Zawartość

Majątek kobiety, która podpisała „volkslistę”, przejęto w PRL niezgodnie z prawem. Kasacja RPO  

Data: 
2020-01-23
  • W 1959 r. sąd PRL odebrał nieruchomość części spadkobiercom kobiety z Rybnika, która w czasie II wojny światowej podpisała "volkslistę"
  • Sąd uczynił to jednak niezgodnie z ówczesnym prawem
  • Warunkiem takiej decyzji było bowiem skazanie właściciela za "odstępstwo od narodowości polskiej" – tymczasem spadkobierców za to nie skazano
  • RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego, w której wniósł o uchylenie decyzji sądu z 1959 r.

Na terenach Śląska, włączonych po wrześniu 1939 r. do Trzeciej Rzeszy, Niemcy zmuszali obywateli RP do deklarowania „przynależności do narodowości niemieckiej” poprzez wpis na tzw. tzw. niemiecką listę narodowościową (o czterech kategoriach). W obliczu poważnych represji za odmowę i w trosce o polski stan posiadania, władze RP na uchodźstwie oraz Kościół katolicki na Śląsku dopuszczały jej podpisywanie.

Po 1945 r. w ówczesnej Polsce przyjęto przepisy przewidujące karalność podpisania volkslisty; państwo zajmowało także majątki tych osób. Dekret Rady Ministrów z 28 czerwca 1946 r. o odpowiedzialności karnej za odstępstwo od narodowości w czasie wojny 1939-1945 r. przewidywał za takie przestępstwo karę do 10 lat więzienia. Karą dodatkową był przepadek całości lub części zajętego wcześniej majątku skazanej osoby. Można było też występować do sądu rehabilitację.  

Specjalna ustawa z 20 lipca 1950 r. zniosła sankcje oraz ograniczenia w stosunku do tych, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej. Ustawa dotyczyła tych obywateli II RP, którzy nie zostali wcześniej zrehabilitowani.

Majątek zajęty przez państwo w 1945 r. – potem zwolniony tylko w części

W czasie wojny właścicielka nieruchomości w Rybniku podpisała tzw. drugą grupę volkslisty. Jej majątek podlegał zajęciu przez państwo w myśl ustawy z 6 maja 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów. Kobieta zmarła w październiku 1945 r.; nie została sądownie zrehabilitowana.

W 1957 r. sąd stwierdził, że prawo do jej majątku dziedziczą jej syn (połowa spadku) oraz troje dzieci nieżyjącego już wtedy drugiego syna (w pozostałych częściach).

Postanowieniem z 5 lutego 1959 r. Sąd Powiatowy w Rybniku orzekł zwolnienie spod zajęcia części nieruchomości przypadającej na żyjącego syna zmarłej, któremu zwrócono własność. Sąd uzasadnił to faktem, że został on w 1946 r. zrehabilitowany przez sąd. Dzięki temu odzyskał pełnię praw obywatelskich i majątkowych. Od 1947 r. był faktycznym posiadaczem domu zbudowanym na tej nieruchomości, pobierał z niego czynsz.

Co do reszty majątku, przypadającej na troje pozostałych spadkobierców, sąd odmówił zwolnienia jej spod zajęcia, stwierdzając przepadek na rzecz państwa. Uzasadnił to tym, że spadkobiercy „utracili posiadanie”  wobec wyjazdu do Niemiec. Postanowienie to nie zostało wtedy zaskarżone.

Swą decyzję sąd oparł na art. 13 § 3 i 4 dekretu z 1946 r. oraz rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie wykonania ustawy z 20 lipca 1950 r. o zniesieniu sankcji oraz ograniczeń w stosunku do obywateli, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej.

Argumenty kasacji RPO

Uzasadnienie postanowienia sądu z 1959 r. jest bardzo lakoniczne, co w dużej mierze uniemożliwia analizę jego motywów. Nie może się ono jednak ostać, ponieważ zapadło z rażącym naruszeniem prawa procesowego (takie uznanie jest warunkiem kasacji).

W orzecznictwie Sądu Najwyższego istnieje utrwalony pogląd, że przepadek majątku obejmuje tylko majątek osoby, która w czasie wojny odstąpiła od narodowości polskiej - a nie majątek innych osób, w tym spadkobierców (postanowienie z 30 listopada 1993 r., sygn. akt I CRN 192/93 oraz z 2 lutego 2001 r., sygn. akt IV CKN 249/00).

Art. 2 § 1 dekretu z 28 czerwca 1946 r. stanowił zaś, że przepadek całości lub części majątku sąd może orzec jako kary dodatkowe obok kary pozbawienia wolności oraz grzywny. A skoro przepadek taki jest karą dodatkową, to może ona zostać orzeczona tylko wobec osób, które zostały skazane za przestępstwo zgłoszenia przynależności do narodowości niemieckiej.

Tymczasem sąd w Rybniku nie ustalił, by dzieci po zmarłym synu właścicielki zostały za to skazane. Skoro zaś nie były skazane na karę zasadniczą, to nie można było orzec wobec nich kary dodatkowej przepadku całości bądź części majątku.

Tym samym sąd w sposób rażący i mający wpływ na jego treść naruszył obowiązujące wówczas prawo karne procesowe (czyli przepisy Kodeksu postępowania karnego z 1928 r.).

RPO wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone postanowienie, a całą sprawę umorzył. Wniosek ten jest uzasadniony ustawą z 1950 r. o zniesieniu sankcji oraz ograniczeń w stosunku do obywateli, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej. Zgodnie z nią przeciwko tym osobom nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza się.

Decyzją Sądu Rejonowego w Rybniku z 2015 r. spadkobierca zrehabilitowanego syna kobiety nabył spadek także po dzieciach jej drugiego syna. W związku z tym wniósł, aby Sąd Apelacyjny w Katowicach stwierdził nieważność z mocy prawa postanowienia sądu w Rybniku z 1959 r. co do części orzekającej przepadek połowy majątku na rzecz państwa. Sąd oddalił ten wniosek.

Z kolei w 2016 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach oddalił wniosek tego spadkobiercy o wznowienie postępowania zakończonego decyzją sądu z 1959 r. Zdaniem sądu okręgowego podniesione zarzuty nie mieszczą się w podstawach instytucji wznowienia postępowania. Sąd wskazał, że bardziej odpowiednim środkiem prawnym byłoby wniesienie kasacji w trybie art. 521 § 1 Kpk (mają do niej prawo tylko Prokurator Generalny i RPO). A podstawy takiej kasacji są szersze niż podstawy wznowienia postępowania.

Spadkobierca wystąpił zatem do RPO o złożenie kasacji. Po analizie Rzecznik uwzględnił ten wniosek i złożył kasację do Izby Karnej Sądu Najwyższego.

BPK.511.18.2017

Galeria

  • Dymiące kominy fabryczne

    Przemysł