Zawartość
Liczba całkowita wyników: 95

Informacja publiczna, petycje

Sprawy dotyczące niewłaściwego rozpatrywania petycji, wniosków i skarg, jak również bezczynności właściwych organów w tych sprawach

Data początkowa
np.: 03/2021
Data końcowa
np.: 03/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Czy imię i nazwisko policjanta to informacja publiczna przetworzona? Rzecznik do komendanta rejonowego Policji w Warszawie

Data: 2021-02-15
  • Obywatel poskarżył się Rzecznikowi, że Policja odmawia mu udostępnienia informacji publicznej dotyczącej policyjnej interwencji w Warszawie. Chciał m.in. poznać nazwisko i stopień służbowy interweniującego policjanta.
  • Komendant uznał, że są to informacje przetworzone i ich nie ujawnił. Ale też nie wydał decyzji, którą można byłoby zaskarżyć
  • RPO wyjaśnia więc insp. Tomaszowi Znajdkowi, komendantowi rejonowy Policji Warszawa I (bo to jego dotyczy skarga), jakie obowiązki wynikają z ustawy o dostępie do informacji publicznej

Skarżący twierdził, że nie otrzymał „rzetelnej, konkretnej i pełnej odpowiedzi na postawione pytania we wniosku o udzielenie informacji publicznej z dnia 25.10.2020”, ponadto wskazał na zwłokę w udzieleniu informacji. Z nadesłanej korespondencji wynika ponadto, co zwróciło uwagę Rzecznika, że komendant nie udostępnił żądanej informacji dotyczącej funkcjonariusza Policji, tj. imienia i  nazwiska, stopnia służbowego oraz doświadczenia w działaniach operacyjnych dowódcy oddziału pełniącego służbę w trakcie zdarzenia, które miało miejsce w związku z zajściem w Kościele Św. Krzyża w Warszawie w dniu 25 października 2020 r. uznając ją za informację przetworzoną.

Co to jest informacja przetworzona?

Stanowisko Komendanta budzi poważne wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 ust. 1) oraz w ustawie o dostępie do informacji publicznej. Sposób, w jaki organ klasyfikuje żądane informacje jako informacje przetworzone, może bowiem prowadzić do bezprawnego ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej.

Informacja jest przetworzona, jeśli albo trzeba ją od nowa wytworzyć (bo nie ma dokumentu, który taką treść zawiera) albo jeśli zebranie istniejących dokumentów wymaga ponad rutynowych czynności. Ponieważ pojęcie „informacji przetworzonej” nie zostało zdefiniowane w ustawie o dostępie do informacji publicznej, ocena, czy wnioskowana informacja jest informacją prostą czy przetworzoną, powinna być dokonana przez organ w każdym przypadku indywidualnie, w zależności od kryteriów, jakim ma odpowiadać wnioskowana informacja oraz jakich czynności i środków wymaga jej wytworzenie. Następnie ocena ta może zostać poddana kontroli instancyjnej.

Wątpliwości RPO budzi uznanie informacji dotyczących funkcjonariusza policji, tj. jego imienia, nazwiska i stopnia służbowego dowódcy oddziału za informację przetworzoną, skoro jej udostępnienie nie jest związane z wytworzeniem nowej informacji nieistniejącej dotychczas, ani też nie wiąże się z wyselekcjonowaniem, czy szczególnym przygotowaniem żądanych informacji.

Jak się postępuje w przypadku wniosku o informację, która okazuje się być informacją przetworzoną?

Jeśli po zbadaniu wniosku o informację publiczną organ dojdzie do wniosku, że w grę wchodzi informacja przetworzona, to może odmówić jej udostępnienia, jeżeli nie jest szczególnie istotne dla interesu publicznego. Ale żeby to ustalić, powinien poprosić wnioskującego o wykazanie szczególnie istotnego interesu publicznego. Organ zobowiązany jest jednak zbadać całokształt sprawy, a stanowisko wnioskującego nie może być jedyną okolicznością badaną przy ustalaniu, czy udostępnienie informacji przetworzonej jest szczególnie istotne dla interesu społecznego.

Odmowa udostępnienia informacji to decyzja administracyjna, a nie zwykłe pismo

Odmowa udostępnienia informacji przetworzonej musi nastąpić w formie decyzji administracyjnej. Na decyzję obywatelowi przysługuje prawo odwołanie do organu wyższego stopnia, który zbada zasadność jej wydania.

Tymczasem z przesłanych do Rzecznika dokumentów nie wynika, aby Komendant Rejonowy decyzję wydał. Wątpliwości Rzecznika budzi więc sposób zastosowania przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej przez Komendanta  w przedstawionej sprawie.

VII.6060.77.2020

Skład komisji prowadzącej nabór na stanowisko kierownicze w ambasadzie jest informacją publiczną. Skarga kasacyjna RPO na korzyść obywatela

Data: 2021-02-12
  • Obywatel zażądał od MSZ informacji publicznej, m.in. danych członków komisji prowadzącej nabór na stanowisko kierownika w jednej z ambasad RP
  • Resort uznał, że to informacja wewnętrzna, niebędąca informacją publiczną
  • Potwierdzil to sąd administracyjny, oddalajac skargę obywatela na bezczynność MSZ
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę kasacyjną na korzyść obywatela do Naczelnego Sądu Administracyjnego

Obywatel zwrócił się do MSZ o udostępnienie informacji publicznej. W kilkupunktowym wniosku chodziło mu m.in. o imiona i nazwiska oraz stopnie służbowe członków  komisji prowadzącej nabór na stanowisko kierownika Referatu ds. Administracyjno-Finansowych w jednej z ambasad RP oraz danych osoby, która ten wybór zatwierdziła.

MSZ udzielił obywatelowi odpowiedzi. Uznał w niej m.in., że informacje o składzie komisji są informacją wewnętrzną, która nie jest informacją publiczną.

W zakresie tych pytań obywatel odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Sąd potwierdził stanowisko resortu i oddalił jego skargę na bezczynność MSZ.

RPO złożył skargę kasacyjną do NSA na korzyść obywatela. Wyrokowi WSA w zaskarżonej części zarzucił:

  • naruszenie art. 1 ust. 1, art. 6 ust. 1 pkt 3 lit. g ustawy o dostępie do informacji publicznej w związku z art. 29 ustawy  o służbie cywilnej - poprzez ich błędną wykładnię, że żądane przez Skarżącego informacje nie stanowią informacji publicznej podlegającej udostępnieniu, gdyż ustawa o służbie cywilnej jedynie w art. 29 wskazuje, które informacje powinny zostać udostępnione., Tymczasem wskazany przepis przewiduje jedynie dodatkowy sposób upubliczniania części informacji wynikających z naboru kandydatów do służby cywilnej i nie wyłącza trybu wnioskowego dostępu do innych informacji publicznych dotyczących przeprowadzenia naboru, a zatem żądane informacje stanowiące informację publiczną powinny zostać udostępnione w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej;
  • naruszenie przepisów postępowania - poprzez niestwierdzenie, że w sprawie doszło do bezczynności organu, mimo że organ nie podjął działań, do których był zobowiązany, co skutkowało oddaleniem skargi na bezczynność we wskazanym zakresie.

Rzecznik wniósł o uchylenie wyroku w zaskarżonej części i rozpoznanie skargi na bezczynność MSZ. W razie nieuwzględnienia tego, wniósł o uchylenie wyroku i zwrot sprawy WSA.

Argumenty RPO

Według RPO stanowisko WSA prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji), dotyczącej naboru na stanowiska w służbie cywilnej czy służbie zagranicznej. Żądane informacje odnoszące się do składu komisji przeprowadzającej nabór na wolne stanowiska oraz osoby zatwierdzającej ten wybór, stanowią informacje publiczne. A wykładnia przepisów ustawy o służbie cywilnej i służbie zagranicznej w zakresie dotyczącym udostępnienia takich informacji, przyjęta przez WSA, jest odejściem od utrwalonej linii orzeczniczej.

W ocenie Rzecznika informacje dotyczące osób wchodzących w skład komisji rekrutacyjnej, a także osoby zatwierdzającej wybór kandydata na stanowisko w służbie zagranicznej, są informacjami publicznymi w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji oraz art. 1 u.d.i.p., dotyczą bowiem spraw publicznych, tj. działalności Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz osób pełniących funkcje publiczne.

Członkowie komisji oraz osoba zatwierdzająca wybór kandydata na stanowisko w służbie zagranicznej są funkcjonariuszami publicznymi, którzy dokonując wyboru kandydatów do zatrudnienia na wolne stanowisko decydują o sposobie przeprowadzenia naboru, wyrażają swoją ocenę poszczególnych kandydatów uzasadniając swoje stanowisko. Osoby przeprowadzające rekrutację realizują zatem zadania publiczne, a z ich działalnością wiąże się wydatkowanie środków publicznych.

Wbrew twierdzeniom WSA, nie tylko imiona i nazwiska kandydatów, którzy spełniają wymagania formalne, oraz wynik naboru stanowią informację publiczną w zakresie objętym wymaganiami określonymi w ogłoszeniu o naborze, ale także pozostałe informacje dotyczące naboru. Chodzi bowiem o obowiązek upowszechnienia listy kandydatów, którzy spełniają wymagania formalne określone w ogłoszeniu o naborze.

Kwestia ta była przedmiotem rozstrzygnięć sądów administracyjnych. Przesądziły one, że  „okoliczność, że przepisy ustawy o służbie cywilnej kwalifikują informacje dotyczące imion i nazwisk kandydatów oraz wynik naboru, jako informacje publiczne (art. 29 ustawy) nie oznacza automatycznie, że pozostałe informacje, zawarte w dokumentach naboru w tym protokoły, załączniki, takiego waloru nie posiadają”.

Jak podkreślał Naczelny Sąd Administracyjny, ograniczenie dostępu do informacji publicznej w trybie wnioskowym, realizowanym na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z art. 61 ust. 3 Konstytucji RP i art. 1 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej, wymagałoby wyraźnego, niebudzącego wątpliwości postanowienia ustawy, a takiego nie zawiera art. 29 w związku z art. 28 i art. 31 ustawy o służbie cywilnej.

A protokół, jako dokument, który wyznacza rozstrzygnięcie o naborze skierowane do podmiotu zewnętrznego i pozwala ocenić prawidłowość przeprowadzonych postępowań konkursowych, jest dokumentem urzędowym. Informacje w nim zawarte podlegają więc udostępnieniu (np. skład komisji).

Wszystko to oznacza, że organ był zobowiązany do udostępnienia informacji, lub – w razie uznania, że zachodzą przesłanki wskazane w ustawie o dostępie do informacji publicznej – do wydania decyzji o odmowie jej udostępnienia.

VII.6060.10.2021

By poprawiając, nie pogorszyć – opinia RPO do senackiego projektu zmiany ustawy o petycjach

Data: 2021-02-10
  • Petycje to bardzo ważne narzędzia, dzięki którym także obywatele mogą oddziaływać na decyzje władz
  • Jest to forma ochrony praw i interesów jednostki, zarówno własnych, jak i cudzych
  • Ważne jest zatem, by wprowadzane zmiany nie wpłynęły negatywnie na powszechność petycji i ograniczenie prawa do nich

Po 5 latach obowiązywania ustawy o petycjach Senat przygotowuje jej nowelizację. Komisja Ustawodawcza zwróciła się do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o przestawienie opinii do projektu (druk senacki 310).

Istotne zmiany przewidywane w projekcie:

  • Petycję w danej sprawie byłoby można składać wyłącznie do jednego podmiotu.
  • Każdy, kto składałby petycję, byłby zobowiązany do złożenia oświadczenia, że adresat petycji jest jedynym podmiotem, do którego wnoszona jest petycja w danej sprawie.
  • Podmiot, do którego byłaby składana petycja uzyskałby możliwość pozostawienia petycji bez rozpatrzenia, jeśli była już w tej sprawie rozpatrywana przez ten podmiot wcześniej.
  • Petycje składane elektronicznie musiałyby być podpisane podpisem kwalifikowanym, profilem zaufanym albo podpisem osobistym. Obecnie przepis wskazuje, że mogą być podpisane podpisem kwalifikowanym.
  • Urzędy rozpatrujące petycje zostałyby zobowiązane do uwzględnienia w zbiorczych informacjach informacji o petycjach przesłanych do innych podmiotów do rozpatrzenia oraz pism, które wpłynęły i nie zostały uznane za petycje.

Zgodnie z art. 63 Konstytucji każdy ma prawo składać petycje do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. Z perspektywy RPO ważne jest zatem, aby to prawo było możliwie szeroko wykorzystywane i nie było ograniczane względami organizacyjnymi po stronie urzędów administracji publicznej.

Dlatego Rzecznik w przesłanej do Senatu opinii podkreślił, że o ile rozumie, że petycja składana w tej samej sprawie do wielu instytucji powoduje powielanie pracy, to wszelkie zmiany prowadzące do ograniczenia konstytucyjnego prawa petycji powinny być poprzedzone szczególnym namysłem i bardzo wnikliwą analizą. RPO przypomniał w tym miejscu, że zdarzają się przecież sytuacje kierowania jednobrzmiących petycji do różnych podmiotów (np. postulujące przyjęcie konkretnych uchwał przez organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego). Mają one jednak wywrzeć każdorazowo „osobny” skutek w postaci np. przyjęcia uchwał. Ważne jest zatem, by wziąć to pod uwagę projektując nowe przepisy.

W kwestii oświadczenia o niepowielaniu petycji, które miałoby być składane przez wnioskodawcę, warto także jasno wskazać, jakie byłby możliwe skutki niedopełnienia tego wymogu. Czy oznacza to automatyczne odrzucenie petycji, czy petycja wracałaby wówczas do wnioskodawcy?

RPO zwrócił także uwagę, że obowiązek umieszczania zbiorczej informacji spoczywa, co do zasady, na podmiocie właściwym do rozpatrzenia petycji. Nie oni więc, a instytucje uznające się za niewłaściwe do rozpatrzenia danej petycji, powinny zostać zobligowane do informowania o petycjach przesyłanych dalej. Z obserwacji Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że możliwość przekazywania petycji innej instytucji (art. 6 ust. 1 ustawy o petycjach) bywa nadużywana, a same instytucje często zbyt pochopne uznają się za podmiot niewłaściwy do rozpatrzenia sprawy. Nowy obowiązek mógłby zatem przyczynić się do ograniczenia takiej praktyki.

Rzecznik podał także w wątpliwość zapisy dotyczące publikowania informacji o pismach, które wpłynęły i nie zostały uznane za petycje. Jest bowiem wiele urzędów, które rozpatrują pisma obywateli, które jednocześnie nie są kwalifikowane jako petycje. Jedną z takich instytucji jest właśnie Rzecznik Praw Obywatelskich, który rozpatruje rocznie kilkadziesiąt tysięcy pism jako wnioski w rozumieniu ustawy o RPO i art.80 Konstytucji a nie jako petycje. Dosłowne zaś rozumienie projektowanego przepisu mogłoby oznaczać konieczność opublikowania informacji o wszystkich tych rozpatrywanych pismach, które jednocześnie nie są petycjami. A to nie jest intencją tej zmiany.

Uwagę RPO zwróciła także zmiana w zakresie petycji składanych elektronicznie. O ile w uzasadnieniu Senat wskazuje na rozszerzenie katalogu możliwości składania podpisu pod petycją elektroniczną (oprócz podpisu kwalifikowanego zostają dopuszczone podpisy profilem zaufanych oraz podpisy osobiste), to samo brzmienie zmiany mogłoby wprowadzać konieczność zastosowania jednej ze wskazanych form podpisu. Dziś bowiem przepis brzmi „Petycja składana za pomocą środków komunikacji elektronicznej może być opatrzona […]”, zaś projektowana zmiana brzmi „Petycja składana za pomocą środków komunikacji elektronicznej jest opatrzona […]”. Tak skonstruowana zmiana, mimo teoretycznie szerszego katalogu podpisów, jednocześnie zawęża definicje petycji składanej za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Taka zaś interpretacja byłaby, zdaniem RPO, nadmiernym obciążeniem dla składających petycję, w tym dla obywateli. Zapis wymaga zatem rozważenia i ewentualnego doprecyzowania.

VII.604.1.2021

TVP wciąż nie chce ujawnić kosztów programu „Inwazja”. RPO wnosi o oddalenie jej skargi kasacyjnej

Data: 2021-01-28
  • TVP powinna ujawnić koszty programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią – orzekł w 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny
  • Wyrok był zgodny z wnioskiem RPO, który przyłączył się do postępowania z wniosku Kampanii Przeciw Homofobii o udostępnienie takiej informacji publicznej
  • TVP złożyła jednak skargę kasacyjną do NSA. Teraz Rzecznik wnosi o jej oddalenie

Sprawa dotyczy wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej. Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed sądem.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie i skarga KPH

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją stał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. Wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla WSA

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgodził się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Wyrok WSA

24 września 2020 r. WSA uchylił decyzję odmowną TVP. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że nie była ona należycie uzasadniona. W szczególności TVP nie wykazała, aby żądane informacje miały „istotną wartość gospodarczą”, co uzasadniałoby odmowę ich udostępnienia.   

TVP złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Stanowisko RPO dla NSA

RPO popiera stanowisko KPH z odpowiedzi na skargę kasacyjną. Zgadza się, że argumentacja zawarta w skardze kasacyjnej nie dotyczy stanu faktycznego sprawy, a jedynie nawiązuje w dalszym ciągu do uzasadnienia uchylonej decyzji.

Skarga kasacyjna w ogóle nie odnosi się do kluczowych zarzutów, w tym do  do twierdzenia, że program „Inwazja” powstał w ramach realizacji przez TVP S.A. misji publicznej, a tym samym stanowił realizację zadania publicznego. TVP S.A. nie próbowała wykazać, że program  zrealizowano w ramach działalności komercyjnej, która mogłaby stanowić przedmiot rywalizacji z innymi uczestnikami rynku medialnego, co w konsekwencji mogłoby uzasadniać znaczenie gospodarcze informacji o kosztach tego programu.

Ponadto TVP  S.A. nie przedstawiła argumentów dotyczących sfinansowania programu „Inwazja” ze środków publicznych. Sam fakt, że jej przychody nie pochodzą wyłącznie ze środków publicznych, ale również m.in. z reklam i obrotu prawami do audycji, nie może uzasadniać twierdzenia, że możliwa jest odmowa udostępnienia informacji o wewnętrznych kosztach produkcji Spółki zrealizowanych z wykorzystaniem jej własnych zasobów rzeczowych i ludzkich.

Przyjęcie takiego rozumowania czyniłoby iluzoryczną jawność wydatkowania środków pochodzących z opłat abonamentowych i dopłat celowych z budżetu państwa przez telewizję publiczną. W każdym przypadku możliwa byłaby bowiem odmowa udostępnienia informacji z uwagi na choćby częściowy udział w danym wydatku środków pochodzących z działalności komercyjnej. Prowadziłoby to de facto do rezygnacji z kontroli zaistnienia przesłanki materialnej objęcia informacji tajemnicą przedsiębiorstwa, a w konsekwencji do niemożności uzyskiwania przez wnioskodawców informacji dotyczących wydatkowania środków publicznych przez TVP S.A.

Skarga kasacyjna nie odniosła się też do wskazania przez WSA, że gospodarowanie przez TVP S.A. środkami publicznymi podlega ustawie o finansach publicznych.  Nie przedstawiła argumentów za uznaniem, że w sprawie zastosowania nie znajdzie jej art. 33, wyrażający zasadę jawności gospodarowania środkami publicznymi. 

Celem skargi kasacyjnej jest nie tyle utrzymanie w mocy zaskarżonej przez KPH decyzji, co odsunięcie w czasie faktycznego udostępnienia informacji publicznej, A to może w istotny sposób utrudnić wykorzystanie tej informacji przez Stowarzyszenie z uwagi na dezaktualizację debaty publicznej wokół tego materiału telewizyjnego. Taka postawa TVP budzi wątpliwości z punktu widzenia prawa do informacji publicznej wyrażonego w art. 61 Konstytucji RP, transparencji i przejrzystości instytucji finansowanych ze środków publicznych oraz zasady legalizmu wywodzonej z art. 7 Konstytucji RP.

Telewizja publiczna powinna przedkładać działania na rzecz urzeczywistnienia konstytucyjnych praw obywateli nad realizację partykularnych interesów. Przeprowadzając test proporcjonalności i dokonując wyważenia między chronionymi dobrami, TVP S.A. powinna przyznać prymat realizacji konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. A wniesienie skargi kasacyjnej, która nie odnosi się do kluczowych dla sprawy kwestii, może być rozpatrywane jako nadużycie prawa procesowego.

W ocenie RPO odmowa udostępnienia informacji publicznej przez TVP S.A. może naruszać również art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zgodnie z którym każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii.

VII.6060.11.2020

"Tajemnica dyplomatyczna” zagraża prawu obywateli do informacji publicznej. Opinia Adama Bodnara dla Marszałka Senatu

Data: 2021-01-27
  • Wprowadzenie pojęcia "tajemnicy dyplomatycznej” może zagrażać prawu obywateli do informacji publicznej w zakresie polityki zagranicznej
  • Dostępność tych informacji ma być bowiem pozostawiona uznaniu urzędników resortu
  • Ustawa pomija zaś istniejący już system ochrony informacji niejawnych
  • Może być ona wykorzystywania raczej do ochrony partykularnych interesów rządu niż wizerunku Polski i ochrony racji stanu

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje wprowadzenie "tajemnicy dyplomatycznej” za niepotrzebne.

W związku z uchwaleniem 21 stycznia 2021 r. przez Sejm ustawy o służbie zagranicznej, Adam Bodnar przedstawił Marszałkowi Senatu uwagi o jej wpływie na prawo obywateli do informacji publicznej, wyrażone w art. 61 Konstytucji. Prosi o ich uwzględnienie w toku prac ustawodawczych.

Ustawa wprowadza nowe pojęcie - tajemnicy dyplomatycznej. Ma obejmować informacje, dane oraz wiedzę, niestanowiące informacji niejawnych w myśl ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych, z którymi członek służby zagranicznej zapoznał się w związku z obowiązkami i które ze względu na dobro służby zagranicznej mogły być udostępnione wyłącznie osobom do tego uprawnionym, a ich ujawnienie mogłoby szkodzić polityce zagranicznej Polski i naruszać jej wizerunek międzynarodowy.

W ocenie Rzecznika tak ogólnie zdefiniowana instytucja tajemnicy dyplomatycznej może prowadzić do wyłączenia jawności bardzo istotnej sfery działalności organów publicznych, jaką jest prowadzenie polityki zagranicznej.

Zgodnie z art. 61 Konstytucji obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Szczegóły określa ustawi z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Zgodnie z nią każda informacja o sprawach publicznych stanowi informację publiczną i podlega udostępnieniu na zasadach i w trybie w niej określonych.  

Prawo do informacji publicznej jest jednym z podstawowych narzędzi zapewniających obywatelom możliwość czynnego udziału w życiu publicznym i dokonywania ocen działalności organów publicznych, a w konsekwencji podejmowania również decyzji wyborczych.

Tymczasem ustawa wprowadza nowy wyjątek od zasady dostępności informacji publicznej, który nie powinien być wykładany w sposób rozszerzający. Nie wskazuje zaś precyzyjnych kryteriów obejmowania informacji tajemnicą dyplomatyczną. Ustawodawca posłużył się nieostrymi pojęciami, jak "szkodzenie polityce międzynarodowej RP” i "naruszanie jej wizerunku międzynarodowego”. Może to prowadzić do arbitralnego stosowania tego przepisu i wykorzystywania go raczej do ochrony partykularnych interesów rządu niż wizerunku naszego kraju i ochrony polskiej racji stanu.

Wszelkie ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej muszą być wprowadzane z poszanowaniem zasady proporcjonalności wyrażonej w art. 31 ust. 3 Konstytucji  i nie mogą prowadzić do naruszenia istoty tego prawa. W ocenie Rzecznika wymogi te nie zostały tu zachowane.

Wątpliwości budzi konieczność wprowadzenia instytucji tajemnicy dyplomatycznej. Pomija to całkowicie istniejący już system ochrony informacji niejawnych w zakresie polityki zagranicznej. Dubluje funkcjonujące już rozwiązania i wprowadza normatywny chaos, w którym ani służba zagraniczna, ani obywatele nie będą mieli pewności, które z nich należy stosować.

Dopuszczalność udostępnienia danej informacji dotyczącej polityki zagranicznej podlega ocenie sądów administracyjnych. Np. w wyroku z 8 marca 2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny - uznając, że na gruncie konkretnej sprawy nota dyplomatyczna wypełnia znamiona pojęcia "informacji o sprawach publicznych" i jako taka podlega udostępnieniu - jednocześnie stanął na stanowisku, że nie byłby uprawniony generalny i bezwarunkowy pogląd, by w każdym przypadku noty dyplomatyczne należałoby traktować jako takie dokumenty urzędowe, których nie tylko treść, ale i postać podlega bezwzględnemu udostępnianiu w trybie u.d.i.p., w tym na stronach BIP.

Ustawodawca przewiduje zatem szerokie możliwości zabezpieczenia informacji istotnych dla polityki zagranicznej. Nie jest więc jasne, jakie informacje nie ujęte w ustawie o ochronie informacji niejawnych, miałyby być objęte zakresem tajemnicy dyplomatycznej. Prowadzi to do wniosku, że celem wprowadzenia nowej instytucji jest de facto wyłączenie stosowania w odniesieniu do tych informacji sformalizowanej procedury z ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Może to  powodować całkowite wyłączenie stosowania prawa do informacji publicznej w stosunku do działań organów publicznych w zakresie polityki zagranicznej. Dostępność tych informacji pozostawiona będzie bowiem w całości uznaniu osób zatrudnionych w służbie zagranicznej. Może to więc prowadzić do naruszenia istoty prawa do informacji publicznej, zakazanego przez art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Wprowadzenie instytucji tajemnicy dyplomatycznej jest zatem niepotrzebne.

Członkowie służby zagranicznej będą zobowiązani do zachowywania tajemnicy dyplomatycznej. Z jej naruszeniem wiąże się odpowiedzialność dyscyplinarna, która może nawet prowadzić do wygaśnięcia stosunku pracy. Może to zachęcać dyplomatów do profilaktycznego rozstrzygania ewentualnych wątpliwości na niekorzyść obywateli wnioskujących o udzielenie informacji.

Uzasadnienie projektu ustawy nie zawiera żadnych informacji o celu wprowadzenia tajemnicy dyplomatycznej. Nie wiadomo więc, jaki jest cel ograniczenia praw i wolności obywateli w taki sposób i ochrona jakich wartości ma go uzasadniać. Niepokojące jest również tempo prac nad ustawą, które uniemożliwiło zabranie głosu na etapie prac sejmowych organizacjom pozarządowym i RPO.

Wszystko to prowadzi do wniosku, że mogła zostać naruszona zasada zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa wywodzona z art. 2 Konstytucji. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, w sprawie zasadne byłoby przeprowadzenie wysłuchania publicznego.

Krytyczna ocena innych przepisów ustawy

Ponadto w oddzielnym wystąpieniu do Tomasza Grodzkiego RPO przedstawił krytyczną opinię do innych przepisów ustawy o służbie zagranicznej. 

Chodzi o:

  • wygaśnięcie stosunku pracy w służbie zagranicznej z powodu ukończenia 65 lat (art. 4 ustawy);
  • brak możliwości zatrudnienia w służbie zagranicznej z powodu złożenia pozytywnego oświadczenia lustracyjnego (art. 5 ustawy);
  • pracę poza normalnymi godzinami pracy, a w uzasadnionych przypadkach także w niedziele i święta - bez prawa do oddzielnego wynagrodzenia i do czasu wolnego (art. 56 ustawy).

VII.6060.6.2021, III.7040.8.2021

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają kopie petycji kierowanych do władz samorządowych w sprawie szczepień

Data: 2021-01-26

Obywatele składają petycje do władz samorządowych, by podjęły uchwały w sprawie szczepień przeciwko koronawirusowi.

Niektóre rady gmin i powiatów, przekazują te petycje Rzecznikowi twierdząc, że robią to „zgodnie z właściwością”. Jednak to one, a nie RPO, są adresatami petycji i tylko one mogą zrealizować żądanie autorów petycji, czyli podjąć uchwałę o określonej treści.

RPO wyjaśnia te przypadki, bo tego rodzaju „przekazywanie” petycji wyraźnie pozostających w kompetencjach organu przekazującego narusza konstytucyjne prawo do składania petycji (art. 63 Konstytucji).

Zgłaszający petycje obywatele obawiają się, że osoby, które się nie zaszczepią przeciw COVID-19 , będą poddawane z tego powodu dyskryminacji w życiu publicznym i gospodarczym. Jednocześnie domagają się od władz, by uzyskały od producentów szczepionek gwarancje, że w przypadku jakichkolwiek powikłań poniosą oni wszelkie ich koszty.

 

Prezes UODO odmawia wszczęcia postępowania ws ujawnienia przez TVP wyników testu na koronawirusa Marty Lempart

Data: 2021-01-20

Po rozpatrzeniu żądania Rzecznika Praw Obywatelskich w przedmiocie wszczęcia postępowania administracyjnego z urzędu w sprawie naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych w przypadku przetwarzania danych dotyczących zdrowia Marty Lempart, przy okazji wykonywania testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych odmówił wszczęcia postępowania.

16 grudnia 2020 r. TVP ujawniła, że test Marty Lempart na koronawirusa jest pozytywny. Zdaniem RPO  ujawnienie informacji dotyczących zdrowia działaczki społecznej i organizatorki protestów doprowadziło do pojawienia się w przestrzeni publicznej pytań dotyczących tego, jak bezpieczne są dane przetwarzane w związku z działaniami państwa w dobie pandemii. W ocenie RPO brak zdecydowanych działań mających na celu wyjaśnienie tej sytuacji może wpłynąć na podważenie zaufania obywateli do organów władzy publicznej. Co więcej, pojawianie się takich przypadków może przesądzić o wzbudzeniu nieufności wobec rozwijanych obecnie projektów, takich jak Internetowe Konto Pacjenta czy e-recepta, jak i całego systemu o informacji w ochronie zdrowia.

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie odniósł się don tych problemów, tylko stwierdził, że mógłby wszcząć postępowanie na żądanie samej Marty Lempart, bo zdaniem UODO Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma prawa żądać wszczęcia takich postępowań.

VII.501.305.2020

Uroczyste wręczenie nagrody im. Pawła Włodkowica Michałowi Rogalskiemu - relacja i zdjęcia

Data: 2021-01-14
  • Michał Rogalski – tegoroczny laureat nagrody RP im Pawła Włodkowica - stworzył coś, czego długo nie potrafiło zrobić państwo: dostępną dla każdego i stale aktualizowaną bazę danych o zakażeniach koronawirusem. Dobrze rozumiał, jakie znaczenie mają publiczne dane i możliwość dzielenia się nimi ze współobywatelami.
  • Pokazał, co możemy jako obywatele i organizacje razem zrobić. Że prawo do informacji służy realizacji wszystkich innych naszych praw. A każdy może mieć swój wkład w jego realizacji.
  • Za to Kapituła Nagrody Pawła Włodkowica nagrodziła go najwyższym wyróżnieniem, jakie raz w roku przyznaje Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • 19-letni Michał Rogalski dołączył do wyróżnionych w tej kadencji RPO: Adama Strzembosza, Wiktora Osiatyńskiego, siostry Małgorzaty Chmielewskiej, Ewy Kulik-Bielińskiej, Katarzyny Przybysławskiej (były nagrodzone wspólnie) oraz Danuty Przywary.
  • Nagrodę ogłosił wyróżnionemu RPO prof. Adam Bodnar podczas uroczystości, w której goście mogli wziąć udział online: https://www.youtube.com/watch?v=g6_CKXk8C8M

Z bazy danych o zakażeniach koronawirusem stworzonej przez Michała Rogalskiego korzystał m.in. zespół Uniwersytetu Warszawskiego przygotowujący prognozy dla pandemii. Michał Rogalski wykrył i opublikował błędy w oficjalnych statystykach zakażeń. Gdyby nie to, prawdopodobnie nikt by się nie dowiedział o co najmniej kilkudziesięciu tysiącach przypadków zakażenia COVID-19, które zaginęły w oficjalnych danych rządu. Michał Rogalski nadał temu odkryciu sens: za każdą z tych zaginionych liczb kryło się realne niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia konkretnych ludzi.

- Zaczynając pracę nad danymi  w marcu nigdy bym nie pomyślał, że stanę tu dziś przed Państwem. Ale teraz czuję power do działania i wiem, że będzie mnie to pchało dalej, także po pandemii. Działalność obywatelska daje radość – powiedział Laureat. - Jawność i dostęp do informacji to podstawa demokracji. Nie tylko ja ale i całe moje pokolenie pokazuje, że jeśli coś nam się nie podoba, to staramy się to zmienić. Mamy siły do zmieniania świata na lepsze.

- Pokazał nam Pan, na czym polega artykuł 61 konstytucji o prawie do dostępu do informacji publicznej – podkreślił RPO Adam Bodnar.

Michał Rogalski opowiedział w czasie uroczystości o swojej działalności tak: - Dziennikarze pytali mnie, jak to możliwe, że maturzysta tworzy bazę o epidemii. A mnie po prostu przeszkadzała trudność w dostępie do porządnych informacji, na podstawie mógłbym podejmować decyzje w tym trudnym czasie. A kiedy okazało się, że ludzi potrzebujących takich informacji jest więcej, zrozumiałem, że nie robię tego tylko dla siebie. To właśnie popchnęło mnie dalej. I tak powstało cenione źródło danych o epidemii.

Dla uczestników uroczystości i dla Kapituły Nagrody osiągnięcie Michała Rogalskiego ma obywatelski, nie tylko techniczny czy organizacyjny wymiar. Rzeczywiście pokazuje ono, jak młode pokolenie potrafi aktywnie włączyć się w tworzenie nowoczesnej, demokratycznej wspólnoty.

Mówili o tym laudatorzy: prof. Irena Lipowicz, RPO VI Kadencji, Krzysztof Izdebski z fundacji ePaństwo, red. Sylwia Czubkowska (SpiderWeb) i Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego, który w Biurze RPO zajmuje się sprawami obywateli dotyczących zdrowia i gospodarki. Uroczystość poprowadził red. Jacek Nizinkiewicz z „Rzeczpospolitej”. On też przeprowadził pierwszy wywiad z Laureatem (do odsłuchania na kanale RPO na youtube).

- Michał Rogalski od początku wiedział, że wartością danych jest możliwość dzielenia się nimi z innymi. Niektórzy nazwaliby to budowaniem wspólnoty – mówił z Krzysztof Izdebski. Przypomniał, że inicjatorem ustawy o dostępie do informacji publicznej był zmarły niedawno Henryk Wujec. Prof. Irena Lipowicz podkreśliła, że Michała Rogalskiego łączy z bohaterem polskiej opozycji demokratycznej i społeczeństwa obywatelskiego żarliwość w działaniu na rzecz dobra wspólnego.

Sam Rogalski napisał o tym, co robi, swego czasu na Twitterze: „Moje działania mają charakter obywatelski, jako forma sprzeciwu wobec obecnego chaosu informacyjnego. Pisz, jeżeli widzisz błąd, masz pytanie lub sugestię. Działając wspólnie możemy stworzyć jak najbardziej rzetelne źródło informacji!”. Zdaniem Izdebskiego w tych 233 znakach tweeta zawiera się istota tego, czym jest wartość informacji i czym jest działanie na rzecz dobra wspólnego. To:

  • Proobywatelska postawa, sprzeciw wobec chaosu i braku przejrzystości działań władz.
  • Uznanie, że nie jest się nieomylnym i otwartość na weryfikowanie podawanych przez siebie informacji.
  • Wreszcie zachęta do włączenia się innych do wspólnych działań.

Uczestnicy uroczystości mówili też, że w społeczeństwie demokratycznym właśnie na podstawie dowodów, danych, powinno się podejmować decyzje.

 - Kilka lat temu światową karierę robiły hasła o tym, że dane są ropą naftową XXI wieku, a analitycy danych to najbardziej seksowny zawód przyszłości. Tylko, że wcale nie przyszłości. Dziś właściwie na każdym kroku widzimy jak dane, ich zrozumienie i docenienie mają ogromny wpływ na jakość naszego życia – mówiła red. Sylwia Czubkowska. - Niestety, polski rząd nie docenił wagi danych o chorobie. Teoretycznie przecież większość informacji była dostępna, tyle że nikt z rządu i Ministerstwa Zdrowia nie wpadł na pomysł, by je zagregować w jednym miejscu w sposób ustrukturyzowany.

A Michał Rogalski niósł realną pomoc współobywatelom, którzy szukali informacji on zakażeniach. Opowiadał o tym Piotr Mierzejewski: Wiosną razem z kolegami z zespołu przedzierał się przez oficjalne statystyki, by zrozumieć, w jakiej sytuacji znaleźli się ludzie zalewający Biuro skargami i prośbami o pomoc. I pewnego dnia ktoś na czata w Teamsie wrzucił link do bazy Michała Rogalskiego. I to zmieniło sytuację – bo jak pisał Ryszard Kapuściński (cytowany przez Izdebskiego) „kiedy pojawiają się pytania, na które nie ma odpowiedzi, oznacza to, że nastąpił kryzys”.

- Ta baza, efekt ogromnej pracy Michała Rogalskiego i wielki sukces aktywności obywatelskiej oraz obywatelskiej kontroli działania władz publicznych, to zarazem wielki wstyd dla państwa polskiego, które od początku pandemii nie potrafiło stworzyć podobnego narzędzia – mówił z goryczą Mierzejewski

- Michał Rogalski i wielu jemu podobnych entuzjastów na całym świecie dało obywatelom i obywatelkom szansę, by mogli więcej zrozumieć z tego co się dzieje i mogli podejmować w oparciu o dane, najlepsze dla siebie decyzje (Krzysztof Izdebski). Jego zbiór danych stał się niezbędną podstawą do wszelkich analiz wykonywanych przez instytucje badawcze, uczelnie, a nawet zwykłych ludzi, którzy np. latem chcieli wyjechać na urlop i sprawdzali sytuację epidemiczną w poszczególnych powiatach. Zaczęły z nich nawet pośrednio korzystać Kancelaria Premiera i Ministerstwo Zdrowia, przygotowując prezentacje na kolejne konferencje prasowe (Sylwia Czubkowska).

Jesienią rząd założył w końcu swoją bazę i odciął bazę Michała Rogalskiego od nowych danych. - Rzecznik Praw Obywatelskich nie doczekał się nawet odpowiedzi o powody takiego działania – przypomniał Piotr Mierzejewski.

Co może teraz zrobić RPO? Może uhonorować najważniejszą swoją nagrodą ten trudny, żmudny, codzienny, wspólny – dla innych.

- Laureata nagrody Włodkowica wskazuje cała Kapituła, w skład której wchodzą dotychczasowi laureaci, rzecznicy, w tym RPO urzędujący. A nagrodę stworzył RPO V kadencji śp.  Janusz Kochanowski, który chciał honorować osoby pokazujące sprzeciw i niezależność myślenia, nawet wobec poglądów większości. Wśród laureatów byli m.in. sędzia Sądu Najwyższego USA Antonin Scaglia, redakcja „Więzi”, Jerzy Owsiak czy śp. Bartłomiej Skrzyński, wybitny działacz na rzecz praw osób z niepełnosprawnościami. Do nich dołącza dziś Michał Rogalski – powiedział Adam Bodnar.

Michał Rogalski jest siedemnastym laureatem Nagrody.

Laudacje

Laudacja Krzysztofa Izdebskiego, dyrektora programowego Fundacji ePaństwo

2 listopada 2020 r. w wieku 98 lat zmarł Mark P. Schlefer, współtwórca amerykańskiej ustawy o prawie do informacji publicznej - podpisanej przez prezydenta Johnsona 4 lipca 1966 r. (do pokazuje wagę tych przepisów). Autor wspomnieniowego artykułu w the „Washington Post” zaczął swój tekst od takiego fragmentu:

„W wieku 22 lat zapytał, dlaczego nie wpuszczono go do klubu oficerskiego we Francji na kieliszek szampana, by wznieść toast za poddanie się Niemiec, zwłaszcza po tym jak sam przeżył 36 misji bojowych w charakterze bombardiera-nawigatora. Dlaczego, zapytał kilka lat później, jako młody ojciec, prywatne szkoły na terenie Waszyngtonu, do których uczęszczały jego dzieci, w dużej mierze wykluczały czarnych uczniów.

Jego gotowość do zadawania pytań osobom sprawującym władzę przeniosła się na jego życie zawodowe i doprowadziła do tego, że odegrał istotną rolę w tworzeniu ustawy o prawie do informacji, przełomowego aktu prawnego dostarczającego obywatelom narzędzia do utrzymania otwartego i uczciwego rządu”.

Ja bym tylko mniej idealistycznie dodał, że również, a może nawet przede wszystkich, do ujawniania jego nieuczciwości.

Michał Rogalski w wieku lat 19 opublikował na samym początku pandemii w Polsce - 13 marca minionego już roku następującego tweeta: „Moje działania mają charakter obywatelski, jako forma sprzeciwu wobec obecnego chaosu informacyjnego. Pisz, jeżeli widzisz błąd, masz pytanie lub sugestię. Działając wspólnie możemy stworzyć jak najbardziej rzetelne źródło informacji!”.

233 znaki o tym, na czym polega wartość informacji i czym jest działanie na rzecz dobra wspólnego w tym kontekście: proobywatelska postawa, sprzeciw wobec chaosu i braku przejrzystości działań władz. Uznanie, że nie jest się nieomylnym i otwartość na weryfikowanie podawanych przez siebie informacji. Wreszcie zachęta do włączenia innych do wspólnych działań.

Choć jego działania wyrosły z głodu pytań, na które nie było odpowiedzi, oraz z sprzeciwu wobec takiego stanu rzeczy, na tym sprzeciwie się nie skończyło. Od początku wiedział, że wartością danych jest możliwość dzielenia się nimi z innymi. Niektórzy nazwaliby to budowaniem wspólnoty.

Ja przynajmniej tak to nazwę.

W jednym ze swoich „Lapidariów”, Ryszard Kapuściński pisał, że „kiedy pojawiają się pytania, na które nie ma odpowiedzi, oznacza to, że nastąpił kryzys”. Swoją drogą to niesamowite, jak udało mu się przewidzieć sytuację, którą odkrył wiele lat później pan Rogalski. I my - obywatele i obywatelki, którzy chcą zrozumieć, co się wokół nich dzieje, jak groźny jest wirus, gdzie jest największe ryzyko zakażenia, czy rząd ma jakiś spójny plan na testowanie? I wiele, wiele innych.

Zresztą Michał Rogalski nie poprzestał na zbieraniu i udostępnianiu danych dotyczących zakażeń, zgonów czy testów. Zaczęły się szczepienia i już dane na ten temat i, co ważne, analizy tych danych, znalazły się w jego arkuszu.

W jednej z jego wypowiedzi w mediach można przeczytać, że „liczby pomagają porządkować rzeczywistość, która ze względu na to, że zagrożenie jest, można powiedzieć, niewidzialne, wymyka się poznaniu”.

Tak, to właśnie na podstawie dowodów, danych, powinno się podejmować decyzje. Stąd większość z nas wzdycha do ideału evidence-based policies. Politykom i prawom tworzonym w oparciu o dane i dowody.

Rząd nie wydawał się tym jednak zainteresowany. M.in. dzięki działaniom Fundacji ePaństwo wiemy, że słowa ministra Szumowskiego z sierpnia zeszłego roku, że zostawia po sobie strategie i plany z walką z pandemią na jesień, okazały się nieprawdziwe.

Widzę dużą wartość w mówieniu: sprawdzam!

Czuję też z tego powodu pewnego rodzaju jedność z panem Michałem Rogalskim, wynikającą z poczucia zawodu, że przy takich możliwościach tworzenia, analizowania i upubliczniania danych, wciąż niewiele z tego wynika. A czasami wręcz władze robią wiele, by dostęp do danych jeszcze bardziej utrudnić. Gdy zmienił się oficjalny model pokazywania danych, Pan Rogalski słusznie pisał, że To jest jawne odcinanie obywateli od możliwości jakiejkolwiek weryfikacji tych danych! Ale jest też próbą zamiecenia problemu pod dywan. Przypomina mi to rozmowę ze znajomym, który jest lobbystą działającym na rzecz większej przejrzystości amerykańskiej polityki, i który głośno wyrażał zdziwienie przemieszane z oburzeniem, dlaczego politycy zamiatają właśnie tyle spraw pod dywan. Przecież w ten sposób nie rozwiążą żadnego problemu!

To co zrobił i robi Michał Rogalski i te osoby, które z nim współpracują przy tym projekcie, a także wiele aktywistek i wielu aktywistów w Polsce i na całym świecie, to podnoszenie przed opinią publiczną tego dywanu.

Czasami tylko skrawka, a czasami udaje się podnieść go na tyle, by te wszystkie problemy dosięgnąć i wywlec je na światło dzienne. To jest to, co możemy jako obywatele i organizacje zrobić. Pan Rogalski zgrabnie to ujął w kolejnej swojej wypowiedzi: „Działania rządu nie zależą od tego, co wpiszę w arkuszu. Rząd ma swoje dane, które cząstkowo publikuje, a ja cały bajzel informacyjny staram się zebrać w jakąś spójną całość”.

Tak, działania rządu od tego niestety nie zależą, ale Michał Rogalski i wielu jemu podobnych entuzjastów na całym świecie dało swoim rządom szansę by coś z tym, co ukazało się pod dywanem, zrobić. By obywatele i obywatelki mogli więcej zrozumieć z tego co się dzieje i mogli podejmować w oparciu o dane, najlepsze dla siebie decyzje.

Przypomnę tylko na koniec, w kontekście naszej ustawy o dostępie do informacji publicznej, że posłowie pracujący nad jej kształtem (w tym jej inicjator, śp. Henryk Wujec) w 2001 r. mówili w trakcie obrad komisji sejmowej, że prawo do informacji służy realizacji wszystkich innych naszych praw.

I za to, że pomaga obywatelom i obywatelkom realizować swoje prawa, szczególnie panu Rogalskiemu, Tobie Michale dziękuję!

Laudacja prof. Ireny Lipowicz, RPO VI kadencji

Cieszę się z przywołania zasług Michała Rogalskiego w kontekście Henryka Wujca – powiedziała.  Bo podobny jest tu płomień i żarliwość do działania w interesie publicznych.

Prof. Lipowicz przedstawiła powody decyzji Kapituły Nagrody.

  • Po pierwsze- Kapituła nagrodziła bezinteresowną działalność dla dobra wspólnego.
  • Po drugie  – pracę z czystymi danymi i stworzenie wspólnoty, która pokazała znaczenie liczb dla osób nieobeznanych ze statystyką
  • Po trzecie - wytrwałość pozwalającą na wykorzystanie zapału społecznego nie w jednym akcie, ale w codziennej działalności, kosztem wolnego czasu każdego dnia
  • Po czwarte – wezwanie innych do zbudowania wspólnoty i otwartość na uwagi tej wspólnoty
  • Po piąte  – wielkie wrażenie wywarło na Kapitule to, że działanie MR oznacza przeciwstawienie się dezinformacji. Dezinformacja sprawia, że ludzi można poprowadzić w dowolnym kierunku. Będzie największym zagrożeniem. Zmienia rządy, nastawia ludzi przeciw sobie, może (jak w przypadku Rohingjów) doprowadzić do dezinformacji. To takie działania jak MR mogą się temu przeciwstawić. Spokojne i dające ludziom rzetelną wiedzę, z którą potem mogą wiele w życiu społecznym zrobić

- To dopiero początek drogi pana Michała Rogalskiego – powiedziała prof. Lipowicz. - Gratuluję i życzę wszystkiego najlepszego na tej drogi.

Prof. Lipowicz Podziękowała rodzicom „za dobre wychowanie obywatela Rzeczypospolitej, szkole – że pozwoliła odnaleźć i rozbudzić tak ważny płomień. Za to, że tacy absolwenci mogą przyczyniać się d dobra wspólnego.

Laudacja Piotra Mierzejewskiego, dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze RPO

Pana Michała Rogalskiego „poznałem” w pewne letnie przedpołudnie, kiedy wspólnie z kolegami z Zespołu, którym kieruję, analizowaliśmy przedstawione tego dnia przez Ministerstwo Zdrowia dane epidemiczne. Próbowaliśmy rozszyfrować dane o zakażeniach w poszczególnych województwach, sprawdzaliśmy strony internetowe poszczególnych wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych.

I wtedy na naszym zespołowym czacie, bo głównie tak, z oczywistych względów teraz się porozumiewamy, jeden z kolegów wrzucił link do pewnego arkusza kalkulacyjnego.

Ten link większość z nas zapisała w używanych przeglądarkach internetowych. I baza danych, stworzona przez pana Michała Rogalskiego była od tego czasu źródłem codziennych informacji na temat zakażeń i – niestety – także zgonów spowodowanych szalejącym wirusem.

Było w niej wszystko, czego potrzebowaliśmy do pracy: analiza wzrostu zakażeń, hospitalizacji, hospitalizacji w stanie ciężkim, stopień wykorzystania respiratorów w poszczególnych województwach.

Kiedy media poinformowały, że faktycznie likwiduje się możliwość kontynuowania pracy pana Rogalskiego, Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia z zapytaniem w tej sprawie. Jakkolwiek bowiem pozytywem było to, że po 9 miesiącach pandemii postanowiono wreszcie stworzyć narzędzie do zbierania danych, o tyle jednoczesne odebranie obywatelom możliwości kontroli tych danych, trudno było zrozumieć.

Na odpowiedź na to wystąpienie nadal czekamy.

Ta baza to efekt ogromnej pracy Pana Michała Rogalskiego i wielki sukces aktywności obywatelskiej oraz obywatelskiej kontroli działania władz publicznych. To zarazem wielki wstyd dla państwa polskiego, które od początku pandemii nie potrafiło stworzyć podobnego narzędzia.

A że potrzeba istnienia takiego narzędzia jest ogromna, nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

Że potrzebują jej organy władzy publicznej, żeby planować swoje działania, wiemy po sobie. Że potrzebują jej obywatele, wiemy ze skarg, które do nas wpływały od początku pandemii.

  • Obywatele chcieli wiedzieć, jakie jest aktualne zagrożenie w ich miejscu zamieszkania.
  • Oczekiwali informacji, czy władze radzą sobie z sytuacją.

Tych informacji nie otrzymali jednak od władz, ale od osoby, którą dzisiaj honorujemy nagrodą im. Pawła Włodkowica. Za wystąpienie w obronie podstawowego prawa obywateli do rzetelnej informacji o pandemii, bezsprzecznie mu się ona należy.

Laudacja red. Sylwii Czubkowskiej

W drodze na uroczystość taksówkarz zapytał mnie, gdzie jadę. Powiedział mu o młodym aktywiście, który stworzył bazę danych

- Ależ ja wiem, znam, korzystam – odpowiedział. Sprawdzałem tę dane, kiedy jechałem np. na wakacje.

To pokazuje, jak realnym problemem się tu zajmujemy.

Kilka lat temu światową karierę robiły hasła o tym, że dane są ropą naftową XXI wieku, a analitycy danych to najbardziej seksowny zawód przyszłości. Tylko, że wcale nie jest kwestia przyszłości. 

Dziś właściwie na każdym kroku widzimy, jak dane, ich zrozumienie i docenienie mają ogromny wpływ na jakość naszego życia. Wcale nie trzeba wybiegać w fantastyczną przyszłość, nie trzeba snuć opowieści o Big Data, sztucznej inteligencji i algorytmach, które będą rządziły naszym światem.

To dzieje się już tu i teraz.

Co nie znaczy wcale, że taka świadomość jest powszechna. Niestety nawet w obliczu pandemii, która przecież -  jak ostrzegają naukowcy z całego świata - jest możliwa do opanowania tylko dzięki połączeniu wiedzy medycznej z wiedzą analityczną, polski rząd nie docenił wagi analityki.

Zamiast rządu zrobił to nastolatek. Chłopak, który właśnie szykował się do matury i… zamiast kuć do egzaminów uznał, że brakuje mu uporządkowanych informacji o tym, co faktycznie się dzieje. Ale nie czekał, aż ktoś mu takie analizy dostarczy, tylko zaczął je sam przygotowywać. I co ważne do takiej oddolnej walki i o prawo do wiedzy i walki z pandemią zapalił dziesiątki wolontariuszy z całego kraju.

Teoretycznie przecież większość danych była dostępna, tyle że nikt z rządu i Ministerstwa Zdrowia nie wpadł na pomysł, by je zagregować w jednym miejscu w sposób ustrukturyzowany, jasny i przejrzysty.

Michał przygotował otwarty formularz, w który można było na bieżąco wpisywać dane o pandemii zbierane ze stron lokalnych sanepidów, z Głównego Inspektoratu Sanitarnego i samego Ministerstwa Zdrowia. W bazie były dane o zachorowaniach z podziałem terytorialnym, ilości wykonanych testów, zgonach, ozdrowieńcach. Czyli cała niezbędna podstawa do tego, by w nowoczesny sposób zarządzać (spróbować przynajmniej zarządzać) państwem i jego instytucjami. 

Tak prowadzony zbiór danych stał się niezbędną podstawą do wszelkich analiz wykonywanych przez instytucje badawcze, uczelnie, a nawet zwykłych ludzi, w tym tego wspomnianego taksówkarza, którzy np. latem chcieli wyjechać na urlop i sprawdzali sytuację epidemiczną w poszczególnych powiatach.

Tyle że kiedy rząd docenił rolę analityki danych – zresztą dopiero w listopadzie, czyli po ponad pół roku pandemii – i przygotował swój agregat, to był to agregat nieprzejrzysty. I Jednocześnie … odciął oddolnych analityków od dostępu do informacji.

Michał Rogalski uruchomił masowy, oddolny ruch obywateli sprawdzających oficjalne komunikaty i domagających się większej jawności informacji o przebiegu pandemii w Polsce.

Tym samym pokazał nowe niezwykle ważne oblicze społecznego aktywizmu. Takiego, który nie zgadza się na zarządzanie państwem na podstawie ocen wydawanych bo „podobno”. Takiego, który potrafi wykorzystywać dostępne narzędzia by oddolnie wpływać na otaczające nas procesy. I co ważne takiego, który pokazuję, że te dane to wcale nie jak ropa naftowa czy złoto, które służą tylko bogaceniu się. Są raczej jak czysta woda i powietrze, dzięki którym żyje nam się po prostu lepiej.  Dzięki nim możemy żyć w bardziej bezpiecznym i lepiej zarządzanym otoczeniu.

Bardzo za to dziękuję.

Wystąpienie Michała Rogalskiego

- Zaczynając pracę nad danymi  w marcu nigdy bym nie pomyślał, że stanę przed Państwem. Ale teraz czuję power do działania i wiem, że będzie mnie to pchało dalej, także po pandemii. Działalność obywatelska daje radość.

Ta nagroda jest formą uznania dla wszystkich aktywności obywatelskich: jedni szyją maseczki, inni wpisują dane do tabelki. W tych trudnych czasach musimy działać razem jako społeczeństwo. Bo będzie nam łatwiej, a każdy może w tym mieć swój wkład. Możemy wziąć sprawy w swoje ręce.

Dziennikarze pytali mnie, jak to możliwe, że maturzysta tworzy bazę o epidemii. A mnie przeszkadzała trudność w dostępie do porządnych informacji, na podstawie mógłbym podejmować decyzje w tym trudnym czasie. Okazało się, że ludzi potrzebujących takich informacji jest więcej i wtedy zrozumiałem, że nie robię tego tylko dla siebie. To właśnie popchnęło mnie dalej. I tak powstało cenione źródło danych o epidemii.

Jawność i dostęp do informacji to podstawa demokracji. Nie tylko ja ale i całe moje pokolenie pokazuje, że jeśli coś nam się nie podoba, to staramy się to zmienić. Mamy siły do zmieniania świata na lepsze.

Pracowałem przy tym projekcie z wieloma ludźmi. Wskazywali błędy, wskazywali nowe źródła danych, byli wolontariuszami przy ściąganiu danych z powiatów.

Dziękuję.

O nagrodzie im Pawła Włodkowica

Paweł Włodkowic (urodzony ok. 1370 r., zmarł w 1435 r.) - uczony, pisarz religijny i polityczny, obrońca interesów Polski w sporach z Krzyżakami. Był rektorem Akademii Krakowskiej w latach (1414 - 1415), potem prorektorem, a następnie osiadł jako proboszcz w Kłodawie. Brał udział w soborze w Konstancji (1414 - 1418), gdzie przedstawił „Tractatus de potestate papae et imperatoris respektu infidelium” (O władzy papieża i cesarza nad niewiernymi). Sprzeciwił się w nim chrystianizacji drogą wojen i przemocy oraz opowiedział się za prawem pogan do zachowania własnej tożsamości politycznej. Reprezentował Polskę przeciwko Krzyżakom na sądzie rozjemczym cesarza Zygmunta Luksemburskiego w 1420 roku we Wrocławiu oraz w 1421 roku na sądzie papieskim w Rzymie.

Dotychczasowi Laureaci Nagrody im. Pawła Włodkowica

  • 2006 – miesięcznik „Więź”. W imieniu Redakcji nagrodę odebrał red. nacz. Zbigniew Nosowski;
  • 2007 – ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, polski Ormianin, duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik, opozycji antykomunistycznej w PRL.
  • 2008 – sędzia Antonin Scalia (Sąd Najwyższy USA).
  • 2009 – Anna Walentynowicz, wybitna działaczka społeczna, opozycjonistka w PRL, współzałożycielka NSZZ „Solidarność”;
  • 2010 – Lidia Olejnik, Dyrektor Zakładu Karnego w Lublińcu;
  • 2011 – Irena Dawid-Olczyk, założycielka i członkini Zarządu Fundacji Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu "La Strada"
  • 2012 – Krystyna Mrugalska, wiceprzewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym;
  • 2013 – Bartłomiej Skrzyński, Rzecznik miasta Wrocławia ds. Osób Niepełnosprawnych
  • 2014 – Aleksandr Bialacki, białoruski działacz społeczny, dyrektor Centrum Obrony Praw Człowieka „Wiesna”;
  • 2015 – Thomas Buergenthal, jeden z najwybitniejszych amerykańskich prawników specjalizujących się w prawach człowieka i w prawie międzynarodowym;
  • 2016 – Wiktor Osiatyński, polski prawnik, pisarz, publicysta, nauczyciel akademicki. Wybitny konstytucjonalista i działacz społeczny.
  • 2017 – Adam Strzembosz, polski prawnik, sędzia, naukowiec i działacz polityczny. Były pierwszy prezes Sądu Najwyższego i przewodniczący Trybunału Stanu. Kawaler Orderu Orła Białego.
  • 2018 - s.Małgorzata Chmielewska, Ewa Kulik-Bielińska i Katarzyna Przybysławska, kobiety aktywnie działające na rzecz osób słabszych, w kryzysie bezdomności, migranów, niepełnosprawnych.
  • 2019 - Danuta Przywara, działaczka organizacji pozarządowych, prezeska HFPC

RPO do TK ws wybiórczego publikowania stanowisk na stronie Trybunału (ponownie)

Data: 2021-01-08
  • RPO po raz kolejny zwraca uwagę na niepokojącą praktykę polegającą na selektywnym publikowaniu stanowisk uczestników postępowań toczących się w Trybunale Konstytucyjnym.
  • RPO pisze w tej sprawie do Anny Zołotar-Wiśniewskiej, dyrektorki Biura Służby Prawnej Trybunału Konstytucyjnego. Wyjaśnia jej, w jaki sposób niepublikowanie stanowisk w sprawach przed TK narusza prawa obywateli i Konstytucję.

Informacje te oraz treści stanowisk są zamieszczane w niektórych przypadkach w sposób arbitralny, zarówno w Biuletynie Informacji Publicznej, jak i na Internetowym Portalu Orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, co trudno racjonalnie wytłumaczyć. Nieopublikowane stanowiska uczestników postępowania przed TK najczęściej dotyczą tymczasem postępowań kluczowych dla praw obywateli i szeroko rozumianej opinii publicznej.

Przypomina, że zgodnie z ustawą z 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (art. 73)  akta sprawy rozpoznawanej przed Trybunałem są jawne. Fizyczne ich udostępnianie w trakcie pandemii jest coraz trudniejsze – tak dla uczestników postępowań przed TK jak i dla samych pracowników Trybunału. Do tego za kopie akt, których nie ma na stronie, obywatele muszą płacić.

Zagadnienie publikacji stanowisk w Biuletynie Informacji Publicznej Trybunału Konstytucyjnego ma bezpośredni wpływ na poszanowanie szeregu praw i wolności zagwarantowanych obywatelom w Konstytucji. Art. 54 Konstytucji stanowi, że każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Z kolei art. 61 Konstytucji gwarantuje dostęp do informacji publicznej: obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Pojęcie władzy „publicznej” w rozumieniu konstytucyjnym obejmuje wszystkie władze publiczne – władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą – w tym także Trybunał Konstytucyjny. Istnienie szczególnej regulacji dotyczącej form udostępniania akt przez Trybunał nie wyłącza konstytucyjnego prawa do informacji. Forma taka nie może prowadzić do ograniczenia praw obywateli w sposób niezgodny z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Konstytucja RP, gwarantując obywatelom prawo do uzyskiwania informacji publicznej obejmuje nim dostęp do dokumentów oraz wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów (art. 61 ust. 2). Podstawą dla objęcia zakresem prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, a do takich organów z pewnością należy zaliczyć sądy i trybunały oraz osoby wchodzące w ich skład,  stanowisk wydawanych przez organy publiczne w ramach postępowań toczących się przed Trybunałem Konstytucyjnym jest przede wszystkim wykonywanie przez Trybunał Konstytucyjny władzy sądowniczej, a tym samym bezpośrednie stosowanie do jego prac art. 61 Konstytucji RP, który dotyczy bez wątpienia wszystkich organów władzy publicznej.

Odpowiedź z TK (aktualizacja 15 stycznia 2021 r.)

Opowiadając na pismo z 8 stycznia 2021 r., informuję, że Pana zarzut o selektywnym publikowaniu stanowisk uczestników postępowania przez Trybunał Konstytucyjny na stronie internetowej www.trybunal.gov.pl nie znajduje żadnego uzasadnienia. 

Dostęp do akt Trybunału Konstytucyjnego odbywa się w przewidzianych przez ustawę formach i na zasadach w niej określonych. Wybór formy udostępnienia dokumentów należy do kompetencij TK, wyłączonej ze sfery właściwości Rzecznika Praw Obywatelskich na mocy art. 14 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2020 r., poz 627).

Zasadą przyjętą w Trybunale Konstytucyjnym jest zamieszczanie treści stanowisk uczestników postępowania na stronie TK.

W tym zakresie dostęp do akt postępowania Trybunału Konstytucyjnego pozytywnie wyróżnia Polskę na tle standardu europejskiego, o czym można przekonać się, analizując strony internetowe różnych sądów konstytucyjnych - przekazał kierownik sekretariatu Biura Służby Prawnej Trybunału Konstytucyjnego dr Bartosz Skwara 

VII.511.46.2020

Polacy liczą, że dzięki środkom UE uporają się ze skutkami pandemii. Pismo RPO do premiera w sprawie weta

Data: 2020-12-09
  • Polacy czekają na przyjęcie przez Unię Europejską programu naprawczego i siedmioletniego budżetu
  • Jako obywatele UE liczą, że umożliwią one uporanie się z gospodarczymi i społecznymi konsekwencjami pandemii
  • A weto rządu może całkowicie zamknąć drogę do środków unijnych
  • Adam Bodnar prosi premiera Mateusza Morawieckiego o należne uwzględnienie praw mieszkańców naszego kraju

Rzecznik Praw Obywatelskich z troską obserwuje proces przyjmowania europejskiego funduszu odbudowy i wieloletnich ram finansowych Unii Europejskiej. Szczególnie niepokoi zapowiedź premiera zawetowania obu instrumentów wraz ze skutkami takiego zablokowania pomocy gospodarczej dla mieszkańców Polski.

W tym roku RPO dwukrotnie zwracał się już do premiera o rzetelne informacje o działaniach podejmowanych przez UE na rzecz zwalczania epidemii i jej skutków (pisma z 21 maja i 8 czerwca 2020 r.). Na żadne z tych pism nie było odpowiedzi. 

Konstytucja powierza RPO zadanie ochrony praw i wolności człowieka i obywatela, a zwłaszcza prawo do otrzymywania od władz krajowych rzetelnych informacji (art. 54 i art. 61 Konstytucji).

W ostatnich dniach premier wielokrotnie mówił o zablokowaniu uchwalenia przez UE budżetu wieloletniego oraz funduszu odbudowy - choć wcześniej potwierdzał podstawowe znaczenie UE w przeciwdziałaniu negatywnym skutkom pandemii. Apelował o europejską solidarność i ambitny budżet Unii, wspierający ożywienie gospodarcze  w Europie. Premier z nadzieją wypowiadał się też o unijnym planie odbudowy, przedstawiał korzyści, które przyniesie Polsce.

W wystąpieniu z 8 czerwca 2020 r. RPO zwracał uwagę, że wykorzystanie środków unijnych będzie warunkowane poszanowaniem praw podstawowych i wartości Unii. Respektowanie zasad państwa prawa i oparcie odbudowy na prawach podstawowych było bowiem częścią programu Komisji Europejskiej. Trwały wtedy również prace nad unijnym rozporządzeniem  o  ogólnym systemie warunkowości dla ochrony budżetu Unii, którego projekt został przedstawiony przez Komisję Europejską już w 2018 r.

Rzecznik prosił w tamtym wystąpieniu, aby informacje rządu w sprawie funduszy przeznaczanych przez UE na zwalczenie konsekwencji epidemii były rzetelne, pełne i dokładne, a zatem obejmowały również zasadnicze warunki i kryteria korzystania z tych funduszy przez państwa Unii. Takich informacji ani premier, ani członkowie rządu nie przekazywali. Tworzyli zaś mylne wrażenie, że środki te są dla Polski zagwarantowane bezwarunkowo.

Ówczesne obawy ziściły się. Przygotowany został ostateczny projekt rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE ustanawiający mechanizm warunkowości. Wprowadza on rozwiązania chroniące unijne środki budżetowe w przypadku naruszenia przez państwo członkowskie zasad praworządności. Ma on dotyczyć zarówno  budżetu Unii na lata 2021–2027, jak i programu odbudowy po pandemii. Może wydatnie wpłynąć na ograniczenie środków dla naszego kraju.

Zagrożenie dostępu do środków unijnych stało się bardziej realne niż kiedykolwiek. Weto rządu może całkowicie zamknąć do nich drogę. Zablokowanie przyjęcia przez Unię budżetu wieloletniego oraz funduszu odbudowy nie jest alternatywą. A premier zapowiadał, że planowany podział środków z obu instrumentów jest bardzo korzystny dla Polski. Przyrównywał je nawet do Planu Marshalla.

Epidemia COVID-19 stała się powodem wielu wyrzeczeń Polaków ze względu na epidemię. Ograniczono  możliwości zarobkowania, przemieszczania się, utrzymywania kontaktów rodzinnych i społecznych, korzystania z obiektów edukacji, kultury, handlu, gastronomii, sportu i turystyki, uprawiania kultu religijnego itp. Nie mogą w pełni korzystać z przysługujących im praw i wolności.

Teraz czekają na przyjęcie przez Unię programu naprawczego i siedmioletniego budżetu. Jako obywatele UE liczą, że środki unijne umożliwią uporanie się z gospodarczymi i społecznymi konsekwencjami pandemii i środków podjętych dla jej zwalczania.

Adam Bodnar poprosił premiera Mateusza Morawieckiego o wzięcie pod uwagę tego stanowiska i  należne uwzględnienie praw mieszkańców naszego kraju.

VII.7010.2.2020

Więźniowie bez dostępu do wielu stron internetowych nt. praw człowieka

Data: 2020-12-02
  • Dostęp więźniów w Polsce do stron internetowych został ograniczony do stron Biuletynów Informacji Publicznej oraz stron z domeną gov.pl
  • Nie mogą więc zapoznać się ze stronami zawierającymi np.  orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka czy tekst Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu
  • Dotychczasowa praktyka udostępniania osadzonym określonych stron internetowych miała na celu m.in. poszerzanie ich świadomości prawnej

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem przyjął informację, że  dostęp osadzonych do informacji publicznej przez internet został ograniczony do stron internetowych BIP oraz stron z domeną „gov.pl”, gdy są one udostępniane na zasadach przewidzianych dla stron BIP.

Tak stanowi  zarządzenie Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z 20 maja 2020 r. W związku z tym wiele stron internetowych  przestało być dostępnych dla więźniów. Są wśród nich są strony

  • https://echr.coe.int/Pages/home.aspx?p=home - European Court of Human Rights, zawierającej orzeczenia, decyzje, rezolucje oraz raporty Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Europejskiej Komisji Praw Człowieka oraz Komitetu Ministrów Rady Europy;
  • https://rm.coe.int/16806dbac3 - zawierającej tekst Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu, wraz ze sprawozdaniem wyjaśniającym do niej;
  • https://europa.eu/european-union/index_pl – oficjalna strona internetowa Unii Europejskiej;
     www.who.int - Światowa Organizacja Zdrowia;
  • https://www.ohchr.org/EN/AboutUs/Pages/WhoWeAre.aspx - Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, które jest jednostką zajmującą się prawami człowieka. Reprezentuje światowe zobowiązanie do promowania i ochrony pełnego zakresu praw i wolności człowieka określonych w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

Działania te są niewątpliwie krokiem w tył wobec wieloletnich starań Służby Więziennej, by zapewnić osobom pozbawionym wolności możliwość realizacji prawa do informacji. Biuro Informatyki i Łączności SW, które prowadziło czynności techniczne związane z dostępem więźniów do stron internetowych, wielokrotnie zapewniało RPO, że będzie sukcesywnie odblokowywać kolejne strony internetowe.

Z pisma z 8 marca 2016 r. do RPO ówczesnego wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego  wynikało, że w związku z wdrożeniem w jednostkach penitencjarnych usługi sieci informatycznej istnieje możliwość, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, udostępnienia osadzonym kolejnych stron internetowych.

A w 2019 r. ówczesny zastępca DG SW wskazywał, że sukcesywne zwiększanie liczby stron internetowych dostępnych dla osadzonych daje im nie tylko możliwość zapoznania się z informacją publiczną z BIP, ale także skorzystanie z informacji prawnych i ochrony praw człowieka.

Dotychczasowa dobra praktyka udostępniania osadzonym określonych stron internetowych miała więc na celu nie tylko zapewnienie im możliwości korzystania z prawa do informacji, ale także poszerzanie świadomości prawnej.

RPO ma nadzieję, że SW nie zaniechała edukacyjnego kierunku swojego działania. Dlatego też zastępczyni RPO Hanna Machińska prosi zastępcę dyrektora generalnego SW płk. Andrzeja Leńczuka o poinformowanie o dostępności stron internetowych organizacji międzynarodowych dla osób pozbawionych wolności. Jeśli nie, prosi  rozważenie działań w celu zapewnienia ich dostępności.

IX.517.1041.2020

Koronawirus. Sanepidy nie podadzą już danych o liczbie zakażonych

Data: 2020-11-25
  • Scentralizowanie podawania danych o liczbie zakażeń koronawirusem jest sprzeczne z konstytucyjnym prawem do informacji publicznej, które zakłada jak najszerszy i jak najłatwiejszy dostęp do publicznych danych  
  • Dotychczas dane te podawały lokalne sanepidy
  • Zmiana modelu raportowania może jednak dodatkowo je obciążyć - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Będą one bowiem musiały udzielać informacji publicznej o liczbie zakażeń na każdy wniosek obywatela

Jak informują media, od 24 listopada 2020 r. sanepidy zaprzestają publikowania na swoich stronach internetowych danych nt. koronawirusa. Mają być one teraz być prezentowane na szczeblu centralnym.

Według 19-letniego Michała Rogalskiego, który stworzył i wraz z wolontariuszami prowadził taką obywatelską bazę danych o koronawirusie, to odcinanie obywateli od podstawowych danych. A baza ta wskazywała na rozbieżności między danymi sanepidów i MZ.

Z dużym zaniepokojeniem RPO przyjął informację mediów o wprowadzeniu przez Głównego Inspektora Sanitarnego swoistego zakazu publikowania przez wojewódzkie i powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne danych o liczbie zakażeń wirusem SARS-CoV-2, potwierdzonych w danym województwie i powiecie.

Jak wynika z informacji MZ w serwisach społecznościowych, ma to związek ze scentralizowaniem podawania tych danych (mają być publikowane "do poziomu powiatu" na stronach rządowych).

Inicjatywa podawania tego rodzaju danych w jednym miejscu jest niezwykle cenna. Jako strażnik konstytucyjnych wolności i praw jednostki, RPO nie może jednak przejść do porządku dziennego nad tą sprawą.

Zakaz taki jest bowiem nie do pogodzenia z aksjologią konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Zakłada ono jak najszerszy i jak najłatwiejszy dostęp do publicznych danych.  Jest to jeden z najistotniejszych środków sprawowania przez obywateli kontroli nad sposobem wykonywania władzy publicznej. W odniesieniu do danych na temat liczby zakażeń okazał on skuteczność, skoro pozwolił na identyfikację i naprawnienie nieprawidłowości, które – biorąc pod uwagę okoliczności – mogą mieć miejsce.

Adam Bodnar obawia się również, że przyjęty model raportowania może spowodować dodatkowe obciążenie pracowników poszczególnych powiatowych i wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych.

Informacja sanepidu o liczbie zakażeń w danym powiecie (województwie) stanowi bowiem informację publiczną w rozumieniu ustawy z 6 września 2001 r. Nieudostępnienie jej przez dany podmiot na stronach BIP - czego  będziemy świadkami – zrodzi obowiązek udostępniania jej indywidualnie na każdy wniosek (art. 10 ust. 1 ustawy). W obecnych, powszechnie znanych warunkach funkcjonowania sanepidu, wydaje się to zbędnym, acz wymaganym przez prawo, obciążeniem.

Dlatego Adam Bodnar zwraca się do ministra zdrowia Adam Niedzielskiego o stanowisko. Prosi też o podanie szczegółów zapowiadanej centralizacji informowania o liczbie zakażeń koronawirusem.

V.7018.1009.2020

Obywatelowi odmówiono informacji publicznej o kosztach wyborów, których nie było. Rzecznik przyłącza się do sprawy w WSA

Data: 2020-11-12
  • Opinia publiczna powinna móc ocenić gospodarność wydatków ze środków publicznych na prezydenckie wybory korespondencyjne, które się nie odbyły
  • Tymczasem Minister Aktywów Państwowych nie udostępnił obywatelowi informacji publicznej o całkowiitym koszcie druku i przygotowania pakietów wyborczych
  • Uzasadnił to m.in. tajemnicą przedsiębiorstwa - Poczty Polskiej S.A., która przygotowywała te wybory
  • Obywatel  złożył skargę na odmowę do sądu administracyjnego. Do jego sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich

Prawo dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji) jest jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne ze środków pochodzących od państwa.

Istota sporu sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy wnioskowana informacja publiczna stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. To zaś uzasadniałoby ewentualne ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej na podstawie art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek obywatela o informację publiczną

Obywatel złożył do Ministra Aktywów Państwowych wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie:

  • całkowitego kosztu druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych przeznaczonych do głosowania korespondencyjnego,
  • umów zawartych w związku z  tymi czynnościami.

MAP odpowiedział, że  druk elementów pakietu wyborczego wykonała  Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A. na podstawie polecenia Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Decyzja ta nie została udostępniona MAP, wobec czego minister nie mógł jej udostępnić.

Minister odmówił zaś udostępnienia informacji co do kosztu konfekcjonowania pakietów wyborczych z uwagi na konieczność ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa – Poczty Polskiej SA. Obywatel zaskarżył tę decyzję do WSA.

Skarżący zwraca przede wszystkim uwagę, że firmy zawierające umowy z podmiotami publicznymi muszą się liczyć z koniecznością udostępniania informacji dotyczących wykonania tych umów z uwagi na konieczność zachowania zasady transparentności gospodarowania środkami publicznymi. A MAP nie wykazał, że wnioskowana informacja przedstawiała realną wartość gospodarczą dla spółki.

W ocenie skarżącego informacja o całkowitym koszcie konfekcjonowania pakietów wyborczych nie zawiera informacji dotyczących majątku inwestora, czynnościach mających wpływ na jego majątek, czy należnościach i zobowiązaniach. Wybór Poczty Polskiej S.A. nastąpił z pominięciem trybu z ustawy Prawo zamówień publicznych, w drodze decyzji Prezesa Rady Ministrów. Ustalanie ceny konfekcjonowania pakietów wyborczych mogło być zatem dowolne, gdyż nie podlegało kontroli i nie było przedstawiane ofertom innych przedsiębiorców na rynku.

Argumentacja RPO

Do postępowania po stronie obywatela przyłączył się RPO. Wniósł o uwzględnienie skargi i uchylenie zaskarżonej decyzji MAP.

RPO podziela argumenty skarżącego. Stoi na stanowisku, że w  sprawie doszło do naruszenia prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 5 ust. 2 ustawy, a w konsekwencji do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

Celem tego przepisu powinno być zapewnienie ochrony wolności działalności gospodarczej i prawa do prywatności. Jego stosowanie nie powinno natomiast prowadzić do utrudnienia dostępu do informacji publicznych istotnych z punktu widzenia społecznej kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych i realizowaniem zadań publicznych.

Rzecznik wielokrotnie wyrażał wątpliwości wobec działań zmierzających do wyborów powszechnych na Prezydenta RP 10 maja 2020 r. w trybie korespondencyjnym - przed wejściem w życie ustawy z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. Wniósł m.in. skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Polecała ona  Poczcie Polskiej S.A. w Warszawie podjęcie i realizację czynności niezbędnych do przygotowania wyborów.

Wyrokiem z 15 września 2020 r. WSA stwierdził nieważność tej decyzji premiera z uwagi na wydanie jej bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem art. 127 ust. 1 Konstytucji oraz przepisów Kodeksu wyborczego.

A działania Poczty Polskiej S.A., zmierzające do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym, w tym konfekcjonowanie pakietów wyborczych, zostały zrealizowane wyłącznie na podstawie decyzji premiera z 16 kwietnia 2020 r. Zostały sfinansowane ze środków publicznych z części budżetowej, której dysponentem był MAP.

W związku ze stanem epidemii i kluczowym znaczeniem wyborów prezydenckich,  zapewnienie obywatelom dostępu do rzetelnych informacji o działaniach organów publicznych i ponoszonych z tego tytułu kosztach należy uznać za szczególnie istotne. A realizacja tych działań mogła nastąpić z naruszeniem wyrażonej w art. 7 Konstytucji zasady legalizmu. Z uwagi na  fakt, że wybory prezydenckie nie zostały przeprowadzone, konieczne jest zapewnienie opinii publicznej możliwości oceny gospodarności poniesionych wydatków ze środków publicznych oraz prawidłowości działań organów publicznych.

W ocenie RPO,  uzasadniając odmowę udostępnienia informacji publicznej o całkowitym koszcie konfekcjonowania pakietów, MAP nie odniósł się do dwóch kwestii istotnych z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Usługę sfinansowano bowiem ze środków publicznych, a ona sama, jako dotycząca organizacji wyborów powszechnych, miała charakter zadania publicznego.        

Wnioskowana informacja nie zawierała danych technicznych, technologicznych, organizacyjnych przedsiębiorstwa. Minister nie wykazał w sposób przekonujący, że informacja ta przedstawiała dla Poczty Polskiej S.A. wartość gospodarczą, która mogłaby uzasadniać uznanie jej za tajemnicę przedsiębiorstwa. Informacja o całkowitym koszcie druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych nie dotyczy przecież kwestii wynalazczych, związanych z działalnością marketingową, lub  know-how produkcyjnego, ewentualnie know-how handlowego bądź innego.

Ponadto skala przedsięwzięcia - jakim jest przygotowanie pakietów wyborczych na potrzeby przeprowadzenia wyborów powszechnych - oraz jego jednorazowość sprawia, że wątpliwa jest możliwość wykorzystania informacji o całkowitych kosztach tego przedsięwzięcia przez podmioty konkurencyjne. Trudno sobie bowiem wyobrazić realizację podobnego przedsięwzięcia przez podmioty świadczące usługi pocztowe i logistyczne na rzecz innego podmiotu niż Skarb Państwa.

A ustawa z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. została uchylona. Polskie ustawodawstwo nie przewiduje zatem obecnie możliwości przeprowadzenia wyborów powszechnych wyłącznie w formie wyborów korespondencyjnych. Dlatego ujawnienie żądanej informacji nie wiązałoby się z negatywnymi skutkami gospodarczymi dla Poczty Polskiej S.A.

Szczególne wątpliwości Rzecznika budzi stwierdzenie MAP, że samo wyrażenie przez Pocztę Polską S.A. intencji zachowania końcowej wartości kontraktu w tajemnicy powinno prowadzić do uznania jej  za objętą tajemnicą przedsiębiorcy. Prowadziłoby to do niemożności uzyskiwania informacji dotyczących wydatkowania środków publicznych przez podmioty prowadzące działalność gospodarczą. W konsekwencji naruszałoby istotę prawa do informacji publicznej.

Organizacja wyborów na Prezydenta RP stanowiła realizację zadania publicznego o istotnym znaczeniu dla ogółu obywateli. Poczta Polska S.A. nie była zaś podmiotem do tego uprawnionym. Zgodnie z Kodeksem wyborczym, podmiotem zobowiązanym do zapewnienia warunków organizacyjno-administracyjnych, finansowych i technicznych wyborów było bowiem Krajowe Biuro Wyborcze.

Z wyroku WSA z 15 września 2020 r. wynika że, wykonując konfekcjonowanie pakietów wyborczych, Poczta Polska S.A. realizowała zadanie publiczne, do którego nie była uprawniona. Nie sposób więc uznać, że całkowity koszt realizacji tego zadania może stanowić informację objętą tajemnicą przedsiębiorcy.

Ponadto decyzja MAP mogła naruszać również art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zgodnie z którym każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii.

VII.6060.32.2020

Dlaczego TK selektywnie publikuje stanowiska uczestników swych postępowań?

Data: 2020-10-19
  • Na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego nie zamieszczono m.in. stanowisk Sejmu i Prokuratora Generalnego w sprawie konstytucyjności ustawy dotyczącej aborcji, którą TK zbada 22 października
  • Takie selektywne publikowanie stanowisk uczestników postępowań przed TK - co dotyczy także Rzecznika Praw Obywatelskich - jest niepokojącą praktyką 
  • Ogranicza to bowiem konstytucyjne prawo obywateli do informacji publicznej oraz wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji
  • Może też naruszać ustawę o TK, zobowiązującą  do publikacji tych stanowisk

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega niepokojącą praktykę Trybunału Konstytucyjnego, polegającą na selektywnym publikowaniu stanowisk uczestników postępowań toczących się w TK. Są one zamieszczane w sposób arbitralny zarówno w Biuletynie Informacji Publicznej, jak i na Internetowym Portalu Orzeczeń TK.

Nieopublikowane stanowiska najczęściej dotyczą postępowań kluczowych dla praw obywateli i opinii publicznej. Jednym z nich jest  sprawa dotycząca konstytucyjności ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży (sygn. akt K 1/20).

W tej sprawie TK wyznaczył rozprawę w pełnym składzie na 22 października 2020 r. Na stronie TK umieszczono tylko wniosek posłów PiS z 19 listopada 2019 r.  - brak zaś stanowisk Sejmu i Prokuratora Generalnego. Posłowie wnoszą o uznanie niekonstytucyjności dopuszczalności aborcji  wobec „dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu".

Z kolei w sprawie wszczętej przez Marszałek Sejmu RP w sprawie konstytucyjności Kodeksu wyborczego (sygn. akt K 6/20) RPO 7 maja 2020 r przedstawił stanowisko w terminie 22 godzin wyznaczonych przez TK. Do dziś - mimo umorzenia sprawy przez TK 26 sierpnia 2020 r. wskutek cofnięcia wniosku - na stronie TK nie zamieszczono ani stanowiska RPO, ani też pisma Marszałek Sejmu o cofnięciu wniosku.

Zgodnie z ustawą 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, akta sprawy rozpoznawanej przed TK są jawne. Obowiązek publikacji wskazanych stanowisk, będących częścią akt sprawy, powinien być realizowany zgodnie z art. 74 ust. 4 pkt 1 ustawy. Według niego dostęp do akt sprawy następuje poprzez publikację dokumentów na stronie internetowej TK, będącej stroną Biuletynu Informacji Publicznej.

Kwestia ta jest szczególnie istotna wobec pandemii, gdy utrudniony jest fizyczny dostęp do akt sprawy. A na problemy związane z takim dostępem RPO do akt postępowania z jego udziałem Rzecznik zwrócił uwagę w wystąpieniu do TK z 13 października 2020 r. (opisanym poniżej).

Publikacja stanowisk w Biuletynie Informacji Publicznej TK bezpośrednio wpływa na poszanowanie szeregu praw i wolności zagwarantowanych obywatelom w Konstytucji.

Jej art. 54 stanowi, że każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. A konstytucyjne prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznej (art. 61) obejmuje m.in. dostęp do dokumentów oraz do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej,  do których zaliczają się sądy i trybunały. Z kolei art. 45 Konstytucji określa generalną zasadę jawności postępowań sądowych. Informacja o przebiegu postępowania przed TK powinna odpowiadać tym  wymogom.

W ocenie Rzecznika informacja o stanowiskach, wydawanych przez uczestników postępowań przed TK - zwłaszcza jeśli chodzi o takie organy państwa,  jak Sejm lub Prokurator Generalny - ma charakter informacji publicznej. Brak informacji o stanowisku obligatoryjnego uczestnika postępowania na stronie Biuletynu Informacji Publicznej TK albo jest zatem informacją o niezajęciu stanowiska (co oznaczałoby naruszenie ustawy o TK przez takiego uczestnika),  albo jest przejawem naruszenia ustawy o TK przez Wysoki Trybunał w zakresie ustawowego obowiązku publikacji stanowisk.

Ze względu na funkcję, jaką TK pełni w demokratycznym państwie prawa, oraz z uwagi na konieczność realizacji prawa obywateli do informacji publicznej, praktyka niepublikowania stanowisk przez TK nie jest uzasadniona prawnie. Stanowi nieproporcjonalne ograniczenie prawa do informacji publicznej oraz wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się wyjaśnienia w tej sprawie do dyrektorki Biura Służby Prawnej TK Anny Zołotar-Wiśniewskiej. Poprosił także o poinformowanie o działaniach podjętych w celu przywrócenia stanu zgodnego z porządkiem prawnym w tym zakresie.

VII.511.46.2020

Międzynarodowy Dzień Prawa do Informacji Publicznej

Data: 2020-09-28

28 września obchodzimy Międzynarodowy Dzień Prawa do Informacji.

Jest to okazja do podkreślenia wagi tego szczególnego uprawnienia obywatelskiego.

Zagwarantowane w art. 61 Konstytucji RP prawo do informacji publicznej jest jednym z podstawowych narzędzi umożlwiających obywatelom budowanie społeczeństwa obywatelskiego i  wywieranie bezpośredniego wpływu na sprawy publiczne. Poinformowany obywatel to świadomy wyborca i skuteczny aktywista. Dlatego też Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą monitoruje sposób poszanowania przez organy państwa zasady jawności i podejmuje działania w sprawach indywidualnych o istotnym znaczeniu dla polepszenia standardów realizacji prawa do informacji publicznej w Polsce.

Kluczową rolę w kształtowaniu się szeroko rozumianego dostępu do informacji publicznej w naszym kraju odgrywa orzecznictwo sądów administracyjnych. W ocenie Rzecznika organy publiczne powinny jednak działać tak, aby skierowanie sprawy na drogę sądową było dla obywatela ostatecznością. Niepokój Rzecznika budzi nieuzasadnione wydawanie decyzji odmownych przez organy centralne, uporczywe wnoszenie skarg kasacyjnych oraz nierespektowanie orzeczeń sądów. Jednocześnie RPO docenia efektywną współpracę z wieloma urzędami w tym zakresie. Działania te dotyczą zarówno praktyki udostępniania informacji publicznej, jak i ustawodawstwa. W tym ostatnim przypadku warto zwrócić uwagę, że m.in. na skutek wystąpień Rzecznika ustawodawca zdecydował się uchylić przepis tzw. spec ustawy COVID-owej, mocą której w czasie pierwszych miesięcy stanu epidemii wprowadzono dla administracji możliwość udostępniania informacji publicznych.

W minionych miesiącach RPO był szczególnie zaangażowany m.in. w następujące sprawy sądowe,  szczególnie istotne z punktu widzenia zasady jawności i dostępu do informacji publicznej:

  • sprawa dotycząca udostępnienia list poparcia sędziów kandydujących do nowo powołanej Krajowej Rady Sądownictwa – Rzecznik przystąpił do jednego z postępowań toczących się w tej sprawie przed WSA w Warszawie, zwracając uwagę, że przepisy ustawy o KRS nie mogą być traktowane jako przepisy szczególne umożliwiające odmowę udzielenia informacji o nazwiskach sędziów popierających kandydatury do KRS. W czerwcu 2019 roku NSA wydał wyrok nakazujący udostępnienie tych informacji. W sprawę zaangażował się Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych, wydając postanowienie zabezpieczające zakazujące udostępniania danych osobowych sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. RPO zaskarżył to postanowienie do sądu administracyjnego, wskazując, że prowadzi ono do niewykonania prawomocnego orzeczenia sądowego. Sąd podzielił zdanie Rzecznika uchylając w  styczniu 2020 roku decyzje PUODO, na skutek czego listy zostały udostępnione.

W sprawę został zaangażowany również Trybunał Konstytucyjny. grupa posłów wniosła bowiem wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu ustawy o KRS w rozumieniu pozwalającym na udostępnienie informacji o listach poparcia. Rzecznik przystąpił do postępowania przez TK podnosząc, że wniosek grupy posłów zmierza de facto do kontroli wykładni dokonanej przez sąd, a nie kontroli przepisu. Sprawa ta pokazuje jak uporczywe działanie organów publicznych i nierespektowanie prawomocnych orzeczeń sądowych prowadzi do wydłużenia procesu udostępniania informacji publicznej.

  • sprawa dotycząca wstępu do Sejmu RP podczas protestu osób z niepełnosprawnościami w roku 2018 – Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w Warszawie ze skargi dziennikarza OKOpress. Rzecznik wskazywał na brak podstawy prawnej zakazu i podkreślał, że prawo dostępu do informacji publicznej obejmuje również prawo wstępu na posiedzenia organów kolegialnych pochodzących z wyboru. Sprawa ta wiąże się również ściśle z realizacją wolności słowa. Wojewódzki Sąd Administracyjny podzielił w tej sprawie zdanie Rzecznika o naruszeniu art. 61 Konstytucji RP.
  • W ostatnim czasie RPO zwrócił się również z prośbą o dopuszczenie do sprawy toczącej się przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, która również dotyczy problemu zakazu wstępu na teren Sejmu.

RPO stoi na stanowisku, że dostępność Sejmu dla polskich obywateli ma kluczowe znaczenie dla pełnej realizacji zasady demokratycznego państwa prawa.

  • sprawa odmowy udostępnienia przez TVP S.A. informacji o kosztach produkcji godzącego w prawa osób LGBT progamu „Inwazja” – RPO przystąpił do postępowania przed WSA w Warszawie ze skargi Kampanii Przeciw Homofobii.  W sprawę zaangażowały się również Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego i Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Spór dotyczył tego, czy informacja o kosztach wyprodukowania programu może być utajniona z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa. RPO wraz z organizacjami pozarządowymi wskazywał, że TVP S.A. realizuje zadania publiczne w postaci misji publicznej i wydatkuje środki pochodzące z abonamentu. Nie wykazała ona, w jaki sposób ujawnienie informacji o kosztach poniesionych na wyprodukowanie „Inwazji” mogłoby wpłynąć na jej pozycje rynkową. WSA uchylił decyzję TVP. Wyrok nie jest prawomocny. W ocenie Rzecznika sprawa ta ma kluczowe widzenie z punktu sprawowania społecznej kontroli nad działalnością mediów publicznych
    i sposobem kreowania przez nie debaty publicznej.

Powyższe sprawy sądowe prowadzi Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego
i Europejskiego RPO, który zapewnił także zastępstwo procesowe RPO przed sądami administracyjnymi: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/zesp%C3%B3%C5%82-prawa-konstytucyjnego...

 

 

WSA uchylił odmowę ujawnienia przez TVP kosztów programu „Inwazja”. Wyrok zgodny z wnioskiem RPO

Data: 2020-09-24
  • TVP powinna ujawnić koszty programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią – wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
  • Wyrok jest zgodny z wnioskiem RPO, który przyłączył się do postępowania z wniosku Kampanii Przeciw Homofobii o udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi - podkreślał RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie i skarga KPH

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgodził się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

Wyrok WSA

24 września 2020 r. WSA uchylił decyzję odmowną TVP. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że nie była ona należycie uzasadniona. W szczególności TVP nie wykazała, aby żądane informacje miały „istotną wartość gospodarczą”, co uzasadniałoby odmowę ich udostępnienia.   

Wyrok nie jest prawomocny. TVP może złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.11.2020

Czy rzeczywiście umowa rządu z LOTem w sprawie akcji #LOT do domu nie podlega udostępnieniu?

Data: 2020-08-11
  • Do RPO zwróciła się pani, której Centrum Informacyjne Rządu odmówiło udostępnienia umowy zawartej pomiędzy Rządem RP oraz LOT-em, na mocy której zorganizowana była akcja LOT do domu.
  • Zdaniem RPO działanie Centrum Informacyjnego Rządu budzi wątpliwości.

Wątpliwości Rzecznika budzi to, czy w niniejszej sprawie faktycznie zaistniały przesłanki do odmowy udostępnienia informacji publicznej, jaką stanowi umowa cywilnoprawna finansowana ze środków publicznych i zawierana przez podmiot realizujący zadania publiczne (zob. wyrok NSA z dnia 16 listopada 2017 r., sygn. akt I OSK 56/16; wyrok NSA z dnia 2 marca 2018 r., sygn. akt I OSK 2245/17; wyrok NSA z dnia 12 września 2019 r., sygn. akt I OSK 2850/17).

CIR nie wzywał Wnioskodawczyni do wykazania szczególnego interesu prawnego, co oznacza, że nie zakwalifikował wnioskowanej informacji jako informacji przetworzonej w rozumieniu art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2020 r., poz. 1429 ze zm., dalej jako: u.d.i.p.). Ewentualnych przesłanek odmowy udostępnienia informacji publicznej w niniejszej sprawie należy się więc doszukiwać w art. 5 ust. 2 u.d.i.p. Nie wydaje się, aby umowa stanowiąca przedmiot wniosku mogła zawierać informacje dotyczące prywatności osoby fizycznej. Stąd też uznano, że prawdopodobnie przyczyną odmowy udostępnienia informacji publicznej w niniejszej sprawie miała być konieczność ochrony tajemnicy przedsiębiorcy.

W doktrynie przyjmuje się, że poprzez tajemnicę przedsiębiorcy określoną w art. 5 ust. 2 u.d.i.p. należy rozumieć tajemnicę przedsiębiorstwa określoną w art. 11 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (Dz. U. z 2019 r., poz. 1010 ze zm.). Zgodnie z treścią tego przepisu przez tajemnicę przedsiębiorstwa rozumie się informacje techniczne, technologiczne, organizacyjne przedsiębiorstwa lub inne informacje posiadające wartość gospodarczą, które jako całość lub w szczególnym zestawieniu i zbiorze ich elementów nie są powszechnie znane osobom zwykle zajmującym się tym rodzajem informacji albo nie są łatwo dostępne dla takich osób, o ile uprawniony do korzystania z informacji lub rozporządzania nimi podjął, przy zachowaniu należytej staranności, działania w celu utrzymania ich w poufności. W orzecznictwie sądów administracyjnych wskazuje się, że aby dana tajemnica przedsiębiorstwa podlegała ochronie na podstawie wskazanego wyżej musi zostać spełniona zarówno przesłanka formalna, jak też przesłanka materialna.

Przez pierwszą z nich rozumie się wykazanie, iż przedsiębiorca podjął działania w celu zachowania poufności tych informacji. Poufność danych musi więc być wyraźnie lub w sposób dorozumiany zamanifestowana przez samego przedsiębiorcę. Wskazuje się, że wola objęcia określonych danych klauzulą poufności nie musi być wyrażona w sposób sformalizowany, a ocena działań przedsiębiorcy w konkretnych sprawach nie może być oderwana od celu, któremu działania te mają służyć, tj. od zachowania poufności określonych informacji. Realizacja elementu formalnego tajemnicy przedsiębiorcy powinna mieć zatem charakter proporcjonalny do okoliczności. Druga przesłanka wiąże się bezpośrednio z samym przedmiotem ochrony przed ujawnieniem i oznacza, że aby określone informacje mogły zostać objęte tajemnicą przedsiębiorcy muszą one, ze swojej istoty, dotyczyć kwestii, których ujawnienie obiektywnie mogłoby negatywnie wpłynąć na sytuację przedsiębiorcy (informacje takie muszą mieć choćby minimalną wartość) z wyłączeniem informacji, których upublicznienie wynika np. z przepisów prawa (zob. wyrok NSA z dnia 10 stycznia 2014 r., sygn. akt I OSK 2112/13). Konieczne jest więc wykazanie, że dana informacja posiada wartość gospodarczą.

W niniejszej sprawie należy zwrócić uwagę, że jedynym podmiotem zaangażowanym w akcję #LotDoDomu były Polskie Linie Lotnicze LOT będące państwowym przewoźnikiem. Ich właścicielem jest Polska Grupa Lotnicza, w której 100 % udziałów posiada Skarb Państwa. Sama akcja odbyła się w warunkach szczególnych, niezwiązanych z normalną rywalizacją podmiotów na rynku lotniczym. Nie można uznać, że informacje zawarte w umowie mogłyby zostać wykorzystane przez podmioty konkurencyjne, a tym samym miały wartość gospodarczą. Należy podkreślić, że akcja dotycząca organizacji lotów repatriacyjnych miała istotne znaczenie z punktu widzenia realizacji zadań państwa. Stąd też z punktu widzenia zasady jawności za kluczowe należy uznać ujawnienie informacji dotyczących sposobu przeprowadzenia tej akcji. W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie wnioskowana informacja powinna zostać udostępniona niezwłocznie w drodze czynności materialno-technicznej, bez wzywania Wnioskodawczyni do uzupełnienia braków formalnych wniosku.

Dlatego Biuro RPO prosi dyrektora Centrum Informacyjnego Rządu Tomasza Matynia o pisemne wyjaśnienia, jak wykorzystał informacje prawne, jakie otrzymał do Rzecznika.

VII.531.53.2020

Ujawnić koszty programu TVP pt. „Inwazja”. RPO przyłączył się do sprawy o udostępnienie informacji publicznej

Data: 2020-06-29
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią
  • Wobec odmowy Kampania Przeciw Homofobii wniosła, aby sąd administracyjny nakazał udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi –  podkreśla RPO
  • A jawność finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli, umożliwiającym społeczną kontrolę; jest to szczególnie ważne wobec wzrostu wysokości środków dla TVP

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgadza się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał w tym postanowieniu m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd, według którego  wszystko to uprawdopodobnia, że naruszono dobra osobiste KPH.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

VII.6060.11.2020

RPO zaskarżył do sądu umorzenie przez PUODO sprawy oświadczeń sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń. EDIT: skarga odrzucona przez WSA w Warszawie

Data: 2020-06-23
  • Ustawa „kagańcowa” nakazała sędziom i prokuratorom składanie jawnych oświadczeń o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach
  • Zagraża to ich prawu do prywatności i jest sprzeczne z prawem do ochrony danych osobowych
  • Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zablokowanie tych przepisów - Jan Nowak odmówił
  • Teraz RPO zaskarżył tę decyzję do sądu administracyjnego. Powołał się na RODO, Konstytucję, Kartę Praw Podstawowych UE i konwencję praw człowieka
  • EDIT:  W lutym 2021 r. WSA uznał, że PUODOmiał rację, umarzając postępowanie ws. obowiązku składania przez sędziów i prokuratorów oświadczeń o przynależności do zrzeszeń lub stowarzyszeń. Sąd oddalił skargę RPO w tej sprawie.

Tzw. ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2019 r., która weszła w życie 14 lutego 2020 r., wprowadziła obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje są publicznie dostępne.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wiele wątpliwości co do zgodności tego obowiązku z Konstytucją. Wyrażał je w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu. Dlatego 9 marca 2010 r. wystąpił do prezesa UODO o zablokowanie tych przepisów w ramach tzw. środka zabezpieczającego (Jan Nowak skorzystał z takiej możliwości w sprawie list poparcia do KRS, wstrzymując ich upublicznienie).

Adam Bodnar wskazywał, że ustawa z 20 grudnia 2019 r.  jest środkiem powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie tych informacji może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się.

RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych. Podkreśla się w nim, że nawet wyraźne przepisy ustawowe należy stosować z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także sędziom i prokuratorom.

A teraz, w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami, mają oni węższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Taki obowiązek mają np. funkcjonariusze służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierze zawodowi. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

Z prawa do zablokowania przetwarzania danych osobowych przez wydanie decyzji o środku zabezpieczającym PUODO skorzystał m.in. w sprawie list poparcia dla kandydatów do  KRS, czasowo zawieszając możliwość ich opublikowania. Zdaniem RPO skorzystanie z tego środka byłoby tym bardziej uzasadnione w tej sprawie.

Decyzja PUODO

Po przeprowadzeniu postępowania prezes UODO odrzucił wnioski RPO, a postępowanie 6 kwietnia 2020 r. umorzył.

Jak wskazano w uzasadnieniu tej decyzji, obowiązek składania oświadczeń i ich upublicznienia jednoznacznie wynika z przepisów prawa. Dlatego przetwarzanie danych osobowych nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych. W ocenie PUODO trudno uznać, by dalsze ich przetwarzanie mogło spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, skoro odbywa się w wykonaniu powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zdaniem PUODO przepisy ustawy  bardzo jednoznacznie i w sposób nie wymagający interpretacji określają obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczeń oraz  obowiązek ich upublicznienia.  Zdaniem PUODO istnienie wyraźne przepisu ustawowego nie pozwala na skorzystanie z uprawnienia do wydania środka zabezpieczającego ze względu na przepis art. 6 ust. 1 lit. c) RODO. Przewiduje on, że „przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem m. in. wówczas, gdy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze”.

Uzasadnienie nie odnosi się do zarzutu RPO co do niezgodności ustawy z zasadą minimalizacji danych oraz ochrony prawa do prywatności, mających swoją podstawę w innych przepisach RODO. 

PUODO nie stwierdził naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i umorzył postępowanie jako bezprzedmiotowe. W uzasadnieniu powołano się na wyrok WSA w Warszawie w sprawie list poparcia do KRS. W styczniu 2020 r. orzekł on, że PUODO nie mógł zablokować ich opublikowania ze względu na wyraźną podstawę prawną przewidującą publiczność tych danych.

RPO podkreślał przy tym, że WSA dopuścił możliwość badania zgodności przepisów o obowiązku publikacji list z prawem do prywatności sędziów. Uznał jednak, że – w tym wypadku – powinno ono ustąpić przed prawem do dostępu do informacji publicznej.

PUODO odmówił jednak dokonania oceny w tym zakresie. Wskazał, że tego typu analiza polegałaby na kwestionowaniu konstytucyjności przepisów ustawy, do czego uprawniony jest jedynie Trybunał Konstytucyjny. W związku z brakiem możliwości wystąpienia do TK PUODO umorzył postępowanie także w tym zakresie.

Od decyzji PUODO przysługuje skarga do sądu administracyjnego. RPO skorzystał z tej możliwości, mając na względzie ochronę praw i wolności obywatelskich.

Wnioski skargi RPO

Rzecznik wnosi, by Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję PUODO, której zarzuca:

  • naruszenie art. 6 ust. 1 lit c rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO) poprzez jego błędną wykładnię;
  • naruszenie art. 57 ust. 1 lit a RODO poprzez niezapewnienie skuteczności przepisów RODO względem przepisów krajowych;
  • naruszenie art. 47 Konstytucji RP, art. 7 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez niezapewnienie realizacji prawa do ochrony życia prywatnego podmiotów, których praw i obowiązków dotyczyło prowadzone postępowanie;
  • naruszenie art. 51 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, art. 8 Karty Praw Podstawowych UE, oraz art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez niezapewnienie realizacji prawa do ochrony danych osobowych podmiotów, których praw i obowiązków dotyczyło prowadzone postępowanie.
  • naruszenie art. 53 ust. 1 i 2, art. 10 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE i art. 9 ust. 1 i 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne ograniczenie swobody w korzystaniu przez sędziów i prokuratorów z wolności sumienia i religii oraz art. 53 ust. 7 Konstytucji poprzez ich zobowiązanie do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Pełną treść skargi do WSA prezentujemy w załączniku poniżej.

VII.501.53.2020     

Koronawirus. Adam Bodnar: zdalne obrady samorządów naruszają konstytucyjną zasadę jawności

Data: 2020-06-12
  • W związku z epidemią samorządy częściowo obradują zdalnie. Obywatele nie mogą z tego powodu na bieżąco śledzić ich prac
  • Jest to sprzeczne z konstytucyjną zasadą jawnego działania samorządów
  • RPO interweniuje w tej sprawie w MSWiA; zwrócił się także do Związku Miast Polskich

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi obywateli na ograniczanie jawności działania organów samorządu terytorialnego w ramach odbywania przez nie obrad i sesji zdalnie w związku z epidemią koronawirusa. Z ustaleń BRPO wynika, że obrady z wykorzystaniem środków komunikacji na odległość odbywają się niekiedy w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli. Drugim problemem jest rozszerzanie w aktach prawa miejscowego możliwości odbywania obrad i sesji w sposób zdalny na sytuacje niezwiązane z obowiązującym stanem zagrożenia epidemicznego - mimo braku odpowiedniego upoważnienia w ustawie o przeciwdziałaniu COVID-19.

Co prawda specustawy „koronawirusowe” przewidują, że w trakcie epidemii organy jednostek samorządu terytorialnego mogą zwoływać i odbywać obrady, sesje, posiedzenia, zgromadzenia, a także podejmować rozstrzygnięcia, w tym uchwały, z wykorzystaniem środków porozumiewania się na odległość lub korespondencyjnie. W praktyce może to ograniczać jawność ich działania i partycypację obywateli w działaniu samorządów.

RPO podkreśla, że zdalny tryb działania organów administracji samorządowej podczas epidemii nie może wpływać na zasadę jawności, w związku z czym nie powinien być on stosowany w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli w obradach.

Jawność działania samorządów leży u podstawy ich funkcjonowania, jest chroniona zarówno przez ustawy, jak i Konstytucję (art. 61). Jej ograniczenie jest co prawda możliwe, ale tylko z ważnych, konstytucyjnych powodów (np. potrzeba ochrony porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa).

Rzecznik rozumie potrzebę wprowadzania ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem epidemii, lecz wyraźne pominięcie przez ustawodawcę przesłanki ochrony zdrowia publicznego w art. 61 Konstytucji, a także fakt, że w obecnym stanie zaawansowania technologicznego istnieją środki umożliwiające zorganizowania zdalnego dostępu obywateli do obrad organów kolegialnych władzy publicznej, każe uznać, że ich odbywanie w trybie zdalnym w sposób wyłączający możliwość udziału obywateli stanowi istotne naruszenie konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

RPO wystąpił do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego o stanowisko i ocenę działania samorządów. Zwrócił się także do Związku Miast Polskich z prośbą o poświęcenie uwagi tej problematyce oraz prowadzenie dialogu społecznego z działaczami samorządowymi w tej kwestii.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 25 września 2020 r.) 

(...) Z treści wystąpienia Pana Rzecznika wynika, że opisywany problem ograniczania obywatelom dostępu do obrad organów stanowiących w głównej mierze ma swoje źródło w praktyce stosowania przepisów ustawowych przez samorządy. Zdalny tryb obradowania stwarza bowiem techniczną możliwość zdalnego dostępu obywatelom do obrad organów stanowiących lub wykorzystanie trybu „hybrydowego” łączącego fizyczną obecność radnych lub obywateli w sali obrad z wykorzystaniem instrumentów komunikowania się na odległość.

Trzeba przy tym podkreślić, że organy nadzoru nad samorządem terytorialnym mają ograniczony ustawą dostępny katalog instrumentów nadzoru, który daje nikłe możliwości korygowania praktyki działania organów jednostek samorządu terytorialnego. O ile zatem Pan Rzecznik w ramach swojej działalności ma styczność z tego rodzaju przypadkami, to realizując ustawowe kompetencje może bezpośrednio występować do organów samorządu terytorialnego, które w Pana ocenie naruszają prawa obywatelskie przez faktyczne działania.

W dalszej kolejności Pan Rzecznik jako organ powołany do stania na straży konstytucyjnych praw i wolności może rozważyć wystąpienie do organów nadzoru w celu oceny, czy w danym przypadku nie występują przesłanki do zainicjowania personalnych środków nadzoru (vide np.: art. 96 ustawy o samorządzie gminnym – rozwiązanie rady gminy lub odwołanie wójta burmistrza, prezydenta miasta).  

(...) Z pisma Pana Rzecznika wynika, że wojewodowie badają legalność zmian dokonywanych w statutach jednostek samorządu terytorialnego m.in. w zakresie rozwiązań umożliwiających zdalne prowadzenie obrad przez ich organy i w przypadku stwierdzenia naruszeń przepisów obowiązującego prawa korzystają ze środków nadzorczych. Jednocześnie w sytuacji, gdy działanie organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego może wskazywać na ograniczenie jawności przy prowadzeniu sesji, istnieje możliwość sygnalizacji takiej okoliczności organowi nadzoru. Mogą to czynić zarówno obywatele, jak również Pan Rzecznik.  

Ponadto, na podstawie art. 101 ustawy o samorządzie gminnym, każdy, którego zdaniem jego interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone uchwałą lub zarządzeniem, podjętymi przez organ gminy  w sprawie (analogiczne uprawnienie dotyczy uchwał i zarządzeń podejmowanych przez organy powiatu  i organy samorządu województwa) z zakresu administracji publicznej, może zaskarżyć uchwałę lub zarządzenie do sądu administracyjnego.   

(całość odpowiedzi MSWiA w załączniku poniżej)

VII.6060.21.2020

Wsparcie UE w walce ze skutkami epidemii będzie uzależnione od poszanowania wartości UE. Pismo Rzecznika do premiera

Data: 2020-06-09
  • RPO z nadzieją patrzy na środki przygotowywane w ramach Unii Europejskiej dla przeciwdziałania negatywnym skutkom społecznym i gospodarczym epidemii
  • Władze pomijają jednak kryteria uczestnictwa państw członkowskich w unijnym planie odbudowy
  • Brak ich spełnienia może bowiem prowadzić do znaczącego ograniczenia dostępu do środków finansowych i możliwości ich wykorzystania przez nasz kraj
  • A kryteria te dotyczą wymogów praworządności oraz realizacji strategii „Europejskiego Zielonego Ładu”

Rzecznik Praw Obywatelskich 21 maja 2020 r. zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o wyjaśnienie nierzetelnych informacji w odniesieniu do działań podejmowanych przez Unię Europejską na rzecz zwalczania epidemii koronawirusa i jej skutków.

Wskazał, że sytuacji epidemicznej nie powinno się wykorzystywać jako pretekstu do niewywiązywania się z zobowiązań członkowskich w zakresie ochrony rządów prawa, a tym bardziej krytykować Unię za dopominanie się ich przestrzegania. Niezależność sądów i niezawisłość sędziów niezmiennie pozostają wymogami unijnego prawa.

W obszernym piśmie RPO przedstawił działania Unii w ostatnich czasach, a także przypominał, że Polska często za późno włączała się do pomocowych projektów Unii, dlatego z nich nie korzystała. RPO opisywał, jakie Unia ma kompetencje, zwracając uwagę, jak szkodliwe jest dla Polaków przekazywanie nieprawdziwych informacji na ten temat.

Odpowiedź MSZ i polemika RPO

27 maja RPO odpowiedział wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński. Pisał min.: „Postawiony przez Pana zarzut budzi jednak ogromne zdumienie w oczach obywateli śledzących wydarzenia wokół walki z pandemią C0VID-19. O ile bowiem podawanie nieprawdziwych informacji na temat reakcji UE i jej instytucji rzeczywiście zasługiwałoby na krytykę - o tyle w sytuacji, w której sama Przewodnicząca Komisji Europejskiej przyznała, że >>Europa dała się początkowo zaskoczyć<<, oraz że >>skutki tego falstartu nadal się za nami ciągną<<, tego rodzaju informacje trudno racjonalnie uznać za nierzetelne”.

Według wiceministra działanie RPO musi zostać ocenione jednoznacznie negatywnie, jako działanie w złej wierze.

Adam Bodnar odpisał mu, że taka ocena wynika po prostu z braku wiedzy.

Zagrożenia dostępu do pomocy UE dla Polski  

W kolejnym piśmie z 8 czerwca 2020 r. - w oczekiwaniu na pełną odpowiedź na wystąpienie z 21 maja – RPO podziękował premierowi Mateuszowi Morawieckiemu za docenienie kroków podejmowanych przez Unię dla przeciwdziałania negatywnym następstwom społecznym i gospodarczym pandemii i przywrócenia gospodarki europejskiej na ścieżkę wzrostu.

Unijny plan odbudowy dla Europy (Recovery Plan for Europe) w wysokości 750 mld euro, o którym premier mówił na konferencji prasowej z prezydentem RP 28 maja oraz podczas wizyty na Mierzei Wiślanej 30 maja daje nadzieję, że właściwe, pełne wykorzystanie instrumentów pomocy i środków finansowych dostępnych w ramach unijnego planu ograniczy negatywne konsekwencje kryzysu gospodarczego dla Polski.

Prezydent i premier odwoływali się do solidarności europejskiej i mówili o potrzebie nowych mechanizmów finansowych ze strony Unii. - W pełni podzielam te poglądy, jak również z nadzieją patrzę na środki przygotowywane w ramach Unii Europejskiej jako kluczowe dla przeciwdziałania negatywnym skutkom społecznym i gospodarczym trwającej epidemii. Pan Prezydent i Pan Premier słusznie podkreślali znaczenie programu przedstawionego przez Komisję Europejską dla naszego kraju – wskazał Adam Bodnar.

Zarazem zwrócił uwagę, że przedstawiona publicznie informacja była niepełna i niedokładna, nie odpowiada zatem kryteriom rzetelności. Nie uwzględniała zasadniczych warunków kryteriów uczestnictwa państw członkowskich w unijnym planie odbudowy. Niepokojące jest, że brak ich spełnienia może prowadzić do znaczącego ograniczenia dostępu do środków finansowych i możliwości ich wykorzystania przez nasz kraj. Dotyczy to wymogów praworządności oraz realizacji strategii „Europejskiego Zielonego Ładu”.

Wykorzystanie środków unijnych zostanie bowiem uzależnione od poszanowania praw podstawowych i wartości Unii. W ramach unijnej procedury ustawodawczej trwają prace legislacyjne nad rozporządzeniem w sprawie ochrony budżetu UE przed ogólnymi brakami w zakresie praworządności. Uzależnienie wypłacania środków unijnych od przestrzegania zasady rządów prawa będzie najpewniej dotyczyć obu filarów walki ze skutkami epidemii: planu odbudowy dla Europy oraz budżetu Unii na lata 2021–2027. Może zatem na szereg lat istotnie ograniczyć dostępne dla naszego kraju środki.

Rzecznik przypomina, że w ostatnich tygodniach skierował do premiera, członków rządu oraz innych organów liczne wystąpienia wskazujące na naruszenia konstytucyjnych praw jednostki w związku ze zwalczaniem epidemii. Wskazywał na brak właściwego ustawowego umocowania dla niektórych zarządzonych ograniczeń i nieproporcjonalność podejmowanych działań.

- Oceniam, że wycofywanie się rządu z wielu wyłączeń i restrykcji, mimo liczby zakażeń utrzymującej się na zbliżonym poziomie, wskazuje że wiele z nich było wprowadzonych bez właściwej analizy ich zasadności. W moim Biurze powstał raport na temat naruszeń praw i wolności obywatelskich w czasie pandemii, który został już przekazany na ręce Pana Premiera – dodał Adam Bodnar.

Sytuacja epidemiczna znacząco zwiększyła zagrożenie dla przestrzegania praw i wolności człowieka i obywatela. Jednak ze stanem naruszania praworządności w Polsce przez organy władzy publicznej mamy do czynienia od kilku lat. Dotyczą one niekonstytucyjnych zmian w Trybunale Konstytucyjnym, Krajowej Radzie Sądownictwa, Sądzie Najwyższym, oraz sądach powszechnych. Obejmują przypadki procedowania ustaw z naruszeniem standardów procesu legislacyjnego, wyłączenia rzeczywistej kontroli konstytucyjności prawa, sytuacje braku podporządkowania się władz krajowych orzeczeniom sądowym.

Z końcem kwietnia wszczęto  następne postępowanie obejmujące tzw. ustawę represyjną, w sposób jaskrawy sprzeczną z prawem Unii. W Radzie Unii Europejskiej trwa wciąż postępowanie przeciwko Polsce w ramach mechanizmu ochrony wartości na podstawie art. 7 Traktatu o UE. W Parlamencie Europejskim debatowano nad bardzo krytycznym sprawozdaniem dotyczącym stanu praworządności w Polsce. Wnioski z tej dyskusji implikują podjęcie przez Komisję i Radę UE wzmożonych kroków wobec naszego kraju.

Plan odbudowy przedstawiony przez Komisję Europejską połączony został jednocześnie z realizacją unijnej strategii „Europejskiego Zielonego Ładu”. Proponowane instrumenty i środki finansowe służyć mają ekologicznej transformacji gospodarki europejskiej i walce ze zmianami klimatycznymi.

- W świetle obowiązków władz krajowych w zakresie ochrony środowiska i zapewnienia bezpieczeństwa ekologicznego wynikających z art. 74 Konstytucji niepokoi mnie, że podczas grudniowego posiedzenia Rady Europejskiej Polska była jedynym członkiem Unii, który nie przyjął zobowiązania do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r. Może to mieć negatywny wpływ na rzeczywistą wysokość środków finansowych możliwych do uzyskania dla naszego kraju – podkreśla Adam Bodnar.

Na wspólnej konferencji prasowej prezydent i premier poziom finansowania wskazywany dla Polski w ramach unijnego planu odbudowy przypisywali swoim staraniom, wymianie listów i trudnym negocjacjom. Rzecznik nie odbiera zasług wynikających z uczestnictwa w organach międzyrządowych UE oraz utrzymywania dwu- i wielostronnych kontaktów politycznych w Europie.

Jednocześnie RPO wskazuje jednak, że o wysokości pomocy dla poszczególnych państw zadecydował model ekonometryczny, który ma zapewnić by skala pomocy dostosowana była do potrzeb poszczególnych państw według obiektywnych kryteriów. Przygotowując program, Komisja Europejska brała pod uwagę przede wszystkim wpływ koronawirusa na skalę spadku Produktu Krajowego Brutto wynikającego z wybuchu epidemii, w odniesieniu do prognoz wskaźników gospodarczych sprzed pandemii. Polska mimo początkowo płytkiej recesji w skali UE, wypada niekorzystnie w zestawieniu z innymi krajami członkowskimi, tracąc znacznie swoją dynamikę rozwojową w porównaniu do przewidywań sprzed wybuchu choroby.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera o wzięcie pod uwagę tego stanowiska oraz o większą dokładność w informowaniu o instrumentach wsparcia ze strony Unii w walce ze skutkami epidemii.

Przekazanie rzetelnych informacji obejmuje bowiem również wskazanie zagrożeń w dostępie do środków unijnych. A właściwa realizacja prawa obywateli do otrzymywania rzetelnych informacji od władz, gwarantowana przez art. 54 i 61 Konstytucji, wymaga informacji pełnej, aktualnej i prawdziwej. Obowiązek jej przekazywania należy do podstawowych powinności organów administracji publicznej.

VII.7010.2.2020

Koronawirus. W okresie epidemii informacje dla obywateli w BIP urzędów miast i gmin muszą być jak najbardziej aktualne

Data: 2020-06-08
  • W stanie epidemii dostęp obywateli do urzędów miast i gmin jest ograniczony  
  • Dlatego szczególnie ważne jest, aby informacje zamieszczane w Biuletynach Informacji Publicznej były jak najbardziej aktualne
  • Dotyczy to w szczególności informacji o możliwości komunikacji z urzędem telefonicznie lub online

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli dotyczące problemu z dostępem do aktualnych informacji o władzach, strukturze oraz danych kontaktowych zamieszczanych przez jednostki samorządu terytorialnego w Biuletynach Informacji Publicznej.

Został on  stworzony w celu powszechnego udostępniania informacji publicznej, a tym samym zagwarantowania obywatelom realizacji ich konstytucyjnego prawa do informacji publicznej zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji.

W stanie epidemii dostęp obywateli do urzędów miast i gmin jest ograniczony. Wynika to zarówno z wprowadzonych ograniczeń funkcjonowania (przyjmowanie interesantów, zmiana godzin urzędowania), jak i ze zmian, które wpływają na życie obywateli (praca  zdalna, edukacja online, ograniczenie funkcjonowania żłobków czy przedszkoli, ograniczenia przemieszczania się).

Wielu obywateli, zwłaszcza osoby starsze i w grupie wysokiego ryzyka, może obawiać się wizyty w urzędzie w związku z wyższym prawdopodobieństwem zakażenia.

- Dlatego też kluczowym jest by w obecnym okresie informacje zamieszczane w Biuletynach Informacji Publicznej były jak najbardziej aktualne. Dotyczy to w szczególności informacji o możliwości komunikacji z organem telefonicznie lub online – napisał Adam Bodnar do Zygmunta Frankiewicza, prezesa Zarządu Związku Miast Polskich.

6060.34.2020

RPO interweniuje w MAP ws informacji publicznej o kosztach druku pakietów wyborczych w wyborach planowanych na 10 maja

Data: 2020-05-28
  • Obywatel poskarżył się do RPO, że Ministerstwo Aktywów Państwowych bez uzasadnienia opóźnia przekazanie my informacji o kosztach druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych a udostępnienia umów zawartych w związku z tym.
  • Obywatel zwrócił się o te informacje w trybie przewidzianym przez ustawę o dostępie do informacji publicznej, powinien otrzymać odpowiedź w ciągu 14 dni, został jednak powiadomiony przez Departament Komunikacji MAP, że odpowiedź zostanie udzielona „niezwłocznie, nie później niż do dnia 11 lipca 2020 r.”.

RPO przypomina Ministerstwu Aktywów Państwowych, że stanowiąca przedmiot niniejszej sprawy informacja o kosztach druku pakietów wyborczych ma szczególnie istotne znaczenie dla opinii publicznej z uwagi na kluczowy charakter wyborów prezydenckich dla funkcjonowania państwa.

Rzecznik od samego początku prac legislacyjnych nad ustawą z dnia 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. (Dz. U. poz. 827) podnosił wątpliwości dotyczące wydatkowania środków publicznych na organizację wyborów korespondencyjnych bez wyraźnej podstawy ustawowej.

Zwracał też uwagę w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów z dnia 11 maja 2020 r., że z uwagi na fakt, że wybory prezydenckie nie zostały przeprowadzone w dniu 10 maja 2020 r., konieczne jest zapewnienie opinii publicznej możliwości oceny gospodarności poniesionych dotychczas wydatków ze środków publicznych.

Czternastodniowy termin na udostępnienie informacji wskazany ustawie o dostępie do informacji publicznej  ma charakter instrukcyjny, a informacja co do zasady powinna być udostępniona bez zbędnej zwłoki. Rzecznik podziela wątpliwości Wnioskodawcy, czy udzielenie odpowiedzi na jednoznaczne pytanie o koszt druku papierów wyborczych, rzeczywiście wymaga analizy dokumentów i wydłużenia terminu na udzielenie informacji. Podkreślić należy, że podmiot udostępniający informację publiczną nie może w sposób dowolny uzasadniać niedotrzymania terminu określonego. W grę mogą wchodzić jedynie takie powody, które są bezpośrednio związane z opóźnieniem w udostępnieniu konkretnej informacji publicznej. Lakoniczne stwierdzenie, że „zmiana terminu udzielenia odpowiedzi wynika z konieczności przeprowadzenia pogłębionej analizy dokumentacji” nie może zostać uznane za przekonujące uzasadnienie przedłużenia terminu do udzielenia informacji.

Dlatego RPO prosi dyrektora Departamentu Komunikacji MAP Pawła Kozyrę o szczegółowe uzasadnienie przyczyn wydłużenia terminu na udostępnienie informacji w tej sprawie i o rozważenie możliwości udostępnienia tej informacji w najszybszym możliwym terminie. Prosi tez o informację, ile osób zwróciło się o dane publiczne o dotyczące kosztów druku pakietów wyborczych wpłynęło do MAP.

VII.6060.32.2020

Kto drukował karty wyborcze? RPO przypomina MSWiA przepisy ustawy od dostępie do informacji publicznej

Data: 2020-05-26
  • MSWiA przedłużyło odpowiedź na pytanie obywatela o to, kto podjął się druku pakietów wyborczych na 10 maja 2020 r.  Obywatel zadał to pytanie w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej, MSWiA uznało jednak, że czas na odpowiedź (14 dni) nie biegnie – zatrzymała go specustawa kornawirusowa.
  • Interweniując w tej sprawie w MSWiA RPO przypomina, że przepis ten utracił moc po wejściu w życie kolejnej nowelizacji – z 14 maja 2020 r.
  • Co więcej – ustawa o dostępie do informacji publicznej wymaga, by przedłużając czas na odpowiedź podać konkretny termin. Czternastodniowy termin na udostępnienie informacji ma charakter instrukcyjny, a informacja co do zasady powinna być udostępniona bez zbędnej zwłoki.

Wątpliwości Rzecznika budzi, czy udzielenie odpowiedzi na jednoznaczne pytanie o to, kto zlecił druk papierów wyborczych, rzeczywiście wymagało analizy dokumentów i wydłużenia terminu na udzielenie informacji. W ocenie Rzecznika informacja o podmiocie, który zlecił druk kart jest informacją o sprawach publicznych jako taka powinna podlegać udostępnieniu.

Już 15 kwietnia 2020 r. Rzecznik skierował wystąpienie generalne do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, w którym wskazał na konieczność zapewnienia skutecznej możliwości korzystania z konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej w okresie obowiązywania stanu epidemii. Niestety do dziś nie dostał odpowiedzi.

VII.6060.29.2020

Skarga na stronniczość „Wiadomości” TVP. RPO prosi KRRiT o wyjaśnienie zarzutów

Data: 2020-05-06
  • Po kolejnej skardze na stronniczość "Wiadomości TVP" RPO prosi Krajową Radę Radiofonii  i Telewizji o wyjaśnienie stawianych zarzutów

"Wszyscy mamy szczescie i komfort urodzenia sie w czasach wolnej Polski; o manipulacjach, których dopuszczały sie komunistyczne, panstwowe serwisy informacyjne, wiemy tylko z opowiesci. Od publicznej telewizji, zgodnie z art. 21 ust. 1 Ustawy z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji (Dz. U. 2019 r. poz. 361; Dz. U. 2019 poz. 643 ), mamy prawo oczekiwac pluralizmu, bezstronnosci oraz wywazenia. Bulwersujacym jest dla nas fakt, ze w programie głównym "Wiadomości" emitowanym codziennie o godz. 19:30 na antenie publicznej stacji TVP 1, w sposób jawny narusza sie wyzej wymienione zasady. Przypomne, ze art. 21 został na wniosek Rady Ministrów zmieniony własnie w ten sposób, by odzwierciedlac misje publiczna spółki TVP SA .Tymczasem wskazany program w sposób jawny narusza zasade bezstronnosci i rzetelnosci, prezentujac tresci przychylne wyłacznie aktualnie sprawujacemu władze obozowi.

​(…) Wolnosc słowa jest dla nas bardzo istotna. Jest prawem, którego nie mieli nasi przodkowie,którego ochrona jest takze i naszym obowiazkiem. Z tego tytułu zwracamy sie w niniejszym wniosku do Rzecznika Praw Obywatelskich o wyegzekwowanie tejze wolności"

To cyctat z kolejnej skargę obywatela wskazującego na stronniczość i brak niezależności oraz pluralizmu  „Wiadomości” TVP. Zwraca on szczególną uwagę na tzw. paski informacyjne.

W piśmie do Witolda Kołodziejskiego, przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, RPO przypomniał, że w interesie publicznym, do którego chronienia w ramach w radiofonii i telewizji Rada została powołana, jest zapewnienie rzetelnej i bezstronnej informacji obywatelom.

Rzecznik przywołał także składane przez niego w ubiegłym roku wnioski o przeprowadzenie kontroli w TVP. Wskazał zarazem, że dotychczas podejmowane przez KRRiTV działania nie zmieniły niepokojącej praktyki publikacji potencjalnie stronniczych materiałów przez telewizję publiczną.

RPO zwrócił się do KRRiTV o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego w tej sprawie. 

VII.564.59.2020

Koronawirus. Dziś dostęp do informacji publicznej jest szczególnie ważny - RPO pisze do MSWiA

Data: 2020-04-15
  • W związku ze stanem epidemii i licznymi ograniczeniami podstawowych praw i wolności zapewnienie obywatelom dostępu do rzetelnych informacji o działaniach władz jest szczególnie ważne – pisze RPO do MSWiA
  • Tymczasem zgodnie z ustawą o COVID w okresie epidemii nie stosuje się przepisów o bezczynności organów na wniosek o informację publiczną
  • Oznacza to, że możliwość szybkiego uzyskania informacji publicznej będzie w praktyce zależała wyłącznie od dobrej woli organu

Rzecznik Praw Obywatelskoch zwrócił się do ministra Mariusza Błaszczaka, nadzorującego administrację publiczną, o podjęcie inicjatywy legislacyjnej, która pomogłaby zapewnić obywatelom prawo dostępu do informacji publicznej.

Zgodnie z dotychczasowym prawem obywatel mógł wystąpić do urzędu o udzielenie informacji publicznej. Ten zaś bez zbędnej zwłoki, nie dłużej jednak niż w terminie 14 dni, powinien jej udzielić. Po tym czasie obywatel mógł złożyć skargę na bezczynność organu.  Ustawa o koronawirusie przewidziała jednak, że w czasie epidemii nie stosuje się przepisów o bezczynności organów. Oznacza to w praktyce odebranie obywatelom możliwości wpływu na dotrzymanie dwutygodniowego terminu przez urząd. Samo zaś prawo do informacji publicznej w okresie epidemii jest niezwykle istotne - także z uwagi na sposób przyjmowania ograniczeń w sytuacji niewprowadzenia żadnego ze wskazanych w Konstytucji stanów nadzwyczajnych.

W piśmie do ministra Rzecznik podkreśla, że samo udzielenie informacji jest czynnością materialno-techniczną, a wskazany termin - jedynie instrukcyjny. Tym samym przepisy o terminach procesowych w postępowaniu administracyjnym, o których mówi ustawa o COVID, nie powinny mieć tu zastosowania. Według RPO bieg terminu na udzielenie informacji publicznej nie powinien więc być uzależniony od stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID. Przyjęte obecnie rozwiązanie oznacza – zdaniem Rzecznika – nieuzasadnione zwolnienie organów publicznych z udzielania informacji publicznej bez zbędnej zwłoki w przyjętym terminie.

Taka sytuacja godzi w zagwarantowane w art. 61 Konstytucji prawo dostępu do informacji publicznej. A jest ono jednym z podstawowych instrumentów zapewniających aktywność obywateli w życiu publicznym i możliwość sprawowania społecznej kontroli nad organami państwa. Treść kwestionowanego przepisu budzi również poważne wątpliwości z punktu widzenia prawa do dobrej administracji, o którym mowa w art. 41 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

VII.6060.19.2020

PUODO umorzył sprawę oświadczeń sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń

Data: 2020-04-14
  • Na podstawie tzw. ustawy „kagańcowej” sędziowie i prokuratorzy mają składać publicznie dostępne oświadczenia o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach
  • W ocenie RPO obowiązek ten zagraża prawu do prywatności sędziów i prokuratorów;  jest też sprzeczny z prawem do ochrony danych osobowych
  • Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zablokowanie tych przepisów w ramach tzw. środka zabezpieczającego
  • PUODO odmówił i umorzył swe postępowanie. Uzasadnił, że obowiązek ten wyraźnie przewiduje przepis ustawy, której konstytucyjności PUODO nie ma prawa kontrolować

Tzw. ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2019 r., która weszła w życie 14 lutego 2020 r., wprowadziła obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje mają być publicznie dostępne. Termin na złożenie pierwszych oświadczeń minął 14 marca.  

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wiele wątpliwości co do zgodności tego obowiązku z Konstytucją. Wyrażał je w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu. Dlatego 9 marca 2010 r. wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych  

RPO uważa, że ustawa jest środkiem powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie tych informacji może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się.

RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych. Podkreśla się w nim, że nawet wyraźne przepisy ustawowe należy stosować z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także sędziom i prokuratorom.

A teraz, w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami, mają oni węższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Taki obowiązek mają np. funkcjonariusze służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierze zawodowi. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

Należy zatem podjąć niezwłoczne działania w celu zabezpieczenia praw obywatelskich, mające na celu ograniczenie możliwości przetwarzania danych osobowych sędziów i prokuratorów, zwłaszcza co do konieczności ujawnienia informacji o przynależności do zrzeszeń, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie przekonań światopoglądowych lub religijnych danego sędziego lub prokuratora.

Z prawa do zablokowania przetwarzania danych osobowych przez wydanie decyzji o środku zabezpieczającym PUODO skorzystał m.in. w sprawie list poparcia dla kandydatów do  KRS, czasowo zawieszając możliwość ich opublikowania. Zdaniem RPO skorzystanie z tego środka byłoby tym bardziej uzasadnione w tej sprawie. Obowiązek złożenia oświadczenia o przynależności do zrzeszeń obejmuje o wiele szerszy zakres danych osobowych, w tym wyraźnie chronionych Konstytucją.

Dlatego RPO wezwał Prezesa UODO do zastosowania podobnego poziomu ochrony także w tej sprawie i rozważenie decyzji o zawieszeniu obowiązku składania oświadczeń przez sędziów i prokuratorów. Przetwarzanie tych danych oraz ich publikacja może bowiem spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki.

Decyzja PUODO

Po przeprowadzeniu postępowania prezes UODO odrzucił wnioski RPO, a postępowanie 6 kwietnia umorzył.

Jak wskazano w uzasadnieniu tej decyzji, obowiązek składania oświadczeń i ich upublicznienia jednoznacznie wynika z przepisów prawa. Dlatego przetwarzanie danych osobowych nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych. W ocenie PUODO trudno uznać, by dalsze ich przetwarzanie mogło spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, skoro odbywa się w wykonaniu powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zdaniem PUODO przepisy ustawy  bardzo jednoznacznie i w sposób nie wymagający interpretacji określają obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczeń oraz  obowiązek ich upublicznienia.  Zdaniem PUODO istnienie wyraźne przepisu ustawowego nie pozwala na skorzystanie z uprawnienia do wydania środka zabezpieczającego ze względu na przepis art. 6 ust. 1 lit. c) RODO. Przewiduje on, że „przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem m. in. wówczas, gdy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze”.

Uzasadnienie nie odnosi się do zarzutu RPO co do niezgodności ustawy z zasadą minimalizacji danych oraz ochrony prawa do prywatności, mających swoją podstawę w innych przepisach RODO. 

PUODO nie stwierdził naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i umorzył postępowanie jako bezprzedmiotowe. W uzasadnieniu powołano się na wyrok WSA w Warszawie w sprawie list poparcia do KRS. W styczniu 2020 r. orzekł on, że PUODO nie mógł zablokować ich opublikowania ze względu na wyraźną podstawę prawną przewidującą publiczność tych danych.

RPO podkreślał przy tym, że WSA dopuścił możliwość badania zgodności przepisów o obowiązku publikacji list z prawem do prywatności sędziów. Uznał jednak, że – w tym wypadku – powinno ono ustąpić przed prawem do dostępu do informacji publicznej. PUODO odmówił jednak dokonania oceny w tym zakresie. Wskazał, że tego typu analiza polegałaby na kwestionowaniu konstytucyjności przepisów ustawy, do czego uprawniony jest jedynie Trybunał Konstytucyjny. W związku z brakiem możliwości wystąpienia do TK PUODO umorzył postępowanie także w tym zakresie.

Od decyzji PUODO przysługuje skarga do sądu administracyjnego. RPO rozważa taką możliwość.

VII.501.53.2020

Prezes UODO zaskarżył dwa wyroki ws. list poparcia do nowej KRS

Data: 2020-03-24
  • Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zaskarżył dwa wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego ze stycznia 2020 r. ws. list poparcia do nowej Krajowej Rady Sądownictwa
  • Po tych wyrokach Sejm ujawnił w końcu, jacy sędziowie poparli w 2018 r. kandydatów do nowej KRS
  • Wcześniej przeszkodą był zakaz wydany Kancelarii Sejmu przez PUODO w 2019 r.
  • Teraz prezes Jan Nowak chce, by Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził nieważność obu wyroków lub nakazał ponowne zbadanie całej sprawy  

Nowa ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich same środowiska sędziowskie. Kandydatury mogły zgłaszać  grupy 25 sędziów i 2 tys. obywateli. W marcu 2018 r. Sejm wybrał 15 członków KRS-sędziów zgodnie z nowymi zasadami. 

Różne organizacje wnosiły o udostępnienie danych sędziów, którzy poparli kandydatów – były przypuszczenia, że nie wszyscy mieli poparcie 25 sędziów. W jednej ze spraw o dostęp do takiej informacji  publicznej NSA w wyroku z 28 czerwca 2019 r. prawomocnie nakazał ujawnienie list poparcia.

Kancelaria Sejmu odmówiła jednak obywatelowi tej informacji publicznej.  29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Kancelarii Sejmu, aby nie udostępniała tych danych. Prezes Jan Nowak wszczął bowiem postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich jeszcze w 2019 r. zaskarżył do WSA te decyzje PUODO. Wskazał, że w ten sposób PUODO może bowiem doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku NSA. To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości, bo rawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwa.

W wyrokach z 24 stycznia 2020 r. WSA uchylił obie decyzje PUODO (sygn. akt II SA/Wa 1927/19 i II SA/Wa 2154/19). 12  lutego 2020 r. marszałkini Sejmu Elżbieta Witek zapowiedziała, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroków rozpocznie procedurę ujawniania tych danych.

14 lutego 2020 r. na stronie WSA opublikowano obszerne pisemne uzasadnienia wyroków. Zaraz po tym Sejm ujawnił listy poparcia do KRS. Wynikało z nich m.in, że kandydatuów do KRS popierali głównie sędziowie związani z resortem sprawiedliwości.

Wyroki WSA nie są prawomocne. W skargach kasacyjnych do NSA prezes Jan Nowak zarzucił im m.in.

  • wykroczenie poza granice sprawy i orzeczenie w przedmiocie zasadności wszczęcia przez PUODO 29 lipca 2019 r. postępowania wobec Kancelarii Sejmu ws. przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa - podczas gdy przedmiotem postępowania WSA była wyłącznie kontrola postanowienia PUODO z 29 lipca 2019 r.  zobowiązującego Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych tych sędziów,
  • uznanie, że PUODO wydając postanowienie z 29 lipca 2019 r. był związany wyrokiem NSA z 28 czerwca 2019 r.,
  • uznanie, że w sprawie nie zostało uprawdopodobnione, iż przetwarzanie przez Kancelarię Sejmu danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS poprzez ich ujawnienie, narusza przepisy o ochronie danych osobowych, podczas gdy wszystkie przesłanki z tego przepisu do wydania postanowienia z 29 lipca 2019 r. zostały spełnione,
  • uznanie, iż w sytuacji, gdy w sprawie dotyczącej udostępnienia informacji publicznej zawierającej dane osobowe zapadł prawomocny wyrok sądu administracyjnego, wyłączone są uprawnienia PUODO jako organu nadzorczego, natomiast osoba, której dane dotyczą jest pozbawiona skutecznego dochodzenia swych praw w postaci wniesienia sprzeciwu.

VII.6060.43.2019

Oświadczenia sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń. RPO wnosi do PUODO o środki zabezpieczające

Data: 2020-03-09
  • Tzw. ustawa „kagańcowa”, która weszła w życie 14 lutego 2020 r., zobowiązuje sędziów i prokuratorów do złożenia oświadczenia o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach. Informacje mają być publicznie dostępne
  • RPO uważa, że obowiązek ten zagraża prawu do prywatności sędziów i prokuratorów; jest też sprzeczny z prawem do ochrony danych osobowych
  • Jest to wręcz sposób na powszechną "lustrację" aktywności publicznej sędziów i prokuratorów
  • W związku z możliwością poważnego naruszenia praw tych grup Rzecznik zwraca się do PUODO o podjęcie środków zabezpieczających

Przepisy ustawy z 20 grudnia 2019 r. przewidują obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów w 30 dni oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje te mają być publicznie dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej. Termin na złożenie pierwszych oświadczeń przez sędziów i prokuratorów minie 14 marca.  

Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił wystąpić do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, do którego kompetencji należy podejmowanie działań w sprawach ochrony danych osobowych. Rzecznik wyraża  szereg wątpliwości co do zgodności wspomnianego obowiązku z prawami i wolnościami zawartymi w Konstytucji. Wątpliwości te Rzecznik wyrażał już wcześniej na forum Sejmu i Senatu w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu.

Celem ustawodawcy było wzmocnienie transparentności działania sądownictwa. Zdaniem RPO jest to jednak środek powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie informacji ich dotyczących może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się. Stanowi to nie tylko narzędzie realizacji ich interesów osobistych, ale wiąże się z istotnym interesem publicznym, jakim jest praca środowisk sędziowskich na rzecz wspierania działania wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie demokratycznym.

Jak podkreślił Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku Baka przeciwko Węgrom z 23 czerwca 2016 r., sędziowie mają szczególne prawo do brania udziału w debacie publicznej dotyczącej niezależności sądownictwa, odgrywając w tym zakresie kluczową rolę dla prawidłowego funkcjonowania demokracji opartej na praworządności.

Po wprowadzeniu wspomnianego obowiązku sędziowie i prokuratorzy - w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami - będą mieli najwęższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Polskie prawo przewiduje podobny obowiązek wobec funkcjonariuszyh służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierzy zawodowych. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

W ocenie Rzecznika należy zatem podjąć niezwłoczne działania w celu zabezpieczenia wskazanych  praw obywatelskich, mające na celu ograniczenie możliwości przetwarzania danych osobowych sędziów i prokuratorów, zwłaszcza co do konieczności ujawnienia informacji o przynależności do zrzeszeń, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie przekonań światopoglądowych lub religijnych danego sędziego lub prokuratora.

Orzecznictwo sądów administracyjnych podkreśla wyraźnie, że przepisy o dostępie do informacji publicznej nie są bezwzględne i powinny być stosowane z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także tym obywatelom, którzy pełnią funkcje publiczne.

W sprawie postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r., w którym czasowo zawiesił on możliwość opublikowania list poparcia dla kandydatów do KRS, Wojewódzki Sąd Administracyjny 24 stycznia 2020 r. orzekł wyraźnie, że jeżeli żądane informacje nie mają związku z pełnioną funkcją publiczną, funkcjonariuszom publicznym, takim jak sędziowie i prokuratorzy, przysługuje ochrona prywatności oraz ochrony ich danych osobowych. Zdaniem RPO dane, które mają być ujawnione w oświadczeniu i opublikowane, nie spełniają tego warunku, ponieważ dotyczą działań sędziów i prokuratorów niezwiązanych z wykonywaną przez nich pracą.

Rzecznik stoi na stanowisku, że konieczność zapewnienia proporcjonalności ograniczenia ochrony danych osobowych, zgodnie z prawem europejskim (przepisy RODO) nie może zostać całkowicie wyłączona i należy wykazać, że dane osobowe będą zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach. W ocenie RPO wprowadzony obowiązek jest niezgodny z tymi przepisami i - z uwagi na zasadę pierwszeństwa prawa UE - nie powinien być egzekwowany.

Szczególne naruszenie praw sędziów i prokuratorów w tym wypadku stanowić będzie publikacja zgromadzonych danych, przy jednoczesnym braku wyraźnego wskazania przez ustawodawcę celu tego przetwarzania, który umożliwiałby jego sądową kontrolę. Wspomniano o tym  w wyroku WSA w Warszawie z 24 stycznia 2020 r. Sprawa ta dotyczyła skargi na decyzję PUODO, który skorzystał z przysługującego mu uprawnienia do wydania decyzji o czasowym ograniczeniu przetwarzania danych osobowych sędziów z list poparcia do KRS. Mające podlegać publikacji dane osobowe sędziów ograniczały się w tamtej sprawie jedynie do imienia i nazwiska, miejsca służbowego oraz podpisu.

Tymczasem obowiązek złożenia oświadczenia, o którym mowa, przewiduje publikację o wiele szerszego zakresu danych osobowych niż w przypadku sędziów z list poparcia do KRS. Dlatego w sposób oczywisty interwencja Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest tym bardziej zasadna i konieczna.

Rzecznik Praw Obywatelskich wezwał zatem Prezesa  Urzędu Ochrony Danych Osobowych do zastosowania podobnego poziomu ochrony także w tej sprawie i rozważenie podjęcia decyzji o czasowym ograniczeniu przetwarzania danych osobowych i zawieszenia obowiązku złożenia oświadczeń przez sędziów i prokuratorów. Z analizy RPO wynika jednoznacznie, że przetwarzanie tych danych oraz ich publikacja w BIP może spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, a zatem spełnione są przesłanki zastosowania tego typu środka.

RPO przypomniał, że zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych wszczęcie postępowania administracyjnego przez organ ochrony danych osobowych następuje z dniem doręczenia tego żądania RPO organowi.

VII.501.53.2020

Marszałek Sejmu ws. list poparcia do KRS - inaczej w piśmie do TK, inaczej dla mediów

Data: 2020-02-14
  • 7 lutego 2020 r. marszałek Sejmu Elżbieta Witek przekazała Trybunałowi Konstytucyjnemu swoje obszerne stanowisko ws. jawności list poparcia do nowej KRS. Wywiodła, że takie ujawnienie jest niekonstytucyjne
  • Tymczasem 12 lutego Elżbieta Witek powiedziała dziennikarzom, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku WSA ws. ujawnienia list „rozpocznie procedurę ujawniania tych danych”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich czeka na ujawnienie list poparcia - zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z czerwca 2019 r. 
  • 14 lutego WSA opublikował uzasadnienie wyroku, po czym Sejm ujawnił listy poparcia

RPO otrzymał właśnie stanowisko Sejmu w sprawie, jaką posłowie PiS zgłosili do TK - po to, by zablokować publikację list poparcia. Twierdzili, że art. 11c ustawy o KRS – gdyby uznać, ze rzeczywiście nakazuje ujawnienie danych osób popierających kandydatów do KRS – jest sprzeczny z Konstytucją. Postępowanie to toczy się przed Trybunałem, jego uczestnikiem jest też RPO, który przedstawił swe stanowisko. Stanowisko Marszałek Sejmu umożliwia Trybunałowi rozpatrzeć sprawę.

Nowa ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich same środowiska sędziowskie. Kandydatury mogły zgłaszać  grupy 25 sędziów i 2 tys. obywateli. W marcu 2018 Sejm wybrał 15 członków KRS-sędziów zgodnie z nowymi zasadami.

Różne organizacje wnosiły o udostępnienie danych sędziów, którzy poparli kandydatów – były przypuszczenia, że nie wszyscy mieli poparcie 25 sędziów. W jednej ze spraw o dostęp do takiej informacji  publicznej NSA w wyroku z 28 czerwca 2019 r. prawomocnie nakazał ujawnienie list poparcia.

Kancelaria Sejmu odmówiła jednak obywatelowi tej informacji publicznej. W lipcu 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Kancelarii, aby nie udostępniała tych danych. Prezes Jan Nowak wszczął bowiem postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania i wniósł o jego umorzenie. Art. 11c ustawy o KRS jest bowiem nieadekwatnym przedmiotem kontroli. Reguluje tylko tryb postępowania w związku ze zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje co do dostępu do informacji publicznej.

Trybunał umorzył to postępowanie wobec zasady dyskontynuacji, w związku z zakończeniem ówczesnej kadencji Sejmu. W obecnej kadencji posłowie PiS złożyli   taki wniosek ponownie 2 grudnia 2019 r. 3 stycznia 2020 r. RPO ponownie przyłączył się do tej sprawy.

Ponadto jeszcze w 2019 r. RPO zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie lipcowe decyzje PUODO. W ten sposób PUODO może bowiem doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku NSA. To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości, bo pymczasem prawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwa.

W wyroku z 24 stycznia 2020 r. WSA uchylił obie decyzje PUODO (sygn. akt II SA/Wa 1927/19 i II SA/Wa 2154/19).

14 lutego 2020 r. na stronie WSA opublikowano obszerne pisemne uzasadnienia wyroków w sprawach dwóch decyzji PUODO (zob. załączniki). Nie jest on prawomocny – PUODO może się od niego odwołać do NSA.

VII.6060.43.2019

Sąd nie wstrzymał decyzji PUODO o zablokowaniu wyroku NSA ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-12-16
  • RPO zaskarżył do sądu dwie decyzje Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o nakazaniu Kancelarii Sejmu, aby nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa  
  • Zarazem Rzecznik zwrócił się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, by do czasu swego rozstrzygnięcia wstrzymał wykonanie tych decyzji prezesa UODO Jana Nowaka
  • WSA odmówił wstrzymania decyzji co do przetwarzania danych osobowych jednego z sędziów, który poparł wybór członków KRS w marcu 2018 r. przez Sejm

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował całą sprawę do sądu, bo decyzje PUODO mogą prowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie ujawnienia list poparcia do KRS. Prawomocne orzeczenie NSA wiąże zaś inne sądy i inne organy państwowe. A próba zablokowania przez PUODO wykonania tego wyroku grozi wytworzeniem nowego standardu w polskim sądownictwie. 

Postanowienie WSA z 4 grudnia 2019 r. (sygn. akt II SA/Wa 2154/19) dotyczy nie samej skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzje PUODO, ale jedynie wniosku o wstrzymanie jednej z nich do czasu rozstrzygnięcia skargi RPO (druga decyzja czeka jeszcze w WSA). Chodzi o decyzję Jana Nowaka, który nakazał Kancelarii Sejmu powstrzymanie się – do zakończenia postępowania PUODO – od upubliczniania i udostępniania  innym podmiotom danych osobowych jednego z sędziów, który poparł kandydatów do KRS.

Wniosek o wstrzymanie wykonania obu zaskarżonych postanowień Rzecznik uzasadniał obawą wystąpienia trudnych do  odwrócenia ich skutków.

W ocenie WSA Rzecznik nie przywołał takich okoliczności, które świadczyłyby o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Sąd uznał, że  wniosek RPO nie zawiera uzasadnienia  i jest tylko polemiką z postanowieniem PUODO. Dlatego – zdaniem WSA – wniosek RPO nie może podlegać ocenie w kontekście możliwości wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Historia sprawy list poparcia KRS

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziów.

Dlatego obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał NSA (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Adam Bodnar zwrócił się wtedy do szefowej Kancelarii Sejmu RP o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia list poparcia kandydatów do KRS - mimo wyroku NSA.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała. Jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych. Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał 29 lipca 2019 r. dwa postanowienia. Na ich podstawie wyrok NSA nie może zostać wykonany przez Kancelarię Sejmu, dopóki UODO zakończy swoich postepowań.

Działania RPO

To stanowisko podważył RPO. Wskazał, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie obie decyzje prezesa PUODO. Wniósł, aby sąd stwierdził ich nieważność lub je uchylił.

W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu. Stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich - w tym prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - Rzecznik skorzystał z przysługujących mu uprawnień i przystąpił do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

Jak wskazał Rzecznik w uzasadnieniu przystąpienia, sprawa ujawnienia nazwisk osób popierających kandydatów do KRS jest istotna nie tylko z punktu widzenia realizacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, gwarancji prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, o których mowa w art. 47 i 51 Konstytucji, ale przede wszystkim - dla stabilności systemu prawnego w Polsce w związku z obowiązkiem wykonywania prawomocnych orzeczeń sądów.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione. Według Rzecznika niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność procedury wyboru członków KRS. A jej konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Wniosek o wstrzymanie wykonania postanowień PUODO

W ocenie Rzecznika utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO uznaje dopuszczalność wydawania postanowień, w których dokonuje własnych ustaleń co do prawa - pomimo prawomocnego orzeczenia sądu, a także umożliwia niewykonanie prawomocnego orzeczenia sądu -prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. 

Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu - nie tylko w odniesieniu do samego NSA, lecz generalnie dla całego sądownictwa w Polsce. A utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO blokuje wykonanie wyroku, może prowadzić do naruszenia zasad, o których mowa w art. 2 Konstytucji.

Przesłanką wstrzymania wykonania zaskarżonych postanowień jest obawa, że dojdzie m.in. do spowodowania trudnych do  odwrócenia skutków, które - raz zaistniałe - powodują istotną lub trwałą zmianę rzeczywistości. Według orzecznictwa NSA chodzi o takie skutki, w których przypadku powrót do stanu poprzedniego może nastąpić tylko po dłuższym czasie lub przy stosunkowo dużym nakładzie sił i środków. 

Taka właśnie sytuacja ma miejsce. - Utrzymywanie w systemie prawnym zaskarżonego postanowienia Prezesa UODO i utrzymywanie sytuacji, w której organ administracji może wstrzymać de facto wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu może w sposób nieodwracalny zmienić pojmowanie zasady powagi rzeczy osądzonej i interpretację nie tylko art. 170 p.p.s.a., ale także art. 184 Konstytucji - podsumował zastępca RPO Stanisław Trociuk w skargach do WSA. 

Niedawno grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

“Cztery lata zasuwania kotary” – kurcząca się przestrzeń debaty w Sejmie VIII kadencji. Sesja 30 III KPO

Data: 2019-12-14
  • W ciągu całej poprzedniej kadencji Senatu przyjęto JEDNĄ poprawkę opozycji
  • Większość parlamentarna nawet nie chce już uzasadniać swoich decyzji, nie tylko o nich rozmawiać. Hasłem dla poprzedniej większości senackiej powinno było być „Nie spieramy się na argumenty, skoro mamy rację”
  • Parlament nie jest miejscem debaty – stał się narzędziem rządu. Okazuje się więc, że rządzący podważyli nie tylko konstytucyjną rolę sądów, ale i Sejmu
  • Ostatnie cztery lata pokazały, jak prawo obywateli do współuczestniczenia w podejmowaniu decyzji można krok po kroku ograniczyć. Że arogancja, sparaliżowanie krytyki, nierespektowanie zwyczajów kończy się nierzetelnym, błędnym prawem.
  • Wdrażanie go  bez debaty nie osiąga zamierzonego przez decydentów celu.
  • Naprawianie szkód wyrządzonych przez wadliwe prawo nie uda się bez odrodzenia publicznej debaty i konsultacji
  • Koniec VIII kadencji Sejmu i początek nowej IX kadencji jest dobrą okazją do oceny, jak zmieniło się codzienne funkcjonowanie pierwszej izby parlamentu i jak wpływa to na jakość uchwalanych ustaw.

Od 2016 r. trwa w polskim parlamencie proces wykluczania obywateli z udziału w pracach parlamentu. Ograniczenia dotyczą też dziennikarzy i ekspertów. Przedstawiciele społeczeństwa obywatelskiego mają coraz większy problem ze wstępem do budynku Sejmu. Debaty sejmowe są radykalnie skracane, a przyjmowanie projektów nie jest już poprzedzane konsultacjami społecznymi i publicznymi uzgodnieniami międzyresortowymi. Ograniczany jest także dostęp obywateli do informacji publicznej.

Symbolem nierespektowania gwarancji zawartych w artykule 61 Konstytucji (Prawo dostępu do informacji publicznej i wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy) jest kotara, którą władze Sejmu odgrodziły się najpierw od dziennikarzy, a później od obywateli z niepełnosprawnościami, którzy przyszli do parlamentu upomnieć się o swoje prawa.

Zasłonięto ich kurtyną – by parlament mógł pracować bez konfrontowania się z opiniami tych obywateli.

Bardzo wyraźną cechą tego procesu jest znaczne ograniczenie, a nawet całkowita rezygnacja z debaty nad przyjmowanymi rozwiązaniami. Projekty przechodziły przez Sejm w ciągu kilku dni, a nawet godzin, mimo poważnych zastrzeżeń składanych przez służby legislacyjne, opozycję oraz instytucje ochrony praw obywatelskich (w tym przez Rzecznika Praw Obywatelskich).

W panelu wzięli udział: Ewa Polkowska z Polskiego Towarzystwa Legislacyjnego i prof. Piotr Mikuli (red. Ewa Siedlecka nie dojechała). Panel moderowała Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego. Rozmawialiśmy o konsekwencjach zmian w procesie przyjmowania zmian prawa. Wkładem do tego był raporty – Towarzystwa Legislacyjnego.

Historia zasuwania kotary

Prezeska Polskiego Forum Legislacyjnego Ewa Polkowska mówi, że dziś problemem tym zajmuje się mnóstwo organizacji pozarządowych, problem urósł już do takiej skali

Uwagi obywateli - nieistotne

Począwszy od 2015 r. rządzący zaczęli ograniczać wpływ społeczny na stanowione prawo wykorzystując ścieżkę poselską dla projektów rządowych (projekty tworzone w rządzie muszą być poddawane formalnym analizom a także konsultacjom i uzgodnieniom). Przyjęta w 2015 r. definicja suwerena jako po prostu większości parlamentarnej pozwoliła rządzącym uznać, że głos obywateli nie jest źródłem wiedzy ani powodem do refleksji.

Jak wynika z raportu przedstawionego 20 listopada przez Obywatelskie Forum Legislacji przy Fundacji Batorego, w ostatnim roku kadencji Sejmu rząd skonsultował mniej niż 2/3 projektów ustaw, nad którymi prowadził prace. Przeciętny czas konsultacji wyniósł niespełna 12 dni (standardy europejskie mówią o 12 tygodniach).

W trzecim roku kadencji eksperci Forum znaleźli 8, a w czwartym aż 21 „skrywanych” rządowych projektów. O ich istnieniu opinia publiczna dowiadywała się dopiero po rozpoczęciu prac w parlamencie!

Ograniczane było prawo do obywatelskiego wysłuchania (odbyły się w całej kadencji tylko 3, w poprzedniej było ich 10) – przykładem jest ważna dla wielu obywateli sprawa zmian w systemie edukacji. Nauczyciele, rodzice, naukowcy, Rzecznik Praw Obywatelskich zwracali uwagę na niebezpieczeństwa pośpiesznej reformy. Wysłuchanie publiczne w tej sprawie nie mogło się jednak odbyć w Sejmie (przykład z pracy RPO: pośpiesznie przyjmowana w 2016 r. ustawą antyterrorystyczną – społeczeństwo obywatelskie zgłosiło do niej uwagi i wątpliwości wobec projektu. Nic z tego nie zostało jednak uwzględnione).

Zdaniem Polkowskiej możemy już mówić o arogancji większości rządzącej: nie ma konsultacji pozwalających na podejmowanie świadomych decyzji, nie ma czasu dla parlamentarzystów, by mogli rozumieć, na czym polega i jakie będzie miały konsekwencje przyjmowane rozwiązania.

Zaplecze legislacyjne

Sposobem na wykrywanie błędów w tworzonym prawie na etapie prac parlamentarnych zamawianie opinii u legislatorów. Biura Legislacyjne Sejmu i Senatu gromadzą wysokiej klasy ekspertów. W zeszłej kadencji ich praca była ignorowana, lekceważona, mamy już do czynienia z efektem mrożącym.

- Senatorowie poprzedniej kadencji ignorowali uwagi legislatorów. Mawiali „o konstytucyjności przepisów decyduje TK”. A to oznaczało, że legislatorzy nie mieli już szansy dobrze wykonywać swoją pracę – mówiła w czasie panelu Ewa Polkowska, prezeska Polskiego Towarzystwa Legislacyjnego.

Podobnie było w Sejmie, gdy uwagi legislatorów jawnie lekceważono.

A to znaczy, że biura legislacyjne stały się przedłużonym ramieniem większości rządowej. Nie są już bezpiecznikiem, nie chronią przed błędami, pomyłkami i złymi rozwiązaniami. Wszystkie uwagi przesyłano do Kancelarii Premiera – to tam zapadały decyzje, nawet nie w resortach, które odpowiadały za dane rozwiązanie.

Więcej, minister sprawiedliwości pozwolił sobie w poprzedniej kadencji zagrozić pozwem sądowym ekspertowi za to, co napisał w opinii o projekcie. Na to nie ma słów.

Żeby nie słyszeć krzyku, stawiamy płot

Ludzie, których poglądów władza nie chce znać, zaczynają szukać innych form wyrażenia swoich postulatów niż po prostu uwagi do stanowionego prawa.

Konsekwencją odcięcia obywateli od możliwości zgłaszania uwag do stanowionego prawa były jednak masowe demonstracje w 2016, 2017 i 2018 r. Udział w zgromadzeniu publicznym staje się bowiem w takich warunkach jedyną możliwością, by wyrazić swój pogląd.

Z tym można wiązać próby organizowania w parlamencie protestów (protest osób z niepełnosprawnościami), na które Kancelaria Sejmu reagowała kolejnymi ograniczeniami, restrykcjami – Straż Marszałkowska zaczęła też przeszukiwać samochody posłów opozycji z obawy, że mogliby oni „przemycić” obywateli do Sejmu.

Budynek parlamentu – zaprojektowany jako dostępny w przestrzeni publicznej budynek – został ogrodzony barierkami pilnowanymi przez policjantów.

Nowe, restrykcyjne zasady wstępu zaczęły obejmować nie tylko uczestników prac legislacyjnych, ale również innych gości gmachu parlamentu. RPO odnotował m.in. sprawę uczniów – uczestników debat, którzy nie zostali wpuszczeni do Sejmu ( https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-pyta-sejm-o-podstawy-prawne-niewpuszczenia-uczniow-z-przypinkami )

Nie widzę, nie słyszę uwag. Głosujemy. Ustawa w 2 godziny 20 minut

Wzrost napięcia politycznego spowodowany przez niedopuszczanie do debaty spowodował też, że dla rządzącej większości każdy komentarz czy głos krytyki nie był już szansą na uniknięcie błędu – zaczął być odbierany jako akt wrogości.

Skutkiem stało się skracanie debaty w samym Sejmie poprzez odbieranie głosu posłom opozycji: wyznaczanie bardzo krótkiego czasu na wypowiedź i wyłączanie mikrofonu. Z raportu Obywatelskiego Forum Legislacji wynika, że w efekcie jakość procesu legislacyjnego dramatycznie się pogorszyła.

W pierwszym roku kadencji tempo uchwalania ustaw było nieporównanie szybsze niż w poprzednich latach, a choć następnie nieco spadło, to w czwartym roku kadencji krócej niż 15 dni Sejm pracował nad ¼ wszystkich uchwalonych ustaw (tymczasem regulamin Sejmu wymaga, aby prace w trybie podstawowym, innym niż pilny, zajęły ponad 15 dni!).

TLP dodaje, że regułą było skracanie czasu między czytaniami projektu (to jest czas na analizę i zastanowienie się, co naprawdę się stanie po przyjęciu projektu), a z wyjątków proceduralnych uczyniono regułę.

Posłom skraca się czas na wypowiedzi (do 30 s na Komisji Sprawiedliwości Stanisława Piotrowicza), dobiera głos w czasie posiedzeń plenarnych k karze za zgłaszanie uwag – wskazywała Polkowska.

Z analiz Polskiego Towarzystwa Legislacyjnego wynika, że w ciągu całej kadencji Senatu przyjęto JEDNĄ poprawkę opozycji – mówiła Ewa Polkowska.  - Sejm poprzedniej kadencji zbierając się rzadziej i pracując krócej uchwalił o 171 ustaw więcej. Błędów legislacyjnych nie widziano, zauważanych błędów nie poprawiano – mówiła Polkowska.

Do tego proces legislacyjny jest nieprzejrzysty. Z pracami komisji można się najwyżej zapoznać z niewyraźnej i statycznej transmisji wideo.

Pośpiech w pracach nad projektami większości rządowej zdaniem PTL miał uniemożliwić debatę publiczną nad tymi rozwiązaniami.

Przykładem bezwstydnego łamania regulaminu było uznanie przez marszałka Sejmu, że zmiana Kodeksu Karnego nie jest zmianą kodeksu, a zatem może być procedowana w zwykłym,  błyskawicznym trybie.

Dziennikarze – niemile widziani

Kolejnym etapem było wprowadzanie ograniczeń dla przedstawicieli mediów w Sejmie. Restrykcje zaproponowane w grudniu 2016 r. nie zostały ostatecznie wdrożone, jednak inne ograniczenia pozostały.

RPO odnotował, że Kancelaria Sejmu zaczęła ograniczać wstęp dziennikarzom do parlamentu  (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/sprawa-wstepu-dziennikarza-do-sejmu). Trudności miały również ekipy filmowe, które chciały realizować materiały m.in. o pracy sejmu (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-ograniczanie-filmowcom-wstepu-do-sejmu-moze-naruszac-konstytucje)

Informacja publiczna – nie mamy pańskiego płaszcza

Po czterech latach kumulacji negatywnych konsekwencji naruszenia zasady demokratycznej debaty mamy już do czynienia z bardzo poważnymi skutkami – nie tylko dla rządzących, aktywistów czy dziennikarzy, ale dla każdego.

W kadencji 2015-2019 charakterystycznym zjawiskiem było wielokrotne nowelizowanie tej samej ustawy:

  • Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych była zmieniana 15 razy,
  • Ustawa o podatku akcyzowym 10 razy,
  • Kodeks karny 9.

Zdecydowana większość tych nowelizacji pochodziła z przedłożenia rządowego, co może być dowodem nie tylko braku koordynacji – jak wskazuje raport Fundacji Batorego – ale niewykonywania elementarnych prac analitycznych dotyczących wprowadzanych zmian (skoro można ich nie robić, to po co je robić?).

Jednak nie zawsze tak jest, że prawo z błędem można na czas naprawić. Przykładem z działania RPO jest sprawa Krajowej Rady Sądownictwa i jawności list osób popierających kandydatów. Błędy przy przyjmowaniu tej ustawy mają już dalekie konsekwencje: Kancelaria Sejmu odmawia wykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego o ujawnieniu list poparcia dla kandydatów do nowej KRS. Działanie Kancelarii wpisuje się w generalny trend braku transparentności prac w Sejmie.

NSA orzekł, że listy te są informacją publiczną i obywatele mają do niej dostęp.

Rządzący robią wszystko, by list tych nie ujawnić. Co rodzi coraz większe podejrzenie, że ujawnienie tych list mogłoby ujawnić wadliwość powołania samej KRS – a zatem też wadliwość jej decyzji (a powołani przez nową KRS sędziowie orzekają już w tysiącach spraw zwykłych ludzi).

Ustawa o KRS – jak cały pakiet ustaw mających reformować wymiar sprawiedliwości – przyjmowana była pośpiesznie i bez debaty. Uwagi były ignorowane – a wśród nich były też takie, które wskazywały na błędy logiczne przyjmowanych rozwiązań, wskazujące, że sposób wprowadzania zmian spowoduje, że zabraknie kandydatów do KRS i podpisów poparcia dla nich.

Dziś, kiedy ostrzeżenia te najwyraźniej się sprawdziły, problemem staje się, jak rozwiązać wytworzony na skutek braku debaty problem KRS i jak ograniczyć jego ponure konsekwencje dla ludzi. Pojawił się więc kolejny radykalny projekt „poselski”, który ma rozwiązać problem poprzez karanie sędziów zachowujących się nie po myśli władzy.

Rola opozycji w parlamencie – debata na panelu

Problemu załamania się debaty i procesu legislacyjnego nie rozwiąże się już bez porządnej debaty publicznej, zwarzeniu wielu racji i interesów, rozwiązać się już nie da.

Zacznijmy od nazwania rzeczy po imieniu: - Ograniczanie roli sądów i roli ustrojowej parlamentu oznacza demontaż podstawowych mechanizmów ochronnych, jakie zawdzięczamy liberalnej demokracji – mówił prof. Mikuli. - Obserwujemy wydrążanie z kompetencji instytucji nie tylko prawnych (sądy) ale i odgrywających ogromną rolę w systemie politycznym (parlament).

To jest sprzeczne z europejskim doświadczeniem: w wielu parlamentach zmiana regulaminu wymaga kwalifikowanej większości, opozycja ma gwarantowany czas na podejmowanie inicjatyw legislacyjnych.

Zebrani pytali, jak wrócić do tych standardów. Jak to jak - przy pomocy kartki wyborczej

Zwrócono uwagę, że wszyscy zebrani na sali rozumieją wagę procesu legislacyjnego, konsultacji i roli ekspertów – bo sami są ekspertami. Ale opinia publiczna ma prawo tego nie rozumieć, zwłaszcza jeśli eksperci nie chcą tego przystępnie tłumaczyć.

Poza tym naukowe analizowanie procesu politycznego bez powiedzenia wprost, że centrum decyzyjne polskiego państwa wyniosło się poza instytucje państwa – na Nowogrodzką – to unik. Jak nie nazwiemy rzeczy po imieniu, to nie zrozumiemy, co się dzieje.

NSA: projekt wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej to informacja publiczna

Data: 2019-09-30
  • Projekt wniosku o wypowiedzenie przez Polskę antyprzemocowej Konwencji Stambulskiej jest informacją publiczną - potwierdził Naczelny Sąd Administracyjny
  • Na mocy jego wyroku Ministerstwo Sprawiedliwości, które nie udostępniło tego wniosku Polskiemu Towarzystwu Prawa Antydyskryminacyjnego, musi ponownie rozpatrzeć sprawę
  • Do postępowania w sprawie zainicjowanej przez PTPA przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Wskazywał, że stanowisko MS prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

W marcu 2017 r. PTPA zwróciło się do Ministra Sprawiedliwości o informację publiczną o pracach zmierzających do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej  przyjętej w Stambule 11 maja 2011 r., a także o udostępnienie projektu wniosku o wypowiedzenie Konwencji. Konwencję przyjęto w Polsce w 2015 r. głosami ówczesnej koalicji PO-PSL.

Resort odpowiedział, że w listopadzie 2016 r. wystąpił do innych ministerstw o opinię co do Konwencji, przedstawiając własną, wstępną ocenę skutków jej wprowadzenia. Dodano jednak, że już na pierwszym etapie konsultacji powstała  konieczność uzyskania opinii organów Unii Europejskiej w tej sprawie. Dlatego zapadła decyzja o wstrzymaniu wszelkich prac analitycznych. Wskazano, że procedura związana z przygotowaniem wniosku służyła wymianie informacji,  uzgodnieniu poglądów. Dlatego uznano, że dokument ten ma charakter dokumentu wewnętrznego, który nie podlega udostępnieniu w trybie ustawy z  6 września 2011 r. o dostępie do informacji publicznej.

PTPA złożyło do WSA skargę na bezczynność Ministra. Wskazało, że dokument resortu trafił do innych podmiotów, wobec czego ma cechy dokumentu urzędowego. Nie można go zatem uznać za dokument wewnętrzny, ale za  informację publiczną. W ocenie PTPA przyjęcie, że dopiero ostateczny projekt, a nie wcześniejsze propozycje zmian, staje się informacją publiczną, godzi w konstytucyjne zasady, takie jak: jawność działania władzy publicznej, udziału obywateli w sprawowaniu władzy oraz w prawo do informacji.

Argumenty RPO

Do sprawy w WSA przyłączył się RPO Adam Bodnar, który poparł  argumenty PTPA.  Nie miał wątpliwości, że żądany dokument dotyczy informacji o działalności władzy publicznej, a zatem podlega udostępnieniu.

Wskazał, że prawo do informacji publicznej wynika z art. 61 Konstytucji, zgodnie z którym obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności  organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Zasada jawności działania organów państwa jest jedną z fundamentalnych wartości państwa prawa. Art. 61 Konstytucji RP nie pozwala na arbitralne ograniczenia w prawie do informacji, poprzez wskazanie, kiedy są one możliwe (wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa).

Powołując się na prokonstytucyjną wykładnię pojęcia informacji publicznej, RPO podkreślił, że żądany dokument jest informacją publiczną podlegająca udostępnieniu. Został bowiem sporządzony przez Ministra Sprawiedliwości  w ramach jego kompetencji i jest związany z realizacją jego zadań,  Wszelkie dokumenty, które dotyczą działalności władzy publicznej oraz realizacji wykonywanych przez nią zadań, stanowią bowiem informację publiczną.

Zdaniem Rzecznika projekt wniosku o wypowiedzeniu Konwencji należy traktować jako informację dotyczącą polityki wewnętrznej i zagranicznej państwa, tj. zamierzeń władzy ustawodawczej i wykonawczej dotyczącej wypowiedzenia Konwencji stambulskiej, a także jako informację o  projektowaniu aktów normatywnych, dotyczy bowiem projektu aktu normatywnego.

Z kolei analiza korespondencji między RPO a MS ze stycznia 2017 r.  potwierdza, że Minister podjął prace nad wypowiedzeniem Konwencji oraz że przygotowano projekt wniosku o jej wypowiedzenie.

- Minister Sprawiedliwości wyraźnie unika wskazywania w odpowiedzi skierowanej do PTPA, iż przygotowany przez niego dokument był projektem wniosku o wypowiedzeniu Konwencji i że został on rozesłany do uzgodnień międzyresortowych, a zatem miał charakter oficjalnego stanowiska organu – pisał RPO do WSA. Stanowisko MS, zgodnie z którym żądane informacje nie są informacją publiczną, jest niewłaściwe. Dlatego RPO nie zgodził się z twierdzeniem resortu, że „zainicjowana w listopadzie 2016 r. procedura służyła wymianie informacji, zgromadzeniu niezbędnych materiałów, uzgadnianiu poglądów i stanowisk, i nie jest sama w sobie wyrazem stanowiska Ministra Sprawiedliwości”.

Wyrok WSA

16 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II SAB/Wa 306/17) uwzględnił skargę PTPA na bezczynność Ministra Sprawiedliwości. Zobowiązał go do rozpatrzenia wniosku PTPA o udostępnienie informacji publicznej.

WSA uznał, że dokument zawiera informacje publiczne – ponieważ dotyczy zamierzonych działań władz publicznych w zakresie polityki zagranicznej (przedstawienie stanowiska Polski na forum międzynarodowym) i wewnętrznej (skutków wypowiedzenia Konwencji dla prawa krajowego), o których mowa w art. 6 ust. 1 pkt 1 ustawy o dostępie do informacji. Dlatego podlega udostępnieniu w jej trybie.

W ocenie WSA nie można uznać, iż projekt wypowiedzenia Konwencji jest dokumentem wewnętrznym. Wyszedł on bowiem z fazy konsultacji w resorcie  i został przekazany do konsultacji. Zatem ujawniono na zewnątrz w oficjalnym trybie legislacyjnym stanowisko Ministra, wobec czego trudno uznać, że jest to „wewnętrzny tryb konsultacyjny”.

Minister złożył skargę kasacyjną, wnosząc o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA. W odpowiedzi na tę skargę RPO wniósł o jej oddalenie.

Wyrok NSA

27 września 2019 r. NSA (sygn. akt I OSK 416/18) oddalił skargę kasacyjną MS. Ten prawomocny wyrok oznacza, że resort musi ponownie zbadać wniosek PTPA, wiedząc że żądana informacja stanowi informację publiczną.

VII.6060.42.2017

ABW ponownie zbada wniosek w sprawie inwigilacji cudzoziemców - wyrok NSA

Data: 2019-09-30
  • Fundacja Panoptykon spytała Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ile razy podsłuchiwała cudzoziemców (bez zgody sądu) i pobierała ich dane chronione  
  • Takie uprawnienia dała ABW ustawa „antyterrorystyczna” z 2016 r.
  • ABW odmówiła fundacji takiej statystki, co podtrzymał Wojewódzki Sąd Administracyjny, powołując się na bezpieczeństwo publiczne 
  • W wyniku skargi kasacyjnej, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, NSA nakazał ABW ponowne zbadanie sprawy

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych, ile razy skorzystała z możliwości działań operacyjno-rozpoznawczych wobec cudzoziemców – w związku ze szczytem NATO i Światowymi Dniami Młodzieży w Polsce latem 2016 r.

Ustawa z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych nadała ABW  większe uprawnienia wobec cudzoziemców niż wobec obywateli polskich. ABW nie musi bowiem prosić sądu o zgodę na podsłuchiwanie czy podglądanie cudzoziemca w domu lub dostęp do jego korespondencji elektronicznej czy pocztowej. Na takie działania wobec obywatela polskiego ABW musi zgodzić się sąd.

Szef ABW odmówił udostępnienia tych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone”. W sierpniu 2017 r. WSA w Warszaawie (sygn. akt II SA/Wa 80/17) oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW. Sąd zgodził się z ABW, że upublicznienie informacji może zagrażać  bezpieczeństwu państwa.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb.

Argumenty RPO

W lipcu 2018 r. do postępowania NSA w tej sprawie przyłączył się RPO Adam Bodnar. Ocenił, że odmowa Szefa ABW w sposób bezzasadny ograniczyła prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Sąd nie wyważył zaś w sposób prawidłowy proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Rzecznik przypomniał, że wątpliwości natury konstytucyjnej wobec ustawy „antyterrorystycznej” wyraził we wniosku skierowanym w 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego (K 35/16). W  2018 r. wycofał go z TK  powodu manipulacji składem orzekającym oraz zasiadania w nim osób nieuprawnionych do orzekania.

W piśmie procesowym do NSA Adam Bodnar przypomniał, że Konstytucja RP w art. 47 i art. 51 zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia (aktywności) jednostki i zapewnia ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Tymczasem przepisy ustawy „antyterrorystycznej” są zbyt daleko idącą i nieuzasadnioną ingerencję w prawa i wolności jednostki - także w zakresie, w jakim różnicuje sytuację prawną osób, które nie są obywatelami RP, oraz obywateli RP oraz w zakresie, w jakim nie przewidują kontroli stosowania czynności ABW. Jest to także niezgodne z   Europejską Konwencją Praw Człowieka oraz z Kartą Praw Podstawowych.

W orzecznictwie TK oraz ETPCz choćby następcza kontrola nad czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi jest uważana za fundamentalny warunek demokratycznego państwa prawnego. Skoro ustawodawca pozbawił pewne grupy fundamentalnego prawa do prywatności, to jego konstytucyjnym obowiązkiem w demokratycznym państwie prawa jest zapewnienie realizacji minimalnego standardu ochrony w postaci ustanowienia chociażby następczej kontroli sądowej.

Ponadto samo zróżnicowanie pozycji prawnej osób niemających polskiego obywatelstwa oraz obywateli RP w zakresie pozyskiwania informacji o nich i ochrony ich danych osobowych rodzi wątpliwość nie tylko co do zgodności z art. 47 i 51 w zw. z art. 37 i 31 ust. 3 Konstytucji RP, ale także z umowami międzynarodowymi, których Polska jest stroną, w tym z zasadą niedyskryminacji ze względu na przynależność państwową, wyrażoną w art. 14 EKPCz czy z art. 20 KPP UE.

Rzecznik uznał, że w tej sprawie WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji pomiędzy prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych. Błędnie uznał bowiem, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Sąd  nie dokonał wyczerpujących ustaleń, które potwierdziłyby zasadność odmowy udostępnienia informacji publicznej ze względu na ochronę informacji niejawnych. Dla realnej oceny decyzji ABW sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem sąd oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji.

Według RPO sąd potraktował wszystkie żądane informacje zbiorczo, bez  dogłębnej analizy, czy ujawnienie konkretnych informacji rzeczywiście spowoduje lub mogłoby spowodować szkodę dla Rzeczpospolitej Polskiej.

Ponadto istotne znaczenie ma okoliczność, że żądane informacje mają charakter statystyczny. A NSA przyjmował już wcześniej, że dane statystyczne na temat czynności służb specjalnych są informacją publiczną. Żądane informacje nie dotyczyły ani konkretnych czynności operacyjnych, ani postępowań, które mogłyby świadczyć o kierunkach zainteresowań ABW. Ograniczenia dostępu do informacji statystycznych nie można zatem uznać za konieczne.

Wyrok NSA

27 września 2019 r. NSA (sygn. akt  I OSK 2687/17) uchylił wyrok WSA. Uznał, że niedoprecyzowane „bezpieczeństwo państwa” nie jest wystarczającym argumentem, aby odmówić żądanej informacji publicznej.

Sprawa wraca do Szefa ABW.  Wyrok nie przesądza ostetecznego rezultatu sprawy. Szef ABW musi szczegółowo uzasadnić, jakie niebezpieczeństwo mogłoby spowodować udzielenie odpowiedzi.

VII.6060.48.2017

Powołajmy niezależną instytucję do nadzoru służb specjalnych. Propozycja Rzecznika Praw Obywatelskich i grupy ekspertów

Data: 2019-09-23
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z grupą ekspertów proponuje powołanie specjalnego niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpatrywać skargi indywidualne na działanie służb
  • Drugim filarem reformy służb policyjnych i specjalnych powinno być przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.
  • 23 września raport ekspertów z głównymi założeniami reformy został przedstawiony w Biurze RPO ekspertom i przedstawicielom służb specjalnych i policyjnych oraz organizacji prokuratorów, sędziów i społeczeństwa obywatelskiego.
  • Dokument adresowany jest do wszystkich sił politycznych w Polsce. Autorzy mają nadzieję, że stanie się on przedmiotem refleksji ze strony wszystkich kluczowych partii politycznych, ale także środowisk akademickich, dziennikarskich, pozarządowych i opiniotwórczych.

Potrzeba reformy

Autorzy raportu zauważają, że w odróżnieniu od innych państw demokratycznych w Polsce nigdy de facto nie dokończono procesu budowania nowoczesnych służb specjalnych. Brakującym elementem jest niezależny organ, który sprawowałby nadzór nad nimi. Skutek jest taki, że np. wciąż niewyjaśniona jest kwestia czy Centralne Biuro Antykorupcyjne zakupiło platformę do podsłuchów Pegasus.

Od kilku lat sytuacja obywatela jako potencjalnej ofiary nadużyć ze strony służb specjalnych - znacząco się pogorszyła.

Zmiany legislacyjne przyjęte w 2016 r. pogłębiły deficyt w ochronie praw obywatelskich:

  • nowelizacja ustawy o Policji z 2016 r. pozwoliła służbom specjalnym na praktycznie nieograniczone sprawdzanie tzw. danych internetowych;
  • wprowadzony mechanizm sprawdzania korzystania przez służby z tzw. metadanych daje raczej ułudę kontroli niż zapewnia poczucie bezpieczeństwa dla obywateli (sprawozdania statystyczne weryfikowane przez sądy);
  • w 2016 r. została także uchwalona ustawa o działaniach antyterrorystycznych, która przyznała służbom szereg dodatkowych uprawnień, ale także wyłączyła w zasadzie cudzoziemców spod ochrony konstytucyjnej jeśli chodzi o możliwą inwigilację;
  • nowelizacja Kodeksu Postępowania Karnego przyznała możliwość korzystania w procesie karnym z tzw. „owoców zatrutego drzewa", czyli dowodów zdobywanych nielegalnie (art. 168a k.p.k.). Tego typu zasada procesowa otwiera pole do różnego rodzaju nadużyć ze strony funkcjonariuszy policji, prokuratorów oraz funkcjonariuszy służb specjalnych.

W przypadku wszystkich trzech ustaw, Rzecznik Praw Obywatelskich składał wnioski do Trybunału Konstytucyjnego. Zostały one jednak przez RPO wycofane, ze względu na zasiadanie w składzie sędziowskim osób nieuprawnionych do orzekania oraz manipulowanie składem sędziowskim przez TK.

Założenia reformy

Dokument opiera się na założeniu, że nadzór nad służbami to element sprawnie funkcjonującego państwa. Nie chodzi przy tym o ograniczenie ich skuteczności. Celem jest znalezienie równowagi między ochroną praw i wolności obywatelskich a przeciwdziałaniem zagrożeniom dla bezpieczeństwa państwa oraz porządku publicznego. Zagrożenia te są związane z działalnością terrorystyczną, działalnością obcych służb oraz działalnością przestępczą.

Dokument zawiera postulat kompleksowych zmian, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch kluczowych elementów:

  1. stworzenie niezależnego organu ds. kontroli nad działalnością służb specjalnych;
  2. przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

W Polsce nigdy nie stworzony został organ, który:

  • zajmowałby się wyłącznie nadzorem nad działalnością służb specjalnych;
  • mógł rozpatrywać skargi, był wyspecjalizowany w tej problematyce;
  • jednocześnie korzystałby z przymiotów niezależności i bezstronności.

Warto zauważyć, że w wielu państwach europejskich tego typu organy funkcjonują (np. w Niemczech i w Norwegii).

Organ taki podlegałby Sejmowi, a jego członkowie byliby apolityczni, niezawiśli w wykonywaniu swoich zadań i niezależni od władzy wykonawczej. W propozycji wykorzystane zostały  doświadczenia różnych krajów demokratycznych, np. Belgii, Danii, Holandii, Kanady, Norwegii, Portugalii i Szwecji. W skład organu wchodziłby przewodniczący i 5 członków, których kadencja trwałby 6 lat. Co 3 lata następowałby wybór połowy składu organu. Ta sama osoba mogłaby być przewodniczącym lub członkiem organu nie dłużej niż przez dwie kolejne kadencje.

Nową instytucję obsługiwałoby kilkudziesięcioosobowe biuro zapewniające obsługę merytoryczną i logistyczną. Koszt zorganizowania go powinien się zamknąć w kwocie kilkudziesięciu milionów złotych, co nie jest dużą kwotą, jeśli się zważy, że roczne koszty funkcjonowania jedynie sektora służb specjalnych przekraczają miliard złotych/

Nowa instytucja kontrolowałby działalność:

  • Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego,
  • Agencji Wywiadu,
  • Biura Nadzoru Wewnętrznego MSWiA,
  • Centralnego Biura Antykorupcyjnego,
  • komórek Krajowej Administracji Skarbowej upoważnionych do wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych,
  • Policji,
  • Służby Kontrwywiadu Wojskowego,
  • Służby Ochrony Państwa,
  • Służby Wywiadu Wojskowego,
  • Straży Granicznej, oraz
  • Żandarmerii Wojskowej.

Autorzy dokumentu

Grupa ekspertów, przygotowując ten dokument, spotykała się przez kilka miesięcy na zaproszenie Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO od lat podejmuje działania zmierzające do stworzenia lepszego nadzoru nad służbami specjalnymi oraz otoczenia regulacyjnego, w którym respektowane byłyby zasady wynikające Konstytucji oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych. Autorzy dokumentu reprezentują różne grupy zawodowe i środowiska.

PUODO nie zmienia stanowiska ws. ujawnienia list poparcia do KRS

Data: 2019-09-20
  • PUODO odmówił wstrzymania wykonania postanowienia zabezpieczającego w sprawie wyroku NSA o ujawnieniu list sędziów popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
  • To na podstawie tego postanowienia lista poparcia dla KRS nadal nie jest ujawniana.
  • RPO zakwestionował taki sposób wstrzymywania wykonania wyroku sądu, złożył skargę na to do WSA i wniosek do PUODO o zmianę decyzji, ale PUODO swoje stanowisko podtrzymał.

Sędziowie wybrani przez posłów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa musieli przedstawić listy poparcia co najmniej 25 innych sędziów. Procedura wyboru przez Sejm odbyła się, ale samych list nigdy nie ujawniono. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie nowej KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziowskich.

Rozwiązaniem mogło być tylko ujawnienie list, stąd wniosek obywatela o dostęp do informacji publicznej skierowany do Kancelarii Sejmu. Kancelaria wydała decyzję odmowną, a ta została zaskarżona do sądu administracyjnego. Najpierw sąd wojewódzki a następnie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku stwierdziły, że listy mają zostać ujawnione.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała, a jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych.

Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał postanowienie zabezpieczające: wyrok NSA nie może zostać wykonany, dopóki UODO nie rozważy kwestii ochrony danych osobowych.

To stanowisko podważył RPO wskazując, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Latem grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA. 9 września 2019 r. RPO przystąpił do tego postępowania w Trybunale - wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).

POSTANOWIENIE Prezesa UODO (fragmenty)

Na podstawie art. 61 § 2 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi  po rozpoznaniu wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. wydanego w postępowaniu z urzędu prowadzonym wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych postanawia odmówić wstrzymania wykonania postanowienia.

Uzasadnienie (fragmenty)

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszczął z urzędu postępowanie wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Postanowieniem z dnia 29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, poprzez nakazanie powstrzymania się od ich upubliczniania oraz udostępniania w jakiejkolwiek formie innym podmiotom do czasu wydania decyzji kończącej postępowanie w niniejszej sprawie.

Za pismem z dnia 30 lipca 2019 r. skierowanym do organu Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w niniejszym postępowaniu.

Następnie, w dniu 21 sierpnia 2019 r. do Urzędu Ochrony Danych Osobowych wpłynęło pismo Rzecznika Praw Obywatelskich stanowiące wniosek o wstrzymanie wykonania ww. postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. w całości.

W treści wniosku RPO wskazał, iż działając na podstawie art. 70 ust. 3 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazując na powyższe RPO wniósł o wstrzymanie wykonania postanowienia PUODO. W ocenie RPO, wskazane postanowienie narusza szereg przepisów prawa materialnego i postępowania, w szczególności zaś art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji. Podważyło ono bowiem zasadę związania prawomocnym wyrokiem sądu nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe i spowodowało, że doszło do sytuacji, w której to organ administracji publicznej de facto sprawuje kontrolę działalności sądów administracyjnych.

RPO dodał, iż Prezes UODO nie uwzględnił ustaleń Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartych w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. w sprawie o sygn. I OSK 4282/18, dokonując własnej interpretacji przepisów, wbrew wykładni dokonanej przez NSA w tej konkretnej sprawie. W ocenie RPO, utrzymywanie zaskarżonego ww. postanowienia prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny, stanowi w istocie wkroczenie organu administracji publicznej (władzy wykonawczej) w wymiar sprawiedliwości, co jest jaskrawym naruszeniem konstytucyjnych zasad podziału władzy (art. 10 Konstytucji) oraz zasady działania organów władzy publicznej wyraźnie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Po przeanalizowaniu wniosku RPO Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zważył, co następuje: zgodnie z art. 61 § 2 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w razie wniesienia skargi na decyzję lub postanowienie - organ, który wydał decyzję lub postanowienie, może wstrzymać, z urzędu lub na wniosek skarżącego, ich wykonanie w całości lub w części, chyba że zachodzą przesłanki, od których w postępowaniu administracyjnym uzależnione jest nadanie decyzji lub postanowieniu rygoru natychmiastowej wykonalności albo, gdy ustawa szczególna wyłącza wstrzymanie ich wykonania.

Wskazania wymaga, iż powołany przepis nie wskazuje przesłanek warunkujących wydanie postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania wydanego postanowienia. W art. 61 § 2 pkt 1 p.p.s.a. ustawodawca nie określił bowiem szczegółowo pozytywnych przesłanek będących podstawą wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu lub czynności. Ograniczył się jedynie do wskazania przypadków, w których wstrzymanie jest niedopuszczalne. Oznacza to, że wnioskodawca może powoływać się na każdą okoliczność, która uzasadnia wstrzymanie, jak również organ nie jest związany, poza wymienionymi w powyższym przepisie wyjątkami, żadnymi warunkami.

Dlatego też w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych uzasadnione jest, aby organ administracji publicznej przy rozstrzyganiu tej kwestii kierował się przesłankami określonymi w art. 61 § 3 p.p.s.a., tj. badał, czy na skutek wykonania ww. postanowienia z dnia 29 lipca 2019 r. zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Przesłanki w postaci wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, o których mowa we wskazanym przepisie, należy wiązać z sytuacją, która może powstać, gdy zaskarżony do sądu akt administracyjny zostanie wykonany, a następnie na skutek uwzględnienia skargi akt ten zostanie wzruszony.

O takim potencjalnym niebezpieczeństwie jest mowa w art. 61 § 3 p.p.s.a. i z tą sytuacją należy wiązać możliwość wyrządzenia szkody lub trudnych do odwrócenia skutków.

W orzecznictwie sądowoadministracyjnym przyjmuje się, iż ciężar dowodu w zakresie wykazania powyższych okoliczności, stanowiących podstawę do wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu spoczywa na wnioskodawcy i sprowadza się do przedstawienia konkretnych zdarzeń, które mogłyby uprawdopodobnić, że wykonanie kontrolowanego aktu faktycznie spowoduje w stosunku do wnioskodawcy znaczną szkodę lub powstanie trudnych do odwrócenia skutków.

Rozstrzygając o wstrzymaniu wykonania aktu na podstawie ww. przepisu organ związany jest zamkniętym katalogiem przesłanek pozytywnych. Instytucja wstrzymania wykonania ma charakter wyjątkowy i jej zastosowanie może mieć miejsce wyłącznie w sytuacji stwierdzenia, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, gdyby akt lub czynność zostały wykonane. Użycie przez ustawodawcę w art. 61 § 3 p.p.s.a. zwrotów nieostrych wiąże się z koniecznością konkretyzacji zawartej w nich normy ogólnej.

Podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku okoliczności świadczących o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Podkreślenia zatem wymaga, że podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Z brzmienia zacytowanego przepisu wynika, iż do wykazania, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, nie jest wystarczający sam wniosek strony wnoszącej o taką tymczasową ochronę. Uzasadnienie takiego wniosku powinno bowiem odnosić się do konkretnych okoliczności pozwalających wywieść, że wstrzymanie zaskarżonego aktu lub czynności jest zasadne w stosunku do wnioskodawcy. Przy czym przez "wykonanie aktu administracyjnego" należy rozumieć spowodowanie w sposób dowolny stanu rzeczy lub doprowadzenie w trybie egzekucji do takiego, który jest zgodny z rozstrzygnięciem zawartym w danym akcie.

Mając na uwadze ww. przesłanki uznać należy, iż RPO w żaden sposób nie wykazał, aby wykonanie zaskarżonego postanowienia mogło spowodować następstwa, o których mowa powyżej.

Dodać również należy, iż w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych okoliczności sprawy nie wskazują na zaistnienie przesłanek z tego przepisu.

Postanowienie jest ostateczne. Odmowa wstrzymania wykonania aktu lub czynności przez organ nie pozbawia skarżącego złożenia wniosku do sądu.

 

Wniosek posłów do TK ws. list poparcia do KRS – Rzecznik wnosi o umorzenie postępowania

Data: 2019-09-12
  • RPO przystąpił do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym ws. ujawnienia list poparcia do KRS i wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).
  • Zdaniem Rzecznika, możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, który ma zostać zbadany w postępowaniu, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.
  • Ponadto dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej i jako takie powinno podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej.

W piśmie RPO podkreśla, że sposób powoływania członków KRS, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją RP oraz wymogami wynikającymi z prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela i człowieka pozostającego pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej. Stąd też istotne jest zapewnienie skutecznego korzystania z mechanizmów społecznej kontroli nad procesem wyłaniania kandydatów do KRS. Niewątpliwie jednym z takich mechanizmów jest prawo dostępu do informacji publicznych dotyczących procedury powoływania kandydatów.

Historia sprawy

Kwestia odmowy udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS w oparciu o art. 11c ustawy o KRS od samego początku była przedmiotem działań Rzecznika. Rzecznik przystąpił m.in. do postępowania sądowoadministracyjnego przed WSA w Warszawie, obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w związku z wniesioną przez Kancelarię Sejmu skargą kasacyjną. Wniósł również skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r. nakazujące Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS. W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej. Ze szczegółami wszystkich spraw można zapoznać się w dołączonych poniżej artykułach.

Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

W ocenie Rzecznika, wskazany przez wnioskodawcę art. 11c ustawy o KRS jest nieadekwatnym przedmiotem kontroli w niniejszej sprawie. Przepis ten reguluje bowiem tryb postępowania w związku z dokonanymi zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje dotyczące rozstrzygania sprawy dostępu do informacji publicznej.

Możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek złożony w niniejszej sprawie zmierza więc de facto do nadania art. 11c ustawy o KRS, treści normatywnej, której przepis ten nie posiada, a nie do wyeliminowania naruszającej standardy konstytucyjne wykładni. Wnioskodawca kwestionuje bowiem niedopatrzenie się przez sądy administracyjne w art. 11c ustawy o KRS normy, której przepis ten w rzeczywistości nie zawiera. Dokonanie kontroli zgodnie z treścią wniosku wymagałoby od Trybunału Konstytucyjnego wykroczenia poza przyznane mu przepisami prawa kompetencje. Wydanie wyroku interpretacyjnego zgodnie z treścią wniosku należy więc uznać za niedopuszczalne – podkreśla we wniosku RPO.

Ocena wniosku o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów K.p.c.

Rzecznik wniósł również o odrzucenie wniosku posłów o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego poprzez wstrzymanie wykonania wyroków oraz wstrzymanie toczących się w tej sprawie postępowań. Przepisy te mogą być bowiem stosowane jedynie w sytuacjach nieuregulowanych w ustawie o organizacji i trybie postępowania przed TK. Tymczasem ustawodawca wyraźnie wskazał w tej ustawie konkretne przypadki, w których dopuszczalne jest zabezpieczenie postępowania poprzez zawieszenie czynności innych organów.

Stanowisko RPO ws. możliwości udostępnienia danych sędziów

W przypadku nieuwzględnienia wniosku o umorzenie postępowania RPO przedstawił swoje stanowisko i wskazał, że udostępnienie danych sędziów popierających kandydatury do KRS zostało przed sądy administracyjne uznane za dopuszczalne nie na podstawie badanego artykułu ustawy o KRS, lecz przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Przypomnijmy, że kandydata do KRS mogą zgłosić dwie grupy podmiotów uprawnionych do zgłoszenia kandydata do KRS:

  • grupa dwóch tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy ukończyli osiemnaście lat, mają pełną zdolność do czynności prawnych i korzystają z pełni praw publicznych.
  • dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem sędziów w stanie spoczynku.

Rzecznik wskazał, że w zakresie ochrony prywatności obie te grupy należy traktować w sposób odmienny. Bezsporne jest na gruncie utrwalonego już orzecznictwa sądów administracyjnych, że ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych nie jest możliwe udostępnienie jako informacji publicznej nazwisk obywateli, którzy dokonali zgłoszenia kandydata do KRS.

W ocenie RPO nie można jednak uznać, że w identycznym zakresie z ochrony prywatności korzystają sędziowie. Legitymizują oni bowiem dokonywane przez siebie zgłoszenie autorytetem wynikającym z pełnionej funkcji publicznej. Sam akt zgłoszenia wiąże się natomiast z korzystaniem z kompetencji przyznanych sędziom przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Nie jest on uzewnętrznieniem poglądów politycznych ani światopoglądu, co mogłoby uzasadniać objęcie go ochroną prywatności. Należy więc uznać, że dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej. Dlatego RPO podziela wyrażany przez sądy administracyjne pogląd, że zawarte w załącznikach do wniosku informacje w postaci imion, nazwisk i miejsc służbowych sędziów stanowią informację publiczną, która powinna podlegać udostępnieniu w trybie przewidzianym w ustawie o dostępie do informacji publicznej.

VII.6060.43.2019

"Podważenie fundamentów państwa prawa i zasad wymiaru sprawiedliwości". RPO skarży decyzje PUODO o zablokowaniu wyroku NSA ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-08-19
  • RPO zarzuca rażące naruszenie prawa decyzjom Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, nakazującym Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS 
  • Oznacza to bowiem uznanie, że PUODO może doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie
  • To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości
  • Tymczasem prawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwowe
  • Próba zablokowania aktem administracyjnym wykonania wyroku NSA grozi wytworzeniem nowego standardu w polskim sądownictwie 

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie dwie decyzje prezesa PUODO Jana Nowaka z 29 lipca 2019 r. Wniósł, aby sąd stwierdził ich nieważność lub je uchylił. Ponadto złożył wniosek o wstrzymanie wykonania tych postanowień. Z oddzielnym wnioskiem o ich wstrzymanie Rzecznik wystąpił także do samego Jana Nowaka.

Prezes UODO wydał dwa postanowienia, nakazując Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, którzy popierali zgłoszenia kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa w 2018 r.  Powołał się na art. 70 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych. Zgodnie z nim, jeżeli w toku postępowania zostanie uprawdopodobnione, że przetwarzanie danych osobowych narusza przepisy o ochronie danych osobowych, a dalsze ich przetwarzanie może spowodować "poważne i trudne do usunięcia skutki", Prezes UODO - w celu zapobieżenia tym skutkom - może zobowiązać podmiot, któremu jest zarzucane naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych, do ograniczenia ich przetwarzania.

W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej.

W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu. Stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich - w tym prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - Rzecznik skorzystał z przysługujących mu uprawnień i przystąpił do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

Jak wskazał Rzecznik w uzasadnieniu do przystąpienia, sprawa ujawnienia nazwisk osób popierających kandydatów do KRS jest istotna nie tylko z punktu widzenia realizacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, gwarancji prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, o których mowa w art. 47 i 51 Konstytucji, ale przede wszystkim - dla stabilności systemu prawnego w Polsce w związku z obowiązkiem wykonywania prawomocnych orzeczeń sądów.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione. Według Rzecznika niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność procedury wyboru członków KRS. A jej konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Naruszenie art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji

W uzasadnieniu Prezes UODO stwierdził, że zostało uprawdopodobnione, iż może dojść do naruszenia przepisów o ochronie danych wskutek wykonania przez Kancelarię Sejmu prawomocnego wyroku NSA.  Oceniając, że może to naruszać przepisy RODO oraz ustawy o KRS, PUODO uznał, że jest władny ingerować w zasadę wyrażoną w art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Głosi on: „Orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe, a w przypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby”.

NSA podkreślał już, że stanowisko uznające możliwość czynienia przez organy administracji publicznej ustaleń sprzecznych z prawomocnym orzeczeniem sądu, jest nie do pogodzenia z wypływającą z art. 2 Konstytucji zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz określoną w art. 7 Konstytucji zasadą legalizmu. 

Przyjęcie stanowiska UODO stoi również w sprzeczności z art. 184 Konstytucji. Zgodnie z nim to NSA oraz inne sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej, a nie organ administracji publicznej, jakim jest UODO. Z punktu widzenia art. 184 Konstytucji niedopuszczalne jest przyjęcie, że wyrok ten może być obecnie zakwestionowany przez Prezesa UODO. 

Wydając bowiem swe postanowienia, Prezes UODO de facto odniósł się nie tyle do działań Kancelarii Sejmu, ile do wyroku NSA.

Przyjęcie odmiennej argumentacji prowadziłoby do całkowitego podważenia zasady powagi sprawy osądzonej, naruszając fundamenty wymiaru sprawiedliwości w Polsce i orzecznictwa sądowego.

Naruszenie prawa materialnego

Prezes UODO uznał, że upublicznienie list poparcia może naruszać art. 6 ust. 1 lit. c) i e) RODO oraz art. 11c ustawy o KRS. Nie zważając na wyrok NSA, uznał że art. 11c ustawy o KRS „wprost wyeliminował możliwość upublicznienia danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS”. Ocenił też, że wobec tego  wyroku „można mówić o wystąpieniu zagrożenia spowodowania poważnych i trudnych do usunięcia skutków dla ochrony danych osobowych tych osób. (...) Może dojść zatem do naruszenia prawa do prywatności ww. osób, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej”.

Stosując art. 70 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, Prezes UODO dokonał błędnej, bo sprzecznej z wyrokami sądów administracyjnych, interpretacji art. 11c ustawy o KRS, przedstawiając swoją interpretację przepisu, pomimo związania wyrokiem NSA.

Powołując się na RODO, prezes Jan Nowak nie dostrzegł w ogóle art. 86 RODO, zgodnie z którym „dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych, które posiada organ lub podmiot publiczny lub podmiot prywatny w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym, mogą zostać przez ten organ lub podmiot ujawnione zgodnie z prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego, któremu podlegają ten organ lub podmiot, dla pogodzenia publicznego dostępu do dokumentów urzędowych z prawem do ochrony danych osobowych na mocy niniejszego rozporządzenia”. Przesądza to, że podmiot ujawniający informacje publiczne, zawierające dane osobowe, nie narusza w ten sposób przepisów RODO.

Ponadto Jan Nowak nie dostrzegł także art. 2 ust. 2 lit. a) RODO, zgodnie z którym RODO nie ma zastosowania do przetwarzania danych osobowych w ramach działalności nieobjętej zakresem prawa Unii Europejskiej. A UE nie posiada kompetencji do regulowania dostępu do informacji publicznej w państwach członkowskich. Tym samym RODO nie będzie mieć zastosowania w zakresie dostępu do informacji publicznej. Dopuszczalność udostępnienia informacji publicznej musi zatem podlegać ocenie wyłącznie na podstawie przepisów krajowych, w tym przypadku ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

Naruszenie art. 70 ustawy o ochronie danych osobowych

Postanowienie na podstawie art. 70 ustawy Prezes UODO może wydać wyłącznie, gdy w toku postępowania zostanie uprawdopodobnione, że przetwarzanie danych osobowych narusza przepisy o ochronie danych osobowych i może spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki. Tymczasem  w uzasadnieniu postanowień Jan Nowak w żadnym miejscu nie uzasadnia, dlaczego przyjął, że dalsze przetwarzanie może powodować „poważne i trudne do usunięcia skutki” - poza tym, że - w jego ocenie - może dojść do naruszenia prywatności osób i że - również w jego ocenie - nie jest to zgodne z przepisami prawa.

Poprzez nieuwzględnienie wyraźnych tez wyroku NSA, Prezes UODO nieprawidłowo zastosował art. 70 ustawy. Przemawia to za uznaniem, że doszło do naruszenia przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na rozstrzygnięcie.

Wstrzymanie wykonania postanowień PUODO

W ocenie Rzecznika utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO uznaje dopuszczalność wydawania postanowień, w których dokonuje własnych ustaleń co do prawa - pomimo prawomocnego orzeczenia sądu, a także umożliwia niewykonanie prawomocnego orzeczenia sądu -prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. 

Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu - nie tylko w odniesieniu do samego NSA, lecz generalnie dla całego sądownictwa w Polsce.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP, odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS, uniemożliwia obywatelom dokonania oceny, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione.

W tym przypadku zagrożenie dla praw obywatelskich jest o wiele dalej idące, bowiem utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO blokuje wykonanie wyroku, może prowadzić do naruszenia zasad, o których mowa w art. 2 Konstytucji.

Przesłanką wstrzymania wykonania zaskarżonych postanowień jest obawa, że dojdzie m.in. do spowodowania trudnych do  odwrócenia skutków, które - raz zaistniałe - powodują istotną lub trwałą zmianę rzeczywistości. Według orzecznictwa NSA chodzi o takie skutki, w których przypadku powrót do stanu poprzedniego może nastąpić tylko po dłuższym czasie lub przy stosunkowo dużym nakładzie sił i środków. 

Taka właśnie sytuacja ma miejsce  - utrzymywanie w systemie prawnym zaskarżonego postanowienia Prezesa UODO i utrzymywanie sytuacji, w której organ administracji może wstrzymać de facto wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu może w sposób nieodwracalny zmienić pojmowanie zasady powagi rzeczy osądzonej i interpretację nie tylko art. 170 p.p.s.a., ale także art. 184 Konstytucji - podsumowuje zastępca RPO Stanisław Trociuk w skargach do WSA.

Historia sprawy list poparcia KRS

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał NSA (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Adam Bodnar zwrócił się wtedy do szefowej Kancelarii Sejmu RP o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia list poparcia kandydatów do KRS mimo wyroku NSA.

Niedawno grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

PUODO przekazał RPO dokumenty swych postępowań wobec Kancelarii Sejmu w sprawie list poparcia do KRS

Data: 2019-08-13
  • Rzecznik Praw Obywatelskich dostał od Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dokumenty jego postępowań ws. zobowiązania Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych osobowych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS 
  • Prezes UODO w lipcu wszczął dwa postępowania by wyjaśnić, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej
  • W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu
  • By zapewnić ochronę praw obywatelskich, Rzecznik przystąpił do tych postępowań PUODO. Publikujemy skany postanowień Jana Nowaka w sprawie

30 lipca 2019 r. na stronie Kancelarii Sejmu RP zamieszczono komunikat, z którego wynika, że Jan Nowak, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał 29 lipca 2019 r. dwa postanowienia, zobowiązujące Kancelarię do powstrzymania się od upublicznienia lub udostępnienia w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, zawartych w wykazach osób popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.  

W efekcie - mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego - Kancelaria Sejmu RP nie udostępniła obywatelowi list poparcia kandydatów do nowej KRS z 2018 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich - stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich, w tym zarówno prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - postanowił skorzystać z przysługujących mu uprawnień w celu zapewnienia ochrony praw obywatelskich i przystąpić do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

RPO wystąpił do Prezesa UODO o przekazanie dokumentacji sprawy, która właśnie wpłynęła do Biura RPO. Publikujemy skany postanowień Jana Nowaka z 29 lipca. 

Rzecznik przedstawi stanowisko w tej sprawie oraz rozważy konieczność skorzystania z przysługujących mu środków zaskarżenia.

Historia sprawy 

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał  NSA  (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Rzecznik uznał za zasadne wątpliwości wnioskodawcy dotyczące przyczyn przedłużenia rozpatrywania wniosku. Adam Bodnar zwrócił się do szefowej Kancelarii Sejmu RP o informację o sposobie jego rozpatrzenia. Poprosił również o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia przez Kancelarię Sejmu RP informacji publicznej w postaci listy poparcia kandydatów do KRS mimo ostatecznego wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

Akt mianowania prokuratora to informacja publiczna. Wyrok WSA zgodny z wnioskiem Rzecznika

Data: 2019-08-12
  • Akt mianowania prokuratora jest informacją publiczną – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, stwierdzając bezczynność tamtejszej prokuratury   
  • WSA uznał skargę obywatela, którego prokuratura poinformowała, że taki dokument nie stanowi informacji publicznej
  • Prokuratura będzie zatem musiała rozpatrzeć wniosek obywatela o dostęp do tej informacji  
  • Uznanie tego aktu za dokument wewnętrzny powoduje brak transparentności procesu powoływania prokuratorów - wskazywał RPO

Obywatel wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Krakowie o udostępnienie informacji publicznej o przebiegu drogi zawodowej Prokuratora Rejonowego w Wieliczce, w tym o kopie aktów nominowania. Prokurator okręgowy nie wydał decyzji odmownej, ale poinformował jedynie, że akty te mają charakter dokumentów wewnętrznych, wobec czego nie stanowią informacji publicznej podlegającej udostępnieniu. Ocenił zarazem, że w sprawie doszło do „nadużycia prawa do informacji publicznej”. Skarżący wniósł do WSA skargę na bezczynność organu.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu. Wniósł o uwzględnienie skargi i zobowiązanie prokuratury do załatwienia wniosku skarżącego w trybie ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej 

Według Rzecznika nieuzasadniony jest pogląd, że akt nominowania prokuratora stanowi dokument wewnętrzny. Prowadzi to do naruszenia zasady jawności i powoduje brak transparentności procesu powołania prokuratorów. Z uwagi na władcze kompetencje prokuratora dotyczące sfery praworządności i zaufanie publicznego do osoby sprawującej tą funkcję, transparentność tego procesu jest szczególnie istotna. Orzeczenie ma zaś znaczenie dla ochrony podstawowych praw i wolności. 

Prokuratura nie wydała decyzji administracyjnej o odmowie udostępnienia informacji publicznej. Poinformowała jedynie skarżącego, że akt nominowania prokuratora nie jest informacją publicznej. Dlatego konieczna była skarga na bezczynność. Na tym etapie sąd nie może przesądzić, czy wniosek ma być rozpoznany pozytywnie czy negatywnie. Sąd ma w pierwszej konieczności ocenić, czy akty mianowania prokuratora stanowią informację publiczną.

Prawo dostępu do informacji publicznej -  o którym mówi art. 61 ust 1 Konstytucji -  obejmuje prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prokurator rejonowy jest organem władzy publicznej, a jego działalność jest objęta zakresem prawa do informacji publicznej. Dlatego i akt powołania prokuratora stanowi informację publiczną. Stanowisko takie wyraził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie w wyroku z 4 lutego 2016 r. 

W sprawie tej nie zachodzą zaś przesłanki odmowy udzielenia informacji publicznej z powołaniem się na  ochronę prywatności osoby fizycznej.

Pojęcie dokumentu wewnętrznego nie zostało zdefiniowane przez ustawodawcę. Sądy administracyjne posługują się nim pomocniczo przy ocenie, czy wnioskowane informacje stanowią informację o sprawach publicznych. W tej sprawie nie sposób uznać, że informacja dotyczy dokumentu wewnętrznego. Akt powołania prokuratora nie może zostać uznany za dokument o charakterze roboczym, który dotyczy jedynie wewnętrznego działania organu. Z tego aktu wynikają bowiem kompetencje organu władzy publicznej. 

Ponadto RPO uznał za na niepokojący - z uwagi na konieczność ochrony podstawowych praw i wolności - zarzut Prokuratora Okręgowego w Krakowie co do nadużycia przez skarżącego prawa do informacji publicznej. Z ustawy o dostępie do informacji publicznej nie wynika konieczność uzasadnienia wniosku o jej udostępnienie. Nadużycie tego prawa polega zaś na próbie osiągnięcia celu innego niż troska o dobro publiczne, jakim jest prawo do przejrzystego państwa i jego struktur, przestrzeganie prawa przez podmioty życia publicznego, jawność działania organów władzy. Przez nadużywanie prawa do informacji można bowiem skutecznie paraliżować działanie organów administracji publicznej.

Prokurator Okręgowy w Krakowie nie wyjaśnił, dlaczego uznał, że skarżący domaga się aktów powołania prokuratora w celach sprzecznych z ustawą. Nie wskazał również na ewentualny negatywny wniosku dla funkcjonowania organu. - Zarzut nadużycia prawa należy więc uznać za nietrafiony i mogący mieć na celu wywołanie efektu mrożącego, a w konsekwencji ograniczenie liczby wniosków o udostępnienie informacji publicznej kierowanych do Prokuratury Okręgowej w Krakowie - wskazuje RPO.

8 sierpnia 2019 r. WSA uznał skargę (II SAB/Kr 269/19). Wyrok jest nieprawomocny. Można się od niego odwołać do Naczelnego Sądu Administracyjnego. 

VII.6060.28.2019

RPO przyłącza się do postępowań PUODO wobec Kancelarii Sejmu ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-07-30
  • Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu RP, by nie udostępniała danych osobowych sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa
  • Wszczął on dwa postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej
  • W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu
  • By zapewnić ochronę praw obywatelskich, Rzecznik przystępuje do tych postępowań PUODO

30 lipca 2019 r. na stronie Kancelarii Sejmu RP zamieszczono komunikat, z którego wynika, że Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wydał 29 lipca 2019 r. dwa postanowienia, zobowiązujące Kancelarię do powstrzymania się od upublicznienia lub udostępnienia w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, zawartych w wykazach osób popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Celem prowadzonych przed Prezesem UODO postępowań jest – jak stwierdzono w komunikacie - wyjaśnienie, czy ujawnienie danych osobowych sędziów jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej chroniącym dane osobowe, do którego przestrzegania Polska jest zobowiązana.

Rzecznik Praw Obywatelskich, stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich, w tym zarówno prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej, postanowił skorzystać z przysługujących mu uprawnień – w celu zapewnienia ochrony praw obywatelskich – i przystąpić do toczących się postępowań przed Prezesem Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Zgodnie z wymogami ustawowymi Rzecznik – po zapoznaniu się z aktami postępowań po ich uzyskaniu od Prezesa Urzędu – przedstawi stanowisko w tej sprawie oraz rozważy konieczność skorzystania z przysługujących mu środków zaskarżenia.

Należy jednocześnie przypomnieć, że art. 86 rozporządzenia (UE) nr 2016/679 (tzw. RODO) reguluje relacje między przepisami RODO a przepisami krajowymi dotyczącymi ujawniania informacji publicznych w sposób niepozostawiający żadnych wątpliwości. Bezpośrednio stosowany art. 86 RODO wskazuje wprost, że dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych, które posiada organ lub podmiot publiczny (…) w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym, mogą zostać przez ten organ lub podmiot ujawnione zgodnie z prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego, któremu podlegają ten organ lub podmiot, dla pogodzenia publicznego dostępu do dokumentów urzędowych z prawem do ochrony danych osobowych. Takimi przepisami w przypadku Polski są przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej (u.d.i.p.).

Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 28 czerwca 2019 r. (sygn. I OSK 4282/18) przesądził, że „objęta wnioskiem o udostępnienie informacja w postaci załączników do zgłoszeń kandydatów na członków Krajowej Rady Sądownictwa w zakresie wykazów obywateli oraz wykazów sędziów popierających zgłoszenia mieści się w pojęciu informacji publicznej”. Orzekł także, że „ograniczenie prawa do informacji publicznej z powołaniem się na przepis art. 5 ust. 2 u.d.i.p. w stosunku do wykazu sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS nie może mieć zastosowania, bowiem informacja ta ma związek z wykonywaniem przez sędziów funkcji publicznych”. Naczelny Sąd Administracyjny dodał również, że „udostępnienie wykazu sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS powinno nastąpić po uprzedniej anonimizacji numeru ewidencyjnego PESEL sędziego, który nie jest związany z pełnioną funkcją publiczną, a zatem nie powinien podlegać udostępnieniu”.

Wszczynając postępowania, o którym mowa w komunikacie Kancelarii Sejmu RP, Prezes UODO w precedensowy sposób de facto przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń wydanych przez niezależny sąd. Takiego uprawnienia nie przyznają mu ani przepisy RODO, ani przepisy ustawy z 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych, ani też żadne inne przepisy prawa - czy to polskiego czy prawa UE. Zgodnie z przepisami prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe.

Rzecznik Praw Obywatelskich w trakcie całego procesu legislacyjnego dotyczącego wdrażania nowych przepisów o ochronie danych osobowych nalegał na możliwie najszersze gwarancje niezależności dla organu nadzorczego, czyli Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych i zapewnienie zgodności przepisów w tym zakresie z wymogami wynikającymi z prawa UE.

To właśnie ten element, czyli utworzenie w państwach członkowskich organów nadzorczych uprawnionych do wypełniania zadań i wykonywania uprawnień w sposób całkowicie niezależny Rzecznik Praw Obywatelskich uznawał za zupełnie zasadniczy element ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych.

Przypomnieć przy tym należy, że niezależność organu ochrony danych osobowych wyraża się nie tylko w samych procedurach powoływania organu (niezależność personalna), możliwości realizacji kompetencji bez nadzoru i przy zapewnieniu właściwych zasobów (niezależność funkcjonalna i materialna), ale również – czy przede wszystkim - w aspekcie instytucjonalnym, czyli w warunkach braku podległości i zależności od jakichkolwiek innych podmiotów czy organów w zakresie realizacji swoich kompetencji.

VII.6060.35.2019

RPO: dlaczego Kancelaria Sejmu wciąż nie wykonuje wyroku NSA ws. poparcia do KRS?

Data: 2019-07-25
  • Mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego Kancelaria Sejmu RP nadal nie udostępnia obywatelowi list poparcia kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa z 2018 r.
  • O przyczyny takiej zwłoki RPO spytał szefową Kancelarii Agnieszkę Kaczmarską
  • W czerwcu 2019 r. NSA przesądził o udostępnieniu nazwisk sędziów, którzy poparli wybór kandydatów do KRS przez Sejm

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej.

Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał  NSA  (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Udostępnieniu nie podlega tylko numeru PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Rzecznik Praw Obywatelskich uznał za zasadne wątpliwości wnioskodawcy dotyczące przyczyn przedłużenia rozpatrywania wniosku. Adam Bodnar zwrócił się do szefowej Kancelarii Sejmu RP o informację o sposobie jego rozpatrzenia. Poprosił również o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia przez Kancelarię Sejmu RP informacji publicznej w postaci listy poparcia kandydatów do KRS mimo ostatecznego wyroku NSA.

Już wcześniej Rzecznik oceniał, że odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS. RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

VII.6060.32.2019

RPO: przepisy ograniczające dostępność pytań z egzaminów lekarskich - niekonstytucyjne

Data: 2019-07-08
  • Pytania z egzaminów lekarskich mogą być udostępniane w trybie dostępu do informacji publicznej dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia
  • Według Rzecznika takie przepisy są niekonstytucyjne  
  • To opinia dla Trybunału Konstytucyjnego, który na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej bada nowelizację ustawy o zawodzie lekarzy z 2016 r.
  • Obecne przepisy powtarzają regulacje już wcześniej zakwestionowane przez TK - co jest konstytucyjnie niedopuszczalne

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do wniosku NRL z 2018 r., która zaskarżyła znowelizowaną 21 października 2016 r. ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw.

Chodzi o wprowadzenie ograniczenia dostępu dla ogółu obywateli do informacji publicznej w postaci pytań testowych z Lekarskich Egzaminów  Końcowych, Lekarsko-Dentystycznych Egzaminów Końcowych oraz Państwowych Egzaminów Specjalizacyjnych. Jest to możliwe dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia. Wgląd w pytania jest możliwy tylko dla przystępujących do egzaminu, po ich wykorzystaniu, i jedynie w drodze okazania ich w Centrum Egzaminów Medycznych. Wynoszenie pytań poza CEM czy ich kopiowanie jest zakazane.

Argumenty RPO

Według RPO kluczową kwestią jest, czy pytania egzaminacyjne stanowią informację publiczną  w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji m.in. o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego.

Zasada jawności/transparentności działania organów władzy jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Trybunał Konstytucyjny podkreśla, że powszechny i szeroki dostęp do informacji publicznej stanowi niezbędną przesłankę istnienia społeczeństwa obywatelskiego, a co za tym idzie - urzeczywistnienia demokratycznych zasad funkcjonowania władzy publicznej. Dostęp do informacji publicznej jest z jednej strony warunkiem świadomego uczestnictwa obywateli w podejmowaniu rozstrzygnięć władczych, a z drugiej umożliwia efektywną kontrolę obywatelską działań organów władzy.

Na organach władzy spoczywa obowiązek udzielania obywatelom określonych informacji o działalności instytucji. Oznacza to dostarczenie osobie zainteresowanej na jej żądanie pewnego zakresu informacji, która powinna być związana z działalnością publiczną. Obowiązek ten obejmuje każdą informacją wytworzoną, przetworzoną lub znajdującą się w posiadaniu władz publicznych bądź innych podmiotów wykonujących zadania publiczne.

Centrum Egzaminów Medycznych, które organizuje egzaminy, jest państwową jednostką budżetową podległą ministrowi zdrowia. W ocenie Rzecznika treść pytań przeprowadzonych egzaminów ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia społecznej kontroli nad przeprowadzaniem tych egzaminów.

Nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 28 kwietnia 2011 r.  wyłączyła stosowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej do testów i pytań testowych z egzaminów medycznych. W wyroku z 24 sierpnia 2011 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi podtrzymał jednak pogląd, że pytania egzaminacyjne są informacją publiczną a jedynie - w związku ze zmianą prawa - nie podlegają udostępnieniu.

RPO podkreśla, że inne organy władzy udostępniają pytania egzaminacyjne. Minister Sprawiedliwości publikuje zestawy pytań testowych z egzaminów wstępnych na aplikacje: adwokacką, radcowską i notarialną oraz egzamin na aplikację komorniczą. Centralna Komisja Egzaminacyjna publikuje m.in. arkusze maturalne i arkusze egzaminów ośmioklasisty. Informację publiczną stanowią pytania z egzaminu państwowego na prawo jazdy.

Według Rzecznika trudno wykazać istotną różnicę pomiędzy tymi egzaminami a egzaminami lekarskimi. Wszystkie są bowiem przeprowadzane przez podmioty publiczne na podstawie wcześniej przygotowanych pytań.

TK już raz orzekał w takiej sprawie

W tej sprawie szczególne znaczenie ma wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 czerwca 2016 r. (sygn. K 8/15). Uznał on niezgodność z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. Konstytucji artykułów nowelizacji ustawy  o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 2011 r. - w zakresie dostępności testów i pytań testowych z egzaminów lekarskich, które już się odbyły,

Trybunał powołał się na stanowisko RPO z pisma do Ministra Zdrowia z 29 października 2013 r, zgodnie z którym ograniczenia dostępu do pytań egzaminacyjnych nie dadzą się uzasadnić na gruncie Konstytucji. Rzecznik w pełni podtrzymuje to stanowisko.

Powołując się na orzecznictwo sądów administracyjnych i poglądy doktryny, TK podzielił stanowisko, że zadania testowe w trakcie egzaminów są informacją publiczną. Podkreślił też, że „dostęp do testów wykorzystanych na egzaminie służy nie tylko osobom przygotowującym się do egzaminu, ale także ochronie interesu całego społeczeństwa. Wprowadzenie norm, które uniemożliwiają udostępnianie testów z egzaminów lekarskich, które się odbyły, blokuje kontrolę społeczną nad właściwym wykonywaniem obowiązków powierzonych CEM, polegających na przygotowywaniu testów, w interesie społeczeństwa jest możliwość kontrolowania jakości pytań i w konsekwencji sposobu dopuszczania do zawodu lekarza osób właściwie do tego przygotowanych.”

Dlatego TK uznał wtedy, że ograniczenie prawa do informacji nie było konieczne ze względu na żadną z wartości wskazanych w art. 61 ust. 3 Konstytucji. Nie spełniało postulatu adekwatności i naruszało istotę gwarantowanego prawa, jakim jest prawo do informacji publicznej.

W ocenie RPO przepisy wskazane w obecnej sprawie zawierają w istocie analogiczne ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej, co przepisy uznane przez TK za niekonstytucyjne w 2016 r. Wyłączają bowiem możliwość udostępnienia pytań z przeprowadzonych egzaminów. Zmianie uległ jedynie zakres czasowy tego ograniczenia (5 lat). Przed upływem tego okresu nie sposób mówić o możliwości skorzystania z dostępu do informacji publicznej nawet w ograniczonym zakresie.

Wyłączenie przez 5 lat dostępu do informacji publicznej w praktyce powoduje, że możliwość skorzystania z prawa dostępu do informacji publicznej ma charakter iluzoryczny. Po upływie tego okresu nie jest bowiem możliwe skuteczne realizowanie celu dostępu do informacji, jakim jest kontrola społeczna nad właściwym wykonywaniem obowiązków przez CEM.

- W sprawie tej mamy więc do czynienia z wtórną niekonstytucyjnością przepisów ustawowych - podkreśla RPO. Tak określa się stan prawny ukształtowany wskutek wadliwej, powtarzającej niekonstytucyjne regulacje, działalności ustawodawcy.

Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązująca i są ostateczne. Wskazuje się, że z ustawy zasadniczej można wyprowadzić zakaz występowania wtórnej niekonstytucyjności, co oznacza m.in. zakaz stanowienia regulacji, które są obciążone identyczną wadą co przepis stanowiący przedmiot kontroli w wyroku TK.

- Taka praktyka działania ustawodawcy budzi sprzeciw z punktu widzenia poszanowania podstawowych prawi i wolności i konstytucyjnie nie może być dopuszczalna - wskazuje Adam Bodnar.

RPO podziela pogląd Naczelnej Rady Lekarskiej, że nie sposób wykazać konstytucyjnych przesłanek, które mogłyby uzasadniać ograniczenie dostępu do informacji publicznej jaką stanowią pytania egzaminacyjne z przeprowadzonych już egzaminów.

Całkowity brak dostępu do informacji publicznej przez 5 lat powoduje wyłączenie spod kontroli społecznej podstawowego przedmiotu działalności organu publicznego, jakim jest CEM. Ponadto forma udostępnienia pytań  ogranicza prawo osób, które uczestniczyły w egzaminach medycznych do informacji wytworzonych przez podmiot publiczny i w bezpośredni sposób dotyczących ich sytuacji życiowej. Przepisy te uniemożliwiają również wykorzystanie tych informacji publicznych np. w celach edukacyjnych.

W ocenie Rzecznika zaskarżone przepisy naruszają więc istotę prawa do informacji publicznej. Wyłączają bowiem bez uzasadnionej konstytucyjnie przyczyny pewien obszar działalności organów władzy publicznej z zakresu prawa dostępu do informacji publicznej, a tym samym czynią niemożliwym realizowanie podstawowych funkcji tego konstytucyjnego prawa.

Dlatego Rzecznik wniósł o uznanie odpowiednich przepisów ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty za niezgodne z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

VII.6060.20.2019

Nie poznamy, ile razy ABW uzgodniła z dostawcami internetu dostęp do treści on-line

Data: 2019-06-27
  • ABW miała prawo nie udostępnić informacji o liczbie porozumień o przekazywaniu Agencji danych on-line
  • Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji Panoptykon, do której przyłączył się RPO
  • Z wyroku NSA wynika, że w dobie zagrożeń bezpieczeństwo publiczne przeważa nad prawem dostępu do informacji publicznej  

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych - liczby porozumień zawieranych między ABW a podmiotami świadczącymi usługi telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe o przekazywaniu Agencji danych on line. Prawo do zawierania takich porozumień ABW uzyskała na mocy nowelizacji ustaw regulujących zasady inwigilacji prowadzonej przez służby, uchwalonej przez Sejm 15 stycznia 2016 r. przy sprzeciwie całej opozycji. Kwestionował ją też Rzecznik Praw Obywatelskich.

Chodzi głównie o dane internetowe użytkowników sieci - np. adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce, adresy email. Przed nowelizacją służby występowały po nie do odpowiednich podmiotów na potrzeby prowadzonych postępowań pisemnie - taką też drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp do tych danych także on line - przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby mogą po nie sięgać już nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw”, „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych” czy „realizacji zadań ustawowych”. Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu. 

Szef ABW odmówił udostępnienia żądanych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone” w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych.

W maju 2017 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 291/17) oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW. Sąd wskazał, że porozumienia są zawierane w celu realizacji ustawowych zadań ABW, do których należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń wymienionych w art. 5 ustawy o ABW i AW. Skoro przedmiot sprawy dotyczy zagadnień związanych z bezpieczeństwem państwa i bezpieczeństwem publicznym, Szef ABW ma rację twierdząc, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - orzekł sąd.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb. Skarga wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA.

Argumenty RPO

RPO przystąpił do tego postępowania, gdyż odmowa Szefa ABW ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Tymczasem niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność ich działań, w szczególności ingerujących w prawa i wolności osób objętych ich kontrolą.

Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Dlatego tym ważniejsze jest, aby działalność służb podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania i nie dotyczą konkretnych postępowań. Obowiązkiem państwa nie jest wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, lecz uczynienie tego w taki sposób, że istota praw podmiotowych będzie należycie chroniona. Pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny i nadmierny.

Zaskarżony wyrok prowadzi do niezasadnego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Art. 61 Konstytucji RP zakłada zaś jedynie wyjątkowe odstępstwa od zasady prawa obywateli do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Wszelkie wątpliwości powinno się rozstrzygać na rzecz obywatelskiego prawa dostępu do informacji publicznej.

WSA nie wziął pod uwagę, że żądane informacje dotyczą czynności inwigilacyjnych ingerujących w prawo do prywatności osób, wobec których je zastosowano. W art. 47 i 51 Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia jednostki i zapewnia stosowną ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Dlatego tak istotna jest rzetelna sądowa ocena decyzji ABW ws. udostępnienia informacji publicznej. WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji między prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych - błędnie uznając, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Dla oceny prawidłowości odmowy, sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem z uzasadnienia wyroku wynika, że WSA oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji. Wątpliwości budzi, czy ABW sporządziła żądaną informację, którą następnie przekazała sądowi wraz z aktami sprawy, czy też uznała jedynie, że nie powinna ona zostać ujawniona i  przekazała sądowi tylko uzasadnienie decyzji. Sąd jest zaś kompetentny, aby zbadać zasadność nadania klauzuli tajności takim informacjom.

Istotne jest, że żądane informacje mają charakter statystyczny - ich ujawnienie nie spowodowałoby szkody dla państwa. NSA wiele razy uznawał, że dane statystyczne nt. czynności służb specjalnych stanowią informację publiczną. WSA uznał jednak, że takie informacje powinny pozostać niejawne, argumentując: „Znając liczbę tych porozumień i podmiotów świadczących usługi drogą elektroniczną, można w łatwy sposób określić, w jakim zakresie ABW korzysta z uprawnień przyznanych przez ustawodawcę”.

Rzecznik replikował, że wniosek Fundacji odnosił się do wąskiego zakresu czynności ABW, które stanowiłyby jedynie pewien wycinek jej działalności. Z informacji tej raczej nie można byłoby wnioskować o bieżącej działalności Agencji, gdyż podana ogólna liczba porozumień świadczyłaby o wszystkich porozumieniach zawartych na podstawie tego przepisu, a nie tylko aktualnych. Uzyskanie żądanych informacji pozwoliłoby natomiast sprawdzić, czy stosowane przez ABW środki nie są nadużywane.

Ponadto WSA nie dostrzegł, że ujawnienie żądanych informacji nie będzie  przesądzało o pozyskiwaniu danych internetowych, które ABW może również uzyskiwać na podstawie art. 28 ust. 1 i 2 ustawy (czyli na wniosek pisemny lub ustny). WSA nie dokonał zatem wyczerpujących ustaleń, co naruszyło przepisy postępowania. Nie można bowiem uznać, że doszło do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia skargi.

Dlatego ograniczenia dostępu do tych informacji statystycznych nie można uznać za konieczne w demokratycznym państwie prawnym. Nie znajduje też ono uzasadnienia z punktu widzenia zasady proporcjonalności.

Orzeczenie NSA

27 czerwca 2019 r. NSA (sygn. akt I OSK 2152/17) utrzymał wyrok WSA.  

W ustnych motywach prawomocnego orzeczenia podkreślono, że nie są zasadne zarzuty Fundacji i RPO co do niekompletności uzasadnienia WSA.

Sąd pozytywnie odniósł się do wystąpienia przedstawiciela ABW, który wskazał, że w dobie zagrożenia terrorystycznego bezpieczeństwo państwa i obywateli przeważa nad prawem do informacji publicznej.

VII.6060.36.2018

Obywatel nie pozna opinii NBP o kandydatach na prezesów banków z lat 1989-1997. WSA oddalił skargę Rzecznika

Data: 2019-06-24
  • Prezes NBP nie musi udostępniać listy osób, które w latach 1989-1997 opiniował jako kandydatów na prezesów komercyjnych banków – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
  • Obywatel wniósł, by NBP udostępnił taką informację publiczną. Prezes NBP odmówił, wskazując, że osób tych nie można uznać za pełniące funkcje publiczne, a udostępnienie naruszałoby ich prawo do prywatności    
  • To nieuzasadnione ograniczenie konstytucyjnego prawa do informacji publicznej - uznał RPO, który zaskarżył odmowę do WSA
  • WSA oddalił skargę RPO, argumentując że opinie wydano, zanim weszła w życie Konstytucja,  na którą Rzecznik się powołuje

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odmowne decyzje Prezesa NBP z maja i lipca 2018 r. w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Zarzucił mu błędne przyjęcie, że udostępnienie naruszyłoby prawo do prywatności kandydatów na prezesów banków. Tymczasem osoby te powinny się liczyć z ujawnieniem swych danych w związku z ubieganiem się o stanowisko w instytucjach zaufania publicznego, jakimi są banki.  Żądane infromacje nie dotyczą bowiem życia prywatnego, a wybór prezesa banku ma być transparentny.  

Wniosek obywatela i odmowa Prezesa NBP

Obywatel domagał się informacji publicznej o danych osobowych opiniowanych (pozytywnie lub też negatywnie) przez Prezesa NBP na stanowiska prezesów 112 banków w okresie od 10 lutego 1989 r. do 31 grudnia 1997 r. (od tej daty zgodę na objęcie funkcji wyraża Komisja Nadzoru Finansowego). Wniosek obejmował też daty uzyskania i opinii NBP, i samych nominacji na prezesów.

Prezes NBP odmówił udostępnienia informacji ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych. Powołał się na art. 5 ust. 2 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Głosi on: „Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa”. Ponadto Prezes NBP wskazał, że „wniosek obejmuje informacje, które nie są powszechnie dostępne”.

Argumenty RPO

W skardze do WSA Rzecznik wniósł  o uchylenie zaskarżonych decyzji. Żądane informacje związane są z udziałem osób fizycznych w życiu publicznym - kandydowaniem na stanowisko prezesa banku komercyjnego - nie dotyczą więc ich życia prywatnego.

- Skoro żądane informacje odnoszą się do działalności Prezesa NBP, to kandydaci na stanowiska prezesów banków komercyjnych, podlegający opinii tego organu, powinni liczyć się z okolicznością ich ujawnienia – głosiła skarga. Zasada jawności ma bowiem służyć transparentności działalności organów władzy publicznej. Ich społeczna kontrola zapobiega nadużywaniu uprawnień i służy ochronie konstytucyjnych praw obywateli.

Zdaniem Rzecznika przez sam fakt podlegania opinii podmiotu władzy publicznej osoba fizyczna pozbawia się częściowo prawa do prywatności. A prawo do prywatności obejmuje ochronę życia osobistego, rodzinnego, towarzyskiego człowieka. Tymczasem żądane informacje nie wiążą się z żadną z tych sfer. Decydując się zatem na kandydowanie na prezesa banku i poddając się procedurze uzyskania opinii Prezesa NBP, dana osoba nie powinna oczekiwać, że w zakresie swych danych zachowa pełne prawo do prywatności.

Art. 61 ust. 3 Konstytucji RP nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Na taką interpretację nie pozwala też art. 31 ust. 3 Konstytucji. Stanowi on, że wszelkie ograniczenia praw i wolności muszą zostać zawarte w ustawie i muszą być konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej oraz wolności i praw innych osób. A ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

RPO powołuje się na wyrok WSA w Warszawie z 12 lipca 2018 r. dotyczący ujawnienia nazwisk sędziów i osób fizycznych popierających kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, Sąd wskazał, że „ograniczenie prawa do prywatności w zakresie [imion i nazwisk osób fizycznych] winno ustąpić na rzecz wartości, jaką jest jawność życia publicznego. Osoby fizyczne, które zdecydowały się na udział w procesie wyłaniania członków KRS, powinny liczyć się z możliwością utraty anonimowości”.

Ponadto Rzecznik wskazał na jednolitą linię orzeczniczą co do udostępniania danych osobowych stron umów zawieranych z podmiotami publicznymi, korzystających z majątku publicznego. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści ze środków publicznych, jest osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej, o której mowa w art. 5 ust. 2 zd. 2 ustawy, i w zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne – wynika z orzecznictwa. 

W orzecznictwie dopuszcza się możliwość szerszej ingerencji w życie prywatne wobec osób wykonujących zawody związane ze szczególnym stopniem społecznego zaufania. A w tej sprawie chodzi o udostępnienie informacji o kandydatach na prezesów banków, a zatem instytucji zaufania publicznego. Informacje dotyczące osób powołanych na te stanowiska są i były publicznie dostępne.

Należy zatem uznać - wbrew twierdzeniom Prezesa NBP - że biorąc pod uwagę jawność informacji o osobach pełniących funkcje prezesa banku komercyjnego, informacje dotyczące opinii Prezesa NBP o kandydatach powinny podlegać publicznej kontroli społecznej. Jest to tym bardziej uzasadnione, że wybranymi na prezesa mogli być kandydaci, którzy nie uzyskali pozytywnej opinii Prezesa NBP. Istotne jest zatem zapewnienie transparentności wyboru tych osób jako odpowiednich do pełnienia tak ważnej funkcji - podkreślił Rzecznik.

Orzeczenie WSA

24 czerwca 2019 r. WSA w Warszawie oddalił skargę RPO (sygn. akt II SA/Wa 197/19). Podzielając stanowisko Prezesa NBP, sąd wskazał, że dane, o których udostępnienie wystąpił skarżący, wytworzono przed wejściem w życie Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r., na której przepisy powołuje się Rzecznik. - Z tego powodu organ nie ma obowiązku przechowywania i udostępnienia tych informacji mówił sędzia w ustnych motywach orzeczenia.  Dodał, że ustawa o dostępie do informacji publicznej wprawdzie już wtedy istniała, ale nie tak rozbudowana, jak obecnie. 

Orzeczenie jest nieprawomocne; Rzecznikowi przysługuje skarga kasacyjna.

VII.6060.7.2014

Spotkanie regionalne w Koszalinie

Data: 2019-06-12

20 osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem w Koszalinie w Sali rady Urzędu Miasta. Za oknem przy fontannach bawiły się dzieci, było ponad 30 stopni w cieniu. Na szczęście sala spotkania była chłodzona. Najbardziej gorąca dyskusja dotyczyła symboli komunistycznych w mieście – seniorzy przedstawiający się jako nowi komuniści starli się z uczniami Liceum im. Stanisława Dubois (socjalisty).

Mieszkańcy Koszalina będą mogli dowiedzieć się o tym, co mogło być na spotkaniu dzięki dużemu zainteresowaniu lokalnych mediów (dziennikarze poprosili Adama Bodnara o briefing o najważniejszych sprawach lokalnych).

Na wstępie Adam Bodnar opowiedział zebranym, czym się zajmuje. Rzecznik Praw Obywatelskich jest powoływany na pięcioletnią kadencję i praktycznie nie można go odwołać. Ta kadencja RPO kończy się we wrześniu 2020 r. Zadaniem RPO jest upominanie się o prawa obywateli – te prawa i wolności opisuje Konstytucja, ale także umowy międzynarodowe ratyfikowane przez Polskę (np. Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, czy Europejska Konwencja Praw Człowieka, która daje nam prawo do upominania się o swoje prawa do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Do RPO przychodzą różne typy spraw – co roku z całej korespondencji RPO indentyfikuje ich ok. 20 tysięcy (np. choć 1500 osób poskarżyło się na obowiązkowe hasło „Bóg Honor i Ojczyzna” w paszportach, dla RPO była to jedna sprawa).

Na szczęście RPO nie działa sam – są też inni rzecznicy: Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy (od ubezpieczeń, ale i kredytów, w tym tzw. „frankowych”), nowo powstały Rzecznik Przedsiębiorców, Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumentów (urzędnicy samorządowi) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (wcześniej GIODO).

Warto wiedzieć, że sprawy, które trafiają do Rzecznika Praw Obywatelskich, są takie same od lat – emerytalne, mieszkaniowe, dotyczące osób z niepełnosprawnościami, więźniów (szczegóły można znaleźć na stronie rpo.gov.pl w sekcji Sprawy Ważne dla Obywateli). To wynika z tego, że wiele spraw zagwarantowanych w Konstytucji władze nie traktują priorytetowo, na część po prostu nie ma pieniędzy – to wszystko zostanie do zrobienia i kolejni rzecznicy będą musieli stawić temu czoła.

RPO stracił jedno z ważniejszych narzędzi upominania się o prawa obywateli – skarżył przepisy do Trybunału Konstytucyjnego (moja poprzedniczka zaskarżyła ustawę o przejęciu środków z OFE, zaskarżyliśmy przepisy o kwocie wolnej od podatków). Teraz Trybunał stracił niezależność od władz i już nie stanowi oparcia dla RPO w sprawach ważnych dla obywateli.

Rzecznik może jednak przystępować do spraw w sądach. Robi to często – np. w sprawach o uciążliwe inwestycje (smród, śmieci).

Rzecznik zapobiega torturom i nieludzkiemu traktowaniu – upomina się o prawa więźniów. Eksperci z jego Biura, z zespołu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (działającego na mocy Konwencji ONZ o zakazie tortur) wizytują w sposób niezapowiedziany wszystkie miejsca po zbawienia wolności – od aresztów i więzień po izby wytrzeźwień i domy pomocy (bo tam też można trafić i nie móc wyjść). I to właśnie oni w czasie rutynowej wizytacji na komisariacie policji w Rykach znaleźli tam w zeszłym roku człowieka pobitego przez policjantów. Gdyby nie oni, sprawa by nie wyszła na światło dzienne.

Rzecznik podpowiada też samorządom, jak dbać o prawa seniorów zapewniając im samodzielność i niezależność u siebie w domu. Zajmuje się też pomocą dla osób chorujących na chorobę Alzheimera i ich opiekunom.

Pytania z sali

Krzyże  szkołach i w Sejmie

Dlaczego w miejscach publicznych wiszą w Polsce krzyże? Dlaczego w tej sali wisi portet Jana Pawla II? – zapytał starszy pan (bo papież Polak przyczynił się do upadku komunizmu – odparł młody człowiek, a RPO się z nim zgodził).

RPO: Sprawa jest nienowa, a RPO koncentruje tu się na odpowiedzi na pytanie, czy dane zjawisko może ograniczać prawa i wolności obywatelskie. Przykładem podejścia jest stosunek do hasła „Bóg – Honor – Ojczyzna” w paszporcie. Jest to hasło wiązane z naszą historią i mogłoby się znaleźć w dokumencie urzędowym. To, co razi, to fakt, że znalazło się ono w obrysie twarzy właściciela paszportu. To może naruszać prawa niektórych osób.

Trudniejszą sprawą jest obecność symboli religijnych „w miejscach publicznych”. Bo to nie tylko sale ratuszowe i sejmowe czy szkolne, ale także place i drogi – czy w walce o czystość prawa mamy usuwać przydrożne krzyże? – zapytał Adam Bodnar.

Jest dla mnie natomiast problemem, że uroczystości państwowe łączą się z uroczystościami religijnymi, w których zaproszeni musza uczestniczyć, bo sfera religii nie jest rozdzielona od sfery publicznej.

Symbole nazistowskie i komunistyczne w przestrzeni publicznej

Staję w obronie Janka Krasickiego i Hanki Sawickiej – wychowałem się na nich, to byli moi bohaterowie. Zabiera im się ich ulice, a ja się z tym nie zgadzam – powiedział uczestnik spotkania.

A Jak jest realizowany w Polsce konstytucyjny zakaz działania partii nazistowskich i komunistycznych? To pytanie zadał młody człowiek. Chodziło mu z jednej strony o działanie ONR, a z drugie strony to, że w Koszalinie nadal jest pomnik Armii Radzieckiej (z sierpem i młotem) i działa Komunistyczna Partia Polski.

RPO: Konstytucja w art. 13 mówi o odwoływaniu się w programie partii lub praktyce codziennej do praktyk totalitarnych.

W Polsce na podstawie tego przepisu został rozwiązany oddział ONR w Brzegu, a teraz toczy się sprawa organizacji Duma i Nowoczesność (organizacja urodzin Hitlera w lesie).

Dlaczego ten przepis jest stosowany rzadko i niejednolicie? Bo może być przeciwskuteczny.

Jeśli pomnik Armii Czerwonej stoi na cmentarzu, to jednak trzeba do tego przykładać inną miarę nawet potępiając jej działania. Ale powszechne dziś koszulki z Che Guevarą nie są sympatyczne dla kogoś, kto zna historię.

Pamiętajmy o jednym: usuwanie pomników i zmiany nazw ulic powinna poprzedzać powszechna debata i konsultacji.

Marsz Równości w Koszalinie

W tym roku przeszedł przez Koszalin Marsz Równości. Jestem dumny, że nam się udało. Dziękuję, że RPO upomina się o nasze prawa, że moje państwo się o to upomina

RPO: To ja Państwu gratuluję, że Wam się udało.

Emerytury kobiet z rocznika 1953?

Czy w mojej sytuacji mam szansę wygrać w sądzie?

RPO: To jest zawiła sprawa, ale jest teraz szansa na rozwiązanie ustawowe problemu. Proszę zgłosić sprawę do Biura RPO.

Chodzi o problem kobiet urodzonych w roku 1953: tylko w tym przypadku jeśli ktoś przeszedł na na wcześniejsza emeryturę, to wypłacone kwoty obniżały emeryturę powszechną (mężczyzn problem nie dotyczy, bo w momencie wejścia w życia tego przepisu mężczyźni nie osiągali jeszcze wieku emerytalnego).

Opieka nad osobą starszą

Najbliższa osoba może wziąć tylko 14 dni opieki płatnej na chorującego rodzica. Przy operacji i rehabilitacji to stanowczo za mało. Powinno być co najmniej 30 dni płatnego zwolnienia (na dzieci jest 60 dni – a osoba w bardzo podeszłym wieku jest znowu dzieckiem).

RPO: Musimy to przeanalizować. Być może jest to temat na wystąpienie generalne RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Rozliczanie opłat za śmieci w Koszalinie

W Koszalinie opłaty zależą od powierzchni mieszkania, a przecież seniorzy mieszkają częśto w pojedynkę. Złożyliśmy petycję do prezydenta – została zamieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej, ale odpowiedź była negatywna

RPO: To już dobrze, że władze zrealizowały przepisy ustawy o petycjach (z 2015 r.). Adresat petycji nie musi się z nią zgodzić, ale musi ją opublikować, by inne osoby mogły poznać ten pogląd. Jednak ponieważ sprawa wywozu odpadów jest poważna, to przyjrzymy się sprawie w Biurze RPO.

Przy okazji Adam Bodnar opowiedział o dobrej praktyce podpatrzonej w Śremie, gdzie powstał całościowy program zamiany dużych mieszkań na wysokich piętrach bez windy na małe, ale dostosowane do potrzeb seniorów, z windami, w centrum (duże mieszkania oferowane są odzinom) z dziećmi.

NSA uwzględnił skargę kasacyjną Rzecznika w sprawie informacji publicznej

Data: 2019-05-29
  • Obywatel nie dostał od Izby Notarialnej w Krakowie informacji publicznej w postaci informacji o wysokości wynagrodzenia sędziego za prowadzenie zajęć dla aplikantów notarialnych
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę obywatela; uznał wprawdzie żądaną informację za publiczną, ale ocenił, że nie powinna zostać udostępniona z uwagi na ochronę prywatności sędziego
  • Naczelny Sąd Administracyjny uwzględnił skargę kasacyjną, wniesioną przez RPO na rzecz obywatela i uchylił wyrok I instancji 

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę kasacyjną do NSA w sprawie dotyczącej nieudostępnienia przez Izbę Notarialną w Krakowie informacji publicznej w postaci informacji o wysokości wynagrodzenia wskazanego imiennie sędziego za prowadzenie zajęć dla aplikantów notarialnych.

Organ uznał, że dane te nie stanowią informacji publicznej oraz nie wydał decyzji administracyjnej o odmowie udzielenia informacji publicznej. Działając w zgodzie z przepisami prawa, wnioskodawca wniósł skargę na bezczynność Izby Notarialnej.

Sąd I instancji oddalił skargę w tym zakresie. Stwierdził, że wprawdzie wskazana informacja stanowi informację publiczną, ale nie powinna zostać uwzględniona z uwagi na ochronę prywatności sędziego. Sąd nie stwierdził tym samym bezczynności organu, mimo że Izba Notarialna uznała, że wnioskowana informacja nie jest informacją publiczną i nie wydała decyzji w tej sprawie.

W ocenie Rzecznika wnioskowanie przedstawione przez WSA było nieprawidłowe. Skoro sąd uznał, że informacja o wynagrodzeniu za prowadzenie zajęć na aplikacji notarialnej jest informacją publiczną, to powinien był stwierdzić bezczynność organu i przekazać Izbie Notarialnej sprawę do ponownego rozpatrzenia. Na tym etapie postępowania WSA nie powinien był oceniać, czy zaistniały przesłanki odmowy udzielenia informacji publicznej, np. ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej.

Rzecznik stanął na stanowisku, że organizowanie aplikacji notarialnej przez Izbę Notarialną stanowi wykonywanie zadania publicznego. W związku z tym informacja o wynagrodzeniu za prowadzenie zajęć dla aplikantów stanowi informację publiczną podlegająca udostępnieniu.

W wyroku z 29 maja 2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny podzielił stanowisko Rzecznika i uchylił wyrok WSA w Krakowie w zaskarżonej części, zwracając mu sprawę.

VII.6060.43.2017

NSA: ABW nie musi udostępniać informacji o zablokowanych treściach w internecie

Data: 2019-05-23
  • Nie dowiemy się, ile razy i jakie adresy w internecie zablokowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego na podstawie tzw. ustawy antyterrorystycznej z 2016 r.
  • Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji ePaństwo o udostępnienie takiej informacji publicznej. Do jej skargi przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • NSA uznał, że doszło do proporcjonalnego ograniczenia prawa do informacji publicznej ze względu na bezpieczeństwo państwa  

11 kwietnia 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę Fundacji ePaństwo na decyzję Szefa ABW, zgadzając się z jego argumentami.

Jak wskazał sąd, „Szef ABW trafnie argumentuje, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa oraz może dekonspirować działania Agencji. W ocenie organu istnieje realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa w upowszechnianiu żądanej informacji, nawet w zakresie ujawnienia samego faktu skorzystania bądź nie skorzystania przez ABW z uprawnień określonych w art. 32c ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. Jest to informacja mogąca świadczyć o natężeniu intensyfikacji działań organu w ramach uprawnień nadanych powyższym przepisem, również gdy zostanie ujawniona jako dana statystyczna”.

Art. 32c ustawy o ABW dotyczy tzw. blokady dostępności w systemach teleinformatycznych określonych danych informatycznych mających związek ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym lub usług teleinformatycznych służących lub wykorzystywanych do spowodowania zdarzenia o charakterze terrorystycznym. Przepis ten został dodany w ustawie o ABW przez art. 38 pkt 6 ustawy z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych. Reguluje on przesłanki i procedurę zarządzenia blokady. Możliwość ta przewidziana jest dla zapobiegania, przeciwdziałania i wykrywania przestępstw o charakterze terrorystycznym oraz ścigania ich sprawców.

We wniosku do RPO pomoc Fundacja ePaństwo wskazała na niepokojącą tendencję WSA do ograniczania gwarantowanego Konstytucją prawa do informacji publicznej na temat działalności służb specjalnych, takich jak ABW, a tym samym ograniczenie społecznej kontroli nad tymi służbami. Podkreśliła, że sąd oddalił skargę, powołując się na »stan (niewypowiedzianej, ale rzeczywistej) wojny terroryzmu z całym światem demokratycznym«, który wymaga zwiększenia »działań dyskrecjonalnych państw demokratycznych w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego ich obywateli«”.

W ocenie Fundacji „tak populistyczne argumenty nie mogą być podstawą ograniczenia dostępu obywateli do informacji publicznej. W związku z coraz dalej idącymi uprawnieniami służb specjalnych, odmowa udostępnienia takich danych w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb powodują, że wzrasta ryzyko nadużyć oraz naruszania praw - zwłaszcza prawa do prywatności - osób objętych kontrolą operacyjną lub innymi działaniami służb.

Powody przystąpienia RPO do postępowania przed NSA

Z  uwagi na statystyczny charakter wnioskowanej informacji decyzja odmawiająca ich ujawnienia nie jest uzasadniona z punktu widzenia zasady proporcjonalności – ocenił RPO Adam Bodnar, przyłączając się do postępowania w NSA.

RPO argumentował to prawem obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat działania organów władzy publicznej. Decyzje Szefa ABW prowadzą bowiem do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika ograniczenie to nie znajduje usprawiedliwienia w świetle art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Rzecznik zgadza się z zarzutami skargi kasacyjnej, że przy ocenie decyzji sąd nie dokonał prawidłowego wyważenia proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych. W konsekwencji, zdaniem Rzecznika, zaskarżony wyrok prowadzi do naruszenia prawa dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia dokonanie społecznej kontroli działań służb specjalnych.

RPO miał też wątpliwości, czy na żądane informacje ABW zasadnie nałożyła klauzulę tajności, będącą przyczyną odmowy udostępniania informacji publicznej.

W ocenie Rzecznika niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności działań służb specjalnych, w  szczególności podejmowanych na  podstawie przepisów ustawy o ABW, zmienionych ustawą o działaniach antyterrorystycznych, co do której nadal istnieją poważne wątpliwości natury konstytucyjnej.

Wątpliwości wobec tej ustawy Rzecznik wyraził, kierując ją w lipcu 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K 35/16). W kwietniu 2018 r Rzecznik wycofał ten wniosek, bowiem w składzie orzekającym były trzy osoby nieuprawnione do orzekania w TK; ponadto nastąpiły bezpodstawne zmiany składu TK w tej sprawie. 

Wyrok NSA

23 maja 2019 r. NSA oddalił skargę (sygn. akt I OSK 1790/17). W ustnych motywach rozstrzygnięcia NSA ocenił, że w tej sprawie doszło do proporcjonalnego ograniczenia prawa do informacji publicznej ze względu na bezpieczeństwo państwa. Według NSA, który zapoznał się z niejawnymi materiałami sprawy, klauzula tajności została nałożona zgodnie z przesłankami ustawowymi.   

VII.6060.35.2018

Spotkanie regionalne w Mrągowie

Data: 2019-05-22
  • Ponad 40 osób zaangażowanych w różne działania na szczeblu lokalnym pojawiło się na spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem. Gospodarzami spotkania było Mrągowskie Forum Młodzieży oraz Fundacja Alternatywnej Edukacji "ALE".
  • Od jesieni 2015 roku, kiedy zaczęły się  spotkaniach regionalne RPO z mieszkańcami, to pierwsze spotkanie z tak aktywnym uczestnictwem młodych. To była ważna rozmowa, ważna dla jej uczestników niezależnie od ich wieku.
  • To spotkanie niekoniecznie musi rozwiązywać problemy, może tylko wskazać drogę

Przed spotkaniem młodzi przeprowadzili sondę wśród mieszkańców na temat spraw, które chcieliby przekazać RPO. Zgłaszali też rzecznikowi swoje problemy:

  • dlaczego każdy dzień dojazdu do Olsztyna lub sąsiedniego miasta musi być walką o przetrwanie;
  • dlaczego w Mrągowie nie ma szans na wynajem mieszkania w dostępnej cenie, a na mieszkania komunalne trzeba czekać żyjąc w poniżających warunkach;
  • dlaczego my młodzi nie mogą mieć własnej przestrzeni i być na niej gospodarzami;
  • dlaczego ...

Chcą uczestniczyć, mieć wpływ, szukają rozwiązań, nie zgadzają się na rolę „pionków".

- Jesteśmy grupą, która jest częścią społeczności związanej z miastem. Mieszkańców Mrągowa możemy określić jako teatr. Żaden teatr nie jest jednak teatrem jednego aktora – nawet monodram jest przygotowywany przez całą rzeszę osób. Mrągowo – jest takim właśnie teatrem, a rozwój miasta spektaklem, który rozgrywa się na naszych oczach. Rozgrywajmy razem ten spektakl pomagając miastu się rozwijać. – powiedziała Aleksandra Lemańska, prezeska Fundacji Edukacji Alternatywnej „ALE” witając rzecznika i jego współpracowników.

Problemy młodych mrągowian

- Marzyłoby nam się pomieszczenie, które byłoby placówką wsparcia dziennego dla młodzieży. Choć jestem aktywny, takiej przestrzeni nie miałem. Takie miejsce nam to potrzebne. Obecnie mamy dostęp do pomieszczeń przez cztery godziny, trzy razy w tygodniu. Udało nam się w ciągu pół roku zrealizować kilka dobrych projektów w Mrągowie. Taka placówka wsparcia dziennego dla młodzieży mogłaby być świetnym miejscem w którym młodzież mogłaby się spotykać.

RPO: Jakie prawo obywatelskie jest naruszone ze względu na brak takiej placówki?

- Żadne, ale dzięki takiemu miejscu można przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Takie miejsca pozwalają na spotykanie się i na pracę, dzięki czemu nie ma chęci i czasu na uciekanie do używek. – odpowiedział uczestnik spotkania.

RPO: Zatem narzędziem do rozwiązania tego problemu są petycje. Warto pamiętać też, że Konstytucja (art. 68 ust. 5) mówi o tym, że władze publiczne powinny popierać rozwój kultury fizycznej zwłaszcza dzieci.

Polecałbym Wam zajrzenie do ustawy o petycjach. Należy postulować do burmistrza i rady miasta – dzięki petycji, która musi być zarejestrowana.

- Komunikacja na linii młodzi a władze miasta już była. Powstaje problem z tym, kto powinien podjąć decyzję odnośnie przeznaczenia pomieszczenia– budynek miasta, ale w użytkowaniu ma go operator – nie wiadomo, kto powinien się tym zająć.

RPO: Tu może pomóc wniosek o dostępie do informacji publicznej.

- Zgadzam się z RPO – to nie jest ta przestrzeń do dyskusji. Myślę, że trzeba się pogodzić z innymi grupami. – powiedziała Pani obecna na spotkaniu.

RPO: Są dobre przykłady takiej współpracy – na przykład Centrum Organizacji Pozarządowych w Koninie.

O organizacjach strażniczych

- Nie ma u nas organizacji strażniczych. Są nieśmiałe próby ich tworzenia. Ludzie się boją, bo wiedzą, jaką władzę ma urząd, szczególnie w małych społecznościach. Brak także oparcia w mediach – dziennikarze nie chcą się narażać na krytykę ze strony urzędu miasta. Było dużo sytuacji problematycznych pokazujących powiązania. Co można z tym zrobić? Jak walczyć z takim zachowaniem władz i z tym strachem? Jak zabierać głos? Czy przez radnych, którzy wcześniej deklarowali pomoc, a teraz się wypierają?

RPO: Chciałbym podać Panu dwa przykłady. Bohaterką artykułu „The Guardian” była Elżbieta Wąs, która założyła organizację strażniczą w Lubartowie. Konsekwentnie prosi o informację publiczną. To jest taka sytuacja, kiedy osoby takie jak Pan podejmują pewne akcje, ale są w tym osamotnieni. W pewnym momencie zaczną Pana szanować, tylko trzeba robić to konsekwentnie.

Drugą osobą o której chciałem powiedzieć to osoba, która z uporem pokazywała temat reprywatyzacji w Warszawie - Jan Śpiewak.

Nie powiem Panu, jak ma Pan zachęcić różne osoby, żeby z Panem współpracowały, bo każdy sam ocenia poziom ryzyka, ale warto szukać kontaktów. Podobną osobę spotkaliśmy w Kłodzku, która zaczęła składać wnioski do prokuratury na brak odpowiedzi na wnioski. Jeżeli Pan wie, że ma Pan różnego rodzaju problemy to powinien pan zainwestować we współpracę z organizacją która wie jak to robić – Watchdog Polska – oni w Pana imieniu mogą pomóc.  

Są też działania, które służą wzmocnieniu liderów – dobrym przykładem jest szkoła liderów politycznych.

W kwestii prasy lokalnej – wydawanie prasy lokalnej ze środków publicznych to duży problem. Polecam artykuł Doroty Głowackiej i Adama Ploszki – który dobrze opisuje ten problem.

Dyrektor Barbara Imiołczyk: Chciałbym przedstawić postać Elżbiety Lazarek – to współczesna bohaterka, chciałabym być taka jak ona. W małej miejscowości codziennie protestuje w obronie praworządności. To daje wielu ludziom ogromną siłę. Myślę, że jest rzeczywiście bardzo trudno tworzyć organizacje strażnicze w małych miejscowościach – wystarczy, że jest jeden lider współpracujący z Watchdog Polska, który skupia ludzi, żeby realizować prawo.

O problemach osób z niepełnosprawnościami

Chodzi o czas wolny po szkole dzieci z niepełnosprawnością intelektualną – one też chciałyby uczestniczyć w zajęciach, a nie ma możliwości zorganizowania opieki, a kiedy zaoferowałem swoją pomoc powiedzieli mi, że nie przewidują obecności rodzica. Czy mogę liczyć, że moje dziecko będzie mogło uczestniczyć w takich zajęciach?

Chodzi także o zajęcia wakacyjne dla osób z niepełnosprawnością – chcielibyśmy korzystać z dofinansowania, a nie jest to możliwe – powiedziała inna pani.

RPO: Te prawa gwarantuje nam Konstytucja w artykule 69 i artykule 68 ust 5. To od nas zależy, do czego władze przekonamy. Jeśli wspólnota lokalna - w tym przypadku rodzice - uznaje, że takie zajęcia są potrzebne, to należy je zorganizować.

Mogę napisać do Pana burmistrza. Tutaj bardzo ważne jest powołanie się na konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami – można to uznać za dyskryminacje.

- Chciałam przypomnieć, że rodzice też mają z tym problem. Tak samo rodzice nie mają punktu, żeby się spotykać. Nasze dzieciaki są dyskryminowane. Moje dzieci zostały odesłane z kwitkiem tylko dlatego, że są niepełnosprawne. Rzadko kiedy nauczyciele uczą o problemach dzieci autystycznych czy z zespołem Aspergera. Nie ma u nas miejsc gdzie dzieciaki mogły się spotykać, środowiskowych domów wsparcia. -

RPO: Czy były podejmowane prace, żeby stworzyć coś w rodzaju miejskiej polityki w sprawie osób z niepełnosprawnościami? – Rodzice osób z niepełnosprawnością mówią mi, że nie –  Rozumiem, że nie było okrągłego stołu?

Uczestniczka spotkania: Z perspektywy osoby, która pracowała w urzędzie miejskim, mogę powiedzieć, że - tak jak w wielu gminach w Polsce – są to dokumenty opracowane przez zewnętrzną firmę – na zasadzie „kopiuj-wklej”. Następnie ten dokument idzie na półkę.

Mamy w mieście problem z konsultacjami społecznymi. Chcemy porozmawiać, żeby ktoś nie podejmował decyzji nie znając lokalnego środowiska. P

RPO: Możemy Państwu pomóc w kontaktach z osobami, które znają się na tym jak należy rozmawiać. Mogą Państwu pomóc w wypracowaniu strategii – dokumentu, który wskazywałby najważniejsze potrzeby.

O braku komunikacji

- W Mrągowie funkcjonuję 20 lat a władze samorządowe zmieniają się co cztery lata. Widzę, że większym problemem jest brak komunikacji pomiędzy podmiotami a przekazywaniem tych informacji do samorządu. Burmistrz jest organem wykonawczym, ale jest też rada miejska. Wiem, że mentalność społeczna jest taka, że idziemy do jednego. Kiedy taki wniosek trafi do szerszego kręgu może trafiać do innych instytucji. Łatwiej i szybciej znajdziemy rozwiązanie problemu.

RPO: Mieliśmy spotkanie w Piotrkowie Trybunalskim – na naszym spotkaniu pierwszy raz organizacje pozarządowe się spotkały, aby stworzyć sieć komunikacyjną.

O świadczeniu pielęgnacyjnym

System płacenia – teraz – 620 zł miesięcznie – miej niż minimum socjalne. Przepis ten został zakwestionowany przez TK ale nie został do tej pory zmieniony?

RPO: To jeden z najbardziej wstydliwych faktów dyskryminacji osób z niepełnosprawnością. Wyrok został wydany 5 la temu i nie został wykonany. Został zignorowany przez rząd. Uważam, że koszt jest dla rządzących za wysoki w perspektywie świadczeń socjalnych, takich jak 500 +.

Można kwestionować decyzję MOPS i pójść z tym do sądów administracyjnych – argumentować, że niezależnie od niewykonania wyroku można argumentować, że obowiązuje. Tak działa miasto Sopot.

Należy pamiętać, że rząd wdrożył program Dostępność Plus. Dostosowanie budynków do wszystkich typów niepełnosprawności. Powinny być do tego dobre instrumenty.

Dobry przykład z Konina – wprowadzeni oficera do spraw dostępności, który opiniuje rozwiązania przystępne dla osób z niepełnosprawnością. Jak ustawa wejdzie w życie taki oficer ma być w każdej instytucji, która realizuje zadania ze środków publicznych.

O problemach budowlanych

Gros kamienic komunalnych zostało już sprzedanych i stoją w stanie grożącym zawaleniem, nie używane przez właścicieli. Jest kilka lokali, które stoją puste a mogą być przeznaczone na konkretne cele. Rząd ustala prawo, które nie jest realizowane. Może warto wprowadzić takie normy jak dla budownictwa rodzinnego – 2 lata na budowę i 5 lat na wprowadzenie się.

RPO: Trudno byłoby sobie wyobrazić procedury wywłaszczenia. Władze lokalne musiałyby podjąć decyzję, czy chcą odkupować konkretny lokal.

Przewodniczący rady miasta: - Niestety prywatni właściciele postępują różnie – niektórzy inwestują inni nie. Odkupienie takiej kamienicy to wolna wola jej właściciela.

O problemie przyznawania lokali socjalnych

Ludzi nie stać na wynajem – mieszkania są drogie. Jeśli chodzi o mieszkania – nie wiem co ma wpływ. Z racji tego, że ma samochód nie dostanie mieszkania bo ma za duży majątek – powiedziała jedna  z młodszych uczestniczek spotkania

RPO: Niedawno byliśmy w Maszkowicach w Małopolsce. Przykład z samochodem jest dobry, bo tam duża część społeczności romskiej samochody także miała, ale stan ich mieszkań był bardzo zły. Jak rozumiem problemem, który Pani zgłasza, to problem zasobu lokali socjalnych i regulaminu ich przyznawania. Takie skargi do nas trafiają. Mogę Pani obiecać, że przyjrzymy się temu. Jest też problem znacznie szerszy – na ile władze lokalne tworzą program tanich mieszkań na wynajem. Dlaczego to ważne w Mrągowie? Bo jesteście miejscowością turystyczną, gdzie ceny mieszkań są wysokie. To trochę taki problem jak mieszkańców Londynu, z zachowaniem wszystkich proporcji, gdzie zwyczajni Brytyjczycy muszą mieszkać daleko od centrum bo nie stać ich na wynajem.

Jestem w stanie płacić czynsz i media za takie mieszkanie, ale nie mogę sobie pozwolić na wynajem w Mrągowie. – dodał jeden z uczestników

RPO: Rozróżnijmy lokale socjalne od tanich mieszkań na wynajem. W każdym mieście w Polsce mamy za krótką kołdrę. Polityka miejska powinna prowadzić do tego, że są możliwości wynajęcia tanich mieszkań. To kwestia którą trzeba zaprogramować i za kilka lat zbierać tego owoce. Dziękuję za ten sygnał – ten problem miejscowości turystycznych i zupełnie innej polityki miejskiej w stosunku do tanich mieszkań na wynajem nigdy nam nie wybrzmiał.

Problem społeczeństwa facebookowego.

Ochrona wizerunku w Czechach zaczyna się już na etapie zrobienia zdjęcia. Jeżeli nie wyrazi zgody a już będzie na tym etapie ze zostanie zdjęcie zrobione. Taka osoba która zrobiła zdjęcie odpowiada karnie.

RPO: Spotkanie na którym jesteśmy ma charakter publiczny. Może w przypadku takich spotkań my także musimy zwracać na to szczególną uwagę, ale nie ma ochrony wizerunku, kiedy osoba jest częścią większej społeczności.

O małych wspólnotach

Małe wspólnoty mieszkaniowe – do 7 mieszkań – są na samopas, bez zarządcy. Ustawowo wspólnota jest. Jest osoba, która ma spór sąsiedzki. Gdyby był przymus tak jak w dużych wspólnotach może nie byłoby konfliktu – problem ustalania zarządcy takiej wspólnoty.

RPO: Przyjrzymy się tego i sprawdzimy, czy jest to szerszy problem.

O wykluczeniu transportowym

Mieszkam 15 km od Mrągowa. Kiedy nie miałem 18 lat, dojeżdżałem autobusem do oddalonej o 2 km wioski i musiałem iść stamtąd do domu. Autobusy kursujące w ciągu dnia po tych miejscach jeżdżą dwa razy dziennie i są to wyłącznie autobusy szkolne. Gdybym chciał dostać się do domu później, byłbym wykluczony z życia społecznego i kulturalnego.

Zdaję sobie sprawę, że węzły komunikacyjne są nierentowne dla przewoźnikom. Może warto wprowadzić program, który dzięki dopłatom dla przewoźników zwiększyłby kursy.  

RPO: To problem, który występuje w całym kraju. Dwie partie polityczne w kontekście ostatnich wyborów zdefiniowały ten problem. Był postulat przywrócenia PKS, ale chyba nie tędy droga. Aby to rozwiązać konieczne jest wsparcie finansowe z budżetu państwa.

Dyrektor Imiołczyk: Problem tu poruszony jest jednym z najważniejszych w Polsce. Wyklucza i pozbawia praw bardzo szeroką rzeszę ludzi – młodych i starszych – ograniczenie szeregu praw – do edukacji, pracy, dostępu do lekarza, dostępu do kultury. Jesteśmy zasobniejsi w samochody niż Niemcy i Anglicy – dzieje się tak dlatego, że samochód jest często jedyną ucieczką z naszych wiosek. Najlepsza próba rozwiązania tego problemu – próba kontraktowania przewoźników w taki sposób, żeby nie mogli omijać nierentownych dla nich miejscowości. To kwestie są do rozwiązywania na poziomie gminnym i powiatowym. Dobrym przykładem są Chojnice, które wprowadziły dobrą komunikację w ramach powiatu. Wiemy, że w Mrągowie zawarta jest umowa na 7 lat realizacji z góry, ale trzeba szukać rozwiązań. Trzeba korzystać z wzoru czeskiego gdzie rynek transportu publicznego jest regulowany. Propozycje zmian ustawowych są przygotowywane i czekają być może na lepszy czas.

RPO: Może ratunkiem są nowe technologie – aby stworzyć aplikację na telefon – coś w stylu lokalnego BlaBlaCar, może warto się nad tym zastanowić.

- Codziennie widzę ludzi, którzy się z tym zmagają. Do prawie każdej miejscowości jest obciążenie. Nie ma autobusu które jadą do Mrągowa – zawsze przez Mrągowo przejeżdżają. Autobusy potrafią nie przyjechać. Nie wiem czy mogę wrócić i kiedy wrócić. A ja kiedy jadę do innej miejscowości – ostatni pociąg do Mrągowa jest o godz. 20 – albo czekam do piątej, albo zostaję na noc co wiąże się z ogromnymi kosztami - – dodała przedstawicielka młodzieży.

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

Porównał szefa portalu tvp.info do Jerzego Urbana – został zablokowany na twitterze TVP

Data: 2019-04-04
  • Porównanie redaktora naczelnego portalu tvp.info do rzecznika rządu PRL Jerzego Urbana było przyczyną zablokowania przez TVP użytkownika twittera
  • Taką przyczynę zablokowania podał prezes TVP Jacek Kurski w odpowiedzi dla RPO
  • Uznał to za uzasadnione, gdyż debata publiczna nie powinna polegać na obrzucaniu niezasłużonymi inwektywami adwersarzy lub osób o innych poglądach

11 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do prezesa TVP o wyjaśnienia w sprawie zablokowania w 2018 r. konta pewnego użytkownika na twitterze TVP. Sprawa została zgłoszona do Biura RPO przez pełnomocnika prawnego zainteresowanego.

Został zablokowany po komentarzu „Samuel, ty przejdziesz do historii. Ty przebiłeś chłopie Urbana"  - skomentował tak informację na koncie @tvpjnfo na Twitterze o o nielegalnie nagranych rozmowach z restauracji „Sowa i Przyjaciele". Konto jest prowadzone przez publiczną instytucję, więc zablokowanie zdaniem skarżącego narusza jego dostęp do informacji publicznych i możliwość wypowiadania się.

W odpowiedzi na skargę skierowaną do zarządu TVP S.A.  telewizja wyjaśniła, że administrator konta miał prawo zablokować konto użytkownika, ponieważ post ma obraźliwy wydźwięk.

RPO podjął postępowanie wyjaśniające. To, czy doszło do naruszeń praw lub wolności obywatelskich, zależy m.in. od tego, dlaczego wpis użytkownika TVP uznała za obraźliwy. 

W  odpowiedzi z 27 marca 2019 r. prezes Jacek Kurski napisał, że chodzi o porównanie redaktora naczelnego portalu tvp.info do rzecznika rządu w okresie stanu wojennego Jerzego Urbana. - Dla wszystkich naszych widzów, którzy pamiętają okres stanu wojennego oraz cotygodniowe konferencje prasowe p. J. Urbana, a także jego artykuły z lat 1983-1984 m.in. szkalujące śp. ks. Jerzego Popiełuszkę takie jak "Garsoniera obywatela Popiełuszki", czy "Seanse nienawiści", rzecznik rządu p. J. Urban uosabiał komunistyczne represje, łamanie praw człowieka i swobód obywatelskich.

- W tym wypadku decyzja o zablokowaniu konta użytkownika była w pełni uzasadniona, gdyż debata publiczna nie powinna polegać na obrzucaniu niezasłużonymi inwektywami swoich adwersarzy lub osób o innych poglądach – dodał prezes TVP. Zaznaczył, że nie zostało zablokowane konto TT, a jedynie użytkownik TT.

Wyjaśnił też, że możliwości komentowania programów telewizyjnych przez użytkowników portali społecznościowych m.in. TT są kontrolowane przez redaktorów odpowiedzialnych za emisję programu. Redaktor sprawdzający pojawiające podczas programu wpisy zwraca uwagę na ich charakter m.in. pod kątem ich zgodności z prawem. Z decyzji wydanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, za działanie takie uznaje się m.in. uchybienie godności człowieka (decyzje Przewodniczącego KRRiT nr 2/2006, nr 3/2006 z 22 marca 2006 r.), nawet w formie satyrycznej (Decyzja Przewodniczącego KRRiT nr 6/2013 z 9 sierpnia 2013 r.), naruszenie dóbr osobistych (Decyzja Przewodniczącego KRRiT nr 15/2011 z 13 października 2011 r.), czy mowę nienawiści (decyzje Przewodniczącego KRRiT nr 3/2012 z 30 marca 2012 r., 7/2012 z 30 lipca 2012 r). Decyzje te zostały wydane w oparciu o bogate orzecznictwo sądów powszechnych oraz Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W tej sprawie w przestrzeni publicznej pojawiały się opinie, że użytkownik w swych wpisach miał używać wulgaryzmów. Nie wynikało to z pisma pełnomocnika skarżącego do Biura RPO. Nie wspomniał o tym także prezes TVP w piśmie do RPO.

VII.564.17.2019

Spotkanie regionalne w Poznaniu – Poznań jak cała Wielkopolska mówi o smogu

Data: 2019-03-15
  • Temat smogu zajął w Poznaniu sporo czasu i wywołał dużo emocji.
  • Mowa też była o problemach rodzin osób chorych na Alzheimera, praw osób z niepełnosprawnościami i kłopotów rodzin osób pozbawionych wolności.

Na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich w Poznaniu, w Przestrzeni Pracy Wspólnej w Biurowcu Za Bramką, w piątkowe popołudnie przyszło około 40 osób.

Jak zawsze, Adam Bodnar wyjaśniał na początku zasady działania swojego urzędu (można o tym przeczytać TU), w tym o wystąpieniach generalnych, sprawach w Trybunale Konstytucyjnym, interwencjach.

Smog w Poznaniu

- Poznań w styczniu był na liście 10 miast na świecie z najwyższym stężeniem PM 2,5 i PM 10. Pozwałem prezydenta Poznania o zaniechania w walce ze smogiem w mieście – powiedział pan, który poprosił pierwszy o głos „z racji wieku”. - Dziś byliśmy razem na proteście młodzieży. Musimy coś z tym zrobić – dodał.

RPO: Te pozwy mają znaczenie, bo uruchamiają wyobraźnię. Ludzie przestają mówić o ogólnym problemie, skupiają się na konkretnej sprawie i łatwiej im zrozumieć, jakie to ma znaczenie dla ich życia.

Dlatego, w ramach swojego programu litygacji strategicznej ,Rzecznik przyłączył się do pozwu Oliwera Palarza z Rybnika - tam sytuacja ze smogiem jest najgorsza.

- Pani wiceprezydent od ochrony środowiska pozoruje działania. Pan pewnie nie wie, jak źle jest w Poznaniu, bo pan jest z Warszawy. A Poznań nie robi nic. Tylko 2 mln zł przeznacza na wymianę piecy-kopciuchów, a ludzi nie stać na takie remonty. Kiedy ja mogę pozwać tę panią prezydent?

RPO: To nie jest pytanie do mnie.

Pytający: Pewnie, tak myślałem.

RPO: Nie zrozumiał Pan. Po tym spotkaniu wystosuję pismo do prezydenta Poznania z konkretnymi pytaniami i sprawdzę standardy i nakłady w innych miastach. I ogłoszę to na stronie rpo.gov.pl.

Pytający: A co Pan w ogóle może zrobić w sprawie smogu? Czy brudne powietrze narusza moje prawa?

RPO: Skoro o tym rozmawiamy, to znaczy, że narusza.

To że słucham o tym i zachęcam ludzi do aktywności, to już jest coś. Bo bez aktywności ludzi nic się nie zmieni – ja mogę tę działalność propagować a władzom pokazywać problem. Musimy zrozumieć, że bez nakładów publicznych, także na szczeblu centralnym, niewiele się zmieni. Bo np. jeśli Śrem ma kłopoty z połączeniem autobusowym z Poznaniem, to 1800 samochodów dziennie wjeżdża do Poznania. I macie spaliny.

Barbara Imiołczyk: Źródłem smogu jest też to, czym palimy w prywatnych domach. Dlatego ważna jest edukacja. Także o tym, że władze samorządowe mają już prawo sprawdzania tego, czym palimy, i nakładać kary.

- W Puszczykowie pod Poznaniem władze nie wspierają postaw proekologicznych. Opłaty za wywóz śmieci nie są obniżane tym, którzy je dobrze sortują, władze lekceważą petycje w sprawie niewycinania drzew. Co mamy robić?

RPO Zwracać uwagę, by nie kopiować strategii prawnych, ale je dobrze rozważać, być może konsultując się z innymi organizacjami społecznymi (np. ClientEarth).

- Walczyliśmy o to, by nie wycinać 160 drzew na osiedlu, na terenie miejskim. Władze im to obiecały, a drzewa zostały wycięte. Przegraliśmy, choć opinia publiczna stanęła po naszej stronie. Tymczasem miasto chwali się swoim wspaniałą polityką wobec zieleni. Czy taką sprawę można zgłosić do Rzecznika?

RPO: Za mało o tej sprawie wiem, by ale chętnie się jej przyjrzę. Miasto jest wspólnotą mieszkańców i warto się do decyzji przekonywać.

- Czy w sprawie niewykonania wyroków w sprawie ochrony środowiska można iść do Trybunału w Strasburgu?

RPO: Trybunał w Strasburgu daje szansę na zadośćuczynienie w indywidualnej sprawie. Ale na wyrok czeka się długo, a proces jego wykonania też trwa, zwłaszcza w sprawach systemowych. Dlatego bardziej skuteczny jest w takim przypadku Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Problem braku dostępu do informacji o umowie w sprawie budowy spalarni śmieci. Prezydent miasta nie chce jej ujawnić. Prosimy o zajęcie się tą sprawą.

RPO: Chętnie zobaczę dokumenty.

Sposób traktowania rodzin w zakładach karnych

- Kobieta z malutkim dzieckiem z niepełnosprawnością czeka godzinami na widzenie w Zakładzie Karnym, w podróży jest kilkanaście godzin, dziecko jest przemoczone, bo deszcz i wiatr – opowiada kolejna uczestniczka spotkania.

RPO: Proszę z tym nigdy nie czekać, ale od razu do nas zgłaszać. Mamy zespół ekspertów, którzy interweniują w takich przypadkach.

Problem więziennictwa pokazuje zresztą dobrze ostatnie posiedzenie sejmowej komisji sprawiedliwości w tej sprawie.

Problem osób chorujących na Alzheimera i ich rodzin

- Chorych mamy w Polsce 350 tysięcy. Prawa tych osób są naruszane, pomaga nam Rzecznik, ale tej pomocy nigdy nie będzie za dużo.

RPO: Może się wydawać, ze problem dotyczy tylko poszanowania godności samego chorego. Ale tak naprawdę wsparcie potrzebne jest rodzinie – by wiedziała, z jaką chorobą ma do czynienia, i jak sobie z tym radzić.

Barbara Imiołczyk: 30 września organizujemy konferencję o tym, jak pomagać opiekunom. Tak jak poprzednie, będzie transmitowana online, a my będziemy zachęcać, by się spotykać, oglądać razem i zadawać pytania. Bardzo Państwa zachęcam do udziału.

Sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami

- W mojej gminie opiekunce osób z niepełnosprawnościami ośrodek pomocy odmówił wsparcia, bo ta osoba prawnie nie jest opiekunem tych osób.

RPO: Poprosimy o szczegóły i sprawdzimy.

Problemy uczniów i mowy nienawiści

- Mamy sygnały, że agresja wobec dzieci pochodzenia ukraińskiego, schodzi do szkół podstawowych.

RPO: My nic o tym nie słyszeliśmy, a jesteśmy w stałym kontakcie ze Związkiem Ukraińców w Polsce. Generalnie, problem agresji wśród młodzieży i mowy nienawiści, bardzo nasz martwi. Ale bez konkretnego zgłoszenia nic nie zrobimy. Trzeba też uważać, bo takie sygnały mogą być całkowicie fałszywe – mieliśmy z tym już do czynienia.

Wcześniejsze emerytury kobiet przeliczane niekorzystnie (w tym z rocznika 1953)

- Czy po wyroku Trybunału będą sprawdzane decyzje wydawane w czasie przeliczenia emerytur wcześniejszych na powszechne roczników wcześniejszych?

RPO: O ten wyrok pytani jesteśmy na wielu spotkaniach. Musimy więc zrobić dokładną analizę tego, co ten wyrok oznacza.

Ty i Ja w Śremie – spotkanie regionalne Rzecznika

Data: 2019-03-14
  • W Śremie ważne są sprawy środowiska, mowy nienawiści, sprzedaży organizowanej dla seniorów, prasy wydawanej przez samorządy, prawa zwierząt, ochrona prawna osób LGBT

W księgarni Przy Rynku, gdzie na chwilę się zatrzymaliśmy, ekipa Rzecznika zaprasza na spotkanie z RPO. Ale obecni mówią, że już wiedzą, że sporo osób się wybiera (informacja o tym jest w gazecie, którą tu można kupić - w witrynie wisi zaś plakat KonsTYtucJA, a w środku, na ścianie  – zdjęcie Prezydenta Pawła Adamowicza)

I rzeczywiście, do przepięknie wyremontowanej, nowoczesnej Biblioteki Publicznej przy Grunwaldzkiej 10, przychodzi dużo ponad 120 osób. Ledwie się mieścimy. Są osoby dorosłe i dużo uczniów.

Starszy pan jest zaniepokojony: - Tutaj jest młodzież, którą spędzono, tak? Niech podniosą ręce ci, co tu musieli przyjść.

- Przepraszam, ja jestem nauczycielką, przyszłam tu z 54 obywatelami, których interesują prawy publiczne [oklaski].

Na początku rzecznik opowiada o swoich zadaniach i  jak pracuje – a także o tym, jakie inne instytucje mogą pomagać ludziom z problemami. Na przedstawienie się zebranych nie ma jednak czasu, bo jest nas za dużo. Zaczynają  się rundy pytań -adawanych publicznie i na karteczkach.

Wczoraj na tej sali sprzedawali seniorom materace. Czy to powinno się dziać w bibliotece? Przecież seniorów przestrzega się przed takimi zakupami? Co Pan o tym myśli?

RPO: Sprzedawanie ludziom za drogich produktów w okolicznościach, w których trudno odmówić sprzedawcy, ma cechy handlu drapieżnego. To dobrze, że pojawiają się ostrzeżenia przed tym. Najważniejsze jest jednak uczenie ludzi, że mają prawo do odstąpienia od takich umów kupna, byleby nie przegapić terminu.

Czy Pan się zajmuje problemem mowy nienawiści w internecie? Problem zdaniem pytającego leży w braku reakcji policji i prokuratury. Najgorzej jest z zabezpieczaniem dowodów.

RPO: Mowa nienawiści i możliwość jej zwielokrotniania to naprawdę poważny problem. Są media społecznościowe, gry, patostreaming – przemoc coraz bardziej przenika nasze życie.

Klasyczna mowa nienawiści to atakowanie kogoś za przynależność do jakiejś grupy (ze względu na narodowość, pleć, orientację). Przemoc słowna jest wtedy, kiedy kogoś się wyzywa i poniża ze względu na jej cechy osobiste. W pierwszym przypadku są przepisy w Kodeksie karnym (i z urzędu działa prokurator). W drugim – trzeba stosować przepisy o znieważaniu i zniesławianiu.

Żeby nie zaplątać się w te przepisy, trzeba je zmienić - podsumowałem to wystąpieniu do premiera (wystąpienie takie jest jedną z form działania Rzecznika Praw Obywatelskich – na podstawie zgłoszeń od ludzi przygotowuje analizę prawną i przedstawia rekomendacje, co poprawić). Przedstawiłem 20 sposobów na poprawę sytuacji.

Gazety samorządowe – zabierał Pan głos przeciwko monopolizowaniu lokalnego rynku medialnego przez władze samorządowe. Jaki jest klimat na zmianę prawa?

RPO: Są miejscowości, gdzie media nie są prywatne, ale w te sferę wkraczają władze lokalne: ściągają reklamy, dopłacają autorom, zatrudniając ich na etatach. Wydają w ten sposób pieniądze publiczne w sposób niewłaściwy – powinny się ograniczać do prowadzenia biuletynów informacyjnych. Rolą mediów jest przecież także kontrolowanie władz, a władze same się nie skontrolują.

Zdaniem RPO należy te przepis zmienić. Na jego wystąpienie nie było reakcji władz, ale skoro już na kolejnym spotkaniu w Wielkopolsce pada o to pytanie, to trzeba się tym zająć na nowo.

Członkowie rady sołectwa zgłaszają sprawę śmietniska na terenie byłej cegielni w Pyszące. Śmieci zakopane zatruwają wody, a te na wierzchu są regularnie podpalane. Smrodu nie da się wytrzymać, utylizacja kosztowałaby 100 mln. Dawny właściciel zniknął. Co możemy zrobić?

RPO: Problem jest poważny i zgłaszany w całej Polsce. To sfera dużych naruszeń praw obywatelskich – ludzie, dopóki się nie zorganizują, praktycznie nie mogą nic zrobić z trującym sąsiedztwem.

Mogę Państwa tylko zachęcać do organizowania się. Sam mogę zadeklarować, że zorganizuję spotkanie w Biurze, żeby się wspólnie zastanowić się nad tworzeniem frontu działania.

Sporo nam się udało w sprawie ferm kurzych, także o smogu mówi się teraz inaczej.

Jak obywatele mogą wpływać na kształt inwestycji – by nie stawali przed faktami dokonanymi?

RPO: Dobra komunikacja jest w interesie władz. Ale jeśli władze tego nie robią, trzeba się uczyć korzystania z ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Pytania na karteczkach:

Dlaczego dorosły uczeń nie może zapobiec temu, że rodzice wkraczają w jego sprawy szkolne?

RPO: Dorosły uczeń ma pełne prawa, ale obowiązuje go regulamin szkoły. Dorosłość łączy się z odpowiedzialnością

Czy do katalogu grup chronionych przed mową nienawiści nie należy włączyć mniejszości seksualnych?

RPO: Tak, należy. Dziś w przypadku wyzywania osób nieheteronormatywnych, a także osób z niepełnosprawnościami prokurator nie może reagować – a więc ochrona tych osób jest mniejsza

Czy da się w Polsce ograniczyć przemysłową hodowlę zwierząt?

RPO: Ale tak długo, jak będziemy jeść mięso, to wiele nie zmienimy. A przecież jemy mięso. Musimy jednak walczyć o etyczne traktowanie zwierząt.

Co można zrobić z mową nienawiści ze strony przedstawicieli władz (MEN czy kuratora oświaty)? Co może zwykły człowiek?

RPO: Każdy obywatel ma prawo do protestu, wyrażenia zaniepokojenia, wysłania listu – także do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Komisji Etyki Poselskiej, do kuratoriów. Ci, którzy nami rządzą, nie powinni się taką mową posługiwać.

Czy w Polsce można likwidować groby, jeśli nie są opłacane?

RPO: Sprawdzimy przepisy i odpowiemy na piśmie

Pytanie o długotrwale procedury uzyskiwania odszkodowań za pracę przymusową w Rzeszy w czasie II wojny

RPO: To też sprawdzimy.

W jakich przypadkach RPO reaguje w przypadku naruszania uczuć religijnych i wolności wyznania?

RPO: To są dwie kwestie.

  • Obraza uczuć to coś, co nie polega na tym, że ktoś się czuje obrażony, ale na ustaleniu, że czyjeś wystąpienie obraża dużą grupę osób – ale nie jest krytyką, nie mieści się w granicach wolności artystycznej.

Nie ma wątpliwości, że dochodzi do obrazy uczuć religijnych, jeśli ktoś niszczy świątynie czy cmentarze – wtedy dosyć często Rzecznik interweniuje.

Sprawa wstępu do Sejmu: nie było podstaw do niewpuszczenia dziennikarza – stwierdza sąd

Data: 2019-02-12
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił stanowisko dziennikarza OKO.press niewpuszczonego do Sejmu oraz RPO
  • Stwierdził bezskuteczność czynności polegającej na odmowie wstępu na posiedzenie Sejmu.

W sierpniu 2018 roku Rzecznik przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie ze skargi dziennikarza OKO.press Daniela Flisa na odmowę wydania jednorazowej karty prasowej umożliwiającej wstęp do Sejmu w trakcie posiedzenia 10 maja 2018 r. Trwał wtedy protest osób z niepełnosprawnościami. 

Podstawą by komunikat Centrum Informacyjnego Sejmu RP: „Kancelaria Sejmu informuje, że od środy (25 kwietnia) ulegają zmianie zasady wstępu na teren kompleksu sejmowego. Z  przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa przyznawanie jednorazowych kart wstępu zostaje zawieszone. Jednocześnie dostęp do Sejmu pozostaje możliwy dla posiadaczy stałych i okresowych kart wstępu. Decyzja Straży Marszałkowskiej, w porozumieniu z  kierownictwem Kancelarii Sejmu, ma charakter tymczasowy i ukierunkowana jest przede wszystkim na zapewnienie bezpieczeństwa i porządku na administrowanym terenie”.

Decyzja Straży Marszałkowskiej została wydana na podstawie § 6 z dnia 9 stycznia 2008 r. zarządzenia Marszałka Sejmu  w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu.

W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie doszło do naruszenia szeregu konstytucyjnych praw i wolności. Przede wszystkim ograniczone zostało prawo wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP) oraz wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji). Z uwagi na fakt, że sprawa dotyczyła dziennikarza, Rzecznik zwrócił uwagę na zasadę ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji RP, zgodnie z którą  Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. W ocenie Rzecznika ograniczenie tych praw mogło zostać dokonane tylko w ustawie, a nie akcie wewnętrznym, jakim jest zarządzenie Marszałka Sejmu. Ponadto w ocenie Rzecznika ograniczenie to było nieuzasadnione i nie spełniało wymogów zasady proporcjonalności.

W  szczególności podejmując czynność polegającą na odmowie wydania jednorazowej karty prasowej wstępu do Sejmu RP, nie wskazano, w jaki sposób obecność Pana D. Flisa w dniu 10 maja 2018 r. w budynku Sejmu RP w trakcie jego posiedzenia wpłynie negatywnie na pracę Sejmu (względy organizacyjne) oraz na bezpieczeństwo parlamentarzystów oraz innych osób przebywających w tym dniu w Sejmie RP.

W wyroku z 12 stycznia 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił stanowisko dziennikarza OKO.press oraz RPO i stwierdził bezskuteczność czynności polegającej na odmowie wstępu na posiedzenie Sejmu.

W uzasadnieniu wyroku Sąd podkreślił brak ustawowego umocowania do ograniczania konstytucyjnych praw w niniejszej sprawie oraz nieproporcjonalność ograniczenia prawa do wstępu na posiedzenie Sejmu. Sąd poinformował również, że na gruncie innej sprawy uchylił przepisy budzącego wątpliwości zarządzenia Marszałka Sejmu. Sprawa ma istotne znaczenie dla realizacji zasady jawności w życiu publicznym. 

Pozbawieni wolności mają już dostęp do stron internetowych instytucji unijnych. Odpowiedź Służby Więziennej dla RPO

Data: 2019-02-08
  • Osoby pozbawione wolności skarżyły się na brak dostępu do serwisów internetowych instytucji unijnych (europa.eu) 
  • Rzecznik interweniował w tej sprawie u Dyrektora Generalnego Służby Więziennej
  • Dostał odpowiedź, że już od listopada 2018 r. strona ta jest udostępniona osadzonym

Jeden z więźniów złożył do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich skargę, że nie może uzyskać informacji dotyczących Unii Europejskiej za pośrednictwem stron internetowych instytucji unijnych (europa.eu).

Interwencja RPO

W piśmie do Dyrektora Generalnego SW w tej sprawie Rzecznik pisał, że dostrzega, iż od kilku Służba Więziennej dokłada starań, by zapewnić osobom pozbawionym wolności realizację prawa do informacji. Wynika ono z ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz stanowiska Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Więźniowie mają zatem zapewniony dostęp do kilkudziesięciu serwisów. Są to przede wszystkim strony polskich instytucji i organów państwowych. Skazani mają również dostęp do takich stron jak: www. echr.coe.int - European Court of Human Rights, zawierającej orzeczenia, decyzje, rezolucje oraz raporty Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Europejskiej Komisji Praw Człowieka oraz Komitetu Ministrów Rady Europy, czy strony zawierającej tekst Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu, wraz ze sprawozdaniem wyjaśniającym.

Służba Więzienna wielokrotnie zapewniała RPO, że będzie sukcesywnie rozszerzać więźniom możliwość korzystania ze stron internetowych. Również sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryk Jaki deklarował, że w związku z wdrożeniem w jednostkach penitencjarnych usługi sieci informatycznej istnieje możliwość, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, udostępnienia osadzonym kolejnych stron internetowych.

Odpowiedź SW

Zgodnie z procedurą, dołączanie nowych stron odbywa się na wniosek osadzonych – napisał w odpowiedzi dla RPO z 18 stycznia 2019 r. zastępca dyrektora generalnego SW płk Grzegorz Fedorowicz. Analizy merytorycznej dokonuje Biuro Dyrektora Generalnego SW przy współpracy z Biurem Informatyki i Łączności, które ustala, czy wnioskowane strony spełniają zasady bezpieczeństwa. Strona, o której jest mowa w piśmie Rzecznika, została udostępniona 7 listopada 2018 r. na wniosek osoby pozbawionej wolności.

- Ze stanowisk komputerowych mogą korzystać wszystkie osoby pozbawione wolności, w tym tymczasowo aresztowani – podkreślił płk Fedorowicz.

Udostępnianie stron osobom pozbawionych wolności nie może jednak naruszać  porządku i zasad bezpieczeństwa w zakładzie karnym i areszcie śledczym. 

Wraz z dynamicznym rozwojem technologii ochrona cyberprzestrzeni stała się wyzwaniem także dla więziennictwa. Służba Więzienna zdaje sobie sprawę, że dostęp do stron internetowych stwarza możliwości przekazywania niekontrolowanych, nieuprawnionych, a nawet zagrażających bezpieczeństwu jednostki penitencjarnej informacji, stąd nadzór nad całym systemem pozostaje uzasadniony i nie może być kwestionowany – dodał zastępca dyrektora SW.

Obecnie trwają prace nad projektem zarządzenia Dyrektora Generalnego SW w sprawie udostępniania osobom pozbawionym wolności stron Biuletynu Informacji Publicznej oraz innych stron internetowych. Zostaną w nim uregulowane warunki, zakres i tryb udostępniania stron osobom pozbawionym wolności.

IX.517.3114.2018

Policyjna lekcja prawa dostępu do informacji publicznej

Data: 2019-01-29
  • Uczniowie dostali zadanie z WOS złożenia wniosków o dostęp do informacji publicznej. Złożyli ich siedem do policji, która uznała, że to dezorganizuje jej pracę
  • Według komendy zebranie danych wymagało dużego  nakładu pracy, z uszczerbkiem dla innych obowiązków funkcjonariuszy
  • Policja uznała, że szkoła lub też klasa mogła złożyć jeden wniosek o informację – chodziło o liczbę zabójstw na Mokotowie

Nauczycielka chciała nauczyć uczniów, jak uzyskuje się informację publiczną. Dostali więc zadanie z WOS, by uzyskać dane dotyczące liczby zabójstw w dzielnicy w latach 2013-2018 i porównanie do ogólnej ich liczby w całym kraju. Pracę wykonało siedmiu uczniów.

Jak wynikało z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II wysłała do technikum pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała informację o liczbie zabójstw za tzw. informację przetworzoną (czyli taką, którą dopiero trzeba wydobyć z istniejących danych).  Zgodnie ustawą o dostępie do informacji publicznej warunkiem uzyskania informacji przetworzonej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". Wezwała więc ucznia do wskazania takiego interesu. Uznała też działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznika zdziwiło, że liczbę zabójstw policja traktuje jako informację przetworzoną. - Policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno więc uznać, że dane dotyczące liczby zabójstw w określonym czasie stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – napisał Rzecznik do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

Odpowiedź KRP

Komendant rejonowy policji odpowiedział, że z uwagi na cele edukacyjne, udzielono informacji o liczbie zabójstw w latach 2013-2018 (z rozbiciem na poszczególne lata) zarejestrowanych na terenie działania komendy. Była to informacja prosta i była w posiadaniu komendy.

Jednak dane statystyczne dotyczące liczby zabójstw na terenie całej Polski zamieszczane są - w formie plików do pobrania - na stronie internetowej Komendy Głównej Policji, więc wnioskodawca (uczeń) mógł sobie sam policzyć, jaki procent całości stanowią zabójstwa na Mokotowie.

Tymczasem żeby na pytanie mogła odpowiedzieć sama komenda, musiałaby szczegółowo sprawdzenia zapisów systemu dotyczących poszczególnych spraw w celu ustalenia miejsca popełnienia czynu lub też fizycznego przejrzenia akt sprawy w celu ustalenia tej informacji przez funkcjonariuszy upoważnionych do dostępu do akt sprawy. Następnie konieczne byłoby ustalenie, czy miejsce popełnienia czynu znajduje się w obrębie Mokotowa.

- Podjęcie tego rodzaju czynności wymaga zaangażowania funkcjonariuszy policji z uszczerbkiem dla innych wykonywanych przez nich czynności służbowych – dodano. Dlatego, mając na uwadze prawidłowe działanie jednostki, Komendant Rejonowy Policji Warszawa II zwrócił się do dyrekcji technikum z prośbą o zwrócenie uwagi nauczycielowi, iż kierowanie wniosków o udostępnienie informacji publicznej w celach dydaktycznych - jakkolwiek w założeniu nastawione na budowanie społeczeństwa obywatelskiego - może spowodować dezorganizację pracy policji.

Zdaniem komendanta fakt udzielenia informacji publicznej, choć w trochę odmiennym zakresie niż żądany, umożliwił wnioskodawcy realizację celu,  w jakim wniosek został złożony.  Komendant dodał, że jest pełen uznania dla wszelkich inicjatyw edukacyjnych mających na celu kształtowanie postawy świadomego obywatela. - Jednak należy stwierdzić, że powyższe zadanie mogło zostać zrealizowane w innej formie, np. poprzez ograniczenie liczby wniosków do jednego wniosku o udzielenie informacji sporządzonego przez szkołę lub też klasę, aby nie utrudniało to działań podmiotu, do którego wnioski te skierowano – napisał do RPO.

Wyrok TK

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik  w stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi bowiem wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

RPO pyta prezesa NBP o niewpuszczenie dziennikarzy na konferencję prasową

Data: 2019-01-11
  • Dziennikarze „Gazety Wyborczej” nie zostali wpuszczeni w grudniu 2018 r. na konferencję prasową w Narodowym Banku Polskim, po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej
  • Mieli oni nie zostać skutecznie powiadomieni o konieczności akredytacji
  • Nie było to jednak dotychczasową praktyką podczas tych konferencji organizowanych przez NBP

RPO poprosił  prezesa NBP Adama Glapińskiego o wyjaśnienia w tej sprawie.

Brak możliwości udziału w konferencji prasowej był przeszkodą do zadania przez dziennikarzy pytań w sprawach istotnych z punktu widzenia opinii publicznej. Dlatego może zostać uznany za naruszenie wyrażonej w art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Rzecznik przypomina, że art. 2 ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe stanowi, że organy państwowe zgodnie z Konstytucją stwarzają prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji i  zadań. Zgodnie zaś z art. 1 tej ustawy prasa korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.

VII.564.75.2018

Prezes NBP nie ujawnił opinii o kandydatach na prezesów banków. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-01-09
  • Obywatel wniósł, by Narodowy Bank Polski udostępnił informację publiczną - listę osób, które w latach 1989-1997 Prezes NBP opiniował jako kandydatów na prezesów komercyjnych banków
  • Prezes odmówił, argumentując że osób tych nie można uznać za pełniące funkcje publiczne, a udostępnienie informacji naruszałoby ich prawo do prywatności    
  • To nieuzasadnione ograniczenie konstytucyjnego prawa do informacji publicznej – uznał RPO
  • Żądane informacje nie dotyczą bowiem życia prywatnego, a wybór prezesa banku jako instytucji zaufania publicznego ma być transparentny  

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odmowne decyzje Prezesa NBP z maja i lipca 2018 r. w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Zarzucił tym decyzjom błędne przyjęcie, że udostępnienie naruszyłoby prawo do prywatności kandydatów na prezesów banków. Tymczasem wiąże się to z działalnością Prezesa NBP zobowiązanego do udostępnienia opinii, w tym danych osób jej podlegających. Osoby te powinny zaś się liczyć z ujawnieniem swych danych w związku z ubieganiem się o stanowisko w instytucjach zaufania publicznego, jakimi są banki. 

Wniosek obywatela i odmowa Prezesa NBP

Obywatel domagał się informacji publicznej o danych osobowych opiniowanych (pozytywnie lub też negatywnie) przez Prezesa NBP na stanowiska prezesów 112 banków w okresie od 10 lutego 1989 r. do 31 grudnia 1997 r. (od tej daty zgodę na objęcie funkcji wyraża Komisja Nadzoru Finansowego). Wniosek obejmował też daty uzyskania i opinii NBP, i samych nominacji na prezesów.

Prezes NBP odmówił udostępnienia informacji ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych. Powołał się na art. 5 ust. 2 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Głosi on: „Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa”. Ponadto Prezes NBP wskazał, że „wniosek obejmuje informacje, które nie są powszechnie dostępne”.

Argumenty RPO

W skardze do WSA Rzecznik wniósł  o uchylenie zaskarżonych decyzji. Żądane informacje nie naruszają bowiem prawa do prywatności kandydatów, a wiążą się z informacjami wytworzonymi w ramach działalności podmiotu publicznego. W ocenie Rzecznika żądane informacje związane są z udziałem osób fizycznych w życiu publicznym - kandydowaniem na stanowisko prezesa banku komercyjnego - nie dotyczą więc ich życia prywatnego.

- Skoro żądane informacje odnoszą się do działalności Prezesa NBP, to kandydaci na stanowiska prezesów banków komercyjnych, podlegający opinii tego organu, powinni liczyć się z okolicznością ich ujawnienia – napisał w skardze do WSA  zastępca RPO Stanisław Trociuk. Zasada jawności ma bowiem służyć transparentności działalności organów władzy publicznej. Ich społeczna kontrola zapobiega nadużywaniu uprawnień i służy ochronie konstytucyjnych praw obywateli.

Zdaniem Rzecznika, przez sam fakt podlegania opinii podmiotu władzy publicznej osoba fizyczna pozbawia się częściowo prawa do prywatności. A prawo do prywatności obejmuje ochronę życia osobistego, rodzinnego, towarzyskiego człowieka. Tymczasem żądane informacje nie wiążą się z żadną z tych sfer. Decydując się zatem na kandydowanie na prezesa banku i poddając się procedurze uzyskania opinii Prezesa NBP, dana osoba nie powinna oczekiwać, że w zakresie swych danych zachowa pełne prawo do prywatności.

Rzecznik przypomina, że art. 61 ust. 3 Konstytucji RP nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Na taką interpretację nie pozwala też art. 31 ust. 3 Konstytucji. Stanowi on, że wszelkie ograniczenia praw i wolności muszą zostać zawarte w ustawie i muszą być konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej oraz wolności i praw innych osób. A ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

RPO powołuje się na wyrok WSA w Warszawie z 12 lipca 2018 r. dotyczący ujawnienia nazwisk sędziów i osób fizycznych popierających kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, Sąd wskazał, że „ograniczenie prawa do prywatności w zakresie [imion i nazwisk osób fizycznych] winno ustąpić na rzecz wartości, jaką jest jawność życia publicznego. Osoby fizyczne, które zdecydowały się na udział w procesie wyłaniania członków KRS, powinny liczyć się z możliwością utraty anonimowości”.

Ponadto Rzecznik wskazał na jednolitą linię orzeczniczą co do udostępniania danych osobowych stron umów zawieranych z podmiotami publicznymi, korzystających z majątku publicznego. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści ze środków publicznych, jest osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej, o której mowa w art. 5 ust. 2 zd. 2 ustawy, i w zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne – wynika z orzecznictwa. 

W orzecznictwie sądowym dopuszcza się możliwość szerszej ingerencji w życie prywatne wobec osób wykonujących zawody związane ze szczególnym stopniem społecznego zaufania. A w tej sprawie chodzi o udostępnienie informacji o kandydatach na prezesów banków, a zatem instytucji zaufania publicznego. Informacje dotyczące osób powołanych na te stanowiska są i były publicznie dostępne.

Należy zatem uznać - wbrew twierdzeniom Prezesa NBP - że biorąc pod uwagę jawność informacji o osobach pełniących funkcje prezesa banku komercyjnego, informacje dotyczące opinii Prezesa NBP o kandydatach powinny podlegać publicznej kontroli społecznej. Jest to tym bardziej uzasadnione, że wybranymi na prezesa mogli być kandydaci, którzy nie uzyskali pozytywnej opinii Prezesa NBP. Istotne jest zatem zapewnienie transparentności wyboru tych osób jako odpowiednich do pełnienia tak ważnej funkcji - podkreślił Rzecznik.

W jego ocenie Prezes NBP ma obowiązek udostępnienia żądanej informacji, gdyż informacje o osobach kandydujących na stanowiska prezesa banku komercyjnego, podlegające opinii Prezesa NBP, a także informacje o dacie wydania opinii, nazwie banku, dacie wyboru kandydata są w dyspozycji tego podmiotu - znajdują się w archiwach zakładowych banku.

VII.6060.7.2014

Czy liczba zabójstw to informacja publiczna, którą policja ma udostępnić? Interwencja RPO

Data: 2019-01-09
  • W ramach pracy domowej z WOS uczeń wystąpił do komendy policji o udostępnienie informacji publicznej dotyczącej liczby zabójstw z lat 2013-2018
  • Komenda uznała, że dezorganizuje to jej działania. Oceniła bowiem, że odpowiedź wymaga szczególnego nakładu pracy
  • Skoro jednak policja prowadzi statystyki przestępczości, to podanie liczby zabójstw z danego okresu nie wymaga pracochłonnych opracowań
  • RPO ma wątpliwości wobec stanowiska komendy i prosi o wyjaśnienia

Jak wynika z informacji mediów, Komenda Rejonowa Policji Warszawa II skierowała do dyrektora technikum w Warszawie pismo dotyczące wniosku o udostępnienie informacji publicznej złożonego przez  ucznia. Przygotowując pracę domową z przedmiotu Wiedza o społeczeństwie, wystąpił on do komendy o dane dotyczące liczby zabójstw w latach 2013-2018. Nauczycielka chciała bowiem pokazać uczniom, jak uzyskuje się informację publiczną.

Policja: wniosek dezorganizuje naszą pracę 

Komenda uznała wnioskowaną informację za tzw. informację przetworzoną.

Informacja taka nie jest informacją prostą, którą dana instytucja już posiada i może ją po prostu udostępnić na wniosek ("mamy dokument, więc go udostępniamy").  Informacja przetworzona wymaga bowiem analizy już posiadanych informacji prostych i - w wyniku ponadstandardowego nakładu pracy, wykraczającego poza zakres podstawowych kompetencji organu – specjalnego przygotowania jej dla wnioskodawcy ("musimy zebrać dane, które mamy i je zestawić").  Zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 1 ustawy z o dostępie do informacji publicznej, warunkiem uzyskania takiej informacji jest wykazanie przez wnioskodawcę „istotnego interesu publicznego". 

Dlatego też komenda wezwała ucznia do wskazania takiego interesu, uzasadniającego przetworzenie informacji. Komenda uznała działania nauczyciela za niewłaściwe i dezorganizujące działania jednostki policji.

RPO: przecież policja prowadzi statystyki przestępczości

Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z poglądem, że realizacja wniosku o informację publiczną przez podmiot wykonujący zadania publiczne nie mieści się w realizacji zadań takiego podmiotu i prowadzi do dezorganizacji jego pracy. Udostępnianie informacji publicznej jest przecież zadaniem wynikającym z ustawy zasadniczej oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wątpliwości RPO budzi zasadność uznania wnioskowanej informacji za przetworzoną. - Biorąc pod uwagę, że policja prowadzi statystyki dotyczące przestępczości, trudno uznać, że dane dotyczące ilości zabójstw w określonym przedziale czasowym stanowią jakościowo nowy typ informacji, przygotowany specjalnie dla wnioskodawcy – głosi pismo Rzecznika do komendanta.

Konstytucja w art. 61 ust. 1 stanowi, że: „obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego, a także innych osób oraz jednostek organizacyjnych w zakresie, w jakim wykonują one zadania władzy publicznej i gospodarują mieniem komunalnym lub majątkiem Skarbu Państwa”.

Skuteczne korzystanie z prawa do informacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji to jedna z umiejętności koniecznych do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. Rzecznik uznaje za godne aprobaty zachęcanie uczniów do praktycznego korzystania z tego prawa.

TK uznał przepis ustawy za konstytucyjny

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14). Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej. Obywatel musi boweim wykazać, że kieruje się interesem publicznym, przy czym ustawa tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.1.2019

RPO: zapewnić więźniom dostęp do stron internetowych instytucji unijnych

Data: 2019-01-08
  • Osoby pozbawione wolności nie mają dostępu do serwisów internetowych instytucji unijnych (europa.eu)
  • Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej

Więzień złożył do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich skargę, że nie może uzyskać informacji dotyczących Unii Europejskiej za pośrednictwem stron internetowych instytucji unijnych (europa.eu).

Od kilku lat Centralny Zarząd Służby Więziennej stara się zapewnić osobom pozbawionym wolności realizację prawa do informacji. Wynika ono z ustawy o dostępie do informacji publicznej oraz stanowiska Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Obecnie więźniowie mają zapewniony dostęp do kilkudziesięciu serwisów. Są to przede wszystkim strony polskich instytucji i organów państwowych. Skazani mają również dostęp do takich stron jak: www. echr.coe.int - European Court of Human Rights, zawierającej orzeczenia, decyzje, rezolucje oraz raporty Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Europejskiej Komisji Praw Człowieka oraz Komitetu Ministrów Rady Europy, czy strony zawierającej tekst Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu, wraz ze sprawozdaniem wyjaśniającym do niej.

Służba Więzienna wielokrotnie zapewniała RPO, że będzie sukcesywnie rozszerzać więźniom możliwość korzystania ze stron internetowych. Również sekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Patryk Jaki deklarował, że w związku z wdrożeniem w jednostkach penitencjarnych usługi sieci informatycznej istnieje możliwość, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa, udostępnienia osadzonym kolejnych stron internetowych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do zastępcy Dyrektora Generalnego Służby Więziennej o umożliwienie osobom pozbawionym wolności korzystania z serwisu internetowego instytucji unijnych.

IX.517.3114.2018

Ograniczenia w dostępie do informacji publicznej są konstytucyjne - uznał TK

Data: 2018-12-18

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14).

Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej.

Chodzi o to, że ustawa o dostępie do informacji publicznej wyodrębnia dwa rodzaje informacji publicznej: prostą i przetworzoną i wprowadza ograniczenia w dostępie do tego drugiego rodzaju informacji.

Ustawa nie zawiera definicji, przywykło się jednak sądzić, że:

  • informacja prosta to taka informacja, która może zostać udostępniona przez podmiot co do zasady w takiej formie, w jakiej ją posiada (mamy dokument, więc go udostępniamy),
  • przetworzenie informacji polega na stworzeniu jakościowo nowej informacji, ale jej źródłem są materiały znajdujące się w posiadaniu podmiotu zobowiązanego (musimy zebrać dane, które mamy, i je zestawić)

W tym drugim wypadku obywatel musi wykazać, że kieruje się interesem publicznym, składając pytanie, przy czym ustawa także tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.2.2014

Sesja 37 Efektywne korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej w działaniach na rzecz praw człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Kiedy obywatele korzystają z prawa dostępu do informacji publicznej, administracja zaczyna lepiej pracować i z większą starannością podejmują działania. 
  • Często w małych miejscowościach jedno orzeczenie sądowe w sprawie dotyczącej informacji publicznej może zmienić całą praktykę dotyczącą jawności.

Jeżeli chcemy być partnerem w debacie publicznej, musimy mieć dostęp do tych samych informacji, które mają decydenci.

Jawność działania organów władzy publicznej stanowi wyznacznik państwa demokratycznego. Jest ona podstawowym gwarantem zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, bez którego nie jest możliwe harmonijne funkcjonowanie społeczeństwa. Informacje o działaniach organów publicznych mogą być istotne zarówno dla jednostki, jak i całej opinii publicznej. Korzystanie z nich jest jednym z podstawowych narzędzi kontroli obywateli nad rządzącymi. Dlatego tak ważne jest zapewnienie możliwie szerokiego dostępu do informacji publicznej. Rzecznik Praw Obywatelskich regularnie przystępuje więc do toczących się przed sądami administracyjnymi postępowań w sprawach dotyczących udostępniania informacji publicznej.

W czasie kryzysu praworządności prawo dostępu do informacji publicznej staje się jednym z najważniejszych narzędzi w działaniach na rzecz ochrony praw człowieka oraz przeciwdziałania nadużyciom władzy. Korzystają z niego organizacje pozarządowe, indywidualni działacze i działaczki, ale także naukowcy. Jednakże w praktyce nie wystarczy tylko zadać pytanie, gdyż często odpowiedzi na wnioski o dostęp do informacji publicznej napotykają na barierę urzędniczo-administracyjną. Konieczne jest prowadzenie długotrwałych postępowań sądowych. W czasie warsztatu zaprezentowane zostały metody skutecznego korzystania z prawa dostępu do informacji publicznej. Próbowano odpowiedzieć na następujące pytania: Jak pytać, aby faktycznie uzyskać odpowiedź? Jak poradzić sobie z głównymi metodami odmowy stosowanymi przez administrację publiczną? Jak zaskarżyć decyzje do sądu i wygrać sprawę? Jak współpracować z mediami jeśli chodzi o informowanie o przebiegu spraw sądowych?

Warsztat był prowadzony przez Szymona Osowskiego, prezesa Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska oraz dr Edytę Widawską z Uniwersytetu Śląskiego. Sieć Obywatelska to założona w 2003 r. organizacja strażnicza, która w swojej działalności inspiruje się historiami osób z całej Polski, które mają problemy z jawnością. Organizacja udziela bezpłatnego poradnictwa. Wszystkie osoby, które napotkały na problemy dotyczące uzyskania informacji publicznej zachęcamy do kontaktu z siecią za pośrednictwem strony internetowej: porady.siecobywatelska.pl

Punktem wyjścia do rozważań dotyczących dostępu do informacji publicznej było doświadczenie Fundacji Rodzić Po Ludzku, która prowadzi monitoring standardów opieki okołoporodowej w szpitalach. W latach 2012-2013 Fundacja kierowała do szpitali prośby o przekazanie potrzebnych informacji. Uzyskała wtedy jedynie 70% odpowiedzi. Dopiero po sięgnięciu po narzędzie, jakim jest wniosek o udostępnienie informacji publicznej, udało się uzyskać prawie wszystkie potrzebne informacje. Przykład ten pokazuje, jak skutecznym narzędziem może być prawo dostępu do informacji publicznej.

Prowadzący podkreślali, że prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne wynika bezpośrednio z art. 61 Konstytucji RP.  Warto podkreślić, że już w 1996 r., kiedy nie obowiązywała jeszcze obecna Konstytucja, Naczelny Sąd Administracyjny, powołując się na art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka,  wskazał, że prawo do wiedzy o działaniach organów władzy publicznej jest prawem człowieka. Później taką argumentację w szeregu orzeczeń przedstawił również Europejski Trybunał Praw Człowieka. Podkreślono, że zgodnie z Konstytucją RP ustawa określa jedynie tryb  udostępnienia informacji. Nie powinna więc ona definiować, co jest informacją publiczną, ani wskazywać podmiotów zobowiązanych do jej udostępnienia. Z polskiego orzecznictwa wynika, że ustawowe wyjątki muszą być interpretowane na korzyść jawności.

Art. 61 Konstytucji RP gwarantuje także wstęp na posiedzenia organów kolegialnych, w tym także Sejmu. Prewencyjny zakaz wstępu na posiedzenie Sejmu jest więc wprost złamaniem Konstytucji. Za naruszenie Konstytucji należy również zakaz wnoszenia telefonów na galerię.

W roku 2018 należy szczególnie podkreślić, że przepisy RODO art. 86 nie wpływają na prawo dostępu do informacji publicznej. Przesłanką ograniczenia dostępu do informacji publicznej zgodnie z polską ustawą jest ochrona prywatności, a nie ochrona danych osobowych jako takich. Jeżeli składamy skargę na burmistrza albo wnioskujemy o lokal komunalny to jednocześnie godzimy się z faktem, że sprawy te będą rozpatrywane  w sposób jawny.

Uczestnicy również podzielili się swoimi doświadczeniami dotyczącymi informacji publicznej. Szczególnie ciekawy był przykład prezydenta miasta, który nie udzielił informacji o działaniach podjętych w celu zapobieżenia zarządowi komisarycznemu. Uzasadniał to faktem, że polecenia w tym zakresie wydawał ustnie i nie istnieją dokumenty wydane w tej sprawie. Argumentacja ta jest niewłaściwa. Informacja publiczna nie musi istnieć w formie materialnej.

Podczas panelu dużo uwagi poświęcono roli Watchdogów – osób, które patrzą władzy na ręce. W uzasadnieniu precedensowego wyroku dotyczącego lokalnego bloggera Sąd  Okręgowy w Słupsku (VI KA 238/17) podkreślił wprost istotną rolę społeczną Watchdogów. Politycy muszą mieć grubą skórę i liczyć się z krytyką i kontrolą ze strony obywateli. Należy podkreślić, że Watchdodzy działają na rzecz zmiany i poprawy funkcjonowania państwa. Tak rozumiana kontrola społeczna jest zaś solą demokracji.

Przykładem tego rodzaju działalności może być sprawa ośrodka zdrowia w małej miejscowości, który miał być zamknięty z uwagi na negatywne wyniki zawarte w dokumentach pokontrolnych. Lokalny dziennikarz zawnioskował o dostęp do tych dokumentów. Okazało się, że nie wynika z nich konieczność zamknięcia ośrodka.

Konkluzje

Organy publiczne, mając świadomość, że mogą zostać zapytane o konkretne informacje, z większą starannością podejmują określone działania. Dlatego tak istotne jest korzystanie z prawa do informacji publicznej. Często w małych miejscowościach jedno orzeczenie sądowe w sprawie dotyczącej informacji publicznej może zmienić całą praktykę dotyczącą jawności. Budujące jest więc to, że w ostatnich latach obserwujemy w Polsce wzrost społecznej aktywności w zakresie korzystania z udostępniania informacji publicznej. Sieć Obywatelska udziela obecnie ok. 2000 porad rocznie. Wpływa to na funkcjonowanie władz publicznych, czego przykładem może być np. rejestr wydatków w Gdańsku.

O smogu i prawie. Spotkanie regionalne RPO w Rybniku

Data: 2018-11-26
  • Przyłączę się do Państwa sprawy sądowej dotyczącej smogu w Rybniku – zapowiedział w Rybniku RPO Adam Bodnar
  • Na popołudniowe spotkanie w Rybnickim Centrum Edukacji Zawodowej przyszło 30 osób.  Ściągnęły tu ich przede wszystkim problemy smogu w Rybniku, prawa seniorów, prawa rodziców, brak mieszkań, problemy z sądami, sprawy osób z niepełnosprawnościami, wywłaszczenia pod inwestycje publiczne, a także ciekawość, z czym mają problemy współobywatele. Dwoje młodych obserwatorów (tak się przedstawili) przyglądało się spotkaniu spod ściany.

- Może rozdamy tu wszystkim maski smogowe. Będzie wstyd na cały świat, może to zadziała?

Ale zaczęliśmy od tego, jak Rzecznik może pomagać cudzoziemcom w Polsce. Takie pytanie padło na koniec rundy, podczas której uczestnicy spotkania przedstawiają się i krótko mówią, z czym przyszli.

RPO: - Zajmujemy się prawami obywateli RP i tych, których Rzeczpospolita wzięła pod opiekę. Mamy dużo takich spraw

PRZYKŁADY działań RPO na rzecz cudzoziemców: https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/cudzoziemcy-uchodzcy-migranci

Smog w Rybniku

O smogu w Rybniku pisał „The New Tork Times”. Większego wstydu sobie nie zrobimy.  Od 19 września działa rządowy program czyste powietrze. Dotacja państwa przewiduje 30-proc wsparcie i na inwestycje proekologiczne – nisko oprocentowany kredyt. Innego programu nie będzie.

- Za nasz smog odpowiadają przestarzałe kotły. Będą one mogły legalne działać jeszcze przez 7 lat. To jest nieakceptowalne. Dlatego idziemy z tym do sądu, bo nie dostrzegamy innej drogi. Dalsze życie w smogu jest nie do zaakceptowania. Przez te 7 lat z powodu smogu umrze na Śląsku 50 tys. ludzi. To jest ważniejsze niż interesy właścicieli kotłów – mówi jeden z uczestników spotkania.

Okazuje się, że większość obecnych na sali ma bardzo szczegółową wiedzę o smogu w Rybniku. Jedni zwracają uwagę na organizację ruchu w mieście, inni – na cenę ciepła dostarczanego do domów, czy smog elektromagnetyczny.

RPO: Zacznijmy od tego, że Państwa działalność w Rybniku zaalarmowała całą Polskę o problemie smogu. To Wam zawdzięczamy te pierwsze, choć niewystarczające zmiany.

Co może Rzecznik? Może upominać się o realizację programu rządowego w ministerstwach, a także u wojewodów. Zamierzam też przystąpić do tego pozwu, o którym Państwo mówiliście, na etapie apelacji – mówi Adam Bodnar, na co ludzie zareagowali oklaskami. [sąd pierwszej instancji odrzucił to powództwo w maju 2018 r., teraz sprawa trafia do drugiej instancji].

Rzecznik tłumaczy, że tego typu działania prawne pobudzają dyskusję publiczną i przyspieszają zmianę. Dlatego RPO chce ten proces wesprzeć.

Dowóz dzieci z niepełnosprawnością do szkoły

W Rydutowach  władze uważają, że dowóz należy się rodzicowi z dzieckiem i po dziecko.  A nie bez niego.

RPO: Brak zrozumienia tego, że rodzic z dzieckiem jedzie, ale wraca sam. A po dziecko jedzie sam i wraca z dzieckiem, czyli robi cztery kursy – a nie dwa.

Są rodzice, którzy idą z tym do sądu (przykład – sprawa pani Angeliki). My jesteśmy od tego, żeby interweniować, jeśli sprawa jest już w Biurze, to się jej tym pilniej przyjrzymy.

Prawa mniejszości narodowych

Organizacje mniejszości narodowych (mniejszości niemieckiej) nie dostały w tym roku dotacji z urzędu marszałkowskiego, mimo że wypełniły wszystkie wymagania. Tak nas potraktowano na stulecie niepodległości.

RPO: w takim razie musimy się przyjrzeć dystrybucji środków dla organizacji pozarządowych na poziomie lokalnym.

Biegli sądowi

Z powodu opinii biegłych straciłem majątek życia.

Z powodu biegłego nie dostałem właściwego odszkodowania za wypadek.

Na takich biegłych nie ma rady, nie sposób im udowodnić przed sądem, ze naruszyli prawo, nie ponoszą odpowiedzialności.

RPO: Spojrzymy, zastanowimy się, czy możemy przystąpić do takiej sprawy.

Problem jest poważny i bardzo skomplikowany: nie mamy ustawy o biegłych, a eksperci nie chcą być biegłymi.

Leczenie chorób przewlekłych

Moje dziecko jest przewlekle chore. A w takich sytuacji dramatycznie niebezpieczny jest moment przejścia z opieki pediatrycznej na opiekę zdrowotną dla osób dorosłych. O mało nie straciliśmy naszego dziecka. Miał być program pomocy dla osób przewlekle chorych. Nie wiadomo, co z nim jest. Chyba umarł śmiercią naturalną?

RPO: sprawdzimy, upomnimy się, a od tego jesteśmy.

Edukacja

Na wyniki matur z j. polskiego czekało się w tym roku dwa miesiące. Na uczelnie trzeba było się rejestrować nie wiedząc o tym, czy i jak się zdało – a każda rejestracja kosztuje 80 złotych.

RPO: No tak, ale jeśli nie będzie opłat, to wszyscy sobie nawzajem poblokują miejsca na uczelni.

- OK, ale niech chociaż coś z tego zwrócą.

RPO: Dobrze, przyjrzymy się. Może mieliśmy podobne skargi.

Prawa seniorów i wspólna petycja

Jakie obowiązki ma państwo wobec seniorów? W Rybniku nie ma hospicjum, nie ma gdzie zwrócić się o pomoc.

RPO: To niestety zadanie samorządu. Przepisy nie mówią, że każda gmina ma mieć hospicjum – to zależy od wspólnoty samorządowej.

W czasie rozmowy okazuje się , że samorząd Rybnika już planuje budowę i organizację hospicjum, a na razie świadczy usługi hospicjum domowego. Problemem jest jednak to, że ludzie nie wiedzą, gdzie się zgłosić, kto może pomóc.

Barbara Imiołczyk z z Biura RPO apeluje więc do zebranych, by zwrócili się do nowych władz samorządowych o to, by pomoc dla seniorów była lepiej koordynowana, tak, by władze lepiej rozumiały potrzeby obywateli, a obywatele wiedzieli, do kogo zwrócić się o pomoc. Samorząd odpowiada o jakość zycia mieszkańców. Jeśli macie Państwo problem z dostępem czy to do opieki geriatrycznej czy rehabilitacji, zgłaszajcie to. Zmiana zaczyna się od tego, że ktoś zgłosi problem.

- Ale to nie wszystko. Miasto uchwaliło, że odpady zmieszane są wywożone raz w miesiącu. Co zrobić z pampersami i odpadami sanitarnymi, jeśli ktoś się opiekuje osobą obłożnie chorą?

Inny uczestnik spotkania, zaangażowany w walkę ze smogiem, mówi, że planowana jest w sprawie odpadów petycja. Bo uchwała niesprawiedliwie obciąża kosztami wywozu odpadów tych, którzy nie mają piecy i nie produkują popiołu..

RPO: Tak, petycja to bardzo ważne, a niedocenione narzędzie. Ono służy do tego, by druga strona musiała się do problemu ustosunkować, a to początek zmiany, dlatego warto się porozumieć i ująć w tej petycji także sprawę odpadów sanitarnych.

WSA: dane sędziów popierających wybór nowych członków KRS powinny być jawne

Data: 2018-11-23
  • Kancelaria Sejmu RP ma udostępnić jako informację publiczną nazwiska sędziów, którzy popierali kandydatów na nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
  • Sąd uwzględnił skargę obywatela, do której przyłączył się RPO
  • W ocenie Rzecznika odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS  
  • RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; konstytucyność noweli kwestionował także RPO. Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Do skargi obywatela do WSA przyłączył się  Rzecznik Praw Obywatelskich. Zgodził się z jego argumentacją, że błędna interpretacja art. 11c ustawy o KRS przyjęta przez Kancelarię Sejmu RP, prowadzi do ograniczenia prawa do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej. Ograniczenie to nie znajduje jednak uzasadnienia w świetle przesłanek, o których mowa w art. 61 ust. 3 oraz 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

Rzecznik wniósł o uwzględnienie skargi obywatela i uchylenie decyzji Szefa Kancelarii Sejmu RP.

Wyrok WSA

23 listopada 2018 r. sąd uwzględnił skargę obywatela. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd podkreślił, że rację ma skarżący i RPO, iż ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatow do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali oni jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).

Wyrok jest nieprawomocny. RPO będzie monitorował dalszy przebieg postepowania, gdyby Kancelaria Sejmu złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.19.2018

 

Bez szerokiego porozumienia nie będzie elektronicznej obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej

Data: 2018-11-08
  • Wprowadzenia elektronicznej obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej wymaga szerokiego konsensusu politycznego.
  • Dopiero wtedy możliwe byłoby rozważenie technicznych aspektów i rozwiązań, za pomocą których obywatele będą mogli podejmować inicjatywę ustawodawczą.
  • Technicznie jest to mozliwe do wprowadzenia.

Minister Cyfryzacji odpowiedział tak na jego wystąpienie Rzecznika. - Wprowadzanie ewentualnych zmian w tym obszarze wymaga szerokiej dyskusji oraz wskazania wiodącego organu, który upoważniony zostanie do zainicjowania i pokierowania pracami zmierzających w postulowanym kierunku. W przypadku podjęcia takich decyzji Ministerstwo Cyfryzacji będzie czynnie wspierało inicjatywę.

Jednym z kluczowych zagadnień jest zapewnienie rozliczalności zbiórki głosów poparcia pod obywatelskimi projektami ustaw. Musi to gwarantować, że oddany głos będzie niepodważalnie powiązany zarówno z danymi identyfikującymi obywatela popierającego projekt, jak i z dokumentem elektronicznym zawierającym treść popieranego projektu. Umożliwienie gromadzenia poparcia pod obywatelskimi projektami ustaw z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej oraz podpisów elektronicznych należy ocenić jako możliwe do realizacji.

VII.600.9.2015.

NSA: Procedury przygotowania m.in. matur przez Centralną Komisję Egzaminacyjną - informacją publiczną

Data: 2018-10-29
  • Informacją publiczną są procedury Centralnej Komisji Egzaminacyjnej dotyczące przygotowania zadań i testów oraz ustalania zestawów do przeprowadzania sprawdzianu i egzaminów - gimnazjalnego, maturalnego oraz eksternistycznych
  • Orzekł tak Naczelny Sąd Administracyjny. Uchylił odmowny wyrok Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego i nakazał CKE udostępnienie obywatelowi tych informacji  
  • Do sprawy przyłączył się RPO, który wskazywał, że procedury są informacją publiczną, a nie „dokumentem wewnętrznym” - jak wcześniej uznały CKE i WSA

Obywatel zwrócił się w 2015 r. do CKE w sprawie udostępnienia informacji publicznej - m.in. procedury przygotowania zadań i testów oraz ustalania zestawów do przeprowadzania sprawdzianu i egzaminów: gimnazjalnego, maturalnego oraz eksternistycznych, obowiązującej dla arkuszy egzaminacyjnych na potrzeby matur w 2015 r. CKE odmówiła, twierdząc że to „wewnętrzna instrukcja”, która nie jest dokumentem urzędowym, wobec czego nie stanowi informacji publicznej.

Skarżący odwołał się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który 6 lipca 2016 r. (sygn. akt II SAB/Wa 427/16) oddalił  skargę  w tej sprawie. WSA podzielił stanowisko CKE, że chodzi o wewnętrzną instrukcję.  

W ocenie Rzecznika, który przystąpił do postępowania, stanowisko WSA prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej  (art. 61 Konstytucji RP). Celem procedur jest bowiem określenie jednolitych zasad i standardów przygotowywania egzaminów zewnętrznych, mających znaczenie dla ogółu egzaminowych. Brak dostępu do tych procedur uniemożliwia zaś kontrolę prawidłowości przygotowywania egzaminów przez organy wykonujące zadania publiczne.

System egzaminów zewnętrznych (wprowadzony w ramach reformy systemu oświaty w 1999 r.) ma istotne znaczenie dla systemu oświaty. Obejmuje on sprawdzian w klasie VI szkoły podstawowej (do roku szkolnego 2015/2016), egzamin w klasie III gimnazjum, egzamin maturalny, egzamin potwierdzający kwalifikacje zawodowe i egzamin eksternistyczny. Co roku ponad milion uczniów i absolwentów szkół podstawowych, gimnazjów oraz szkół ponadgimnazjalnych przystępuje do egzaminów zewnętrznych, których wynik bezpośrednio wpływa na ich karierę edukacyjną. 

Egzaminy mają na celu sprawdzenie osiągnięć uczniów na zakończenie poszczególnych etapów edukacji przy zapewnieniu porównywalności wyników w danym roku na poziomie krajowym i lokalnym i dlatego też procedura ich przygotowywania powinna być jawna i przejrzysta dla obywateli - napisał  RPO w skardze kasacyjnej.

Powołał się na raport Najwyższej Izby Kontroli  z 6 lutego 2015 r. „System egzaminów zewnętrznych w oświacie”, według którego  jednym z podstawowych warunków właściwego pomiaru wyników nauczania jest określenie precyzyjnych standardów i procedur konstrukcji narzędzi egzaminacyjnych. NIK wskazała również, że przyjęty sposób przygotowania testów przez CKE nie był w pełni rzetelny, a procedury nie były recenzowane wewnętrznie i zewnętrznie.

Zdaniem Rzecznika jawny dostęp do procedur przygotowywania egzaminów zewnętrznych pozwoliłby na społeczną ocenę egzaminów, w tym procesu przygotowywania materiałów egzaminacyjnych oraz przeprowadzania egzaminów i pracy egzaminatorów. Ponadto pozwoliłoby to na jawne monitorowanie i ewaluację procesów edukacyjnych w szkołach oraz dostarczyłoby rzetelnej informacji organom administracji publicznej odpowiedzialnym za kształtowanie polityki państwa w dziedzinie edukacji.

Do zadań CKE należy m.in  przygotowywanie materiałów egzaminacyjnych, zadań i arkuszy egzaminacyjnych do przeprowadzania  egzaminów oraz przygotowywanie i ustalanie zasad oceniania rozwiązań zadań - w celu zapewnienia porównywalności oceniania zgodnie z procedurami obowiązującymi w CKE.

26 października 2018 r. NSA (sygn. akt I OSK 2678/16) przychylił się do skarg kasacyjnych złożonych przez RPO i skarżącego. NSA nie tylko uchylił zaskarżony wyrok WSA, zgodnie z żądaniem RPO, ale także dodatkowo rozpoznał sprawę. Prawomocnie nakazał Centralnej Komisji Egzaminacyjnej udostępnienie skarżącemu żądanych informacji, w  tym procedury, której dotyczyła skarga RPO.

W ustnym uzasadnieniu NSA wskazał, że żądana informacja stanowi informację publiczną i nie ma charakteru dokumentu wewnętrznego. Procedura ma doniosły charakter ze względu na swój zasięg (skalę osób, których dotyczy) i efekt - podkreślono.

VII.6060.34.2016

Odmowa ujawnienia przez ABW liczby porozumień z dostawcami internetu

Data: 2018-09-14

Sprawa wniosku Fundacji Panoptykon o informację publiczną

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym ze skargi kasacyjnej Fundacji Panoptykon na odmowę udostępnienia informacji publicznej przez Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Stan faktyczny

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych - liczby porozumień zawieranych między ABW a podmiotami świadczącymi usługi telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe o przekazywaniu Agencji danych on line. Prawo do zawierania takich porozumień ABW uzyskała na mocy nowelizacji ustaw regulujących zasady inwigilacji prowadzonej przez służby, uchwalonej przez Sejm 15 stycznia 2016 r. przy sprzeciwie całej opozycji.

Chodzi głównie o dane internetowe użytkowników sieci - np. adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce, adresy email. Przed nowelizacją służby występowały po nie do odpowiednich podmiotów na potrzeby prowadzonych postępowań pisemnie - taką też drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp do tych danych on line - przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby mogą po nie sięgać już nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw”, „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych” czy „realizacji zadań ustawowych”. Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu. 

Stan sprawy

Szef ABW odmówił udostępnienia żądanych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone” w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych.

W maju 2017 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 291/17) oddalił skargę Fundacji na decyzje Szefa ABW. Sąd wskazał, że porozumienia są zawierane w celu realizacji ustawowych zadań ABW, do których należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń wymienionych w art. 5 ustawy o ABW i AW. Skoro przedmiot sprawy dotyczy zagadnień związanych z bezpieczeństwem państwa i bezpieczeństwem publicznym, Szef ABW ma rację twierdząc, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - orzekł sąd.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb. Skarga wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Odmowa Szefa ABW ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Tymczasem niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność ich działań, w szczególności ingerujących w prawa i wolności osób objętych ich kontrolą. Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Dlatego tym ważniejsze jest, aby działalność służb podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania i nie dotyczą konkretnych postępowań. Obowiązkiem państwa nie jest wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, lecz uczynienie tego w taki sposób, że istota praw podmiotowych będzie należycie chroniona. Pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny i nadmierny.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Fundacji

Argumenty RPO

Zaskarżony wyrok prowadzi do niezasadnego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Tymczasem art. 61 Konstytucji RP zakłada jedynie wyjątkowe odstępstwa od zasady prawa obywateli do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Wszelkie wątpliwości powinno się rozstrzygać na rzecz obywatelskiego prawa dostępu do informacji publicznej.

WSA nie wziął pod uwagę, że żądane informacje dotyczą czynności inwigilacyjnych ingerujących w prawo do prywatności osób, wobec których je zastosowano. W art. 47 i 51 Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia jednostki i zapewnia stosowną ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Dlatego tak istotna jest rzetelna sądowa ocena decyzji ABW ws. udostępnienia informacji publicznej. Rzecznik uważa, że WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji między prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych - błędnie uznając, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Dla oceny prawidłowości odmowy, sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem z uzasadnienia wyroku wynika, że WSA oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji. Wątpliwości budzi, czy ABW sporządziła żądaną informację, którą następnie przekazała sądowi wraz z aktami sprawy, czy też uznała jedynie, że nie powinna ona zostać ujawniona i  przekazała sądowi tylko uzasadnienie decyzji. Sąd jest zaś kompetentny, aby zbadać zasadność nadania klauzuli tajności takim informacjom.

WSA nie dostrzegł, że wniosek dotyczył wąskiego zakresu udostępniania danych internetowych, o którym mowa w ust. 3 art. 28 ustawy o ABW. Ujawnienie tych informacji nie będzie zatem przesądzało o pozyskiwaniu danych internetowych, które ABW może również uzyskiwać na podstawie art. 28 ust. 1 i 2 ustawy (czyli na wniosek pisemny lub ustny). WSA nie dokonał zatem wyczerpujących ustaleń, co naruszyło przepisy postępowania. Nie można bowiem uznać, że doszło do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia skargi.

Ponadto w ocenie Rzecznika istotne jest, że żądane informacje mają charakter statystyczny - ich ujawnienie nie spowodowałoby szkody dla państwa. NSA wiele razy uznawał, że dane statystyczne nt. czynności służb specjalnych stanowią informację publiczną. WSA uznał jednak, że takie informacje powinny pozostać niejawne, argumentując: „Znając liczbę tych porozumień i podmiotów świadczących usługi drogą elektroniczną, można w łatwy sposób określić, w jakim zakresie ABW korzysta z uprawnień przyznanych przez ustawodawcę”.

RPO replikuje, że wniosek Fundacji odnosił się do wąskiego zakresu czynności ABW, które stanowiłyby jedynie pewien wycinek jej działalności. Z informacji tej raczej nie można byłoby wnioskować o bieżącej działalności Agencji, gdyż podana ogólna liczba porozumień świadczyłaby o wszystkich porozumieniach zawartych na podstawie tego przepisu, a nie tylko aktualnych. Uzyskanie żądanych informacji pozwoliłoby natomiast sprawdzić, czy stosowane przez ABW środki nie są nadużywane.

Dlatego ograniczenia dostępu do tych informacji statystycznych nie można uznać za konieczne w demokratycznym państwie prawnym. Nie znajduje też ono uzasadnienia z punktu widzenia zasady proporcjonalności.

Numer sprawy:

VII.6060.36.2018

RPO przystępuje do sprawy Fundacji ePaństwo przeciw ABW przed Naczelnym Sądem Administracyjnym

Data: 2018-08-14
  • Fundacja ePaństwo wystąpiła do ABW o udostępnienie informacji na temat liczby oraz adresów publikacji zablokowanych treści
  • Nie dostała tych informacji i przegrała sprawę przed WSA. Teraz toczy się ona przed Naczelnym Sądem Administracyjnym
  • W postępowaniu zgłosił udział Rzecznik Praw Obywatelskich

We wniosku do Rzecznika o pomoc Fundacja ePaństwo wskazała: „zauważamy niepokojącą tendencję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w  Warszawie do ograniczania gwarantowanego Konstytucją prawa do informacji publicznej na temat działalności służb specjalnych, takich jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a tym samym ograniczenie społecznej kontroli nad tymi służbami”.

Jak przekonuje: „Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargi Fundacji Panoptykon i Fundacji ePaństwo, powołując się na »stan (niewypowiedzianej, ale rzeczywistej) wojny terroryzmu z całym światem demokratycznym«, który wymaga zwiększenia »działań dyskrecjonalnych państw demokratycznych w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego ich obywateli«”. W ocenie Fundacji, „tak populistyczne argumenty nie mogą być podstawą ograniczenia dostępu obywateli do informacji publicznej.

W związku z coraz dalej idącymi uprawnieniami służb specjalnych, odmowa udostępnienia takich danych w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb powodują, że wzrasta ryzyko nadużyć oraz naruszania praw - zwłaszcza prawa do prywatności - osób objętych kontrolą operacyjną lub innymi działaniami służb”.

Wojewódzki Sąd Administracyjny 11 kwietnia 2017 r. oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW, zgadzając się z argumentami zaprezentowanymi przez organ. Jak wskazał sąd, „Szef ABW trafnie argumentuje, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa oraz może dekonspirować działania Agencji. W ocenie organu istnieje realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa w upowszechnianiu żądanej informacji, nawet w zakresie ujawnienia samego faktu skorzystania bądź nie skorzystania przez ABW z uprawnień określonych w art. 32c ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. Jest to informacja mogąca świadczyć o natężeniu intensyfikacji działań organu w ramach uprawnień nadanych powyższym przepisem, również gdy zostanie ujawniona jako dana statystyczna”.

Powody przystąpienia RPO do postępowania przed NSA

Decyzje Szefa ABW prowadzą do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika ograniczenie to nie znajduje usprawiedliwienia w świetle art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, biorąc pod uwagę okoliczności niniejszej sprawy. Rzecznik zgadza się z zarzutami zaprezentowanymi w skardze kasacyjnej, że przy ocenie decyzji sąd nie dokonał prawidłowego wyważenia proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych. W konsekwencji, zdaniem Rzecznika, zaskarżony wyrok prowadzi do naruszenia prawa dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia dokonanie społecznej kontroli działań służb specjalnych. W ocenie Rzecznika niezwykle istotne jest natomiast, aby zapewnić transparentność działań służb specjalnych, w  szczególności podejmowanych na  podstawie przepisów ustawy o ABW, zmienionych ustawą o działaniach antyterrorystycznych, co do której nadal istnieją poważne wątpliwości natury konstytucyjnej. Swoje wątpliwości odnośnie tej ustawy Rzecznik wyrażał we wniosku skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 35/16.

Biorąc pod uwagę powyższe oraz prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat działania organów władzy publicznej zasadne jest przystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie ze skargi Fundacji ePaństwo. Rozstrzygnięcie będzie bowiem miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej również innych obywateli.

VII.6060.35.2018

Osoba z niepełnosprawnością miała trudności w wejściu do Sejmu, bo jest na "czarnej liście" - interwencja RPO

Data: 2018-07-20
  • Mężczyzna z niepełnosprawnością, zaproszony na obrady sejmowej komisji, usłyszał w biurze przepustek, że jest na liście wspierających protest osób z niepełnosprawnościami pod Sejmem i musi być objęty „specjalną procedurą wstępu”
  • Dostał on zgodę dopiero po oświadczeniu przez posłankę, która go zaprosiła, że po wizycie opuści Sejm
  • To jeden z wielu sygnałów docierających do Rzecznika Praw Obywatelskich, że w związku z tym protestem obywatele zostali objęci różnymi zakazami i utrudnieniami w dostępie do Sejmu
  • RPO uznaje takie arbitralne decyzje za pogwałcenie konstytucyjnego prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów

Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do szefowej Kancelarii Sejmu RP Agnieszki Kaczmarskiej. Poprosił  ją o wskazanie, czy istnieją listy obywateli mających zakaz wstępu do budynku Sejmu lub ich wstęp jest warunkowany dodatkowymi wymogami (np. oświadczeniem parlamentarzystów). Zwrócił się też o informację, ile osób figuruje na takich listach i jakie były kryteria wpisywania na nie.

Do RPO wpłynęła skarga od obywatela w związku z poważnymi trudnościami ze wstępem do budynku Sejmu, w związku z posiedzeniem 20 czerwca 2018 r. Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Przedmiotem jej obrad było zaopiniowanie dla Marszałka Sejmu wniosku klubu  Nowoczesna o przedstawienie informacji wicepremier ds. społecznych Beaty Szydło na temat jej działań, podejmowanych w okresie trwania w Sejmie protestu rodziców dorosłych osób z niepełnosprawnościami - które spowodowały brak możliwości spotkania z protestującymi w celu znalezienia rozwiązania problemów.

W sejmowym biurze przepustek skarżący dowiedział się, że znajduje się na „liście osób, które wspierały protest osób niepełnosprawnych pod Sejmem RP” i  w  związku z tym musi zostać objęty specjalną procedurą wstępu na teren Sejmu RP. Dopiero po sporządzeniu przez posłankę Joannę Augustynowską (która go zaprosiła) oświadczenia, że po zakończeniu wizyty opuści on teren Sejmu RP, mężczyzna uzyskał zgodę na wstęp do budynku.

W skardze skierowanej do RPO obywatel domagał się ustalenia, na jakiej podstawie prawnej i na czyje polecenie powstała lista osób wspierających protest osób z niepełnosprawnościami pod Sejmem, które mają utrudniony wstęp na jego teren. Pytał też o kryteria umieszczenia na takiej liście. „Jest mi bardzo przykro, że jako Osobie Niepełnosprawnej, w roku 100-lecia Niepodległości Polski utrudnia mi się wejście na teren Sejmu RP. Stworzenie przez Kancelarię Sejmu listy osób wspierających protest Osób Niepełnosprawnych może w moim przekonaniu budzić w reszcie społeczeństwa przekonanie, że osoby znajdujące się na tej liście zachowywały się co najmniej w sposób niezgodny z demokratycznym Państwem prawa” - pisał mężczyzna. 

- Pragnę podkreślić, że jest to jeden z wielu sygnałów docierających do Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczących sytuacji obywateli, którzy w związku z protestem osób niepełnosprawnych zostali objęci różnego rodzaju zakazami i utrudnieniami w  dostępie do budynku Sejmu RP – napisał Adam Bodnar do szefowej Kancelarii Sejmu RP. - Z ogromnym zaniepokojeniem przyjąłem również informację, że duża grupa osób w związku ze wspomnianym protestem została objęta zawieszeniem możliwości wejścia na teren Sejmu przez okres 24 miesięcy (m.in. pan Jakub Hartwich, pani Iwona Hartwich i pani Aneta Rzepka) – dodał rzecznik.

Podkreślił, że oznacza to brak możliwości udziału m.in. w posiedzeniach komisji i podkomisji, zespołów, ale także konferencji i seminariów organizowanych na terenie Sejmu.

Adam Bodnar zwrócił uwagę na bardzo poważne konsekwencje dla obywateli takich arbitralnych decyzji o charakterze długotrwałym. Jak wskazał, stanowią one pogwałcenie konstytucyjnie gwarantowanego prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP).

Dlatego rzecznik poprosił szefową Kancelarii Sejmu RP o zajęcie stanowiska w całej sprawie.

VII.600.62.2018

Do sądu we Wrocławiu nie wejdzie obywatel, który nie ma w nim sprawy. Interwencja RPO.

Data: 2018-07-18
  • Do Sądu Okręgowego we Wrocławiu mogą wchodzić wyłącznie osoby wezwane na rozprawy czy posiedzenia, a także ci, którzy „wykażą potrzebę załatwienia innej ważnej sprawy”
  • Uchylenia takiego zapisu regulaminu sądu zażądał Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał go za sprzeczny z konstytucyjną zasadą  jawności postępowań sądowych
  • Konstytucja nie wymaga od obywateli żadnych pozwoleń, aby mogli przyjść do sądu i zasiąść na ławach dla publiczności - przypomniał rzecznik prezesowi sądu Maciejowi Skórniakowi
  • Zapis regulaminu ogranicza zaś dostęp publiczności do jawnych rozpraw i uniemożliwia społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości

- Stwierdzając naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela w niniejszej sprawie, zwracam się do pana prezesa z żądaniem uchylenia kwestionowanego paragrafu regulaminu sądu - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do prezesa Sądu Okręgowego we Wrocławiu.

Po skargach, które wpłynęły do Biura RPO, rzecznik podjął sprawę naruszenia zasady jawności rozpraw przez Regulamin bezpieczeństwa i porządku w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Jeden z jego paragrafów głosi, że „na teren Sądu mogą wchodzić wyłącznie osoby posiadające aktualne wezwanie lub zawiadomienie o terminie rozprawy bądź posiedzenia, a także osoby, które wykażą potrzebę załatwienia innej ważnej sprawy. Osoby upoważnione do przebywania w Sądzie zobowiązane są do poruszania się wyłącznie w kierunku miejsca docelowego określonego na wezwaniu lub zawiadomieniu, bądź załatwienia innej sprawy”.

- W związku z powyższym, pozwolę sobie uprzejmie przypomnieć panu prezesowi o konstytucyjnym standardzie poszanowania zasady jawności postępowania w jej zewnętrznym aspekcie, która stanowi istotny element prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) - głosi pismo  do prezesa Macieja Skórniaka.

Artykuł ten stanowi, że każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Jawność  oznacza rozpoznawanie spraw w sposób stwarzający możliwość uczestniczenia publiczności. Dlatego szczegółowe przepisy przewidują zasadę jawności rozpraw, pozwalają  na obecność nie tylko osobom biorącym udział w postępowaniu, ale także osobom pełnoletnim z pewnymi ograniczeniami oraz dopuszczające utrwalanie przebiegu rozprawy przez media.

Jak przypomina RPO, zasada jawności pełni istotne funkcje gwarancyjne i wychowawcze. Wyklucza bowiem sprawowanie wymiaru sprawiedliwości w tajemnicy, poza - choćby w praktyce tylko potencjalną - kontrolą społeczną. Przyczynia się także do zwiększenia zaufania społeczeństwa do wymiaru sprawiedliwości i mobilizuje sąd do większej staranności oraz sumienności.

Konstytucja umożliwia sprawowanie kontroli społecznej sądownictwa przez zwykłych obywateli dzięki obserwacji jawnych rozpraw. - Konstytucja nie przewiduje wymogu posiadania przez obywateli w sądzie żadnych pozwoleń, wniosków czy pism, wystarczy po prostu przyjść do sądu, wybrać rozprawę z wokandy, a następnie zasiąść na ławach przeznaczonych dla publiczności – podkreśla Stanisław Trociuk.

Dlatego uznał, że regulamin prowadzi do ograniczenia dostępu publiczności do jawnych rozpraw i posiedzeń.  Ogranicza to lub wręcz uniemożliwia społeczną kontrolę wymiaru sprawiedliwości; stoi też na przeszkodzie edukacji prawnej poprzez możliwość zapoznawania się obywateli z jawnymi wyrokami sądów.

W myśl regulaminu wrocławskiego sądu, obywatel, który chce uczestniczyć w rozprawie w charakterze publiczności,  musi wcześniej złożyć wniosek o dopuszczenie do udziału w jawnej rozprawie. Inaczej decyzja o dopuszczeniu go do udziału w rozprawie należy do przewodniczącego składu, który może odmówić. Złożenie takiego wniosku wymaga uzyskania informacji o sygnaturze danej sprawy. Według RPO może to skutecznie zniechęcać do sprawowania obywatelskiej kontroli wymiaru sprawiedliwości

Nie są też znane kryteria wyrażania przez przewodniczącego składu sędziowskiego zgody na udział obywatela w rozprawie. Uznaniowość w tym zakresie czyni iluzoryczną zasadę jawności rozprawy oraz wypacza sens tej instytucji. W konsekwencji, w ocenie RPO zapis regulaminu jest niezgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP.

Według art. 45 ust. 2 Konstytucji RP, wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie. W ocenie rzecznika zapis regulaminu jest niezgodny z tym artykułem Konstytucji RP, gdyż wyłączenie jawności następuje z innych względów niż wskazane. Ponadto ograniczenia jawności rozprawy wprowadzono  aktem, który nie tylko nie ma mocy ustawy, ale nie jest także źródłem powszechnie obowiązującego prawa w Rzeczypospolitej Polskiej (art. 87 Konstytucji).

Z tych wszystkich względów RPO stwierdził naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela i zwrócił się do prezesa Sądu Okręgowego we Wrocławiu z żądaniem uchylenia kwestionowanego zapisu regulaminu. Rzecznik poprosił również prezesa o wyjaśnienie podstaw prawnych oraz przyczyn wprowadzenia takiego zapisu.

VII.510.20.2018

RPO pyta MSWiA o legitymowanie osób zadających pytania na spotkaniach z przedstawicielami władz

Data: 2018-06-14
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta MSWiA, czy poleciło policji legitymowanie obywateli próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz
  • Wcześniej RPO wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji po spotkaniach z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i posłem Stanisławem Piotrowiczem
  • Takie działania mogą budzić wątpliwości pod kątem przestrzegania podstawowych praw i wolności obywateli; mogą też tworzyć „mrożący skutek"’ dla debaty publicznej

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego o stanowisko w tej sprawie.

Z doniesień medialnych RPO dowiedział się o legitymowaniu obywateli próbujących zabrać głos podczas spotkania Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka oraz Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Rzecznik podjął sprawę z urzędu. Biuro RPO zwróciło się już do tamtejszych komendantów policji o informacje o stanie tych spraw oraz o wyjaśnienie podstaw prawnych interwencji.

S. Trociuk napisał w liście do wiceministra J. Zielińskiego, że do RPO dotarła skarga obywatela, iż praktyka taka stosowana jest także na spotkaniach z posłami Prawa i Sprawiedliwości w innych miastach. Ponadto, pojawiły się podejrzenia, iż jest ona wynikiem odgórnego żądania kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji skierowanego do właściwych miejscowo komendantów policji.

Działania podejmowane przez funkcjonariuszy policji mogą tworzyć  „mrożący skutek"’ dla debaty publicznej, który będzie powstrzymywać obywateli od komentowania kontrowersyjnych wydarzeń dotyczących wybranych podmiotów władzy - wskazuje RPO.

Rzecznik zobowiązany jest konstytucyjnie i ustawowo do wyjaśniania wszystkich wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Swoboda wypowiedzi, inaczej też wolność wyrażania poglądów stanowi jeden z fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki.

Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie - oceniał niedawno Adam Bodnar. Podkreślał, że naturalne jest, iż na spotkaniach publicznych ludzie chcą zadawać pytania, czasem zaprotestować przeciwko różnym tezom, czasami przyjmują kogoś aplauzem albo gwizdami. Jeśli osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem - mówił.

Media informowały, że w jednym z opisywanych przypadków policjant tłumaczył, iż działa na podstawie art. 51 ust. 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

VII.564.41.2018

RPO: korzystanie z wolności słowa nie może się wiązać z legitymowaniem obywateli zadających pytania przedstawicielom władz

Data: 2018-06-08
  • Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany za to, że chciał zadać pytanie - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rzecznik jest zaniepokojony przypadkami legitymowania przez policję obywateli próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz
  • Może to bowiem budzić poważne wątpliwości pod kątem przestrzegania podstawowych praw i wolności obywateli - zwłaszcza konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów

Rzecznik wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji po spotkaniach z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i posłem Stanisławem Piotrowiczem.

Z doniesień medialnych RPO dowiedział sie o legitymowaniu obywateli próbujących zabrać głos podczas spotkania Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka oraz Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Biuro RPO zwróciło się do tamtejszych komendantów policji o informacje o stanie tych spraw oraz o wyjaśnienie podstaw prawnych podjętych interwencji.

Z artykułu prasowego wynika, że w jednym z tych przypadków policjant tłumaczył, iż działa na podstawie art. 51 ust. 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził zaniepokojenie zaistniałą sytuacją. W jego ocenie taka praktyka może budzić poważne wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Adam Bodnar podkreśla, że na spotkaniach publicznych ludzie chcą zadawać pytania, czasem zaprotestować przeciwko różnym tezom, czasami przyjmują kogoś aplauzem albo gwizdami. To jest coś zupełnie naturalnego. Jeżeli jesteśmy na takim etapie, że osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem. Zaczynamy szukać instrumentów prawnych, żeby tych ludzi wystraszyć, ukarać za to, że chcą być niezależni w swoich myślach i poglądach. Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie.

VII.564.38.2018, VII.564.39.2018

RPO przyłączył się do skargi na odmowę ujawnienia nazwisk sędziów popierających kandydatów do KRS

Data: 2018-06-05
  • Odmowa ujawnienia nazwisk sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, ogranicza konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO przyłączył się do postępowania przed sądem administracyjnym ze skargi obywatela na odmowę udostępnienia tej informacji publicznej przez szefa Kancelarii Sejmu RP 
  • Adam Bodnar wnosi, aby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił tę odmowę 

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; nowele kwestionował także RPO. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika, odmowa, oparta na błędnej wykładni przepisów ustawy o KRS, prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.  Biorąc pod uwagę prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat osób, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu publicznego - KRS, przystąpienie do postępowania jest zasadne. Rozstrzygnięcie w niniejszej sprawie będzie bowiem miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej również innych obywateli.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji.

Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

VII.6060.19.2018

RPO pyta, kiedy znikną ograniczenia dostępu do Sejmu

Data: 2018-05-10
  • O termin przywrócenia dostępu do Sejmu na dotychczasowych zasadach Rzecznik Praw Obywatelskich pyta szefową Kancelarii Sejmu RP
  • Rzecznik jest zaniepokojony poważnymi następstwami dla przestrzegania praw obywatelskich wskutek zawieszenia wydawania jednorazowych kart wstępu do Sejmu
  • Utrudnia to pomoc w pracach legislacyjnych ze strony ekspertów i pracowników różnych instytucji oraz ogranicza relacjonowanie prac Parlamentu przez dziennikarzy   

RPO z dużym niepokojem przyjmuje sygnały dotyczące poważnych następstw dla przestrzegania praw obywatelskich, jakie wynikają z trwającego zawieszenia przyznawania jednorazowych kart wstępu do budynku Sejmu RP - napisał zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk do szefowej Kancelarii Sejmu RP Agnieszki Kaczmarskiej.

Biuro RPO postanowiło zbadać okoliczności tej sprawy.

Zastępca RPO przypomniał, że - jak głosił komunikat Centrum Informacyjnego Sejmu - decyzja Straży Marszałkowskiej, podjęta w porozumieniu z kierownictwem Kancelarii Sejmu o zawieszeniu przyznawania jednorazowych kart, miała mieć charakter tymczasowy. Tymczasem obowiązuje ona od środy 25 kwietnia.

„Powoduje to niewątpliwie poważne, długotrwałe komplikacje w funkcjonowaniu Sejmu RP, w tym ma negatywny wpływ na jego merytoryczne prace” – podkreśla list. Trociuk powołał się m.in. na informację przewodniczącego sejmowej Komisji Zdrowia, który z uwagi na uniemożliwienie udziału ekspertów z dziedziny diagnostyki laboratoryjnej, konsultanta krajowego oraz izb lekarskich, musiał 7 maja zakończyć posiedzenie.

Brak możliwości udziału w pracach legislacyjnych osób nie mających stałych kart wstępu utrudnia zapewnienie odpowiedniej pomocy w procesie legislacyjnym m.in. ze strony ekspertów  czy pracowników instytucji. Negatywnie wpłynie to na jakość stanowionego prawa, a w konsekwencji na prawa człowieka i obywatela.

Ogranicza to także możliwości wykonywania czynności zawodowych przez dziennikarzy. W wyniku odmów uzyskania jednorazowej karty prasowej, nie mogą oni relacjonować prac Sejmu.  

Zastępca RPO zwrócił uwagę na konsekwencje tej decyzji w kontekście gwarancji wynikających z art. 61 Konstytucji RP. Stanowi on, że  obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu. Ograniczenie tego prawa może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach okoliczności: ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa.

Stanisław Trociuk poprosił minister Agnieszkę Kaczmarską o pilne zajęcie stanowiska w sprawie i wskazanie, w jakim terminie zostanie przywrócony dostęp do Sejmu na dotychczasowych zasadach.

VII.600.58.2018

 

Ograniczenia dla dziennikarzy w krakowskim sądzie są sprzeczne z prawem

Data: 2018-05-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce by prezes Sądu Okręgowego w Krakowie uchyliła swą decyzję, że bez jej zgody nie wolno mediom przeprowadzać wywiadów i zdobywać informacji na terenie sądu od sędziów, asesorów, referendarzy sądowych i asystentów sędziów
  • Decyzja taka jest niezgodna z Konstytucją RP i z Prawem prasowym. Każdy obywatel, zgodnie z zasadą wolności słowa i prawem do krytyki, może udzielać prasie informacji
  • Jakiekolwiek próby uniemożliwienia kontaktu pracownika z dziennikarzami są sprzeczne z prawem i mogą zostać potraktowane jako tłumienie krytyki prasowej - podkreśla Rzecznik

Na podstawie informacji prasowych Adam Bodnar  podjął z własnej inicjatywy sprawę ograniczenia dostępu do informacji dla dziennikarzy w Sądzie Okręgowym w Krakowie. Napisał w tej sprawie do prezes sądu Dagmary Pawełczyk–Woickiej, wnosząc o uchylenie kwestionowanych zapisów  jej zarządzenia.

Z zarządzenia nr 3/18 prezesa i dyrektora Sądu Okręgowego w Krakowie z 18 kwietnia 2018 r. ws. fotografowania, filmowania oraz utrwalania w inny sposób obiektów sądu wynika, że udzielanie wywiadów, informacji na terenie sądu przez sędziów, asesorów, referendarzy sądowych i asystentów sędziów, wymaga zgody prezesa sądu, a w przypadku kadry urzędniczej – dyrektora sądu. Nie dotyczy to rzecznika prasowego sądu i pracowników jego biura.

Zarządzenie wydano na podstawie artykułu Prawa o ustroju sądów powszechnych, zgodnie z którym prezes sądu zapewnia właściwy tok wewnętrznego urzędowania, a dyrektor sądu zapewnia odpowiednie warunki technicznoorganizacyjne oraz majątkowe funkcjonowania sądu.

W opinii Rzecznika wskazane przepisy Prawa o ustroju sądów powszechnych, zawierają jedynie ogólne normy o charakterze kompetencyjnym i nie mogą stanowić podstawy tego typu zakazów. Żaden z tych przepisów nie zawiera bowiem upoważnienia do wkraczania przez prezesa sądu i dyrektora sądu w materię wolności wypowiedzi, która to wolność (co jest truizmem) może być realizowana także na terenie obiektu użyteczności publicznej, jakim jest budynek sądowy - wskazał RPO.

Wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP) może być ograniczona wyłącznie w ustawie (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Dlatego też art. 7 ust. 3 zarządzenia nr 3/18 jest niezgodny z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Wprowadza bowiem ograniczenie aktem, który nie tylko nie ma rangi ustawy, lecz nie jest również źródłem powszechnie obowiązującego prawa (art. 87 Konstytucji RP).

Art. 7 ust. 3 zarządzenia pozostaje także w oczywistej kolizji z art. 5 ustawy z 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe. Stanowi on, że każdy obywatel, zgodnie z zasadą wolności słowa i prawem do krytyki, może udzielać informacji prasie. Ponadto z Prawa prasowego wynika, że nikt nie może być narażony na uszczerbek lub zarzut z powodu udzielenia informacji prasie, jeżeli działał w granicach prawem dozwolonych.

W świetle Prawa prasowego informacji w imieniu jednostek organizacyjnych są obowiązani zaś udzielać ich kierownicy, rzecznicy prasowi lub inne upoważnione osoby. Szczególnie istotny w kontekście tej sprawy jest zapis Prawa prasowego, że kierownicy jednostek organizacyjnych są obowiązani umożliwiać dziennikarzom nawiązanie kontaktu z pracownikami oraz swobodne zbieranie wśród nich informacji i opinii.

Prezes i dyrektor sądu ma zatem nie tylko prawny obowiązek udzielania informacji osobiście bądź poprzez upoważnione osoby, lecz również prawny obowiązek powstrzymania się od działań, które utrudniałyby bądź uniemożliwiałyby dziennikarzom nawiązanie kontaktu z pracownikami oraz swobodne zbieranie wśród nich informacji i opinii. Dlatego jakiekolwiek próby uniemożliwienia kontaktu pracownika z dziennikarzami są sprzeczne z prawem i mogą zostać potraktowane jako tłumienie krytyki prasowej - głosi list RPO do prezes sądu.

Prawo prasowe stanowi, że nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych ani w inny sposób tłumić krytyki prasowej. Tak czyni jednak przepis art. 7 ust. 3 zarządzenia, gdyż zabrania udzielania wywiadów i informacji na terenie sądu przez wskazane w nim osoby bez zgody prezesa sądu bądź dyrektora. Nie ma bowiem swobodnego zbierania informacji i opinii wówczas, gdy na ich uzyskanie potrzebna jest każdorazowo zgoda - wskazuje Adam Bodnar.

- Działając na podstawie art. 14 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, stwierdzając naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela w niniejszej sprawie, zwracam się do pani prezes z żądaniem uchylenia kwestionowanego art. 7 ust. 3 zarządzenia nr 3/18 - brzmi konkluzja listu RPO. 

Zwrócił się on także o wyjaśnienie podstaw prawnych oraz przyczyn wprowadzenia w art. 1 zarządzenia zakazów fotografowania, filmowania oraz utrwalania w inny sposób obrazu wymienionych w tym przepisie miejsc.

VII.564.31.2018

RPO chce by Sejm, był bardziej dostępny dla obywateli (sprawa niewpuszczenia ekipy filmowej)

Data: 2018-04-19
  • Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za ułatwieniem wstępu obywateli do Sejmu i ich udziału w obradach m.in. komisji 
  • Adam Bodnar powołuje się na skargi obywateli, w tym ekipy przygotowującej film dokumentalny, niewpuszczonej do Sejmu na posiedzenie komisji bez podania konkretnej przyczyny
  • Według Rzecznika obecne sejmowe przepisy nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnego prawa wstępu obywateli na posiedzenia kolegialnych organów władzy pochodzących z wyborów powszechnych

Adam Bodnar wystąpił do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego o rozważenie zainicjowania zmian odpowiednich przepisów.

Obywatele skarżą się na problemy z dostępem do Sejmu

Do Biura RPO wpływają skargi obywateli na problemy związane ze wstępem do budynku Sejmu  i uczestnictwem w obradach m.in. komisji sejmowych i  zespołów parlamentarnych. Rzecznik analizuje je pod kątem m.in. właściwego zapewnienia praw wynikających z art. 61 Konstytucji. Zgodnie z nim prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej obejmuje także wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu.

RPO zwrócił uwagę marszałka na jedną ze spraw,  która wskazuje na potrzebę wprowadzenia systemowych zmian w regulacjach dotyczących wstępu do budynku Sejmu.

Filmowcy nie dostali kart prasowych  

Ekipa przygotowująca film dokumentalny była zainteresowana rejestracją przebiegu jednego z posiedzeń komisji Sejmu. Członkowie ekipy nie uzyskali jednorazowych kart prasowych.  Tym samym realizacja filmu w zaplanowanej formule została faktycznie uniemożliwiona.

Ograniczenie to nastąpiło bez wskazania konkretnej przyczyny. Żadna z istniejących procedur uczestniczenia w pracach komisji Sejmu nie okazała się adekwatna i pomocna w opisanej sytuacji - podkreślił Rzecznik.

Procedurę uzyskiwania kart prasowych określa zarządzenie Marszałka Sejmu z 9 stycznia 2008 r. Zgodnie z nim karty są wydawane dziennikarzom w celu wykonywania czynności zawodowych. W tym zakresie przywoływana jest definicja dziennikarza z ustawy z 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe. Według niej dziennikarzem jest „osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji".

W ocenie Kancelarii Sejmu RP takich przesłanek nie spełniała ekipa przygotowująca film dokumentalny na zlecenie podmiotu zajmującego się produkcją filmową. Powołując się na Regulamin Sejmu RP – który stwierdza że „na posiedzeniu komisji, za zgodą jej przewodniczącego, mogą być obecni pracownicy biur klubów poselskich oraz dziennikarze prasy, radia i telewizji" - nie uznano ekipy filmowców za „dziennikarzy prasy, radia i telewizji". Na tej podstawie nie wydano im kart wstępu.

Ekipa nie mogła skorzystać również z możliwości Regulaminu Sejmu, który pozwala na udział w posiedzeniu komisji - na zaproszenie prezydium lub jej przewodniczącego - przedstawicieli organizacji zawodowych i społecznych, ekspertów komisji, a „także innych osób".

W tej sprawie ani prezydium komisji, ani jej przewodniczący zaproszenia takiego nie wystosowali. Z relacji skarżących wynika, że wskazywano m.in. na konieczność skorzystania z procedury dotyczącej kart prasowych. Tymczasem, zgodnie ze stanowiskiem Kancelarii Sejmu RP, nie mogła ona zostać zastosowana.

Zagwarantować prawo dostępu do Sejmu 

RPO zwrócił uwagę na konieczność zagwarantowania praw wynikających nie tylko z art. 61 Konstytucji, ale również z jej art. 73. Zgodnie z nim „każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”. Wolności te można wyinterpretować również z art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka.

Jak wskazuje ta sprawa, obecne regulacje dotyczące wstępu do budynku Sejmu RP i uczestnictwa w posiedzeniach komisji sejmowych nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnych praw i wolności, w szczególności gwarantowanych w art. 61 oraz 73 Konstytucji RP - brzmi konkluzja pisma Rzecznika do marszałka Marka Kuchcińskiego.

Dlatego Adam Bodnar poprosił Marszałka Sejmu o rozważenie zainicjowania zmian regulacji we wskazanym zakresie.

VII.600.20.2017

 

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.600.20.2017 z 30 marca 2018 r. – wystąpienie do Marszałka Sejmu RP w sprawie potrzeby wprowadzenia zmian w regulacjach dotyczących wstępu do budynku Sejmu.

Wpływające do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich skargi obywateli w sprawie trudności związanych ze wstępem do budynku Sejmu RP i uczestniczeniem w obradach m.in. komisji sejmowych, a także zespołów parlamentarnych wskazują na potrzebę wprowadzenia systemowych zmian w regulacjach w tym zakresie.

Poza indywidualnymi przypadkami, wstępu do budynku Sejmu RP i rejestracji przebiegu Komisji Sejmu RP nie uzyskała także ekipa filmowców, przez co realizacja filmu dokumentalnego w zaplanowanej formule została faktycznie uniemożliwiona. Ograniczenie to nastąpiło bez wskazania konkretnej przyczyny. Żadna z istniejących procedur uczestniczenia w pracach komisji Sejmu RP nie okazała się bowiem adekwatna i pomocna w opisanej sytuacji.

Rzecznik zwrócił uwagę na konieczność zagwarantowania praw wynikających z art. 61 Konstytucji, który stanowi, że „Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne (...)”. Dotyczy ona również kwestii ochrony wolności wynikających z art. 73 Konstytucji, zgodnie z którym „każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”. Co więcej, wymienione wolności (w tym wolność twórczości artystycznej) można wyinterpretować również z art. 10 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W opinii Rzecznika obecne regulacje dotyczące wstępu do budynku Sejmu RP i uczestnictwa w posiedzeniach komisji sejmowych nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnych praw i wolności.

Rzecznik zwrócił się do Marszałka z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o rozważenie zainicjowania dokonania zmian regulacji we wskazanym powyżej zakresie. 

Prawa osób głuchych, RODO, dostęp do informacji publicznej, uciążliwe inwestycje koło domu, czyli spotkanie regionalne RPO w Wałczu

Data: 2018-04-18

Do Wałeckiego Centrum Kultury przyszło po południu ponad 30 osób w tym grupa osób głuchych.

Prawa osób głuchych

Głusi w Wałczu nie mają jak zadzwonić na policję czy po lekarza. Nie ma systemu powiadamiania SMS-ami, które by mogły odbierać służby ratunkowe i pomocowe. Co będzie, gdy zabraknie pomocy sąsiedzkiej?

RPO: Lista problemów osób głuchych jest niestety w Polsce długa. Konieczność wdrożenia systemu powiadamiania SMS-ami jest oczywista. Rząd to od dawna obiecuje, a kolejne pismo w tej sprawie podpisałem w zeszłym tygodniu.

Barbara Imiołczyk, współprzewodnicząca Komisji Ekspertów ds. Osób Głuchych przy RPO: W czasie ostatniego spotkania Komisji przedstawiciele MSWiA mówili, że właśnie rozbudowują aplikację dla numeru 112 stworzoną dla osób głuchych w województwie warmińsko-mazurskim.

- A co mamy zrobić, kiedy zdołamy skutecznie wezwać policję, a ta przyjedzie bez tłumacza migowego? – pada pytanie z sali. – Skąd lekarz będzie wiedział, jakie osoba głucha bierze leki?

Barbara Imiołczyk: To powinno być wpisane w tym systemie alarmowym. Każda zarejestrowana osoba ma mieć swoje konto. W województwie warmińsko-mazurskim w ramach projektu pilotażowego takie dane zebrano, przeszkolono osoby głuche i służbę. Alternatywą tłumacza może być wideotłumacz. Urządzenia cyfrowe dają nowe możliwości komunikacyjne.

RPO: A Rzecznik może już teraz przypomnieć szkołom policyjnym, jak ważne jest przygotowywanie do pomocy osobom głuchym.

- Potrzebne są też jasne i zrozumiałe pouczenia dla uczestników postępowań, także postępowań administracyjnych. Osoby głuche czasem nie potrafią czytać.

RPO: Polska ma problem we wdrożeniu już samej dyrektywy o prawie do obrony, która nakazuje, by przygotowywać dla ludzi pouczenia, które nie są pisane językiem prawniczym. Ministerstwo przygotowało jedynie ulotki przytaczające treść przepisów. By pomóc obywatelom, Rzecznik razem z Fundacją Helsińską przygotowali krótkie broszury napisane prostym językiem, które tłumaczą prawa i obowiązki zawarte w pouczeniach – szkoda, że policja tak słabo z nich korzysta.

- Za mało jest tłumaczeń programów telewizyjnych na język migowy.

RPO: Tak, to jest znany problem. Rzecznik regularnie się o to upomina, ostatnio – w marcu. Rzeczywiście, powinniśmy się przyjrzeć temu, jak tłumaczone są tramsmisje posiedzeń Sejmu i komisji sejmowych, czy wystąpień przedstawicieli władz publicznych . Warto też sprawdzić, jak będą przygotowywane materiały w najbliższej kampanii wyborczej.

Sposób orzekania o niepełnosprawności - po spotkaniu w Siemczynie (jesienią 2017 )

Na sygnał zgłoszony jesienią 2017 r. w Siemczynie (niedaleko Wałcza) RPO zareagował. Teraz uczestnicy tamtego spotkania przyjechali opowiedzieć, co dzieje się w sprawie.

Zaszły zmiany w systemie orzekania, ale nadal rodzice mają wątpliwości co do kompetencji składów orzekających o niepełnosprawności. Starosta twierdzi, że lepszych lekarzy orzeczników nie może znaleźć, więc w sprawie autyzmu osób dorosłych orzekają …pediatrzy.

RPO: Czyli trzeba będzie podjąć kolejną interwencję.

Czy politycy wesprą nas w obronie zabijanych dzieci poczętych (projekt ustawy „za życiem”)

RPO: Nie jestem politykiem. A jako Rzecznik uważam, że problemem jest to, że obowiązująca ustawa nie jest respektowana.

Problem uciążliwych ferm

W małych miejscowościach ludzie są zaskakiwani budową fermy w bezpośrednim sąsiedztwie. Ludzie mają zwykle bardzo mało czasu na reakcję, a potem zaczyna się walka o życie w godnych warunkach. Inwestor na ogół jest na to głuchy, bo ferma nie stoi koło jego domu.

Koło nas ma powstać ferma kurza. W turystycznej gminie! W 7 dni znaleźliśmy prawnika, zareagowaliśmy, naciskamy na burmistrza. Zaczęła się gra o treść miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Niestety, na tym etapie ludzie nie mają wpływ na treść projektu planu.

Budowa stacji bazowych dla telefonii komórkowej

Przepisy dają inwestorom pełną swobodę w wyborze miejsca, a promieniowanie z tych stacji jest zdaniem ludzi szkodliwe.

RPO: To jest jeden z problemów, którymi się zajmujemy.

Niezrozumiałe umowy i regulaminy usług

RPO: Coraz bardziej szczegółowe i coraz mniej zrozumiałe umowy to coraz bardziej poważny problem. Umów tak łatwo się nie uprości, bo regulują one złożone i skomplikowane sprawy. Rozwiązaniem mogłyby być proste ulotki zawierające esencje informacji o umowie, zwłaszcza jeśli dotyczy ona takich usług jak prąd, gaz czy telefon.

Kiedy nie możemy poradzić sobie z taką umową, warto się skontaktować z powiatowym lub miejskim Rzecznikiem Konsumenta. Rzecznicy Konsumenta współpracują z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta. A to jest instytucja powołana do przeciwdziałania praktykom naruszającym zbiorowe interesy konsumenta.

Działalność firm lichwiarskich

Opłaty przy pożyczkach firm lichwiarskich powinny być ukrócone.

RPO: Musimy się nad tym zastanowić.

Wdrożenie unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO)

RPO: RODO wchodzi w życie 25 maja. To jest unijne rozporządzenie, czyli akt prawny, który obowiązuje we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Do tej pory chroniło nas tylko prawo krajowe (ustawa o ochronie danych osobowych), ale prawo – z powodu rozwoju nowych technologii – słabo nas chroniło, pozyskiwanie i obracanie danymi stawało się coraz łatwiejsze. Instytucje chroniące dane w różnych krajach nie nadążały za wyzwaniami.

Teraz na przedsiębiorców zostaną nałożone bardzo konkretne obowiązki. Za naruszenia grozić im będą kary finansowe – a zasady będą jednolite w całej Unii, więc każdy jej obywatel będzie miał takie same narzędzia obrony przed nadużyciami.

To istotnie zmieni zasady funkcjonowania przedsiębiorców, ale także instytucji takich jak RPO.

Warto się przeszkolić lub nawiązać kontakt z prawnikiem posiadającym wiedze w tym zakresie.

Dostęp do informacji publicznej

Lokalni dziennikarze przygotowujący materiały krytyczne dla władz lokalnych nie są w stanie wyegzekwować informacji publicznych. Np. kiedy powstaje materiał o problemie, jaki z władzami ma mieszkaniec miasta, który podaje swoje dane do publikacji, władze odmawiają informacji pod pretekstem ochrony danych osobowej tej osoby.

RPO: Przykład idzie z góry. MEN nie ujawnia informacji o tym, kto przygotował nowe podstawy programowe do matematyki. Sejm nie ujawnia, kto poparł kandydatury sędziów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

Urzędy stosują też różne sztuczki, by odmawiać informacji lub odwlekać moment jej ujawnienia. Jedną z tych sztuczek jest zasłanianie się ochroną danych osobowych, inną – zasłanianie się tym, że dana informacja jest „dokumentem wewnętrznym”.

Jakie są rozwiązania? Można iść do sądu i nieustępliwością uczyć urząd, czym jest dostęp do informacji publicznej albo nawiązać kontakt z organizacją pozarządową, która ma doświadczenie w budowaniu dostępu do informacji publicznej. Warto chwalić za wspieranie kultury jawności – za publikowanie umów w rejestrze umów w Biuletynie Informacji Publicznej, co zaczyna się już dziać w Polsce – a co można przyspieszyć np. korzystając z prawa do petycji.

Dostęp obywateli do informacji jest bowiem istotą samorządności.

Przyszłość niezależnych instytucji w Polsce

Czy skoro sądy zostały zawłaszczone przez partię rządzącą, to zmieni niezależność Rzecznika Praw Obywatelskich?

RPO: Do końca kadencji mam dwa lata i cztery miesiące. Nie będę się ubiegał o ponowny wybór, bo to wymagałoby zabiegania o poparcie polityków. 

Ustawy o sądach się zmieniły, ale zostaje 10 tysięcy sędziów. Stracą ochronę instytucjonalną, ale nadal będą mieli wiedzę i honor.

Pamiętajcie Państwo o jednym – sprawy, które trafiają do RPO, nie zmieniają się od lat. Czy władza jest taka czy inna, realne społeczne krzywdy nie są przedmiotem debaty publicznej.

RPO za ujawnieniem autorów nowej podstawy programowej z matematyki

Data: 2018-04-04
  • Uczniowie i rodzice mają prawo wiedzieć, kto pracował nad przygotowaniem nowej podstawy programowej z matematyki w związku z przeprowadzaną reformą oświaty - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar zgadza się z wyrokiem wojewódzkiego sądu administracyjnego, który w 2017 r. nakazał Minister Edukacji Narodowej udostępnić  dane tych osób
  • Dlatego RPO wniósł, by Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną MEN od tego wyroku. Według Adama Bodnara stanowisko resortu prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa obywatela do informacji publicznej

RPO przyłączył się do postępowania odwoławczego w sprawie. Ocenił, że WSA prawidłowo uznał, iż eksperci, którzy pracowali nad podstawą programową matematyki w  szkole podstawowej i liceum ogólnokształcącym, są osobami pełniącymi funkcje publiczne oraz kontrahentami resortu. Oznacza to, że  informacje na ich temat podlegają udostępnieniu w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

22 listopada 2017 r. WSA w Warszawie (sygn. akt II Sa/Wa 1094/17) uchylił zaskarżone przez obywatela dwie decyzje odmowne Minister Edukacji Narodowej w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Chodziło o skład zespołu ekspertów przygotowujących nową – związaną z  reformą oświaty wprowadzoną 1 września 2017 r. – podstawę programową; nazwiska członków zespołu i informacje o ich stopniach naukowych oraz instytucjach, w których są zatrudnieni.

Resort powoływał się na ochronę prywatności ekspertów. W ocenie MEN nie byli oni osobami pełniącymi funkcje publiczne w rozumieniu ustawy o dostępie do informacji publicznej. Minister  wskazała, że zawarto z nimi  umowy zlecenia. Nie miały one też wpływu na to, w jakim zakresie opracowane przez nich materiały zostaną wykorzystane w pracach legislacyjnych. Ponadto resort nie otrzymał ich oświadczeń o rezygnacji z przysługującego im prawa do ochrony  prywatności.

Sąd: minister naruszyła przepisy

WSA orzekł, że minister dopuściła się naruszenia przepisów. Polegało to na niewłaściwym zastosowaniu ograniczenia w dostępie do informacji publicznej - a tym samym naruszenia zasady praworządności.

Sąd uznał, że skoro osoby te w pewnym choć stopniu wpłynęły na kształt  przyjętej podstawy programowej, a więc na treść decyzji o charakterze ogólnospołecznym, to zasadne jest ich traktowanie  jako pełniących funkcje publiczne.

WSA stwierdził, że  ich dane nie podlegają wyłączeniu z uwagi na prywatność. Fakt zawarcia z nimi umów cywilno-prawnych dodatkowo przemawiał za koniecznością ujawnienia ich imion i  nazwisk. Według sądu dla realizacji konstytucyjnej zasady transparentności działania administracji publicznej i jawności wydatkowania funduszy publicznych, konieczne jest zapewnienie obywatelom pełnej wiedzy o tym, kto - zawierając umowy z organami państwowymi - staje się beneficjentem funduszy publicznych. Umożliwia to też ocenę, czy zadanie powierzono osobom o odpowiedniej wiedzy, a sama umowa nie była w istocie zakamuflowanym sposobem nieuprawnionego przepływu środków publicznych do osób prywatnych - uznał WSA.

Jego zdaniem przy kolizji prawa do informacji publicznej z prawem do ochrony danych osobowych należy przyznać priorytet prawu do informacji. W ramach gospodarki rynkowej nie istnieje przymus zawierania umów z podmiotami publicznymi - podkreślił sąd.  

Skargę kasacyjną do NSA złożyła minister edukacji. Zarzuciła wyrokowi WSA naruszenie przepisów, m.in. przez  przyznanie priorytetu prawu do informacji publicznej. Argumentowała też, że kryterium „osoby pełniącej funkcje publiczne” jest posiadanie kompetencji decyzyjnych w zakresie treści aktu normatywnego.

Argumenty RPO

W ocenie RPO, który w pełni zgadza się z wyrokiem WSA, zarzuty skargi nie są zasadne. Sąd prawidłowo uznał, że pracujący nad opracowaniem podstawy programowej to osoby pełniące funkcje publiczne i kontrahenci MEN. RPO wskazał, że ustalenia WSA opierają się na przyjmowanym w orzecznictwie sądowym szerokim rozumieniu pojęcia "osoby pełniącej funkcję publiczną". Nie ma przy tym znaczenia, na jakiej podstawie prawnej osoba wykonuje funkcję publiczną.

Niewątpliwie w przypadku ekspertów przygotowujących podstawę programową, mamy do czynienia z decyzyjnym wymiarem ich kompetencji – napisał Adam Bodnar. Osobom tym zlecono opracowanie nowej podstawy programowe, a więc miały one realny (a nie jedynie hipotetyczny) wpływ na sytuację prawną innych osób.  Nie sposób też przyjąć, jak twierdzi MEN, że ich prace miały charakter doradczy, konsultacyjny, skoro organ sam przyznał, że eksperci przygotowali określone części założeń do podstawy - napisał RPO.

Zaznaczył, że zasada jawności danych osobowych podmiotów - będących stronami umów zawieranych z podmiotami publicznymi i korzystających z majątku publicznego - jest podkreślana w obecnie jednolitej linii orzeczniczej NSA. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści pochodzące ze środków publicznych, jest bowiem osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej. W zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne.

VII.6060.9.2018

Stanowisko strony pracowników i strony pracodawców Zespołu problemowego ds. rozwoju dialogu społecznego Rady Dialogu Społecznego z dnia 6 marca 2018 r. w sprawie rządowego projektu ustawy z dnia 8 stycznia 2018 r. o jawności życia publicznego.

Data: 2018-03-13

Strona pracowników i strona pracodawców Zespołu problemowego ds. rozwoju dialogu społecznego Rady za własne przyjmuje stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie projektu „ustawy o jawności” z dnia 13 lutego 2018 r., VII.6061.1.2017.

Do zadań Zespołu problemowego należy wypracowywanie wspólnych dla stron stanowisk i opinii w sprawach dotyczących dialogu społecznego, w szczególności poprzez  opiniowanie projektów aktów prawnych, analizowanie funkcjonowania instytucji dialogu społecznego czy wypracowywanie zasad usprawniających dialog społeczny.

"Zdecydowany sprzeciw budzi bardzo szeroki katalog podmiotów zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych, który w wielu przypadkach stanowi ingerencję w życie prywatne łamiąc konstytucyjną zasadę ochrony życia prywatnego, szczególnie że dane te mają być w znacznym stopniu powszechnie dostępne.

W tym zakresie strona pracowników i strona pracodawców Zespołu problemowego ds. rozwoju dialogu społecznego Rady zwraca uwagę na obszerne i alarmujące stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich z dnia 13 lutego 2018 r., VII.6061.1.2017., które strona pracowników i strona pracodawców Zespołu problemowego ds. rozwoju dialogu społecznego Rady będące członkami Rady Dialogu Społecznego przyjmują za własne w pełni podzielając zaprezentowaną tam  analizę" – stwierdza Zespół.

Podpisy pod obywatelskimi projektami ustaw - także drogą elektroniczną

Data: 2018-03-06

Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za możliwością zbierania podpisów pod  obywatelskimi projektami ustaw drogą elektroniczną. RPO zwrócił się w tej sprawie do Ministerstwa Cyfryzacji.

W swym wystąpieniu RPO powołał się m.in. na postulaty ekspertów, organizacji społecznych oraz na sygnały od obywateli. Zdaniem RPO potrzebę taką dostrzegają od dłuższego czasu niezależne ośrodki badawcze.

Według ekspertów, procedura mogłaby polegać np. na przesłaniu podpisanej elektronicznie treści proponowanego aktu prawnego drogą elektroniczną do organizatora. Innym rozwiązaniem może być zaprojektowanie w ramach którejś z instytucji państwowych elektronicznej platformy bądź serwisu internetowego lub też uruchomienie usługi w ramach serwisu ePUAP.

RPO argumentuje, że wykorzystywanie nowoczesnych technologii mogłoby zwiększyć udział obywateli w życiu publicznym. „Każda forma ułatwienia obywatelom udziału w bezpośrednim uczestnictwie kształtowania państwa, w moim przekonaniu, jest warta szerszej analizy” - dodał. Przypomniał, że jest już możliwość złożenia petycji drogą elektroniczną.

Kwestia ta była już podnoszona przez RPO w piśmie z 2016 r. do Prezesa Rady Ministrów. W odpowiedzi Minister Cyfryzacji podkreślała wtedy, że inicjatywa ta jest możliwa do realizacji i zasługuje na poparcie. Wskazała zarazem na konieczność szczególnej analizy pod kątem procesów związanych z przygotowaniem projektu ustawy, jego rozpowszechnianiem, kampanią promocyjną i techniczną organizacją zbierania podpisów - które wymagają informatyzacji.

Kolejne wystąpienia RPO do Ministra Cyfryzacji w tej kwestii pozostały bez odpowiedzi.

VII.600.9.2015

 

Spotkanie regionalne RPO w Białej Podlaskiej: wybory, informacja publiczna, emerytury, pomoc dla rodzin dzieci z niepełnosprawnościami

Data: 2018-02-28

Biała Podlaska – mała salka w Stowarzyszeniu WSPÓLNY ŚWIAT pęka w szwach. Przyszło około 50 osób. Działacze lokalni, osoby poszkodowane przez sądy, rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, ludzie z konkretnymi sprawami, zainteresowani prawami pacjenta, ciekawi spraw życia publicznego i tego, co będzie z wyborami.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie może nic kazać, ale może wpływać na rządzących. Nasze spotkania są także po to by na przykładzie Państwa spraw pokazać, jak się to robi. Jak się wpływa na rzeczywistość.

Dofinansowanie dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły

- Moje dziecko powinno chodzić do szkoły dla dzieci z autyzmem, takiej jaka jest w Białej. W rodzinnym Międzyrzeczu jest szkoła, ale nie dla dzieci z takimi niepełnosprawnościami.

Ale przegrałam sprawę o dopłaty za dojazd w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, bo szkoła w Białej jest niepubliczna. Kasacji nie złożyłam, bo nie było mnie na to stać.

A na podstawie tego wyroku odmówiono dopłat koleżance, która wcześniej je dostawała. I mówią nam, że nie stosują ustawy, bo mają wyrok. Naprawdę tak jest?

RPO: Nie, tak nie jest. Takie sprawy trzeba koniecznie zgłaszać do Rzecznika. Wyjaśniamy to. Reagujemy. Interweniujemy. Ostatnio w podobnej sprawie wygraliśmy przed sądem w Krakowie. Korespondujemy w tej sprawie z Ministrem Edukacji.

Szczepienia obowiązkowe

- Pojawiają się pomysły obowiązkowych szczepień przeciwko grypie np. w przypadku zagrożenia epidemią. Czy nie jesteśmy ofiarami manipulacji koncernów farmaceutycznych, którym zależy na sprzedawaniu szczepionek? Z kim się Rzecznik konsultuje w takich sprawach?

RPO: Mamy w Biurze ekspertów i komisję ekspertów, która z nami współpracuje.

Jestem za szczepieniem, uważam, że chronią nas przed groźnymi chorobami. Ale uważam, że kuleje w Polsce polityka informacyjna.

Sprawa 20 lat w sądzie

- Przegrałem sprawę i w wyższej instancji zasiadał ten sam sędzia, który wydał pierwszy wyrok (Niemożliwe! Możliwe). Starałem się o zwrot działki.

W aktach znalazłem sfałszowane dokumenty, ale prokurator nie chciał się tym zająć.

RPO: Takiej sprawy tu nie rozstrzygniemy, ale musimy się jej przyjrzeć. Być może to jest właśnie sprawa, która nadaje się na skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego.

Skutki ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r.

Ta ustawa nazywa się w oficjalnym obiegu „dezubekizacyjną” i RPO prosi, by pilnować się tego, jakich słów się używa. Od tego trzeba zawsze zaczynać naprawianie krzywd. Ustawa jest jego zdaniem represyjna i tego trzeba się trzymać.

Obecni na sali opowiadają swoje historie:

  • Jestem elektronikiem, pracowałem w MSW. Z papierów z IPN wynika, że nie byłem esbekiem. Ale obcięli mi świadczenie. Z powodu służenia „państwu totalitarnemu”. To skoro ja służyłem państwu totalitarnemu naprawiając sprzęt RADMOR-u, to pracownicy RADMORu chyba też wspierali to totalitarne państwo produkując ten sprzęt?
  • Nie byłem esbekiem, ale znajomi mówią „no coś musiało być, że ci obcięli świadczenia”.
  • A ja jeszcze nie podlegam, ale przecież wojskowi też nie podlegali – a pozbawianie stopni wojskowych skończy się obniżaniem świadczeń.
  • Ja też pracowałem w sekcji łączności w MSW. I też zostałem potraktowany jak przestępca.
  • Jak długo będzie w taki sposób stanowione prawo?

Rzecznik nie chce wchodzić w ocenę sformułowań użytych w ustawie, prosi o stonowanie emocji  – podkreśla, że chce się zająć tym, jak pomóc ludziom, którym obcięto świadczenia stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej, a drogę odwoławcza ograniczono. Przypomina, że ustawa, o której tu mowa, została przyjęta w czasie posiedzenia na Sali Kolumnowej Sejmu, w niejasnych okolicznościach (ujawnił je sędzia Igor Tuleja). To powoduje duże zastrzeżenia wobec tego prawa. Do tego dochodzą zastrzeżenia do wprowadzonych nią rozstrzygnięć.

  • Do tej pory rozwiązaniem mógł być sąd. Jednak sąd zadał pytanie prawne Trybunału Konstytucyjnego i niestety należy się obawiać, że sprawa zostanie odłożona do czasu rozstrzygnięcia w Trybunale, które nie wiadomo kiedy nastąpi.
  • Drugim rozwiązaniem może być Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. To też nie jest prosta droga.

- Na tej sprawie widać, jak nam się zmienił system ochrony prawnej. Kiedyś byłby niezależny Trybunał Konstytucyjny i rządzący pewnie obawialiby się przyjmować przepisy, które można zakwestionować na podstawie Konstytucji. Teraz tego nie ma. Zostały same sądy, ale to będzie wymagało od nich wielkiego wysiłku intelektualnego – przypomina Adam Bodnar.

Ale większość emerytów ma do 2 tys. brutto

Jak można żyć za 1200 zł czy 1600 zł miesięcznie. Pieniądze z funduszy emerytalnych nam zabrano. I naliczają nam inaczej emerytury – mamy teraz tysiąc złotych mniej. „Niech oni oddadzą nam te pieniądze”.

RPO:  Emerytury nie pochodzą z magicznego skarbca. Nasze jest tylko to co jest w budżecie państwa. I to idzie na bieżące emerytury, na zdrowie, wojsko, oświatę – i cały czas państwo się zadłuża. Bo nie zarabia wystarczająco dużo. Tymczasem obniżyliśmy wiek emerytalny – i ktoś za to musi zapłacić.

Po drugie – na liście leków dla seniorów nie ma leków na serce. Oszukali nas. A biorą premie dodatkowe!

RPO: Rzeczywiście, obietnica rządu była chyba na zapas. Być może Najwyższa Izba Kontroli mogłaby sprawdzić funkcjonowanie tego programu.

Dlaczego emerytury są opodatkowane?

Przecież emerytury są z pieniędzy, za które już odprowadziliśmy podatki. A dorabiający emeryt płaci dwa razy składkę zdrowotną.

RPO: Sprawa zgłaszana jest w całej Polsce. Sprawdzimy, czy są podstawy do wystąpienia do Ministerstwa Pracy. Pamiętajmy jednak, że opodatkowanie oznacza także prawo do ulg podatkowych. I dlatego bardziej sensowne wydaje się zwiększanie kwoty wolnej od podatku.

Zakaz zakrywania twarzy w czasie protestów

Próbowano zakazać zakrywania twarzy uczestnikom protestów. Tymczasem policjanci interweniują ubrani tak, że nie można ustalić ich tożsamość. Może powinni mieć wyraźne i czytelne numery.

RPO: To ciekawy postulat. Musimy się nad tym zastanowić.

Klauzula sumienia aptekarza

Aptekarze chcą funkcjonować zgodnie ze swoimi poglądami.  Ale to tak jakby strażak odmawiał jeżdżenia do pożaru z powodu obawy przed ogniem i poglądów na świat.

RPO: Klauzula sumienia jest dopuszczalna jeśli chodzi o lekarzy. Niestety, jest nadużywana – bo korzystają z niej np. całe szpitale.

W przypadku farmaceutów o klauzulę sumienia upominają się ich stowarzyszenia zawodowe. Ale nie ma takiego przepisu w ustawie.

Egzekwowanie kary za niepłacenie alimentów

Zostałem niesłusznie uznany za uporczywie uchylającego się od płacenia alimentów. Bo nie dopełniłem szczegółowych formalności. Nie jestem już zobowiązany do alimentów, ale mam dług alimentacyjny. Jako osoba bezrobotna nie mam tego z czego spłacać – a uchylenie decyzji możliwe jest tylko po wpłaceniu przeze mnie procentu od zaległości. Skąd mam to wziąć?

W odpowiedzi RPO opowiada o problemie niepłacenia alimentów przez rodziców. To powoduje narastanie długu alimentacyjnego, z którego rodzice nie mają jak wyjść. W Pana sprawie potrzebne nam są dokumenty.

Kodeks wyborczy

Skoro kodeks wyborczy się zmienia, to na ile w ogóle jest realne, że wybory będą uczciwe?

W naszym powiecie było 106 komisji wyborczych, teraz ma być dwa razy tyle. To pokazuje, jak trudno będzie znaleźć mężów zaufania, którzy dopilnują rzetelności wyborów.

Czy powinniśmy szukać pomocy w instytucjach zagranicznych? Może teraz jest lepszy klimat do tego, by rząd liczył się z opinią światową?

RPO:  Rząd raczej nie liczy się z opiniami organizacji międzynarodowych. Kodeks wyborczy został zmieniony i będzie obwiązywał. A największym zagrożeniem jest to, że niejasność nowych przepisów będzie powodem bardzo wielu protestów wyborczych – a o tym będą rozstrzygały sądy okręgowe. Znacznie gorzej będzie w wyborach parlamentarnych – bo tu odwołania będzie rozstrzygała nowo powoływana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Na jej obsadę ogromny wpływ będzie miał Minister Sprawiedliwości.

Proszę pamiętać, że nowe prawo wprowadziło tez rzecz dobrą – społecznego obserwatora wyborów.  Organizacje społeczne będą mogły stworzyć sieć wolontariuszy i nie czekając na obserwatorów w zagranicy włączyć się do akcji. A to przecież ważny element aktywności obywatelskiej.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-o-projekcie-zmian-w-ordynacji-wyborczej

Prawo dostępu do informacji publicznej

Samorządy odmawiają informacji w formie pism a nie decyzji administracyjnych – a tylko decyzje można zaskarżyć do sądu administracyjnego.

Do tego planowane zmiany w dostępie do informacji publicznej (w „ustawie o jawności”) jeszcze bardziej pogorszą dostęp obywateli do informacji o poczynaniach władzy.

RPO: Ta praktyka odmów jest znana. Czasem chodzi nawet nie o odmowę, ale o zyskanie na czasie. Dlatego należy na to odpowiadać „Wzywam do usunięcia naruszenia prawa i wydania decyzji administracyjnej”. Wszystkie wzory są w serwisie fundacji Watchdog Polska.

Ustawa o „jawności życia publicznego” może nie wejdzie w życie. Właśnie dzięki ogromnemu naciskowi organizacji pozarządowych. Jednak główne jej zagrożenie polegało na wprowadzeniu lustracji majątkowej i to w dużej części jawnej. Jednak udało się nam doprowadzić do tego, że rząd ogłosił, że z lustracji majątkowej w internecie się wycofuje.

Jak widać, nie można odpuszczać w sprawach zagrażających życiu publicznemu.

 

NSA w sprawie dostępu do informacji publicznej zgadza się z argumentami RPO

Data: 2018-02-01

NSA: w odniesieniu do dostępu do materiałów znajdujących się w archiwach zakładowych zastosowanie znajdują przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej i w takim trybie organ powinien rozpatrzyć wniosek o udostępnienie informacji publicznej w niniejszej sprawie. 

31 stycznia 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznał sprawę ze skargi kasacyjnej Prezesa NBP od wyroku WSA z dnia 26 stycznia 2016 r. II SAB/Wa 896/15 w przedmiocie dostępu do informacji publicznej. Sprawa została zainicjowana skargą RPO na bezczynność Prezesa NBP (sygn. akt. I OSK  1258/16). NSA oddalił skargę kasacyjną NBP, zgadzając się z argumentami RPO zaprezentowanymi w odpowiedzi na skargę kasacyjną (VII.6060.7.2014)

NSA wskazywał, że przedmiotem sprawy jest bezczynność organu, a nie odmowa udostępnienia informacji publicznej. A zatem NSA nie przesądza w niniejszej sprawie, czy organ powinien udostępnić żądane informacje, bo być może zachodzą przesłanki odmowy ich udostępnienia.

W ocenie NSA trzeba jednak zgodzić się z wyrokiem WSA w tej sprawie – co wynika również z orzecznictwa sądów administracyjnych – że w odniesieniu do dostępu do materiałów znajdujących się w archiwach zakładowych zastosowanie znajdują przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej i w takim trybie organ powinien rozpatrzyć wniosek o udostępnienie informacji publicznej w niniejszej sprawie. 

Gdyby informacje publiczne znajdowały się w archiwum państwowym, wówczas zastosowanie znalazłyby przepisy ustawy o narodowym zasobie archiwalnym.

Pełnomocnik organu potwierdził na rozprawie, że informacje publiczne, o które wnioskował skarżący, znajdują się w archiwum zakładowym, a zatem udostępnienie tych informacji powinno nastąpić w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej (udip). 

Opinia RPO w sprawie projektu ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2018-01-23
  • Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi obywateli dotyczące projektu ustawy o jawności życia publicznego.
  • Zdaniem Rzecznika ustawa jest sprzeczna z zakładanym celem. Przedstawione w opinii zastrzeżenia prowadzą do wniosku, że celem projektodawcy nie było wzmocnienie transparentności władzy publicznej, lecz dokonanie powszechnej lustracji majątkowej obywateli.
  • Ilość i zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.
  • Dlatego RPO wystąpił w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego.

Przede wszystkim Rzecznik zwraca uwagę, że ustawa nakładając na zwykłych obywateli (nie ograniczając stosowania przepisów do osób pełniących funkcje publiczne) obowiązek udostępnienia informacji o dochodzie obywateli, ich majątku, posiadanych nieruchomościach i ruchomościach (swoich i małżonka), zobowiązaniach, zwolnieniach i ulgach z których skorzystali, a nawet danych osobowych w odniesieniu  np. do stron postępowania administracyjnego, czy darczyńców organizacji pozarządowych biorących udział w procesie stanowienia prawa, przy jednoczesnym udostępnianiu tych informacji w większości przypadkach, na szeroką skalę w internecie, głęboko ingeruje w  prawo do prywatności obywateli.

Jednocześnie pomimo tego, że projektodawca wskazuje że głównym celem ustawy jest transparentność życia publicznego, to wprowadzone regulacje znacznie ograniczają obowiązki podmiotów publicznych, czy osób pełniących funkcje publiczne w zakresie udostępniania informacji publicznej.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich najistotniejszym problemem związanym z zaproponowanym projektem ustawy o jawności życia publicznego z dnia 8 stycznia 2018 r.  jest obecnie nieuzasadniona, niekonstytucyjna i niezgodna ze standardami międzynarodowymi ingerencja w prawo do ochrony życia prywatnego i autonomii informacyjnej jednostki poprzez publikację oświadczeń majątkowych w Biuletynie Informacji Publicznej udostępnianym w internecie.

Artykuł 44 projektu ustawy określa bardzo szeroki zakres przedmiotowy oświadczeń majątkowych, wymagając ujawnienia szczegółowych informacji o majątku bądź dochodzie osoby zobowiązanej do jego złożenia, m.in.: treści zobowiązania, warunków umowy (ust. 4 pkt 3). Określono przy tym dość niski próg dochodu – powyżej 1000 zł, po przekroczeniu którego tych informacji należy udzielić.  Na aprobatę zasługuje wykreślenie regulacji określających obowiązek podania informacji odnoszących się do dochodu małżonka (proponowanego w pierwotnym projekcie), należy jednak zauważyć, że w art. 44 pkt 13 projektu wymagane jest podanie informacji o składnikach mienia ruchomego, w tym również wchodzących w skład gospodarstwa rolnego oraz prowadzonej działalności gospodarczej przez osobę wypełniającą oświadczenie majątkowe oraz małżonka pozostającego w ustroju wspólności majątkowej.

W porównaniu do opiniowanego projektu ustawy o jawności życia publicznego z  dnia 23 października 2017 r., w przedmiotowym projekcie jeszcze bardziej rozszerzono zakres osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych. Ponadto projekt ustawy przyznaje Szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego w istocie uprawnienie wezwania do złożenia oświadczenia majątkowego każdej osoby (niekoniecznie nawet obywatela RP), jeśli tylko on uzna, że pełni ona funkcję publiczną. Przy czym projekt nie przewiduje żadnej możliwości złożenia odwołania bądź kontroli sądowej arbitralnej decyzji Szefa CBA.

Zaproponowane regulacje – niejasne, nieprecyzyjne, odnoszące się do odmiennych  znaczeń – budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia zasad poprawnej legislacji i mogą rodzić praktyczne trudności interpretacyjne. Jest to szczególnie niebezpiecznie biorąc pod uwagę sankcje przewidziane w art. 84 projektu ustawy za podanie nieprawdy  lub zatajenie prawdy w oświadczeniu lub niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie, tj. odpowiedzialność karną – pozbawienie wolności do lat 5, a w przypadku mniejszej wagi – grzywnę albo karę ograniczenia wolności.

Należy przy tym również podkreślić, że już samo zrównanie pod względem skutków prawnych niezłożenia oświadczenia w terminie i złożenia nieprawdziwego oświadczenia budzi zastrzeżenia z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Ponadto, biorąc pod uwagę surowość sankcji powstaje problem nieproporcjonalnej, nadmiernej reakcji państwa na naruszenie prawa. Powstaje również duże niebezpieczeństwo, że ustawa będzie stosowana selektywnie.

Zagadnieniem, które musi być osobno oceniane, jest kwestia upubliczniania złożonych oświadczeń majątkowych w powszechnie dostępnym internetowym Biuletynie Informacji Publicznej.

O ile zatem wydawałoby się, że uzasadnione jest ujawnienie oświadczenia majątkowego pierwszej kategorii osób, wybieranych w powszechnych wyborach, pełniących kluczowe stanowiska państwowe, o tyle nie znajduje uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych wprowadzenie takiego obowiązku w odniesieniu do pozostałych osób objętych przedmiotowymi regulacjami. Realizacja celu, jakim jest przeciwdziałanie korupcji może nastąpić w odniesieniu do tych osób poprzez samo złożenie takiego oświadczenia, bez konieczności jego udostępniania w Internecie. Nie jest zatem jasny cel, jakiemu miałoby służyć tak szerokie upublicznianie oświadczeń majątkowych. Należy natomiast podkreślić, że konieczność przestrzegania zasady jawności życia publicznego związana jest przede wszystkim z funkcjonowaniem organów władzy publicznej i działalności osób pełniących funkcje publiczne, a  nie sferą prywatną tych osób. Tym samym szeroki zakres osób w odniesieniu do których projekt przewiduje obowiązek złożenia i ujawnienia oświadczenia majątkowego, przy bardzo szerokim zakresie przedmiotowym oświadczeń,  budzi poważne wątpliwości pod kątem ochrony prawa do prywatności tych osób.

Jak wynika z uzasadnienia projektu ustawy o jawności życia publicznego, „głównym celem ustawy jest „wzmocnienie transparentności polskiego państwa”, tymczasem niektóre proponowane rozwiązania normatywne w zakresie udostępnienia informacji publicznej, wbrew zakładanym przez projektodawcę celom, mogą w praktyce znacznie ograniczyć dostęp do informacji publicznej i będą stanowić regres w stosunku do dzisiaj obowiązujących rozwiązań prawnych. 

Przykładowo należy zwrócić uwagę, na regulacje odnoszące się do dostępu do informacji przetworzonej. O ile w projekcie ustawy o jawności życia publicznego z dnia 23 października 2017 r. projektodawca zrezygnował z przesłanki warunkującej uzyskanie informacji przetworzonej w zakresie „w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego” ­– co w ocenie Rzecznika zasługiwało na aprobatę, a Rzecznik postulował wówczas potrzebę określenie definicji informacji przetworzonej–  o tyle w aktualnym projekcie nie dość, że powrócono do wymogu wykazania się „istotnym interesem publicznym”, to dodatkowo wprowadzono obowiązek uzasadnienia istotnego interesu publicznego po uprzednim wezwaniu wnioskodawcy przez organ, a jednocześnie określono definicję pojęcia  „informacja przetworzona”, która wiąże się z problemami interpretacyjnymi. Zmiany te zdaniem Rzecznika mogą prowadzić do ograniczenia dostępu do informacji publicznej

W ocenie Rzecznika, w kontekście prawa do dostępu do informacji publicznej, wątpliwości budzi także, wprowadzenie obowiązku udostępniania informacji przez spółdzielnie mieszkaniowe w ustawie o jawności. Są to bowiem podmioty prywatne, a  zatem regulacje dotyczące zasad transparentności działania tych podmiotów powinny znaleźć odzwierciedlenie w regulacjach szczegółowych odnoszących się do tego podmiotów (tj.  w  ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, czy prawie spółdzielczym).

Trzeba jednocześnie zauważyć, że w odniesieniu do niektórych podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej projekt przewiduje też ograniczenia. Zgodnie bowiem z art. 2 ust. 1 pkt 14a spółką zobowiązaną jest spółka prawa handlowego, której udział Skarbu Państwa, jednostki samorządu terytorialnego, państwowej lub samorządowej osoby prawnej stanowi co najmniej 20% kapitału zakładowego lub 20% liczby akcji lub udziałów w tej spółce. Tymczasem w pierwotnym projekcie art. 2 pkt 13a przewidywał „co najmniej 10% kapitału zakładowego lub 10% liczby akcji w tej spółce”.

Ponadto wątpliwości budzą również regulacje umożliwiające udostępnienie na szeroką skalę (w BIP) informacji dotyczących zwykłych obywateli, czy przedsiębiorców dotyczące umorzeń lub ulg w spłacie zobowiązań na rzecz SP lub jednostki samorządu terytorialnego. Nie jest przy tym znany zakres danych poddanych upublicznianiu (art. 7 ust. 1 pkt 5k projektu ustawy). Należy natomiast zauważyć, że w odniesieniu do podmiotów publicznych, przykładowo, informacje dotyczące ekspertyz i opinii sporządzonych na potrzeby postępowania administracyjnego, czy sądowego z udziałem podmiotu zobowiązanego do udzielenia informacji publicznej udostępnia się po prawomocnym lub ostatecznym zakończeniu tego postępowania (art. 7 ust. 1 pkt 4f projektu w związku z art. 7 ust. 3). W ocenie Rzecznika wyłączenie tych opinii i ekspertyz z udostępnienia w trakcie trwania procesu nie znajduje jednak uzasadnienia w  świetle konstytucyjnej zasady dostępu do informacji publicznej.

Szczególne zaniepokojenie budzą regulacje przewidziane w art. 8 ust. 2 projektu ustawy, wskazujące, że ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej, czy tajemnicę przedsiębiorcy nie dotyczy wymienionych w tym przepisie postępowań administracyjnych, postępowań o dofinansowanie projektu prowadzonych na podstawie ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (Dz. U. z 2017 r., poz. 1376 ze zm.), postępowań o wydanie koncesji lub zezwoleń na rzecz przedsiębiorców, prowadzonych na podstawie odrębnych przepisów.

Nie ma wątpliwości, że dane osoby, której dotyczy konkretna decyzja administracyjna, w świetle projektowanego art. 8 ust. 2 pkt 4-6 projektu ustawy, nie będą podlegały - jak to ma miejsce obecnie - anonimizacji. Tym samym możliwe będzie uzyskanie informacji dotyczących danych osobowych i życia prywatnego obywateli, poprzez wykorzystywanie prawa dostępu do informacji publicznej.

Należy przy tym przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny podkreślał, że w ramach zderzenia się dwu wartości – z jednej strony konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej, z drugiej prawa do prywatności – nie można bezwzględnie przyznać priorytetu temu pierwszemu. Nie istnieje formuła „zagwarantowania obywatelom dostępu do informacji za wszelką cenę” (wyrok TK z 19 czerwca 2002 r., o  sygn. akt K  11/02). Należy również pamiętać, że przy ocenie art. 8 ust. 2 pkt 4-6 projektu ustawy należy uwzględnić przepisy prawa UE dotyczące ochrony danych osobowych, a w szczególności przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych)[1]. Przepisy państwa członkowskiego muszą zatem pogodzić publiczny dostęp do dokumentów i ochronę danych osobowych. Brak odwołania do kategorii ochrony danych osobowych już może oznaczać niezgodność z przepisami rozporządzenia UE[2].

Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał również uwagę na regulacje odnoszące się do: jawności umów cywilnoprawnych, prawa do wniesienia ponaglenia, rozstrzygnięcia o pozostawieniu bez rozpoznania wniosku o udostępnienie informacji publicznej w przypadku braku reakcji wnioskodawcy na informację organu o niemożliwości udostępnienia informacji w sposób lub w formie określonych we wniosku, a także odnoszące się do jawności posiedzeń organów kolegialnych władzy publicznej, które to regulacje stanowią znaczne ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji RP.

Projekt ustawy zakłada także poważne zmiany w dotychczasowej regulacji problematyki lobbingu, uchylając w całości obowiązującą obecnie ustawę o działalności lobbingowej. Jednakże w ocenie Rzecznika, przy planowanej szerokiej definicji lobbingu i objęciu nią bardzo dużej grupy podmiotów powstaje poważna obawa, że z uwagi na stworzone w projekcie ustawy wymogi formalne, zostanie w praktyce utrudniona lub wręcz uniemożliwiona ich partycypacja w procesach decyzyjnych, w tym przedstawianie opinii i postulatów. W tym kontekście obawy formułowane w ostatnim czasie m.in. przez organizacje społeczne, a także obywateli, są w pełni uzasadnione, a kwestia ta wymaga bardzo poważnego rozważenia.

Ponadto Rzecznik odniósł się do przepisów dotyczących ochrony sygnalistów wskazując, że ochrona ta jest jednak bardzo zawężona przedmiotowo. Niestety projektodawca przyjął założenie o potrzebie ochrony wyłącznie tej grupy sygnalistów, którzy zgłaszają przypadki korupcji i innych nadużyć gospodarczych. Poza tym systemem ochrony pozostaną zatem nadal osoby sygnalizujące inne nieprawidłowości godzące w interes społeczny.

W opinii Rzecznika już w toku nietransparentnego procesu przygotowywania i zmieniania tej ustawy doszło do naruszenia idei przejrzystości, leżącej u podstaw projektowanej regulacji prawnej. Ilość oraz zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.

Chodzi  głównie o:

  • niedbałość projektodawcy
  • brak spójności definicji i pojęć
  • wady legislacyjne
  • krótki termin wyznaczony do konsultacji projektu

W uzasadnieniu do projektu ustawy wskazano, że projekt ustawy jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Jednocześnie nie przedstawiono żadnego uzasadnienia dla takiej tezy, podczas gdy może on rodzić podstawowe wątpliwości co do zgodności przepisów chociażby z przepisami rozporządzenia ogólnego o ochronie danych, czy z przepisami dotyczącymi zamówień publicznych.

W opinii Rzecznika przyjęcie ustawy w przekazanym Radzie Ministrów kształcie, nieuwzględniającym przepisów unijnych, narazi Polskę na możliwość wszczęcia przez Komisję Europejską kolejnych postępowań o naruszenie prawa Unii Europejskiej.

Tym samym, pomimo słusznych deklarowanych celów projektu ustawy, tj.  zwalczania korupcji oraz wzmocnienia przejrzystości życia publicznego, niektóre konkretne przepisy projektu ustawy muszą zostać poddane krytyce z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich.




[1] Dz. Urz. UE L 119 z 2016 r., s. 1.

[2] Zob. podobnie G. Sibiga, Ułomna jawność życia publicznego, „Rzeczpospolita” z dnia 2.11.2017, s. C7.

 

Stanowisko RPO w sprawie kolejnej wersji projektu ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2017-12-20

W ostatnich dniach na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawiła się kolejna wersja projektu ustawy o jawności życia publicznego (wersja z dnia 12 grudnia 2017 r.). Z zamieszczonych na stronie RCL informacji wynika również, że na dzień 20 grudnia 2017 r. przewidziano konferencję uzgodnieniową w sprawie tego projektu.

W związku z tym, RPO zobowiązany jest (pomimo nieprzekazania projektu ustawy do konsultacji Rzecznikowi) do przedstawienia swojego stanowiska także w sprawie kolejnej wersji projektu i wyrażenia wątpliwości oraz zastrzeżeń dotyczących zaproponowanych rozwiązań prawnych pod kątem ochrony praw człowieka.

Oświadczenia majątkowe

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich najistotniejszym problemem związanym z zaproponowanym projektem ustawy o jawności życia publicznego z dnia 12 grudnia 2017 r. jest obecnie nieuzasadniona, niekonstytucyjna i niezgodna ze standardami międzynarodowymi ingerencja w prawo do ochrony życia prywatnego i autonomii informacyjnej jednostki poprzez publikację oświadczeń majątkowych w Biuletynie Informacji Publicznej udostępnianym na szeroką skalę w Internecie.

W porównaniu do opiniowanego projektu ustawy o jawności życia publicznego z dnia 23 października 2017 r., w przedmiotowym projekcie jeszcze bardziej rozszerzono zakres osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych.

W opinii Rzecznika nie jest dopuszczalne, aby arbitralną decyzją organu władzy wykonawczej rozszerzany był zakres osób, obejmowanych obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych, który może być nałożony wyłącznie przepisem ustawy. Wynika to w sposób oczywisty z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Niejasne, nieprecyzyjne, odnoszące się do odmiennych  znaczeń przepisy –– budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia zasad poprawnej legislacji i mogą rodzić praktyczne trudności interpretacyjne. Jest to szczególnie niebezpiecznie biorąc pod uwagę sankcje przewidziane w art. 82 projektu za niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie albo za złożenie oświadczenia nieprawdziwego lub nierzetelnego.

Zagadnieniem, które musi być osobno oceniane, jest również kwestia upubliczniania złożonych oświadczeń majątkowych. O ile zatem wydawałoby się, że uzasadnione jest ujawnienie oświadczenia majątkowego osób, wybieranych w powszechnych wyborach, pełniących kluczowe stanowiska państwowe, o tyle nie znajduje uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych wprowadzenie takiego obowiązku w odniesieniu do pozostałych osób objętych przedmiotowymi regulacjami.

W ocenie Rzecznika proponowane regulacje, wprowadzające jawność oświadczeń majątkowych w odniesieniu do tak szerokiego kręgu osób, stanowią nieuzasadnioną ingerencję w prawo do prywatności tych osób oraz prawa do autonomii informacyjnej jednostki.

W zakresie regulacji odnoszących się do jawności oświadczeń majątkowych  aktualna pozostaje opinia RPO z dnia 3 listopada 2017 r. Należy jednak jeszcze raz powtórzyć wyraźnie, że przy tak szerokim kręgu osób zobowiązanych do złożenia oświadczenia majątkowego wydaje się, że celem wprowadzenia proponowanych rozwiązań nie jest jawność życia publicznego, jak wynikało z uzasadnienia projektu,  lecz w istocie dokonanie – przez Koordynatora Służb Specjalnych oraz przez Szefa Centralnego Biura Administracyjnego – powszechnej lustracji majątkowej obywateli.

Środki unikania konfliktu interesów przez osoby pełniące funkcje publiczne

W art. 38 projektu wskazano zakazy, którymi objęta jest osoba pełniąca funkcje publiczne. Należy zauważyć, że po pierwsze nie jest znane uzasadnienie dla takiego, a nie innego kształtu katalogu podmiotów objętych tymi zakazami. Po drugie, nie wszystkie zakazy określone są wystarczająco precyzyjnie.

Wyłączenie postępowań administracyjnych z katalogu informacji niepodlegających udostępnieniu ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej i tajemnicę przedsiębiorstwa

W porównaniu z projektem z dnia 23 października 2017 r. w aktualnym projekcie wyszczególniono, nie uzasadniając kryteriów takiego wyszczególnienia, typy postępowań administracyjnych,  w których dostęp do informacji nie podlega  ograniczeniom ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej i tajemnicę przedsiębiorstwa.

Umożliwienie dostępu do wszystkich informacji zawartych w aktach administracyjnych w postępowaniach wyszczególnionych w projekcie będzie stanowić nieproporcjonalną ingerencję w sferę życia prywatnego.

Uwagi dotyczące zasad i trybu prowadzenia lobbingu

W ocenie Rzecznika wątpliwości budzą wymogi dotyczące zgłoszenia lobbingu w pracach nad projektami aktów normatywnych uregulowane w art. 29 projektu. Konieczność przedstawiania rozbudowanego, szczegółowego zestawienia danych dotyczących źródeł finansowania, dokonywana pod rygorem odpowiedzialności karnej powoduje poważne zastrzeżenia organizacji społecznych, których ma dotyczyć.

Zasady i środki ochrony sygnalistów

Należy zwrócić uwagę, że ochrony przysługującej sygnalistom zostaną pozbawione osoby trzecie, wspomagające sygnalistę w zbieraniu informacji i odpowiedniej dokumentacji. Ochroną nie są objęci członkowie rodziny sygnalisty, których mogą dotyczyć działania odwetowe. Projekt ustawy nie przewiduje ochrony prawnej dla osób/funkcjonariuszy sygnalizujących nieprawidłowości w służbach.

Zasady, środki i tryb udostępnienia informacji publicznej

Projektodawca zrezygnował z większości  zmian zaproponowanych w projekcie ustawy z dnia 23 października 2017 r., odnoszących się do zasad środków i trybu udostępnienia informacji publicznej, co do których Rzecznik przedstawiał swoją krytyczną opinię. Rzecznik dostrzega, że w projekcie dodano nowe regulacje, które dotyczą informacji przetworzonej.

Wprowadzono definicję informacji przetworzonej. O zmianę w tym zakresie Rzecznik postulował w opinii do projektu z dnia 3 listopada 2017 r. Zaproponowana definicja budzi jednak zastrzeżenia.

RPO podkreślił, że prace nad projektem ustawy o jawności życia publicznego ze względu na obawy o obniżenie standardu ochrony praw obywatelskich w Polsce oraz poważne wady legislacyjne nie powinny być w tym kształcie kontynuowane.

 

WSA w sprawie udostępnienia informacji publicznej przez resort sprawiedliwości w sprawie wypowiedzenia Konwencji antyprzemocowej

Data: 2017-11-16

WSA w Warszawie rozstrzygnął 16 listopada 2017 r. sprawę zainicjowaną skargą Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego na bezczynność Ministra Sprawiedliwości. Do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa dotyczyła nieudostępnienia informacji publicznej w postaci projektu wypowiedzenia Konwencji  Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, przyjętej w Stambule dnia 11 maja 2011 r.  tzw. Konwencji antyprzemocowej.

WSA w Warszawie wydał na posiedzeniu niejawnym wyrok, którym zobowiązał organ do rozpatrzenia wniosku skarżącego w terminie 14 dni. Sąd uznał, że bezczynność nie miała miejsca z rażącym naruszeniem prawa (sygn. akt II SAB/Wa 306/17).

PTPA złożyło skargę na bezczynność Ministra Sprawiedliwości ze względu na nieudostępnienie projektu wypowiedzenia Konwencji antyprzemocowej żądanego w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dokument ten, dotyczący planów wypowiedzenia Konwencji, został przekazany przez Ministra Sprawiedliwości do konsultacji międzyresortowych.

W ocenie PTPA oraz RPO żądany dokument podlega udostępnieniu w trybie z ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdyż został przekazany do innych podmiotów zewnętrznych wobec urzędu Ministerstwa Sprawiedliwości. Zdaniem PTPA i RPO, nie jest więc dokumentem wewnętrznym na co wskazuje Minister Sprawiedliwości uzasadniając jego nieudostępnienie.

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił stanowisko w sprawie projektu ustawy o jawności życia publicznego, który 25 października 2017 r. został przekazany do konsultacji publicznych i równolegle do uzgodnień międzyresortowych

Data: 2017-11-03

Wnioskodawcą w sprawie jest Minister - członek Rady Ministrów, Koordynator Służb Specjalnych.

Przedstawiony projekt zakłada, że w jednym akcie prawnym rangi ustawowej uregulowane zostaną zagadnienia będące dotychczas przedmiotem:

  1. ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne;
  2. ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej oraz
  3. ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa (Dz. U. z 2017 r., poz. 248; dalej jako: ustawa o działalności lobbingowej).

Regulacje zaproponowane w projekcie ustawy są związane bezpośrednio z prawem do informacji o działalności władzy publicznej, a także powiązanym z nim prawem do ochrony życia prywatnego oraz ograniczeniem prawa do pozyskiwania informacji przez organy władzy publicznej o obywatelach do przypadków niezbędnych i uznawanych w państwie demokratycznym. 

Uwagi dotyczące zasad, środków i trybu dostępu do informacji publicznej (rozdział 2 i 3 projektu ustawy)

W ocenie Rzecznika (VII.6061.1.2017) niektóre proponowane rozwiązania normatywne, wbrew zakładanym przez projektodawcę celom „wzmocnienia transparentności polskiego państwa”, mogą w praktyce znacznie ograniczyć dostęp do informacji publicznej i będą stanowić regres w stosunku do dzisiaj obowiązujących rozwiązań prawnych.

Uwagi do art. 20 ust. 3 pkt 1 projektu ustawy

Takim rozwiązaniem, które w ocenie Rzecznika może ograniczyć dostęp do informacji o działalności władzy publicznej, jest mechanizm uzależniający udostępnienie informacji publicznej od uiszczenia opłaty w przypadkach określonych w art. 20.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich uiszczenie opłaty naliczonej przez podmiot zobowiązany do udostępnienia informacji nie powinno mieć wpływu na realizację prawa obywatela do uzyskania informacji o działalności władzy publicznej. Tak ukształtowany przepis projektu ustawy stoi zatem na przeszkodzie realizacji konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

Wykładnia art. 20 ust. 3 pkt 1 projektu ustawy prowadzi do wniosku, że obywatel albo uzyska informację publiczną uiszczając naliczoną opłatę albo nie uzyska żądanej informacji publicznej z powodu nieuiszczenia opłaty. Projekt nie przewiduje możliwości zakwestionowania wysokości opłaty czy też żądania jej zwrotu w przypadku, gdy okaże się ona za wysoka. Jedyną możliwością zakwestionowania wysokości naliczonej opłaty wydaje się być odmowa jej uiszczenia - wówczas jednak żądane informacje nie zostaną udostępnione. W przypadku natomiast odwołania się od decyzji o nieudostępnieniu informacji publicznej ze względu na nieuiszczenie opłaty, rozpoznanie wniosku złożonego w trybie opiniowanego projektu ustawy może zostać znacznie wydłużone.

W sytuacji natomiast uiszczenia naliczonej przez podmiot opłaty żądana informacja zostanie wnioskodawcy udostępniona, wówczas jednak wnioskodawca zostaje pozbawiony prawa do zakwestionowania naliczonej opłaty. Przepis nie przewiduje bowiem w takiej sytuacji możliwości zaskarżenia wysokości opłaty, czy też zasadności jej naliczenia. Tym samym przewidziany mechanizm prowadzi do sytuacji, w której wnioskodawca, jeśli chce uzyskać informację publiczną, zostanie zmuszony do poniesienia opłaty.

Przyjęcie przepisu, który reguluje obowiązek uiszczenia opłaty za dostęp do informacji publicznej przed jej udzieleniem, może prowadzić do zniechęcenia obywateli do korzystania z prawa dostępu do informacji publicznej.

Trzeba przy tym podkreślić, że art. 20 projektu ustawy – podobnie jak aktualnie obowiązujący art. 15 u.d.i.p. – nie precyzuje pojęcia dodatkowych kosztów, jakie umożliwiają nałożenie opłaty za udostępnienie informacji publicznej, ani przesłanek uzasadniających jej nałożenie, co może prowadzić do arbitralnego stosowania tego przepisu, podobnie jak to ma miejsce obecnie.

Projektodawca powinien zatem zmierzać ewentualnie w kierunku doprecyzowania art. 15 ust. 1 u.d.i.p., a nie dodatkowo wprowadzać uzależnienie udostępnienia informacji publicznej od uiszczenia opłaty. Przy tak niejasno określonym przepisie będzie istniało niebezpieczeństwo wykorzystania tego instrumentu do naliczania opłat, co z jednej strony może powodować wypaczenie wyjątkowego charakteru tego przepisu, a z drugiej, prowadzić do nieudostępnienia informacji publicznej wnioskodawcom.

Uwagi do art. 21 ust. 2 projektu ustawy.

Nowym rozwiązaniem proponowanym w art. 21 ust. 2 projektu ustawy jest możliwość odmowy udostępnienia informacji publicznej ze względu na składanie przez wnioskodawcę wniosków o udostępnienie informacji publicznej w sposób „uporczywy”.

Przepis ten wprowadza zatem dodatkową – w stosunku do dzisiaj obowiązujących – przesłankę ograniczającą dostęp do informacji publicznej. Należy przy tym przypomnieć, że ustawodawca, który w drodze ustawowej ogranicza konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej, musi respektować konieczność ważenia zasady dostępu do informacji publicznej i wartości wskazanych w art. 61 ust. 3 Konstytucji RP, jako dopuszczalnych kryteriów ograniczenia zasady dostępności, z uwzględnieniem mechanizmu proporcjonalności ograniczeń (określonego w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

Zaskoczeniem jest, że opiniowany przepis projektu ustawy, który w istotny sposób ograniczy dostęp do informacji publicznej, jest w ogóle elementem ustawy zatytułowanej „o jawności życia publicznego”.

Tym samym, w ocenie Rzecznika, wprowadzenie do ustawy o jawności życia publicznego instrumentów, które ograniczają szeroki dostęp do informacji publicznej, przez co pozbawiają możliwości realizacji swego prawa w pełni, może stanowić ingerencję w samą istotę prawa do informacji. Należy bowiem podkreślić, że prawo do informacji publicznej, jako publiczne prawo podmiotowe, „ma na celu umożliwienie obywatelowi realnego udziału w życiu publicznym, ale także służy jawności życia publicznego, określanej potocznie jako przejrzystość działań władzy publicznej oraz osób wykonujących zadania tej władzy. Prawo to służy także do sprawowania kontroli obywatelskiej nad funkcjonowaniem władzy publicznej”. Nie można tym samym postrzegać realizacji prawa do dostępu do informacji publicznej w kontekście jego nadużywania.

Ważne jest również to, że projekt nie precyzuje przy tym użytych w przepisie pojęć, tj. nie wyjaśnia co oznacza, że wnioskodawca „w sposób uporczywy składa wnioski” ani tego, że realizacja tych wniosków „znacząco utrudniłaby działalność podmiotu”. Przyjęcie zatem przepisu, który jest bardzo ogólny, nieostry i  Pozostawiony subiektywnej ocenie podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej rodzi poważne niebezpieczeństwo wykorzystywania tej instytucji do możliwości nieuzasadnionej odmowy udostępnienia informacji publicznej.

Szczególnie niebezpieczne wydaje się ocenianie w kontekście tych przepisów wniosków składanych przez poszczególne grupy wnioskodawców, np. przez dziennikarzy, pracowników naukowych czy organizacje pozarządowe, których celem działania jest właśnie społeczna kontrola realizacji prawa dostępu do informacji publicznej. Częste korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej przez tego typu podmioty może bowiem zostać uznane za uporczywe, a tym samym może prowadzić do ograniczenia ich działalności. Zwrócić należy przykładowo uwagę, że zgodnie z art. 3a ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe , w zakresie prawa dostępu prasy do informacji publicznej stosuje się przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej. Tym samym, projekt ustawy, we wskazanym wyżej zakresie naruszać będzie nie tylko przepisy art. 61 Konstytucji RP, ale również art. 54 ust. 1 ustawy zasadniczej, który gwarantuje każdemu wolność pozyskiwania informacji. Co więcej, mając na względzie art. 14 Konstytucji RP, który stanowi o fundamentalnej w demokracji roli wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, należy stwierdzić, że proponowana regulacja w znaczący sposób może stłumić dostęp prasy i innych środków przekazu do informacji publicznych, a tym samym ograniczyć ich upowszechnianie.

Stanowisko to analogicznie jest prezentowane przy ocenie art. 21 ust. 2 projektu ustawy. W ocenie Rzecznika wprowadzenie do ustawy o jawności życia publicznego przesłanki ograniczającej udostępnienie informacji publicznej ze względu na uporczywość składania wniosków może prowadzić do naruszenia istoty prawa do informacji publicznej.

Uwagi do art. 5 ust. 1 pkt 1 projektu ustawy

Należy również zwrócić uwagę na treść art. 5 ust. 1 pkt 1 projektu ustawy, który wskazuje na prawo do uzyskania informacji przetworzonej. Na aprobatę zasługuje usunięcie w stosunku do obowiązującego stanu prawnego - przesłanki warunkującej uzyskanie informacji przetworzonej w zakresie „w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego”. Rzecznik dostrzega jednak potrzebę dookreślenia pojęcia informacji przetworzonej. Należy bowiem zauważyć, że brak definicji informacji przetworzonej w u.d.i.p. prowadzi aktualnie do wielu problemów w stosowaniu ustawy. Próba definiowania pojęcia w orzecznictwie sądowym nie eliminuje przypadków wykorzystywania tego przepisu do nieudostępniania informacji publicznej, która nie jest informacją przetworzoną.

Należy dodatkowo zauważyć, że wobec brzmienia art. 21 ust. 2 projektu ustawy, przewidującego odmowę udostępnienia informacji publicznej z powodu składania wniosków w sposób uporczywy, „których realizacja ze względu na ilość lub zakres udostępnianej informacji znacząco utrudniałaby działalność podmiotu obowiązanego do udzielenia informacji publicznej”, brak definicji informacji przetworzonej może w praktyce powodować odmowę jej udostępnienia ze względu na „znaczące utrudnienia” w realizacji wniosku, o którym mowa w art. 21 ust. 2 projektu ustawy. Wykorzystanie tego przepisu do badania zasadności udostępnienia informacji przetworzonej może zatem prowadzić do wyeliminowania możliwości uzyskania takiej informacji.

Uwagi do art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy

Wątpliwości Rzecznika budzi również art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy, który przewiduje, że ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej, czy tajemnicę przedsiębiorcy nie dotyczy postępowań administracyjnych.

W obecnym stanie prawnym Naczelny Sąd Administracyjny stał na stanowisku, że wniosek o akta, jako zbiór materiałów, nie stanowi wniosku o udostępnienie informacji publicznej (np. wyrok NSA z dnia 18 listopada 2016 r. sygn. akt I OSK 1521/15). Wydaje się, że taka interpretacja powinna zostać utrzymana zwłaszcza, że dostęp do akt regulowany jest przez art. 73 Kodeksu postępowania administracyjnego, który nie ulega zmianie. Nie ma też wątpliwości, że dane osoby, której dotyczy konkretna decyzja administracyjna, w świetle projektowanego art. 8 ust. 2 pkt 3 nie będą podlegały – jak to ma miejsce obecnie - anonimizacji. Tym samym możliwe będzie uzyskanie informacji dotyczących danych osobowych i życia prywatnego obywateli, poprzez wykorzystywanie prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika, umożliwienie dostępu do wszystkich informacji zawartych w aktach administracyjnych może prowadzić do nadmiernej ingerencji w sferę życia prywatnego, czy w sferę działalności przedsiębiorcy.

Tym samym będzie stanowić nieproporcjonalną ingerencję w prawo określone w art. 47 Konstytucji RP w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. W ocenie Rzecznika, nie znajduje zatem uzasadnienia wyłączenie spod regulacji, o której mowa w art. 8 ust. 3 projektu prawa do informacji dotyczącej postępowań administracyjnych i unormowanie go w art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy bez żadnych ograniczeń

Należy również pamiętać, że przy ocenie art. 8 ust. 2 pkt 2 projektu ustawy należy uwzględnić przepisy prawa UE dotyczące ochrony danych osobowych, a w szczególności przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych sobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie Danych). Rozporządzenie, chociaż będzie bezpośrednio stosowane w państwach członkowskich UE od dnia 25 maja 2018 r., jest już aktem obowiązującym, wiążącym kraje członkowskie. Trzeba przy tym pamiętać, że w przypadku kolizji z ustawą, zgodnie z art. 91 ust. 3 Konstytucji RP rozporządzenie UE po 25 maja 2018 r. będzie miało pierwszeństwo stosowania.

Przepisy państwa członkowskiego muszą zatem pogodzić publiczny dostęp do dokumentów i ochronę danych osobowych. Brak odwołania do kategorii ochrony danych osobowych już może oznaczać niezgodność z przepisami rozporządzenia UE.

Uwagi do art. 8 ust. 2 pkt 2 oraz do art. 9 projektu ustawy

W ocenie Rzecznika nie ma podstaw do ograniczania obowiązku udostępniania umów cywilnoprawnych tylko do organów władzy publicznej. W art. 8 ust. 2 pkt 2 projektu ustawy przewiduje się, że ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej określone w ust. 1 pkt 2 nie dotyczy umów cywilnoprawnych zawieranych przez organy władzy publicznej oraz wykonywania tych umów. Zdaniem Rzecznika przepis ten powinien uwzględniać również inne podmioty zobowiązane do udostępnienia informacji publicznej, wymienione w art. 6 ust. 2 i 3 projektu.

Wątpliwości budzi również określony krąg podmiotów zobowiązanych do tworzenia rejestru umów, o którym mowa w art. 9 ust. 1 projektu, bez odesłania do wszystkich podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej. Zastrzeżenia Rzecznika dotyczą także art. 9 ust. 6 projektu, który wyłącza z obowiązku  udostępniania umów, których „ujawnienie może zagrażać podstawowym interesom spółki zobowiązanej” spółkę zobowiązaną, w której udział Skarbu Państwa przekracza 10% kapitału zakładowego lub 10% liczby akcji, co do umów. Przepisy projektowanej ustawy nie wyjaśniają także zastosowanej przesłanki „zagrożenia podstawowym interesom spółki”, co naruszać może zasadę określoności przepisów prawa, określoną w art. 2 Konstytucji RP.

Uwagi do art. 23 projektu ustawy

Projekt ustawy o jawności życia publicznego przewiduje również zmiany w zakresie jawności posiedzeń organów kolegialnych wybranych w powszechnych wyborach. Projektodawca wyeliminował przesłankę ograniczającą jawność organów pomocniczych organów kolegialnych (art. 23 ust. 2 projektu), a także wprowadził obowiązek utrwalania przebiegu swoich obrad za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk (art. 23 ust. 6 projektu). Wydaje się jednak, że aby uniknąć wątpliwości co do udostępniania materiałów audiowizualnych lub teleinformatycznych służących do utrwalania przebiegu posiedzeń organów kolegialnych należy również zmienić treść art. 23 ust. 5 projektu.

Uwagi dotyczące zasad jawności w procesie stanowienia prawa (rozdział 4 zasady jawności w procesie stanowienia prawa).

Projekt ustawy o jawności życia publicznego wprowadza zmiany w regulacjach dotyczących konsultacji aktów prawnych. Regulacje te obecnie reguluje Uchwała nr 190 Rady Ministrów z dnia 29 października 2013 r. Regulamin pracy Rady Ministrów (M.P. z 2016 r., poz. 1006 ze zm.; dalej jako: Regulamin pracy RM). Pomimo słuszności wprowadzenia takich unormowań w formie ustawy, należy wskazać na zasadnicze zastrzeżenia odnoszące się do niektórych rozwiązań.

W art. 27 projektu ustawy nie wskazuje się terminu na dokonanie konsultacji publicznych, który w uchwale Rady Ministrów określony został na 14 dni z możliwością skrócenia, ale przy jednoczesnym obowiązku szczegółowego uzasadnienia (por. §40 Regulaminu pracy RM). Oznacza to zatem dowolność organu w ustalaniu tego terminu, co w konsekwencji może prowadzić do iluzoryczności tego przepisu. Zbyt krótki termin wyznaczony przez organ na dokonanie konsultacji publicznych może bowiem okazać się niemożliwy do zrealizowania albo znacząco je utrudnić. Proponowany przepis ustawy stanowi w pewnym sensie legalizację istniejącej dzisiaj praktyki, czego przykładem jest bardzo krótki termin wyznaczony na konsultacje niniejszego projektu. Praktykę tę jednak, podobnie jak i projektowaną regulację ustawową, należy ocenić negatywnie. Z pewnością nie ma ona nic wspólnego z deklarowanym celem projektu ustawy – tj. jawnością życia publicznego w Polsce.

Art. 28 projektu ustawy, wskazując na obowiązek udostępniania w BIP Rządowego Centrum Legislacji dokumentów dotyczących prac nad projektami założeń, projektów ustaw oraz projektów rozporządzeń, ogranicza je do dokumentów urzędowych. Poza ogólnym dostępem znajdą się więc wszystkie opinie, czy uwagi przedstawione przez podmioty niepubliczne, np. organizacje pozarządowe. Takie rozwiązanie nie realizuje założonej w uzasadnieniu do projektu ustawy transparentności polskiego państwa. Rzecznik postuluje zatem, by zasadą jawności w procesie stanowienia prawa i obowiązkiem publikacji z BIP RCL objęte były wszystkie dokumenty będące w posiadaniu organów wymienionych w art. 25 ust. 1 projektu ustawy, związane z procesem legislacyjnym.

Uwagi dotyczące zasad i trybu prowadzenia lobbingu (rozdział 5 i 6 projektu ustawy)

Projekt ustawy zakłada poważne zmiany w dotychczasowej regulacji problematyki lobbingu, uchylając w całości obowiązującą obecnie ustawę o działalności lobbingowej.

Uwagę zwraca zaproponowana w projekcie ustawy (art. 2 ust. 1 pkt 5) nowa definicja lobbingu, której nie można uznać za w pełni precyzyjną.

Z uwagi na szeroki proponowany zakres materialny oraz podmiotowy definicji lobbingu, w oczywisty sposób nowa regulacja odnosić się będzie do wielu różnych sfer praw i wolności regulowanych przez Konstytucję RP, m.in. uwagę zwrócić należy na zasady dialogu i współpracę partnerów społecznych (art. 20, art. 59 ust. 2 Konstytucji RP, wstęp do Konstytucji RP), w pewnym zakresie - prawo petycji (art. 63 Konstytucji RP).

Powyższe wymogi należy uznać za bardzo poważne, szczególnie w kontekście wspomnianego już szerokiego spektrum działań w ramach których są przewidywane.

Konieczność przedstawiania rozbudowanego, szczegółowego zestawienia danych dotyczących źródeł finansowania, dokonywana pod rygorem odpowiedzialności karnej powoduje poważne zastrzeżenia organizacji społecznych, których ma dotyczyć.

Podkreślają one trudności techniczne i organizacyjne z tym związane. Należy zauważyć, że dodatkowe wymogi dotyczą również obywateli, którzy zobowiązani są pod rygorem odpowiedzialności karnej do przedstawienia i upublicznienia pełnych danych dotyczących źródeł dochodów. Powodować może to również szereg obaw m.in. o kwestie kompletności danych (w kontekście przewidywanej odpowiedzialności karnej), jak również braku zgody na (często po raz pierwszy w życiu) upublicznienie szeregu istotnych danych, które może być oceniane jako godzące w wynikające z Konstytucji RP prawo do prywatności.

Przy planowanej szerokiej definicji lobbingu i objęciu nią bardzo dużej grupy podmiotów (w tym obywateli) powstaje poważna obawa, że z uwagi na stworzone w projekcie ustawy wymogi formalne, zostanie w praktyce utrudniona lub wręcz uniemożliwiona ich partycypacja w procesach decyzyjnych, w tym przedstawianie opinii i postulatów. W tym kontekście obawy formułowane w ostatnim czasie m.in. przez organizacje społeczne są w pełni uzasadnione, a kwestia ta wymaga bardzo poważnego rozważenia.

Uwagi dotyczące oświadczeń majątkowych (rozdział 8 projektu ustawy)

Projekt ustawy przewiduje istotne zmiany w zakresie przepisów o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej, w tym w odniesieniu do regulacji o oświadczeniach majątkowych składanych przez osoby pełniące funkcje publiczne. W ocenie Rzecznika zmiany te nie mogą być dokonywane w oderwaniu od prawa do prywatności osób pełniących funkcje publiczne, a także członków ich rodzin. Muszą również uwzględniać zasadę poprawnej legislacji, wynikającą z art. 2 Konstytucji RP.

Zgodnie art. 60 ust. 1 projektu ustawy, oświadczenia majątkowe są jawne i podlegają opublikowaniu w Biuletynie Informacji Publicznej (na okres 6 lat, por. art. 59 i art. 61 projektu ustawy). Jednocześnie w projekcie ustawy, w art. 47 bardzo szeroko określono zakres przedmiotowy świadczeń. Wymagane informacje dotyczą np. treści zobowiązań, w tym warunków umowy, czy danych stron stosunku prawnego. Zwrócić uwagę należy na szczegółowość wymaganych informacji, przykładowo art. 47 ust. 3 pkt 16 projektu ustawy przewiduje podanie w oświadczeniu informacji o dochodzie uzyskanym przez osobę zobowiązaną do składania oświadczeń majątkowych (oraz jego małżonka) wraz z podaniem stron umowy oraz każdym innym przysporzeniu majątkowym o wartości powyżej 1000 zł.

Udostępnienie w BIP, w tak szerokim zakresie, danych dotyczących osób zobowiązanych do złożenia oświadczenia majątkowego, w tym danych dotyczących osób trzecich budzi wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego. Wydaje się, że proponowane regulacje stanowią zbyt daleko idącą ingerencję w prywatność osób pełniących funkcje publiczne.

Prywatność może w pewnych sytuacjach być przedmiotem ingerencji dla ochrony dobra wspólnego, jednak wkraczanie w tę sferę, również tam, gdzie w wyraźny sposób styka się ona ze sferę publiczną, musi być dokonywane w sposób ostrożny i wyważony, z należytą oceną racji, które przemawiają za taką ingerencją. Mamy bowiem do czynienia z dobrami równorzędnymi. Jak podkreślał Trybunał Konstytucyjny nawet uzasadniona ingerencja w sferę życia prywatnego osoby publicznej pełniącej funkcję publiczną nie może prowadzić do naruszenia prawa do prywatności osób trzecich, w tym członków jej rodziny  (wyrok TK z 13 lipca 2004 r., o sygn. akt K 20/03).

Tak szeroko zakrojony zakres informacji, do których ujawnienia będą zobowiązane osoby pełniące funkcje wymienione w projekcie ustawy, może w istocie prowadzić do wniosku, że nie chodzi tu o jawność życia publicznego, lecz w istocie o lustrację majątkową obywateli. Przy czym z uwagi na skalę podmiotów zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych będzie to niemal powszechna lustracja majątkowa.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że w projekcie uzasadnienia do ustawy jako pierwsze omawiane zagadnienie wymienia się właśnie oświadczenia majątkowe, chociaż w samym projekcie ustawy jest to dopiero przedmiotem regulacji rozdziału 8. Może to świadczyć o tym, że wnioskodawca - czyli Koordynator Służb Specjalnych - jest zainteresowany przede wszystkim kwestią  rozszerzenia podmiotowego i pogłębienia przedmiotowego oświadczeń majątkowych obywateli, podczas gdy pozostałe zagadnienia włączono do projektu wyłącznie po to, by zamaskować podstawowy cel ustawy.

W tym kontekście poważne wątpliwości budzi nowy, znacząco poszerzony, katalog osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych. Zgodnie z art. 49 projektu ustawy – określającym w 108 punktach na kim ciąży obowiązek składania oświadczeń – udostępnieniu będą podlegały informacje dotyczące zarówno posłów, senatorów, radnych, a zatem osób wybranych w powszechnych wyborach, jak i urzędników, pracowników samorządowych, osób wykonujących zawód egzaminatora w zakresie uprawnień do kierowania pojazdami, a nawet strażaka (w tym także strażaka Ochotniczej Straży Pożarnej) i pracownika Państwowej Straży Pożarnej. Są to zatem często osoby, które nie mają realnego wpływu na podejmowane decyzje organów władzy publicznej.

Konieczność przestrzegania zasady jawności życia publicznego związana jest zatem przede wszystkim z funkcjonowaniem organów władzy publicznej. Tym samym szeroki zakres osób w odniesieniu do których projekt przewiduje obowiązek złożenia i ujawnienia oświadczenia majątkowego budzi poważne wątpliwości pod kątem ochrony prawa do prywatności.

Dodać należy także, że w myśl art. 54 ust. 2 projektu ustawy Szef CBA może w każdym czasie wezwać do złożenia oświadczenia majątkowego każdą osobę pełniącą funkcję publiczną, nieobjętą obowiązkiem złożenia oświadczenia majątkowego; pracowników spółki zobowiązanej nieobjętych obowiązkiem złożenia oświadczenia majątkowego na podstawie art. 49 pkt 97 i 98. Wobec treści art. 54 ust. 2 projektu ustawy, rodzi się zatem pytanie, w jakim celu został wyszczególniony krąg podmiotów zobowiązanych, skoro ustawa daje możliwość wezwania przez szefa CBA chociażby każdą osobę pełniącą funkcję publiczną. W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest dopuszczalne, aby arbitralną decyzją organu władzy wykonawczej rozszerzany był zakres osób, obejmowanych obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych, który może być nałożony wyłącznie przepisem ustawy. Wynika to z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Trzeba także zwrócić uwagę, że art. 38 ust. 2 projektu ustawy przewiduje, że zajęcia, których wykonywanie przez osoby pełniące funkcje publiczne powoduje powstanie konfliktu interesów, może określić kierownik jednostki organizacyjnej. Przepis ten umożliwia zatem określenie takich zajęć przez kierownika, a więc bezpośredniego przełożonego takiej osoby, nie zaś przez organ. Jednocześnie brak jest precyzyjnych przesłanek określających zakres zajęć, które mogłyby wywoływać konflikt interesów, czy wytycznych co do treści czy formy takiej decyzji. W konsekwencji swobodną decyzją/zarządzeniem/aktem prawa wewnętrznego wydanymi przez kierownika jednostki organizacyjnej może zostać ograniczone prawo osób pełniących funkcje publiczne do wykonywania poszczególnych zajęć. Przepis ten umożliwia zatem ograniczenie praw osób pełniących funkcje publiczne bez zachowania ustawowej formy wymaganej dla wprowadzenia takiego ograniczenia. Przepis ten budzi więc wątpliwości z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Wreszcie, należy podkreślić, że sposób rozumowania w kontekście relacji między dostępem do informacji publicznej a koniecznością ochrony danych osobowych świetnie ilustruje rozumowanie przeprowadzone przez Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) w połączonych sprawach C-92/09 i C-93/09 Volker und Markus Schecke GbR oraz Hartmurt Eifert przeciwko Land Hessen. Ten wyrok, chociaż proponowane rozwiązania dotyczące oświadczeń majątkowych nie są bezpośrednio objęte zakresem prawa Unii Europejskiej, powinien stanowić przykład standardu, który polski ustawodawca, a wcześniej wnioskodawca, powinien uwzględnić proponując przepisy dotyczące ograniczenia prawa do prywatności w kontekście zasady jawności.

Uwagi dotyczące zasad i środków ochrony sygnalistów (rozdział 9)

W odniesieniu do uregulowań dotyczących sygnalistów, Rzecznik dostrzega, że zawarta w projekcie ustawy regulacja prawna dotycząca ochrony sygnalistów jest pierwszą próbą uregulowania tego problemu w polskim systemie prawnym. Ochrona ta jest jednak bardzo zawężona przedmiotowo. Niestety projektodawca przyjął założenie o potrzebie ochrony wyłącznie tej grupy sygnalistów, którzy zgłaszają przypadki korupcji i innych nadużyć gospodarczych. Poza tym systemem ochrony pozostaną zatem nadal osoby sygnalizujące inne  nieprawidłowości godzące w interes społeczny, w tym dotyczące zdrowia lub życia ludzkiego, bezpieczeństwa, środowiska naturalnego, itp.

Może to sugerować, że projektodawca zdecydował się na sektorową ochronę sygnalistów, zakładając uregulowanie ochrony prawnej w różnych aktach prawnych. Niesie to ze sobą jednak ryzyko braku jednolitych zasad takiej ochrony, prowadzących do niższej jej skuteczności.

Uwagi dotyczące poprawności legislacyjnej

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich ilość oraz zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.

Podkreślić należy, że przyjęte w projekcie ustawy definicje i pojęcia nie są ze sobą koherentne. Przykładowo, przyjęta w art. 1 pkt 9 definicja osoby pełniącej funkcję publiczną nie jest spójna z zakresem podmiotowym osób zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych.

O niedbałości projektodawcy świadczą znajdujące się w tekście projektu ustawy odesłania do nieistniejących przepisów (np. odesłanie zawarte w art. 77 ust. 1 projektu ustawy in fine do nieistniejącego art. 82 ust. 6 projektu ustawy). Ciężar tych usterek jest tym większy, że przedmiotowa wada dotyczy odpowiedzialności karnej obywateli za naruszenie przepisów ustawy.

Nie do zaakceptowania jest krótki termin wyznaczony do konsultacji projektu ustawy.

Projekt ustawy nie został również przedstawiony do uzgodnień, czy zaopiniowania wszystkim zainteresowanym podmiotom. W szczególności, nie został skierowany do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, podczas gdy do zadań GIODO, zgodnie z art. 12 pkt 5 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2016 r. poz. 922) należy opiniowanie projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących ochrony danych osobowych.

Z legislacyjnego punktu widzenia duże wątpliwości budzi również sama konieczność przyjęcia ustawy, będącej w istocie zlepkiem trzech różnych tematów/obszarów regulacji prawnej. Nie przekonuje przy tym idea połączenia w jednym akcie prawnym wszystkich regulacji dotyczących jawności, bowiem pominięto chociażby kwestie zawarte w ustawie z dnia 25 lutego 2016 r. o ponownym wykorzystaniu informacji sektora publicznego (Dz. U. z 2016 r. poz. 352 ze zm.). Również konstrukcja formalna uzasadnienia, nieprzystająca do projektu ustawy, jak również wnioskodawca (Koordynator Służb Specjalnych) wskazują na ukryty inny niż przedstawiony  w uzasadnieniu cel ustawy, jakim jest w istocie niemal powszechna lustracja majątkowa obywateli.

Warto przy tym zaznaczyć, że - przykładowo - w odniesieniu do u.d.i.p. projekt  w dużej części powiela obowiązujące przepisy ustawowe. Powstaje zatem pytanie, abstrahując od zawartości merytorycznej, czy z legislacyjnego punktu widzenia nie wystarczyłaby nowelizacja obowiązujących przepisów. Należy przy tym zaznaczyć, że zgodnie z zasadami techniki prawodawczej każdą decyzję o przygotowaniu projektu ustawy powinna poprzedzać analiza, czy istnieje rzeczywiście potrzeba dokonania zmian oraz powinna zostać dokonana szeroka ocena skutków regulacji. Tymczasem w projekcie takiej analizy nie przedstawiono. Wskazano jedynie, że w Polsce około 500 000 osób zobowiązanych jest obecnie do składania oświadczeń o stanie majątkowym. Nie wyliczono nawet, w jaki sposób liczba ta ulegnie zmianie, a trzeba wskazać, że samych członków (strażaków) ochotniczej straży pożarnej – którzy zostaną objęci obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych (w pewnych sytuacjach wraz z małżonkami) – jest blisko 700 tysięcy.

Tylko ostrożne szacunki wskazują więc, że obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych zostanie objęte zapewne blisko 1,5 mln obywateli.

W uzasadnieniu do projektu ustawy wskazano, że projekt ustawy jest zgodny  z prawem Unii Europejskiej. Jednocześnie nie przedstawiono żadnego uzasadnienia dla takiej tezy, podczas gdy - jak wskazano wyżej - może on rodzić podstawowe wątpliwości co do zgodności przepisów chociażby z przepisami rozporządzenia ogólnego o ochronie danych, czy z przepisami dotyczącymi zamówień publicznych.

Projekt wypowiedzenia Konwencji antyprzemocowej powinien być uznany za informację publiczną. RPO przystąpił do postępowania przed WSA

Data: 2017-09-26

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed WSA w Warszawie w sprawie dostępu do informacji publicznej zainicjowanej przez Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego.

PTPA złożyło skargę na bezczynność Ministra Sprawiedliwości ze względu na nieudostępnienie projektu wypowiedzenia tzw. Konwencji antyprzemocowej. Dokument ten, dotyczący planów wypowiedzenia Konwencji, został przekazany przez Ministra Sprawiedliwości do konsultacji międzyresortowych.

W ocenie PTPA oraz RPO żądany dokument podlega udostępnieniu w trybie z ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdyż został przekazany do innych podmiotów zewnętrznych wobec urzędu Ministerstwa Sprawiedliwości. Zdaniem PTPA i RPO, nie jest więc dokumentem wewnętrznym na co wskazuje Minister Sprawiedliwości uzasadniając jego nieudostępnienie.

Termin rozpatrzenia skargi na posiedzeniu niejawnym wyznaczony został na 16 listopada 2017 r.

VII.6060.42.2017

Ludzie dodają swoje historie do sejmowego wystąpienia Rzecznika: Spotkanie regionalne RPO w Szczecinie

Data: 2017-09-19

- Nazywam się Adam Bodnar. Od 9 września 2015 roku pełnię funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.

Tak Adam Bodnar zaczyna każde spotkanie regionalne (a było ich prawie 100). Tak samo zaczęło się spotkanie w Szczecinie.

- Wiedza ze spotkań służy nie tylko temu, by Rzecznik mógł lepiej zrozumieć, co się w Polsce dzieje. Podejmujemy interwencje w sprawach zgłaszanych przez Państwa, a także proponujemy na tej podstawie rozwiązania generalne, służące większej grupie osób - wyjaśnił zebranym Adam Bodnar.

Spotkania regionalne - co to jest?

Rzecznik praw obywatelskich spotyka się z przedstawicielami organizacji pozarządowych i zaangażowanymi w sprawy publiczne obywatelami, aby porozmawiać o tym, jakie problemy występują w regionie, ale też o rzeczach dobrych, którymi warto się podzielić z innymi organizacjami w kraju. Adam Bodnar uważa bowiem, że o stanie praw człowieka w Polsce nie można się dowiadywać tylko z pism przysyłanych do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bardzo ważne jest dla Rzecznika, żeby wszyscy mogli się widzieć i słyszeć, dlatego siadamy w kręgu. Rzecznik krótko opowiada, na czym polega jego praca, a potem uważnie słucha każdego, kto chce zabrać głos. Zgłaszane tematy są dokładnie notowane, a zgłaszający może liczyć na informację zwrotną, co się stało z jego sprawą.

W spotkaniach uczestniczy także prawnik z Biura RPO, któremu można zgłosić swoją osobistą sprawę, bez konieczności omawiania jej na forum publicznym.

Szczecińskie spotkanie odbyło się w Zachodniopomorskim Centrum Doskonalenia Nauczycieli, przy ul. Generała Sowińskiego 68. Przyszło na nie ponad 30 osób.

Czy Rzecznik naprawdę może pomóc?

- Słyszałam, że chcą pana odwołać. Nie zgadzam się na to. 

RPO: - Rzecznik Praw Obywatelskich wciąż dużo w Polsce może, ale jednak to mniej niż kilka lat temu. Pozbawieni zostaliśmy obrony Trybunału Konstytucyjnego. Rzecznik, który nie może skutecznie interweniować w Trybunale, jest mniej groźny. To może tłumaczyć coraz mniejszy zapał w krytykowaniu RPO.  Jedno mogę Państwu obiecać: że dołożę wszelkiej staranności w sprawach, które zgłaszacie. To mogę.

Ustawa represyjna odbierająca świadczenia pracownikom MSW w czasach PRL

Na spotkanie przyszło kilka osób poszkodowanych przez tę ustawę. Słyszeli, że RPO mówił o problemie krzywdy, jaką to prawo powoduje, w zeszłym tygodniu w Sejmie. Ale - jak komentowali - posłów przy tym nie było. Wyszli.

Rzecznik wyjaśniał na spotkaniu, że w sprawie tej ustawy otrzymaliśmy 1300 skarg od poszkodowanych. Tłumaczył, że wobec takiego prawa ważne są nie tylko działania czysto prawne, ale także dawanie świadectwa, opowiadanie innym tego, co człowieka spotkało. Inaczej opinii publicznej trudno jest zrozumieć problem.

  • Uczestnik spotkania - żołnierz Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP): wygląda na to, że oni wydają wnioski o odbieraniu świadczeń hurtowo. A po odwołaniu człowiek dostaje odpowiedź: o, rzeczywiście, nie służył w PRL w jednostkach wspierających totalitarne państwo, więc decyzję cofamy. Czy to chodzi o to, by wykazać się jak największą liczbą zabranych emerytur (bo może ktoś się nie odwoła, albo umrze)?
  • Uczestnik spotkania - policjant: rządowe media mówią o tej ustawie „dezubekizacyjna”. A to jest po prostu ustawa godząca w policjantów. My przeszliśmy weryfikację, pracowaliśmy w policji. To jest ustawa przeciw policji.
  • Uczestnik spotkania - oficer kontrwywiadu: Odwołałem się od decyzji o obcięciu emerytury powołując się na to, że po 1990 r. służyłem w III RP – na 27 stronach opisałem swoją pracę. Od kwietnia czekam na odpowiedź.  Zadzwoniłem, chciałem podać numer sprawy, ale pan mi powiedział, że „na tej podstawie nikomu nie udzielono jeszcze odpowiedzi”.  Potem przesłali mi pismo, że mam czekać jeszcze do końca kwietnia 2018 r. Tymczasem emeryturę obniżą mi już od 1 października...
  • Uczestniczka spotkania - policjantka: Pracowałam w Polsce, której sobie nie wybrałam. Przez półtora roku byłam w kontrwywiadzie. Stopień oficerski w policji dostałam już w III RP.

Uczestniczka spotkania: - Czemu Państwo się usprawiedliwiacie? Czemu prosicie o indywidualne wyłączenie spod ustawy? Czemu wspólnie nie protestujecie?

RPO: - Demonstracje w społeczeństwie demokratycznym mają sens, jeśli postulat zrozumiały jest dla opinii publicznej. Tymczasem w tej sprawie media dopiero zaczynają rozumieć, jak ta ustawa działa.  Argument o tym, że tym się różni demokratyczne państwo od totalitarnego, że dotrzymuje słowa – taki argument przebija się wolno.

W takiej sytuacji trzeba korzystać z dostępnych narzędzi prawnych. W tym z odwołań. Trzeba kierować sprawy do sądu (choć jest spore niebezpieczeństwo, że wskazany w ustawie Sąd Okręgowy w Warszawie zostanie zablokowany przez te sprawy). Sam Rzecznik może się przyłączyć do kilkunastu takich spraw przedstawiając argumentację prawną. Musimy też liczyć na niezależność sądów.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Niepełnosprawność intelektualna

- Tak bardzo mnie smuci, że Pana wystąpienia w Sejmie, także w naszych sprawach, słuchało tylko 11 posłów. Nas tu, na sali jest trzydzieścioro. A jeśli nie będziemy razem, to jak sobie pomożemy?

Zajmujemy się osobami z niepełnosprawnością umysłową, które nie mają już żyjących rodziców. Jesteśmy ich opiekunami prawnymi. Ale fizycznej opieki sprawować nie jesteśmy w stanie. Co dalej zatem? Te osoby zostają zupełnie same…

Z drugiej strony – starsi opiekunowie osób z niepełnosprawnością umysłową mają bardzo niskie emerytury. Nie mogli inwestować w karierę zawodową. To naprawdę niesprawiedliwe, jak potraktowało ich społeczeństwo.

RPO: Tak, sytuacja opiekunów to jest właśnie to, czym powinniśmy się zająć. O tym mówiłem w piątek posłom. Niestety, debata publiczna skupiła się na niskiej frekwencji w Sejmie, a nie na tym, co jest do zrobienia. 

Uczestnik spotkania: Wielkim wyzwaniem dla ludzi pracujących na rzecz osób z niepełnosprawnościami jest niska świadomość społeczna tego, jak ważna jest ekonomia społeczna. Słabo upowszechniają się klauzule społeczne w zamówieniach społecznych. A rząd tymczasem wydaje sobie miliony złotych na kampanie bez przetargu. 

RPO: Tak, bo formalnie w tej sytuacji nie musiał przeprowadzać przetargu. Ale problem jest głębszy, bo nasza administracja po prostu nie umie stosować klauzul społecznych, czyli brać pod uwagę nie tylko cenę i inne policzalne kryteria w przetargach.  Przepisy pozwalają bowiem na promowanie aspektów prospołecznych. Dlatego staramy się propagować klauzule społeczne. To nie zmieni się od razu, ale trzeba na rzecz tej zmiany pracować.

Obywatel i policja

Uczestniczka spotkania opowiada o tym, jak policja nie radzi sobie z groźnymi grupami młodych ludzi, a osoby zgłaszające ten problem są potem ciągane na policje i legitymowane (jakby to one były problemem).

RPO: to sprawa, w której Rzecznik może interweniować. Ale być może lepiej, by zrobił to lokalny polityk.

Mowa nienawiści, prawa uchodźców

Czy RPO może pomóc osobo bez obywatelstwa polskiego?

RPO: - Biuro RPO jest w stałym kontakcie z organizacjami, które tym się zajmują.

Sądy

Uczestnik spotkania: a czy Pan wie, w ilu sprawach w sądach nie nagrywa się rozpraw?

RPO: Nie. A jakie jest Pana doświadczenie?

- W mojej sprawie sędzia dyktował do protokołu, a kiedy starałem się poprawić sformułowanie, bo inaczej powiedziałem, sędzia mówił „sąd wie lepiej, co ma zapisać”. Czy może Pan poprosić Ministra Sprawiedliwości o informacje?

RPO: Jasne.

Dostęp do informacji, ochrona środowiska

O ile informację publiczną dostaje się na wniosek po 14 dniach i to za darmo, to już na wniosek o informację o stanie środowiska czeka się 30 dni, a odpowiedź (np. ksero dokumentacji) może być płatna. W efekcie kontrola społeczna nie działa w tak ważnej dziedzinie. Bo w 30 dni można doprowadzić do nieodwracalnych zmian.

RPO: Zajmiemy się tym. Nie bez przyczyny mówiłem o tym w Sejmie. Konsultacje i dostęp do informacji mają być traktowane poważnie. Państwo ma nie kantować ludzi – co oczywiście nie znaczy, że mamy przestać w kraju budować.

- Szanowni Państwo, kierujemy rocznie do władz ponad 400 wystąpień generalnych, systemowych. Jeśli ruszy się coś w 150 sprawach, to naprawdę będzie coś. Bardzo wiele od nas zależy. Nie warto się zrażać.

Dziękuję za to spotkanie, dziękuję za zgłoszenia. Traktujemy je naprawdę bardzo powaznie.

[Oklaski i komentarz z sali]: Bo jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

Mija druga rocznica wejścia w życie Ustawy o petycjach. O działaniach Rzecznika dotyczących prawa petycji w najnowszej publikacji

Data: 2017-09-06

Każdy ma prawo składać petycje do organów władzy publicznej oraz do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej. Tak mówi art. 63 Konstytucji RP. Tryb rozpatrywania petycji określać ma ustawa.

Petycja postrzegana jest jako powszechna, dogodna forma ochrony praw i interesów jednostki, zarówno własnych, jak i spraw publicznych. Jako prawo polityczne, prawo petycji umożliwia jednostkom współdziałanie w wypełnianiu funkcji publicznych. Jest to bowiem instrument, który - odpowiednio skonstruowany i wykorzystywany - ma m.in. pozwalać obywatelom oddziaływać na publiczne procesy decyzyjne.

Jednak prawo petycji przez wiele lat nie zostało szczegółowo uregulowane w drodze ustawowej (tryb rozpatrywania), co stanowiło poważne zaniedbanie ustawodawcy. Zwracała na to uwagę doktryna prawa, Rzecznik Praw Obywatelskich, jak również instytucje państwowe oraz organizacje pozarządowe.

Po wielu latach wspólnych starań, dnia 11 lipca 2014 roku została uchwalona ustawa o petycjach (Dz. U. poz. 1195). Ustawa weszła w życie dnia 6 września 2015 roku. Rzecznik monitoruje jej stosowanie, starając się zidentyfikować m.in. bariery w korzystaniu z tego mechanizmu przez uprawnione podmioty.

W ostatnich miesiącach Rzecznik podjął szereg działań związanych z praktycznym realizowaniem prawa petycji opierając się na własnych analizach, a także na sygnałach napływających od obywateli. Wraz z Instytutem Nauk Prawnych PAN, Rzecznik zorganizował m.in. konferencję pt. „Powszechne środki ochrony prawnej (petycje, wnioski, skargi) w prawie administracyjnym jako instrumenty ochrony praw obywatelskich” (odbyła się dnia 29 listopada 2016 roku). Ustalenia konferencji zostały zawarte w niedawno wydanej publikacji pt. „Skargi, wnioski i petycje – powszechne środki ochrony prawnej” (pod redakcją Mateusza Błachuckiego i Grzegorza Sibigi). Jeden z rozdziałów pt. „O skuteczną realizację prawa petycji. Refleksje na podstawie działań Rzecznika Praw Obywatelskich” przygotował dr Jarosław Zbieranek z Biura RPO. 

Sejm odpowiada RPO w sprawie niewpuszczenia do budynku uczniów z przypinkami

Data: 2017-07-03

"W ocenie interesującego Pana wydarzenia powinno zostać poczynione istotne rozróżnienie między dyskusjami i polemikami toczonymi przez parlamentarzystów a próbą rozciągnięcia akceptacji dla tego typu zachowań na osoby będące w parlamencie - bardzo mile widzianymi i zapraszanymi, ale jednak gośćmi" – wskazuje szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska w piśmie z 28 czerwca  (VII.600.11.2017).

12 czerwca na debatę organizowaną w Sejmie przez IPN pod honorowym patronatem Marszałka Sejmu nie zostali wpuszczeniu uczniowie I Społecznego Liceum Bednarska wyłącznie z powodu przypinek, jakie mieli na swojej odzieży. Jak zauważył RPO w swoim wystąpieniu, zachowanie Straży Marszałkowskiej sugerowało, że przy podejmowaniu decyzji zwróciła ona  uwagę przede wszystkim na merytoryczną treść przypinek, które nawiązywały do poglądów na sprawy społeczne i polityczne młodych osób.

W odpowiedzi szefowa Kancelarii wyjaśnia także że,

  1. Kompleks obiektów Sejmu i Senatu, jako miejsce stanowienia prawa i zarazem obecności najważniejszych osób w państwie, jest chroniony w sposób szczególny.
  2. Podstawą działania jest osobny rozdział ustawy z 16 marca 2001 r. o Biurze Ochrony Rządu, a podstawowym zarządzeniem porządkowym - zarządzenie nr 1 Marszałka Sejmu z dnia 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu, którego:.
  • § 59, zobowiązujący osoby wchodzące do budynków do podporządkowania się poleceniom strażników Straży Marszałkowskiej wydawanym w celu zachowania porządku i bezpieczeństwa,
  • §63 ust. 1, zobowiązujący osoby wchodzące do budynków do pozostawienia w szatni przedmiotów, które mogą zostać użyte w sposób zagrażający porządkowi
  • oraz § 69 ust. 1, niezezwalającym na wejście do budynków parlamentu osobom, które swoim zachowaniem lub wyglądem naruszają powagę Sejmu.

Jednocześnie min. Kaczmarska zaznacza, że jest nieścisłością twierdzić, że uczniowie nie zostali wpuszczeni decyzja o rezygnacji z udziału w debacie była finalnie podjęta przez uczniów, a nie strażników Straży Marszałkowskiej czy przedstawiciela IPN”).

Wskazuje jednak na istotną rolę strażników Straży Marszałkowskiej: „w ocenie strażników Straży Marszałkowskiej pełniących tego dnia służbę próba wejścia na teren Sejmu uczestników debaty z emblematami nienawiązującymi do tematyki spotkania była wyrazem zamiaru przekształcenia wydarzenia edukacyjnego w >>happening polityczny<<”.

Petycje mogą dotyczyć również postulatów zmiany Konstytucji RP – po interwencji Rzecznika Senat zmienił swoje zasady postępowania z petycjami

Data: 2017-06-21

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje stosowanie ustawy o petycjach, starając się zidentyfikować m.in. praktyczne bariery w korzystaniu z tego mechanizmu przez uprawnione podmioty. Bardzo ważne w tym zakresie są wszelkie sygnały napływające od obywateli.

Do Rzecznika zwrócił się z prośbą o pomoc obywatel, który złożył w Senacie RP petycję. Postulował w niej, aby Senat RP wystąpił z inicjatywą zmiany dwóch przepisów Konstytucji RP. Jak jednak relacjonował Rzecznikowi, „w odpowiedzi na moją petycję Kancelaria Senatu RP poinformowała mnie, że nie może uznać mojej prośby za petycję”. W korespondencji z obywatelem, Kancelaria Senatu RP stała na stanowisku, że petycja nie może dotyczyć zmiany Konstytucji RP. Jak podkreślono: „[…] informujemy, że Senat musi podejmować działania w oparciu o obowiązujące prawo, a zaproponowana przez Pana zmiana […] ustawy zasadniczej za pomocą instytucji petycji nie jest możliwa”. W związku z powyższym Senat RP nie podjął działań przewidzianych przez ustawę o petycjach, w tym zmierzających do jej merytorycznego rozpatrzenia.

Sprawa była analizowana w Zespole Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, ze szczególnym uwzględnieniem ustawy o petycjach, a także dotychczasowej praktyki rozpatrywania petycji (VII.604.7.2017). Rzecznik Praw Obywatelskich uznał za zasadne zwrócenie się do Szefa Kancelarii Senatu RP z wystąpieniem zawierającym m.in. przedstawiony przez obywatela opis sprawy i zarzuty wobec działania Senatu RP dotyczących petycji.

W ubiegłym tygodniu, do Rzecznika Praw Obywatelskich dotarło pismo z Kancelarii Senatu RP, w którym  stwierdzono: „w odpowiedzi na pismo […] uprzejmie wyjaśniam, że po wnikliwej analizie działań podjętych przez Kancelarię Senatu w sprawie petycji […] dotyczącej zmiany Konstytucji RP, oraz po zweryfikowaniu dotychczasowej praktyki obsługi petycji składanych do Senatu, wypracowane zostały nowe zasady postępowania modyfikujące wcześniej zastosowane działania […] podjęta została decyzja o nadaniu biegu petycji w celu jej merytorycznego rozpatrzenia […] Dziękuję za zauważenie ograniczenia w korzystaniu z prawa do rozpatrywania petycji, sytuacja ta stała się podstawą do zmodyfikowania stanowiska w postępowaniu petycyjnym”.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło w ostatnich miesiącach szereg sygnałów od obywateli dotyczących różnych aspektów funkcjonowania ustawy o petycjach. Kwestie te były poruszane również na m.in. organizowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich wraz z Instytutem Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk konferencji pt.: „Powszechne środki ochrony prawnej <petycje, wnioski, skargi> w prawie administracyjnym jako instrumenty ochrony praw obywatelskich”, (Warszawa, dnia 29 listopada 2016 roku). W lipcu 2017 roku planowane jest wydanie publikacji z ustaleniami konferencji, w tym rozbudowanymi analizami prawnymi.

RPO pyta Sejm o podstawy prawne niewpuszczenia uczniów z przypinkami na turniej wiedzy historycznej

Data: 2017-06-16

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Kancelarii Sejmu o precyzyjne wskazanie podstawy prawnej i uzasadnienia decyzji o odmowie wstępu do Sejmu RP uczniom uczestniczącym w II Turnieju Debat Historycznych IPN. RPO prosi w szczególności o wskazanie, na czym miałoby polegać naruszenie porządku publicznego przez noszenie przypinek przez uczniów.

- Z dużym niepokojem odebrałem informację, że uczniowie I Społecznego Liceum Bednarska biorący udział w II Turnieju Debat Historycznych IPN (pod honorowym patronatem Marszałka Sejmu RP) nie zostali wpuszczeni do Sejmu RP przez Straż Marszałkowską wyłącznie z powodu przypinek, jakie mieli na swojej odzieży– napisał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar do szefowej Kancelarii Sejmu Agnieszki Kaczmarskiej w liście z 14 czerwca (VII.600.11.2017).

- Pragnę podkreślić, że na stronie internetowej Sejmu RP zamieszczono komunikat Centrum Informacyjnego Sejmu w tej sprawie. W kontekście uniemożliwienia uczniom udziału w Turnieju Debat Historycznych wskazano w nim: „Parlament - jako miejsce stanowienia prawa - nie powinien być miejscem organizowania happeningów politycznych przez osoby odwiedzające tę instytucję”. Sugeruje to wyraźnie, że przy podejmowaniu decyzji przez Straż Marszałkowską zwrócono uwagę przede wszystkim na merytoryczną treść przypinek, które nawiązywały do poglądów na sprawy społeczne i polityczne młodych osób. Należy jednocześnie zauważyć, że paradoksalnie na stronach Sejmu znalazł się również opis imprezy, w którym podkreślono: „Turniej jest projektem edukacyjnym, dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych […] Dzięki uczestnictwu w debacie młodzież uczy się m.in. samodzielnego myślenia, budowania spójnej i logicznej argumentacji, występowania publicznie, słuchania innych, brania odpowiedzialności za swoje słowa oraz szanowania swoich rozmówców”.

Mając powyższe na uwadze, postanowiłem o zbadaniu okoliczności wydania wspomnianej wyżej decyzji Straży Marszałkowskiej. Przywołanie w komunikacie CIS „obowiązujących na terenie Sejmu przepisów bezpieczeństwa i organizacyjnych” nie uważam za satysfakcjonujące i adekwatne – napisał rzecznik praw obywatelskich.

W związku z tym, działając na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2017 r., poz. 958), uprzejmie proszę Panią Minister o zajęcie stanowiska w opisanej powyżej sprawie, w tym precyzyjne wskazanie podstawy prawnej i uzasadnienie podjęcia decyzji o odmowie wstępu do Sejmu RP uczniom uczestniczącym w II Turnieju Debat Historycznych IPN. Proszę w szczególności o wskazanie, na czym miałoby polegać naruszenie porządku publicznego przez noszenie przypinek - napisał RPO.

Czy każdy ma prawo przysłuchiwać się obradom Komisji Rewizyjnej Rady Miasta? Rzecznik czeka na wyjaśnienia

Data: 2017-02-20

Interesant zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem dotyczącym ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej, a konkretnie prawa wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej.

Wskazał, że na posiedzeniu 12 kwietnia 2016 r. wyłączono jawność obrad Komisji Rewizyjnej Rady Miasta w M. Mężczyznę, jak i inne osoby nie będące członkami komisji, wyproszono z sali obrad. Obywatel skarży się na naruszenie art. 61 Konstytucji RP oraz ustawy o dostępie do informacji publicznej.

W tej sprawie Rzecznik Praw Obywatelskich oczekuje na stanowisko Przewodniczącego Rady Miejskiej w M. (BPK.6060.2.2016).

 

RPO pyta Prezesa Zarządu Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych o nieudostępnienie informacji publicznej

Data: 2017-01-31

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwrócili się ze skargą przedstawiciele Związku Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć oraz stowarzyszenia Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Wnioskodawcy żalili się, że Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych S.A. (dalej: KUKE) odmówiła Związkowi Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć udostępnienia: listy firm objętych w 2014 r. gwarantowanymi przez Skarb Państwa ubezpieczeniami eksportowymi oraz listy zawierającej wartość ubezpieczonych produktów bądź usług i informację na temat tego, co to były za produkty i usługi, ze względu na tajemnicę ubezpieczeniową, o której mowa w art. 19 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o działalności ubezpieczeniowej. Jednocześnie Skarżący wnosili o przystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do postępowania przed NSA w sprawie odmowy udostępnienia żądanej informacji.

Rzecznik powziął wątpliwości co do możliwości odmawiania udostępnienia informacji publicznej przez KUKE na podstawie art. 5 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej w zw. z art. 19 ust. 1 ustawy o działalności ubezpieczeniowej, tj. ze względu na tajemnicę ubezpieczeniową. Podstawy działania KUKE określa ustawa z dnia 7 lipca 1994 r. o gwarantowanych przez Skarb Państwa ubezpieczeniach eksportowych. Zgodnie z art. 5 ust. 4 ww. ustawy do umów zawieranych w zakresie uregulowanym tą ustawą nie stosuje się przepisów ustawy z dnia 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Rzecznik przypomniał, że ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej jest nowym aktem prawnym, którego celem było wdrożenie do polskiego systemu prawnego dyrektywy 2009/138/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 25 listopada 2009 r. w sprawie podejmowania i prowadzenia działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej. Wraz z wejściem w życie tej ustawy, co nastąpiło 1 stycznia 2016, moc obowiązującą utraciła ustawa o działalności ubezpieczeniowej.

W związku z powyższym, w ocenie Rzecznika, aktualnie KUKE nie może stosować przepisów ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej dotyczących tajemnicy ubezpieczeniowej (np. art. 35 ustawy), odmawiając udostępnienia informacji publicznej na podstawie art. 5 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. W przedmiotowej sprawie spółka najwyraźniej nie uwzględniła zmiany stanu prawnego, która nastąpiła z dniem 1 stycznia 2016 r. Tym samym wydaje się, że KUKE nie mogła powołać się na nieobowiązujący w dniu wydania decyzji z dnia 21 stycznia 2016 r., art. 19 ustawy o działalności ubezpieczeniowej, odmawiając udostępnienia informacji publicznej ze względu na tajemnicę ubezpieczeniową.

Rzecznik zwrócił się do Prezesa z prośbą o ustosunkowanie się do powyższych przepisów, w szczególności wskazanie: jaka jest obecnie praktyka stosowania przez KUKE art. 5 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jednocześnie Rzecznik prosił o przedstawienie stanowiska w odniesieniu do decyzji wydanych przez KUKE dotyczących odmowy udostępnienia informacji publicznej Związkowi Stowarzyszeń Polska Zielona Sieć.

 

 

Czy każdy może uczestniczyć w posiedzeniu Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej, nawet jeśli jest na niej rozpoznawana skarga osoby prywatnej? Rzecznika bada sprawę.

Data: 2017-01-27

Interesant napisał do Rzecznika, że nie został wpuszczony na posiedzenie Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej. Skarga na posiedzeniu tej Komisji dotyczy osoby prywatnej, która nie wyraziła zgody na rozpatrywanie skargi w obecności osób niebędących członkami Komisji Rewizyjnej. Dlatego jej przewodniczący wyłączył jawność części obrad Komisji (art. 5 ustawy o dostępie do informacji publicznej).

Zdaniem interesanta ograniczenie dostępu do posiedzenia Komisji było zbyt daleką ingerencją w prawo dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej. Jego zdaniem wystarczająca mogła być animizacja danych osoby wnoszącej skargę. Powołał się on na wyrok NSA z dnia 14 marca 2014 r., sygn. akt I OSK 620/12.

Rzecznik analizuje sprawę (BPK.6060.2.2016).