-adam-bodnar-na-obchodach-dnia-bezpiecznego-internetu

Warto zajrzeć także do wydanego niedawno raportu EU Kids Online:

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/mowa-nienawisci-w-sieci-dotyczy-coraz-wiekszej-liczby-nastolatkow-w-biurze-rpo-zaprezentowano-raport

Czy i jakie akcje zostaną podjęte w sprawie patostreamerów? Co Pan uważa o ludziach sławnych w internecie za kontrowersyjne czyny?

W tej sprawie działamy już od jakiegoś czasu. To bardzo niepokojące zjawisko bo i bardzo popularne. Tacy ludzie stają się często idolami młodzieży, bo w prosty i łatwy sposób zdobyli sławę i pieniądze. To co mógłbym Wam poradzić, to żebyście skupili się na tym jakie wartości prezentowane są przez tzw. patoinfluencerów, zastanówcie się czy agresja w stosunku do widzów, czy nawet własnych rodziców, to coś godnego naśladowania. Pamiętajcie, że istnieje mnóstwo youtuberów, którzy wyrazili sprzeciw wobec tego zjawiska. Z częścią z nich podpisaliśmy porozumienie dotyczące walki z patostreamingiem, z którym możecie zapoznać się tutaj: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/deklaracja-uczestnikow-okraglego-stolu-rpo-do-walki-z-patotresciami-w-internecie

Jaka jest kara grzywny za obrazę w internecie ?

Pytanie dotyczy konkretnego przestępstwa zapisanego w Kodeksie Karnym – znieważenia.

Zniewaga to przestępstwo opisane w art. 216 kodeksu karnego. Zgodnie z tym przepisem odpowiedzialności karnej podlega ten, kto znieważa inną osobę. Surowo karane jest dopuszczenie się zniewagi za pomocą środków masowego komunikowania. Typowym przykładem będzie tutaj znieważenie za pośrednictwem internetu, np. na forum, w komentarzu lub za pośrednictwem portalu społecznościowego (np. znieważenie na Facebook’u).

Znieważenie takie - za pomocą środków masowego komunikowania zagrożone jest nie tylko karą grzywny, ale także ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Więcej na temat przestępstwa znieważenia a także podobnego - zniesławienia dowiedziecie się z naszego krótkiego poradnika: https://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/poradnik_Hejt01.pdf

Jeżeli koleżanka przezywa kogoś od psychopatki/wariatki i gorszych to też jest łamanie prawa? Jeżeli tak to gdzie należy szukać pomocy?

Słowa koleżanki,  to przykład dokuczania czyli takiego zachowania innych osób, które celowo sprawiają nam przykrość, powodują, że jesteśmy smutni, źli, czujemy się odtrąceni. Dokuczanie może zdarzyć się wszędzie – w szkole, domu, na podwórku, placu zabaw, boisku a nawet w internecie.

Takie zachowanie, które jest przejawem złości i agresji nazywamy też czasami „hejtem”, od angielskiego słowa „hate”, czyli „nienawidzić”. Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa wiele skarg od różnych osób, które stały się ofiarami hejtu. Skargi te pokazują, że dokuczanie, hejt, czy nienawiść mogą mieć bardzo przykre i poważne konsekwencje.

Zwróćcie uwagę, że używanie słów takich jak „psychopata” lub „wariat” po to, żeby kogoś obrazić jest krzywdzące także dla osób chorujących psychicznie. Takie osoby również mogą poczuć się dotknięte, że ich choroba jest wyśmiewana i wyszydzana. Trzeba pamiętać, że osoby chorujące psychicznie nie są winne tego, że zachorowały.

Dlatego dokuczaniu i hejtowi trzeba się stanowczo przeciwstawiać.

Po pierwsze, zaprotestujcie. Krótko i stanowczo powiedzcie, że nie zgadzacie się na takie traktowanie, że nie podoba Wam się to zachowanie i nie śmieszy Was.

Jeśli to nie pomoże, powiedzcie komuś co się dzieje. Jeśli ktoś Wam dokucza, a Wasze stanowcze „NIE” nie zostało wysłuchane, to jak najszybciej powiedzcie o tym osobie, której ufacie. Może to być przyjaciel, nauczyciel, brat lub siostra, rodzic lub inny dorosły. Na pewno Wam pomogą.

Pomagajcie innym. Zachęcajcie swoich przyjaciół i znajomych, by sprzeciwiali się dokuczaniu i starali się je powstrzymać – niezależnie od tego, czy ktoś krzywdzi Ciebie czy kogoś innego. Mówienie głośno o tym, że ktoś komuś dokucza, nie oznacza, że jesteście donosicielami. Pomagacie komuś, więc robicie coś dobrego! Dokuczanie to nie zabawa. Każdy, komu ktoś dokucza, czuje złość i smutek. Jeśli coś Was smuci lub złości, porozmawiajcie o tym zamiast krzywdzić innych.

Więcej porad, jak radzić sobie z dokuczaniem i hejtem znajdziecie również na stronie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Na przykład tutaj: https://badzkumplem.cartoonnetwork.pl/downloads/poradnik-jak-radzic-sobie-z-dokuczaniem.pdf

Adam Bodnar o sytuacji w szkołach i edukacji seksualnej w RMF w rozmowie z Marcinem Zaborski

Data: 2019-03-20

Marcin Zaborski, RMF FM: Pukają do pana zaniepokojeni uczniowie albo rodzice prosząc o pomoc? No bo słyszą, że nauczyciele szykują strajk w przedszkolach i szkołach? 

Adam Bodnar:  Musiałbym sprawdzić, czy dostajemy jakieś indywidualne skargi. Raczej mam wrażenie, to jest głównie zainteresowanie dziennikarzy, pytanie o mój pogląd na sprawę.

No to pytamy - złapał pan się za głowę, słysząc ostatnie wypowiedzi prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego, te o potężnym orężu, jaki nauczyciele mają w ręku? No bo przecież wystawiają ocenę, sprawiają, że uczeń przechodzi z klasy do klasy, a wszyscy wiemy, co się stanie, kiedy to się nie stanie. 

To odnoszenie się do tzw. opcji nuklearnych czy takich najdalej idących opcji jest zawsze czymś bardzo - wydaje mi się - delikatnym...

Rząd mówi, że to jest szantaż. Że to jest szantażowanie uczniów, rodziców, moralny szantaż.

Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji negocjacji między de facto rządem a nauczycielami.

Negocjacji, które w zależności od tego, jaki będą miały efekt, mogą się skończyć tym, że jednak czyjeś interesy bądź czyjeś prawa mogą być naruszane w postaci tych, którzy padną ofiarą akcji strajkowej, czyli rodziców oraz dzieci. Natomiast po to mamy ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, po to ona jest rozpisywana na wiele poszczególnych etapów, negocjacje, referendum, być może mediacje, protokoły rozbieżności, żeby nie doprowadzić do ostatecznej sytuacji. W tych negocjacjach pojawia się sporo nerwów i wydaje mi się, że trzeba cały czas pamiętać o co chodzi, czyli że chodzi o zrealizowanie z jednej strony postulatów płacowych, z drugiej strony o podniesienie jakości edukacji w Polsce, ale też doprowadzenie do tego, by jak najmniej naruszyć interesy innych osób. 

No tak, ale z jednej strony mamy prawo do strajku gwarantowane w konstytucji. Z drugiej strony także gwarantowane w konstytucji prawo dziecka do nauki. Pytanie, gdzie jest granica protestu nauczycieli. Strajk w czasie egzaminów?

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Natomiast musimy pamiętać o tym, że strajki mają zawsze to do siebie, że powodują naruszenie czyichś uprawnień, bo gdybyśmy używali tego typu porównania, które pan redaktor zaproponował, to też moglibyśmy powiedzieć: piloci nie mogą strajkować, bo to narusza moje prawo, wolność poruszania się po terytorium Rzeczpospolitej albo po świecie. W związku z tym nie powinni, bo wtedy ja nie będę mógł się przemieszczać.

To nie ja proponuję. Politycy PiS-u na przykład namawiają rodziców, żeby szykowali wobec związków zawodowych pozwy cywilne za narażanie na konkretne koszty życiowe i społeczne, a także utracone szanse ich dzieci. No bo jeśli będzie strajk, to nie będzie nauki. 

I  powstaje pytanie, o co w tym chodzi - czy chodzi o to, żeby faktycznie te pozwy kierować, czy chodzi być może o to, aby podkręcić atmosferę w taki sposób, aby przeciwstawiać postulaty nauczycieli postulatom czy oczekiwaniom rodziców i dzieci.

No bo jeśli przeciwstawimy te dwie strony, to rząd na tym wychodzi najlepiej - czyli może rozgrywać ten konflikt w taki sposób, żeby nie rozwiązać problemu płacowego, z którym zgłaszają się nauczyciele. 

Ala pana zdaniem, zdaniem rzecznika praw obywatelskich, ten strajk - jeśli będzie i przypadnie na czas egzaminów - to jest to prawo nauczycieli, z którego mogą skorzystać?

Ja bym chciał, żebyśmy przede wszystkim wykorzystali te wszystkie etapy, które są do tej pory i nie rozmawiajmy o hipotetycznych scenariuszach...

To się już dzieje - jest referendum strajkowe, zapowiedziany termin.

Panie Redaktorze, dobrze Pan wie, że jeszcze nie mamy wyniku referendum i jeszcze mamy kilka tygodni do tego momentu, kiedy być może dojdzie do tych dramatycznych decyzji.

Z tego co mówi szef ZNP wynika, że ten strajk po prostu będzie, że zdecydowana większość nauczycieli jest "za" - tam, gdzie głosują.

Myślę, że zwycięży rozsądek i myślę, że na końcu nie dojdzie do tych najbardziej dramatycznych sytuacji, że jednak gdzieś wszyscy się spotkają w połowie drogi.

Rzecznik praw dziecka wezwał pana do podjęcia czynności w sprawie deklaracji LGBT+, tej podpisanej między innymi przez prezydenta Warszawy, a pan mu odpisał, że ten podpis prezydenta jak najbardziej popiera.  

Pan rzecznik nie tylko mnie wezwał, ale skorzystał po raz pierwszy chyba w historii współpracy urzędów z tego szczególnego trybu, gdzie rzecznik występuje w charakterze wnioskodawcy, czyli nie zaprasza do rozmowy, nie prosi o jakąś dyskusję. Co więcej, co było dość takie nietypowe w tym liście, to pan rzecznik mi przypomniał treść mojego ślubowania, że mam wypełniać swoje obowiązki z należytą rzetelnością oraz sumiennością.

W tym swoim piśmie do pana rzecznik praw dziecka przywołuje na przykład artykuł 48 konstytucji. Chodzi o prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Według Rzecznika Praw Dziecka jest tu problem z deklaracją, która przewiduje m.in. edukację seksualną według standardów Światowej Organizacji Zdrowia.

No właśnie. Tutaj wchodzimy w pewien poziom niezrozumienia i charakteru tego prawa, i także tego, co wynika z przepisów prawa.

Rzecznik praw dziecka nie rozumie tego, co jest w deklaracji?

Chodzi mi o to, że artykuł 48. konstytucji nie ma charakteru bezwzględnego.

Każde prawo konstytucyjne, poza zakazem tortur, prawem do życia oraz zakazem eksperymentów naukowych podlega ograniczeniom. Ograniczenia te mogą być przewidziane ustawą i w sytuacji, kiedy są proporcjonalne i służą realizacji innego dobra.

To prawo rodziców już teraz podlega ograniczeniom. Mamy chociażby ustawę o wychowaniu do życia w rodzinie, która przewiduje różnego rodzaju zajęcia z zakresu tego, co można by nazwać nawet edukacją seksualną, czyli wychowanie do życia w rodzinie.

Ale wychowanie do życia w rodzinie w szkole jako zajęcia to są zajęcia nieobowiązkowe. Dzieci biorą w nich udział za zgodą rodziców.

Tak jest.

Po pierwsze, to wynika z rozporządzenia z 1999 roku, że musi być zgoda rodziców.

Po drugie - prawo oświatowe przewiduje, że jeżeli nawet jakieś zajęcia były organizowane w szkole przez jakąś inną na przykład organizację czy osobę, to musi podlegać to zgodzie dyrekcji szkoły za zgodą rady rodziców.

I to jest pytanie, które mi się ciśnie na usta. Z jednej strony są zajęcia, na które rodzice muszą wyrazić zgodę. Ale czy edukatorzy seksualni mogą się pojawić w szkole poza tymi zajęciami? I to nie jest zagrożenie dla tych rodziców, którzy nie chcą takich edukatorów seksualnych w szkole?

Właśnie mówię: Mogą się pojawić, ale na tych samych zasadach, które wynikają z  rozporządzenia i przepisów prawa oświatowego. Czyli za zgodą dyrekcji oraz rady rodziców.

Czyli żeby pojawił się edukator seksualny na jakiejkolwiek lekcji w szkole - musi być zgoda rodziców?

Moim zdaniem tak. Rodzice muszą wyrazić zgodę. Może niekoniecznie za każdym razem, ale musi być ta wcześniejsza zgoda.

Co więcej - jest nawet taki tryb, który przewiduje zorganizowanie takiego wcześniejszego spotkania, gdzie będzie przedstawiana osoba - kto mógłby być tym edukatorem i w jakim zakresie to powinno być prowadzone.

Pan pisze do Rzecznika Praw Dziecka, że jeżeli chodzi o edukację antydyskryminacyjną i seksualną, mamy rozwiązania niezgodne z międzynarodowymi standardami. Zastanawiam się, czy Pana zdaniem edukacja seksualna powinna być w Polsce obowiązkowa?

Jeżeli już dyskutujemy o standardach, to bardzo często organizacje, które się tym zajmują, wskazują, że nasza edukacja seksualna jest nie do końca zgodna z najlepszymi standardami dotyczącymi wiedzy.

To jest ich opinia. A Pana? Pana zdaniem edukacja seksualna w Polsce powinna być obowiązkowa?

Nie powinniśmy teraz, w tym momencie, tworzyć innych ram niż te, które wynikają z przepisów prawa oświatowego.

Natomiast musimy też zważać na to, co wynika z konwencji międzynarodowych. Bo chociażby konwencja Rady Europy o zakazie wykorzystywania dzieci zawiera postanowienia, na które się zgodziliśmy, że powinniśmy chronić dzieci chociażby przed przemocą na tle seksualnym. 

Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/popoludniowa-rozmowa/news-bodnar-eduk...

RPO w Polsacie o Karcie LBGT+ i korespondencji z Rzecznikiem Praw Dziecka

Data: 2019-03-18

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomniał w „Wydarzeniach i Opiniach" w rozmowie z Dorotą Gawryluk że „na gruncie konstytucji osoby homoseksualne nie mogą być dyskryminowane, mają prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, do poszanowania godności".

Zauważył też, że krytycy warszawskiej Karty LGBT+ posługują się cytatami, których nie ma w dokumentach WHO, na które się powoływał.  

Pytany o to, po co wprowadzać kartę LGBT+, Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział, że "jeżeli porozmawiamy z działaczami organizacji LGBT+, czy z osobami, które są szykanowane, to one mówią, że w edukacji nie jest najlepiej - dochodzi do szykanowania dzieci i młodzieży z powodu orientacji, bądź, być może, postrzegania kogoś jako osoby homoseksualnej. Dochodzi do zagrożenia poczucia bezpieczeństwa".

Dorota Gawryluk pytała, jak to możliwe, że dziś takiemu dziecku nie zapewniamy bezpieczeństwa i wsparcia.

Adam Bodnar tłumaczył, że właśnie o tym jest karta: w sytuacji, kiedy takie osoby uciekają z domu, potrzebna jest dla nich ochrona. - I temu służy karta LGBT+, że ona reguluje te różne kwestie, w jaki sposób sobie poradzić - dodał.

- Uważam, że karta LGBT i to, że prezydent Trzaskowski zdecydował się na takie działanie, jest bardzo ważne z punktu widzenia respektowania praw osób LGBT. Pozostałe miasta, tak jak Gdańsk, powinny pójść tym tropem – powiedział Adam Bodnar.

Recommendations of the Second Congress on Human Rights

Data: 2019-03-15

The Second Congress on Human Rights was held in Warsaw on 14-15 December 2018. It included 43 sessions, and was attended by 200 panellists and about 1500 participants from across the country, who discussed important issues regarding the protection of human rights and civil liberties in Poland. The Congress has been a result of the efforts of the participants of the CHR’s regional meetings held across the country. Their engagement and participation in the congress made it possible to develop its recommendations.

 

The programme of the Congress focused on four thematic areas: the crisis of the rule of law in Poland; equality - a lesson in history; taking the law seriously; effectiveness of the system of justice.

The first edition of the congress, held in 2017, was devoted to diagnosing numerous important social and legal phenomena. The second edition sought to develop a programme for the future, to look for solutions and identify activities that seem necessary for the protection of civil rights.

One of the main conclusions of the congress discussions is the need to increase the constitutional awareness of citizens, also among judges, scientists, media representatives and opinion-building communities. This is related to the current system’s crisis and constitutional order instability in the country, and the growing confusion and uncertainty of the roles and competences of several state authorities. The stoppage and reversal of this tendency depends mainly on the activity of the civil society. On whether the citizens will notice the threats on daily basis, identify themselves with constitutional values, and defend their constitutionally guaranteed rights and freedoms in their relations with the authorities.

Legal awareness at the European level is also of great importance, particularly now when we are witnessing intensified disputes about the operation of the European Union and the quality of our country's participation in it. We must keep convincing the citizens that European law and European institutions such as the EU Court of Justice or the European Court of Human Rights serve Poles well. All citizens may use them to seek justice and defence of their interests.

The participants of the congress also pointed to the necessity to introduce changes to history and civic education so as to enable dialogue and a variety of points of view, and to make this education carried out more extensively and with a greater sense of responsibility. The education process may not be conducted in a way adjusted to temporary needs or immediate political goals. After 100 years of regaining the country’s independence, Poles deserve a serious and in-depth debate on the actual sources of strength of the state and the society, and the role of social solidarity and the sense of community in promoting independence in a way that does not exclude or omit anyone. It is worth remembering that our ancestors lost their independence also due to their internal disagreements, but we have an opportunity to act in a smarter way, to draw the right conclusions and to convince the young generation that those conclusions are correct.

Another challenge relates to broadly understood social communication. We need to make it more targeted and useful for citizens. Every individual, community or professional group should have full knowledge about their rights and real possibilities of protecting them. We need better self-organization, improved communication with each other, closer cooperation and the ability to jointly act when needed. For example, we should not accept the attempts to limit public space for civil society and non-governmental organizations or the unjustified cases of refusal of access to public information. The relations between the individual and the state should be relatively balanced and there should be two-way communication between them. This also applies to local governments and all public institutions. A lot depends on everyday courage and consistent attitudes of the citizens.

Finally, an important element visible during the congress was the postulate to make at least a part of our social life de-politicized. There is a broad scope of matters of citizens, in particular the poorest and the weakest ones, that requires cooperation conducted despite the existing differences, with elementary sensitivity and practical approach rather than competition between political parties. There should be no space for political disputes or ideological prejudices where we want to assist people with disabilities, develop solutions to help homeless people or support victims of crimes. In this area of our life, there should be only two sides: those who need assistance, and those who can and want to provide it.

Specific recommendations

Area A: Crisis of the rule of law in Poland

  1. Attention should be paid to ensuring a diversity social organizations by building a non-discriminatory system public funds allocation to them for the implementation of their statutory objectives. Distribution of the support funding should be based on a fair, transparent, open and competitive selection process. The development of NGOs leads to expanding the space for the civil society.
  2. It is also recommended to react to all attempts of stigmatizing civil society organizations that defend democracy and human rights. In this respect, it is necessary to require state authorities to fulfil their obligations arising from the international law as well as the recommendations of the European Union Agency for Fundamental Rights (FRA). In its latest report, the Agency recommends collecting and publishing data on hate crimes against organizations working in the field of human rights.
  3. It is recommended to become involved in the law-making processes and to demand respecting our rights to open and effective social consultations. More and more often we come across situations when such consultations are avoided, an example of which is the excessive use of the possibility of proposing parliamentary bills instead of governmental ones (because of the fact that parliamentary bills do not require consultations). We may also propose the society’s bills.
  4. We should develop cooperation with international bodies by forwarding information required for objective evaluation of the situation in the area of the rule of law in Poland. From this point of view, the most important decision of the Court of Justice take in 2018 was the order of the Vice-President of the Court of Justice of 19 October 2018 in Case C-619/18R (Commission complaint against Poland regarding the Act on the Supreme Court). The effect of the order (confirmed subsequently by the order of 17 December 2018) was the seventh amendment to the Act on the Supreme Court Act, adopted on 21 November 2018. This only proves that the course of action is correct and should be continued.
  5. We should definitely disagree with the statements that judicial proceedings conducted before the EU Court of Justice (both on the initiative of the European Commission and as a result of questions referred to for preliminary ruling and concerning the interpretation of TEU provisions in the context of the rule of law in Poland) may be viewed as interference with Poland's internal affairs. It is worth reminding that such proceedings have a basis in international obligations undertaken by Poland and in the Constitution of the Republic of Poland.
  6. We should defend judges who decide to refer questions to the Court of Justice for preliminary ruling. They have a right and sometimes even a requirement to do so, directly under the EU law. Judges may not be restricted in the area of asking the CJ for the interpretation or assessment of any EU law. Only the CJ may assess whether the questions are correctly formulated and relate to the scope of jurisdiction of the court. Questions directed by judges should not be assessed as action in excess of their competences and should not be considered grounds for disciplinary proceedings.

Area B: Equality – a lesson in history

  1. If we want to strengthen our independence we should conduct our social and interpersonal relations according to the principle of joint responsibility rather than competition, and permissibility of different perspectives and points of view. We have a new generation of people brought up in free Poland, but there are groups that do not necessarily identify with this model of the state. The key issue is communication which should be multilateral, should use new technological solutions and should not be carried out in the traditional one-way direction from the elites to the society.
  2. We should take steps to ensure real equality of rights of minorities and their subjective treatment. The fact that one is a part of a national or other minority should not be perceived as a threat. People who experience "hate speech" should find the support of the state. The history of Poland that had minorities for centuries is full of good examples and models. Any xenophobic statement or behaviour in public space should be stigmatized.
  3. We should work towards changing the nature, composition and rules of work of the Joint Committee of the Government and National and Ethnic Minorities or the establishment of a new institution that would make it possible for representatives of minorities to have real influence on the state policy in this area.
  4. We should also take steps to underline the importance of national and ethnic minorities in the history of Poland, in the general education curricula and in educational programmes of schools and educational institutions. There should be lessons about modern patriotism and intercultural cooperation, referring directly to the idea and heritage of the Polish Commonwealth of Nations.
  5. We should request local authorities to be more involved in promoting the prohibition of discrimination, including the prohibition of discrimination against LGBT people e.g. by adopting local programmes for their equal treatment.
  6. We should take steps to ensure that Article 13 of the Constitution is consistently taken into account in activities of prosecutor's offices as well as in judicial decisions, and is not just a written provision on potential sanctions. The article prohibits the existence of political parties and other organizations that relate to totalitarian methods and practices of Nazism, fascism and communism, and that consent to hatred and use of violence.
  7. We should support non-governmental organizations in their activities against hate crime, violence and unequal treatment. All such initiatives are valuable, particularly the bottom up ones, if they help people who are weaker, discriminated against, victims of crime or at particular risk of violence.
  8. We must create a simple and victim-friendly system of reporting hate crimes, e.g. through the implementation of the directive on victims (Directive 2012/29/EU of the European Parliament and of the Council of 25 October 2012 establishing minimum standards on the rights, support and protection of victims of crime, and replacing Council Framework Decision 2001/220/JHA).
  9. We should ensure the safety of victims of domestic violence by immediate isolation of the perpetrator from the victim, regardless of the initiation of proceedings against the perpetrator and the stage of those proceedings.
  10. It seems necessary to supplement the legislation that prohibits sexual harassment in various areas of social life, in particular in the area of higher education.
  11. We should initiate training programmes for employees of the police, prosecutor offices, for judges and doctors about domestic violence and sexual violence because the fight against those crimes requires specific knowledge and sensitivity. We should learn how to accept information on such crimes and how to talk to victims so as to avoid secondary victimization. Particular attention should be paid to the situation of migrant women, women with disabilities, seniors or persons living in rural areas.
  12. Steps should be taken to change the definition of rape as crime, so that every sexual act performed without a person’s consent is subject to penalty.
  13. We should talk about life problems that LGBT people face as a result of their rights not being provided for in the existing legislation. A good opportunity for this may be compulsory school activities on human rights (e.g. introduction to social science, or education for family life).
  14. It is also necessary to develop activities in the field of strategic litigation relating to the protection of the rights of LGBT persons, conducted by their professional representatives and non-governmental organizations, in order to disseminate international standards in the judicial practice.
  15. It is also necessary to introduce legislation regarding universal design and to expand the scope of application of the so-called reasonable adjustments.

Area C: Taking the law seriously

  1. The right to sex education is the right to information. Such education is a part of health education, and relates to the right to health protection. Unfortunately, young people are left to themselves; teachers do not want to discuss the subject, and have no tools and possibilities for it. Therefore, we should require the state to meet its obligations, including compulsory sex education taking into account contemporary knowledge and results of scientific research. It is also advisable to involve local governments more strongly, in particular in the co-financing and organizing additional programmes.
  2. We should seek strengthened supervision of the Ministry of National Education and school inspectors over the organization of classes in "Education for family life" so that it is also consistent with contemporary knowledge and neutral in terms of worldview.
  3. We need better education and information for the society about possibilities and risks related to the development of new technologies, in particular in the area of self-learning systems and their effects. We must "follow the algorithms" in order to protect ourselves against the loss of control over our data and the possibility of its misuse.
  4. We should take more effective measures demanding the state to be responsible for environmental protection. Only the state has the tools (or the possibility of their establishment) to achieve this goal. The Constitution of the Republic of Poland (Article 68) guarantees the right to health protection to citizens. This right can be enforced in particular when the state authorities fulfil their duty to care for the environment (Article 74 of the Constitution). Environmental sustainability can therefore be considered as a condition necessary for citizens' health. Effective environmental protection means not only the prevention of environmental pollution but also the protection of biodiversity and climate stability.
  5. We should also more often refer to the rights provided for under the Aarhus Convention which guarantees the right to information and the participation in decision-making processes, as well as access the access to justice in cases related to the environment. It is possible to take cases to court to make the authorities fulfill their responsibilities in this area.
  6. It is also possible to apply Article 364 of the Environmental Protection Law (relating to operations discontinuance due to risk posed to human health). The article may be applied e.g. to the problem of odour nuisance, or to cases of risk to  mental health. According to the holistic approach, human health means both physical and mental health and the basis of the latter is mental well-being. This interpretation of the provision may make it possible for the Environmental Protection authorities to limit operations that are formally legal but arduous to people, claiming that they pose a risk to human life or health.
  7. Moreover, steps should be taken to introduce people’s right to living in a clean environment. This would give more possibilities, for example with regard to air pollution, to claim one’s right to living in unpolluted environment as individual’s right, and to seek protection by starting court proceedings concerning infringement of individual’s rights.
  8. We should take action to convince as many local governments as possible to apply the Charter of Rights of persons who experience homelessness, which lays a basis for systemic and comprehensive solutions of the problem.
  9. Steps should be taken to limit the increasing transport exclusion of residents of smaller towns and villages who have problems with transport connections to work places, health centres or cultural and educational facilities. To this end, transport to schools for all those who need it, or bus transport services available on the phone can be introduced. Greater engagement of local governments at the level of municipality and voivodeship is required.

Area D: Effectiveness of the system of justice

  1. The work of courts needs to be improved. Only a court that is independent, competent, accountable and effective can guarantee fair judgments. Discussion is required about the model of appointment of judges and the structure and organization of the system of justice in Poland. The key constitutional values of those institutions must be maintained: courts must be independent and judges must be impartial.
  2. The continuation of activities in the field of digitization of the system of justice should be supported. As a result, a large part of proceedings-related documentation will be available in the electronic form and consistent with WCAG 2.0 standards, taking into account the specific needs of people with disabilities.
  3. Measures must be taken to ensure that all persons working within the justice system, regardless of their position and function, are trained in the field of specific needs of people with disabilities and in anti-discrimination treatment. This knowledge should also be included in university courses in law, including apprenticeships and the courses offered by the National School of the Judiciary and Public Prosecutors.
  4. Steps are required to abolish the system of incapacitation in its current form, as inconsistent with the provisions of the Convention on the Rights of Persons with Disabilities. Instead, various forms of assistance based on the model of supported decision-making should be introduced.
  5. A national-level plan towards a deinstitutionalized system of care for people with disabilities is needed. We should call upon the authorities and MPs to take initiatives in this regard and to implement the National Deinstitutionalization Programme.
  6. We should seek a change of the current system of person’s surveillance carried out by special services pursuant to a court’s decision. After the proceedings regarding the case are ended, the person whose conversations had been recorded should be informed about it. This would make it possible to verify whether the use of the surveillance systems is justified. Courts should be provided with financial and personnel support in this regard. It is also worth considering the introduction of a system used in Germany or the UK. Britain where the use of surveillance is assessed by independent bodies.
  7. One of the problems of the Polish justice sector is the inefficient system of court experts. Yet, their role in court proceedings is extremely important as their opinions often directly impact the judgment. Therefore, it is necessary to verify the procedures of court expert selection and to develop a central register of court experts.
  8. Changes are needed regarding the official language use in courts and the improved communication of statements that contain judgment reasoning. A citizen who does not know the language of the judgment cannot trust the justice system. The use of new technologies is recommended here. Open access to the system of algorithms used to assign cases to judges would also increase trust to the system. Furthermore, citizens should be convinced that judges themselves seek more openness and the necessary changes.
  9. Attention should be paid to modern forms of citizens’ legal education. A very effective tool is mock trials that teach about the basic elements of court proceedings, the complexity of approach to various situations, the need to avoid simplified judgments and to maintain respect for other people. In this context, disciplinary proceedings initiated against judges in connection with their participation in such mock trials that make the work of courts closer to citizens should be a source of concern.
  10. For the reform of the system of justice to be effective, adequate methods should be used to measure the effectiveness of courts’ work. In this area, both quantitative and qualitative factors should be taken into account, and steps should be taken to this end. It is also of great importance for the system to be clear for citizens.

 

 

Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich. Także o roli TS UE

Data: 2019-03-15

15 marca 2019 r. w Poznaniu zorganizowana została konferencja prasowa rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara, który w dniach 12-15 marca spotykał się z mieszkańcami Wielkopolski (Turku, Konina, Ostrowa, Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania). Ogłosił na niej Rekomendacje II Kongresu Praw Obywatelskich.

Drugi Kongres Praw Obywatelskich odbył się w Warszawie w dniach 14 i 15 grudnia 2018 r. Podczas 43 sesji dyskusyjnych, z udziałem 200 panelistów i ok. 1500 uczestników z całego kraju, rozmawiano o ważnych problemach dotyczących ochrony praw człowieka i wolności obywatelskich w Polsce. Kongres jest wynikiem wysiłku uczestników spotkań regionalnych Rzecznika w całym kraju. To ich zaangażowanie (a także ich udział w Kongresie) pozwala na wypracowanie rekomendacji.  - Wyjazdy służą temu, by jak najlepiej zrozumieć, jakie są problemy obywateli i wydobyć się z wielkomiejskiej bańki - powiedział dziennikarzom w Poznaniu Adam Bodnar.

Program Kongresu skupiał się wokół czterech bloków tematycznych: Kryzys praworządności w Polsce; Równość – lekcja z historii; Biorąc prawo poważnie; Efektywność wymiaru sprawiedliwości.

O ile pierwszy Kongres, w 2017 roku, miał charakter diagnostyczny, służył rozpoznaniu wielu istotnych zjawisk społecznych i prawnych, to II Kongres zmierzał do programowania przyszłości, szukania rozwiązań i wskazywania działań, które wydają się niezbędne dla ochrony praw obywatelskich. 

Jedną z najważniejszych konkluzji kongresowych dyskusji jest potrzebarozbudzania świadomości konstytucyjnej obywateli. W tym również wśród sędziów, ludzi nauki i mediów, środowisk opiniotwórczych. Związane jest to z aktualnym kryzysem ustrojowym i zaburzeniami ładu konstytucyjnego w kraju, a co za tym idzie, rosnącym zamętem i niepewnością co do roli i kompetencji niektórych organów państwa. Zahamowanie i odwrócenie tej tendencji zależy w głównej mierze od aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Od tego, czy na co dzień obywatele będą dostrzegać zagrożenia, utożsamiać się z wartościami konstytucyjnymi oraz czy w relacjach z władzą będą potrafili bronić swoich konstytucyjnych praw i wolności.

Ogromnie ważna jest również świadomość prawna na poziomie europejskim. Zwłaszcza obecnie, gdy nasilają się spory dotyczące sposobu funkcjonowania Unii Europejskiej oraz jakości uczestnictwa naszego kraju w tej wspólnocie. Musimy umacniać wśród obywateli przekonanie, że europejskie prawo i europejskie instytucje – takie jak np. Trybunał Sprawiedliwości UE czy Europejski Trybunał Praw Człowieka – dobrze służą Polakom. Każdy obywatel może z nich korzystać, każdy może dochodzić przed nimi sprawiedliwości i bronić swoich interesów.

Uczestnicy Kongresu wskazali też na konieczność zmian w edukacji historycznej i obywatelskiej, tak aby dopuszczała ona dialog i różnorodność punktów widzenia, prowadzona była w sposób pogłębiony i z większym poczuciem odpowiedzialności. Nie można dostosowywać procesu edukacji do chwilowych potrzeb czy doraźnych celów politycznych. Po 100 latach od odzyskania niepodległości Polacy zasługują na poważną i pogłębioną debatę o tym, co jest rzeczywistym źródłem siły państwa i społeczeństwa oraz jaką rolę w umacnianiu niepodległości odgrywają społeczna solidarność i budowanie wspólnoty, która nie pomija i nie wyklucza nikogo? Warto pamiętać, że nasi przodkowie tracili niepodległość m.in. na skutek wewnętrznych swarów, my mamy szansę być mądrzejsi, jeśli wyciągniemy właściwe wnioski i będziemy potrafili przekonać do nich zwłaszcza młode pokolenie.

Kolejne wyzwanie dotyczy szeroko rozumianej komunikacji społecznej. Musimy ją udrożnić i uczynić bardziej użyteczną dla obywateli. Każda jednostka, środowisko czy grupa zawodowa powinny mieć pełną wiedzę o swoich prawach i realną możliwość ich ochrony. Potrzebna jest lepsza samoorganizacja, sprawniejsze komunikowanie się ze sobą i bliższa współpraca, a gdy trzeba, wspólne występowanie na zewnątrz. Nie można, na przykład, godzić się na występujące obecnie próby ograniczania przestrzeni publicznej dla społeczeństwa obywatelskiego i organizacji pozarządowych, nie można też lekceważyć przypadków nieuzasadnionej odmowy dostępu do informacji publicznej. W relacjach jednostka – państwo powinna być przywrócona względna równowaga, komunikacja powinna być dwukierunkowa. Odnosi się to również do samorządów i wszystkich instytucji publicznych. Wiele zależy tu od codziennej odwagi i konsekwencji w postawach obywateli.

Wreszcie, istotnym wątkiem przewijającym się podczas całego Kongresu był postulat, aby za wszelką cenę odpolitycznić przynajmniej część naszego życia społecznego. Istnieje ogromny obszar spraw obywateli, zwłaszcza tych najbiedniejszych i najsłabszych, które wymagają współdziałania ponad podziałami, gdzie potrzebna jest elementarna wrażliwość i praktyczne podejście, a nie partyjne rozgrywki. Tam, gdzie np. chcemy pomóc osobom z niepełnosprawnością, gdzie szukamy rozwiązań dla bezdomnych, czy gdy pochylamy się nad problemami ofiar przestępstw, tam nie powinno być miejsca na polityczne czy ideowe uprzedzenia. W tej części naszego życia powinny występować tylko dwie strony: ci, którzy potrzebują pomocy i ci, którzy mogą, chcą i potrafią jej udzielić.

Rekomendacje szczegółowe

Blok A - Kryzys praworządności w Polsce

  1. Dbajmy o zróżnicowany charakter organizacji społecznych poprzez budowę niedyskryminującego systemu podziału środków publicznych przeznaczonych na realizację ich celów statutowych. Dystrybucja wsparcia powinna opierać się na sprawiedliwym, przejrzystym, otwartym i konkurencyjnym procesie selekcji. Rozwój NGO-sów jest drogą do rozszerzenia przestrzeni dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.
  2. Reagujmy też na każdą próbę stygmatyzowania organizacji społeczeństwa obywatelskiego działających na rzecz demokracji i praw człowieka. Należy w tym zakresie domagać się od organów państwa przestrzegania zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego i rekomendacji Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (FRA). W swoim ostatnim raporcie Agencja wręcz zaleca gromadzenie i publikowanie danych na temat przestępstw z nienawiści skierowanych przeciwko organizacjom działającym w obszarze praw człowieka.
  3. Zaangażujmy się w proces tworzenia prawa – upominając się o przestrzeganie naszych praw do powszechnych i efektywnych konsultacji społecznych. Coraz częściej bowiem mamy do czynienia z unikaniem takich konsultacji lub ich obchodzeniem, czego przykładem może być nadużywanie możliwości zgłaszania inicjatyw poselskich zamiast projektów rządowych (inicjatywy poselskie nie wymagają konsultacji). Zgłaszajmy także projekty obywatelskie.
  4. Rozwijajmy współpracę z organami międzynarodowymi poprzez przekazywanie im informacji istotnych dla podjęcia obiektywnych ocen dotyczących praworządności w Polsce. Z tego punktu widzenia, najważniejszą decyzją Trybunału Sprawiedliwości w 2018 r. było postanowienie Wiceprezesa Trybunału Sprawiedliwości z 19 października 2018 r. w sprawie C-619/18R (skarga Komisji p. Polsce, dotycząca ustawy o Sądzie Najwyższym).  Efektem tego postanowienia (potwierdzonego następnie postanowieniem z 17 grudnia 2018 r.) stała się siódma już nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym z 21 listopada 2018 r. To tylko dowodzi, że kierunek działań jest prawidłowy i należy go kontynuować.
  5. Z całą stanowczością należy przeciwstawiać się retoryce, że postępowania sądowe przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (zarówno te z inicjatywy Komisji Europejskiej, jak i pytania prejudycjalne dotyczące interpretacji przepisów TUE w kontekście praworządności w Polsce) mogą być postrzegane jako ingerencja w wewnętrzne sprawy Polski. Warto przypominać, że takie postępowania sądowe mają podstawę nie tylko w zaciągniętych przez Polskę zobowiązaniach międzynarodowych, ale również w Konstytucji RP.
  6. Brońmy sędziów, którzy decydują się kierować pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości. Mają takie prawo, a niekiedy wręcz obowiązek wynikający bezpośrednio z prawa UE. Sędziowie nie mogą być ograniczani w możliwości zwracania się do TSUE z wnioskiem o wykładnię lub ocenę ważności prawa UE i tylko TSUE może oceniać, czy pytania są sformułowane prawidłowo i w granicach kompetencji tego sądu. Pytania kierowane przez sędziów w żadnym wypadku nie mogą być oceniane jako „eksces orzeczniczy” i nie powinny być podstawą wszczynania postępowań dyscyplinarnych.

Blok B - Równość – lekcja z historii

  1. Jeśli chcemy umacniać naszą niepodległość, to układajmy nasze stosunki społeczne i międzyludzkie na zasadzie współodpowiedzialności a nie rywalizacji, dopuszczajmy możliwość różnych perspektyw i punktów widzenia. Mamy dziś nowe pokolenie wychowane już w wolnej Polsce, ale istnieją też całe środowiska, które niekoniecznie się z tym nowym modelem państwa identyfikują. Kluczem jest komunikacja – wielostronna, wykorzystująca nowe możliwości technologiczne, znosząca tradycyjny jednokierunkowy przekaz idący od elit do społeczeństwa.
  2. Dbajmy o rzeczywistą równość praw i podmiotowość mniejszości. Przynależność do mniejszości narodowych czy innych nie może być postrzegana jako zagrożenie. Osoby doświadczające „mowy nienawiści” muszą mieć zawsze wsparcie państwa. Historia Polski – państwa przez stulecia współtworzonego przez mniejszości – jest pełna dobrych wzorów i przykładów. Każda ksenofobiczna wypowiedź czy zachowanie w przestrzeni publicznej powinna spotkać się z napiętnowaniem.
  3. Należy zabiegać o reformę charakteru, składu i zasad działania Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych lub o powołanie nowej instytucji, która zapewniłaby przedstawicielom mniejszości realny wpływ na kształt polityki państwa w tym obszarze.
  4. Powinniśmy też dążyć do tego, aby w podstawie programowej kształcenia ogólnego oraz w programach edukacyjnych prowadzonych w szkołach i placówkach oświatowych znalazło się podkreślenie znaczenia mniejszości narodowych i etnicznych w historii Polski. Jak również lekcje o nowoczesnym patriotyzmie i międzykulturowej współpracy, nawiązujące wprost do idei i dziedzictwa Rzeczpospolitej Wielu Narodów.
  5. Apelujmy do władz samorządowych o ich większe zaangażowanie w promowanie zakazu dyskryminacji, w tym zakazu dyskryminacji osób LGBT, na przykład poprzez przyjmowanie lokalnych programów na rzecz równego traktowania.
  6. Należy dążyć do tego, aby konsekwentnie stosowany był w działaniach prokuratury i orzecznictwie sądowym art. 13 Konstytucji (zakazujący istnienia partii politycznych i innych organizacji odwołujących się do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu oraz dopuszczających taką nienawiść i stosowanie przemocy), a nie służył tylko jako papierowa groźba.
  7. Wspierajmy organizacje pozarządowe w działaniach przeciwko przestępstwom
    z nienawiści, przeciwko przemocy i nierównemu traktowaniu
    . Cenna jest każda inicjatywa, szczególnie oddolna, która niesie pomoc osobom słabszym, dyskryminowanym, pokrzywdzonym przestępstwem, w tym zwłaszcza narażonym na przemoc.
  8. Musimy stworzyć prosty i przyjazny dla ofiary system zgłaszania przestępstw z nienawiści, m.in. poprzez rzetelne wdrożenie postanowień tzw. dyrektywy ofiarowej (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw oraz zastępującej decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW).
  9. Należy zapewnić bezpieczeństwo ofiarom przemocy w rodzinie poprzez wprowadzenie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary, niezależne od faktu wszczęcia postępowania i etapu tego postępowania.
  10. Niezbędne wydaje się być uzupełnienie przepisów prawnych zakazujących molestowania seksualnego w różnych obszarach życia społecznego, w szczególności w obszarze szkolnictwa wyższego.
  11. Inicjujmy szkolenia dla pracowników Policji, prokuratury, sędziów i lekarzy na temat przemocy w rodzinie i przemocy seksualnej, ponieważ walka z tymi zjawiskami wymaga szczególnej wiedzy i wrażliwości. Powinniśmy uczyć się, jak przyjmować zawiadomienia o takich przestępstwach i jak rozmawiać z ofiarami, by nie dochodziło do wtórnej wiktymizacji. Warto zwrócić uwagę na wyjątkową sytuację kobiet-migrantek, kobiet z niepełnosprawnościami, osób starszych czy mieszkających na wsi.
  12. Dążmy do zmiany definicji przestępstwa zgwałcenia tak, aby w sposób wyraźny penalizowany był każdy akt seksualny, na który jedna z osób w nim uczestniczących nie wyraziła wprost swojej zgody.
  13. Podejmujmy rozmowę o tym, jakie problemy życiowe napotykają osoby LGBT na skutek nieuznawania ich praw w istniejącym porządku prawnym. Dobrą okazją do tego mogą być obowiązkowe zajęcia szkolne na temat praw człowieka (np. wiedza o społeczeństwie, wychowanie do życia w rodzinie).
  14. Niezbędne jest również rozwinięcie aktywności w zakresie litygacji strategicznej w sprawach ochrony praw osób LGBT, prowadzonych przez profesjonalnych pełnomocników oraz organizacje pozarządowe, w celu upowszechnienia standardów międzynarodowych w praktyce sądowej.
  15. Niezbędne jest również wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących uniwersalnego projektowania oraz poszerzenie zakresu stosowania tzw. racjonalnych dostosowań.

Blok C - Biorąc prawo poważnie

  1. Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji. Edukacja ta jest też częścią edukacji zdrowotnej, wiąże się więc z prawem do ochrony zdrowia. Niestety, młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą podejmować tematu oraz nie mają do tego narzędzi i możliwości. Dlatego powinniśmy domagać się od państwa, aby wywiązywało się ze swoich obowiązków, m.in. wprowadzając obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej, z uwzględnieniem współczesnej wiedzy i wyników badań naukowych. Wskazane jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zwłaszcza w zakresie współfinansowania i organizowania dodatkowych zajęć.
  2. Powinniśmy dążyć do wzmocnienia nadzoru ze strony Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz kuratorów oświaty nad praktyką organizowania zajęć w ramach przedmiotu „Wychowanie do życia w rodzinie”, tak aby była ona również zgodna  ze współczesną wiedzą oraz zachowywała neutralny światopoglądowo charakter.
  3. Potrzebna jest lepsza edukacja i informowanie społeczeństwa, co do szans i zagrożeń płynących z rozwoju nowych technologii. Zwłaszcza jeśli chodzi o zasady i konsekwencje działania samouczących się systemów. Musimy "patrzeć na ręce algorytmom", by uchronić się od utraty kontroli i możliwości niewłaściwego wykorzystywania naszych danych.
  4. Musimy podejmować bardziej efektywne działania na rzecz wyegzekwowania od państwa jego odpowiedzialności za ochronę środowiska. Tylko państwo ma narzędzia (lub możliwość ich ustanowienia) do realizacji tego celu. Konstytucja RP w art. 68 gwarantuje obywatelom prawo do ochrony zdrowia. Realizacja tego prawa jest możliwa w szczególności wtedy, gdy władze państwowe wywiązują się z obowiązku dbałości o środowisko (art. 74 Konstytucji). Zapewnienie równowagi przyrodniczej można zatem traktować jako równoznaczne z ochroną zdrowia obywateli. Skuteczna ochrona środowiska to nie tylko przeciwdziałanie zanieczyszczeniom, ale również ochrona bioróżnorodności i stabilnego klimatu.
  5. Powinniśmy też korzystać częściej z praw wynikających z Konwencji Aarhus, która gwarantuje prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostęp do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska. Dzięki temu można egzekwować od władzy realizację jej obowiązków w tym zakresie na drodze sądowej.
  6. Istnieje również możliwość stosowania art 364 p.o.ś. (wstrzymanie działalności z powodu zagrożenia dla zdrowia ludzkiego). Na przykład w przypadku problemu uciążliwości zapachowych i wystąpienia zagrożenia dla zdrowia psychicznego ludzi. W ujęciu holistycznym bowiem zdrowie człowieka obejmuje nie tylko jego fizyczność, ale i psychikę, której podstawą jest dobre samopoczucie. Taka wykładnia może pozwolić organom Inspekcji Ochrony Środowiska na ograniczenie legalnej, lecz uciążliwej działalności, jako zagrażającej życiu lub zdrowiu człowieka.
  7. Należy ponadto dążyć do wprowadzenia prawa podmiotowego do czystego środowiska. Dawałoby to większe możliwości, na przykład w zakresie zanieczyszczenia powietrza, korzystania z prawa do nieskażonego środowiska jako dobra osobistego człowieka. A co za tym idzie – poszukiwania ochrony w trybie powództwa o naruszenie dóbr osobistych.
  8. Podejmujmy działania, aby przekonać jak największą liczbę samorządów do stosowania Karty Praw Osób Doświadczających Bezdomności. Stwarza ona możliwość na systemowe i kompleksowe rozwiązywanie problemu.  
  9. Musimy dążyć do tego, aby ograniczyć postępujące wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miast i wsi, którzy mają problemy z dojazdem publicznym transportem do miejsc pracy, ośrodków zdrowia czy placówek kulturalno-oświatowych. W tym celu można m.in. udostępnić dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących czy wprowadzić autobusy na telefon. Niezbędne jest tu również większe zaangażowanie władz samorządowych, zarówno na poziomie gminy, jak i województwa.

Blok D - Efektywność wymiaru sprawiedliwości

  1. Działanie sądów trzeba poprawiać. Gwarancję sprawiedliwego wyroku daje tylko sąd, który jest niezależny, kompetentny, rozliczalny i efektywny. Dlatego rozmawiajmy na temat modelu wyboru sędziów, czy struktury i organizacji wymiaru sprawiedliwości w Polsce, nie wolno nam się nigdy zgodzić na utratę podstawowych wartości konstytucyjnych tych instytucji: sądy muszą być niezależne, a sędziowie niezawiśli.
  2. Należy popierać kontynuowanie działań na rzecz cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości, dzięki temu duża część dokumentacji w postępowaniu będzie dostępna w wersji elektronicznej i zgodna ze standardami WCAG 2.0, uwzględniającymi specyficzne potrzeby osób z niepełnosprawnościami.
  3. Musimy dążyć do tego, aby wszystkie osoby pracujące w wymiarze sprawiedliwości, bez względu na stanowisko i pełnioną funkcję, przeszły przeszkolenie w zakresie szczególnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami oraz działań antydyskryminacyjnych. Tę wiedzę należy także włączyć do programu studiów prawniczych, w tym szkoleń aplikantów oraz Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury.
  4. Podejmujmy działania na rzecz zniesienia instytucji ubezwłasnowolnienia w jej obecnym kształcie, jako niezgodnej z postanowieniami Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. W to miejsce wprowadzajmy różnorodne formy pomocy oparte na modelu wspieranego podejmowania decyzji.
  5. Potrzebny jest też plan na poziomie centralnym dotyczący całościowej deinstytucjonalizacji opieki nad osobami z niepełnosprawnościami. Apelujmy do władz i parlamentarzystów o podjęcie inicjatywy w tym zakresie i wdrożenie Krajowego Programu Deinstytucjonalizacji.
  6. Musimy dążyć do zmiany obecnego sądowego systemu kontroli inwigilacji jednostki przez służby specjalne. Po zakończeniu postępowania w sprawie osoba, której rozmowy nagrano, powinna być o tym informowana. Pozwoliłoby to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności podsłuchów. Sądom należy zaś zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe w tym zakresie. Warto także rozważyć, czy nie wprowadzić systemu znanego z Niemiec czy Wlk. Brytanii, gdzie zasadność inwigilacji badają pozasądowe, niezależne organy.
  7. Jedną z bolączek polskiego sądownictwa jest nieefektywny system korzystania z biegłych sądowych. Tymczasem ich rola w procedurze sądowej jest niezwykle ważna, często bezpośrednio wpływająca na orzeczenie. Dlatego potrzebna jest weryfikacja sposobu ich doboru  oraz stworzenie centralnego rejestru biegłych sądowych.
  8. Niezbędne są zmiany w stosowaniu języka urzędowego w sądach oraz poprawa komunikatywności uzasadnień wyroków. Obywatelowi, który nie rozumie wyroku sądu, trudno zaufać wymiarowi sprawiedliwości. Warto w tym zakresie lepiej wykorzystywać nowe technologie. Zaufanie mogłoby umocnić także wprowadzenie jawności algorytmów przyznawania spraw sędziom. Ponadto ważne jest, aby obywatele mieli poczucie, że samym sędziom zależy na większej otwartości i wprowadzaniu koniecznych zmian.
  9. Należy zadbać o wykorzystywanie nowoczesnych form edukacji prawnej obywateli. Niezwykle skutecznym narzędziem w tym zakresie jest symulacja procesu sądowego. Uczy nie tylko podstaw postępowania przed sądem, ale także widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych ocen i zachowania szacunku dla innych. W tym kontekście musi niepokoić wszczynanie postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów za udział w takich formach przybliżania i objaśniania pracy sądów obywatelom.   
  10. Żeby reforma wymiaru sprawiedliwości przynosiła oczekiwane rezultaty, konieczne jest zastosowanie właściwych metod do pomiaru efektywności pracy sądów. Musimy dążyć do tego, aby w tym zakresie były brane pod uwagę zarówno czynniki ilościowe, jak i jakościowe. Ogromnie ważne jest również to, aby system ten był czytelny dla obywateli.

 

 

Spotkanie RPO z młodzieżą Zespołu Szkół nr 2 w Szamotułach

Data: 2019-03-15
  • Wasza szkoła jest wyjątkowa, bo to nie jest wcale oczywiste, by dawać szansę na twórczą naukę tolerancji. A tak można tylko nauczyć się żyć w nowoczesnym, wielokulturowym społeczeństwie – mówił młodzieży z Zespołu Szkół nr 2 im. Stanisława Staszica w Szamotułach  Adam Bodnar. Spotkanie odbyło się w muzeum – Zamku Górków.
  • Wzięło w nim udział 80 uczniów.

Spotkanie organizowane było w ramach programu spotkań regionalnych w Wielkopolsce w dniach 12-15 marca, podczas których rzecznik praw obywatelskich spotyka się z ludźmi i odwiedza miejsca ważne dla poszanowania praw człowieka.

Szkoła, dzięki zaangażowaniu całej społeczności, jest szczególną przestrzenią dialogu i porozumienia, a także wrażliwości  na drugiego człowieka, jego potrzeby i odmienność. Od wielu lat podejmuje tematy historii i kultury żydowskiej. W 2018 roku,  dzięki uczestnictwu w programie Fundacji Forum Dialogu, otrzymała tytuł Szkoły Dialogu, a projekt „Śladami szamotulskich Żydów” uznany został za najlepszy w kategorii „Różnorodność działań”.

Od października 2018 roku szkoła prowadzi projekt edukacyjny „Tolerancja. Pomost między kulturami”, o wielowiekowej historii, tradycji i kulturze tatarskiej oraz muzułmańskim kręgu kulturowym.  Z inicjatywy szkoły 9 października 2018 roku przy Placu Henryka Sienkiewicza (na ogrodzeniu szkoły) odsłonięto tablicę upamiętniającą znajdujący się tu do 1945 roku, cmentarz ewangelicki.

Społeczność szkoły angażuje się też z w działania z zakresu edukacji obywatelskiej, na rzecz praw człowieka i osób potrzebujących, na przykład uczestniczy w programie Edukacji Prawnej Młodzieży realizowanym przez sędziów Sądu Rejonowego w Szamotułach.

Spotkanie Adama Bodnara z uczniami było formą edukacji obywatelskiej - lekcji Wiedzy o  Społeczeństwie. Rzecznik opowiadał na przykładach, jak działają niezależne instytucje konstytucyjne odpowiedzialne za równoważnie władz i stanie na straży praw obywateli. Tłumaczył, jak ważna jest niezależność od władz na stanowisku RPO:

- Rzecznik Praw Obywatelskich ma bowiem reagować i występować do władz, jeśli widzi zagrożenia praw obywateli, czy to spowodowane działaniami rządzących czy przepisami prawa. O wielu takich interwencjach się nie słyszy – Rzecznik opowiedział o sprawie pana Lucjana i Igora Stachowiaka. Tłumaczył też, jak ważne jest zbieranie sygnałów od ludzi w sprawach, które są dla nich ważne. Na tej podstawie RPO widzi, jak w praktyce realizowane są prawa i wolności, które zapisane są w Konstytucji. To z tego powodu RPO jeździ po kraju w ramach programu spotkań regionalnych (i dlatego przyjechał do Szamotuł).

Pytań publicznie nikt zadawać nie chciał, za to RPO zebrał mnóstwo pytań ka karteczkach.

Czy miał Pan kłopoty interweniując w sprawach obywateli?

RPO: Każda osoba, która pełni funkcję publiczną, jest narażona na hejt. Mowa nienawiści zatruwa nas wszystkich.

Jak praca wpływa na Pana życie rodzinne?

RPO: Jakoś daję radę. Ale np. nie oglądam w telewizji programów interwencyjnych, bo byłbym znowu w pracy (te programy oglądają współpracownicy RPO).

Bardzo pomagają autostrady i kolej – bo do wielu miejsc w Polsce można dotrzeć w 3-3,5 godziny, i wrócić do domu na noc.

Ile Pan zarabia? Jakie studia trzeba skończyć

RPO: Tyle, ile minister, 15 tys. brutto. Jestem prawnikiem po doktoracie, w trakcie postępowania habilitacyjnego.

Jaka była Pana najtrudniejsza sprawa?

RPO: Kryzys konstytucyjny, zagrożenie procedur chroniących ludzi. Dla prawnika takie niszczenie świata reguł jest bardzo trudne.

Drugi problem – to jak upominać się o prawa ludzi, za którymi nie stoi żadna sympatia publiczna. Oni też mają prawa, ale walka o nie jest niepopularna – przykładem są pacjenci ośrodka w Gostyninie.

Czy 18-letni uczeń może sam decydować o udziale w wycieczkach? Dlaczego nie może wychodzić ze szkoły? Dlaczego nie może się sam usprawiedliwiać?

RPO: 18-letni uczeń ma pracować decydować o sobie sam. Może się sam usprawiedliwiać – ale też sam ponosi odpowiedzialność. Czyli jeśli przez nieobecności złamiecie regulamin szkoły, to poniesiecie tego konsekwencje.

Co Pan myśli o strajku nauczycieli? Co o strajku policjantów czy lekarzy?

RPO: Strajk to jest prawo obywatelskie (tylko policjanci i sędziowie mają zakaz strajkowania – mogą jednak protestować inaczej). W ten sposób upominamy się o nasze prawa.

Każdy strajk uderza w czyjeś prawa. Strajk ma to do siebie, że powoduje ograniczenie praw innych osób. Jeżeli strajkują piloci, to ograniczone są prawa pasażerów, jeżeli strajkują kierowcy, to nie możemy dojechać do pracy, jeżeli strajkują lekarze, to pacjenci są poszkodowani. Na tym to polega.

Ale po to mamy ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, aby strajk był ostatecznością, bo w sporze są wcześniej etapy polegające na tym, że się negocjuje, mediuje, przeprowadza referendum strajkowe, by była zgoda większości osób, które chcą w strajku uczestniczyć, żeby w ogóle można go było legalnie zorganizować.

Czy na maturze będzie matematyka?

RPO: Ważne pytanie, pojawiło się w przestrzeni publicznej po raporcie NIK, który zauważył, że nauczanie matematyki jest na niskim poziomie, przez co wyniki maturalne są słabe. Ale to jest tylko głos w dyskusji publicznej, nie decyzja.

Czy udział ucznia w strajku to obecność usprawiedliwiona czy nieusprawiedliwiona?

RPO: Nieusprawiedliwiona. Na tym to polega – podejmuje się działania i ponosi konsekwencje.

Co Pan myśli o tym co się stało w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy?

RPO: Bardzo to przeżyłem. Odszedł od nas człowiek uczący tolerancji i otwartości, lider wspólnoty lokalnej. Nie wiemy też, czy mowa nienawiści w przestrzeni publicznej nie była czynnikiem, który wpłynął na sprawcę.

Ile się czeka na odpowiedź od Rzecznika?

RPO: Czasami długo. Mamy za mało ludzi.

Czy możemy żądać od policjanta wylegitymowania się?

RPO: Tak, to jest nasze prawo – poprosić o wylegitymowanie się i zapisać dane.

Co można zrobić, jeśli sąsiad pali w piecu odpadami i nas truje?

RPO:  Trzeba zacząć od zawiadomienia straży miejskiej. Ta powinna sprawdzić, czym sąsiad pali (co ma w popielniku). A jeśli się to dzieje stale i dym do nas stale dolatuje i jest naprawdę uciążliwy, to można sąsiada pozwać o immisję.

Dlaczego w więzieniach jest mało miejsca i prawa człowieka tam są łamane? Czy zna pan sprawę Zbigniewa Stonogi?

RPO: Tak, znam. A dlaczego jest ciasno w więzieniach? – Bo zgodnie z naszymi normami na więźnia wystarczają 3 metry kwadratowe. To są przestarzałe normy.

Czy bicie kobiet w Polsce jest częstym zjawiskiem?

RPO: Niestety tak.

Czy widział pan nowy zwiastun Avengers Endgame?

RPO: Nie, ale byłem na Kapitanie Marvel. I bardzo mi się podobał, bo pokazywał siłę i potencjał kobiet w bardzo fajny sposób. To tak jak „Kosmos dla dziewczynek”.

W spotkaniu z uczniami udział biorą przedstawiciele samorządu, ośrodka pomocy społecznej i organizacji pozarządowych.

Co Pan sądzi o sytuacji w polskim lotnictwie?

RPO: Nie zajmuję się uzbrojeniem, ale jestem także od ochrony praw żołnierzy i funkcjonariuszy.  I po wizytacji w zeszłym roku przekazałem MON zastrzeżenia i obawy lotników, z którymi rozmawiali moi współpracownicy. Niestety, zostały zlekceważone.

Dlaczego 500+ nie przysługuje studentom?

RPO: Prawdopodobnie ustawodawca uznał, że na studiach są możliwości zarabiania. Ale pamiętajcie, że 500+ nie przysługuje też w domach dziecka i to większy poziom dyskryminacji.

Czy zajmuje się Pan sprawami nadgodzin?

RPO: Tym zajmuje się głównie Państwowa Inspekcja Pracy. My się zajmujemy sprawami bardziej skomplikowanymi, np. ludzi pracujących dla Uber Eats.

Jak rozgraniczyć wolność słowa od mowy nienawiści?

RPO: Rozpowszechnianie mowy nienawiści podlega odpowiedzialności. Słowo wiąże się z odpowiedzialnością. Dlatego weźcie na poważnie hasło „Cofnij kciuk”.

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Algierscy studenci prowadzili zajęcia w szkole. Rzecznik w obronie zawieszonej dyrektorki

Data: 2019-03-04
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zawieszenia dyrektorki szkoły podstawowej w Dobczycach i wszczęcia wobec niej postępowania dyscyplinarnego
  • Powodem tych działań było zaproszenie studentów z Algierii do prowadzenia zajęć w ramach międzynarodowego programu
  • Rzecznik wystąpił o wyjaśnienia do Rzecznika Dyscyplinarnego Kuratorium Oświaty w Krakowie oraz do Burmistrza Dobczyc

Szkoła z Dobczyc (Małopolskie) uczestniczyła w projekcie „International education” prowadzonym przez międzynarodową organizację studentów AIESEC. W jego ramach studenci z całego świata przyjeżdżają jako wolontariusze na praktyki do szkół, gdzie m.in. prowadzą warsztaty, biorą udział  w zajęciach dotyczących kultury Polski, a następnie przedstawiają swoją.

Dotychczas w ramach programu szkołę odwiedzili m.in. studenci z Chin i Indii. W październiku 2018 r. przyjechali wolontariusze z Algierii. Zajęcia zostały przerwane przez kontrolę Małopolskiego Kuratora Oświaty, który otrzymał zgłoszenie, że dzieci uczą się pisać swoje imiona w języku arabskim.

Rzecznik Praw Obywatelskich – który stoi na straży zasady równego traktowania - zwrócił się do Rzecznika Dyscyplinarnego Kuratorium Oświaty w Krakowie oraz do Burmistrza Dobczyc o podanie podstawy prawnej decyzji o zawieszeniu oraz przedstawienie jej uzasadnienia.

Rzecznik podjął sprawę na podstawie doniesień mediów, które podawały, że powodem podjęcia działań wobec dyrektorki miało być „narażenie uczniów na niebezpieczeństwo”.

BPK.800.1.2019

Sąd oddalił apelację RPO w procesie cywilnym ws. śmierci uczniów w Tatrach w 2003 r.

Data: 2019-02-08
  • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
  • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
  • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
  • Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił obie apelacje

Od tego prawomocnego wyroku można jeszcze złożyć skargę kasacyjną  do Sądu Najwyższego.

Historia sprawy

W tragicznej wycieczce  licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

W 2006 r. nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

Argumenty RPO

Rzecznik poparł apelację ojca wobec władz miasta (nie wypowiadał się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia).

Rzecznik zwracał uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

Sąd Apelacyjny w Katowicach nie podzielił stanowiska RPO w kwestii przedawnienia. Sąd oddalił obie apelacje, utrzymując wyrok I instancji.

VII.501.43.2018

 

Mowa nienawiści dotyka wszystkich. Brońmy dzieci - Adam Bodnar na obchodach Dnia Bezpiecznego Internetu o pięciu sposobach wsparcia dzieci

Data: 2019-02-05
  • Mamy coraz większy problem z mową nienawiści. Ostatnie wydarzenia, narastająca polaryzacja życia publicznego, podważanie autorytetów, nieustający spór polityczny, brak umiejętności cofnięcia się i przeproszenia – to wszystko sprawia że problem ten jest cały czas niezwykle poważny.
  • W mowie nienawiści w gruncie rzeczy chodzi o to, że słowem możemy kogoś dotknąć, obrazić, naruszyć jego godność i poczucie bezpieczeństwa.
  • Według RPO jednym z największych wyzwań jest odcinanie się dzieci od świata realnego i fakt, że to dzieci są często dla rodziców ekspertami od internetu.

Adam Bodnar mówił o tym 5 lutego 2019 r. podczas konferencji zorganizowanej z okazji obchodów Dnia Bezpiecznego Internetu 2019 w Warszawie. Wydarzenie pod hasłem „Działajmy razem” zorganizowało Polskie Centrum Programu Safer Internet (PCPSI), które tworzą NASK i Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

Jak zauważył RPO, życie w sieci to wiele możliwości, ale też ogromne niebezpieczeństwo. Nie tylko to oczywiste – zagrożenie dla prywatności, cyberprzestępczość, pornografia. A więc to, co jesteśmy w stanie względnie łatwo zidentyfikować czy przynajmniej nazwać. Zagrożenie to codzienna komunikacja. Dlaczego – bo nie mamy nad nią zupełnie kontroli, bo oddziałuje ona na dzieci podświadomie, bo wpływa na ich zachowania, bo nie są często przygotowane do wyrażania emocji. Bo to jest ich świat, do którego często nie mamy dostępu, albo którego nie rozumiemy (lub nie chcemy zrozumieć). Wciąż pojawiają się nowe rodzaje mediów społecznościowych, gier komputerowych, wszystkie z możliwością komentowania, która staje się często nowym narzędziem do wykluczania i hejtowania. Wśród znanych youtuberów – współczesnych herosów dla młodzieży, są tacy, którzy zaczęli żyć z pokazywania patologii. Dlatego w Biurze RPO podjęte zostały działania na rzecz powstrzymania zjawiska patostreamingu, który polega na pokazywaniu przemocy, poniżania drugiego człowieka.

Adam Bodnar zwrócił uwagę, że dzieci często prowadzą równoległe życie w sieci, to dla nich tak samo ważny świat, jak ten realny, czasem nawet ważniejszy. Aktywność w sieci to nie tylko kwestia codziennego życia, ale też statusu. Co także istotne, próby odłączenia się od internetu, rezygnacji z życia w sieci prowadzą do poczucia wykluczenia. – Jako dorośli nie jesteśmy często tego w stanie zrozumieć. Bo nawet jeśli jesteśmy coraz aktywniejsi w mediach społecznościowych, to jednak posiadamy umiejętność odłączenia się. Potrafimy nawiązywać relacje międzyludzkie i je prowadzić bez pośrednictwa sieci. Dzieci tak nie potrafią – podkreślał RPO.

Dlaczego trudno walczyć z mową nienawiści w sieci?

  • Niektórzy z twórców internetowych są bajecznie bogaci – dzieci chcą być influencerami, bo kojarzy im się to z sukcesem. I to dla nich dostępnym. Ale to oznacza też, że ich akceptują, powielają ich zachowania.
  • Dzieci są często ekspertami dla dorosłych od internetu – w jaki sposób rodzice mają zagwarantować bezpieczeństwo w sieci, korzystać z blokad i filtrów, kiedy dziecko potrafi szybciej i lepiej opanować wszystkie tajniki systemów.
  • Dzieci są od nas oddalone – zanurzone w grze (słuchawki), pochłonięte i wpatrzone w komórkę, a przy tym mają świadomość swojego prawa do prywatności i chcą z niego korzystać.

Co możemy zrobić?

  • Rozmawiać o wartościach – tłumaczyć dlaczego mowa nienawiści jest zła, wskazywać jak można mówić o uczuciach z szacunkiem dla drugiej strony, jak wyrażać swoje zdanie, przy jednoczesnym szukaniu przykładów z mediów, z których korzystają dzieci.
  • Trzeba podejmować nieustanną próbę zrozumienia jak wygląda świat w internecie - prośmy dzieci i młodzież o pokazanie, jak to działa, o wprowadzenie do tego świata.
  • Uczmy, że korzystanie z tego świata wiąże się z odpowiedzialnością – pokazujmy, co się stanie jeśli kogoś  w sieci skrzywdzimy, na czym polega odpowiedzialność za słowo.
  • Nauczmy się razem z dziećmi, jak korzystać z mediów społecznościowych – jakie są regulaminy serwisów społecznościowych, jak zgłaszać niepożądane treści, z jakich mechanizmów można korzystać.
  • Na poziomie krajowym należy uznać, że bezpieczny internet to internet, z którego korzystamy świadomie i w którym dbamy o kulturę przekazu. To nie tylko ochrona przed znanymi już zagrożeniami, ale tymi, które pojawiają się każdego dnia.

Uczestnicy konferencji podkreślali również konieczność wspólnych działań rodziców i nauczycieli. Rozwój nowych technologii następuje bardzo dynamicznie, dlatego musimy współdziałać, aby móc towarzyszyć dzieciom w świecie online. Przeplatanie życia offline i online sprawia, że małe dzieci często nie potrafią ich rozróżnić, a wzrasta odsetek dzieci w wieku przedszkolnym korzystających regularnie z dostępu do sieci. Dziecięca wrażliwość i ufność niestety często przegrywa z manipulacją, a chęć zaistnienia przegrywa z uważnością i zdrowym rozsądkiem.

Dzień Bezpiecznego Internetu (DBI) obchodzony jest z inicjatywy Komisji Europejskiej od 2004 r. Jego głównym celem jest inicjowanie i propagowanie działań na rzecz bezpiecznego dostępu dzieci i młodzieży do zasobów internetowych, zaznajomienie rodziców, nauczycieli i wychowawców z problematyką bezpieczeństwa online oraz promocję pozytywnego wykorzystywania internetu. Ideą DBI jest podkreślanie siły współdziałania w dbaniu o cyfrowe bezpieczeństwo, zarówno na poziomie międzynarodowym, jak również lokalnym, łącząc zaangażowanie wielu instytucji, ale także rodziny, czyli najbliższego otoczenia dziecka.

Pełny tekst wystąpienia Adama Bodnara

Mowa nienawiści w sieciowym życiu naszych dzieci

W Polsce mamy coraz większy problem z mową nienawiści. Ostatnie wydarzenia, narastająca polaryzacja życia publicznego, podważanie autorytetów, nieustający spór polityczny, brak umiejętności cofnięcia się i przeproszenia - to wszystko sprawia, że problem ten jest cały czas niezwykle poważny.

Problem mowy nienawiści przenika wszystkie grupy społeczne. Starszych i młodzież. Polityków i działaczy.

Dzieci i rodziców.

Nie ma jednej definicji mowy nienawiści. Tradycyjnie chodzi o grupy dyskryminowane. Ale mowa nienawiści to może być także po prostu przemoc słowna. W gruncie rzeczy chodzi o to, czy słowem możemy kogoś dotknąć, obrazić, naruszyć jego godność, poczucie bezpieczeństwa.

Dwa lata temu dostałem od ucznia Kamila Zaka grafikę obrazującą problem mowy nienawiści. Grafika przypominała szubienicę.

Ale zamiast poszczególnych oczek sznura były słowa.  Właśnie słowa nienawiści.

Słowa w około to m.in.:

  • grubas,
  • lesba,
  • katol,
  • debil,
  • idiota,
  • ścierwo,
  • lizus,
  • kujon,
  • kebab,
  • beton,
  • gówno,
  • ćwok,
  • pedał,
  • parówa,
  • talib,
  • prosiak,
  • ułom,
  • Down,
  • moher.

Z tymi słowami możemy się spotkać w różnych sytuacjach. Czasami usłyszymy je w sprzeczce między dziećmi, czasami na korytarzu, czasami wyrwie się w domu. Wtedy możemy reagować. Wytłumaczyć, powiedzieć, że tak nie wolno. Próbować wychowywać.

Ale nasze dzieci nie żyją tylko w domu, na ulicy, na zajęciach pozalekcyjnych czy pozaszkolnych. Dla nich świat równoległy to życie w sieci. Tam się dzieci spotykają, tam rozmawiają, tam spędzają wolny czas, prowadzą życie towarzyskie.

To jest dla nich tak samo ważny świat jak ten rzeczywisty.

Jako dorośli nie jesteśmy czesto tego w stanie zrozumieć. Bo nawet jesteśmy coraz aktywniejsi w mediach społecznościowych, to jednak posiadamy umiejętność odłączenia się. Potrafimy nawiązywać relacje międzyludzkie i je prowadzić bez pośrednictwa sieci. Dzieci tak nie potrafią. A jeśli już próbują, to ryzykują, że zostaną wykluczone w grupie. Dlaczego - bo nie wiedzą z czego śmieją się koledzy i koleżanki, kto komu dał ile lajków, co zostało zadane, jaki mem jest teraz interesujący oraz kto nagrał nową piosenkę. Aktywność w sieci to nie tylko kwestia codziennego życia, ale też statusu.

Nie ma tam Ciebie, to tak jakbyś nie istniał.

Ale życie w sieci to jest także niebezpieczeństwo.

Nie tylko to oczywiste - zagrożenie dla prywatności, cyberprzestępczość, pornografia. A więc to co jesteśmy w stanie względnie łatwo zidentyfikować czy przynajmniej nazwać. Zagrożenie to codzienna komunikacja. Dlaczego - bo nie mamy nad nią zupełnie kontroli, bo oddziałuje ona na dzieci podświadomie, bo wpływa na ich zachowania, bo nie są często przygotowane do wyrażania emocji. Bo to jest ich świat, do którego często nie mamy dostępu, albo którego nie rozumiemy (lub nie chcemy zrozumieć).

Zastanówmy się teraz, jak wygląda życie towarzyskie dzieci w sieci.

Ciekawi mnie, czy będą Państwo w ogóle te nazwy kojarzyli.

Media społecznościowe.

To już nie stary poczciwy Facebook czy nawet Instagram, ale także Snapchat. Ile przestrzeni do komentowania, zakładania grup, wymiany uwag. Skoro dorośli hejtują, to dlaczego dzieci miałyby być lepsze?. Też mogą czytać różne nienawistne strony czy zapoznawać się z newsami promującymi jedyny słuszny pogląd na temat islamu czy różnych wrażliwych grupa.

Nową platformą jest Tik Tok - wcześniej serwis Musical.ly, pozwalający na zamieszczanie muzyki i podkładów pod różne piosenki. Znowu - brzmi niewinnie. Ale aby zdobyć popularność trzeba się odpowiednio poruszać i zachowywać.

Siostry Godlewskie nie bez przyczyny stały się popularne. Mają naśladowców. Ale to z kolei powoduje hejt. I spirala się nakręca.

Gry komputerowe – czasy starego dobrego Arkanoida, Boulder Dasha, Tetrisa czy Heroes of Might and Magic minęły. Gry oznaczają pełne zanurzenie w fabule, ale także grę zespołową innych, którym w grze nie idzie, którzy nas akurat zabili, lub którzy nam przeszkodzili w grze. Counter Strike, Fortnite, League of Legends, Grand Theft Auto.

Wszędzie jest opcja komentowania na żywo.

Wszędzie dominuje przemoc

Skoro jesteśmy przy grach, to przejdźmy do youtuberów. Naszych współczesnych herosów dla młodzieży. Też nie są wybredni jeśli chodzi o słowa. Szczególnie ci ostrzejsi. Ale są tacy, którzy z tego zaczęli wręcz żyć, nie tylko ze słów, ale z pokazywania nienawiści i patologii. Tzw. patostreamerzy. Udaje się stopniowo ograniczać ich możliwości działania, ale czy za chwilę nie pojawią się w innym miejscu na youtube. Ale na youtube są też komentarze. No i czasami nie da rady ich przeczytać. Wczoraj próbowałem. Było ciężko.

Albo nabijanie się z najsłabszych - nagrywanie bezdomnych, jak kupuje im się whisky za 3000 zł i co oni mówią. No i nagrywanie filmu, nabijanie się. A pod spodem komentarz:

,,huj z ciebie gosciu, robisz fejm na ludziach nieporadnych zyciowo, myslisz ze masz 3k to jestes zajebisty, pajac zwykly,zal ogladac wykorzystywanie ludzi do bicia fejmu na yt, kupilbys im jakies ciuchy ,zabral do fryzjera, POMOC ZWYKLA, fredzlu bez ambicii jebal cie pies ,nie pozdrawiam ". Niby empatycznie, ale przy okazji hejt.

Przejrzałem trochę innych komentarzy.

Słownictwo tak bogate, że nawet Bralczyk i Miodek niektórych zwrotów nie uwzględnili. A do tego dialogi pomiędzy Guralem, Sebixem czy Rafonixem czy innymi streamerami. Generalnie jad, seks, wymiana hejtu, a pod spodem nagrań wierna publiczność z mocnymi komentarzami.

W każdym tym miejscu następuje proces sączenia nienawiści. Krok po kroku. W sposób często nawet niewidoczny. Z różnych miejsc.

Dlaczego z tym jest trudno walczyć?

Kilka przyczyn:

- niektórzy z twórców są bajecznie bogaci - dzieci chcą być influencerami czy progamerami, bo im się to kojarzy z sukcesem. I to dla nich dostępnym. Ale to oznacza, że ich akceptują, powielają ich zachowania - dzieci są dla nas ekspertami od internetu. W Rodzince.pl jest odcinek jak Agacie Kuleszy (czyli filmowej Marysi) chłopcy z rodzinki.pl zakładają konto na serwisie randkowym.

- W jaki sposób rodzice mają zastosować kontrolę rodzicielską, skoro dziecko potrafi w sposób błyskawiczny opanować te wszytskie tajniki Androida czy innego systemu operacyjnego, dzieci są od nas oddzielone - nie tylko zanurzeniem w grę, ale także poprzez słuchawki, mikrofon, wlepienie oczu w komórkę, w to, że mają prawo do prywatności. To utrudnia rodzicom i nauczycielom ingeręncję.

Powstaje pytanie, co można zrobić.

Kilka sugestii, w jakim kierunku można pójść.

  1. Mówmy o wartościach - dlaczego mowa nienawiści jest zła oraz, jak należy wyrażać uczucia - z nadzieją, że to także będzie stosowane w ich codziennym życiu. Trzeba szukać przykładów z ich życia, a nie sztucznych, z ,,Gazety Wyborczej" (której nie czytają) czy Twittera (którego nie używają).
  2. Podejmujmy nieustanną próbę zrozumienia, jak wygląda ich sieciowy świat. To może być trudne, ale nie możemy od razu oddawać pola. Bez walki. Że to nie dla nas. Niech nas w ten świat wprowadzają. Niech pokazują, co jak działa. Nie chodzi o kontrolę. Ale zrozumienie.
  3. Uczmy, że korzystanie z tego świata wiąże się z odpowiedzialnością. Co się stanie jak kogoś skrzywdzimy? Czy możemy mieć problemy w szkole? Czy nauczyciel może wszcząć postępowanie? Czy rodzice mogą ponieść odpowiedzialność? Uczmy, że słowo oznacza także odpowiedzialność.
  4. Nauczmy się wraz z dziećmi, jakie są regulaminy korzystania z mediów społecznościowych oraz jak zgłaszać niepożądane treści. To jest możliwe. Ale czy z tego korzystamy.
  5. Uznajmy - na poziomie krajowym -  że bezpieczny internet to internet, z którego korzystamy świadomie i w którym dbamy o kulturę przekazu. To nie tylko ochrona przed znanymi już zagrożeniami, ale tymi które występują na codzień.

Prawa uczniów pełnoletnich. RPO pyta kuratoria, czy uczniowie zgłaszają problemy, o których mówią Rzecznikowi

Data: 2019-02-04
  • Pełnoletni uczeń nie musi przynosić do szkoły usprawiedliwień od rodziców. Nie musi im pokazywać swoich stopni. Jeśli statut szkoły stanowi inaczej, należy na to zwrócić uwagę w kuratorium – wskazuje RPO
  • Na ignorowanie przez szkoły faktu uzyskania pełnoletności uczniowie liceów i techników skarżą się RPO Adamowi Bodnarowi prawie na każdym spotkaniu
  • Rzecznik zapytał więc kuratoria w całej Polsce, ile takich spraw od uczniów i rodziców dostają. Z pierwszych odpowiedzi wynika, że do władz oświatowych problem raczej nie dotarł

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wie o problemie dzięki przyjętej przez siebie metodzie spotkań z młodymi ludźmi - prosi ich, by o swoich problemach dotyczących praw konstytucyjnych pisali anonimowo na krateczkach. Karteczki ze spotkań w całej Polsce wyglądają podobnie. Pytania o prawa osób, które przekroczyły granicę dorosłości, powtarzają się w nich regularnie: Dlaczego pełnoletni uczeń sam nie może usprawiedliwić swojej nieobecności w szkole? Dlaczego zgodę na wyjście ze szkoły, zwolnienie z lekcji czy udział w wycieczce ma wydawać rodzic? Dlaczego rodzic ma być informowany o zachowaniu w szkole osoby dorosłej? Dlaczego nauczyciel zabiera dorosłemu uczniowi telefon?

Rzecznik odpowiada uczniom: w szkole obowiązuje wszystkich statut (tak stanowi prawo oświatowe). Ale statut nie może ograniczać praw, które daje człowiekowi Kodeks cywilny. A ten stwierdza, że pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności (art. 11).

W piśmie do kuratorów RPO przedstawia szerszą argumentację. Rzecznik stoi na stanowisku, że z chwilą uzyskania pełnoletności uczeń może samodzielnie wpływać na swoją sytuację prawną, kształtowaną dotychczas w wyniku działania jego przedstawicieli ustawowych. Co do zasady więc pełnoletnia osoba powinna mieć prawo odmowy zgody na udzielanie informacji rodzicom o wynikach w nauce, usprawiedliwiania nieobecności, czy też dysponowania własnością.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że decyzje o umieszczeniu zakazów w statucie szkoły podyktowane są względami bezpieczeństwa oraz istnieniem po stronie rodziców obowiązku alimentacyjnego względem dzieci (również pełnoletnich), które nie są jeszcze w stanie utrzymywać się samodzielnie. Zgadza się jednakże z oceną skarżących, że niektóre z tych zakazów nadmiernie ingerują w wolność pełnoletnich uczniów.

Rzecznik informuje skarżących, że jeżeli przepisy statutu budzą wątpliwości co do zgodności z prawem, można zwrócić się w tej sprawie do odpowiedniego kuratora oświaty – stwierdza w imieniu RPO dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Mirosław Wróblewski.

Czy tak się dzieje? Czy uczniowie uważający, że ich prawa mogą być naruszone, wiedzą, jak  problem zgłosić? Żeby to sprawdzić, RPO poprosił kuratorów szczebla wojewódzkiego o informację, ile takich skarg od uczniów dostają i co z nimi robią.

Pismo RPO wysłano 18 stycznia. Odpowiedziało już kuratorium świętokrzyskie (jedna skarga),  lubuskie (brak skarg), wielkopolskie (brak skarg, ale problem sygnalizują kuratorzy), podlaskie (brak skarg).

VII.501.69.2018

Policyjna lekcja prawa dostępu do informacji publicznej

Data: 2019-01-29
  • Uczniowie dostali zadanie z WOS złożenia wniosków o dostęp do informacji publicznej. Złożyli ich siedem do policji, która uznała, że to dezorganizuje jej pracę
  • Według komendy zebranie danych wymagało dużego  nakładu pracy, z uszczerbkiem dla innych obowiązków funkcjonariuszy
  • Policja uznała, że szkoła lub też klasa mogła złożyć jeden wniosek o informację – chodziło o liczbę zabójstw na Mokotowie

Nauczycielka chciała nauczyć uczniów, jak uzyskuje się informację publiczną. Dostali więc zadanie z WOS, by uzyskać dane dotyczące liczby zabójstw w dzielnicy w latach 2013-2018 i porównanie do ogólnej ich liczby w całym kraju. Pracę wykonało siedmiu uczniów.

Jak wynikało z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II wysłała do technikum pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała informację o liczbie zabójstw za tzw. informację przetworzoną (czyli taką, którą dopiero trzeba wydobyć z istniejących danych).  Zgodnie ustawą o dostępie do informacji publicznej warunkiem uzyskania informacji przetworzonej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". Wezwała więc ucznia do wskazania takiego interesu. Uznała też działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznika zdziwiło, że liczbę zabójstw policja traktuje jako informację przetworzoną. - Policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno więc uznać, że dane dotyczące liczby zabójstw w określonym czasie stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – napisał Rzecznik do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

Odpowiedź KRP

Komendant rejonowy policji odpowiedział, że z uwagi na cele edukacyjne, udzielono informacji o liczbie zabójstw w latach 2013-2018 (z rozbiciem na poszczególne lata) zarejestrowanych na terenie działania komendy. Była to informacja prosta i była w posiadaniu komendy.

Jednak dane statystyczne dotyczące liczby zabójstw na terenie całej Polski zamieszczane są - w formie plików do pobrania - na stronie internetowej Komendy Głównej Policji, więc wnioskodawca (uczeń) mógł sobie sam policzyć, jaki procent całości stanowią zabójstwa na Mokotowie.

Tymczasem żeby na pytanie mogła odpowiedzieć sama komenda, musiałaby szczegółowo sprawdzenia zapisów systemu dotyczących poszczególnych spraw w celu ustalenia miejsca popełnienia czynu lub też fizycznego przejrzenia akt sprawy w celu ustalenia tej informacji przez funkcjonariuszy upoważnionych do dostępu do akt sprawy. Następnie konieczne byłoby ustalenie, czy miejsce popełnienia czynu znajduje się w obrębie Mokotowa.

- Podjęcie tego rodzaju czynności wymaga zaangażowania funkcjonariuszy policji z uszczerbkiem dla innych wykonywanych przez nich czynności służbowych – dodano. Dlatego, mając na uwadze prawidłowe działanie jednostki, Komendant Rejonowy Policji Warszawa II zwrócił się do dyrekcji technikum z prośbą o zwrócenie uwagi nauczycielowi, iż kierowanie wniosków o udostępnienie informacji publicznej w celach dydaktycznych - jakkolwiek w założeniu nastawione na budowanie społeczeństwa obywatelskiego - może spowodować dezorganizację pracy policji.

Zdaniem komendanta fakt udzielenia informacji publicznej, choć w trochę odmiennym zakresie niż żądany, umożliwił wnioskodawcy realizację celu,  w jakim wniosek został złożony.  Komendant dodał, że jest pełen uznania dla wszelkich inicjatyw edukacyjnych mających na celu kształtowanie postawy świadomego obywatela. - Jednak należy stwierdzić, że powyższe zadanie mogło zostać zrealizowane w innej formie, np. poprzez ograniczenie liczby wniosków do jednego wniosku o udzielenie informacji sporządzonego przez szkołę lub też klasę, aby nie utrudniało to działań podmiotu, do którego wnioski te skierowano – napisał do RPO.

Wyrok TK

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik  w stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi bowiem wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

RPO o ogromnej liczbie prac domowych: potrzebna interwencja resortu edukacji

Data: 2019-01-28
  • Nasze dzieci są przemęczone i zniechęcone do zajęć szkolnych. Nie są w stanie wypocząć, nie rozwijają swoich pasji
  • My sami musimy poświęcać wolny czas na pomoc dzieciom w nadrabianiu zaległości lub pracę nad materiałem, który nie został wytłumaczony na lekcjach
  • To skutki przeciążenia dzieci pracami domowymi, które rodzice opisują w skargach do Rzecznika
  • Konsekwencje mogą być groźne dla rodzin i dla całego systemu oświaty w Polsce

Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do MEN o wytyczne dotyczące prac domowych. Brak nadzoru w tym zakresie może prowadzić bowiem rodziców do działań, które mogą przynieść negatywne skutki dla całego systemu oświaty (przykładem są krążące w sieci – i cytowane w piśmie RPO – oświadczenia woli zdesperowanych rodziców, którzy nie wyrażają w nich zgody "na dysponowanie przez szkołę pozalekcyjnym czasem ich dziecka”).

- Składanie przez rodziców oświadczeń o tej treści może prowadzić do konfliktów, podważania wiary w dobrą wolę nauczyciela i braku zaufania uczniów do władz szkolnych – pisze Adam Bodnar. - Brak konkretnych wytycznych dotyczących zadawania prac domowych stawia nauczycieli w trudnym położeniu, gdyż muszą zrealizować podstawę programową oraz sprostać oczekiwaniom uczniów i ich rodziców, żądających wysokich wyników w nauce i dobrego przygotowania do przyszłych egzaminów.

Rzecznik nie uważa, aby zadawanie prac domowych było sprzeczne z prawem. Jednak zdaniem RPO obecna sytuacja wymaga interwencji i pomocy państwa dla rodzin. Problem przemęczenia uczniów może mieć związek ze zbyt obszerną podstawą programową oraz nauką w systemie dwuzmianowym i kończeniem zajęć o późnej godzinie.

Ogromne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich budzi nastawienie polskich uczniów do szkół. Z raportu z badania TIMSS z 2015 r. wynika, że mimo sukcesów w  nauce, uczniowie w Polsce raczej nie lubią szkoły i nie wierzą we własne możliwości. W  rankingu pozytywnego nastawienia wobec szkoły polscy uczniowie znaleźli się dopiero na 46. miejscu – tylko o trzy miejsca wyższym od japońskich, ostatnich na liście. W  Europie są na samym końcu, wraz z Francuzami i Czechami[1]

Na problem zwracał już uwagę rzecznik praw dziecka Marek Michalak. Jego zdanie w kwestii potrzeby przyjrzenia się efektom zadawania prac domowych w świetle najnowszych badań pedagogicznych podziela dziś Rzecznik Praw Obywatelskich.

VII.501.68.2018




[1] Materiał prasowy z badania TIMSS 2015 r., http://www.ibe.edu.pl/pl/projekty-miedzynarodowe/timss-2019

 

Jak konkretnie wyglądała kontrola w szkołach, które wzięły udział w „Tęczowym piątku”?

Data: 2019-01-22
  • Czy kontrolerzy zareagowali na skargi uczniów straszonych np. obniżeniem stopnia z zachowania, jeśli wezmą udział w "Tęczowym piątku"?
  • Jakie są zalecenia pokontrolne?
  • Czy kuratoria kontrolują też działania innych organizacji pozarządowych, które wkraczają na teren szkoły?

Takie pytania Rzecznik Praw Obywatelskich zadał  Minister Edukacji Narodowej.

7 stycznia 2019 r. RPO dostał odpowiedź na pytania dotyczące kontroli szkół, które 26 października 2018 r. uczestniczyły w „Tęczowym piątku”. Celem akcji była promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Z odpowiedzi wynikało, że kontrole kuratoriów były wywołane wnioskami rodziców, reagujących na akcję organizacji pozarządowych, na którą nie wyrazili zgody wobec swoich dzieci. Poza tym MEN podkreślał, że polska szkoła dba o standardy praw człowieka. Rzecznik odnotował to z satysfakcją, bo wartości, na jakie powołało się Ministerstwo, są kluczowe dla kształtowania charakterów i postaw młodych obywateli.

Rzecznik zauważa jednak, że na część postawionych pytań nie dostał odpowiedzi.

Ministerstwo powołało się na Prawo oświatowe a działania kuratorów w związku z „Tęczowym piątkiem” nazwało formą doraźnego nadzoru pedagogicznego, uregulowanego rozporządzeniem MEN z 25 sierpnia 2017 r. w sprawie nadzoru pedagogicznego.

MEN w piśmie do Rzecznika nie wyjaśniło jednak, jakie dokładnie czynności kontrolne w ramach nadzoru pedagogicznego zostały już podjęte i jakie są planowane. Rzecznik nie dostał też kopii wewnętrznej dokumentacji dotyczącej przeprowadzonych kontroli. A waga tych informacji rośnie w związku z publicznymi zapowiedziami co do zamiaru przeprowadzenia czynności kontrolnych we wszystkich szkołach, które uczestniczyły w „Tęczowym piątku” oraz zastosowania sankcji dyscyplinarnych wobec pracowników tych szkół.

Mając na uwadze incydenty opisane w skardze do RPO: zastraszanie uczniów, którzy wzięli udział w akcji (np. groźby obniżenia ocen z zachowania, kontrolowanie ubioru, konfiskowanie przedmiotów związanych z akcją lub zbieranie oświadczeń o uczestnictwie w akcji), Rzecznik powziął wątpliwość, czy w kontrolach przeprowadzonych w szkołach przez nadzór pedagogiczny wzięto pod uwagę również te niepokojące zdarzenia.

Wskazał na art. 55 ust. 2 pkt. 5 Prawa oświatowego, w myśl którego nadzorowi pedagogicznemu podlega w szczególności przestrzeganie praw dziecka i praw ucznia oraz upowszechnianie wiedzy o tych prawach. W opinii RPO opisane w skargach zachowania nauczycieli i dyrektorów szkół mogły stanowić naruszenie praw dziecka i praw ucznia, a tym samym powinny były stać się również przedmiotem kontroli.

Dlatego RPO zwraca się do minister edukacji Anny Zalewskiej o:

  • szczegółowe zestawienia zrealizowanych już oraz planowanych czynności nadzoru pedagogicznego w szkołach uczestniczących w akcji „Tęczowy piątek”,
  • kopie wewnętrznej dokumentacji z kontroli, w szczególności kopii zaleceń pokontrolnych.
  • informację, czy działalność innych organizacji pozarządowych na terenach szkół i innych placówek oświatowych była przedmiotem planowych lub doraźnych kontroli organów nadzoru pedagogicznego w ostatnich 16 miesiącach, a jeżeli tak -  działalności jakich organizacji dotyczyły te kontrole i jakie były ich wyniki.

XI.800.3.2017

Odpowiedź MEN w sprawie „Tęczowego piątku”: to rodzice byli przeciw

Data: 2019-01-16
  • Kuratorzy oświaty podjęli działania dotyczące organizacji akcji „Tęczowy piątek" w związku ze zgłoszeniami rodziców, którzy nie wyrazili zgody na udział ich dzieci w akcji
  • Poza tym akcja była całkiem marginalna, w wielu województwach w ogóle się nie odbyła - twierdzi MEN
  • Tam, gdzie się odbyła, kuratoria zrobiły kontrolę

„Tęczowy piątek” organizowany był w szkołach 26 października 2018 r. Celem akcji była promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich, który uważa, że brak edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach wpływa na postępującą nietolerancję dla ‘inności”, był zaniepokojony sygnałami o zniechęcaniu uczniów i nauczycieli do takich przedsięwzięć oraz zapowiedziami sankcji dyscyplinarnych. Powoływał się na blokowanie edukacji antydyskryminacyjnej. Tymczasem jej obowiązek wynika z wielu wiążących Polskę konwencji – podkreśla Rzecznik.

Zdaniem MEN polska szkoła uczy tego, co trzeba, a kuratoria interweniowały w sprawie „Tęczowego piątku”  tylko dlatego, że przeciwko wystąpili rodzice. Poza tym „Tęczowy piątek" miał charakter marginalny i nie został przeprowadzony na taką skalę, o jakiej informowali organizatorzy. W niektórych województwach żadna ze szkół nie przystąpiła do akcji.

W szkołach, w których „Tęczowy piątek” się odbył, kontrole kuratorium dotyczyły prawidłowości prowadzonych działań pod względem zgodności z przepisami prawa oświatowego. Wszystko to działo się – zapewnia MEN - po informacjach od rodziców. Kuratorzy oświaty zwracali się do dyrektorów tych placówek o wyjaśnienia lub przeprowadzali kontrole w trybie doraźnym.

MEN: Jak rodzice mogą wpływać na działania szkoły?

Z przepisów wynika, że rodzice mają prawo do decydowania o tym, jakie treści wychowawcze są przekazywane ich dzieciom w szkole, a z uwagi na dobro dziecka i przepisy organizacje pozarządowe mogą prowadzić działalność w szkołach tylko za zgodą dyrektora szkoły, po uzyskaniu pozytywnej opinii rady rodziców.

Treści wychowawcze zawarte są w programie wychowawczo-profilaktycznym uchwalanym przez radę rodziców w porozumieniu z radą pedagogiczną. Wszystkie inne projekty i inicjatywy edukacyjne zawierające treści wychowawcze powinny uwzględniać kierunki interwencji przewidziane w tym programie, w tym realizować wyniki wspólnych ustaleń z rodzicami i nauczycielami.

MEN: Polska szkoła uczy tego, co trzeba

Prowadzona polityka oświatowa w Polsce stwarza równe szanse dzieciom i młodzieży, zapewnia poszanowanie drugiego człowieka oraz kształtowanie postaw społecznych i obywatelskich.

Preambuła ustawy Prawo oświatowe stanowi, że oświata w Rzeczypospolitej Polskiej jest wspólnym dobrem całego społeczeństwa, kieruje się zasadami zawartymi w Konstytucji, a także wskazaniami zawartymi w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz Konwencji o Prawach Dziecka.

Od 1 września 2017 r. nowa podstawa programowa kładzie nacisk na kształtowanie oraz wzmacnianie kompetencji społecznych i obywatelskich uczniów, jak również wprowadzanie ich w świat wartości. Wskazano wartości takie, jak ofiarność, współpraca, solidarność, altruizm, budowanie relacji społecznych sprzyjających bezpiecznemu rozwojowi ucznia.

Cele kształcenia akcentują ponadto wzmacnianie u uczniów poczucia tożsamości indywidualnej, formowanie poczucia godności własnej osoby i szacunku dla godności innych osób, jak też kształtowanie postawy otwartej wobec świata i innych ludzi. 

O stereotypach uczymy na lekcji wychowania do życia w rodzinie. Zagadnienia dotyczące ról kobiet i mężczyzn w kontekście stereotypów, a ponadto funkcji rodziny, pełnienia ról małżeńskich i rodzicielskich, ról społecznych, lepszego rozumienia siebie i najbliższego otoczenia zostały zawarte w podstawie programowej wychowania do życia w rodzinie.

XI.800.3.2017

Niewłaściwe zachowanie policjantki w szkole. Interwencja RPO

Data: 2019-01-11
  • Szkoła podstawowa zorganizowała zajęcia profilaktyczne dla dzieci z policjantką wydziału ds. nieletnich
  • W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem policjantki - zachowanie uczniów, zażądała podania ich danych osobowych oraz rodziców. Groziła wpisaniem dzieci do Krajowego Rejestru Karnego

Na wniosek dyrektorki szkoły Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia komendanta właściwej komendy policji.

W grudniu 2018 r. w 8. klasie szkoły podstawowej w dużym mieście zorganizowano zajęcia na temat demoralizacji nieletnich, ich odpowiedzialności karnej oraz zagrożeń w cyberprzestrzeni. Prowadziła je policjantka z wydziału ds. profilaktyki społecznej, nieletnich i patologii Komendy Rejonowej Policji.

Z relacji wychowawczyni oraz uczniów wynika, że zajęcia przebiegały w atmosferze wrogości i zastraszania. W reakcji na nieodpowiednie - zdaniem prowadzącej zajęcia - zachowanie uczniów, zażądała od nich podania danych osobowych nie tylko ich, ale i ich rodziców.  Groziła, że dane dzieci, z uwagi na ich niewłaściwe zachowanie, zostaną wpisane do Krajowego Rejestru Karnego, co w przyszłości uniemożliwi im uzyskanie dobrego wykształcenia i pracy, a ich rodzice stracą zatrudnienie.

Wzbudziło to w uczniach zdenerwowanie i strach. Rodzice informowali, że po powrocie ze spotkania niektóre dzieci płakały, a u większości powstało poczucie, że zostały potraktowane w sposób niesprawiedliwy i zbyt surowy. W opinii rodziców, którzy złożyli skargę na zachowanie policjantki, jej zachowanie polegało na manipulacji, wprowadzaniu w błąd i grożeniu konsekwencjami karnymi. Według rodziców, niestosowne zachowanie dzieci nie może być powodem nieuprawnionego zbierania prawnie chronionych danych osobowych. Wskazali też na niewłaściwą ich zdaniem reakcję naczelnika wydziału na całą sprawę.

Sprawa wzbudziła poważne zaniepokojenie RPO. Biuro RPO zwróciło się do komendanta właściwej komendy policji o zajęcie stanowiska. W szczególności chodzi o informację o ewentualnych działaniach podjętych wobec policjantki, w celu zapewnienia, by kolejne szkolenia odbyły się w sposób odpowiedni dla uczniów.

VII.7037.1.2019

Czy liczba zabójstw to informacja publiczna, którą policja ma udostępnić? Interwencja RPO

Data: 2019-01-09
  • W ramach pracy domowej z WOS uczeń wystąpił do komendy policji o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej liczby zabójstw z lat 2013-2018
  • Komenda uznała, że dezorganizuje to jej działania. Oceniła bowiem, że odpowiedź wymaga szczególnego nakładu pracy
  • Skoro jednak policja prowadzi statystyki przestępczości, to podanie liczby zabójstw z danego okresu nie wymaga pracochłonnych opracowań
  • RPO ma wątpliwości wobec stanowiska komendy i prosi o wyjaśnienia

Jak wynika z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II skierowała do dyrektora technikum w Warszawie pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej złożonego przez  ucznia. Przygotowując pracę domową z przedmiotu Wiedza o społeczeństwie, wystąpił on do komendy o dane dotyczące liczby zabójstw w latach 2013-2018. Nauczycielka chciała bowiem pokazać uczniom, jak uzyskuje się informację publiczną.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała wnioskowaną informację za tzw. informację przetworzoną.

Informacja taka nie jest informacją prostą, którą dana instytucja już posiada i może ją po prostu udostępnić na wniosek ("mamy dokument, więc go udostępniamy").  Informacja przetworzona wymaga bowiem analizy już posiadanych informacji prostych i - w wyniku ponadstandardowego nakładu pracy, wykraczającego poza zakres podstawowych kompetencji organu – specjalnego przygotowania jej dla wnioskodawcy ("musimy zebrać dane, które mamy i je zestawić").  Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z o dostępie do informacji publicznej, warunkiem uzyskania takiej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". 

Dlatego też komenda wezwała ucznia do wskazania takiego interesu, uzasadniającego przetworzenie informacji. Komenda uznała działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z poglądem, że realizacja wniosku o informację publiczną przez podmiot wykonujący zadania publiczne nie mieści się w realizacji zadań takiego podmiotu i prowadzi do dezorganizacji jego pracy. Udostępnianie informacji publicznej jest przecież zadaniem wynikającym z ustawy zasadniczej oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wątpliwości RPO budzi zasadność uznania wnioskowanej informacji za przetworzoną. - Biorąc pod uwagę, że policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno uznać, że dane dotyczące ilości zabójstw w określonym przedziale czasowym stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – głosi pismo Rzecznika do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

TK uznał przepis ustawy za konstytucyjny

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi boweim wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

O sprawiedliwości. Spotkanie regionalne RPO w Jarosławiu

Data: 2019-01-08
  • Spotkanie dotyczyło przede wszystkim praworządności
  • Ale jak zwykle na spotkaniach regionalnych obok spraw „wielkich” pojawiły się zwykłe, codzienne problemy praw człowieka
  • Oceniajmy fakty, pytajmy o konkrety, nie wdawajmy się w "gry plemienne" - powiedział na koniec, po omówieniu tych problemów, Adam Bodnar

30 osób przyszło na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Bibliotece Miejskiej w  Jarosławiu. Głównie zainteresowani problemami praworządności, ale też sprawami osób z niepełnosprawnościami czy prawami pracowniczymi. Jeden pan przyszedł na spotkanie w sprawie Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), ale zdecydował się na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich (RPO).

Przedstawiając się (i ważne dla siebie tematy) uczestnicy spotkania pytali, czy mogą mieć powody do nadziei. Chodziło im nie o sprawy osobiste, ale publiczne.

- Pytacie o powody do optymizmu? To zacznę tak: nie zdajecie sobie pewnie sprawy z tego, co macie na miejscu. Wasze lokalne koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną działa w sposób wybitny, kompleksowo wspiera osoby z niepełnosprawnościami – rehabilituje, uczy niezależności, uczy praw, daje pracę. – powiedział Adam Bodnar. – Naprawdę możecie być dumni z Jarosławia.

A sprawa Sądu Najwyższego – przecież odnieśliście Państwo sukces. Protestowaliście, zabieraliście głos, także tu, nie tylko w Warszawie. I mamy nadal Sąd Najwyższy, a Pierwsza Prezes nadal jest na stanowisku. Europa nie zabrałaby tak ostro głosu w sprawie Polski, gdyby nie głos polskich obywateli. To Wasz głos zmienił „bieg lawiny”.

Owszem, są w Sądzie Najwyższym dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej (ale nie płyną do niej strumienie spraw, sam RPO zgłosił dwie skargi nadzwyczajne, z czystym sumieniem, a Prokurator Generalny jedną, więc to narzędzie nie stało się - jeszcze? -narzędziem politycznym)

Izba dyscyplinarna to nieco inna sprawa – bo próbuje naciskać na sędziów, ale też pokazuje w efekcie siłę sprzeciwu środowiska sędziowskiego.

Oczywiście, trzeba się obawiać, że presja polityczna na sędziów zmieni sposób ich zachowania i kryteria orzekania. To poważne zagrożenie.

Ale też nie wolno zapominać, że działanie sądów trzeba poprawiać. Jest tu bardzo dużo do zrobienia i o tym trzeba mówić głośno (warto zajrzeć do dorobku II Kongresu Praw Obywatelskich). Prawo, by się tego domagać, mają zwłaszcza ci obywatele, którzy w ciągu dwóch ostatnich lat bronili niezależności sądów.

Społeczeństwo obywatelskie się wzmacnia. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał nagrodę, jaką otrzymał od norweskiej Fundacji Rafto (bo jako urzędnik publiczny nagród nie przyjmuje) Funduszowi Obywatelskiemu dla mini inicjatyw dotyczących sądownictwa i grup marginalizowanych – na seminaria, konferencje, akcje ulotkowe, dla aktywnych obywateli z małych miejscowości.

Ustawa represyjna (tzw dezubekizacyjna)

Odebrała świadczenia emerytalne na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej wszystkim, którzy choć jeden dzień przepracowali w służbach uznany przez ustawodawcę w 2016 r za służące totalitarnemu państwu komunistycznemu. Nie daje narzędzi na ocenę jednostkowego zachowania danej osoby.

Rzecznik uważa, że ta ustawa jest zbędna i krzywdząca.

Coraz więcej obywateli wchodzi w tej sprawie na drogę sądową. Jednak sądy nie zaczęły tu stosować bezpośrednio Konstytucji, tylko wykorzystały możliwość skierowania pytania prawnego do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa tam leży i czeka na rozstrzygnięcie, a sądy powszechne zawieszają do czasu rozstrzygnięcia trybunalskiego postępowania. W papierach wszystko się zgadza, w prawach człowieka – nic.

Rzecznik chce się do takich wybranych spraw przed sądami przyłączać - by zwracać uwagę sądom na problem.

Na co można liczyć? Na zmianę ustawy albo na Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale to potrwa (skoro nawet w sprawie ekshumacji smoleńskich zajęło dwa lata, a same ekshumacje zostały w tym czasie przeprowadzone).

- Nas tu jednak interesują nie organy władzy w Warszawie, ale sądy, policja i prokuratura tu, na miejscu. A traktują nas źle. To zwycięstwo obróciło się przeciwko nam. Na czele protestów często byli ludzie, którzy doprowadzili do tego, że sądy źle działają. A władze wykorzystały sytuację w sądach do obsadzenia sądów swoimi ludźmi – mówił jeden pan.

Innym uczestnikom spotkania się to nie podobało.

- Nie możemy głosu Pana tak zostawić – zaapelował Adam Bodnar. – Wymiar sprawiedliwości nie funkcjonował dobrze – pod względem organizacyjnym, podejściem do ludzi, przewlekłością, zarobkami pracowników. To nie jest efekt tego, że jakieś „struktury” miały w tym udział – ale  w skutek bałaganu i braku jasnej wizji, jak ma funkcjonować wymiar sprawiedliwości. Nikt nie pytał się ludzi, co trzeba zmienić, a na szczeblu lokalnym sędziowie zamykali się środowiskowo (to był w dużej części skutek niskich zarobków sędziowskich – wielu prawników nawet nie rozważało kariery sędziowskiej, co tamowało dopływ „świeżej krwi”, a wspierało praktyki nepotystyczne).

Z drugiej strony – do sądów zaczęły napływać nowe typy spraw. Bo kto by 15 lat temu wyobraził sobie, że będą sprawy o upadłość konsumencką, służebność związaną z telefonią komórkową, czy tysiące spraw o kredyty „frankowe”? Nikt. A teraz sądy mają takie sprawy. Sądy mają coraz więcej spraw, a ich sposób organizacji nie zmienił się od  ćwierćwiecza. To jest problem!

I te źle zorganizowane sądy nie były w stanie uporać się także ze sprawami związanymi z rozliczeniami z przeszłością (przykładem sprawa Grzegorza Przemyka, ale też sprawa osądzenia przepisów, które uznały przestępstwa funkcjonariuszy PRL zagrożone karami do 3 lat). Osoby ukrywające się w stanie wojennym, ale nie internowane, nie mają prawa do odszkodowania za utraconą pracę i dochody. Sprawy wszystkich osób represjonowanych po wydarzeniach zielonogórskich w 1960 r. nie zostały załatwione!

Pojawia się pytanie, tłumaczył Adam Bodnar, do czego użyjemy tych problemów. Do niszczenia sądów, czy do ich naprawy? Mamy to naprawiać, bo prawa wszystkich osób – i tych represjonowanych w walce o niepodległość i policjantów, którzy ryzykowali życiem w obronie porządku publicznego – są ważne.

I prawa radiologów też – podsumował ten wątek rzecznik praw obywatelskich

Prawa radiologów

Przepisy wydłużaniu czasu pracy radiologów nie uwzględniły stażu pracy ani podniosły wynagrodzeń (za dłuższy czas pracy pensja była taka sama). W jarosławskim szpitalu radiolodzy dostają tylko nieco więcej niż sprzątacze, a pielęgniarki mają ponad tysiąc złotych więcej.

RPO: Bo jak widać, słabsze grupy zawodowe, bez silnej reprezentacji związkowej, mają w Polsce gorzej. To jest sprawa dla Rzecznika. Musimy się temu przyjrzeć.

Zarządzanie drogami publicznymi

Co można zrobić, kiedy zarządca drogi publicznej nie wywiązuje się z obowiązków, a zatem droga i jej infrastruktura niszczeje (drogą powiatową, podczas robót jeździły pojazdy wykorzystywane na drogi, a błoto z ich kół zatkało kolektor ściekowy)?

RPO: Zwracał się Pan do nas? Nie, ale zwracałem się nawet do premiera.

RPO: My w właśnie w takich sprawach interweniujemy. Proszę nam to wysłać.

A z jakiego przepisu wynika obowiązek właściciela do odśnieżania chodnika przy posesji?

RPO: Prawo do własności (art. 64 Konstytucji) podlega ograniczeniom, a jednym z nich może być taki dodatkowy obowiązek.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Ale najwyraźniej przepisy są przestarzałe i być może wymagają zmiany?

RPO: zanalizujemy problem.

Inne problemy zgłaszane na spotkaniu

  • Zasady monitoringu w miejscu pracy
  • Problemy posiadaczy książeczek mieszkaniowych PKO BP
  • Jak doprowadzić do tego, by od emerytur nie płacić podatków (RPO: tu chodzi o podwyżkę emerytur, prawda? Moim zdaniem jest to możliwe tylko dzięki głębszej integracji europejskiej, w perspektywie niestety 20 lat. A poza tym potrzebna jest wyższa kwota wolna od podatów - bo to narzędzie sprawiedliwe)
  • Kiedy ludzie będą mieli wreszcie prawo do mieszkania. Przecież jak się mieszka z dorosłymi dziećmi, do relacje codzienne są coraz gorsze. Mieszkanie nie powinno być luksusem! (RPO: To prawda, Konstytucja nie jest tu realizwoana, ten rząd wziął się do tego dobrze, w ramach programu Mieszkanie+, niestety, ten program nie wyszedł)
  • Co zrobić z kredytami „frankowymi”?

Protesty, w tym antyrządowe

Wielu uczestników takich protestów jest potem ciąganych na policję, do prokuratury – a wszystko kończy się w sądzie uniewinnieniem. Czy mamy prawo do odszkodowania za stracony czas, dojazdy?

RPO: Sprawa jest niestety skomplikowana, bo w toku pozwu cywilnego przeciwko Skarbowi Państwa trzeba by wykazać, że organ państwa naruszył prawo. To nie jest łatwe. Udaje się to w sytuacji, gdy ktoś zostanie pozbawiony wolności a następnie uniewinniony. W przypadku samego oskarżenia trudno od razu założyć, że organ państwowy od początku działał w złej wierze – a nie, że się po prostu pomylił. Być może jednak warto to wyjaśnić przed sądem?

Dlaczego Kraków ignoruje wyroki sądów dotyczące dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły?

Data: 2019-01-02
  • Kraków z wielkimi oporami wykonuje wyrok w sprawie pani Angeliki i jej dziecka. Nie rozwiązał jednak systemowo sprawy dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wbrew stanowisku sądów proponuje rodzicom o połowę mniejsze wsparcie, niż im się należy
  • Rzecznik zwrócił się do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego o stosowanie się do standardów konstytucyjnych i międzynarodowych dotyczących praw osób z niepełnosprawnościami
  • Apeluje, by miasto nie narzucało rodzicom krzywdzących warunków, korzystając ze swej silniejszej pozycji

Ze względu na niepełnosprawność dziecko pani Angeliki nie może chodzić do najbliższej szkoły, ale do takiej, która jest odpowiednio dostosowana do jego potrzeb. Pani Angelika dowozi dziecko – codziennie jedzie z nią do szkoły, wraca, a potem jedzie po dziecko i wraca z nim. W sumie pokonuje drogę dom-szkoła cztery razy dziennie.

Przepisy mówią, że dowóz dziecka do szkoły ma być bezpłatny. Nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Kraków uznał, że dofinansowanie dwóch kursów dziennie wystarczy.

Pani Angelika poszła z tym do sądu i wygrała (w dwóch instancjach, w 2017 r. i prawomocnie w 2018 r.). Wsparł ją w tym RPO. Sąd potwierdził: rodzicowi dziecka z niepełnosprawnością należy się pełen zwrot kosztów dowozu dziecka, a więc także za drogę ze szkoły po odwiezieniu dziecka i po dziecko po zakończeniu zajęć.

Okazało się, że w Krakowie to za mało.

W 2018 r. Kraków zapłacił pani Angelice, ale tylko za dowóz dziecka w roku szkolnym 2016/2017. Nie chciał podpisać kolejnych umów refundacyjnych. Pani Angelika znów poszła do sądu i dopiero gdy ten 10 maja 2018 r. potwierdził jej prawa, gmina sfinansowała dowóz dziecka w ubiegłym i obecnym roku szkolnym. Ale i tak – mimo dwóch przegranych spraw w sądzie – najpierw zaproponowała pani Angelice refundację jedynie za dwa przejazdy dziennie.

W piśmie do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego RPO Adam Bodnar przypomina, że zwrot kosztów czterech przejazdów dziennie to proste „uwzględnienie przez miasto Kraków standardów wynikających z norm Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012 r., poz. 1169) oraz Konstytucji RP dotyczących wyrównywania szans edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami”.

Tymczasem do Rzecznika wciąż docierają sygnały, że Kraków spełnił te standardy „jedynie w tej indywidualnej sprawie, podczas gdy nie uległa zmianie stosowana przez miasto Kraków ogólnie przyjęta praktyka polegająca na ograniczeniu refundacji kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół i placówek do dwóch przejazdów dziennie”.

- Taki stan rzeczy należy uznać za niedopuszczalny. Choć przytoczone wyroki sądów dotyczą bezpośrednio jedynie pani Angeliki oraz jej dziecka, nie ulega wątpliwości, że zawarte w nich rozstrzygnięcia można odnieść do sytuacji, w jakiej znajdują się inni rodzice uczniów z niepełnosprawnościami. Krakowska praktyka postępowania w sprawie zawierania umów o refundację kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół została uznana przez sądy powszechne za nieprawidłową w świetle obowiązujących przepisów (w szczególności w zakresie celu uregulowania art. 39 ust. 4 ustawy Prawo oświatowe, jakim jest ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami dostępu do edukacji na zasadzie równości z ich rówieśnikami).

Dalsze proponowanie rodzicom zwrotu kosztów jedynie za dwa przejazdy dziennie należy więc ocenić jako lekceważenie wykładni przepisów prawa dokonanej przez niezależne sądy, co w konsekwencji prowadzi do narzucania przez gminę miejską Kraków – jako podmiotu silniejszego w tym stosunku – krzywdzących warunków umów zawieranych z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami.

Tego rodzaju postępowanie nieuchronnie prowadzi do podważania zaufania obywateli do władzy publicznej. Świadczą one również o braku poszanowania prawa przez organy, które same zobowiązane są do jego stosowania – pisze RPO.

Adam Bodnar prosi prezydenta Jacka Majchrowskiego o wyjaśnienie przyczyn kontynuowania praktyki polegającej na proponowaniu rodzicom uczniów z niepełnosprawnościami zwrotu kosztów dowozu ich dzieci do szkół i innych placówek edukacyjnych oraz opieki nad nimi w czasie tego dowozu jedynie za dwa przejazdy dziennie.

XI.7036.40.2016

Gra Democracy Cake na Kongresie Praw Obywatelskich

Data: 2018-12-19

Jednym z gości II Kongresu Obywatelskiego, który w tym roku odbył się w Warszawie w dniach 14-15 grudnia, był Iver Ørstavik z Fundacji imienia profesora Thorolfa Rafto.

Fundacja Rafto jest organizacją pozarządową z Bergen w Norwegii. Założona została w 1987 roku dla upamiętnienia profesora historii ekonomii oraz obrońcy praw człowieka Thorolfa Rafto (1922-1986). Profesor był norweskim działaczem na rzecz praw człowieka, aktywnym zwłaszcza w krajach Europy Środkowej: Polski, Czech i Węgier. Wspierał dysydentów, opozycję intelektualną i religijną oraz przywódców związków zawodowych. Fundacja wyprodukowała i promuje grę planszową Democracy Cake.

Kongresowi towarzyszyła Wioska Praw Człowieka, gdzie organizacje pozarządowe przygotowały swoje programy dla gości Kongresu. Jedną z nich byli przedstawiciele z Fundacji Edukacja dla Demokracji. Jest to polska organizacja pozarządowa założoną w 1989 r. z inicjatywy działaczy polskiej opozycji demokratycznej oraz American Federation of Teachers – Amerykańskiej Federacji Nauczycieli, którzy w okresie przemian wspierali polskie środowiska edukacyjne.

„Jesteśmy po to, aby wspierać prodemokratyczne i proobywatelskie zmiany w społeczeństwie przede wszystkim w Polsce i na obszarze b. ZSRR, w szczególności tam, gdzie ograniczony jest dostęp do edukacji, rynku pracy i możliwości współdecydowania o własnym losie. Dąży do tego, by ludzie brali odpowiedzialność za swoje otoczenie społeczne i byli otwarci w stosunku do innych – kultur i społeczeństw"

Trenerzy  tej Fundacji Natalia Kertyczak, Martyna Bogaczyk, Mateusz Rudzki  prezentowali Democracy Cake młodzieży.  Cieszyła się ona szczególnym powodzeniem wśród młodzieży  z Zespołu Szkół Bednarska oraz Liceum im Jacka Kuronia oraz  Liceum Tadeusza Czackiego.

RPO przyłączył się do procesu cywilnego związanego ze śmiercią uczniów w Tatrach w 2003 r.

Data: 2018-12-17
  • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
  • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
  • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
  • Dla odpowiedzialności miasta znaczenie ma fakt zgody dyrektor szkoły na tę wycieczkę – wskazuje Rzecznik

18 grudnia 2018 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach o godz. 13.30 rozpozna apelację w tej sprawie.

Historia sprawy

W tragicznej wycieczce licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod  lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

W 2006 r.  nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

Argumenty RPO

Rzecznik popiera apelację ojca wobec władz miasta. Rzecznik nie wypowiada się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia.

Rzecznik zwraca uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że „zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

VII.501.43.2018

Czy nauczyciel może zarekwirować telefon komórkowy ucznia?

Data: 2018-12-17

Społeczność szkolna może funkcjonować tylko wtedy, gdy ustali sobie jasne zasady. To wszystkim ułatwia życie, bo wiadomo, co jest dopuszczalne i czego się w danej sytuacji spodziewać. Ważne, by zasady te były jasno sprecyzowane i by nie naruszały prawa powszechnego.

Statut szkoły może zabraniać korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych w trakcie trwania zajęć. Nauczyciel może nakazać wyłączenie urządzenia lub umieszczenie go w widocznym miejscu na czas trwania lekcji. Szkoła nie ma jednak uprawnień do rekwirowania przedmiotów należących do uczniów. Osoby pełnoletnie lub rodzice osób niepełnoletnich mogą w każdej chwili zażądać zwrotu należących do nich, a przetrzymywanych przez szkołę, rzeczy.

Pozbawienie prawa korzystania z telefonu po zakończeniu zajęć może być stosowane jako środek wychowawczy w stosunku do niepełnoletnich uczniów, powinno się to jednak odbywać za wiedzą i zgodą ich prawnych opiekunów, zgodnie z postanowieniami statutu.

Jeżeli szkoła wprowadzi obowiązek pozostawienia telefonów komórkowych na czas trwania zajęć w depozycie, ponosi odpowiedzialność za wynikłe z tego szkody (np. kradzież czy uszkodzenie sprzętu), a uczeń pełnoletni musi mieć zapewnioną możliwość dostępu do urządzenia kiedy tylko uzna to za konieczne.

Nawet w sytuacji, w której telefon komórkowy został zarekwirowany zgodnie z zasadami obowiązującymi w szkole, przeglądanie jego zawartości przez osoby trzecie, np. nauczycieli, stanowi naruszenie prawa do prywatności i jako takie jest niezgodne z prawem.

Sesja 21: Prawo do edukacji seksualnej (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Prawo do edukacji seksualnej to prawo do informacji
  • Edukacja seksualna jest częścią edukacji zdrowotnej, a więc związana jest z prawem do ochrony zdrowia
  • Państwo na poziomie centralnym nie wywiązuje się tu z obowiązku, warto więc zwracać uwagę na inicjatywy społeczne i lokalne

„Prawo do edukacji seksualnej? Było źle, jest jeszcze gorzej”.

Prawo do edukacji seksualnej służy realizacji innych praw – prawa do ochrony zdrowia, ochrony przed dyskryminacją oraz bezpieczeństwa w zakresie przemocy rówieśniczej oraz seksualnej. Niestety edukacja seksualna nie jest stawiana jako priorytet przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Różne działania w tym zakresie są natomiast prowadzone przez organizacje pozarządowe, zarówno te z wieloletnim doświadczeniem (np. Ponton), jak i te niedawno powstałe (#SexEdPl). Powstaje pytanie, czy niedostatki instytucjonalne w zakresie edukacji seksualnej mogą być skorygowane przez działalność pozarządową i czy będzie to działanie wystarczające oraz powszechnie akceptowane.

Na takie wątpliwości w panelu moderowanym przez Karolinę Kędziorę, prezeskę Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, starały się odpowiedzieć: edukatorka seksualna Aleksandra Dulas z Fundacji Spunk i Fabryki Równości, edukatorka antydyskryminacyjna Marta  Gontarska  z Towarzystwa Edukacji Antydyskryminacyjnej,  edukatorka seksualna Antonina Lewandowska z  Grupy Ponto oraz seksuolożka, pedagożka  dr Alicja Długołęcka.

Marta Gontarska opowiedziała o doświadczeniu w działaniu na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji w edukacji oraz o wynikach dwóch raportów wydanych przez Towarzystwo – Wielka nieobecna – o edukacji antydyskryminacyjnej w systemie edukacji oraz Edukacja antydyskryminacyjna Ostatni dzwonek!, które wskazują i alarmują o braku edukacji antydyskryminacyjnej w podstawie programowej, realizowanej w szkołach. Brak dostępnej wiedzy na temat przeciwdziałania antydyskryminacji i przestrzeni do rozmowy na temat różnorodności i wartości prowadzi do tego, że młodzi ludzie bądź są dyskryminowani i nie wiedzą, jak sobie z tym radzić bądź sami dyskryminują innych. Natomiast w prawie do edukacji seksualnej najważniejsza jest kwestia dostępności wiedzy, a w związku z tym, że edukacja seksualna nie jest realizowana, młodzi ludzie czerpią informację z Internetu, który nie zawsze jest rzetelnym źródłem wiedzy. Marta Gontarska zwróciła również uwagę na obecny problem braku finansowania przez Państwo działań edukacyjnych, realizowanych przez Towarzystwo.

Antonia Lewandowska przedstawiła działania Grupy Ponton, która prowadzi wielowątkową edukację seksualną, polegającą na przedstawianiu młodzieży wyników najnowszych badań, ułatwianiu dostępu do źródeł informacji. Prelegentka przedstawiła również międzynarodowe regulacje prawne, które obligują państwo do podjęcia edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej (tj. Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet (CEDAW), Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej). Negatywnie oceniła obecną podstawę programową pod kątem treści, które przybliżają w minimalnym stopniu temat edukacji seksualnej uczniom. Grupa Ponton również ze względu na brak finansowania musiała ograniczyć swoją pomoc i zawiesić wakacyjny telefon zaufania. Obecnie, wg. prelegentaki, mamy do czynienia z beznadziejną sytuacją, w której młodzież jest pozostawiona sama sobie, a nauczyciele nie chcą i nie mają narzędzi i możliwości podejmowania tematu edukacji seksualnej. Lewandowska przywołała również przykład reakcji władz na Tęczowy Piątek, który w jej opinii miał efekt mrożący na nauczycieli i władze szkoły.

Aleksandra Dulas opowiedziała natomiast o dobrej praktyce w Łodzi, gdzie działania na rzecz edukacji seksualnej mają charakter systemowy i polegają na współpracy Fundacji SPUNK z  władzą samorządową. Dzięki zaangażowaniu Radnych miasta Łódź i udzielonym przez miasto wsparciu finansowym dla Fundacji, możliwe jest prowadzenie przez edukatorki zajęć w szkołach, w ramach których poruszane są zagadnienia dotyczące kwestii społecznych, roli mediów, bezpieczeństwa w sieci, sytuacji i prawa grup mniejszościowych. Według Dulas najlepszym kanałem edukowania jest rozmowa z dziećmi i młodzieżą, dawanie przestrzeni na zadawanie pytań i szukaniu wspólnej odpowiedzi. Edukatorka podkreśliła, że niezwykle pomocne dla Dyrektorów szkół jest bezpośrednie wsparcie władz samorządowych poprzez np. wysyłanie listów do szkół, zachęcających do przeprowadzenia zajęć z edukacji seksualnej w podległych im szkołach.

Dr Alicja Długołęcka zdefiniowała edukację seksualną jako prawo do informacji, szacunek, umiejętność stawiania granic i zadawania pytań – co jest dla mnie dobre, co mnie rozwija, jakie są moje potrzeby. Seksuolożka podkreśliła, że  brak jest materiałów naukowych – podręczników do rzetelnej edukacji seksualnej, która jest częścią edukacji zdrowotnej. Wg. Długołęckiej  obecnie edukacji seksualnej szkodzi fakt, że jest  przedmiotem politycznej debaty publicznej, a nie jest traktowana jako część nauki o zdrowiu psychicznym i fizycznym. Młodzież należy traktować poważnie i już od wczesnych etapów szkolnych poradzić z nimi niewykluczające rozmowy o edukacji seksualnej i zdrowiu.

W  dyskusji między publicznością a panelistkami m.in.  ponownie podkreślono ważną rolę władz lokalnych, które powinny wspierać organizację pozarządowe i grupy nieformalne w prowadzeniu działań na rzecz edukacji seksualnej.

Sesja 19: Warsztat: Symulacja procesu sądowego

Data: 2018-12-14
  • Nie dowiecie się, czy Robert nękał Kingę w sposób sprzeczny z prawem. Sprawa okazała się za trudna na półtoragodzinny warsztat. Ale dużo się nauczyliśmy.
  • Symulacja procesu sądowego jest niezwykle skutecznym narzędziem edukacyjnym, watym rozpowszechniania
  • Uczy nie tylko podstaw postępowania sądowego, ale widzenia świata w jego złożoności, unikania uproszczonych sądów, szacunku dla innych

Symulacja procesu sądowego zaczyna się od wyjaśnienia podstawowych zasad postępowania w sądach rejonowych. Warsztaty prowadzi sędzia Arkadiusz Krupa z Sądu Rejonowego w Łobzie.

Sprawa będzie karna, a w takiej sprawie w pierwszej instancji sędzia sądzi jednoosobowo. Musi dobrze ważyć wszystkie okoliczności sprawy, musi pamiętać, że w razie wątpliwości rozstrzyga na korzyść oskarżonego. Bywa, że niektórych dowodów nie może uznać

- Przecież tak się nie da! – protestują zebrani

- Da się. Na tym polega bycie sędzią – tłumaczy sędzia Krupa.

Będziemy odgrywać sprawę o stalking. Bawi nas to trochę, bo na sali są same kobiety. Ale w miarę upływu czasu wszyscy utożsamiają się ze swoimi rolami.  Mamy pokrzywdzoną, sprawcę, świadków, prokuratora, sędziego i ławników. Posługujemy się scenariuszem przygotowanym przez fundację CourtWatch. Była wykorzystywana w tym roku także w czasie symulacji rozprawy sądowej w czasie festiwalu Pol’and’rock w Kostrzyniu nad Odrą.

- Stalking to uporczywe nagabywanie – tłumaczy sędzia Krupa. – Sprawa jest trudna, bo dotyczy zwykłych ludzkich kontaktów. Musimy więc ustalić, kiedy np. SMS służy przekazaniu informacji, a kiedy już nie. Kiedy na kontakt była przynajmniej domniemana zgoda, a kiedy nie. Sędzia musi to wyważyć.

Zaczynamy postępowanie. Sędzia Krupa podpowiada, czy stać, czy siedzieć, i kto jeszcze powinien zabrać głos, zanim dobiegnie końca dany etap postępowania. Bardzo wyraźnie podkreśla, do którego momentu poszkodowany może wnieść o to, by zostać oskarżycielem posiłkowym (do momentu odczytania aktu oskarżenia).  Nasza pokrzywdzona korzysta z tego prawa i staje się oskarżycielką posiłkową.

Sąd – i uczestnicy warsztatu słuchają o sporze trojga ludzi: oskarżony i pokrzywdzona byli parą, ale się rozstali. Ona poznała innego, on się z tym nie godzi i próbuje ją odzyskać. Twierdzi, że wysyła góra dwa SMSy dziennie – ona mówi, że było ich kilkadziesiąt. On skarży się, że ona nie powiedziała mu otwarcie, że poznała innego, ona – nie widzi w tym problemu. On mówi, że się o nią boi, bo nowy partner ją skrzywdzi.

Przerywają sobie, denerwują się. „Sędzia” próbuje nad tym zapanować. Sędzia Krupa pokazuje, jakie pułapki mogą kryć się w źle (niechcący lub umyślnie) zadanych pytaniach. Dobre pytania powinny być otwarte, zachęcać do otwartej odpowiedzi, bo wtedy można dowiedzieć się więcej. Pytania, na które odpowiada się „Tak” lub „nie” nie ułatwiają rozwikłania sytuacji. Pokazuje, jak dopytywać świadków, oskarżonego i pokrzywdzoną.

I sprawa Kingi, Roberta i Tomasza staje się coraz bardzie skomplikowana – już nie wiemy, ile było SMSów, skąd wiadomo, co zawierały, czy świadkowie dobrze zapamiętali, co się zdarzyło, czy chcieli powiedzieć prawdę…

Sąd wyroku wydać nie zdołała, odroczył zatem rozprawę (bo skończył się czas przeznaczony na warsztat).

I w konkluzji - poleca tę formę edukacji prawnej

 

Sesja 8: Nacjonalizm, patriotyzm, tożsamość konstytucyjna i prawa człowieka (BLOK B)

Data: 2018-12-14
  • Musimy stawić czoła konsekwencjom debaty o "Innym" (o uchodźcach), która w ostatnich latach przetoczyła się przez Polskę. Te konsekwencje same nie znikną

Co dominuje w pojęciu  Polska - Państwo czy Naród. Dyskusja na ten temat toczyła się i w II RP i w czasach PRL-u. Teraz powraca znowu. W polskiej tradycji ważne jest to wartościujące rozróżnienie, choć jak stwierdził prof. Rafał Pankowski bywa, że zatracamy  zdolność do wyraźnego przeciwstawienia patriotyzmu nacjonalizmowi, a przecież krytyczny patriotyzm jest (powinien być) ważną wartością zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Potwierdził tę tezę Leszek Jeżdżewski. Według niego Polak patriota to ktoś, kto jest z jednej strony dumny z postawy i dokonań Ireny Sendlerowej, a z drugiej strony płacze nad szmalcownikami, którzy dla pieniędzy wydawali swoich współobywateli.

Patriotyzm i Konstytucja są ze sobą ściśle powiązane. Tworzymy wspólnotę w ramach Unii Europejskiej, ale równocześnie respektujemy nasze narodowe konstytucje. Dr Śledzińska-Simon zwróciła uwagę, że naród stanowi prawo poprzez pewną większość. Istotna jest odpowiedź, jak chronimy równocześnie jednostki na styku obywatel/ Państwo i czy zapewniamy mniejszości ich prawa. Na ile pozwalamy sobie na odstępstwa i osłabianie tych praw m.in. poprzez sposób, w jaki władza traktuje teraz niezależność sądów w Polsce.

Krzysztof Czyżewski uważa, że stosunek do mniejszości jest sprawą fundamentalną. Przypomniał, że  państwo narodowe mamy dopiero od 100 lat i jest to zasadniczo inna jakość po  wspólnotowości pierwszej Rzeczpospolitej wielonarodowej. Operacja  przemiany w państwo narodowe Polaków była niezwykle bolesna zwłaszcza w miejscach tradycyjnie wielokulturowych, jak pogranicza. Nowa konstytucja jakby nie dostrzegała tych wcześniejszych więzów, przenikania, wielokulturowości i różnych tradycji i religii. Przed Polską w 1918 roku stanęło wyzwanie - cieszyliśmy się niepodległością, suwerennością, niezależnością, wolnością od zaborcy. Tworzyła się  większość polska, zaś mniejszości społeczne stały się osobnym światem, inaczej zorganizowanych, osobnych grup. Tak, jakby ze wspólnego stołu wielokulturowej Rzeczpospolitej wydzielono wielki stół Polski i mniejsze – osobne stoliki dla mniejszości. 

Teraz trzeba od nowa otwierać to, co zostało zamknięte np. dla kultury.

Moderatorka Dominika Kozłowska zwróciła uwagę, że dyskusje w III RP od początku toczą się wokół stosunku do mniejszości różnego rodzajów i są one sprawą wywołującą ostre spory.

Leszek Jażdzewski zwrócił uwagę, że kategoria mniejszości jest zawsze wytworzona przez większość, a przecież ta mniejszość także jest u siebie.

Krzysztof Czyżewski: Tworzenie odrębnych grup przyrównał to tworzenia w mieszkaniu oddzielnych pokoi. Za każdym takim wyodrębnieniem stoi jakaś historia. Wyzwaniem dla nas wszystkich jest przełamanie syndromu osobnego pokoju i mówienie o wspólnej historii, potrzebach i prawach.

Paneliści zastanawiali się także , czy wizje narodowców II i III RP są podobne, czy mają takie same źródła. Czy polski nacjonalizm napędza to samo co w innych krajach.

Profesor Rafał Pankowski zauważył, że kończy się smutny rok i smutne obchody 11 listopada 1918 roku. Problemem obchodów była jawna, wręcz ostentacyjna

legitymizacja skrajnego nacjonalizmu przez najwyższe władze państwowe w Polsce (marsz pod sztandarami ONR) .

Kiedyś w Polsce innym był Żyd, dzisiaj jest to uchodźca, ktoś, kto jest strasznie straszny, chociaż go nie ma.

Badania opinii publicznej pokazują jak bardzo w ciągu ostatnich kilku lat zmieniła się postawa Polaków z otwartej na niechętną i zamkniętą. Debata o uchodźcach, która przetoczyła się przez Polskę, dotknęła ważnych emocji.

Według Krzysztofa Czyżewskiego te emocje to lęk, spowodowany obroną granic tożsamościowych. Najbardziej „Innym” staje się ten, kto stanie w obronie mniejszości, imigrantów. Mimo, że swój zostaje napiętnowany jako nielojalny, zdrajca, sprzedawczyk.  Przypomniał mord Gabriela Narutowicza, którego sprawca, mimo poniesionej kary, został dla niektórych środowisk moralnym zwycięzcą.

Nacjonalizm nie jest odpowiedzią na przyszłość. Nawet jeśli przez chwilę musimy zamknąć się w twierdzy, żeby żyć pełnią musimy z niej wyjść i budować mosty porozumienia z innymi ludźmi.  Patriotyzm jest dużo bardziej otwarty i przyszłościowy, pozwala na budowanie mostów. Nacjonalizm zamyka nas w twierdzy. W długiej perspektywie most jest naturą społecznego współżycia, nie da się bez niego żyć. Przekroczenia granic, spotkanie, to jest w nas.

Założenia panelu:

Dyskusja o demokracji w Polsce to nie tylko rozważania na temat systemu instytucjonalnego i zagrożeń dla niego. To także kwestia dominujących ideologii. Budowanie „Budapesztu w Warszawie” ma konsekwencje dla interpretacji pojęć nacjonalizmu oraz patriotyzmu, ale także do relacji państwo-Kościół. Podważanie obowiązującej Konstytucji RP wpływa na budowanie podziałów w społeczeństwie oraz kwestionowanie wynikającej z Konstytucji tożsamości narodowej. Zwrot w kierunku demokracji nieliberalnej oznacza kwestionowanie liberalnej koncepcji praw człowieka. Z drugiej strony daje podstawę do budowania nowej wizji tożsamości – patriotyzmu konstytucyjnego.

Sesja 10: Warsztat: Komunikacja działań w zakresie praw człowieka z wykorzystaniem mediów społecznościowych i innych narzędzi (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Istota przekazu to treść – a nie umiejętności techniczne
  • Prawa człowieka są czymś osobistym – musimy ludziom pokazać, jak to przekłada się na ich osobiste problemy.
  • Przekaz powinien być prosty. Kluczowe jest tworzenie ram komunikacyjnych (ang. frames)

Warsztat miał na celu przybliżenie działaczom i działaczkom organizacji pozarządowych oraz aktywistom i aktywistkom możliwości wykorzystania mediów społecznościowych (oraz innych narzędzi nowych technologii) do ich codziennej działalności oraz wypracowanie odpowiedzi na następujące pytania:

  • Jak z nich korzystać?
  • Czy jest to skuteczne?
  • Czy jesteśmy w stanie przekroczyć granice naszej „bańki internetowej”?
  • Jak łączyć wiedzę specjalistyczną z uproszczoną komunikacją?
  • Czy warto promować indywidualne profile internetowe ekspertów i ekspertek związanych z organizacją czy stawiać na promocję organizacji?
  • Jak walczyć z mową nienawiści, która bywa reakcją na komunikaty zamieszczane w mediach społecznościowych?

Próbę odpowiedzi na podjęli: zastępczyni Dyrektora Biura instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE Katarzyna Gardaphadze, dziennikarz LibertyEU Israel Butler oraz bloger I przedsiębiorca zajmujący się wspieraniem i inwestowaniem w projekty technologiczne Artur Kurasiński.

Katarzyna Gardaphadze mówiła, że jeżeli przekaz jest głównie negatywny, wywołuje to w ludziach zobojętnienie. W mediach społecznościowych widzimy głównie wiadomości negatywne. Problem leży w braku weryfikacji - nie szukamy czy informacja jest prawdziwa. Tworzymy w naszej bańce komunikacyjnej przekaz w gruncie rzeczy fałszywy.

Israel Butler podkreślił, że popularyzacja praw człowieka w UE nie jest zupełnie nową dziedziną, ale wymaga dużego nakładu sił. Wskazał również, że środkiem do realizacji tych celów są często materiały wizualne, które potwierdziły swoją skuteczność, lecz należy unikać długich komunikatów, które zniechęcają odbiorców.

Opisując działalność “Libierties “ wskazał na wage, jaką powinno się przykładać do spersonalizowanych sposobów komunikacji, min. memów, które stały się ważną częścią kultury popularnej.

Wśród interaktywnych metod panelista wymienił również komunikaty wideo – vlogi oraz relacje w mediach społecznościowych cechujące się wysoką skuteczność przekazywanych komunikatów.

Na pytanie o skuteczność komunikatu przedstawiciel LibertiesEU głosił potrzebę podsumowania ważnych kwestie w jednym zdaniu. Uproszczenie komunikatu to kwestia kluczowa w tego  typu relacji z odbiorcą.

Do tego niezbędne jest tworzenie ram komunikacyjnych (ang. frames) – to one zapadają w pamięci odbiorcy. Gdy dla przykładu Victor Orban stworzy taką ramę, to komunkat z niej wynikły jest na tyle silny, że odbiorca musi się dostosować. Rozwiązaniem tego problemu jest zdaniem dziennikarza niereagowanie na ataki. To powoduje bowiem odwrotny skutek. Zamiast tego należy tworzyc własne ramy. Zamiast mówić, że nie ma kryzysu migracyjnego – lepiej opowiadać swoja historię – o tym, że bycie Polakiem to wyciaganie ręki, żeby pomoc innym. Nie jest to kwestia braku podawania faktów, ale wiązanie ich z wartościami.

Prawa człowieka są czymś osobistym – musimy ludziom pokazać, jak to przekłada się na ich osobiste problemy.

Katarzyna Gardaphadze przedstawiła interaktywne metody komunikacji z odbiorcą inspirowane serią “Humans of New York”. Pracownicy ODIHR OBWE w specjalnych nagraniach dzielą się tym, jak istotne są prawa człowieka w ich życiu.

Podkreśliła też, że należy wychodzić z komunkatem poza powszechnie utrwalone schematy. Za przykład skutecznego i atrakcyjnego przekazywania treści może tu służyć  niedawny nowojorski fashionweek – gdzie jedna ze znanych marek odieżowych zamiast modelek do prezentacji swoich ubrań zaprosiła obronców praw człowieka.

Artur Kurasiński wskazał na wagę treści, które przekazujemy. Te treści, tak zwany “content” są rozpowszechnianane na platformach, które maja swoją specyficzną polityke. Ważne, abyśmy wiedzieli, kto te komunikaty wysyła. I czy wszysycy uzytkownicy mediów społecznościowych mają równe prawa w tym zakresie.

Jeżeli chcemy mieć demokrację w takim stopniu, jak mieliśmy – te platformy muszą być ograniczone, szczególnie Facebook i Google, które przez algorytmy śledzące wpływają bezpośrednio na naruszenia naszej prywatności.

Pytania z sali dotyczyły między innymi problemu ucywilizowania nowych technologii , skutecznego organizowania kampanii społecznych czy wykorzystania nowych technologii do promocji wartości demokratycznych, w tym praw kobiet.

Sesja 13: Warsztat: Jak uczyć o historii i prawach człowieka (BLOK B)

Data: 2018-12-14
  • Skończmy z historią układaną hasłowo. Napełniajmy ją treścią, zwłaszcza lokalną. Pokazujmy to, co nieoczywiste. Uczmy młodzież o mechanizmach historii.
  • Tak traktowana współczesna opowieść uwrażliwia i przygotowuje do działania

Historia dla młodzieży to hasła bez treści, uleganie uprzedzeniom wynika z niewiedzy - mówiono podczas warsztatu „Jak uczyć o historii i prawach człowieka”. Podkreślano, że część odpowiedzialności ponoszą nauczyiciele. Dobre praktyki to np. odkrywanie przez uczniów zapomnianej lokalnej historii. 

Preambuła do Konstytucji RP głosi, że mamy być “pomni gorzkich doświadczeń z czasów kiedy prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”. W 2018 r. obchodzimy 70.  rocznicę Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, która stanowi podstawę współczesnej koncepcji praw człowieka. Jednocześnie dla młodego pokolenia prawa człowieka wydają się oczywiste, niedostrzegalne tak jak powietrze, nie wzbudzające większych emocji i zaangażowania. Powstaje pytanie, jak połączyć nauczanie historii z nauczaniem o prawach człowieka oraz jak sprawić, że prawa człowieka będą dla młodzieży czymś zrozumiałym, a nie oddalonym i abstrakcyjnym. 

Panelistami byli: 

  • Dr Alicja Bartuś  (Międzynarodowy Dom Spotkań w Oświęcimiu)
  • Bartosz Kicki (nauczyciel)
  • Dr Olga Kaczmarek (Forum Dialogu)
  • Barbara Janina Sochal (Polskie Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka)

Relacja na gorąco:

Alicja Bartuś: Rafał Lemkin, twórca pojęcia ludobójstwa, był świadkiem zbrodni, ale nie pozostał biernym obserwatorem. Dziś o zbrodniach czy łamaniu praw człowieka wiemy niemal od razu, są świadkowie, widzimy to na ekranach. Często mówimy „nie” dla zła, które się dokonuje, ale najczęściej jest to tylko sprzeciw wewnętrzny, który nie ma znaczenia dla zmiany rzeczywistości. Ograniczamy się do lajkowania.

Nasze projekty zmierzają do tego, aby pobudzić młodzież do aktywności, aby uwrażliwić ich, aby poszło za tym działania. Konieczne jest  wypracowanie skuteczniejszych metod dotarcia do młodego pokoleń.

Nasze badania wykazały, że:

  • młodzi nie mają podstawowej wiedzy o świecie i Polsce. Historia to dla nich hasła bez treści,
  • wzrasta „duma narodowa”, czyli tak naprawdę nacjonalizm. Przejawia się to w postrzeganiu „żołnierzy wyklętych” jako bohaterów przy braku wiedzy, o co oni walczyli, kiedy i z kim,
  • prawdziwy patriota walczy i umiera. Praca dla ojczyzny nie jest dla młodzieży patriotyzmem,
  • antysemityzm wydaje się wręcz mniejszy niż niechęć do „obcych:” szczególnie zły jest stosunek młodych do uchodźców; musieliśmy nawet przerwać warsztaty w tej sprawie,
  • autorytet Franciszka nie ma znaczenia. „On swoje - oni swoje”,
  • to pokolenie bez pamięci pokoleniowej. Młodzi nie kojarzą faktów historycznych, do których można by się odwołać,
  • bezrefleksyjne nawiązywanie do Holokaustu i obozów koncentracyjnych,
  • wybiórcza wrażliwość. Wrażliwość na cierpienie dzieci w czasie wojny nie przekłada się na takie samo współczucie, jak do własnych ofiar,
  • autorytetem dla młodzieży jest bloger a nie ekspert; brak umiejętność  weryfikacji źródeł; odurzenie internetem  

Bartosz Kicki: - Pani dr Bartuś jest dziś dyżurną pesymistką, a ja będę optymistą. Nie narzekałabym aż tak bardzo na młodzież, zwróciłbym uwagę na nauczycieli,  którzy mają ich nauczyć sztuki zdobywnia informacji i ich  weryfikacji. Mieliśmy niedawno spotkanie, jak uczyć o stanie wojennym. Nauczyciele mówili, że stan wojenny to „tylko ocet na półkach”. Sami powielają schemat rozciągania całego PRL na stan wojenny.

Od 2013 r. prowadzimy we Wrocławiu projekt „Edukacja w Miejscach Pamięci” na wszystkich poziomach edukacji. Wzięło w nim już udział 35 tys. uczniów. Wyjeżdżają do b. obozu Gross Rosen, oglądają Świątynię Pokoju w Świdnicy. Staramy się do b. obozu Auschwitz jeździć na dwa dni, aby zdążyć „przegadać” temat. Nawiązujemy wtedy do Rwandy, by pokazać współczesne ludobójstwo. Wielu z nich wraca w te miejsca z rodzicami, rodzeństwem czy znajomymi i opowiada im to, czego dowiedzieli się podczas tych wyjazdów; to dobry kierunek uczenia historii.

Ale z drugiej strony sytuacja, gdy nauczyciele uczyli się, co oznacza Krzyż celtycki, co oznacza Falanga. Nagle nauczycielka WOS mówi, że w kraju muzułmańskim „oni nie pokażą wystawy o chrześcijanach” i zyskuje tym poparcie. To jest problem, z którym musimy się uporać.

Barbara Janina Sochal: W Polsce Janusza Korczaka odbiera się tylko jako kogoś, kto „kochał dzieci i poszedł  z nimi do gazu”. Nie  mówi się o jego wieloletniej działalności wychowawczej. Niedawno wybrano nowego Rzecznika Praw Dziecka, który cytował Korczaka. Ale wszystkie jego poglądy są absolutnym zaprzeczeniem nauk. Oto jak można wyrwać z kontekstu ważną postać dla praw dziecka, cytować po to, by na jego barkach zdobyć kapitał.

Order Orła Białego należał się Korczakowi, ale nie jest przypadkiem, że dostał go pseudonim Janusz Korczak, a nie człowiek Henryk Goldszmit. Tak właśnie wykorzystuje się postacie historyczne dla aktualnych interesów politycznych.

A jak uczymy o historii? Czy zgodnie z prawami obywatelskimi? Przecież nie ma w niej kobiet, oprócz kilku. W historii nie ma też dzieci. Nie można uczyć, że my zawsze byliśmy „ci szlachetni” a  inni to byłi wrogowie. Jeśli nie przyznamy, że czasem postępowaliśmy niegodnie, nie nauczymy młodych odpowiedzialności.

Nie uczymy też o mechanizmach historii. Ma to być coś danego raz na zawsze. A tak samo prawa i wolności nie są dane raz na zawsze, o ile o to nie zadbamy.

Olga Kaczmarek: Nasz program „Szkoła Dialogu” trochę odpowiada na bolączki, o których mówili moi poprzednicy, choć ich nie usuwa. W ramach programu uczniowie z niewielkich miejscowości, które miały przed wojną znaczną populację żydowską, biorą udział w czterech warsztatach. Chodzi o to, aby sami się przyjrzeli swoim miejscowościom, jakie były kiedyś – by spojrzeli na nie innymi  oczyma. Aby zorientowali się ta zapomniana lokalna historia jest ich własną.

Dlatego przygotowują projekt upamiętniający tę społeczność, są przewodnikami po odpowiednich miejscach, a ich publiczność to lokalni mieszkańcy. My ich tylko przygotowujemy do poszukiwań, młodzi sami je prowadzą.

Taka zmiana percepcji pozwala wyjść z własnej tożsamości i stanąć trochę obok. Zmienia to ich postawy także wobec innych grup etnicznych, np. wobec Romów. Robiliśmy to m.in. w dwujęzycznej szkole w Przemyślu.

Nasze doświadczenie jest takie, że to się udaje. Oni orientują się, kto to w ogóle jest Żyd, dlaczego nie ma po nich śladu w ich miejscowościach. Czasami po tym inicjują upamiętnienia miejsc kaźni Holokaustu.  Choć spotykamy się też z sytuacjami, że rodzice czy dziadkowie nie podzielają tych postaw młodzieży.

Znajomy młody człowiek moderatora panelu Andrzeja Stefańskiego często jeździł na Marsze Niepodległości, do czego nawet go agitował. - Gdy go ostatnio spotkałem, powiedział, że ostatnio na nim już nie był. Spytany o powód, odpowiedział: Dojrzewam  - mówił Stefański.

Najważniejsze głosy w dyskusji

Halina Bortnowska mówiła, że gdy po upadku Powstania Warszawskiego trafiła do okupowanego Wrocławiu, gdzie jej rodzina spotkała się z pomocą ze strony Niemców. - To istotna wartość, także dla edukacji - podkreśliła

„Jeżeli młodzi ludzie zdobywają świadomość, że mogą wyjść z atmosfery antysemityzmu w ich rodzinnym domu, to już jest dobrze”

„Rzadko się zdarza, że wskazuje się na problemy także wśród nauczycieli, a nie tylko wśród młodzieży”

„Jeśli dorośli nie biorą odpowiedzialności za to co robią, to trudno tego oczekiwać od  młodych, gdy nie daje im się prawa do współdecydowania”

"Tęczowy piątek". Rzecznik w obronie edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach

Data: 2018-12-11
  • Brak edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach wpływa na postępującą nietolerancję dla ‘inności”
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony zniechęcaniem uczniów i nauczycieli do takich przedsięwzięć oraz zapowiedziami sankcji dyscyplinarnych
  • Powołuje się na blokowanie edukacji antydyskryminacyjnej w związku z organizacją 26 października 2018 r.  „Tęczowego piątku” w szkołach
  • Obowiązek edukacji antydyskryminacyjnej wynika z wielu wiążących Polskę konwencji – podkreśla Rzecznik

Adam Bodnar wystąpił do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej w związku z zapowiedziami kontroli w szkołach, które podjęły ten temat oraz wyciągnięcia sankcji dyscyplinarnych wobec ich pracowników. Poprosił o wskazanie podstawy prawnej kontroli szkół uczestniczących w akcji „Tęczowy Piątek”, przedstawienie zestawienia planowanych i zrealizowanych już czynności oraz przesłanie dokumentacji kontroli.

Do Biura RPO wpłynęły skargi w związku z organizacją tzw. „Tęczowego piątku” - akcji, której celem jest promocja tolerancji i zapobieganie aktom przemocy wobec osób nieheteronormatywnych w środowisku szkolnym. W liceum w Tarnowskich Górach zajęcia odwołano ze względu na kierowane wobec organizatorów ataki słowne, pochwały stosowania przemocy wobec przedstawicieli mniejszości seksualnych w reżimach nazistowskich i komunistycznych oraz groźby przeprowadzenia agresywnych działań w otoczeniu szkoły.

Sprzeciw Rzecznika budzi budowana wobec tej inicjatywy zastraszająca atmosfera, obejmująca m.in. incydenty polegające na wzywaniu uczniów na indywidualne rozmowy z dyrektorem szkoły, zbieraniu od nich oświadczeń o uczestnictwie w akcji, kontrolowaniu ich ubioru, konfiskowaniu przedmiotów związanych z akcją (np. przypinek), czy stosowaniu wobec uczniów i uczennic gróźb obniżenia ocen z zachowania.

- W mojej ocenie takie zachowania stanowią rażące naruszenie praw uczniów i uczennic oraz godzą w ich poczucie bezpieczeństwa w szkole - napisał Adam Bodnar. Uznał, że uderza to szczególnie w prawa uczniów nieheteroseksualnych, może obniżyć ich zaufanie do kadry nauczycielskiej i zniechęcić do szukania wsparcia z ich strony w przypadkach przemocy rówieśniczej motywowanej homofobią.

Rzecznik - który pełni także funkcję niezależnego organu do spraw  równego traktowania – za szczególnie cenne uznaje wszelkie inicjatywy, które pozwalają młodzieży pogłębiać wiedzę na temat praw człowieka i obywatela i podejmować dyskusję dotyczącą istotnych problemów społecznych. Z tego względu z zaniepokojeniem przyjmuje informacje o próbach zniechęcania uczniów i nauczycieli do tego typu przedsięwzięć lub wprowadzania przez władze szkolne zakazów organizowania takich wydarzeń, które nasiliły się w ostatnich latach.

Inicjatywa „Tęczowego piątku” wywoływała obawy, że jej rzeczywistym, a jednocześnie ukrytym celem, ma być  „promocja” wśród uczniów zachowań i postaw stereotypowo przypisywanych środowisku osób LGBT. - Jakkolwiek trudno odnosić się do takich zarzutów, to należy przypomnieć, jaki jest realny skutek braku prowadzenia edukacji antydyskryminacyjnej w szkołach. Jest nim postępująca nietolerancja dla „inności” i nieprzystawania do przyjętej „normy” – zaznaczył Adam Bodnar.

Przypomniał o opisywanych w mediach samobójczych śmierciach dwóch chłopców – Dominika i Kacpra. Prześladowanie, z jakim spotkali się w swoich szkołach z powodu przypisywanej im homoseksualnej orientacji, miało wpływ na decyzję o takim dramatycznym kroku. Należy uczynić co w naszej mocy, aby podobne przypadki już nigdy się nie zdarzyły, a społeczność szkolna – tworzona przez wychowawców, nauczycieli i rówieśników – była bezpiecznym środowiskiem rozwoju dla każdego młodego człowieka.

W ocenie Rzecznika wszelkie osoby i podmioty prowadzące zajęcia edukacyjno-wychowawcze na terenie szkoły winny działać z poszanowaniem konstytucyjnych wartości. Mając na względzie art. 48 Konstytucji RP, który stanowi o prawie rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, należy brać pod uwagę, że granice tego prawa wyznaczają także inne normy konstytucyjne. Jedną z nich jest art. 70 ust. 1 Konstytucji RP, który formułuje obowiązek nauki do 18. roku życia. Odnosząc się do art. 70 Trybunał Konstytucyjny wyraził zaś pogląd, że Konstytucja nie może gwarantować i nie gwarantuje, że wiedza przekazywana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców. Podobne stanowisko wyraził Europejski Trybunał Praw Człowieka.

- W mojej ocenie należy uznać, że treści przekazywane w ramach zajęć organizowanych na terenie szkoły, mające na celu kształtowanie postaw tolerancji i szacunku wobec każdego człowieka, czy pogłębianie wiedzy o różnych grupach mniejszościowych, bezsprzecznie mieszczą się w ramach wartości kształtujących prawo oświatowe i przyjętej podstawy programowej nauczania szkolnego. Jako takie nie mogą zatem być uznawane jako naruszające prawo rodziców wyrażone w art. 48 Konstytucji  - uznał Rzecznik.

Obowiązek prowadzenia edukacji antydyskryminacyjnej wynika z wielu wiążących, ratyfikowanych przez Polskę aktów prawa międzynarodowego, m.in. Konwencji o prawach dziecka, Konwencji w sprawie zwalczania dyskryminacji w dziedzinie oświaty, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, Konwencji Rady Europy w sprawie zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej ccy Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

Rzecznik podkreśla, że brak właściwie realizowanej edukacji antydyskryminacyjnej negatywnie rzutuje na stan bezpieczeństwa w szkołach i występowanie negatywnych zjawisk motywowanych uprzedzeniami i negatywnymi stereotypami. Blisko 30% przypadków agresji motywowanej homofobią zdarza się na terenie szkoły, a w prawie 50% osobami stosującymi przemoc na tle homofobicznym są koledzy i koleżanki ze szkoły.  Dlatego tak istotne jest przykładanie większej wagi do podnoszenia kompetencji nauczycieli i nauczycielek w zakresie przeciwdziałania i reagowania na dyskryminację i przemoc motywowaną uprzedzeniami, w tym homofobią. Warto korzystać z eksperckiej wiedzy i doświadczeń organizacji pozarządowych, w szczególności tych, które od lat specjalizują się w działaniach na rzecz równego traktowania w obszarze edukacji.

XI.800.3.2017

JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANELE

Sesja 13: Warsztat: jak uczyć o historii i prawach człowieka (BLOK B).

Sesja 27: Prawa osób LGBT w Polsce (BLOK B) 

 

Jak dojechać do miasta? O wykluczeniu transportowym na spotkaniu regionalnym w Lublińcu

Data: 2018-11-27
  • Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Lublińcu.
  • Najciekawsze problemy? Wykluczenie komunikacyjne i opłaty pobierane przez jedną z przychodni za wystawianie zwolnień do szkoły

Spotkanie było ostatnim z cyklu pięciu spotkań regionalnych  w województwie śląskim zorganizowanych 26 i 27 listopada. Ich celem było zbieranie tematów, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich może się zająć, a przy okazji – pokazywanie, co RPO może zrobić, jakie ma kompetencje i możliwości.

Transport publiczny, wykluczenie transportowe

Po likwidacji PKS wsie łączy z Lublińcem tylko autobus szkolny. Ludzie zdani są tylko na prywatne samochody. Są osoby, które nie mogą jak dostać się do lekarza, do urzędów. A poza tym zwiększa to problem smogu.

Samo miasto Lubliniec nie rozwiąże tego problemu, potrzebne jest wsparcie ościennych gmin

RPO: Nikt się na to nie skarży, to nawet nie jest temat luźno kojarzony z prawami człowieka. A jeżdżąc po kraju widzimy, jak w całym kraju rośnie problem wykluczenia transportowego. Jak nierówny jest przez to dostęp do edukacji, służby zdrowia, urzędów.

Rzecznik mówi o tym głośno. Musimy doprowadzić najpierw do tego, że temat ten stanie się przedmiotem debaty publicznej. Wtedy większe będzie prawdopodobieństwo, że rząd się tym zajmie

Emerytury artystów

Artyści zarabiają w taki sposób, że nie są objęci systemem emerytalnym. Specyficzna jest sytuacja tancerzy, którzy nie mogą tego zawodu wykonywać w wieku średnim. 60-letni tancerz nie zatańczy w „Jeziorze Łabędzim”. Jednocześnie w okolicach 40-tki nie ma szansy na przekwalifikowanie. Nie ma rynku dla instruktorów, nie ma pracy dla dojrzałych tancerzy – tak jak może być dla śpiewaków.

Dziś radzimy sobie tak, że staramy się tańczyć jak najdłużej, nawet do 50-tki. Potem szukamy pracy na zapleczu teatru. Ale to nie starcza dla wszystkich.

RPO: Zatem musimy się temu ponownie przyjrzeć, dopytać Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie osób niewidomych nie dostaje dofinansowania do swoich projektów od gminy. Przez to niewidomi mieszkańcy miasta nie mogą korzystać z dóbr kultury, z teatru, z kina – co jest możliwe dla niewidomych w dużych miastach.

Problem polega na tym, że organizacja osób niewidomych może korzystać ze wsparcia na podstawie przepisów o ochronie zdrowia – a ochrona zdrowia należy do zadań powiatu. Gmina nie ma prawa na finansowanie takich działań. Tymczasem powiat dofinansowuje siedzibę, ale już nie aktywności organizacji.

RPO: A jakbyście Państwo założyli drugie stowarzyszenie, takie, które będzie mogło wystąpić o wsparcie na aktywizację do gminy? Warto  też nawiązywać współpracę z biznesem, z ludźmi dobrej woli. Bo państwo nie we wszystkim może pomóc.  Skoro go nawet nie stać na pekaes dla ludzi.

- My w Lublińcu mamy tradycję biegów charytatywnych. Zbieramy pieniądze na różne cele.

Sytuacja organizacji pozarządowych, rządowy nadzór nad organizacjami

- Na jakim etapie jest centralizacja nadzoru rządowego na organizacje?

RPO: Została przyjęta ustawa o Narodowym Instytucie Wolności, który ma centralizować pieniądze na instytucje rządowe. Nie udała się jednak koncepcja centralizacji funduszy rządowych( bo poszczególne ministerstwa zatrzymały swoje pieniądze dla organizacji). Narodowy Instytut jeszcze nie podzielił żadnych pieniędzy, ale można się spodziewać, że będzie finansował określone tematy, a innych – nie.

Jednocześnie jednak Narodowy Instytut nie dostał do dzielenia pieniędzy z Funduszy Norweskich. Te pieniądze będą dzielone w sposób niezależny.

Generalnie – należy ufać procedurom konkursowym, bo prawdopodobnie tylko część organizacji straci szansę na finansowanie.

RODO, ochrona danych osobowych, prawa konsumentów

Jak się bronić przed telemarketerami, zwłaszcza jeśli dzwonią do starszych rodziców

RPO: Najważniejsze jest zidentyfikowanie dzwoniącego. Trzeba pytać o imię, nazwisko i nazwę firmy. I formalnie wystąpić do tej firmy o usunięcie danych. RODO sprawia, że firmy będą reagowały na takie listy. Jeśli nie odpowiedzą, to Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych może na taką firmę nałożyć karę.

Wybory

Czy jest monitoring w lokalach wyborczych czy nie?

RPO: Nie, bo to jest niezgodne z ochroną danych osobowych

-  Ale czy można mieć zaufanie do wyborów? Czy nie są fałszowane

RPO: Ani Państwowa Komisja Wyborcza ani OBWE nie stwierdziła poważnych naruszeń. Istotę uczciwego procesu wyborczego pokazuje to, co dzieje się na Węgrzech. Tam niezależni obserwatorzy mówili, że procedury wyborcze były dotrzymane, za to wszystko co działo się przed wyborami, nie było w porządku.

Rzeczniczka lublinieckiej policji  dostała się ponownie do rady miasta i nagle została odwołana z funkcji. Czy policjant nie ma prawa do funkcji publicznej? Mówi się w Lublińcu, że komendant główny chce zniechęcić funkcjonariuszy do działalności publicznej. Nasza radna czuje się pokrzywdzona takim potraktowaniem.

RPO: Problem jest głębszy – jak łączyć zawody zaufania publicznego z funkcjami publicznymi, gdy polityka wkracza w każdy aspekt życia. Być może pani radna zechce się do nas zwrócić, żeby można było tę sprawę wyjaśnić.

Służba zdrowia (pytania przekazane przez ucznia nauczycielce WOS, która przyszła na spotkanie)

- Czy ośrodek zdrowia może pobierać opłaty za wystawianie zwolnienia do szkoły (kosztuje to 15 zł)

RPO: Nie można. Z prawa do edukacji wynika konieczność usprawiedliwiania nieobecności. To nie może być prawne i już.

Prawa osób pozbawionych wolności

Stowarzyszenie prowadzące działalność na rzecz pomocy postpenitencjarnej w Lublińcu chce się zajęć się pomocą dla osób starszych pozbawionych wolności.

Smog

Macie problem? – Tak!

RPO: Zaproście ludzi Rybnickiego Alarmu Smogowego. Nikt Wam lepiej nie wytłumaczy, co i jak robić [relacja ze spotkania RPO w Rybniku, gdzie omawialiśmy problem smogu, zamieszczona jest pod tą relacją].

Cena wolności, prawa osób z niepełnosprawnościami, szkoła. Spotkanie regionalne RPO w Tarnowskich Górach

Data: 2018-11-27

Na spotkanie w Tarnogórskim Centrum Kultury w Tarnowskich Górach wczesnym popołudniem 27 listopada przyszło około 40 osób, w tym grupa uczniów VII klasy, dla których spotkanie z RPO było lekcją wiedzy o społeczeństwie (i których, jak się szybko okazało, bardzo interesowało, co RPO myśli o reformie edukacji). Kilka osób przyszło po prostu posłuchać i dowiedzieć się, „co nurtuje innych mieszkańców”.

26 i 27 listopada Rzecznik Praw Obywatelskich spotykał się z mieszkańcami województwa śląskiego. Można było zgłosić problem swojej społeczności, ale także sprawę indywidualną. Jedno z tych pięciu spotkań odbyło się w Tarnowskich Górach.

Wolność. Problem ludzi wychodzących z więzienia

Ludzie wychodzący z więzienia często nie mają gdzie wrócić. To rodzi niebezpieczeństwo, że popełnią przestępstwo tylko po to, by wrócić z powrotem za kraty – do jedynego domu, jaki mają. Gdyby w miastach, gdzie są zakłady karne, były też hostele, w których po wyjściu na wolność można było mieszkać przez rok i znaleźć pracę, to by rozwiązało wiele problemów.

Są już takie rozwiązania na świecie, w Polsce też – np. w Wodzisławiu Śląskim.

RPO: Odbywanie kary pozbawienia wolności w Polsce łączy się z tym, że człowiek przestaje podejmować decyzje. Wszystko rozstrzyga za niego zakład karny. Powrót na wolność po latach jest bardzo trudny – na wolności człowiek musi się zastanawiać, gdzie mieszkać, z czego żyć, czym się zajmować, z kim się spotykać. Mogą sobie z tym poradzić ci, co mają rodziny i przyjaciół. Jeśli jednak straci się z nimi kontakt, to pokusa powrotu do uporządkowanego życia jest ogromna. A to oznacza pokusę kolejnego przestępstwa.

Stąd pomysł, by tworzyć "śluzy wolności", miejsca przygotowujące do życia na wolności. Takie ośrodki funkcjonują np. w Krakowie albo w Toruniu, gdzie działa pan Waldemar Dąbrowski (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/spotkanie-adama-bodnara-w-osrodku-stowarzyszenia-profilaktyki-i-resocjalizacji-mateusz)

Rolą RPO jest wspieranie i promowanie takich inicjatyw – powiedział Adam Bodnar.

Prawa OzN na otwartym rynku pracy

Na spotkanie przyszli przedstawiciele organizacji pozarządowej wspierającej zatrudnienie osób z niepełnosprawnością intelektualną (znaleźli w ciągu 10 lat na  Śląsku pracę dla 130 osób). Mówili, że osoby z niepełnosprawnością często nie wiedzą, że mogą pracować (że jest dla nich praca). To je wyklucza z samodzielnego życia. Praca jest ogromną wartością i pozbawianie jej narusza prawa tych osób. Do zrobienia jest bardzo wiele

  • wsparcie w zatrudnieniu osób z niepełnosprawnościami nie jest powszechne – ma charakter wyspowy, udaje się tam, gdzie organizacje pozarządowe i samorządy współpracują ze sobą (przykład – „Jasne że Częstochowa”).  
  • ludzie nie rozumieją też, że sformułowanie na orzeczeniu o niepełnosprawnościami „niezdolny/a do pracy” nie wyklucza z zatrudnienia (patrz - problem z orzeczeniami o niepełnosprawności; RPO naciska, by odejść od orzekania o „niezdolności do pracy” na rzecz orzekania o wsparciu potrzebnym, by móc pracować).
  • brakuje sensownych przepisów o zatrudnieni wspomaganym – miały się znaleźć w ustawie „Za życiem” (Rzecznik mógłby sprawdzić, co się dzieje z tymi przepisami).

RPO: za często słyszymy o tym problemie. Musimy się zastanowić, co zrobić, aby naprawdę problem ruszyć.

Siódmoklasiści i reforma edukacji

Siódmoklasiści nie mogli długo zostać na spotkaniu, bo autobus do ich miejscowości jeździ tylko raz na godzinę.

RPO powiedział więc krótko na pytanie o ocenę reformę edukacji, która tych młodych ludzi bezpośrednio dotknęła – mówił o tym, jak alarmował władze o problemie kumulacji roczników w liceach. Zobowiązał się też zapytać starostwo w Tarnowskich Górach o sytuację, w jakiej znaleźli się młodzi uczestnicy spotkania

Utracone prawa nauczycieli

- Wcześniejsza emerytura była dla nauczycieli rekompensatą za niską płacę. Odebranie tego prawa po latach pracy to naruszenie praw nabytych – policjanci umieli się ostatnio upomnieć o swoje, a my? Nie mamy takiej siły nacisku. Mnie dodano kilkanaście lat dodatkowej pracy.

RPO: jako "adwokat diabła" przypomnę jednak, że państwo zaczęło jednak lepiej płacić nauczycielom, poprawił się też status nauczyciela (status nauczyciela dyplomowanego). Czy to nie jest podstawa do zmiany umowy w sprawie uprawnień emerytalnych?

- Nie neguję likwidacji uprawnień. Bo rzeczywiście sytuacja zawodowa nauczycieli się poprawiła. Jednak tak nie są traktowani wszyscy. Mnie  pod koniec kariery zmienia się zasady gry, policjantom – zapowiada się, że nowe reguły dotkną tylko nowych pracowników, ale starych już nie.

Fotoradary i karanie kierowców na podstawi zdjęć

Uczestnicy spotkania skarżą się na niejasne przepisy i niesprawiedliwe ich zdaniem rozstrzygnięcia sądowe.

RPO zapowiada przyjrzenie się sprawie orzecznictwu sądów w tej sprawie.

Ochrona praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym

- My uważamy, że art. 11 projektowanej dyrektywy ogranicza dostęp do informacji. Jaki jest stosunek Rzecznika do tego?

RPO: a co jest dla Pana ważniejsze: art. 54 Konstytucji (wolność słowa) czy art. 64 (prawo własności)? Zgadzamy się, że są to równoważne prawa, będące ze sobą w kolizji. Dla Rzecznika najlepszą strategią jest zostawienie sprawy ustawodawcy i zbadanie, jak rzecz się będzie miała w praktyce. Rzecznik nie może się wypowiadać za jedną a przeciw drugiej wartości. Możemy jednak zainteresować przepisami ograniczającymi dostęp obywateli Unii Europejskich do treści spoza Unii Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bezpieczeństwo finansowe obywateli

Czy w przypadku bankructwa większego banku (a nie SKOK) asekuracyjne dla właścicieli wkładów działanie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego  nie spowodowałoby załamania całego systemu bankowego (bo BFG musiałby upłynnić stanowiące zabezpieczenie wkładów obligacje skarbu państwa)?

RPO: Pytanie jest zasadne. Ale Rzecznik nie ma chyba narzędzi, by to zbadać. Sprawdzimy to.

Specustawa drogowa, nadużycia

Ustawa ta powstała, by ułatwiać duże inwestycje drogowe. Dała specjalne uprawnienia starostom. Ale teraz w miastach na prawach starostwa na podstawie tej ustawy powstają nawet ścieżki rowerowe i chodniki – ludzie tracą w ten sposób całe fragmenty działek i nie mogą się bronić.

Tęczowy piątek

Szkoła zareagowała na akcje dobrze, "tęczowy piątek" był wydarzeniem wewnątrzszkolnym, ale posłanka PIS i inne organizacje, w tym lokalna strona internetowa zareagowały taką agresją (oskarżenia o zboczenia, "wysyłanie do gazu"), że moim zdaniem naruszone zostały prawa tych młodych ludzi. Młodzi ludzie są zastraszeni.

RPO: A czemu Państwo tego nie zgłosili do Rzecznika. To jest nasze zadanie. A ta nienawistna akcja organizowana była nie lokalnie, ale w całym kraju. Zgłoszenie od Państwa  to mandat do działania.

- Nie wiem, chyba ludzie już za bardzo się boją. Czyli co? Trzeba zgłosić?

Spotkanie regionalne RPO w Jastrzębiu Zdroju

Data: 2018-11-26

- Najważniejszym zadaniem Rzecznika jest to, by nie patrzeć na problemy kraju tylko z punktu widzenia dużych miast. Dlatego od trzech lat RPO jeździ po Polsce i pyta ludzi o ich problemy, o to jak działa samorząd, z czym zmagają się organizacje pozarządowe. Podstawą naszego działania jest oczywiście Konstytucja, ale też ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe, które gwarantują ochronę praw człowieka. Rzecznik Praw Obywatelski jest organem apolitycznym i nie jest związany z żadną partią. Działa w sposób niezawisły od innych władz – powiedział Adam Bodnar na początku spotkania w Jastrzębiu Zdroju.

Rozmowa dotyczyła: praw obywateli zatrzymanych przez policję, praw osób z niepełnosprawnościami, w tym osób głuchych, dowożenia dzieci do szkół, opłat na autostradach, wysokości świadczeń  i potrąceń z emerytur dokonywanych przez ZUS, niewykonywanych przez Polskę wyroków Trybunału w Strasburgu, polisolokat.

Na spotkanie w Domu Zdrojowym w Jastrzębiu przyszło w południe 40 osób,  które chciały opowiedzieć o swoich problemach, a także licealiści zainteresowani prawem. 26 i 27 listopada Rzecznik Praw Obywatelskich zorganizował w ramach programu spotkań regionalnych spotkania z mieszkańcami województwa śląskiego. Można było w ich trakcie zgłosić problem swojej społeczności, ale także indywidualny problem. Spotkania zaplanowane zostały w Jastrzębiu Zdroju, Rybniku, Piekarach Śląskich, Tarnowskich Górach i Lublińcu. 

O czym mówili uczestnicy spotkania w Jastrzębiu Zdroju?

Prawa osób zatrzymanych

Osoby zatrzymane nie są powiadamiane, że mają prawo do kontakty z pełnomocnikiem prawnym (adwokatem, radcą prawnym). A jeśli ktoś zna swoje prawa, to taka prośba nie jest przekazywana. Adwokaci mają kłopoty w kontaktach z klientami. Wygląda to tak, jakby policjanci nie znali prawa.

RPO: Dobrze, że nam Pan to zgłosił, od tego tu jesteśmy. Bez gwarantowania prawa do adwokata każdemu (a nie tylko osobom, które na to stać) nie da się bronić praw człowieka. To jest podstawowa metoda przeciwdziałania torturom na policji.

Prawa osób niesłyszących

Policja nie respektuje też praw osób niesłyszących. A kiedy tłumacz języka migowego interweniuje w imieniu takiej osoby, policjanci mówią, że nikt żadnej potrzeby nie zgłaszał. Nadal mamy problem, że policja wykorzystuje słyszące dzieci niesłyszących rodziców.

RPO: Policja???

Tak

RPO: No to musimy się tym zająć

Barbara Imiołczyk, BRPO: Często nie zdajemy sobie sprawy, że osoby niesłyszące mogą słabo znać język polski. Dziś nasze Biuro uczy osoby głuche, jak pisać skargi do RPO. Bo głusi się nie skarżą.

Uczestniczka spotkania: To my, w Jastrzębiu, doprowadziliśmy do takiej zmiany przepisów w Polsce, że osoby głuche mają dostosowane do swoich potrzeb testy na prawo jazdy. Bo były całkowicie dla nich nie zrozumiałe

Pomoc dla osób z niepełnosprawnościami

W Jastrzębiu brakuje środowiskowego domu samopomocy, miejsca, gdzie osoby z niepełnosprawnościami albo chorujące psychicznie mogłyby się spotykać, rehabilitować, zbierać siły do samodzielnego życia.

Dorastające dzieci z niepełnosprawnościami osiągając pełnoletność są ubezwłasnowolniane przez rodziców. Nie mają oni innego wyjścia, by nadal móc opiekować się dzieckiem. Opiekun osoby dorosłej nie może pójść do banku i założyć lokatę z renty na przyszłość, nie może reprezentować  swego dziecka u lekarza itd.

W ten sposób i dzieciom i rodzicom odbiera się godność.

RPO: system ubezwłasnowolnienia powinien zostać zastąpiony systemem wspomagania decyzji. Tak zrobił już cały cywilizowany świat. Nawet ostatnio rząd polski zobowiązał się do tego przed ONZ.  

Kolejny zgłoszony problem to emerytury dla osób zmuszonych do rezygnacji z pracy  na rzecz wcześniejszych emerytur (innych niż tzw. EWK).

Dzieci i szkoła

Nie mamy szkoły w dzielnicy Dubielec. Nasze dzieci od IV klasy muszą dojeżdżać do szkół w innych punktach miasta autobusami miejskimi co najmniej dwa przystanki, czasami jest do tego jeszcze 15 minut piechotą. Przechodzą same przez pasy. Nie dba się o ich bezpieczeństwo. Autobusy są zatłoczone, a czas dojazdu ogranicza ich możliwości uczestnictwa w zajęciach pozalekcyjnych

RPO: Dowóz dzieci do szkół to poważny problem w Polsce. Ogromy problem mają rodziny z dziećmi z niepełnosprawnościami. Są miejsca w Polsce, gdzie do liceum dojeżdża jeden autobus i nie ma jak skorzystać z zajęć pozalekcyjnych. No i często się zdarza, że małym dzieciom oferuje się autobusy miejskie, przystosowane przecież dla osób dorosłych.

Za każdym razem taki problem jest zadaniem dla Rzecznika. Prosimy zatem o dokumenty.

Kolejny problem: w szkołach nie ma stołówek, a obiady z cateringu są drogie (9-15 zł). Wielu rodzin na to nie stać. W innych miastach na Śląsku samorządy dofinansowują żywienie dzieci.

Opłaty na autostradach

Na państwowej autostradzie płaci się za ciężar – co jest logiczne. Więc jadący kamperem czy z przyczepą płacą mniej (bo to nie przekracza 3,5 t). A na autostradach płaci się za osie pojazdu. Więc wielki TIR i samochód z przyczepką płaci tyle samo. Jest to tłumaczone tym, że zarządca autostrady nie ma podstaw do sprawdzenia masy pojazdu.

RPO: Zajmiemy się tym i sprawdzimy.

Pensje w służbie zdrowia

Pracownicy w rejestracji w szpitalu nie dostają dodatków stażowych. Bo płaca jest minimalna, więc o stażowe pomniejsza się pensję podstawową

RPO: Zajmiemy się to sprawą jeszcze raz.

Czy gry wideo mogą promować prawa człowieka? Wykład w Biurze RPO

Data: 2018-11-13

Grzegorz Zyzik z Uniwersytetu Opolskiego miał 13 listopada wykład dla pracowników Biura RPO. Pokazywał, jak można wartości istotne z punktu widzenia ochrony praw jednostki przedstawiać w formie gier.

- Tak naprawdę o grach komputerowych, tym co w nich jest prezentowane, większość z nas dowiaduje się dzięki swoim dzieciom. Spotkaliśmy się tu, bo zdajemy sobie sprawę, że musimy szukać nowych sposobów komunikacji z młodymi ludźmi – podkreślił Adam Bodnar. Przypomniał polską grę This War of Mine, która zmieniła sposób patrzenia na problemy społeczne.  Produkcja opowiada o przetrwaniu w czasie wojny, inspirowana była oblężeniem Sarajewa w latach 90. XX wieku. Gracz nie jest żołnierzem, ale cywilem, którego zadaniem jest dokonywanie trudnych wyborów, by przeżyć

O innych grach promujących prawa jednostki mówił także Grzegorz Zyzik.

Podał przykłady wielu gier wideo, które w przystępnej formie uczą radzić sobie z trudnymi emocjami,  pozwalając wcielić się w sytuację jednostki mierzącej się z problemem – w ten sposób grający lepiej rozumie znaczenie „inności”, ale też uczy się, jak sobie z tym radzić. Przywołano gry:

  • "PaPo and Yo" – przedstawia wątek przemocy domowej, której sprawcą jest potwór. Gracz może wybrać, czy identyfikując się z ofiarą chce się zemścić na oprawcy, czy mimo krzywd, które mu wyrządzono, chce ostatecznie pomóc potworowi. Jest to obrazem silnych emocji wiążących wielokrotnie ofiarę przemocy ze sprawca. Była formą autoterapii dla twórcy.
  • LIM” o byciu osobą osobą ciemnoskórą , która doświadcza dyskryminacji w przestrzeni publicznej.
  • Ulica Antakia”, która pozwala zrozumieć życie uchodźców (zwłaszcza wtedy, gdy gracz sam trafia za płot ośrodka dla uchodźców).
  • SPENT”, w której gracz mierzy się z problemem ubóstwa i musi zdecydować: jedzenie czy lekarstwa.  
  • Depression Quest, która została stworzona z myślą o osobach w depresji. Pomaga bliskim reagować właściwie na problem (nie mówić „weź się w garść), pomaga też lepiej diagnozować depresję.
  • Rodzice, którzy stracili dziecko, potrafią poprzez grę przekazać swoje emocje lepiej, niż zrobiłaby to książka czy film (That Dragon Cancer).

Jak podkreślał Grzegorz Zyzik, który na temat  filmu interaktywnego i game studies przygotowuje rozprawę doktorską, gra jest lepszym przekazem  dla istotnych wartości, niż można sobie to wyobrazić – istotą jest głębokie zaangażowanie gracza, to, że nie tylko przeżywa fabułę, ale aktywnie bierze w niej udział.

Skuteczność takiego działania udowodniła ONZ, która stworzyła grę FOOD FORCE o niesieniu pomocy na świecie. Zadaniem graczy jest organizowanie pomocy i współpraca z rządami krajów, które wcale do współpracy chętne nie są. Gra nie tylko okazała się popularna, ale gracze podpowiedzieli ONZ, jak lepiej organizować pomoc, bo część z proponowanych przez nich połączeń lotniczych dla transportów pomocowych nie była wcześniej brana pod uwagę).

Czy zatem możemy mieć szansę na to, że w Polsce powstawać będą gry wspierające ochronę praw jednostki? –Zdaniem Zyzika tak, ponieważ sporo gier powstaje w naszym kraju dzięki zaangażowaniu młodych wykształconych humanistycznie naukowców. Ważne jest jednak to, żeby na szeroką skalę dostrzegać, że gry wideo mogą, a wręcz powinny być wykorzystywane jako nośnik informacji, narzędzie edukacji i promocji. A my, jako świadomi konsumenci, ale też promotorzy idei praw człowieka możemy z tego narzędzia korzystać.

RPO do minister Anny Zalewskiej: Rada Dzieci i Młodzieży RP przy MEN powinna być apolityczna i reprezentatywna

Data: 2018-11-08
  • Nabór do Rady Dzieci i Młodzieży Rzeczypospolitej Polskiej przy MEN budzi wątpliwości; są też wątpliwości co do apolityczności  Rady
  • Według RPO, do którego wpłynęła skarga w tej sprawie, Rada powinna być możliwie szeroką reprezentacją dzieci i młodzieży
  • A przy podejmowaniu decyzji i wytyczaniu kierunków działań minister powinien mieć dostęp do różnych środowisk i odmiennych punktów widzenia

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga w imieniu Forum Młodzieży Powiatu Gliwickiego w sprawie rekrutacji do Rady Dzieci i Młodzieży RP przy MEN. Autorzy pisma skarżą się na brak transparentności przy naborze do Rady i wyrażają wątpliwości co do jej apolityczności.

Zadania Rady to wyrażanie opinii i przedstawianie propozycji w kwestiach dotyczących dzieci i młodzieży z działu administracji oświata i wychowanie. Chodzi zwłaszcza o przedstawianie opinii na temat planowanych zmian i propozycji rozwiązań.

Według komunikatu MEN kandydatury do Rady są oceniane na podstawie:

  • zaangażowania w wolontariat,
  • zaangażowania w działalność społeczną oraz życie społeczności lokalnych i życie publiczne (np. członkostwo w samorządzie szkolnym, młodzieżowych radach czy organizacji harcerskiej, uczestnictwo w Sejmie Dzieci i Młodzieży),
  • osiąganych wyników w nauce (np. uzyskania stypendium Prezesa Rady Ministrów lub innych stypendiów, udziału w olimpiadach i konkursach),
  • uzasadnienia własnej kandydatury, przygotowanego przez kandydata.

W opinii Forum Młodzieży Powiatu Gliwickiego, przy wyborze członków Rady kierowano się głównie ich sympatią do partii rządzącej i współpracą z jej przedstawicielami, co stanowiłoby naruszenie zasady równego dostępu do funkcji publicznych.

Według Rzecznika Rada powinna stanowić możliwie szeroką reprezentację dzieci i młodzieży, aby przy podejmowaniu decyzji i wytyczaniu kierunków działań minister miał dostęp do różnych środowisk i odmiennych punktów widzenia. Jest to również istotne z punktu widzenia młodzieży, dla której uczestniczenie w pracach Rady stanowi realizację wolności wyrażania poglądów i zasady równości.

Dbałość o to, aby proces rekrutacji do Rady przebiegał w możliwie transparentny i sprawiedliwy sposób, wzmocniłaby przekonanie młodych ludzi, że Polska jest  dobrem wspólnym wszystkich obywateli i demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.603.3.2018

Bariery w dostępie do lekcji religii mniejszościowych lub lekcji etyki mogą być dyskryminacją - przyznaje MEN

Data: 2018-11-07
  • Bariery w dostępie do lekcji religii mniejszościowych lub lekcji etyki, a także nierówne traktowanie uczniów nie chodzących na religię mogą być dyskryminacją - przyznaje MEN
  • To odpowiedź na wystąpienie RPO, że trzeba poprawić organizację lekcji religii mniejszościowych i etyki - aby rodzice wiedzieli, że takie lekcje są możliwe
  • MEN podziela opinię RPO o konieczności nowelizacji przepisów ustawowych; nie precyzuje szczegółów

W wystąpieniu do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej z 20 września 2018 r. Adam Bodnar ponownie zwrócił uwagę na kwestię dostępności lekcji etyki i lekcji religii mniejszościowych. RPO jest zaniepokojony sygnałami, że szkoły rzadko powiadamiają rodziców i uczniów o możliwości zorganizowania tych lekcji na ich życzenie.

Postulaty RPO 

- Wszelkie bariery w dostępie do lekcji religii mniejszościowych lub lekcji etyki, czy też nierówne traktowanie uczniów nieuczęszczających na lekcje religii w szkole stanowią przejawy dyskryminacji ze względu na religię i światopogląd w obszarze edukacji - podkreślił Rzecznik.

Dziś obowiązek państwa, by powiadomić rodziców i uczniów o możliwości zorganizowania lekcji religii mniejszości lub etyki, realizowany jest w ten sposób, że MEN informuje o tym na stronie internetowej (to wynika z odpowiedzi MEN w na pytanie zadane przez RPO w roku szkolnym 2016/17).  

Tyle że od dwóch lat takiej informacji na stronie MEN już nie ma. A nawet gdyby została zamieszczona, to to za mało, by rodzice dowiedzieli się o przysługujących im prawach.

Dlatego RPO ponownie zwrócił się do MEN zmianę rozporządzenia (z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach  szkołach) - tak, aby obowiązek informowania spoczął nie na stronie internetowej a na dyrektorach szkół.

W nowelizacji powinno się też zapisać, że do pisemnego wniosku o zorganizowanie lekcji religii uprawnione są również kościoły i związki wyznaniowe.

Jest to szczególnie ważne dla dzieci i rodzin należących do małych grup wyznawców. Właśnie w takiej sytuacji państwo powinno usuwać wszelkie ograniczenia, aby uczniowie, którzy zdecydują się chodzić na lekcje religii mniejszościowej lub etyki, nie zostali zniechęceni trudnym dojazdem, niepotrzebnie długim oczekiwaniem na zajęcia, czy koniecznością wyboru pomiędzy lekcjami religii lub etyki a innymi zajęciami dodatkowymi.

- Naruszeniem wolności sumienia i wyznania oraz prawa do nieujawniania swojego światopoglądu, przekonań religijnych czy wyznania jest żądanie składania deklaracji o odmowie uczestnictwa w lekcjach religii lub etyki, czy też wymaganie wyrażenia życzenia udziału w takich zajęciach w obecności innych rodziców lub uczniów – wskazał Rzecznik. 

Ponadto Rzecznik zwracał uwagę na brak informacji statystycznych, z których jasno wynikałoby, jakie wyznania objęte są nauczaniem w ramach lekcji różnych religii i ilu uczniów z tego korzystaGromadzenie tych danych przez MEN jest konieczne, by móc ocenić, jaka jest rzeczywista dostępność lekcji religii mniejszościowych i etyki. Resort nie prowadzi takich statystyk, co uzasadnia obawą przed nieuprawnionym przetwarzaniem danych osobowych. RPO uznaje to za bezzasadne.

Według niego obowiązek organizowania lekcji etyki – podobnie jak obowiązek organizowania lekcji religii – powinien być nałożony na szkoły mocą ustawy. Rzecznik po raz kolejny zwrócił się też o zmianę rozporządzenia MEN, tak by obowiązek zorganizowania lekcji etyki na życzenie spoczywał również na przedszkolach (tak jak obowiązek zorganizowania na życzenie rodziców lekcji religii).

Odpowiedź resortu

- W pełni podzielam stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, iż bariery w dostępie do lekcji religii mniejszościowych lub lekcji etyki, czy też nierówne traktowanie uczniów nieuczęszczających na lekcje religii organizowane w szkole, mogą stanowić przejawy dyskryminacji ze względu na religię i światopogląd - napisał wiceminister edukacji Maciej Kopeć w odpowiedzi dla RPO z 24 października 2018 r.

Przypomniał, że podstawę organizacji nauki religii w przedszkolach i szkołach publicznych stanowią przepisy art. 12 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty oraz przepisy rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej z dnia 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach, w którym dodatkowo ustalono zasady organizacji nauki etyki. - Przepisy te nie zawierają żadnych barier czy klauzul, świadczących o nierównym traktowaniu uczniów uczęszczających bądź nieuczęszczających na lekcje religii i/lub etyki – dodał Maciej Kopeć.

Podzielił on opinię Rzecznika, że niezbędna jest nowelizacja przepisów ustawowych. Podczas kolejnej nowelizacji ustawy o systemie oświaty, w projekcie przygotowywanym przez MEN, zostaną przedstawione propozycje zmian w tym zakresie. Dopiero w konsekwencji przyszłych zmian ustawowych możliwe będzie wydanie nowych przepisów wykonawczych, które uwzględniałyby przedstawione przez RPO propozycje zmian w organizacji nauczania religii – głosi pismo.

Odnosząc się do ponowionego postulatu dotyczącego gromadzenia i przetwarzania w Systemie Informacji Oświatowej danych statystycznych o konfesji uczniów, Maciej Kopeć podtrzymał wcześniejsze stanowisko. Zapowiedział zarazem, że dla ostatecznego merytorycznego rozstrzygnięcia tej kwestii zwróci się o opinię do urzędu ochrony danych osobowych.

Wiceminister poprosił Rzecznika, aby każdy sygnał o możliwych nieprawidłowościach w organizacji nauki religii (zwłaszcza mniejszościowej) lub etyki w szkołach był przekazywany  Ministerstwu lub organowi prowadzącemu szkołę, w celu wyeliminowania niepożądanych praktyk. - Ministerstwo Edukacji Narodowej reaguje na wszelkie sygnały, które mogłoby świadczyć o naruszeniu wolności sumienia i wyznania, czy też nierównym traktowaniu uczniów w obszarze oświaty - zapewnił wiceminister Maciej Kopeć.

XI.5601.4.2016

NSA: Procedury przygotowania m.in. matur przez Centralną Komisję Egzaminacyjną - informacją publiczną

Data: 2018-10-29
  • Informacją publiczną są procedury Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dotyczące przygotowania zadań i testów oraz ustalania zestawów do przeprowadzania sprawdzianu i egzaminów - gimnazjalnego, maturalnego oraz eksternistycznych
  • Orzekł tak Naczelny Sąd Administracyjny. Uchylił odmowny wyrok Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego i nakazał CKE udostępnienie obywatelowi tych informacji  
  • Do sprawy przyłączył się RPO, który wskazywał, że procedury są informacją publiczną, a nie „dokumentem wewnętrznym” - jak wcześniej uznały CKE i WSA

Obywatel zwrócił się w 2015 r. do CKE w sprawie udostępnienia informacji publicznej - m.in. procedury przygotowania zadań i testów oraz ustalania zestawów do przeprowadzania sprawdzianu i egzaminów: gimnazjalnego, maturalnego oraz eksternistycznych, obowiązującej dla arkuszy egzaminacyjnych na potrzeby matur w 2015 r. CKE odmówiła, twierdząc że to „wewnętrzna instrukcja”, która nie jest dokumentem urzędowym, wobec czego nie stanowi informacji publicznej.

Skarżący odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który 6 lipca 2016 r. (sygn. akt II SAB/Wa 427/16) oddalił  skargę  w tej sprawie. WSA podzielił stanowisko CKE, że chodzi o wewnętrzną instrukcję.  

W ocenie Rzecznika, który przystąpił do postępowania, stanowisko WSA prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej  (art. 61 Konstytucji RP). Celem procedur jest bowiem określenie jednolitych zasad i standardów przygotowywania egzaminów zewnętrznych, mających znaczenie dla ogółu egzaminowych. Brak dostępu do tych procedur uniemożliwia zaś kontrolę prawidłowości przygotowywania egzaminów przez organy wykonujące zadania publiczne.

System egzaminów zewnętrznych (wprowadzony w ramach reformy systemu oświaty w 1999 r.) ma istotne znaczenie dla systemu oświaty. Obejmuje on sprawdzian w klasie VI szkoły podstawowej (do roku szkolnego 2015/2016), egzamin w klasie III gimnazjum, egzamin maturalny, egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe i egzamin eksternistyczny. Co roku ponad milion uczniów i absolwentów szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych przystępuje do egzaminów zewnętrznych, których wynik bezpośrednio wpływa na ich karierę edukacyjną. 

Egzaminy mają na celu sprawdzenie osiągnięć uczniów na zakończenie poszczególnych etapów edukacji przy zapewnieniu porównywalności wyników w danym roku na poziomie krajowym i lokalnym i dlatego też procedura ich przygotowywania powinna być jawna i przejrzysta dla obywateli - napisał  RPO w skardze kasacyjnej.

Powołał się na raport Najwyższej Izby Kontroli  z 6 lutego 2015 r. „System egzaminów zewnętrznych w oświacie”, według którego  jednym z podstawowych warunków właściwego pomiaru wyników nauczania jest określenie precyzyjnych standardów i procedur konstrukcji narzędzi egzaminacyjnych. NIK wskazała również, że przyjęty sposób przygotowania testów przez CKE nie był w pełni rzetelny, a procedury nie były recenzowane wewnętrznie i zewnętrznie.

Zdaniem Rzecznika jawny dostęp do procedur przygotowywania egzaminów zewnętrznych pozwoliłby na społeczną ocenę egzaminów, w tym procesu przygotowywania materiałów egzaminacyjnych oraz przeprowadzania egzaminów i pracy egzaminatorów. Ponadto pozwoliłoby to na jawne monitorowanie i ewaluację procesów edukacyjnych w szkołach oraz dostarczyłoby rzetelnej informacji organom administracji publicznej odpowiedzialnym za kształtowanie polityki państwa w dziedzinie edukacji.

Do zadań CKE należy m.in  przygotowywanie materiałów egzaminacyjnych, zadań i arkuszy egzaminacyjnych do przeprowadzania  egzaminów oraz przygotowywanie i ustalanie zasad oceniania rozwiązań zadań - w celu zapewnienia porównywalności oceniania zgodnie z procedurami obowiązującymi w CKE.

26 października 2018 r. NSA (sygn. akt I OSK 2678/16) przychylił się do skarg kasacyjnych złożonych przez RPO i skarżącego. NSA nie tylko uchylił zaskarżony wyrok WSA, zgodnie z żądaniem RPO, ale także dodatkowo rozpoznał sprawę. Prawomocnie nakazał Centralnej Komisji Egzaminacyjnej udostępnienie skarżącemu żądanych informacji, w  tym procedury, której dotyczyła skarga RPO.

W ustnym uzasadnieniu NSA wskazał, że żądana informacja stanowi informację publiczną i nie ma charakteru dokumentu wewnętrznego. Procedura ma doniosły charakter ze względu na swój zasięg (skalę osób, których dotyczy) i efekt - podkreślono.

VII.6060.34.2016

Czego polska szkoła mogłaby uczyć w "Tęczowy piątek" - Adam Bodnar dla Gazety Wyborczej

Data: 2018-10-29

W ostatnim tygodniu duże emocje wzbudził organizowany przez Kampanię przeciw Homofobii „Tęczowy piątek”. Środowiska polityczne i religijne wraz z Ministerstwem Edukacji Narodowej i kuratorami oświaty wytoczyły najcięższe działa, aby akcję zdusić w zarodku. W niektórych miejscach to się udało. W niektórych dyrektorzy szkół i uczniowie postanowili nie ulec presji.

Atak na „Tęczowy piątek” jest syndromem głębszego problemu – braku rzeczywistej edukacji antydyskryminacyjnej w polskich szkołach. Bo przecież gdyby były rzeczywiste zajęcia nt. przeciwdziałania dyskryminacji, to nikt by się nie przejmował tym, że raz do roku uczniowie postanawiają trochę więcej uwagi poświęcić osobom LGBT, założyć tęczowe symbole i pokazać, że szkoła jest miejscem otwartym na różnorodność. Może Dominik z Bieżunia, który w 2015 r. popełnił samobójstwo, przygotowywałby się teraz do matury.

O patostreamingu - prawnicy, naukowcy, przedstawiciele władz, organizacji pozarządowych i firm technologicznych, youtuberzy i dziennikarze

Data: 2018-10-18

Jak zmierzyć się ze zjawiskiem patostreamingu? RPO zorganizował w swoim Biurze w Warszawie okrągły stół w tej sprawie. W spotkaniu uczestniczyła wiceminister cyfryzacji Wanda Buk, oraz 30 innych ekspertów.

  • Patostreaming to pokazywanie przemocy i wulgarnych treści, niekiedy będących łamaniem prawa, po to, by oglądający to przez internet widzowie płacili nadawcy. W Polsce w ostatnich latach zjawisko nasila się w sposób nie znany w innych krajach
  • To wulgarne, poniżające materiały, często pełne przemocy fizycznej i słownej, nierzadko nagrywane pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających z lekceważeniem prawa i zasad współżycia społecznego.
  • Mają dużą oglądalność, a ich nadawcy na tym zarabiają. Dostają też pieniądze za to, że zrobią coś odrażającego czy okrutnego: może to być znęcanie się nad osobą bliską, bicie, poniżanie….
  • Mogą to oglądać dzieci, często bez wiedzy rodziców o istnieniu takiego zagrożenia

Zjawisko jest stosunkowo nowe, ale powstało na ten temat kilka reportaży[1]. Rzecznik dostał dopiero jedną skargę (od sąsiadów nadawcy takich treści, czyli patostreamera). Nie ma takich skarg resort cyfryzacji, Ministerstwo Sprawiedliwości szuka na razie narzędzi do opisu problemu. Ale o skali zjawiska alarmują organizacje pozarządowe, wychowawcy, psychologowie, badacze społeczni.

- Coraz więcej osób zwraca uwagę na mowę nienawiści i się jej sprzeciwia. Patologiczne treści w internecie często idą dalej – naruszają nietykalność cielesną innych osób, promują przemoc, utrwalają negatywne stereotypy. Najczęściej dostępne są na popularnych platformach bez ograniczeń wiekowych. Zorganizowaliśmy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich spotkanie ludzi, dla których punktem wyjścia jest godność jako nienaruszalna podstawowa wartość. Patostreaming jest jaskrawym przykładem łamania godności i nie ma na to naszej zgody w przestrzeni publicznej jaką jest Internet – mówi Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, inicjatorka spotkania, odpowiedzialna w BRPO za strategiczne postępowania sądowe.

Z dyskusji wynikało, że patostreaming jest zjawiskiem, które na tak szeroką skalę pojawiło się tylko w Polsce. Przedstawiciel Google’a podkreślał, że podobnych zgłoszeń firma nie ma z innych krajów. Prawdopodobnie więc zjawisko to jest skutkiem głębszych procesów zachodzących w naszym społeczeństwie, na co wskazywali też inni uczestnicy spotkania. Przemoc i agresja słowna obecna jest przecież nie tylko w internecie i nie tylko w formach „ludowych” – dziennikarze i politycy nie stronią od agresywnych komentarzy, programy typu „reality show” są nadawane w dużych stacjach telewizyjnych, przemoc i mowa nienawiści jest częścią kultury masowej i debaty politycznej. Większość z nas przestaje na to reagować, przyzwyczaja się,

Zebrani ustalili więc, że choć prostych rozwiązań tu nie będzie, to na pewno skuteczna okaże się współpraca i wskazywanie konkretnych rozwiązań, które krok po kroku mogą zmierzać do ograniczenia zjawiska patostreamingu. Kluczowe znaczenie ma tu współpraca, a rola trzeciego sektora jest nie do przecenienia, co podkreślali przedstawiciele władz.

  • Trzeba wykorzystywać istniejące rozwiązania prawne i uczyć się z nich korzystać
  • Musimy uczyć się reagować na przemoc i patologię w internecie. Ci, którzy się na internecie znają, powinni w tym wspierać rodziców i wychowawców oraz pomoc społeczną
  • Trzeba się nauczyć problem opisywać w mediach tak, by nie przysparzał złej sławy twórcom patostreamingu, bo oni żywią się tą złą sławą
  • Trzeba utrudniać dostęp do tych treści – ale też i zarabianie na nich (i pokusę sponsorowania patostreamingu)

To tylko pierwsze propozycje – kolejne zostaną wspólnie wypracowane na podstawie dwugodzinnej dyskusji w Biurze RPO. Prowadzili ją zastępca RPO i mec. Zuzanna Rudzińska Bluszcz,  a wzięli w niej udział:

  • Wanda Buk, wiceministra cyfryzacji
  • Jan Kostrzewa dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Ministerstwie Sprawiedliwości
  • Marcin Olender, Google
  • Michał Białek, Wykop.pl
  • Alek Tarkowski, Centrum Cyfrowe
  • Marcin Bochenek, Państwowy Instytut Badawczy
  • Maciej Tanaś, NASK, doradca RPD
  • Karol Paciorek, youtuber:
  • Maciej Budzich, blogger
  • Artur Kurasiński, blogger
  • Kamil Bolek, Lifetube
  • Wojciech Kardyś, Goog for you
  • Konrad Dulkowski  i  Rafał Gaweł, Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich
  • Łukasz Wojtasik i Marta Wojtas, Dajemy Dzieciom Siłę
  • Rafał Szymański, Porcelanowe aniołki
  • Krzysztof "Ator" Woźniak", blogger
  • Dominika Bychowska-Siniarska, HFPC.
  • Ludmiła Ananikova, Gazeta Wyborcza
  • Maciej Młynarczyk, Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Północ
  • Grażyna Stanek, prokurator w ss, Lex Superomnia
  • Maria Rotkiel, psycholożka
  • Marcin Zimoń, Komenda Stołeczna Policji,wydział prewencji
  • Agata Malinowska, pełnomocniczka Komendanta Stołecznego Policji  ds. Praw Człowieka.
  • A także przedstawiciele BRPO: Michał Hara, Piotr Sobota, Agnieszka Jarzębska i Joanna Jakubczak a także Dariusz Supeł, który oprócz tego, że w pracuje w BRPO jest także wychowawcą i przewodniczącym ZHP.

Gdy przedmiotem przekazu jest zdarzenie mogące wypełniać znamiona czynu zabronionego (np. znęcanie, pobicie):

Eksperci BRPO zwracają uwagę na dostępne już przepisy. W przypadku patostreamingu policja powinna prowadzić czynności sprawdzające, czy zachodzi podejrzenie zaistnienia przestępstwa lub wykroczenia

Problem polega na tym, że przedmiotem patostreamów często są zachowania stanowiące przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego albo na wniosek (znieważenie, zniesławienie, naruszenie nietykalności cielesnej, zniszczenie cudzej rzeczy). Może być też tak, że prezentowane w patrostreamie treści są zainscenizowane lub nie odpowiadają deklaracjom ich autorów (np. mieszane substancje są inne od deklarowanych). Wtedy można ewentualnie rozważyć odpowiedzialność z art. 286 § 1 k.k. Spełnione są bowiem wszystkie trzy przesłanki zaistnienia przestępstwa oszustwa (działanie w celu uzyskania korzyści majątkowej, wprowadzenie innej osoby w błąd i doprowadzenie jej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem).

Gdy sam przekaz może wypełniać znamiona czynu zabronionego:

Możliwe jest ściganie takich czynów, popełnionych za pośrednictwem internetu

Pozwalają na to

– art. 52a kodeksu wykroczeń (publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa, publiczne nawoływanie do przeciwdziałania przemocą aktowi stanowiącemu źródło powszechnie obowiązującego prawa, publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa)

– art. 141 k.w. (dopuszczanie się nieobyczajnego wybryku,  zamieszczenie w miejscu publicznym nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisu lub rysunku albo używanie słów nieprzyzwoitych

 – art. 117 § 3 kodeksu karnego (publiczne nawoływanie do wszczęcia wojny napastniczej lub publiczne pochwalanie wszczęcia lub prowadzenia takiej wojny

– art. 135 § 2 k.k. (publiczne znieważenie Narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej art. 133 k.k., publiczne znieważenie Prezydenta RP)

– art. 196 k.k. (obrażanie uczuć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych)

–; art. 200b k.k. i inne. (publiczne pochwalanie lub propagowanie zachowania o charakterze pedofilskim

Trzeba pamiętać, że internet to miejsce publiczna.Wynika to z orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 17 kwietnia 2018 r. sygn. akt IV KK 296/17 wydane po rozpoznaniu kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym Sąd Najwyższy rozważając kwestie odpowiedzialności za czyn z art. 141 k.w. stwierdził, między innymi, że „w przypadku wykorzystania Internetu do umieszczenia w nim nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisów lub rysunków albo używania za jego pośrednictwem słów nieprzyzwoitych, miejscem publicznym w rozumieniu art. 141 k.w. są serwisy WWW takie jak: portale informacyjne, portale korporacyjne, z tym że w przestrzeni dla potencjalnych klientów, otwarte fora dyskusyjne, blogi, vlogi (tzw. videoblogi), do których dostęp nie jest limitowany, a zatem nie zabezpieczony loginem i hasłem, ograniczającymi możliwość uzyskania dostępu do wyodrębnionej przestrzeni internetowej dla internautów przez właściciela serwisu”.

Co więcej Sąd Najwyższy uznał, że „w kontekście pojęcia miejsce publiczne odnoszącego się do przestrzeni wirtualnej nie jest istotne gdzie fizycznie znajduje się serwer sprzętowy, na którym udostępniany jest serwis internetowy”.

 

MEN odpowiada RPO ws. dalszej edukacji pełnoletnich wychowanków Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych

Data: 2018-10-08
  • Do szkoły wchodzącej w skład Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego może być przyjęty uczeń, który już nie jest wychowankiem MOW, ale ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego ze względu na niedostosowanie społeczne
  • Jest to możliwe, jeśli szkoła w MOW dysponuje wolnymi miejscami oraz za zgodą organu prowadzącego ośrodek - odpowiada MEN na wystąpienie RPO
  • Rzecznik wskazywał w nim, że kontynuowanie edukacji w MOW po 18. roku życia, dłużej niż do końca roku szkolnego, jest bardzo utrudnione
  • Ponadto MEN zapowiada nowe rozwiązania co do kształcenia dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi

Podczas jednego ze spotkań regionalnych RPO dowiedział się o problemie niektórych wychowanków MOW po ukończeniu 18. roku życia. Część z nich wyraża bowiem chęć dalszej nauki i ukończenia edukacji w szkole wchodzącej w skład ośrodka. Dla wielu wychowanków jest to jedyna realna możliwość kontynuowania kształcenia, które jest kluczowym elementem ich resocjalizacji i stanowi gwarancję późniejszego funkcjonowania w społeczeństwie.

Zgodnie z ustawą o postepowaniu w sprawach nieletnich, jeżeli nieletni ukończy 18 lat przed zakończeniem roku szkolnego, sąd rodzinny może przedłużyć przebywanie w zakładzie wychowawczym na czas do zakończenia roku szkolnego. Oznacza to, że możliwość pozostania w MOW w celu dokończenia edukacji ma charakter ograniczony i nie może być przedłużona do ukończenia danego etapu edukacyjnego np. szkoły gimnazjalnej lub ponadgimnazjalnej – wskazywał Adam Bodnar. W lipcu 2018 r. wystąpił w tej sprawie do Minister Edukacji Narodowej. Podkreślał, że sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do nauki (art. 70 Konstytucji RP).

Wcześniej MEN wyraziło pogląd, że z nauki w szkole specjalnej w MOW mogą korzystać uczniowie niebędący wychowankami MOW, także uczniowie dorośli. Resort zarazem zwrócił uwagę, że w istocie problem nie dotyczy prawnej możliwości kontynuowania nauki w szkole w MOW. Chodzi bowiem o finansowanie z części oświatowej subwencji ogólnej koszów pobytu osób pełnoletnich w ośrodku o charakterze wychowawczo-resocjalizacyjnym dla nieletnich oraz możliwości objęcia osób pełnoletnich oddziaływaniami stosowanymi w młodzieżowych ośrodkach.

Problem zasygnalizowany Rzecznikowi dotyczył właśnie objęcia subwencją ogólną ucznia, który po 18. roku życia chciałby dokończyć w MOW edukację gimnazjalną. W praktyce kontynuowanie nauki w MOW po uzyskaniu pełnoletności dłużej niż do zakończenia roku szkolnego jest więc w istotny sposób utrudnione – pisał RPO do MEN.

- Jeżeli szkoła w MOW dysponuje wolnymi miejscami, to za zgodą organu prowadzącego ośrodek, możliwe jest przyjęcie do tej szkoły ucznia, który już nie jest wychowankiem ośrodka, ale posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego wydane ze względu na niedostosowanie społeczne. Na organizację kształcenia tego ucznia przekazywane są środki finansowe w ramach podziału części oświatowej subwencji ogólnej – odpowiedziała RPO 27 września 2018 r. wiceminister edukacji Marzena Machałek.

Drugi problem z wystąpienia RPO dotyczył wydawania orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego. Według jednego rozporządzenia MEN orzeczenia te są wydawane na wniosek rodzica dziecka lub ucznia. Zgodnie z innym rozporządzeniem MEN,  w ośrodku dla każdego nieletniego opracowuje się i realizuje indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny (IPE-T). Co do zasady dokument ten jest sporządzany na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Niesporządzenie IPE-T utrudnia zindywidualizowane oddziaływanie resocjalizacyjne i terapeutyczne.

NIK zwrócił uwagę na problem, jakim są często utrudnione kontakty placówek z opiekunami prawnymi nieletnich. Dlatego RPO podziela postulat NIK, by uprawnienia w kwestii występowania o orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego powierzyć dyrektorowi MOW, do którego nieletni został przyjęty.

- Odnosząc się do możliwości występowania do publicznej poradni  psychologiczno-pedagogicznej przez dyrektora MOW w sprawie wydania orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego dla wychowanka przebywającego w MOW, należy wskazać, że dyrektor MOW nie jest ustawowym przedstawicielem wychowanka, nie jest jego opiekunem prawnym i nie sprawuje nad nim pieczy zastępczej, zatem nie ma możliwości występowania o takie orzeczenie – brzmi odpowiedź resortu.

Jednocześnie wiceminister Marzena Machałek poinformowała, że w Ministerstwie prowadzone są prace Zespołu do spraw opracowania modelu kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Jego zadaniem jest m.in. opracowanie propozycji nowych rozwiązań systemowych w zakresie kształcenia dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, na podstawie diagnozy  funkcjonalnej, z wykorzystaniem Międzynarodowej Klasyfikacji Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia (ICF), opartej na biopsychospołecznym modelu rozumienia specjalnych potrzeb edukacyjnych.

Przygotowywane rozwiązania będą dotyczyły m.in. określenia dokumentów stanowiących podstawę do objęcia ucznia wsparciem w szkole lub placówce. Zakłada się, że dokumentem stanowiącym podstawę przyjęcia do MOW będzie jedynie postanowienie sądu o zastosowaniu środka wychowawczego w postaci umieszczenia w młodzieżowym ośrodku wychowawczym – poinformowała Marzena Machałek.

VII.552.1.2018

Dyrektorzy szkół powinni informować rodziców i uczniów o możliwościach organizacji lekcji religii lub etyki. Wystąpienie RPO do MEN

Data: 2018-09-25
  • Trzeba poprawić organizację lekcji religii mniejszościowych i etyki, tak by rodzice wiedzieli, że takie lekcje są możliwe
  • Obowiązek organizowania takich lekcji powinien być nałożony na szkoły mocą ustawy, a nie wyłącznie rozporządzenia MEN
  • Dyrektorzy powinni mieć obowiązek informowania rodziców i uczniów o możliwości i zasadach organizacji takich lekcji, bo inaczej wielu rodziców nawet nie dowie się o przysługujących im prawach
  • Wszelkie bariery w dostępie do lekcji religii mniejszościowych lub lekcji etyki to dyskryminacja

RPO jest zaniepokojony sygnałami, że szkoły rzadko powiadamiają rodziców i uczniów o możliwości zorganizowania na ich życzenie, lekcji religii mniejszości wyznaniowych i lekcji etyki.

W wystąpieniu do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej Rzecznik ponownie zwrócił uwagę na kwestię dostępności lekcji etyki i lekcji religii mniejszościowych.

- Wszelkie bariery w dostępie do lekcji religii mniejszościowych lub lekcji etyki, czy też nierówne traktowanie uczniów nieuczęszczających na lekcje religii w szkole stanowią przejawy dyskryminacji ze względu na religię i światopogląd w obszarze edukacji - podkreślił Adam Bodnar.

Za ważne uznał wszelkie doskonalenie rozwiązań organizacyjnych (praktyki szkolnej i przepisów), które zagwarantują dostępu do lekcji religii i etyki i ochronią przed dyskryminacją ze względu na religię, wyznanie lub światopogląd.

Nie wystarczy ogłoszenie na stronie MEN: rodziców o możliwości organizacji lekcji etyki i religii mniejszościowej ma zawiadamiać dyrektor

Dziś realizacja obowiązku powiadamiania rodziców i uczniów o możliwości zorganizowania na ich życzenie, lekcji religii mniejszości wyznaniowych i lekcji etyki zdaniem MEN polega na zamieszczaniu informacji o tym na stronie internetowej resortu (to wynika z odpowiedzi MEN w na pytanie zadane przez RPO w roku szkolnym 2016/17).  Tyle że od dwóch lat takiej informacji na stronie MEN już nie ma. A nawet gdyby została zamieszczona, to to za mało, by rodzice dowiedzieli się o przysługujących im prawach.

Dlatego RPO ponownie zwrócił się do MEN o nowelizację rozporządzenia z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach  szkołach - tak, aby na dyrektorów szkół nałożono obowiązek informowania rodziców i uczniów o możliwości i zasadach organizacji lekcji religii lub lekcji etyki.

W taki sposób zwiększa się bowiem samą świadomość o posiadaniu prawa do tego, by dziecko chodziło na etykę lub religię mniejszościową. Jest to szczególnie ważne w sytuacji dzieci i rodzin należących do małych grup wyznawców. Właśnie w takiej sytuacji państwo powinno usuwać wszelkie ograniczenia, aby uczniowie, którzy zdecydują się uczęszczać na lekcje religii mniejszościowej lub etyki, nie zostali zniechęceni trudnym dojazdem, niepotrzebnie długim oczekiwaniem na zajęcia, czy koniecznością wyboru pomiędzy lekcjami religii lub etyki a innymi zajęciami dodatkowymi.

RPO uznaje za wartą upowszechnienia dobrą praktykę, jaką jest rozdawanie rodzicom i uczniom formularzy, w których zaznaczaliby, czy życzą sobie zorganizowania lekcji religii lub etyki. W formularzach powinna być informacja, że możliwe jest uczęszczanie jednocześnie na lekcje różnych religii i etyki. Dyrektorzy szkół i kuratorzy oświaty winni upowszechniać wiedzę, że uczniowie nie są zmuszeni wybierać między tymi lekcjami.

Nie wolno zmuszać do deklaracji o odmowie uczestnictwa w lekcjach religii

- Naruszeniem wolności sumienia i wyznania oraz prawa do nieujawniania swojego światopoglądu, przekonań religijnych czy wyznania jest żądanie składania deklaracji o odmowie uczestnictwa w lekcjach religii lub etyki, czy też wymaganie wyrażenia życzenia udziału w takich zajęciach w obecności innych rodziców lub uczniów – wskazał Rzecznik.

Z inicjatywą organizacji lekcji religii mniejszościowych i lekcji etyki wychodzą przede wszystkim rodzice, uczniowie i przedstawiciele mniejszościowych kościołów i związków wyznaniowych. Zwracali się o to bezpośrednio do przedstawicieli swoich kościołów czy związków wyznaniowych. Dlatego z tego powodu zdaniem RPO potrzebna jest nowelizacja rozporządzenia MEN - aby wśród podmiotów uprawnionych do pisemnego wniosku o zorganizowanie lekcji religii znalazły się również kościoły i związki wyznaniowe.

Brak informacji statystycznych

Rzecznik zwraca uwagę na brak informacji statystycznych, z których w sposób jasny wynikałoby, jakie wyznania objęte są nauczaniem w ramach lekcji różnych religii, i ilu uczniów z tego korzysta.

Gromadzenie tych danych przez MEN jest konieczne, by móc ocenić, jaka jest rzeczywista dostępność lekcji religii mniejszościowych i etyki w szkołach.

Resort nie prowadzi takich statystyk, co uzasadnia obawą przed nieuprawnionym przetwarzaniem danych osobowych. RPO uznaje to za bezzasadne.

Rzecznik po raz kolejny zwrócił się też o zmianę przepisów, tak by obowiązek zorganizowania lekcji etyki na życzenie spoczywał również na przedszkolach (tak samo jak obowiązek zorganizowania na życzenie rodziców lekcji religii).

Zwiększeniu ochrony prawnej osób doświadczających dyskryminacji ze względu na religię i światopogląd w edukacji służyłaby zaś nowelizacja ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów UE w zakresie równego traktowania. Powinna ona zawierać zakaz dyskryminacji w oświacie ze względu na wszystkie wymienione w niej przesłanki, w tym religię i światopogląd.

XI.5601.4.2016

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

XI.5601.4.2016 z 20 września 2018 r.wystąpienie do Minister Edukacji Narodowej w sprawie dostępności lekcji etyki i lekcji religii mniejszościowych.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na zagadnienie dostępności lekcji etyki i lekcji religii mniejszościowych w ramach systemu edukacji szkolnej. Ograniczenia dostępności do zajęć religii mniejszościowych i etyki, a także szczegółowe rekomendacje co do działań, których podjęcie pozwoliłoby ograniczenia te wyeliminować, zostały przedstawione w raporcie Biura Rzecznika Praw Obywatelskich pt. „Dostępność lekcji religii wyznań mniejszościowych i lekcji etyki w ramach systemu edukacji szkolnej. Analiza i zalecenia”. Zarówno problemy zgłaszane przez rodziców, uczniów, organizacje pozarządowe oraz przedstawicieli kościołów mniejszościowych, jak i wspomniane wyżej rekomendacje nadal pozostają aktualne.

W ocenie Rzecznika wszelkie bariery w dostępie do lekcji religii mniejszościowych lub lekcji etyki, czy też nierówne traktowanie uczniów nieuczęszczających na lekcje religii organizowane w szkole stanowią przejawy dyskryminacji ze względu na religię i światopogląd w obszarze edukacji. Rzecznik z niepokojem przyjmuje informacje, że szkoły rzadko powiadamiają rodziców i uczniów o możliwości zorganizowania, na ich życzenie, lekcji religii mniejszości wyznaniowych i lekcji etyki. Powyższy problem był już przedmiotem wystąpienia z 8 listopada 2016 r. Rzecznik uzyskał wtedy odpowiedź, że obowiązek ten jest spełniany poprzez zamieszczenie na stronie internetowej resortu edukacji informacji dotyczącej organizowania zajęć z religii i etyki w publicznych przedszkolach i szkołach w roku szkolnym 2016/2017. Obecnie jednak, podobnie jak w ubiegłym roku szkolnym na stronie internetowej Ministerstwa, takiej informacji nie ma. Zdaniem Rzecznika nawet jednak gdyby została tam zamieszczona, to taka forma informowania rodziców i uczniów o przysługujących im prawach jest dalece niewystarczająca.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o podjęcie działań, których celem będzie nowelizacja rozporządzenia w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach tak, aby na dyrektorów szkół nałożony został obowiązek informowania rodziców i uczniów o możliwości i zasadach organizacji lekcji religii lub lekcji etyki.

Minister Edukacji Narodowej odpowiada Rzecznikowi w sprawie przygotowań do zmian w nauczaniu indywidualnym dzieci z niepełnosprawnościami. Załącza też statystyki

Data: 2018-09-14
  • 200 tys. dzieci w Polsce ma orzeczoną niepełnosprawność. W przedszkolach jest ich ponad 30 tys., w szkołach podstawowych – 100 tys., w gimnazjach w roku szkolnym 2017/18 było 35 tys.
  • Z tego 28 tys. dzieci i młodzieży było objętych nauczaniem indywidualnym. To zwłaszcza ich rodzice boją się wprowadzanych zmian. RPO zabiegał o to, by lepiej przekazywać im informację na temat nowych zasad organizacji nauki dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych
  • Z odpowiedzi MEN wynika, że resort skupił się na intensywnym systemie szkoleń dla dyrektorów placówek oświatowych. Planuje też intensywne wizytacje szkół, by sprawdzić, jak wdrożona została zmiana

Jak powinna wyglądać edukacja dziecka z orzeczoną niepełnosprawnością? Może ono– i powinno – chodzić do szkoły, bo nic nie zastąpi kontaktów z rówieśnikami. Ma prawo do dodatkowego wsparcia - w szkole i w klasie, lub dzięki indywidualnym zajęciom dodatkowym – na podstawie orzeczenia o kształceniu specjalnym.

Dodatkową możliwością jest nauczanie indywidualne. „Od zawsze” organizowane ono było albo w szkole, albo w domu samego dziecka - jeśli nie mogło go ono opuszczać. W praktyce możliwość ta wykorzystywana była jednak niekoniecznie tak, jak planowali organizatorzy edukacji: dzieci tzw. „trudne”, utrudniające pracę w klasie, były często „wypychane” z klasy – kierowane do nauczania indywidualnego. W efekcie, choć chodziły do szkoły, praktycznie nie kontaktowały się z innymi dziećmi.

Żeby uniemożliwić tę praktykę, MEN zdecydowało, że od tego roku szkolnego nauczanie indywidualne może odbywać się tylko w domu. To znaczy, że powinno z niego korzystać tylko to dziecko, które ze względu na stan zdrowia nie może domu opuścić - w przypadku poprawy tego stanu uczeń powinien kontynuować naukę w klasie Zmianę tę Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął z aprobatą. Jednak, jak to często bywa, problemy dotyczą sposobu jej wprowadzenia.

Rodzice nie rozumieją jej sensu. Nie wiedzą,  na jakie wsparcie mogą liczyć. Boją się, że – jeśli ich dziecko korzystało z nauczania indywidualnego w szkole – to teraz zostanie zamknięte w domu i także jedno z rodziców będzie musiało zrezygnować z aktywności zawodowej na rzecz opieki.

W sprawie tej Rzecznik zwracał się kilkakrotnie do MEN o wyjaśnienia. 13 września 2018 r. otrzymał kolejną odpowiedź.

Szkolenia dla organizatorów edukacji

Ministerstwo Edukacji Narodowej, wprowadzając zmiany, przeprowadziło kampanię informacyjną skierowaną do środowiska oświatowego.

  • W konferencji „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi a zmiany w prawie” wzięło udział 119 dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek, a konferencja była transmitowana online.
  • Ośrodek Rozwoju Edukacji roku szkolnym 2017/2018 zorganizował i przeprowadził 14 form doskonalenia dla dyrektorów (665 osób).
  • Także kuratoria we wszystkich województwach prowadziły działania informacyjno-szkoleniowe. W roku szkolnym 2017/2018 zorganizowano przeszło 550 poświęconych tej tematyce narad, konferencji i warsztatów, w których uczestniczyło ponad 39 tys. osób, głównie dyrektorów nauczycieli i specjalistów, a także przedstawicieli organów prowadzących. Ponadto odbywały się cykliczne spotkania wizytatorów do spraw edukacji włączającej i specjalnych potrzeb edukacyjnych z dyrektorami przedszkoli, szkół i placówek na terenie poszczególnych województw.
  • W każdym kuratorium oświaty powołano wizytatorów do spraw edukacji włączającej i specjalnych potrzeb edukacyjnych.

Wizytacje i kontrole

Wizytatorzy zebrali w czasie codziennych zadań informacje na temat problemów dyrektorów, nauczycieli i rodziców. Na tej podstawie wizytatorzy kontrolowali szkoły i placówki, a w przypadku nieprawidłowości - wydawali stosowne zalecenia.

Od 1 października do 30 grudnia 2018 r., co trzecia placówka zostanie skontrolowana w zakresie oceny prawidłowości zapewnienia dzieciom i młodzieży pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Ministerstwo Edukacji Narodowej jest w trakcie przygotowania zestawień zbiorczych z przeprowadzonego monitorowania organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej, w tym zindywidualizowanej ścieżki kształcenia, we wszystkich typach szkół w roku szkolnym 2017/2018.

W piśmie Minister Edukacji Narodowej załącza statystyki dotyczące dzieci z niepełnosprawnościami. By ułatwić zapoznanie się z nimi, załączamy je w pliku programu Excel.

XI.7036.12.2017

RPO wspiera maturzystów z Ostrowca Św. przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka

Data: 2018-08-20
  • Maturzyści z Ostrowca Świętokrzyskiego, których wyniki egzaminów dojrzałości unieważniono w 2011 r., złożyli skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
  • Wcześniej przegrali oni sprawy przed sądami administracyjnymi, a ich skarg nie uwzględnił Trybunał Konstytucyjny
  • W opinii dla ETPC Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał na możliwe naruszenie praw skarżących - prawa do sądu, do poszanowania życia prywatnego oraz do nauki

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył za zgodą ETPC opinię amicus curiae (tzw. przyjaciela sądu) w sprawie Sypioła i 17 innych przeciwko Polsce (skarga nr 783/16 i 17 innych).

Chodzi o zdarzenia z maja 2011 r., kiedy Okręgowa Komisja Egzaminacyjna, ze względu na niesamodzielność unieważniła wyniki pisemnej matury z chemii ponad 50 absolwentom dwóch szkół w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dostali tylko ogólną informację, bez wskazania, do których zadań były zastrzeżenia. Część absolwentów wezwała Dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej do uchylenia decyzji i merytorycznego sprawdzenia prac. Dyrektor odmówił wskazując, że unieważnienia nastąpiło zgodnie z przepisami oraz wewnętrznymi regulacjami Komisji. Decyzję tę zatwierdziła Centralna Komisja Egzaminacyjna.

Maturzyści odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. WSA odrzucił skargi, wskazując, że unieważnianie pisemnej matury nie jest czynnością z zakresu administracji publicznej. Unieważnienie, w ocenie sądu, jest skutkiem stwierdzenia przez właściwy organ stanu faktycznego - niesamodzielności przy rozwiązywaniu zadań egzaminacyjnych. Sąd powołał się na art. 9c ust. 2a ustawy o systemie oświaty, zgodnie z którym wyniki egzaminu są ostateczne i nie służy na nie skarga do sądu administracyjnego. Pogląd ten potwierdził NSA.  

Maturzyści wnieśli więc skargi konstytucyjne do Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku z  22 czerwca 2015 r. (sygn. SK 29/13) Trybunał w pełnym składzie uznał, że brak możliwości zaskarżenia do sądu administracyjnego unieważnienia egzaminu maturalnego z powodu niesamodzielnego rozwiązywania zadań jest zgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP (prawo do sądu). W pozostałym TK postepowanie umorzył.

Po tym maturzyści złożyli skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Zarzucili w nich, że brak sądowej kontroli decyzji unieważnienia matur narusza art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz art. 8 Konwencji (prawo do nauki), art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji oraz art. 8 Konwencji w związku z art. 13 Konwencji (prawo do nauki oraz poszanowania życia prywatnego), a także art. 6 ust. 1 Konwencji (prawo do sądu).

Po zapoznaniu się ze skargami maturzystów Rzecznik Praw Obywatelskich złożył, za zgodą ETPC, opinię amicus curiae (opinię taką składa podmiot, który nie jest stroną postępowania, ale z własnej inicjatywy przedstawia swe stanowisko).

W opinii z 26 czerwca 2018 r. Rzecznik zwrócił przede wszystkim uwagę na fakt, iż do RPO stale kierowane są liczne wnioski z wątpliwościami związanymi z organizacją, przeprowadzaniem czy ocenianiem matur. Rzecznik wskazał też na swe liczne wystąpienia do władz z propozycjami podjęcia działań legislacyjnych. Według RPO mogą one świadczyć o tym, że ustawodawstwo polskie w tej kwestii jest niedoskonałe i wymaga stałej analizy oraz wprowadzenia jeszcze wielu gwarancji dla zdających egzaminy maturalne.

Rzecznik poinformował ETPC, że stoi na stanowisku, iż wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zapewnił skarżącym skutecznej ochrony ich praw i wolności wynikających z Konstytucji RP i Konwencji.

RPO przedstawił ETPC wątpliwości co do możliwego naruszenia praw chronionych Konwencją tj.: art. 6 ust. 1 (prawo do sądu), art. 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego), a także ewentualną możliwość naruszenia praw skarżących gwarantowanych przez art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji (prawo do nauki).

Ponadto RPO zwrócił uwagę, że Najwyższa Izba Kontroli w wystąpieniu pokontrolnym do Dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w 2011 r. potwierdziła nieprawidłowości w przebiegu procedury unieważnienia egzaminów maturalnych.

Wskazał także, że nowelizacja z 20 lutego 2015 r. ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw stanowiła m.in. próbę rozwiązania problemów zdających co do procedury unieważniania egzaminów maturalnych. Rzecznik z satysfakcją przyjął, iż dane statystyczne Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wskazują na skuteczność funkcjonowania tych regulacji. Wyraźnie maleje bowiem liczba absolwentów, którym unieważniono egzamin maturalny.

VII.7031.3.2018

 

Jak szkoły przygotowują się do zmian przepisów w sprawie nauczania indywidualnego?

Data: 2018-08-16
  • RPO dalej dopytuje Ministra Edukacji o przygotowania do zmian przepisów dotyczących nauczania indywidualnego
  • Wdrażana zmiana jest słuszna, chodzi jednak o to, by sam sposób jej wdrażania nie naruszył praw dzieci i ich rodziców

Dziecko z niepełnosprawnością może – i powinno – chodzić do szkoły, bo nic nie zastąpi kontaktów z rówieśnikami. Formą wsparcia jest możliwość nauki z dodatkowym wsparciem - w szkole i w klasie, lub dzięki indywidualnym zajęciom dodatkowym – na podstawie orzeczenia o kształceniu specjalnym.

Dodatkową możliwością jest nauczanie indywidualne. „Od zawsze” organizowane ono było albo w szkole, albo w domu samego dziecka - jeśli nie mogło go ono opuszczać. W praktyce możliwość ta wykorzystywana była jednak niekoniecznie tak, jak planowali organizatorzy edukacji: dzieci „trudne”, utrudniające pracę w klasie, były często „wypychane” z klasy – kierowane do nauczania indywidualnego. W efekcie, choć chodziły do szkoły, praktycznie nie kontaktowały się z innymi dziećmi.

Żeby uniemożliwić tę praktykę, MEN zdecydowało, że nauczanie indywidualne może odbywać się tylko w domu. To znaczy, że powinno z niego korzystać tylko to dziecko, które nie może domu opuścić. Zmianę tę Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął z aprobatą. Jednak, jak to często bywa, problemy dotyczą sposobu jej wprowadzenia.

Rodzice nie rozumieją jej sensu. Nie wiedzą,  na jakie wsparcie mogą liczyć. Boją się, że – jeśli ich dziecko korzystało z nauczania indywidualnego w szkole – to teraz zostanie zamknięte w domu i także jedno z rodziców będzie musiało zrezygnować z aktywności zawodowej na rzecz opieki.

W sprawie tej Rzecznik zwrócił się do MEN o wyjaśnienia, a po ich otrzymaniu przedstawia nowe argumenty.

- W ocenie RPO niezwykle istotne jest zbadanie, w jaki sposób przyjęte przepisy są stosowane w praktyce oraz, czy rzeczywiście wspierają one prawidłowe wdrożenie edukacji włączającej – powtarza RPO. - W związku z tym chciałbym poprosić o uzupełnienie przekazanych już przez Panią Minister informacji i doprecyzowanie stanowiska w niektórych kwestiach.  

Z pisma MEN wynika, że podjęte zostały działania mające na celu należyte przygotowanie dyrektorów oraz nauczycieli, a także pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych do nowych regulacji.  

  • Ilu jednak dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek wzięło udział we wspomnianej w piśmie konferencji „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi a zmiany w prawie oświatowym” 18 października 2017 r. oraz konferencjach organizowanych przez kuratorów oświaty pod koniec 2017 r.?

Budujący jest wskazany przez Panią Minister fakt powołania w każdym kuratorium oświaty wizytatorów przeszkolonych w zakresie specjalnych potrzeb edukacyjnych.

  • W jakich formach i w jakim wymiarze wizytatorzy ci realizowali działania informacyjno-szkoleniowe.
  • Jakie są dotychczasowe efekty ich pracy?

W zakresie szczególnego zainteresowania RPO pozostaje kwestia realizacji nowej formy wspierania uczniów wymagających zajęć w formie indywidualnej, tj. obejmowanych zindywidualizowaną ścieżką kształcenia. Będę wdzięczny za wskazanie, czy monitorowana jest praktyka prowadzenia zajęć w tej formule, co pozwoliłoby m.in. ocenić, czy elastyczne rozwiązanie, tj. pozostawienie wyłącznej decyzji dyrektora szkoły co do tygodniowego wymiaru godzin realizowanych indywidualnie lub w klasie, zapewnia proces kształcenia odpowiadający potrzebom i możliwościom danego ucznia.

XI.7036.12.2017

Rzecznik upomina się o prawo do dalszej edukacji pełnoletnich wychowanków Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych

Data: 2018-08-01
  • Wychowankowie Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych powinni mieć możliwość kontynuowania po osiągnięciu pełnoletności nauki w szkole wchodzącej w skład ośrodka  – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Dziś kontynuowanie edukacji w MOW po 18. roku życia dłużej niż do zakończenia roku szkolnego jest bardzo utrudnione
  • Sprawa ma znaczenie z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do nauki - podkreśla Adam Bodnar, który wystąpił w tej sprawie do Minister Edukacji Narodowej

Podczas jednego ze spotkań regionalnych RPO dowiedział się o problemie niektórych wychowanków MOW po ukończeniu 18. roku życia. Część z nich wyraża bowiem chęć dalszej nauki i ukończenia edukacji w szkole wchodzącej w skład ośrodka. Dla wielu wychowanków jest to jedyna realna możliwość kontynuowania kształcenia, które jest kluczowym elementem ich resocjalizacji i stanowi gwarancję późniejszego funkcjonowania w społeczeństwie.

Zgodnie z ustawą o postepowaniu w sprawach nieletnich, jeżeli nieletni ukończy 18 lat przed zakończeniem roku szkolnego, sąd rodzinny może przedłużyć przebywanie w zakładzie wychowawczym na czas do zakończenia roku szkolnego. Oznacza to, że możliwość pozostania w MOW w celu dokończenia edukacji ma charakter ograniczony i nie może być przedłużona do ukończenia danego etapu edukacyjnego np. szkoły gimnazjalnej lub ponadgimnazjalnej - wskazuje Adam Bodnar.

W odpowiedzi na interpelację w tej sprawie MEN wyraziło pogląd, że z nauki w szkole specjalnej wchodzącej w skład MOW mogą korzystać uczniowie niebędący wychowankami MOW, także uczniowie dorośli. Każdy wychowanek MOW, który ukończył 18. rok życia i chciałby kontynuować naukę w szkole wchodzącej w skład ośrodka, może w ocenie MEN nadal być jej uczniem.

Resort zarazem zwrócił uwagę, że w istocie problem nie dotyczy prawnej możliwości kontynuowania nauki w szkole w MOW. Chodzi bowiem o finansowanie z części oświatowej subwencji ogólnej koszów pobytu osób pełnoletnich w ośrodku o charakterze wychowawczo-resocjalizacyjnym dla nieletnich oraz możliwości objęcia osób pełnoletnich oddziaływaniami stosowanymi w młodzieżowych ośrodkach.

Problem zasygnalizowany Rzecznikowi dotyczył właśnie objęcia subwencją ogólną ucznia, który po 18. roku życia chciałby dokończyć w MOW edukację gimnazjalną. W praktyce kontynuowanie nauki w MOW po uzyskaniu pełnoletności dłużej niż do zakończenia roku szkolnego jest więc w istotny sposób utrudnione - podkreśla RPO.

Potwierdza to informacja Najwyższej Izby Kontroli  o działalności resocjalizacyjnej MOW. Wskazano w niej, że barierą w procesie resocjalizacji w MOW był brak możliwości kontynuowania rozpoczętego etapu edukacji przez wychowanków, którzy skończyli 18 lat. Według NIK dokończenie trwającego etapu edukacji w MOW jest dla niektórych podstawowym warunkiem kontynuacji nauki i szansą na zdobycie wykształcenia czy podjęcie pracy.

Według RPO sprawa ma szczególne znaczenie z punktu widzenia prawa do nauki wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP. Może bowiem dochodzić do faktycznej nierówności między byłymi wychowankami MOW a pozostałymi uczniami w zakresie dostępu do edukacji. Dlatego też istotne jest stworzenie skutecznych mechanizmów prawnych umożliwiających wychowankom MOW kontynuowanie edukacji po osiągnięciu pełnoletności.

Drugi problem wskazany RPO podczas spotkań regionalnych dotyczy wydawania orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego. Zgodnie z jednym rozporządzeniem MEN orzeczenia te są wydawane na wniosek rodzica dziecka lub ucznia. Zgodnie z innym rozporządzeniem MEN,  w ośrodku dla każdego nieletniego opracowuje się i realizuje indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny (IPE-T). Co do zasady dokument ten jest sporządzany na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Niesporządzenie IPE-T utrudnia zindywidualizowane oddziaływanie resocjalizacyjne i terapeutyczne.

NIK zwrócił uwagę na problem, jakim są często utrudnione kontakty placówek z opiekunami prawnymi nieletnich. Dlatego RPO podziela postulat NIK, by uprawnienia w kwestii występowania o orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego powierzyć dyrektorowi MOW, do którego nieletni został przyjęty.

Rzecznik zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o stanowiska w tych sprawach.

VII.552.1.2018

 

Ujednolicić wskaźniki oceny pracy nauczycieli i dyrektorów szkół. Rzecznik pisze do sejmowej komisji

Data: 2018-07-30
  • Wskaźniki oceny pracy nauczycieli powinny być określane w rozporządzeniu MEN, a nie w regulaminach poszczególnych szkół, przygotowywanych przez ich dyrektorów - powtarza Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Rzecznik obawia się, że dyrektorzy będą tworzyć wskaźniki w zależności od swych indywidualnych upodobań, nie zaś od wynikającej z Karty Nauczyciela specyfiki pracy w danej szkole
  • Adam Bodnar ma także zastrzeżenia wobec braku jednolitości wskaźników oceny pracy samych dyrektorów - które będą różnić się w zależności od województwa

Może to budzić wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom - napisał RPO w wystąpieniu do Rafała Grupińskiego, przewodniczącego sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Pracuje ona nad zgłoszonym przez posłów PO projektem zmian w Karcie Nauczyciela i w ustawie o finansowaniu zadań oświatowych (druk nr 2592). Projekt przekazuje kwestie regulaminów dotyczących wskaźników ocen nauczycieli i dyrektorów do określenia w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej.  

Rzecznik wskazał, że niepokój nauczycieli, dyrektorów i ekspertów budzą nie tylko szczegółowe kryteria oceny pracy, ale również ogólne założenia zmian systemu oceny pracy nauczyciela i dyrektora szkoły wynikające z uchwalonej 27 października 2017 r. ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, która wprowadziła też zmiany w Karcie Nauczyciela. O ile bowiem szczegółowe kryteria oceny pracy nauczyciela zostały określane w akcie wykonawczym, tj. rozporządzeniu MEN z 29 maja 2018 r. i będą wspólne dla wszystkich nauczycieli, o tyle wskaźniki oceny pracy nauczycieli, odnoszące się do spełniania poszczególnych kryteriów oceny pracy, będą różne - zależne od postanowień zaproponowanych przez dyrektora danej szkoły w regulaminie.

Z kolei wskaźniki oceny pracy dyrektorów szkół będą zależeć od specyfiki pracy w szkołach, wspólnej dla całego obszaru, który podlega organowi nadzoru pedagogicznego. Zgodnie ze zmianami z października 2017 r.  regulaminy określające wskaźniki oceny pracy dyrektorów będą ustalać te organy nadzoru. Oznacza to, że regulaminy będą się różnić w zależności od województwa.

Potrzebę zmian w obu tych kwestiach rzecznik sygnalizował w wystąpieniu do minister Anny Zalewskiej z 7 marca 2018 r

Poselski projekt uchylałby zmiany wprowadzone w październiku 2017 r. Jak piszą wnioskodawcy w uzasadnieniu, sposób oraz kryteria oceny pracy nauczyciela i dyrektora powinny mieć charakter jednolity i obowiązywać we wszystkich placówkach systemu oświaty.  Jednolitość gwarantować będzie skreślenie obecnej delegacji oraz pełna regulacja procedury i szczegółowych kryteriów oceny w rozporządzeniu ministra.

Według RPO konieczne jest nie tyle uchylenie delegacji ustawowej, ile zmiana jej brzemienia - zarówno w kwestii oceny pracy nauczyciela, jak i dyrektora szkoły.

Rzecznik konsekwentnie negatywnie ocenia przekazanie do uregulowania w regulaminach szkół - aktach niebędących źródłem prawa powszechnie obowiązującego - kwestii wskaźników oceny pracy nauczycieli. Poziom realizowania przez nich takiego samego kryterium, wspólnego dla wszystkich nauczycieli, będzie różny, zależny wyłącznie od dyrektora danej szkoły. Budzi to wątpliwości z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich - wskazuje Adam Bodnar.

Jego zdaniem mechanizm zasięgnięcia opinii rady pedagogicznej i zakładowych organizacji związkowych nie gwarantuje wprowadzenia przez dyrektorów regulacji obiektywnych. W związku z tym, że system oceny pracy nauczyciela wiązać się będzie z awansem zawodowym, dodatek o charakterze finansowym powinien być pod każdym względem jednolity dla wszystkich nauczycieli i niezależny od indywidualnych preferencji dyrektora - wskazał rzecznik.

Uregulowanie tej kwestii co najmniej w rozporządzeniu ministra prowadziłoby zaś do ujednolicenia wskaźników dla wszystkich nauczycieli. Eliminowałoby także zagrożenie obowiązywania regulaminów skrajnie różniących się między sobą. Niezapewnienie nauczycielom jednolitego sposobu oceny ich pracy, niezależnego od „szkolnych” uwarunkowań, może budzić wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności.

Takie same zastrzeżenia RPO ma co do uzależnienia wskaźników oceny pracy dyrektora szkoły od specyfiki pracy w szkołach, wspólnej dla całego obszaru, który podlega organowi nadzoru pedagogicznego. Trudno bowiem znaleźć argumenty przemawiające za potrzebą uzależnienia tych wskaźników od ewentualnych lokalnych uwarunkowań. Zdaniem rzecznika także tę kwestię powinno regulować co najmniej rozporządzenie ministra. 

Adam Bodnar zwrócił się do przewodniczącego komisji by jego stanowisko zostało wziętę pod uwagę w toku procesu legislacyjnego.

VII.7040.1.2018

Nauczanie indywidualne tylko w domu. Rzecznik zwraca uwagę na problemy dzieci z niepełnosprawnościami i ich rodziców

Data: 2018-07-16
  • To, w jaki sposób władze zmieniają teraz sposób organizacji nauczania indywidualnego dla dzieci z niepełnosprawnościami, może być dodatkowym problemem i dla nich, i dla ich rodzin
  • Wynika to ze skarg rodziców do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z petycji i apeli organizacji pozarządowych

Dziecko z niepełnosprawnością może – i powinno – chodzić do szkoły, bo nic nie zastąpi kontaktów z rówieśnikami. Rodzicom bardzo na tym zależy, bo to zwiększa szanse dziecka na samodzielność w przyszłości.

Pierwszą formą wsparcia takiego ucznia jest możliwość nauki w szkole lub w szkole integracyjnej z dodatkowym wsparciem- w szkole i w klasie, czy dzięki indywidualnym zajęciom dodatkowym – na podstawie orzeczenia o kształceniu specjalnym.

Dodatkową możliwością jest nauczanie indywidualne. „Od zawsze” organizowane ono było albo w szkole, albo w domu samego dziecka - jeśli nie mogło go ono opuszczać. W praktyce możliwość ta wykorzystywana była jednak niekoniecznie tak, jak planowali organizatorzy edukacji: dzieci „trudne”, utrudniające pracę w klasie, były często „wypychane” z klasy – kierowane do nauczania indywidualnego. W efekcie, choć chodziły do szkoły, praktycznie nie kontaktowały się z innymi dziećmi.

Żeby uniemożliwić tę praktykę, MEN zdecydowało, że nauczanie indywidualne może odbywać się tylko w domu. To znaczy, że powinno z niego korzystać tylko to dziecko, które nie może domu opuścić – ale raczej już nie to, które do szkoły może przyjść, choć nie jest tam „grzecznym”, „wzorowym” uczniem (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 9 sierpnia 2017 r. w sprawie indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego dzieci i indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży, Dz.U. z 2017 r. poz. 1616).

Zmianę tę Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął z aprobatą. Jednak, jak to często bywa, problemy dotyczą sposobu jej wprowadzenia.

Rodzice nie rozumieją jej sensu. Nie wiedzą,  na jakie wsparcie mogą liczyć. Boją się, że – jeśli ich dziecko korzystało z nauczania indywidualnego w szkole – to teraz zostanie zamknięte w domu i także jedno z rodziców będzie musiało zrezygnować z aktywności zawodowej na rzecz opieki.

Nie wiedzą ponadto, jak zostaną ocenione możliwości ich dziecka – czy możliwy byłby jego powrót do klasy (a jeśli tak, to na jakich zasadach).

W ocenie Rzecznika obawy rodziców mogą wynikać z braku powszechnie dostępnej i szczegółowej informacji o przewidzianych przez prawo i dostępnych dla uczniów z niepełnosprawnościami formach wsparcia w procesie edukacji, także tych, które umożliwiają wdrożenie idei edukacji włączającej na każdym etapie nauki. Ponadto rodzice podnoszą, że regulacje dotyczące nowej formy pomocy psychologiczno-pedagogicznej, jaką jest zindywidualizowana ścieżka kształcenia, są na tyle nieprecyzyjne, że nie zapewniają w dostateczny sposób realizacji potrzeb uczniów, którzy chcieliby z niej skorzystać.

W szczególności problemem jest brak precyzyjnych wytycznych co do liczby godzin indywidualnych, które uczeń może realizować w ramach tej formy pomocy na każdym etapie edukacyjnym. To zaś rodzi obawę, że ustalona przez dyrektora liczba godzin będzie niewystarczająca wobec potrzeb ucznia.

Nie można zapominać, że dyrektor przedszkola czy szkoły będzie musiał uzgadniać zakres oferowanych uczniowi godzin z organem prowadzącym, w związku z ich finansowaniem z subwencji oświatowej. Wydaje się więc, że niedoprecyzowanie liczby godzin sprawi, że dzieci i uczniowie w rezultacie nie otrzymają takiego wsparcia, jakiego potrzebują.

XI.7036.12.2017

Trudności w otrzymywaniu świadectw szkolnych w języku mniejszości

Data: 2018-06-26
  • Polscy Litwini poskarżyli się Rzecznikowi na trudności, jakie napotykają ubiegając się o świadectwo szkolne po polsku i litewsku.

Wydawnictwo odpowiedzialne za dostarczenie świadectw odmawiało druku dokumentu dwujęzycznego. Rozporządzenie MEN co prawda wskazuje, że rodzic lub pełnoletni uczeń może wnioskować o przygotowanie świadectwa dwuczęściowego, z częścią w języku mniejszościowym, ale według wydawnictwa nie jest to jednoznaczne z obowiązkiem przygotowania takiego dokument. W związku z tym, Rzecznik zwrócił się do Ministra o wyjaśnienie.

Zdaniem MEN wydawnictwo się myli: przy okazji ostatniej nowelizacji rozporządzenia rzeczywiście zrezygnowano z obligatoryjnego wydawania świadectw szkolnych szkoły z językiem nauczania mniejszości narodowej po polsku i w języku mniejszości, ale uczeń lub jego rodzic ma prawo o to wystąpić, a drukarnia nie ma podstaw do odmowy przygotowania odpowiedniego druku

XI.813.7.2018

 

Informacja vs. manipulacja. Jak nie poddać się propagandzie.

Data: 2018-05-30

"Wolność słowa jest nierozerwalnie związana z demokracją oraz jakością funkcjonowania. Powinna jednak mieć granice - w Europie, ze względu na traumę Holocaustu - uznaje się, że granicą jest mowa nienawiści..."

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich rozpoczął spotkanie podsumowujące pracę młodzieży z Polski, Węgier i Czech w projekcie edukacyjnym Informacja vs. manipulacja. Jak nie poddać się propagandzie. Jego celem było uwrażliwienie młodzieży szkół ponadgimnazjalnych na to, jaki wpływ na losy zwykłych ludzi miała w niedalekiej przeszłości, ale również współcześnie propaganda i mowa nienawiści.
Rozwój nowych technologii oraz sposobów komunikowania się zmienia całkowicie realia funkcjonowania sfery wolności słowa i demokracji. Stała się masowa, każdy może być twórcą treści komentatorem, uczestnikiem debaty publicznej. Rozwijają się sieci społecznościowe (nie tylko FB, Twitter, Snapchat czy Instagram, ale także możliwość zamieszczania i rozpowszechniania treści poprzez gry komputerowe czy programy muzyczne -Musica.ly. Obserwujemy również kryzys tradycyjnego dziennikarstwa. Sieci społecznościowe są wykorzystywane do osiągania celów krajowych i zagranicznych. Bardzo wyraźnie obserwujemy jaki wpływ na debatę o sprawach publicznych mają fake news.
Od dwóch lat w Polsce mamy do czynienia z dodatkowymi procesami. Dziennikarstwo stało się narzędziem do realizacji interesów różnych partii. Media publiczne podporządkowane władzy stale naruszają zasadę pluralizmu w mediach. Stworzono możliwości prawne podejmowania działań przeciwko dziennikarzom. Polityka uprawiana jest obecnie poprzez budowanie podziałów społecznych co sprzyja używaniu "mowy nienawiści".

W kontekście tych wszystkich zmian szczególnym zagadnieniem wydaje się młodzież. Rzecznik przeprowadził badania na temat korzystania przez młodych z mediów. Badania przeprowadzone zostały wśród młodzieży z 16 liceów w całej Polsce. Pokazały one, że młodzież żyje w tzw. bańce informacyjnej obejmującej jedynie czerpanie wiedzy z najbliższego otoczenia, rodziny, znajomych, najbliższe środowisko. Nie znają jednak środowisk uchodzących za opiniotwórcze, znanych i cenionych dziennikarzy.

"Konieczne jest stworzenie prawdziwych programów edukacji obywatelskiej oraz edukacji medialnej lecz wymaga to również zrozumienie dorosłych czym żyją młodzi ludzie - kim są siostry Godlewskie, dlaczego Taconfide jest teraz popularny oraz jaki jest nowy projekt Rafała Masnego." - mówił rzecznik - "Tylko dzięki zmianie edukacyjnej możliwa jest skuteczna walka z propagandą. Wiedza i świadomość staje się  wtedy szczepionką przed kłamstwem i manipulacją".

Stopień trudności matury ma znaczenie - RPO wystąpił do Ministra Zdrowia i Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich

Data: 2018-05-30
  • Podczas rekrutacji do wyższych uczelni, m.in. medycznych, nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach
  • W efekcie na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy stopień jej trudności był niższy
  • Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z Ministrem Zdrowia, który nie widzi konieczności zmian w tej sprawie

Adam Bodnar ponownie zwrócił się w tej sprawie do ministra Łukasza Szumowskiego. Ponadto poprosił o stanowisko w całej kwestii Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Do Rzecznika wpływają skargi w związku z nieuwzględnianiem w procesie rekrutacji przez uczelnie wyższe kształcące przyszłych lekarzy wyników matury, podanych w skali centylowej.  Oznacza to, że pod uwagę nie bierze się stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach. W rezultacie dochodzi do sytuacji, że na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku wysokie wyniki mierzone właśnie skalą centylową. Skarżący podnoszą, że wartości procentowe nie zawsze są wyznacznikiem wiedzy osób zdających maturę w różnych rocznikach.

W 2017 r. RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Zdrowia. Wskazywał, że obowiązek podawania wyników matur, również w skali centylowej w przypadku części pisemnej egzaminu, wynika z art. 44zzk ust. 1 pkt 2 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty.  Z kolei art. 169 ust. 3 ustawy z 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym stanowi, że podstawą przyjęcia na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie są wyniki egzaminu maturalnego. Wskazując zatem podstawę kwalifikacji na uczelnie wyższe, ustawodawca nie zawęża jej jedynie do wyników matury podanych w skali procentowej - podkreśla RPO.

Dlatego w ocenie Rzecznika uczelnie (także medyczne) powinny w procesie rekrutacji uwzględniać oba rezultaty. Uczelnie, które  nie uwzględniają wyników matur w części prezentującej rezultaty w skali centylowej, mogą tym samym naruszać konstytucyjne prawa i wolności, wśród których przewidziana jest m.in. równość szans w dostępie do nauki.

Z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia wynika, że resort nie uznaje za wskazane uwzględniania wyniku w skali centylowej,  który ma „jedynie charakter pomocniczy, mający na celu określenie pozycji danego abiturienta na tle całej swojej populacji”.  Resort uzasadnia swe stanowisko faktem, że w rekrutacji na polskie uczelnie mogą wziąć udział także kandydaci posiadający tzw. maturę międzynarodową lub tzw. maturę europejską - których wynik podawany jest jedynie w skali procentowej. Ponadto - według  Ministra Zdrowia - wynik w centylach może być wysoki nie tylko w efekcie bardzo dobrze zdanej matury, ale również w przypadku ogólnie bardzo słabego rocznika zdających.

Rzecznik nie podziela stanowiska resortu. W jego ocenie taka wykładnia przepisów prowadzi do pozbawienia znaczenia wyniku matury w części centylowej - mimo  jednoznacznego sformułowania Prawa o szkolnictwie wyższym i ustawy  o systemie oświaty.

W piśmie do przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Jana Szmidta RPO poprosił o stanowisko w całej sprawie.

Rzecznik przypomniał, że w opinii nt. wprowadzenia od 2015 r. na świadectwach maturalnych wyniku w skali centylowej Konferencja uznała, że ,,wprowadzenie tej dodatkowej skali uwolni szkoły wyższe od dotychczasowego dylematu odnoszenia do siebie surowych wyników kandydatów na studia rekrutowanych na podstawie wyników egzaminów maturalnych o istotnie różnym poziomie trudności - rekrutacja stanie się prostsza i bardziej obiektywna”.

Choć uczelnie wyższe posiadają dużą autonomię, także w zakresie określania warunków rekrutacji, to jednak nie może ona prowadzić do tworzenia zasad naruszających powszechnie obowiązujące prawo – wskazał Adam Bodnar. Istniejące regulacje prawne formalnie realizują postulat zagwarantowania wszystkim kandydatom na uczelnie wyższe podobnych warunków rekrutacji. Jednak w praktyce te rozwiązania nie są stosowane. Potwierdza to analiza wybranych uchwał senatów uczelni dotyczących zasad rekrutacji na studia w kolejnym roku akademickim.

VII.7033.52.2016

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.7033.52.2016 z 14 maja 2018 r. – wystąpienie do Ministra Zdrowia i Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w sprawie nierespektowania przez uczelnie wyższe wyników egzaminu maturalnego prezentowanego w skali centylowej.

W zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problem nieuwzględniania przez uczelnie wyższe, w tym także uczelnie medyczne, wyników matur podanych w skali centylowej. Oznacza to, że w procesie rekrutacji nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach. W rezultacie dochodzi do sytuacji, że na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku wysokie wyniki mierzone skalą centylową.

Rzecznik wskazał, że obowiązek podawania wyników egzaminu maturalnego, również w skali centylowej w przypadku części pisemnej egzaminu, wynika z art. 44zzk ust. 1 pkt 2 ustawy o systemie oświaty. Natomiast art. 169 ust. 3 Prawa o szkolnictwie wyższym stanowi, że podstawą przyjęcia na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie są wyniki egzaminu maturalnego. Ustawodawca, wskazując podstawę kwalifikacji na uczelnie wyższe, nie zawęża jej jedynie do wyników matury podanych w skali procentowej. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, uczelnie (także medyczne) powinny w procesie rekrutacji uwzględniać oba rezultaty. Uczelnie, które w procesie rekrutacji nie uwzględniają wyników matur w części prezentującej rezultaty w skali centylowej, tym samym mogą naruszać konstytucyjne prawa i wolności, wśród których przewidziana jest m.in. równość szans w dostępie do nauki.

Z dotychczasowej korespondencji w przedmiotowej sprawie wynika, że Ministerstwo Zdrowia nie uznaje za wskazane uwzględnianie wyniku w skali centylowej w procesie rekrutacji. Za takim stanowiskiem przemawia fakt, że w rekrutacji na polskie uczelnie mogą wziąć udział także kandydaci posiadający tzw. maturę międzynarodową lub tzw. maturę europejską, których wynik podawany jest jedynie w skali procentowej. Ponadto, w ocenie Ministra, wynik w centylach może być wysoki, nie tylko w przypadku bardzo dobrze zdanej matury, ale również w przypadku ogólnie bardzo słabego rocznika zdających maturę.

W ocenie Rzecznika dokonana przez resort zdrowia wykładnia przepisów prowadzi do pozbawienia znaczenia wyniku matury w części centylowej w procesie rekrutacji. Rzecznik ponownie zwrócił się do Ministra z prośbą o wyjaśnienia. Ponadto, wystosował pismo do Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, w którym poprosił o zajęcie stanowiska w sprawie.

 

Rzecznik chwali inicjatywę legislacyjną Senatu ws. kryteriów zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół

Data: 2018-05-21
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z satysfakcją przyjmuje inicjatywę ustawodawczą Senatu ws. kryteriów ustalania zwrotu rodzicom kosztów przejazdów do szkoły dzieci z niepełnosprawnościami  
  • Brak kryteriów pozwala gminie narzucać swe warunki; jednolite reguły umożliwią zaś realny dostęp do edukacji uczniom z niepełnosprawnościami - uważa Adam Bodnar
  • RPO od dawna postuluje, aby refundować koszt nie tylko dowozu dziecka do szkoły i potem do domu, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły oraz dojazdu po dziecko

Adam Bodnar napisał w tej sprawie do przewodniczących trzech senackich komisji: Ustawodawczej; Nauki, Edukacji i Sportu Senatu oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Pracują one nad tym projektem. Czas na sporządzenie przez nie sprawozdania przedłużono ostatnio do 31 lipca 2018 r. (pierwotnie miało to być 12 maja).

Co mówi prawo

Zgodnie z przepisami oświatowymi, obowiązkiem gminy jest zwrot kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i jego opiekuna do szkoły, na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę.

Prawo nie przewiduje jednak kryteriów, na których podstawie ma być ustalana kwota refundacji. Powoduje to, że jej zasady często jednostronnie określa wójt. Poszczególne gminy mogą zatem różnie ustalać stawkę zwrotu za kilometr przejazdu. Ze skarg do RPO wynika, że często nie pokrywają one rzeczywistych kosztów dowozu. Obywatele musza występować do sądów, by bronić swych praw. Rzecznik przyłącza się do takich postępowań.

Ponadto przepisy nie precyzują, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy za cztery. Obywatele skarżą się do RPO na brak takiego jednoznacznego określenia. Adam Bodnar podziela pogląd, że refundacja ma dotyczyć czterech przejazdów.

Argumenty RPO

Jak napisał Rzecznik do senackich komisji, ułatwienia dojazdu do placówek edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami są narzędziem realizacji prawa do edukacji oraz gwarantują dostępność edukacji na zasadach równych szans dla wszystkich. Jako niezależny organ monitorujący wdrażanie Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, RPO analizuje działania w celu realizacji jej zobowiązań.

Według Rzecznika brak kryteriów sposobu ustalania tych stawek czyni de facto uprawnienie rodziców niepełnym, pozostawiając organom możliwość narzucania jednostronnych warunków. W ocenie RPO wprowadzenie jednolitych reguł refundacji w akcie prawa powszechnie obowiązującego pozwoli uniknąć procesów, które są wytaczane przez rodziców. Ułatwi to też - a niekiedy wręcz realnie umożliwi - dzieciom i uczniom z niepełnosprawnościami dostęp do edukacji.

Zdaniem RPO niewystarczający jest zwrot kosztów jedynie za przejazdy, podczas których rodzic pełni funkcję opiekuna ucznia. Konieczne jest również pokrycie kosztów przejazdów samego opiekuna ze szkoły do domu, a następnie z domu do szkoły. Tylko takie ukształtowanie zasad zwrotu umożliwia bowiem realną rekompensatę ponoszonych kosztów i pozwala uznać, że możliwość samodzielnego dowożenia dziecka niepełnosprawnego do szkoły jest realną alternatywą wobec dowozu zapewnianego przez gminę.

Senacki projekt upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia, w którym zostaną określone kryteria zwrotu kosztów przejazdów rodzicowi dowożącemu dziecko, zdaje się dawać możliwość takiego ukształtowania kryteriów, które będą uwzględniać postulaty Rzecznika.

Jego wątpliwość budzi jedynie użycie sformułowania: „zapewniając zwrot rzeczywistych kosztów przejazdu wykonywanego w optymalny dla dziecka, ucznia i opiekuna sposób”. Słowo „optymalny”, jako zwrot niedookreślony, dawałby ministrowi możliwość interpretowania tego pojęcia w sposób swobodny. Dla wyeliminowania ewentualnych wątpliwości interpretacyjnych zasadne byłoby zrezygnowanie z  określenia „optymalny” - napisał Rzecznik do komisji. Wyraził nadzieję, że jego uwagi zostaną uwzględnione w dalszych pracach legislacyjnych.

Orzecznictwo sądów

Jeden z sądów administracyjnych uznał, że refundacji podlega tylko wspólna podróż dziecka z opiekunem z domu do szkoły i z powrotem. Z kolei Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie uznał w lutym 2018 r., że gmina ma zwracać rodzicowi koszty czterech kursów a nie dwóch. Tak sąd rozstrzygnął pozew matki dziecka.

W procesie wspierał ją RPO. Wskazywał, że zgodnie z art. 24 Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji.

W 2017 r. Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie sygnalizacyjne w sprawie ustalania zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania tego przez ustawodawcę.

Inicjatywa Senatu 

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. Dodano by do niego przepis, że minister właściwy ds.  oświaty i wychowania określi w rozporządzeniu kryteria ustalania kosztów refundacji. Miałby być zapewniony zwrot kosztów „przejazdu wykonywanego w optymalny dla dziecka, ucznia i opiekuna sposób oraz uwzględniając w szczególności rodzaj niepełnosprawności, odległość miejsca zamieszkania od szkoły, miejsce pracy opiekuna i środek transportu”.

W uzasadnieniu projektu podkreślono, że przepisy nie przewidują kryteriów refundacji - w praktyce wójtowie ustalali w drodze zarządzenia wzorce umów określające jej wysokość. Koszty w poszczególnych gminach zwraca się w różnej wysokości, niekiedy dalekiej od rzeczywistych - wskazano.

Zaproponowany przepis pozwoli m.in. inaczej ustalać koszty w przypadku, gdy opiekun dowozi dziecko do placówki oświatowej leżącej na trasie jego przejazdu z domu do pracy, a inaczej w przypadku, gdy opiekun zmuszony jest w tym celu zmienić, wydłużyć trasę jego przejazdu albo wyruszyć wcześniej w osobną podróż z domu do szkoły - stwierdza uzasadnienie.

Osobno będzie można traktować też przypadki, gdy opiekun, w celu dowozu dziecka, używa innego samochodu, który np. spala więcej paliwa. Można będzie także odpowiednio potraktować przypadki, gdy dziecko dowożone jest przez inną osobę niż opiekun prawny. Nie można też wykluczyć sytuacji, że zwrot kosztów będzie polegał na zwrocie kosztów, niezbędnej do przewozu dziecka niepełnosprawnego, zmiany wyposażenia pojazdu - głosi uzasadnienie.

Resort edukacji uznał, że kryteriów refundacji nie może regulować prawo oświatowe, skoro dotyczy to zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego.

XI.7036.61.2017

RPO kolejny raz wskazuje MEN negatywne skutki reformy oświaty

Data: 2018-05-14
  • Przepełnienie szkół podstawowych; nauka w późnych godzinach popołudniowych albo nawet w kontenerach przy szkołach; zbyt dużo zajęć w tygodniu; nadmiar prac domowych
  • O takich m.in. negatywnych skutkach reformy systemu oświaty Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do minister Anny Zalewskiej
  • Adam Bodnar przestrzega, że efektem gorszych warunków nauki w szkołach publicznych będzie przenoszenie dzieci zamożniejszych rodziców do placówek prywatnych - co pogłębi nierówności społeczne

Do Biura RPO stale wpływają wnioski obywateli z wątpliwościami wobec zmian w ustroju szkolnym oraz organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych.  Rzecznik analizuje także wszelkie doniesienia medialne. Wiele z nich budzi szczególny niepokój, bowiem opisywane w nich negatywne skutki reformy systemu oświaty mogą negatywnie wpływać na realizację prawa do nauki, wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP.

W piśmie do minister Zalewskiej Rzecznik przedstawił efekty seminarium, zorganizowanego w marcu 12018 r. w Biurze RPO pod hasłem „(Nie)oczekiwane skutki reformy systemu oświaty” .

RPO wiele razy zwracał uwagę, iż nieuniknionym efektem zmian jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych, przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas I, w większości szkół doprowadziło do przepełnienia budynków szkół i pogorszenia warunków nauczania.

Negatywne skutki reformy

Mimo zmian sieci szkół, dokonanych przez samorząd terytorialny, uczniowie często nadal nie mieszczą się budynkach szkolnych.  Lekcje obywają się we wszelkich możliwie dostępnych miejscach, np.: na korytarzach, stołówkach szkolnych, czy też w bibliotekach.

Szczególnie niepokojące Rzecznika przypadki, dotyczą uczniów uczęszczających na zajęcia w ustawionych przed szkołą kontenerach. Dochodzi do tego wtedy, gdy organy prowadzące szkoły oraz dyrektorzy nie chcą przenosić uczniów szkół podstawowych do budynków likwidowanych gimnazjów.

Według MEN przekształcenie samodzielnych gimnazjów w szkoły podstawowe znacząco zmniejszy zjawisko zmianowości w gminach miejskich. -  Jednakże wielu uczniów problem ten dotknął już teraz - wskazuje Adam Bodnar. Część dzieci zmuszona jest bowiem do uczęszczania na zajęcia w późnych godzinach popołudniowych.

Niepokój RPO budzi też brak odpowiedniego wyposażenia. Chodzi m.in. o brak pracowni fizycznych i chemicznych, brak szafek, w których dzieci mogłyby zostawiać książki, brak pomocy dydaktycznych czy książek w bibliotekach. Z uwagi na brak środków, samorządy wciąż nie są w stanie wyposażyć niektórych szkół w odpowiednią infrastrukturę techniczną czy sanitaria.

Rzecznik ma świadomość, iż często nauczyciele zatrudnieni w gimnazjach szukają nowych miejsc pracy, jednakże uczniowie narażeni są na nieustanną zmianę nauczycieli i wychowawców. Innym problemem są nieustanne zastępstwa powodowane  zwolnieniami lekarskimi nauczycieli czy urlopami dla poratowania zdrowia.

Nie służy to uczniom, zwłaszcza że bardzo często zmiany nauczycieli dotyczą przedmiotów egzaminacyjnych. W takiej sytuacji trudno też wymagać od nauczycieli wysokiej jakości nauczania.

Inny istotny problem to opracowane podstawy programowe oraz plany nauczania. Do Rzecznika docierają informacje, iż brak jest korelacji pomiędzy starą oraz nową podstawą programową oraz pomiędzy poszczególnymi przedmiotami. Np. pewne działy matematyki przesunięto do liceum, ale ich znajomość jest niezbędna do rozwiązywania zadań z fizyki.

Nieustannym problemem  jest także zbyt duża tygodniowa liczba zajęć lekcyjnych, nadmiar prac domowych i prac klasowych. Te ostatnie, według zaniepokojonych rodziców, polegają wyłącznie na nauce pamięciowej, nie uczą zaś logicznego myślenia.

Wprawdzie to nauczyciel decyduje, ile zada uczniowi, ale należy mieć na uwadze, iż materiał, który w gimnazjum uczniowie przerabiali w ciągu trzech lat, obecni uczniowie muszą zrealizować w klasie VII i VIII - podkreśla RPO.

Dlatego ponownie przestrzega, iż nadmiar obowiązków uczniów klas VII, a w przyszłym roku klas VIII, może wywołać negatywne konsekwencje zarówno dla ich dalszego rozwoju edukacyjnego, jak i dla życia rodzinnego.

Ryzyko pogłębienia nierówności  społecznych

W odpowiedzi z 28 grudnia 2017 r. MEN nie odniosło się do problemu nagłego rozwoju szkół niepublicznych. Rzecznik kolejny raz zwraca uwagę na duże prawdopodobieństwo, iż nieuniknioną konsekwencją pogorszenia się warunków do nauki w placówkach publicznych będzie decyzja większości lepiej sytuowanych rodziców o przeniesieniu dzieci do placówek prywatnych.

- Wzrost popularności szkół niepublicznych może przyczynić się zatem do pogłębienia obecnie już istniejących nierówności społecznych, a nawet do wykluczenia społecznego dzieci mniej zamożnych rodziców - uważa Adam Bodnar.

RPO ma świadomość, iż swobodne kształtowanie systemu oświaty jest elementem polityki państwa, jednakże pragnie wskazać, iż każdej uzasadnionej i przeanalizowanej zmianie towarzyszyć powinno podejmowanie środków, które zapobiegną bądź zamortyzują ewentualne negatywne efekty uboczne.

Przedstawione problemy w znacznym stopniu przyczyniają się zarówno do zwiększenia różnic edukacyjnych, jak i wpływają negatywnie na realizację prawa do nauki, wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP - podkreśla Adam Bodnar.

Dlatego zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o ponowną analizę problemu oraz uzupełnienie stanowiska w sprawie.

VII.7037.110.2017

 

Prawo do edukacji w praktyce. Spotkanie regionalne RPO w Człuchowie

Data: 2018-04-18

W Miejskim Domu Kultury w Człuchowie zebrało się w południe ponad 50 osób i znowu zastanawialiśmy się, czy wszyscy się pomieścimy w nie tak małej wcale sali. Tak jak trzy godziny wcześniej w Chojnicach, na spotkanie z rzecznikiem praw człowieka Adamem Bodnarem przyszli nie tylko aktywiści społeczni i ludzie, którzy chcą zgłosić swoje indywidualne problemy, ale także młodzież szkolna.

40-kilometrowa droga do szkoły

RPO: Konstytucja daje nam prawo do edukacji – a nie chodzi tu tylko o sam dostęp do szkół, ale także o to, by ten dostęp był równy. A to zależy także od zapewnienia wygodnego dojazdu. Na wielu spotkaniach ten problem jest nam zgłaszany. A jak jest u Was?

W Człuchowie, jak się okazuje,  działa od niedawna zakład budżetowy zajmujący się komunikacją publiczną. Uczniowie mają w tej sieci bilety za darmo, a rozkład jazdy  dopasowany jest do planu lekcji (powstał po konsultacjach i rozeznaniu potrzeb), zwłaszcza w szkołach podstawowych. Ma oczywiście kłopoty z finansowaniem, bo dotacja z powiatu to za mało – zdaniem szefa tej firmy potrzebna jest na to dotacja z budżetu.

Z jej usług korzysta wielu młodych uczestników spotkania z RPO. Dojeżdżają nawet 40 km. Opowiadają:

- Mieszkam koło Człuchowa, chciałam iść do szkoły w Chojnicach – ale tam nie było komunikacji, więc wyboru nie było.

- Autobus dostosowany jest do mojego planu lekcji. Ale to znaczy, że na zajęcia pozalekcyjne nie mam szans. Autobus rusza 5 min. po ostatniej obowiązkowej lekcji.

RPO: Im bardziej jeżdżę po Polsce, tym lepiej rozumiem, że główne media nie rozumieją, jak wygląda życie w małych miejscowościach. Problem wykluczenia transportowego dla uczniów czy rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami, które muszą dojeżdżać na terapię, jest zupełnie niezauważony. Od tego, żeby o tym mówić, jest Rzecznik Praw Obywatelskich.

Problemy z realizacją obowiązku szkolnego w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych

Przepisy są skonstruowane tak, że wychowanek, który kończy 18 lat, nie może na własny wniosek kontynuować nauki w MOW (a zdarza się, że młodzi o to proszą, bo wiedzą, że po powrocie do domu nie będą mieli szansy na dalszą naukę).

RPO: To jest temat dla nas. Rzeczywiście prawdopodobnie trzeba zaapelować o zmianę przepisów.

ZOZ z oddziałem psychiatrycznym

Duże szpitale odsyłają tu chorych, którzy mogą „powodować” duże koszty (w tym np. osoby po próbie samobójczej), są kłopoty z pomocą osobom w kryzysie bezdomności (trzeba pomagać każdemu, ale nie za każdego zostaną zwrócone koszty). 

RPO: Ochrona zdrowia psychicznego to jeden z ważniejszych tematów dla RPO. Koordynatorem RPO w tych sprawach jest Krzysztof Olkowicz.

Problem z rozliczeniem się za prąd ze spółką Energa

Spółka musiała zmienić system księgowy i każda zmiana taryfy czy licznika powoduje, że ludzie przestają dostawać faktury – a potem wpływają gigantyczne rachunki. Z trudem można wywalczyć rozłożenie tych opłat na raty, a jeśli nawet, to z odsetkami, które nie wynikają przecież z błędów klientów. Rzecznik Konsumenta w Człuchowie dostaje takich spraw około stu rocznie. Problem musi być ogromny, a nie pojawił się jeszcze w mediach.

Sieci wodociągowe

Część przyłącza, która idzie przez nieruchomość cudzą, nie podlega wodociągom. Sprawę skomplikowało orzeczenie Sądu Najwyższego.

RPO: Sprawdzimy tę kwestię.

Prawo wodne

Gminy straciły prawo do ustalania taryf.

Pytania uczniów

Jak zwykle na spotkaniach uczniowie zadają pytania anonimowo, na karteczkach:

  • Młodzi pytali o sprawę agresywnego zachowania osoby transseksualnej wobec dziecka.

RPO: Po prostu nie ma przyzwolenia na przemoc. Tożsamość płciowa nie ma znaczenia. Sprawą zajęła się policja.

  • Za dzieci umieszczane w placówkach wychowawczych rodzice dostają i tak 500+, choć się dziećmi nie opiekuja. Dlaczego? (RPO: A jednocześnie 500+ nie należy się dzieciom z domów dziecka. I być może pieniądze dla dzieci, które nie przebywają w rodzinie, powinny trafiać do specjalnego depozytu na przyszłość tego dziecka).
  • Dlaczego emerytury są takie niskie?

Inicjatywa legislacyjna Senatu w sprawie kryteriów zwrotu rodzicom kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół

Data: 2018-04-18
  • Senat będzie pracował nad własnym projektem, który pozwoli określić kryteria kosztów dowozu do szkoły dzieci z niepełnosprawnościami przez rodziców - by zapewnić zwrot ich rzeczywistych wydatków przez gminy
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna postuluje by refundować koszt nie tylko dowozu dziecka do szkoły i potem do domu, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły oraz dojazdu po dziecko
  • Resort edukacji podtrzymuje, że kryteriów refundacji nie może regulować prawo oświatowe, skoro dotyczy to zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego

Zgodnie z przepisami oświatowymi, obowiązkiem gminy jest zwrot kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i jego opiekuna do szkoły na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę.

Brak jednolitych zasad refundacji

Dziś Prawo oświatowe nie przewiduje żadnych kryteriów, na których podstawie ma być ustalana kwota refundacji. Powoduje to, że jej zasady często jednostronnie określa wójt. Poszczególne gminy mogą zatem różnie ustalać stawkę zwrotu za kilometr przejazdu.

Ze skarg wpływających do RPO wynika, że stawki te często nie pokrywają rzeczywistych kosztów dowozu dziecka. Obywatele musza występować do sądów, by bronić swych praw. Rzecznik przyłącza się do takich postępowań.

Przepisy nie precyzują, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Obywatele skarżą się do RPO na brak takiego jednoznacznego określenia. Wspomaga ich w tym Adam Bodnar, który podziela pogląd, że refundacja ma dotyczyć czterech przejazdów.

Orzecznictwo sądów

Jeden z sądów administracyjnych uznał, że refundacji podlega tylko wspólna podróż dziecka z opiekunem z domu do szkoły i z powrotem. Z kolei Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie uznał w lutym 2018 r., że gmina ma zwracać rodzicowi koszty czterech kursów a nie dwóch. Tak sąd rozstrzygnął pozew matki dziecka,

W procesie wspierał ją RPO. Wskazywał, że zgodnie z art. 24 Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Zapewnienie dojazdu do szkół uczniów z niepełnosprawnościami jest realizacją tego prawa. Dla obowiązków gmin znaczenie mają przede wszystkim usprawiedliwione potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, nie zaś interes ekonomiczny gminy - podkreślał Adam Bodnar.

W 2017 r. Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie sygnalizacyjne w sprawie ustalania zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania tego przez ustawodawcę. Jak uznał TK, RPO - który przystąpił do skargi konstytucyjnej w sprawie - słusznie zauważył, że przepisy nie określają przesłanek bądź kryteriów refundacji. Trybunał podzielił pogląd Rzecznika,, że przyznanie ustawowego uprawnienia przy równoczesnym braku określenia zasad jego realizacji prowadzi do zróżnicowania warunków zwrotu kosztów w poszczególnych gminach.

Inicjatywa legislacyjna senatorów

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. Dodano by do niego przepis, że minister właściwy ds.  oświaty i wychowania określi w rozporządzeniu kryteria ustalania kosztów refundacji. Miałby być zapewniony zwrot kosztów „przejazdu wykonywanego w optymalny dla dziecka, ucznia i opiekuna sposób oraz uwzględniając w szczególności rodzaj niepełnosprawności, odległość miejsca zamieszkania od szkoły, miejsce pracy opiekuna i środek transportu”.

W uzasadnieniu projektu podkreślono, że przepisy nie przewidują kryteriów refundacji - w praktyce wójtowie ustalali w drodze zarządzenia wzorce umów określające jej wysokość. Koszty w poszczególnych gminach zwraca się w różnej wysokości, niekiedy dalekiej od rzeczywistych - wskazano.

Zaproponowany przepis pozwoli m.in. inaczej ustalać koszty w przypadku, gdy opiekun dowozi dziecko do placówki oświatowej leżącej na trasie jego przejazdu z domu do pracy, a inaczej w przypadku, gdy opiekun zmuszony jest w tym celu zmienić, wydłużyć trasę jego przejazdu, albo wyruszyć wcześniej w osobną podróż z domu do szkoły - stwierdza uzasadnienie.

Osobno będzie można traktować też przypadki, gdy opiekun, w celu dowozu dziecka, używa innego samochodu, który np. spala więcej paliwa. Można będzie także odpowiednio potraktować przypadki, gdy dziecko dowożone jest przez inną osobę niż opiekun prawny. Nie można też wykluczyć sytuacji, że zwrot kosztów będzie polegał na zwrocie kosztów, niezbędnej do przewozu dziecka niepełnosprawnego, zmiany wyposażenia pojazdu - głosi uzasadnienie.

Projektem zajmą się trzy senackie komisje: Ustawodawcza; Nauki, Edukacji i Sportu oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Mają czas na przygotowanie sprawozdania do 12 maja.

Resort edukacji nie zmienia zdania

W piśmie do RPO z 9 kwietnia 2018 r. wiceminister edukacji narodowej Marzena Machałek podtrzymała wcześniejsze stanowisko resortu z grudnia 2017 r. Odnosząc się do braku kryteriów ustalania kwoty refundacji kosztów dowozu dziecka i opiekuna, minister Anna Zalewska pisała wtedy do Rzecznika, że kwestię należy uregulować na poziomie innych przepisów niż przepisy prawa oświatowego.

Dotyczą one bowiem zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego odpowiedzialnych za zapewnienie dzieciom i młodzieży niepełnosprawnej bezpłatnego dowozu do szkół i ośrodków lub zwrotu kosztów dowozu, co znajduje bezpośrednie przełożenie na gospodarowanie finansami publicznymi w danej gminie. Minister Edukacji Narodowej nie może ingerować i rozstrzygać decyzji podejmowanych przez jednostki samorządu terytorialnego, tym bardziej związanych z wydatkowaniem środków finansowych przeznaczanych na zapewnienie przez gminę bezpłatnego dowozu lub zwrot kosztów dowozu rodzicom dziecka - podkreśliła Anna Zalewska.

Komentarz Anny Mikołajczyk z zespołu ds. równego traktowania w Biurze RPO:

Rzecznik Praw Obywatelskich z satysfakcją odnotowuje inicjatywę ustawodawczą Senatu w sprawie wprowadzenia kryteriów ustalenia zwrotu kosztów przejazdów. Ich brak czyni de facto uprawnienie rodziców niepełnym, bo pozostawia organom gminy możliwość narzucania jednostronnych warunków. Wprowadzenie jednolitych reguł refundacji ułatwi, a niekiedy wręcz realnie umożliwi, dostęp do edukacji dzieciom i uczniom z niepełnosprawnościami.

Zdaniem Rzecznika dla uznania, iż gmina skutecznie wypełnia ustawowy obowiązek organizowania transportu osób z niepełnosprawnością do placówek oświatowych, nie wystarczy zwrot kosztów jedynie za przejazdy rodzica z dzieckiem. Konieczne jest również pokrycie kosztów przejazdów samego opiekuna ze szkoły do domu, a następnie z domu do szkoły. Tylko to umożliwia  realną rekompensatę kosztów i pozwala uznać, że możliwość samodzielnego dowożenia dziecka niepełnosprawnego do szkoły jest realną alternatywą wobec dowozu zapewnianego przez gminę.

XI.7036.61.2017

RPO za ujawnieniem autorów nowej podstawy programowej z matematyki

Data: 2018-04-04
  • Uczniowie i rodzice mają prawo wiedzieć, kto pracował nad przygotowaniem nowej podstawy programowej z matematyki w związku z przeprowadzaną reformą oświaty - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar zgadza się z wyrokiem wojewódzkiego sądu administracyjnego, który w 2017 r. nakazał Minister Edukacji Narodowej udostępnić  dane tych osób
  • Dlatego RPO wniósł, by Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną MEN od tego wyroku. Według Adama Bodnara stanowisko resortu prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

RPO przyłączył się do postępowania odwoławczego w sprawie. Ocenił, że WSA prawidłowo uznał, iż eksperci, którzy pracowali nad podstawą programową matematyki w  szkole podstawowej i liceum ogólnokształcącym, są osobami pełniącymi funkcje publiczne oraz kontrahentami resortu. Oznacza to, że  informacje na ich temat podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

22 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II Sa/Wa 1094/17) uchylił zaskarżone przez obywatela dwie decyzje odmowne Minister Edukacji Narodowej w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Chodziło o skład zespołu ekspertów przygotowujących nową – związaną z  reformą oświaty wprowadzoną 1 września 2017 r. – podstawę programową; nazwiska członków zespołu i informacje o ich stopniach naukowych oraz instytucjach, w których są zatrudnieni.

Resort powoływał się na ochronę prywatności ekspertów. W ocenie MEN nie byli oni osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Minister  wskazała, że zawarto z nimi  umowy zlecenia. Nie miały one też wpływu na to, w jakim zakresie opracowane przez nich materiały zostaną wykorzystane w pracach legislacyjnych. Ponadto resort nie otrzymał ich oświadczeń o rezygnacji z przysługującego im prawa do ochrony  prywatności.

Sąd: minister naruszyła przepisy

WSA orzekł, że minister dopuściła się naruszenia przepisów. Polegało to na niewłaściwym zastosowaniu ograniczenia w dostępie do informacji publicznej - a tym samym naruszenia zasady praworządności.

Sąd uznał, że skoro osoby te w pewnym choć stopniu wpłynęły na kształt  przyjętej podstawy programowej, a więc na treść decyzji o charakterze ogólnospołecznym, to zasadne jest ich traktowanie  jako pełniących funkcje publiczne.

WSA stwierdził, że  ich dane nie podlegają wyłączeniu z uwagi na prywatność. Fakt zawarcia z nimi umów cywilno-prawnych dodatkowo przemawiał za koniecznością ujawnienia ich imion i  nazwisk. Według sądu dla realizacji konstytucyjnej zasady transparentności działania administracji publicznej i jawności wydatkowania funduszy publicznych, konieczne jest zapewnienie obywatelom pełnej wiedzy o tym, kto - zawierając umowy z organami państwowymi - staje się beneficjentem funduszy publicznych. Umożliwia to też ocenę, czy zadanie powierzono osobom o odpowiedniej wiedzy, a sama umowa nie była w istocie zakamuflowanym sposobem nieuprawnionego przepływu środków publicznych do osób prywatnych - uznał WSA.

Jego zdaniem przy kolizji prawa do informacji publicznej z prawem do ochrony danych osobowych należy przyznać priorytet prawu do informacji. W ramach gospodarki rynkowej nie istnieje przymus zawierania umów z podmiotami publicznymi - podkreślił sąd.  

Skargę kasacyjną do NSA złożyła minister edukacji. Zarzuciła wyrokowi WSA naruszenie przepisów, m.in. przez  przyznanie priorytetu prawu do informacji publicznej. Argumentowała też, że kryterium „osoby pełniącej funkcje publiczne” jest posiadanie kompetencji decyzyjnych w zakresie treści aktu normatywnego.

Argumenty RPO

W ocenie RPO, który w pełni zgadza się z wyrokiem WSA, zarzuty skargi nie są zasadne. Sąd prawidłowo uznał, że pracujący nad opracowaniem podstawy programowej to osoby pełniące funkcje publiczne i kontrahenci MEN. RPO wskazał, że ustalenia WSA opierają się na przyjmowanym w orzecznictwie sądowym szerokim rozumieniu pojęcia "osoby pełniącej funkcję publiczną". Nie ma przy tym znaczenia, na jakiej podstawie prawnej osoba wykonuje funkcję publiczną.

Niewątpliwie w przypadku ekspertów przygotowujących podstawę programową, mamy do czynienia z decyzyjnym wymiarem ich kompetencji – napisał Adam Bodnar. Osobom tym zlecono opracowanie nowej podstawy programowe, a więc miały one realny (a nie jedynie hipotetyczny) wpływ na sytuację prawną innych osób.  Nie sposób też przyjąć, jak twierdzi MEN, że ich prace miały charakter doradczy, konsultacyjny, skoro organ sam przyznał, że eksperci przygotowali określone części założeń do podstawy - napisał RPO.

Zaznaczył, że zasada jawności danych osobowych podmiotów - będących stronami umów zawieranych z podmiotami publicznymi i korzystających z majątku publicznego - jest podkreślana w obecnie jednolitej linii orzeczniczej NSA. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści pochodzące ze środków publicznych, jest bowiem osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej. W zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne.

VII.6060.9.2018

Seminarium w Biurze RPO „(Nie) oczekiwane skutki reformy systemu oświaty"

Data: 2018-03-27

Przepełnienie zreorganizowanych szkół podstawowych, pogorszenie warunków nauczania,  przeładowanie programu klasy VII, niechęć do wysłuchania młodzieży, brak edukacji antydyskryminacyjnej, ciężkie tornistry –m.in. o tych problemach związanych z reformą oświaty mówiono podczas seminarium zorganizowanego we wtorek w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przedstawiciele nauczycieli, rodziców, samorządów, organizacji pozarządowych, a także  sami uczniowie, wymieniali  spostrzeżenia, oczekiwania i obawy związane z planowanymi oraz wprowadzonymi już zmianami.Będzie to podstawą do stworzenia całościowego raportu o sytuacji polskiej szkoły po reformie.

PROBLEMY PO ZMIANACH W OŚWIACIE

RPO Adam Bodnar zapowiedział, że poruszane tematy będą przedmiotem jego wystąpień do odpowiednich władz. Śledzi on bowiem na bieżąco zmiany w organizacji i funkcjonowaniu systemu oświaty oraz  występuje z krytycznymi uwagami do Minister Edukacji Narodowej.Zgłasza też wątpliwości, jakie przedstawiają muobywatele podczas spotkań regionalnych RPO.

Skarżą się oni m.in. na: przepełnienie zreorganizowanych szkół podstawowych, pogorszenie warunków nauczania,  przeładowanie programu klasy VII, problem kumulacji roczników (w roku szkolnym 2019/2020 edukację w liceach ogólnokształcących, technikach i szkołach branżowych pierwszego stopnia rozpoczną zarówno uczniowie kończący gimnazjum, jak i klas VIII zreformowanych szkół podstawowych), kłopoty uczniów klas pierwszych gimnazjów powtarzających klasę. Nauczyciele obawiają się utraty pracy.

Problemów może być więcej. Seminarium zorganizowano po to by zebrać informacje o wszystkich pozostałych.  Hasłem spotkania było: „(Nie) oczekiwane skutki reformy systemu oświaty"

Adam Bodnar podkreślał, że Konstytucja mówi o równym dostępie do edukacji, tymczasem wielu młodych ludzi z mniejszych miejscowości jest z tego wykluczonych z braku dobrej sieci transportu z większymi ośrodkami, gdzie są ich szkoły.  

RPO analizuje m.in. nową podstawę programową. Opowiada się za wprowadzeniem do szkół programu antydyskryminacyjnego.Wśród innych problemów Rzecznik wymienił kwestię oceny nauczycieli. Ma on wątpliwości do ustalania wskaźników tej oceny w regulaminach szkół ustalanych przez dyrektorów. Pozytywnie ocenia  zaś wycofanie się przez resort z ocenyprezentowania przez nauczycieli postawy „moralnej i etycznej”.  Rzecznik krytykuje też propozycje MEN,aby katecheci mogli byli wychowawcami klasy.

W dwóch sąsiednich placówkach będą zupełnie inne oceny pracy nauczycieli; te regulaminy nie tylko nas skłócą, ale też pogorszą jakość edukacji, skazując nauczycieli na konflikt z dyrektorami - przekonywał prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Wskazywał, że nauczyciele nie działają w próżni, a w dobie atakowania i niszczenie autorytetu instytucji publicznych, nawet najlepiej przygotowany nauczyciel znajdzie się w trudnej sytuacji.

OCENA ZMIAN WEDŁUG ZNP I RODZICÓW 

Proces powstawania gimnazjów nie był wolny od kontrowersji, ale zniszczenie ich 18-letniego dorobku, bez jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia, uderza w polską edukację - mówiłBroniarz. Według niego, reforma jest i chaotyczna, i kosztowna, a pracę straciło 7 tys. nauczycieli.

W reformie zabrakło m.in. troski o dobro dziecka, bo nikt młodzieży nie pytał, w jakiej szkole czują się dobrze -  oceniła Dorota Łoboda, prezeska Fundacji „Rodzice Mają Głos”. Od jesieni 2017 r. lekcje w szkołach podstawowych odbywają się w stołówkach, na korytarzach  czy w bibliotekach; więcej dzieci chodzi na zajęcia popołudniowe.  Inne problemy to przeładowanie podstaw programowych, nadmiar prac domowych, zbyt duża tygodniowa liczba lekcji,  brak e-podręczników, co się wiąże z ciężkimi tornistrami.

Wycofanie z podstawy programowej edukacji antydyskryminacyjnej – to według Łobody - jeden z nieoczekiwanych efektów reformy i to w sytuacji wzrostu ksenofobii i nienawiści. Przywołała przykład podręcznika do historii, z którego uczniowie dowiedzą się o problemach, jakie w II RP stwarzały mniejszości narodowe; nie ma zaś tam mowy o tym, co wnosiły one do polskiej kultury.

ZMIANY Z PERSPEKTWYY SAMORZADU TERYTORIALNEGO

Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu Związku Miast Polskich ds. legislacyjnych, podkreślał, że nie pozwala się samorządom racjonalizować sieci szkół– czego nikt się nie spodziewał. „Jest np. szkoła, w której nie ma ani jednego ucznia, ale kurator nie pozwala nam jej zamknąć” – oświadczył. Według niego  trzeba pytać, czy zachowanie wszystkich szkół ma sens.

Samorządy zapłacą w tym roku szkolnym ok. miliarda zł na wdrożenie zmian w oświacie. W związku z nimi nie dostają one więcej pieniędzy. Nie otrzymują np. dodatkowych środków na pomoc psychologiczną dla dzieci.W wielu szkołach nie ma właściwej opieki; psycholog przypada średnio na tysiąc uczniów.

Będziemy mieli edukację dwóch prędkości – przekonywał Mirosław Sielatycki  z urzędu miasta Warszawy. Wskazał na ideologizację programów, w których nie ma np. opisu powstania UE.

Podczas dyskusji mówiono, że niemal jeden procent polskich nauczycieli pracuje w więcej niż 5 szkołach, co musi się odbić na poziomie nauczania (rekordzistka pracuje w siedmiu).

MŁODZIEŻ DOSTAŁA GŁOS

W seminarium uczestniczyła młodzież zOstrowca Świętokrzyskiego. Dziękując za zaproszenie, uczennice i uczniowie mówili, że jest to pierwszy raz, gdy dopuszczono ich do głosu. „Nie pytano nas, bo uważano nas za dzieci” - wyjaśniali. Żalili się, że zawsze słyszeli tylko, że są ostatnim rocznikiem wygaszającym gimnazja.

Podkreślali, że i oni - jako trzecioklasiści z gimnazjum - są dotknięci reformą. Np. zmieniła się im połowa nauczycieli. „Gdzie jest moja ulubiona wychowawczyni?” - pytali się nawzajem na początku roku szkolnego.

Takich uczniów nie będziemy już mieli okazji posłuchać. Nie będziemy mieli dojrzałych trzecioklasistów; będziemy mieli zagubionych przerażonych pierwszoklasistów – komentowała Zofia Grudzińska z Fundacji Edukacja Na Nowo. 

Podczas dyskusji mówiono, że niemal jeden procent polskich nauczycieli pracuje w więcej niż 5 szkołach, co musi się odbić na poziomie nauczania (rekordzistka pracuje w siedmiu).

Zgloszono pomysł utworzenia w Biurze RPO zespołu ds. przyszłości edukacji.Musimy przemyśleć tę propozycję - odpowiedział Adam Bodnar.

Adam Bodnar za ujednoliceniem wskaźników oceny pracy nauczycieli

Data: 2018-03-19
  • RPO jest zadowolony, że nauczyciele nie będą jednak rozliczani z „prezentowania postawy moralnej i etycznej” - jak głosił pierwotnie projekt rozporządzenia MEN
  • Adama Bodnara niepokoi zaś propozycja resortu, by wskaźniki oceny pracy nauczycieli były określane w regulaminach poszczególnych szkół, przygotowywanych przez ich dyrektorów, a nie w rozporządzeniu MEN
  • Brak jednolitego sposobu oceny pracy nauczycieli oraz samych dyrektorów może budzić wątpliwości co do przestrzegania podstawowych praw i wolności - napisał RPO do minister Anny Zalewskiej

"Stojąc na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji RP oraz w innych aktach normatywnych, z uwagą analizuję wszelkie sygnały środowiska nauczycielskiego, dotyczące zmian w systemie oceny pracy nauczyciela" - głosi list Adama Bodnara.

Wyraził w nim zadowolenie, że resort wycofał kryterium ”prezentowania przez nauczyciela postawy moralnej i etycznej” z przygotowywanego projektu rozporządzenia MEN w sprawie szczegółowych kryteriów i trybu dokonywania oceny pracy nauczycieli. Jednocześnie RPO wskazał, że niepokój nauczycieli, dyrektorów i ekspertów budzą nie tylko szczegółowe kryteria oceny pracy, ale również ogólne założenia zmian systemu oceny pracy nauczyciela i dyrektora. Zmiany wynikają z uchwalonej 27 października 2017 r. ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, która zmieniła Kartę Nauczyciela.

„O ile bowiem szczegółowe kryteria oceny pracy nauczyciela zostaną określone w akcie wykonawczym i jednocześnie będą wspólne dla wszystkich nauczycieli, o tyle wskaźniki oceny pracy nauczycieli, odnoszące się do poziomu spełniania poszczególnych kryteriów oceny pracy nauczycieli, będą różne, zależne od postanowień zaproponowanych przez dyrektora danej szkoły w regulaminie” - czytamy w liście  Adama Bodnara. W jego ocenie kwestia ta wymaga ponownej analizy oraz zmiany, takiej jak w przypadku projektu rozporządzenia.

RPO negatywnie ocenia, że to regulaminy szkół - niebędące źródłem prawa powszechnie obowiązującego - miałyby określać wskaźniki oceny.  „Takie rozwiązanie oznacza zatem, że poziom realizowania przez nauczycieli takiego samego kryterium, wspólnego dla wszystkich nauczycieli będzie różny, zależny wyłącznie od dyrektora danej szkoły” - głosi list Adama Bodnara.

Jego zdaniem może to rodzić obawy nauczycieli, iż dyrektorzy będą tworzyć wskaźniki w zależności od swoich indywidualnych upodobań, nie zaś od specyfiki pracy w danej szkole, wynikającej z Karty Nauczyciela.

W ocenie RPO zasadne byłoby uregulowanie tej kwestii co najmniej w rozporządzeniu ministra. Prowadziłoby to do ujednolicenia wskaźników oceny dla wszystkich nauczycieli. Ponadto eliminowałoby zagrożenie obowiązywania regulaminów skrajnie różniących się między sobą - mimo regulowania takiego samego procesu oceniania.

Wątpliwości RPO budzi też kwestia uzależnienia wskaźników oceny pracy dyrektora szkoły od specyfiki pracy w szkołach, wspólnej dla całego obszaru, który podlega organowi nadzoru pedagogicznego. Oznacza to, że regulaminy określające wskaźniki oceny pracy dyrektorów będą się różnić w zależności od województwa. Trudno  znaleźć argumenty przemawiające za potrzebą uzależnienia tych wskaźników od ewentualnych lokalnych uwarunkowań.

Zdaniem Rzecznika niezagwarantowanie nauczycielom oraz dyrektorom szkół jednolitego sposobu oceny ich pracy, niezależnego od „szkolnych” bądź „lokalnych” uwarunkowań, może budzić wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom.

RPO zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o analizę problemu i zajęcie stanowiska.

VII.7040.1.2018

RPO pisze do MEN w sprawie możliwości połączenia funkcji katechety i wychowawcy

Data: 2018-03-08
  • Zakaz pełnienia przez katechetę funkcji  wychowawcy klasy był traktowany jako gwarant wolności sumienia i wyznania uczniów nie uczęszczających na lekcje religii  - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich     
  • Wprowadzenie możliwości pełnienia funkcji wychowawcy przez katechetę, którym może być także ksiądz, może ograniczać swobodę wyboru lekcji religii przez uczniów i rodziców
  • Adam Bodnar ma wątpliwości wobec takiej zmiany ze względu na poszanowanie praw obywatelskich. Swe uwagi przedstawił minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej

W swym piśmie RPO odniósł się do propozycji zmiany rozporządzenia MEN z 14 kwietnia 1992 r. ws. warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Projekt przewiduje usunięcie zapisu, że nauczyciel religii nie przyjmuje funkcji wychowawcy klasy. Adam Bodnar wskazał, że jest to  przedmiotem szczególnej uwagi opinii publicznej, o czym świadczą liczne doniesienia mediów, skargi wpływające do Biura RPO oraz  sygnały, jakie otrzymuje on od obywateli podczas spotkań regionalnych.

„Zakaz przyjmowania funkcji wychowawcy przez katechetów przez lata nie budził wątpliwości i był traktowany jako gwarant wolności sumienia i wyznania uczniów nie uczęszczających na lekcje religii, bądź uczęszczających na lekcje religii mniejszościowych, a także stanowił jeden z elementów praktycznej realizacji zasady bezstronności światopoglądowej władz publicznych wywodzonej z art. 25 Konstytucji RP” – napisał Adam Bodnar.

Według niego, w uzasadnieniu projektu nie przedstawiono kluczowych rozważań, jak zmiana wpłynie na poszanowanie praw i wolności uczniów nieuczęszczających na lekcje religii i na zapewnienie bezstronności światopoglądowej szkół publicznych. Nie wskazano również  argumentów, jakie za zasadnością zmiany podnoszą podmioty ją postulujące. Zdaniem RPO bardzo pomocne przy ocenie tej zasadności byłoby zebranie danych statystycznych o liczbie uczniów uczęszczających na lekcje etyki i religii (o co wcześniej już wnosił do MEN).

RPO nie uznaje za zasadne rozwiązywania problemów natury organizacyjnej konkretnych szkół poprzez zmianę przepisów dotyczących tak wrażliwej kwestii jak nauczanie religii i wychowawstwo. „Z faktu, że nauczyciele religii są członkami rady pedagogicznej nie wynika wprost wniosek, że powinni oni przyjmować również funkcję wychowawcy” - napisał..

Wskazał, że pomimo deklaracji uzasadnienia projektu, iż możliwość powierzenia funkcji wychowawcy ma dotyczyć przede wszystkim katechetów świeckich, nauczających również innych przedmiotów, to zgodnie z literalną wykładnią projektowanego art. 7 rozporządzenia będzie możliwe powierzenie tej funkcji także osobom duchownym i katechetom świeckim uczącym wyłącznie religii.

RPO w tym kontekście przypomniał, że możliwość nauczania religii w szkole publicznej wiąże się z wymogiem posiadania przez nauczycieli tzw. misji kanonicznej - skierowania wydanego przez władzę kościelną. „Decyzja dyrektora szkoły o powierzeniu określonych obowiązków nauczycielowi religii nigdy nie będzie miała zatem charakteru w pełni autonomicznego. Misja kanoniczna jest niejako gwarantem wierności danego katechety doktrynie kościoła, który go desygnował” - podkreślił Adam Bodnar.

Dodał, że na status nauczycieli religii istotny wpływ wywiera możliwość cofnięcia misji kanonicznej. Może do niego dojść m.in. z powodu drastycznego naruszenia dyscypliny kościelnej, dokonania czynów niezgodnych z moralnością i obyczajami katolickimi lub wystąpieniem niezgodności doktrynalnej z nauczaniem Kościoła - wskazał RPO.

Przypomniał, że edukacja religijna w szkole jest rozwinięciem wyrażonego w art. 53. ust. 3 Konstytucji RP prawa rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego oraz religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Udział w nauce religii jest wyrazem indywidualnej wolności sumienia i wyznania, gdyż lekcje religii stanowią niewątpliwie formę formacji religijnej, a nie jedynie źródło przekazywanej przez nauczyciela wiedzy – napisał Adam Bodnar.

„Nauczanie religii nie ma bowiem charakteru neutralnego aksjologicznie czy ideowo. Jest ono czym innym niż katecheza z jednej strony i nauczanie religioznawstwa - z drugiej. Poza realizacją celów poznawczo-informacyjnych istotnym jego aspektem jest również wychowanie w pewnym duchu ideowym” – głosi pismo RPO.

Uznał on, że dlatego istotne jest zapewnienie poczucia poszanowania praw rodziców uczniów z różnych powodów nieuczęszczających na lekcję religii. Dopiero w dalszej kolejności nauczanie religii stanowi uprawnienie związków wyznaniowych. Wątpliwości budzi więc oparcie uzasadnienia projektu rozporządzenia głównie na odniesieniu się do postulatów kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzących nauczanie religii w szkołach, bez odwołania się do indywidualnego aspektu wolności sumienia i wyznania.

Adam Bodnar podkreślił, że nie budzi wątpliwości, iż kościoły i związki wyznaniowe w Polsce są równouprawnione, ale nie są równe pod względem faktycznym, co wynika bezpośrednio z liczebności ich członków. „Władze publiczne podejmując współpracę z kościołami i związkami wyznaniowymi, w celu zachowania bezstronności powinny więc powstrzymywać się od działań uprzywilejowujących wyznanie faktycznie dominujące” – napisał.

Według RPO możliwość pełnienia przez nauczycieli religii funkcji wychowawcy w praktyce może doprowadzić do umocnienia już istniejącej dominacji faktycznej Kościoła Katolickiego, będącego najliczniejszym pod względem liczby wyznawców związkiem wyznaniowym w Polsce. Religia dominująca uzyska bowiem jeszcze lepszą pozycję oficjalną w procesie edukacyjnym i zyska dodatkowo na znaczeniu w codziennym życiu społeczności szkolnej.

Adam Bodnar podkreślił, że regulując zasady nauczania religii w szkołach, ustawodawca musi uwzględnić pozostałe zasady konstytucyjne, aby zapewnić awyznaniowy (co nie znaczy antywyznaniowy) charakter szkoły publicznej.

Przypomniał, że z uwagi na dobrowolny charakter nauczania religii, możliwe jest wycofanie deklaracji o chęci udziału w tym nauczaniu także w trakcie semestru. „Fakt pełnienia przez katechetę funkcji wychowawcy może w praktyce prowadzić do ograniczenia swobody podejmowania decyzji co do wyboru lekcji religii przez uczniów i rodziców. Może on również być powodem rezygnacji uczniów z nauki w określonej klasie pomimo profilu nauczania zgodnego z zainteresowaniami tych uczniów” – zaznaczył RPO.

VII.5600.3.2018

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada RPO w sprawie negatywnych skutków reformy edukacji

Data: 2018-02-20
  • Efektem reformy edukacji będzie racjonalne wykorzystanie istniejącej infrastruktury szkolnej i kadry pedagogicznej
  • Docelowo reforma pozwoli również na zmniejszenie zmianowości w szkołach podstawowych

- Zastosowanie przez organ prowadzący szkoły rozwiązań przewidzianych w ustawie z dnia 14 grudnia 2016 r. Przepisy wprowadzające – Prawo oświatowe w zakresie ulokowania poszczególnych oddziałów klas IV i VII może być w pierwszych latach wdrażanej reformy skutecznym narzędziem racjonalnego wykorzystania istniejącej infrastruktury szkolnej, a także kadry pedagogicznej, tak aby stworzyć uczniom jak najlepsze warunki nauki, opieki i wychowania – pisze do Adama Bodnara Minister Edukacji Narodowej – Anna Zalewska w odpowiedzi na wystąpienie RPO (VII.7037.110.2017.KD).

Minister Edukacji Narodowej odnosząc się do kwestii „przepełnionych" szkół w związku z utworzeniem klasy VII w szkole podstawowej, wyjaśniła, że uwzględniając konieczność dokonania przez organy prowadzące szkoły zmian w sieci szkół, a także czas niezbędny na pełne dostosowanie istniejącej infrastruktury (budynki, wyposażenie, sale gimnastyczne, boiska itp.) do zmian w strukturze szkół wprowadzonych przepisami ustaw reformujących system oświaty, w art. 205 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Przepisy wprowadzające - Prawo oświatowe przewidziano możliwe zmiany organizacyjne w funkcjonowaniu szkół podstawowych po 1 września 2017 r. Zgodnie z treścią art. 205 ust. 1 cyt. ustawy, jeżeli w danej publicznej szkole podstawowej prowadzonej przez jednostkę samorządu terytorialnego są zorganizowane co najmniej dwa oddziały klasy III, organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego prowadzącej tę szkołę podstawową może wskazać uczniom niektórych oddziałów tej klasy, miejsce realizacji obowiązku szkolnego od klasy IV do VIII, w latach szkolnych 2017/2018-2021/2022, w innej publicznej szkole podstawowej – powstałej z przekształcenia gimnazjum, prowadzonej przez tę jednostkę.

Ograniczenie zjawiska zmianowości w szkołach, głównie miejskich, będzie natomiast skutkiem zmniejszenia o jeden rocznik liczby uczniów (oddziałów) w szkołach, których prowadzenie należy do zadań gmin – dodała Minister Edukacji Narodowej. Przed reformą w systemie oświaty funkcjonowały prowadzone przez gminy sześcioklasowe szkoły podstawowe i trzyklasowe gimnazja (łącznie 9 klas). Po pełnym wdrożeniu strukturalnej zmiany ustroju szkolnego do zadań gmin będzie należało prowadzenie jedynie 8-klasowych szkół podstawowych.

W opinii Ministra Edukacji Narodowej, reforma systemu oświaty docelowo pozwoli na zmniejszenie zmianowości w szkołach podstawowych, głównie miejskich (gdyż zmianowość to przede wszystkim zjawisko miejskie), bowiem w przypadku gimnazjów miejskich, będących w zespole ze szkołami podstawowymi, liczba pomieszczeń do nauki w budynku zespołu, który do tej pory przeznaczony był dla 9 klas, będzie przewyższała potrzeby 8 klas szkoły podstawowej. W związku z tym, w wielu szkołach podstawowych zmniejszy się współczynnik zmianowości. W przypadku zaś samodzielnych gimnazjów miejskich do budynków tych szkół (w wyniku przekształcenia gimnazjum w szkołę podstawową) będzie mogła zostać przeniesiona część oddziałów klasowych z dużych szkół podstawowych. W gminach miejskich szkoły podstawowe są duże (średnia liczba oddziałów na poziomie jednej klasy wynosi 2,61). Ponadto w wielu takich szkołach funkcjonuje zmianowy system lekcyjny. Przekształcenie samodzielnych gimnazjów w szkoły podstawowe pozwoli więc na wykorzystanie infrastruktury budynków gimnazjów samodzielnych, a to będzie skutkowało znaczącym zmniejszeniem zjawiska zmianowości w gminach miejskich.

Minister Edukacji Narodowej odnosząc się także kwestii nowych ramowych planów nauczania, podkreśliła, że ogólny wymiar godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych w ośmioletniej szkole podstawowej w klasach IV-VIII wynosi 140 i jest jedynie o 2 godziny większy niż w dotychczasowej sześcioletniej szkole podstawowej w klasach IV-VIII i klasach I-II gimnazjum łącznie. Natomiast wybór programu nauczania do poszczególnych zajęć edukacyjnych, zgodnie z obowiązującymi przepisami to decyzja szkoły. 

Sprawy, w których Rzecznik Praw Obywatelskich w okresie od dnia 1 stycznia 2017 r. do dnia 10 stycznia 2018 r. złożył wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie

Data: 2018-02-15
  1. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 36/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 14 grudnia 2017 r.,
  2. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  SK 37/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 grudnia 2017 r.,
  3. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 17/14. Wniosek z dnia 7 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. J. Piskorskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 13 grudnia 2017 r.,
  4. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 1/17. Wniosek z dnia 23 października 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego oraz Prof. Henryka Ciocha. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. M. Muszyńskiego oraz Prof. H. Ciocha z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 24 października 2017 r.,
  5. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  U 1/17. Wniosek z dnia 26 czerwca 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie z TK dnia 27 lipca 2017 r.,
  6. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 10/15. Wniosek z dnia 11 kwietnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. L. Morawskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 kwietnia 2017 r.
  7. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 2/15. Wniosek z dnia 10 lutego 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 15 lutego 2017 r.,
  8. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 9/16. Wniosek z dnia 5 stycznia 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał nie wydał postanowienia w tej sprawie. 

 

Sąd - po stronie rodziców, którzy sami dowożą do szkoły dzieci z niepełnosprawnościami

Data: 2018-02-14

Gmina ma zwracać rodzicowi koszt nie tylko dowiezienia do szkoły i odwiezienia z niej dziecka z niepełnosprawnością, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły oraz dojazdu do niej po dziecko. Taki prawomocny wyrok wydał Sąd Okręgowy w Krakowie z pozwu matki dziecka, którą w procesie wspierał Rzecznik Praw Obywatelskich.

14 lutego Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił apelację gminy w tej sprawie. Tym samym utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia.

Zdaniem RPO wyrok może być niezwykle istotny dla stosowania Prawa oświatowego. Zgodnie z art. 24 Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Zapewnienie dojazdu do szkół uczniów z niepełnosprawnościami jest realizacją tego prawa.

Według przepisów oświatowych obowiązkiem gminy jest zwrot kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i  jego opiekuna do szkoły na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę. Przepisy nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie, czy cztery. Obywatele skarżą się do RPO na brak takiego jednoznacznego określenia. RPO podziela pogląd, że wsparcie ma dotyczyć czterech przejazdów.

Pani Angelika pozwała gminę miejską Krakowa o zwrot kosztów czterech przejazdów. Gmina twierdziła, że może zwracać tylko za dwa.  Podkreślała, że z przepisu ustawy nie wynika wprost, za ile przejazdów rodzicowi należy się refundacja. W 2017 r. sąd rejonowy zobowiązał gminę do zawarcia umowy o zwrocie kosztów czterech przejazdów.

W apelacji gmina wniosła o oddalenie pozwu.  RPO wniósł o oddalenie apelacji jako całkowicie bezzasadnej. Dla obowiązków gmin znaczenie mają przede wszystkim usprawiedliwione potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, nie zaś interes ekonomiczny gminy - podkreślał Rzecznik.

Jak wynika z ustnego uzasadnienia wyroku, sąd okręgowy przychylił się do argumentacji Rzecznika, uznając że co prawda przepisy są nieprecyzyjne, ale należy je interpretować zgodnie z celem ich wprowadzenia.

Sąd odniósł się do podnoszonych przez gminę argumentów ekonomicznych - koszt dowozu dzieci do szkoły taksówkami opłacanymi przez gminę okazał się wyższy niż koszt opłacenia czterech przejazdów rodzica. Zdaniem sądu przekonującym argumentem nie jest fakt, że powódka  nie pracuje, a gdyby dojeżdżała ze szkoły do pracy, koszty dojazdu byłyby mniejsze.

Sąd przywołał także postanowienie sygnalizacyjne Trybunału Konstytucyjnego z 2017 r. w sprawie ustalania zwrotu kosztów takiego dowozu i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania sprawy przez ustawodawcę.  Jak uznał TK, RPO słusznie zauważył, że przepisy nie określają przesłanek bądź kryteriów, według których ma być ustalona kwota zwrotu.

 

Rzecznik prosi Minister Edukacji o doprecyzowanie przepisów dotyczących dowozu uczniów z niepełnosprawnościami do szkół

Data: 2018-02-05
  • Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiedziało na wystąpienie RPO w sprawie problemów związanych z dowozem uczniów z niepełnosprawnościami do szkół i innych placówek edukacyjnych.
  • Rzecznik wciąż ma jednak wątpliwości, co do niektórych propozycji.

W odpowiedzi na poprzednie pismo MEN zgodziło się co do konieczności doprecyzowania obowiązków gminy oraz wyeliminowania wątpliwości interpretacyjnych w celu ujednolicenia stosowania odpowiednich przepisów w praktyce. Jednak zdaniem Rzecznika nie wszystkie wyjaśnienia resortu są satysfakcjonujące z perspektywy zobowiązania Rzeczpospolitej Polskiej wynikającego z Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

Szczególne wątpliwości wzbudziło stanowisko Ministerstwa odnośnie określenia kryteriów zwrotu kosztów dowozu dziecka i opiekuna, w przypadku, gdy dowóz i opiekę zapewniają rodzice. W ocenie Rzecznika reguły zwrotu kosztów dowozu powinny być doprecyzowane w Prawie oświatowym, skoro to przepisy tej ustawy stanowią o obowiązku gmin zakresie dowozu.

Niezbędne jest uregulowanie zasad zwrotu poniesionych kosztów rodzicom w ten sposób, aby zapewnić realizację tych świadczeń w skali całego kraju w sposób możliwie jednolity i zestandaryzowany. W aktualnej sytuacji kryteria zwrotu kosztów dojazdu ustalane są indywidualnie przez jednostki samorządu terytorialnego, co sprawia, że rodzicom oferowane są niekiedy skrajnie różne stawki.

Rzecznik nie może się również zgodzić ze stwierdzeniem że wprowadzenie terminu „ośrodek rewalidacyjno-wychowawczy”, w miejsce określenia „ośrodek”, nie zawęziło zakresu zastosowania regulacji, a jedynie doprecyzowało jego nazwę. Zdaniem Rzecznika takie dookreślenie utrudniło lub wręcz uniemożliwiło uczniom z niepełnosprawnościami poprzednio korzystającym z dobrodziejstwa korzystnej dla nich wykładni, dostęp do edukacji. Dlatego koniecznym jest rozszerzenie katalogu placówek, uczęszczanie do których uprawniałoby do bezpłatnego transportu tę grupę uczniów.

Rzecznik zwrócił również uwagę na zapis Prawa oświatowego, zgodnie z którym obowiązkiem gminy jest zapewnienie uczniom niepełnosprawnym bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do najbliższej szkoły podstawowej, a uczniom z niepełnosprawnością ruchową, w tym z afazją, z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym także do najbliższej szkoły ponadpodstawowej, do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym uczeń kończy 21. rok życia. Natomiast w myśl rozporządzenia MEN w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym limit wiekowy do kształcenia specjalnego dla szkoły ponadpodstawowej określono na koniec roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym uczeń kończy 24. rok życia.

W opinii Rzecznika ograniczenie obowiązku organizowania bezpłatnego transportu i opieki dla uczniów z niepełnosprawnościami do czasu ukończenia przez nich 21 lat ma charakter dyskryminujący oraz pogłębia nierówności pomiędzy uczniami pełnosprawnymi a niepełnosprawnymi.

Nowelizacja przepisów Prawa oświatowego powinna zagwarantować osobom z niepełnosprawnościami możliwość skorzystania z bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do placówki oświatowej od momentu, w którym rozpoczynają oni kształcenie w przedszkolu, innej formie wychowania przedszkolnego lub uczęszczanie na zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym tacy uczniowie kończą 24. rok życia. Przesunięcie wskazanego progu wiekowego powinno być wynikiem skorelowania przepisów ustawy z rozwiązaniem przewidzianym we wskazanym rozporządzeniu.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska odnośnie poruszonych kwestii.

XI.7036.61.2017 

Rzecznik w sprawie zasad podawania leków dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach

Data: 2018-01-30
  • Brakuje przepisów, które jasno określałyby zasady podawania leków dzieciom w przedszkolach. To bardzo ważne w przypadku przedszkolaków z chorobami przewlekłymi.
  • Rzecznik pisze w tej sprawie do Ministra Zdrowia.

Do Rzecznika zwrócili się rodzice przedszkolaka z prośbą o interwencję oraz pomoc w wyjaśnieniu statusu dziecka z chorobą przewlekłą i sposobu zapewnienia takiemu dziecku bezpiecznych warunków pobytu i właściwej opieki w przedszkolu.

Dziecko ma stwierdzoną ciężką alergię pokarmową na orzechy i ryby, a także podejrzenie znacznej alergii na jad owadów. Zgodnie z zaleceniami lekarskimi, z uwagi na możliwość pojawienia się wstrząsu anafilaktycznego, dziecko powinno posiadać przy odpowiedni lek. Dotychczas rodzice dziecka dostarczali do przedszkola aktualne zaświadczenie od lekarza wraz z ich pisemnym upoważnieniem do podania jednorazowej dawki adrenaliny w momencie pojawienia się u dziecka wstrząsu anafilaktycznego. Wychowawcy zaś, na podstawie delegacji uprawnień rodzica na wychowawcę, zgadzali się na podanie leku w momencie ewentualnego wstrząsu.

W roku przedszkolnym 2017/2018 sytuacja uległa zmianie, bowiem wychowawcy odmówili delegowania uprawnień rodziców do wykonywania czynności związanych z opieką nad dzieckiem w zakresie podania leku. Rodzicie dziecka obawiają się zatem, że w sytuacji zagrożenia życia może dojść do sytuacji, że żaden z wychowawców nie poda leku ich dziecku.

RPO: zasady podawania dzieciom leków w przedszkolach należy uregulować

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich należy uregulować w przepisach zasady podawania leków czy wykonywania innych czynności dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach.

Na stronie internetowej Ministerstwa Zdrowia opublikowane zostały dotychczas jedynie komunikaty pt.: „Stanowisko w sprawie możliwości podawania leków dzieciom przez nauczycieli w szkole i przedszkolu” oraz „Uczeń przewlekle chory w szkole”. Nie są one źródłem prawa powszechnie obowiązującego, a jedynie źródłem pomocniczym. Z uwagi na brak powszechnie obowiązujących regulacji w tym zakresie, sytuacja dzieci z chorobą przewlekłą, które wymagają podawania leków różnymi drogami i technikami jest obecnie uzależniona wyłączenie od wewnętrznych zasad postępowania przyjętych przez przedszkola.

Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się uregulować kwestię podawania leków czy wykonywania innych czynności dzieciom w szkołach w projekcie ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, niemniej jednak w projekcie tym pominięta została grupa dzieci w wieku przedszkolnym.

Zdaniem Rzecznika dotychczas wypracowane zasady, wynikające z komunikatu Ministerstwa Zdrowia pt.: „Stanowisko w sprawie możliwości podawania leków dzieciom przez nauczycieli w szkole i przedszkolu” oraz komunikatu pt.: „Uczeń przewlekle chory w szkole” powinny zostać przeniesione w niezmienionym kształcie na grunt projektu ustawy. Niezbędne bowiem jest zapewnienie w każdej szkole opieki zdrowotnej, realizowanej przez pielęgniarkę. Jej, w pierwszej kolejności przekazywane byłoby zalecenie lekarskie wraz z pisemnym upoważnieniem rodziców do podawania dziecku leków czy wykonywania innych czynności. W sytuacji zaś ewentualnej nieobecności pielęgniarki w szkole obowiązek podania leku bądź wykonania innej czynności ciążyłby na nauczycielu, który odbył w tym zakresie odpowiednie przeszkolenie, a także wyraził zgodę na wykonanie takiego zadania.

W ocenie Rzecznika zasadnym wydaje się rozważenie wprowadzenia opieki zdrowotnej, realizowanej przez pielęgniarkę w przedszkolach, zaś w kwestii zasad podawania leków czy wykonywania innych czynności zastosowanie analogicznych zasad, jakie zaproponowane zostały przez Rzecznika powyżej w odniesieniu do dzieci w wieku szkolnym.

Niezagwarantowanie dzieciom w przedszkolach opieki w omawianym powyżej zakresie, może stanowić naruszenie prawa do równego dostępu do edukacji, bowiem pozbawia tę grupę dzieci możliwości uczęszczania do przedszkola ze względu na ich niepełnosprawność.

Rzecznik zwrócił się Ministra Zdrowia z prośbą o analizę problemu i zajęcie stanowiska w sprawie, a także o uwzględnienie powyższych uwag w trakcie prac legislacyjnych nad projektem ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym (projekt z dnia 19 września 2017 r.).

Spotkanie RPO z młodzieżą w Centrum Edukacyjnym „Szklany Dom” w Ciekotach

Data: 2018-01-26

W tym miejscu stał kiedyś rodzinny dom Stefana Żeromskiego. Spłonął w 1900 roku. Teraz - w nowym budynku - drewnianym domku połączonym ze szklanym domem jest działające od 2010 r. Centrum Edukacyjne Szklany Dom – Dworek Stefana Żeromskiego.

Drewniany dworek, stylizowany na dwór z drugiej połowy XIX wieku, w którym eksponowane są obiekty upamiętniające życie i twórczość pisarza, pełni funkcję miejsca promującego literaturę i czytelnictwo oraz regionalne dziedzictwo kulturowe.

Przestronne, nowoczesne pomieszczenia Szklanego Domu służą prezentacjom sztuki współczesnej oraz realizacjom programów edukacyjnych dla dzieci, młodzieży i dorosłych.

Adam Bodnar spotkał się tu z uczniami trzech gimnazjów z okolicznych miejscowości. Zgodnie z przyjętą już praktyką takich spotkań opowiedział o tym, co robi Rzecznik Praw Obywatelskich, a potem poprosił o zadawanie pytań na karteczkach.

Pytania z kartek:

- zostaliśmy tu zaciągnięci wbrew swojej woli (tak, ale o tym, co robicie w szkole, decyduje program nauczania i nauczyciele. A RPO jest konstytucyjnym urzędnikiem, jego praca wynika z zasad, które regulują działanie naszego państwa)

- zostałem uderzony za zadanie pytania (to naruszenie praw)

- ktoś w internecie ukradł moją pracę i podpisał się pod nią (to naruszenie własności intelektualnej, rodzaj kradzieży, plagiat. Wy też uważajcie, co i jak kopiujecie z sieci)

- byłem przezywany przez kolegów. Wyzywali mnie w grupie na Messengerze (to właśnie jest hejt)

- zostałem pobity, policja nie zareagowała (tak, mamy taki problem, że policja nie zawsze reaguje na akty przemocy)

- prześladowali mnie w dzieciństwie. Część z nich trafiła do poprawczaka, ale reszta jest w liceach i na studiach (zacznijmy od nazywania tego, że to jest niedpouszczalne. Trzeba reagować, szukać pomocy)

- byłam wyzywana (jest wiele sposobów, na które można poniżyć człowieka, ale wiemy, że kobiety spotyka to w Polsce częściej)

  • Spotkanie odbyło się w ramach programu spotkań regionalnych RPO w województwach świętokrzyskim i podkarpackim w dniach 22-26 stycznia 2018 r.

Spotkanie RPO z młodzieżą z Liceum Ogólnokształcącym im. KEN w Stalowej Woli

Data: 2018-01-25

Na spotkanie z RPO przyszło do sali gimnastycznej około 70 osób. Życie szkoły akurat zamarło, bo za dwa dni odbędzie się tu studniówka. Zgodnie z tradycją i życzeniem młodzieży odbywa się ona w szkole, którą na ten czas uczniowie urządzają po swojemu. Spotkaniu towarzyszyły więc dźwięki wiertarek i pił, a na korytarzu powstawała studniówowa "zabudowa".

Spotkanie z RPO Adamem Bodnarem prowadzili Paulina i Mikołaj, którzy mieli przygotowane pytania: m.in. o to, jak się zostaje rzecznikiem praw obywatelskich, jaki jest cel i sens walki z mową nienawiści. oraz jak się układa rzecznikowi  współpraca z obecną wladzą.

Pytania z sali (zgłaszane przede wszystkim anonimowo, na kartkach):

  • o obronę konieczną i posiadanie broni oraz o karę śmierci
  • o straż miejską i o to, czy nie lepiej ją rozwiązać, skoro nie spełnia oczekiwań
  • o sytuację trójpodziału władzy w Polsce
  • o to, czy mordercy tacy jak Breivik, mają prawo do życia i luksusów w więzieniu
  • o konsekwencje zmian w sądownictwie i prokuraturze.

Spotkanie odbyło się w ramach programu spotkań regionalnych RPO w województwach świętokrzyskim i podkarpackim w dniach 22-26 stycznia 2018 r.

Liceum w Stalowej Woli powstało w 1938 roku wraz z samym miastem Stalowa Wola. Wtedy rzpoczęła się budowa zakładów przemysłowych w ramach Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Budynek, w którym obecnie mieści się Gimnazjum nr 2, zbudowała w rekordowym czasie od marca do września 1938 roku firma Bartkowiaka z Poznania. Dyrektorem został Witold Habdank Kossowski, który miał wizję przekształcenia szkoły w najnowocześniejszy zakład naukowy w Polsce z aulą, muzeum etnograficznym, krytym basenem i biblioteką, jednak plany pokrzyżował wybuch wojny.

W latach 50 XX w. wybudowano nowy gmach liceum przy ulicy Stanisława Staszica 5, w którym szkoła mieści się do dzisiaj. 15 października 1973 roku liceum dostalo imię Komisji Edukacji Narodowej. Od 1979/80 roku szkoła nosi nazwę Zespołu Szkół Ogólnokształcących im. KEN, gdyż w jej skład weszło także Liceum Ogólnokształcące dla dorosłych. W 1993 roku absolwent szkoły, przedsiębiorca Zbigniew Niemczycki podarował liceum pierwszą pracownię komputerową, druga została otwarta w 2001.

Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada RPO w sprawie dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół

Data: 2018-01-17
  • W MEN prowadzone są prace koncepcyjne dotyczące m. in. bezpłatnego dowozu uczniów z niepełnosprawnościami do szkół
  • MEN prosi Rzecznika o współpracę 

W Ministerstwie Edukacji Narodowej prowadzone są prace koncepcyjne dotyczące m. in. zmian w kształceniu dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym analizowane są kwestie dotyczące potrzeb dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami w zakresie zapewnienia bezpłatnego dowozu i opieki w czasie transportu do szkół i placówek. Kwestie te będą analizowane i konsultowane z jednostkami samorządu terytorialnego.  Wskazane byłoby zaangażowanie Pana Rzecznika w przygotowanie rozwiązań jak najbardziej korzystnych dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej oraz ich rodziców, związanych z dowozem ww. grupy uczniów do szkół i placówek systemu oświaty – pisze do Adama Bodnara ministra Anna Zalewska w odpowiedzi na wystąpienie RPO (XI.7036.61.2017).

Przepisy – jak przypomina  - gwarantują już dzieciom i młodzieży dowóz do szkół. Dzieje się tak na podstawie ustawy o systemie oświaty i prawa oświatowego, a także na podstawie przepisów ustawy o samorządzie gminnym.

Odnośnie uwagi RPO dotyczącej braku kryteriów ustalania kwoty refundacji kosztów dowozu dziecka i opiekuna, w przypadku, gdy dowóz i opiekę zapewniają rodzice, zdaniem MEN należy tę kwestię uregulować na poziomie innych przepisów niż przepisy prawa oświatowego. Dotyczą one bowiem zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego. Minister Edukacji Narodowej nie może w to ingerować.

Ministerstwo Edukacji Narodowej podziela jednak pogląd Rzecznika, że trzeba uregulować termin „najbliższa szkoła”, w kontekście przepisów dotyczących zapewnienia przez gminę bezpłatnego dowozu do szkół i ośrodków.

Doprecyzowanie tego określenia, z uwzględnieniem orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, pozwoli na wyeliminowanie wątpliwości interpretacyjnych i ujednolicenie stosowania przez gminy przepisów w praktyce. Zapobiegnie również wymuszaniu na rodzicach dzieci i młodzieży niepełnosprawnej wyboru innej szkoły lub ośrodka niż najbliższy geograficznie miejscu zamieszkania dziecka, który nie zawsze zapewnia optymalne warunki kształcenia, wychowania, opieki i rewalidacji.

Równocześnie trzeba mieć na uwadze, że tak jak dotychczas, będzie to skutkowało obciążeniami finansowymi dla gmin, jeśli rodzice dziecka wybiorą szkołę lub ośrodek inny niż najbliższy miejscu zamieszkania dziecka, ze względu na zapewnienie w tej szkole lub ośrodku optymalnych warunków organizacji kształcenia specjalnego i zajęć rewalidacyjno-wychowawczych dziecka.

Zasadna jest uwaga dotycząca braku precyzyjnych wymagań w stosunku do opiekunów zapewniających bezpieczeństwo uczniom z niepełnosprawnościami w czasie dowozu, jak i pojazdów, którymi transport jest realizowany.

W opinii Ministra Edukacji Narodowej zasadnym będzie wskazanie tych wymagań w przepisach innych niż przepisy prawa oświatowego. Bowiem obowiązek zorganizowania bezpłatnego dowozu i opieki uczniów niepełnosprawnych należy do zadań gminy. Zatem powinien on dotyczyć również określenia warunków i zasad bezpiecznego dowozu dzieci i młodzieży niepełnosprawnej do szkół i ośrodków. Służyć temu mogą decyzje wynikające z kompetencji gmin, np. co do wyboru rodzaju pojazdu z uwzględnieniem jego stanu technicznego i dostosowania do rodzaju niepełnosprawności dzieci oraz zapewnienie podczas dowozu opiekunów z odpowiednimi kwalifikacjami, w tym z zakresu udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. 

54 rekomendacje z I Kongresu Praw Obywatelskich

Data: 2018-01-08
  • 54 rekomendacje I Kongresu Praw Obywatelskich to lista zadań do wykonania dla Rzecznika Praw Obywatelskich i społeczeństwa obywatelskiego.
  • Kongres zgromadził w grudniu 2017 r. ponad 1500 uczestników na 37 panelach współorganizowanych przez organizacje pozarządowe.
  • Konkretne rekomendacje Kongresu dotyczą edukacji i obywatelskiego upodmiotowienia, praw obywateli w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości, zdrowia, pracy, domu, miejsca Polski w Europie.
  • Następny Kongres Praw Obywatelskich odbędzie się  7 i 8 grudnia 2018 r. W stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

- Pierwszy Kongres Praw Obywatelskich był wydarzeniem bez precedensu – mówił dziennikarzom na konferencji prasowej 8 stycznia rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - W ciągu miesiąca od zakończenia Kongresu powstały konkretne rekomendacje, które będą dla RPO inspiracją w pracy, zostaną przekazane ministerstwom i instytucjom centralnym oraz partiom politycznym, a Rzecznik wykorzysta je też  w toku spotkań regionalnych (ludzie chcą rozmawiać o konkretach!)

Relacje, dokumenty, nagrania dyskusji i dokumentacja fotograficzna z Kongresu dostępne są na portalu kongresu (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/kpo).

- Następny Kongres odbędzie się  7 i 8 grudnia 2018 r.- zapowiedział  Adam Bodnar. Przypomniał, że odbędzie się to nie tylko w stulecie polskiej niepodległości, ale także w 70 lat od podpisania Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i w 25 lat po tym, jak Polska związała się postanowieniami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Kongres Praw Obywatelskich to była świetna okazja do dyskusji o współczesnej Polsce, o problemach, które są do rozwiązania, o znaczeniu Konstytucji w naszym codziennym życiu.

Kongres pokazał, że prawa i wolności obywatelskie oraz wartości konstytucyjne przenikają nasze codzienne życie. Praktycznie nie ma dziedziny życia społecznego, o której można by rozmawiać bez uwzględnienia kontekstu ochrony praw obywatelskich.

Kongres został zorganizowany we współpracy z OBWE ODIHR. Biuro ODIHR od lat wspiera krajowe instytucje praw człowieka. Był to zaszczyt dla nas, że mogliśmy z ODIHR współpracować.

Ale Kongres był wysiłkiem nie tylko Biura RPO, ale także kilku organizacji pozarządowych, które z nami współpracowały i które mogły w jego ramach przeprowadzić istotne panele (np. ClientEarth – konsultacje w kwestii ochrony środowiska, Panoptykon – wdrożenie dyrektywy policyjnej, HFPC – prawo do obrony w sprawach karnych, "Więź" o chrześcijańskiej perspektywie praw człowieka). Kongres odgrywa ważną rolę integracyjną!

- Naszym celem jest to, by Kongres stał się żywym ośrodkiem myśli i dyskusji obywatelskiej, głębszej refleksji na kluczowe tematy. Tak postrzegam bowiem rolę Rzecznika Praw Obywatelskich – nie może się on ograniczać do bieżących interwencji, wystąpień i wniosków, ale inicjować dyskusję tam, gdzie tylko ona może doprowadzić do sensownych efektów – powiedział RPO.

Rzecznik zwrócił uwagę na kilka postulatów generalnych wypracowanych w trakcie Kongresu, na znaczenie:

  • wartości konstytucyjnych, przejrzystości debaty publicznej i narzędzi pozwalających obywatelom kontrolować rządzących
  • edukacji obywatelskiej, znajomości konstytucji i praw i wartości obywatelskich prowadzi do upodmiotowienia obywateli
  • samoorganizacji społecznej. To od niej w wielu przypadkach zacznie się realne rozwiązywanie problemów. Doskonale to widać w samorządach, czy w sprawach ochrony zdrowia psychicznego (w zeszłym roku to właśnie społecznych Kongres Zdrowia Psychicznego podjął prace nad kluczowymi zagadnieniami w tej dziedzinie)

Przedstawiając rekomendacje szczegółowe RPO podkreślił znaczenie rekomendacji dotyczących pracy i wymiaru sprawiedliwości

Najważniejsze wnioski Kongresu Praw Obywatelskich - wprowadzenie

Nasze państwo wymaga zmian, ale nie poprzez likwidację trójpodziału władz czy upolitycznienie instytucji publicznych, lecz przez rozwiązywanie tysięcy mniejszych spraw – związanych z konkretnym problemem, środowiskiem, potrzebą społeczną.

Obywatele mają coraz mniej możliwości i narzędzi do kontroli poczynań władzy na różnych szczeblach. Tym samym życie publiczne staje się mniej przejrzyste. Wskazując na konkretne przykłady, uczestnicy Kongresu postulowali rozwiązania, które służyłyby budowaniu państwa partnerskiego, przyjaznego, szanującego podmiotowość jednostki.

Jedną z naszych największych bolączek staje się zamieranie dialogu społecznego. Odwrócenie tego trendu będzie miało kluczowe znaczenie dla losów demokracji i praw człowieka w naszym kraju.

Kongres jednoznacznie wskazał na edukację jako podstawę rozwoju obywatelskiego. Podstawą powinna być znajomość Konstytucji (patriotyzm konstytucyjny), ale w praktyce chodziłoby też to, aby każdy uczeń, pracownik czy senior, każdy specjalista i zarządzający, znał konkretne prawa obywatelskie i wiedział, jak je zastosować w różnych sytuacjach życiowych.

Wielką przyszłość ma samoorganizacja społeczna. Są ogromne pokłady spraw, w których obywatele mogą wspólnie pomóc sobie sami. Zwłaszcza na szczeblu lokalnym, w środowiskach zamieszkania, ale i w korporacjach zawodowych.

Niezależnie od znaczenia merytorycznego Kongres odgrywa ważną rolę integracyjną, tworząc platformę wymiany myśli i doświadczeń dla zatroskanych stanem ochrony praw obywatelskich w naszym kraju.

REKOMENDACJE I KONGRESU PRAW OBYWATELSKICH

Prawo a wiedza i edukacja

Edukacja

Dyskusja o poziomie wiedzy społeczeństwa na temat praw obywatelskich uświadamia nam, jak wielkie są potrzeby edukacyjne w tym zakresie. Często bowiem bywamy „nierealistycznymi optymistami” – czyli jesteśmy przekonani, że łamanie praw obywatelskich, choćby opisywane w mediach, nas nie dotyczy i nigdy nam się nie przydarzy, stąd postrzegamy problem jako abstrakcyjny.

  1. Musimy uczyć (się) o prawach człowieka i obywatela od najmłodszych lat. Nie tylko na lekcjach wychowawczych. Ważne jest, aby wskazywać na praktyczne zastosowanie wykładanych treści w nawiązaniu do praw człowieka. Np. nauka o człowieku, jego organizmie, potrzebach i możliwościach nie powinna być przekazywana w oderwaniu od jego praw z tego wynikających.
  2. Aby poprawić komunikację dotyczącą praw człowieka, powinniśmy używać także języka wolnego od uprzedzeń, jasnego, najlepiej w oparciu o przykład konkretnej osoby, indywidualną historię – tak by ukazać utylitarny (praktyczny) charakter praw człowieka.
  3. Edukacja obywatelska to zadanie nie tylko dla szkoły, ale także dla przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego. Ważna jest edukacja samych nauczycieli, po to aby stale się rozwijali i poszukiwali nowych sposobów na komunikację z młodzieżą (współczesna demokracja nie traktuje po partnersku młodych ludzi, nie kieruje do nich przekazu, nie zauważa, co jest dla nich ważne. Traktuje ich jak biernych odbiorców decyzji, a nie nowych, aktywnych liderów z aspiracjami). Dobrym sposobem jest także angażowanie w kampanie społeczne osób publicznych, które przyciągną uwagę tych, którzy na co dzień są niezainteresowani tematem.
  4. Edukacja powinna uwrażliwiać na prawa innych (zwłaszcza słabszych). Musimy wszyscy lepiej poznać prawo antydyskryminacyjne. Dotyczy to także sędziów i profesjonalnych pełnomocników reprezentujących osoby dyskryminowane.
  5. Osoby wykonujące zawody, w których można się zetknąć z ofiarami przemocy domowej, muszą się uczyć sposobów zapobiegania oraz wykrywania aktów przemocy, a także tematów dotyczących równości kobiet i mężczyzn. Proces ich edukacji musi pozwalać na  zrozumienie potrzeb i praw ofiar przemocy oraz tego, jak zapobiegać wtórnej wiktymizacji i ograniczyć jej wpływ na dzieci.
  6. Należy wspierać edukację seksualną, w ramach której przekazywana jest wiedza na temat zachowań asertywnych, tego jak zaakceptować i zrozumieć własną seksualność, jak wyrażać swoje uczucia, jak budować związki oparte na odpowiedzialności i miłości, czy też jak chronić się przed niechcianą ciążą oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową.
  7. Włączenie imigrantów do życia społecznego wymaga działań edukacyjnych kierowanych do przybyszy, ale także edukacji antydyskryminacyjnej dla wszystkich uczniów.

Pomoc w trudnych sytuacjach, w tym pomoc prawna

Mądra wspólnota wie, jak ważne dla jej rozwoju i sukcesu jest to, aby obywatele potrafili korzystać ze swoich praw. Dlatego warto ich w tym wspierać. Nie może się to jednak ograniczać wyłącznie do płatnej pomocy pełnomocników prawnych.

8.   Zacznijmy od poprawy obowiązującej od dwóch lat ustawy o nieodpłatnej pomocy prawnej, a zmiany te powinny wyjść poza to, co proponuje Prezydent. Wyłącznym kryterium uprawniającym do bezpłatnej pomocy prawnej powinien być dochód. Do ustalenia pozostaje sposób jego skutecznej weryfikacji.

9.   Potrzebujemy też doradztwa rodzinnego czy psychologicznego (korzystanie z praw nie ogranicza się bowiem tylko do czynności prawnych) – a takiej pomocy nie mogą zapewnić prawnicy, lecz organizacje pozarządowe.

10.   Niezbędne jest wsparcie prawne dla organizacji pozarządowych działających na poziomie lokalnym. Warto dzielić się doświadczeniami. Pokazywać, że przynoszą one korzyści dla obu stron.

Prawo i wymiar sprawiedliwości

Prawo do obrony

11.   Dziś w postępowaniu przygotowawczym kontakt adwokata z zatrzymanym w praktyce napotyka na mur niemożności. Konieczne jest faktyczne zagwarantowanie tego prawa.

12.   Należy przykładać większą wagę do informowania uczestników postępowań o przysługujących im prawach.

13.   Pełnomocnicy prawni wskazują też, że w praktyce utrudniony jest również dostęp do akt. Zwłaszcza w przypadku tymczasowego aresztowania nie ma dostępu do wszystkich dowodów. „Praktyka jest taka, że stykamy się z prokuratorem, który mówi, że bardzo chętnie by wszystko pokazał, ale nie ma. Sąd bez zgody prokuratora nie przekaże akt. Między istnieniem przepisu a jego realnym wykonaniem mija okres kilku dni czy tygodni. To powoduje, że nie ma równości broni”.

14.   Konieczne jest dopilnowanie, by planowane zmiany prawa procesowego nie doprowadziły do tego, że postawienie w stan podejrzenia czy oskarżenia będzie de facto eliminowało człowieka z normalnego życia, bo nie będzie żadnej kontroli nad działaniem prokuratury ani limitu trwania postępowania przygotowawczego (czy nie powinno być zażalenia do sądu, który skontrolowałby, czy istnieją podstawy, by kogoś nazywać podejrzanym?).

15.   Do realizacji praw obywatelskich, zwłaszcza związanych z ochroną prywatności, wolnością wypowiedzi, ale także prawem do życia w bezpiecznym państwie konieczne jest pilne uregulowanie zasad nadzoru nad służbami zajmującymi się walką z przestępczością i gromadzącymi w tym celu różne informacje (w tym dane osobowe).

Prawo do sądu

16.  Sądy muszą działać w sposób przejrzysty i zrozumiały. Sędziowie nie powinni koncentrować się jedynie na „załatwianiu spraw” i dążeniu do awansu, ale również na lepszej komunikacji ze wszystkimi stronami procesu sądowego.

17.  Na poziomie centralnym władza sądownicza w Polsce powinna zostać ukształtowana w sposób bardziej otwarty (chodzi o stworzenie obywatelom możliwości przyglądania się codziennej pracy sądów).

18.  Sądy powinny co roku organizować spotkania, w czasie których ludzie mogliby dowiedzieć się, czym zajmowali się sędziowie.

19.  Sędziowie powinni też nauczyć się reagować na każde negatywne zachowanie przedstawicieli swojego środowiska. Postępowania dyscyplinarne powinny być inicjowane wobec sędziów, których zachowania budzą wątpliwości, ponieważ nawet pojedyncze incydenty mogą wpłynąć na opinię o całej społeczności sędziowskiej.

20.   Nie można ustawać w walce o ochronę wspólnych konstytucyjnych wartości, w tym o niezależne sądownictwo. Aby bronić demokracji – której niezbędnym elementem są wolne od wpływów politycznych sądy –trzeba zaangażowania, pasji i odwagi cywilnej każdego obywatela.

21.   Sędziowie powinni spłacać dług wobec obywateli wykazując się odwagą w bezstronnym rozpoznaniu spraw sądowych, szczególnie w obecnym trudnym czasie, w którym politycy chcą wpływać na ich niezależność (nawet gdyby nie było pisanej Konstytucji, to w sędziowskich umysłach może być coś, co nazwiemy konstytucyjnym myśleniem w kategorii gwarancji obywatelskich, praw i wolności człowieka i obywatela). My wszyscy jako obywatele powinniśmy natomiast mieć odwagę bronić wartości konstytucyjnych, do których należy niezależny wymiar sprawiedliwości.

Więcej praw

22.   Powinniśmy wmocnić środki ochrony prawnej przed dyskryminacją uwzględniając, że konstytucja zakazuje dyskryminacji z jakichkolwiek przyczyn. Ochrona ze względu na wszystkie przesłanki dyskryminacji powinna być taka sama.

23.   Projekt ustawy o ochronie danych osobowych przygotowany w Ministerstwie Cyfryzacji (wersja z października 2017 r.) wymaga dyskusji, bowiem rozwiązania w nim zaproponowane odnośnie do przyszłego organu ochrony danych osobowych nie gwarantują niezależności.

24.   Brakuje nam w Konstytucji obywatelskiego prawa dostępu do internetu i mediów społecznościowych (ostatnio uznanego przez sądy amerykańskie). Internet jest na tyle ważną społecznie przestrzenią, że prawo swobodnego dostępu do tego medium powinno być szeroko aprobowane. Powszechny dostęp do informacji i możliwość jej rozpowszechniania powinny być jednak uregulowane w sposób proporcjonalny, bez naruszania innych praw.

Zdrowie, praca, dom

Zdrowie

25.   W edukacji lekarzy większy nacisk należy położyć na prawa pacjenta.

26.   Musimy wprowadzić i rozpowszechnić standardowe formularze zgody na zabieg medyczny. Kluczowa w nich jest szeroka i zrozumiała informacja o zabiegu, w tym o jego potencjalnych niekorzystnych następstwach.

27.   Konieczne jest wsparcie państwa dla opiekunów rodzinnych, ze szczególnym uwzględnieniem osób, które opiekują się chorymi nieposiadającymi orzeczenia o stopniu niepełnosprawności (m.in. Kongres wskazał na potrzebę stworzenia karty opiekuna rodzinnego, dzięki której miałby on m.in. prawo do szybszego dostępu do lekarza).

28.   Rozwój genetyki stawia nowe wyzwania bioetyczne. Potrzebujemy ustawy o wykonywaniu testów genetycznych właściwie chroniącej prawa osób badanych, a także osób, których wynik badania może dotyczyć (czyli także krewnych dawcy materiału genetycznego). Musimy podjąć wysiłek powszechnej edukacji w sprawach testów genetycznych (dziś pacjenci nie rozumieją wielu informacji przekazywanych w tej dziedzinie przez lekarzy).

29.   Musimy wprowadzić środowiskowy model ochrony zdrowia psychicznego. Jest to bowiem najlepszy model opieki psychiatrycznej: pomoc osobom w kryzysie jest świadczona przede wszystkim blisko domu, a nie w zamkniętych szpitalach psychiatrycznych.

30.   Ważne jest wspieranie inicjatyw osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego i chorujących psychicznie. Musimy się nauczyć, jak ważne role mają oni do odegrania: członka grupy samopomocowej, doradcy telefonicznego, działacza społecznego, przyjaciela, pełnoprawnego członka rodziny, towarzysza w zdrowieniu.

31.   Instytucja ubezwłasnowolniona powinna zostać zniesiona i zastąpiona elastycznym, szerokim systemem wsparcia.

32.   Osoby starsze muszą mieć prawo do starzenia się u siebie, w swoim miejscu zamieszkania, muszą mieć zagwarantowane prawo do decydowania o sobie. Konieczne jest prowadzenie kompleksowych, skoordynowanych działań, uwzględniających przy tym indywidualne potrzeby seniora, co będzie także alternatywą dla opieki w domu pomocy społecznej. Do pracy nad tym zobowiązane są władze centralne i lokalne, a także wszystkie instytucje i organizacje społeczne, które zajmują się prawami osób starszych.

Praca

33.   Do zadań państwa należą działania, które doprowadzą do pogłębienia społecznego wymiaru pracy i będą przeciwdziałały przedmiotowemu traktowaniu pracowników. Bez tego nie uda się zwiększyć innowacyjności polskiej pracy.

34.   Przy reformowaniu prawa pracy konieczny wydaje się powrót do idei zakładu pracy pojmowanego jako wspólnoty osób. Barierami, które musimy pokonać, są także niskie płace oraz dominujący styl kierowania pracownikami.

35.   Niezbędne są modyfikacje systemu emerytalnego oraz wydłużanie karier zawodowych. Procesy demograficzne już w najbliższych latach mogą doprowadzić do obniżenia wysokości wypłacanych emerytur. Mogą też zagrozić możliwości finansowania rosnących wydatków emerytalnych. Zmiany muszą mieć charakter kompleksowy i dotyczyć zarówno zmian konstrukcyjnych (nowe filary), jak i parametrycznych (staż ubezpieczenia, wiek emerytalny). Realność tych zmian musi być wypracowana w toku debaty o charakterze społecznym.

Prawo do mieszkania

36.      Państwo musi konsekwentnie realizować programy taniego budownictwa. Bez wystarczającej liczby mieszkań nie da się osiągnąć stanu równowagi w zakresie ochrony praw zarówno właścicieli mieszkań (wynajmujących), jak i lokatorów.

37.   Dalej trzeba prowadzić prace nad zasadniczą zmianą ustawy o ochronie praw lokatorów, w tym nad zapewnieniem gminom możliwości bardziej elastycznego gospodarowania zasobami mieszkań komunalnych.

38.   Utrata pracy za granicą łatwo może prowadzić do bezdomności. Problemem bezdomności Polaków za granicą trzeba się zajmować systemowo, a nie incydentalnie. Musimy wpływać na zmiany w prawie wspólnotowym (unijnym) w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą. Trzeba zwiększać środki na wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”, zwiększać liczebność służb konsularnych w krajach UE, tworzyć „domy polskie” dla bezdomnych Polaków za granicą.

Ochrona środowiska (partycypacja, konsultacje, procedury).

39.   Uciążliwe inwestycje blisko domostw i osiedli to coraz bardziej poważny problem. Ludzie mają prawo zabierać głos w tych sprawach, ale nie robią tego często dlatego, że nie znają swoich praw. Musimy nauczyć się korzystać z praw wynikających z Konwencji Aarhus (gwarantuje ona prawo do informacji i udziału w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska). Organy władzy publicznej powinny bezpośrednio stosować przepisy Konwencji z Aarhus.

40.   Trzeba zmienić przepisy tak, by zatwierdzenie planu urządzenia lasu następowało w formie decyzji administracyjnej, co pozwoliłoby organizacjom ekologicznym na zaskarżanie takich rozstrzygnięć. Gospodarowanie lasem nie może być tylko sprawą wewnętrzną jego właściciela, bowiem jest to dobro wspólne wszystkich (por. postanowienie NSA z dnia 17 października 2017 r., sygn. II OSK 2336/17).

 

Osoby pozbawione wolności

41.   Musimy zadbać o wprowadzenie skutecznych mechanizmów chroniących przed stosowaniem tortur w miejscach detencji.

42.   Zatrzymany od pierwszych chwil musi mieć dostęp do obrońcy. Dotyczy to zwłaszcza osób, których nie stać na obrońcę z wyboru. Potrzebne są rzetelne badania medyczne każdej osoby zatrzymanej, trzeba zagwarantować prawo do bezzwłocznego poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu.

43.   Nie możemy akceptować zachowań noszących znamiona tortur – do tego potrzebna jest edukacja społeczna. 

44.   Prawo musi jasno wskazywać, czym jest przestępstwo tortur (teraz polskie prawo zna takie pojęcie tylko w przypadku jeńców wojennych). Żadna sytuacja nie może uzasadniać stosowania tortur.

45.   W przypadku stwierdzenia tortur trzeba wprowadzać nadzór parlamentarny nad działaniem służb, w których do takiego przypadku doszło. Jest to skuteczny sposób oddziaływania na osoby nadzorujące miejsca detencji, i ważny element edukacji (także osób odpowiedzialnych za tworzenie prawa).

46.   Musimy wprowadzić efektywny system identyfikacji ofiar tortur wśród cudzoziemców szukających w Polsce ochrony międzynarodowej. Wciąż do polskich strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców kierowane są osoby, które w swoim kraju doświadczyły tortur. Jest to niezgodne z polskim prawem. Umieszczanie takich osób w miejscach detencji powoduje kolejne traumy, nie pozwala też na niesienie odpowiedniej pomocy psychologicznej.

Sytuacja osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną w jednostkach penitencjarnych

47.   Musimy nauczyć służby, by reagowały na niepokojące sygnały w zachowaniu zatrzymanego, tymczasowo aresztowanego, skazanego. Chodzi o sygnały, które mogą wskazywać na niepełnosprawność intelektualną lub psychiczną.

48.   Osoba skazana lub tymczasowo aresztowana, u której stwierdzono chorobę psychiczną, powinna być niezwłocznie przeniesiona do szpitala psychiatrycznego. W przywięziennych szpitalach psychiatrycznych dostępna jest tylko farmakoterapia – nie ma psychoterapii czy terapii warsztatowej.

Polska i Europa

49.   Potrzeba jest nam wspólnota oparta na wartościach. Politycy nie zawsze potrafią o tym rozmawiać, ale Unia Europejska zbudowana jest właśnie na wartościach, na kulturze judeochrześcijańskiej. Rozważna polityka polega na tym, że nie wstydzimy się ani pragmatyzmu, ani wartości. Zamiast zamykać się, spróbujmy realizować ideał gościnności.

50.   Nie możemy odgradzać się od innych. Społeczeństwo, które się zamyka i pogrąża w „naszości”, zagraża istnieniu wspólnoty – w takiej społeczności trzeba ciągle wskazywać kozła ofiarnego (tego, kto nie jest dostatecznie „patriotyczny”, nie dość „narodowy”, nie dość „nasz”).

51.   W ramach solidarnej polityki migracyjnej z Unią Europejską i przyjęcia przez Polskę uchodźców, którzy już dotarli do Europy, pożądanym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie takiej polityki migracyjnej, która zakładałaby przyjęcie z góry określonej liczby uchodźców, którym Polska będzie w stanie zapewnić realną pomoc. Państwo wyrażając zgodę na pobyt uchodźców bierze odpowiedzialność za te osoby w zakresie uzyskania dostępu do edukacji, pracy czy wdrożenia w proces integracji. Należy zatem przyjąć tylu uchodźców, dla ilu Polska będzie w stanie przygotować kompleksową ofertę pomocy i integracji. Wówczas migranci będą mogli wykorzystać w pełni swój potencjał, także z korzyścią dla Polski.

Europejska Konwencja Praw Człowieka

52.   Niewiele wiemy o orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz). Nawet sędziowie sądów powszechnych i administracyjnych wydając wyroki rzadko powołują się na orzeczenia Trybunału. Tymczasem znaczenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie ogranicza się jedynie do poziomu międzynarodowego. Europejski Trybunał Praw Człowieka funkcjonować może dobrze tylko wtedy, gdy większość naruszeń praw człowieka już na poziomie krajowym zostanie udaremniona lub skorygowana. Dlatego też pożądane jest upowszechnianie wiedzy o Konwencji i orzecznictwie ETPCz.

53.   Warto przypominać o pierwszeństwie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wobec prawa krajowego i możliwości jej bezpośredniego stosowania w przypadku niezgodności przepisów krajowych z Konwencją.

54.   Konieczne jest też monitorowanie wykonywania wyroków ETPC przez Polskę, zarówno w kontekście systemowym (realizacja rekomendacji wynikających ze spraw nie tylko przeciwko Polsce, ale tych, z którymi wystąpili obywatele innych krajów), jak i indywidualnym (wypłacanie odszkodowań Polakom, którzy wygrali swoje sprawy).

RPO o problemach związanych z rekrutacją do szkół ponadpodstawowych w roku szkolnym 2019/2020

Data: 2017-12-11

We wnioskach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich stale przedstawiane są wątpliwości dotyczące ostatnio wprowadzonych zmian w ustroju szkolnym oraz modyfikacji organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych.

Jednym z efektów wejścia w życie Prawa oświatowego oraz Przepisów wprowadzających Prawo oświatowe jest rozpoczęcie edukacji w klasach I liceów ogólnokształcących, techników i branżowych szkół pierwszego stopnia w roku szkolnym 2019/2020, zarówno przez dzieci kończące klasę III gimnazjum, jak i dzieci kończące klasę VIII szkoły podstawowej. Dzieci kończące gimnazjum będą kształciły się w 3-letnich liceach ogólnokształcących i 4-letnich technikach, natomiast dzieci kończące VIII klasę szkoły podstawowej rozpoczną naukę w 4-letnim liceum lub 5-letnim technikum.

Powyższa zmiana rodzi obawy wśród dzieci i rodziców o równy dostęp m.in. do I klas liceów i I klas technikum dla uczniów, którzy ukończą III klasę gimnazjum oraz VIII klasę szkoły podstawowej w roku szkolnym 2019/2020. Sposób organizacji szkoły również budzi wątpliwości, bowiem będą one zobowiązane do przyjęcia dzieci z dwóch roczników, które w tej samej szkole będą uczyły się według dwóch rożnych systemów.

W ocenie Rzecznika rozwiązanie, wprowadzone przez ww. ustawy, zmierzające do osobnego przeprowadzenia postępowania rekrutacyjnego dla absolwentów gimnazjum i osobnego dla absolwentów ośmioletnich szkół podstawowych, nie likwiduje zasadniczego problemu.

Szkoły ponadpodstawowe co roku wyznaczają maksymalną liczbę klas, którą mogą utworzyć w ramach rekrutacji. W roku szkolnym 2019/2020, poza absolwentami gimnazjum, do szkół tych  przyjęci zostaną także absolwenci ośmioletniej szkoły podstawowej. Większość placówek, w celu uniknięcia zagrożenia przepełnienia budynku szkoły oraz pogorszenia warunków nauczania w roku szkolnym 2019/2020 już podczas rekrutacji na rok szkolny 2017/2018 zmniejszyła liczbę klas. Niewykluczone, że sytuacja ta powtórzy się w czasie rekrutacji na rok szkolny 2018/2019. jak również rekrutacji na rok szkolny 2019/2020. Powyższa zmiana zmniejsza zatem szanse uczniów na dostanie się do wymarzonej szkoły.

Problem dotyczący rekrutacji na rok szkolny 2019/2020 w szczególności negatywnie rzutuje na funkcjonowanie szkół prestiżowych tj. takich, w rekrutacji do których udział brała dotychczas wysoka liczba absolwentów gimnazjum. Niewkluczone, że w obecnej sytuacji większość z takich szkół zdecyduje się na jeszcze większe ograniczenia w procesie rekrutacji, a w konsekwencji zmniejszy liczbę klas. To zaś, w ocenie Rzecznika, stanowić może naruszenie prawa do równego dostępu do nauki.

W kontekście rekrutacji do I klas szkół ponadpodstawowych na rok szkolny 2019/2020 pojawia się również problem braku projektu ustawy regulującej materię nowej podstawy programowej dla szkół ponadpodstawowych. Dalszy brak tejże ustawy może zrodzić poważne problemy organizacyjne na początku roku szkolnego 2019/2020.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą z zajęcie stanowiska w sprawie oraz przedstawienie wyjaśnień, w tym wskazanie jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wymienione wyżej kwestie.

VII.7030.5.2017

Jak uczyć o Konstytucji i prawach obywatelskich?

Data: 2017-12-09

Jak uczyć o Konstytucji i prawach obywatelskich? Na to pytanie starali się odpowiedzieć uczestnicy jednego z paneli w czasie I Kongresu Praw Obywatelskich. Współorganizatorem debaty na ten temat było Stowarzyszenie im. Prof. Zbigniewa Hołdy, które odpowiada także za przygotowanie ogólnopolskiego projektu Tydzień Konstytucyjny.

- W naszej szkole mówimy o prawach człowieka i obywatela od samego początku. Omawiamy jej na lekcjach wychowawczych i na każdym przedmiocie, gdzie możemy do tego tematu nawiązać – mówiła Agnieszka Milbrandt dyrektorka Społecznej Szkoły Podstawowej nr 30 oraz Społecznego Gimnazjum nr 5 w Warszawie.

-W mojej szkole działa parlament szkolny, do którego są wybory. Jest kampania wyborcza, kandydaci mają swój program, prezentują go. W wyniku  glosowania wybieramy 10 osób. W tych wyborach startują także pierwszoklasiści. To dobry sposób na naukę samorządności. Ważne jest, aby te pomysły na działalność i zaangażowanie pochodziły od samych dzieci, a nie były tylko realizowaniem pomysłów dorosłych. To niezwykle ważne – podkreśliła Agnieszka Milbrandt. Wyraziła wdzięczność Stowarzyszeniu prof. Zbigniewa Hołdy za realizację Tygodnia Konstytucyjnego.

To projekt, którego celem jest zwrócenie uwagi uczniów gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych na praktyczny wymiar obowiązywania Konstytucji i działalności Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi o to, aby w przystępny i interesujący sposób pokazać, że problematyka konstytucyjna ma bezpośredni wpływ na codzienne życie każdego z nas. W ramach Tygodnia Konstytucyjnego prawnicy promują świadome obywatelstwo i zachęcają młodych ludzi do większego zainteresowania się sprawami publicznymi.

- My dorośli trochę przestaliśmy mówić o Konstytucji. Za mało mówiliśmy o tym, jak bardzo jest istotna, więc młodym mogło się zdawać, że to nie temat do dyskusji, że Konstytucja oczywistością – mówiła Agnieszka Milbrandt.

- Tadeusz S. odbył karę 20 lat pozbawienia wolności. Jednak gdy miał wyjść z więzienia został objęty tzw. ustawą o bestiach. Czeka 9 miesięcy na opinie ekspertów. W tym czasie cały czas jest pozbawiony wolności. Wcielcie się w rolę jego adwokatów i adwokatek. Ustalcie strategię działania dla Pana Tadeusza – rozpoczęła swoje wystąpienie prof. Monika Płatek. W ten sposób podzieliła uczestników panelu na kilka grup, w których toczyły się ożywione dyskusje na temat tego, jakie działania należałoby podjąć. Dzięki  temu prof. Płatek pokazała w jaki sposób powinna wyglądać nauka o Konstytucji.

– Tego typu zajęcia wymagają, żebym jako prowadząca po 5 minutach przestała mówić i oddała głos uczestnikom spotkania. W ten sposób lepiej zapamiętają sens dyskusji – podkreślała wykładowczyni z Uniwersytetu Warszawskiego. Zwróciła także uwagę, że uczestnicy dyskusji powinni być traktowani na równych warunkach. - Nie możemy się też bać powiedzieć czasami po prostu: nie wiem – doradzała również uczestnikom spotkania.

- My jako edukatorzy czasami posługujemy się prawniczą nowomową – wskazała moderatorka spotkania Paulina Kieszkowska-Knapik. Powoduje to czasem wiele trudności w komunikacji, szczególnie z młodymi obywatelami.

Monika Mazur-Rafał  z Humanity in Action Polska zwróciła uwagę na to, jak dużą rolę w życiu młodych ludzi odgrywa internet i wirtualna rzeczywistość. Przedstawiła też programy realizowane przez jej organizację m.in. na temat mowy nienawiści. Podkreśliła, że starają się, aby te programy były jak najbardziej angażujące, by rozszerzały pole działalności społecznej. – Pamiętają Państwo pewnie pobicie profesora uniwersyteckiego w tramwaju za to, że rozmawiał po niemiecku. Jeden z naszych wolontariuszy zorganizował później akcję rozmawiania w tym tramwaju w obcych językach. Zależy nam na tym, aby absolwenci naszych programów nie byli obojętni na to się dzieje wokół – podkreślała Monika Mazur-Rafał .

-Jak rozmawiać o Konstytucji? Trzeba zejść z tonu i rozmawiać po prostu tak, by inni nas rozumieli – mówił prof. Paweł Wiliński wieloletni Wicedyrektor Zespołu Wstępnej Kontroli Skarg Konstytucyjnych i Wniosków Trybunału Konstytucyjnego. Opowiedział też o swojej współpracy ze studentami Akademii Sztuk Pięknych, którzy przygotowywali pod jego kierunkiem infografiki dotyczące praw i wolności. Z tych grafik został stworzony kalendarz – po jednej na każdy miesiąc.

- Przez 17 lat mojej pracy przekonałem się, że nikt tak naprawdę nie zna Konstytucji, nawet prawnicy. Wszystkich trzeba edukować o tym w jaki sposób mówić o Konstytucji – podkreślał prof. Wiliński.

Paulina Kieszkowska-Knapik opowiedziała o projekcie „5 zdań” i inicjatywie Wolne Sądy. Zawracała uwagę, że duże problemy sprawia komunikacja. Nie łatwo jest przełożyć język prawniczy  na taki, który zrozumie każdy obywatel. Nawet osoby publiczne, mające duże doświadczenie w wystąpieniach publicznych, często nie potrafią w prosty sposób wyjaśnić dlaczego niezależność sędziowska jest ważna.

W dyskusji zwracano uwagę na rolę jaką we współczesnym świecie odgrywają media społecznościowe. Młodzież coraz częściej to właśnie stamtąd czerpie wiedzę. Podkreślano też, że w akcji Tydzień Konstytucyjny bardzo ważne jest to, że uczniowie mają bezpośredni kontakt z prawnikiem, z którym mogą porozmawiać także o swoich własnych problemach. Jedna z uczestniczek mówiła, że w jej szkole o prawach konstytucyjnych można uczyć nie tylko na lekcjach wiedzy o społeczeństwie, ale np. na lekcjach języka polskiego. – Nasi uczniowie zrobili rozprawę nad Panem Tadeuszem. Wcielali się w rolę oskarżycieli i obrońców – opowiadała kobieta.

Uczestnicy panelu nagrodzili brawami uczniów z Kędzierzyna Koźla, którzy uczestniczyli w całym Kongresie Praw Obywatelskich. Ich opiekunka opowiadała o tym, że u niej w szkole zajęcia w ramach Tygodnia Konstytucyjnego są obowiązkowe. - Uczniowie z klas prawnych mają edukację prawną, ale chcemy nie tylko by to oni się uczyli, docelowo to oni sami będą prowadzić zajęcia dla młodszych uczniów: w gimnazjach i szkołach podstawowych, także z zakresu przeciwdziałania mowie nienawiści.

Uczestnicy debaty zwrócili też uwagę, że poza edukacją młodych ludzi bardzo ważna jest edukacja samych nauczycieli, bo to aby stale się rozwijali i poszukiwali nowych sposobów na komunikację z młodzieżą.

 

Jak uczyć o prawach człowieka w świecie rozchwianych emocji i wartości?

Data: 2017-12-08

„Prawo człowieka to prawo, żeby być sobą. Janusz Korczak mówił, że  »dziecko nie dopiero będzie człowiekiem, ale już jest«. Powinniśmy pracować zgodnie z duchem tego cytatu” - mówiła w swoim wystąpieniu dr Krystyna Starczewska, współtwórczyni i dyrektorka Zespołu Społecznych Szkół Ogólnokształcących „Bednarska”.

Rzeczywistość zmienia się na naszych oczach, zwłaszcza w dziedzinie komunikacji i edukacji. Podczas dyskusji paneliści starali się znaleźć odpowiednie metody i język do tego aby uczyć o uniwersalnych problemach we współczesnym świecie. Panel miał również na celu zastanowienie się nad metodami tworzenia wspólnych systemów wartości, w drodze konsensusu, z pomocą autorytetów, a także na inne sposoby.

W panelu wzięli udział dr Krystyna Starczewska (wieloletnia przewodnicząca zarządu Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej), Robert Ciupa (dyrektor Ślaskiego Centrum Wolności i Solidarności), Natalia Zarańska (pedagożka szkolna, reżyserka musicali), Ewa Sapieżyńska (Biuro Insytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE), oraz Roman Kurkiewicz (dziennikarz publicysta, wykładowca akademicki). Dyskusję moderował Andrzej Stefański z Biura RPO.

Dr Krystyna Starczewska swoje wystąpienie zaczęła od podkreślenia tego, że aby odpowiednio uczyć młodych ludzi o prawach człowieka, niezbędne jest ich zrozumienie przez uczniów. Bardzo duże znaczenie ma tutaj demokratyczny charakter edukacji, którego przeciwieństwem jest model autorytarny, mający na celu zbudowanie określonego, jednolitego charakteru dziecka.

Niestety nie jest to łatwe, o czym świadczą uwagi Romana Kurkiewicza, który mówił, że na poziomie akademickim, wśród studentów, problemem jest pasywność, brak umiejętności wejścia w spór i podważenia autorytetu. W odniesieniu do rzeczywistości medialnej Kurkiewicz zwrócił uwagę na to, że podczas 30 lat trwania III RP nie udało zbudować mediów publicznych, co jest gigantyczną porażką także na polu edukacyjnym.

Dr Ewa Sapieżyńska zwróciła uwagę, że nauczanie o prawach człowieka musi się opierać na solidarności i empatii. Mark Twain napisał, że „Człowiek to jedyne zwierzę, która potrzebuje opowiadać historię, aby zrozumieć, kim jest”. Dlatego, według Sapieżyńskiej, tak ważny jest odpowiedni storytelling i narracja dotycząca praw człowieka. Przedstawicielka OBWE podkreśliła, że niezbędny jest emocjonalny, ale prawdziwy przekaz, do którego mogą służyć media społecznościowe czy miejskie gry terenowe.

Natalia Zarańska opowiedziała o swojej pasji teatralnej, którą przełożyła na współpracę z młodzieżą, tworząc w małym mieście musical na kanwie tematyki praw człowieka. Początkowo spotkał się on z negatywnymi reakcjami partii rządzącej i lokalnej społeczności, ale w późniejszym czasie zyskał ogromną popularność i został wystawiony w prestiżowym teatrze musicalowym w Gdyni.

Robert Ciupa przedstawił swoje doświadczenia w zakresie pracy dotyczącej upamiętnienia górników, którzy zginęli podczas strajków w katowickiej kopalni „Wujek”. Przedstawiciele Śląskiego Centrum Wolności i Solidarności zdecydowali się na uczenie o tej tragedii, poprzez opowiadanie personalnych historii strajkujących górników. „Dzięki odbrązowieniu wydarzeń z »Wujka« i odwołaniu się do emocji, spersonalizowaliśmy tę historię. Umożliwiliśmy młodym ludziom zidentyfikowanie się z historycznymi postaciami” - mówił Ciupa

Paneliści odnieśli się do głosów z sali, poruszających temat braku krytycznego myślenia, wśród młodzieży. Dr Starczewska odpowiedziała, że problemem jest pamięciowe uczenie oderwanych od siebie dyscyplin, co wzmacnia wprowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość reforma szkolnictwa. „Krytycznego myślenia można nauczyć dzieci poprzez filozofię czy historię sztuki, a nie przez wychowanie patriotyczne” - konkludowała Starczewska, z którą zgodzili się pozostali uczestnicy panelu.

W dalszej części dyskusji został poruszony temat stosunku Polaków do uchodźców. Według panelistów główną przyczyną niechęci polskich obywateli do obcych jest niewiedza spowodowana przez brak reakcji władz, które powinny wprowadzić odpowiednie programy edukacyjne. Przywołany został również przykład polskiej literatury romantycznej, która w większości była tworzona przez poetów będących uchodźcami. W związku z apatyczną postawą państwa dyskutanci stwierdzili, że niezbędne jest kształcenie uzupełniające, równoległe do tego propagowanego przez Ministerstwo Edukacji.

W części podsumowującej paneliści podkreślili znaczenie stworzenia alternatywnych metod nauczania, tak aby zainteresować młodych ludzi tematem wartości uniwersalnych i stworzyć swoistą modę na prawa człowieka.

Jakub Bodziony, „Kultura Liberalna”

Rzecznik pisze do Minister Edukacji Narodowej na temat praw pełnoletnich uczniów

Data: 2017-12-05

W związku z wpływającymi skargami obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o problemach uczniów pełnoletnich z właściwym uregulowaniem ich praw i obowiązków w statucie szkoły.

W Prawie oświatowym brak jest szczegółowych przepisów regulujących zasady usprawiedliwiania nieobecności uczniów pełnoletnich w szkole, zwalniania się ich z zajęć lekcyjnych, czy też wyrażania zgody na wycieczki szkolne. Sprawa ta, jako że dotyczy praw i obowiązków uczniów, określana jest w statucie szkoły.

Postanowienia statutu szkoły – jak wynika ze skarg obywateli – często zakazują możliwości samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności w szkole, zwalniania z zajęć lekcyjnych, czy też wyrażania zgody na wycieczki szkolne przez uczniów pełnoletnich. Wówczas jedynym rozwiązaniem, dopuszczanym przez statut szkoły jest złożenie odpowiedniego oświadczenia przez przedstawicieli ustawowych, najczęściej rodziców pełnoletniego ucznia.

Rzecznik zwrócił uwagę, że z chwilą uzyskania pełnoletności dana osoba może samodzielnie wpływać na swoją sytuację prawną kształtowaną dotąd w wyniku działania jej przedstawicieli ustawowych. Rodzice tracą zatem prawo reprezentowania dziecka przed organami administracji publicznej. Nie mogą już dłużej składać oświadczeń woli w imieniu dziecka, o ile nie uzyskają od niego odpowiedniego upoważnienia. Co do zasady więc pełnoletnia osoba powinna mieć możliwość do samodzielnego decydowania o sobie.

Każdy uczeń szkoły, niezależnie od wieku, poddany jest szczególnemu reżimowi prawnemu, który jest kształtowany nie tylko przez akty prawa powszechnie obowiązującego, jak Konstytucja i ustawy, ale również akty wewnętrzne szkoły. Statut szkoły, jako akt prawa wewnętrznego, nie może jednak regulować kwestii zdolności do czynności prawnej odmiennie niż czyni to akt wyższego rzędu, jakim jest Kodeks cywilny, który stanowi, że pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności.

Innym, również istotnym problemem, na który wskazują w swoich skargach obywatele jest ustanowienie w statucie szkoły zakazu opuszczania budynku, czy terenu szkoły w czasie przerw przez uczniów. Zakaz ten skierowany jest także do uczniów pełnoletnich. Decyzja o umieszczeniu takiego zakazu w statucie szkoły z pewnością podyktowana jest względami bezpieczeństwa. Niemniej jednak, z prawnego punktu widzenia, nie istnieją wyraźne przepisy dotyczące wychodzenia uczniów na przerwach poza budynek czy teren szkoły. W ocenie skarżących takie zakazy zawarte w statutach szkoły nadmiernie ingerują w wolność pełnoletnich uczniów, która pozostaje pod ochroną konstytucyjną.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie, w tym o wskazanie, w jaki sposób MEN zamierza rozwiązać wymienione powyżej problemy.

Rodzice piszą do RPO w sprawie negatywnych skutków reformy edukacji

Data: 2017-12-04

Rzecznik z uwagą śledzi sytuację związaną ze zmianami w zakresie organizacji i funkcjonowania systemu oświaty, które mogą wpływać na realizację prawa do nauki, wyrażonego w Konstytucji. Na podstawie doniesień medialnych oraz licznych skarg kierowanych do Biura RPO, Rzecznik uzyskał szereg informacji dotyczących negatywnych skutków reformy, w szczególności dla uczniów szkół podstawowych.

Głównym efektem wynikającym z wprowadzanych zmian w prawie jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych, przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas I, w większości szkół prowadzi do przepełnienia budynków szkół i pogorszenia warunków nauczania. Rzecznik zauważa, że nierzadko uczniowie nie mieszczący się w budynku szkoły, uczą się w ustawionych przed nim kontenerach bądź muszą przemieszczać się między oddalonymi od siebie budynkami szkoły, by dotrzeć do budynku gimnazjum, gdzie ulokowane są np. pracownie fizyczne i chemiczne. Część szkół bowiem nadal nie jest wyposażona w pracownie przedmiotowe, brakuje sal gimnastycznych, infrastruktury technicznej, czy też odpowiednich sanitariów.

Rodzice sygnalizowali Rzecznikowi również nieodpowiednio, ich zdaniem, skonstruowany plan nauczania dla klas VII. Rodzice zwracają uwagę na ogromną ilość sprawdzianów i kartkówek w trakcie zaledwie jednego tygodnia, a także bardzo dużą ilość materiału do samodzielnego uczenia się w domu. Nadmiar obowiązków może wywołać negatywne konsekwencje zarówno dla dalszego rozwoju edukacyjnego dziecka, jak i dla życia rodzinnego.

Konsekwencje reformy oświaty mogą negatywnie wpływać na realizację prawa do nauki, w związku z czym Rzecznik zwrócił się do Minister Edukacji z prośbą o wskazanie jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wskazane wyżej kwestie.

Adam Bodnar przeprowadził lekcję w ramach Tygodnia Konstytucyjnego

Data: 2017-11-09

W dniu 9 listopada 2017 r. w XLII Liceum Ogólnokształcącym im. Marii Konopnickiej w Warszawie rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprowadził lekcję – warsztaty z wykorzystaniem Konstytucji RP dla prawie pięćdziesięciu uczniów. Podczas dwugodzinnych zajęć uczniowie rozwiązywali kazusy prawne opracowane na podstawie prawdziwych spraw, do których rozwiązania niezbędne było użycie zapisów Konstytucji. Podczas wspólnego poszukiwania rozwiązań RPO podkreślał, jak trudne jest “ważenie” na  szali różnych wartości i jak bardzo przydatna jest w takich sytuacjach możliwość skorzystania z zapisów ustawy zasadniczej.

Lekcja obyła się w ramach Tygodnia Konstytucyjnego. Jest to projekt, podczas którego prawnicy przeprowadzają lekcje dotyczące znaczenia Konstytucji w życiu obywateli. Tydzień Konstytucyjny ma zasięg ogólnopolski i odbywa się pod honorowym patronatem Rzecznika Praw Obywatelskich.

Wykorzystanie internetu w szkole - odpowiedź Ministerstwa Edukacji Narodowej

Data: 2017-10-10

Raport Instytutu Badawczego NASK  „Nastolatki 3.0”, zgodnie z sugestiami RPO, został przeanalizowany i przekazany wszystkim kuratorom  oświaty z prośbą o jego upowszechnienie w szkołach tak, aby przedstawione w nim wyniki badań i rekomendacje mogły być pomocne, między innymi, w przygotowywaniu szkolnych programów  wychowawczo-profilaktycznych – poinformowała w swoim liście do Rzecznika Minister Edukacji Narodowej. Minister podzieliła również pogląd RPO, że z uwagi na wskazane m.in. w raporcie problemy korzystania z urządzeń mobilnych przez uczniów konieczne wydaje się określenie w statucie szkoły zasad używania telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych na terenie szkoły.

Minister poinformowała ponadto, że nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego uwzględnia wyzwania, jakie stawia we współczesnym świecie wzrost aktywności dzieci i młodzieży w internecie. W zakresie zajęć z informatyki wprowadzono naukę programowania i rozwiązywania problemów z wykorzystaniem narzędzi ICT. Wszystkie szkoły i placówki mają obowiązek upowszechniania wśród dzieci i młodzieży wiedzy o bezpieczeństwie oraz kształtowania właściwych postaw wobec zagrożeń, w tym związanych z korzystaniem technologii informacyjno-komunikacyjnych, i sytuacji nadzwyczajnych. Zadaniem szkół jest również kształtowanie u uczniów umiejętności sprawnego posługiwania się technologiami informacyjno-komunikacyjnymi. Wszyscy kuratorzy oświaty wyznaczyli osoby odpowiedzialne za wdrażanie najnowszych technologii w szkołach tzw. wojewódzkich koordynatorów do spraw innowacji. W podstawowych kierunkach realizacji polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2017/2018 Minister Edukacji Narodowej, wśród priorytetów wskazał: Bezpieczeństwo w Internecie. Odpowiedzialne korzystanie z mediów społecznych.

Czy po likwidacji gimnazjów będą w tym roku na Mazowszu w szkołach podstawowych konkursy przedmiotowe?

Data: 2017-10-03

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga ruchu „Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji”, dotycząca treści komunikatu opublikowanego na stronie internetowej Mazowieckiego Kuratora Oświaty, w sprawie organizacji Konkursów Przedmiotowych w roku szkolnym 2017/2018.

Z komunikatu wynikało, że decyzją Mazowieckiego Kuratora Oświaty, Konkursy Przedmiotowe w roku szkolnym 2017/2018 nie zostaną zorganizowane dla uczniów szkół podstawowych, a jedynie dla uczniów gimnazjów.

W wyniku działań podjętych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Mazowiecki Kurator Oświaty postanowił zorganizować Konkursy Przedmiotowe dla uczniów szkół podstawowych województwa mazowieckiego w roku szkolnym 2017/2018 z języka polskiego, matematyki oraz informatyki.

Rzecznik Praw Obywatelskich  w dalszym ciągu prowadzi korespondencję z Mazowieckim Kuratorem Oświaty w sprawie poszerzenia oferty konkursowej dla uczniów szkół podstawowych.

Zaniepokojeni rodzice pytają RPO, czy szkoła ich dzieci przetrwa

Data: 2017-09-26

Rzecznik Praw Obywatelskich na podstawie wniosku interesantki zajął się sprawą likwidacji Społecznej Zintegrowanej Szkoły Sportowej w B., będącej  placówką oświatową przystosowaną do nauczania i wychowania zarówno dzieci pełnosprawnych, jak i z niepełnosprawnościami, jedyną szkołą w Polsce o statusie szkoły niepublicznej, całkowicie nieodpłatnej (BPK.7036.1.2017).

Marszałek Województwa Śląskiego wyjaśnił, że Województwo Śląskie odstąpiło od planów zbycia nieruchomości, na której terenie mieści się szkoła i podjęło działania zmierzające do zapewnienia Społecznej Zintegrowanej Szkole Sportowej możliwości kontynuowania działalności w dotychczasowej siedzibie. 

„Różnić się nie oznacza nienawidzić się. Mniej wrogości poprzez wiedzę o prawach człowieka i dialog” - wyniki badania przeprowadzonego wśród uczniów

Data: 2017-09-06

Informacje przedstawione w raporcie „Różnić się nie oznacza nienawidzić się. Mniej wrogości poprzez wiedzę o prawach człowieka i dialog” bazują na 16 badaniach terenowych zrealizowanych w ramach programów badawczych Biura RPO w szkołach ponadgimnazjalnych we wszystkich województwach. Badanie zostało przeprowadzone od 3 października 2016 do 3 marca 2017 (5 miesięcy).

W badaniu wzięło udział 396 osób, w tym 145 dziewczyn. Autorzy raportu odwiedzili 6 liceów ogólnokształcących, 6 techników i 4 szkoły zawodowe. W trakcie dwóch godzin lekcyjnych dyskutowali z młodymi ludźmi m.in. o tym, skąd czerpią informacje, jak oceniają życie w Polsce, kim jest współczesny patriota, jakie są najważniejsze wartości w ich życiu. Przeprowadzone zostały też debaty oxfordzkie, w większości dotyczące polityki migracyjnej.

Wnioski z badania

1. Postawa zamknięcia się na osobę odmienną bądź obcą (kulturowo, etnicznie, religijnie)

W zdecydowanej większości uczniowie są zamknięci na uchodźców, szczególnie muzułmanów i opowiadają się za nieprzyjmowaniem ich do Polski. Postawa ta wybrzmiewa bez względu na płeć, lokalizację oraz rodzaj czy jakość szkoły. Zaobserwowano dużą obawę przed masowym osiedlaniem się muzułmanów w polskich miastach.

„Muzułmanom na ulicy, tuż obok zawsze może coś strzelić do głowy”; „Mogą się rzucić na przechodnia z nożem”, albo „wysadzić się” – mówili młodzi ludzie.

Jednak zdarzały się także głosy: „Uciekają z masakry, oni są takimi ludźmi jak my – trzeba im pomóc”. Co ciekawe, młodzież w przeważającej większości pozytywnie postrzega Ukraińców. Pojawiały się opinie, że mniejszość ta ciężko pracuje na swój los w naszym kraju, podobnie jak w przypadku Polaków za granicą.

Wyniki badania ukazują silną tendencję homofobiczną – w czasie rozmów w szkołach w niemal każdej z grup napotkano ucznia, który uznawał homoseksualizm za chorobę, którą trzeba leczyć. Uczniowie o nastawieniu tolerancyjnym wobec osób homoseksualnych stanowią wyraźną mniejszość.

2. Relacje z UE

W badaniu dominuje pozytywne nastawienie do UE, które oscyluje pomiędzy 60% a 55%. Czyli mniej niż w przypadku ogólnopolskich badań opinii publicznej (wg CBOS to ok. 70%). Nawet jeżeli większość grupy była raczej sceptyczna wobec UE, to  wyłącznie czterech na 396 uczniów chciałaby Polexitu.

Co ciekawe, dla niektórych uczniów UE to „fabryka kłamstwa”, którą reprezentują aktualni liderzy unijni, na czele z „bohaterem” afery podatkowej LuxLeaks, Jean-Claude Juncker’em – Przewodniczącym KE. Jak podkreślają autorzy raportu tego typu oddolny negatywny wizerunek Wspólnoty dobitnie świadczy o poważnym deficycie moralnym i wizerunkowym jej przywództwa.

Warto jednak podkreślić, że w niektórych szkołach zawodowych wyjątkowo szanowana jest przez młodzież możliwość wyrabiania kursów zawodowych (np. na kierowcę wózka widłowego), które finansowane są z funduszy unijnych. Choć sama wiedza o tym, jak funkcjonuje budżet UE jest niewielka.

3. Sytuacja ekonomiczna, pogorszenie czy polepszenie, zarobki

W zdecydowanej większości, sytuacja materialna zarówno samych uczniów, jak ich rodzin w odczuciu badanych jawi się jako „stabilna”. Warto zaznaczyć, że „program 500+” wpływa na odczuwalną poprawę warunków życia. Młodzi ludzie przyznają, że sami też zdobywają środki na swoje utrzymanie np. za pomocą gier komputerowych. W rozmowach z nimi mocno wybrzmiewał lęk o znalezienie pracy w przyszłości. Dostrzegają m.in. nepotyzm.

4. Sens życia i aktywność społeczna

Młodzi w większości prezentują postawę bierną społecznie czy politycznie -  nie angażują się w społeczne organizacje, rzadko biorą udział w demonstracjach, za wyjątkiem Marszu Niepodległości oraz ostatnio Czarnych protestów kobiet. Jeżeli już uczestniczą w wydarzeniach publicznych to ich nie organizują. Biorą za to udział np. w wolontariacie organizowanym przez szkołę. Pomagają osobom starszym, udzielają korepetycji młodszym, wspólnie przygotowują Szlachetną Paczkę, uczestniczą w zbiórkach pieniędzy.

5. Współczesny patriotyzm: temat ważny, lecz nie kluczowy dla większości uczniów

Uczniowie są świadomi czym jest współczesny patriotyzm, który odgrywa raczej istotną rolę w ich życiu, lecz nie jest to wartość dla nich kluczowa. Rozmówcy dostrzegają też prawdziwą modę na patriotyzm.

Pseudo-patriotami nazwani byli np. destruktywni kibole neonaziści, którzy chwalą dzieło Hitlera, zapominając o tragedii polskiej w II w.ś.  Pojawiały się także głosy, że: „Patriota powinien docenić też to, że ktoś chciał do tego kraju przyjechać, że np. komuś innemu na świecie, nie tylko jemu, podoba się ten kraj, że uważa że jest fajny, że warto tutaj mieszkać”.

6. Źródła informacji o tym, co się dzieje w Polsce i Europie

Badani wygłaszają jasne, sprecyzowane opinie i sądy zarówno o sytuacji w Polsce, jak i w Europie, ale bardzo często są to opinie zapożyczone od dorosłych i mediów. Dominuje niechęć, brak zaufania do mediów tradycyjnych. Swoje poglądy opierają na informacjach fleszowych,  z „telewizyjnego paska”. Sprawdzanie prawdziwości informacji młodzi ludzie często ograniczają do przeczytania innego linku otrzymanego wg tego samego algorytmu FB lub innego medium, głównie społecznościowego.

Uczniowie często korzystają z filmów na kanale Youtube, tutaj warto zwrócić uwagę na istotną wśród młodych popularność Maxa Kolonko i Zbigniewa Stonogi.

Innym kluczowym wątkiem, który pojawia w całej grupie badanych jest bardzo krytyczna ocena mediów i dziennikarzy w Polsce oraz przekonanie, że nie ma u nas wolnych mediów. Badani nie są w stanie wskazać nazwisk dziennikarzy, którym ufają.

7. Znaczenie religii i Kościoła

Brak zaangażowania w pozaszkolne, pozarodzinne oraz poza koleżeńskie przedsięwzięcia odnosi się również do wspólnot i organizacji religijnych. Bóg, Absolut – tego poszukują, to jest dla nich ważne, równocześnie wyrażają duży dystans do instytucji Kościoła.

III. Rekomendacje

  1. Powinno się prowadzić więcej dyskusji z uczniami zarówno na temat ich planów życiowych i zawodowych, jak i aktualnych problemów społecznych, ekonomicznych i politycznych, tak w kraju, jak i na świecie.
  2. Istnieje potrzeba położenia w programie oświaty mocniejszych akcentów na wielokulturowość, wiedzę zarówno o świecie zglobalizowanym, jak i regionalnym, krajowym czy wręcz lokalnym.
  3. Widoczna też jest potrzeba kampanii informacyjnej na rzecz członkostwa Polski w UE (i czym jest Unia), zwłaszcza w momencie kryzysu postBrexitowego.
  4. W publicznym dyskursie powinniśmy zmienić sam język i pojęcia, którymi opisujemy problem ksenofobii, mowę nienawiści czy hejt internetowy.
  5. Niezbędna wydaje się dbałość o rozwój współpracy zagranicznej i kontaktów miedzyludzkich, nie tylko w ramach UE.
  6. Należałoby wprowadzić w szkołach przedmiot: analiza przekazów medialnych.

Przed rozpoczęciem roku szkolnego RPO pyta: Jak uczniowie wykorzystują internet w szkole?

Data: 2017-09-01

Rzecznik Praw Obywatelskich zapoznał się z zawartymi w raporcie Instytutu Badawczego NASK pt. Nastolatki 3.01, wynikami badań dotyczącymi różnych aspektów aktywności uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych w internecie. W raporcie zawarto informacje dotyczące zarówno zagrożeń, z którymi spotyka się młodzież w sieci, jak i sposobów korzystania z internetu w życiu codziennym nastolatków, ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystania internetu w procesie nauczania w szkole i w domu.

Zebrane w tym raporcie dane oraz sformułowane na ich podstawie rekomendacje mogą być w ocenie Rzecznika niezwykle przydatne dla realizacji celów, jakie stawia sobie MEN w zakresie zwiększenia poziomu bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w cyberprzestrzeni oraz usprawnienia stosowanych metod nauczania.

W raporcie zwrócono uwagę m.in. na problemy korzystania z urządzeń mobilnych na terenie szkoły. Z przeprowadzonych badań wynika bowiem, że w co piątej szkole brak jest jakichkolwiek regulacji dotyczących zasad korzystania z urządzeń mobilnych mających dostęp do internetu. Ponadto 78% badanych uczniów zadeklarowało, że potrafi korzystać z takich urządzeń mobilnych podczas przeprowadzanych w szkole sprawdzianów i klasówek. Zdaniem Rzecznika zasadne wydaje się ujednolicenie regulacji dotyczących korzystania z takich urządzeń w polskich szkołach tak, aby zapobiegać niewłaściwym zachowaniom uczniów, z jednoczesnym poszanowaniem ich godności i prawa własności.

Raport NASK zawiera również dane dotyczące wykorzystywania przez uczniów internetu w samodzielnym zdobywaniu wiedzy oraz w wypełnianiu szkolnych obowiązków.

Z przedstawionych w tym zakresie informacji wynika, że szkoła w niewystarczającym stopniu wspiera tę formę poszerzania wiedzy i umiejętności przez dzieci i młodzież. Uczniowie najczęściej korzystają z serwisów oferujących gotowe materiały potrzebne do wykonywania prac domowych, bardzo rzadko korzystają zaś z profesjonalnych portali edukacyjnych umożliwiających samodzielne i aktywne rozwijanie wiedzy. Z raportu wynika ponadto, że nauczyciele bardzo rzadko korzystają z internetu podczas zajęć lekcyjnych i posługują się konwencjonalnymi źródłami, takimi jak filmy i zdjęcia, które w niewielki sposób aktywizują uczniów. Wobec powyższego zasadnym wydaje się podejmowanie dalszych działań na rzecz włączenia internetu w system edukacji.

W kontekście informacji zawartych w omawianym raporcie konieczne wydaje się również poszerzanie świadomości rodziców o znaczeniu mediów społecznościowych oraz formach korzystania z nich. Zasadne jest też zachęcanie rodziców do współuczestniczenia w tej sferze życia ich dzieci.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o rozważenie uwzględnienia zawartych w raporcie NASK rekomendacji w działalności resortu edukacji narodowej i poinformowanie o działaniach mających na celu upowszechnienie informacji na temat tego raportu wśród pracowników systemu oświaty i rodziców.

 

Dlaczego tak mało informacji na temat praw człowieka znajduje się w nowej podstawie programowej? Rzecznik pyta Minister Edukacji Narodowej

Data: 2017-08-28

W wystąpieniu z marca br. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił krytyczne uwagi do rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie podstawy programowej wychowania przedszkolnego oraz podstawy programowej kształcenia ogólnego dla szkoły podstawowej, w tym dla uczniów z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym, kształcenia ogólnego dla branżowej szkoły I stopnia, kształcenia ogólnego dla szkoły specjalnej przysposabiającej do pracy oraz kształcenia ogólnego dla szkoły policealnej.

W ocenie Rzecznika istnieje pilna potrzeba uzupełnienia podstawy programowej o tematykę praw człowieka i równego traktowania. Niestety, treści dotyczące praw człowieka, wielokulturowości, przeciwdziałania dyskryminacji i stereotypom nie zostały wystarczająco uwzględnione w przekazanym do konsultacji publicznych w dniu 17 lipca br. projekcie rozporządzenia MEN w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum i szkoły branżowej II stopnia.

O potrzebie przeciwdziałania dyskryminacji rasowej, ksenofobii i innym formom nietolerancji, migracjach, zróżnicowaniu narodowościowym, etnicznym i religijnym ludności, mowa jest w ramach przedmiotu geografia, jednak wyłącznie w zakresie rozszerzonym w liceum ogólnokształcącym i technikum.

W niewielkim zakresie w ramach przedmiotu wychowanie fizyczne, uczniowie liceum, technikum i szkoły branżowej II stopnia, mają omawiać przyczyny i skutki stereotypów i stygmatyzacji osób z niepełnosprawnością, chorujących psychicznie i dyskryminowanych.

O prawach człowieka mowa jest także w ramach przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie i etyka, jednak oba te przedmioty są nieobowiązkowe. Treści dotyczące nietolerancji, stygmatyzacji, praw człowieka ponownie zostały uwzględnione przede wszystkim w ramach przedmiotu wiedza o społeczeństwie, który – jak wynika z rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół – nauczany jest w niewielkim wymiarze godzinowym.

Zdaniem Rzecznika konieczne jest zatem uwzględnienie treści dotyczących praw człowieka, wielokulturowości, przeciwdziałania dyskryminacji i stereotypom w treściach nauczania innych przedmiotów, co umożliwiłoby przekazywanie ich uczniom na wszystkich etapach edukacji, zgodnie z międzynarodowymi standardami obowiązującymi w zakresie edukacji o prawach człowieka.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o uwzględnienie przedstawionych uwag dotyczących edukacji o prawach człowieka i równym traktowaniu w projekcie rozporządzenia MEN w sprawie podstawy programowej kształcenia ogólnego dla liceum ogólnokształcącego, technikum i szkoły branżowej II stopnia.

Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada na wystąpienie RPO dotyczące zasad przeprowadzania rekolekcji wielkopostnych w szkołach

Data: 2017-08-18

Wiceminister edukacji Marzena Drab poinformowała, że w treści rozporządzenia w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach zostaną wprowadzone zmiany dotyczące rekolekcji.

Po pierwsze z prawa do zwolnienia uczniowie będą mogli korzystać także w innym niż Wielki Post terminie, co oznacza m.in. możliwość organizowania rekolekcji adwentowych. Po drugie ze zwolnienia tego będą mogli korzystać uczniowie, jeżeli rekolekcje stanowią praktykę danego Kościoła, a nie jak dotychczas, gdy Kościół przewiduje taki obowiązek.

Wprowadzono również zapis, że w czasie trwania rekolekcji szkoła nie jest zwolniona z realizowania funkcji opiekuńczej i wychowawczej.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ponownie nie odniosło się jednak do postulatu uregulowania zwolnienia na rekolekcje na poziomie ustawowym. Wskazało również, że w praktyce nie jest możliwe ujednolicenie zasad organizowania rekolekcji na terenie całego kraju.

Adam Bodnar gościem Akademii Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock

Data: 2017-08-04

- Przygotowując propozycje nowych ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym Prezydent musi wiedzieć, że wy patrzycie na ręce, że społeczeństwo obywatelskie czuwa nad tym by odpowiadały one społecznym oczekiwaniom i były zgodne z Konstytucją - mówił Adam Bodnar podczas Akademii Sztuk Przepięknych na 23. Przystanku Woodstock.  O reformie sądownictwa i roli jaką w tym procesie powinno odegrać społeczeństwo obywatelskie rozmawiał z sędzią Jarosławem Gwizdakiem i redaktorem Piotrem Kraśko.

Jarosław Gwizdak wyjaśnił, jak będą wyglądały zmiany w polskich sądach po wejściu w życie ustawy o ustroju sądów powszechnych. Chodzi m.in. o obsadzanie stanowisk prezesów sądów, przewodniczących wydziałów. Rozmówcy zwracali też uwagę na kwestię losowego przydzielania spraw sędziom i ewentualnych odstępstw od tej zasady.

- W momencie gdy polityka coraz bardziej wkracza w nasze życie, gdy politycy mają coraz większy wpływ na nasze życie, to musimy się zastanowić, gdzie my jesteśmy w tym wszystkim – podkreślał Adam Bodnar. Przypomniał sprawę Igora Stachowiaka, który zmarł we wrocławskim komisariacie. Rzecznik zauważył, że zaraz po tym zdarzeniu pojawiały się opinie polityków, że jego śmierć nie była spowodowana torturami tylko innymi czynnikami. - A ta sprawa musi być przecież dopiero rzetelnie zbadana przez niezależny sąd – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Czemu Sąd Najwyższy jest w ogóle potrzebny w naszym życiu? – zapytał Piotr Kraśko.

- Jest świątynią sprawiedliwości. Z Sądem Najwyższym jest trochę tak, jak tu na Woodstocku, gdzie to  Jurek Owsiak ma wyznaczać, co dzieje się na Przystanku– mówił Adam Bodnar. Rzecznik przypomniał że Sąd Najwyższy  wypowiada się w bardzo wielu sprawach, które dotyczą zwykłych obywateli np. w takich jak ściąganie alimentów. Podkreślił też, że SN odpowiada za stwierdzanie ważności wyborów.

- Sąd Najwyższy jest jak latarnia morska – zauważył sędzia Gwizdak.

Puszcza Białowieska

Piotr Kraśko przypomniał, że Trybunał Sprawiedliwości UE wydał postanowienie w sprawie wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej. Tymczasem minister środowiska zapowiedział, że Polska się do tego nie zastosuje. – Przecież, gdy zwykły człowiek nie wykona decyzji sądu zostałby za to ukarany  - mówił Piotr Kraśko. Zwracał uwagę, że teraz w przypadku innych spraw prowadzonych przez TSUE, w których Polska jest stroną, trudno będzie dochodzić racji polskich stanowisk. Nie będziemy traktowani poważnie.

Rzecznik podkreślał, że nie powinno być tak, że pewnych postanowień traktatowych przestrzegamy, a innych nie. – To nie może być tak, że chętnie pobieramy dopłaty z unii, ale decyzji unijnych sądów już nie respektujemy – mówił Adam Bodnar.

Sprawa Batonika

Piotr Kraśko przypomniał sprawę mężczyzny z niepełnosprawnością intelektualną, który trafił do więzienia za kradzież batonika za 99 gr. Grzywnę zapłacił za niego funkcjonariusz Służby Więziennej, który został później za to ukarany. – Ten przykład był bardzo często przywoływany w kontekście konieczności przeprowadzania reformy sądownictwa – zauważył Piotr Kraśko.

Adam Bodnar przypomniał, że ukarany wówczas funkcjonariusz jest dziś zastępcą RPO. Rzecznik zauważył, że w wyniku tej sytuacji w Biurze RPO zbadano sprawy blisko 200 osób z niepełnosprawnością intelektualną lub umysłową, które przebywają w więzieniach. Rzecznik złożył w tych sprawach kilkadziesiąt kasacji i wniosków o wznowienie postępowania. Podkreślił, że w przypadku tzw. sprawy batonika kluczowe było to, że cała procedura ukarania mężczyzny przebiegła bez jakiegokolwiek kontaktu sądu z oskarżonym.

Jak dochodzi do takich sytuacji? Wystarczy drobna kradzież, a nawet jazda bez biletu. Policja ma winnego, opisuje czyn, kieruje sprawę do sądu. A ten nie widząc nawet oskarżonego wydaje wyrok w trybie nakazowym np. orzeka grzywnę albo ograniczenie wolności i wysyła wyrok do skazanego. A co jeśli nie ma go w domu? Otrzymuje awizo. Tylko kto dziś przykłada uwagę do tego, czy przypadkiem nie otrzymał jakiegoś niespodziewanego awizo? Nie wie nawet, że przeciwko niemu jest prowadzona jakaś sprawa. Nie płaci więc grzywny (o której przecież nie wie), a w konsekwencji sąd zamienia ją na karę pozbawienia wolności. I tak właśnie do więzienia trafił człowiek za kradzież batonika za 99 gr.

To, co szczególnie rażące w tej sprawie to fakt, że osoba z tego rodzaju niepełnosprawnością nigdy nie powinna tam trafić, bo w świetle prawa nie popełniła przestępstwa. Jednak przez to, że sąd nie widział oskarżonego nie mógł nawet powziąć wątpliwości, że coś jest nie tak, że być może warto by ta osoba została zbadana przez biegłego.

Ta sprawa rzeczywiście pokazała problemy wymiaru sprawiedliwości. Jednak należy wziąć pod uwagę, że w tym przypadku warto by zmienić same procedury. Co z tego, że zostanie zmieniony prezes sądu, skoro nadal nie poprawi się sytuacja osób, które do tych sądów trafiają?  Zmiany kadrowe nie rozwiążą wszystkich problemów.

Komunikacja z sądem

Odnosząc się jeszcze do kwestii korespondencji sądowej, sędzia Gwizdak zwracał uwagę na to, że sądy są dziś niedostosowane do realiów i kontaktów z obywatelem. Korespondencja obywa się tylko za pomocą poczty, z której dziś już mało kto korzysta.

– Kto z was opłacił w ciągu ostatnich trzech miesięcy roachunek na poczcie? – pytał. W odpowiedzi woodstokowicze podnieśli niewiele rąk.

- A kto z was w tym samym czasie opłaciła rachunek przez internet? – dodał. Ręce podnieśli wszyscy uczestnicy spotkania.

Sędzia podkreślał, że zdaje sobie sprawę także z tego, że język używany w sądach jest niezrozumiały dla obywateli. – Często po zakończeniu rozprawy ludzie nie wiedzą nawet czy wygrali, czy przegrali – mówił Jarosław Gwizdak.

Rzecznik wskazał natomiast na przykład sędziego, który wydaje dwa uzasadnienia wyroku – jeden formalny, zgodny ze wszystkimi prawniczymi regułami, a drugi sformułowany prostym językiem, z którego wynika, kto wygrał i jakie argumenty sąd wziął pod uwagę.

Pytania publiczności

  • - Jestem ławniczką od 30 lat i widzę, że kultura sędziów bardzo wzrosła. Jednak nadal uważam, że bardzo potrzebne byłyby szkolenia dla sędziów szczególnie z zakresu problemów psychicznych, czy kwestii związanych z przemocą domową – mówiła pierwsza z woodstokowiczek. Przyznała, że brała udział w ostatnich protestach dotyczących reformy sądownictwa. – Zrobiłam to dlatego, bo w latach 80. miałam sprawę w sądzie i wtedy do prowadzącej postępowanie sędzi zadzwonili ludzie z Komitetu Centralnego PZPR. Nie chce, by w Polsce znów dochodziło do takich sytuacji, gdy politycy naciskają na sądy – mówiła.

Sędzia Jarosław Gwizdak podziękował, za to że obywatele tak wyraźnie zaprotestowali w obronie niezależności sądownictwa. - Będziemy spłacać to zaufanie, które społeczeństwo nam okazało, swoją codzienną pracą, a tak naprawdę służbą, bo praca sędziów to służba – podkreślał Gwizdak.

  • Jedna z uczestniczek zwróciła uwagę na sprawy dotyczące gwałtu. Wskazała, że większość z nich kończy się wyrokami w zawieszeniu. - Społeczny odbiór kary jest taki, że sprawca tak naprawdę widocznie nic nie zrobił, bo przecież jest wolny. A to najczęściej mężczyzna, który żyje w otoczeniu ofiary, może ją spotkać na ulicy. To dodatkowa trauma dla takiej ofiary – mówiła kobieta.

Rzecznik mówił, że sprawy dotyczące przestępstwa zgwałcenia są wyjątkowo trudne, właśnie ze względu na przeżycia ofiary. Zauważył, że problemem jest kwestia samego przesłuchania, które w skrajnych przypadkach odbywa się dopiero po trzech miesiącach od zdarzenia, a to powoduje wtórną wiktymizację. W przypadku samych sprawców gwałtu warto było by się zastanowić nad wykorzystaniem np. systemu dozoru elektronicznego, dzięki któremu ograniczono by obszar w którym może poruszać się skazany np. wyłączając z niego strefę w pobliżu domu ofiary.

  • - Odkleił nam się świat faktów od świata medialnego i takim przykładem jest właśnie sądownictwo. Zmarnowaliśmy ostatnie 20 lat edukacji obywatelskiej. Co zrobić aby nie zmarnować kolejnych lat? – pytał inny uczestnik Przystanku Woodstock.

- Sądy to najbardziej transparentna władza. Każdy może tam przyjść i zobaczyć jak wygląda rozprawa. To kwestia tego, jak z tego korzystamy – odpowiedział Jarosław Gwizdak. Podkreślał, że to ludzie sami muszą chcieć się zaangażować i zacząć tworzyć społeczeństwo obywatelskie.

- To co już udało nam się osiągnąć to np. to, że wyroki są dostępne w internecie i mamy dzięki temu możliwość społecznej kontroli tego co się dzieje. Postępem jest też to, że są rzecznicy prasowi sądów. Oczywiście pozostaje jeszcze to, czy sąd ma kontakt z lokalną społecznością, czy np. współpracuje ze szkołą. Ale to wszystko jest do zrobienia. Sami musicie podejmować takie inicjatywy – mówił rzecznik praw obywatelskich.

  • Jeden z uczestników zapytał Adama Bodnara o jego wypowiedź w TVP Info na temat udziału Polaków w Holokauście.

Rzecznik przedstawił cały kontekst rozmowy. Wskazał, że odpowiadając na pytanie prowadzącego program wyjaśnił, że nie ma wątpliwości, że za Holokaust byli odpowiedzialni Niemcy. Zauważył jednak, że w czasie wojny wśród Polaków też były jednostki, które brały udział w tym procederze, za co Armia Krajowa wykonywała na nich wyroki. Rzecznik przypomniał też, że od razu przeprosił wszystkich, którzy poczuli się urażeni formą jego wypowiedzi na antenie TVP.

  • Ostatnie pytanie dotyczyło pracy Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecznik zauważył, że choć składa wnioski do TK, to we wszystkich sprawach, w których mają orzekać tzw. sędziowie-dublerzy, RPO składa wniosek o wyłączenie ich ze składu orzekającego.

 

Na zakończenie rozmowy wykonano pamiątkowe zdjęcie wszystkich uczestników spotkania. Publiczność trzymała w rękach kartki z napisem: KONSTYTUCJA.

Biuro RPO na Przystanku Woodstock

Poza wizytą Adama Bodnara w Akademii Sztuk Przepięknych, przedstawiciele RPO są od 2 sierpnia na Przystanku Woodstock. W Namiocie Praw Człowieka prowadzą warsztaty, spotkania, ciekawe rozmowy, gry i konkursy. Prawniczka z Biura RPO udziela też informacji prawnych. Wieczorami odbywają się tańce integracyjne. Poza pracownikami RPO w namiocie można też spotkać przedstawicieli wielu organizacji pozarządowych.

Sieć Obywatelska Watchdog Polska wraz z uczestniczkami i uczestnikami festiwalu przygotowuje torby z różnymi hasłami i obrazkami dotyczącymi konstytucji i Sieci Watchdog. Można też wziąć udział w tworzeniu festiwalowego magazynu (tzw. zin) oraz flag filozoficznych. Sieć Watchdog zbiera także podpisy pod petycjami, dotyczącymi publikowania rejestru umów przez podmioty publiczne. Poza tym stowarzyszenie przygotowało ściankę, na której każdy może napisać swoje skojarzenia związane z prawem do informacji, zagwarantowanym w art. 61 Konstytucji RP.

Natomiast Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi prowadzi serię warsztatów poświęconych aspektom prawnym konfliktu wokół Puszczy Białowieskiej, zanieczyszczeniu powietrza oraz przestrzeganiu prawa do życia w czystym środowisku. Podczas festiwalu przygotowują też film o prawie do życia w czystym środowisku, w którym może wystąpić każdy woodstockowicz. Chcą, by festiwalowicze wyjechali z Kostrzyna ze świadomością, że życia w dobrym środowisku można się domagać - bo to nasze wspólne dobro i prawo.

W namiocie RPO odbyła się także symulacja rozprawy sądowej, w której orzekał sędzia Jarosław Gwizdak. Woodstockowicze mają również możliwość spotkania z youtuberem Karolem Paciorkiem. Szczegółowy harmonogram wydarzeń w Namiocie Praw Człowieka.

 

Odpowiedź z Ministerstwa Edukacji Narodowej w sprawie sytuacji gimnazjalistów, którzy mają powtarzać klasę

Data: 2017-08-01

- Reforma systemu oświaty, polegająca na wprowadzeniu 8-letniej szkoły podstawowej i wygaszaniu gimnazjów, jest połączona ze zmianami programowymi, które będą wdrażane sukcesywnie począwszy od roku szkolnego 2017/2018. Zmiany te mają charakter ewolucyjny – wskazuje wiceminister edukacji Marzena Machałek w odpowiedzi na wystąpienie RPO w sprawie sytuacji uczniów klas pierwszych gimnazjów, którzy w roku szkolnym 2016/2017 nie uzyskali promocji do klasy drugiej.

Przedstawicielka MEN przypomniała, że w roku szkolnym 2017/2018 naukę w klasie VII 8-letniej szkoły podstawowej będą kontynuować:

  • uczniowie klas VI dotychczasowej 6-letniej szkoły podstawowej, którzy otrzymali promocję do klasy VII;
  • uczniowie klas I gimnazjum, którzy w roku szkolnym 2016/2017 nie otrzymali promocji do klasy II gimnazjum.

W przypadku ucznia I klasy gimnazjum, który nie uzyskał promocji do klasy II dyrektor gimnazjum po uzgodnieniu z organem prowadzącym, ma poinformować ucznia, w której szkole podstawowej będzie realizował obowiązek szkolny.

- Przygotowana nowa podstawa programowa zawiera wszystkie treści potrzebne w kształceniu uczniów klas VII i VIII w nowej strukturze szkoły podstawowej (przekładające się na zakres egzaminu ósmoklasisty). Uczniowie tych klas będą realizować program będący kontynuacją treści kształcenia, które realizowali w klasach IV-VI, i który będzie ich przygotowywał do podjęcia, począwszy od roku szkolnego 2019/2020, dalszej nauki w wybranym typie zreformowanej szkoły ponadpodstawowe – podkreśla Marzena Machałek.

Wiceminister edukacji dodaje, że nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego - w odróżnieniu od dotychczasowej - ma spiralny układ, co oznacza, że treści nauczania i umiejętności nabyte w szkole podstawowej uczniowie będą powtarzać, nadbudowywać i rozszerzać w szkole ponadpodstawowej.

Czy w związku z reformą oświaty nauczyciele stracą pracę? Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada RPO

Data: 2017-07-28

- Prognozuje się, że zmiany zachodzące w związku z wprowadzaniem reformy edukacji przyczynią się do zwiększenia liczby etatów nauczycieli – twierdzi przedstawicielka Ministerstwa Edukacji Narodowej w odpowiedzi na wystąpienie RPO w sprawie wpływu reformy oświaty na zatrudnienie nauczycieli.

MEN przypomina, że co do zasady nauczyciele szkół starego systemu, z mocy prawa, staną się nauczycielami szkół nowego systemu, natomiast w przypadku przekształcenia lub włączenia gimnazjum do innej szkoły nauczyciele dotychczasowego gimnazjum staną się odpowiednio nauczycielami ośmioletniej szkoły podstawowej, liceum ogólnokształcącego, technikum albo branżowe szkoły I stopnia.

Wiceminister Marzena Drab wskazuje ponadto, że

  • Zmodyfikowano dotychczasowe zasady uzupełniania etatu oraz zmniejszania obowiązkowego wymiaru zajęć, tak aby umożliwić nauczycielom zatrudnionym w wymiarze mniejszym niż 1/4 tygodniowego obowiązkowego wymiaru zajęć uzupełnianie etatu w innej szkole oraz zawarto przepisy regulujące w sposób szczególny przydzielanie w roku szkolnym 2019/2020 godzin ponadwymiarowych w szkołach ponadpodstawowych.
  • Zagwarantowano, aby w okresie od dnia 1 września 2017 r. do dnia 31 sierpnia2019 r. liczba uczniów wdanej jednostce samorządu terytorialnego, przypadających na jeden etat nauczyciela pedagoga, psychologa, logopedy, zatrudnionych w przedszkolach, szkołach i ich zespołach, prowadzonych przez tę jednostkę samorządu terytorialnego, nie była wyższa od liczby uczniów przypadającej na etaty tych nauczycieli, w roku szkolnym 2016/2017.
  • Wprowadzono wymóg uzyskania przez nauczyciela pisemnej zgody dyrektora szkoły (przedszkola, placówki lub zespołu), wskazanej jako podstawowe miejsce zatrudnienia, na podjęcie lub kontynuowanie dodatkowego zatrudnienia na podstawie stosunku pracy w innej szkole (przedszkolu, placówce lub zespole).

- W sytuacji, gdy ze względu na zmiany organizacyjne powodujące wygaszenie kształcenia w gimnazjum nie będzie możliwe dalsze zatrudnienie nauczyciela w szkole, przewidziane zostały szczególne zasady przenoszenia w stan nieczynny – zaznacza przedstawicielka Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Podkreśliła również, że do 31 sierpnia 2020 r. nauczycielom:

  • którzy otrzymali informację o przeniesieniu ich w tzw.  stan nieczynny z początkiem kolejnego roku szkolnego,
  • którzy złożyli wniosek o przeniesienie w stan nieczynny (w trybie art. 20 ust. 5c ustawy – Karta Nauczyciela)
  • z którymi w roku szkolnym 2018/2019 rozwiązano stosunek pracy w trybie art. 226 ust. 2, tj. z nauczycielami gimnazjum, których dalsze zatrudnienie nie jest możliwe ze względu na zmiany organizacyjne powodujące wygaszenie kształcenia w gimnazjum,

przysługuje pierwszeństwo w zatrudnieniu na wolnych stanowiskach pracy dla nauczycieli w szkołach prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego.

- W okresie do dnia 31 sierpnia 2023 r. dyrektor szkoły prowadzonej przez jednostkę samorządu terytorialnego informuje kuratora oświaty sprawującego nadzór pedagogiczny nad szkołą o wolnych stanowiskach pracy dla nauczycieli. Informacje te udostępnia się na stronie podmiotowej kuratorium oświaty. I tak, od kwietnia br. na stronach internetowych kuratoriów oświaty sukcesywnie zamieszczane są ogłoszenia o wolnych stanowiskach pracy dla nauczycieli. Od początku wdrożenia przepisu o obowiązku przekazywania przez dyrektorów szkół informacji o wolnych miejscach pracy, do chwili obecnej (stan na 27.06.2017 r.) zamieszczono około 26 tys. ogłoszeń. Monitorowanie prowadzone przez Ministerstwo pokazuje, że  liczba ofert stale rośnie – wskazuje wiceminister edukacji narodowej.

Przedstawicielka resoru zaznacza także, że w związku z reformą edukacji ogólna liczba uczniów objętych nauką nie zmieni się - zmianie nie ulegnie też liczba lat nauki. Natomiast liczba oddziałów klas VII i VIII będzie większa, niż liczba oddziałów klas I i II gimnazjum.

- W roku 2017/2018 przewidujemy, że będzie to 1,8 tys. oddziałów więcej, a w roku 2018/2019 - 1,9 tys. oddziałów więcej. Jest to prosta konsekwencja faktu, że odziały w szkołach podstawowych są mniej liczne niż oddziały gimnazjum, a jak już zostało powiedziane powyżej liczba dzieci w systemie edukacji pozostanie bez zmian. W wyniku tego zapotrzebowanie na etaty nauczycieli wzrośnie w roku szkolnym 2017/2018 o 3 tys. etatów, a w roku szkolnym 2018/2019 o kolejne 3,2 tys. etatów. Dodatkowo należy także uwzględnić zmiany w ramowych planach nauczania w szkołach podstawowych. W roku szkolnym 2017/2018 nastąpi zwiększenie ramowych planów nauczania o 1 godzinę tygodniowo, a w roku szkolnym 2018/2019 zwiększenie aż o 4 godziny tygodniowo (w stosunku do odpowiednich klas szkoły podstawowej i gimnazjum w starym systemie). Efekt ten oznacza zwiększenie zapotrzebowania w roku szkolnym 2017/2018 na ok. 1,1 tys. etatów nauczycieli, a w roku szkolnym 2018/2019 na ok. 4,4 tys. etatów nauczycieli w stosunku do stanu jaki nastąpiłby gdyby nie zmieniano ramowych planów nauczania – przywołuje dane Marzena Drab.

- Z uwagi na to, że proponowane zmiany przyczynią się do zwiększania liczby etatów nauczycieli, obecnie nie planuje się podejmowania jakichkolwiek działań legislacyjnych w zakresie zmiany przepisów ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe –informuje wiceminister edukacji.

Prawa rodziców dzieci z niepełnosprawnościami - RPO wsparł przed sądem matkę w sprawie o zasady dofinansowania dowozu dziecka do szkoły

Data: 2017-07-12

Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił wziąć udział w toczącym się przed krakowskim sądem procesie, w którym matka niepełnosprawnej córki zdecydowała się dowozić córkę do szkoły sama. Gmina ma obowiązek zwrócić jej koszty transportu, gdyż dowóz niepełnosprawnego dziecka ma być bezpłatny. Jednak ten mechanizm wydaje się prosty jedynie w teorii. Przepisy nie precyzowały dokładnie za które przejazdy gmina powinna zwrócić pieniądze.

Gmina twierdziła, że tylko za przejazd z dzieckiem do i ze szkoły. Rzecznik Praw Obywatelskich twierdził jednak, że należy się także zwrot kosztów powrotu rodzica po dowiezieniu dziecka i przyjazdu do szkoły po jego odbiór. Te koszty rodzic ponosi w związku z dowozem dziecka do szkoły, a intencją ustawodawcy było ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami realnego dostępu do edukacji i zwolnienie ich z wszelkich kosztów z tego tytułu. Gdyby matka zdecydowała się skorzystać z transportu organizowanego przez gminę nie poniosłaby żadnych kosztów. W odpowiedzi na pozew gmina wskazywała, że inni rodzice się nie skarżą, a poza tym nie jest w stanie kontrolować, gdzie rodzic będzie jechał po odwiezieniu dziecka do szkoły.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia gmina miejska Kraków została zobowiązana do zawarcia z matką niepełnosprawnego dziecka umowy, zgodnie z którą zobowiąże się do zwrotu kosztów dojazdu jej oraz jej niepełnosprawnej córki do i ze szkoły łącznie za cztery przejazdy dziennie, czyli także za te, kiedy rodzic nie towarzyszy dziecku wracając do domu albo jadąc po nie do szkoły.

Wyrok jest nieprawomocny. Jest to jedna ze spraw strategicznych prowadzonych w Biurze RPO. Warto podkreślić, że problem ten dotyczy wielu rodziców i opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami.

Sejm odpowiada RPO w sprawie niewpuszczenia do budynku uczniów z przypinkami

Data: 2017-07-03

"W ocenie interesującego Pana wydarzenia powinno zostać poczynione istotne rozróżnienie między dyskusjami i polemikami toczonymi przez parlamentarzystów a próbą rozciągnięcia akceptacji dla tego typu zachowań na osoby będące w parlamencie - bardzo mile widzianymi i zapraszanymi, ale jednak gośćmi" – wskazuje szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska w piśmie z 28 czerwca  (VII.600.11.2017).

12 czerwca na debatę organizowaną w Sejmie przez IPN pod honorowym patronatem Marszałka Sejmu nie zostali wpuszczeniu uczniowie I Społecznego Liceum Bednarska wyłącznie z powodu przypinek, jakie mieli na swojej odzieży. Jak zauważył RPO w swoim wystąpieniu, zachowanie Straży Marszałkowskiej sugerowało, że przy podejmowaniu decyzji zwróciła ona  uwagę przede wszystkim na merytoryczną treść przypinek, które nawiązywały do poglądów na sprawy społeczne i polityczne młodych osób.

W odpowiedzi szefowa Kancelarii wyjaśnia także że,

  1. Kompleks obiektów Sejmu i Senatu, jako miejsce stanowienia prawa i zarazem obecności najważniejszych osób w państwie, jest chroniony w sposób szczególny.
  2. Podstawą działania jest osobny rozdział ustawy z 16 marca 2001 r. o Biurze Ochrony Rządu, a podstawowym zarządzeniem porządkowym - zarządzenie nr 1 Marszałka Sejmu z dnia 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu, którego:.
  • § 59, zobowiązujący osoby wchodzące do budynków do podporządkowania się poleceniom strażników Straży Marszałkowskiej wydawanym w celu zachowania porządku i bezpieczeństwa,
  • §63 ust. 1, zobowiązujący osoby wchodzące do budynków do pozostawienia w szatni przedmiotów, które mogą zostać użyte w sposób zagrażający porządkowi
  • oraz § 69 ust. 1, niezezwalającym na wejście do budynków parlamentu osobom, które swoim zachowaniem lub wyglądem naruszają powagę Sejmu.

Jednocześnie min. Kaczmarska zaznacza, że jest nieścisłością twierdzić, że uczniowie nie zostali wpuszczeni decyzja o rezygnacji z udziału w debacie była finalnie podjęta przez uczniów, a nie strażników Straży Marszałkowskiej czy przedstawiciela IPN”).

Wskazuje jednak na istotną rolę strażników Straży Marszałkowskiej: „w ocenie strażników Straży Marszałkowskiej pełniących tego dnia służbę próba wejścia na teren Sejmu uczestników debaty z emblematami nienawiązującymi do tematyki spotkania była wyrazem zamiaru przekształcenia wydarzenia edukacyjnego w >>happening polityczny<<”.

Prokurator Generalny popiera stanowisko RPO w sprawie skargi konstytucyjnej rodziców dziecka z niepełnosprawnością na przepisy o refundacji kosztów dowozu do szkoły

Data: 2017-06-27

Państwo W. dowodzą w skardze konstytucyjnej że przepisy (art. 14a ust. 4 oraz art. 17 ust. 3a pkt 1 i 3) ustawy o systemie oświaty)są sprzeczne z Konstytucją. Oddają bowiem decyzję o zasadzie zwrotu kosztów dojazdu samorządom, ale nie mówią nic o warunkach minimalnych.

W miejscowości, w której mieszkają państwo W., koszt dowozu jest zwracany w pełni, jeśli korzysta się z komunikacji zbiorowej, a tylko w części – jeśli rodzice korzystają z samochodu prywatnego.  Państwo W. uważają, że to niesprawiedliwe, bo to nie od nich zależy, czy mieszkają w zasięgu komunikacji publicznej.

Zaskarżyli zasady gminne do sądu administracyjnego w Bydgoszczy, ale ten uznał, że wójt gminy postąpił zgodnie z ustawą. Oddalił także skargę kasacyjną państwa W. Dlatego złożyli oni skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego na przepisy, które są podstawą niekorzystnego dla nich rozstrzygnięcia. Do skargi tej przystąpił także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Argumenty państwa W.

Skarżący wskazali, że prawo rodziców (opiekunów) do zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnością do placówek oświatowych stanowi formę realizacji prawa rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej do pomocy ze strony władzy publicznej (art. 71 ust. 1 zdanie drugie Konstytucji) oraz prawa osób niepełnosprawnych do pomocy w zabezpieczeniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej, wyrażonego w art. 69 ustawy zasadniczej.

Art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej konstruują obowiązek zwrotu kosztów dowozu w sposób generalny i ogólnikowy.

Przepisy te, przyznając rodzicom (opiekunom) uczniów z niepełnosprawnością prawo podmiotowe, nie zawierają jednak kluczowych elementów, jak określenie przesłanek, którymi powinny kierować się strony umowy przy ustalaniu stawek zwrotu kosztów, czy też wskazanie minimalnych standardów zwrotu kosztów, aby zapobiec ustalaniu stawek w iluzorycznej wysokości.

Brak w art. 14a ust. 4 i w art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej wytycznych i minimalnych standardów zabezpieczenia prawa rodziców (opiekunów) do zwrotu kosztów dowozu dzieci niepełnosprawnych do placówek oświatowy pozostaje w sprzeczności z prawem rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej oraz osób niepełnosprawnych do szczególnej pomocy ze strony państwa. Przepisy te uniemożliwiają realizację istoty wskazanych praw konstytucyjnych, gdyż rozstrzygnięcie o warunkach zwrotu kosztów dowozu dzieci pozostawiają decyzji wójta.

Niesprecyzowanie w ustawie oświatowej podstawowych elementów prawa do zwrotu kosztów dojazdu dzieci niepełnosprawnych do placówek edukacyjnych zdaniem państwa W. narusza także zasadę poprawnej legislacji i zasadę proporcjonalności, wywodzone z art. 2 Konstytucji, ponieważ są sprzeczne z konstytucyjnym systemem wartości oraz nie spełniają postulatu przydatności i racjonalności.

W ocenie Skarżących, art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej naruszają również zasadę równego dostępu do nauki.

Naruszenia art. 70 ust. 4 w zw. z art. 70 ust. 1 zdanie pierwsze i art. 32 ust. 1 Konstytucji Skarżący upatrują w dwóch aspektach, a mianowicie

  • w zróżnicowaniu sytuacji prawnej dzieci, które korzystają z transportu zorganizowanego przez gminę, oraz dzieci, którym dowóz do placówki organizują rodzice, na terenie jednej gminy,
  • a także w zróżnicowaniu sytuacji prawnej dzieci dowożonych do placówek oświatowych przez rodziców (opiekunów) na obszarach różnych gmin.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził, że pominięcie w zakwestionowanych przepisach kryteriów pozwalających na określenie wysokości stawki zwrotu kosztów dowozu dzieci niepełnosprawnych do placówek oświatowych przez rodziców, nie prowadzi do naruszenia nakazu równego traktowania, polegającego na nieprzyznaniu danego uprawnienia pewnej grupie podmiotów podobnych. Prawo do zwrotu kosztów przysługuje bowiem wszystkim rodzinom wychowującym dzieci z niepełnosprawnością objęte kształceniem specjalnym.

Naruszenie Konstytucji polega natomiast na tym, że pominięcie owych kryteriów pośrednio prowadzi do zróżnicowania sytuacji podmiotów uprawnionych do refundacji kosztów w zależności od miejsca zamieszkania.

Literalne brzmienie art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej nie pozwala bowiem w pełni zrekonstruować treści uprawnienia, co oznacza, że organom gminy pozostawiona została swoboda kształtowania treści prawa do refundacji kosztów dowozu niepełnosprawnego dziecka do placówki oświatowej. W rezultacie, treść prawa do zwrotu została związana z miejscem zamieszkania danego uprawnionego.

Pozostawiona przez ustawodawcę organom gminy dowolność ustalania zasad zwrotu kosztów dowozu, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, w stosunku do niektórych osób uprawnionych może prowadzić do naruszenia istoty prawa, o którym mowa w art. 71 ust. 1 Konstytucji. Ustalenie przez gminę stawki zwrotu na zbyt niskim poziomie powoduje bowiem, że uprawnienie do zwrotu kosztów ma charakter iluzoryczny i w żaden sposób nie stanowi realizacji prawa rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej do szczególnej pomocy ze strony władzy publicznej.

Stanowisko Prokuratora Generalnego

Prokurator Generalny stwierdza, że zarzuty „braku regulacji”, sformułowane w skardze konstytucyjnej państwa W., jak słusznie podnosi Rzecznik Praw Obywatelskich, dotyczą pominięcia ustawodawczego.

Przepisy art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej w zakresie, w jakim nie przewidują kryteriów określania stawek zwrotu kosztów dowozu do placówki oświatowej, o której mowa w tych przepisach, niepełnosprawnego dziecka i jego opiekuna na zasadach określonych w umowie zawartej między wójtem (burmistrzem, prezydentem miasta) a opiekunem dziecka, mogą stanowić przedmiot kontroli w postępowaniu zainicjowanym skargą konstytucyjną państwa W.

W pozostałym zakresie natomiast postępowanie podlega umorzeniu, na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Zdaniem Prokuratora Generalnego przepisy te, nie określając tych kryteriów, są niezgodne z Konstytucją. W tym zakresie Prokurator Generalny podzielił zatem stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. 

Reforma edukacji: Co z uczniami, którzy nie zdali do następnej klasy?

Data: 2017-06-26

Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą śledzi sytuację związaną ze zmianami w zakresie organizacji i funkcjonowania systemu oświaty, które mogą wpływać na realizację konstytucyjnego prawa do nauki.

Na podstawie doniesień medialnych oraz w związku z wpływającymi do Biura RPO pytaniami, Rzecznik powziął informację o wątpliwościach dotyczących skutków reformy oświaty dla uczniów klas pierwszych gimnazjów, którzy w roku szkolnym 2016/2017 nie uzyskali promocji do klasy drugiej. Uczniowie ci z dniem 1 września 2017 r. staną się uczniami klasy siódmej w ośmioletniej szkole podstawowej i nie będą powtarzać programu, którego nie zaliczyli z różnych przyczyn w roku szkolnym 2016/2017, lecz będą korzystać z całkiem innej podstawy programowej niż ta, która była przeznaczona dla uczniów klas pierwszych gimnazjum.

Innym problemem jest to, że uczniowie klas pierwszych gimnazjów, którzy w tym roku nie uzyskali promocji do kolejnej klasy, zdawali już rok temu egzamin na zakończenie szkoły podstawowej. Jeżeli jednak ponownie staną się uczniami szkoły podstawowej, będą zobowiązani do zdania go po raz drugi, po ukończeniu klasy ósmej. Wskutek tego otrzymają w przyszłości drugie świadectwo ukończenia szkoły podstawowej. Co istotne, tego rodzaju problemy będą się pojawiać również w kolejnych latach. Mogą one dotykać także uczniów klas trzecich dotychczasowego trzyletniego liceum, którzy w roku szkolnym 2021/2022 nie uzyskają świadectwa ukończenia szkoły średniej. Zgodnie z regulacjami zawartymi w ustawie Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo oświatowe, z dniem 1 września 2022 r. staną się oni uczniami klasy trzeciej liceum czteroletniego. W rezultacie będą oni powtarzać jedną klasę przez dwa lata, skoro będą musieli powtórzyć nie tylko trzecią, ale również ukończyć w kolejnym roku dodatkowo czwartą klasę liceum.

Opisane sytuacje skłaniają do wniosku, że uchwalone ostatnio przepisy oświatowe doprowadzą do naruszenia praw obywatelskich we wskazanym wyżej zakresie.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą z zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie i przedstawienie wyjaśnień, w tym wskazanie, jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wymienione kwestie.

 

Minister Edukacji uchyla decyzję kuratora dotyczącą Pozytywnej Szkoły Podstawowej im. Arkadiusza Arama Rybickiego w Gdańsku

Data: 2017-06-23

W sprawie dotyczącej Pozytywnej Szkoły Podstawowej im. Arkadiusza Arama Rybickiego w Gdańsku Minister Edukacji Narodowej uchylił decyzję Pomorskiego Kuratora Oświaty stwierdzającą nieważność decyzji Prezydenta Miasta Gdańska. Decyzja zezwalała na założenie szkoły publicznej przez podmiot prywatny. Istota sporu dotyczyła odpowiedzi na pytanie, czy zgodnie z obowiązującymi przepisami utworzenie szkoły dla 650 uczniów można uznać za korzystne uzupełnienie sieci szkół, czy stanowi jednak przekazanie podmiotowy prywatnemu do realizacji obowiązkowego zadania własnego gminy. Kuratorium uznało, że powierzenie prowadzenia tak dużej szkoły podmiotowi prywatnemu stanowiło naruszenie prawa. Minister uchylając decyzję kuratorium wskazał jednocześnie, że decyzja Prezydenta Gdańska została wydana z naruszeniem prawa.

W toku rozpatrywania sprawy RPO skierował wystąpienie do MEN , w którym podkreślił jej bezprecedensowy charakter i konieczność ochrony praw uczniów i nauczycieli.  

Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada Rzecznikowi w sprawie bezpieczeństwa cyfrowego dzieci i młodzieży

Data: 2017-05-23

Ministerstwo Edukacji Narodowej skierowało pismo do dyrektorów szkół i nauczycieli w związku z doniesieniami medialnymi dotyczącymi niebezpiecznej gry internetowej Niebieski Wieloryb. W piśmie tym sformułowano prośbę o zorganizowanie spotkań z rodzicami i uczniami, podczas których możliwe będzie omówienie kwestii dotyczących bezpiecznego korzystania z zasobów internetu przez uczniów.  Takie spotkania niewątpliwie należy uznać za potrzebne. Rzecznik skierował do MEN wystąpienie, w którym wskazał, że podczas takich spotkań warto też podnieść kwestię bardzo szczególnej formy aktywności internetowej, jaką są media społecznościowe, takie jak Facebook, Instagram, czy Snapchat, które stanowią coraz istotniejszy element codziennego życia dzieci i młodzieży. Korzystanie z nich wiąże się także ze specyficznymi rodzajami zagrożeń, np. kontaktem z mową nienawiści, czy rozprzestrzenianiem się niebezpiecznych zachowań, takich jak te związane z uczestnictwem w grach-wyzwaniach, których przykładem jest Niebieski Wieloryb.

Za bardzo istotny należy uznać również podniesiony w piśmie MEN wątek gier komputerowych  i wiążącego się z nimi systemu kategoryzacji wiekowej PEGI. Z treści raportu „Branża rozrywki elektronicznej” w Polsce opublikowanego przez Krajową Izbę Gospodarki Cyfrowej  w 2015 roku  wynika, że znajomość tego systemu wśród rodziców nie jest duża. Dane opublikowane w raporcie wskazują, że rodzice co do zasady mają świadomość istnienia tego systemu i poszczególnych kategorii wiekowych. Znacznie mniejsza jest jednak znajomość poszczególnych oznaczeń piktograficznych odnoszących się do treści zawartych w grach. Należy mieć na uwadze, że rodzice często mają znacznie mniejszą wiedzę o rodzajach gier komputerowych i zawartych w nich treściach niż ich dzieci. Dlatego bardzo pozytywnie należy ocenić zawarty w piśmie MEN postulat upowszechniania wśród rodziców wiedzy o systemie PEGI. W ocenie Rzecznika warto byłoby położyć większy nacisk na upowszechnienie tego systemu i udzielać rodzicom możliwie szczegółowych informacji na jego temat.

Ministerstwo Edukacji Narodowej przedstawiło Rzecznikowi szczegółowe informacje o działaniach podejmowanych na rzecz zwiększenia poziomu bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w internecie. Warto zwrócić uwagę na zrealizowany pod patronatem MEN projekt pn. „Działania na rzecz bezpiecznego korzystania z Internetu", w ramach którego powstało opracowanie „Standard bezpieczeństwa online placówek oświatowych". Publikacja ta zawiera, m.in. wytyczne w zakresie postępowania z agresją występującą w internecie. Materiał jest dostępny na stronach internetowych programu „Bezpieczna i przyjazna szkoła" i może być nieodpłatnie pobierany przez wszystkich zainteresowanych.

W świetle wyników badań  wskazujących na niewystarczający poziom kompetencji cyfrowych rodziców uczniów kierowanie do nich działań o charakterze edukacyjno-informacyjnym poświęconych bezpieczeństwu w cyberprzestrzeni powinno stanowić integralny element statutowej działalności szkoły. Istotne wsparcie dla szkół w tym zakresie zapewnia „Rządowy program wspomagania w latach 2015-2018 organów prowadzących szkoły w zapewnieniu bezpiecznych warunków nauki, wychowania i opieki w szkołach Bezpieczna+”. Jednym z celów tego programu jest poprawa kompetencji pracowników szkoły, uczniów i ich rodziców w zakresie bezpiecznego korzystania z przestrzeni internetowej oraz reagowania na zagrożenia.

Rzecznik pozytywnie ocenia działania podejmowane przez MEN i w dalszym ciągu monitoruje stan bezpieczeństwa cyfrowego dzieci i młodzieży. 

Adam Bodnar odwiedził Pozytywną Szkołę Podstawową w Gdańsku, o której kłopotach dowiedział się w czasie spotkania regionalnego dwa dni wcześniej

Data: 2017-05-19

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który ponownie przyjechał w tym tygodniu do Gdańska - na Konferencję „Przeciwdziałanie bezdomności. Solidarności w działaniu”, skorzystał z okazji, by odwiedzić szkołę, o której kłopotach dowiedział się w czasie spotkania regionalnego 16 maja w Gdańsku.

Szkoła działa od 2014 r., uczy się w niej ponad tysiąc uczniów. Prowadzi ją organizacja pozarządowa, która wygrała konkurs na to, co zrobić z budynkiem miejskim. Teraz jednak kurator unieważnił decyzję o powołaniu szkoły (kwestionowane jest samo rozstrzygnięcie konkursu), co mogłoby doprowadzić do unieważnia wydanych świadectw szkolnych i awansów zawodowych nauczycieli.

RPO zobowiązał się dogłębnie przyjrzeć się problemowi.

Kwestie przeprowadzania rekolekcji wielkopostnych powinny zostać uregulowane. RPO pisze do MEN

Data: 2017-05-04

Mimo odpowiedzi udzielonej przez MEN na poprzednie wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich w przedmiotowej sprawie, część wątpliwości pozostaje aktualna.

Bez wątpienia udział w uroczystościach religijnych z okazji rozpoczęcia albo zakończenia roku szkolnego oraz w rekolekcjach wielkopostnych stanowi przejaw realizacji wolności sumienia i wyznania w jej aspekcie pozytywnym.

Należy jednak zwrócić uwagę, że tego typu forma „ułatwienia” realizacji wolności sumienia i wyznania nie została wprost ujęta w przepisach Konstytucji. Zgodnie z art. 53 ust. 4 Konstytucji religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.

Przepis ten nie wprowadza uprawnienia do uzyskania zwolnienia na udział w rekolekcjach i innych uroczystościach o charakterze religijnym. Niewątpliwie takie uprawnienia należy uznać za korzystne z punktu widzenia realizacji konstytucyjnej ochrony wolności religii, co z kolei może wiązać się również ze sferą praw podmiotów bezwyznaniowych i reprezentujących religie mniejszościowe. W ocenie Rzecznika obowiązki szkoły w powyższym zakresie powinny zatem zostać uregulowane w akcie prawa powszechnie obowiązującego.

Rzecznik ponownie zwrócił uwagę, że art. 12 ustawy o systemie oświaty stanowi, że minister właściwy do spraw oświaty i wychowania określi w drodze rozporządzenia warunki i sposób wykonywania przez szkoły publiczne zadania polegającego na organizowaniu nauki religii na życzenie rodziców bądź samych uczniów.

Rekolekcje są zaś formą praktyk religijnych. Należy więc uznać, że § 10 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach nie realizuje upoważnienia ustawowego, a wprowadza de facto nowe uprawnienie, wkraczając tym samym w materię ustawową.

Zdaniem Rzecznika zasadnym byłoby ujednolicenie w obowiązujących przepisach praktyki organizacji rekolekcji wielkopostnych. Opublikowanie na stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej zasad dotyczących organizowania rekolekcji dla uczniów szkół publicznych nie wydaje się wystarczające, gdyż w konsekwencji w poszczególnych placówkach odmiennie realizowane są zarówno uprawnienia osób korzystających z prawa do uczestnictwa w rekolekcjach, jak i osób bezwyznaniowych i reprezentujących religie mniejszościowe. Z doniesień medialnych i skarg wpływających do Biura RPO wynika, że niektóre formy organizowania rekolekcji budzą obawy rodziców.

Należy ponadto wskazać, że wyjaśnienie MEN dotyczące samego określenia rekolekcji budzi wątpliwości z punktu widzenia zasady równości. Niewątpliwie z omawianego uprawnienia w praktyce korzystają przede wszystkim członkowie chrześcijańskich kościołów i związków wyznaniowych.

Nie powinno to jednak uzasadniać wprowadzenia na gruncie przepisów powszechnie obowiązujących uprawnienia zdefiniowanego przy pomocy pojęć związanych z określoną religią, z którego nie mogą skorzystać osoby wyznające religie niechrześcijańskie i osoby bezwyznaniowe. Zasadne byłoby więc rozszerzenie zakresu podmiotowego w tym zakresie.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie.

Założenia nowej podstawy programowej dotyczące edukacji o ochronie praw człowieka i przeciwdziałaniu dyskryminacji

Data: 2017-04-27

O ochronie praw człowieka i przeciwdziałaniu dyskryminacji, zgodnie z nową podstawą programową, uczniowie dowiedzą się dopiero w VIII klasie szkoły podstawowej w ramach przedmiotu Wiedza o społeczeństwie, realizowanym w wymiarze 2 godzin tygodniowo. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, tego rodzaju treści powinny zatem zostać uwzględnione w treściach nauczania innych przedmiotów, już od najwcześniejszych etapów edukacji, zgodnie z zaleceniami Komitetu Ministrów Rady Europy.

Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniu skierowanym do Minister Edukacji Narodowej zwrócił uwagę na potrzebę szerszego uwzględnienia edukacji o prawach człowieka i równym traktowaniu w nowych podstawach programowych - tych już przyjętych dla przedszkoli, szkół podstawowych, branżowych szkół I stopnia, szkół specjalnych i policealnych, a także tych dopiero projektowanych, dla liceów, techników i szkół branżowych II stopnia.

Minister Edukacji Narodowej w odpowiedzi z dnia 20 marca 2017 r. wyjaśnia, że zalecenie "kształtowania postawy tolerancji" znajduje się w podstawie programowej przedmiotów: historia, etyka i wiedza o społeczeństwie. Wydaje się, że w jej ocenie, potrzeba uwzględnienia treści dotyczących praw człowieka, równego traktowania, demokracji i państwa prawa została tym samym zrealizowana.

Rzecznik pisze do Minister Edukacji Narodowej w sprawie realizacji prawa do równego traktowania ze względu na płeć w zakresie dostępu do edukacji zawodowej

Data: 2017-04-10

Rzecznik Praw Obywatelskich z zainteresowaniem śledzi prowadzone prace nad reformą szkolnictwa zawodowego oraz działania mające na celu reformę systemu doradztwa zawodowego w Polsce w kierunku zwiększenia jego efektywności. Obecnie istnieje bardzo duże zapotrzebowanie na absolwentów szkół zasadniczych, których brakuje na rynku pracy, a nadpodaż absolwentów szkół wyższych jest głównie efektem nieskutecznego doradztwa zawodowego.

W związku z powyższym Rzecznik wskazał na zalecenia organów międzynarodowych dotyczące kształcenia zawodowego, a w szczególności mówiące o potrzebie uwzględniania kwestii płci na każdym etapie edukacji, które należałoby uwzględnić w toku prowadzonych w resorcie edukacji prac.

Komitet do spraw Likwidacji Dyskryminacji Kobiet w swoich rekomendacjach dla Polski zalecił m.in. podjęcie działań mających na celu zlikwidowanie negatywnych stereotypów, które potencjalnie powstrzymują dziewczęta przed wyborem nietradycyjnych dziedzin kształcenia i kształcenia zawodowego na wszystkich szczeblach edukacji. Z kolei Komitet Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych zarekomendował podjęcie skutecznych kroków przeciwdziałających segregacji ze względu na płeć na rynku pracy, zaś Komitet Ministrów Rady Europy, odnosząc się do kwestii kształcenia zawodowego, zalecił podjęcie środków mających na celu zapewnienie dziewczętom i chłopcom równego dostępu do nauki i szkolenia zawodowego w tych obszarach, w których występuje tradycyjnie nadreprezentacja jednej z płci.

Prawo do nauki należy do katalogu praw człowieka i jest podstawowym narzędziem do osiągnięcia takich celów, jak życie wolne od dyskryminacji oraz wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn. Tymczasem, jak wynika choćby ze skarg kierowanych do Rzecznika, pomimo zagwarantowania bezpłatnej edukacji dla chłopców i dziewcząt, w naszym społeczeństwie nadal często pozostajemy pod wpływem stereotypów dotyczących płci – można je dostrzec m.in. w postawach nauczycieli, czy materiałach edukacyjnych.

Zdaniem Rzecznika istnieje potrzeba kampanii społecznych na rzecz promowania kształcenia kobiet na kierunkach inżynieryjno-technicznych i związanych z nowymi technologiami oraz zweryfikowania programów nauczania i szkolnych podręczników pod kątem eliminacji treści stereotypowych i dyskryminujących dziewczęta i kobiety.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie oraz uwzględnienie działań mających na celu wyrównanie udziału kobiet i mężczyzn w kształceniu na kierunkach ścisłych i technicznych w toku przygotowania i realizacji zapowiedzianej reformy szkolnictwa zawodowego i doradztwa zawodowego w szkołach.

 

Rzecznik interweniuje w sprawie postępowania dyscyplinarnego wobec nauczyciela udostępniającego w mediach społecznościowych program satyryczny

Data: 2017-04-06

Wobec nauczyciela wychowania fizycznego z Zespołu Szkół Technicznych i Licealnych w Żaganiu zostało wszczęte postępowanie dyscyplinarne na skutek opublikowania przez niego na portalu społecznościowym linku do satyrycznego serialu oraz wyrażenia swojego poparcia dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Przewodniczącej Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie Lubuskim.

 - W ocenie Rzecznika, decyzja o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego wobec wskazanego nauczyciela powinna uwzględniać konstytucyjne oraz międzynarodowe gwarancje wolności wypowiedzi oraz swobody wyrażania poglądów – wskazuje Mirosław Wróblewski dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze RPO.

Zauważył, że postawienie takiego zarzutu dyscyplinarnego musi budzić poważne wątpliwości zarówno w świetle Konstytucji RP, jak i Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

- Swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu do takich, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój i otwartości na inne poglądy, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje – podkreślił Mirosław Wróblewski.

Ograniczenia tej wolności, zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, mogą być ustanawiane wyłącznie w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

- Z tych też powodów poważne wątpliwości budzi fakt, czy opisane okoliczności stanowią wystarczającą podstawę do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego – wskazuje przedstawiciel RPO.

W związku z tym Przewodnicząca Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie Lubuskim została poproszona o przekazanie Rzecznikowi Praw Obywatelskich informacji dotyczących wszczętego postępowania dyscyplinarnego, w szczególności o wskazanie zarzutów skierowanych pod adresem obwinionego oraz podstaw prawnych ich sformułowania.

"Jest takie miejsce..." - spotkanie RPO we wrocławskiej szkole nr 108 im. Juliana Tuwima, która współpracuje z Fundacją Dom Pokoju

Data: 2017-03-31

Szkoła Podstawowa nr 108 im. Juliana Tuwima od roku szkolnego 2013/2014 uczestniczy w programie Mediacji Rówieśniczych, realizowanym we współpracy z Fundacją Dom Pokoju. Uczniowie rozwijają swoje umiejętności z zakresu zarządzania złością i konfliktem, komunikacji oraz zdobywają wiedzę na temat podstawowych wartości i praw człowieka.

31 marca szkoła była „w połowie w strajku”  - solidaryzowała się z protestem nauczycielskim i opiekowała dziećmi. Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się  z uczniami-mediatorami w rówieśniczych konfliktach rozwiązywanych w ramach programu prowadzonego wspólnie ze Stowarzyszeniem Domu Pokoju. Spotkanie było kontynuacją rozmowy zaczętej poprzedniego dnia w Fundacji Dom Pokoju (patrz - link do informacji o spotkaniu poniżej).

Wcześniej zespół dziecięcy pokazał swój króciutki program – dzieci zaśpiewały piosenkę „Jest takie miejsce, u zbiegu dróg, gdzie się spotyka z zachodem wschód…”.

Nauczyciele opowiadali o korzyściach z programu, dzięki któremu dzieci same uczą się, jak radzić sobie z konfliktami – oddanie decyzji w ręce dzieci poprawia pracę całej grupy i wszystkim, łącznie z wychowawcami, przynosi korzyści.

- Chodzę do klasy Va, chodzę do klasy IVb, chodzę do klasy do VIa… - przedstawiali się mediatorzy. A potem opowiadali o swoich mediacjach. Posługiwały się przy tym bardzo mądrymi słowami:

- U mnie chodziło o zwykle pokłócenie się. Trzeba było wysłuchać obu stron, potem oni się porozumieli i przeprosili. Po prostu podali sobie rękę.

- Ja mediowałam w kłótni w mojej klasie i to było trudne. Jedna strona obraziła drugą stronę z powodu kraju pochodzenia. Doszło do wzajemnych wyzwisk. Po rozmowie strona, która obraziła, doszła do wniosku, że to nie miało sensu, bo powinniśmy się nawzajem tolerować. I strony pogodziły się.

- Kiedy się wyzywają, bo jedne jest mniejszy albo grubszy, to próbuję to rozwiązać, choć to mi jeszcze nie wychodzi.

Nauczyciel: - No tak, bo dopiero uczysz się mediacji, dlatego pracujemy razem. Ale to ważne, że zauważasz konflikt, nie każdy to widzi.

Rzecznik praw obywatelskich opowiadał z kolei o swoich próbach mediacyjnych (np. w sprawie granic Opola) i o tym, że to sie nie udało - bo jedna ze stron nie chciała się porozumieć. Okazało się, że dzieci znają to już z praktyki: jeśli strony nie chcą się dogadać, nie daje się rozwiązać konfliktu.

- Ale ja widzę, że w mojej klasie strasznie się zmieniło. Nie ma konfliktów. W tym roku nie mam mediacji.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar mówił o swoich spotkaniach w całym kraju i o tym, ile trzeba wspólnie robić, by pomóc tym, których spotykają w życiu kłopoty i nieszczęścia. – Dzięki spotkaniom takim jak to uczymy się o nowatorskich sposobach radzenia sobie z problemami i możemy przekazywać tę wiedzę dalej, także władzom centralnym.  To jedna z funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich.

Znaczenie mediacji - w szkole, w rodzinie, między sąsiadami, organizacjami, po wyjściu z więzienia. Jak uczyć rozwiązywania konfliktów? - spotkanie RPO w Fundacji Dom Pokoju we Wrocławiu

Data: 2017-03-30

Wrażliwość na potrzeby innych i rozumienie się nawzajem kształtuje się w procesie edukacji. Dlatego edukacja jest dla kultury praw człowieka tak ważna. O tym rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar rozmawiał z aktywistami fundacji Dom Pokoju we Wrocławiu. Spotkanie odbyło się w ramach programu spotkań regionalnych RPO, w ramach których Adam Bodnar spotyka się z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego.

Fundacja prowadzi pionierskie  w Polsce  programy z zakresu edukacji pokoju, zarządzania konfliktem i mediacji rówieśniczych. Od 2013 roku, w ścisłej współpracy z Gminą Wrocław i Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej realizują pilotaże wdrażające metody zarządzania konfliktem do polskiego systemu oświaty oraz społeczności lokalnych.

- Szkolimy nauczycieli i dajemy im narzędzia, ale to oni wprowadzają program mediacyjny w szkołach - mówią.

Kampania informacyjna „Porozmawiaj z sąsiadem”, czy szkolne mediacje rówieśnicze pod hasłem „Nie biję, rozmawiam” dały początek szeroko zakrojonym działaniom edukacyjnym. Komunikacja bez przemocy w środowisku szkolnym, Wrocławskie Pogotowie Mediacyjne, Dzielnice Pokoju, liczne szkolenia i networking pracowników szkół i instytucji to długofalowe, szeroko zakrojone przedsięwzięcie, z którego realnie korzystają obywatele w każdym wieku.

Program Szkoła Pokoju – Zarządzanie Konfliktem i Mediacje Rówieśnicze jest kompleksowym działaniem edukacyjnym skierowanym do całej szkoły, a jego celem jest pozytywna zmiana atmosfery i relacji w społeczności szkolnej oraz przeciwdziałanie przemocy i trening w pokojowym rozwiązywaniu konfliktów wśród i przez rówieśników.

Więcej o Fundacji: http://www.dompokoju.org/

RPO: Polscy uczniowie uczący się poza polskim systemem oświaty powinni móc korzystać z ulg na komunikację

Data: 2017-03-22

Z wniosków kierowanych do Rzecznika wynika, że uczniowie – obywatele polscy – zamieszkali na stałe na terenie Polski, ale uczęszczający do szkół poza polskim systemem oświaty, a także obywatele polscy mieszkający stale za granicą nie mają możliwości korzystania z ulg przejazdowych podczas korzystania z publicznego transportu zbiorowego w Polsce, gdyż nie posiadają legitymacji szkolnych uprawniających do ulgi. Legitymacje uprawniające do ulgi otrzymują jedynie uczniowie uczęszczający do szkół polskiego systemu oświaty.

Kwestia ulg przejazdowych dla uczniów uregulowana została w ustawie z dnia 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego oraz w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 25 października 2002 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego. Do ulgi 37% przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego kolejowego w pociągach osobowych, pospiesznych i ekspresowych, na podstawie biletów jednorazowych, są uprawnione dzieci i młodzież w okresie od rozpoczęcia odbywania obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego do ukończenia gimnazjum, szkoły ponadpodstawowej lub ponadgimnazjalnej – publicznej lub niepublicznej o uprawnieniach szkoły publicznej, nie dłużej niż do ukończenia 24. roku życia. Uprawniony musi dysponować legitymacją szkolną.

Zgodnie z art. 20 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), obywatelem Unii jest każda osoba mająca obywatelstwo państwa członkowskiego. Do uprawnień wynikających z obywatelstwa UE zalicza się m.in. swobodę przemieszczania się i osiedlania na terenie państw członkowskich (art. 21 TFUE). W orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE (TS) rozwinęła się linia orzecznicza interpretująca art. 21 TFUE jako przepis, który powinien wykluczać wszelkie rozwiązania prawa krajowego państw członkowskich prowadzące do „zniechęcania” obywateli UE do korzystania z zagwarantowanych w tym artykule swobód.

Sytuacja, w której obywatele polscy korzystający ze swobody przepływu osób, są postawieni w mniej korzystnej sytuacji wobec obywateli polskich niekorzystających z tej swobody może wiązać się ze zniechęcaniem ich do korzystania ze swobód przewidzianych traktatami, a tym samym być niezgodne z art. 21 TFUE.

Rzecznik zwrócił się do Ministrów z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie, w szczególności o ocenę zgodności polskiej regulacji z prawem unijnym.

RPO wziął udział w finałowej gali Szkoły Dialogu. TEKST WYSTĄPIENIA ADAMA BODNARA

Data: 2017-03-03

Rzecznik praw obywatelskich wziął udział w uroczystej gali Szkoły Dialogu, która odbyła się w Teatrze Wielkim w Warszawie. Program Szkoły Dialogu, realizowany przez fundację Forum Dialogu, ma na celu poszerzanie wiedzy uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych na temat wielowiekowej obecności Żydów w Polsce oraz ich wkładu w rozwój społeczny, kulturalny i gospodarczy naszego kraju. W ramach cyklu 4 warsztatów młodzież, przy wsparciu trenerów Forum, przygotowuje autorską wycieczkę po miejscach związanych z żydowską przeszłością swojej miejscowości.

Efektem programu Szkoła Dialogu jest wiele wspaniałych inicjatyw samodzielnie organizowanych przez uczniów. Powstają blogi, strony internetowe, filmy, wystawy, piosenki czy tablice pamiątkowe. Służą one nie tylko lokalnej społeczności, ale również niejednokrotnie docierają do potomków Żydów z danej miejscowości mieszkających zagranicą. Uczniowie angażują mieszkańców włączając ich w swoje działania.

Podczas gali rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar uhonorował i nagrodził autorów najlepszych projektów upamiętniających.

 - Arcybiskup Nossol, z którym miałem zaszczyt się spotkać w zeszłym tygodniu powiedział, że „Dialog jest językiem macierzystym ludzkości. Wroga zamienia w przeciwnika, a przeciwnika w przyjaciela”. Natomiast, aby dialog był możliwy trzeba nastawić się na inność – na to, że może nas ona ubogacić, wzmocnić nasze wnętrze, otworzyć - powiedział Adam Bodnar podczas gali.

Wystąpienie Adama Bodnara

Szanowni Państwo,

„Otworzyliście mi oczy” – tak brzmi hasło promowane przez Szkołę Dialogu.

No właśnie, otworzyliście mi oczy, szczególnie w roku ubiegłym. Kiedy uczniowie Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika byli moimi przewodnikami w Radomiu. Kiedy dzięki nim mogłem poznać bogate dziedzictwo żydowskie tego miasta. Był 19 kwietnia. Dzień Pamięci Ofiar Holocaustu.

Otworzyliście mi oczy.

Kiedy mogłem wysłuchać znakomitego hip-hopowego teledysku „Oni przeżyli w pamięci” przygotowanego przez uczniów Zespołu Szkół Samochodowych we Włocławku. Kiedy w moich oczach pojawiły się łzy wzruszenia.

W wielu polskich miastach, które odwiedzam w ramach programu Spotkań Regionalnych RPO (kierowanego przez dyr. Barbarę Imiołczyk), pojawiają się nieustannie świadectwa Państwa pracy. To świadczy o sile Forum Dialogu.

Abp Alfons Nossol, postać legendarna dla Śląska i Opolszczyzny, z którym miałem zaszczyt się spotkać w zeszłym tygodniu powiedział: „Dialog jest językiem macierzystym ludzkości. Wroga zamienia w przeciwnika, a przeciwnika w przyjaciela”. Natomiast, aby dialog był możliwy, trzeba nastawić się na inność – na to, że może nas ona wzbogacić, wzmocnić nasze wnętrze, otworzyć na drugiego człowieka.

Państwo to czynią.

Wskrzeszają Państwa te uczucia wśród młodych ludzi. Powodują, że uczniowie stają się ciekawi otaczającego świata, trudnych spraw z przeszłości, skomplikowanej historii, wielokulturowości naszego społeczeństwa. Ale dzięki temu więcej rozumieją oraz oswajają nieznane.

W ostatnim czasie, który nazwałbym „czasem turbulencji, burzy i naporu”, mamy problem właśnie z dialogiem. Autorytety są kwestionowane. Wiedza naukowa poddawana w wątpliwość. Fakty historyczne są przeinaczane. Zmieniane jest znaczenie słów. Postępuje brutalizacja języka. Brak jest woli słuchania drugiego człowieka. Rozmowa zastępowana jest krzykiem, nośnymi hasłami, mocnymi środkami wyrazu.

To się przenosi na społeczeństwo.

Mowa nienawiści się rozprzestrzenia. Nienawiść zmienia się wręcz w pogardę, w pozbawianie drugiego człowieka elementarnej godności czy szacunku. Niektórzy się wywyższają. Twierdzą, że są lepsi, bardziej predystynowani do zaszczytów, prawa do pełnego uczestnictwa w życiu publicznym, ale także prawa do decydowania za innych.

W tej atmosferze trudno jest tworzyć przestrzeń zaufania i wzajemnego zrozumienia. Tym bardziej zatem na docenienie zasługują działania, które są podejmowane wbrew dominującym trendom, które – w niektórych miejscowościach - stają się wręcz aktami obywatelskiej odwagi.

Państwa działalność można porównać do łódki, która płynie gdzieś na środku wielkiej rzeki. Jej prąd jest niezwykle silny, nie widać dna, unosi się muł. Czujemy, że gdzieś w oddali czai się wielki wodospad. Natomiast Państwo – wbrew temu nurtowi – wiosłują i się nie poddają. Wierzą, że w ten sposób się uratują. I uratują przy tym człowieczeństwo.

To zasługuje na wielki szacunek i chciałbym Państwu za to bardzo serdecznie podziękować.

Chciałbym także podziękować uczniom za to, że poprzez aktywne uczestnictwo w programach Szkoły Dialogu, własną kreatywność, empatię i zaangażowanie, pokazują swoim rówieśnikom jak można być aktywnym, mądrym i ciekawym świata obywatelem Rzeczypospolitej Polskiej.

Adam Bodnar

Rzecznik Praw Obywatelskich

Laudację na temat nagrodzonych wygłosiła członkini jury konkursu, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych w Biurze RPO Barbara Imiołczyk.

W 2016 roku program był realizowany w 42 szkołach w całej Polsce:

  • Gimnazjum Samorządowe nr 2 im. Polaków Zesłanych na Sybir w Bolesławcu
  • Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Brzesku
  • Gimnazjum im. Władysława Stanisława Reymonta w Brzezinach
  • Gimnazjum im. Królowej Jadwigi w Brzostku
  • Zespół Szkół Ogólnokształcących w Chęcinach
  • Zespół Szkół Technicznych i Ogólnokształcących nr 1 im. Wojciecha Korfantego w Chorzowie
  • I Liceum Ogólnokształcące im. Waleriana Łukasińskiego w Dąbrowie Górniczej
  • Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Drawsku Pomorskim
  • Liceum Ogólnokształcące w Zespole Szkół w Dubience
  • Zespół Szkół nr 2 im. św. Jana z Dukli w Dukli
  • I Liceum Ogólnokształcące im. Marcina Kromera w Gorlicach
  • Gimnazjum im. Jana Kochanowskiego w Zespole Szkół w Grabowie
  • Gimnazjum im. Rodu Chodkiewiczów w Zespole Szkół w Gródku
  • Gimnazjum im. Ks. Stanisława Konarskiego w Grybowie
  • Gimnazjum nr 2 w Zespole Szkół w Jędrzejowie
  • Gimnazjum nr 1 w Zespole Szkół w Kamiennej Górze
  • Zespół Szkół im. Jana Pawła II w Kleosinie
  • Zespół Szkół w Krempnej
  • Gimnazjum nr 1 im. Hipolita Cegielskiego w Murowanej Goślinie
  • Gimnazjum im. bł. ks. Władysława Findysza - Męczennika w Zespole Szkół w Nowym Żmigrodzie
  • Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim
  • Zespół Szkół w Pilicy
  • Zespół Szkolno-Gimnazjalny w Piwnicznej-Zdroju
  • Dwujęzyczne Liceum Uniwersyteckie w Rzeszowie
  • II Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Adama Mickiewicza w Słupsku
  • Gimnazjum nr 16 im. Marii Konopnickiej w Sosnowcu
  • III Liceum Ogólnokształcące z Oddziałami Integracyjnymi im. Krzysztofa Kamila Baczyńskiego w Starachowicach
  • Publiczne Gimnazjum nr 2 w Zespole Szkół w Staszowie
  • Zespół Szkół nr 6 im. Karola Brzostowskiego w Suwałkach
  • Gimnazjum nr 1 im. Jana Pawła II w Sztumie
  • II Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Żeromskiego Tomaszowie Mazowieckim
  • I Liceum Ogólnokształcące im. Mikołaja Kopernika w Toruniu
  • Gimnazjum nr 2 im. mjr. Stanisława Sokołowskiego w Zakręciu
  • Zespół Szkół nr 74 w Warszawie
  • LXIII Liceum Ogólnokształcące im. Lajosa Kossutha w Warszawie
  • Gimnazjum nr 75 z Oddziałami Integracyjnymi im. Aleksandra Fredry w Warszawie
  • Gimnazjum z Oddziałami Dwujęzycznymi nr 93 im. Księżnej Izabeli Czartoryskiej w Warszawie
  • Gimnazjum nr 2 Przymierza Rodzin im. ks. Jana Twardowskiego w Warszawie
  • III Liceum Ogólnokształcące im. gen. Sowińskiego w Warszawie
  • XLV Liceum Ogólnokształcące im. Romualda Traugutta w Warszawie
  • Zespół Szkół nr 3 im. 2 Armii Wojska Polskiego w Warszawie
  • XXXIV Liceum Ogólnokształcące im. Miguela Cervantesa w Warszawie

Rzecznik interweniuje w sprawie nauczycielek z Zabrza, które wzięły udział w Czarnym Proteście

Data: 2017-02-10

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał skargę w sprawie postępowania dyscyplinarnego, które zostało wszczęte przeciwko nauczycielkom Zespołu Szkół Specjalnych Nr 39 w Zabrzu.

Jak wynika z pisma, grupie dziesięciu nauczycielek postawiono zarzuty publicznego manifestowania swoich poglądów związanych z poparciem dla zorganizowanego w tym dniu na terenie całego kraju protestu dotyczącego zmian przepisów w zakresie prawa do aborcji. Podstawą wszczęcia postępowania było zdjęcie na jednym z portali społecznościowych, na którym nauczycielki prezentowały czarne stroje w dniu Czarnego Protestu.

Co mówi Karta Nauczyciela?

Z informacji prasowych wynika, że wobec nauczycielek w niniejszej sprawie wszczęto postępowanie dyscyplinarne na podstawie art. 75 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela. Zgodnie z tym przepisem nauczyciele podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za uchybienia godności zawodu nauczyciela lub obowiązkom, o których mowa w art. 6 Karty.

Zobowiązuje on nauczycieli:

  1. rzetelnie realizować zadania związane z powierzonym mu stanowiskiem oraz podstawowymi funkcjami szkoły: dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą, w tym zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom w czasie zajęć organizowanych przez szkołę;
  2. wspierać każdego ucznia w jego rozwoju;
  3. dążyć do pełni własnego rozwoju osobowego;
  4. kształcić i wychowywać młodzież w umiłowaniu Ojczyzny, w poszanowaniu Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, w atmosferze wolności sumienia i szacunku dla każdego człowieka;
  5. dbać o kształtowanie u uczniów postaw moralnych i obywatelskich zgodnie z ideą demokracji, pokoju i przyjaźni między ludźmi różnych narodów, ras i światopoglądów.

Stanowisko RPO

W ocenie Rzecznika, decyzja o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego na podstawie Karty Nauczyciela na podstawie powyższych regulacji powinna uwzględniać konstytucyjne oraz międzynarodowoprawne gwarancje wolności wypowiedzi oraz swobody wyrażania poglądów.

 

Postawienie takiego zarzutu dyscyplinarnego musi więc budzić poważne wątpliwości w świetle art. 54 ust. 1  Konstytucji RP, art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, a także art. 11 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej, gwarantujących każdemu prawo do wolności wyrażania swoich poglądów.

Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie przypomnieć, że wolność wyrażania poglądów oznacza wolność wszelkich zachowań (działań i zaniechań) stanowiących formę ekspresji własnych myśli, zarówno zwerbalizowanych, jak i posługujących się innym niż słowo kodem znaczeniowym.

Poglądy bowiem można wyrażać w różny sposób, nie tylko słownie (mówiąc lub pisząc), lecz także za pomocą obrazów, w tym różnego rodzaju plakatów, a nawet nosząc określony ubiór lub odznaki. Wymaga również podkreślenia, że swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji i poglądów, które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu do takich, które obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój w państwie lub jakiejś grupie społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji i otwartości na inne poglądy, bez których demokratyczne społeczeństwo nie istnieje.

Ograniczenia tej wolności, mogą zaś być ustanawiane wyłącznie w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Z tych też powodów budzi poważne wątpliwości, czy regulacje ustawowe, zawarte w art. 75 oraz 6 Karty Nauczyciela, stanowią wystarczającą podstawę do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w opisanej wyżej sytuacji.

W związku z tym Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze RPO zwrócił się do Rzecznika Dyscyplinarnego dla Komisji Dyscyplinarnej dla Nauczycieli przy Wojewodzie Śląskim  z prośbą o przekazanie Rzecznikowi Praw Obywatelskich informacji dotyczących wszczętego postępowania dyscyplinarnego, w szczególności o wskazanie zarzutów skierowanych pod adresem obwinionych oraz podstaw prawnych ich sformułowania.

RPO: Należy doprecyzować zasady uczestnictwa nauczycieli w uroczystościach religijnych

Data: 2017-01-27

Zgodnie z zasadami dotyczącymi organizowania rekolekcji dla uczniów szkół publicznych opiekę nad uczniami w czasie rekolekcji zapewniają nauczyciele religii. Dyrektor szkoły, jeśli wymagają tego względy bezpieczeństwa uczniów, może zwrócić się do pozostałych nauczycieli z prośbą o pomoc w zapewnieniu uczniom opieki. W tym przypadku dyrektor powinien jednak respektować prawo nauczycieli do wolności sumienia i wyznania. Wątpliwości w niniejszej sprawie budzi jednak skuteczne realizowanie tych zaleceń w praktyce.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich zasadnym byłoby doprecyzowanie zasad organizowania w szkole uroczystości o charakterze religijnym. Z wpływających do Rzecznika skarg wynika bowiem, że podczas tego typu uroczystości często dochodzi do naruszania konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania osób nieutożsamiających się z wyznawaną przez większość uczniów religią.

Wątpliwości Rzecznika budzi również przepis rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu nauczania religii w szkołach publicznych, który przyznaje uczniom uczęszczającym na lekcje religii zwolnienie na udział w rekolekcjach wielkopostnych. W ocenie Rzecznika wykracza on poza upoważnienie zawarte w ustawie o systemie oświaty. W przepisie ustawowym, użyto bowiem pojęcia „organizowanie nauki religii”, w ramach którego nie mieści się „udział w rekolekcjach wielkopostnych”. Doprecyzowania wymaga również samo pojęcie „rekolekcji wielkopostnych”, które ma charakter kanoniczny, a nie publicznoprawny. W ocenie Rzecznika brak jest podstaw do ograniczenia wskazanego uprawnienia jedynie do okresu wielkiego postu, który nie jest obchodzony przez wszystkie religie i związki wyznaniowe. Pożądane byłoby również wskazanie na poziomie ustawowym, że zwolnienie z zajęć szkolnych w celu odbycia rekolekcji jest przyznawane na życzenie rodziców.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o rozważenie zasadności zlecenie nadzoru planowego dotyczącego respektowania wolności sumienia i wyznania nauczycieli opiekujących się uczniami podczas rekolekcji wielkopostnych oraz o zajęcie stanowiska, co do zasadności podjęcia działań legislacyjnych we wskazanym wyżej zakresie.

Wątpliwości RPO w sprawie zasad przeprowadzania egzaminów poprawkowych w szkołach

Data: 2017-01-23

Egzamin poprawkowy oraz sprawdzian wiadomości i umiejętności ucznia, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji z dnia 10 czerwca 2015 r. w sprawie szczegółowych warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych przeprowadza komisja, w której skład wchodzą dyrektor szkoły albo nauczyciel wyznaczony przez dyrektora szkoły jako przewodniczący komisji i nauczyciel prowadzący dane zajęcia edukacyjne oraz nauczyciel prowadzący takie same lub pokrewne zajęcia edukacyjne.

W sytuacji niezdania egzaminu poprawkowego z jednego z obowiązkowych zajęć edukacyjnych uczeń - jeden raz w ciągu danego etapu edukacyjnego - może otrzymać promocję do klasy programowo wyższej pod warunkiem, że te zajęcia są realizowane w klasie programowo wyższej. O powyższej możliwości decyduje rada pedagogiczna danej szkoły. Brak jest natomiast przepisów umożliwiających uczniowi, ponowne podeście do egzaminu, poza szkołą do której uczęszczał. Ustawa nie przewiduje również możliwości promocji do klasy programowo wyższej w sytuacji zmiany szkoły przez ucznia.

Rzecznik Praw Obywatelskich, stojąc na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji RP oraz w innych aktach normatywnych, z uwagą i troską śledzi w szczególności sytuację związaną z równym dostępem do wykształcenia. Prawo do nauki, wyrażone w art. 70 Konstytucji RP, ma na celu zapewnienie możliwości zdobywania wiedzy osobom do 18. roku życia, z uwagi na objęcie je obowiązkiem szkolnym określonym w ustawie. W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o zajęcie stanowiska w opisywanej sprawie.

Rzecznik pyta: Czy Prezydent zawetuje ustawę dotyczącą reformy systemu edukacji?

Data: 2017-01-04

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają liczne wnioski, listy otwarte oraz petycje, w których obywatele wyrażają obawy związane z przygotowywaną reformą oświaty. W listopadzie 2016 r. RPO  przedstawił Minister Edukacji Narodowej wątpliwości dotyczące proponowanych zmian oraz modyfikacji organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych.

Mimo istotnych obaw, wyrażanych przez część społeczeństwa co do zakresu i tempa planowanych zmian, a także braku konsultacji społecznych, 14 grudnia 2016 r. uchwalone zostały przepisy wprowadzające reformę systemu oświaty.

W związku z tym, do RPO zaczęły napływać kolejne pisma od obywateli, w których proszą m.in. o wystąpienie do Prezydenta o skorzystanie z tzw. prawa weta. W ostatnich dniach z taką prośbą zwróciła się m.in. grupa członków Rady Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji Narodowej.

W związku z tym, zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do szefowej Kancelarii Prezydenta RP Małgorzaty Sadurskiej z prośbą o informację, czy Prezydent zamierza skorzystać z prawa do przekazania Sejmowi ustaw wprowadzających reformę systemu edukacji do ponownego rozpatrzenia w trybie, o którym mowa w art. 122 ust. 5 Konstytucji RP.