Na obrazku ludzie podwyższeniu pod dachem

RPO kolejny raz wskazuje MEN negatywne skutki reformy oświaty

Data: 
2018-05-14
słowa kluczowe: 
  • Przepełnienie szkół podstawowych; nauka w późnych godzinach popołudniowych albo nawet w kontenerach przy szkołach; zbyt dużo zajęć w tygodniu; nadmiar prac domowych

  • O takich m.in. negatywnych skutkach reformy systemu oświaty Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do minister Anny Zalewskiej

  • Adam Bodnar przestrzega, że efektem gorszych warunków nauki w szkołach publicznych będzie przenoszenie dzieci zamożniejszych rodziców do placówek prywatnych - co pogłębi nierówności społeczne

Do Biura RPO stale wpływają wnioski obywateli z wątpliwościami wobec zmian w ustroju szkolnym oraz organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych.  Rzecznik analizuje także wszelkie doniesienia medialne. Wiele z nich budzi szczególny niepokój, bowiem opisywane w nich negatywne skutki reformy systemu oświaty mogą negatywnie wpływać na realizację prawa do nauki, wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP.

W piśmie do minister Zalewskiej Rzecznik przedstawił efekty seminarium, zorganizowanego w marcu 12018 r. w Biurze RPO pod hasłem „(Nie)oczekiwane skutki reformy systemu oświaty” .

RPO wiele razy zwracał uwagę, iż nieuniknionym efektem zmian jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych, przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas I, w większości szkół doprowadziło do przepełnienia budynków szkół i pogorszenia warunków nauczania.

Negatywne skutki reformy

Mimo zmian sieci szkół, dokonanych przez samorząd terytorialny, uczniowie często nadal nie mieszczą się budynkach szkolnych.  Lekcje obywają się we wszelkich możliwie dostępnych miejscach, np.: na korytarzach, stołówkach szkolnych, czy też w bibliotekach.

Szczególnie niepokojące Rzecznika przypadki, dotyczą uczniów uczęszczających na zajęcia w ustawionych przed szkołą kontenerach. Dochodzi do tego wtedy, gdy organy prowadzące szkoły oraz dyrektorzy nie chcą przenosić uczniów szkół podstawowych do budynków likwidowanych gimnazjów.

Według MEN przekształcenie samodzielnych gimnazjów w szkoły podstawowe znacząco zmniejszy zjawisko zmianowości w gminach miejskich. -  Jednakże wielu uczniów problem ten dotknął już teraz - wskazuje Adam Bodnar. Część dzieci zmuszona jest bowiem do uczęszczania na zajęcia w późnych godzinach popołudniowych.

Niepokój RPO budzi też brak odpowiedniego wyposażenia. Chodzi m.in. o brak pracowni fizycznych i chemicznych, brak szafek, w których dzieci mogłyby zostawiać książki, brak pomocy dydaktycznych czy książek w bibliotekach. Z uwagi na brak środków, samorządy wciąż nie są w stanie wyposażyć niektórych szkół w odpowiednią infrastrukturę techniczną czy sanitaria.

Rzecznik ma świadomość, iż często nauczyciele zatrudnieni w gimnazjach szukają nowych miejsc pracy, jednakże uczniowie narażeni są na nieustanną zmianę nauczycieli i wychowawców. Innym problemem są nieustanne zastępstwa powodowane  zwolnieniami lekarskimi nauczycieli czy urlopami dla poratowania zdrowia.

Nie służy to uczniom, zwłaszcza że bardzo często zmiany nauczycieli dotyczą przedmiotów egzaminacyjnych. W takiej sytuacji trudno też wymagać od nauczycieli wysokiej jakości nauczania.

Inny istotny problem to opracowane podstawy programowe oraz plany nauczania. Do Rzecznika docierają informacje, iż brak jest korelacji pomiędzy starą oraz nową podstawą programową oraz pomiędzy poszczególnymi przedmiotami. Np. pewne działy matematyki przesunięto do liceum, ale ich znajomość jest niezbędna do rozwiązywania zadań z fizyki.

Nieustannym problemem  jest także zbyt duża tygodniowa liczba zajęć lekcyjnych, nadmiar prac domowych i prac klasowych. Te ostatnie, według zaniepokojonych rodziców, polegają wyłącznie na nauce pamięciowej, nie uczą zaś logicznego myślenia.

Wprawdzie to nauczyciel decyduje, ile zada uczniowi, ale należy mieć na uwadze, iż materiał, który w gimnazjum uczniowie przerabiali w ciągu trzech lat, obecni uczniowie muszą zrealizować w klasie VII i VIII - podkreśla RPO.

Dlatego ponownie przestrzega, iż nadmiar obowiązków uczniów klas VII, a w przyszłym roku klas VIII, może wywołać negatywne konsekwencje zarówno dla ich dalszego rozwoju edukacyjnego, jak i dla życia rodzinnego.

Ryzyko pogłębienia nierówności  społecznych

W odpowiedzi z 28 grudnia 2017 r. MEN nie odniosło się do problemu nagłego rozwoju szkół niepublicznych. Rzecznik kolejny raz zwraca uwagę na duże prawdopodobieństwo, iż nieuniknioną konsekwencją pogorszenia się warunków do nauki w placówkach publicznych będzie decyzja większości lepiej sytuowanych rodziców o przeniesieniu dzieci do placówek prywatnych.

- Wzrost popularności szkół niepublicznych może przyczynić się zatem do pogłębienia obecnie już istniejących nierówności społecznych, a nawet do wykluczenia społecznego dzieci mniej zamożnych rodziców - uważa Adam Bodnar.

RPO ma świadomość, iż swobodne kształtowanie systemu oświaty jest elementem polityki państwa, jednakże pragnie wskazać, iż każdej uzasadnionej i przeanalizowanej zmianie towarzyszyć powinno podejmowanie środków, które zapobiegną bądź zamortyzują ewentualne negatywne efekty uboczne.

Przedstawione problemy w znacznym stopniu przyczyniają się zarówno do zwiększenia różnic edukacyjnych, jak i wpływają negatywnie na realizację prawa do nauki, wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP - podkreśla Adam Bodnar.

Dlatego zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o ponowną analizę problemu oraz uzupełnienie stanowiska w sprawie.

VII.7037.110.2017

Więcej informacji w sprawie: