Godło RP

Sesja 22: Warsztat: Międzynarodowe standardy monitorowania wyborów (BLOK A)

Data: 
sobota, 15 Grudzień, 2018 - Od 09:00 do 10:30
  • Proces wyborczy jest zawsze kruchy, nawet w demokracjach o głębokich korzeniach. Zawsze wymaga poprawy, a najlepszym momentem na wdrażanie zmian jest moment tuż po wyborach. Tyle że wtedy wybory przestają być priorytetem w debacie publicznej.
  • Prawa wyborcze są częścią praw człowieka – musimy je więc zagwarantować nie tylko w tradycyjnym świecie, ale także w świecie mediów cyfrowych.
  • Wolne wybory to nie tylko procedury – to przejrzystość, spójność i zaufanie społeczne.
  • Nie ma wolnych wyborów bez aktywnych obywateli

Dwadzieścia osób, które w sobotni poranek uczestniczyły w warsztatach, było już zaangażowane w obserwację wyborów. Tak wynikało z pytań zadawanych ekspertom.

Cel panelu

W 2019 r. odbędą się w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego oraz wybory parlamentarne. W 2020 r. – wybory prezydenckie. Dlatego warto sobie zadać pytanie o międzynarodowe standardy monitorowania wyborów. Zadania tego podjęli się na Kongresie eksperci Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE oraz Fundacji im. Stefana Batorego.

Panel prowadził Alexander Shlyk z Białorusi, szef departamentu wyborów Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (OBWE/ODIHR) w Warszawie.

Paneliści: 

Ilze Brands-Kehris z Łotwy, członkini Komitetu Praw Człowieka ONZ (2017-2020) oraz pracowniczka naukową Instytutu Praw Człowieka im Raoula Wallenberga na Uniwersytecie w Lund.

Armin Rabitsch, przewodniczący austriackiego  wahlbeobachtung.org (Election-Watch.EU), niezależnej organizacji monitorującej wybory w całej Europie, nie tylko w Austrii.

Relacja z dyskusji

Co łączy proces wyborczy z prawami człowieka?

Ilze Brands-Kehris: Prawa wyborcze są po prostu częścią praw człowieka. Dlatego zadaniem państwa jest zapewnienie właściwego przebiegu wyborów. Nie chodzi tylko o same wybory, ale o całą kampanię i jej finansowanie, prekampanię i proces liczenia głosów.

Prawa wyborcze nie istnieją bez wolności słowa i zgromadzeń, i bez możliwości korygowania nieprawidłowości.

Dlaczego trzeba przyglądać się tam procesom wyborczym w Europie Zachodniej, skoro wszystkie te warunki są nam spełnione?

Armin Rabitsch: Moje obserwacje oparte są na doświadczeniu z dwudziestu krajów. Wiemy, że o poprawność procesu wyborczego trzeba zabiegać stale i zawsze, i nie można zdawać się w tym na instytucje państwa. Wymuszanie reform prawa wyborczego to zadanie obywateli. Przejrzystość procesu wyborczego jest kluczowa, a przecież nie wszystkie kraje gwarantują prawo do obserwowania wyborów (Polska zrobiła to w ostatniej nowelizacji Kodeksu wyborczego).

Wiele rekomendacji dotyczących poprawiania procesu wyborczego także na Zachodzie nie jest realizowana.

Dlaczego?

W 2010 r. zarekomendowaliśmy zmiany w procesie liczenia głosów. I nic się nie zmieniło. W efekcie w 2016 r. z powodu niejasności przy liczeniu głosów wybory musiały być powtórzone. Wszyscy ponieśliśmy tego koszty.

Problem polega na tym, że najlepszym momentem na wdrażanie zmian jest moment tuż po wyborach. Ale wtedy wybory przestają być priorytetem w debacie publicznej

Ilze Brands-Kehris: Warto pamiętać, że międzynarodowe standardy zobowiązują władze nie tylko do przeciwdziałania nadużyciom, ale wprost obligują do działań pozytywnych, poprawiania procesu wyborczego, zanim dojdzie do problemów. Prawa człowieka obowiązują w świecie „analogu” i w świecie cyfrowym. A więc musimy dostosować rzeczywistość cyfrową do tego, by spełniała standardy dla poprawnego procesu wyborczego. Mowa nienawiści ścigana w tzw. realu, ma wpływ na wybory ludzi także wtedy, gdy rośnie i krzywdzi w sieci.

Zaufanie obywateli do procesu wyborczego wynika z zaufania do całego systemu funkcjonowania państwa i prawa. Jeśli zaufanie do procesów politycznych słabnie, to samo dotyczy też procesów wyborczych. Tymczasem wolne wybory mogą się odbywać tylko w sprzyjającym środowisku. A stan tego obywatelskiego środowiska zależy od bardzo wielu czynników i aktorów.

Celem wyborów jest bowiem to, aby procesy polityczne były oceniane przez jak największą liczbę obywateli. Nie jest to możliwe bez zaufania – ono jest więc po prostu częścią kontraktu społecznego.

Sposobem na budowanie zaufania, spójności i przejrzystości, o których mówił Armin Rabitsch, jest zdaniem Ilze Brands-Kehris zwracanie uwagi na prawa grup zagrożonych, bo problemy z realizacją prawa wyborczego  widać zwłaszcza tu. Chodzi o prawa kobiet, członków mniejszości narodowych, osób z niepełnosprawności – czy maja równy dostęp do informacji wyborczych (w świecie nowych technologii), czy mogą skutecznie uczestniczyć w procesie wyborczym.

Pytania z sali

Uczestnicy panelu to osoby zaangażowane już w proces obserwacji wyborów. Pytali o same zasady zapraszania ekspertów OBWE do monitorowania wyborów (Czy możecie decydować sami, gdzie pojechać, czy potrzebne jest wam zaproszenie rządów?). Czy dwie komisje wyborcze (jedna do głosowania, druga do liczenia głosów – rozwiązanie wprowadzone ostatnio w Polsce) – zwiększa zaufanie do procesu wyborcze? Jak nauczyć ludzi sensu tajności procesu wyborczego (w wielu miejscach Polski wybory odbywają się praktycznie jawnie, bo ludzie nie zdają sobie sprawy ze znaczenia prawa do nieujawniania swoich poglądów politycznych).

Okazało się, że z podobnymi problemami zmagają się obserwatorzy wyborów w Austrii. Brak zrozumienia dla standardów wymaga uwagi. I zaangażowania niezależnych obserwatorów wyborów.

Nie wolno zapominać o roli mediów – przy czym nie chodzi tu tylko o zapewnienie wolność wypowiedzi, ale o zapewnienie faktycznego pluralizmu i obiektywizmu przekazywanych informacji (na to ostatnie w dobie mediów społecznościowych nigdzie nie ma na razie recepty), bo celem jest zapewnienie wyborcom realnego dostępu do informacji. Międzynarodowe standardy nakładają na państwa obowiązek upewnienia się, że wszyscy wyborcy są w stanie dokonać wyboru.

Ludzie są ludźmi, mogą – jeśli chcą – głosować tak, że widać, kogo wskazali. Problem mamy z komisjami wyborczymi. Nie reagują. Nie mówią „Przepraszamy, ale ujawniając swą decyzję wyborczą zepsuł/a Pan/Pani swój głos. Proszę zagłosować ponownie – oto nowa karta”.

Technologie pracy międzynarodowych obserwatorów wyborów, którzy nie skupiają się tylko na formalnościach, ale patrzą na problem kompleksowo, okazały się więc wyjątkowo interesujące. Ale też paneliści nie mieli złudzeń: poprawianie procesu wyborczego nigdy nie uda się bez edukacji, i to zaczynanej w młodym wieku. Bez świadomych obywateli nie ma wyborów. Bez świadomych odbiorców informacji nie ma procesu informowania (mogą być  najwyżej „clickbaity” dzięki „wyborczo” sformatowanym tytułom w mediach w okresie przedwyborczym).

Podsumowanie

  • Praw wyborczych nie można uznawać za danych raz na zawsze danych. Jest obywatelskim obowiązkiem, by o nie dbać, także po to, by przyszłe pokolenia mogły z nich korzystać. Dlatego tak ważna jest rola międzynarodowych i obywatelskich obserwatorów wyborów.
  • Nie ma łatwych odpowiedzi. Celem tego obywatelskiego procesu jest stawianie pytań. Im ich więcej, tym lepiej,

Warsztat organizowany przez OSCE ODIHR

Paneliści/Penelistki: 
Moderator/Moderatorka: 
  • Troje panelistów i sześcian z nazwą panelu
    Panel o standardach monitorowania wyborów, 15.12.2018, fot. Marcin Kluczek
  • Ludzie na panelu, czerwone krzesła
    Panel o standardach monitorowania wyborów, 15.12.2018, fot. Marcin Kluczek
  • Kobieta z psem asystującym uczestniczy w panelu
    Panel o standardach monitorowania wyborów, 15.12.2018, fot. Marcin Kluczek
  • Uczestnicy panelu czerwone krzesła. Mężczyzna w garniturze i dwie kobiety w żólych koszulkach AI
    Panel o standardach monitorowania wyborów, na pierwszym planie ZRPO Stanisław Trociuk, 15.12.2018, fot. Marcin Kluczek