Na obrazku ludzie podwyższeniu pod dachem

Prawo jest dla ludzi. Spotkanie z mieszkańcami dotyczące próby przyłączenia do Drawska Pomorskiego gminy Ostrowice

Data: 
2017-09-21

- Jeszcze nic nie jest stracone. Musicie Państwo zabrać głos w konsultacjach - przekonywali mieszkańców Drawska Pomorskiego samorządowcy i przedstawiciele Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wraz z samym rzecznikiem Adamem Bodnarem.

Drawsko Pomorskie stoi przed perspektywą połączenia się z sąsiednią, bardzo zadłużoną – i z tego powodu likwidowaną przez rząd - gminą Ostrowice. Dla mieszkańców Drawska wzięcie na barki takiego długu oznacza, że samorząd będzie miał kłopoty z wykonywaniem swoich zadań: ludziom grozi ograniczenie dostępu do usług publicznych, leczenia, opieki.

- Tu chodzi o dowozy dzieci do szkół, pomoc osobom z niepełnosprawnościami, pomoc seniorom, utrzymanie szkół, dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich musi się w taką sprawę włączyć – tłumaczy RPO Adam Bodnar. – Rozwiązanie problemu Ostrowic i Drawska ma ogromne znaczenie dla innych samorządów w kłopotach. Rzecznik może więc interweniować u władz, choćby po to, by odłożyć decyzję o połączeniu gmin, by wypracować nowe przepisy i znaleźć pomoc dla Drawska. Bo dziś przepisów nie ma.

Skąd się wziął problem?

Władze Ostrowic, gminy położonej na terenie Natura 2000, kilka lat temu popełniły błąd biorąc na rozwój kredyty w parabankach. Przeliczyły się. Dług Ostrowic zaczął gwałtowanie rosnąć, a nie zadziałały wbudowane w system samorządowy „hamulce bezpieczeństwa” (Regionalna Izba Obrachunkowa). W tej chwili zadłużenie gminy (44 mln zł) przekracza jej kilkuletnie dochody i szans na spłacenie bez pomocy z zewnątrz nie ma. Ostrowice mają zarząd komisaryczny.

Rząd tymczasem (Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji) zaproponował, by gminę po prostu znieść i włączyć 1 stycznia 2018 r.  jej tereny i mieszkańców do społeczności samorządowej Drawska Pomorskiego. Wraz z długiem.

W Drawsku trwają konsultacje tego pomysłu. Spotkanie z udziałem RPO Adama Bodnara było ich elementem. Zorganizowane zostało w ramach programu spotkań regionalnych Rzecznika Praw Obywatelskich, który jeździ po kraju i rozmawia z mieszkańcami o ich problemach.

Do domu kultury w Drawsku Pomorskim przyszli tłumnie mieszkańcy. Głos zabierali przewodniczący Rady Miejskiej Ireneusz Gędek, wiceburmistrz Marek Tobiszewski, Leszek Świętalski, sekretarz generalny Związku Gmin Wiejskich RP, a także Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych BRPO i Łukasz Kosiedowski, naczelnik w Zespole Prawa Gospodarczego i Administracyjnego BRPO.

- Skoro zostaliśmy postawieni przed faktem dokonanym i musimy przejąć bankrutującą gminę, to szukamy najlepszych rozwiązań – mówi burmistrz Tobiszewski. - Mamy dostać pożyczkę od państwa – wraz z odsetkami będziemy mieli do spłacenia ok. 60 mln. Nam zależy jednak na tym, by długu nie przejmować. Bo warunkiem przyjęcia pożyczki jest wdrożenie programu naprawczego, który bardzo ograniczałby działania gminy. Drawsko Pomorskie ma budżet ok 70 mln zł rocznie. Spłacając pożyczkę przez najbliższe 20 lat nie moglibyśmy brać żadnych kredytów, prowadzić inwestycji. To ogromne obciążenie. Jutro spotykamy się z władzami Prawa i Sprawiedliwości – zapowiedział burmistrz.

- Rzecznik ma doświadczenie z podobnymi problemami. Włączyliśmy się np. w sprawę poszerzenia Opola o gminę Dobrzeń Wielki. Wiemy, co się stało, kiedy rząd – wbrew protestom mieszkańców – połączenie przeprowadził. Tam kontekst był nie co inny – Opole przejmował gminę nie tylko bez długów, ale z wielkimi dochodami z Elektrowni Opole – mówił Adama Bodnar. - Wtedy  przekonaliśmy się też, co to znaczy, kiedy Trybunał Konstytucyjny przestaje być ostatnią deską ratunku: odmówił bowiem zajęcia się sprawą mieszkańców Opola.

Ponieważ decyzja rządu nie była do zmiany, pracowaliśmy wspólnie nad tym, by połączenie następowało na jak najbardziej cywilizowanych warunkach. - To, co spotyka Drawsko, jest niesprawiedliwe. Bo macie odpowiadać za nie swoje błędy. Moim zdaniem trzeba apelować do rządu o nadzwyczajną pomoc albo o stworzenie dodatkowych warunków rozwoju – dodała dyr. Barbara Imiołczyk.

- Taka sytuacja, że do jednej gminy włącza się drugą, w dziejach polskiego samorządu zdarzyła się tylko raz, w 1991 r. To prawdopodobnie tłumaczy kłopoty rządu w znalezieniu rozwiązania. Przepisy są tu niejasne – tłumaczył zebranym naczelnik Łukasz Kosiedowski. - Pamiętajcie też Państwo, że tylko raz w historii rząd połączył dwie gminy wbrew woli mieszkańców. W zeszłym roku w Opolu. Dlatego Państwa zdanie ma znaczenie. To nieprawda, że wszystko zostało już zdecydowane.

- No właśnie, bo do czego zostanie włączone Drawsko, jeśli nie podoła długom Ostrowic? – gorzko pytał Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP.

Pytania z sali:

  • Czy Regionalna Izba Obrachunkowa, która przegapiła problem Ostrowic, poniosła tego konsekwencje?
  • Czy Ostrowic nie dałoby się podzielić między cztery gminy, bo wtedy ciężar długu do spłacenia byłby mniejszy? Tak, samorząd Drawska to proponuje, ale bezskutecznie.
  • Jak możemy zabiegać o to, by dług Ostrowic był podzielony na więcej podmiotów?

Burmistrz: możemy tylko prosić rząd; konsultacje nawet negatywne nie wykluczają tego, że rząd połączy nas z Ostrowicami wbrew naszemu zdaniu;

Łukasz Kosiedowski: żadne przepisy nie pozwalają na przejęcie długu Ostrowic przez całe województwo, powinniście Państwo zabiegać o to, by przynajmniej decyzja o połączeniu nie zapadła w tym roku.

Barbara Imiołczyk: Prawo jest dla ludzi. Skoro nie ma przepisów, musimy je wypracować po to, by nie rujnowały gminy Drawsko. Celem połączenia gmin nie może być tylko przejęcie czyjegoś długu. Dziś istniejące przepisy wspierające łączenie się samorządów były wprowadzone po to, by poprawiać jakość usług publicznych – w Drawsku po połączeniu z Ostrowicami jakość usług się pogorszy. 

  • A co na to mieszkańcy gminy Ostrowice? Nas nikt nie pyta. Nie mamy dróg, nie mamy komunikacji, do lekarza daleko, nikt z nami nie rozmawia. Z najdalszych rejonów gminy Ostrowice do Drawska jest ponad 40 kilometrów... A przepisy? Ludzie z sołectwa Bolegorzyn tego nie rozumieją.

Wiceburmistrz sąsiedniego Złocieńca Natan Fiutowski zadeklarował partnerstwo jego miasta w rozwiązywaniu problemu. Złocieniec  graniczy z Ostrowicami.

Wszyscy uczestnicy debaty przekonywali zebranych, by wzięli udział w konsultacjach i zabrali głos. Bo ten głos się liczy.

Więcej informacji w sprawie: